Wiadomości 1978, R. 33 nr 45 (1701)

Registercd at the G.P.O. as a newspa.per 
London. 5th November 1978 


Rok XXXIII 
Cena 50 p. 


nr 45 (1701) 
Dziś 6 stron 


LONDYN. 5 listopada 1978 


Założycieł: Mieczysław Grydzewski 


TYGODNIK 


Nagrodę 


" Wiadomości" 
książkę pisarza 


im. Damiana Wandycza 
polskiego wydaną na 


Redakcja i Admimstraqa 
67, Great Russell Street. London WCI B 3BS 
tel. Ol 242-3644 
Prenumerata kwartalna £6, w Slanach Zjedno- 
czonych i Kanadzie $13. w Belgii 400 fr. bel!o(., 
we Francji 55 fr., w Niemczech 27 DM, w 
Szwajcarii ;30 fr. szw.. we Wloszech 10.000 lir., 
w innych krajach równowarto
ć $13 - Zmia- 
na adresu - 29p. lub $0.40. - Dopłata za pre- 
numeratę. lotmczą $5 lub £2.50 kwartalnie. 
Ogłoszenia l cal x I szpalta £3 lub 
3.00 _ 
Czeki należy wystawiać na ..WIADO:\IOSCT ". 


w 
emigracji 


wysokości funtów 200 za najwybitniejszą 
w r. 1977 otrzymał 


STANISŁAW BARAŃCZAK 


. 
za tom wierszy p.t. "JA WIEM ZE TO NIESŁUSZNE" 


KSIĄŻKĘ WYDAŁ INSTYTUT LITERACKI \\ PARYŻU 


NAGRODĘ PRZYZNAŁO 20 PAŹDZIERNIKA B.R. JURY \\ 
KŁADZIE 
STANISŁAW BALIŃSKI, WACŁAW IWA1\IUK, STEFANIA KOSSOWSKA, HENRYK PA
ZKIEWICZ, BRONISŁAW PRZYł.USKI. EDW \RD RACZYŃSKI, LOFIA ROMA!'óOWKLO\\A. T\ MON TERI ECKI 
I IGNAC\ WIEI\IEWSKI. 


Nagrodę w wysokości funtów 100 ufundowaną przez inż. Tadeusza Walczaka za utwory prozą ogłoszone w..Wiadomościach" w r. 1911 
olrzymallOJCIECH IASIUTYNSKI aulor "Beczki Danaidu. 


ZAISTE, droga życiowa Henryka zewnętrzny obraz ich kraju nie ma gijność Niemek jest głębsza... Pol- 
Heinego nie była usłana róża- nil..zego pociągającego". Heine przy_ ki żyją światem zewnętrznym, to 
mi. Poeta urodził się pod nieszczę- tacza jako anegdotę powiedzenie pogodne i wesołe dzieci, żegnające 
śliwą gwiazdą, wybrał niewłaściwy pewnego Francuza (Napoleona? się znakiem krzyża przed świętym 
okres dla swej egzystencji. Jego WK), który na widok "smutnych obrazem, ale przebiegające przez 
rozwichrzona indywidualność roz- _ połskich błot" miał zawołać: .,1 to życie jak przez salę taneczną. Na- 
kwitłaby w epoce baroku albo w '\ nazywają ci faceci ojczyzną?". prawdę nic chcę nazwać lckkomyśJ- 
naszych permisywnych czasach, ale "Prawie do śmieszności czczą nością lekkości umysłu Polek, cze- 
nie w okresie metternichowskim z Polacy wszystko, co wiąże się z mu towa
zyszy l
kkość po
skiego 
policyjnym nadzorem na uniwer- 
 G........ 
 ich krajem. Jak umierający walczy stylu życIa, lekki francusk;I ton, 
sytetach. Zaciekłe tępienie wszel- .. rozpaczliwie o życie, tak samo rDZ- który jest tego życia domInantą, 
kich przejawów "liberalizmu" (mo- .... paczliwie bronią się Polacy przed lekki francuski język, którym Po
- 
dne słowo tych czasów) nie mo- - ...,'. możliwo
cią zatraty ich narodowo- ki władają niemal jak językiem oJ- 
gło przejść obok satyryka i żar- - .:,. ści". czystym... a jeżeli chodzi o sprawy 
townisia, widzącego świat w krzy- . -"'-. ". "Jeżeli 'ojczyzna' jest pierwszym cnoty.. to wars
awianki są nie. mnicj 
wym zwierciadle ironii. Poeta ry- " 
-. . 1;;" słowem Polaków, ich drugim jest 
notl
we od m.leszkanek B
rhna _ 
chło naraża się władzom uczelnia_ ! 'woJność'." Piękne słowo. przyzna- Jedym
 fale Wisły są bu
l
wsze od 
nym pruskich uniwersytetów, ni- , : ,or je Heine, obok słowa "miłość" naj- sp

olnego nurtu płytkiej Szpre- 
gdzie nie może zagrzać miejsca. \. \. piękniejsze. Ale Polacy posłu

- wy . 
Bonn, najbliższe jego rodzinnego ; łi się tym słowem w przesZłOŚCI Ja- ... 
Diisseldorfu, musi opuścić już po , ko hasłem wyborczym (Wahls- 
paru miesiącach. Przenosi się do r 1 pruch) - szlachta domagała si
 ..Żołnierskie zamiłowania Pola- 
Getyngi, gdzie wiedzie mu się n
e l j wolności, aby ograniczyć uprawnie- ków (wspomniałem już o nich) na.. 
lepiej: nudne miasto k ' .pro t fe d s
rowle ------- / -. . . ' nia królewskie i pog
ębić anarchi
. leżą raczej do przeszłości. Polska 
- to nadęte niedou l, s u Ia pra- Ale, lojalnie przyznaje, "u nas me młodzież coraz bardziej interesuje 
wnicze - jałowe. Uczestnik stu- . . było inaczej (c'rtait taut cOmme się nauką; w Berlinie mogliśmy 
denckich wybryków ląduje raz po \... chez nous). obserwować wzorową pilność, z ja- 
raz w karcerze. Wreszcie ponowna ,
. - ,L .,. ką młodzi Polacy oddawali się nau- 
rtkgacja. o · .. ce, nawet filozofii... Obawiają się 
W r. 182], już dwudziestocztero- :. utraty swej narodowo
ci, doceniają 
letni Heine próbuje szczęścia po Niemiecki liryk, zawsze czuły na rołę jaką może odcgrać literatura 
raz trzeci, tym razem w samej sto- (, (, r '" 
 -....'" C-,_J 
 "7 
. wdzięki niewieście, nie mógł w w walce o zachowanie polskości. 
łicv Prus. Na razie oszałamia go .r./ 
 ;"'"'' szkicu o Polsce nie poświęcić Pol- Może to brzmieć zabawnie, ale 
atmosfera dużego miasta, co poz- /' ( kom odpowiedniego miejsca. jakże słusznie wielu z nich zapew- 
wala mu zapominać o policyjnym "Klęknijcie, albo przynajmniej niało. mnie z .cał
 powagą: 'W War- 
reżymie na uniwersytecie. obnażcie głowy: będę m6wił o pol- szawIe pracuje SIę teraz nad polską 
Wśród kolegów - studentów wy- Portret poety z roku J829 (rysunek Wilhelma Heusla) skich kobietach Gdybym władał literaturą'." Poeta nie wątpi, że 
różnia się korzystnie spora, 70 pędzlem jak Rafael, melodiami jak owe literackie wysiłki będą uwie
- 
członków licząca grupa Polak6w, Mozart. piórem jak Calde
on.. m?- czone, s

cesem., ,,
olak będ
Ie 
pochodzących przeważnie. z Wie
- żebym umiał oddać UCZUCIa, jakle władac plOrem r
wme d?brze. jak 
kiego Księstwa PoznańskIego. Hel- nie pozwoliła Heinemu ani umysło- prześladowania zmusiły ich do emi- wywołuje postać prawdziwej Pol- i lancą i oka
e. SIę. rÓWnIe dZle
y 
ne od razu poczuł dla nich sy.m- wa rzetelno
ć. ani też jego sowiz- gracji z Niemiec do Polski w daw- ki, wiślanej Afrodyty... ale czym na polu nau

 Jak I na polu oręz- 
patię, czemu dał .wY,
az 'ł'! swoIch drzalski temperament. nv.:h czasach. W takich wypad- są rafaelickie bohomazy wo-- nych spotkan . 
Listach z BerlIna. pIerwszym kach Polacy zawsze okazywali się bec urody, jaką Bóg stworzył w Heine jest pełen uznania dla po- 
dłuższym utworze prozą. (Miał już * * * to]erancyjni". . . Jego najpiękniejs
ej chwil}... Je
eli ważnego podejścia lX!lskiej mło- 
za sobą dwa tomiki poezji, co 
a- Dla charakterystykI polskIego mam krotko okreshć PolkI, powIem dzieży do życIa, uwaza za rzecz 
pewniło f!1u, !1 ieco na w

ost, mm- Pierwsze wzrokowe wrażenia. szlachcica potrzebna jest cała mo- po prostu: są kobietami". słuszną, że młodzi Polacy przekła- 
no niemIeckIego Byrona ). Poeta, "Kraj równinny przeważnie do- zaika,. zł?ż?na z. ka.mvczk6w.- Tutaj Heine _ żartowni
 nie mo- dają zdrowy, 
ho
iaż nier
z nieco 
sa
' należący do uciskanej od wi
- brze uprawione pola ciągną się jak przymlOtmkow ta
lch j
k ."goścIn- że powstrzymać się od dygresji na samotny tryb ZYCI
 na WSI. ponad 
ków mniejszości, instynkt?
me okiem sięgnąć; gęste świerkowe la- ny, d
mny, odwazny, g.lętkl, 
ałszy- temat charakteru kobiet: "...nie gromadne hulankI w !llIastach. 
szukał zbliżenia z przedstawlclela- sy wyglądają ponuro. rzadkie ślady wy (. ,tego k
l!'yka me moze za- zgadzam się z poglądem, że ko- "Swobodne życie na łome natury 
mi innej, teraz ciężko d
świadcza- przemysłu... najsmutniej prezentu- braknąc), .drazhwy, zapalny. nalo- biety nie mają charakteru; przed- niewątpliwie p
budowało ową SI- 
nej mniejszości. Propolsk
e sympa- ją się polskie wsie: chaty ulepione gowy karcIarz: sz!
chetny, swawol- wnie, codziennie mają inny, zmie- łę . charakteru,. Jak, Pola
y wy
a- 
tie wyraziły się na razie WZ!TI0- z gliny, pokryte cienkimi gontami ny l lekkomysIny . niają go, nie zdając sobie z tego zU,ą cza
u wOjny 
 w obhczu 
e- 
żoną lekturą poloników; 
oplero lub strzechą". Ale polski chłop. "Polska leży między Rosją i sprawy... zmieniają go ze zmianą powodzen. Zasada w 
dr
wy
 CI
 
egzaltowana przyjaźń z polskIm ko_ który w nich mieszka razem z do- Francją; szerokie niemieckie mo- sukni..." le zdrowy duch' stos
Je Sl
 m
 tyl- 
militonem, Eugeniuszem 
rezą, sy- bytkiem, "nieraz góruje rozwagą i kradło trzeba jak najszybciej prze-. ko do uczonego ale I do zołmerza. 
nem ziemian z okolic Gmezna, sta- stopniem odczucia nad chłopem skoczyć aby osiągnąć kraj najwy- ..P
]kI różnią się nies
ończenie Historia uczy, Że ludzie którzy do- w Gnieźnie posiada jedynie nowe brzmiała w ich śpiewie jak język 
la się punktem zwrotnY!ll dla pol- niemieckim. Nawet wśród najuboż- kwintniejszych manier i najlepszej od N!eme
, lecz !rudno SIę .zdecy- konali wielkich rzeczy, spędzili obrazy i nowe oz
o!y.._ k
tedra ":łoski ... Wid?'wnia .była PfLC
- 
skich zainteresowań. H
Ineg? Gdy szych napotykałem przejawy orygi- pomady do włosów". Na pJlski 
o.wac, ktorą z mc.h POStawI
 wy- młodość spokojnie i w skupieniu". poznańska jest równ.lez .nowa l dl
- mona przy każdym ich w
stęple. 
w obawie przcd pohcy,nYl111 repr
- nalnej inteligencji, wytryskającej charakter składa się wrogie nasta- zeJ, czy Wenus .Tycjana czy tez Ma- tego nie mogła mI Się podobac. Wszyscy Połacy w Poznamu po_ 
sjami musiał Breza ?puścić 
erl
n puylada okazji kolorowym fajer- wienie do Rosji i przyjazne do dOn)
ę Corregg
a? Idą
 słoneczt;lą: Obok w pałacu mieszka arcybiskup czytywa.Ii sobie odwie.dzenic teatru 
około Wielkiejnocy l sc
romc SIę v. erkiem... Od niedzieli noszą chło- Francji, ,;z. czego wynika niezwyk- ukwIeconą dohną chclałb
 m mlec * * * poznański, który )
st, z
raze.m ar- za pa1;no
yc
ny obowu
zek... wszr- 
w majątku rodziców. Hel!"e. podą- pi swój strój narodowy, kiedy idą la mieszanka barbarzyństwa i kul- Po
kę za to",:arzy
z
ę; nocą w
r6d cybiskupe.m gmeznl

sklm I dl:- 
y. 
I
mla
l1e z o
ohc Poznam a 
żył w czasie ferii do przYjacIela. do miasta w trojakim celu: aby tury. widoczna w charakterze jak k
ltnący
h. bp oswletłonych .b
as- ,.Poznań. stolica Wiełkiego Księ-- tego posIada. godnosc kan:lynała ) z,ezdz
ją SIę. do mJas
a. aby zo- 
Podróż przez Poznań i Gniezno się dać ogolić, wysłuchać msz\ i i w stylu życia Polaków". bem kSlęzyca I?ragnąłbym mlec u stwa. prezentuje się smutnie i po_ i dlatego nOSI czerwone ponczochy: bacz

 po.lskl. teatr. 
Ic
sze rz
' 
pod Wągrowiec do Brezów i krótki upić się na całego" (sich voll zu Zawód wojskowy jest szczegól- me
o boku N!emkę.;.. Z p0M'.ą nuro. Jedyną zaletą miasta jest To bardzo 
czony, na. fran
uskI ?y loz 
jmuJą pJlskle .pI7kno
c!, 
wypad przez granicę do Kró
es
a sallfen). . .. nie p?pula
y ",:śr?d "Sał:natów, chclał
ym odby
 po
roz


 I
 wiclka liczba kościołów, ale żaden sposób uprzejmy człowiek, medu- Istny .kwlat I?rz
 kWI
cle. naJ- 
Kongresowego oraz dwa miesIące Szczegó]me oburza Hemego um- odpowiada Ich kłothwemu l zapal- szpamę. Fra
CJę c X .y. z nich nie jest piękny. Na próżno ży i siwowłosy". wspama]szy wIdok dla sIedzących 
(sierpień i wrzesień l8
2) spędzo- żoność polskiego chłopa wobec pa- czywemu charakterowi... Polacy N!emką odfYc 
roz 
rze
 Y
I
. co ranka podróżowałem od jedne- w krzesłach parteru..." 
ne przeważnie w kilku majątkach na. Ale przyznaje bezstronnie. że wydali wi
lu. żołnierz.y, i genera- CIche cno,
 o le.t ?!emleciel
 t
 go do drugiego w poszukiwaniu 0- * * * . . * 
polskich ziemian - to wszystko, szlachcic jest nie tylko panem ale łów, ale mewIelu męzow stanu a gospodarnosc, 
boz
os
, um]ę brazów. Stare obrazy były brzyd- 
co technicznie złożyło się !la kan- i opiekunem chłopa, zwłaszcza w jeszcze m
iej" w
bitm-ch. uczo- 
ość wy

ow

Ia d
lkI, sr
kl
 kie, a stosunkowo niebrzydkie nie 
wę krótkiego eseju - szkicu pod potrzebie. Wielu ze szlachty opo- n
ch:.. Mlłosc 
Jczyzny jest do- Sl
 rzadzIeJ 

ród Po e ... a e b. o były stare. Połacy mają nieszczęś- 
suchym tytułem ,.0 Polsce" ("Ober wiada się za uwłaszczeniem wieś- mmu]ącym. uczucl
m . Polaka, '!' k! są b
rdzlej naturaln
 
no I
m liwy zwyczaj odnawiania swoich 
Polen). niaków i "największy człowiek. ja- tym UCZUCIU zlewaJą SIę wszyst
Ie memleck.lch a.rystok l 
a

 jelst 
I!l ko
ciołów, nawet prastara katedra 
T t ł b ,. S tą W i ęceJ ' kie g o Polska wydała Tadeusz Ko- inne, jak rzeki w morzu. chocIaż obcy.. I Polki są re IgIjne, a e re I- 
v u o lecUJe zre z, '. 
aniżeli treść luźnych uwag. Szuka- ś?iusz
o. był gorący'
 zwolenm- 
jący informa.cji .rzeczo'!'ych d
zna klem Ich emancypaCjI . 
zawodu: re
ha l!I¥dy m.e były sIlną "Pomiędzy chłopem a szl
chci- 
stroną tworcz?sc.ł H.emego, zbyt cem stoi Żyd... Żydzi sta,!owI
 je- 
żywe uSposoblenlc me r:ozwala
o dną czwartą czę
ć ludno
CI, za]mu- 
poecie na g
n
owne st}Jdla. SZkIC ją się przemysłem i rzemiosłem i 
o Polsce rOI SIę 
 nIedokła.dno- można ich słusznie określić jako 
ŚCI, egzotyczne polskIe nazwy l na- tiers hat Polski... Każdy szlachcic 
zwiska rzadko podane są popraw- ma swego Żyda-faktora, który za- 
nie. Ale zawiera szereg bystrych łatwia wszelkie sprawy dla niego, 
uwag niezwykle inteligentnego ob- stan rzeczy doskonale ilustrują- 
serwatora. co czyni lekturę ,,
ber cy wygodnictwo pJlskiej szla- 
Polen" po dzi
 dzień fascynuJącą, chb". Nicdaleko Poznania napot- 
chociaż -: ostrzeżmy. od 
azu - kał' poeta wieś, prawie całkowicie 
dla polskiego czytelmka. me. za
- zamieszkaną przez Żydów: "oora- 
sze miłą. .Al
 na O!ITa,!IcZenI
 SIę żające postacie, ich żargon u
ręk
 
do wystaWlema banalnej laur
1 ro- dla uszu". ale przeważa UCZUCIe h- 
dakom "kochanego Eugelllusza" toŚCi dla tych nędzarzy. ,.Religijne _ 


"PRAWOZDANIE Z POSIEDZENIA JeRY UKAŻE SIĘ 
A POCZĄTKL ROKP 1979 


y-- 


1---..11_ 


-- 


WOJCIECH 


KRZYŻANOWSKI 


HENRYK 


HEINE 


o 


POLSCE 


- 


- 


W następnych numerach" Wiadomości" ukażą się: 


Nowe wiersze STANISLA W A BALIŃSKIEGO. 


Esej JANA KOTTA o mSENIE w 150 rocznicę urodzin pisarza. 
Rozprawa L. R. LEWITTERA p.t. "Dmowski, Napier, Ussher 
'¥ Pan Aszkenazy'''. 


* 


O ADAI\łIE CIOLKOSZU pisze JAN NOWAK. 


----.. ......... 


-- - 


- 


- 


[7""""'q- 


ST ANISLA W WYGODZKI 


Wiersze 


W krajobrazie szyn i torów 
widzę ciebie /la peronie, 
i torc?bka ;a/..aś w dłoni, 
zapom/lia/la do tej pory. 


Do/..qd jedziesz? Fe/l przystanek 
lla przeciągi h'łko czeka 
;:' sadza, Z dymem i z daleka 
przdllt;'je tędy ranek. 


Na co czekasz tutaj. po co? 
Fu jest koniec sZY/l i torów. 
gilotyna semaforem 
i nmie tutaj sądzą /locq. 


* 


Na przystanku lrlltvbusowrm zmierzcha się powoli, 
o takim zmierzchu, w jakimś 11fieście w którym 11lnie nie 
dest£z chodniki spryskał, .okna we łzach. brama niema, 
nieist"iejące - obecne /liepożegnane boli. 


ma 


"Ja domy narzucili wielobaru-ne tynki 
i liszaj trawi tv wap/lO od S!l
ego ::p:::;!u 
i mllrv stają I1wkre i calkiem bez powodu. 
cztery akacje pożółkły /lll kcrmienist)'m rynku. 


W mieście Rdzie m/lie nie ma bylejaka wystarczy 
w Zim/lY711 błocie ZO.ftały wędrowca wielkie stopy. 
Spojrzenie szybJ..ie, gorqce, ukłon dla Europy 
Z przygodnego, w Azji. autohusowego przystanku. 


ranka 


* 


Rozdzieliły się wichury 
i na czterv huczą głosy 
już to biją w ziemiogłosy, 
jllŻ to w ciefl1/le lecą chmury. 


Wnet /la PlIS:XZę się wgramolq 
wirem piach ziarnisty tocząc, 
raz listowiem prosto w oczy. 
raz igliwiem. aż zaholq. 


Nieraz zapach /likł) Z dali 
strącą mi i wokół dsza, 
ona chwieje się. kołysze, 
aż się ze mną spOllfali. 


wtedy burza w J'cl Avivie. 
od wichury aże ciemno, 
liście - stamtąd - tu. nade 
a w źre/licach tkwi igliwie. 


mną, 


Stanisław Wygodzki. 


_ . 


-
 



 .. 


Entuzjasbczną rcccnzją z wy- 
stępów opery kr
kowskiej w Poz- 
naniu kończy HeIne swoJą rzecz o 
Polakach. . 
"Niedawno gościł tutaj polskI ze- 
spół teatralny z 

akow!l. 
ozl!a: 
niacy narodowoscl memI
ckIej 
przyznawali, Że p?lscy artyścI. 
- 
ją lepiej, że gónl)ą n
d. mcnllec
I- 
mi pięknem głosow, ze Ich kostIu- 
my są piękniejsze, ale zawsze d;- 
dawali z przekąsem: 'Polacy me 
obserwują konwenansów'... Polscy 
artyści grają lekko. na francuską 
modłę, ale z własną, polską 
tu- 
ralną swob?dą (U 
lbefangenhel1) ... 
Polskie śpIewaczkI .są. obd
rzone 
nicporównanym wdziękiem l poł- 
ska mowa. zwykle tak surowa, 


Szkic ,,-Ober Połen" ukazał się 
anonimowo w ośmiu odcinkach w 
berlińskim dzienniku "GeseIlschaft- 
ler" w styczniu 1823. Spotkał się 
z wieloma pochwałami. ale rów- 
nież ze słowami krvtvki. zwłaszcza 
z polskiej strony. Śzezegółnie ostro 
z miejsca zareagował niejaki Idzi 
Stefan Raabski, polski redaktcr 
"Zeitung des Grossherzogthums 
Posen", który wytknął Heinemu 
wszystkie rzeczowe pomyłki i z 
oburz.eniem odparował krytyczne 
uwagI. 
Niezapomniam Adołf Nowa- 
czyński poświęcił .,polskiemu epi- 
zodowi" w życiu największego me- 
mieckiego liryka artykuł "Heine u 
Brezów" w zbiorze esejów. wyda- 
nvch w Poznaniu w r. 1937 pod 
w'spółnym tytułem "Warta nad 
Wartą". 


*) Tymotellsz Gorzeński: nie hył 
kardvrwłem. (WK) 


Wojciech Kr
:1anow!iki.
>>>
2 


WIADOMośCI 


Nr 1701, 5th November, 1978 


ADAM CZER
IA WSKI 


EUGENIUS7. S. KRUSZEWSKI 


Słomo 


o 


. 
wierszu 


(1) 


D y p ł 


o 


Dl 


at 


a 


. 
. 


a 


rty 


s 


t 


a 


,.., 
,c 


(talarów) przez Galerię Narodową 
(Statens Museum for Kunst) w Ko- 
penhadze, gdzie do dzisiaj \. isi w bi- 
bliotece muzeum, a więc bezpośred- 
nio niedoslępny dla zwiedzających. 
Jest to zresztą jeden z nielic
nych 
okazów duńskiej sztuki sztalugowej 
o pobkim temacie. Kopię portretu 
posiadało Poselstwo RP w Danii (wi- 
siał nad kominkiem), która jednak 
zginęła w czasie drugiej wojny świa- 
towej. Kopię folograficzną wykonaną 
przez laboratorium Muzeum w ory- 
gir.alnych rozmiarach posiada Dele- 
gatura Rz!du RP w Kopenhadze. 
Portret wystawiany był wielokrot- 
nie i wymieniany jest w 37 katalo- 
gach. Ostatnio pokazano go na v.: y- 
stawie w Muzeum Thorvaldsena w I. 
1971. Obraz wymicniany jest także 
w literaturze przedmiotu: duńskiej, 
polskiej i rumullskiej, natomiast nie- 
'.łusznie pomija się go w duńskim lek- 
sykonie biograficznym omawiającym 
twórczość Ch. A. Lorenzena. 6 ) 


Egzamin konkursowy na króla 
wypadł doskonale. 


Chcę zwrócić uwagę na jedną z 
nielicznych oryginalnych pamiątek 
polskich w Danii - portret A. W. 
Rzewuskiego, dzieło artysty malarza 
Ch. A. Lorenzena. 
W r. 1789 przybył na dwór Chry- 
stiana VII poseł, wówczas 29-letni 
Adam Wav.:rzyniec hr. Rzewuski. Był 
on tu następcą hI. Ostroroga, a przed 
wspomnianym J. Ankwiczem. 1 ) 
A. W. Rzewuski kształcony m.in. 
w warszawskim Collegium Nobilium, 
gdy miał szesnaście lat pisał wiersze 
i nawet je oglaszał. Mając lat osiem- 
naście był rotmistrzem kawalerii na- 
rodowej i posłował na Sejm z woj. 
nowogródzkiego. 
Karierę wojskową, polityczną i 
dyplomatyczną zawdzięczał nie tylko 
temu, że był synem chorążego w. li- 
tewskiego, spokrewniony przez matkę 
z v.:ojewodą wileńskim oraz wnukiem 
hetmana Wacława Rzewuskiego, ale 
wykształceniu i zdolnościom, cenio- 
nym przez króla Stanisława Augusta. 
W I. 1788 uczestniczył jako poseł 
woj. podolskiego w Sejmie Czterolet- 
nim. Występował tu jako rzecznik 
obozu staroszlacheckiego, jako prze- 
ciwnik reform i konstytucji. Tej kon- 
stytucj i, której rocznicę naród pobki 
po dziś dzień świętuje, dumny z jej 
owczesnej PO!\tępowości. 
Rzeczpospolita wymagała reform 
jeszcze przed urodzeniem się A. W. zapoznanie Się z sytuacją w Europie wówczas portrecistę Chrystiana 
Rzewuskiego. Konserwatyzm jego zachodniej. Augusta Lorenzena (1749-1828) do 
wypływał zapewne z wychowania i Wpływy rosyjskie w Danii były w \. ykonania portretu posła polskiego. 
norm jakie znaczna część szlachty dużej mierze wynikiem filo rosyjskiej Przyjaźń, zamówienie. egzotyka? 
WE wczesny
h lat
ch. I 
j?-tych nie mając wybo
 Pol
ka mus}ała z. 
aponi
. stają 
ię stokroć WdŻ- kresov.:ej wyznawała, stale zagrożona polityki Bernstorffa. To on właśnie, Trudno odpov.:iedzieć na pytanie. 
na zebra mach Ole Istme]ąc:
o zawrzec układ. SIkorsk
 - 
alsky mejsze nlz poparcIe Polonii w wy- od Wschodu. i tam szukając rozwią- gdy rósł sprzeciw wobec jego poli- Jest to piękne studium stroju 
już Związku Polskich Federahs- po
 bardzo sIlną presją angIelską: borach prezydenckich. zań. tyki, szukał pomocy rosyjskiego dy- szlachcica przyozdobionego Orderem 
tów w Now)m jorku, zmarły w Juz wt.:dy stanowIsko Londynu I Podczas Powstania Warszawskie- W Danii Rzewuski wykazywał dużą plomaty Salderna, który wymusił na św. Stanisława (a nie jak mówi B. 
r. 1974 płk Roman Michałowski W
s
yngtonu w 
pr
w.ie 
.anicy ry- go Roosevelt odbywa dziewięć kon- aktywność, nawiązywał kontakty. królu usunięcie przeciwników mini- Leitgeber Orderem Orła Białego) na 
argumentował nieraz że jego oby- Sklej 
yło co 
ajmmej niejaSne. Po ferencji prasowych, ale na żadnej Trudno powiedzieć czy poznał pisa- stra. balkonie jednego z pałaców magnac- 
watelstwo amerykańskie moż;: krótkim okresie stosun
ów. dyplo- nie pada ani jedno słowo o powsta
 rza K. L. Rahbek'a (1760-1830», któ- Dalni'a zawierając w r. l7ólJ z Ro- kich. 4 ) Prawdopodob.nie Rzewuski 
mieć wpływ na inne ustosunkowa- f!Iatycznych polsko-
owl
ckIch od niu. Dopiero 3 października 1944 ry położenie Polski skwitował: sją układ na mocy którego zobo- pozował w jednym z pałaców nale- 
nie się do pewnych polskich spraw hpca 1941 r. do kw
etnla 1943 r., na nieśmiałe zapytanie dziennika- wiązała się ,razem z Rosją do gwaraJl- żących wówczas do Moltkich, Loe- 1) Hr. Ostroróg został akredytowany 
politycznych. niż nastawienie po- zerwaI?-ych przez SowIety z powod.u rza, prezydent zdawkowo wykręca Co może nas obchodzić biedna cji "wolności dla Szwecji.', przyjmo- ven!\kjoldów, Brockdorffa i Levetzau po śmierci Augusta III przez interre- 
lityków emigracyjnych, obywat::ii KatYI?-ta, sJ?ra
a polsk
 stacza SIę się od odpowiedzi. pod pozorem Polska? przecież nic pomóc jej nie \.ała na siebie podobną rolę do tej, a od I. 1794 po pożarze zamku Chri- xa Prymasa Polski x. W. A. Łubie"l- 
polskich. Tego rodzaju podkreśla- stoP':llow!:, l m
uch.r
nme w otchłań że wie o tej sprawie tyle co każdy można. jaką odgrywały Prusy wobec Polski. stiansborg ofiarowanych królowi na skiego (1703-1767), który poparł na- 
nie różnic między amerykańską a dommaCJI sowIeckiej. Amerykanin, a więc bardzo mało. A. W. Rzewuski po powrocie z siedzibę nazwaną Amalienborg. Mo- stępnie wybór Stanisława Augusta. 
polską racją stanu i rozbieżności Na. specjałną U\
agę zasługuje 13 października 1944 w Moskwic Ostatecznie w owym czasie każdy Danii otrzymał w I. 1790 kasztelanię głoby to świadczyć, że był w dobrych 2) Słynny list z 18 grudnia 1792. 
w celach polityki zagranicznej Sta- fak,t, .ze po ra
 pierwszy, amery- zdumiony Mikołajczyk po raz pier- poseł polski byłby tu w trudnej sy- witebską, której zrzekł się w r. 1792 sto
ulllkach z rodzinami bliskimi ro- 3) W liście z 29 listopada 1794 pi- 
nów Zjednoczonych i Polski wyda- kansk
. naukowIec p.odkresla rołę wszy dowiaduje się od Mołotowa, tuacji. Katarzyna II miała swe wpły- po przystąpieniu króla do Targowi- dzinie królewskiej. sanym w języku niemieckim. 
wało mi się wówczas czymś w ro- P
lonll aI?erykańskiej, poś
ięcając że już przed rokiem w Teheranie wy zarówno w Warszawie, v.: Sztok- cy.2) Tuż po śmierci artysty, profesora 4) B. Leitgeber: Pamiątki polskie w 
dzaju herezji. te) sprawIe obszeł:nY rozdzIał. 
- R?osevelt wyraził z
odę na t.zw. holmie, jak i w Kopenhadze. Warto doddć. że w kręgach duń- kopenhaskiej Akademii Sztuk, urzą- Danii. .,Polacy w Danii", luty 1935. 
Wychowany w atm
sferze kuł
u tytuło.wa
y "P?lo,:ua and.the Pobsh .,IInię Curzona". Na dworze duńskim Chrystian VII sko-niemieckiej arystokracji wszyscy dzono wystav.:ę składającą 6ię z 36 Order Orła Białego został ustanowi 0- 
wspólnych. .bohat
rs
Ich eposo
 QuestlOI?- . Op!suje 
,mm. bardzo Autor beznamiętnie relac .onuje (według jednego z historyków duń- byli poruszeni losem Polski. Świad- portretów z różnych okresów jego ny przez Augusta 11 w I. 1705, odtno- 
KościuszkI I puł
skIego, ador
c
! dokładme dZlałalnosc. mez
ykle podobne amcrykańskie matlctwa. skich: "pieczęć z nazwiskiem") psy- czy o tym m.in. wypowiedź jana L twórczości artystycznej. Większość z wiony w r. 1921 jako najwyższe 00- 
dla prezydenta WIlsona, dl.8 mIsJI czynnego w t}ID czaSie, Komitetu bałamuctwa, nieszczeroki. nawet chicznie chory został odsunięty od Reventlow'a, który pisał do swego nich nosi znamię na wskroś narodo- znaczenie. natomiast Order św. Stani- 
Hocw;:ra. dla całego emocjonalne- Nar
owego . Amerykanow Pocho- zakłamania, które zdołały podmi- władzy. Rządy sprawował następca brata. 3 ) we. Bogactwo kolorów i śmiałe po- sawa ustanowił Stanisław August w 
go ładunku wzniosłych ha
cł .ko n - dzema PolskIego. KNAPP) z Igna- nować pozycję ChurchilIa a które tronu Fryderyk, a faktycznie minister ciągnięcia pędzla wyróżniały twór- r. 1765 z dewizą: "Praemiando inci- 
stytucji amery
ańskiej 
 .mezllczo: cym Matuszewsk.l
 na czele" o
a:z określa raz dobrotliwie jako "Roo- spraw zagranicznych, jeden z naj- żal biednej Polski, la którą nikt się czość zmarłego, zaliczanego do starej tat.' (nagradzając zachęca). którego 
nych deklaracjI wolnosclOwych I K,;mgresu Po
onlI A!llerykansklej, sevelt inconsistencies". Oficjalna zdol,niejszych duńskich ministrów, z nie wstawia. wstawiać się nie śmie, duńskiej !\zkoły malarskiej. odznaka noszona jest na wstędze z 
niepodległościowych, aŻ po sławet- te
, J(Owstałe) w.. majU .1.944, po- polityka amerykańska, oparta na pochodzenia Niemiec, Johann H. E. bez względu na sprawiedliwość, choć Portrety jego przedstawiają panu- białymi prążkami przy brzegu, prze- 
ną Kartę Atlantycką, nie mogłem tęz
ej 
onfederaCJI polomjnych. 

- Karcie Atlantyckiej pogwałcone. Bunstorff. Przez jakiś czas był on niesprawiedliwość zwycięża. Biedny jących duńskich, chłopów, huzarię i wieslOnej przez prawe ramię. 
wprost d?puścić .myśli aby nasza i gaOlza.cJI. sa
opomocowych. rehgIJ- przez samego Roos
velta w Tehe
 przedstawicielem Danii w Polsce za Kościuszko, biedny Fayettc! dragonów, oraz pełną postać posła 5) Fr. Thaarup w .,Nyeste Skilderie 
amerykanska raCja stanu l cele po_ n
ch l 'patno
ycznych. Autor oma- ranie i na Jałcie przez długi czas Augu5;ta 11[, gdzie poznał stosunki polskiego. któTY "należy uznać jako af Kjoebenhavn" nr 28 z 7 kwietnia 
lit
czn
 . mogły nie być _. przy- :NJa d h zlał
lno
ć tych o
az .
zeregu zapewniała rząd' polski w Londy- panujące w Europie wschodniej i ARCYDZIEŁO MISTRZA jedno z arcydzieł mistrza ".5) 1829, ". 447. 
najmmeJ w. swych 
s
dmcz
ch 1

YC \,1elk
ch ?rgam
cJI polo- nie że cieszy on się większym po_ przyjaźnił się z rodziną Czartory- Tydzień później, na aukcji portret 6) Np. "Dansk biografisk leksikon" 
zrębach _ Identyczne l JednolI

. n
jn
ch
 cytUją.c .hcz!"e Ich wystą- parciem Ameryki niż było to praw... skich. Następnie był przedstawicielem Nie znajdujemy bezpośredniedo A.W. Rzewuskiego (wymiary 81 x 57.5 pod red. Poul Engelstoft. T. XIV. 
Dopiero po latach, po bllZ- pI.em
 l e.nunCJaCJe, jak. np. 
yp
: dą. Dopóki wojska sowieckie wal- Danii w Paryżu, co pozwoliło mu na uzasadnienia. które skłoniło słynnego cm.) został zakupiony za 201 Rdr Kbh., 1938. 
szym zap
zn
niu się z ,rzeczywis- 
Iedz "BIUletynu 
rg
Dlz
Crjnego czyły poza Polską, Ameryka mogła - --- 1- - - - - 
tym przebIegIem stosunkow polsko- KNAP
-a za d ma h J-slerplen 19 t 43. pozwalać sobie na luksus deklamo- ANTON Czechow pisz w jedne j . CZESŁAW IT ES ' MAN To "tatarskie jarzmo" - ig 
am
rykańskich p09czas .ostatniej wzyv:a}ącą o za
 o.wam.a iden .y-- wania wzniosłych idei i haseł Kar- ze wo. h k . że k . e III 
wOlny, 
znać musIałem ze byłem Czn
SCI a.merykanskIch I IX?1
kIC
 ty Atlantyckiej i Czterech Wolno- S pod IC szta S n l d ą arem . naukI . wykrzywiło, czy złamało, rosyjski 
w błędzIe. celow wOjny - tryumfu cywllIZaC]I 
ci Wsz y stko si ę wszakże zmi e nił o .". . , ! szt

 Ob . k I k R .. charakter narodowy raz na zawsze. 
t . rd k ..k któ zachodniej pra a n d siłą hr e .. ... l przesładowanej wolnoscl mysll OWląz owa e tura O OSII 
Po wie. za t k o, SląZ a,. 1 1"\ 7 r S a S ' cI . j . an ' st a , nad w b a barz : S C t . e z - z chwIlą. g.!y 
rmle sO
Ieck.le wkro- Ros j .a zna j .dzie si ę P ewne g o dni
 "The Russian Mind" jest tak 
ukazała SIę z oncem maja 
I , 
 .' . ar 
n w!ll' czyły na ziemIe polskie, kIedy So- . .. . ambitnym, i udanym przedsięwzię- 
PO d znamiennym tytułem The wolnoscl Jednostki nad nIewolmc- . t . ł s.ł t ., pod rządamI takich ropuch I kro- ciem iż autor nie mógł p o P rostu 
. "* . " t wie y. mog y. I 
 us anowIc !"owe kod\'li . I akich nie widziano nawet 
strange Alhes . ) Autor, Richard wem... . . polskIe granIce I nowy, przYJazny'. .. k... ley. 'lektor' - University Lectu- Podobnie Hingley jest jedynym zmieścić wsz,stkich elementów 
C. Lukas, pochodzenia polskiego, . Pomewaz naturalme Anghcy gra- dła nich r d 
 HI
zpa,n
I za In WIZY
JI. 
trochę rer - rosyjskiego w Oksfordzie bodaj "zapadnikiern", który zau- swojego przedńliotu w wąskie ra- 
od r 1963 P r o & esor hl . ston .i na II w konflikcie P olsko-sowieckim . 
 '., ' clerphwoscl a doczekacIe SIę bez przet ł umaczył dZI . e ł a zebrane tego, ł k d k my 9 _1 9 . stl ' on. Stąd tez . nt . e wspo - 
. ., ł'. ... k " . Czasem J akls pech przesladował PU dła Ciasnota um słow a nl . esa - waży iż w rosyjs im śro owis u 
Tennessee Technologlcal UmverSl- "pierwsze s 
ypce . przy omaw
a- .. ..... y, moim zdaniem, największego pisa- żarłok i O P ó J . daj ą dowód swo j .e J . mina o zjawisku dwujewieria w 
t t . d. k . f mu stosunkow polsko amerykans- Polakow. Moze w pewnym okresIe mowlte pretensje przesadne po- b 
y.. W w e W ł s ępI
 J Zl d ę u
e l!ro es?ro- kich autor nie może po - min ą ć do udałoby się uratować dla Połski czci e własnej w;rtości całkowity rza rosyjskiego, ez zastrzeżeń i męskości, podczas gdy w Europie Cerkwi Rosyjskiej - przyjęciu te- 
WI ac aWOWI ę rzejeWICZOWI za - L O ' w lec tak SI . ł Z . ł . e Har b k . k .. . ' . . omówień, i wydał je w 9 tomach, machismo wi ą że si ę z P odbo j .ami zy iż coś J .est i me jest jednocze- 
pomoc i udostępnienie mu archi- minującej roli Londynu. Stara się .w , z . ę. Z? y. o z ( - r
. J.a lejik?I
Iek odpowle
zlal- poza tym napisał również biogra- płci odmiennej j fiz
czną odwagą. śnie, w zależności od zmiennych 
wów Instytutu Piłsudskiego w wszakże wysuwać rolę Ameryki na n
an. wracający jeSlemą, 1944 k z nOSCI literackIej c
y społecznej: te ficzne i krytyczne studium o nim okoliczności. Ta okropna herezja 
Nowym Jorku. Prof. Lukas napi- plan pierwszy. Stwierdza że spra- Waszyng
onu d? Moskw) z. ta ą zaczyny obrodzą l :,two
zą atmo- i skróconą biografię p.t. "A New Na zachodzie utarł się cały sze- W y wodzi się z filozofii manichej- 
sał poprzedni . o kSI . ąz . kę .,Eagles wa Polski j .est P rzede wsz y stkim pr
poz
CJą, trafił w. LondY!"Ie na sferę . t . ak . duszącą, ze me wyt o rz 
, - reg mitów: rosyjskiej gościnności, 
M k ł k S k S I wf Life of Anton Chekhov". Zresztą k .. t . d ,. skie j .. z założenia iż abstrakcyjne 
Ea t. Th A A F d problemem brytyjskim do które- I o ajczy a, zy u]ącego ę a- ma Jej zad en normalny człowIek. "szero lej na ury" l ser ecznOSCI. 
s . e rmy Ir orces an k ' śnie do złożenia dymisji Gd y zaś P d b d. b ł CI. h na tym nie kończy się jego do- Hin g le y po kazu j .e te cech y " od - czy wysublimowane - zło jest 
the Soviet Union, 1941 _ 1945". g? Ame.ry 
 przylącza się raczej W y dawało si ę Ż e po 
trz y maniu . 
 t O l .nego..,
 ama. k .y. ec ta °w tychczasowy dorobek naukowy i li- równe "gatunkowo" absolutnemu 
która uz y skała na g rod ę American mechętme, jakby z przymusu i z k . . '. . o. ,.ID e IgenCJI rosyjS lej, pro go- t k . t t . k . P podszewki.': jest to w równej mi e- d b 
I t . t t . f A t . d A- wielką rezerw ą . An g lic y S ą zwi ą - 
 
Ietnlu 194
 wyjątkowo obraz- Olstach t.zw. lepszej przyszłości: erac I na ema y rosyj s le. ozo- rze chęć uniknięcia narażenia się o ru. 
ns I u e o eronau ICS an .. . hwe J not y Stalina Roosevelt na- Ł t . .. b . stałe 14 dzieł obejmują takie te.- k k l . k . k . d ł P d b Ie Hl l l S o- 
stronautics, jako najlepsza książka zam z.na
1 tr
ktatowo, jako istot- . .. '.. ..,.a wowle
nosc. .ez wIary, wy- mat y j .ak Dosto j .ewski , historia ro- omu o WIe , Ja l ymna zasona o o n. .ngey n.c nie w P 
opub l l . ko w ana W dZI . edz i n i e l otnl . c - ni sO J USZnIc y l g waranci Polski z reSZCIe ZajmIe bard
Iej stan
wczą sIłkI bez tw . arczej ISkry, fanatyzm przed możliwym nieprzyjacielem i mina o zagadnieniu żydowskim w 
postawę w S raw P IskI to b sY J .ska, cesarska. dawna i sowiec- .. . d k R .. A . . t t d 
twa wojskowego w r 1971. Ogłosił r. 1939. Amerykanie występują na-. . p le . o '. ez entuzjazmu, krytykanctwo, ka. nihiliści i stosunek po międz y wyzy Cle Się cu zym osztem. os]l. przeciez Jes o zasa ni- 
on również liczne a
tykuly w cza- tomiast w ro
i życzliwego ideolo- 
 e Zlało z . C S I 
 a ę to w ostatmch dmach m
!
ogłowie i ogólna głupkowa- P isarzami a S P ołeczeństwem _ te- Z prawdziwą radością znajduje czy prohlem przyna.imniej końca 
sopismach "Military Affairs", ga-do
adcy. 
lle .zawsze nawet pJ j go y . ,. tosc . . mat zawsze ciekawy. a w ramach się u Hingleya potwierdzenie wie- cesarstwa i GO łat Sowietów. Ro- 
"The Historian", "Aerospace His- nas
el stronte, jako mentor. pou- . Autor krok, w krok sle.dzI prze- Cytaty wy.b
a
 
onald .H
ngler. rosyjskiej rzeczywistości nieod- lu tez wysuwanych od lat przez s
 jscy Żydzi, a raczej Rosjanie ży- 
tarian" i "Air University Review". cza)ący .krnąbrn
 i uparte dZiecko, bIeg .wydarzen? odnotowując j.e po autor .0sta
m
1.I, mewą.
pll
Ie na 1- miennie szczególnie zapałny. Do polskich znawców Rosji. Zastana- dowskiego pochodzenia, kochali 
Na szczegółną uwagę zasługuje ob- zWlązam z namI tylko górnolotną kronIkarsku az do ostateczneJ ka- lepszej, k
Iązk
 o 
OSJI kledy
ol- tego dokonał zu p ełnie niezwykłego wia się on nad faktami najczęściej Rosję z całego serca. Stałi się pra- 
szerny artykuł w "Aerospace His- Kartą Atlantycką, którą mogą do- tastrofy; Stosunek 
aszyngtonu do wl
k napisane} w J
zy
u. anglel- wyczynu. Po dłuższym pobycie w przemilczanymi przez rusofilów i wdziwymi "budowniczymi rewolu- 
torian" p.t. "The RAF and the wol!1Ie int
Il?retować. Mimo to. a n
ras
ającego konflI
tu pols
o-so- s
Im., 'Y oc
me sowleckle
 rzeczy- Sowietach napisał opis satyryczny sowietofilów jak np. odrębność 
ji". ty.lko. dlat,ego. iż. odda,:,ie i,ch 
Warsaw Uprising", z f?tografi.ami moze 
łasme. dla
e
o, 
oo
velt w.lecklego. stres.

a SIę w tej k.ro- 
IStOSCI .
,oze tylko "Asslgn
ment tego cyrku p.t. "Under Soviet Skin: kształtowania się społeczeństwa ro- I o.fl
r.a t
.lentow I mep
zeclętn)C
 
ze zbiorów Instytutu PiłsudskIego wychodzI w tej kSlązce Jako jesz- n
ce. w afuf!IaCJI, ze 
meryka naIW- m UtopIa proroczy reportaz Eu- Ali Ulltouri.d Report". Da się on syjskiego poza systemem feudal- k
ahflkac]l były stale l .pogardh- 
w Nowym Jurku t Vol. 22, Nr 4, cze gorszy spraw
. naszych. klęsk n
e 1 UCZU
IO.WO popIera odb
dowę ge
e LY0!lsa, .do
r.ze ".przed.wojen- porównać chyba tylko z arcydzie- nym i brak pojęcia prawa jako ka- wie od k t.raca j ne. P M r
e k z ł k.ole l jne d rząd
 
1975). dypl?matycznych nIZ .Churchlll. m
podległ
j l de
okratycznej, P
l- ':1
 ' dOfC;wnuje. jej. NIC 

Iwnego łem 'sunkowego reportażu z Ro- tegorji nadrzędnej wobec woli jed- cesars le. uz I o aj o rZUCI 
Wśród coraz liczn.iejsz
ch naj- WIelką drogę Z.roblł 
oose
elt. Ski, al.e n!e zamle!za wtrąca
 SIę IZ w SZkICO

nIU t
a 

ojeJ pracy, s.i 
łówka cz pióra "Caran nostki. Podobnie podkreśła iż Ruś ofertę Rotszyldów utworzenia ban- 
nowszych 
pracowa,:, hIStOrycz- Jeszcze pJdczas wIzyty Slkor
klego w zaWIłe I .k!oOpotlIwe, szc
eg
ły, z o m
ntaln?scI" rosYJskIej - ,,
e lAche", geniał
ego francuskiego Kijowska była częścią Europy, ale ku w Petersburgu, co miałoby dla 
nych, ukazujących Się w druku, w marcu 1942 w Waszyngtome pre- obawy aby nIe popsuc ogolnej zgo- Russmn Mmd - korzysta obficIe k . r k . t ' t P ołow y ubie g łe- nie ma nic ws p ólne g o z Krowim Rosji olbrzymie i pozytywne zna- 
k . . k Th St AlI ." zyd t . d ł . b rd dy Z Mo . skwą Z d d .. . k . . t a y a urZ)S y z " cz enl e Ciekawym szczegółem naj 
SląZ. a.. e r
ge Ies za- en w
powla, a Się 
 a zo , : . ", ow
. u rzeczowego Ja lm 1 es go wicku p.t. "A la dćcouverte Miastem" czyli wczesnym Wielkim ,.. . ,.- 
sług
je na szczegolną uwagę. w.y- s
anowczej formIe 'prz
clw wszel- W 
ak krotkl,? opracowa
lU olb- tworczosc Antona Czechowa, Hmg- de la Russie". Oba te dzieła od- Księstwem Moskiewskim. Z tym częściej zapominanylP- czy pomija... 
pe ł !1 Ja ona. dotychc
sową lukę )e- kI
 zakusolI! sowleckl?I co 
o rzym
ego materIału (tekst lIczy za- * . słaniają jedną z naprawdę istot- też wiąże się rosyjska obojętność nym przez historyków jest, czy by- 
z
h chodzI o powazne opracowa- zmian 
erytonalnych, ktore.powlO- le.dwI
 .171 stron. r
 to 
rz
- . ) Ro.nald Hmgley - The R
 n ch cech Ros.i d jakimikolwiek wobec religii przy jednoczesnej ło raczej, przyjmowanie przez reJ- 
me 
auko
e całokształtu stosunk
 ny 
yc. r
zpat

ane dopiero po p
sy l llldeksy), 
oz
a OCZYWIŚCI
 szan Mmd, London, The Badlery r
dami: błaze
a
 i nonsens całe- czułostkowej pobożności, nie po- wolucjonistów, a w pierwszej mie- 
Stanow ZjednC?c
onyc
 do pol
kl 
wrclęsklej 
ojme.. Roo:sevelt o- me zawsze zgadz;'lc S!ę z, autorem Head, 19Z8. go przedsięwzięcia. Tyle że Fran- siadającej żadnego pokrycia w ż)'- rze hołszewików, bojarskich naz- 
podczas ostatmeJ wOjny, podaJ'!c sWladczył wowc

 ze me I?Drlrze co do traktowama mektórych wy- ..... cuz prostu wykpił to co wir- ciu codziennym. wisk jako pseudonimów partyjnych. 
w nowym świetle nie tylko wiełe Karty .At1antyc
lej. na której atra- darzeń czy faktów, zwłaszcza gdy ka nic nie traci na ostatecznym dział!j zanotował a Anglik od.ął ..... "Trocki", "Zinowjew". ..Kamie- 
sJ?raw znanych, lecz również odsła- ment. jes
cze me wysechł. Pol. ska stosunk?
o drugorzędne sprawy efekcie. Jasna proza, chłodna i się w tłumacze
ia dziwacine j o, 
rzy tej. okazJI dostaje S!,ę po niew". "Lewin" - żeby wymienić 
mając szereĘ spraw zakulisowych, eufona m
 tr:vała długo: W mIarę przes!amają pro
lem
 .bardz
ej za- obi
ktywna anaIiz
 problemów, po- śmieszJe o i roźne o z.awiska Ę a _ skorz
 tak.lm. "al!toryt
tom od tylko kilka najbardziej znanych - 
dotychczas meznanych lub dyskret- pogarszam a SIę stosunkow pJlsko- sadmcze. Tym memmel dobór ma- zwala na głębsze Ich przemyślenie. k. . tgR!S g j j spraw ros
jskI
h jak SIr. Bernard były nazwiskami starych rodów, 
nie pomijanych. sC?wieckich uszt
wniało się stano- teriału jest dokonany planowo i Można też z tej łektury wyciągnąć lm les . 
sja. . . P
res czy, .1a
k .Ich .nazywalI 
olsze- przy któr
ch Romanowowie byli 
Al!to.r 'podkrdl
 ochłodzenie wlsko Londynu I. 
as:ł;yngtonu wo- racj0!1alnie, przebieg. wydarzeń jest niezbyt wesoły wniosek. że Ame- 
tąd tez Jest bodaJ Jedyny
 I?D- w
cy, .sta:
c_.k1 Wleby., c:ł;ylI . Bea- parweniuszami. 
przYjaClelS
Ich uczuc Ameryki wo- bec spra
y polskIeJ. Nle
aw
m na- relaCJ
)llowany prawIdłowo, rzeczo- ryka nigdy nie uświadomiła sobie wa
nym . bad
cze
 .zaĘadmema, t
lce .1 Sldney. 'Y ebb , .swlątkI. a!1: 
b:c Pol
kI p:o uderzeniu .Hitlera stęPUją liczne de
laraCJe l 
oty wo l. t
eściwie,. z obiektywnym dokładnie jak wielką wagę przy- ktory podJ

 S.Ię wYj.a
ll1ema.se

n- glel
kle
o sOCjalizmu l entuzj
SCI Powyższe uwagI nie są. natural- 
na RosJę, kIedy stała Się ona Roosevelta, w ktorych ogramcza wywazenlem pro l contra spornych kładał Stalin do opanowania Pol..- tycznych rozmc takich okresl
n Jak sowleckI.ego .system
 oraz Stalina nie krytyką, a żalem iż tak błysko- 
"quasi-ałły" Ameryki i twierdzi że s
ę 0.0 do. frazesów. o odb
dowaniu problemów. Na początku poszcze- ski. "The Strange AIlies" to bole- wralljo - kł
mstwo w sensI
 ro- w okre
l
 mlę
z
WOjenll\m., Wszy
 tliwy badacz nie omówił tych as- 
sIl
eJ i ł:'Iepo
ległeJ Polski. po
ry
 gólnych rozdziałów autor podaje sna łektura dla polskiego czytelni- domotandy I bufonady. JoZ; . s
y om, I, setki l:,h n
stępcow d.ah pektów. Ale to w niczym nie po- 
wając mtlczemem sprawę Ęfamc I krótkie streszczenie tematu, anali- ka. Ale stokroć ważniejsze. że jest kłamst
o prog
amow
, pow.azn
 l Się n
brac na sowIeckie, tradyc'jne mniejsza wartości "The Russian 
składu rządu. Na plan pIerwszy zowanego w tym rozdziale. to niezmiernie cenna lektura dla zasadmcze. I jedno I drugIe jest ,'vralljV bcz reszty. Mind". Ze względu na szczególne 
*) Richn.rd C. Lukas: !he w
s
ępuje w pol
tyce .aI!lerykań- 
siążkę czyta się z niesłabnącym cudzoziemca i poważna pozycja w za
ad.niczym skła
ni
iem życia 
o- Spr
e
zności. rosyj
kieg? charak- warunki panujące w Europie 
Strange AU,es The Umied sk
ej. lmper
ty
 .me . draz
Iema ro- zaInteresowaniem. Tekst aż pęka bibliografii stosunków polsko-ame- sYJsklego, po
ob!1le ,Jak falow
nl
, teru I jego mebezpleczenstwo dla wschodniej należałoby ją przełożyć 
States ant! Po
and, 1941 _ 1945. SYjSkI
gO. nledz'Yledzm. .Wldmo. po- od nagromadzonych faktów, wyda- nkańskich z okresu ostatniej na przestrzenI wlekow...stylu zycI.a niego samego w pierwszym rzędzie co najmniej na polski, czeski i 
The Um ll erslty ol Tennessee r,?zu.mlema. St
lIn.a z HI
!erem I 
- rzeń i opisów. mimo jednak tej wojny. narodowego od anarchll do skraJ- przypisuje Hingley panowaniu ta- niemiecki. 
Pre.fs, Knoxville, Tenn., 230 p. biegi o wCIągmęcIe ROSJI do WOjny wyjątkowej esencjona1no
ci, ksiąi- Michał Budny. nego totałizmu. tarskiemu i perfidnemu systemowi. 


Ślady stałych poselstw polskich do 
Danii sięgają XY[ w. za czasów Zyg- 
munta Augusta; później rozwijają się 
aŻ do upadku państwa polskiego. Akre- 
dytywa dla posła Piotra Bojanowskie- 
go (z I. 1554) wraZ z instrukcją dla 
niego od króla polskiego. rozpoczy- 
na szereg, znanych z nazwiska. po- 
słów polskich w Danii. Ostatnim z 
nich był Józef Ankwicz (1750-1794). 
kasztelan sądecki, płatny agent Ro- 
sji, który pierwszy podpisał traktat 
rozbiorowy (1793); później został po- 
wieszony w Wa.rszawie. 


rzatę II, najpierw musiał zmienić wy- 
znanie. 


"Egzamin" Ewy Lipskiej został Zgłosiła się pewna ilość królów 
"wyjęty" z jej "Czwartego zbioru i jeden kandydat na króla. 
wierszy" (Warszawa, 1974) , tak. 
że jest w tomiku obecny niestety Królem wybrano pewnego króla 
tylko "ze świetnym wyczuciem który mial zastać królem. 
milczenia". - - 


BIEDNA POLSKA 


otrzymał dodatkowe punkty 
Groźnv absurd, lapidarnie tu za pochadzenie 
przedsta'wiony, wyda się jeszcze spartańskie wychawanie 
bardziej niedorzeczny czytełn,ikowi, i za uśmiech 
który nie słyszał o elekcyjnych mo- ujmujący wszystkich 
n:lrchach - tym swoiście p-,lskim za szyję. 
wkładzie do wachlarza sposobów 
ujmowania ludzi za szyję. A jesz- Z historii odpowiadał 
cze bardziej zagadkowa jest dla ze świetnym wyczuciem milczenia. 
kogoś nieobeznanego ze współcze- 
snymi stosunkami polskimi uwaga, Obowiązkawy język 
że wybrany kandydat "otrzymał okazał się jego własnym. 
dodatkowe punkty za pochodze- 
nit:". Czas wprowadzić termin Gdy mówił o sprawach sztuki 
"klasizm" analogiczn;e do ,,rasiz- chwycił kamisję za serce. 
mu". Ale już żadną specyfiką kul- 
turową nie musimy tłumaczyć zda- Jednego z członków komisji 
nia, że "krółem wybrano króla, chwycił adrobinę za mocno. 
który miał zostać królem". Dosta- 
tecznie jaskrawa jest sprzeczność Tak 
semantyczna między (ex defini- ta na pewna był król. 
tiane wolnym) wyborem, a z gó- 
rv przew,
dzianym wynikiem tego Przewodniczący kamisji 
wyboru. "Tak, to na pewno był pobiegł po naród 
król" - nowe Wcielenie roi U bu: aby móc uroczyście 
wręcz"ć go królowi. 
Naród oprawiam; był w skórę. 


.a: 


1\ f 


ł 


? ,. 


.. ".... 



 ),".' 
.. '.: 


'I 


Adam Czerniawski. 


W ciągu trzech wieków stosunki 
dyplomatyczne z Polską są bardzo 
ożywione, gdy mieszczanie Gdańska, 
Elbląga i Torunia szukają wstawien- 
nictwa u króla duńskiego w sprawach 
religijnych, oraz w okresie ali'Clinsu 
Polski i Danii przeciw Szwecji, a ta'k- 
że w przypadkach szczególnych, jak 
np. w okresie poprzedzającym elek- 
cję króla Pol
ki w r. 1573, gdy kan- 
dydatem do tronu był m.in. książę 
Danii, Jerzy. Na przeszkodzie stanę- 
ło tu wyznanie religijme, Polacy wy- 
magali bowiem by król był związany 
z kościołem rzymsko-katołickim. W 
Danii do dzisiaj wymaga się, by pa- 
nujący był protestantem, i gdy w r. 
J 967 Francuz, katolik Henryk de 
Montepazat miał poślubić następczy- 
nię tronu, obecną królowę Małgo- 


, & 
". 
.: 


:...... 


"
 


--. 
, 


,,

 
':(,r ( " 
,C -, ,t.", 
I 
 , ' ";;-" 
\ 
, 


" , 
" 


" 



 


". 
 
d/ 


* 


... 


Wspomniałem, że jest to ,ied
a z 
nielicznych pamiątek. I
totnie, poza 
Muzeum Thorvaldsena, gdzie znajdu- 
ją Się modele do pomników Polaków 
(m.in. ks. Józefa Poniatowskiego i 
Kopernika), Muzeum Fredensborg z 
portretem hetmana Stefana Czarnie- 
ckiego (który po interwencji autora 
niniejszego znów wrócił na dawne 
miejsce), i kilku innymi muzeami 
(monety. ordery. znaczki pocztowe, 
fotografie, różne przedmioty dotyczą- 
ce emigracji zarobkowej), ani ich 
ilość, ani rodzaj nie są w proporcji do 
ilości Polaków osiadłych \. Danii i 
rzeczywistych kontaktów między obu 
państwami na przestrzeni wieków. 
Ale to już zupełnie inna sprawa. 


- 


-- 


- 


MICHAŁ RUDNY 


Ch. A. Lorenzen. Portret A. W. Rzewuskie
o 


Dziwni 


. . 
sOlusznlcy 


EugcniuSL S. Kruszewski. 


Czesław Jeśman.
>>>
I 
I 
I 
I 
l, 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
I 


WIADOMOSCI 


Nr 1701, 5th Noyember, 1978 
,-' 


3 


BARBARA TOPORSKA 


-JO L.-ł 'f 1'E.Ul' 


o Toporskich, Zapolskiej, Wędziagolskim 


. 
I 


niżej 


podpisanej 


WIADOMOSCl 
LITERACKIJ; 


dochody. Był przystojny, był miły, ° Zapolskiej napisano wieIe, z nie napisał. Mimo 
ujmujący. Inaczej o nim nie mówiły czego nic nie czytałam. Wątpię jed- mogę. Przysporzyły 
moje babki. nak, czy ktokolwiek zna historię jf.j przyjaciół. 
Nigdy go nie widziałam. Widzia- pierwszego utworu scenicznego, którą 
łam kilka jego obrazków u "Cioci tu za moją babką przytoczę. Miała 
Kociuni" Bielskiej w jej warszawskim wtedy nie więcej niż lat jedenaście, 
domu przy ulicy Marszałkowskiej 67. było to przed ich wyjazdem do szkół 
Nie wydawały mi się inter
ujące. do Lwowa. Był to jakiś bardzo za- 
(Chociaż nie tak kumprornitujące jak wiły w.eloaktowy mełodramat. Co 
p8rtret Zapolskiej robiony z jej fo- wieczór po kolacji Lunia udczytywa- 
tografii! Str. 272 i 337 w II-im tomie ła napisany tego dnia nowy akt. Każ- 
"Listów''). Bardziej mnie \'. tym dy kończył się nawiasem: 
mieszkaniu intrygował "pamiątko- ,,(Ona mdleje. Musi wyjść. Wycho- 
wy" fotel. Miał na nim sam cesarz dzi)". 
siadywać. Było ponoć w zwyczaju, że Babce mojej tylko to utkwiło w pa- 
carowie w podróży po swoim impe- mięci, ponieważ nie rozumiała, dla- 
rium zatrzymywali się u marszałków czego w tak tragicznym momencie 
szlachty. Wincenty Korwin-Piotrow- wszyscy wybuchali śmiechem, 
ski, ojciec Zapolskiej, a wuj mojej 
babki, był marszałkiem szlachty. 
Dobrze że Zapolska, nieprawdopo- 
dobna zazdrośnica, .nie dowiedz.iała 
się nigdy, że Janowski, którego posy- 
łała do &wej rodziny w opakowaniu 
naj wymyślniejszych superlatywów, 
zalecał się do jej siostrzenicy, Ma- 
musi, wówczas Bielskiej. 


Metody wychowawcze mego stryja leżności zddecydował trzyletni pobyt 


Sprostowań nie lubię. Zwłaszcza 
błędów, iakie każdy, zainteresowa- 
ny przedmiotem, potrafi sam skory- 
gować. Idę jednak w ślady Józefa 
Łobodowskiego (por. ,.Wesele u pań- 
stwa Blajów" w nr. 1687 "Wiadomo- 
ści") dla dwóch przyczyn: .,Szkice 
o literaturze emigracyjnej" p. Danile- 
wicz Zielińskiej zostały już zakwali- 
fikowane i polecone przez paru recen- 
zentów jako dokładny przewodnik po 
tej literaturze: mam '\"ięcej szans niż 
Łobodowski, by pozostać znaną tylko 
"ze słyszenia". Skoro więc on nie do- 
w.ierza pracowitości literackich szpe- 
raczy, jacy na pewno będą każdy sąd 
o nim i bez jego podpowiadania we- 
ryfikować, tym bardziej ja, bez żad- 
nych widoków na "Toporską Żywą", 
czuję że powinnam mylne informa- 
cje, dotyczące mnie i mego t.zw. do- 
robku, prostować. Co nie znaczy. ;;e 
nie jestem wdzięczna p. Danilewicz 
Zielińskiej za poświęcenie mi kilkuna- 
stu wierszy uwagi w swoim pomniko- 
wym dziele. Czy jednak wypada błę- 
dy zawarte w k.ilkunastu wierszach 
odparowywać długim artykułem? Mo- 
że nie, a może tak. o ile uda się przy 
okazji napisać coś ciekawego. Pisać 
zwykłych sprostowań nie lubię. 


to narzekać nie 
mi wielu nowych 


w POLnaniu. Po raz pierwszy poczu- 
łam się tam emigrantką, i to jak! ° 
wiele dotkliwiej niż później na praw- 
dziwej emigracji. Gdy się ma lat 19 
odczuwa się wszystko dotkliwiej. 
Pewnego wieczoru wsiddłam więc do 
pociągu i pojechałam do Wilna. Nie 
znalazłam tam już nikogo ze swoich, 
znalazłam czas przeszły. B y ł a sto- 
lica, b y ł e g o Wielkiego Xięstwa 
Litewskiego. Zubożała, anachronicz- 
na. I... "bez widoków". Komu nie 
wystarczały widoki z gór Zamkowej, 
Trzykrzyskiej, Bufałowej, z Zarzecza, 
z Pohulanki. ze Zwierzyńca, kto miał 
w charakterze ambicje dorobienia się 
czegokolwiek, pieni",dzy, sławy. ka- 
riery ten uciekał z WiLna. A ja'!... 
Jakbym odnalazła miasto ze snu, mia- 
sto mego przeznaczenia. 
* 


były na pewno surowsze i bardziej 
tradycyjne niż serdecznego pedago- 
ga, Korczaka. Niemniej "swoich sy- 
nów" kochał naprawdę po ojcowsku, 
a co bodaj ważniejsze, co najmniej 
kilkanaście roczników, wyposażo- 
nych solidnie do uczciwego zarob- 
kowania, opuściło jego zakłady. Je- 
den był przy ulicy Barskiej na Ocho- 
cie, drugi w podwarszawskim mająt- 
ku w Łaźniewie. Każdy chłopiec koń- 
czył co najmniej szkołę powszechną, 
a później aż do wieku poborowego 
uczył się i pracował w przyzakłado- 
wych warsztatach rzemieślniczych. 
M uzykalni uczyli się także muzyki 
u kapelmistrza zakładów, Szpinalskie- 
go. Ojca późniejszego laureata kon- 
kursów szopenowskich. 
Korzystam z okazji, by uczcić J e- 
go pamięć. W PRL o to trudno. Do- 
stałam wprawdzie kiedyś dwa wycin- 
ki z "Tygodnika Powszechnego" z li- 
stami, pełnymi wdzięczności, jego 
byłych wychowanków. To wszystko. 
Prawda, mój stryj i jego dzieci nie 
zginęły tak tragiCZinie i patetycznie, 
jak sierociniec Korczaka. W rzeczy 
samej, aż do Powstania bardzo do- 
brze im się wiodło. ,0, one tam zaja- 
dają pomarańcze!" słyszałam w lecie 
1944 w Warszawie. MÓJ stryj, ko- 
rzystając z łaskawości jaką cieszył się 
jego zakład u Papieża, postarał się 
o przekazanie go pod zarząd włoskich 
księży. Stąd te pomarańcze. Sam 
umarł na probostwie wSkolimowie. 


WARSL.\WA, fi LISTOPADA, 1938 


:ł 


. Kazimierz Wierzyński drukuje 
poemat p.t.: "Gałąź cyprysu, czyli 
rozmowa dwu Polaków". 


A teraz to co napiszę. najbardziej 
leży mi na sercu, chociaż pozornie 
mniej mnie dotyczy. Korz}stam z 
okazji, aby publicznie zapytać, gdzie 
jest oryginał maszynopisu książki 
ś.p. Karola Wędziagolskiego? Trzeba 
go odnalezć i zabezpieczyć! Nie ma 
go u mnie, a podobm' nie ma także 
tam, gdzie by być powinien, t.zn. w 
Pobkiej Fundacji Kulturalnej. A nie 
igła to była. ani "notatki", jak infor- 
muje p. Danilewicz Zielińska, ale po- 
tężny zbiór esejów, koło tysiąca stron 
dużego formatu, p.t. "Wojna i Re- 
wolucja ". 
W "Szkicach o literaturze emigra- 
cyj,nej" p. Daniłewiczowa zgodnie z 
prawdą wydobyła na jaw, że to ja 
przygotowałam "Pamiętniki" Wędzia- 
golskiego do druku. Al
 ja wykorzy- 
stałam niewiele więcej niż jedną trze- 
cią 
ryginalnego materiału przy ich 
 W .roz!"rawie p.t.:.. "W walce.? 
edYCJi. Można tak czy inaczej oceniać mezalezmosc 
aso
e
l1 naro
oweJ 
rolę historyc:wą Wędziagolskie- J.an Czamomskl opls
e. sytuację wol- 
go, wydaje mi się przecież, iż całość momularstwa europejskiego w XVIII 
jego dzieła, aczkolwiek nie nadawała w. Zwalczały się wówczas: Wielki 
się do wydania książkowego w PFK 
sch
 Francusk.i z łożami niemiec- 
serii, powinna znaleźć się pod opieką kIego I templanuszowego obrzędu. 
któregoś z emigracyjnych instytutów Waz:ną rolę odgrywała WIelka Loża 
historycznych. Nie do użytku histo- Angielska. W. tych sporac
, Polska 
ryków jedynie. Mam nadzieję, że szukała oparcIa o masonenę francu- 
okres "urawniłowki "" językowej ską: tworząc 
razem pod.stawy roz- 
kiedyś minie, i poloniści przyszłości, wOJU masonem narodowej. 
w odróżnieniu od dzisiejszych popra- 
wiaczy polszczyzny ku niemałemu jej 
zubożaniu (typowe jest np. nierozróż- 
nianie rutenizmów od rusycyzmów, z 
których pierwsze powilU1Y mieć pra- 
wa obywatelstwa przynajmniej u 
tych, co jeszcze lubią "Polskę Jagiel- 
łońską ") zainteresują się hi
toryczny- 
mi odmianami i przemianami języka 
Połaków. Język "wędziagoiski" jest 
takim historycznym językiem. To 
prawda, z poprawną polszczyzną nie- 
wiele ma współnego; lepiej jednak in- 
formuje o ku},turze kresowej szlachty 
polskiej, niż niejedna historyczna roz- 
prawka. A Wędziagoiski potrafił nim 
się posługiwać z rozmachem i swadą 
prawdziwego literackiego talentu. Pa- 
miętam, że przy tłumaczeniu (trudno 
to inaczej nazwać) jego tekstów na 
popra wną polszczyznę przy niektó- 
rych opisach byłam bliska płaczu. 
Ani rU
z nie udawało mi się odtwo- 
rzyć w naszym zuniformowamym ję- 
zyku bogactwa wrażeń, jakie wywo- 
ływał polszcząc rosyjskie czy ruskie 
określenia. A \'.ięc - owe trzebione 
bez pardonu "rusycyzmy". 
Jest to więc, w moim przekonaniu, 
dokument cenny. który powinien się 
odnaleźć. Jeśli zaginął w Londynie, 
Jest jeszcze czas by zwrócić się do 
wdowy po autorze, u której na pewno 
zachowały się kopie. 
Historia mojej pracy edytorskiej 
przedstawia się tak: będąc w Londy- 
nie bodaj wiosną 1970, zagadnęłam 
ś.p. Jułiusza Sakowskiego, dlaczego 
nie p
tara się o pamiętniki Wędzia- 
golskiego. Wyjątek z nich, bardzo in- 
teresujący, przeczytałam właśnie w 
emigracyjnym rosyjskim ..Nowym 
Żurnalu". "Ależ mam go od sześciu 
lat w szafie!" wykrzyknął Sakowski. 
"Tylko Że jest to rękopis-mamut, któ- 
ry trzeba by i skrócić do jednej trze- 
ciej i masę pracy włożyć w jego po- 
prawienie". Zaproponowałam, by mi 
tę pracę Powierzył. Odpowiedż pozy- 
tytywną otrzymałam dopiero po 10- 
k.u. Jak się dowiedziałam, w tym cza- 
sie Sakowski proponował ją innym, 
m.in. Januszowi Kowalewskiemu. 
Inni odmówili. 
Po przeczytaniu całości doszłam 
do wniosku, że normalne adiustowa- 
nie tekstu, jakiego już ktoś próbo- 
wał na pierwszych 70 stronicach (żad- 
na nie weszła do .,Pamiętników") 
nie ma sensu. Był to zbiór artykułów 
politycznych, przeplatany wspomnie- 
niami osobistych przeżyć, rozsypa- 
nych dość luźno po całości. Postano- 
wiłam je wyłowić, ułożyć w ciąg chro- 
nologiczny. a z refleksji autorskich 
dać tyłko te, które wydawały mi się 
naj trafniejsze i najoryginalniejsze. 
Czyli zmieniłam charakter zamierzo- 
nej publikacji, a w związku z tym i 
tytuł, .nie wypaczając przecież nic z 
tego, co WędziagoIski napisał. I _ 
co wydawało mi się ważne - nie 
ni
zcząc kreśłeniami oryginallIlego 
maszynopisu. Cały tekst "Pamiętni- 
ków" napisany był na mojej maszy- 
nie. 
To ja sama prosiłam Juliusza Sa- 
kowskiego, żeby nie umieszczał w 
książce mego nazwiska jako tej, co 
ją przygotowała do druku. Motywo- 
wałam to w ten sposób, że praca 
mnie kosztowała zbyt wiele wysiłku 
w bardzo trudnym dła mnie okresie 

----- 
{ostatnie strony pisałam w szpitalu) 
ażeby jeszcze znosić dąsy autora. Że 
mu książkę pokiereszowałam. Niech 
więc Sakowski, jako wydawca upo- 
ważniony przez autora do skrótów, 
wystawia siebie na autorskie żale i 
pretensje! Moje przewidywania się 
nie sprawdziły. Autor nie tylko się 
nie dąsał, ale forma przeróbki przy- 
padła mu widocznie do gustu, skoro 
- jak mi wiadomo - napisał przed 
śmiercią dalszy ciąg pamiętników. 
Już jako ,.Pamiętniki". Na co bym 
także chciała zwrócić uwagę wydaw- 
ców. I ewentualnie i'ilstytucji powo- 
łanych do zabezpieczania inedita. 


. Włodzimierz Dzwonkowski jest 
autorem artykułu p.t.: "Spadek po 
Kościuszce. Przedstawione w nim ma- 
teriały, odnalezione w Bibliotece Pol- 
skiej, w Paryżu, dotyczą majątku Ko- 
ściuszki - Siechnowicze i jego dóbr 
w Ameryce. Ten pierwszy, przekazał 
Naczelnik sio
trze - Ainnie Estko- 
wej, zaznaczając, że wraz z przeka- 
zaniem majętności, należy :wicść pań- 
szczyznę włościan. przywrócić im 
wolność osobistą i prav.o posiadania 
gruntów. Spadek w Ameryce także 
przeznaczył Kościuszko rodzinie, ale 
odziedziczyli go prawdopodobnie u- 
zurpatorzy: Klimkiewicz i Chutkow- 
ski. 


2 


Wracam do "Szkiców o literaturze 
emigracyjnej". Muszę sprostować, że 
moje "Na wschód od dzisiaj" nie jest 
tomem opowiadań, jak twierdzi p. 
Oanilewicz Ziełińska. Są to dwie po- 
wieści wydane w jednym tomie. Róż- 
nica niby mała, przecież zasadnicza. 
Poza tym nie miałabym tu nic do 
dodania chyba wyrazy żału, iż p. Da- 
nilewiczowa mojej książki nie zechcia- 
ła przeczytać. Podobnie żałowałam 
kiedyś, że nie przeczyt.ała jej p. Koza- 
rynowa przed napisaniem o niej re- 
cenzji. Czego bym jej po latach nie 
wymawiała, gdyby później nie zapew- 
niała parokrotnie (a ja wszystko czy- 
tam, co p. Kozarynowa drukuje) że 
ona zawsze czyta uważnie książki, 
które omawia. Być może, nie zawsze. 
"Barbara Toporska, w ksiąŻce pod 
dowcipnym tytułem 'Na w
chód od 
dzisiaj' daje ( ) opis swojej szkoł- 
nej młodości w nienazwanym mieście 
na wschodzie Polski". 
Tak się zaczynała owa recenzja w 
"Ostatnich Wiadomościach" oma- 
wiająca zresztą tylko pierw
zą po- 
wieść z tomu. Tę p.t. ..Poczwarka i 
motyle". Tymczasem wszyscy Poznań- 
czycy. nawet Niemcy, poznali, ŻJ; 
rzecz się dzieje w Poznaniu. Gdzież 
tu \\'schód Połski? I dlaczego to ma 
być opis m o jej młodoki? 
Po ukazaniu się mojej powieści p.t. 
,,Sjostry" posłałam ją z czułą dedy- 
kacją mojej bli&kiej krewnej. pewna, 
że ją ucieszę. Skwitowała mój utwór 
jednym zdaniem: "Teraz wszyscy po- 
myślą, że jesteś Żydówka". Dobrze, 
że nie przeczytała recenzji p. Kozary- 
nowej. Otrzymałabym znowu list z 
pretensjami: "Teraz wszyscy pomyślą, 
że ta straszna rodzina, którą opisa- 
łaś, to nasza rodzina". 
Może jeszcze wspomnę o zabaw- 
nym incydencie z p. Romanowiczo- 
wą? 
Poznałyśmy się parę lat temu w 
Paryżu, pogadałyśmy sobie bardzo 
mile z pół godziny, może trochę dłu- 
żej, a później wymieniłyśmy listy. Ja 
w swoim skarżyłam się że mi powieść 
o mojej głupiej Teresie idzie bardzo 
opornie. Na co otrzymałam sponta- 
niczną odpowiedź: "Jestem pewna, że 
Teresa nie będzie głupia". 
Otóż nie pisałam, ani nie będę pi- 
sała (daj mi Boże, żeby mi się udało 
wykończyć dwie moje powieści. przer- 
wane chorobą!) ani nie pisałabym nig- 
dy o sobie dla tej przyczy'ily. że je- 
dyna rzecz, która mnie przy tej pracy 
(dziś wyczerpującej mnie po prostu 
fizycznie) bawi, to wymyślanie osób 
i konfrontowanie ich charakterów z 
równie wymyśłonymi sytuacjami. Rea- 
lia, oczywiście. Jakieś prawdziwe czy 
choćby prawdopodobne "tu i teraz" 
być musi. I dobry Pan Bóg każe 
nam żyć w konkretnym "tu i teraz". 
Sądzę, że się na takich pisarzy nie 
gniewa, co do jego stworów podrzu- 
cają trochę fikcyjnych figurek. Wła- 
snej roboty. A jakaż to przyjemność 
konkurować z Losem! W życiu prze- 
grywa się do niego prawie zawsze, 
pisząc powieść Jest się jego panem. 
Sto - to przesada, ale co najmniej 
dwadzieścia razy w życiu zabierałam 
się do spisywania wspomnień. Nigdy 
nie dociągnęłam więcej niż do dzie- 
sięciu kartek, nudziło mnie to. I nie 
dlatego, żeby mi brakło ciekawego 
materiału. Przeciwnie. Jestem pewna, 
że moje pamiętniki miałyby o wiele 
większą wartość, niż wyimaginowane 
dzieje moich wyimaginowanych po- 
staci. Tyłe znam kulis tyłu jeszcze 
niedoświetlonych spraw. tylu cieka.- 
wych łudzi znałam, pamięć mam do- 
brą, a świadkiem zdarzeń, śmiem 
twierdzić, byłam bystrym. Ale pisa- 
nie o tym, co znam, to jak streszcza- 
nie książki. Jak szkołna nuda. Całą 
satysfakcję pisania daje mi myślenie 
(czy zmyśłanie, jeśli w powieści) w 
trakcie stukania na maszynie. Wów- 
czas dopiero jest to dła mnie praca 
twórcza. Co, rzecz jasna, nie prze- 
sądza o jej wartości. 


"Pani Gabrieli" sztuki o mOjej 
babce nie \'.idziałam na scenie, ani 
nie czytałam. Trudno mi więc osą- 
dzić trafność intuicji p. Karren, ja- 
kiej zawierzyła, dokomponowując do 
oryginalnych tekstów listów Zapol- 
skiej*) sylwetki jej adresatów. Wiem 
natomiast, że ja bym Stani
ława Ja- 
nowskiego, drugiego męża Zapol- 
skiej, przedstawiła jako postać żałos- 
ną. Kiepski malarz, kiepski spryciarz, 
gładki w obejściu fanfaron i blagier. 
A to na podstawie rozbieżności mię- 
dzy wersją historii tego małżeństwa, 
kolportowaną za jej plecami w jej ro- 
dzinie, a prawdą, jaka czarno na bia- 
łym przeziera przez jej listy. 
Wersja w rodzinie Zapolskiej 
brzmiała: 45-letnią Zapolską, skom- 
promitowaną skandalicznymi roman- 
sami, skłóconą ze wszystkimi, zadlu- 
żoną i "w jednej koszuli" poślubia 
młodszy od niej o lat dziesięć 
urodziwy ziemiani,n, wzięty ma- 
lCliI'z, pan Janowski z Dąbrowy. 
Zapolska pisze wzrusLający utwór 
"Ojcze Nasz", sruka pojednania z 
matką, która już kilkakrotnie przed- 
tem wypowiedziała formułę wyklęcia 
"Niech Lunia nie idzie za moim po- 
grzebem", obiecuje od'nowę moralną. 
Po 10 jednak latach, gdy Janowski 
zażądał oddalenia jakiegoś doktorka 
z tejże Dąbrowy. Zapolska odmawia, 
i wówczas Janowski z nią zrywa. Sło- 
wem - ofiara. 
Tymczasem z listów Zapolskiej do 
Janow!!kiego wynika, że p. Janowski 
poza widokami na mariaż z jakąś zie- 
miańską córką, i jakimiś aspiraojami 
do statusu ziemianina, nic z ziemiań- 
stwem nie miał współnego. Że aby 
zaspokoić owe aspiracje ukochanego 
to ona, Zapolska wydzierżawi t ową 
Dąbrowę za pieniądze wyegzekwowa- 
ne ze spadku po swoim ojcu. Talen- 
tów rolniczych widocznie u młodego 
żonkosia nie :otało, skoro dzierżawę 
tę opuszczają już po roku, przenoszą 
się do Krakowa, gdzie ona, pisząc 
bez przerwy i targując się na wsze 
strony o honoraria i zaliczki, próbu- 
je dodatkowo zarabiać, Lakładając 
szkołę dramatYl.zną. Skąd więc ta le- 
genda? 
Klucz do zagadki odnałazłam w 
przypisku do jej listu do Janowskie- 
go, pisanego z Kosowa w r. 1905: "Tu 
pytają mnie te panie z Królestwa: 
Państwo wracają do swoich dóbr'! 
M yślą bowiem, że Dąbrowa to nasza. 
Ciągle się plącze legenda o tej Dą- 
browie. Boże miły! ". 
Nie ulega dla mnie wątpliwości, }.e 
wymyśliła ją sama Zapolska. I to 
właśnie na użytek rodziny. Żeby się 
pochwalić przed swoją matką, siostrą 
Konstancją ("K.ociunią ") Biełską, 
i cioteczną siostrą a moją babką, 
Józefą (,,Ziunią" Starzyńską), jaką 
to wspaniałą partię robi, kie- 
dy one uważ.ały, że do ucro- 
we go zamążpójścia ma już drogę 
zamkniętą. W łistach takich kłamstw 
się nie dementuje, a odcięta kordo- 
nem, za który bała się jechać z oba- 
wy przed aresztowaniem za swoje an- 
tyrosyjskie sztuki, nigdy się z nimi 
więcej nie widziała. Ale pan J anow- 
ski u tych pań często i chętnie by- 
wał. Przed i - jeszcze częściej i chęt- 
niej - po rozejściu się z żoną. Więc 
jakże to tak? Nigdy rozmowa nie 
zeszła na tę Dąbrowę? Nawet wtedy 
gdy je rozczulał historią o tym "do- 
ktorku .,'! 
Blagom p. Janowskiego wierzono, bo 
chciano. Zapolskoa wbiła dość drzazg 
za skórę rodzinie, zwłaszcza matce, 
by niechęć do niej nie była niejako 
obawiązująca. Tylko jej brat, "Ka- 
ziunio n Korwin-Piotrowski, podtrzy- 
mywał z nią jakie takie stosWlki, to 
znaczy wspomagał ją od czasu do 
czasu finansowo. No, ale ten twier- 
dził, że "jedyne interesujące kobiety 
to są kokoty". r rudno się dziwić, 
że tej opinii nie podzielała jego mat- 
ka i siostry. Trudno się dziwić, że 
rozwłóczone przez prasę skandale z jej 
prywatnego życia bolały i rozżalały. 
Nie na tym jednak koniec. Zapolska 
należała do tego rodzaju mitomanek, 
co rzucają oszczerstwami na prawo 
i lewo nie tylko w złości i odwecie, 
ale dla anegdoty, dła sensacji, dla 
zabawienia siebie i innych. Nie oszczę- 
dzała przy tym własnej rodziny. P. 
Janowski znalazł więc przychylne słu- 
chaczki dla swoich żalów, być może. 
same unikające niebezpiecznych dla 
niego pytań, czy to o tę Dąbrowę, 
czy o sukcesy malarskie (trąbiła o nich 
sama Zapolska) i związane z nimi 


Skąd się ta chorobliwa zazdrość u 
Zapolskiej wzięła? Teatr? Wydaje mi 
się, że raczej urazy z dzieciństwa. I 
wydaje mi się, że niezawinioną ich 
przyczyną była moja babka. a jej cio- 
teczna siostra, prawie rówieśna. Jó- 
zefa. Wychowywały się razem. Bab- 
kę moją bowiem, osieroconą we wcze- 
snym dzieciństwie, zabrali Korwin- 
Piotrowscy do Kiwerc. Tam ją prze- 
zwano "Ziunią n, żeby było do rymu 
z rodzeństwem. Kaziunio, Lunia (Ga- 
br,iela), Ziunia, i urodzona parę lat 
później Kociunia (Konstancja). Ziu- 
nia, ładna, wesoła a łagodna stała się 
wkrótce ulubienicą swej ciotki. Taką, 
co to stawia się za wzór. Co może 
nie przeszkadzałoby przyjaźni dziew- 
cząt, razem w domu, raZem na pen- 
sjach, razem na halach, gdyby nie 
razem w takich samych sukienkach. 
W których jednej było do twarzy, a 
drugiej nie. Kontrast między Lunią i 
Ziunią (Kociunia o wiele młodsza nie 
liczyła się) był z każdym rokiem 
większy. Tak w charakterach, jak w 
urodzie. Moja babka twierdziła, że 
chodzilo o różnicę charakterów. Sa- 
ma była pobożna, jak jej wuj i ciot- 
ka. pilna, posłuszna, podczas gdy z 
roga tą du!!zą Luni już w dzieciństwie 
były kłopoty. Mnie się natomiast zda- 
je, że to nie z zazdrości o fawory ma- 
cierzyńskie wyrosła wręcz patologicz- 
na nienawiść Zapolskiej do własnej 
matki, (ślady jej odnaleźć można na- 
wet w wydanych "Listach "), ale z 
pretensji o te sukienki. Ach, i te ,.kon- 
tusiki". ł"awet moja babka, bezkom- 
promisowy sprzymierzeniec swej ciot- 
ki w jej wojnach z córką, wspominała 
kontusikowy epizod z zażenowamiem. 
"Każdy ma jakąś słabostkę" tłuma- 
czyła. 
Chodziło o to, że Pani Marszałko- 
wa. skądinąd wzór cnót niemal pury- 
tańskich. nie mogła się widać oprzeć 
pokusie wykorzystania "patriotycz- 
nej" mody dla pokazania kilkunastu 
centymetrów swoich ślicznych nóżek 
ekstancerki. Dorastające Lunia i Ziu- 
nia były właściwym pretekstem, by 
się razem z nimi w kontusikach po- 
kazywać. Na nabożeństwach. Czy to 
na wsi, czy w katedrze warszawskiej. 
Babcia opowiadała, że gdy wysiadały 
z powozu, robiło się koło nich zbie- 
gowisko. Wygłądały jak baletnice 
przebrane do mazura w którejś z oper 
Moniuszki. Rzecz w tym, że Pani 
Marszałkowej i mojej babci, czarno- 
okim blondynkom o karnacji blondy- 
nek, było w pastelowych kontusikach, 
lamowanych puchem łabędzim, i ta- 
kichże konfederatkach ładnie, podczas 
gdy ,Lunia miała powody, żeby zgrzy- 
tać zębami. I zgrzytała. Czarna, śnia- 
da,bardziej chuda niż szczupła, wy- 
glądała w nich jak skwark.a albo 
smolak. 
Zawsze Ci zazdrościłam koloru 
wlosów i tuszy. Dziś mam jedno i 
dru
ie! Pisała po latach do mojej 
Bdbki z Paryża. 
(Jak silne mogą być kompłeksy 
ubraniowe u młodych dziewcząt. to 
wiem po sobie. Przychodzi mi właśnie 
na myśl, że moja niechęć do endecji 
wyprzedziła możliwość rzeczowych 
uzasadnień. Wystarczyło, że moje en- 
deckie ciotki po rozejściu się moich 
rodziców (ja przypadłam ojcu) zaj- 
mowały się moją garderobą. Dzięki 
ich staroświeckim gu&tom od siódme- 
go do piętnastego roku życia cho- 
dziłam ubrana jak z przytułku u za- 
konnic). 
Z listów Zapolskiej do mojej babki 
zapamiętałam jeszcze dwa zdania: 
"Niech Zosia (mowa o mojej mat- 
ce) nie garbi się nad książkami, a 
nauczy się jakiegoś praktycmego fa- 
chu. My, kobiety, coraz mniej mo- 
żwny polegać na naszych mężach". 
BYł to zapewne list z okresu poży- 
cia małżeńskiego z p. Janowskim. I: 
Oddalabym całą moją sławę lite- 
racką za jeden pra"dziwy 'iiukces na 
scenie". 


Zacznijmy od nazwiska. Toporska 
nie jest moim pseudonimem, jak 
twierdzi p. Danilewicz Zielińska, ale 
moim nazwiskiem rodowym (panień- 
skim). ° rodzie tym w annałach hi- 
storycznych głucho, chociaż \\' dzie- 
ciństwie nasłuchałam się o nim i nie- 
gdy&iejszych jego włościach dużo. Jak 
podejrzewam - dętych legend. Mój 
dziad, Aleksander Toporski, był na- 
czelnikiem powstania 1863 r. w po- 
wiecie (jeśli mnie pamięć nie zwodzi) 
gostyńskim. W każdym razie tak miał 
to wyryte na nagrobku w Łaniętach. 
Za udział w pow'itaniu został skaza- 
ny na śmierć, karę mu za wstawien- 
nictwem Czartoryskich (z czego by 
wynikało, że Toporscy "wisieli ongiś 
u kłamki n Czartoryskich) sam car 
miał zamienić na rok (!) twierdzy. 
Gwoli prawdy dodam, że o żadnych 
zwycięskich potyczkach mego dziada 
nigdy nie słyszałam. Wskazówką, że 
w obozie powstańczym nałeżał do 
"białych n, była posada-
ynekura jaką 
otrzymał po odbyciu kary w cukrow- 
ni Łanięta. Jednej z kilku założonych 
na Kujawach przez Leopołda Kro- 
nenberga. Wiadomo było, Że pan ba- 
ron ratował takimi posadami zasłu- 
żonych niedobitków powstania od 
głodowej klęski w następstwie konfi- 
skaty mienia. Zarzucano mu, że tylko 
swoich, "białych n. No, i że był z Ży- 
dów. 
Posady takie b}IY w kronenberskiej 
gestii widocznie dziedziczne niczym 
majątki ziemskie, a często od nich 
bardziej dochodl.lwe (zwłaszcza gdy 
majątkiem przepadłym nazywano 
folwarczek na obszarze tycim co za. 
paska łowicka), bawiem posada po 
moim dziadku-powstańcu przypadła 
w schedzie jego niezamężnej córce, 
mojej ciotce. Zofii. I tak w Łanię- 
tach spędziłam kilka wakacji szkol- 
nych, sąsiadując przelotnie, ałe nie- 
mal przez miedzę z panią Marią z 
Włocławka. 
"Białych"lubię tym więcej, - im 
ich mniej; endeków nie lubię, im ich 
więcej - tym mmej budzą we mnie 
sympatii. W rodzinie mego ojca było 
ich stanowczo za dużo. Dlatego Za- 
pewne nie doceniałam zasług mego 
stryja X. Prałata Franciszka Topor- 
skiego, założyciela Zakładu dla sierot 
pod wezwaniem św. Antoniego. Był 
niewątpliwie endekiem, być może od 
święta, przy rodzinnym stole. Z moim 
ojcem, liberałem i wołnomyślicieI
m, 
skakali sobie przez ten stół do oczu, 
jak tylko rozmowa zeszła na polity- 
kę. W życiu codziennym nią się nie 
zajmował. Zajmował się zbieraniem 

ierot z ułic Warszawy. Chrześcijań- 
skich sierot tylko, to na pewno. Ale 
czy Korczak nie brał pod swoją opie- 
kę tylko dLieci żydowskich? 


* 


. Tadeusz Żeleński (Boy) w szkicu 
p.t.: "Pojedynek Prousta, czyli niedo- 
le bogactwa" odsłania kulisy poje- 
dynku autora ,,\V poszukiwaniu stra- 
conego czasu". Pojedynek odbył się 
w r. 1897. po opublikowaniu "Les 
plaisi,rs et le& jours n. Książka była 
bardzo kosztowna, co w połączeniu z 
estetyzmem i wyrafinowamiem, pro- 
wokowało złośłiwości. Prousta zaata- 
kował Jean .Lorrain, powie5ciopisarz 
i kronikarz "Joumal", który nie mógł 
wybaczyć, że wstęp do "Les plai- 
&irs..." napisał Anatol France. Doku- 
czywszy Pil'ousto\'.i srodze, Lorrain 
zmusił go do wymiany strzałów, na 
szczęście, bez ofiar. Dla Prousta wy- 
darzenie to pozostało "ukochanem 
wspommieniem heroizmu". 


Może wolałabym się nazywac Ina- 
czej! Na przykład Starzyńska, czy 
Starzeń ska jak moja babka ze stro- 
ny matki. (W papierach dziada to 
naz\\'isko było raz tak, raz inaczej pi- 
sane, ze względu chyba na e pochyłe, 
które się utrzymało w wymowie aż 
po XX w., alt' transkrypcji fonetycz- 
nej nje miału). Albo Korwin-Pio- 
trowska jak moja cioteczna babka, 
Gabriela Zapolska. Nie ze snobizmu. 
Rodzina mojej matki była bardziej 
kolorowa, ciekawsza. Co za przyjem- 
ność dła podlotka mieć ciotki na 
scenie (Leontyna Karska, Helena Ma- 
kowska) i wiedzieć, że prababka była 
primabaleriną opery petersburskiej! 
Ale i ci i te, którym wystarczała sce- 
na życia i nie eksponowali się na niej 
zbytnio, jak ,.ostatni dandys Warsza- 
wy" adwokat (Kaziunio) Korwin- 
Piotrowski, mieli "powieściowe" ży- 
ciorysy, z zastrzeżeniem. że nie w sty- 
lu "Nocy i dni" Dąbrowskiej. lTyłe 
tałentu na tyle nudy!) 
Zapewne. ŻadnC'mu z tych ze stro- 
ny mojej matki me można by przy- 
pisać tyłu zasług społecznych, co 
memu "Stryjkowi-księdzu", ani na- 
wet anonimowej filantropce, tej nie- 
pokaźnej Cioci Zosi. Zagładzała się 
na swojej tłustej. a raczej słodkiej 
posadzie cukrowniczej, odmawiała so- 
bie wszystkiego, a uciułane pieniądze 
wtykała dyskretnie (w kopercie wsu- 
wanej pod serwetę, wazOlIl, czy jakiś 
dywanik czy kapę) tam wszędzie gdzie 
dowiedziała się, że były potrzebn... 
Jednakże tylko w niekrologach cno' y 
kompensują brak urody, wdzięku, 
fantazji i tałentów. 
Rodzina mojej matki wywodziła się 
ze wschodu. Z Litwy i Ukrainy. Inna 
cecha wspólna, która sprawiła, że się 
czuję i czułam bardziej z nią związa- 
na, niż z Toporskimi to jej schyłko- 
wość. Z małymi wyjątkami wszyscy 
byli lo
ers. Nikt im nic nie konfisko- 
wał, a po prostu tracili. Z własnej 
winy, i bez winy. Nikomu nie pole- 
cam moich gustów, ale wolę "byw- 
szich łudiej" niż dorobkiewiczów. Nie 
wierzę, żeby z linii dłoni mowa było 
wywróżyć katastrofę samolotu na 
przykład. Wierzę natomiast, że dobry 
chiromanta widzi "serce" na dłoni i 
z charakteru człowieka może mniej 
więcej trafnie wydedukować jego lo- 
sy. Bo żeby robić pieniądze, trzeba 
lubić robić pieniądze; żeby robić ka- 
riery, trzeba lubić robić kariery i na 
odwrót. Ostatecznie o mojej przyna- 


. Marjusz Dawn zatytułował swój 
reportaż: "Hitler dobrze zasłużył się 
Żydom". ° ile burżuazja i inteligen- 
cja żydowska nie są w stanie nawi/ł- 
zać kontaktu z szerokimi masami o 
tyle chłop i robotnik wyznania 
oj- 
żeszowego sygnalizują przemiany za- 
chodzące w społeczności żydowskiej. 
Dawn omawia przygotowa'ilia mło- 
dych Żydów do wyjazdu do Palesty- 
ny, ich koncentrację w pracy na roli, 
sprawiedliwy podział dóbr, zerwanie 
z przesądem o egzystencji w gettach. 
,.Zasługi" Hitlera polegają na tym, 
że "Tych (...) którym chciał odebrać 
prawo nazywania się ludźmi. skłonił 
do rachunku "umienia i wywiódł l. 
matni" . 


. Jerzy Wy
zomlrski nazywa Marja- 
na Zdziechowskiego "Poszukiwaczem 
Boga". Podkreśla on wiełkoduszmość 
Zdziechowskiego, chrześdjańskie po- 
dłoże jego myśli, dyskutuje nad zna- 
czeniem pesymizmu, który porÓ!Wllluje 
do pesymizmu Krasińskiego. 


. Tadeusz Zieliński, pisząc o 
"Trzech znakach Zodjaku" Jana Pa- 
randowskiego zwraca--LIwagę na impo- 
nującą wiedzę autora i łatwość, z 
jaką wgłębia się on w rÓżne dziedziny 
historii. 


. W "Kronice tYiodniowej" Anto, l 
Słonimski zarzuca Żydom nietoleran- 
qję i ciasnotę poglądów: ..Żydzi 
oświeceni, zrośnięci z kulturą euro- 
pejską, zbyt często kOkietują !twe sta- 
re babcie chałą i rybką". 


. "Drzewo i ręce" reportaż Ewy 
Szelburg-Zarembiny, informuje o za- 
jęciach w Państwowej Szkołe Prze- 
mysłu Drzewnego, w Zakopanem,. 
gdzie młodzi górałe uczą się rzemio- 
sła artystycznego 


UPOMINEK GWIAZDKOWY 


. Anna Front w notatce p.t.: "Mu- 
zyka dla miljonów" wskazuje na po- 
pularność muzyki w Stanach Zjedno- 
czonyoh. Jest to me tylko muzyk.a 
symfonicroa, interpretowana przez 
znane orkiestry, ałe muzyka masowa, 
wyrosła ze zbiorowego impulsu. 


Czyż może być cenniejszi upominek gwiazdkowy od kwartal- 
nej (a może półrocznej!) prenumeraty "WIADOMOśCI". 
Obdarowany może zechce prenumerować nasze pismo i powięk- 
szy rodzinę naszych stalych czytelników. 


Administracja 'o WIADOMOśCI" 


. Bd. zastanawia się nad przemia- 
nami "Imperiwn Brytyjskiego". Ule- 
ga ono ciągłemu przekształceniu i 
ewoluuje w stronę "British Omuno.n- 
wealth of Nations". 


- 


' 
 


- 


Ogłoszenia w ))Wiadomościachcc 


3 


Bardzo uci
zyla mnie P. Danile- 
wicz Zielińska, kwalifikując moją 
poezję jako "wartą poznal11ia". Muszę 
jednak sprostować dalszy ciąg infor- 
"Nie mów II1gdy o sobie!" A tak- macji: "choć budząca poważne za- 
że: "Nie mów nigdy o osobach, o strzeżenia krytyków specjalistów, 0- 
których nie masz nic dobrego do po- skarżających autorkę 'Athene noctua' 
wiedzenia!" Były to dwie maksymy o sentymentalizm..." Z tym senty- 
mojej babki, jakie w niepowetowany mentałizmem mogłabym się pogodzi';, 
sposób uszczupliły moją wiedzę o jej mam bowiem sentyment do znaków 
współczesnych. ° Zapolskiej mówiła przestankowych, jak wiadomo demo- 
niechętnie. Zresztą nie wiem. czy to, des w wierszach. Szkopuł jednak w 
co mówiła. można było zaWSZe przy- tym, że żaden z poważnych ani nie- 
jąć bez zastrz
żeń. Np. że Zapolska poważnych krytyków dotychczas mi 
napisała "Ka.
kę Kariatydę" w trzy l11ic nie zarzucał. Nikt bowiem o to- 
dni...? mie moich wiers7Y żadnej recen.
ji 


trwaj, długie lata 
Cena ł cal X ł szpaltę £ 3.00 lub $ 6.00 



.;Qony 
DDLARDWE 
naj
piej'
 '14 Z 4 : 
: 273 OlO. BRQMPfON ROAD 
. tONDON SW59JB . telm
373 4881 


Zniżki przy wielokrotnych i dużych ogłoszeniach. 


- 
- 


...- - 


- 


B I U R O "W I A D O M O ś C 
(67, Great RuswlI Street, WCIB 3 BS 
naprzeciwko British Museum) 
jest 00 poniedziałku do piątku od godz. 


I" 


11 do 3 pp. 


otwarte 


*) Gabriela Zapolska "Listy", wyd. 
P.I.W. Warszawa, 1970. 


Barbara Toporska. 




--
>>>
WIApOMOŚCI 


Wszedłem do garażu kiedy już było i dzieci oraz rozmawiała z każdym Jf RZY ROS Dojrzałem go przez lornetkę: był 
prawie po wszystkim. jak: ze starym znajomym. to Wrestler. W poma'rańczowym 
Mój stary leżał na podłodze i ję- Kłopoty zaczęły się z jej chorobą.' płaszczu kąpielowym, z płetwami 
czał; strużka krwi spływała mu z ust Ani mój stary, ani lekarze nie po- U S M I E C H R E K I N A przez ramię, szedł zażyć wieczornej 
wykrzywionych bólem. Dwaj faceci, trafili ukryć przed nią prawdy: wie- kąpieli. 
nie mający razem tyle lat co on je- działa, że to rak i wiedziała, że ga- Nie było iI1a co czekać. Zarzuciłem 
den, stali nad nim, oceniając swą ro- śnie. na plecy butlę ze sprężonym powie- 
botę. Jeden z nich ujrzawszy mnie To WÓWCZd:' mój stary zadłużył się. trzem, założyłem gogłe, wziąłem w 
w drzwiach z płetwami, maseczką i Wiecie jak to jest: specjaliści, naświe- Wać jeszcze czterdzieści. Jak to Się Za kierownicą - Mam nadzieję, że - Przed miesiącem interesowała zęby końcówkę reduktora i zanurzy- 
rybami przerzuoonymi przez ramię. tIania, chemoterapia; wszystko dla stało? lepiej. się nim policja. ale od tej pory - łem się z cęgami w dłoni. 
skinął na miI1ie i znacząco włożył rę- sumienia, a nie dla ciała. I rachooki, Zasępił się. - Jeszcze niezupełnie - powie- cisza, żadnych adnotacji. Ogarnęła mnif' cisza i półmrok. 
kę do kieszeni. rachunki... Ukrywali przede mną - Jak mama zachorowała, zjedli działem zgodnie z prawdą. Pogadaliśmy jeszcze trochę i poże- Woda na szelfie zabarwiona łunami 
_ Mieliśmy tu małe nieporozu- prawdę abym się mógł uczyć w sp 0- mnie lekarze. Ubezpieczenie było tyl- - Nie martw się: przyjdzie do sie- gmałem go. Do domu wracałem z zachodu migotala srebrem i purp1]["ą; 
mienie _ stwierdził - Nic osobiste- koju. A ja ukrywałem przed nimi. że ko częściowe i garaż nie mógł uciąg- bie; tylko kwestia czasu. Obeszliśmy adresem posiadłości Wrestlera. Było ławice ryb śmigały dokoła, a pierwsze 
go! Po prostu musieliśmy go przeko- w blibliotece publicznej przestudio- nąć szpitała. Nadarzyła się okazja się z nim ulgowo. to niedaleko nas, gdzieś na pół drogi kraby wypełzały ze swoich zakamar- 
nać, że człowiek płaci swoje długi. wałem całą dostępną łiteraturę na te- pożyczki. więc podziękowałem Bogu i Ten drugi, siedzący obok zarecho- między Stewards Point, a Jenner, na ków na nocny żer. 
No, ale teraz wszystko jest już jasne mat diagnozy. I tak graliśmy tę tra- pożyczyłem. Przyjechał do mnie wów- tał jakby to był tłusty żart. zachód od Santa Rosa, tuż nad ocea- Płynąłem cicho pod powierzchnią, 
_ prawda?! - zwrócił się do leżące- giczną grę rodzinnej miłości i nadcią- czas facet z Frisco. Starym Fordem, - Chciałbym pogadać z szefem, nem. poruszając się tylko pracą nóg i trzy- 
go. gającej nieuchronnej śmierci... który miał nowy silnik Bentleya - - powiedziałem grzecznie. - Powoli Ojciec zrzędził w warsztacie, że zo- mając przed sobą kleszcze z wyszcze- 
_ Prawda _ jęknął mój ojciec, Przykręciłem wyregulowany karbu- wiesz - na oko grat, a w gruncie obejmuję interes bo ojciec nie ma już stawiłem go na stacji samego; ruch rzonymi. żelaznymi zębam
. 
spoglądając na mnie z przerażeniem. rator do starego Forda i obsłużyłem rzeczy raidowa maszyna. Miał nie- tego zdrowia co dawniej Może :lo- był duży. Sta"y zrzędził - to był - Uśmiech rekima! - pomyśla- 
_ Normalnie, po drugim ostrzeŻC- Rambłera który wziął trzy galony zwykłe zamówienie. - Powiedzieli szJibyśmy do porozumienia - doda- dobry znak; wraca do zdrowial łem i przywołałem obraz starego plu- 
niu, łamiemy facetowi rękę - ..iąg- "super". Mój stary wyspecjalizował mi - zagaił - że masz złote ręce iłem - chciałbym zlikwidować dług. Dwa oni nie ru
załem się z miej. jącego krwią na podłodze. I jego 
nął ten rozmowny, - ale tym razem sie n..utnio w regulacji gaźników, aby jesteś jedyny do delikatnej roboty. -- Nie bardzo im się to podobało. sca, bo było sporo roboty. Dopiero spracowane ręce wyciągnięte na koł- 
szef zrobił wyjątek. 'Nie ruszajcie maszyna spalała jak najmniej paliwa; I otworzył kufer od bagażnika, w któ- Byli zainteresowani w procentach, w poniedziałek, kiedy po weekendzie drze. 
stliJremu rąk' _ powiedział - 'bo kierowcy troszczący się o ekonomię rym trzymał zapasową oponę. Opona gdyż dzięki temu doili krowę, ni
 robi się cicho. wziąłem płetwy i har- Wrestler pluskał się niefrasobliwie, 
to dobry mechanik i będzie Ich po_ połecali go sobie nawzajem. Teraz kryta była blaszaną płytą mocowaną karmiąc jej. pun i powiedziałem, że jadę na ryby. nie wiedząc. że płynę ku niemu bez- 
trzebował do pracv. aby zarobić i przyjeżdżali do niego nawet faceci z na motylkową zakrętkę. - 'Chcę że- - O.K. Powtórzę szefowi. że na- Pojechałem zJokalizować posesję głośnie jak przeznaczenie, jak ataku- 
..pładć długi'. Frisco. W ten sposób mój stary ja- byś mi tu zrobił podwójne dno - stępca tronu chce się z nim widzieć. Wrestlera. jący rekin. Jego białe kończyny 
_ Zajmij się iI1im _ synku - i ko mechanik grał przeciwko sobie sa- wyjaśnił. - Tylko. żeby ci głupstwa Mamy twój telefon. Dom leżał pod lasem na stoku po- nogi w płetwach i ręce poruszały się 
niech to będzie nauczką dJa was obu; memu jako dzierżawcy stacji, który nie chodziły po głowie: to nie jest Nazajutrz zadzwonili i podali tel""' wyżej szosy. Miejsce było urzekają- rytmicznie i sprawnie. 
człowiek uczy się całe życie i umiera jest przecież za
nteresowany w więk- skrytka na haszysz ani żadne takie. min; adres znałem z wizytówki. Ojcu ce. Droga wiła się tutaj na krawę- Ookrążyłem go ostrożnie i cicho 
głupi! _ zakończył sentencjonalnie. szym spalaniu benzyny. Zamiast jednej blachy mają być dwie powiedziałem, :te mam interes w dziach wybrzeża i każdy zakręt od- nagle zadecydowałem: te,raz! 
Był to goryl-filozof. Zajrzałem do niego. Spał niespo- łączone i na oko wyglądające jak j
d- Fńsco i pojechałem motorem na słaniał nowe perspektywy. Czyste nie- Uderzyłem z boku jak żarłacz i 
Jego towarzysz nie mówił nic. kojnie, jęcząc przez sen. Poprawiłem na - kapujesz? Między nimi tylko spotkanie. bo Kalifornii kąpało się w Pacyfiku. zacisnąłem stalowe kleszcze na jego 
Przestępował tylko z nogi .na nogę i mu poduszkę i obejrzałem podbite tyle miejsca, żeby się tam skryło kil- Dom znalazłem bez trudu; stał który białym przybojem pienił się na nodze i natychmiast pociągnąłem go 
obciągał sobie rękawiczki, od czasu oczy i spuchniętą wargę. Jego ręce ka arkuszy papieru, nic więcej. Rzecz przed nim niebieskł Ford,  którym szelfie. Horyzontem sunęły statki. w głębi,nę. Zachłysnął się w krzyku i 
do czasu uderzając pięścią prawicy leżały na kołdrze i przez sen poru- w tym, aby do skrytki można się wspominał ojciec. Skromna tabłiczka bliżej żaglówki. a pod urwiskiem wi- począł się miotać. bijąc wodę gwał- 
w otwartą lewą dłoń. To był czło- szał nerwowo szczupłymi, silnymi było dostać szybko i bez komplikacji. na drzwiach informowała, że Mr. G. dać było głowy pływaków i kąpiących townie. Nie zwalniałem chwytu. Moje 
wiek akcji; Bez _ Nonsensów - Za- palcami. Złote ręce - jak powiadali Chcę tam ukryć rysunki mego wyma- Wrestler trudni się pośrednictwem w się. Nad szosą ciągnęły się pastwiska żelazne szczękli trzymały go pewnie. 
łatw _ Sprawę _ l _ Żegnaj! klienci. Nie dorobił się nimi majątku. lazku, żeby mi nie skradziono paten- sprawach handlu nieruchomościami. ogrodzone drutem, a wyżej stała ciem- Ciągnąłem go coraz głębiej i głębiej 
_ I jeszcze jedno: siedź cicho _ Zapadał wieczór. Zapaliłem nad tu' - dodał. Nie obchodziło miI1ie na W biurze przyjęła mnie gładko u- no-zielona, prawie czarna ściana bo- w chłodny mrok. Gdy znieruchomiał 
synku _ jeśli nie chcesz zostać ska- stacją neony i podlałeIT' kwiaty w co mu ta skrytka. Potrzebowałem czesana sekretarka ubrana w skromną ru. zwolniłem chwyt i ponownie chwyci- 
leczony _ dodał ten pierwszy. _ Do ogrodzie. Za wzgórzami mebo rozja- forsę dla mamy. Facet wyglądał po- białą bluzkę i ciemną spódmcę. Chłopaczek z wędką wskazał mi łem w innym miejscu. 
zobaczenia: przyjeżdżamy w piątek śniło &ię światłami Frisco. Świersz- ważnie, ubranie miał pierwsza klasa, Sprawdziła moje nazwisko w ,termi- boczną drogę wiodącą do drewniane- Oddychałem rytmicznie sprężonym 
po forsę. Przypomnij staremu. cze i cykady rozpoczęły koncert wie- buty na miarę, a na palcu brylant jak narzu, połączyła się z szefem i zako- go domu. P,rzy drodze stała skrzynka d . ł 
W ys zJi odwraca J . ą c w drzwiach ta- czorny. Usiadłem na ławce przed sta- fasola. Nie zastanawiałem się. Ile? murukowała: na listy, aby listonosz nie trudził się powietrzem i ką b tem oka wi zl b a em 
nadpływające ry y, które zwa ione 
bliczkę z napisem ZAMKNIĘTE. cją; ogarnęła mnie cisza i znużenie. - zapytał rzeczowo. Obejrzałem ro- - Mor. Wrestler oczekuje pana. pod górę, a na skrzynce była tablicz- dz:i . 
P l d . k ł . ł . . O n k ' ł b t ka . . G. Wrestler. O , bok duz . a tablI . ca krwią przybywały z na eJą na u- 
Wiedzieli. żc mój stary nie obsłuży o po u mu nur owa em w ocea- botę j Wledzia em JUż co i Jak. stu- nO oj przypomina ga ine prawni- . . Dl. ł 
J " uz . dZI "" nl . kogo. nie, odkrywając coraz nowe wymiary kałem P ł y tk ę , zdra p ałem z nie j . lakier ka; skromność i solidność, żadnych informowała, żc pO&ladłość jest pry- dZiał w uczcie. a mch by to nor- 
:. maIny ak,t wałki o byt w świecie mil- 
Byłem bezradny jak niemowlę. głębi- Ustrzeliłem dwa duże okonie aby obejrzeć materiał. No, ile? - ekstrawagancji. Spoza biurka wyszedł watna i ostrzegała pr7ed przekracza- czenia: sHniejszy pożerał słab&zego. 
Każdy z nich był wyższy ode mnie o morskie; moje 'hobby stawało się denerwował się. - Stopięćdzi
iąt -- do mnie Wrestler z wyciągniętą ąką, niem jej granic Tym razem - co nie zmieniało rzeczy 
głowę i co najmniej o trzydzieści fun- źródłem zaopatrzenia naszej spiżar- powiedziałem. Wyjął dwie setki i po- obnażając w uśmiechu garnitur moc- Zlekceważyłem ostrzeżenie. - ofiarą był drapieżnik, 
tów ci ę ż£z y . A P oza t y m to b y li fa- ni; ocean był tańszy od 6upermarke- łożył je .na masce wozu. - Masz tu D1ych, żółtawych zębów. Dom był prosty, obszerny i wygod- 
t d "... D d k ' ' d - . Us h k o sI łem n y, okina zabez p ieczone krat ą kut ą w Po trzech minutach zwolniłem 
chowc y : zjedliby mnie bez łyżki. u. Wle:.Cle. o at owe plęC llesląt - - :miec re ina - p my' a , 
Jeszcze raz puściłem sobie przed za czas. Odłóż wszystko inne i bierz a on taksował 'mnie zimnymi ocza- hiszpańskim stylu, drzwi mocne. dę- chwyt. W'festler -jak skoczek opóź- 
Posłyszałem szum zapuszczanego oczami taśmę ostatnich wydarzeń, się do roboty. Zostawiam ci wóz i mi, które nie uczestniczyły w uśmie- bowe strzegły przed niepożądanymi niający otwarcie "padochronu - uno- 
motoru i samochód zaparkowany analizując każdy ruch i słowo. By- przyjeżdżam jutro o tej samej porze. chu. gośćmi. Druty biegn
ce od słuPa przy sił się teraz lekko, z rozpostartymi 
przed gamżem, odjechał. łem dla nich zastraszonym, dziewięt- Jak będę zadowolony masz u mnie - Witam młodego businessmana! szosie wskazywały, że dom ma tele- rękoma. Woda wynosiła go ku po- 
_ Bałem się, że zrobisz jakieś nastoletnim wyrostkiem, z którym nie jeszcze setkę. Tylko ostrzegam: inte- - powiedział kordialnie. - Jakże to fon. wierzchni, a ławice ryb ciągnęły za 
głupstwo _ jęknął mój stary - Od- musieli &ię liczyć. Z ich punktu wi- res ściśle między nami. Puścisz farbę ładnie, że s}'ln rozpoczyna działalność Do oceanu nie było drogi dla po- nim jak eskorta .W tym stanie nie- 
jechali? dzenia byłem nawet pożyteczny: mo- _ będę wiedział, że to ty i wówczas od regulacji długów ojca. Niecodzien- jazdów; ktokolwiek chciał dotrzeć ważkości odwrócił się ku mnie raz 
. ł b l ., I t t t I k . , Z . ł ' ? N n cnot Czeg Się na ? nad wl . elką wodę musI . ał na własnych jeszcze i po raz ostatni U J .rzałem J .e g o 
NIe mog em so ie pozwo IC na wy- g i eraz zas raszyć s arego, że m. - omec. rozumla es. - aza- a a. o. pijesz 
. ł .. ., . d b k d nI t zymac W . h ł t k ' k b ł d DZiękuJę m le piJa P ed a nogach zeJ ." c ' tych pa , ręse , t metrów, oblicze wykrz}wione w upiomym 
głupy; musla em Się mm zaJąc I 0- zro ią rzyw ę - a m .e r ' Jutrz przyjec a a sow ą, y za 0- - . ., 
," .. m rl z - " 
ił ,. . .. I . . l ., . h . ł t U zuc ta l b t . d d ł tk chodem slonca P W edZl ł B korzystaJ .ł c Z kozl . eJ . .. cl " ez . kI . . NI . edo - grymasie. To już nie był ten sam mo- 
p nowac mteresu Je:. I nue Ismy SIę szac u, ze za a wią ojca. c ia - wo ony z ro o y 1 o a mi se ę. ' , - o i .a em. y- "t :. 
utrzymać na powierzchni i &płacić mią skuteczniej niż ból; chcemy Zrohiłem mu tę skrytkę na ośce, bła- ło to kłamstwo. Nie pijam w ogóle; stępność wybrzeża ratowała ten zaką- carz, który wysyłał swoich pachoł- 
ten dług. Rzuciłem w kąt płetwy i oszczędzić cierpień tym, których ko- chy rozkładały się jak wachlarz. a nurkowanie i alkohol nie idą w pa- tek od najazdu turystów. ków, aby łamali ludziom ręce. Trzy 
maseczkę a ryby włożyłem do Zd- chamy i to stanowi naszą piętę Achil- między nimi był luz na te papiery, rze. Do domu wracałem zadowolony. minuty pod wodą zniweczyły jego tu- 
mrażalnika. Podniosłem ojca i po- lesową. Stary sprzeda skórę na grzbie- Tego dnia dostałem pierwszy rachu- Wre
t1er miał dla mnie kilka cyfr Nazajutrz wśród złomu maszyno- pet i pieniądze i siłę, sprowadzając go 
wołi wywi.ndowałem go po schodach cie, aby jedynaka zostawili w 6pO- nek ze szpitala. Zjadał naSze oszczęd- i wyjaśnił, że suma pożyczona pier- wego magazynowanego przez oJca do właściwego wymiaru. Ścierwo re- 
do naszego mieszkania nad garażem. koju. ności. I to jeszcze nie był koniec... wotnie wzrosła na skutek karnych znalazłem to czego 
zukałem: były kina - żer dJa krabów - oto czym 
Położyłem go do łóżka i pomogłem Rano ojciec podniósł się z łóżka Zamyślił się. Siedziałem cicho, cz;:- procentów z tytułu zwłoki. Jeśłi jed- to dwie żelazne szczęki ze starej ko- był teraz. 
zrzucić buty i kombinezon. ale nogi udmówiły mu posłuszeń
twd. kając kiedy podejmie opowieść; czu- nak zapłacę gotówką 7.454 dolary to siarki służące niegdyś do zgarniania Porzuciłem go na igraszkę fal i 
_ Daj mi termofor z lodem _ Podałem mu" kawę i 
pewniłem, że łem, że teraz idzie Jladważniejsze. jego 
re
ensje z.ostaną zaspokojone i pokosu. Przygiąłem je na gorąco i zawróciłem do brzegu. Po drodze we- 
pOWIedział cicho _ Zimny okład do- por ł adzę d soble na S J t
CjI. Z
te l 

fono- _ Wrestler _ bo tak się ten facet zad l ł
eme będzIe. anulowan I e. Na l tu k - wyostrzyłem im zęby na szlifierce. tknąłem moje zębate kleszcze w szcze- 
. d ' l k wa em o stare g o Ima mle I:.m y Z ra me suma ta J est aktua na t y o Star y chodził koło mnie w trakcie łinę rafy. gdzie szybko pokryją je 
brze mi zrobi. I me zwon po e a-. ł l h '. tk . nazywał - pogadał ze mną przy ja ź - d .' ł ... 
rza, _ uprzedził. _ Wizyta kosztu- mm. Sl
 ą 
mowę: 
nc 1 wszys le nie i zain
eresował się tym, co mnie o plerwsze
o. przys
 ego mieSIąca 
 roboty i z zainteresowaniem przyglą- małże i porośnie morski chwast. 
je dwadzieścia dołarów i trzeba bę- napl
k,. Kiedy otwierałem warsztat, gryzie. Opowiedziałem mu co i jak, po ty
 t
rmmle tracI aktuaLność gdyz dał się jak sobie radzę z narzędzia- Rankiem morze wyrzuci ciało na 
dzie odpowiadać na kłopotliwe py- przYJechał .na rowerze. a on dał mi swo. wizytówk _ ma obowIązuje progres pro
entowy. . mi i materiałem. brzeg i mewy poczną zawodzić nad 
. ...... _ Co SIę stało staremu? _ zapy- " Ją,.ę. Z równym powodzemem mógł zą- - Co to ma być? - zagadnął za- topielcem. Kalifornijskie kroniki od- 
tama. ZaJmlJ Się staCją... ... l " bIUro bandJu meruchomosClaml we d , . ed d . .. . . 
b ł ? ł tał, zacIągając połudmowym s anglem. F . . . d . ł. 'M t t. ac SI em ZleslęCIU tysIęcy; oble ciekowiony. - Pułapka na niedźwie- natują kolejny, fatalny wypadek ata- 
- Co to yo. - zapyta em. Mimo lat spędzonych na Zachodzie .nsc ł o .- t I powie zI b a . . 
sz u aj sumy - z czego zdawał sobie spra- dzia? ku rekina, a policja oświadczy, że jest 
Chłopcy rekl " na powl . edz iał h ł l d . , k . h l mez y In eres, na ro oCle SIę znasZ, . d ł . . . 
_ . , , - zac owa me o lę murzyns IC s um- .. wę - znaj owa y SIę poza zasIęgtern - Nie. Pułapka na rekina! - wy- bezradna wobec pierwotnych sił ży- 
k
ótko - In
ase
ci.. Zejdź na dół: sów z Georgii. ;I

 :warantu:z ;oz;ądn y kredyt. naszych możliwości. . jaŚonilem. - Przemysł farmaceutyczmy wiołu. 
wleczorem wYJaśTIlę CI wszystko. _ Nic poważnego _ powiedzia- a y, potrze wa ors
 - za- Pożegnał mnie po ojcowsku. płaci dobrze za wątrobę żarłacza; wy- Czekała mnie teraz dru g a faza ope - 
. . .".. . b ł ł ł dzwon - zobaczymy co SIę da zro- S ł . d . d . 
DZlerzawlll:.my stacJę enzynową em. - Z apa grypę. b . ć ' N . . ed . ł . k d . - yszę - pOWIe Zlał, po pro- ciąga
ą z niej witaminę B. racji. Jerzy Ros. 
ł h d . ... h F . T k . . t ' . . d ' ł I... le WI zla em Ja mu nę- d . . d d .. k . 1 ł .. . d ł 
na pó nocnyc prze mle:.Clac ns- - a le Jes zycIe - stwler Zl, k Ć Z . ł . .. . k wa zając mme a rZWI - ze upra- Po 'l"ęCI g ową 1 me pOWIe zia nic. 

........
 .........,,
 
. . . h b . ed b k dl . owa. apomma em ze w ZyclU TII t. k . Zd J 
co, przy drugorzędnej szosie o me- - 
 oro a J nego - zaro e a m- . k . da ' N . t k . WlasZ nur owame. rowy sport. a Uporawszy się ze szczękami począ- 
 
. . . l k ł m omu mc za rmo. le ma a lego . t . . . ł k Ź .. b ł · 
 t. , 
wielkim ruchu tranzytowym 1 o a - mych. ł . k tł.' S t . - mes et y - ZWlązany tu Jestem In- em SZU ać d wlgm. Z tym y o trud- A I ę,9 A Ił. · 
nym Podstawę egzystencji stanowił l zaczął zamiatać płytę wokół g upca Ja . S 
ri \g. UPlec.:- y 

J
 teresami. ale od czasu do czasu wy- niej; ostatecz'ilie jednak znalazłem w 
., ł.ł.'",1et,4 
 (), a 
wars
tat w którym mój !'\tary doko- pomp. ł z ma
ą 
Ie . 
 a k Je
zcz d e Jas,!,a, T lk zl- puszczam się dla przewietrzenia płuc. warsztacie stare, kowalskie cęgi po- 
, . f k . Dz "' ł l . Z . dl "' em SIę, ze Jej Uplę z rowie. y o Al .. k kI ł . hod ' d . ł k ł . () 7 8'1 
nywał cudów reperując armers le . len mmą norma me. Je Ismy . ' edl .. I ' . e w mmm WIe u - po epa SIę po c zące z czasow g y ze azo u o Się S 
. l . M . k J . . k . . to mme usprawI lWIa. to ze me b h . b . li , . k dl T b b 
graty I maszyny ro mcze. lesz an- z 1ffiem mOJe o ome usmazone z k ł k . lk k .' . rzuc u - me mogę so le pozwo c ręczme na owa e. eraz trze a y- 
. ' d t f k . bo t . . ł et t szu a em re ma ty o re m sam mr.le k . l . O 
ko na .one 'ogm wo...,ywny' a- ,yt am.. '''''' me m" ap y n. I I K'oo dl kl' na nm owame z aqua uu",em. ga- lo tyłko oCuić joo
 , dmgim aby . 
. ł k e J .. Kied y mama Z J .adł t y lko troch ę losołu z P uszki zna az . 1 Y przysze o e(J,ny ra- niczam si ę wi ę c t y lko do P rz y brzeż otrz y mać C ęg i zakończone Z ę bat y mi 
nOWI y o uro. 
 PO!! d S l. k . dł D .. . " dł ł ' . k : chunek zatelefonowałem do Wrestle- lf M . . k . d .A. - 
żyła prowadzIliśmy odat owo Ja 0- oplero WIeczorem wysze z oz a l P . ł . d .. ł nego sze u. uslmy SIę le y
 wy- szczękami. W tej fazie roboty włączył 
. . .. ód k . có " ł " f I ra. rZYJą mme o razu 1 pozyczy b ć . .. 
daJmę popularną w..r lerow w 
Iad w SWOIm ote u. .. P . b ł t ra razem... Się oJcIec. 
 
wielkich traków, którzy nakładali - Musimy zmontować dwieście Ple

y tY;lą c . :oce.nt n
 y. naw
 Podał mi silną, suchą rękę i zam- Teraz dopiero mogłem pojąć dła- Ił 
dTOgi aby zjeść u nas posiłek. Nie dolarów na ratę - powiedział - W wy
 l, ty e tyl o, 
e. o. se
k1 ł ros y knął drzwi. Uśmiech sekretarki od- czego powiadano, że ma złote ręce. Ił 66 
wiern CO przypadało im bardziej do piątek przyjadą po forsę. Czterdzie- r a tO

Ie przy .opó 
Ien
ac 
 atno
 prowadził mnie do wyjścia, Wszystko Gdzie ja mozoliłem się godzinami, S 
smaku _ domowa kuchnia mamy i ści znajdziesz w puszce po kawie, 
l. -. uSI
y Sl
 
a e
p'lecza 
r;\ wyglądało tu inaczej niż sobie wy- tam on szybko i sprawnie osiągał za- . 
jej kartoflane placki z cebulą czy dwadzieścia nałeży się od Johnsona meu
zc
wyml dłuzm
aml'k-. i Ja m, obraziłem. Interes miał pozory legal- mierzony efekt mechaniczny. Ani się 
serdeczna atmosfera jaką potrafiła za robotę, zastaw śłubną obrączkę - g yz ,sam 
ozu I .
 eć le&Z: 1 d a ó Plta m C 
sl nooci i opuszczałem Wrestlera prze- spostrzegłem, kiedy zaplanowany in- 
, kół . b . Z ł k . d .,. k pracowac, a me ez w owce. Ie- k . h . h :t br ł k łt 
stworzyc wo sle Ie. na a aZ ego mamy 1 mOJ zegare ... b '. d d b -. onany, ze w sprawac meruc omo- s rument przy a szta ostateczny. 
. h ... . dz . ł . k . M tó d ..-. le to me otyczy masz o ry mte- Ś 1 . . t od.n uf . .. cd. . B ł t ki dł . 
z mc po Imlemu, wie la a Ja le ma- - am s wę oszczę nO:;I, -- ..' . I' C Jes g ym za arua JX!"r m- y Y o eszcze, na ugich nozyco- 
ją dolegliwości i jaką dietę, znała ich powiedziałem - daj spokój obrączce res T I twoJe t rę
e są ł naszą gWara?ClJ a/m ą. kiem. watych rączkach zakończone szczęka- 
. . ł .. . . rk . Będ . ł k b " - e os atme s owa - pamlęt W ł . ł . .. . . . b . 
troski domowe, panuęta a ImIOna zon I zega OWI. ę musla s om Ino- . d . ł ś ... . , . yg Upl cm Slę z mOJą lTI1Cjatywą mI zę atyml jak szczęki rekina. 
_ - powIe zla . mleJąc Się przYJazme. i zdezorientowalJ1y zapuszczałem mo- o. piątej znów przyjechali faceci od 
- Tak się to - synu - zaczęło. tocykl. Wrestlera i zabrali 200 dolarów. Pra- 
Najpierw płaciłem odsetki od kapita- Na czerwonych światłach przy- cowaliśmy na nich, z trudem wiążąc 
łu, później odsetki od procentó\\- i pomniałem sobie, że mam kumpla we koniec z końcem. 
procenty od prolongaty; pożyczyłem F,risco: Fred pracował tu w wydziale W informacji telefonicznej dostałem 
nowe sumy na spłatę starego długu podatkowym magistratu. Zdecydowa- numer nadmorskiqj rezydencji Wrest- 
na znacznie już wyższy procent i nie łern się odwiedzić go; chodziliśmy ra- lera i w 
oOOtę zadzwoniłem do nie- 
miałem już złudzeń co do choroby zem do szkoły i gdy jego starzy wy- go. Nikt nie poooosił słuchawki: dom 
mamy. Goniłem teraz płatności jak prowadzili się do mialIta, znalazł tu był pusty. Dwa tygodnie, dzień w 
pies goni własny ogon, w który gry- sobie robotę. dzień, powtarzałem tę operację i oto 
zie go pchła. Pochowaliśmy mamę Znalazłem go nad kartotekami i nagle w sobotę telefon ożył. 
- płaciłem; nadchodziły dalsze ra- pogadaliśmy sobie na korytarzu ser- - Rezydencja Wrestlera, - ode- 
chunki - płaciłem. ParokrotJnie ure- decznie. zwał się on sam. 
gulowałem już pierwotną pożyczkę. - Dobrze. że wpadłeś - powie- - Przepraszam, - powiedziałem. 
ale nie mogłem wyplątać się z &ieci... dział - ile to już lat? Co u was? - Pomyłka. 
Zaczął płakać. Był to twardy chłop Powiedziałem mu o śmierci mamy; Nadchodził czas działania. 
i po raZ pierwszy widziałem łzy w zmartwił się, nic u tym nie wiedział. W przystani, jak zwykle, wypoży- 
jego oczach na pogrzebie mamy; dziś - Mam tu interes - wyjaśniłem czyłem aqualung; cęgi i lornetę oraz 
widziałem je po raz drugi, - i pomyślałem sobie: może Fred pozostały sprzęt zapakowałem do śpi- 
Poklepałem go serdecznie i uspaka- będzie mógł mi pomóc. Mój stary do- wora i przytroczyłem do motocykla. 
jająco. gaduje się z agentem nieruchomości, - Jadę na ryby! - zawołałem do 
_ Co możemy zrobić w tej spra- Wrestlerem i chcielibyśmy coś o nim ojca, a on pomachał mi ręką na po- 
wie? - zapytałem kiedy się uspokoił. wiedzieć: kto to jest i czy ma dobry żegmanie. Ryby stanowiły ostatnio 
_ Nic! Jesteśmy skazani. Jeszcze kredyt - no i w ogóle - kłamałem podstawę naszej diety. 
nikomu ,nie udało się wygrać wojny gładko. - Może macie tu jakieś Dzień upłynął ulgowo: pływałem 
z aparatem, a Wrestler to aparat. informacje na ten temat? trochę, ustrzeliłem kilka niezłych 
Ma mój podpis na kwitach i prawo - Facet ma biznes we Frisco? - sztuk, a popołudnie przespałem w 
stoi za nim; a ja nie mam nawet po zapytał rzeczowo. - Jaki i gdzie? cieniu. O zachodzie, gdy rzeźka bryza 
k.witowań Za spłacone raty. Widzia- Podałem mu adres. wieje od oceanu, a woda je&t przy- 
leś wczoraj? Tak kończy się opór. - Poczekaj chwilę, pójdę do jemnie ciepła, zająłem stanowisko na 
W trzy oni później na stację przy- komputera. Jeśli tu płaci podatki. bę- t;zatach. Było to w pobliżu ścieżki 
jechali ci dwaj faceci. Stary dłubal dę ci mógł coś (J nim powiedzieć. prowadzącej od szosy pod skarpę, na 
coś w warsztacie i nie widział ich. Wrócił po pięciu minutach z pa- wysokości domu Wrestlera. Teraz 
Miałem dla nich forsę w kopercie. skiem papieru. wszystko zależało już tylko od szczę- 
Kazali sobie nalać cztery galony i - Zajmuje się iI1ieruchomościami; ścia: zejdzie w towarzystwie czy sam? 
sprawdzić oliwę, ale zapłacili za podatki płaci regularnie; własne biu- Moja cierpliwość została wystawio- 
wszystko i dali mi pół dolara napiw- ro, dom czyn!!lOwy na I1ncolna oraz ma na ciężką pq-óbę. Słońce zanurzało 
ku. posiadłość nad oceanem. Kredyt do- się już w oceanie gdy posłyszałem 
_ Jak się stary czuje? - zainte- bry... szmer kamyczków toczących się z gó- 
Jan Kielewicz. resował się ten rozmowny, siedzący Nagle zmarszczył się. ry: ktoś schodził na plażę. 


- 


F 


k 


I 


r 


a 


s 


z 


W ORKIESTRZE 


WYCHOWANI F 


- tyję w przeciągu - gwizdał flet; 
Skrzypce: - Mnie struny łamią 
grzbiet. 
Kontrabas żachnął się staIy: 
Nie zawracajcie gitaryl 


Stroskany ojciec do syna: 
- To bardzo kiepsko, mój synku. 
Że głowę trzymasz w obłokach, 
A brudne nogi - na biurku. 


POCIĄG 


NAUKA 


lJoświadczenie niezbyt często 
Do nauki moŻe służyć, 
Bo bywają nieraz błędy, 
Nie dające się powtórzyć. 


Był to pociąg osobowy, 
Trochę dziwny, trochę śmieszny, 
Wlókł się niczym towarowy, 
Za to trząsł się jak pośpieszny. 


CIURY 


FORTEL 


(;dy w sąsiedztwie coś się zdarzy, 
Pełno gapiów wnet się złazi, 
Kogo najmniej rLCCZ dotyczy, 
Ten najgłośniej wokół krzyczy. 


Nie zawsze śłepo do przodu 
Kroczyć należy, mój brachu! 
Często wygodniej się cofać, 
Lepszego nabrać rozmachu. 


WZAJEMNOść 


STRATEGIA 


Dobrc czyny, r7ecz sLczegółna, 
Złą odpłatę zawsze mają, 
Nie wyrządzaj więc przysługi, 
Której tobie odmawiają. 


W polityce, miłości, 
Nie bądź nigdy zbyt szczery, 
Stosuj słowa łagodne, 
A
resywne maniery. 


ZLOśLIWOść 


WIEK 


- W twych zawiłych labiryntaCh 
Latwo znajdę wolny kątek - 
Do zdumionej cncj Re
uły, 
Tak przekorny rzekł Wyjątek. 


Dobrze mieścić się w swych latach, 
Nie wychylać zbytnio nosa; 
źle, 
dy udaie sta
o 
Vllod7ik, astaTY - młokosa. 


Nr 1701, 5th Noyember, 197i 


Oobmyłem się na płytkiej wodzie 
dokładnie, usuwając ewentualny ślad 
krwi; spakowałem mój sprzęt i przy- 
troczyłem go do bagażnika. Zapadała 
noc. 


Szosa była opustoszała i tylko wy- 
soko pod lasem paliło się światło 
przed !iadybą Wrestlera. Zapalił je 
zapewne dla orientacji aby nie błą- 
dzić w mroku. 
Przed domem stał niebieski Ford z 
silnikiem Bentleya i z kluczykami w 
stacyjce. 
Nie dotykając niczego palcami, 
przez chusteczkę. wyjąłem klucze i 
otworzyłem bagażnik. Odkręciłem 
śrubę, o której wspominał ojciec i 
odsłoniłem skrytkę. Leżało w niej 
pięć arkuszy gęsto zapisanego papie- 
ru. 
Była to księgowość rekina. 
Zabrałem papiery i nie czytając ich 
zwinąłem w rulon. Zakryłem scho- 
wek, zakręciłem śrubę i wetknąłem 
kluczyki na miejsce - do stacyjki. 
Zaczynała się ostatnia faza opera- 
cji: odwrót. 
Motocykl nie sprawiał kłopotu; 
jechałem oshożnie, by nie prowoko- 
wać fortuny i o dziesiątej dotarłem 
do domu. Światła na stacji były wy- 
gaszone, a mój stary spał w fotelu 
przed telewizorem. Włożyłem ryby do 
zamrażalnika. wziąłem prysl:nic, u- 
smażyłem sobal' trzy jajka na boczku, 
podgrzałem mleko i obudziłem ojca. 
- Pora spać, tato - powiedzia- 
łem. - Czeka nas jutro pracowity 
dzień: ruch weekendowy. I niech 
ojciec wypije swoje mleko przed 
snem. 
Nasze role się odwracały: przej- 
mowałem odpowiedzialność Za interes 
i przyszłość. Po
zedł posłusznie na 
górę i po chwili dobiegło mnie stam- 
tąd chr.apanie. 
Rozłożyłem zdobyte papiery. W 
połowie wykazu ZJnalazłem nasze na- 
zwisko, ad'l"es, numer telefonu, daty 
poŻyczek i spłat. Ojciec pożyczył trzy 
tysiące i razem z procentami zapła- 
cił już ponad dziewięć; do zapłace- 
nia pOizostawało praw.ie osiem tysię- 
cy. To był interes! 
Zapisy iI1ie były szyfrowane. Adre- 
sy - przeważnie kalifornijskie, kapi- 
tał - około ćwierć miliona. 
Schowałem wykaz do rodzinnej Bi- 
blii i położyłem się spać. 
Obudziłem się wypoczę,ty i świeży. 
Jadłem śniadanie słysząc jak mój sta- 
ry hała!iuje. 
- Złote ręce! - pomyślałem i wy- 
jąłem papiery z Biblii. 
Ustawiłem przed sobą telefon ,i na- 
kręciłem pierwszy numer na liście 
Wrestlera. 
- Hallo! Chciałbym mówić z p
- 
nem Ablem - powiedziałem uprzej- 
mie. - Tak. w osobistej sprawie. 
Pan Abel? T" w sprawie pańskiego 
zadłużenia: ostatnią ratę zapłacił pan 
dwa tygodnie temu. O.K. Ale zaszły 
u nas pewne zmian y i nasz nowy 
człowiek zgłosi się do pana. Omówi 
likwidację rachunku. Chcemy pójść 
paiI1U na rękę... 
Uśmiechnąłem się do rozmówcy 
życzliwie. zapominając, że nie może 
tego zobaczyć przez telefon. Szkoda. 
Nowy dzień zaczynał się pomyśl- 
nie. 
Nakręciłem kołejny numer. 


ORBIS BOOKS (London) Ltd 
KENW A y ROAD
 LONDON SW5 ORD. TEL. 370 - 2:uO 
Wielki wybór wydawnictw emigracyjnych i krajowych 
Polskie plyty gramofonowe 


i 
Ił 


DIARIUSZ l TEKI JANA SZEMBEKA. 
Komplet 4 tomów ... ... ... £30.00 $60.00 
Tomy l, 11 i III opr. T. KomanIicki Tom IV 
J. Zarański. ' 
Pojedyncze tomy: Tom I i III po £7. $14.00 
Tom [V £10.00 $20.00. Tom II - tylko w komplecie. 
Raczyński, E. W SOJUSZNICZYM LONDY- 
NIE. Dzienn
k AmbasadOIra Edwarda Ra- 
czyńskiego 1939 - 1945, s. 451 £ 3.00 


$ 6.00 


Raczyński. E. ROGALIN I JEGO MIESZKAN- 
CY. Luksusowe wydanie na czerpanym pa- 
pierze, s. 225, ilustracje . _ _ ... ... . _. £ 4.80 


$ 9.60 


Raczyński. E. "PANI RÓŻA" Synowa Zyg- 
munta Krasińskiego potem Edwardowa Ra- 
czyńska, s. 226, ilustrowane £ 3.60 


$ 7.60 


Fiszerowa Wirydianna, DZIEJE MOJE WŁA- 
SNE I OSÓB POSTRONNYCH. Pamiętnik 
burzliwego i brzemiennego w wydarzenia 
okresu dziejów naszych. Rozpoczyna go 
konfederacja barska na terenie Wielkopolski 
a kończy fiasko wyprawy Napoleona na 
Moskwę. Tłumaczył z francuskiego Edward 
Raczyński, s. 436, iIustrlacje £ 6.00 
Sobieski. Wacław. TRYBUN LUDU SZLA- 
CHECKIEGO. PAMIĘTNY SEJM 1606 r. 
Dwa studia historyczne. s. 298 ... £ 3.00 


S12.00 


S 600 ł 
Czeki i przekazy należy wystawiać na ł 
ORBIS BOOKS (L01\TDON) LTD. $ 
Podane powyżej ceny nie obeimuja kosztów przesyłki. ! 

 Katilog( kŚiążek- i płyt w.ysyłamy na żądimle.- 
$ Przyjezdnych do Londynu prosimy o odwiedzenie księgarni Ił 

 .,0 r b i s" położonej w pobliżu West London Air Terminal . 

 (Cromwell Rd.) . Ear};; Court Station" = 

 Tel. Ol - 370 - 2210. i 

""'''''oQ.'''''''''''
''' ...........
 
,
>>>
Nr 1701, 5th November, [978 


WIADOMOSCl 


-- 


5 


M 


o 


, 


DROGA na Parnas jest skalista, 
długa i zdradliwa ale kiedy raz 
osiągnie się szczyt - już nie po- 
dobna spaść \V dolinę. Książek i 
monografii nie można odwołać 
muzeów nie można spalić. Zbyt 
dużo ludzi którzy się liczą tj. zbie- 
raczy, dyrektorów galerii, handla- 
rzy sztuką : krytyków inwestuje 
w zdobywcy swe serca, reputację 
- i oszczędności - żehy mu poz.- 
wołono na złamanie karku. T.zw. 
publiczność naturalnie się nie liczy, 
i nigdy się nie liczyła. Masz}ne- 
ria, która porusza rynek i ustala 
nagrody nie zależy od publiczności. 
Henry Moore usadowił się na 
Parnasie na dobre i z okazji jego 
osiemdziesiątych urodzin, które 
przypadły w lipcu tego roku, zor- 
ganizowano w Londynie aż trzy 
wielkie wystawy jego rzeźby i dwie 
wystawy grafiki równocześnie. 
Moore zaczął rzeźbić w latach 
tdwudziestych kiedy Brancusi był 
już sławny ze swych klasycznycb 
opływowych bn ł abstrakcyjnych. a 
Picasso odkrył już potęzny kan- 
ciast y ekspresjonizm rzeźby mu- 
rzyńskiej. Intelektualny wpływ tych 
dwóch, tak odmiennych artystów, 
formował przypuszczalnie artysty- 
.czną świadomość Moore'a. Począt- 
kowo kuje w kamieniu, ale potem 
głównie modeluje w glinie i odle- 
wa w brązie. Stopniowo jego rzeź- 
by rosną do ogromnych rozmiarów. 
Historię nowoczesnej rzeźby 
można rozumieć jako historię wy- 
zwalania się spod wpływu Rodi- 
na - tego najsławniejszego rzeź- 
biarza świata, który zaciążył nad 
.całymi pokoleniami rzeźbiarzy. kom kości zwierzęcych. Można 
Henry Moo
e, przyjaciel 
ahuma częsc tej jego kolekcji oglądać w 
Gabo, Schwlttersa, Ben. NICbol
o= gablotach w Serpentine. Gallery. 
na, Bar?ary Hepworth I Mondna Niektóre jego rzeźby są mesłycha- 
na nalezał od początku d
 grona nie silnie inspirowane przez te 
w
zwoleńcó
.. Ale. prz.ez wIele l
t zna1eziny. Henry Moore tego. się 
mJał trudnoscl. l!clekaJą c od Rodl- nie wstydzi. "Patrzcie _ powIada 
na popadał pod )llne wpły.wy. Jego jak gdyby - ja niczego nie wym
- 
wczesne rzez.
y, 
tóre mozna oglą- ślam, ja tylko wybieram i orgam- 
dać w 

Ien! Fls
hera prz
wodzą zuję. Jestem ł:arzędziem I:r
yrodY. 
na pamlęc wIele pler:vo
zoro
 po- Oto moje rzezby: są CzęscIą na- 
cząwszy o
 cykladyjsklch f!g
ry- tury". 
nek. a skonczywszy na EpsteIme..: 
Jego najgłówniejszy . temat. . t.J. Istotnie dojrzałe rzeźby Mo- 
p o s t a ć I e ż ą c a, jest wynIkIem ore'a wyglądają jak przez wodę 
skrnżowania pomiędzy prekolum- obtoczone głazy albo wyrzucone na 
bijskim bogiem deszczu Czokmol z brzeg szczątki okrętów. Nie mają 
Cziczen Itza a Nocą Michała Anio- nic współnego z minimalizmem 
ła z kaplicy Medyceuszów we Flo- młodego pokolenia. Są maksymalne. 
rencji. Ale ten temat także doj- Jest w tych rzeźbach pasja tv.:ór- 
Tzewa powoli... Jeszcze w r. 19?3 cza na heroiczną skałę. A heroIc
- 
Moore nie może sobie dać w n.le
 ność tej pasji 'połeĘa na zn;łagamu 
których rzeźbach rady z rękamI J się różnych, me dających SIę wła- 
stopami, które nie godzą się z for- ściwie pogodzić elementów. Mo- 
mą głów. Dopiero w drugiej poło- ore przeciwstawia form} ostre 
wie łat pięćdziesiątych, kiedy ma obłym, wypukłe wklęsłym, 
już sześćdziesiątkę, Moore W\ two- twarde miękkim... Najbardziej wła- 
rzył sobie własny idiom - własną śnie uderzającą cechą rzeźby M
- 
syntezę - o potężm m potencjale ore'a i warunkiem jej przyrodm- 
napięcia - i idiomu tego trzyma czej niejako o r g a n i c z n () Ś c i 
się nieugięcie pomimo zmieniają- jest niezw} kle trafne połą
zenie 
cych się wokół niego tendcncji i okrągłości z ostrymi kantamI. Lu- 
mód, aż do chwili obecnej. dzie r o b i ą rzeźby kanciaste 
k albo okrągłe i można po nich po- 
. Moore za
sze o
c,zu
a po us
 znać upodobania _ i limitacje 
s}ntezy pomIędzy srod.zlemn?mOr artysty U Moore'a okrągłości pro- 
ską 
Iasyczną koncepcją rzezby a wadzą. do ostrego jak nóż styku 
a
chaI,cznym 
kspresj
mz
em. W płaszczyzn a twardc kanty rozpły- 
mektorych rzezbach wldac przewa- . . '. k . st l . zmy 
. .. . . k wają SIę w ja ze suge ywne - 
gę J
dn A eji w b
nnYCh 
ruglej s. ę o
 słowe wypukłości i miękkie zagłę- 
cepcJI. e 
 Je ?ne ączą I bienia. 
sztuce Moore a z Intensywnym za- 
interesowaniem przyrodą. Moore "Rzeźba - mówi Moore, - to 
zbiera kamienie i kawałki drzewa kontrolowana potęga napięć. Pra
 
wyrzucone przez morze, godzinami gnę zamienić podporządkowany 
przygląda się znalezionym odłam- prawu inercji błok matcriału w 


(1 


. 


. .... 


.. 


. 


. 


.... 


- 



 


PIJAŃSTWO 


z 


. 
CZaSOplSIll 


kraj omy ch 


Pijaństwo w kraju rośnie. jak to 
wykazuje Katarzyna Kopińska w 
"Argumentach", powołując się na 
rocznik statystyczny GUS-u. nie 
uwzględniający zresztą spożycia win 
domowej produkcji i bimbru. Spoży- 
cie alkoholu 100-procentowego w Pol- 
sce wynosiło: w r. 1974 - 6,21 litra, 
w r. 1976 - 7,8 1., w r. 1977 - 8.2 
l.. a prawdopodobnie przt:kroczyło już 
dZisiaj 10 litrów na głowę. 
,.Według szacunkowych obliczeń 
i
tnieje w Polsce 5 mln ludŁi nad- 
miernie pijących. którzy wypijaj.! po 
120 I. wódki rocznie". Jest to blisko 
0,3 I. dziennie. 
"Jeżeli na podstawie badań szacuje 
się, że w orbicie jednego alkoholika 
znajdują się cztery osoby. którym 
wikła cn i komplikuje życie, to milion 
alkoholików rzutuje na sytuację 4 
mln obywateli. Tyml.zasem abstynen- 
tów powyżej 18 roku życia mamy za- 
ledwie 10%". Zauważmy jednak od 
siebie że wedle powyższych danych, 
Polsk
 ma 5 mln ludzi "nadmiernie 
pijących", a więc ich pijaństwo, czy 
opilstwo rzutuje na sytuację 20 mln 
ludzi! A jeżeli założymy, że litr wód- 
ki kosztuje 170 zł Iw knajpie albo 
pokątnie oczywiście znacznie więcej), 
a przeciętna płaca wynosi 4000 zł. 
to by znaczyło, że ,.nadmiernie piją- 
cy" wydają na wódkę z górą 40% 
swoich dochodów. 
"Statystyczny dorosły Polak piJe 
jednorazowo ok. ćwiartki aż 60 razy 
w ciągu roku. Każdego dnia ponad 
3 mln osób znajduje się w stanie al- 
koholowego upojenia (po polsku: jest 
pijanych - Glosator), wy\\oołanego 
jednorazowym spożyciem pół litra 
wódki". 
"W r. 1975 wydaliśmy na ałkohol 
ponad 100 miliardów Zł'Otych. w dwa 
lata później - już 140 miliardów". 
Kwoty te stanowią aż jedną trzecią 
wydatków ludności ,na żywność, rów. 
nają !;ię kosztom zakupu odzieży, są 


ponad dwa razy większe niż wydatki 
na kulturę, oświatę i \\oychowanie. 
Wyliczmy na własną rękę. że - 
uwzględniając podwyżkę cen alkoho- 
lu - tych 5 mln ludzi ,.nadmiernie 
pijących" wyda w Ciągu roku ponad 
61 miliardów zł, czyli 12.240 zł na 
głowę, czyli trzy sute płace miesięcz- 
ne. 
"Ponad 50% rozwodów spowodo- 
wanych jest alkoholizmem jednego 7 
rodziców, przeważnie ojca. W ro- 
dzinach pijackich i alkoholicZJnych 
wychowuje się ponad 1.5 mln dzieci". 
Skutki mo
na sobie wyobrazić. "Bu- 
dżet domowy ttakich rodzin jest za- 
straszająco niski. W przypadku jed- 
nego dziecka - nie przekracza mie- 
sięcznie 900 zł na osobę, d\\'ojga dzie- 
ci - - 600 zł. trojga - 350 zł". 
.,Od 63 do 69% zabójców, 61- 
66% gwałcicieli, 65-67°
 sprawców 
kradziey z rozbojem działało pod 
wpływem albokolu. Nad rodziną znę- 
cało się aż 75% pijaków". Demora- 
lizacja społeczeństwa daje skutki nie- 
obliczalne: "Podkultura pijacka lan- 
!;uje zakłamanie, cynizm. siłę, prz::- 
moc chamstwo ". (W tym miejscu mo- 
że 
iejednego uważnego czytelnika 
uderzać że podobne cechy lansuje 
, . I 
podkultura - komunistyczna.). 
Dochód narod'Owy wytworzony 
Polski (wartość produktów bez inwe- 
stycji i usług) wynosił w r. 1977 ja- 
kieś 1550 miliardó\\o zł. czyli że wy- 
datki na alkohol wynosiły 9% do- 
chodu narodowego wytworzonego. 
Wydaje się to wręcz nieprawdopodob- 
.ne. 
Dlaczeg'O ludzie tak dużo piją? Z 
pewnością nie jest to zbieg okoliczno- 
ści, że pijaństwo jest plagą społeczną 
także w Sowietach. Katarzyna Kopiń- 
ska podkreśla, że w polskim towa- 
rzystwie "panują reguły nietolerancji 
dla wyłamujących się. presja w sto- 


o 


.. 


... 


.. 


", .... 
.... 


... 

.... '- 
ł'" ." 
.....
 


. 


t 


-ł/Il 
" 


i" 


ł # 


. 
. 


;'''' 


\. ...... 


" 


. 


o" 


,"t' 


:;-.,..-..._

r. 


Prote: Ci Amen'kanie ze swoją mo. Przecież on tyłko szukał po- 
manią rekordów! Zwykle mówią zoru, że nie porzuca sprawy Pa- 
rzeczy w rodzaju: ..Po raz pierw- lestyńczyków, którzy go straszłi- 
szy od dziewiętnastu miesięcy wie nienawidzą. Carter z Beginem 
prezydenci Mali i Malawi wymie- wymyślili mu odpowiednią for- 
nili listy". A teraz Carter powie- muł
. 
dział. że po raz pierwsz\ od dwóch Prote: I h też nie masz racji. 
tysięcy lat zapowiada się pokój Prawdziwy Interes może zrobić 
między niepodłegł}m państwem ży- Hussein, szczęśliwy małżonek mło- 
dowskim i Egiptem. Jak wszystkie dej Amerykanki... 
osoby w pe\\onym wieku pamiętam Deutera: Arabki amerykańskiej. 
lepiej co było dawniej. Nieraz tru- Prote: Taka ona Arabka jak 
dno mi sobie przypomnieć, co by- Gronouski Polak, dopiero się uczy 
ło w ubiegh'm stuleciu, ale co by- po arabsku w Ammanie. Ale pro- 
ło dwa tysiące lat temu pamiętam szę, nie przerywaj mI. Zbijasz 
doskonale. zwłaszcza w kraju ta- mnie z pantałyku... 
tusia, w Memfisie i w... jakże to Deutera: Co to jest pantałyk? 
nowe miasto się nazywał()... no Prote: To takie stare słowo, że 
naturałnie, w Ałeksandrii. Dwa .
y: nawet ja zapomniałam co się z tym 
siące lat temu i w Ałeksandm I robiło. Ale o cz\m to ja? Aha. 
w Jerozołimie byli ci wstrętni Rzy- o Husseinie. Ten nie tylko stracił 
mianie. A może Carter myślał: połowę państwa do Izraela, ale 
dwa tysiące sto lat temu? Za bracia Arabowie odebrali mu pra- 
Hasmoneuszy? Ale to coś bardzo wo do upominania się o nią, od. 
przemijającego chyba. W . każdym dali tytuł Arafatowi. Hussein nie 
razie przykład niezachęcający, 
 jest w stanie pokonać lzraelezy- 
zanz po:em oba państwa SIę ków, boi się partyzantów palestyń- 
skończyły. skich, z którymi miał wojnę do- 
Deutera: Ech, co ten Sad at za mową. I teraz Carter, Sadat i Be- 
Egipcjanin. Jednego hieroglifu nie gin zaprasza,ją go do stołu. Może 
umiałby odczytać. Pół Arab. pół dostać z powrotem dużą część 
Nubijcźyk, dópiero jako dorosły wschodniej Palestyny z pra
em 
człowiek dowiedział się, że jest kontroli, kogo do niej wpUŚCIĆ 2- 
Egipcjaninem. Begin przynajmniej kogo nie. . 
modli się z tych samych tekstów Trite: Kto to słonia nIe zauwa- 
i w tym samym języku co Izraelici żył i gdzie? Już nie pamiętam. A
e 
dwa tysiące łat temu. Choć natu- wy słonia nie widzicie. Sł-oń SIę 
rainie oni wcale nie mówili po nazywa Jimmy. Jimmy Carter. Ten 
hebrajsku tyłko po aramejsku a on najpierw się umówił z Sadatem 
zaczął mówić po neo-hebrajsku i Beginem, potem zwołał konferen- 
dopiero jako domsły człov.:i
k. . cję, ogłaszając, że ryzykuje bard
o 
Prote: A Carter, myshsz, ze i że małe są szanse powodzenIa. 
czyta po grecku albo po łacinie? Potem modlił się w piątek z Sa- 
orc jest ściśle związanc z ziemią. całej naszej skomplikowanej tr.a- W Ameryce nawet kardynałow!e datem, w sobotę z Beginem a w 
Można powiedzieć żc jego posta- d y c j i kulturalfo1ej ---=- rzeźbI a- nie władają łaciną i w RzymIe niedzielę z Rozaliną. Potem krzyk. 
cie są c z ę Ś c i ą ziemi - że są rzem który potrafI stawIać własne muszą im wszystko przekładać na nął "Eureka!" zwołał 

mgr
s, 
także pejzaiem. Ogromna ich kroki po .li?iach wytyczonych przez angielski. . Rozalinę posadził na galem mlę- 
skala ma na celu spotęgo- poprzedmkow. Deutera: Ale który Amerykamn dzv Anwarem i Menachemem. I 
wanie tego efektu. Jedyne wy- To, że [lie stworzył szkoły i że skończył lepszy u
iwersytet, to mógł z tryumfem ogłosić, że ża
- 
jątki to jego nieJic7ne. całkowicie nowa generacja odrzuciła jego hu- zna trzy litery greckIe, godło swo- ne obce mocarstwo nie wp
ku
e 
abstrakcyjne rzeźby oz użyciem linii manizm na rzecz cynicznego empi- jej Fraternity. się już na Bliski Wschód I me 
przestrzennych zrobionych 
 n
- ryzmu i pseudonaukowego, bezo
 Trite: A mnie ta umowa w osiągnie tam przewagi. Nie wspo- 
ciągniętych sznurków. Znamionują sobowego obiektywizmu jest rzec
 Obozie Dawida.... . minał, że w zeszłym roku 
am to 
one przejściowy wpły\\o Nahuma godną pożałowania. Rewolta prze- Tetarte: Czy wles,
' ;0 
aI?lsała mocars
wo zapro
Ił do udzIa.łu. w 
Gabo. który osiedlił si
 w Anglii ciwko wszystkim ustalonym war- "Literatuma Gazeta ? Ze jl!Z sa- ustalanIu pokoJu na BIJsklm 
na początku drugiej wojny świata- tościom, jakiej dziś jesteśmy ma nazwa, jaką AmerykanIe n
- Wschodzie. żeby przestraszyć Be 
wej. Taka czysto intelektualna for- świadkami, objęła niestety również dali daczy prezydenta.. wsk.azuJe gina. 
ma o estctycznym a nie organicz- sztukę, którą - w przeciwieństwie jasno po czyjej . st.rome stOją w T etarte: A wiecie, kto najwię- 
nym założeniu nie leży w na- do 
iełu !l!ezn
śnych przejawów sJ?O
e. .A 'p
ze
Iez ws
yscy po- cej pomógł Carterowi, Sadatowi i 
turze Moore'a. naszeJ cYWIlizaCJI - warto było wmm WledZlec, 
e. to, Elsenhowe
 Beginowi? Habiisz. DoktOl Ha- 
Kiedy porównujemy dziś jego uszanować. nazwał .tak tę lesmczowkę ku. CZCI basz, przywódca skrajnego skrzyd- 
rzeźby z minimalistyczną, chłod- Dokładnie dziesięć łat temu, sw
go jedynego. wfo1uka
 DaWl
ka, ła Organizacji Wyzwolenia Pal
s- 
ną produkcją młodego pokole- ktor'" J? otem ozemł S . lę z NIX . O- t\ ' ny. Jak zaczął W ewn ę trzn ą dm- 
I k h b nIe kied y miał lat siedemdziesiąt, Mo- l d 
nia angie s ic rzeź iarzy - . no . ' WIl . ą I teraz nareszc . le J?O zIe- . to ' J . rę. j . ak j . ego łudzI . e m o rdowa . Ii 
d b d , R er ore zapytany przez c1ziennikarza, - k 
po o na nie wi ziec różnicy. z czego naj .bardzie j . P ra g nie , od p o- SI
ClU lat . ach ma. z m
 cor ę. 
z w Lond y nie i Paryżu, Szt . okho.lmlc 
źba angielska, która wykazała tak d b Elsenhowerow k _ 
kolosałną ekspansję w latach pięć- wiedział: "chciałbym jeszcze móc Zlwne, ze raCl. . t lk i gdz.ie .tam jesz
ze ,Synjczy ow.:. 
. . P o p racować przez dziesięć lub dwa.- ?yło tylu,. a DWlght 
nIał y 
 Uwazacle,. me zy
ow, !law.et. me 
dziesiątych. powrócIła stopmowo dzicścia lat. Nie p,agnę niczego jednego syna, t
n syn Jednego sy Egipcjan l Saudytow. me jakh=hs 
do normalnych niejako wymiarów. wl ' ęcej . _ pragnę ty ł ko mieć sił y na, . a ten sy . n jedn
 ,:orkę. Co to .. p rawicow y ch" Arab . ów ale prz
 
I wtedy okazało się, że na placu l t k b l d I 
pozostał Moore jako jedyny dłu- do pracy. A dłaczego pracuję. Mój po; ¥t a 
k I, z 
 ,ZID. .e? Bo jaciół i patronów Irredenty pale- 
g od y stansowiec Jego niedawni Boże... Dłatego, że jeżeli nie pra-. n h e.: ł onczy 
s d 

esz.Cl . mnI . e styńskiej, to już wszyscy Arabo: 
. .. t .. . T Ja c CIa am powIe zlec, ze ie od Fezu po Oman zaczęh 
współzawoGnic\ o laur olimpIjski, CUję, o czuJę SIę nleszczęs IWY. C David ł-Zv p omi- w.,. . ,. . 
d l . . . k . 'b. Po P rostu" umowawamp P , mlec jak SIę mowl po angielsku, 
tacy z o nI l cle 'awI rzez Iarze .. na wiersz tego no Homer d '. T" b h t k. h pa r 
Lyn Chadwick, Ken Armitage czy Przez te dziesięć lat, k
óre już b ł H ra
.? . . . " rugle mys I o. o. a erS I
 - 
Reg Butler których rzeźby znane mu zostały dane Moore me zmar- to y czy o y tyzantach. Hu
sem Ich. musIał wy: 
S " ą W Eur()p ' . 1 " l . Ameryce I . Z róż- nował ani je,dnej .chwili . czasu. . gnać, Sada
 Ich musiał wygna
, 
- - - " Piramid y , cz y wy macIe A d h d Ć A h śc 
nych w\staw międzynarodowych, Olbrzymie rzez by ktore stOją. teraz . 
sa m
 I
 osy. c rze. I
 
nie zdąiyli usadowić się na Par- na ziełonych łęgach. KensIn&to.n 


em%
;n::X:ża;ćkO!;;:: jans
y . LI,ba!lc
ycy walczą z nImI 
nasie, zanim nastąpiła zmiana Gardens zos
ały zrobIone własnle Nasz ą zemstę w tym bułacie na s!1llerc 1 zvcle. ,. 
mod, i O 'wcześni młodzi S P od zna- w tym okresIe. Tnte: Ach to wła
me pr
po- 
, . M . Po!?rześć i IWbalsamować. ł I mlębm 
ku Pop-Artu nie zaczęli robić z Wszystko co mOWI oore Jest I IW późne czasy schować? !TI
na 

 wiersz. a e n e pa  
kolorowego plastyku obiektów o nace
howane, ogrOlpn.ą I?roS!ot
: Wejdź Z tym mieczem lUZ cZYJ. 
niezwykłej wulgarności, albo ukła- Ałe jego. rzezby mO
Ią wI
eJ ł:I
 w nasze bramy, ..Wracam Ila Lihall do mojego 
dać cegły na podłodze porzucając on .sam jest w sta
lI
 powIedzlec Mamv takie trumny ___ mamy". domu, 
całkowicie rzeźbienie w tradycyj- -: 
 one to 
pew
tają m
 tr:v
łe J1 dziedzińcu moqm 
nym tego słowa znaczeniu. mJej
ce w hIStoru sztukI SWIa- Tetarte: To nie Homer ani Ho- pomarGllcza dziko 
Tymczasem Moore jest rzeźbia- toweJ. racy, to znacznie późniejszy p
 zapyta: starcze, j?dzie są 
rzem wywodzącym się właśnie z Marek Żuławski. ta, lulius, tylko nie pamiętam jakI. twoje dziatki?" 
- --- - Trite: Jaki lulius? Caesar czy Tetarte: Propagandowo toście to 
Claudius? Tyłko oni dwaj w tej wszystko ślicznie ujęły. Ale życio- 

zeń. obciążona j

t odpowie?zialno- rodzinie pisaii. wo jak będzie? Pięć lat tarmosze- 
scią. z
 wytw
rzaI1le .
'przedzen .wob
c Tetarte: Jak to? A Octavianus, nia się, z którego w każdej chwili 
socjalistycznej Pols.kl . Ta e
1IgraCJa mistrz propagandy? może wyniknąć katastrofa dvplo- 
. ,często przedstawiała panujące w . 
Polsce stosunki w krzywym zierciad- , Pemp.te: MISt
Z 
ropagandy
 mo- matyczna. 
le". Mysłkowi chodzi zapewno D to, Je drogie, to nIe jes
 OctaVlanus Trite: Carter nie mOŻe przegra.. 
jak my oceniamy wydarzenia na Wy- tylko Menac.hem. O
Iągnął to. O Już w badaniach opinii publicz- 
brzeżu, polski Marzec. stradki w Ra- co. IzraelowI chodzIło o
. trzy
 nej idzie w górę. Robi się moc- 
domiu i Ursusie, zamordowanie Py- dZle,stu .lat, to znacz
. rozblc
e A niejszy w Kongresie, a po wybo- 
. . rabow l osobny pokoJ z EgIptem rach w listopadzie będzie jeszcze 
Jasa 1 cenzurę. . d t . .. . 
,.Ze strony państwa polskiego czy- a zrob
ł o ego mIn
. męc
em
I= mOCnIejSzy. 
" " łk . dl podtrzy mania i ka, kton przez trzynascle dm me Prute: A jak się wszystko za- 
mon e są wysl 1 a . d " .. . . ł . "+A . 
I . .. Polonl . ą d la P rz y - wypowie ZianIe clerpla I u"....po- w.Hi, to P rasa ogłosi: po raz . P . ler- 
utrwa ema WięZI z , 
bHżenia jej !;praw życia Polski Ludo- wał. . wszy od siedemnastu mIeSIęcy 
wej i dla zaznaczenia ze strony Po
o- Deutera.: Wcale nIe: MU
lał za prezydenta spotkało niepowodzenie 
nii swej więzi i obecności w połsklch to zap.łacl
 b
rdzo rlle
ezpIeczn
- W Polityce zagraniczn
j: J
t 
? 
przemianach społecznych". Mysłek mi obletmcaml. Kto nIe zapłacIł okres dłuższy o szesc dm mz 
nie pisze, że z tych "starań" wyłącze- niczym, a wygrał, to Sadat. Do- między niepowodzeniami Johnsona. 
ni Są Polacy w Sowietach. staje z powrotem cały Synaj razem 
Mysłek omawia dalej działalność z ujściem Zatoki Akaba za dar- 
Towarzystwa ,.Połonia" i twierdzi, że 
duszpasterze na emigracji na ogół 
współpracują z tą instytucją. 


R 


'C 

 


..i
 


. 


" 


.. 
, 


. 
"
 


. 



..
-
 


- -
 



,... ......... 


.' 


Henr) Moore (brąl) 



unku do niepijących, natomiast da- powody po\\ostania po ostatniej woj- 
leko posunięta wyrozumiałość dla pi- nie wielkiej emigracji. nowej fali po- 
jaków". Znamy wszyscy gospodarzy marcowej i t.d. Ale podane informa- 
\\' polskim domu, nalegających na cje daJą pojęcie o tym, ilu nas je"t 
każdego gościa. żeby pił... za granicą. 
Ale zanalizować przyczyny polskie- "Według prowizorycznych danych, 
go pijaństwa z pewnością nie byłoby w r. 1970 polska emigracja liczyła 
łatwo. łacznie 11.650.000 osób ... "Według 
spisu ludności Stanów Zjednoczonych 
z 1969 r. liczebność amerykańskiej 
Polonii szac'Owano na 4.021.000. Zda- 
niem większości naukowców. liczba 
ta sięga faktyczme - S milionów, 
co stanowi 4% ludności Stanów Zjed- 
noczonych. Przedstawiciele Polonii 
natomiast twaerdzą. że jej liczebn'Ość 
sięga 10 milionów". 
Inne największe skupiska Polakó\\' 
to: Francja - 750.000, Niemcy Za- 
chodnie - 160.000, Wielka Brytania 
- 145.000, Brazylia - 450.000, Ka- 
nada - 324.000 i Australia - 
100.000. "Według wydanego w Mo- 
skwie w r. 1964 Atlasu narodów. oN 
ZSSR żyje 1.430.000 Polaków". 
W okre
ie od 1870 do 1914 r. emi- 
growało prawie 5 milionów Polaków. 
"W latach drugiej wojny ';wiawwej 
wyemigrowało z Polski bądź też zo- 
stało przymusowo wywiezionych po- 
nad 5.200.000 obywateli polskich, z 
tego po wojnie powróciło 4.500.000, 
zaś 600.000 p'Ozostało na obczyźnie". 
Tutaj coś się nie zgadza. Jeśli w 
ZSSR żyje półtora miliona Polaków. 
to jak mogło tylko 600.000 "pozo- 
stać Ola obczyźnie'''! Widocznie w 
liczbie tych, co w czasie wojny .,wy- 
emigrowali" ałbo zostali przymusowo 
wywiezieni, nie uwzgłędniono obywa- 
teli poJSkich. których zmuszono jo 
przyjęcia obywatelstwa sowieckiego 
albo wywiezionych w głąb ZSSR. 
O tendencyjności długiego artykułu 
Mysłka świadczy następujący passus: 
"Część emigracji politycZJl1ej, rozcza- 
rowana biegiem historycznych wyda- 


kompozycję posiadającą pełną e
zy- 
stencję formalną - kompozycję o 
masach różnych rozmiarów cią- 
żących w różnc strony i nawzajem 
sobie przeciwstawnych w pr
- 
strzcnnych relacjach - kompozycję 
statyczną o tyłe aby jcj punkt cięż- 
kości leżał w ramach zakreślonych 
przez bazę, a jednak wyposażoną w 
dynamiczne napięcia pomiędzy 
swymi poszczególnymi częściami". 
Jest to niezmiernie rzeczowy, 
fachowy program. W rezultacie, 
Moore w pewnym momencie zaczy- 
na robić rzeźby złożone z dwóch 
a nawet z trzech członów. Są to 
nadal zwykle postacie, ale leżą jak 
trzy głazy a nie jedcn. Ich wewnę- 
trzne napięcia stają się jeszcze 
b01gatsze niżby to było możliwe w 
jednej bryle. Rzeźby te pokazują 
widzowi o wiele więcej przekro- 
jów z każdej strony niż zdołna jest 
pokazać rzeźba pojed\ ncza. Dru- 
gim sposobem pomnożenia wizual- 
nych i formalnych możliwości rze- 
źby jest stosowanie otworów. Nie- 
które leżące postacie Moore'a są 
jak podziurawione dziuplami pnie 
potężnych dębów zwałonych przez 
burzę. Temat matki i dziecka czę- 
sto interpretuje Henry Moore jako 
jedną formę w drugiej, w\drążo- 
nej. Plaże południowej Anglii za- 
lega. jak wiemy, nie piasek tylko 
jajowate wapienne kamyki, w któ- 
nch często tkwią kawałki krze- 
mienia. Są to prototypy matki i 
dziecka Moore.a. Na plażach leżą 
również muszle. Niektóre formy 
Moore'a są inspirowane przez ten 
właśnie, przedziwnie kompletny, 
twór przyrody. 
Wszystko właściwie co od lat 
or
ynajmniei dwudziestu robi Mo- 


.... - 


SOWlETOIDZI 


O co walczy! Związek Patriotów 
Polskich, którego jubileusz obchodzi- 
ła "Trybuna Ludu"? Odpowiedział na 
to w okohcznościowym artykule Wło- 
dzimierz Sokorski. ZPP walczyło: 
,,0 Polskę demokratyczną, w któ- 
rej interesy narodu nie będą podpo- 
rządkowane interesom uprzywilejo- 
wanych, w której urzeczywistni 
:ę 
prawdzi\\'a władza ludu, w której de. 
mokratyczny Sejm stanowić będzie o 
rządach. o prawach, o obowiązkach 
obywateli. 
O Polskę nowoczesną, w której do- 
konana będzie przebudowa ustroju 
rolnego. w której ziemię otrzymaj=! 
bezpłatnie chłopi, w której twóTcza 
praca będzie podstawą istnienia oby- 
wateli i społeczeństwa, w której w 
szybkim tempie odrobione zostanie 
gospodarcze i cywilizacyjne zacofa- 
nie". 
Jak widzimy, ani jeden z celóv., 
które sobie .stawiał Związek Patrio- 
tów Polskich, nie został osiągnięty; 
przeciwnie. Polska Jest od nich dalej 
niż kiedykolwiek w czasach najn'Ow- 
szych. 


EMIGRACJA 


Prawie co czwarty Polak żyje pOla 
Polską. Informacje na ten temat po- 
daje w ,.Argumentach" Wiesław My- 
słek, powołując się na różne opraco- 
wania krajowe. Ukrywa się w nich 


E 


BECZK.\ ]}.\
.\In 
Rozmowa z piramidami 


-41 


.. 


ł l- 
ł 


11 


..... 


'. 


:i.. 
-
. 6" 
..,.. . 
".
 ł;, 
 
. I. 1Jn 


,.. 


* 


.. 
y,,
 


Wojciech Wasiułyńsk. 


POLIS" JOKE 


NAKŁADEM ANEKSU 


W "Życiu Warszawy" ukazał się ol- 
brzymi artykuł, pomstujący na "Po- 
lish jokes". Autor zacytował w nim 
masę kawałów, parę z nich zresztą 
całkiem dobrych (np.: Polski wynala- 
zek: latarnia mor
ka do góry .nogami, 
przeznaczona dla łodzi podwodnych). 
Pomstował on przy tym na jakieś 
ciemne siły w Stanach Zjednoczonych, 
które o niczym i'nnym nie myślą, tył- 
ko jak zaszkodzić Polakom. Miało z 
tego wynikać, że po tych rozmyśla- 
niach nasi wrogow.ie zaczęl.i wymyślać 
dowcipy o nas. 
Samo życie tymczasem przynosi 
"Polish jokes", i to "bigger than 
life", bardziej osłupiające niż wymysły 
fantazji. Tak
 polski dowcip z "Po- 
lityki" : 
W Lublinie ciężarówka zataraso- 
w
ła skrzyżowanie. Po dłuższym cza- 
s,ie odkryto, że kierowca usnął z nu- 
dów, czekając na zmianę świateł. Był 
pijany, 1,48 promille," 


..CZARNA 


KSIĘGA 


CENZURY PRL" 


Kilkusetstronicowy zbiór tajnych dokumentów Głównego Urzę- 
du Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk w Warszawie. 
"Uświadomiwszy sobie ogrom niszczycielskich możliwoki i za- 
sięg destrukcyjnego wpływu cenzury na kulturę 
arodową o

 

wiadomość społeczną Polaków, zdecydow
łem. Się wydost
c I 
ujawnić opinii światowej część dokumentagi talDej GUKPPJW" 
- Tomasz Strzyżewski. 
., . . .Z lektury całości zbioru wyłania się obraz pJ7erażający... 
Nie wahamy się powiedzieć. że mamy do czynienia z jedną z 
największych demaskacji całego okresu powojennego. z aktem, 
Móry porównać moż
a jedynie z odległymi już w 
zasie re'Ye- 
lacjami 
wiatły... DZlała
no
ć cenzury w PRL mUSI 70stać Jak 
naj szerzej ujawniona..... 
Z Oświadczenia Komitetu Samoobrony Społecznej ,.KOR" 


TOM I - CENA: £3050. $8.50, Skr. 35.00 


Glosator"
>>>
(') 


WOREK JUDASZÓW 


WIADOMOSCI 


- 


Elżbieła Walfisz 


Wspomniałem przy innej okazji wskazał na niego, jako na przy- to w każdym razie ograniczenia nim. Mordowano wybitnych poli- 
że policję rosyjską zdumiały wy- wódcę organizacji. i to wystarczy- owych swobód. Gdyby do tego do- tyków. nie bardzo zważając na 
niki śledztwa, przeprowadzonego ło. Całą szóstkę skazano na szło. społeczeństwa musiałyby za- charakter ich rządów; wystarczało 
po udanym zamachu na cara Alek- śmierć. Na kochance Michajłowa płacić wysoką cenę za skutecz- że reprezentowali władzę państwo- 
sandra Drugiego (l marca 1881). wyroku nic wykonano. gdyż była w ność walki z ten:oryzmem. Ale wą. Angielillo zastrzełił Canovasa, 
Zakładano że zamach był dziełem odmiennym stanie. Zmarła w wię- właśnic, dląte
o każda. wolna 
po- Pardiiias - Canalejas'a. Matheu - 
potężnej i licznej organizacji ter- zieniu przy porodzie. - łecznośc powInna w ml
rę momo: Eduardo Dato. W 1906-ym rzuco- 
rorystycznej. Okazało się że wręcz Żelabowa. Pierowską, Michajło- ści współdziałać z pohcJą w tej no z balkonu bombę na parę kró- 
I odwrotnie. Przypomnijmy kolej- wa, Kibalczyca iRysakowa (udzie- trudnej i .niewdzię
zn
J walce. lewską (Alfons XIII), powraca- 
ność wydarzeń. Przywódca szczu- lonej mu obietnicy nie d()
rzyma- Czytałem wlclokrotn.le ze sukc
- jącą z zaślubin; zginęło spJro 
płej grupy i jej główny organiza- no) stracono publicznie na Jeciny
 s
' odnoszo
e ?sta.tmo przez polI- osób, ale król i jego małżonka 
tor. żelabow, został aresztowany z petersburskich placów. Eg
ku
JI Cję zachodmomen:llecką. zo
1;
iłr w wyszli cało. Również nie udał się 
przed powyższą datą i w dniu za- "carobójców" przyglądały SIę Wle- znacznym sb;pmu Un;ozhwlOne zamach anarchisty Pallasa na ge- 
machu znajdował się od pewnego lotysięczne tłumy. Nie zabrakł() przez s'pont
nIczną współpracę .0- nerała Martincza Campos. 
czasu w śledczym więzieniu. Trzy- cudzoziemskich dziennikarzy. Je- hvwatch, spleszący;h. 
 OdpoWI
- Epidemiczny charakter tych za- 
mał się dobrze. do niczego się nie den z nich (korespondent prasy dnią informacją, jezell sytuaCja machów, rzadko kiedy politycznie 
przyznał, nikog() nie wydał. niemieckiej) zanotował 
 nigdy w tego wymaga. Natomiast obojętna uzasadnionych, wywołał reakcję 
go A.Z.S-u wcinała "buły" z szynką, Pierwszą bombę przy wjeździe życiu nie wyobrażał sobIe podob: bezczynność ogółu ułatwia bez- wśród samych przywódców i teo- 
a Marysia Malicka. w roli Józia z na kanał Jekateryninski rzucił Ry- nie bestialskiej i makabrycznej karne poruszanie się terrorystów, ret"ków anarchizmu. Potępił je 
,.Dziadów" - cudownie paplała: sakowo Wybuch pocharatał karocę sceny. Pięć szubienic. pięciu ka- mających tę przewagę że inicj
ty- zarÓwno KrafX)tkin. jak Malates- 
,,{Do mamy lecimy, do mamy.jCóż i konie, zabił kilku KO'laków z tów, tyluż popów w czarnych. ża- wa. wybór miejsca i daty projek- ta: "tragiczno-komiczna błazenada 
to, mamo, nie znasz Józia? j Ja to eskorty. Cesarz wyszedł bez szwan- łobnych ornatach. Skazań-com pa- towanej akcji zależą wyłącznie od indywidualnego terroru". Jedno 
Józ
o, j
. t
? 
amy,.I. A to siostra ku. przeżegnał się i powiedział: zwolono pożegnać się mIędzy so- nich. należy przyznać: nihiliści rosyjscy, 
mOJa 
ozla .) I póź.l1leJsz
ch, pełnych "Bogu dzięki - uratowany!" Ry- bą przed śmiercią. Zamienili UŚCI- Terror w Rosji na przełomie anarchiści włoscy, hiszpańscy i a- 
sukcesow, lat. warszaws
lch:. sakow. już schwytany i obezwład. ski i pocałunki, ale pominęli Ry- XIX i XX w. od samego począt- merykańscy urządzali zamachy 
N.ow
kowskl przyznaje Się ze do niony, zauważył: ..Czy uratowany. sakowa. jako zdrajcę. Musiał pod ku nabrał cech nihilistycznych. a przeciw królom. prezydentom, r:z;ą- 
naplsama tego artykułu sprowokował to się jeszcze pokaże". Wiedział stryczkiem przeżyć ostatnie upo- od nihilizmu był już tylko jeden Tzącym polityko,?: a nie I?rzeclw 
go spektakl "Krzyżaków" "w prze- że przy zjeździe z mostu czeka korzenie, gdy żaden z byłycb t?- krok do anarchizm.u. Intere
ujące sz
r
gow'ym p,oIICJantom: Jak to 
róbce jakiegoś zbrodniarza" tChica- Hryniewieckij. Car Ałeksander nie warzyszy nie chciał do mego się że krzepnący, ale jeszcze me 00- dZIeJe SIę d
lS. 
a ogoł starano 
go, w To 1940)). w którym występo- chciał. mimo nalegania dowódcy zbliżyć. grywający poważniejszej roli bol- się oszczędzać życIe osób postron- 
wała Maria Modze,lewska w roli Ja- eskorty, zaczekać, aż nadejdzie Jak napisąłem na wstępie, palt- sZJewizm odrzucał akcję terrorysty- nych. Kalajew za pierwszy
 ra
em 
gienki. druga ka
eta z Zimowego Pałacu, cja początko",o nie wierzyła 
e czną jako metodę walki, choć, ł"lie rzuoił bomby na Wle
kIegO 
. . i poszedł w jego kierunku na pie- do spisku należało tylko pięCIU oczywista, nie ze względów mo- Księcia Sergiusza, choć okazja b¥"- 
· Zd
lsław BronceJ, 
mawI
Jąc fl
- chotę; to go zgubiło. Gęsto padał mężczyzn i dwie kobiety. A jednak ralnych. Rzecz w tym że terrory- ła korzystna, ponieważ. w 
areClt; 
my GlUseppe de Santl "TrI Stone m()kry śnieg widoczność była bar- tJ,k było. Gdyby zamiast Żelabowa ści nihilistycznego czy anarchisty- znajdowała się obo
 nIego zonCl l 
proibiti (Trzy zabronione opowiada- dzo słaba, 
ikt sylwetki Hrynie- aresztowano wcześniej Rysakowa, cznego pokroju przeciwstawiali sa- dzieci; Wiera Zasuhcz str
elała 
o 
nia)" i "Riso amaro (Gorzki Il"YżU", wieckiego nie zauważył. Ten dla ten byłby sypnął cały plan i do za- motne bohaterstw() aktywistów gubernatora, ale trudno Ją. sobIe 
stwierdza że w odtworzeniu i inter- pewności zbliżył się do idącego po. machu w ogóle by nie doszło. Oto bezwołnej, nie zdccydowanej ma- wyobrazić strzelającą na ulIcy do 
pretacji trudności gospodarczych we woli cesarza na kilka kroków j jaskrawy przykład, jak o 
darze: sie społeczcństwa, w czym nie tru- pierwszego lepszego z. brzegu 
Włoszech filmy te nie sprostały suro- rzucił bombę. Wybuch oberwał Cf'- niach historycznych naJwlększel dno było dopatrzcć się późnych stójkowego. A już o t
klch bar- 
wej wymowie wydarzeń. Ponieważ sarzowi obydwie nogi, a zama- wagi może nickiedy zadecydowac cech romantyzmu. Bolszewicy 00- barzyńskich wyczynach, Jak spowo- 
wcześnie wytworzone konwencje wło- chawca zranił tak ciężko że wkrót- szczupła grupa na wszystko zdeter- rzucali ze względów zasadniczych dowanie eksplozji na tłumnym 
skiego neorealizmu oddaliły go od ce zmarł w szpitalu, nie powit". minowanych osób. wyczyny indywidualne; inicjatywy tar!!0wisku. czy. zamaC'
 na. auto,- 
prostoty i szczerości wczesnych prac dziawszy ani słowa. Prawie w tym Zamach marcowy miał olbrzy- powzięte i przeprowadzone pJza bus z turystamI, w ogole me mo- 
Ross
lIiniego czy Vittorio. de Sica... samym czasie skonał Aleksander mie konsekwencje. Kto wie. może partyjną organizacją, budziły w gło być mowy. To tąkże zasadni- 
"Moz
 
Iatego, 
ontynuuje. Broncel. Drugi. Skończyła się jedna epoka bez niego nie byłoby rewolucji bol- nich zawsze najdalej idące podej- cza różnica. Stąd to wszystko, cO 
'Złodzl.eJe rowerow' staly. Się .małym w historii Rosji. szewickiej. Bo zważmy! W ostat- rzenia. Z tych samych powodów Conrad Korzeniowski napisa.ł o ter- 
ar
ydzlełe
, któremu 
 Jak Się 
ka- Rysakow początkowa odmawiał nich miesiącach panowanią Al.e
- odrzucałi początkowo t.zw. ..cho- rorze, dziś utraciło wszelkIe zna- 
zuJe -, 
Ie łatwo ..d?rownać, mimo wszelkich zeznań. Gdy jednak ba. s.mdra Drugiego pierwszym 
lnI- dzenie w lud", jakŻe modne wrzenie. 
wspólnoscl tendenCji I metody". dający go urzędnik policji zapo- strem był światły i przewidujący okresie, gdy kolejno działały ..Zie- Rueh anarchistyczny na Zacho- 
.. . wiedział mu że i tak zginie na szu- statysta,hrabia Łoris Mielikow (or- mla i Wola". "Czornyj pieriedieł", cilie został z biegiem czasu pachł.o- 
· DZJa.ł "Silva re


: p.t. ,.Jer
y bienicy, natamiast. jeżeli wyda miańskiego pochodzeni:ł)' 
dołał "Narodnaja Wola..... nięty przez socjal _ demokr
CJę, 
III a pierwszy r

blor odnotowuJe: wspólników. wyrok śmierci będzie on przckonac cesarza ze. kraj ko. Różnie to "chodzenie w lud" wy_ 7Wiązki zawodowe i k0':11umz

. 
,,
 korespo?dencJI Jerzego III, wyda- mu zamieniony na katorgę, załamał niecznie wymaga zasadnIczyc
 re- glądało. W literaturze rosyjskiej Najdłużej przetrwał w Hlszpann, 
neJ przez Sir J
hn.a F.ort
scue (t: 11 się i począł sypać. Idąc za jego form polityczno-społecznych l. go- owych lat nie brakowało świa- gdzie jeszcze w latach. 19
h-39 
z r. 1927), znaJduje SIę mteresuJą
e wsk.azówk
mi.. aresztowan
 .Mi- spodarczych. Aleksander DrugI był dectw, często malownicza anegdo- (wojna don;owa) .st
no
Ił wI.elką 
memorandum skreślone. własnorę
zme ch
Jłowa I K.lb,alczyc
. Mlc
ajłow m
no ZI.l1ę;zony coraz 
 powta- tycznych, zawsze wiarygodnych. siłę. O?ecme --=- I
Z me. DZIała- 
przez Jerz
go III w Z:-"ląZ
U z plerw- usiło
ał stawlac zbrojny opor, ale rzaJącyml sIę zamachami, a było Zdarzało się np. że sami robotni- jące dZiś orf.!amzaCJe terrorvs
ycz- 
s
ym ro
blOre
 Polski. 'Y lelka Bry ta- chybIł przy strzale; wraz z nim ich kilka (wystrzał 
arakozowa, cy chwytali pracującego wraz z nc w,'szły z marksizmu, a WIęC Z 
m:: odm?sła 
I
 do rozbIOru z zupeł- schwyta.,?o j
go młod
iutką kochan- wybuch dynamitu w ZI.mow,ym Pa- nimi agitatora i wydawali go w Bakuninen;, KraJ?otkineT' Malat
- 
ną, oboJ
tnosclą: ale. mem
)[andu
 kę. Soflja Pierowska Ja. narze.czon,a łacu. zamach. na I?OCląg. 
 t.d.). ręce policji, a wtedy wychodziło stą ni.e wiele ma I
 wspolneg? NIe 
krola śWla
czy. .ze byli Anglicy,. kto- 
l
bowa, wpad.ła w,parę dm póz- Prawdopodo
me naJbardzIej. prze- na jaw że to jegomość z uniwersy- zmiema to faktu 
e Hlszpame m
- 
rz
 zdawah sobie sprawę 
 
omosło- mej. MOpła. wYjec

c z Peter
bu!- mówił do me
o arg
ment ze re- teckim wykształceniem. Czerny- ja postawę anarchIstyczną 
e knyI: 
ś
l.wypadków. !erz
 I
I WidZI w koa- ga, ukryc SIę gd
les na proWlllCJl, fc:-my r0 7 ładuJą 
kCJę ter
orys.ty-:- szewskiemu karę śmierci zamienia- Wyraża się ona w n
.1bard
leJ 
hC!1 dw
rów 

ed
nskleg
, 
etersbur- al
 z tego margInesu czasu, jaki czną. Fatalny zbIeg C?kohcznaścl no na katorgę już w ostatniej rozpowszechnionym powIedzemu : 
.s
lego I 
erJmsk
ego zJawIl!\ko ta
 jej pozos
awał, nie s
orzystała. chciał. że . cesarz podpIsał dekret chwili na szafocie. Gdy kat złamał ..Ha!.!o lo lJ ue !lle. da .la g
na!" 
mezwyk
e ze, m
sl 
no spowodow.ac POd?bno hczY.ła na to, ze are
zto: zapo,w
ad.aJący reformy w prz
d- nad jego głową szpadę, na znak że ..Robię, co mI SIę zywme podo- 
po
stame .rowme. mez
ykłych sOJU- wanI.. będ.ą n;tlczeć. 
edług Inne] dZlen s,mI.ertelnego. zamachu l Wla- zostaje pOlbawiony szlachectwa i ba'" . , 
sZ?w pomIędzy mnyn:1l mocars
":a: wersJi, wIedzla!a. co Ją .czeka, ale domośc Jeszcze me została. 
ło- spoliczkował skazańca. tłum wył Dla porządku trzeba wspommec 
ml.... Dlatego. pr
dzeJ cz
 pózmej zdecydowała 
lę podzlehć los uko- szana. Gdyby bomba Hrymewlec- z radości. Jakże, skoro szlachcic, także o akcjaeh terrorystycznych, 

ngl!a, Fran
J.a l Holandia. muszą ;hanego ':11ęzc
yzny. Wprawdzie kiego nie wybuchła, albo gdyby to wróg ludu, zbuntowany prze- podejmowanych przez sk
a j n 31 . pra- 
s
ę zJednoczyc I gdy ?-ad

zy Się ?ka- ZclabowowI, ktory został. areszto- Aleksander J;?Osłuchał rady dowód- ciw ,.białemu carowi". ,.Z żyru wicę. Terror tegO' typu r?wn!e
 ma 
zJa w .skutku ryw
,hzacJ1 AustrII z wany przed zan

chem, Ol,e m
żna L)' esk0ł:t
 t zaczekał n!! przyby- biesiatsia" _ mawiano w prole- swoje tradycje, co na] Il1J1Ie l o
 
Pru.
aml .- 

zwohc. P
łskę spod t y- był? udowodmc bezposredmego cie drugIe] karocy RosJa. weszła- tariackich masach _ "wariują z końcowych lat Pierwszej. Repubh- 
ranII, ktora JeJ zagraza . udziału w zamachu. ale Rysakow by na czas na drogę komecznych nadmiaru tłuszczu". ki Francuskiej, gdy na ulICach Pa- 
reform. Gwałto,",:na śmierć Alek- Zdarzałv się sceny wielce zabaw- ryża i innych miast płac.ono pięk- 
..." sandra przekres
lła 
s
ystko. po nc. Pokojówka przy zamożnej rO- m-m za nadobne .uczestmkom t
r- 
głosu doszły najbardziej reakcYjne dzinie sprząta mieszkanie, a w roru, . iako

ńskIego. . ..mord?w 
"Nasza Gazetka". Niedawno pismo elementy, a nowy cesarz. syn z
- sąsiednim sąlonie panienka rzępoli ,,:rzes
lOwych . ,burzem
 ko
C1?' 
to obchodziło 4 rocznicę iSitnienia n
ordow
nego, Aleksan
er !
CI, na fortepianie. znęcając się bezli- ło w l klasztorow, przesladow.ama 
oraz 1 rocznicę Klubu Domu Pol- me ;hclał 
awet słyszec. o JakICr- tośnie nad Schubertem, czy Schu- wywłaszczanych. Gdy .
:dZI o 
skiego. kolwle.k zmianach. R?s!a ,z
sta a manem. Pokojówka słucha cierpli- nasz
 czasy. wolno wym1en!Ć .fral.l,: 
* zam
:z(:n.a na .całe c'Yle.r
wlecze. wie, wreszcie nie wytrzymuje, od- cusk1 O
S. ..S7wadrony" s.mlerC') 
. . Ci pozmeJsze, me
byt. smla e .pr6- SU"'a panienkę i przegrywa brawu- w Brazvln. .,Ku klux klan l :.John 
Pol!ika śpiewaczka Hozena Bedey by reform (za Mlkołal a DrugIego) t L . d et n I .e Birch Society" w Stanach Zjedno- 
1976 t.1 Gl d b ł " rowo en sam l e . naw .. 
w r.. . w
s. ą
:H a w yn e ourne prz)'sz y za pozno. . ." patrząc na, nuty, ku najwyższemu Clonvch, ..Trz,' A" 1 ..Part
7ancI 
w r
h Flordlbg
. w ope
rze Moza.rta Gw t
rror "Narodnej WolI był zdumieniu niedołężnej melomanki. Chrystusa Króla" w Hiszpami itd. 
.,COSI fan tu
te ,?raz. Jako hrabma w gruncIt? rzeczy tylko 
fe
townym Pnkojóweczka zdradziła się nieo- Osohno nacionalistyczną IRA ir- 
w "We.sełu Figara . Śple
-aczka uro- f
jerwerklem w zesta":,lemu z a
- ględnie Że ma za sobą ukończone landzką i PLO palestyński.. 
dZJJla k S:lę K w Polsce I 
konc w zYła W 19 a 6 r 8 - CF! tC ł rror k y.s l tyczną,. ,ktora h ob d e':nJe konserwatorium. Wszystko razem składa SI: na 
SZaWS' le onserwatonum. r. ogarnę a I ka kraJow zac o mo - .... . niesłychane zamicszanie w ktorym 
wystąpił.a w operze bydgoskiej, zdo- europejskich, a najkrwawiej i naj- Os:obny l m?ze naJbar
Zlej ma- przeciętny obywatel w ogóle nie jest 
była nagrodę w r. 1970 na międzyna- groźniej Hiszpanię. "Narodnaja lowmczy, rozdział 
ta
o'W1ły pr
by w st'lnie się rozcznać. Np. w Hisz- 
rodowym konkursie śpiewaczym w Wola"' chciała wymóc na absolut y- p
sZ?zeg
lnych 
Ie.m!an utozs
- nanii. poza oficjalnie uznan:1. wiec 
l Llluzie. Obecl
i
 jest członkiem Ope- stycznej władzy przep
owad
e.ni.e mle
Ia SIę z włosclar.łst
enl. 
I
 legalnie działaiacą PSC (Komuni- 
ry WarszawskieJ. reform; terrof)stOIl}- dm
 dZISI
J- pa!llIętam 
o?r
e, .zd
je Się 
 Je! styczna Partia Hiszpańska), z San: 
* szego wcale na mch me zalezy. neJ z powlescI Plsmlensklego. PI- tiago Carrillo i Dolores Tbarrurn 
Leon Jaworski, który odegrał dużą Ich celem jest rozwalenie wszel sarza d
ugorzędncgo, ale dobrze na 
czele, działa kilka innych ugru 
roję w dochodzeniach w sprawie afery kiej organizacji społecznej i pań- o
twa,r,zaJącego społeczną rzeczy- powań komunistycznych, a niektó- 
Watergate, zrezygnował ostatnio w stwow
i. Nic u
ep
zenie. lecz zni- WIStO
C, do .d

ru boga
g? ob- re z nich, jak GRAPO i FRAP. 
St. Zjedn. ze stanowiska główlnego 8zczeme. RosYJSklc. zamachy za sz
rmka . zaj.ez
za przYjacIel z stosują zhrojn" terror, przez PCE 
doradcy prawnego Komisji Izby Re- ostatnich car
w wynIkały ze złego mIasta. Ziem lamna me ma w do- uroczyścic potępiony. Ponadto ba- 
prezentantów, które prowadzi docho- ustroju; akcje terrorystyczne. u 
nu. Wyszamero:wa
y kamerdyner skijska ET A, także działająca pod 
dzooia w sp'rawie dawa!1ia łapó- schyłku XX-go wieku - w HISZ- I
form.uJe 
. na Jwyzszym szacUll- znakicm marksizmu (ściślej: na- 
wek niektórym kongresmanom przez panii, Włoszech, Niemczech - są lnem ze Jasme Pan .od sameg? ra- cjonal-marksizmu, ż.eb,. było zaba- 
prz
dstawiciela rządu Korei Połudlnio- Jł-j
we
 głęboki
g.o .kryzys
 cy- 
a orze w pO
? "Juz dwa 
emlesze wniej). Skrajna lewica - jest, jak gó- 
weJ. wlhzaCjI zac
o
lmeJ, ze by n
e po- ra
zył. złam
ć . 
 
zacunkI
, ale ra lodowa: nad powierzchnią ocea- 
. . . wied
icć --::-. Jej . proce
u gn
l,:,ego z lromczną l.ntonaCją w. głosie. By- nu sterczą tyłko jej fragmenty, a 
Brytyjska StacJa TelewIzyjna A WięC roznIca Jak najbardzIeJ za- ła to sW
lsta tołstajowszc:ł;yzna cała masa lodowa pozostaje ukry- 
..Southenn Television" pokazuje serię sadnicza. a ": a n t l a l e t t re. Takle to ta pod wodą i niewiadomo, jak 
telewizyjną ..Spearhe.ad" (Szpica). Walnym choć oczywista mimo- naI
n
 zaba
y urządzano pr
 głęboko sięga. Natomiast wiadomo 
pió
a Nicka M.cCart.
y, kt
ra. 
pisu.ie wolnym sprzymierzeńcem terroru z
I.,zalącym Się, h
raganem. 
tory że grozi katąstrofą płynącemu 
życie w obecneJ a
mlJ b.rytYJskIej. Roy są de
okratyczn.e s
obody o:br- ml

 
dmu.ch.n
c .. .,ch
zeDle ': tramttlantykowi hisloańskiej nań- 
Holder gra w tej sem rolę Polaka, watelskIe. pomewaz ułatwIają !ud l "ZICI
1Ię I Wołę, toIsto stwowości. Czy istnieją podwodne, 
sierżanta Bilińskiego. swobodę ruchów w podziemiu. .Tu J
wszczy
nę l hW110rystyczn.e., ko- a raczej podziemnc powiązania 
* rządy zain
eres?wa
ycb kraJów kIetOW
?IC chłopa. "My mahLis na między komunizmem zalegalizowa- 
Do Warszawy wróciła ekipa pol- s:ają przed Olezmler.nle tr
dn
m d
- sołd
t
,..----: wołał w rozpaczy sb
: nym. a grupami działającymi nie- 
skich ratowników wodnych. która u- lematem. Natychmiast zJawIa SIę ry n
hl.ls

 "': J918.rok.u -""Mys
 łegalnie? 
. ł . h . pokusa j .eż c li ni e zlikwidowania my modlilI SIę do zołmerza . czylI Z t . . d .. . s h akc . II . ter 
czestmczya w m1strzostwac ŚWIata w ., , do chło w wo.skow m sz nelu cs lW1PI1'e ZlSlC1 ?:yc.. .: 
Londynie. Na pływalni w Crystal Pa- ........... . .. .. .. 
. ... t t 
 'II łYk Y .' ron'stycznych z talnmlz akCJamI 
lace Polacy zdobyli w sumie 8 me- a b ,
n k . y O t mys a" o. . k 'w y ° k 
 l n k lU w przeszłości daje całkiem dokład- 
d I . ł Zof . K W d 4 z oJec lego opora. Ja na I a-.. " k . ( . d 
a I, w tym cztery z ote. la raw- poprze nim -stro:Jicowym nume- d. . t l t zed ł. boI ną I1narę groznego ryZ)SU l eo- 
czyk zdobyła 2 złote medale i jeden rze (J 700) ,.Wiadomości" (3 ilustra- zIes.ł\ a pr . d rfw
uCją - wego int1cktualnego, kulturalnego, 
srebrny. cje): Janina Kościalkowska: Pelargo- szeWlC ą 
apowI
d a . ercen w morainego) na Zachodzie. Czy po_ 
* nie. - Wojciech GniatczYllski: Wier- pr
r
ymteJasno
I zenIu. Z b d jawiające się tu i ówdzie inicja- 
W Warnie w Bułgarii odbyła 
ię sze. Diva. Odjeżdżam. My i rzeczy. .. 
e 
rorys ycznc 
 t C o - ty wy zastosowania kontr _ terroru 
największa od 50 lat konferencja es- Bal. Sotto Voce. Przewidzeni
. Gdzie m ej l U ł roPI
 przepro h y:a. za N I . n
e- zaradzą złu? Jeżeli krosty i wrzody 
5 . Ś . ł J N k ma wy ączme anarc ISCI. a]Wlę- . 1 b . 
perantystów z O kraJÓw. Prezes wia_ się podzla y?... - an owa: . "d . h b ł Włoch.' na społecznym Ciele są o jawem 
towej Unii Esperantystów podkreślił Hoover i Polska. - 40 lat temu. - C H C) wsr? n ( I
c l y O S t C ow l choroby organicznej, powierzchow- 
k t Ul. I T k K ' k Iszpanow. Jero ano an o ase- b .. . . mo 
znaczenie języ a s worzonego przez nles aw oporO\\-s i: osciusz o w rio zamordował prezydenta Francji ne za 'lcgl na pewno nIe po .gą. 
Polaka, dra L. Zamenhofa w r. 1887. Anglii. - Stanle
 L. ('uba: 1977: S . d . C ta B . k ' l Ita ' Trzcba uleczyc chorobę orgalllcz- 
I lamo ; rcsCI - ro a - . " . h 
Jednym z tematow konferencji, w Nieoficjalny rok Czermań
kiego. r. H bert I C ł ną. Gdzie szukac doswladczonyc 
której wzięło udział 4,500 osób. jest Stanisław Bąkowski: Ogólny cel. - II. um a -go;. zo gosz - lekarzy) A najważniejsze. CZ\ 
nauczanie esperanto w szkołach. Krzysztof Rowiński: Połonica. prczydenta Stanów Zjednoczonych, h. a . nt echce PoddaĆ 
* Wacław l'etter: Andorra - bajkowe McKinleya... Zupełnym nonsen- s
 oro
a

 p Cje bie om: Bo 
scm było za
ztyłetowanie Elżbiety Się W tk a clw k ym . za t g .. .. .... 
Olga Anthony (Głowacka). aktor- księ!itwo Karolingów. Nata.. Austriackie J ., nieszczęsne j ., na po 'ł k wszys h o ws 
zu t Je !la ba o d z z e o cl d ę a z- 
ka telewizyjna i modelka londyńska. Gross: Notatki izraelskie. - Ludwik O c O ry P ac j en me r z- 
obłąkanej wdowy, bez żadnego po-. b . f t In O sta U 
została zaangażowana na dwa tygod- Kruszelnicki: Nocna papuga. - Mi- }itycznego znaczenia. Je SOI le spra
ę z a a eg n 
nie zdjęć do Los Angeles. mochodem: W skrócie. ArgeiHyna. - W Hiszpanii zamachy anarchis- swego zdrowIa. 
2S lat temu. - Kronika. - Wydaw- 
nictwa nadesłane. tyczne stały się chlebem powszed- 


zmarła w Nicei dnia 22 września 1978 


o czym zawiadamiają pozostali w smutku 


PRZYJACIELE 


Terroryści dawniej 


. 
l 


dziś 


25 lat temu 

ill@
@[ł 


LONDYN, l LISTOPADA 1953 


. O nastrojach Polaków na uchodź- 
stwie pi\Sze Ferdynand Goetel w arty- 
kule p.t. "Znużenie": "Niepewne 
jutro dręczy i deformuje P!iychikę 
człowieka bardziej niż straszliwe 
wczoraj. Zawieszeni w pustce między 
jednym a drugim żyjemy 'nieprawdzi- 
\\.je'''. 
Mimo poważnych osiągnięć emi- 
gracji, Goetel uważa. że nowe wy- 
chodistwo wraz ze starym nie stwo- 
rzy narodu "in exile ", który byłby 
w stanie wyręczać Polaków w kraju 
w dziele tworzenia niezależnej kultu- 
ry narodowej. "Nie ma rozwiązania 
połskiej sprawy - kończy Goetel - 
zgodnego z naszym sumieniem i dłu- 
giem zaciągniętym wobec kraju, któ- 
re by nie pociągało nowych ofiar (...) 
Nie unikniemy ich, gdy o ziemię czy 
na naszej ziemi bić się będą inni, 
nie unikniemy gdy bić się będziemy 
sami, nie unikniemy gdy zostaniemy 
znów zaprzedani w niewolę. Nie woJ- 
no zatem mówić że walka nas już 
znużyła. Znaczyłoby to bowiem że 
znużyła nas Polska". 


. "Polityka cara Piotra, a nie Leni- 
na" to retrospektywny rzut oka Sta- 
nitsława Mackiewkza lila stosunek 
państwa do Kościoła. Piotr Wielki 
walczył z klerem. Komuniści z poję- 
ciami religijnymi. "Ale ideołogia tych 
walk była jedna: był nią wojujący. 
konsekwentny, bezkompromisowy a- 
teizm". 


. Wanda Pełczyńska drukuje esej 
religijny p.t. ,,0 pogaństwie Chrześci- 
ja'n". 


. Stefania Zahorska w artykule p.t. 
,Poeci i malarze" szuka odpowiedzi 
na pytanie dlaczego nie ma porozu- 
mienia między poezją a malarstwem: 
dlaczego umiejętność rozumienia i 
przeżywania poezji nie otwiera drogi 
niejako automatycznie do rozumienia 
i przeżywania malarstwa. 


. ,.Bułka z szynką" to wspomnienia 
Zygmunta Nowakowskiego o dwóch 
Marysiach, Modzelewskiej i Mali- 
ckiej, sięgające jeszcze czasów kra- 
kow!ikich, kiedy M. Modzelewska, 
zmordowana na kortach krakowskie- 


W linstytucie i M uzeum im. gen. 
Sikorskiego odbył się odczyt Xawe- 
rego Reya ilustrowany przeźroczami 
o Muzeum i Zamku Montresor we 
Francji. Zamek pochodzi z IX w. i 
stoi na skale nad starym miastecz- 
kiem o tej nazwie (płd. zach. Fran- 
cja). Xawery Branicki, wnuk targo- 
wiczaruna nabył zamek w r. 1840. po 
opuszczeniu zaboru rosyjskiego. Miał 
żyłkę do inrteresu i dorobił się for- 
tuny, m.in. był założycielem "C'rćdit 
Fonciere de France". Działał też wie- 
le na polu politycznym, będąc przy- 
jacielem Napoleona HI. Jakby dla le- 
kompensaty za Targowicę swego 
dziadka, nie szczędził gmsza na spra- 
wy narodowe, wspierał m.in. Legion 
Mick
ewicza w r. 1860. Zbierał polo- 
niki, pamiątki królewskie jak obrazy, 
kulekcje broni. Zamek oddziedziczy- 
ła. po kądzieli, rodzina Reyów. Mu- 
zeum w Montresor jest otwarte 7 
miesięcy w roku i jest dostępne dla 
wszystkich. 
. 
Dr Roman Mazur z Bydgoszczy 
skonstruował nowy przyrząd do ba- 
dań mózgu, encefalometer (EVM). 
Aparatem interesują się zagraniczne 
placówki medyczne. 
* 


IVOJ1[)e Kalicińska, jest dyrektorką 
Northem Black Light Centre założo- 
nego w Yorku (północna Anglia) 
przed pięciu laty. Jej trupa kukiełko- 
Wa wystąpiła z przedstawieniem p.t. 
.,Totem" w Slo Andrews w Crawford 
Art Centre, a potem na Festiwalu w 
Harrogate, Yorks. Używa ona techni- 
ki, której nauczyła się od uciekiniera 
z praskiego "Czarnego Teatru". 
* 
W kolorowym dodatku do londyń- 
skiego tygodnika ..Tbe Observer" 
opublikowano reprodukcję obrazu 
francuskiego malarza Henri Rousseau 
(1844-1910) p.L "Sen", przedstaViia- 
jący akt kobiecy. ..Kobieta śpiąca na 


- 


POLONICA 


otomanie, śni Że znajduje się w lesie 
i slucha piszczałki usypiacza wężów" 
- napisał kiedyś Rousseau. Kobietą 
tą była Jadwiga, polska nauczycielka, 
którą Rousseau kochał w swed mło- 
dości i którą zidentyfikował poemat 
Apollinaire'a. dołączony do obrazu. 
W tym samym ,.Observerze", tym ra- 
zem w dziale "Sunday Plus" - "Ho- 
lida y Reading" ukazała się krótka re- 
cenzja książki dla chłopców Tadeu- 
sza Konwickiego "The Amtropos 
Spectre-Beast" (wyd. Oxford Uni- 
versity Pre!is"), w której napisano że 
książka jest bardziej złożona niż ,.The 
Catcher in the Rye ". że jest odkry- 
ciem, że jest dowcipna, cięta, nieza- 
pomnia!1a, wreszcie jest eklektycznym 
głównym dodatkiem do nowoczes.ne- 
go powieściopisarstwa dla młodzieży. 
* 
Delegacja miasta Doncaster. skła- 
dająca slię z trzech radnych. oraz dy- 
rektora naczelnego gminy, powróciła 
z Pojski po 4-dniowym pobycie w Gli- 
wicach, gdzie zostało omówione zbli- 
żenie miast Doncaster i Gliwice. 
Przedstawiciełe Gliwic przyjadą do 
Doncaster jesienią. 
* 
Wojciech Krzyżanowski z Leonberg 
w Niemczech zachodnich, przesłał mi 
wycinek z największego tygodnika 
Wirtembergii z polskim motywem lu- 
dowym .na ścianie chłopskiej chałupy 
w Zalipiu (województwo krakowskie) 
na okładce tygodnika z dużym 5-Sitro- 
nicowym artykułem, bogato ilustro- 
wanym, o tej kolorowej i artystycz- 
nej wsi polskiej. 


* 


Towarzystwo "Dom Polski" w Zu- 
rychu wydaje ciekawie redagowany 
miesięcznik w ięzyku polskim p.t. 


- 


SAMOCHODY, DOMY, PACZKI WOLNE OD CłA 



 I 


::I: ,,() ;,."
 
 v.". . &j 
/ BA Ln 


BONY DOLAROWE 
KONTA WALUTOWE .,A.' 
HASKOBA LTD. 


81 Cromwell Road. Londyn SW7 SBP 
T.L 01-3717888 Tel.. London 2)919 


- 


-.."....- 


-
 .
 


Krzysztof Rowiński. 


Józef Lobodowski. 


Nr 1701, 5th November, 1978 


w 


skrócie 


KRYTYKA 


Od dawna wiemy, że urzędnicy 
mogą zarządzać kolejami. które z 
innych przyczyn są deficytowe, mo- 
nopolem tytoniowym i spirytusowym. 
ale już nie przemysłem alimentacyj- 
nym lub konfekcyjnym, które muszą 
ciągle zmieniać produkcję, by dogo- 
dzić smakowi. gustowi i potrzebom 
konsumootów. Przedsiębiorstwo, któ- 
re produkuje tylko lewe buciory lub 
wyłączmie jeden typ jogurtu jest w 
każdym ustroju skazane na bankruc- 
two. To samo odnosi się do wielu 
innych przemysłów, wymagających 
inicjatywy i pomysłowo
ci oraz no- 
woczesnego badania potrzeb przyszłe- 
go konsumenta (marketing). Publicz- 
ność wymaga odmiany. Długie serie, 
rozmaite modele i kolory są warun- 
kiem powodzenia. Każdy sezon przy- 
nosi coś innego. Czasem wracamy do 
mody sprzed 50 laty (retro), ale to też 
jest wynikiem gruntownej analizy 
potrzeb i gustów współczesnej publicz- 
ności i współczesnego konsumpcyjne- 
go społeczeństwa oraz objawem cie- 
kawości, jak to dawniej wyglądało. 
Tylko sp[\aWlllY i pracowity p:rzedsię- 
biorca potrafi pokonać te przeszko- 
dy i wytrzymać konkurencję. Węgrzy 
i Chińczycy powoli v,Tacają do truiz- 
mów klasycznej ekonomii. 
W ręku urzędników, przestrzega- 
jących godzin pracy i terminów wy- 
płaty pensji podobne przedsiębior- 
stwa są sparaliżowane. W ostatnich 
dniach sierpnia b.r. było w Warsza- 
wie bardzo chłodno po czym przy- 
szła fal'a upałów. U
zędnicy byli za- 
skoczeni. Przypuszczali widocznie. że 
po chłodach przy:jdą przymrozki. Ale 
łaskawy Bóg kreśli proste linie za- 
krętasami. Mimo chłodnego i deszczo- 
wego lata zakończenie sezonu było 
upalne. W Wa
zawie zabrakło piwa. 
wody svdowej i innych napojów o- 
rzeźwiających. Urzędnicy wbrew pry- 
mitywnej logice gospodarczej byli nie- 
przygotowani i wpadli w popłoch. We 
Francji lub w NRF byłoby to nie 
do pomyślenia. W żadnym przypadku 
nie może zabraknąć wody sodowej z 
malinowym sokiem. Napoleon upań- 
stwowił produkcję tytoniu, Bismarck 
-- koleje, Stalin - ziemię. Papiero- 
S) są podobno przyczyną raka płuc. 
koleje są deficytowe na skutek kon- 
kurencji samochodowej i samoloto- 
wej a w Rosji panuje permanentny 
br
k zboża i zależność od amerykań- 
skich dostaw. A drobne prywatne 
dzialki chłopów (0,7 ha) dzięki pj},no- 
ści i inicjatywie właścicieli dają nie- 
proporcjonalnie wielkie zbiory. 
"Polityka" z 17 czerwca I 978 ro
u 
zdaje !iobie sprawę z tego ustroJo- 
wego ..kataklizmu" i pod t
t
ł
m 
Bariery innowacyjności" wYJasma, 
'ie XII plenum KC monopartii do- 
szło do wniosku, że ,.istniejący system 
ekonomiczny w gospodarce nadal nie 
zmusza przedsiębior!twa do wprowa- 
dzenia nowych techmik i technolo- 
gii". . , . , 
Logiczny wniosek: zmlenCle system. 
Przymusem daleko nie zajedziecie. 


Mimochodem. 


_
-..r


-



 


WYDAWNICTWA NADESŁANE 


Studia Polonijne. Tom I. Praca 
zbiorowa pod redakcją Mieczy4awa 
A. Krąpca, Bolesława Kumora, Pio- 
tra Tarasa, Jana Turowskiego. Lub- 
lin 1976. Towarzystwo Naukowe Ka- 
tołickiego Uniwersytetu :Lubelskiego. 
Luhlin 1976: str. 332. 
Vri,i Pole - Polska walcząca o 
wolność. Augustus 1978. Holandia. 
Organ Fundacjo Wolna Polska w 
Hol aolld i1 pod redakcją Bogumiła 
SJtrellka. 
I.e Me;sager. Wiestnik russkogo 
('hristian
kogo dwiżenija. No. 125. 
l'rimestr.iel. Paryż - Nowy Jork - 
Moskwa. II - 1978; str. 293. 
World Literature Today, formerly 
Books Abroad. ALiterary Quarterly 
of The University of Oklahoma. 
Founded 1927. Homage to Czesław 
Miłos7 our 1978 Neustadt Laureate. 
Volume 52. Numher 3. Summer 1978. 
The Polish Review. A Quarterly 
Published by The Polish Institute of 
Arts and Science s of America Inc.. 
Vol. XXTTT. 1978. No. 2. 
Books in Polish or re1ating to Po- 
'1 1ld added to the col1ections of th.e 
olish library between the 1st Apnl 
- 30th .Tune 1978: str. 39-77. 
Wiesław Strzalkowski. Podstawy 
moralne polskiej myśli politycznej. 
Londyn. 1978; str. 12. 
Wiesła" Strzalkowski. Ich dwoje. 
Opowiadanie. White Eagle Press Ltd., 
London 1978: stI. 36. 
Biuletyn informacyjny KUL. Nr 2 
(12), Lubli n 1977; str. 60. 
W A. Lasocki. Kajakiem przez 
Ziem.ie Wschodnie Rzeczypospolitej. 
Ilustrował Otto M aciąg. Gryf Publi- 
cation Ltd.. Londyn, 1978; str. 182. 
Julian MajcherC7Yk. Krople Na- 
dziei. Poezje emigracyjne. Nakładem 
Piotra Kremera. Paryż 1978; str. 77. 
Testament Papie7a Pawła VI. Cor- 
da Cordi. 6, 78. 
Ojc:ec święty Jan Paweł I. Corda 
Cordi. 7, 78. 


Published by ..Wiadomości" 
67 Great Russell Street. 
London. 
WCIB 3BS 
aJIld printed by 
White Eagle Press Ltd. (T.U.) 
2. Viate Lane. Tooley Street. S.E: I.
>>>