/Magazyn_200_09_0002_0001.djvu

			t i \ /
		

/Magazyn_200_09_0003_0001.djvu

			WINCENTY OGRODZIŃSKI DZIKIE DI1EINICY Ś II A\ § IM II IE I 
..SOK CIA" KATOWICE 1937 NAKŁADEM ZWIĄZKU TO W. GIMNAST. „SOKÓŁ” W POLSCE 
DZIELNICA ŚLĄSKA
		

/Magazyn_200_09_0004_0001.djvu

			1*30 H'M ^UIOTf^ 
UNIWERSYTECKA 
t^TORUN'^L DRUKIEM KSIĘGARNI 1 DRUKARNI KATOLICKIEJ S. A. 
KATOWICE. ULICA MARSZAŁKA PIŁSUDSKIEGO 58
		

/Magazyn_200_09_0005_0001.djvu

			PRZEDMOWA dy w grudniu 1936 r. zwróciło się do mnie Przewodnic¬ two Dzielnicy Śląskiej Związku Polskich To¬ warzystw Gimnastycznych „Sokół“ z zaszczytnym 
dla mnie wezwaniem, abym opracował jej dzieje na zlot jubileuszowy 
w r. 1937, to jakkolwiek pozostawał krótki czas na to przedsięwzię¬ 
cie, podjąłem się go tym chętniej, że w czasie mych studiów nad 
Śląskiem i piśmiennictwem jego często napotykałem zagadnienia, 
których rozwiązanie zawisło pod niejednym względem od należytego 
oświetlenia roli „Sokoła“ w życiu ostatnich kilku dziesiątek lat. Zadanie moje było o tyle ułatwione, że Przewodnictwo Dzielnicy 
przygotowywało od iy2 roku potrzebne do opracowania materiały 
tak, iż na mnie spadł obowiązek nieznacznego tylko ich uzupełnie¬ 
nia drukowanymi książkami i broszurami, natomiast pierwszorzędny 
zbiór opracowań poszczególnych gniazd rękopisemny otrzymałem 
z Przewodnictwa. Nie ma tu wprawdzie z małymi wyjątkami rzeczy 
dawniejszych, gdyż w czasach zaborczych z konieczności niejedną 
cenną dla przyszłych pokoleń rzecz musiano spalić. Zachowały się 
tylko 3 zeszyty, zawierające: 1. Protokoły z zebrań Wydziału 
Okręgu VI Towarzystw Gimnastycznych „Sokół“ od dnia 14 listo¬ 
pada 1907 do 29 czerwca 1914 r., 2. Protokoły zebrań prezesów, 
naczelników i delegatów VI Okręgu Sokołów Polskich w państwie 
niemieckim od dnia 24 listopada 1908 r., przechodzące od 18 czerwca 
1914 r. także w protokoły posiedzeń Wydziału i kończące się proto¬ 
kołem zjazdu delegatów dnia 19 marca 1922 r., 3. Protokoły zebrań 
gniazda bytomskiego od dnia 18 kwietnia 1909 r. do 24 czerwca 
1914 r. Reszta materiałów rękopisemnych i maszynopisów — to 
historie, kroniki lub odpowiedzi na kwestionariusz Przewodnictwa 
z osiemdziesięciu przeszło gniazd obecnej Dzielnicy Śląskiej. Nie¬ 
stety, trzydzieści niemal gniazd nie odpowiedziało na wspomniany 
kwestionariusz i trzeba było wiadomości o nich szukać w materiale 
drukowanym, z natury rzeczy niewiele o nich mówiącym, bo jakoś 
tak się złożyło, że wspomniane gniazda także w przeszłości nie 
lubiły o sobie pisać. 5
		

/Magazyn_200_09_0006_0001.djvu

			Drukowany materiał rozpada się na trzy działy: 1. czasopisma 
sokole, a więc a) do r. 1919 „Sokół“, organ Związku Sokołów 
Polskich w Państwie Niemieckim, wychodzący w Poznaniu 2 razy 
na miesiąc, od ł zaś sierpnia 1914 r. jako miesięcznik, b) „Orędzie 
Sokole“, czasopismo dla członków Związku Sokołów Polskich Dziel¬ 
nicy Śląskiej, wychodzące w Bytomiu jako miesięcznik przez r. 1920 
i 1921, c) „Sokół na Śląsku“, czasopismo dla członków Związku 
Sokołów Polskich Dzielnicy Śląskiej, wychodzące co miesiąc w Ka¬ 
towicach; 2. Sprawozdania Zarządu (względnie Przewodnictwa 
i Zarządu) Dzielnicy Śląskiej Związku Polskich Towarzystw 
Gimnastycznych „Sokół“ w Polsce; 3. wszelkiego rodzaju broszury 
i książki, przeważnie okolicznościowe, dotyczące bądź to ogólnych 
dziejów „Sokoła“ w Polsce, bądź lokalnej historii dzielnic i gniazd. 
Jeżeli idzie o dzieje całego sokolstwa polskiego, to obszerna historia, 
napisana przez dra Mariana Wolańczyka, autora drukowanej 
krótkiej „Historii Sokolstwa Polskiego (Skrót)“, we Lwowie 1932, 
spoczywa dotychczas w rękopisie i jest niedostępna do zużytkowa¬ 
nia, inne zaś są nader krótkie i ogólne, Śląskiem zajmują się tylko 
doraźnie. Brak szczególowszej historii zastępują poniekąd „Pamięt¬ 
niki Zlotów“, a przede wszystkim „Księga Pamiątkowa Sokoła“, 
Lwów 1892, lecz siłą faktu dają one bardzo wiele dla dziejów 
przedwojennych „Sokola“ w b. zaborze austriackim, niewiele zaś 
dla „Sokola“ w b. zaborze pruskim, prawie nic dla Górnego Śląska. 
Więcej światła użyczają księgi pamiątkowe z Poznańskiego, a więc 
„Pokłosie Pamiątkowe“, Inowrocław 1909, i „Srebrna Księga 
Sokola Poznańskiego“, Poznań 1911, najwięcej zaś „Srebrna Księga 
Sokolstwa Polskiego na Śląsku“, Bytom 1920, i srebrne księgi, 
pamiętniki itp. 10 gniazd śląskich. Wszystkie te materiały druko- 
-wane wymienię z pełnymi tytułami w odpowiednich miejscach mego 
" opracowania. Gdy zastanawiałem się nad metodą opracowania posiadanego 
już materiału, widziałem przed sobą 2 drogi: albo przejąć z niego 
najważniejsze partie i dać rzecz, raczej będącą zbiorem wiadomości, 
z natury rzeczy dość obszerną, albo przetrawiwszy należycie ma¬ 
teriał, zdążać do syntezy, może niepełnej i stosunkowo o wiele 
krótszej, ale uwypuklającej zarówno cel jak najistotniejsze linie 
rozwojowe pracy Sokolstwa na Śląsku. Wybrałem drogę drugą, 
trudniejszą dla autora, lecz pożyteczniejszą dla czytelnika, gdyż 
pocieszałem się tą myślą, że Przewodnictwo Dzielnicy nie poprze- 6
		

/Magazyn_200_09_0007_0001.djvu

			stanie na obecnej książce, ale zebrawszy odpowiednie środki, przy¬ 
stąpi do wydawnictwa „Archiwum Sokolego na Śląsku“, 
w którym znajdą pomieszczenie niektóre z istniejących już ręko- 
pisemnych opracowań i tak ukażą się w druku mniej lub więcej 
godni towarzysze „Sokola Chorzów 1. Rola Sokola w życiu naro¬ 
dowym w Chorzowie (dawnej Królewskiej Hucie) w ostatnich latach 
(1901—1936)“, Chorzów 1936, str. 174 + 19 nlb. Dopatruję się 
ich z tych lub innych względów w opracowaniach rękopisemnych 
na razie gniazd: Bielsko, Bielszowice, Brzezinka, Brzozo- 
wice, Nowy Bytom, Chorzów III, Cieszyn 1932 —1936 
(opr. Anders), Dąb, Mala Dąbrówka, Dziedzice (opr. 
St. Cyankiewicz), Gołkowice (opr. Ant. Rudecki), Wielkie 
Hajduki (opr. Ludwik Gałeczka), Halemba, Kamionka, 
Katowice I, Katowice II, Knurów, Kosztowy, Katowice- 
Ligota (opr. Aug. Świtała i Józ. Urbańczyk), Lipiny 
(opr. August Czarnynoga), Łagiewniki (opr. T. Siwy), 
Łaziska, Łąka, Miasteczko, Michałkowice, Mysłowice 
(opr. Gondek), Nakło, Niedobczyce (opr. Stan. Ziora), 
Nikisz-Giszowiec, Przełajka, Pszczyna, Pszów, Roź- 
dzień-Szopienice (opr. niestrudzony Jan Badura), Ruda, 
Rybnik, Rydułtowy (opr. Antoni Gawron), Siemianowice, 
Szarlej (opr. Fr. Miśkiewicz), Tychy, Wodzisław i Ka¬ 
to wice-Załęska Hałda. Pocieszającym objawem jest, że połowa 
opracowań poszczególnych gniazd czyni już zadość wymaganiom, 
a jeżeli tu i ówdzie przymieszana z tradycji ustnej legenda każe 
zastosować więcej krytyki, to niemniej jest sama cenna jako świa¬ 
dectwo, że „Sokół“ spełnił na Śląsku poważne posłannictwo. O wydobycie cech tego posłannictwa ilościowe i jakościowe 
z rozporządzalnego materiału szło mi w mej pracy przede wszyst-. 
kim; rola bowiem „Sokoła“ na Górnym Śląsku była większa niż * 
gdziekolwiek indziej w Polsce. Na to złożyły się różne czynniki 
i utrwalenie jej rozmiarów na piśmie stanowi wdzięczne i ponętne 
zadanie dla autora. Jedno bowiem jest pewne, że rolę tę może nie¬ 
jeden pomniejszać, inny przeceniać, lecz jak dotychczas nie znalazł 
się nikt, ktoby choć pod jednym względem ośmielił się powątpiewać 
w jej pożytek dla polskości. Nie ma także sporu o to, czy w decy¬ 
dujących chwilach „Sokół“ górnośląski obrał lepszą czy gorszą 
drogę, gdyż na pewno kroczył właściwą. Stąd dziejopis jego może 
nie lękać się o posądzenie go o zbytnią życzliwość (studium), 7
		

/Magazyn_200_09_0008_0001.djvu

			raczej obawiać się mu wypadnie, by go ktoś zbyt gorliwy nie po¬ 
mówił o jej brak (ira), jeżeli będzie ściśle odważał i odmierzał 
każdy moment w 40-letnim bycie „Sokola“ na tej piastowskiej 
dziedzinie. W pracy mej nie chcę być bezdusznie bezstronnym, to 
jest wystrzegać się nawet cienia jakiegokolwiek uczucia, bez którego 
nie podobna napisać żywej książki i bez którego wniknięcie w ma¬ 
teriał staje się Syzyfowym trudem. Inna rzecz — panowanie nad 
swymi uczuciami, inna uleganie im bezkrytyczne. W czymże więc tkwi znaczenie „Sokoła“ dla Śląska? — zapyta 
ciekawy czytelnik, uprzedzając dalsze moje wywody. Należy mu się 
niewątpliwie króciutka choćby odpowiedź. Naród, lub jego część, 
żyjąca przez pewien czas odrębnym bytem, podlega prawom, że tak 
powiem, organicznym. Wytwarza sobie, bo wytwarzać musi, organy 
dla spełniania funkcyj życiowych. Łatwo to przychodzi w życiu 
narodu państwowym, gdy w pełni tętni serce i ożywcza krew dopro¬ 
wadza do najmniejszych komórek potrzebne siły. Naród w niewoli 
pod grozą obumarcia podtrzymuje te organy, bez których prze¬ 
trwanie jest niemożebne; gdy zaś najistotniejsze narządy pracują, to 
albo muszą one spełniać dodatkowo rolę drugich, albo z wytworzo¬ 
nych przez siebie zasobów użyczają innym dotychczas nieczynnym 
organom pobudek i sił do ożycia w stosownej chwili. Czy robią to 
z własnej podniety, czy pod wpływem zewnętrznym, jest sprawą 
drugorzędną, istotna wartość ich działania zależy od tego, czy 
okazały się żywotnym i zdolnym do rozrostu przetrwalnikiem naro¬ 
dowego bytu. „Sokół“ był w całej Polsce jedną z najciekawszych 
form takiego trwania, na Śląsku zaś wykształcił się w odmianę tak 
swoistą i jedyną, że trudno znaleźć gdzieindziej odpowiednik. Uza¬ 
sadnienie tego twierdzenia stanowić będzie zasadniczy zrąb mej 
książki, w której zechce łaskawy czytelnik uważnie śledzić bieg 
myśli i wagę nagromadzonych dowodów, aby dojść do własnego 
sądu. Podział treści narzucił mi się sam: najpierw będziemy więc 
towarzyszyli pochodowi idei sokolej po Polsce i po Śląsku, idąc od 
pierwszych gniazd do okręgu i z kolei dzielnicy śląskiej, potem 
zajmiemy się krótko danymi z dziejów poszczególnych gniazd 
o ile do tego wystarczą nam zebrane materiały. Nagrodą zaś mi 
będzie najmilszą, gdy na przyszły jubileusz autor analogicznej 
pracy będzie mógł rzecz przedstawić wyczerpująco, mając o wiele 
więcej szczegółowych opracowań. 8
		

/Magazyn_200_09_0009_0001.djvu

			Część I. Pochód ide
		

/Magazyn_200_09_0011_0001.djvu

			Rozdział L NARODZINY IDEI SOKOLEI Gdy w r. 1892 Tadeusz Romanowicz pisał słowo wstępne 
do Księgi pamiątkowej ku uczczeniu dwudziestej piątej 
rocznicy założenia Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół“ 
we Lwowie (str. 5—10), wysunął jako pierwszego sokoła nad 
sokołami poległego na polu walki w r. 1863 poetę Mieczysława 
Romanowskiego, wysunął go zresztą z pełną świadomością po¬ 
pełnionego anachronizmu („Jeżeli Mieczysława Romanowskiego 
przedstawiłem jako prototyp naszego sokolstwa, chociaż w czasie, 
kiedy on żył i działał, kiedy śpiewał i walczył, jeszcze towarzystwa 
nasze nie istniały — uczyniłem to dlatego, bo w tym żołnierzu-poecie 
bardziej niż w którejkolwiek ze znanych mi wybitniejszych postaci 
naszych, zasada ,zdrowa dusza w zdrowym ciele' znalazła piękne, 
skończone, zupełne urzeczywistnienie. A wszak ta zasada jest 
punktem wyjścia dla naszego działania jako sokolich towarzystw.“ 
str. 7), ale związek ideowy między tym poetą-powstańcem, ćwi¬ 
czącym metodycznie w skromnej salce gimnastycznej przy ulicy 
Kopernika we Lwowie, a ideologią sokolą, sformułowaną przez 
Romanowicza w r. 1892 we wspomnianym artykule, jest jasny. 
Istotą tej ideologii było, że „gdy powszechnie głoszono tylko hasło 
dobrobytu i h a sio oświaty — my Sokoły dodaliśmy hasło 
trzecie: zdrowia i siły“. Czy dalsze następstwa tego hasła, rozwinięte w r. 1892 przez 
Romanowicza, rysowały się równie wyraźnie w głowach założycieli 
„Sokoła“ lwowskiego w r. 1867, to już rzecz stosunkowo małej 
wagi. Niewątpliwie na gruncie polskim nigdy hasła: „siły na 
usługę prawa i sprawiedliwości“, „karności..., która 
z wolnością idzie ręka w rękę“ i „braterstwa“ nie były czczy¬ 
mi słowami i brak ich w statutowych postanowieniach nie świadczy 
o braku ich w umysłach. Jest jeszcze jedno hasło rzucone przez 
Romanowicza: „odwaga cywilna“, która wchodzi w skład przy¬ 
kazań sokolich, ujawniających się w stopniu niepospolitym właśnie 
na Oórnym Śląsku w szeregach sokolich w kilka lat po r. 1892. 11
		

/Magazyn_200_09_0012_0001.djvu

			Wtedy już także do świadomości przeniknęło inne spostrzeżenie 
Romanowicza: „Towarzystwa nasze, spełniając swoje zadania, 
służą wyższemu celowi, stają się organiczną cząstką systemu na¬ 
rodowej pracy“... „A skoro to prawdą jest o narodzie, który ma 
byt państwowy — tymci bardziej jest prawdą o tym, który byt ten 
utracił, a w odzyskaniu go widzi najwyższy cel swych aspiracyj. 
Potrzeba mu tym bardziej owych zasobów wiedzy, woli, mienia, 
zdrowia i siły fizycznej — ile że całą siłę odrodzenia sam ze siebie 
czerpać, sam w sobie wśród niewoli przeciwieństw i trudności wy¬ 
rabiać musi.“ (Str. 7.) jeżeli późniejsze lata dorzuciły do tej ideologii jeszcze niejeden 
szczegół, niejedną rzecz w niej podkreśliły jeszcze bardziej, — to 
przecież dla naszego celu obecnego wystarcza to, co przytoczyliśmy, 
aby wykazać, z jakimi zasobami „wiedzy, woli i siły“ wkraczała 
idea sokola na ziemię śląską. Zanim jednak tam się znajdziemy, 
przebiec nam trzeba po krotce jej urzeczywistnianie się i narastanie 
poza Śląskiem. I znowu istota rzeczy tkwi w tym, że powstało 
towarzystwo, z nazwy gimnastyczne, w gruncie zaś rzeczy słu¬ 
żące o wiele szerszemu celowi wychowania fizycznego narodu na 
równi z narodami niepodległymi. Dziś gdy kult tężyzny cielesnej 
i uprawianie wszelkiego rodzaju sportu stały się czymś powszednim, 
gdy mamy wolne państwo i całe zastępy towarzystw gimnastycznych 
i sportowych, wydać się może to rzeczą małą, ale wystarczy prze¬ 
czytać artykuł prof. Stanisława Ciechanowskiego: Rzecznicy 
wychowania fizycznego w Polsce (drukowany w r. 1916 w krakow¬ 
skim „Olosie Narodu“, a przedrukowany w poznańskim „Sokole“ 
r. 1916, nr 6—12), aby zrozumieć, że umieszczenie przez uczonego 
profesora „Sokoła“ wśród takich nazwisk jak Jędrzeja Śniadec¬ 
kiego, Ludwika Bierkowskiego, Bolesława Lutostań- 
skiego, Henryka Jordana i in.,że wymienienie tam z uznaniem 
pracowników sokolich: Wenantego Piaseckiego, Edwarda 
Madeyskiego, Tadeusza Żulińskiego, Antoniego Dur¬ 
skiego i Edmunda Cenara jest świadectwem pierwszorzędnej 
wagi. Ocenić je możemy tym lepiej, im gruntowniej rozważymy 
różnicę między szkołą gimnastyczną, jaką była np. szkoła L. Bier¬ 
kowskiego w Krakowie w latach 1837—1842, a towarzystwem, 
wzgl. związkiem towarzystw, przekazującym swoją działalność 
zarówno w czasie jak w przestrzeni daleko poza możność działania 
jednego człowieka. 12
		

/Magazyn_200_09_0013_0001.djvu

			Jeżeli idzie o stworzenie towarzystwa gimnastycznego „Sokół“, 
to wyprzedzili nas na tym polu Czesi. W Czechach odczuto naj¬ 
pierw po odrodzeniu narodowym z końcem XVIII w. i w początku 
XIX potrzebę wytworzenia organu odrębnego dla wychowania 
fizycznego narodowego. Wzorem były im niewątpliwie towarzystwa 
gimnastyczne niemieckie, w których do r. 1861 ćwiczyli wspólnie 
z Niemcami. Gdy nadzieje swobodniejszego rozwoju, rozbudzone 
dyplomem cesarskim z 20 października 1860 r., mogły dążyć do 
wcielenia w życie, zmierzali Czesi początkowo do utworzenia samo¬ 
dzielnego związku gimnastycznego czesko-niemieckiego, lecz wobec 
oporu Niemców przeszli do myśli własnego związku czeskiego. 
Uzyskawszy zatwierdzenie statutu dnia 27 stycznia 1862 r., założyli 
pierwsze stowarzyszenie dnia 16 lutego 1862 r., a na czele jego 
stanęli Henryk Fügner, jako prezes (starosta) i dr Mirosław 
lyrsz, jako naczelnik ćwiczeń. Nazwę „Sokoła“ przybrało to 
stowarzyszenie w r. 1864, w dwadzieścia lat później pomyślano 
o wspólnej organizacji coraz liczniejszych gniazd sokolich, aż 
w r. 1889 założono Czeski Związek Sokoli i w r. 1892 Morawsko- 
Śląski Związek Sokoli, które zjednoczyły się w r. 1896. W roku 1863 powstało towarzystwo gimnastyczne słoweńskie 
w Lublanie pod nazwą Sokoła południowego (Jużni Sokol), 
a po jego rozwiązaniu w r. 1867 pod nową nazwą „Towarzystwo 
Gimnastyczne Sokół“. Rozwój silniejszy sokolstwa słoweń¬ 
skiego nastąpił po r. 1890. Tymczasem i w Polsce pomyślano o założeniu podobnego towa¬ 
rzystwa, a początek dal ruchliwy pod tylu względami Lwów. Myśl 
tę powzięli w r. 1866 dwaj młodzi ludzie: prawnik Klemens 
Żukotyński i inżynier Ludwik Goltenial. Zdobywszy Jglkm 
dziesięciu zwolenników, zwołali na dzień 1 listopada 1866 r. za¬ 
branie do sali gimnastycznej dra Bacodego. Owocem narad było 
postanowienie rozpoczęcia nauki gimnastyki i szermierki, wynajęcie 
sali i wybór komitetu organizacyjnego w osobach: Żukotyńskiego, 
Goltentala i Jana Żalplachty, kupca i majora z r. 1863. Lekcje 
rozpoczęto w sali Bacodego pod nadzorem Goltentala, a kierownic¬ 
twem Stanisława Szytylińskiego, nauczyciela miejskiej straży 
ogniowej; ze statutem szło nieco wolniej, gdyż mimo swobód kon¬ 
stytucyjnych trudno było liczyć na zatwierdzenie przez władze, jeżeli 
nie wysunie się ludzi starszych, mających poważanie ogólne. Po¬ 
zyskano więc dra Józefa Millereta, lekarza domowego namiest- 13
		

/Magazyn_200_09_0014_0001.djvu

			nika Osuchowskiego, Jana Dobrzańskiego, redaktora „Gazety 
Narodowej“, Pawła Prauna, naczelnika straży ogniowej, i in. 
Dla ułatwienia sobie starań o zatwierdzenie przyjęto statut „Sokoła“ 
praskiego, który takie zatwierdzenie posiadał, lecz nazwy: „Sokół“ 
mimo zachęty ze strony czeskiej początkowo nie przyjęto, tylko: 
Towarzystwo gimnastyczne we Lwowie. Prośbę o zatwier¬ 
dzenie statutu wniesiono 24 grudnia 1866 r., a dnia 7 lutego 1867 
Namiestnictwo statut zatwierdziło. Ogólnie nazywano towarzystwo 
„Sokołem“ i nazwa ta weszła do statutu w r. 1869. Ukonstytuo¬ 
wanie się towarzystwa nastąpiło na zgromadzeniu dnia 25 lutego 
1867 r. w sali ratuszowej przy udziale 160 osób, ale wyboru władz 
nie dokonano, gdyż przedtem dla zadośćuczynienia formalnościom 
należało przeprowadzić wpisy na członków. Członków tych zebrało 
się 125 w dniu 25 marca 1867 r. i wybrali oni prezesem dra Mille- 
reta, jego zastępcą komediopisarza Jana Aleksandra Fredrę 
(syna), oraz 15 członków Wydziału, wśród których znaleźli się 
3 pierwsi organizatorowie i księgarz Jan Milikowski, z po¬ 
chodzenia Ślązak. Wydział wybrał Dobrzańskiego dyrektorem 
(odpowiednik dzisiejszej funkcji naczelnika), Żukotyńskiego sekre¬ 
tarzem, Goltentala gospodarzem, a Milikowskiego skarbnikiem. Po 
kilku miesiącach porzucono salę Bacodego i wynajęto salę w t. zw. 
pałacu Hechta, dziś nieistniejącym, a wznoszącym się tam, gdzie 
obecnie stoi gmach posejmowy, na nauczycieli gimnastyki pozyskano 
Wenantego Piaseckiego i Szytylińskiego, szermierki zaś 
Achillesa Marie. W listopadzie Rada miejska powierzyła towarzy¬ 
stwu nauczanie gimnastyki uczniów szkół powszechnych, Rada 
zaś Szkolna Krajowa kształcenie w gimnastyce kandydatów na 
nauczycieli ludowych. Zaczęto myśleć o budowie własnego gmachu 
i zbierać na nią fundusze z koncertów, przedstawień teatralnych, 
wycieczek itd. Od r. 1868 uzyskano możność zakładania oddziałów 
(filij) towarzystwa poza Lwowem, ale na razie z niej nie skorzy¬ 
stano, natomiast utworzono ochotniczą straż ogniową, która stano¬ 
wiła do r. 1875 autonomiczną część towarzystwa. Rozwój w pierw¬ 
szym roku był dobry mimo opuszczenia Lwowa przez 3 członków 
Wydziału najczynniejszych: Goltentala, Żukotyńskiego i Tessey- 
re’go i przeciągnął się na 2 lata następne, ale ponieważ liczba 
członków stopniała do 60, towarzystwo poczęło zamierać, zwłaszcza 
że powstało z początkiem r. 1869 drugie towarzystwo gimnastyczne 
Biały Orzeł, skupiające przeważnie członków licznego we Lwowie 14
		

/Magazyn_200_09_0015_0001.djvu

			stronnictwa demokratycznego, i umundurowaniem, położeniem na¬ 
cisku na ćwiczeniach wojskowych i strzelaniu wytworzyło silną 
konkurencję, dochodząc do 300 przeszło członków. Zabiegano o po¬ 
łączenie się obu towarzystw, ale dawni członkowie „Sokoła“ myśl 
tę odrzucili. Biały Orzeł upadł w r. 1873, ale niektóre z jego idei 
przetrwały, aby po latach odżyć w „Sokole“; również kilku jego 
członków, a między nimi Romanowicz, rozwinęli później wybitną 
działalność w „Sokole“. Upadek Białego Orła nie poprawił 
sytuacji „Sokola“, zwłaszcza gdy ustąpił z prezesury w r. 1870 
dr Milleret. Godność tę sprawował od r. 1871 do 1886 aż do swej 
śmierci Jan Dobrzański. Dopiero od 1 maja 1873 zaczął się rozwój 
towarzystwa po reformach wprowadzonych przez nowego nauczy¬ 
ciela gimnastyki Czecha Franciszka Hochmana, wykształco¬ 
nego w szkole Mirosława Tyrsza. Nie zdołało tego rozwoju za¬ 
hamować rozstanie się ze strażą ogniową ani wyjazd Hochmana 
w r. 1875, gdyż znalazł się już świetny jego następca, dotychcza¬ 
sowy naczelnik „Sokoła“ Antoni Durski, oraz cichy i wytrwały 
propagator idei sokolej dr Tadeusz Żuliński, od r. 1875 do 1885 
wiceprezes towarzystwa. Rozwinęło się życie towarzyskie w „So¬ 
kole“ i mimo zmiany lokalu na gorszy rozwijano coraz żywszą 
działalność pedagogiczną, której objawem były kursy wakacyjne dla 
nauczycieli gimnastyki w szkołach średnich w latach 1883 i 1884. 
Wśród grona nauczycieli od r. 1882 Edmund Cenar jako zastęp¬ 
ca naczelnika począł zajmować wybitne stanowisko obok Durskiego. Rok 1884 stanowił przełom w dziejach „Sokola“ lwowskiego, 
z jednej strony bowiem rozpoczęto budowę własnego gmachu, ukoń¬ 
czoną z grubsza w roku następnym, z drugiej powstały nowe gnia¬ 
zda jako filie lwowskie w Tarnowie i Stanisławowie w r. 1884, 
w Przemyślu zaś, Kołomyi i Tarnopolu w r. 1885. Jakkol¬ 
wiek „Sokół“ lwowski poniósł bolesne straty przez śmierć Żuliń- 
skiego dnia 18 stycznia 1885 i Dobrzańskiego dnia 30 maja 1886, 
nie brakło już następców w osobach dra Żegoty Krówczyń- 
skiego i dra Antoniego Dziędzielewicza. Od roku 1881 
ukazywał się też Przewodnik Gimnastyczny, organ Towarzystwa 
gimnastycznego „Sokół“ we Lwowie, który od roku 1886 zmienił 
tytuł na: „Przewodnik Gimnastyczny „Sokół“, Organ Towarzystw 
gimnastycznych. W ciągu bowiem roku 1885 przybyły oparte na 
własnych statutach, a nie jako filie „Sokoła“ lwowskiego: dnia 
19 stycznia „Sokół“ w Inowrocławiu, dnia zaś 17 maja „Sokół“ 15
		

/Magazyn_200_09_0016_0001.djvu

			w Krakowie pod wpływem wycieczki sokołów czeskich, odbytej 
w dniach 17—19 sierpnia 1884 r. do Krakowa i Wieliczki. Mnożą się odtąd w b. zaborze austriackim gniazda sokole, po¬ 
wstające przeważnie jako oddziały towarzystwa lwowskiego (w r. 
1886 w Rzeszowie, 1887 w Wadowicach, Nowym Sączu, 
1888 w Stryju, 1889 w Jarosławiu, Sanoku, 1890 w Sam¬ 
borze, Drohobyczu, 1891 w Łańcucie, we Lwowie jako 
Koło gimnastyczno-śpiewackie nauczycieli szkół ludowych, w Bro¬ 
dach, Podgórzu, 1892 w Złoczowie itd.), bądź jako samo¬ 
istne (w 1887 r. w Jaśle, 1890 w Jaworowie, 1891 w Sokalu, 
Cieszynie i Bochni). Idea ta przeszła także za granicę Polski 
i tak zawiązały się dwa gniazda w Chicago w Ameryce (1888 
i 1892), w Berlinie 1889, w Stevens Point, Wisconsin, 
w Ameryce Pin. 1892 i w Czerniowcach na Bukowinie 1892. Niemniej świetny był rozwój „Sokola“ w Poznańskim, gdzie 
w ślad za Inowrocławiem powstały gniazda: 2 czerwca 1886 
w Poznaniu, w lipcu 1886 w Szamotułach, 24 października 
1886 r. w Bydgoszczy, 7 września 1887 w Gnieźnie, 3 lutego 
1890 r. w Ostrowie, 29 kwietnia 1891 w Pleszewie. Można było pomyśleć już o wystąpieniu na szerszej widowni 
i dlatego za pobudką „Sokoła“ lwowskiego wystąpiono jako organi¬ 
zacja na pogrzebie Adama Mickiewicza w dniu 4 lipca 1890 r. 
w Krakowie. W strojach sokolich z małymi wyjątkami stanęło 
128 druhów z 18 gniazd, a wśród nich 8 sokołów z Poznania, 
Ostrowa i Berlina. Na większą jeszcze skalę zakrojono pierw¬ 
szy zlot sokoli we Lwowie w dniach 5 i 6 czerwca 1892 r. 
na jubileusz dwudziestopięciolecia istnienia gniazda lwowskiego, 
zwanego zwykle Sokołem-Macierzą. Jeżeli jego dziejom po¬ 
święciłem nieco słów, to dlatego, że są one poniekąd typowe dla 
dziejów innych gniazd. Każde z nich przeżywało w początkach 
wielkie nadzieje, borykało się później z trudnościami wewnętrznymi 
i nieżyczliwością zewnętrzną, dźwigało się niemal znad przepaści 
i utrwalało byt swój i rozwój w ciągłej pracy. Zlot miał zadanie donioślejsze niż tylko pokaz dotychczasowej 
pracy, miał utrwalić i ująć w jedną organizację luzem chodzące 
dotąd gniazda z całej Polski. W tym celu przygotowano Statut 
Związku polskich Towarzystw gimnastycznych soko¬ 
lich, który wszedł pod obrady dnia 5 czerwca 1892. Uczestniczyło 
w nich 52 delegatów, w czym 3 z Poznańskiego i 2 z Cieszyna. 16
		

/Magazyn_200_09_0017_0001.djvu

			Zadanie Związku ujęto krótko w § 3: „Zadanie Związku: 
łączenie polskich towarzystw gimnastycznych sokolich w celu sku¬ 
teczniejszego pielęgnowania i szerzenia gimnastyki“, objaśniono 
zaś bliżej w § 4: „Związek spełnia to zadanie, a) wspieraniem 
moralnym i materialnym istniejących, zakładaniem nowych polskich 
towarzystw gimnastycznych sokolich; b) wprowadzeniem jedno¬ 
litych zasad w ustroju towarzystw związkowych, c) urządzaniem 
zjazdów sokolich, ćwiczeń wspólnych i publicznych, tudzież wycie¬ 
czek; d) wydawnictwem czasopisma poświęconego gimnastyce 
i sprawom towarzystw gimnastycznych; e) urządzaniem kursów 
dla wykształcenia nauczycieli i nauczycielek gimnastyki; f) wysy¬ 
łaniem instruktorów do towarzystw związkowych; g) staraniem 0 zabezpieczenie bytu nauczycieli i nauczycielek gimnastyki na 
wypadek nieudolności zawodowej, tudzież o zaopatrzenie ich wdów 1 sierot.“ Aby zaś nie pozostawić delegatów pod wrażeniem suchych 
formułek statutowych, określił referent statutu dr Aleksander 
Małaczyński cel związku następująco: „Cel Towarzystw sokolich 
określa dewiza nasza, którą od starożytnych przejęliśmy. Mens 
sana in corpore sano. Jeżeli przez ćwiczenia ciała zapewnić mu 
chcemy zdrowie i siły, to nie na to, ażeby się przemienić 
w atletów i ażeby imponować komukolwiek siłą pięści, 
ale na to, ażeby zapewnić zdrowie duchowi, ażeby, jak 
pieśń nasza powiada: sposobić skrzydła dla ducha. 
Uznając prawdę zawartą w dewizie naszej i wiedząc, że od cie¬ 
lesnego zdrowia jednostek zdrowie duchowe całego zależy narodu, 
ćwiczymy ciało, ażeby w jego zdrowej osłonie mieszkał duch nie¬ 
złomny i pełen hartu; ucząc posłuchu i karności w szeregu, 
wypleniamy wady naszemu narodowi właściwe, co byt nasz 
podkopały; dając zdrowie ciału, kształcimy charaktery, nie¬ 
zdolne do zapalności, właściwej organizmom nerwowym, lecz Płomienne zapałem dla wszystkiego, co wzniosłe Sokół nasz tym właśnie się rozwinął i spotężniał, że nie usiłował sobie nadawać 
nigdy cechy politycznej — lecz stał na gruncie ściśle narodo¬ 
wym. Duchowi pęt nie nakładamy i jak w szeregach naszych nie 
znamy różnicy stanu, tak też nie znamy różnicy stronnictw poli¬ 
tycznych. Byliśmy, jesteśmy i będziemy zawsze Pola¬ 
kami.“ (Zlot Sokoli. Pamiętnik I Zjazdu itd., Lwów 1892, II 
str. 76-77.) Dzieje „Sokoła“ 2
		

/Magazyn_200_09_0018_0001.djvu

			Związek wszakże po przemówieniu dra Bernarda Chrza¬ 
nowskiego ograniczył się do gniazd w państwie austriackim, 
gdyż „przystąpienie Towarzystw wielkopolskich do Związku będą¬ 
cego przedmiotem obrad bardzo jest trudne, a z powodu znacznej 
odległości nie mogłoby nawet być dla nich korzystne. Zdaniem 
mówcy należy dążyć do utworzenia osobnego Związku w Wiel- 
kopolsce i starać się o zaprowadzenie łączności z tutejszym 
Związkiem. Zresztą od dłuższego już czasu Wielkopolska myśli 
o takim Związku, a Inowrocław wypracował już projekt odnośny. 
Oświadczenie to przyjęto wśród oklasków do wiadomości, a druh 
Romanowicz zaznaczył, że ono będzie cenną wskazówką dla 
dalszego toku obrad.“ (Tamże, II str. 81-82.) Nowopowstały Związek wytworzył wnet nowe ogniwo pośrednie 
między sobą a poszczególnymi gniazdami w postaci okręgów od 
roku 1895. Do okręgu I krakowskiego weszły wówczas m. i. 
ważne ze względów na pograniczne położenie wobec Śląska gniazda 
w Jaworznie, Oświęcimiu i Żywcu, w kwietniu zaś 1895 r. 
powstało pierwsze gniazdo włościańskie w nadgranicznym 
Jeleniu i jakkolwiek po jakich 3 latach zwolna zamierało, trudno 
odmówić mu zasługi budzenia żywym przykładem myśli sokolej 
poza słupami granicznymi. Jeleń należy później do gniazd nie- 
stowarzyszonych w Związku; kiedy ostatecznie upada, nie wiem, 
ale jeszcze w r. 1903 zaznaczono go na mapie w Pamiętniku 
IV Zlotu. Tym większe zadanie pod tym względem ciążyło na 
Krakowie i Cieszynie. Zanim porzucimy zabór austriacki, dorzucić trzeba kilka dat 
dotyczących zlotów. Drugi zlot ogólny odbył się we Lwowie 
podczas wystawy krajowej w dniach 14—15 lipca 1894. W po¬ 
chodzie brało udział 1452 sokołów pieszych i 50 konnych, do 
ćwiczeń wolnych stanęło 768, do ćwiczeń laskami 720, maczugami 
250 sokołów, do ćwiczeń na przyrządach 72 zastępy, do gier 2, do 
zawodów 5, do piramid 3 grupy. Trzeci zlot ogólny w Kra¬ 
kowie w dniach 28 i 29 czerwca 1896 skupił 1480 sokołów polskich, 
w tym 60 z Wielkopolski, do ćwiczeń wolnych 660„ do ćwiczeń 
laskami 165, do piramid 183, do ćwiczeń maczugami 128, do 
musztry 80, na poręczach 72, do reju kolarzy 57, do pięcioboju 10, 
do ćwiczeń konnych 20 sokołów. (Dane o dwóch pierwszych zlotach 
podano według IV Zlot Sokolstwa Polskiego we Lwowie 1903, 
str. 32-33, inne nieco niższe cyfry podaje Pamiętnik V Zlotu Sokol- 18
		

/Magazyn_200_09_0019_0001.djvu

			stwa Polskiego w Krakowie, Lwów 1911, str. 10, z którego str. 12 
czerpiemy dane o ćwiczących na zlocie czwartym.) Czwarty zlot 
ogólny odbył się we Lwowie dnia 28 i 29 czerwca 1903 r. Udział 
w tym zlocie zgłosiło 5062 druhów z Małopolski, 20 z Cieszyna, 
85 druhów z zaboru pruskiego i 600 Czechów, oraz drużyna Chor¬ 
watów i Szwed płk. Balck, kierownik król. centralnego instytutu 
gimnastycznego w Sztokholmie. Faktycznie w pochodzie wzięło 
udział 4000 druhów małopolskich, w ćwiczeniach wolnych uczestni¬ 
czyło 2000 sokołów, w ćwiczeniach lancami (nowość, nieznana na 
poprzednich zlotach) 522, na przyrządach, w budowaniu piramid, 
w mustrze itd., uczestniczyło 100 zastępów, a wreszcie druga no¬ 
wość: odbyły się ćwiczenia kobiet 136 laskami, w grach, zabawach 
i w reju. Prócz licznego występu Czechów zwróciły ogólną uwagę 
ćwiczenia wspólne 32 druhów z zaboru pruskiego. Niemniej ważną 
rzeczą były zawody i w igrzyskach, które wprawdzie wykazały 
pewną niższość pod tym względem sokołów polskich od wygimna¬ 
stykowanych i wytrenowanych Czechów, ale stwierdziły, że oba 
związki polskie (z państw austriackiego i niemieckiego) stoją na 
równym niemal poziomie. W zawodach zastępów na przyrządach 
osiągnął I nagrodę Kraków 1891/2 punktów, 11 Lwów 1861/4 p., 
III Berlin 174 p., w zawodach jednostek na przyrządach I i III na¬ 
grodę wzięli Krakowianie, II Lwów, ale już na 5, 15, 34, 35, 46 
i 55 miejscu widzimy druhów z Berlina, na 54 Adama Postracha 
z Katowic, a na 71 Bolesława Załuskiego z Wrocławia. Zawody 
w igrzyskach przyniosły na 9 nagród 5 Czechom, a 4 Polakom 
(w biegu żadnej, w skoku w dal II i III i podobnie w rzucie kamie¬ 
niem. Zdobywcą III nagrody w skoku w dal był Zieliński Fran¬ 
ciszek z Berlina [5 m]). (Pamiętnik IV Zlotu, str. 115-123.) Zlot ten podkreślił zarysowującą się od pewnego już czasu róż¬ 
nicę między rozwojem Sokoła polskiego, a czeskiego. Dał jej 
wyraz na piśmie T. W. (Tadeusz Witwicki) w artykule Zasady 
i czyny (IV Zlot Sokolstwa Polskiego str. 22-25), z którego przy¬ 
toczę najznamienniejsze myśli: „Mrówczą pracą wszystkich na 
wszelkich polach życia narodowego musimy działać i walczyć — 
o własne odrodzenie. Sokolstwo polskie jest cząstką odrodzenia pol¬ 
skiego... Sokolstwo nie ogranicza jednak swych zadań tylko do 
wykształcenia ciała, a nie mniej uwagi poświęca także wychowaniu 
swych członków w duchu narodowym. Sokolstwo bowiem jest 
służbą.... Sokolstwo nasze jest polskim. Urodziło się z bólów 19
		

/Magazyn_200_09_0020_0001.djvu

			narodu, jego celem lepsza przyszłość ojczyzny, więc ukochało cała 
duszą i przeszłość naszą i teraźniejszość i każe nam wszystkim 
kochać swą wiarę, swą mowę, swój zwyczaj, czcić pamięć wielkich 
dni naszej przeszłości, a przywdziewać żałobę w rocznice bólów 
i upadku.“ Powie ktoś, że to samo niemal słowo w słowo mogłoby 
o sobie powiedzieć sokolstwo czeskie, ale niewątpliwie w jego wy¬ 
znaniu położonoby nacisk nie na tych samych hasłach, co w polskim, 
mniejby było skierowania się w przeszłość, a więcej akcentu na 
nieistniejącym dla ówczesnych Polaków, zasadniczym zaś dla Cze¬ 
chów haśle słowianofilskim. Na odwrót nie można powiedzieć, że 
hasła te pojawiły się w sokolstwie polskim dopiero w miarę jego 
rozwoju, a początkowo były mu obce; lecz różnica między począt¬ 
kami a dalszymi ujęciami ideologii sokolej polega na coraz większej 
świadomości tego, co jest istotne, a co niejako przejściowe. Uwidocz¬ 
niło się to także w wyborze patrona sokolstwa polskiego. Jeżeli 
w roku 1892 próbował Romanowicz wysunąć niezupełnie zdecydo¬ 
wanie poetę-powstańca Mieczysława Romanowskiego, to 
pomysł ten skazany był z góry na niepowodzenie nie tylko dlatego, 
że był spóźniony o parędziesiąt lat. Wszakże żaden z wierszy Ro¬ 
manowskiego nie spopularyzował się na tyle, żeby stać się pieśnią 
Sokola, nawet owa dumka: Orły, sokoły, dajcie mi skrzydła... Była 
ona już zbyt romantyczna, twórcą najpopularniejszego Chóru Soko¬ 
łów (Ospały i gnuśny, zgrzybiały ten świat...) był Jan Lam, 
którego nazwisko uwieczniły dwie satyryczne powieści: Wiełki 
świat Capowic i Koroniarz w Galicji. O patronie wszakże myślano; został nim nieoficjalnie w 1896 r., 
urzędowo 5 czerwca 1898 r. Kościuszko, którego rocznicę zgonu 
miano odtąd święcić w październiku po wszystkich gniazdach jako 
uroczystość sokolą. Na Zlocie 1903 r. uchwalono uczcić ideę kościu¬ 
szkowską wieczystym funduszem im. Tadeusza Kościuszki dla 
popierania gniazd sokolich włościańskich i gniazd kresowych. Wspomniana rozbieżność w poglądach na rozmiary słowiano- 
filstwa była przyczyną, że Słowiański Związek Sokoli powstawał 
długo, co najmniej od r. 1908—1912, że powstawszy w r. 1912 
niedługo utrzymał w swym gronie Sokół polski, dla którego obok 
Rosjan nie było w nim miejsca, i że dopiero po wojnie w r. 1925 
mógł przybrać żywotniejszą postać. Tymczasem świadomość od¬ 
rębności sokolstwa polskiego wzmagała się coraz więcej i znowu 
dobitny wyraz znalazła w artykule E. Kubalskiego: Rycerskość 20
		

/Magazyn_200_09_0021_0001.djvu

			Zlotu (Pamiętnik V Zlotu Sokolstwa Polskiego, str. 71-72): „My 
Polacy nie byliśmy i nie będziemy chyba nigdy narodem gimna¬ 
styków w rozumieniu niemieckiego ,Turnerstwa‘, urodzonego gdzieś 
między poręczami a drążkiem. My nie będziemy nigdy — jak 
Francuzi lub Czesi — zachwycać mistrzostwem doborowych zastę¬ 
pów, precyzyjnością krańcowych wysiłków, wdziękiem karkołom¬ 
nych sztuczek i łamańców. To darmo! Nie urodziliśmy się do tego 
i nie mamy tego we krwi. Kazano nam uprawiać gimnastykę na 
sposób taki lub owaki, niemiecki czy szwedzki — a my ćwiczymy 
po swojemu tak, jak nam każe nasza wewnętrzna potrzeba, nasza 
fantazja i tężyzna.... To darmo! Nie zrobicie z nas ,salonowych' 
gimnastyków, ani wdzięcznych akrobatów, ani nawet angielskich 
sportsmanów, bo my nie o rekord walczymy, lecz o siłę mas i o moc 
ducha ich i ciała, co nie dla siebie celem, lecz stopniem i dźwignią 
przyszłego wyzwolenia narodu... Tak zrodziła się ta cecha naszych 
zlotów orężna, rycerska — różniąca nas od tłumu międzynarodo¬ 
wych gimnastyków — tak powstały ćwiczenia lancą, a za mmi 
potem ćwiczenia karabinem, ćwiczenia ludu toporkami i kosami. 
Wyczarowała je z przeszłości tęskna zaduma, gorące serce, aby je 
podać w przyszłość jak tę promienną nadzieję." Jeżeli tak pisał i niewątpliwie słusznie druh z dzielnicy, gdzie były 
warunki do wychowania „salonowych gimnastyków, wdzięcznych 
akrobatów i sportsmenów", to o ileż większą prawdę mieszczą 
w sobie te słowa w odniesieniu do sokolstwa śląskiego, które nie 
miało ani sal gimnastycznych ani obfitości przyrządów, ale walczyć 
musiało z uciskiem wrogiego rządu na każdym kroku, wcielając 
jednak z uporem w życie marzenie Bonczyka o ludzie śląskim: „Mężne wiary rycerstwo, ty w duchu dojrzałe, Choć na zewnątrz poślednie, lecz w sercu wspaniałe, Ciebie Bóg sam ugości. Kto Ciebie urazi, Splami swoje urzędy, imię swoje skazi!" (Góra Chełmska I 205-208.) Przejdźmy teraz do drugiego związku sokolstwa polskiego, do 
Związku Sokołów polskich w państwie niemieckim. Powstanie jego 
zapowiedział na zlocie lwowskim w r. 1892 dr Bernard Chrza¬ 
nowski, ale zanim zamiar przeobraził rsię w czyn, upłynął jeszcze 
rok. Dopiero na zlocie w Inowrocławiu 2 lipca 1893 postanowiono 
założyć Związek Sokołów Wielkopolskich,.obejmujący 9 istniejących 21
		

/Magazyn_200_09_0022_0001.djvu

			wówczas gniazd w państwie niemieckim, a ukonstytuowano go na 
Zjeździe delegatów dnia 29 lipca. Pierwszym prezesem Związku 
został dr Józef Krzymiński z Inowrocławia, jego zastępcą dr Ber¬ 
nard Chrzanowski z Poznania, naczelnikiem Wiktor Gładysz z Po¬ 
znania. Siedzibą Związku był Poznań, w którym jednak pierwszy 
prezes nie mieszkał; to też w półtora roku później 17 lutego 1895 
prezesem został Chrzanowski i odtąd praca poszła żwawiej pod 
nazwą Związku Sokołów polskich w państwie niemieckim. W tym 
roku liczył już Związek 26 gniazd podzielonych na 3 okręgi, których 
liczba odtąd w miarę powstawania nowych gniazd wzrastała, aż 
doszła w r. 1903 do 9 z 70 gniazdami. Zadania swoje ujął Związek wielkopolski zwięźlej niż mało¬ 
polski. Oto § 1 jego ustaw według brzmienia w późniejszej redak¬ 
cji, którą się posługuję ze względu na zrozumialszą terminologię, 
głosił: „Celem Związku jest krzewienie zamiłowania gimnastyki 
przez: a) urządzanie zlotów sokolich i popisów gimnastycznych, 
a mianowicie: okręgowych co roku, zawodów związkowych co dwa 
lata, zlotów ogólnych co cztery lata, b) wpływanie na tworzenie się 
nowych gniazd sokolich i popieranie tychże, c) popieranie wy¬ 
dawnictw tyczących się gimnastyki. Siedzibą Związku jest miasto 
Poznań.“ Różnica między ustawami, a statutem Związku mało¬ 
polskiego polega głównie na opuszczeniu punktów, dotyczących 
nauczycieli, instruktorów i kursów gimnastycznych, bo o nich pod 
rządami pruskimi trudno było nawet marzyć. Jakie miały być zadania poszczególnych gniazd, o tym pouczał 
§ 1 ustaw wzorowych dla gniazd sokolich: „Hasłem Towarzystwa 
jest: Czołem! Zadaniem Towarzystwa jest: a) pielęgnowanie gim¬ 
nastyki, b) rozbudzanie ducha towarzyskiego przez urządzanie 
publicznych zabaw zimowych i latowych, wycieczek itp., b) szerzenie 
wśród członków oświaty narodowej i budzenie ducha obywatelskiego. 
W zakres ćwiczeń gimnastycznych wchodzą także: szermierka, pły¬ 
wanie, wioślarstwo i jazda na kołowcach. Oprócz tego uprawia 
towarzystwo śpiew i muzykę.“ Zloty związku wielkopolskiego od¬ 
były się w Poznaniu: 15—16 sierpnia 1896, na którym do ćwiczeń 
wolnych stanęło 230 druhów, do ćwiczeń na przyrządach 18 zastę¬ 
pów, do rejów 16 kolarzy; 12 sierpnia 1900 r., kiedy w ćwiczeniach 
wolnych brało udział 380 druhów, w ćwiczeniach na przyrządach 
27 zastępów, w rej u 40 kolarzy. Pochodu na obu zlotach zabroniła 
policja pruska. Prócz tego odbywały okręgi swoje zloty: w r. 1895 22
		

/Magazyn_200_09_0023_0001.djvu

			w 3 okręgach, w 1897 w 4 okręgach, w 1898 również w 4, podobnie 
1899, w 1901 w 5 okręgach i w 1902 w 7 okręgach. W tym ostat¬ 
nim roku istniał już okręg śląski z liczbą porządkową VI, utwo¬ 
rzony 29 grudnia 1901 r., i czas już, żebyśmy przeszli do dziejów 
sokolstwa śląskiego, które na Cieszyńskim miało za sobą 10 lat 
istnienia i 1 gniazdo w Cieszynie oraz pograniczne w Białej, na 
Górnym Śląsku zaś 5: w Bytomiu, Katowicach, Królewskiej Hucie, 
Lipinach i Roździeniu, oraz na Dolnym Śląsku we Wrocławiu, nie 
licząc zanikłego gniazda w Siemianowicach, po 5 latach od założenia 
gniazda w Bytomiu wzgl. po 6 latach od Wrocławia. Zanim wszakże przejdziemy do historii gniazd śląskich i okręgu, 
musimy rzucić okiem na podłoże, na którym powstawały. Literatura przedmiotu: Księga pamiątkowa ku uczczeniu dwudziestej 
piątej rocznicy założenia Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół“ we Lwowie, 
Lwów 1892, zwłaszcza str. 5—60; Zlot Sokoli. Pamiętnik. Pamiętnik I Zjazdu 
Polskich Gimnast. Towarzystw Sokolich we Lwowie w dniu 5 i 6 czerwca 
1892, zebrał i spisał dr Xawery Fiszer, Lwów 1893, zwłaszcza I 63—69, 
11 70—84; IV Zlot Sokolstwa Polskiego we Lwowie 1903, zwłaszcza str. 
22—37; Pamiętnik IV Zlotu Sokolstwa Polskiego we Lwowie w dniach 27-29 
czerwca 1903, Lwów 1904, zwłaszcza str. 8-17, 52-55, 102—126; Pamiętnik 
V Zlotu Sokolstwa Polskiego w Krakowie w dniach 14—16 lipca 1910, Lwów 
1911, str. 9—13, 71—72, 78; Pokłosie Pamiątkowe ku uczczeniu 25-letniej 
rocznicy założenia Tow. Gimn. „Sokół“ w Inowrocławiu, Inowrocław 1909; 
Srebrna Księga Sokola Poznańskiego 1886-1911, Poznań 1911; Tadeusz 
Powidzki: Sokół Wielkopolski w dążeniu do niepodległości. Z dziejów 
Związku Sokołów polskich w państwie niemieckim, Poznań 1934; Inż. Mi¬ 
chał Terech: Sokół u narodów słowiańskich, Warszawa (1933); Zarys 
dziejów Sokolstwa polskiego, Warszawa (1932); Zasady wewnętrznej organi¬ 
zacji Sokolstwa polskiego, Warszawa b. r.; dr Marian Wolańczyk: 
Historia Sokolstwa polskiego (Skrót), Lwów 1932; Rola Sokolstwa w odbu¬ 
dowie Polski, Warszawa 1928; E. Kubalski: Krótki zarys historii i organi¬ 
zacji Sokolstwa polskiego, Kraków 1931; Stanisław Osada: Sokolstwo 
Polskie, Pittsburg 1929.
		

/Magazyn_200_09_0024_0001.djvu

			Rozdział IL PODŁOŻE ŚLĄSKIE tarło się przekonanie, jakoby na Śląsku gdzieś kiedyś ogółem polskość zamarła i dopiero od początku XIX w. raz po raz pojawiali się nadzwyczajni odrodziciele narodu, którzy nie¬ 
zmiernym wysiłkiem powołali z martwych do życia całą prastarą 
dzielnicę polską. Co więcej niektórych z tych odrodzicieli tworzono 
z ludzi, którzy często mieli wątpliwości co do rozmiarów swego 
uświadomienia narodowego, a zagmatwano rzecz ostatecznie po¬ 
mieszaniem dwu różnych znaczeń, a raczej 2 faz znaczeniowych 
pojęcia narodowości. Rzeczą bowiem znaną, ale mało praktycznie 
stosowaną byl fakt, że co innego oznaczało pojęcie narodowości 
dawniej, a u niektórych narodów europejskich do niedawna, a bodaj 
tu i ówdzie jeszcze dziś, a pojęcie narodu i narodowości, które 
urabiało się w Polsce w ciągu wieku XIX, a w XX sięgnęło także 
poza Polskę. Otóż nie ujmując nic zasługom bojowników polskości na Śląsku, 
a z drugiej strony nie idąc w ślady dziejopisarskie Katona Star¬ 
szego, który w dziejach jako jedyną wielkość uznawał zbiorowość 
narodową, stwierdzić musimy, że owo pojęcie odrodzenia narodo¬ 
wego na Śląsku, którym tak często a niestosownie szafowano, za¬ 
cieśnia dziś swój zakres do stosunkowo bliskiej nam epoki, a treść 
swoją dokładniej określa, niż to czyniono jeszcze przed kilkunastu 
lub kilkoma laty. Nie wdając się w obszerne wywody, musimy dla 
ustalenia naszych pojęć odróżniać dobrze między polskością, że 
tak powiemy, potencjonalną, a kinetyczną, podobnie jak 
odróżniamy energię potencjonalną i kinetyczną, dalej między pol¬ 
skością etnograficzną a nacjonalną, a wreszcie przy tych 
wstępnych rozważaniach pamiętać ustawicznie, że pojęć dobrych 
w ocenie zjawisk na innych terytoriach polskich nie można bez¬ 
krytycznie przenosić na stosunki śląskie, choćby ze względu na 
warunki, w których ta dzielnica od 6 wieków pozostawała. W samej 
zaś dzielnicy śląskiej inną miarę należy przykładać do tych jej 
części, które miały luźniejsze związki z Polską państwową, a inne 24
		

/Magazyn_200_09_0025_0001.djvu

			do tych, które choćby pod jednym względem ściślej z nią były po¬ 
łączone. Ścisłość polskich badań historycznych zmieniła poglądy 
na średniowiecze polskie, dziś zupełnie inaczej patrzy się w nauce 
polskiej na postaci Henryków Brodatego, Pobożnego i Probusa. Są 
to nie germanizatorzy Śląska, lecz pierwsi bojownicy o zjednoczenie 
Polski podzielonej na księstwa, poprzednicy Przemysława Wielko¬ 
polskiego i Władysława Łokietka. W działaniu ich gospodarczo- 
politycznym jest sporo podobieństwa z działalnością Kazimierza 
Wielkiego; jeżeli ich następcy w księstwach śląskich nie dorośli do 
zadań, które im wyznaczyły stosunki ówczesne, to nie mniej są 
wśród nich obrońcy niezależności śląskiej czy to przed przewagą 
niemiecką czy czeską. Spory zastęp Ślązaków na katedrach Wszech¬ 
nicy Jagiellońskiej w w. XV i XVI świadczy, że Śląsk nie zrezy¬ 
gnował łatwo z roli czołowej dzielnicy w kulturze polskiej. Nawet 
reformacja, która w dalszych następstwach miała znaczną część tej 
prapolskiej ziemi zniemczyć, po początkowych zakusach germani- 
zacyjnych działała raczej dla polskości pobudzająco niż hamu¬ 
jąco. Jeżeli z jednej strony wcale liczni Ślązacy pojawiają się we 
wszystkich wyznaniach nowowierczych w Polsce, najczęściej jako 
duchowni, to z drugiej strony protestanci śląscy aż do drugiej 
połowy XVII w. posługują się książkami nabożnymi produkcji pol¬ 
skiej, a potem, gdy nowowierstwo w Polsce osłabło, często je prze¬ 
drukowują lub na ich wzór tworzą. Pojawienie się książki polskiej 
protestanckiej produkcji śląskiej (tj. powstałej i drukowanej wzgl. 
tylko drukowanej na Śląsku) nie jest dowodem bynajmniej jakiegoś 
odrodzenia się polskiego, lecz przeciwnie świadectwem, że związki 
z Polską osłabły i zaczęło się lokalne działanie, prowadzące z kolei 
do seperatyzmu a w końcu przeważnie do germanizacji. Polskość 
jednakże do XVIII w. jest tak silna po protestanckich wsiach 
i miasteczkach Śląska, że uczeni niemieccy dla wytłumaczenia tego 
zjawiska domyślali się jakiejś niewytłumaczonej bliskiej inwazji 
polskości w w. XV. Takiej inwazji nie sprzyjał zresztą stosunek 
zależności lennej od Korony czeskiej, który niósł z sobą obok ger¬ 
manizacji w wielkich miastach urzędową czechizację. Jeżeli idzie o Górny Śląsk, to nie wolno zapominać, że niektóre 
księstwa aż do połowy w. XVII na podstawie różnych tytułów były 
w dzierżawie polskich panujących lub członków rodziny królewskiej, 
że taki Zygmunt Stary zapisał się dobrze jako rządca w pamięci 
śląskiej, że wreszcie i sprawa przyłączenia Śląska do Polski aż do 25
		

/Magazyn_200_09_0026_0001.djvu

			Jana Sobieskiego nie przestała się raz po raz pojawiać jako przed¬ 
miot rokowań dyplomatycznych. Część wreszcie znaczna Górnego 
Śląska należała aż do r. 1821 do diecezji krakowskiej jako dekanaty 
bytomski i pszczyński i otrzymywała duchowieństwo polskie prze¬ 
ważnie pozaśląskie. Odwrotnej strony tej wymiany, tj. Górnoślą¬ 
zaków księży poza granicami Śląska w diecezji krakowskiej, do¬ 
tychczas nie opracowano. Przychodzi wreszcie działalność zakonów 
polskich na Śląsku, a zwłaszcza po wojnie 30-letniej; znamy tu 
lepiej tylko pracę reformatów (franciszkanów) w Gliwicach i szcze¬ 
gólnie na Górze św. Anny do r. 1810, którzy przychodzili z Mało¬ 
polski i do prowincji małopolskiej należeli. Ogromnego zasobu tych zjawisk przeważnie dotąd szczegółowo 
nie opracowano i dlatego należy się wstrzymać z ostateczną ich 
oceną, ale nie może ulegać żadnej wątpliwości, że polskość w ciągu 
wieków długo była żywa aż po Odrę co najmniej, że chłop i mało- 
mieszczanin był na tym obszarze w ogromnej większości polski, że 
zniemczeniu uległy tylko większe miasta, ale i one odczuwały po¬ 
trzebę znajomości języka polskiego, której nabywały bądź w szkołach 
łacińsko-polskich w Byczynie, Namysłowie, Wałczynie i Między¬ 
borzu, bądź z licznych aż do połowy w. XIX gramatyk i podręcz¬ 
ników języka polskiego dla Niemców śląskich. Faktem dalej jest, że 
pastorzy polskich zborów protestanckich, choćby byli pochodzenia 
niemieckiego, polszczyli się co najmniej językowo, a więc przystoso¬ 
wywali się do swoich owieczek, a nie na odwrót oni je polszczyli. 
Jeżeli idzie o katolików, to tutaj potrzeby produkcji książki polskiej 
długo nie było, zastępowały ją zupełnie niemal książki z Krakowa 
i Częstochowy; jeżeli zjawiały się rzadkie nabożne wydawnictwa 
śląskie, to były one związane z miejscami odpustowymi (Góra św. 
Anny), lub wywołane stosunkami politycznymi jak np. Prawdziwa 
Jedzina Do Nieba z Pisma dokazana Droga ks.ks. Hacken- 
berga, Bojtka i Knóbla z r. 1761 dla Śląska Cieszyńskiego. Zmiana w tym stanie rzeczy nastąpiła dopiero po zagarnięciu 
przeważnej części Śląska przez Fryderyka II pruskiego, który 
dążył wszelkimi sposobami do zerwania wszelkiej łączności zagra¬ 
bionej ziemi z polskością. Zarządzenia jego administracyjne, na 
polu religijnym, dążności kolonizacyjne i ekonomiczne zmierzały 
do jednego celu: do zgermanizowania Śląska. Nie ustępowali mu 
w tym na ogół następcy; sprzyjającą dla germanizacji okoliczność 
stanowił brak szlachty polskiej, która bądź wymarła, bądź poza 26
		

/Magazyn_200_09_0027_0001.djvu

			nielicznymi i małoznacznymi wyjątkami straciła swoją świadomość 
plemienną. Nie mniej przygnębiająco wpłynąć musiała utrata nie¬ 
zależności politycznej Rzeczypospolitej Polskiej i jej ostateczny 
rozbiór, a po chwilowych przebłyskach epoki napoleońskiej media- 
tyzacja niewielkich już, pozostałych dotąd księstewek i t. zw. państw 
śląskich, które bądź co bądź stawiały słaby opór centralistycznym 
dążnościom pruskim. Zbieg tych wszystkich okoliczności i sekula¬ 
ryzacja klasztorów w r. 1810—11 stworzyły przewrót w życiu 
Śląska, który, pozbawiony ostatnich niedobitków inteligencji polskiej 
w duchowieństwie, pozostał na początku XIX w. polskim jedynie 
w ludzie wiejskim i mało różnym od niego małomieszczaństwie. 
Istniała więc polskość potencjonalna, etnograficzna z tlącą jeszcze 
iskierką świadomości, o której świadczyłby choćby taki fakt, że gdy 
w r. 1755 rząd pruski napierał na przyłączenie się klasztorów 
w Gliwicach i na Górze św. Anny do prowincji franciszkańskiej 
śląskiej (niemieckiej), o. Stefan Staniewski zawiadomił jako zastępca 
prowincji polskiej prowincjała śląskiego Zefiryna Panwitza, iż 
„ludzie posłyszawszy, że oni (zakonnicy) stali się teraz pruskimi, 
odmówiliby im przy kweście środków żywności tak, żeby musieli 
cierpieć nędzę“ (P. Chrysogonus Reisch: Geschichte des St. 
Anna Berges, Breslau 1910, str. 127), oraz to, że już po zniesieniu 
klasztoru na Górze św. Anny pielgrzymki polskie wolały korzystać 
z wygłaszanych z pamięci przez chlopów-przewodników kazań 
o. Józefa Męcińskiego niż z nauk urzędowych kaznodziei nagór- 
nych, a zdarzyło się to jeszcze 15 sierpnia 1824 r. (tamże, str. 237). Jeżeli więc z początkiem w. XIX powstają drukarnie polskie 
i dość liczna literatura nabożna i praktyczna polska na Górnym 
Śląsku, to ponawia się to samo zjawisko u katolików, które widzie¬ 
liśmy u protestantów w w. XVII. Lud polski na Śląsku zmusza 
swoją inteligencję, aby stała się przynajmniej w zetknięciu z nim 
polską, pojawienie się zaś produkcji piśmienniczej polskiej świadczy 
tylko o jej nieodzownej potrzebie, której nie można było zastąpić 
jak dawniej książką importowaną z Krakowa lub Częstochowy 
z powodu stawianych jej trudności. Wytwórczość więc na tym 
polu — to nie początek jakiegoś odrodzenia, lecz oznaka zaskle¬ 
piania się w życiu prowincjonalnym. Nie inteligencja śląsko-polska 
budziła uśpiony lud, lecz przeciwnie, lud ten dla swoich potrzeb, 
wagą swoich nieuświadomionych jeszcze dążności stwarzał sobie 
powolną inteligencję. Porównajmy teraz ten stan rzeczy na Śląsku 27
		

/Magazyn_200_09_0028_0001.djvu

			ze stanem uświadomienia ludu w innych dzielnicach i zapytajmy, 
jakim prawem mamy wymagać tu więcej niż tam, gdzie poza nie¬ 
licznymi i drobnymi stosunkowo terytoriami stan uświadomienia 
narodowego w szerokich warstwach ludowych byl jeszcze mniejszy? 
Nie patrzmy na uświadomienie warstwy szlacheckiej i częściowo 
mieszczańskiej, lecz tylko chłopskiej, a wtedy dopiero ocenimy spra¬ 
wiedliwie świadomość polską ludu śląskiego, który wszakże tych 
2 warstw ruchliwych już nie posiadał, a jeśli idzie o duchowieństwo, 
utracił w r. 1811 tak zasłużone dla polskości zakony, w świeckim 
zaś duchowieństwie znajdował albo Niemców, albo t. zw. księży 
rządowych, a w najlepszym razie sympatyków polskości. W tym 
stanie rzeczy nie ratowały sprawy nieliczne na ogół szkoły, zależne 
od Kościoła do r. 1872, ani nauczycielstwo o różnym na domiar 
stopniu wykształcenia. Pomoc musiała przyjść spoza Śląska i tu 
poczyna się rola Krakowa, o której pisałem gdzieindziej, a następ¬ 
nie Poznania. I znowu zrobić musimy dwa zastrzeżenia: 1. przeciw tym, którzy 
rolę tej pomocy zewnętrznej chcą przeceniać i bez niej pełnego 
uświadomienia narodowego na Śląsku sobie nie wyobrażają, 2. prze¬ 
ciw tym, którzy tej pomocy przeczą i chcieliby wszystko wytłumaczyć 
samorodnością ruchu. Prawda leży w pośrodku. Pierwsi mimo¬ 
wolnie popierają tezę niemiecką o t. zw. ruchu wielkopolskim (a ra¬ 
czej wszechpolskim), który jakoby jedyną był przyczyną oderwania 
się wiernego dotychczas Prusom ludu górnośląskiego od „niemiec¬ 
kiej macierzy“; drudzy nie chcą widzieć rzeczywistości w tym 
przekonaniu, że tak najskuteczniej zwalczać będą tendencje nauki 
i pseudonauki niemieckiej. Co do stanowiska Niemców zauważyć 
trzeba, że i u nich zdarzają się nieliczne, inaczej myślące wyjątki, 
coraz rzadsze obecnie, ale przecież chyba Niemcy, głosząc dziś jako 
zasadę opiekę Rzeszy nad drobnymi nawet grupkami niemieckimi 
poza nią, najmniej mają prawa poczytywać innym za złe, jeżeli taką 
opiekę w przeszłości wykonywali. Gorzej jeszcze, że rozmiary tej 
opieki wyolbrzymiają do tego stopnia, jakiby oni sami w podobnym 
wypadku osiągnęli, aby wytłumaczyć oczywistą klęskę swej polityki 
germanizacyjnej w przeszłości. Właśnie natarczywość i brak wszel¬ 
kiej miary w tej polityce przyśpieszyły reakcję, tj. szybszy wzrost 
zespolenia się duchowego Śląska z resztą Polski. Nie byli Ślązacy na tyle ślepi ani obojętni na to, co działo się 
w świecie, żeby nie widzieli i nie wiedzieli nic o Polsce i rozwoju 28
		

/Magazyn_200_09_0029_0001.djvu

			stosunków czy io w Małopolsce czy w Poznańskim. Jeżeli zaś 
który z nich przebywał tam jakiś czas, to wracać musiał na Śląsk 
z innymi pojęciami, niż sobie życzył rząd pruski. Nie mogło też 
pozostać bez wpływu przeobrażenie się Śląska z krainy rolniczej 
w przemysłową na wielu terenach. To przeobrażenie zaczęło się już 
w w. XVIII, na teren Górnego Śląska wkroczyło w w. XIX, a po 
wojnie francusko - pruskiej r. 1870/71 poczęło przybierać coraz 
większe rozmiary. Jeżeli jeszcze koło połowy w. XIX robotnik 
przemysłowy był związany przeważnie ze wsią, bo rekrutował się 
z małorolnych chłopów i siedział wśród nich na wsi, przedstawiał 
zaś żywioł mało ruchliwy, to stopniowo odrywał się od wsi, skupiał 
się w rosnących szybko osadach i miastach około wielkich zakładów 
przemysłowych, zasilał się przybyszami także z innych dzielnic, 
nabierał ruchliwości i energii w poszukiwaniu pracy i lepszych 
warunków bytu, stawał się więc przystępniejszy dla nowych idei niż 
chłop osiadły na wsi. Dodać trzeba, że rządy pruskie wytwarzały 
kolejno cały szereg warunków, które zmieniały ich dążności germa - 
nizacyjne w robotę Penelopy. Uwłaszczenie chłopów górnośląskich, 
które przyniosło przede wszystkim korzyści wielkim posiadaczom 
Niemcom, a źle obdzielonego ziemią włościanina zmuszało do szu¬ 
kania dodatkowego zarobku, rozpęd w uprzemysłowieniu kraju, 
które nie mogło się obyć bez ściągania robotnika także z zewnątrz, 
walka kulturna wreszcie — oto najważniejsze przyczyny, które 
przeciwdziałały skutecznie obmyślanej zbyt pedanteryjnie polityce 
germanizaeyjnej. Teoretycznie dobry plan pozbawienia ludu prze- 
wódców w postaci inteligencji zawiódł w wykonaniu, kiedy ducho¬ 
wieństwo zmuszono przez walkę kulturną do złączenia się z ludem 
w jednym obozie. Wydawano przy tym od samego początku roz¬ 
porządzenia, które skazane były na niewykonalność, albo prowadziły 
wprost do przeciwnego zamierzeniom skutku. Aby dać przy¬ 
kład, uderzający mimowolną humorystyką, przytoczę krótki ustęp 
z K■ Prusa: Z przeszłości Mikołowa i jego okołicy, Mikołów 1932, 
str. 205: „W r. 1764 nakazano proboszczowi mikołowskiemu ks. 
Kosmeliemu, aby się postarał dla Mikołowa o nauczyciela znającego 
język niemiecki, grożąc proboszczowi, że w przeciwnym razie będzie 
usunięty z probostwa; i ks. proboszcz sprowadził takiego nauczy¬ 
ciela, Macieja Bławata, z Polski, gdzie ponoć łatwiej było można 
znaleźć człowieka znającego język niemiecki, niż u nas na Śląsku.“ 
Niewykonalne było żądanie ministerstwa do władzy kościelnej, aby 29
		

/Magazyn_200_09_0030_0001.djvu

			przenieść wszystkich duchownych górnośląskich do okolic czysto 
niemieckich, a na ich miejsce sprowadzić księży z okolic niemiec¬ 
kich, którzyby nie umieli po polsku, ale pewien skutek osiągnęło. 
Księża pozostający pod grozą takiego przeniesienia byli powolniejsi 
żądaniom władzy świeckiej i ustępowali w dziedzinie szkolnictwa. 
W r. 1827 uczono tylko w 70 szkołach ludowych rejencji opolskiej 
w polskim narzeczu górnośląskim, gdyż przeważnie uczyli w nich 
starsi nauczyciele nie umiejący po niemiecku, ale w pozostałych 730 
szkołach wykładano po niemiecku, posługując się tylko pomocniczo 
narzeczem górnośląskim. Wyniki były proste: dzieci nie rozumiały 
tego, co czytały i szkoła nie stała się narzędziem germanizacji. 
Młodzież i tak nauczyła się czytać po polsku, a potrzeby jej 
oświatowe zaspakajały książki nabożne i popularne, oraz rzadkie 
czasopisma. Nie bez znaczenia także było założenie Towarzystwa 
literacko-słowiańskiego przez Czecha Jana Ew. Purkynego na uni¬ 
wersytecie wrocławskim. Przez nie szerzyła się znajomość literatury 
polskiej i zachęta do pisania po polsku; wszakże i Norbert Bonczyk 
w tym towarzystwie czytał swoje pierwsze wiersze. Wracając do stosunków w pierwszej połowie XIX w., widzimy, 
że Prusy starają się odgrodzić lud śląski zarówno od wpływów pol¬ 
skich z zewnątrz jak pozbawić go inteligencji własnej, ale z drugiej 
strony uśmiechała im się rola państwa naczelnego w Niemczech, 
a skutkiem tego trzeba było w piątym dziesiątku lat XIX w. po¬ 
skromić nieco absolutyzm i uchylić okna dla prądów wolnościowych. 
Jeżeli zaś w samych Niemczech od r. 1831 dość żywe były sympatie 
dla Polaków jako rycerzy wolności, to trudno sobie wyobrazić, by 
na gruncie śląskim przeszły one w antypatię. Ponadto zniesienie 
zakonów w Prusiech utrudniło, lecz nie zahamowało pędu synów 
Górnego Śląska do życia klasztornego. Zawiódł on ich do Kra¬ 
kowa, a nieliczne stosunkowo duchowieństwo świeckie na Śląsku 
zwracało się w pewnych wypadkach o pomoc do zakonów. Wiemy 
więc, że u takiego ks. Ficka w Piekarach przebywał i o. Stefan 
Brzozowski, reformat, wielki apostoł ruchu trzeźwościowego, 
i kilku jezuitów polskich, że odbywał misje na Górnym Śląsku po¬ 
rywający kaznodzieja o. Karol Antoniewicz; wiemy, że Józef 
Lompa zamierzał wpisać się na uniwersytet krakowski, że mimo 
przeszkód ze strony rządów zaborczych studiowało na tym uniwer¬ 
sytecie w latach 1803—1839 — 53 Ślązaków (w tym 14 Cieszynia- 
ków), w jedenastu zaś latach następnych 12 (z tego 4 Cieszyniaków). 30
		

/Magazyn_200_09_0031_0001.djvu

			Musiały więc „nowiny niby kamień z nieba“ spadać na Śląsk z za 
granicy Prus, ale szły także i z Niemiec. Siewcami nowin byli 
również księża i nauczyciele, lecz ich działalność długo musiała 
być z natury rzeczy ostrożna, gdyż tłumik na nią nakładała germa- 
nizująca kuria wrocławska. „Wiosna ludów“ w r. 1848 przynosi 
większe swobody, z których pilnie korzysta Śląsk, powstają dość 
liczne, choć krótkotrwałe czasopisma, zawiewa życzliwszy wiatr 
z Wrocławia, biskup kardynał Diepenbrock okazuje się względniej¬ 
szym od swoich poprzedników, a wreszcie przychodzi niezwykły 
człowiek ks. Bernard Bogedain, późniejszy sufragan wrocław¬ 
ski. Chociaż Niemiec staje się skutkiem wychowania i dłuższej 
działalności w Poznańskim szczerym i gorliwym opiekunem szkol¬ 
nictwa polskiego. Jako radca szkolny rejencji opolskiej od roku 
1849—1858 zmienił gruntownie stan dotychczasowy w szkolnictwie 
ludowym na Górnym Śląsku, zaprowadził w nim język polski 
literacki, zatrzymując niemiecki jako przedmiot nauki, wprowadził 
do seminariów nauczycielskich obowiązkową naukę języka polskiego, 
a seminarium w Pyskowicach obsadził Polakami z Poznańskiego. 
Podobną działalność rozwinął dla protestantów polskich w północnej 
połaci Śląska pastor Robert Fiedler z Międzyborza. Ks. Bogedainowi zawdzięcza swoje uświadomienie narodowe 
następca Lompy, o wiele od niego ruchliwszy i gorliwszy Karol 
Miarka. Wprawdzie po r. 1849 przyszła znowu reakcja, czaso¬ 
pisma polskie zanikły i długi czas nie mogły się podźwignąć, ale 
szkolnictwo polskie przetrwało do r. 1872. Nie czas i nie miejsce 
tutaj na zastanawianie się nad związkiem obu ostatnich objawów, 
wystarczy zaznaczyć, że jakby opatrznościowo rozpoczyna się 
w r. 1868 wydawnictwo Zwiastuna Górnośląskiego, w r. zaś 1869 
Katolika, aby zastąpić brak szkoły polskiej. Jeżeli przed r. 1872 
mogło się komuś marzyć, że lud śląski ma wprawdzie „język polski, 
ale serce pruskie“, to teraz stosunek mógł być raczej odwrotny, 
można było ludowi temu narzucać tu i ówdzie język niemiecki, ale 
tętna serca polskiego nie można było już zahamować. Walka kulturna złączyła sprawę polskości ze sprawą katoli¬ 
cyzmu, na czoło wysunęli się jako wodzowie księża, a wraz z nimi 
stronnictwo polityczne centrum, które na pewien czas przyjęło 
obronę języka polskiego, lecz nie polskości w ogóle, jako jeden 
z punktów swego programu, uzyskując w zamian mandaty poselskie 
z Górnego Śląska. Tendencje centrowe wyraził trafnie Bonczyk, 31
		

/Magazyn_200_09_0032_0001.djvu

			o ile dotyczyły one najszlachetniejszych jednostek, ustami księdza 
Grelicha: Ja nie dla polityki bronię tu polszczyzny, Tylko by dla zbawienia dusz był zbiór zyzny! (Oóra Chełmska II 323-324.) Przeważnie obrona polszczyzny ze strony centrum wynikała 
obok momentów religijnych głównie z polityki. W miarę jak cen¬ 
trum ze stronnictwa opozycyjnego przechodziło do obozu rządo¬ 
wego, musiał się zjawiać coraz większy rozbrat między centrum 
a ludem polskim na Górnym Śląsku. Jeżeli już po r. 1872 miało 
ono powody czuć się niezadowolone z dążności Katolika i działal¬ 
ności jego redaktorów, to później, gdy między Adamem Napie¬ 
ra ls kim jako redaktorem tego pisma a centrum stosunki nastały 
lepsze, było już za późno na pielęgnowanie etnograficznej tylko 
polskości. Napieralski jest najwyrazistszym może przykładem na 
to, że dążności rodowitych Górnoślązaków wyprzedzały niejedno¬ 
krotnie dyplomatyczną ostrożność redaktorów rodem z Wielkopolski. 
Nie odnosi się to do Jana Karola Maćkowskiego, redaktora 
Nowin Raciborskich w latach 1889—1894, lecz i tu zapominać nie 
wolno, że Maćkowskiego sprowadził i duchem opiekuńczym Nowin 
był Górnoślązak Józef Rostek. Trudno sobie wyobrazić, żeby te fakty, a rakże inne jak np. wy¬ 
bory posłów, należących wprawdzie do centrum, ale wybranych 
przeciw urzędowym kandydatom tej partii: Szmuli, Strzody i Rad¬ 
wańskiego w latach 1893, 1894, 1895 i 1898 były tylko następstwem 
choćby najumiejętniejszej agitacji, a nie wypływały z tkwiących 
w samym ludzie tendencyj; musiało istnieć w nim odpowiednie dla 
nich podłoże i dlatego bezskuteczną pozostać musiała działalność 
takiej Gazety Katolickiej, wychodzącej od r. 1896 w Królewskiej 
Hucie. Nie wiadomo, bo w historii małowartym dowodem jest 
»»dyby“, czy przyszła ona już za późno i czy przed laty 10 lub 20 
wcześniej zrobiłaby więcej ; poprzestać musimy na stwierdzeniu, że 
koło r. 1896 epoka etnograficznej polskości kończyła się już na 
Górnym Śląsku, że nieuchronne było nadejście nowej epoki pełnego 
narodowego uświadomienia, czyli to, co nazwać możemy odro¬ 
dzeniem narodowym, jeżeli przez to pojęcie rozumiemy ogar¬ 
nięcie całego ludu przez ideę narodową i związanie losów danego 
terytorium z bytem całego obszaru polskiego aż do wspólnego uko¬ 
ronowania dzieła niepodległością państwową. Widomym znakiem 32
		

/Magazyn_200_09_0033_0001.djvu

			tego przeobrażenia były idące po sobie takie wypadki jak założenie 
Tow. dla szerzenia elementarzy polskich im. ks. Engla, 
dowód, że w duchowieństwie są już księża idący bez zastrzeżeń 
z ludem, założenie Górnoślązaka przez Jana Jakuba Ko¬ 
walczyka i Wojciecha Korfantego w r. 1902 w Katowicach, 
wybór Korfantego posłem w r. 1903 i wstąpienie jego do Koła 
Polskiego w Berlinie, a wreszcie emancypacja księży-Polaków od 
centrum, której przodował ks. Aleksander Skowroński od 
r. 1901, dokonana ostatecznie w r. 1906. Tymi wszakże wypadkami wkraczamy już w czasy, gdy na 
Śląsku działa „Sokół“, który w przeobrażeniu się wyglądu kraju 
ma swój udział i dlatego na tym zakończymy rzut oka na podłoże 
śląskie. Rzut ten podkreślił nam znaczenie rodzimych czynników’ 
świadomości polskiej na Śląsku, a zarazem wyjaśnił nam, dlaczego 
okręg przemysłowy był terenem najlepiej przygotowanym pod 
przyszłą pracę sokolą. Jedna tylko właściwość różniła Śląsk od 
innych ziem polskich; oto wyprzedzał on je niewątpliwie w dzie¬ 
dzinie kultury materialnej, ustępował im na polu kultury duchowej, 
a zwłaszcza estetycznej, co tłumaczy się dostatecznie rozwojem jego 
historii, ale w dziedzinie uświadomienia polskiego sprawa ta po¬ 
legała raczej na małej liczebności warstwy inteligenckiej i braku 
szlachty polskiej wzgl. jej potomków, a nie na mniejszej liczbie 
uświadomionych Polaków. Pod tym względem, zważywszy odręb¬ 
ność stosunków, bodaj wyglądało to uświadomienie lepiej niż w wielu 
okolicach Polski. Braki w kulturze duchowej polegały na mniejszej 
nowoczesności, jeżeli idzie o literaturę i sztukę; po prostu Śląsk nie 
przeszedł ani pseudoklacyzmu ani romantyzmu w szacie polskiej 
tymi samymi etapami co Polska, doganiał ją pod tym względem 
pośpiesznie i nieco pobieżnie, lecz zanim ktoś zawyrokuje, czy to 
było dobrze, czy źle, niech zastanowi się nie tylko nad bezwzględ¬ 
nymi wartościami tych prądów, lecz także nad tym, że Śląsk uchronił 
się przed nimi w szacie niemieckiej, a natomiast zachował łączność 
duchową z kulturą polską średniowiecza i wieku złotego. Gdyby 
szło o jaskrawe przeciwstawienie, to spytać należałoby, czy lepiej 
zrobiłby w połowie w. XIX ks. Ficek, powodując wydrukowanie 
przez Heneczka któregokolwiek z arcydzieł romantycznych niż Ży¬ 
wotów Świętych Piotra Skargi. Z arcydzieł naszych XIX w. 
trafiły na Śląsk potem najważniejsze dla jego polskości jak Pan 
Tadeusz i powieści Sienkiewicza. Dzieje „Sokoła“ 3 33
		

/Magazyn_200_09_0034_0001.djvu

			Zajmowaliśmy się głównie Górnym Śląskiem; na Cieszyńskim 
przebieg uświadomienia narodowego był podobny z tą tylko różnicą, 
że polityka austriacka była nieco łagodniejsza i chytrzejsza od 
pruskiej, że i tu rok 1848 wydobył na jaw odwiecznie polski cha¬ 
rakter tej ziemi i że proces zaczął się od protestantów. Koryfeuszem 
a zarazem najlepszym przedstawicielem przebywanych stopni 
uświadomienia narodowego był tu Paweł Stalmach i jego droga 
od etnograficznej polskości do narodowej, od protestantyzmu do 
katolicyzmu oddaje w skróceniu drogę całego Śląska Cieszyńskiego. 
Słupem granicznym, postawionym jakby przez igraszkę dziejową 
jest rok 1891, rok śmierci Stalmacha i założenia gniazda sokolego 
w Cieszynie, znak, że sprawa polska z rąk jednostek przechodzi 
w dłonie szerokich mas, przez co nie zamierzam w niczym uszczu¬ 
plać zasług późniejszych przewódców, coraz to liczniej wycho¬ 
dzących z szeregów katolików. Z literatury przedmiotu: Historia Śląska od najdawniejszych czasów do 
r. 1400 pod redakcją Stanisława Kutrzeby, Kraków, nakładem Polskiej 
Akademii Umiejętności 1933 i n.; Karol Piotrowicz: Plany rewindykacji 
Śląska przez Polską pod koniec średniowiecza, Katowice 1936; Stanisław 
Nowogrodzki: Rządy Zygmunta Jag. na Śląsku i w Luzy each, Kraków 
1937; dr Józef Buzek: Historia polityki narodowościowej rządu pruskiego 
wobec Polaków, Lwów 1909; Adam Benisz: Górny Śląsk w walce o pol¬ 
skość, Katowice 1930; dalszą literaturę znajdzie czytelnik w mojej rozprawie: 
Stan i potrzeby nauki polskiej w zakresie piśmiennictwa śląskiego, Katowice 
1936, na str. 57—74, przy czym proszę zwrócić uwagę zwłaszcza na prace 
ks. dr Szramka (str. 67, 70, 73), ks. Jana Kudery, J. J. Kowal¬ 
czyka, dra Jana Galicza, Konstantego Prusa, ks. Józefa Lon- 
dzina, Władysława Zabawskiego i innych, oraz uzupełnić je świeżą 
rozprawą ks. dra E. Szramka: Ks. Aleksander Skowroński, obraz życia 
i pracy na tle problematyki kresów zachodnich, Katowice 1936 (odbitka z t. V 
Roczników Tow. Przyjaciół Nauk na Śląsku, str. 7—214), oraz rozprawą 
magisterską Bogusławy Kowalczykówny: Odrodzenie narodowe Gór¬ 
nego Śląska od r. 1821 do r. 1903, Katowice 1937, dającą syntezę poprzednich 
prac w tym przedmiocie. Ci, którzy rozprawę moją znajdą w wydawnictwie: 
Stan i potrzeby nauki polskiej o Śląsku, pod redakcją Romana Lutmana, 
Katowice 1936, zechcą szukać w nim odpowiedniej literatury na str. 265—282, 
a zwłaszcza 275, 276, 278—281. 34
		

/Magazyn_200_09_0035_0001.djvu

			Rozdział III. »SOKÓŁ« NA CIESZYŃSKIM 
DO ROKU 1924 Idea sokola dotarła do Cieszyna w 6 lat po założeniu gniazda 
w Krakowie, a 4 lata po założenie gniazda w Wadowicach. 
Jest to więc trzecie z kolei gniazdo w południowo-zachodniej 
połaci Polski. Grunt pod przyjęcie tej idei był przygotowany 
w ciągu czterdziestoletniej przeszło pracy uprzedniej, która objęła 
cały szereg dziedzin życia społecznego. Istniały tu towarzystwa 
oświatowe od roku 1848, rolnicze od 1861, naukowe od 1872 i po¬ 
lityczne od r. 1883. Słusznie zauważa dziej opis gniazda cieszyń¬ 
skiego Jerzy Szczurek: „W całej tej sieci komórek istnieje 
jednak poważna luka. Nie było w niej związku, któryby z szeregów 
swoich stworzył stałe pogotowie gotowe na wezwanie wodzów 
narodu stanąć w pierwszej linii i czynnym udziałem w walkach 
niepodległościowych stwierdzić, że Ziemia Cieszyńska polską jest 
i do Matki chce wrócić. Nie było związku, któryby zajął się mło¬ 
dzieżą pozaszkolną. Związki młodzieży wyznaniowe i między¬ 
wyznaniowe powstały dopiero później. Lukę tę wypełniły towa¬ 
rzystwa sokole.“ Inicjatorów towarzystwa szukać trzeba obok Cieszyna także 
w Krakowie, gdzie myśli o tej placówce m. i. Henryk Jordan, 
pierwszy członek honorowy gniazda cieszyńskiego, i skąd przy¬ 
jeżdża z referatem na 2 września 1891 Kazimierz Homiński. 
Zebrani Cieszyniacy w liczbie 10, a wśród nich tacy przewódcy 
ludu jak dr Jan Michejda, ks. Ignacy Świeży, Adam 
Sikora, dr Antoni Dyboski i Hilary Filasiewicz uchwalili 
założyć gniazdo i przedłożyć statut władzom rządowym do zatwier¬ 
dzenia. Po jego uzyskaniu, dnia 24 października 1891 w obecności 
25 osób dokonano wyboru Wydziału, w którym prezesem został 
dr Jan Michejda; w dyskusji zabrał glos ks. Stanisław Stoja- 
łowski, który jako doświadczony działacz poruszył sprawę instruk¬ 
tora i„podniósł, że trzeba nam towarzystwa, któreby nas skupiało, 
ale takie towarzystwo powinno się oprzeć na szerokich warstwach 
ludności, na rzemieślnikach, rękodzielnikach i robotnikach. Jeżeli 35
		

/Magazyn_200_09_0036_0001.djvu

			nam pomoc z zewnątrz przyrzeczono, to trzeba u nas niezamożnych 
członków od opłat uwolnić, aby ich jak najwięcej do towarzystwa 
przyciągnąć. Inaczej ,Sokół' będzie martwym.“ Nakreślał on w len 
sposób linię rozwojową „Sokoła“ nie tylko dla Cieszyna, lecz dla 
całego Śląska. Pomoc Krakowa nie zawiodła, gdyż jako pierwszy naczelnik 
i instruktor miejscowego następcy przybył na miesiąc słuchacz praw 
z Krakowa Julian Janicki, po którym funkcję tę objęli Adam 
Sikora i Jakób Majeranowski. Ćwiczenia odbywano w sali 
Czytelni Ludowej, na 28 zaś członków ćwiczyło 25. Przyrządów 
dostarczył Henryk Jordan, a sztandar ofiarował Kraków, z dorę¬ 
czeniem go było trudniej, gdyż pierwotną datę 14 i 15 sierpnia 1892 
trzeba było przesunąć wobec zakazu Starostwa, obawiającego się 
zawleczenia „cholery“ z Oalicji, i dopiero 1 października 1893 
można je było odbyć w czasie Wystawy Towarzystwa Rolniczego. 
Dalsze dzieje gniazda znajdą się w części szczegółowej, tu tylko 
zaznaczymy, że w działalności jego były lata słabej żywotności 
(1894, 1896, 1899), że od r. 1900, gdy naczelnikiem został prof. 
Stanisław Hubert, nastąpiło trwałe ożywienie i wtedy też speł¬ 
niło się życzenie Stojałowskiego: napływ członków z warstwy rze¬ 
mieślniczej i robotniczej. Od założenia gniazda w Cieszynie do powstania następnego 
upływa lat sporo, samo gniazdo cieszyńskie ma okres zastoju, który 
wytłumaczyć można nie tyle „słomianym ogniem“, zjawiskiem na 
Śląsku stosunkowo rzadkim, lecz raczej zaciążeniem nad umysłami 
Cieszyniaków jednej sprawy, którą uważali za „koronę przygoto¬ 
wań do walnej bitwy“ o polskość swojej krainy. Jest nią powstanie 
prywatnego gimnazjum polskiego w Cieszynie i wysiłki o jego 
utrzymanie aż do upaństwowienia w r. 1903. Cieszyńskie jako 
mały kraik miało stosunkowo dużo własnej inteligencji zwłaszcza 
wśród protestantów, ale była ona zatrudniona często poza jego gra¬ 
nicami, ci zaś, którzy osiedli na miejscu, skupiali się około najważ¬ 
niejszego celu. Chociaż więc i wśród przybyłych profesorów gimna¬ 
zjalnych byli także sokoli, a przede wszystkim dyrektor Józef 
Winkowski, późniejszy członek honorowy gniazda krakowskiego, 
to na razie poza Cieszyn nie wychodziły ich dążenia sokole. Dopiero 
gdy byt gimnazjum się ustalił, gdy fakt istnienia jego dodał otuchy 
nauczycielstwu szkół powszechnych, nadeszła pora na rozwinięcie 
skrzydeł i usłanie gniazd sokolich po okolicznych miasteczkach 36
		

/Magazyn_200_09_0037_0001.djvu

			i wsiach. Warto tu nadmienić, że Sokolstwo złożyło także charak¬ 
terystyczny swą dojrzałością datek na gimnazjum cieszyńskie. Oto 
Wydział Związku uchwalił zamiast wysyłania delegata na otwarcie 
gimnazjum przekazać kwotę 300 K, aby korzystając z niej jako 
początku, wprowadzono w tym gimnazjum obowiązkową naukę 
gimnastyki w porozumieniu z „Sokołem“ cieszyńskim, a równo¬ 
cześnie zachęcał do składania dalszych na ten cel ofiar. (Przewodu. 
Gimnast. 1895, str. 124.) Zazwyczaj uważa się za drugie z kolei 
założenia gniazdo na Cieszyńskiem Michałkowiee, powstałe 
w kwietniu r. 1903, lecz w rzeczywistości na krótki wprawdzie czas, 
ale o wiele wcześniej, bo w r. 1893 powstało gniazdo w Dąbrowie, 
które istniało lat kilka jako niestowarzyszone i bodaj bez statutu 
tak, że za rok założenia tej placówki uchodzi 1906, który może był 
datą jej wskrzeszenia. W r. 1903 także założono gniazdo w Fry- 
sztacie, w r. 1904 w Bielsku i Karwinie, w r. 1905 w Dzie¬ 
dzicach, Niemieckiej Lutyni, obsługujące również Polską 
Lutynię, w r. 1906 w Wędryni i Orłowej, a wskrzeszono, 
jak już wspomniałem, w Dąbrowie, w r. 1907 w Boguminie 
(dworzec), Łąkach i Jabłonkowie, w r. 1908 zrobiono pierw¬ 
szą próbę w Zebrzydowicach, w r. 1909 powstają gniazda 
w Trzyńcu, Polskiej Ostrawie, Ropicy i Skrzeczoniu, 
w r. 1910 w Pi et wał dzie, które wnet dorobiło się własnej sokolni, 
i w Polskiej Lutyni, w r. 1911 w Suchej Górnej i w Gru- 
szowie, w r. 1912 w Jasienicy, w r. 1913 ponownie w Zebrzy¬ 
dowicach, w Błędowicach Dolnych, Darkowie, gdzie przed¬ 
tem istniała od roku filia „Sokoła“ karwińskiego, w r. 1914 wreszcie 
w Czechowicach i Rychwałdzie. Nadto w tymże r. 1914 
istniały delegatury gniazda cieszyńskiego w Nawsiu, Skoczowie, 
Wiśle, Zarzeczu, Zebrzydowicach i Żukowie Górnym. 
Co do niektórych gniazd podawane są odmienne daty, np. Jasienica 
miała powstać już w r. 1911. Mogły być te gniazda pewien czas 
poza Związkiem lub po pewnym czasie brać datę zatwierdzenia 
statutu lub t. p. za datę rzeczywistego powstania. Gdy spojrzymy na mapę dołączoną do Pamiętnika V Zlotu 
Sokolstwa Polskiego, uderza nas gęste skupienie gniazd na zacho¬ 
dzie kraju, a rzadkość ich na wschodzie. Tutaj wprawdzie istniały 
gniazda, zaczynając od północy, pograniczne małopolskie w Ja¬ 
worznie, Chrzanowie, Oświęcimiu, Brzeszczach, Kę¬ 
tach, Komorowicach, Białej i Żywcu, a nadto chwilowo 37
		

/Magazyn_200_09_0038_0001.djvu

			w Jeleniu i Janowicach, lecz pomijając fakt, że Jaworzno, 
Chrzanów, Jeleń, a może i Kęty nie odgrywały roli dla Cieszyń¬ 
skiego, również i pozostałe leżały zbyt blisko Bielska i Dziedzic, 
żeby mogły po r. 1904 i 1905 stanowić coś więcej niż tylko przy¬ 
tułek dla tych, którzy z jakiejkolwiek przyczyny nie mogli wstąpić 
do „Sokoła“ w miejscu stałego pobytu. Na odwrót widzimy wśród 
członków gniazda w Bielsku w początkowych latach ludzi z Mało¬ 
polski. Przypuszczać wolno także, że jeżeli istnienie „Sokoła“ 
w Białej i Oświęcimiu zwłaszcza działało pobudzająco na Bielsko 
i Dziedzice, to z kolei one wpłynęły także swoim przykładem na 
wsi w pobliżu Białej już po stronie dawnej galicyjskiej np. na takie 
Kozy lub Mikuszowice. Łączyła zresztą wszystkie te gniazda wspólna przynależność 
do I Okręgu krakowskiego Związku polskich Towarzystw gimna¬ 
stycznych „Sokół“. Cieszyńskie przedstawiało w tym okręgu niemałą 
siłę, skoro w r. 1910 na 49 gniazd w nim miało 16 czyli niemal 
33%. Gorzej przedstawiał się stosunek członków, gdyż na 5374 
druhów w Okręgu Cieszyńskie dostarczało tylko 764 czyli 14%, 
nieco lepiej, jeżeli idzie o ćwiczących, bo 306 na 1604 czyli 18%. 
Nie były to gniazda zamożne, gdyż ich przychody roczne przed¬ 
stawiały łącznie kwotę 12154 k wobec 251560 k w całym okręgu 
czyli niecałe 5%, majątek zaś okrągło 19000 k wobec 522000 k 
czyli niecałe 4%. Zjawisko to da się wytłumaczyć składem gniazd 
małopolskich i cieszyńskich. W Małopolsce gniazda miejskie rekru¬ 
towały swych członków z inteligencji urzędniczej i wolnych zawo¬ 
dów, z kupiectwa i zamożniejszych rzemieślników, na Cieszyńskim 
inteligencja polska była i mniej liczna i mniej zamożna, kupiectwo 
i zamożniejsi rzemieślnicy polscy byli również rzadcy, główną więc 
podporę „Sokoła“ stanowili robotnicy i rolnicy, żywioł za to 
garnący się chętnie do ćwiczeń. Widać to najlepiej na procencie 
ćwiczących w stosunku do ogółu liczby członków. W okręgu 
krakowskim bez gniazd śląskich ćwiczących było 1298 na 4610 
druhów czyli 28%, na Cieszyńskim 306 na 764 czyli 40%, a więc 
niemal półtora raza więcej. Najliczniejsze i najzamożniejsze są 
gniazda najdawniejsze, ale i tu pewną rolę odgrywa skład członków; 
gdzie bowiem inteligencja polska była liczniejsza i niezależniejsza, 
jak np. w środowiskach przemysłowych, tam także i dochody roczne 
gniazda i majątek były większe. Górował oczywiście Cieszyn, ma¬ 
jący w r. 1910 członków 119, dochodu 3867 k, majątku 8745 k. 38
		

/Magazyn_200_09_0039_0001.djvu

			Drugie z kolei co do liczebności gniazdo Bielsko z 99 członkami, 
dochodem 1222 k i majątkiem 1481 k ustępuje zamożnością młod¬ 
szej o kilka miesięcy Karwinie, mającej 84 członków, 437 k do¬ 
chodu, ale 4165 k majątku, a zbliża się do starszych o rok Michał¬ 
kowie z 21 tylko członkami, ale z dochodem 935 k i majątkiem 
1119 k. Liczny stosunkowo Bogumin z 70 członkami ma 780 k 
dochodów, Frysztat z 50 członkami 1006 k dochodów a 821 k 
majątku, Orłowa 60 członków i tylko 280 k dochodów. Inne gniazda 
liczą między 48 a 20 członków i stoją finansowo albo dobrze, jak 
Trzyniec (48 członków, 1368 k dochodów) lub zbliżają się niemal 
do granic nędzy jak Wędrynia (20 członków i 76 k dochodu). Dla 
porównania przytoczę kilka gniazd małopolskich o podobnej liczeb¬ 
ności: Chrzanów: 135 członków, dochody 12260 k, a więc tyle co 
wszystkie gniazda cieszyńskie, i majątek 16652 k; Maków: 90 
członków, 4556 k dochodu i 9166 k majątku, Niepołomice. 
58 członków, 4479 k dochodu i 7466 k majątku; Nowy Targ: 
120 członków, 7267 k dochodu i 17466 k majątku. Stosunki po¬ 
dobne do śląskich panują tylko w gniazdach włościańskich i robot¬ 
niczych jak Brzeszcze, Bieńczyce, Janowice, Mogiła, Siersza Wodna 
i Trzebinia. Tym więc godniejsza podziwu jest działalność gniazd 
śląskich, im mniejszymi rozporządzały środkami. Wśród założycieli gniazd poważny zastęp stanowi nauczyciel¬ 
stwo szkół powszechnych, które na równi z profesorami gimnazjum 
cieszyńskiego dostarcza naczelników, instruktorów i działaczy soko¬ 
lich. Zagadnieniu temu poświęcił artykuł w Jednodniówce cieszyń¬ 
skiej z r. 1931 Jerzy Szczudliński; przytoczymy stamtąd 
najbardziej znane nazwiska: dyr. dr Jan Galicz, dyr. Hieronim 
Przepiliński, prof. Jan Kukucz, prof. Pelczarski, prof. Paczosa, dr 
Ernest Farnik, prof. Karol Grycz, prof. Hubert, prof. Feliks 
Hajduk, prof. Henryk Boryczka, prof. Antoni Anders, nauczyciele: 
Kmiecicki, Cyankiewicz, Mazurek, Górnikiewicz, Kaszper, Jan 
Łysek, Karol Siwek, Bolesław Włodek, Jerzy Szczurek, Zabdyr, 
Gogulski, Jan Cieńciała itd. Ale liczniejszą może byłaby lista innych cichych pracowników, 
z której wyszczególnijmy dwóch górników Jana Wojtalai Wik¬ 
tora Sławińskiego, założycieli gniazda w Pietwałdzie, lub 
niezłomnego restauratora w Zebrzydowicach Rudolfa Ko¬ 
łaczka, który dwukrotnie wskrzeszał w tej miejscowości „Sokoła . 
Przy tej sposobności warto dla scharakteryzowania stosunków 39
		

/Magazyn_200_09_0040_0001.djvu

			przedwojennych przytoczyć początek kroniki gniazda zebrzydowic- 
kiego: „Towarzystwo gimnastyczne Sokół w Zebrzydowicach, Śl. 
Ciesz., zostało założone w roku 1908 z inicjatywy Józefa Jasic- 
kiego, naucz, w Kończycach Małych. Tymczasowy Zarząd do kon¬ 
tynuowania prac tworzyli: Świench Wincenty nauczyciel jako 
prezes, jasicki Józef nauczyciel jako naczelnik, Kopacz An¬ 
toni nauczyciel jako sekretarz, Klimek Jan nauczyciel jako 
skarbnik, Kołaczek Rudolf jako członek Zarządu. Istniały już 
na terenie Zebrzydowic Macierz Szkolna i Kółko Rolnicze. — Oby¬ 
watele Polacy, jednak w większości wszczepiony duch austriacki.— 
Ponieważ założenie Sokola trąciło wyraźnie pracą narodową i nie 
mogło uchodzić za zabawkę, za jaką uważano do tej pory teatr 
amatorski, bo tu właśnie cała praca się skupiała, — miejscowe 
renegactwo zostało poruszone i potrafiło się wystarać, że w miej¬ 
scowe nauczycielstwo uderzył grom tak, iż Świench Wincenty, 
Klimek Jan zostali zwolnieni, zaś Kopacz Antoni został przenie¬ 
siony do Stonawy, a Jasicki Józef do Zawady, jedynie członek 
Zarządu Rudolf Kołaczek jako niezależna od władz osoba pozostał, 
jednakowoż sam nie zdołał utrzymać gniazda, które musiało upaść; 
aie ten sam Kołaczek potrafił tchnąć w to gniazdo ducha w r. 1913 
i z pomocą gniazda frysztackiego urządził festyn sokoli w Zebrzy¬ 
dowicach z pokazami gimnastycznymi, jednakowoż niedługo cieszył 
się życiem Sokoła, bo już w roku 1914 zaskoczyła wojna światowa 
i Sokół podupadł powtórnie i obudził się po raz drugi w roku 1923 
już w Wolnej Polsce znów przy pomocy Kołaczka.“ W innych nieco warunkach rodził się Sokół w Bielsku. Tu 
przygotował pod niego grunt ks. Stanisław Stojałowski zało¬ 
żeniem Domu Polskiego w roku 1902 i na ten Dom zwróciła się 
w pierwszym rzędzie zaciekłość miejscowej hakaty. Po roku pracy 
nad zorganizowaniem robotnika polskiego dopełnił Stojałowski 
dzieła założeniem Sokoła w kwietniu 1904 r. Członkowie jego 
rekrutowali się głównie z robotników, zatrudnionych w niemieckich 
i żydowskich fabrykach bielskich, a mieszkali w Bielsku i jego 
okolicy. Na 32 pierwszych członków mieszkała w Bielsku tylko 
połowa, 7 w Białej, po 2 w Bystrej, Buczkowicach i Lipniku, po 1 
w Szczyrku, Kalnej i Wilkowicach'. Dalszy rozwój gniazda zależał 
od napływu elementu wiejskiego do fabryk, od początku wszakże 
należały także do niego kobiety. Najpomyślniejsze lata były: 1908 
i 1909, kiedy gniazdo miało po 110 członków, w r. 1913 i 1914 40
		

/Magazyn_200_09_0041_0001.djvu

			spadło do 55 członków, ożywiło się dopiero w r. 1922, osiągając 
liczbę 126, a w r. 1924 doszło do 154 członków. Pierwszym 
prezesem był Stanisław Stohandel, dziennikarz, naczelnikiem 
zaś Stanisław Żydek, lata najlepszego rozwoju przed wojną 
wypadają na prezesurę Karola Głowackiego i naczelnictwo 
Stefana Poniatowskiego. Główną walkę z niemczyzną sto¬ 
czono podczas zlotu sokolego na dziesięciolecie gniazda 28 czerwca 
1914 r., podczas której doszło do rozruchów ulicznych i zranienia 
5 Polaków. Wojującej hakacie przewodził fabrykant Gustaw 
Joseph y, a wspierał go dyrektor policji miejskiej, zniemczony 
Czech Bez dek. Taktykę tę napadów na uroczystości polskie prze¬ 
jęli Niemcy bielscy od cieszyńskich, którzy ją zastosowali kilka lat 
przedtem. Pomyślniejsze warunki miało gniazdo w Dziedzicach. Zało¬ 
żone z inicjatywy nauczycielstwa (Stan. Kmiecicki, Karol 
Mazurek, Władysław Górnikiewicz, Stanisław Cyan- 
kiewicz) tak miejscowego jak okolicznego, liczyło na 56 pierw¬ 
szych członków 12 nauczycieli, kilku inteligentów, a poza tym 
rolników i robotników. Nie dziw, że w pierwszym zarządzie nau¬ 
czyciele stanowili większość (5 na 9). Gniazdo obsługiwało nie 
tylko Dziedzice, lecz także Czechowice, Zarzecze, Zabłocie itd. Na 
wybór Dziedzic jako ośrodka wpłynęło ich pograniczne położenie, 
które oceniano należycie, gdyż na uroczyste otwarcie gniazda dnia 
10 września 1905 r. zjechali nie tylko przedstawiciele Krakowa 
z orkiestrą i innych gniazd małopolskich, prezes sokołów z Cie¬ 
szyna dr jan Galicz i inni, lecz, co ważniejsza, z Górnego Śląska: 
Wojciech Korfanty, dr Konstanty Wolny, dr Zygmunt 
Seyda, prezes okręgu sokolego Michał Wolski, Antoni Wol¬ 
ski, Jan Kędzior, prof. Badura z Pszczyny, a nawet delegaci 
z Warszawy. Sali użyczał bezinteresownie restaurator Jan Stry¬ 
czek, trzeci później prezes gniazda w latach 1913—1920. Aby uprzytomnić, czym był Sokół w wyobrażeniu szerokich 
warstw na Cieszyńskim, warto przytoczyć następujący ustęp odezwy 
z dnia 5 sierpnia 1905: „Jedyną nasza ostoją na kresach, gdzie 
pielęgnować możemy nasz język ojczysty, śpiewy narodowe, pa¬ 
miętne dni historyczne, a przede wszystkim kształcić ciało i rozwijać 
siły do lotu, to Sokół. — Pamiętni tego, założyliśmy w naszej gmi¬ 
nie Dziedzicach, na Śląsku — położonej na granicy zaboru Prus, 41
		

/Magazyn_200_09_0042_0001.djvu

			skąd hasło: ausrotten najwięcej do nas się wciska, nowe, szóste 
gniazdo Sokola śląskiego.“ I rzeczywiście gniazdo dziedzickic spełniło swoje posłannictwo 
placówki nadgranicznej; poświadcza je nie tylko własne sprawo¬ 
zdanie: „Żywy udział w życiu Sokola w Dziedzicach brali Górno¬ 
ślązacy, którzy przychodzili na przedstawienia i zabawy, albo też 
odbywali pod jego firmą własne posiedzenia“, lecz także świadectwo 
gniazda z Pszczyny, które jako pierwszych sokołów w tym mieście 
wymienia zapisanych do gniazda dziedzickiego obok wspomnianych 
już prof. Badury i Jana Kędziora: śp. Pawła Wierę, śp. dra 
Rogalińskiego, śp. Franciszka Jakubowskiego, śp. Jó¬ 
zefa Lazara, śp. Aleksego Fizię, braci Stanisława i Leo¬ 
na Ringwelskich, Jana Jaromina i Stanisława Szoppę, 
zaznaczając nadto, że właśnie w dziedzickim Sokole zawiązano 
22 października 1911 Powiatowe Koło Tow. Czytelń Ludo¬ 
wych na powiat pszczyński, że z grona tych sokołów powstało 
pierwsze towarzystwo polskie w Pszczynie, a mianowicie „Lutnia“ 
w r. 1907 (Wiera, Kędzior, Jaromin, Fizia) i że w Lutni przygo¬ 
towywano grunt pod założenie gniazda w Pszczynie, czego wyra¬ 
zem był udział Lutni w Zlocie sokolim w Bielsku r. 1914. Znaczenie gniazda i zakres jego działalności w każdej miejsco¬ 
wości zależały od tego, jakie towarzystwa polskie w niej już istniały 
i jaki był ich stosunek do Sokola. W Cieszynie, jak czytaliśmy, 
jolę opiekuńczą odegrała Czytelnia Ludowa, w Bielsku Dom Polski, 
w Karwinie „słusznie uważano Tow. Szkoły Ludowej za matkę 
Sokoła“. W każdym razie działalność Sokoła nie ograniczała się 
tylko do gimnastyki, lecz obejmowała także dziedzinę oświatową, 
a szczególną pieczą otaczała ważne dla uświadomienia narodowego 
przedstawienia teatralne. Urządzały je koła amatorskie, bądź wy¬ 
łącznie sokole, bądź utworzone w porozumieniu z innymi towarzy¬ 
stwami polskimi. To było jedną z przyczyn, że wszędzie pojawiały 
się bądź od początku bądź bardzo rychło także druhinie, które 
wnet zawiązywały odrębne oddziały. O takich oddziałach żeńskich 
posiadamy wiadomości z Bielska, Cieszyna, Frysztatu, Karwiny 
i Niemieckiej Lutyni, istniały zaś zapewne i w innych miejscowo¬ 
ściach. Wcześnie także pomyślano o ćwiczeniach młodzieży poza¬ 
szkolnej (dorostu) i przeprowadzono je wbrew oporowi władz 
miejscowych, za poparciem rodziców, których prawo do kierowania 
młodzieżą głoszono w Sokole jako podstawowe hasło. Ćwiczenia 42
		

/Magazyn_200_09_0043_0001.djvu

			gimnastyczne przyczyniały się do tego, że stosunkowo liczne zastępy 
druhów śliskich wyjeżdżały na zloty okręgowe i związkowe, szcze¬ 
gólnie zaś licznie wystąpiły na Zlocie Grunwaldzkim w Krakowie 
w r. 1910. Do zawodów wprawdzie stanął tylko 1 druh z Polskiej 
Ostrawy, ale w ćwiczeniach zbiorowych udział Cieszyńskiego był 
znaczny. Ćwiczenia ze Zlotów pozaśląskich powtarzano przy uro¬ 
czystościach miejscowych i tak np. przy otwarciu gniazda w Dzie¬ 
dzicach 30 członków Sokoła cieszyńskiego wykonało szereg ćwiczeń 
wolnych ze zlotu lwowskiego z roku 1903, Najlepszym dowodem 
sprawności gniazd śląsko-cieszyńskich, które w ostatnich latach 
przed wojną tworzyły t. zw. dzielnicę cieszyńską w łonie okręgu 
krakowskiego, był ich piękny zlot w dniu 21 września 1913 r. w Cie¬ 
szynie, urządzony wyłącznie własnymi siłami, bez jakiejkolwiek po¬ 
mocy ze strony okręgu krakowskiego. Od roku 1912 praca gimnastyczna zeszła na drugi plan, góro¬ 
wać bowiem nad nią poczęły ćwiczenia wojskowe i połowę w stałych 
drużynach sokolich, które za przykładem Małopolski poczęto two¬ 
rzyć na Cieszyńskim. Objaw ten tłumaczy nam powstanie kilku 
gniazd i delegatur Sokola cieszyńskiego w 1. 1913 i 1914. W pracę 
tę wkładali trudy przede wszystkim prezes Sokoła cieszyńskiego 
w 1913—1914 dyr. Hieronim Przepiliński, prezes Sokoła w Ja¬ 
sienicy Jan Łysek, poeta i nauczyciel, później zaś dowódca kom¬ 
panii śląskiej w 3 pp. Legionów Polskich, Józef Lebiedzik i prof. 
Feliks Hajduk. Wyekwipowanie tych drużyn i utrzymanie ich 
w Cieszynie, zanim wyruszyły na punkt zborny, a potem w pole, 
pochłonęło znaczne kwoty, częścią z ofiar społeczeństwa, częścią 
z funduszów gniazd sokolich, którym przodował Cieszyn, składając 
przeszło 10.000 k, a w tym cały swój fundusz żelazny na budowę 
Sokolni (9089 k 67 h). Losy drużyn śląskich w legionach podczas 
wojny należą przede wszystkim do historii 3 pułku piechoty legio¬ 
nów w II brygadzie t. zw. karpackiej. Utworzyły one w nim jedną 
kompanię, a zasiliły znacznie drugą, wydały szereg oficerów, któ¬ 
rych nazwiska zasłynęły w dziejach pułku. Jedni z nich, jak kapitan 
Jan Łysek, polegli na polu bitwy w początkach swej kariery woj¬ 
skowej, inni jak Przepiliński lub Zabdyr doczekali się niepodległo¬ 
ści Polski i stopnia pułkownika. Drużyny te przygotowały także 
odpór, z jakim spotkał się najazd czeski w roku 1919. Bezpośrednim wszakże następstwem wymarszu drużyn było 
obumarcie gniazd sokolich na czas wojny. Tych, którzy nie poszli 43
		

/Magazyn_200_09_0044_0001.djvu

			z drużynami, powołano do wojska austriackiego; wszelkiego ro¬ 
dzaju kłopoty, związane z życiem w czasie wojny, odciągnęły nie¬ 
licznych pozostałych od pracy w Sokole tak, że gniazda opustoszały, 
zwłaszcza, że nie miały własnych gmachów. Jedynie w Dziedzicach 
tliło jakieś życie przeważnie towarzyskie w Sokole. Dopiero po skończeniu się wojny, w jednych gniazdach już od 
początku roku 1919, w drugich od 1920 r. począł się na nowo ruch, 
ale jeżeli ilość członków w wolnej Ojczyźnie wzrosła, to ilość gniazd 
poważnie zmalała. Przyczynił się do tego podział kraju między 
Czechosłowację a Polskę, przy czym część zasiana przed wojną 
gniazdami sokolimi przypadła właśnie obcym. Władze czeskie od¬ 
nosiły się nieprzychylnie do wszelkich objawów życia polskiego, 
toteż nie dziw, że w r. 1924 utrzymały się za Olzą tylko dwa naj¬ 
silniejsze gniazda w Trzyńcu i Karwinie. Dopiero po usilnych 
staraniach zatwierdziły władze czeskie statut Sokola polskiego 
w Czechosłowacji dnia 15 lutego 1925, pierwsze zaś Walne Zgro¬ 
madzenie Związku w Cieszynie Czeskim dnia 19 kwietnia 1925 r. 
skupiło przedstawicieli 7 gniazd: Karwina, Trzyniec, Frysztat, 
Łąki, Darków, Górna Sucha i Jabłonków, z ogólną liczbą 700 człon¬ 
ków; na czele Związku stanął jako prezes poseł dr Wolf. W roku 
1931 było gniazd 11, odrodziło się z dawnych gniazdo w Wędryni, 
a przybyły 3 nowe: w Cieszynie Czeskim, Bystrzycy i Li- 
gotce Kameralnej. Po roku 1931 powstało jeszcze gniazdo 
w Końskiej, ale wnet obumarło. W 1936 r. były 3 gniazda nie¬ 
czynne: Bystrzyca, Czeski Cieszyn i Końska, w pozostałych 9 było 
424 druhów, 177 druhen i 175 młodzieży, razem 776 osób. Po stronie polskiej pozostały 4 gniazda: Bielsko, Cieszyn, Dzie¬ 
dzice i Jasienica. Włączono je do nowej Dzielnicy Krakowskiej, 
a w niej do okręgu żywieckiego. Zakrzątnięto się około tworzenia 
nowych placówek: stanęło wreszcie na silnych nogach dwukrotnie 
przed wojną tworzone gniazdo w Zebrzydowicach od roku 1923, 
powstało nowe gniazdo w Chybiu 1922 r. i w Kaczycach 
Dolnych 1924 r. Wreszcie w r. 1924 za staraniem Jerzego 
Szczurka, ówczesnego prezesa Sokoła w Cieszynie, wyłączono 
gniazda śląsko-cieszyńskie z Dzielnicy Krakowskiej, a przyłączono 
cio Dzielnicy Śląskiej jako osobny okręg X cieszyński. Pierwszym 
prezesem Okręgu został dyr. dr Jan Galicz. Na tym chwilowo 
przerywamy. 44
		

/Magazyn_200_09_0045_0001.djvu

			Literatura: Przewodnik gimnastyczny Sokół, Lwów z odnośnych lat; 
Księga Pamiątkowa ku uczczeniu 25 rocznicy założenia Tow. Gimn. Sokół 
we Lwowie, Lwów 1892, str. 137-139; Pamiętnik wydany dla uczczenia 
Dwudziestolecia istnienia „Sokola“ Karwińskiego, Karwina-Frysztat 1924, str. 
4—10; Jednodniówka wydana z okazji 40-lecia „Sokola“ w Cieszynie, redaktor: 
Jerzy Szczurek, Cieszyn 1931; Dwudziestopięciolecie „Sokola“ w Dzie¬ 
dzicach 1905—1930, Dziedzice-Katowice 1930; Sokół na Śląsku, Katowice 
1924; Sprawozdanie roczne Wydziału Polskiego Tow. Gimn. „Sokół“ w Bielsku 
za rok 1912, Bielsko-Biała 1913; Kalendarz Sokoli 1912, wydal Czesław 
Kłoś, Rocznik II, Oberhausen 1911, str. 108—110; Kalendarz Sokoli na rok 
1937, Katowice, str. 118—119; historie gniazd: w Cieszynie, Bielsku, Dzie¬ 
dzicach, Kaczycach, Zebrzydowicach w rękopisie lub maszynopisie. 45
		

/Magazyn_200_09_0046_0001.djvu

			Rozdział IV. NA GÓRNYM ŚLĄSKU 
PRZED POWSTANIEM OKRĘGU Każdego, kto zainteresował się dziejami Sokoła na Górnym 
Śląsku, uderzyć musiało, że założenie Sokoła we Wrocławiu 
■ wyprzedziło o rok powstanie gniazda w Bytomiu. Godzi 
się więc spytać, czy był to tylko prosty przypadek, czy też świadome 
działanie. Niektórzy ludzie lubiący efektowne odruchy łączą po¬ 
wstanie Sokoła we Wrocławiu z odbywającym się tam w lecie 1894 r. 
VIII zjazdem ogólnym niemieckich gimnastyków (turnerów) i ra- 
dziby w tym widzieć tylko odruch Polaków wrocławskich. Skądinąd 
wszakże wiemy, że nie był to odruch, lecz dobrze przygotowane 
działanie, przy którym zużyto oczywiście i tę sposobność. Pamiętać więc trzeba, że w roku 1894 czczono setną rocznicę 
insurekcji kościuszkowskiej, że zużytkowując odbywającą się w tym 
roku wystawę krajową we Lwowie urządzono II Zlot Sokoli we 
Lwowie i oczywiście musiano zauważyć, że wśród krain polskich, 
w których gniazda sokole mogły powstawać, brak było Górnego 
Śląska. Naokół jego granic istniały już one: w Poznańskim naj¬ 
bliższe w Ostrowie i Pleszewie, w Małopolsce w Krakowie i Wado¬ 
wicach, na Cieszyńskim w Cieszynie, a nawet od lat 5 w stolicy 
państwa niemieckiego w Berlinie, powstał już Związek Sokołów 
w Wielkopolsce, a na Górnym Śląsku jakby nie odczuwano braku 
tego niezbędnego organu w życiu narodowym, jakim jest wycho¬ 
wanie fizyczne, albo, mówiąc terminologią Romanowicza, hasło siły 
i zdrowia. Próby wszakże z Poznańskiego i Cieszyńskiego kazały przewi¬ 
dywać silny opór władz pruskich przeciw przeszczepieniu idei 
sokolej na Śląsk, trzeba było zrobić przedtem doświadczenie na 
terenie prowincji śląskiej w miejscowości, któraby nie budziła podej¬ 
rzeń we władzach pruskich, a mogła stanowić niejako precedens. 
Spojrzenie działaczy, zajmujących się tą sprawą, padło na Wroc¬ 
ław. Studiowała tam dość licznie młodzież z Poznańskiego, wśród 
młodzieży śląskiej byli także uświadomieni Polacy, a wreszcie 46
		

/Magazyn_200_09_0047_0001.djvu

			osiadło dość wielu kupców i rzemieślników Polaków. Studenci 
z Poznańskiego skupiali się w korporacji Concordia, założonej 
w r. 1891, Ślązacy, głównie teolodzy, w Towarzystwie Nauko¬ 
wym Akademików Górnoślązaków, założonym w r. 1892, 
które stało się jakby wylęgarnią księży uświadomionych narodowo, 
a pozostawało w kartelu z Concordia. Towarzystwo to posiadało 
zasobną bibliotekę przeważnie z darów i sporo czasopism. Niezależ¬ 
nie od tych jawnych organizacyj studenckich działał konspiracyjnie 
Zet, a więc było skąd brać ludzi do działania w Sokole, a co więcej 
wychować przyszłych organizatorów i działaczy w gniazdach górno¬ 
śląskich, gdy członkowie choćby nieliczni osiądą na Górnym Śląsku. Podnieta wyszła z Krakowa. Dokładnie przebieg wydarzeń 
przedstawia Jan Jakub Kowalczyk w artykule: Ideały w życiu 
praktycznym Sokolstwa (Sokół na Śląsku 1936, str. 107): „W mie¬ 
siącach wiosennych 1895 r. przyjechał do Wrocławia naczelny 
redaktor krakowskiej ,Nowej Reformy', dr Boroński. Zetknął 
się z kilku starszymi obywatelami tamtejszej kolonii polskiej i także 
z kilku studentami uniwersytetu, do których i ja miałem szczęście 
należeć. Przyniósł do nas wezwanie Sokolstwa galicyjskiego, byśmy 
założyli we Wrocławiu gniazdo sokole. Dal nam wszelkie ku temu 
wskazówki, kładąc szczególnie nacisk na potrzebę łączenia w tej 
organizacji wszystkich bez wyjątku sfer miejscowej Polonii, gdyż 
Sokół — tak nas pouczał — to jedyna w Polsce i Słowiańszczyźnie 
organizacja, która nie zna różnicy stanów, dopuszcza w swe szeregi 
wszystkie sfery społeczne, słowem jest organizacją na wskroś demo¬ 
kratyczną. Boroński jako emisariusz Sokolstwa małopolskiego 
wszczepił w nas Ideał Demokratyczny. Jako wzór do naśladowania 
wskazał nam prócz Sokolstwa małopolskiego także coraz liczniej 
w owym czasie organizowane gniazda sokole w Wielkopolsce... 
Ideał demokratyczny, wskazany i nakazany nam przez redaktora 
Borońskiego, ziściliśmy w naszym gnieździe jak najsumienniej. 
W skład jego bowiem weszli przedstawiciele wszystkich stanów: 
szlachta, synowie mieszczańscy, chłopscy i robotniczy, przemy¬ 
słowcy, kupcy, rzemieślnicy i robotnicy, studenci uniwersyteccy, 
czeladnicy rzemieślniczy i pomocnicy kupieccy, słowem wszystko, co 
czuło w owym czasie po polsku, a interesowało się życiem narodo¬ 
wym, skupiało się w Sokole wrocławskim." Nie wiem, czy jest to pomyłka druku, czy pamięć zawiodła sen. 
Kowalczyka, ale faktem jest, że Sokół we Wrocławiu powstał dnia 47
		

/Magazyn_200_09_0048_0001.djvu

			21 lipca 1894 r., a więc i przyjazd Borońskiego musiai nastąpić 
wiosną 1894 r. U kolebki Sokoła wrocławskiego stał wszakże nie 
tylko Kraków i Związek wielkopolski Sokołów, jakąś rolę odegrało 
także sokolstwo czeskie, bo kiedy obchodzono piętnastą rocznicę 
istnienia gniazda, w sprawozdaniu z tej uroczystości znajdujemy 
taki ustęp: „Między licznymi telegramami prywatnymi, gniazd za¬ 
proszonych, Wydziału Związku i Wydawnictwa ,Sokoła' — ogólny 
poklask znalazły dwa listy pewnego gniazda czeskiego, z którym 
dawne nas łączą węzły przyjaźni i odnośnego okręgu.“ (Sokół 1909, 
str. 192.) Członków na pierwszym zebraniu było 43, w ciągu następnego 
półrocza przybywało ich i ubywało kilkunastu, tak, że ogółem do 
dnia 1 lutego 1895 r. wpisano 62, liczono zaś dnia 1 lutego człon¬ 
ków 51. Prezesem był fabrykant Marian Hubiński, naczelni¬ 
kiem jego buchalter Paweł Harkiewicz, a pomagał mu akademik 
Górnoślązak Emanuel Twórz. Próba stosunku z władzami pruskimi wypadła niezbyt pomyśl¬ 
nie. Gniazdo wrocławskie zwróciło się do Magistratu we Wrocławiu 
o wyznaczenie mu godzin na ćwiczenia w miejskiej sali gimna¬ 
stycznej, powołując się na to, że do towarzystwa należą obywatele 
pruscy, płacący podatki, a więc posiadający równe prawa do urzą¬ 
dzeń publicznych jak towarzystwa gimnastyczne niemieckie. Przy¬ 
puszczać można było, że we Wrocławiu, leżącym w krainie już 
niemieckiej, władze miejskie będą liberalniejsze niż np. w Poznań¬ 
skim i jeżeli same będą rozstrzygać, podanie choćby częściowo 
uwzględnią. Miałoby to pewne znaczenie w dalszym rozwoju Sokola 
na Śląsku. Widocznie jednak istniały już pouczenia „z góry“ i na¬ 
stroje niemieckie odbiegły daleko od entuzjazmu, z jakim w r. 1868 
witały stowarzyszenia gimnastyczne niemieckie na stacjach śląskich 
wycieczkę Sokoła lwowskiego do Poznania. Odpowiedziano gniazdu 
wrocławskiemu najpierw poradą, aby członkowie zapisali się do 
Turnvereinu, co zapewne byłoby z korzyścią dla tego stowarzy¬ 
szenia niemieckiego, skoro zjazd wrocławski w r. 1894 wypadł 
marnie, a pod pewnymi względami kompromitują«. Na dalsze 
nalegania udzielił magistrat wrocławski drugiej, dłuższej odpo¬ 
wiedzi, której sens streszczał się w uzasadnieniu odmowy tym, iż 
Sokół zamierza „pielęgnować uczucie narodowe, które stoi zasadni¬ 
czo w przeciwieństwie do ogólnej idei państwowej“. Było to jasne 48
		

/Magazyn_200_09_0049_0001.djvu

			stwierdzenie, że uczucia narodowe polskie w jakiejkolwiek pojawia¬ 
jące się formie nie dadzą się pogodzić z pruską racją stanu. Wydział Sokoła wydzierżawił wobec tego salkę gimnastyczną 
prywatną, zaopatrzoną nieźle w sprzęt gimnastyczny, na piątki od 
godziny 9 do 11 wieczorem i rozpoczął w niej ćwiczenia regularne, 
na które uczęszczało ogółem 34 członków, na jednej zaś lekcji 
bywało przeciętnie po 14. Obok tego odbyto w ciągu pierwszego 
półrocza istnienia 7 zebrań członków i 1 wycieczkę. Założono także 
bibliotekę wyłącznie z darów, liczącą po 6 miesiącach 85 książek. 
Strona finansowa przedstawiała się następująco: wpisowe wynosiło 
1 mk, wkładka 50 fen miesięcznie, zebrano zaś za 6 miesięcy 
198,20 mk, wydano 126,87 mk, nadto na fundusz sztandarowy 
uskładano 53,13 mk. Z tych cyfr wynika, że składki uiszczano 
regularnie, skoro po odtrąceniu 62 mk na wpisowe wypada prze, 
ciętnie na miesiąc 23 mk, czyli suma wkładek od 46 członków, 
było ich zaś, jak widzieliśmy, początkowo 43, po pół roku zaś 
istnienia 51. Dnia 6 grudnia 1894 przystąpiło gniazdo do Związku 
sokolego w Poznaniu, w zlocie okręgowym w Ostrowie, jako wcześ¬ 
niejszym, udziału nie wzięło. Dnia 3 lutego 1895 r. urządziło 
wieczornicę sokolą w sali Loży, która się udała. Rozdano na niej 
publiczności kartki z orłem polskim i mottem Ludwika Wolskiego: 
„W nas i przez nas Polska żyje, nasze dłonie, a nie czyje, mogą 
zgubić ją. Czołem Ojczyźnie, szponem wrogowi!“ Napis ten wy¬ 
wołał polemikę z redakcją Przewodnika Gimnastycznego, która wo¬ 
lałaby zamiast wyrazu zgubić — zbawić. (Przew. Gimn. 1895, 
str. 47 i 58.) W następnych latach nacisk policyjny wzmógł się, 
przeszkadzano wieczornicom i zebraniom towarzyskim, wyrówny- 
wając pod tym względem postępowanie we Wrocławiu z metodami 
na Górnym Śląsku. Gniazdo wszakże rozwijało się nadal. Stosunki z Krakowem nie ustały w następnych latach i na zlocie 
ogólnym w dniach 28 i 29 czerwca 1896 r. w Krakowie poświęcono 
tam obok sztandaru związkowego i krakowskiego także sztandar 
gniazda wrocławskiego. W Związku sokolim w państwie niemiec¬ 
kim odgrywał Sokół wrocławski poważną rolę, skoro w Wydziale 
związkowym w 1901-4 był znany już nam Paweł Harkiewicz II za¬ 
stępcą prezesa, a w roku 1899 należał do grona nauczycielskiego 
na kursie dla naczelników w Poznaniu. Na Górnym Śląsku ruch sokoli zaczął się w następnym roku. 
Oddziałał przykład Wrocławia i Poznańskiego i to jest sprawa Dzieje ,,Sokoła“ 4 49
		

/Magazyn_200_09_0050_0001.djvu

			bezsporna, ale czy nie było także wpływu małopolskiego i to idącego 
nie z głównych miast, lecz z małej wioski, oto pytanie, na które 
może przyszłe badania rzucą jakieś światło, choć w to można 
powątpiewać. Jest to historia dość niezwykła i prâwdopodobnie 
zupełnie samorzutna. Oto w kwietniu 1895 r. chłopi w nadgra¬ 
nicznej wiosce Jeleniu w powiecie chrzanowskim zawiązali po 
wystaraniu się o zatwierdzenie statutu pierwsze gniazdo włościań¬ 
skie. Głównym działaczem był pierwszy prezes tej placówki, wójt 
Antoni Lipka, ćwiczyli zaś pod kierownictwem naczelnika Jana 
Filipowicza w ogrodzie lub szopie Lipki. Nie otaczano ich ze 
strony władz sokolich zbytnią opieką, możnaby raczej stwierdzić 
coś przeciwnego, Sokół ten jednak wytrwał dość długo, przynależąc 
do roku 1902 do Związku małopolskiego, a widnieje jeszcze jako 
pozazwiązkowy na mapie w Pamiętniku IV Zlotu w r. 1903. Drugie 
gniazdo włościańskie powstało w 5 miesięcy później w rodzinnej 
miejscowości Jana Kasprowicza w Szymborzu na Kujawach 
i również po pewnym czasie zanikło. Sądzę, że przykład Jelenia musiał na Śląsk oddziałać choćby 
tylko jako pokazowy dowód, że Sokół nie jest jedynie dla inteli¬ 
gencji lub mieszczan, lecz dla wszystkich warstw narodu polskiego. 
Jeżeli nie miał wpływu na powstanie gniazd w większych miastach, 
to przynajmniej dla powstania gniazd w Brzezince i Kosztowach, 
położonych po drugiej stronie granicy o jakąś milę zaledwie, przyjąć 
go należy zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę datę powstania 
pierwotnego gniazda w Mysłowicach 1903 i w Kosztowach 1905. Dnia 13 października 1895 r. założono pierwsze gniazdo 
na Górnym Śląsku w Bytomiu. Twórcą gniazda był Poznańczyk 
Józef Tucholski, który zebrał około 20 ochotników na przyszłych 
sokołów. Prezesem wybrano Stanisława Sztykowskiego, za¬ 
łożyciela zaś Tucholskiego naczelnikiem. Skład gniazda był po¬ 
dobny do gniazd w Poznańskim: kupcy i rzemieślnicy w przeważnej 
części. Nowym tworem zaopiekowała się nader gorliwie policja, 
zwłaszcza, że już z końcem roku 1895 wiadomo było, iż przygoto¬ 
wuje się następną placówkę w Katowicach. Jeżeli nawet z punktu 
widzenia pruskiej racji stanu trudno jest czasem zrozumieć politykę 
tego państwa wobec Polaków, to tym bardziej niepojęte są jej drogi 
w stosunku do Sokoła. Powtarzając raz jeszcze zastrzeżenie o war¬ 
tości wszelkich przypuszczeń, owego gdyby w historii, trudno prze¬ 
cież obronić się wrażeniu, że władze pruskie robiły wszystko, co 50
		

/Magazyn_200_09_0051_0001.djvu

			mogły, wbrew oczywistej logice, aby z najdrobniejszych wydarzeń 
kuć oręż nie dla siebie, lecz właśnie dla tej idei, którą chciały 
zwalczyć, dla idei polskiej. Bo wyobraźmy sobie, na chwilę choćby, 
następstwa względności władz wobec powstających gniazd sokolich; 
zapewne powstawałyby szybciej, ale niewątpliwie ich cala działal¬ 
ność poszłaby w kierunku głównego celu statutowego, a nawet 
w pewnych wypadkach dałaby się zużytkować do stępienia ostrza 
patriotycznego o celach wybiegających poza granice państwa pru¬ 
skiego. Historia gniazd małopolskich, gdyby ją władze pruskie 
przestudiowały bez uprzedzeń i obawy, wskazywała na cały szereg 
możliwości. ■ Wydział Związku Sokołów polskich w państwie niemieckim wy¬ 
szedł jakby naprzeciw takiej polityce rządu, wydając w roku 1897 
dwa oświadczenia, w których odgradzał sokolstwo związkowe od 
wszelkich poczynań, wykraczających w dziedzinę polityki poza 
gimnastyką. Nie zdało się to na nic i na Zjeździe delegatów dnia 
26 marca 1905 r. w Poznaniu powzięto jednogłośnie następującą 
uchwalę: „Ołównym naszym celem jest uprawianie ćwi¬ 
czeń cielesnych; ponieważ jednak władze policyjne 
zachowaniem się swym wobec nas wielu gniazdom sy¬ 
stematyczne zajmowanie się gimnastyką wprost unie¬ 
możliwiają, przeto zmuszeni jesteśmy cel nasz rozsze¬ 
rzyć na budzenie wśród członków naszych Towarzystw 
jak wśród ludu narodowej oświaty.“ Ale nad wszelkimi krokami państwa pruskiego wobec Polaków 
zaciążyła przemożnie obawa, wytwarzająca zbytnią przezorność 
i niecierpliwość w chęci stłumienia ruchu polskiego jak najszybciej 
i najprędzej. Dziwna to była obawa potężnego państwa militarnego 
o 60 niemal milionach mieszkańców, wspomaganego przez sojusz¬ 
nika 50 milionowego i mogącego liczyć na poparcie pod tym 
względem stumilionowej przeszło Rosji przeciw rozdartemu na trzy 
zabory narodowi o dwudziestu kilku wówczas milionach, nie posia¬ 
dającemu ani własnego silnego przemysłu ani własnego handlu, 
tylko niczym niepokonaną chęć życia i w obłokach jeszcze przeby¬ 
wającą, a według ludzkich przewidywań nierychło mającą się urze¬ 
czywistnić ideę niepodległości. Pod pozorami wszakże lekceważenia 
Prusy żywiły trwogę przed polskością, a punktem, w którym ją 
odczuwały najwrażliwiej, był Górny Śląsk. Przyczyny tej trwogi 
tkwiły zapewne w poczuciu niepewności posiadania ziem polskich, 51
		

/Magazyn_200_09_0052_0001.djvu

			w świadomości, że droga, na której do nich doszły, prowadzi także 
w odwrotnym kierunku, w zawodności dotychczasowych środków, 
którymi te kilka milionów Polaków w zaborze pruskim chciano 
i próbowano dorywczo skłonić do rozpłynięcia się w niemczyźnie, 
w niejasnym i tłumionym przypuszczeniu, że ma się do czynienia 
z jakąś siłą wyższą od siebie, w niezrozumieniu wreszcie duszy 
polskiej, wobec której wszystkie miary dobre dla oceny duszy 
niemieckiej zawodziły bezapelacyjnie. Ci Górnoślązacy, których 
czasem triumfalnie okrzykiwano za rdzennych Prusaków o odręb¬ 
nym tylko, niewiadomo w jaki sposób wkorzenionym w nich na¬ 
rzeczu niby polskim, w chwilach rzadkiej szczerości wydawali się 
dopiero tym, czym byli naprawdę, Polakami, niczym istotnym nie 
różniącymi się od swych współbraci z Poznańskiego, Pomorza, 
Kongresówki i Małopolski. Jeżeli strach lokalnej drobnej biurokracji mógł mieć nie bez 
udziału jej umysłowości wielkie oczy, przeceniające każdy drobiazg 
w życiu jednego powiatu, to na wyżynach administracji, w stolicy 
państwa należało się zdobyć na trzeźwość i poskromienie zapędów 
małych urzędniczków, zaniepokojonych czy to o swoje zasługi, czy 
o poszanowanie panującej narodowości, objawami, które wszędzie 
indziej wydałyby się raczej śmieszne niż groźne. Tej trzeźwej 
oceny wypadków nie było i być nie mogło z dwu powodów głównych, 
pomijając inne mniej może ważne. Oba tkwiły głęboko w umyslo- 
wości niemieckiej. Jednym była skłonność do przemyśliwania 
zjawisk życia z przysłowiową gruntownością niemiecką, która 
w końcu zawsze wymalować musiała przysłowiowego również 
diabła na ścianie; drugim radykalizm środków, opierający się 
o zasadę, że cios jest najlepszą obroną. Przyśpieszało to nie tylko 
przebieg procesów, które w innych warunkach trwałyby o wiele 
dłużej, lecz także doraźnie wyolbrzymiało znaczenie objawów, 
przeciw którym wyruszano w pole z taką potęgą, i budziło w umy¬ 
słach szerokich warstw ludowych przekonanie, że coś o wiele 
większego kryje się za niepozornym wyglądem zewnętrznym zwal¬ 
czanych objawów, a w następstwie tego ciekawość, żeby się z tym 
zetknąć osobiście, wreszcie zaś wspólność prześladowań i cierpień 
łączyła skuteczniej coraz liczniejsze zastępy niżby to zdołali zrobić 
najzdolniejsi kierownicy ruchu. Ze stanowiska polskiego, dziś 
zwłaszcza, gdy najgorsze ciosy są poza nami i zacierają się cza¬ 
sami w pamięci, można dziękować Opatrzności, że stworzyła nam 52
		

/Magazyn_200_09_0053_0001.djvu

			p z zaboru pruskiego twardy szkolę żyda i wyhodowała w niej naj¬ 
trzeźwiejszy gatunek nowożytnego Polaka, ale niemniej zrozumieć 
nam trzeba, że inaczej często przedstawiało się to oczom współ¬ 
czesnych, którzy z trudnością mogli pogodzić się z myślą, że 
w państwie cywilizowanym i konstytucyjnym prawo przestaje obo¬ 
wiązywać wobec Polaków. Po tych uwagach zrozumialsze może stanie się postępowanie 
władz pruskich wobec gniazda bytomskiego i innych górnośląskich. 
W ich przekonaniu nie kilka dziesiątek polskich kupców i rzemieśl¬ 
ników łączyło się po to, żeby uprawiać gimnastykę i pośpiewać 
polskie pieśni, to nie było urwanie niemczyźnie kilkunastu czy kilku¬ 
dziesięciu turnerów, — to były pierwsze kadry armii polskiej o nie¬ 
wiadomej liczebności i zamiarach, której mundury i czerwone gary- 
baldówki wskazywały na łączność z jakimiś groźnymi dla przyszło¬ 
ści Niemiec zastępami. Trzeba było więc pruskim urzędnikom wałczyć z tym niebezpie¬ 
czeństwem i walczyli, jak się dało: „prawem i lewem“, szpiego¬ 
stwem, natrętną asystą, wtrącaniem się w najdrobniejsze szczegóły 
potrzebnie i niepotrzebnie, postrachem i szerzeniem przesadnych 
wiadomości, walczono w ostatecznym wyniku bezskutecznie. Odpa¬ 
dali słabsi, zostawali silni i skupiali obok siebie coraz bardziej 
zdecydowanych na wszystko zwolenników. Osięgano różnymi spo¬ 
sobami jeden cel, że sokoli ćwiczyli mało i doraźnie, cel niewątpliwie 
zamierzony, ale dopomagano także do celu niezamierzonego, że 
działalność swoją przenosili na inne dziedziny i stawali się coraz 
gorliwszymi Polakami, doskonalił się typ wiarusa, doświadczo¬ 
nego w walce z policją, bijącego ją często środkami, których me 
wymyśliłby pozostawiony w spokoju. Głównym zapaśnikiem po stronie pruskiej był w tej walce 
komisarz Ma edler i jego pomocnik Korda. Najniewinniejszym 
jeszcze sposobem, jaki wymyślił dla utrudnienia działalności Soko¬ 
łowi bytomskiemu, było obchodzenie restauratorów i namawianie 
ich, aby za wypożyczenie sali żądali niemożliwej sumy (50 mk), 
którą nawet restaurator uznał za wygórowaną i zażądał 30 mk, 
a zgodził się na 15. Potem zaczęto restauratorów odstraszać od 
wynajęcia sali groźbą odmowy zezwoleń na zabawy, aż wreszcie 
gniazdo przeniosło się na Rozbark, lecz i tam zastosowano te same 
środki. Doprowadzono do przerwania ćwiczeń, gdyż niezamożnych 
druhów nie stać było na budowę choćby szopy. Wcześnie także 53
		

/Magazyn_200_09_0054_0001.djvu

			zastosowano system rewizyj tak w lokalu gniazda jak u poszcze¬ 
gólnych druhów dnia 13 i 14 grudnia 1896, oraz wytaczanie pro¬ 
cesów w tym celu, aby na podstawie wyroku sądowego ogłosić 
„Sokola“ za towarzystwo polityczne. Ponieważ Dombek jako 
prezes nie zgłosił 2 druhów z Brzezinki tamtejszemu urzędowi, lecz 
tylko policji w Bytomiu, został przez Sąd ławniczy w Bytomiu dnia 
21 grudnia 1896 r. skazany na 30 mk grzywny, a Sokół uznany za 
towarzystwo polityczne, co umotywowano wyjazdami do Krakowa 
i Wrocławia, otrzymaniem zaproszenia na zlot do Poznania, obec¬ 
nością na rocznicy gniazda „wielkopolskich agitatorów“ (Kora- 
szewski z Opola, Okulicz z Katowic, Łukasik z Bytomia), uży¬ 
waniem wyłącznym języka polskiego, brakiem łączności z turnerami 
i t. p. Łączy się to z procesem Lewandowskich, o którym niżej; 
Bytom chciał pokazać się bardziej pruski niż sąd ławniczy w Kato¬ 
wicach. Istotnym powodem była obawa przed wzrostem gniazda, 
albowiem z 25 członków w październiku 1895 urosło ono w styczniu 
1896 r. do 56, w tym zaś 34 ćwiczących. To wszystko nie złamało 
druhów bytomskich; co słabsi odpadli, reszta wytrwała. Dopiero 
w r. 1898 udało się zdobyć salę na 1 godzinę w tygodniu. Drugim 
prezesem gniazda od 5 stycznia 1896 r. był Paweł Dombek, 
trzecim od 1898 r. najwytrwalszy może Józef Pietrzykowski. Oniazdo w Katowicach powstało 15 marca 1896 r. w mie¬ 
szkaniu Aleksandra Lewandowskiego, gdyż restaurator od¬ 
mówił w ostatniej chwili wynajętej poprzednio sali. Zebrani 
w liczbie 20 wybrali prezesem Aleksandra Lewandowskiego kupca, 
naczelnikiem Wacława Okulicz a. Następne zebranie rozwiązał 
Maedler, potem na kilka miesięcy uzyskano salkę u restauratora 
Heinzego na dzisiejszej ul. 3-go Maja, lecz ją utracono i innej nie 
zdołano już zdobyć, tak, że w roku 1897 musiano czynność Sokoła 
zawiesić. Wpłynął na to zapewne i proces Lewandowskich: prezesa 
i jego bratanka Teodora o mundury sokole, w których wyruszyli na 
uroczystość rocznicy gniazda bytomskiego 27 września 1896 r. 
Widokiem ich poczuli się obrażeni zastępca burmistrza katowic¬ 
kiego Kosch, geometra v. Collas i redaktor Berger, żyd, a następnie 
znalazł się jeszcze jeden świadek obrazy uczuć niemieckich, konku¬ 
rent Lewandowskiego* żydowski kupiec Singer. Obraza polegała 
nie tylko na ubraniu się w mundur sokoli, lecz także na tym, że 
tacy zwykli ludzie (so gewöhnliche Menschen) ośmielili się pokazać 
w poczekalni- 2-giej;. klasy ha dworcu bytomskim. Sąd ławniczy 54
		

/Magazyn_200_09_0055_0001.djvu

			w Katowicach 26 października 1896 r. uwolnił oskarżonych od 
winy i kary, lecz prokurator Pieper apelował wyżej, w drugiej 
instancji w Bytomiu zasądzono ich na grzywnę po 30 mk lub 5 dni 
więzienia, a w apelacji we Wrocławiu zniesiono wyrok bytomski na 
Aleksandra Lewandowskiego, zatwierdzono zaś na Teodora. Le¬ 
wandowski był rodem z Pomorza. Z przebiegu tego procesu zasłu¬ 
gują na uwagę dwa fakty: 1) że już prokurator Pieper w odwołaniu 
wystąpił z twierdzeniem, iż Sokół jest towarzystwem politycznym, 
to miało dla władz pruskich niemałe znaczenie dla walki z nim 
i zostało wreszcie ustalone w r. 1902 w procesie Sokoła inowroc¬ 
ławskiego; 2) że władze wydały zakaz noszenia mundurów sokolich. Był to wielki cios dla niezamożnych druhów tym bardziej, że 
intensywnie poczęli się mundurować i na zlot krakowski 1896 r. 
pojechało z górnośląskich gniazd 20 członków pod wodzą naczel¬ 
nika Tucholskiego. Na zlot w Poznaniu 16 sierpnia 1896 r. z By¬ 
tomia sokoli nie pojechali, gdyż w dniu tym brali udział w zabawie 
Tow. Przemysłowców i uważali, że to miejscowe wystąpienie lepiej 
przysłuży się sprawie narodowej; z Katowic pojechało 3 druhów. Obchód rocznicy bytomskiej 27 września 1896 r. przyniósł 
niezwykły zakaz policyjny, kiedy policjant przerwał śpiew pio¬ 
senki: Lata ptaszek po ulicy, powołując się na to, że śpiewów 
policji w doniesieniu o obchodzie nie zgłoszono. Inna wiadomość 0 tej zabawie (Kronika Tygodniowa, dodatek do Przyjaciela Ro¬ 
dziny mikołowskiego 1896 nr. 42) dorzuca ciekawy szczegół, że 
żandarm Korditzke usiłował sprowokować zebranych, gdy na jego 
rozkaz muzyka musiała zagrać: Heil dir im Siegerkranz. 
Prowokacja się nie udała. Procesy przeciw członkom gniazda by¬ 
tomskiego odbywały się niemal w permanencji, a powody były często 
najbłahsze. Np. policja nie zezwoliła na przedstawienie amatorskie. 
Kurzeja i dwóch innych członków naradzało się prywatnie nad 
tym, co dalej czynić; zastał ich w lokalu zastępca komisarza i zrobił 
doniesienie, że odbyli tajne, niezameldowane posiedzenie. W na¬ 
stępnych dniach przeprowadzono rewizje mieszkaniowe, a nawet 
kieszonkowe u członków Sokoła (patrz poprzednio). Mimo tych 
szykan i przerywania działalności gimnastycznej z braku lokalu 
na kilka miesięcy, druhowie bytomscy posiadali tyle wytrwałości 1 uporu, że gniazda nie zwinęli. Za trzecie z kolei gniazdo na Górnym Śląsku uchodzi Roź- 
dzień, za czwarte Królewska Huta (dziś Chorzów I). Przeciw 55
		

/Magazyn_200_09_0056_0001.djvu

			tak pojętej kolejności świadczy poważny dowód, jakim jest notatka 
Tucholskiego (Przegląd Oimnast. 1901, str. 104), w której donosi 
na gorąco, że 25 listopada 1901 r. zostało założone gniazdo kró- 
lewskohuckie „piąte z rzędu na Górnym Śląsku“. Trudno 
przypuszczać tutaj pomyłkę Tucholskiego, polegającą albo na prze¬ 
liczeniu się, albo na zaliczeniu gniazda wrocławskiego do górno¬ 
śląskich. Rodzi się więc pytanie, gdzie istniało to trzecie względnie 
czwarte z rzędu gniazdo na Górnym Śląsku, ale odpowiedź na to 
pytanie zależy także od rozstrzygnięcia zagadnienia, czy Tucholski 
w roku 1901 uważał Katowice za trwale czy też chwilowo zawie¬ 
szone. Skłaniając się do drugiej możliwości, musimy wybrać między 
dwoma istniejącymi w latach 1897—1900 gniazdami. O jednym 
z nich krąży raczej legenda, w której mieszają się zmyślenie i kom¬ 
binacje z późniejszych czasów z rzeczywistością. Mianowicie 
w lipcu 1897 r. miał powstać Sokół w Siemianowicach, 
zawiązany na zebraniu w Katowicach przy udziale 12 członków- 
założycieli. Prezesem tego gniazda był Jan Stęślicki. Inni widzą 
pierwszego prezesa w Wojciechu Korfantym, a zebranie po¬ 
dobno odbyło się w mieszkaniu Stęślickiego w obecności 25 człon¬ 
ków, oraz żandarma i sekretarza gminnego Neumanna. Z tym nie 
zgadza się wiadomość, że gniazdo istniało konspiracyjnie do r. 1900, 
a nawet 1902 i odbywało ćwiczenia ukradkowo to w piwnicy Ro¬ 
berta Pietruszki, to po stodołach, lub w kamieniołomie koło 
Milowic, że policja z komisarzem Andermännern wykryła raz zebra¬ 
nie i skonfiskowała przyrządy. Walne zebrania członków odbywały 
się raz do roku w różnych miejscach, a kiedyś nawet w święto Trzech 
Króli w piątek (a więc w r. 1899 zapewne, bo w piątek to święto 
wypadło znowu dopiero w r. 1905) wieczorem urządzono je „po 
stronie galicyjskiej w domu modlitwy, a zarazem winiarni żyda 
Bessera: w jednym końcu sali odbywało się Walne Zebranie So¬ 
koła, a w drugim modlili się żydzi“, ćwiczenia prowadzić miał 
początkowo Korfanty Andrzej, później Badura, a w końcu 
Paweł Willim. Z początkiem roku 1900 zawieszono ćwiczenia 
i zbierano tylko wkładki po 10 fen miesięcznie, z których uskładano 
3000 mk, przekazanych następnie wskrzeszonemu gniazdu w Ka¬ 
towicach. Za założeniem gniazda w Siemianowicach w roku 1897 prze¬ 
mawia patriotyczne usposobienie mieszkańców tej miejscowości 
i chęć zastąpienia nieczynnego właśnie od r. 1897 gniazda kato- 56
		

/Magazyn_200_09_0057_0001.djvu

			wickiego i wreszcie ów niewątpliwie niezmyślony szczegół o ze¬ 
braniu w winiarni Bessera, które naznaczam na rok 1899, gdyż 
w 1905 r. była możliwość odbycia go gdzieindziej, a przede 
wszystkim u Postracha na Jęzorze. Charakter tworu był zapewne 
konspiracyjny, gdyż gorliwi Siemianowiczanie widzieli w Sokole 
nie tylko towarzystwo gimnastyczne, lecz także i przede wszystkim 
polskie. W takim razie czwartym wogóle, a trzecim jawnym gnia¬ 
zdem mógłby być Roździeń, gdyby nie nowy rywal w postaci 
Rybnika. Pierwszą wiadomość o tym przynosi notatka p. t. Coś 
z historii „Sokola“ w Rybniku (Sokół na Śląsku 1935, str. 17), 
a rozszerza ją maszynopis Krótki zarys historii Tow. gitnn. „Sokół“ 
w Rybniku. Istnieje bowiem statut „Sokoła“ rybnickiego, kilka 
legitymacyj i spis ćwiczących z ewidencją lekcyj gimnastycznych 
z r. 1898. Gniazdo samo powstało 23 lutego 1898 r., liczyło 
członków ćwiczących około 20, prezesem był najpierw Florian 
Piecha, potem Józef Chudoba, powstaniec z r. 1863, naczel¬ 
nikiem Walenty Klimosz. Lokale zmieniano, gdyż restauratorzy 
wypowiadali je pod naciskiem policji, wreszcie ćwiczono po domach 
prywatnych i przeistaczano się stopniowo w organizację konspira¬ 
cyjną. Z początkiem 1900 r. policjanci Kolewe i Hampel wytropili 
Sokoła, aresztowano około 10 członków i skazano ich w Raciborzu 
21 lutego 1900 na grzywny i więzienia. Potem „Sokół“ w Rybniku 
na długie lata upadł; podobno zamyślano o wskrzeszeniu go w la¬ 
tach 1908, 1912 i 1914 Do tych usiłowań odnosi się notatka 
w protokóle posiedzenia Wydziału Okręgowego z 11 maja 1913 r., 
że na pytanie Basisty z Rybnika do dha Wolskiego „uchwalono 
odpisać, że na razie nie istnieje zamiar założyć gniazdo w Rybniku“. Na pytanie więc, które gniazdo miał Tucholski na myśli: siemia¬ 
nowickie czy rybnickie, zechce sobie czytelnik sam odpowiedzieć; 
większe prawdopodobieństwo przemawia za Siemianowicami, cho¬ 
ciaż Rybnik początkowo przynajmniej istniał legalnie. Jeżeli jednak 
oba gniazda istniały rzeczywiście w roku 1897 wzgl. 1898, to 
Roździeń jest na Górnym Śląsku piątym gniazdem, a Chorzów I 
szóstym, gdyż trzecie miejsce przypada Siemianowicom, czwarte 
Rybnikowi. Zawieszenie czynności przez Sokół w Katowicach 
i konspiracyjność Siemianowic spowodowały gorętszą młodzież 
z Roździenia do założenia gniazda w Roździeniu. Przewodził 
jej Edward Kalinowski, który niezrażony przeszkodami ze 
strony naczelnika obwodu (Amtsvorsteher) Andersa wykołatał 57
		

/Magazyn_200_09_0058_0001.djvu

			zezwolenie na odbycie zebrania. Odbyło się ono 15 maja 1898 r. 
w obecności nieodzownej policji i zgromadziło 26 członków. Pre¬ 
zesem został Edward Kalinowski, naczelnikiem Franciszek 
Wider a. Zaopiekował się gniazdem troskliwie Tucholski. Członkowie gniazda byli przeważnie młodymi ludźmi, często 
jeszcze nie mającymi odbytej służby wojskowej, zajętymi jako 
robotnicy przemysłowi. Skład więc tego gniazda różnił się nieco 
od bytomskiego i katowickiego, a zbliżał raczej, o ile można dziś 
ocenić, do siemianowickiego. Był to żywioł miejscowy, więcej zapa¬ 
lony od wytrawnych Poznańczyków i Pomorzan, których nieco 
było w Sokole tak bytomskim jak katowickim. Ale nie tylko zapal, 
lecz także upór i niemal zaciekłość cechowała roździeńskich druhów. 
Nie istniały dla nich żadne niemożliwości, byle temu Sokołowi, od 
którego wszyscy niemal jakby sprzysięgli się ich odwieść, nie dać 
upaść. Musiało być tam coś podćwiczonych druhów z innych 
gniazd, jeżeli po tygodniu istnienia wyjechali w większej liczbie 
razem z sokołami bytomskimi na uroczystość sokolą do Jaworzna. 
Była też i wielka zasługa Tucholskiego, który przyjeżdżał przez 
3 miesiące dwa razy tygodniowo na ćwiczenia, kształcąc naczelnika 
gniazda. Z lokalem było wiele trudności, zwłaszcza, że policja pilnie 
młodych druhów nadzorowała i powodowała raz po raz wypowie¬ 
dzenie sali. Pewien czas mieszczono się w lokalu, złożonym z 2 
pokoi i kuchni, gdzie odbywano posiedzenia i ćwiczenia i urządzono 
pierwszą gwiazdkę sokolą. Na krótki czas uśmiechnęło się szczę¬ 
ście, gdy urządzono większą zabawę w salce żyda Reicha, który, 
zachwycony zachowaniem się gości, wynajął im tę ubikację i za¬ 
pewnił, że im jej, póki żyć będzie, nie odmówi. Mimo gróźb policji 
dotrzymał słowa i aż do jego śmierci w 1901 r. Sokół miał możliwy 
lokal. Sprawiono wtedy nieco przyrządów gimnastycznych, laski 
do ćwiczeń porobili sobie sami druhowie, a po dwóch latach około 
20 druhów miało mundury. W roku 1899 należało gniazdo do 
Związku Sokołów polskich w państwie niemieckim. W paździer¬ 
niku 1899 r. odeszło do wojska 9 druhów, a wśród nich prezes 
Kalinowski i skarbnik Maksymilian Rzeźni czek, ale na szczę¬ 
ście znowu dla gniazda wrócił z wojska Jan Badura, który już 
przedtem często korespondował z druhami. Doznawało gniazdo 
pomocy także od druhów z Katowic., W roku 1900 prezesem był 
Wilhelm Pohl, sekretarzem Badura, naczelnikiem nadal Widera. 
Wieczorek noworoczny 1901 na sali Reicha świadczył nie tylko 58
		

/Magazyn_200_09_0059_0001.djvu

			0 wszechstronnych uzdolnieniach druhów, lecz także o wciągnięciu 
do pracy kobiet. Wpadano także na osobliwsze pomysły, aby omi¬ 
nąć uciążliwe przepisy policyjne. Ponieważ przy przedstawieniach 
amatorskich wymagano przedłożenia policji i tekstu polskiego 
sztuki i jej niemieckiego przekładu, a trudno było o niego postarać 
się w Roździeniu, przygotowano potajemnie jednoaktówkę: „Fatalna 
szafa“, ale policji zgłoszono tylko zabawę taneczną. Aniołowie- 
stróże pruscy, widząc tany, poszli pokrzepić się do drugiej izby 
do bufetu, a potem na ulicę. Wtedy rozpoczęto przedstawienie, ale 
wystawiono wartownika, aby ostrzegał o zbliżaniu się jednego 
z 8 przedstawicieli policji. Dzięki temu jednoaktówka miała coś 
6 odsłon i przerw, wypełnionych tańcami, ale przedstawienie 
się odbyło. Oczywiście, takie wypadki spajały z sobą uczestników, wnosząc 
mimowolny pierwiastek humorystyczny. Wyrugowane po śmierci 
Reicha z jego salki gniazdo znalazło na chwilę przytułek w Kasynie 1 nie ćwicząc na razie, zabrało się gorliwie do śpiewu. Wnet wszak¬ 
że przyszło do rozdźwięku z Kasynem na tle poglądów na centrum 
katolickie i trzeba było zbierać się po prywatnych mieszkaniach, 
albo na Wysokim Brzegu lub na Jęzorze, które w historii śląskiego 
sokolstwa mają swoją rozległą kartę. Często przychodziło do scysyj 
z policją zwłasza o mundury, które ukrywano pod paltami, wnet 
jednak druhowie roździeńscy więcej bodaj od innych nacierpieli się 
wszelakich szykan policyjnych. Po wypowiedzeniu lokalu w Ka¬ 
synie i bezskutecznych staraniach o inny lokal wynajęto z począt¬ 
kiem 1902 r. salę i boisko od Henryka Pakuły i osiągnięto 
liczbę 60 członków, a wśród nich 20 ćwiczących; rozmach zaś był 
taki, że nie zdołała go powstrzymać utrata sali, uznanej przez 
policję za grożącą zawaleniem się (dom ten stoi dotychczas), lecz 
wydobywano jakby spod ziemi coraz nowe lokale. Od roku 1903 
prezesem został Badura, naczelnikiem Juliusz Chowaniec i za¬ 
myślano wtedy o utworzeniu oddziału uczniów. Działalność gniazda obejmowała nie tylko ćwiczenia gimna¬ 
styczne, lecz także śpiew, deklamację, przedstawienia amatorskie, 
odczyty i pracę oświatową. Garnęło się gniazdo do druhów mało¬ 
polskich, nawiązało zaraz z początku stosunki z Jaworznem, przez 
prezesa zaś jego sędziego Głogoczowskiego, przeniesionego 
potem do Podgórza pod Krakowem, z Sokołem podgórskim, do 
którego parokrotnie jeździło w gościnę, trafiło także do Oświęcimia, 59
		

/Magazyn_200_09_0060_0001.djvu

			gdzie zyskało sobie sympatię oo. Salezjanów, jednym słowem stało 
się nader żywym ośrodkiem polskości. Ta heroiczna epoka zakoń¬ 
czyła się procesem 12 druhów roździeńskich w r. 1907 w Bytomiu 
o przynależność do związków tajnych, łączność z podobnymi związ¬ 
kami zagranicznymi, podburzanie do gwałtów itd. Wyrok bytomski 
z 4 czerwca 1907 skazał wszystkich oskarżonych na kary od 1 do 
15 miesięcy i rozwiązywał gniazdo, na skutek apelacji jednak do 
Lipska musiała się odbyć druga rozprawa w marcu 1908 r., na 
której wyrok dosięgną! już tylko 7 druhów, skazanych tylko za 
podburzanie do gwałtu na kary od 2 tygodni do 3 miesięcy. W miej¬ 
sce rozwiązanego gniazda zawiązano nowe w sąsiednim Janowie, 
ale nie zdołało się ono utrzymać dłużej nad kilka miesięcy. Zajadłość władz pruskich wobec gniazda roździeńskiego tłuma¬ 
czy się jego składem wyłącznie niemal górnośląskim, a tak nie¬ 
ubłaganie trwającym przy polskości. Następne gniazdo powstało dnia 25 listopada 1901 r. 
w „twierdzy niemieckiej“, w Królewskiej Hucie, znowu z ini¬ 
cjatywy Tucholskiego i malarza Tytusa Jaszkowskiego z Kró¬ 
lewskiej Huty. Na pierwszym zebraniu zapisało się 17 członków, 
rzemieślników i robotników, prezesem został Jaszkowski, naczel¬ 
nikiem Jan Wieczorek. Powtórzyła się utarta już metoda walk 
policyjnych z Sokołem: odmawianie sal przez steroryzowanych 
restauratorów, odbywanie na razie tylko dorywczo zebrań co dwa 
tygodnie, poświęconych głównie odczytom, deklamacji i śpiewom, 
aż wreszcie wynajęto na lokal warsztat ślusarski przy ul. Hajduc¬ 
kiej za 250 mk rocznie. W ciągu roku wzrosło gniazdo do 28 
członków, a w 1904 powstał nawet „cichy“ oddział kobiecy, wnet 
jednak rozwiązany przez policję. W ślad za Królewską Hutą poszły Lipiny. W miejscowości tej 
istniało już kilka towarzystw polskich: Towarzystwo robotnicze pod 
opieką św. Józefa i organizacja zawodowa Wzajemna Pomoc. 
Młodsi członkowie Tow. św. Józefa tęsknili za stowarzyszeniem 
o wyraźniejszym obliczu polskim i zetknąwszy się z sokołami bytom¬ 
skimi postanowili ideę sokolą przeszczepić na swój grunt. Po 
naradach poufnych kilku kolegów zwołano w sali Gansińca przy 
ul. Bytomskiej 6 zebranie konstytucyjne na 22 grudnia 1901 r. 
Przewodniczył na nim znowu Tucholski i mimo nadzoru policji 
zapisało się 42 członków. Prezesem został Franciszek Kowol, 
naczelnikiem Karol Plewiński. Wnet atoli puszczono w ruch 60
		

/Magazyn_200_09_0061_0001.djvu

			cały aparat środków policyjnych: nie dopuszczono do wynajęcia 
nigdzie lokalu, spowodowano wypowiedzenia pracy kilku członkom 
tak, że po pół roku Kowol musiał się wynieść do Buchacza, a ze¬ 
brania odbywano przeważnie tajnie w mieszkaniach prywatnych. 
Dorywczo tylko korzystano z gościny Sokola w Królewskiej Hucie 
lub w Katowicach, czy też udawano się na Jęzor. A jednak ten 
Sokół bez gniazda istniał, chociaż liczba członków topniała (w roku 
1905 było jeszcze 33, w 1906 r. 31, ale na skutek zwolnień z pracy 
w hutach w r. 1907 już tylko 9, a w 1908 r. 8) i dopiero od r. 1909 
zaczęła się znowu podnosić. Duszą całego oporu był naczelnik 
i czasami prezes gniazda Feliks Maniura, którego niezłomną 
wiarę i wytrwałość świetnie charakteryzuje następujący fakt 
z r. 1909: „Widząc, że gmina buduje ,Turnhallę‘ nie dla nas, 
rzekł do zgromadzonych, a nadzieję tracących druhów: ,Niech 
budują jak najwięcej — bo to wszystko kiedyś będzie nasze.' Bo 
co sokół — to Polak, świadomy, że Polsce potrzeba siły ramion 
i siły ducha." (A. Świder w Srebrnej Księdze Sokolstwa Polskiego 
na Śląsku, str. 5.) Badacza tych początkowych dziejów sokolstwa górnośląskiego 
uderza fakt, że pierwsze gniazda nie zgłaszały się na członków 
Związku Sokołów polskich w państwie niemieckim, istniejącego 
przecież od kilku lat, chociaż uczyniło to wnet po swym powstaniu 
gniazdo wrocławskie i w r. 1899 na 1 rok roździeńskie. Czynią to 
dopiero później, a mianowicie w r. 1901: Bytom, Roździeń i Kró¬ 
lewska Huta, a w 1902 r. Lipiny i wznowione wtedy Katowice. Zastanawiał się nad tym już w r. 1897 Ksawery Fiszer 
(dr. X. F.) w Przeglądzie czynności sokolstwa polskiego w r. 1897 
(Rocznik Sokoli na r. 1898, w tym roku bez paginacji) : „Do Związku nie należy 9 towarzystw, które liczą 408 członków, 
między nimi 155 ćwiczących i 46 umundurowanych. Przyczyną 
tego, że towarzystwa te nie należą do WZS (Wielkopolskiego 
Związku Sokolego), jest tylko w małej części niechęć, a raczej 
dyplomatyzm powstały ze strachu; głównym powodem są stosunki 
wytworzone postawą, jaką zajął rząd pruski wobec sokolstwa. „Skutkiem tego działalność WZS objawia się tylko w jednym 
kierunku, na polu ćwiczeń gimnastycznych, a rzadkie objawy życia 
towarzyskiego (wycieczki, zebrania) zawisłe od samowoli żandar¬ 
mów do tego stopnia, że wbrew wyraźnym postanowieniom praw- 61
		

/Magazyn_200_09_0062_0001.djvu

			nym, nawet zabawy ,zamkniętych kółek' nie są wolne od asystencji 
policji. „Wydział Związku z tego powodu musi czuwać bacznie, aby 
towarzystwa pilnowały tylko ćwiczeń gimnastycznych, gdyż władze, 
które uważają sokolstwo ,als Deckmantel zur deutschfeindlichen 
grosspolnischen Parteipolitik' w razie najmniejszego cienia ,swa¬ 
woli' (grober Unfug), umieją uzyskać uznanie towarzystwa wyro¬ 
kiem sądowym za polityczne, a wtedy łączność tego towarzystwa, 
ba nawet zwykła korespondencja z WZS, naraziłaby ten ostatni na 
rozwiązanie." Owych 9 gniazd to: Bytom, Gniewkowo, Grudziądz, Kato¬ 
wice, Kórnik, Kościerzyna, Koźmin, Lubawa i Wąbrzeźno; powody, 
omawiane przez Fiszera, wskazują także na Górny Śląsk, jednak 
wobec Bytomia, Katowic i Roździenia nie można posługiwać się 
przypuszczeniem „dyplomatyzmu, powstałego ze strachu", zdaje 
się, że i Fiszer nie o nich myślał. Na Górnym Śląsku, jak widzie¬ 
liśmy, na ogół nie dyplomatyzowano, trzeba więc znaleźć inne 
wyjaśnienie. Przyczyny tego zjawiska — moim zdaniem — możnaby wska¬ 
zać takie: Pierwszą niewątpliwie była znaczna odległość nie tylko 
od siedziby Związku, lecz także i okręgu południowego, do którego 
musianoby te gniazda wcielić, a mianowicie czy to od Ostrowa czy 
Pleszewa. Nie przeszkadzało to zamożnemu i mającemu lepsze 
połączenia kolejowe Wrocławiowi, ale dla Górnego Śląska stanowiło 
znaczną trudność. Bliższe były mu gniazda małopolskie: Jaworzno, 
Oświęcim i Kraków, z którymi utrzymuje ideową przeważnie łącz¬ 
ność. Mimo więc owocnej działalności Poznańczyków osiadłych 
na Górnym Śląsku, mimo zwracania się (raczej prywatnie) do 
prezesa Związku dra B. Chrzanowskiego odwleka się przystąpienie 
gniazd górnośląskich do Związku w Poznaniu. Drugą przyczyną 
były ciągłe prześladowania i szykany policyjne. Któż w tych wa¬ 
runkach mógł rokować gniazdom trwałość? Przecież gniazdo 
katowickie zamarło po roku, Siemianowice i Rybnik zeszły niejako 
w podziemia, nad Bytomiem i Roździeniem wisiał bezustannie 
podobny los. Związek tworzył wprawdzie okręgi, złożone nawet 
z 2 gniazd, jak pierwotny południowy, a potem zachodni, ale tam 
takich prześladowań nie było. Może utworzenie wcześniejsze okręgu 
śląskiego przyśpieszyłoby powstawanie nowych gniazd, może zapo¬ 
biegłoby zamarciu już powstałych, ale to wszystko są tylko możli- 62
		

/Magazyn_200_09_0063_0001.djvu

			wości; przede wszystkim brakło gniazd, z których okręg możnaby 
stworzyć, bo nie było zgłoszeń. Było w tym jakieś błędne koło, 
gniazda nie zgłaszały się, bo nie było bliskiego im okręgu, okręg 
nie powstawał, gdyż nie było związkowych gniazd. Działała praw¬ 
dopodobnie i inna przyczyna, a mianowicie dwa oświadczenia Wy¬ 
działu Związku z 12 lutego 1897 r., podkreślające charakter 
wyłącznie gimnastyczny towarzystw związkowych i zwracające się 
przeciw jakiemukolwiek zabarwieniu politycznemu oraz poruszaniu 
spraw nie objętych gimnastyką. Tymczasem na Górnym Śląsku 
Sokół wbrew woli otrzymał charakter polityczny. Zmianę sytuacji 
przyniósł dopiero rok 1901, pod którego koniec (29 grudnia) 
utworzono okręg śląski. Literatura przedmiotu: Tadeusz Powidzki: Sokół Wielkopolski 
w dążeniu do niepodległości, Poznań 1934 w różnych miejscach; Srebrna 
Księga Sokola Poznańskiego, Poznań 1911, str. 67;75; Pokłosie pamiątkowe 
ku uczczeniu dwudziestopiątej rocznicy założenia Tow. gimn. „Sokół“ w Ino¬ 
wrocławiu, Inowrocław 1909, str. 126-132, 153-161, 165, 211-214; Rocznik 
Sokoli, kalendarz, rocznik I-VI, Lwów 1895-1900; Przegląd gimnastyczny 
„Sokół“, Lwów z lat 1894-1902; Srebrna księga Sokolstwa Polskiego na 
Śląsku, Bytom 1920, str. 23-46; J. Ludyga Laskowski: Czterdziestolecie 
„Sokola“ w Bytomiu, Katowice 1935; Jan J. Kowalczyk: Ideały w życiu 
praktycznym Sokolstwa, Sokół na Śląsku 1936, str. 107-9; Srebrna Księga 
„Sokola“ Katowickiego, Katowice 1922, str. 15-27, 69-70; Srebrna Księga 
Sokola Roździeń-Szopienice, Roździeń 1923, str. 13-35; Rola Sokola w życiu 
narodowym w Chorzowie (dawniej Królewskiej Hucie) w ostatnich latach 
(1901-1936), Chorzów 1936, str. 5-15; nadto maszynopisy dotyczące historii 
gniazd: Roździeń-Szopienice przez Jana Badurę, Katowice I, Lipiny przez 
Augusta Czarnynogę, Rybnik i Siemianowice. 63
		

/Magazyn_200_09_0064_0001.djvu

			Rozdział V. OKRĘG ŚLĄSKI (1902-1919) Związek Sokołów polskich w państwie niemieckim (pierwotnie 
w r. 1893 Związek Sokołów Wielkopolskich) liczył w chwili 
swego powstania 9 gniazd, gdy liczba ich wzrosła, nastąpił 
podział na 3 okręgi (zwane wówczas żupami) : północny, środkowy 
i południowy, ale już pod koniec roku 1895 utworzono okręg IV 
nadwiślański o przewadze gniazd pomorskich, a w r. 1897 wydzie¬ 
lono 2 gniazda: berlińskie i charlottenburskie, tworząc z nich 
okręg V na wychodźtwie, który w lat kilka miał swoją liczebnością 
przewyższyć okręgi na ziemiach gniazdowych polskich i rozdzielić 
się w miarę posuwania się ku zachodnim prowincjom niemieckim 
na 7 okręgów, z których dawny V pozostał przy gniazdach w Bran¬ 
denburgii i Saksonii, VII, powstały równocześnie z śląskim, IX, X, 
XI i XIII obejmowały Nadrenię, głównie skupiając się w miejsco¬ 
wościach po prawym brzegu Ruhry (Ruhr), XII zaś Hanzeatycki 
leżał w okolicach Hamburga i Bremy. Okręg VIII powstał z wy¬ 
dzielenia części południowej z okręgu II. Wyprzedzając o lat 11 
omawianą obecnie chwilę, podaję, że w roku 1913 stosunek gniazd 
na ziemiach polskich w Niemczech do wychodźtwa wyrażał się 
108 do 187, przy czym zauważyć należy, że stosunek ten poprawił 
się na korzyść kraju w ciągu ostatnich 3 lat, gdyż zestawienie 
Czesława Kędzierskiego (Srebrna Księga Sokola Poznań¬ 
skiego, str. 75), dotyczące początku roku 1911, wykazuje w kraju 
(razem z Górnym Śląskiem) 62 gniazda wobec 141 na wychodź¬ 
twie w Niemczech, podczas gdy w roku 1897 na 37 gniazd, należą¬ 
cych do Związku, w Poznańskim i na Pomorzu istniało 34, w Wroc¬ 
ławiu 1, na wychodźtwie 2. Okręg śląski, powstając jako VI z kolei, obejmował początkowo 
4 gniazda (Bytom, Królewska Huta, Roździeń i Wrocław), dalej 
była nadzieja na przyjęcie do Związku powstałych świeżo Lipin 
i odżycia Katowic, co spełniło się w roku 1902, natomiast sprawa 
z zakonspirowanymi Siemianowicami przedstawiała się bodaj bez¬ 
nadziejnie. Zebranie konstytuujące się okręgu odbyło się dnia 64
		

/Magazyn_200_09_0065_0001.djvu

			29 grudnia 1901 wieczorem w Bytomiu w sali ćwiczebnej gniazda. 
Jako delegat Związku, a zarazem Wrocławia występował wiceprezes 
Związku Paweł Harkiewicz, który przewodniczył zebraniu. Bytom 
reprezentowali: Tucholski jako prezes i Demarczyk jako naczelnik, 
Roździeń: Loga sekretarz w zastępstwie prezesa i Wietrzyk za¬ 
stępca naczelnika, Królewską Hutę: Jaszkowski jako prezes i Wie¬ 
czorek jako naczelnik, a wreszcie Lipiny, formalnie jeszcze nie 
należące: Kowol jako prezes i Plewiński jako naczelnik. Nadto 
było obecnych 31 druhów. Ze sprawozdań złożonych przez gniazda 
wynikało, że tylko Wrocław, Bytom i Roździeń miały sale wynajęte 
i choćby częściowo sprzęt ćwiczebny, Lipiny zaś nie miały nawet 
nadziei na wynajęcie sali. Prezesem okręgu wybrano Józefa 
Tucholskiego, zastępcą jego Tytusa Jaszkowskiego, naczel¬ 
nikiem Andrzeja Demarczyka, a zastępcą Kazimierza 
Raka, obu z Bytomia, sekretarzem Józefata Krzyżanow¬ 
skiego z Bytomia. Zlot postanowiono odbyć w roku 1902 na 
Śląsku, a gdyby władze policyjne przeszkadzały, przy pomocy 
gniazda w Jaworznie za granicą. Dla Królewskiej Huty i Lipin 
miał się Harkiewicz wystarać w Związku o zasiłek na sprawienie 
przyrządów, tymczasem zaś gniazda pozbawione sali miano zapra¬ 
szać na posiedzenia do Bytomia, na których odbywać się będą 
wspólne wolne ćwiczenia. Aby zlot wypadł jak najlepiej, zabrano się po gniazdach do 
gorliwej pracy. Jak było do przewidzenia, władze pruskie nie 
dopuściły do Zlotu na Śląsku i trzeba było poszukać gościny 
w Szczakowej. Zlot pod imieniem naczelnika związkowego Wik¬ 
tora Gładysza odbył się 13 lipca i zgromadził obok 60 druhów 
śląskich także drużyny z Sokoła w Jaworznie i Krakowie, oraz 
około 200 gości z Górnego Śląska, przeważnie robotników z ro¬ 
dzinami. Do ćwiczeń stanęło z Roździenia 14 druhów, z Bytomia 
12, z Królewskiej Huty 3 i z Wrocławia 5. Wykonali oni ćwiczenia 
wspólne laskami, ćwiczenia wolne i na przyrządach wcale dobrze, 
ćwiczyli także sokoli z Jaworzna, popisując się zwłaszcza na 
drążku, i z Krakowa w ćwiczeniach lancami. Zlot zakończyły 
sztuczne ognie. Był na nim naczelnik związkowy Gładysz, a wśród 
druhów wrocławskich Adam Postrach, który wnet przeniósł się 
do Katowic i został naczelnikiem okręgowym w następnym roku. Przebieg ćwiczeń druhów śląskich wskazuje na pewne opóźnie¬ 
nie w ruchu gimnastycznym za innymi gniazdami związkowymi. D*ieie „Sokola“ 5 65
		

/Magazyn_200_09_0066_0001.djvu

			tam bowiem już w r. 1896 obowiązywały ćwiczenia wolne, laskami 1 na przyrządach, a dowolne były ćwiczenia na drążkach, poręczach, 
wspinalni i na drabinach, oraz zapasy, piramidy i reje kolarskie. 
Wprawdzie w r. 1897 ograniczono znowu obowiązkowe ćwiczenia 
do wolnych i laskami, ale od tego czasu upłynęło już lat 5. Pod¬ 
ręcznikiem głównym była krótka Wiktora Gładysza Nauka 
gimnastyki sokolej, Poznań 1897, stron 104, skrytykowana ostro 
w nr. 11 krakowskiego Przeglądu gimnastycznego z r. 1897, w któ¬ 
rej obronie wystąpił gorąco Harkiewicz na Zjeździe delegatów 
w Poznaniu dnia 23 stycznia 1898 r. i spowodował jednomyślną 
uchwałę, wyrażającą Gładyszowi uznanie. Nie wpłynęło to na ocenę 
podręcznika w Małopolsce, która posiadała lepsze i obszerniejsze 
podręczniki Durskiego i Cenara, lecz z nich mało korzystano poza 
jej granicami, a Śląsk poznawał raczej praktykę w zetknięciu się 
z gniazdami w Jaworznie lub Krakowie. Tymczasem po Zlocie wznowiono gniazdo w Katowicach 
dnia 11 września 1902 na zebraniu w sali Gussa. Prezesem 
wybrano Wojciecha Korfantego, redaktora Górnoślązaka, 
który pod redakcją jego i Jana J. Kowalczyka wywierał wielki 
wpływ na sokolstwo górnośląskie, zapalając je artykułami swymi 
do walki o zwycięstwo polskości. Naczelnikiem gniazda został Tu¬ 
cholski a zastępcą jego Tomasz Kowalczyk i miał wcale liczny 
zastęp ćwiczących druhów, bo 20 na 53 członków gniazda. Rozpo¬ 
częła się nagonka hakatystyczna i policyjna na Sokola katowic¬ 
kiego, ale wypróbowany środek z odmówieniem sali zawiódł, gdyż 
gniazdo wynajęło próżny warsztat stolarski przy ul. Heinzla (obec¬ 
nie Plebiscytowej) 4, i w nim ćwiczyło, przyciągając ochotników 
także z okolicznych miejscowości: Dębu, Załęża, Bogucic i Sie¬ 
mianowic. Korfanty, zajęty polityczną, a wnet także poselską dzia¬ 
łalnością, nie mógł gniazdu poświęcać zbyt wiele czasu, ale znaleźli 
się gorliwi działacze w osobach Adama Postracha, Wacława 
Szyperskiego i Ignacego Malczewskiego. Oni to objęli 2 grudnia 1903 na walnym zebraniu główne godności w gnieździe: 
Szyperski prezesurę, Malczewski sekretariat, Postrach zastępstwo 
naczelnika, którym został Antoni Wolski. Uchwalono także zawią¬ 
zać kółko śpiewackie pod kierownictwem Budzyńskiego, zgłosiło 
się zaś do kółka 30 członków. Gniazdo przystąpiło w roku 1902 
do Związku. 66
		

/Magazyn_200_09_0067_0001.djvu

			W pierwszej połowie r. 1903 powstało gniazdo w My¬ 
słowicach. Zachęcona zlotem w Jaworznie, oraz wycieczkami 
gniazd górnośląskich na Wysoki Brzeg i na Jęzor, a niemniej 
przykładem Roździenia młodzież z Brzezinki, Brzęczkowic, Słupnej, 
Mysłowic, Kosztów i Krasów postanowiła założyć „Sokoła“ w My¬ 
słowicach. Członków zebrało się ponad 60. Dochowało się kilka 
nazwisk inicjatorów tej myśli, a mianowicie: kolporter gazet pol¬ 
skich Wisner, niestrudzony Tucholski, Fabian i Tomanek, 
oraz wybrani na zebraniu w domu Fabiana przy ul. Słupeckiej 
zwierzchnicy gniazda. Prezesem został Tomasz Klimczok 
z Kosztów, naczelnikiem Mikołaj Knieć, sekretarzem Ignacy 
Cieślak, a skarbnikiem Franciszek Jamrozy. Ćwiczenia od¬ 
bywano w domu Wojciecha Korusa w Brzezince, zebrania zaś 
na Jęzorze. Gniazdo zgłosiło w r. 1903 przystąpienie do Związku 
i wzięło udział w Zlocie okręgowym, ale wnet stała się firma My¬ 
słowic jako siedziby gniazda bezprzedmiotową. Członków z samych 
Mysłowic było zaledwie kilku z młodzieży kupieckiej i gdy rozpo¬ 
czął się nacisk zarówno władz miejskich jak rządowych, opuścili 
oni gniazdo, które i tak w samym mieście nie mogło działać. Toteż 
dnia 21 maja 1905 rozwiązano na Jęzorze gniazdo mysłowickie, 
ale w tydzień później na Wysokim Brzegu założono „Sokoła“ 
w Kosztowach. Nie doszło natomiast do założenia gniazda w Mikołowie. 
Wybrali się tam na zaproszenie jednego z pracowników zakładu 
K. Miarki w czerwcu 1903: Tucholski, Postrach i Budzyński 
z Katowic, oraz Badura, Brom i Chowaniec z Roździenia. Było to 
w gorącym czasie przedwyborczym, toteż po przybyciu na miejsce 
dowiedzieli się przybyli, że zebrania zakazano, ujrzeli patrolującą 
policję, a wreszcie stali się przedmiotem napadu mikołowskich 
tur ner ów, wśród których odznaczyli się nauczyciel Mucha, rzeź- 
nik Pifko i niejaki Zielosko, Obok tych prac około zakładania gniazd myślano także o stwo¬ 
rzeniu własnej sokolni. W tym celu utworzył Postrach komitet 
międzygniazdowy (Majewski z Bytomia, Tomala z Król. Huty, 
Korus z Brzezinki, Badura i Widera z Roździenia) dla zbierania 
składek, gdy zaś opieszałej wpływały, zakupił grunt na Jęzorze 
i rozpoczął z pomocą ojca budowę sokolni, która już nie istnieje. Praca ta wydała wnet rezultaty, gdyż na Zlocie okręgowym 
23 sierpnia 1 903 w Szczakowej zebrało się około 300 osób, 67
		

/Magazyn_200_09_0068_0001.djvu

			w tym zaś przeszło 120 Sokołów. Zlot połączony był z festynem 
Sokoła w Jaworznie. Liczbę ćwiczących Górnoślązaków podaje 
delegat Okręgu Krakowskiego Stan. Nowicki (Przegląd Oimn. 
1903, str. 88) na 64, Jan Badura zaś i Aug. Skopek (Srebrna 
Księga „Sokola“ Roździeń-Szopienice, str. 20) na 70, a mianowicie: 
z Bytomia 19, z Mysłowic 3, z Katowic 6, z Roździenia 20, z Król. 
Huty 17 i z Wrocławia 5. Nowicki zauważył nadto druhów z Za¬ 
brza, gdzie w r. 1903 nie było gniazda związkowego. Górnoślą¬ 
zacy wystąpili już nie w dawnych barwnych mundurach, lecz 
w nowych szarych bluzach i maciejówkach. Albowiem na posie¬ 
dzeniu Wydziału Związku w Poznaniu dnia 24 lutego 1901 r. 
wystąpiło gniazdo berlińskie z wnioskiem o strój odrębny i jakkol¬ 
wiek nie przyjęto w całości tego projektu, uchwalono rezolucję 
o stroju praktycznym, z którego wyłoniły się późniejsze uniformy 
sokołów wielkopolskich. O godz. 4 po południu rozpoczęły się ćwiczenia druhów górno¬ 
śląskich, powtórzyli oni najpierw ćwiczenia wolne z niedawnego 
zlotu lwowskiego (27—29 czerwca 1903) i jakkolwiek nie wypadły 
one bez zarzutu, to „podziwiać można było istotnie szczery i gorący 
zapał drużyn górnośląskich, z jakim wstępowały na boisko zlotowe; 
z oczu poszczególnych jednostek czytać można było i dumę i har- 
dość, które były wyrazem tych cnót i zalet, tych myśli i dążeń, jakie 
skupiają lud śląski w zastępach sokolich. Te młode, ogorzałe 
twarze, te żylaste i niewypieszczone ramiona to żywa apoteoza siły 
tego ludu roboczego, z którego niemal w zupełności składają się 
zastępy sokolstwa górnośląskiego“ (Nowicki, 1. c.). Po ćwiczeniach 
wolnych nastąpiły ćwiczenia zastępów na przyrządach: na drążku 
amerykańskim, na poręczach, skoki przez konia, w wyż i w dal, 
a wreszcie ćwiczenia maczugami, które wypadły dobrze wobec wa¬ 
runków pracy przygotowawczej. Popisy zakończyły się ćwiczeniami 
lancami, wykonanymi przez 12 druhów z Jaworzna. W tym wyniku zlotu szczakowskiego było wiele zasługi Adama 
Postracha, naczelnika okręgowego i członka Grona technicznego 
związkowego, który na zlocie lwowskim zajął wprawdzie 54 miejsce 
w zawodach wśród polskich uczestników z 26 punktami na 35 
maksymalnych, ale zauważyć trzeba, że tylko jeden zawodnik polski 
osiągnął 34iź> punktu oraz I nagrodę; poszczególne wyniki Po¬ 
stracha były następujące: drążek zamachem 2 p., siłą 3 (słabe), 
poręcze zamachem 4, siłą 5, koń wszerz w prawo i w lewo po 4, 68
		

/Magazyn_200_09_0069_0001.djvu

			koń wzdłuż 4 p. Nie wszystkie zdobycze lwowskie Postracha dały 
się spożytkować w Szczakowej, gdyż i czasu było za mało między 
obu zlotami i nie było gdzie wobec braku sal i przyrządów wpoić 
je ćwiczącym Górnoślązakom. Wobec liczby 7 gniazd z jakimiś 
250 członkami, liczbę 64 czy 70 ćwiczących na Zlocie należy uznać 
za dobrą. Na zlocie nie dano sposobności tajnym agentom pruskim 
do robienia notatek, lecz to podnieciło tylko ich do tym większych 
szykan. Rok 1904 przyniósł sporo zmian w Okręgu, przeważnie nie¬ 
istotnych wzgl. nietrwałych. Prezesem pod koniec r. 1903 i z po¬ 
czątkiem 1904 był dr Stęślicki, po czym przewodnictwo objął 
dr Zygmunt Seyda, który ten urząd sprawował do r. 1906. Był 
to także ostatni rok naczelnikowstwa Adama Postracha, po którym 
nastąpił Antoni Wolski. Skarbnikowstwo spoczywało w ręku 
Adolfa Ligonia do r. 1909. Obok gniazd już wymienionych, 
z których wegetowały dość silne jeszcze Lipiny i Mysłowice, istniało 
także gniazdo w Zabrzu, borykając się z losem i szykanami poli¬ 
cyjnymi gdzieś do r. 1905; gniazdo w Bytomiu zostało rozwią¬ 
zane 7 lutego 1904 r. po procesie, w którym prezes Majewski 
został skazany na 60 mk kary, a towarzystwo rozwiązane, gdyż 
będąc politycznym stowarzyszeniem, przyjmowało na członków ko¬ 
biety. Apelacja do Izby sądowej w Berlinie została dnia 30 marca 
1904 odrzucona, gdyż uznano, że zebrania odbywają się tylko po 
to, aby „popierać wielkopolskie idee w przeciwstawieniu do niemiec- 
kości, wzmacniać poczucie jedności u Polaków, a zatem budzić 
w nich uczucia nieprzyjazne dla Niemców“. W miejsce rozwiąza¬ 
nego gniazda zawiązano w kwietniu 1904 r. nowe, którego prezesem 
został Zygmunt Marweg, wydawca „Gwiazdy“ w Bytomiu, 
zastępcą jego Paweł Dombek, Wiktor Nowakowski sekre¬ 
tarzem, a Łukoszek naczelnikiem. Wnet prezesura przeszła 
w ręce Dombka, lecz w r. 1905 przyszła klęska w postaci wymó¬ 
wienia sali. Pozorem, a po części powodem wypowiedzenia były 
niezapłacone przez niektórych druhów długi za trunki i objawy 
niekarności. Dopiero Michał Wolski, objąwszy 1 lipca 1907 r. 
przewodnictwo nad uszczuploną drużyną, przywrócił porządek i za¬ 
pewnił ponowny rozkwit. Równie słabym tworem jak Zabrze okazało się gniazdo w Gli¬ 
wicach, założone 14 lutego 1904, nieczynne w r. 1907 i wskrze¬ 
szone potem razem z Zabrzem. Gorzej poszło ochotnikom do 69
		

/Magazyn_200_09_0070_0001.djvu

			Sokola w Koźlu i Strzelcach. Tamtejsze władze nie żartowały, 
widząc, że idea sokola przedostaje się do miejscowości, odległych 
od granicy i nie mających takiej tradycji ruchliwości polskiej jak 
Bytom czy Siemianowice. Wprawdzie w sierpniu 1904 r. udało 
się założyć gniazdo w Koźlu, które oddziaływało podniecająco na 
Strzelce i wysłało tam na zebranie konstytucyjne we wrześ¬ 
niu 7 druhów piechotą na próżno, gdyż w ostatniej chwili restau¬ 
rator odmówił sali. Prezesem w Koźlu byl Stanisław Zieliński, 
redaktor Straży nad Odrą, w Strzelcach zaś najgorliwszym 
inicjatorem Krzemyk z Mokrolony. Ostatecznie pod koniec 
września 1904 zawiązał się także Sokół w Strzelcach. Pre¬ 
zesem został zapewne Krzemyk, sekretarzem Waloszek, który 
zaniósł 1 października potrzebne papiery na policję, prosząc 0 wydanie poświadczenia zgłoszenia. Burmistrz Strzelec, „czysto 
niemieckiego“ miasta, poświadczenia nie wydał i groził, że nie tylko 
Sokół nie dostanie sali, lecz go ze Strzelec wypędzi. Rozpuszczał 
przy tym wieści, że sokoli są socjalistami i tym wpływał na restau¬ 
ratorów, a wreszcie spowodował, że przedsiębiorstwo robót kanali¬ 
zacyjnych w Strzelcach wydaliło z pracy Krzemyka i Dąbrowskiego 
za rzekome urządzenie publicznego zebrania pod gołym niebem. 
Za wydalonymi ujęło się 12 innych robotników przy kanalizacji 1 porzuciło pracę, którą na drugi dzień znaleźli w innym mieście. 
Nie tak szczerze i jaskrawo postępowały władze w Koźlu, gdzie 
jednak Sokół nie dostał sali i ćwiczył w ciasnym pokoiku w pry¬ 
watnym mieszkaniu. Kiedy oba gniazda przestały istnieć, nie wiem, 
zapewne pod koniec r. 1905 lub w 1906; zdaje się, że Strzelce 
utrzymały się dłużej, a nawet sprawiły sobie niektóre przyrządy, 
albowiem wprawdzie w r. 1907 uznał Wydział Okręgowy Strzelce 
za nieczynne i wykreślił je jako nieistniejące na posiedzeniu dnia 
4 sierpnia 1908 r., lecz jeszcze 20 lutego 1913 wypłynęła sprawa 
sprzętu gniazda strzeleckiego, a mianowicie krążnik, przechowy¬ 
wany przez Makosza, miało otrzymać gniazdo w Opolu. Poczęli 
się także ruszać dawni druhowie z Siemianowic i ćwiczyć głównie 
na Jęzorze, podobno razem z sokołami z Zagłębia Dąbrowskiego, 
ale były to jeszcze konspiracyjne zebrania. Zlotów w r. 1904 było 2, a mianowicie: 1. związkowy w Pozna¬ 
niu dnia 3 lipca 1904, na którym było 660 ćwiczących, a wśród 
nich także liczni druhowie górnośląscy, którzy wraz z gniazdem 
ostrowskim wykonali ćwiczenia lancami o biało-niebieskich ze 70
		

/Magazyn_200_09_0071_0001.djvu

			względu na policję chorągiewkach, 2. okręgowy 21 sierpnia 1904 
na Jęzorze, na którym było ćwiczących 130 druhów, w tym 30 
z Roździenia, nadto młodzież roździeńska w liczbie 14 stanęła do 
ćwiczeń chorągiewkami. Zlot ten zgromadził kilkutysięczny zastęp widzów, ale miał także 
niezwykłe następstwa. Nie udały się zdjęcia podczas zlotu dla 
„Gwiazdy“ bytomskiej, a fotograf, chcąc zrobić nowe, udawał się 
do gniazd biorących udział w zlocie i ponownie je fotografował. 
Gniazdo roździeńskie fotografowało się 4 września w pobliskim 
lasku, gdy zaś wracało, spotkał je burmistrz roździeński Mimietz 
i w drodze policyjnej ukarał prezesa Badurę mandatem karnym 
na 20 mk za pochód publiczny. Badura apelował do Izby karnej 
w Bytomiu, która go od kary uwolniła. Przyczynił się do tego 
i raport burmistrza do landrata katowickiego odczytany na roz¬ 
prawie, w który sokoli zostali nazwani die Kerls. Badura za¬ 
skarżył burmistrza o obrazę, lecz wdała się w sprawę rejencja 
opolska i w sądzie krajowym uznano, że obrazy nie było. W Roz- 
dzieniu prócz władz świeckich wrogo odnosili się do Sokoła także 
proboszczowie: ks. Abramski i następca jego Zientek. Ogółem 
dziarscy i energiczni druhowie roździeńscy wyrobili sobie taką 
opinię, że gdy cesarz Wilhelm przebywał na Śląsku, niektórych 
z nich (dh Plewniaka, Chowańca) na wszelki wypadek zamykano 
w areszcie. Resztę zasypywano karami za niedozwolone rzekome 
pochody, lub starano się pozbawić pracy. Korzystała także policja z zarządzeń w innych prowincjach 
i tak, gdy wyrokiem sądu krajowego w Poznaniu z 22 kwietnia 1904 
zakazano obrazu Kościuszko pod Racławicami, skonfisko¬ 
wała go w gnieździe krółewsko-huckim, gorliwsi zaś jej przedstawi¬ 
ciele w Roździeniu zabrali także Przysięgę Kościuszki, którą 
po rozprawie w Bytomiu musiano zwrócić. Oczywiście to wszystko 
karbowało się obustronnie do przyszłego porachunku. Ciosem dla sokolstwa górnośląskiego było przeniesienie się Tu¬ 
cholskiego wkrótce po zlocie do Poznania. Żałowało go zwłaszcza 
gniazdo roździeńskie, którego imieniem żegnał go M. Rzeźniczek 
w „Sokole“ z października 1904 r. Rok 1905 przyniósł zmianę w układzie gniazd górnośląskich 
o tyle, że 21 maja rozwiązano gniazdo mysłowickie, a 2 8 maja 
zawiązano na jego miejsce gniazdo w Kosztowach. Był to krok 
podobny poniekąd do metamorfozy gniazda bytomskiego w kwietniu 71 Û
		

/Magazyn_200_09_0072_0001.djvu

			poprzedniego roku, ale o tyle charakferystyczniejszy, że zrobili go 
ludzie prości. Uniknięto przez to nie tylko kar policyjnych grożą¬ 
cych członkom zarządu mysłowickiego, lecz także przeniesiono 
punkt ciężkości gniazda do miejscowości o wiele odpowiedniejszej. 
Wyrobienie organizacyjne druhów kosztowskich objawiło się także 
w dalszych krokach. Zebranie w dniu 28 maja 1905 na Wysokim 
Brzegu składało się z 17 druhów, którzy wybrali zarząd: Klim¬ 
czok Tomasz prezes, Knieć Mikołaj naczelnik, Korus Piotr 
sekretarz, Jamrozy Franciszek skarbnik. Sali nie dostano 
w żadnej miejscowości na Śląsku, robiono więc wycieczki na Wysoki 
Brzeg, Jęzor lub do Jelenia, ćwiczono zaś na polanach leśnych na 
przemian w Kosztowach i Krasowach. Po zmianie naczelnika 
w październiku 1905 (został nim Hetmański Wojciech, a Knieć 
sekretarzem) i wobec wzrostu liczby członków podzielono w r. 1906 
ćwiczących na 3 zastępy: w Brzezince pod Hetmańskim, w Kraso¬ 
wach pod Klemensem Knieciem i w Kosztowach pod Józefem 
Sojką, który w r. 1906 został naczelnikiem. Kosztowy i Krasowy 
utrzymywały większą łączność między sobą, Brzezinka trzymała się 
osobno, ale w odrębne gniazdo przekształciła się dopiero 28 grudnia 
1912 roku. O IV zlocie okręgowym w dniu 20 sierpnia 1905 r. posiadamy 
2 sądy: w Przeglądzie gimnastycznym i Sokole poznańskim w paź¬ 
dzierniku. Za podstawę opowiadania przyjmuję relację Przeglądu, 
pisaną na świeżo (str. 68-69) i wyczerpująco. Zlot odbył się na 
„Poczekanej“ w Szczakowej i zgromadził około 4000 widzów prze¬ 
ważnie spod zaboru pruskiego i rosyjskiego. Stawiły się gniazda 
górnośląskie z Bytomia, Gliwic, Katowic, Kosztów, Koźla, Kró¬ 
lewskiej Huty, Roździenia, Strzelec i Zabrza, oraz z Wrocławia, 
brak było Lipin i Siemianowic, widocznie znowu na krótko 
wskrzeszonych, które „z powodu pewnego fermentu wywołanego 
przez szkodzące Sokolstwu czynniki, w zlocie udziału“ nie wzięły. 
Z okręgu krakowskiego przybyły gniazda: 3 z Cieszyńskiego: 
Dziedzice, Frysztat i Karwina, oraz 6 małopolskich: Bochnia, 
Chrzanów, Jaworzno, Kraków, Oświęcim i Podgórze. Nadto był 
delegat z kresowego Tarnopola. Władze sokole reprezentowali 
delegat Związku Wielkopolskiego dr Stefan Michalski, prezes 
okręgu dr Zygmunt Seyda, wiceprezes okręgu krakowskiego 
Firla i delegaci zarządu gniazda krakowskiego: Christ, Daniel 
Śliwic ki i zastępca naczelnika Holoubek. Przygrywała orkie- 72
		

/Magazyn_200_09_0073_0001.djvu

			stra sokola krakowska, a podczas posiłku południowego przemawiał 
dr Seyda, który witał zebranych, przypominając, że „dziwnym jest, 
iż tu czuje się i gospodarzem i gościem zarazem, ale przyczyniły się 
do tego prześladowania pruskie, którymi Prusacy pragną złamać 
sokolstwo polskie, czując w nim rosnącą straż naszych praw i bo¬ 
jowników Polski“. Równie gorąco przemawiali Michalski, Firla 
i Śliwicki. Na ćwiczeniach popołudniowych 70 druhów śląskich wykonało 
ćwiczenia wolne i laskami, zbierając oklaski. Na wspólnych ćwi¬ 
czeniach na przyrządach górowali precyzją Krakowianie, którzy 
w liczbie 28 odbyli następnie sprawnie ćwiczenia wolne. Potem 14 
chłopców z Roździenia pokazało ćwiczenia chorągiewkami, a zakoń¬ 
czyły popis ćwiczenia 40 druhów górnośląskich lancami i piramidy 
Krakowian. W końcu orkiestra zagrała hymny narodowe, nastąpiły 
przemówienia, w których potrącono o unieważnienie wyboru Kor¬ 
fantego i Wrześnię, przemówił także obecny na Zlocie Korfanty, 
któremu zrobiono owację. Jeżeli goście „rozjeżdżali się w rozmaite strony, unosząc nie¬ 
zapomniane i niezatarte wrażenia“, to mieli je także agenci policji 
pruskiej, która według przyjętej już metody powiększyła swój 
gniotący nacisk. Może chęcią zatarcia tych wrażeń da się wyjaśnić 
ocena poznańska, że „z powodu nieobesłania zlotu przez znacz¬ 
niejszą ilość gniazd (brak im sposobności, miejsca i środków do 
ćwiczeń) udział ćwiczących był słaby“. Jeżeli miało to odegrać jakąś rolę w formowaniu opinii władz 
pruskich, to pozostało bez skutku, albowiem od r. 1905 zaczyna 
się na Górnym Śląsku wzmożona jej działalność, podniecana także 
całym splotem wypadków bądź związanych z Sokołem bądź po¬ 
zostających z nim w luźnym związku. Pierwszym powodem była 
wspomniana już uchwała zjazdu delegatów w Poznaniu 26 marca 
1905 o rozszerzeniu działalności gniazd związkowych na pole 
oświaty narodowej, umotywowana utrudnianiem pracy czysto gim¬ 
nastycznej przez władze państwowe. Policja uznała to za wyzwą-, 
nie, które przyjęła celem dalszej bezwzględnej walki. Donioślejszą 
jeszcze wagę miało powstanie gniazd sokolich w zaborze rosyjskim. 
Jeżeli naczelne władze niemieckie znaną już drogą różnorodnych 
wpływów zakulisowych starały się z jednej strony zakłócić życie 
publiczne w Kongresówce dla odstraszenia rządu rosyjskiego od 
drogi swobód konstytucyjnych na ziemiach polskich i cel ten w na- 73
		

/Magazyn_200_09_0074_0001.djvu

			stępstwie częściowo osiągnęły, to z drugiej strony liczyć się musiały 
co do sokolstwa z tym, że zanim zostanie ono przez rząd rosyjski 
zakazane, oddziała krzepiąco na gniazda w zaborze pruskim. Ro¬ 
zumiały to władze lokalne i tym gorliwiej zabrały się do nagonki. 
Nie było w tym obrachunku myłki o tyle, że przecież ze sprawo¬ 
zdania zlotowego dowiadujemy się o chwilowym (1904—1905) 
odżyciu Siemianowic, wiemy dalej, że każde gniazdo miało członków 
z okolicznych miejscowości, a kroniki niektórych gniazd (Michał¬ 
kowie i Nakla) mówią na podstawie tradycji bądź o zamiarach 
założenia w tych miejscowościach gniazda, bądź o konspiracyjnym 
jego istnieniu, a nawet o żywym zainteresowaniu się przebiegiem 
wypadków w Kongresówce. Dodajmy do tego wewnętrzne jeszcze przyczyny, które podnie¬ 
cały Polaków w państwie pruskim, zwłaszcza w r. 1906, a będziemy 
mieli pełny obraz walki, zakończonej pozornie tylko obustronną 
klęską, jeżeli zaś idzie o sprawę sokolą, to honorową dla niej 
przerwą kilkoletnią w tworzeniu nowych gniazd, po której nastąpił 
okres bujnej działalności. Policja odniosła pyrrusowe zwycięstwo, 
jeżeli za nie poczytywała wyniki swej nagonki. Te wewnętrzne 
wypadki, o których wspomniałem, zasługują na szersze omówienie, 
lecz ponieważ uczyniłem to już dawniej (Streik szkolny na Górnym 
Śląsku w r. 1906, Szkoła Śląska 1933, str. 65-69 i 97-104, oraz 
Tragedia pszowska z r. 1906, Polonia z 1932 r., nr 2740, 2742, 
2746), tu o nich tylko napomknę. Rozszerzone prawo osadnicze, 
obowiązujące od dnia 10 sierpnia 1904, poparte rozporządzeniami 
ministerialnymi z 28 grudnia 1904 i 15 lipca 1905 obejmowało 
także Śląsk, a skutki jego pojawiły się w tragedii Franciszka 
Chrószcza, nieuświadomionego Polaka, który, rugowany z nory 
ziemnej, zastrzelił 8 sierpnia 1906 żandarma Rothego, a potem po¬ 
pełnił samobójstwo. Sprawa szkolna, w której rolę zaczynu spełniło 
usuwanie resztek nauczania polskiego przy nauce religii w Poznań¬ 
skim, dała znać o sobie jakby pierwszym odruchem oporem dziatwy 
we Wrześni, w kilka zaś lat później wybuchnęła pełnym płomieniem 
ogólnego niemal strejku szkolnego w Poznańskim, którego lokalne 
odgłosy dadzą się zauważyć od 30 października do końca listopada 
1906 w Zabrzu i Kosztowaeh, gdzie głównym bohaterem był znany 
nam już Klimczok. Jeżeli uwzględnimy nadto udział sokołów 
w walkach wyborczych do wszelkich instytucyj życia publicznego, 
zwycięstwo listy polskiej, popartej przez Sokół, do Rady kościelnej 74
		

/Magazyn_200_09_0075_0001.djvu

			w Roździeniu w 1905 r., łatwo zrozumiemy stanowisko policji 
pruskiej wobec sokolstwa górnośląskiego w latach 1905—1907. Szło w tej rozgrywce o zmiażdżenie sokolstwa w ogóle pod 
zaborem pruskim, na Górnym Śląsku zaś w szczególności, ale i tu 
bodaj że, jeżeli było jakieś stopniowanie w działalności policyjnej, 
Roździeń stanowił przedmiot najsilniejszego ataku. Z obfitego rejestru wybierzmy kilka przykładów. Walenty 
Dejas z Zawodzia za rozdawanie kartek wyborczych w stroju 
sokolskim i w maciejówce na głowie przesiedział się w areszcie 
i otrzymał mandat karny na 100 mk za grubą swawolę (grober 
Unfug); za deklamację wiersza o hakatystach policja rozpędziła 
obchód gwiazdkowy w Roździeniu 6 stycznia 1906, a gdy następ¬ 
nego dnia zeszło się kilkunastu druhów, aby skończyć zaczętą 
beczkę piwa, rozwiązano to „niezgłoszone zebranie“, komisarz zaś 
dołożył wyjaśnienie, że „gdzie tylko zobaczy 5 Sokołów razem, 
uznawać to będzie za zebranie i rozwiązywać takowe“. Dnia 
16 marca 1906 urządził Maedler generalną rewizję u druhów roź- 
dzieńskich za dowodami „zdradzieckiej roboty“, 18 marca na żą¬ 
danie policjanta odmówiono podania piwa 2 sokołom w restauracji, 
a ks. Zientek wzywał na kazaniu rodziców, aby nie pozwalali synom 
wstępować do niebezpiecznego towarzystwa, jakim jest Sokół. Nic 
dziwnego, że przybyły z Wielkopolski Teodor Hakowski pisał do 
Sokola poznańskiego (1906 nr 7): „Druhowie z Księstwa nie mają 
ani źdźbła pojęcia o trudnościach, jakich doznajemy ze strony 
policji lub prywatnych osób Niemców, a nawet swoich mniej uświa¬ 
domionych.“ A przecież w Poznańskim sokolstwo nie spoczywało 
na różach, lecz na cierniach. Wydalano sokołów z pracy za podnietą policji i uniemożliwiano 
dostanie jej gdziekolwiek, nakładano mandaty karne po 3 mk za 
przystawanie grupami na chodniku i „tamowanie ruchu“ itd. Głów¬ 
nym prześladowcą był komisarz Gohla, renegat, którego rodzice 
nie umieli po niemiecku, aż wreszcie urósł z tego akt oskarżenia 
z 24 stycznia 1907 o 123 stronach i przyszło do procesu Sokoła 
roździeńskiego, którego wynik podałem już w poprzednim rozdziale. 
Nie można powiedzieć, żeby druhowie roździeńscy mieli właściwości 
cierpliwych męczenników, przeciwnie, nie z Ody do młodości Mic¬ 
kiewicza, lecz z twardej praktyki życia uczyli się zasady: gwałt 
niech się gwałtem odciska i jeżeli tylko na Jęzorze lub na Wysokim 
Brzegu wyśledzili jakiego tajnego agenta pruskiego, wpajali mu 75
		

/Magazyn_200_09_0076_0001.djvu

			kryką (laską) poszanowanie dla siebie. Za to na powracających 
czatowała policja, zdzierała odznaki sokole, notowała uczestnik 
ków itd. Podobne szykany spotykały druhów z innych gniazd, lecz ni¬ 
gdzie nie nabrały cech takiej systematyczności jak w Roździeniu. 
Katowicom skonfiskowano na moście na Przemszy w lecie 1906 
zastrugane tyki, oblepione na górnym końcu srebrnym papierem 
jako broń noszoną bez zezwolenia; w sokolni, urządzonej od r. 1903 
w ubikacji po warsztacie stolarskim, policja doszukiwała się usta¬ 
wicznie takich braków, że wreszcie ją w maju 1906 r. zamknęła. 
Aby utrudnić wycieczki na Jęzor, zamykano most pruski na Przem¬ 
szy pod Mysłowicami i skutkiem tego trzeba było nakładać kilka 
kilometrów drogi na most austriacki na Wysokim Brzegu. W lecie 
1905 przeszło 3 druhów przez ogród zur Dreikaiserecke 
w Mysłowicach, a ponieważ było tam podobno zebranie turnerów 
myslowickich, dostali po 2 rozprawach sądowych po tygodniu kozy 
za najście domu (gemeinschaftlicher Hausfriedensbruch). Lipiny 
musiały raz po raz dostarczać spisu członków, który służył do po¬ 
wodowania wydaleń z pracy, a gdy żądano go za często i w r. 1906 
prezes Wincenty Hutko spisu nie nadesłał, ukarano go grzywną 
30 mk lub 10 dni aresztu. To samo spotkało go w następnym roku. 
Członkowie, pozbawieni pracy na miejscu, przenosili się za chlebem 
do Westfalii lub Nadrenii i tam powiększali gniazda sokole, lub 
występowali tak, że w styczniu r. 1908 liczyło gniazdo lipińskie 
tylko 8 członków. Królewska Huta utraciła od 1 stycznia 1906 dotychczasowy 
lokal w warsztacie ślusarskim, a członkowie tak zbiednieli, że ob¬ 
niżono wkładkę do 25 fen. miesięcznie. Przeprowadzono też rewizję 
u prezesa gniazda Franciszka Grzesia i 2 innych członków, 
a usiłowano także bezskutecznie zebrać materiał do oskarżenia 
Grzesia o udzielanie lekcyj zawodowo. Sprawa nauki czytania 
i pisania po polsku przybrała na ważności po wyroku Najwyższego 
Trybunału Administracyjnego w Berlinie, wydanym w 1907 r. 
skutkiem odwołania się gniazda szamotulskiego. Trybunał orzekł, 
że o nauce czytania i pisania nie potrzeba donosić policji, która nie 
ma prawa rozwiązywania zebrań, mających na celu naukę. W lipcu 
1907 r. zdecydowało się gniazdo w ostateczności nająć lokal w domu 
socjalistów niemieckich (Gewerkschaftshaus) przy ul. Rynkowej, 
w którym przebywało rok. Naśladowała w tym Królewska Huta 76
		

/Magazyn_200_09_0077_0001.djvu

			gniazdo bytomskie, korzystające od 1 lipca 1907 r. z gościny 
w socjalistycznym domu związkowym na Rozbarku. Zdaje się, że 
wepchnięcie Sokoła do lokali socjalistycznych uśmiechało się policji, 
gdyż ten wypadek powtórzył się także w gniazdach na wychodz- 
twie; była to sposobność, aby na podstawie zewnętrznych odznak 
ogłosić go za towarzystwo socjalistyczne i odstraszyć od niego 
ludność polską w ośrodkach przemysłowych. O sporadycznych tego 
rodzaju próbach, słyszeliśmy już poprzednio. Miało to swoje zna¬ 
czenie; gdy bowiem zaczął się napływ ludności polskiej do miejsco¬ 
wości uprzemysłowionych, obawiali się patrioci polscy, że pobyt 
w nich wpłynie na Polaków w kierunku radykalizmu społecznego 
i popchnie ich w objęcia socjalizmu niemieckiego, który koniec 
końców dla państwa pruskiego nie przedstawiał takiego niebezpie¬ 
czeństwa jak ruch polski. Obawy takie wypowiadał np. o. Euze¬ 
biusz Stateczny w swoich Urywkach o Śląsku, drukowanych 
w Gazecie Opolskiej z 1896—1898 r., a nawet spodziewając się 
wbrew nadziei, że tylko towarzystwa polskie zdołają uratować na 
Śląsku drugą podstawę polskości obok ludu wiejskiego t. j. warstwę 
robotniczą, tak oceniał rolę miast: „W ogóle jednak w mieście i od 
miasta na naszym Śląsku wieje śmierć na narodowość i oświatę 
polską.“ Że obawy te nie spełniły się, ma w tym swoją i to nie małą 
zasługę sokolstwo górnośląskie, Początkowo jak wszystkie towarzystwa polskie na Górnym Ślą¬ 
sku starało się być uniwersalne i spełniać wszelkie funkcje potrzebne 
społeczeństwu pozbawionemu własnej państwowości. Było to prostą 
koniecznością, dopóki inne towarzystwa pozostawały przeważnie 
pod wpływem centrowców. Ale w latach przeze mnie omawianych 
obecnie t. j. 1906 i następnych wśród duchowieństwa śląskiego nie 
pojawiali się wyłącznie tacy Zientkowie lub Raskowie, czy nawet 
Polacy z przekonania, lecz centrowcy w polityce, gdyż właśnie 
rok 1906 przynosi zdecydowane wystąpienie w sprawie strejku 
szkolnego 10 otwartych księży narodowców: Pawła Brandysa, 
Teodora Jankowskiego, Jana Kapicy, Tomasza Kulki, 
Antoniego Pendziałka, Henryka Ringa, Władysława 
Roboty, Pawła Rogowskiego, Aleksandra Skowrońskie¬ 
go i Józefa Wajdy. Mógł więc Sokół tam, gdzie były sprzyja¬ 
jące warunki, podzielić się pracą z innymi towarzystwami polskimi, 
a swoją działalność na polu oświatowym (śpiew, odczyty, naukę 
języka polskiego, historii i literatury, przedstawienia itp.) zacieśnić 77
		

/Magazyn_200_09_0078_0001.djvu

			do wymiarów własnej potrzeby. Z tymi też towarzystwami, zwła¬ 
szcza zaś śpiewackimi, utrzymywano przyjaźń i łączność, ułatwioną 
przez działalność często tych samych ludzi. Sokół obok prasy wy¬ 
raźnie narodowej, nie zamierającej ani na chwilę od r. 1902 mimo 
ciągłego wchłaniania jej przez koncern Napieralskiego, stanowi 
główną siłę, która nie dopuściła do zradykalizowania się społecz¬ 
nego robotnika polskiego, lecz jego radykalizm, aż nadto uzasad¬ 
niony warunkami bytu, skierowała na tor narodowy i wytworzyła 
typ wiarusa, Wszechpolaka w ogólnym tego słowa znaczeniu. Tu 
należy się choćby drobną uwagą oświetlić rolę Wielkopolan w ruchu 
sokolim. Przynosili oni z sobą z Poznańskiego wytrwałość i upór 
równy górnośląskiemu, ale obok tego więcej zimnej rozwagi, niemal 
dyplomatyczności w pociągnięciach politycznych. Miało to może 
swoje źródło w dość rozpowszechnionym do końca XIX w. prze¬ 
konaniu Poznańczyków, że sprawa Księstwa, oparta o gwarancje 
traktatu wiedeńskiego z r. 1815, wymaga innej polityki niż sprawa 
polska na Górnym Śląsku. Tego złudzenia pozbyto się dopiero wo¬ 
bec postępowania władz pruskich, dla których zobowiązania sprzed 
100 lat przedstawiały taką samą wartość w stosunku do Polaków 
jak własne ustawy t. j. narzędzia czasowego. Przeżytkiem tego 
rodzaju pojęć było wyodrębnianie w Związku sokolim w państwie 
niemieckim okręgów „krajowych“ (z Poznańskiego) od okręgów na 
wychodźtwie z jednej strony, a śląskiego (VI) i nadwiślańskiego 
(pomorskiego IV) z drugiej. Z takim rozróżnianiem spotykamy się 
jeszcze na Zlocie w r. 1913 (p. „Sokół“ z r. 1913, str. 112 i 158), 
chociaż w r. 1911 (Srebrna Księga Sokoła Poznańskiego, mapa II) 
pojmowano już okręgi I—IV, VI i VII jako w kraju, wobec V 
w Brandenburgii. Zanotowałem ten nawyk wyrażeniowy, który nie 
miał właściwie żadnego znaczenia ideowego. Jeżeli idzie o redaktorów Wielkopolan, odznaczali się oni często 
większym umiarkowaniem w sprawach ogólnopolskich niż większość 
redaktorów Górnoślązaków. Nie uogólniam tu i przeciw temu chcę 
się bardzo stanowczo zastrzec, ale przecież w owym czasie przeciw¬ 
stawiano niejako dwie krańcowości: Napieralski Poznańczyk i Kor¬ 
fanty Górnoślązak. Wielkopolanie w sokolstwie górnośląskim nieskończenie lepiej 
rozumieli istotę ruchu polskiego na Górnym Śląsku i podobni 
z przekonań i usposobienia do Karola Maćkowskiego zżyli 
się z warstwą robotniczą i chłopską jak najszczerzej. Obok niewielu 78
		

/Magazyn_200_09_0079_0001.djvu

			inteligentów polskich Górnoślązaków — wymienię tu ze starszego 
pokolenia tylko profesora Jana Badurę z Pszczyny, ofiarnego opie¬ 
kuna Roździenia — oni dostarczyli ruchowi polskiemu inteligencji, 
także co prawda za mało licznej, oni ucząc górnośląskich robot¬ 
ników rozwagi w grze z policją, nabierali sami zapału. Bez nich 
śmiem zaryzykować to twierdzenie — ruch sokoli na Górnym Śląsku 
przybrałby bardziej bojowy wygląd i doprowadziłby nie do jednego 
wielkiego, lecz do kilku procesów i to jaskrawszych niż roździeński. 
Tego nie rozumiał Napieralski i dlatego wystąpienie jego organów 
(Górnoślązak 1907 nr 130): „Był to znów jeden z tych proce¬ 
sów niepotrzebnych, kompromitujących ruch polski, o którym pisać 
przychodzi z wielkim żalem i przykrością. Sokoli roździeńscy bez- 
wątpienia dobrymi byli patriotami, ale snąć jeżeli ścisłe są fakta 
wytoczone przed sądem — więcej się troszczyli o przyszłość Polski 
niż o to, co głównym jest Sokolstwa zadaniem, t. j. o gimnastykę“ — 
było zbędne jako wyczyn „dyplomacji“ i zakrawało na niewczesny 
objaw lojalności. Największą Poznańczyków zasługą była umiejęt¬ 
ność zmieniania formy, usuwania w cień ludzi, którzy już narazili 
się dla sprawy i mogli jej zaszkodzić pozostaniem nadal na na¬ 
czelnych stanowiskach, wyszukiwania zaś nowych, którzy znowu 
podejmowali trud do chwili nowej zmiany. Zauważył to nawet 
wspomniany już Teodor Hakowski, czeladnik krawiecki, jeden z 12 
oskarżonych a z 6 ostatecznie skazanych w procesie „Sokoła“ roź- 
dzieńskiego, pisząc w r. 1906 o bucie pruskiej: „Lecz co jednego 
powali do milczenia, to znów jak gdyby grzyby po deszczu powstają 
inni i trzymają ster silnie w dłoni.“ Taka zmiana przy sterze nastąpiła w Okręgu Górnośląskim 
w r. 1907 po procesie roździeńskim. Dotychczasowy prezes dr 
Zygmunt Seyda przed ustąpieniem oddał pewną przysługę dalszej 
pracy sokolej, lecz wyrządził krzywdę historii. Pisze tak o tym na 
początku nowej książki protokołów Wydziału ówczesny jego sekre¬ 
tarz Tomasz Kowalczyk: „Poprzednie protokuły jak i wszystkie 
dowody spalił dotychczasowy prezes dh Seyda z powodu ciągłych 
nagabywań ze strony policji, węszącej wiecznie za „Sokołem , czy 
uprawiamy zjazdy i łączenie się z drużyną z Galicji. Wytoczono 
nawet proces całemu Wydziałowi z prezesem Szyperskim na czele, 
ale dzięki nowej ustawie o zebraniach proces zażegnano i nie 
przyszło do rozpraw.“
		

/Magazyn_200_09_0080_0001.djvu

			Obrachunek za te 2 lata przedstawia się następująco: w gnia¬ 
zdach nie przerwano pracy, chociaż niektóre nie miały często od 
kilku lat sali na ćwiczenia, zebrania zaś odbywały po prywatnych 
mieszkaniach lub za granicą. Okazała się też celowość sokolni, 
urządzonej przez Postracha na Jęzorze, która stała się ostoją w po¬ 
trzebie. Gniazda młodsze, zwłaszcza odleglejsze ku zachodowi 
(Koźle, Strzelce, a poniekąd Gliwice i Zabrze), nie zdołały się 
utrzymać, pod wyrokiem sądowym padł Roździeń, którego następca 
Janów istniał kilka zaledwie miesięcy, ale pozostały i przetrwały 
bliskie siebie gniazda w ośrodku przemysłowym: Bytom, Katowice, 
Królewska Huta, Kosztowy (w miejsce Mysłowic) i borykające się 
z losem i po zejściu do najniższej liczby członków dźwigające się 
z powrotem do życia Lipiny, a więc stan przypominający poniekąd 
rok 1903. Niemczyzna mogła triumfować, że wykreśliła punkt 
łączności z Małopolską Roździeń z karty gniazd, że zażegnała 
niebezpieczeństwo powstawania „Sokołów“ na zachodniej rubieży 
Górnego Śląska, ale w wyniku końcowym istniały utrwalone kilko- 
letnim bytem, zasiedziałe na miejscu i zdobywające coraz odpowied¬ 
niejsze lokale i coraz liczniejsze zastępy wiernych członków gniazda 
we Wrocławiu, w Bytomiu, w Katowicach i w Królewskiej Hucie. 
Nowe prawa o zebraniach i stowarzyszeniach wnet stępiły ostrze, 
wymierzone w Polaków, co więcej ułatwiły przyjmowanie kobiet, 
a to w stosunkach górnośląskich musiało zapewnić Sokołowi o wiele 
większy wpływ. Katowice uzyskały pod jesień 1907 salę w Reichs- 
halli (dzisiejszej sali Powstańców) na odpowiednią siedzibę, gdy 
ją odkupiła od żyda Kuznitzkiego Spółka Akcyjna z udziałem 
Polaków, a zwłaszcza Józefa Kościelskiego; Królewska Huta po 
rocznym przytułku u socjalistów przeniosła się do Związku Wza¬ 
jemnej Pomocy przy dzisiejszej ul. Wolności. Z ogólniejszych wystąpień Okręgu należy wymienić: udział 
w podwójnej uroczystości sokolej w Chrzanowie dnia 20 maja 1906 
roku, gdzie obchodzono otwarcie własnej sokolni gniazda chrza¬ 
nowskiego i ośmiolecie istnienia gniazda roździeńskiego, piąty Zlot 
okręgowy dnia 19 sierpnia 1906 w Oświęcimiu i szósty Zlot okrę- 
dnia 18 sierpnia 1907 na Jęzorze. Ostatni zlot odbyto już w ści¬ 
słym, własnym kole bez udziału gniazd małopolskich ze względu 
na trwające prześladowanie pruskie. Policja pruska śledziła bowiem 
pilnie kierowników sokolstwa w Niemczech i zbierała dowody, że 
utrzymują związki z zagranicznymi organizacjami sokolimi, którym 80
		

/Magazyn_200_09_0081_0001.djvu

			rząd pruski przypisywał polityczne cele. Wobec tego zarządził 
Związek Sokołów polskich w państwie niemieckim wstrzymanie 
udziału w zlotach zagranicznych (w r. 1907 we Lwowie i w Pra¬ 
dze). Niektórzy gorliwcy oburzali się na tę uchwałę i zachęcali 
nawet do nieposłuszeństwa, przytoczony zaś w uchwale związku 
wzgląd na powody techniczne ogłaszali za „pójście w służbę jed¬ 
nego stronnictwa lub nawet... słuchanie komendy żydowskiej“, gdy 
było to tylko „zrozumiałym dla każdego serca i umysłu polskiego 
uchyleniem drapieżnej napaści na byt i całość sokolstwa polskiego 
w zaborze pruskim“ (Przegląd Gimn. 1907, str. 54). Sokolstwo 
górnośląskie pogodziło się z tym na ogół, chociaż z bólem serca, 
przywykło bowiem do wyjazdów na uroczystości sokole do Krakowa, 
Wieliczki, Chrzanowa, Jaworzna, Żywca i Dziedzic, gdzie policja 
pruska naliczyła w 1908 r. przeszło 70 Górnoślązaków. Ten fakt utrzymania normalnej pracy w nienormalnych warun¬ 
kach zapisać należy na dobro Okręgu Śląskiego. Innego rodzaju 
pozycję stanowi przybycie na Śląsk Józefa Dreyzy, który od r. 1901 
działał na polu gimnastyki w Poznaniu, w 1904 zostawszy naczel¬ 
nikiem gniazda poznańskiego, energicznie i bezwzględnie wpro¬ 
wadził gry (pięstówkę) zwłaszcza do ćwiczeń młodzieży, wycieczki 
terenowe, a przede wszystkim kształcił młodzież rzemieślniczą na 
przodowników i przyszłych naczelników. Od r. 1906 osiada na 
Górnym Śląsku i jako delegat Związku wpływa odtąd na rozwój 
sokolstwa śląskiego. Nowy Zarząd Okręgu stanowili: Wacław Szyperski jako 
prezes, Michał Wolski zastępca prezesa, Antoni Wysocki 
naczelnik, Tomasz Kowalczyk sekretarz, Adolf Ligoń skarb¬ 
nik, oraz Paweł Willim i Kot. Siedziba Okręgu przesunęła się 
z Bytomia do Katowic, gdzie prezesem gniazda był Szyperski 
i gdzie istniała najodpowiedniejsza sala do ćwiczeń. Wiadomości 
urzędowe, niejako z pierwszej ręki o działalności Wydziału Okrę¬ 
gowego zaczynają się protokołem posiedzenia z dnia 14 listopada 
1907, następne posiedzenia odbyły się 6 lutego, 22 marca, 15 maja, 
8 czerwca, 4 lipca, 26 lipca, 5 sierpnia, 19 sierpnia, 26 paździer¬ 
nika i 11 listopada 1908 r. Główne punkty obrad stanowiły sprawy, 
związane z uporządkowaniem okręgu i zlotem okręgowym. Zajęto 
się ustaleniem liczby gniazd i ścisłym podziałem funkcyj w Wy¬ 
dziale, oraz przeprowadzeniem tej samej zasady po gniazdach. Dzieje „Sokola“ 6 81
		

/Magazyn_200_09_0082_0001.djvu

			Istniały gniazda nieczynne, których ożywieniem chciano się 
zająć. Nie mówiono wcale o Koźlu i Siemianowicach, które w roku 
1907 próbowały ożyć, gdyż te oba gniazda uznano milcząco za stra¬ 
cone na razie pozycje, Strzelce zdecydowano się wykreślić z planów 
ostatecznie dnia 4 lipca 1908, natomiast skupiono całą uwagę na 
Gliwicach i Zabrzu, w których widziano warunki odpowiednie dla 
istnienia pracy sokolej. Na uporządkowanie czekał także fundusz 
budowy nowej sokolni, na który poprzedni Zarząd wydrukował 
cegiełki. Uchwalono je przerobić i sprzedawać innym systemem. 
W gotówce było 1057,45 mk, ale z nich wydano na bieżące potrzeby 
87 mk 45 fen., na urządzenie zaś zlotu pożyczono 900 mk. Zapas 
cegiełek wynosił 17.309 po 50 fen., 4250 po 1 mk i 100 po 3 mk, 
co przedstawiało teoretycznie wartość 13.204,50 mk. Dla uspraw¬ 
nienia pracy gimnastycznej uchwalono urządzić kurs gimnastyczny 
pod kierownictwem Dreyzy w Królewskiej Hucie w roku następnym, 
albowiem to gniazdo posiadało najlepszą salę, to też Wydział Okrę¬ 
gowy polecił tam oddać konia związkowego z Roździenia, który nie 
zdołał się odrodzić na stałe w Janowie. Zloty w r. 1908 miały się odbyć dwa: związkowy w Poznaniu 
i okręgowy według pierwotnych zamiarów w Szczakowej. Dreyza 
proponował na zlot związkowy ćwiczenia kilofami, które widział 
na zlocie w Pradze, ale wobec braku odpowiedzi z Pragi musiano 
z nich zrezygnować. Natomiast zaprowadzono zawody po gnia¬ 
zdach na posiedzeniu dnia 22 marca 1908 r. Z powodu choroby 
Szyperskiego pełnił obowiązki prezesa przez parę miesięcy Wolski, 
naczelnikiem zaś był do września Wysocki. W czerwcu wyłoniła się 
myśl, czyby nie spróbować urządzić zlotu na Zadolu pod Katowi¬ 
cami, gdyby zaś to okazało się niemożliwe, w Oświęcimiu, mającym 
lepsze połączenia kolejowe niż Szczakowa. Gdy w lipcu Poznań 
zawiadomił, że zlot związkowy będzie musiał się odbyć poza gra¬ 
nicami Niemiec i to osobno dla okręgów zachodnich (w Holandii), 
osobno dla wschodnich, wybrano ostatecznie targowisko w Oświę¬ 
cimiu jako miejsce zlotu. Należało jednak plac ten uporządkować 
i ogrodzić, co pociągnęło za sobą wydatki około U/2 tysiąca mk. 
Stanowiły one potem przedmiot długich rokowań z Wydziałem 
Związku, gdyż pożyczono na ich pokrycie 900 mk z funduszu 
budowlanego sokolni, i ostatecznie główny ciężar spadł na okręg. 
Zlot odbył się dnia 16 sierpnia 1908 r. w Oświęcimiu bez udziału 
gniazd małopolskich, których nie zapraszano ze względów poli- 82
		

/Magazyn_200_09_0083_0001.djvu

			tycznych. Delegaci małopolscy ubrani po cywilnemu przypatrywali 
się zlotowi i unikali zetknięcia się z Wielkopolanami, aby ich nie 
narażać (XV Sprawozdanie Wydziału Związku polskich gimn. 
Towarzystw sokolich za rok 1907/8, Lwów 1908, str. 28). Zlot 
obesłały okręgi wschodnie Związku wielkopolskiego niezbyt licznie, 
gdyż ogółem uczestniczyło 263 członków, podczas gdy okręgi za¬ 
chodnie zgromadziły w Duisburgu 682 członków, 3 zaś okręgi 
odbyły zloty okręgowe. Górnoślązacy zamiast ćwiczeń kilofami dali 
ćwiczenia na poręczach. Ważną była także uchwała Wydziału Okręgowego z dnia 26-go 
października 1908 r., że do gniazd należy przyjmować kobiety 
tam, gdzie istnieją po temu warunki, natomiast oddziały kobiece 
tworzyć wtedy, gdy znajdzie się odpowiednia kierowniczka dla 
ćwiczeń, którymi nie może kierować mężczyzna. Uchwalono również 
odbywać wieczorki Mickiewiczowskie i Kościuszkowskie. W r. 1907 
poczęli się regularnie zbierać prezesi i naczelnicy gniazd na po¬ 
siedzenia. Pierwsze takie posiedzenie razem z delegatami gniazd 
obradowało w Katowicach dnia 24 listopada 1907 r. w obecności 
13 uczestników, reprezentujących 6 gniazd i 16 głosów, oraz dele¬ 
gata Związku Dreyzy. Z gniazd czynnych byli przedstawiciele 
Bytomia, Gliwic, Katowic, Kosztów, Król. Huty i Lipin, nieobecny 
był Wrocław oraz Janów, Strzelce i Zabrze, które to 3 gniazda 
uznano za nieistniejące dla Okręgu. Następne zebrania odbyły się 
25 marca, 6 czerwca i 15 listopada 1908. Na tym ostatnim posie¬ 
dzeniu wybrano nowy Wydział Okręgowy w tym samym niemal 
składzie, co poprzedni, tylko na stanowisku naczelnika nastąpiła 
zmiana, gdyż od września Wysocki przeniósł się do Pleszewa 
i zastępował go Dreyza, który podniósł stan gimnastyki w okręgu. 
Nowym naczelnikiem został Jan Mrozek z Królewskiej Huty. Wzrosły także agendy Wydziału Okręgowego, gdyż Związek 
przeprowadził decentralizację i punkt ciężkości w czynnościach 
administracyjnych przeniósł na okręgi, do których odtąd miały się 
zwracać gniazda, zaniechać zaś bezpośredniej korespondencji z Wy¬ 
działem Związku. Stąd też przesłano akta gniazd do okręgu. Nowy Wydział Okręgowy odbył w roku 1909 posiedzeń 10 
(28 stycznia, 14 marca, 22 maja, 3, 22 i 29 lipca, 18 i 25 sierpnia, 83
		

/Magazyn_200_09_0084_0001.djvu

			12 października i 17 listopada). Zajmowały go głównie sprawy 
organizacji okręgu, administracja funduszami i urządzenie zlotu 
oraz zawodów okręgowych. Na szersze wystąpienia brak było 
środków, to też na zawody związkowe do Berlina pojechał tylko 
naczelnik okręgowy, na uroczystości zaś jubileuszowe gniazda 
w Inowrocławiu zastępca prezesa i 3 ochotników. Liczba gniazd 
w okręgu wzrosła do 9, gdy wreszcie ożyło na prawdę Zabrze, 
wskrzeszone już od roku przez adwokata Kobylińskiego, rozpoczęto 
17 maja ćwiczenia w Gliwicach, gdzie prezesował adwokat Wolny, 
a 16 maja 1909 r. utworzono gniazdo w Wielkich (wówczas 
Niemieckich) Piekarach. Oba nabytki tego roku (Piekary i Za¬ 
brze) złożyły podania o przyjęcie do Związku Sokołów polskich 
w państwie niemieckim. Nie poprawiło to bynajminej sytuacji 
finansowej okręgu, gdyż prawie połowa gniazd nie płaciła wkładek 
(Gliwice, Lipiny, Piekary i Zabrze), skutkiem czego rok zakończono 
deficytem 59,80 mk, a niedobory w ciągu roku łatano pożyczkami 
z Katowic. Za to gniazdo katowickie skorzystało z funduszu bu¬ 
dowlanego sokolni okręgowej, pożyczając na przebudowę stodoły 
w Załężu na salę ćwiczeń 500 mk. Sala bowiem w Reichshalli 
posiadała sporo niedogodności, gdyż gospodarz lokalu, niejaki Po¬ 
tyka, szpiegował zebrania i donosił policji, a nadto wyrządzał różne 
figle ze światłem lub oddawał małą salę towarzystwom niemieckim 
w wieczory przeznaczone na ćwiczenia sokole. Dla podreperowania 
finansów urządzono 26 września 1910 zabawę okręgową w Kato¬ 
wicach, ale czysty dochód z niej był niewielki, bo 49,80 mk (przy¬ 
chód 275,85 mk, wydatki 226,05 mk). Ponaglano w gniazdach urządzanie ćwiczeń druhen, które utwo¬ 
rzyły już w r. 1908 drużynę w Królewskiej Hucie, propagowano 
naukę czytania i pisania po polsku, która po gniazdach nie przed¬ 
stawiała się zbyt dobrze, ale w sprawie oddziałów uczniów (tworzył 
się taki w Katowicach) oświadczył Zjazd delegatów dnia 5 grudnia 
1909, że ich w okręgu śląskim nie należy zaprowadzać. Była to 
ostrożność podyktowana względami na policję, gdyż wprawdzie 
osłabła nieco w r. 1909 polityka szykan, ale temu nie należało 
zbyt dowierzać. Na liczebność gniazd, ilość członków zwyczajnych 
i ćwiczących, oraz pewne niedociągnięcia administracyjne rzuci 
światło następująca tabela: 84
		

/Magazyn_200_09_0085_0001.djvu

			Stan z 25. Ili, 1909 Sta n z 5. XII . 1909 i-o Gniazdo Członków ogółem z tego kobiet ćwiczących ćwiczenia odbywają się Lekcje 
czytania 
i pisania Członków ogółem Iz tego kobiet ćwiczących ćwiczenia odbywają się Lekcje 
czytania 
i pisania SI ”5, n 
a « 
N > 
3 M =5 o 
■n Bytom +70 ? 10-20 1—2X nie 99 12 33 1—2X nie 80 tyg. podano tyg- podano Gliwice 3 r a k d a n y c li 32 6 20 3—4X JJ — tyg. Katowice 64 8 P nie nie 63 5 9 w Ie- »» 59 było podano cie Kosztowy 30 — ? cza- 6 lekcyj 32 — 25 j» zimą 22 sem Krół. Huta 36 2 mało 2 X mało 36 ? 24 2 X nie 36 tyg. uczestn. tyg. podano Lipiny 14 ? p cza- nie pod. 14 — 6 cza- »» 11 sem sem Piekary — — — — — 35 — 16 ? są — Wrocław 50 3 20 1 X 6 uczę- 45 5 20 IX nie 42 tyg. stników tyg. podano Zabrze — — — — — 100 ? 30 1 X t. łł — Razem 264 18 30-40 — 456 28 183 — — 250 Sekretarz w r. 1910 podał, że według sumarycznych cyfr gniazd 
w r. 1909 było członków 424, w tym 46 druhen, ćwiczących m꿬 
czyzn 162 i kobiet 21. Zdaje się, że to jest najprawdziwsza cyfra. 
Tabela ta oświetla rozwój gniazd, ale także i płynność stosunków, 
oraz dziwne zjawisko, że prócz Królewskiej Huty nigdzie nie za¬ 
płacono wkładek do Związku od pełnej liczby członków. Ponieważ 
te dane były drukowane w Sokole z r. 1909, str. 134 i 224, oraz 
1910 str. 17-19, a nie czytamy nigdzie, żeby Związek tym się inte¬ 
resował poza upominaniem się o zaległe wkładki, należy wysnuć 
wniosek, że w ten sposób przymykano oko na niedokładności staty¬ 
styczne uboższych gniazd. Przygotowaniami do Zlotu zajmowano się od początku roku, 
chciano go urozmaicić nowymi ćwiczeniami, a mianowicie toporkami 
i kosami, a pracę powierzono Mrozkowi i Dreyzie. Program ćwi¬ 
czeń wolnych w 5 obrazach ogłoszono w lutym (Sokół 1909, str. 
31-2), program zawodów w maju (tamże, str. 84-5). Zlot (siódmy 
z kolei okręgowy) odbył się w niedzielę, 15 sierpnia 1909 r. 85
		

/Magazyn_200_09_0086_0001.djvu

			w Jaworznie, skutkiem zaś złączenia go z uroczystością poświęcenia 
miejscowego sztandaru, ograniczył się do godzin popołudniowych, 
w których z trudem zmieszczono obfity program ćwiczeń, ale prze¬ 
pisane regulaminem zawody musiano pominąć. Do ćwiczeń wolnych 
stanęło 103 druhów, a mianowicie: z Bytomia 18, z Gliwic 6, z Ka¬ 
towic 11, z Kosztów 12, z Królewskiej Huty 21, z Lipin 4, z Piekar 
11, z Wrocławia 4 i z Zabrza 16. Okręg śląski wykonał ćwiczenia 
wolne, ćwiczenia laskami (bez Zabrza), piramidy wykonało gniazdo 
królewskohuckie. Były też ćwiczenia toporkami, nie było kosami. 
Prócz okręgu śląskiego były popisy gniazda z Jaworzna i gości 
z Kongresówki. Zlot wypadł dobrze pod względem technicznym, 
panowały na nim posłuch i punktualność. Widzów było mnóstwo 
zwłaszcza, że miał przybyć bp. Bandurski, który jednak zmęczony 
podróżą na kongres eucharystyczny w Kolonii nie przyjechał. Przy 
wbijaniu gwoździ przemówił imieniem Śląska Szyperski, a potem 
inni uczestnicy, lecz wynik był taki, że na posiedzeniu Wydziału 
Okręgowego 18 sierpnia uchwalono na wniosek Szyperskiego, „żeby 
w uroczystościach sokolich w Galicji nie brać udziału w przyszłości, 
uważamy się tylko za towarzystwo gimnastyczne i nie godzimy się 
na przemówienia itp., jakie miały miejsce na zlocie w Jaworznie“. 
Dlatego nie wzięto udziału w uroczystości „Sokoła“ w Sierszy dnia 
5 września. Uchwałę tę rozszerzono 17 listopada o tyle, że uchwa¬ 
lono zloty „odbywać w kraju, a jeżeli się to nie da, to za granicą, 
ale nie łączyć się z żadnym okręgiem, tylko urządzać je sami“. 
Zawiodła więc podjęta po 2 latach próba łączności z gniazdami 
małopolskimi. Policja pruska znała przebieg zlotu, to też powraca¬ 
jących Górnoślązaków czekała ścisła rewizja celna w Mysłowicach, 
zrywano kokardki czerwono-białe oznaczające wstęp na boisko, za¬ 
trzymano sztandar wrocławski i wydano go dopiero po energicznej 
interwencji Szyperskiego i Wolskiego, trzem kobietom, które nie 
chciały zdjąć kolczyków z godłami polskimi, grożono aresztowaniem 
i zastosowano dalsze szykany ku oburzeniu ludu. Nie brakło też 
sporu finansowego z Jaworznem, które zajmowało się pobieraniem 
opłat za wstępy tak niedbale, że powstał deficyt. Po zlocie powołano 
do życia od dnia 29 sierpnia 1909 grono techniczne okręgu (na¬ 
uczycielskie), które do końca roku odbyło 2 posiedzenia i 9 ćwiczeń. Zawody okręgowe odbyły się 12 września 1909: ludowe w Kró¬ 
lewskiej Hucie, na przyrządach u Postracha na Jęzorze. Wzięły 
udział w nich tylko 3 gniazda: Bytom (6 zawodników), Katowice 86
		

/Magazyn_200_09_0087_0001.djvu

			(3) i Królewska Huta (7). Na przyrządach osiągnięto dobre wy¬ 
niki, w ludowych na ogół marne. Nagrodami podzielili się za¬ 
wodnicy bytomscy i królewskohuccy (Bytom 2 nagrody I, 2 — II 
i 2 — III, Królewska Huta 1 — I, 1 — II i 2 — III. W pięcioboju 
(33V2 punktu) i w ćwiczeniach ludowych (221/2 P-) górował 
Wincenty Grobosz z Bytomia, pozostawiając w ćwiczeniach 
ludowych innych współzawodników o 8yz p. co najmniej w tyle. 
Mniejszą gwiazdą był Bellok Józef z Królewskiej Huty. Zjazd prezesów, naczelników i delegatów zamąciła mała burza, 
wywołana przez Dreyzę, skutkiem której cały Wydział poddał się 
nowym wyborom. Ostatecznie na rok 1910 został prezesem Szy¬ 
perski, jego zastępcą M. Wolski, naczelnikiem Mrozek, zastępcą 
jego Grobosz z Bytomia, sekretarzem T. Kowalczyk, a skarbnikiem 
Paulin Kandziora z Bytomia. Przeszedł więc nadal stary 
Wydział z 2 zmianami. Rok 1910 postawił Wydział Okręgowy przed kilku zadaniami, 
z których najtrudniejsze były: dalsze uporządkowanie okręgu 
i 2 zloty, odbywające się w tym roku: własny i ogólnopolski w Kra¬ 
kowie (t. zw. grunwaldzki). Zebrań Wydziału odbyto 7, a miano¬ 
wicie: 7 marca, 11 maja, 7 lipca, 6, 11 i 24 sierpnia i 3 paździer¬ 
nika, zebrań prezesów i naczelników gniazd oraz delegatów 2: 
3 kwietnia i 13 listopada. Przede wszystkim zlikwidowano zupełnie cegiełki na zbieranie 
funduszu budowlanego, które okazały się nieprzydatne, zebranym 
zaś funduszem i jego zużyciem miała zająć się specjalna komisja 
złożona z Wydziału, oraz druhów Kobylińskiego, Zakrzewskiego 
i Grzesia. Wiele uwagi poświęcono sprawie lekcyj czytania i pisa¬ 
nia po polsku w gniazdach, która jeszcze szwankowała. Liczba 
gniazd powiększyła się o 1 w Łabętach, założone 26 czerwca 
1910, które zgłosiło przystąpienie do Związku, żywiło zaś wielkie 
plany mimo szczupłej liczby członków, zamierzając zbudować dom 
ludowy w Łabętach. Pod koniec roku zanosiło się na powstanie 
gniazd w Pszczynie i Raciborzu, ale były to przedwczesne nadzieje, 
gdyż w Pszczynie powstało po roku dopiero Koło Tow. Czytelń 
Ludowych, gniazdo zaś sokole dopiero w r. 1920, a tymczasem 
urządzano niekiedy ćwiczenia w „Lutni“ lub brano udział w ćwi¬ 
czeniach „Sokoła“ w Dziedzicach, natomiast w Raciborzu zawią¬ 
zano gniazdo po 3 latach w lutym 1914. Konspiracyjnie uprawiano 87
		

/Magazyn_200_09_0088_0001.djvu

			gimnastykę sokolą w Tychach wśród członków założonego w r. 1910 
towarzystwa śpiewackiego „Harmonia“. Ponieważ statuty gniazd różniły się między sobą, dążono do 
ich ujednostajnienia; w sprawie tej odnoszono się kilkakrotnie do 
Związku w Poznaniu, gdzie pracę nad tym wdrożono, ale szła ona 
zbyt wolno dla niecierpliwych Górnoślązaków tak, że nawet zamie¬ 
rzali ją przeprowadzić na własną rękę. Natomiast przeprowadzili 
na Zjeździe delegatów w Poznaniu poprawkę do § 7 statutu, że 
jeżeli gniazdu umorzy się wkładkę, to mimo nieuiszczenia wkładki 
Okręg ma prawo liczyć członków tego gniazda tak, jakby za nich 
zapłacono należytość do Związku. Sprawa bowiem liczebności gniazd przedstawiała się nadal nie¬ 
wyraźnie. Było wprawdzie lepiej niż w latach poprzednich, ale 
mimo to różnice w obliczeniach występowały nadal i to nie tylko 
między różnymi władzami Okręgu, lecz nawet u tego samego 
urzędnika. Winny były temu gniazda, które podawały cyfry do¬ 
wolne, gdyż — zdaje się — nie prowadziły swej księgowości w zbyt 
wielkim porządku. Na zjeździe prezesów i naczelników gniazd 
dnia 13 listopada podał naczelnik, że okręg liczy w 10 gniazdach 
477 członków, w tym 214 ćwiczących, kobiet 56, a z nich ćwiczących 
40, gdy tymczasem bezpośrednio po nim sekretarz na podstawie 
sumarycznych cyfr gniazd doliczył się tylko 424 członków, w tym 
46 kobiet, ćwiczących zaś 162, a kobiet 21. Obie te dane nie zga¬ 
dzają się z 5 innymi statystykami z tego samego roku: Gniazdo Dar £ 'O e o N o ie z _ la o mężczyzn ^ 
ćwiczących oj kobiet z?. 
ćwiczących Q op. £ '2 ’5 N O a £ O c -2 N O Sta za J3 U >» O e rr E N Ł> £ bfl K> O tys rok E •U It N ZJ 03 C O uczących się ,_*«<- 
czyt. i pisania ?? ptacizasalę ° 
rocznie mk s m z\ Ź 'O JUS a o "n o pra^ icze viąz rC O >> o c3* N O 'S o yoz Inik kov E O ^ 
- §5 
N ar 
rt c O d. a % s 'O a> 5 o JA Ka So & 'O c -2 N O ćwiczących 2. a 0 a a CJ 1 3 M bc KT P £ Bytom 102 ? 35  22 102 35 20 105 36 26 102 34 65 Gliwice ? 9 25 — — 51 25 18 — 120 36 25 14 10 36 25 44 Katowice +75 ? 28 — — 76 40 23 6 120 84 42 15 — 90 20 63 Kosztowy 25 — 17 — — 30 16 12 10 — 29 19 12 — 26 17 29 Król. Huta 40 14 18 10 — 40 18 15 12 240 38 18 14 10 40 18 36 Lipiny 18 — 9 — — 17 12 8 3 60 25 18 8 — 17 11 13 Łabęty 8 — ii — — 16 10 — — 48 20 13 — — 18 13 — Piekary 50 — 40 — — 45 35 28 — 69 50 40 15 — 50 40 26 Wroclaw nie podano 54 20 — — 130 60 20 — 6 40 20 50 Zabrze 100| 20 25 16 — 60 32 26 244 80 20 24 12 30 20 30 Razem 418 33 19y| 26|22 491 243 150 35 1031 527|251 128 38 449Î218 356 88
		

/Magazyn_200_09_0089_0001.djvu

			Dane z 13 listopada pochodź? od prezesów i naczelników 
gniazd, statystykę za rok 1910 sporządził sekretarz na podstawie 
końcowych sumariuszów gniazd, do Kalendarza Sokolego podał 
daty naczelnik przypuszczalnie na podstawie raportów. Najbardziej 
zbliżone do rzeczywistości są moim zdaniem cyfry ze statystyki za 
rok 1910, od której mogą być w tę lub w tamtę stronę odchylenia. 
Prawdopodobnie więc miał Bytom 102 członków, Gliwice 44-51, 
Katowice 76, Kosztowy 29-30, Królewska Huta 40, Lipiny 17, 
Labęty 16-18, Piekary 46-50, Wrocław 50-54 i Zabrze gdzieś około 
50, razem więc 470-490 członków. Jasne jest tylko jedno, że na 
ogół nie wpłacano wkładki do Związku za wszystkich członków 
dlatego, że 1. gniazda były biedne, 2. siedziba Związku leżała da¬ 
leko, opieka zaś nie dawała się zbyt odczuwać. Celowały pod tym 
względem Bytom, Piekary i Zabrze. Wobec Okręgu uprawiano ten 
proceder nie tyle rozmyślnie, ile skutkiem niedbalstwa w utrzymy¬ 
waniu ksiąg administracyjnych. Zdaje się, że w r. 1910 gniazda 
zapłaciły procent od wkładek do kasy okręgowej dość skrupulatnie, 
gdyż nie ma na zaległości skargi, ale za to solidarnie nie wykonały 
uchwały delegatów z roku poprzedniego, nakładającej na gniazda 
obowiązek wpłacenia do okręgu 25% czystego dochodu; dlatego też 
tę uchwałę jako bezprzedmiotową zniesiono na zebraniu delegatów 
13 listopada 1910. W zakresie ćwiczeń cielesnych wzmocniono w tym roku działal¬ 
ność, gdyż prócz ćwiczeń wolnych i na przyrządach urządzano 
także wycieczki (Bytom 3, Gliwice 1, Katowice 3, Kosztowy 4, 
Lipiny 2, Piekary 3, Wrocław 5, Zabrze 5), a nawet 3 druhów 
zabrskich powiozło taczkami ziemię na kopiec grunwaldzki aż do 
Niepołomic, oraz uprawiano sporty, gry i zabawy w Lipinach, 
Labętach, Piekarach i Zabrzu. Prócz Bytomia i Łabęt posprawiały 
gniazda podręczniki do gimnastyki w liczbie 1-8 (Wrocław i Król. 
Huta po 8, Katowice 7, Gliwice i Lipiny po 3, Kosztowy 2, Piekary 
i Zabrze po 1). Zlot zamierzano odbyć pierwotnie w czerwcu na Zadolu, potem 
naznaczono go na 21 sierpnia w Świętochłowicach u Lewerenca, 
gdyby się tam nie dało, to na Wysokim Brzegu, aby zadośćuczynić 
obowiązkowi dorocznych zlotów okręgowych, gdyż właściwie zlot 
grunwaldzki wyczerpywał cały program gimnastyczny. W Zlocie Grunwaldzkim Związek Sokołów polskich w państwie 
niemieckim nie brał oficjalnie udziału i Wydział Związku wysłał 89
		

/Magazyn_200_09_0090_0001.djvu

			tylko telegram, ale nieoficjalnie, na ochotnika zgłosiło swoje przy¬ 
bycie kilkuset członków. Cyfry, którymi rozporządzam, nie podają 
osobno liczby Górnoślązaków, lecz zarówno położenie geograficzne 
jak daty porównawcze pozwalają w przybliżeniu ocenić ich udział. 
W pochodzie uczestniczyło 468 osób z 76 gniazd Związku poznań¬ 
skiego, a więc na gniazdo przypada przeciętnie 6 osób, ponieważ 
zaś odleglejsze od Krakowa gniazda nie osięgały liczby przeciętnej, 
przypuścić należy, że gniazda bliższe, górnośląskie dały więcej 
uczestników. Dane z Królewskiej Huty (12 druhów i 2 druhny) 
pozwalają w zestawieniu z cyframi ćwiczących na Zlocie okręgo¬ 
wym przyjąć udział Górnego Śląska w uroczystościach grunwaldz¬ 
kich dnia 14-16 lipca 1910 r. w Krakowie jako nie niższy od 60, 
a przekraczający 100 uczestników. Ze zgłoszonych do ćwiczeń 
z zaboru pruskiego 500 druhów i 60 druhen wzięło w ćwiczeniach 
ogólnych wolnych i własnych po 316 druhów, oraz 33 druhny, do 
zawodów stanęło 28 zawodników. Górnoślązacy wynieśli z Kra¬ 
kowa wiele wrażeń jak również doświadczeń, według wzoru kra¬ 
kowskiego powtórzą jeszcze w r. 1913 na Zlocie w Poznaniu 
ćwiczenia maczugami w liczbie 55 druhów. Ta cyfra, chociażby 
przypuścić w niej spory odsetek nieobecnych w Krakowie i wyćwi¬ 
czonych potem uczestników, przemawia również za sporym zastępem 
Górnoślązaków w Krakowie. Uczestnicy spod zaboru pruskiego 
nie byli we wszystkim zadowoleni ze Zlotu Grunwaldzkiego, za¬ 
rzucali mu pod względem technicznym znaczne braki, zwłaszcza 
w przygotowaniu zarządzeń i układzie warunków zawodów (Ka¬ 
lendarz Sokoli na 1911, str. 163-165). Odmiennie się przedstawia 
sprawa wpływu moralnego, który zlot wywarł na uczestników 
zwłaszcza z Górnego Śląska. Dla nich nie było to retorycznym 
frazesem, co oświadczył niewymieniony po nazwisku przedstawiciel 
Związku poznańskiego w dniu 15 lipca 1910 r. w sali Sokola 
krakowskiego: „Bądźcie spokojni o nas, wytrwamy na posterunku 
aż do pory, gdy nowy Grunwald nas z niego zwolni.“ (Pamiętnik 
V Zlotu Sokolstwa Polskiego, str. 44.) Sokół górnośląski wyniósł 
z Krakowa niezachwiane postanowienie wytrwania na posterunku. Urządzenie własnego Zlotu okręgowego w sposób należyty miało 
być dowodem tego wytrwania. Gdy Lewerenc zawiódł, porzucono 
również myśl urządzenia zlotu na Wysokim Brzegu, gdyż „nie ma 
odpowiedniego boiska, jest nierówne, potem łąki należą do gwa¬ 
rectwa i pytanie, czyby w ogóle udzieliło pozwolenia gwarectwa, 90
		

/Magazyn_200_09_0091_0001.djvu

			a w dodatku byłoby się zależnym od jedynego miejscowego żyda“ 
(prot. pos. 11. VIII. 1910). Wobec tego postanowiono odbyć zlot 
na Jęzorze u Postracha. Zlot ten w dniu 24 sierpnia wypadł 
pod względem finansowym nadspodziewanie dobrze, dochodu było 
700,25 mk, rozchodu 621,82, czysty dochód 78,43 mk, które zużyto 
na zakupno nagród dla zwycięzców w zawodach, nadto zas spo¬ 
dziewano się pewnej kwoty z rozsprzedaży desek i drutu na ogro¬ 
dzenie. Inna sprawa była ze stroną gimnastyczną zlotu. Zaszedł 
wypadek niesubordynacji ćwiczących „z Kosztów, którzy z powodu 
2 opuścili szereg“. Do ćwiczeń stanęło druhów 134 (Bytom 20, 
Gliwice 15, Katowice 13, Kosztowy 12, Król. Huta 14, Lipiny 8, 
Piekary 27 i Zabrze 25), do zawodów 19 (Bytom 7, Gliwice 2, Ka¬ 
towice 4 i Król. Huta 6). O wyniki ćwiczeń i zawodów rozgorzał 
spór między Dreyzą z jednej a Mrozkiem i gronem technicznym 
z drugiej strony. Nie był — zdaje się — bez winy ani Dreyza am 
Mrozek. Mrozek używał na złocie niewłaściwych wyrażeń, co mu 
wytknięto na zjeździe prezesów i naczelników gniazd dnia 13 listo¬ 
pada 1910, Dreyza przybył nastawiony bardzo krytycznie, za¬ 
znaczył swoje stanowisko członka grona technicznego związkowego 
niedaniem wskazówek gronu okręgowemu, ale na własną rękę ocenił 
wyniki zawodów i uzyskał od sekretarza Kowalczyka podpis na tej 
ocenie. W „Sokole“ osądził surowo ćwiczenia ludowe, nieco względ¬ 
niej na przyrządach, skrytykował ostro muzykę i wygląd ćwiczących, 
a zwłaszcza strój ćwiczebny, który „był prawie u wszystkich nie 
domierzony. Było przeważnie tak: Do każdej koszulki i trykotów 
był chłop za mały. Nadmiar wolnego miejsca w koszulkach i spod¬ 
niach wypełniało powietrze, zamiast muszkuły, klatka piersiowa, 
co się zowie, i kości“. Jeżeli porównamy z tym sądem wrażenia 
Nowickiego ze zlotu r. 1903, trudno obronić się przypuszczeniu, że 
w ciągu 7 lat nie skarleli sokoli śląscy do tego stopnia, jak to wy¬ 
nika ze słów Dreyzy, że raczej nieszczęśliwy dobór strojów wywołał 
tę hiperkrytykę. Do ćwiczeń wolnych wspólnych, wziętych ze zlotu 
grunwaldzkiego, stanęło 108 druhów, następnie ćwiczyły kobiety 
nienagannie chorągiewkami, gniazdo gliwickie ciupagami (znowu 
podpatrzone ze zlotu grunwaldzkiego), gniazdo lipińskie żerdziami, 
zabrskie maczugami dobrze, bytomskie na przyrządach, katowickie 
i kosztowskie lancami, piekarskie dało udatne wykonanie piramid. 
Najsilniej skrytykował Dreyza ćwiczenia lancami. Zawody według 
oceny Dreyzy przyniosły zwycięstwo w klasie A Wincentemu Gro- 91
		

/Magazyn_200_09_0092_0001.djvu

			boszowi, w klasie B Józefowi Bellokowi, przeciw temu założyło 
protest gniazdo gliwickie, a grono techniczne okręgowe zaczepiło 
wyniki Belloka i Nędzy, oraz uznało 18 września 1910, że „Kowal¬ 
czyk z Katowic i Józef Dreyza z Siemianowic zasłużyli na naganę“, 
działając bez upoważnienia grona, ale naczelnik związkowy Lange 
uznał ich ocenę za miarodajną, a jedyną satysfakcją dla Mrożka 
było, że w „Sokole“, str. 169 i 172, wydrukowano tak protokół 
posiedzenia grona technicznego jak ostrą odpowiedź Mrożka na 
sprawozdanie Dreyzy ze zlotu. Niewątpliwie odpowiedź ta podry¬ 
wała nieco wiarę w dokładność sprawozdawcy, który nawet datę 
zlotu podał mylnie: 28 sierpnia zamiast rzeczywistej: 21 sierpnia. 
Niemniej Związek nie stracił zaufania do Dreyzy, wybierając go 
na Zjeździe delegatów dnia 2 kwietnia 1911 do Wydziału Związku 
mimo protestu delegatów górnośląskich. Wydział Okręgowy zsoli- 
daryzował się z delegatami i 8 kwietnia powziął 2 uchwały, świad¬ 
czące o niechęci do Dreyzy w szerszych kołach. Była to jednak 
burza w szklance wody, która wnet się uspokoiła. Poza tym obchodzono uroczyście poświęcenie sztandaru gniazda 
bytomskiego, który sprawił mu prezes Wolski, dnia 25 września 
w Krzeszowicach, urządzono kurs ćwiczeń praktycznych 6 listopada 
w Królewskiej Hucie z udziałem 30 uczestników z wszystkich 
gniazd prócz Piekar, a wreszcie urządzono 30 października zawody 
ludowe 3 gniazd (Gliwice 7 zawodników, Zabrze 7 i Łabęty 11) 
w Czerwionce pod Łabętami. Pierwszą nagrodę zdobył Józef 
Wesoły z Gliwic, które nadto wzięły nagrodę 2, 4 i 1 z 2 trzecich, 
drugą trzecią i piątą osięgnęło Zabrze. Rok 1911 przyniósł dwie zmiany w Wydziale Okręgowym, który 
po wyborach częściowych w dniu 13 listopada 1910 miał się skła¬ 
dać z Szyperskiego jako prezesa, M. Wolskiego jako wiceprezesa, 
Mrożka jako naczelnika, Franciszka Anioła jako zastępcy naczel¬ 
nika, Tomasza Kowalczyka jako sekretarza i Kandziory jako 
skarbnika. Atoli Anioł zginął 21 grudnia 1910 od kuli bandyckiej 
podczas napadu na kantor Kohlera i Janiszewskiego w Mysłowi¬ 
cach, w którym był urzędnikiem; zastępcą naczelnika okręgowego 
został wybrany dnia 28 marca Józef Michalak z Bytomia. 
Wspomniane już przeze mnie różne osobiste zatargi dotknęły wnet 
także Szyperskiego do tego stopnia, że złożył „z powodów oso¬ 
bistych“ godność prezesa okręgu, a gdy prośby nie zdołały go 
skłonić do cofnięcia postanowienia, wybrano dnia 7 maja 1911 * 92
		

/Magazyn_200_09_0093_0001.djvu

			prezesem Michała Wolskiego, do Wydziału zaś wszedł w jego 
miejsce dr Jan Zakrzewski. Szyperskiemu, który jako człowiek 
ruchliwy i umiejący trafić do serc szerokich warstw, położył wielkie 
zasługi dla sprawy sokolej na Górnym Śląsku, uchwalono wręczyć 
dyplom uznania. Zebrań prezesów, naczelników i delegatów gniazd odbyto w tym 
roku 3: 26 marca, 7 maja i 5 listopada, posiedzeń Wydziału Okrę¬ 
gowego 11: 4 stycznia, 10 marca, 8 kwietnia, 10 maja, 8 lipca, 
4 sierpnia, 5 i 20 września, 26 października, 25 listopada i 20-go 
grudnia. Liczba gniazd wzrosła w tym roku o 4 nowe, a zmniej¬ 
szyła się o 1 t. j. Zabrze, które zostało policyjnie zawieszone. 
Nad Zabrzem, o którego zmiennej w statystykach liczebności już 
wspominałem, czuwało oko gorliwego „amtowego“, który nie mógł 
ścierpieć na swym terenie takiego rozwoju polskiego towarzystwa. 
Gniazdo zabrskie spełniało należycie obowiązki, wynikające z jego 
charakteru jako towarzystwa politycznego, ale amtowy uważał je 
za stowarzyszenie tajne i wydobył 9 marca od sądu zabrskiego 
uchwalę, zarządzającą rewizję w lokalu towarzystwa i w mieszka¬ 
niach członków Zarządu. Rewizję u prezesa gniazda adw. Koby¬ 
lińskiego przeprowadzono w sposób niezwykły, użyto bowiem do 
niej aż 12 urzędników policyjnych uzbrojonych w rewolwery, które 
trzymali podczas całej czynności w ręku. W niedzielę 19 marca 
podczas posiedzenia zauważali sokoli, że po dachu nad lokalem 
kręcą się podejrzane indywidua, wysłani druhowie schwytali urzęd¬ 
nika policyjnego, leżącego na brzuchu i przez otwór przy świeczniku 
szpiegującego obrady, lecz zdołał on wydrzeć się z rąk wysłanych 
sokołów. W godzinę potem przyszła dwunastka policyjna i prze¬ 
prowadziła rewizję osobistą wszystkich zebranych, nie wyłączając 
kobiet. Pogwałcono nie tylko konstytucję i podeptano przepisy 
prawa o stowarzyszeniach, znoszące kontrolę policyjną i obowiązek 
podawania nazwisk członków, lecz także nadużyto zarządzenia 
sądowego, które nie rozciągało się na wszystkich członków stowa¬ 
rzyszenia. W tej sprawie wniósł w sejmie pruskim interpelację 
poseł dr Zygmunt Seyda; minister oświadczył, że spowodował zba¬ 
danie sprawy przez prezesa rejencji w Opolu (Sokół 1911, str. 
69-70). Niemniej wdrożono proces, gniazdo zostało zawieszone, czy 
też policyjnie rozwiązane, i odżyło dopiero w r. 1913. Z 4 powstałych w roku 1911 gniazd dwa były raczej tylko 
odroślami Sokoła katowickiego, 2 zaś zupełnie nowe. Najwcześniej 93
		

/Magazyn_200_09_0094_0001.djvu

			powstało gniazdo w Załężu, którego głównym promotorem był 
wykluczony z gniazda katowickiego Sapa. Założycielom gniazda 
załęskiego udało się otrzymać materiały potrzebne do założenia 
gniazda wprost od Wydziału Związku w Poznaniu z pominięciem 
Wydziału Okręgowego, do którego sprawy tego rodzaju należały 
od czasu decentralizacji w r. 1908. Załęże więc popadło w spór 
nie tylko z Katowicami, lecz także z Wydziałem Okręgowym, który 
jednak zwolna złagodził pierwotne ostre zarządzenia (żądanie 
usunięcia Sapy), uznał sprawę za rzecz wewnętrzną Katowic, 
a w końcu przyjął Załęże do okręgu. Katowice również się uspo¬ 
koiły, a nawet odstąpiły Załężu swoją sokolnię, przerobioną ze 
starej stodoły, same zaś wyszukały sobie na lokal warsztat koszy¬ 
karski przy ul. Poprzecznej. Datą powstania gniazda załęskiego 
jest 2 kwietnia 1911, członków było początkowo 27, pod koniec 
zaś roku 33. Za przykładem Załęża poszli należący dotąd do 
Katowic druhowie z Bogucic, zawiązując 11 czerwca 1911 
dwunaste według własnej rachuby, siedemnaste zaś w rzeczywi¬ 
stości gniazdo górnośląskie. Początkowa liczba wynosiła 22 druhów 
i 7 druhen. Pod koniec roku było 54 członków, a przynajmniej za tylu za¬ 
płacono do Związku. Katowice mimo utraty tyłu druhów na rzecz 
obu gniazd liczyły z końcem roku 73 członków, w rezultacie więc 
owo rozszczepienie się gniazda na 3 przyniosło wzrost liczebności 
sokołów na terenie, objętym działalnością dawnego gniazda, co 
najmniej o 70—80 członków, których zapewne w tej ilości nie po- 
zyskanoby, gdyby nadal istniało jedno gniazdo. Równocześnie powstało gniazdo w Opolu, które razem z Bo¬ 
gucicami przyjęto do Okręgu dnia 8 lipca 1911, do Związku zaś 
razem z Bogucicami i Załężem 1 września 1911. Oniazdo to naj¬ 
dalej na zachód wysunięte nie było zbyt liczne, z końcem roku 
liczyło 21 członków, w tym 14 ćwiczących. Prezesem gniazda został 
Tadeusz Koraszewski, sekretarzem Leon Powolny, naczel¬ 
nikiem Kazimierz Robakowski, ćwiczenia odbywały się co 
czwartek w sali Banku Ludowego. Gniazdo nie okazało się zbyt 
żywotne; czy spowodowała to bliskość rejencyjnego urzędu, czy 
brak jednostek energicznych, czy inne jakieś czynniki, trudno orzec 
wobec braku materiałów. Już po 2 latach musiał Wydział Okrę¬ 
gowy „monitować je o brak życia“ na posiedzeniu 23 sierpnia 
1913 roku. 94
		

/Magazyn_200_09_0095_0001.djvu

			Ostatnim wreszcie gniazdem, powstałym w r. 1911, a mianowicie 
12 listopada były Kochłowice, które zaczęły od 26 członków, 
ale wnet przekroczyły liczbę 40 druhów. Pierwszym prezesem 
gniazda został Franciszek Kaczmarczyk, jeden z więźniów 
nyskich po wybuchu wojny światowej, naczelnikiem Franciszek 
Wilk. Nie wyczerpywało to listy miejscowości, w których chciano 
tworzyć „Sokoła“, lecz Wydział okręgu stanął na słusznym stano¬ 
wisku, iż w tej sprawie należy postępować rozważnie, iż naczelnik 
okręgowy powinien zbadać przedtem stosunki na miejscu, a zwła¬ 
szcza zwrócić uwagę na to, czy można będzie uzyskać lokal na 
ćwiczenia i czy są odpowiedni ludzie na kierownicze stanowiska. 
Dwa te względy dyktowało doświadczenie dotychczasowe, wszakże 
macierz gniazd górnośląskich Bytom dość miał trudności z uzyska¬ 
niem lokalu, nim wreszcie dostał go w „Ulu“, działalność innych 
gniazd jak np. Lipin chromała długie lata z powodu braku lokalu, 
powodem zaś zakładania nowych gniazd mogły być niewczesne 
ambicje jednostek, które jak np. Sapa w Załężu przysparzały 
kłopotów gniazdu. Wytwarzały się także niezdrowe stosunki, przy¬ 
pominające dzisiejsze ujemne objawy w towarzystwach sportowych; 
byli druhowie należący do kilku gniazd i tu należało znaleźć jakąś 
normę zapobiegającą złym następstwom. Uchwalono więc i na 
Wydziale i na Zjeździe prezesów dnia 5 listopada 1911, że wpraw¬ 
dzie można należeć do kilku gniazd, ale pełne prawa członkowskie 
(prawo glosowania, wybieralności i zabierania głosu) posiadać 
tylko w jednym, określonym przez danego druha gnieździe. To 
wyjście z trudności nie było wolne od pewnych ujemnych stron, ale 
w ówczesnych warunkach przedstawiało ich jeszcze najmniej. Innego rodzaju objaw wywołał uchwałę, że Wydziały gniazd 
odtąd podlegają zatwierdzeniu Wydziału Okręgowego, miało to za¬ 
pewnić większą spoistość i jednolitość w działaniu, których brakło 
choćby w zakresie finansowym, bo oto jeszcze w dniu 26 paździer¬ 
nika 1911 zalegało z wkładkami do kasy okręgowej 5 gniazd na 
12 istniejących. Działalność władz pruskich spowodowała dwie uchwały bardzo 
charakterystyczne. Władze te bowiem zmieniły poniekąd swój sto¬ 
sunek do rozmiaru zajęć sokolich, zdawały się godzić już w osta¬ 
teczności z czynnością gniazd gimnastyczną, natomiast stawiały 
przeszkody towarzyskiej i oświatowej. Gniazdo bytomskie ukarano 
sądownie za wycieczki zbiorowe, a więc poleca się gniazdom od- 95
		

/Magazyn_200_09_0096_0001.djvu

			bywać je w ten sposób, że będzie szło grupkami po 2—3 osób 
w pewnym od siebie oddaleniu. Co do iiauki czytania i pisania po 
polsku, której udzielano w pewnych gniazdach, zastrzeżono ze 
względu na obowiązujące przepisy pruskie, że nauki tej udzielać 
mogą tylko osoby mające na to zezwolenie z rejencji, ale równocześ¬ 
nie na podstawie oceny Zakrzewskiego zalecono jako podręczniki: 
Naukę pisowni Dzierżanowskiej i Gramatykę polską Zimowicza. Były również trudności z Gronem technicznym, które już od 
poprzedniego roku uważało się za władzę równą Wydziałowi Okrę¬ 
gowemu. Stal on na stanowisku, że Grono jemu podlega i nie ma 
prawa powzięcia jakiejkolwiek uchwały, lecz może tylko przedkładać 
Wydziałowi swoje życzenia i wydawać zarządzenia ogólne tylko 
w porozumieniu i za zgodą Wydziału. Ponieważ regulamin Grona 
nie dawał jasnych wskazówek, odniesiono się po nie do Wydziału 
Związku. Wystąpień publicznych poza Śląskiem raczej unikano i dlatego 
na 25-lecie gniazda w Bydgoszczy polecono gniazdom wysłać tylko 
telegramy, na 25-lecie zaś gniazda poznańskiego mieli pojechać 
imieniem okręgu tylko 3 delegaci, gniazda zaś mogły wysłać wła¬ 
snych według uznania. To też w zawodach związkowych w Pozna¬ 
niu 5 czerwca 1911 wziął udział Józef Wesoły z Gliwic, ale 
poprzestał na skoku w wyż, uzyskując słaby wynik 1,25 m, gdy 
najlepsze innych zawodników wynosiły 1,49 m, najgorsze 1,20 m. Zadaniem pochłaniającym najwięcej czasu i starań było uzyska¬ 
nie własnego boiska zlotowego na Zadolu pod Katowicami. Na ten 
punkt od roku już skierował uwagę Wydział Okręgowy, postana¬ 
wiając odtąd odbywać zloty na Śląsku. Wydzierżawiono tam po 
dłuższych pertraktacjach obszar 4-morgowy od właścicieli Zadola 
(Sobociński, Czapla i Flieger), ale ogrodzenie go i postawienie 
budynków odwlokło się, zanim nadeszło zezwolenie ze starostwa 
w Pszczynie. Koszty budowlane, obliczone początkowo na 2.400 
mk, wyniosły 3.700 mk, a nadto wnet poczęło grozić niebezpieczeń¬ 
stwo sprzedaży gruntu w inne ręce. Przeciw temu zabezpieczano 
się klauzulami w umowie dzierżawnej, aż wreszcie 20 grudnia 
1911 r. oddano całą sprawę boiska Dreyzie, ufając jego energii 
i umiejętności znalezienia wyjścia. Przez przewlekanie się zabudowania boiska trzeba było także 
odłożyć zlot, wyznaczony pierwotnie na 20 sierpnia, do 17 września. 
Pod względem finansowym zlot udał się nad wszelkie spodziewanie, 96
		

/Magazyn_200_09_0097_0001.djvu

			albowiem przeniósł dochodu 1.508 mk, wydatków zaś 215,70 mk. 
Liczny byl także udział ćwiczących w zlocie, co uwydatnia się na 
tle ogólnych cyfr członków. W chwili zlotu okręg miał 12 gniazd 
z 519 członkami, w czym ćwiczących 252, tak przynajmniej wypada 
z zestawień naczelnika okręgowego. W zlocie brały udział wszystkie 
gniazda prócz Wrocławia i Opola, a więc mające członków ćwiczą¬ 
cych 224, z czego wzięło udział w zlocie 151 czyli przeszło 66%. 
Nieobecność Wrocławia była o tyle wytłumaczona, że przyjechał na 
pierwotny termin 20 sierpnia do Katowic, Opole zaś świeżo założone 
miało tylko 6 ćwiczących. Do ćwiczeń wolnych stanęło 132 na 152 
zgłoszonych, do lanc 66 na 80. Kobiet ćwiczyło 16 (6 z Gliwic, 
10 z Król. Huty). W ćwiczeniach własnych Bytom (22 ćwiczących) 
wykonał ćwiczenia kilofkami, Gliwice (18 ćw.) ciupagami, Kosztowy 
(22 ćw.) rapierami. Udały się te ćwiczenia na ogół dobrze. Do 
zawodów I kl. stanęło 11 zawodników na 13 zgłoszonych, kl. II 
tylko 12 na 27 zgłoszonych. Wyniki były zadowalające, o ile szło 
o przyrządy, ludowe zawody zawiodły. To samo powtórzyło się 
na zawodach Kościuszkowskich 22 października. Wytłumaczeniem 
tylko częściowym jest brak sali w 2 gniazdach (Bogucice i Kosz¬ 
towy), oraz boisk w większości gniazd, miały je tylko: Gliwice, 
Kosztowy, Lipiny, Piekary i Wrocław. Ale tłumaczenie to obalają 
takie fakty, jak zwycięstwo Król. Huty w biegu rozstawnym, choć 
nie miała boiska, i zdobycie nagród przez gniazda świeżo założone 
lub nie mające wszystkich przyrządów. Do zawodów stanęło z By¬ 
tomia 6 druhów (po 3 w I i II kl.), z Bogucic 1 w II kl., z Gliwic 8 
(3 w I kl., 5 w II kl.), z Król. Huty 6 (po 3 w I i II kl.) i po 1 
w I kl. z Piekar i Załęża. Zawody obu klas różniły się od siebie 
o tyle, że kl. I miała ćwiczenia na drążku, II na koniu. Wyniki 
zwycięzców były więcej wyrównane w kl. II niżeli w I, to samo 
dotyczy też wyników ogólnych. Zdobywcami I nagrody w kl. I był 
Jan Dziewiór z Gliwic (23 p.), a Augustyn Czempas z Król. Huty 
w kl. II (22 p.); II nagrody: Józef Wesoły z Gliwic i Wilhelm Pohl 
z Załęża w kl. I (po 22 p.), Józef Ludyga zaś z Bytomia i Józef 
Maruszczyk z Król. Huty w kl. II. Jeżeli Okręg unikał przynajmniej oficjalnie zetknięcia się z gnia¬ 
zdami małopolskimi, to nie krępowały się tymi względami gniazda, 
zwłaszcza nadgraniczne, które od Zlotu Grunwaldzkiego tym gor¬ 
liwiej chciały się uczyć od braci z zagranicy nowości. Taką nowością 
były zloty doraźne, a więc na zlot doraźny okręgu krakowskiego Dzieje „Sokola“ 7 97
		

/Magazyn_200_09_0098_0001.djvu

			w dniu 4 i 5 czerwca 1911 między Trzebinią i Chrzanowem stawi! 
się także zastęp górnośląski. (Przegląd gimn. 1911, str. 49). Prze¬ 
wodzili mu Klimczok z Kosztów i Krzystolik z Janowa. Nowości 
tej, mającej charakter wojskowy, nie dało się na Śląsku powtórzyć. Wzrost liczby gniazd i członków z 427 w r. 1910 na 592 w 1911 
był poniekąd następstwem podniesienia się ducha po Zlocie Grun¬ 
waldzkim, które oddziaływało jeszcze w następnych latach. Na 
zebraniu delegatów dnia 5 listopada 1911 wybrano na rok 1912 
nowy Wydział: Michał Wolski — prezes, Jan Zakrzewski — wice¬ 
prezes, Józef Dreyza — naczelnik, Jan Mrozek, zastępca na¬ 
czelnika, Tomasz Kowalczyk — sekretarz i Paulin Kandziora — 
skarbnik, czyli prócz Dreyzy dawny Wydział. Zaszła w nim zmiana 
na stanowisku zastępcy naczelnika, gdyż po złożeniu go przez 
Mrożka, wybrano 20 maja 1912 h Wysockiego, lecz ten sprawował 
je tylko do lipca, po czym 29 listopada kooptowano w jego miejsce 
Józefa Wesołego z Gliwic. Gdy Kowalczyk z powodu zatrud¬ 
nienia w Sosnowcu zrzekł się 14 listopada sekretarstwa, powierzono 
je zastępczo Stanisławowi Weberowi. Wydział odbył 15 posiedzeń: 7 i 21 lutego, 13 marca, 24 kwiet¬ 
nia, 20 maja, 5, 12 i 19 czerwca, 19 lipca, 8 i 21 sierpnia, 25 wrześ¬ 
nia, 14 i 29 listopada i 18 grudnia 1912. Zebrań delegatów gniazd 
było 2: 3 marca i 8 grudnia. Wielka ilość posiedzeń Wydziału 
Okręgowego spowodowana była zarówno rozrostem Okręgu, jak 
faktem sprzedaży Zadola i niedoszłym udziałem w Zlocie wszech- 
słowiańskim w Pradze. Rozpęd w tworzeniu nowych gniazd lub 
wskrzeszaniu dawnych trwał nadal. Rozpoczął kolejkę Radzion¬ 
ków, założony dnia 2 lutego 1912. Głównym działaczem był 
Józef Ogierman, który został pierwszym skarbnikiem gniazda, 
prezesem zaś Józef Szyler, naczelnikiem Augustyn Łuszczyk, 
lecz pierwsze ćwiczenia prowadzono przy pomocy druhów z sąsied¬ 
niego gniazda piekarskiego, którego członkowie jak Wincenty 
Ręka mieszkali w pobliskiej Kozłowej Górze. Ponieważ sali pu¬ 
blicznej nie dało się uzyskać, dzięki znanej już opiece policji, ćwi¬ 
czono i zbierano się w domu Norberta Hajdy. Gniazdo liczyło 
w chwili założenia około 20 członków i przy tej liczbie pozostało. 
W dziesięć dni później dnia 12 lutego 1912 powstało gniazdo 
w Dębie-Józefowcu z członków gniazd w Katowicach, Bogu¬ 
cicach i Załężu. Było ich początkowo 12, lecz w ciągu roku przy¬ 
było jeszcze 17. Prezesem właściwym był Józef Manowski, 98
		

/Magazyn_200_09_0099_0001.djvu

			prezes filii górników Związku Zawodowego Polskiego, w której 
sekretariacie odbywały się pierwsze zebrania i ćwiczenia, lecz wła¬ 
dzom pruskim zgłoszono jako oficjalnego prezesa Wojciecha 
Grześkowiaka, naczelnikiem wybrano Stanisława Sikorę. 
Ponieważ utrzymanie się w filii Związku na dłuższą metę było nie- 
możebne wobec przeszkód ze strony policji i nacisku przedsiębiorstw 
przemysłowych, zbudowano pod pozorem warsztatu stolarskiego 
salę ćwiczeń na posiadłości Aug. Macherskiego i otwarto ją we 
wrześniu 1912. Gniazdo założono m. i. w celu odciągnięcia mło¬ 
dzieży od ćwiczeń szkolnych w Turnvereinie i dlatego od 14 kwiet¬ 
nia zorganizowano oddział młodzieży, o który później Manowski 
miał proces karny. Po Dębie nastała przerwa niemal 9-miesięczna, gdyż dopiero 
3 listopada 1912 ruszyły się po 5 latach przymusowego wy¬ 
poczynku Szopienice, wznawiając dawne gniazdo roździeńskie 
pod nazwą Roździeń-Szopienice. Myśl wskrzeszenia gniazda 
wyłoniła się w następstwie walk wyborczych w r. 1912 i chociaż 
było wiele trudności do pokonania, a przede wszystkim niemożność 
postawienia na jego czele wytrawnych działaczy sokolich, zamiesza¬ 
nych w proces r. 1907, zaskoczono Wydział Okręgowy faktem doko¬ 
nanym. Ćwiczono w ciasnym pokoiku u Klemensa w Szopienicach, 
latem zaś na łące Jakuba Morgały na Borkach w Roździeniu. 
Naczelnikiem był Alojzy Morgała, który prowadził także lekcje 
języka polskiego. Mimo „czułej“ opieki policji ze znanym już 
komisarzem Gohlą na czele, gniazdo rosło w członków i pod koniec 
roku liczyło 53 druhów i 10 druhen. Wydział Okręgu VI jakkol¬ 
wiek z zastrzeżeniami pogodził się z faktem dokonanym. Zachę¬ 
cone bodaj przykładem Roździenia odżyło także rozwiązane przed 
2 przeszło laty Zabrze; stało się to gdzieś pod sam koniec roku, 
gdyż na zebraniu prezesów i naczelników dnia 8 grudnia 1912 
wymieniono je wraz z Łabętami jako nie mające na zebraniu przed¬ 
stawicieli. Członków miało około 40. Dnia 28 grudnia 1912 
wreszcie odłączyła się Brzezinka od Kosztów i utworzyła osobne 
gniazdo, które do Związku przyjęto 28 lutego 1913. Prezesem 
gniazda został Piotr Korus, piastujący odtąd tę godność nie¬ 
przerwanie przez lat 24, naczelnikiem Augustyn Mazur. Sie¬ 
dzibę znalazło gniazdo u Jana Gańczorza, a na boisko wydzierżawiło 
wnet 2 morgi pola w sąsiedztwie. Boisko to otwarto 20 lipca 
1913 r., a przy tej sposobności odbył się jakby zlot 9 gniazd, 99
		

/Magazyn_200_09_0100_0001.djvu

			którym „zaopiekował się“ znany już towarzysz Mädlera, komisarz 
Korda. Nastąpiło potem kilka procesów, ale zamiast odstraszyć 
ludność od Sokoła, przysporzyły mu nowych członków, gdyż w ciągu 
roku gniazdo podwoiło niemal ich liczbę, wzrastając z 29 do 57. 
Strachu kom. Kordy, który zabronił ćwiczeń rapierami, lancami 
i maczugami, jako bronią, nie podzielił landrat w Katowicach, który 
zgodnie z orzeczeniami sądów zniósł ten zakaz policyjny. W oczach 
wszakże policji i gazet hakatystycznych (Kattowitzer Zeitung) 
ćwiczenia lancami uchodziły nadal za wojenne. Rok 1912 kończył 
Okręg VI liczbą 18 gniazd i liczbą około 750 członków. Administracja ogólna wymagała od Wydziału Okręgowego wiele 
pracy i rozwagi wobec zaostrzonego znowu kierunku polityki pru¬ 
skiej; trzeba było unikać nie tylko niebezpiecznych związków z za¬ 
granicą, lecz także uregulować stosunki z innymi miejscowymi 
towarzystwami polskimi w ten sposób, żeby nie wywołać niepotrzeb¬ 
nych procesów itp., o co było nietrudno wobec składu poszczegól¬ 
nych gniazd, do których należeli ludzie młodzi, zapalni, przeważnie 
nieobznajomieni z gąszczem przepisów prawnych. Wobec tego 
na zebraniach delegatów i przy innych sposobnościach udzielano 
wskazówek. W tym kierunku pracował głównie wiceprezes Za¬ 
krzewski. Ody wreszcie Związek ustalił statut wzorowy dla gniazd, 
trzeba go było w nich zaprowadzić, na co zużyto koniec r. 1912 
i początek 1913 r. Niemało kłopotu przysparzało także ubóstwo 
gniazd, to też, aby zmniejszyć zaległości, obniżano składki do 
Okręgu, a starano się o ich umorzenie do Związku. Jak to wyglą¬ 
dało, poucza porównanie 2 statystyk z r. 1912: wkładek zapłaconych 
do Związku i sekretarza związkowego. W obu nie uwzględniono 
3 gniazd powstałych lub wznowionych z końcem roku: Brzezinki, 
Roździenia-Szopienic i Zabrza, ale gdy sekretarz wykazuje 15 
gniazd z liczbą 646 członków, to wkładki zapłaciło tylko 10 gniazd 
za 405 członków. Jeżeli nawet odtrącimy 5 gniazd (Król. Huta, 
Lipiny, Łabęty, Kochłowice i Dąb), które wkładek nie uiściły całko¬ 
wicie za swoich 148 członków, okaże się jeszcze różnica między 
obu statystykami, wynosząca 93 członków, za których wkładek nie 
wpłacono. Znany to już objaw, występujący w pokaźniejszych roz¬ 
miarach w 4 gniazdach, gdzie nie płacono za 20—60% członków. 
Okręg mimo szczupłych dochodów (ponad 200 mk) wpływających 
z gniazd podjął na szerszą skalę działalność organizacyjną zwła¬ 
szcza na polu gimnastycznym i sportowym. Urządzono więc kursy 100
		

/Magazyn_200_09_0101_0001.djvu

			gimnastyczne w Królewskiej Hucie dnia 7 stycznia, a gdy na 29 
zgłoszonych wzięło udział 14, dopełniający dla nieobecnych po¬ 
przednio dnia 3 marca i drugi dnia 15 grudnia 1912. Dla zorga¬ 
nizowania oddziałów kolarskich urządzono zebranie rowerzystów 
28 kwietnia, popierano urządzanie wycieczek, których gniazda (12) 
odbyły 34, przebywając 858 km, doprowadzono do 4 oddziałów 
żeńskich ćwiczących (Gliwice, Król. Huta, Lipiny i Bogucice), a to 
wszystko przy nader skromnym wyposażeniu w sprzęt gimnastycz¬ 
ny, gdyż na 15 gniazd posiadało drążki 11, tyleż poręcze, a tylko 
6 konia. Był jednak postęp w porównaniu z rokiem poprzednim, 
gdyż przybyło: 1 drążek, 3 poręcze i 1 koń. Żadnych sprzętów nie 
posiadały tylko 3 gniazda: Opole, Kochłowice i Dąb, drążek jedynie 
Łabęty. Wszystkie 3 rodzaje sprzętu miało 5 gniazd: Bytom, Kato¬ 
wice, Król. Huta, Piekary i Wrocław. Na polu działalności oświa¬ 
towej zdziałano niemało: w 7 gniazdach odbywały się lekcje języka 
polskiego dla uczestników, w 7 gniazdach istniały biblioteki z ogólną 
ilością 1.081 tomów, przy czym niektóre gniazda jak Wrocław, Ka¬ 
towice, Kosztowy, Bytom i Piekary posiadały względnie spory zasób 
(90-354) tomów, zebrań ogólnych odbyto 200, które prócz 4 gniazd 
odbywały się co miesiąc, a gdzieniegdzie częściej, odczytów zaś 
wygłoszono w 11 gniazdach 64, z 3 gniazd brak danych, nie było 
ich zaś tylko w Piekarach. Z towarzystw polskich oświatowych 
najbliższe stosunki utrzymywano ze śpiewackimi, którym na zjazd 
wynajmowano boisko na Zadolu w latach 1912 i 1913. Zadole zajmowało Wydział Okręgowy na każdym niemal posie¬ 
dzeniu. Sprawdziły się bowiem w czerwcu wiadomości o sprzedaży 
gruntu przez dotychczasowych właścicieli i trzeba było przenieść 
się na nowe miejsce. O dzierżawę było trudno i dlatego pod koniec 
roku kupiono nową parcelę, na którą przeniesiono z dawnej oparka- 
nienie i budynki. Ponieważ Sokół nie miał osobowości prawnej, 
zahipotekowano grunt na Dreyzę, który zresztą włożył znaczną 
część pieniędzy, osobną zaś umową zastrzeżono wieczystą własnosc 
„Sokoła“, którego przedstawicielami byli ówcześni prezesi i wice¬ 
prezesi Związku i Okręgu, wzgl. wyznaczeni przez nich następcy. 
W umowie dzierżawnej na poprzednie boisko była wprawdzie mowa 
o odszkodowaniu w razie sprzedaży, ale punkt ten, zdaje się, przed¬ 
stawiał jakieś słabe strony pod względem prawnym, skoro właści¬ 
ciele Czapla i Flieger początkowo nie odpowiadali nawet na pisma 
Wydziału Okręgowego, żądającego 1.000 mk odszkodowania, potem 101
		

/Magazyn_200_09_0102_0001.djvu

			sprawę przewlekali tak, że w czerwcu 1913 zdecydowano się oddać 
spór do rozstrzygnięcia Radzie Narodowej. Ponieważ Okręg gotował się do wyjazdu na zlot wszechsłowiań- 
ski do Pragi z końcem czerwca 1912, przełożono zlot okręgowy 
na 16 czerwca, lecz w ostatniej chwili Związek w Poznaniu wobec 
stanowiska Małopolan, którzy postanowili udziału nie brać ze 
względu na tendencje panslawistyczne, odwołał wyjazd zgłoszonych 
swoich 200 uczestników, gdyż „ze względu na solidarność narodową 
nie możemy, odosobnieni, wbrew opinii przeważnej części społeczeń¬ 
stwa wziąć w Zlocie udziału“ (Sokół 1912, str. 109). Poprzestano 
na wysłaniu 5 sprawozdawców technicznych do Pragi, m. i. Dreyzy. 
Decyzja ta zapadła nie bez żalu, spodziewano się bowiem prócz 
nauki wywieźć z Pragi także pewną ilość zwycięstw, ale przeważyła 
nad tymi względami jedność narodowa, podyktowana stanowiskiem 
rządu rosyjskiego wobec Sokola w Kongresówce i niezwraeaniem 
na to uwagi przez Czechów w stosunkach z Rosjanami. Społeczeń¬ 
stwo wielkopolskie, odczuwając przede wszystkim napór niemiecki, 
miało więcej sentymentu słowiańskiego niż Małopolanie, Okręg 
wszakże górnośląski lepiej się w sprawie tej orientował i bodaj 
wcześniej był przygotowany na zaniechanie wyjazdu, gdyż oprócz 
Poznania znosił się w sprawie zlotu praskiego także z Krakowem 
i Lwowem. Zlot Okręgowy na Zadolu dnia 16 czerwca 1912 wypadł 
pod każdym względem dobrze. Dochód z niego wyniósł 2.032,75 
mk, co odpowiadało przeszło 2.000 sprzedanych biletów wstępu, 
a chociaż wydatki doszły do sumy 2.141,55 mk, deficyt był tylko 
pozorny, gdyż na dalsze urządzenie boiska wydano 230 mk. Na 
15 istniejących w chwili zlotu gniazd wzięło udział 13 (brak było 
Opola i Radzionkowa, który parokrotnie do udziału zachęcano), 
zgłaszając do ćwiczeń wolnych 197, a stawiając rzeczywiście 175 
druhów. Ponieważ w tych 13 gniazdach brało przeciętnie udział 
w ćwiczeniach 315 druhów, przeto wysłały na Zlot niemal 56% 
swego stanu ćwiczebnego, a 52% ogółu ćwiczących na Górnym 
Śląsku, 27 % zaś wszystkich członków. Pod tym względem więc 
stał Okręg VI na jednym z pierwszych miejsc w Związku od 4 lat, 
ustępując na ogół jedynie Okręgowi V berlińskiemu. Poziom tech¬ 
niczny ćwiczeń podniósł się znacznie, skoro nie zawahano się do 
grona sędziowskiego zaprosić znawców spoza Śląska i to niebyle- 102
		

/Magazyn_200_09_0103_0001.djvu

			jakich: Szczęsnego Rucińskiego i Gustawa Holoubka z Krakowa 
i Czesława Kłosia z Poznania. Program Zlotu obejmował ćwiczenia wolne (175 uczestników), 
zastępami (13 zastępów), maczugami 48 druhów z 9 gniazd, lan¬ 
cami 135 druhów z 12 gniazd, sześciobój dla zawodników kl. A 
i pięciobój dla kl. B, sztafetę (5 gniazd: Bytom, Dąb, Król. Huta, 
Piekary i Wrocław), a wreszcie ćwiczenia kobiet wywijadlami 
i maczugami (34 kobiety na 50 ogółem ćwiczących w Okręgu). 
Sześciobój przyniósł nowość, gdyż stający do niego poza konkursem 
J. Wachtel z Gliwic zdobył 23 punkty na 30 możliwych, podczas 
gdy zdobywca I nagrody Antoni Wysocki tylko 18 p., w pięcioboju 
nagrodę I zdobyło 2 druhów: Henryk Urla z Bytomia i Augustyn 
Sobota z Piekar 13 p. na 25 możliwych. Różnice między zdobyw¬ 
cami dalszych nagród były bardzo małe, skoro w sześcioboju wy¬ 
nosiły 17 i 16 p., w pięcioboju 12 i 10 p. W biegu rozstawnym 
nagroda wędrowna przypadła Wrocławiowi. Wkrótce potem 18 sierpnia urządzono po raz pierwszy Igrzyska 
Olimpijskie połączone z zawodami Kościuszkowskimi, ale wynik 
finansowy był słaby, bo tylko 598,90 mk. Publiczność nie dopisała 
zarówno z powodu słabej reklamy jak nieodpowiedniej pory, na 
którą wypadały liczne odpusty i uroczystości. Zawody ujawniły 
świetny talent Szczepana Malczewskiego z Wrocławia, który 
zdobył we wszystkich konkurencjach pięcioboju możliwe 5 punk¬ 
tów, czyli razem 25, pozostawiając daleko w tyle za sobą Jana 
Dziwiora z Gliwic, zdobywcę II nagrody z 14 p. i Józefa Dziurę 
z Dębu, który uzyskał 12 p. i III nagrodę. W zawodach wzięło 
udział 8 gniazd: Bogucice, Bytom, Dąb, Gliwice, Król. Huta, Pie¬ 
kary, Wrocław i Załęże. Górował nad innymi gniazdami Wrocław 
zwłaszcza w biegach i rzutach. Rzut oszczepem Malczewskiego na 
46,60 m w konkursie, a 47,35 m poza konkursem górował nad 
wynikiem osiągniętym w Pradze 1912 przez Frant. Soucka 43,65 m. Wybory Wydziału Okręgowego na rok 1913 odbyły się na Zjeź- 
dzie delegatów dnia 6 marca 1913 w Bytomiu. Z dawnego Wy¬ 
działu zostawali w myśl postanowień statutu: Wolski jako prezes 
i Dreyza jako naczelnik, na 2 lata wybrano: zastępcą prezesa dra 
Jana Zakrzewskiego, sekretarzem Stanisława Webera, skar ni îem 
Tomasza Kowalczyka, zastępcą zaś naczelnika Józefa Weso ego. 
W składzie Wydziału nastąpiła zmiana pod koniec roku, gdy 
28 listopada z powodu wyjazdu złożył Zakrzewski godność wice- 103
		

/Magazyn_200_09_0104_0001.djvu

			prezesa, a w jego miejsce kooptowano dra Zygmunta Seydę. Prócz 
tego zebrania delegatów odbyło się jeszcze posiedzenie prezesów 
i naczelników gniazd 2 sierpnia 1913, w którym na 18 gniazd 
Okręgu uczestniczyło 13. Wydział odbył 18 posiedzeń: 5, 12 i 17 lutego, 14 marca, 20 1 29 kwietnia, 11 maja, 20 i 23 czerwca, 9 i 26 lipca, 6 i 23 sierp¬ 
nia, 2 i 30 października, 28 listopada i 11 grudnia. Pęd tworzenia gniazd nie ustawał i w tym roku, ale tylko przy 2 gniazdach da się stwierdzić ich założenie z całą pewnością. Dnia 
28 września 1913 zebrało się u mistrza rzeźnickiego Leopolda 
Prochackiego w Brzezinach 9 sokołów z Bytomia jako gości, 
oraz 19 ochotników na członków z Brzezin, 4 z Dąbrówki Wielkiej 
i 1 z Brzozowie. Prezesem wybrano Leopolda Prochackiego, na¬ 
czelnikiem zaś Józefa Ludy gę, p0 którym od października 1913 
nastąpił Teodor Nawrat. Gniazdo miało w swym prezesie nie 
tylko czynnego, ale także hojnego działacza, który sprawił mu 
przyrządy gimnastyczne, dał salę i ogród na ćwiczenia, a wreszcie 
umiał utrzymać dobre stosunki z innymi towarzystwami polskimi. 
Członków miało 23. W październiku pomyślano także o założeniu 
gniazda w Orzegowie, ale Wydział Okręgowy rozpatrywał sto¬ 
sunki miejscowe cały miesiąc tak, że dopiero 23 listopada 1913 
odbyło się pierwsze posiedzenie w obecności Webera. Począł się 
także jakiś ruch w dawnych gniazdach w Rybniku i Siemianowicach. 
W Rybniku interesował się tą sprawą Basista, ale Wydział Okrę¬ 
gowy nie widział tam odpowiednich warunków i odpisał w maju 
1913 r., że zamiar założenia tam gniazda nie istnieje. Historia 
gniazda siemianowickiego w maszynopisie podaje, że po osiedleniu 
się w Siemianowicach posła Wojciecha Sosińskiego powołano 
tam gniazdo do życia z prezesem Sosińskim i Janem Wilimem jako 
naczelnikiem na czele, ale w księdze protokołów Wydziału Okręgo¬ 
wego pierwszą wzmiankę napotykamy dopiero 15 kwietnia 1914: 
„Dha pisarza delegowano na posiedzenie gniazda w Laurahucie.“ 
Pozornie tylko godzi się z tym data założenia Siemianowic 5 kwiet¬ 
nia 1914, podana w statystyce za rok 1920 (Orędzie Sokole z 1921, 
str. 30), bo w takim razie Weber udawałby się nie na posiedzenie 
założycielskie, lecz na jedno z następnych, nie mówiąc nic o tym, że 
daty w Orędziu Sokolim nie są w każdym wypadku bezwzględnie 
pewne, lecz oparte na danych przez naczelników okręgowych, którzy 
nie mieli ani zamiaru ani możności sprawdzać wiadomości pocho- 104
		

/Magazyn_200_09_0105_0001.djvu

			dzących od naczelników gniazd. Wiarogodność więc historii gniazda 
siemianowickiego da się ocalić tylko przypuszczeniem, że po staremu 
zorganizowano się w kwietniu 1913 na własną rękę, nie troszcząc 
się ani o Związek, ani o Wydział Okręgowy aż do chwili, gdy 
utrudnienia policyjne zmusiły druhów siemianowickich do zgło¬ 
szenia się do Wydziału Okręgowego. Data więc 5 kwietnia 1914 
odnosi się do tego zgłoszenia. Być może, że do Siemianowic odnosi 
się uchwała Wydziału Okręgowego z dnia 30 października 1913, 
żeby „opublikować, że należy się celem zakładania gniazd zwracać 
do Wydziału“. Nie mogło się to odnosić do Orzegowa, bo ten się 
właśnie zwrócił, a nie słyszymy o żadnej innej miejscowości prócz 
Siemianowic, któraby usprawiedliwiała tego rodzaju „publiczne 
oświadczenie“. Zakonspirowana natomiast była działalność sekcji 
gimnastycznej „Sokół“ przy towarzystwie śpiewackim „Harmonia“ 
w Tychach, gdzie głównymi działaczami byli Stanisław Krzy- 
żowski i Siwy z Urbanowie, członek niegdyś gniazda królewsko- 
huckiego. Z końcem r. 1913 zrzeszał Okręg VI 20 gniazd sokolich, 
nie licząc Siemianowic. Nie wszystkie odznaczały się jednakową 
żywotnością, z protokołów dowiadujemy się, że w kwietniu pobu¬ 
dzano do życia Katowice, w sierpniu zaś Opole, natomiast kłopotów 
przysparzały także: nadmierna żywotność Brzezinki, o której boisku 
i zatargach z policją wspomniałem w poprzednim roku, utworzenie 
oddziału młodzieży w Dębie, któremu wytoczono proces i Wydział 
Okręgowy po pewnych wahaniach się uchwalił wreszcie zapłacić 
za niego kary i koszty procesowe, ale polecił rozwiązać oddziały 
młodzieży, o ile gdzie istniały, dalej zaś chęć utrzymywania kon¬ 
taktów z Małopolską przez Roździeń, któremu zakazano 26 lipca 
brać udział w zabawie na Jęzorze. Nie brakło także sporów między 
członkami i gniazdami, w które musiał Wydział Okręgowy wkraczać. Nauki języka polskiego udzielano w 7 gniazdach 91 osobom, 
ale widocznie szła ona marnie, skoro 30 października wydano se¬ 
kretarzowi polecenie, że „w najbliższym orędziu wskazać ma na 
obchody listopadowe, należy przypomnieć naukę czytania i pisania^. 
Weber zwrócił także pierwszy uwagę na rozbieżność i nieścisłość 
raportów gniazd, podkreślając na zjeździe delegatów 6 marca, że 
on na podstawie wykazów sekretarzy naliczył 688 członków, Dreyza 
zaś według raportów naczelników tylko 576. W tym roku przybył 
1 członek honorowy Sokoła na Górnym Śląsku, a mianowicie Wa- 105
		

/Magazyn_200_09_0106_0001.djvu

			wrzyniec Hajda, wybrany przez gniazdo w Piekarach, a za¬ 
twierdzony przez Wydział Związku 28 lutego 1913 r. Ponieważ w roku 1913 miał się odbyć VI Zlot związkowy 
w Poznaniu, przyśpieszono Zlot okręgowy na Zadolu i odbyto go 
6 lip ca. Publiczność dopisała o wiele gorzej niż w roku poprze¬ 
dnim, zebrano bowiem za wstępy zaledwie 944,50 mk, natomiast 
udział gniazd był liczny, gdyż z istniejących wówczas 18 gniazd 
tylko Opole i Zabrze nie przysłały uczestników. Do ćwiczeń wol¬ 
nych stanęło 265 druhów z 16 gniazd, przy czym niektóre, jak Brze¬ 
zinka, Kochłowice i Piekary, wystąpiły niemal w komplecie; w zlocie 
wzięło udział 73% ogółu ćwiczących w okręgu. Maczugami ćwi¬ 
czyło 96 druhów z 13 gniazd, lancami 152 z 14 gniazd, do zawo¬ 
dów w kl. A stanęło 4 zawodników (po 2 z Król. Huty i Załęża), 
w kl. B 17 zawodników z Bogucic, Bytomia, Król. Huty i Piekar, 
do biegu 8 gniazd, kobiet ćwiczyło 72 z 10 gniazd (Bogucice, 
Bytom, Dąb, Gliwice, Katowice, Król. Huta, Lipiny, Piekary, Roź- 
dzień i Załęże). Sędziował obok Górnoślązaków także W!. Kul¬ 
czyński z Berlina. W biegu rozstawnym na 1000 m o nagrodę 
wędrowną zwyciężył Bytom, w zawodach kl. A w pięcioboju 
(drążek, poręcze, koń w poprzek, koń wzdłuż i ćwiczenia wolne) I pochwałę zdobył Wilhelm Pohl z Załęża, II Maksymilian Dudek 
z Załęża, III Paweł Jarczyk z Król. Huty, w kl. B w pięcioboju 
tym samym jak w kl. A I dyplom otrzymał Józef Szczygieł z Piekar, II Robert Herok z Król. Huty, III Józef Ludyga z Bytomia, po¬ 
chwały zaś I Wawrzyn Knapik z Załęża, II Paweł Dryzga z Król. 
Huty, III Teofil Wacławek z Bytomia, IV Stanisław Macioszek 
z Król. Huty. Ogółem kl. B okazała się lepszą od A. Na Zlot Związkowy w Poznaniu w dniach 15—17 sierpnia 
1913 r. pośpieszyło 12 gniazd śląskich (nie brały udziału: Dąb, 
Kosztowy, Łabęty, Opole, Radzionków i Zabrze) z 78 ćwiczącymi 
druhami, 7 drużkami i 8 zawodnikami z Wrocławia i Załęża. Prócz 
udziału w ćwiczeniach wolnych ogólnych wystąpił Okręg śląski 
w liczbie 55 druhów do ćwiczeń maczugami pod kierownictwem 
Dreyzy. Ujawnił taką sprawność we wkroczeniu na boisku, w roz¬ 
stępie i w wykonaniu 5 obrazów, że naczelnik związkowy ocenił 
ten występ jako bardzo dobry, podczas gdy inne okręgi prócz III 
takiego uznania sobie nie zdobyły. W zawodach mniej się Ślązakom 
poszczęściło. Wprawdzie I nagrodę w pięcioboju prostym zdobył 
niezawodny Szczepan Malczewski z Wrocławia (33y3 pkt.), 106
		

/Magazyn_200_09_0107_0001.djvu

			ale inni zawodnicy spadli na dalekie miejsca: Sentek Władysław 
z Wrocławia na 25 z 14 p., Dudek Maksymilian z Załęża na 33, 
Pohl Wilhelm na 41 miejsce. W pięcioboju na przyrządach najlepiej 
spisał się Jan Korpus z Załęża, zajmując 11 miejsce z 29y2 p., 
Jakub Drobisz 12, Wilhelm Pohl 13, Dudek Maksymilian 17, Wa¬ 
wrzyniec Knapik 27 i Franciszek Oleś 36 t. j. ostatnie. W dziesię- 
cioboju o pierwszeństwo Związku na 13 zawodników klasyfikowa¬ 
nych przypadło Dudkowi miejsce 9, Pohlowi 10 i Drobiszowi 13. 
W klasyfikacji pięcioboju na przyrządach według gniazd Załęże 
zajęło III miejsce po Berlinie i Poznaniu, co można uważać za 
wynik dobry, zważywszy długość istnienia gniazd. Zawody Kościuszkowskie odbyły się 31 sierpnia 1913 i dały 
dochód z wstępów równy niemal zlotowemu, bo 942,75 mk. Brały 
w nich udział gniazda: Bogucice, Brzezinka, Bytom, Król. Huta, 
Piekary i Załęże. W pięcioboju (bieg 100 m, skok w dal, skok 
w wyż, rzut dyskiem i kamieniem 15 kg) I pochwałę zdobył Dudek 
z Załęża, II Wilh. Pohl z Załęża, III Aug. Sobota z Piekar. 
W biegu rozstawnym na 500 m zwyciężył Bytom, w ciągnieniu 
liny Bogucice. Wybory na rok 1914 przeprowadzono na Zjeździe delegatów 15 marca 1914, na którym zjawili się przedstawiciele 15 gniazd. 
Wybrano 3 członków wylosowanych na piastowane poprzednio 
godności t. j. Seydę, Dreyzę i Kowalczyka Tomasza. Wydział Okrę¬ 
gowy odbył w tym roku 8 posiedzeń: 16 lutego, 13 marca, 15 kwie¬ 
tnia, 28 maja, 18, 26 i 29 czerwca, oraz 9 lipca. Gniazd nowych 
powstało w tym roku 3, a zgłosiły się jako członek Okręgu Siemia¬ 
nowice. W lutym 1914 r. powstało gniazdo w Raciborzu, naj¬ 
dalej wysunięte ku południowemu zachodowi, które jako datę 
założenia podało w r. 1921 dzień 16 lutego 1914, ale musiało to 
nastąpić wcześniej, skoro Wydział Okręgowy na posiedzeniu 16 lutego zaleca je do przyjęcia przez Związek. Ponieważ zwykle 
posiedzenia konstytucyjne zwoływano na niedzielę, przeto prawdo¬ 
podobnie gniazdo raciborskie założono 15 lutego, jeżeli nie 
8 lutego. Prezesem został Józef Grzybek, naczelnikiem Wła¬ 
dysław Wilmowicz. Drugim gniazdem były Świętochło¬ 
wice, założone 21 maja 1914 r., trzecim gniazdo żeńskie 
w Załężu, powstałe w czerwcu. O to gniazdo wybuchnął spór 
w łonie Wydziału Okr., gdyż powstało ono bez uprzedzenia o tym 
Wydziału. Gdy ogół członków Wydziału zajmował stanowisko 107
		

/Magazyn_200_09_0108_0001.djvu

			wyrozumiałe, Weber był stanowczo przeciwny przyjęciu gniazda 
i nie mogąc pozyskać innych wydziałowych, zgłosił rezygnację 
z sekretarstwa, obiecując pracować aż do Zlotu. Wystąpienie jego 
miało tylko ten skutek, że zastanawiano się nad ustaleniem czasu 
próbnego dla nowo powstających gniazd. W czerwcu więc r. 1914 
doszedł Okręg śląski do liczby 24 gniazd. Dwa z tych gniazd 
dorobiły się własnych sztandarów: Bogucice i Piekary. Bogucicom 
ufundowała sztandar rodzina Romana Tuszyńskiego, ale nie 
udało się go poświęcić w Bogucicach z powodu odmowy ówczesnego 
proboszcza. Poświęcenia dokonał ks. Robota w Gierałtowicach 
w obecności delegacji. Jeżeli ta uroczystość wypadła skromnie, to 
nie brakło rozgłosu przy poświęceniu sztandaru piekarskiego w dniu 
7 czerwca 1914 r. Przybyło na tę uroczystość 16 gniazd sokolich, 
6 towarzystw śpiewaczych itd. Ponieważ posiadano zezwolenie 
policyjne na pochód, wyruszono z 2 sztandarami (bytomskim i pie¬ 
karskim) z sali Banku Ludowego w Szarleju do Piekar, a następnie 
do Józefki, gdzie miały odbyć się ćwiczenia sokole i zabawa. Nagle 
komisarz Bednorz z Szarleja zatrzymał pochód, dopatrzywszy się 
w sokole z ciążkami na sztandarze bytomskim białego orła. Za¬ 
żądał więc oddania sztandaru i odebrał go za pokwitowaniem. 
Zachęcony tym powodzeniem skonfiskował w Józefce także sztandar 
piekarski i odwiózł w triumfie dorożką do Szarleja. Ponieważ nie 
było już do czego wbijać gwoździ pamiątkowych, wręczono je pre¬ 
zesowi gniazda Wiktorowi Polakowi. Syt zwycięstwa kom. 
Bednorz nie pomyślał ani na chwilę, że ten jego występ oddziałał 
na zebranych o wiele skuteczniej niż stu „agitatorów wszech¬ 
polskich“. (Sokół z 1914, str. 103—104.) Ze Zlotu okręgowego na Zadolu dnia 19 lip ca 1914 r. mamy 
późne sprawozdanie w Orędziu Sokolim z 1920 r. str. 49—51. 
Według niego stanęły do ćwiczeń 22 gniazda (t. j. wszystkie prócz 
Opola i Raciborza) w liczbie 301 druhów do ćwiczeń wolnych, 
193 do ćwiczeń laskami, 145 do ćwiczeń specjalnych gniazd (Bo¬ 
gucice, Brzezinka, Bytom, Gliwice, Kosztowy, Łabęty, Piekary, 
Zabrze i Załęże), na przyrządach 11 zastępów (po 2 z Bogucic, 
Bytomia, Piekar i Załęża, po 1 z Brzezinki, Król. Huty i Zabrza), 
druhen 76 z 9 gniazd (Bogucice, Bytom, Dąb, Król. Huta, Lipiny, 
Łabęty, Piekary, Roździeń i Załęże kobiece), do zawodów: 35 za¬ 
wodników z 8 gniazd (Bogucice, Bytom, Dąb, Gliwice, Król. Huta, 
Piekary, Wrocław i Załęże), do biegu rozstawnego 1000 metrów 108
		

/Magazyn_200_09_0109_0001.djvu

			10 gniazd (Brzeziny, Król. Huta, Załęże, Bogucice, Bytom, Kato¬ 
wice, Orzegów, Piekary, Roździeń i Wrocław. Wreszcie 2 dru¬ 
żyny kobiece z Bytomia i Bogucic popisywały się grą w piłkę od¬ 
bijaną (bębenkówkę), w której zwyciężyły Bogucice. Do kolegium 
sędziowskiego obok Górnoślązaków należał Jan Fazan z Sosnow¬ 
ca. W zawodach kl. A pierwszą nagrodę zdobył Maksymilian 
Dudek z Załęża, II Wilhelm Pohl także z Załęża, III Feliks 
Wróbel z Piekar, IV Paweł Jarczyk z Bogucic, różniący się nie¬ 
wielką ilością punktów, bo 36—32% na 45 możliwych. W kl. B 
I nagrodę osiągnęli: Jan Przybyłek z Piekar i Teofil Wacławek 
z Bytomia po 30% p. na 35 możliwych, II Tadeusz Zegalski 
z Wrocławia, III Franciszek Oleś z Załęża, IV Wojciech Tietz 
z Bytomia. W biegu rozstawnym nagrodę wędrowną zdobyło 
Załęże. Najliczniej wystąpiły gniazda bogucickie (41 druhów 
i 10 druhen) i piekarskie (36 druhów i 11 druhen). Widzów 
według obliczeń Mädlera było 9 tysięcy. Cyfry te podał urzę¬ 
dowo Dreyza. Wojna unieruchomiła wszystkie gniazda śląskie, gdyż powo¬ 
łano większość członków pod broń. Obawa przed Sokołem i Po¬ 
lakami była wśród władz pruskich wielka; już w nocy z 31 lipca 
na 1 sierpnia rozpoczęto aresztowania i wywożenia „niebezpiecz¬ 
nych agitatorów“ do więzień. Pierwszego uwięziono i wywieziono 
do fortecy w Nysie Bronisława Koraszewskiego, redaktora „Gazety 
Opolskiej“, dnia 1 sierpnia dokonano aresztowań w Roździeniu- 
Szopienicach, skąd zabrano znanych nam sokołów: Jana Badurę, 
Karola Handego, Piotra Plewniaka, Pawła Seweryna i Fran¬ 
ciszka Pluszczyka najpierw do Bytomia, a potem, 5 sierpnia, do 
Nysy; za nimi poszli: Piotr Korus z Brzezinki, Tomasz Klimczok 
z Kosztów, Antoni Manowski z Dębu, Pronobis z Bytkowa, Józef 
Ogierman z Radzionkowa, adw. Konstanty Wolny z Gliwic, Paweł 
Willim i Moś z Katowic, Franciszek Kaczmarczyk z Kochłowic, 
Cybulski z Załęża, oraz nieznany współwięźniom z nazwiska 
rzeźnik z Piekar lub ich okolicy, którym — zdaje się — był 
Leopold Prochacki z Brzezin. „Najgrubszą rybę“ schwytano 
w osobie Józefa Dreyzy. Ogółem uwięziono 17 sokołów górno¬ 
śląskich, a nadto dra Białego i Różańskiego z Rybnika, Feliksa 
Orlickiego z Gliwic i Antoniego Sieronia z Rudy. Rozkaz are¬ 
sztowania wydał prezes rejencji opolskiej v. Schwerin, który uważał 
ich obecność w miejscu zamieszkania za zbyteczną („wir können 109
		

/Magazyn_200_09_0110_0001.djvu

			Sie hier nicht gebrauchen“.) Wnet atoli nastąpiła interwencja 
posłów polskich w Berlinie, skutkiem której kazano więźniów wy¬ 
puścić. Uwolnienie nastąpiło 7 sierpnia, a rotmistrz Scholz „prze¬ 
prosił ich w imieniu władzy wojskowej za przykrości, które im 
w gorączce wojennej niesłusznie wyrządzono, i prosił, aby dla 
dobra ojczyzny zapomnieli urazy, bo tak sobie cesarz życzy itd.“ 
Zatrzymano tylko o 10 dni dłużej dra Różańskiego, zadenuncjono¬ 
wanego jako szpieg wojenny. Obszernie tę sprawę przedstawił 
Koraszewski w artykułach „Gazety Opolskiej“ p. t. „Pięć lat 
(1914 — 1919)“ i w niedokończonej odbitce, na podstawie której 
opowiedziałem najważniejsze szczegóły w „Za kratą w więzieniu 
wojskowym w Nysie w r. 1914.“ (Polonia z 24. VII. 1932 r. nr. 
2799), a tu niektóre dane prostuję i uzupełniam domysłem co do 
Prochackiego. Walczyli więc sokoli górnośląscy i ci powołani w dniu mobili¬ 
zacji i zarekrutowani w czasie wojny, wierni przysiędze żołnier¬ 
skiej, niechętnie wprawdzie, lecz odważnie za cudzą sprawę, kładli 
często życie swoje na polach bitew, jak ów niezapomniany, a wy¬ 
trwały Feliks Maniura z Lipin, który zginął 24 lipca 1915 r. 
pod Warszawą, a czasem wracali inwalidami do domu, lecz życie 
w gniazdach wobec braku druhów ustało w chwili, gdy dosięgało 
przed wojną swego szczytu. W dniu bowiem Zjazdu Delegatów 
15 marca 1914 r. doliczono się 820 członków, a do lipca liczba 
ich przekroczyła na pewno 900 i zbliżała się do tysiąca. Przedwojennym dziejom Sokoła na Górnym Śląsku poświę¬ 
ciłem wiele miejsca, wiele tylko w stosunku do rozmiarów mej 
książki, lecz nie do ważności sprawy, albowiem poczęły się już 
ucierać pewne o niej sądy i pewne jak gdyby ustalone obrazy, nie 
odpowiadające bynajmniej rzeczywistości nie tyle z winy niedosta¬ 
tecznego materiału, którego brakom nie zamyślam przeczyć, ile 
z powodu niedocierania do niego lub nawet, co gorsza, zbytniego 
upraszczania go lub mylnego interpretowania przez moich po¬ 
przedników, których zasługi nie pomniejszam bynajmniej stwier¬ 
dzeniem, że ulegali w trakcie pisania silniej niż ja pierwiastkom 
uczuciowym ze względu na ówczesne warunki. Mnie losy pozwa¬ 
lają pisać w chwili, kiedy epoka ta da się traktować już tylko histo¬ 
rycznie i o tyle powściągliwie, o ile to jest w ludzkiej mocy. Dlatego nie od rzeczy będzie rzucić okiem na owych 12 lat 
przeszło istnienia Okręgu Śląskiego i dać pewną syntezę jego 110
		

/Magazyn_200_09_0111_0001.djvu

			rozwoju. Ze względu na geograficzne położenie gniazd trzeba 
zaznaczyć ich skupienie przez dłuższy czas na niewielkim obszarze 
środowiska przemysłowego górnośląskiego z wyraźnym oparciem 
się podstawą o wschodnią granicę. Wprawdzie ruch sokoli na 
Śląsku pruskim zaczyna się we Wrocławiu, lecz znaczenie tego 
punktu jako kolebki ruchu starałem się poprzednio wyjaśnić cha¬ 
rakterem kolonii polskiej w tej miejscowości. Następnie od Byto¬ 
mia począwszy ruch kieruje się wyraźnie w stronę wschodnią prócz 
jednego sporadycznego wypadku z Rybnikiem i trwa w tym kie¬ 
runku do r. 1903. Wówczas przerzuca się na zachód, ale utrwalić 
się zdołał tylko w 2 punktach z 4 ruchem objętych. Jeżeli spojrzymy 
na mapę owych 24 gniazd w czerwcu r. 1914, to spostrzeżemy, że 
20 z nich mieści się gęsto na powierzchni trójkąta, którego bok 
wschodni tworzą Kosztowy, Brzezinka, Roździeń-Szopienice, Brze¬ 
ziny, Piekary i Radzionków. W boku tym są 2 wyrwy: jedna 
myslowicka, gdzie niegdyś było macierzyste gniazdo Kosztów 
i Brzezinki, i druga niewypełniona między Siemianowicami a Brze¬ 
zinami, częściowo tylko chroniona wpływem Bytomia i Król. Huty. 
Łamana linia znaczy granicę północno-zachodnią, utworzoną przez 
Radzionków, Piekary, Bytom, Orzegów, Zabrze i Gliwice, z któ¬ 
rych wychodziła granica południowa, przechodząca znowu przez 
Zabrze, Świętochłowice, Kochłowice, Załęże i Katowice do Ko¬ 
sztów. W środku trójkąta leżało 5 gniazd: Lipiny, Król. Huta, 
Siemianowice, Dąb i Bogucice, poza nim 4 rozrzucone wysepki: 
Łabęty, Opole, Racibórz i daleki stosunkowo Wrocław. Na całym terenie 24 gniazd a 23 miejscowości było większych 
miast tylko 8: Wrocław, Bytom, Katowice, Zabrze, Gliwice, Król. 
Huta, Opole i Racibórz, z których odtrącić należy leżące poza za¬ 
sadniczym trójkątem 3 (Wrocław, Opole i Racibórz) tak, że na 
20 gniazd w trójkącie tylko 5 miało siedzibę w większych miastach, 
15 zaś po osadach przemysłowych, częściowo o charakterze na 
poły wiejskim. Rodziłoby się pytanie, czy ta konfiguracja gniazd 
była wynikiem jakiegoś planu i czyjego; na to odpowiedzieć moż¬ 
na tylko w części potakująco. Niewątpliwie Sokół szukał pierwot¬ 
nie siedziby w wielkich ośrodkach, rozumując, że sąsiednie osady 
będą się do nich garnąć, że starał się o skupienie gniazd w są¬ 
siedztwie, gdyż łatwiejszy był kontakt i ogólna administracja, ale 
planu nie mógł wytknąć żadnego, skoro o powstaniu gniazda de¬ 
cydowały warunki miejscowe. Od chwili powstania Okręgu prze- 111
		

/Magazyn_200_09_0112_0001.djvu

			prowadzenie jakiegoś planu rozszerzania stopniowego terenu było 
łatwiejsze, ale i tu powstawały niespodzianki. Zasadniczą pod¬ 
stawę wpływów sokolich zatrzymano nadal; był nią trójkąt ściślej¬ 
szy: Bytom—Katowice — Król. Huta, którego powiększanie do¬ 
konywało się dość systematycznie, najczęściej przez wytwarzanie 
odrośli, których najwięcej wydały Katowice (Załęże, Dąb i Bogu¬ 
cice niewątpliwie, Roździeń zaś i Siemianowice prawdopodobnie.) Jeżeli wpływ Sokola na wielkie miasta z natury rzeczy musiał 
być słabszy, to po osadach przemysłowych zaciążył niebywale. 
Zważywszy, że ów trójkąt gniazd sokolich liczył według spisu 
ludności z r. 1905 okrągło 700 tysięcy mieszkańców, z czego prze¬ 
szło 193 tysiące w miastach, według zaś statystyki mieszkańców 
uprawnionych do głosowania w plebiscycie w r .1921 ogółem po¬ 
nad 475 tysięcy, z czego w miastach przeszło 136 tysięcy, widzimy, 
że na 500 mniej więcej dorosłych wypadał jeden sokół, a jeżeli 
idzie o osady zapewne jeden na 400. Niewiele to, biorąc cyfry 
absolutnie, dość wszakże, żeby wytworzyć w razie przełomowych 
wydarzeń sprzyjającą ruchowi atmosferę. Ujawniało się to i przed 
wojną w liczbie widzów na zlotach okręgowych; widzowie ci zbie¬ 
rali się z terenu liczącego w najlepszym razie około 400 tysięcy 
mieszkańców i jeżeli mimo nacisku władz administracyjnych i wiel¬ 
kiego przemysłu, mimo swego ubóstwa i znacznych kosztów, a wresz¬ 
cie mimo mało atrakcyjnego dla szerokiego ogółu programu zbie¬ 
rało się stale po kilka tysięcy sympatyków, to trzeba stwierdzić, 
że idea sokola zakorzeniła się bardzo silnie. To prowadzi nas do zastanowienia się nad istotą współzależ¬ 
ności rozwoju ruchu sokolego i objętego nim terenu. Nim atoli 
przejdę do tego zagadnienia, chciałbym dać pewne liczby porów¬ 
nawcze z innych obszarów, oczywiście nie mechanicznie przejęte 
liczby z tego samego roku, bo to chybiałoby celu wobec różnicy 
warunków jak np. długość czasu istnienia gniazd lub dodatkowe 
cele, albo nacisk władz i czynników przemysłowych. Przyjmując, 
że najpodobniejsze jeszcze warunki istniały na Pomorzu, otrzy¬ 
mamy dla Okręgu IV nadwiślańskiego następujące dane: ludności 
w r. 1905, licząc tylko te powiaty, w których istniały gniazda, 
okrągło 900 tysięcy, sokołów 592 na r. 1914, podczas gdy dla 
Górnego Śląska, przy ludności 700-tysięcznej, sokołów według tej 
samej statystyki („Sokół11 z 1914 r. str. 44) było 695 (pominęliśmy 
Wrocław, Opole i Łabęty). Cztery okręgi w Ks. Poznańskim 112
		

/Magazyn_200_09_0113_0001.djvu

			(I, II, III i VIII) obejmowały obszar z ludnością w r. 1905 okrągło 
1750 tysięcy mieszkańców, ale przyjęcie tu dla porównania liczby 
3373 sokołów na rok 1914 byłoby typowym przykładem mecha¬ 
nicznego porównania wobec dłuższego o 10 łat istnienia pierw¬ 
szych gniazd i większej niezależności ekonomicznej Polaków. Dla 
wyrównania różnicy cofniemy się nie mechanicznie o lat 10, lecz 
tylko o 4 i dla roku 1910 jako możliwą do porównania weźmiemy 
ówczesną liczbę druhów w Poznańskim: 2250, czyli jeżeli na 
G. Śląsku przypadał 1 sokół w r. 1914 na tysiąc mniej więcej 
mieszkańców, to w Poznańskim w 1910 r. jeden na 800. Porów¬ 
nanie z okręgami małopolskiego Związku Sokołów trudno byłoby 
sprawiedliwie wyznaczyć na jakąś ustaloną datę; oczywiście nie 
ma mowy o zestawieniu G. Śląska z okręgiem lwowskim lub kra¬ 
kowskim, ale można spróbować tej metody na gniazdach Śląska 
austriackiego, występujących w tych latach pod nazwą dzielnicy 
cieszyńskiej. Otóż na terenie liczącym okrągło 400 tysięcy miesz¬ 
kańców było w r. 1909 druhów 778, w 1910 — 804, w 1911 — 
854, w 1912 — 837, czyli przeciętnie 1 sokół na 500, co jest zro¬ 
zumiale wobec mniejszego o wiele nacisku administracyjnego 
i znaczniejszej liczby inteligencji polskiej. W okręgu krakowskim 
przy ludności iy2 milionowej było w r. 1910 ponad 5300 druhów 
czyli 1 na 300 mieszkańców, ale gorzej już przedstawiała się 
sprawa w okręgu tarnowskim lub rzeszowskim, rdzennie polskich, 
czy w przemyskim o ludności mieszanej, gdzie 1 sokół wypadał na 
500—700 mieszkańców. Cyfry z lat późniejszych dla Małopolski 
przedstawiają to niebezpieczeństwo, że trudno przy nich myśleć 
o zwolennikach samej idei sokolej, skoro drużyny sokole oddziały¬ 
wały na liczebność gniazd także innymi względami. Niemniej 
w imię słuszności stwierdzić trzeba, że działacze sokoli na Górnym 
Śląsku mogli się raczej wynikami swej pracy chlubić wobec innych 
okręgów niż ich się wstydzić. Wracając do zagadnienia współzależności ruchu sokolego na 
Górnym Śląsku i jego podłoża ludzkiego, musimy z jednej strony 
stwierdzić, że gdyby wśród ludności nie było odpowiedniego gruntu, 
na nic by się nie zdały wysiłki choćby najzdolniejszych działaczy, 
z drugiej strony zaś, że rozrost gniazd nie następował tylko dzięki 
podłożu, jak to było np. w wielu wypadkach w Malopolsce, lecz 
w wielkiej mierze dzięki istniejącym i wytwarzającym się w coraz 
to większej liczbie działaczom. Żaden z tych działaczy nie był Dzieje „Sokola“ 8 113
		

/Magazyn_200_09_0114_0001.djvu

			jednostką o wybitnych zdolnościach urodzonego agitatora, nawet 
Tucholski, czy Szyperski, czy Dreyza, trudno ich mierzyć miarą 
już nie Korfantego lub choćby Napieralskiego, lecz sokolich dzia¬ 
łaczy małopolskich jak Dobrzański lub Durski. Mieli za to inny 
bardzo cenny dar: wytrwałość i zdolność poświęcenia się z pomi¬ 
nięciem zazwyczaj osobistych widoków. To działało na masy trwale 
i skutecznie; zapewne niejeden z pozyskanych dla Sokola ludzi 
z szarej masy nie poszedłby nigdy z tych czy innych względów do 
turnvereinôw, ale brak polskiego towarzystwa gimnastycznego za¬ 
pędziłby do nich bardzo wielu. Skąd brało się to usposobienie polskie narodowe w tych masach 
robotniczych? Nie z lektury czasopism, bo czytane przeważnie 
w okręgu przemysłowym pisma nie propagowały przed r. 1902 idei 
sokolej, ani nawet myśli jej sprzyjających. Ideą przewodnią tych 
pism była polskość etnograficzna na Śląsku, narodowa zaś, o ile 
się przejawiała, przychodziła wtórnie z artykułów przejętych od 
prasy pozaśląskiej. Nie wytwarzała tych idei wszechpolskich nie¬ 
liczna inteligencja czy to rodzima, czy napływowa o tyle, że jedna 
i druga je tylko przejmowała i to nie ogółem, lecz raczej jednost¬ 
kowo, przez co szerzenie ich napotykało na trudności. Podatny 
pod nie grunt wytwarzał się u samego dołu skutkiem odwiecznego 
nacisku niemieckiego zarówno na polu materialnym jak moralnym. 
Była to reakcja ducha polskiego, który wśród niedostatku material¬ 
nego i prześladowania narodowego uświadamiał sobie odrębność 
swoją wobec niemczyzny i łączność z braćmi spoza kordonów 
granicznych. Posiew upośledzenia chłopa górnośląskiego przy 
uwłaszczaniu, wyzysku robotnika przemysłowego, walki kulturnej 
wydawał bujne, ale odmienne od przewidywanych przez niemczyznę 
plony. Dlatego to w masach robotniczych, pamiętających o tym, że 
niedostatek ziemi wypchnął je ze wsi do miast na byt tułaczy, 
skromny i zależny od widzimisię pracodawców, że nie mogły swoimi 
nazwać ani własnego języka, ani wiary, ani zwyczaju, bo im wciąż 
groziło niebezpieczeństwo, — znaleźć musiały posłuch hasła ra¬ 
dykalne narodowe, które obejmowały także dziedzinę społeczną. 
Wszakże warstwa posiadająca — to byli wyłącznie Niemcy, a ro¬ 
botnik niemiecki choćby ze względu na swoją narodowość stał 
materialnie lepiej. Sokół przynosił z sobą ważny czynnik: oto i pod 
względem wychowania cielesnego i sprawności fizycznej robotnik 
polski dzięki niemu nie czuł się już upośledzony, a że przy tym 114
		

/Magazyn_200_09_0115_0001.djvu

			uświadomił się narodowo, zyskiwał umysłowo, to tytko był już 
cenny dodatek. Ilość sokołów robotników i rzemieślników, zabra¬ 
nych w r. 1914 do więzienia w Nysie, świadczy dobitnie o tym, kogo 
władze pruskie uważały za szczególnie podejrzanych. Sokół przeważył także obok innych czynników szalę na korzyść 
polskości narodowej zamiast etnograficznej w obwodzie przemy¬ 
słowym, po prostu wydarł go Prusakom z rąk. Nie sposób pominąć 
tu sprawę zabarwienia politycznego ruchu sokolego. W latach 
najbliższych 1900 jest to ideowość narodowo-demokratyczna, prze¬ 
ciwstawiająca się wyraźnie temu, co nazwać możnaby ideologią 
„katolikową“. Potem w miarę sojuszów doraźnych nie tyle dwóch 
obozów polskich na Górnym Śląsku, ile ich przewódców: Korfan¬ 
tego i Napieralskiego, w miarę różniczkowania się poglądów, gdy 
wyrazicielem kierunku narodowo-demokratycznego przestaje być 
Korfanty, a wyrastają inni przewódcy jak np. ks. Pośpiech, Sokół 
śląski ma już do wyboru kilka kierunków i stosuje jedyną słuszną 
drogę, stając się ogólnopolskim, a więc głosi zasadę ponadpartyj- 
ności, czy, jak wtedy tę rzecz zrozumiano, niepolityczności względ¬ 
nej, t. j. niepodlegania wyłącznie jednej partii polskiej. Liczą się 
z nim wszyscy, ale nie zawsze umieją zapomnieć dawnych uraz 
i uprzedzeń, oraz zrozumieć, dlaczego ten Sokół chce być samo¬ 
dzielną funkcją życia narodowego na Górnym Śląsku. Samodzielność ta nie zaniknęła w czasie wojny; jeżeli gniazda 
opustoszały i przerwały swą działalność, to pozostały po nich prze- 
trwalniki. Skoro potrzeby przemysłu wojennego i kalectwa spowo¬ 
dowały powrót niektórych druhów na Śląsk, poczęło się budzić na 
nowo życie sokole. Podobno już w r. 1916 ruszyły się Siemiano¬ 
wice, ale zapewne dawnym zwyczajem konspiracyjnie, lecz już 
w 1917 r. ukonstytuowały się jawnie z Deją jako prezesem. Lipiny 
nie przerywały działalności do 12 stycznia 1915 r., konspirowała 
przez całą wojnę Królewska Huta, a pod koniec r. 1917 przebudziły 
się Bogucice i Załęże. Pewne jest, że Wydział Okręgowy Sokoła uznał dnia 6 paź¬ 
dziernika 1917 chwilę za odpowiednią do podjęcia na nowo 
działalności. Wprawdzie z Wydziału, wybranego w r. 1914, po¬ 
zostali na miejscu tylko Wolski i Dreyza, ale kooptowano Ma- 
ciejczyka jako skarbnika, Czesławę Pietrzykowską jako 
sekretarkę i Cieślika jako zastępcę naczelnika i postanowiono 
budzić gniazda do życia. Dnia 28 października 1917 odbyło się 115
		

/Magazyn_200_09_0116_0001.djvu

			pierwsze posiedzenie Sokoła boguciekiego w obecności Wolskiego 
i Dreyzy, lecz dalsze uruchomienia gniazd wobec stanu wojennego 
szły wolno. W Katowicach skorzystał z tego ruchu niejaki Fr. 
Müller i ożywił gniazdo 17 marca 1918, narzucając się na prezesa 
nowym przeważnie członkom i tworząc raczej towarzystwo zaba¬ 
wowe niż gimnastyczne, w lutym 1918 wystąpiła jawnie Królewska 
Huta, 12 maja 1918 Brzezinka. Gdy 12 kwietnia 1918 r. zebrał się 
zjazd delegatów w Bytomiu, byli na nim przedstawiciele: Załęża, 
Bytomia, Bogucic, Piekar, Siemianowic, Król. Huty i Katowic, 
a niewątpliwie były warunki ożywienia rychłego Dębu, skoro Dreyza 
zachęcał do pomocy materialnej temu gniazdu. Wybrano także 
delegatów na Zjazd związkowy do Poznania na 28 kwietnia 1918. 
Co więcej poczęto przygotowywać Zlot okręgowy na 21 lipca 1918, 
który się nie odbył z powodu zakazu władz wojskowych. Tymczasowy Wydział Okręgowy, którego skład podałem po¬ 
przednio, obradował 3 razy: 6 października 1917, 4 kwietnia 1918 
i 25 lipca 1918, a przynajmniej z tylu posiedzeń zachowały się 
protokoły. Prócz tego zwołał Dreyza 26 października 1918 r. 
posiedzenie grona technicznego okręgu do Załęża, na którym byli 
naczelnicy gniazd boguciekiego, brzezińskiego, gliwickiego i piekar¬ 
skiego. Wobec przewidywanej klęski Niemiec uchwalono tworzyć 
z członków Sokoła Straże Obywatelskie, jako zawiązek siły 
zbrojnej polskiej. Myśl ta urzeczywistniła się z kolei w Związ¬ 
kach Wo jack ich, a po ich rozwiązaniu w potajemnej Polskiej 
Organizacji Wojskowej (P.O. W.), której przewodził Dreyza. Tymczasem powrócili po skończonej wojnie inni członkowie 
Wydziału Okręgowego i 10 stycznia 1919 r. odbyło się w Bytomiu 
posiedzenie 4 członków dawnego Wydziału (Michał Wolski, Józef 
Dreyza, Tomasz Kowalczyk i Józef Wesoły), którzy zgodnie ze 
zmienioną sytuacją polityczną uzupełnili dawny skład następująco: 
zastępcą prezesa miał zostać Konstanty Wolny, do sekretariatu 
wrócić Stanisław Weber, a nadto przybyć miało 2 dalszych 
zastępców naczelnika: Jan Przybyłek z Szarleja i Henryk 
Miękina z Bogucic. Uchwalono dalej zwołać zebranie prezesów 
i naczelników gniazd w lutym 1919, a w marcu urządzić zlot do¬ 
raźny na Zadolu. Była to nauka z doświadczeń przedwojennych 
małopolskich. Przewidywano tworzenie się licznych gniazd, a więc 
postanowiono ogłosić w gazetach, że przed założeniem gniazda 
inicjatorzy mają się porozumieć z sekretarzem Wydziału Okręgo- 116
		

/Magazyn_200_09_0117_0001.djvu

			wego. Powstawanie nowych gniazd na Górnym Śląsku następowało 
w postępie niemal geometrycznym, a złożyło się na to kilka czyn¬ 
ników. Bardzo ważny wpływ wywierali przede wszystkim dawni 
przedwojenni druhowie, którzy należeli do gniazd poza miejscem 
swego zamieszkania lub przenieśli się do miejscowości, w których 
gniazda przed wojną nie było, ale za to nie brak było po wojnie 
ochotników bądź z młodego pokolenia, bądź z tych, których wojna 
zetknęła bliżej z Sokołem. Albowiem jeńcy Polacy z armii niemiec¬ 
kiej utworzyli we Francji już w r. 1915 pierwsze gniazdo w obozie 
jeńców w Le Puy, a w r. 1917 założyli Związek Sokołów 
Jeńców Polaków we Francji, który w tym czasie liczył 1633 człon¬ 
ków, a wśród nich wielu Górnoślązaków. Gdy w grudniu 1917 
rozpoczęto rekrutację do polskiej armii ochotniczej we Francji, 
wstąpiła do niej większość Górnoślązaków i gniazda w obozach 
jeńców przestały istnieć. Ci, którzy po zawarciu zawieszenia broni 
wrócili na Górny Śląsk, stali się gorliwymi propagatorami idei 
sokolej. Pamiętnikarz tych gniazd sokolich jeńców J. Ludyga- 
Laskowski (Srebrna Księga Sokola Katowickiego, str. 73—79) 
nie wspomina nic o tym, czy jeńcy-sokoli zetknęli się we Francji 
z członkami założonego w r. 1914 Zachodnioeuropejskiego Związku 
Sokoła, który posiadał na terenie Francji i Belgii 9 gniazd; jeżeli 
wśród nich byli Górnoślązacy i wrócili pod koniec 1918 r. do kraju, 
to i oni przyczyniali się do tworzenia nowych ognisk sokolich. Nadto jeżeli nie oddziaływał przykład sokołów małopolskich 
i cieszyńskich, którzy wypełnili szeregi drugiej brygady Legionów 
Polskich, to niewątpliwie potężny oddźwięk znalazł krok sokolstwa 
amerykańskiego, śpieszącego do Polskiej Armii we Francji na 
walkę z tym samym nieprzyjacielem, z którym rozprawę na własnej 
ziemi przewidywali patrioci górnośląscy. Zgodność uczuć z ochot¬ 
nikami w Polskiej Armii we Francji dodawała otuchy i budziła 
nadzieję złączenia się z Macierzą. Przewidywano potrzebę czynu 
zbrojnego, do którego przygotowywać można było się nie tyle przez 
zakonspirowaną P. O. W. ile przez jawne gniazda sokole, złączone 
z tą P. O. W. nie tylko wspólną ideą niepodległości, lecz także 
osobami Dreyzy i jego zaufanych współpracowników. Sokół staje 
się jawnym wykładnikiem dążeń narodowego Górnego Śląska. Nad¬ 
szedł także dzień porachunku za doznane krzywdy i gdy buta 
niemiecka po rozejmie z dnia 11 listopada 1918 przycichła, gdy 
pękały okowy, nie mógł pozostać nieczynny nikt, kto doświadczył 117
		

/Magazyn_200_09_0118_0001.djvu

			przed wojną krzywdy. Skoro zaś najbardziej prześladowany był 
Sokół, skoro władze pruskie urobiły mu opinię groźnej siły, ku 
niemu kierowały się dążenia. Delegaci górnośląscy na sejm dziel¬ 
nicowy w Poznaniu w dniach 3—5 grudnia 1918 w liczbie 423 
osób ze swej strony działali na cały ruch pobudzająco, Rady Lu¬ 
dowe powiatowe i miejscowe dawały punkt oparcia i teror zastoso¬ 
wany od 13 stycznia 1919 r. przez osławionego socjalistę Hórsinga 
jako komisarza rządowego dla Górnego Śląska nie mógł powstrzy¬ 
mać żywiołowego odruchu mas polskich. Wcześniej lub później odżyły do końca r. 1918 wszystkie gniazda 
przedwojenne w 23 miejscowościach, a nadto przybyły 4 nowe: 
w Brzozowicach 1 lub 14 grudnia 1918, w Nowej Wsi 
22 grudnia, w Rudzie 26 grudnia 1918 r. i w Biskupi¬ 
cach 29 grudnia 1918 r. W roku 1919 szło już różnie, po¬ 
wstawały gniazda, które zgłaszały się do Wydziału Okręgowego 
w kilka miesięcy po powstaniu, albo Wydział przyjmował do wia¬ 
domości założenie gniazd, zanim poczęły na prawdę istnieć, o ile 
istotne są daty podane w Orędziu Sokolim, z 1921, str. 29 i nast. 
Przyjmując te daty za prawdziwe, o ile skądinąd nie mamy lepszej 
wiadomości, względnie zastępując je prawdopodobniejszymi, otrzy¬ 
mamy za pierwszy kwartał r. 1919 następującą kolejność założenia 
poszczególnych gniazd: 6 stycznia Mała Dąbrówka, 10 stycznia 
Janów, 12 stycznia Katowicka Hałda (Brynów), 18 stycz¬ 
nia Wyry, 21 stycznia Mikulczyce, 2 lutego Bobrek, 3 lutego 
Stare Repty, 9 lutego Rokitnica, Sośnica, 10 lutego Szom¬ 
bierki, 16 lutego Makoszowy, Karb, Nikiszowiec (Nikisz- 
Giszowiec), 21 lutego Mysłowice i Zaborze, 22 lutego 
Chełm Śląski (nie zgłosił się do Wydz. Okr.), 23 lutego Szar- 
lej, 26 lutego Bielszowice, 1 marca Kunatów, Żernica, 
2 marca Bykowina i Godula, 9 marca Halemba, Chorzów, 
14 marca Łagiewniki, 15 marca Bobrek, 19 marca Stolarzo- 
wice, Knurów, 21 marca Biertułtowy, 23 marca Kamień, 
29 marca Mikołów, oraz w lutym Tychy, a na przełomie marca 
i kwietnia Lędziny. Spis okręgów, gniazd i wydziałów (rękopis 
z 1920) podaje założenie gniazda w Rokitnicy na 10 stycznia 1918 
(mylnie zamiast 1919); w Zaborzu na 25 lutego, Kunatowa na 
13 marca, a wreszcie Starych Rept na 6 stycznia 1919, i ta data 
wydaje mi się lepsza. Orędzie podaje nadto Orzech jako zało¬ 
żony w 1919 r., lecz mylnie. Podobno z początkiem 1919 powstało 118
		

/Magazyn_200_09_0119_0001.djvu

			gniazdo na Kopalni Emmy w Obszarach, które wszakże wnet 
obumarło i ostatecznie w r. 1921 przestało istnieć, ale w jego miejsce 
wstąpiło drugie gniazdo z Romanshof. Z miast są tu tylko 2: 
Mysłowice i Mikołów, reszta położona jest głównie w obwodzie 
przemysłowym, a sporadycznie poczynają ruszać się powiaty 
rybnicki i pszczyński. W Knurowie powstały przed 10 lutego 
2 gniazda, z których Wydział nie przyjął pierwotnie żadnego, lecz 
polecił im się pogodzić, co nastąpiło przed 17 lutego lub marca, 
niewiadomo, czy później nie było znowu tarć, skoro w Orędziu 
Knurów ma datę założenia 19 marca, czy też ta data jest tylko 
pomyłką. Kronika gniazda mówi tylko o założeniu go w marcu 
1919. Jeżeli podaję tu obocznie datę 17 lutego lub marca i po¬ 
dobnie dalej 10 lutego lub marca, to przyczynę wyjaśniam kilka 
wierszy niżej. Podobna sprawa jest z Godula, którą przyjęto do 
Okręgu 10 lutego lub marca, a Orędzie podaje jej założenie na 
dzień 5 maja 1919, i Chorzowem, przyjętym 17 lutego, a zało¬ 
żonym według Orędzia 9 sierpnia 1919. Wreszcie na zebraniu 
prezesów i naczelników dnia 23 marca 1919 pojawili się przed¬ 
stawiciele gniazd z Mysłowic, Przyszowic, Kamienia i Kunatowa, 
nie przyjętych dotąd przez Wydział, brak zaś było ze Stolarzowic 
i Żernicy, które przyjęto dopiero 15 maja, ale o ich powstaniu wie¬ 
dziano już w marcu. Jak było, to było, w każdym razie 23 marca 
Wydział Okręgowy wyrachował 56 gniazd, a w rzeczywistości było 
ich w tym dniu 59, doliczając: Chełm Śl. i Tychy. Jeżeli daty Orędzia wydają się nam niekiedy nieprawdopodobne, 
to niemniej nie można mieć zbyt wielkiego zaufania do dat posie¬ 
dzeń Wydziału Okręgowego, podanych w księdze protokołów. Zdaje 
się, że sekretarz Weber wpisywał protokoły po upływie pewnego 
czasu, a potem poprawiał. W okresie, którym się obecnie zajmu¬ 
jemy, miały się odbyć posiedzenia Wydziału Okręgowego: 22 stycz¬ 
nia, 10 i 17 lutego i tak też figurują w Orędziu Sokolim z 1920 
str. 10, ale w księdze protokołów pierwotną datę pierwszego z tych 
posiedzeń wpisano: 22/2, a raczej poprawiono z 9/2, z kolei zaś 
ołówkiem 2 zmieniono na I, czyli istnieje możliwość, że tej zmiany 
dopuszczono się dopiero przed sporządzeniem sprawozdania sekre¬ 
tarza za czas od marca 1914 do 10 lutego 1920, gdy spostrzeżono 
się, że dziwacznie wygląda następstwo posiedzeń 22 wzgl. 9/2, 10/2 
i 17/2. Jeżeli przypuścimy jednak, że omyłka tkwi nie w dacie 
pierwszego posiedzenia, lecz 2 następnych, otrzymamy kolejność 119
		

/Magazyn_200_09_0120_0001.djvu

			posiedzeń 22 lutego, 10 i 17 marca czyli na 6 dni przed Zjazdem 
prezesów i naczelników, co będzie i naturalniejsze i łatwiej da się 
pogodzić z datami założeń gniazd, podanymi w Orędziu, a przede 
wszystkim z charakterystyczną zapiską w protokole rzekomo z dnia 
10 lutego: „druh Kowalczyk Tomasz donosi, że założył wczoraj 
gniazdo w Halembie, a Wesoły w Wyrach.“ To wczoraj odnieść 
na pewno można tylko do Halemby; z tym zgadza się data podana 
w rękopisemnej kronice Halemby: 9 marca 1919 (podczas gdy 
Wyry w Orędziu mają datę 18 stycznia 1919), jeżeli zgodnie 
z poprzednim przypuszczeniem posiedzenie Wydziału Okręgowego 
przyjmiemy na 10 marca. Tego wszakże przypuszczenia nie zastosujemy w całej rozcią¬ 
głości przede wszystkim dlatego, że czasy były niespokojne i właśnie 
na marzec wypadają wydarzenia, które poniekąd wykluczają odbycie 
w nim 2 posiedzeń. Wiemy, że Dreyza nie zadowolił się Sokołem 
jako narzędziem idei przyłączenia Górnego Śląska do Polski, że 
26 października 1918 r. zakonspirował z kilku naczelnikami gniazd 
Straże Obywatelskie, ale gdy je wyśledzono i zabroniono 
tworzenia jakichkolwiek straży obywatelskich, spróbował utworzyć 
12 grudnia 1918 Związki Wojackie Polaków, których statut 
wzorowany był na statucie gniazd sokolich z tymi najważniejszymi 
zmianami, że jako hasło przyjęto: Cześć zamiast: Czołem, opu¬ 
szczono cele gimnastyczne, a naczelnika zmieniono w komendanta. 
Cała ta organizacja miała się o tyle łączyć z Sokołem, że komen¬ 
dantami okręgowymi mieli zostać każdorazowi naczelnicy gniazd 
sokolich, które znowu miały być punktami skupiania się kandydatów 
do związków wojackich. Lecz tej organizacji na wpół jawnej po¬ 
łożyło kres obwieszczenie prezesa rejencji opolskiej z dnia 1 stycz¬ 
nia 1919, wymierzone przeciw polskim organizacjom, zwanym tu 
Strażami Ludowymi, i ogłoszenie przez Hörsinga 13 stycznia 
1919 stanu oblężenia na Górnym Śląsku. Z kolei przychodzi za¬ 
konspirowana Polska Organizacja Wojskowa, której inicja¬ 
tywę podejmują w początkach lutego 1919 Józef Grzegorzek 
i Zygmunt Wiza, ale na zebraniu 19 lutego pojawia się już Dreyza 
jako głowa Głównego Komitetu Wykonawczego, a za nim wchodzą 
w sporej liczbie sokoli. Ta górnośląska P. O. W. miała początkowo 
związek z P.O.W. w Poznaniu; czy nawiązała od razu, czy dopiero 
stosunkowo późno łączność z P. O. W. w Kongresówce, nie będzie¬ 
my tu rozstrzygać, gdyż jej stosunki z sokolstwem górnośląskim 120
		

/Magazyn_200_09_0121_0001.djvu

			takiego rozstrzygnięcia nie wymagają. Pierwotnie są one ścisłe 0 tyle, że z sokołów dobrano pierwszych komendantów okręgowych: 
Augustyna Świdra (sekretarza Dzielnicy w r. 1920), Adama Po- 
stracha (naczelnika okręgowego 1903—1906), Stanisława Masta- 
lerza (naczelnika okręgu sokolego gliwickiego w 1920 r.), Jana 
Zejera (naczelnika i sekretarza gniazda w Radzionkowie), Aleksego 
Fizię (prezesa okręgu pszczyńskiego w 1921), Wincentego Rękę 
z gniazda w W. Piekarach i i. Gdy jednak nastąpiła dekonspiracja 
przemycenia niemieckich aeroplanów dla wojska polskiego, musiał 
Dreyza uchodzić do Sosnowca i tam zorganizował w marcu 1919 
Wydział Spraw Wojskowych przy Ekspozyturze Podkomisa- 
riatu Rady Ludowej. Nie zdołał on ściągnąć za sobą innych człon¬ 
ków Komitetu Wykonawczego P. O. W., którzy zostali chwilowo na 
terenie Górnego Śląska, ale wnet uszli za granicę do Piotrowic 1 tam 25 czerwca 1919 przeobrazili się w Dowództwo P. O. W., 
przeniesione 1 lipca do Strumienia. W związku z dekonspiracją 
planu przemycenia został aresztowany Michał Wolski, ale zdołał 
uniknąć dłuższego więzienia. Sama P. O. W. została zdekonspiro- 
wana w dniach 15—18 sierpnia 1919, lecz wtedy nie posiadała już 
nici łączących ją z Sokołem prócz tej jednej, że wielu członków 
Sokoła wzięło udział w pierwszym powstaniu w dniach 16/17 do 
26 sierpnia 1919 włącznie, jeżeli bierzemy datę urzędowego zakoń¬ 
czenia powstania. Podnieść należy, że najgłówniejsze punkty oporu 
w tym powstaniu stanowiły: Bogucice, Szopienice, Janów, Mysło¬ 
wice i Lipiny, a więc albo siedziby, albo bliskie miejscowości naj¬ 
ruchliwszych gniazd znanych nam z poprzedniego opowiadania. 
Na pracę sokolą wpływały te wypadki dwojako: z jednej strony 
udział członków w powstaniu wpływał hamująco, zwłaszcza, że po 
wielkich demonstracjach 1 maja 1919, po bezprawnym rozwiązaniu 
Podkomisariatu Naczelnej Rady Ludowej w Bytomiu 
dnia 14 maja wzmogły się prześladowania niemieckie, z drugiej 
strony, odkąd P. O. W. coraz mniej, nawet konspiracyjnie, wciągała 
w swoje naczelne władze członków Sokoła, odzyskiwał ten swobodę 
ruchów i mógł prowadzić samodzielną pracę. Potrzeba zaś tej 
swobody była tym większa, że pierwotne postanowienie warunków 
pokojowych, że Górny Śląsk przypada Polsce bez zastrzeżeń, uległo 
zmianie na gorsze w maju 1919, gdy pod wpływem Lloyd George’a 
Rada Najwyższa rozstrzygnęła, iż o przynależności państwowej 
Górnego Śląska zadecyduje plebiscyt. 121
		

/Magazyn_200_09_0122_0001.djvu

			W tych niespokojnych dniach odbyło się tylko jedno posiedzenie 
Wydziału Okręgowego dnia 15 maja 1919 r., potem zaś część 
członków jego musiała uchodzić, a pozostali zebrali się nieoficjalnie 
dwa razy. Dopiero po amnestii z 1 października 1919, gdy obec¬ 
ność Komisji Międzysojuszniczej od 24 sierpnia 1919 r., przygoto¬ 
wującej grunt pod objęcie przez nią rządów na okres plebiscytowy, 
dawała pewną rękojmię bezpieczeństwa dla Polaków, zebrał się 
Wydział Okręgowy 28 listopada 1919 r., a następnie 19 grudnia 
tego roku. W czasie od kwietnia do grudnia 1919 powstało 19 
gniazd: 5 kwietnia Bytków, 6 kwietnia Nowy Bytom, 13 kwiet¬ 
nia Wielkie Hajduki, 1 maja Suchagóra, 14 maja Gierał¬ 
towice, 25 maja Ligota Zabrska, 1 czerwca Podlesie, 6 lipca 
Gołkowice, 17 lipca Stare Chechło, 20 lipca Wielka Dą¬ 
brówka, 3 sierpnia Stary Bieruń, Nakło, 23 listopada Tar¬ 
nowskie Góry, 8 grudnia Czerwionka, 21 grudnia Rojca 
i Rybnik, 28 grudnia Radlin, oraz zapewne w grudniu Brzęcz- 
kowice i Popielów. Podlesie powstało 1 czerwca 1919 zgodnie 
z przekazem spisu gniazd z r. 1920, a nie 1 czerwca 1920, jak 
przez omyłkę druku podaje Orędzie, gdyż przyjęto je do Dzielnicy 
22 stycznia 1920, co jest zrozumiale wobec przerwy w czynnościach 
Wydziału w r. 1919. Daty założenia gniazd w Tarnowskich Gó¬ 
rach i Nakle pochodzą z rękopisemnych ich kronik. Wśród prac Wydziału Okręgowego najważniejsze dotyczyły 
stosunku do innych zrzeszeń polskich jawnych i tajnych, o których, 
oczywiście, mówiono, ale uchwał odnośnych z łatwo zrozumiałych 
względów nie protokołowano. Jeżeli idzie o P. O. W., to było to, że 
tak powiemy, prywatne przedsięwzięcie Dreyzy, do którego wciągnął 
wielu wybitniejszych sokołów, ale nie zaangażował ani Wydziału 
Okręgowego jako takiego, ani nie zdołał poszczególnych jego człon¬ 
ków z pracami P. O. W. trwalej złączyć. Najdalej pod tym wzglę¬ 
dem posunięto się dnia 17 lutego wzgl. marca, gdy kooptowano do 
Wydziału 5 członków Grona technicznego z głosem doradczym 
w sprawach gimnastycznych, a mianowicie: Jana Dziewiora 
z Gliwic, J. Kałdonka z Szarleja, Wilhelma Pohla z Załęża, 
Stanisława Mastalerza z Gliwic i L. Piątka z Szombierek, ale 
głównym powodem ich kooptacji był fakt, że z wybranych 10 stycz¬ 
nia zastępców naczelnika tylko Wesoły pełnił swoje funkcje, Miękina 
od 17 lutego (marca?) sprawował obowiązki płatnego nauczyciela 
gimnastyki, a Przybyłek w ogóle na Wydziale się nie pokazał. 122
		

/Magazyn_200_09_0123_0001.djvu

			Druga przyczyna kooptacji tkwiła w zamiarach reorganizacji Okrę¬ 
gu na wzór przedwojennego okręgu berlińskiego, do którego też 
odniesiono się w tej sprawie. W stosunku do harcerstwa zajęli 
Wydział Okręgowy stanowisko najzupełniej niezależne, uchwalając 
10 lutego: „nie zaleca się tworzyć oddziały skautów“, natomiast 
polecono tworzyć oddziały uczniów z chłopców do lat 16 po gnia¬ 
zdach pod kierownictwem naczelników z tym, że nie są ci uczniowie 
członkami gniazda i nie uczestniczą w zebraniach. Tę uchwałę 
powtórzył Wydział Dzielnicowy w dniu 3 kwietnia 1920: „Sokół 
nic nie ma wspólnego ze skautami; Sokół organizuje w swych 
szeregach wszelką młodzież, dorost od 10—16 roku życia, wycho- 
wując ją na przyszłych sokołów, niezależnie od skautów.“ W zakresie wewnętrznej organizacji postanowiono 22 stycznia 
na wniosek Dreyzy, żeby wobec rozrostu gniazd przyjąć płatnego 
nauczyciela gimnastyki, podległego naczelnikowi okręgowemu, z po¬ 
czątkową pensją 250 mk i dodatkiem na koszta podróży do 100 mk 
miesięcznie. Nauczycielem tym został Henryk Miękina z Bo¬ 
gucic, z którym ponownie zawarto umowę 28 listopada 1919 już 
z płacą 500 mk miesięcznie. Pełnił on obowiązki, a przynajmniej 
otrzymywał pobory do lutego 1920. Wydatek ten pokryto m. i. 
z daru Webera w kwocie 500 mk i subwencji Podkomisariatu Na¬ 
czelnej Rady Ludowej w kwocie 1000 mk. Rozrost gniazd nasunął 
także myśl podziału okręgu na 3 części i wtedy przypomniano 
sobie, że przed wojną Okręg berliński miał dzielnice, zapytano go 
więc o stosunek do niego dzielnicy łużyckiej. Nie pamiętano może, 
że była w tym okręgu także dzielnica saska, a w krakowskim 
dzielnica cieszyńska. Zresztą projekt ten nie wyłonił się już na 
Wydziale Okręgowym, bo tymczasem termin: Dzielnica nabrał 
innego znaczenia, a sama sprawa reorganizacji sokolstwa polskiego 
poczęła się rozstrzygać w Warszawie. Utworzył się tam bowiem Wy¬ 
dział Międzyzwiązkowy Sokolstwa, który 22 czerwca 1919 przyjął 
jako podstawę ustrojową dla przyszłego Związku ogólnopolskiego 
projekt Stanisława Biegi, odróżniający następujące stopnie: gnia¬ 
zdo, okięg, dzielnica, związek. Dzielnica więc przerosła obecnie 
swym znaczeniem okręg. W dalszym ciągu swej pracy projektował 
Biega i zdaje się pozyskał dla tej myśli większość^ w Wydziale 
Międzyzwiązkowym, że utworzy się w łonie Związku 6 dzielnic: 
lwowską, krakowską, poznańską, pomorską, mazowiecką i litewską. 
Ten podział zakomunikował Zjazdowi delegatów we Lwowie dnia 123
		

/Magazyn_200_09_0124_0001.djvu

			9 listopada 1919. Projekt był robiony nieco schematycznie i na 
wyrost, po prostu z każdego zaboru zaprojektowano 2 dzielnice, nie 
licząc się z ilością gniazd i pozostawiając poniekąd sprawę rozwoju 
każdej dzielnicy przyszłości. Oórny Śląsk nie posiadał w Wy¬ 
dziale Międzyzwiązkowym przedstawiciela, chociaż Aug. Świder 
(Srebrna Księga Sokolstwa Polskiego na Śląsku, str. 59—61) 
twierdzi, że był nim Dreyza, który został wybrany do komisji sta¬ 
tutowej. Jesienią miał wrócić Dreyza z wiadomościami o projekto¬ 
wanym podziale na dzielnice i w porozumieniu z Weberem przy¬ 
gotować projekt zamiany VI Okręgu na Dzielnicę Śląską oraz jej 
podziału na okręgi. Projekt ten przedłożyli obaj na zebraniu Grona 
technicznego dnia 7 grudnia 1919, które go przyjęło, następnie zaś 
zajęli się całą robotą przygotowawczą pod przyszłą dzielnicę, po¬ 
wołując do współpracy Augustyna Świdra. „Inni członkowie daw¬ 
niejszego Wydziału Okręgu VI zatwierdzili przedłożony im plan 
przebudowy Sokoła, a Zjazd Delegatów Okręgu VI, ostatni zjazd 
okręgu tegoż, przyjął wyżej przytoczoną uchwałę, kiedy właściwie 
cała maszyna już była w ruchu.“ Świder przecenił rolę Dreyzy 
i Webera, a z całej relacji jego najistotniejsza jest wiadomość 
o zebraniu Grona technicznego w dniu 7 grudnia 1919, relacja zaś 
sama sprawia nieco dziwne wrażenie wobec tego, że Świder miał 
dostęp do księgi protokołów, która na omawiane przez niego „sa¬ 
modzielne“ przedsięwzięcia Dreyzy i Webera rzuca inne światło. 
Stwierdzić trzeba, że na ogół w okresie powojennym Okręg Śląski 
okazywał wiele samodzielności; jeżeli nie odłączył się zupełnie od 
Związku poznańskiego, to tylko z przyczyn natury ogólnopolitycz- 
nej, gdyż wyglądałoby to na zerwanie łączności z Polską, w której 
skład wchodziło już Poznańskie. To, co było koniecznością dla 
gniazd na wychodztwie w Niemczech, byłoby błędem na Górnym 
Śląsku, który musiał czekać na dyrektywy z Warszawy dopóty, 
dopóki tylko było można. Niezależnie od tego przygotowywano się 
do utworzenia jednostki organizacyjnej wyższego stopnia niż do¬ 
tychczasowy, gdyż wobec rozrostu gniazd niepodobna było zawia¬ 
dywać nimi jako okręg. Stąd rodziły się wspomniane już pomysły 
podziału okręgu na 3 części jako krok początkowy, stąd już 15-go 
maja 1919 r. na Wydziale Okręgowym „jako początek prze¬ 
widzianego organu sokolego dla ziemi śląskiej posta¬ 
nowiono wydawać wedle potrzeby gazetkę pt. Orędzie“. 
Opowieść więc Świdra, jakoby „początkami wydawnictwa Orędzia 124
		

/Magazyn_200_09_0125_0001.djvu

			Sokolego zajęli się w grudniu 1919 Dreyza i Weber“, ulec musi po¬ 
prawce, że podjęli oni tylko pomysł o y2 roku wcześniejszy, którego 
wykonaniu przeszkodziły wypadki polityczne, łączące się z ł-szym 
powstaniem. Dodajmy, że Dreyzy na posiedzeniu 15 maja nie było 
i że załatwiono tam inną jeszcze sprawę, która łączy się z osobami 
Webera i Świdra. Przypomnijmy sobie, że na tle zatargu o zało¬ 
żenie gniazda żeńskiego w Załężu złożył Weber dnia 18 czerwca 
1914 urząd sekretarza, lecz podjął się pracować „jeszcze przez czas 
zlotu“, że na posiedzeniu większości przedwojennego Wydziału dnia 
10 stycznia 1919 r. nie był obecny, ale ofiarowane mu sekretarstwo 
przyjął i o dawnej rezygnacji do 15 maja 1919 nie wspominał. 
Otóż na posiedzeniu Wydziału Okręgowego w tym dniu wyłania się 
sprawa jego rezygnacji w formie niejasnej tak, że niewiadomo, czy 
szło nadal o wypadek z 18 czerwca 1914, czy o nowy z r. 1919: 
„Dh sekretarz oświadcza, że urzędu nie złoży, lecz i nadal zatrzyma, 
jeżeli uzyska pomoc przy załatwianiu poczty. O pomoc się wysta¬ 
rano. Dh pisarz cofa swój wniosek o zwolnienie z urzędu.“ Tak 
zaprotokołował tę sprawę sam Weber. Wprawdzie Świdra widzimy 
jako zastępcę sekretarza dopiero na posiedzeniu Wydziału Okręgo¬ 
wego w dniu 22 stycznia 1920, w którym uchwalono zaangażować 
go na urzędnika sekretariatu i redaktora Orędzia na czas plebiscy¬ 
towy z miesięczną płacą 600 mk i 24 mk wynagrodzenia za podróż, 
ale było to tylko zatwierdzeniem faktu już dokonanego i wolno się 
domyślać, że Świder o wiele wcześniej rozpoczął swoje urzędowanie 
w sekretariacie. Wszakże Orędzie wyszło już w styczniu 1920. Przyięcie zmiany okręgu na dzielnicę nastąpiło na posiedzeniu 
Wydziału 19 grudnia 1919 r. w formie zakonspirowanej: „Referat 
o zmianie administracji w okręgu wygłosił dh Weber i przedłożył 
drukowany projekt zmian, które zobowiązywać mają na czas ple¬ 
biscytowy.“ Projekt ten przyjęto, a my znamy go z nru 1 Orędzia 
Sokolego str. 4 jako Projekt regulaminu dla Tymczaso¬ 
wych Wydziałów Okręgowych. Co to znaczyło, zdawano 
sobie dobrze sprawę w Poznaniu i Warszawie, to też na posiedzeniu 
Wydziału międzyzwiązkowego dnia 28 lutego 1920 podnoszono, że 
na Górnym Śląsku rozwinął się ruch żywiołowy, gdyż z 21 gniazd 
przedwojennych wyłoniło się 90 gniazd z 10.000 członków, podczas 
gdy Kongresówka ma 46 towarzystw z 4000 członków. Na to 
stwierdził Powidzki, że Górny Śląsk przekształcił się w osobną 
dzielnicę, choć należy formalnie jako okręg do Związku wielko- 125
		

/Magazyn_200_09_0126_0001.djvu

			polskiego i że należy Śląsk Cieszyński złączyć z Górnym (Prze¬ 
wodnik Oimnast. 1920, str. 10). Liczono się więc z przekształce¬ 
niem Śląska w dzielnicę sokolą, zanim stało się to faktem prawnym. 
Ogłoszenie się dzielnicą nastąpiło na Zjeździe delegatów Okręgu VI 
dnia 25 marca 1920 w Bytomiu na wniosek Dreyzy. Niemniej i ten 
krok miał cechy poniekąd zamachu stanu i stawiał Wydział Między¬ 
związkowy przed faktem dokonanym, choć co prawda przewidywa¬ 
nym i niemal z góry rozgrzeszonym. Aby zadośćuczynić wymogom 
poprawności wobec władz sokolich, nowoobrany Wydział Dzielni¬ 
cowy poprosił Zjazd delegatów o uchwalenie następującego wniosku: 
„Ponieważ niewiadomo, jaki będzie stosunek nasz do władz soko¬ 
lich, prosimy o pozwolenie na samodzielne wysłanie delegacji, gdzie 
potrzeba i ilu potrzeba, z prawem reprezentacji Dzielnicy naszej 
i z prawem głosu nas zobowiązującego.“ Wniosek ten jednogłośnie 
uchwalono. Tak powstała Dzielnica Śląska Sokoła i taki był w tym 
kroku udział faktyczny Dreyzy i Webera. Zbierając krótko istotne 
momenty, stwierdzimy, że przyczyną pośpieszenia się z tą sprawą 
był projekt Biegi podziału sokolstwa polskiego na 6 dzielnic, wśród 
których nie było śląskiej, projekt znany ogółowi co najmniej od 
9 listopada 1919, że pośpiech Dreyzy nie był zbyt wielki, skoro 
dopiero 7 grudnia 1919 przedłożył swój plan Gronu technicznemu, 
że udział Webera polegał głównie na odświeżeniu postanowień 
Wydziału Okręgowego z marca i maja 1919, w szczególności zaś 
pomysłu wydawania „Orędzia“, że właściwie sprawę rozstrzygnął 
Wydział Okręgowy dnia 19 grudnia 1919, że Związek wielkopolski 
zajmował zasadniczo przychylne wobec tego stanowisko, a wreszcie 
że Zjazd delegatów 25 marca 1920 r. zatwierdził swymi uchwałami 
tylko stan faktycznie już istniejący. Dlatego, jakkolwiek formalnie 
Wydział Okręgu VI istnieje i rządzi pod tą nazwą do 25 marca 
1920, właściwe dzieje Okręgu VI kończą się w grudniu 1919 r. Z innych wydarzeń r. 1919 wspomnimy tylko, że gniazdom 
starym polecono zapłacić za r. 1918 po 50 fen. od członka, nowym 
zaś dobrowolną składkę, że zamierzano uroczyście poświęcić sztan¬ 
dar gniazda gliwickiego 25 maja, a lipińskiego 20 lipca, czego nie 
dało się w tym roku wykonać wobec wydarzeń politycznych, że 
stwierdzono, iż boisko na Zadolu jest własnością sokolą i na nim 
miano odbyć Zlot w sierpniu 1919. Skutkiem wypadków politycz¬ 
nych Zlot odbył się w Sosnowcu, prawdopodobnie 14 sierpnia lub 
nieco później. Daty ścisłej nie podaje bowiem Dreyza w swym 126
		

/Magazyn_200_09_0127_0001.djvu

			sprawozdaniu za rok 1919 (Orędzie Sokole 1920, str. 12), mówiąc: 
„W mig — tak po sokolemu -— urządzono Zlot w Sosnowcu, który 
zaświadczył, że Sokolstwo w Dzielnicy Śląskiej, to siła, to moc 
ducha i ciała. Do wspólnych ćwiczeń stanęło około 180 ćwiczących, 
druhów karnych i tęgich. Zlot ten pamiętny zaświadczył chlubnie 
o Dzielnicy Śląskiej.“ Jedna tylko jest trudność z ową liczbą 180 
druhów, iż ten sam Dreyza na następnej stronie podając statystykę 
gniazd, a w niej ilość ćwiczących na Zlocie, wyliczył w niej tylko 
98 druhów i 23 druhen ćwiczących na Zlocie; wprawdzie brak 
danych z 14 gniazd na 82, ale trudno przypuszczać, żeby one 
dostarczyły brakującej liczby około 80 druhów, gdyż są to prócz 
Załęża gniazda nowe i przeważnie daleko leżące od Sosnowca. Ale 
po staremu statystyka stanowiła jeszcze piętę Achillesową sokolstwa 
górnośląskiego. Świder w Orędziu Sokolim 1919, str. 3, pisze, 
że przed wojną było na Śląsku 21 gniazd i około 600 członków, 
a w styczniu 1920 jest „około 85 gniazd“, ilość zaś członków 
oblicza ponad dziesięć tysięcy. Cyfry te powtórzono za nim 28 lu¬ 
tego w Warszawie. Przedwojenna jest fałszywa, gdyż gniazd było 
24, a członków około 900, powojenna nielepsza. Weber (tamże, 
str. 10—11) przypuszcza, że w dniu 10 lutego 1920 jest gniazd 82 
z liczbą około 8000 członków, ale w zestawieniu liczby członków 
z 68 gniazd, które nadesłały wykazy, doliczył się 6462 druhów 
i druhen, czyli na 14 gniazd nieuwzględnionych liczy około D/2 
tysiąca członków. Zważywszy, że w tych 14 gniazdach są pozycje 
martwe jak Kopalnia Emy, Popielów, Brzęczkowice itp., a tylko 
jedno gniazdo pokaźniejsze (Załęże), wydaje się mi, że nieźle będzie 
tę cyfrę przepołowić i liczyć tylko 7000 członków. Ćwiczących 
według zestawienia Dreyzy było w 68 gniazdach ze znaną staty¬ 
styką 1665 druhów i 771 druhen. Najliczebniejszym gniazdem była 
Ruda (300 członków), po niej szły Brzezinka, Szarlej, Lipiny, Za¬ 
borze, Świętochłowice (między 257 a 201 członków), Mała Dąbrów¬ 
ka, Radzionków, Roździeń-Szopienice, Zabrze, Łagiewniki, Dąb, 
Katowicka Hałda, Orzegów, Piekary, Gliwice, Bytom, Kosztowy, 
Wielka Dąbrówka, Kochlowice, Biskupice, Król. Huta i Bogucice 
(między 197 a 100 członków). Najsłabsze były: Stare Chechło, 
Rokitnica, Żernica, Zgoda, Kunatów i Tychy (od 16—30 członków). W obu wykazach (Dreyzy i Webera) brak jest najstarszego 
gniazda dotychczasowego okręgu t. j. Wrocławia. Zapłacił on do 
Okręgu wkładkę za 46 członków jeszcze w r. 1919, teraz dla ma- 127
		

/Magazyn_200_09_0128_0001.djvu

			cierzy gniazd górnośląskich brakło miejsca w dzielnicy, pozostał 
poza jej granicami. Nie przetrwał zaniku Okręgu zbyt długo, 
a ustępując z pola, szlachetnym gestem zamknął swoje ćwierćwie- 
kowe, chlubne dzieje. Oto w maszynopisie historii gniazda w Wo¬ 
dzisławiu, założonego dnia 12 lutego 1920 r. czytamy: „Bardzo 
wielką pomoc gniazdu Sokoła w Wodzisławiu wyświadczyło bratnie 
tow. Sokoła z Wrocławia z prezesem dh. Kazimierzem Mal¬ 
czewskim na czele, które za inicjatywą naczelnika dha Prokopa 
(Wilhelma), b. członka Sokoła wrocławskiego, podarowało 
gniazdu wodzisławskiemu cały swój bogaty sprzęt. Tak wypo¬ 
sażony Sokół rozwinął z miejsca silną działalność na terenie Wo¬ 
dzisławia i okolicy.“ Należy się więc Wrocławiowi, aby nim za¬ 
kończyć opowieść o Okręgu Śląskim, jak od niego ją rozpoczęliśmy. Literatura przedmiotu: Tadeusz Powidzki: Sokół Wielkopolski 
w dążeniu, do niepodległości, Poznań 1934 w różnych miejscach; Srebrna 
Księga Sokola Poznańskiego, Poznań 1911, str. 67—75; Pokłosie pamiątkowe 
ku uczczeniu 25-tej rocznicy założenia Tow. Oimn. „Sokół“ w Inowrocławiu, 
1909, str. 126—132, 153—161, 165, 211—214; Pamiętnik V Zlotu Sokolstwa 
Polskiego w Krakowie w dniach 14—16 lipca 1910, Lwów 1911, str. 44, 78, 
81—82, 87—136; Kalendarz Sokoli, rocznik I—IV, Oberhausen, wzgl. Poznań 
1910—1914; Sokół, organ Związku Sokołów polskich w państwie niemieckim, 
Poznań z lat odnośnych; Orędzie Sokole, Bytom, rok I; Srebrna Księga 
Sokolstwa Polskiego na Śląsku, Bytom 1920, str. 46—63; J. Ludyga- 
Laskowski: Czterdziestolecie Sokoła w Bytomiu, Katowice 1935; Srebrna 
Księga „Sokola“ Katowickiego, Katowice 1922, str. 28—46, 70—71, 73—79; 
Ludwik Piątek: Związek Sokołów Jeńców Polaków we Francji, Sokół na 
Śląsku 1935, str. 20—21; Rola Sokola w życiu narodowym w Chorzowie 
{dawniej Królewskiej Hucie), Chorzów 1936, str. 16—52, 68—90; Srebrna 
Księga „Sokola“ w Bogucicach, Katowice 1936, str. 8—20; 2 Księgi proto¬ 
kołów Wydziału Okręgu VI w rękopisie z lat 1907—1920; protokoły zebrań 
gniazda bytomskiego w rękopisie od 18. IV. 1909 do 24. VI. 1914; maszyno¬ 
pisy i rękopisy, dotyczące historii gniazd: Bielszowice, Halemba, Lipiny, Ma- 
koszowy, Nowy Bytom, Nowa Wieś, Ruda, Godula, Brynów, Dąb, Katowice I, 
Załęże, Chorzów, Kochlowice, Łagiewniki, Michalkowice, W. Hajduki, Zgoda, 
Brzozowice-Kamień, Miasteczko, Naklo, Radzionków, Rojca, Szarlej, Sucha 
Góra, Tarnowskie Góry, Mała Dąbrówka, Siemianowice, Brzezinka, Chełm, 
Janów, Kosztowy, Mysłowice, Giszowiec, Roździeń-Szopienice, Mikołów, 
Pszczyna, Tychy, Czerwionka, Knurów, Rybnik, Gołkowice, Obszary i Wo¬ 
dzisław; nadto dla podmalowania tła: dr Adam Benisz: Górny Śląsk 
w walce o polskość, Katowice 1930, w różnych miejscach (nieścisłe wiado¬ 
mości na str. 66); J. Ludyga-Laskowski: Materiały do historii powstań 
górnośląskich t. I, Katowice 1925, str. 1—106; Bogusława Kowalczy- 
kówna: Odrodzenie narodowe Górnego Śląska od r. 1821 do r. 1903, Kato¬ 
wice 1937, str. 63—91. 128
		

/Magazyn_200_09_0129_0001.djvu

			Rozdział VI. DWULECIE PIERWSZEJ DZIELNICY Jeżeli ilościowo pod względem liczby gniazd i członków Dziel¬ 
nica Górnośląska przedstawiała się pokaźnie, to z jakością 
było gorzej, z czego zdawali sobie dobrze sprawę członko¬ 
wie Wydziału. Gorączkowe życie polityczne w r. 1919 łącznie 
z I powstaniem nie sprzyjało pracy organizacyjnej w Sokole i nie 
pozwalało zużytkować należycie żywiołowego pędu ludności do wy¬ 
próbowanej od dawna organizacji polskiej, jaką był Sokół. Wśród 
nowych członków, a nawet zarządów gniazd brak było ducha kar¬ 
ności sokolej, bo ta karność wydawała się im czymś podrzędnym 
i błahym; rozumieli jeszcze karność w szeregach powstańczych, 
odświętną i wyjątkową, nie zdawali sobie sprawy z jej ważności 
na codzień. Nadto zatarły się w umysłach niemal większości róż¬ 
nice między Sokołem a podobnymi organizacjami polskimi. Osad 
ówczesnych przekonań przetrwał lat kilkanaście aż do dzisiaj, bo 
w historiach gniazd bardzo często spotykamy się z brakiem od¬ 
różniania Sokoła i P. O. W. tak, jak tej różnicy nie dostrzegano 
na ogół w r. 1919 w tych sferach zwłaszcza, na które oddziaływał 
Dreyza i jego pomocnicy. To, co powtarzało się w innych spra¬ 
wach, występowało tutaj; nazwiska ludzi przesłaniały rzecz samą 
i zaciemniały jej znaczenie. W Wydziale wszakże Okręgowym 
zdawano sobie dobrze sprawę z różnicy między Sokołem a P.O.W., 
Sokół miał pozostać czymś trwałym w życiu Górnego Śląska, 
P. O. W. była formą przejściową dla osiągnięcia bardzo ważnego, 
lecz jednego tylko celu. Dla uświadomienia gniazd wydał Wydział 
Okręgowy odezwę (Orędzie Sokole 1920, str. 1—2), w której wy¬ 
raźnie podkreślił istotę zła nurtującego Sokolstwo górnośląskie: 
„W ostatnich czasach bezkrytycznie i bez rozwagi przyjmowano 
rozmaite osobistości do gniazd Sokoła. Zwracamy uwagę wszyst¬ 
kim zarządom gniazd, że gniazdo Sokoła to nie jest gołębnik, do 
którego każdy, co ma ręce i nogi, wejść i wyjść może.“ Jako środek 
zaradczy zalecano ścisłe przestrzeganie okresu 4-tygodniowego 
kandydatury członka, przyjmowanie na zebraniu i dokładne uświa- Dzleje „Sokola“ 9 129
		

/Magazyn_200_09_0130_0001.djvu

			damianie wstępujących, czym jest Sokół i jak się ma zachowywać 
w gnieździe i za gniazdem. Cały numer 1 Orędzia wypełniły arty¬ 
kuły natury wychowawczej, wśród których nie brak dziesięciorga 
przykazań osobnych dla sokolic, osobnych dla sokołów. Kowalczyk 
jako skarbnik podjął także walkę z zastarzałym nałogiem płacenia 
składek od mniejszej ilości członków niż wykazana w sprawozda¬ 
niu rocznym; uprawiały to na ogół gniazda przedwojenne. Poczęto 
także sprawiać licznie sztandary (Łagiewniki, Brzeziny, Gliwice, 
Brzozowice, Orzegów, Katowice, Kat. Hałda, Załęże, Dąb, Lipiny, 
Szarlej, Ruda, Brzezinka, W. Hajduki itd.), lecz sprawiano nie¬ 
kiedy olbrzymie chorągwie, występowano na uroczystościach (np. 
3 maja) w strojach ćwiczebnych, a co gorsza, gniazda udawały się 
ze sztandarami na uroczystości innych towarzystw (np. kółek 
śpiewackich) zamiast na odbywające się równocześnie obchody in¬ 
nych gniazd sokolich. Odrębności sokolej trzeba było nakazami 
i ciągłymi pouczeniami torować dopiero drogę. Do dnia Zjazdu delegatów t. j. do 25 marca 1920, powstały 
następujące gniazda: ł stycznia Piekary Rudne, 4 stycznia Ko¬ 
szęcin, 20 stycznia Chropaczów i Miechowice, 25 stycznia 
Miejska Dąbrowa, Niedobczyce i Zgoda, 25 lub 29 stycz¬ 
nia Załęska Hałda, 2 lutego Wirek, 8 lutego Lasowice, 9 lu¬ 
tego Czyżowice, 12 lutego Wodzisław, 20 lutego Szobiszo- 
wice, 22 lutego Michałkowice i Radoszowy, 29 lutego Py¬ 
skowice i Kozłowa Góra, 1 marca Murcki, 5 marca Kalety, 
7 marca Nowe Hajduki, Ligota, Maciejkowice i Żando- 
wice, 10 marca Kochcice, 15 marca Woźniki, 17 marca Lu¬ 
bliniec, 21 marca Kośmidry i Brzezinka pod Łabętami i 25 
marca Rydułtowy i Olesno, w którym utworzył się pierwotnie 
klub sportowy, zmieniony następnie w gniazdo sokole, nieruchliwe 
od początku i zamarłe w ciągu r. 1920. W rękopisemnym Spisie 
gniazd powstanie gniazda w Chropaczowie naznaczono na 
25 stycznia, w Miechowicach zaś na 27 stycznia, rękopisemna zaś 
kronika gniazda w Murckach podaje datę jego założenia w dniu 
19 maja oczywiście fałszywą, skoro je przyjęto do okręgu 5 marca 
1920. Rozwój terytorialny idzie głównie ku północy na powiaty 
tarnogórski i lubliniecki i na południe w powiat rybnicki, częściowo 
zaś tylko ku zachodowi lub wypełnia luki w obwodzie przemysło¬ 
wym. Do dnia 25 marca 1920 doliczył się Wydział 108 gniazd 
przyjętych do dzielnicy. 130
		

/Magazyn_200_09_0131_0001.djvu

			Po zaliczeniu nowoprzyjętych gniazd do 8 okręgów, zaprojek¬ 
towanych w grudniu 1919 r. otrzymamy następujący obraz w dniu 
25 marca 1920: Okręg I (bytomski): 1. Bobrek, 2. Brzeziny, 3. Brzozowice, 4. Bytom, 5. Nowy Bytom, 6. Dąbrowa Miejska, 7. Wielka Dąbrówka, 8. Godula, 9. Kamień, 10. Karb, 11. Łagiew¬ 
niki, 12. Maciejkowice, 13. Miechowice, 14. Orzegów, 15. Piekary 
Wielkie, 16. Sucha Góra, 17. Szarlej, 18. Szombierki (przyrosło 
w I kwartale 1920 r. 1 gniazdo); Okręg II (katowicki): 1. Bogu¬ 
cice, 2. Brynów (Kat. Hałda), 3. Dąb, 4. Mała Dąbrówka, 5. Ka¬ 
towice, 6. Ligota, 7. Michalkowice, 8. Murcki, 9. Siemianowice, 
10. Tychy, 11. Załęska Hałda, 12. Załęże (przyrost: 4 gniazda); 
Okręg III (król.-hucki): 1. Bykowina, 2. Chorzów, 3. Chropaczów, 4. Nowe Hajduki, 5. Wielkie Hajduki, 6. Halemba, 7. Kochłowice, 8. Król. Huta, 9. Lipiny, 10. Nowa Wieś, 11. Radoszowy, 12. Świę¬ 
tochłowice, 13. Wirek, 14. Zgoda (przyrost: 3 gniazda); Okręg IV 
(gliwicki): 1. Brzezinka pod Łabętami, 2. Gierałtowice, 3. Gliwice, 
4. Knurów, 5. Kunatów, 6. Ligota Zabrska, 7. Łabęty, 8. Mako- 
szowy, 9. Przyszowice, 10. Pyskowice, 11. Szobiszowice, 12. Żer- 
nica Niem. (przyrost: 3 gniazda); Okręg V (zabrski): 1. Bielszo- 
wice, 2. Biskupice, 3. Mikulczyce, 4. Ruda, 5. Sośnica, 6. Zaborze, 7. Zabrze (przyrost: 0); Okręg VI (myslowicki): 1. Stary Bieruń, 
2. Brzezinka, 3. Brzęczkowice, 4. Chełm Śląski, 5. Janów, 6. Ko¬ 
sztowy, 7. Lędziny, 8. Mysłowice, 9. Nikiszowiec, 10. Roździeń- 
Szopienice (przyrost: 0); Okręg VII (tarno górski): 1. Stare Che- 
chło, 2. Kalety, 3. Kochcice, 4. Kośmider, 5. Kozłowa Góra, 6. La¬ 
sowice, 7. Lubliniec, 8. Nakło, 9. Opole, 10. Olesno, 11. Orzech, 12. Piekary Rudne, 13. Radzionków, 14. Repty, 15. Rojca, 16. Ro- 
kitnica, (wnet przydzielona do okręgu I), 17. Stoiarzowice, 18. Tar¬ 
nowskie Góry, 19. Żandowice (przyrost: 10 gniazd); Okręg VIII 
(rybnicki): 1. Biertułtowy, 2. Czerwionka, 3. Czyżowice, 4. Goł¬ 
kowice, 5. Kopalnia Emy (Obszary), 6. Mikołów, 7. Niedobczyce, 8. Podlesie, 9. Popielów, 10. Racibórz, 11. Radlin, 12. Rybnik, 13. Rydułtowy, 14. Wodzisław, 15. Wyry (przyrost: 4 gniazda). 
Poza Dzielnicą istniały jeszcze gniazda w Koszęcinie, Pawłowie, 
Woźnikach i może gdzieindziej jeszcze, ale z należących do Dziel¬ 
nicy: Brzęczkowice, Kopalnia Emy, Olesno i Popielów były tylko 
papierowymi pozycjami. Okręgi były nierówne już w chwili po¬ 
wstania zarówno pod względem obszaru i liczebności jak prężności 131
		

/Magazyn_200_09_0132_0001.djvu

			rozwojowej, a nierówność ta, jak widzimy, wzrosła. To prowa¬ 
dziło do dalszych podziałów. Tymczasowo aż do Zjazdu delegatów rządził tym ogromnym 
zbiorowiskiem bezpośrednio Wydział Okręgowy, odbywając w roku 
1920 pięć posiedzeń: 22 stycznia, 5, 14 i 25 lutego i 5 marca. 
Załatwiano na nich sprawy przeważnie bieżące, a więc ustalano 
zawartość i cenę Orędzia Sokolego, program Zjazdu delegatów, 
zatwierdzano wydziały gniazd i przyjmowano nowe gniazda, pod¬ 
wyższono składki okręgowe na 1 mk od członka rocznie, uchwa¬ 
lono odbyć Zlot 1 sierpnia, sprawę zaś boiska na Zadolu, która 
się znowu zaczęła gmatwać, przekazano wydziałowi dzielnicowemu, 
wreszcie zatwierdzono uchwałę gniazda w M. Dąbrówce, mianu¬ 
jącą ks. Puchra prezesem honorowym. Ważniejszą była współ¬ 
praca z Komisariatem Plebiscytowym, który zasilał kasę sokolą 
subwencjami. W sprawie współpracy z komitetami plebiscytowymi, 
na podstawie doświadczeń z poprzednich czasów w innych ogól¬ 
niejszych przedsięwzięciach, zdecydowano, iż „sekretariat da znać 
poszczególnym komitetom powiatowym, że wszystko, cokolwiek do¬ 
tyczy pracy w sokolstwie i poszczególnych gniazd, komitety te 
mogą przeprowadzać li tylko z poprzednim porozumieniem Wydz. 
Okr.“ Jest to zrozumiałe wobec doświadczeń z P. O. W.; szło 
mianowicie o to, że sokoli, biorąc niewątpliwie udział gorliwy 
w pracach plebiscytowych, mogą pomieszać jedne sprawy z dru¬ 
gimi. Przewidywania licznego udziału wybitniejszych sokołów 
w komitetach plebiscytowych polegały na fakcie, że sokolstwo sku¬ 
piało najbardziej uświadomione i wyrobione jednostki wśród Pola¬ 
ków, na nich więc oprzeć się musiała cała działalność. Zjazd delegatów dnia 25 marca 1920 r. w Bytomiu zgromadził 
przedstawicieli 90 gniazd w liczbie 242 osób zapisanych imiennie, 
nadto zaś szereg niezapisanych z powodu spóźnienia się. Po przy¬ 
jęciu do wiadomości sprawozdań: sekretarza, skarbnika i naczel¬ 
nika za okres od r. 1914 do 10 lutego 1920, uchwalono zmianę 
okręgu na Dzielnicę Śląską, projektowany podział dzielnicy na 
okręgi z tym, że za zgodą Wydziału Dzielnicowego mogą zebrania 
okręgowe tworzyć nowe okręgi i przydzielać do nich gniazda, 
uchwalono również regulamin tymczasowych wydziałów okręgo¬ 
wych z ważnym uzupełnieniem, że Wydział Dzielnicowy ma pra¬ 
wo zawiesić czynności tych wydziałów okręgowych, które zawinią 
niedbałością lub działaniem na szkodę sokolstwa. Wyborów do 132
		

/Magazyn_200_09_0133_0001.djvu

			Wydziału Dzielnicowego dokonano przez aklamację, powołując: 
Michała Wolskiego na prezesa, Wiktora Polaka na jego 
zastępcę, Augustyna Świdra na sekretarza, Tomasza Ko¬ 
walczyka na skarbnika, Józefa Dreyzę na naczelnika i Jó¬ 
zefa Wesołego na jego zastępcę. Ostateczne ulegalizowanie 
tego stanu nastąpiło dopiero 29 listopada 1920 r., kiedy statuty 
Związku Sokołów Polskich zostały zatwierdzone przez Ministerstwo 
Spraw Wewnętrznych w Warszawie i w liczbie 6 dzielnic znalazła 
się także śląska, brakło zaś projektowanej przez Biegę litewskiej, 
której obszar znalazł się na terytorium dzielnicy mazowieckiej. 
Jak mało żywotny był projekt jej utworzenia świadczy fakt, że 
w dniu 1 stycznia 1936 okręg wileński miał 3 gniazda z 153 człon¬ 
kami, białostocki zaś 10 gniazd z 261 członkami. Za Wydziałem Dzielnicowym poszła organizacja Wydziałów 
Okręgowych. W okręgu I bytomskim prezesem został Jan Ludyga, 
zastępcą jego Walenty Lepell, a wnet potem Jan Smoczyk, sekre¬ 
tarzem Błażej Świder, naczelnikiem Józef Kaldonek, zastępcą jego 
Ludwik Piątek, w okręgu II katowickim prezesem Stanisław Ró¬ 
żano wicz, zast. prezesa Tomasz Kowalczyk, sekretarzem Konstanty 
Woźniczka, naczelnikiem Paweł Jarczyk, zast. naczelnika Maksy¬ 
milian Dudek, w okręgu III król.-huekim prezesem Augustyn Świ¬ 
der, zast. prezesa Józef Smoleń, wkrótce jednak Smoleń został 
prezesem, a Teofil Badura jego zastępcą, sekretarzem Franciszek 
Wilk, naczelnikiem Juliusz Szydło, zast. naczelnika Józef Belok, 
w okręgu IV gliwickim prezesem Michał Kwiatkowski, zast. pre¬ 
zesa Ignacy Sikora, sekretarzem Serafin Gwóźdź, naczelnikiem 
Stanisław Mastalerz, zast. naczelnika Paweł Paprotny, w okręgu V 
zabrskim prezesem Stanisław Kobyliński, zast. prezesa Długiewicz, 
sekretarzem Józef Zupok, naczelnikiem Kazimierz Kasprzak, zast. 
naczelnika Alojzy Wydra z Zaborza, w okręgu VI mysłowickim 
prezesem Piotr Korus, zast. prezesa Tomasz Klimczok, sekreta¬ 
rzem Jan Badura (wnet Stanisław Fójcik), naczelnikiem Aug. 
Mazur, zast. naczelnika Piotr Habryka, w okręgu VII tarnogór- 
skim prezesem Emil Gajdas, zastępcą jego dr Fr. Dzierżą, sekre¬ 
tarzem Wincenty Cuber, naczelnikiem Paweł Pietryga, zast. na¬ 
czelnika Antoni Talaga, w okręgu VIII rybnickim prezesem dr Fe¬ 
liks Biały, zast. prezesa Józef Michalski, sekretarzem Ludwik Pie- 
chaczek, naczelnikiem Jan Baron z Rybnika, zast. naczelnika 
Wilhelm Prokop. 133
		

/Magazyn_200_09_0134_0001.djvu

			Wnet wszakże wobec przybywania nowych gniazd i nadmiernej 
ich ilości w dotychczasowych okręgach poczęto niektóre z nich 
dzielić i tak 20 maja 1920 utworzono 2 dalsze okręgi, wydzielone 
z dotychczasowych okręgów V (tarnogórskiego) i VIII (rybnickie¬ 
go). W okręgu IX (lublinieckim) został prezesem Maksymilian 
Rzeźniczek, zast. prezesa Wawrzyn Kandora, sekretarzem Jan 
Polak, naczelnikiem Adolf Larysz, zast. naczelnika początkowo Jan 
Ziętek, potem Jan Loth, w okręgu X (mikolowskim) prezesem 
Franciszek Miądowicz z Mikołowa, zast. prezesa Paweł Krzy- 
żowski, sekretarzem Jan Polaszek z Mikołowa, naczelnikiem Józef 
Wesoły, zastępcą naczelnika Maciej Jargoń, a potem Jan Latusek. 
Przed 15 lipca 1920 utworzono okręg XI (strzelecki) z nowozało- 
żonych, prócz jednych Żandowic, gniazd, w którym prezesostwo 
objął Henryk Wójcik, jego zastępstwo Nikodem Rulik, sekretariat 
Franciszek Patoła, naczelnikostwo Jan Dziwior, jego zastępstwo 
Karol Bogdol. Dnia 2 października 1920 ukonstytuowano 
okręg XII (raciborski) z 5, a potem z 7 gniazd z prezesem Anto¬ 
nim Rostkiem, Józefem Laryszem jako naczelnikiem i Józefem 
Frosiem jako sekretarzem, myślano zaś o utworzeniu okręgu XIII 
z siedzibą początkowo w Żorach, a zatwierdzono go 17 grudnia 
1920 jako wodzisławski, w którym prezesem był Józef Michalski, 
zast. prezesa Florian Kozieł, sekretarzem Józef Balcar, naczelni¬ 
kiem Adolf Larysz, zast. naczelnika Wiktor Brachmański. Okręg 
ten powstał częścią z dawniejszych gniazd okręgu VIII, częścią 
z nowych. Dalsze* okręgi X/V (oleski), XV (opolski) i XVI (ko¬ 
zielski) powstały w r. 1921. Na czele okręgów widzimy częściowo dawnych naszych zna¬ 
jomych, zwłaszcza w katowickim i mysłowickim, częścią ludzi no¬ 
wych, jak nowymi były gniazda, z których okręgi tworzono. Ko¬ 
lejka założenia gniazd za resztę r. 1920 wygląda następująco: 
28 marca Jejkowice i Żory, 5 kwietnia Kuźnia Raciborska, 
11 kwietnia Urban owić e, 14 kwietnia Godów, 17 kwietnia 
Osiek, 18 kwietnia Imielin i Pszów, 25 kwietnia Przy- 
szówka, 1 maja Kostuchna, 9 maja Miasteczko i Ptako¬ 
wi ce, 13 maja Przełajka, w której, zdaje się, utworzono po raz 
pierwszy gniazdo w październiku 1918 r. przez opanowanie tarnt. 
Turnvereinu, 15 maja Żerniki, Paruszowiec i Piotrowice 
pod Mikołowem, 16 maja Boguszowice i Mszana, 
19 maja Chwałowice i Lisów, 23 maja Czernica i Gosła- 134
		

/Magazyn_200_09_0135_0001.djvu

			wice, 26 maja Skrzyszów, 27 maja Goczałkowice, 30 maja 
Świerklany i Rozmierz, 3 czerwca Górniki i Kamienice, 
6 czerwca Łaziski i Bobrowniki, 13 czerwca Górny Nie- 
wiadom i Moszczenica, 14 czerwca Górne Łaziska, 
20 czerwca Imielnica, Smardzowice, Żyglin, Za¬ 
wadzkie i ponownie po kilkunastoletniej przerwie Strzelce, 
20 lub 21 czerwca Pszczyna, 24 czerwca Roki cza, 26 czerwca 
Kleszczów, 27 czerwca Czuł ów, Kamień pod Strzelcami 
i Orzesze, 29 czerwca Babienica, 4 lipca Radziejów i Ka¬ 
mionka, 5 lipca Paczyna, 6 lipca Staniszcze, 11 lipca Kro- 
śnica, 18 lipca Pietraszów i Wielkie Łagiewniki, 19 lipca 
Kolonowska, 25 lipca Rogowy, Gorzyczki i Grodzisko, 
31 lipca Miedźna i Międzyrzecze, 1 sierpnia Ćwiklice, Ko¬ 
biór, Rozwadze i Wartogłowiec, 5 sierpnia Łąka, 14 sierp¬ 
nia Góra, 17 sierpnia Michałkowi ce w Rybnickim, 22 sierpnia 
Lubomia i Krzyżanowice, 29 sierpnia Jankowice, 10 wrze¬ 
śnia Olszyny, 17 września Staniszczki, 19 września Baruty 
i Średnie Łaziska, 26 września Male Łagiewniki i Zie¬ 
lona, 10 października Nowy Bieruń, 14 października Koko- 
tek, 22 października Malchów, 23 października Brzezie, 
24 października Górażdże, Jaryszów, Myślina i Trachy, 
31 października Siedlec, 1 listopada Rudziniec, 20 listopada 
Kamionek, 21 listopada Ostropa, 12 grudnia Rybna i pod 
koniec roku Cielmice i Palowice. Chwałowice według ręko- 
pisemnej historii gniazda powstały 19 września 1919, lecz czyn¬ 
ności w pełni podjęły 10 maja 1920, w Rokiczy założono gniazdo 
według Spisu z 1920 r. już 10 maja 1920, w Olszynach 1 sierpnia 
1920, a w Staniszczach 13 czerwca, które to daty wydają mi się 
prawdziwsze. Rozwój gniazd w tym roku obejmował głównie powiaty lubli- 
niecki, tarnogórski, rybnicki, pszczyński, strzelecki i cząstkę 
wschodnią powiatu raciborskiego, gdzieindziej następowały tylko 
male uzupełnienia dawnego stanu posiadania. Posunięto się głów¬ 
nie w kierunku północnym, uzupełniono południe Górnego Śląska 
częścią jego wschodnią, zrobiono wreszcie krok poważny ku zacho¬ 
dowi. W porównaniu z r. 1919 uderza podobieństwo o tyle, że 
większość założeń przypada na pierwszą połowę roku, ale jest i ta 
różnica, że drugie powstanie (od 19/20 do 25 sierpnia 1920) nie 
spowodowało przerwy w powstawaniu gniazd i nie można mu 135
		

/Magazyn_200_09_0136_0001.djvu

			przypisywać zwolnionego tempa w zakładaniu nowych placówek 
sokolich. Nici łączące sokolstwo górnośląskie z organizacją po¬ 
wstańczą są tylko osobiste, sokołów do powstania wiedzie uświa¬ 
domienie narodowe a nie węzły konspiracyjne, działalność po¬ 
wstańcza jest dla większości z nich chlubnym epizodem w całości 
pełnionych dobrowolnie obowiązków. Składały się zaś na nią poza 
zwyczajną pracą sokolą jeszcze zajęcia w komitetach plebiscyto¬ 
wych, uświadamianie szerokich rzesz o konieczności głosowania za 
Polską, podtrzymywanie ducha w ciężkich dniach nawały bolsze¬ 
wickiej na ziemie polskie. Nic może nie świadczy tak dobitnie 0 wierze ludu górnośląskiego w silę Polski jak fakt, że w najgor¬ 
szych chwilach w czasie, kiedy niemieckie pisma i agitatorzy ogła¬ 
szali triumfalnie nieuchronny upadek Państwa Polskiego, a więc 
w czasie od jakiegoś 15 lipca do 17 sierpnia powstało 16 gniazd 
sokolich, czyli stan poprzedni posiadania w jednym miesiącu 
wzmógł się o 10%. Jeżeli mimo to stwierdzamy pewne osłabienie 
akcji w drugiej połowie roku 1920, a zasadnicze luki terytorialne 
na obszarze plebiscytowym, to ich przyczyn szukać musimy gdzie¬ 
indziej niż w braku chęci lub w chwilowym znużeniu działaczy 
czy też oddaniu się przez nich akcji plebiscytowej. Warunki po 
drugim powstaniu są o wiele lepsze, bo uzyskano główny cel t. j. 
wydalenie Sipo (niemieckiej policji t. zw. Sicherheitspolizei) 1 utworzenie parytetycznej policji plebiscytowej, a więc większą niż 
poprzednio swobodę organizowania towarzystw polskich, ale na¬ 
prawdę tylko we wschodniej części obszaru plebiscytowego, gdzie 
dotrzymania warunków dopilnowały zastępy uczestników II po¬ 
wstania. Część zachodnia, w której Komisja Międzysojusznicza 
nie przeprowadziła dokładnej kontroli, nie skorzystała nic z tej 
zmiany. Może też przeszkodę pewną stanowiły powstające coraz liczniej 
towarzystwa sportowe, nęcące do siebie nowością młodzież i nie- 
zawsze przestrzegające przy pozyskiwaniu członków względu na 
zasługi Sokoła (por. art. A. Świdra: Prawdzie cześć, w Orędziu 
Sokolim, z 1920, str. 90—92). Ważniejszą rzeczą było co. innego, 
a mianowicie brak ludzi i ośrodków, z których akcja sokola mogłaby 
naprzód postępować. To, co widzieliśmy już poprzednio, że gniazda 
promieniowały przykładem na okolicę, rozszczepiały się w miarę 
przybywania członków z sąsiednich miejscowości i wyrobienia 
z nich przyszłych naczelników itd., to powtarza się w ciągu lat 136
		

/Magazyn_200_09_0137_0001.djvu

			1919—1921, lecz za każdym razem na coraz większą skalę i po 
okresie jakby wytchnienia, aby wyprodukować nowych działaczy. 
Robota staje się przez to solidna i systematyczna, nie ma w niej 
znamion doraźnego zapału, nic z lotności podjazdu kawaleryj¬ 
skiego, lecz ciężki krok maszerującej w zwartym szyku piechoty, 
która nie wysuwa za daleko od głównej siły swoich forpoczt. W ob¬ 
wodzie przemysłowym idea przenosiła się szybko, promieniowała 
na przyległe powiaty, raz się do nich dostawszy, robiła wcale szyb¬ 
kie podboje, gdyż drogę torowali jej nie tylko ludzie, lecz także 
dość rozpowszechniona prasa narodowa. Grunt w powiatach tar- 
nogórskim, lublinieckim, rybnickim i pszczyńskim był także po¬ 
datny nie tylko skutkiem częściowego ich uprzemysłowienia i wę¬ 
drówki za zarobkiem do obwodu przemysłowego, lecz także skut¬ 
kiem istnienia wielkich latyfundiów niemieckich, w których gospo¬ 
darka posiadaczy ziemskich niemieckich, będących często równo¬ 
cześnie wielkimi przemysłowcami, nie różniła się wiele od wyzysku 
baronów przemysłowych wobec robotnika polskiego. Małorolnego 
więc chłopa na wschodzie Górnego Śląska łączy podobieństwo po¬ 
łożenia gospodarczego z robotnikiem polskim, to wytwarza wspól¬ 
ność zainteresowań i zaspokojenie potrzeb umysłowych przez tę 
samą gazetę. Niemniej znaczna część tego obszaru to dawne de¬ 
kanaty diecezji krakowskiej, a w dalszej jeszcze przeszłości część 
Małopolski. Można było o tym nie pamiętać, ale skutki faktów 
choćby zapomniane trwały. Inaczej było na dawnej w ścisłym 
tego słowa znaczeniu Opolszczyźnie t. j. w powiatach rolniczych 
ku zachodowi. Inne tu panowały warunki ekonomiczne, inna miała 
popyt prasa, inną wreszcie miarą oceniano tu trwałość polskości. 
Wierzono, że „chłop potęgą jest i basta“, że wytrwa choćby pozo¬ 
stawiony sam sobie, że będzie ciążył stale silą choćby bezwładu ku 
polskości, i dlatego wkładano tu innego rodzaju pracę. Sokół 
przed Wojną prócz Opola nie postawił tu trwale stopy, samo zaś 
gniazdo opolskie było i nieliczne i nieruchliwe, nie było więc skąd 
brać w czasie powojennym działaczy, nim zaś w marszu ku zacho¬ 
dowi nadeszły przednie straże sokole, upłynąć musiało sporo czasu, 
który właśnie wówczas naglił niesłychanie. Nie można robić za¬ 
rzutów przedwojennym Wydziałom Okręgowym, że zaniedbały 
sprawę na zachodzie, gdyż 1. miały aż za wiele pracy w obwodzie 
przemysłowym, 2. bez opanowania miast i miasteczek trudno było 
myśleć o zakładaniu gniazd wiejskich, które nawet w Małopolsce 137
		

/Magazyn_200_09_0138_0001.djvu

			i na Cieszyńskim pod opieką miast słabo się rozwijały, 3. nie było 
momentu, któryby swą wyjątkowością pchnął ludność wiejską do 
gniazd sokolich. Gdy taki moment nadszedł, zrobiono, co tylko 
można było, ale nieco za późno. Przygotowaniem do marszu na 
zachód, tworzeniem kadr, któreby tam objęły i utrzymały placówki, 
zabezpieczaniem im zaplecza, można określić okres zwolnionego 
tempa akcji w II połowie r. 1920. Tutaj choćby kilku słowami na¬ 
leży zaznaczyć, że dla tworzenia gniazd w powiatach rybnickim, 
raciborskim, lublinieckim, strzeleckim, oleskim i kozielskim poło¬ 
żyli wielkie zasługi sokoli z gniazda w Bottropie w Westfalii, 
sprowadzeni w r. 1919 przez Karola Koźlika na Górny Śląsk. 
Byli to Górnoślązacy pochodzący z pow. raciborskiego, rybnickiego 
i pszczyńskiego, zatrudnieni w Bottropie i czynni tam przed wojną 
w nader ruchliwym gnieździe, założonym w r. 1905. Razem 
z Koźlikiem przybyło ich 46. Jakie zaś znaczenie miała dla sprawy polskiej akcja sokola, 
można najlepiej zobaczyć na mapie w Materiałach do historii po¬ 
wstań Ludygi-Laskowskiego po str. 258. Uderza patrzącego 
wprost zgodność terenów objętych tak pierwszym jak drugim po¬ 
wstaniem ze współczesnym im zasięgiem gniazd sokolich. W nie¬ 
wielu tylko punktach akcja powstańcza sięga dalej niż istnieją 
w danej chwili gniazda, niekiedy zaś nie dosięga tam ich linii, 
gdzie niedawno powstały. Narzuca się więc spostrzeżenie raz już 
przeze mnie uczynione: Sokół mógł rozwinąć się tam, gdzie były 
zadatki na umocnienie świadomości narodowej, gdzie zaś powstał 
Sokół, tam można było liczyć na pewny grunt w walce narodowej 
czy to orężnej czy bezkrwawej. Ta zależność podłoża i Sokoła 
tłumaczy nam wiele zjawisk bez uciekania się do zbyt skompliko¬ 
wanych wyjaśnień; tego nie rozumiały rządy pruskie czy to wil- 
helmowskie, czy socjalistyczne i szukały przyczyn nieistotnych. Jeśli idzie o działalność Wydziału Dzielnicowego, to odbywa 
on w tym dziewięciomiesięcznym okresie r. 1920 posiedzeń 14: 
3, 12 i 24 kwietnia, 20 maja, 12 i 22 czerwca, 15, 28 i 31 lipca, 
5 i 31 sierpnia, 2 października, 23 listopada i 17 grudnia, za¬ 
łatwiając na nich nawał prac administracyjnych jak przyjmowanie 
nowych gniazd, zatwierdzanie zarządów wszystkich gniazd, two¬ 
rzenie okręgów i zatwierdzanie wydziałów okręgowych, ściąganie 
wkładek, rozdzielanie funduszów, delegowanie członków na liczne 
uroczystości po gniazdach itp. Rozrost i różnorodność spraw wy- 138
		

/Magazyn_200_09_0139_0001.djvu

			magały osobnych organów, rozrasta się więc sekretariat Dzielnicy, 
a nadto potrzeba było syndyka, którym wybrano 24 kwietnia 1920 
Konstantego Wolnego. Zawiłą dziedzinę stanowiły stosunki do in¬ 
nych organizacyj o pokrewnych celach lub instytucyj o znaczeniu 
ogólnonarodowym. Wspomniałem już poprzednio, że Sokół na 
Śląsku zajął wobec harcerstwa stanowisko odrębne niż w innych 
dzielnicach; nie występując przeciw niemu, tworzył własne od¬ 
działy młodzieży czyli t. zw. dorost. Stanowiska tego, zajętego 
10 lutego 1919, nie zmieniono po roku przeszło 3 kwietnia 1920. 
Wobec tworzących się klubów sportowych postanowiono zachować 
życzliwe wyczekiwanie zwłaszcza, że niektóre z nich jak np. w Ole¬ 
śnie przekształcały się czasem na nietrwałe zresztą gniazda sokole. 
Dnia 24 kwietnia 1920 „po referacie dha naczelnika stanęła spra¬ 
wa na tym, żeby żyć ze sportowcami w zgodzie i popierać sport 
przez wycieczki itd.“, ale gdy skutkiem zajęcia się plebiscytową 
agitacją tu i ówdzie sportową stronę działalności zaniedbano, w no¬ 
wych zaś gniazdach jej nie zaczęto, a towarzystwa sportowe ustami 
swych przewódców zaczęły nawet w prasie obniżać i kwestionować 
w ogóle zasługi Sokoła dla sportu, jakoby „zrobił prawie tyle co 
nic dla niego“, — odpowiedział na te zarzuty ostro Świder (Orę¬ 
dzie Sokole 1920, str. 90—92), że sport w tych towarzystwach 
przeradza się w bójki, że żądza rekordów odebrała wszelką war¬ 
tość wychowawczą sportowi, że wypożycza się czasem dla zdobycia 
zwycięstw Niemców, a mimo to nie uzyskano lepszych wyników 
w lekkiej atletyce niż sokoli. Wydział Dzielnicowy zaś omówił 
17 grudnia 1920 „stosunki panujące obecnie w tow. sportowych 1 ich krecią robotę wobec Sokoła“. Charakterystyczne jest, że zaraz na pierwszym posiedzeniu 
Wydziału Dzielnicowego dnia 3 kwietnia 1920 wyjaśniano sprawę, 
zdawałoby się, bezsporną. „Wydział Dzielnicowy oświadcza, że 
ustaw Sokoła, które przepisują, iż Tow. Sokole muszą stać nie 
tylko na narodowym, lecz i na chrześcijańskim stanowisku, będzie 
bronił całą siłą.“ Nie znamy bezpośredniego powodu tego oświad¬ 
czenia, ale widocznie było ono potrzebne, aby położyć kres fałszy¬ 
wym pojęciom o dążnościach sokolich. W sprawie obchodów Kon¬ 
stytucji 3 Maja, które urządzono na Górnym Śląsku w dniach 2 i 3 maja 1920 polecono gniazdom przyłączyć się do komitetów 
miejscowych tam, gdzie istniały, gdzieindziej zaś samodzielnie je 
urządzić jak najuroczyściej. Polecenie to spełniono dokładnie, two- 139
		

/Magazyn_200_09_0140_0001.djvu

			rżąc karne i zwarte szeregi sokolskie, czuwające nad porządkiem 
podczas olbrzymich pochodów, dając inicjatywę do uroczystości 
i okazując ludowi „siłę ciała i ducha sokołów“. Pięknym przy¬ 
kładem solidarności sokolej był czyn druhów z Nikiszowca, którzy 
urządzili 13 maja zabawę z przedstawieniem teatralnym w Ko- 
stuchnie, a z dochodu ofiarowali 50 mk na założenie gniazda w tej 
miejscowości. Inna rzecz, że uroczystości wszelkiego rodzaju za¬ 
czynało być za wiele, urządzano ciągłe festyny, zabawy i teatry, 
poświęcenia sztandarów, zaniedbując pracę organizacyjną i ćwicze¬ 
nia, niektóre gniazda wpadły w długi, chociaż nie miały wcale 
przyrządów gimnastycznych. Winę ponosiły po trosze i Wydziały 
Okręgowe, gdyż niektórzy ich członkowie godności swoje uważali 
więcej za sposobność do występów z odznakami niż za obowiązek 
pracy. Dochodziło do tego, że niektóre Wydziały Okręgowe nie 
wiedziały, ile gniazd mają w okręgu, i o założeniu nowych gniazd 
dowiadywały się dopiero od Wydziału Dzielnicowego, któremu znów 
różne komitety plebiscytowe donosiły o nowopowstałych gniazdach. 
Musiano więc we wstępnym artykule Orędzia Sok., str. 41 (Mało 
mów, wiele czyń) podkreślać: „Zaznaczamy, że Sokół z komitetami 
plebiscytowymi nic nie ma wspólnego. Jesteśmy samodzielną insty¬ 
tucją, najwyższą zaś władzą jest obecnie Wydział Dzielnicowy, 
któremu podlegają wydziały okręgowe, tym znów wydziały gniazd.“ 
Czy to skutkowało, trudno ocenić, a tym mniej się dziwić, skoro 
w lokalnych komitetach te same osobistości najwięcej działały co 
w Sokole, a nadto organizacja olbrzymiej obecnie machiny była 
niemożliwa bez pomocy finansowej, której dostarczał Komisariat 
Plebiscytowy. On to zakupywał stroje ćwiczebne, jego Wydział go¬ 
spodarczy je sprowadzał, on łożył na urządzenie boiska zlotowego, 
dawał do dyspozycji 25 nauczycieli gimnastyki, jednym słowem 
łączność Sokoła z Komisariatem Plebiscytowym narzucała się oczom 
i ogółowi mogło się wydawać, że Sokół jest tylko organem Komi¬ 
sariatu. Głębiej pojmował swoje zadanie Wydział Dzielnicowy, 
który plebiscyt uważał wprawdzie za najważniejszy w danej chwili 
obowiązek narodowy, ale tylko przejściowy, lecz nie spuszczał z oka 
celu trwałego, którym było stworzenie zwartej i na długie lata 
obliczanej organizacji. Temu celowi służyć miały przede wszystkim kursy dla przy¬ 
szłych przodowników i naczelników, które rozpoczęto w kilku okrę¬ 
gach, ale do egzaminów zdołano doprowadzić tylko w okręgu strze- 140
		

/Magazyn_200_09_0141_0001.djvu

			leckim dzięki wytrwałości Jana Dziwiora. Trudno się było temu 
dziwić wobec braku przyrządów w wielu gniazdach, gdyż właściwie 
tylko w pierwszych 7 okręgach istniało jakie takie wyposażenie 
w sprzęt gimnastyczny. Z końcem r. 1920 w 187 gniazdach posia¬ 
dano 89 drążków, 55 poręczy, 32 konie, kilka kozłów, gdzieniegdzie 
lance, maczugi, kilofy, laski, pitki nożne itp., ale cały szereg gniazd 
nie miał żadnych przyrządów. Inną stroną działalności Wydziału Dzielnicowego były wydaw¬ 
nictwa, a przede wszystkim Orędzie Sokole, którego wyszło 12 
numerów o 96 stronach. Nadto na uczczenie dwudziestopięciolecia 
Bytomia wydano Srebrną Księgę Sokolstwa Polskiego na Śląsku, 
która wyszła z druku w październiku 1920, oraz statut (ustawy) 
Towarzystw sokolich i druki administracyjne. Ustawy te dla Dziel¬ 
nicy Śląskiej po dokonaniu potrzebnych poprawek przyjęto na po¬ 
siedzeniu Wydziału Dzieln. 17 grudnia 1920 i miano je przedłożyć 
Zjazdowi Delegatów w następnym roku. Wielką wreszcie dziedzinę pracy stanowiło przygotowanie Złotu 
Dzielnicowego. Pierwotnie Dreyza zamyślał odbyć go w Gliwicach 
na placu ćwiczeń wojskowych tak ze względu na rozmiary boiska 
potrzebne dla pomieszczenia tłumu ćwiczących jak dla celów pro¬ 
pagandowych. Wdrożono nawet wstępne kroki celem uzyskania 
go, lecz na przeszkodzie stanęły olbrzymie koszty urządzenia zlotu 
w Gliwicach, przewidywane w kwocie 150.000 mk. Wobec tego 
trzeba było pogodzić się z odbyciem zlotu na Zadolu, gdzie wpraw¬ 
dzie boisko było za szczupłe, gdyż mogło pomieścić około 500 ćwi¬ 
czących, ale urządzenia częściowo już istniały. Z protokołów nie 
widać, jakie koleje przeszła sprawa własności boiska, tylko końcowy 
rezultat, że stało się własnością spółki Concordia. Urządzono je 
przy pomocy architekta Piotra Korusa i w dniach 14 i 15 sierp¬ 
nia 1920 odbyto Zlot Dzielnicowy. Publiczność dopisała 
mimo dość wysokich cen wstępu, zebrało się jej ponad 10.000 tak, 
że nie wszyscy mogli się zmieścić wewnątrz ogrodzenia i wielu 
przypatrywało się ćwiczeniom zza płotu. W sobotę 14 sierpnia 
odbyły się zawody, po których urządzono wieczornicę w sali Man- 
deckiego w Ligocie. W niedzielę od 6 rano kończono zaczęte po¬ 
przedniego dnia zawody, o 9 odbyto generalną próbę, a o y23 
otwarto właściwy zlot. Wyniki osiągnięte w zawodach nie były nad¬ 
zwyczajne częścią skutkiem prowizorycznie urządzonego boiska 
częścią z powodu słabszego niż przed wojną materiału ludzkiego 141
		

/Magazyn_200_09_0142_0001.djvu

			i braku dostatecznego treningu. W biegu na 100 m najlepszy czas 
był 13 sek., w skoku w wyż osiągnięto 1,43 m, w dal 5 m, oszczepem 
w dal rzucono na 33 m. Inne ćwiczenia wypadły jeszcze gorzej. 
W pięcioboju (drążek, poręcz, koń wszerz, koń wzdłuż, wolne) na 
39 zawodników 1 tylko (Paweł Karuga z Bogucic) osięgnął 80% 
możliwych punktów, 3 (Paweł Ludyga z Bytomia, Maks. Dudek 
z Załęża i Franciszek Stepanik z Zaborza) po 741/2%, 7 zaś dal¬ 
szych zdobyło 70—60%. Do 5-boju z ćwiczeń prostych stanęło 
15 zastępów z 79 druhami, ale wyników nader słabych nie ogło¬ 
szono w Orędziu. Do dziesięcioboju stanęły 2 zastępy z 12 dru¬ 
hami, ale wyniku potrzebnego dla zastępu nie osięgnął żaden. 
Indywidualnie nagrodę I zdobył Paweł Karuga, II Maks. Dudek, 
III Jan Mitręga ze Starego Chechła. Zawodników dostarczyły 
gniazda: Bytom, Piekary, Bogucice, Załęże, Ruda, Zaborze i Stare 
Chechlo. W biegu rozstawnym na 1000 m startowało do końca 
12 gniazd, a wyniki były tak słabe i tyle przy tym popełniono 
usterek, że nagrody wędrownej nie przyznano nikomu. Ćwiczenia 
wolne wykazały brak ścisłości ruchów częścią z winy ciasnoty na 
boisku, działały jednak na widzów masą ruchów, gdyż stanęło do 
nich przeszło 1000 druhów, udały się za to ćwiczenia lancami 
(372 druhów) i maczugami (52 druhów). Ze specjalnych ćwiczeń 
okręgów popisywał się okręg I (bytomski) kilofami (126 ćwiczących 
z 11 gniazd), II (katowicki) żerdziami (219 z 9 gniazd), IV i V 
(gliwicki i zabrski) ciupagami (34 ćwiczących) i VI (mysłowicki) 
rapierami (46 ćwiczących). Druhny wystąpiły w wielkiej liczbie, 
w okręgu król.-huckim większej od mężczyzn, i ćwiczyły w liczbie 
545 obręczami, a 108 wywijadłami. Cyfry, podane przeze mnie 
i oparte na bezpośrednich sprawozdaniach naczelników okręgowych, 
są niższe niż podane w sprawozdaniach ogólnych, które jako liczbę 
ćwiczących wymieniają 1200 druhów, 900 druhen i 337—346 mło¬ 
dzieży sokolej. Młodzież ta pochodziła głównie z okręgów dawnych 
(I, II, III, IV, V i VII). Część ćwiczeń np. na poręczach okręgu 
król.-huckiego odpadła z powodu braku czasu. Za zlotem dzielnicowym poszły zloty okręgów: I w Bytomiu 
dnia 3 października, II na Pszczelniku w Siemianowicach 17 paź¬ 
dziernika, IV w Gliwicach 19 września, V w Zabrzu 17 paździer-, 
nika, VI w Szopienicach dnia 12 września, VII w Tarnowskich 
Górach 24 października, IX w Koszęcinie także 24 października, 
X w Goczałkowicach również 24 października i XI w Strzelcach 142
		

/Magazyn_200_09_0143_0001.djvu

			10 października. W okręgu III urządzono 27 listopada zabawę 
sokolą połączoną z występami gimnastycznymi w Król. Hucie, 
a w XII zabawę w Raciborskiej Kuźni. Wydział Dzielnicy mógł być dumny z wyników całorocznej 
pracy, w której świecił przykładem ruchliwości i wytrwałości, dość 
powiedzieć, że przy własnych zajęciach każdego z wydziałowych 
i odległości miejsca zamieszkania wszystkie niemal posiedzenia 
odbywał w pełnym składzie. Przed nim jednak piętrzyły się na 
przyszły rok olbrzymie zadania, a przede wszystkim zorganizowa¬ 
nie powiatów rolniczych, konieczne choćby ze względu na bliski 
plebiscyt. Postanowiono więc 23 listopada 1920 utworzyć nowe 
3 okręgi, a mianowicie XIV (oleski), XV (opolski) i XVI (kozielski), 
w których powstawać miały głównie nowe gniazda. Plebiscyt kładł 
także kres nadmiernie rozrosłemu biuru sokolemu, które poczęto 
zwolna likwidować, aby mogło po plebiscycie samo się utrzymać. 
Do Dzielnicy przyjęto od 10 lutego 1920 gniazd 111, które z 82 
z poprzednich czasów, dawały ogólną liczbę 193, lecz z nich prze¬ 
stało istnieć 8 (Kopalnia Emmy, Przyszowice, Brzęczkowice, Lę¬ 
dziny, Olesno, Popielów, Tychy i Czyżowice), tak, że w rzeczywi¬ 
stości pozostało 185 gniazd, należących do Dzielnicy Śląskiej, ale 
nowe czekały już na przyjęcie. Do określenia choćby w przybliżeniu daty założenia poszczegól¬ 
nych gniazd brak nam materiałów, gdyż idzie tu o gniazda prze¬ 
ważnie na obszarze przypadłym Niemcom, a w ogóle prawie bez 
wyjątku wnet obumarłe. Jedynym punktem orientacyjnym są daty 
przyjęcia poszczególnych gniazd przez Wydział Dzielnicowy, a więc 
przed posiedzeniem Wydziału, na którym nastąpiło przyjęcie, mu¬ 
siało dokonać się założenie, ale, jak widzieliśmy poprzednio na 
kilku przykładach, niekoniecznie tak być musiało. Natomiast nie 
da się ustalić, na jaki czas przed przyjęciem założono gniazdo. 
W regule określić ten czas można jako kilka lub kilkanaście dni 
wcześniej, ale niekiedy mogło to być kilka miesięcy. Z tymi zastrze¬ 
żeniami podajemy tutaj listę gniazd założonych w r. 1921 lub 
w ostatnich dniach r. 1920. Przed 21 stycznia 1921 powstały: 
Szemrowice, Draliny, Boronów, Lubsza, Kryry, Stu¬ 
dzionka, Szyroka, Warszowice, Radostowice, Wygorzele, 
Suchodaniec, Gogolin, Dolna, Balcarowice, Olszowa, Sy- 
rynia, Zembowice, Wolny Kadłub, Radłowice, Wierzchy 
i Bogacica, przed 22 lutego 1921: Wójtowa wieś, Golejów, 143
		

/Magazyn_200_09_0144_0001.djvu

			Przegędza, Leszczyny, Lyski, Bełk, Kamień (pow. ryb¬ 
nicki), Ochojec, Czarków, Wielka Wisła, Suszec, Bzie, 
Mizerów, Zimnawódka, Poznowice, Zalesie, Niezdro- 
wice, Czarnosin, Marklowice, Jodłownik, Turzyczka, 
Turza, Krostoszowice, Łaziska, Obszary, W. Bor¬ 
ki, Wolęcin, Leśna, Wachów, Mnichus, Groszo- 
wice i Chobie, przed 10 marca: Stare Tarnowice, Grzybo- 
wice, Opatowiec, Pniowiec, Brynek, Błotnica, Odmice, 
Kielcza, Kalinowice, Gorzów, Wysoka i Stare Olesno, 
przed 24 marca: Król. Nowawieś, Miejsce, przed 4 kwietnia: 
Kolonia Łomnicka, Miedary-Blachownia i Lenartowice, 
przed 22 kwietnia: Sławięcice, Tworóg i Chechło; razem 
liczył Wydział Dzielnicowy 270 gniazd, ale, jak to wnet zobaczymy, 
przyjętych do Dzielnicy, a nie rzeczywiście istniejących w dniu 
22 kwietnia 1921 roku. Wymienione gniazda powstawały głównie 
w powiatach: lublinieckim, pszczyńskim, strzeleckim, rybnickim 
i tarnogórskim, oraz w oleskim, czyli w większości na terenie ob¬ 
jętym już poprzednio akcją sokolą, a na nowiźnie niejako tylko 
w powiecie oleskim. Akcja w powiatach opolskim i kozielskim 
przyszła bardzo późno i przeważnie zawiodła, względnie wydała 
nader słabe owoce. Jeżeli gniazda przyjęte w r. 1921 do Dzielnicy złączymy z wy¬ 
kazanymi jako istniejące w dniu 31 grudnia 1920, otrzymamy taki 
stan gniazd według okręgów w dniu 22 kwietnia 1922: Okręg / 
(bytomski): 1. Bobrek, 2. Brzeziny, 3. Brzozowice, 4. Bytom, 5. Nowy 
Bytom, 6. Dąbrowa Miejska, 7. Wielka Dąbrówka, 8. Godula, 9. Kamień, 10. Karb, 11. Łagiewniki, 12. Maciejkowice, 13. Mie- 
chowice, 14. Orzegów, 15. Piekary, 16. Rokitnica, 17. Szarlej, 
18. Szombierki; w porównaniu ze stanem z 25. III. 1920 zaszła 
ta tylko zmiana, że przybyła Rokitnica z okręgu VII, który w za¬ 
mian za nią otrzymał Suchą Górę; Okręg II (katowicki): 1. Bogu¬ 
cice, 2. Brynów, 3. Bytków, 4. Dąb, 5. Mała Dąbrówka, 6. Kato¬ 
wice, 7. Ligota, 8. Michałkowice, 9. Przełajka, 10. Siemianowice, 
11. Załęska Hałda, 12. Załęże; ubyły: Murcki (do okr. VI) i Ty¬ 
chy, przybyły: Bytków i Przełajka; Okręg III (król.-hucki): 1. By- 
kowina, 2. Chorzów, 3. Chropaczów, 4. Nowe Hajduki, 5. Wielkie 
Hajduki, 6. Halemba, 7 .Kochłowice, 8. Królewska Huta, 9. Lipiny, 10. Nowa Wieś, 11. Radoszowy, 12. Świętochłowice, 13. Wirek, 
14. Zgoda; bez zmiany od 25. III. 1920; Okręg IV (gliwicki): 144
		

/Magazyn_200_09_0145_0001.djvu

			1. Brzezinka pod Łabętami, 2. Chechło, 3. Gierałtowice, 4. Gliwice, 
5. Kleszczów, 6. Ligota Zabrska, 7. Łabęty, 8. Ostropa, 9. Pa- 
czyna, 10. Przyszówka, 11. Pyskowice, 12. Rokicza, 13. Rudziniec, 14. Sławęcice, 15. Szobiszowice, 16. Trachy, 17. Tworóg, 18. Wój¬ 
towa Wieś, 19. Żernica, 20. Żerniki, w porównaniu z 25 .III. 1920 
ubyły 4 gniazda: Knurów (do okr. VIII), Kunatów (do okr. V), 
Makoszowy (do okr. V) i Przyszowice, przybyło 12 gniazd (z tego 
10 w 1920, a 2 w 1921); Okręg V (zabrski): 1. Bielszowice, 2. Biskupice, 3. Kunatów, 4. Makoszowy, 5. Mikulczyce, 6. Pa¬ 
włów, 7. Ruda, 8. Sośnica, 9. Zaborze, 10. Zabrze; przybyły: Ku¬ 
natów i Makoszowy z okr. IV, oraz Pawłów; Okręg VI (myslo- 
wicki): 1. Nowy Bieruń, 2. Stary Bieruń, 3. Brzezinka, 4. Chełm 
Śląski, 5. Imielin, 6. Janów, 7. Kosztowy, 8. Murcki, 9. Mysłowice, 10. Nikiszowiec, 11. Roździeń-Szopienice, 12. Smardzewice; od 25. 
III. 1920 ubyły Lędziny, przybyły: Nowy Bieruń, Imielin, Murcki 
(z okr. II) i Smardzowice; Okręg VII (tar no górski): 1. Bobrowniki, 
2. Brynek, 3. Stare Chechło, 4. Górniki, 5. Grzybowice, 6. Kozłowa 
Góra, 7. Lasowice, 8. Miasteczko, 9. Nakło, 10. Opatowice, 11. Orzech, 12. Piaseczna, 13. Piekary Rudne, 14. Pniowiec, 15. Ptakowice, 16. Radzionków, 17. Repty, 18. Rojca, 19. Rybna, 20. Stolarzowice, 21. Sucha Góra, 22. Tarnowskie Góry, 23. Stare 
Tar no wice, 24. Żyglin; w porównaniu ze stanem z 25. III. 
1920 ubyło 8 gniazd, z czego 4 na korzyść nowego okręgu IX, 
a mianowice: Kalety, Kochcice, Kośmider i Lubliniec, 1 t. j. Rokit- 
nica do okr. I, Opole do okr. XV, Żandowice do okr. XI, Olesno 
zaś zamarło, przybyło gniazd 13, z czego Sucha Góra z okr. I, Bo¬ 
browniki, Górniki, Miasteczko, Ptakowice, Rybna, Żyglin 
w 1920, a Brynek, Grzybowice, Opatowice, Piaseczna, Pniowiec 
i Stare Tarnowice w 1921; Okr. VIII (rybnicki): 1. Bełk, 2. Bo- 
guszowice, 3. Chwałowice, 4. Czernica, 6. Golejów, 7. Jejkowice, 
8. Kamień, 9. Knurów, 10. Leszczyny, 11. Lyski, 12. Michałkowice, 
13. Niedobczyce, 14. Niewiadom Górny, 15. Ochojec, 16. Palowice, 
17. Paruszowiec, 18. Przegędza, 19. Radziejów, 20. Rybnik, 21. Rydułtowy, 22. Świerklany, 23. Żory; w porównaniu ze sta¬ 
nem z 25. III. 1920 ubyło gniazd 11, a mianowicie: Biertułtowy, 
Gołkowice, Radlin i Wodzisław do okr. XIII, Mikołów, Podlesie 
i Wyry do okr. X, Racibórz do okr. XII, Czyżowice, Kop. Emmy 
i Popielów zamarły, przybyło gniazd 19, z czego Knurów z okr. IV, 
Boguszowice, Chwałowice, Czernica, Jejkowice, Michałkowice, Nie- Dzieje „Sokola“ 10 145
		

/Magazyn_200_09_0146_0001.djvu

			wiadom, Paruszowiec, Radziejów, Świerklany i Żory w 1920, Bełk, 
Golejów, Kamień, Leszczyny, Lyski, Ochojec, Palowice i Prze- 
gędza w 1921; Okręg IX (lubliniecki): 1. Babienica, 2. Boronów, 
3. Draliny, 4. Gosławice, 5. Kalety, 6. Kamienice, 7. Kochcice, 8. Kokotek, 9. Koszęcin, 10. Kośmidry, 11. Lisów, 12. Lubliniec, 
13. Lubsza, 14. Małe Łagiewniki, 15. Wielkie Łagiewniki, 16. Mal¬ 
chow, 17. Olszyny, 18. Pietraszów, 19. Szemrowice, 20. Woźniki, 
21. Zielona; w porównaniu z 25. III. 1920 cztery gniazda przy¬ 
były z okręgu VII (Kalety, Kochcice, Kośmidry i Lubliniec), 13 
utworzono w r. 1920, a 4 (Boronów, Draliny, Lubszę i Szemro¬ 
wice) w 1921; Okręg X (mikolowski): 1. Bzie, 2. Czarków, 3. Czu- 
łów, 4. Ćwiklice, 5. Goczałkowice, 6 .Góra, 7. Jankowice, 8. Ka¬ 
mionka, 9. Kobiór, 10. Kostuchna, 11. Kryry, 12. Łaziska Górne, 
13. Łaziska Średnie, 14. Łąka, 15. Miedźna, 16. Międzyrzecze, 
17. Mikołów, 18. Mizerów, 19. Orzesze, 20. Piotrowice, 21. Pod¬ 
lesie, 22. Pszczyna, 23. Radostowice, 24. Studzionka, 25. Suszec, 
26. Szyroka, 27. Urbanowice, 28. Warszowice, 29. Wartogłowiec, 
30. Wielka Wisła, 31. Wygorzele i 32. Wyry; do okręgu tego 
przyszły z okr. VIII Mikołów, Podlesie i Wyry, w r. 1920 po¬ 
wstało gniazd 17 t. j. Czułów, Ćwiklice, Goczałkowice, Góra, Jan¬ 
kowice, Kamionka, Kobiór, Kostuchna, Łaziska Górne i Średnie, 
Łąka, Miedźna, Międzyrzecze, Piotrowice, Pszczyna, Urbanowice 
i Wartogłowiec, pozostałe zaś (12) w r. 1921; ogromny ten okręg 
podzielił się 1 maja 1921 na 2: pszczyński i mikolowski, do 
pszczyńskiego zgłosiły się gniazda: 1. Czarków, 2. Ćwiklice, 3. Go¬ 
czałkowice, 4. Góra, 5. Jankowice, 6. Kobiór, 7. Kryry, 8. Łąka, 9. Miedźna, 10. Międzyrzecze, 11. Mizerów, 12. Pszczyna, 13. Ra¬ 
dostowice, 14. Studzionka, 15. Wielka Wisła, przy mikolowskim 
pozostało 17 innych; Okręg XI (strzelecki): 1. Balcarowice, 2. Ba- 
ruty, 3. Błotnica, 4. Czarnosin, 5. Dolna, 6. Gogolin, 7. Górażdże, 
8. Grodzisko, 9. Imielnica, 10. Jaryszów, 11. Kalinowice, 12. Ka¬ 
mień, 13. Kamionek, 14. Kielcza, 15. Kolonowska, 16. Krośnica, 
17. Łaziski, 18. Myślina, 19. Niezdrowice, 20. Odmice, 21. Olszo¬ 
wa, 22. Osiek, 23. Poznowice, 24. Rozmierz, 25. Rozwadza, 
26. Siedlec, 27. Staniszcze, 28. Staniszczki, 29. Strzelce, 30. Su- 
chodaniec, 31. Zalesie, 32. Zawadzkie, 33. Zimnawódka, 34. Żan- 
dowice. Z nich Żandowice przybyły z VII okr., większość (19 
gniazd) powstała w r. 1920, 14 zaś w 1921; Okręg XII (racibor¬ 
ski): 1. Brzezie, 2. Gorzyczki, 3. Krzyżanowice, 4. Kuźnia Raci- 146
		

/Magazyn_200_09_0147_0001.djvu

			borska, 5. Lubomia, 6. Racibórz, 7. Rogowy, 8. Syrynia; z nich 
Racibórz wyłączono z okr. VIII, w 1920 powstało 6 dalszych 
gniazd, w 1921 tylko Syrynia; Okręg XIII(wodzisławski): 1. Bier- 
tułtowy, 2. Godów, 3. Gołkowice, 4. Jodłownik, 5. Krostoszowice, 
6. Marklowice, 7. Łaziska, 8. Moszczenica, 9. Mszana, 10. Ob¬ 
szary, 11. Pszów, 12. Radlin, 13. Skrzyszowice, 14. Mała Turza, 
15. Wielka Turza, 16. Wodzisław; z nich 4: Biertułtowy, Gołko¬ 
wice, Radlin i Wodzisław wyłączono z okr. VIII, 5: Godów, Mo¬ 
szczenica, Mszana, Pszów i Skrzyszowice założono w r. 1920, 
resztę, t. j. 7 w 1921; Okręg XIV (oleski): 1. Bogacica, 2. Wielkie 
Borki, 3. Gorzów, 4. Wolny Kadłub, 5. Kolonia Łomnicka, 6. Le¬ 
śna, 7. Stare Olesno, 8. Radłowice, 9. Wachów, 10. Wierzchy, 
11. Wolęcin, 12. Wysoka, 13. Zembowice, wszystkie powstały w r. 
1921; Okręg XV (opolski): 1. Chobie, 2. Groszowice, 3. Mnichus, 
4. Król. Nowa Wieś, 5. Opole, z nich tylko Opole jest dawniejsze 
i należało przedtem do okr. VII, reszta powstała w r. 1921; 
Okręg XVI (kozielski): 1. Lenartowice, 2. Miedary-Blachownia, 
3. Miejsce, wszystkie z r. 1921. Razem więc mamy 265 gniazd 
w kwietniu 1921 r.; ponieważ 187 gniazd, wykazanych w spra¬ 
wozdaniu naczelnika dzielnicowego w dniu 31 grudnia 1920 r., 
liczyło członków 13.145 (mężczyzn 10.945 i kobiet 2.200), oraz 
2.283 młodzieży, nie będziemy dalecy od prawdy, jeżeli na kwie¬ 
cień 1921 przyjmiemy liczbę osób związanych z Sokołem na 
20.000, z czego członków około 18.000. Z 13 okręgów w r. 1920 
najliczniejszy był bytomski (2.077 członków i 704 dorostu), król.- 
hucki (1.374 + 193), katowicki (1.347 + 193), najsłabszy raci¬ 
borski (430 + 12), lubliniecki (466), rybnicki (666 + 8) i wodzi¬ 
sławski (719+69), inne miały około 1.000 członków (859—1.097) 
z liczbą dorostu od 92—400. Cyfry te warto mieć w pamięci, patrząc na tabelę głosowania 
plebiscytowego w dniu 20 marca 1921 r. Oto z liczby stałych 
mieszkańców głosowało za Polską w powiecie pszczyńskim 80,8 %, 
w rybnickim 73,1%, w tarnogórskim 67,2%, w gliwickim wiej¬ 
skim 63,3%, w bytomskim wiejskim 62,9%, w katowickim wiej¬ 
skim 60,3%, w strzeleckim 58,6%, w lublinieckim 53,8%, w zabr- 
skim 52,8%, w raciborskim 48,4%, w oleskim 42,4%, ale 
w opolskim wiejskim już tylko 38,8%, w kozielskim 29,9%. 
W miastach odpowiadała także ilość stałych mieszkańców głosu¬ 
jących za Polską sile gniazda, a więc 27,7 % w Bytomiu, gdzie 147
		

/Magazyn_200_09_0148_0001.djvu

			gniazdo liczyło w r. 1920 członków 205, w Król. Hucie 27,2% 
przy 131 członkach, w Gliwicach 23,1% przy 50 członkach, w Ka¬ 
towicach 15,3 przy 120 członkach, w Raciborzu 11,7% przy 
68 druhach i w Opolu 6,6% przy gnieździe zawsze słabym, o ja¬ 
kichś 30 członkach. Pouczający jest także rzut oka na mapę. Pokazuje się wtedy, 
że najdalej ku północnemu wschodowi wysuniętym gniazdem były 
Wielkie Borki w powiecie oleskim, od których północny zasięg 
Sokoła przechodził przez Stare Olesno, Bogacicę do Wierzchów, 
leżących najdalej na północny zachód, stąd wzdłuż linii kolejowej 
Kluczbork—Wozowska i Wozowska—Opole szedł ku Opolu, a da¬ 
lej prawym mniej więcej brzegiem Odry aż do Gorzyczek i Łazisk 
w powiecie rybnickim. Na lewy brzeg Odry przerzuciła się dzia¬ 
łalność Sokoła tylko w 2 miejscowościach: w Opolu i w Raciborzu, 
ale i po prawej stronie straż nad Odrą nie była zbyt gęsta prócz 
odcinka południowego; za to na południu i na wschodzie Górnego 
Śląska Sokół zagnieździł się niemal imponująco. I znowu powta¬ 
rza się objaw z I i II powstania, działalność powstańcza również 
w III powstaniu trzyma się na ogół obszaru, zasiedlonego gnia¬ 
zdami sokolimi. Tak więc i tu potwierdza się współzależność ży¬ 
cia sokolego i uświadomienia narodowego, o której już mówiliśmy. 
Sokół nie docierał tam, gdzie nie było czynnej choćby garstki 
uświadomionych i gotowych do ofiary Polaków, ale gdy ich gdzieś 
znalazł i powstało raz gniazdo, to wpływ jego budził śpiących 
i wytwarzał zastęp bojowników, szerzących na okół ideę. Pochód 
tej idei odbywał się zazwyczaj w ubezpieczonym ordynku z nale¬ 
życie umocnionymi odwodami, rzadko zaś w formie podjazdowej. 
Z pierwotnego trójkąta wyrósł w r. 1921 czworobok, słabszy nieco 
na północy, silniejszy ku południowi, z ośrodkiem w obwodzie 
przemysłowym, na który wypadało 6 najzasobniejszych w liczbę 
członków okręgów, liczyły one bowiem 7.789 członków i 1.876 do- 
rostu, według znanego nam stanu z 31 grudnia 1920 r., czyli 59% 
członków i 84% dorostu w całej dzielnicy. Dla określenia wpływu Sokoła na przebieg plebiscytu nie wy¬ 
starcza powołać się na fakt, że przeszło 17 tysięcy druhów i druhen 
musiało przecież oddziałać na te niemal 470 tysięcy głosów stałych 
mieszkańców, które padły za Polską, bo jasna rzecz, waga wpływu 
poszczególnych sokołów była różna. Na razie jednak nie da się 
tego zagadnienia oświetlić inaczej jak tylko przykładowo na wy- 148
		

/Magazyn_200_09_0149_0001.djvu

			rywki, skoro materiał, którym rozporządzam, odnosi się zaledwie 
do niecałej % gniazd istniejących w chwili plebiscytu, a nadto 
niezawsze tą sprawą się interesuje; zebranie pełnego materiału 
było zaś zadaniem przekraczającym w obecnej chwili możliwość 
jednostki. Taka np. Król. Huta już w listopadzie 1919 przy wy¬ 
borach do Rady Miejskiej na 20 zdobytych mandatów polskich po¬ 
wierzyła 13 członkom Sokoła, w Radzie Ludowej nader czynni 
są dwaj sokoli: Baluch i Grześ, w Powiatowym Komitecie Ple¬ 
biscytowym zasiada 10 sokołów, a gniazdo, jak już wspomnieliśmy, 
liczyło pod koniec r. 1920 ogółem 131 członków. W powstaniach 
brało z nich udział 40. Ciekawszy jeszcze stosunek do idei sokolej, 
powstań i plebiscytu da się ustalić na podstawie historii gniazda 
w Bańgowie. Już przed wojną należą gorliwsi Bańgowianie do 
gniazda w Siemianowicach, potem tworzą z Michałkowicami spółkę 
dla założenia gniazda, lecz wobec przeszkód poprzestają na kole 
śpiewaczym, po wojnie absorbuje ich Rada Ludowa i P. O. W.; 
gdy 17 sierpnia 1919 zbierają się celem założenia gniazda, roz¬ 
bija im zebranie oddział Grenzschutzu, po pierwszym powstaniu 
góruje znowu naglejsza potrzeba plebiscytowa, po zwycięskiej 
akcji plebiscytowej (87 % głosów) z Bańgowa rusza oddział 
58 powstańców, z których 46 było sympatykami Sokoła, potem 
panuje w gminie ruch polityczny, aż wreszcie 6 lutego 1927 zało¬ 
żono gniazdo w Bańgowie. W zarządzie gniazda widzimy czyn¬ 
nych poprzednio w pracy plebiscytowej i powstańczej: Grunta 
Franciszka, Tomanka Jana, Korpoka Grzegorza itd. W sąsiednich 
Michalkowicach założono gniazdo 22 lutego 1920 r., na 105 dru¬ 
hów tego gniazda brało udział w powstaniach 94, poległo 5. 
W głosowaniu plebiscytowym padło za Polską 62%. W Ligocie 
założono gniazdo 14 marca 1920 r., z zapisanych w tym dniu 
76 członków 13 miało za sobą służbę w I powstaniu, w drugim 
wzięło udział 44 druhów, w trzecim wszyscy zdolni do noszenia 
broni, poległo zaś 5. Nawet młodzież z dorostu oddała się na 
usługi sprawy polskiej, roznosząc ulotki, naklejając afisze lub 
z bronią w ręku tworząc straż ochronną komisariatów plebiscyto¬ 
wych w powiecie strzeleckim. Nie wszędzie dbano tak dokładnie 
o ewidencję liczebną udziału w plebiscycie i powstaniach, jak 
w wymienionych poprzednio gniazdach i często zadowolić się 
trzeba ogólniejszym opisem jak np. z Wodzisławia: „Tym samym 
wypełnił całkowicie zadania swe w okresie plebiscytowym, dzięki 149
		

/Magazyn_200_09_0150_0001.djvu

			czemu członkowie Sokoła bardzo szybko stali się solą w oku nie¬ 
mieckich żandarmów. To też dnia 3 marca 1921 r. cała drużyna 
Sokoła została przyaresztowana na sali ćwiczeń przez Sicher- 
heitswehrę pod zarzutem przeprowadzania ćwiczeń wojskowych... 
Przygotowania do powstań przeprowadzali w Wodzisławiu i oko¬ 
licy sami sokoli jak Michalski Józef, ’ Prokop Wilhelm, Plewnia 
Emil, Koczorowie, Janeta Paweł, Sokala Franciszek, Szczęśni 
Teofil i Paweł, Lazarowie, Płaczek Józef i inni. Wybuch powstań 
drugiego i trzeciego zastał wszystkich sokołów wodzisławskich 
w szeregach powstańczych. To też śmiało twierdzić możną; iż 
duszą życia narodowego i ruchu powstańczego w Wodzisławiu 
i okolicy był Sokół wodzisławski. Wszyscy polscy pracownicy 
plebiscytowi jak i powstańcy wychodzili z Sokoła lub też osób, 
wciągniętych przez druhów Sokoła do szeregów powstańczych “ Z 39 druhów gniazda w Żorach wzięło udział w powstaniu II 1 III 20, w czym Wyrobek Józef jako dowódca batalionu, Bąk 
Paweł i Leśnik Florian jako dowódcy kompanij. Charaktery¬ 
styczna jest uwaga kronikarza gniazda Franciszka Hermana: „Do¬ 
wódcy kompanij ubiegali się o jak najliczniejszą ilość członków 
Sokoła w swoich szeregach, gdyż był to, ich zdaniem, najlepszy, 
karny i fizycznie wyrobiony materiał na żołnierza-powstańca. Dziś 
jeszcze chętnie wspominają o waleczności najmłodszego sokoła- 
powstańca śp. Sobika Sylwestra. Poza tym zasiadali druhowie 
w Wydziałach parytetycznych i po powstaniu licznie wstępowali 
do straży obywatelskiej O. W.“ Wybrałem te wynurzenia bez żad¬ 
nego specjalnego zamiaru; zestawić obecnie ilość sokołów biorą¬ 
cych udział, a nawet poległych w powstaniach, nie pozwala brak 
dokładniejszych materiałów, które się dopiero gromadzi, ale jeżeli 
pod Gogolinem padło 5 druhów z Sokola w Piotrowicach liczącego 
23 druhów, z gniazda w Zabrzu, liczącego 80 druhów zginęło 
w III powstaniu 2, z okr. IV (gliwickiego) 9 z 6 gniazd, w czym 2 prezesów z gniazd utworzonych w 1921' r. i 1 naczelnik gniazda, 
to chyba tych liczb wystarczy dla unaocznienia, czym był żywioł 
sokoli tak w ruchu powstańczym jak w działalności plebiscytowej. 
Ale do tych ofiar doliczyć trzeba jeszcze inne, które padły chwa¬ 
lebnie choć nie na polu walki orężnej, tylko od kuli skrytobójczej, 
czy też żandarmskiej, a za inne nazwiska powinnoby wystarczyć 
jedno, wpisane do Złotej Księgi Sokolstwa Polskiego: Piotr Nie- 
durny, pierwszy prezes gniazda w Nowym Bytomiu, zamordo- 150
		

/Magazyn_200_09_0151_0001.djvu

			wany przez Grenzschutz 29 stycznia 1920. Rozpoczął on listę 
ofiar tego rodzaju w 1 n-rze Orędzia Sokolego, a w dalszych znaj¬ 
dują się jeszcze następujące nazwiska: Feliks Wyleżoł z Orze- 
gowa, Franciszek Matysik i Jan Kwoczała z Ligoty Zabrskiej, 
Karol Stefański z Ptakowic, Stanislaw Ogórek z Mikulczyc, 
Franciszek Skorupa z Zawadzkiego, Jan Malcharek z Średnich 
Łazisk, Karol Pawelczyk z Kamienia i Stanisław Maroszek z Za¬ 
brza. Listę tę dałoby się jeszcze pomnożyć, gdyż nie wszystkich 
uczciły gniazda ich nekrologiem w Orędziu. Po trzecim powstaniu śląskim (od nocy z 2 na 3 maja do 
5 lipca 1921) zdawało się, że Sokół śląski, spełniwszy zadania ogól¬ 
ne, może wrócić spokojnie do właściwych. Tak zapewne sądzili 
i członkowie Wydziału Dzielnicowego, gdy przygotowywali pod¬ 
władne sobie szeregi do walki plebiscytowej. Zajęło im to znaczną 
część posiedzeń w pierwszym kwartale r. 1921. Obradował Wydział 
Dzielnicowy w tym roku 14 razy, a mianowicie: 21 stycznia, 22 lu¬ 
tego, 10 i 24 marca, 4 i 22 kwietnia, 25 i 28 czerwca, 1 i 18 sierp¬ 
nia, 15 września, 5 i 31 października i 28 grudnia. W skła¬ 
dzie Wydziału zaszła od czerwca zmiana o tyle, że z sekretarstwa 
ustąpił Świder, a objął je i wnet także redakcję Orędzia Sokolego 
Karol Koźlik, pochodzący z gniazda Bottrop w Westfalii. Zjazd 
delegatów Dzielnicy zamierzano pierwotnie zwołać na 22 maja 
1921, lecz z powodu III powstania musiano go odłożyć aż do roz¬ 
strzygnięcia sprawy przynależności G. Śląska tak, że odbył się 
dopiero 4 grudnia 1921 w Bytomiu, kiedy szło już tylko o podział 
Dzielnicy na 2: polską i niemiecką. Z drobniejszych spraw, za¬ 
łatwianych na posiedzeniach Wydziału Dzielnicowego, wymienimy 
mianowanie kapelanem Dzielnicy ks. dra Opiełki, przyznanie za¬ 
siłków rodzinom po poległych druhach Stenclu i Pawelczyku i za¬ 
łatwienie, a raczej niezałatwienie zatargu między gniazdem w W. 
Dąbrówce a działaczem socjalistycznym Biniszkiewiczem. Wpły¬ 
nęło na niego z owego gniazda zażalenie, wobec czego Wydział 
polecił 1 sierpnia sekretarzowi, by zwrócił się do Biniszkiewicza 
o oświadczenie się w tej sprawie, ale do 15 września odpowiedź 
nie nadeszła, wystosowano więc powtórny list z zagrożeniem opu¬ 
blikowania całej sprawy w organie sokolim, jeśli sobie tego będzie 
gniazdo życzyło. Dalszego ciągu tej sprawy nie znamy. Z najważniejszych spraw wypełniają działalność Wydziału za¬ 
kładanie nowych gniazd i opieka nad nimi, przygotowania ple- 151
		

/Magazyn_200_09_0152_0001.djvu

			biscytowe i do Zlotu ogólnopolskiego w I półroczu, a sprawa po¬ 
działu Dzielnicy w II półroczu. O gniazdach już mówiliśmy, prze¬ 
chodzimy więc do sprawy plebiscytu. Poświęcono jej kilka odezw. 
Pierwsza z nich, wystosowana przez Sekretariat (Orędzie z 1921, 
str. 9) przypominała niedolę gniazd sokolich za rządów pruskich 
i kończyła się wezwaniem do pracy plebiscytowej: „Sokoli! Nad¬ 
chodzi dzień zapłaty, dzień plebiscytu! Pamiętajmy na nasze cier¬ 
pienia i bóle pod rządami pruskimi! Pamiętajmy, że gdyby 
udało się Prusakowi zatrzymać władzę nad Śląskiem, z nami je¬ 
szcze gorzej by się obchodzono niż przedtem! To nas powinno 
prowadzić do pracy plebiscytowej i do urny wyborczej! Przez ple¬ 
biscyt mamy się stać na własnych naszych śmieciach panami, 
a zbawienie nasze tylko w wolnej i niepodległej Polsce! Jeszcze 
raz: Do pracy plebiscytowej! Na szańce!“ Na str. 17—20 Orędzia 
pojawiły się 4 odezwy: 1.sekretariatu poleca odbyć zebrania gniazd 
w połowie marca pod nazwą „plebiscytowych“, dostarczać pomocy 
przy lokalach wyborczych na wezwanie i słuchać władzy, którą 
„w dzień plebiscytu jest Polski Komisariat Plebiscytowy“, 2. oso¬ 
bista sekretarza dzielnicowego Augustyna Świdra nazywała dzień 
plebiscytu drugimi Racławicami w walce „o wolność i przyszłość 
naszą“, 3. wiceprezesa dzielnicowego W. Polaka podkreślała, że 
bronią polską jest „sprawiedliwość dziejowa, to prawo do tej ziemi, 
to moralna przewaga nasza, jedność nasza i niczym nie powstrzy¬ 
mane dążenie do wolności“, 4. naczelnika dzielnicowego Józefa 
Dreyzy oświetlała znaczenie ćwierćwiekowej pracy sokolej na Gór¬ 
nym Śląsku i wyrobienie przez nią wiary w ' zwycięstwo, wybrała 
zaś sobie za motto ustęp z wiersza Platona Kosteckiego: „Naprzód a naprzód, to naszej młodzieży niech będzie hasłem i hasłem Sokoła! Wiedzcie: zwycięży, kto w zwycięstwo wierzy!“ Po plebiscycie pod świeżym wrażeniem wiadomości z poszcze¬ 
gólnych miejscowości na posiedzeniu dnia 24 marca 1921 uchwa¬ 
lono: „Wydział Dzielnicowy na mocy wyniku plebiscytowego prze¬ 
konał się, że Sokolstwo walnie przyczyniło się do zwycięstwa 
Polski.“ Ta sama świadomość spełnionego obowiązku, wolna od 
wszelkiej przesady i pychy, odzwierciedliła się w uchwale z dnia 
15 września 1921 r.: „Ze względów politycznych uchwalono za 
zaofiarowane odznaczenie orderu waleczności Virtuti Militari 
Wydziałowi Dzielnicowemu, podziękować.“ 152
		

/Magazyn_200_09_0153_0001.djvu

			W Zlocie sokolim ogólnopolskim w Warszawie w dniach 8 do 
10 lipca 1921 wzięła udział Dzielnica Śląska mimo zakończonego 
co dopiero III powstania, przewidując jako wystąpienia wspólne: 
1. druhów w ćwiczeniach wolnych, 2. druhen w ćwiczeniach wy- 
wijadłami, 3. młodzieży w ćwiczeniach laskami, jako specjalne zaś 
dzielnicowe: ćwiczenia maczugą, lancą i wzorowych zastępów na 
drążku. Przerwane z powodu powstania ćwiczenia polecono roz¬ 
począć natychmiast i prowadzić choćby codziennie, ostatnią zaś 
próbę wspólną naznaczono na niedzielę 3 lipca na Zadolu. Poje¬ 
chało ze Śląska około 450 członków Sokoła, wrócono „z wielkim 
rozczarowaniem“ (Orędzie, str. 44). Niepewność losu dalszego spowodowała uchwałę 1 sierpnia 
1921, że „ubrań sokolskich nowozaprowadzonych przez Związek 
Sokołów w Warszawie chwilowo się na O. Śląsku nie zaprowadza 
obowiązkowo.“ Wyjaśniono wreszcie także sprawę własności boiska 
na Zadolu w dniu 25 czerwca 1921 r.: „Uchwalono dh. J. Dreyzie 
wyłożone koszta utrzymania boiska i całej posiadłości Zadola aż 
do 1 lipca 1918 r. w wysokości 8.035 mk z funduszów Sokoła 
zwrócić. Dh. Dreyza kupił Zadole z polecenia Sokoła na Śląsku. 
Zadole, które później miał Sokół przyjąć. Wojna wybuchła — 
i przez cały czas wojny — opłacał i utrzymywał Zadole swoim 
kosztem. Z tego powodu uznano pretensję za słuszną, ażeby So¬ 
kół, który teraz ma pewien fundusz — ażeby długi stare zostały 
uregulowane. Gdyby posiadłość Zadole, której właścicielem za¬ 
pisanym sądownie jest spółka Concordia, przeszła w inne ręce, na 
ten czas winna spółka Concordia wyżej wymienioną sumę z opro¬ 
centowaniem zwrócić Sokołowi na Śląsku.“ Tak zapisał uchwałę 
sam Dreyza, prowadzący w tym dniu protokół posiedzenia. W r. 1921 przeprowadzano w gniazdach dalszy ciąg 2 wiel¬ 
kich akcyj rozpoczętych poprzednio. Jedną z nich były bezpłatne 
lekcje języka polskiego dla członków, nie umiejących jeszcze czy¬ 
tać i pisać po polsku, drugą zdobywanie sal i sprzętów gimna¬ 
stycznych sprawionych niegdyś dla turnvereinôw za publiczne pie¬ 
niądze. Jako hasło dla wydziałów gniazd nakazał Wydział Dziel¬ 
nicowy: „W sprawie sprzętów nie ustępować ani na krok!“, co 
było tym więcej uzasadnione, że tumvereiny istniały już tylko na 
papierze, a przeszkody stawiali miejscowi rektorzy, sołtysi lub 
dyrektorzy kopalń, jako prezesi tych zamarłych towarzystw gimna¬ 
stycznych niemieckich. W roku 1920 zdobyto używanie takich sal 153
		

/Magazyn_200_09_0154_0001.djvu

			w Bytomiu, Nowym Bytomiu, Szarleju, Katowicach, Załężu, Sie¬ 
mianowicach, Król. Hucie, Lipinach, Chropaczowie, Gliwicach, 
Szobiszowicach, Zabrzu, Rudzie, Biskupicach, Szopienicach, My¬ 
słowicach, Radzionkowie, Reptach, Nakle, Starym Chechle, Rojcy, 
Suchej Górze, Tarn. Górach, Kozłowej Górze, Górnikach, Ptako- 
wicach, Rudnych Piekarach, Bobrownikach, Żyglinie, Rybnej, 
Rybniku i Lublińcu; widać stąd, że najlepiej stała sprawa w po¬ 
wiecie tarnogórskim. Poza tym rozporządzano samymi salami 
w 126 gniazdach, 34 zaś gniazda nie miały sali w ogóle na 187 
istniejących z końcem grudnia 1920. Jaki wynik wydała akcja 
w r. 1921, brak nam wiadomości. Z życia poszczególnych okręgów zanotować należy, że okręg X 
(mikołowski) na zjeździe delegatów dnia 1 maja w Goczałkowi¬ 
cach rozdzielił się na 2: mikołowski i pszczyński. W mikołow- 
skim prezesem został Jan Filak, zastępcą prezesa Karol Kolonka, 
sekretarzem Stefan Gass, skarbnikiem Jan Latussek, naczelnikiem 
Józef Wesoły, zast. naczelnika Stefan Marczok, w pszczyńskim 
prezesem Fizia z Pszczyny, zast. prezesa Dzida z Goczałkowic, 
sekretarzem Franciszek Czakon z Pszczyny, skarbnikiem Jaromin 
z Pszczyny, naczelnikiem Zalucki z Pszczyny, zast. naczelnika 
Tomanek z Ćwiklic, ławnikami Smolorz i Warzecha. Okręg miko¬ 
łowski odbył jeszcze posiedzenie Wydziału Okr. z zastępcami 
gniazd (zjawiło się tylko 6) w Tychach dnia 7 sierpnia 1921, oraz 
urządził słabo obesłany Zlot okręgowy 18 września w Kostuchnie. 
Wzięło w nim udział 6 gniazd na 14 istniejących wówczas w okrę¬ 
gu. Stanęły więc: Kamionka, Kostuchna, Piotrowice, Podlesie, 
Urbanowice i Wyry, zaniknęły z istniejących w maju 1921: Bzie, 
Studzionka, Suszec i Warszowice, a istniały znowu Cielmice. Okręg I odbył zebranie prezesów i naczelników 31 lipca 1921 
w Bytomiu pod przewodnictwem nowego prezesa okręgu Jana 
Smoczyka, było na nim 14 gniazd reprezentowanych, brakło 
Goduli, Kamienia, Łagiewnik i Maciejkowic; zlot tego okręgu od¬ 
był się 11 września 1921 r. W okręgu II zebranie prezesów i na¬ 
czelników obradowało w Bogucicach 31 lipca 1921 w obecności 
zastępców wszystkich gniazd prócz Przełajki, której najruchliw¬ 
szych druhów zabrało powstanie. Zlotu okręgowego nie urzą¬ 
dzono, tylko zawody dnia 18 września w Bogucicach na uroczy¬ 
stość dziesięciolecia istnienia tamtejszego gniazda. 154
		

/Magazyn_200_09_0155_0001.djvu

			Prezesi i naczelnicy okręgu III obradowali 14 sierpnia 1921 
w Świętochłowicach w nieobecności przedstawicieli 5 gniazd, 
przedmiotem głównym narad były ujemne objawy, dostrzeżone po 
powstaniu i plebiscycie w gniazdach („ogólna martwota, niechęć 
do pracy, zobojętnienie i demoralizacja nowszych członków“). 
Również w tym okręgu nie było zlotu, tylko występ gimnastyczny 
najlepszej drużyny z całego okręgu na sali Redena w Król. Hucie. 
Dnia 7 sierpnia 1921 zebrali się prezesi i naczelnicy 11 gniazd 
na 24, a raczej 25 VII okręgu, gdyż zjawili się przedstawiciele 
Potempy, o której ani przedtem ani potem nic nie słychać. Oprócz 
tych zebrań były zjazdy okręgowe z początkiem roku, a mianowicie 
27 lutego okręgów VI i XII, 6 zaś marca okręgów I, II i IV. 
Okręg VI odbył 18 września 1921 zlot w Szopienicach. Kursy 
przodowników odbyły się: z początkiem roku w okręgu XI, w je¬ 
sieni zaś w okr. II i III, nie dokończono zaś kursu w okr. VII. 
Z 13 okręgów, istniejących w roku 1920 nadchodziły coraz smut¬ 
niejsze wieści, znaku życia nie dawały pod koniec roku okręgi IX 
i XII (lubliniecki i raciborski), w innych spadła gwałtownie liczba 
ćwiczących. Jeżeli 31 grudnia 1920 r. było w Dzielnicy 4.442 dru¬ 
hów, 1.200 druhen i 1.880 dorostu ćwiczących, to z końcem roku 
1921 doliczył się Dreyza na podstawie ustnych infonnacyj 1.811 
druhów, 675 druhen i 1.050 dorostu. Liczba ćwiczących obniżyła 
się w okręgu I (bytomskim) i II (katowickim) o 30%, w III (król. 
huckim) o 35%, w VI (mysłowickim) o 45%, w IV (gliwickim), 
V (zabrskim) i VII (tarnogórskim) o 55%, w X (mikołowskim) 
o 60%, w VIII (rybnickim) o 65%, w XI (strzeleckim) i XIII 
(wodzisławskim) o 85%, a wreszcie w IX i XII o całe 100%. 
Nie kto inny tylko Dreyza postawił taką diagnozę choroby: „We¬ 
dle zasiągniętych informacyj x każdego okręgu liczba ćwiczących 
powiększała się z dnia na dzień do końca kwietnia 1921. Powsta¬ 
nie na początku maja rozbiło prawie całą organizację sokolą. Życie 
w gniazdach zamarło, a sale ćwiczebne opustoszały. Stan życia 
w gniazdach sokolich był rozpaczliwy. Dopiero po likwidacji po¬ 
wstania przychodziło powoli otrzeźwienie. Wielka część młodzieży 
z utrwaloną duszą w polskości zdemoralizowała się i od Sokoła 
odpadła, albo musiano ją usunąć, ażeby zdrowe i pozostałe jed¬ 
nostki nie zarażała. Inna część młodzieży zobojętniała i do za¬ 
stępów Sokoła nie wróciła, bo jej to życie w Sokole, oparte na 
ładzie i porządku, już nie dogadzało. Pozostała starsza drużyna 155
		

/Magazyn_200_09_0156_0001.djvu

			z czasów dawniejszych... Dopiero ku jesieni zaczynała się praca 
i życie po gniazdach regularniejsze, po usunięciu się druhów zde¬ 
moralizowanych... W ten sposób zaczęło się życie krystalizować 
w tych gniazdach, które mają możliwość istnienia. Bardzo wiele 
gniazd zamarło wskutek ubytku młodzieży nie mającej zamiłowania 
do ćwiczeń gimnastycznych — i odpowiednich obywateli doświad¬ 
czonych w życiu towarzyskim polskim. Szkoda i tych gniazd — 
ale zawsze jest lepiej mieć mniej gniazd a zdrowych i pełno ćwi¬ 
czących. A zawsze jest chlubą dla Sokoła, jeżeli będzie w spo¬ 
łeczeństwie garścią soli — aniżeli pełnym miechem plew. W życiu 
odgrywa rolę jakość — a nie ilość.“ (Orędzie z 1921, str. 76.) Jak przyszło do tego, że jedynym ratunkiem wydało się zebra¬ 
niom prezesów i naczelnikom tylko plewienie chwastów z gniazd 1 jak największa ostrożność w przyjmowaniu nowych członków, 
rzucają światło inne artykuły z Orędzia, począwszy od lipca 
1921 r. Trzecie powstanie przekreśliło pierwotny projekt podziału 
Górnego Śląska, wysunięty po plebiscycie przez przedstawicieli 
Anglii i Włoch w Komisji Międzysojuszniczej; aż do 12 wzgl. 20 
października 1921, t. j. do decyzji Rady Ligi Narodów wzgl. do 
jej przyjęcia przez Radę Najwyższą nie wiedziano, jak wielka 
część kraju przypadnie Polsce, liczono się wszakże w szerokich 
warstwach z tym, że obwód przemysłowy może odpaść od Niemiec. 
Różni więc młodzieńcy z powiatów rolniczych, którzy należeli do 
stosstruplerów, bojąc się o przyszłość, przedzierżgali się pośpiesz¬ 
nie w Polaków, a że przynależność do Sokoła uchodziła za naj¬ 
lepszy dowód polskości, poczęli wpisywać się do gniazd w miej¬ 
scowościach, w których nie byli znani, i chętnie płacili wkładki od 
stycznia 1921, byle uzyskać legitymację sokolą, sięgającą w okres 
przed 20 marca t. j. dniem głosowania plebiscytowego. Musiał 
więc Wydział Dzielnicowy przypomnieć Zarządom gniazd nakaz 
wielkiej ostrożności przy przyjmowaniu nowych członków i rygo¬ 
rystyczne przestrzeganie przepisów, aby za kandydata ręczyło 2 najstarszych członków lub nieposzlakowanych obywateli i upły¬ 
nął termin 4-tygodniowy między zgłoszeniem się, a przyjęciem 
członka (Orędzie, str. 38). Niektórzy z tych kandydatów speku¬ 
lowali także na religijne uczucia, okazywali bowiem legitymacje 
z pieczątką jakiegoś gniazda, leżącego w powiatach zajętych przez 
Niemców, a dla wszelkiej pewności z naklejonym obrazkiem M. B. 
Częstochowskiej (Orędzie, str. 51). Łatwiejsze wszakże było po- 156
		

/Magazyn_200_09_0157_0001.djvu

			zbycie^ się tego gatunku podejrzanych osobników niż członków, 
niewątpliwych Polaków, ale zepsutych przez okres plebiscytowy 
i jego następstwa. Szło o to, aby jak najwcześniej rozpoczęła się 
bezinteresowna praca w Sokole, aby jak najusilniej zająć się ćwi¬ 
czeniami jako lekarstwem na lenistwo i rozluźnienie obyczajowe, 
a tym samym na zamarcie pracy w gniazdach. Szło dalej o kar¬ 
ność, która została zamącona skutkiem zatracenia się różnicy mię¬ 
dzy członkami i gośćmi na zebraniach gniazd, skutkiem wytacza¬ 
nia sporów w łonie zarządu przed pełne zebrania, a wreszcie przez 
śpiewanie na zebraniach innych pieśni niż sokole. Jakie one były, 
określał Jaszkowski: „porobione w czasie powstania z treścią 
obrzydliwą i niemoralną. Ani nie śpiewać żadnych wojackich, bo 
Sokół nie jest wojskiem.“ (Orędzie, str. 45). Nie mniej dosadnie 
charakteryzował ten nowy przyrost Jerzy Król (Orędzie, str. 
59—60) na podstawie obserwacyj częściowo poczynionych w okrę¬ 
gu I. Do gniazd przyszło wielu ludzi z dawnych stowarzyszeń 
niemieckich i przyniosło zwyczaje niemieckie, zarażając nimi mło¬ 
dzież. Co zręczniejsi w ćwiczeniach lekceważyli rozkazy naczel¬ 
ników, zwalniali się od ćwiczeń, uprawiali pijatykę i grę w karty, 
nie przychodzili na lekcje gimnastyki dla mężczyzn, ale za to na 
lekcjach dla kobiet zjawiali się licznie itp. Urzędowo stwierdził 
we wrześniu Wydział Dzielnicowy: „W gniazdach Sokoła na 
Śląsku wskutek powstania i innych zamieszek powstał bezład, nie¬ 
porządek, a co gorsza nieposłuszeństwo wobec swoich wybranych 
władz i zarządów. Powód dalszy tego nienormalnego i strasznego 
stanu w gniazdach jest także nieostrożne a nawet bezmyślne przyj¬ 
mowanie nowych członków do Sokoła w czasie plebiscytowym. 
Dostały się do gniazd elementy wprawdzie mówiące po polsku — 
ale nie mające jeszcze duszy polskiej. Takie jednostki stały się 
tylko rozsadnikami (= rozsadzają) naszego przedwojennego ładu 
i porządku w Sokole. Teraz gdy nastaje czas pracy bezinteresow¬ 
nej w Sokole — jak to było przed wojną i przed powstaniem — 
okazuje się, że nowo przyjmowane jednostki nie należą i nie na- 
dawają się jeszcze do Sokoła. Sokół nie ma z nich żadnej korzyści, 
tylko szkodę. W gniazdach rozszerza się coraz bardziej niepo¬ 
rządek, pijaństwo i burdy. „Ażeby się ten chwast nie rozszerzył, ustanawiamy, ażeby 
wszystka stara drużyna z czasów przedwojennych, która nie za¬ 
raziła się chorobą pojęć i zapatrywań szkodliwych i nieobywatel- 157
		

/Magazyn_200_09_0158_0001.djvu

			skich, ale która sztandar narodowy pragnie utrzymać w czystości 
i na wyżynie ideałów Sokoła, ta drużyna stojąca moralnie wysoko, 
niech się skupia, niech tępi chwasty w gniazdach, niech oczyszcza 
przez wykreślenie z listy członków takie elementy, które nie do¬ 
rosły do wymagań Sokoła. Jest wiele innych towarzystw i z Panem 
Bogiem wskazać po dobroci im drogę, że tam a tam oni należą, 
tam ich odpowiednie towarzystwo i tam będzie im najlepiej. Do 
Sokola nikogo się nie prosi, ale kto do Sokoła wstąpi musi ćwiczyć, 
słuchać i być ofiarnym. Bezmyślne rajcowanie nie należy do 
Sokoła.“ Wymagał więc Wydział Okręgowy, aby przyjmowano tylko 
ludzi pewnych, stojących na stanowisku chrzęści jańsko-narodo- 
wym; wykreślonych i tych, którzy wystąpili bez ważnego powodu, 
nie przyjmowano ponownie. („Kto raz poniechał Sokoła, nie po¬ 
trzebuje być w Sokole“). Najlepsi, starsi członkowie mieli się za¬ 
jąć młodzieżą, przyzwyczajać ją do obowiązku, karności i po¬ 
słuchu, a „jednostki, które... będą tylko szeredzić i buntować in¬ 
nych, należy natychmiast usunąć. Niech będzie mniej, ale dobrych. 
Jaką nasza młodzież, taką nasza przyszłość. Największą troską 
Sokola musi być nasza przyszłość i obowiązek względem Boga, 
naszej Ojczyzny i Górnego Śląska.“ (Orędzie Sok. z 1921, str. 49). Nie ma w tych słowach ani żalu ani wyrzutu z powodu tej 
najcięższej ofiary, jaką poniósł Sokół górnośląski dla dobra spra¬ 
wy narodowej, ofiary z własnej spoistości organizacyjnej i za¬ 
chwiania swą przyszłością. Oczyszczenie gniazd przeprowadzano 
tym usilniej, że od końca października wiedziano, że dzielnica bę¬ 
dzie się musiała rozpaść na 2 części, i że trzeba będzie pozosta¬ 
wić „prawie tych najmłodszych dalej pod opieką niemiecką.“ Na 
dalszą drogę zostawiano im szereg wydawnictw fachowych, jak 
Wieczory ćwiczebne, Słownik sokoli, Wzory piramid w 2 tomach, 
czasopismo dotychczasowe Orędzie Sokole i pamięć wytężonej pra¬ 
cy, gdyż taki Sekretariat otrzymał w r. 1921 korespondencyj 5.240, 
a wysłał do gniazd 8.562. Liczba gniazd pod koniec roku była 
nieznana i każda dzielnica miała stwierdzić sama, co jej pozostało 
w dziedzictwie. Ubytek liczby członków musiał być znaczny za¬ 
równo z tego powodu, że najmłodsze gniazda uważały swoją rolę 
za skończoną po plebiscycie, jak i dlatego, że wkradła się do 
gniazd polityka partyjna i niezgodność zapatrywań choćby na po¬ 
szczególne fakty z III powstania, w którym przecież brały udział 158
		

/Magazyn_200_09_0159_0001.djvu

			liczne zastępy sokołów. Niektórzy z nich przeżycia powstańcze 
cenili już więcej niż pracę w Sokole i na nich często budowali 
swoją przyszłość w Państwie Polskim. O nieuchronnym podziale Dzielnicy mówiono na posiedzeniu 
Wydziału Dzielnicowego 31 października 1921 i uchwalono umie¬ 
ścić tę sprawę na porządku Zjazdu Dzielnicowego dnia 4 grudnia 
1921 r. w Bytomiu. Zjazd ten obesłało 9 okręgów przez 48 dele¬ 
gatów, najliczniej zjawili się przedstawiciele okręgów bytomskiego, 
gliwickiego i katowickiego, nie było zaś całkiem delegatów z okrę¬ 
gów: lublinieckiego, strzeleckiego, raciborskiego i wodzisławskie¬ 
go, nie wspominano zaś zupełnie o okręgach: oleskim, opolskim 
i kozielskim, które uznano milcząco za nieistniejące. Uchwalono 
zatwierdzenie opracowanych przez Wydział Dzielnicowy statutów 
i wybrano 2 czteroosobowe Wydziały Komisaryczne dla załatwie¬ 
nia ostatecznego podziału. Dla części niemieckiej Dzielnicy wy¬ 
brano: Ludygę, Mastalerza, Piątka i Webera, dla polskiej: 
Jarczyka, Jaszkowskiego, Kałdonka i Pietrygę. Oba Wydziały Komisaryczne zebrały się na wspólne posie¬ 
dzenie dnia 14 stycznia 1922 w Bytomiu i uchwaliły następujący 
podział majątku i inwentarza. Gotówkę w kwocie 11.000 mk niem. 
i 40.000 mk. poi., oraz przyrządy podzielono równo między obie 
•części, druki i resztę inwentarza w % dla części polskiej i V3 dla 
niemieckiej Górnego Śląska. Wydział Dzielnicowy w przyszłym 
Województwie Śląskim miał obowiązek przechowania nieodebra¬ 
nych sprzętów i druków na rachunek Wydziału na Górnym Śląsku 
niemieckim. Podział był sprawiedliwy, z pewną nadwyżką na ko¬ 
rzyść Sokola w części niemieckiej G. Śląska, skoro z 270 gniazd, 
przejętych do dawnej Dzielnicy do końca kwietnia 1921 r. na przy¬ 
szłą Dzielnicę w Województwie Śląskim przypadało 169 gniazd 
z przypuszczalną ilością 12y2 tysiąca członków. Rozstając się z tą częścią Górnego Śląska, która po roz¬ 
strzygnięciu Rady Najwyższej zostawała przy Niemczech, musimy 
spróbować choćby w przybliżeniu określić, ile i jakich gniazd soko- 
kolich w niej być mogło z końcem r. 1921. Jeżeli za podstawę 
weźmiemy podział na okręgi, to w całości przechodziły do Niemiec 
okręgi: XI (strzelecki), XIV (oleski), XV (opolski), XVI (koziel¬ 
ski), z których 3 o liczbie 21 gniazd tak dobrze jakby nie istniały, 
czwarty zaś z 34 gniazdami zamierał. Większość gniazd z okrę¬ 
gów IV (gliwickiego) i V (zabrskiego), oraz po kilka z okręgu I 159
		

/Magazyn_200_09_0160_0001.djvu

			(bytomskiego), z VII (tarnogórskiego), IX (lublinieckiego) i XII 
(raciborskiego) stanowiły drugą grupę gniazd, mających za sobą 
dłuższe istnienie niż poprzednie i reprezentujących pewną siłę, 
stanowiły one wszakże mniejszość, przypuszczalnie było ich około 
40 w rzeczywistości, na papierze zaś 42—46. Gniazd przedwo¬ 
jennych było tu 6: Bytom, Gliwice, Łabęty, Opole, Racibórz i Za¬ 
brze, dalej mające tradycję przedwojenną, wskrzeszone w 1920 r. 
Strzelce, z założonych w r. 1918 Biskupice, w 1919: Bobrek, Karb, 
Ligota Zabrska, Mikulczyce, Rokitnica, Sośnica, Stolarzowice, Za¬ 
borze i Żernica. Tych 17 gniazd miało jakąś dłuższą historię 
sokolą i pewne zadatki żywotności, o reszcie trudno było i tyle 
przypuszczać. Niewątpliwie mogła była utrzymać się grupa sku¬ 
piona kolo Bytomia, Gliwic i Zabrza, gdyby znaleźli się ener¬ 
giczni i zdecydowani na trwałe pozostanie działacze miejscowi, lecz 
w tym właśnie leżała cała trudność. Pozostawał wprawdzie prezes dotychczasowej Dzielnicy Ślą¬ 
skiej Michał Wolski, ale, będąc człowiekiem starszym, wycofywał 
się z życia czynnego i wnet, 2 stycznia 1923 r. umarł w Katowi¬ 
cach. Z Wydziału Komisarycznego dla części niemieckiej więk¬ 
szość przeniosła się do Województwa Śląskiego, to samo robili 
wybitniejsi działacze po okręgach i gniazdach. Wychodźtwu temu 
nie ma się co dziwić; wyjeżdżali Niemcy z części polskiej, napły¬ 
wali więc na ich miejsce Polacy z części niemieckiej, wykupując, 
o ile ich stać ma to było, domy, przedsiębiorstwa lub zajmując po¬ 
sady, czy to rządowe, czy też prywatne. Ludzie chcieli spokojnego 
życia w wolnej ojczyźnie, a nie nowej walki codziennej bez okre¬ 
ślonego już bliżej jej kresu. Można było wysuwać jako rękojmię 
swobodnego rozwoju Konwencję Genewską, zbrojną w przemyślne 
paragrafy zabezpieczające prawa mniejszości narodowych, ale in¬ 
stynkt jednostki nie pozwalał zbytnio jej ufać. Życie potwierdziło 
przeczucie instynktowne. Z elementów istotnej siły społecznej, któ¬ 
rymi na danym terytorium są: liczebność ludności, administracja 
rządowa i samorządowa, oraz w warunkach ówczesnych potęga 
kapitału, Polacy na Opolszczyźnie posiadali tylko liczebność, dwa 
inne elementy były w ręku niemieckim. W dodatku ludność ta 
posiadała obecnie tak mało inteligencji zawodowej, że nie wcho¬ 
dziła prawie w rachubę przy pracy sokolej, innych zaś przewod¬ 
ników straciła niemal w całości. Powtarzam, że nie było w tym 
żadnego dziwu, gdyż ludzie pragnęli spokoju i kto nie musiał lub 160
		

/Magazyn_200_09_0161_0001.djvu

			nie zdobył się na najwyższą ofiarność, wolał szukać zajęcia po 
stronie polskiej. Aby położyć kropkę nad i, dodam jeszcze moment 
psychiczny, że przez dobrych kilka lat musiało panować przeko¬ 
nanie, iż wytknięta granica stanowi coś trwałego, że nowy układ 
stosunków w Europie przedstawia dla państw zwycięskich rękoj¬ 
mię pokoju i zmianie nie ulegnie. Konwencja Genewska prócz 
innych złudzeń nasuwała i to najgorsze, będące uspokojeniem su¬ 
mienia dla wielu, że i z drugiej strony granicy da się skutecznie 
działać dla utrzymania polskości na podstawie poręczonych przez 
Konwencję praw. Sokół stał się pierwszym pokazowym przykładem, jak złudne 
było takie mniemanie. Jak niegdyś na Cieszyńskim, sprawa ochro¬ 
ny języka i szkół mniejszościowych zapanowała nad innymi za¬ 
gadnieniami. Odstąpione części opolskiej jako organ Orędzie So¬ 
kole przestało wychodzić, gniazda, o ile jeszcze wegetowały, umie¬ 
szczały swe komunikaty w nowym organie Sokół na Śląsku, wy¬ 
chodzącym w Katowicach. Są to początkowo tylko nekrologi. 
Z nich wnioskując o istnieniu gniazd, dowiadujemy się, że Miejska 
Dąbrowa urządziła zabawę sokolą 19 lutego 1922, Miechowice 
były 21 maja 1922 w Roździeniu, a okręg gliwicki, Zabrze i Mie¬ 
chowice zamieściły w pierwszych numerach Sokola na Śląsku ne¬ 
krologi swych członków. Potem i to się urywa, nie wiemy nawet, 
jaki był stosunek gniazd śląskich, jeżeli które jeszcze istniało, do 
Związku Sokołów Polskich w Państwie Niemieckim, 
który urządził dnia 1 i 2 listopada 1924 r. zjazd delegatów 
w Dortmundzie, a liczył 50 gniazd z 2000 członków. O delegatach 
bowiem ze Śląska nie ma na nim wzmianki. Wnet wszakże w r. 
1927 Związek rozbił się na 2, z których jeden porzucił nawet na¬ 
zwę Sokoła. Odnowiony dnia 27 lutego 1928 Związek Polskich 
Towarzystw Gimnastyczno-sportowych „Sokół“ w 
Niemczech z siedzibą w Berlinie liczył 18 gniazd, z czego 3 le¬ 
żały na Śląsku, a mianowicie: męskie i żeńskie w Raciborzu 
i w Brzezinach Śląskich. Drugim wiceprezesem tego związku 
wybrano Białdygę z Raciborza. Gniazda raciborskie powstały 
w listopadzie 1927 r. i od tej daty liczyły swoje istnienie, obcho¬ 
dząc rocznicę swego powstania. Stwierdzić należy, że przed ro¬ 
kiem 1927 nie było okręgu śląskiego i prawdopodobnie także od 
r. 1923 żadnego gniazda sokolego na Opolszczyźnie. O Brzezi¬ 
nach Śląskich poza tym zjazdem już nie słyszymy. Na zlocie so- Dzieje ,,Sokola“ 11 161
		

/Magazyn_200_09_0162_0001.djvu

			kolim 9 sierpnia 1936 r. w Berlinie byli przedstawiciele gniazd 
z Śląska Opolskiego. W dniu 1 stycznia 1936 r. liczył Związek 
15 gniazd, a wśród nich Racibórz z 22 druhami i 9 druhnami 
i Strzelce z 34 druhami. Nadmienić trzeba, że wielu dawnych druhów z Opolszczyzny 
spotykamy po gniazdach w Województwie Śląskim a nawet gnia¬ 
zdo Katowice II jest kontynuacją dawnego gniazda w Szobiszo- 
wicach pod Gliwicami. Większość bowiem członków tego gniazda, 
osiadłszy w Katowicach i okolicy, wespół z innymi uchodźcami, 
utworzyła samodzielną jednostkę pod nazwą Katowice II dnia 
19 listopada 1922. Jak wielu było uchodźców, można się prze¬ 
konać z liczby członków (300 i 100 młodzieży) wnet po założeniu. 
Iluż było ich w całym Województwie, jeśli w Katowicach i okolicy 
zebrało się ich 300? W tym fakcie tkwi wyjaśnienie zaniku gniazd 
na Śląsku Opolskim. Literatura przedmiotu: J. Ludyga-Laskowski: Materiały do historii 
powstań g.lśląskich, Katowice 1925, str. 145—262; dr Adam Benisz: 
Górny Śląsk w walce o polskość, Katowice, 1930, w różnych miejscach; Srebrna 
Księga Sokolstwa polskiego na Śląsku, Bytom 1920, str. 57—63, 71—77; Rola 
Sokola w życiu narodowym w Chorzowie itd., Chorzów 1936, str. 41—67; 
Orędzie Sokole, czasopismo dla członków Związku Sokołów polskich Dzielnicy 
Śląskiej, Bytom 1920—1921; Sokół na Śląsku, czasopismo dla członków itd., 
1922, 1925 nr 1 str. 5, 1928 nr 4 str. 7—8, 1936 str. 83; Kalendarz Sokoli 
na rok 1937, Katowice, str. 120; Księga protokołów Wydz. Dzielnicowego 
(rękopis); Spis okręgów, gniazd i wydziałów (rękopis z 1920). Historie 
i kroniki różnych gniazd w rękopisach lub maszynopisach. 162
		

/Magazyn_200_09_0163_0001.djvu

			Rozdział VIL 
DRUGA DZIELNICA (1922-1937) Piętnastoletnia działalność Dzielnicy Śląskiej w Województwie 
Śląskim rozpada się na 3 nierówne okresy według urzędowania jej 
prezesów: Stanisława Kobylińskiego (od 19 marca 1922 do 4 li¬ 
stopada 1923), Józefa Dreyzy (od 4 listopada 1923 do kwietnia 
1932) i Tomasza Kowalczyka (od 8 maja 1932). Okres urzędo¬ 
wania Dreyzy możnaby podzielić jeszcze na 2 podokresy: do roku 
1926 i od 1927—1932. Gdybym trzymał się ściśle tytułu całej 
pracy, to część ta powinna być najdłuższa, ale zrozumie łatwo 
uważny czytelnik, że szczegółowe, jak to było w poprzednich roz¬ 
działach, podmalowywanie tła, wciąganie charakterystycznych zda¬ 
rzeń z życia gniazd w tok opowieści, dokładniejsze sprawozdania 
ze zlotów, z posiedzeń Przewodnictwa Dzielnicy itp. — mijałoby 
się z celem całej pracy. Pomijając bowiem i tę okoliczność, że nie 
ma w tych latach wydarzeń tak poruszających szerokie rzesze 
sokole jak w uprzednich dziejach, że szczegółowość opowieści nie¬ 
jednego mogłaby znużyć, przestrzega przed nią i świeżość wy¬ 
padków. Historia współczesna nie tylko wytwarza różnice poglą¬ 
dów między pisarzem i czytelnikiem, nie tylko grozi pisarzowi nie¬ 
bezpieczeństwem stronności, lecz także, tkwiąc jeszcze przez swoją 
świeżość w umysłach, pozbawia się uroku poznawania czegoś no¬ 
wego, mało znanego przeciętnemu czytelnikowi. Co więcej, dzieje 
Sokolstwa śląskiego w ostatnim piętnastoleciu znane są i dostępne 
tak z roczników Sokola na Śląsku jak w skróceniu pewnym ze 
Sprawozdań Przewodnictwa i Zarządu Dzielnicy. Siłą faktu więc 
zadanie moje pojmuję o wiele wężej niż poprzednio; ogranicza się 
ono do przedstawienia najważniejszych momentów z życia i roz¬ 
woju Dzielnicy i ujęcia ich syntetycznego. Wydział Komisaryczny urzędował kilka miesięcy, zanim zwołał 
Zjazd delegatów na 19 marca 1922 do Katowic. Po odczytaniu 
protokołu z ostatniego Zjazdu przewodniczący zebrania adw. Sta¬ 
nisław Kobyliński oddał głos Janowi J. Kowalczykowi, który wy¬ 
głosił wykład na temat: Sokół jako czynnik państwowo- 163
		

/Magazyn_200_09_0164_0001.djvu

			twórczy, zajmując się w nim zagadnieniem wychowywania przez 
Sokół budowników państwowości polskiej tak samo jak to robiono 
w okresie przedwojennym. Temat ten nie był wyłącznie pomysłem 
Dzielnicy Śląskiej, omawiał go na Zjeździe prezesów i naczelni¬ 
ków okręgu poznańskiego Tadeusz Powidzki, (streszczenie wy¬ 
drukowano w Sokole na Śląsku 1922, str. 11—13, 23—24). 
Z uchwał Zjazdu najważniejsze dotyczyły czasu urzędowania Wy¬ 
działu Dzielnicowego, przy czym wniosek o dwuletni okres jego 
trwania odrzucono, udziału obowiązkowego wszystkich gniazd 
w Zlocie okręgu II w połączeniu z ćwierćwiekowym jubileuszem 
gniazda w Katowicach, oraz wyborów. Uchwała o udziale gniazd 
w Zlocie okręgu II zmieniała go faktycznie w Zlot Dzielnicy, 
który formalnie według innej uchwały miał się odbyć dopiero w ro¬ 
ku 1924. Na wniosek Piotra Korusa nadano Michałowi Wol¬ 
skiemu godność członka honorowego Dzielnicy (według Sokola 
na Śląsku 1922, str. 17, godność prezesa honorowego). Ponadto 
przyjęto rezolucję Dreyzy, zawierającą życzenie do przyszłego 
Wydziału Oświecenia publicznego na Śląsku, aby do komisji egza¬ 
minacyjnej dla nauczycieli gimnastyki powołał 3 fachowców z Wy¬ 
działu Dzielnicowego Sokoła. Do Wydziału Dzielnicowego wybrano: Stanisława Koby¬ 
lińskiego prezesem, Jana Kowalczyka zast. prezesa, Ka¬ 
rola Koźlika sekretarzem, Tomasza Kowalczyka skarbni¬ 
kiem, Józefa Dreyzę naczelnikiem, Pawła Jarczyka i Jó¬ 
zefa Kałdonka zast. naczelnika, Augustyna Świdra redak¬ 
torem organu, Juliusza Szydłę i Jerzego Króla radnymi, 
syndykiem zaś adw. Konstantego Wolnego. Zjazd był słabo 
obesłany: z okręgu I przez 4 delegatów, z II przez 6, z III przez 
6, z IV przez 2, z VI przez 4, z VII przez 2, z VIII przez 3, 
z IX przez 1. Brak delegatów z okr. V jest wytłumaczony o tyle, 
że tylko 4 gniazda z niego należały do nowej Dzielnicy, natomiast 
dziwne musi się wydać nieobesłanie zjazdu przez okręg X, jeżeli 
ta numeracja okręgów jest identyczna z dawną, nowa bowiem, o ile 
mamy prawo sądzić, weszła w życie dopiero z końcem r. 1922. Jeszcze przed Zjazdem Dzielnicowym wysunięto jako prze¬ 
wodnią ideę: „W pracy swej... drużyna sokola w Województwie 
Śląskim odtąd wkracza na własne tory, będzie się rozwijać samo¬ 
dzielnie, tworzyć będzie swój własny obóz. To samo należy powie¬ 
dzieć o naszych braciach Sokołach w części Górnego Śląska po- 164
		

/Magazyn_200_09_0165_0001.djvu

			zostałego przy Rzeszy niemieckiej... Nie demagogiczne hasła, nie 
tarcia partyjne, bo tych Sokół nie zna, ale zdrowy duch, roz¬ 
sądek, miłość braterska i mocna, chętna i ofiarna współpraca 
wszystkich sokołów i sokolic kierować muszą życiem Sokoła 
w Województwie Śląskim.“ (Sokół na Śląsku 1922, str. 3—4.) Niestety, nie wiemy dokładnie, jak silny był ten obóz sokoli 
w początkach r. 1922, ile gniazd i ilu członków liczył wtedy 
z owych 169 gniazd i 12i/£ tysiąca członków, które na papierze 
otrzymywał w spadku po pierwszej Dzielnicy Śląskiej. Przypu¬ 
szczać tylko można, że znaczna część gniazd po prostu istniała 
sporadycznie, niektóre zupełnie zamarły, inne raz budziły się do 
życia, drugi znowu na jakiś czas zasypiały, członkowie zaś poprze- 
chodzili do innych towarzystw czy to o celach gimnastyczno-spor- 
towych, czy na wpół wojskowych, czy wreszcie innych. W marcu 
1922 nie zdawano sobie jeszcze sprawy z przemian, które bądź już 
nastąpiły na części polskiej Górnego Śląska, bądź już nadchodziły, 
skoro przełożono 4 wnioski okręgu II (katowickiego) na nadzwy¬ 
czajny zjazd delegatów, choć dotyczyły sprawy reformy Wydziału 
Dzielnicowego i grona technicznego, zmiany podziału okręgów 
i utworzenia wspólnoty pracy z organizacjami pokrewnymi (tow. 
sportowe, Jaskółki, harcerze, związki młodzieży katolickiej itp.). 
Wskazówką, jak dalece nietrwałe były dotychczasowe podstawy, 
jest to, że za r. 1923 zapłaciło wkładki tylko 53 gniazda za 2635 
członków, a w Zjeździe Rady Dzielnicowej 4 listopada 1923 brało 
udział 52 gniazda przez 62 delegatów i 6 okręgów przez 11 dele¬ 
gatów. Z okręgów lublinieckiego i pszczyńskiego nie przybył ani 
jeden przedstawiciel czy to okręgu czy też gniazda. Zbierając rozrzucone, skąpe wiadomości możemy sobie wytwo¬ 
rzyć taki obraz za lata 1922 i 1923. Pod koniec r. 1922 dokonano 
nowej numeracji okręgów, których miało być 10: I piekarski wzgl. 
nowobytomski, II katowicki, III król.-hucki, IV tarnogórski, V lubli- 
niecki, VI mysłowicki, VII mikołowski, VIII rybnicki, IX wodzi¬ 
sławski i X pszczyński. Z nich ujawniły w ciągu tych 2 lat jakąś 
działalność, przeważnie wcale żywą, okręgi I, II, III, IV, VI, VII 
i VIII, niewiele wiemy o okręgu IX, a nic niemal o okręgach V i X. 
Okręg I liczył 19 lutego 1922 gniazd 11 (Brzeziny, Brzozowice, 
Nowy Bytom, Wielka Dąbrówka, Godula, Kamień, Łagiewniki, 
Maciejkowice, Orzegów, Piekary i Szarlej, w r. 1923 przybywa 
jeszcze Chebzie. Utrzymano więc w tym okręgu stan gniazd 165
		

/Magazyn_200_09_0166_0001.djvu

			z r. 1921 w miejscowościach, które przypadły Polsce. Okręg II 
z poprzednich 12 gniazd utracił w maju 1922 Bytków, nieczynna 
była Przełajka, przybyły natomiast Katowice II tak, że urzędowo 
liczono podczas zlotu 17 czerwca 1923 gniazd 11 (Bogucice, Dąb- 
Józefowiec, Mała Dąbrówka, Katowice I, Katowice II, Katowicka 
Hałda czyli Brynów, Ligota, Michałkowice, Siemianowice, Zalęska 
Hałda i Załęże). Okręg III połączył gniazda dawnych okręgów III 
i V, które przypadły Polsce. Było ich razem 19, lecz faktycznie 
istniało tylko 18, z czego w obu latach 17 (Bielszowice, Bykowina, 
Chorzów, Chropaczów, Nowe Hajduki, Wielkie Hajduki, Halemba, 
Kochlowice, Król. Huta, Lipiny, Makoszowy, Nowa Wieś, Rado- 
szowy, Ruda, Świętochłowice, Wirek i Zgoda), a nadto w 1922 
Kunatów, w 1923 zaś Pawłów. Okręg IV liczył 2 września 1923 r. 
10 gniazd, z których imiennie znamy 7: Kozłowa Góra, Nakło, 
Piaseczna, Pniowiec, Radzionków, Rojca i Tarnowskie Góry, 
3 dalsze to zapewne: Bobrowniki, Miasteczko i Repty. Chwilowo 
lub na stałe zamarły: Stare Chechło, Lasowice, Opatowice, Orzech, 
Piekary Rudne, Rybna, Stare Tarnowice, Suchagóra i Żyglin, t. j. 
9 gniazd. W okręgu VI istniało dnia 12 lutego 1922 gniazd 10 
(Bieruń Nowy, Bieruń Stary, Brzezinka, Chełm Śl., Janów, Ko¬ 
sztowy, Murcki, Mysłowice, Nikiszowiec i Roździeń-Szopienice), 
ubyły zaś 2 gniazda w Imielinie i Smardzowicach. Okręg VII 
liczył dnia 12 marca 1922 gniazd 9, a w sierpniu 1923 już 14 
(Kamionka, Kostuchna, Górne Łaziska, Średnie Łaziska, Mikołów, 
Mokre, Ochojec, Orzesze, Piotrowice, Podlesie, Tychy, Urbanowice, 
Wyry i Zarzecze). Z dawnych gniazd okręgu mikolowskiego za¬ 
marło lub zasnęło chwilowo 9 (Bzie, Cielmice, Czułów, Mizerów, 
Suszec, Szyroka, Warszowice, Wartogłowiec i Wygorzele), a przy¬ 
było nowych 4 (Mokre, Ochojec, Tychy i Zarzecze). W okręgu 
wreszcie VIII było 7 maja 1922 czynnych gniazd 11, dnia zaś 
28 maja 1922 doliczono się 23 gniazd (Bełk, Boguszowice, Chwa- 
łowice, Czernica, Czerwionka, Gierałtowice, Gołej ów, Janko wice, 
Jejkowice, Kamień, Knurów, Leszczyny, Lyski, Niedobczyce, Palo- 
wice, Paruszowiec, Przegędza, Przyszówka, Radziejów, Rybnik, 
Rydułtowy, Świerklany i Żory). Z dawnych gniazd okręgu rybnic¬ 
kiego zniknęły Michałkowice i Niewiadom Górny, a Ochojec prze¬ 
szedł do okręgu VII. Razem więc w 7 okręgach naliczyliśmy 
gniazd 98, na 3 pozostałe przypada z gniazd istniejących w roku 
1921 teoretycznie na obszarze polskim 46, z czego najprawdo- 166
		

/Magazyn_200_09_0167_0001.djvu

			podobniej jakieś oznaki życia dawało 27, czyli w latach 1922 i 1923 
było w Województwie Śląskim 120—125 gniazd. To przypuszcze¬ 
nie potwierdza statystyka Dzielnicy z dnia 1 stycznia 1924 r., wy¬ 
kazująca wprawdzie już z 6 gniazdami z Cieszyńskiego, lecz bez 
9 gniazd z dawnego okręgu pszczyńskiego, 115 gniazd czynnych, 
a 10 nieczynnych. Członków było 1 stycznia 1924 r. 7751, z czego 
6479 mężczyzn i 1272 kobiety, ćwiczących 2835 (2183 mężczyzn 
i 652 kobiety), a nadto 2893 dorostu. (Sokół na Śląsku 1924, nr 8, 
str. 5.) Zgodna z tym zasadniczo jest ogólnikowa statystyka 
z końca r. 1923, podana w sprawozdaniu Zarządu Dzielnicy za 
rok 1924. Według niej liczono z końcem r. 1923: „10 okręgów 
z 128 gniazdami, 7650 członkami, z czego 4020 ćwiczących druhów 
i 830 druhen, i 2300 młodzieży obojga płci w wieku 10—18 lat.“ 
(Sokół na Śląsku 1925, nr 6-7, str. 3—4; w cytacie tym popra¬ 
wiłem pierwszą liczbę członków z 17.650 na 7650 i wyrażenie: 
druhień na druhen.) W dalszym wszakże zestawieniu z końcem 
r. 1924 cyfry z r. 1923 są bardziej sprecyzowane, a więc: 128 
gniazd, 43 sztandary, 7649 członków, z czego 6501 mężczyzn 
i 1148 kobiet, ćwiczących 2017 mężczyzn i 831 kobiet, oraz 3354 
młodzieży. Porównanie tych 3 wiadomości pozwala na pewną po¬ 
prawkę, a mianowicie, że z końcem r. 1923 było na papierze 128 
gniazd, ale z nich co najmniej 21 właściwie nie istniało, członków 
zaś było 6820 i 2693 dorostu, skoro po przybyciu 6 gniazd cie¬ 
szyńskich z 931 członkami i 200 młodzieży, było dnia 1 stycznia 
1924 r. członków 7751, a 2893 dorostu. Trudno bowiem przy¬ 
puścić, żeby tak gwałtowna różnica w liczebności zaszła między 
końcem 1923 r., a 1 stycznia 1924. Wtedy i spadek liczebności 
w r. 1924 będzie mniejszy, około 900 członków zamiast 1200. Ten stan płynny i chwiejny gniazd odbił się także na wydaw¬ 
nictwie organu, którego redaktorem wybrano Augustyna Świdra. 
Faktycznie jednak redakcją i administracją zajmował się Karol 
Koźlik, Świder zaś do swej tragicznej śmierci (luty 1923) zasilał 
pismo artykułami. Dewaluacja waluty i słaby wpływ przedpłat nie 
sprzyjały rozwojowi własnego organu, który wychodził regularnie 
do lipca 1927 (7 numerów), a następnie na kilka miesięcy zamarł 
„z powodu braku wszelkich środków pieniężnych i ciągłego podra¬ 
żania kosztów wydawnictwa“. W tym trudnym położeniu przyszli 
Wydziałowi Dzielnicowemu z pomocą: Józef Dreyza, Jan i To¬ 
masz Kowalczykowie oraz Karol Koźlik, którzy podjęli się 167
		

/Magazyn_200_09_0168_0001.djvu

			wydawania Sokoła na Śląsku tak długo na własną odpowiedzial¬ 
ność, aż się ukształtują lepiej warunki finansowe Dzielnicy. W ten 
sposób wydano w r. 1923 numery 1—10 (właściwie 3 numery po¬ 
dwójne i 1 potrójny) pod redakcją i administracją Karola Koźlika, 
po czym do stycznia 1924 nakład objął „doniec Śląski“, a reda¬ 
gował pismo Andrzej Zontek, wreszcie w lutym 1924 wrócił 
organ całkowicie do Przewodnictwa Dzielnicy Śląskiej, a Zontek 
pozostał redaktorem nadal do r. 1930. Utrzymano więc tak ważny 
łącznik z członkami jak własne czasopismo, które przyczyniło się 
walnie do skupienia i zatamowania rozstroju wśród sokolstwa 
śląskiego. Próbowano także rozszerzyć cele organizacji przez 
utworzenie w początkach r. 1922 „Funduszu Naukowego Sokoła 
na Śląsku“, którego komitet utworzyli Jarczyk, Kowalczyk i Koźlik. 
Środki spodziewano się uzyskać ze zbiórki przez druhów i druhny 
znaczków pocztowych zużytych. Czy ta akcja wydała jakie wyniki, 
niewiadomo. Przyczyna małej ruchliwości sokolstwa śląskiego tkwiła nie 
tylko w warunkach zewnętrznych, w swobodzie życia politycznego 
i towarzyskiego pod rządami polskimi, która siłą faktu prowadziła 
do powstawania coraz to nowych organizacyj, współzawodniczą¬ 
cych z Sokołem i odciągających od niego członków, oraz w ciężkich 
stosunkach życiowych będących następstwem inflacji pieniężnej, lecz 
także w wewnętrznym życiu Dzielnicy Śląskiej, a więc w małej 
ruchliwości Wydziału Dzielnicowego i części wydziałów okręgowych 
i po gniazdach, oraz w zakreśleniu sobie wąskiego zakresu dzia¬ 
łania, poniekąd ściśle tylko gimnastycznego, chociaż myślą prze¬ 
wodnią tego zacieśnienia się było przez sumienność w ćwiczeniach 
cielesnych i karność doprowadzić do wychowania dobrego obywatela 
Rzeczypospolitej. Tylko te okręgi, w których idea sokola zakorze¬ 
niła się przed wojną, lub które przejęły się nią głębiej w czasie 
powstań, wytrzymały próbę wytrwałości, organizując zjazdy i zloty 
okręgowe. Odbyły więc zjazdy delegatów okręgi: I bytomski 3, 
II katowicki 1, VI mysłowicki 1, VII mikołowski 2 i VIII rybnicki 3, 
a nadto III król.-hucki zebranie naczelników gniazd czyli grona 
technicznego. Zloty urządziły następujące okręgi zwykle w sie¬ 
dzibie okręgu: II katowicki 17 czerwca 1923 i igrzyska olimpijskie 
1—2 września 1923, III król.-hucki 19 sierpnia 1923, IV tarno- 
górski 2 września 1923, VI mysłowicki 30 lipca 1922 i 23—24 168
		

/Magazyn_200_09_0169_0001.djvu

			czerwca 1923, VII mikołowski 11—12 sierpnia 1923 i VIII rybnicki 
19—20 sierpnia 1922 i 5 sierpnia 1923. Górował nad nimi zlot okręgu II w 1922 r., urządzony na 
uroczystość 25-letniego istnienia gniazda w Katowicach. Dzięki 
obowiązkowemu udziałowi gniazd z całego województwa przeisto¬ 
czył się w Zlot Dzielnicowy. Odkładany aż do wkroczenia wojsk 
polskich odbył się w dniach 5 i 6 sierpnia 1922 r. na boisku nie¬ 
mieckiego klubu sportowego „Preussen“ w Katowicach. Sześciobój 
przyniósł I nagrodę Pawłowi Vorreiterowi z Rudy, II Florianowi 
Brzozie z Gołkowic i III Maksymilianowi Dudkowi i Pawłowi 
Chrószczowi z Załęża, w zawodach okręgowych I kl. zdobył I na¬ 
grodę Paweł Chrószcz z Załęża, w kl. II Józef Szędzielorz z Za¬ 
łęża. W zawodach jubileuszowych brało udział 28 zawodników, 
w kl. I 8, w kl. II 31. W pozaśląskich zlotach trudno było brać 
liczniejszy udział wobec trudności granicznych przed objęciem 
Górnego Śląska przez Polskę. Dlatego nie pośpieszono na Zlot 
28 maja 1922 r. w Bielsku, urządzony przez okręgi krakowski i ży¬ 
wiecki Dzielnicy Krakowskiej, w którym przedstawicielami Śląska 
były tylko gniazda z Cieszyńskiego, należące wówczas do okręgu 
żywieckiego. Na Zlot ogólnopolski we Lwowie dnia 24 i 25 czerwca 
1922 pojechała tylko garstka, która nie wzięła z powodu niezawi¬ 
nionego spóźnienia udziału w ćwiczeniach na przyrządach. Za to 
w roku następnym pośpieszono licznie na Zlot Dzielnicy Krakow¬ 
skiej 30 czerwca i 1 lipca 1923 w Cieszynie. Przybyło nań z Gór¬ 
nego Śląska 1500 uczestników pod wodzą naczelnika Dreyzy, w po¬ 
chodzie uroczystym brało udział z Górnego Śląska 486 druhów, 
289 druhen, 34 chłopców i 23 dziewcząt dorostu, poza ćwiczeniami 
wolnymi wspólnymi pokazała Dzielnica Śląska odrębne w 64 uczest¬ 
ników i kilofami w 120 ćwiczących. Na zawodach związkowych 
polskiego Sokolstwa w Toruniu dnia 8 i 9 września 1923, w któ¬ 
rych uczestniczyło 136 zawodników i zawodniczek z całej Rzeczy¬ 
pospolitej, nie odegrali Górnoślązacy wybitniejszej roli; patrzyli 
z cichym wstydem na triumfy Warszawiaków, Poznańczyków 
i Pomorzan, jeden tylko z ich grona, Krasoń Paweł z Siemianowic, 
zdobywca I nagrody w trójboju na przyrządach przed tygodniem 
w Katowicach, zajął III miejsce w ćwiczeniach na koniu wzdłuż. 
Płynęła stąd nauka, że „widać dosyć wysoki poziom gimnastyki 
w naszej Dzielnicy i zapowiada się na przyszłość bardzo dobrze; 
potrzeba tylko intensywniejszego treningu po gniazdach i okręgach, 169 m
		

/Magazyn_200_09_0170_0001.djvu

			a — nie w ostatniej mierze — wydajniejszego poparcia społeczeń¬ 
stwa i czynników odpowiednich. Doczekamy się wtedy i tej wy¬ 
czekiwanej chwili, że naszą Dzielnicę godnie reprezentować będą 
nasi najlepsi na Zawodach Związkowych. Niestety, tego roku 
w Toruniu nieomal, że nie było nas“. (Sokół na Śląsku 1923, 
nr 7—10, str. 9). Do tego trzeba było okrzepnięcia stosunków na 
Górnym Śląsku i zmiany dotychczasowego stanu w Dzielnicy. 
Przyczyniły się do tego zapewne spostrzeżenia, które przywiózł 
Józef Dreyza, jako reprezentant Dzielnicy, ze Zjazdu Związkowego 
w Warszawie dnia 18 lutego 1923. Ruszył się Wydział Dzielnicowy 
(obecnie według obowiązującej terminologii Przewodnictwo) i odbył 
parę posiedzeń we wrześniu i październiku 1923 przed zjazdem 
Rady Dzielnicowej (dawniej Zjazd Delegatów). Według tych no¬ 
wych postanowień na czele Dzielnicy stało Przewodnictwo, złożone 
z prezesa, wiceprezesa i 5 członków, wybierane na lat 3, i Zarząd, 
utworzony z przewodnictwa i przedstawicieli okręgów po 2 na 
okręg, oraz z naczelnika dzielnicowego, wybieranego przez naczel¬ 
ników okręgowych. W Dzielnicy Śląskiej utarł się zwyczaj, że. 
naczelnik okręgowy wchodził w skład przewodnictwa. Okręgami 
miały odtąd kierować 1. zarządy, złożone z prezesa i jego zastępcy 
oraz z 9 członków na lat 3 z tym, że 3 z nich ustępowało przez 
losowanie corocznie, oraz z naczelnika okręgowego, wybieranego 
przez naczelników gniazd, 2. rady okręgowe, złożone z przedstawi¬ 
cieli gniazd. Pierwsze wybory według tych postanowień odbyły się 
na Radzie Dzielnicowej dnia 4 listopada 1923 w Katowicach. 
Uczestniczyło w niej 11 delegatów z 6 okręgów, 62 delegatów 
z 52 gniazd i 8 członków poprzedniego Wydziału, oraz 10 gości, 
w czym delegaci z Cieszyńskiego. Nie było żadnych delegatów 
z 2 okręgów, a z 2 innych tylko delegaci gniazd. Sprawozdania 
były bardzo krótkie i zawierały raczej życzenia na przyszłość niż 
szczegóły z niewesołej przeszłości w ostatnim okresie sprawo¬ 
zdawczym. Wybrane Przewodnictwo ukonstytuowało się 9 listopada 1923, 
kooptując nadto Karola Koźlika, a uzupełniło się 6 grudnia 1923 
osobą nowego naczelnika okręgowego. Aby uniknąć powtarzania 
nazwisk, przedstawię od razu skład przewodnictwa z piastowanymi 
przez poszczególnych członków urzędami aż do czasu ustąpienia 
Dreyzy, t. j. do 6 maja 1932, jakkolwiek Dreyza wniósł rezygnację 
3 kwietnia 1932, a Przewodnictwo przyjęło ją w 3 dni później. 170
		

/Magazyn_200_09_0171_0001.djvu

			Przez czas od 4 listopada 1923 do 6 maja 1932: prezesem był 
Józef Dreyza, I wiceprezesem Tomasz Kowalczyk, naczel¬ 
nikiem Alfred Hamburger (do 1 lipca 1932), II zastępcą 
prezesa Teofil Badura w 1923/4, Franciszek Wesoły 1924, 
Jan Nowakowski (11 września 1924 — 10 maja 1926) i Karol 
Koźlik od 10 maja 1926, sekretarzem Józef Świtała 1923, 
Andrzej Zontek 1924—1926, Jan Brzeskot od 30 kwietnia 
1927 do 17 listopada 1929 i Zygmunt Wójcik od 17 listopada 
1929 do 1932, zastępcą sekretarza Albin Koczur 1924—1926, 
Zygmunt Wójcik 1928—1929, Andrzej Zontek 1929—1932, skarb¬ 
nikiem stale Jan Smoczyk, zastępcą skarbnika Karol Koźlik 
1924, gospodarzem Leopold Świtała 1923/4, Józef Wesoły 
1924—1926, Roman Kupczyk 1926, funkcje redaktora pełnił 
Andrzej Zontek do r. 1930, dopełniali liczby członków Przewodnic¬ 
twa bez specjalnych funkcyj: Jan Brzeskot 1929—1930, Tadeusz 
Dobija-Dziubczyński 1925, Emil Gajdas 1925, Ludwik 
Gałeczka 1930, Franciszek Grześ 1928—1932, Ludwik 
Kłapa 1931, Stanisław Kobyliński 1925—1929, Piotr Ko- 
rus 1925, Karol Koźlik 1923, Paweł Kralewski 1925—1929, 
Jerzy Król 1925—1927, Jan Nowakowski 1924, 1926—1932, 
Wincenty Podhalicz 1925/1926, dr Bogusław Parczew¬ 
ski 1925—1932, Karolina Ringlerówna 1929—1932, Sta¬ 
nisław Rożanowicz 1925—1932, Wiktor Sławiński 1931, 
Stefan Sokołowski 1928—1932, Wincenty Spaltenstein 
1927—1932, Kazimierz Suszyński 1930—1932, inż. Edward 
Turzański 1927, Józef Wesoły 1926, dr Władysław Wró¬ 
blewski 1931 i Jan Żymełka 1926—1927. Zastępcami naczelnika 
okręgowego wzgl. delegatami naczelnictwa do Przewodnictwa Dziel¬ 
nicy byli: Paweł Jarczyk 1923—1928 Jerzy Król 1928—1930, 
Juliusz Szydło 1923—1928 i 1930—1931 i Józef Wesoły 1928— 
1932. Wiele z tych nazwisk spotykaliśmy już poprzednio, inne powtó¬ 
rzą się w następnych latach, mało z nich pojawia się tylko przelotnie 
w dziejach sokolstwa śląskiego. Liczba większa członków Prze¬ 
wodnictwa, niżby powinno być według postanowień statutowych, 
wynika bądź z wyboru ponad normę bądź z kooptacji. Dodatnią 
cechę stanowi też trwałość mandatów niektórych członków Prze¬ 
wodnictwa, wytwarzała się bowiem nie tylko pewna linia zasadnicza 
postępowania, lecz także oparta na dłuższej znajomości życia soko¬ 
lego w Dzielnicy praktyka. Stale w Przewodnictwie zasiadają przez 171
		

/Magazyn_200_09_0172_0001.djvu

			cały okres dziesięcioletni: Józef Dreyza, Tomasz Kowalczyk, Karol 
Koźlik, Alfred Hamburger, Jan Smoczyk i Andrzej Zontek, przez 
lat 5 lub więcej Jan Nowakowski, dr Bogusław Parczewski, Sta¬ 
nisław Rożanowicz, Wincenty Spaltenstein, Juliusz Szydło, Paweł 
Jarczyk i Józef Wesoły. Przeważają wśród nich ludzie zapisani 
już poprzednio w dziejach sokolstwa górnośląskiego, niektórzy 
jeszcze w czasach przedwojennych, ale nie ma wyłączności dzielni¬ 
cowej, druhowie przybyli na Śląsk po r. 1922 mają dostęp do god¬ 
ności w Przewodnictwie i sprawują często odpowiedzialne urzędy 
przez szereg lat. Zacieśniają się stosunki z Przewodnictwem Związku w War¬ 
szawie, a zwłaszcza z jego prezesem Adamem Zamoyskim, 
który Dzielnicę Śląską otaczał stałą opieką i życzliwością, często 
gościł na Radach Dzielnicowych i zawiązał z działaczami sokolimi 
śląskimi bliższy kontakt. Wyrazem wdzięczności Dzielnicy są 
2 wydawnictwa: Stanica, jednodniówka z r. 1929 wydana na Zlot 
poznański, i Adam Zamoyski: Sprawozdanie z działalności 
w czasie od 26. IV. 1931 — 1. X. 1933, Katowice 1933, Nakładem 
Dzielnicy Śląskiej Z. T. G. „Sokół“ w Polsce. Przewodnictwo Dzielnicy zaznaczyło swoje stanowisko patrio¬ 
tyczne na progu niemal działalności, przedkładając Zarządowi 
Dzielnicowemu dnia 2 grudnia 1923 rezolucję, proszącą władze 
ustawodawcze o zniesienie ustawy zwalniającej na lat 8 obywateli 
Wojew. Śląskiego od obowiązkowej służby wojskowej. W uzasad¬ 
nieniu podkreślono, że „każdy obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, 
korzystając z wszelkich praw konstytucją mu zastrzeżonych, po¬ 
winien również poddać się wszelkim wymaganiom i obowiązkom, 
jakie konstytucja na niego nakłada, a w szczególności jako dobry 
obywatel powinien być również dobrym obrońcą granic, porządku 
i praworządności kraju“, a więc ustawa taka dla obywateli Woje¬ 
wództwa Śląskiego „jest nie tylko krzywdząca ale i uwłaczająca 
osobistej godności obywatelskiej“. W przykrzejszych znacznie 
okolicznościach wypadło zabrać głos Przewodnictwu w następnych 
latach, o ile szło o życie publiczne. Po wypadkach krakowskich 
w dniu 6 listopada 1923 mogło tylko nawiązać do odezwy Zarządu 
Związkowego i wydrukować ją w Sokole na Śląsku 1923, nr 12, 
str. 3—4, ale po przewrocie majowym 1926 r. musiało się Prze¬ 
wodnictwo wypowiedzieć samodzielnie ze względu na stosunki 
śląskie, aby nie dopuścić do rozłamu w szeregach sokolich. Zasad- 172
		

/Magazyn_200_09_0173_0001.djvu

			niczo więc stanęło na gruncie odezwy działaczy śląskich z dnia 
23 maja 1923, widziało miejsce dla Sokoła „tam, gdzie nas woła 
nasz narodowy obowiązek, gdzie stoją złączone z nami pokrewne 
szeregi bratnich organizacyj narodowych“, ale praktycznie mógł 
tylko nawoływać do karności, do wstrzymywania się od chodzenia 
samopas, od działania na własną rękę i do czekania na rozkazy 
przełożonej władzy sokolej, t. j. Przewodnictwa Dzielnicy. Było 
w tym zapewne liczenie się z faktem dokonanym, ale była też chęć 
zapobieżenia najgorszym skutkom, które chwilowo objawiały się 
jako „brak zaufania i podejrzliwość nawet pomiędzy najbliższymi“, 
a mogły doprowadzić do zupełnego rozdwojenia. (Sokół na Śląsku 
1926, nr 5-6, str. 3.) W sprawie Brześcia zajęła stanowisko Rada 
Związku sokolego w dniu 18 stycznia 1931. Milsze były wystąpie¬ 
nia w sprawie zakusów niemieckich na całość granic polskich, prze¬ 
ciw agitacji komunistycznej i przeciw działalności antypaństwowej 
mniejszości narodowych. Utrzymanie jedności w Sokole zależało 
przede wszystkim od uniknięcia choćby pozorów jakiejkolwiek par¬ 
tyjności, chociaż w miarę rozwoju wypadków cały szereg stronnictw 
wycofał swych członków z Sokoła i wypadało zwrócić się przeciw 
stronnictwom, których członkowie trwali nadal w Sokole. Nie było 
to wszakże walką przeciw komukolwiek, lecz tylko obroną bezpar- 
tyjności. Najlepiej okazało się to na sprawie kandydatury Dreyzy 
do Senatu w r. 1930. Już w r. 1928 Przewodnictwo Dzielnicy 
zakazywało „podpisywania odezw jakiegokolwiek bądź kierunku 
politycznego imieniem towarzystwa, a jeżeli to już nastąpiło“, pole¬ 
cała „bezwzględne wycofanie podpisu“ (Sokół na Śląsku 1928 nr 1 
str. 3), a potwierdziła to Rada Dzielnicy dnia 27 kwietnia 1930 r. 
„3. Mając na uwadze doniosłość posłannictwa naszej organizacji 
w wysuniętej najdalej na zachód Dzielnicy, zagrożonej przez bez¬ 
pośrednią łączność z sąsiednim państwem, wzywa wszystkich człon¬ 
ków Dzielnicy, by stojąc na zasadach idei sokolej w wykonywaniu 
swych obowiązków obywatelskich kierowali się trzeźwością umysłu, 
oraz poczuciem rozsądku, jak przystało na dobrych obywateli, i by 
w niczym nie splamili godności i imienia Sokoła. 4. Podkreślając 
jeszcze raz dobitnie, że Sokół jest organizacją czysto wychowawczą 
stojącą na gruncie zupełnie apolitycznym i chrześcijańskim, zaka¬ 
zuje wszystkim członkom, by nigdy i nigdzie, gdy chodzi o sprawy 
polityczne, nie występowali pod firmą Sokoła, a to pod rygorem kar 
dyscyplinarnych przewidzianych statutem i regulaminami.“ (Sokół 173
		

/Magazyn_200_09_0174_0001.djvu

			na Śląsku 1930, str. 50). Teraz przyszło sprawdzić wartość zasad 
wobec własnego prezesa. Pojawiły się bowiem lista osób protestu¬ 
jących przeciw uwięzieniu Korfantego i lista kandydatów na sena¬ 
torów z ramienia Katolickiego Bloku Ludowego i na obu przy 
nazwisku Józefa Dreyzy byl dopisek: Prezes Dzielnicy Śląskiej 
Związku Sokołów. Reagowało na to Przewodnictwo Dzielnicy na 
posiedzeniu 22 października 1930, uchwalając wezwać redakcję 
„Polonii“ do odwołania tego tytułu, a bawiącego na urlopie Dreyzę 
prosić, aby we własnym imieniu wystosował to samo żądanie. Tak 
też się stało; aby się zaś ten wypadek nie powtórzył gdzieindziej, 
przypomniano wszystkim członkom Sokoła uprawnionym do gło¬ 
sowania, by w dniach wyborów spełnili bezwarunkowo obowiązek 
obywatelski, oddając swój głos zgodnie ze swymi patriotycznymi 
przekonaniami, natomiast zakazuje się pod rygorem naruszenia 
dyscypliny organizacyjnej uczestniczenia w akcji wyborczej w cha¬ 
rakterze Sokolim, lub podpisywania odezw jako Sokoli oraz pro¬ 
wadzenia jakiejkolwiek agitacji wyborczej w imieniu Sokoła“ (Sokół 
na Śląsku 1930, str. 81). Zasadnicze to stanowisko nie uległo 
żadnej zmianie w następnych czasach. Łączy się z tym stosunek do Władz państwowych i do orga- 
nizacyj o celach pokrewnych, a zwłaszcza do związku czy raczej 
związków powstańców śląskich. Po przybyciu na Śląsk wojewody 
dra Michała Grażyńskiego udała się do niego 15 września 1926 
delegacja, złożona z Dreyzy, Tom. Kowalczyka, Smoczyka i Roża- 
nowicza, której wojewoda dr Grażyński „oświadczył, że cele Sokoła 
i pracę Sokoła na niwie narodowej zna bardzo dobrze z dawniej¬ 
szych czasów, a z osobistości Sokoła znał kiedyś śp. dha Wolskiego 
jak i również zna obecnego dha prezesa dzielnicowego z historii 
walk wyswobodzenia Śląska“ oraz przyrzekł, o ile będzie w mocy, po¬ 
moc i poparcie Sokolstwu na Śląsku w jego dążeniach do kształcenia 
i wychowywania młodzieży duchowo i fizycznie na prawych synów 
Polski i przyszłych obrońców granic Rzeczypospolitej Polskiej.“ 
(Sokół na Śląsku 1926, nr 9-10, str. 1). Rzeczywyiście Dzielnica 
Śląska otrzymywała w następnych latach subwencje, a mianowicie 
w 1927 i 1928 przez Wydział Oświecenia Publ., w 1928 przez 
Radę Sportową, wynoszące najpierw 11.500 zł, potem malejące do 
r. 1931, po którym zaczęły znów wzrastać, wahając się między 2.000 
a 5.000 zł i dopiero w r. 1936 osiągnęły wyższy poziom. 174
		

/Magazyn_200_09_0175_0001.djvu

			Stosunki ze Związkiem Powstańców Śląskich przeszły w stadium 
ostrego zadrażnienia, kiedy przyłączył się on do oświadczenia 
Związku Naprawy Rzeczypospolitej pod koniec r. 1926, jakoby 
Sokolstwo „niczym nie przyczyniło się do wypędzenia Niemców 
z Warszawy i było obecnie czynnikiem wprowadzania stałego nie¬ 
pokoju do wewnętrznych stosunków Rzeczypospolitej.“ Przewod¬ 
nictwo Dzielnicy Śląskiej zaprotestowało ostro przeciw temu, przy¬ 
pominając, że „bez przysposobienia ducha polskiego przez Sokoła 
powstania byłyby niemożliwe. Powstańcy zaprawiali się i wyszli 
z szeregów Sokoła. Powstaniec śląski, który ma czelność kalać 
historycznie uznane zasługi Sokoła, piwa na własne gniazdo, gdyż 
urąga pamięci tych, którzy zawsze byli duchowymi ojcami po¬ 
wstańca, tych, którym zawdzięcza swój hart i swoją polskość.“ Na 
drugi zarzut odpowiedziano, że zasad stałych Sokoła nie będzie 
się zmieniać za każdą zmianą rządów i kierunków politycznych, 
że zadaniem Sokoła jest „przysposobienie na żołnierza, któremu 
obca jest polityka partyjna, a jedyną świętością honor Polaka 
i honor polskiej szabli.“ (Sokół na Śląsku 1926, nr 11, str. 1.) 
Gdy jednak wpływy Zw. Powstańców poczęły oddziaływać na Magi¬ 
strat m. Katowic i inne czynniki, gdy spychano Sokola na szary 
koniec przy wydzielaniu sal gimnastycznych i pochodach na 3-go 
Maja, musiał Jan Brzeskot jako sekretarz Przewodnictwa na Ra¬ 
dzie Dzielnicowej 29 kwietnia 1928 upomnieć się o poczesne miejsce 
dla Sokola, „bo prawie wszyscy Sokoli również brali udział w po¬ 
wstaniach, ale przyznać muszę, że zanim było powstanie, już istniał 
Sokół i Sokół wychowywał społeczeństwo polskie pod zaborem 
pruskim“. (Sprawozdanie itd. za lata 1928-9, str. XVI—XVIII.) Również stosunki z towarzystwami sportowymi, a zwłaszcza 
lekkoatletycznymi nie układały się przyjaźnie. Sokół współpraco¬ 
wał od r. 1927 z GOZLA i wystawiał przez 2 lata większość za¬ 
wodników do dziesięcioboju, potem wobec stanowiska sekretarza 
GOZLA, twierdzącego, że Sokół wykazuje „chroniczny brak 
życia“-, wycofał się z ogólnych zawodów, ograniczając się do 
własnych imprez i uzyskując na nich lepszą liczebność i lepsze 
wyniki. Robił to zaś nie mając ani boisk ani odpowiednich sal 
gimnastycznych ani trenerów. (Sokół na Śląsku 1930, str. 79). 
Nie obyło się też bez wychwytywania co lepszych sokołów do klu¬ 
bów lekkoatletycznych. Raz tylko na krótko poczęła się współpraca 175
		

/Magazyn_200_09_0176_0001.djvu

			z towarzystwami gimnastyczno-sportowymi Skarbofermu, o czym 
będzie jeszcze mowa. Przewodnictwo Dzielnicy od r. 1923 pracuje intensywnie, od¬ 
bywa posiedzenia przeciętnie dwa razy w miesiącu i zwolna pod 
wpływem warunków życia rozszerza ramy swej działalności, wra¬ 
cając do praktyki z czasów przedwojennych i obejmując nią także 
młodzież czyli t. zw. dorost. Charakterystyczne dla tej wzmożonej 
działalności jest założenie w r. 1924 Spółdzielni Sokolej, 0 której myślano już 22 listopada 1923. Początkowo obejmuje 
ona tylko sprzedaż przyborów gimnastycznych i części umunduro¬ 
wania, potem przekształca się w 1927 w spółkę budowlaną i zarob¬ 
kową z ogr. por., aż wreszcie w r. 1937 przystępuje do likwidacji. 
Jest to tylko jeden przykład na zacieśnianie się węzłów łączących 
wiernych idei Sokoła druhów. Organizacyjnie w tych latach przedstawia się Dzielnica nastę¬ 
pująco. Pod koniec r. 1923 było 11 okręgów z 128 gniazdami 1 podobno 7649 członkami, od 1 stycznia 1924 r. przybyło 6 gniazd 
na Cieszyńskim, należących dotychczas do okręgu żywieckiego 
Dzielnicy Krakowskiej; ponieważ okręg X pszczyński dawał słabe 
oznaki życia, postanowiono go rozwiązać, a gniazda jego wcielić 
do nowego okręgu X z siedzibą w Cieszynie. Rada tego okręgu 
odbyła się 20 stycznia 1924 r. przy udziale delegatów 7 gniazd 
(5 z Cieszyńskiego i 2 z Pszczyńskiego). Prezesem został ener¬ 
giczny dr Jan Galicz, sekretarzem Jerzy Szczurek, naczelnikiem 
Józef Jurczyk, a jego zastępcą prof. Jan Madej. Zarząd okręgowy 
zbadał stosunki w gniazdach w powiecie pszczyńskim i po skreśle¬ 
niu 9 gniazd został przy 8, do których w ciągu r. 1924 przybyło 
jeszcze jedno. Rok 1924 był okresem bezrobocia, to też w ciągu 
niego zamarło szereg gniazd i ubyło wielu członków bezrobotnych 
tak, że z końcem r. 1924 liczono nadal 11 okręgów, ale z 113 gnia¬ 
zdami i 6835 członkami. Pocieszającym objawem był tylko przyrost 
kobiet tak wśród członkiń jak wśród młodzieży żeńskiej o 15% 
oraz wzrost druhów ćwiczących. W r. 1925 przybyło nieco gniazd, 
ale z dawnych były niektóre jeszcze nieczynne tak, że liczba 121 
z końcem roku jest niezupełnie pewna. Liczba członków zmalała 
o 138 do 6597. Aby dalszy przebieg procesu uwydatnić w tabelce, 
odstępuję od przytaczania cyfr w tekście. 176
		

/Magazyn_200_09_0177_0001.djvu

			Stan Dzielnicy Śląskiej od 1923 —1931. członków ćwiczących młodzieży Pod koniec 
roku okręgów gniazd 1 sztandarów razem mężczyzn kobiet razem mężczyzn kobiet ogółem chłopców dziewcząt Uwagi 1923 11 128 43 7649 6501 1148 2848 2017 831 3385 2290 1095 bez gniazd na Cieszyn 1924 11 113 52 6835 5518 1317 3044 2237 807 3354 2094 1260 1925 11 121 55 6597 5560 1037 3189 2430 759 2810 1823 987 ogółem z młodzieżą 
16526 faktycznie (?) 1926 13 108 58 5768 4861 907 2498 1883 615 2966 1995 971 brak okręgu lublinie- 
ckiego 1927 13 114 59 6551 5704 847 2784 2134 650 3310 2130 1180 brak raportów z szeregu 
gniazd 1928 13 112 58 6507 5535 972 2517 1860 657 2342 1519 813 1929 13 O 00 58 6329 5354 975 2494 1829 675 2024 1113 811 okręg VI i XI według 
stanu z r. 1928 1930 13 108 60 6544 5498 1046 2666 2071 595 1939 1374 565 z 28 gn. brak raportów 1931 13 112 57 6750 5857 893 2279 1738 540 2210 1383 827 z 24 gn. brak raportów Cyfry te, wyjęte ze Sprawozdań Przewodnictwa i Zarządu Dziel¬ 
nicy Śląskiej, oddają tylko w przybliżeniu stan rzeczywisty, który 0 jakie kilka setek mćgl być mniejszy lub większy; w latach 1924 1 1925 nie notowano członków bezrobotnych, nie płacących wkładek, 
w latach późniejszych uwzględniono z młodzieży tylko ćwiczących. 
Widzimy z tej tabeli, że spadek liczby członków zaczął się od 
r. 1924, a więc od czasu bezrobocia; czy był tak wysoki, jakby 
wskazywała tabelka, pozwoliłem sobie już poprzednio powątpiewać, 
poprawiając stan z końcem r. 1923 na 6820 członków i 2693 do- 
rostu. Najbardziej dał się we znaki rok 1926, kiedy przyczyny 
obniżenia się liczby członków tkwiły nie tyle w stosunkach ekono¬ 
micznych ile w politycznych; że nie przybrał większych rozmiarów, 
zawdzięczała to Dzielnica Śląska stosunkowo małemu udziałowi 
w jej życiu napływowego elementu urzędniczego i nauczycielskiego. 
Gdyby był on silniejszy, mógłby swym wystąpieniem z Sokoła 
narobić więcej szkody, pociągając wpływem i przykładem innych 
członków. Pokazało się to w Wielkiej Wiśle, gdzie naczelnik Ta¬ 
deusz Kruk, nauczyciel, przeciągnął członków w r. 1931 do 
Strzelca i gniazdo unieruchomił na kilka lat. Oprócz tych przyczyn 
działały jeszcze inne, związane z charakterem gniazd w powiatach Dzieje „Sokola“ 12 177
		

/Magazyn_200_09_0178_0001.djvu

			rolniczych. Jeżeli brakło tam działaczy miejscowych i okręgowych, 
zamierały one i nie zdołały ich wskrzesić żadne wysiłki. Tak stało 
się w okręgu lublinieckim, gdzie przez lat dwa trudził się prezes 
okręgowy Juliusz Głąbiński bezskutecznie, doprowadzając 
w najlepszym razie do 4 czynnych gniazd na 12 istniejących na 
papierze, ale w r. 1930 już były tylko 3 gniazda, które w następnym 
roku nie nadesłały raportów. Przejście od 11 do 13 okręgów doko¬ 
nało się w r. 1926; poprzednio przemieniono w r. 1924 okręg X 
z pszczyńskiego na cieszyński i utworzono okręg XI żorski z gniazd, 
wydzielonych częścią z okręgu VIII rybnickiego, częścią z X. W po¬ 
łowie 1926 r. zgłosiło się Tow. gimnastyczno-sportowe przy Pol¬ 
skich Kopalniach Skarbowych (t. zw. Skarbofermie) do Dzielnicy 
z propozycją przemiany 8 kół tego towarzystwa (na kopalniach: 
Król — Pole Wschodnie, Król — Szyb Agnieszki, Król — Pole 
Południowe, Król — Pole Zachodnie, Król — Pole Północne, Biel- 
szowice, Knurów i Koło Urzędników Dyrekcji Gen.) na gniazda 
sokole z tym, że zatrzymują prawo własności majątku, z którego 
mogą korzystać inne gniazda tego samego okręgu. W związku 
z tym Zarząd Dzielnicy utworzył 29 sierpnia 1926 r. okręg XII 
z gniazd sokolich Król. Huta, Łagiewniki, Bielszowice i Knurów 
oraz 8 kół Tow. gimn.-sportowego, odtąd gniazd sokolich. Resztę 
gniazd okręgu III, powiększonego w r. 1925 przez reorganizację 
jego i okręgu I, podzielono na 2 okręgi: III z siedzibą w Świę¬ 
tochłowicach i XIII z siedzibą w Rudzie. Jedno gniazdo z dawnego 
okręgu III (Maciejkowice) przyłączono do nowego okręgu XIV 
z siedzibą w Siemianowicach, którego członkami prócz Siemianowic 
i Maciejkowic były jeszcze Mała Dąbrówka, Przełajka i Wełnowiec, 
wyłączone z okręgu II. Ten stan trwał do 6 marca 1927, w którym 
wobec wycofania się Towarzystwa gimnastyczno-sportowego Skar- 
bofermu ze współpracy z Sokołem zwinięto jeden okręg i do liczby 
III wróciła Królewska Huta jako siedziba okręgu, liczącego odtąd 
9 gniazd, okręg siemianowicki zaś otrzymał liczbę porządkową XII 
zamiast XIV, a okręg XIII rudzki zyskał 1 gniazdo w Bielszo- 
wicach. Praca w okręgach prócz V (lublinieckiego) nabrała także trwa¬ 
łości i rozmachu, o czym świadczą urządzane przez okręgi coroczne 
zawody i mniej częste zloty. Zloty w tym okresie odbyły się: 
w okr. I (nowobytomskim, a potem szarlejskim) w r. 1924, 5 sierp¬ 
nia 1925 w Szarleju i 2 czerwca 1929 w Tarn. Górach wspólnie 178
		

/Magazyn_200_09_0179_0001.djvu

			z okr. IV; w okr. II (katowickim) 22 czerwca 1924 w Siemiano¬ 
wicach i 4 lipca 1926 w Katowicach, w III (król.-huckim) w 1924, 2 sierpnia 1925, 1 sierpnia 1926, 7 sierpnia 1927, 9 czerwca 1929 
i 5—6 lipca 1930 wszystkie w Królewskiej Hucie; w IV okr. (tarno- 
górskim) w 1924, 6 września 1925 w Tarn. Górach, 7 sierpnia 1927 w Radzionkowie, 2 czerwca 1929 w Tarn. Górach razem 
z okr. I i 2 sierpnia 1931 w Tarn. Górach; w okr. VI (mysło- 
wickim) 20 sierpnia 1924 w Brzezince, 1 sierpnia 1926 w Mysło¬ 
wicach, 15 sierpnia 1927 w GiszowcUj 3 sierpnia 1930 w Brzezince 
i 16 sierpnia 1931; w okr. VII (mikołowskim) 20 lipca 1924 
w Tychach i 3 sierpnia 1930 w Mikołowie; w VIII okr. (rybnickim) 
19 20 lipca 1924 w Rydułtowach, 6 września 1925 w Rybniku, 
4 września 1927 w Rybniku i 15—16 sierpnia 1931 w Krywałdzie; 
w IX okr. (wodzisławskim) 7 sierpnia 1927 w Biertułtowach; 
w X okr. (cieszyńskim) 29 czerwca 1925 w Bielsku, 11 lipca 1926 
w Dziedzicach, 7 sierpnia 1927 w Ustroniu, 27 maja 1928 w Sko¬ 
czowie, gremialnie w 1930 na uroczystościach gniazd w Dziedzicach 3 sierpnia, w Pszczynie 7 września i na zlocie okręgu żywieckiego 
i 20—21 czerwca 1931 w Cieszynie; w XI okr. (żorskim) 19—20 
września 1925 i 15 sierpnia 1927 oba razy w Żorach; w XII okr. 
(siemianowickim) 4 września 1927 w Siemianowicach, 10 czerwca 1928 w Małej Dąbrówce i 1 czerwca 1930 w Michałkowicach, 
a wreszcie w XIII okr. (rudzkim) 3 czerwca 1928 i 3 sierpnia 1930 
w Nowym Bytomiu. Nawet okręg V (lubliniecki) miał coś w ro¬ 
dzaju zlotu 19 sierpnia 1928 w Lublińcu, lecz ćwiczyły gniazda 
okręgu IV. Zlotów Dzielnicowych urządzono w tym okresie dwa. Pierwszy 
z nich odbył się 3 sierpnia 1924 w Katowicach i dał sposobność 
do stwierdzenia stanu Dzielnicy tak w kierunku dodatnim jak 
ujemnym. Jeżeli idzie o obesłanie zlotu, nie można było się na ogół 
skarżyć. W pochodzie było 2270 członków Dzielnicy (1580 sokołów 
i 690 sokolic) oraz 920 dorostu, z innych zaś dzielnic (Krakowskiej 
i Małopolskiej) 644, a spod zaboru czeskiego 54. Szczególnie 
licznie zawitały w gości gniazda z pobliskiego Zagłębia Dąbrow¬ 
skiego. Gorzej przedstawiała się sprawa udziału w ćwiczeniach 
wspólnych, zwłaszcza druhów, których zgłoszono 1549, a stanęło 
876 t. j. niecałe 57%. Do ćwiczeń odrębnych stanęło 64 druhów 
i tyleż druhen, nadto popisywali się druhowie z okr. mysłowickiego 
w liczbie 58, z cieszyńskiego 16, z Dzielnicy Krakowskiej 19 179
		

/Magazyn_200_09_0180_0001.djvu

			i Małopolskiej 25. Ogólny sąd naczelnictwa dzieln. brzmiał: „Zlot 
ten wykazał wiele braków pod względem zrozumienia karności 
i dyscypliny, był jednak, jak się okazało, bardzo potrzebnym, by 
poznać te braki.“ Moim zdaniem okazało się także coś innego, 
a mianowicie, że Śląsk lubi zbiorowe występy i chętnie do nich 
staje, oraz, że materiał niewieści posiadał ten sam zapał i wytrwa¬ 
łość, jaka cechowała druhów w czasach zaborczych. Zważywszy 
bowiem, że do pochodu stanęło 690 sokolic t. j. przeszło 66% ogółu 
członkiń, do ćwiczeń zaś zgłosiło się 691 druhen, stanęło zaś 670 
czyli ponad 88% ogółu kobiet ćwiczących. Grunt więc był bardzo 
dobry, lecz trzeba było go uprawić przez kursy gimnastyczne dla 
wykształcenia naczelników, przodowników itd., przez lekcje gimna¬ 
styczne pokazowe, zawody itp. Było to nader pomyślnym dla 
Dzielnicy Śląskiej wydarzeniem, że naczelnik dzielnicowy Alfred 
Hamburger oprócz bogatego osobistego doświadczenia w Sokole 
małopolskim posiadał fachowe wykształcenie metodyczne i dar wy¬ 
chowawczy w niepospolitym stopniu, a co więcej mimo 45 lat życia 
niespożytą energię i zapał. To też nie szczędzi sił i czasu na 
urządzanie krótszych i dłuższych kursów, poczynając od wielka¬ 
nocnego w 1924 z 149 uczestnikami z 55 gniazd, poprzez cztero- 
i pięciomiesięczne kursy: 1 marca — 30 czerwca 1925 w Kato¬ 
wicach i od 10 września 1925 do 28 stycznia 1926 w Siemiano¬ 
wicach, oraz krótsze, ale częste w następnych latach aż do końca 
swego naczelnictwa. Drugi Zlot Dzielnicowy, połączony z zawodami, odbył się 
w Król. Hucie od 28 czerwca do 1 lipca 1928; był mniej liczny od 
poprzedniego, przybyło z całej Dzielnicy 981 druhów i 378 druhen, 
ale do pochodu stanęło już tylko 845 druhów i 300 druhen, a nadto 
76 gości, w czym 52 sokolstwa polskiego w Czechosłowacji. Pocie¬ 
szającym objawem było, że ilość ta zebrała się z 76 gniazd wszyst¬ 
kich okręgów, czyli okręgi stawiły się w 100%, gniazda w 70%, 
członkowie tylko w 20%. Do popisów stanęło 490 druhów i 264 
druhen, co stanowi wobec ogółu ćwiczących 27 % mężczyzn i 40 % 
kobiet. Był to znaczny spadek ilościowy w porównaniu z rokiem 
1924, gdzie udział ćwiczących na zlocie do ogółu wyrażał się 39% 
dla mężczyzn, a 88% dla kobiet, za to inna była jakość, brakło już 
bowiem „sezonowych zlotowców, którzy zaczynają ćwiczyć dwa, trzy 
miesiące przed Zlotem“. Sam Zlot w Król. Hucie był „niejako 
generalną próbą przed Zlotem Związkowym w Poznaniu w r. 1929. 180
		

/Magazyn_200_09_0181_0001.djvu

			Zlot królewsko-hucki sfilmowano, ale film nie poszedł i naraził 
Dzielnicę na stratę około 5000 zł. Dzielnica Śląska występowała chętnie poza własnym terenem. 
Na zlot Dzielnicy Wielkopolskiej w Inowrocławiu 15—17 lipca 
1924 pojechało 76 członków Dzielnicy Śląskiej, na Dwudziestolecie 
gniazda w Karwinie 24 sierpnia 1924 wybierało się około 300 osób, 
ale w ostatniej chwili władze czeskie, które skonfiskowały gniazdu 
wydany na tę uroczystość Pamiętnik, a sztandaru z powodu wy¬ 
haftowanego na nim wizerunku Kościuszki nie pozwoliły poświęcić, 
odmówiły wiz i zezwoleń i przybyło do Karwiny tylko 27 członków 
gniazda z Dziedzic, które dostało się wyjątkowo w ostatniej chwili 
za granicę, i kilku druhów z Rybnika po cywilnemu. Na zlocie 
okr. II Dzielnicy Krakowskiej w Zawierciu dnia 7 września 1924 
było 127 członków ze Śląska, na Zlocie Chrobrowskim w Poznaniu 29— 30 czerwca 1925 tylko 15 osób, w dniach 5—6 sierpnia 1925 
podejmowano Wycieczkę Sokolą z Ameryki przy czynnym współ¬ 
udziale 112 druhów i druhen, na zlocie Dzielnicy Mazowieckiej 
w Warszawie dnia 15—16 sierpnia 1925 stanęło do pochodu 114 
sokołów i 64 sokolice, do ćwiczeń zaś specjalnych dzielnicy 48 dru¬ 
hów i 30 druhen ze Śląska. W roku 1927 pojechano bardzo licznie, 
bo 366 druhów i 45 druhen, na Zlot jubileuszowy we Lwowie 
w dniach 5—6 czerwca, gdzie do ćwiczeń odrębnych dzielnicy 
stanęło 227 sokołów, mniej licznie na zlot Dzielnicy Mazowieckiej 
14 sierpnia w Kozłówce (33 druhów i 6 druhen). Największym 
liczebnie był występ na Zlocie Sokolim w Poznaniu w dniach 
29 czerwca do 1 lipca 1929, gdyż zjawiło się ze Śląska 1703 dru¬ 
hów i 633 druhen z 94 gniazd, do ćwiczeń wolnych wspólnych 
stanęło 884 mężczyzn i 376 kobiet, do odrębnych 83 mężczyzn 
i 35 kobiet. Na zlot Sokolstwa Jugosłowiańskiego w Białogrodzie 
od 25—28 czerwca 1930 pojechało 42 druhów i 11 druhen, w ćwi¬ 
czeniach wzięło udział 18 druhów i 4 druhny. W roku 1931 nie 
wysyłano przedstawicieli na zloty i zawody w innych dzielnicach. Zawody dzielnicowe odbyły się 14 września 1924 w Siemiano¬ 
wicach przy 43 uczestnikach i 29 uczestniczkach, 26 lipca 1925 
w Siemianowicach przy 60 uczestniczkach i 52 uczestnikach, 5 i 12 
września 1926, 1 maja i 10—11 września 1927, 15 czerwca, 30— 31 sierpnia i 28 września 1930 w Katowicach, w r. 1931 
zawodów dzielnicowych nie urządzano, lecz okręg VIII zastąpił ich 
brak zawodami międzyokręgowymi, w których dnia 4 października 181
		

/Magazyn_200_09_0182_0001.djvu

			1930 r. w Krywałdzie wzięło udział 76 mężczyzn z 23 gniazd 
i 7 okręgów oraz 16 kobiet z 7 gniazd a 3 okręgów. Te liczne 
zawody świadczą o rozroście lekkiej atletyki w Sokole śląskim, który 
niedługo miał czekać na triumfy. Już na zawodach związkowych 
lekkoatletycznych w Poznaniu 27 września 1925 na 4 wystawionych 
zawodników dwaj zdobyli II nagrody: Paweł Vorreiter w 3 kon¬ 
kurencjach, a Hamburger Bronisław w 1. Na Olimpiadę r. 1928 
wchodziło w skład 16-ki sokolej 12 Ślązaków, z których Paweł 
Gallus zyskał I miejsce na zawodach eliminacyjnych w Warszawie 
20 maja 1928. W następnym roku na zawodach w ramach Zlotu 
poznańskiego wyprzedziła wprawdzie Dzielnica Mazowiecka Ślą¬ 
ską, ale ta górowała już bezspornie nad innymi. W zawodach 
o pierwszeństwo Związku zajął Eberhard Bartniczek miejsce IV, 
w jednostkowych zaś zawodach 1 druh zdobył I miejsce, 3 II i 1 III. 
W r. 1930 lekka atletyka górowała niemal nad innymi poczyna¬ 
niami sokolstwa śląskiego. Od r. 1925 organizowano oddziały 
przysposobienia wojskowego, w r. 1926 istniały już w 53 gniazdach 
z 1031 uczestnikami, w 1927 w 41 gniazdach z 873 uczestnikami. 
W 1931 ubiegano się o P. O. S. Wydział sokolic zorganizowano 
10 lutego 1929. Finansowa strona działalności Dzielnicy przedstawiała się na¬ 
stępująco: w r. 1924 dochodów 3903,04 zł, saldo na rok następny 
566,16 zł, w 1925 dochody 7065,51 zł, saldo 122,42 zł, w 1926 
dochody 9894,34 zł, saldo 1124,20 zł, w 1927 dochody 23.716,79 
zł, saldo 6006,31 zł, w 1928 dochody 42.116,57 zł, saldo 5553,19 
zł, w 1929 dochody 40.926,66 zł, saldo 1281,05 zł, w 1930 dochody 
26.163,31 zł, saldo 604,72 zł, w 1931 dochody 18.792,49 zł, saldo 
1774,91 zł. Wzrost dochodów uległ gwałtownej obniżce od r. 1930 
skutkiem tak kryzysu ekonomicznego jak zmniejszeniu się sub- 
wencyj. Okrzepnięcie życia sokolego na Śląsku zaznaczyło się również 
na odbiorze organu Sokół na Śląsku, który od tysiąca prenumera¬ 
torów na początku okresu doszedł do 2400 przeszło pod koniec 
r. 1930, a co więcej stał się tak ważnym czynnikiem w życiu so¬ 
kolim, że w r. 1931 wystąpili członkowie z żądaniami rozszerzenia 
go i ulepszenia. Szło im o większe urozmaicenie treści, o dział 
porad i rozrywkowy, a zwłaszcza o materiały do odczytów i wy¬ 
kładów w gniazdach. Na to redakcja mogła się powołać, że 
uwzględniała te potrzeby dawniej, ale ponieważ rozszerzenie organu 182
		

/Magazyn_200_09_0183_0001.djvu

			wymaga pieniędzy, więc zmiany trzeba rozpocząć od dołu przez 
zwiększenie liczby prenumeratorów. (Sokół na Śląsku 1931, str. 40.) W okresie omawianym dotąd Rada Dzielnicowa odbyła posie¬ 
dzenia 6 kwietnia 1924, 8 listopada 1925, 25 kwietnia 1926, 
29 kwietnia 1928, 27 kwietnia 1930, 19 kwietnia 1931 i 8 maja 
1932, które rozpoczęło ostatni okres po rezygnacji z prezesury 
Józefa Dreyzy. Radzie tej przewodniczył prezes Związku Adam 
Zamoyski, a pojawili się liczniej niż poprzednio reprezentanci władz 
i innych towarzystw. Obesłanie Rady przez okręgi było dobre, 
z gniazd wysłało reprezentantów tylko 55 na 102 czynne. Wybory na Radzie Dzielnicowej 8 maja 1932 ograniczyły się 
do statutowej liczby członków, ale Przewodnictwo kooptowało cza¬ 
sami dalszych członków zwłaszcza do pracy w komisjach. Przed¬ 
stawiając skład Przewodnictwa za cały okres pięcioletni, stwier¬ 
dzić musimy, że zmiany w nim były stosunkowo niewielkie i na 
całym szeregu stanowisk działali ci sami ludzie przez pięciolecie. 
Prezesem więc był Tomasz Kowalczyk, I jego zastępcą Win¬ 
centy Spaltenstein, II Karol Koźlik, III (od 26 maja 1935) 
Kazimiera Spaltensteinowa, sekretarzem Zygmunt Wój¬ 
cik, zastępcą sekretarza Wiktor Sławiński 1933—1937, na¬ 
czelnikiem do 1 lipca 1932 Alfred Hamburger, następnie 
Henryk Boryczka, delegatami naczelnictwa i zastępcami na¬ 
czelnika Eberhard Bartniczek i Ludwik Piątek, naczel¬ 
niczką sokolic Waleria Gawlikówna, od r. 1936 Waleria 
Zielonkowa, która otrzymała w r. 1936 zastępczynię Floren- 
tynę Drabikównę; większe zmiany zaszły tylko na stanowisku 
skarbnika, które zajmował w 1932 r. dr Eugeniusz Gawlas, 
w 1933—1935 Karol Rajnoch, od 1936 Jan Szczerba. 
Przejściowo w latach 1933 i 1934 obsadzono znowu godność go¬ 
spodarza, którą piastował Jan Brzeskot. Członkami Przewod¬ 
nictwa byli wzgl. są: Stanisław Beszczyński 1936, Jan 
Brzeskot 1932, 1935—1936, dr Stanisław Dawidowski 1937, 
inż. Franciszek Gerstman 1933—1937, dr Tadeusz Papće 
1937, Wiktor Sławiński 1932, Kazimiera Spaltensteinowa 1932 
do 1934, Jan Szczerba 1935, inż. Stanisław Wierzbicki 
1933—1937, Andrzej Zontek 1932 i inż. Józef Żyła 1935 
do 1937. Widzimy więc, że przez Przewodnictwo przesunęło się 
w tym okresie 23 osób, co przy składzie jego corocznym 13—16 
osób wskazuje na trwałość obsady. Na tych 23 osób zasiadało 183
		

/Magazyn_200_09_0184_0001.djvu

			w poprzednim okresie w Przewodnictwie 8 osób, a więc było także 
potrzebne odświeżenie zarządu nowymi siłami, co z drugiej strony 
zrównoważone było przez pięcioletni okres urzędowania tej samej 
niemal ilości osób. Ale i członkowie Przewodnictwa bez specjalnego 
urzędu mieli swoje zajęcia w komisjach, z których wyróżniają się 
zakresem i intensywnością pracy komisja oświatowa od r. 1933 pod 
przewodnictwem inż. Wierzbickiego i inspektorat Stałych Drużyn 
Sokolich, zawiadywany przez inż. Gerstmana. Te dwa fakty wskazują na ustalenie się zakresu działania so¬ 
kolstwa śląskiego i głównych jego dziedzin; są nimi gimnastyka 
sokola, lekka atletyka i przysposobienie obywatelskie przez pracę 
oświatową i paramilitarną. Wolno w tym dopatrywać się stanow¬ 
czego zwrotu do tradycji przedwojennej, wzmożonej obecnie posia¬ 
daniem własnego państwa i obowiązkami wobec niego. W związku 
z tym i przestrzeganiem nadal apolityczności, a raczej bezpartyj- 
ności, której wyrazem był artykuł wstępny pt. Sokół a wybory 
(Sokół na Śląsku 1935, str. 61) o myśli przewodniej: „Sokół jest 
organizacją ponadpartyjną, ale nie ponadnarodową i ponadpań¬ 
stwową. Wolno mu ignorować partie, ale nie wolno mu lekceważyć 
Narodu i Państwa“, — układały się stosunki z władzami i innymi 
towarzystwami coraz lepiej. Przewodnictwo stało czujnie na straży 
polskości Śląska, protestując przeciw wrogim zamachom na całość 
Rzeczypospolitej, nadążało za przemianami w życiu narodowym, 
nadając im wyraz w uchwałach Rady Dzielnicowej. Dowodem są 
choćby rezolucje z ostatniej Rady w dniu 11 kwietnia 1937, do¬ 
tyczące sprawy wygaśnięcia Konwencji Genewskiej, akcji przeciw- 
komunistycznej i popierania kupiectwa i rzemiosła polskiego. 
Dążąc z całym narodem do odżydzenia Polski, a w szczególności 
handlu i rzemiosła, i głosząc zasadę, znaną od dawna na ziemiach 
dawnego zaboru pruskiego: Swój do swego po swoje!, Rada 
podkreśliła także szkodliwość działania tych kupców i rzemieśl¬ 
ników polskich, którzy opóźniają wytworzenie się polskiego narodo¬ 
wego stanu średniego przez stosowanie praktyk żydowskich. Od początku r. 1932 przygotowywano zmianę dotychczasowych 
13 okręgów Dzielnicy na 10, ostatecznie tej reorganizacji dokonał 
Zarząd Dzielnicowy dnia 3 kwietnia 1932, znosząc dotychczasowy 
okr. V (lubliniecki) zaledwie istniejący i łącząc go z okr. IV, nowy 
okręg I utworzono z dawnego okr. XIII, a liczbę V nadano daw¬ 
nemu okr. XII, dalej złączono okr. XI z VIII, a z okr. X 3 gniazda 184
		

/Magazyn_200_09_0185_0001.djvu

			górnośląskie włączono do okręgu VII. Po tych zmianach okręgi 
i ich siedziby wyglądały następująco: I nowobytomski, II katowicki, 
III król. hucki, IV tarnogórski, V siemianowicki, VI mysłowicki, 
VII pszczyński, VIII rybnicki, IX wodzisławski i X cieszyński. 
Stan ten przetrwał do 14 czerwca 1936, w którym podzielono 
okręg tarnogórski na 2: IV tarnogórski i XI brzeziński, złożony 
z 5 gniazd okręgu I w r. 1931. Rozwój Dzielnicy w tym okresie uwydatni następująca tabelka. Stan Dzielnicy Śląskiej od 1932—1936. Pod koniec r. okręgów gniazd sztandarów ogółem O .lonkó C N >> N •S O* B 3 kobiet ćw E O •o bO O iczącj c N N o •N O B kobiet ogółem 3 O chłopców S* n>* CN* dziewcząt Gniazd chwi¬ 
lowo nieczyn. 1932 10 116 59 6820 5960 860 2268 1774 494 1990 1355 635 14 1933 10 116 60 7726 6812 914 2514 1934 580 2735 1777 958 14 1934 10 109 64 8806 7805 1001 2912 2284 628 3062 1980 1082 — 1935 10 113 65 9434 8398 1036 2543 2038 505 3418 2242 1176 — 1936 11 114 69 9355 8470 885 2273 1780 493 4209 2630 1579 — Cyfry powyższe nie we wszystkich latach są bezwzględnie 
pewne, winne zaś temu są te gniazda, które nie nadesłały w porę 
raportów i dlatego ich stan liczebny trzeba było pominąć lub przyjąć 
na podstawie danych z poprzedniego roku. Ponieważ jednak tylko 
kilka gniazd zwykle nie spełniało obowiązku, różnice mogą być 
niewielkie. Obniżenie się stanu ćwiczących od r. 1934 wyjaśnia się 
wychwytywaniem druhów, a w szczególności druhen do innych 
stowarzyszeń sportowych lub póiwojskowych. Na to zwrócono 
wcześnie uwagę i wystąpiono przeciw niezdrowemu objawowi w ar¬ 
tykule Principiis obsta (Sokół na Śląsku 1934, str. 17), przy¬ 
taczając przykład, że „w pewnej miejscowości Śląska cała drużyna 
sokolic pod wodzą nauczycielki przeszła do innego stowarzyszenia 
półwojskowego“. Nie pozostała bez wpływu „nauka“ sprzed lat 
paru z Wielkiej Wisły. Ułatwiano sobie robotę w sposób niewy¬ 
bredny, szermując dla korzyści jednostek zarzutem braku „nasta¬ 
wienia państwowotwórczego“ w Sokole. 185
		

/Magazyn_200_09_0186_0001.djvu

			Nie zdołano jednak prócz szkód może dotkliwych, ale przejścio¬ 
wych zachwiać tęgą już i utrwaloną organizacją sokolstwa ślą¬ 
skiego, nie powstrzymano napływu ani członków ani młodzieży, 
skorzystano tylko z pracy kilkunastoletniej nad uświadomieniem 
narodowym kobiet w Sokole, aby wzmocnić się cudzą pracą. Tym 
działaniom sprzyjało też przeciągające się przesilenie ekonomiczne, 
odczuwane na Śląsku jako w krainie uprzemysłowionej bardzo silnie. W tych twardych warunkach Sokół śląski okrzepł i stężał, życie 
w nim nabrało cech przedwojennej wytrwałości i uporu przy idei, 
które płynęły nie tylko z zamiaru i woli działaczy na górze organi¬ 
zacji, lecz także z dołu od rzesz robotniczych, stanowiących trzon 
nieugięty sokolego ogółu. Tradycyjnie więc odbywają się Zloty 
okręgowe w jednych okręgach niemal corocznie, w innych rzadziej, 
natomiast rozwija się niebywale inna forma publicznych występów 
t. j. zawody. Okręg I odbył swoje zloty dnia 6 sierpnia 1933 
w Orzegowie, 17 czerwca 1934 w Rudzie, 1 września 1935 w No¬ 
wej Wsi i 5 lipca 1936 w Lipinach, okr. II dnia 3 czerwca 1934 
w Katowicach-Brynowie, 22 września 1935 w Katowicach, 6 wrze¬ 
śnia 1936 doraźny w Bogucicach, a nadto festyn zimowy 9 lutego 
1936, okr. III dnia 12 czerwca 1932 i 11 czerwca 1933 w Król. 
Hucie, 13 sierpnia 1933 w Radoszowach, 10 czerwca 1934 i 7 lipca 
1935 w Chorzowie, 2 sierpnia 1936 doraźny w Kochłowicach, 
okr. IV dnia 15 sierpnia 1932 w Radzionkowie, 1 października 1933 w Brzozowicach, 6 czerwca 1934 w Szarleju i 18 sierpnia 
1935 w Radzionkowie, okr. V dnia 5 sierpnia 1934 w Welnowcu 
i 2 sierpnia 1936 w Malej Dąbrówce, okr. VI dnia 15 sierpnia 
1932 w Brzezince, 6 sierpnia 1933 w Imielinie, 2 września 1934 
w Chełmie SI., 15 sierpnia 1935 w Kosztowach i 7 czerwca 1936 
w Imielinie, okr. VII dnia 3 września 1933 w Pszczynie, oraz 
zwołał zlot na 6 września 1936, który się nie odbył, okr. VIII dnia 3 września 1933 w Krywałdzie, 9 września 1934 w Krywałdzie, 4 sierpnia 1935 w Rydułtowach i 15—16 sierpnia 1936, okr. IX 
dnia 12 września 1932 i 5—6 sierpnia 1933 w Pszowie, 5 sierpnia 1934 w Biertułtowach i w r. 1936, okr. X dnia 12 września 1932 
w Chybiu, 2 sierpnia 1933 w Zebrzydowicach, 17 czerwca 1934 
w Bielsku i 5 lipca 1936 w Cieszynie. Tradycje więc zlotowe 
pielęgnowano niemal we wszystkich okręgach prócz V i VII, jeżeli 
w okr. II ona nieco osłabła, to wyjaśnić ją można mnóstwem 
atrakcyj sportowych, urządzanych w stolicy województwa. 186
		

/Magazyn_200_09_0187_0001.djvu

			Zlot Dzielnicowy dnia 19 czerwca 1932 w Krywałdzie miał 
charakter doraźny, gdyż urządzenie zlotu dwudniowego dla ucz¬ 
czenia 10-lecia przyłączenia Śląska do Macierzy okazało się ze 
względu na stosunki materialne niemożliwe. Jako obowiązkowe 
ćwiczenia zlotowe urządzono ćwiczenia wolne doraźne, musztrę 
zwartą, ćwiczenia wolne na zlot w Pradze, ćwiczenia zastępami na 
przyrządach i budowanie piramid. Na zlot pośpieszyły wszystkie 
okręgi mniej lub więcej licznie, ogółem było 856 członków Dzielnicy 
(593 druhów i 263 druhen), oraz 34 gości z Okręgu Kieleckiego 
Dzielnicy Mazowieckiej. W ćwiczeniach doraźnych wstępnych 
brało udział 400 druhów i 242 druhny, w ćwiczeniach wolnych na 
zlot w Pradze wystąpiło 261 druhów i 132 druhny z Dzielnicy. 
Przyrządy skupiły 32 druhów, zawody 19 zawodników. Był to 
ostatni zlot za naczelnictwa Hamburgera i przybrał cechy serdecz¬ 
nego pożegnania zasłużonego naczelnika dzielnicowego. Poza 
Śląskiem wystąpiła Dzielnica w dniach 28 czerwca do 1 lipca 1932 
na Zlocie wszechsokolim w Pradze w składzie 100 druhów i 28 
druhen, stawiając do ćwiczeń 64 druhów i 15 druhen, a do zawo¬ 
dów gimnastycznych wszechsłowiańskich zastęp 8 druhów z okręgu 
VIII. Dnia 10 lipca 1932 wysłano z 5 okręgów na Zlot Dzielnicy 
Pomorskiej w Gdyni drużynę z 32 druhów i 10 druhen. Szczegól¬ 
niejszy sentyment, który łączył Śląsk z Dzielnicą Małopolską, spo¬ 
wodował, że na Zlot 15—18 czerwca 1933 we Lwowie pojechało 
660 osób, w pochodzie stanęło 347 sokołów i 109 sokolic, do 
ćwiczeń wspólnych 170 druhów, a nadto jako ćwiczenia odrębne 
budowano piramidy (82 druhów i 41 druhen). W zawodach brało 
udział 32 mężczyzn i 8 kobiet. W zawodach lekkoatletycznych na 
10 konkurencyj tylko w 2 nie zajęli Ślązacy jednego z 3 pierwszych 
miejsc, za to w rzucie granatem zdobyli wszystkie 3 pierwsze 
miejsca. Wynosili z zawodów miejsc I — 4, II — 3 i III — 6. 
Na Zlocie Sokolstwa Ziem Zachodnich oa 29 czerwca do 1 lipca 
1934 w Poznaniu było 1224 osób z Dzielnicy Śląskiej, do ćwiczeń 
wspólnych stanęło 315 druhów i 96 druhen, nadto dano odrębne 
ćwiczenia lancami i 3 symboliczne piramidy (ratusz poznański, 
kopalnia z wieżą szybową i okręt „Dar Pomorza“). Nieco mniej 
licznie zjawiono się na Zlocie Dzielnicy Krakowskiej w dniach 
29—30 czerwca 1935 w Krakowie, bo w 1107 osób (803 druhów 
i 304 druhny). Do ćwiczeń wolnych wspólnych stanęło 260 druhów 
i 104 druhny, do odrębnych 28 druhów i 48 druhen, do pokazów 187
		

/Magazyn_200_09_0188_0001.djvu

			gimnastycznych 12 druhów. W zawodach przyrządowych wyższego 
stopnia zdobyto I miejsce, w lekkiej atletyce na ogół zajęto dobre 
miejsca w każdej konkurencji (5 miejsc I, 2 II, 5 III), druhny zaś 
zdobyły 2 I, a nadto zaznaczono się dobrze w zawodach pływac¬ 
kich. Od r. 1936 cała uwaga i praca w Dzielnicy skupiła się około 
Wszechpolskiego Zlotu Sokolego w Katowicach w dniach 26—29 
czerwca 1937 r. Zawody Dzielnicowe, początkowo jednodniowe (4 września 1932 
w Krywałdzie) rozszczepiają się potem na szereg dni dla różnych 
konkurencyj (np. narciarskie, przyrządowe, pływackie, strzeleckie, 
lekkoatletyczne itd.) i odbywają się w różnych miejscach, prze¬ 
ważnie w Katowicach. Nadto druhowie i druhny od r. 1933 biorą 
coraz wydatniejszy i świetniejszy udział w zawodach związkowych 
i międzyokręgowych, górując nad innymi dzielnicami wielokrotnie. 
Jeżeli nie poszczęciło się druhom z wyjazdem na Olimpiadę w Ber¬ 
linie 1936 r., gdyż odpadli przy zawodach eliminacyjnych w War¬ 
szawie, to 3 druhny ze Śląska przyczyniły się do zdobycia 5 miejsca 
przez Polskę w gimnastyce, zajmując same w drużynie polskiej 
czołowe miejsca. Na zawodach gimnastycznych o mistrzostwo 
Polski w listopadzie 1936 w Katowicach Ślązacy stanowili 50% 
obecnych i zdobyli 1 mistrzostwo w zawodach męskich, a 2 w żeń¬ 
skich, oraz 6 wicemistrzostw męskich i 3 żeńskie. Z licznych 
kursów zasługuje na uwagę kurs instruktorski w Krywałdzie od 
6—23 lipca 1936, przygotowujący do Zlotu w 1937, ale przez 
słabsze zwłaszcza gniazda nieobesłany. Może być, że w tym dziale 
pracy nie uwydatniłem należycie jej rozmiarów, gdyż trudno było 
to uczynić, licząc się z miejscem i czasem danym mi na napisanie 
historii, a przy tym wychodząc z niesłusznego może założenia, że 
przede wszystkim trzeba dokładnie zająć się dalszą przeszłością. Od r. 1933 rozwinęła swoją działalność Dzielnicowa Komisja 
Oświatowa, zaczynając pracę od utworzenia komisyj w 51 gnia¬ 
zdach, które urządziły 266 odczytów, 60 przedstawień teatralnych 
i miały biblioteki w 38 gniazdach z 1335 tomami. W r. 1935 było 
odczytów 273, przedstawień teatralnych 56, występów chórów 7 
i 44 wieczornic. W r. 1935 wiemy o komisjach oświatowych w 59 
gniazdach, o 364 odczytach i wykładach, 138 przedstawieniach 
i wieczornicach, 34 gwiazdkach, 230 obchodach, 99 zabawach 
tanecznych i 24 wycieczkach krajoznawczych. Organ dzielnicowy 
Sokół na Ślgsku miał w r. 1932 przeciętnie około 1500 odbiorców, 188
		

/Magazyn_200_09_0189_0001.djvu

			w r. 1933 mniej więcej 1300, w, w 1935 i 1936 ponad 4000, przy 
czym r. 1935 góruje nad następnym. Ponadto od r. 1935 wydaje 
Dzielnica Kalendarz Sokoli, dotychczas 3 roczniki. Finansowa strona działalności Przewodnictwa Dzielnicowego 
przedstawiała się nieco pomyślniej niż w r. 1931, lecz nie doszła 
do poziomu r. 1928 i 1929, chociaż czyniono wszystko, aby dochody 
powiększyć, uciekając się m. i. także do urządzania balu dzielnico¬ 
wego. W r. 1932 dochody wyniosły 20.292,37 zł, pozostałość 
998,05 zł, w 1933 dochody 31.038,87 zł, saldo 575,32 zł, w 1934 
dochody 25.849,87 zł, saldo 1735,17 zł, w 1935 dochody 27.517,38 
zł, saldo 1243,18 zł, w 1936 dochody 31.876,15 zł, saldo 217,49 zł. 
Na rok 1937 preliminuje się wpływy w wysokości 27.000,— zł. 
Jeżeli idzie o obroty w gniazdach i okręgach, to znane są ostatnie 
dane z r. 1935. W tym roku miały gniazda 161.587,12 zł dochodu, 
a 152.947,81 zł rozchodu, okręgi zaś 20.467,17 zł dochodu, 
a 17.512,03 zł rozchodu. Majątek ruchomy gniazd przedstawiał 
wartość 131.000,— zł, a nieruchomy 127.734,77 zł, do czego dodać 
należy majątek Dzielnicy obliczony na 8131,88 zł w dniu 31 grud¬ 
nia 1936 r. Najbogatsze są gniazda okręgu X (cieszyńskiego). 
Sokolni własnych posiadał Sokół śląski 5 i boisk 12, wynajętych 
74 sale i 41 boisk. Nie jest więc Sokolstwo śląskie bogate, raczej 
podziwiać należy wyniki jego pracy przy tak skromnych zasobach, 
ale zarazem można zrozumieć, dlaczego podjęta przed rokiem akcja 
zakupienia własnego domu dla Dzielnicy w Katowicach nie do¬ 
prowadziła do pomyślnego wyniku. Rzecz atoli jeszcze nie prze¬ 
padła i idealizm tak cenny w życiu Sokolstwa śląskiego powinien 
czasami dbać także o trwałą podstawę materialną, którą są własne 
siedziby, zapewniające swobodę ruchów w dziedzinie ogólniejszej 
działalności. Rada Dzielnicowa zbierała się co roku, a mianowicie: 7 maja 
1933, 13 maja 1934, 26 maja 1935, 17 maja 1936 i 11 kwiet¬ 
nia 1937 r. Dla unaocznienia pracy w okręgach podaję tutaj stan okręgów 
z dnia 31 grudnia 1936, oraz ich kierownictwo w dniu 1 stycz¬ 
nia 1936: Okręg I (nowobytomski) : członków 1028 w 12 gniazdach (903 
druhów i 125 druhen, ćwiczących 253 dhów i 76 dhen, młodzieży 
708, prezes JanSzczerba, naczelnik JanOłąbica, naczelniczka 
A. Gawlikówna. 189
		

/Magazyn_200_09_0190_0001.djvu

			Okręg II (katowicki): członków 1125 w 8 gniazdach (961 
dhów, 164 dhen), ćwiczących 203 dhów i 94 dhen, młodzieży 660, 
prezes Piotr Kosz, naczelnik Alfred Nowak, naczelniczka 
W. Koberówna. Okręg III (chorzowski): członków 1174 w 9 gniazdach (1042 
dhów, 132 dhen), ćwiczących 146 dhów, 46 dhen, młodzieży 557, 
prezes Wincenty Spaltenstein, naczelnik Roman Karwat. Okręg IV (tarnogórski) : członków 497 w 10 gniazdach (432 
dhów, 65 dhen), ćwiczących 130 dhów i 61 dhen, młodzieży 170, 
prezes Paweł Kralewski, naczelnik Aug. Urbańczyk. Okręg V (siemianowicki): członków 786 w 7 gniazdach (719 
dhów, 49 dhen), ćwiczących 124 dhów i 38 dhen, młodzieży 362, 
prezes Stanisław Dewor, naczelnik K. Łuczkiewicz, naczel¬ 
niczka Klara Czuprynówna. Okręg VI (mysłowicki) : członków 875 w 14 gniazdach (830 
dhów i 45 dhen), ćwiczących 171 dhów i 36 dhen, młodzieży 270, 
prezes Piotr Korus, naczelnik Emanuel Keller, naczelniczka 
E. Moszówna. Okręg VII (pszczyński): członków 610 w 11 gniazdach (533 
dhów, 77 dhen), ćwiczących 136 dhów i 33 dhny, młodzieży 175, 
prezes Stanisław Szoppa, naczelnik Stefan Marczok, na¬ 
czelniczka Łucja Gorolówna. Okręg VIII (rybnicki): członków 1238 w 14 gniazdach (1193 
dhów, 45 dhen), ćwiczących 240 dhów i 30 dhen, młodzieży 613, 
prezes St. Wierzbicki, naczelnik Józef Sikora, naczelniczka 
Ed. Fojcikówna. Okręg IX (wodzisławski): członków 579 (557 dhów i 22 dhny) 
w 12 gniazdach, ćwiczących 117 dhów i 5 dhen, młodzieży 184, 
prezes Karol Staniczek, naczelnik J. Deiczmanek. Okręg X (cieszyński): członków 910 w 12 gniazdach (804 
dhów, 106 dhen), ćwiczących 175 dhów i 63 dhny, młodzieży 166, 
prezes Jan Krudysz, naczelnik Jan Madej, naczelniczka 
Maria Żakówna. Okręg XI (brzeziński): członków 551 w 5 gniazdach (496 
dhów i 55 dhen), ćwiczących 85 dhów i 11 dhen, młodzieży 344, 
prezes St. Gadomski, naczelnik Jerzy Król. Ilością góruje okręg rybnicki, liczbą członków ćwiczących pro¬ 
centowo tarnogórski. 190
		

/Magazyn_200_09_0191_0001.djvu

			Dziejów organizacji żywej i mającej przed sobą tak świetny 
czyn jak Zlot Wszechpolski w Katowicach 26—29 czerwca 1937 
nie należałoby zamykać rzutem oka wstecz, lecz przewidywaniem 
przyszłości i życzeniami. Jeżeli jednak dziejopis pewny jest dal¬ 
szego i coraz świetniejszego rozwoju, to musi takie przewidywanie 
uzasadnić przeszłością opisywanej organizacji. Robiłem to wedle 
możności na dotychczasowych kartach, tu pozwolę sobie krótko 
streścić wyniki. Nie zachwiały Sokołem śląskim prześladowania 
pruskie, przeszedł w wolnej Ojczyźnie zwycięsko i zawodnictwo 
z innymi towarzystwami i niechęć w niektórych latach władz 
państwowych, utrzymał dzięki oparciu się o wypróbowane zastępy 
ludowe dawną chlubną tradycję wychowawcy narodowego i pod ich 
naciskiem stał się spoistą rodziną. Rozszerzenie działalności na 
zastępy niewieście przyspieszyło proces zatarcia śladów niemczyzny 
na Śląsku, troska o dorost odpłaciła się wzrostem liczby członków 
czynnych. Służył bez ubocznych celów sprawie Narodu i ludu 
śląskiego i zarobił sobie uczciwie na najlepsze imię. W syntezie 
całych dziejów Sokolstwa śląskiego oddaję głos byłemu prezesowi 
Związku Sokolego Adamowi Zamoyskiemu: „Zasługi, jakie położyło Sokolstwo na Górnym Śląsku dla 
Sprawy Polskiej, są zbyt znane, aby je uzasadniać należało. „Sokolstwo w znacznej mierze przyczyniło się do rozbudzenia 
ducha narodowego. Ono głównie niosło ciężar powstania. Ono 
wpłynęło na wynik plebiscytu. „Oddając hołd jego wiekopomnym zasługom, wyrażam nadzieję, 
iż te chlubne i piękne tradycje pracy sokolej na Śląsku trwać w Nim 
będą nieskażone wiecznie i stanowić będą drogowskaz postępowania 
dla następnych pokoleń Sokolich w ofiarnej służbie dla Ojczyzny. 
Czołem!“ (Sokół na Śląsku 1926, nr 5—6, str. 3.) Sprawdzały się te słowa przez lat 11, sprawdzać się powinny 
i będą nadal; ręczy za to bujne podłoże śląskie. Literatura przedmiotu: Sokół na Śląsku 1922—1937, Kalendarz Sokoli 
na rok 1935—1937, Katowice; V Sprawozdanie Zarządu Dzielnicy Śląskiej 
itd. za rok 1925, Katowice 1926; VI, VII, VIII, X, XI, XII i XIII Sprawo¬ 
zdanie Przewodnictwa i Zarządu Dzielnicy Śląskiej itd. za rok 1926 1927, 
1928—1929, 1930, 1932, 1933, 1934 i 1935, Katowice, osobno i sprawozdania 
za rok 1924, 1931 i 1936 w Sokole na Śląsku 1925, nr 7—8, str. 2—6, 1932 
str. 27—31, 1937 str. 42—47; Srebrna Księga Sokola w Bogucicach, Kato¬ 
wice 1936; Rola Sokola w życiu narodowym w Chorzowie (dawnej Król. Hucie)
		

/Magazyn_200_09_0192_0001.djvu

			w ostatnich latach (1901—1936), Chorzów 1936; 1891—1931. Jednodniówka, 
wydana z okazji 40-lecia „Sokola“ w Cieszynie, Cieszyn 1931; Dwudziesto- 
pięciolecie „Sokola“ w Dziedzicach 1905—1930, Katowice 1930; 15 lat Sokol¬ 
stwa w Radzionkowie 1912—1927, Katowice; historie, kroniki i notatki gniazd 
(pisane ręcznie lub na maszynie):: Bańgów, Bielsko, Bielszowice, Biertultowy, 
Bobrowniki, Katowice-Brynów, Brzezinka, Brzeziny, Brzozowice-Kamień, Byt- 
ków, Nowy Bytom, Chełm Śląski, Chorzów III, Chwałowice, Cieszyn, Czer- 
wionka, Czułów-Fabryka, Katowice-Dąb, Mała Dąbrówka, Dziedzice, Goczał- 
kowice-Zdrój, Godula, Gołkowice, Wielkie Hajduki, Halemba, Imielin, Janów, 
Kaczyce, Kamionka, Katowice I, Katowice II, Knurów, Kochłowice, Kostuchna, 
Kosztowy, Kozłowa Góra, Krywałd, Katowice-Ligota, Lipiny, Lubliniec, Ła¬ 
giewniki, Łaziska, Łąka, Chorzów-Maciejkowice, Makoszowy, Miasteczko, 
Michałkowice, Mikołów, Murcki, Mysłowice, Nakło, Niedobczyce, Nikisz- 
Giszowiec, Nowa Wieś, Obszary, Orzesze, Paruszowiec, Pawłów, Przełajka, 
Pszczyna, Pszów, Radzionków, Rojca, Roździeń-Szopienice, Ruda, Rybnik, 
Rydułtowy, Siemianowice, Sucha-Góra, Szarlej, Szklarnia, Tarnowskie Góry, 
Tychy, Wełnowiec, Wodzisław, Zabrzeg, Katowice-Zalęska Hałda, Katowice- 
Załęże, Zebrzydowice i Żory. 192
		

/Magazyn_200_09_0193_0001.djvu

			Część IL Gniazda ■Dzieje „Sokola" 13
		

/Magazyn_200_09_0195_0001.djvu

			zęść ta wbrew pierwotnemu zamiarowi autora jest bardzo krótka i ogranicza się do podania najistotniejszych wiado¬ mości. Złożyły się na to różne przyczyny, jak brak czasu, 
niedostatek materiału przy wielu gniazdach i uwzględnienie wy¬ 
padków z dziejów najważniejszych gniazd w części I. Przyświeca 
mi przy tym nadzieja, że przykład Bogucic, Chorzowa, Katowic, 
Roździenia i i. pociągnie w przyszłości młodych i chętnych człon¬ 
ków gniazd do napisania na jakąś rocznicę historii własnego 
gniazda. Kto chce korzystać z wiadomości zebranych przeze mnie, 
niech nie zadowala się tym, co znajdzie poniżej pod każdą nazwą, 
lecz niech sięgnie również do Spisu nazw miejscowych, który mu 
wskaże, gdzie jest mowa o danym gnieździe w części I. Źródłami 
dla części II były mi prócz materiałów cytowanych przy każdym 
gnieździe, czasopisma i zawarte w nich wiadomości, oraz Spis 
okręgów, gniazd i wydziałów Dzielnicy Śląskiej, sporządzony 
w lecie 1920 r. Aleksandrowice, gniazdo założone w r. 1930, niezgłoszone do 
Związku jeszcze w r. 1931; w 1936 prezesem był Henryk Stokło- 
siński, sekretarzem Aleksander Kisielewski, skarbnikiem Józef 
Nowak, naczelnikiem Karol Broda. Historii gniazda nie przesłano 
Przewodnictwu Dzielnicy. Babienice, gniazdo założone 27 lub 29 czerwca 1920 r., człon¬ 
ków liczyło z końcem 1920 r. 18, z tego ćwiczących 16, prezes 
Wiktor Opiełka, sekretarz Fr. Kośwak, skarbnik Piotr Krzemiński, 
naczelnik Juliusz Cyl. Balcarowice (okręg strzelecki), gniazdo założone z końcem 1920 
lub początkiem 1921, przyjęte do Dzielnicy 21 stycznia 1921. Baógów, myśl założenia gniazda datuje się od r. 1.908, na razie 
założono Koło śpiewacze, w 1919 P. O. W.; założenie Sokoła 
17 sierpnia 1919 r. uniemożliwił Grenzschutz, potem druhowie 
z Bańgowa należeli do gniazd sąsiednich, aż wreszcie 6 lutego 195
		

/Magazyn_200_09_0196_0001.djvu

			1927 założono gniazd z 28 członków. Obecnie ma 57 członków 
i 45 dorostu. Pierwszym prezesem był Franciszek Grunt, naczel¬ 
nikiem Piotr Keller. W r. 1936 prezesem jest Jan Lizon, sekre¬ 
tarzem Wilhelm Tomanek, skarbnikiem Wilhelm Kuchta, naczel¬ 
nikiem Franciszek Skowronek. Historia gniazda 7-stronicowa, maszynopis. Baruty (okręg strzelecki), założono gniazdo dnia 19 września 
1920, do Dzielnicy przyjęte 23 listopada 1920, członków liczyło 33, 
wszyscy ćwiczyli. Bełk, gniazdo założone w r. 1921, przyjęte do Dzielnicy 22 lu¬ 
tego 1921, miało przedstawiciela na Zjeździe okręgowym 7 maja 
1922 w Rybniku, uchodziło za istniejące jeszcze w r. 1924. Bielsko, gniazdo założone w kwietniu 1904 po półrocznych 
staraniach o zatwierdzenie statutu. Liczyło członków 30, pierw¬ 
szym prezesem był Stanisław Stohandel, naczelnikiem Stanisław 
Żydek; działalność gniazda zawieszono na czas 1915—1921; po 
wznowieniu miało najwyższą liczbę członków, bo 328, w r. 1935 — 
218. Prezesem jest obecnie dr Wiktor Przybyła, sekretarzem Wła¬ 
dysław Kurz, skarbnikiem Marian Horodecki i naczelnikiem Stefan 
Bulka. Szkic historyczny Andrzeja Zontka, maszynopis. Bielszowice, gniazdo założone 26 lutego 1919, pierwszy prezes 
Fr. Jarczyk, naczelnik Ryszard Grzesiok. Do okręgu przyjęto 
gniazdo 10 marca 1919. W r. 1920 miało 60 członków (45 m꿬 
czyzn i 15 kobiet) oraz 16 dorostu, prezesem był Mikołaj Pośpiech, 
naczelnikiem nadal Ryszard Grzesiok. W r. 1923 i 1924 działalność 
osłabła, W r. 1935 gniazdo liczyło około 120 członków, w 1936 
prezesem był Herbert Weszka, sekretarzem Maksymilian Wiercioch, 
skarbnikiem Konrad Giza, naczelnikiem Jerzy Potyka. Obszerna (28 str.) kronika gniazda w maszynopisie. Biertultowy, założone przed 22 lutego 1919, bo w tym dniu 
zostało gniazdo przyjęte do Okręgu Śląskiego, ale za datę założenia 
uchodził dzień 21 marca 1920, kiedy się ukonstytuowało ostatecz¬ 
nie, mając członków 92, prezesem był Jan Skupin, naczelnikiem 
Karol Kuśka. W r. 1927 wybudowano własną sokolnię dzięki 
prezesowi honorowemu Wojciechowskiemu. W 1936 prezesem jest 
Karol Staniczek, skarbnikiem Franciszek Wojaczek, naczelnikiem 
Wilhelm Grzenia. Krótką kronikę gniazda napisał Augustyn Meisner (rękopis). 196
		

/Magazyn_200_09_0197_0001.djvu

			Bieruń Stary (Lignoza), gniazdo założone w r. 1932, wzno¬ 
wione w 1936, ale raportu za ten rok nie nadesłało jak również 
odpowiedzi na ankietę w sprawie historii. W 1934 prezesem był 
inż. Kozłowski, sekretarzem inż. Stefan Jasiński, skarbnikiem 
Józef Klon. Bieruń Stary (miasto), gniazdo założono 3 sierpnia 1919, liczyło 
76 członków z końcem r. 1920, prezesem był S. Pluciński, naczel¬ 
nikiem Franciszek Kocurek. Gniazdo zostało skreślone jako nie¬ 
czynne 12 sierpnia 1929, wznowione nie nadesłało ani kroniki ani 
raportu za r. 1936. Prezesem jest dr Wiktor Rybok, sekretarzem 
Jakub Latocha, skarbnikiem Paweł Pawelczyk, naczelnikiem Paweł 
Kuczek. Bieruń Nowy, gniazdo założone 10 października 1920 liczyło 
26 druhów, czynne było jeszcze w r. 1922, potem brak o nim 
wiadomości, choć figuruje w wykazach; przystąpiło do rejestracji 
w r. 1935. W tym roku prezesem był Wilhelm Henzlok, naczel¬ 
nikiem Władysław Korzeniowski. Nie nadesłało ani swojej historii 
ani raportu za r. 1936. Biskupice, gniazdo założone 29 grudnia 1918, przyjęte do 
Okręgu Śląskiego 22 lutego 1919, liczyło pod koniec 1920 człon¬ 
ków 95 (68 mężczyzn, 27 kobiet) i 41 dorostu; prezesem był Alojzy 
Zwak, sekretarzem Ryszard Gierlich, naczelnikiem M. Mrozek. Błędowice Dolne, gniazdo założone w r. 1913, zamarło w 1920. Błotnica (okręg strzelecki), gniazdo założone 1921, przyjęte do 
Dzielnicy Śląskiej 10. III. 1921. Bobrek (okręg bytomski), gniazdo założone 5 lub 15 marca 
1919, przyjęte do Okręgu Śląskiego 10 marca 1919, poświęcić miało 
sztandar 15 sierpnia 1920, liczyło z końcem r. 1920 członków 80 
(50 mężczyzn i 30 kobiet) i 36 dorostu. Prezesem był Edward 
Łebek, naczelnikiem M. Niewiadomski. Bobrowniki, gniazdo założone 6 czerwca 1920 r., miało z koń¬ 
cem t. r. 58 członków (48 mężczyzn, 10 kobiet) i 25 dorostu, 
używało sali Turnvereinu. Prezesem był Alojzy Kompała, naczel¬ 
nikiem August Nowak. Później były lata zastoju. Obecnie człon¬ 
ków liczy 30; prezesem jest nadal Alojzy Kompała, sekretarzem 197
		

/Magazyn_200_09_0198_0001.djvu

			Józef Albrecht, skarbnikiem Józef Matejczyk, naczelnikiem Jerzy 
Cyroń. Odpowiedź na kwestionariusz historyczny Przewodnictwa 
(kronika). Bogacica (okr. oleski), gniazdo założone na przełomie r. 1920/1, 
przyjęte do Dzielnicy Śliskiej 21 stycznia 1921. Bogucice, dziś Katowice-Bogucice, gniazdo założone 11 czerwca 
1911 jako odrośl gniazda katowickiego, liczyło przy założeniu 
31 członków, w czym 7 kobiet, prezesem został Antoni Wysocki, 
naczelnikiem Wiktor Kuś. Gniazdo otrzymało sztandar w r. 1914, 
przerwa, spowodowana wojną światową, trwała do 28 paździer¬ 
nika 1917. W r. 1920 było 142 członków (100 mężczyzn i 42 
kobiet) oraz 40 dorostu. Obecnie liczy gniazdo 148 druhów, 
45 druhen, 28 dorostu, 63 młodzieży męskiej i 40 żeńskiej. Pre¬ 
zesem jest od r. 1927 Roman Tuszyński, sekretarzem Józef Buchta, 
skarbnikiem Stanisław Gondzik, naczelnikiem Bernard Kurzeja. Historię gniazda opisał wyczerpująco Franciszek Kost 
w Srebrnej Księdze „Sokoła“ w Bogucicach, Katowice 1936, str. 59. Bogumin-dworzec, gniazdo założone 7 lipca 1907 z inicjatywy 
Jana Kłosaka i Stanisława Wiśniewskiego, liczy 30 członków, pre¬ 
zesem jest Kazimierz Rychłowski, naczelnikiem Jan Kłosak. Naj¬ 
większą liczbę członków osiągnęło w r. 1910, bo 70. Przestało 
istnieć w r. 1920. Boguszowice, gniazdo założone 15 lub 16 maja 1920. W roku 
1920 miały członków 28, pod koniec roku 12. W r. 1922 były 
reprezentowane na Zjeździe okręgowym 7 maja w Rybniku. Potem 
zamierają; na nowo założono je w r. 1931 i zgłoszono na członka 
do Związku, definitywnie zaś zlikwidowano w r. 1936. Prezesem 
w tym roku był Franciszek Toman. Bojszowy, gniazdo utworzono w r. 1926, skreślono jako nie¬ 
czynne 12 sierpnia 1929. Borki Wielkie (okręg oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
22 lutego 1921. Boronów, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 21 stycznia 1921, 
istnieje do 1926 lub 1927. Bliższych wiadomości o nim brak, nie 
przedkładało bowiem raportów. 198
		

/Magazyn_200_09_0199_0001.djvu

			Boruszowice, gniazdo powstaje przez oddzielenie się od Pniowca 
24 maja 1924, do Dzielnicy przyjęte 8 sierpnia 1924, w r. 1925 nie 
przedkłada raportu, przestaje istnieć w 1926 lub 1927. W r. 1924 
liczyło 19 członków, prezesem był Stefan Skrzywan, sekretarzem 
Franciszek Matysek, naczelnikiem Ziaja. Brynek, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 24 marca 1921. Brynów (Katowicka Hałda), dziś Katowice-Brynów, gniazdo 
założone 12 stycznia 1919 z inicjatywy Konstantyna Woźniczki, 
wnet miało 144 członków, prezesem został Jan Kluzik, naczelnikiem 
Robert Neumann. Sztandar sprawiony przed 3 maja 1919 został 
w powstaniu prawie zupełnie zniszczony, sprawiono wnet nowy; 
największy rozkwit gniazda przypada na r. 1928, wyróżnia się 
sekcja lekkoatletyczna. W 1936 r. liczy 70 członków, prezesem jest 
Kazimierz Kasprzak, sekretarzem Tadeusz Kamieniecki, skarbnikiem 
Juliusz Przewoźnik, naczelnikiem Stefan Wiertelak, naczelniczką 
Marta Majowska. Zarys historii gniazda (7 stron) w maszynopisie. Brzezie, gniazdo założone 23 października 1920, liczy z końcem 
1920 r. 52 członków. Przestaje istnieć przed r. 1925. Brzezinka, gniazdo powstaje przez oddzielenie się od Kosztów 
22 lub 28 (data z historii gniazda) grudnia 1912 r. z liczbą począt¬ 
kową 28 członków. Wnet tworzy własne boisko na wydzierża¬ 
wionym terenie i poświęca je uroczyście 20 lipca 1913. Pierwszym 
i jedynym do dzisiejszego dnia prezesem jest Piotr Korus, naczel¬ 
nikiem został Augustyn Mazur. Sztandar poświęcono 3 maja 1920. 
W r. 1936 gniazdo liczyło 102 członków i miało własną świetlicę; 
do zarządu należeli prócz Piotra Korusa, Karol Wybraniec jako 
sekretarz, Jakub Pyplacz jako skarbnik i Józef Palka jako naczelnik. Zarys historii gniazda na 6 str. maszynopisu. Brzezinka pod Łabętami, gniazdo założone 24 marca 1920, 
liczyło z końcem roku 40 członków, w tym 32 ćwiczących, i roz¬ 
porządzało boiskiem. Brzeziny, gniazdo założone 28 września 1913 r., rekrutowało 
się z członków zamieszkałych w Brzezinach, W. Dąbrówce i Brzo- 
zowicach, pierwszym prezesem był Leopold Prochacki, naczelnikiem 
Józef Ludyga. W r. 1918 wznowił działalność gniazda Teodor 
Trautman, poległy w I powstaniu, osłabła ona w latach 1922—1925, 199
		

/Magazyn_200_09_0200_0001.djvu

			po czym ożywiła się znowu. W r. 1936 gniazdo miało członków 
176 i 113 dorostu, prezesem był od 1933 Franciszek Szweda, sekre¬ 
tarzem Antoni Wodarczyk, skarbnikiem od 1933 Jan Bienek, na¬ 
czelnikiem Franciszek Spaleniak. Historia gniazda na 19 str. maszynopisu z licznymi fotografiami. Brzęczkowice, gniazdo założone pod koniec r. 1919 nie okazało 
żadnej ruchliwości i przestało istnieć w r. 1920. Brzozowice, gniazdo założone 1 grudnia 1918 r. z inicjatywy 
Błażeja Świdra, liczyło po roku istnienia 140 druhów i 78 druhen, 
pierwszym prezesem był przez lat 3 Błażej świder, naczelnikiem 
Brunon Kubica, naczelniczką Marta Kubiczanka. Sztandar spra¬ 
wiono w r. 1919. Lata największego rozkwitu — to 1928 1929. W r. 1936 prezesem był Alfons Buła, sekretarzem Filip Gajdzik, 
naczelnikiem Aleksy Tomanek, naczelniczką Maria Białasówna. Od 
stycznia 1936 po złączeniu się z gniazdem w Kamieniu nosi nazwę: 
Brzozowice-Kamień. Historia gniazda w maszynopisie (10 str.). Bujaków (na Cieszyńskim), gniazdo założone 8 kwietnia 1912, 
miało 36 członków, prezesem był Józef Zontek, naczelnikiem 
Aleksander Gazda. Bykowina, gniazdo założone 2 marca 1919, liczyło z początkiem 
r. 1920 druhów 54 i 27 druhen, z końcem 1920 druhów 47, druhen 
28 i 19 dorostu. Prezesem był Franciszek Ślosarek, naczelnikiem 
Jan Nowak. Zostało skreślone jako nieczynne 12 sierpnia 1929. Bystrzyca, gniazdo nowe na Śląsku czeskim, założone w r. 1931, 
obecnie jest chwilowo nieczynne. Bytków, gniazdo założone 5 kwietnia 1920 z inicjatywy Augu¬ 
styna Rajmana, który został prezesem, sekretarzem był Franciszek 
Guzy, członków miało początkowo 34, pod koniec r. 1920 druhów 
39 i druhen 21. Po III powstaniu gniazdo obumiera i od r. 1923 
do 16 grudnia 1934 zawiesza czynności zupełnie. Obecnie liczy 
około 120 członków; prezesem jest Jerzy Draszok, sekretarzem 
Wiktor Lebioda, skarbnikiem Paweł Kops, naczelnikiem Piotr Kucia. Kronika gniazda w maszynopisie (4 str.). Bytom, gniazdo założone 13 października 1895 z inicjatywy 
Józefa Tucholskiego, liczyło początkowo około 20 członków, pre¬ 
zesem został Stanisław Sztykowski, naczelnikiem Tucholski. Mimo 200
		

/Magazyn_200_09_0201_0001.djvu

			prześladowań pruskich i zmiany częstej prezesów rozwija się i staje 
na czele ruchu sokolego na Górnym Śląsku. Po procesie 7 lutego 
1904 zostało rozwiązane, lecz już w kwietniu 1904 założone na 
nowo pod Zygmuntem Marwegiem jako prezesem. Od r. 1908 był 
prezesem Michał Wolski, który w r. 1910 sprawił gniazdu sztandar. 
Z końcem 1920 liczyło gniazdo 155 druhów, 50 druhen i 40 do- 
rostu i używało sali gimnastycznej publicznej, prezesem zaś był 
Jan Smoczyk. Srebrna Księga Sokolstwa Polskiego na Śląsku, Bytom 1920, 
str. 24—29; J. Ludyga-Laskowski: Czterdziestolecie „Sokoła“ w By¬ 
tomiu, Katowice 1935; Księga protokołów gniazda z lat 1909 
do 1914 w rękopisie. Nowy Bytom, gniazdo założone 6 kwietnia 1919 z 41 człon¬ 
kami, prezesem został Piotr Niedurny, naczelnikiem Stanisław 
Brychcy. Z końcem r. 1920 gniazdo liczyło 112 druhów, 56 druhen 
i 48 dorostu, prezesem był Emanuel Chmurczyk, naczelnikiem nadal 
Brychcy, ćwiczono zaś na sali miejskiej. Największa ilość członków 
269 była w r. 1923, potem spadła do 52; w latach 1926—1927 
nastąpił upadek gniazda, z którego dźwigano się do r. 1931 
i znowu zwrot ku górze do 1934, w którym było 141 członków. 
W roku 1936 prezesem był Wiktor Hutcz, sekretarzem Wilhelm 
Proksza, skarbnikiem Józef Goraus, naczelnikiem Jerzy Buchta. Zarys historii gniazda w maszynopisie (23 str.) do r. 1934 
napisał Jan Stefan. Bzie, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 22 lutego 1921, skreślone 
jako nieczynne w listopadzie 1924, ale stan nieczynności trwał, 
zdaje się, od paru lat. Chebzie, gniazdo założone pod koniec r. 1923, w r. 1925 pre¬ 
zesem był Józef Wyleżoł, naczelnikiem Karol Pająk; skreślone 
1 października 1930, obszar zaś jego objęło działalnością swoją 
gniazdo w Goduli. Stare Chechło, gniazdo założone 17 sierpnia 1919, miało pod 
koniec r. 1920 druhów 65, druhen 25 i 30 dorostu, prezesem był 
Rudolf Dienczek, naczelnikiem Jan Mitręga. Skreślone jako nie¬ 
czynne 2 lipca 1925. Chełm Śląski albo t. zw. Wielki, gniazdo założone przez 12 
członków 22 lutego 1919, prezesem został Wojciech Wadas, na¬ 
czelnikiem Roman Galusek. W r. 1920 było 60 druhów i 4 druhny, 201
		

/Magazyn_200_09_0202_0001.djvu

			potem doszło do 100 członków i uzyskało własny sztandar w 1924. 
Obecnie członków jest 22; prezesem jest Józef Binda, sekretarzem 
Jan Chmielarski, skarbnikiem Jan Wadas, naczelnikiem Józef Białoń. Historia gniazda w rękopisie (5 str.). Chobie (okręg opolski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 22 lu¬ 
tego 1921. Chorzów I (dawniej Królewska Huta), gniazdo założone 25-go 
listopada 1901 r., liczyło początkowo 17 członków (prezesem był 
Tytus Jaszkowski, naczelnikiem Jan Wieczorek), przechodziło 
następnie zwykłą kolej szykan, od 1904 przyjmowało po cichu 
i kobiety na członków. Z końcem r. 1920 gniazdo liczyło 97 dru¬ 
hów, 34 druhen i 48 dorostu, prezesem był Teofil Badura, naczel¬ 
nikiem Józef Maruszczyk. W 1935 zbudowano własny gmach 
i boisko. Obecnie jest 273 członków i ponad 200 młodzieży. Pre¬ 
zesem od r. 1926 jest Wincenty Spaltenstein, sekretarzem Józef 
Belok, skarbnikiem Walenty Wieczorek, naczelnikiem Roman Kar¬ 
wat, naczelniczką Janina Kaniewiczówna. W 1928—1931 istniało 
także gniazdo Królewska Huta II. O historii gniazda informuje dokładnie bogato ilustrowana 
książka p. t. Rola Sokoła w życiu narodowym w Chorzowie • 
(dawnej Królewskiej Hucie) w ostatnich latach (1901—1936), Cho¬ 
rzów 1936, stron 117 + 19 nlb. Chorzów (dziś Chorzów III), gniazdo założone przez członków 
gniazda w Królewskiej Hucie 9 marca 1919 doszło wnet do 150 
członków, prezesem został Wilhelm Foryta, naczelnikiem Józef 
Smoleń. Pod koniec 1920 r. jest 67 druhów, 180 druhen i 20 do¬ 
rostu, prezesem jest Emil Walesa, naczelnikiem Jan Drzyzga. 
Sztandar poświęcono w 1923, własną sokolnię w 1930, lecz wnet 
z powodu trudności finansowych odstąpiono ją miastu i od niego 
wydzierżawiono. Obecnie gniazdo liczy 156 członków i około 100 
młodzieży; prezesem jest Jan Olszówka, sekretarzem Franciszek 
Ziemba, skarbnikiem Szczepan Buchta, naczelnikiem Antoni Jan¬ 
czewski. Historia „Sokoła“ w Chorzowie III w maszynopisie (8 stron). Chorzów-Maciejkowice p. Maciejkowice. Chropaczów, gniazdo założone 20 lub 25 stycznia 1920; pre¬ 
zesem był Władysław Rozmarynowski, naczelnikiem Aug. Dudek, 
druhów 130, druhen 30 i 12 dorostu. W 1936 prezesem jest Fran- 202
		

/Magazyn_200_09_0203_0001.djvu

			Ciszek Wierzgoń, sekretarzem Wieczorek, skarbnikiem Pająk, na¬ 
czelnikiem Bugdoł. Historii gniazdo nie nadesłało. Chwałowice, gniazdo założone 21 września 1919, rozpoczęło 
działalność na prawdę 10 maja 1920 z 30 druhami. Z końcem 
r. 1920 było 42 członków, prezesem był Antoni Szukalski, naczel¬ 
nikiem Konstantyn Neuman. Po chwilowym upadku 1922—1924 
poświęcono sztandar 1 czerwca 1925. Obecnie gniazdo liczy 
52 członków i 34 młodzieży, prezesem jest Jan Raszyk, sekretarzem 
Ewald Rak, skarbnikiem Leopold Kuczera, naczelnikiem Marcin 
Franke. Kronika gniazda w maszynopisie (str. 4). Chybie, gniazdo założone w r. 1922, osiągnęło w lutym 1925 
liczbę 98 członków, w czym 25 ćwiczących i 15 kobiet; prezesem 
w r. 1925 był inż. Jerzy Krzętowski, naczelnikiem Edward Szostak. 
W 1936 prezesem jest Robert Cielecki, naczelnikiem Adolf Krzyżanek. Kroniki gniazdo nie przysłało. Cielmice, gniazdo powstało pod koniec r. 1919 lub z początkiem 
1920. Wiemy o nim tylko tyle, że nie wzięło udziału ani w Zlocie 
dzielnicowym w r. 1920, ani w okręgowym w 1921. Od r. 1922 
nie ma już o nim wzmianki. Cieszyn, gniazdo założone 24 października 1891, liczyło człon¬ 
ków 28, prezesem był dr Jan Michejda, naczelnikiem Adam Sikora. 
Od r. 1894—1899 gniazdo miało okresy uśpienia, ożyło w 1900 
pod Janem Kukuczem jako prezesem i Stanisławem Hubertem jako 
naczelnikiem. Gniazdo posiada sztandar od 1892 i 2 parcele bu¬ 
dowlane. W r. 1936 prezesem jest Antoni Anders (od 1928), sekre¬ 
tarzem Andrzej Biłko, skarbnikiem Rudolf Targosz, naczelnikiem 
Wilhelm Wybraniec. Historię gniazda do r. 1931 opisał Jerzy Szczurek w Jedno¬ 
dniówce itd., Cieszyn 1931, str. 6—18, za ostatnie pięciolecie 
dokładnie Antoni Anders w maszynopisie (26 str.). Cieszyn czeski, istnienie gniazda da się stwierdzić od r. 1931, 
obecnie nieczynne. Czarków, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 22 lutego 1921, skre¬ 
ślone jako nieczynne w 1924. 203
		

/Magazyn_200_09_0204_0001.djvu

			Czarnosin (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
22 lutego 1921. Czechowice, gniazdo założono w 1914, zamarło podczas wojny 
światowej. Czernica, gniazdo założone 23 maja 1920 z 19 członkami, liczyło 
pod koniec roku 56 członków, prezesem był Franciszek Biskup, 
sekretarzem Jan Sitek. W r. 1933 gniazdo to przyłączyło się do 
gniazda w Rydułtowach. Czerwionka, gniazdo założone 8 grudnia 1919, liczyło wnet 
119 druhów i 20 druhen, z końcem r. 1920 spadło do liczby 65 
druhów i 5 druhen. Prezesem był Piotr Furgoł poległy w III po¬ 
wstaniu, naczelnikiem Paweł Biernot. W r. 1936 prezesem jest 
Augustyn Szymik, sekretarzem Nowak, skarbnikiem Donat Kuś, 
naczelnikiem Maksymilian Blacha. Historię gniazda opisał na 2 str. maszynopisu Jan Domagalski. Czułów, gniazdo założone 27 czerwca 1920, miało z końcem 
roku 34 członków. W jego miejsce 24 października 1922 założono 
gniazdo Czułów-Fabryka z 28 członkami, którego prezesem był 
Franciszek Piątek, naczelnikiem Wawrzyniec Białas. W latach 
1924—1927 przechodziło gniazdo kryzys i zostało jako nieczynne 
skreślone 6 maja 1927. Od r. 1927 zaczyna się nowy okres działal¬ 
ności, uwieńczony zbudowaniem boiska w 1934. Obecnie jest 
członków 70, prezesem jest Alojzy Krzystolik, sekretarzem Teodor 
Kurzok, naczelnikiem Norbert Siwy. Historia gniazda w maszynopisie (3 str.). Czyżowice, gniazdo założone 9 lutego 1920, w połowie r. 1920 
miało 50 członków i zarząd złożony z Konstantyna Gołki jako 
skarbnika i Pawła Zielińskiego jako naczelnika. Potem nieczynne 
zostało rozwiązane 22 lutego 1921 przez Wydział Dzielnicowy. Ćwiklice, gniazdo założone 1 sierpnia 1920, liczyło z końcem 
roku 40 druhów, z czego 20 ćwiczących. Dnia 1 maja 1921 zgło¬ 
siło się do nowo utworzonego okręgu pszczyńskiego. Skreślone 
jako nieczynne w r. 1924. Darków, gniazdo założone w r. 1913, zamarło w r. 1920, wy¬ 
stępuje ponownie od r. 1925. Dnia 1 stycznia 1936 liczyło 17 dru¬ 
hów i 12 druhen, prezesem był Władysław Pachota, naczelnikiem 204
		

/Magazyn_200_09_0205_0001.djvu

			Hubert Jagosz. Należy do Związku Pol. Sokołów w Czecho¬ 
słowacji. Dąb, pierwotnie Dąb-Józefowiec, obecnie Katowice-Dąb, gnia¬ 
zdo założone 12 lutego 1912, doszło po roku istnienia do 27 
druhów i 8 druhen. Prezesem był Antoni Manowski, naczelnikiem 
Stanisław Sikora. W następnym roku zostało ukarane sądownie 
za oddział młodzieży. Po wojnie światowej podejmuje działalność 
1 września 1918 przy 20 druhach i 30 druhnach, pod koniec 1920 r. 
ma 80 druhów i 33 druhny; sztandar sprawiony w 1919 poświę¬ 
cono 13 czerwca 1920. W r. 1920 prezesem był Piotr Nowak, 
naczelnikiem Józef Dziura. W 1936 prezesem Piotr Kosz, sekre¬ 
tarzem Ernest Głąbica, skarbnikiem Józef Bańduch, naczelnikiem 
Oton Christ. Gniazdo zamierza wydać swoją historię drukiem, skrót na 7 str. 
napisał Jan Oleś. Dąbrowa (na Cieszyńskim), gniazdo założone podobno po raz 
pierwszy w 1893; posiadało statut zatwierdzony 20 września 
1906 r., w latach 1909—1912 liczyło 50—30 członków i miało 
boisko, zamarło w 1920. Miejska Dąbrowa (okręg bytomski), gniazdo założone 25 stycz¬ 
nia 1920, miało pod koniec roku 55 członków i 25 dorostu, pre¬ 
zesem był Roman Binkowski, naczelnikiem Franciszek Langorz. 
Gniazdo istniało jeszcze z początku 1922 r. Mała Dąbrówka, gniazdo założone 6 stycznia 1919 (według 
historii gniazda, według innych źródeł 12 stycznia) miało 105 człon¬ 
ków z proboszczem ks. Wawrzyńcem Puchrem na czele, którego 
wybrano prezesem honorowym. Pod koniec r. 1920 było 104 
druhów, 46 druhen i 40 dorostu, prezesem był Dominik Magiera, 
naczelnikiem Franciszek Ledwoń. Sztandar poświęcono w r. 1920. 
Obecnie prezesem jest Leopold Rasek, sekretarzem Jan Hofman, 
skarbnikiem Józef Fiszer, naczelnikiem Konrad Dziekan. Kronika gniazda na 12 str. maszynopisu. Wielka Dąbrówka, gniazdo założone dnia 20 lub 22 lipca 1919, 
miało pod koniec 1920 r. 144 druhów, 40 druhen i 30 dorostu, 
prezesem był Paweł Koziołek, naczelnikiem Jan Gawlikowski. 
Gniazdo istnieje jeszcze w r. 1922, potem od r. 1925 nie występuje, 
aż dopiero wznowione zostało w 1935. Na ankietę hist. Przewodnictwa gniazdo nie dało odpowiedzi. 205
		

/Magazyn_200_09_0206_0001.djvu

			Dolna (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 21 stycz¬ 
nia 1921. Draliny (okręg lubliniecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 21-go 
stycznia 1921. Drutarnia, gniazdo założone niewiadomo kiedy, zreorganizo¬ 
wano w 1924, przyjęto do Dzielnicy 8 sierpnia 1924; nie składało 
raportu w r. 1925, przestało istnieć w 1926 lub 1927. Dziedzice, gniazdo założone z inicjatywy nauczycielstwa szkół 
powszechnych w czerwcu 1905 przy 56 członkach, uroczyście zo¬ 
stało otwarte 10 września 1905. Pierwszym prezesem był Stanisław 
Kmiecicki, naczelnikiem inż. Władysław Koszko. Gniazdo utrzy¬ 
mało działalność oświatową przez całą wojnę światową pod preze¬ 
surą Jana Stryczka. Posiada od 1923 r. własny budynek p. n. Dom 
Narodowy. Z końcem r. 1935 miało 220 członków obojga płci. 
Obecnie prezesem jest dr Bronisław Wachulski, sekretarzem Ludwik 
Jurczyk, skarbnikiem Teofil Kolarczyk, naczelnikiem Adolf Gry- 
gierczyk. Gniazdo wydało w r. 1930 Jednodniówkę z okazji 25-lecia 
„Sokola“ w Dziedzicach, sumienną zaś historię dał Stanisław Cyan- 
kiewicz w rękopisie na 27 str. Emmy Kopalnia p. Obszary. Frysztat, gniazdo otwarte 5 czerwca 1904, podawało potem 
jako datę założenia r. 1903, a nawet 1902. Prezesem był St. Firla. 
W latach 1909—1912 liczyło gniazdo 60—40 członków. Zamarło 
w r. 1920, odrodziło się 1925, dnia 1 stycznia 1936 miało 65 człon¬ 
ków (47 druhów i 18 druhen) oraz 86 młodzieży. Należy do 
Związku Sokołów Polskich w Czechosłowacji. Prezesem jest dr 
Leon Wolf, naczelnikiem Jan Maultz. Gierałtowice, gniazdo założone 14 maja 1919 miało pod koniec 
r. 1920 członków 45 i 18 dorostu. Prezesem był Józef Wittek, 
naczelnikiem Paweł Głogowski. Jako nieczynne skreślono gniazdo 
2 sierpnia 1925, wznowiono w 1932. Obecnie prezesem jest Fran¬ 
ciszek Poloczek, sekretarzem Jerzy Pawlas, skarbnikiem Józef 
Rittau, naczelnikiem Maksymilian Rittau. Na ankietę historyczną Przewodnictwa nie ma odpowiedzi. Giszowiec p. Nikisz-Giszowiec. 206
		

/Magazyn_200_09_0207_0001.djvu

			Gliwice, gniazdo założone 14 lutego 1904, wnet potem pod 
naciskiem szykan usnęło do r. 1907, wznowione pod prezesury 
Konstantyna Wolnego, wznowiło działalność gimnastyczną 15 maja 
1909, chociaż posiada naczelnika od r. 1907 w osobie Koplińskiego. 
W r. 1920 poświęca sztandar, licząc 85 członków i 60 młodzieży. 
Prezesem był Michał Kwiatkowski, naczelnikiem Ludwik Szeliga. 
Pod koniec 1920 członków 50. Górne Goczałkowice, obecnie Goczałkowice-Zdrój, gniazdo za¬ 
łożone 25 lipca 1920 (według Orędzia Sokolego 1921, str. 34, dnia 
27 maja 1920), liczyło 59 członków, prezesem był Jan Smolorz, 
naczelnikiem Józef Dzida. W latach 1925 i 1926 gniazdo było nie¬ 
czynne, podjęło na nowo działalność w r. 1927. Posiada sztandar 
poświęcony 1 maja 1921. Prezesem jest Paweł Karuga, sekretarzem 
Franciszek Jurczyk, naczelnikiem Franciszek Grygier. Kronika gniazda w rękopisie na 2 str. Godów, gniazdo założone 8 stycznia łub 14 kwietnia 1920, 
liczyło pod koniec 1920 r. 80 druhów i 16 druhen, prezesem był 
Edward Wodecki, naczelnikiem Alojzy Kozioł; około r. 1922 na¬ 
stąpiło połączenie się z gniazdem w Łaziskach. Godula, gniazdo założone 2 marca 1919 (w Orędziu Sokolim 
1921, str. 29 data błędna: 5. V. 1919), miało pod koniec 1920 r. 
98 członków i 20 młodzieży. Prezesem był Jan Szklorz, naczel¬ 
nikiem Jerzy Fityka. W latach 1925—1928 i 1931—1932 były 
okresy zastoju. Obecnie prezesem jest Maksymilian Bimler, sekre¬ 
tarzem Łukaszczyk, naczelnikiem Jerzy Pająk. Zarys historii gniazda na 1 str. spisał Maksymilian Bimler. Gogolin (okr. strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 21 stycz¬ 
nia 1921. Golejów, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 22 lutego 1921, zamiera 
od 1922. Gołkowice, gniazdo założone 6 lipca 1919 r. przy 19 obecnych, 
otrzymało zarząd złożony z byłych członków Sokoła w Bottropie. 
Pierwszym prezesem był Józef Larysz, naczelnikiem Adolf Larysz. 
Pod koniec 1920 r. było 84 druhów, 24 druhny i 12 młodzieży, 
prezesem zaś był Piotr Grimm, naczelnikiem Emanuel Polaczek. Na 
lata 1924—1926 przypada okres zastoju. Sztandar poświęcono 
6 czerwca 1923. Obecnie razem z młodzieżą jest 30 członków, 207 m
		

/Magazyn_200_09_0208_0001.djvu

			prezesem jest Antoni Radecki, sekretarzem Bolesław Rudlik, naczel¬ 
nikiem Józef Wojtek. Historię gniazda spisał na 9 str. Antoni Radecki. Górażdże (okręg strzelecki), gniazdo założone 24 października 
1920 miało 17 członków. Gorzów (okręg oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 10-go 
marca 1921. Gorzyczki, gniazdo założone 25 lipca 1920, miało pod koniec 
roku 35 członków. Skreślono jako nieczynne 2 lipca 1925, ale 
ponieważ miało sztandar, wzywano je do odżycia. Wznowione 
w r. 1934 miało 16 członków, odtąd o nim nie słychać. Gosławice (okręg lubliniecki), gniazdo założone 23 maja 1920, 
miało pod koniec roku 21 członków, prezesem był Wawrzyn Kan- 
dora, naczelnikiem Paweł Kocorek. Góra, gniazdo założone 14 sierpnia 1920, liczyło pod koniec 
roku 58 członków, skreślone jako nieczynne w r. 1924. Miejscowości z Górna, Górny na pierwszym miejscu p. pod 
nazwą umieszczoną na drugim miejscu, np. Górne Goczałkowice 
p. Goczałkowice. Miejscowości z dodatkiem Górna i Górny w czę¬ 
ści pierwszej szukać należy pod właściwą nazwą, np. Górna Sucha 
pod Sucha Górna. Górniki, gniazdo założone 3 czerwca 1920 miało pod koniec 
roku 35 członków, prezesem był Jan Janus, naczelnikiem Rudolf 
Siwek. Grodzisko (okręg strzelecki), gniazdo założone 25 sierpnia 
1920, członków 35. Groszowice (okręg opolski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
22 lutego 1921. Gruszów (na Cieszyńskim), gniazdo założone 1 października 
1911, miało 43—45 członków, prezesem był Józef Muszyński, 
istniało jeszcze w r. 1914. Grzybowice (okręg tarnogórski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
10 marca 1921. Nowe Hajduki, gniazdo założone 7 marca 1920, liczyło pod 
koniec t. r. 38 druhów i 10 druhen, prezesem był Józef Nowak, 20S
		

/Magazyn_200_09_0209_0001.djvu

			naczelnikiem Borzucki. Byt, zapewne papierowy, wiodło gniazdo 
do r. 1924. Wielkie Hajduki, gniazdo założone 28 marca 1919, ukonstytuo¬ 
wane dnia 13 kwietnia 1919 z inicjatywy Waleriana Kinowskiego, 
działacza przedtem w Westfalii. Pierwszym prezesem był Kinowski, 
naczelnikiem Adolf Drobisz, członków początkowo było 38, lecz 
pod koniec 1920 liczono 90 druhów i 30 druhen, przewodniczył 
zaś Józef Golasz, oddziału młodzieży nie było, gdyż wbrew stano¬ 
wisku Wydz. Dzielnicowego organizowano harcerstwo. Sztandar 
sprawiono w r. 1920, poświęcono w 1922. Obecnie prezesem jest 
dr Walenty Stateczny, sekretarzem Jerzy Rockstern, skarbnikiem 
Jerzy Tomas, naczelnikiem Gerard Ignacy. Kronikę gniazda do r. 1934 spisał wyczerpująco na 18 str. 
maszynopisu Ludwik Gałeczka. Halemba, gniazdo założone 9 marca 1919 z inicjatywy Jana 
Burka i ks. Pawła Leksa, liczyło pod koniec 1920 r. 68 druhów 
i 24 druhen; prezesem od założenia był Jan Burek, naczelnikiem 
Augustyn Tomanek. Od r. 1925—1935 liczba członków waha się 
między 25 a 46. Obecnie prezesem jest Ryszard Bartnik, sekre¬ 
tarzem Paweł Kisiela, skarbnikiem Paweł Ursoń, naczelnikiem Karol 
Mrukwa. Kronika gniazda na 9 str. maszynopisu. Imielin, gniazdo założone 18 kwietnia 1919 przy 44 członkach, 
wybrało prezesem Pawła Siekierskiego, naczelnikiem w r. 1920 był 
Walenty Mosler, potem zamarło; następne próby ożywienia przez 
Jana Porwoła w 1922, przez Alojzego Nawrockiego w 1923 do¬ 
prowadziły wreszcie w r. 1924 do rozwoju gniazda. Obecnie 
prezesem jest Alojzy Nawrocki, naczelnikiem Florian Synowiec. Historia gniazda na 5 str. maszynopisu. Imielnica (okręg strzelecki), gniazdo założone 24 maja lub 
20 czerwca 1920, liczyło pod koniec r. 1920 druhów 38, wiceprezes 
był Wittka, naczelnikiem Jan Szklarek. Sztandar tego gniazda 
posiada obecnie Lubliniec. Jabłonków, gniazdo założone 1907, nie należało do Związku 
Sokolego we Lwowie, zamarło w 1920, odżyło w 1925, należy do 
Związku Sokołów Polskich w Czechosłowacji, liczy 1 stycznia 1936 
druhów 48, druhen 22 i 38 młodzieży; prezesem jest Jan Badura, 
naczelnikiem Paweł Wowra. Dzieje „Sokola“ 14 209
		

/Magazyn_200_09_0210_0001.djvu

			Jankowice, gniazdo założone 29 sierpnia 1920, liczyło pod 
koniec t. r. 46 członków, jako nieczynne zostało skreślone w 1924. Janów, gniazdo założone po raz pierwszy w lipcu 1907 w miej¬ 
sce rozwiązanego Roździenia, przetrwało zaledwie kilka miesięcy 
i zostało uznane za nieistniejące przez zebranie prezesów i naczel¬ 
ników 24 listopada 1907 r. Prezesem był Wilhelm Pohl z Bogucic, 
sekretarzem Wiktor Korus z Roździenia, a naczelnikiem Stanisław 
Dejas z Janowa. Nowe gniazdo zawiązano dopiero 10 stycznia 
1919 z Pawłem Szeją jako prezesem i Stanisławem Dejasem jako 
naczelnikiem. Pod koniec r. 1919 miało 145 druhów i 72 druhny, 
ale liczba członków topniała tak, że rok 1920 zamknięto cyfrą 
60 druhów i 25 druhen. Sztandar poświęcono 14 maja 1922 r. 
Obecnie prezesem jest Paweł Szeja, sekretarzem Alojzy Mol, skarb¬ 
nikiem Wilhelm Stach, naczelnikiem Franciszek Szumlas. Odpowiedź 4 str. na ankietę historyczną Przewodnictwa. Jaryszów (okręg strzelecki), gniazdo założone 24 października 
1920, liczyło 68 druhów. Jasienica, gniazdo założone w 1911, liczyło w 1912 r. 45 człon¬ 
ków, w tym 12 kobiet, prezesem w r. 1914 był Jan Łysek. W czasie 
wojny światowej gniazdo zamarło. Wskrzeszono je w grudniu 
1925 z 46 członkami, prezesem został Franciszek Barteczek. Obec¬ 
nie prezesem jest Teodor Kobiela, skarbnikiem Stefan Poloczki, 
naczelnikiem Rudolf Lazurek. Odpowiedzi na ankietę historyczną Przewodnictwa brak. Jejkowice, gniazdo założone 28 marca 1920, liczyło pod koniec 
roku 36 członków, czynne jeszcze w r. 1922 i 1923, następnie 
zamarło. Prezesem w 1920 był Jan Wojaczek, sekretarzem Wilhelm 
Śmieja, naczelnikiem Wincenty Śmieja. Jędrysek, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 2 lipca 1925, nie złożyło 
za ten rok raportu i przestało istnieć 1926 lub 1927. Jodłownik (okręg rybnicki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
22 lutego 1921. Kaczyce Dolne, gniazdo założone 8 czerwca 1924 w miejsce 
rozwiązanego równocześnie stowarzyszenia „Siła“. Prezesem zo¬ 
stał Rudolf Fołtyn, naczelnikiem Franciszek Pieczonka. Członków 
było w r. 1925 — 30, w 1935 r. 22. Obecnie prezesem jest Fran¬ 
ciszek Kolber, sekretarzem i naczelnikiem Józef Bijok. Historia gniazda w rękopisie (4 str.). 210 «
		

/Magazyn_200_09_0211_0001.djvu

			Wolny Kadłub (okręg oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
21 stycznia 1921 r. Kalety, gniazdo założone 5 marca 1920, miało w połowie roku 
17 członków, prezesem był Maciej Gola, naczelnikiem Feliks Czer¬ 
nik, z końcem roku 12 członków. Gniazdo zostało wzniowone 
i Przyj§te do Dzielnicy 8 sierpnia 1924, lecz już w 1925 nie złożyło 
raportu, a 1926 lub 1927 ostatecznie zamarło. Kalinowice (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
10 marca 1921. Kamienice (okręg lubliniecki), gniazdo założone 3 czerwca 1920, 
liczyło 25 członków, pod koniec roku 37 członków. Prezesem był 
Jan Rzepka, naczelnikiem Wojciech Urzeniczek. Kamień (pow. świętochłowicki), gniazdo założone 23 marca 1919, liczyło pod koniec 1920 r. 57 druhów, 10 druhen i 50 mło¬ 
dzieży, prezesem był Jan Nalewajka, naczelnikiem Józef Bienias, 
w r. 1935 prezesem Józef Bienias, naczelnikiem Franciszek Gru¬ 
szczyk. W styczniu 1936 nastąpiła fuzja z gniazdem w Brzozo¬ 
wi each. Kamień (pow. rybnicki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 22 lutego 
1921, istniało jeszcze, może tylko formalnie, w r. 1922. Kamień (pow. strzelecki), gniazdo założone 27 czerwca 1920, 
liczyło 24 druhów, pod koniec roku 40 druhów i 10 druhen; pre¬ 
zesem był Józef Rzeźniczek, naczelnikiem Konrad Mika. Kamionek (okręg strzelecki), gniazdo założone 20 listopada 1920, liczyło 20 druhów. Kamionka, gniazdo założone 4 lipca 1920, miało 33 członków, 
prezesem był Franciszek Mrowieć, naczelnikiem Damian Kalisz. 
Sztandar poświęcono w r. 1930, drugi zaś w 1932. Obecnie 
prezesem jest Wilhelm Bubała, sekretarzem Piotr Tkocz (prezes 
w latach 1932—1935), naczelnikiem Adolf Opałka. Kronika gniazda powielona na 20 str. Karb (okręg bytomski), gniazdo założone 16 lutego 1919, liczyło 
pod koniec 1920 r. 44 druhów, 9 druhen i .25 dorostu. Prezesem 
był Juliusz Próba, naczelnikiem Jan Klapał. Karwina, gniazdo założone 6 lipca czy też 6 listopada 1904, 
liczyło początkowo 40, pod koniec zaś roku 54 członków; prezesem 211
		

/Magazyn_200_09_0212_0001.djvu

			był Józef Chobot, naczelnikiem Jan Siwy. Wr. 1912 gniazdo miało 
82 członków i 15 młodzieży. Po wojnie światowej gniazdo odżyło 
i liczyło w 1923 r. 212 członków, w czym 40 druhen; prezesem był 
Dendowicz, naczelnikiem Józef Palowski. Obecnie gniazdo należy 
do Związku Sokołów Polskich w Czechosłowacji i liczy 97 dru¬ 
hów, 35 druhen i 30 młodzieży. Prezesem jest Wiktor Ramik, na¬ 
czelnikiem Karol Bigaj. Pamiętnik wydany dla uczczenia 20-lecia istnienia „Sokoła1' 
Karwińskiego. Karwina 1924, str. 5—10. Katowice I, gniazdo założone 15 marca 1896 r. w obecności 
i 9 członków, prezesem został Aleksander Lewandowski, naczel¬ 
nikiem Wacław Okulicz. Po procesie o mundury czynności gniazda 
zawieszono od 1897—4902. Wznowione 11 września 1902 r. po¬ 
czątkowo pod prezesurą Wojciecha Korfantego, a od 1903 Wacława 
Szyperskiego gniazdo rozwija się mimo ciągłych szykan i daje 
początek gniazdom w Załężu, Bogucicach i Dębie. Od r. 1911 
prezesem jest Stanisław Rożanowicz, w 1914 Tomasz Kowalczyk. 
W czasie wojny światowej działalność ustała; podjęli ją samo¬ 
zwańczy członkowie z Franciszkiem Müllerem na czele 17 marca 
1918, ale 11 maja 1919 nastał już prawidłowy zarząd z Francisz¬ 
kiem Głowackim jako prezesem, po którym w 1920 objął godność 
ponownie St. Rożanowicz, naczelnikiem zaś był Jan Lipp. Pod 
koniec r. 1920 gniazdo liczyło 94 druhów i 26 druhen, najwyższą 
liczbę członków 230 uzyskało w 1924, obecnie ma razem z mło¬ 
dzieżą 242. W 1921 poświęcono sztandar. Obecnie prezesem jest 
Troszok, sekretarzem Konrad Gruszka, skarbnikiem dr Stanisław 
Dawidowski, naczelnikiem Bogusław Plewiński. Srebrna Księga Sokoła Katowickiego, Katowice 1922, str. 17—52, 
(pióra St. Rożanowicza); Zarys historii gniazda na 10 str. maszy¬ 
nopisu. Katowice II, gniazdo utworzone z uchodźców-sokołów z Opol¬ 
szczyzny, głównie z Szobiszowic dnia 19 listopada 1922, doszło 
wnet do 300 członków i 100 młodzieży. Prezesem był przez lat 4 
Franciszek Wesoły, naczelnikiem przez 2 lata Teodor Klimek. 
Sztandar poświęcono 14 czerwca 1924. W latach 1929—1930 
gniazdo przeżywa największy spadek członków (60, a nawet 40), 
potem zwiększa ją do 80. Obecnie prezesem jest Stanisław Be- 212 m
		

/Magazyn_200_09_0213_0001.djvu

			szczyński, sekretarzem Józef Heksman, skarbnikiem Zygfryd Kroker, 
naczelnikiem Mróz. Historia gniazda 19 str. maszynopisu. Katowice-Bogucice, Katowice-Brynów, Katowice-Dąb, Katowice- 
Ligota, Katowice-Zalęska Hałda, Katowice-Załęże patrz Bogucice, 
Brynów, Dąb, Ligota, Załęska Hałda, Załęże. Katowicka Hałda p. Brynów. Kielcza (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 10-go 
marca 1921. Kleszczów wzgl. Kłyszczów (okręg gliwicki), gniazdo założone 
26 czerwca 1920, członków 20. Knurów, pierwotnie założono tu 2 konkurencyjne gniazda, po 
ich zgodzie za datę założenia uchodził dzień 19 marca 1919, pierw¬ 
szym prezesem był Jan Rosmus, naczelnikiem Józef Rasek. W roku 
1920 gniazdo liczyło 50 członków, prezesem był Józef Jeleń, na¬ 
czelnikiem Piotr Skorupa, sprawiono też sztandar, ale go nie 
poświęcono. Do r. 1922 brak wiadomości o gnieździe. W 1925 
był prezesem Antoni Ruda, naczelnikiem Paweł Paprotny. W gnieź¬ 
dzie kwitnie lekka atletyka, w r. 1935 liczy 203 członków (z czego 
20 druhen) oraz 126 młodzieży. W 1936 prezesem był Jan Krzy- 
żanek, sekretarzem Jan Jojko, skarbnikiem Gerard Kalinowski, 
naczelnikiem Rafał Ogórek. Historia gniazda na 4 str. maszynopisu. Kobiór, gniazdo założone 1 sierpnia 1920, liczyło pod koniec 
roku 80 członków, dnia 1 maja 1921 przeszło przy rozdziale 
oKręgu X do okręgu pszczyńskiego i wnet zamarło. Kochcice, gniazdo założone 10 marca 1920, liczyło 18 członków, 
prezesem był Wilhelm Mnich, naczelnikiem Fr. Maniecki. Zniknęło 
przed r. 1925. Kochłowice, gniazdo założone 12 listopada (według Spisu 
gniazd z 1920 r. mylnie 12 września) 1911 r., liczyło pod koniec 
1912 r. 42 członków, pierwszym prezesem był Franciszek Kacz¬ 
marczyk, naczelnikiem Franciszek Wilk. Po wojnie wznowiono 
działalność 8 grudnia 1918; osiągnięto pod koniec r. 1920 liczbę 
50 druhów i 10 druhen. Prezesem był wówczas Franciszek Wilk, 
naczelnikiem Jan Bista. W latach 1922—1923 praca ustala i dopiero 
w 1924 zreorganizował gniazdo naczelnik Maksymilian Krząkała. 213
		

/Magazyn_200_09_0214_0001.djvu

			Sztandar poświęcono na zlocie doraźnym 2 sierpnia 1936 r. Pre¬ 
zesem obecnie jest Zygmunt Kozierowski (od 1926), sekretarzem 
Józef Mańka, skarbnikiem Ludwik Pardyla, naczelnikiem Emanuel 
Nowak. Historia gniazda na 4 str. w rękopisie. Kokotek, gniazdo założone 14 października 1920, liczyło 19 
członków, w 1922 zamiera. Kolonia Łomnicka (okręg oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
4 kwietnia 1921. Kolonowska (okręg strzelecki), gniazdo założone 15 lub 19 lipca 
1920, doszło do 80 członków, prezesem był Paweł Czaja z Wo¬ 
łowskiej, naczelnikiem Aug. Koźlik. Kończyce, gniazdo założone w 1925, prezesem był Wilhelm 
Dworczyk, naczelnikiem Paweł Potyka. Gniazdo istnieje jeszcze na 
początku 1928, potem zamiera. Reaktywowano je w r. 1930, obec¬ 
nie prezesem jest Jan Widera, sekretarzem Teodor Czumplik, skarb¬ 
nikiem Idzi Wilk, naczelnikiem Bernard Dudło. Kroniki gniazda brak. Końska, gniazdo założone po r. 1931, należące do Związku 
Sokołów Polskich w Czechosłowacji, jest w 1936 nieczynne. Kopalnia Emmy p. Obszary. Kostuchna, gniazdo istnieje konspiracyjnie od r. 1919 w sile 
172 członków pod przewodnictwem Karola Stabika, konstytuuje się 
13 maja 1920 przy pomocy gniazda w Nikiszowcu jako towarzy¬ 
stwo jawne (Historia gniazda podaje datę 30 maja 1920, Orędzie 
Sokole II str. 34 dzień 1 maja 1920, obie prawdopodobnie mylne, 
przyjęcie do okręgu X nastąpiło 20 maja 1920). Pierwszym pre¬ 
zesem był Jan Oleś, naczelnikiem Stefan Marczok, po czym prezesem 
został Jan Gałuszka; pod koniec r. 1920 liczyło gniazdo 104 dru¬ 
hów, 10 druhen i 39 młodzieży, poświęciło sztandar w r. 1921. 
Obecnie prezesem jest Szczepan Marczok, naczelnikiem Wilhelm 
Grzesica. Kronika gniazda na 2 str. maszynopisu. Koszęcin, gniazdo założone 4 stycznia lub 4 kwietnia 1920, 
liczyło pod koniec roku 30 druhów i 16 druhen, prezesem był 
Paweł Kraus, naczelnikiem Ryszard Ulfig, w 1925 prezesem Paweł 
Czaja, naczelnikiem Tadeusz Samek, w następnych latach działal- 214
		

/Magazyn_200_09_0215_0001.djvu

			ność słabnie, raz jeszcze wzmaga się w 1929, lecz już za r. 1931 
nie przedłożono raportu, gdyż widocznie gniazdo zamarło. Kosztowy, gniazdo założone po upadku I gniazda w Mysło¬ 
wicach 28 maja 1905 na Wysokim Brzegu w obecności 17 druhów. 
Pierwszym prezesem był Tomasz Klimczok, naczelnikiem Mikołaj 
Knieć. Z tego gniazda wyłoniło się w 1912 gniazdo w Brzezince. 
Po wojnie wznawia Klimczok działalność gniazda z 16 druhami 
i doprowadza do 107 druhów, 18 druhen i 22 młodzieży pod 
koniec 1920. Klimczok piastował prezesurę do śmierci w 1929 r., 
naczelnikiem był 1906—1914 Józef Sojka, poległy w wojnie świa¬ 
towej, 1920 Jan Kula. Sztandar poświęcono 17 września 1922. 
Obecnie gniazdo liczy 45 członków i 58 młodzieży, prezesem jest 
Mikołaj Knieć, sekretarzem Szczepan Fołda, skarbnikiem Józef 
Tusiński, naczelnikiem Józef Synowiec. Zarys historii gniazda na 8 str. maszynopisu. Kośmidry, gniazdo założone 21 lub 23 marca 1920, miało pod 
koniec roku 36 członków; prezesem był Jan Śmiały, naczelnikiem 
Jan Ziętek. Zamarło 1921 lub 1922. Kozłowa Góra, gniazdo założone 29 lutego 1920, doszło do 
75 członków i 25 młodzieży pod koniec roku; prezesem był Ber¬ 
nard Flak, naczelnikiem Piotr Urbańczyk. Sztandar poświęcono 
17 września 1922. Działalność osłabła w latach 1926—1929, wzno¬ 
wiono ją 1930. Obecnie 16 członków i 13 dorostu, prezesem jest 
Konrad Zgorzalski, sekretarzem Wiktor Koszulka, skarbnikiem 
Karol Wowczok, naczelnikiem Wawrzyn Nowok. Odpowiedź na ankietę historyczną Przewodnictwa. Krostoszowice (okręg wodzisławski), gniazdo przyjęte do Dziel¬ 
nicy 22 stycznia 1921. Krośnica (okręg strzelecki), gniazdo założone 11 lipca 1920, 
liczyło z końcem roku 28 członków, prezesem był Jakub Grabow¬ 
ski, naczelnikiem Wawrzyniec Passon. Królewska Huta patrz Chorzów I. Kryry, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 21 stycznia 1921, prze¬ 
chodzi przy podziale okręgu mikołowskiego 1 maja 1921 do okręgu 
pszczyńskiego, potem znika. Krywałd, gniazdo utworzone w maju 1920 r. z 22 członków 
pod prezesurą Romualda Mędlewskiego, nie było rejestrowane ani 215
		

/Magazyn_200_09_0216_0001.djvu

			przez okręg rybnicki ani przez Dzielnicę Śląską. Właściwą działal¬ 
ność podjęto w 1933 pod prezesurą nadal Mędlewskiego, a roz¬ 
winięto najsilniej w latach 1927—1933 za prezesury inż. Stanisława 
Wierzbickiego, kiedy liczba członków z 56 wzrosła do 188 i zbu¬ 
dowano nowoczesne boisko sportowe, na którym odbył się Zlot 
19 czerwca 1932. Obecnie gniazdo liczy 255 członków i 52 mło¬ 
dzieży, prezesem jest inż. Kazimierz Hertyk, sekretarzem Fran¬ 
ciszek Gendarz, skarbnikiem Józef Grychtoł, naczelnikiem Ryszard 
Gendarz. Kronika gniazda na 3 str. maszynopisu. Krzyżanowice (okręg raciborski), gniazdo założone 22 sierpnia 
1920 miało 57 członków. Kunatów, gniazdo założone 1 lub 13 marca 1919, liczyło pod 
koniec 1920 r. 89 druhów i 19 druhen, prezesem był Paweł Dola, 
naczelnikiem Juliusz Potyka. Gniazdo występuje jeszcze 12 lutego 
1922 w okręgu III, niewymieniane już od 19 sierpnia 1923. Kuźnia Raciborska, gniazdo założone 5 kwietnia 1920, liczyło 
75 druhów i 20 druhen. Lasowice, gniazdo założone 8 lutego 1920, wzrosło z 17 człon¬ 
ków do 33 pod koniec roku; prezesem był Bernard Giolda, naczel¬ 
nikiem Józef Lottko, wspomniane jeszcze w r. 1921. Lenartowice (okręg kozielski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
4 kwietnia 1921. Leszczyny, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 22 lutego 1921, nie¬ 
obecne na Zjeździe Okręgowym w Rybniku 28 maja 1922, potem 
niewspominane. Leśna (okręg oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 22 lu¬ 
tego 1921. Lędziny, gniazdo założone w r. 1919, przyjęte do Okręgu Śl. 
15 maja 1919, zamarło 1920. Ligota, obecnie Katowice-Ligota, założone z inicjatywy Aug. 
Świtały 14 marca 1920 r. liczyło początkowo 76 członków, pod 
koniec roku 88 druhów, 12 druhen i 40 młodzieży, prezesem został 
Józef Nowak, naczelnikiem Augustyn Świtała. Sztandar poświę¬ 
cono 1 października 1922 r. Gniazdo liczyło w r. 1928 około 120 
druhów i 20 druhen, potem liczba ich spada i pod koniec 1935 wy- 216
		

/Magazyn_200_09_0217_0001.djvu

			nosi 62 druhów, 1 1 druhen i 8 młodzieży. Prezesem jest Augustyn 
Świtała (od 1923), sekretarzem Wiktor Szojda, skarbnikiem Wilhelm 
Bromboszcz, naczelnikiem Alojzy Herman. Historię gniazda na 20 str. maszynopisu opracowali Augustyn 
Świtała i Józef Urbańczyk. Ligota Zabrska, gniazdo założone 25 maja 1919, liczyło po¬ 
czątkowo w połowie 1920 r. 37 członków, pod koniec roku 24. 
Prezesem był Serafin Gwóźdź, naczelnikiem Fr. Matysik. Od 
powstania po śmierci naczelnika w zawieszeniu. Ligotka Kameralna, gniazdo na Śląsku czeskim założone przed 
1931, liczyło 1 stycznia 1936 druhów 34 i druhen 12, prezesem jest 
Jan Lanc, naczelnikiem Wiktor Kubica. Lipiny, gniazdo założone 22 grudnia 1901 przebyło całą skalę 
szykan przed wojną. Pierwszy prezes Franciszek Kowol wnet 
musiał zrezygnować, z 33 członków w 1905 spadło do 8 w 1908, 
a mimo to utrzymało się dzięki prezesowi ówczesnemu Feliksowi 
Maniurze, który przewodniczył do 1913, a próbował utrzymać je 
jeszcze podczas wojny w styczniu 1915. Działalność podjęto 20 li¬ 
stopada 1918 pod przewodnictwem Augustyna Świdra, pod koniec 
1920 r. było 138 druhów, prezesem był w 1920 Józef Kaczmarski, 
naczelnikiem Ignacy Wilczek, sztandar poświęcono 6 czerwca 1920. 
Dnia 1 stycznia 1935 gniazdo liczyło 79 druhów, 30 druhen, 54 
dorostu i 87 młodzieży, obecnie prezesem jest Teodor Sega, sekre¬ 
tarzem Augustyn Czarnynoga, skarbnikiem Paweł Kalemba, naczel¬ 
nikiem Jan Czwołek. Aug. Świder: Z przeszłych dni, Sokół na Śląsku 1922, str. 
44—46; wyczerpująca historia gniazda przez Augustyna Czarny- 
nogę na 50 str. maszynopisu. Lisów, gniazdo założone 19 maja 1920, liczy pod koniec roku 
35 członków; prezesem jest Jan Barwicki, naczelnikiem Wiktor 
Barwicki. Gniazdo wznowiono i przyjęto do Dzielnicy 8 sierpnia 
1924, lecz później znowu słabnie, jeszcze raz pobudzone do życia 
w 1929, ostatecznie znika w 1930 lub 1931. Lubliniec, gniazdo założone 17 marca 1920 z inicjatywy Maksy¬ 
miliana Rzeźniczka, liczyło członków 34, prezesem był Adolf Rzeź- 
niczek, naczelnikiem Adolf Larysz. Potem istniało gniazdo raczej 
formalnie, nie przedkładając raportów w 1925, pobudzane do życia 217
		

/Magazyn_200_09_0218_0001.djvu

			w 1929, aż w r. 1936 ożyło na nowo i doszło do 49 druhów, 
8 druhen i 34 młodzieży. Prezesem jest Jan Dziwior, sekretarzem 
Karol Bogdol, naczelnikiem Franciszek Przybycin. Gniazdo ma 
sztandar dawny Imielnicy. Historia gniazda w rękopisie (10 str.). Lubomia, gniazdo założone 22 sierpnia 1920, liczyło pod koniec 
roku 88 druhów i 10 druhen, potem stopniowo zamiera; reaktywo¬ 
wane w r. 1926, przyjęte zostało do Dzielnicy 4 lutego 1927; 
obchodziło 6 września 1931 czterolecie istnienia w obecności 103 
sokołów i 18 sokolic z okręgu wodzisławskiego, oraz z Rydułtów, 
prezesem gniazda był Mroź. W 1934 prezesem był Teodor Brzen- 
czek, naczelnikiem Grzonka; w 1936 gniazdo nie nadesłało raportu 
ani odpowiedzi na ankietę histor. Przewodnictwa. Lubsza, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 21 stycznia 1921, dalszych 
wiadomości brak. Niemiecka Lutynia, gniazdo założone 2 łipca 1905, liczyło 36 
członków pod prezesury Jerzego Koterii i doszło w 1909 r. do 
41 członków i 10 uczniów. W 1910 rozdzieliło się na 2 gniazda 
w Niemieckiej Lutyni z 35 druhami i 5 druhnami w 1911, a 12 dru¬ 
hami w 1912, i w Polskiej Lutyni z 26 druhami w 1911, a 23 
w 1912. Oba gniazda przestały istnieć ostatecznie w 1920 r. Lyski, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 22 lutego 1921, wymie¬ 
nione jeszcze 28 maja 1922. Łabęty, gniazdo założone 26 czerwca 1910, liczyło w latach 
przedwojennych po kilkunastu członków, prezesem był Weps, po¬ 
tem Ryszard Ittner, zastępcą Paweł Szyguła, naczelnikiem Jan No¬ 
wakowski, Jan Miozga, a wreszcie Euzebiusz Kempa do r. 1920. 
Po wojnie gniazdo podjęło działalność najdalej w styczniu 1919, 
pod koniec 1920 liczy 70 członków. Łagiewniki, gniazdo założone 14 marca 1919 przez członków 
gniazda bytomskiego z tej miejscowości. O założeniu gniazda 
myślano wcześniej, skoro 22 lutego 1919 Wydział Dzielnicowy 
przyjął do wiadomości założenie gniazda. Prezesem został Andrzej 
Piechota, naczelnikiem Teodor Siwy, członków zgłosiło się 90, 
a pod koniec 1920 było 90 druhów, 64 druhen i 130 młodzieży, 
prezesurę sprawował Walenty Leppell. Dnia 25 kwietnia 1920 
poświęcono sztandar. W r. 1936 gniazdo liczyło 116 członków, 218
		

/Magazyn_200_09_0219_0001.djvu

			prezesem jest 1 eodor Siwy, sekretarzem Stefan Paliński, skarbnikiem 
Piotr Piątek, naczelnikiem Alojzy Jendrzej. Kronika gniazda przez T. Siwego na 14 str. i 5 tab. w ma¬ 
szynopisie. Małe Łagiewniki (okręg lubliniecki), gniazdo założone 26 wrze¬ 
śnia 1920, członków 16. Wielkie Łagiewniki, gniazdo założone 18 lub 28 lipca 1920, 
liczyło pod koniec roku 22 członków, prezesem był Franciszek 
Cebulski, naczelnikiem Jan Cebulski. Łaziska, albo Łaziski (okręg strzelecki), gniazdo założone 
6 czerwca 1920, liczyło pod koniec roku 25 członków z 40 wpisa- 
nych, prezesem był Jakub Tul, naczelnikiem Wilhelm Krupa. Łaziska (okręg wodzisławski), gniazdo założone około 1 grud¬ 
nia 1920, przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 22 lutego 1921, prezesem 
był Józef Wojtek, naczelnikiem Rudolf Widenka, członków 30 
i 70 młodzieży. Od r. 1924—1934 gniazdo nie istniało, członkowie 
przeszli do innych towarzystw. Na nowo zawiązano gniazdo 
10 czerwca 1934, zgłosiło się 56 członków i 8 młodzieży, pod 
koniec 1934 r. było 70 członków i 24 młodzieży, prezesem jest 
obecnie Rudolf Widenka, sekretarzem Henryk Adamczyk, naczel¬ 
nikiem Bernard Adamczyk. Historia gniazda na 22 str. rękopisu. Górne Łaziska (okręg mikolowski), gniazdo założone 14 lipca 
1920, liczyło pod koniec roku 59 członków, czynne jeszcze w 1922, 
przez 1923 zawiesiło czynności, wskrzeszone 11 maja 1924 liczyło 
22 członków i 43 młodzieży, prezesem został Mikołaj Otawa, na¬ 
czelnikiem Alojzy Woźnikowski, który w 1925 został prezesem. 
Gniazdo zamarło 1926 lub 1927. Łaziska średnie, gniazdo założone 19 września 1920 liczyło 
pod koniec roku 88 członków. Jako nieczynne zostało skreślone 
6 maja 1925, reaktywowane 1929, po czym znowu po 2 latach 
zamiera i powtórnie zostaje reaktywowane w 1934. Obecnie pre: 
zesem jest Teodor Piosek, sekretarzem Jerzy Nowak, naczelnikiem 
Edward Widera. W 1936 nie nadesłało raportu ani odpowiedzi na 
ankietę hist or. Przewodnictwa. Łąka, gniazdo założone 5 sierpnia 1920, choć próby założenia 
datowały się od 1919, liczyło pod koniec 1920 r. 80 członków, 219
		

/Magazyn_200_09_0220_0001.djvu

			a w chwili poświęcenia sztandaru 30 października 1921 doszło 
do 120. W latach 1923—1924 osłabło tak dalece, że zostało w 1924 
skreślone. Reaktywowano je w 1925, prezesem był Wilibald Wind, 
naczelnikiem Józef Rajwa. Obecnie liczy gniazdo 34 członków, pre¬ 
zesem jest Jan Wilosz, sekretarzem Folek, naczelnikiem Paweł Kuś. Historia gniazda na 4 str. maszynopisu. Łąki (na Cieszyńskim), gniazdo założone 8 listopada 1907 przez 25 młodych chłopów i robotników, miało w latach przedwojennych 
po 26—22 członków; wznowione w 1925 należy do Związku 
Sokołów Polskich w Czechosłowacji i liczy początkiem 1936 r. 26 druhów i 22 druhny, prezesem jest Alojzy Kokotek, naczelnikiem 
Paweł Zwias. Łuków (okręg rybnicki), gniazdo wymienione jako nieobecne 
na Zjeździe Okręgowym 10 lutego 1924, skreślone jako nieczynne 
2 lipca 1925. Maciejkowice, obecnie Chorzów-Maciejkowice, gniazdo zało¬ 
żone 7 marca 1920 z inicjatywy Jana Pijowczyka, liczyło pod 
koniec roku 48 druhów, 2 druhny i 12 młodzieży, prezesem był 
Józef Migdalski, naczelnikiem Adolf Roder. Sztandar poświęcono 
5 września 1922 za prezesury Piotra Lipoka. W latach 1923—1933 
i 1935 był prezesem Piotr Zdechlikiewicz, obecnie prezesem jest 
Józef Komander, sekretarzem Józef Sobawa, skarbnikiem Henryk 
Kapuściok, naczelnikiem Józef Zygar (od r. 1931). Zarys historii gniazda na 3 str. rękopisu. Makoszowy, gniazdo założone 16 lutego 1919 z inicjatywy 
Bajera z Zabrza, początkowo miało 28 członków, prezesem był 
Karol Widera, naczelnikiem Jan Orzoł. W 1920 członków 36, pre¬ 
zesem był Józef Orzoł, naczelnikiem Edward Mika; w latach 1921 
do 1926 gniazdo istnieje na papierze, odżywa 8 maja 1926, licząc 
50 druhów, których liczba w 1927 wzrosła do 100. Obecnie jest 
prezesem Szczepan Nocoń (od 1927), sekretarzem Henryk Lapisz, 
skarbnikiem Walter Makselon, naczelnikiem Jerzy Mika. Kronika gniazda na 5 str. maszynopisu. Malchów (okręg lubliniecki), gniazdo założone 22 października 
1920, członków 20. Mała Dąbrówka, Małe Łagiewniki itp. patrz Dąbrówka, Ła¬ 
giewniki itp. 220
		

/Magazyn_200_09_0221_0001.djvu

			Marklowice, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 22 stycznia 
1920, skreślone jako nieczynne 2 lipca 1925, wznowione 8 kwietnia 
1934; prezesem jest obecnie Alojzy Zamarski, sekretarzem Wincenty 
Szramek, skarbnikiem Józef Poloński, naczelnikiem Emil Sładek. Odpowiedzi na ankietę histor. Przewodnictwa brak. Miasteczko, gniazdo założone 3 lub 9 maja 1920 (data podana 
przez historię gniazda: 17 sierpnia 1919, nieprawdopodobna wobec 
przyjęcia do Dzielnicy 15 lipca 1920), miało początkowo 71 człon¬ 
ków, pod koniec 1920 r. 35 druhów i 16 druhen; prezesem był 
Józef Nowak, naczelnikiem Jan Stachowiak. Po III powstaniu 
gniazdo było nieczynne do 30 lipca 1922, w którym prezesem został 
Jan Stachowiak, liczba członków pod koniec roku wynosiła 21 
druhów i 9 druhen, w r. 1934 za prezesury Pawła Wylenzka 
27 druhów i 18 dorostu. Obecnie prezesem jest Stanisław Lipka, 
sekretarzem Franciszek Strzyszka, skarbnikiem Józef Przybylek, 
naczelnikiem Tadeusz Stachowiak. Historia gniazda w rękopisie (20 stron). Michalkowice (na Cieszyńskim), gniazdo założone w 1903 r., 
liczyło przed wojną 21—35 członków, prezesem był w 1908 Fran¬ 
ciszek Muszyński. Michalkowice (pow. katowicki), próbowano założyć gniazdo 
przed wojną światową i uprawiano konspiracyjnie ćwiczenia gim¬ 
nastyczne, formalnie założono gniazdo 22 lutego 1920, liczyło ono 
pod koniec roku 111 druhów, 46 druhen i 30 młodzieży, prezesem 
był Józef Białas, naczelnikiem Wojciech Kocot, a potem Franciszek 
Sobota. Sztandar poświęcono w październiku 1921. W latach 
1933—1935 doszło gniazdo do 215 członków i urządziło większe 
boisko. Obecnie prezesem jest Piotr Bara, sekretarzem Paweł Ma- 
lordy, skarbnikiem Teodor Cieluch, naczelnikiem Ryszard Jankę. Historia gniazda w maszynopisie (str. 15). Michalkowice (okręg rybnicki), gniazdo założone 17 sierpnia 
1920, członków 35. Miechowice, gniazdo założone 20 lub 27 stycznia 1920, liczyło 
pod koniec roku 80 druhów, 13 druhen i 45 młodzieży; prezesem 
był Józef Ring, naczelnikiem Szczepan Ring. W maju 1922 dru¬ 
howie z Miechowie byli w gościnie w Roździeniu. Miedary - Blachownia (okręg kozielski), gniazdo przyjęte do 
Dzielnicy 4 kwietnia 1921. 221
		

/Magazyn_200_09_0222_0001.djvu

			Miedźna, gniazdo założone 31 lipca 1920, liczyło pod koniec 
roku 39 członków. Dnia 1 maja 1921 przeszło do nowo utworzo¬ 
nego okręgu pszczyńskiego, skreślone w 1924. Miejsce (okręg kozielski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 24-go 
marca 1921. Miejska Dąbrowa patrz pod Dąbrowa. Międzyrzecze, gniazdo założone 31 lipca 1920, miało pod koniec 
roku 44 członków. Dalsze koleje te same jak gniazda w Miedźnej. Mikołów, po nieudanych próbach założenia gniazda od r. 1903, 
powstało ono dopiero 29 marca 1919 r., licząc 35 członków; 
prezesem był Teodor Mróz, naczelnikiem Ryszard Bąk, po śmierci 
Mroza w I powstaniu prezesem został Jan Polaczek, naczelnikiem 
Józef Wesoły. Pod koniec 1920 było 20 druhów i 10 druhen. 
Sztandar poświęcono 10 czerwca 1934. Obecnie prezesem jest Jerzy 
Rzepka, sekretarzem Ignacy Binias, skarbnikiem Alojzy Bochynek, 
naczelnikiem Leon Wolny. Zarys historii gniazda na U/2 str. maszynopisu. Mikulczyce (okręg zabrski), gniazdo założone 21 stycznia 1919, 
miało pod koniec r. 1920 druhów 30, druhen 18 i 30 młodzieży, 
prezesem był Antoni Ruda, naczelnikiem Jan Rzeźniczek. Mizerów, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 22 lutego 1921, 
nieliczone przez okręg mikołowski już w r. 1923, skreślone w listo¬ 
padzie 1924. Mnichus (okręg opolski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 
22 lutego 1921. Mokre, gniazdo to pojawia się na Zlocie mikołowskim 11—12 
sierpnia 1923, skreślone jako nieczynne 6 maja 1925. Moszczenica, gniazdo założone 13 czerwca 1920, liczyło pod 
koniec roku 48 członków. Mszana wzgl. Mszanna, gniazdo założone 16 maja 1920, miało 
członków 39, pod koniec roku 52 i 32 młodzieży, prezesem był Jan 
Wija, naczelnikiem A. Kozielski. Murcki, gniazdo założone 22 lutego lub 1 marca 1920 (data 
w Kronice gniazda: 19 maja 1920 — jest nieprawdopodobna wobec 
przyjęcia do Dzielnicy 5 marca 1920). Członków początkowo 160, 
pod koniec roku 152 druhów, 19 druhen i 25 młodzieży, prezesem
		

/Magazyn_200_09_0223_0001.djvu

			był Karol Botor, naczelnikiem Brunon Szafranek. Sztandar poświę¬ 
cono 1 czerwca 1924. Obecnie prezesem jest Augustyn Gwóźdź 
(prezes już 1929—1933), sekretarzem Teofil Jendrysik, skarbnikiem 
Augustyn Szymon, naczelnikiem Antoni Szlachcic. Kronika gniazda na 1 y2 str. maszynopisu. Mysłowice, gniazdo założone 2 sierpnia 1903 r. przez młodzież 
z Mysłowic, Brzezinki, Kosztów itd., przetrwało do 21 maja 1905, 
w jego miejsce zaś powstało gniazdo w Kosztowach. Ponownie 
założone gniazdo 21 lutego 1919 liczyło 80 druhów i 30 druhen, 
pod koniec 1920 r. 78 druhów, 42 druhen i 24 młodzieży; pierw¬ 
szym prezesem był Wincenty Terakowski, naczelnikiem Józef Slota, 
w 1920 prezesem Paweł Skrzypek, naczelnikiem Władysław Słota. 
Sztandar poświęcono 21 czerwca 1921. Obecnie członków jest 44, 
prezesem Józef Gondzik, sekretarzem Walter Kozak, skarbnikiem 
Karol Mucha, naczelnikiem Wilhelm Drzymała. Historia gniazda 4 str. Myślina (okręg strzelecki), gniazdo założone 24 października 
1920, członków 20. Nakło, gniazdo założone 3 sierpnia 1919 przez członków przed¬ 
wojennych gniazda bytomskiego, wzrosło z liczby początkowej 38 
członków do 144 druhów, 12 druhen i 16 młodzieży pod koniec 
1920. Prezesem był Jan Stanowski, naczelnikiem Franciszek Pu¬ 
czek. Sztandar poświęcono 6 lipca 1924. Obecnie prezesem jest 
Paweł Kaczmarczyk, sekretarzem Alojzy Stanowski, skarbnikiem 
Józef Opara, naczelnikiem Paweł Pełka. Historia gniazda w rękopisie 8 str. Nawsie, w r. 1914 istniała tam delegatura gniazda w Cieszynie. Niedobczyce, gniazdo założone 25 stycznia 1920, z 33 członków 
początkowo doszło do 42 pod koniec roku, prezesi w ciągu roku 
zmieniali się: Franciszek Brachmański, Wiktor Owczarzy i Alojzy 
Błaszczyk, naczelnikiem był Teodor Węgrzyk. Sztandar poświę¬ 
cono 21 września 1924. W następnych latach przyszło do współ¬ 
pracy z Klubem Sport. Kościuszko, która skończyła się zamarciem 
gniazda w 1929—30; dopiero w styczniu 1931 reaktywowano 
gniazdo i zerwano łączność z Klubem Sportowym. W 1936 było 
66 członków, prezesem jest Teodor Owczarzy, sekretarzem Stefan 
Uherek, skarbnikiem Ew. Zając, naczelnikiem Franciszek Zimoń. Flistorię gniazda spisał na 21 str. Stanisław Ziora.
		

/Magazyn_200_09_0224_0001.djvu

			Niemiecka Lutynia patrz Lutynia. Górny Niewiadom, gniazdo założone 13 czerwca 1920 r. miało 
członków 26, prezesem był Józef Chłodek, naczelnikiem Roman 
Marszolik. Dalszych wiadomości brak. Niezdrowice (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
22 lutego 1921. Nikisz-Giszowiec lub Nikiszowiec, gniazdo założone dnia 16 lu¬ 
tego 1919, liczyło 135 członków, pod koniec 1920 r. 45 druhów, 
20 druhen i 30 młodzieży; pierwszym prezesem był Karol Buczek, 
potem Paweł Chrostek, naczelnikiem Jan Pucka. Sztandar poświę¬ 
cono 18 lipca 1920. Członków w 1935 r. miało gniazdo 75, pre¬ 
zesem jest Alojzy Kula, sekretarzem Józef Peteja, skarbnikiem 
Wawrzyniec Hochuł, naczelnikiem Franciszek Maślon. Historia gniazda w rękopisie (11 str.). Nowa Wieś, gniazdo założone 22 grudnia 1918 przez 25 człon¬ 
ków, prezesem został Augustyn Sitko, naczelnikiem Teodor Nowok; 
sztandar sprawiono w 1919, drugi poświęcono 2 września 1923, 
własne boisko uzyskano w 1935 r. Pod koniec r. 1920 było 41 
druhów, 24 druhen i 47 młodzieży. Obecnie prezesem jest Teodor 
Nowok, sekretarzem Engelbert Mijacz, skarbnikiem Konrad Nie- 
szwic, naczelnikiem Józef Wałach. Księga pamiątkowa gniazda na 13 str. maszynopisu. Królewska Nowa Wieś (okręg opolski), gniazdo przyjęte do 
Dzielnicy 24 marca 1921. Nowe Hajduki, Nowy Bytom p. Hajduki, Bytom. Obszary, najpierw powstało w tej miejscowości gniazdo p. n. 
Kopalnia Emy w r. 1919, lecz już z początkiem r. 1920 było nie¬ 
czynne i zostało skreślone, ale równocześnie powstało gniazdo na 
t. zw. Romanshof, przyjęte do Dzielnicy Śląskiej w 1921. Na Kop. 
Emy prezesem był Jan Strzondala, naczelnikiem Augustyn Kuśka. 
W latach 1923—1925 gniazdo zamarło, w 1935 wybudowano 
sokolnię. Obecnie prezesem jest Franciszek Hurnik, sekretarzem 
Alojzy Lasota, skarbnikiem Józef Szeja, naczelnikiem Jan Deicz- 
manek. Odpowiedź na ankietę histor. na 4 str. maszynopisu. 224
		

/Magazyn_200_09_0225_0001.djvu

			Ochojec, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 22 lutego 1921, 
brało udział w Zlocie Okręgu VII dnia 11—12 sierpnia 1923, 
potem zanika. Odmice (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte 10 marca 1921 do 
Dzielnicy Śląskiej. Olesno, istniał tu w lutym 1920 klub sportowy, który 25 marca 
1920 przekształcił się w gniazdo z 22 członkami; prezesem był 
Antoni Majewski, naczelnikiem Augustyn Zając. W drugiej połowie 
r. 1920 gniazdo przestało istnieć. Stare Olesno, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śl. 10 marca 1921. Olszowy (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy Ślą¬ 
skiej 21 stycznia 1921. Olszyny, gniazdo założone dnia 1 sierpnia 1920, liczyło pod 
koniec roku 22 członków, prezesem był Józef Banduch, naczelnikiem 
Wincenty Katryniak. Opatowice, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śl. 10 marca 1921. Opole, gniazdo założone 11 czerwca 1911, miało pod koniec 
roku 21 członków, prezesem był Tadeusz Koraszewski, naczel¬ 
nikiem Kazimierz Robakowski, na r. 1913 zapisało się 27 druhów, 
ale już wtedy upominano gniazdo z powodu braku życia. Po 
wojnie podjęto pracę 17 lutego 1919, nie brało udziału w Zlocie 
Dzielnicowym 1920 r., prezesem był dr Franciszek Dzierza, naczel¬ 
nikiem Leon Powolny. Orłowa, gniazdo założone w r. 1906, miało w 1907 członków 
60, w 1912 zaś 72; zamarło ostatecznie 1920. Ornontowice, gniazdo założone 1 listopada 1923, prezesem był 
Sowiński, kierownik szkoły, sekretarzem Alojzy Powala, naczel¬ 
nikiem Franciszek Holeczek. Jako nieczynne skreślono 12 grud¬ 
nia 1925. Orzech, gniazdo założone 2 lutego 1919 r. miało pod koniec 
1920 r. 43 członków, prezesem był Józef Kubik, naczelnikiem 
Franciszek Ręka. W 1925 były 2 gniazda Orzech I i Orzech II 
zwane także Orzech-Wschód i Orzech-Zachód, znamy wszakże 
jeden tylko zarząd z Stanisławem Molikiem jako prezesem i Hu¬ 
gonem Langosiem jako naczelnikiem. Oba gniazda zawiesiły czyn¬ 
ności w 1926 lub 1927. Dzieje „Sokola“ 15 225
		

/Magazyn_200_09_0226_0001.djvu

			Orzegów, gniazdo założone 23 listopada lub 7 grudnia 1913, 
wznowiło czynności w styczniu 1919, sztandar poświęciło w 1920; 
pod koniec 1920 liczyło 100 druhów, 30 druhen i 48 młodzieży; 
prezesem był Kasper Mrowieć, naczelnikiem Teofil Binesz; obecnie 
prezesem jest Franciszek Białek, sekretarzem Wiktor Świtała, skarb¬ 
nikiem Blaut, naczelnikiem Karol Pietruszka. Odpowiedzi na ankietę histor. brak. Orzesze, gniazdo założone 27 czerwca 1920, przyjęte do Dziel¬ 
nicy Śląskiej 22 lutego 1921, miało członków 27, prezesem był Jan 
Pawlica, poległy w powstaniu, naczelnikiem Wilhelm Król. W la¬ 
tach 1926—1928 zorganizowano dobrze lekką atletykę. Obecnie 
jest około 100 członków, prezesem jest Jan Chwaszcza, sekretarzem 
Stanislaw Początek, naczelnikiem Józef Chwaszcza. Odpowiedź na ankietę histor. Przewodnictwa na 3 str. ma¬ 
szynopisu. Osiek (okręg strzelecki), gniazdo założone 17 kwietnia lub 
17 sierpnia 1920, przyjęte do Dzielnicy 21 sierpnia 1920, liczyło 
członków 38, prezesem byl Jan Lasończyk, naczelnikiem Ignacy 
Długosz. Polska Ostrawa, gniazdo założone w 1909, liczyło członków 78, 
ale w 1912 spadło do 50. Prezesem byl Bolesław Włodek. Zamarło 
ostatecznie 1920 r. Ostropa (okręg gliwicki), gniazdo założone 21 listopada 1920, 
liczyło 41 członków. Paczyna (okręg gliwicki), gniazdo założone 5 lipca 1920, miało 
członków 20, prezesem był Augustyn Nawa, naczelnikiem Józef 
Donner. Palowice, gniazdo założone przed 23 listopada 1920, lecz przy¬ 
jęte do Dzielnicy 22 lutego 1921, ponieważ nie zawiadomiło przed¬ 
tem Okręgu. W 1925 prezesem był Aleksy Pawlas, naczelnikiem 
Karol Rzymczok. Za 1931 r. nie przesłało raportu, zamarło. Parusżowiec, gniazdo założone dnia 15 maja 1920, liczyło 23 
członków, prezesem był Jan Podleśny, naczelnikiem Maksymilian 
Piełka. W następnych latach działalność ustala i podjęto ją dopiero 
w 1922, tworząc gniazdo z członków dotychczasowych Turn- 
vereinu, akcję tę ukończono w styczniu 1923, było wówczas do 
100 członków i 30 młodzieży. Osłabienie działalności przypada 226
		

/Magazyn_200_09_0227_0001.djvu

			na 1930 i początek 1931, po czym podjęto ją na nowo. Prezesem 
jest inż. Emil Rybica, sekretarzem Paweł Kloze, skarbnikiem Jan 
Szymura, naczelnikiem Józef Galeczka. Zarys historii gniazda na 2 str. maszynopisu. Pawłowice, gniazdo istniało z początkiem r. 1924, wysiało 
przedstawicieli na Zjazd Okręgu Żorskiego 13 kwietnia 1924, 
potem znika. Pawłów, gniazdo powstało przed 5 kwietnia 1920, gdyż w tym 
dniu uzależniono jego przyjęcie do Dzielnicy od sprawozdania 
założyciela gniazda Kazimierza Kasprzaka. W Zlocie Dzielnico¬ 
wym i Okręgowym w 1920 udziału nie brało, gdyż nie miało sali 
do ćwiczeń i naczelnika. Wznowiono gniazdo w maju 1922 r., 
w 1925 prezesem był Józef Krzykalski; w 1930 postawiono wniosek 0 skreślenie gniazda jako nieczynnego od 1929. Po raz trzeci za¬ 
łożono gniazdo z 34 druhami 8 stycznia 1933. Obecnie liczy ono 
41 druhów, 13 druhen i 24 młodzieży. Prezesem jest Alfred Ko¬ 
wolik, sekretarzem Maksymilian Stanienda, skarbnikiem Wilhelm 
Gaszka, naczelnikiem Maksymilian Dudziński. Krótka notatka gniazda na 1 str. maszynopisu. Pawonków, gniazdo założone 22 czerwca 1924, prezesem został 
Piotr Bartoszek, naczelnikiem Franciszek Michna. Od 1925 nie 
składano raportu, w następnym roku gniazdo zamarło. Piaseczna, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 10 marca 1921, ostatni 
raz pojawia się na Zjeździe Okr. Tarnogórskiego 2 września 1923. Piece, gniazdo istnieje przed 10 lutego 1924, w tym dniu bo¬ 
wiem zanotowano je jako nieobecne na Radzie Okr. Rybnickiego; 
skreślone 2 lipca 1925. Piekary Śl. (dawn. Niem, lub Wielkie), gniazdo założone dnia 
16 maja 1909, liczyło początkowo 35 członków, w 1912 druhów 54 1 4 druhny; prezesem w tym roku był Andrzej Świder, naczelnikiem 
Karol Kupiec, w następnym roku prezesem został Wiktor Polak, 
w 1914 naczelnikiem Józef Kałdonek. Sztandar w czasie poświę¬ 
cenia 28 maja 1914 skonfiskowała policja. Działalność podjęto 
z początkiem r. 1918; pod koniec 1920 było 112 druhów, 28 druhen 
i 20 młodzieży, prezesem był Jan Ludyga, naczelnikiem Feliks 
Wróbel. W 1936 prezesem jest Piotr Siwy, sekretarzem Wendelin 
Kopczyński, skarbnikiem Feopold Fudyga. Odpowiedzi na ankietę histor. nie nadesłano. 227
		

/Magazyn_200_09_0228_0001.djvu

			Rudne Piekary, gniazdo założone 1 stycznia lub lutego 1920, 
liczyły w połowie roku 86 członków, pod koniec 40; prezesem był 
Józef Miodek, naczelnikiem Teofil Mańka. Pielgrzymowice, gniazdo istniało na początku r. 1924, miały 
przedstawiciela na Zjeździe Okręgu Żorskiego 13 kwietnia 1924, 
skreślone jako nieczynne w listopadzie 1924. Pietraszów, gniazdo założone 18 lipca 1920, miało pod koniec 
roku 24 członków, prezesem był Teodor Bok, naczelnikiem Mi¬ 
kołaj Spałek. Pietwałd, gniazdo założone 15 sierpnia 1910 z inicjatywy gór¬ 
ników Jana Wojtala i Wiktora Sławińskiego, członków było 25, 
prezesem został Jan Wojtal, naczelnikiem Ferdynand Kübel; miało 
podobno sokolnię. Ostatecznie zamarło 1920. Nieco inaczej przed¬ 
stawia sprawę Wiktor Sławiński, sekretarz gniazda, w artykule 
pt. 25 lat w służbie sokolej (Sokół na Śląsku 1934, str. 71—72, 78), 
twierdząc, że pierwszym prezesem był Adolf Kania, on zaś sam 
naczelnikiem od 1911—1919, że wznowił czynności gniazda w lipcu 
1917, a gniazdo zostało rozbite w lutym 1919. Piotrowice, gniazdo założone 13 lub 15 maja 1920 miało 23 
druhów i 7 druhen, prezesem był Jan Materia, naczelnikiem Szcze¬ 
pan Żychoń. W 1937 do zarządu należą: Gerard Kotucha jako 
prezes, Roman Żychoń jako sekretarz, Henryk Rolnik jako skarbnik 
i Erwin Buchalik jako naczelnik. Odpowiedzi na ankietę histor. brak. Pniowiec, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 10 marca 1921, 
skreślone 2 lipca 1925. Podlesie, gniazdo założone 1 czerwca 1919, miało członków 
początkowo 32, pod koniec 1920 r. 31 druhów, 20 druhen i 40 
młodzieży, prezesem był Maciej Jargoń, naczelnikiem Jan Latusek, 
w 1925 prezesem Jan Latusek, naczelnikiem Franciszek Domagała. 
Gniazdo ruchliwe do r. 1926, potem osłabło, w 1930 zawiesiło 
czynności i zostało skreślone 18 marca 1931. Polska Ostrawa p. Ostrawa. Popielów, gniazdo założone w r. 1918, było nieczynne od 
końca 1919 i przestało istnieć w 1920 r., reaktywowane w 1927; 
w 1933 prezesem był Bolesław Holona do 1934, naczelnikiem 
Edmund Świtała, członków 26. Gniazdo jako niezarejestrowane 
skreślono w 1935. 228 L
		

/Magazyn_200_09_0229_0001.djvu

			Potempa, gniazdo to wysłało 2 delegatów na zebranie okrę¬ 
gowe prezesów i naczelników 7 sierpnia 1921 w Tarnowskich 
Górach. Miejscowość przypadła Niemcom. Poznowice (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
Śląskiej 22 lutego 1921. Przegędza, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 22 lutego 
1921, nie wysłało przedstawicieli na Zjazdy Okręgowe w maju 
1922 w Rybniku, poza tym brak wiadomości. Przelajka, gniazdo założone w październiku 1918 przez prze¬ 
głosowanie Niemców w Turnvereinie, w 1919 r. zasnęło po I po¬ 
wstaniu, prezesem był Antoni Białas, naczelnikiem Karol Gajdzik; 
ponownie utworzono gniazdo 13 maja 1920, które pod koniec roku 
miało 64 członków i zarząd jak w 1919 r. Pod prezesurą Białasa 
do 1925, a potem Józefa Kwapika gniazdo trwało do 12 lipca 1929, 
kiedy zostało skreślone jako nieczynne. Wskrzeszone w grudniu 
1934 doszło do 55 członków, prezesem jest Franciszek Wilczok, 
sekretarzem Nawrat, skarbnikiem Gajdzik, naczelnikiem Antoni 
Strzelczyk. Historia gniazda na 5 str. maszynopisu. Przyszowice (okręg gliwicki), gniazdo założone przed 23 marca 
1919, wysyła bowiem przedstawiciela na zebranie prezesów i na¬ 
czelników w tym dniu, liczy członków 42, przestaje istnieć w 1920. Przyszówka, gniazdo założone 25 kwietnia 1920, miało pod 
koniec roku 25 druhów i 10 druhen, prezesem był Wincenty Mię- 
sok, naczelnikiem Jan Zubek. Liczono się z jej istnieniem jeszcze 
28 maja 1922. Pszczyna, pomysły założenia gniazda sięgają czasów przed¬ 
wojennych, gniazdo jednak założono dopiero 20 czerwca 1920 
z 74 członkami z Pszczyny i okolicznych wsi; prezesem został 
Aleksy Fizia, naczelnikiem Franciszek Załucki, w latach 1921—1922 
działalność gniazda osłabła, 6 lipca 1924 poświęcono sztandar na 
Zlocie okręgu X, prezesem był do śmierci w 1927 Aleksy Fizia. 
Gniazdo miało w 1936 r. 139 druhów i 63 druhny, prezesem jest 
dr Ludwik Konieczny, sekretarzem Edward Prządka, skarbnikiem 
Henryk Spyra, naczelnikiem Franciszek Figołuszka. Szczegółowa historia gniazda na 39 str. maszynopisu. Pszów, gniazdo założone 18 kwietnia 1920 z 42 członkami 
w chwili założenia, z 107 pod koniec roku; prezesem został Teodor 229
		

/Magazyn_200_09_0230_0001.djvu

			Staniczek, naczelnikiem Konstanty Sklarz. Sztandar poświęcono 
w r. 1927. Obecnie prezesem jest inż. Jan Lindner, sekretarzem 
Józef Sowa, skarbnikiem Twardzik, naczelnikiem Franc. Pietrzak. Historia gniazda na 6 str. maszynopisu. Ptakowice, gniazdo założone 9 maja 1920, liczyło początkowo 
34 członków, pod koniec roku 36 druhów i 14 druhen; prezesem 
był Karol Stefański, naczelnikiem Roman Hoinke. Pyskowice (okręg gliwicki), gniazdo założone 29 lutego 1920 
liczyło w połowie roku 90 członków, pod koniec 17 druhów i 37 
druhen; prezesem był Józef Szołtysek, naczelnikiem Karol Kowalik. Racibórz, gniazdo założone dnia 15 lutego 1914, prezesem był 
Józef Grzybek, naczelnikiem Władysław Wilmowicz; po wojnie 
podjęło czynności z końcem r. 1918 lub początkiem 1919 i miało 
członków 55, pod koniec 1920 r. 68, prezesem był Antoni Rostek, 
naczelnikiem Augustyn Cieślik. Potem zamarło i zostało dopiero 
reaktywowane w listopadzie 1927 jako 2 gniazda: męskie i żeńskie, 
należące do Związku Polskich Tow. „Sokół“ w Niemczech. Dnia 
1 stycznia 1936 istniało, zdaje się, jedno tylko gniazdo z 22 dru¬ 
hami i 9 druhnami. Prezesem do r. 1934 był Franciszek Białdyga, 
od 1934 Edward Machowski, naczelnikiem Antoni Kucza, naczel¬ 
niczką Aniela Halamianka. Patronował gniazdom dyr. Kazimierz 
Malczewski. Wzmianki w Sokole na Śląsku z lat 1928—1934. Radlin, gniazdo założone 28 grudnia 1919, miało początkowo 
50 członków, pod koniec 1920 r. 65; prezesem i naczelnikiem był 
Wiktor Brachmański. W latach 1925—1927 gniazdo było nie¬ 
czynne, reaktywowane w 1928. Obecnie prezesem jest Izydor Ko¬ 
zielski, sekretarzem Klimek, naczelnikiem Antoni Kolorz. Odpowiedzi na ankietę histor. Przewodnictwa gniazdo nie 
przysłało. Radłowice (pow. oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 
21 stycznia 1921. Radoszowy, gniazdo założone 22 lutego 1920 liczyło pod koniec 
roku 46 członków, prezesem był Antoni Zieliński, naczelnikiem 
Józef Wyciślik, pozostający na tych stanowiskach w 1925. W 1934 
był prezesem Józef Wyciślik (Wycieślik), sekretarzem Wilhelm Wilk, 
naczelnikiem Wiktor Murkietosz. W 1936 gniazdo nie przedłożyło raportu i nie dało odpowiedzi 
na ankietę histor. Przewodnictwa. 230
		

/Magazyn_200_09_0231_0001.djvu

			Radostowice, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 21 stycznia 
1921, 1 maja t. r. przy podziale okręgu przeszło do pszczyńskiego, 
skreślone 1924. Radziejów, gniazdo założone 4 lipca 1920, liczyło pod koniec 
roku 50 członków, w 1925 prezesem był Paweł Kuchcik, naczel¬ 
nikiem Augustyn Trybuś; jako nieczynne zostało gniazdo skreślone 
12 sierpnia 1929, reaktywowane w 1931, nie zostało zgłoszone do 
Związku Sokolego. Radzionków, gniazdo założone 2 lutego 1912 miało 30 człon¬ 
ków, prezesem był Józef Szyler, naczelnikiem Augustyn Puszczyk; 
po wojnie światowej gniazdo rozpoczęło działalność w listopadzie 
1918 r. i doszło pod koniec 1919 do 116 druhów i 20 druhen, a pod 
koniec 1920 spadło do 53 druhów, 12 druhen i 60 młodzieży, 
skutkiem utworzenia gniazda w Rojcy, zwanej wówczas Nowym 
Radzionkowem. W 1920 prezesem był Emil Gajdas, naczelnikiem 
Paweł Pietryga. W 1922 poświęcono sztandar. Obecnie prezesem 
jest Emil Gajdas, sekretarzem Paweł Dolibóg, skarbnikiem Józef 
Cichy, naczelnikiem Wilhelm Glane, członków 65. 15 lat Sokolstwa w Radzionkowie 1912—1927, ulotka 4 str., 
i Zarys historyczny na 5 str. maszynopisu. Nowy Radzionków p. Rojca. Repty, najpierw założono gniazdo w Starych Reptach 6 stycznia 
lub 3 lutego 1919, które pod koniec 1920 liczyło 43 członków; 
prezesem był Jan Walisko, naczelnikiem Wilhelm Walisko. Nowe 
gniazdo utworzono w 1923 w Reptach Nowych, które w 1925 nie 
przedłożyło raportu, a w 1928 zawiesiło czynności, podjęło je znów 
w 1932, ale tak w tym roku jak w 1936 raportu nie przedłożyło. 
W 1937 prezesem był Ryszard Kanzy, naczelnikiem Rudolf Janas. Kroniki gniazda brak. Rogowy wzgl. Rogów, gniazdo założone 25 lipca 1920, liczyło 
25 członków, potem nic o nim nie wiadomo; wznowione w 1929 
i przyjęte do Dzielnicy 13 listopada t. r. rozbiło się po kilku mie¬ 
siącach istnienia; po raz trzeci utworzono gniazdo 18 marca 1934, 
prezesem był Franciszek Chojka, sekretarzem Rudolf Bugdol, skarb¬ 
nikiem Emil Szebesta, naczelnikiem Wilhelm Porwoł. W 1936 
gniazdo nieczynne. Rogoźna (okręg żorski), gniazdo zgłoszone na członka Związku 
16 grudnia 1925, prezesem był Leon Solich, naczelnikiem Antoni 231
		

/Magazyn_200_09_0232_0001.djvu

			Herman. Ale już w 1926 gniazdo zawiesiło czynności i zostało 
rozwiązane. Rojca, początkowo Nowy Radzionków czasami Radzionków- 
Rojca, gniazdo założone dnia 21 grudnia 1919 (według Spisu 
Okręgów i gniazd dnia 8 lutego 1920, co prawdopodobniejsze), 
członków miało pierwotnie 29, potem skutkiem napływu z gniazda 
radzionkowskiego pod koniec 1920 r. 76 druhów, 35 druhen 
i 30 młodzieży; prezesem był Antoni Kalinowski, naczelnikiem 
Teodor Bąk. Dalszy rozwój normalny, członków w latach 1923 
do 1930 było około 80, obecnie 26. Prezesem jest Zygfryd Kaus 
(od 1923), sekretarzem Robert Osadnik, skarbnikiem Józef Bend- 
kowski, naczelnikiem Ryszard Nolewajka. Odpowiedź na ankietę histor. Przewodnictwa. Rokicza (okręg gliwicki), gniazdo założone 10 maja lub 24-go 
czerwca 1920, miało 35 członków; prezesem był Leon Masłowski, 
naczelnikiem Jan Grabolus. Rokitnica (okręg bytomski), gniazdo założone 9 lutego 1919 
według Orędzia Sokolego (10 stycznia 1918 według Spisu Okrę¬ 
gów i gniazd), miało pod koniec 1919 członków 25, a 76 pod 
koniec 1920 r.; prezesem był Franciszek Musioł, naczelnikiem 
Jan Łosia. Ropica, gniazdo założone we wrześniu 1909, miało druhów 30, 
a w 1911 r. 23, w r. 1913 wykreślono je ze Związku Sokolego 
we Lwowie. Roździeń później Roździeń-Szopienice, gniazdo założone 15 maja 
1898 przez 26 młodych rzemieślników i robotników, prezesem zo¬ 
stał Edward Kalinowski, naczelnikiem Franciszek Widera. Wśród 
ciągłych szykan i prześladowań gniazdo wytrwało aż do procesu 
w 1907, kiedy gniazdo wyrokiem z dnia 4 czerwca t. r. zostało 
rozwiązane. Duszą gniazda był w tych latach Jan Badura. Po 
rozwiązaniu próbowano dalszej działalności przez parę miesięcy 
jako Sokół w Janowie; dopiero 3 listopada 1912 wznowiono 
gniazdo jako Roździeń-Szopienice i doprowadzono do 53 druhów 
i 10 druhen, prezesem był Teodor Lelek, naczelnikiem Alojzy 
Morgala. Po wojnie gniazdo podjęło czynności 14 grudnia 1918, 
obierając prezesem dra Henryka Jarczyka, naczelnikiem zaś Aloj¬ 
zego Morgałę; w 1919 było 156 druhów i 24 druhny, pod koniec 
1920 r. 119 druhów, 21 druhen i 20 młodzieży, naczelnikiem zaś 232
		

/Magazyn_200_09_0233_0001.djvu

			był Stanisław Fojcik. W 1921 działalność osłabła, lecz wzmogła 
się znowu w roku następnym pod prezesurą Augusta Skopka, 
gdy poświęcono 21 maja 1922 sztandar przerobiony ze sztandaru 
gniazda w Pyskowicach. W r. 1936 członków było 65, prezesem 
jest Jan Badura, sekretarzem Jerzy Mielnik, skarbnikiem Emanuel 
Kuc, naczelnikiem Piotr Habryka. Historia gniazda przez Augusta Skopka w Srebrnej Księdze, 
Roździeń-Szopienice 1923, str. 13—53, i wyczerpująca historia 
przez Jana Badurę na 56 str. maszynopisu i 5 str. rękopisu. Odpis 
wyroku z 4 czerwca 1907. Rozmierz (okręg strzelecki), gniazdo założone 15 lub 30 maja 
1920 r., liczyło 84 członków; prezesem był Henryk Wójcik, naczel¬ 
nikiem Teodor Pachau. Rozwadza (okręg strzelecki), gniazdo założone 1 sierpnia 1920, 
liczyło 24 członków; prezesem był Józef Baranowski, sekretarzem 
Juliusz Wieczorek. Rój (okręg żorski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 2 lipca 1925, 
zawiesiło czynności w r. 1926; prezesem był Ludwik Skiba, naczel¬ 
nikiem Jan Karwot. Ruda, gniazdo założone 26 grudnia 1918, miało pod koniec 
1919 r. 252 druhów i 48 druhen, pod koniec 1920 r. 255 druhów, 
36 druhen i 31 młodzieży. Pierwszym prezesem był Augustyn 
Gruchel, naczelnikiem Konrad Kałus, w r. 1920 prezesem Ignacy 
Janik, naczelnikiem Franciszek Widera. Sztandar poświęcono 
16 maja 1920. W dalszych latach rozwój gniazda jest normalny, 
zarządy urzędują zwykle po kilka lat. Obecnie prezesem jest Karol 
Cyrzyk, sekretarzem Al. Losa, naczelnikiem Paweł Pyzik. Kronika gniazda na 29 str. maszynopisu. Rudne Piekary p. Piekary Rudne. Rudziczka, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 8 sierpnia 1924, zo¬ 
stało skreślone jako nieczynne 12 sierpnia 1929. W 1925 prezesem 
był Adolf Hota, naczelnikiem Leopold Weiseler. Rudziniec (okręg gliwicki), gniazdo założone 1 listopada 1920, 
liczyło 35 członków, lecz do 10 marca 1921 nie było jeszcze przyjęte 
do Okręgu i Dzielnicy Śląskiej. 233
		

/Magazyn_200_09_0234_0001.djvu

			Rusinowice, gniazdo ma swoich przedstawicieli na Zjeździe 
Okręgu Lublinieckiego 6 kwietnia 1924 i uchodziło za bardzo 
czynne, lecz w 1925 nie składa raportu i niknie w 1926 lub 1927. Rybna, gniazdo założone 12 września (nie grudnia jak w Orę- 
rędziu Sokolim II, str. 32) 1920, liczyło 23 członków. Wkrótce 
potem znika. Rybnik, gniazdo założone po raz pierwszy 23 lutego 1898, 
liczyło członków ćwiczących około 20 i przetrwało konspiracyjnie 
do początku 1900 r. Prezesem był najpierw Florian Piecha, potem 
Józef Chudoba, naczelnikiem Walenty Klimosz. Po kilku bezsku¬ 
tecznych próbach wznowienia gniazda przed wojną powstało ono 
21 grudnia 1919 i liczyło 34 członków, a pod koniec 1920 r. 65 
druhów i 8 młodzieży; prezesem był dr Feliks Biały, sekretarzem 
Józef Bober. Sztandar poświęcono w 1924. Ostatnie lata wypeł¬ 
niają starania nad zbudowaniem sokolni. Obecnie prezesem Ignacy 
Knapczyk, sekretarzem Augustyn Dudek, skarbnikiem Józef Kle- 
packi, naczelnikiem Sylwester Kubiczek. Krótki zarys historii gniazda na 5 str. maszynopisu, oraz art. 
Coś z historii Sokoła w Rybniku, Sokół na Śląsku 1935, str. 17—18. Rychwałd (na Cieszyńskim), gniazdo istniało w r. 1914. Rydułtowy, gniazdo założone 25 marca 1920 r., liczyło po za¬ 
łożeniu 130 członków, pod koniec zaś roku 88 druhów i 13 druhen; 
prezesem był Józef Mandrysz, naczelnikiem Jan Buła. Sztandar 
poświęcono 23 września 1923. Potem nastały lata zastoju do 1930, 
z którego dźwignął gniazdo nowy prezes Teodor Szuła (od 1931 
do śmierci w 1935). Obecnie prezesem jest Józef Żyła, sekretarzem 
Antoni Gawron, skarbnikiem Jan Basista, naczelnikiem Franciszek 
Rupnik. Kronika gniazda przez Antoniego Gawrona w rękopisie (str. 12). Sadów, gniazdo występuje na Zjeździe Okręgu Lublinieckiego 
6 kwietnia 1924, założone zaś zostało prawdopodobnie 16 marca 
1924, członków było ponad 20, prezesem był Tomasz Pawelczyk, 
naczelnikiem Wilhelm Szydło, a potem Leon Białecki. Po r. 1925 
nader ruchliwym gniazdo zamarło. Siedlec (okręg strzelecki), gniazdo założone 31 października 
1920, miało 20 członków. Siemianowice, gniazdo założone w lipcu 1897, istnieje prze¬ 
ważnie nielegalnie pod prezesurą Jana Stęślickiego, wyłania się od 234
		

/Magazyn_200_09_0235_0001.djvu

			czasu do czasu z mroków konspiracji, np. 1905; otwarcie konsty¬ 
tuuje się 5 kwietnia 1914 i bierze udział w pracy sokolej znowu 
konspiracyjnie przez całą wojnę, a od 1916 jawnie. Prezesem był 
od 1914—-1917 Wojciech Sosiński, potem Franciszek Deja, naczel¬ 
nikiem Jan Willim, 21 sierpnia 1920 poświęcono sztandar. Z koń¬ 
cem 1919 r. było w gnieździe 64 druhów i 22 druhny, pod koniec 
1920 druhów 96 i 23 druhny. W 1936 r. gniazdo ma członków 
160 i 68 młodzieży, oraz wynajętą sokolnię. Obecnie prezesem 
jest Ludwik Kopiec, sekretarzem Franciszek Wagner, skarbnikiem 
H. Jureczko, naczelnikiem Łuczkiewicz. Historia gniazda na 20 str. maszynopisu. Skoczów, w roku 1914 była tam delegatura sokola, gniazdo 
zostało założone w 1923, liczyło w 1924 druhów 60 i 8 druhen; 
prezesem w 1924 i 1925 był Józef Staszko, naczelnikiem Adamczyk. 
Potem działalność gniazda słabnie, choć usiłowano ją ożywić mar¬ 
szem koncentracyjnym Okręgu X dnia 21 listopada 1928 r. W la¬ 
tach 1931 i 1932 gniazdo stale było nieczynne i znikło z wykazów. Skrzeczoń, gniazdo powstało w 1909 r. z filii Niemieckiej 
Lutyni, miewało w 1909—1912 od 30 do 25 członków. Zamarło 
ostatecznie 1920 r. Skrzyszów, gniazdo założone 25 maja 1920 miało 103 człon¬ 
ków; kiedy zamarło, niewiadomo, reaktywowane 15 kwietnia 1934 
miało 32 członków, prezesem był Jan Grabiec, sekretarzem Józef 
Damiec, skarbnikiem Franciszek Wala, naczelnikiem Tomasz Grze- 
goszczyk. W 1936 nie nadesłało raportu i odpowiedzi na ankietę 
historyczną. Sławięcice (okręg gliwicki), gniazdo powstałe przed 10 marca 
1921, przyjęto do Dzielnicy Śląskiej 22 kwietnia 1921. Smardzowice (czasami Smarzowice), gniazdo założone 20-go 
czerwca 1920, miało 23 członków, prezesem był Michał Bieda, 
naczelnikiem Herman Riedel; gniazdo wznowiono w 1922, odtąd 
czynne do 1936. Obecnie prezesem jest Franciszek Frajtag, sekre¬ 
tarzem Ignacy Wybraniec, skarbnikiem Jan Król, naczelnikiem 
Paweł Tomanek. Odpowiedzi na ankietę histor. Przewodnictwa nie nadesłano. Sośnica (okręg zabrski), gniazdo założone 9 lutego 1919, miało 
około 30 członków, pod koniec 1920 r. 27 druhów, 14 druhen 
i 35 młodzieży, prezesem był Józef Olszowski. 235
		

/Magazyn_200_09_0236_0001.djvu

			Staniszcze (okręg strzelecki), gniazdo założone 13 czerwca 
1920, przyjęte do Dzielnicy 22 czerwca 1920 (data więc założenia: 
6 lipca 1920 w Orędziu Sokolim II, str. 35, mylna), członków 
miało 30; prezesem był Bernard Mesjasz, naczelnikiem Jan Gawlik. Staniszczki (okręg strzelecki), gniazdo założone 17 września 
1920, członków miało 35. Stare Chechło p. Chechło, Stare Repty p. Repty, Stare Tarno- 
wice p. Tarnowice. Stolarzowice, gniazdo założone 10 lub 19 marca 1919, miało 
członków 35, pod koniec 1920 r. 42 druhów i 10 młodzieży, pre¬ 
zesem był Józef Zawiślok, naczelnikiem Emanuel Wierzałka. Strumień, gniazdo założone w r. 1925, miało 60 członków, 
prezesem był Józef Płonka, naczelnikiem Franciszek Cudak, w 1934 
prezesem Rudolf Adamczyk, naczelniczką Marta Dudzikówna. 
W 1936 gniazdo nie nadesłało raportu ani odpowiedzi na ankietę 
historyczną Przewodnictwa. Strzebin, gniazdo nie nadesłało raportu w 1925, zamarło 1926 
lub 1927. Strzelce, gniazdo założone we wrześniu 1904 przez Krzemyka 
i Waloszka, po paru latach zamarło i zostało uznane za nieistnie¬ 
jące 4 sierpnia 1908. Zdaje się, że w r. 1919 była próba wznowie¬ 
nia gniazda, bo w styczniu 1920 mówiono o nim jako o śpiącym; 
na prawdę powstało znów 20 czerwca 1920 i miało początkowo 
25 członków, pod koniec zaś roku 70 druhów i 32 druhny. Pre¬ 
zesem był Piechaczek, naczelnikiem Karol Loska. Po raz trzeci 
wznowiono gniazdo w 1933 r., dnia 1 stycznia 1936 miało 34 
członków. Strzybnica, gniazdo nie przesłało w 1925 raportu, w 1927 
przestało istnieć. Studzionka, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 21 stycznia 1921, 
zamarło przed wrześniem 1921, skreślone w listopadzie 1924. Sucha Góra, gniazdo założone 3 maja 1919 (według odpowiedzi 
gniazda, według innych źródeł 1 maja 1919, co prawdopodobniej¬ 
sze), miało pod koniec 1919 r. 33 druhów i 8 druhen, pod koniec 
1920 r. 50 druhów, 4 druhny i 30 młodzieży; prezesem był Wa¬ 
wrzyniec Holeczek, naczelnikiem Hieronim Kawka. Ci dwaj człon¬ 
kowie zarządu przeciągnęli członków w 1922 r. do Związku 236
		

/Magazyn_200_09_0237_0001.djvu

			Powstańców i nie dopuszczali do wznowienia gniazda, czego 
próbowano w 1925, 1929 (Alfons Szmatloch), 1933 r. Dopiero 
18 czerwca 1936 udało się gniazdo wskrzesić i skupić 54 członków. 
Prezesem jest Wincenty Ścigała, sekretarzem Adolf Henzel, skarb¬ 
nikiem Wilhelm Blacha, naczelnikiem Hugo Czempulik. Odpowiedź na ankietę historyczną. Sucha Górna, gniazdo założone 25 marca 1911 miało przed 
wojną 30 członków, prezesem był Jerzy Dorda, naczelnikiem Józef 
Walaszek; zamarło 1920, ponownie występuje jako członek Związ¬ 
ku Sokołów Polskich w Czechosłowacji w 1925. Na początku 1936 
należało do gniazda 59 druhów i 26 druhen, prezesem był Emil 
Sznapka, naczelnikiem Henryk Paździora. Suchodaniec (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
21 stycznia 1921. Suszec, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 22 lutego 1921, 
w r. 1925 prezesem jest Franciszek Urbanek, naczelnikiem Robert 
Czech. W 1931 gniazdo nie przedłożyło raportu i widocznie za¬ 
marło; reaktywowano je w 1933, obecnie prezesem jest Robert 
Czech, sekretarzem Józef Czaja, skarbnikiem Hubert Trójca. Odpowiedzi na ankietę histor. Przewodnictwa nie nadesłano. Syrynia, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 21 stycznia 1921, 
zamarło; reaktywowane w 1927, okazało się znowu w 1930 i 1931 
nieczynne. Szarlej, gniazdo założone 23 lutego 1919 miało pod koniec 
t. r. 192 druhów i 63 druhny, pod koniec 1920 r. 200 druhów, 
65 druhen i 130 młodzieży. Pierwszym prezesem był Tomczyk, 
w 1920 Jan Kaleta, a naczelnikiem Jan Lisurek. W 1924 nastąpił 
kilkomiesięczny zastój, który powtarzał się w 1926, a zwłaszcza 
1931, od 1932 nastaje poprawa. Obecnie prezesem jest Karol 
Dziwior, sekretarzem Konrad Pisarczyk, skarbnikiem Jan Gelary, 
naczelnikiem Jan Kunory. Historia gniazda przez Franc. Miśkiewicza w rękopisie (6 str.). Szemrowice (okręg lubliniecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
Śląskiej 21 stycznia 1921. Szklarnia, gniazdo zostało zapoczątkowane w grudniu 1923, 
założone ostatecznie 17 kwietnia 1924, prezesem został Alfred 
Potysz (do 1934), naczelnikiem Krystian Skoludek, członków było 237
		

/Magazyn_200_09_0238_0001.djvu

			61 (43 druhów i 18 druhen). W 1934 było 26 druhów i 32 mło¬ 
dzieży męskiej. Prezesem jest Leopold Krzyżowski, sekretarzem 
Jan Cichoń, naczelnikiem Alojzy Anioł. Historia gniazda na 3 str. maszynopisu. Szobiszowice (okręg gliwicki), gniazdo założone 20 lutego 1920 
lub 14 marca 1920 i miało początkowo 125 członków, pod koniec 
zaś roku 180 druhów, 25 druhen i 80 młodzieży. Prezesem był 
Franciszek Wesoły, naczelnikiem Ludwik Klyta. Działalność gnia¬ 
zda przerwano w marcu 1922, a wielu jego członków, osiadłszy 
w Katowicach, założyło tam gniazdo Katowice II. Szombierki (okręg bytomski), gniazdo założone 10 lutego 1919, 
liczyło pod koniec t. r. 52 druhów i 18 druhen, pod koniec 1920 r. 
50 druhów, 16 druhen i 30 młodzieży, prezesem był Jan Leśniok, 
naczelnikiem Józef Bilot; sztandar poświęcono 5 września 1920. Szopienice patrz Roździeń-Szopienice. Szyroka wzgl. Szeroka, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 21 stycz¬ 
nia 1921, zostało po dłuższej nieczynności skreślone w listopadzie 
1924 r. Świerklany, gniazdo założone 30 maja 1920, miało tylko 19 
członków, prezesem był Filip Kurwot, naczelnikiem Józef Banko. 
Gniazdo przetrwało do r. 1924, albowiem 30 listopada t. r. za¬ 
liczono je do Okręgu Żorskiego, ale w następnym roku już nie 
istnieje. Świętochłowice, gniazdo założone 21 maja 1914, na Zlot okrę¬ 
gowy 19 lipca 1914 wysłało 12 druhów, po wojnie podjęło działal¬ 
ność i pod koniec 1919 liczyło 130 druhów i 71 druhen, pod koniec 
zaś 1920 r. 111 druhów i 74 druhny; prezesem był Franciszek 
Wieczorek, naczelnikiem Hugon Kałuża. Sztandar poświęcono 
15 sierpnia 1920. Obecnie prezesem jest dr Śmierzchalski, sekre¬ 
tarzem Józef Grabowski, skarbnikiem Józef Szczygieł, naczelnikiem 
Augustyn Pustelnik. Odpowiedzi na ankietę historyczną brak. Stare Tarnowice, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 10 marca 1921, 
na nowo utworzone i przyjęte do Dzielnicy 8 sierpnia 1924, miało 
w 1925 zarząd następujący: Maksymilian Strzodka — prezes, Paweł 
Ragus — sekretarz i Ryszard Klopik skarbnik. Istnienie gniazda 
da się stwierdzić do r. 1930. 238
		

/Magazyn_200_09_0239_0001.djvu

			Tarnowskie Góry, gniazdo założone 23 listopada 1919 z inicja¬ 
tywy Jana Talagi, zaczęło od 28 członków, pod koniec 1919 liczyło 
42 druhów i 8 druhen, pod koniec 1920 r. 39 druhów i 26 druhen. 
Pierwszym prezesem był Jan Talaga, naczelnikiem Antoni Talaga, 
a potem Augustyn Jaksik. Sztandar poświęcono 22 kwietnia 1923. 
W r. 1936 gniazdo liczyło 148 członków, w czym 42 ćwiczących; 
prezesem jest Paweł Kralewski, sekretarzem Wiktor Miglus, skarb¬ 
nikiem Robert Breguła, naczelnikiem Stanisław Maenling. Zarys historii gniazda na 6 str. maszynopisu. Trachy (okręg gliwicki), gniazdo założone 24 października 1920 
liczyło 48 członków. Trzyniec, gniazdo założone w 1909 r. miało przed wojną 
35—56 członków, przetrwało także pierwszy zamęt rządów cze¬ 
skich razem z Karwiną i stanowiło zaczątek Związku Sokołów 
Polskich w Czechosłowacji. Na początku 1936 liczyło 52 druhów 
i 24 druhny, prezesem był Franciszek Kłus, naczelnikiem Szcze¬ 
pan Siejka. Turza; istniały 2 gniazda: w Turzyczce i Turzy, oba przyjęte 
do Dzielnicy Śląskiej 22 lutego 1921, które wnet zamarły. Nowe 
gniazdo p. n. Turza założono 8 kwietnia 1934 r. z 24 członkami, 
prezesem był Jan Musioł, sekretarzem Rudolf Górecki, naczelnikiem 
Adolf Wawrzyczny. W r. 1936 gniazdo nie nadesłało raportów 
i odpowiedzi na ankietę historyczną Przewodnictwa. Tworóg (okręg gliwicki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy Ślą¬ 
skiej 22 kwietnia 1921. Tychy, gniazdo uważa obecnie za datę swego założenia r. 1912, 
w którym powstała potajemnie sekcja gimnastyczna przy Tow. 
śpiewaczym „Harmonia“ z inicjatywy Stanisława Krzymowskiego. 
Gniazdo jawne utworzono 9 marca 1919, miało ono pod koniec 
roku 30 członków, prezesem był Stanisław Krzyżowski, a potem 
Paweł Krzyżowski, naczelnikiem Franciszek Krzyżowski. Gniazdo 
przestało istnieć w r. 1920, a formalnie skreślono je 22 lutego 1921. 
Nowe gniazdo powstało przed 15 maja 1922, prezesem był Augu¬ 
styn Strzoda, naczelnikiem Alojzy Frey, członków 33, sztandar 
poświęcono 13 maja 1923. Pod koniec 1935 r. gniazdo liczyło 
9 druhen, 41 druhów i 17 dorostu. Prezesem jest Zygmunt Loska, 239
		

/Magazyn_200_09_0240_0001.djvu

			sekretarzem Alojzy Baron, skarbnikiem Józef Szczepanek, naczel¬ 
nikiem Teodor Kazior. Kronika gniazda na 30 str. maszynopisu. Urbanowice, gniazdo założone 11 kwietnia 1920, liczyło człon¬ 
ków 69; prezesem był Tomasz Chroszcz, naczelnikiem Franciszek 
Krzemień. Gniazdo było czynne w r. 1922, na Zlocie Okręgowym 
w 1923 nieobecne, zanika w 1924. Reaktywowane w 1931 było 
nieczynne znowu 1934 i 1935. Ustroń, gniazdo założone 16 października 1927, prezesem 
został Gustaw Raszka; gniazdo słabe uległo w 1931 dalszemu 
osłabieniu przez wystąpienie druhen, potem okrzepło. Obecnie pre¬ 
zesem jest Karol Duszanek, naczelnikiem Andrzej Pilch. Odpowiedzi na ankietę histor. Przewodnictwa nie nadesłano. Wachów (okręg oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 
22 lutego 1921. Warszowice, gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 21 stycznia 
1921, skreślone jako nieczynne w listopadzie 1924. Wartogłowiec, gniazdo założone 1 sierpnia 1920, liczyło 40 
członków. Nie brało udziału w Zlocie Okręgowym 18 września 
1921, w 1923 nie istnieje. Welnowiec, gniazdo założone 30 marca 1924 przez 3 członków 
gniazda Dąb-Józefowiec, miało 95 druhów i 9 druhen; pierwszym 
prezesem był Jerzy Sieroń, naczelnikiem Emil Schmidt. Sztandar 
poświęcono 6 września 1925. W 1934 uzyskano sokolnię i boisko, 
w 1935 liczono 140 członków. Prezesem jest dr Józef Śmieja, 
sekretarzem Rajmund Słowik, skarbnikiem Paweł Grabiwoda, na¬ 
czelnikiem Ludwik Zioła. Historia gniazda na 5 str. maszynopisu. Wędrynia, gniazdo założone w 1906, liczyło w pierwszych 
latach powyżej 40 członków, w 1910—11 spadło na 20, w 1912 
i 1913 nie należy do Związku Sokolego we Lwowie. Odżyła jako 
członek Związku Sokołów Polskich w Czechosłowacji 1931, na 
początku 1936 r. ma 44 druhów i 6 druhen; prezesem jest Jan 
Ondraszek, naczelnikiem Andrzej Ondraszek. W. Dąbrówka, W. Borki, W. Hajduki, W. Łagiewniki, W. Pie¬ 
kary itd. patrz pod Dąbrówka, Borki, Hajduki, Łagiewniki, Pie¬ 
kary itd. 240
		

/Magazyn_200_09_0241_0001.djvu

			Wierzbie, gniazdo w okręgu lublinieckim utworzone w 1925, 
trwało do r. 1929, w którym nie okazywało żywotności. Prezesem 
1925 był Emil Zgoda, naczelnikiem Michał Bednarek. Wierzchy (okręg oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 
21 stycznia 1921. Wirek, gniazdo założone 2 lutego 1920 r., liczyło pod koniec 
roku 69 druhów i 24 druhny, prezesem był Jan Güttner, naczel¬ 
nikiem Rzytki, w 1928 gniazdo zostało zniesione skutkiem fuzji 
z Nową Wsią. Wisła, w 1914 była tu delegatura sokola. Wielka Wisła, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 22 lutego 1921, 
zostało skreślone jako nieczynne w 1924. Reaktywowane w 1927, 
znowu było nieczynne w 1931 i 1932, gdy ćwicząca drużyna z na¬ 
czelnikiem Krukiem przeszła do Strzelca, w r. 1936 nie nadesłała 
raportów i odpowiedzi na ankietę historyczną Przewodnictwa. 
Prezesem jest Antoni Lubczyk. Wodzisław, gniazdo założone 12 lutego 1920 (według Spisu 
Okręgów i gniazd 8 lutego, według Orędzia Sokolego 25 lutego 
1920; ta data błędna), do Okręgu przyjęte 14 lutego 1920, miało 
członków pierwotnie 70, pod koniec roku 50, otrzymało zaś sprzęt 
gimnastyczny od Sokoła z Wrocławia. Prezesem był Józef Michal¬ 
ski, naczelnikiem Wilhelm Prokop. Gniazdo przeżywało przesilenia 
w 1926 i 1932, sztandar poświęcono w 1935. Obecnie prezesem 
jest Jan Skupień, sekretarzem Nowak, skarbnikiem Kozioł, naczel¬ 
nikiem Franciszek Cichy. Historia gniazda na 6 str. maszynopisu. Wolgcin (okręg oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy Śląskiej 
22 lutego 1921. Wolny Kadłub (okręg oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
Śląskiej 21 stycznia 1921. Woźniki, gniazdo założone 15 marca 1920, liczyło członków 40, 
prezesem był Hubert Skop, naczelnikiem Tomasz Barczyk. Ponow¬ 
nie założone 19 czerwca 1924 gniazdo nie przedłożyło raportów 
w 1925 i wnet potem zamarło. Wójtowa Wieś (okręg gliwicki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
Śląskiej 22 lutego 1921. Dzieje „Sokoła“ 16 241
		

/Magazyn_200_09_0242_0001.djvu

			Wroclaw, gniazdo założone 21 lipca 1894, członków począt¬ 
kowo 43, potem przeciętnie 50—60. Sztandar poświęcono w Kra¬ 
kowie 29 czerwca 1896. Pierwszym prezesem był Marian Hubiński, 
naczelnikiem Paweł Harkiewicz, ostatnim prezesem w 1920 Kazi¬ 
mierz Malczewski. Gniazdo uprawiało intensywnie lekką atletykę 
i miało bogaty sprzęt gimnastyczny, który w 1920 r. oddało 
gniazdu w Wodzisławiu. Wygorzele, gniazdo przyjęte do Dzielnicy 21 stycznia 1921, nie 
brało udziału w Zlocie Okręgowym 1921, przy Zlocie Okręgowym 
1923 już nie istnieje. Wyry, gniazdo założone 2 lub 18 stycznia 1919, miało zwykle 
około 50 członków i 6 młodzieży. Prezesem w 1920 r. był Karol 
Kolonko, naczelnikiem Józef Gorgoń. Działalność gniazda trwa na 
pewno do 1923, potem zanika. Po reaktywowaniu w listopadzie 
1929 gniazdo istniało w 1930, potem brak wiadomości. Wysoka (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy Ślą¬ 
skiej 10 marca 1921. Zaborze, gniazdo założone między 21 a 25 lutego 1919 liczyło 
pod koniec roku 186 druhów i 60 druhen, pod koniec zaś 1920 
druhów 115, druhen 45 i 38 młodzieży. Prezesem 1920 był Henryk 
Broi, naczelnikiem Alojzy Wydra. Zabrze, gniazdo założone po raz pierwszy 11 stycznia 1904, 
potem zamiera i jest nieczynne jeszcze 24 listopada 1907, potem 
odżywa pod prezesostwem Stanisława Kobylińskiego w 1908, ale 
jako datę podaje w Orędziu Sokolim. II, str. 31, dzień 11 sierpnia 
1909; w marcu 1911 gniazdo zostało zawieszone lub rozwiązane 
i powstało po raz trzeci w 1913. Miało wówczas członków 42, 
prezesem był nadal Kobyliński, naczelnikiem Fr. Olejnik. Po wojnie 
liczy pod koniec 1919 r. 109 druhów i 61 druhen, pod koniec 
1920 r. 80 druhów i 30 druhen. Prezesem był nadal Kobyliński, 
naczelnikiem Kazimierz Kasprzak. Czynne jeszcze z początkiem 
r. 1922. Zabrzeg, gniazdo założone 31 maja 1925 przez 38 członków, 
prezesem został Franciszek Kopeć, naczelnikiem Domoradzki. 
Gniazdo posiada obecnie boisko i dom własny, licząc 46 członków. 
Prezesem jest Emil Dyrda, naczelnikiem Teodor Gruchel. Historia gniazda przez B. Gęsiora na 2 str. rękopisu. 242
		

/Magazyn_200_09_0243_0001.djvu

			Zalesie (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy śląskiej 
22 lutego 1921. Zalęska Hałda, obecnie Katowice-Zalęska Hałda, gniazdo za¬ 
łożone 25 stycznia 1920, liczyło początkowo 72 członków, potem 
96, lecz pod koniec roku spadło do 54 druhów i 26 druhen; pre¬ 
zesem był Jan Szmigiel, potem Teodor Otremba, naczelnikiem 
Maksymilian Szuster. Od 1924 gniazdo jest nieczynne do 2 maja 
1926, kiedy 8 druhów i 7 druhen wybrało nowy zarząd z Fran¬ 
ciszkiem Golą jako prezesem i Otonem Patalongiem jako naczel¬ 
nikiem. Sztandar poświęcono 15 czerwca 1930. Członków pod 
koniec 1936 jest 114 i 26 młodzieży, prezesem obecnie jest Wiktor 
Sławiński (od 1929), sekretarzem Ryszard Nieszporek, skarbnikiem 
Brunon Kudala, naczelnikiem Jan Patalong. Artykuł W. Sławińskiego w Sokole na Śląsku 1930, str. 57—59; 
historia gniazda na 9 str. maszynopisu. Załęże, dziś Katowice-Załęże, gniazdo założone 2 kwietnia 1911 
przez odłączenie się od Katowic za sprawą Sapy, liczyło 27 człon¬ 
ków; pierwszym prezesem był Kasprzak, naczelnikiem Jesionek; 
po wojnie podjęło czynności w 1917 i pod koniec 1920 liczyło 
75 druhów, 50 druhen i 20 młodzieży. Prezesem był Jan Wylecioł, 
naczelnikiem Maksymilian Dudek, w tym roku poświęcono sztandar. 
Obecnie gniazdo liczy 135 członków i ma własne boisko na wy¬ 
najętym gruncie; prezesem jest Leopold Świtała, sekretarzem Paweł 
Kotusz, skarbnikiem Jan Czardybon, naczelnikiem Jan Kubica. Skrót kroniki gniazda na 3 str. rękopisu. Zarzecze (na Cieszyńskim), w 1914 istniała tu delegatura sokola, 
w 1929 założono gniazdo, które przyjęto do Dzielnicy 13 listopada 
1929, gniazdo o słabej żywotności, gdyż nie nadesłało raportów 
w 1933 i 1936 i odpowiedzi na ankietę historyczną. Zarzecze (okręg mikolowski), ma delegatów na Zjeździe Okrę¬ 
gowym 21 maja 1922 w Tychach, nieobecne natomiast na Zlocie 
okręgowym 11—12 sierpnia 1923. Zawada, dziś Zawada Rybnicka, gniazdo występuje 27 stycznia 
1924 na Radzie Okręgu Mikołowskiego, 30 listopada 1924 przy¬ 
dzielone do Okręgu Żorskiego, skreślone jako nieczynne 16 grudnia 1925, ale wnet reaktywowane i przyjęte do Dzielnicy 17 lutego 1926. W 1934 miało 16 członków. Obecnie prezesem jest Tomasz 243
		

/Magazyn_200_09_0244_0001.djvu

			Polikarp, sekretarzem Morcinek, skarbnikiem Pietrasz, naczelnikiem 
Klemens Kubica. Odpowiedzi na ankietę historyczną nie nadesłano. Zawadzkie (okręg strzelecki), gniazdo założone 10 lub 20 
czerwca 1920 liczyło początkowo 60 członków, pod koniec roku 
90 druhów i 10 druhen. Prezesem był Franciszek Skorupa, naczel¬ 
nikiem Karol Bogdał. Zazdrość, gniazdo istnieje w 1925 z Emilem Kujawskim jako 
prezesem i Brunonem Kopcem jako naczelnikiem na czele; przyjęte 
do Dzielnicy, ale niezgłoszone do Związku w 1931, potem po 
2 łatach nieczynności podejmuje działalność 16 listopadą 1935 
i zgłasza się na członka Dzielnicy. Obecnie prezesem jest Józef 
Kotula, sekretarzem Norbert Chwałek, skarbnikiem i naczelnikiem 
Piotr Kubica. Odpowiedzi na ankietę historyczną nie nadesłano. Zebrzydowice, w 1914 była tu delegatura sokola jako pozosta¬ 
łość z gniazda utworzonego przez nauczycieli z tej miejscowości 
i sąsiednich w r. 1908, prezesem był Wincenty Świench, naczel¬ 
nikiem Józef Jasicki. Byt podtrzymywał Rudolf Kołaczek, który 
wskrzesił gniazdo w 1923 r. i był jego prezesem do 1935. Obecnie 
byt gniazda jest zagrożony, prezesuje Józef Grysz. Historia gniazda na 2 str. maszynopisu. Zembowiec (okręg oleski), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 21-go 
stycznia 1921. Zgoda, założone 25 stycznia 1920 z inicjatywy Bernarda No¬ 
wickiego liczyło początkowo 18 członków, pod koniec roku 26 dru¬ 
hów, 13 druhen i 5 młodzieży. Pierwszym prezesem był Bernard 
Nowicki, naczelnikiem Stefan Wiśniewski. Sztandar poświęcono 
1925. Po pewnym zastoju gniazdo rusza się od końca 1927 r. 
i lata 1932—1936 są najświetniejsze w dziejach gniazda, które ma 
boisko i ćwicznię dzięki bezinteresownej pracy członków (obecnie 
155). Prezesem jest Franciszek Marcinkiewicz, sekretarzem Rudolf 
Kolarz, skarbnikiem Walenty Czerwiński, naczelnikiem Stefan 
Wiśniewski. Historia gniazda na 3 str. maszynopisu. Zielona, gniazdo założone 26 września 1920, liczyło pod koniec 
roku 50 członków. 244
		

/Magazyn_200_09_0245_0001.djvu

			Zimnowódka (okręg strzelecki), gniazdo przyjęte do Dzielnicy 
22 lutego 1921. Żandowice, gniazdo założone 7 marca 1920, liczyło pod koniec 
roku 45 członków, prezesem był Wincenty Ludwik, naczelnikiem 
Fr. Gwóźdź. Żernica (okręg gliwicki), gniazdo założone 1 marca 1919, miało 
pod koniec t. r. 25 członków, pod koniec 1920 r. 60 członków; 
prezesem był Fr. Gawlik, naczelnikiem Feliks Konopka. Żerniki (okręg gliwicki), gniazdo założone 15 kwietnia lub 
maja 1920, z 60 członków w połowie roku doszło do 81 druhów, 
16 druhen i 19 młodzieży pod koniec roku. Prezesem był Ignacy 
Wilk, naczelnikiem Bonifacy Mitas. Żory, gniazdo założone 28 marca 1920 przez 15 członków, 
wzrosło do 39 pod koniec roku; prezesem był Józef Wyrobek, na¬ 
czelnikiem Franciszek Smusz, a potem Paweł Bąk. Sztandar po¬ 
święcono 22 lipca 1922. Gniazdo wybudowało w 1925 sokolnię, 
ale z braku funduszów musiało ją odstąpić miastu pod nazwą 
Domu Związkowego, oraz urządziło obok niego boisko. Członków 
miało gniazdo w 1930 r. 117, w 1936 r. 89. Prezesem jest Józef 
Wyrobek, sekretarzem Paweł Przeliorz, skarbnikiem Piotr Fizia, 
naczelnikiem Eberhard Bartniczek. Historia gniazda na 4 str. maszynopisu przez Franc. Hermana. Żuków Górny, w 1914 delegatura sokola. Żyglin, gniazdo założone 20 czerwca 1920, miało początkowo 
80 członków, pod koniec roku 63; prezesem był Alojzy Lebioda, 
naczelnikiem Edward Pyka. Gniazdo wznowione w 1926, zawiesiło 
czynności w 1928 i zamarło. 245
		

/Magazyn_200_09_0247_0001.djvu

			WYKAZ OSÓB, WYMIENIONYCH W CZĘŚCI I (Liczby przy nazwisku oznaczają stronicą) Abramski ks 71 Andermann, kom. poi 56 Anders Antoni 7,39 Anioł Franciszek 92 Antoniewicz Karol o 30 Bacody dr 13,14 Badura Jan prof. . 41,42,56,79,109 
Badura Jan z Roździenia 7, 58, 59, 63, 67, 68, 71,133 Badura Teofil 133,171 Balcar Józef 134 Balck, pułk. szwedzki .... 19 Baluch 149 Bandurski Władysław bp. . . . 86 Baron Jan 133 Bartniczek Eberhard . . . 182,183 
Basista Maksymilian . . . .57,104 Bąk Paweł 150 Bednorz, kom. poi 108 Bellok (Belok) Józef . . 87,92,133 Benisz Adam dr ... 34,128,162 Berger, redaktor 54 Besser, restaurator . . . .56,57 
Beszczyński Stanisław .... 183 Bezdek, dyrektor poi 41 Białdyga 161 Biały Feliks dr 109,133 Biega Stanisław .... 123,133 Bierkowski Ludwik 12 Biniszkiewicz Józef 151 Bławat Maciej 29 Bogdoł Karol 134 Bogedain Bernard bp 31 Bojtek Jerzy ks 26 Bonczyk Norbert ks. . . . 21,30,31 
Boroński Lesław dr . ... 47,48 Boryczka Henryk 39,183 Brachmański Wiktor 134 Brandys Paweł ks 27 Brom 67 Brzeskot Jan 171,175,183 Brzoza Florian 169 Brzozowski Stefan o 30 Budzyński 66, 67 Buzek Józef dr 34 Cenar Edmund 12,15, 66 Chowaniec Juliusz . . . 59,67,71 Christ 22 Chrószcz Franciszek 24 Chrószcz Paweł 166 Chrzanowski Bernard . 18, 21,22,62 Chudoba Józef 52 Ciechanowski Stanisław ... 12 Cieńciała Jan 39 Cieślak Ignacy 67 Cieślik H5 Collas von, geometra .... 54 Cuber Wincenty 133 Cyankiewicz Stanisław . . 7, 39,41 Cybulski 109 Czakon Franciszek 154 Czapla Kazimierz 96,101 Czarnynoga Augustyn ... 7,63 Czempas Augustyn 97 Czuprynówna Klara 190 Dawidowski Stanisław dr . . .183 
Dąbrowski ze Strzelc .... 70 Deiczmanek J 190 Deja 115 Dejas Walenty 75 Demarczyk Andrzej 65 Dewor Stanisław 190 Diepenbrock M. kard 31 Długiewicz 133 Dobija-Dziubczyński Tadeusz . 171 
Dobrzański Jan . . . 14,15,114 Dombek Paweł 54,69 Drabikówna Florentyna . . . 183 Holoubek Gabriel 72,103 Homiński Kazimierz 35 247
		

/Magazyn_200_09_0248_0001.djvu

			Dreyza Józef 81, 82, 83, 85, 87, 91, 92, 
96, 98, 101, 102, 103, 105, 106, 107, 
109, 114, 115,116,117,120,121,122, 
123, 124, 125,126,127,129,133,141, 
152, 153, 155,163,164,167,169,170, 171,172,173,174,183 Drobisz Jakub 107 Drzyzga Paweł 106 Dudek Maksymilian 106,107,109,133,142,169 
Durski Antoni . . . 12,15,66,114 Dyboski Antoni dr 35 Dzida 154 Dziędzielewicz Antoni dr . . . 15 
Dzierza Franciszek dr ... . 133 Dzierżanowska 95 Dziewior (Dziwior) Jan 97,103,122,134,141 Dziura Józef 103 Engel Robert ks 33 Fabian 67 Farnik Ernest dr 39 Fazan Jan 109 Ficek Jan ks 30,33 Fiedler Robert pastor .... 31 Filak Jan 154 Filasiewicz Hilary 35 Filipowicz Jan 50 Firla 72,73 Fiszer Ksawery dr . . . 23,61,62 Fizia Aleksy 42,121,154 Flieger 96,101 Fojcikówna Ed 190 Fójcik Stanisław 133 Fredro Jan Al 14 Froś Józef 134 Fryderyk II pruski 26 Fiigner Henryk 13 Gadomski Stanisław 190 	
			

/Magazyn_200_09_0249_0001.djvu

			Hubert Stanisław 36,39 Hubiński Marian 48 Hutko Wincenty 76 Jakubowski Franciszek .... 42 
Jamrozy Franciszek . . . . 67,72 Janeta Paweł 150 Janicki Julian 36 Janiszewski 92 Jankowski Teodor ks 77 Jarczyk Paweł 106,109,133,159,164, 
168,171,172 Jargoń Maciej 134 Jaromin Jan 42,154 Jasicki Józef 40 Jaszkowski Tytus . . 60, 65,157,159 
Jordan Henryk dr ... . 12,35,36 Josephy Oustaw 41 Jurczyk Józef 176 Kaczmarczyk Franciszek . . 95,109 
Kalinowski Edward . . . . 57,58 
Kałdonek Józef . . 122,133,159,164 Kandora Wawrzyn 134 Kandziora Paulin .... 87, 92,98 Kapica Jan ks 77 Karuga Paweł 142 Karwat Roman 190 Kasprowicz Jan 50 Kasprzak Kazimierz 133 Kaszper 39 Kazimierz Wielki 25 Keller Emanuel 190 Kędzierski Czesław 64 Kędzior Jan 41,42 Klemens (z Szopienic) .... 99 
Klimczok Tomasz 67, 72, 74, 98,109,133 Klimek Jan 40 Klimosz Walenty 57 Klapa Ludwik 171 Kłoś Czesław 45,103 Kmiecicki Stanisław . . . . 39,41 
Knapik Wawrzyniec . . • 106,107 Knieć Klemens 72 Knieć Mikołaj 67,72 Knobel Franciszek ks 26 Koberówna W .190 Kobyliński Stanisław 84,87,93,133,163,164,171 Koczorowie z Wodzisławia . . 15Û Koczur Albin 171 Kohler 92 Kołaczek Rudolf ..... 39,40 Kolewe, policjant 57 Kolonka Karol 154 Kopacz Antoni 40 Koraszewski Bronisław . . 109,110 
Karoszewski Tadeusz .... 94 Korda, komisarz 53,100 Korditzke, żandarm 55 Korfanty Andrzej 56 Korfanty Wojciech 33,41,56,66,73, 
78, 114,115,174 Korpok Grzegorz 149 Korpus Jan 107 Korus Piotr 72, 99,109,133,141,164,171,190 Kosch, zast. burm 54 Kosmeli ks 29 Kostecki Platon 152 Kosz Piotr 190 Kościelski Józef 80 Kościuszko Tad. . 20, 83, 97,103,107 Kot Alojzy 81 Kowalczyk Jan Jakub 33, 34, 47, 63, 66,163,164,167 
Kowalczyk Tomasz 66,79, 81, 87,91, 92, 98, 103, 107, 116, 120, 130, 133, 
163, 164, 168, 171, 172, 174, 183 
Kowalczykówna Bogusława . 34,128 
Kowol Franciszek .... 60, 61, 65 Kozieł Florian 134 Koźlik Karol 138,151,164,167,168, 
170,171,172,183 
Kralewski Paweł .... 171,190 Krasoń Paweł 169 Król Jerzy . . . 157,164,171,190 
Krówczyński Żegota dr ... 15 Krudysz Jan 190 Kruk Tadeusz 177 Krzemyk 70 Krzymiński Józef 22 Krzystolik 98 Krzyżanowski Józefat .... 65 Krzyżowski Paweł 134 Krzyżowski Stanisław .... 105 Dzieje „Sokola" 16 a 249
		

/Magazyn_200_09_0250_0001.djvu

			Kubalski E 20,23 Kudera Jan ks 34 Kukucz Jan 39 Kulczyński Władysław . . . .106 Kulka Tomasz ks 77 Kupczyk Roman 171 Kurzeja 55 Kutrzeba Stanisław 34 Kuznitzki 80 Kwiatkowski Michał 133 Kwoczała Jan 151 Lam Jan 20 Lange 92 Larysz Adolf 134 Larysz Józef 134 Laskowski-Ludyga Jan 63,117,128,138,162 Latusek Jan 134,154 Lazar Józef 42 Lazarowie z Wodzisławia . . . 150 Lebiedzik Józef 43 Leppell Walenty 133 Leśnik Florian 150 Lewandowski Aleksander . .54,55 
Lewandowski Teodor . . . 54,55 Lewerenc 89, 90 Ligoń Adolf 69,81 Lipka Antoni 50 Loga 65 Lompa Józef 30, 31 Londzin Józef ks 34 Loth Jan 134 Ludyga Jan 133,159 Ludyga Józef .... 97,104,106 Ludyga Paweł 142 Lutman Roman dr 34 Lutostański Bolesław .... 12 Łuczkiewicz K 190 Łukasik 54 Łukoszek 69 Łuszczyk Augustyn 98 Łysek Jan 39,43 Macherski Augustyn 99 Macioszczyk Stanislaw .... 106 Maciejczyk 115 Maćkowski Jan Karol ... 32,78 Madej Jan 176,190 Madeyski Edward 115 Maedler, komisarz 53,54,75,100,109 Majeranowski Jakub 36 Majewski z Bytomia . . . . 67,69 Makosz 70 Malcharek Jan 151 Malczewski Ignacy 66 Malczewski Kazimierz .... 128 
Malczewski Szczepan . . 103,106 
Małaczyński Aleksander dr. . . 17 Mandecki 141 Maniura Feliks 61,110 Manowski Antoni 109 Manowski Józef 98,99 Marczok Stefan . . . . 154,190 Marie Achilles 14 Maroszek Stanisław 151 Maruszczyk Józef 97 Marweg Zygmunt 69 Mastalerz Stanisław 121,122,133,159 Matysik Franciszek 151 Mazur Augustyn 99,133 Mazurek Karol 39,41 Męciński Józef o 27 Miarka Karol 31 Międowicz Franciszek .... 134 Michalak Józef 92 Michalski Józef . . . 133,134,150 
Michalski Stefan dr .... 72,73 Michejda Jan dr 35 Mickiewicz Adam .... 16,75, 83 
Miękina Henryk . . .116,122,123 Milikowski Jan 14 Milleret Józef dr . . . .13,14,15 Mimietz, burmistrz 71 Miśkiewicz Franciszek .... 7 Mitręga Jan 142 Morgała Alojzy 99 Morgała Jakub 99 Moszówna E 190 Moś 109 Mrozek Jan . . 83,85,87,91,92,98 Mucha, nauczyciel 67 Müller Franciszek 116 Napieralski Adam 32,78,79,114,115 Nawrat Teodor 104 Neumann, sekr. gminny .... 56 Nędza 92 Niedurny Piotr 150 250
		

/Magazyn_200_09_0251_0001.djvu

			Nowak Alfred 190 Powidzki Tadeusz 23,63,125,128,164 Nowakowski Jan .... 171,172 Powolny Leon 94 Nowakowski Wiktor 69 Praun Paweł 14 Nowicki Stanislaw . . . .68,91 Prochacki Leopold . .104,109,110 Nowogrodzki Stanisław dr . . 34 Prokop Wilhelm . . . 128,133,150 Ogierman Józef 98,109 Pronobis W 109 Ogórek Stanisław 151 Prus Konstanty 29,34 Okulicz Wacław 54 Przemysław, król 25 Oleś Franciszek .... 107,109 Przepiliński Hieronim . . . 39,43 Opielka ks. dr 151 Przybyłek Jan . . . .109,116,122 Orlicki Feliks 109 Pucher Wawrzyniec ks 132 Osada Stanisław 23 Purkynë Jan Ew 30 Paczosa Franciszek 39 Radwański Paweł 32 Pakuła Henryk 59 Rajnoch Karol 183 Panwitz Zefiryn o 27 Rak Kazimierz 65 Papêe Tadeusz dr 183 Rasek ks 77 Paprotny Paweł 133 Reich 58,59 Parczewski Bogusław dr . 171,172 Reisch Chrysogonus 27 Patoła Franciszek 134 Ręka Wincenty 98,121 Pawelczyk Karol 151 Ring Henryk ks 77 Pelczarski Tadeusz 39 Ringlerówna Karolina .... 171 Pendziałek Antoni ks 77 Ringwelski Leon 42 Piasecki Wenanty dr . . . .12,14 Ringwelski Stanislaw .... 42 Piątek Ludwik 122,128,133,159,183 Robakowski Kazimierz .... 94 Piecha Florian 57 Robota Władysław ks. . . . 77,108 Piechaczek Ludwik 133 Rogaliński dr 42 Pieper, prokurator 55 Rogowski Paweł ks 77 Pietruszka Robert ...... 56 Romanowicz Tadeusz Pietryga Paweł 133,159 11,12,15,18, 20, 46 Pietrzykowska Czesława . . .115 Romanowski Mieczysław . .11,20 Pietrzykowski Józef 54 Rothe, żandarm 74 Pifko, rzeźnik z Mikołowa . . 67 Rostek Antoni 134 Piotrowicz Karol dr 34 Rostek Józef dr 32 Plewiński Karol 60,65 Rożanowicz Stanisł. 133,171,172,174 Plewnia Emil 150 Różański 109,110 Plewniak Piotr 71,109 Ruciński Szczęsny 103 Pluszczyk Franciszek .... 109 Rudecki Antoni 7 Płaczek Józef . . . . • • -150 Rulik Nikodem 134 Podhalicz Wincenty 171 Rzeźniczek Maksymilian 58,71,134 Pohl Wilhelm 58, 97,106,107,109,122 Sapa z Załęża 94, 95 Polak Jan 134 Scholz, rotmistrz 110 Polak Wiktor . . . .108/133,152 Schwerin von, prezes rejen. . .109 Polaszek Jan 134 Sentek Władysław 107 Poniatowski Stefan 41 Seweryn Paweł 109 Postrach Adam 19, 57, 65, 66, 67, 68, Seyda Zygmunt dr 69, 80, 86, 91,121 41, 69, 72, 73,79, 93,104,107 Pośpiech Paweł ks 115 Sienkiewicz Henryk 33 Potyka, restaurator 84 Sieroń Antoni 109 251
		

/Magazyn_200_09_0252_0001.djvu

			Sikora Adam 35,36 Sikora Ignacy 133 Sikora Józef 190 Sikora Stanisław 99 Singer, kupiec 54 Siwek Karol 39 Siwy T 7 Siwy z Urbanowie 105 Skarga Piotr 33 Skopek August 68 Skorupa Franciszek 151 Skowroński Aleksander ks. 33, 34, 77 
Sławiński Wiktor ... 39,171,183 
Smoczyk Jan 133,154,171,172,174 Smoleń Józef 133 Smolorz 154 Sobieski Jan 26 Sobik Sylwester 150 Sobociński 96 Sobota Augustyn .... 103,107 Sojka Józef 72 Sokala Franciszek 150 Sokołowski Stefan 171 Sosiński Wojciech 104 Soucek Frantisek 103 Spaltenstein Wine. 171,172,183,199 
Spaltensteinowa Kazimiera . . 183 Stalmach Paweł 34 Staniczek Karol 190 Staniewski Stefan o 27 Stateczny Euzebiusz o 77 Stefański Karol 151 Stencel Karol 151 Stepanik Franciszek 142 Stęślicki Jan dr 56, 69 Stohandel Stanisław 41 Stojałowski Stanisław ks. . 35,36,40 Stryczek Jan 41 Strzoda 32 Suszyński Kazimierz ..... 171 Szczerba Jan 183,189 Szczęsny Paweł 150 Szczęsny Teofil 150 Szczudliński Jerzy 39 Szczurek Jerzy . . 35,39,44,45,176 Szczygieł Józef 106 Szędzielorz Józef 169 Szmula Juliusz 32 Szoppa Stanisław 42,190 Szramek Emil ks. dr .... 34 
Sztykowski Stanisław .... 50 
Szydło Juliusz . . 133,164,171,172 Szyler Józef 98 Szyperski Wacław 66, 79,81,82, 86,87, 92, 93,114 
Szytyliński Stanisław ... 13,14 Śliwicki Daniel 72, 73 Śniadecki Jędrzej 12 Świder Augustyn . 61,124,125,127, 
133, 136, 139, 151, 152, 164, 167 Świder Błażej 133 Świench Wincenty 40 Świeży Ignacy ks 35 Świtała Augustyn 7 Świtała Józef 171 Świtała Leopold 171 Talaga Antoni 133 Terech Michał inż 23 Tesseyre 14 Tietz Wojciech 109 T omala 67 Tomanek z Ćwiklic 154 Tomanek z Mysłowic .... 67 Tomanek Jan 149 Tucholski Józef 50, 55, 56, 57, 58, 60, 65, 66, 67,114 Turzański Edward inż 171 Tuszyński Roman 108 Twórz Emanuel 48 Tyrsz Mirosław dr .... 13,15 
Urbańczyk Augustyn .... 190 Urbańczyk Józef 7 Urla Henryk 103 Vorreiter Paweł .... 169,182 Wachtel J . . 103 Wacławek Teofil .... 106,109 Wajda Józef ks 77 Waloszek . 70 Warzecha 154 Weber Stanisław 98,103,104,105,108, 
116, 119, 123, 124, 125,126,127,159 Wesoły Franciszek 171 Wesoły Józef 92,96,97,98,103,116, 
120, 122, 133, 134, 154, 171, 172 
Widera Franciszek . . . .57,67 
Wieczorek Jan 60,65 252
		

/Magazyn_200_09_0253_0001.djvu

			Wiera Paweł 42 Wierzbicki Stanisł. inż. 183,184,190 Wietrzyk 65 Wilhelm II, cesarz 71 Wilk Franciszek 95,133 Willim Jan 104 Willim Paweł .... 56, 81,109 Wilmowicz Władysław .... 107 Winkowski Józef 36 Wisner 67 Witwicki Tadeusz (T. W.) . . 19 Wiza Zygmunt 120 Władysław Łokietek 25 Włodek Bolesław 39 Wojtal Jan 39 Wolańczyk Marian dr . . . 6,23 Wolf Leon dr 44 Wolny Konstanty 41,84,109,116,139,164 Wolski Antoni 41, 66, 69 Wolski Ludwik 49 Wolski Michał 41,57,69,81,82,86, 
87, 92, 93, 98, 103, 115, 116, 121, 
133, 160, 164 Woźniczka Konstanty .... 133 Wójcik Henryk 134 Wójcik Zygmunt .... 171,183 Wróbel Feliks 109 Wróblewski Władysław . . .171 Wydra Alojzy 133 Wyleżoł Feliks 151 Wyrobek Józef 150 Wysocki Antoni . 81,82,83,98,103 
Zabawski Władysław .... 34 Zabdyr, pułk 39,43 Zakrzewski Jan dr 87, 93, 95, 98,103 Załucki 154 Załuski Bolesław 19 Zamoyski Adam . . . 172,183,191 Zegalski Tadeusz 109 Zejer Alojzy 121 Zieliński Franciszek 19 Zieliński Stanisław 70 Zielonkowa Waleria 183 Zielosko 67 Zientek ks 71,75,77 Ziętek Jan 134 Zimowicz 95 Ziora Stanisław 7 Zontek Andrzej . . 168,171,172,183 Zupok Józef 133 Zygmunt Stary 25, 34 Żakówna Maria 190 Żalplachta Jan 13 Żukotyński Klemens . . . . 13,14 
Żuliński Tadeusz dr ... . 12,15 Żydek Stanisław 41 Żyła Józef inż 183 Żymełka Jan 171 253
		

/Magazyn_200_09_0254_0001.djvu

			■ l, (
		

/Magazyn_200_09_0255_0001.djvu

			WYKAZ MIEJSCOWOŚCI, 
WYMIENIONYCH W CZĘŚCI I. (W części II miejscowości ułożone są alfabetycznie) 1 Aleksandrowice p. cz. II. Babienica 135,146 Balcarowice 143,146 Bańgów 149,192 Baruty 135,146 Bełk 144,145,146,166 Beograd (Bialogród) 181 Berlin 16,19,33,46, 64, 68, 69, 76, 84, 
102, 106, 107, 110, 123,161,162,188 Biała 23, 37, 38, 40 Białystok 131 Bielsko 7, 37, 38, 39, 40, 41,42,44, 45, 
169, 179,186,192 
Bielszowice 7,118,128,131,145,166, 178,192 Bieńczyce 39 Biertułtowy 118,131,145,147,179,186,192 
Nowy Bieruń .... 135,145,166 
Stary Bieruń — miasto 122,131,145,166 
Stary Bieruń — Lignoza p. cz. II. 
Biskupice . 118,127,131,145,154,160 
Blachownia p. Miedary-Blachownia. Błędice Dolne 37 Błotnica 144,146 Bobrek 118,131,144,160 Bobrowniki . 135,145,154,166,192 Bochnia 16,72 Bogacica 143,147,148 Bogucice (Katowice-Bogucice) 66, 94, 
97, 98, 101, 103, 106, 107, 108, 109, 
111, 112, 115,116,121,123,127,128, 
131, 142, 144, 154, 166, 186, 191 
Bogumin-dworzec 37, 39 Boguszowice 
Wielkie Borki 
Boronów . . 
Bottrop . . . 134,145,166 
144,147,148 
. 143,146 
. 138,151 Brody 16 Brynek 144,145 Brynów (Katowice-Brynów, Kato¬ 
wicka Hałda) 118,127,128,130,131, 144,166,168,192 
Wysoki Brzeg 59, 67, 72, 75,76, 89, 90 Brzeszcze 37,39 Brześć n. B 173 Brzezie 135,146 Brzezinka (p. Mysłowicami) 7, 50, 54, 
67, 72, 99, 100, 105, 106, 107, 108, 
111, 116, 127,128,130,131,145,166, 179,186,192 Brzezinka (p. Łabętami) 130,131,145 
Brzeziny 104, 109, 111, 130, 131, 144,165,192 Brzeziny Śliskie 161 Brzęczkowice . 67,122,127,131,143 
Brzozowice 104,118,128,130,131,144, 165,186,192 Buchacz 61 Buczkowice .40 Byczyna 26 Bydgoszcz 16,96 Bykowina . . . . 118,131,144,166 Bystra 40 Bystrzyca 44 Bytków . . . 109,122,144,166,192 Bytom 5, 23, 26, 46, 50, 53, 54, 58, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 77, 80, 81, 83, 85, 86, 87, 88, 89, 91, 92, 95, 97, 101, 103, 104, 106, 107, 108, 109, 111, 112, 116, 121, 
126, 127, 128, 131, 132, 133, 141, 
142, 144, 147, 151, 154, 159, 160 
Nowy Bytom 7,122,128,131,144,150, 154,165,179,192 Bzie 144,146,154,166 Charlottenburg 64 255
		

/Magazyn_200_09_0256_0001.djvu

			Chebzie 165 Chechło 144,145 Stare Chechło 122,127,131,142,145,166 
Chełm Śląski (Wielki) 118,119,128, 
131,145,166,186,192 Chicago 16 Chobie 144,147 Chorzów I (Królewska Huta) 7, 23,32, 
55, 56, 57, 60, 61, 63, 64, 67, 68, 71, 
72, 76, 80, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 
89, 90, 91, 92, 97, 100,101,103,105, 
106, 107, 108,109,111,112,115,116, 
127, 128, 131,133,142,143,144,148, 
149, 154, 155, 166, 178,179,186,191 
Chorzów (Chorzów III) 7, 118, 119, 
128,131,144,166,186,192 Chorzów-Skarboferm 178 Chorzów-Maciejkowice p. Maciejko- 
wice. Chropaczów . . . 130,131,144,166 
Chrzanów . . 37,38,39,72,80,81,97 
Chwalowice . . . 134,145,166,192 Chybi 44,186 Cielmice 135,154,166 Cieszyn 7, 16, 18, 19, 23, 34, 35, 36, 37, 38, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 113, 117, 123, 169, 176, 179, 186, 192 Cieszyn czeski 44 Czarków 144,146 Czarnosin 144,146 Czechowice 37,41 Czernica 134,145,166 Czerniowce 16 Czerwionka (p. rybnicki) 122, 128,131,166,192 
Czerwionka p. Łabętami ... 92 Częstochowa 26, 27 Czułów 135,146,166,192 Czyżowice . . . 130,131,143,145 Cwiklice 135,146,154 Darków 37,44 Dąb (Dąb-Józefowiec) 7,66,98,99,100, 
101, 103, 105,106,108,109,111,112, 
116, 127, 128, 130, 131,144,166,192 
Dąbrowa (na Cieszyńskim) . . 37 
Dąbrowa Miejska . 130,131,144,161 Wielka Dąbrówka 104, 122, 127, 131, 
144,151,165 Mała Dąbrówka 7, 118, 127, 128, 131, 132, 144, 166, 178, 179, 186, 192 Dolna 143,146 Dortmund 161 Draliny 143,146 Drohobycz 16 Duisburg 83 Dziedzice 7, 37, 38, 41, 42, 43, 44, 45, 
72, 81,87,179,181,192 
Emmy Kopalnia p. Obszary. Frysztat . . . 37,39,40,42,44,72 Gdynia 187 Gierałtowice . 108,122,131,145,166 Giszowiec p. Nikiszowiec. Gliwice 26, 27, 69, 72, 80, 82, 83, 84, 
85, 86, 88, 89, 91, 92, 96, 97, 98,101, 103, 106, 108,109,111,116,121,122, 
126, 127, 130,131,133,141,142,145, 
148,154,160,161 Gniewkowo 62 Gniezno 16 Goczałkowice 135,142,146,154,192 Godów 134,147 Godula 118, 119, 128, 131, 144, 154, 165,192 Gogolin 143,146,150 Golejów .... 143,145,146,166 
Gołkowice 7, 122, 128, 131, 145, 147, 169 Górażdże 135,146 Gorzów 144,147 Gorzyczki 135,146,148 Gosławice 134,146 Góra 135,146 Góra św. Anny 26, 27 Górna, Górny — nazwy zaczynające 
się od tego przymiotnika umie¬ 
szczono pod drugą częścią nazwy, 
np. Górna Sucha pod Sucha. Górniki 135,145,154 Grodzisko 135,146 Groszowice 144,147 Grudziądz 62 Grunwald . . 87,89,90,91,97,98 Gruszów .37 Grzybowice 144,145 256
		

/Magazyn_200_09_0257_0001.djvu

			Nowe Hajduki . . 130,131,144,166 Hajduki Wielkie 7, 122, 128, 130, 131, 144,166,192 Halemba 7, 118, 120, 128, 131, 144, 166, 192 Imielin . . . 134,145,166,186,192 Imielnica . . 135,146 Inowrocław 15, 16, 18, 21, 22, 55, 63, 84,128,181 Jabłonków 37,44 Jankowice . . . . . .135,146,166 Janów 60, 80, 82, 83, 98,118,121,128, 131,145,166,192 Janowice . . 38,39 Jarosław . . 16 Jaryszów . . 135,146 Jasienica . . 37,43,44 Jasło . . . 16 Jaworów . . 16 Jaworzno 18, 37, 38, 58, 59, 62, 65, 66, 67, 68, 72, 81, 86 Jejkowice . . . . . .134,145,166 Jeleń . . . . . . .18,38,50,74 Jęzor 57, 59, 61, 67, 70, 71, 72, 75, 76, 80, 86, 91,105 Jodłownik . . 144,147 Józefowiec p. Dąb-Józefowiec. Józefka . . . 108 Kaczyce (Kaczyca Dolna) 44,45,192 Wolny Kadłub 143,147 Kalety . . . . . 130,131,145,146 Kalinowice . 144,146 Kaina . . . 40 Kamienice 135,146 Kamień (p. świętochłowicki) 118,119, 
128,131,144,154,165,192 
Kamień (p. rybnicki) 144,145,146,166 
Kamień (p. strzelecki) . 135,146,151 Kamionek 135,146 Kamionka . . 7,135,146,154,166,192 Karb 118,131,144,160 Karwina . .37,39,42,44,45,72,181 Katowice 7, 19, 23, 33, 50, 54, 55, 56, 
57, 58, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 
71, 72, 76, 80, 81, 83, 84, 85, 86, 88, 
89, 91, 92, 93, 94, 97, 98, 100, 101, 
105, 106, 109,111,112,116,117,128, 
130, 131, 133,134,142,144,148,154, 
160, 161, 162,163,164,166,169,170, 
175, 179, 180, 181, 186, 188, 189, 
191, 192 Katowice II .... 7,162,166,192 
Katowice - Bogucice, Katowice - Bry- 
nów, Katowice - Dąb, Katowice- 
Ligota, Katowice - Zaleska Hałda, 
Katowice-Załęże p. Bogucice, Dąb, 
Ligota, Zaleska Hałda, Załęże. 
Katowicka Hałda p. Brynów. Kęty 37 Kielcza 144,146 Kleszczów 135,145 Kluczbork 148 Knurów 7,118,119,128,131,145,166, 178,192 Kobiór (Kobier) .... 135,146 
Kochcice .... 130,131,145,146 
Kochłowice 95,100,101,106,109,111, 
127, 128, 131, 144, 166, 186, 192 Kokotek 135,146 Kolonia 86 Kolonia Łomnicka .... 144,147 Kolonowska 135,146 Kołomyja 15 Komorowice 37 Kończyce 40 Końska 44 Kopalnia Emmy p. Obszary. Kórnik 52 Kościerzyna 62 Kostuchna 134,140,146,154,166,192 
Koszęcin . . . . 130,131,142,146 Kosztowy 7, 50, 67, 71, 72, 74, 80, 83, 
85, 86, 88, 89, 91, 97, 98, 99, 101, 
106, 108, 109,111,127,128,131,145, 
166,186,192 Kośmidry (Kośmider) 130, 131, 145, 146 Kozłowa Góra 98, 130, 131, 145, 154, 166, 192 257
		

/Magazyn_200_09_0258_0001.djvu

			Kozłówka 181 Kozy . . . 38 Koźle . . . 70,72,80,82,134,143 Koźmin 62 Kraków 12, 16, 18, 19, 26, 27, 28, 30, 
35, 36, 38, 41, 43, 44, 46, 47, 49, 54, 
55, 59, 62, 65, 66, 72, 73, 80, 87, 90, 
97, 102, 103, 113, 123, 128, 176, 187 Krasowy 67,72 Królewska Huta p. Chorzów I; Król. 
Nowa Wieś p. Nowa Wieś. Krostoszowice 144,147 Krośnica 1^5,146 Kryry 143,146 Krywałd . . 179,182,186,187,192 Krzeszowice  Krzyżanowice 135,146 Kunatów . 118,119,127,131,145,166 
Kuźnia Raciborska . . 134,143,146 
Lasowice .... 130,131,145,166 Lenartowice 
Le Puy . . 
Leszczyny . 
Leśna . . 
Lędziny . . . 144,147 117 144,145,146,166 
. . . 144,147 
118,131,143,145 Ligota (Katowice-Ligota) 7, 130, 131 
141, 144, 149, 166, 192 Ligota Zabrska 122, 131,145,151,160 Ligotka Kameralna 44 Lipiny 7, 23, 60, 61, 63, 64, 65, 69, 72, 
76, 80, 83, 84, 85, 86, 88, 89, 91, 95, 
97, 100, 101, 106, 108, 110,111,115, 
121, 126, 127,128,130,131,144,154, 166.186.192 Lipnik 40 Lipsk 60 Lisów 134,146 Lubawa 62 Lubiana 13 Lubliniec 130, 131, 134, 145, 146,154, 178.179.192 Lubomia 135,147 Lubsza 143,146 Niemiecka Lutynia . . . . 37,42 Polska Lutynia 37 Lyski 144,145,146,166 Lwów 11, 13, 14, 15, 16, 18, 19, 21, 
45, 46, 48, 68, 69, 81, 102, 113, 123, 
169, 181, 187 Łabęty 87, 88, 89, 92, 99, 100, 101, 
106, 108, 111, 112, 131, 145, 160 
Łagiewniki 7, 118, 127, 128, 130, 131, 
144, 154, 165, 178, 192 Małe Łagiewniki .... 135,146 
Wielkie Łagiewniki . . . 135,146 Łańcut 16 Łaziska (pow. rybnicki) 7,144,147, 148,192 
Górne Łaziska .... 135,146,166 
Średnie Łaziska . 135,146,151,166 
Łaziski (Łaziska w p. strzeleckim) 135,146 Łęka 7, 135,146,192 Łęki 37,44 Łomnicka Kolonia p. Kolonia Łom¬ 
nicka. Łuków p. część II. Maciejkowice (Chorzów-Maciejkowi- 
ce) 130,131,144,154,165,178,192 
Makoszowy 118,128,131,145,166,192 Maków 39 Malchów 135,146 Nazw, zaczynających się od Mała, 
Małe należy szukać pod rzeczow¬ 
nikiem danej nazwy, np. Mała Dą¬ 
brówka p. Dąbrówka itd. Marklowice 144,147 Miasteczko . 7,128,134,145,166,192 
Michałkowice (Cieszyńskie) . 37, 39 
Michałkowice (p. katowicki) 7,74, 
128, 130, 131, 144, 149,166,179,192 
Michałkowice (p. rybnicki) 135,145,166 Miechowice . . . 130,131,144,161 
Miedary-Blachownia . . . 144,147 Miedźna 135,146 Miejsce 144,147 Miejska Dąbrowa p. Dąbrowa. Międzybórz 26,31 Międzyrzecze 135,146 Mikołów 29, 67, 118, 119, 128, 131, 134,145,146,166,179,192 
Mikulczyce . 118,131,145,151,160 Mikuszowice 38 258
		

/Magazyn_200_09_0259_0001.djvu

			Milowi ce 56 Mizerów 144,146,166 Mnichus 144,147 Mogiła 39 Mokre 166 Mokrołona 70 Moszczenica 135,147 Mszana (Mszanna) . . . 134,147 Murcki . . 130,131,144,145,166,192 
Mysłowice 7, 50, 67, 68,69,71,72,76, 
80, 86,92,111,118,119,121,128,131, 
133, 134, 142, 145, 154,166,179,192 Myślina 135,146 Nakło 7, 74, 122, 128, 131, 145, 154, 166, 192 Namysłów 26 Nawsi 37 Niedobczyce 7,130,131,145,166,192 
Niemiecka Lutynia, Niemiecka Źer- 
nica p. Lutynia, Żernica. Niepołomice 39, 89 Górny Niewiadom . 135,145, 146,166 Niezdrowice 144,146 Nikisz-Giszowiec (Nikiszowiec) 7, 
118, 128, 131, 140, 145,166,179,192 
Nowa Wieś 11-8, 128, 131, 144, 166, 186, 192 
Królewska Nowa Wieś . . 144,147 Nowe Hajduki p. Hajduki. Nowy Targ 39 Nysa 109,110,115 Obszary 119, 127, 128, 131, 143, 144, 
145, 147, 192 Ochojec .... 144,145,146,166 Odmice 144,146 Olesno . . 130,131,134,139,143,145 Stare Olesno 144,147,148 Olszowa 143,146 Olszyny 135,146 Opatowice 144,145,166 Opole 54, 70, 71, 93, 94, 97, 101, 102, 
105, 106, 108, 109, 111, 112, 131, 
134, 137, 143, 145, 147, 148, 160 Orłowa 37,39 Orzech 118,131,145,166 Orzegów 104, 105, 109, 111, 127, 130, 
131,144,151,165,186 
Orzesze . . . . 135,146,166,192 Osiek 134,146 Polska Ostrawa 37,43 Ostropa 135,145 Ostrów 16, 46, 49, 62 Oświęcim . 18, 37, 38, 59, 62, 72, 80, 82 Paczyna 135,145 Palowice .... 135,145,146,166 
Paruszowiec . 134,145,146,166, 192 Pawłów .... 131,145,166,192 Piaseczna 145,166 Piekary (Niemieckie, Wielkie) 30, 84, 
85, 86, 88, 89, 91, 92, 97, 98, 101, 
103, 106, 107,108,109,111,116,121, 
127,131,142,144,165 
Rudne Piekary 130,131,145,154,166 Pietraszów 135,146 Pietwałd 37,39 Piotrowice 121,134,146,150,154,166 Pleszew 16,46,62,83 Pniowiec 144,145,146 Podgórze 16, 59, 72 Podlesie . 122,131,145,146,154,166 Polska Lutynia, Polska Ostrawa p. 
Lutynia, Ostrawa. Popielów . . 122,127,131,143,145 Potempa 155 Poznań 16, 22, 28, 48, 49, 51, 54, 55, 
62, 63, 64, 66, 68, 70, 71, 73, 78, 81, 
82, 88, 90, 94, 96, 102,103,106,107, 
116, 118, 120,125,128,164,172,180, 181,182,187 Poznowice 144,146 Praga . . . 81,82,98,102,103,187 
Przegędza .... 144,145,146,166 
Przełajka 7,134,144,154,165,178,192 Przemyśl 15,113 Przyszowice . . . 119,131,143,145 Przyszówka 134,145,166 Pszczyna 7, 26, 41, 42, 87, 96, 121, 
128, 135, 146, 154, 179, 186, 192 
Pszów . . . 7,74,134,147,186,192 
Ptakowice . . . 134,145,151,154 
Pyskowice . . . 31,130,131,145 Raciborska Kuźnia p. Kuźnia Raci¬ 
borska. Racibórz 57, 87, 107, 108, 111, 131, 
134, 145, 147, 148, 160, 161, 162 
Radlin 122,131,145,147 259
		

/Magazyn_200_09_0260_0001.djvu

			Radłowice 143,147 Radostowice 143,146 Radoszowy (Radoszów) 130,131,144,166,186 
Radziejów . . . 135,145,146,166 
Radzionków 98, 102, 106, 109, 111, 121, 127, 128,131,145,154,166, 179, 186,192 Repty Nowe p. część II. Repty Stare . 118,131,145,154,166 Rogowy (Rogów) . . , . 135,147 
Rojca (Nowy Radzionków) 122, 128, 131, 145, 154, 166, 192 
Rój p. część II. Rokicza 135,145 Rokitnica . 118,127,131,144,145,160 
Romansdorf p. Obszary. Ropica 37 Rozbark 53,77 Roździeń-Szopienice 7, 23, 55, 57, 58, 
59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 67, 68, 71, 
72, 73, 75, 76, 79, 80, 82, 99, 100, 
105, 106, 109,111,112,121,127,128, 
131, 142, 145, 154, 155,161,166,192 Rozmierz 135,146 Rozwadza (Rozwadze) . . 135,146 
Ruda 7, 109, 118, 127, 130, 131, 142, 
145, 154, 166, 169, 178, 186, 192 
Rudne Piekary p. Piekary. Rudziniec 135,145 Rybna 135,145,154,166 Rybnik 7, 57, 62, 63, 104, 109, 111, 
122, 128, 131,133,134,145,154,166, 179,181,192 Rychwald 37 Rydułtowy 7,130,131,145,166,179,186,192 Rzeszów 16,113 Sadów p. część II. Sambor 16 Sanok 16 Nowy Sącz 16 Siedlec 135,146 Siemianowice 7, 23, 56, 57, 58, 62, 63, 
64, 66, 67, 70, 72, 74, 82, 92, 104, 
105, 107, 111,112,115,116,128,131, 
142, 144, 149,154,166,169,178,179, 180,181,192 Siersza Wodna 39,86 Skoczów . . 37,179 Skrzeczoń . . 37 Skrzyszów 135,147 Sławiecice . . 144,145 Słupna . . . 67 Smardzowice . . . .135,145,166 Sokal . . . , 16 Sośnica . . . . 118,131,145,160 Sosnowiec . . 98,109,121,126,127 Stanisławów . . 15 Staniszcze . . . 135,146 Staniszczki . . 135,146 Stare: Nazwy zaczynające się od 
przymiotnika Stara itd., umieszczo¬ 
no pod rzeczownikiem np. Stare 
Olesno p. Olesno. Stevens Point (Wisconsin) ... 16 Stolarzowice . 118,119,131,145,160 Stonawa 40 Strumień . . . .121 oraz część II Stryj 16 Strzelce 70, 72, 79, 82, 83, 134, 135, 
140,142,146,160,162 Studzionka 143,146,154 Sucha Góra 122, 128, 131, 144, 145, 154, 166,192 Sucha Górna 37,44 Suchodaniec 143,146 Suszec 144,146,154,166 Syrynia 143,147 Szamotuły 16, 76 Szarlej 7, 108, 111, 118, 122, 127,128, 
130, 131, 144, 154, 165,178,186,192 
Szczakowa ... 65, 67, 69,72, 82 Szczyrk 40 Szemrowice 143,146 Szklarnia ... 192, oraz część II Szobiszowice 130,131,145,154,162 
Szombierki . . . 118,122,131,144 
Szopienice p. Roździeń-Szopienice. Sztokholm 19 Szymborz 50 Szyroka 143,146,166 Średnie Łaziska p. Łaziska. 
Świerklany . . . 135,145,146,166 
Świętochłowice 89, 107, 111,127,131, 
144,155,166,178 260
		

/Magazyn_200_09_0261_0001.djvu

			Tarnopol 15,72 Tarnów 15,113 Stare Tarnowice . - . 144,145,166 
Tarnowskie Góry 122,128,131,133, 
134, 142, 145, 154, 166,178,179,192 Toruń . 169,173 Trachy 135,145 Trzebinia 39, 97 Trzyniec 37,39,44 Turza (Wielka Turza) . . 144,147 Turzyczka (Mała Turza) . 144,147 
Tworóg 144,145 Tychy 7, 88, 105, 118, 119, 127, 128, 
131, 143, 144, 154, 166, 179, 192 Urbanowice . 105,134,146,154,166 Ustroń 179 Wachów 144,147 Wadowice 16, 35, 46 , Wałczyn 26 Warszawa 41, 110, 123, 124, 125,127, 
133, 153, 170, 175, 181, 182, 188 
Warszowice . . . 143,146,154,166 
Wartogłowiec .... 135,146,166 Wąbrzeźno 62 Wełnowiec 178,186,192 Wędrynia 37, 39,44 Wieliczka 16, 81 Wierzbie p. część II. Wierzchy 143,147,148 Wirek 130,131,144,166 Wielka, Wielkie itd. patrz pod rze¬ 
czownikiem danej nazwy. Wilkowice 40 Wilno 133 Wisła 37 Wielka Wisła . . 144,146,177,185 
Wodzisław 7, 128, 131, 134, 145, 147, 149,150,192 Wolęcin 144,147 Wolny Kadłub p. Kadłub. Wozowska 148 Woźniki 130,131,146 Wójtowa Wieś 143,145 Wrocław 19, 23,30, 31, 46, 47, 48, 49, 
54, 55, 56, 61, 62, 64 65, 68, 72, 80, 
83, 85, 86, 88, 89, 97, 101, 103, 106, 
107, 108, 109, 111, 112, 127, 128 Września 73,74 Wygorzele 143,146,166 Wyry 118,120,131,145,146,154,166 Wysoka 144,147 Wysoki Brzeg p. Brzeg Wysoki. Zabłocie 41 Zaborze 118,127,131,133,142,145,160 
Zabrze 68, 69, 72, 74, 80, 82, 83, 84, 
85, 86, 88, 89, 91, 92, 93, 99, 100, 106, 108, 111,127,131,133,142,145, 150,151,154,160,161 
Zabrzeg ... 192, oraz część II Zadole pod Katowicami 82, 89, 96, 
98, 101, 102, 106, 108, 116,126,132, 
141,153 Zalesie 144,146 Zaleska Hałda (Katowice-Zał. Hałda) 
7,130,131,144,166,192 
Załęże 66, 84, 94, 95, 97, 98,103,106, 107, 108, 109,111,112,115,116,122, 
125, 127, 128,130,131,142,144,154, 166,169,192 Zarzecze (cieszyńskie) ... 37, 41 
Zarzecze (mikołowskie) .... 166 
Zawada . . 40, p. nadto część II Zawadzkie 135,146,151 Zawiercie 181 Zawodzie 75 Zebrzydowice 37,39,40,44,45,186,192 
Zembowice ...... 143,147 Zgoda . . 127,128,130,131,144,166 Zielona 135,146 Zimnowódka 144,146 Złoczów 16 Żandowice . 130,131,134,145,146 żernica (Nietn. Źernica) 118,119,127,131,145,160 Żerniki 134,145 Żory 134, 144, 146, 150, 166,178,179,192 Żuków Górny 37 Żyglin 135,145,154,166 Żywiec 18,37,44,81,179 261
		

/Magazyn_200_09_0263_0001.djvu

			SPIS RZECZY Przedmowa  (Materiały i źródła. Metoda opracowania. Znaczenie Sokoła 
na Śląsku.) CZĘŚĆ I. POCHÓD IDEI  I. Narodziny idei sokolej  (Ideologia Sokolstwa polskiego. Sokół w Czechach. Sokół we 
Lwowie. Sokół polski do 1892. Związek Sokołów polskich: 
w Austrii i w Państwie Niemieckim. Literatura przedmiotu.) II. Podłoże śląskie  (Polskość etnograficzna Śląska do wieku XIX. Samorodność 
ruchu polskiego na Śląsku w wieku XIX. Działacze śląscy 
i wielkopolscy. Polskość polityczna. Na Cieszyńskim. Z lite¬ 
ratury przedmiotu.) III. „Sokół“ na Cieszyńskim do roku 1924  (Gniazdo w Cieszynie. Dalsze gniazda i ich stan w r. 1910. 
Gniazda w Bielsku i Dziedzicach. Sokół cieszyński a Legiony 
Polskie. Po wojnie światowej. Literatura przedmiotu.) IV. Na Górnym Śląsku przed powstaniem Okręgu  (Gniazdo we Wrocławiu. Gniazdo w Bytomiu. Stosunek rządu 
pruskiego do Sokola. Gniazda w Katowicach, Siemianowicach, 
Rybniku, Roździeniu, Królewskiej Hucie i Lipinach. Stosunek 
Sokoła górnośląskiego do Związku Sokołów polskich w pań¬ 
stwie niemieckim. Literatura przedmiotu.) V. Okręg Śląski (1902—*1901)  (Powstanie Okręgu Śląskiego. Zakładanie i wznawianie gniazd 
w 1903. Zlot w Szczakowej 1903. Od 1904—1907. Wzmożenie 
się nacisku rządowego w 1906 i odpór polski. Wydział Okrę¬ 
gowy w 1907. Stan Okręgu w 1909 i 1910. Zlot Grunwaldzki. 
Zmiany w Wydziale Okręgowym w 1911 i 1912. Nowe gnia¬ 
zda. Własne boisko na Zadolu. Nowe gniazda w 1913 i 1914. 
Więźniowie nyscy. Zastój podczas wojny światowej. Wyniki 
działalności przedwojennej. Wznowienie działalności w 1917. 
Sokół i konspiracyjne związki w 1919. Rozrost Okręgu 
i pierwsze myśli o Dzielnicy. Literatura przedmiotu.) str. 5—8 9-192 11—23 24—34 35—45 46—63 64—128 263
		

/Magazyn_200_09_0264_0001.djvu

			VI. Dwulecie pierwszej Dzielnicy str. 129—162 (Spadek po Okręgu. Podział Dzielnicy na Okręgi i ich orga¬ 
nizacja. Rozrost gniazd w 1920 i stosunek do Komisariatu 
Plebiscytowego itd. Zloty w 1920. Gniazda z r. 1921 i kon¬ 
figuracja Okręgów. Sokół a plebiscyt i powstania górno¬ 
śląskie. Po plebiscycie. Podział Dzielnicy na dwie. Zanik 
Dzielnicy na Opolszczyźnie. Literatura przedmiotu.) VII. Druga Dzielnica (1922—1937) 163—192 (Okres Kobylińskiego 1922/3. Okres Dreyzy. Skład Przewod¬ 
nictwa 1923—1932. Bezpartyjność Sokoła. Organizacja Dziel¬ 
nicy. Okręg Cieszyński. Zloty Dzielnicowe 1924 i 1928 oraz 
udział w zlotach pozaśląskich. Okrzepnięcie życia sokolego na 
Śląsku. Okres Kowalczyka. Skład Przewodnictwa 1932—1937. 
Reorganizacja i stan okręgów. Zloty i zawody. Komisja 
Oświatowa. Zarządy okręgowe. Zakończenie.) CZĘŚĆ II. GNIAZDA 193—245 Wykaz osób z części I 247—253 Wykaz miejscowości z części I 255—261 Spis rzeczy 263—264 264
		

/Magazyn_200_09_0266_0001.djvu

			Biblioteka Główna UM* 300047603762