Wszechnica Wileńska 1578-1842

LUDWIK J1\NOWSKI 
PROFESOR UI'UW. WILEnSKIEGO 


WSZECHNICI\ 
, 
WILENSKf\ 
. 


1578 


1842 


WILNO, 1921 
Nf\Ktf\DEM I DRUKIEM LUDWIKf\ CHOMINSKIEGO 
KSIl;GRRNIR STOW. NRUCZYCIELSTWR POLSKIEO W WILNJE. 
M. RRCT: W WRRSZF\WIE, POZNRNIU, LUBLINIE, tODZl1 LWOWIE.
>>>
... 


TlOCZNIR "LUX.. WILMO, flKRDEMICKR.N2 1.
>>>
. 


.... 


, 


/ 


I 


" 


WSZECHNICI\ WILENSK1\ 


, 


- ". 


,. 


'. 


I 


" 



 . 


,
>>>
/. 


LUDWIK JRNOWSKI 
PROFESOR UI'tIW. WILEMSKIEGO 


I 

 


'\. 


.... 


WSZECHNIC1\ 


, 
WILENSK1\ 


.. 


1578 


1842 


.... 


... 


. 


WILNO 1921. 
NRKtRDEM I DRUKIEM LUDWIKfl CHOMINSKIEGO 
KSIf;GI\RNIR STOWflRZYSZENIR NRUCZYCIELSTWI\ POLSKI EGO W WILNIE 
M. 1\ R C T: W WRRSZRWIE. POZNI\NIU. LUBLINIE. lODZI I LWOWIE 


..
>>>
.-. 
. 


\ . 


/ 


\ 
, 


"\ \ ,'tllj . 

. . "", 
I -: . 'tfl"f... 
. ......". .
\\() ".. 
. 
, --c...
. 
, 1". . 
 &
 
 
F-"' _ 
,.... . 
ilL . 
... 


... 


It 5 0 5
{) 
- 
 
. 
.... 
;. 
, 


t. 


,. 


, 


, 


. 


. 
TlOCZNIR "LUX., WILNO, RKRDEMICKR N!! 1.
>>>
./ 


. , 


\ 


Od wydawcy. 


L 


Uniwersytet Wilenski, a przyriajmniej okres jego istnienia 

 pierwszej cwierci XIX wieku, jest ze slyszenia dob.rze znanym 
;"'1aidemu wyksztalconemu Polakowi. 
Mickiewicz, Filareci, Lelewel, Nowosilcow, cela Konrada. a jesz-. 
I tze czasem Sniadecki i Pelikan obijajet si
 w rozmowie przeci
tnego 
I 
jnteligienta obok imion f\darna C
artorYskiego i F\leksandra I-go. 
Bliiszej znajomosci dziejow wszechnicy wilenskiej jednak brake 
Ch
tnie podj
lismy si
 wydania niniejszej rozprawy prof. Lud- 
wika Jano
skiego, stanowi'lcej wst
p do obszerniejszej pracy 0 uni'" 
wersytecie wileriskim, drukujetcej si
 w VIII Roczniku T owarzystwa 
przyjaciol Nauk w Wilnie. 
Prof. Janowski z niezwyklet umiej
tnosciet i talentem potrafil 
I przedstawic rzutem oka przeszlosc F\kademji i Uniwersytetu Wilen- 
:skiego (1578-1842) w zwi
zlym i j
drnym, a jednak zrodlowym 
. zarysie, IClCzetC naukowosc z takim polotem, ze si
 to dzielo jednym 
tchem czyta. 
Wielket jest rowniei jego zasluga, ie sprostowat wiele falszow 
i bl
dow utartych w. opinji, nawet naukowej, 0 dziejach naszej 
wszechnicy. , 
Po raz pierwszy znajdzie tu czytelnik polski jasno udowodnionct 
prawd
 0 czczosci zaslug, przypisywanych nieslusznie f\leksan- 
.drowi I-mu w stosunku do uniwersytetu wit., polegaietcych tylko 
Ina cbwilowem t
lerowan;u ze wzgl
dow politycznych tego, co zastal, 
I gdyz .:.- jak to autor wykazuje - juz JJ w okresie stanislawowskim . 
nastClpiia w murach wilenskich znaczna transmlJtacja poj
c, zatlila 
Itam idea podniesienia zasobow duchowych narodu, ktora si
 rozpa- 
,lila"w stuleciu nast
pnem". Bez okresu Komisji Edukacyjnej - nie 
I byloby rozwoju czasow kuratorji ksi
cia f\dama. 
Rowniez i wykazanie, ze dzieje Wszechnicy konczet si
 w 1842, 
a nie jak dotet d przewainie utrzymywano w 1832 r. naleiy na dobro 
prof. Janowskiego zapisac. 


.. 


j I 


, , 


./ 


, 


"
>>>
.... 


\- 


- VI- 


I I 
Bijetce dowody, ze Uniwersytet nasz "byl dobrym, polskim 
i dlatego zginetl" jasno uwypuklajet niezmienne niszczycielskie dClz- 
nosci Rosji wzgl
dem wszystkiego co polskie. 
Dzisiaj, w okresie trzeciego etapu rozwoju Uniwersytetu Stefan, 
Batorego w Wilnie, wskrzeszonego niezapomnianym rzutem smialej 
inicjatywy Naczelnika Pilsudskiego, w czasie, gdy Wilno po stulet- 
niej niewoli i piekle metk zmiennych najazdow i okupacji znowul 
. , dClZY do zaj
cia w umyslowosci polskiej naleinego. historycznie sto. 
Hcy Litwy miejsca, w chwili, gdy marzy one 0 roli pol skich "nowych: 
f\ten" - blizsze zapoznanie si
 ze slawnemi dziejami Wilenskiejl 
Wszechnicy, -zarowno w jego kraju rnacierzystym, jak i w calej Polo' 
. 
sce - jest jaknajbardziej na czasie. Nadchodzi czas bowiem gdy, 
odrodzony Uniwersytet Wileriski szerokiem ramieniem istotnej gl
bi 
nCiuki i kultury obiCle ma wszystko co zywe i tworcze w kraju. 
· Wierzymy, ze wiejcrce z kart niniejszego dzielka goretce umilo. 
wanie przeszlosci wileriskiej, uniwersytetu, kraju i ludzi - udzielac 
- , 
si
 b
dzie czytelnikom, stanowiClce dla nich drogowskaz pozetdanego 
rozwoju swietlanej wilenskiej przyszlosci. 


... 


, 


, 


LUDW1K CHOM1NSK1. 


Wilno, 15 sierpnia 1921 r. 


r. 'J... 


. 

 r;r, 


\ 


,. 


.. 


" 


1 . 


. 


... 1 =- . 
", 


to ., 


I, 


_' ;' _.. r 
\ ..a'," . 1 


\" 


.. .. 
..... 


.
>>>
.. 


1. 


Rzut oka na przlJszlosc 
\VszlJcgnky \VillJnskkt 


Zaloienie uniwersytetu w Wilnie przypada na stulecie. XVI-te, 
kiedy stan cywilizacji w Polsce osiqgnetl znaczne wyiyny, a jedno- 
czesnie starly si
 w niej dwa obozy: katolicki i protestancki. Ostatni, 
nie 
aCZqC na zdolnosci wybitnych jednostek, nie zdobyl si
 na spo- 
iste dzialanie, znalazl nadto op6r w szerszych kolach ludnosci i w de- 
cydujqcym turnieju zostal zdystansowanym. Szeroka i godna naj- 
wyzszego uznania tolerancja uchronila narod od krwawych walk, 
ale, rozszczepienie wiar wnioslo do organizmu spolecznego sporo 
zam
tu i rozstroju. Oboz katolicki po chwilowem omdleniu rychlo 
si
 podnosi, a oiywiony doplywem nowych sil, !lie chce pozostawac 
biernym, lecz zmierza do zupelnego zwyci
stwa, do czego mu po- 
trzeba jeszcze opanowac wielu stronami zycia publicznego. Liczni 
m
zowie stanu i pisarze tego wieku przemysliwali nad ulepszeniem 
wychowania, w zycie wcielajq swe zamysly kanclerz Jan Zamojski 
i krol Stefan Batory. Pierwszy wlasnym sumptem funduje uniwer- 
sytet w Zamosciu .,. wysoce oryginalnym planem nauczania, kt6ry 
zbyt odbiegal od poj
c ogolu, aieby si
 m6g1 rozwinqc. Drugi, wielki 
. 
wojownik, pochloni
ty tylu sprawami panstwa, poszedl do celu 
prostszet droget: zaklada w 157
 r. w Wilnie uniwersytet i ster jego 
powierza Jezuitom, ufajClc, ie ci oswieceni i wytrawni naowczas 
I 
pedagogowie, podnioset nietylko stan oswiaty, ale b
d't oddzialywac 
na podrastajetce pokolenia w duchu karnosci dla panstwa i rozu- 
mienia rzetelnych obowiClZkow obywateli Rzplitej 
olskiej. Nada- 
walo si
 Wilno do otwarcia w niem szkoly wyiszej, Jako druga sto- 
lica Polski, przytem jego polozenie pozwalalo roztoczyc promienie 


-
>>>
- 2 - 


na dalsze, kulturalnie bardziej zaniedbane prowincje. Pewne zasoby 
do rozwoju mialo Wilno: jego udzial w ruchu umyslowym, jego 
ludnosc, zwlaszcza patrycjat, garnijcy si
 do uksztalcenia i oglady, 
wreszcie utrwalajijcy si
 juz wtedy gl
bszy charakter tego miasta. 
ACADEMiA ET UN1WERSITAS ViLNENSIS S. J. Powsta- 
nie swe zawdzi
cza uniwersytet Batoremu, jego myslom 0 wielkiej 
roli narodu polskiego. Obok niego niezmordowanym or
downikiem 
urzeczywistnienia tego wiekopomnego dziela jest Piotr Skarga. Plan 
ten popierajij w6jt WHna f\ugustyn Rotundus Mieleski, biskupi: Wa- 
lerjan Protasewicz, wileIiski, Jerzy Radziwin, krakowski - pragnij 
oni, zeby kraj ten "w Hezne dowcipy obfitujClCY" posiadl szkol
 
glownCl, w ktorejby si
 ksztalcila mlodziez, a dojrzalsi mogli naby- 
wac "Iustru i enoty". W' calym obozie katoliekim znalazla podtrzy- 
manie mysl 0 uniwersytecie, prowadzonym w duchu katolickim. 
Dysydenei rzecz prosta tym zamyslom byli nieprzychylni. Wszelkie 
atoli szkopuly omini
to: dekt"et Stefana Batorego 7 lipca 1578 roku 
powolal do zycia akademj
 w Wilnie. NastE
puje szereg aktow: 
sankeja papieska Grzegorza XIII bullet 1579 r., zatwierdzaj'lea uchwala 
sejmowa 1585 r. 
1. Wsr6d Jezuitow owczesnych widzimy osobistosci 0 poziomie 
nieprzeci
tnym, a nawet. wysokim. Wilenscy zabrali si
 umiej
tnie 
do postawienia i prowadzenia powierzonego sobie uniwersytetu
 Po- 
dlegal on wladzy zakonu, biskupom wileIiskim oddano kanclerstwo, 
zmudzkim rodzaj kuratorji honorowej. Podzielony zostaje na 3 fakul- 
tety: filozoficzny, kanonow i teologiczny. Jak wsz
dzie wowczas stala 
teologja na pierwszym plan ie, zaleialo, ieby przez wyklady, pole- 
mik
, dysputy, pisma roztrz'lsac sprawy wyznaniowe, gl
boko przej- 
mujClce spoleczenstwo. To z ogromnym nakladem energji i zapalu 
czynil powstaly uniwersytet i walnie si
 przylozyl do tryumfu zasad, 
kt6rym hotdowal. W szeregach protestantow ta jak nazywa jCl traf- 
nie Kraszewski "akademja walki" wybija dolegliwe szczerby. silny 
odpor stawia takie wschodniemu obozowi prawoslawnemu i rola jej 
w przeprowadzeniu unji brzeskiej jest niezmiernie wydatna. Jako za- 
klad naukowy przyciClga pokaznCl liczb
 uczni6w: jui w drugim roku 
istnienia 1579 r. - 600, 1586 r. - 700, 1598 - 800, 1628 - 795. 
Wsr6d nich znajdujemy sporo cudzoziemcow: ze spisu 1604 widac, 
ze studjowali przybysze z Wloch, W
gier, Niemiec, Inflant, Danji, 
Szwecji, Norwegji i Szkocji. . 
Piotr Skarga wystE
puje jako pierwszy rektor-prozaik dotycli.. 
czas nie.przescigniony, kaznodzieja pierwszorz
dny, polityezny mysli.. 
ciel swietny, a posiadajqcy dusz
 pelnCl sHy i milosci kraju, budzijci}
>>>
- 3 - 


\ 
podziw. Jemu na sercu najwi
cej leialo, aieby ojczyzna uzyskala 
"emporium in septentrionem", w Wilnie zachodniej cywilizacji la- 
cinskiej warowni
, ktoraby do jej zachwiania nie dopuscila. Poczet 
niemaly dzielnych uczonych i polemistow nadaje wzi
tosci szkole: 
pracowal czas jakis w Wilnie slawny J a k 6 b W u j e}, dalej S t a- 
n i s I a w G rod z i c k i, zaszczycony tytulem apostola Litwy, f\ n ton i 
fl ria s, F a b r y c y G r 0 z a - K 0 w a I ski, E man u e Ide V e 9 a, 
Mateusz Bembus, Mikolaj l
czycki. 
Podobnie jak inne wtedy uniwersytety, mial wilenski oblicze 
scisle konfesyjne, dla zaszczepienia 'atoli roinych nauk byl wielce 
pomocnym. Z glosniejszych imion zasluguje na wymienienie Marc.in 
Smiglecki, autor "Logiki" (wyd. 1616), uzywanej po szkolach 
w Europie. Pracowal on i na polu ekonomiki, a w rozwazaniu zja- 
wisk spolecznych wykazal gl
bokie zrozumienie niesprawiedliwosci 
ucisku st
nu wiesni
czego. Jeszcze wi
cej wiek swoj wyprzedza pro- 
fesor Haron Olizarowski: w swem dziele IIDe politica bominum so- 
cietate" (1651) nie wahal si
 glosic poglctdow, kt6re zaledwie poz- 
niej 
nalazly przyst
p do innych umyslow. Byl moment, ze w WiI- 
nie przyj
ly si
 badania prawoznawcze i stan
la szkola prawnikow. 
Rozglosne mial imi
 po calym swiecie poeta lacinski Maciej Sar- 
blewskl, profesor wymowy w Wilnie. Mniej znani rymotworcy wi- 
lenscy W a w r z y n i e c Boyer, M i k 0 I a j K m i c i c, Dan i e I B u t- 
w i I t Na polu matematyki slynie 0 s w a I d K rug e r, filologji- 

 0 n s tan t y 5 z y r wid, Z y 9 m u n t L auk s m i n, historji - W 0 j- 
c i e c h K 0 j a low i c z, J a n R y woe k i. W sprawach znaczenia 
og61nego zajmuje uniwersytet stanowisko racjonalne: dose wymienic 
zaprowadzenie w Polsce kalendarza gregorjanskiego i dzielnCl jego 
obron
 ze strony uniw. wil. przeciw ciemnym zacofancom, obstajCl- 
cym przy-poj
ciach bizantynskich. 
Do drugiej polowy XVII w. zolozona przez Batorego szkola, 
pomimo wielu jeszcze stron slabych, pomyslnie si
 rozwija, cieszClc 
si
 uznaniem ogolu, z wyjqtkiem dysydentow, liczbowo coraz male- 
jqcych. Do rozwoju akademji wilenskiej nie braknie pomocy: kr610- 
wie darzCl jCl licznemi przywilejami i protekcjct, zapisy i darowizny 
swiadczct 0 ch
ci szlachetnych jednostek przyczynic si
 do jej wzro- 
stu, . czy to podtrzymujClc ubogct mlodziez, czy pomnazaj'ic ogolne 
fundusze uniwersyteckie. Taki Kazimierz Lew Sapieha funduje caly 
fakultet prawa. Do dobrodziej6w naleiy hetman zaporoski Pawel 
Tetera i wielu innych. Kr61 Wladyslaw IV szczegolnie upodobal szko

 
wilensk q , pragnctl by uczono w niej praw swieckich i medycyny, 
jak widac z jego aktu potwierdzajClcego i t. d. Za jego panowania 


,
>>>
- 4 - 


uniw. wil. juz byl mocno postawiony, wyrobH pewien wlasny cha- 
rakter, kt6ry si
 uwydatnia w jego obyczajach, gl6wnie w \vystClpie- 
niach zbiorowo, pubJicznie. GlosnCl jest u roczystose obrony tezy do- 
ktorskiej przez pro
. Sarbiewskiego, ktora si
 odbyla w kosciele aka- 
demickim S. Jana, w obecnosci samego kr61a, jego siostry, nuneju- 
sza Philonard! i r6znych dygnitarzy. 
2. Nadszedl okres dla panstwa polskiego wpadni
eia pod krzy- 
zowy ogien najazd6w ze strony szwecji, Moskwy, Tatar6w, zbunto- 
wanyeh zaporozeow i t. d. NieustajClce wojny wyeienezajCl organizm 
P9lski, na plan ostatni schodzi praca cywilizacyjna, gdyz eala usil- 
nose narodu rzuea si
 w stron
 obrony ojezyzny. Swietniejsze czasy 
literatury i zycia umyslowego zmienia okres jalowosei mysli, oci
za- 
lej formy i zupelnego zaciesnienia poj
e. Z ponizeniem ogolnem 
poehyla si
 i uniwersytet wilenski. Przebywa on ei
zkCl okupaej
 
moskiewskCl Wilna (1655-1661 ),' mory, glody, pozary, rabunki i le- 
dwie wegetuje. Kiedy w XVIII w. troeh
 spokoju nastalo, nie zdola 
juz wydobye z siebie sHy tw6rczej. Wprawdzie i w innyeh krajaeh 
Europy od drugiej polowy XVII w. stan eywilizacyjny si
 eofa, ale 
stulecie nast
pne, kolejno w f\.nglji i Franeji, wytwarza odrodzeniowe 
prCldy. T e powiewy nie przedostajCl si
 do gluehej Polski. Upa- 
dek oswiaty i umyslo\vosei speejalnie stawat si
 groinym dla narodu 
polskiego, otoezonego trzema wrogami, ezatujCleymi na jego zgub
. 
Ratunek m6g1 przyjse od pot
inej regeneracji. F\toH hasto do 
tego nie powstalo w dawnych swiqtyniach nauki Krakowa, Wilna, 
Zamoscia, Lwowa, Poznania. Niema w Wilnie ludzi dalej i gl
biej 
widzClcych, nie rozlegnie si
 tam ani jeden glos zaradczy, tonie ta- 
meezna akademja w regresie naukowym i umyslowym. Nje umniej- 
sza to jej winy, ze gdzieindziej nie dzialo sj
 lepiej, a moze nieco 
gorzej. Opr6cz niezliczonych czynnik6w tego wieku skladajClcych si
 
na spaczenie szkolnictwa i odr
twialose nauk, w Wilnie tych czas6w 
nastalo bl
dne poj
cie, kt6re musialo wiese na coraz gorsze bez- 
droia. Protestantyzm usuni
ty calkowicie. jako sUa, ficzyl garsc wy- 
znawcow. F\kad. wil. nie ukontentowala si
 tern, ale energj
 skiero- 
wala na dobicie tej resztki dysydent6w. stqd pochlaniajqce mlodziez 
tumulty, uchodzClce jej zupelnie bezkarnie i wnOSZClce zaczyn demo- 
ralizacji. Zapomniala akademja, ze nie takie bylo dzialanie jej daw- 
niej, ze wielki jej przodownik, Skarga, nie cieszyl si
 wcale ze - zwy- 
ci
ztwa zewn
trznego katolicyzmu, Jecz uczyl, ze gorowae on powi- 
nien swemi eechami moralnemi, powinien udoskonalac. Zapomniala 
. akademja, ze dla szero
ich zadan jq powolano. Nie chciala wiedziec 
akademja, ze dla owocnej roli uniwersytetu trzeba wydobywac sHy 


.
>>>
" 


- 5 - 


zywotne, ze jakikolwiek ma wyznaniowy charakter, odstrychnh
cie 
si
 od jedynego goscinca post
pujClcej ludzkosci stanie si
 dla niej 
zabojczem. 
3. Od drugiej polowy XVIII w. mCldrosc i poczucie patrjotyczne 
szlachetnych jednostek obudzHy' z "ja" wewn
trznego narodu nie- 
ztomne dClzenie do wyplenienia wszelkiego zla i podniesienia ducha 
obywatelskiego, bo ten jest niezwyci
iony. F\spjracje te czerpaly 
bogaty materjal myslowy z pr q d6w umyslowych wieku oswiecenia. 
Zabrano si
 do dzialan na tylu zaniedbanych polach, nie zalowano 
nakladow, a na to si
 zawsze zdobyc najtrudniej, gdyz nie obiecujCl 
one plonu doraznego, . lecz rozliczone Sq na dalekq met
. Typo- 
wym przedstawicielem poczynan na szerokCl skal
 byl podskarbi 
Rntoni Tyzenhauz: on to niedaleko Wilna wsr6d tylu podj
tych 
instytucji i zaprowadzen w Grodnie zaklada i szkol
 lekarskCl, tak 
nieodzownie dla kultury kraju potrzebnCl. Parcie ruchu odrodzenio- 
wego zniewala Jezuitow wilenskich dQ ockni
cia si
 i przystosowa- 
nia do zmieniajClcych si
 okolicznosci. - Uwaiac si
 daje zmiana 
zardzewialego systemu naukowosci, uwzgl
dnianie w pewnej mierze 
nowych jej zdobyczy. Prof. J a n Po s z a k 0 w ski zrywa z astrologjCl 
i zabobonnem prognostykarstwem, kt6re szerzyl uniwersytet; prof. 
Fra
ciszek Paprocki waJczy z przesqdami; prof. Benedykt Dob- 
s z e wi c z wazy si
 w wykladzie filozofji obok zaskorupialej schola- 
styki traktowac nowe teorje filozoficzne. Hojnosc Elzbiety z Ogin- 
skich Puzyniny wznosi przy uniw. wil. obserwatorjum (1753 r.), fakt 
to epokowego znaczenia; odtCld rozwija si
 stale astronomja i row- 
noczesnie objawia si
 ulepszenie w wykladach nauk matematycznych. 
Jednakowoz supremacja Jezuit6w w najwyzszym zakladzie na- 
ukowym kraju byla zjawiskiem przestarzalem: ustr6j jego prawie bez 
zmian zachowywal si
 w ciqgu lat 200, przytem pomimo nawet dob- 
rych ch
ci poszczeg61nych jego czlonkow, szerokiej reformy nie 
moina si
 bylo spodziewac, a nieodparty zew czasu domagal si
 
jej od fundament6w. Tymczasem tak w Polsce jak w Europie szkoly 
nie podlegaly wcale kontroli panstwa, polski skarb nie byl w stanie 
loiyc na ich utrzymanie. Uniw.-wil. posiadal wlasne swe fundusze, 
odr
bnCl hierarchj
 \ zaleial wylClcznie od wladz zgromadzenia jezu- 
sowego, kompetencje dane biskupom w ciqgu wiek6w byly czysto 
nominalne. Zloiylo si
, ze od dluiszego czasu ten uniw. szedl po 
dawno utorowanej drodze, ktora odbiegala od og61nego szlak4 Eu- 
ropy bynajrnniej nie prowadzila do regeneracji organizmu Polski. 
Preponderencja zywiolu zakonnego nie pozwalala nauki unowoiyt- 
nic i dac dost
pu wielu gal
ziom wiedzy, ktore w Europie pi
knie
>>>
\ 


- 6 - 


rozbujaly, a w Wilnie brakJo ich nawet zaczCltku. Swiatly Pijar tej 
doby Golanski, m6wiqc 0 stanie owczesnym uniw."wil., tak konczy: 
"juz to nie na dzisiejsze wieki, aby w tylu rozszerzonych nauk dziel- 
· nicach jednego szczeg6lu ludimi i osobnego zgromadzenia pracq 
mogly gdzie akademje zakwitnqe.' Muszq si
 teraz do rozmaitych 
przedmiot6w i wiadomosci r6inego powotania h,jdzi dobierae: aby 
si
 z nich pozytecznie, jedno i calkowite dla powszechnej uslugi, 
w rozny
h nauk udzialach zgromadzenie skladalo". 
4. Szcz
sliwym dla uniwersytetu wilenskiego zbiegiem brewe 
papieskie 1773 znosi zakon Jezuitow. Prowadzil on w Polsce setki 
szk61 i jego kasata staje si
 bodicem do genjalnego pomyslu, przy- 
pisywanego zazwyczaj Joachimowi Chreptowiczowi, utworzenia spe- 
cjalnej magistratury dla obj
cja pieczy panstwowej nad calem szkol- 
nictwem. Powstala z sejmowego postanowienia Komisja Edukacyjna 
oswiat
 przesuwa na zupelnie nowe tory, a do zaklad6w nauczajij- 
cych wlewa swieze strumienie, rokujqce dla ojczyzny przeobraienie 
i drugi wiek zloty dla. umyslowosci polskiej. 
W odnowienczej pracy uniwersytetom dano pierwsze miejsce. 
Tym sposobem i na wilenski opr6cz zasadniczego przeznaczenia 
spadalo waine poslannictwo dop
dzenia Europy i usuni
cia licznych 
niedobor6w. ' 
AKADEMJA W1LENSKA (1774 -1781). W stanie jakim zastala 
Komisja Edukacji Narodowej uczelni
 w Wilnie 0 spelnieniu wyz- 
wymienionych zadan nie moglo bye mowy: zaledwie paru tam ex- 
Jezuitow bylo odpowiednich, reszt
 niezdatnych nalezalo' wyrugowae. 
Poza Wilnem znalazloby si
 wsr6d bylych czlonk6w zakonu kilku 
niepospolitych, ze wspomn
 Rdama Naruszewicza, kt6ry przedtem 
czas jakis byl profesorem laciny, w Wilnie. Gruntownq wszakze re- 
organizacj
 trzeba byte dobrze obmyslie i przygotowywac, na razie 
wi
c do powazniejszych zmian nie przyszlo. Wielce dodatnio ten 
okres zaznacza wprowadzenie wyklad6w medycyny. Zasluga naprawy 
tego zap6inienia fatalnego w dawnej akademji nalezy si
 Massal- 
skiemu, biskupowi wil., piastujqcemu jednoczesnie prezydencj
 w Kom. 
Eduk., znanego skqdinqd z opinji najgorszej. Do nowosci zaliczye 
trzeba wyklady architektury prowadzone przez, dwuch profesorow. 
NiewCltpliwie akad. wil. po kasacie Jezuit6w znajdowala si
 w za- 
m
cie, wi
kszose przedmiot6w n
dznie wykladano, braklo w niej 
systeplu i porzqdku. Z ramienia Kom. Eduk., delegowany wizytator 
J6zef Wybicki (1777 r.) skonstatowal niedol
znosc grona nauczajqcego 
i inne ciemne strony. Niemniej przeto ten okres przejsciowy jest 
ciekawy, jako ze poczyniono wtedy pierwsze kroki ku wymieceniu
>>>
-7- 


odwiecznej zbutwielizny j" zasadzono par
 cennych siewek. Nast
p- 
nie obok mn6stwa, niezdarnych profesorow byla sUa taka jak Mar- 
cin Odlanicki Poczobut, astronom europejski, tudziez wyrozniali 
si
 jako zdolniejsi: J 
 d r z e j S t r z e c k i, K i s i e I e w ski, . J 6 z e f 
M i c k i e w i c z, J a k 0 b B r i 0 t e t. 
SZKOlA QlOWNA W. KS1/iSTWA L1TEWSK1EQO. Zasadni- 
CZCl reform
 uniw. wil. przeprowadzila Komisja Eduk. 1781 r. Wedle 
swoistej organizacji, nadanej wtedy szkolom akademickim, mial on 
bye ir6dlem do czerpania wiedzy w zakresie wyzszym. Nash::pnie 
korpus profesor6w stanowi towarzystwo dla piel
gnowania nauk 
i pomnazania wynalazkow. Wreszcie, nOSZqC wtedy nazw
 oficjalnCl 
Scbola Princeps, jest naczelnq wladzCl nad wszystkiemi zakladami 
wychowawczymi caJej prowincji - rozw6j wi
c oswiaty od dolu do 
gory w znacznej mierze przekazany zostaje Wilnu. Spelnie w calej 
rozciqglosci tych zadan ogromnych uniw. wil. w niedlugim czasie 
nie m6gl. Stalo na drodze za duzo r9boty, braklo na wielu polach 
odpowiednich ludzi, mscily si
 tyloletI:1ie zapuszczenia, nadto nie 
mozna zapominae 0 ciqglych nad Polskq chmurach, zagrazajqcych 
jej bytowi. f\le jak w innych ogniskach, tak w Wilnie pod prz
wo- 
dem Kom.. Eduk. wkroczono l na drog
 pewnego post
pu: ta Szkola 
GI6wna przysposabia kadry z mlodszych sit do pracy pedagogicznej 
i naukowej, zapoczqtkowywa gromadzenie zbior6w i kolekcji, zaktada 
pierwsze pracownie; podzielona na dwa wydzialy, zwane naonczas 
kolegjami - fizyczne i moraine, zaprowadza wyklady dyscyplin, do- 
tychczas pomijanych. 
Najlepszy przedstawiciel jasniejszych stron Szkoly GI6wnej, 
P 0 c z 0 but, wiele dobrego sprawil za czasow swego rektorstwa 
(1780-1799), starajqc si
 podniese i uczynic ten zaklad poiytecz- 
nym. Na katedry szukac trzeba by to uczonych, co wobec ich braku 
nieraz natrafiae musialo na trudnosci i spowodowywalo zawody. Nie 
wymieniajqc profesor6w miernych lub niezdatnych, godzi si
 dae 
\vzmiank
 0 lepszych, jak J 6 z e f M i c k i e w i c z, S t r z e c k i, W a w- 
r z y n i e c G u c e wi c z, D a wid Pi I c how ski, F i lip N e r jus z 
G 0 I a n ski, B ern a r d Sir u e, f\ u 9 u sty n Tom a s z e w ski, 
M i c h a I 0 I e c h now i c z, S z y m 0 n M a I e w ski. Z cudzoziem- 
cow zas takimi byli: B r i 6 t e t, J a n Lob e n w e i n, J a k 0 b S a r- 
tor i s, E man u e I G i lib e r t i J e r z y For s t e r - dwaj ostatni, 
wybitni przyrodnicy, niestety nauczali za kr6tko. Osobnq wzmiank
 
nalezy poswi
cie paru, kt6rzy si
 wyr6zniajCl, czy to swCl ull1iej
tno- 
sciq, czy pozostawieniem trwalych sladow, czy wreszcie juz wtedy 
nadajqcy swoisty charakter tej szkole, czem p6iniej cala byla prze-
>>>
- 8 


siClkni
ta. Franciszek Narwojsz, matefnatyk, gruntownie jej nau- 
cza, pod wzgl
dem powagi i gorliwosci sluzy wzorem. Tomasz Hus- 
sarzewski, wymownie z talentem prowadzi kursa historji powszech- 
nej, a w szeregu epok daje "dziejom narodowym obszerniejsze miej- 
sce". Profesor teologji, Michal Ka'rpowicz, mowca zawolany, wnosi 
pierwiastek obywatelski i wysoce patrjotyczny: sprawy public?:ne, jak 
poprawa rZl.ld6w, doli kmiecej i t. d. znajdujCl w nim swego rozum- 
nego rzecznika. Jeszcze donioslejszq w tym kierunku odegral rol
 
Hieronim Strojnowski, przedstawiciel nauk spolecznych, stanowi q - 

ych dotychczas terra incognita; te zagadnienia po raz pierwszy 
w Wilnie traktuje on na podlozu naukowem, szeroko { ze znaw- 
stwem, odkrywajqc swiat nowych poj
e. SlicznCl jest postaci q pro- 
fesor historji kosciola Gwilhelm Kalinski, posiadajqcy dose nauki, 
a duchowosc bardzo pogl
bionq i z rzadkim na owe czasy polotem. 
W annalach uniw. wil. pozostanCl zaszczytnie wpisane imiona Poczo- 
buta najzasluzenszego, Bri6teta, Giliberta, Gucewicza, Hussarzew- 
skiego, Kalinskiego, Karpowicia. Narwojsza, Malewskiego, Mickiewi- 
cza, PiJchowskiego, Sartorisa, 
Strojnowskiego i kilku innych - ta 
cz
se wybransza dobrze pracowala, ugorujClc niwy pod blogie zasie- 
wy p6zniejszych. 
WHno nie odegrywa podonczas roli przodujqcej, mocuje sit:: 
jeszcze z przeciwnosciami, chociaz nie swietnieje, idzie z ogolnym 
prqdem odrodzenia Polski, coraz wzmagajqC swe zasoby i w pochodzie 
tym zajmuje miejsce nieostatnie. Jak ongi przy zalozeniu uniw., tak 
'jeszcze mocniej w tern stuleciu skrystalizowa ny wyraziscie charakter 
tego miasta dawal r
kojmi
, ze wobec znalezienia juz pewnej mety, 
instytucja naukowa tutaj si
 rozwinie i przyniesie setne korzysci. 


5. Dzialania wzrastajqcego uniw. gwaltownie utkn
ly, gdyz 
zrywa si
 nad Polsk q zdrada Targowiczan z ich gospodarkCl w Wil- 
nie, potem wstrzqsa calym krajem walka narodu pod Kosciuszk q 
i wreszcie spada lawina trzeciego podzialu. Zmiotla. ona mnostwo 
instytucji i urzqdzen pol skich, ale GI6wna Szkola w Wilnie ocalala. 
W duiej to mierze zasluga niezmordowanych zabieg6w Poczobuta, 
ale zarowno pomagaly mu w tern zboinem dziele. uznana w
rtose 
tej najc
lniejszej ,uczelni, oraz sprzyjajqce jeszcze wtedy dla jej bytu 
okolicznosci. 
Gdy ,Wilno si:: dostalo pod rZijdy Rosji, jego uniw. postradal 
SWq prawowitq zwierzchnosc, a zawisla nad nim wladza obca; od 
tego czasu czynnik ten tak lub inaczej, ale nie przestaje bezustan- 
nie waiye nad jego losem. Polityka zaborcow wzgl
dem podbitego
>>>
- 9 - 


narodu polskiego odrazu si
 objawia symptomatami zlowrogimi, ktore 
potem przeszly w stan nieslabnqcego uciskania w ciqgu setki lat. 
Nie mogl'a bye jednak wtedy branq na serjo mysl 0 zaprowadzeniu 
w ujarzmionym kraju oswiaty rosyjskiej, poniewai Rosja cywilizacyj- 
nie stala na niskim poziomie i dla przeciwstawienia swego szkol- 
nictwa polskiemu braklo jej calkowicie sil umyslowych. Nie braklo 
zato nigdy sil brutalnych. Trzymajqc wszystko w kleszczach, rzqdy 
Katarzyny II nie pozbawialy ludnosci polskiej wszystkich jej zakla: 
d6w naukowych. Cesarz Pawel I pomimo swych obl
dow czul pew- 
nego rodzaju respekt przed starodawnym nauk przybytkiem w WiI- 
nie i chcial, ieby si
 zachowal. RozsCldniejsi wielkorzqdcy kraju 
uwaiali to za poiyteczne i nawet konieczne, ale rzqdzie nim chcieli 
po swojemu. .. 
SZKOl,A Ql,OWNA W1LENSKA. Poczobut przy pomocy in-. 
nych czlonk6w uniw. wygotowal statut akademicki, opierajClc si
 na 
zasadach Komisji Edukacyjnej, z dodatkami i zmiaf.lami, ktorych po- 
stE:
pujqcy wzrost i doswiadczenie wszechn"icy wymagaly. Pod naci- 
skiem z gory musiano powytrqcae wiele cennych stron z tego sta- 
tutu: nie dano mu rzqdzenia szkolami, odebrano charakter korpo- 
racji uczonych, pozbawiono przywilejow autonomicznych - i w tak 
polamanych formach otrzymal on potwierdzenie cesarskie (1797 r.). 
Pozostala mu tylko rola wyiszego zakladu nauczaj(tcego. Polozenie 
jego by to trudne wobec despotyzmu i niepoczytalnosci wladzy, od 
kt6rej tak zalezal. Nie jeden raz skutki tego wen godzily. Podsu- 
ni
ty sobie pomysl oddania uniw. wil. w n::ce Jezuitow polockich 
car Pawel zaakceptowal (1800 r.). Rektor Strojnowski za wystoso- 
wanie pokornej prosby do tronu 0 odwrocenie tego ciosu zostal 
. . 
wtrqcony do wi
zienia. Znow jedna
 wszechnica wiJ. ocalala z racji 
przypadkowych okoIicznosci. 
6. Pr
yduszany objawami dokuczliwej zaleinosci uniw. bynaj- 
mniej nie wpadl w rozprz
ienie i nie stan(tl na miejscu. Nowy ustroj 
zabral mu wiele, zmienil dawny przydomek Szkoly Glownej Iitew- 
skiej na wilensk q , ale byla ona pod wielu wzgl
dami organicznCl 
kontynuacj(t dawnej. 
Ci
ikie troski kl
bily sit:: nad owczesnem pokoleniem, kt6re 
przechowalo mocne poczucie narodu 0 wielkiej przeszlosci, a tak 
zb
odniczo poddanego w niewol
. Rozszczepily si
 jego czynne d(tze- 
.. 
nia: jedni, opieraj(tc si
 na szabli, jej zaufali i w obronie wolnosci 
innych walczqc, 0 swoj(1 walczyli niepodleglosc; drudzy na wlasnej 
miedzy pragnt::1i zdroyJe Zlarna narodowosci uchronic od klwania 
ptakow drapieinych, oraz plony duchowe coraz pomnazae. Na za-
>>>
, 


- 10- 


" 


..... 


. 
sadzie wpajania obowiClZkow obywatelskich prowadzila oswrecanie 
Komisja Edukacyjna. Nieinnij byla ze swego nastroju Szkola Glowna 
w Wilnie, czego dawniej realnie dowiodla, a po upadku panstwa te 
same hasla jej przyswiecajq, 0 ile ich nie gluszCl czynniki z g6ry. I 
Pi€:kna rola uswiadamiania, wychowywania i upozyteczniania mlo- 
dziezy . jest niezb
dna, ale dla najwyzszego zakladu naukowego nie 
wystarcza, jesli chce nosic istotne miano uniwersytetu. Musi on bye 
pracowniCl naukowCl, musi isc po szlaku post
pujqcej wiedzy, musi 
bye jednoczesnie og6lnoludzkim. f\ dlatego nieodzownie potrzebni I 
ludzie, ktorzy ogarniajqc widnokr
gi og61nej umyslowosci i panujq( 
nad obranym przedmiotem, formujCl uniwersytet, bt::dqcy pot
inCl 
dzwigniq cywilizacji narodu. Jeieli rozglqdniemy sit:: w korpusie 
. 
wilenskim w przeddzien XIX w.- wieku takiego wyolbrzymienia nauk ' 
i zastosowania jego zdobyczy - niewqtpliwie osiqgnql on poziom 
znaczny: po raz pierwszy w Polsce nowozytnej taki zespol z prze- 
wagCl zywiolu swieckiego, rozumiejqcy czem bye powinien uniwersy- 
tet, zgromadzil si€: w Wilnie.. Widac w nim jeszcze sporo wad i bra- 
.. 
kow, ale zadatki swietne i drog
 dobrze obranq. Obok sil dawniej- 
szych i sKz
sliwie nowopowolanych, uksztalcil sie juz zaciClg mlod- 
szych, ci jako wiceprofesorowie obejmujCl miejsca. W rezultacie 
Szkola GI6wna, ktora zniosla poprzedni swoj podzial na nieodpo- 
wiednie kollegja i zaprowadzila slusznie cztery fakuItety, miala na 
nich dob6r profesorski liczniejszy i naog61 zadawalniajqcy. Naucza 
od 1797 r. J
drzej Sniadecki, uczony wielkiej miary, nietylko row- 
ny co do poziomu innym w swiecie naukowym, ale ten poziom 
przerastaj(lcy, mClz, ktory m6g1 bye upit::kszeniem kazdego uniwersy- 
tetu. Ma szkola wilenska znakomitosci w osobach Stanislawa Bo- 
nifacego Jundzilla i Franciszka Smuglewicza, astronomem 
zawsze pozostaje P 0 c Z 0 but. Inni nie Sq uczonymi pierwszej kate- 
gorji, ale potrafiCl przekladae scieiki do wielkiego celu, gl6wnie mlodsi: 
f\ u 9 u s t B e c u, Ben e d y k t B 0 r s u k" C e z a r y K ami n ski, 
f\ n d r z ej Mat use w i c z, Z a c h a r j a s z N i e m c z e w ski, J a n 
Fry d e r y k N i s z k 0 w ski, f\ dam Pow s tan s k i y J a n R u s t e m, 
Fer d y n and S era fin 0 w i c z, S t e fan S tub i e I e w i c z, R 0" 
man 5 y m 0 now i c z, M i c h a I S z u I c - wszyscy dobrze przygoto- 
wani i podaj(tcy duze spodziewania, kt6re mniej lub wit::cej ziscili.' 
Slowem na samym schylku XVIII w. umocnil si
 uniw. wilenski, jako 
wyisza instytucja nauczajqca spelniae moie coraz lepiej swe zadanie,. 
posiada bowiem zasoby; ktore przy zadn.vm ustroju zaginqe nie mo- 
9Cl. Znakomita wiE:kszosc jego czlonk6w przyswoila sobie z nauk 
to, co 
zczt::sIiwsze narody wypracowaly; chodzilo 0 zaszczepianie
>>>
- 11 


tego i wyrownanie licznych jeszcz
 zaleglosci. Bylo zas kilku, co 
mogli sj(
gac po wawrzyny, zdobiqce prawdziwych uczonych, a wielu 
poczynajqcym na tej szlachetnej ambicji nie zbywalo. Dalszy rozw6j 
I uniw.. wil. stal juz na pewnych podwalinach, byle dano pracowac. 

 UNIWERSYTET WILENSKI w XIX w. Konjunktury w sprawie 
polskiej na arenie polityki mi
dzynarodowej, czujnosc dzielnych m
- 
lOW, pragnqcych je dla dobra narodu przychylic, oraz wiele jeszcze 
czynnik6w zlozyly si
 na wynik pomyslny dla oswiaty. Na progu 
ubieglego stulecia uniw. wiI. odzyskuje cz
sc przywilei, nadanych mu 
przez kr616w i uchwaly sejmowe, oraz fundusze i dobra zapisane 
ongi na rzecz jego przez licznych dobrodziej6w, nadto otrzymuje 
nOWq organizacjt::. Na mocy aktu potwierdzenia i ustawy z dnia 
18 maja 1803 r. dostaje si
 wszechnica pod dwuzwierzchnictwo z jed- 
nej strony powstalego ministerjum oswiaty w Petersburgu, z drugiej - 
nowoutworzonej Kuratorji Wilenskiej. Owczesny ustroj uniw. wil. . na- 
og61 pomyslany szcz
sliwie dawal duze pole do samodzielnosci i na- 
turalnego rozwoju; mozna bylo korzystac z autonomji i nie p
tano 
jej jakis czas zakazami i cyrkularzami. Ster spraw przypada w udziale 
Radzie. profesorow 0 duiych kompetencjach, ona np. obiera wszyst- 
kie osoby na posady w uniw., jego rozgal
zionej gospodarce, oraz 
calym t. zw. Wydziale Wilenskim, obejmujqcym szkolnictwo w calym 
rosyjskini zaborze owczesnym. Wladza administracyjna oddana Rzq- 
dowi Uniwersytetu, skladajijcemu si
 z rektora, czterech dziekanow 
i sekretarza. Poza tern dzialajq przer6ine komisje i komitety, z nich 
najwainiejszy szkolny. Ominiemy tu wiele stron statutu i regulami- 
now uniwersyteckich, oraz przedstawienie, jak sit:: to rozwijalo i w ja- 
kie sit:: ksztalty w ciagu lat przyoblekalo. Uwydatnic tylko musimy, 
ie wszechnica wilenska jest typem uniwersytetu polskiego. Jej or- 
ganizacja i cechy pomyslane niegdys przez czlonk6w Kont Eduk. 
w Warszawie, przerabiane p6zniej w samem Wilnie, wreszcie uloione 
w Petersburgu przez Hieronima Strojnowskiego, f\dama Czartory- 
skiego, Seweryna Potockiego. Potem prawie w ciijgu 30 lat ustawa 
ta byla w iycie wprowadzana. Z tego ustroju, system6w, zwyczajow 
przyj
tych, wiele moina zmieniac lub odrzucac, ale zgodzic si
 trzeba, 
ie Sq tam strony nieprzemijalnej ceny, a nadto r6ine wlasciwosci 
wilenskie wyplywaly z charakteru umyslowosci polskiej, ktora poz- 
niej, wobec ci
iszej niewoli narodu, w organizowaniu i reformach 
uniwersytet6w nie mogla si
 wydatnie zaznaczyc. 
7. Do wykladania nauk mial jui uniw. wil. grono specjalist6w, 
obecnie liczba katedr zostala pomnoiona i starano si
 drogq powo- 
lania lub konkursu obsadzic je jak najlepiej. Tym sposobem skupily
>>>
- 12- 


I 


sie: w Wilnie sHy, pochodzijce z rainych miejsc Polski, przybylo kilku 
cudzoziemc6w, z kt6rych cze:sc profesorowie duiej wartosci, wreszcie I 
wybitniejsi uczniowie uniw. przysposabiaIi sie: do obj
cia katedr. 
Dobar wie:kszosci nauczajqcych okazal sie: wyjijtkowo szcze:sliwym 
i w pierwszem trzydziestoleciu ubieglego wieku uniw. wil. nie wiele 
moie miec sobie postawionych zarzut6w, siJne strony jego calkowi- 
cie zaslaniajq slabsze i okr
s ten slusznie sie: zalicza do najbogat- 
szych i najlepszych w dziejach umyslowosci i nauk w Polsce. 
Wykazac dokladnie w tym rzucie role: profesor6w wil. XIX w. 
jest niepodobienstwem. Wspomnimy tylko 0 niektorych. 
_ Nauki lekarskie i przyrodnicze posiadaly fiIary godne podziwu. 
JEidrzej Snladecki, profesor zlotousty, nowoiytne chemji zdobycze 
pierwszy w Polsce przeszczepia. SWq genjalnij "Teorjq jestestw or- 
ganicznych" znaczy nOWij droge: dla fizjologji oraz przebija chodniki 
w nieskrystalizowanej jeszcze bioJogji. W koncu przechodzi do umi- 
lowanej medycyny, gdzie, prowadzqc klinike: wewne:trznq, sklada do- 
wody swego olbrzymiego talentu i jest boiyszczem rzeszy uczni6w. 
Najpot
iniejszy to umysl w WiInie, praCij calego iycia uswietniaj
cy 
uniwersytet. Wspomniany rfiszkowski podnosi wysoko chirurgje 
i zostawia szereg dobrych nash::pcow: Wac I a w a. Pel i k a n a, S e- 
w e r y naG a I 
 z 0 w ski ego, K 0 n s tan t ego P 0 r c j a n k 
 - 
ostatni osobistosc bujna i niepowszednia. Slawny J a n P i 0 t r 
F ran k krotko pozostawal w Wilnie. Licznych zaslug dla uniw. syn 
jego Jozef Frank, naleiy do rzadkich cudzoziemc6w, kt6rzy, 
pracujqc wsr6d obcej sobie spolecznosci, jej dobro rzetelnie maj
 
na celu. Uczony pierwszorze:dny rozslawia wil. wydzial lekarski; pro- 
fesor pelen zapalu. organizator dzielny przemoinie wplywa na slu- 
chaczow, fanatycznie niemal mu oddanych: uformowal on calq szkol
 
ktora dlugo przetrwala.. Z innych: dlugoletni profesor poloinictwa 
M i k 0 I a j Mia now ski, niezwykJe wymowny: patolog F\ u 9 u s t 
Be c u; Win c e n t y Her b e r ski, probujqcy w terapji nowej drogi; 
M i c h a I Horn 0 I i c k i, slicznie wyklada j(tcy fizjoJogj
; F e I i k s 
R y m k i e w i c z, zwany chodzijCCl bibljotek q ; f\ dol f f\ b i c h t i paru 
innych. 
Nauki fizyczno-matematyczne stojq dobrze,' ponadto samodzielne 
na szerSZq skale:, po raz pierwszy w Polsce, badania przyrodnicze 
. zbJiiajq do europejskich pracownie wilenskie. Wyste:pujq na polu 
botaniki S. B. J u n d z ill, J a n W 0 I f 9 a n g, S tan i s I a w Bat y s 
G 0 r ski, zwlaszcza prace ostatniego - niepospolite. W dziale zoo- 
logji i anatomji porownawczej slynie Ludwik Bojanus - jego mo- 
nografja 0 iolwiu do dzis uchodzi za klasycznq. Wybijali si
 na tern
>>>
- 13- 


polu K a r 0 I M u y s c h e I, For tun a t J u r e w i c z, a zwlaszcza 
o wszechstronnej wiedzy f\ dam f\ dam 0 w i c z. Stan chemji i po 
ustqpieniu Sniadeckiego na wysokosci wymagan: I 9 n a c y F 0 n- 
be r g, profesor wymowny i pod wzglt::dem metody nie ustE::pujijcy 
uczonym w innych osrodkach badaIi chemicznych. Nie wiodlo sit:: 
w Wilnie z fizykCl: uzdolniony S tub i e I e w i c z katedr
 niestety 
zajmowal niedlugo; po nim nieudolny K a jet a n K r ass 0 w ski 
obnizyl jej nauczanie, a nie pomogla zmiana w osobie F e I i k s ?i 
D r z e win ski ego, kt6ry w swem dziele 0 fizyce wykazal znajo- 
mosc gruntown(t rzeczy, pozbawiony prz
ciez daru wymowy i zacht::- 
cania, podzwign(tc tej galt::zi nie zdolal. f\stronomja, kt6rej zdrowy 
rozw6j w Wilnie datuje si
 oddawna, miala w znakomitym Janie 
Sniadeckim przedstawiciela, podtrzymuj(tcego nieprzerwany rozglos 
obserwatorjum wil. Nastt::pca jego P i 0 t r S I a w i Ii ski godnie idzie 
w slady swego wielkiego nauczyciela. Matematycznych nauk udzie- 
laj(t st::dziwy N a r w 0 j s z, Z y c k i, 1\ n t 0 
 i W Y r w i c z, Hip 0 lit 
Rum bow i c z i inni. Wsr6d nich jasnieje N i e m c z e w ski, a M i- 
c h a I Pol i Ii ski jest typem .powaznego uczonego w Wilnie - czlo- 
wiek mqdry, wplywowy, 0 duzem uzdolnieniu do nauczania. 
Starano si
 nalezycie postawic na przyrodzie i medycynie r6zne 
. 
 
zaklady dodatkowe, jako to: pracownie, Jaboratorja, gabinety, kliniki; 
dawne si
 r6zniczkujCl, powstaj'l nowe, zbiory wciqz si
 pomnazajq- 
w tern post
p najwidoczniejszy. Polozyli tu zaslugi wszyscy, 0 kt6- 
rych byla wyzej mowa, nadto inni z nazwisk niewspomniani. Zasz- 
czytnie si
 zapisal wyborny'profesor anatomji, I\dam Bielkiewicz: 
wlasnq pracij i przy pomocy uczni6w stwarza kolekcj
 rozwoju kosci, 
jakiej nie bylo gdzieindziej w Europie. 'Rozpocz
to wtedy pomiary 
geograficzne, tudziez badania krajoznawcze: pracujij nad poznaniem 
miejscowej flory, fauny i geognozji: J 6 z e f J u n d z ill, f\ n ton i 
F\ n d r z e j 0 w ski, J a n K r y n i c k i, K 0 n s tan t y T y zen h a u z, 
Ed war d E i c h w a I d, I 9 n a c y J a k 0 w i c k i, W 0 j e i e c h Z b o- 
r z e w ski. Specjalna ekspedycja zlozona z profesor6w wileIiskich 
i krzemienieckich udala si
 1829 r. na Podole i ziemie ukrainne dla 
ich zbadania fizjograficznego, 
Nie da si
 zaprzeczyc, z
 u sternik6w nawy uniw. wil. byla pre- 
dylekcja do popierania nauk scislych. W poczqtkowych tedy latach 
umiej
tnosci moraine, polityczne, teologiczne i litel'ackie lubo majij 
nauczycieli odpowiednich, ale nie tylu 0 wyiszym wymiarze, ieby wszyst- 
kie kwitly. Dawniejsi, jak Hussarzewski i in. schodzCl z pola; M a- 
I e w ski, profesor ekonomji politycznej dobry i poiyteczny, nie b
- 
dqc uczonyrn samodzielnym, pochloni
ty nadto administracjij, nie 


5 


. 


.
>>>
. 


.' 


- 14 - 


-#0 


tIo 


mogl wydzialowi nadac znacznej wybitnosci. 1\ I 0 i z yea p p e II i 
potoczyseie wykladajqcy prawo, jako cudzoziemiec i sredni umy
 
szerokiego nie mial wplywu. SUa tego pokolenia !amala jednak 
przegrody-epoka ta jakby rozbila pelnq bani
 umysl6w najt
iszyeh. 
Z tej racji nie zdolala si
 ostac zbytnia przewaga jednyeh nauk: 
z czasem na katedry wydzialu moralno-politycznego wchodz(t os obi- 
stosci, kt6re sprawily, ie m6g1 on emulowac z innymi. Prawdziwq 
jego pot
gE: stanowi Joachim Lelewel, historyk 0 wiedzy i przeni 
kliwosci nieprzeseignionej, 0 bogatem nadto natchnieniu, wykladam. 
swemi elektryzuje Wilno, slaw
 profesora roznOSZq uwielbiajqcy go 
uezniowie. Opr6cz przemyslanej glGboko nauki zdobily go Hezne 
przymioty: swada, przej
cie sit::, wyj(ttkowy dar odradzania slowem 
stuleci minionych. Przeszlosc Polski na jego godzinaeh wykladowych 
iyla realnie, rzueal on zupelnie nowe os\vietlenia, pomysly, kruszyl 
zakorzenione poglqdy, a zarazem budowal wr
by ealosci dziej6w na- 
sz-ych, oryginalnie uj
tych. Olbrzymi(t sw(t indywidualnosci q opanowal . 
umyslami. stworzona przezen znakomita szkola liezyla zwolennik6w do 
sehylku XIX w. Lelewela dziela z zakresu powszeehnej historji, geo- 
grafji, numi
matyki stawi(t go- w rz
dzie pierwszyeh historyk6w swiata. 
Ozdobami wydzialu moralno - politycznego byli: Zegota Ona- I 
eewicz, Ignacy Danilowicz, Ignacy Oldakowski, ftleksander Korowieki, 
J6zef Jaroszewicz, J6zef Goluchowski. 
Onacewicza dzialalnosc wyr6inia si
 dodatnio: wyklady jego 
historji, statystyki i dyplomaeji, peine znawstwa, werwy i t
iyzny 
bardzo poei(tgaly. On pierwszy w uniwersytetaeh polskich wyl(tezyl 
z historji powszeehnej dzieje ojczyste i prowadzil ieh kurs osobny. 
N iemniej dodatnio si
 przedstawia Onaeewiez jako ezlowiek prawy 
i nieugi
ty. Znamienity badacz prawa i ustawodawstwa poIskiego 
Danilowicz nauczanie i zgl
bianie tego przedmiotu postawil na do- 
tychezas niewidzianej wysoezyinie; nieslusznie mniej glosnem jest 
. 
imi
 Danilowieza: wielu w Wilnie mialo rozleglejszy oden talent, alE 
iaden nie byl od niego w swym fachu gruntowniejszy i uezenszy. 
Oldakowskiego wyklady prawa politycznego cechowaly oryginalne 
uj
cie i nowe mysli, budz(tee zainteresowanie; niestety zawczesnie 
dla slawy Wilna i swojej zostal straeony. Plynnem wyslowieniem 
odznaezaly si
 kursa prawa polskiego i rosyjskiego, kt6re prowadzil 
K 0 row i c k i. Naleiy si
 chlubna wzmianka 0 Jaroszewiczu, praw- 
niku i historyku, kt6rego dzialalnosc profesorska co do znaczenia 
i poiytku dla mlodzieiy nie ust
powala najlepszym. 
Filozofji nie szcz
scilo si
 wcale. Za ezas6w szkoly GI6wnej 
nie wykladano jej, ograniczaj(te si
 w tej dziedzinie do samej logiki.' 
I 



 


. 


I
>>>
- 15 - ... 


- 


Na progl! nowego stulecia zmieniono ten antyfilozoficzny poglct d 
i ustanowiono dwie katedry: metafizyki i filozofji moralnej. f\le gdy 
caly uniw. umocnil si
, z filozofjet wcietz bylo krucho. Wyb6r Hen- 
ryka f\bichta okazal si
 chybiony; zacny ten skijdinijd Niemiec 
podawal swojet mieszanin
 niemieckiej id

listyki ze scholastyk q , 
wykladal przytem po lacinie, tak, ie zwano jet abicbtjologjq - i ta 
dyscyplina malo przyniosla korzysci. Drugiej katedry. nie kwapiono 
si
 zapelnic. Po smierci Rbichta (1816 r.) wyklady obejmuje zast
p- 
czo finiol Dowgird, umysl filozoficzny, gl
boki i samodzielny, lecz 
jako nauczaj'1cy bez zadnego daru tlumaczenia si
, a nawet skleja- 
nia slowem zdan. Drog'1 konkursu dostaje si
 katedra Goluchow- 
ski emu ; otwiera on swiat nowej metafizyki idealistycznej; mistrz 
w czarujqcem przedstawianiu problem6w' filozofji, sWij przeslicznq 
i polotnq wymowq zdobywa sobie pomi
dzy tylu wzi
tymi u slucha- 
czy prelegentami przodujqce miejsce. Wi
cej marzyciel, aniteli my- 
sliciel, glosil, ze wszelka mysl musi bye wygrzana w ognisku serca. 
Nieopisane przej
cie si
 jakie budzil Goluchowski swemi prelekcjam 
swiadczy 0 ich organicznej potrzebie dla spragnionej mlodzieiy i spo- 
le{:zenstwa. Rychlo jednak uniw. postradal tego sympatycznego pro- 
fesora jakby stworzonego dla Wilna. Zdawacby siE: moglo, ze si
 
cos uwzi
lo na filozofj
, pozbawiajqc ogol dogadzajqcych jego du- 
chowi wyklad6w, a zuboiajijc uniw. przez wydalenie tak niepospolitej 
jednostki. Wraca do jej nauczania Do w 9 i r d, kt6ry choc t
zszym 
byl fiIozofem od usuni
tego Goluchowskiego, ale to widnialo w jego 
cennych ksiqzkach, na katedrze zas nie wytrzymywal z nim nawet 
zestawienia. Uczonego Dowgirda prawie nie znano, a na publicznych 
wykladach jego niezaradna wiklanina okres6w mogla przewainie ga- 
sic zapal do tej kr610wej nauk, ktora w Wilnie raz tylko krolowala, 
gdy berlo jej trzymal Goluchowski.. 
 
Z teolQgow do lepszych trzeba zaliczac szereg tych, ktorzy do 
dzis uderzajij swem szerszem wyksztalceniem i rozumieniem roli 
uniw. wi!. wog61e, a specjalnie dla kleru. J a n K ant y C hod ani, 
uczony i elokwentny profesor; F. N. Go I a n ski, 0 erudycji nieprze- 
ci
tnej, mniej szcz
sliwy jako prelegent z braku wymowy; J 
 d r z e j 
K I '1 9 i e w i c z, jedna z zacniejszych i powazniejszych postaci owego 
czasu; J a n 5 kid ell, poliglotta i polihistor dla nauk teologicznych; 
p I a ton")os 0 s now ski i najtE:iszy moie z nich M i c h a I Bob r 0 w- 
ski, prof. Pisma s.; ten jako znawca rzeczy slowianskich, na owe 
czasy J:zadko spotykany, umiej
tnie tego nauczat 
Istotnym fHarem nauk literackicb moina nazwae Godfryda Er- 
nesta Groddecka, zwanego powszechnie Grodkiem. Filologja miala 


" 


, 


... 


.
>>>
16- 


- 


, 


w nim uczonego pierwszej klasy, mlodziez doswiadczonegq i zapalo- 
nego przewodnika po swiecie Hellady i Romy. W uniw. reprezen- 
towal jasno okreslony kierunek humanistyczny i swoj
 powagij tym 
studjom ton nadawal. Jemu filologja klasyczna zawdzi
cza odrodze- 
nie i rozkwit. f\ni si
 da z nim porownae Wloch Paw e I Tar e n- 
9 h i, niefortunnie z Wloch sprowadzony do literatury lacinskiej. su- 
miennymi byli profesorami filologji S z y m 0 n Z u k 0 w ski, S tan i- 
s I a w K 0 s t k a H r y n i e w i c z i czas krotszy L u d w i k Sob 
 I e w- 
ski, bardzo zdolny, ale zmarnowany. . 
Literatura polska szczyci si
 kolejno nast
pujqcymi. Euzebju- 
szem Siowackim i Leonem Borowskim. Pierwszy teoretyk litera- 
tury i znawca pismiennictwa ojczystego, wykladal z ogniem; sam 
czystej wody pseudoklasyk .cenil dawnq literatur
 i objasniat jej za- 
bytki - prelekcje jego lubiono, odpowiadaly one gustom epoki. Rola 
Borowskiego byla pi
kna i owocna: przedmiot z natury rzeczy po- 
n
tny doskonale przygotowanemi wyktadami udost
pnial i znajomosc 
jego pogl
bial; wytrawny pedagog dawal podniet
 do samodzielnej 
tworczosci, a jako ci
ty krytyk do tych prob przykladal duie wyma- 
gania; literackie jego teorje zbliialy si
 do poglqdow okresu przej- 
sciowego. Borowskiemu poczet wychowancow poiniej stawnych 
i glosniejszych zawdzi
cza bardzo duio. 
Nie mozna obejse milczeniem sztUk: pillknycb. Rozumiano, ze 
w swiqtyni ducha i stronie artystycznej trzeba dac miejsce. Rozpo- 
cz
to nauczanie malarstwa jeszcze w Szkole Gt wit, umieszczajqc 
ten przedmiot na wydziale fizyczno-matematycznym. P6zniej archi- 
tektur
 tam pozostawiono, malarstwo zas, rzezb
 i sztycharstwo prze- 
niesiono na wydzial literacki. Pracownie malarskie S mug I e w i c z a 
i R us t 
 m a wydaly wielu uczniow. K a z i m i e r z J e I ski przyspo- 
sabial ch
tnych do rzeiby. Nie wspominamy 0 innych; ciekawCl 
postaciij byl f\ngIik J a z e f S a u n d e r s powolany do sztycharstwa 
ale obok tego wykladal przedmioty teoretyczne. Wielu budowniczych 
wyszto ze szkoly profesorow S z u I c a, a zwlaszcza K a r 0 I a P 0 d- 
c z a s z y n ski ego. Dla uzupelnienia obrazu zanotowae musimy 
rys charakterystyczny tego okresu, ze w uniw. wil. uczono "talentoVv 
przyjemnych" t. j. muzyki, tancow, ekwitacji i fechtunku. 
Co do powotywania na stanowiska nauczajijcych, jak zaznaczy' 
lismy, zdarzaly si
 wybory nietrafne, a niekiedy zupelnie naganne- 
_ w pierwszym r
zie omylki takie, cz
sto nieuchronne, mog'1 bye uspra. 
wiedliwiane, inaczej si
 ma, gdy widnieje opieszalosc, zla wola, stron- 
niczose - 0 tych bl
dach popelnionych w Wilnie nie moiemy tu si
 
ro'zwiesc. Opr6cz win wlasnych uniw. wil. mial kilku mniej nii mier- 


, 


/ 


.
>>>
- 17-- 


nyeh profesor6w narzueonyeh z gory, za co oczywiscie nie odpo.. 
wiada. Slowem przez ealy ezas tego zlotego okresu nie braklo na 
katedraeh osobistosei, ktore albo nie potrafily stanijc na srednim 
poziomie wymagania i nie dotrzymywaly kroku w ogolnem tempie, 
albo tez zgola nie odpowiadaly swemu powolaniu i sw
 nieudolno- 
sciq tembardziej odbijaly od tla og6lnego. Jeieli nauezajijeyeh w WiI- 
nie z lat 1801-1831 co do ieh roli i wartosei podzielimy, wypadnie 
5 kategorji. Pierwsza - 10-eiu, ci pod wielu wzgl
dami wyjqtkowi, 
co nadawali prawdziwego blasku wszeehniey. Druga - 24-eh, ci co 
si
 odznaezali gl
bokct nauk q i darem jej zaszezepiania. Trzeeia-:- 
37-miu, ei co staIi na wysokosei swego zadania, umiej
tnie i gorli- 
wie nauczaj
c. Czwarta - 30-tu, ei r6inego typu, kt6rzy z wielu 
powodow malo przynosili korzysei. Wreszcie piqta - I1-tu, niezdatni 
i niedol
ini. 
Wraeaj
e do ludzi trzech pierwszyeh kategorji, musimy przyznac, 
ie oni to uniw. wil. tak wysoko. podniesli. Uzywali szerokiej popu- 
larnosei i wplywali na umyslowosc ealego pokolenia. 
8. W uniw. wil. nie tylko nabywano gruntownie wiedzy, ale . 
umiano tam przepoic mlode dusze szlaehetniejszemi zasadami, 0 kto- 
rych nie zapominano w iyeiu p6iniejszem. Kadry nauezyeielskie 
pi
knie oddane swemu powolaniu Sq dowodem oddzialywania Wilna. 
Na roinyeh niwaeh iyeia spoleeznego liezne mamy tegoi przyklady. 
Najlepiej to widnieje na zast
pach wychowancow medyeyny: oni 
w swym trudnym zawodzie hasta etyki wcielali ezynami zaparcia si
, 
dobroei, poswi
eenia - i zaslyn
1i powszeehnie, niekiedy przechodz
c 
I do potomnosci w zarysach podaniowyeh, jako dobroczyney swej oko- 
Hey, lekarze, jakieh tylko Wilno wydawac umialo. 
Uniw. wil. r6s1 w oezach spoleezenstwa, jako prawdziwa swiij- 
tynia: jeehalo si
 do tego Wilna nie tylko dla sluehania przepisanego 
kursu i dojscia do stopnia naukowego, ale dla ezystej nauki, dla 
rzetelnego posi
seia wyksztalcenia; dla wielu pobyt ten stawal si
 
rodzajem swi
een. Trzeba z naeiskiem podniesc, ie dzialalnosc wi- 
lenskieh profesor6w nie bylaby tak plenn
, gdyby nie to, ze dziw- 
nie zdolne pokolenie podrastalo w tyeh prowincjach. Zbiegly si
 tu 
razem - co trafia si
 nader rzadko - dwie rzeczy: zast
p przewod.. 
nik6w, kt6rzy mieli co dac umyslom i mlodziez z jeszeze wi
kszym 
darem, bo sluchac i moeno si
 przej
c umiala. Talenta profesor6w 
wilen skich, gdyby ta ml6di byla inn
, natrafilyby na tam
 i uniwer- 
sytet nie podnioslby si
 tak ehyio do stanu swietnosei. 
9. Wedle ustawy 1803 r. jak za czas6w polskieh uniw. wit. sta- 
nowil towarzystwo uczonych.. Jesli w okresie poprzednim brak wielu 
- 
't ..,#/ . 2 

" 
.
 


\ 


.. 


......)tI- 
'" 


. 
'" '( " 


,
>>>
-- 18 
 


specjalistow nie dal mu z tej strony zaznaczyc swej roli, obecnie 
jest on prawdziw
 korporacj
 badaczy naukowych, wsr6d kt6rych 
sporo oddanych niepodzielnie trudom gabinetowej i laboratoryjnej 
pracy; ta scisle si
 I
czy z publicznem nauczaniem, a 0 zaslugach 
I 
tych Iudzi wyzej si
 powiedzialo. Odbywaly si
 co miesi
c t. z. sesje 
Iitel'ackie uniw., na kt6rych czytano rozprawy. Uczestniczyli w nich 
i profesorowie honorowi (6wczesnie tytulowano ich czlonkami hono- 
rowymi), przebywajqcy w Wilnie, jak np. znani w pismiennictwie: ' 
F\leksander Chodkiewicz, Jan Chodzko, J6zef Kossakowski, Kazi- 
mierz Moniuszko, Jozef Mostowski, Jan Rudomina, ks. szantyr, 
Jakob Szymkiewicz. Na rozmiary zagranicy wydawany "Dziennik 
Wilenski" jest pierwszem u nas pismem scisle naukowem, a zamiesz- 
czone tam rzeczy wysokij posiadaj
 wartosc. Powstale 1805 r. odga- 
t
zienie uniwersytetu Towarzystwo Lekarskie, 0 taiich podporach 
jak J
drzej Sniadecki, Frank, Wolfgang, Niszkowski, Rymkiewicz 
i t. d. chlubnie si
 uwydatnia przez swe czynnosci i wydawnictwa. 
Stowal'zyszenie Szubl'awcow, jakkolwiek nie majijce charakteru nau.. 
. 
owego, zloione glownie z cz10nk6w wszechnicy, ogromnie si
 od- 
bija na iyciu umyslowem, na pisarstwie i jego znamienne rysy uzu- 
pelniaj'1 bogactwo tej epoki. 
10. _ Prawie wszyscy profesorowie wilenscy byli synami wieku II 
oswieconego. W umyslowosci ich jednak widzimy odcienia i znaczne 
odchylenia od francuskiej i angielskiej, przytem moralnie i co do 
poczucia obowiijzk6w wielu stalo niezmiernie wysoko - tak iz owa 
umyslowosc, wyrastajijc z og61nego pnia oswiecenia, idzie r6wno.. 
odlegle od innych tego rodzaju w Europie. Przewaiajq w Wilnie 
wplywy francuskie, mocno si
 zaznaczajij angielskie, Sij widoczne 
i wloskie. Nie tyle niemieck
 literatur
 i jej cechy, co gl6wnie I 
naukowosc reprezentujij profe
orowie niemieccy, z nich atoH najwy- 
bitniejszy J6zef Frank,- 'przepojony kulturij wiosk
, wnosB jej wlasci- 
wosci, p61- Niemiec zas Grodek duchowo tkwB w swiecie antycz.. 
nym. Zaznaczycby moina drobne strumyki roinych jeszcze oddzia- 
Iywan. 0 ile w sprawach innych powstawaly wsr6d profesury tarcia, I 
nawet ostre, w ogolnej umyslowosci tonacye odmienne skladaly 
zharmonizowanij calosc. Z biegiem tat niekt6rzy przedstawiciele 
wydzialu moralnego podwaiali prymat nauki francuskiej, mamy 
ciekawe pr6by stwarzania samoistnego swiatopoglijdu. Niemniej 
przeto wsr6d znacznej liczby profesor6w do konca trwania uniw. 
przewaga za
ad oswieconego wieku pozosta'wala. 
Z tego kierunku umyslowego pochodzi zaznaczony fakt, ie 
,uniw. wil. faworyzowal niejako nauki scisle, inne zas, jesli nie trzy-
>>>
. "II 


19 -1 


. 


mat w cieniu, to nie uwazal za potrzebne wi
ksze dla nich staranta 
i naklady. Jednak nie wyplywalo to z jakiegos zaciesnienia dok- 
tryn'1; wiedz
 scisl q slusznie poczytywan'1, za pot
g
, nadto dlugo 
ona leiala u nas odlogiem lub stala lie, trzeba wi
c bylo nieslab- 
"nijcego nat
zenia dla jej rozwoju, a ten z natury rzeczy wymaga 
wyl'1cznej pieczy i pokaznych srodk6w. Nast
pnie co do medycyny 
pl'1tal si
 tu czynnik, ktary gdzielndziej w swiecie ucywilizowanym 
nie magi miec miejsca: w jej wzroscie, ocenianym jako pozyteczny 
przez wladze rZ'1dz'1ce, widziano rodzaj tarczy przed zamachami na 
uniwersytet. Korzysci ze sztuki lekarskiej byly namacalne, st'1d dba- 
nie sternikaw,zeby korpus wilensJ.i t
 stron
 utrzymywal na stopie 
wzorowej. Co si
 tyczy wyzszosci tych lub innych nauk, rozmiesz- 
czenia ich na drabinie studjaw dla mlodziezy, wl'1czenia przedmio- 
.. 
tow koniecznych dla pozyskania stopni uczonych - kwestji do dzis 
bynajmniej nie wyjasnionych - powstawaly w Wilnie na tern tIe na- 
wet zazarte spory. Przypisywac specjalnie matematykom i przyrod- 
nikom stronnosc, a zmajoryzowanym przez nich bezstronnosc - nie 
byloby sprawiedliwe. Naturalnie Jan Sniadecki cierpliwieby czekal 
na obsadzenic _ katedry prawa rzymskiego, ale nie zni6slby zwloki 
w zamieszczeniu katedry algebry. Lecz tak sarno, gdyby gtawny 
przedstawiciel obozu przeciwnego Grodek zyskal w Radzie uniw. 
wi
kszosc, zacz
loby si
 popieranie humanioraw, a znajqc porywczosc 
Grodka, szloby one forsownie i gwaUownie. Objawy nowe w dzie- 
dzinie nauk moralnych malo znajdowaly oddiwi
ku u starszyzny 
profesorskiej. Oboj
tnie przeszedl uniw. kolo przedstawionego mu 
projektu slynnego Zorjana Dol
gi - Chodakowskiego co do podj
cia 
poszukiwan archeologicznych. Niczem nie podtrzymal szerokiego 
planu prof. Onacewicza wydawania zr6del dziejowych. Zepchni
cie 
na szary koniec filozofji, zaniedbanie innych gal
zi wiedzy S'1 to nie- 
w'1 t pliwie bl
dy powazne, ktare obciijzajq awczesnych dzialaczy i kie- 
rownikaw, ale nie tu miejsce to wyszczegolniac. Dodamy jednak, 
ie na te bl
dy skladaly si
 i zapatrywania epoki, oraz wiele czyn- 
nikow postronnych. 
Wraz roiniczkowaniem si
 wiedzy nieuchronn'1 si
 staje spe- 
cjalizacja. Rle przykrem jest odgradzanie si
 oboj
tnosciq od nie- 
swojej dziedziny. W Wilnie trafialy si
 nieprawidlowe pogl'1 d y 0 wyz- 
szosci jednych nauk, co do rawnomiernego ich postawienia nieraz 
poblqdzono, ale naog61 miano wyborne poczucie, czem jest Univer- 
sitas Scientiarum i tak jq starano si
 prowadzic. Zainteresowanie 
si
 calosciq bylo prawdzlwe, wszechnica wil. nie rozbila si
 na luzne 
wydzialy, kt6re malo co 0 sobie wiedzialy. Profesorowie nie zaskle-
>>>
- 20- 


.. 


piali si
 tylko w swojem, mbzna wyliczye takich, co si
 zaznaczyli 
na r6znych polach. Ten sam Jan Sniadecki, kt6remu zarzucano 
zaciesnianie uniw. w granicach nauk scislych, sw(t dzialalnosci(t naj- 
oczywisciej temu zaprzecza: matematyka i astronorrija byly mu naj- 
wi
cej upodobane, ale w iluz dziedzinach historyk naszej nauki - 
i mysli nie widzi znamiennych slad6w tego bogatego umyslu 7 Obok 
niego widnieje szereg J,Jczonych 0 rozleglym widnokr
gu, 0 gl
b- 
szym rozumie i z talentem literackim. 
Siln(t byla wladza laciny w uniw. wil. Nie m6wi(tc 0 czasach 
dawniejszych, do konca XVIII w. wi
kszose wyglaszala s'J!e prelekcje 
w mowie Rzymian. W stuleciu nastE:pnem, jak i gdzieindziej zywy 
j
zyk rozlegal si
 z katedr, niekt6rzy przeciez profesorowie medy- 
cyny poczytywali za nieodzowne wykladae po lacinie. Podstaw
 6w- 
czesnego wyksztalcenia stanowi lacina - nie znae jej nie. godzi si
 
nikomu i dlatego studenci wszystkich wydzial6w musieli przesluchae 
rok wyklad6w jE:zyka i staroiytnosci rzymskich. lacina w Wilnie 
nie byla tylko szate} zewn
trznq, stwarzala ona podloie do scislego 
myslenia, pisania, mowienia i wnosila pewne wlasciwosci do kultury 
duchowej. "Gdzie si
 koiiczy lacina, tam si
 konczy Europa" - 
m6wi przy otwarciu Szkoly GI6wnej w Warszawie jej slawny rektor 
J6zef Mianowski, byly profesor wilenski - i takie mniemanie pano- 
walo powszechnie w Wilnie. 
11. Uczony, kt6ry obstawal przy wykladowym j
zyku lacinie 
dla pewnych przedmiot6w, jednoczesnie nalezy do wzorowych styli- 
st6w polskich - tym jest J
drzej Sniadecki. Tak sarno celniejsz(t 
zalet
 pism jego brata, Jana, stanowi ich nieposzlakowana polsz- 
czyzna. Moina powiedziec, ze si
 wyrobBa w owym okresie piE:kna 
proza wilenska, kt6rct, pisano i dziela scisle naukowe. Dobrymi sty- 
listami byli: JundziU, E. Siowacki, Chodani, L. Borowski, Dowgird, 
f\damowicz i wielu innych. Wilenscy profesorowie stwarzali lub udo- 
skonalali w swoich dziedzinach mianownictwo polskie, ta ich praca 
nie b
dzie zapomniana. a tern wymownie powiada Maurycy Moch- 
nacki: "Sniadeckiego Jana staraniom szczeg61niej przypisac naleiy, 
ii WHno pod wzglE:dem j
zyka polskiego i wytwornej w pisaniu pol- 
szczyzny, nad calct obszernct dziedzine} Polak6w, niezaprzeczone przez 
nikogo dzierzalo berlo przez lat wiele. Sniadecki Jan nie wynalazl 
iadnej nauki scislej, ale wyklad wszystkich nauk scislych. ugrunto- 
wal w j
zyku polskim. On sam w matematyce i astronomji, brat 
jego J
drzej w chemji i fizjologji, JundzBI w zoologji, Symonowicz 
w mineralogji wprowadzili nowe techniczne wyslowienie, jasne, na;' 
turalne i ozdobne, ktore napr6ino iakostwo niekt6rych krakowian
>>>
- 21 - 


lub warszawian poprawic i w gminny jakis djalekt przemienic usilo- 
\valo. Nomenklatura chemiczna, architektoniczna, zoologiczna, fizjo- 
logiczna i mineralogiczna jestto pi
kny pomnik, kt6ry mowa ojczy- 
sta winna staraniom Jana Sniadeckiego, kt6ry choS nie 0 wszyst- 
kiem sam pisal, innych jednak 0 wszystkiem pisac nauczyl. J
zyk 
ten naukowy, dobijajqcy si
 z francuskim 0 pierwszenstwo w pre- 
cyzji, a wyzszy naden w sztuce unikania plagjat6w rzymskich i grec- 
kich pozostanie na zawsze w spusciinie dla przyszlych pokolen. 
Inni p6iniejsi pisarze ze szkoly Sniadecki
go, jako to M. Polinski 
matematyk, K. Podczaszynski architekt, Grzegorz Hreczyna Uumacz 
geometrji wykreslnej, Fonberg chemik i inni, oglaszali dziela w mo- 
wie naukowej peine przezroczystej jasnosci i j
drnosci godnej piora 
pisarz6w Zygmuntowskich lC . Piszqc si
 w zupelnosci na t
 trafnq 
ocen
 Mochnackiego, musimy wszelako nadmienic, ze Janowi Snia- 
deckiemu zbyt wylqcznq, co do tego rol
 przypisuje: przed jego do 
WHna przybyciem pi
knie pisali po polsku Kalinski, JundziU i inni, 
oraz byli rzecznicy czystosci mowy polskiej, jak Malewski; niewqt- 
pliwie p6zniej Sniadecki wyciska SWij indywidualnosc i na sposobie 
pisania, stwarza calq szkol
 i r6znym daje mocne podniety. Opr6cz 
wymienionych przez Mochnackiego w slownictwie naukowem zazna- 
czajq si
: w matematycznem Niemczewski, Wyrwicz; w anatomicz- 
nem Pelikan; w lekarskiem Mianowski I-y, Homolicki, Porcyanko, 
Rymkiewicz, Mianowski II-gi; w zoologicznem Jurewicz; w minera- 
logicztlem Drzewinski, Bogatko, Kumelski, Jakowicki; w prawniczem 
Korowicki; w ekonomicznem Jan Waszkiewicz/ J6zef Skoczkowski; 
w historycznem Lelewel. 
12. Uniw. wil. pozostanie wzorem stawienia na pierwszym pla- 
nie nauki, 
iezaleznie od zastosowania jej wynik6w do iycia. Na 
tym punkcie szczytowym utrzymal si
 pomimo chwiania jego nawq. 
Symbolic2 nie si
 to zaznaczalo na uroczystosciach: w pochodzie przed 
Radq Profesorow i Rektorem niesli bedele najpierw glob ziemski, 
b
dqcy symbolem, ie nic z calego swiata nie jest dla uniw. obcem, 
potem' berlo akademickie i na poduszce akty nadawcze. 
Jednoczesnie uniw. wil., b
dqc wyrazi
ielem iycia narodu, bral 
pod uwag
 jego odczuwane potrzeby, a niekiedy uprzedzal inne 
powszechnie nieuswiadomione. UmocowujijC wr
by dla czystej wie- 
dzy, starano si
 dac moznosc wyszkolenia potrzebnych pracownik6w: 
powstaje wi
c seminarjum pedagogiczne; dla powi
kszenia liczby 
adept6w medycyny stworzono instytut, ulatwiajijcy nauk
 dla szero- 
kich warstw; dla przyciijgni
cia kleru do zarzuconych przezen stu- 
dj6w wyzszych, przy uniw. zalozono Seminarjum GI6wne, obslugu- 


. 


\
>>>
- 22- 


& 


jijce djecezje kresowe; z czasem dla nauczycielstwa szk61ek pocz
t- 
kowych i przyszk6lk6w, kt6re dotychczas nie mialo moznosci przy- 
gotowac si
 do swego powolania, uformowano specjaln
 pepinjer
; 
dobrodziejstwem byl instytut dla' gluchoniemych; wreszcie nalezy 
wspomniec 0 uniwersyteckiem gimnazjum, zakladzie pomocniczym 
najdawniejszym, kt6ry powstal jeszcze przed zalozeniem wszechnicy, 
a potem stale dzielil jej losy; od 1781 r. postawiony na stopie nale- 
zytej spelnia chlubnie i z korzysci'1 swe zadanie. 
Wczesnie zrozumiawszy donioslosc racjonalnego" rolnictwa, uniw. 
zaprowadza na wydziale fizycznym specjalnq katedr
, a nast
pnie 
instytut agronomiczny pod samem Wilnem, w Zameczku. Z nau- 
czaj
cych tych przedmiot6w dobre przygotowanie posiadal M i c h a I 
a c zap 0 w ski, p6zniej zasluzony dyrektor glosnej szkoly gospo- 
darstwa wiejskiego w Marymoncie. I dla rozszerzenia badan przy- 
rodniczych i dla dobra og61u przyszlo do zalozenia przy uniw. Szkoly 
Weterynaryjnej, kt6rej poczqtki uswietnial Bojanus, ale rozwin
1i jet 
zdolni wychowancy wszechnicy wil.: f\damowicz, Muyschel, Henryk 
Laupman, Jerzy Witowicz. 
.. 
13. Walnq stron
 dzialalnosci uniw. wil. w XIX w. stanowi 
zarzit d szkolami i wychowaniem na ziemiach polskich, zagarni
- 
tych przez Rosj
. Szkolriictwo mocno przerzedzone od trzeciego 
Polski podzialu ledwo si
 trzymalo pod wladz'1 poszczeg61riych guber- 
natorow. Uniw. wil. wnet je ozywH i wszczijl dalsze budowanie,' 
-#' 
pokrywaj
c swe regjony sieciij nowych zakladow. Wydzial nauko- 
wy wilenski skladal si
 z 8 gubernji: mohylewskiej, witebskiej, min- 
skiej, wilenskiej (kowienskie stanowi wtedy cz
se ostatniej), grodzien- 
skiej, wolynskiej, podolskiej . i kijowskiej.- Na tych przestrzeniach 
sformowano mocn
 organizacj
 szkolnq. 
Ogromne zaslugi na polu opieki nad szkolnictwem polozyl 
ks. I\dam Czartoryski, jeneraIny kurator uniw. wiI. i jego calego 
wydzialu. Jemu szkoly zawdzi
czajq w duzej mierze, iz dostaly si
 
pod zwierzchnosc Wilna. B
dC1C czas jakis dose blizkim f\leksan- 
dra I, szlachetny ten obywatel wplywal na zabezpieczenie praw szkol- 
nictwa polskiego i jego znacznej jak na waruf1ki rosyjskie sarno- 
dzielnosci. 0 ile czas pozwalal, kurator wchodzil w r6ine sprawy 
wychowania i nauczania, a jego rozlegly rozum, doswiadczenie, sto- 
sunki, najlepsze ch
ci wyciskaj
 dodatnie pi
tno na tym okresie 
oswiaty polskiej. 
Kuratorja wilenska w zyciu szkolnictwa miala rol
 reguluj
cij, 
ale praca czynna w zaprowadzeniu organizacji jednolitej i sprawnego 
/ 
administrowania Wydzialem naukowym opierala si
 gl6wnie na
>>>
- 23- 


uniw. - specjalnie na jego organach: Komitecie szkolnym, wizyta- 
torach, dyrektorach gubernialnych przeloionych powiatowych i wre- 
szcie na instancji najwyiszej, Rzqdzie uniwersytetu, ktorego glowC} 
byl ret
.tor. Inicjatywy tworczej wsrod tych ludzi nie zabraklo. Jan 
Sniadecki rZ'1dzil swietnie nie tylko wszechnic'1, ale i szkolami: 
przez _ SW'1 m'1drosc i dzielnosc trudnC} .do nasladowania, lubo nie 
nosi tego tytulu, staje si
 prawdziwym ministrem oswiaty, jakiego 
Polska drugiego nie miala. Obok niego widniejij osobistosci, ktorych 
znajomosc rzeczy, wysoka pracowitosc, uzdolnienie administracyjne 
zapewniaj'1 staly rozw6j oswiecenia. 
Holdujqc przekazaniom Komisji Edukaeyjnej, starano si
 nie 
uronic jej lepszych stron; lC}cznosc szkol, ich ustopniowanie, szkolna 
hierarchja - odnowily si
. W systemie pedagogicznym usuwano 
dalej plesn rutyny, kierowano rozumnie wyehowaniem, dbajijc 0 da- 
nie dobrego uksztalcenia, nie zapominaj'1c 0 jego stronie prakty- 
cznej w lepszem tego slowa znaczeniu; trafnie stosowano pewne za- 
sady do charakteru narodowego. 
Wysuwaj'1 c jako naczelne postulaty dla szk61 trzymanie si
 
przepis6w, karnosc, hierarchj
, uniw. wil. bynajmniej nie urabial je 
jako zaklady 0 charakterze urz
dowym, oficjalnym, przeciwnie rzadko 
kiedy szkoly tak organicznie byly zespolone z iyciem spoleczenstwa. 
Swiatlejsi jego przedstawiciele wciqgni
ci SC} do wsp6lpracy, jako 
wizytatorowie, kuratorowie honorowi i t. p. Do szerokiego ucze- 
stnictwa w akcji oswieceniowej garn
lo si
 duchowienstwo para- 
fjalne i zakonne; zwlaszcza umiej
tne skierowanie zakon6w przez 
uniw. wil. do edukacji duio sprawilo dobrego. Wielu z tych krze- 
wicieli oswiaty z warstw swieckich i duchownych dorzuca swe za- 
slugi do og6lnego budownictwa - wyliczac ich nie spos6b, grze- 
chern by jednak bylo nie wspomniec 0 jednym: Tadeusz Czacki, 
mqi poswi
cenia zupelnie legendowego na polu pracy stale wyst
- 
puje jako pierwszy, a dla dawnych polskich prowincji poludniowych 
jego nazwisko otwiera i zamyka epok
. Pomimo r6ini
 w zapatry- 
waniach z Wilnem na pewne sprawy, Czackiego osobistosc ilobi 
slady na calym Wydziale Wilenskim, a z uniw. wielorako jest on zwi'1- 
zany: jako jeneralny wizytator szkol ziem ruskich, jego czlonek ho- 
norowy, two rea dwuch Komisji Sijdowo - Edukacyjnych w Wilnie 
i Krzemiencu, wyslannik specjalny do wizytacji uniw. wiI.1804-1805, 
czas jakis zast
pca kuratora Wydzialu Wil. Z jego natchnie,"\ia po- 
wstalo takie pismo jak "Dziennik Wilenski". Czackiemu propono- 
Wano rektorat uniw. wil., ale szlachetne jego rozmilowanie w Krze- 
miencu nie dalo Wilnu na dluzej go zdobyc.
>>>
- 24- 


Prowadzone szkoly jako organicznie wyplywajijce z dijznosci I 
spoleczenstwa i w duchu wysoce obywatelskim, stajCl si
 nie tylko 
szanowanemi, ale czems drogiem i koniecznem dla miejscowej lud- 
nosci. Wskazac mozna zakijtki, ktore potem i do czasow o
tatnich 
Sij zapadlemi miescinami bez sladu zycia cywilizowanego, a gdzie I 
za czasow uniw. wil. wrzalo zycie szkolne, nieraz nie braklo nawet 
drukarni. Dotychczas nie zbadano dokladniej wymiarow pracy Wy- 
dzialu Wilenskiego, oraz udzialu w niej spoleczenstwa. Przytoczymy 
dane statystyczne z f. 1808: we wszystkich okr
gach szkolnych 
Rosji lic.zono uczniow 5415, w Wydziale Wilenskim, stanowiijcym CZij- 
stk
 olbrzymiego imperjum, 7422 uczniow, czyli 0 2007 wi
cej uCZij- 
cych si
.. Nie malo jeszcze zostawalo" do zrobienia dla" dalszego 
rozwoju: trafiaja si
 szkoly, tkwiijce w zacofaniu, z wcale nieodpo- 
wiednim personelem nauczajijcym, widniejij Hczne luki i niedostatki. 
Szkolnictwo poczijtkowe, zwane parafjalnem, wymagalo jeszcze duzo 
usilnosci, chociaz i tu uniw. wil. czynil post
py. 
NaOogol Wydzial Wilenski roztac-za imponujijcy widok jako bu- 
dowa rzetelnie z potrze), spolecznych wyrastajijca i stale si
 wzma- 
cniajijca. Slowem szkolami owczesnemi zarzijdzal uniw. wil. w spo- 
sob dla nich korzystny i wiele sprawiono wtedy dla ich rozmnozenia 
i udoskonalenia, a tym sposobem dla dobra mlodych pokolen. Na- 
lezaloby tu umiescic dlugij pochwal
 tamtoczesnego nauczycielstwa, 
bo tern najmocniej te szkoly si
 zalecajij. Znika przewaga zywiolu 
zacofanego, co tak utrapial zaklady Komisji Edukacyjnej, wi
kszosc 
nauczycieli, tak swieckich jak duchownych, przechodzi przez lawy 
akademickie W ilna, nabiera tam wiedzy i ducha, te zasoby wnosi 
do szkol, trzymajqc si
 wiernie przykazan swej almae matris. Dzi
ki 
nim szereg zakladow naukowych w Swisloczy, Wilnie, Krozach, Ko- 
wnie, Grodnie, Bialymstoku, Minsku, Winnicy, Kamiencu, Humaniu 
i t. d. zyskuje szeroki rozglos i kazdy pod wzgl
dem roli posiada 
w dziejach swojij chlubnij kart
. Osiemdziesiijt osiem lat uplywa oc. 
czasu zupelnego zatamowania owocnej pracy uniw. wi}., zmienialy si
 
tak bardzo czasy, poznikaH wszyscy ludzie wilen skiego typu, ale do 
dzis dnia tamte szkoly uderzajij czems zywem, wiecznem. Zast
p 
kierownikow, wizytatorow, dyrektorow, przelozonych i pedagogow 
stanowi jednij z najbogatszych galerji krzewicieli oswiaty. Te szkoly I 
pod wzgl
dem swego tonu i zasadniczego przekroju powinny nam I 
sluzyc wzorem, w najlepszej bowiem tradycji wychowawczej zajmujq 
celniejsze miejsce. Daloby si
 jeszcze przejijc niejedno z tamtych 
czasow, ale co w nich najwazniejsze - ludzie - ich dzialalnosc mij. 
dra, gl
boka, obywatelska, niestety to nasladowac najtrudniej. 


, 


-
>>>
- 25- 


" 


14. Calosciij nawy wilenskiej trzeba bylo umiej
tnie kierowac: 
wszechnica wymagala sterowania, szkoly zarzijdu, fundusze gospo- 
darki. Szlo to w Wilnie pomyslnie, dzi
ki osobistosciom naczelnym. 
o kuratorze Czartoryskim i jego dobroczynnej roli byla juz rnOW8. 
Do zycia samego uniw. bliiej si
 nie dotykal, rzadko bywal w WiI- 
nie i dopiero po 1816 r. zajrnowal si
 nirn wi
cej. Niekiedy wyr
- 
czal si
 kutator zast
pcami: wizytacje uniw. odbyli Czacki i Lud- 
wik Plater (1806 r.); potem ani razu nie wyznaczano do uniw. wi- 
zytatorow. W pierwszych latach XIX W., w czasie powstawania krea- 
cji oswiatowej i naukowej mial uniw. wil. zawsze podtrzymanie 
w swym rozumnym kuratorze. Na szcz
scie wladza ministra byla 
w r
ku Pintra Zawadowskiego: nie baczijc na jego wady, rzadki to 
byl okaz wsrod biurokracji petersburskiej, zywiijcy nieklamane uzna- 
nie dla nauki polskiej, a gl
boki szacunek dla Czartoryskiego. Za 
jego rZijdow (1802-1810) dzialalnosc uniw. wil. nie natrafiala 
na przegrody, zasluguje z tego powodu na dobre wspomnienie. 
Nast
pni ministrowie gorzej si
 zainaczajet dla uniw. wil. 
Jan Sniadecki po tyloletniem doswiadczeniu tak pisze 1821 r.: 
"nie od rektora, ale od profesorow zalezy postawienie uniw. na sto- 
pniu swietnosci, przez porzijdne i gruntowne nauk wykladanie, przez 
dobre pisma i ksiijzki, przez post
pki peine honoru i zbudowania, 
przez z,amilowanie si
 w pracy swego powolania, a unikanie wszeI- 
kich kabal i intryg". Moina si
 pisac na to zdanie potwierdzone 
dziejami uniw. wil., one wszakie pouczajct, ii swietnosc ogolna 
w duiej cz
sci zaleiy i od dobrych naczelnikow. Wedle ustawy 
1803 r. stan 0 wisk 0 rektora dawalo wszechstronne pole do dzialania. 
Jeszcze wyzej jego znaczenie podnioslo sarno zycie i na biegu spraw 
uniw. wil. najmocniej zawazyli rektorzy, kt6rymi byli niepospolici 
lubo rozni ludzie. · 
Hieronimowi Strojnowskiemu nie braklo znajomosci rzeczy 
i szczerego sluzenia waznym zadaniom. Jako jeden z autorow usta- 
wy 1803 r. nie ustrzegl si
 w niej kardynalnych przeoczen i bl
dow, 
ktorych jednak z nagannym uporem nie chcial pozniej za takie 
przyznac. Naog61 pornyslnym jego rZijdom (17"99-1806) bardzo sprzy- 
jaly warunki zewn
trzne - nie umniejsza to rzetelnych zaslug Stroj- 
nowskiego, jakie dla rozwoju uniw. i szkol polozyl. 
Naczelnictwo Jana Sniadeckiego swieci dla potornnosci wzo- 
rem. Opatrznosciowy to czlowiek, odznaczajijcy si
 silij mysIi, slowa 
i czynu. Wszechstronna jego osobistosc wyciska znarniona na calo- 
ksztalcie iycia uniw.; rektorstwo jego bylo mijdre i dobroczynne. 
Moina i Sniadeckiemu wytknijc usterki i pornylki, nieodlijczne 


. .
>>>
"\ 


. 


- 26- 


. 


. 


od slabosci ludzkiej, ale owocne jego trudy dla dobra ogolnego 
przynoszq zaszczyt narodowi i epoce. Nikt nie posiadal tyle nieugi
- 
tej woli, nikt tak nie umial postawic godnosci nauk i 0 niet obsta- 
wac. Za jego rektoratu podplywajij burzliwe wypadki, zaczyna jet 
szarpac statkiem uniw. i calego oswiecenia: rok 1812 grijzy go 
w niebezpieczenstwa, Sniadecki staje si
 wysilkiem, zeby nawy nie 
pochylic i w czasie wirow chroni jij jak najszcz
sliwiej. Potem na- 
st
pujet dolegliwe napasci z Petersburga, oraz msciwe wyskoki nic- 
poni6w przeciw rektorowi - on to wszystko znosi. Pracowal wy.. 
trwale a sku,tecznie dla swej idei przewodniej, aby nar6d polski nie 
op6inial si
 w pochodzie Europy. Zaznaczyl si
 najmocniej na prze- 
r6znych polach w Wilnie i pozostaje tego uniw. niesmiertelnct 
ozdob q . 
Po takiej osobistosci wyb6r Rady uniw. pada na Szymona 
Malewskiego: rektor to rzadkiego obeznania z mnogosC1ct i zawi- 
losciij spraw owczesnych, a jeszcze rzadszej pracowitosci. Pomimo 
swych stron slabych, przezorny ten sternik wybornie si
 wywietzuje 
z trudnego zadania i to Vi czasie kiedy coraz cz
stsze zijdla kiero- 
wane na Wilno. Zacna postac Malewskiego, pelna milowania mlo- 
dziezy i oddania si
 sprawie - zapisana jest jak najlepiej w rocz.. 
nikach szkoly wilenskiej. 
Nastaje doba coraz pochmurniejsza, Malewski, malo . nadajijc 
si
 do oportunizmu, oceniajijc zas trafnie polozenie uniw. jako bez- 
bronnej owcy kolo wilk6w, musi si
 usunijc. Wyplywa nowa kandy- 
datura J6zefa Twardowskiego jako uzgodniciela rozdzielonych 
odlamow w Radzie profesorskiej i dyplomaty w stosunkach z Pe.. 
tersburgiem. Okazal si
 on szefem obrotnym, spr
zystym, 0 wyso- 
kiej energji, mial przytem pomysly smiale i dobre. f\ czasy zbli- 
zajij si
 nawalniste. 
askoczony wypadkami w pami
tnym 1823 r. za- 
:howal si
 malodusznie, nietakty jego ani sprawie ani jemu nic nie 
przyniosly: zrzucono go z wysokiego posterunku, na kt6rym 
w innym czasie miaf dane dorowl1ac najt
zszym przewodnikom. 
Byl to ostatni rektor z wyboru Rady uniw. Po nim mianowany 
rozkazem z Petersburg.a Waclaw Pelikan, zdolny profesor na IT\e- 
dycynie, ale czlowiek przewrotny i bez wartosci; choc umial admi- 
nistrowac, gnijc si
 w liberji posiadaczy przemocy, na tern stanowi- 
sku wniosl niemalo szkodnictwa. Potwierdzil on krijzqce dawne pro- 
roctwo, ie rektorem w Wilnie nie powinien byc medyk, bo przy nim 
uniwersytet upadnie. 
15. Naleiy zaznaczyc, ze do owocnej pracy naczelnik6w i kie- 
rownikow uniw. przy
zyniali si
 urz
dnicy, z nich wi
kszosc dziel- 


. 


..
>>>
. 


. 


- 27- 


, 


nych, a paru wr..
cz znakomitych. Najwi
cej zlozonego zaj
cia leialo 
na sekretarzacb Rzqdu uniw., tymi byli: S tan i s I a w _ 0 d a c h 0 w- 
ski bard
o dobry i oswiecony pracownik, jego nast
pca K a z i- 
m i e r z K 0 n try m fenomenalny pod wzgl
dem przej
cia si
, ruch- 
liwosci i pomysl6w, jako pierwszorz
dny .znawca spraw uniw. nieza- 
stqpiony - z tych i wielu jeszcze wzgl
d6w powinien bye Kontrym 
zaliczony do filarow wszechnicy wi!.; ostatni sekretarz F e I i k s M i e- 
r z e j e w ski 0 duzej rutynie i obeznaniu, z biegiem czasu jako 
czlowiek chwiejny, sklonil .si
 do intryg i matactw, nie pozostawil 
wi
c dobrej pami
ci. Sekretarstwo Rady Uniw., gdzie skupialy si
 
glowne sploty spraw, po Kazimierzu Naruszewiczu objql profe- 
sor M a I e w ski, ktory byl duszij uniwersyteckiej administracji i wszy- 
stkich pracowac Iia.uczyl, p.otem prof. J a n Z nos k 0, wreszcie sekre- 
tarzem Rady zostaje Nor b e r t J u r 9 i e w i.c z, pracownik powazny, 
zdolny i swiatly. Inni oficjalisci kancelarji, archiwum funduszow i t. d., 
spelniajijc gorliwie swe obowiqzki, majij u potomnosci dobre imi
. 
Na wymienienie zaslugujq skarbnik uniw. czcigodny J a n S z 0 s t o- 
w i c k i, pracowity buhalter J a k 0 b K a I e n k i e w i c z, zarzijdca gma- 
chow uniw. Jan Bohowic
. Dla egzekwowania dochodow z majijtkow 
pojezuickich, b
dqcych wlasnosciij uniw. wil. ustanowiona Komisja 
Sqdowo-Edukacyjna skladala si
 z szanowanych przedstawicieli oby- 
watelstwa, ktorzy bezinteresownie dla dobra oswiaty w niej praco- 
waIL Pierwszym jej prezesem byl Tom a s z W a w r z ec k i, naczel- 
nik powstania po wzi
ciu do niewoli Kosciuszki. Czlonkami jej byli 
w roznym czasie: Jerzy Bialopiotrowicz, f\dam Chreptowicz, Karol 
Czapski, Ksawery Niesiolowski, Michal Romer, Jan Gwalbert Rudo- 
mina. Ze strony uniw. odpowiedzialne stanowisko plenipotenta fun- 
duszu edukacyjnego zajmowal Tad e u s z K u k i e w i c z, czlowiek 
zdolny i majijcy wplywy, lecz po zmianach w Wilnie szedl za prq- 
clem reakcji i spla"mione tern przekazuje swe nazwisko. Pomimo dose 
Iicznego a naog61 dobrego personelu oficjalist6w, uniw. wi!. wraz 
ze szkolnictwem zbyt si
 rozrastal, nadto zawilose spraw funduszo- 
wych i innych tyle czasu pochlaniala, ze najusilniejsza pracowitosc 
rektora nie mogla temu sprostac. Za zwierzchnictwa Twardo\yskiego 
wylonil si
 projekt utworzenia nowego stanowiska Syndyka uniw. 
wil., zeby w jego r
ku skupic sprawy scisle techniczno - administra- 
cyjne i gospodarcze; tym dostojnikiem mial zostac Kontrym. 
Do wykonania tego niestety nie przyszlo. Za rektoratu Pelikana 
Rzqd uniw. rozdzielono na trzy odr
bne oddzialy: 1) czysto uniwer- 
sytecki, 2) szkolny, 3) funduszowo-beneficjalny. Jako sekretarz pierw- 
szego wybil si
 Wincenty Giecold. Z uznaniem trzeba zapisac, 


.
>>>
. 


. 


- 28- 



 


, 


. ie wielu z urz
dnik6w administracyjnych bralo udzial w zyciu umy- 
". 
slowem, a kilku produkowalo si
 na polu pismiennictwa: Odacho- 
wski, Jurgiewicz, f\ntoni Marcinowski, Kukiewicz i wreszcie budzi- 
ciel ruchu literackiego, sam dobry pisarz, Kontrym, ktory i tu pierw- 
sze zajmuje miejsce. 
16. Zdarzajij si
 w dziejach lata, w ktorych nast
puj
 narodziny 
nowej dla narodu ery. To si
 stalo w Wilnie. Jego uniw., kt6ry 
podnosil poziom cywilizacji, nauk
 piel
gnowal, a zbliiyl stan umy- 
slowy Polski do Europy, doczekal si
 w swych murach gromadki 
mlodziencow, z nieodgadnionych rozumem przyczyn tam razem sku- 
pionych. Owa groinadka, pilnie si
 uCZClc i sluchajijc swych mistrzow, 
gl
boko patrzala na swiat,' a przej
ta zagadnieniami ducha, zastana- 
wiala si
 nad poloieniem narodu, z kt6
ego krwi. byla. Ich mlodo- 
ciane, chciwe prawd y oczy wcicti szukaly, wielkim sercom tej mlodzi 
brak czegos bylo, ich szlachetna wola naglila do czynow, do poswiE:
- 
cenia. Ich dusze ranBa nieodparcie mysl, ze ojczyzna w niewolnictwie 
i jak pogodzie g6rne sny mlodosci z tern jarzmem7 Czy caly nar6d 
przepojony duchem ofiary i udoskonalenia 7 Rzeczywistose od tego 
byla .daleko : co lepszego przygarn
lo si
 do pracy publicznej, ale 
wsrod ogolu tyle sobkostwa, indyferentyzmu, niezliczonych wad. 
Musi nastae przeobrazenie w imi
 prawd og61no -ludzkich i w imi
 
mBosci ojczyzny, ktora wola ieby Polacy sUij ducha gorowaIi. Id
ce 
pokolenie powinne bye cale inne, odlane jak z jednej bryly, a 0 du- 
chu, zdolnym zmierzae tylko do rzeczy wielkich. 
Starszyzna wilenska rownie widziala przywary srod spolecznosci 
i nie trzymala si
 oboj
tnie: bractwo Iiterackie Szubrawcow smagalo 
biczem ironji zakorzenione ulomnosci przodujijcej warstwy i wytykalo 
ostro przewinienia poszczegolnych osobistosci. Mlodziez poszla dalej, 
jej podloie duchowe bylo inne: nie wystarcza jej przemoiny racjo- 
nalizm, nie wystarcza swietna nawet satyra profesor6w; wiara w sa- I 
mij nauk
 nie zadawalnia, natchnieni ci mlodziency ponad niij cnot
 
postawili. D
zyli do wydobycia tonu podnioslego nie przez samet 
negacj
, ale przez rozniecenie iskier uczucia w wielkie zarowisko 
idealow. 
Szczuple grono tych Janow Chrzcicieli, znane pod nazwij Filo.- I 
mat6w rozpoczyna swe poslannictwo. J 0 z e f J e i 0 w ski, J a n 
C z e c z 0 t, f\ dam M i c k i e w i c z, Tom a s z Z a n, 0 n u fry 
Pie t r a s z k i e w i c z, F ran cis z e k M a Jew ski, J a n Sob o- 
Jew ski, Win c e n t y Bud r e w i c z, M i c h a I R u k i e w i c z, 
I 9 n a c y . D 0 m e j k 0 i paru innych porwali za sobij wszystkij czu- 
jijCij mlodziez. Zwiijzala si
 ona w sojusze braterskie Promienistycb 


"
>>>
, 


- 29- 


i Fi/aret6w: gl6wne ich haslo' stanowila praca ducha, udoskonalenie 
moraIne. Obok tego mieli na widoku zadania realne wzajemne 
wspieranie si
 pod kazdym wzgl
dem, ewiezenie si
 w samodzielnej 
sztuce pisania, wreszcie gl
bsze poznawanie kraju pod wzgl
dem 
stanu jego spolecznego i gospodarczego. Wydany przez Filomatow 
w tym celu kwestjonarjusz zaszczyt przynosi gh:
bokiemu zrozumie- 
niu obywatelskich zamierzen na dalszij met
. Zeby zaspokoie prag- 
nienie tak ugruntbwania wiedzy, jak rownie jej 'rozszerzenia, zdol- 
niejsi prowadzili samodzielne kursy: matematyki w zastosowaniu 
do wojskowosci - J 0 z e f C hod Z k 0, prawa - F r. M a I e w ski, 
titeratury starozytnej J 0 z e f K 0 w a I e w ski, geografji D 0 m e j k 0; 
najwi
eej uznania mialy wyklady filozofji i pedagogiki Jezowskiego, 
dzielneg.o naezelnika Filomatow, kt6rego poczucie zadan spoleez- 
nych i prawdziwa mijdrose oddzialywa przemoznie na to pokolenie. 
Dla podniesienia etycznego wsrod mlodziezy z najwi
kszem 
powodzeniem apostolowal Tomasz Zan: swoistym swym nastrojem 
poetyekim, rubinami plonijcego swego serea rzee moina zarazal 
zblizajetee si
 don rzesze, ktore niczem ezarodziej przeobrazal mo- 
ralnie - on moze bye nazwany duszij stowarzyszenia Promienistyeh. 
Przebogate i cudowne rozkwita iycie koleienskie: na glosnyeh kwie- 
tni6wkach i majowkach sprawianych w pi
knych Poplawach i Mar- 
kueiach wszyscy Set zlani w jeden hufiee, rozumiejijcy, ie tylko 
radose podzielona jest prawdziwij radosciet. Na posiedzeniach gron 
filareckich (rozowe, pomaranezowe, zolte, zielone, bl
kitne, szafirowe, 
fjoletowe) odbywala. si
 powaina praca wyksztalceniowa, rozwijala 
si
 tworczose pisarska. Na tej _blogiej niwie tworzyl si
 wzniosly na- 
str6j do poswi
cen, a wszyscy ci stowarzyszeni w uczuciu przyja- 
cielstwa celo
aIi, potwierdzajijc zdanie Epikura, ie "mijdrosc nie 
moze zdobye cenniejszego przyczynku do szcz
scia calego iycia 
wog61e jak zdobycie przyjazni CC. 
Genialny poeta i niemniejszy jako czlowiek, Adam Mickiewicz, 
wyst
puje w charakterze natchnionego barda tej niepospolitej mlo- 
dzieiy, przez nict ubostwiany, atmosferze zas filomacko-promienisto- 
filareckiej wiele zawdzi
czajClcy. Z jego ducha nastaje przelom w lite- 
raturze polskiej, zostajijcej calkowieie pod hipnozij franeuskiego 
pseudoklasycyzmu. Mickiewicz jak Samson burzy sztuczne jego 
pilastry, rozeina dawne widnokr
gi i si
ga w bezgl
bne podloie 
rodzime. W jego tworczosci przemowila dawna Polska eala z jej 
nieodgadnionym dotychczas urokiem. W tworczosci Mickiewicza 
znalazly cudowny wyraz uczucia i wzloty, nie majqce do dni jego 
dost
pu do Iiteratury. Otaczajij tego wieszcza drobni poeci satelici, 


.
>>>
.. 
- 30 J.I. 


, 


otaczajij nietworcy, kt6rzy jako charaktery zap.isali si
 na zawsze 
w dziejach ducha polskiego. Opr6cz wymienionych Filomat6w, 
pami
tne Sij postacie wsr6d Filaret6w: F\dam Suzin, ks. Kalasanty 
Lwowicz, Jan N. Wiernikowski, Hilary lukaszewski, Dominik Chodiko, 
Kazimierz Piasecki, flntoni Odrowqz-Kaminski, Cyprjan Daszkiewicz, 
F eliks Kulakowski, f\ntoni E. Odyniec, F\leksander Chodiko i wielu 
innych. 
W
zystko si
 skladalo w Wilnie na postawienie tego miasta 
na stopniu f\ten polskich: zesp61 profesor6w, mlodziez zdoIna 
.i zapalona, a z niej wybujaly kwiat, co rzucU calemu narodowi 
zapowiedz nowej ery. Wobec tego inne strony, jak uposazenie, pro- 
gramy, ustawy, drogi obierane i t. d. - daleko mniejsze fTlajij zna- 
czenie. Kompleks gmach6w uniwersyteckich, pelen tchnqcej z nich 
od ubieglych wiek6w sily, oglqda w swych murach jedyne w swoim 
rodzaju zycie owych lat nigdy niezapol11nianyc
l. Naok61 tych budo- 
wli roztaczalo si
 Wilno z jego przepi
knymi zabytkami, zaulkami, 
placami, gorami, Wiljij. Patrzqc na to miasto, budzqce tyle wznio- 
slych wrazen, rodzHo si
 nieodparte przekonanie, ze istnieje pewnego 
gatunku genius loci. 
... 
17. Uniw.. wil. jak wspanialy wirydarz rozrasta si
 i bujnie 
kwieci, a szumiqce jego drzewa oliwne mnozij moc duchowij Polski. 
Wsr6d dni najwi
kszej pomyslnosci donoszij si
 loskoty nadchodzij- 
cej nawalnicy. Nie baczijc na to, sukcesy wszechnicy rosnij z kazdym 
dniem. f\z zwala si
 nagle w latach 1823-1824 burza na ten wiry- 
darz, tratujijc go i wyrywajqc z korzeniami wiele bezcennych drzew. 
Dla jego linji rozwojowej staly si
 straty niewynagrodzone. Lecz 
uniw. nie padl: chwycono go w kleszcze reakcji, kt6ra w lonie jego 
miala paru narzuconych rzecznik6w, gwalcono ustawy, nagabywano 
zakazami i uciskaniem zycie akademickie; deformowal go przytem 
garb w osobie. naslanego kuratora. 
SUa jednak rozp
d6wa tego uniw. byla tak wielka, zasoby tak 
zywotne, ie pomimo cioscSw i poranien, owocnie pracuje i choe 
o znacznie zmniejszonym rozmachu pozostaje zawsze centralnq 
instytucj
 ogromnej wartosci. Stan jego nauk po wi
kszej cz
sci 
o poziomie wysokim, posiada on zawsze powag
 i moc przyci
ga- 
jqCCl i z kaz
ym rokiem uzupelniajij jego mury coraz liczniejsze rzesze 
uczni6w. 
Jak i przedtem wrzalo zycie w salach lekcyjnych, pracowniach 
i klinikach. Umiala ta wszechnica iye zbiorowo: w pewne momenty 
zwierzchnosc, profesorowie, studenci i spoleczenstwo lijczyli si
 
w jednC) konwokacj
, czy dla .podsumowania rocznej pracy, czy
>>>
'- 1--- 


przy rozpocz
ciu praC dla dania sobie otuchy. Uroczystosci te szly 
wedle dawnego ceremonjalu i odbywaly si
 z duzij pompij. Spe- 
cjalne zwyczaje panowaly przy prelekcjach inauguracyjnych i dokto- 
ryzacjach. Doroczne .obchody publiczne swi
cono w gl
bokiem 
poczuciu, cale spoieczenstwo wyrazalo hold swej "matce oswiece- 
nia". Pozostawialy one i dlatego trwalsze wrazenie, ze wil. uniw. 
posiadal jednoczesnie sporo utalentowanych mowcow; kunszt 
wymowy byl piel
gnowany w Wilnie i mlodi w nim si
 cwiczyla, 
publiczne zas oracje profesorow dawaly dla ogolu uczt
 duchowij. 
Pi
knym byl obchod cwierctysiijcletniego bytu uniw. w 1828 r. odpra- 
wiany. Nawet po tym jubile.uszu sfolgowaly w pewnej mierze napasci 
i szykany, wszechnica dalej korzystnie spelnia swe zadania. Lecz byt 
jej, tak scisle zwiijzany z losami narodu, musial . si
 zachwiac w kl
s- 
kowym okresie po zdlawieniu powstania listopadowego; ugodzil 
dos moze najbolesniejszy: zamkni
cie 1 maja 1832 r. uniw. wil., 
a potem rujnowanie jego dziedzictwa. 
18. Ukaz nieuczciwego despoty zwalil ten starodawny nauk 
przybytek. OIbrzymia kreacja pod obuchem przemocy run
la: odtqd 
ustac musi roznorodna praca naukowa, a ozywiajqce dla calej Pol- 
ski ognisko przygasa. Rozpocz
te w r. 1823 niszczenie wirydarza 
wilenskiego poszlo dalej na dobre, padaly drzewa co zasadzaly je 
pokolenia. Niszczycielska maczuga caratu przed niczem si
 nie cof- 
nie i druzgotanie jej nie ustanie. 
AKADEMJA WILENSKA (1832-1842). Wszelako ostatnia go- 
dzina nie wybila jeszcze dla wielkiej szkoly, slynijcej imionami 
Skargi, Sarbiewskiego, Mickiewicza i Slowackiego. Dwa jej fakultety 
pod nazwij jedna Rkademji Medyko-Chiru,rgicznej, druga Rkademji 
Duchownej zachowano, a to z powodu, ze W ilno dostarczalo pan- 
stwu uzdolnionych lekarzy, a duchowienstwo katolickie nie moglo 
przecie isc na studja do prawoslawnych uczelni. Jeszcze wtedy, po- 
mimo ucisku i przesladowania, miano jakies wzgl
dy, ktore potem 
dla ciemi
zcow juz nie istniejij. Sijdi co bqdi ocalala od zaglady 
cz
sc tej winnicy. F\le w jakiez kluby wzi
to te pozostalosc.i uniw! 
D
wniej, pomimo tylu naduzyc i dolegliwego mieszania si
 rZijdu t 
nie dosi
gano wielu stron, obecnie zabrano si
 do stalego i be
ce. 
remonjalnego maltretowania. Lata 1832-1855 pod zaborem rosyj.. 
skim najciemniejszy to okres w ciemnych dziejach despotyzmu; wy- 
magano tylko mechanicznego spelniania podanych sobie zadan. 
Rozpatrujijc dziesi
ciolecie akad. wit., mamy wid ok, kt6ry przejmuje 
podziwem - nic nie moglo zywotnosci tego zakladu przytlumic. 
Tyczy si
 to przedewszystkiem akad. lekarskiej: rozwoj medycyny
>>>
- 32- 


idzie niepowstrzymanie naprz6d, wciijz z tej szkoly wyehodz q zast
py 
dobrze przygotowanych i szlachetnych lekarzy.' Kr61uje tam jako 
uezony J
drzej Sniadecki, z dawnyeh dzialajij znakomiei F\ b i c h t, 
B i elk i e w i c z, F 0 n b erg, G 0 r ski, Mia now ski I-y, P 0 r- 
c j a n k 0, R Y m k i e w i c z; przybywaj
 nowe sily J 6 z e f K 0 r z e- 
n i e w ski do chiru rgji, L u d w i k S i e w r u k do anatomji patolo- 
gicznej, J 0 z e f Mia now ski II-gi do fizjologji. Zaklady dodatkowe 
bezustannie si
 udoskonalaj
, zbiory pomnazajij. T warde przedsta- 
wialy si
 warunki dla student6w: speejalna inspekcja trzymala ich 
w rygorze wojskowym. Mieli oni zr6dlo czerpania wiedzy, ale inne 
dijzenia, mysli byly zakazane; niemniej. przeto i wsrod 6wczesnej 
. generacji nie zanikajq wyzsze idealy: w katakumbowyeh, smialo 
rzee moina, zebraniach snuje si
 pi
kna tradycja nieustawania 
w pracy. Swietlan
 postaeiCl tych czas6w byl student Franciszek Sa- 
wicz, duzy wplyw patrjotyczny na koIeg6w wywieraj
cy; do rzutniej- 
szych zaliczyc trzeba studentow R a b c z Y it ski ego, Wermiitskiego, 
a zwlaszcza Mae i e j a l. 0 w i e k i ego, mlodziana 0 gl
bszym umy- 
sle, wiele miru majijcego. Tam rozpoezynal swe studja uniwersyte- 
ckie Tytus Cbalubif1ski, jeden z nejuczeitszych medykow polskieh 
-- 
i jedna z najznaezniejszych postaei dziej6w porozbiorowyeh. 
F\kademja wiJ. duchowna stala dobrze takimi profesorami, jak 
Ski dell, B 0 row ski Gas par, f\ dol f Bag i e it ski, Mae i e j 
W 0 Ion e z e w ski, H r y n i e w i c z, a najwi
cej mialy powodzenia 
wyklady literatury polskiej Borowskiego Leona i filozofji uzdolnio- 
'- nego Pijara Kazimierza Lenartowicza. Rektorowal tej akad. (do 
1839 r.) Aloizy Osif1
ki, byly profesor Lieeum Krzemienieekiego, 
glosny owego czasu pisarz. 
o akademjach tych pisze Wincenty Korotyitski: "mlodziei, spo- 
sobiqca si
 do stanu duchownego, posilkowala si
 wykladami profe- 
sorow akad. medycznej; mlodziez, ksztalc
ea si
 na lekarzy, chodzila 
na wyklady do akad. duch.; wielu zas by to takieh, kt6rzy nie my- 
slClC ani 0 medycynie, ani 0 stanie duchownym, szukali jedynie 
wyksztalcenia ogolnego. Wzajemne oddzialywanie obu akad. na 
Hezne zast
py mlodziezy utrzymywalo spojni
 moralnij mi
dzy dwie- 
ma. tak roznemi od siebie odnogami wiadomosci ludzkich, i dobro- 
czynne skutki wydawalo na przyszlosc. Jak niegdys z uniw. wil., 
tak p6zniej z akademji, wychodzili nie tylko specjaIisci, ale zarazem 
ludzie harmonijnych poj
c, a nadewszystko obywatele kraju w naj- 
pi
kniejszem znaczeniu wyrazu, z sercem otwartem dla wszystkiego 
co szlachetne. Znalismy ieh mi
dzy lekarzami, mi
dzy duehownymi 
i pisz
cymi, wiemy 0 wielu, kt6rych uniosly fale zycia, i sumiennie
>>>
'. 


. 


- 33- 


.nozemy oddac im to swiadectwo. Jak w organizrnie ludzkini 
po przewiijzaniu jednej arterji wyrabia si
 kntzenie krwi przez roz- 

zerzenie naczyn pomniejszych, tak i tutaj k r e w d u c how a u n i- 
w e r s y t e t u byla wyrobila sobie nowe oboczne drogi i 0 d z y- 
wi a I a 0 r 9 ani z m s pol e c z n y". (Klosy 1881 N2 833). 
Na tie ponurej reakcji, rZ'ld6w p61wojskowych, tamowania 
swobodniejszego ruchu i mysli, tern zywotniej odbija sUa spoleczen- 
stwa, kt6ra w osobach lepszych swych predstawicieli sprawBa, 
ze ostatnia ta szalupa z zatopionego korabia oswiaty wilenskiej ply- 
nie do wielkiego celu, powiewajijc iaglem prawdy, kt6rego opuscic 
nie mogij jej wierni straznicy. W podobnych waru
nkach znajdowal 
si
 juz uniw. wil. po ostatnim rozbiorze, ale poloienie profesor6w 
1833-1842 bylo daleko ci
zsze, gdyz tllmtym przyswiecala nieplonna 
nadzieja utrzymania zakladu, ci zas nie mieli iadn
j: nie moina si
 
bylo ludzic co do sklonnosci niszczycielskiej i rabunkowej korsarzy 
rosyjskich, kt6rzy za lada pow6d zlupi'l i zatopi'l te ostatnie odlamy 
uniw. Tak si
 tez stalo. f\resztowanie w Wilnie Szymona Konar- 
skiego poci'lgn
lo za sobij w latach 1838 - 1840 przesladowanie 
akad. medycznej, ktore pod wzgl
dem srogosci przew-yzszylo da
- 
niejszy pogrom filomatow i promienistych. Posypaly si
 ofiary: 
Sawicz, Rabczynski, poeta Tadeusz Lada-Zablocki, f\ntoni Walecki, 
znany p6zniej przyrodnik, Lowicki i wielu innych poszlo na wygnanie; 
profesor6w J6zefa Mianowskiego i F\leksandra Woelka n
kano 
w wi
zieniu. Od 1839 I. nast
puje. gasnienie, a po trzech latach 
zniesiono te drogocenne wydzialy uniw. w Wilnie. 
.19. Wiekopomny palac nauki i zycia ducha opustoszal, mieszkan- 
cy jego po 1832 r. zdziesi'ltkowani i mocno rozproszeni, dos:f.cz
tnie 
zen w r. 1842 wygnani. Pi
kne zbiory naukowe po pierwszej kasacie 
zabierano z Wilna dla zaklad6w rosyjskich; fundusze i majijtki ulegly 
.'wcieleniu na rzecz panstwa. Po' ostatniej kasacie rozszarpywano 
dalej kolekcje i ,?,ywozono bez skrupul6w, ogalacajijc do cna Wilno 
z bogactw, gromadzonych z takim mozolem i poswi
ceniem. Szcze- 
g61owo nie mozemy podac tych strat, gdyz z samego podsumo- 
wania wypadlaby cala ksiqzka. Obalenie tak pozytecznego ustano- 
wienia, ktore bylo dobrodziejstwem dla \vyzszych stron. zycia nie 
rna precedensu w historji nowozytnej. Targni
cie si
 na byt od\vie- 
\ 
cznej instytucji nastijpilo w spos6b barbarzynski: zaklad zywcem 
zagrzebywano, odbierano zbiory naukowe, mienie
 relikwje narodu - 
w niemej rozpaczy patrzalo spoleczenstwo jak szla na marne 
praca tylu m
z6w. Wreszcie pozbawiaj'lc k
aj centrum umyslowego, 
skazano go na zast6j, a nawet regres cywilizacyjny. 


, 


3
>>>
, 


- 34- 


". 


Zamarlo w murach wszechnicy dawne zycie, pozagasaly 
swieczniki. Na dlugie, dlugie lata. Dla dobra narodu ja
ie braklo tej 
" 
swicttyni naukowej! Odchodzili z tel ziemi legjony Wilenczyk6w, 
kt6rych rola i zaslugi zdobict najwi
cej caly wiek ubiegly. Mickiewicz, 
Siowacki, Kraszewski, f\ndrzej Towianski, Zan, Jozef Oleszkiewicz, 
Czeczot, Wiktor Ozarowski, Ludwik Trynkowski, Stanislaw Cholo. 
niewski, Ignacy Chodfko, F\ntoni Gorecki, J6zef Korsak, F\leksander 
Tyszynski, Domejko, F\leksander Zdanowicz i tylu innych, kt6rych 
zastctpic bylo niepodobna. 
Uniwersytet w Wilnie przestal reaInie istniee, ale nie zginctl, 
dzialal dalej, zyj(tc w pami
ci narodu jako jeden z najcenniejszych 
symboli ducha polskiego. 


11. 


. 
 
Roztrzqsnillcie upowszecbnionycb poglq,., 
d6w na uniwersytet w Wilnie. 


Jaki w r6inych okresach byl stan wszechnicy wilenskiej, skctd 
czerpie ona soki, do czego zmierza, jak urzeczywistnia swe zadania, 
z czego slynie, jakie znaczenie przypisywae jej naleiy - na to znaj- 
dziemy w wielu miejscach rozsypane i powtarzane odpowiedzi: Na- 
st
pnie za jakie winy, czy z jakich przyczyn zgin
la wilenska szkola 
centralna - 0 tern niezmiernie duio pisano, zatrzymuj(tc si
 na wy- 
bitnych Iudziach, znamiennych epizodach i t. d. Wreszcie 
a jakie 
rozbijac moina epoki przeszlosc uniw. wiI. oraz ile czasu cictgn
lo si
 
jego trwanie, bo i to bynajmniej jasnem nie jest. " 
Uniw. wil. organicznie wchodzi do dziej6w naszej literatury 
i dla jej badaczy wszystkie .kwestje z nim zwictzane nie mog(t bye 
oboj
tne. F\ nasuwa si
 sporo spraw nieporuszonych, niepogl
bio- 
nych zas caly like Trze
a dzielo napisae, ieby szczeg610wo roztr
ct- 
snctc tyle stron i dae pod swiatlo ludzi i czasy. 0 co innego mi 
w tym razie chodzi. Przeci
tnie kaidy u nas wyksztalcony 0 uniw. 
wil. posiada pewne wiadomosci, dzi
ki calkiem wyjcttkowej wadze 
tej rozglosnej instytucji: przedewszystkiem z powodu Mickiewicza, 
Filomat6w, w pewnej mierze LeIewela. Wiadomosci naog61 Set dose 
ograniczone i przewainie m
tne - ugruntowaniu zas ich i pogl
-
>>>
"-- 


..... 



 
35 -- 


- 


- - 
bieniu nie pomaga Hose dobrych pism 0 tym zakladzie i sposob 
w jaki je podr
czniki podajCl. 
Co do dawnej akad. wi
. nasuwa si
 szereg kwestji waznych, 
ale innego Scl one - znaczenia, nadto dla rozstrzygni
cia zbyt zawi- 
Iych, zostawimy je przeto na stronie. __ 
.' 1. Bierzemy ogolny poglCld na uniw. wiI. z okresu wieku prle- 
szlego, bo 0 nim glownie tyle pisano. Twierdzenie zasadnicze 0 swie- 
tnosci jego wtedy, 0 znaczeniu jest sluszne, jako ze oparte na nie- 
mylnem orzeczeniu historji. Skoro jednak przedstawienie uniw: roz- 
szerza si
 poza t
 ogoln(t opinj
, nie stoi one zazwyczaj na .grun- 
towniejszej podwalinie i trzyma si
 oddawna przyj
tego. szablonu. 
Powszechnie takie znajdziemy opisy: zblizony od mlodosci 
do ks. l1.dama Czartoryskiego cesarz l1.leksander I, zyczliwie si
 
odnoszClc do Polakow, pod wplywem tego przyjaciela, wznawia uniw. 
wil., nadaje mu nowe ustawy, bogate uposazenie i przywileje, a rZCldy 
nad nim powierza Czartoryskiemu. Ostatni w roli kuratora wilen- 
skiego reorganizuje wszechnic
 na calkiem nowych zasadach, spro- 
wadza glosnych uczonych krajowcow i cudzoziemcow, nast
puje 
wtedy nowa era: zaklad ten staje si
 wielkim i znakomitym. Taki 
jest mniej 
i
cej schemat i co do tresci warjacje rozniCl si
 tylko 
w odcieniach; napotykamy cz
sto frazes 0 "zaloieniu " Iub "otwar- 
ciu" l!niw. wil. za l1.leksandra I; gdzieindziej "wskrzeszeniu" i t. p: 
Jezeli w utartem opisy\yaniu reformy za Czartoryskiego wyst
powalo 
uniwersytetu wi!. calkowite przeistoczenie, wyplywala koniecznose 
uwazania roku 1803 za graniczny, przelomowy; albo si
 wi
c przed- 
stawia, ze w Wilnie nic nie bylo, albo ze istnial zaklad bez wartosci, 
albo ie wymagal reorganizacji od fundamentow. Ustawa wi
c 1803 r. 
i plynClce z niej nast
pstwa wyprowadzila poprzedni zaklad z pol- 
bytu, dawna lepianka z9stata rozwalona, a na jej miejscu wzniosly 
si
 wspaniale blanki zamku nauki.. Otoi schemat ten jest niepraw- 
dziwy, przenosi bowiem punkt ci
ikosci na sprawy dla instytucji 
oswiatowej _ i naukowej niezasadnicze, zupelnem pomija milczeniem 
inne motory, odrzuca sumarycznie przeszlose, ktor(t jedni zgola 
lekcewazCl, drudzy nie zadajCl trudu nawet si
 nad niCl zastano- 
wit, nie mowiClc, ie trafia si
 niewiedza co do istnienia wszech- 
nicy przed 1803 r. Wnikni
cie w stron
 faktycznCl, 
gl
bienie sze- 
regu zjawisk doprowadza do konkluzji, roini(tcych si
 od obiego- 
.. 
wego pogICldu. 
Zanim przejdziemy do szczegolowszego rozpatrzenia utartych 
twierdzen, zaznaczyc musimy blCld metodologiczny w dowolnem po- 
stawieniu na jednej plaszczyznie dwu stron: pierwsza - danie 


/ 


-
 


.... 


..... 


.
>>>
.to. 


....... 


/ 


- 36- 


I 


wtedy moinosci (wzgl
dnej) krzewienia oswiaty narodowej, druga- 
rozkwit owczesny wszechnicy. Czy druga jest konieczn-Cl wypadkowq 
.... 
pierwszej,_.jak si
 a priori przyjmuje7 . Na to moin
 dopiero dawac 
odpowiedz po rozbiciu tych gl6wnych stron na szereg kwestji, oraz 
po ich rozwaieniu, np. jak przedstawial si
 prawnie byt uniw. wil. 
. przed nadaniem ustawy 1803 r. od kogo zaleial, jakim byl stan jego 
przy schylku XVIII w. i wiele innych. Spraw
 swietnosci doby. wilen- 
skiej uwazac jako wynik reformy zaszlej przez nadanie wszechnicy 
statutu 1803 r. nie moina: z racji przesadnego wkladania do tej 
ustawy jakichs odrodleniowych wlasciwosci, a nast
pnie, ze powsta- 
wanie tego zlotego okresu dzwigalo si
 mnogimi czynnikami. 
Nie b
d
 wywodzil jak i dlaczego przeniesiono wszystko 
na czasy porozbiorowe i jak si
 zloiyla ta nieprawidtowa perspek- 
tywa co do ustaw, kuratorji i t. d. Ten poglctd ustala si
 jui za cza- 
sow uniw. wil. przed 1831 r., a potem si
 mocno zakorzenia i trwa 
niezmiennie do ostatnich czasow. Zupelnie zrozumiale, ze dawniej 
opinja taka musiala bye powszechnq, ale nam musi zalezec na wy- 
swieceniu rzeteInem genezy tak wiekopomnego zjawiska jakiem byl 
uniw. w Wilnie, oraz na prawdziwym obrazie jego przeszlosci, wraz 
z wielkq mnogosciq jej zagadnien. . 
Losy polityczne narodu, dzieje jego poczynan obywatelskich 
i spolecznych, rozwoj jego literatury, nauk, mysli, duchowosci, za- 
mierzen i t. d. w pewnym okresie przecina szkola wilenska. Wypada 
wi
c tylu badaczom zat
zymywac si
 nad niCl, tak lub inaczej pozna- 
wac jej cechy znamienne, wartosci oraz pewne kwestje poszczegolne. 
Nic przeto dziwnego, ze 0 dobie wilenskiej pisZCl nie tylko historycy 
literatury, ale wszyscy z roinorodnych punktow wkraczajqc do tej 
przeszlosci. PotrClcajij 0 ten temat pubIicysci, powolujqc si
 na tam- 
te wzory i 1. p. lezy w monografjach, czy podr
cznikach, czy arty- 
kulach prz
godnych natrafiamy l1a filjacj
 szablonu, 0 ktorym wyiej 
byla mowa. 
Do tego si
 w 2nacznej mierze przyczynial stan historjografji 
uniw. wil. Habent sua fata /ibe/Ii - podobnie i instytucje. Tak bar- 
dzo czczona jak wilenska, a w gruncie rzeczy nie moze si
 ona 
chlubic powainiejszym pocztem prac wyswietlaj'lcych jej dzieje; bra- 
kowalo przedewszyst.kiem monografji, dajClcej obraz mniej lub "'wi
- 
cej dokladny przeszlosci tego uniw., brakowalo niez.miernie. Radzono 
. 
sobie przeto rozmaicie: . niewielu zaglCldalo do dawniejszych 
 pis.m 
o uniw. wil., nie dajqcych "'calosci, ale wartosciowych. Ich mala do. 
st
pnosc utrudniala korzystanie, inne cenne rzeczy spoczywaly pod 
korcem. Jesli przeglCldniemy prace Iat ostatnich prawie nie posia- 


- 


. 


./ 


0./
>>>
- 37 


damy ksiijiek, ktoreby pogl
bialy znajomosc dziejow tego uniw. 
Jedynie zaj
cie si
 zyciem i tworczosci{t Mickiewicza przelalo naj- 
wi
cej swibUa na przeszlose wilenskij z lat 1815-1824. Monografje 
Piotra Chmielowskiego, Jozefa Tretiaka, Wladyslawa Mickiewicza, 
Jozefa Kallenbacha i Henryka Moscickiego stanowiij nieocenionv 
nabytek i dla historjografji almae matris wieszcza. Badaczy jej los6w , 
braklo, okres mickiewiczowski stal si
 dokladniej poznany i lubo 
niew{ttpliwie nalezy on do najbogatszych, mimowolnie zalamywala 
si
 perspektywa i, ni
 mowiClc 0 czasach dawniejszych, nawet wiek 
XIX mocno szwankowal. Powtarzaly si
 gotowe formulki i stereoty- 
powe frazesy 0 donioslosci ustawy aleksandrowskiej, 0 rozwaleniu 
bez sladu dawniejszego, a zalozeniu uniwersytetu na innych podsta- 
wach. 
ypowym jest artykul p. t. "f\kademja Wilenska" piora M i- 
c h a I a Z m i 9 rod z k i ego w Wielkiej Encyklopedji lllustrowanej 
. ' 
(T. I 1890 str. 367 sq) - znajdzi
my'" tu malo znaczClce og61niki 
o calosci, a wylClczne rozpisanie si
 0 kuratorji Czartoryskiego; 
-- 
w tym rysie powtorzono 0 sakramentalnem ,,0 t war c i u" uniw. 
wil. w 1803 r. (str. 368). fl _ to przecie mialo sluzyc jako artykul 
informacyjny dla wszystkich! Bywaly instytucje, kt6rych tylko pewien 
ok res zaslugiwal na przedst
wienie, inAe zas, nie maj{tce nic zywot- 
nego, mogly bye w zarysie ogolnym zamkni
te w paru zdaniach, 
alisci co do WHna tak nie bylo. W odtwarzaniu przeszlosci tego 
uniw. nast{tpil pewnego rodzaju regres. Wezmy analogiczny rys, 
dawniej skreslony przez Win c e n t ego K 0 rot y n ski ego (Ency- 
klopedja powszechna T. XXVIII Warszawa 1865 str. 106 sq) - 
tu dzieje uniw. . traktowane Scl mniej wi
cej rownomiernie, co nie 
przeszk
dza autorowi wyniese na plan pierwszy okresu ostatniego. lIei 
ten cenny artykul zacnego Korotynskiego dotychczas lepiej od poz- 
niejszych informuje 0 przeszlosci uniw. wil.! 
Od czasu do czasu zjawialy si
 rzeczy, przynosz{tce nowy ma- 
terjal, ale takich bylo dose szczuplo, Iub w wydawnictwach zgola 
niedost
pnych (np. 0 profesorach teologji, 0 Seminarjum GI6wnem 
Wil. - piora biskupa fl. S Y m 0 n a, pisane przylem po lacinie). 
Wreszcie w latach 1899-1900 ukazalo si
 bardzo obszerne trzyto- 
mowe opracowanie J 0 ze fa B i e I ins k i ego p. t. "Uniwersytet 
Wilenski" i jako najnowsze, ogarniajijce calose spraw, latwo dost
pne, 
usun
lo wszystkie poprzednie rzeczy i stalo si
 vade mecum w r
ku 
kazdego, szukajctcego znajomosci, 
skazowek lub danych 0 wszech- 
nicy w Wilnie. Niestety nie posluiylo to na korzysc gruntowniej- 
szego poznania tych dziejow, przeciwnie, monografja ta nic ich nie 
. '" 
pogl
bila i wniosla nowe jeszcze balamuctwa. Zasluzony ten skctdinqd 


, 


f 


. 


.... 


..- 


" 


,
>>>
- 38- 


.... 


dziejopis medycyny w Polsce nie sprostal w danym razie zadaniu 
nie tylko ze wzgl
du na bardzo slabe ogarni
cie znanego, lecz roz- 
proszonego materjalu, wcttlosc erudycji - bo i uJamkowy i niedo- 
kladny obraz stalby si
 ogromnie pozyteczny - ale ie zbytnio naje- 
iyl to omylkami i krzyczctcemi opuszczeniami *). W poglCldach zas 
i ocenach okazal brak zupelny przemyslania spraw i zagadnien, 
o .ktorych si
 z rzekomem znawstwem rozwodzi. Wobee gwaltownej 
potrzeby podr
cznego dziela 0 uniw. wil. opracowanie Bielinskiego 
sluzylo i sluzy informatorem, a ludzcte pozorami malo obeznanych 
co do jego wartosci, szerzy dalej utarte poglctdy, a dodanemi nie- 
.. 
dokladnosciami pi
trzy jeszcze bardziej bl
dy i niescislosci. 
2. Blqd glowny lezy w nieujmowaniu Iinji rozwojowej uniw. wiJ. 
Uszeregowanie jego faz poucza 0 stalej ewolucji tego zakladu nau- 
. kowego od drugiej polowy'" XVIII w. Z tego bl
du wyplywajq Hezne 
jednostronnosci i zag
szczone sqdy. Przedewszystkiem niezrozumie- 
nie roli Szkoly Glownej i albo zbywanie tego ogolnikiem, albo przed- 
stawieniem niewiernem, nie liczqcem si
 ani Z faktami, ani Hem 
czasow. 
. 
 
f\1
ksander Swi
tochowski na pami
tnym zjezdzie wychow-an- 
cow Szkoly Glownej Warszawskiej w swej mowie zahacza i 0 innq 
Szkol
 Glownq Wilenskct powstalq na sci
tym pniu zakonnego uni- 
wersytetu, okreslajctc, ze w Wilnie "r 0 z s z e r Z 0 not y I k 0 d awn y 
o I tar Z y k j e z u i e k i" (Pami
tnik zjazdu 1903 p. XXI). Mniej 
dziwne, ze w zapale retorycznym trafia si
 wypowiedziec bezpod- 
stawny frazes, ale prawie niezrozumialem si
 staje, ze w monografji 
specjalnie tym sprawom poswi
conej znajdziemy zupelnie to sarno. 
Mianowicie dziejopis Bielinski bez wahania pisze, ze w Szkole Gt 
w Wilnie "rozniqcej si
 od dawnej f\kademji jezuiekiej tylko (II) 
tytulem" (Ill 48), "zmiany w wykladach byly pozorne - w rzeczy- 
wistosei system pozostal (!f) stary, przedorganizacyjny" (II 6) i wogole 
nSzkola Gt byla prawd
 (!I) powiedziawszy ta sarna (I) J1kademja 
jezuicka" (Ill 526). U innych autorow niemalo si
 spotka bl
dnych 
ocen t
go stadjum uniw. wil., ale nigdzie tak apodytyktycznie wy- 
powiedzianych jak powyisze. 
Nie widziec ogromnej roinicy riii
dzy dawniejszym uniw. 
zakonnym, a jego nast
pcq jestto odrzucac fakta lub nie umiec ieh 
. , 


\ 


*) Dose przyt'Jezye rozdzial 0 "znakomitszyeh uczniaeh",'w kt6rym autor, 
uprzedziwszy, ze na takich a takich podstawach wciijga do t
j Iisty, podal 166 
" nazwisk, . zapewniajClc, ze spis ten wyczerpuje wybitniejszych wychowanc6w 
..", (III 367). Opierajije si
 na. tych samych podstawach, wedle mego obliczenla, 
pomini
to tam okolo 300 irilion. 



.... 


... 


,
>>>
- 39- 


poddat analizie. Szkoly GI6wnej nie mozna nazwac instytucjij ani 
znakomitij, ani wyiszego rz
du, ani 0 wyboIowym skladzie.- Nie 
rzuca ona rz
sistych swiatel, nie znaczy swego dzialania wysokiem 
napi
ciem i rozglosnemi nabytkami. Tkwi wiele wad i slabosci w h
j 
organizacji i ludziach, wi
cej jeszcze. w trudnych .okolicznosciach 
6wczesnych. PrzYPol11nijmy sobie jak od konca XVII w. obniiyly si
 
umyslowe potrzeby i prawie znikly u nas sily naukowe. W polowie 
wieku nast
pnego Polska zostala daleko wstecz nie tylko cd Francji, 
flnglji, Niemiec, HoIandji, ale od Wloch i Szwecji. Kiedy z tego 
sobie zdano spraw
, Polska stala si
 krajem, wedle trafnego okre- 
stenia Jana Sniadeckiego "zaczynaj'lcym si
 porzCldnie uczyc". 
To "uczenie si
" rozpocz
to na dobre w un. wit. pod sterem Komi- 
sji Edukacyjnej. _ 
, 
Cos pozostalo z dawnego w zreorganizowanej 1781 r. wszech- 
nicy i bye inaczej nie moglo, nastal atoli przelom w poj
ciach 
na zadania uniw., postawienia nauk, systemie nauczania. Srodki, 
kt6rych uiywano, trafialy si
 bl
dne, w pewnej cz
sci brano je 
z 
poki poprzedniej, co bylo niepoz'ldane i op6zni
lo wszechstron- 
niejszy rozw6j, ale co najgl6wniejsze - cel jui bez zastrzeieIi byl 
inny i ten calosci ton nadaje i wszystkim przyswieca. Szkola GI. ma 
poczucie odpowiedziaJnosci przed narodem, wieJkie jego wysilki 
odrodzeniowe, aspiracje, nie tyJko odbijaj'l si
 w niej sympatycznem 
echem, ale tych obywatelskich ideal6w jest ona w miar
 swych sil 
wyrazicielkij. Naogol podawano tam nauk
, nie zas oml6con'l po raz 
setny slom
 szkolarsk'l. Cz
sto nauka ta nie odznaczala si
 gl
bo- 
kosciCl, ale co do swego charakteru, nawet w stanie rudymentarnym 
i malo przebranym, odbiega od dawniejszej i stale si
 zbliza 
do powszechnoeuropejskiej. Kilka lat zaledwie dzieli jet od czas6w, 
gdy w tych samych gmachach rozwi'lzywano tez
: "kiedy manna 
ustala i jesli w niej rownie czuli smak ili i dobrzy" (Lukaszewicz 
I 
Hist. szk61 II 129) --:... podobne rzeczy w Szk. Gt nie IT!.0gly miee 
zgola miejsca. Zapanowal inny system nauczania, prowadzenia kur.. 
s6w uniwersyteckich - te jak na owe czasy przewaznie odpowiadajij 
wymaganiom i co do sposobu traktowania malo si
 r6ini(t od teraz- 
niejszych. Dwiescie lat nieistniej'lca medycyna puszcza kielki, kt6re 
, wybujalCl w pyszne krzewy w stuleciu nast
pnem. Zaniedbane zupel- 
nie przyrodnicze nauki, historyczne, j
zyk narodowy .zyskujq dla 
sie
ie miejsce i praca si
 na tern polu rozpoczyna, praca nie zawsze 
wydajna, ale nieustajijca. 0 silach nauczycielskich, stajqcych tak lub 
inaczej na stopniu 6wczesnego poziomu wiedzy namienilem w po.: 
przednim rozdzial
 - one daly bodziec do przyswajania zdobyczy 


. 


. 


,
>>>
.. 


- 40- 


.... 


- 


naukowych calej Europy. Szkola GI., iywiijc szlachetne ambicje 
wzniesienia co wyzej naukowosci, czyni zabiegi dla pozyskania wiel- 
kich uczonych, miE:
dzy innymi slawnego Volt
. Wysyla za granic
 
uzdolnionych ludzi, jak Czerwiakowski, Czempinski - nie wina Szk. 
Gt, ii ci uczeni nie obj
1i na stale katedr w Wilnie. 
Rozpatrujqc si
 w dzialaniu uniw. wil. tego czasu, widzimy kar- 
dynalne roinice w zestawieniu z akad. za Jezuit6w. Wykazow pre- 
lekcji przedtem wcale nie oglaszano, od roku zas 1781 idzie kolejny 
ich poczet, zawierajqcy obszerne programaty wykladow, ktore S(:t 
ekspozycjq danej nauki, nadto w tych foIjantach znajdziemy ciekawe 
zagajenia i rozprawy profesorow; po przebiezeniu tych prospekt6w 
niezbitem si
 staje fakt unowozytnienia wiedzy i rozbrat z dawniej- 
szym, anachronistycznym i zgubnym systemem. Znakomitych prac 
drukowanych, . ktoreby zawazyly w nauce, czlonkowie Szk. GI. nie 
zostawili, niemniej przeto zjawily si
 rzeczy doniosle dla rozwoju 
naukowosci pohkiej: Strojnowskiegp "Nauka prawa", Golanskiego 
o "Wymowie", Jundzilla "Opisanie roslin". Jezeli dodamy, ze p6z- 
niejsi profesorowie biorq __swi
cenia w Szk. GI., a z niej takze wy- 
szli: Kontrym, filozof Bychowiec, botanicy Strumillo i Pabrez, mate- 
matyl: Szopowicz, obywatel F\leksander Pociej, Jan Chodiko i wielu 
innych .- tern wybitniej jej dodatnia rola wystClPi. Zach
canie mlo- 
dego pokolenia do studj6w, staranie si
 0 dobre postawienie 
na prowinc]i szk
lnictwa swiadczq takze 0 przeobrazeniu uniw. w WiI- 
nie. Daje si
 zauwazyc w nim ruch umyslowy nie zbyt moze wido- 
czny, ale w tych glosach i krokach tkwiij zaczCltki zdrowe. 
Popelnia Szk. Gt bl
dy i to niemale. ftle w pewnej mierze po- 
pelnia je i Komisja Eduk., ktora nieraz wzgl
dami finansowemi 
tamuje rozrost, zwl6czy cz
sto w swych rezoIucjach Iub odrzuca pro- 
jekty Poczobuta, obiecujqc si
 samej tern zajClc, a do tego nie 
( przychodzi. 
Slab
 strony i niedostatki tych czas6w i Iudzi wykazywane 
z calq surowosci q przez prof. JundziUa i wyszczeg61nione ogl
dnie 
w historji Michala Baliiiskiego, moina, uzbroiwszy si
 w skalpel kry- 
tyki, nie wazClcej na szaIach warunk6w epoki, pomnozyc i przedsta- 
wic jeszcze jaskrawiej. Lecz to byloby proznym pedantyzmem nie- 
odpowiednim dla historyka, ktory musi nie spuszczac oka z tla 
owczesnego, na ktorem widniejij straszne zapuszczenia, brak uczo- 
nych, - brak srodk6w etc.; jednakowoz na tern tIe uwidoczniaj(t - si
 
zawiqzki rzetelnego post
pu. Uniw. wil. XVIII w. pociijgac tak jak 
pociijga w pozniejszej swej fazie nie moze; szarq jest tkanka jego, 
ale w niej zarodki stron najlepszych, co drogq ewolucji rozrosly si
 


f 


- 


"
>>>
" 


41 - 


, 


wspa.niale. Pos'iada jednak i Szk. Gt swe strony wartosciowe 
i od nich wieje sporo uroku. 
Mochnacki w swym sk'ldi
qd trafnym, a wog61e pi
knym wize- 
runku uniw. wil. powiada, ie "Szk. Gt nieprzestala bye w r
ku tych 
samych .co pierwiej os6b, ale jui zwanych ex-jezuitami". Rutor po- 
wstania listopadowego oparl si
 na utartych i powierzchownych rela- 
cjach, ale historyk un. wil. Bielinski pisze: "wi
kszosc profesorow 
f 
t.o byli ex-jezuici" (III 526). Widzielismy jak autor golosiowne sypie 
twierdzenia, dla przykladu zwaimy jak operuje faktami. Oto staty- 
. styka czlonkow Szk. Gt 1781-1797 r.: ex-jezuitow 12 (Poczobut, 
..... 
Mickiewicz, Strzecki, Narwojsz, Rogowski, Tomaszewski I-y, Pilchow- 
ski, Kundzicz, Jaxa, Mackiewicz, Li.twinski, Naruszewicz); pijarow 5 
(Olechnowicz, Sirue, Golanski, Strojnowski, Bogustawski); misjonarzy 3 
(Kalinski, Hus
arzewski, Karpowicz); bazyljanin 1 (Tomaszewski II-gi); 
swieckicQ 15 (Gilibert, Regnier, Bisio, Sartoris, _ Forster, Langmajer, 
Bri6tet, Spitznagel, Lobenwein, Pocolojewski, Matusewicz, Zycki, 
Czempinski, Malewski, Gucewicz). CzyJi 12 ex-jezuitow na 36. Nawia- 
sowo dodam, ie Bielinski pomija istnienie wiceprofesora Jaxy, tak 
iz z jego ksiqzki wypadaloby ex-jezuit6w 11. 
Od czasow H. KoHijtaja powtarza si
 zdanie, ie z raeji bylych 
Jezuitow, w tej liczbie Poczobuta: zamierzenia Kom. Edukacyjnej 
naskakiwaly w Wilnie na staly opor. T wierdzenie to zwalcza sposo- ,. 
bem przekonywajqcym Balinski. Nie powtarzajqc jego dowodo
, 
musimy do nich dodae, ie niew'ltpliwie nie wszystkie plany i d'lie- 
nia Kom. Eduk. znajdywaly przychylny oddzwi
k u czlonkow znie- 
sionego zakonu, ale tak sarno si
 dzialo wsr6d cz
sci akademikow 

 Krakowie. Jednakie tam gruntowna reforma przeprowadzonij 
zostala i charakter tej uczelni 
mienia si
 zasadniczo, jakkolwiek 
duio z poprzedniego trwa dafej, co jest zupelnie zrozumialem. 
W Wilnie reorganizacja, nie maj(tc drugiego KoU'ltaja, nie dala wnet 
. 
tak donioslych rezultatow jak w Krakowie, atoli pomimo mniej ener- 
gicznych poczynan i wielu poslizni
e, Szk. Gt po swej metamorfozie 
staje jako siostrzana instytucja obok Koronnej. F orsterowi, nawet 
pozniej Frankowi, majaczC} si
 wsz
dzie knowania jezuickie - zasu- 
gestjonowali oni p6zniejszych, kt6rzy tak sarno z poza drzew nie 
widzij lasu. Przypuscmy, ie tych 12 pozostajijcych ex-jezuit6w pala 
jednct ch
ciij prowadzenia uniw. w dawnym duchu zakonnym. Temu 
si
 przeciwstawia cz
sc nowa, liciebnie ich przerastaj'lca, wi
c 
o jednobitnem trzymaniu uniw. nie moie bye mowy. NastE
pnie, 
jeieli powstala walka co do kierunk6w, zawszec to lepiej, a w kaz- 
dym razie wyglijda inaczej, nizeli ten bezzyciowy rutynizm przed
>>>
"'"" 


- 
, 


./ 


- 42 


kasat q 1773 r. W rzeczywistosci walka zaciekla w Szk. Gt nie miala 

 . 
miejsca. Bylo scieranie si
 - w niekt6rych razach szkodliwe, ale 
w irinych nieodzowne i w skutkach pozyteczne - 0 dawnej stagnacji 
nie moze bye juz mowy. Trzeba pami
tae, ie ex-jezuici nabrani 
do Szk. Gt z wyj'ltkiem kilku nie nauczali w poprzednim .kresie- 
mieli oni swe nalogi, moze i narowy, znamy paru zupelnie niedo- 
pasowanych do odrodzeniowych zadan, ale nie braklo gorliwie temuz 
oddanych i nie majqcych w sobie nic "jezuickiego" w sensie ch
ci 
uwstecznienia uniw. Postae Marcina Poczobuta b
dzie promiennie 
swiecie na zawsze, obok niego pami
tni Narwojsz, Strzecki, Mickie- 
wicz, Pilchowski. W
imy wyklady literatury tego ostat.niego, kt6rego 
Jundzill przedst
wia jako pelnego uprzedzeIi i sympatji jezuickich. 
W pewnej mierze bylo to w Pilchowskim, ale jego niepospolita oso- 
bistose w biegu zmienionych czas6w, wymogi szko
y i iycia spra- 
wiajq, ie ten uzdolniony profesor staje si
 filar em uniw., a w jego 
umiej
tnem nauczaniu liter?itury i j
zyka polskiego widzirny najzu- 
pelniejszy odskok od dawnej metody. - 
Reasumujqc wyzej jJowiedziane, dochodzimy do pogl'ldu, 
ze w okresie stanislawowskim nast'lpila w murach wilenskich zna- 
czna transmutacja roj
e, zatlila tam idea podniesienia zasob6w du- 
chowych narodu, kt6ra si
 rozpaIila w stuleciu nast
pnenl. Na razie 
byly to poczynania nikle, glosy slabe, kt6re niepostrzeienie prze- 
chodzily i milkly,. wszelako pelnily one rol
 torujqcych sciezek. 
W SzkoJe Gt. zrobiono mjlo, ale dzialano dla przyszlosci wiele. 
Praca ma tu wi
kszq wartose, niz jej pIon. Historyk uTnyslowosci 
polskiej m
si uwazae okres wszechnicy wil. 1781-1801 za typOWq 
form
 oswiecenia, kt6ra na celu ma wyrywanie zielska przesqd6w, 
polerowania umysl6w i wniesienia cenniejszych nabytk6w ludzkosci, 
a tym sposobem odrodzenia kraju. Do tej mety Szk. Gt w miar
 
swego zdolania zblii
la si
. Niemalej ceny Sq jej realne zdobycze: 
dzialania Poczobuta, mysIi Kalinskiego, patrjotyzm Karpowicza, wplyw 
Strojnowskiego, oraz wlasciwosci charakterystyczne, trwale pozosta- 
jqce do czas6w zburzenia un. wil. SJowem VI jego dziejach wydatn't 
jest rola tego dwudziestolecia, kt6re uznawane bye powinno jako 
podmurowanie do p6iniejszej rozbudowy tej slawnej nauk warowni. 
3. BI
dem daJszym jest przypisywanie znaczenia przelomowego 
ustawie 1803 r., kt6ra miala niejako paleczk q czarodziejsk q stworzyc 
rozkwit uniw. Donioslose aktu potwierdzenia, nadania ustawy, 
powierzenia kuratorji Czart:ryskiemu jest ogromna i nie ulega 
, zaprzeczeniu. Pozyskano powt6rnq sankcj
 i zapewnienie bytu wsze- 
\, 
chnicy, kt6ra odtC\d ma oficjalny tytul imperatorski lub cesarski
>>>
.. 


- 43- 


.... 


uniwersytet. Nast
pnie dzi
ki oddaniu uniw. jego funduszow nader 
korzystnie si
 zmienia strona finansowa; charakter liberalniejszy 
ustawy dodatniq jij wyr6inia, jak r6wnie mniejszej wagi jej wlasci- 
wosci. Lecz najdonioslejsze znaczenie ma ta ustawa dla oswiaty, 
otwierajqc uniw. dawne drogi: wraca bowiem jego opieka nad szJo- 
lami ziemi wilenskiej, kowienskiej, grodzienskiej i minskiej, poddane 
mu zostajij takie szkoly Wolynia, Podola, Ukrainy (ongi b
dqce pod 
sterem Szk. Gt Koronnej), oraz ziemi witebskiej i mohylowskiej 
(odpadle po pierwszym rozbiorze 1772 r.). _ 
. Nie zachowano wszelako miary w podnoszeniu akt6w 1803 r. 
.L' 
i takie traktowanie rzeczy nie opuszcza ramy stereotypo\vej. Zna- 
czenie ustawy aleksandrowskiej winno bye ukazane w jej istotnych 
granicach. Pomija si
 stale, ie akt potwierdzajqcy istnienie un. wil. 
mial jui miejsce za Pawla I, pomija si
, lub nie chce si
 znac calej 
strony faktycznej. Nawet kardynalnq zdobycz ustawy 1803 r. zarzCld 
oswiatij nie naleiy jak .cz
sto si
 zdarza 
ylnie przedstawiac, 
ie z "Iaski" Rleksandra I w szkolnictwie zapanowuje j
zyk polski, 
be i do tego czasu szkoly, lubo bez opieki, byly nieinne, tylko \ 
polskie. 
Zagniezdzilo si
 zapatrywanie, ie od 1803 r. nastaje dla un. wil. 
nowa era - to co bylo dawniej \ odrzucono, a wniesiono mn6stwo- 
nowego, innego, swieiego, bogatego. Og61niki, kt6rymi si
 szafuje, 
nie majq podstawy realnej. Dla uniw. w scislym obr
bie jego dzia- 
lania ustawa 1803 r. nie przynosBa nic nadzwy:zajnego i nie byla 
zwrotnym punktem w jego rozwoju, ani tei decydujqcym w sprawie 
jego dalszej swietnosci. Przelomu iadnego nie zaszlo, a tern bardziej 
nie dzieli przepasc uniw. XVIII w. od nash:
pnych lat, trwal rozw6j 
organiczny wszechnicy, kt6ry przyspieszyla i umocnila nadana usta- 
wa, a jeszcze wi
cej zwiC}zane z niij prace organizacyjne 1802-1808 r., 
ale bynajmniej to jedno nie tlumaczy bggactwa slawnej doby 
. 
wilenskiej. 
C6i bowiem nowegQ wnosila tak wywyiszona ustawa w orga- 
nizm dawnie
szego uniw.? Piel
gnowanie nauk i dobre ksztalcenie- 
to przyswiecalo i przedtem, ale do udoskonalenia wynik6w tych 
. . 
zasad pomagal jeszcze wi
cej bieg czasu. Czy si
 zmienily zadania 
i cele? Nic podobnego. Te same poczynania 0 szerokim rozmachu 
w XIX Vf. majij swe odpowi
dniki na mniejszq skal
1 lub jako pier- 
wsze pr6by, w dobie poprzedzajqcej. Powi
kszenie liczby katedr7 
Zapewne, fundusze na to _pozwalaly vi duiej mierze, ale w zasadzie 
szlo si
 ku temu dawniej, 0 ile tego nie tamowaly szczuple srodki. 
Wysylanie zagranic
 adept6w do katedr - czyniono to i przedtem,
>>>
. 
-44- 


ale i tu przewaga na stronie upos
ienia, nie zas aspiracji _i zapa- 
trywan. Powolanie glosnych cudzoziemc6w? 
 mialo r6wnie miejsce: 
zdobyto nawet Forstera, a ubiegano si
 0 innych - jeieli potem 
pozyskano Frank6w, Bojanusa i Grodka, zn6w w tern graly rol
 
fundusze, nie zas nowe tchnienie z ustawy 1803 r.' Nie wyliczam 
pomylek co do wyboru kilku cudzoziemc6w w XIX W., bo niemniej- 
sze poczynila i Szkola Gt W og6le kladzie si
 najmocniej nacisk 
na 
 to, ie z racji nowej ustawy zgromad?:ilo si
 tylu slawnych 
i doborowych profesor6w. Przecie w' XVIII w. Jana Sniadeckiego 
chciano do Wilna sciqgnqe. T
gie sily nauczajqce z pierwszych lat 
ubieglego stulecia znikqd si
 nie zjawily po roku "1803, lecz byly 
, . 
swoj
, wilenskie, jak Malewski, J
drzej Sniadecki, Hussarzewski, 
Tomaszewski F\ugustyn, Smuglewicz, Becu, Niszkowski, Stubielewicz, 
Rustem, Niemczewski, Klqgiewicz - zaczynali SWij prac
 pedagogi- 
cznq w Szk. Gt. lub tam juz do katedr byli destynowani. C6i wi
c 
ma do ich dzialania ,
reorganizacja" 1803 r.? Wypada, ze dawniej 
byli do niczego i dopiero dzi
ki nowej ustawie stali si
 wnet poiy- 
. ....... 
J tecznemi. Oczywiscie byli zawsze dzielnymi profesorami i tak sarno 
by si
 zasluzyli, gdyby Sz
ola Gt nie zostala przezwana imperator- 
skim uniwersytetem. Co si
 tyczy slaw na katedrach z drugiego 
i trzeciego dziesiqtka lat XIX w. uznae trzeba trafnose ich wyboru, 
ale tu najmniej zawazyla ustawa 1803 r., tylko og61na ewolucja 
uniw. Przy znacznie gorszym ustroju Szkola Gt powolala takiego 
J
drzeja Sniadeckiego, z kt6rym zaden potem zaproszony nie moze 
wsp6lzawodniczye. 
Pod pewnymi wzgl
dami musimy przyznae wyiszose dawniej- 
szych statut6w nad ustawq 1803 r, kt6ra np. zniosla poiytecznq 
instytucj
 wiceprofesor6w, a byl to wielki blqd, kt6ry przynosil p6z- to 
niej ogromne szkody. Biorqc rzecz z punktu scisle uniwersyteckiego, 
wi
kszq reform
 stanowi "podzial na wyd
ialy naukowe, co'mialo 
miejsce w r. 1797, gdyz dotychczas, holdujqc pqglqdom czasu, ist- 
nialy dwa obszerne kolJegja. Wprowadzenie fakultet6w by10 nowosciCl 
i istotnq reformq, kt6ra musiala wywolae 
zasadnicze zmiany w syste- 
mie ..przechodzenia nauk.. zapis6w i t. d. F\ wszakie od 1797 r. epoki 
nie zaczynamy. Co do zwyczaj6w, obchod6w, ceremonj
16w i wog61e 
tej strony zycia, to cesarski un. wil. nie tylko si
 niczem nie r6ini 
od Szkoly Gt, ale snuje wiernie jej tradycj
. Jeieli zas nast
pujq 
w tych porzqdkach.. jakie od
iany, to nie z powodu r6inicy w poglq- 
dach, iecz pod naciskiem lub przymusem ze strony rzqdowej. 
Naostatek powiedzmy 0 tern notwarciu" uniw. wil. w 1803 r. 
ze strony czysto faktycznej: przez nie naleiy rozumiec albo pusz- 
. 


...
>>>
. 


..... 


- 45- 


\ 


czenie w ruch zupelnie nowej instytueji, albo w kaidym razie 
do gruntu z(eformoV[anej i gl6wnie 0 calkiem odnowionym skladzie 
jej co do os6b. Zazwyezaj si
 opowiada, ze po zastqpieniu wi
kszo- 
sei dawnyeh profesor6w sHami swiezemi w r. 1803 nastaje otwarei
 
i dzialanie przeobrazonego un. wil. To twierdzenie najbardziej zako- 
rzenione jest czystq iluzjij. Dla unaoeznienia, jak nieliezono si
 z fak- 
tami, zestawiam z wykaz6w prelekeji zmiany w gronie nauezyeiel- 
skiem za lata 1797-1810: 
1797 -:- 1798 wszystkieh profesor6w 18, 
1798-1799" ,,21 
1799-1800" ,,23 
1800-1801" ,,24 
1801-1802" ,,28 
- 1802-1803" ,,28 
1803-1804" ,,___29 
1804-1805" ,,31 
1805-1806.. ,,34 
1806-1807" .. 33 
1807-1808" .. 34 
.. 
1808-1809" ,,34 .. 
1809-1810" ,,34 " 
Tabelka ta poueza, ie szla ewolueja bez skok6w, tyeh zas 
trzeeh nowyeh w 1803 r. - nie byly to jakies znakomitosei, spro- 
wadzone na "otwareie", leez powotani skromni praeowniey: Michal 
Kado, Jan Znosko, i flndrzej Le-Brun. Gdyby takie f' byly r6znice 
pomi
dzy dawniejszym uniw. a z czas6w kuratorstwa Czartoryskiego, 
to nadanie mu nowego kierunku musialoby napotkac na op6r 
ze strony zywiol6w, kt6re naleialo zwalezac w uniw. Sladu takiego 
oporu nie widzimy, przeeiwnie, dawny uniw. przyjql nOWq ustaw
, 
jako dobrodziejstwo, ogromnq pomyslnosc, boc ta organizaeja odpo- 
wiadala aspiracjom Szk. GI. wil., a byla w duzej mierze wytworem 
. jej dzielniejszego reprezentanta H. Strojnowskiego. W iyeiu wewn
- 
t.r znem szedl uniw. wil. po swej zasadnie
ej linji roz\yojowej, a jezeli 
zdobyeze jego w XIX w. zacmily zu-pelnie ezasy poprzednie, skladaly 
si
 na to r6ine ezynniki, z kt6ryeh jeden stanowHa i ustawa wypra- 
eowana pr
ez Strojnowskiego, Czartoryskiego i Sew. Potocki ego. 
Pod naeiskiem rutyny trzyma si
 poglqd, ze odnowiony 
za Czartoryskiego un. wil. z przeszloseiq nie ma nie wsp6lnego. Tlil 
w Wilnie gliniany kaganek, wyrzueono go, a na jego miejscu. rozja- 
riyl si
 wieloramienny swieeznik. Z tern por6wnaniem moinaby si
 
zgodzic, leez z wyjasnieniem, ze w owym kaganku swiatlo. by to bar- 


nowoprzybylyeh 2 
3 
5 
1 
5 
1 
3 
5 
7 
2 
4 
1 


" 


" 


" 


" 


" 


" 


" 


" 


" 


" 


. 


"
>>>
- 


- 46- 


/ 


dzo drogocenne i wcale go nie wyrzucano, tylko rozdmuchiwano 
ten plomien,- zaniecony przed dwoma wiekami, rozpalony w 1781 r.; 
a gdyby on tam nie istnial, jasnosci p6iniejszego swiecznika nie 
doczekalibysmy 
i
. Uczye si
 jak wiadomo nie moina sposobem 
skracanym, lecz bardzo dlugo. Musiala bye i dlugq wsb;pna robota 
Szkoly GI. -- pomimo zlamania pierwszych lod6w, duio do pracy 
zostawalo. Jeieli namacalnych sukcesow ona nie osiqgn
la, jesli 
wyglqda blado, wobec zaniedban na tylu polach, zastoju w naukach, 
dorainych skutkow nie moina bylo od niej wymagae. Reformy Ko- 
misji Eduk., potrzebujqce czasu dla dania owocu, mialy si
 ujawnic, 
gdy nie stalo panstwa i zarazem tej szacownej magistratury. Nader 
si
 zloiylo szcz
sliwie, ii w zaborze rosyjskim moina by to uprawiae 
zagon szkolnictwa w mysl Kom. Edukacyjnej, kt6rej wielorakie zdo- 
bycze wypadajq wlasnie po przemianowaniu Szkoly GI. na wilenski 
uniw. cesarski. Tylko dzi
ki tej niewidocznej dla powierzchownego 
badacza pracy przygotowawczej wil. uniw. z wieku XVIII dzialania 
Strojnowskiego, Czartoryskiego, Jana Sniadeckiego, Malewskiego i t. p. 
przynios
y tyle d?brodziejstw - byli oni bez wqtpienia siewcami 
znakomitymi, ale zastali jui pole w pewnej f"Qierze wykarczowane 
. 
i dlatego siejba ich stala si
 jeszcze plenniejszq. Wystawmy sobie, 
ze wcale nie by to reorganizacji 1781 r., a trwa akad. jezuicka i dOM 
piero w 1803 r. zostaje zreformowanq pod kuratorjq Czartoryskiego 
i rektoratem Strojnowskiego, jasnem si
 staje, ie pomimo ich tru- 
d6w, nowej ustawy, uposaienia, dlugoby wypadlo czekac na jego 
rozkwit, a chyiose rozwoju, ktora tak uderza w XIX w., zmienilaby 
si
 na powolne rozkrzewianie oswiaty i nauk. 
Slowem tak przelomowego znaczenia dla uniw. wil. ustawa 
aleksandrowska nie posiadala, jak si
 powtarza pod wplywem glo- 

 . 
sow owczesnych, a gl6wnie Jana Sniadeckiego - te wszystkie ma- 
jijce z niej plynije "dobrodziejstwa" przetlumaczone na prosty j
zyk 
redukujij si
 do faktu nieprzesladowania pracy polskiej na niwie 
oswiaty. Podnosi Sniadecki te nadania uniwersytetowi w pewnej 
mierze i z przekonania, leez daleko wi
cej plynq jego nieumiarko- 
wane superlatywy, oraz pochlebstwa dla Rleksandra I ze wzgl
d6w 
czysto oportunistycznych. 
4. Z tern si
 wiqie ocenianie roli poszczeg61nych pra
ownikow. 
Materja to za obszerna, zeby jq wyczerpae. Porusz
 tylko znaczenie 
ksi
cia fldama Czartoryskiego, jemu bowiem jedni w Iwiej cz
sci, 
inni wylijcznie przypisujq pomnikowq reorganizaej
 uniw.. wil. i jego 
potem kwitnienie. Ksiijze f1dam, majijc rozlegle wplywy i stosunki, 
ochraniai dzieto oswiaty i czas dluiszy odparowywal zakusi antywi-
>>>
. 


47 - 


lenskie. Jako opiekun instrukcji publicznej pozostawia on wizerunek 
swiatlego m
ia, kt6ry troskal si
 0 jej dobro i zasilal un. wil. bar- 
dzo rozumnemi rad
mi - swiadczyc one nie przestanq, jak gl
boko 
ujmowal r6ine zagadnienia, jakie miewal zb
wienne pomysly, ktore 
na nieszcz
scie, gdy si
 wszcz
la rychJo ciemna reakcja, przy wpro- 
wadzeniu ich w iycie wpadaly na. kanciaste trudnosci, gl6wnie 
do wilczych dolaw polityki rzqdowej. 
Ks. Czartoryski w ciqgu 20 lat piastowal dostojenstwo kuratora 
wil. z ogromnym dla sprawy poiytkiem, a jeszcze wi
kszym u po- 
tomnosci rozglosem. Jest duia inkongruencja mi
dzy tern co mu si
 
powszechnie przypisuje, a co istotnie dzialal i zdzialal *). Dla zgod- 
nego z faktami postawienia rzeczy widziec trzeba i slabosci oraz'" 
poblqdzenia w czynnosciach kuratora wil., jak od tego wolni nie set 
Czacki, J
n Sniadecki, a tembardziej Strojnowski, Kontrym, Malew- 
ski i t. d.;, nast
pnie ujmowac prawidlowo psychik
 Czartoryskiego 
. , 
i wreszcie nie dorzucac do jego roli czyn6w, kt6rych niedokonanie 
iadnej mu ujmy nie przynosi. 
Nie mog
 si
 bliiej rozwodzic nad jego krokami w sterowaniu 
kuratorjq, oraz cechami jego jako naczelnika - dopatrzone tam 
wady Sq nieodlqczfJe od ulomnosci czlowieczej. Z poloienia iycio- 
wego Czartoryskiego wynikal jeden dose niepozqdany skutek: pochlo- 
ni
ty polityk q nie magi si
 dobrze zajijc un. wil., a cz
ste przewle- 
kanie spraw przynosBy niejeden im uszczerbek. Niekiedy byl kura- 
tor czas dluiszy zgota nieczynny, dziwne zas, iz rzadko zlecal komus 
zast
pstwo; bywaly okresy, ie uniw., pozostawiony bez kuratora lub 
-jego substytuta, podIegal bezposrednio ministrowi w Petersburgu,. 
co si
 zawsze z przykra dawalo we znaki. Czartoryski byl sobij 
i zb
dnem jest przypisywac mu to co nie mialo miejsca i nie leialo 
w jego usposobieniu. Kiedy po 15 latach wi
cej si
 zajijl kuratorjij 
i z dobrym dla niej skutkiem, . nie kladl bynajmniej tego na pierw- 
szym planie, a wi
cej czasu poswi
cal innym sprawom: nie zdobyl 
si
 na cz
stsze w Wilni
 przebywanie, coby si
 odbijalo jak najpo- 
"myslniej na biegu tam rzeczy. Gdyby istotnie byl caly oddany uniw. 
wil. jak np. Czacki Krzemiencowi, znaczyloby si
 to w jego post
- 
powaniu: chociai wolny jui od innych zaj
c, Czartoryski Hczone razy 
zjeidia nad Wilj
, nadto pobyt jego tutaj zawsze bywal - z niezro- 
. 


*) . Nawet taki znawca jak biskup Felinski, gdy mowa 0 Czartoryskim, 
poddaje si
 og61nej sugestji i pisze: ..jego staraniem i pod jego opiekij powstaly 
(1 wi
e. i wilenski f) uniwersytety w Wilnie i Warszawie (I), a Iieeum w Krzemien- 
eu" (?). .tPami
tniki cz. I Lw6w 1912 p. 260). 


'". 


#
>>>
. 


- 48- 


I 


zumialych dla nas powod6w - kr6tkotrwajijcym. Ale to nalezy zapi- 
sywae nie na karb zaniedbywan, lecz wlasciwosci psychicznych; jak- 
kolwiek z trudem z tego rozgrzeszyc moze 
uratora wil. historyk 
Szkoly GI6wnej zaboru ros¥jskiego. 
Czartoryski niewijtpJiwie posiadal dane dla innych przeznaczen: 
stworzony byl na m
ia stanu w wielkim stylu, na naczelnika paIi- 
stwa. Gdyby nie zaslepienie Sejmu 1830-31 f., kt6ry w swym nie- 
poj
tym I unatyzmie pozostawial spraw
 narodu w kl
bowisku mili- 
tarnego i cywilnego chaosu i {lie zdobyl si
 na jeden ze srodk6w 
ratunku obrania Czartoryskiego kr6lem, mielibysmy w nim niechyb- 
nie panujqcego 0 przymiotach, r6wnajqcym go z lepszymi kr61ami 
... polskimi. Tragizm Czartoryskiego polegal na polowicznem tyll50 rea- 
lizowaniu swych zdolnosci. Czy sam on uswiadamial sobie ten tra- 
gizm, trudno odpowiedziec, bqdi co bqdz teren oswiaty, lubo dla 
kuratora wil. byl bIizki, nie byl tym terenem najblizszym. 

 Jeieli zapytamy, czy mozna bylo na czele oswiaty w zaborze 
ros. postawic lepszego kuratora, niieli ksiqie F\dam, wypadnie 
odrzec, ie w tamtych warunkach trudno 0 wyb6r odpowiedniejszego. 
... 
Jego znaczenie i rola Sij tak wielkie, ie niema celu dopelniae tego 
dodatkami i innym. kolorytem. W swych mernuarach Czartoryski 
z calij skromnosciij m6wi 0 swem sternictwie un. wil., ze sl6w jego 
wyplywa, ie on "ulepszal" szkolnictwo. Moze siE:. to wydae za nie- 
dostateczne do chwaly. Jeieli zwazymy wszystkie okolicznosci zycia 
6wczesnego, to z kazdego punktu widzenia kto potrafil w ciqgu sze- 
... 
regu lat u I e p s z a e dzielo oswiecenia w calym zaborze, ten zloiyl 
zaslugi ni
spoiyte, kt6re zapomniane nigdy bye nie mogq i nie b
_dij. 
5. Jak powiedzielismy, sprawily wiele dobrego prace organiza- 
cyjn.e uniw. po 1802 r., a nowa ustawa byla dzwigni q 
nacznie roz- 
w6j jego pot
gujijcym. Nie przesijdza to jednak niklosci poprzedza- 
jijcego okresu: szarem. jest tlo jego, ale mozoly szacowne. Cz
sto 
niesprawiedliwie oSijdzali historycy un. wil. na schylku XVIII w., 
czyli Szk. GI. wiI. T rzeba wszechstronnie rozpatrzec obr
by warun- 
.k6w, a potem ferowae wyroki. W jakiem polozeniu znajdowala si
 
Sz.!. Gt wil.? Calkowicie przegrodzona kordonem o
 reszty 
o!s
.i, 
a od mysii europejskiej Odci
t
 zakaze.m sprowadzania jal5ichkolw!ek 
ksiqg i pomocy. Jeszcze si
 gorzej przedstawia sprawa nerwu dla 
iycia uniw. - kontyngensu sluchaczy. Znaczna cz
sc mlodziezy 
w wojsku, reszta rozproszona po domach, w zupelnem fozprz
zeniu 
szkoly, kt6rych klasy wyzsze prawie zupelnie opustoszaly. szlachecki 
og61 zbalamucony, sam nie wie co czynic z edukacjij swego potom- 
stwa. W Wilnie mozna si
 juz .wielu bylo rzeczy ,nauczyc, ale bardzo 


...
>>>
- 49- 


rrial9 garnie si
 do wiedzy, a to szczuple grono sklada si
 z zywiolu 
ptynnego, bo wszyscy co do wyboru powolania i pracy Sq w stanie 
chwiejnosci i niepewnosci. Nie wsk6ralaby wnet iadna ustawa, 
ia
ne znakomitosci wobec sytuacji og6lnej. Hie juz najcenniejsze 
tam zyskano: przebija si
 nurt swiezy, kt6ry przy daniu podscieliska 
rozleje si
 silnym potokiem. Ten nurt jest przechowany, przekazy- 
wany i nast
pcy daleko zdolniejsi, liczniejsi kroczq dalej i dalej. 
Pomimo niezaprzeczonej ich wyzszosci, wiele zawdzi
czajij poprze- 
dnikom. Naturalnie mowy bye nie moze 0 przekladanie stulecia XVIII 
nad p6zniejsze - chodzi tylka, ze nie mozna jego usuwac w cien, 
a nastt:
pnie, ze nie widac zasadniczych sprzecznosci mi
dzy tymi 
okresami. Gdyby w XIX w. zachowal un. wil. dawniejsze statuty 
Kom. Eduk., szedlby tak lub inaczej po swym szlaku rozwojowym. 
Nie w potwierdzeniach, nadaniach, ustawach tkwiq tw6rcze 
czynniki, nie z powolania cudzoziemc6w, nie z rzekomo nowownie- 
sionych zasad powstaJa sila uniw. wit. Geneza jej nie wyplywa 
z akt6w panstwowych, ale z linji rozwojowej dawnego uniw.; wielka 
jego rola opiera si
 na zlozonym procesie, kt6rego t
tno wzmaga 
si
 w XIX w. dzialaniem szeregu m
z6w, nastrojami pokolenia," mo- 
zolami szarej rzeszy pracownik6w, tradycjq, nagromadzonemi zaso- 
bami, duszq Wilna. Czynniki tee splatajq si
 najszcz
sliwiej, ale naj- 
istotniejsze przyczyny bogactwa duchowego gubiq si
 w nierozjasnio- 
nym dla nas mroku. 
Wracajijc do swych zalozen, trzeba stwierdzic, ze autorowie, 
z tej lub innej racji, potrqcajqc 0 uniw. wil., za wiele a czasem wy- 
Ictcznie si
 rozpisujq 0 stronach drugorz
dnych i formalniejszych: 
ewolucja uniw. wil. nie jest uznawana, zagadnienia zwiqzane z jego 
rozkwitem nalezycie nie rozczlonkowane, do jego genezy nie docho- 
dzono, upatrzono er
 w dacie, kt6ra walnego znaczenia nie ode- 
grala. Do ostatnich lat takie postawienie sprawy nie zmienia si
 
wcale. Mozemy wziqe pierwsze z brzegu przyklady. W ksiqzce dla 
najszerszego og61u Lucjana Rydla czytamy: nRleksander okazywal 
polakom wiele przychylnosci, w szkolach i w uniwersytecie wilen- 
skim przywr6cil (II) j
zyk polski. i t. p.". (Dzieje Polski dla wszystkich 
1919 p. 229). G. Korbut dal cenny sumarjusz chronologiczny do lite- 
ratury i oswiaty w Polsce i tam data 1781 r. pominie:ta, za to pod 
r. 1803 figuruje: nOtwarcie (I) Uniw. Wil." (Literatura polska T. II 
Warszawa 1918.p. 474). Tern to dziwniejsze, ie autor ujawnia zna- 
CZne i rzadkie oczytanie w literaturze 0 dobie wilenskiej, notujqc 
nawet drobne sprostowania (np. 0 Gro
ku ib. 318, pore 230 sq.), 
ale gdy przyszlo do ogolnej linji, cd szablonu nie odstqpil.. Niemcy, 
· 4 


,
>>>
. 


"". 


, 


- 50- 


opierajqc si
 na naszych zr6dlach 0 "powstaniu CC w 1803 r. uniw. 
trzymajij si
 tego; po wzi
ciu przez nich Wilna 1915 r. zjawilo si
 
mnostwo artykul6w historycznych 0 tym grodzie i wsz
dzie to sarno: 
n W latach od 1803-32 miescil si
 w Wilnie takie uniwersytet pol- 
ski" (np. Heer unq Politik 1915, sierpien). C6i to dziwnego, skoro 
tyle si
 na r6ine sposoby pisalo 0 zaszlych w r. 1803: nwznowieniu" 
"reorganizacji cc (to jeszcze na jlepiej), n wskrzeszeniu cc, "restauracji", 
"zaloieniu cc, "otwarciu", lub nawet takie curiosa: "f\leksander I aka- 
demjE: wilensk q podni6s1 (?!) do stopnia (H) uniwersytetu". 
6. Mylne odtwarzanie przeszlosci uniw. w Wilnie naleiy gwoli 
prawdy zastqpie innem. Glownie wymiese koniecznie trzeba z naszych 
ksiqg podr
cznych formalne opisy, a wzgl
dy pedagogiczne bardzo 
na tern zyskajq. Zwaiywszy, ie w nauce literatury dla mlodzieiy 
szkolnej uniw. wil. slusznie jest wprowadzany, warto mC31terjal ten, 
o tylu stronach pie:knych i uzacniajqcych, uwypuklae i uczynic 
iywotniejszym, a dlatego zmienie stereotypowe rozpisywanie si
 
o f\leksandrze I i Czartoryskim i t. d. Dotychczas bowiem to si
 
przewainie wysuwa, z ogromnym dla stron innych uszczerbkiem, 
a niemniejszym dla celu pedagogicznego. Jak kosciol czei pami
e 
.. 
swi
tych, kt6rzy umocnili religj
, tak szkoly mUSZq iywie czese 
i uznanie dla tych, co nauce polskiej przekladali nowe tory i wal- 
, . 
czyli 0 jej godnose. Poznae ubiegle drogi pracy i wysilk6w myslo- 
wyeh i oswiatowych jest nie tylko poiyteczne i pouczajijce, ale obo- 
wiijzuje nas moralnie jako konieczna od potomnych danina wdzi
cz. 
nosci dla mozol6w, poswi
cen i samozapomnienia pracownik6w 
nauki : ml6dz UCZqca 'si
 winna bye przepojona poszanowaniem 
i czciij dla cnot, hartu i przymiot6w wybranszych ludzi panteonu 
naszego, w kt6rym zeciijg wilenski walniejsze zajmuje miejsce. Obraz 
b
dzie prawdziwy i nabierze barw, jesli si
 tresciwie powie, jak 
praca Komisji Eduk. przynosi swe owoce, ie uniw. wiI. dlugij i imu- 
dnCl praCq swych profesor6w stal si
 zba wiennem zr6dlem dla iycia 
narodu. 
. 
Naleiy rownie unikae przypisywanie rozkwitu uniw. tylko Czar- 
toryskiemu, Sniadeckim i lelewelowi. Panuje to nawet w c
nnych 
ze wszech miar monografjaeh; d.la prawidlowego zachowania perspe- 
ktywy trzeba poniechae konwencjonalnego przedstawiania, ie krea- 
cja wilenska opiera si
 na paru jednostkach. Wioslarzy, kt6rzy wie- 
dli 16dz nauki na jej peine morze bylo w Wilnie bardzo dUlO; 
ci najslawniejsi, 0 kt6rych si
 mowi, przewyzszali wszystkieh, ale jako 
przewodnicy dzielq zaslugi z innymi, ktorzy, nie posiadajijc ich wy- 
jqtkowych talent6w, niemniej byli poiyteczni, a takich - slusznie 


I 


I
>>>
- 51 - 


powiada 
'incenty Pol-."bylo wielu ukochanych od mfodziezy". Pod- 
kreslenie tej strony ma swe znaczenie pedagogiczne, jako pi
kna 
ilustracja, ie pomniejsi i niewybitni pracownicy skoro tylko spel- 
niaj'l gorliwie SWq powinnosc, stwarzajij znaczne wartosci i pozostanij 
z uznanemi przez potomnosc zaslugami. T rzeba zwykle podawane 
postacie najpierwsze owej doby otoczyc rojem innych, nie bojijc si
 
przeladowania, bo nie chodzi 0 obowiijzkowe zapami
tywanie wszy- 
stkich nazwisk, lecz 0 ujmowanie ducha epoki, wyraiajijcej si
 spe- 
cjalnem poczuciem i szeregiem typowych osobistosci. M6wiqc 0 tej 
pami
tnej dobie, jakie nie wspomniec 0 rektorze Malewskim, 0 jego 
dla mlodzieiy oddaniu i legendow
j pracowitosci dla dobra wszech- 
nicy,. lub 0 Kontrymie, kt6rego najrzutniejszy umysl tyle rzeczy 
podejmowal. Godzi si
 ukazac wysokie pojmowanie zadan lekarza 
i wcielanie tego wlasnem iyciem przez profesorow medycyny J
- 
drzeja Sniadeckiego, Franka, Porcjank
, ftbichta, Rymkiewicza. 
Po nich pamiqtka sliczna zostala: uboisza ludnosc Wilna diu go, 
wiele lat po zniesieniu Szkoly GI6wnej Wilna kaidego lekarza nazy- 
wala panem profesorem. B
dzie zapami
tana postac Jundzilla, iycie 
cale trawiqcego dJa wzrostu ogrodu botanicznego, kochajqcego nie- 
zmiernie ten uniw. i zniewolonego go przeiyc: na jego pogrzeb 
cale wyleglo WHno, a wsr6d Uum6w widnialy osiwiale jui glowy 
uczni6w slatvnego botanika. 0 Siowackim Euzebjuszu, ktory tak 
pi
knie do literatury ojczystej zapalal, 0 Goluchowskim, co czarowal 
wymow'l rzesze cale; 0 surowym zewn
trznie Polinskim, ktorego 
takt, wplyw i rozum nawet u Nowosilcowa i Pelikana dawaly mu' 
wielkie zachowanie; 0 Onacewiczu, co szedl przebojem na niecno- 
sci Nowosilcowa i jego kamaryli i t. p. Stowarzyszenia uczniow 
wilenskich traktowane Sq zanadto og61nikowo, warto nieco to roz- 
szerzyc, jako najsilniejszq stron
 oddzialywania uniw. wil. i na dzi- 
siejsle czasy, a tutaj obfita literatura ogromnie ulatwia zadanie. . 
Wielka a wielka stal
 si
 szkoda, ie w nieocenionem wydaw- 
nictwie "S t 0 I at m y s lip 0 I ski e j" wielu przedstawicieli wilen- 
skich bez podstawy pomini
to. Tembardziej to uderza, ie miano 
na celu wystawic obraz my s Ii polskiej, zupelnie slusznie podkre- 
slie, ie nar6d iyl nie tyJko poezjq, uczuciem, a wszakie w ewolucji 
mysli polskiej uriiw. wil. ilobi tak znamienne slady i z niego tyle 
potem plynie. Braknie w tern wydawnictwie Jundzilla, Kontryma, 
Grodka; powinni bye tam umieszczeni filozof Dowgird, literat i mowca 
Chodani, fiJolog i historyk ftdam Jocher, poeci Ignacy Szydlowski 
i Stanislaw Rosolowski, a nadewszystko niepospolity kaznodzieja 
L. Trynkowski Szkola historyczna wilenska, kt6ra poruszala problemy 


.. 


,
>>>
- 52- 


naszych wschodnich rubiezy, integralnie nalezy do pracy rnysli 
polskiej i pi
ciu historykow: Danilowicz, Onacewicz, Jaroszewicz, 
T eodor Narbut i Michal Balinski figurowae tam powinni. Koniecznym 
byl Jezowski,. przewodnik Filomatow, jak rownie Jozef Mianowski, 
ktorego mowa przy otwarciu Szkoly Gt Warsz. jest i pod wzgl
dem 
literackim mistrzowsk q . Zupelnieby si
 nadalo dac specjalny kijt pod 
n
glowkiem "Uniwersytet Wilenski", jak to uczynila redakcja "Stu 
lat" dla Tow. Szubrawcow. Wyliczone pamini
cia Set wysoce krzyw- 
dZijce i nie mogq bye tlumaczone brakiem miejsca, gdyi w tak 
pomnikowej publikacji ten wzglqd odpada, a w ostatecznosci, zamiast 
tyle przedrukowywae z powszechnie dost
pnych utworow trzech 
wieszczow, wazniejszem byte starae si
 0 pelni
 obrazu i udQst
p- 
nic fragmenty, do ktorych z trudem docierae trzeba i specjaliscie. 
Mamy nadziej
, ie w drugiem wydaniu opuszczenia 
e b
dq uzu- 
pelnione i uniw. wil. i jego reprezentanci w calosci mysli polskiej 
zajmq naleine sobie miejsce. - W samem Wilnie trzeba wydac tom 
uzupelniajqcy, w ktorym si
 znaleze powinien szereg drobnych pisa- 
rzy, ktorzy majq specjalne znaczenie i urok dla stron nadniemen- 
skich, nadwilejskich i naddzwinskich. 
8. Poszukiwania stwierdzajq, ze wszechnica wil. naleiy do tych 
cennych w dziejach zbiornic duchow, powolanych dla usprawiedli- 
wienia - dobra na ziemi i. prowadzenia zycia nap!-zod po drodze 
ku wyzwoleniu ludzkosci ad najwi
kszego zla - ciemnoty. 
Jakze to si
 stalo i jak si
 stac moglo, ieby dzielo cywiliza- 
cyjne, b
dqce w r
kach uniwersytetu wil., zostaJo zatrzymane, a jego 
nosiciel skazany na zaglad
 7 
Liczne i grube tomy nadrukawano przez historykow rosyjskich, 
wykazujqce przest
pstwa uniw. wil. oraz wychwalajqce jego obalenie, 
jak rownie usilowania wyniszczye jego dorobek i trwajijcy wplyw, 
a usilowania takie ciqgn
ly si
 lat 81. W cz
sci drugiej tej pracy 
literatura owa b
dzie rozpatrzona, nam chodzi obecnie 0 rzetelny 
poglqd ogolny na przyczyny upadku wszechnicy, ze wzgl
du 
na banialuki, ktore si
 trafiajq w opinjach zagranicznych, a nawet 
w poszczego.Jnych polskich nie brak przedstawienia m
tnego i bala- 
m utnego. 
StojqC i na stanowisku panstwowosci rosyjskiej, nie mozna 
przecie negowac fakt6w, ze dzialania uniw. wil. wzbogacaly zasoby 
cywilizacji i sprawialy ogromne rozlanie oswiaty w gubernjach, 
uiyjmy tu terminu, p61nocno i poludniowo-zachodniego kraju. 
Zbiegiem dlugiego lancucha f
ktow, Rosja, pomimo pokazowej 
pot
giJ w koncu XVIII w. znajdowala si
 w rozprz
i:eniu. System 


, 


"
>>>
--53 - 


rz q d6w bezustarinie to powi
kszal i prowadzil do strasznego kultu. 
ralnego uwstecznienia. panstwa. Rleksander I zdawal sobie z tego 
spraw
 i w dobrze poj
tym interesie wlasnym uwaial, ii nie mozna 
w prowincjach oderwanych od Polski niszczye pracy oswiatowej, 
owszem naleiy jij podtrzymac, jako ze z niej powstanij korzysci 
i dla Rosji. Jeszcze wi
cej ku temu go sklaniald bezustanne wyply. 
wanie na widowni
 europejsk q sprawy polskiej, chodzilo mu 0 sym- 
patj
 Polak6w. Stijd przychylenie si
 do rad Czartoryskiego i nomi- 
nacja jego kuratorem wil., stqd potwierdzenie praw wszechnicy. 
P6zniej atoli wyrachowania te nie mia1x. dla cara znaczenia, mysli 
zas 0 cywilizowaniu swego panstwa znikaly. Nastroj taki dobrze 
podchwytywano w Petersburgu i dlatego przywileje un. wil. dawalo 
si
 bezkarnie nadwyr
iae. Po zwalenil.l Napoleona pycha Rosji nie 
ma granicy: zwyei
ztwo otumanilo do reszty slabe glowy rZijdzijce, 
ktore zamiast jego rezuItaty umocnie koniecznemi reformami i uez- 
eiwq administracjq, wi
cej jeszcze zaciskaly obroie biurokraeji. Fatalna 
owlada rZijdem doktryna: nie ehee on nic tolerowae, co si
 nie 
uktada w loze prokrustowe despotyzmu. Oddawna rozne figury rZq- 
dowe zywily niech
e do uniw. w WiJnie. C6i komukolwiek moglo 
si
 nie podobae w jego pracy? co mogla ona w czemkolwiek szko- 
dzic olbrzymiemu panstwu? Sole) w oku staje si
 poplecznikom car- 
skiego bezprawia znaczna tej szkoly pryncypalnej niezaleinose, nie- 
, 
zachwiana jej w spoleczenstwie powaga, sprawna jej organizacja 
i staly rozw6j. Przymieszaly si
 rowniez apetyty na majqt
i uniwer- 
syteckie. Wreszcie tym ludziom wsz
dzie si
 majaczyly spiski i to 
w rozmiarach zagraiajqeych istnieniu dynastji. Wysokim urz
dnikom 
wojskowym nie trafial do przekonania "cywilny" charakter uniw., 
w mlodziezy razBo ich "nieuszanowanie" dla oficerstwa, stqd inocna 
nieprzyehylnose dla Wilna carskich braei Konstantego, Nikolaja i Mi- 
chaia, ktorzy w paradaeh wojskowych widzieli eel iycia. Otoezenie 
dworskie mrowilo siE: od t
pych stupajek, dla kt6rych sprawy nauki 
i oswiaty byly abecadlem chinskiem. Wiedzieli oni dobrze) ze wladza 
carska byle jej podejrzenie podsunqe, ehoe zadnych przewinien 
wzgl
dem panstwa w Wilnie nie popelniono, otworzy im tam pole 
do grasowania. I ten znakomity warsztat, co tkal prz
dziwo oswiece- 
nia, zaczijl bye eelem niegodziwych zamach6w. 
Potem wsrod biurokracji j
la siE: zaszczepiae "mysl wywodzijca 
si
 po ez
sci Z teorji. historyka Karamzina, ze naleiy Polakom ode- 
brae prawa posiadania wlasnego uniw. i szkolnictwa, a po zniszcze... 
niu oswiaty polskiej dqzyc do' ieh przerabiania na Rosjan. Nie \vcho- 
dzqc w szczeg610we rozstrzqs
nie tego poglqd
, trzeba wr
cz powie- 


.
>>>
\ 


- 54- 


dziee, ze podobny zamiar byt zupelnC} chimerij: dose podae fakt, 
ze kiedy Polska przezywala okres humanizmu, Rosja ton
la w bar- 
barzynstwie. W czasie zas, 0 ktorym mowa, poczucie polskie jest 
niezachwiane, nadto siIe polskiej kultury Rosja literalnie nic nie 
moie przeciwstawic. 
Co do zakroju swego, uniw. wil. byl ogolno-Iudzkim, ale 
z natury rzeczy, pod wzgl
dem j
zyka, tradycji, typu nie mogl bye 
innym jeno polskim. Po przejsciu pod obce panowanie, zachawywal 
si
 zupelnie lojalnie w stosunku do Rosji i jej rzC}du. Kierownicy 
i profesorowie uniw. wierzyIi w dobre usposobienie l\leksandra dla 
Polakow i ludzili si
 co do jego charakteru. Jakkolwiek dobra ich 
wola byla ustawicznie szczerbiona przez niedorzeczne przyczepki 
i napasci rozpanoszonych urz
dnikow, znosili to z godnC1 p6dziwu 
, 
cierpliwosciij, zeby w niczem nie podpiiowaC dziela, ktoremu sluiyli. 
Mlodsze pokolenie gor
tsze burzylo si
 w duszy, widzC}c jak coraz 
zasypujC} zycie polskie naduzyciami i lamiC} zywotne strony narodu. 
Niemniej przeto zatajone to byly uczucia i tak sarno mlodziez nie 
przekroczyla w niczem stanu prawnego, gdyby taki istnial realnie, 
a ni.e byl wytworem widzimi si
 cara i jego niecnych sluzalcow. . 
Otoz tego gatunku osobistosci czyhajq, zeby si
 rzueie jak 
skorpjony na ten zaklad, co stal okazaly i swietny, ale niczem przed 
przemocC} nieobronny. Slepola rZijdu, przewrotnosc Rleksandra I 
.. 
i cala ta duszna atmosfera, gdzie si
 wyl
galy dzikie zamysly, dopro- 
wadzajq, .ze w 1823-1824 r. Wilno staje si
 widowniq strasznego 
przesladowania mlodziezy i pogromu uniw. Carski zausznik Nowo- 
silcow i jego szajka, szukajijc potrzebnego sobie sprzysi
zenia, dla 
dopi
cia tego celu ujawniajij mnostwo samowoli i okrucieIistwa. 
Szlachetne i heroiczne zachowanie si
 mlodziezy nie uchronilo uniw. 
od dalszego ciemi
zenia, ,ktore si
 rozszerza i na inne szkoly 
Wydzialu WileIiskiego. Trapione bez konca w wi
zieniach braetwo 
filareckie bez zadnego sijdu ule910 roznym karom, a jej luminarzy, 
wsrod nich Mickiewicza, skazano na wygnanie, Zana zas, Czeczota 
i Suzina na zamkni
cie w twierdzy. R6wnie nie tylko bez sC}du, leez 
bez zadnego dochodzenia Lelewel, Goluchowski, Danilowicz, Bobrow- 
ski, Kontrym,. pozniej Onace.wicz, profesorowie cenieni i kochani 
na zawsze wyp
dzeni z uniw., zabroniono im nawet mieszkae w WiI.. 
nie. Fakt to zupelnie bezprzykladny w dziejach uniwersytet6w swlata. 
Nie moiemy roztrzC}sac tylu falszywych sijdow 0 l\leksandrze I, 
bo one pod wplywem powazniejszych prac 0 tej epoce w znacznej 
cz
sci jui znikly, lecz tulajij si
 jeszcze dopatrywania w jego sto- 
sunku do Wilna wplyw6w i nacisku ze strony, wahan i calkiem 


. 


\
>>>
- 55 


mylne twierdzenie 0 rzekomej tego cara niekonsekwencji,' ie obalal 
to, co sam przedtem fundowal. Dla niego byly zawsze idealem 
"posielenia wojenne", ale si
 przekonal, ie pr6cz nich wladza jego 
(bo jedynie mu 0 niij chodzilo) musi miee podtrzymanie w sile kultu- 
ralnej. Kiedy jednak Rosja wyszla zup_elnie calo z wojny 1812 f., 
zdobycze oswiatowe wydaly si
 tak blahemi wobec bagnet6w, ktore 
i bez kultury zaj
ly Paryi. W gruncie. rzeczy l\leksander I lubil tylko 
parady i egzercycje wojskowe, sprawy zas oswiaty, szczeg6Inie' pol- 
skiej, przy swej plytkosci duchowej nie m6g1 rozumiee. Po upadku 
Napoleona kl
ski dla uniw. wit. byly. jui przesijdzone, dose bylo 
naszeptywan 0 jego szkodliwosci, ieby si
 nan posypaly .ciosy, kt6re 
zupelnie konsekwefJtnie wyplywaty z carskiej woB: kiedy zaszla 
potrzeba, potwierdzil byt najcelniejszej szkoly w prowincjach zabra- 
nych, kiedy zadnej nie by to, poddal jC) uciskom i ponizeniu. Nie 
sluchal on glosu zbliionego skqdinijd do siebie ministra oswiaty 
Golicyna, kt6ry pomimo swej reakcyjnosci, szarpania niewinnego 
uniw. wil. nie m6g1 aprobowae, gdyz zachowal uczucie uczciwosci 
i pewien szacunek dla tego rozsadnika nauk. l\le to uczucie i taki sza- 
cunek byly zgola obce .Rleksandrowi I, nie mialy w nim wcale 
oddiwi
ku: , dawal wi
c ch
tne ucho lotrowi' ostatniej kategorji 
l\rakczejewowi, a w sprawach polskich obral na doradc
 Nowosil- 
cowa, kt6ry zmaltretowawszy uniw. wil. zostal jego kuratorem. 
Nowosilcow co do nikczemnosci nie dal si
 nikomu wyprzedzic, 
o -tern najlepiej wiemy, zawdzi
czajqc III cz
sci "Dziad6w", ale 
zupelniezapominamy, ie przecie lotrostwa senatora znane byly 
i aprobowane przez "dobroczynnego" l\leksandra I, jako zupelnie 
zgodne z jego usposobieniem. Historja musi zaznaczye i podae, ze 
Nowosilcow byl siepaczem, ale za jego plecami stal car f\leksander; 
r6znica mi
dzy nimi polegala tylko na tern, ze pierwszy byl czynnym 
wykonawcC) wzajemnych z drugim plan6w przesladowania. Dose 
odczytae ukaz l\leksandra I, sankcjonujqcy niecnosci Nowosilcowa: 
wygnanie Filomat6w, kary na. Filaret6w, wyp
dzenie profesorow - 
ieby si
 przekonae, kim byl ten car i jak obiegowe sijdy 0 jego 
zachowaniu si
 wzgl
dem uniw. wil. nie opierajij si
 na analizie 
fakt6w. 
- Stopniowo, ale konsenkwetnie podcinano prac
 cywilizujijcij 
uniw.: od Wydzialu wil. oderwano 1818 r. ziemi
 kijowskij, potem 
1824 r. witebsk
 i mohylowsk q , 1829 r. minskC), 1831 f. podolsk q 
i wolynskC), wreszcie sam Wydzial 1832 r. zniesiono i zamiast niego 
, 
utworzono Okr
g bialoruski, kt6rego kurator Kartaszewski przybyl 
do Wilna, aby zamknqe uniw. i zajqc si
 niszczeniem jego nabytk6w. 
. 


.
>>>
- 56- 


Moze si
 zjawic pytanie, czy owczesni dzialacze polscy byli 
dose czujni i przezorni i moie czems w sprawie upadku wszechnicy 
zawinili? Dosye przejrzec spis rektorow (procz ostatniego) i 'wogole 
osobistosci wplywowszych i zatrzymac si
 nad ich czynami, zeby siE: 
przeswiadczyc, ze 0 cieniu winy pod tym wzgl
dem mowy bye nie 
moze. Wi adorno, ie z poczqtku Czartoryski nie umial si
 poznac na 
Nowosilcowie i darzyl go do 1815 r. zaufaniem; zapewne dziwny to 
brak przenikliwosci, kt6rij mieli jednak inni, ale i w danym razie 
dojrzye trudno winy w dopuszczeniu do siebie ... abludnego niego- 
dziwca, ktory swym spry tern i rozumem potrafil omamie. 
f\ moze ludzie sterujqcy nie tak post
powali, trzeba zas bylo 
zupelnie inaczej? W ypadloby zapuscic si
 w dlugi wywod i poruszye 
moc ciekawych zagadnien, bo tu historja uniw. wil. staje si
 epopeq- 
na co obecnie miejsca niema. Biorqc rzecz bardzo ogolnie, nalezy 
stwierdzic, ie gdyby byly inne wystqpienia i kroki, nie zapobiegloby 
si
 katastrofie, gdyi uniw. wil. posiadal tylko sHy moraine, z drugiej 
zas strony trzymano maczug
, kt6ra na wszelkiego gatunku argu- 
menty odpowiadala druzgotaniem. 
. Ogromny tragizm uniw. wil. polega i lla tern, ze niema wcale 
kongruencji mi
dzy stronami co stan
ly przeciw sobie. Z jednej 
roine kreatury, kt6rym wladza mogla bye dana tylko w kuzni despo- 
tyzmu, z drugiej galerja przodujijcych umysl6w, ludzi wogole niepo- 
spoIitych. Pierwszych poznaje historja, bo musi, drudzy Sq ozdobami 
tego okresu. Nawet nie warto wymieniae nazwis.k tych co tyle zla 
wtedy przyczyniali' oswiacie. Byli to parwenjusze duchowi; tym, tak 
sarno jak pozniejszym ich nasb:
pcom, braklo sumienia, posiadaIi za 
to uzdolnienie wybitne do bezprawia. Na czele ich mozna postawie 
cara Nikolaja I, 0 ktorym trafnie powiada lord Brougham, ze chociai byl 
podobny do ludzi, nic ludzkiego w sobie nie. mial. Ograniczony jego 
umysl cechowala specjalna nienawisc do cywilizacji zachodniej 
i polakow - nic wi
c dziwnego, ie niweczenie oswiaty doprowadza 
do konca. Zguba dla uniw. wil. szla ad sfer obcych oswiacie i nauce, 
przewaznie wojskowych. Bylo to jak zazwyczaj w Rosji nienormalnie, 
bo zwierzchnosc bezposrednia uniw.- ministerstwo oswiaty nie zmie- 
rzalo do skasowania tej najwy.iszej szkoly wi I., chociai ci ministrowie 
bynajrnniej nie odznaczali si
 ani szerokim horyzontem ani tez nie 
byli wolni od petersburskiego systemu rzqdow. Po zasluionYlll Z
wa- 
dowskim, jeden Razumowski byl najgorszym dla Wilna i dolegliwosci 
mu sprawial; nast
pny Golicyn nie szkodzil wszechnicy, dalej szy. 
szkow, przyslowiony obskurant, slepo wykonyw'at carskie rozkazy, 
ale 0 zniszczeniu nie mysl
l; ostatni Lieven niczem nie n
kal uniw., 
a nieraz stawal w jego obronie. 


.
>>>
.. 


- 57- 


'- 


Ciekawym jest fakt, ie podonczas na polu nauki uniwersyte- 
ckiej moglo si
 wytworzyc zrozumienie, a moie i zbliienie rosyjsko- 
Rolskie, nie naciagane, nie sztuczne, ale rzetelne. P6ki nie rozbu- 
dzono jeszcze wrogich instynktow, wsrod wyborowej inteligencji 
rosyjskiej, odznaczaj
cej si
 szacunkiem dla oswiecenia, wszechnica 
wil. miala duie zachowanie. D
je temu wyraz poeta Poleiajew w poe.. 
macie "Sasza" (pisanym 1826 - r. ob. Sobranje soczinienij, wyd. 
1888 p. 323-324), gdzie biadaj(tc nad marnym stanem uniw. ros., 
pomieszcza ewokacj
, zaczynaj(tcij si
 od zwrotu: 
,,0, ojczyzny prawych studentow, Getyngo, Wilno i Oksfordzie! 
U was nie moie dostac patent6w glupiec, hultaj lub niecnota" i t. d. 
N.iewqtpliwie zadzierzgn
la si
 przed 1830 r. nic pomi
dzy 
uczonymi i Iiteratami rosyjskimi a pofskimi. Po powstaniu listopa- 
dowem sczezla ona bez znaku: nie tylko cenzura, 
le zmienione 
usposobienie piszqcych Rosjan sprawia, ie nie spotkac jui glosow 
o tym szczerym, sympatycznym tonie. Przeciwnie, 0 uniw. wil. zapa- 
nowala pQwtarzanina 0 jego wyjqtkowej dla Rosji "szkodliwosci". 
W tym zalewie inkryminacji ze stroriy rosyjskiej bezustannie ionglo- 
wane terminem polonizacja; uniw. wil. nie polonizowal, ale przeszka- 
.dzal rusyfikowae. Vae vietisl oto przyczyna zgaszenia wielkiego 
ogniska w Wilnie. 
Uniwersytet wilenski byl dobrym, polskim i dlatego zginijl... 
Przy wszelkich sposobnosciach cytowane set slowa Nowosilcowa 
o Czartoryskim, ie jego dzialania na posterunku kuratora un. wil. 
i calego szkolnego Wydzialu 0 sto tat opoznilo zlanie. si
 zabranych 
prowincji z Rosjq, to jest ich rusyfikacj
. Charakterystyczne, ie wielce 
ulubionem jest wytaczanie tej opinji przez pisarzy polskich i rosyj- 
skich: pierwsi w tern widz q najwh
kszij dla ksi
cia f\dama p,ochwal
 
j najwymowniejszy komentarz do jego epokowej roIi, drudzy naj- 
gorsze pot
pienie dla tego popieczytela, co pod oslonij urz
dnika 
panstwa dijieniu tegoi panstwa na setk
 fat podst
pnie tamE: 
poloiyl. 
Nasampie:rw zdanie to jest czystym apokryfem: nic podobnego 
Nowosilcow nie wypowiedziat i zresztq tak si
 odezwae nie mogl. 
Kto utworzyl to efektowne powiedzenie, dociec nie zdolalem. Po raz 
pierwszy wydrukowal je Leonard Chodiko wart. 0 Czartoryski.m 
w Biographie Universelle Vieilh'a i Boisjoslin'a (Paryi 1826), bye 
moze, iz jemu autorstwo tego da si
 przypisac. Wkladanie podob.. 
nego zdania w l1sta Nowosilcowa nie m8 za sobct poparcia irodlo- 
wego i r6wnie nie moie si
 utrzymac jako domniemane jego ode- 
zwanie siE:. Poznawszy okres kuratorji Nowosilcowa i wczytawszy 


. 


-
>>>
58 



 


. 


s

 w Hczne jego raporty, wyciqgniemy z nich caly akt oskarzenia 
przechv swemu poprzednikowi; wedle tego aktu "winy" polegaly na 
"buntowniczym'f duchu mlodzi, nie trzymaniu jej w rygorze, jej Jibe- 
ralnych rojeniach i podobne duby,- nie majqce odpowiednika w rze
 
czywistosei, ale z kt6remi nie rozstawal si
 nowy kurator, wiedzqc, 
jak one dzialajq n
 obydwu Romanowych, z\vlaszcza mlodszego 
Kopstantego. Ten duch "buntowniczy" rzekomo podtrzymywal usu
 
oi
ty kurator. f\lisei u Nowosilcowa nie znajdziemy planu ani tei 
jasno postawionej mysli, ie Wydzial Wileriski nalezy przeksztalcic 
na innq nl0dl
, aby jego tereny zlae z Rosjq. Trzeba gl6wnie wedle 
nowego popieczytela przyuezyc ml6dz do bezopornego sluiaJstwa 
despotyzmowi, ale moie si
 to czynic w szacie poJskiej. Murawje- 
wowska, a nawet nikolajowska rusyfikaeja obcq byla Nowosilcowowi 
przed 1830 r., nie dlatego, ieby nie potrafil illl sprostac, leez z powodu 
jego oboj
tnosci. dla zadan ruszczenia, kt6re wiedy malo jeszcze 
pomagalo do karjery - dose bylo dlawic "buntowniczosc" ludnosci 
polskiej, co tez ze znanq bezecnosciij ten szaJbierz czynit Badaeze 
rosyjscy wykazujij czarno na .bialem, ze po ustqpieniu . poJskiego 
rosyjski popieczytel, rzqd}:qc w VJilnie, podtrzymywal z pewnemi 
zmianami dawne dzielo - i tak bylo istohlie; pisarzy zas tych staly 
dodatek 0 dalszej polonizacji za Nowosiicowa odrzucamy jako nie
 
dorzecznosc, coz bo\viem oznacza polonizowae poIakow? 
Nie mogl i z tej r
cji 0 ks. f\damie wyrzec tego wrog jego 
i nast
J:ca, gdyi dokladnie znal teren kUI atorji wilenskiej, vJarunki 
tam iycia, a b
dqc doswiadczonym i niev/qtpli\vie rozuIT!nym, nie 
bawil si€; w fantasmagorje: wiedzial, ze nawet najzdolniejsza jedno- 
stka . W ciqgu 20 lat nie zdo!a przepoic spoleczenstwa uczuciami, 
jeieH ore w takiem lub innem napi
ciu nie Sq jego rdzeniem; tern 
Wh:
cej zalac r6znymi odwarami te uczucia i wyrwac odwieczne wla- 
sciwosci narodo\ve nie bc:dzie w stanie przybylec z ogromnij wla- 
dz q , majqcy na .swe skinienie wszystkich proku"ror6w, sowietnik6w 
i prystaw6w. Wog6le Nowosilcow byl czlowiekiern trzezwo myslq- 
cym, (0 ile si
 nie napijal), pozytywnyrn i dalekim byl od twierdzen 
chimerycznych; uiywa on pustej retoryki, ale w pewnym jeno kie- 
runku; efektowny ten frazes 0 ks. Czartoryskim nie byl i nie m6g1 
bye przezen wyrzeczony. 
Ktokolwiek to powiedzial, z punktu historji na serjo tego trak- 
towac nie mozna; dziwic 
i
 trzeba, ie tak si
 branD na lep tej 
czczej frazeologji, nie dostrzegajqc, ze tern smutne \vystawiarny swia- 
dectwo sile ducha narodowego. Wi
e gdyby Czartoryskiego nie bylo, 
lub nie objqt w 1803 r. kuratorji, odpornosc narodo\va w zaborze 


" 


.
>>>
.... 


" 


- 59-- 


rosyjskim po kilkunastu latach by stopniala i rusyfikacja juzby - nie 
miala zapory. Dla kazdego, znajqcego gl
biej dzieje porozbioro\v"e, 
-- 
bezpodslawnose takiej przyczyny op6znienia zakus6w Rosji jest 
oczy\vistij, i szkoda czasu na j ej obalanie. 
9. Dzieje uniw. wiJ. konczq z d. 1 maj
 1832, kiedy zostat zam- 
kni
ty. Data ta jest powszechnie brana jako kres istnienia wielkiej 
szkoly wilenskiej. Wszelako nie,slusznie: prawnie uniwersytet jako 
. . 
calosc przestal egzystowac, ale cz
sciowo zyje dalej w dwu swych 
wydzialach, kt6re pOlosta\viono jako odr
bne akademje duchowna 
i lekarska. Trwaiq te dwa wydzialy jeszcze lat dziesi
e i ostateczna 
zaglada szkoly gl6wnej \V Wilnie nash:
puje \v r. -1842. Lata przeto 
1832-1842 naleiq do bytu uniw. lubo okaleczalego i pocwiartowa- 
nego; studium generale upadlo 1832 r., ale jego dwa pot
ine konary 
nie zrqbano, one dalej rOSl1ij, tr-wa ta sarna tradycja, pracujq ci sami 
ludzie. Wlqczanie okr
su 1832-1842 jako ostatniego w dziejach 
. 
uniw. napotkae moie zafzut, -ze istQialy tylko dwa fakultety i usta
- 
wowo byly to dwie szkoly specjalne. Rzeczywiscie Universitas om.nium 
sciential'um ginie, ale ocalaly dwa jego iywe odgal
zienia i to daje 

upetne prawo do traktowania ich dziej6w jako dalszych kolei uniw. 
Ze pozostaly dwa jeno wydzialy nie moze bye zadnym argumentem 
przeciw temu. Ongi uniw. wiJ. Oak i inne) nie zawsze posiadal ich 
w naleiytej liczbfe, bywalo rozmaicie, ate wszystkie okresy uwazamy 
, jako jednq ciqglosc, pozostawaly bowiem przekr6j, ton, cechy wyz- 
szego zakladu naukowego. Np. nie bylo wcale podzialu na fakultety If 
w dobie 1774-1781, ale jq slusznie zaliczamy do biegu og61nego 
dziej6w. f\nalogiczne fakty dalyby si
 przytoczye z historji uniwersy- 
tet6w w powszechnosci. T u zas d\va \vydzialy prawie w calosci 
zachowane, te same gmac:hy, ciz ludzie i atmosfera. Tak rozumieli 
to wsp61c;.zesni: "pewnie ani obecne ani przyszle pokolenie nie 
powie, ie cienie uczonych przodk6\v naszych, przestaly nad krainij 
Iitewsk&. panowac. Brzegi Wilji Set uslane k\viatami naszej poezji, 
a w swiqtyni nauk grzmi jeszcze glos Sniadeckich, Borowskich 
i Osinskich" *). 
10. Co do podzialu na epoki historji uniw. wi!. sprawa si
 
przedstawia dose jasno. Dzieli si
 ona na dVJie epoki: jezuickij 
1578-1774 i swieckij 1774-1842. Graniczne ma znaczenie rok 1781. 
W r6znych kolejach zmieniaty si
 - nazwy najwyzszej uczelni 
Wilna: trwala najdtuzej F\ k a d em j a i Un i \v e r s y t e t w Wi I n i e 
Towa r z y s t w a J e z u sow ego, potem zostata jako R k a d e m j a 


'\ 


*) :J a n SOW ins k i - Tygodnik Petersburski 1837 N2 2 str. 14. 


,
>>>
.... 


- 60- 


,
 


W i I e ri s k a; za czasow Kom. Eduk. nosi miano 5 z k 0 I aGio w n a 
W. K s. Lit e w ski ego, a po upadkl1 Polski 5 z k 0 I a G I 6 w n a 
W i I e Ii s k a; w XIX w. nadany tytul "Imperatorski Uniwersytet 
w Wilnie", nie przyjijl si
 wcale, pozostal wi
c w pami
ci narodu 
w kr6tkiej nazwie, kt6ra mowi wszystko: U Ii i w e r s y t e t W i I e Ii
 
ski. Wreslcie istnieje jako fl k a d e m jaw i I e Ii s k a m e d y k 0- 
chi r u r 9 i c z n aid u e how n a. . Nie zawsze zmiany nazw Szkoly 
Gtownej Wilna spowodowywaly przeksztaleenia w jej zyciu, azeby 
wedle nicl1 oznaczac okresy, jak to spotykamy - zresztCl spraw
 
podzialu epok un. wil. na okresy, wymagajijcq znacznego zapusz- 
czenia si
 w szczeg61y, musimy pominijc. 
Jezeli badawezo przejdziemy 264 lat zycia centralnej szkoly 
wileriskiej, stanie si
 niewqtpliwem, _ze w jej losach najwi
kszy 
nastaje przelom po reorganizacji 1781 r.: jest ona bez porownania 
, 
gl
bsZq niz reforma 1803 r. i sprawia tego uniw. calkowite przeisto- 
czenie. Pewne strony z epoki zakonnej w nim zostaly i slusznie, 
bo niekt6re z nich mialy SWij wartosc, ale wyplyn
1 on z zatoki, 
gdzie go za dlugo trzymano, na peine morze. Jest zywy organiczny 
zwi(tzek etapow rozwojowych uniw. wil. od czasow Kom. Eduk. 
do dnia pogr
ienia jego w przymusowy letarg. W pochodzie lat 
odpadaly zen anaehronizmy, szezerby poprawiano, braki usuwano; 
pouczaj
cem jest badac dziesi
ciolecia 1778-1788, 1788-1798, 
) 788-1808 i t. d., ktorych rozw6j mowi 0 stalem tempie udosko- 
nalenia; znikaly jednego rodzaju bl
dy i braki, zjawialy si
 nowe, 
w
zefako przewaga dobrego i owocnego czyni ten uniw. tak pozy- 
. .. 
tecznym. Trzymajqc si
 jednej zbawiennej linji wytycznej i zachowu- 
jije sobie wlasciwy charakter, ma sw6j staly bieg niezmienny, lamany 
jedynie przez obce wdzieranie si
. 
Jak rafa korali stopniowo narastaj(tca tak od kasaty zakonu 
jezuickiego wzmacniala si
 co do rozmiar6w, wysokosci j pojemno- 
sci \vszechnica wilenska. Ukazala si
 ona nie jak Minerwa z glowy 
Jowisza na zew szlachetnych pogrobowc6w Rzplitej, fecz jako zywa 
. jej emanacja znaczyla swietlany szlak po przez stulecia, niewolna 
nieraz od winy, pelna zas zaslug, a urokiem przykuwajqca. . 


Ie- . "- 
.
 i \. 

 \ 
"-4 
.- 
.. . o'1tJb .. 
'"-' . 
\; 

 
 
,-I v'" 
 
 
." \}\.O 
\ .. 


"J 


-
>>>
I 


Wykaz 


t res c i. 


I. Rzut oka na przeszlosc wszechnicy Wileiiskiej.- Str. 1. 


. 


Powstanie uniwersytetu. - 1. Wlasciwosei jego pod sterem Jezuit6w. 
Wybitniejsi ludzie. - 2. Chylenie si
 akademji jezuickiej ku zastojowi od konea 
XVII w. - 3. Og61na regeneracja narodu w polowie XVIII w. Blyski poprawy 
w Wilnie. - 4. Stan przejsciowy uniwersytetu po kasacie zakonu. Komisja Edu- 
kacyjna i zasadnicza reforma wszechniey wilenskiej. Lepsi profesorowie.- 
5. Szkola GI6wna WHna pod obeem panowaniem. Jej eechy i stan na schylku 
XVIII w. - 6. Zaehowanie bytu uniwersytetu i jego nowa organizaeja.- 
7. Uezeni profesorowie na katedraeh medyeyny i przyrody, rozkwit tyeh wydzia- 
16w. Nauki moraine i polityczne. 'Slawniejsi przewodnicy w tych dziedzinaeh. 
Niepomyslny stan filozofji. Literatura i sztuki pi
kne. Swietny naog61 zesp61 sit 
profesorskich. - 8. Mlodziez sluehajijea mistrz6w w Wilnie. - 9. Wszechnica 
wilenska jako korporacja uczonych. ---t 10. Umyslowosc profesor6w. Przewaga 
nauk scislych. Wladza laeiny. - 11. Zasl
gi profesor6w wilenskich dla j
zyka 
polskiego w mianownictwie naukowem. - 12. Stosunek uniwersytetu do potrzeb 
spoleczenstwa. - 13. Uniwersytet w WHnie ja
o centralna magistratura oswiaty 
w zaborze rosyjskim. Pomyslny stan szkolnictwa pod sterem WHna. - 14. Zna- 
ko.mici naczelniey uniwersytetu i wydzialu wilenskiego. - 15. Zasluzensi urz
d- 
nicy w uniw. i w kuratorji. - 16. Stowarzyszenia uczni6w wilenskieh. Narodziny 
nowej ery. Jezowski, Zan, Mickiewicz. - 17. Napasci na uniwersytet, jego ucie- 
mi
zenie i rujnowanie. - 18. Wydzialy wszechnicy po IB31 r. i warunki ich ist- 
nienia. Rkademja lekarska i jej znaezenie. f\kademja duchowna. - 19. Zniesie- 
nie tych pozostalosei uniwersytetu. Rabowanie jeg) dorobku materjalnego. Nie- 
zniszczalnosc jego dorobku duchowego. 


II. Rozstrzitsnh;cie upowszechnlonych poglqd6w na uniwer- 
sytet w Wilnie.- Str. 34. 


Wieloramienna rola eentralnej uczelni wilenskiej. 1. Szablonowe opisy 
o rozkwicie jej na zaraniu XIX w. - 2. Falszywe sijdy 0 Szkole Gl6wnej. Istotna 
.... 
jej donioslosc i znaczenie. - 3. Przesadzone przypisywanie kardynalnych zmian 
ustawie 1803 r. BI
dnosc tego zapatrywania. Wlasciwa ewolucja uniwersytetu. -. 
4. Niescislosc w opinjach 0 roli kuratorji Czartoryskiego. - 5. Polozenie uni- 
wersytetu po upadku Polski. Moene zadatki w jego organizmie. Istotna geneza 
rozkwitu wszechnicy w XIX w. Zakorzenione szablony. - 6. Wartosc doby wilen- 
skiej pod wzgl
dem pedagogicznym. Koniecznosc zmiany w zdawkowem przed- 
stawianiu i potrzeba wyzyskania walor6w dawnego Wilna. - 8. Powody obalenia 
wszechnicy. Stosunki w caracie. Rzekome winy uniwersytetu. Stale podcinaRie 
pracy eywilizacyjnej w Wilnie. Rzeczywista przyczyna zgaszenia wielkiego ogniska 
nad Wiljij. Rpokryficzne zdanie Nowosikowa 0 Czartoryskiego roli polonizacyj- 
nej i op6inie-niu przezen rusyfikacji. - 9. Ostateczne zgladzenie z widowni 
Szkoly Batorowskiej nie pada na rok 1832, leez 1842.- 10. Podzial dziej6w uniwer- 
sytetu na epoki. Znaczenie ostatniej. 


,
>>>