Acta Universitatis Nicolai Copernici. Nauki Humanistyczno-Społeczne. Historia, z. 31 (330), 1999

- 
"'
'; 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 


HISTORIA 
XXXI 


Nauki 
Humanistyczno-Społeczne 
Zeszyt 330 


Społeczeństwo i religia w świecie starożytnym 
t. II 


Studia dedykowane 
Pro f. dr hab. Marii Jaczynowskiej 


,.! 


TORUŃ 1999
>>>
.
. 


Redaktor naukowy 
Danuta Musiał 


Recenzent 
Jan Huk 


Tłumaczenie streszczeń 
Renata Kowalska 


PL ISSN 0860-1232 
PL ISSN 0137-5830 


Printed in Poland 
(Q Copyright by Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika 
Toruń 1999 


Redaktor 
Danuta Murawska 


Korektor 
Iwona Wakarecy 


Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika 
87-100 Toruń, ul. Gagarina 11 
REDAKCJA: tel. (056) 611 4295, fax 654 29 49 
PROMOCJA l REKLAMA: tel./fax (056) 611 42 98 
e-mail: ksiazki@cc.uni.torun.pl 
www.uni.torun.pl/wyd 
Wydanie pierwsze. Nakład 370 egz. Objętość 14,2 ark. wyd. 
Skład i łamanie: ELEK, Toruń 
Druk: Zakład Poligraficzno-Wydawniczy POZKAL, Inowrocław, 
ul. Cegielna 10/12, tel. (052) 35-75-041
>>>
_. 


SŁOWO WSTĘPNE 


Społeczeństwo i religia w świecie starożytnym jest już drugim tomem 
studiów pod tym tytułem zaproponowanym Czytelnikom przez przedstawi- 
cieli toruńskiego środowiska badaczy zajmujących się naukami o starożyt- 
ności'. Tym razem jednak jest to publikacja o szczególnym charakterze. 
Autorzy zadedykowali bowiem swoje prace Profesor Marii Jaczynowskiej 
sądząc, że będzie to najlepsza forma okazania szacunku i uznania dla zna- 
komitej uczonej, która całe swoje naukowe życie związała z Uniwersytetem 
Mikołaja Kopernika w Toruniu. 
Profesor Maria Jaczynowska pracuje na naszej uczelni od 1951 r., a od 
1965 1'. kieruje zorganizowanym przez siebie od podstaw Zakładem Historii 
Starożytnej w Instytucie Historii i Archiwistyki UMK"". Trwałe miejsce 
wśród najwybitniejszych znawców dziejów starożytnego Rzymu zapewniły 
Pani Profesor prace dotyczące problematyki społecznej i religijnej schyłku 
republiki oraz wczesnego cesarstwa publikowane w wielu prestiżowych 
wydawnictwach europejskich. Wśród studentów Profesor Jaczynowska 
znana jest przede wszystkim jako autorka najpopularniejszego podręcznika 
historii starożytnego Rzymu (Historia starożytnego Rzymu). Dzięki Pani 
Profesor do rąk polskiego Czytelnika trafiły też dwie unikatowe publikacje: 
Religie świata rzymskiego, obraz wierzeń i życia religijnego na obszarach 
opanowanych przez Rzym, oraz Dzieje Imperium Romanum, nowoczesna 
synteza dziejów Rzymu, obydwie wydane w wydawnictwie PWN, z którym 
współpracę Autorka szczególnie sobie ceni, 
Profesor Maria Jaczynowska przez wiele lat pracy skupiła wokół siebie 
grono oddanych uczniów i współpracowników, którzy starają się kontynuować 


. Tom pierwszy ukazał się także w serii Acta Universitatis Nicolai Copernici (Historia 
XXIX) w roku 1996. 
.. W 1992 roku ukazała się Księga pamiątkowa dla uczczenia 40-Jecia pracy naukowej 
i dydaktyc;;mej Prof. Marii J aczynowskiej (A UNC, Historia XXVII, Toruń), w której znala- 
zły się prace historyków z różnych ośrodków w kraju. We wstępie do tej publikacji Józef 
Zając przedstawił najważniejsze fakty z życia Profesor Jaczynowskiej i przebieg jej kariery 
naukowej wraz z bibliografią. Pełny wykaz publikacji uzupełniony o prace z ostatnich ,Jat 
zawiera też wydawnictwo Nauki o starożytności na UMK Bibliografia za lata 1946-1997, 
Toruń 1998, przygotowane pr.zez W. Appla i Z. Moszczyńską. 


i 
I 
i 
I 
I
>>>
- 
:=.:,..-
.. 


4 


Słowo wstępne 


podjęte przez Nią badania. Ich prace wraz tekstami toruńskich przyjaciół 
Pani Profesor znajdują się w prezentowanym tomie. 
W 1998 r, Profesor Maria Jaczynowska przeszła na emeryturę. Nikt z Jej 
uczniów nie wątpi jednak, że jeszcze przez wiele lat będzie mógł cieszyć się 
życzliwą opieką Pani Profesor. 


Danuta Musiał
>>>
AA 
AAAd 
AE 
AJA 
AJPh 
AMGS 
AN 
ANRW 
Ant. CI. 
AUNC 
BJ 
BLZG 


C. I. 
C. Th. 
CIL 
CMH 


CNR 
Coh. 


CQ 
D 
DE 
EJ 


ELF 


EPRO 
HUN 


lA 
IG 
/GUR 
lLLRP 



',":- 



" 


WYKAZ SKRÓTÓW 


Archaologischer Anzeiger 
Antichita altoadriatiche, Udine 
L 'Annee epigraphique 
American Journal of Archeology 
American Journal of Philology 
Antike Miinzen und deschnittene Steine, Berlin 
Aquileia nos tra: Bolletino deI' Assoziazione nationale per Aquileia 
Aufttieg und Niedergang der romischen Welt 
L 'Antiquite classique 
Acta Universitatis Nicolai Copernici 
Bonner Jahrbiicher 
O. Seeck, Die Briefe des Libanios zeitlich geordnet, Hildesheim 
1966, Nachdruck der Ausgabe Leipzig 1906 
Codex Iustinianus 
Codex Theodosianus 
Corpus lnscriptionum Latinarum 
Cambridge Medieval History, ed. H. M. Gwatkin, J. P. Whitney, 
vol. I: The Christian Roman Empire and the Foundation of the 
Teutonic Kingdoms, Cambridge 1936 
Corpus Nummorum Romanorum, ed. A. Banti, L. Simonetti 
H. Cohen, Description historique des monnais .frappes sous l 'Empire 
Romain, t. 1, Paris 1880, repr. Graz 1955 
Classical Quarterly 
Digesta 
Dizionario epigrafico di antichita romane, ed. E. De Ruggiero 
V. Ehrenberg, A. H. M. Jons, Documents Illustrating the Reigns of 
Augustus and Tiberius, Oxford 1955 
Iuliani Epistulae, Leges. Fragmenta, Poematia, Varia, ed. 1. Bidez, 
F. Cumant 
Etudes preliminaire aux religions orientales 
Roman Imperial Coins in the Hunter Co in Cabinet, University of 
Glasgow, t. 1: Augustus to Nerva, ed. A. S. Robertsan, Oxford 1962 
Inscriptiones Aquileiae
 ed. G. Brusin, I-lII, Udine 1991-1993 
lnscriptiones Graecae 
Inscriptiones Graecae Urbis Romae, curavit L. Moretti 
Inscriptiones Latinae Liberae Rei Publicae, ed. A. Degrassi
>>>
6 


ILS 
Inscr. Ital. 
ITR 


JOAI 
JbAC 
JHS 
KRE 


MIDAI(A) 


MIDAI(R) 


MIR 


MH 
NC 
NdS 
NNM 
OGIS 


Pais 
PG 
PJR 2 
PLRE 


PMAAR 
RA 
RE 


REL 
RhM 
RlC 2 


SDHI 
SHA 
SmalI 


TA PA 
YCS 
VDI 


- 


, 


Wykaz skrótów 


Inscriptiones Latinae Selectae, ed. H. Dessau 
Inscriptiones Italiae 
The Inscriptions of Roman Tripolitania, ed. J. M. Reynolds, J. B. 
Ward-Perkins 
Jahreshefte des Osterreichischen Archaologischen Instituts, Wien 
Jahrbuch fur Antike und Christentum 
Journal of Hellenic Studies 
Der Kleine Paul y: Lexikon der Antike au f der Grundlage von 
Pauly's Realencyclopaedie 
Mitteilungen des Deutschen Archaologischen Instituts (Atheinische 
Abteilung) 
Mitteilungen des Deutschen Archaologischen Instituts (R6mische 
Abteilung) 
W. Szaivert, Die Munzpragung der kaiser Tiberius und Caius 
(Caligula) 14/41, Moneta Imperii Romani 2 und 3, Verlag der bster- 
reichen der Wissenschaften, Wien 1984 
Museum Helveticum 
Numismatic Chronicle 
Notizie degli Scavi di Antichita 
Numismatic Notes and Monographs, New York 
Orientis Graeci Inscriptiones Selectae. Supplementum Sylloges 
Inscriptionum Graecarum, ed. W. Ditteberger 
Corpus Inscriptionum Latinarum. Supplementa Italica, Paris 1922 
Patrologia Graeca 
Prosopographia Imperii Romani 
A. H. M, Jons, J. R. Marindale, J. Morris, The Proso pogra phy of 
the Later Roman Empire, vol.: A.D. 260-395, Cambridge 1971 
Papers and Monographs ofthe American Academy in Rome 
Revue Archeologique 
Realencyclopaedie der classischen Altertumswissenschaft, ed. 
E. Pauly, Q, Wissowa 
Revue des Etudes Latines 
Rheinisches Museum 
The Roman Imperial Coinage, t. 1, wyd. C. H. V. Sutherland, London 
1984 
Studia et documenta historiae iuris 
Scriptores Historiae Augustae 
E. M. SmalI, Documents Illustrating the Principates of Gaius, 
Claudius and Nero, Cambridge 1967 
Transactions ofthe American Philological Association 
Yale Classical Studies 
Vestnik Drevnej Istorii
>>>
ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Katedra Prawa Rzymskiego 


Władysław Bojarski 


CZY HOMO RELIGIOSUS? 
, * 
GENEZA RELIGIJNA KODEKSOW PRAW ANTYCZNYCH 


WSTĘP 


Kodeksy praw państw antycznych poza wyjątkami, jak kodeks Hammu- 
rabiego i kodyfikacja Justyniana, które zachowały się w całości, znamy je- 
dynie we fragmentach. W większości kodeksów praw antycznych uderza 
ich sakralność, charakter religijny. Karanie często polegało na ofiarowaniu 
przestępcy bogom celem odwrócenia ich gniewu. Pewnie dlatego normy 
karne niekiedy stanowiły część ksiąg świętych]. Trzeba jednak od razu za- 
znaczyć, że nie wszystkie antyczne zbiory praw miały charakter religijny, 
bo np. kodeks praw hetyckich był laicki, co przeciwstawia go zbiorom praw 
semickich - babilońskiemu i hebrajskiemu. Nie zamierzam zajmować się 
w tym artykule charakterem religijnym wszystkich praw antycznych. Pragnę 
skupić uwagę na trzech z naj starszych zbiorów, a mianowicie kodeksach: 
Ur-Nammu, Lipit-Isztara i Hammurabiego. 


PROLOGI KODEKSÓW 


Każdy z wyżej wymienionych trzech kodeksów zawiera prolog. 


KODEKS UR-NAMMU 
Ur-Nammu był sumeryjskim władcą Nippur, dawnego sumeryjskiego 
ośrodka kulturalnego, i założycielem III dynastii z Ur. Był on nie tylko kró- 
lem Ur, ale także panem Uruku, królem Sumeru i Akkadu. Panowanie jego 
datuje się w przybliżeniu na lata 2112-2095 p.n.e. Jego kodeks praw jest 
naj starszym ze znanych nam dotychczas zbiorów praw. 


. Jest to mój maleńki upominek dla wieloletniej i wybitnej Koleżanki na Uniwersytecie 
Mikołaja Kopernika i w Komitecie Nauk o Kulturze Antycznej PAN. 
l Więcej o cechach antycznych praw karnych zob. L. Jimenez de Asua, Tratado de 
derecho penal, t. 1, Buenos Aires 1964, s. 240 in.
>>>
--. 


8 


Władysław Bojarski 


Tekst wstępu do kodeksu jest pełen luk 2 , Mimo to można wyczytać 
z niego, że Ur-Nammu otrzymał władzę od bogów, a mianowicie Anu i Enlila, 
i że to oni właśnie uczynili go królem. Innymi słowy, spotykamy się tu z ideą 
boskiego pochodzenia władzy królewskiej. Państwo króla Ur-Nammu jest 
zatem teokracją, król zaś zastępcą i pełnomocnikiem bogów: Anu i Enlila. 


KODEKS LlPIT -ISZTARA 
Drugim ze znanych nam kodeksów sumeryjskich jest kodeks Lipit-Isztara. 
Panowanie tego władcy przypada w przybliżeniu na lata 1934-1924 p.n.e. 
Kodeks Lipit-Isztara powstał około 175 lat po kodeksie Ur-Nammu. 
Tekst prologu kodeksu Lipit-Isztara jest w lepszym stanie, ma mniej 
luk niż prolog kodeksu Ur-Nammu. Dowiadujemy się zeń, że "wielki Anu, 
ojciec bogów, i Enlil, król wszystkich krajów dali jej [Ninisinnie, córce 
Anu] władzę królewską nad Sumerem i Akkadem oraz pomyślne panowanie 
w mieście Isin" założonym przez Anu 3 . Następnie czytamy, że "Anu i Enlil 
powołali Lipit-Isztara, mądrego Lipit-Isztara, którego imię wyrzekł Nu- 
namir, do rządzenia krajem, aby ustanowił sprawiedliwość w kraju, położył 
kres skargom, pokonał wrogość i bunt siłą oręża i dał dobrobyt Sumerom 
i Akkadom". Dalej czytamy: "wtedy ja, Lipit-Isztar, pobożny pasterz z Nip- 
pur, dzielny gospodarz Ur, który nie porzuca Eridu, godny pan Uruku, król 
Isin, król Sumeru i Akkadu, miły sercu Inanny, ustanowiłem sprawiedli- 
wość w Sumerze i Akkadzie zgodnie ze słowami Enlila". Wreszcie na końcu 
wstępu: "zaprawdę ja, Lipit-Isztar, syn En 1iI a". Na podstawie powyższych 
cytatów można stwierdzić, że władza królewska Lipit-Isztara pochodzi od 
bogów Anu i Enlila, że jest on władcą pobożnym, że sam jest synem boga 
Enlila i że zgodnie ze słowem boga Enlila ustanowił prawa. Zatem, jest to 
również swego rodzaju teokracja. 


KODEKS HAMMURABIEGO 
Kodeks Hammurabiego dzieli od naj starszego kodeksu Ur-Nammu oko- 
ło 350 lat. Hammurabi, wielki zdobywca i kodyfikator, z I dynastii babiloń- 
skiej, pochodzenia semickiego, dokonał zjednoczenia politycznego 'Mezo- 
potamii. Władca ten starał się stworzyć z ludności sumeryjskiej i semickiej 
jeden społeczny organizm, administracyjnie zastępując namiestników kró- 
lewskich miejscowymi władcami, a także nadając moc prawną w swoim 
kodeksie zwyczajom sumeryjskim i semickim: Panowanie Hammurabiego 
(43 lata) umieszcza się w latach 1720-1668 p.n.e. Kodeks Hammurabiego 
jest największym dziełem prawodawczym starożytnego Wschodu. 


2 Korzystam z przekładu tekstu Kodeksu Ur-Nammu: C. Kunderewicz, Najstarsze prawa 
świata, Łódź 1990, s, 11 i n. 
3 Wszystkie cytaty z kodeksów Ur-Nammu, Lipit-Isztara i Hammurabiego pochodzą 
z: C. Kunderewicz, Najstarsze, s. 35 in.
>>>
- 

". 


Czy homo religiosus ? Geneza religijna kodeksów praw antycznych 9 


Z góry należy stwierdzić, że prolog kodeksu Hammurabiego, który za- 
chował się w całości, jest podobny do prologów kodeksów Ur-nammu 
i Lipit-Isztara. Widzimy w nim wyraźne i uderzające podobieństwa. Prolog 
zaczyna się słowami: "Gdy wzniosły Anu, król bóstw Anunnaków, i bóg 
Enlil, pan nieba i ziemi, który wyznacza losy kraju, bogu Mardukowi, pierwo- 
rodnemu synowi boga Ea przyznali władzę nad wszystkimi ludźmi". Dalej: 
"wtedy, mnie, Hammurabiego, oddanego bogobojnego księcia, abym spra- 
wiedliwości dał wzejść na ziemi, abym jako Słońce wzeszedł dla czarno- 
głowych i opromienił ziemię, Anu i bóg Enlil po imieniu zawołali dla dobra 
ludzi". Wstęp jest bardzo długi, poświęcony już w całości samemu Hammu- 
rabiemu, który pisze o sobie ze zdumiewającą pychą. Między innymi infor- 
muje czytelnika, że jest powołany przez boga Enlila, że uszczęśliwia boga 
Marduka, że jest posłuszny bogu Szamaszowi, że jest bratem boga Zababa, 
że jest ulubieńcem boga Tutu, że jest bogiem królów, że jest ulubieńcem 
bogini Telitum, że oświetla oblicze boga Tiszpaka itp., itd. Znowu mamy 
do czynienia z ideą boskiego pochodzenia władzy i funkcji królewskich. 


PODSUMOWANIE 
Konkludując, można stwierdzić, że w omawianych kodeksach królewska 
władza prawodawców pochodzi od bogów, że władcy są przez nich powo- 
łani do nadawania praw poddanym, że są oni zastępcami bogów i pośredni- 
kami między nimi a ludźmi. Władcy-ustawodawcy podkreślają swoją po- 
bożność i bogobojność, a także, że są ulubieńcami bogów lub bogiń. 


EPILOGI KODEKSÓW 


Najstarszy kodeks - Ur-Nammu - nie ma epilogu. Odkryte zostały 
tylko ułomki tego zbioru. Nie wiadomo, czy go nie było, czy po prostu za- 
ginął. Kodeks Lipit-Isztara i kodeks Hammurabiego zawierają epilogi. 



.
:.. 


EPILOG KODEKSU LIPIT -ISZTARA 
Na początku epilogu Lipit-Isztar informuje czytelnika, że "zgodnie 
z prawdziwym słowem Utu, kazał Sumerowi i Akkadowi trzymać się praw- 
dziwej sprawiedliwości". W następnym zdaniu pisze: "Zaprawdę zgodnie 
z tym, co powiedział Enlil, ja, Lipit-Isztar, syn Enlila, usunąłem wrogość 
i bunt [...] sprawiłem, że zajaśniały prawda i sprawiedliwość". Dalej wyra- 
ża życzenie, by "świetlane oblicze Enlila spojrzało z góry" na tego, który 
uszanuje stelę, na której zostały spisane prawa, nie dopuści się żadnego 
złego czynu wobec niej. Na tych, którzy popełniliby cokolwiek złego wobec' 
steli ze spisem praw, wzywa bogów - Asznana, Sumukana i Utu, by zesłali 
surowe kary. 
Zatem w epilogu tym król Lipit-Isztar przedstawia się nam jako wierny 
wykonawca zadań powierzonych mu przez bogów. Stwierdza, że zleconą 


2 - Historia XXXI
>>>
-. 


10 


Władysław Bojarski 


mu przez bogów misję wypełnił dokładnie. Z drugiej zaś strony wzywa bo- 
gów do obdarzenia "życiem i oddechem na długie dni" tych, którzy uszanu- 
ją jego stelę z prawami, i surowego ukarania tych, którzy dopuszczą się 
złego czynu wobec owej steli. 


EPILOG KODEKSU HAMMURABIEGO 
Epilog kodeksu Hammurabiego jest jeszcze dłuższy niż jego prolog. Za- 
chował się w całości. Można w nim wyróżnić cztery wątki. 
Pierwszy z nich to boskie pochodzenie misji prawodawczej króla. Zno- 
wu spotykamy w epilogu takie wyrażenia, jak: "czarnogłowych, których mi 
oddał bóg Enlil, nad którymi bóg Marduk powierzył mi władzę pasterską"; 
"Siłą oręża, której mi bóg Zababa i bogini Isztar udzielili"; "Wielcy bogo- 
wie powołali mnie, któremu bóg Szamasz podarował przepisy prawne" itp. 
Drugi z wątków epilogu to zachwyt Hammurabiego nad samym sobą 
i swymi dokonaniami. Wyraża się to w określeniach: "Ja, Hammurabi, król 
doskonały"; "Jam król, który jest największy pomiędzy królami, moje słowa 
są cenne, moja potęga nie ma równej sobie"; "Hammurabi, pan, który jest dla 
ludzi jako rodzony ojciec, o słowa boga Marduka, swego pana się troszczył, 
a życzenia boga Marduka wypełniał na górze i na dole, serce boga Mardu- 
ka, swego pana, uspokoił"; "Jam jest Hammurabi, król sprawiedliwości" itp. 
Trzeci wątek epilogu to wzywanie błogosławieństwa boskiego na tych 
następców - królów i poddanych, którzy będą zważali na słowa wypisane 
na kolumnie, nie uchylą postanowień, nie zmienią prawa, które Hammurabi 
ustanowił, ani wyroków, które wydał. Albowiem jego słowa są cenne, a je- 
go dzieła nie mają równych. "Tylko dla niemądrego są bez wartości, dla 
mądrego są źródłem chwały". 
Czwarty wątek epilogu to wzywanie bogów do rzucania klątw na tych, 
którzy prawo Hammurabiego odrzucają, jego słowa zmienią, jego znaki usuną, 
jego imię zatrą, a swoje imię napiszą: "niech wielki Anu [...J blask jego kró- 
lestwa od niego odwróci, niechaj złamie jego berło, niechaj jego losy prze- 
klnie! Bóg Enlil [...J niechaj niepowstrzymany zamęt i rozpacz jego zguby 
rozpęta w jego siedzibie [...J; bogini NinliI [...J niechaj zaczepi jego sprawę 
na miejscu sądu i rozstrzygnięcie przed bogiem Enlilem, niechaj zniszczenie 
jego kraju, wytracenie jego ludu, wylanie jego życia jak wody, włoży do ust 
boga Enlila! Bóg Szamasz [...J niech obali jego królestwo [...J; bóg Sin [...J 
niechaj odwróci od niego koronę i tron królewski [.. .J; bóg Adad [...J niechaj 
deszcz na niebie i powódź u źródła od niego odwróci, niechaj zniszczy jego 
kraj biedą i głodem [...J; bóg Zababa [...J niech w wielkim swym gniewie 
przeklnie jego rządy [...J; bóg Nergal [...J niech spali jego lud swą wielką 
siłą [...J; bogini Ninkarrak [...J niech w członkach jego da powstać ciężkiej 
chorobie i złemu bólowi głowy [... J; wielcy bogowie nieba i ziemi, bogo- 
wie Anunnaki, wszyscy razem [...J niech jego samego, jego nasienie, jego 
kraj, jego żołnierzy, jego lud i jego wojsko przeklną klątwą fatalną"._
>>>
.
-. 


Czy homo religiosus ? Geneza religijna kodeksów praw antycznych 11 


KONKLUZJA 
Treścią epilogów jest w istocie wezwanie bogów - żeby nie powie- 
dzieć: rozkaz ustawodawców - do nagradzania tych ludzi, którzy odnoszą 
się z szacunkiem do ich spisanych praw, i do bardzo surowego karania tych, 
którzy wobec owych praw dopuszczą się występków, przestępstw, dokonując 
na stelach praw zmian słów lub ich uszkodzeń. 


WNIOSKI KOŃCOWE 


1. Opierając się na wyżej przedstawionej treści prologów kodeksów, 
można stwierdzić z całą pewnością, że geneza zbiorów praw jest religijna. 
Starożytni prawodawcy z mocą informują i wyraźnie podkreślają, iż to wła- 
śnie bogowie wybrali ich i powierzyli im misję spisania praw. Uważają się 
więc za pośredników między bogami a poddanymi, za ich zastępców na zie- 
mi, a co więcej, nawet za krewnych bogów, ich synów czy też braci. Takie 
stwierdzenia dowodzą, że przepisy omawianych kodeksów w przekonaniu 
poddanych miały być pochodzenia boskiego. 
Taki sam wniosek wynika z epilogów dwóch spośród trzech kodeksów. 
Ponieważ ustawodawcy dokonali spisów praw na rozkaz bogów, to właśnie 
oni - bogowie wzywani są przez prawodawców do nagradzania tych, któ- 
rzy będą szanowali przepisy prawne na stelach, i surowego karania tych, 
którzy tego nie będą czynili lub dopuszczą się wobec nich złych czynów, 
wprowadzając w nich zmiany czy niszcząc je. 
2. A zatem, czy homo religiosus? Innymi słowy, czy władca-prawo- 
dawca był człowiekiem religijnym i czy poddani, dla których ustanowiono 
prawa, byli religijni? 
Co do władców, o których mowa, narzuca się odpowiedź negatywna. 
Wprawdzie w prologach lub epilogach wyraźnie władcy ci piszą: a to że . 
jest pobożny, a to że jest bogobojny, a to że jest synem boga czy wreszcie 
bratem boga. Ale to nie dowodzi religijności. Wzywanie zaś bogów (żeby 
nie powiedzieć: rozkazywanie) do nagradzania szanujących ich przepisy' 
prawne, a szczególnie karania bezczeszczących ich przepisy na stelach nie 
świadczy o religijności władców, ale raczej sugeruje bogobojne nastawie- 
nie ich poddanych. 
Czy ci, dla których stanowiono i spisywano prawa byli religijni? Jeżeli 
o prawodawcach i ich zaletach dowiadujemy się z prologów z ich własnych 
oświadczeń, to o poddanych z kodeksów prawie nic nie wiemy. Przynaj- 
mniej nic dobrego, bo z misji powierzonej królom wynika, że byli oni nie- 
sprawiedliwi, skarżyli się; byli wrodzy, zbuntowani; to bezbożnicy, zło- 
czyńcy, krzywdzący słabych. Wszak władcy z polecenia bogów mieli to 
zlikwidować. Czy poddani przestrzegali spisanych praw? Załóżmy, że byli 
posłuszni. Ale z jakich motywów to czynili? Najprostsza odpowiedź - bali
>>>
, ===:- 
 


12 


Władysław Bojarski 


, i 


się sankcji karnych. Kary w tych kodeksach są surowe. W kodeksie Ham- 
murabiego bardzo częsta jest kara śmierci 4 . Jeżeli jednak ten motyw byłby 
wystarczający, to dlaczego monarchowie-ustawodawcy tak wyraźnie i mocno 
podkreślaliby swoją 'misję boską? Dlaczego sami nie grożą tymi surowymi 
karami, lecz wzywają bogów (w kodeksie Hammurabiego wedle ich "resor- 
tów") do karania przestępców? A zatem władcy zakładali, iż poddani "liczą 
się" z bogami i uszanują ich wolę. Dlatego będą przestrzegali ich przepisów 
prawnych. Ale tu znowu nasuwa się pytanie: czy tak się tych bogów bali, 
czy raczej akceptowali te prawa, bo były one zgodne z ich moralnością, 
z ich religią. A więc, czy homo religiosus? 
3. W podsumowaniu można stwierdzić, iż królowie-prawodawcy wy- 
korzystywali bogów - traktując ich instrumentalnie - dla wzmocnienia 
swojej pozycji władcy i nadania wysokiej rangi kodeksom. Natomiast pod- 
dani byli religijni, Przestrzegali praw, bo ważna była dla nich ich boska 
proweniencja. 


* 


Powyższe uwagi o naj starszych zbiorach praw mogą mieć odniesienie 
do poczynali legislacyjnych współczesnych nam. Czy problem nie jest 
w pewnej mierze aktualny? Dlaczego wielu poważnym legislatorom zale?;y 
na invocatio Dei w ustawie zasadniczej? Czy mogą być skuteczne prawa, 
których przestrzega się tylko ze względu na grożące sankcje karne? 


HOMO RELIGIOSUS? 
GENESE RELlGIEUSE DES «CODES» DES LOIS ANTIQUES 
Resume 


La majorite des codes des lois antiques avait un caractere religieux. La peine 
constituait souvent un sacrifice du criminel faite aux dieux pour conjurer leur 
colere. Les legislateurs se referaient aux dieux pour renforcer leur position et pour 
soulever le rang des codes. Les sujets respectaient les lois en croyant en leur 
provenance divine. 


4 O karze śmierci w państwach antycznych: W. Bojarski, Kara śmierci w prawach 
państw antycznych, w: Kara śmierci w starożytnym Rzymie, Lublin 1996, s, 9-22.
>>>
:...
:...., 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Zakład Historii Starożytnej 


Marek Stępień 


o NIEKTÓRYCH FUNKCJACH SPOŁECZNYCH ADOPCJI 
W BABILONII W EPOCE HAMMURABIEGO 
(1 POŁOWA II TYSIĄCLECIA P.N.E.) 


Podobnie jak dziś, w całej starożytności legalna, a wówczas też sank- 
cjonowana prawem zwyczajowym, adopcja pełniła wielorakie funkcje spo- 
łeczne i w tym znaczeniu zdaje się towarzyszyć wszystkim społeczeństwom 
antycznym od początku ich istnienia. Pomijając nawet specyficzny charak- 
ter adopcji w obrębie rodów panujących, gdzie bardzo często stanowiła ona 
skuteczny mechanizm zapewniający podtrzymanie i legitymizację władzy, 
względnie pozwalała uniknąć wielu kryzysów i sporów dynastycznych, to 
również dla prostych ludzi była sposobem umożliwiającym rozwiązanie 
wielu problemów ich doczesnej egzystencji. Także w tych ostatnich przy- 
padkach jej znaczenie wykraczało od bardzo dawna poza najbardziej oczy- 
wistą funkcję zapewnienia sobie legalnego potomstwa w sytuacji zaistnienia 
barier naturalnych. 
Nie inaczej było też w społeczeństwach starożytnej Mezopotamii. Adop- 
cja obecna jest w mezopotamskich kodeksach praw, a jej przykłady jako 
czynności formalnoprawnej odnajdujemy bardzo często wśród dokumentów 
prawnych. Stosunkowo najwięcej inf?rmacji pochodzi z Babilonii z l po- 
łowy II tysiąclecia p.n.e. i dlatego w niniejszych rozważaniach posługiwać. 
się będę przykładami z tego okresu. Samą problematykę odnieść jednak 
można i należy do całości dziejów Mezopotamii, zważywszy, iż babiloń- 
sko-asyryjski system prawny oparty był nie na zmiennym w czasie prawie 
stanowionym, lecz na cechującym się ciągłością prawie naturalnym, na tra- 
dycji i obyczaju, których jedynie sądowniczą wykładnią są wszystkie bez 
wyjątku mezopotamskie "kodeksy praw". 
Podstawowe źródło do badań nad społeczeństwem starobabilońskim _ 
kodeks Hammurabiegol - tylko w kilku miejscach wspomina o adopcji 


:
, 


l J. Klima, Prawa Hammurabiego, Warszawa 1957; M. Stępień, Kodeks Hammura- 
biego, Warszawa 1996.
>>>
-. 


14 


Marek Stępień 


(99 170-171a, 185-193). Pojawia się ona w następujących kontekstach sy- 
tuacyjnych dotyczących: 
- relacji pozycji niewolnicy (nałożnicy) i jej wspólnych z panem dzieci 
wobec tegoż pana-ojca (99 170-171a), 
- ustania stosunku adopcyjnego i powrotu dzieci adoptowanych do ro- 
dziców naturalnych z ich inicjatywy lub samych dzieci (99 185-187), 
- możliwości ustania stosunku adopcyjnego w wyniku niewywiązania 
się przez stronę adoptującą z warunków nałożonych na nią umową adop- 
cyjną (99 188-191), 
- kar za bezzasadne wymówienie stosunku adopcyjnego przez dziecko 
adoptowane i wychowane przez dworzan girseqqum 2 lub mniszki sekretum 
(99 192-193). 
Skupiając się zatem na problematyce możliwych do wyniknięcia kon- 
fliktów i sporów powstałych między stronami (adoptujący, oddający w ad- 
opcję, adoptowany), kodeks ukazuje nam bardzo uproszczony obraz samej 
istoty adopcji, pozwalając co najwyżej jedynie domyślać się różnorodności 
spełnianych przez nią funkcji społecznych. Tak np. 99 188-189 mogą wska- 
zywać, iż główną przyczyną adopcji (trak:towanej tu jako "wychowanie") 
było zapewne przyuczenie adoptowanego dziecka do zawodu nowego ojca, 
czym naj prawdopodobniej rodzice naturalni chcieli zapewnić swemu sy- 
nowi lepszy start w życiu. 
W tej sytuacji jedynym źródłem umożliwiającym lepsze poznanie mecha- 
nizmów adopcji, ich przyczyn oraz funkcji społecznych w Babilonii czasów 
Hammurabiego i jego następców są same umowy adopcyjne, stanowiące 
niewielki odsetek ogółu zachowanej dokumentacji prawnej. Teksty te są 
z punktu widzenia formalnego rodzajem kontraktu, umowy prawnej pomię- 
dzy dwiema stronami, określającej warunki, na których miało dojść do ofi- 
cjalnego aktu adopcji, a tak:że sankcje przewidziane w razie odstąpienia lub 
jednostronnego zerwania nowo powstałego w ten sposób stosunku prawne- 
go. Formularz najbardziej typowej umowy adopcyjnej składa się z następu- 
jących elementów treści: 
- prezentacji stron (adoptującej oraz adoptowanej, a w przypadku nie- 
pełnoletniości tej drugiej - oddającej w adopcję), 
- określenia szczegółowych warunków adopcji (w tym wszelkich regu- 
lacji finansowych), 
- ustalenia sankcji za jednostronne zerwanie lub wymówienie umowy, 
- formuły legalizującej ak:t, którą zazwyczaj była przysięga na imię króla, 
-listy świadków, 
- daty. 
W celach uwierzytelniających dokument zaopatrywano ponadto w odci- 
ski pieczęci obu stron lub jedynie strony adoptującej. 


2 Kursywą notowane są terminy akadyjskie (akad.), drukiem pogrubionym zaś sume- 
ryjskie (sum.). 


1;j
>>>
;' .' 


. '.
 . .'
 
.i"., 


o niektórych funkcjach społecznych adopcji w Babilonii... 15 


Babilończycy znali generalnie dwie formy adopcji określane odrębnymi 
zwrotami: nam-ibila i nam-dum u, przy czym różnica między innymi wy- 
nika ze znaczenia obu słów sumeryjskich: ibila i dumu. Termin ibila (akad. 
ap/um), w odróżnieniu od zwykłego określenia "syn" (durnu, akad. miirum), 
oznacza syna będącego głównym i uprzywilejowanym spadkobiercą. Za- 
zwyczaj był to najstarszy syn, pierworodny, przejmujący po ojcu główną 
część gospodarstwa oraz funkcję głowy rodziny. Bardzo często poza należną 
mu częścią spadku otrzymywał dodatkową część, którą czasem mógł sobie 
sam wybrać. W nieco innym znaczeniu termin ibila bywa jednak: używany 
w tekstach o adopcji, gdzie często nie niesie ze sobą tego charakteru wy- 
łączności i uprzywilejowania, lecz jedynie sam fakt przyznawania takiemu 
adoptowanemu synowi także praw spadkowych. Stosowane zatem dla adop- 
cji dwie formuły oznaczają odpowiednio: 
- nam-dumu (akad. miirutum) - dosł. "usynowienie", adoptowanie, 
uznanie kogoś za swego syna (co nie musiało być jednoznaczne z przyzna- 
niem mu jednocześnie praw spadkowych), 
- nam-ibila (akad. ap/utum) - adopcja z jednoczesnym przyznaniem 
praw spadkowych (choć niekoniecznie na zasadach uprzywilejowanych jak 
w przypadku naturalnego syna pierworodnego - ibila). 
Z punktu widzenia charak:teru samej adopcji oraz wiążących się z nią 
szczegółowych regulacji formalnych i majątkowych E. C. Stone i D. I. Owen 3 
wyróżnili w starobabilońskim materiale źródłowym z Nippur cztery główne 
typy umów adopcyjnych. W zależności od rodzaju zastosowanej formuły 
adopcji (nam-dumu lub nam-ibila) zawierały one następujące elementy 
treści. 


Typ 1: sam mąż (mężczyzna) adopttljejednego lub więcej synów: 
- zawsze stosowana jest formuła nam-ibila - adoptowany jest pełno- 
prawnym dziedzicem, 
- zazwyczaj od razu jest mu przekazywany bardzo dokładnie sprecy- 
zowany majątek; 
- adoptowany zwykle zobowiązuje się do utrzymywania adoptującego - 
poprzez wypłacanie dożywotniej renty w podstawowych artykułach żywno- 
ściowych i wełnie, 
- bardzo rzadko występuje klauzula o zaprzedaniu w niewolę za zerwa- 
nIe umowy, 
- w jej miejsce przewidziane są określone sankcje finansowe oraz utrata 
praw nabytych, 
- czasem stosowana jest opłata adopcyjna uiszczana przez adoptowa- 
nego już w chwili adopcji. 


3 E. C. Stone, D. I. Owen, Adoption in Old Babylonian Nippur and the Archive oj 
Mannum-meśu-li

ur, Winona Lake 1991, s. 2-11.
>>>
- 
.--- 


16 


Marek Stępień 


Typ 2: małżeństwo adoptuje jednego lub więcej synów: 
- zazwyczaj stosowana jest formuła nam-ibila - adoptowany staje 
się pełnoprawnym dziedzicem, 
- brak jednakże specyfikacji przekazywanego majątku (pozostaje on 
zapewne własnością adoptujących), 
- adoptujący nie zobowiązuje się utrzymywać rodziców, 
- w połowie przypadków są klauzule o zaprzedaniu w niewolę oraz 
opłata adopcyjna. 
Typ 3: synowie z poprzedniego małżeństwa są adoptowani przez nowego 
męża (łączenie aktu małżeństwa z adopcją): 
- zazwyczaj stosowana jest formuła nam-ibila - adoptowany staje 
się pełnoprawnym dziedzicem, 
- sporadycznie występują wzajemne zobowiązania (przekazanie majątku 
oraz w zamian świadczenia renty), a także klauzula o zaprzedaniu w niewolę, 
- brak opłaty adopcyjnej. 
Typ 4: sama kobieta adoptuje lub jest adoptowana: 
- jest stosunkowo słabo poznany. W zachowanych jego przykładach 
spotykamy zarówno zobowiązania do utrzymywania adoptującego, jak i opła- 
tę adopcyjną. 
Analiza treści babilońskich umów adopcyjnych dostarcza bardzo cieka- 
wych wniosków o społecznych funkcjach adopcji, ich przyczynach i samej 
istocie wykreowanej przez nie rzeczywistości społecznej, ekonomicznej 
i prawnej. Już same różnice w treści głównych typów adopcji pozostają 
w tym względzie wielce wymowne. Podane niżej cztery przykłady doku- 
mentów adopcyjnych, pochodzących z Nippur, wyraźnie ukazują złożoność 
problematyki i różnorodność rzeczywistego charakteru zawieranych umów. 


Dokument 1 
Źródło: BE 6/2, 28. 
Język: sumeryjski i akadyjski (część zapisów imion). 
Data: Samsu--iluna, rok 8 (1742 p.n.e.), miesiąc III. 
Miejsce: Nippur. 
l. 1pqusa, syn Dingir-kuta 
2. Ea-ta jj ara, syna Ku-[. . . ] 
3. jako dziedzica swego adoptował 4 . 
4. I w dniu adoptowania jako dziedzica 
5 4 5. 6 1 v . 
. gur ZIarna pqusy, oJcu swemu 
6. Ea-tajjar zapłaci. 


4 nam-ibila-ni-se3 ba-an-da-ri. 
5 Gur (akad. kur) - sumeryjska i babilońska jednostka pojemności. I gur = 5 bariga 
(akad. parsiktum) = 300 sila3 (akad. qa) = ok. 300 litrów. 
6 v 
se ar3-ra. 


I
>>>
:.:..
,j' 



...-; 


o niektórych funkcjach społecznych adopcji w Babilonii... 


17 


7. Potem, za życia Ipqusy - ojca, 
8. Ea-turam, syn z żony jego 
9. i Ea-tajjar, syn poprzez adopcję 
10. należną częścią spadku podzielą się. 
11. 15 gio 2 7 zabudowań domowych 8 , graniczących z domem Ipqu-Ea, syna 
Dingir-kuta, 
12. 1 iku 9 z pola "Enlil-gara"JO, wzdłuż pola Ipqu-Ea, 
13. (czyli) połowa całości majątku gospodarstwa 
14. dziedzictwem (spadkiem) Ea-turama będzie. 
15. 15 gio 2 zabudowań domowych, graniczących z domem Ea-turama, brata 
jego, 
16. 1 iku z pola "Enlil-gara", wzdłuż pola Ea-turama, brata jego 
17. (czyli) połowa całości majątku gospodarstwa 
18. dziedzictwem (spadkiem) Ea-tajjara, bratajego będzie. 
19. 2 (gur) 2 (bariga) ziarna, 3 miny wełny 3 sila3 oleju sezamowego 
20. zaopatrzenia na każdy rok; 
21. 2 (gur) 2 (bariga) ziarna, 3 miny wełny 3 sila3 oleju sezamowego 
22. zaopatrzenia na każdy rok; 
23. Ea-turam i Ea-tajjar 
24. Ipqusy, ojcu swemu 
25. będą dostarczać. 
26. Jeśli synowie-dziedzice nie będą tego dostarczać 
27. zostaną wydziedziczeni. 
28. To właśnie na imię króla zostało zaprzysiężone. 
29. ŚwiadkowielI: Idin-IStar, syn Nanna-tuma, 
30. Dingir-sukkal, syn Ibgatuma, 
31. Nusku-nisu, syn Adda-duga, 
32. Ea-idinnam, syn Ipqusy, 
33. Ibi-Enlil, syn Sin-magira, 
34. Ku-Ninimma, pisarz, 
35. Nur-Samas, wytwórca pieczęci 12 . 


7 Gin2 (akad. siqlum) - sumeryjska i babilońska jednostka miary powierzchni. 1 g in 2 
= ok. 0,6 m 2 . 
8 e2 dU3-a - dosł. "domu zbudowanego". 
9 iku (akad. ikum) - sumeryjska i babilońska jednostka miary powierzchni. liku = ok. 
3530 m 2 . 
!O a-sa3 den-lih-ga-ra - pole (a-sa3) o nazwie Enlil-gara - "Enlil ustanowił". 
11 Przed każdym z wymienionych następnie imion znajduje się znak IGI - "oko", ozna- 
czający, iż umowę zawarto "przed oczami", czyli w obecności tychże. Dla ścisłości prze- 
kładu należałoby zatem przed każdym imieniem dodawać "świadek". Wyjątkowo tylko przy 
tym tekście podaję listę świadków, gdyż jeden z nich może być skoligacony z osobami 
wymienionymi w tekście. W pozostałych przypadkach imiona świadków zostały albo po- 
minięte, albo są uszkodzone. 
12 Sum. bur-gul (akad. purkulIum) - "grawer", rzemieślnik zajmujący się obróbką 
kamienia i metalu w celach produkcyjnych drobnych form użytkowych (np. pieczęci). 


3 - His10ria XXXI
>>>
18 


Marek Stępień 


36. Miesiąc: S imanum 13. 
37. Rok: Samsuiluna - król wizerunki królewskie z brązu w górach i nad 
rzekami ustawił 14 . 
Pieczęć: Ipqusa, syn Dingir-kuta (odciśnięta trzy razy). 
Tak zatem Ipqusa, syn Dingir-kuta, adoptował Ea-tajjara po to, aby 
później podzielić po równo między nim a swym naturalnym synem Ea- 
-turamem cały własny majątek - dom i pole. W zamian obydwaj synowie 
mieli pod groźbą wydziedziczenia przekazywać ojcu corocznie, zapewne aż 
do śmierci po 2 gur 2 bariga zboża oraz 3 miny wełny i 3 sila3 oleju seza- 
mowego. Daje to ogółem na rok około 1440 litrów zboża, 3 kg wełny oraz 
6 litrów oleju, co oznacza rację żywnościową dwukrotnie większą od pod- 
stawowej stawki wynagrodzenia dla pracowników fizycznych w majątkach 
państwowych i świątynnych. Istota kontraktu jest aż nadto oczywista - 
ojciec zrzekł się majątku jeszcze za swego życia na rzecz synów, w zamian 
za uiszczaną przez nich dożywotnią rentę. Sama adopcja Ea-tajjara sta- 
nowiła jedynie środek umożliwiający powyższe. Użycie terminu nam-ibila 
a nie nam-dumu wyraźnie wskazuje, iż chodziło o pełną adopcję z pra- 
wami dziedziczenia, a najważniejsze dla obu stron nie było "usynowienie" 
(nam-dumu) lecz opierające się na adopcji regulacje prawno-majątkowe. 
Adoptowany był najwyraźniej dorosłym mężczyzną, zdolnym do prowa- 
dzenia podarowanego mu samodzielnego gospodarstwa liczącego ponad 35 
arów pola i około 9 m 2 zabudowań domowych. Fakt uiszczenia przez niego 
opłaty adopcyjnej na rzecz adoptującego dowodzi niezbicie, że zależało mu 
na wejściu w ten układ. 
Na uwagę zasługuje też równe potraktowanie adoptowanego z synem 
naturalnym - Ea-turamem. Jedynego podkreślenia różnicy można dopa- 
trywać się co najwyżej w usytuowaniu części domostwa przekazanego 
Ea-turamowi w bezpośrednim sąsiedztwie domu jego stryja, rodzonego 
brata ojca - Ipqu-Ea, mogącym świadczyć o chęci zachowania jedno- 
ści osiedleńczej rodu Dingir-kuta. Zabudowania syna adoptowanego, Ea- 
tajjara, jako przylegające do części Ea-turama, usytuowane były. w ze- 
wnętrznej części kompleksu. W tekście umowy znajduje się również gwa- 
rancja dla adoptującego na wypadek jednostronnego jej zerwania przez sy- 
nów. Gdy zaprzestaną oni wypłacać rentę zostaną wydziedziczeni, a adop- 
towany Ea-tajjar zapewne nie będzie mógł się domagać zwrotu opłaty 
adopcyjnej. 
Pozostaje jedynie do wyjaśnienia, dlaczego Ipqusa, mający przynaj- 
mniej jednego własnego, dorosłego potomka (nie można również wyklu- 
czyć, że drugim jego synem był wymieniony wśród świadków Ea-idinnam), 


13 Trzeci miesiąc kalendarza babilońskiego (połowa maja - połowa czerwca). 
14 Określenie roczne ósmego roku panowania Samsu-iluny, syna i następcy Hammu- 
rabiego.
>>>
- 
-- 


o niektórych funkcjach społecznych adopcji w Babilonii... 19 


dokonał adopcji? Najprawdopodobniej należy odrzucić wariant o niemoż- 
ności zagospodarowania przez syna (synów) Ipqusy całości dzielonej ojco- 
wizny. Pole liczące 70 arów nie jest majątkiem niemożliwym do uprawiania 
przez jedną rodzinę - w tym przypadku Ea-turama. Z drugiej strony, 
wspomniany w liście świadków Ea-idinnam również musiał być pełnolet- 
nim mężczyzną, skoro występował w roli świadka potwierdzającego .praw- 
dziwość zawartej umowy. Nawet jeśli wcześniej otrzymał on swoją część 
dziedzictwa od Ipqusy, mógł przecież partycypować na równi z bratem 
w ostatecznym przejęciu gospodarstwa od ojca. , 
Tekst nie daje jednoznacznej odpowiedzi na postawione wyżej pyta- 
nie. Z wielu wariantów nie można wykluczyć również takiego, jak nie naj- 
lepsze stosunki ojca z synem (lub synami) i wynikająca stąd dążność jego 
do zapewnienia sobie gwarancji stałego utrzymania w latach starości. Miała 
nią być osobna umowa o przekazaniu gospodarstwa w zamian za dożywot- 
nią rentę, w której jedną ze stron byłby cieszący się jego zaufaniem czło- 
wiek spoza rodziny, którego prawo do przekazanego majątku nierozerwal- 
nie i wyłącznie wiązałoby się z wolą Ipqusy, a nie - tak jak w przypadku 
synów naturalnych - wynikało po części ze zwyczajowego prawa dzie- 
dziczenia. Nie bez znaczenia był zapewne również fakt otrzymania od 
adoptowanego Ea-tajjara niemałej opłaty adopcyjnej - około 1200 litrów 
( 4 gur) zboża - będącej mniej więcej równowartością pełnej rocznej renty 
należnej mu od obu synów, a uiszczanej już w dniu podpisania umowy 
adopcyjnej. 


Nieco podobny charakter prezentuje sobą kolejny kontrakt adopcyjny, 
również mający niewiele wspólnego z typową adopcją, czyli wynikającym 
z potrzeby serca pragnieniem posiadania potomków np. przez bezdzietne 
małżeństwo. 


Dokument 2 


Źródło: TIM 4, 13. 
Język: sumeryjski i akadyjski (część zapisów imion). 
Data: Enlil-bani, rok D 15 (ok. 1860-1836 p.n.e.), miesiąc III. 
Miejsce: Nippur. 
l. Nanna-amah, syn Abab-guba, 
2. Ipiq-Enlilowi, synowi Wedira 
3. racje zboża, oleju i wełny 
4. corocznie zobowiązuje się dostarczać. 
5. Następnie Ipiq-Enlil 
6. opieczętowany akt adopcji Nanna-amahowi wystawi. 


15 Kolejność określeń rocznych (z wyjątkiem pierwszego roku) dla panującego 24 lata 
Enlil-baniego, władcy I dynastii z Isin, nie jest określona.
>>>
20 


Marek Stępień 


I 
! 


7. Funkcję gUdU4l6 boga Lulala na dwa miesiące każdego roku 
8. (oraz) posady: nadzorcy, odźwiernego 17 , "sprzątacza przedsionka,,18 
i bUrSum(a)19 
9. Ipiq-Enlil 
10. Nanna-amahowi podaruje. 
11. 50 sila3 ziarna, 1/2 sila3 oleju sezamowego miesięcznie i 4 miny wełny 
roczme 
12. Nanna-amah 
13. Ipiq-Enlilowi będzie dostarczał. 
14. (Jeśli) w przyszłości Ipiq-Enlil 
15. do Nanna-amaha, syna swego 
16. "nie jesteś synem moim" powie, 
17. funkcji gUdU4 i władzy nadzorcy 
18. zostanie pozbawiony, 
19. a także 1/3 miny srebra zapłaci. 
20. A (jeśli) Nanna-amah 
21. do Ipiq-Enlila 
22. "Ojcem mym nie jesteś" powie, 
23. zboża, oleju i wełny, które zobowiązał się mu dostarczać, 
24. nie będzie się domagał 20 
25. oraz 1/3 miny srebra zapłaci. 
26. Dopóki Ipiq-Enlil żyje, 
27. z funkcji gUdU4 i posady nadzorcy utrzymywać się będzie. 
28. W obecności Geme-ekurritum, kapłanki entum 2l boga Lulala 
29. i Warad-ilisu, synajej 
30. Ipiq-Enlil ojcem jego za życia (być) 
31. na imię króla poprzysiągł. 
32-38. Świadkowie: (lista imion 7 świadków) 
39. Miesiąc Simanum 
40. Rok: Enlil-bani - król kapłana lagar boga Enlila intronizował. 
Pieczęć: Ipiq-Enlil, syn Wedi(ra). 
Tym razem adoptujący, Ipiq-Enlil, syn Wedira, w zamian za dożywotnią 
rentę w wysokości 50 litrów zboża i 0,5 litra oleju sezamowego miesięcznie 
oraz około 2 kg (4 miny) wełny rocznie, zobowiązał się przekazać adopto- 


....' 1 


16 Sum. g udU 4 (akad. pasisum) - jedna z niższych rangą godności i funkcji kapłańskich. 
17 Sum. nam-i 3 -dug od i3-dug (akad. atu) - "portier", "odźwierny". 
18 Sum. nam-kisal-Iuh od kisal-Iuh (akad. kisalŻuhhum) - dosł. "sprzątający przed- 
sionek, dziedziniec". Sum. kisal (akad. kisallum) - "dziedziniec, przedsionek (świątynny 
lub pałacowy)". 
19 Znaczenie terminu nie jest jasne - zapewne chodzi również o jakąś posadę pracow- 
nika niższego personelu świątynnego. 
20 W sensie "żądał zwrotu" lub zniesienia z niego obowiązku dostarczania ich. 
21 Właściwie "arcykapłanka" - naj wyższa rangą funkcja kapłańska dostępna dla kobiet.
>>>
-.;'.
 


-'- 

 


o niektórych funkcjach społecznych adopcji w Babilonii... 21 


wanemu Nanna-amahowi, synowi Abab-guba, prawo do piastowania kilku 
posad w administracji świątynnej boga Lulala. Najwyraźniej inicjatywa na- 
leżała tym razem do adoptowanego, który pierwszy składał zobowiązanie 
płacenia dożywotniej renty. Dopiero wtedy Ipiq-Enlil wystawić miał mu 
uwiarygodniony pieczęcią akt adopcji. W konsekwencji, odwrotnie do doku- 
mentu poprzedniego, pierwsze gwarancje na wypadek jednostronnego wy- 
powiedzenia niniejszej umowy adopcyjnej zanotowane są na rzecz adopto- 
wanego Nanna-amaha. Za dokonanie tego Ipiq-Enlil zostanie pozbawiony 
dwóch najważniejszych swych posad: godności kapłańskiej gUdU4 oraz po- 
zycji nadzorcy (nam-ugula), a także tytułem rekompensaty zapłaci Nanna- 
-amahowi 1/3 miny srebra. Dopiero w drugiej kolejności określone są kon- 
sekwencje dla wypowiadającej umowę strony adoptowanej. Nanna-amah za- 
płaci wówczas identyczne odszkodowanie adoptującemu (113 miny srebra) 
oraz utraci zapewne uiszczone dotychczas już raty renty. Ipiq-Enlil zacho- 
wa obydwa najważniejsze urzędy, jako źródło swych stałych dochodów. 
Najbardziej prawdopodobną przyczyną zawarcia umowy adopcyjnej ze 
strony Ipiq-Enlila był jego podeszły zapewne wiek oraz niemożność efek- 
tywnego wypełniania wszystkich obowiązków przynależnych do obejmo- 
wanych przez niego posad i funkcji. Wyjściem okazała się rezygnacja ze 
sprawowania większości z nich w zamian za uzyskanie dożywotniej renty. 
Z nieznanych bliżej powodów (brak naturalnych lub jedynie chętnych, bądź 
zdolnych do pełnienia tych funkcji potomków) przyjął on propozycję lub 
postanowił dokonać cesji na rzecz Nanna-amaha. Warto podkreślić, iż 
z czysto "handlowego" punktu widzenia w szczególnych okolicznościach 
prawo do sprawowania urzędu, przynależne z racji długiego jego piasto- 
wania, mogło stać się w rękach danej osoby całkiem intratnym dobrem, 
podlegającym zbyciu. Nie oznacza to bynajmniej, że nawet najbardziej za- 
służeni urzędnicy lub funkcjonariusze np. świątynni mogli bez ograniczeń 
"handlować" raz przydzielonymi im posadami. Fakt powiązania swoistego 
zbycia urzędów właśnie z jednoczesną adopcją osoby je przejmującej nie 
jest zapewne przypadkowy i dowodzi, że obdarzony tym przywilejem mógł 
go zrealizować jedynie w obrębie najbliższej rodziny - dokładnie w pro-- 
stej linii zstępnej, np. na rzecz syna. W tym aspekcie wielce znamienna jest 
obecność w samym tekście umowy Geme-ekurritum, arcykapłanki boga 
Lulala, jako osoby stojącej na czele całego personelu danej świątyni, która 
wraz ze swym synem najwyraźniej patronuje całemu przedsięwzięciu i po- 
twierdza swoją dlań akceptację. Tym samym przywilej dysponowania po- 
sadami, przynależny Ipiq-Enlilowi, nabiera charakteru prawa do zaprotego- 
wania adoptowanego w tym celu syna jako swego następcy. 


Dopiero trzeci dokument uznać można, choć nie bez pewnych zastrzeżeń, 
za przykład adopcji dokonywanej z pobudek najprawdopodobniej czysto 
osobistych i uczuciowych.
>>>
- 

 


22 


Marek Stępień 


Dokument 3 
Źródło: PBS VIII/2, 107. 
Język: sumeryjski i akadyjski (część zapisów imion). 
Data: uszkodzona. 
Miejsce: Nippur. 
l. Jedno niemowlę - chłopca 22 
2. o imieniu Ili-awilim, 
3. syna Ajartum, 
4. od Ajartum, matki jego 
5. i Eristum, męża jej, 
6. Jasirum 
7. i Ama-Suen 
8. jako syna 
9. swego 
10. adoptują go. 
11. Opłaty za wzięcie jego 
12. [...] sekli srebra i 2 miny wełny 
13. Jasirum 
14. i Ama-Suen 
15. dla Ajartum 
16. i Eristuma 
17. dadzą. 
18. Jasirum 
19. i Ama-Suen 
20. (skoro tylko) od Ajartum 
21. i Eristuma, Ili-awilima 
22. wezmą, odjadą. 
23-30. Świadkowie (prawie całkiem uszkodzona lista imion 6 świadków) 
31. Miesiąc: [...] 
32. Rok: [...] 
Brak pieczęci. 
Tekst jest prosty i chyba jednoznaczny w swej wymowie. Małżeństwo 
Jasirum (mąż) i Ama-Suen (żona) adoptuje małego chłopczyka Ili-awilim, 
jeszcze w wieku niemowlęcym, uiszczając w zamian rodzicom naturalnym 
(Ajartum i Eristum) jednorazową opłatę adopcyjną. Natychmiast po odebra- 
niu dziecka adoptujący mają wyjechać z danej miejscowości zapewne w nie- 
znanym kierunku. Wszystkie okoliczności towarzyszące umowie: 
- niemowlęcy wiek chłopczyka, 


22 Sum. zwrot dumu-nita2-gaba jest złożeniem trzech słów: dumu - "syn, dziecko", 
nita2 - "męski, męskie" oraz gaba - "pierś" i oznacza małego chłopczyka jeszcze kar- 
mionego piersią - "osesek, niemowlę (rodzaju męskiego)". 


"I
>>>
o niektórych funkcjach społecznych adopcji w Babilonii... 23 


- ograniczenie ustaleń finansowych oraz zobowiązań obustronnych do 
zwykłej, jednorazowej opłaty, 
- dążność do zerwania kontaktów z rodzicami naturalnymi, 
- niebranie pod uwagę możliwości odstąpienia od umowy 
zdają się jasno dowodzić, iż mamy do czynienia z adopcją dokonywaną 
z pobudek uczuciowych i rodzicielskich. Z dużym prawdopodobieństwem 
można przyjąć, iż Jasirum i Ama-Suen są małżeństwem bezdzietnym lub 
nie mogącym mieć już od pewnego momentu więcej naturalnych dzieci. 
W tej sytuacji spełnienie macierzyństwa lub rodzicielstwa znajduje ujście 
w jak najbardziej naturalnej adopcji niemowlęcia z rodziny ubogiej, względ- 
nie obdarzonej zbyt dużą liczbą dzieci. Zbyt młody jeszcze wiek adoptowa- 
nego oraz jak najbardziej oficjalny charakter umowy zdają się wykluczać 
inne, bardziej ponure interpretacje. Na uwagę zasługuje fakt wymienienia 
na pierwszym miejscu spośród rodziców Ajartum - matki dziecka, co 
mogłoby podkreślać większą jej rolę w podejmowaniu decyzji dotyczącej 
właśnie niemowlęcia, gdyby nie sposób określenia w tym kontekście Eristu- 
ma jedynie jako jej męża. To ostatnie natomiast zdaje się sugerować, iż 
Eristum nie był naturalnym ojcem dziecka. 


Zupełnie odmienny i szczególny charakter ma natomiast kolejna adop- 
cja, dla której bardziej właściwe zdaje się być określenie swoiście pojmo- 
wanego "kontraktu handlowego". 


Dokument 4 
Źródło: BE VI/2, 4. 
Język: sumeryjski i akadyjski (część imion). 
Data: Rim-Sin 23 (1800 p.n.e.), miesiąc VI. 
Miejsce: Nippur. 
l. Apirtum, córka Hupatuma 
2. od Hupatuma, ojca swego 
3. i Rubatum, matki swej 
4. przez Salurtum, żonę Inim-Nanna 
5. została jako córka 
6. adoptowana 23 . 
7. 1 1/3 sekla srebra 
8. zapłaty za wzięcie jej 
9. Salurtum 
10. Hupatumowi 


f: 


13 Nam-dumu-munus-a-ni-se3 ba-da-an-ri - dosł. "aby zostać córką ich została 
wzięta". Forma abstractum nam-dumu od słowa dumu - "syn" możliwa do przetłumacze- 
nia dosłownego - "synostwo", w przypadku, gdy chodzi o dziewczynkę (dumu-munus) 
wymaga przekładu opisowego.
>>>
24 


Marek Stępień 


11. zapłaci 24 . 
12. Apirtum 
13. będzie prostytutką25 
14. i Salurtum, matka jej 
15. będzie się z tego utrzymywać. 
16. Jeśli Apirtum 
17. do Salurtum, matki swej 
18. "Matką moj ą nie jesteś" powie, 
19. za srebro zostanie oddana 26 . 
20. A jeżeli 
21. Salurtum 
22. do Apirtum, córki swej 
23. "Córką moją nie jesteś" powie, 
24. 10 sekli srebra zapłaci 
25. i srebro opłaty adopcyjnej 
26. utraci. 
27. Na imię króla zostało to zaprzysiężone. 
28-33. Świadkowie: (częściowo uszkodzona lista imion 6 świadków). 
34. Miesiąc: Uli-łlu 27 . 
35. Rok: Rim-Sin - król (od) Eufratu kanał przekopał. 
Pieczęci: l: [Ruba]tum, [...] 
2: Hupatum, syn [x]ganuma, 
3: Salurtum, żona [Inim-Nanna]. 
Młoda dziewczyna o imieniu Apirtum została adoptowana przez niejaką 
Salurtum, żonę Inim-Nanny od jej rodziców - ojca Hupatuma i matki Ru- 
batum. Salurtum zapłaciła za tę "adopcję" l 1/3 sekla srebra (ok. 11,2 g). 
Wyjątkowo określony już w niniejszej umowie został rzeczywisty cel trans- 
akcji. Apirtum ma być prostytutką i w ten sposób utrzymywać Salurtum. 
W przypadku wypowiedzenia stosunku rodzicielskiego przez Apirtum zosta- 
nie ona sprzedana w niewolę, natomiast gdy tego samego dokona jej nowa 
matka Salurtum, utraci ona opłatę adopcyjną i wypłaci zapewne Apirtum 
10 szekli srebra w formie zadośćuczynienia. Warto zauważyć, iż jako stro- 
na adoptująca nie występuje dwoje małżonków, lecz jedynie sama żona - 
Salurtum. Jej mąż Inim-Nanna zapewne żyje i pozostaje z nią w związku 
małżeńskim, jednak jego nieobecność w sensie prawnym w zawartej umo- 
wie sugeruje, iż jest to do pewnego stopnia prywatne przedsięwzięcie Salur- 
tum, naj prawdopodobniej nie od tej chwili trudniącej się tym procederem. 


24 Dosł. "odważy" (in- Ia 2)' 
25 Sum. sa1kar-kid (akad. harimtu). 
26 Czyli "sprzedana". 
27 Szósty miesiąc kalendarza babilońskiego (połowa sierpnia - połowa września).
>>>
-Y;.; , 


o niektórych funkcjach społecznych adopcji w Babilonii... 25 


Niezależnie od jednoznaczności sytuacji, nie można jednak chyba inter- 
pretować powyższej umowy jako zwykłego "zakupu" młodej dziewczyny 
w celach ciągnięcia korzyści z jej nierządu. Nie byłby do tego potrzebny aż 
akt adopcji. Najprawdopodobniej uczynienie z Apirtum członka rodziny 
miało dla obu stron swoją osobną wartość, zaś wykorzystywanie młodych 
córek jako tak realizowanego źródła dochodu jej rodziców wydaje się być 
dopuszczalne babilońskimi normami obyczajowymi. Warto odnotować za- 
opatrzenie dokumentu aż w trzy pieczęcie - stron adoptującej i oddającej 
w adopcję. 


Podsumowując powyższe rozważania wypada jeszcze raz podkreślić 
charakter i istotę prezentowanych umów adopcyjnych. Tylko w jednym 
przypadku mamy naj prawdopodobniej do czynienia z przyczynami osobi- 
stymi, uczuciowymi, innymi słowy z adopcją spowodowaną pragnieniem 
posiadania własnego dziecka przez małżeństwo niezdolne do tego z powo- 
du barier naturalnych. Adoptowano zatem niemowlę i zadbano o zerwanie 
jakiegokolwiek związku z rodzicami naturalnymi. Analizując pozostałe do- 
kumenty trudno jednak oprzeć się wrażeniu, iż są one przede wszystkim 
kontraktami, by nie rzec: transakcjami ekonomicznymi, w których adopcja 
odgrywa jedynie rolę środka służącego realizacji celów obu stron. Oczywi- 
ście niekoniecznie oznaczać to musi całkowitą eliminację czynnika uczucio- 
wego, mogącego przecież łączyć osoby adoptujące z adoptowanymi, jednak- 
że suchy, konkretny, nieco bezduszny jak na tego rodzaju dokumenty język 
oraz formularz, wyliczający szczegółowe warunki finansowo-majątkowe 
umowy, a także przewidywane sankcje za jej zerwanie, całkowicie usuwają 
go w cień. Pozostaje zatem przyjąć, iż podobnie jak w owych trzech doku- 
mentach, adopcji dokonywano w Babilonii głównie z rozmaitych w swym 
charakterze przyczyn społeczno-ekonomicznych. Szczególną funkcję for- 
muła adopcji pełniła w odniesieniu do ludzi starszych a dysponujących 
pewnym majątkiem ziemskim, w którym np. nie byli już w stanie samo- 
dzielnie dalej gospodarować. Dzięki niej mogli rozwiązać jak:że często obec- 
ny również dziś problem utrzymania i opieki u schyłku życia. Dla bezdziet": 
nych małżeństw była w takich sytuacjach adopcja zapewne jedynym lub 
najlepszym wyjściem. Natomiast dla wielu, którym współżycie z najbliższą 
rodziną, bądź nawet rodzonymi dziećmi, nie układało się najlepiej stanowiła 
jak najbardziej racjonalne rozwiązanie. Tym samym lektura dokumentów 
adopcyjnych pozwala nie tylko poznać w bardzo specyficznym i rzadko 
osiągalnym dla historii starożytnej wymiarze realia społeczne Mezopotamii 
w l połowie II tysiąclecia p.n.e., ale przede wszystkim przybliża nam 
i czyni jakże ludzkim ten odległy świat sprzed blisko czterech tysiącleci. 


':1 


4 - Hisloria XXXI
>>>
26 


Marek Stępień 


DE CERTAINES FONCTIONS SOCIALES D'ADOPTION EN BABYLONIE 
AUX TEMPS DE HAMMURABI 


Resume 


Les contracts adoptifs de Babylonie, provenants de la l'ore moitie du deuxieme 
millenaire av. J.-C., fournissent des informations pariticulierement interessantes 
a propos des fonctions sociales de l' adoption. Elle permettait non seulement la 
creation des relations d'une famille aux couples sans enfants, ou la regulation des 
relations parentales au cas remariage d'une veuve au d'une divorcee ayante des 
enfants, mais aussi la resolution des plusieurs problemes financiers et d'existence 
des Babyloniens. Dans ces derniers aspects elle parait constituer par exemple un 
moyen de disposer des biens, tres util pour les personnes agees sans posterite 
lesquelles desiraient trouver ainsi l' entretien et le soin pour leur vieillesse. Dans les 
plus bizarres scenarios des tels contracts sont souvent inscrites les peripeties 
quelquefois orageuses des individus et des familles entieres ce qui en fait une 
source inrempla;able qui permet de connaltre la vie quotidienne de la societe baby- 
lonienne d'il y a quatre milles ans. 


. I
>>>
-_.,
.. 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Katedra Filologii Klasycznej 


Włodzimierz Appel 


(rróvo
 acl1C17
 


Połączenie rzeczownika z epitetem widniej ące w tytule niniej szego ar- 
tykułu pojawia się w poematach Homerowych czterokrotnie, amianowicie l : 
l) K 483-484 (Diomedes zabija śpiących Traków): 
K-refJ/e 8' bna-rpoq)(x81]J/' -rcOJ/ 8e a-róJ/or; dJPJ/v-r' aelKi]r; 
aopl ()elJ/Oj.L£J/(JJJ!, £pv()ai J/e-ro 8' afj.Lan rafa. 
2) I 20-21 (Achilles szerzy śmierć nad brzegiem Ksanthosu): 
-rlJ1r-re 8' bna-rpoq)(x81]J/, -rcOJ/ 8e a-róJ/or; dJPJ/v-r' aelKi]r; 
aopl ()elJ/Oj.L£vWJ/, £pv()ai ve-ro 8' afj.Lan i58wp. 
3) X 308-309 (Odyseusz wraz z Telemachem zabijają zalotników): 
'r'v;r-rov £ma-rpoq)(x81]v' -rcOJ/ at a-r:óJ/or; dJPJ/v-r' aelK1jr;, 
Kpa-rwJ/ -rv;r-roj.L£J/wJ/, M;re&v 8' a;raJ/ afj.Lan ()ve. 
4) ()) 184-185 (dusza Amfimedonta w tzw. drugiej Nekyi opowiada duszy 
Agamemnona o okolicznościach śmierci zalotników zdając relację również 
z tej sceny, jaka wcześniej została przedstawiona w x 308-309): 
K-refvoJ/ £ma-rpoq)(x81]J/, -rcOJ/ 8e a-róJ/or; dJpvv-r' aelKrjr; 
Kpa-rwJ/ -rv;r-roj.L£J/wJ/, M;re&J/ 8' a;raJ/ afj.Lan ()veJ/. 
Jeszcze zanim przejdziemy do zasadniczego tematu rozważań, jakim 
będzie próba interpretacji wyrażenia a-róvor; ael1crjr; w każdej z wyszcze': 
gólnionych scen, warto może wspomnieć na wstępie o tym, że uderzające 
podobieństwo zacytowanych wierszy skłoniło niektórych filologów do pod- 
jęcia próby ustalenia ich wzajemnej zależności, tj. próby określenia wzorca 


l Tekst grecki według najnowszego wydania poematów Homera przygotowanego przez 
H, van Thiela, zob. Homeri Odyssea, recognovit [...], Georg Olms Verlag, Hildesheim- 
-Ztirich-N ew York 199 I, oraz opublikowana w tym samym wydawnictwie Homeri Ilias, 
recognovit [...], 1996. Zanim przystąpię do szczegółowszych rozważań, muszę na wstępie 
poczynić zastrzeżenie, iż kwestia ewentualnego odrębnego autorstwa Iliady (a może samej 
tylko jej księgi 10: Doloneia) oraz Odysei jest dla mnie w tym wypadku sprawą drugo- 
rzędną, co usprawiedliwi posługiwanie się przeze mnie imieniem Homera nawet tam, gdzie 
w rzeczywistości, być może, autorem wierszy był jakiś inny twórca.
>>>
28 


Włodzimierz Appel 


i jego, by tak rzec, pochodnych. Tylko w czwartym z podanych wyżej przy- 
kładów (co 184-185) posłużenie się przez poetę niemal tymi samymi sfor- 
mułowaniami nie budziło filologicznych kontrowersji; wtórność tego frag- 
mentu w stosunku do X 308-309 wynika bowiem z oczywistego następstwa 
w czasie oraz konwencjonalnie dosłownej w epice relacji z już wcześniej 
przedstawionych zdarzeń, co jest wystarczającym wyjaśnieniem niemal ab- 
solutnej identyczności owych wierszy. Inaczej jednak rzecz się ma w od- 
niesieniu do pozostałych trzech wypadków. H. Di.intzer uważał na przykład, 
że cI 20 było wzorem dla K 483, W. Christ natomiast starał się udowodnić 
odwrotną zależnośe. S. Laser, autor obszernego artykułu na temat stosunku 
Dolonei do Odysei, nie kwestionując zależności K od cI dopuszcza z kolei 
i taką możliwość, iż wiersze z X (a więc i co) mogłyby być naśladownic- 
twem K (dodajmy, że nie jest to odosobniony poglądi, To z kolei przy- 
puszczenie podał wszakże w wątpliwość autor najnowszego, monograficz- 
nego opracowania poświęconego Dolonei, G. Danek 4 . Trudno byłoby tu 
wchodzić w szczegóły; jednak już choćby z tego bardzo pobieżnego prze- 
glądu stanowisk wynika, że w kwestii ustalenia wzajemnych zależności in- 
teresujących nas wierszy trudno mówić o jakimś consensus philologorum, 
co może jest tym bardziej zastanawiające, iż te różnie brzmiące wnioski 
wyprowadzane są przecież z analizy tego samego materiału badawczego. 
Nie ten wszakże aspekt całego problemu ma być przedmiotem naszej inter- 
pretac j i . 
Oczywiste podobieństwo przytoczonych wyżej wierszy mogłoby wska- 
zywać na to, iż mamy tu do czynienia z dogodnym dla przeprowadzenia 
analizy przykładem techniki formularnej, który mógłby posłużyć za ilustra- 
cję sposobu wykorzystywania przez Homera typowych powtórzell i wyra- 
żeń formułkowych. Przykład ten byłby dogodny również dla wykazania, 
w jak łatwy nieraz sposób mógł poeta modyfikować owe stałe wyrażenia 
i zarazem wkomponowywać je w pożądany przezeń kontekst określony we- 
dle wymogów danej sceny. W obu wierszach, niezależnie od ich mniejsze- 
go lub większego wewnętrznego zróżnicowania stylistyczno-treściowego, 
stałe są bowiem przynajmniej trzy elementy: 
a) występująca mianowicie po cezurze penthemimeres niezmiennie po- 
wtarzająca się fraza: 'm5v 8£ (]'TÓVO; dJPJ/v-r' deu:1];, która wypełnia całą drugą 
połowę heksametru: 
- u u - u u -II + -roJV 8£ (]'TÓVO; dJpvv-r' dell:1]; 
b) takie samo położenie w każdym wierszu przysłówka ercu]'Tpoq)(x87]v, 
który wraz z poprzedzającą go, inicjalną w heksametrze formą czasowni- 


2 W klasycznym już dziś, wielotomowym komentarzu do eposu Homera (Leipzig 1894- 
-1913) piszą o tym K. F. Ameis i C. Hentze w uwagach ad fl 20. 
3 Zob, Uber das Verhaltnis der Dolonie zur Odyssee, Hermes, 86, 1958, s. 385-425. 
4 Zob. Studien zur Dolonie, Wiener Studien, Beiheft 12, Vienna 1988.
>>>
O"tÓVOC; in Ki)C; 


29 


! 


kową o stałym iloczasie jambicznym tworzy początkową strukturę metrycz- 
ną wiersza dając schemat: 
- u + i1ncrrpocpao1]JJ II 
c) przestrzegana w drugim heksametrze stała pozycja i forma rzeczow- 
nika aij.Ła, tworząca samodzielną strukturę o schemacie alj.Łan + - o: 
- 00 - u u - II 00 - u u + alj.Łan + - O 
Gdybyśmy więc na interesujące nas wiersze spojrzeli jedynie z formal- 
nego punktu widzenia, moglibyśmy na ich podstawie poczynić nawet kilka 
szczegółowszych obserwacji odnoszących się do Homerowej techniki two- 
rzenia heksametrów, a nawet poezji ustnej w ogóle. Widać na przykład, że 
w zależności od potrzeb mógł poeta, jeśli chodzi o podmiot, posłużyć się 
w inicjującym heksametr czasowniku liczbą pojedynczą lub mnogą: lcrEiJJE! 
I 'i'Vlr'iE - lC'iEiJJOJJI 'i'Vlr'iOJJ, co w razie konieczności dawało sposobność wpro- 
wadzenia do akcji różnych podmiotów działających; miał ponadto poeta- 
w zależności od sytuacji - istotny wybór pomiędzy ekwiwalentnymi me- 
trycznie, dwusylabowymi formami potrzebnego w danym miejscu czasow- 
nika; w zależności od kontekstu sytuacyjnego miał też różne możliwości 
zakończenia wiersza, które, jak w przypadku drugiego z heksametrów, uwa- 
runkowane były wszakże stałą pozycją alj.Łan + finalne: - O (tu: raial 
I vO(J)P - ()vEI ()vEJJi. Ze statystycznego punktu widzenia rzecz ujmując 
można by stwierdzić, iż fakt czterokrotnego pojawienia się w eposie po- 
dobnych, nieco tylko zmodyfikowanych wierszy z powodzeniem mógłby 
przemawiać za tym, iż poeta tworząc jeden z epizodów scen walki posłużył 
się pewnymi gotowymi strukturami i wyrażeniem typowym, konwencjonal- 
nym, co oznaczałoby, że i pojawiający się w nim epitet aEllC'1j
 ma charakter 
głównie ornamentalny. Wydaje się jednak, że w tym wypadku tak nie jest, 
i to pomimo stałej repetycji owego wyrażenia: (],'iÓJJO
 aEllC'1j
. Przy czysto 
formalnym bowiem podejściu do tego, co typowe, łatwo jednocześnie pomi- 
nąć to, co jednak pomimo wyraźnych znamion typowości jest, lub przynaj- 
mniej może być,. naj zupełniej incydentalne. Zasadniczym zatem celem naszych 
uwag będzie próba zaproponowania właśnie zgoła "nieformularnej" inter-. 
pretacji wyrażenia (],'iÓJJO
 aEl1c'1j
 oraz odczytania takiego jego znaczenia, 
jakie, niezależnie od posługiwania się przez poetę techniką formularną, sta- 
rał się on mu zapewne nadać w każdej ze wspomnianych wcześniej scen. 
Otóż przymiotnik aEllC'1j
 występuje w eposie Homerowym około 50 
razi. Jego znaczenie atrybutywne i pr
dykatywne w różnych miejscach 


5 Gdzie indziej w tej pozycji w wierszu pojawia się af/lan + np. (}oJpT]
, /lT]poi, CPOJ-rwv, 
o' a
(j)v itp. Samo af/lan mogło poza tym zajmować w heksametrze także inną pozycję, por. 
np. Z 268, A 54 (pozycja inicjalna w wierszu) czy też A 394, O 118, II 325 etc. = af/lan 
+ - u u - Ci (przykład modyfikacji polegającej na poszerzeniu znanej nam już struktury 
metrycznej o daktyl). 
6 Najpełniejszą informację na temat występującego u Homera przymiotnika aEl/cri;,
>>>
30 


Włodzimierz Appel 


eposu precyzowane jest w scholiach i antycznych komentarzach do Homera 
jako (i1rpElrrj
, avalorj
, alrEOl1CÓ
, ó J.117 E f 1Cm v, V!3plCJ"rl1CÓ
, 1Ca1Có
 itp. 
Słusznie zatem Rosemarie Phili pp 7 objaśnia znaczenie przymiotnika aEl1Crj
 
generalnie jako: "was sich nicht schickt, unziemlich" (a więc "to, co się nie 
godzi", "niestosowny, niewłaściwy"), np. eprov, elro
, AOLYÓ
, lrÓ'rJ.LO
, AoJ!31], 
J.llCJ'(}ó
, a także lrA1]rai, którymi Odys grozi Tersytesowi (do tego przykładu 
jeszcze powrócimy). Nie raz słyszymy też np. o zalotnikach, że "zamyślali 
rzeczy niegodziwe": aEl1CBa j.l1]xavómv-ro (t 170; 394). Natomiast przymiot- 
nik aEl1Crj
 w połączeniu z rzeczownikiem móvo
 nadaje owemu rzeczow- 
nikowi nieco zaskakującą kwalifikację (= jęk niegodny, haniebny), którą 
wypadałoby poddać interpretacji, a to tym bardziej, że w znanych mi ko- 
mentarzach do poematów Homera kwestia ta nie znalazła jeszcze, jak się 
wydaje, dostatecznego wyjaśnienia. 
Stosunkowo najłatwiej przeanalizować kontekst dwóch wspomnianych 
miejsc z Odysei. W X sytuacja jest następująca: oto nadeszła wreszcie 
chwila zemsty na zalotnikach. Runął na nich Odyseusz wspomagany przez 
swego syna i wiernego sługę; rzucili się na zalotników niczym, jak powiada 
Homer, krzywoszpone i krzywodziobe sępy na spłoszone ptaki. "Uderzali 
na prawo i lewo" (7:Vlr-rov BlrlCJ'-rpocpao1]J/). Rozległ się CJ'-róvo
 aEl1Crj
 wyda- 
wany przez ginących zalotników. Cała podłoga zbroczona była krwią. 
W oksfordzkim komentarzu ad locum A. Heubeck zaznacza m.in., że tylko tu 
i w trzech pozostałych znanych nam miejscach z Homera mamy do czynienia 
z połączeniem rzeczownika CJ'-róvo
 z przymiotnikiem aEl1Crj
, tj. "ugly, un- 
becoming", przechodzącym znaczeniowo w "horrible"s. Wydaje się to tylko 
częściowo trafną obserwacją. Nie ma bowiem powodu, by akurat w tym 
miejscu należało uciekać się do nadawania przymiotnikowi aeikes innego 
jego znaczenia, aniżeli prymarne. Jęk zdaje się być właśnie w tej scenie 
"niegodziwy, haniebny", a nie "straszny", jak sugeruje tłumaczyć go A. Heu- 
beck - ginący teraz zalotnicy byli przecież niegodziwcami i wcześniej 
sami nieraz zamyślali, jak zaznacza to Homer, "rzeczy haniebne, niegodziwe" 
(aEl1CBa j.l1]xavómvro). Wydaje się zatem, że właśnie przy takim rozumieniu 
epitetu, które kwalifikuje jęk zalotników jako "haniebny, niegodziwy''', mie- 
libyśmy do czynienia z kolejnym, tym razem pośrednio, ale nader zręcznie 
zarazem zaznaczonym przez poetę elementem charakterystyki postaci sa- 
mych zalotników. Dodajmy jeszcze, że ze stylistycznego punktu widzenia 
można by tu dopatrywać się istnienia tzw. enallage i w związku z tym ro- 
zumieć wyrażenie CJ'-róJ/o
 aEl1Crj
 jako móvo
 aEl1CoJv, sc. j.lv1]CJ'-rrjpmv. 


opracowaną przez R. Philipp, znaleźć można w Lexicon des Friigriechisen Epos (dalej: 
LfrgE) , l. Lieferung, Gottingen 1955, S.V. 
7 LfrgE, s. 161. 
8 Zob. J. Russo, M. Fernandez-Galiano, A. Heubeck, A Commentary on Homers Ody- 
ssey, Vol. III, Books XVII-XXIV, Oxford 1992, s. 274: "the four paralIeis mentioned are 
the only places where aelKrj; 'ugly, unbecoming'  'horrible' qualifies (Y'l"óvo;".
>>>
.--:::
- 


-
.

 


.... . .
 
-

, 


;=0..;..... 


móvo; aUK1'\; 


31 


Pominiemy szczegółowsze rozważanie sceny z ID 184-185, ponieważ 
jest ona, jak mówiliśmy, w pewnym sensie wtórna w stosunku do X 308- 
-309. Wypada wszakże zaznaczyć, że i tutaj można by nie tylko w wyrażeniu 
stosnos aeikes doszukiwać się pewnych interpretacyjnych niuansów oraz, 
przynajmniej częściowo, odwołać się do wzmiankowanej już obserwacji 
A. Heubecka. Z punktu widzenia bowiem duszy jednego ze zmarłych zalot- 
ników, w tym wypadku na dodatek narratora i uczestnika relacjonowanych 
wydarzeń, jęk wydawany przez niego samego i ginących współtowarzyszy 
z pewnością nie mógł być przezeń zakwalifikowany jako "haniebny", lecz 
raczej właśnie jako "straszny". Interesująca jest tutaj także zmiana cza- 
sownika na początku drugiego heksametru. Zamiast TV7rTOJl 9 pojawia się tu 
bowiem metrycznie, jak: mówiliśmy, ekwiwalentne KTelJlOJl, które wskazuje 
na dodatkowy aspekt relacjonowanych ex post wydarzeń. Mianowicie ktoś, 
kto byłby TV7rTÓJ.leJlO
 (np. aopl) nie musiałby od otrzymanej rany od razu 
umrzeć, natomiast znaczenie czasownika K-reiJlelJl nie pozostawia żadnych 
wątpliwości co do ostatecznych skutków tej czynności. Amfimedont opo- 
wiada więc już nie tylko o samej walce, ale także o jej bezpośrednim wyni- 
ku i zmiana ta podkreślona jest przez poetę również poprzez wybór odpo- 
wiedniego dla tej sytuacji czasownika. I jeszcze jeden drobny szczegół. 
Otóż, jak powiada Homer w ID 184, Odyseusz wraz z Telemachem "za- 
bijali" zalotników E7runpoq)(io1]Jl, a więc, jeśli właściwie rozumiemy ów 
przysłówek, kierując się w stronę już to tego, już to innego z nich 10. Nato- 
miast w X 308 wyrażenie T V7rTOJl bcunpoq)(io1]Jl zwraca naszą uwagę raczej 
na ten fakt, że Odys i Telemach zmuszeni byli w walce wręcz zadawać cio- 
sy kierując je już to w tę, już to w inną stronę (a więc moglibyśmy powie- 
dzieć, że "rąbali na prawo i lewo"), co w zamęcie walki jest czymś zgoła 
oczywistym. 
Przejdźmy teraz do Iliady. Sytuacja w 4 jest w pewnym sensie podob- 
nie dramatyczna jak w X. Toczy się oto bój nad rzeką, w którym Achilles 
dokonuje prawdziwej rzezi wśród Trajan, uciekających przed nim w popło- 
chu. Bohater z gołym mieczem w dłoni wskakuje w nurty Ksanthosu i "rąbie 
na prawo i lewo" (Tvme o' E7rUnpoqxio1]Jl). Rozlega się stonos aeikes tych; 
którzy ginęli pod mieczem, wody rzeki zaś spływają krwią. Gdyby przyjąć 
wcześniej cytowany pogląd A. Heubecka, to może właśnie w tej scenie 
wyrażenie stonos aeikes mogłoby znaczyć "straszny" (tj. okropny) krzyk. 


9 Posłużenie się przez Homera w X 308 czasownikiem 'l'V1!'l'ElJl wskazuje pośrednio na 
tę okoliczność, że w tym momencie doszło już do walki z zalotnikami na miecze, por. ko- 
mentarz A. Heubecka w: A Commentary on Homers Odyssey. 
10 A. Heubeck (A Commentary on Homers Odyssey) zwraca uwagę na to, że przysłówek 
"E1!lCnpoą)(xo1]JI (rushing to and fro): 'is inappropriate in the narrow confines of the hall, 
though it reappears in Amphimedon s account'''. Wydaje się jednak, że ciasnota miejsca jest 
tu drugorzędna, ponieważ przysłówek E1!lCJ"l'pocpri01]JI obrazuje raczej sposób walki, a nie 
warunki, w jakich się ona toczy.
>>>
32 


Włodzimierz Appel 


A jednak w tekście Homera ponownie, jak się wydaje, znajdujemy pewną 
wskazówkę co do tego, jak rzeczywiście winniśmy w tym miejscu zinter- 
pretować przymiotnik aeikes, odwołując się i tym razem do jego podsta- 
wowego znaczenia. Poeta bowiem bezpośrednio przed cytowanym wier- 
szem 20 powiada wyraźnie o Achillesie, iż ten Ka1:a 8e rppelJi /l1j&'m iipya 
(cI 19), a więc że zamyślał on "złe czyny", złe oczywiście przede wszyst- 
kim dla Trojan, ale chyba nie tylko o to tutaj chodzi. Zauważmy bowiem, 
że identyczne jak w cI 19 wyrażenie pojawia się w eposie Homerowym 
jeszcze tylko jeden jedyny raz, a mianowicie w słynnej scenie składania 
dwunastu Trojan w ofierze dla zmarłego Patroklosa ('P 176). Koincydencja 
taka raczej nie jest przypadkowa. Również bowiem przy tej okazji, jakby 
w poetyckim komentarzu do całej sceny, czytamy o Achillesie, iż bohater 
wówczas KaKa 8e rppelJi /l1j&'C0 epya. Półwiersz ten jest traktowany jako 
rzadki na ogół w "obiektywnej" przecież narracji epickiej wyraz osobistych 
poglądów poety, który kwalifikując postępowanie Achillesa jako kaka erga 
tym samym wyraźnie je potępia. Jest to jeden z bardziej wyrazistych przy- 
kładów na humanistyczną wymowę poematu pomimo przedstawianych w nim 
wielu wojennych okropności. Nie ma więc powodów ku temu, byśmy po- 
dobnej interpretacji nie przyjęli rozpatrując sens identycznego wyrażenia 
pojawiającego się w cI. Dopiero zatem uwzględniwszy szerszy kontekst 
wydarzeń możemy, jak się wydaje, popróbować zrozumieć ukrytą tu wymo- 
wę określenia stonos aeikes. Byłby to mianowicie jęk nie tyle "haniebny" 
ile raczej "przynoszący hańbę", przynoszący hańbę oczywiście nie tym, 
którzy giną, lecz temu, kto jest sprawcą ich śmiercilI. To Achilles bowiem 
popełnia w pewnym sensie aeikea erga. Ich niegodziwość zaś nie polega 
oczywiście na tym, iż syn Peleusa gromi uciekających nieprzyjaciół, lecz na 
tym, że w gruncie rzeczy dokonuje on mordu na ludziach pozbawionych 
jakiejkolwiek możliwości obrony. Trojan porywa nurt rzeki i w tym momen- 
cie próbują oni tylko utrzymać się na powierzchni wzburzonej wody, co 
Homer poniekąd wyraźnie podkreśla stwierdzając, że Trojanie eJ/JleoJ/ ej/Ba 
TCai ii JlBa, £).LlJlJó/leJ/oL 1Cepi &Jla
 (cI 11). Trojanie nie są więc wogóle 
w stanie podjąć w tym momencie próby jakiejś obrony, abstrahując zresztą 
od tego, że żaden z nich także w innych okolicznościach nie miałby w star- 
ciu z Achillesem najmniejszej szansy. Tutaj jednak nie mają nawet nikłej 
możliwości ujść spod Achillesowego miecza salwując się sensowną uciecz- 
ką. Rzeź ta nie przynosi więc chluby Achillesowi, podobnie jak zabijanie 
jeńców troja1l.skich przy Patroklosowym stosie pogrzebowym. Zresztą sceny 
te są powiązane wyraźniejszym jeszcze splotem. Ody bowiem Achilles, jak 
czytamy nieco dalej, utrudził się mordem (E1Cei Ka/le xeipa
 EJ/aipOJJl, 


11 Przypomnijmy sobie owe 7rkl7rai, którymi Odys grozi Tersytesowi. W kontekście 
całej sceny są one nie tyle "haniebne", co raczej - "przynoszące wstyd lub hańbę", w tym 
wypadku naturalnie nie Odyseuszowi, lecz oczywiście Tersytesowi.
>>>
-'.!:, 


--".:"
j;, 


(j'tÓVOt; cX£tlCT]t; 


33 


....
:." 


cP 26), wziął żywcem ową dwunastkę trojańskich młodzieńców już wów- 
czas zamyślając późniejsze złożenie ich w ofierze. 
Przejdźmy wreszcie do próby interpretacji wierszy z D%nei (K 483- 
-484). Oto Diomedes morduje jednego po drugim (tj. kierując się z mieczem 
w dłoni już to ku temu, już to ku innemu z nich: K-reive o' bW:J-rpoq)(X01]v) 
śpiących Traków. Rozległ się stonos aeikes, a ziemia zaczerwieniła się od 
krwi. Pomińmy w tym miejscu pewne niezbyt konsekwentne szczegóły 
samego Homerowego opisu całej sceny. W komentarzu do tych wierszy 
B. Hainsworth stwierdza, że ,jęk umierających nie był przyjemnym dźwię- 
kiem, a delKrjq należy prawdopodobnie rozumieć w sensie ogólnym, po- 
nieważ (J-róvoq sam w sobie nie jest ani wstydliwy (shameful) ani niehero- 
iczny (unheroic); por. formułę papea (J-revaxov-ra, 4 x w //.),,12. Ten wybitny 
znawca poezji Homerowej ma oczywiście rację. Jego objaśnienie jednak 
bynajmniej nie tłumaczy samego owego zastanawiającego faktu, dlaczego 
właśnie ów aksjologicznie obojętny rzeczownik stonos obdarzony został 
przez poetę tak bardzo przecież wartościującym epitetem jak delKrjq. 
Już Eustatios w scholiach do tego miejsca powiada, że delKi]q Oi (J-róvoq 
ó e
 aiKiaq (a więc, że jęk jest "haniebny, ponieważ jest skutkiem niego- 
dziwości"). I taka właśnie interpretacja wydaje się naj zupełniej słuszna, 
zwłaszcza w kontekście wyżej przeanalizowanych przykładów. Jęk mordo- 
wanych Traków jest bowiem jękiem przynoszącym haJlbę, ale nie im sa- 
mym, lecz ich zabójcy. Jeśli zgodzimy się z taką interpretacją, to i tutaj 
zatem, właśnie dzięki posłużeniu się przez poetę tak bardzo charaktery- 
stycznym epitetem, mielibyśmy wyraźny ślad dystansowania się Homera 
wobec podobnych aktów okrucieństwa, jak rzeź śpiących Traków. 
Widzimy zatem, że jednako brzmiącemu wyrażeniu: cy-róvoq delKrjq na- 
dał poeta bynajmniej nie jednobrzmiący wydźwięk. Raz będzie to bowiem 
,jęk haniebny" z tego powodu, że wydają go ludzie niegodziwi; innym ra- 
zem będzie to "straszny jęk" obrazujący skalę cierpienia; wreszcie będzie 
to także "jęk przynoszący hańbę", ale nie temu, kto go wydaje, lecz bezpo- 
średniemu sprawcy owych jęków. Pomimo więc występowania w stałej struk- 
turze metrycznej w połączeniu z rzeczownikiem cy-róvoq, epitet delKrjq nie . 
jest tu stylistycznym ornamentem, lecz spełnia istotną funkcję deskryptywną 
i informacyjną. W związku z tym, na zakończenie naszych uwag, refleksja 
jeszcze ogólniejszej natury. Otóż na przykładzie zaproponowanej wyżej 
interpretacji wyrażenia stonos aeikes możemy przekonać się o tym, że kon- 
wencjonalność czy też formularność języka epickiego bynajmniej nie stano- 
wiła przeszkody w wyrażaniu przez poetę za pomocąjednego i tego samego 
określenia różnych niuansów sytuacyjnych i znaczeniowych podtekstów, 
których właściwy - lub tylko domniemany - sens wydobyć można dopiero 


'" 


12 Zob. The Iliad A Commentary, General Editor G. S. Kirk. Vol. III: Books 9-12 
B. Hainsworth, Cambridge 1993, s. 200. 


5 - Hislori. XXXI
>>>
34 


Włodzimierz Appel 


poprzez uwolnienie pewnych słów od ich sztywnego, zdawałoby się, gorsetu 
powiązań formularnych. Kiedy więc czasami nazbyt może chętnie oddaje- 
my się "polowaniu na formuły" ("Formeljagerei"), może przy tej sposobno- 
ści zaistnieć niebezpieczeństwo, iż zbyt szybko nieraz kwalifikując jakieś 
wyrażenie jako formularne, typowe czy konwencjonalne, tracimy tym sa- 
mym okazję do wnikliwszgo wejrzenia w myśl i przesłanie poety. 


afoJ/or; dellcrjr; 
Resume 


Ce sujet de cet article constitue la tentative d'interpreter I'expression afoJ/o
 
dellcrj
 laquelle apparait quatre fois dans les poemes d'Homere, a chaque fois dans 
la me me structure, en remplissant la deuxieme moitie d'hexametre. L'auteur con- 
stacle que quoi que la phrase soit repetee invariablement, l' expression stonos aeikes 
prend des dufferents aspects semantiques (un gemissement «infiime», car il est 
pousse par des gens malhonetes, un gemissement «horrible» - illustrant la 
grandeur de la personne suffrante mais celle qui cause directement la souffrance). 
D'apres l'auteur, meme dans le cas ou Homere se sent d'une expression identique, 
elle ne doit pas avoir la meme signification. Le poete ne doit pas nous dine a chaque 
fois la me me chose.
>>>
- 
.'.-":J
 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Katedra Filozofii 


Zbigniew Nerczuk 


EPISTEMOLOGIA A KONCEPCJA SZTUKI 
W POCHWALE HELENY I OBRONIE PALAMEDESA 
GORGlASZA Z LEONTINOI 


Gorgiasz z Leontinoi - tak jak i cała sofistyka - jest doskonałym 
przykładem zmian interpretacyjnych, jakie zaszły w kulturze filozoficznej 
XX wieku. Odkryciem ostatniego stulecia w zakresie historii filozofii an- 
tycznej są właśnie sofiści - przedtem filozoficzni pariasi, którym tradycja 
do znudzenia stawiała zarzut "nauczania za pieniądze", relatywizmu, nihili- 
zmu i powierzchowności. Zmiana perspektywy, która nastąpiła, skłania 
obecnie wielu badaczy do uznania, iż sofistyka była nurtem stricte filozo- 
ficznym, o przełomowym znaczeniu, żywym po dzień dzisiejszy, który nie- 
zasłużenie skazany został na intelektualną banicję przez głęboko tkwiącą 
w naszej kulturze perspektywę Platona i Arystotelesa. 
W przypadku GOTgiasza z Leontinoi znamienny jest fakt, że nawet nie- 
chętna sofiście tradycja nie była w stanie nadać mu jednej prostej etykietki. 
Przyczyna tego stanu tkwi, jak można sądzić, w zmienności postaci intelek- 
tualnej wyłaniającej się z zachowanych prac. Do naszych czasów przetrwa- 
ły bowiem dzieła tak odmienne jak parafrazy traktatu Gorgiasza o paradok- 
salnym tytule O niebycie, dwie mowy popisowe Pochwała Heleny i Obrona 
Palamedesa oraz kilka mniejszych fragmentów l . Odmienność gatunkowa 
zachowanych tekstów i ich treść, bogata w nawiązania filozoficzne, skłoniły. 
badaczy do odejścia od stereotypu narzucanego przez platońskiego Gorgia- 
sza i dogmatyczną tradycję, widzącą w retorze z Leontinoi bezmyślnego 
pyszałka, który nie zdaje sobie sprawy, czym właściwie się zajmuje i jakie 
są tego konsekwencje. Obecnie większość interpretacji dostrzega w Gorgia- 
szu samodzielnego myśliciela, którego zainteresowania sięgają wszelkich 
sfer filozoficznego dyskursu. Do nich należą epistemologia oraz estetyka, 


l Zachowane fragmenty zawarte są w: H. Diels, W. Kranz, Die Fragmente der Vorso- 
kratiker, Dublin-Zurich 1968 14 . Najnowsze wydanie tekstów Gorgiasza: Gorgias von Leon- 
tini: Reden, Fragmente, und Testimonien, Herausg. mit Ubersetzung und Kommentar von 
T. Buchheim, Hamburg 1989.
>>>
36 


Zbigniew Nerczuk 


na temat których w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat napisano wiele prac. 
Gorgiasz ukazuje się w owych studiach jako jeden z pierwszych teoretyków 
poznania - świadomie opierający swą wizję świata na spostrzeżeniach 
zmysłowych - oraz jako twórca pierwszej koncepcji estetycznej!2 
Dokonajmy podsumowania treści epistemologicznych i estetycznych, 
które obecne są w dwu dziełach Gorgiasza - Pochwale Heleny i Obronie 
Palamedesa. Owe dwie mowy Gorgiasza pod względem gatunkowym są od 
traktatu O niebycie wielce odmienne. Należą one bowiem do bardzo popu- 
larnego w kręgach sofistów rodzaju określanego mianem bw5EiĘEl
, czyli 
mów popisowych dotyczących najczęściej błahych tematów, a wyróżniają- 
cych się zdecydowaną przewagą formy nad treścią. Mowy Gorgiasza, naj- 
starsze zachowane przykłady tego typu twórczości retorycznej, są pod wzglę- 
dem gatunkowym, kompozycyjnym i formalnym w ogromnej mierze doko- 
naniami pionierskimi, wręcz paradygmatycznymi. W świetle opinii badaczy 
wyznaczają one kanony pisarstwa tego typu, a nawet, jak twierdzi Reiske 
w odniesieniu do Obrony Palamedesa, mowa ta jest prawdziwym "katechi- 
zmem greckiej retoryki,,3. 
Ze względu na przynależność gatunkową obie mowy stawiają sobie 
przede wszystkim cele ludyczne oraz popisowe, nie oznacza to jednak, jak 
to jest w przypadku wielu innych, późniejszych mów epideiktycznych, że 
w swej treści ograniczają się wyłącznie do spraw błahych. Fenomenem 
związanym z obiema mowami jest właśnie bogactwo myśli i nawiązań wple- 
cionych przez Gorgiasza w błahą tematykę oraz wieloaspektowość prowa- 
dzonych dyskusji. Pod tym względem Pochwała Heleny oraz Obrona Pa- 
lamedesa wcale nie ustępują traktatowi O niebycie. Warto w tym miejscu 
zaznaczyć, że obie mowy Gorgiasza nie są wyrazem tak często im przypi- 
sywanego zerwania z koncepcjami obecnymi w O niebycie, ale, jak będzie- 
my starali się dowieść, są żywymi ilustracjami pewnych konsekwencji wy- 
nikających z głównych tez traktatu. W obu mowach dostrzec bowiem można 
obecność wspólnych wątków oraz kontynuację rozważań dotyczących po- 
znania i sztuki 4 . 


2 Główne prace na temat tych aspektów działalności Gorgiasza w języku polskim: 
K. Tuszyńska-Maciejewska, Filozofia w retoryce Gorgiasza z Leontinoi, Poznań 1987; 
J, Gajda, Przedplatońskie koncepcje prawdy, Gorgiasz z Leontinoi, w: J. Gajda, A. Orze- 
chowski, D. Dembińska-Siury, Prawda, język, szczęście. Studia z filozofii starożytnej (11), 
Wrocław 1992. 
3 Oratorum Gracorum [...] quae supersunt monumenta ingenii, ed. J. Reiske, Bd. 8, 
Leipzig 1773. Cechy i znaczenie retoryki Gorgiasza przedstawiają obszernie m.in.: F. Blass, 
Die attische Beredsamkeit, Erste Abteilung: Von Gorgias bis zu Lysias, 2. Aufl., Leipzig 
1887; E. Norden, Die antike Kunstprosa, Bd. 1, Leipzig 1898; G. Kennedy, The Art of Per- 
suasion in Greece, Princeton 1963. 
4 Mój zamiar łącznego omawiania obu mów uzasadniony jest przez próby datowania, 
które określają czas ich powstania na bliski sobie ---.: Heleny na ok. 415 i Palamedesa na 
411r. 


.iij
>>>
_'
'F[ 


: 

 


"""'- .

.... 


Epistemologia a koncepcja sztuki w Pochwale Heleny... 


37 


Tematyka sztuki jest dla całego ruchu sofistycznego fundamentalna. 
Wraz z sofistyką następuje bowiem w myśli greckiej wielkie przewartościo- 
wanie w ocenie sztuki. Przypomnijmy, że pierwotnie sztuka nie była rozu- 
miana przez Greków w znaczeniu "wąskim" jako działalność, którą mogliby- 
śmy z naszej perspektywy nazwać artystyczną. Jak pisze W. Tatarkiewicz, 
"Sztuką była dla nich [sc. Greków] nie tylko praca architekta, ale także cie- 
śli i tkacza, czyli każda produkcja umiejętna"s. Grecy nie mieli zatem po- 
jęcia obejmującego wyłącznie sztuki piękne, ale posługiwali się szerszym 
znaczeniem słowa "sztuka", włączającym również działalność rzemieślni- 
czą. Takie rozumienie sztuki powodowało też ambiwalentny stosunek Gre- 
ków do jej przedstawicieli, których cenili "za posiadaną przez nich wiedzę, 
a zarazem gardzili nimi za to, że praca ich była rzemieślnicza, fizyczna, za- 
robkowa"6. 
To specyficzne greckie rozumienie sztuki nie sprzyjało podjęciu rozważań 
filozoficznych, które czyniłyby ją głównym tematem. Pierwszymi, którzy 
podjęli trud teoretycznego ujęcia sztuki byli sofiści? Poszukując przyczyn 
zainteresowania tą nową problematyką wśród sofistów badacze wymieniają 
kilka motywów. Jak twierdzi F. Heinimann, pewien impuls stanowiło tu prze- 
wartościowanie dokonane w filozofii przez Anaksagorasa, polegające na 
zwrocie ku człowiekowi i nadaniu mu znaczenia głównego przedmiotu re- 
fleksji. Pod wpływem przekonania, że sztuki skupione są wokół człowieka, 
a ich zadaniem jest pomaganie mu w życiu, dziedzinami określanymi przez 
sofistów jako 'tExval były w pierwszym rzędzie medycyna, sztuka walki 
i ekonomia, a zatem te umiejętności, które pomagają w życiu, chronią je 
i ratują. Zainteresowanie sofistów wszelkimi aspektami ludzkiego życia 
skłaniało ich także do zwrócenia uwagi na same sztuki. Ponadto sofistyka 
miała jeszcze inny powód, by zająć się tematem sztuki na polu teorii. Zmu- 
szona bowiem została do uzasadnienia swej działalności dydaktycznej, cał- 
kowicie nowatorskiej w perspektywie tradycji wychowania. Ślady polemiki 
prowadzonej z krytykami sofistycznego sposobu edukacji zawarte są w wielu 
pismach tego okresu 8 . 
W związku z działalnością sofistów dokonuje się wielki przełom w ro- 
zumieniu i ocenie sztuki. Jak już wspomnieliśmy, przed sofistami upra- 
wianie -r E XVlJ rozumiane było jako oddawanie się działalności podrzędnej 
i pośledniej, związanej z pracą fizyczną. Wraz z rozwojem sofistyki poszerza 


..' 


5 W. Tatarkiewicz, Historia estetyki, Warszawa 1985 3 , s. 37. 
6 Ibidem, s. 38. 
7 Por. J. Gaj da, Przedplatońskie, s. 6; F. Heinimann, Eine vorpIatonische Theorie der 
Techne, MH, 18, 1961. 
8 Jak zauważa F. Heinimann, Eine vorplatonische, s. 136, ślady polemiki z przeciwni- 
kami zawiera mowa Protagorasa w platońskim dialogu zatytułowanym Protagoras, jego 
apologia w Teajtecie (166d), tzw. Troikos Dialogos Hippiasza i Herakles na rozstaju dróg 
Prodikosa.
>>>
38 


Zbigniew Nerczuk 


się zakres pojęcia sztuki, mówi się o sztuce politycznej czy retorycznej, 
zanika wyobrażenie o jej "fizycznym", "rzemieślniczym" charakterze, a pod- 
kreśla się związaną ze sztuką wiedzę i płynący z niej pożytek. Idee przed- 
stawiane przez sofistów dowartościowują "sztukę", wskazując najej znacze- 
nie w życiu człowieka. Klasycznym przykładem ilustrującym wagę i war- 
tość sztuki pojawiającym się wielokrotnie w pracach sofistów jest sztuka 
lekarska, która staje się pewnym ideałem sztuki w ogóle 9 . W dążeniach do 
teoretycznego ujęcia przedmiotu swych rozważań sofiści nie są zresztą od- 
osobnieni, znajdują sprzymierzeńca w rozwijającej się refleksji autorów 
związanych z medyczną szkołą hippokratejską, podobnie jak sofiści zmu- 
szonych do odpierania ataków przeciwników JO . 
Jak już wspomnieliśmy, przedmiotem szczególnego zainteresowania 
przedstawicieli nurtu sofistycznego jest sztuka retoryczna, czyli umiejęt- 
ność wyrażania myśli w formie mowy. Sztuka ta jest całkowicie nowym 
i oryginalnym odkryciem V wieku, albowiem wczesny, archaiczny okres 
kultury greckiej jest epoką wielkiej dominacji twórczości poetyckiej. Tylko 
niewielki wycinek literatury greckiej zajmuje w VI wieku p.n.e. twórczość 
prozatorska, rozwijana również przez filozofów, poczynając od Anaksy- 
mandra aż po Heraklita, którego specyficzne zabiegi stylistyczne wywierają 
duży wpływ na rozwój prozy. Jednak początki retoryki jako umiejętności 
tworzenia mów, opartych na pewnych kanonach, technikach przekonywa- 
nia, wykorzystujących tropy i figury retoryczne, związane są z postaciami 
Koraksa i Tyzjasza, dwu retorów sycylijskich działających około połowy 
V wieku p.n.e. Z nikłych przekazów na ich temat dowiadujemy się tylko 
tyle, że byli oni pierwszymi nauczycielami retoryki na Sycylii oraz że po- 
sługiwali się w swej działalności sądowej metodą eilCóq, polegającą na 
argumentacji opartej na prawdopodobieństwie. Jest możliwe, iż ich działal- 
ność wywarła duży wpływ na największego retora wśród naj starszych sofi- 
stów, pochodzącego również z Sycylii - Gorgiasza z Leontinoi. 
W obrębie zagadnień związanych z pojęciem sztuki rodzi się pytanie 
o relację między umiejętnością sofistyczną, do której przynależy sztuka 
wymowy, a prawdą. Już początki retoryki świadczą o jej bliskim powiąza- 
niu z zagadnieniem prawdy. Przypomnijmy, że antyczne źródła wspominają 
o naj starszych nauczycielach retoryki i zawodowych retorach - Korak:sie 
i Tyzjaszu jako o tych, którzy mieli w swoich mowach sądowych posługi- 
wać się prawdopodobieństwemlI. Więź między sztuką retoryczną a pozna- 
niem występująca już u pionierów retoryki zyskuje na znaczeniu wraz z na- 
stępnym pokoleniem retorów, do którego należy Gorgiasz z Leontinoi. 


9 Por. W. Jaeger, Paideia, Warszawa 1964, t. II, s. 22-62. 
10 Por. F. Heinimann, Eine vorplatonische, s. 137. Przykłady obrony zawierają dwa tek- 
sty z Corpus Hippocraticum: IIepi 7:EX)l''7
 i IIepi dpxaiTJ
 iTJ7:pl1cij
. Przykład ataku na 
sztukę medyczną przytoczony jest w IIepi 7:EXJlTJd1.9,2-18). 
11 Por. M. Maykowska, Klasyczna teoria wymowy, Warszawa 1936, s. 54. 


;1
>>>
- '.
 


Epistemologia a koncepcja sztuki w Pochwale Heleny... 


39 


Na początku naszych rozważań należy podkreślić, iż nie dysponujemy 
zwartym wykładem Gorgiasza na temat sztuki, podobnie jak i żadnego in- 
nego sofisty12. Filologia ubiegłego wieku poświęciła wiele miejsca proble- 
mowi, czy Gorgiasz napisał dzieło zatytułowane TEXVTJ oraz jaka mogła być 
jego treść 13 .Zagadnienie to cieszyło się tak dużym zainteresowaniem bada- 
czy z tego względu, iż odgrywało wielką rolę w szerszej dyskusji mającej 
na celu ustalenie, czy Gorgiasz przedstawił w swej twórczości rozważania 
teoretyczne, czy też skupił się wyłącznie na praktycznym uprawianiu reto- 
ryki. Zwolennicy tezy, wedle której Gorgiasz nie zajmował się teoretyczną 
stroną sztuki wymowy, opierali swoje przekonanie na uwadze Arystotelesa 
wypowiedzianej w traktacie O dowodach sofistycznych 14 . Wspierając się 
autorytetem Stagiryty odmówili oni Gorgiaszowi zainteresowania teorią 
retoryczną, twierdząc, że ewentualna gorgiańska TEXJJT} mogła składać się 
co najwyżej z mów będących wzorami do naśladowania. Z perspektywy ba- 
dań, które przeprowadzono nad tym zagadnieniem w ostatnich dekadach, 
wydaje się jednak, że spór o to, czy Gorgiasz był autorem TEXVTJ oraz jaka 
była jej zawartość, nie jest możliwy do jednoznacznego rozstrzygnięcia. 
Niewątpliwa jest jednak w twórczości Gorgiasza obecność refleksji poświę- 
conej zagadnieniu sztuki w ogóle oraz sztuki wymowy, której świadectwem 
są zarówno wzmianki w zachowanej twórczości GC!rgiasza, przekazy dokso- 
graficzne, jak i nawiązania innych autorów. 
Po tym wstępie przejdźmy do omówienia głównych myśli dotyczących 
poznania zawartych w obu mowach popisowych Gorgiasza oraz ich konse- 
kwencji dla gorgiańskiej koncepcji sztuki. Jak już zaznaczyliśmy, mowy te, 
nieoczekiwanie, zważywszy na ich gatunek, zawierają szereg bardzo istot- 
nych wypowiedzi wprost poruszających podstawowe problemy poznawcze, 
takie jak zagadnienie prawdy, wiedzy i mniemania. Ich obecność umożliwia 
rekonstrukcję poglądów epistemologicznych retora z Leontinoi. 
Gorgiasz dokonuje w Pochwale Heleny skrótowej analizy ludzkiej kon- 
dycji poznawczej. Stwierdza zatem, że ludzie nie dysponują "wiedzą" na 
temat przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości, natomiast zadowalają się 
"mniemaniem,,15. Jak można wnioskować na podstawie tego fragmentu, dla 


12 Wyjątkiem jest anonimowy traktat zatytułowany L1LCTCTOi A,Órm (90 DK). 
13 Omówienie dyskusji w: A. Gercke, Die alte 'tEXV'ł1 P'ł1'toptlC1l und ihre Gegner, Her- 
mes, 32, 1897. 
14 Arystoteles, O dowodach sofistycznych, tłum. K. Leśniak, Warszawa 1978, 183b-184: 
"Co się tyczy tej nauki [sc. retoryki], żadna jej część nie była dotąd opracowana, bo w ogóle 
nie było prac wstępnych. Nauka tych, którzy z sofistycznych dyskusji zawód sobie uczynili, 
była taka, jak ją przedstawił Platon w Gorgiaszu. Kazali swoim uczniom uczyć się czegoś 
na pamięć, czy to w formie mowy, czy w formie pewnych części, które były ujmowane jako 
pytanie i odpowiedź, i zawsze na tematy, które, ich zdaniem, stawały się przedmiotem dys- 
kusji. Dlatego nauka ich uczniów była krótka i nie opierała się na żadnej teorii. Uczyli nie 
sztuki, ale wytworów sztuki (por. Gorgiasz 465a)". 
IsDKBII,ll.
>>>
40 


Zbigniew Nerczuk 


autora Pochwały Heleny wiedza jest wynikiem pamięci o przeszłości, na- 
mysłu nad teraźniejszością oraz przewidywania przyszłości. Jest zatem rów- 
noznaczna z doskonałą znajomością wszystkich wydarzeń przeszłych, teraź- 
niejszych i przyszłych. Gorgiasz kreśli w ten sposób pewien ideał wiedzy, 
który implikuje znajomość wszystkich faktów zachodzących w świecie 16 . 
Jak sugeruje Gorgiasz, gdyby ludzie posiadali doskonałą wiedzę, mniemanie 
wpajane przez fałszywą mowę straciłoby całkowicie swą moc, ponieważ 
nikt nie byłby w stanie fałszywie przekonać tego, kto wie, o tym, co wie. 
Ten ideał doskonałej i pełnej wiedzy jest jednak nieosiągalny ze względu 
na ludzkie ograniczenia poznawcze - takie jak niedoskonała pamięć, brak 
namysłu oraz nieumiejętne przewidywanie. Pamięć, namysł i przewidywa- 
nie, chociaż w ograniczonej mierze, sąjednak dane każdemu człowiekowi, 
dlatego też wiedza nie jest całkowicie niedostęp na, lecz możność jej zdoby- 
cia oraz jej zakres jest ograniczony. 
Ze względu na te ograniczenia ludzie zmuszeni są zadowalać się mnie- 
maniem. Jak pisze Gorgiasz: "większość w większości spraw dostarcza duszy 
mniemania w roli doradcy" 17. Jest ono wynikiem działania słowa na duszę 
i jest obecne wszędzie tam, gdzie istnieje konieczność rozstrzygania o spra- 
wach "niepewnych i niejasnych" ('Oa ama'Oa Kat a81]lI.a)18. Poza możli- 
wością poznania pozostaje wielka część rzeczywistości, w której główną 
rolę odgrywa mniemanie. Umiejętność przekonywania decyduje zatem o po- 
pularności poglądów "badaczy natury" (f.le'Oeopoll.órOl), o zwycięstwie 
w słownych potyczkach i filozoficznych dyskusjach. Mimo to jednak, że 
mniemanie i wiara są nierozerwalnie związane z ludzką rzeczywistością, 
8óĘa uzyskuje u Gorgiasza wyraźnie negatywne zabarwienie, jak twierdzi 
retor, jest "zwodnicza" (acpall.epa) i "nietrwała" (af3ef3awr;), ponieważ tym, 
którzy się na niej opierają, użycza tylko nietrwałej pomyślności 19 . 
Przeciwstawienie wiedzy i mniemania spotykamy także w Obronie Pa- 
lamedesa. Broniący się heros posługuje się tą antytezą dwukrotnie, pytając 
Odyseusza, czy wysuwa swoje oskarżenie ,jasno wiedząc czy mniemając,,2o. 
Znaczenie owej najpewniejszej wiedzy Palamedes nadaje własnemu, bez- 
pośredniemu doświadczeniu, które pozwala mu być całkowicie pewnym, że 
nie popełnił zarzucanego mu czynu (5). Heros, który jednak ma świado- 
mość, iż nie jest to argument wystarczający dla sądu, gdy domaga się od 


16 Sugestie Gorgiasza wydają się prowadzić w tym samym kierunku, co aluzje zawarte 
w traktacie, a zatem do pewnego ideału poznania rozumianego wyraźnie jako poznanie 
zmysłowe, obejmującego wszystkie fakty przeszłe, teraźniejsze i przyszłe. 
17 DK B 11, 11. 
18 DK BIl, 13. Por. także nacisk na słowo ,jawny" (rpa/lEpÓr;) w Obronie Palamedesa. 
Ślady te wskazują na związek Gorgiasza z pluralistami oraz empiryczną koncepcją poznania. 
I9DKBlI,11. 
20 DK BIla, 3: fi aarpmq bna-rdf.1E/loq [...] fi oogd(liJ/I; ibidem, 22: Eioroq (iTcpzf3mq 
fi oogd(liJ/I.
>>>
--w!. 


_.:;,t 
- 


Epistemologia a koncepcja sztuki w Pochwale Heleny... 


41 


Odyseusza przedstawienia źródła posiadanej wiedzy, wskazuje na trzy spo- 
soby jej zdobywania. Według słów Palamedesa wiedzę można osiągnąć na 
podstawie postrzeżeń wzrokowych, dzięki bezpośredniemu uczestnictwu lub 
też wiadomościom pochodzącym od wiarygodnego świadka (22). Na tej 
podstawie przyj ąć można, iż wiedza wedle Gorgiasza dotyczy rzeczywistości 
zmysłowej i przez to pozwala na określenie okoliczności zdarzenia takich 
jak: sposób, miejsce i czas (22). 
Palamedes przedstawia także na początku swej obrony bardzo ciekawe 
uzupełnienie szkicowanej koncepcji wiedzy. Wiedza może bowiem mieć za 
swój przedmiot tylko takie zdarzenia, które rzeczywiście miały miejsce, po- 
nieważ, jak: twierdzi Palamedes, niemożliwe jest posiadanie wiedzy o czymś, 
co się nie wydarzyło (5). Z tego względu oskarżony heros zaznacza od- 
mienność swojej sytuacji i oskarżającego go Odyseusza. Jak powiada Pa- 
lamedes: "Powiesz może, że na jedno wychodzi, gdy ty nie przedstawiasz 
świadków, jak mówisz, wydarzeń, które miały miejsce, ja natomiast, które 
nie miały miejsca. Jedno nie jest równe drugiemu; nie można bowiem świad- 
czyć o tym, co się nie stało, natomiast o tych [wydarzeniach], które zdarzy- 
ły się, nie tylko nie jest niemożliwe, lecz nawet łatwo, a nie łatwo, lecz 
i należy" (23). Wedle słów Palamedesa, gdy mówi się o jakimś zdarzeniu, 
które zaistniało, można oprzeć swą argumentację na świadectwie wzroku, 
powołać się na bezpośrednie uczestnictwo lub wiarygodnego świadka, moż- 
na określić miejsce, sposób i czas. Wszystkie te możliwości dowodzenia 
znikają, gdy zachodzi konieczność przekonywania o czymś, co nigdy się nie 
wydarzyło. 
Wtedy, gdy nie zostają spełnione warunki, w których możliwe jest osią- 
gnięcie wiedzy, rodzi się mniemanie (c5ó
a). Jest ono przeciwstawne wiedzy, 
jest tym, co w najmniejszym stopniu zasługuje na zaufanie (atrurcó'Ca'CoJl 
trpaYf.la; 24). L1ó
a powstaje wszędzie tam, gdzie mowa jest o czymś, cze- 
go nie można udowodnić opieraj ąc się czy to na autopsj i, czy wiarygodnym 
świadectwie. Mniemanie jest zatem wszechobecne, a ludzie, jak twierdzi 
Palamedes, zazwyczaj się nim zadowalaj ą (24) ze względu na brak wiedzy 
albo oczarowani słowem zdolnym do wywoływania przekonań (trEleÓJ).. 
Palamedes w swym wywodzie rozróżnia jednak dwa rodzaje trEleÓJ, z któ- 
rych pierwszy określa jako przekonanie oparte na prawdzie (c5ei trEi(JElV 
uf.laq [...] &&i
av'Ca 'CaA1Jeiq), drugi natomiast jako przekonanie oparte 
na złudzie (OUT( atra'NjuaJl1:a; 33). Tym samym mniemanie wywoływane 
przez potęgę słowa, któremu w Pochwale Heleny przydane zostały tylko 
negatywne epitety, w Obronie Palamedesa uzyskuje również i dodatnie 
znaczenie. Gorgiasz ustami Palamedesa twierdzi bowiem, iż obowiąz- 
kiem Greków mających wydać wyrok w sprawie Palamedesa jest wypraco- 
wanie słusznego mniemania na podstawie "namowy pouczaj ącej" (trEleoj 
&&i
aua), a nie "namowy zwodzącej" (trEleoj atra'Njuaua) Odyseusza. 
Gorgiasz twierdzi zatem, iż ten rodzaj mniemania, który jest wynikiem 


6 - His!oria XXXI
>>>
42 


Zbigniew Nerczuk 


"pouczającej namowy", chociaż nie jest równoznaczny z wiedzą, może za- 
stępować wiedzę w sytuacji, w której wiedza jest nieosiągalna. 
Obie mowy Gorgiasza zawierają także szereg wypowiedzi poświęco- 
nych zagadnieniu prawdy. Pochwała Heleny rozpoczyna się od słynnych 
słów: "ozdobą mowy jest prawda", podczas gdy mowa fałszywa jest okre- 
ślana mianem "bezładnej" czy "nieporządnej" (aKouJ,LOq)2l. Paradoksem zwią- 
zanym z mową jest fakt, że Gorgiasz wprost zapowiada, iż jej celem jest 
ujawnienie prawdy o Helenie i wykazanie kłamliwości twierdzeń ludzi, któ- 
rzy ją oskarżają. Realizując ten cel Gorgiasz przedstawia cztery powody 
ucieczki Heleny z Parysem, które jego zdaniem wyczerpują zakres możli- 
wych przyczyn tego czynu. Żaden z przedstawionych "scenariuszy" zdarze- 
nia nie skłania, zdaniem Gorgiasza, do oskarżenia Heleny, lecz wszystkie 
wskazują na jej niewinność, bezbronność, wyższą konieczność, której ule- 
gła, a w efekcie prowadzą do oczyszczenia z zarzutów. Przekonanie o nie- 
winności Heleny i jej obrona opiera się zatem na rozumowaniu (1l0YlU,uÓq), 
które przedstawia wszystkie prawdopodobne warianty zajścia zdarzenia oraz 
ocenia motywy postępowania. 
Waga prawdy zostaje jeszcze bardziej uwydatniona w Obronie Palame- 
desa. Podobnie jak w Pochwale Heleny, ukazanie prawdy jest celem obro- 
ny, którą podejmuje oskarżony heros (35). Jak już wspomnieliśmy, prawdę 
można ująć tylko poprzez wiedzę, bądź też w wyniku "pouczającej namo- 
wy". Palamedes, wedle własnych słów, jest jedynym spośród Greków, który 
dysponuje wiedzą na temat wydarzenia, ponieważ doskonale wie, że zarzu- 
canego mu czynu nie popełnił. Nikt inny, nawet oskarżający Odyseusz, nie 
może posiadać wiedzy o zdradzie Palamedesa, czyli nie może znać prawdy, 
ponieważ nie może wiedzieć o czymś, co nie miało miejsca. Prawda jest 
zatem nierozerwalnie złączona z bytem, czyli, jak sugeruje Gorgiasz, rze- 
czywistością poznawalną empirycznie. 
Prawda jest też przyczyną tragizmu sytuacji Palamedesa. On sam, który 
doskonale wie, iż jest niewinny, zmaga się z całkowicie nieprawdziwym 
oskarżeniem, będąc zmuszonym do przekonania nie znających praw
y sę- 
dziów o swej niewinności. Jak zauważa Palamedes na zakończenie swej 
mowy, trudność jego sytuacji bierze się stąd, iż prawda o czynach wyrażana 
w słowach nie ma w sobie żadnej takiej bezpośredniej mocy, która czyniła- 
by ją całkowicie odmienną od fałszu, a przez to oczywistą i natychmiast 
rozpoznawal ną 22. Tym tłumaczyć również można słowa Palamedesa wypo- 
wiedziane na początku mowy, w których określa prawdę i konieczność 


21 DK B II, 1. 
22 DK B lla, 35: "Jeśliby więc prawda o czynach przez słowo stawała się dla słuchają- 
cych czysta i jawna, łatwo byłoby rozstrzygnąć na podstawie tego, co powiedziano. Skoro 
jednak tak nie jest, otoczCie mnie opieką, poświęćcie więcej czasu, osądźcie zgodnie z praw- 
dą". Por. ten sam wątek w III części O niebycie, gdzie powiada się, że słowo nie ma żadnej 
możliwości bezpośredniego ujawniania prawdy obycie.
>>>
'
'?",'
. 
-=---... 


Epistemologia a koncepcja sztuki w Pochwale Heleny... 


43 


mianem "nauczycieli bardziej narażających na niebezpieczeństwo niż po- 
budzających przemyślność" (4). Palamedes jest świadomy, iż nieumiejętn
 
przedstawienie prawdy nie wystarczy do skutecznej obrony. Obrona pro- 
wadzona przez herosa oparta jest zatem na pewnej metodzie, mającej na 
celu przekonanie i unaocznienie sędziom prawdy. Polega ona na systema- 
tycznym wykazywaniu możliwości bądź niemożliwości zajścia jak:iegoś wy- 
darzenia, a kryterium decydującym o ocenie jest prawdopodobieństwo 23 . 
Rozstrzygnięcia, które zapadają w sferze poznawczej i ontologicznej, 
wyznaczają zarazem horyzont retoryki Gorgiasza oraz jego koncepcji sztu- 
ki. Obie mowy skłaniają bowiem do uznania Gorgiasza za zwolennika po- 
znania opartego na zmysłach i dotyczącego rzeczywisto,ści empirycznej. Su- 
gestie o charakterze ontologicznym, które pojawiają się w mowach, a przede 
wszystkim jedno zdanie zawarte w Pochwale Heleny pozwala sądzić, iż byt 
jest czymś obiektywnym i niezależnym od ludzkiego poznania, a rozumiany 
winien być jako rzeczywistość empiryczna 24 . Wątek ten uzupełnia wypo- 
wiedź zawarta w Obronie Palamedesa, która łączy sfery epistemologii 
i ontologii. Gorgiasz wspomina bowiem, iż niemożliwa jest wiedza o tym, 
co nie jest. Przedstawia tym samym podstawowy dogmat eleatyzmu, sytu- 
ując go jednak w zupełnie innym filozoficznym kontekście. Byt, który, po- 
dobnie jak u Parmenidesa, również w świetle wypowiedzi Palamedesa jest 
przedmiotem wiedzy, jest bytem empirycznym, a w konsekwencji z empirii 
pochodzi i wiedza o nim. W ten sposób podstawowe eleackie pojęcia i do- 
gmaty, przejęte przez Gorgiasza, nabierają zupełnie innego znaczenia. 
Jak wspomnieliśmy na wstępie naszych rozważań poświęconych Po- 
chwale Heleny i Obronie Palamedesa, obie mowy zawierają kontynuację 
pewnych wątków obecnych w traktacie O niebycie. Wszechobecna w obu 
mowach jest świadomość ludzkich ograniczeń poznawczych, które decydu- 
ją o znaczeniu i mocy mniemania w ludzkiej rzeczywistości. Podobnie jak 
w traktacie, również i w mowach byt nie jest wprost przekładalny na słowo. 
Ilustrację tej tezy stanowi przypadek niewinnego Palamedesa, który musi 
przekonać sędziów o swej niewinności. Sędziowie nie mają bezpośredniego 
wglądu w "prawdę o zdarzeniu", moglibyśmy powiedzieć, że nie znają "bytu' 
tego zdarzenia", a to właśnie oni muszą zostać przekonani o prawdzie za 
pomocą słowa. Zbliżoną sytuację napotykamy w Pochwale Heleny, w której 
Gorgiasz broni mitycznej Heleny przed oskarżeniem o wiarołomstwo, a za- 
tem podejmuje wątek, który pozostaje poza sferą bezpośredniej, naocznej 


23 Prawdopodobieństwo jest rozumiane trojako -'bądź to czysto intelektualnie, gdy wy- 
kazuje się nieprawdopodobieństwo ze względu na pojawiającą się sprzeczność (np. DK B 12, 
25-26), bądź też czysto empirycznie, gdy powołuje się na niemożność zajścia pewnych zda- 
rzeń, ponieważ przeczyłyby one świadectwu zmysłów, czy wreszcie "zdroworozsądkowo", 
gdy wskazuje na "brak pożytku" z popełnienia występku. . 
. 24 DK B I la, 15: "to [...] co widzimy, ma naturę nie taką, jaką my chcemy, ale taką, 
jaka każdej rzeczy przypadła w udziale".
>>>
44 


Zbigniew Nerczuk 


rozstrzygalności. Również w sytuacji Heleny słowo spełnia funkcję instru- 
mentu służącego do przekonania o prawdzie. 
Uogólniając wypowiedzi Gorgiasza, stwierdzić można, iż w wyniku 
ograniczeń poznawczych opinia ludzka kształtowana jest przez słowo i obra- 
zy wzrokowe. Ze względu na ich znaczenie w rzeczywistości Gorgiasz 
poświęca mocy słowa i obrazu tak wiele miejsca w Pochwale Heleny. 
W mowie tej retor z Leontinoi wyodrębnia takie dziedziny, jak sztuka sło- 
wa, malarstwo i rzeźba oraz podkreśla ich specyfikę i wyjątkową moc od- 
działywania. Gorgiasz podkreśla fakt, iż sztuka słowa w wielu wypadkach 
dotyczy tego, co znajduje się dla wielu jej odbiorców poza zasięgiem bez- 
pośredniego doświadczenia, a tym samym jest twórcą mniemania, którego 
prawdziwości nie można zweryfikować. Ta sama właściwość, polegająca na 
tworzeniu mniemań, przynależy sztukom plastycznym, ponieważ istota ich 
działania sprowadza się do przedstawienia wyidealizowanego wyobrażenia 
lub naśladownictwa rzeczywistości. 
Wiele miejsca w mowach Gorgiasza zajmuje opis szczególnego oddzia- 
ływania dziedzin wytwarzających mniemania 25 . W słynnym ustępie poświę- 
conym mocy słowa Gorgiasz nazywa je "wielkim mocarzem, który naj- 
drobniejszym i najniewidoczniejszym ciałem dokonuje najbardziej boskich 
dzieł,,26. Potrafi ono bowiem wzbudzać najsilniejsze doznania, jak wspomina 
Gorgiasz: "tych, którzy [...] słuchają przenika przeraźliwa trwoga, wielo- 
łzawa litość, płaczliwa tęsknota, a dusza poprzez słowa przeżywa sukcesy 
i klęski cudzych czynów i ciał niby własne,,27. Słowa są według Gorgiasza 
niczym zaklęcia, w magiczny sposób oczarowują, przekonują i zmieniają 
mniemania 28 . Ich moc jest tak wielka - będąc równa mocy lekarstw w ich 
oddziaływaniu na ciało - że kształtują one duszę tak, jak im się podoba. 
Podobną moc posiadają obrazy wzrokowe. Ich wpływ na ludzi Gorgiasz 
opisuje w ostatniej części Pochwały Heleny przedstawiając ich oddziały- 
wanie na duszę. Dusza jest zatem kształtowana przez doznania wzrokowe, 
które, jak twierdzi Gorgiasz, są równie potężne jak doznania powodowane 
przez słowa. Wstrząsający widok może bowiem porazić duszę, wywołując 


25 DK BIl, 14: 1] 'rE 'r015 A.óyov ovvap.tq. Zagadnienie ovvap.tq odgrywa główną rolę 
w dyskusji Gorgiasza z Sokratesem w platońskim dialogu. Platon nawiązuje w ten sposób 
do terminu, który ma szczególnie duże znaczenie w myśli Gorgiasza. Pojęcie ovvap.tq wy- 
stępuje bowiem w dziełach Gorgiasza, ponadto stanowi podstawowy temat sokratejskiej 
rozmowy z Gorgiaszem w platońskim dialogu, a także pojawia się w związku z Gorgiaszem 
w platońskim niebie czy przekazach doksograficznych. 
26 DK Bil, 8: A.óyoq ovvaa'r1]q p.eyaq ea'riv, iiq ap.t1cpO'ra'rrp arop.a-n /Cai arpavEcna'rrp 
()etó'ra'ra epya a7r07:EA.Ef. 
27 DK B 11, 9: r;q tovq a/CovoJl't"aq eiarllł.()E mi qJfJiICTJ 7rEpilpof3oq /Cai EA.EDq 7rOA. vO/Cpvq 
iCai 7ró()oq ąJtA.07rEV()'1jq, e7r aA.A.o'rpiCtJv 7:E 7rpayp.a7:CtJv /Cai aCtJp.a'rCtJv EMvxiatq /Cai 
ova7rpayiatq rowv n 7ra()1]p.a Ota 'rWY A.óyCtJv e7ra()Ev 1] łfl V X1]. 
28 Analogia "słowo - magia" naj prawdopodobniej była ideą sainego Gorgiasza, jako że 
możnają odnaleźć w wielu przekazach związanych z retorem z Leontinoi.
>>>
_..':I
 - .._
," 


Epistemologia a koncepcja sztuki w Pochwale Heleny... 45 


strach przed nieistniejącym niebezpieczeństwem, spowodować zapomnienie 
o wyznawanych wartościach, doprowadzić do utraty zmysłów, zdrowia i do- 
brego imienia. Z drugiej strony jednak, podobnie jak słowo, doznania wzro- 
kowe mogą być przyczyną zupełnie odmiennych wrażeń. Idealne dzieła 
rzeźbiarzy i malarzy "radują wzrok" oraz "dostarczają oczom boskiej przy- 
jemności,,29. Doznania te mogą być tak silne, że są w stanie całkowicie 
owładnąć człowiekiem, tak jak zawładnęły Heleną, która nie mogąc oprzeć 
się pięknu ciała Parysa opuściła męża i dom. 
W tym miejscu warto wspomnieć o pojęciu, które odgrywa w twórczo- 
ści Gorgiasza wielką rolę i jest nierozłącznie związane z koncepcją sztuki. 
Pojęciem tym jest "złuda" (a1UX1:1]), która oznacza skutki, jakie wywołuje 
moc słowa i obrazów wzrokowych 30 . W Pochwale Heleny pojawia się ono 
w zwrocie: "Jeśli zaś słowo przekonało i zwiodło jej duszę...", a w Obronie 
Palamedesa anaTI] przeciwstawiona zostaje nauczaniu, czyli przekazywa- 
niu wied zy 3l. Pojęcie to pojawia się także w wielu przekazach nawiązują- 
cych do działalności retora oraz wypowiedziach wyraźnie myślą Gorgiasza 
inspirowanych 32 . Na podstawie uwag samego Gorgiasza, przekazów dokso- 
graficznych i inspiracji możemy wnioskować, że wedle Gorgiasza oddzia- 
ływanie sztuki oparte jest na "tworzeniu złudy" (anaTI]), albowiem to ona 
jest bezpośrednią przyczyną traumatycznych i przyjemnych doznań. Jest tak 
w przypadku sztuki słowa, która, jak już cytowaliśmy, potrafi wzbudzić 
najróżniejsze odczucia, zastąpić jedno mniemanie innym, tak jak w przy- 
padku Heleny, która uległa słowom Parysa. Ta sama zasada budzenia apate 
jest również przyczyną wielkiej mocy sztuk plastycznych. Malarze i rzeź- 
biarze wywołują iluzję rzeczywistości, tworząc wyidealizowane postaci, jak 
mówi Gorgiasz w Pochwale Helenl 3 . Sztuka zarówno w swojej retorycz- 
nej, jak i plastycznej formie sprowadza się zatem do kreacji pewnego świa- 
ta, który jest złudą świata rzeczywistego, ale na odbiorcę oddziałuje równie 
silnie lub silniej jak jego własna rzeczywistość. Podsumowując koncepcję 
apate u Gorgiasza - sztuka jest tym doskonalsza, im udatniej kreuje świat, 
im doskonalszą wytwarza złudę rzeczywistości 34 . 


29 DK BIl, 18. Gorgiasz wydaje się być zatem pierwszym, który opisuje zjawisko do- 
znania estetycznego. 
30 Apate jest terminem, który Gorgiasz naj prawdopodobniej przejął od Parmenidesa. 
Por. W. J. Verdenius, Gorgias' Doctrine of Deception, w: The Sophists and their Legacy, 
ed. G. B. Kerferd, Hermes Einzelschriften, 44, Wiesbaden 1981. 
31 DK BIl, 8: ei & A-Óroq ó 7reiaaq Kai TIjv IfIVZ1]V a7raTIjaaq; DK BIla, 33: 
&&il;avca -raA-1]Oeq, OVK a7raTIjaavca. 
32 Por. W. Tatarkiewicz, Historia, s. 104-105; przekaz Plutarcha (DK B 23) zawierający 
słynną definicję tragedii; Pochwała Heleny (DK BIl, 10); mowa Agatona w Uczcie Platona 
(194e-I97e); L:!laaoi A-órot, 3. 
33 DK B 11, 18: aA-A-a P1]V Ol rparpel.q o-rav EK 7rOA.A.WV zpOJpa-rOJv Kai aOJpa-rOJv EV 
awpa Kai axiipa -reA-eiOJq a7repraaOJvcal. 
34 Należy podkreślić, że koncepcja a7ra't'1] nie jest związana wyłącznie z dziedziną retoryki.
>>>
..
::... 


46 


Zbigniew Nerczuk 


Świat taki tworzy Gorgiasz pisząc obie mowy popisowe. Zarówno Po- 
chwala Heleny, jak i Obrona Palamedesa kreują iluzję, czyli taki świat, 
w którym obowiązują pewne ustalone przez autora zasady. Patetyczny wstęp 
do Pochwały Heleny, gdzie Gorgiasz zapowiada, iż "ozdobą mowy jest 
prawda", oraz następujące potem deklaracje o niewinności Heleny kontra- 
stują z błahością i nierozstrzygalnością tego mitycznego wątku. Trudno jest 
wyobrazić sobie, by jeden z głównych twórców tak nowatorskiego nurtu, 
jakim jest sofistyka, przykładał szczególne znaczenie do niewinności mi- 
tycznej Heleny. Gorgiasz wykorzystuje raczej jej wątek do przedstawienia 
pewnego modelu sytuacji i modelowej możliwości wykorzystania go przez 
retora. Przypadek Heleny i jej wina, bądź niewinność, pozostaje bowiem 
poza sferą rozstrzygalności. Jest zatem doskonałym przykładem sytuacji, 
w której ludzie wydający sąd obracają się wyłącznie w sferze mniemania. 
Tu pojawia się miejsce dla sztuki słowa polegającej na przekonywaniu za 
pomocą umiejętnej argumentacji. Trudno mieć wątpliwości, że Gorgia- 
szowi równie mało zależy na cnocie Heleny, jak i cnocie Klitajmestry czy 
jakiejkolwiek innej heroiny. Dowodzi jednak jej niewinności, niczym 
w sądzie, gdzie niejednokrotnie zachodzi konieczność dowodzenia w spra- 
wach, które wymykają się prostemu przeciwstawieniu wiedza - niewiedza. 
Gorgiasz posługuje się zatem w Pochwale Heleny oraz Obronie Palamedesa 
środkami, których używa się w lepszej sprawie, stojąc w obliczu prawdzi- 
wych sędziów. W swych modelowych popisach pokazuje tym samym adep- 
tom retoryki, w jaki sposób należy konstruować mowę, jak posługiwać się 
pewnymi ogólnymi formułami, jak argumentować i jak zdobywać przychyl- 
ność sędziów. Gorgiasz tworzy zatem fikcję, która oczywiście nie jest rze- 
czywistością, ale w pewien sposób rzeczywistości odpowiada. Jest to jed- 
nak fikcja, jak na sam koniec mowy przypomina jej autor, mówiąc, że jego 
mowa jest tylko zmyśleniem i zabawą - lraiyvwv 35 . Sfera mniemania, 
w której rozgrywa się sprawa Heleny, jest jednak, jak już powiedzieliśmy, 
nierozłącznie związana z ludzkim światem i w takiej sytuacji najsilniej do- 
chodzi do głosu sztuka retoryki. 
Tworzenie apate rozumiane jako tworzenie złudy jest dla sztuki reto- . 
rycznej oraz malarstwa i rzeźby zarówno narzędziem, jak: i celem, do którego ,\ 
dążyć winien każdy, kto pragnie przekonać lub wywrzeć wrażenie. Trzeba bo- 
wiem podkreślić, że w świetle znanych nam źródeł Gorgiasz jest pierwszym 


Zachowane fragmenty sugerują, iż gorgiańska koncepcja sztuki oparta na "złudzie" obejmo- 
wała także sztuki piękne. Na to, że apate nie była ograniczana przez Gorgiasza wyłącznie 
do sfery retoryki, wskazuje łączony z Gorgiaszem 3 rozdział Lhaaoi AÓYOl (90 DK) oraz 
anegdoty o Zeuxisie i Parrazjosie. Na podstawie tych tekstów można stwierdzić, że sztuki 
plastyczne oddziałują na człowieka za pomocą wrażeń wzrokowych, tworząapate posługując 
się przy tym idealizacją. 
35 DK B 11, 21: epovA7jOT]JJ ypalf/al 'rÓJJ AÓYOJJ 'EAEJJT]q ILt:JJ EyTCCÓlLlOJJ, elLÓJJ 8t: 
7rai YVlOJJ.
>>>
- 
-. . - ..--"". .. 


i'!:. 


: 
 3 
. ..,..... .. 
. '. 
._
 




....
;:- 


Epistemologia a koncepcja sztuki w Pochwale Heleny... 


47 


filozofem starożytnym dostrzegającym odmienność tych umiejętności, które 
z dzisiejszej perspektywy nazwalibyśmy sztukami pięknymi, od innych za- 
jęć. Rozwijając koncepcję apate Gorgiasz ujmuje główną cechę ich działa- 
nia, przedstawiając stany, które wzbudza moc sztuki, oraz opisuje specyfikę 
ich oddziaływania. Retor z Leontinoi nie ogranicza się jednak wyłącznie do 
sfery teoretycznej, ale, jak każdy z sofistów, wykorzystuje wyniki swoich 
rozważań w praktyce. Pochwała Heleny i Obrona Palamedesa są modelowy- 
mi przykładami mów również i pod tym względem. Oddziałują one bowiem 
na czytelnika całym arsenałem środków retorycznych, inspirowanych prze- 
de wszystkim poezją, których zadaniem jest wzbudzenie jak naj silniej szych 
doznań, poruszenie i przekonanie. 
Z tej perspektywy zrozumiała staje się fascynacja Gorgiasza szeroko 
rozumianą poezją, w skład której wchodzi również tragedia, i jej skutkami 
prowadzącymi do upodabniania stylu prozy artystycznej do stylu poetyc- 
kiego. Zgodnie z takimi założeniami ostatecznym celem sztuki jest wzbu- 
dzanie przyjemności (-repł{/lq). Taki cel wielokrotnie pojawia się w pismach 
związanych z Gorgiaszem czy nurtem sofistycznym. Ślady tej myśli są 
również doskonale widoczne w Pochwale Heleny, w której kilkakrotnie po- 
jawiają się wypowiedzi przedstawiające wzbudzanie przyjemności w od- 
biorcy jako ostateczny cel sztuki. To jest też przyczyną, dla której Gorgiasz 
rezygnuje z opowiadania całej historii Heleny, ponieważ "mówienie tym, 
którzy wiedzą, tego, co wiedzą, wzbudza wiarę, ale nie przynosi przy jem- 
ności,,36. Wspominając zaś o malarzach i rzeźbiarzach, mówi, iż "radują oni 
wzrok", "dostarczają oczom boskiej przyjemności,,37. 
W tym miejscu podkreślić należy, iż apate w gorgiańskiej koncepcji 
sztuki nie ma negatywnego wymiaru ,;oszustwa". Taki cel sztuki słowa jest 
bowiem wynikiem ludzkich ograniczeń poznawczych oraz pewnych natu- 
ralnych skłonności duszy. Gorgiasz wydaje się być przekonany, iż skoro 
przeważająca część rzeczywistości pozostaje poza obrębem bezpośredniej 
wiedzy człowieka, ale mieści się w obszarze jego zainteresowań, może ona 
stać się przedmiotem pewnej fikcji będącej wynikiem słowa czy obrazu. 
Doskonałą ilustracją tego przekonania jest słynna gorgi ań ska definicja tra-o 
gedii. Według Plutarcha Gorgiasz miał powiedzieć, iż "tragedia jest oszu- 
kaństwem, w, którym oszukujący jest sprawiedliwszy od nieoszukującego, 
a oszukany mądrzejszy od nieoszukanego,,38. Retor z Leontinoi uważa zatem, 
iż pewien rodzaj "oszustwa" czy iluzji stanowi samą istotę sztuki drama- 
tycznej, a specyficznie pojęta "sprawiedliwość" twórcy polega na tworze- 
niu złudy, czyli w pewnym sensie "oszukiwaniu". Po raz kolejny wysnuć 


36 DK B II, 5: 7:0 rap 7:0iq ei8ócnv eX 
aacn ./lirelv niCJ'7:lV /.lev lizel, 7:iPlf/lV 8£ au 
lpipel. 
37 DK BIl, 18: 7:ipnovcJl 7:1jv Olf/lV; fJiav i!&iav napiazero 7:oiq o/.lJ.l.acnv. 
38 DK B 23: Ó 7:' amx7:1jaaq 8UCalÓ7:epoq 7:015 /.li! ana7:1jaav7:oq. 1Cai Ó amx7:1JfJeiq 
aOlpm7:epoq 7:015 /.li! amx7:1JfJiJl7:oq.
>>>
48 


Zbigniew Nerczuk 


można wniosek, iż według Gorgiasza wartość dzieła sztuki jest tym więk- 
sza, im doskonalej kreuje nowy świat, czyli im doskonalszą wytwarza złudę 
. ,.39 
rzeczywlstosCl . 
Gorgiańska definicja tragedii, w której pojawia się pojęcie sprawiedli- 
wości, naprowadza na pewien nowy, bardzo ważny wątek. Przedstawione 
powyżej założenia gorgiańskiej koncepcji sztuki mogą bowiem pozostawić 
wątpliwości co do relacji, jaka istnieje między sztuką a prawdą. Skoro sztuka 
jest umiejętnością tworzenia fikcji, można zapytać, czy istnieje w ogóle jaki- 
kolwiek związek pomiędzy nią a prawdą. Czy twórca winien posiadać wiedzę 
o przedmiocie swojego wykładu czy przedstawienia? W jakim sensie moż- 
na mówić o sprawiedliwości twórcy? Czy wedle Gorgiasza jest on w jaki- 
kolwiek sposób odpowiedzialny za mniemania i doznania, które wywołuje? 
Całościowa odpowiedź na to pytanie wydaje się przekraczać możliwości 
badacza myśli sofisty. Skąpe świadectwa uniemożliwiają bowiem odpo- 
wiedź, która objęłaby całą wyróżnioną przez Gorgiasza sferę sztuk. Ogra- 
niczmy się do najważniejszej dla Gorgiasza dziedziny - sztuki retorycznej, 
w której w sposób najbardziej widoczny ujawnić się może konflikt pomię- 
dzy prawdą a sztuką. Pierwsze i najważniejsze pytanie dotyczy tego, czy 
Gorgiasz w ogóle świadomy był samego problemu. Na pozór negatywna od- 
powiedź wydaje się oczywista. Badacze niejednokrotnie podkreślali wielką 
przewagę formy nad treścią w pismach sofistów, a przede wszystkim w dzie- 
łach samego Gorgiasza. Rzeczywiście, jeśli zestawi się bogactwo środków 
retorycznych w ich najprzeróżniejszych formach z tematyką Pochwały He- 
leny czy Obrony Palamedesa wydawać się może, iż dla ich autora treść jest 
tylko pretekstem do popisania się kunsztem formalnym. Wydawać by się 
zatem mogło, że Gorgiasz, nawet jeśli zdaje sobie sprawę z problemu, ja- 
kim jest relacja retoryki do prawdy, pomija go koncentrując się na popisie 
retorycznym i rozwijaniu doskonałości formalnej. Pogląd ten odeprzeć mo- 
że jednak staranna lektura obu mów. Zawarte w nich wypowiedzi nie po- 
zostawiają wątpliwości, iż Gorgiasz zdaje sobie sprawę z problemu, nadaje 
mu duże znaczenie i przedstawia pewne rozwiązanie. Dla Gorgiasz!ł, jak 
sądzimy, to, co się mówi, nie jest kwestią obojętną, a wręcz przeciwnie - 
jest równie ważne jak to, ,jak" się mówi. 
O znaczeniu pierwszego członu relacj i prawda-sztuka wspominaliśmy 
już omawiając poglądy epistemologiczne obecne w mowach popisowych. 


39 Można się zastanawiać, czy Gorgiasz postawił filozoficznie istotne pytanie o to, co 
leży u podstaw możliwości tworzenia w duszach ludzkich apate przez słowo lub obrazy 
wzrokowe. Wydaje się, że takiej odpowiedzi w tekstach Gorgiasza nie znajdziemy. Odpo- 
wie na nie dopiero Platon, analizując części składające się na duszę ludzką w Jonie czy 
w Państwie (603ab), Retor z Leontinoi nie szuka głębokiej, psychologicznej odpowiedzi na 
to pytanie, zadowala się tylko konstatacją skutków słowa i obrazów wzrokowych, opierając 
się tu na tradycji muzycznej (koncepcja etosu muzycznego) oraz poetyckiej (liczne nawią- 
zania do poezji tragicznej).
>>>
-- .

... 



,
 


Epistemologia a koncepcja sztuki w Pochwale Heleny... 


49 


Przypomnijmy teraz tylko, że Gorgiasz zarówno w Pochwale Heleny, jak 
i Obronie Palamedesa zdradza wyraźny szacunek dla prawdy. Zaznaczali- 
śmy już, że stanowisko Gorgiasza jest złożone, ponieważ i w tej kwestii 
jednoznaczną interpretację utrudnia gorgiańskie zamiłowanie do paradoksu. 
Jak bowiem inaczej wytłumaczyć zdanie, które niczym manifest pada na 
początku Pochwały Heleny: x:ó(Jf.Loq [...] Ilóytp 8e akTjOeux, wplecione 
w kontekst obrony czci mitycznej niewiernej żony? Jakjuż wspominaliśmy, 
dla Gorgiasza wina czy jej brak u Heleny nie ma żadnego znaczenia, a jej 
przypadek odzwierciedla raczej zainteresowania sofisty dotyczące kształ- 
towania opinii przez słowo, przekonywania w kwestiach, które umykają 
jednoznacznej ocenie, a zatem w tych kwestiach, z których w przeważającej 
mierze utkana jest ludzka rzeczywistość. Pochwała Heleny nie pozostawia 
wątpliwości, że Gorgiasz doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż słowo 
może być przeciwstawione prawdzie. Przykładem tego jest fałszywe oskar- 
żenie wniesione przez Odyseusza przeciwko Palamedesowi lub słowa poe- 
tów rodzące niesłuszną opinię o Helenie. W świecie obecny jest zatem fałsz 
i wynikające z niego fałszywe mniemanie. Jak już wspomnieliśmy, stano- 
wią one według Gorgiasza nieunikniony składnik rzeczywistości, w której 
ludzie nie posiadają o wszystkim doskonałej, bezpośredniej wiedzy. Tym, 
co odróżnia jednak Gorgiasza-filozofa od poetów jest pytanie o relację za- 
chodzącą pomiędzy uprawianą przez niego sztuką wymowy a prawdą, któ- 
rego echa ujawniają się w Pochwale Heleny. We fragmencie owej mowy, 
gdy wspomina się o wielkiej mocy słów kształtujących ludzkie opinie, czy- 
tamy o sporach prowadzonych na agorze, "w których jedna mowa napisana 
zgodnie z regułami sztuki, a nie wypowiedziana zgodnie z prawdą sprawia 
przyjemność całemu tłumowi i przekonuje,,4o. Wypowiedź ta świadczy do- 
bitnie o tym, że Gorgiasz zdawał sobie sprawę, iż sztuka wymowy może 
zostać przeciwstawiona prawdzie, a jej moc może zostać wykorzystana 
w całej pełni do wytwarzania fałszywego mniemania. Pomiędzy sztuką wy_ 
mowy a prawdą nie ma wedle Gorgiasza żadnej bezpośredniej i prostej 
przekładni, tak samo jak byt nie jest tożsamy ze słowem. 
Nie oznacza to jednak w przypadku Gorgiasza rezygnacji z prawdy 
i skupienia się na całkowicie formalnym traktowaniu słowa. Wspomnieli- 
śmy już bowiem powyżej, że mimo ludzkich ograniczeń poznawczych 
prawda jest w wielu wypadkach osiągalna. Przykładem mówcy, który przez 
słowo dąży do ujawnienia prawdy, jest Palamedes. Przeciwstawia on swo- 
ją namowę pouczającą o prawdzie - fałszywej i złudnej namowie Odyse- 
usza. Jednak wydaje się, że słowo samo w sobie nie jest dla Gorgiasza ani 
prawdziwe, ani fałszywe, ani złe, ani dobre. Jest ono raczej neutralnym in- 
strumentem, który może służyć wytwarzaniu mniemania prawdziwego lub 


40 DK B II, I3: er; Itóro; 7rolt UJ! óXItOJ! E-replf/e Kai E7reZae -rEXJ!71 rparpei;, au/(" 
dlt178eilf ltex8ei;. 


7 - Historia.XXXI
>>>
50 


Zbigniew Nerczuk 


fałszywego. Nie oznacza to, że Gorgiasz pozostaje obojętny na problem, 
jak winna być wykorzystywana sztuka retoryki. Po raz kolejny obie mowy 
pochwalne wykazują modelowy charakter, który odsłania poglądy Gorgia- 
sza. Retor z Leontinoi przedstawia bowiem w obu mowach pewną wizj ę 
obrony słowa przed całkowitym zerwaniem z prawdą. Ludzkim ogranicze- 
niom poznawczym Gorgiasz przeciwstawia pewne instrumenty, które, cho- 
ciaż nie są w stanie zrekompensować ludzkich niedoskonałości, jednak 
zwiększają możliwość ujęcia prawdy. Do instrumentów tych należy posłu- 
giwanie się logicznym, formalnym rozumowaniem oraz oparcie się na praw- 
dopodobieństwie. 
Przypomnijmy zapowiedź Gorgiasza poprzedzającą argumentację w Po- 
chwale Heleny, w której retor wspomina, że jego celem jest uwolnienie 
Heleny z zarzutów "przy pomocy rozumowania" (AoYlCr,uÓJl). Jak dowodzi 
sama argumentacja, "rozumowanie" polega na przedstawieniu wszystkich 
możliwych przyczyn ucieczki Heleny ze Sparty oraz wykazaniu, że każda 
z tych możliwości wskazuje na niewinność Hel eny 4l. Na podobnym sche- 
macie zbudowana jest argumentacja Palamedesa. Składa się ona z dwu czę- 
ści, z których pierwsza dowodzi, iż heros nie mógł dopuścić się zdrady, 
nawet gdyby chciał (6-21), a druga, że nie chciał, nawet gdyby mógł 
(13-21). Poszczególne elementy dowodzenia są równie uporządkowane jak 
w Pochwale Heleny. Palamedes przyjmuje bowiem na próbę twierdzenie 
fałszywe, a następnie ukazuje, że pociąga ono za sobą niemożliwe do przy- 
jęcia skutki 42 . Tworzy w ten sposób łańcuch logiczny, oparty na strukturze 
warunkowej ,Jeśli - to", którego poszczególne ogniwa ukazują niemoż- 
ność przyjęcia poprzedniego twierdzenia. 
Nietrudno zauważyć podobieństwo, jakie obie mowy oraz traktat O nie- 
bycie zdradzają pod względem konstrukcji argumentacji oraz pojawiających 
się środków argumentacyjnych. W każdej z owych prac Gorgiasza główną 
rolę odgrywa struktura warunkowa ,Jeśli - to", a argumentacja budowana 
jest za pomocą konstrukcji nazwanej przez B. Cassin "structure de recul 
hypothetique", polegającej na pozornej akceptacji twierdzeń przeciwnych 
niż głoszone oraz wykazywaniu, iż nie odpowiadają one prawdzie 43 . Rów- 
nie ważna jest w traktacie i mowach popisowych konstrukcja "wyczerpu- 
jącego podziału". Gorgiasz w każdej z prac sugeruje, że przedstawia pełen 
zbiór możliwości, a kolejne etapy argumentacji prowadzą do wykazania 
możliwości, bądź niemożliwoŚci ich zaistnienia. Kolejnym środkiem, często 


41 Badacze podsumowując metodę argumentacji przedstawioną przez Gorgiasza najczęściej 
posługiwali się określeniem "dowód apagogiczny". Por. W. Schmid, O. Stahlin, Geschichte 
der griechischen Literatur, 1. Tei/: Die klassische Periode der griechischen Literatur, Bd. 3, 
Miinchen 1940. 
42 Wielu badaczy podkreśla istnienie związku w metodzie dowodzenia Gorgiasza i Zenona. 
43 B. Cassin, Si Parmenide. Le traiti anonyme De Melisso Xenophane Gorgia. Edition 
critique et commentaire, Lille 1980.
>>>
L....
 


Epistemologia a koncepcja sztuki w Pochwale Heleny... 


51 


wykorzystywanym w argumentacji przez Gorgiasza, jest reguła, wedle kto- 
rej tylko jedno z przeciwieństw może odpowiadać prawdzie. 
W traktacie O niebycie, jak i w mowach popisowych, wyróżnikiem ar- 
gumentacji jest podporządkowanie jej "zdrowemu rozsądkowi". Chociaż 
tezy, których dowodzi Gorgiasz są niejednokrotnie obrazoburcze, to jednak 
przesłanki, które wykorzystywane są w dowodzie, z reguły są dość oczy- 
wiste i możliwe do przyjęcia na podstawie tradycji kulturowej. Zarówno 
w Pochwale Heleny, jak i Obronie Palamedesa retor opiera swe rozumo- 
wanie na argumentach, które przemawiać mogą do każdego odbiorcy. I tak 
w Pochwale Heleny jako możliwe przyczyny ucieczki heroiny wymienia 
gwałt, namiętność, namowę czy zachwyt, czyli motywy bardzo często 
przedstawiane w literaturze, a bliskie także codzienności. Palamedes bro- 
niąc się ukazuje, że nie tylko nie mógł popełnić zarzucanej mu zdrady, ale 
i nie chciał, ponieważ, jak dowodzi zdrowy rozsądek, nie miałby z tego 
żadnej korzyści, a - wręcz przeciwnie - utraciłby wszystko, co dotychczas 
osiągnął. 
Dodatkowo siłę argumentacji przedstawionej w obu mowach wzmacnia 
fakt, iż odwołuj e się ona do pewnych powszechnych odczuć - bohaterzy 
Gorgiasza nie są w jego narracji nadludźmi, ale ich postacie nabierają cech 
zwykłego człowieka. Argumentacja dokonuje się bez odwołań do konkret- 
nych sytuacji, a całe obrazowanie jest bardzo ogólne, tak iż wydaje się, że 
ucieczka Heleny jest tylko przykładem ucieczki dowolnej kobiety, która 
powodowana wyższą siłą opuściła męża. Równie uniwersalny jest przypadek 
Palamedesa, w którego roli mógłby się znaleźć każdy fałszywie oskarżony 
obywatel Aten. Wszystkie te zabiegi prowadzą do wzmocnienia prawdopo- 
dobieństwa wersji przedstawianej przez Gorgiasza. Scenariusz sugerowany 
przez retora w mowach jest bowiem uprawdopodabniany przez to, że oma- 
wiana sytuacja wydarzyć się może każdemu człowiekowi i z tego względu 
jest też każdemu bliski. Przedstawiane motywy są zrozumiałe - jaki sens 
miałaby zdrada w przypadklt Palamedesa, kiedy traci on na zdradzie wszyst- 
ko, natomiast niczego nie zyskuje. 
Prawdopodobieńswo - eiKóq jest zatem głównym elementem perswa-- 
zyjnym u Gorgiasza. Dodać jednak trzeba, iż Gorgiasz nie posługuje się nim 
bez względu na prawdę, lecz niejednokrotnie właśnie prawdopodobieństwo 
przybliża do prawdy w sytuacji, gdy bezpośrednio nie jest ona uchwytna. 
Podsumowując powiedzieć można, iż dla Gorgiasza narzędziem przybliża- 
jącym do prawdy w odczytywaniu rzeczywistości jest pewien rygoryzm ro- 
zumowań oraz oparcie się na prawdopodobieństwie. 
Reasumując rozważania poświęcone relacji między epistemologią a sztu- 
ką w obu mowach Gorgiasza, podkreślić należy, że retor z Leontinoi z ist- 
nienia takiej relacji doskonale zdaje sobie sprawę. Ocena ludzkiej rzeczywi- 
stości oraz mocy poznawczych człowieka jest bowiem dla Gorgiasza punk- 
tem wyjścia dla własnej koncepcji sztuki. Zmienna rzeczywistość i brak
>>>
52 


Zbigniew Nerczuk 


doskonałej wiedzy o mej stwarza miejsce umiejętnej kreacji, tworzeniu 
iluzji rzeczywistości oraz decyduje o ogromnej mocy, jaką uzyskuje oddzia- 
ływanie przez słowo czy doznania wzrokowe. Malarze, rzeźbiarze i retorzy 
tworzą ułudę lub "nową" rzeczywistość, która potrafi jednak oddziaływać 
na ludzi silniej niż ich własna. 
Jaka jest zatem relacja między prawdą a sztuką wyłaniająca się z mów 
popisowych? Ograniczając odpowiedź do sztuki wymowy, zaznaczmy po- 
nownie, iż retoryka ma możliwość kreowania swojego świata, ponieważ 
cały wielki obręb rzeczywistości pozostaje poza bezpośrednim doświadcze- 
niem. W świetle wypowiedzi retora prawda jest wartością, którą w mowach 
powinno się realizować. W gorgiańskiej koncepcji retoryka nie sprzecza się 
zatem z prawdą, ale omawiając nie tylko to, co bezpośrednio dane, wkracza 
w ten obszar rzeczywistości, który znajduje się poza sferą bezpośredniego 
doświadczenia. Retor kreuje taki świat broniąc Helenę i ukazując trudności 
związane z przekazem prawdy w Obronie Palamedesa. 


EPISTEMOLOGIE ET LA CONCEPTION DE L' ART 
DANS L'ELOGE D'HELENE ET LA DEFENSE DE PALAMEDES 
DE GORGIAS DE LEONTINOI 


Resume 


Eloge d'H€lene et D€fense de Palamedes, deux discours de Gorgias de Leon- 
tinoi, occupent un rang important non seulement dans I'histoire de la rhetorique 
mais, comme le prouvent les dernieres recherches, egalement dans I'histoire de la 
philosophie. lIs contiennent plusieurs propos d'un caractere decidement philo- 
sophique concernants le domaine de l'epistemologie ou de I'ontologie. Dans le 
cadre de la theorie cognitive ce rhetoricien de Leontinoi aborde le motif eleatique 
de la verite, du savoir et du jugement mais il definit ces notions dans l' esprit 
d' empirisme. 
Ses constatations, faites dans la sphere cognitive, marquent en meme temps 
l' horizon de la rhetorique de Gorgias. La conscience des limites cogniti ves de 
l'homme et de l'inf1uance particuliere exercee par certains arts tels que: la rheto- 
rique, le drame, la peinture et la sculpture, mene Gorgias a l' elaboration de la 
premiere dans l'histoire conception esth6tique. II la fonde sur des termes tels que 
d7Ux-r17 au -repłflLr; en decrivent la maniere dont ces art s «distinguees» ex erce nt leur 
inf1uance et en indiquant leurs buts. Suivant l'idee de sa conception Gorgias deve- 
loppe ces elements techniques du discours lesquels le rendraient encore plus in- 
f1uent - il lie l' art du discours a la poesie et du drame. II aborde aussi certaines 
ref1exions philosophiques - concernantes les possibilites de transmettre la verite, 
le role de la probabilition la question de rapport entre le discours et le premier 
theoricien de l' art lequel partant des constatations philosophiques developpe sa 
conception rhetorique.
>>>
:::_";;i; 


,,
= 


ACTA UNIVERSITATIS NICO LAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ I999 


Zakład Archeologii Antycznej 


Mariusz Mielczarek 


o ORGANIZACJI WOJSKA UROKSOLANÓW 
MIĘDZY SOJUSZEM Z PALAKESEM A WYPRAWĄ NA MEZJĘ 
W 69 R. N.B. o 


Ograniczenie przez Sarmatów władztwa Scytów do zachodniej części 
Półwyspu Krymskiego oraz do pasa wybrzeża Morza Czarnego od Krymu 
po ujście Dniepru znaczyło, iż na stepach północnopontyjskich ci pierwsi 
stali się siła dominującą. Jeśli liczne znaleziska militariów, w pierwszej 
kolejności te z bogatych pochówków przypisywanych sarmackiej arysto- 
kracji, pozwalają na w miarę dokładną rekonstrukcję uzbrojenia wojowni- 
ków, to znajomość organizacji wojska nadczarnomorskich Sarmatów trudno 
uznać za zadowalającąl. W dodatku na studiach nad tym zagadnieniem 2 
w specyficzny sposób zaciążyło słuszne skądinąd dążenie do możliwie peł- 
nego wykorzystania wszystkich dostępnych źródeł, zarówno archeologicz- 
nych, jak i narracyjnych (nawet tych wzajemnie się wykluczających). Takie 
działanie sprzyjało rozciąganiu cech charakterystycznych tylko dla jednego 
odłamu Sarmatów na pozostałe. Sytuacji tej nie zmieniły ostatnie odkrycia 
epigraficzne. 
Wśród informacji, które pozwalają na rozważania o organizacji wojska 
Sarmatów uwagę przyciągają dwa przekazy odnoszące się do Roksolanów. 
Zaangażowanie się Roksolanów w samym końcu II w. p.n.e. w północno- 
pontyjskie zmagania Mitrydatesa VI Eupatora - wystąpili po stronie Scy- 
tów, jako sojusznicy Palakesa 3 , a zapewne także jako sprzymierzeńcy władcy 
Pontu 4 - sprawiło, że pojawiły się pierwsze wzmianki o wojsku i strukturze 


l Dla przykładu: A. M. Chazanov, Ocerki voennogo dela Sarmatov, Moskva 1971, 
passim, szczególnie s. 64-90; K. F. Smirnov, Vooruzenie Savromatov, w: Materialy i issle- 
dovanija po archeologii SSSR, 101, Moskva 1961, passim. 
2 Wielokrotnie podkreślaną specyfiką sarmacką było uczestnictwo w działaniach wo- 
jennych kobiet, szczególnie niezamężnych - A. M. Chazanov, Materinskij rod u Sarmatov, 
VD/, 1970, 2, passim - tu źródła i starsza literatura; idem, Ocerki,.s. 67. 
3 Strab., 7, 3,17. 
4 Por. App., Mithr., 15, 19,69; Iust., 38, 3, 38, 7.
>>>
54 


Mariusz MieIczarek 


społecznej tego odłamu Sarmatów. W związku zaś z osiągnięciem przez nich 
granicy państwa rzymskiego otrzymaliśmy bardzo cenny, choć ogólny opis 
sarmackiego oddziału, który w 69 r. n.e. wkroczył do Mezji. 
Na podstawie świadectw odnoszących się do wspomnianych wyżej wy- 
darzeń, kilku fragmentów Geografii Strabona 5 i krótkiej wzmianki w Dzie- 
jach Tacyta 6 można podjąć próbę prześledzenia zmian w organizacji wojska 
Roksolanów. Zmian, które zaszły na przestrzeni niemal dwóch stuleci, 
w czasie, kiedy zajmowali oni ziemie od Morza Azowskiego po Dniepr 7 , 
a od połowy I w. n.e. po dolny Duna/. Luka w wiedzy o tym, co działo się 
między wypadkami opisanymi przez Strabona i Tacyta nie jest właściwa tyl- 
ko Roksolanom - dzieje Sarmatów w pierwszej połowie I w. n.e. i w pierw- 
szej połowie I w. n.e. znane są nadzwyczaj słab0 9 . 
W końcu II w. p.n.e., w trakcie działań wojennych na Krymie, Rokso- 
lanie dysponowali siłą zbrojną ocenioną na 50 tysięcy wojownikówlO. Mieli 
oni zostać pokonani przez ponad ośmiokrotnie słabsze wojsko Diofantesa 11. 
W 69 roku najechali Mezję w sile około 9 tysięcy jeźdźców 12 , ale była to 
zapewne jedynie część ich siły militarnej. 


5 Z punktu widzenia spraw nadczarnomorskich zob. L. I. Gracjanskaja, "Geografija" 
Strabona. Problemy istoćnikovedenija, w: Drevnejśie gosudarstva na territarii SSSR. 
Materialy i issledovanija 1986 gad, Moskva 1988, passim - tu starsza literatura. 
6 Kilkukrotne precyzyjne odniesienie się do spraw sarmackich (poza już przywołanymi: 
Tac., Ann., 12, 15-20), także w kwestiach Armenii (Tac., Ann., 6, 33; 6, 35; por. los. Flav., 
Ant. Jud., 18, 4, i dyskusję na ten temat, np. M.-L. Chaumont, L'Armenie entre Rome et 
l'Iran. I. De I'arenement d'Auguste a I'arenement de Diocletien, ANRW, II, 9.1, s. 88-92, 
pozwala sądzić, iż wiedza Tacyta o Sarmatach oparta była na dobrych źródłach. 
7 Strab., 2, 5, 7; 7, 3, 17. 
8 CIL, XIV, 3608.18-22 (= Dessau 986). Por. Plin., NH, 4, 80. Pomijając bardzo ob- 
szerną literaturę archeologiczną. 
9 Odnosząc się do wydarzeń w Europie: Dio Cass., 54, 20, 3; 55, 30, 4; Florus, 2, 29; 
Svet., Tib., 41; Euseb., Chron., 170 i n. (Helm). Co do świadectw Owidiusza, lat 8-18, zob. 
A. V. Podosinov, Ovidij i Prićernomor'e, w: Drevnejśie gosudarstva na territorii-SSSR. 
Materialy i issledovanija 1983 gad, Moskva 1984, s. 125-133; idem, Ovids Dichtung ais 
Quelle fUr die Geschichte des Schwarzmeergebiets, Xenia, 19, Konstanz 1987, s. 134-141. 
Ogólnie Ju. G. Vinogradov, Oćerk voenno-politićeskoj istorii Sarmatov v I v. n.e., VDJ, 
1994,2, s. 151-152. 
10 Strab., 7, 3, 7. 
11 Strab., 7, 3, 17. Co do identyfikacji "Reuxinali" z dekretu ku czci Diofantesa _ 
IOSPE, I, 2, 352 - D. A. Maćinskij, Nekotorye problemyetnogeografii vostoćnoevropejskich 
stepej vo II v. do n.e.-I v. n.e., Archeologiceskij Sbornik Gosudarstvennogo Ermitaia, 16, 
1974, s. 125-127, i K. F. Smirnov, Sarmaty i utveridenie ich politiceskogo gospodstva 
v Skifii, Moskva 1984, s. 120. Co do tła politycznego wydarzeń i kolejności poczynań Dio- 
fantesa w świetle nowo odkrytej inskrypcji z Pantikapaionu zob. Ju. G. Vinogradov, Votiv- 
naja nadpis' carja Skilura iz Pantikapeja i problemy istorii Skifii i Bospora vo II v. do n.e., 
VD1, 1987, 10, s. 55-87. 
12 Tac., Hist., I, 79. 


41
>>>
:=:-'
- 


o organizacji wojska u Roksolanów. Między sojuszem... 


55 


Nie jest możliwa jakakolwiek ocena zgodności podanej liczb y J3 rokso- 
łańskich wojowników z rzeczywistości ą l4. Dla określenia proporcji można 
jedynie wskazać inne dane odnoszące się mniej więcej do tego samego 
okresu, między innymi także odnotowane przez Strabona. W czasie, gdy 
"Farnakes rządził Bosporem,,15, król Siraków mógł wystawić 20 tysięcy 
jazd y l6, a król Aorsów ponad 200 tysi ęcy 17. W jednej z sarmackich wypraw 
przeciw Scytom miało wziąć udział około 40 tysięcy wojowników, wśród 
nich zaś 10 tysięcy konni cy 18. 
Nie ma wątpliwości, iż na czele wojska Roksolanów stał krół l9 . Nie da 
się jednak wykluczyć, że w sytuacjach incydentalnych, jak najazd odweto- 
wy, przewodzić mogli ludzie nie związani z królewskim rodem 20 . 
Wojownikiem był każdy mężczyzna zdolny do noszenia broni 2l . Rokso- 
łanów od dziecka szkolono w jeździe konnej22 (co naturalne wśród koczo- 
wników 23 ). Młodzież stosunkowo wcześnie uczono posługiwania się broni ą 24. 
Wojsko Sarmatów składało się z jazdy i piechoty. Według informacji 
odnoszącej się do jednego z sarmackich rajdów na Scytów jeźdźcom towa- 
rzyszyć miała trzykrotnie od nich liczniejsza piechota 25 . Nie wiadomo jednak:, 
CZ)(' owa piech?t
 to rzeczywiście wojownicy sarmaccy, czy też przedsta- 
\ \ ' \ '\ 
, 


13 Zdaniem niektórych badaczy liczba ta jest zawyżona, por. V. D. Blavatskij, O stra- 
tegii i taktike Skifov, Kratkie SoobSćenija Instituta 1starii Material'no} Kul 'tury, 34, 1950, 
s. 27; A. M. Chazanov, Oćerki, s. 66.' 
14 Dla porównania można się odwołać do Partów, do których odnoszono szereg infor- 
macji dotyczących Sarmatów. Por. na przykład Iust., 41,2, i Strab., 7, 3, 17. Wskazać bo- 
wiem warto, że możliwości mobilizacyjne władców partyjskich w I w. p.n.e. szacuje się na 
około 50-60 tys. konnicy (pomijając żołnierzy najemnych). Plut., Ant., 44; Iust., 41,2, 6. 
Zob. G. Widengren, Uber einige Probierne in der altpersischen Geschichte, w: Festschrift 
Leo Brand zum 60. Geburtstag, Koln-Opladen 1969, s. 531-532, czy K. Schippmann, 
Grundziige der parthischen Geschichte, Darmstadt 1980, s. 94. 
15 Zwrócono już uwagę, że ten zwrot Strabona (11, 5,8) odnosi się najpewniej do 50-49 r. 
p.n.e., kiedy to Farnakes szykował się do walki z Rzymem. Zob. V. F. Gajdukevic, Das Bo- 
sporanische Reich, Berlin-Amsterdam 1971, s. 323-324; Ju. G. Vinogradov, Ocerk, s. 151. 
16 Strab., 11,5, 8. 
17 Ibidem. 
18 Luc., Tox., 39. 
19 Strab., 7, 3, 17. 
20 Por. Luc., Tox., 48-49. 
21 V. D. Blavatskij, Oćerki voennogo dela v antićnych gosudarstvach Severnogo Prićer- 
nomor 'ja, Moskva 1954, s. 114. 
22 Strab., 7, 4, 6 - że jazdy konnej u Roksolanów uczono od najmłodszych lat. Podobne 
stwierdzenie podał Ammianus MarceIlinus w odniesieniu do Alanów - Amm. Marc., 
31,2,20. 
23 Por. dane odnoszące się do Partów - Iust., 41, 2. 
24 Wydaje się jednak, iż interpretowanie znalezisk broni w grobach dzieci jako dowodu 
na wczesne szkolenie wojskowe nie ma oparcia. Fakt ten traktować bowiem należy raczej 
jako zwyczaj pogrzebowy. 
25 Luc., Tox., 39.
>>>
56 


Mariusz MieIczarek 


wiciele innych grup ludności, którzy znaleźli się w wojsku Roksolanów 26 . 
Zważywszy nie raz podkreślaną przez autorów antycznych niechęć koczo- 
wników do walki piesze/ 7 to drugie przypuszczenie wydaje się prawdopodo- 
bne, niezależnie od tego, na ile owa opinia jest uogólnieniem odnoszonym 
do wszystkich ludów koczowniczych 28 . Analiza zestawu broni nie pozwala 
jednak: wśród sarmackich grobów wyróżnić pochówków, które mogłyby kryć 
. h ' ?9 
pIec urow- . 
Roksolańskiego rajdu na Mezję w 69 1'. dotyczy ogromnie istotna infor- 
macja o znaczącym udziale w bitwie jazdy ciężkozbrojne/o. Jest to pierw- 
sza wiadomość o takiej konnicy u Sarmatów 3l . W końcu II w. p.n.e. Rokso- 
lanie, będąc sprzymierzeńcami scytyjskiego króla Palakesa, takiej jazdy nie 
posiadali 32 . Zdaniem Strabona, klęska Roksolanów w starciu z Diofantesem 
spowodowana była tym, iż lekkozbrojni Roksolanie nie byli w stanie spro- 
stać dobrze uzbrojonej falandze 33 . Uzbrojenie ochronne Roksolanów tego 
czasu - a podobny komplet uzbrojenia miał być właściwy i dla innych 
barbarzyńców 34 - to skórzane hełmy i pancerze oraz plecione tarcze, uzbro- 
jenie zaczepne zaś to włócznia, łuk i miecz 35 . Najwcześniej więc w I w. p.n.e. 
mógł pojawić się u Roksolanów podział na jazdę lekko- i ciężkozbrojną. 
Sądzić można, że ta pierwsza, uzbrojona przede wszystkim w łuki, przewa- 
żała liczebnie. 
Jeźdźcy ciężkozbrojni, według słów Tacyta, w walce używali dłu- 
giej włóczne 6 (określenie contus Sarmaticus stało się z czasem przysło- 


26 Sytuację taką nie raz podkreślano, a w odniesieniu do Alanów świadomość tego prze- 
trwała jeszcze w średniowiecznych źródłach arabskich. 
27 Tac., Hist., 1,79. 
28 Por. stwierdzenia odnoszące się do Partów - Iust., 41, 2. 
29 Dla przykładu: A. M. Chazanov, Ocerki, passim; O. M. Dzigovs'kij, Sarmati na za- 
chodi stepovogo Pricornomor 'ja naprikinci I st. do n.e. -persij polovini IV st. n.e., Kiiv 
1993, passim. 
30 Tac., Hist., 1,79. 
31 Por. wiadomości odnoszące się do Alanów i Jazygów: Arr., Tact., 4, 71; 16,6; 35,3; 
Arr., Acies contra Alanos, passim; Dio Cass., 54, 20. M. Mie1czarek, Cataphracti and 
Clibanarii. Studies in the Heavy Armoured Cavalry ol the Ancient Warid, Łódź 1993, 
s. 95 i n. (tu takze o konnicy bosporańskiej). 
32 Strab., 7, 3, 17. Zob. V. D. Blavatskij, Ocerki, s. 113 i n.; Ju. M. Desjatcikov, Pojav- 
Ienie katafraktarev na Bospore, w: Sbornik dokladov na IX i X Vsesojuznych Archeologice- 
skich Studenceskich Konlerencijach, Moskva 1968, s. 45. 
33 Strab., 7,3, 17. Niemal to samo w odniesieniu do Alanów powtórzył Arrian, Acies 
contra Alanos, 15-17. Zob. E. L. Wheeler, The Legion as Phalanx, Chiran, 9, 1979, s. 303- 
-318; A. B. Bosworth, Arrian and the Alani, Harvard Studies in Classical Philology, 81, 
1977, s. 233 i n.; M. Mie1czarek, Cataphracti, s. 96. 
34 Por. Plut., Crass., 25, 7, 23, chociaż tutaj chodzić mo Ze równieZ o kwestię konstrukcji 
pancerza. O, Gamber, Grundriss einer Geschichte der Schutzwaffen der Altertums, Jahr- 
buch der Kunsthistorischen Sammlungen in Wien, 62, 1966, s. 7 i n. 
35 Strab., 7, 3,17. 
36 Iż była to broń istotnie długa najlepiej świadczą sceny walki ukazane na naczyniach
>>>
;..' 


:=..-..= '. 


o organizacji wojska u Roksolanów. Między sojuszem... 


57 


wiowe 37 ) oraz długiego miecza; Rzymianom wydał się on zbyt długi 38 . Broń 
ochronna ciężkozbrojnych konnych wojowników Roksolanów to hełm i nie- 
zbyt długi łuskowy pancerz o krótkich rękawach, zazwyczaj sięgający kolan. 
Sylwetka ciężkozbrojnych wojowników sarmackich jest dobrze znana, 
przede wszystkim dzięki stosunkowo licznym zabytkom malarstwa bospo- 
rańskieg0 39 (fot. 1). Efektem sarmatyzacji państwa bosporańskieg0 40 było 
między innymi i to, iż uzbrojenie jazdy bosporańskiej było identyczne 
z sarmackim; najlepszym tego poświadczeniem jest podobieństwo broni 
odkrywanej na stanowiskach sarmackich do tej, którą widać na dekoracjach 
b , p . k . 41 
gro owcow aątl apalOnu . 
Dyskusja nad pozamilitarnym znaczeniem jazdy ciężkozbrojnej u Sar- 
matów jest o tyle istotna, iż zgodnie ze wskazaniem autorów antycznych 42 
- przyjętym zresztą w interpretacji znalezisk archeologicznych - posia- 
danie przez wojownika pełnego uzbrojenia łączyło się ze statusem mate- 
rialnym, będącym pochodną jego wysokiej pozycji społecznej. Powszechny 
jest pogląd, że ciężkozbrojni jeźdźcy to przedstawiciele arystokracji 43 (choć 
trudno sprecyzować zakres tego pojęcia)44. Dominuje przekonanie o dużym 
koszcie uzbrojenia takiego wojownika 45 . 
Konsekwencją owego stwierdzenia musi być rozważenie kwestii, czy 
status społeczny i możliwości finansowe arystokracji wpływały na organi- 
zację wojska Roksolanów. Można tutaj przywołać jedynie przekaz odno- 
szący się generalnie do Sarmatów, według którego bogatsi zobowiązywali 
się utrzymać pięciu, dziesięciu lub też większą liczbę jeźdźców, naj ubożsi 


pochodzących ze skarbu z miejscowości Kosiki - zob. M. Ju. Treister, Sarmatskaja skola 
chudozestvennoj torevtiki (k otkrytiju serviza iz Kosiki), VDI, 1994, I, s. 172-203; H. fon 
Gall' [H. von Gall], Scena poedinka vsadnikov na serebrjanoj vaze iz Kosiki. (Istoki i vos- 
prijatie odnogo iranskogo motiva v Juznoj Rossii), VDI, 1997,2, s. 174-198 - oraz ma- 
lowidła z grobowców Pantikapaionu - zob. M. I. Rostovcev, Antićnaja dekorativnaja iivo- 
pis' najuge Rossii, t. I-II, S.-Peterburg 1913-1914. Na tej też podstawie sugeruje się, iż 
broń taka miała drzewce długości 4-4,5 m; V. D. Blavatskij, Oćerki, s. 117. 
37 Statius, Achil/., 2, 132-134; Silius Italicus, Punica, 15,684-685. Z drugiej jednak 
strony w materiale archeologicznym trudno wskazać groty owych włóczni, por. A. M. Cha- 
zanov, Oćerki, s. 44-45. 
38 Tac., Hist., 1,79. 
39 Nadal podstawowym dziełem jest rozprawa M. I. Rostovceva, Antićnaja, passim. 
40 Na ten temat: V. F. Gajdukevic, Das Bosporanische, s. 333 i n.; A. A. Maslennikov, 
Naselenie Bosparskago gosudarstva v pervych vekach n.e., Moskva 1990, passim. 
41 Zob. V. D. Blavatskij, Oćerki, s. 80 i n.; V. A. Goroncarovskij, V. P. Nikonorov, Ilu- 
ratskii katafraktarij. (K istorii anticnoj tjazeloi kavalerii), VDI, 1987, 1, passim; Ju. M. De- 
sjatcikov, Pojavienie, p. 47; M. Mielczarek, Cataphracti, s. 96-97. 
42 Tac., Hist., 1,79. 
43 Por. Amm. Marc., 31, 2, 25. 
44 V. D. Blavatskij, Oćerki, s. 115; V. A. Goroncarovskij, V. P. Nikonorov, Iluratskii, 
s.201-213. 
45 Zob. Strab., 11,5,8; Tac., Ann., 12, 17; A. M. Chazanov, Oćerki, s. 70-71, 82-83, 85. 


R - Historia XXXI
>>>
...... 
...... 
...: 
N:: 
1'-:: 

...:i 

Z 
o z:! 
B
" 
cO::: 

 - 
-ol 
0'"\ 

O\ 

- 
o bIJ 
..g 5 
.....0 
bIJ
 
N -O 
:;'1' 
.
 en 
O...;' 
(dl 
S...... 
E""; 
CI.) .-" 
S .;;; 


 
....
 
"'"' '" 
. biJ 
g .;:: 
.- -, 
0:1 ::I 
o..
 
0:1 - 

 ."" 
i: 
 
0:1 ; 
p., ;- 
. '" 
:.;;J .::1 
,;g t; 
0:1 
 
d ,,t 
o.. ::I 
'" .... 
O :) 
.0-'" 

{; 
'N .::1 

 
 
.
 

 
2
 
'-' "'" 
e ;;.." 

 8 
] ;; 
oN.... 
1)'''' 
iJ
 


-...... 



::E 
"'"' .. 
bIJ
>>>
o organizacji wojska u Roksolanów. Między sojuszem... 


59 


stawali w polu osobiście 46 . Trudno jednak ocenić, czy pojawienie się jazdy 
ciężkozbrojnej u Roksolanów znaczyło powstanie stałej "drużyny,,47. Ma- 
teriał archeologiczny z okresu po I w. n.e. świadczy przede wszystkim 
o zmianach w sarmackim uzbrojeniu. 


D'ORGANISATION D'UNE ARMEE CHEZ ROXOLANS 
ENTRE L'ALLIANCE AVE C PALAKES ET L'EXPEDITION CONTRE MESIE 
EN 69 ANNEE DE NOTRE ERE 


Resume 


Parmi les informations lesquelles permettent la reflexion sur l' organisation de 
I'armee des Sarmates du bard de la Mer Noire, l'attention attirent les temoignages 
de Strabon et de Tacite lesquels se referent aux Roxolans. Dans les actions mili- 
taires en Crimee a la fin du Ile siec1e av. J.-C. les Roxolans sont supposes de 
disposer d'une force militaire de 50 milles de guerriers. lIs sont envahi Mesie en 
ensemble de 9 milles de cavaliers et ce n'etait qu'une partie de leur force militaire. 
II est pourtant impossible de fixer le veritable nombre de guerriers. 
Sans aucun doute I'armee a ete dirigee par la roi. Chaque homme capable de 
porter I' arme devenait guerrier. 
On ce qui concerne la proportion de la cavalerie et de l'infanterie, selon les 
informations concernantes un attaques de sarmates contre les Scythes, les cavaliers 
etaient accompagnes d'un nombre, parait-il, trois fois plus grand d'infanterie. Dans 
le I er siec1e av. J.-c. une cavalerie lourde est apparue chez les Roxolans. II existe 
une opinion commune, selon laquelle les cavaliers lourdes provenaient des familles 
aristocratiques (mais il est dificille de le preciser). D'apres une conviction dominante 
I' armement d'un tel guerrier coutait cher. La position sociale influancait egalement 
l'organisation de l'armee sarmate. Un Sarmate plus riche prenait charge d'entre- 
tenir cinq, dix ou meme de cavaliers, les plus pauvres se presentaient sur le camp 
personellement. 


46 Luc., Tox., 48. 
47 A. M. Chazanov, Oćerki, s. 68, jest pewien, iż już w III w. p.n.e. istniały podobne 
oddziały. Podstawą takiego stwierdzenia jest analiza bogatych pochówków z bronią.
>>>

>>>
-"p.: 


-
.,.. 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Zakład Historii Starożytnej 


Przemysław Wojciechowski 


REKONSTRUKCJA FRAGMENTU TZW. ELOGIUM 
GAJUSZA SEMPRONIUSZA TUDITANUSA 


W roku 1906 podczas demontażu mostu na rzece Aussa w pobliżu Akwi- 
lei odnaleziono fragment inskrypcji zawierającej imię konsula 129 r. p.n.e. 
- Gajusza Semproniusza Tuditanusa. Stanowił on drugą część inskrypcji 
odnalezionej w Akwilei już w XVIII w. l Po zestawieniu obu fragmentów 
otrzymano następujący tekst: 
[- - -- --] RE ET TA VRISCOS C [--------] 
[-- - -- - ]VS COACTOSM [-- -- -- --] 
[-------]R QUlNEIS QUA[------] 
[-- -- --] SIGNEIS CONSI [- - - -- -] OS TVDIT ANUS 
[-- - - --] E EGlT TRIUMPV[ -- -- --] DEDIT TlMA VO 
[-------]RIAEI RESTITV[------]REIS TRADIT. 
Odkrycie to dało początek niezwykle interesującej dyskusji z udziałem 
wielu wybitnych historyków, filologów, epigrafików, a w ostatnich latach 
również archeologów 2 . Polemika wokół interpretacji inskrypcji Tuditanusa 
dotyczyła nie tylko rekonstrukcji tekstu (szczególnie określenia przedmiotu 
dedykacji dla Timawusa), lecz koncentrowała się również na takich pro- 
blemach jak typologiczna klasyfikacja zabytku oraz określenie jego datacji 
i pierwotnej lokalizacji. 
Nie ulega obecnie wątpliwości, iż interesująca nas inskrypcja nie jest 
elogium, jak tradycyjnie przyjmowan0 3 , lecz należy do kategorii tabulae 


l ClL, V, 39* + 8270 = lLS, 8885 = CfL, 1 2 , 652 = fnscr. f tal., X, 4, 317b, c = fnscr, 
f tal., XIII, 3, 90 = lLLRP, 335 = fmagines 147 = fA, 28 = Bandelli 1984, s. 216, nr 2 
(= Bandelli 1988, s. 97, nr 2) = Alfoidy 1984, s. 87, nr 43 = AE 1991, 766 = Fontana 1997, 
s. 178, nr 4. 
2 Zob. przede wszystkim: Reisch 1908, passim; Bilcheler 1908, passim; Calderini 1930, 
s. 24; Brusin 1968, col. 15-21; Morgan 1973, passim; Strazzulla Rusconi 1987, passim; 
Vedaldi lasbez 1988, s. 99-103; Bandelli 1989, passim (bibliografia); Wojciechowski 
1996, s. 73-86; Fontana 1997, s. 27-51 i 136-152. 
3 Zob. Premerstein 1907, s. 269; Birt 1920, s.J13; Forlati Tamaro 1925, s. 14-16; De- 
grass i w fnscr, f tal., XIII, 3, s. 74; Brusin 1968, col. 17; Morgan 1973, s. 46.
>>>
62 


Przemysław Woj ciechowski 


triumphales 4 . Wynikają z tego istotne implikacje, zarówno dla określenia 
datacji zabytku, jak i jego pierwotnej lokalizacji. 
Ogólnie dziś akceptowaną tezę o datowaniu słynnej inskrypcji na ko- 
niec II w. p.n.e. sformułował już na początku naszego stulecia A. Premer- 
stein posługując się kryterium paleograficznym 5 . Nie brakowało jednak epi- 
grafików, którzy postulowali datację o wiele późniejszą (połowa I w. p.n.e., 
a nawet okres panowania Augusta)6. Zaklasyfikowanie zabytku do kategorii 
tabulae triumphales bardzo poważnie ograniczyło możliwości przesuwania 
daty jej wystawienia poza okres, w którym konsul przebywał w Cisalpinie 
w związku z dowodzoną przez niego wyprawą przeciw plemionom za- 
mieszkującym północne wybrzeże Adriatyku? Tego rodzaju inskrypcje były 
bowiem sporządzane jeszcze za życia bohatera opisywanych wydarzeń, 
rzadziej w ciągu najbliższych lat po jego śmierci - w przeciwieństwie do 
elogiów, które mogły powstawać nawet po upływie dziesięcioleci od okre- 
su, do jakiego się odnoszą8. 
Odkrycie świadectw kultu Timawusa w samej Akwilei spowodowało 
konieczność zrewidowania tezy o pozaakwilejskiej proweniencji inskrypcji; 
jej zwolennicy zakładali związek tej dedykacji z okręgiem kultowym Tima- 
wusa u ujścia rzeki o tej samej nazwie, gdzie odnaleziono inną inskrypcję' 
z imieniem konsula 9 . Szczególne znaczenie dla ustalenia pierwotnej loka- 
lizacji inskrypcji Tuditanusa miało odnalezienie w Monastero (wschodnia 
część antycznej Akwilei, w pobliżu miejsca, w którym odkryto pierwszy 
fragment inskrypcji Tuditanusa) innej dedykacji dla Timawusa oraz pozo- 
stałości republikańskiej świątyni, którą z dużym prawdopodobieństwem moż- 
na łączyć z kultem tego lokalnego bóstwa (zob. niżej). 
Przystępując do rekonstrukcji tekstu akwilejskiej dedykacji Tuditanusa 
można zatem przyjąć następujące założenia: l) inskrypcja Tuditanusa to ta- 
bula triumphalis, 2) została wystawiona w Akwilei (Monastero), 3) powstała 


4 Zob. Strazzulla Rusconi 1987, s. 155-160; eadem 1991, s. 297; Bandelli 1988, s. 78; 
idem 1989, s. 113-117; Zaccaria 1990, col. 345; Fontana 1997, s. 30. 
5 Premerstein 1907, s. 267. 
6 Reisch 1908, s. 294-295; Forlati Tamaro 1925, s. 13. Ponieważ zakładali oni poza- 
akwilejską proweniencję elogium (nie dysponowali znanymi obecnie świadectwami kultu 
Timawusa w Akwilei), wraz z pojawieniem się nowych ustaleń w tym zakresie wysuwane 
przez nich propozycje datowania zabytku zostały odrzucone. 
7 Na temat wyprawy zob. Liv., Per., LIX; Plinius, N,H., III, 129; Appian, m., 10. Zob. 
Calderini 1930, s. 24-26; Sase11976, s. 79-81; Pavan 1987, s. 22; Bandelli 1988, s. 78-81; 
Vedaldi lasbez 1988, s. 99-103. 
8 Zob. Bandelli 1989, s. 116. 
9 o okręgu kultowym Diomedesa identyfikowanego z Timawusem informuje Strabon 
(V, I, 8-9). Wśród zwolenników pozaakwilejskiej lokalizacji inskrypcji znajdowali się 
m.in. Reisch, Forlati Tamaro, Sticotti oraz Alfoidy (Reisch 1908, s. 293; Forlati Tamaro 
1925, s. 11; Sticotti w komentarzu do fnscr. f tal., X, 4, 317; Alfoidy 1984, s. 70 i 87, nr 43). 
Zob. również przyp. 16. 


I
>>>
-,1:1 


:-:..:.:.... 


. ..

 
'. :

, 


-

- . 


Rekonstrukcja fragmentu tzw. elogium Gajusza Semproniusza Tuditanusa 63 


wkrótce po zwycięskiej wyprawie Tuditanusa przeciw plemionom zamiesz- 
kującym północne wybrzeża Adriatyku (129 r. p.n.e.). 
Identyfikacja wystawcy inskrypcji z konsulem Tuditanusem, możliwa po 
odnalezieniu drugiej części tekstu, spowodowała, iż rekonstrukcja pierw- 
szych czterech wersów inskrypcji nie wywołuje istotnych kontrowersji; 
różnice między licznymi propozycjami lekcji tego fragmentu nie mają istot- 
nego wpływu na treść tej części tekstu; nie ulega bowiem wątpliwości, że 
wersy te odnoszą się do zakończonej sukcesem ekspedycji wojennej dowo- 
dzonej przez konsulalO. Znaczenie tego fragmentu inskrypcji polega przede 
wszystkim na tym, że dowiadujemy się z niego, iż jednym z plemion, prze- 
ciwko którym walczył Tuditanus byli Tauriskowie, o czym nie informują 
źródła literackie. 
Poważne kontrowersje wśród epigrafików wywołuje natomiast uzupeł- 
nienie wersów piątego i szóstego, w których pojawia się informacja o fun- 
dacji dla lokalnego bóstwa rzecznego Timawusa dokonanej przez Tuditanusa 
po zwycięskiej wyprawielI. Niniejszy artykuł stanowi próbę przedstawienia 
naj istotniej szych etapów owej polemiki i sformułowania propozycji rekon- 
strukcji tego fragmentu tekstu, która uwzględniałaby ustalenia najnowszych 
badań w tym zakresie. Weryfikację wielu wcześniej formułowanych hipo- 
tez na temat przedmiotu fundacji Tuditanusa umożliwiają szczególnie re- 
zultaty bardzo intensywnych w ostatnich latach badań nad kultami religij- 
nymi antycznej Akwilei w początkowym okresie istnienia tejkolonii 12 . 


1. Wers piąty. Historycy są zgodni, iż wers. piąty rozpoczynał się od 
słów: Ita RomaJe egit triumpu[m. Kontrowersje dotyczą natomiast określe- 
nia przedmiotu dedykacji dla Timawusa. 
Premerstein - pierwszy wydawca połączonych fragmentów inskrypcji- 
sugerował lekcjęagros captos lub novosfinesJ dedit Timavo 13 . Jego propo- 
zycja została jednak .szybko odrzucona, ponieważ nie uwzględnił on faktu, 
iż tekst pisany jest wierszem saturnijskim 14 . 
Dominująca przez wiele lat opinia o słuszności rekonstrukcji preidam 
lub praedam, zaproponowanej przez E. Reischa i powtórzonej przez P. Sticoh 
tiego oraz A. Degrassiego, opierała się na błędnym (wykazały to późniejsze 


10 G. Brusin (lA 28) proponuje: ---]re et Tauriscos C[Carnosque et Liburnos] I [in 
montibus]us coactos m [---] I [diebus teJr quineis qua[ter ibei? hostes? superJauit I [sueis 
(astreis)] signeis consi[lieis Semproni]os Tuditanus. Por. Bandelli 1989, s. 120-121; Fon- 
tana 1997, s. ] 78 (zestawienie propozycji rekonstrukcji tego fragmentu). 
II Na temat kultu Timawusa w Akwilei zob. przede wszystkim: Bertacchi 1967, passim; 
Brusin 1968, passim; Mastrocinque 1987, s. 79-96; Buora, Zaccaria 1989, passim; Wojcie- 
chowski 1996, passim; Fontana 1997, s. 27-51 i 136-152. 
12 Zob. m.in. Verzar Bass 1991, passim; Mastrocinque 1991, passim; Fontana 1997, 
passim. 
]3 Premerstein 1907, s. 264. 
]4 Pierwszy sformułował to twierdzenie F. Biicheler (Biicheler 1908, s. 321-328). 


-;
>>>
64 


Przemysław Woj ciechowski 


badania) założeniu o pierwotnej lokalizacji bazy w okręgu kultowym Tima- 
wusa u ujścia rzeki o tej nazwie 15 . Nie wydaje się również możliwe, aby Tu- 
ditanus mógł swobodnie dysponować łupem wojennym z prowadzonej przez 
siebie wyprawy i umieścić go w oddalonym od Rzymu sanktuarium lokal- 
nego bóstwa. Na ogół w podobnych przypadkach zwycięski wódz decydował 
się ofiarować tylko część zdobytego łupu, czego wyrazem było użycie for- 
muły de praidad lub innej zbliżone/ 6 . 
Lekcję statuami dedit Timavo dopuszczał już na początku stulecia 
E. Reisch 17 . W latach siedemdziesiątych, a więc już po odkryciu nowych 
świadectw kultu Timawusa w Akwilei, powrócił do niej M. G. Morgan 18 . 
Również G. Alf6ldy opowiada się w opublikowanej w 1984 roku mono- 
grafii Romische Statuen in Venetia et Histria za statuą jak:o przedmiotem 
dedykacji Tuditanusa 19 . Historycy ci wychodzą z założenia (błędnego, jak 
stwierdzono) o lokalizacji inskrypcji - uważanej przez nich za elogium - 
w sanktuarium w pobliżu ujścia Timawusa. Powołują się oni przy tym na 
przekaz Pliniusza dotyczący statuy Tuditanusa oraz odnalezioną na tym te- 
renie inną inskrypcję z imieniem konsula: w . G. Cuscito odrzuca pozaakwilej- 
ską proweniencję fragmentów odkrytych w Monastero i nad rzeką Aussa, 
uważa jednak, iż mogły one stanowić bazę statuy analogicznej do tej, która 
znajdowała się prawdopodobnie u ujścia Timawusa 2l . Taka interpretacja 
pozostaje jednak w sprzeczności ze ściśle sakralnym charak:terem fundacji 
Tuditanusa (zob. niżej). 
W nowszych badaniach jako przedmioty dedykacji dla Timawusa poja- 
wiają się aedes oraz ara ewentualnie arma lub spolia. Trzeba zaznaczyć, że 
jednoznaczne rozstrzygnięcie problemu, który z tych przedmiotów został de- 
dykowany Timawusowi przez konsula, nie jest możliwe. Możemy jedynie po- 
kusić się o wskazanie najbardziej prawdopodobnej hipotezy w tym zakresie. 
Zakwalifikowanie inskrypcji Tuditanusa do grupy tabulae triumphales 
spowodowało, iż wielu epigrafików powróciło do propozycji rekonstrukcji 


15 Reisch 1908, s. 293; Degrassi, lnscr. ltal., XIII, 3, Elogia, 73-75; Degrassi, ILLRP, 
335; Sticotti, lnscr. ltal., X, 4, 317; Bertacchi odrzuca, co prawda, tezę o pozaakwilejskiej 
proweniencji zabytku, nie rezygnuje jednak z rekonstrukcji proponowanej przez Reischa 
(Bertacchi 1967, col. 9-10). 
16 ClL, 1 2 , 48 = ILLRP, 100; ClL, 1 2 , 49 = ILLRP, 221, zob. Bandelli 1989, s. 123. 
17 Reisch 1908, s. 289. 
18 Morgan 1973, s. 46. 
19 Alf51dy 1984, s. 70 i 87, nr 43. 
20 CIL, 1 2 , 2503 = lnscr. ltal., X, 4, 317a = lLLRP, 334 = Imagines, 148 = Cuscito 1976, 
s. 53-58, nr 9, il. 4 i 6 = Bandelli 1988, s. 97, nr 3. Plinius, N-H., III, 19, 129: Tuditanus, 
qui donwit Histras, in statua sua ibi inscripsit: ab Aquileia ad Titium jlumen stadia M(M). 
Sticotti i Alf51dy opowiadają się za bezpośrednim związkiem obu inskrypcji (miały tworzyć 
jeden monument). Tego rodzaju interpretację należy jednak wykluczyć wobec faktu, iż obie 
inskrypcje wykonane są z różnych materiałów, widoczne są też różnice paleograficzne. 
21 Cuscito 1976, s. 55-56, przyp. 30.
>>>
......: 


-e.i- 0 , 

....c.. ' 


---.....- 


Rekonstrukcja fragmentu tzw. elogium Gajusza Semproniusza Tuditanusa 65 


tego fragmentu inskrypcji sformułowanej przez Biichelera już w 1908 r. - 
aedem heic) dedit Timav0 22 . M. J. Strazzulla Rusconi uważa, że tego typu 
napisy były nierozerwalnie związane z budownictwem sakralnym. Włoska 
uczona wiąże inskrypcję wystawioną przez Tuditanusa ze świątynią, której 
ślady odnaleziono w Monastero, a więc w tej samej części miasta, z której 
pochodzi pierwszy z odnalezionych fragmentów inskrypcji Tuditanusa. Zwią- 
zek tej świątyni z kultem Timawusa znajduje potwierdzenie w ikonografii 
zachowanej na odnalezionych fragmentach tej budowli: w trzech postaciach 
przedstawionych na frontonie Strazzulla Rusconi dopatruje się wizerun- 
ków Diomedesa, Hery i Artemidy, a więc bóstw czczonych w sanktuarium 
Diomedesa identyfikowanego z Timawusem, o którym pisał Strabon (Strab., 
VI, 8-9i 3 . Na terenie Monastero odkryto ponadto dedykowaną Timawu- 
sowi inskrypcję datowaną na przełom II i I w. p.n.e. 24 Jej wydawcy - 
C. Zaccaria i F. Mainardis - zwrócili uwagę na dalece odbiegający od 
rzymskich norm układ zabudowy tej części miasta. Rozbieżności te tłumaczą 
istnieniem na tym terenie osadnictwa poprzedzającego fundację rzymskiej 
kolonii. Ta przedrzymska (paleowenecka?) osada była naj prawdopodobniej 
usytuowana między biegiem dzisiejszej rzeki o nazwie Pi/a i rzeką Natisso 
cum Torre; ten typ lokalizacji osady (między korytami dwóch rzek) jest do- 
brze poświadczony dla osadnictwa przedrzymskiego nad północnym Adria- 
tykiem 25 . Lokalizacja świątyni Timawusa na tym terenie koresponduje z do- 
brze udokumentowaną tezą o jego lokalnej genezie 26 . Przyjęcie hipotezy 
o paleoweneckiej genezie kultu Timawusa w Monastero stawia jednak pod 
znakiem zapytania słuszność rekonstrukcji aedem) dedit. Wydaje się bo- 
wiem mało prawdopodobne, aby kult ten nie posiadał swego sanktuarium 
przed przybyciem Tuditanusa (to, czy była to świątynia poświęcona wy- 
łącznie kultowi Timawusa, czy raczej jej twórcy odwoływali się do mitu 
Diomedesa, z którym Timawus był związany, ma w tym miejscu drugo- 
rzędne znaczenie). Można podjąć próbę wyjaśnienia tego problemu przyj- 
mując założenie, iż fundacja Tuditanusa nie polegała na wzniesieniu sank- 


22 Biicheler 1908, s. 321-328; zob. Brusin 1968, col. 21-26; Chirassi Colombo 1976, 
s. 186; Strazzulla Rusconi 1987a, s. 75-87; eadem 1990, s. 298; Zaccaria 1990, col. 345. 
23 Strazzulla Rusconi 1987, s. 155-160; eadem 1987a, s. 25-27, 75-87, 100-118; 
eadem 1990, s. 296-297; zob. również Bandelli 1989, s. 123; Verzar Bass 1991, s. 259-260; 
Fontana 1997, s. 27-30, 136-152. 
24 AE, 1990, 391 = Buora, Zaccaria 1989, col. 309-311, fot. I = Fontana 1997, s. 189, 
nr 15. Jest bardzo prawdopodobne, że w świątyni w Monastero umieszczone były również 
pozostałe akwilejskie dedykacje dla Timawusa; AE, 1969-1970, 200 = lA, 18 = Bertacchi 
1967, col. 7-14 (fot. l i 2) = Brusin 1968, col. 24-26 = Bandelli 1984, s. 217, nr 15 (= Ban- 
delli 1988, s. 99; nr 15) = Fontana 1997, s. 189, nr 14; CIL, 1 2 /4, 3416, Tabulae, 115,3 = lA, 
Brusin 1968, col. 23, fot. 4 = Bandelli 1984, s. 217, nr 14 (= Bandelli 1988, s. 99, nr 14). 
25 Buora, Zaccaria 1989, col. 310-311; Adam 1991, s. 66. 
26 O paleoweneckiej genezie kultu zob. Mastrocinque 1987, s. 71-91; Buora, Zaccaria 
1989, col. 309-310; Wojciechowski 1996, s. 75-79; Fontana 1997, s. 136-137. 


9 - Historia XXXI
>>>
66 


Przemysław Wojciechowski 


tuarium, lecz na gruntownej przebudowie już istniejącego ośrodka kultu 
Timawusa-Diomedesa. Blok kamienny z inskrypcją Tuditanusa miał zostać 
wtenczas - zdaniem Strazzulli Rusconi - wbudowany w mur świątyni 27 . 
Hipoteza ta budzi jednak istotne wątpliwości. Wynikają one nie tylko z fak- 
tu, iż bazuje ona na bardzo dyskusyjnej interpretacji wspomnianych glinia- 
nych fragmentów frontonu świątyni w Monastero 28 . Można wskazać prze- 
słanki ściśle epigraficzne, które przemawiają przeciwko koncepcji Straz- 
zuIli Rusconi i lekcji aedem] dedit. Po pierwsze, oba fragmenty inskrypcji 
Tuditanusa zostały odkryte w miejscach, w których użyto ich jako materia- 
łu budowlaneg0 29 . Skłania to do zachowania pewnej dozy ostrożności czy 
nawet sceptycyzmu przy formułowaniu jednoznacznych twierdzeń o ich 
związku ze strefą Monastero (w przeciwieństwie do fragmentów frontonu, 
które - ze względu na ich małą przydatność jako materiału budowlanego 
- mogły zostać odkryte in situ). Po drugie, końcowe litery wersów czwar- 
tego (NUS) i piątego (A VO) przechodzą na boczną ścianę bloku, na którym 
umieszczono napis. Jeśli przyjąć tezę StrazzuIli Rusconi, iż inskrypcja wbu- 
dowana była w mur świątynny, to - aby napis był widoczny - musiałaby 
się ona znajdować na rogu budowli. Tego rodzaju lokalizacja inskrypcji 
musiała wybitnie utrudniać lekturę. Wydaje się mało prawdopodobne, aby 
inskrypcja o tak wyjątkowym znaczeniu umieszczona była bezpośrednio na 
murze świątynnym, przy tym w ekstremalnie marginalnej pozycji. 
Zakwestionowanie lekcji aedem] dedit Timavo nie oznacza oczywiście, 
że należy podać w wątpliwość istnienie świątyni związanej z kultem tego 
bóstwa w Monastero. Wystarczy zapewne poprzestać na tezie, iż fundacja 
Tuditanusa miała nieco skromniejszy zakres niż to sugerowano. Być może 
należy się zgodzić z G. BandeIlim, który proponuje lekcję aram heic ewentu- 
alnie spolia heic] dedit Timavo; zwraca on przy tym uwagę, że obie propozy- 
cje są koherentne z ogólnie akceptowaną tezą o związku fundacji Tuditanusa 


27 Strazzulla Rusconi 1987a, s. 73-87; zob. Bandelli 1989, s. 117. 
28 Zob. przyp. 42. Ze względu na bardzo duży stopień zniszczenia tych zabytków, nie 
wydaje się możliwe rozstrzygnięcie tych kontrowersji. Różnice ocen obu uczonych są nie- 
raz tak duże, że rodzi się pytanie, czy hipotezy konstruowane na ich podstawie nie są nadin- 
terpretacją. Jako przykład niech posłuży identyfikacja fragmentu, który Strazzulla Rusconi 
określa jako "forse un tronco d'albero, a sostegno di una figura umana" (Strazzulla Rusconi 
1987a, s. 106, nr 16), Fontana natomiast sugeruje identyfikację z Apollinem (Fontana 1997, 
s. 207). Ta sama uczona identyfikuje z Apollinem fragment, który Strazzulla Rusconi uważa 
za część figury kobiecej (Strazzulla Rusconi 1987a, s. 106, nr 14; Fontana 1997, s. 206). Na- 
leży ponadto przypomnieć; iż również proponowana przez Strazzullę Rusconi datacja tych 
zabytków nie jest powszechnie akceptowana; zob. Verzar Bass 1991, s. 260-262 Uak pa- 
miętamy, powstanie świątyni Diomedesa w Akwilei łączy ona z pojawieniem się osadników 
rzymskich na tym terenie). 
29 Pierwszy z odkrytych fragmentów został użyty jako jeden ze stopni schodów w piw- 
nicy barona Cassis-Faraone (Premerstein 1907, s. 264), drugi - jak wspomniano - wyko- 
rzystano przy budowie mostu na rzece Aussa (zob. wyżej).
>>>
Rekonstrukcja fragmentu tzw. elogium Gajusza Semproniusza Tuditanusa 67 
w Duino z trofeum złożonym przez konsula 30 . Z powodu braku dodatkowych 
danych, trudno rozstrzygnąć, która z tych propozycji jest słuszna. Wydaje 
się jednak, że wystawienie ołtarza dla Timawusa w związanym z tym lokal- 
nym kultem sanktuarium jest bardzo prawdopodobne; przemawia to za przy- 
jęciem lekcji aramJ dedit 3l . 


2. Wers szósty. Analogicznie do wersów poprzednich, w wersie szóstym 
nie zachowały się pierwsze litery. W dotychczasowych badaniach zgłasza- 
no bardzo zróżnicowane propozycje ich uzupełnienia. Najczęściej pojawia- 
jąca się rekonstrukcja tego fragmentu to postulowana przez Blichelera lek- 
cja sacra patjria ep2. Postulowano również m.in. donajria ei (Calderini) 
czy portojria ei (Strazzulla Rusconii 3 . Wydaje się jednak, że żadna z tych 
propozycji nie jest właściwa. G. Bandelli wykazał mianowicie w sposób 
przekonujący, iż litery RlAEI należały do jednego wyrazu 34 . Ten sam histo- 
ryk przyjmując założenie, iż treść wersQ szóstego, podobnie jak poprzednie- 
go, dotyczy sfery religijnej (restituit występuje bardzo często w inskryp- 
cjach sakralnych), oraz że wyraz restituit nie musi się odnosić do fundacji 
dedykowanej Timawusowi, lecz być może do zabytku związanego z innym 
bóstwem, naj prawdopodobniej lokalnym (wskazuje na to kontekst), przed- 
stawił następujące propozycje rekonstrukcji tego fragmentu inskrypcji: 
signum BoJriaei, signum IstJriaei, aram HistJriaei oraz aram IstJriaei 35 . 
Dedykacja tego rodzaju, interpretowana jako evocatio, jest zrozumiała po 
zakończonej sukcesem wyprawie wojennej toczącej się na obszarze "wpły- 
wów" tych bóstw. Szczególnie interesująca z tego punktu widzenia wydaje 
się lekcja signum Bojriaei; Tuditanus mógł bowiem mieć specjalne powody 
wdzięczności dla tego bóstwa ściśle związanego z morzem i żeglugą. Warto 
zauważyć, iż kult Boreasza - rzadko poświadczony w innych regionach 
imperium - jest udokumentowany epigraficznie w POli 36 . Również w samej 


30 Bandelli nie wyklucza lekcji arami dedit Timavo, akceptuje ją również F. Fontana; 
Bandelli 1989, s. 123; zob. również Verzar-Bass 1983, s. 211; Fontana 1997, s. 33. 
31 Lekcję ara m) dedit sugerował już Reisch jako jedną z możliwych rekonstrukcji, obok 
signum oraz preferowanej przez niego lekcji praidam, zob. Reisch 1908, s. 289. 
32 Biicheler 1908, s. 328; Morgan 1973, s. 47-48; Brusin w JA, 28. 
33 Calderini 1930, s. 25; Strazzulla Rusconi 1990, s. 298. Zestawienie pozostałych pro- 
pozycji rekonstrukcji tego fragmentu zob. Fontana 1997, s. 179. 
34 Bandelli 1989, s. 124-125. Zwraca on uwagę przede wszystkim na brak znaku roz- 
dzielającego między RIA i EJ regularnie występującego w omawianej inskrypcji. Tłuma- 
czenie jego braku błędem kamieniarza lub jego świadomą decyzją wynikającą z braku 
przestrzeni - jak to czyni Biicheler (Biicheler 1908, s. 328) - jest nieuzasadnione. Po 
pierwsze, znak rozdzielający występuje we wszystkich miejscach, w których powinien się 
znaleźć, również w wersie szóstym (między EJ i RESTITU); po drugie, brak przestrzeni nie 
odgrywał istotnej roli przy pisaniu tej inskrypcji, gdyż, jak pamiętamy, w wersach czwartym 
i piątym tekst został umieszczony również na bocznej ścianie zabytku. 
35 BandeIli 1989, s. 124-125. 
36 Jnscr. Ital., X, 1,2; Degrassi 1970, s. 616.
>>>
68 


Przemysław Woj ciechowski 


Akwilei odkryto jego ślad y 3? Dodatkowych argumentów przemawiających 
za rekonstrukcją Boriaei dostarcza analiza fragmentów dekoracji frontonu 
świątyni w Monastero. Oprócz trzech postaci identyfikowanych z Diome- 
desem (lub Apollinem), Herą i Artemidą, spośród fragmentów frontonu 
wyodrębniono część składającą się na scenę porwania. F. Fontana przed- 
stawiła przekonującą interpretację tej sceny; uważa ona, iż na frontonie 
świątyni w Monastero znajdowała się scena porwania przez Boreasza Orej- 
tyi - córki Erechteusa 38 . Tłumaczy to w dużym stopniu umieszczenie de- 
dykacji dla Boreasza właśnie w tej świątyni. Trudno rozstrzygnąć, czy kon- 
suI odnowił ołtarz, czy też signum Boreasza, nie ma to jednak decydującego 
wpływu na interpretację inskrypcji. 


Podwójna dedykacja Tuditanusa: wystawienie ołtarza (lub złożenie tro- 
feum) dla Timawusa oraz rekonstrukcja statuy (bądź ołtarza) Boreasza każe 
przypuszczać, iż zakres fundacji konsula był stosunkowo szeroki. Obejmo- 
wała ona być może renowację świątyni w Akwilei (czego śladem są frag- 
menty frontonu odnalezione w Monastero); niewykluczone, że podobne 
działania dotyczyły sanktuarium Diomedesa-Timawusa u ujścia rzeki, na co 
wskazywałoby odkrycie w Duino inskrypcji z imieniem Tuditanusa oraz 
informacja Pliniusza o znajdującej się tam statui konsula, tam też mógł on 
złożyć trofeum (zob. wyżej). Opiekę nad swoim dziełem powierzył Tudita- 
nus specjalnemu kolegium, o czym informują ostatnie słowa szóstego wersu 
inskrypcji: magistJreis tradit 39 . 
Uwzględniwszy dotychczasowe ustalenia można zatem zaproponować 
następującą rekonstrukcję ostatnich wersów akwilejskiej inskrypcji konsula 
Gajusza Semproniusza Tuditanusa: 


Ita Roma)e egit triumpu[m, arami dedit Timavo, 
signum Bo)riaei restitu[it et magist)reis tradit. 


J7 Na akwilejskim forum odnaleziono wykonany z brązu wizerunek Boreasza, zob. Fon- 
tan a 1997, s. 35, 213 (nr 42). 
38 Na temat mitu Boreasza zob. A. Rapp, s.v. Boreas, w: Ausfuhrliches Lexikon der grie- 
chischen und rómischen Mythologie, I I, col. 803-814. F. Fontana porównuje fragmenty 
akwilejskie ze sceną ze świątyni Apollona na Delos. Obecność Boreasza na frontonie akwi- 
lejskiej świątyni nawiązywała być może do roli, jaką ten bóg odgrywał w świecie greckim 
będąc symbolem dominacji morskiej Aten. Niewykluczone, że jego wizerunek znalazł się na 
akwilejskiej świątyni po którejś ze zwycięskich wypraw rzymskich (z udziałem floty) w re- 
jonie północnego Adriatyku (Fontana 1997, s. 34-36). 
39 Lekcja magistJreis tradit jest ogólnie akceptowana.
>>>
=-":If., 


-...:;'.., 


=m,;,
 


Rekonstrukcja fragmentu tzw. elogium Gajusza Semproniusza Tuditanusa 69 


BIBLIOGRAFIA 


Adam 1991 A. M. Adam, Traces de lieux de cuIte de l' iige du fer 
en friul, AAAd, 37, 1991, s. 45-70. 
AlfOIdy 1984 G. AlfoIdy, Romische Statuen in Venetia et Histria. 
Epigraphische Quellen, Abhand1ungen der Heidelberger 
Akademie der Wissenschaft, Phi1osophisch-historische 
Klasse, Jahrgang 1984, 3 Abhandlung, Heidelberg 1984. 
Bandelli 1984 G. Bandelli, Le iscricioni repubblicane, AAAd, 24, 1984, 
s. 169-226. 
Bandelli 1988 G. Bandelli, Ricerche sulla colonizzazione romana della 
Gallia Cisalpina, Roma- Trieste 1988 (Studi e ricerche 
sulla Galia Cisalpina, 1). 
BandelIi 1989 G. BandelIi, Contributo all'interpretazione deI cosid- 
detto elogium di C. Sempronio Tuditano, AAAd, 35, 
1989, s.lIl-131. 
Bertacchi 1967 L. Bertacchi, Una piccola aretta dedicata al Timavo, 
AN, 38, 1967, col. 7-16. 
Birt 1920 Th. Birt, Eine Siegesinschrift und geographische Karte 
des Tuditanus (Mit einem Anhang von Livius V 16), 
RhM, N.S., 73, 1920, s. 306-323. 
Brusin 1968 G. Brusin, Un templo deI Timavo ad Aquileia, AN, 39, 
1968, col. 15-28. 
Biicheler 1908 F. Biicheler, Saturnier des Tuditanus cos. 625/129, 
RhM, 63, 1908, s. 321-328. 
Buora, Zaccaria 1989 M. Buora, C. Zaccaria, Una nuova aretta votiva al 
Timavo da Monastero di Aquileia, AN, 60, 1989, col. 
309-311. 
Ca1derini 1930 A. Calderini, Aquileia romana. Ricerche di storia 
e epigrafia, Milano 1930. 
Chirassi Colombo 1976 - I. Chirassi Colombo, I cuIti locali nelle regioni A1pine, 
AAAd, 9,1976, s. 173-206. 
Corbato 1976 C. Corbato, L'arco deI Timavo negli scritori c1assici, 
AAAd, 10, 1976, s. 13-21. 
Cuscito 1976 G. Cuscito, Revizione delle epigrafi di eta romana rin-- 
venute intorno al Timavo, AAAd, 10, 1976, s. 47-62. 
Degrassi 1970 A. Degrassi, CuIti dell'Istria preromana e romana, w: 
Adriatica praehistorica et antiqua: Miscellanea Gre- 
gorio Novak dicata, Zagreb 1970, s. 615-632 (= Scritti 
vari di antichita, Trieste 1971, IV, s. 157-178). 
Fontana 1997 F. Fontana, I culti di Aquileia repubblicana. Aspetti 
della politica religio sa in Galia Cisalpina tra il III e il 
II sec. a. C., Roma 1997. 
Forlati Tamaro 1925 B. Forlati Tamaro, Duino-Timavo. Scoperta di iscri- 
zioni romane, NdS, 1925, s. 3-20. 
Mastrocinque 1987 A. Mastrocinque, Santuari e divinita dei Paleoveneti, 
Padova 1987.
>>>
-

,. 


70 


Przemysław Wojciechowski 


Mastrocinque 1991 A. Mastrocinque, Culti di origine preromana nelI'Ita- 
lia settentrionale, w: Die Stadt in Oberitalien und der 
west/ichen Provinzien des r6mischen Reiches (Kolner 
Forschungen 4), Koln 1991, s. 217-226. 
Morgan 1973 M. G. Morgan, Pliny, N.H., III, 129, the Roman Use 
of Stades and the Elogium of C. Sempronius Tudita- 
nus (cos. 129 B.C.), Philologus, 117, 1973, s. 29--48. 
Pavan 1987 M. Pavan, Aquileia citta di frontiera, AAAd, 29, 1987, 
s. 17-56. 
Premerstein 1907 A. von Premerstein, Ein Elogium des C. Sempronius 
Tuditanus, JOAI, 10, 1907, s. 264-282. 
Reisch 1908 E. Reisch, Die Statuenbasis des C. Sempronius Tudi- 
tanus, JOAI, 11, 1908, s. 276-297. 
Sasel 1976 J. Sasel, Lineamenti delI'espansione romana nelle Alpi 
orientali e dei Balcani occidentali, AAAd, 9, 1976, 
s. 71-89. 
StrazzulIa Rusconi 1987 - M. J. Strazzulla Rusconi, Aquileia e Roma: botteghe 
locali nelIa produzione di terrecotte architettoniche, 
AAAd, 30, 1987, s. 151-164. 
Strazzulla Rusconi 1987a - M. J. StrazzulIa Rusconi, Le terrecotte architettoniche 
delia Venetia romana. Contributo allo studio delia 
produzione Jittile nella Cisalpina (II a.C.-II d.c.), 
Roma 1987 (Studia Archeologica 44). 
StrazzulIa Rusconi 1990 - M. J. StrazzulIa Rusconi, L'edilizia templare ed 
i programi decorativi in eta repobblicana, w: La cWa 
nell'Italia sett. in eta romana. Morfologie, strutture 
e fimzionamento dei centri urbani delie Regiones X 
e XI. AtU dei convegno organizzato dal Dipartimento 
di scienze dell 'Antichita dell 'Universita di Trieste 
e dall'Ecolefran9aisede Rome (Trieste, 13-15 marzo 
1987), Trieste-Roma 1990, s. 296-299. 
Vedaldi lasbez 1988 V. Vedaldi lasbez, Magistri romani ad Aquileia in eta 
repubblicana, AAAd, 35, 1988, s. 99-103. 
Verzar Bass 1983 M. Verzar Bass, Contributo alla storia sociale di Aqui- 
leia repubblicana, w: Les "Bourgeoisies" municipales 
italiennes aux II e et I er siec/es av. J-c., Centre Jean 
Berard (Institut Franyais de Naples, 7-10 decembre 
1981), Napoli 1983, s. 205-215. 
Verzar Bass 1991 M. Verzar Bass, I primi culti delIa colonia latina di 
Aquileia, AAAd, 37, 1991, s. 253-278. 
Wojciechowski 1996 P. Wojciechowski, Kult Timawusa w antycznej Akwi- 
lei, A UNC, Historia 29, s. 73-89. 
Zaccaria 1990 C. Zaccaria, Nuove proposte di integrazione per la 
dedica di C. Sempronius Tuditanus al Timavo, AN, 
61, 1990, col. 345.
>>>
-

:' 


-=.; 
. 


Rekonstrukcja fragmentu tzw. elogium Gajusza Semproniusza Tuditanusa 71 


RECONSTRUCTlON D'UN EXTRAIT D'ELOGIUM 
DE C. SEMPRONIUS TUDlT ANUS 


Resume 


Cet ariele constitue I' essai de reconstruction des derniers vers de, ainsi nomme 
elogium du consul de I'annee 129 av. J.-C., C. Sempronius Tuditanus. Les resultats 
des etudes de ce materie I epigraphique provenant d' Aqulee, surtout dans le domaine 
de la vie religieuse dans cette ville imposent la revision des plusieurs oppinions 
formulees jusqu' a present et concernantes les possibilites de completer le cin- 
quieme et le sixieme vers de I'inscription de Tuditanus. On s'appuyant sur ces 
constatations on peut formuler une proposition suivante de reconstruction de cet 
extrait: 


Ita Roma]e egit triumpu[m, aramI dedit Timavo, 
signum Bo]riaei restitu[it et magist]reis tradit.
>>>

>>>
--...:.'-łf;.' 
. .

. 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


---.......- 


Zakład Historii Starożytnej 


Przemysław Wojciechowski 


PRIMORDlA AQUILEIAE 
Z DZIEJÓW RZYMSKIEJ KOLONIZACJI 
PÓŁNOCNO-WSCHODNIEJ CISALPINY 


Przedstawiając wydarzenia roku 183 p.n.e. Liwiusz napisał: M Clau- 
dius consui Gallis ex provincia exactis Histricuin bellum moliri coepit lit- 
teris ad senatum missis, ut sibi in Histriam traducere legion es liceret. Id 
senatui placuit. Illud agitabant, uti colonia Aquileia deduceretur (Liv., 39, 
55, 4-5). Rzymski historyk dodaje, iż nowa kolonia powstała in agrum 
Gallorum (Liv., 40, 34, 2). Informację tę uzupełnia przekaz Strabona, z któ- 
rego wynika, że Akwileję od innych posiadłości rzymskich oddzielało tery- 
torium niezależnych, przynajmniej formalnie, Wenetów (Strab., 5, l, 8)1. 
Tak niezwykła lokalizacja nowej kolonii każe przypuszczać, że o jej po- 
wstaniu - poza tradycyjnymi, agrarnymi czynnikami 2 - zadecydowały 
szczególne względy. W toczącej się od niemal stulecia dyskusji na temat 
motywów, jakimi kierowali się rzymscy senatorowie podejmując decyzję 
o fundacji nowej kolonii na północno-wschodnich krańcach Cisalpiny, jako 
główny czynnik wskazywano najczęściej zagrożenie ze strony plemion za- 
mieszkujących Istrię oraz obawę przed ekspansją zaalpejskich Galów. Nie 
ulega jednak wątpliwości, że nie były to jedyne przyczyny powstania jed- 
nego z największych miast antycznej Italii. Celem niniejszego artykułu jest 
zwrócenie uwagi na różne aspekty decyzji o fundacji Akwilei, jakie poja- 
wiają się w świetle badań nad polityką rzymską w tym regionie. 


l Mimo sporych nieścisłości w opisie greckiego autora identyfikacja opisywanej przez 
niego rzeki z dzisiejszym Tagliamento nie budzi wątpliwości; zob. m.in. G. AlfOIdy, Nori- 
cum, London-Boston 1974, s. 48-49, 298, przyp. 5; A. Grilli, 11 territorio d' Aquileia nei 
geografi antichi, AAAd, 15, 1979, s. 34-35; S. Panciera, 11 territorio di Aquileia e epigrafia, 
AAAd, 15, 1979, s. 387. 
2 G. Bandelli, Alleorigini dell'agricoltura aquileiese, w: Ricerche sulla colonizzazione 
romana delia Gallia CisCilpina (Studi e ricerche sulla Galia Cisalpina, l), Roma- Trieste 1988, 
s. 44-,-54; zob. również R. F. Rossi, La romanizzazione della Cisalpina, AAAd, 4, 1973, 
s. 48-53; idem, Aquileia nella stada romana dell'Italia settentrionale, AAAd, 8, 1975, 
s. 14-15. 


10 - Hisloria XXXI
>>>
74 


Przemysław Woj ciechowski 


Powstanie Akwilei najczęściej rozpatrywane jest w kontekście wyda- 
rzeń z lat 186-183 związanych z pojawieniem się we Friuli, na obszarze 
późniejszej kolonii, dużej grupy Celtów noryckich 3 . Ich celem nie był rabu- 
nek, jak to się często zdarzało, lecz znalezienie ziemi pod osadnictwo (Liv., 
39, 54, 5). Według Liwiusza, nie napotkawszy oporu zajęli oni obszar stano- 
wiący później terytorium akwilejskie; wkrótce przystąpili też do wznosze- 
nia osady (oppidum) (Liv., 39, 22, 6; 39, 54, 6). Galijskie oppidum miało 
się znajdować w odległości 12 mil (ok. 18 km) od miejsca, w którym znaj- 
dowała się później rzymska kolonia (Plin., HN, 3, 131t 
Rzym nie mógł oczywiście tolerować osadnictwa celtyckiego, a co za 
tym idzie pojawienia się nowego czynnika politycznego w punkcie newral- 
gicznym dla jego polityki bałkańskiej. Na uwagę zasługuje jednak fakt, iż 
Rzymianie przystąpili do rozwiązywania tego problemu z dużą ostrożnością 
i łagodnością nietypową w stosunkach z Gallami. Jeszcze w 186 r. p.n.e. 
zostało wysłane rzymskie poselstwo do Norieum, skąd pochodzili niepożą- 
dani osadnicy (Liv., 39, 22, 7). Szybko okazało się, że Gallowie osiedlający 
się we Friuli nie uzgodnili tego przedsięwzięcia ze swymi pobratymcami 
w Norieum, nie mogą więc liczyć na ich wsparcie w razie konfliktu z Rzy- 
mem. Wobec przeciąg
jącej się wojny w Ligurii, niepewnej sytuacji w sto- 
sunkach z Macedonią t kłopotów wewnętrznych ("sprawa Bak:chanaliów"), 


3 Przebieg tej zakończonej całkowitym niepowodzeniem próby osadnictwa celtyckiego 
w północno-wschodniej Cisalpinie jest stosunkowo dobrze znany dzięki obszernej relacji 
Liwiusza (zob. Liv., 39, 22, 6-7; 39, 45,6-7; 39, 54, 1-55,4). Wiele uwagi poświęciła im 
również nowożytna historiografia, zob. przede wszystkim A. Calderini, Aquileia romana. 
Ricerche di storia e epigrafia, Milano 1930, s. 6-9; A. Degrassi, 11 confine nord-orientale 
dell 'Italia romana. Ricerche storico-topografiche, Dissertationes Bernenses, ser. I, fasc. 6, 
Bern 1954, s. 11-12; F. Sartori, Gaili Transalpini transgressi in Venetiam (Liv., XXXIX 22, 
6-7), AN, 31,1961, col. 1-40; F. Cassola, Storia di Aquileia in eta romana, AAAd, I, 1972, 
s. 28-30; idem, La politica romana nell'alto Adriatico, AAAd, 2, 1972, s. 56; G. AlfaIdy, 
Noricum, s. 29; S. Panciera, Stradi e commerci tra Aquileia e le regioni alpine, AAAd, 9, 
1976, s. 155-157; A. Grilli, Aquileia in Livio, AAAd, 30, 1987, s. 16-17; P. G. Dobesch, 
Die Kelten in Osterreich na ch den iiltesten Berichten der Antiken, Wien-Kaln-Graz 1980, 
s. 14-80, 367-370 (obszerna bibliografia problemu); R. Chevallier, Aquilee et la romnisa- 
tion de l'Europe, Tours 1990, s. 11, 113-116; E. Weber, Die Beziehungen zwieschen dem 
Venetia und Nordnoricum, w: La" Venetia" nell'area padano-danubiana. Le vie di comu- 
nicaziane, Padova 1990, s. 299; C. Zaccaria, L'amministrazione delle citta della Transpa- 
dana (note epigrafiche), w: Die Stadt in Oberitalien und der westlichen Provinzien des 
romischen Reiches (Kalner Forschungen 4), Kain 1991, s. 56; H. Birkhan, Kelten. Versuch 
einer Gesamtdarstellung ihrer Kultur, Wien 1997, s. 148-149. 
4 Zob. obszerny komentarz do tego fragmentu dzieła Pliniusza: P. G. Dobesch, Die 
Kelten, s. 76-78. Mimo tych stosunkowo precyzyjnych danych, lokalizacja celtyckiej osady 
nie jest łatwa. Większość historyków zajmujących się tym zagadnieniem opowiada się za 
wzgórzem noszącym dzisiaj nazwę Medea jako najbardziej prawdopodobną lokalizacją na- 
szego oppidum; zob. A. Calderini, Aquileia, s. 9-11; F. Sartori, Galli, s. 17; F. Cassola, 
Storia, s. 28-29; P. G. Dobesch, Die Kelten, s. 17-18 (przyp. 15), 76-78; A. 'Grilli, Aqui- 
leia, s. 16-17. 


,I
>>>
-";';'" 
-'..; 


Primordia Aquileiae. Z dziejów rzymskiej kolonizacji... 


75 


osiągnięcie politycznej izolacji Gallów satysfakcjonowało zapewne władze 
rzymskie, przynajmniej do momentu, w którym pojawią się możliwości 
podjęcia zdecydowanych kroków zmierzających do likwidacji tego proble- 
mu. Pojedyncza, co najważniejsze- oderwana od noryckiego zaplecza 
grupa Gallów nie mogła odgrywać roli pomostu dla nowej fali osadnictwa 
celtyckiego w północnej Italii, nie stanowiła więc poważniejszego zagro- 
żenia dla rzymskich interesów 5 . Zmianę postępowania Rzymu przyniósł do- 
piero rok 183, kiedy to podjęto zdecydowane kroki w celu likwidacji tej 
próby nie legalnego, zdaniem rzymskiego senatu 6 , osadnictwa. Nasuwa się 
pytanie, czy już w momencie przystępowania do likwidacji senat postano- 
wił ulokować na jego miejscu nową kolonię, czy decyzja ta zapadła dopiero 
po usunięciu Gallów. Gwałtowność i brutalność, z jaką konsul M. Klau- 
diusz Marcellus (M Claudius Marcellus) przystąpił do likwidacji osady 
Celtów 7 , skłania do przyjęcia założenia, że już wtenczas postanowione było 
założenie na tym terenie kolonii rzymskiej, być może w związku z plano- 
wanymi przez konsula ofensywnymi działaniami w Istrii. Jak pamiętamy, 
informacja o powstaniu Akwilei pojawia się w relacji Liwiusza w związku 
z przygotowaniami M. Klaudiusza MarcelIusa do wojny wIstrii. 
Zapewne z tego względu wielu historyków decyzję o założeniu Akwilei 
rozpatrywało głównie przez pryzmat stosunku Rzymu do plemion zamiesz- 
kujących Istri ę 8. Według F. Cassoli, czynnikiem, który stanowił impuls do 
podjęcia przez Rzym zdecydowanych kroków zmierzających do zabezpie- 
czenia rzymskich interesów w tej strefie, mogło być zj ednoczenie plemion 
i stryj skich w ramach monarchii, co nastąpiło w okresie bezpośrednio poprze- 
dzającym fundację Akwilei 9 . Włoski historyk uważa, że podjęcie decyzji 


5 Zob. P. G. Dobesch, Die Kelten, s. 24-25; A. Grilli, Aquileia, s. 16-17; R. F. Rossi, 
Romani e non romani nell'Italia Nord-orientale, AAAd, 31, 1991, s. 202-204. 
6 Zdaniem Dobescha nie można wykluczyć, że Gallowie nie zdawali sobie sprawy z faktu, 
iż zajęty przez nich obszar stanowił część agrum imperii Romani. Stosunkowo pasywna 
postawa Rzymu w latach 186-184 mogła ich w tym mniemaniu utwierdzać; zob. P. G. Do- 
besch, Die Kelten, s. 21. 
7 Nie tylko zmusił on Gallów do opuszczenia wzniesionej przez nich osady, lecz przy 
tej okazji ograbił ich z całego dobytku (Liv., 39, 54, 2; 6-8). 
8 Pogląd ten reprezentuje przede wszystkim A. Degrassi, Aquileia e l'Istria in eta ro- 
mana, w: Studi aquileiesi offerti il 7 ottobre 1953 a G. Brusin nel suo 70 compleanno, 
Aquileia 1953, s. 51-52 (= Scritti vari di antichita, II, Roma 1962, s. 951-952); idem, 
Ił confine, 15-16; H. Vetters, Zur altesten Geschichte der Ostalpenlander, JOAI, 46, 1961- 
-1963, s. 207; F. Cassola, Storia, s. 30; idem, La politica, s. 56-57; P. G. Dobesch, Die 
Kelten, s. 88 (przyp. 42); B. Forlati Tamaro, Da una colonia romana a una citta-stato, w: 
Da Aquileia a Venezia. Una mediaziane tra l'Europa e l'Oriente dal II secolo a. C. al VI 
secolo d.C., Roma 1986, s. 20; H. Birkhan, Kelten, s. 148. 
9 Nie znamy dokładnej daty wyłonienia się tego organizmu politycznego. Pierwszy król 
(regulus) Istrów, którego wymieniają źródła to Epulon przewodzący im w okresie drugiej 
wojny istryjskiej (lata 178-177 p.n.e.). Sama instytucja monarchii musiała istnieć jeszcze 
przed objęciem przez niego tronu, skoro według Liwiusza tytuł królewski nosił również
>>>
76 


Przemysław Wojciechowski 


o założeniu kolonii w pobliżu granicy z Istrią było wynikiem przewagi, jaką 
w senacie uzyskała grupa zwolenników defensywnego wariantu rozwiąza- 
nia "problemu Istrów". W przeciwieństwie do grupy zwolenników rozpo- 
częcia działań wojennych w Istrii (do nich należał niewątpliwie konsul 
M. Klaudiusz Marcellus), spodziewali się oni, że powstanie silnej kolonii 
w tym regionie powstrzyma ataki Istrów. Jak się okazało, przystąpienie do 
wznoszenia nowej kolonii nie tylko nie powstrzymało Istrów od ataków, 
lecz spowodowało dalszą ich eskalację, aż do wybuchu wojny. Niewyklu- 
czone, że również przeciwnicy rozpoczęcia wojny w 183 r. brali pod uwagę 
taki rozwój wypadków, pragnęli jedynie rozpocząć działania ofensywne 
w bardziej dla Rzymu dogodnym momencie JO . Wydaje się, że jeśli "pro- 
blem Istrów" odgrywał istotnie rolę przy podejmowaniu decyzji o założeniu 
Akwilei, to zamysłem jej autorów było raczej stworzenie bazy dla przy- 
szłych rzymskich kampanii w Istrii niż wzniesienie fortecy mającej stano- 
wić zabezpieczenie przed atakami zamieszkujących ją plemion. Pogląd ten, 
sformułowany już w 1953 r. przez A. Degrassiego, potwierdzają w dużej 
mierze wydarzenia z pierwszych lat istnienia kolonii, przede wszystkim 
wspomniana wojna z Istrami w latach 178-177 11 . 
W tej sytuacji dążenie do całkowitego wyparcia Celtów z Priuli byłoby 
w pełni zrozumiałe; w przypadku konfliktu z Istrami znaleźliby się oni bo- 
wiem na bezpośrednim zapleczu rzymskim. Likwidacja celtyckiego osad- 
nictwa we Priuli wydaje się więc raczej logiczną konsekwencją decyzji 
o fundacji Akwilei, a nie jej przyczyną. Pośrednio twierdzenie to znajduje 
potwierdzenie w ustaleniach na temat interwencji rzymskiej we Priuli, jakie 
przedstawił R. P. Rossi. Uważa on mianowicie, że inspiratorami tej inter- 
wencji byli Wenetowie, którzy w celtyckim osadnictwie widzieli zagrożenie 
dla swego handlu z Noricum i Bałkanami 12 . Dzięki długoletniemu sojuszo- 
wi z Rzymem ukształtowała się, zdaniem włoskiego badacza, sieć powią- 
zań klienckich między przedstawicielami wybitniejszych rodów weneckich 


nieznany z imienia ojciec Epulona (Liv., 41, 1). Zob. F. Cassola, La politica, s. 57; R. Mati- 
jasić, L 'Istria tra Epulone e Augusto: archeologia e storia della romanizzazione dell 'Istria 
(II sec. a.C.-I sec. d.C.), AAAd, 31,1991, s. 237. 
10 Zob. F. Cassola, La politica, s. 57. 
11 Liv., 41, 1-5; 10-11; zob. A. Degrassi, Aquileia e l'Istria, s. 51 (= ScrWi vari, 
s. 951); B. Forlati Tamaro, Da una colonia, s. 20; R. Matijasić, L'Istria, s. 238; H. Birkhan, 
Kelten, s. 148. 
12 R. F. Rossi, Rom'ani, s. 202-207; zob. również B. Forlati Tamaro, Da una colonia, 
s. 18. Odmiennego zdania jest Dobesch. Formułuje on interesującą, aczkolwiek kontrower- 
syjną hipotezę, iż przedsięwzięcie Galów mogło być inspirowane właśnie przez Wenetów, 
którzy nie tylko nie próbowali wyprowadzić ich z błędu co do prawnej sytuacji tego obsza- 
ru (być może sami nie mieli w tej kwestii pewności), lecz zachęcali ich .do osadnictwa, 
później zaś odgrywali rolę pośredników między Gallami a Rzymem. Według tego samego 
autora Wenetomzależało być może na stworzeniu bufora, który oddzielałby ich od plemion 
bałkańskich i celtyckich Karnów (P. G. Dobesch, Die' Kelten, s. 23-24). -
>>>
.'.;i;';'
,,:, 


.

 


Primordia Aquileiae. Z dziejów rzymskiej kolonizacji... 


77 


a rzymskimi politykami działającymi w Cisalpinie 13 . Za pośrednictwem swo- 
ich rzymskich patronów mogli oni wywierać nacisk na senat, aby usunąć 
z Priuli Gallów i stworzyć na tym obszarze kolonię rzymską. Powstanie ko- 
lonii we Priuli wpływało stabilizująco na sytuację w regionie i zapobiegało 
skutecznie podobnym próbom Gallów w przyszłości. Pewna grupa Wenetów 
uzyskała zapewne również bezpośrednie korzyści z powstania nowej ko- 
lonii latyńskiej; z analizy onomastycznej materiału epigraficznego z Akwilei 
wynika, że spory odsetek osadników akwilejskich z roku 181 p.n.e. i 169 p.n.e. 
stanowili nie-Rzymianie, w tym także Wenetowie 14 . 
Rzecz znamienna, również w tym czasie poczynania Rzymu cechuje oba- 
wa przed eskalacją konfliktu 15 . Zaraz po zlikwidowaniu galijskiego oppi- 
dum do Noricum wysłano drugie poselstwo senackie (Liv., 39, 54, 11-13). 
Można się jedynie domyślać, że posłowie poza przedstawieniem rzymskiego 
stanowiska wobec problemu osadnictwa w Cis alpinie mieli zapobiec ewen- 
tualnemu kryzysowi wywołanemu pojawieniem się Gallów powracających 
z Priuli. O dużej wadze, jaką rzymski senat przywiązywał do tej sprawy, 
świadczy nie tylko widoczny w poczynaniach Rzymu pośpiech, lecz przede 
wszystkim wysoka ranga poselstwa. Składało się ono bowiem z dwóch 
konsularów w osobach L. Puriusza Purpuriona (L. Furius Purpurio, konsul 
196 r. p.n.e.) i Kw. Minucjusza Rufusa (Q. Minucius Rufus, konsul 197 1'. 
p.n.e.), trzecim wysłannikiem senatu był pretor roku 188 p.n.e. L. Manliusz 
Acidinus (L. Manlius Acidinus) - późniejszy triumwir Akwilei 16 . Nie znamy 


13 Być może nie jest dziełem przypadku, że wszyscy triumwirowie akwilejscy z roku 183 
byli synami konsulów z czasów wojny z Galami w latach 225-222, w której po stronie 
Rzymu walczył kontyngent wenecki; zob. T. R. S. Broughton, The Magistrates oj the Ro- 
man Republic, Philological Monographs published by the American Philological Associa- 
tion, Number XV, Vol. I, New York 1951, s. 380, 386; G. Bandelli, Politica romana e co- 
lonizzazione Cisalpina. I triumvirati di Aquileia (181 e 169 a.C.), AAAd, 30, 1987, s. 67-72 
(= Ricerche, s. 25-29); R. F. Rossi, Romani, s. 204-205. 
14 Zob. R. F. Rossi, Romani, s. 205-206. O pochodzeniu osadników akwilejskich zob. 
również G. Bandelli, Sulla classe dirgente di Aquileia repubblicana, w: Ricerche, s. 124-125 
(bibliografia). 
15 Tym należy tłumaczyć - nieudaną skądinąd - misję pretora L. Juliusza (L. Iulius) 
mającą na celu skłonienie Gallów do ewakuacji oppidum (Liv., 39, 45, 5). Brutalne działa- 
nia konsula M. Klaudiusza MarcelIusa stoją w jaskrawej sprzeczności z polityką senatu 
w tej sprawie. Podkreśla się zwłaszcza zwrot invito senatu użyty przez Pliniusza (NH., 3, 
131). Dobesch uważa, że ten fragment relacji Pliniusza należy wiązać raczej z wojną 
z Istrami (P. G, Dobesch, Die Kelten, s. 77). Po interwencji Gallów w senacie zdecydowano 
o zwrocie zarrabionego im dobytku (Liv., 39, 54, 2; 6-8); zob. H. Vetters, Zur iiltesten 
Geschichte, s. 202-206; G. AlfOIdy, Noricum, s. 29; P. G. Dobesch, Die Kelten, s. 34-44, 77; 
A. Grilli, Aquileia, s. 18-19, 21; J. Sasel, I primordi di Aquileia nella politica di Roma, 
AAAd, 30,1987, s. 29. 
16 Członkowie tego poselstwa nie tylko należeli do rzymskiej elity politycznej, lecz po- 
siadali stosunkowo duże doświadczenie w kontaktach z Gallami; zob. H. Vetters, Zur iiIte- 
sten Geschichte, s. 204-205; P. G. Dobesch, Die Kelten, s. 47 (przyp. 80).
>>>
-- 
-:....., 


....,,--
._- 


78 


Przemysław Wojciechowski 


przebiegu rozmów w Norieum, można jednak przypuszczać, że zakończyły 
się one sukcesem rzymskiej dyplomacji, skoro kolejna próba osiedlenia się 
w północnej Italii grupy Gallów noryckich odbywała się zgodnie z rzymską 
procedurą (Liv., 40, 53, 5-6)17. 
Zdaniem J. Sas ela, dążenie do uniknięcia konfliktu z Gallami noryckimi, 
wyraźnie widoczne w polityce senatu, wynikało z przesłanek ekonomicz- 
nych, ściślej zaś z konieczności zapewnienia sobie dostępu do sławnego 
Jerrum Noricum 18 . Także założenie Akwilei miało być podporządkowane 
temu celowi. Zarówno ze względu na ilość i jakość noryckiego żelaza, jak 
i stosunkowo niewielką odległość od ośrodków w północnej Italii, gdzie 
mogło ono być obrabiane, możemy założyć, że dostawy z Noricum stanowiły 
jedno z najważniejszych źródeł zaopatrzenia Rzymu w żelazo; wraz z wy- 
czerpywaniem się innych, tradycyjnych źródeł tego surowca ich znaczenie 
ciągle rosło1 9 . Jeśli uwzględnimy ogromne zapotrzebowanie na żelazo armii 
rzymskiej w okresie wielkich podbojów, staje się oczywiste, że dostęp do 
noryckich kopalń rudy żelaznej leżał w sferze żywotnych interesów Rzymu. 
Powstanie silnej kolonii na obszarze między terytorium weneckim a Nori- 
cum wpływało zasadniczo na stabilizację w tym regionie i co za tym idzie 
zapewniało ciągłość dostaw noryckiego żelaza 20 . Nie należy zatem lekcewa- 
żyć również ekonomicznego aspektu decyzji o fundacji Akwilei, jak to czę- 
sto czyniono w starszej literaturze przedmiotu, która koncentrowała uwagę 
przede wszystkim na czynnikach politycznych. Oczywiście takim samym 
błędem byłoby pomijanie tych ostatnich. 


17 Stosunki między Rzymem a Noricum były w tym okresie wyjątkowo dobre, Alfoidy 
określa je jako "excellent" (G. Alfoidy, Noricum, s. 30). Wystosowanie przez Gallów ofi- 
cjalnej prośby pod adresem senatu świadczy o istnieniu jakiejś formy regulującej stosunki 
polityczne między Rzymem a Gallami noryckimi. Być może łączył ich z Rzymem foedus, 
o czym można wnosić z obecności galijskiego oddziału u boku Rzymian podczas drugiej 
wojny istryjskiej (Liv., 41, l, 8; 41, 3, 5); zob. A. Calderini, Aquileia, s. 19; F. Sartori, 
Galli, s. 24; H. Vetters, Zur altesten Geschichte, s. 206-207; P. G. Dobesch, Die Kelten, 
s. 91-97, 102-103; E. Weber, Die Beziehungen, s. 299; G. Picottini, Verbindungen und 
Beziehungen zwischen Venetien und dem siidlichen Noricum, w: La "Venetia", s. 287- 
-288; J. Sasel, I primordi, s. 29. 
18 J. Sasel, I primordi, s. 27-33. 
19 Złoża na Elbie już w III w. p.n.e. przestały odgrywać poważniejszą rolę; dostawy 
z kopalń hiszpańskich były uzależnione od sytuacji w tej prowincji oraz niepewnego trans- 
portu morskiego. Zob. H. Vetters, Zur altesten Geschichte, s. 228; idem, Ferrum Noricum, 
Anzeiger der Osterreichischen Akademie der Wissenschaften, 1966, s. 167, 304; P. G. Do- 
besch, Die Kelten, s. 44; J. Sasel, I primordi, s. 27-29; H. Galsterer, Aspetti della colonizza- 
zione nella Cisalpina, AAAd, 31, 1991, s. 178. 
20 Miasto stało się wkrótce punktem węzłowym dla handlu w regionie Alp i prowincji 
naddunajskich. Zob. S. Panciera, Vita economica di Aquileia in eta romana, Venezia 1957, 
passim; idem, Stradi, s. 53-171; G. Piccottini, Scambi commerciali fra I'Italia e il Norico, 
AAAd,29, 1987, s. 291-304; idem, Verbindungen, s. 285-298; E. Weber, Die Beziehungen, 
s. 299-304. 


iij
>>>
!..,..". 


--!
'., 


.,
 
 ) 
.. ,-::t 
, , 


_ .-=f-
 - 


Primordia Aquileiae. Z dziejów rzymskiej kolonizacji... 


79 


Analiza rzymskiej polityki zagranicznej na początku II w. p.n.e. dostar- 
cza bowiem bardzo interesujących wniosków dotyczących okoliczności to- 
warzyszących powstawaniu Akwilei. Wskazuje ona na szczególną rolę, jaką 
w polityce Rzymu odgrywały stosunki z Macedonią, ostatnim sąsiadującym 
z nim państwem o poważnym potencjale militarnym. Rzymianie obawiali 
się przede wszystkim inwazji ludów Półwyspu Bałkańskiego, której inspira- 
torem mógł być władca Macedonii. Sygnały tego rodzaju zagrożenia docie- 
rały do Rzymu już w czasie wojny z Antiochem III, kiedy inwazję na pół- 
nocną Italię sugerował Hannibaf l . Pogłoski o rozmowach prowadzonych przez 
króla macedońskiego z niektórymi plemionami bałkańskimi w celu skłonie- 
nia ich do ataku na Italię przez przełęcz Okra pojawiały się również w la- 
tach 184-179 p.n.e. (Liv., 39, 35, 4; 42, 11,4). Powstanie silnej kolonii na 
północno-wschodnich krańcach Cisalpiny zapewniłoby Rzymowi pełną kon- 
trolę nad tym niesłychanie ważnym ze względów strategicznych obszarem. 
Rok 183 p.n.e. stanowił dogodny moment dla realizacji zamierzeń senatu: 
dzięki układowi zawartemu z Filipem w poprzednim roku niebezpieczeństwo 
bezpośredniego konfliktu zbrojnego z Macedonią zostało czasowo zażegnane, 
zaś konieczność usunięcia Gallów z Friuli stanowiła odpowiedni pretekst 
do podjęcia działań na tym obszarze. 
Powstanie Akwilei, która odgrywała odtąd rolę claustrum szeroko rozu- 
mianej Italii, znacząco wzmacniało pozycję Rzymu nad północnym Adriaty- 
kiem. Nowa kolonia stała się też szybko bazą ofensywnych poczynań Rzymu 
na Półwyspie Bałkańskim oraz na obszarze późniejszych prowincji naddunaj- 
skich. Nie jest zapewne dziełem przypadku, że w tym samym roku, w któ- 
rym zapadła decyzja o fundacji Akwilei, powstały we wschodniej Cisalpi- 
nie jeszcze dwie silne kolonie rzymskie: Mutina i Parma (Liv., 39, 55, 7). 
W tym kontekście problem genezy Akwilei należy raczej rozpatrywać jako 
element polityki ekspansji Rzymu niż reakcję na rzekome zagrożenie ze 
strony Istrów czy próby osadnictwa celtyckiego. Wydaje się, że nowa kolo- 
nia, zgodnie ze sformułowaną już w latach pięćdziesiątych tezą A. Degras- 
siego, stanowiła bardziej "środek" do prowadzenia wojny, punkt oparcia 
dla rzymskiej ekspansji nad północnym Adriatykiem, niż zabezpieczenie 
przed atakami Istrów, bądź Celtów. 


21 Na obawę przed urzeczywistnieniem zamierzeń Hannibala przez króla macedońskiego 
jako jedną z zasadniczych przyczyn założenia Akwilei zwrócił uwagę już Mommsen 
(T. Mommsen, Romische Geschichte, I, s. 759-760); zob. również F. Cassola, Storia, s. 29-30; 
P. G. Dobesch, Die Kelten, s. 29, 44,88; G. Brizzi, L'Appenino e le due Italie, w: Cispa- 
dana e la letteratura antica, Deputazione di storia Patria per le province di Romagna. Do- 
cumenti e studi, vol. XXI, Bologna 1987, s. 47-52, 61-63; M. Pavan, Aquileia citta di 
frontiera, AAAd, 29, 1987, s. 19; J. Sa
e1, I primordi, s. 32-33; J. Zając, Od Wenetów do 
Rzymian. Studium epigraficzno-antroponomastyczne (I w. p.n.e.-I w. n.e.), Toruń 1991, s. 15. 
Również sami Akwilejczycy czuli się zagrożeni przez sąsiadujące z nimi ludy, czemu dali 
wyraz w 171 1'. skarżąc się przed rzymskim senatem na swe trudne położenie (inter infestas 
nationes Histrorum et Il/yrorum, Liv., 43, l, 5).
>>>
80 


Przemysław Wojciechowski 


PRIMORDlA AQUILEIAE 
SUR LA COLONISATION ROMAINE DE NORDE-EST CISALPINE 


Resume 


En se servant de l'exemple de la fondation d' Aqulilee antique I'auteur voulait 
presenter les facteurs qui decidaient du deroulement de la colonisation romaine 
dans le Nard de I'Italie. 
Comme le motifs principaux de la decision du senat romain concernante la 
fondation des colonies dans les extremites nord-est de Cisalpine ou presentait 
traditionellement; d'un cote l'effort d'arreter les attaques de la part des Istres, et 
d'un autre cote I'intention de freiner la colonisation celtique sur ce terrain. Toute- 
fois il s'avere qu'on ne peut pas par exemple ni er les facteurs economiques, surtout 
l'importance d'une nouvelle colonie pour assurer la livraison du fameux ferrum 
Norricum. Un role important, et peut-etre decisif, jouait la localisation strategique 
d'Aquilee. La fondation de cette colonie non seulement protegait l'Italie du Nord 
contre les attaques des Istres et l'expansion des Celtes mais creait pour Rome la 
base des actions offensives sur ce terrain. Les evenements des premieres annees 
d' existence de cette colonie prouvent assez visiblement la caractere offensif de 
cette fondation. 


/cl
>>>
::::.."'"
>>>
..""
>>>
-':!'. 


=..:=...' 


i 
',I
>>>
,I
>>>
_
A 


:::=-z..:.. , 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Zakład Historii Starożytnej 


Mariusz Ziółkowski 


DUX SEVERUS 
POJĘCIE SEVERITAS W ASPEKCIE MILITARNYM U LIWIUSZA 


W potocznej łacinie severitas oznacza surowość, powagę, twardość. 
W słowniku Liwiusza pojęcie to przedstawia szczególną cechę moralną zwią- 
zaną z władzą, prawami i obyczajami. Najczęściej określa ono trzymanie 
się konserwatywnych idei politycznych oraz norm moralnych. Viri severi 
nie tolerują łamania swych niezłomnych zasad moralnych i okazują swoją 
severitas zarówno poprzez zapobieganie takim naruszeniom, jak i poprzez 
karanie winnych owych wykroczeń. W pojęciu tym zawiera się także stosu- 
nek człowieka obdarzonego władzą do ludzi podlegających jego władzy. 
O ile vir severus zachowuje umiar, zawsze spotyka się u Liwiusza z po- 
chwałą swego postępowanial. 
Określenia typu severitas, severus, severe pojawiają się u Liwiusza 25 
razy. Jeżeli severitas urzędników w trakcie przeprowadzania poboru (dilectus) 
zaliczymy do sfery militarnej, to aż 15 wzmianek można odnieść do woj- 
skowości, a 10 pozostałych do sfery życia cywilnego. Częstotliwość wystę- 
powania pojęcia severitas w poszczególnych dekadach dzieła Liwiusza jest 
zróżnicowana: w pierwszej - 9 razy, w trzeciej - 5 razy, w czwartej - 6, 
w zachowanej połówce piątej dekady - 3 razy, a w periochae - 2 razy. 
W całym dziele severitas jest traktowana jako cnota starodawna, skoro już 
konsulowie z 340 r. p.n.e. łączą ją zprisci mores (VIII, 6, 14). Staro rzym- 
skość severitas jest również podkreślana przez przeciwstawienie jej słów 
kojarzących się z upadkiem obyczajów, jak: avaritia, libido, licentia i luxuricl. 
W sferze cywilnej ważną rolę odgrywała severitas sędziów widoczna 
w śledztwach, procesach sądowych oraz karaniu przestępców (publikanów, 
lichwiarzy, zbuntowanych niewolników, nielojalnych sprzymierzeńcówi, 


l Por. J. Hellegouarc'h, Le vocabulaire latin des relations et des partis politiques sous 
la Republique, Paris 1963, s. 281-282; T. J. More, Artistry and Ideology: Livy's Vocabulary 
ofVirtue, Frankfurt am Main 1989, s. 137-141. 
2 Liv., XLV, 37, 11-12 (avaritillTXXVII, 31, 7 (libido); XXVII, 31,6-7; XXXIX, 6, 5; 
XLV, 37,11-12 (licentia); XXXIV, 6, 2 (luxuria). 
3 Liv., XXV, 3, 13 (publikanie); XXXV, 41, 9 (lichwiarze); XXVI, 16, II (sprzymie- 
rzeńcy); XXXIX, 29, 9 (niewolnicy). 


11 - Historia XXXI
>>>
- 
-- 


82 


Mariusz Ziółkowski 


Nadzór nad porządkiem społecznym oraz obyczajami był istotą działalności 
cenzorów, dlatego urzędnicy ci często mogli okazywać swoją severitas pod- 
czas przeprowadzania cenzusu, ustalania składu senatu czy obrony mores 
maiorum 4 . W dwóch ustępach pojęcie to pojawia się w kontekście walki 
stanów i odnosi się do obrony prerogatyw patrycjuszy przed atakami trybu- 
nów plebejskich 5 . Severitas pojawia się raz jako składnik osobistej moral- 
ności M. Porcjusza Katona, który sprzeciwia się odwołaniu (po 20 latach) 
ustawy z 215 r. ograniczającej zbytek (lex Oppia). Optujący za zniesieniem 
ustawy L. Waleriusz powiada, że stanowisko Katona pozostaje w zgodzie 
z severissimi mores konsula (XXXIV, 6,2). W jednym przypadku nie cho- 
dzi o severitas Rzymian, lecz Argiwów, którzy opierają się królowi Fili- 
powi V uwodzącemu ich żony i córki. W obliczu królewskiej libido Liwiusz 
określa ich surowość jako niewczesną6. 
Przegląd epizodów mówiących o severitas wodzów zostanie przeprowa- 
dzony zgodnie z kolejnością ich występowania w dziele Liwiusza. Trzeba 
zastrzec, że historyczność wydarzeń opisanych w pierwszych dwóch ustę- 
pach jest kwestionowana, a związek tych wydarzeń z walką stanów wpływa 
na "upolitycznienie" motywacji działalności obu urzędników. Z drugiej stro- 
ny pobór odbywał się w trakcie toczących się wojen, dlatego uznaliśmy 
dilectus za jedno z działań rzymskiego wodza w obliczu wroga. 
W 446 r. p.n.e. konsul T. Kwinkcjusz Kapitolinus przeprowadził zdecydo- 
wanie pobór, przeciwstawiając się trybunom plebejskim, ale pamiętał o tym, 
aby niepotrzebnie nie rozdrażniać plebsu. W rezultacie ów severissimus 
consuI zachował zgodę stanów, a jednocześnie doprowadził do mobilizacji 
Rzymian w obliczu wroga i odniósł świetne zwycięstwo nad Ekwami i Wol- 
skami 7 . Zasługi T. Kwinkcjusza Kapitolinusa z okresu pięciu konsulatów 
bilansuje Liwiusz rokiem 443 p.n.e. i znów nadaje mu miano consuI severus. 
Dzięki swojej trosce o zgodę w mieście oraz umiarowi i jednakowemu trak- 
towaniu wszystkich obywateli konsul może uchodzić jednocześnie za surowe- 
go (severus) i przystępnego (comisl Owa domieszka comitas nie tylko nie 
deprecjonuje, lecz podnosi wartość severitas T. Kwinkcjusza Kapitolinusa. 
Mianem vir severissimi imperii określa Liwiusz dyktatora z 431 r. .p.n.e., 
A. Postumiusza Tuberatusa, który przy pomocy dowódcy jazdy sprawnie 
przeprowadził pobór odraczając rozpoznanie próśb o zwolnienie od służby 


4 Liv., XLIV, 16, 8 (cenzus); XXIX, 37, 9; XLI, 27, 13 (odebranie prawa posiadania 
konia publicznego). 
5 Liv., III, 69, I; IV, 10,8 (obrona prerogatyw patrycjuszy). 
6 Liv., XXVII, 31, 7: periculumque et viris parentibus erat moram incommó7la severi- 
tate libidini regiae fecisse. 
7 Liv., III, 69-70. Por. R. M. Ogilvie, A Commentary on Livy. Books 1-5, Oxford 1965, 
s. 520-521; E. Burek, Die Erztihlungskunst des T. Livius, Berlin 1934, s. 50-51; F. Hell- 
mann, Livius - 1nterpretationen, Berlin 1939, s. 46-58. 
8 Liv., IV, 10, 8. Por. R. M. Ogilvie, A Commentary, s. 548-549; T. J. More, Artistry, 
s.98-101.
>>>
-
 :: 



-'=. -, . 


Dux severus. Pojęcie severitas w aspekcie militarnym u Liwiusza 83 


wojskowej na czas zakończenia działań wojennych. Część Liwiuszowych 
źródeł przypisywała dyktatorowi ukaranie śmiercią własnego syna za zła- 
manie rozkazów wodza (opuszczenie szeregów w celu stoczenia pojedynku, 
notabene zwycięskiego). Liwiusz odrzuca to oskarżenie A. Postumiusza 
o crudelitas argumentując, że gdyby on jako pierwszy dał przykład tak 
okrutnego postępowania, to obiegowym powiedzeniem byłyby "rozkazy Po- 
stumiuszowe" (imperia Postumiana), a nie "rozkazy Manliuszowe" (imperia 
Manliana), upamiętniające czyn konsula 347 r. T. Manliusza Torkwatusa 
(podobnie jak jego przydomek Imperiosusl 
Ze streszczenia księgi 48 dowiadujemy się o jeszcze jednym poborze; 
w 1'. 151 p.n.e. konsulowie L. Licyniusz Lukullus i A. Postumiusz Albinus 
dilectum severe agerent nec quemquam gratia dimitterent. Zaskakujące jest 
zakończenie tej historii, konsulowie bowiem zostali aresztowani przez try- 
bunów, którzy bezskutecznie zabiegali o zwolnienie od służby wojskowej 
dla swych przyjaciół. Szkoda, że dotarła do nas tylko periocha tej księgi, 
ponieważ nie wiemy, jaki był komentarz Liwiusza do tego incydentu. 
Nowy aspekt wodzowskiej severitas pojawia się w opisie działań trybuna 
wojskowego z władzą konsularną z 394 r., M. Furiusza Kamillusa, prze- 
ciwko Faliskom. Kiedy po zdobyciu wrogiego obozu wódz oddaje w ręce 
kwestorów całą zdobycz wojenną (praeda), spotyka się z wielkim gniewem 
żołnierzy (cum magna ira). Oburzenie wojska mogło zagrozić wodzowi 
i zaszkodzić oblężeniu przez Rzymian Falerii, gdyby nie severitas imperii 
Kamillusa trzymająca w ryzach żołnierzy, którą Liwiusz określa wprost jak:o 
virtus JO . 
Powszechnie kwestionowana jest historyczność buntu w wojsku rzym- 
skim w Kampanii w 1'. 342 p.n.e. oraz lex Valeria militaris dyktatora 
M. Waleriusza Korwusa. Wobec zagmatwanej i sprzecznej tradycji źródło- 
wej Liwiusz komponuje ten ustęp według własnych założeń polityczno- 
-wychowawczych. W mowie do żołnierzy dyktator m.in. oświadcza, że pod- 
czas pełnienia wszystkich swoich dowództw był surowszy w stosunku do sie- 
bie samego niż dla swoich żołnierzy]]. Właśnie ten nowy aspekt severitas 
wodza wobec siebie samego zasługuje naprawdę na uwagę w tym podejrza- . 
nym historycznie epizodzie. 
Z punktu widzenia tytułowego problemu jeden z kluczowych ustępów 
stanowi relacja o głośnych wypadkach z r. 340 p.n.e., znanych jako "rozkazy 
manliańskie" (imperia Manliana). Po raz pierwszy występują tu w ścisłym 
powiązaniu severitas imperii oraz disciplina militaris. W czasie wojny 
z Latynami postanowiono przywrócić dyscyplinę woj skową według starych 



 


9 Liv., IV, 26-29. Por. R. M. Ogilvie, A Commentary, s. 576-577. 
10 Liv., V, 26, 8: sed severitate imperii victi eandem virtutem et oderant et mirabantur. 
Por. R. M. Ogilvie, A Commentary, s. 685-687; P. G. Walsh, Livy's Preface and Distortion 
ofHistory, AJPh, 76, 1955, s. 369-383, szczególnie s. 381-383. 
11 Liv., VII, 40, 7: in omnibus meis imperiis in me severior quqm in vos.
>>>
84 


Mariusz Ziółkowski 


obyczajów 12 . Elementem dyscypliny miało być bezwzględne posłuszeństwo 
rozkazom, a jeden z nich zabraniał walki z nieprzyjacielem poza linią bo- 
jową. Rozkaz złamał syn konsula T. Manliusza Torkwatusa, który stoczył 
zwycięski pojedynek z wyzywającym go jeźdźcem tuskulańskim. Kiedy ze 
zdobytą zbroją wroga wkroczył triumfalnie do obozu, zamiast pochwały 
spotkało go potępienie ze strony ojca na zgromadzeniu żołnierskim. Zdu- 
mienie i strach ogarnęły żołnierzy, kiedy konsul orzekł karę śmierci przez 
ścięcie toporem wykonaną natychmiast przez liktorów. Ta bezprecedensowa 
severitas konsula osiągnęła skutek w postaci posłuszeństwa rozkazom oraz 
większej staranności w pełnieniu obowiązków, a to zaowocowało zwycię- 
stwem Rzymian w bitwie z Latynami. Postępowaniu konsula brak:owało jed- 
nak umiaru, dlatego Liwiusz używa w tym kontekście takich określeń, jak 
atrocitas oraz crudelitas, a osławione imperia Manliana nazywa triste exem- 
plum 13 . Mimo tych zastrzeżeń Liwiusz stara się wykazać, że nawet taka 
krańcowa severitas służyła zachowaniu dyscypliny wojskowe/ 4 . Owe rozka- 
zy manliańskie - uważane dziś za legendę obrazującą moc władzy ojcow- 
skiej i wodzowskiej - były wspominane przez innych autorów rzymskich 15. 
Podobna niesubordynacja podwładnego wobec wodza wystąpiła w 325 r. 
podczas wojny z Samnitami. W tym ustępie ze słowem severitas aż sze- 
ściokrotnie splata się pojęcie disciplina militaris. Wydany przez dyktatora, 
L. Papiriusza Kursora, zakaz walki złamał jego praefectus equitum, Kw. 
Fabiusz Maksymus Rullianus, który stoczył zwycięską bitwę z wrogiem. 
Przebywający wówczas w Rzymie dyktator uznał, że podeptano jego god- 
ność i złamano dyscyplinę wojskową oraz zapowiedział karę na wzór "roz- 
kazów manliańskich". Próbę wydania wyroku w obozie i wykonania kary 
uniemożliwiła postawa żołnierzy chroniących Kw. Fabiusza przed niepo- 
hamowanym okrucieństwem dyktatora. Nocą oskarżony uciekł z Rzymu 
licząc na poparcie ojca i pomoc trybunów ludowych. Dyktator udał się do 
senatu, aby tam ukarać winnego, ale ojciec tego ostatniego i trybunowie 
ludowi sprzeciwili się wykonaniu kary. Ostatecznie sprawa rozstrzygnęła 
się na zgromadzeniu, gdzie dyktator wygłosił płomienną mowę jako nie- 
złomny obrońca władzy dyktatorskiej oraz dyscypliny wojskowej i' znów 
odwołał się do "rozkazów Manliusza". Dopiero prośby ludu oraz akt skru- 
chy prefekta jazdy i jego ojca, którzy padli do nóg dyktatora, doprowadziły 
do przełomu. Dyktator wspaniałomyślnie darował skazańca ludowi rzym- 
skiemu i władzy trybuńskiej uznając, że vicit disciplina m ilitaris, vicit im- 
perii maiestas (VIII, 35, 4). 


12 Liv., VIII, 6, 14: tunc utique disciplina militaris ad priscos redigeretur mores. 
13 Liv., VIII, 7, 20; VIII, 8, l (atrocitas); IV, 29, 6 (crudelitas); VIII, 7, 17 (triste ex- 
emplum). 
14 T. J. More, Artistry, s. 138. 
15 Por. Cic., De ojjic., II, 31, 112. Por. H. Dieter, Zum Begriff der Moderatio bei Cicero, 
Eirene, 6,1967, s. 69-81.
>>>
=..., 


Dux severus. Pojęcie severitas w aspekcie militarnym u Liwiusza 85 


Rezultatem severitas imperii dyktatora było całkowite posłuszeństwo 
jego legatów oraz niechęć prostych żołnierzy, którzy podczas najbliższej 
bitwy umyślnie nie dopuścili do pełnego zwycięstwa nad wrogiem i chwały 
wodza. Dzięki doświadczeniu L. Papiriusz Kursor odkrył przyczyny żoł- 
nierskiej niechęci oraz znalazł środki zaradcze: sensit peritus dux quae res 
victoriae: temperandum ingenium suum esse et severitatem miscendum 
comitati (VIII, 36, 5). Owo miarkowanie usposobienia oraz łączenie suro- 
wości (severitas) z przystępnością (comitas) demonstrował odwiedzając 
w namiotach rannych żołnierzy i nakazując niższym dowódcom staranie 
o rannych. Na zmianę nastrojów wojska wpłynęła również obietnica wodza, 
że cała zdobycz przypadnie żołnierzom. Dalsze działania dyktatora były - 
według Liwiusza - jednym pasmem sukcesów i zostały ukoronowane jego 
tryumfem nad Samnitami, poświadczonym zresztą epigraficznie 16 . Obok 
ścisłego związku severitas z dyscypliną wojskową pojawia się tu także za- 
sada umiejętnego łączenia severitas imperii z przystępnością (comitas). 
W trzeciej dekadzie dzieła Liwiusza znajduje się jeden, za to znakomity 
przykład severitas w kontekście sprawy wykupu jeńców wojennych, którzy 
poddali się Hannibalowi w mniejszym obozie po klęsce kanneńskiej. Straty 
w ludziach i związane z nimi trudności rekrutacyjne skłoniły wówczas Rzy- 
mian do wykupienia na koszt publiczny 8 tysięcy niewolników do służby 
w legionach. Właśnie w tej sytuacji przybyła do senatu delegacja jeńców 
wysłana przez Hannibala z ofertą wykupu. Pod presją rodzin i przyjaciół 
nieszczęsnych jeńców senat skłaniał się do przyjęcia propozycji Kartagiń- 
czyka. Rozbieżności stanowisk dotyczyły jedynie sposobu sfinansowania 
transakcji; część senatorów była za ich wykupem na koszt publiczny, część 
zaś - za wykupem przez ludzi prywatnych, ale z możliwością zaciągnięcia 
przez nich pożyczki ze skarbca publicznego. 
W tym momencie z płomienną mową sprzeciwu wystąpił T. Manliusz 
Torkwatus: priscae ac nimis durae, ut plerisque videbatur, severitatis (XXII, 
60, 5). Mówca przypomniał dawne przykłady heroizmu oraz zarzucił tchó- 
rzostwo załodze mniejszego obozu, doprowadzając do odrzucenia przez se- 
nat oferty Hannibala. Jak przyznaje mimochodem sam Liwiusz, znaczny. 
wpływ na decyzję senatu miały jednak względy finansowe: wyczerpanie 
skarbca publicznego i niechęć do wzbogacania Hannibala (XXII, 61, 1-10). 
Kolejny przykłall owej staroświeckiej i twardej severitas potomka Manliu- 
szów posłużył nowożytnej nauce do sformułowania tezy o ciągłości tej ce- 
chy w rodzinie Manliuszów 17 . 
W czwartej dekadzie dzieła Liwiusza pojęcie severitas w aspekcie mili- 
tarnym pojawia się trzykrotnie. Pierwszy ustęp jest pochwałą konsula 195 r., 
M. Porcjusza Katona i jego dowództwa w Hiszpanii. Opis działań konsula 


16 Liv., VIII, 37; CIL, 1 2 , s. 45 i 171. 
17 Por. L. Catin, En lisant Tite-Live, Paris 1944, s. 35-38.
>>>
-==-
 . 


86 


Mariusz Ziółkowski 


jest bardzo ogólnikowy, a sama pochwała stanowi topos idealnego wodza. 
Jej głównym motywem są wysokie wymagania wodza wobec siebie samego: 
nec in quemquam omnium gravius severiusque quam in semet ipsum impe- 
rium exerceret, parsimonia et vigiliis et laborare cum ultimis militum ,cer- 
taret (XXXIV, 18,3-5). A zatem powaga i surowość w wykonywaniu wła- 
dzy oraz oszczędność, czuwanie i znoszenie trudów na równi z żołnierzami 
składają się na wizerunek Katona jako idealnego wodza. Nic dziwnego, że 
pod takim wodzem nastąpiła rychła pacyfikacja Hiszpanii i tryumf Katona 18 . 
W przeciwieństwie do Katona król Antioch i jego dowódcy zapomnieli 
zimą 192/191 roku o dyscyplinie oddając się hulankom. Za ich przykładem 
poszli żołnierze zaniedbując swoje obowiązki. Podczas wiosennej zbiórki 
w Cheronei król sam zauważył, że nihilo severiore disciplina milites quam 
ducem hibernasse (XXXVI, 11, 5). Opowieść ta miała zapewne potwier- 
dzać ogólną tezę, że severitas imperii była cnotą typowo rzymską. 
Wpływ warunków zewnętrznych na dyscyplinę w wojsku rzymskim jest 
treścią pierwszych rozdziałów księgi 39. Zdaniem Liwiusza, walki w Ligurii 
i GalIi Przedalpejskiej, które niosły trudy i niebezpieczeństwa, nie dawały 
zdobyczy i zmuszały do oszczędności, w ostatecznym rachunku wzmacniały 
dyscypli nę 19. Azja natomiast "raczej wzbogacała wojska niż je hartowała", 
jak stwierdza Liwiusz, zwłaszcza pod niekompetentnym dowództwem Gn. 
Manliusza Wulsona, który zepsuł surową dyscyplinę, którą potrafił przed- 
tem zaprowadzić L. Korneliusz Scypio (disciplinam militarem severe ab eo 
conservatam succesorem ipsum omni genere licentiae corupisse fama attu- 
lerat; XXXIX, 6, 5). Co więcej, ową luxuria wojska Manliusza przyniosły 
potem ze sobą do Rzymu. Kosztowne sprzęty, wystawne uczty, wydatki na 
cytrzystki, harfistki i biegłych w swej sztuce kucharzy - to znamiona chęci 
użycia i zbytku widoczne u żołnierzy, którzy wrócili z Azji. W rezultacie 
Liwiusz konkluduje: Luxuriae enim peregrinae origo ab exercitu Asiatico 
invecta in urbem est (XXXIX, 6, 7). Cały ten ciąg rozdziałów zasługuje na 
osobne szczegółowe omówienie w kontekście teorii upadku obyczajów, 
ponieważ zaraźliwy przykład zbytku Manliuszowych żołnierzy wielki histo- 
ryk i moralista uważa za seminafuturae luxuriae 2o . 
Sprawa tryumfu L. Emiliusza Paulusa w 167 r. p.n.e., a konkretnie gło- 
sowanie zgromadzenia nad prawem do zachowania imperium na czas try- 
umfu stanowi tło dalszych rozważań Liwiusza nad relacją między severitas 
imperii a dyscypliną. Właśnie dawna dyscyplina (antiqua disciplina) oraz 
wodzowska oszczędność w przydzielaniu łupów (spolia) spowodowały 
wzburzenie żołnierzy i ich niechęć do L. Emiliusza Paulusa (XLV, 35, 6). 


18 Liv., XXX, 19-21. Por. Plut., Cato Maiar, 11; CIL, 1 2 , s. 174. 
19 Liv., XXXIX, l, 2: ls hostis celut natus ad continendam inter magnorum intervalla 
bellorum Romanis militarem disciplinem erat. 
20 Liv., XXXIX, 6, 9. Por. T. J. Luce, Livy: The Composition oj his History, Princeton 
1977, s. 255-260. 


,j
>>>
,- 


=.::::." 


Dux severus. Pojęcie severitas w aspekcie militarnym u Liwiusza 87 


Wyrazicielem nastrojów wojska oraz inspiratorem akcji pozbawienia wodza, 
chwały tryumfu był trybun wojskowy, Ser. Sulpicjusz Galba. W jego usta 
Liwiusz wkłada mowę z zarzutami pod adresem wodza: "nakładał na żoł- 
nierzy więcej trudu, więcej niebezpieczeństwa, niż tego wymagała potrze- 
ba; natomiast w przydzielaniu nagród czy odznaczeń stosował na każdym 
kroku ograniczenia" (XL V, 36, 3). Lista przykładów severitas imperii do- 
wódcy musiała być obszerna, mowa wypełniła bowiem całe cztery godziny 
pozostałe do końca dnia. 
Nazajutrz głosowanie pierwszych tribus zdominowanych przez podbu- 
rzonych żołnierzy przyniosło wynik negatywny, a wówczas nastąpiła kontr- 
akcja wpływowych zamożnych obywateli zaniepokojonych samowolą 
(licentia) i chciwością (avaritia) wojska. Inicjatywę przejął były konsul, 
M. Serwiliusz, który wymusił na trybunach wznowienie dyskusji i powtó- 
rzenie głosowania po mowach osób prywatnych. W usta M. Serwiliusza 
Liwiusz wkłada wspaniałą dobrze przemyślaną mowę2l. Zaczynała się ona 
oskarżeniem żołnierzy o buntowniczość i lekkomyślność oraz pochwałą wo- 
. dza za severitas imperii, dzięki której została zachowana antiqua disciplina 
(XL V, 37, 2). Następnie mówca zaatakował bezpośrednio Ser. Sulpicjusza 
Galbę obalając jego zarzuty pod adresem wodza. Odwołując się do przy- 
kładów historycznych mówca - a raczej sam Liwiusz - wyprowadza na- 
stępującą zasadę ogólną: ambitio imperatorum, czyli ubieganie się wodzów 
o względy żołnierzy, w przeszłości zawsze prowadziła do klęsk, podczas 
gdy severitas imperii wodzów przynosiła Rzymowi sukcesy militarne. W koń- 
cu przemówienia M. Serwiliusz próbował uświadomić żołnierzom, że tryumf 
nie jest świętem samego wodza, lecz także żołnierzy, a zatem chcą pozbawić 
chwały samych siebie. Ponowne głosowanie zarządzone przez trybunów po 
przemówieniu M. Serwiliusza przyniosło wynik pozytywny. Zamknięcie tego 
ustępu stanowi opis tryumfu L. Emiliusza i jego osobistej tragedii związa- 
nej ze śmiercią dwóch synów na skutek chorobl 2 . 
O dużym znaczeniu pojęć severitas imperii oraz disciplina militaris 
w dalszych partiach dzieła Liwiusza - nie zachowanych w wersji oryginal- 
nej - może świadczyć periocha księgi 57. W tej księdze Liwiusz opisywał. 
działania P. Scypiona Emilianusa podczas wojny numantyńskiej. Znany ze 
streszczenia początek opowiadania brzmi następująco: Scipio Africanus Nu- 
mantiam obsedit et corruptam licentia /uxuria que exercitum ad severissi- 
mam militiae disciplinam revocavit 23 . Owa walka ze zbytkiem w imię przy- 


21 Liv., XLV, 37, 1-39,20. Por. P. G. Walsh, Livy: His Historical Aims and Methods, 
Cambridge 1961, s. 219-244. 
22 Liv., XLV, 40, 1-9. Por. Plut., Aem. Paul., 32-33. CIL, I, s. 175. 
23 Per. 57. Por. P. G. Walsh, Livy's Preface, s. 381-383. O wartości periochae patrz: 
A. Klotz, Zu den Periochae des Livius, Philologus, 91, 1936, s. 67-88; C. M. Begbie, The 
Epitome of Livy, CQ, 17, 1967, s. 332-338; W. 1. Bingham, A Study oj the Livian Perio- 
cha e and their Relation to Livy's "Ab urbe condita", Urbana 1978.
>>>
'7 


88 


Mariusz Ziółkowski 


wrócenia bardzo surowej dyscypliny polegała na usunięciu z obozu 2 tysięcy 
nierządnic, sprzedaży wszystkich zwierząt zaprzęgowych, nieustannych pra- 
ca
h w obozie, marszach z wielkim obciążeniem (żywność na 30 dni i 7 pali 
do budowy obwarowań), a wreszcie stosowaniu surowych kar cielesnych za 
niesubordynację. Ostatecznie Scypion Emilianus zdobył Numancję i odbył 
tryumf, o czym Liwiusz opowiadał w księdze 59 24 . 
Zaprezentowany wyżej materiał można poddać prostej analizie statystycz- 
nej: sześć razy Liwiusz używa różnych wariantów formuły severitas imperiP, 
czterokrotnie severitas występuje w bezpośrednim związku z disciplina 26 
(z dyscypliną wojskową, prócz severitas, łączone są także inne słowa: acer- 
bitas, diligentia oraz przysłówek intentius)27. Znaczeniowy związek severitas 
z dyscypliną jest jednak o wiele ściślejszy i głębszy niż wynikałoby z tej 
statystyki. Argumentów na rzecz tej tezy dostarcza nam materiał zebrany 
w zakończeniu w celu nakreślenia syntetycznego wizerunku dowódcy zasłu- 
gującego, zdaniem Liwiusza, na miano dux severus. Pomijając wodzów wspo- 
mnianych mimochodem oraz antywzory dysponujemy informacjami o dziesię- 
ciu wodzach, którym Liwiusz przypisuje różne aspekty severitas. Materiał 
ten pozwala nam ustalić, jak powinien postępować Liwiuszowy dux severus. 
l. Podczas poboru powinien okazać stanowczość wobec wszelkich naci- 
sków w sprawie zwolnień i odroczeń służby woj skowej, aby zdecydowa- 
nie przeprowadzić mobilizację wśród współobywateli i sprzymierzeńców 
(T. Kwinkcjusz Kapitolinus, A. Postumiusz Tuberatus). 
2. W czasie działań wojennych powinien utrzymywać surową dyscyplinę 
wśród żołnierzy i niższych dowódców, egzekwować wypełnianie codzien- 
nych powinności (straże, marsze, ćwiczenia z bronią) oraz wdrażać ich do 
trudów i niewygód obozowego życia. W tym kontekście niezwykle ważnym 
aspektem wodzowskiej severitas jest osobisty przykład w pełnieniu obo- 
wiązków oraz znoszeniu trudów. Oświadczenie wodza, że był surowszy dla 
siebie niż dla swoich podwładnych - o ile jest zgodne z prawdą - potrafi 
uśmierzyć wzburzone nastroje wojska (M. Waleriusz Korwus, M. Porcjusz 
Kato, L. Emiliusz Paulus, P. Scipio Emilianus). 
3. Na polu bitwy dux severus potrafi wymusić, nawet przy użyciu bardzo 
drastycznych środków, bezwzględne posłuszeństwo rozkazom wśród żołnie- 
rzy i niższych dowódców (T. Manliusz Torkwatus Imperiosus, L. Papiriusz 
Kursor). Severitas wodza musi odznaczać się niezłomną stanowczością, ale 
nie wolno mu popadać w okrucieństwo (crudelitas) i dzikość (acerbitas), 
musi umieć hamować swoje emocje i zachować umiar (moderatio)28. 


24 Per. 59. O tryumfie P. Scypiona Emilianusa w 132 r. p.n.e. informuje aż dziesięciu 
autorów antycznych. Por. CIL, I, s. 175. 
25 Liv., IV, 26, 11; V, 26, 8; VII, 40, 7; VIII, 6, 14; XLV, 37, 2; XLV, 37, 12. 
26 Liv., VIII, 6, 14; XXXVI, 11,5; XXXIX, 6, 5; XLV, 37, 2. 
27 Liv., XLV, 37, 9 (acerbitas); XLI, 27,13 (diligentia); XLV, 37, 9 (intentius). 
28 Por. E. Burck, Drei Grundwerte der romischen Lebensordnung (labol', moderatio, 


;1
>>>
i',; 


=.;::.... 


Dux severus. Pojęcie severitas w aspekcie militarnym u Liwiusza 89 


4. Po zwycięskiej bitwie dux severus umie oprzeć się żołnierskiej za- 
chłanności (avaritia) podczas dzielenia łupów (praeda, spolia), powinien 
\ 
bowiem pamiętać o zasileniu skarbca publicznego. Wopzowska oszczędność 
(parasimonia) jest bez wątpienia wyżej ceniona przez Liwiusza niż nadmier- 
ne szafowanie zdobyczą, choć taka postawa wodza często wywołuje gniew 
żołnierzy (M. Furiusz Kamillus, M. Porcjusz Kato, L. Emiliusz Paulu s oraz 
T. Manliusz Torkwatus - w sprawie wykupu jeńców z rąk Hannibala). 
5. Przy całej swojej niezłomnej surowości, twardości i powadze Liwiu- 
szowy dux severus musi odznaczać się przystępnością (comitas), która nie 
jest zaprzeczeniem, lecz dopełnieniem wodzowskiej severitas (L. Papiriusz 
Kursor). Comitas wodza jest jednak czymś zupełnie innym niż ambitio im- 
peratorum, czyli ubieganie się wodzów o względy żołnierzy. Comitas jest 
przyprawą prawdziwej severitas imperii i prowadzi do zwycięstw, ambitio 
imperatorum natomiast stanowi zaprzeczenie severitas i przynosi klęski 
militarne. Schlebiający żołnierzom wodzowie ulegają często ich zachłanności 
przy podziale łupów oraz tolerują rozprzężenie (licentia) i zbytek (luxuria), 
a to oznacza rozkład dyscypliny wojskowej (G. Manliusz Wulso). 
Reasumując, Liwiuszowa severitas wodza sprowadza' się w ostatecznym 
rozrachunku do umiejętnego postępowania z podwładnymi, którego osta- 
tecznym celem jest surowa disciplina militaris stanowiąca podstawę sukce- 
sów militarnych armii rzymskiej. 


DUX SEVERUS 
LA NOTION DE SEVERITAS DANS L'ASPECT MILITAIRE CHEZ TITE LIVE 


Resume 


Le mot severitas (severite, gravite, durete) prenait chez Tite Live l' aspect de la 
valeur liee au domaine du pouvoir, des lois et des moeurs. D' entre 25 termes: 
severitas, severus, severe presents dans I'oeuvre de Tite Live, 15 concernaient le 
domaine militaire, 10 la vie civile. De I'analyse detaillee de ces 15 mentions resulte 
cet ideal dux severus. A vant tout il devrait etre ferme dans l' execution des devoirs 
militaires au cours du recrutement, au cours de la bataille et dans la vie de camp. ' 
La severite devait etre pourtant accompagnee de la moderation (moderatio) avec 
l'addition d'amabilite (comitas). 11 soulignait egalement l'importance d'un bon 
exemple de la part de commendant. Severitas imperii d'un commendant se mani- 
festait aussi dans l' opposition a l' avidite (avaritia) des militaires au partage des 
butins et dans la prevention contre la desorganisation (licentia) et contre le luxe 
(luxuria) parmi ses sujets. Tout compte fait severitas d'un comandant romain se 
reduisait, d' apres Tite Live, a la fermete habillement appliquee dans le but prin- 
cipal etait disciplina militaris -la base des succes de I'armee romaine. 


pietas), Gymnasium, 58, 1951, s. 161-183; V. Viparelli Santangelo, A proposito dell'uso 
termine moderatio nelle storie di Livio, Bol/etino di Studi Latini, 6, 1976, s. 71-78; 
R. M. Ogilvie, A Commentary, s. 514. 


12 - Historia XXXI
>>>

>>>
=.:=. 


..

 
.-:'. ..
, 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI- NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Zakład Historii Starożytnej 


Danuta Musiał 


PRZYSIĘGA KATYLINY (SALL., CAT., 22) 


Katylina (L. Sergius Catilina) był, jak wiadomo, zrujnowanym nobilem, 
który jedyną szansę na poprawę swojej sytuacji materialnej widział w uzy- 
skaniu konsulatu. W tym celu skupił wokół siebie grupę podobnych mu utra- 
cjuszy i przy ich pomocy usiłował przeforsować na komicjach swoją kan- 
dydaturę; po przegraniu wyborów podjął zaś próbę zdobycia władzy siłą. 
Wydarzenia związane z tzw. spiskiem Katyliny są dosyć dobrze znane, 
przede wszystkim dzięki zachowanym mowom Cicerona i monografii Sal- 
lustiusza. To właśnie drugi z wymienionych autorów podaje w swoim 
dziele informację, która spowodowała posądzenie Katyliny o oddawanie się 
zbrodniczym praktykom z wykorzystaniem ofiar z ludzi. 


ŹRÓDŁA 


Sallustiusz przedstawiając przygotowania do elekcji konsularnej w 64 r. 
opisuje spotkanie, na którym Katylina zaprezentował swoim zwolennikom 
główne elementy programu politycznego i przekonywał ich do poparcia 
swojej kandydaturyl. Na koniec Katylina odebrał od zebranych przysięgę, 
o której Sallustiusz napisał, że została potwierdzona krwią ludzką, albo-o 
wiem uczestnicy tego spotkania pili wino, jak było to w zwyczaju podczas 
uroczystych ofiar, w tym jednak przypadku zostało one wymieszane z ludzką 
krwią (humani corporis sanguinem vino permixtum in pateris cżrcumtulisse: 
inde quom post execrationem omnes degustavissent, sicuti in sol/emnibus 
sacris Jieri consuevitl Sallustiusz nie wyjaśnia jednak - fakt ten ma istot- 
ne znaczenie dla moich dalszych rozważań - w jaki sposób Katylina mógł 
wejść w posiadanie ludzkiej krwi. 


I Datę przyjmuję za E. J. PhilIipsem (Catiline's Conspiracy, Historia, 25, 1976, s. 442), 
który dopuszcza umieszczenie opisanego spotkania w 64 r. 
2 Sali., Cat., 22, 1-2.
>>>
-92 


Danuta Musiał 


Podobną wersję tego zdarzenia znajdujemy w dziejach Florusa, z tą tylko 
różnicą, że pisze on o pucharze z samą krwią, bez domieszki wina (additum 
est pignus coniurationis sanguis humanus, quem circulatum pateris bibere)3. 
Aluzje do przysięgi katylinarczyków pojawiają się też w pismach takich 
autorów chrześcijańskich, jak Tertulian i Minucjusz Feliks. Tertulian twier- 
dzi wprawdzie, że nie wie, co takiego kosztowano na spotkaniu (Nescio 
quid et sub Catilina degustarum est), ale przywołuje imię Katyliny w kon- 
tekście rozważań o spożywaniu krwi. Minucjusz Feliks wspomina natomiast 
o krwi, którą przypieczętowano spisek (Ipsum credo docuisse sanguinis foe- 
dere coniurare Catilinam). Tego, że była to krew ludzka możemy się tylko 
domyślać, albowiem wzmiankę o Katylinie umieszcza on w toku rozważań 
dotyczących składania ofiar z ludzi. Bezpośredniego oskarżenia o składanie 
takich ofiar jednak w tekście nie ma 4 . 
Żadnych wątpliwości w tej kwestii nie maj ą natomiast Plutarch i Kasjusz 
Dio. Obaj autorzy wydają się przekonani, że Katylina i jego towarzysze pod- 
czas ceremonii potwierdzenia przysięgi złożyli w ofierze człowieka. Według 
Plutarcha, uczestnicy spotkania zjedli mięso z ofiary (oi lwJ/1]poi Aaf3óvr£r; 
aMar; 7:£ 1riCJ"7:£lr; eooaav aM1]AOlr; Kat Ka7:afh5aan£r; av()pOJ1rOV ey£vaaV7:0 
7:rov aapKrov)5. Z relacji Kasjusza Diona wynika natomiast, że ofiarą Kat y- 
liny był chłopiec, a j ego wnętrzności spożywano w czasie ceremonii (1ral.ba 
yap 7:lva Ka7:a()vaar;, Kai e1ri 7:rov a1rAaYXVli)V aU7:01) 7:a op1Cla 1rOl1]aar;, 
e1r£l7:' ea1rAayxv£va£v aU7:a j.l£7:a 7:rov aAAli)v)6. 
Zwyczajem autorów starożytnych ani Plutarch, ani Kasjusz Dio nie po- 
dają źródeł swoich informacji, ale drobne aluzje w ich tekstach pozwalają 
jednak poczynić pewne ustalenia. Pierwsze pytanie, jakie należy postawić 
w związku z kwestią źródeł, dotyczy lektury Sallustiusza. Czy jego praca 
o spisku Katyliny była znana obydwu autorom? Wydaje się to możliwe, cho- 
ciaż jednoznacznie stwierdzić się tego nie da. F. Millar uważa, że w historii 
Kasjusza Diona można odnaleźć ślady świadczące o znajomości dzieła rzym- 
skiego historyka? Podobnie rzecz się ma z Plutarchem 8 . Nie ulega nato- 
miast wątpliwości, że obydwaj autorzy korzystali z mów Cicerona, Kasjusz 
Dio przyznaje to nawet bezpośrednio (37, 42, l). Ale w zachowanych mo- 
wach konsula z 63 1'. p.n.e. nie ma informacji o krwawym obrzędzie przypisy- 


3 Florus, 2, 12, 4. 
4 Tert., Apol., IX, 9; Min. Felix, Oct" 30, 5. 
5 Plut., C/c" 10, 4. 
6 Cass. Dio, 37, 30. 
7 O źródłach Kasjusza Diona: F. Millar, A Study oj Cassius Dio, Oxford 1964, s. 34- 
-38 i 48. 
8 Odnośnie do źródeł Plutarcha opieram się na opiniach: D. Magnino, Plutarchi Vita 
Ciceronis, Firenze 1963, Introduzione, s. IX-XIII, i Ch. Pelling, Plutarch and Catiline, 
Hermes, 113, 1985, s. 311-329 (zwłaszcza s. 321-318). Pierwszy z autorów zwraca uwagę 
na fakt, że zarówno Sallustiusz, jak i Plutarch umieszczają spotkanie spiskowców w 64 r., 
Kasjusz Dio natomiast pisze o nim pod rokiem 63.
>>>
- 
,
-;.::;-, 


Przysięga Katyliny (Sall., Cat., 22) 


93 


wanym Katylinie (wracam do tej kwestii w dalszej części moich rozważań); 
o zabiciu kogokolwiek na ofiarę, co warto przypomnieć, nie wspomina też 
bezpośrednio Sallustiusz. Tylko wzmianka o ludzkiej krwi mogła korzysta- 
jącym z jego dzieła autorom tak:ą myśl podsunąć. 
Źródeł krwawej ceremonii przedstawionej przez Plutarcha i Kasjusza 
Diona szukać należy, jak się wydaje, w greckiej tradycji literackiej. Głów- 
nym podejrzanym jest oczywiście Plutarch, który mógł jej opis skompono- 
wać korzystając z gotowych wzorów. Nie wdając się w rozważania o spe- 
cyficznych cechach biografistyki uprawianej przez Plutarcha, warto jednak 
przypomnieć, że autor ten przedstawił życie i działalność Cicerona, podo- 
bnie jak i innych opisywanych przez siebie postaci, według schematu dale- 
ko odbiegającego od tego, co obecnie rozumiemy pod pojęciem biografii 9 . 
Interesowały go przede wszystkim informacje, które wzbogacały opis cha- 
rakteru prezentowanej postaci i ukazywały jej najlepsze cechy. Zohydzenie 
Katyliny pozwalało ukazać w lepszym świetle Cicerona. Motyw kanibalizmu 
obecny był w mitach i literaturze greckiej; była to zbrodnia, którą bogowie 
karali naj okrutniej. Nie można wykluczyć, że Plutarch opisując spotkanie 
spiskowców przedstawił je na wzór jednej z owych tragicznych uczt, na 
których dochodziło do spożywania ludzkiego mięsa, j ak: np. u Atreusa, gdzie 
podano Tyestesowi ciała jego zamordowanych dzieci JO . 
Przypadek Katyliny nie jest jedyną tego typu relacją w tekstach Plutar- 
cha. Opis podobnej ceremonii znajduje się w żywocie Publikoli. Plutarch 
pisze tam, że po wygnaniu z Rzymu Tarkwiniusza Pysznego jego zwolenni- 
cy zawiązali spisek, potwierdzony przysięgą, w celu przywrócenia monarchii 
(OpKOJl óf.ló(ja
 f.lBraJl EOoĘe tram Kal &
JlÓJl). W czasie ceremonii spełnili 
libację krwią zabitego człowieka, a ręce trzymali w jego wnętrznościach 
("C'mJl (jtrA.arXJlillJl £hró"C'aq). Znamienny jest fakt, że ani u Liwiusza, ani Dio- 
nizjosa z Halikarnasu nie ma wzmianki o tym krwawym epizodzielJ. Także 
w późniejszej literaturze można znaleźć podobne opisy. Polyainos, autor 
piszący w czasach Marka Aureliusza, wspomina o niej akim Apollodorze, 
który w II w p.n.e. usiłował przejąć władzę tyrańską w mieście Kassandreja. 
Zebrał on swoich stronników na uczcie, której celem było pogłębienie soli-. 
darności między spiskowcami. Pito tam wino zmieszane z krwią chłopca 
zabitego uprzednio w ofierze 12 . Warto zwrócić uwagę, że w cytowanym 
przekazie, podobnie jak w relacji Kasjusza Diona, ofiara jest dzieckiem płci 
męskiej. Opisy Plutarcha i Polyainosa dowodzą, że w II w. n.e., w greckiej 
literaturze, motyw krwawych ofiar składanych dla potwierdzenia przysiąg 
był już rozpowszechniony. Podane przykłady dotyczQ ludzi zamierzających 
I 


9 Por. K. Ziegler, RE, 1951, kol. 636-962. 
10 Określenie "uczta tragiczna" znajduje się u Tertuliana i pojawia się w zdaniu otwierają- 
cym jego rozważania o spożywaniu krwi (De sanguis pabulo et eiusmodi tragicis ferculis). 
II Plut., Poblic., 4; Liv., II, 3-4; Dionizjusz z Halikarnasu, V, 2. 
12 Polyain., Strateg., VI, 7, 2.
>>>
94 


Danuta Musiał 


przeprowadzić "zama9h stanu", o czym warto pamiętać analizując przekazy 
związane z przysięgą,.Katyli ny I3. 
Opisy Plutarcha, Polyainosa i Kasjusza Diona należą do przedstawień 
scen magicznych, jakich wiele spotyka się zarówno w literaturze greckiej, 
jak i łacińskiej. Jest wielce prawdopodobne, że ich autorzy czerpali inspi- 
rację z relacji o autentycznych praktykach magicznych 14 . To, że Rzymianie 
składali ofiary z ludzi znajduje potwierdzenie w źródłach. Pliniusz stwier- 
dza, że dopiero w 97 r. p.n.e. senat zak:azał tego procederu 15 . Mamy jednak: 
podstawy by przypuszczać, że zjawisko nie zaniknęło, skoro jeszcze w okre- 
sie cesarstwa prawo przewidywało surowe kary za tego rodzaju przestęp- 
stwo 16 . Zachowane świadectwa z początku pryncypatu informują też o ofia- 
rach obrzędów magicznych, którymi były najczęściej dzieci l7 . Tak więc 
w świetle tego, co wiemy o wykorzystywaniu ofiar ludzkich w praktykach 
religijnych i magicznych, informacja o złożeniu takiej ofiary przez Katylinę 
nie musi zostać uznana za nieprawdopodobną. 
W okresie cesarstwa oskarżenia o niedozwolone praktyki magiczne sta- 
ły się ważnym i często nadużywanym składnikiem walki politycznej, przy 
czym pojęcie "praktyk magicznych" było bardzo szerokie i zaliczano do 
nich także niedozwolone konsultacje astrologiczne. Nie można wykluczyć, 


13 Oskarżenie o składanie ofiar ludzkich wysuwane było także wobec wyznawców Dio- 
nizosa podczas sławnych wydarzeń ze 186 r. p.n.e. Liwiusz pisze mianowicie (XXXIX, 13- 
-19), że tych, którzy nie chcieli uczestniczyć w niegodziwych obrzędach składano bogom 
w ofierze (pro victimis immolari). Warto zaznaczyć, że wobec uczestników obrzędów wy- 
stąpiono wówczas z oskarżeniem o coniuratio. Por. D. Musiał, Kilka uwag o tzw. sprawie 
Bakchanaliów w Rzymie w 186 r. p.n.e., AUNC, Historia XXIX, Toruń 1996, s. 47-59. 
14 J. Annequin zalicza do takich scen opis Kasjusza Diona, zob. Recherches sur l 'action 
magique et ses representations (le' _II im . e siec/es apres J.-C.), Paris 1973, s. 156. O sce- 
nach magicznych w literaturze tak greckiej, jak i łacińskiej: A.-M. Tupet, La magie dans la 
poesie latine, t. I, Des origines a la fin du regne d'Auguste, Paris 1976, passim (autorka 
wiele uwagi poświęciła greckim wzorom); Ch. A. Faraone, D. Obink (ed.), Magika Hiera, 
Ancient Greek magic and Religion, New York/Oxford 1991, passim; F. Graf, La magie 
dans l'antiquitri greco-romaine, Paris 1994, s. 199-230. 
15 Plin., N.H., 30,12: senatus consultumfactum est ne homo immolaretur, palamquefit 
in tempus illud sacra prodigiosa celebrata. O składaniu ofiar ludzkich pisze też Liwiusz 
(22, 57). 
16 Paul., Sent., 5, 23, 15: qui sacra impia nocturnae, ut quem difigerent, fecerint facien- 
dave curaverint, aut cruci affiguntur aut bestiis obiciuntur; 16: qui hominem immolaverint 
exve eius sanguine litaverint, fanum templumve polluerint, bestiis obiciuntur vel, si hone- 
stiores sunt, capite puniuntur. 
17 Typową scenę magiczną z wykorzystaniem dzieci opisuje np. Horacy (Ep., V). O tym, 
że takie praktyki nie były tylko wytworem wyobraźni poety, świadczy inskrypcja znaleziona 
na Eskwilinie poświęcona chłopcu zamordowanemu przez czarownicę (CIL, VI, 19747,5). 
Warto też zwrócić uwagę na rozbudowany opis Lukana, gdzie przedstawiona jest scena ne- 
kromancji z wykorzystaniem ludzkich zwłok (VI, 425-506). Zob. D. Musiał, Prawne i re- 
ligijne aspekty oskarżeń o praktyki magiczne w okresie republiki, w: Religia a rzymskie 
prawo karne, Lublin (w druku).
>>>
-=-.",".:, 


- . 
, :=.;-= 


Przysięga Katyliny (SalI., Cat., 22) 


95 


że przynajmll1ej część praktyk magicznych z wykorzystaniem wnętrzności 
ofiar miała związek z dywinacją. Sytuacja ta znalazła swoje odbicie w lite- 
raturze; informacje o oddawaniu się zbrodniczym praktykom magicznym 
miały przekonać czytelnika, jakim to potworem jest przedstawiana postać. 
W przypadku Katyliny zaskakujący wydaje się jedynie zarzut kanibalizmu, 
który pojawia się w relacji Kasjusza Diona. Nawet Heliogabala, przedsta- 
wionego przez autora biografii zamieszczonej w SHA jako wyjątkowa kre- 
atura i oskarżanego o badanie wnętrzności chłopców zabijanych przez sie- 
bie na ofiarę, nie podejrzewano o ich zjadanie. Także Euzebiusz z Cezarei, 
przypisując z kolei Maksencjuszowi chorobliwą fascynację wnętrznościami 
płodów i niemowląt, nie posądzał go o kanibalizm 18 . 
W kontekście powyższych uwag stwierdzić należy, że rozpatrywanie 
łącznie świadectwa Sallustiusza z relacjami Plutarcha i Kasjusza Diona pro- 
wadzi do zbyt daleko idącego wniosku, iż wszystkie zachowane świadectwa 
informują o rytualnym zabójstwie. Reprezentatywne dla takiego rozumowa- 
nia są poglądy P. McGuschina zawarte w jego komentarzu do tekstu Sal- 
lustiusza. Autor ten zalicza informację Sallustiusza do repertuaru oskarżeń 
typowych dla polemik przeciw obcym kultom i sektom religijnym, w któ- 
rych zarzut popełniania rytualnych mordów zawsze zajmował ważne miejsce. 
Na poparcie swojej tezy P. McGushin przytacza imponującą listę przykła- 
dów oskarżeń o rytualne mordy, zaczerpniętych z literatury antyczne/ 9 . Nie 
sądzę jednak, aby odniesienia do chrześcijan i Żydów były szczególnie uży- 
teczne w analizie przekazu Sallustiusza, a spośród innych podanych przez 
niego przykładów niektóre są co najmniej niejednoznaczne 2o . Sugestia 
McGushina budzi wątpliwości z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze: 
oskarżenie o składanie ofiar ludzkich w tekście Sallustiusza się nie poja- 
wia, a wzmianka o ludzkiej krwi nie musi takiej ewentualności oznaczać. 
Po drugie: nawet gdybyśmy założyli, że rzymski historyk wspomina o jakiejś 
formie rytualnego zabójstwa, to trzeba by jeszcze udowodnić, że przypadek 
Katyliny kwalifikuje się jako "obce kulty", a to, jak postaram się uzasadnić 
w dalszej części artykułu, wydaje się wątpliwe. 


SALLUSTIUSZ I CICERO 


Dzieje spisku Katyliny napisał Sallustiuszjuż po śmierci Cezara, ostrożnie 
szacując - około 42 r. p.n.e., a głównym źródłem były dla niego, podobnie 


18 SHA, Hel., 8; Euseb., H.E., VIII, 14, 5. 
19 P. McGushin, Sal/ustius Crispus "Bel/um Catilinae ". A Commentary, Mnemosyne, 
Supplementum, 45, 1977, ad loco 
20 Np. informacje Herodota (1,74 i IV, 70) i Tacyta (Ann., XII, 47, 2) nie dotyczą mor- 
dów rytualnych, a pieczętowania umów krwią. Wzmianka Pliniusza (VIII, 82) odnosi się 
natomiast do ofiar ludzkich w kulcie Zeusa Likajosa.
>>>
., 


96 


Danuta Musiał 


jak dla Plutarcha i Kasjusza Diona, mowy Cicerona. W dniach konfliktu 
Sallustiusz przebywał jednak w Rzymie, miał więc możliwość zapoznania 
się z krążącymi wówczas po mieście opiniami i plotkami, które wykorzystał 
później w swojej historii sprzysięzenia Katyli ny 2l. Wiele wskazuje na to, że 
wzmianka o tajemniczej ceremonii, w której brali udział spiskowcy, może 
być jedną z takich zasłyszanych na mieście relacji. Nie kryje tego sam Sal- 
lustiusz stwierdzając, że "byli tacy, którzy mówili" (juere ea tempestate qui 
dicerent) o piciu krwi przez Katylinę. Dalej pisze, iż nie wszyscy jednak 
w to wierzyli i, co więcej, autor wie nawet, kto i dlaczego był zaintereso- 
wany w rozpowszechnianiu tych oszczerstw. Otóż czynić to mieli stronnicy 
Cicerona, aby osłabić nienawiść przeciwko konsulowi, a podkreślanie po- 
tworności zbrodni popełnionych przez spiskowców usprawiedliwić miało 
wydane z jego inicjatywy wyroki śmierci (nonnulli jicta et haec et mu/ta 
praetera existumabant ab iis, qui. Ciceronis invidiam quae postea orta est 
leniri credebant atrocitate sceleris eorum, qui poenas dederant). Wygląda 
więc na to, że pogłoska o zbrodniczych poczynaniach Katyliny posłużyła 
Sallustiuszowi do przedstawienia w nie najlepszym świetle otoczenia Cice- 
rona, a pośrednio samego konsula. Nie można wykluczyć, że był to główny 
cel podania tej informacji, albowiem Sallustiusz nie miał powodu oczerniać 
Katyliny. Trudno wprawdzie powiedzieć, czy należał do jego sympatyków, 
ale nie ulega wątpliwości, że przynajmniej identyfikował się z niektórymi 
elementami politycznego programu spiskowców. Logiczną konsekwencją ta- 
kiej postawy musiała być natomiast niechęć do Cicerona, głównego spraw- 
cy upadku Katyliny. Nieco ambiwalentną postawę Sallustiusza wobec tej 
historii oddaje niewątpliwie ostatnie zdanie omawianego fragmentu. Wyni- 
ka bowiem z niego, że on nie chce i zapewne nie potrafi zająć stanowiska 
w kwestii wiarygodności przytoczonych pogłosek, ponieważ ich nie badał 
(nobis ea res pro magnitudine parum conperta est). 
Sugestia Sallustiusza, że informacja o krwawej przysiędze pojawiła się 
już po śmierci Katyliny, tłumaczyłaby, dlaczego Cicero nie wykorzystał 
jej w swoich wystąpieniach, jednak nie wszyscy badacze akceptują takie 
wyjaśnienie. W literaturze przedmiotu znaleźć można bowiem pogląd, że 
w I katylinarce, będącej zapisem wystąpienia Cicerona na pamiętnym po- 
siedzeniu senatu w świątyni Jowisza Statora 8 listopada 63 r. p.n.e., znajdują 
się aluzje do ceremonii opisanej przez Sallustiusza. Zagadnienie to omawia 
L. Havas w interesującym artykule o religijnych aspektach spisku Katylinl 2 . 
Węgierski historyk wskazuje na dwa miejsca w mowie Cicerona, które mogą 
odnosić się do interesującej nas kwestii. Pierwsze z cytowanych przez niego 


21 O życiu i twórczości Sallustiusza: M. von Albrecht, A History oj Roman Literature, 
Mnemosyne, Supplementum, 156, Leiden 1997, s. 433-463 (tam też nowsza literatura doty- 
cząca życia i twórczości Sallustiusza). 
22 L. Havas, Arriere-plan religieux de la conjuration de Catiline, Oikumene, 2, 1978, 
s. 191-199.
>>>
5°'
.' 


_..!:. 

 


Przysięga Katyliny (SalI., Cat., 22) 


97 


zdań dotyczy poświęcenia sztyletu mającego posłużyć do zabójstwa konsu- 
la (I, 16), a drugie - bluźnierczej kapliczki, która miała znajdować się 
w domu Katyliny (1,24). D. Magnino w komentarzu do cytowanego powyżej 
przekazu Plutarcha sugeruje, że aluzją do tajemniczego spotkania spiskow- 
ców może być również wzmianka o zbrodniczych nocnych naradach (1,6)23. 
Moim zdaniem wskazane powyżej fragmenty z mowy Cicerona nie mają 
nic wspólnego z ceremonią opisaną przez Sallustiusza. Zawarte w nich sfor- 
mułowania tylko wyrwane z kontekstu sugerująjakąś tajemnicę i pozwalają 
doszukiwać się ukrytych podtekstów. 
Pierwszy fragment jest częścią dłuższego wywodu, którego celem jest 
przekonanie Katyliny, iż wszystkie jego najtajniejsze plany są znane konsu- 
lowi. Kiedy Cicero mówi, że nocne ciemności nie pozwalają na ukrycie 
zbrodniczych narad (coeptus nefarios), a sekrety tam omawiane przenikają 
przez ściany prywatnych domów i stają się publiczną tajemnicą, to nie są to 
z jego strony czcze przechwałki. Skądinąd bowiem wiadomo, iż miał on 
pośród spiskowców informatora, dzięki czemu mógł zaskoczyć Katylinę, 
np. znajomością przebiegu spotkania w domu Marka Porcjusza Leki, które 
odbyło się w noc poprzedzającą obrady senatu. I to do tego spotkania czyni 
zapewne aluzję Cicero, a jego słowa mają na celu zmuszenie Katyliny do 
opuszczenia Rzymu. 
Jeżeli zaś chodzi o tajemnicze sacrarium, to Cicero dokładnie wyjaśnia, 
co kryje się pod tym określeniem. Ze słów konsula wynika bowiem, że Ka- 
tylina urządził w swoim domu kapliczkę dla legionowego orła, prawdopo- 
dobnie na wzór kapliczek znajdujących się w obozach wojskowych, obok 
namiotu wodza. Orzeł ten następnie został wysłany do Etrurii, do formują- 
cych się tam oddziałów, zapewne jako sygnał do rozpoczęcia powstania. 
Nie można wykluczyć, że był to ten sam znak, o którym wspomina Sallu- 
stiusz (Cat., 59, 3), kiedy pisze, że Katylina w bitwie pod Pistoią stanął 
obok orła. Rzymski historyk podaje, że był to orzeł należący wcześniej do 
Mariusza, któremu towarzyszył podczas wojny z Cymbrami. Cicero wyraził 
nadzieję, że znak ten przyniesie spiskowcom zgubę. 
Nieco mniej jednoznaczna jest treść trzeciego z wymienionych fragmen- 
tów wystąpienia Cicerona. L. Havas skłonny jest doszukiwać się w nim 
aluzji do jak:ichś tajemniczych obrzędów religijnych, w których uczestni- 
czył Katylina. Pojawia się tam bowiem sugestia, że Katylina poświęcił bó- 
stwom sztylet, który miał mu posłużyć do zabójstwa konsula: Quotiens tibi 
iam extorta est ista sica de manibus [...J quae quidem quibus abs te initiata 
sacris ac devota sit - zwraca się mówca do Katyliny. To retoryczne pyta- 
nie pojawia się po stwierdzeniu, że Cicero cudem uszedł z wielu zamachów 
przygotowanych przez Katylinę na jego życie, co jednak nie zniechęciło 
buntownika, który gotów jest nadal ponawiać swoje próby. Cytowane słowa 


23 D. Magnino, Plutarchi Vita Ciceronis, s. 38. 


13 - His!oria XXXI
>>>
98 


Danuta Musiał 


wydają się wskazywać, że Katylina nie rezygnuje, ponieważ liczy na pomoc 
jakiegoś bóstwa, którego jest wyznawcą, co tłumaczyłoby ceremonię po- 
święcenia sztyletu, ale jest to tylko domysł. Przyjmując jednak ten tok ro- 
zumowania można założyć, że w tak niegodnej sprawie nie może chodzić 
o żadnego z bogów opiekujących się rzeczpospolitą, ci bowiem są po stronie 
Cicerona, o czym ten stara się przekonać słuchaczy wzywając kilkakrotnie 
bogów nieśmiertelnych na świadków swoich słów. Kumaniecki uważa ten 
zabieg za bardzo trafnie dobrany środek artystyczny, zgodny z wymogami 
podniosłego stylu i znakomicie potęgujący nastrój grozy24. Tę samą rolę 
przypisać też można innym retorycznym pytaniom, których wiele pojawia 
się w tekście Cicerona; cytowany powyżej fragment wydaje się być właśnie 
takim zwrotem. Czy można wobec tego założyć, że w tym właśnie przypadku 
mówca myślał o jak:imś konkretnym bóstwie, lub bóstwach, oraz poświęco- 
nych im obrzędach? Moim zdaniem, odpowiedź twierdząca na to pytanie 
wydaje się wielce ryzykowna. 
W 56 r. p.n.e. Cicero bronił przed sądem trybuna ludowego Sestiusza, 
oskarżonego o stosowanie przemocy (de vi). Świadkiem oskarżenia był 
P. Watyniusz, stronnik Cezara, jeden z najbardziej znienawidzonych przez 
nobilitas polityków tego okresu. Cicero w swoim wystąpieniu oskarżył Wa- 
tyniusza nie tylko o lekceważenie auspicjów, co już samo w sobie było 
groźnym zarzutem, lecz także o praktyki magiczne. Przypisał mu bowiem 
udział w niesłychanych (inaudita) i bezbożnych obrzędach (ne/aria sacra) 
i, co więcej, jasno określił, o jakie obrzędy mu chodzi, a mianowicie wywo- 
ływanie duchów (cum inferorum animas elicere) i poświęcanie bogom pod- 
ziemnym ofiar z dzieci (cum puerorum extis deos manis mactare i 5 . 
Przykład Watyniusza dowodzi, że Cicerona nie zadowalały zak:amuf1o- 
wane aluzje i stereotypowe zarzuty np. o rozpustę i rozwiązłość, choć tych 
ostatnich również nie szczędzi swoim adwersarzom. W celu zniszczenia 
Katyliny zmobilizował przecież cały swój kunszt oratorski i gdyby wiedział 
o czymkolwiek, co jeszcze bardziej pogrążyłoby jego wroga w oczach sena- 
torów, to na pewno nie zawahałby się przed rzuceniem takiego oskarżenia. 
Sprawa Katyliny miała przecież dla niego o wiele większe znaczeriie niż 
rozgrywka z Watyniuszem. 
Zakwestionowanie świadectwa zawartego w katylinarkach nie zamyka 
dyskusji nad wartością informacji przekazanej przez Sallustiusza, chociaż 
nie ulega wątpliwości, że gdyby dało się jednoznacznie udowodnić, że 
w mowach Cicerona znajdują się informacje o tajemniczej ceremonii, byłby 
to ważny argument potwierdzający wiarygodność relacji rzymskiego histo- 
ryka. Ale z faktu, że w dniach spisku - kiedy Cicero wygłaszał i redagował 


24 K. Kumaniecki, Cyceron ijego współcześni, Warszawa 1989, s. 198-199. 
25 Cic., In Vat., VI, 14. Por. D. Musiał, Sodalicium sacrilegii. Pitagorejczycy w Rzymie 
w okresie republiki: fakty i mity, Toruń 1998, s. 121-137.
>>>
.,;.;
 


.=-=.., 


Przysięga Katyliny (Sall., Cat., 22) 


99 


swoje wystąpienia przeciwko Katylinie 26 - oskarżenia o tajemnicze prak- 
tyki nie były mu znane, nie musi wynikać jednoznacznie, że pogłoski, które 
później się pojawiły, nie miały żadnego związku z rzeczywistymi wyda- 
rzeniami. 


KATYLINA I KULT MA-BELLONY 


W literaturze przedmiotu pewną popularność zyskała sobie teoria, według 
której Katylina był wyznawcą bogini Ma. Taki pogląd wyraził już pod ko- 
niec lat trzydziestych E, Manne 7 . 
Ośrodkami kultu bogini Ma w Azji Mniejszej były dwa państwa świą- 
tynne, Kommana kapadocka i Kommana pontyjska, skąd żołnierze Sulli 
i jeńcy wzięci do niewoli w czasie wojny z Mitrydatesem przenieśli jej kult 
do Italii i do Rzymu. Sam Sulla darzył tę boginię szczególną atencją. We- 
dług Plutarcha, kiedy Sulla podejmował decyzję o marszu na Rzym miał 
sen, w którym objawiła mu się właśnie Ma, wręczyła piorun i kazała nim 
ciskać w nieprzyjaciół, skutkiem czego wszyscy zniknęli 28 . Podniesiony na 
duchu tym widzeniem, Sulla ruszył bez wahania ku swemu przeznaczeniu. 
Manni oparł swoją koncepcję na założeniu, że w Rzymie w otoczeniu 
Sulli znajdowali się wyznawcy Ma i dzięki nim Katylina zapoznał się z ob- 
rzędami ku czci anatolijskiego bóstwa. Katylina należał bowiem do ludzi, 
którzy wspierali Sullę w jego działaniach i był aktywnym uczestnikiem za- 
rządzonych przez dyktatora proskrypcji. W późniejszym zainteresowaniu 
kultem Ma włoski badacz widzi nie tylko przejaw osobistej pobożności 
Katyliny, lecz także efekt politycznych kalkulacji. Propagowane przez zwo- 
lenników Katyliny hasło zniesienia długów mogło spotkać się z pozytyw- 
nym oddźwiękiem wśród dawnych żołnierzy dyktatora. Wielu z nich straciło 
bowiem ziemię otrzymaną od Sulli, zrujnowani i rozgoryczeni mogli wiązać 
ze zwycięstwem spiskowców nadzieję na poprawę swojej sytuacji. Nie przy- 
padkiem Manliusz, jeden z uczestników spisku Katyliny, werbował oddziały 


26 Zachowana wersja katylinarek została zapewne opublikowana w 60 1'. p.n.e., przy- 
najmniej tak wynikałoby z uwagi Cicerona zawartej w liście do Attyka (II, I, 3). Nie musi 
to jednak oznaczać, że spisana wersja mów była wcześniej nieznana, prawdopodobnie cho- 
dzi w tym przypadku o poprawioną wersję wystąpień. W literaturze przedmiotu przeważa 
pogląd, że wszystkie mowy przeciwko Katylinie zostały opublikowane już w 63 r., Cicero 
nie miał bowiem w zwyczaju zwlekać z ich udostępnianiem. Zmiany w następnym wydaniu 
nie mogły być też znaczące, albowiem, jak zauważył K. Kumaniecki (Literatura rzymska. 
Okres cyceroński, Warszawa 1977, s. 237), zbyt wielu ludzi pamiętało wystąpienia Cicerona. 
27 E. Manni, L. Sergio Catilina, Firenze 1939, s. 40-41, a przede wszystkim idem, Re- 
ligione e politica nella congiura di Catilina, Athel'!eum, n.s., 24, 1946, s. 55-67. Podobną 
tezę stawia też W. Fauth, KRE, t. 3, s. 847, s.v. Mii-Bellona. Wątpliwości ma natomiast 
J. Gage, Apollon roma in, Paris 1955, s. 439, p. I, który generalnie jest przeciw dosłowne- 
mu traktowaniu świadectw autorów starożytnych w tej kwestii. 
28 Plut., Sulla, 9.
>>>
100 


Danuta Musiał 


I 
I 
I 

 


w Etrurii, na terenach objętych kolonizacją s'ullańską. Brak źródeł nie po- 
zwala jednak stwierdzić, czy wśród dawnych sullańczyków znajdowali się 
wyznawcy kapadockiej bogini, jak sugeruje Manni. Z tego samego powodu 
budzi też wątpliwości pogląd autora o szczególnej roli, jaką kult Ma odgry- 
wał w planach politycznych Katyliny. Przeciw tej tezie przemawia fakt, że 
wyznawcy tej bogini nigdy w Italii nie byli liczni, tym bardziej trudno 
przyjąć, iż tworzyli jakąś wpływową grupę. 
Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy było utożsamienie nad Tybrem Ma 
z Belloną, mającą silne aspekty militarne, ale romanizacja kapadockiego 
bóstwa ograniczyła się w praktyce jedynie do przejęcia imienia rzymskiej 
bogini; kult zachował natomiast całkowicie swój. wschodni charakter 29 . Krąg 
wyznawców Ma-Bellony był w Rzymie niewielki, przede wszystkim za 
sprawą Kybele, innej z bogiń przybyłych z Azji Mniejszej, która wcześniej 
znalazła sobie już miejsce w rzymskim panteonie. Zachowane źródła, zarów- 
no literackie, jak i epigraficzne, potwierdzają silne związki między oby- 
dwiema boginiami, a również to, że Ma-Bellona pozostawała w cieniu Ky- 
bele, była jej pedisequa - jak czytamy w jednej z rzymskich inskrypcji 30 . 
Dlaczego jednak to właśnie kapadocka bogini wzbudziła tak:ie zaintereso- 
wanie badaczy próbujących wyjaśnić sens tajemniczego obrzędu spełnianego 
przez Katylinę? Jednym z głównych powodów, prócz wspomnianych powyżej, 
jest niewątpliwie krew, która w kulcie Ma odgrywała ogromną rolę; wydaje się, 
że większą nawet niż w rytuałach ku czci Kybele. Fanatici, kapłani bogini, 
tańcząc przy dźwiękach bębnów i piszczałek wprowadzali się w rodzaj transu, 
w czasie którego udzielali wyroczni. W kulminacyjnym momencie obrzędu 
kaleczyli swoje ciała i krwią spryskiwali posąg bogini, jak również zebranych 
wokół niego uczestników ceremonii. Tertulian uważał, że wyznawcy pili krew 
wypływającą z zadanych ran, co miało potwierdzać ich duchową wspólnotę. 
W tym przypadku krew pełniłaby tę samą funkcję co w przysiędze Katyli ny 3l. 
Zdaniem E. Manniego to właśnie krwawe rytuały ku czci Ma były inspira- 
cją przysięgi złożonej przez spiskowców 32 . 


29 Grecy utożsamiali Bellonę z Enyo, towarzyszką Aresa prowadzącego do boju oddziały 
Trojan (II., V, 592). W Rzymie świątynia Bellony, dedykowana przez Appiusza Klaudiusza 
Cekusa podczas II wojny samnickiej, znajdowała się w pobliżu Circus Flaminius. Por. 
D. Sabbatucci, La religione di Roma antica dal calendaria festivo aU 'ordine cosmico, Mi- 
lano 1988, s. 192-196. 
30 CIL, VI, 30851. O zależnościach między obydwu kultami i obrzędach ku czci Ma- 
-Bellony: R. Turcan, Les cultes orientaux dans le monde romain, Paris 1989, s. 48-50. 
31 Tert., Apol., IX, 10: Hodie istic BeUonae sacratus sanguis de femore procisso in 
palmulam exceptus et esu i datus signat. Warto w tym miejscu wspomnieć, ze Kasjusz Dio 
(XLII, 26, 2) podejrzewał wyznawców kapadockiej bogini o składanie ofiar ludzkich. Co 
więcej, w jego relacji pojawia się też wątek kanibalizmu. Autor ten pisze, że razem ze 
świątynią Izydy i Serapisa zburzono w Rzymie Enyeion i wtedy znaleziono naczynie pełne 
ludzkiego mięsa. Żadne inne źródło nie potwierdza jednak tej informacji. 
32 O wschodnich korzeniach przysięgi Katyliny przekonany był J. Heurgon, Salluste et 
le serment sacrificiel de Catilina, w: Melange Ch. Picard, Paris 1949, s. 438-447. - 


,;1
>>>
- 
-=.
" 


Przysięga Katyliny (SalI., Cat., 22) 


101 


Z poglądem włoskiego uczonego polemizuje L. Havas 33 . Nie odrzuca on 
jednak tezy o osobistym zaangażowaniu Katyliny w kult kapadockiej bogi- 
ni, uznaje ją za prawdopodobną. Autor ten zwraca jedynie uwagę, że źródeł 
krwawej ceremonii niekoniecznie trzeba szukać na Wschodzie. Jego zda- . 
niem nie ma bowiem dowodów, że ktokolwiek z głównych uczestników 
spisku, łącznie z Katyliną, miał kontakty z tym rejonem starożytnego świa- 
ta; w przeciwieństwie do zachodnich prowincji imperium. Tam właśnie, 
w świecie celtyckich wyobrażeń religijnych, Havas skłonny jest doszuki- 
wać się analogii do praktyk Katyliny. Powołuje się przy tym na przykład 
Sertoriusza, który podczas walk w Hiszpanii wykorzystywał symbolikę re- 
ligijną zrozumiałą dla tamtejszych ludów (pojawienie się łani jako zapo- 
wiedź zwycięstwa). Nie przypadkiem w rozważaniach węgierskiego histo- 
ryka pojawiła się Hiszpania, w wojnie z Sertoriuszem uczestniczył bowiem 
Katylina walcząc pod rozkazami K. Cecyliusza Metellusa. Miał więc okazję 
zapoznać się zarówno z polityką Sertoriusza, jak i z lokalną tradycją reli- 
gijną, której nieobce były ofiary z ludzi 34 . Doświadczenia te mógł później 
spożytkować szukając sojuszników dla swojego przedsięwzięcia. Jak wia- 
domo, spiskowcy liczyli na pomoc zamieszkującego Galię Narbońską ple- 
mienia Allobrogów. Havas nie kwestionuje tezy Manniego o zainteresowa- 
niu Katyliny dla kapadockiej Ma, ale zwraca uwagę, że z jej kultem mógł 
się także zapoznać na Zachodzie. Ma-Bellona cieszyła się bowiem w za- 
chodnich prowincjach imperium o wiele większą popularnością niż w samej 
Italii, przede wszystkim właśnie w Hiszpanii. 
Przedstawione powyżej koncepcje sąw dużym stopniu konstrukcjami 
teoretycznymi, aczkolwiek nie pozbawionymi cech prawdopodobieństwa. 
O ich słabości decyduje przede wszystkim brak oparcia w źródłach, które 
milczą w kwestii zainteresowań religijnych samego Katyliny, a tym bardziej 
ludzi z nim związanych. Stąd wszelkie próby przypisania Katylinie świado- 
mej polityki religijnej wydają się z góry skazane na porażkę. 


PODSUMOWANIE: POLITYCZNE I RELIGIJNE FUNKCJE PRZYSIĘGI 


Wracając do problemu tajemniczej ceremonii, w której mieli uczestniczyć 
spiskowcy, można odnieść wrażenie, że niektórzy z badaczy zaJmujących 
się tym zagadnieniem ignorują oczywisty wniosek, jaki wynika z analizy 
zachowanych źródeł. Otóż, bez względu na ilość makabrycznych szcze- 
gółów zawartych w ich relacjach, wszyscy starożytni autorzy zgadzają się, 
że głównym celem obrzędu było potwierdzenie złożonej przez spiskowców 
przysięgi. Informacji o tym fakcie nie ma powodów kwestionować, prawdo- 
podobna jest też wzmianka o krwi przelanej przy tej okazji. Przypomnijmy, 


33 L. Havas, Arriere-plan, s.193-197. 
34 O ludzkich ofiarach składanych przez Luzitanów wspomina Liwiusz (Per., 49). 


" 
i
>>>
.

 


102 


Danuta Musiał 


że podobną funkcję pełniły ofiary: Apollodora w relacji Polyainosa i zwo- 
lenników ostatniego z Tarkwiniuszy w opisie Plutarcha. 
Przeświadczenie o szczególnej roli krwi w potwierdzaniu umów i przy- 
siąg było w świecie starożytnym rozpowszechnione, podobnie jak nieobce 
było ludziom w innych kulturach i w innych epokach historycznych. Ob- 
rzędy towarzyszące zwykle takiemu wydarzeniu nie miały związku ze skła- 
daniem ofiar ludzkich. Zawarcie przymierza czy złożenie przysięgi trakto- 
wane było jak połączenie więzami braterstwa czyli więzami krwi, dlatego 
też towarzyszyły im podobne obrzędy. Polegały one najczęściej na wymie- 
szaniu krwi uczestników ceremonii; wymieszanie następowało także przez 
wypicie krwi osoby, z którą zawierano przymierze. W tym drugim przypad- 
ku krew mogła być zastąpiona winem, które w wielu kulturach traktowane 
było jako jej substytut, co jednak nie zmieniało istoty samego obrzędu 35 . 
Herodot pisze o Scytach, którzy zawierając przymierze mieszają w dzba- 
nach krew swoją i swoich sojuszników, uzyskaną po nacięciu ciał mieczem, 
a następnie zanurzają w niej broń. Libijczycy i Medowie mieli natomiast, 
według tego samego autora, zawierać przymierza tak jak Hellenowie, ale 
potwierdzali je nacinając sobie ramiona i zlizując cieknącąkrew 6 . Na Wscho- 
dzie był to zapewne zwyczaj dosyć rozpowszechniony, ponieważ Tacyt przy- 
pisuje go również Armeńczykom. Nie można więc wykluczyć, że prakty- 
kowali go także Rzymianie. Tacyt pisze, że przymierze przypieczętowane 
krwią uchodziło za mistyczne (foedus arcanum)37. Nie ulega wątpliwości, 
że obrzędy potwierdzające przymierza miały charakter magiczny. W ich 
przypadku szczególnie wyraźnie widać, jak cienka linia oddzielała ryty re- 
ligijne od magicznych. 
Przysięga odgrywała ogromną rolę w sytuacji, kiedy stawały przeciwko 
sobie rzymskie oddziały. Ze źródeł wynika jednoznacznie, że wielu żołnierzy 
i oficerów miało wątpliwości co do sensu bratobójczych walk i nie wszyscy 
gotowi byli przekraczać ostateczne granice, zwłaszcza dotyczyło to ludzi 
świeżo pozyskanych. Z tym problemem zetknęli się np. Sulla, Cinna, a także 
Cezar przed przejściem Rubikonu 38 . Z tego względu wodzowie oczekiwali 
uroczystych przysiąg, traktując je nie tylko jako element propagaridowy, 
lec,", widząc w nich także ważną gwarancję lojalności podległych im żołnie- 
rzy. Taki akt miał też za zadanie konsolidować i podtrzymywać na duchu 
w obliczu zagrożenia, jak to wynika z relacji Cezara, który pisze o przysiędze 


35 Interesujące uwagi na ten temat znaleźć można w pracy J.-P. Roux, Krew. Mity, sym- 
bole, rzeczywistość, Kraków 1994, s.173-175 i 230-235. 
36 Hdt., IV, 70, 6; I. 74, l. Arabowie mieli natomiast podczas ceremonii składania przy- 
sięgi nacierać kamienie krwią utoczoną z dłoni (III, 8). 
37 Tac., Ann., XII, 47, 2. Istnienie tego zwyczaju u Armeńczyków potwierdza też Wale- 
riusz Maksymus (IX, 11, extr. 3). 
38 (Sulla) App., B.C., I, 57, 253; Plut., Sulla, 27; (Cinna) App., B.C., I, 78, 355; (Cezar) 
Luc., I, 352-355. Por. kom.: P. Jal, La guerre civile II Rome, Paris 1963, s.I13-116.
>>>
-..,........, 


Przysięga Katyliny (SalI., Cat., 22) 


103 


złożonej przez Pompejusza i jego żołnierzy po walkach pod Dyrrachium 39 . 
Formuła przysięgi zawierała zapowiedź kary grożącej temu, kto złamał 
umowę. Na jej straży stali bowiem bogowie i od nich oczekiwano ukarania 
świętokradcy. Kiedy Rzymianie zawierali przymierze z mieszkańcami Alby, 
w kulminacyjnym momencie ceremonii, jak podaje Liwiusz (l, 24), zabito 
wieprza - jego śmierć miała być zapowiedzią kary dla tych, którzy waży- 
liby się złamać przymierze. 
Do kategorii takich przymierzy zaliczyć też można przysięgę złożoną 
przez zwolenników Katyliny, którzy w ten sposób potwierdzili wobec niego 
swoją lojalność; wszak ich działalność była niezgodna z prawem i musieli 
sobie zdawać sprawę z powagi sytucji - czekała ich walka ze współobywa- 
telami. Zawarta przysięga umacniała grupę spiskowców dając im poczucie 
wspólnoty, Krew, o której pisze Sallustiusz, byłaby w tej sytuacji krwią 
samych uczestników ceremonii. Dla zagwarantowania lojalności spiskow- 
ców nie wystarczyła Katylinie sama przysięga (iusiurandum), której zła- 
manie narażało na gniew bogów, musiała ona zostać jeszcze potwierdzona 
zaklęciem. Sallustiusz wyraźnie bowiem stwierdza, że spiskowcy pili krew 
dopiero po wypowiedzeniu jakiegoś zaklęcia (post execrationem). 


SERMENT DE CATILINA (SALL., BELL CAT., 22) 


Resume 


La conviction de l'importance du sang dans l'attestation des accords et des 
serments a ete tres repandue dans le monde antique. Les rites qui accompagnaient 
un tel evenement n'etaient pas lies aux sacrifices humains. La prestation du serment 
significait le mouvement de liens de fraterni te et renfor9ait le sentiment d' apparte- 
nance a la communaute. Une alIiance attestee de sang passait pour mystique (foedus 
arcanum). Le serment jouait un role important dans le cas des luttes domicile. Les 
commendants s' attendaient aux serment solennels eu y voyant une garantie de loyate 
des sol
ats. A cette categorie il faut atribuer le serment prete par les parisans de 
Catilina. Le sang dont parte SalIuste et les autres auteurs anciens. C'etait certaine- 
ment,celui des participants de la ceremonie, et non pas celui d'un gar90n sacrifie- 
. comme disent Plutarque et Cassius Dio. Sur la caractere magique du rite temoigne 
l'execration (execratio) proncees par les conjures. 


39 Cezar, B.C., III, 13,3-4; por. Plut., Cat. Min., 54.
>>>
----....- 


(,I
>>>
.,.-::=;.::::;.., .. 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Zakład Historii Starożytnej 


Józef Zając 


METODY BADAŃ ANTROPONOMASTYCZNYCH: 
PRZYKŁAD GAVII Z ANTYCZNEJ WERONY 


W badaniach epigraficznych nad historią starożytnego Rzymu, zwłaszcza 
epoki pryncypatu, badacz napotyka mnóstwo imion własnych (antroponi- 
mów), które nosiły osoby o bardzo różnej kondycji społecznej. Z reguły 
niewiele o tych osobach wiadomo. Inskrypcje je wzmiankujące, przeważnie 
sepulkralne, bardzo często są ubogie w treść, np. wyliczają imiona zmarłych, 
określają ich wzajemne powiązania, nierzadko - zwłaszcza w II i w l po- 
łowie III w. n.e. - zachwalają cechy ich charakteru, podają ile lat, a nawet 
miesięcy, dni i godzin żyli. Wartość tych informacji dla badań historycz- 
nych wydaje się być niewielka; nie ma w nich przecież danych o karierze 
wojskowej czy po prostu o wykonywanym zawodzie - danych bezcennych 
dla badań typu prozopograficznego, badań nad armią czy gospodarką. 
Jednak w starożytnym Rzymie imiona własne nie były tylko i wyłącznie 
prostymi nazwami swych desygnatów, których zadaniem była jedynie iden- 
tyfikacja osób w obrębie rodziny, rodu, grupy czy społeczności. Status praw- 
ny obywatela rzymskiego (civius Romanus), człowieka wolnego (ingenuus), 
wyzwoleńca (libertus) i niewolnika (servus) znajdował bowiem swe formal- 
ne odbicie w noszonym imieniu własnym. Na przykład obywatelem rzym- 
skim był L. Arrius T.j (CIL, V, 2847) lub C, Asconius C. j Sardus (CIL, V,' 
2829), wolnym (bez praw obywatelskich) - Faustus Madiconis j (CIL, V, 
4602), wyzwoleńcem - C. Acilius C. l. Severus (CIL, V, 2843) i niewol- 
nikiem - Blandus C. Afini Asc/ae ser. (CIL, V, 3257). Forma "zewnętrz- 
na" takich imion własnych umożliwia prowadzenie badań przede wszystkim 
w przekroju wertykalnym danej społeczności - umiejscawia osoby w ich 
hierarchii społecznej. Z kolei statystyczna relacja między wolnym z i bez 
obywatelstwa rzymskiego pozwala na miarodajną ocenę procesu romani- 
zacji społeczeństw w skali miast, regionów, prowincji lub grup prowincji. 
W imionach własnych obywateli rzymskich elementem podstawowym 
było imię rodowe (nomen gentile, gentilicium lub po prostu nomen). Było 
ono dziedziczne i wspólne dla wszystkich mężczyzn i kobiet tej samej rodziny 


14 - Historia XXXI
>>>
_.
-=-- 


106 


Józef Zając 


. I 
I 
i 


w linii ojcowskiej. W chwili. zamążpójścia kobieta nie zmieniała swego 
gentilicium, jak to czyni dzisiaj, gdy przyjmuje nazwisko męża. Elementa- 
mi wtórnymi, ale podstawowymi w funkcji identyfikacyjnej były praenomen 
i cognomen (to drugie obowiązujące mniej więcej od połowy I w. n.e.). 
Już w okresie międzywojennym powstała idea badawczego wykorzy- 
stania tak ukształtowanej struktury imion własnych obywateli rzymskich. 
Według niej dystrybucja przestrzenna określonego imienia rodowego mogła 
prowadzić do zidentyfikowania pewnych, rzeczywistych rodów (gentes), okre- 
ślenia ich pierwotnych siedzib, czasu i zasięgu ekspansji poszczególnych 
odgałęzień (stirpens) oraz rodzaju ich aktywności gospodarczej czy pozycji 
społecznej ich eminentnych przedstawicieli. Najpierw jednak należało ziden- 
tyfikować takie rody, innymi słowy, wyłonić je spośród setek rodów, dla 
których wspólnym i wyłącznym elementem było tylko samo gentilicium 
(por. Cicero, Top., 29). Nie każde bowiem imię rodowe może być obiektem 
badań proponowanego tu typu; niektóre - zwłaszcza z grupy tzw. "starych" 
pomnia gentilia (np. Antonius, Cornelius czy Valerius) - były bardzo po- 
pularne w całym Imperium, gdyż chętnie przybierali je nowi obywatele. Trze- 
ba jednak pamiętać, że szukane rody mogły mieć zasięg ogólnopaństwowy, 
prowińcjonalny, regionalny i tylko lokalny. Szanse ich identyfikacji wzra- 
stają w miarę analizy badawczej coraz mniejszych społeczności. W skali 
Imperium, a nawet prowincji tak bardzo popularne imię rodowe Valerius/ia 
nie poddaje się żadnej sensownej analizie badawczej - było bowiem zbyt 
popularne. Jednak w skali Poetovio (Ptuj), miasta w Pannonii Superior, Va- 
lerii dają się zdefiniować jako zamożna i ważna gens miasta, co przed laty 
wykazał Geza Alf61d y l. 
Aby zidentyfikować "właściwą" gens, należało sporządzić wykazy wszyst- 
kich gentes w skali jednej civitas, prowincji lub grupy prowincji. Wprawdzie 
wykazy takie zawierają indeksy poszczególnych tomów Corpus Inscriptio- 
num Latinarum, ale były one i są mało użyteczne z dwóch powodów: l) nie 
uwzględniają dystrybucji imion rodowych według antycznych jednostek po- 
działu administracyjnego (civitas lub provincia) oraz 2) nie podają infor- 
macji, gdy takie są, o profesjach, funkcjach publicznych czy o powiążaniach 
rodzinnych osób noszących określone imię rodowe. Dlatego więc narodziła 
się koncepcja tzw. onomastykonów, z których pierwszy opracował dla Akwi- 
lei Aristide Calderini jeszcze przed II wojną światową2 i które sporządza się 
- nie bez przyczyny głównie dla prowincji naddunajskich - dla poszcze- 
gólnych civitates, prowincji i regionów 3 . W tym miejscu należy stwierdzić, 


l G. Alfoidy, Die Valerii in Poetovio, Arheoloski Vestnik, XV-XVI, 1964-1965, 
s. 137-144. 
2 A. Calderini, Aquileia romana. Ricerche di .storia e di ep , igrafia Milano 1930, 
s.443-457. 
3 Np. A. Kerenyi, Die Personennamen von Dazien, Dissertationes Pannonicae, 1/6, 
Budapest 1941; I. I. Russu, Onomasticon Daciae, Anuarul Institutului de Studii Clasice, IV,
>>>
..;., 
-', 


-=.::'-
.. 


.... 
 ::' 
.:.,.. 
.. . - 
 .. 


.
-=, 


Metody badań antroponomastycznych: przykład Gavii... 


107 


że owe onomastykony mają charakter wyłącznie pomocniczy, nie zwalniają 
od konieczności żmudnych analiz; podstawą była i będzie po prostu lektura 
inskrypcji. 
W założeniach teoretycznych onomastykony, czyli udoskonalone indek- 
sy Corpus Inscriptionum Latinarum, albowiem grupujące imiona rodowe 
np. według prowincji, miały ułatwić identyfikację "rzeczywistych" gentes, 
a potem ich szczegółową analizę badawczą. Na przykład, jeśli w Akwi- 
lei wyjątkowo często zostawali poświadczeni Barbii, gdy gdzie indziej 
występują oni rzadko lub wcale, powinno narodzić się podejrzenie, że wła- 
śnie w tym mieście istniała gens Barbia, która ekspansywnie rozprze- 
strzeniała się w kierunku środkowego Dunaju, gdyż tylko tam odkryto in- 
ne świadectwa tego nomen gentile. Studium o Barbii z Akwilei napisał 
sam Jaro Sasel i jest ono znakomite 4 , niezależnie od możliwego zarzutu, 
że wcześniej rolę Barbii dostrzegli Giovanni Brusin 5 i Calderini 6 . Brusin 
i Calderini, badacze wielkiej klasy, spostrzegli to, co zauważyć mógł każ- 
dy uważny czytelnik inskrypcji z Akwilei i prowincji naddunajskich; Sasel 
spostrzeżenia intuicyjnie przekształcił w bardzo realną hipotezę historycz- 
ną, albowiem dla konstrukcj i swej hipotezy wykorzystywał wszystkie moż- 
liwe informacje: imiona własne, status prawny (wyzwoleńcy i niewolnicy 
rodu), dane o wykonywanych zawodach, a przede wszystkim rozrzut geo- 
graficzny znanych świadectw imienia rodowego. Ścieżką badawczą, którą 
wyznaczyli Calderini (ogólnie) i Sasel (szczegółowo) poszli inni badacze, . 
a zwłaszcza Andras Mócsy, Alfoidy, Paul Leber, Jaakko Suolahti czy Maija 
Vaisanen 7 . 


1941-1943 (Cluj 1944), s. 186-233; E. Ratti, Alcuni gentilizi nelle epigrafi romane dei 
Nard-Italia e la loro distribuzione, Centro Studi e Documentazione sull'Italia Romana. 
Aui I, 1967-1968 (Milano-Varese 1969), s. 220-249; G. AlfOIdy, Die Personennamen in 
der romischen Provinz Dalmatia, Beitriige zur Namenforschung, Neue Folge, Beiheft 4, 
Heidelberg 1969. 
4 J. SaSel, Barbii, Eirene, 5, 1966, s. 117-137. 
s G. Brusin, Aquileia - Iscrizioni scoperte casualmente negli ultimi anni, Notizie degli 
Scavi, 1925, s. 21. 
6 G. Brusin, Aquileia, s. 467-468. 
7 A. Mócsy, nie Bevolkerung von Pannonien bis zu den Markomannenkriegen, Buda- 
pest 1959; idem, Gesellschaft und Romanisation in der romischen Provinz Moesia Supe- 
rior, Budapest 1970; G. AlfOIdy, Bevolkerung und Gesellschaft der romischen Provinz 
nalmatien, Budapest 1965; idem, Caetennii, Eirene, 4, 1965, s. 43-53; idem, Zur italischen 
Gentilnamenforschung: Die Obultronii, Beitriige zur Namenforschung, I, 1966, s. 145-152; 
idem, Los Baebii de Saguntum, Valencia 1977; P. Leber, Zur Geschichte der Gens Cantia, 
Carinthia, I, 160, 1970, s. 493-503; J. Suolahti, L'espansione di una gens romana (Fabricia), 
Arctos, 4, 1966, s. 71-88; M. Viiisiinen, Su una gens romana: Gli Ulpii dei ceti superiori 
e la questione degli origini dei portatori dei gentilizio, Commentationes Humanarum Litte- 
rarum, 65, 1979, Helsinki-Helsingfors 1979. Zob. też J. Trynkowski, Varenii z Sarmize- 
getuzy (z dziejów kolonizacji italskiej w rzymskiej Dacji), Przegląd Historyczny, 56, 1965, 
s. 369-387.
>>>
=-. 


108 


Józef Zając 


W tym artykule podjęto próbę prezentacji rodu Gavii z antycznej Wero- 
ny, aby na jego przykładzie ukazać pewną specyficzną metodę analizy epi- 
graficznej, nienową dla historii starożytnej, ale - być może - nową dla 
epok mniej odległych, a ubogich w dokumentację literacką. 
Gavii byli jedną z najznaczniejszych i najzamożniejszych rodzin sena- 
torskich Werony8. Ich obecność i aktywność jest udokumentowana epigra- 
ficznie w przeciągu dwóch stuleci, tj. od czasów panowania Tyberiusza do 
lat po 217 r. n.e. Za naj starsze świadectwo rodziny uchodzi słynny łuk 
Gavii ("Arco dei Gavii") w Weronie, który według nowszych badań został 
wzniesiony właśnie za czasów panowania Tyberiusza 9 . Projektantem monu- 
mentu - stosownie do zachowanej inskrypcji - był L. Vitruvius L. l. Cerdo, 
architectus (CIL, V, 3464, p. 1075 = Dessau 7730), być może uczeń i wy- 
zwoleniec słynnego Witruwiusza (M Vitruvius Pollio)JO, chociaż czasami 
twierdzi się, że imię własne projektanta zostało wyryte pod koniec XV w. 
i jest fikcyjne l1 . Dzisiaj nie jest znane przeznaczenie tej potężnej budowli: 
mogła ona mieć charakter honoryfikacyjny lub - po prostu - sepulkral- 
nyl2. Nie ulega natomiast wątpliwości, że inicjatorami i fundatorami łuku 
byli członkowie gens Gavia, gdyż pod trzema z czterech aediculae, w któ- 
rych niegdyś stały posągi, zachowały się trzy imiona własne, a mianowicie 
C. Gavius C. f Strabo, M Gavius C. f Macer i Gavia M f 13 Zostały one 
wyrażone w datiwie. W szczytowej partii łuku zostało wymienione jeszcze 
jedno imię - [J Gavius Ca{u-J; tym razem wyrażone w genetiwie 14 . 
AlfOIdy uważa - nie bez podstaw - że w trzeciej aedicula, pod którą nie 


8 Zob. G. E. F. Chilver, Cisalpine Gaul. Social and Economic History from 49 B.C. to 
the Death ofTrajan, Oxford 1941, s. 90-91; A. Zarpellon, Verona e l'agro veronese in eta 
romana, Verona 1954, s. 37-38; F. Sartori, Verona romana. Storia, w: Verona e il suo terri- 
torio, Verona 1960, s. 210-211; G. Alf6ldy, Gallicanus noster, Chiran, 9, 1979, s. 507-544. 
9 G. Alf6ldy, Gallicanus, s. 533. Zob. także inne propozycje datacji, np. G. E. F. Ch il- 
vel', Cisalpine, s. 88 ("certeinly Augustan"); F. Sartori, Verona, s. 210 ("eta di Tiberio o di 
Claudio"); R. Chevallier, La romanisation de la celtique du P6. Essai d'histoire provinciale, 
Rome 1983, s. 121-122 ("vers le milieu du I er siecle ap. J.-C."); G. Tosi, L 'arco dei Gavi, 
Roma-Vicenza 1983, s. 80 ("tardo periodo augusteo o, al massimo, aHa prima eta tiberiana"). 
10 Tak sądzą m.in. Th. Mommsen, ad CIL, 3464; E. De Ruggiero, s.v. architectus, DE, 
I, 1895, s. 645; L. Franzoni, Edizione archeologica della carta d'Italia al' 100 000, fo- 
glio 49, Verona, Firenze 1975, s. 64; L. Sensi, Praescriptio dei s.c. Larinate, Tituli, 4, 1982, 
s. 518. 
11 C. Anti, L'arco dei Gavii a Verona, w: Architettura e Arti Decorative, I, Milano- 
-Roma 1921, s. 133-136; P. Marconi, Verona romana, Bergamo 1937, s. 100-101; G. E. F. 
Chilver, Clsalpine, s. 221. 
12 F. Sartori, Verona, s. 210. Zob. jednakże L. Franzoni, Edizione, s. 64; G. Tosi, 
L 'arco, s. 73; G. Cavalieri Manase, Verona, w: II Veneto nell'eta romana II. Note di urba- 
nistica e di archeologia dei territorio, Verona 1987, s. 34. 
13 CIL, V, 3464, p. 1075 = Dessau 7730 = AE, 1985, 467. 
14 P. Marconi, Verona, s. 100; A. Zarpellon, Verona, s. 38; G. Alfóldy, Gallicanus, s. 533, 
nr 1; G. Tosi, L 'arco, s. 71-72.
>>>
=.,..:./. 




:'.' 


Metody badań antroponomastycznych: przykład Gavii... 109 


zachowało się imię własne, stał posąg kwestora z 19 r. n.e. i legata pro 
praetore Afryki w latach 27-30 n.e., którym był C. Gavius C. f Pob(linia 
tribu) Macer I5 . Nie są jasne więzy pokrewieństwa między wymienionymi 
osobami. Alf6ldy rozważa różne możliwości, ale nie bierze pod uwagę 
rozwiązania naj prostszego, wyznaczonego kolejnością aedicula: C. Gavius 
C. f Strabo i M Gavius C. f Macer byli braćmi, natomiast C. Gavius C. f 
Macer (kwestor) i Gavia M f - ich dziećmi. Sytuacje, w których syn 
przejmował cognomen stryja zostały poświadczone w epigrafice WeronyI6. 
Ogólnie są one rzadko udokumentowane, gdyż epitafia najczęściej przeka- 
zują imiona członków ścisłych rodzin (rodzice - dzieci). Ojcem i dziad- 
kiem wymienionych na łuku osób był pewien C. Gavius - być może [C.] 
Gavius Ca[pito?], wymieniony w partii szczytowej monumentu. Był on 
naj pewniej inicjatorem i fundatorem budowy, gdyż tylko jego imię zostało 
wyrażone w genetiwie. Taka hipoteza tłumaczy też brak: posągów żon oby- 
dwu braci: jako pater Jamiliae uczcił on swych synów, wnuka i wnuczkę. 
W końcu I w. p.n.e. i w I w. n.e. w Weronie żyli także inni C. Gavii. 
Wśród właścicieli miejsc w teatrze miasta, który został zbudowany w cza- 
sach Augusta I7 , został wymieniony C. Gavius, a także L. GaviuS 18 . Z I w. n.e. 
lub nawet z l połowy I w. n.e. pochodzi inskrypcja CIL, V, 3623 z Illasi 19 . 
Jej wystawcą był P. (?) Gavius C. f Gallio, a więc jego ojcem był pewien 
C. Gavius, być może któryś z C. Gavii z "Arco dei Gavii". O takim pokre- 
wieństwie zdaje się świadczyć cognomen Gallio, który w II w. n.e. w formie 


15 G. AIf1Hdy, Gallicanus, s. 533-534, nr 5; idem, Senatoren aus NorditaIien, Tituli, 5/11, 
1982, s. 341, Verona, nr 12. O tym senatorze: ITR, 531; M. Malavolta, Sesta miscellanea 
greca e romana, Roma 1978, s. 347-382 = AE, 1978, 145; L. Sensi, Praescriptio, s. 517- 
-519, nr V (= AE, 1985, 467). Zob. także B. E. Thomasson, Die Statthalter der romischen 
Provinzen Nordafrikas von Augustus bis Dioc1etianus, Skrifter Utgivna av Svenska Institu- 
tet i Rom (Acta Instituti Romani Sueciae), 8, IX: 1-2, II, Lund 1960, s. 143, nr 64; W. Eck, 
s.v. Gavius, RE, Supplementband XIV, 1974, col. 126, nr 14a. 
16 ClL, V, 3962. Zob. też ClL, V, 3926 = Dessau 6705 = M. S. Bassignano, Su alcune 
iscrizioni dei Pagus Arusnatium, Atti dell'Accademia Roveretana degli Agiati, 228, 1978, . 
s. VI, vol. 18, f. A, s. 135-138, zdj. 3. 
17 Zob. P. Marconi, Verona, s. 131-132; F. Sartori, Verona, s. 193; L. Beschi, Verona. 
Imonumenti, w: Verona e il suo territorio,I, Verona 1960, s. 409-432; G. AlfOIdy, Galli- 
canus, s. 539. 
18 ClL, V, 3441, 8 i 3. 
19 Zob. L. Franzoni, Edizione, s. 540, nr 21. Z powodu pisowni -ai zamiast -ae w da- 
tiwie liczby pojedynczej rodzaju żeńskiego G. Alf5ldy, l.c., datuje tę inskrypcję "wohl aus 
einer Zeit vor der Mitte des l. Jahrhunderts n. Chr.". Jednak pisownia ta była praktykowana 
w Weronie przez cały I w. n.e., a ponadto w imieniu [PJetroniai Gratai nie ma filiacji. Za- 
proponowana tu korekta G C jest tylko hipotezą. Niemniej jednak pisownia C zamiast G 
i odwrotnie była dość rozpowszechniona, zob. A. Zamboni, Contributo allo studio dellatino 
epigrafico della X regio augustea (Venetia et Histria). Fonetica (vocali in iato e consonanti- 
smo), AtU dell'Istituto Veneto di scienze, lettere ed arti. Classe di scienze marali, lettere ed 
arti, CXXVI, 1967-1968, s. 85-86.
>>>
- 
:m;,,=;. . 


110 


Józef Zając 


Gallicanus (zob. niżej) będzie dziedziczny w głównej, senatorskiej linii ro- 
dziny. Z Montorio Veronese, na zachód od Illasi i na wschód od Werony, 
pochodzi inna inskrypcja sepulkralna, którą wystawiła pewna Gavia C. f 
Rulia, sobie et M Valerio Crispino, filio, (centurioni) leg(ionis) VII 20 . In- 
skrypcję tę można datować na l połowę I w. n.e., gdyż w 42 1'. n.e. legio VII 
otrzymała przydomek Claudia Pia FideliiI. Bliski tej linii Gavii mógł być 
ekwita C. Gavius C. f Pob(lilia tribu) Valerianus, którego cognomen wy- 
wodzi się od nomen gentile Valerius/ia 22 . Alf61dy uważa, że żył on w I albo 
w II w. n.e. 23 Nie może być bliżej datowany fragment inskrypcji CIL, V, 
3629, w którym została wymieniona Gavia C. ['l [u-l, a obok niej pewien 
['l Baebius [u_f4. W Weronie Baebii, poświadczeni dwunastokrotnie, 
należeli do arystokracji miasta już w czasach Augusta; wybitnym człon- 
kiem tego rodu był ekwita P. Baebius P. fil. Pob(lilia tribu) Tuticanui 5 , 
a więc związek Gavii - Baebii mógł nie być przypadkowy. Zestawienie 
C. Gavii z I w. n.e. zamyka - jeśli zaproponowana tu lekcja jest prawdzi- 
wa - pewien ['l [Galvius C['l [Seve? lrui 6 . 
P. Gavii, do których należał przedstawiony wyżej P. (?) Gavius C. f 
Gallio (CIL, V, 3623), nie występują często. Uzupełnia ich listę tylko 
P. Gavius P. l. Hilario, a więc wyzwoleniec 27 . Niewykluczone, że jego eks- 
-właścicielem był właśnie Gallio, gdyż informująca o nim inskrypcja z pew- 
nością pochodzi z l połowy I w. n.e. 28 
Wśród Gavii z Werony stosunkowo wcześnie pojawiły się praenomina 
Lucius i Sextus. W l połowie I w. n.e., poza wymienionym wyżej właścicie- 
lem miejsca w teatrze (CIL, V, 3441, 3), żył pewien L. Gavius L. f Pub(lilia 
tribu), który jako weteran legio XV osiedlił się w Dalmacji, konkretnie 
w dolinie rzeki Trebizat 29 . Towarzyszył mu brat, M Gavius. Ich ojciec, 


20 cn, V, 3367. Zob. L. Franzoni, Edizione, s. 39. 
21 E. Ritterling, s.v. legio, RE, XII, 1925, col. 1628; G. Alf5ldy, Gallicanus, s. 540, nr 31. 
22 cn, V, 3249. 
23 G. Alf5ldy, Gallicanus, s. 539, nr 17. 
24 Ibidem, s. 541, nr 48. 
25 cn, V, 3334 = Dessau 2677. Zob. A. Zarpellon, Verona, s. 34; F. Sartori, Verona, 
s. 197; L. Franzoni, Iscrizioni latine dei territorio veronese relative alla milizia, Vita Vero- 
nese, XIX, 1966, s. 355; H. Devvijver, Prosopographia militiarum equestrium quae fuerunt 
ab Augusto ad Gallienum, Symbolae Facultatis litterarum et Philosophie Lovaniensis, Se- 
ries A, Leuven 1976-1980, s. 177, nr B 13; G. Alf5ldy, Romischen Statuen in Venetia et 
His tria. Epigraphische Quellen, Abhandlungen der Heidelberger Akademie der Wissen- 
schaften. Philosophisch-historische Klasse. Jahrgang 1984 - 3. Abhandlung, Heidelberg 
1984, s. 132, nr 216. ; 
26 Pais, 649. 
27 cn, V, 3624. 
28 G. Alf5ldy, Gallicanus, s. 540, nr 35, d
tuje tę inskrypcję na I lub II w. n.e. Jednak 
pisana w całości formuła vivos sibi lecit, w której podano 
 (zamiast u, świadczy, że powsta- 
ła ona w I pol. I w. n.e. (por. cn, V, 3398). 
29 AE, 1979, 444. Inicjatorem osadnictwa' weteranów legio XV w tej częśći Dalmacji był
>>>
- .:: 


:=';'7- 


Metody badań antroponomastycznych: przykład Gavii... 111 


L. Gavius, musiał żyć jeszcze w 2 połowie I w. p.n.e., a więc mniej więcej 
w tym samym czasie co (C.] Gavius Ca{---] z "Arco dei Gavii". Byłaby to 
zatem boczna linia Gavii, raczej średnio zamożna niż bogata. Jednak oby- 
dwie linie utrzymywały ścisłe kontakty, czego dowodem może być in- 
skrypcja CIL, V, 3625 z Werony. Wymienieni w niej zostali małżonkowie 
M Gavius M l. Col(lina tribu) Hilarus i Gavia L. l. Eleutheris oraz ich 
dzieci: L. Gavius, Quarta i Gavia M f Marcel/a. Syn, L. Gavius, otrzymał 
praenomen eks-właściciela matki, a poza tym nie posiadał cognomen, co 
pozwala datować cały tekst na l połowę I W. n.e. Patroni małżonków, tj. 
M Gavius i L. Gavius, mogli nie tylko ściśle ze sobą współpracować, ale 
także być spokrewnieni. 
Sexti Gavii pojawiają się w materiale epigraficznym Werony jedynie 
raz, a mianowicie w inskrypcji CIL, V, 3622 z Colognola ai Colli w pobliżu 
Illasi i Montorio Veronese, a więc znów na wschód od Werony. W inskryp- 
cji tej, datowanej z pewnością na l połowę I w. n.e. (brak cognomnia), zo- 
stali wymienieni dwaj bracia, Sex. Gavius Sex. f i Q(uintus), oraz żona - 
Tertia i dzieci - Optatus i Quintus - pierwszego z nich. Ojciec obydwu 
braci, Sex. Gavius, musiał żyć jeszcze w 2 połowie I W. p.n.e., gdyż Sex. 
Gavius Sex. f zmarł w bardzo późnym wieku (90 lat). Tak więc w okresie 
schyłku republiki podwaliny pod przyszłą potęgę rodu kładli nie tylko 
C. Gavius i L. Gavius, ale także Sex. Gavius. 
Z inskrypcji z Colognola ai Colli wynika, że wśród Gavii z Werony sto- 
sunkowo wcześnie pojawili się Quinti Gavii. Ich najwybitniejszą przed- 
stawicielką była pewna Gavia Q. f Maxima, która w I w. n.e. na mocy te- 
stamentu przeznaczyła sumę 600 tysięcy sesterców na budowę akweduktu 
miejskieg0 30 . Wysokość zapisu świadczy, że donatorka należała do bardzo 
bogatej, bez wątpienia senatorskiej rodzi ny 3l. Najprawdopodobniej była nią 
ta sama rodzina Gavii, która wznosiła "Arco dei Gavii". Ojcem Maximy był 
Q. Gavius. Zbyt skromne epitafium z Colognola ai Colli (CIL, V, 3622), wspo- 
mniane wyżej, wyklucza raczej obydwu wymienionych na nim Q. Gavii. 
W śmiałej hipotezie Alfoidy wyraził przypuszczenie, że ojcem bogatej 
donatorki był Q. Gavius Atticus, consui suffectus z 73 1'. n.e. 32 , albowiem 


cesarz Tyberiusz, zob. A. Betz, Untersuchungen zur Militargeschichte der romischen Pro- 
vinz Dalmatien, Wien 1938, s. 6-17, 64-67. 
30 CIL, V, 3402 = S. Ricci, Verona - Recenti scoperte epigrafiche e archeologiche, 
Notizie degli Scavi, 1893, s. 11-12, nr 25 = Dessau 5757. Zob. G. Biadego, Acquedotti 
romani e medioevali in Verona, Nuovo Archivio Veneto, I, 1891, s. 351-353; G. E. F. Ch il- 
vel', Cisalpine, s. 90; F. Sartpri, Verona, s. 192, przyp. 4. 
31 G. Alfoidy, Gallicanu
, s. 534-535, nr 7; idem, Senatoren, s. 342, Verona, nr 19. 
32 Idem, Gallicanus, s. 534, nr 6; idem, Senatoren, s. 343, Verona, nr 18. Zob. także 
CIL, XVI, 18; A. Degrassi, Sui diploma ClI dei Corpus, Rivista di filologia e d 'istruzione 
classica, n.s. III (LIII della race.), 1925, s. 527-541 (= Scritii vari di antichita, I, Roma 1962, 
s. 43-56); PIR 2 , IV/2, s. 19, G. 93; idem, lfasti consolari deU'impero romano dal 30 avanti 
Cristo al 613 dopo Cristo, Roma 1952, s. 190; B. W. Jones, Domitian and the Senatorial
>>>
112 


Józef Zając 


pierwszy pewny konsul z gens Gavia Werony, a mianowicie M Gavius 
Squilla Gallicanus (senior), należał do kategorii ordinarii, a zatem musiał 
mieć przodka, który wcześniej osiągnął godność konsula "uzupełniającego" 
(suJjectus)33. Jego ojcem byłby C. Gavius C. j Macer, kwestor w 19 r. n.e. 
(zob. wyżej), a on sam mógł być dziadkiem Gallicanusa (seniora)34. Nieza- 
leżnie od trafności hipotezy Alfoidy' ego, która nosi wszelkie cechy prawdo- 
podobieństwa, praenomen Quintus było przyjmowanie wśród Gavii w Wero- 
nie już w l połowie I w. n.e. W tym też okresie mogła żyć Gavia Q. l. Lycnis 35 , 
a trochę później - w 2 połowie I w. n.e. - Gavia Q. l. Prima 36 i Q. Gavius 
Pharus 37 . W II W. n.e. praenomen Quintus zostało poświadczone w imieniu 
własnym fJ Gavius Q. UJ Pob(lilia tribu) Princeps, należącym do drugie- 
go już ekwity rzymskiego wśród Gavii 38 . 
W inskrypcjach CIL, V, 3464 ("Arco dei Gavii") i 3625, które zostały 
omówione wyżej, pojawili się Marci Gavii, a więc Gavii zpraenomen Mar- 
cus. Uzupełnia to zestawienie imion własnych z l połowy I W. n.e. pewna 
Gavia M j Visaunis, której mężem był (P. Pompeius)39. Jednak zdecydo- 
wana większość Marci Gavii żyła w II w, n.e., gdy praenomen Marcus stało 
się dziedziczne w głównej, senatorskiej linii gens Gavia. Listę osobistości 
tego okresu otwiera więc M Gavius Squilla Gallicanus, consui ordinarius 
w 127 r. n.e. 40 Według Alfoldy'ego żył on mniej więcej w latach 85/90- 
-165/170 n.e. 4l Cognomen Squilla, które także odziedziczył jego syn, o czym 
niżej, jest bardzo rzadko poświadczone w materiale antroponomastycznym 
Imperium 42 . W Weronie nosili je L. Calpurnius L. j Pob(lilia tribu) Squillius, 


Order. A Prosopographical Study ol Domitian 's Relationship with the Senate, A.D. 81-96, 
Philadelphia 1979, s. 127, nr 399; P. A. Gallivan, The Fasti for A.D. 70-69, CQ, 31,1981, 
s. 188. 
33 Zob. G. Alfoidy, Konsulat und Senatorenstand unter den Antoninen. Prosopographi- 
sche Untersuchungen zur senatorischen Fiihrungsschicht, Bonn 1977, s. 100. 
34 Idem, Gallicanus, s. 535. 
35 CIL, V, 3707. 
36 CIL, V, 3630, p. 1075 = Dessau 8552. 
37 CIL, V, 3472 = Dessau 6011. 
38 CIL, V, 424*. Zob. S. Panciera, Un lalsario dei primo ottocenta Girolamo Asquini 
e l'epigrafia antica delle Venezie, Roma 1970, s. 81-82. 
39 L. Franzoni, Ritrovamenti archeologici in Verona e provincia negli anni 1965-1966, 
Vita Veronese, XX, 1967, s. 449. 
40 Zob. E. Groag, s.v. Gavius, RE, VII/l, 1910, col. 871, nr 42; P. Lambrechts, La com- 
position du senat romain de l'accession au thróne d 'Hadrien a la mart de Commode (117- 
-192), Antwerpen-Paris-'S. Gravenhage 1936, s. 33, nr 58; PIR 2 , IV/I, s. 24, G 113; 
G. Alfoidy, Konsulat und Senatorenstand, s. 89, przyp. 60, s. 101,--przyp. 13, s. 324; idem, 
Gallicanus, s. 535, nr 6; idem, Senatoren, s. 343, Verona, nr 25. 
41 G. Alfoidy, Gallicanus, s. 535, nr 8. 
42 Zob. W. Schulze, Zur Geschichte lateinischer Eigennamen, Berlin 1904, s. 371, 593 add; 
I. Kajanto, The Latin Cognomina, Commentationes Humanarum Litterarum, XXXVI/2, 
Helsinki-Helsingfors 1965, s. 333. 


I
>>>
.. 


Metody badań antroponomastycznych: przykład Gavii... 113 
q(uaestor) imperatorum, trib(unus) pl. (ebis) ipatronus miasta 43 , oraz M Ga- 
vius M f Pob(lilia tribu) Squillianus, eq(uo) pub(lico), 1111 vir i(ure) d(icun- 
do), 1111 vir a(edilicia) p.(otestate) i curator Vicetinor(uml 4 . O ile przyna- 
leżność ekwity do Gavii jest bezdyskusyjna, o tyle nie jest znany charakter 
związku Calpurnii - Gavii, ale wobec rzadkiego występowania omawianego 
tu cognomen taki związek jest wielce prawdopodobny i możliwy45. Drugie 
cognomen, Gallicanus, mogło być przybierane wcześniej przez członków 
rodu, o czym świadczy - wprawdzie w innej formie - imię własne P. (?) 
Gavius C. f Gallio (zob. wyżej). 
Synami konsula ze 127 1'. n.e. byli M Gavius M f Pob(lilia tribu) 
Squilla Gallicanus, consuI ordinarius w 150 1'. n.e. 46 , i M Gavius Orfitus, 
consuI ordinarius w 165 1'. n.e. 47 Żoną Galicanusa młodszego była słynna 
Pompeia Agrippinilla, którą statuą uczciło ponad czterystu czcicieli Bachusa- 
-Dionizosa. Są oni znani z inskrypcji greckiej znalezionej koło Torrenova 
w pobliżu Tusculum w Lacjum 48 . Bez wątpienia jest ona jednym z najważ- 
niejszych dokumentów dla poznania historii gens Gavia, która koło Torre- 
nova, a może w pobliskim Gallicano, o czym świadczy dzisiejsza nazwa 
miejscowości, posiadała dobra ziemskie 49 . Album imion otwiera lista 14 
cognomina, które nosili wybitni członkowie stowarzyszenia kultowego, 
a wśród nich osobistości ze stanu senatorskiego. Identyfikacja tych cogno- 
mina jest sporna, ale pewne ustalenia są bezdyskusyjne. Kapłanka Agrippi- 
nilla, którą uhonorowano statuą, to Pompeia Agrippinilla, żona Gallicanusa 
młodszeg0 5o . On sam może być identyfikowany z drugim spośród trzech 


43 CIL, V, 3335. Zob. PIR 2 , II, s. 77, C 319; A. Zarpellon, Verona, s. 36; T. P. Wise- 
mann, New Men in the Roman Senate 139 B.C.-A.D. 14, Oxford 1971, s. 220-221, nr 95; 
G. Alf5ldy, Senatoren, s. 342, Verona, nr l; idem, Romische Statuen, s. 130, nr 204. 
44 CIL, V, 3401 = Dessau 6696. Zob. G. E. F. Chilver, Cisalpine, s. 90; PlR 2, IV /1, s. 2526, 
G 114; A. Zarpellon, Verona, s. 33; G. Alf5ldy, Konsulat und Senatorenstand, s. 307; idem, 
Gallicanus, s. 539, nr 18. 
45 Por. CIL, V, 3630, p. 1075 = Dessau 8552. Według tej inskrypcji małżonkami byli: 
Gavia Q. l. Prima i L. Calpurnius Vegetus. 
46 AE, 1971, 534 (tu pełna forma imienia). Zob. E. Gro ag, s.v. Gavius, col. 871-872, 
nr 25; P. Lambrechts, La composition, s. 124, nr 730; PlR 2 , IV/l, s. 24-25, G 114; A. De- 
grassi, IfasU, s. 42; G. Alf5ldy, Konsulat und Senatorenstand, s. 155,216,307; idem, Galli- 
canus, s. 535-536, nr 9; idem, Senatoren, s. 344, Verona, nr 30. 
47 E. Groag, s.v. Gavius, col. 869, nr 19; P. Lambrechts, La composition, s. 124, nr 729; 
PIR 2 , IV/I, s. 22-23, G 105; A. Degrassi, lfasti, s. 46; G. Alf5ldy, Konsulat und Senato- 
renstand, s. 178, 310; idem, Gallicanus, s. 536, nr 10; idem, Senatoren, s. 344, Verona, nr 31. 
48 A. V ogliano, La grande iscrizione bacchica dei Metropolitean Museum, American 
Journal of Archaeology, XXXVII, 1933, s. 215-231 = AE, 1933,4 = IGUR, I, 160. 
49 A. Vogliano, Lagrande, s. 217-218; G. AltOldy, Gallicanus, s. 522. 
50 Zob. także IG, XII, 2, 237 = Dessau 8825; IG, XII, 2, 236; L. Schumacher, Prosopo- 
graphische Untersuchungen zur Besetzung der vier ho hen romischen Priesterkollegien im 
Zeitalter der Antonine und der Severer (96-235 n. Chr.), Mainz 1973, s. 260; R. Hodot, La 
grande inscription de M. Pompeius Macrinus a Mytilene, Zeitschrift fUr Papyrologie un.d 


'.,Hi 
l-1jsloria XXXI
>>>
:=..-.'Z;. 


114 


Józef Zając 


wymienionych Gallicani; pierwszym byłby jego ojciec M Gavius Squilla 
Gallicanus, consuI ordinarius ze 1271'. n.e. (o trzecim zob. niżej). Wreszcie 
dwaj Orfiti to: M Gavius Orfitus, consui ordinarius ze 1651'. n.e., i (M Ga- 
vius) Orfitus, prawdopodobnie jego syn, nie znany z innych źródeł 51 . Pełne 
wykorzystanie dokumentu z Torrenova zależy od jego datacji. Ustalił ją 
Alf61dy, który po żmudnej analizie identyfikacyjno-prozopograficznej do- 
szedł do przekonania, że mógł on powstać między 165 a 170 1'. n.e. 52 
Po konsulacie w 150 1'. n.e. M Gavius Squilla Gallicanus był prokonsu- 
lem prowincji Azji (około 164/1651'. n.e.)53, a w 177 r. n.e. wchodził w skład 
concilium Marka Aureliusza, które debatowało nad nadaniem obywatelstwa 
rzymskiego; w tzw. Tabula Banasitana występuje on jako najwyższy rangą 
senator 54 . Adoptowanymi dziećmi Gallicanusa i Agrippinilli byli M (Ga- 
vius) Cornelius Cethegus, consui ordinarius w 1701'. n.e. 55 , i (Gavia) Cor- 
nelia Cethegilla 56 . Cognomia rodzeństwa świadczą o bliskich kontaktach 
Gavii z Cornelii Cethegr. Możliwe, że jednym z ich przodków był Ser. 
Cornelius Cethegus, konsul w 24 1'. n.e. 58 W 2 połowie II w. n.e. w Weronie 


Epigraphik, 34, 1979, s. 222-223, 232; H. Halfmann, Die Senatoren aus dem ostlichen Teil 
des Imperium Romanum bi
 zum Ende des 2. Jh. n. Ch1'., Hypomnemata, Untersuchungen 
zur Antike und ihrem Nachleben, Heft 58, Gottingen 1979, s. 138; M. T. Raepsaet-Chalier, 
Prosopographie deslemm
s de l'orde senatorial (I er_II er siec/es), Lovanii 1987, s. 505-506, 
nr 625, stemma V. Jej ojcem był M Pompeius Macrinus Neos Theophanes, consul sujJectus 
115 1'. n.e.. O nim zob. m.in. R.-G. Pflaum, La chronologia de la carriere de M. Pompeius 
Macrinus Theophanes, Germania, 37, 1959, s. 150-155 (= La Gaule et l'Empire romain. 
Scripta varia, II, Paris 1981, s. 129-134); G. Alfoidy, Die Legionslegaten der romischen 
Rheinarmeen, Epigraphische Studien, 3 (Koln-Graz 1967), s. 25, nr 32; L. Schumacher, 
Prosopographische, s. 73, nr 19, s. 259-260; B. W. Jones, Domitian, s. 143, nr 641; R. Hodot, 
La grande, s, 221-237. 
51 PIR 2 , lVII, s. 22-23, G 105-106; E. Groag, s.v. Gavius, col. 869, nr 19; P. Lam- 
brechts, La composition, s. 124, nr 729; A. Degrassi, llasti, s. 46; G. Alfoidy, Konsulat 
und Senatorenstand, s. 178, 310; idem, Senatoren, s. 344, Verona, nr 31 i 32. 
52 G. AlfOIdy, GaIlicanus, s. 528. A. Vogliano, La grande, s. 223-224, datował tę inskryp- 
cję na poło II W. n.e. 
53 Zob. AE, 1903,207 = OGlS, 512. 
54 AE, 1971,534. 
55 P. Lambrechts, La composition, S. 121-122, nr 711; PIR 2 , IV/2, S. 20-21, G 98; 
A. Degrassi, llasti, S. 48; G. Barbieri, L 'albo senatario da Settimo Severo a Carino (J 93- 
-285), Roma 1952, s. 150, nr 713; B. E. Thomasson, Die Statthalter, I, s. 61-62, II, S. 102; 
G. AlfOIdy, Konsulat und Senatorenstand, S. 89, 185, 311; idem, GaIlicanus, s. 536-538, 
nr 11; idem, Senatoren, S. 344, Verona, nr 32. 
56 PIR\ II, s. 154-155, C 699, oraz lVII, s. 25, G 118; G. AlfOIdy, Gallicanus, S. 538, 
nr 12; idem, Senatoren, s. 344, Verona, nr 33; M. T. Raepsaet-Charles, Prosopographie, 
S. 347-348, nr 402, stemma V. 
57 O Cornelii Cethegi zob. F. Munzer i E. Groag, RE, 4, 1900, col. 1276-1278. 
58 PIR 2 , II, S. 313-314, C 13336; A. Degrassi, I lasU, s. 9; zob. m.in. U. Vogel-Weide- 
mann, Die Statthalter von Africa und Asia in den Jahren 14-68 n. Ch., Antiquitas, 1/31, 
Bonn 1982, s. 115-117. 


(\1
>>>
=... 

 


Metody badań antroponomastycznych: przykład Gavii... 115 


został poświadczony pewien M Gavius Cornelius Agathemer(us) Avenia- 
nus 59 . Nie był on krewnym, lecz wyzwoleńcem senatorskich Gavii, gdyż 
jego córka Avenia Bassaris jako manumiss(a) alumna miała innego patro- 
na, którym był ekwita M Avena Macer. Prawdopodobnie jako niewolnik 
Agathemerus został sprzedany rodzinie Cornelii Gavii; świadectwem po 
eks-właścicielu jest cognomen Avenianuio. Innym przykładem powiązań 
między Gavii a Cornelii może być inskrypcja CIL, V, 3628 z II w. n.e., 
w której zostało wymienione małżeństwo M Gavius Severus i Cornelia 
Epimelia. Greckie cognomen Epimelia świadczy, że była to najprawdopo- 
dobniej para wyzwoleńców 6l . Z kolei oni sami mieli swych wyzwoleńców, 
którymi byli M Gavius Serenus (wyzwoleniec małżonka) i Cornelia Resti- 
tuta (wyzwolona małżonki). Wśród pięciu donatorów zapewne jakiejś 
budowli w inskrypcji CIL, V, 3311 z Montorio Veronese, a więc znów na 
wschód od Werony, zostali wymienieni C. Gavius Agrippa i M Gavius Se- 
renus 62 . Cognomen Agrippa mogło nie być przypadkowo wybrane; w for- 
mie zdrobniałej nosiła je Pompeia Agrippinilla, żona Gallicanusa młod- 
szego. Natomiast Serenus mógł być identyczny z homonimem z inskrypcji 
CIL, V, 3628. 
W pewnej inskrypcji z Mityleny na Lesbos (Gavia) Cornelia Cethegilla 
została określona jako córka Gallicanusa, konsula ze 150 r. n.e., i Agrippi- 
nilli 63 . Najprawdopodobniej znajdujące się tam dobra ziemskie - przy- 
najmniej w części - przeszły w ręce Marci Gavii. Jej brat, (Gavius) Cor- 
nelius Cethegus, około 164/165 r. n.e. pełnił funkcję legata prokonsularne- 
go (legatus proconsulis) w Azji; w tym samym czasie prokonsulem był 
M Gavius Squilla Gallicanus młod szy 64. Zmarł naj prawdopodobniej około 
180 r. n.e. 65 Miał on syna o imieniu (Gavius?) Cornelius Cethegus, który do 
180 1'. n.e. wchodził w skład salii Palatini 66 . W 180 r. n.e. musiał on opu- 
ścić to kolegium, gdyż jego członkowie powinni być patrimi et matrimi; 
jako salius Palatinus należał on, a także jego ojciec, do kategorii patrycju- 
SZl7. Znaną obecnie linię Gavii Corne/ii Cethegi kończy pewien Cethegus, 


59 CIL, V, 3382 = Dessau 8068. 
60 Zob. G. Vitucci, s.v. libertus, DE, IV/29, 1953, s. 916. 
61 Zob. W. Pape, W6rterbuch der griechischen Eigennamen, 3. Autl., Braunschweig 1884, 
s. 369; H. Solin, Die griechischen Personennamen in Rom. Ein Namenbuch, Berlin-New 
York 1982, III, s. 12-15. 
62 Zob. G. Alfoidy, Gallicanus, s. 541, nr 43-44. 
'"6JjG, XII, 2, 237 = Dessau 8825. 
64 AE, 1903,207 = OG/S, 512; Lukianos, Demonax, 30. 
65 G. Alf5ldy, Gallicanus, s. 537. 
66 CIL, VI, 1979; PIR 2 , IV/l, s. 21, G 99; G. Alf5ldy, Gallicanus, s. 538-539, nr 15; 
idem, Senatoren, s. 344, Verona, nr 36.. 
67 o sa lii Pa/atini zob. m.in. G. Wissowa, Religion und Kultus der R6mer, 2, Autl., 
Miinchen 1902, s. 555-556; K. Abel, s.v. salii, KRE, 4, 1972, col. 1511-15112; M. Jaczy- 
nowska, Religie świata rzymskiego, Warszawa 1987, s. 47. 


i 
I 
I 
I
>>>
116 


Józef Zając 


który jako salius Palatinus zmarł krótko po 191 r. n.e. 68 Najprawdopodob- 
niej był on synem Cethegusa, do 180 r. n.e. członka salli Palatini, i wnu- 
kiem Cethegusa, konsula ze 170 r. n.e. 69 
Do niedawna identyfikacja trzeciego z kolei Gallicanusa z inskrypcji 
z Torrenova była zagadką. A. Vogliano uważał go za niewolnika lub wy- 
zwoleńca, który nosił cognomen swego patrona 70 . Jednak niewolnicy i wy- 
zwoleńcy bardzo rzadko - przynajmniej w nie zmienionej formie - nosili 
cognomina swych patronów; panowała raczej tendencja do nadawania im 
takich imion, które podkreślały ich niewolnicze pochodzenie 7l . Bezsporną 
zasługą Alf61dy'ego jest rozwiązanie omawianego problemu. Po żmudnych 
badaniach przedstawił on nową lekcję inskrypcji CIL, V, 3223, p. 1074: 
Dianae / conservatrlc(i) / pro salute Gal[l]icani n (os tri) / co (n)s (ulis) , jla- 
min(is) Aug(ustalis), proco(n)s(ulis), /5 pontif(icis), sodalis / Aureliani Anto- 
niniani / Hosius lib(ertus) v(otum) s(olvit) l(ibens) m (erito)72. Inskrypcja ta 
została wystawiona wkrótce po 217 r. n.e., tj. po konsekracji Karakalli, 
o czym świadczy funkcja sodalis Aurelianus Antoninianus 73 . Wymieniony 
w niej Gallicanus mógł być identyczny z trzecim z kolei Gallicanusem 
z inskrypcji z Torrenova, a w konsekwencji jego ojcem mógł być M Gavius 
Squilla Gallicanus, consui ordinarius ze 150 r. n.e. 74 Najmłodszy z Galli- 
cani, urodzony około 147/152 r. n.e., byłby konsulem "uzupełniającym" 
naj wcześniej około 180 a najpóźniej około 185 r. n.e. 75 
Z powyższych badań typu prozopograficznego wynika, że w linii sena- 
torskiej gens Gavia przeżywała okres rozkwitu szczególnie w II w. n.e., 
kiedy aż pięciu jej członków sprawowało urząd konsula. W tym wieku po- 
siadała ona dobra ziemskie na wschód od Werony, około Torrenova i na 
Lesbos. Przez małżeństwa i adopcje Gavii byli powiązani z Cornelii Sci- 
piones Orfiti (M Gavius Orfitus)76, Pompei (Pompeia Agrippinilla) i z Cor- 
nelii Cethegi (M Cornelius Cethegus, Cornelia Cethegilla). W bocznych 
liniach wydali oni trzech ekwitów (C. Gavius c. f Valerianus, M Gavius 
M f Squillianus i [.] Gavius Q. [f.] Princeps). W okolicach Werony, 
zwłaszcza na wschód od miasta, wiele rodzin było powiązanych - przede 
wszystkim przez akt wyzwolenia - z Gavii. W I w. n.e. byli nimi jeszcze 


68 CIL, VI, 1981. Zob. PIR 2, II, s. 155, C 700; G. Barbieri, L 'albo, s. 146, nr 686. 
69 G. Alf6ldy, Gallicanus, s. 539, nr 16; idem,Senatoren, s. 344, Verona, nr 37. 
70 A. Vogliano, La grande, s. 225. 
71 H. Solin, Beitriige zur Kenntnis der griechischen Personennamen in Rom, I, Helsinki 
1971, s. 121-123. 
72 G. Alf6ldy, Gallicanus, s. 507-512. Zob. też Dessau 3250; F. Sartori, Verona, s. 246- 
-247; AE, 1979,295; G. Alf6ldy, Romische Statuen, s. 125, nr 183. 
73 G. Alf6ldy, Gallicanus, s. 518. 
74 Ibidem, s. 521,538, nr 13. Zob. też G. Alf6ldy, Senatoren,.s. 344, Verona, nr 34. 
75 Idem, Gallicanus, s. 538, nr 13; idem, Senatoren, s. 344, Verona, nr 34. 
76 O Cornelii Scipiones Orfiti zob. A. Stein, RE, 4, 1900, col. 1506-1508; PIR 2, II, 
s. 356-360, C 1442-1448. 


I
>>>
, 


Metody badań antroponomastycznych: przykład Gavii... 117 
Gavia (Gaiae) l. Prima 77 i [Gavia] Prisca 78 , a w II w. n.e. - C. Gavius 
Menodorus i C. Gavius Quintianus 79 , t-J Gavia Thamyrilla 80 , Gavia Valeria 8l 
oraz [Gavia] M' U] [Galli?]cana 82 . W sumie więc, uwzględniając fra- 
gmenty inskrypcji i dane prozo po graficzne, z I, II i początków III w. n.e. są 
znane 54 imiona własne Gavii, z których 12 należało do osób ze stanu sena- 
torskiego, 3 - stanu ekwickiego i 18 - stanu wyzwoleńców oraz ich po- 
tomków; wśród pozostałych 2 należały do żołnierzy, 2 - do właścicieli 
miejsc w teatrze i 4 zostały wymienione na "Ar co dei Gavii". Cognomen 
Gavianus, które wywodzi się od nomen gentile Gavius/ia zostało poświad- 
czone dwukrotnie; nosili je Val(erius) Gavian(us) (jego matką była Gavia 
Valeria)83 i [] [---]s Gavianus, żołnierz gwardii pretoriańskiej w latach 
119/120-136 n.e. 84 
W innych miastach Regio X Augusta, poza Akwileją, Gavii występują 
dość rzadko; przede wszystkim zwraca uwagę ich brak, z jednym wyjąt- 
kiem, w statystycznie porównywalnym materiale antroponomastycznym 
Brixii (Brescia). Występujący tam M Gavius Va[---] mógł być przybyszem 
z Weronl 5 . W Kremonie zachowały się dwie inskrypcje z Gavii: pierwszą 
z nich, datowaną na l połowę I w. n.e., wystawił pewien Q. Gavius Q. 
l. Homullus 86 , a drugą - zapewne z II w.n.e. - siedmioro dzieci (w tym 
jeden Gavianus) swym rodzicom, którymi byli M Gavius Fortis i Barburia 
Trophine 87 . Pośrednio wskazuje to na przynależność całej tej rodziny do 
stanu wyzwoleńców 88 . W Ateste (Este) pojawia się pewna Gavia C. 1 89 Nie 
podaje ona cognomen, a więc wymieniającą ją inskrypcję można datować 
nawet na koniec I w. p.n.e. lub na l połowę I w. n.e. Wobec intensywnego 
osadnictwa w Ateste za Augusta niekoniecznie wywodziła się ona z Gavii 
z Werony, chociaż jest faktem, że tam właśnie w l połowie I w. n.e. Caii 
Gavii byli dość rozpowszechnieni 90 . Ponadto, w położonej na południowy 
wschód Atrii (Adrii) został poświadczony pewien C. Gavius C. [l.] Chrestu[s], 


77 CIL, V, 3775. 
. 78 CIL, V, 3531. Zaproponowana tu lekcja [GJaviai jest ewidentna. 
79 CIL, V, 3627. 
80 . 
CIL, V, 3731. 
81 CIL, V, 3631. 
82 Pais 648. Dla tej fragmentarycznie zachowanej inskrypcji można zaproponować na- 
stępującą lekcję: [Honori (Pietati) ? GJaviae M'. f / [GalliJcanae / [dom?Jinae optima[eJ / 
[ Scr?Jibonius Fidu[sJ / [et. GavJius FW[p/pus ? prJoc(uratores ?) eius. 
83 CIL, V, 3631. 
84 CIL, VI, 32515, e, I, 29. 
85 Pais 1278 = lnscr. ltal., X/5, 317. 
86 CIL, V, 4107. 
87 CIL, V, 4106. 
88 W. Pape, Worterbuch, s. 1558; H. Solin, Ein Namenbuch, II, s. 995-997. 
89 CIL, V, 2582. 
90 Może do Gavii z Ateste należała też pewna [Gajvia M f [VenJeria z inskrypcji CIL, 
V, 2641.
>>>
118 


Józef Zając 


także w inskrypcji z l połowy I w. n.e. 9l , a w leżącym na wschód Pata- 
vium (Padova) - C. Gavius C. l. Iucundus 92 oraz Gavia L. f Maxima 93 . 
Imiona te - być może - wyżnaczają wschodni kierunek ekspansji gens 
Gavia z Werony. 
Na północ od Werony pewien C. Gavius Gratus pojawia się w Triden- 
tum (Trento), gdzie wystawił mały ołtarz (20 x 25 cm) ku czci nieznanego 
bóstwa, które prawdopodobnie przedstawiała mała statuetka 94 . Caii Gavii 
i Licii Gavii pojawiają się także w odległej Val Camonica. W częściowo 
zachowanej inskrypcji z Malegno zostali wymienieni [] [Gavius] Secun- 
dus i Frontasia Frontonis f (rodzice) oraz C. Gavius Quir(ina tribu) Pri- 
mus i L. Gavius Quir(ina tribu) Fronto (dzieci)95. Inskrypcja ta może być 
datowana na koniec I w. lub l połowę II w, n.e. O ile C. Gavius Gratus 
z Tridentum może być członkiem gens Gavia z Werony Uako wystawca in- 
skrypcji sakralnej mógł on przejściowo gościć w tym mieście), o tyle obec- 
ność Gavii w Val Camonica nie jest jasna, prawdopodobnie [] [Gavius] 
Secundus był przybyszem wśród Camunni, który ożenił się z miejscową 
kobietą, nie posiadającą obywatelstwa rzymskiego (Frontasia Frontonis f). 
Zapewne za Flawiuszy Camunni uzyskali status samodzielnej civitas, której 
obywatele zostali przypisani do tribus Quirina 96 . Ta ich nowa sytuacja praw- 
no-administracyjna mogła sprzyjać osadnictwu, zwłaszcza z Niziny Nad- 
padańskiej, gdzie już nie było sprzyjających jej warunków. Są to jednak 
tylko przypuszczenia. 
Podobne przypuszczenia dotyczą związków między Gavii z Werony oraz 
z Akwilei, w której źródła epigraficzne poświadczają obecność 27 osób no': 
szących to nomen gentile 97 . Istnienia takich powiązań dopatruje się G. E. F. 
Chilver; wskazuje on nawet na handlowy charakter tych kontaktów 98 . Jed- 
nak ta opinia jest tylko daleko idącą hipotezą, gdyż obecność Gavii w Akwi- 
lei sięga już l w. p.n.e. Pewien Q. Gav[ius] Q. f Aquila, decurio i tr(ibu- 
nus) mi[l(itum)] a populo, żył najprawdopodobniej w czasach Augusta 99 . 
Świadczy o tym jego funkcja tribunus militum a populo JOO oraz brak cogno- 
men w imieniu jego córki (Gavia Q. f). W czasach Augusta żył też pewien 
[] Gavius L. f Aquilo, m.in. 1111 vi[r i(ure)] d(icundo) i tr[ib(unus)] 


91 ClL, V, 2340 = V. De-Vit, Adria e le sue antiche epigrafi, II, Firenze 1898, s. 41, 
nr 18 (XI). 
92 CIL, V, 2960. 
93 CIL, V, 2961. 
94 P. Chiste, Epigrafi trentine dell 'eta rQmana, Rovereto 1971, s. 85-86, nr 62. 
95 ClL, V, 4972 = lnscr. ltal., X/5, 1215. 
96 U. Laffi, Attributio e contributio. Probierni dei sistema politico-amministrativo delio 
stato romano, Pisa 1966, s. 26. 
97 A. Calderini, Aquileia, s. 501-502. 
98 Ibidem, s. 91. 
99 CIL, V, 916. 
100 F. Sartori, Verona, s. 197.
>>>
,
. 


Metody badań antroponomastycznych: przykład Gavii... 119 
mil(itumlo l . Datację tę pośrednio uzasadnia inskrypcja CIL, V, 1830, 
p. 1053, z lulium Carnium (Zugilio), która może być datowana najpóźniej 
na ostatnie piętnastolecie I w. p.n.e., gdyż wymienieni w niej zostali magi- 
stri vici, a więc urzędnicy vicus podległego Akwilei lo2 . W tym okresie - 
jak sądzi A. Degrassi - lulium Carnicum uzyskało status municypium lo3 . 
Wśród wymienionych w inskrypcji wyzwoleńców dwaj noszą nomen genti- 
le Gavius, a mianowicie [.] Gavius Philemonis l. Hilari[o] i [.] Gavius L. 
l. Gratus. Na podstawie pierwszego z wymienionych imion można zrekon- 
struować imię własne patrona: [L.] Gavius L? l. Philemo 104 , którego greckie 
cognomen tak:że wskazuje na wyzwoleńca 105 . Patronów obydwu wyzwoleń- 
ców należy szukać wśród Gavii z Akwjlei, może nawet wśród członków 
rodziny, z której jest znany ekwita [.] Gavius L. f Aquilo. Cognomen Aqui- 
lo nie było zbyt popularne l06 , dlatego też nie może być pozbawiona podstaw 
lekcja [.] [Gavijus L. f Aquilo w piątym wierszu inskrypcji CIL, V, 1833 
z lulium Carnicum 107 . Nie jest znana funkcja tej inskrypcji, ale z pewnością 
nie było to epitafium. Niezależnie od identyfikacji wymienionego (możliwy 
jest też zapewne inny L. Gavius L. fil. Aquilo 108 ), nie tylko prawdopodobna 
jest penetracja Gavii w kierunku północnym, ale także i ich aktywność 
w Akwilei i lulium Carnicum już w 2 połowie I w. p.n.e. Obecność innych 
Gavii w Akwilei, wśród których około 16 to liberti lub libertini 109 , a tak- 
że Concordii llo , mogła być skutkiem ich działalności w tej części Regio X 
Augusta. 
Istotny dla historii gens Gavia problem związku między Gavii z Werony 
i z Akwilei nie może być rozstrzygnięty jednoznacznie. Pozytywną odpo- 
wiedź zdaje się sugerować analiza świadectw cognomen Aquila l11 . W Regio 
X Augusta występuje ono, poza Akwileją, tylko w Weronie, jednak bez 


101 ClL, V, 2160. Zob. też Gregorutti, L'antico Timavo ele vie Gemina ePosturnia, 
Archeografa Triestino, XVII, 1891; s. 203, nr XXIV; L. Conton, Le antichita romane della 
Cava Zuccarina, Ateneo Veneto, XXXIV/II, 1911, s. 60-61, nr 4. Por. ClL, V, 8291 = Gre- 
gorutti, L'antico Timavo, s. 367, nr XXXIV (tu lekcja: L. Gavius L. fil. Aquilo). 
102 Zob. P. M. Moro, lulium Carnicum (Zuglio), Roma 1956, s. 199, nr 2, zdj. 7. 
103 A. Degrassi, Il confine nard-orientale dell 'Italia romana. Ricerche storico-topo- 
grafiche, Dissertationes Bernenses, ser. II, fasc. 6, Bern 1954, s. 39; P. M. Moro, lulium 
Carnicum, s. 39. 
104 Należy sądzić, że ci dwaj wyzwoleńcy mieli różnych patronów z tym samym praeno- 
men Lucius. Aby zapewnić ich właściwą identyfikację zostało podane cognomen patrona 
w imieniu [.J Gavius Philemonis l. Hilari[oJ. 
105 W. Pape, Worterbuch, s. 1613; H. Solin, Die griechische, II, s. 738-740. 
106 I. Kajanto, The Latin Cognomina, s. 339. 
107 Zob. też Pais 383 ad n. 1832, 1833; P. M. Moro, lu/ium Carnicum, s. 230-231, nr 70, 
zdj. 76. 
108 cn, V, 8291 = Gregorutti, L'antico Timavo, s. 367, nr XXXIV. 
109 cn, V, 793; 1032; 1230;1232; 1233; 8393; Gregorutti, L'antico Timavo, s. 198, nr XI. 
110 cn, V, 1927. 
111 I. Kajanto, The Latin Cognomina, s. 330.
>>>
'. -=--7'-" 


120 


Józef Zając 


powiązania z Gavii 1l2 . Ostatecznie można założyć, że do Akwilei przybyli 
oni z Werony, ale wówczas należy konsekwentnie uznać znaczną ich dyfe- 
rencjację już w 2 połowie I w. p.n.e., jeśli nie w połowie tego wieku. Zre- 
sztą takie wczesne zróżnicowanie jest prawie pewne w Weronie i jest mało 
prawdopodobne, aby wszyscy Gavii wywodzili się z jednej rodziny. Jak 
wiadomo, zestaw praenomina w imiennictwie rzymskim był bardzo ograni- 
czony, a preferencja w wyborze niektórych z nich mogła być skutkiem 
fikcyjnego utożsamiania się z wiodącą linią senatorską; innymi słowy już 
w I w. n.e. stwarzano pozory jednolitej, tzn. wywodzącej się od wspólnego 
przodka, gens Gavia. Nie mniej trudne do ustalenia są ekonomiczne pod- 
stawy potęgi Gavii. Chilver sugeruje działalność handlową, a nawet rze- 
mieślni czą 1l3. Jednak wielce zastanawiająca jest nieobecność Gavii np. wśród 
sexviri Augustales czy wśród członków stowarzyszeń zawodowych w We- 
ronie. Sądzić więc należy, że podstawą ich ekonomicznej potęgi była dzia- 
łalność ziemska. 


METHODES DES RECHERCHES ANTHROPONYMIQUES: 
EXEMPLE DE GA VII DE VERONE ANTIQUE 
Resume 


Les noms propres dont les inforrrlations sont fournies par des inscriptions 
nombrables, jouent un role important dans les etudes epigraphiques sur l'histoire de 
Rome sous l'Empire. Ils permettent d'analyser la structure sociale, ethnique ou la 
position economique des differentes classes sociales dans lecadre d'Empire, d'ItaIie, 
des provinces ou des civitates. Particulierement fructueuses sont les etudes sur les 
gentes aristocratiques lesquelles ayant une origine italienne ou provinciale avan- 
caient a l'etat senatoriale. 
Pour son analyse I'auteur a choisi la familIe de Gavii de Verone laquelle 
a partir du lOr, jusqu'aux premieres decennies du In° siec1e av. J.-c., a eu ses 
eminents representants dans la c1asse dirigeantes. Une grand e propriete constituait 
la base economique de leur puissance. Sur le territoire de regio X Augustea I'auteur 
note la presance des Gavii a Aquilee mais selon son oppinion ils n'avait J;'ien en 
commun avec ceux de Verone. 


112 CIL, V, 3368; Pais 629. Zob. też CIL, V, 2819 (Patavium). 
113 G. E. F. Chilver, Cisalpine, s. 91
>>>
ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


....,--
.
- 


Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Olsztynie 


Ryszard Sajkowski 


SACERDOS DIVI A UGUSTI 


Badając początki kultu boskiego Augusta, należy odpowiedzieć sobie 
na pytanie, jaką rolę odegrała w nim wdowa po twórcy pryncypatu, Liwia 
Druzylla. Po śmierci męża została adoptowana do rodu julijskiego i otrzy- 
mała tytuł Augustal. Przyjęła też godność kapłanki jego kultu jako sacerdos 
divi Augusti 2 . W literaturze przedmiotu od wielu lat trwa dyskusja dotyczą- 
ca kwestii wpływu honorów, jakie otrzymała Liwia, na jej ambicje poli- 
tyczne 3 . Uzyskania przez nią tytułu Augusta nie należy traktować jako 


l Tac., Ann., I, 8, I; Cass. Dio, LVI, 46, l; Vel!. Pat., II, 75, 3; Suet., Div. Aug., 101,2; 
H. Willrich, Livia, Leipzig-Berlin 1911, s. 55-59; R. B. Hoffsten, Roman Women oj Rank 
oj the'Early Empire in Pub/ic Life as Portrayed by Dio, Paterculus, Suetonius, and Tacitus, 
dyss., Philadelphia 1939, s. 57-59; G. Grether, Livia and the Roman Imperial Cult, AJPh, 
67, 1946, s. 233; E. Kornemann, Grosse Frauen des Altertums im Rahmen des zwei- 
tausendjiihrigen Weltgeschehens, Wiesbaden 1952, s. 204-213; J. P. V. D. Baldson, Roman 
Women. Their history and habits, New York 1963, s. 93; H. Koniger, Gestalt und Welt der 
Frau bei Tacitus, dyss., Erlangen 1966, s. 44; H.-W. Ritter, Livias Erhebung zur Augusta, 
Chiran, 2, 1972, s. 313-338; S. B. Pomeroy, Goddesses, Whores, Wives, and Slaves: Wo- 
men in Classical Antiquity, New York 1975, s. 183; C. Hatzl, Die politische Rolle der 
Frauen um Tiberius, dyss., Innsbruck 1976, s. 22 i n.; R. A. Bauman, Wam en and politics 
in Ancient Rome, London-New York 1992, s. 131; M. B. Flory, The Meaning of Augusta 
in the Julio-Claudian Period, American Journal oj Ancient History, 13, 1988 [1997], 
s. 113-125. 
2 Vel!. Pat., II, 75,3; Cass. Dio, LVI, 46, I; zob. też Ovidius, Ex Ponto, IV, 9,107; 
E. Beurlier, Le culte imperial, san histoire et san organisation depuis Auguste jusqu 'ił Ju- 
stinien, Paris 1891, s. 29 i n.; W. Weber, Princ.eps. Studien zur Geschichte des Augustus, 
Bd. I, Stuttgart-Berlin 1936, przyp. 427 ze s. 92* i n.; M. Grant, Aspects ofthe Principate 
of Tiberius. Historical Comments on the Colonial Coinage Issued Outside Spain, NNM, 116, 
New York 1950, s. 115-125. 
3 Zwolenniczką tezy o wykorzystywaniu przez Julię Augustę jej powiązań z boskim 
Augustem była m.in. G. Grether, Livia, s. 233-235. Jednym z przeciwników tego poglądu 
jest L. E. Hardy, The Imperial Women in Tacitus' Annales, dyss., Indiana University 1976, 
s. 20 i n. Zob. też E. Kornemann, Grosse Frauen, s. 205; M. Grant, Aspects, s. 125-129; 
M. Baar, Das Bild des Kaisers Tiberius bei Tacitus, Sueton und Cassius Dio, Beitrage zur 
Altertumskunde 7, Stuttgart 1990, s. 111-115; N. Kokkinos, Antonia Augusta. Portrait oj 
a great Roman lady, London-New York 1992, s. 164. 


16 - Hisloria XXXI
>>>
122 


Ryszard Sajkowski 


wstępu do sięgnięcia po władzę równą władzy syna. Podobnie jak to było 
w przypadku przydomka Augustus, owo wyróżnienie Liwii nie odnosiło się 
do władzy politycznej. Cesarz posiadał inne tytuły i uprawnienia (tribuni- 
cia potestas, imperium proconsulare, princeps, ius commendationis, ponti- 
Jex maximus), które dostatecznie określały jego realną potęgę. Tytuł ten był 
więc natury honorowej, ale też jednocześnie nadawał większy autorytet, 
uświęcał władzę już sprawowaną4. Niewątpliwie w przypadku Liwii przy- 
domek Augusta był powiązany z jej godnością sacerdos divi Augusti. Oba 
te terminy są natury religijnej. Warto zauważyć, że poza kapłankami ubó- 
stwionych cesarzy, tj. Liwią, Antonią Młodszą i Agryppiną Młodszą, aż do 
czasów drugiej żony cesarza Nerona - Poppei Sabiny, żadna spośród ko- 
biet dynastii julijsko-klaudyjskiej nie posiadała tytułu Augusta 5 . Podobnie 
należy traktować przeprowadzenie adopcji Liwii. Jako "córka" (divi Augusti 
filia) uzyskiwała ona dodatkowe uprawnienie do sprawowania kultu domo- 
wego swojego "ojca,,6. 
Liwia będąc sacerdos divi Augusti uczestniczyła w planowaniu i finan- 
sowaniu świątyni boskiego Augusta 7 . Wprowadziła też ku jego czci lud; 
Palatini, które poczynając od 15 1'. n.e. odbywały się corocznie na Palatynie 
od 17 do 19 stycznia. Pierwotnie świętowano je przez trzy dni. Już wkrótce 
jednak po ich wprowadzeniu przedłużono czas obchodów ludi do pięciu dni. 


4 Zob. H.-W. Ritter, Livias, s. 322; L. E. Hardy, The Imperial, s. 19. Odnośnie do dy- 
skusji nad znaczeniem przyznania tytułu Augusty dla Liwii zob. też L. Ollendorf, s.v. Livia 
DrusilIa, RE, XII, 1926, col. 916; E. Kornemann, Tiberius, Mlinchen 1960, s. 61; E. Koes- 
termann, Cornelius Tacitus Annalen, Bd. I, Buch 1-3, Heidelberg 1963, s. 91; C. Hatzl, Die 
Politische, s. 22 i n. 
5 Zob. tytuł Augusty Antonii Młodszej - Suet., Cal., 15,2, Div. Claud., 11,2; Cass. Dio, 
LIX, 3, 4; CIL, VI, nr 2028c, e = ILS, nr 5032 = Small, nr 3,8; ILS, nr 150; R. B. Hoffsten, 
Roman, s. 57; E. Meise, Untersuchungen zur Geschichte der Julisch-Claudischen Dynastie, 
Vestigia, 10, Mlinchen 1969, przyp. 42 ze s. 98; W. TrilImich, Familienpropaganda der 
Kaiser Caligula und Claudius. Agrippina Maior und Antonia Augusta auf Mlinzen, AMGS, 
8, Berlin 1978, przyp. 204 ze s. 70 i n.; H. Temporini, Die Frauen am Hoje Trajans: ein 
Beitrag zur Stellung der Augustae im Principat, Berlin-New York 1978, przyp. 114 ze 
s. 28 oraz s. 29; 1. Mottershead, Suetonius Claudius, Bristol 1986, s. 52; D. W. Hurley, 
A Historical and Historiographical Commentary on Suetonius' "Life oj C. Caligula ", 
Ph.D., Columbia University 1991, s. 69; N. Kokkinos, Antonia, s. 93 i n.; M. B. Flory, The 
Meaning, s. 119, 122 i n. Godność Augusty przyznana Agrypinie Młodszej - Tac., Ann., 
XII, 26, 2; R. B. Hoffsten, Roman, s. 57; H. Temporini, Die Frauen, s. 30 i n.; H. W. Benario, 
Tacitus Annais 11 and 12, Classical World Special Series 3, Lanham-New York-London 
1983, s. 168; M. B. Flory, The Meaning, s. 125 in. 
6 Por. P. Schrombges, Tiberius und die Res publica Romana: Untersuchungen zur 
Institutionalisierung des Jruhen r6mischen Principats, dyss., Bonn 1986, s. 196-199. 
7 Zob. Cass. Dio, LVI, 46, 3; Plinius Maiol', Naturalis historia, XII, 42, 94; por. Suet., 
Tib., 51; A. M. Small, A New Head of Antonia Minor and !ts Significance, MIDAI(R), 97, 
1990, s. 233 oraz przyp. 59 z tej strony; P. Rehak, Livia's Dedication in the Tempie Divus 
Augustus on the Palatine, Latomus, 49, 1990, s. 117-126.
>>>
-
 


. 


 


Sacerdos divi Augusti 


123 


Cesarz Kaligula dodał do nich kolejne trzy dni 8 . Nie ma pewności, czy ludi 
Palatini, podobnie jak ludi Augustales, nie istniały w jakiejś innej formie 
jeszcze przed śmiercią twórcy pryncypatu 9 . Zasadniczym zadaniem tych 
świąt było uczczenie rocznicy zawarcia małżeństwa Liwii z Oktawianem, 
co nastąpiło 17 stycznia 38 r. p.n.e. 10 Prawdopodobnie też świętowano przy 
tej okazji powtarzaną rokrocznie uroczystość upamiętniającą dedykację Ara 
Numinis Augusti. Ołtarz ten ku czci Augusta poświęcił Tyberiusz również 
17 stycznia pomiędzy 5 a 9 r. n.e. u Trzeba także dodać, że 17 stycznia zo- 
stał wybrany za rządów Klaudiusza jako dzień deifikacji Julii Augustyl2. 
Ludi Palatini w odróżnieniu od ludi Augustales miały "prywatny" charak- 
ter. W ich trakcie, w corocznie od nowa budowanym teatrze, odbywały się 
przedstawienia sceniczne. Przed rozpoczęciem uroczystości cesarz składał 
publiczną ofiarę boskiemu Augustowi 13. Po wyprawieniu pierwszych ludi 
Palatini w 15 r. n.e., doszło w senacie do oskarżenia ekwity Falaniusza, któ- 
remu zarzucano m.in., iż do stowarzyszenia kuJtowego Augusta przyjął zna- 
nego z uprawiania nierządu mima Kasjusza. Tyberiusz oddalił to oskarżenie, 
tłumacząc, że nie można wykorzystywać ubóstwienia jego ojca na szkodę 
obywateli, natomiast udział Kasjusza w igrzyskach ku czci boskiego Augu- 
sta dostatecznie może być wytłumaczony charakterem wykonywanego przez 


8 Cass. Dio, LVI, 46,5, LIX, 29,6; Tac., Ann., I, 73,3; Suet., Cal., 56,2; ClL, 1 2 , 
s. 308; Fasti Philocalus - EJ, s. 46; G. Wissowa, Religion und Ku/tus der Romer, V. 4, 
Miinchen 1912, przyp. 5 ze s. 458; W. Weber, Prince ps, przyp. 436 ze s. 97-104*; L. R. 
Taylor, The Divinity oJthe Roman Emperor, American Philological Association I, Middle- 
town/Connecticut 1931, s. 231; idem, Tiberius' Ovatio and the Ara Numinis Augusti, AJPh, 
58, 1937, przyp. 22 ze s. 191 i n.; R. B. Hoffsten, Roman, s. 87; J. Ginsburg, Tradition and 
theme in the Annais oj Tacitus, dyss., New York 1981, s. 69; D. Fishwick, The Imperial 
Cult in the West. Studies in the Ruler Cult of the Western Provinces of the Roman Empire, 
EPRO, 108, vol. lU, Leiden 1991, s. 576; D. W. Hurley, A Historieal, s. 289. P. Rehak 
przesuwa początek ludi Palatini na 16 stycznia, rocznicę przyjęcia przez Oktawiana w 27 1'. 
p.n.e. tytułu Augustus, zob. idem, Livia's, przyp. 40 ze s. 124. 
9 Por. F. R. D. Goodyear, The Annais oJTacitus. Books 1-6. Volume II: Annais 1.55-81 
and Annais 2, Cambridge 1981, S. 156 in. 
10 Zob. Fasti. Verulani - EJ, s. 46; W. Weber, Princeps, przyp. 436 ze S. 101*; L. R.' 
Taylor, Tiberius' Ovatio, s. 188, 191 i n.; M. Flory, ABDUCTA NERONI UXOR: the Histo- 
riographical Tradition on the Marriage of Octavian and Livia, T AP A, 118, 1988, s. 348 oraz 
przyp. 13 z tej strony; T. P. Wiseman, Flavius Josephus: Death of an Emperor, Exeter Stu- 
dies in History, 30, Exeter 1991, S. 55. 
11 Zob. Fasti Praenestini - EJ" s. 46; L. R. Taylor, Tiberius' Ovatio, s. 192; por. 
G. AlfOIdy, Die zwei LorbeerbauITIe des Augustus, Antiquitas, 14, Bonn 1973, s. 42-44; 
R. T. Scott, Providentia Aug., Historia, 31, 1982, s. 439; T. P. Wiseman, Flavius, s. 55. 
12 Zob. ClL, VI, nr 2032 = EJ, s. 46 = Small, nr 13; W. Weber, Princeps, przyp. 436 ze 
s. 99*; W. F. Snyder, Public Anniversaries in the Roman Empire, YCS, 7, 1940, przyp. 21 
ze s. 234; L. R. Taylor, Tiberius' Ovatio, S. 192; P. Herz, Kaiserfeste der Prinzipatszeit, 
ANRW, II, 16.2, 1978, S. U53; J. Mottershead, Suetonius, s. 51; B. Levick, Claudius, Lon- 
don 1990, s. 45. 
13 losephus, Antiquitates ludaicae, XIX, 75, 87; L. R. Taylor, Tiberius' Ovatio, s. 191 in.
>>>
124 


Ryszard Sajkowski 


niego zajęcia 14 . R. A. Bauman uważa, że obwinienie Falaniusza zostało wnie- 
sione z inspiracji Julii Augusty. Jako kapłanka nowego kultu miałaby ona 
dążyć do jego rozszerzenia oraz prawnego zabezpieczenia, co z kolei zwięk- 
szyłoby jej własne znaczenie 15 . Teza ta, aczkolwiek prawdopodobna, nie 
może być udowodniona z powodu braku odpowiednich źródeł. 
Niewykluczone, że jako sacerdos divi Augusti Liwia poświęciła w 22 r. 
n.e., wspomnianą przez Tacyta, statuę swojego ubóstwionego męża w po- 
bliżu teatru MarcelIusa. Na posągu tym kazała umieścić swoje imię nad 
imieniem Tyberiusza. Autor Anna/es twierdzi, że posunięcie to stało się po- 
czątkiem ich wzajemnej niezgod y 16. Ta, wykraczająca poza ramy Tyberiu- 
szowej moderatio, aktywność Julii Augusty musiała zapewne wywoływać 
jego niezadowolenie. Według uchwały senatu podjętej po śmierci Augusta, 
Liwii miał przysługiwać przy wykonywaniu obrzędów religijnych liktor. 
Wzorowano się tutaj prawdopodobnie na westalkach J7 . W późniejszym 
czasie decyzja ta została anulowana przez Tyberiusza 18 . Intencją następcy 
Augusta było prawdopodobnie nie tyle obalenie kapłaństwa Liwii, ile po- 
zbawienie go publicznego charakteru l 9. 
Jako przykład działań cesarza idących w tym kierunku może tu służyć 
sprawa zorganizowania przez Julię Augustę uroczystości poświęcenia w jej 
domu wizerunku Augusta, na którą chciała zaprosić senatorów i ekwitów 
z ich żonami. Gdy dowiedział się o tym Tyberiusz, zażądał wpierw zezwo- 
lenia senatu na dedykację, a następnie sam przejął ugoszczenie mężczyzn, 
matce pozostawiając kobiety20. Wspomniany posąg Augusta miał zapewne 
służyć jako obiekt kultu w prywatnym sacrarium Liwii, które stanowiło 


14 Tac., Ann., I, 73, 1-3. 
15 R. A. Bauman, Women, s. 133 i n. oraz s. 193. 
16 Zob. Tac., Ann., III, 64, 2; Fasti Praenestini - CIL, 1 2 , s. 236, 316 = ILS, nr 8744a = EJ, 
s. 48; J. Gage, Divus Augustus. E idee dynastique chez les empereurs julio-claudiens, RA, 34, 
1931, s. 16; por. P. V. Hill, Buildings and Monuments ofRome as Coin Types, AD 14-69, 
NC, 143, 1983, s. 89. R. B. Hoffsten (Roman, s. 15 i przyp. 48 z tej strony, s. 66 i przyp. 27 
z tej strony) oraz R. A. Bauman (Women, s, 135 oraz przyp. 18 ze s. 251) mylnie-łączą tę 
sprawę z przekazem Kasjusza Diona (LVII, 12,5) o dedykacji posągu Augusta w domu 
Liwii. 
17 P. Schrambges, Tiberius, s. 105. 
18 Tac., Ann., I, 14, 2; Cass. Dio, L VI, 46, 2. Warto tutaj zaznaczyć, że Agrypina Młod- 
sza jako kapłanka boskiego Klaudiusza posiadała dwóch liktorów - Tac., Ann., XIII, 2, 3. 
19 Por. E. Zwierlein-Diehl, Der Divus-Augustus-Kameo in Kain, K6lner Jahrbuch 
fur Vor- und Fruhgeschichte, 17, 1980, s. 43. I. S. Ryberg sądzi, że Tyberiusz odbierając 
liktora Julii Auguście nie traktował go jako oznaki kapłańskiej godności swojej matki, 
lecz jej cesarskich uprawnień, zob. idem, Rites of the State Religion in Roman Art, Me- 
moirs of the American Academy in Rome, przyp. 5 ze s. 82; por. H.-W. Ritter, Livias, 
s. 324; R. Winkes, Leben und Ehrungen der Livia. Ein Beitrag zur Entwicklung des 
ramischen Herrscherkultes von der Zeit des Triumvirats bis Claudius, Archeologia, 36, 
1985 [1987], s. 65. 
20 Cass. Dio, LVII, 12,5.
>>>
=... 



 ,
 

":'""". 


Sacerdos divi Augusti 


125 


centrum kultu ubóstwionego twórcy pryncypatu, sprawowanego przez sa- 
cerdos divi Augusti. O tym samym miejscu mówi też zapewne Swetoniusz, 
który w biografii Tyberiusza informuje o listach Augusta przechowywanych 
w domowym sacrarium Julii AuguSty2l. Liczna grupa badaczy identyfikuje 
tę kapliczkę z sacrarium znajdującym się przy Capita Bubula 22 . Interpreta- 
cja ta nie wydaje się przekonywająca. Oba miejsca kultu musiały być od 
siebie niezależne. Sacrarium wspomniane w żywocie Augusta znajdowało 
się w domu prywatnym, taki sam charakter miała willa w Velitrae, gdzie 
według Swetoniusza miał przebywać w latach niemowlęcych Oktawian 
i która z tego powodu była później otoczona atmosferą zabobonnej bojaź- 
ni 23 . Podobne sacrarium decyzją senatu powstało w Noli, w domu, w któ- 
rym zmarł August 24 . Inaczej było w przypadku "kapliczki" w pałacu Liwii, 
która znajdowała się w obrębie zabudowań cesarskich i przynajmniej przed 
śmiercią Julii Augusty była niedostępna dla osób postronnych, jak to wyni- 
ka z faktu przechowywania w niej listów boskiego twórcy pryncypatu 25 . 
Sacrarium owo musiało powstać pomiędzy śmiercią Augusta a rokiem 26, 
tj. datą incydentu zanotowanego przez Swetoniusza 26 . 
Wiele monet emitowanych w okresie rządów Tyberiusza przedstawia 
Julię Augustę jako siedzącą kapłankę w welonie, z paterą i berłem (scep- 
trum)27. Emisje takie ukazały się m.in. w pestum 28 , Kartaginie 29 , Lepcis 


21 Suet., Tib., 51, l; H. Lindsay, Suetonius: Tiberius, London 1995, s. 152. 
22 Zob. M. van Doren, Les Sacraria: Une categorie meconnue d'edifices sacres chez les 
Romains, Ant. CI., 27, 1958, s. 64; M. E. Blake, Roman Construction in ftaly Jrom Tiberius 
through the Flavians, Carnegie Institution Publication 616, Washington 1959, s. 13; 
M. Torelli, Typology and Structure oj Roman Historical RelieJs, Jerorne lectures 14 th ser., 
Ann Arbor 1982, s. 73; D. Fishwick, On the Tempie ofDivus Augustus, Phoenix, 46, 1992, 
s. 245; por. E. Simon, Augustus: Kunst und Leben in Rom um die Zeitenwende, Miinchen 
1986, s. 19. Zob. też P. V. Hill, Buildings, s. 86; H. Hanlein-Schafer, Veneratio Augusti. 
Eine Studie zu den Tempeln des ersten rOmischen Kaisers, Archaeologica, 39, Roma 1985, 
s. 120. 
23 Suet., Div. Aug., 6; F. Teager, Charisma. Studien zur Geschichte des antiken Herr- 
scherkultes, Bd. 2, Stuttgart 1960, s. 221 in. . 
24 Cass. Dio, LVI, 46,3; R. M. Peterson, The Cults of Campania, PMAAR, l, Rome 
1919, s. 385 i n.; M. van Doren, Les Sacraria, s. 64; H. Hanlein-Schiifer, Veneratio, s. 129 i n. 
25 Zob. P. Rehak, Livia's, przyp. 7c ze s. 118. 
26 Zob. M. Torelli, Typalogy, s. 73; H. Hanlein-Schafer, Veneratio, s. 120. 
27 Por. M. Grant, Aspects, s. 115. Autor ten uważał też, iż monety ukazujące Liwię jako 
kapłankę boskiego Augusta wzorowane były na republikańskich przedstawieniach westalek 
- idem, Coins oJthe Roman Republic in the British Museum, ed. H. A. Grueber, t. 1, Lon- 
don 1910, s. 450 nr 3650, s. 564 nr 4195, s. 580 nr 4259; M. Grant, Aspects, s. 119 i n. 
28 Coh., s. 204, nr 178 = M. Grant, Aspects, s. 2, nr 4, Plate, I, 5 = CNR, X, s. 129 i n., 
nr 637. 
29 Coh., s. 208, nr 214 = M. Grant, Aspects, s. 6, nr 15, Plate, II, l = CNR, X, s. 174- 
-176, nr 726-728 = T. Mikocki, SUB SPECIE DEAE. Rzymskie cesarzowe i księżniczki Jako 
boginie. Studium ikonologiczne, Uniwersytet Warszawski, Wydział Historii - Instytut Ar- 
cheologii, Warszawa 1988, s. 275, nr 72.
>>>
..
 


---
.- 


126 


Ryszard Sajkowski 


30 h 31 3? H . . 33 D . 34 K . 35 K 36 
Magna , T apsus , Utyce -, lppome, !Um, orynele , nossos , 
Antiochii Pizydyjskie/ 7 i na Cyprze 38 oraz w miastach hiszpańskich: Itali- 
ce 39 , Cezaroauguście 40 i Emericie 4l . Być może ten typ przedstawienia stał 
się również modelem dla oficjalnej emisji za czasów Galby. Na rewersie 
wydanych wówczas monet obok napisu DIVA . AVGVSTA widzimy stojącą 
Liwię trzymającą paterę i berło 42 . Wydaje się, że wzorcem tych wszystkich 
przedstawień była siedząca żeńska postać z takimi samymi atrybutami oraz 
welonem, widniejąca na asach wybitych około 15/16 r., w ramach serii 
DIVVS . AVGVSTVS . PATER 43. Co prawda brak na wspomnianych mone- 
tach imienia cesarzowej, lecz bliskie podobieństwo tych wizerunków z przed- 
stawieniami Liwii jako kapłanki boskiego Augusta, ukazanymi na emisjach 


30 CNR, X, s. 159 i n., nr 699-700; Coh., s. 207, nr 203 = CNR, X, s. 160, nr 701 = 
= T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 275, nr 69; Coh., s. 207, nr 204 = CNR, X, s. 161, nr 702. 
31 Coh., s. 207, nr 207 = CNR, X, s. 166 i n., nr 713-714 = W. H. Gross, Julia Augusta. 
Untersuchungen zur Grundlegung einer Livia - Jkonographie, Abhandlungen der Akade- 
mie der Wissenschaften in Gottingen, Philologisch-historische Klasse, Dritte Folge, Nr 52, 
Gottingen 1962, s. 48 i n. = T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 274, nr 63. 
32 Zob. M. Grant, Aspects, Plate, VIII, 9; por. Coh., s. 209, nr 222 = CNR, X, s. 177 i n., 
nr 731 = T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 275, nr 70; Coh., s. 209, nr 223 = CNR, X, s. 178, nr 732; 
Coh., s. 209, nr 224 = CNR, X, s. 180, nr 736; Coh., s. 209, nr 225 = CNR, X, s. 180, nr 737; 
Coh., s. 209, nr 226 = CNR, X, s. 178, nr 733; Coh., s. 209, nr 227 = CNR, X, s. 179 i n., 
nr 734-735; Coh., s. 209, nr 228 = CNR, X, s. 181, nr 738; CNR, X, s. 181 i n., nr 739-740. 
33 Coh., s. 210 i n., nr 252 = M. Grant, Aspects, s. 7, nr 18, Plate, II, 4 = CNR, X, s. 198, 
nr 767 = T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 264 i n., nr 18. 
34 Coh., s. 205, nr 184 = M. Grant, Aspects, s. II, nr 33, Plate, IV, 5 = CNR, X, s. 140, 
nr 657 = T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 276, nr 76. 
35 Coh., s. 205, nr 185; M. Grant, Aspects, s. 16, nr 46, Plate, V, 9 = CNR, XI, s. 49-51, 
nr 70-71 = T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 275, nr 74. 
36 M. Grant, Aspects, s. 17, nr 49, Plate, V, II = T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 275, nr 73. 
37 M. Grant, Aspects, s. 18, nr 52, Plate, V, 15 = T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 276, nr 78. 
38 M. Grant, The Coinage oj Tiberius in Cyprus, University of Melbourne Cyprus Expe- 
dition, Publication nO 1, 1957, s. 2, nr 6-8 = CNR, X, s. 151 i n., nr 683-685 = T. Mikocki, 
SUB SPEClE, s. 276, nr 77. 
39 Coh., s. 173, nr 16 = M. Grant, Aspects, Plate, VIII, 8 = CNR, VIII, s. 65 i n., nr 49. 
40 Coh., s. 200, nr 115 = G. F. Hill, Notes on the Ancient Coinage of Hispania Citerior, 
NNM, 50, New York 1931, Plate, XV, 2 = M. Grant, Aspects, Plate, VI, 2 = CNR, X, s. 42 i n., 
nr 513 = T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 274, nr 67. Można też tutaj zwrócić uwagę na inną 
monetę pochodzącą z tego ośrodka. Na jej rewersie prawdopodobnie ukazana jest świątynia 
boskiego Augusta, natomiast na awersie hasło PIETA TIS A VGVST AE oraz kapłanka deifiko- 
wanego twórcy pryncypatu - Julia Augusta, zob. Coh., s. 173, nr 18 = CNR, VIII, s. 67, nr 51. 
41 Coh., s. 172, nr 13 = M. Grant, Aspects, Plate, VI, 9 = CNR, VIII, s. 63, nr 46. 
42 Coh., nr 54 = HUN, s. 153, nr 6; M. B. Flory, The Meaning, s. 128; zob. też W. H. 
Gross, Julia, s. 16; M. Bieber, The statue oj Cybele in the J Paul Gett y Museum, J. Paul 
Gett y Museum Publication 3, Malibu 1968, s. 13; T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 266, nr 24, 
pl. III. 
43 Zob. Coh., s. 96, nr 244 = HUN, s. 59, nr I, Pl., 10 = RIC 2 , s. 96, nr 33-36, Pl., II = 
= MIR, s. 56, ser. 27.
>>>
-,.,. 


Sacerdos divi Augusti 


127 


prowincjonalnych, zdaje się usprawiedliwiać powyższe założenie. Wdowa 
po twórcy pryncypatu występuje tutaj od razu w swojej funkcji kapłańskiej. 
Powielanie tego wzoru w różnych wersjach przez liczne ośrodki prowincjo- 
nalne, gdzie mamy do czynienia z dokładną identyfikacją Julii Augusty, wy- 
raźnie wskazuje, iż społeczności wielu miast rozsianych po całym imperium 
rozpoznały w tym przedstawieniu Liwię - sacerdos divi Augusti 44 . Pogląd 
ten wydaje się potwierdzać występowanie ogólnej tendencji w mennictwie 
prowincjonalnym, które w szeroki sposób powielało na swoich monetach 
legendy wzorowane na monetach rzymskich 45 . Pojawienie się więc emisji 
lokalnych, na których Liwia przedstawiona jest jako kapłanka boskiego 
Augusta, zakłada konieczność istnienia modelu oficjalnego, który posłużył 
za wzorzec w mennictwie prowincjonalnym. 
Jako sacerdos divi Augusti, Liwia występuje też na wiedeńskim sardo- 
nyksie. Ukazana tam jest w podobny sposób jak przedstawiano Wielką 
Macierz Bogów - w postawie siedzącej, zwrócona w lewo, z murową ko- 
roną na głowie. Swój lewy łokieć wspiera na tronie, dłoń zaś, w której ma 
wiązkę kłosów pszenicy i maki, opiera na bębenku ozdobionym wizerun- 
kiem lwa, symbolem Kybele. W prawej ręce trzyma zawoalowane popiersie 
Augusta w corona radiata, symbolu boskości 46 . Identyfikacja innych przed- 
stawień plastycznych Liwii jako kapłanki Augusta jest niepewna. R. Winkes 
uważa, że została ona w tej funkcji przedstawiona na tzw. kamei Marlbou- 
rough, znajdującej się obecnie w Bostonie. Ukazana tam jest w wieńcu lau- 
rowym, podobnie jak towarzyszący jej mężczyzna. Identyfikacja R. Winkesa 
oparta jest na porównaniu kamei z Bostonu oraz wiedeńskiego sardonyksu. 


44 Por. J, Gage, Divus, s. 16; E. Kornemann, Grosse Frauen, s. 208; C. H. V. Suther- 
land, Divus Augustus Pater: A study in the aes coinage of Tiberius, NC, l, 1941, s. 103 i n., 
114; M. Grant, Aspects, s. 115; R. T. Scott, Providentia, s. 437. W późniejszych pracach 
C. H. V. Sutherland odrzuca tezę, iż mamy tutaj do czynienia z przedstawieniem Liwii jako 
kapłanki boskiego Augusta, uzasadniając to niechęcią Tyberiusza do zaznaczania roli matki 
w sprawach państwowych, natomiast żeńska postać na monecie miałaby symbolizować Pie- 
tas, zob. idem, Quinarii and earlier Aurei ofTiberius, w: Metanges de Numismatique ojJerts' 
a Pierre Bastien, Wetteren 1987, przyp. 50 ze s. 23. H. Kiithmann zamiast Liwii chce tutaj 
widzieć Hestię - Westę, zob. idem, Divus Augustus Pater, Mitteilungen des Historischen 
Vereins der Pfalz, 58, 1960, s. 71 i n. Inaczej P. Schrombges, który rozpoznaje w tym wize- 
runku Konkordię, zob. idem, Tiberius, s. 97, 100. 
4S Por. M. Grant, Aspects, s. 115. 
46 Zob. P. Lambrechts, Livie-Cybele, La Nouvelle Clio, 4, 1952, s. 253-256; M. Grant, 
. Aspects, s. 116; M. Bieber, The statue, s. 12, 14, il. 27; H. v. Hesberg, Archaologische Denk- 
maler zum romische Kaiserkult, ANRW, II, 16.2, 1973, s. 938 i n., nr 15; E. Zwierlein- 
-Diehl, Der Divus, s. 14, 42 i n.; R. Winkes, Der Kameo Marlborough: Ein Urbild der Livia, 
AA, 1982, s. 135, Abb. 2; W.-R. Megow, Kameen von Augustus bis Alexander Severus, 
AMGS, 11, Berlin 1987, s. 254, B 15, Taf. 9.1-3; T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 279, nr 95, 
pl. XXI. Inaczej A. M. Small, która przekonuje, że kamea przedstawia Antonię Młodszą, 
zob. eadem, New Head, przyp. 42 ze s. 229.
>>>
. . 


128 


Ryszard Sajkowski 


Na obydwu tych zabytkach Liwia nosi podobną fryzurę oraz trzyma po- 
piersie mężczyzny - boskiego Augusta 47 . 
Obok powyżej opisanych istnieją też inne podobizny Liwii, co do któ- 
rych można podejrzewać, że przedstawiają Liwię jako sacerdos divi Au- 
gusti. Do nich należy głowa przechowywana w Ny Carlsberg Glyptotek 48 . 
Niewykluczone też, że do grupy tej można zaliczyć nieznanego pochodze- 
nia portret Liwii ukazujący jąjako Ceres-Demeter 49 , jej monumentalny po- 
L . M 50 ł E '. 51. L 5? 
sąg z teatru w eptls agna oraz g owy z rmltazu lUWru -. 
Poważnym problemem dotyczącym godności sacerdos divi Augusti jest 
określenie modelu, na którym kapłaństwo to zostało ukształtowane. W. We- 


47 R. Winkes, Kameo, s. 134-136 oraz Fig. 1. Zob. też L. Polacco, Il volto di Tiberio. 
Saggio di critica iconografica, Roma 1955, s. 64-73 oraz il. 8; E. Simon, rec. M.-L. Vol- 
lenweider, Die Steinschneidekunst und ihre Kilnstler in spiitrepublikanischer und augustei- 
scher Zeit, Deutsche Literatur Zeitung, 88, 1967, kol. 637; H. Kyrieleis, Der Kameo Gon- 
zaga, BJ, 171, 1971, s. 173; Z. Kiss, E iconographie des princesjulio-claudiens au temps 
d'Auguste et de Tibere, Travaux du Centre d'Archeologie Mediterraneenne de l'Academie 
Polonaise des Sciences 17, Varsovie 1975, s. 74, il. 185; E. Zwierlein-Diehl, Der Divus, 
s. 42; W. Trillmich, Beobachtungen am Bildnis der Agrippina Maior oder: Probierne und 
genzen der "Typologie", Mitteilungen des Deutschen Archiiologischen Jnstituts, Madrider 
Abteilung, 25, 1984, przyp. 27 ze s. 140; W.-R. Megow, Kameen, s. 256 i n., B 19, Tafel 
10.5; T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 285, nr 121, pl. XXIX. Analizę fryzur kobiet wczesnego 
cesarstwa przedstawił L. Furnee-van Zwet, Fashion in women's hair-dress in the first cen- 
tury of the Roman Empire, Bulletin van de Vereeniging tot Bevordering der Kennis van de 
Antieke Beschaving, 31,1956, s. 1-22. 
48 A. M. Smali, A New Head, s. 226; M. Kozakiewicz, The headgear ofthe female statue, 
w: Subject and ruler: The cult o[ the ruling power in classical antiquity, Papers presented 
at a con[erence held in the University o[ Alberta on April13-I5, 1994, to celebrate the 65th 
anniversary o[ Duncan Fishwick, ed. by Alastair Smali, Journal o[ Roman Archaeology, 
Supplementary Series Number 17, Ann Arbor 1996, przyp. 15a ze s. 138. Opis zabytku - 
W. H. Gross, Julia, s. 121, il. 29; T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 267, nr 29, pl. II. 
49 Zob. M. Kozakiewicz, The headgear, s. 138. Opis zabytku - K. Fittschen, P. Zanker, 
Katalog der romischen Portrats in den Capitolinischen Museen und den anderen komuna- 
len Sammlungen der Staadt Rom, Bd. 3: Kaiserinen- und prinzessinnenbildnisse Frauen- 
portriits, Beitrage zur ErschliejJung hellenistischer und kaiserzeitlicher Skulptur und.Archi- 
tektur 5, Mainz am Rhein 1983, s. 5 i n. oraz il. 4 (Tafel 4-5); T. Mikocki, SUB SPEC/E, 
s. 268, nr 34, pl. I. 
50 Zob. M. Kozakiewicz, The headgear, s. 138. Opis zabytku - J. A. Hanson, Roman 
Theater - Temples, Princeton 1959, s. 59 i n., il. 21; K. Polaschek, Studien zur Ikonogra- 
phie der Antonia Minor, Studia Archaeologica, 15, Roma 1973, s. 23; G. Caputo, G. Traver- 
sari, Le sculture dei teatro de Leptis Magna, Monografie di Archeologia Libica 13, Roma 
1976, s. 76 i n., nr 58, Tav. 54-55; M. Fuchs, Untersuchungen zur Ausstattung romischer 
Theater in Jtalien und den Westprovinzen des Imperium Romanum, Mainz am Rhein 1987, 
s. 166 i n.; T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 268, nr 35, pl. XIV. 
51 Zob. M. Kozakiewicz, The headgear, przyp. 15b ze s. 138. Opis zabytku - T. Mikocki, 
SUB SPEC/E, s. 267, nr 28, pl. I. 
52 Zob. M. Kozakiewicz, The headgear, przyp. 15c ze s. 139. Opis zabytku - V. H. 
Poulsen, Studies in Julio-Claudian Iconography, Acta Archaeologica, 17, 1946, s. 20; 
W. H. Grass, Julia, s. 101 i n.; T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 271, nr 48, pl. XI.
>>>
. 


Sacerdos divi Augusti 


129 


ber uważał, że w ówczesnym Rzymie, a nawet w kulcie hellenistycznym, 
nie można było znaleźć właściwego wzorca takiej godności 53 . Zagadnienie 
to jest tym bardziej intrygujące, że nie spotykamy w Rzymie w okresie 
wcześniejszym kapłanek bóstwa męskiego. Można tu co prawda wysunąć 
przykładjlaminica Dialis, ale jej obowiązki kultowe wynikały nie tyle z jej 
własnej roli, ile były pochodne w stosunku do zadań wykonywanych przez 
jej męża - jlamen Dialis 54 . Nawet gdybyśmy przyjęli, że jlamen Augusta- 
lis był w pełni modelowany na kapłaństwie Jowisza, to nie może to automa- 
tycznie oznaczać, iż również sacerdos divi Augusti była wzorowana na 
jlaminica Dialis 55 . Trzeba też zaznaczyć, że w żadnym przypadku nie mo- 
gło być mowy o bezpośredniej podległości sacerdos divi Augusti kapłanowi 
boskiego Augusta. Rzeczą oczywistą jest, że żaden z kolejnych jlamines 
Augustales nie mógł się równać z dostojeństwem Julii Augusty. Nawet po- 
równując ją z charyzmatycznym Germanikiem należy zauważyć, że Liwia 
była wdową po boskim Auguście i zarazem jego adoptowaną córką. Obok 
tego miała tytuł Augusty i była matką panującego cesarza. Do niej tylko 
oraz Tyberiusza i boskiego Augusta stosowało się prawo o obrazie majesta- 
tu 56 . Jej wnuk natomiast był co najwyżej adoptowanym wnukiem Augusta 
i mężem jego wnuczki. Wydaje się, że dobrze tę sytuację oddaje odpowiedź 
Germanika na pozdrowienia skierowane doń przez mieszkańców Aleksan- 
drii. Odrzuca w niej tytuły "dobroczyńcy" i "zbawcy", zaznaczając, że tego 
rodzaju honorów są jedynie godni jego ojciec czyli Tyberiusz oraz jego 
babka Liwia, on sam natomiast uczestniczy jedynie w ich bóstwie 57 . 
Zasadnicza różnica pomiędzy jlamen Augustalis asacerdos divi Augusti 
polegała na tym, iż to pierwsze kapłaństwo obsługiwało kult publiczny, 
drugie zaś kult domowy gens Julia. Wszystkie dane wskazują, że godność 
Julii Augusty powiązana była z boginią Westą, jej zaś pozycja jako ka- 
płanki modelowana była na wzór westalek 58 . Zarówno August 59 , jak i Ty- 


53 W. Weber, Princeps, przyp. 427 ze str 92*. 
54 Zob. N. Boels, Le statut religieux de la Flaminica Dialis, REL, 51, 1973, s. 77-100. 
55 Jako zwolenników poglądu, że kapłaństwo sacerdos divi Augusti było wzorowane na 
jlaminica Dialis, można wymienić L. R. Taylor (Divinity, s. 230) oraz H.-W. Ritter (Livias, 
s. 324). 
56 Zob. Tac., Ann., IV, 34,3; R. B. Hoffsten, Roman, s. 60 i n.; H.-W. Ritter, Livias, 
s. 333 i n.; D. C. A. Shotter, Tacitus AnnaIs IV, Warrninster 1989, s. 164; R. A. Bauman, 
Women, s. 135 oraz przyp. 15 ze s. 25l. 
57 EJ, nr 320 = D. G. Weingartner, Die Agyptenreise des Germanicus, Papyrologische 
Texte und Abhandlungen II, Bonn 1969, s. 108 in. 
58 Zob. L. Ollendorff, Livia, kol. 916; M. Grant, Aspects, s. 120-125; R. Winkes, Leben, 
s. 58; P. Schrombges, Tiberius, przyp. 240 ze s. 378. 
59 Zob. R. B. Hoffsten, Roman, s. 83 i n., 86; R. M. Ogilvie, The Roman and their Gods 
in the Age oj Augustus, New York-London 1969, s. 101; Ch. Korten, Ovid, Augustus und 
der Kult der Vestalinnen: eine religionspolitische These zur Verbannung Ovids, dyss., Studien 
zur klassischen Philologie 72, Frankfurt am Main 1992, s. 23-42. 


,i 


17 - Hisloria XXXI
>>>
"""'_.

'.' 


130 


Ryszard Sajkowski 


beriusz 60 przywiązywali wielką wagę do należytego podtrzymywania kultu 
Westy oraz otaczali szacunkiem jej kapłanki. Już w okresie rządów Augusta 
pozycja Liwii zbliżała się do statusu dziewic Westy. W 35 r. p.n.e. otrzy- 
mała nietykalność osobistą - sacrosanctitas 6l . Jako najdostojniejsza ma- 
trona rzymska uczestniczyła w 17 r. p.n.e. w gronie stu dziesięciu matronae 
w ludi saeculares, gdzie każda matrona reprezentowała jeden rok saecu- 
lum 62 . W rzymskiej świadomości istniało pewne przekonanie o podobień- 
stwie statusu matron i westalek 63 . Związki Liwii z Westą wyraźne są też 
w twórczości Owidiusza 64 oraz w sztukach plastycznych 65 , Prawdopodobnie 
już za panowania Tyberiusza przysługiwało jej prawo używania carpentum, 
wozu kultowego, który wcześniej był wykorzystywany jedynie do przewo- 
żenia posągów bogów oraz kapłanek Westy. Być może przywilej ten został 
nadany Liwii w czasie jej ciężkiej choroby w 22 r. n.e. 66 Niewykluczone 
jednak, że stało się to bezpośrednio po uzyskaniu przez nią godności sacer- 
dos divi Augusti. Prawo używania carpentum byłoby w takim przypadku 
jednym z przywilejów należnych kapłance nowego bóstwa 67 . Pewnym uko- 
ronowaniem procesu upodabniania stanowiska Julii Augusty do pozycji 


60 Zob. Tac., Ann., II, 86, 1-2, III, 69, 6; Suet., Tib., 76; R. B. Hoffsten, Roman, s. 83. 
61 Zob. Cass. Dio, XLIX, 38, l; H. Willrich, Livia, s. 54 i n.; R. A. Bauman, The Crimen 
Maiestatis in the Roman Republic and Augustan Principate, Johannesburg 1967, s. 217- 
-220; idem, Tribunician sacrosanctity in 44,36 and 35 B.C., RhM, 124, 1981, s. 166-183; 
idem, Lawyers in Roman Transitional Politics. A study oj the Roman jurists in their politi- 
cal setting in the Late Republic and Triumvirate, Miinchener Beitrage zur Papyrusfor- 
schung und antiken Rechtsgeschichte 79, Miinchen 1985, s. 133; idem, Women, s. 93-98; 
B. Scardigli, La sacrosanctis tribunicia di Ottavia e Livia, Annali delia Facolta di Lettere 
e Filosofia deli'Universita di Siena, 3, 1982, s. 61-64; M. B. Flory, Sic exempla parantur: 
Livia's Shrine to Concordia and the Porticus Liviae, Historia, 33, 1984, s. 320 i n.; N. PurcelI, 
Livia and the W omanhood of Rome, Proceedings oj the Cambridge Philological Society, 32, 
1986, s. 85-87. 
62 Zob. CIL, VI, nr 32323; N. Purcell, Livia, s. 84, 88. 
63 Zob. Plinius Minor, Epist., VII, 19, 1-2; N. Purcell, Livia, s. 84. 
64 Zob. Ovidius, Ex Ponto, IV, 13,29; P. Riewald, De imperatorum romanorum cum 
certis dis et comparatione et aequatione, Dissertationes philologicae Halenses XX, Halle 
1912, s. 278; H. Willrich, Livia, s. 54 i n.; Ch. Korten, Ovid, s. 101. 
65 Zob. T. Mikocki, SUB SPEC/E, s. 43 i n., oraz s. 286 nr 125, pl. XXXVI. 
66 Zob. Cass. Dio, LX, 22, 2; Coh., s. 171 i n., nr 6-8 = HUN, s. 68, nr 19-20, Pl. 11 = 
= CNR, VIII, s. 46-54, nr 24-31 = RIC 2 , s. 96, nr 12L i 11L = MIR, s. 56, nr 34; R. B. Hoff- 
sten, Roman, s. 62; G. Grether, Livia, s. 237; G. Lucchi, Sui significato dei carpentum nella 
monetazione romana imperiale, Rivista Italiana di Numismatica e Scienze Affi.ni, 16, 1968, 
s. 134, 138 i n.; N. Purcell, Livia, s. 86 oraz przyp. 45 ze s. 45; M. Torelli, Typalogy, s. 69; 
P. Schrombges, Tiberius, s. 105. M. Grant (Aspects, s. 123 i n.) wychodząc z założenia, że emi- 
sja asów, na których przedstawione jest carpentum oraz napis S-P-Q-R- IVLIAE A VGVSTAE, 
jest późniejsza niż podana na monecie liczba lat władzy trybuńskiej, przyjął pogląd, iż car- 
pentum zostało przyznane Liwii dopiero po jej śmierci. 
67 Zob. P. Herz, Diva Drusilla. Agyptisches und Romisches im Herrscherkult zur Zeit 
Caligulas, Historia, 30,1981, przyp. 15 ze s. 326 oraz s. 334.
>>>
"- 


. 
=-;
 


Sacerdos divi Augusti 


131 


westalek było przyznanie jej w 24 1'. n.e., być może w związku z obchodami 
dziesięciolecia deifikacji Augusta, prawa do zasiadania wśród dziewic We- 
stl 8 . To powiązanie Julii Augusty z kapłankami Westy znalazło też swoje 
potwierdzenie po jej deifikacji, kiedy to właśnie westalki zobowiązano do 
składania właściwych ofiar nowej bogini 69 . 
Na inny aspekt kapłaństwa Julii Augusty zwrócił uwagę R. Winkes. Na 
wspomnianym już wiedeńskim sardonyksie dostrzegł atrybuty kapłanki 
bogini Ceres. Uważa on, iż tego typu przedstawienie byłoby zgodne z lan- 
sowaną przez samego Augusta ideą powrotu "Wieku Saturna", obrazowo 
przedstawioną na reliefach Ara Pacis. Symbolika związana z boginią Ceres 
oraz urodzajem stanowiła więc zarówno część składową kultu samej Liwii, 
jak też w jasny sposób łączyła się z czcią oddawaną boskiemu Augustowi 7o . 
Liwia rzeczywiście wielokrotnie była utożsamiana z Ceres lub jej grecką od- 
powiedniczką Demeter 7l . Wydaje się, że charakter sacerdos divi Augusti był 
złożony, podobnie zresztąjak kult, któremu kapłanka ta służyła. W propago- 
waniu czci twórcy pryncypatu starano się wykorzystać możliwie jak najszer- 
szą gamę możliwości, w pierwszym rzędzie jednak: odwoływano się do bóstw 
i tradycji bliskich samemu Augustowi. Niewykluczone, że tendencja ta obec- 
na jest również na monetach emitowanych za rządów Tyberiusza. Przed- 
stawiona na nich Liwia użycza swoich rysów różnym bóstwom abstrakcyj- 
nym, promowanym już za Augusta. Występuje więc jak:o Pietas 72 , Iustitia 73 


68 Tac., Ann., IV, 16,4; M. Grant, Aspects, s. 120; por. D. Fishwick, Prudentius and the 
Cult ofDivus Augustus, Historia, 39, 1990, s. 479. Warto tutaj jednak zaznaczyć, że w tym 
okresie dziejów Rzymu było to wyróżnienie przede wszystkim dla samych westalek, zob. 
H.-W. Ritter, Livias, s. 324 i n. R. Winkes (Leben, s. 66) łączy przyznanie Liwii prawa do 
używania carpentum oraz przywilej zasiadania z westalkami. 
69 Zob. Cass. Dio, LX, 5, 2; R. B. Hoffsten, Roman, s. 91; D. C. A. Shotter, Tacitus, s. 148. 
70 R. Winkes, Kameo, s. 137; idem, Leben, s. 65. 
71 Zob. P. Riewald, Imperatorum, s. 305; G. Grether, Livia, s. 226 i n., 232, 239, 241, 
244; M. Grant, Aspects, s. 108-111; 1. H. Hanson, Roman, s. 59 i n.; W. H. Grass, Iulia, 
s. 17,44-51,121 i n.; M. Bieber, The statue, s. 12 i n.; H. Kyrieleis, Kameo, s. 173; N. Ku- 
nisch, Ein Bildnis Livia, Jahrbuch der Ruhr-Universittit Bochum, 1977, s. 55 i n.; E. Zwier- 
Iein-Diehl, Divus, s. 19, 44; N. PurcelI, Livia, s. 92; M. Fuchs, Untersuchungen, s. 166 i n.; 
T. Mikocki, SUB SPECIE, s. 24-28, 143-146, nr 1-43 ze s. 262-270; D. Boschung, Die 
Bildnistypen der iulisch-claudischen Kaiserfamilie: ein kritischer Forschungsbericht, Jour- 
nal oj Roman Archaeology, 6, 1993, s. 47; B. S. Spaeth, The Goddes Ceres in the Ara Pacis 
Augustae and the Carthage Relief, AJA, 98, 1994, s. 88 i n. 
72 Coh., s. 170 i n., nr I = HUN, s. 69, nr 26, Pl. 11 = CNR, VIII, s. 32-37, nr 9-14 = 
= RIC 2 , s. 96, nr 9F = MIR, s. 56, ser. 37; Coh., s. 171, nr 2 = CNR, VIII, s. 37-39, nr 15-16; 
Coh., s. 171, nr 3 = CNR, VIII, s. 39, nr 17; M. Grant, Aspects, s. 117; A. D. Castro, Taci- 
tus and the "Virtues" oJthe Roman Emperor: The Role oj Imperial Propaganda in the Hi- 
storiography oj Tacitus, Ph.D., Indiana University 1972, s. 385; T. Mikocki, SUB SPECIE, 
s. 281, nr 103, Pl. XXVI. 
73 Coh., s. 171, nr 4 = HUN, s. 68, nr 21, Pl. 11 = CNR, VIII, s. 21-31, nr 1-8 = RIC 2 , 
s. 96, nr 8E = MIR, s. 56, ser. 33; A. D. Castro, Tacitus, s. 385; T. Mikocki, SUB SPECIE, 
s. 278, nr 88, Pl. XXI.
>>>
"""--.....
.. 


132 


Ryszard Sajkowski 


czy Salu/ 4 . D. Mannsperger traktuje te kolejne wcielenia Liwii jako aspek- 
ty jej kapłaństwa boskiego Augusta 75 . 
Wydaje się, że Liwia jako sacerdos divi Augusti pozostała na zawsze 
w służebnej roli wobec swojego boskiego męża i "ojca", nawet po własnej 
deifikacji. Jako diva Augusta nie otrzymała bowiem oddzielnej świątyni 
(posąg jej został umieszczony w przybytku boskiego Augusta) ani kolegium 
kultowego czy kapłana 76 . Na rewersie monety z napisem DIVA AVGVSTA, 
wyemitowanej za Klaudiusza w celu upamiętnienia aktu deifikacji, Liwia 
jest przedstawiona w postawie siedzącej w diademie (wieńcu?). Sposób uka- 
zania zdradza zamysł identyfikacji z Ceres. Nowa diva w prawej ręce trzyma 
kłos i mak, natomiast w lewej pochodnię. Na awersie tej monety umiesz- 
czono napis DIVVS A VGVSTVS oraz głowę boskiego Augusta, uwieńczoną 
corona radiata 77 . Układ postaci na obu stronach monety wydaje się przy- 
pominać o podrzędnej roli nowej bogini (kapłanki) wobec boskiego Augu- 
sta (podmiotu kultu sacerdos divi Augusti). Pomijając fakt, iż deifikację 
Julii Augusty należy traktować przede wszystkim jako etap w apoteozie 
Klaudiusza, trzeba pamiętać, że boskość Liwii wynikała z faktu jej małżeń- 
stwa z pierwszym pryncepsem. Consecratio Julii Augusty podkreślała po- 
nadto jej rolę w rozwoju kultu divus Augustus, w tym również tych działań, 
które podejmowała jako sacerdos divi Augusti. 
Nie ma pewności, czy bezpośrednio po śmierci w 29 r. n.e. Julii Augu- 
sty pełnione przez nią dotychczas kapłaństwo zostało obsadzone. W grę 
mogły tutaj wchodzić kandydatury trzech kobiet - Antonii Młodszej, 
Agryppiny Starszej oraz Julii Liwilli. Wszystkie one były już w tym czasie 
wdowami, co jak się wydaje stanowiło wymóg przy pełnieniu tej godno- 
ści 78 . Jest mało prawdopodobne, aby Julia Liwilla mogła zostać kapłanką 
przed swoją matką. Z kolei Agryppina Starsza jako bliższa krewna Augusta 
była bardziej predysponowana niż Antonia Młodsza do sprawowania funkcji 
sacerdos divi AugustF 9 . Złe stosunki Agryppiny Starszej z Tyberiuszem wy- 
kluczały jednak jakiekolwiek perspektywy objęcia przez wnuczkę Augusta 


74 Coh., s. 171, nr 5 = HUN, s. 68, nr 22, Pl. II = CNR, VIII, s. 39-46, nr 18-23 = 
= RIC 2 , s. 96, nr lOG = MIR, s. 56, ser. 35; A. D. Castro, Tacitus, s. 385; T. Mikocki, SUB 
SPEC/E, s. 283, nr 111; M. A. Marwood, The Roman Cult oj Salus, BAR International 
Series 465, Oxford 1988, s. 22. 
7S D. Mannsperger, ROM. ET A VG. Die Selbstdarstellung des Kaisertums in der romi- 
schen Raichspragung, ANRW, II, I, 1974, s. 961. 
76 Zob. Cass. Dio, LX, 5,2; Suet., Div. Claud., 11,2; Seneca, Apocol., IX, 5; R. B. 
Hoffsten, Roman, s. 91-93; G. Grether, Livia, s. 246-248. 
77 Coh., s. 77, nr 93 = HUN, s. 62, nr 1-2, Pl. 10 = RIC 2 , s. 128, nr 101. Zob. też 
W. H. Grass, Julia, s. 15 i n.; M. Bieber, The statue, s. 12, pl. 1.8; T. Mikocki, SUB SPEC/E, 
s. 263, nr 11, pl. VIII. 
78 Por. S. B. Pomeroy, Goddesses, s. 161. 
79 Por. W. Weber, Princeps, przyp. 427 ze s. 93*. 


,-j
>>>
-- , 
.

 


Sacerdos divi Augusti 


133 


godności jego kapłanki 8o . Prawdopodobnie po śmierci Liwii, aż do objęcia 
tronu przez Kaligulę, godność sacerdos divi Augusti nie była obsadzona 8l . 
Urząd ten wraz z przywilejami westalek został przyznany Antonii Młodszej 
bezpośrednio po przybyciu nowego cesarza do Rzymu 82 . Według A. M. SmalI 
Kaligula przewidywał dla swej babki szczególnie ważną rolę podczas de- 
dykacji świątyni boskiego Augusta. Antonia nie doczekała tej chwili, umar- 
ła na trzy miesiące przed poświęceniem przybytku 83 . Babka Kaliguli jako 
sacerdos divi Augusti została jednak ukazana na awersie monety upamięt- 
niającej konsekrację przybytku Augusta. Wskazuje na to przydane jej tam 
określenie - PIET AS. Została więc utożsamiona z bóstwem abstrakcyjnym, 
z którym już wcześniej była identyfikowana Liwia jako kapłanka deifikowa- 
A 84 
nego ugusta. 
Po wstąpieniu na tron Klaudiusz, syn Antonii, przyznał swojej matce 
dalsze honory, wśród nich tytuł Augusty, którego za życia nie chciała 
przyjąć 85 . Cesarz ten wydał też emisje monet z jej popiersiem (z wieńcem 
z kłosów na głowie) l napisem ANTONIA AVGVSTA na awersie. Na rewer- 
sie natomiast znajduje się tytuł pełnionej przez nią godności SACERDOS 
mVI A VGVSTI oraz dwie długie, pionowo ustawione płonące pochodnie, 
połączone wstęgą86. M. Kozakiewicz ma zapewne rację przyjmując, że przed- 


80 Odnośnie do negatywnego stosunku Tyberiusza do Agrypiny Starszej zob. G. Ma- 
rafión, Tiberius: A Study in Resentment, tr. W. B. Wells, London 1956, s. 108-115. 
81 Zob. M. Kozakiewicz, The headgear, s. 139 oraz przyp. 16 z tej strony. Wydaje się, iż 
rozwiązanie zagadki dotyczącej funkcjonowania sacerdos divi Augusti bezpośrednio po 
śmierci Liwii leży w udzieleniu odpowiedzi na pytanie, czy Antonia Młodsza otrzymała 
tytuł Augusty jeszcze za rządów Tyberiusza? Pomimo argumentów podawanych przez 
N. Kokkinos (Antonia, s. 93-96) na poparcie tej tezy wydaje się, że odpowiedź musi być 
w tym przypadku negatywna. Tyberiusz potrafił docenić zasługi swojej bratowej w sposób 
mniej oficjalny. Nie wydaje się również, aby cesarz, ogólnie niechętny nadzwyczajnym wy- 
różnieniom, po doświadczeniach związanych z próbami rozszerzonej interpretacji tego tytułu 
za życia Liwii, zdecydował się na udzielenie go jakiejkolwiek osobie. 
82 Cass. Dio, LIX, 3, 4; por. Suet., Cal., 15,2; R. A. Bauman, Tribunician, s. 176 i n.; 
A. M. Small, A New Head, s. 231 i n.; D. W. Hurley, Historical, s. 69. 
83 A. M. Small, A New Head, s. 233. 
84 Zob. Coh., s. 238, nr 9 = HUN, s. 83, nr 17, Pl. 13 = CNR, XII, s. 273-288, nr 69-86 = 
= RIC 2 , s. 111, nr 36, Pl. 13 = MIR, s. 60, ser. 10, s. 61, ser. 23, s. 62, ser. 37; J. Gage, 
Divus, s. 21; N. Kokkinos, Antonia, s. 96. 
85 Suet., Div. Claud., 11,2; por. J. Mottershead, Suetonius, s. 52; M. B. Flory, The Mean- 
ing, s. 123 in. . 
86 Coh., s. 222 i n., nr 4 = HUN, s. 94, nr 31, Pl. 16 = CNR, XI, s. 173-177, nr 7-12 = 
= RIC 2 , s. 124, nr 67, Pl. 15; Coh., s. 223, nr 5 = HUN, s. 95, nr 32, Pl. 16 = CNR, XI, 
s. 181-183, nr 17-21 = RIC 2 , s. 124, nr 68; por. CNR, XI, s. 183 i n. Zob. też A. Rumpf, 
Antonia Augusta, Abhandlungen der PreuBischen Akademie der Wissenschaften 1941, Phi- 
Iosophisch-historische Klasse, Nr. 5, Berlin 1941, s. 28 oraz Tafel 4c; H. Jucker, Methodi- 
sches zur kunstgeschichten Interpretation von Miinzbildnissen der Agrippina Maior und der 
Antonia minor, Schweizer Munzblatter, 23, 1973, s. 56; W. Trillmich, Familienpropaganda, 
s. 18,70, 175-177, Taf. 6; H.-M. Kaenel, Miinzpriigung und Miinzbildings des Claudius,
>>>
134 


Ryszard Sajkowski 


stawione na tych monetach pochodnie są symbolem żeńskiego kapłaństwa 
boskiego Augusta. Prawdopodobna wydaje się też teza tej autorki, iż na- 
wiązują one do inicjacji Augusta w misteria eleuzyńskie 87 . Za argumentacją 
tą przemawiałaby wspomniana już identyfikacja Julii Augusty jako sacer- 
dos divi Augusti z boginią Ceres, odpowiedniczką greckiej Demeter. Rów- 
nież w przypadku Antonii Młodszej mamy do czynienia z licznymi jej 
przedstawieniami jako Ceres. Między innymi utożsamienie takie występuje 
w omawianym przypadku 88 . Z kolei N. Kokkinos zakłada, iż monety Klau- 
diusza wyemitowano w celu upamiętnienia dziesięciolecia upadku Eliusza 
Sejana i podkreślenia tym samym roli Antonii w obaleniu wszechwładnego 
prefekta. Organizowane z tej oka
ji uroczystości miałyby też stać się oka- 
zją do powstania epigramu Honestusa sławiącego bliżej nieokreśloną Au- 
gustę, która ocaliła świat, w tym przypadku identyfikowaną z Antonią Młod- 
szą. Występujące natomiast w tekście poety "dwa światła pokoju" należy 
łączyć z dwiema pochodniami na monetach 89 . Innym świadectwem kapłań- 
stwa Antonii jest inskrypcja umieszczona na łuku triumfalnym Klaudiusza, 
dedykowanym cesarzowi przez senat około 51/52 roku n.e. z okazji zwy- 
cięstw w Brytanii. Interesujący nas napis poświęcono ANTONIA I A VGVST Al 
DRVSI SACERDOTI mVI AVGVSTI MATRl TI CLAVm CAISARIS AVG. 
Towarzyszył on prawdopodobnie statui Antonii umieszczonej na łuku 
w towarzystwie posągów innych członków dynastii julijsko-klaudyjskie/o. 
Według E. Simon podobiznę Antonii jako sacerdos divi Augusti, utożsa- 
mionej przy tym z Junoną, przedstawia malutka główka w diademie, na któ- 
rym wyryte są gwiazdy oraz profil Augusta 9l . 
Zachowane przedstawienia Julii Augusty oraz Antonii Młodszej dały 
też podstawę do dyskusji na temat sposobu ozdabiania głowy kapłanek 
boskiego Augusta. Przyjęto, iż nosiły one in/ula tortilis, szeroką opaskę 


AMGS, 9, Berlin 1986, s. 10, nr 15; T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 288, nr 135, pl. IV; 
N. Kokkinos, Antonia, s. 88 i n., 92. 
87 M. Kozakiewicz, The headgear, s. 141. Należy zauważyć, że pochodnia występuje też 
na wspomnianych już monetach emitowanych za Klaudiusza, których celem było upamięt- 
nienie deifikacji Liwii. ' 
88 Zob. L. Furm
e-van Zwet, Fashion, s. 8; K. P. Erhart, A Portrait of Antonia Minor in 
the Fogg Art Museum and its Iconographic Tradition, AJA, 82, 1978, s. 206 i n.; T. Mi- 
kocki, SUB SPEClE, s. 288 i n., nr 135-139; N. Kokkinos, Antonia, s. 31, 87, 133-135, 162. 
89 N. Kokkinos, Antonia, s. 92. Tekst epigramu Honestusa wraz z komentarzem - 
C. Cichorius, Romische Studien, Leipzig-Berlin 1922, s. 362-365; J. Nicols, Antonia and 
Sejanus, Historia, 24, 1975, s. 50; por. C. P. Jones, A Leading Family ofRoman Thespiae, 
Harvard Studies in Classical Philology, 74, 1970, s. 249-255, zwłaszcza s. 254. 
90 CIL, VI, nr 921 = ILS, nr 222 = Small, nr 100; N. Kokkinos, Antonia, s. 39 i n.; por. 
F. S. Kleiner, The Arch ofNero in Rome. A study ofthe Roman honorary arch before and 
under Nero, Archaeologica, 52, Roma 1985, s. 60. 
91 E. Simon, Augustus und Antonia Minor in KurashikilJapan, AA, 1982, s. 342, iI. 25- 
-27; zob. też W.-R. Megow, Kameen, s. 289, D 5, Taf. 20.4-6; T. Mikocki, SUB SPEClE, 
s. 290, nr 144.
>>>
...:... ---
, 
=--
...... 


Sacerdos divi Augusti 


135 


składającą się z czterech lub więcej skręconych wstęg92. W przypadku An- 
tonii Młodszej można tu zasadniczo mówić o dwóch typach portretów uka- 
zujących ją z tego typu ozdobą. Pierwszy z nich reprezentowany jest przez 
rzeźbę przechowywaną w Museo Civico Archeologico w Bolonii 93 . Drugi sta- 
nowi monumentalny portret znany pod nazwą "Juno Ludovisi,,94. Należy też 
wspomnieć o biuście z Nomentum, znajdującym się obecnie w Museo Nazio- 
nale Romano 95 . 
Brak poważniejszych podstaw do przyjęcia poglądu, iż Antonia Młodsza 
miała następczynię na stanowisku kapłanki boskiego Augusta. Kierując się 
jednak występowaniem rzeźb przedstawiających kobiety z rodziny julijsko- 
-klaudyjskiej noszące in/ula tortilis, A. M. SmalI i M. Kozakiewicz sugerują 
(pomimo dużej niepewności identyfikacji), że wchodzi tu w rachubę trzecia 
żona Klaudiusza Waleria Messalina, która mogła być sacerdos divi Augusti 
albo też należeć do kolegium kapłanek boskiej Druzylli 96 . Trzeba wszakże 
pamiętać, iż tego rodzaju kryterium nie jest wystarczające. Nie można ka- 
tegorycznie stwierdzić, że infula tortilis przysługiwała tylko kapłankom 
kultu cesarskiego. Stanowiła ona bowiem wyróżnik wszelkiej świętości 97 . Dla- 
tego też jakiekolwiek ustalenia w kwestii następstwa po Antonii Auguście 
muszą z braku innych źródeł pozostać na razie jedynie w sferze domysłów 98 . 


92 Zob. A. Rumpf, Antonia, s. 28 i n.; L.Sensi, Ornatus e status sociale delle donne ro- 
mane, Annali delia Facolta di Lettere e Filosofia Universita di Perugia, ser. 7, 18, 1980/ 
/1981, s. 78-80, 87 i n.; A. M. Small, A New Head, s. 224-230; N. Kokkinos, Antonia, 
s. 121; M. Kozakiewicz, The headgear, s. 139 i n. 
93 A. M. Small, A New Head, s. 226, Taf. 64.2. Opis zabytku - K. Polaschek, Studien, 
s. 27 i n., 56 nr B.3, Taf. 9.1, 11.2, 15.2. 
94 A. M. Small, A New Head, s. 219 i n., 226, Taf. 65.2. Zob. A. Rumpf, Antonia, 
s. 3-23, nr 5 i 7 ze s. 22 i n. oraz Taf. 1, 3a; W. H. Gross, Julia, s. 116; K. Polaschek, Stu- 
dien, s 34-39; R. Tolle-Kastenbein, Juno Ludovisi: Hera oder Antonia Minor?, MJDAJ(A), 
89, 1974, s. 241-253, Taf. 91; T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 289, nr 141, pl. XVII. N. Kokkinos 
zakłada, iż kolosalny posąg Antonii w stylu "Juno Ludovisi" mógł być umieszczony w świą- 
tyni boskiego Augusta, boskiego Klaudiusza lub w jej własnym przybytku, zob. eadem, 
Antonia, s. 119 i n. Pierwsza z tych ewentualności wydaje się najbardziej prawdopodobna. 
95 N. Kokkinos, Antonia, s. 128 i n. 
96 A. M. Small, A New Head, s. 227; M. Kozakiewicz, The headgear, s. 139. Brane są 
tutaj pod uwagę dwie głowy. Jedna znajduje się w Museo Archeologico w miejscowości 
Sarsina, natomiast druga w Mi1nchner Glyptothek (nr inw. 316). Zob. Sarsina - K. Polaschek, 
Portr
lttypen einer claudischen Kaiserin, Studia Archaeologica, 17, Roma 1973, s. 28 i n., 
Taf. 12.1, 17.1; T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 306, nr 224, pl. XII. Monachium - K. Polaschek, 
Portrattypen, s. 11-25, Taf. 2.1, 3.1, 4.1, 6.1, 17.2; W. Trillmich, Iulia Agrippina ais 
Schwester des Caligula und Mutter des Nero, Hefte des Archiiologischen Seminars der 
Universitiit Bern, 9, 1983, s. 26 i n., 34-37; T. Mikocki, SUB SPEClE, s. 306, nr 225, pl. XII; 
M. Fuchs, Frauen um Cali gula und Claudius: Miłonia Caesonia, Drusilla und Messalina, 
AA, 1990, s. 118-120, Abb. 10-13. 
97 Zob. S. Wood, Diva Drusilla Panthea and the Sisters ofCaligula, AJA, 99, 1995, s. 479. 
98 Można też tutaj w ograniczonym zakresie brać pod uwagę siostrę cesarza Kaliguli - 
Druzyllę, zob. N. Kokkinos, Antonia, przyp. 27 ze s. 203.
>>>
. -=-:
..... 


136 


Ryszard Sajkowski 


Nie ma też jasności co do tego, jaka była relacja kapłanki boskiego 
Klaudiusza Agryppiny Młodszej do kultu divus Augustus 99 . Trzeba pamię- 
tać, że Agryppina była prawnuczką Augusta. Mając to na uwadze oraz opie- 
rając się na przykładzie Germanika, który był prawdopodobnie kapłanem 
zarówno divus Iulius, jak i divus Augustus JO o, można przyjąć, że również 
wdowa po Klaudiuszu sprawowała jednocześnie funkcje sacerdos divi Au- 
gusti oraz sacerdos divi Claudi JOl . Według M. B. Flory na podwójne ka- 
płaństwo Agryppiny zdaje się wskazywać fakt, iż posiadała ona dwóch lik- 
torów J02 . Przypuszczenie to wydają się potwierdzać emisje monet wybitych 
według lat władzy trybuńskiej Nerona w 55 r. Na ich awersie znajduje się 
napis NERO CLA VD mVI F CAES A VG GERM IMP TR P COS oraz podobi- 
zna Nerona i Agryppiny. W centrum rewersu widzimy wóz ciągnięty przez 
cztery słonie. Na nim są ustawione dwa krzesła, na których siedzą boski 
August i boski Klaudiusz. Obaj deifikowani cesarze mają na głowie corona 
radiata, przy czym jeden z nich trzyma berło zwieńczone orłem, drugi na- 
tomiast berło i paterę. Całość uzupełnia napis AGRIPP A VG mVI CLAUD 
NERONIS CAES MATER, z dodatkiem w centrum pola EX S C J03 . Zważyw- 
szy na fakt, iż obecność Agryppiny jest zaznaczona po obydwu stronach 
monety oraz zakładając, że rozpoznanie postaci na rewersie jest prawidło- 
we, możemy przyjąć, iż osoba kapłanki boskiego Klaudiusza wchodzi tutaj 
w relacje nie tylko ze swoim osobistym bogiem - divus Claudius, lecz 
również z divus Augustus. Wydaje się jednak, że gdyby nawet rzeczywiście 
Agryppina Młodsza sprawowała kapłaństwo boskiego Augusta, to nie po- 
święcałaby mu tyle czasu i energii, ile oddawała kultowi swojego deifiko- 
wanego męża. Rola kapłanki świeżo ubóstwionego Klaudiusza dawała jej 
bowiem więcej możliwości przejawiania inicjatywy i walki o wpływy w pań- 
stwie niż służba na rzecz okrzepłego już kultu divus Augustus J04 . 


99 Agryppina Młodsza jako kapłanka boskiego Klaudiusza - Tac., Ann., XIII, 2, 5 i n.; 
por. Suet., Div. Vesp., 9, l; L. E. Hardy, Imperial, s. 183 i n.; M. T. Griffin, Nero: the End 
o/a Dynasty, New Haven-London 1985, s. 97; R. A. Bauman, Women, s. 191-193; zob. też 
P. T. Eden, Seneca Apocolocyntosis, Cambridge 1984, s. 9 i n. Zob. też odnośnie do. ikono- 
grafii Agryppiny Młodszej jako kapłanki kultu cesarskiego - A. M. Small, The shrine of 
the imperial family in the Macellum at Pompeii, w: Subject and ruler, s. 126 i n.; M. Ko- 
zakiewicz, The headgear, przyp. 16 ze s. 139; por. W. Trillmich, Beobachtungen, s. 139; 
S. Wood, Memoriae Agrippinae: Agrippina the Elder in Julio-Claudian Art and Propaganda, 
AJA, 92, 1988, s. 413. 
100 Por. M. W. H. Lewis, The Official Priests of Rome under the Julio-Claudians. A Study 
ofthe Nobility from 44 B.C. to 68 A.D., PMAAR, 16, Rome 1955, s. 78. 
101 M. Kozakiewicz (The headgear, s. 139) dopuszcza tutaj możliwość sprawowania przez 
Agryppinę Młodszą kapłaństwa Augusta, Liwii lub nawet Druzylli. 
102 Zob. Tac., Ann., XIII, 2, 3; M. B. Flory, The Meaning, przyp. 51 ze s. 137. 
103 Coh., s. 275, nr 3 (rewers - August i Liwia?) = HUN, s. 109 i n., nr 4-5, Pl. 19 = 
= CNR, XVI, s. 99-105, nr 1-12 = RIC 2 , s. 150, nr 6, Pl. 17; Coh., s. 275, nr 4 = HUN, 
s. 110, nr 6 = CNR, XVI, s. 116-121, nr 30-42 = RIC 2 , s. 150, nr 7. 
104 Zob. L. E. Hardy, Imperial, s. 183 i n.; R. A. Bauman, Wam en, s. 191-194. 


. /;1
>>>
='i." 



'" 


Sacerdos divi Augusti 


137 


Pojawia się rówmez pytanie, kiedy Agryppina mogłaby ewentualnie 
otrzymać stanowisko sacerdos divi Augusti. Czy przed śmiercią Klaudiu- 
sza, czy razem z kapłaństwem swojego deifikowanego męża? Wydaje się, 
że odpowiedź w obu tych przypadkach musi być negatywna. Funkcja kapłan- 
ki boskiego Augusta, jako godność natury niepublicznej, nie wymagała re- 
gularnego uzupełniania. Stąd też po śmierci Antonii Młodszej nie wydaje 
się niezbędne obsadzenie tego kapłaństwa. Ponadto, jak to było już zazna- 
czone wyżej, sprawowanie funkcji sacerdos divi Augusti wymagało speł- 
nienia kilku warunków. Wysoce prawdopodobne, że do podstawowych 
z nich, obok przynależności do rodziny cesarskiej, zaliczano stan wdowi 
oraz posiadanie tytułu Augusty. Nie wydaje się, aby jakakolwiek kobieta 
z rodziny Kaliguli czy Klaudiusza spełniała te wymagania. Trzeba też wziąć 
pod uwagę niełaskę, jaka dotknęła Liwillę i Agryppinę Młodszą za rządów 
ich b rata lO5. Nic nie wskazuje na to, aby ukochana siostra Kaliguli - Dru- 
zylla mogła być kapłanką Augusta. Żaden z autorów starożytnych nie wspo- 
mina o jej udziale w kulcie założyciela pryncypatu. Także jej apoteoza, 
chociaż w wielu szczegółach wzorowana na deifikacji Augusta, w przeci- 
wieństwie do późniejszego ubóstwienia Liwii przez Klaudiusza, nie wiązała 
jej z kultem divus Augustus l06 . Nie wydaje się również, aby Waleria 
Messalina, żona cesarza Klaudiusza, mogła pełnić godność sacerdos divi 
Augusti. Szczególnego znaczenia nabiera fakt, iż nie posiadała ona tytułu 
AuguStyl07. . 
Pozostaje więc jedynie Agryppina Młodsza. Jako prawnuczka boskiego 
Augusta oraz od roku 50 n.e. Augusta, byłaby ona poważną kandydatką na 
stanowisko sacerdos divi Augusti. Pewien niepokój musi jednak w nas bu- 
dzić fakt, iż była mężatką. Ponadto w przekazach o ustanowieniu jej ka- 
płanką boskiego Klaudiusza brak wzmianek dotyczących wcześniej szego 
sprawowania przez nią godności sacerdos divi Augusti. Wydaje się, że gdy- 
by fakt taki zaistniał, autorzy antyczni nie omieszkaliby go przy tej okazji 
przytoczyć. Również gdyby Agryppina otrzymała po śmierci Klaudiusza oba 
kapłaństwa jednocześnie, należy uznać, iż historycy nie ograniczyliby się 
do poinformowania jedynie o jednym z nich. Córka Germanika korzystała 
z istniejących związków z boskim Augustem, można jednak sądzić, że swoje 
wpływy polityczne pragnęła ugruntować przede wszystkim poprzez powią- 


105 Zob. Suet., Cal., 24,3; 29, l; 39, I; Nero, 6,3; Cass, Dio, LIX, 3,6, 22, 8; por. 
E. Meise, Untersuchungen, s. 108-119; D. W. Hurley, Historical, s. 148-150; R. A. Bauman, 
Women, s. 163-165; S. Wood, Diva, s. 460. 
106 Odnośnie do charakteru apoteozy Druzylli zob. A. A. Barrett, Caligula. The corrup- 
tion afpower, New York 1990, s. 87-89; D. W. Hurley, Historical, s. 147 i n.; por. J. Gage, 
Divus, s. 22 i n. Wydaje się również, iż Druzylla nie miała tytułu Augusty, zob. H. Tempo- 
rini, Frauen, s. 29 i n. 
107 Zob. Cass. Dio, LX, 12,5; H. G. Mullens, The Women of the Caesars, Greece and 
Rome, II, 1941/1942, s. 62; R. A. Bauman, Women, s. 169. 


18 - Historia XXXI
>>>
138 


Ryszard Sajkowski 


zanie z boskim Klaudiuszem. Wydaje się, że podkreślana w źródłach dąż- 
ność Agryppiny do naśladowania Liwii miała głębsze podłoże J08 . Jak to za- 
znaczono wyżej, Julia Augusta została deifikowana jako sacerdos divi Au- 
gusti. Biorąc pod uwagę całą działalność Agryppiny, nacechowaną wielką 
ambicją, logiczne się staje, iż również ona dążyła do pośmiertnej apoteozy. 
Miejsce w świątyni boskiego Augusta zostało już jednak zajęte przez Li- 
wię. Z kolei losy boskiej Druzylli wykazały, iż samodzielny kult kobiety 
nie może liczyć na dłuższe przetrwanie J09 . Stąd też staje się dla nas zrozu- 
miała gorliwość Agryppiny w budowie świątyni boskiego Klaudiusza Ilo , 
w której zapewne spodziewała się kiedyś znaleźć miejsce jako diva. Wyja- 
śnia nam to też stanowisko Agryppiny, która pomimo uznawania znaczenia 
tradycji boskiego Augusta, stawiała przede wszystkim na swoje powiązania 
z divus Claudius. 
. Jeżeli w przypadku Agryppiny Młodszej można jeszcze rozważać o ewen- 
tualności sprawowania przez nią godności sacerdos divi Augusti, to po 
śmierci matki Nerona wydaje się pewne, iż żadna z kobiet dynastii julijsko- 
-klaudyjskiej nie zajmowała już tego stanowiska. Brak: zresztąjak:ichkolwiek 
źródeł, w których byłaby mowa o dalszym istnieniu tej funkcji. Można 
również sądzić, iż wraz z zabójstwem Agryppiny Neron stracił w znacznej 
mierze swoją legitymację do powoływania się na boskiego Augusta. Musiał 
więc znaleźć nowe podstawy ideologiczne swojej władzy, które w wielu 
punktach były rozbieżne z tradycją AugustaIII. W takich okolicznościach 
dalsze istnienie żeńskiego kapłaństwa boskiego Augusta straciło rację bytu. 
Jak to już wyżej wielokrotnie zaznaczano, funkcja sacerdos divi Au- 
gusti nie była włączona do urzędów publicznych, stąd też umarła śmiercią 
naturalną, gdy zabrak:ło woli cesarza do jej odnowienia. Powołana specjalnie 
z myślą o Julii Auguście, miała przede wszystkim służyć przydaniu autory- 
tetu kultowi nowego boga państwowego oraz zwiększeniu roli politycznej 
wdowy po twórcy pryncypatu. Działania Tyberiusza przyczyniły się do osła- 
bienia politycznego znaczenia Liwii jako sacerdos divi Augusti, pozostawiły 
jednak nieuszczuploną religijną wartość samego stanowiska. W szczególny 
natomiast sposób godność kapłanki boskiego Augusta została wykorzystana 
przez Klaudiusza. Cesarz ten, mający słabe związki pokrewieństwa z twór- 
cą pryncypatu i wobec tego nie mogąc się wykazać pierwszorzędnymi pra- 
wami do tronu, z tym większym naciskiem preferował kult swojej ma- 
tki Antonii jako sacerdos divi Augusti. I właśnie tylko te dwie kobiety - 
Julia Augusta i Antonia Młodsza - pełniły godność sacerdos divi Augusti. 


108 Porównanie Agryppiny z Liwią- Tac., Ann., XII, 69, 4; L. E. Hardy, Imperial, s. 171 in. 
109 Prawdopodobnie kult boskiej DruzylIi wygasł już za Klaudiusza, zob. A. A. Barrett, 
Caligula, s. 88. 
110 Zob. Suet., Div. Vesp., 9. 
111 Por. J. H. W. G. Liebeschuetz, Continuity and change in Roman religion, Oxford 
1979, s. 157, 161; M. Jaczynowska, Religie świata rzymskiego, Warszawa 1987, s.- I 43 in.
>>>
--=- 



-' 


. .


 
.:
, 


Sacerdos divi Augusti 


139 


Stanowisko to istniało bardzo krótko, jednak pomimo swej nie w pełni ofi- 
cjalnej roli zaznaczyło się dobitnie nie tylko w źródłach ikonograficznych 
(przede wszystkim numizmatycznych), ale też jako przykład poważnego 
znaczenia kobiet rodziny cesarskiej w rozwoju kultu boskiego Augusta. 


SACERDOS DIVI AUGUSTI 


Resume 


La dignite sacerdos divi Augusti a ete introduite directement apres la mort et 
I'apotbeose d' Auguste. La plupart des sources concernantes ce sujet est numisma- 
tique. Dans l'etablissement de sacerdoce du divine Auguste on suivait le statut des 
vestales. On a utilisait egalement rl'autres element contribuants a la propagande 
d' Auguste. Siirtout le cult de Ceres et des certaines divintes abstraites, avant tout 
de Pietas. 
Livie Augusta, la premiere pretresse du divin Auguste desirait profiter de cette 
fonction pour renforcer sa propre position. Tibere s'y opposait. 11 ne tenait pas 
pourtant a abolir le sacerdoce de Livie, il voulait seulement le priver d'un caractere 
publique. Le culte de la seconde pretresse d' Auguste - Antonia La Jeune, en tout 
que sacerdos divi Augusti, a pris un caractere plus officiel que dans le cas de Livie. 
C'etait siirtout la consequance de la tentative de Claude a la liaison plus porte de sa 
personne avec le divin Auguste. Livie et Antonia etaient des femmes uniques de la 
maison imperiale lesquelles exercaient la dignite sacerdos divi Augusti.
>>>

>>>
...
 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Katedra Prawa Rzymskiego 


Wiesław Mossakowski 


JURYDYCZNO-SAKRALNE FUNKCJE KOLUMNY 
W STAROŻYTNYM RZYMIE 


W starożytności w krajach rejonu Morza Śródziemnego chyba powszech- 
nie uznawano świętość (hierofania) świątyń (templa). Przekonanie o święto- 
ści świątyni doprowadziło do uznawania azylu l uzyskiwanego w świątyni. 
Azyl był zjawiskiem akceptowanym zarówno w sferze kulturowej (ze wzglę- 
du na pierwiastek sakralny), jak i w sferze prawnej, zwłaszcza prawnokarnej 
(z powodu uznawania ius asyli jako uprawnienia podmiotowego). Przedmio- 
tem mego szczególnego zainteresowania jest azyl uregulowany konstytucja- 
mi cesarskimi z lat 386-466 2 , którego postać jest w równej mierze wytworem 
archaicznego przekonania o sacrum określonego miejsca, jak i chrystiani- 
zacji kultury rzymskiej. Azyl w tym okresie nie był jednolitą instytucją, 
gdyż funkcjonował w formach ad statuas confugere oraz ad ecclesias con- 
fugere. Wydało mi się interesujące wydobyć, skądinąd marginalny, aspekt 
rzeczywistego znaczenia kolumn 3 przedstawiających cesarzy4. Istnienie tych 
kolumn łączy się głównie z kultem religijnym cesarzy rzymskich 5 , ale nadto 
kojarzy się z tematyką polityczną. Zasadniczo kult cesarzy rzymskich 6 był 
uprawiany w świątyniach poświęconych bóstwom cesarzy (ich geniuszy), 


l E. Herman, s.v. Asile dans I' Eglise orientales, w: Dictionnaire de droit canonique, 
Paris 1935, vol. I, szp. 1088 i n.; H. Kulbat, Azyl kościelny. Studium prawno-historyczne, 
Łomża 1938, s. 9-31; U. E. Paoli, s.v. Asilo, Diritto greco e romano, w: Novissimo Digesta' 
Italiano, Torino 1957-1958, t. 1 (1.2), szp. 1035-1036; L. Wenger, Asylrecht, w: Reallexikon 
fur Antike und Christentum, hrsg. v. Th. Klausner, Stuttgart 1950, I, s. 840 i n.; Th. Momm- 
sen, Romisches Strafrecht, Leipzig 1899, s. 458-462; W. Rein, Das Kriminalrecht der Romer 
von Romulus bis auf Justinian, Leipzig 1844, neudruck: Aalen 1962, s. 555 i 896; H. 1. Wolff, 
s.v. Asylrecht, w: Lexikon der Alten Welt, ZUrich-Stuttgart 1965, s. 366. 
2 Heumann-Seckel, s.v. Columna, w: Handlexikon zu den Quellen des romischen Rechts, 
Jena 1914, s. 78. 
3 Ihm, s.v. Columna, RE, 4, 1901, szp. 603; Nowa encyklopedia powszechna PWN, 
Warszawa 1995, t. 3, s. 419. 
4 W. Maisel, Archeologia prawna Europy, Warszawa-Poznań 1989, s. 38. 
5 M. Jaczynowska, Religie świata rzymskiego, Warszawa 1987, s. 125. 
6 Flavius Iosephus, Bell. lud., I, 21, 7. Por. A. Krawczuk, Herod król Judei, Warszawa 
1965, s. 180-182.
>>>
142 


Wiesław Mossakowski 


. ! 


głównie na wschodzie cesarstwa 7 , ale także był znany w samym Mieście 
(Urbs Romal Poza tym wznoszono również kolumny (t
. "wolno stojące") 
ku czci panującego cesarza. Z tych faktów łatwo wyprowadzić twierdzenie, 
że kolumny albo symbolizowały władzę cesarza, albo obrazowały ideę ce- 
sarstwa, nie ograniczając swej funkcji do roli religijnej, bądź politycznej. 
W poniżej podanych źródłach prawa rzymskiego, obejmujących regu- 
lację tzw. azylu cesarskiego (ad statuas confugere) pojawiają się terminy: 
simulacra 9 oraz imagines JO na określenie kolumn. W okresie przełomu IV na 
V w.n.e. kolumny niewątpliwie służyły celom politycznym cesarzy. 
D., 47, 10,38, SCAEVOLA libro quarto regularum: 
Senatus consulto cavetur, ne quis imaginem imperatoris in invidiam alterius 
portaret: et qui contra fecerit, in vincula publica mittetur. 
D., 48, 19,28, 7 CALLISTRATUS libro sexto de cognitionibus: 
Ad statuas confugere vel imagines principum in iniuriam alterius prohibitum est; 
Cum enim leges omnibus hominibus aequaliter securitatem tribuant, merito visum est 
in iniuriam potius alterius quam sui defensionis gratia ad statuas vel imagines 
principum confugere: nisi si quis ex vinculis vel custodia detentus a potentioribus ad 
huiusmodi praesidium confugerit: his enim venia tribuenda est. Ne autem ad sta- 
tuas vel imagines quis confugiat, senatus censuit: eumque, qui imaginem Caesaris 
in invidiam alterius praetulisset, in vincula publica coerceri divus Pius rescripsit. 
D., 1, 12, l, 1 ULPIANUS libro singulari de officio praefecti urbi: 
Servos qui ad statuas confugerint, vel sua pecunia emptos ut manumittantur, 
de dominis querentes audiet. 
Prawnicza analiza przedstawionych fragmentów nie dostarcza jednak 
odpowiedzi na pytanie o głębsze znaczenie, o samą istotę celu wznoszenia 
tych kolumn, albowiem w znaczeniu prawnym kolumna apologizująca cesa- 
rza była miejscem udzielenia azylu. Konstytucja cesarza Teodozjusza I 
z dnia 6 lipca 386 r. (w wersji ujętej w Kodeksie teodozjańskim z 438 r.)ll 
przewidywała, że uciekinier (confuga) do azylu powinien, celem uzyskania 
prawa azylu, przebywać dziesięć dni w miejscu azylu, tj. "przy kolumnie", 
"obok kolumny" 12. Z tego rygoru zrezygnował cesarz Justynian (wersja tej 
samej konstytucji zamieszczona w Kodeksie justyniańskim z 534 r.)I3. 


7 CIL, V, 18. 
8 Cassius Dio, LI, 20, 8; Tac., Annales, I, 10; Suetonius, Aug., 52. 
9 W. Mossakowski, Z badań nad prawem azylu w starożytności chrześcijańskiej, Prawo 
Kanoniczne, 1996, 1-2, s. 203. 
10 D. 47, 10,38; D. 48, 19,28,7. 
11 C.Th., 9, 44, l - zawiera jedynie konstytucję cesarza Teodozjusza, wydaną w dniu 
6 lipca 386 1'. W Konstantynopolu. Por.: C. Gioffredi, Ad statuas confugere, SDHI, 1946, 
12, s. 187-191. 
12 ...ante diem decimum neque auferri ab aliquo neque discedere sponte perpetimur... 
13 C.I., 1,25, l. 


,).1
>>>
- 


Jurydyczno-sakralne funkcje kolumny w starożytnym Rzymie 143 


C.Th., 9, 44,1: 
Imppp. Valentinianus, Theodosius et 
Arcadius 
AAA. Cynegio Praefecto Praetorio 
Eos, qui ad statuas vel evitandi metus vel 
creandae invidiae causa confugerint, ante 
diem decimum neque auferri ab aliquo ne- 
que discedere sponte perpetimur; ita tamen 
ut, si certas habuerint causas, quibus confu- 
gere ad imperatoria simulacra debuerint, iure 
ac legibus vindicentur; sin vero proditi fu- 
er in t, artibus suis invidiam inimicis creare 
voluisse, ultrix in eos sententia proferatur. 


C. I. , 1,25, 1: 
Imppp. Valentinianus, Theodosius 
et Arcadius 
AAA. Cynegio Praefecto Praetorio 
Qui ad statuas vel vitandi metus 
vel creandae invidiae causa confu- 
gerint, si certas habuerint causas, 
quibus confugere ad imperatoria si- 
mulacra debuerint, iure ac legibus 
vindicentur; sin vero pro b ati fuerint, 
artibus suis invidiam inimicis cre- 
are voluisse, u/trix in eos sententia 
proferatur. 


Dla prawnika-romanisty znaczenie kolumny z wizerunkiem cesarza jest 
istotne ze względu na owo "miejsce uzyskania azylu", które pełniło podsta- 
wową funkcję czynnika konstruującego instytucję azylu cesarskiego. W oma- 
wianym przypadku kolumna została wykreowana jako miejsce uzyskania 
azylu przez azylanta i jednocześnie jako miejsce jego schronienia (tj. po- 
zostawania w azylu). We wspomnianej konstytucji osoba azylanta nie była 
wyeksponowana, a właściwie nie została typologicznie określona, zatem 
każdy człowiek mógł się ubiegać o azy1 l4 , nawet niewolnik 15 . 
Geneza tego azylu sięga azylu świątynnego dawnych świątyń przed- 
chrześcijańskich 16 , jednakże azyl cesarski został wprowadzony jako opozy- 
cyjny do azylu świątynnego. 
Źródłem dawnego azylu świątynnego było przeświadczenie magiczno- 
-religijne o pax deorum 17 i wynikającej stąd konieczności zachowania niena- 


14 Ustawodawstwo cesarskie w zakresie azylu kościelnego (p. niżej) wprowadzało po- 
czątkowo ograniczenia personalne drogą szczegółowego unormowania prawa azylu dla po- 
szczególnych grup ludności: regulacje obejmujące Żydów (Iudaei) w konstytucji cesarza 
Teodozjusza I wydanej 17 czerwca 397 L (C.Th., 9, 45, I = c.I., 1, 12, I), niektóre grupy. 
osób prowadzących publiczną albo prywatną rachunkowość (publicis privatisve rationibus 
involutus...) w konstytucji cesarza Arkadiusza z 27 lipca 398 r. (C.Th., 9, 45, 3 = C.I., 1,3, 
12). Istotna była również konstytucja cesarza Honoriusza z I kwietnia 409 L W pełni roz- 
ciągająca prawo azylu kościelnego na wszystkich, co zostało ostatecznie zaniechane przez 
cesarza Justyniana-poL: c.I., I, 12 i 1,3,12. 
15 Ogólne unormowanie azylu kościelnego dla niewolników (servi) zawarła konstytucja 
Teodozjusza II z 28 marca 432 L, a po części również wymieniona w przyp. 14 konstytucja 
z 398 L cesarza Arkadiusza (C.Th., 9, 45, 3 = C.I., 1, 3, 12). 
16 J. Śrutwa, Praktyka azylu kościelnego w ujęciu św. Agustyna, w: Chrześcijanie a życie 
publiczne w Cesarstwie Rzymskim III-IV w., pod red. bp. J. Śrutwy, Lublin 1988, s. 199. 
POL także hipotezę na temat genezy azylu świątynnego: W. Mossakowski, The Problems of 
the Tempie Asylum Genesis in the Ancient Rome, Pomoerium, 2, Bochum 1996, s. 11-12. 
17 V. Giuffre, La Repressione criminale nell esperienza romana, Profili, Napoli 1993, 
s. 26; K. Latte, R6mische Religionsgeschichte, Miinchen 1960, s. 40-41.
>>>
144 


Wiesław Mossakowski 


ruszalności sakralizowanej przestrzeni. Natomiast źródłem azylu udzielanego 
przez świątynie uprawiające kult cesarzy była (w późnym cesarstwie) władza 
imperatora. O istnieniu tego typu azylu świadczą wyżej przytoczone świa- 
dectwa znakomitych prawników rzymskich z czasów cesarstwa. Później cesarz 
Teodozjusz I dojrzałą postać tego rodzaju azylu formalnie nazwał con.fugium 
ad statuas (tytuły: De his, qui ad statuas confugiunt w Kodeksie teodozjań- 
skim 18 i w Kodeksie justyniańskim 19 ), co, jak: przypuszczam, stanowiło świa- 
domy zabieg cesarskiego prawodawcy wyrugowania dawnej instytucji praw- 
nej - azylu udzielanego przez świątynie poświęcone deifikowanym cesarzom 
- na rzecz nowej świeckiej instytucji azylu cesarskiego. Nawet nazwa asy- 
lum 20 nie została przejęta z tradycji dawnego prawa, gdyż azylowi nadano 
odrębną nazwę confugium 2l (ucieczki, w domyśle: do schronienia). Co inte- 
resujące, cesarz Teodozjusz nazwę con.fugium przyjął również dla instytucji 
azylu udzielanego przez kościoły chrześcijańskie (con.fugium ad ecclesias)22. 
Kolumny spełniały zwykłą funkcję budowl aną 23. Jednak aspekt kon- 
strukcyjno-architektonicznl 4 nie jest przedmiotem moich rozważań lecz za- 
gadnienia jurydyczne, obserwowane na tle wyobrażeń magiczno-religijnych, 
bądź społecznych. 
Uzupełniająco należałoby wspomnieć jeszcze o innym znaczeniu praw- 
nym kolumny: Mianowicie w starożytności było znane określenie columna 
Maenia 25 . Owa kolumna znajdowała się w pobliżu comitium w Rzymie: 
Sch. Cic. Bob., 137,27: 
In viciniafori et iuxta comitium posita. 


w gąszczu domysłów co do istoty funkcji owej kolumny da się jednak 
uznać za pewne, że columna Maenia była miejscem tzw. jurysdykcji wyko- 
nywanej przez triumwirów: tresviri capitalei 6 : 


18 C.Th., 9, 44, 1. 
19 C.I., 1, 25, 1. 
20 Encyklopedia katolicka, t. 1, Lublin 1973, S.v. Azyl, p. też przyp. 1. 
21 Prawdopodobnie od "uciekiniera": fugitivus - A. Berger, s.v. Fuga, s.v. Fugiens, 
s.v. Fugitivus, w: Encyclopedic Dictionary ofRoman Law, Philadelphia 1953, s. 479. 
22 Azylowi kościelnemu poświęcono w Kodeksie justyniańskim: 1) w całości tytuł: De 
'his, qui ad ecclesias confugiunt, vel ibi exclamant (C.I., 1, 12); 2) jedną konstytucję w tytule: 
De episcopis, et clericis, et orphanotrophis, et xenodochis, et brephotrophis, et ptochotro- 
phis. et asceteriis, et monachis, et privilegiis eorum. et castrensi peculio, et de redimendis 
captivis, et de nuptiis clericorum vetitis seu permissis (C.I., 1,3, 12); A. Dębiński, "Sacri- 
legium" w prawie rzymskim, Lublin 1995, s. 190 i n. 
23 Wielka encyklopedia powszechna PWN, t. 5, Warszawa 1965, s.v. Kolumna, s. 729: 
"Kolumna - pionowa podpora architektoniczna o przekroju kolistym, pełniąca również 
funkcje dekoracyjne [...]. Kolumny znalazły zastosowanie jako pomniki". Por. przyp. 3. 
24 Vitruvius, III, 3. 
25 KroIł, s.v. Maenia columna, RE, 1928,27 (XIV, I), col. 244-245. 
26 K. Koranyi, Powszechna historia państwa i prawa. Starożytność, t. 1, Wars41wa 1967,
>>>
=":""=. 


--......- 


Jurydyczno-sakralne funkcje kolumny w starożytnym Rzymie 145 


Pseudo-Asconius, Ad Cic. div., 50: 
Iures et servos nequam, qui apud triumviros capitales ad columnam Maeniam 
puniri solent. 
Wspomniana funkcja tresviri capitales 27 była właściwie quasi-sądownic- 
twem, opartym na magistraturalnej coerciti0 28 , gdyż w jej wykonywaniu nie 
uwzględniano czynnika obywatelskiego. Postać owego Meniusza 29 , od któ- 
rego nazwiska wzięła się nazwa kolumny jest równie enigmatyczna, jak 
rola tej kolumny. Przypuszczam, że kolumna Meniusza pełniła także funk- 
cję miejsca kaźni. Do okuć przytwierdzonych do kolumny można było 
przywiązać przesłuchiwanego lub skazańca. Taka interpretacja roli wspo- 
mnianej kolumny wynika głównie z tego, że jej funkcja "architektoniczna" 
wydaje się niewystarczająca. 
Zatem rozważania na temat roli kolumny - wobec nefas 30 i crimen 3l 
w Rzymie - nie idą w kierunku podkreślenia funkcji budowlanej, ale uzna- 
nia jej przypuszczalnej funkcji sakralno-magicznel 2 . Spełnianie funkcji re- 
presyjnej we wczesnorepublikańskim Rzymie polegało na stosowaniu środ- 
ków represji przy użyciu tradycyjnej symboliki 33 , przejętej z wcześniejszej 
epoki. Funkcje tych treswirów polegały na: 
1. Sprawowaniu jurysdykcji w sprawach osób niskiego stanu, pełnią- 
cych służbę, choć wydaje się prawdopodobne, w świetle cytowanej wypo- 
wiedzi Pseudo-Askoniusza, że nie obejmowało ono karcenia niewolników. 
Powyższą interpretację o osobach podsądnych da się utwierdzić wskazówką 
z późniejszej epoki: 
Schol. Bob., 128, 11: 
:..columna [...] Maenia, apud quam debitores a creditoribus proscribebantur. 


s. 140; W. Kunkei, Die Funktion des Konsilium in der magistratischen StrafjUstiz und Kai- 
sergerich w: Kleine Schriften, Weimar 1974, s. 155 i 274. 
27 F. Zoll, Historia prawodawstwa rzymskiego, cz. I, Kraków 1902, s. 134 i n. 
28 A. Burdese, Manuale di diritto pubblico romano, sec. ed., Torino-Utet ri
t. 1982, s. 227. 
29 Prawdopodobnie o tym Meniuszu wspomina Pseudo-Asconius, 20 I, 15 St: Maenius 
cum donium suam venderet Catoni et Flacco censoribus, ut ibi basilicaaedificaretur, exce: 
perat ius sibi unius columnae, super quam tectum proiceret ex provolantibus tabulatis, 
unde ipse et posteri eius spectare munus gladiatorium possent, quod etiam tum in Jaro da- 
batur. Zob.: Mała encyklopedia kultury antycznej, Warszawa 1968, s.v. Maenia columna, 
s
v. Maenii, s. SIO i 51O-5Il. 
30 M, Bartosek, Encyclopedie rimskeho prava, Praha 1981, s.v. nefas, s. 233. 
31 Heumann-Seckel, s.v. Crimen, w: Handlexikon, s. 112; Prawo rzymskie. Słownik 
encyklopedyczny, pod red. W. Wołodkiewicza, Warszawa 1986,s.v. Crimen, s. 43. 
32 O magicznym znaczeniu "kolumny niebiańskiej": M. Eliade, Szamanizm, i archaicżne 
techniki ekstazy, Warszawa 1994, s. 265. Natomiast o elementach magicznych w architektu- 
rze: R. Otto, Świętość. Elementy racjonalne i irracjonalne w pojęciu bóstwa, Wrocław 
1993, s. 93. Por.: M. Eliade, Joga. Nieśmiertelność i wolność, Warszawa 1997, s. 409,"nota 
do VI. 7. 
33 W. Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 1990, s.v. Kolumna (Filar, Słup), s. 151-153. 


19 - His!ori. XXXI
>>>
146 


Wiesław Mossakowski 


Scholia 34 dostarczają tak:że informację na temat trybu rozpatrywania tych 
spraw przed organem treswirów: proscribebantur. Jakkolwiek termin pro- 
scripti0 35 może się wydać nieadekwatny do tego rodzaju spraw, to przecież 
relacja z czasów cesarstwa o kolumnach mogła być jedynie próbą rekon- 
strukcji historycznej, w której terminologia ówczesnej epoki tylko "nawią- 
zywała" do pojęć dawnego prawa. Według T. Mommsena 36 jurysdykcja tre- 
swirów rozciągała się także na "złodziei", co jednak wydaje się określe- 
niem nieprecyzyjnym, gdyż dyscyplinowanie przestępców z niższych warstw 
społeczeństwa rzymskiego mogło obejmować wiele zarzutów, nie tylko kra- 
dzieży. Przeciwnie, kradzież 37 była w zasadzie deliktem cywilnym (delic- 
tum vel maleficium)38, zatem, być może, jurysdykcja treswirów miała na 
celu ukrócenie niesubordynacji społecznej co do czynów godzących w po- 
rządek publiczny, a mało prawdopodobne, aby była rozstrzyganiem, choćby 
drobnych, spraw prywatnoprawnych. 
2. Nadzorze nad wykonywaniem (przynajmniej niektórych) wyroków 
karnych. Na tę kompetencję wskazuje następujące źródło: 
Plinius, VII, 212: 
.. .accensus consultum: a columna Maenia ad carcerem inclinato sidere supre- 
mam pronuntiavit. 


Zatem, w tym rozumieniu można uznać, że kolumna Meniusza była miej- 
scem kaźni, przynajmniej dla niektórych zbrodniarzy i wichrzycieli porząd- 
ku. Funkcję treswirów należy jednak starannie odróżnić od honorowo- 
-kultowych funkcji liktorów 39 , jak: i od czynności bezpośredniego wyko- 
nawcy kary, tj. kata (carnifex)40. 
Powyższe stwierdzenia w zasadzie zamykają interpretację prawniczą 
fenomenu columna Maenia, prowadzoną metodą historycznoprawną. Jed- 
nak problem kolumny meniuszowej, jak i innych wolno stojących kolumn, 
domaga się rozszerzenia kąta badań z powodu niedosytu przedstawionej 
wykładni. 
Zabieg rozszerzenia interpretacji wymaga zastosowania innej metody na- 
ukowej. W badaniach etnograficznych, antropologicznych i religioznawczych 


34 Na temat Scholia Bobiensia bliżej: T. Dydyński, Historia źródeł prawa rzymskiego, 
Warszawa 1904, s. 410, przyp. 1. 
35 J. L. Strachan-Davidson, Problems ofthe Roman CriminalLaw, Oxford 1912, vol. 2, 
s. 31 in. 
36 Th. Mommsen, Romisches Strafrecht, II, s. 596. 
37 G. F. Fa1chi, Diritto penale romano, (1 Singoli reati), Padova 1932, s. 13 i n. Por.: 
J. M. Kelly, Roman Littigation, Oxford 1966, s. 140 i n. 
38 W. Bojarski, Prawo rzymskie, Toruń 1994, s. 199. 
39 Słownik kultury antycznej. Grecja - Rzym, pod red. L. Winniczuk, wyd. V, Warszawa 
1988, S.v. liktorzy, s. 264. 
40 F. Terlikowski, Życie publiczne, prywatne i umysłowe starożytnych Rzymian, Lwów 
1925, s. 46.
>>>
-==-;

 


Jurydyczno-sakralne funkcje kolumny w starożytnym Rzymie 147 


nad społeczeństwami archaicznymi i antycznymi dobre wyniki przynosi uży- 
cie metody antropologicznej4l, co wzbogaca starożytników o nowe treści, 
rozszerzając horyzont badań do legendarnej Ultima Thule. 
Kolumny (columnae), podobnie jak świątynia (templum)42, cmentarz (ne- 
cropolis, niekiedy: sepulcrum)43, święty gaj, mury i bramy miejskie, miały 
w wielu kulturach świata śródziemnomorskiego znaczenie "przestrzeni sa- 
kralizowanej, uświęconej,,44. Sakralizacja elementu topograficznego o cha- 
rakterze naturalnym (np. u Rzymian: Mons sacer 45 , gaj Romulusa)46, jak 
i uświęcenie produktu działalności fizycznej człowieka (templum, columna) 
zazwyczaj wynikało z niekwestionowanego w danej społeczności przeko- 
nania o nadnaturalnym charakterze takiego miejsca. Sacrum owego miejsca 
było wzbogacone, a zarazem tłumaczone mitem 47 . Mit o tym miejscu sta- 
nowił legendarne uzasadnienie świętości, odwołując się do podania illo tem- 
pore. Zarazem sacrum 48 , co jest typowe dla takiego modelu kultury, funk- 
cjonuje głównie w postaci symbolu, znaku, stanowiącego skrót tezy lub 
prawidła. Symbol pozwalał na łatwe przekazywanie kolejnym pokoleniom 
złożonej problematyki sacrum, mimo powolnego zacierania historyczności 
. . 
pierWOCIn. 
W ten sposób idea sacrum może funkcjonować przez całe epoki, może 
być przenoszona do innych, nawet odmiennych kultur, wyrażając tę samą 
prawdę, np. kosmogoniczną49, tetyczną,s°. Ponadto miejsce mające atrybut 
hierofanii mogło spełniać określone funkcje kultowe, a niekiedy jednocze- 
śnie funkcje użytkowe, co wynikało z tego, że archaiczne kultury charakte- 
ryzowała unitarność, mimo wieloaspektowości komponentów. Kolumny 


41 Na temat zastosowania tej metody ostatnio w moim referacie: "Zastosowanie badań 
antropologicznych w romanistyce", wygłoszonym podczas Tatrzańskiego Spotkania Roma- 
nistów (21-27 V 1995 r.) i w Kirach koło Zakopanego: Czasopismo Historyczno-Prawne, 
XLVII, 1995 (Poznań 1996), 1-2, s. 315. 
42 Lexikon der Antike, Leipzig 1971, s.v. Tempel, s. 543. 
43 G. Ben, s.v. Necropoli, w: Enciclopedia Italiana, Roma MCMXXXIV-XIII, t. 24, 
s. 487-492; W6rterbuch der Antike mit Berucksichtigung ihres Fortwirkens, 2 Aufl., Leipzig 
1933, s.v. Necropole, s. 511. 
44 Na temat konsekracji przestrzeni: G. van der Leeuw, Phenomenologie der Religion, 
Tilbingen 1933, s. 369 i n. 
45 Livius, 3, 55; Dionysius Hal., 6, 89, 3-4,7,17,5. 
46 Verg., Aen., 8, 335-345. 
47 F. de Coulanges, La cite antique, Paris 1905, s. 21-31, co wynika głównie z idei "prze- 
strzeni sakralizowanej", "świętości" jakiegoś miejsca - por. znaczenie obelisku: R. Otto, 
Świętość, s. 93. 
48 M. Eliade, W poszukiwaniu "początków" religii, Znak, 1966, 145-146, s. 912-913. 
Jednocześnie "święte" mogło oznaczać "skalane": Servius, Ad Aen., 3,75: auri sacrafames. 
Por.: Wesener, s.v. Sacer, RE, lA, 2,1920, col. 1626. 
49 Por.: M. Eliade, Joga, s. 239 i 409. 
50 Statuy funkcjonują na zasadzie niepodważalnego imperatywu: M. S. Popławski, Bel/um 
Romanum. Sakralność wojny i prawa rzymskiego, Lublin 1923, s. 36.
>>>
?""-. 


148 


Wiesław Mossakowski. 


w kulturach ludów Morza Śródziemnego były wyrazem idei podwalin, bazy, 
podstawy, a także konstrukcji. Oczywiście, owa symbolika brała się z funk- 
cji budowlanych i dekoracyjnych kolumn. Jednak kolumny, do których 
uciekali azylanci (ad statuas), jakrównież kolumny o przeznaczeniu jurys- 
dykcyjnym, jak columna Maenia, były wolno stojące, niemożliwe do zasto- 
sowania w konstrukcji budowlanej. W tym przypadku antropologia religii 
dostarcza jeszcze innego wytłumaczenia: mianowicie wskazuje na funkcję 
ofiarniczą wolno stojącej kolumny. Albowiem kolumna (także: statua, słup, 
pal) była symbolicznie związana z magią uranic zną 5l, tj. magią posługującą 
się wyobrażeniami i technikami bazującymi na hierofaniinieba. Ofiary skła- 
dane na szczytach kolumn - a były to prawdopodobnie niewysokie słupki 
płasko zakończone 
 stanowiły urzeczywistnienie kultu uranicznego. We- 
dług teorii M. Eliadego 52 było to tzw. kosmiczne wyobrażenie słupa pod- 
trzymującego niebo. Można również twierdzić, że kolumna była łącznikiem 
między ziemią a niebem. Walor tego rodzaju teorii można dostrzec jedynie 
w ramach antropologii kultury (zwłaszcza religii). Niestety, brakuje jednak 
przykładów na tak:i rodzaj funkcjonowania kolumn 53 w starożytnym Rzymie 54 . 
Jednak, z drugiej strony, niezaprzeczalny pozostaje charakter uraniczny (przy- 
najmniej niektórych podstawowych wątków) religii starorzymskiej, np. 
triada bóstw, typowa dla ludów indoeuropejskich 55 : Jowisz, Mars, Kwiry- 
nus 56 . Powiązanie elementów uranicznych w religii z funkcją kultową ko- 
lumn w Rzymie, a nadto ze znanym zjawiskiem religijnym ofiar na słupach, 
jest jednak dość kruche. Tę hipotezę wzmacniają jedynie argumenty po- 
średnie, przy jednoczesnym stwierdzeniu braku przeciwnych zjawisk. 
Gdyby kolumny w Rzymie spełniały jedynie funkcje budowlane (podtrzy- 
mywanie stropu) i gdyby w kulturze śródziemnomorskiej nie występowały 
kolumny wolno stojące, w dodatku związane z funkcjami jurysdykcyjnymi, 
to powyższe argumenty byłyby niewątpliwie nietrafne. Jednak powtarzające 
się, wprawdzie enigmatyczne, świadectwa. symbolicznej funkcji kolumn 
w społeczeństwie rzymskim wskazują na to, iż owych kolumn nie da się 
przedstawić jedynie w wąskim aspekcie konstrukcyjno-budowlanym lub 


51 Azyl "kolumnowy" był również związany ze statuą, jaką wzniósł król Assyrophernes 
w Egipcie oraz Ninus, legendarny król Niniwy: R. Dann, Ueber den Ursprung des Asylrecht 
und des sen Schicksale und Ueberreste in Europa, ZeitschriftjUr deutsches Recht und deutsche 
Rechtswissenschaji, 3, 1840, s. 327. 
52 M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, Warszawa 1994, t. 2, s. 97 i 326, 
przyp. 187. 
53 Idem, Szamanizm, s. 265. 
54 Zestawienie informacji o sakralnym znaczeniu kolumn (słupów) u różnych ludów nie 
jest jednak dowodem na istnienie takiego zjawiska wśród Rzymian, lecz jedynie wspiera 
hipotezy o sakralno-magicznej funkcji rzymskich kolumn. 
55 Literaturę antropologiczną o indoeuropejskim dziedzictwie Rzymian analizuje M. Eliade, 
Historia wierzeń, t. 2, s. 292, przyp. 162. 
56 Była to tzw. "Triada kapitolińska": ibidem, s. 86. 


/;j
>>>
-..r.. 



. 


Jurydyczno-sakralne funkcje kolumny w starożytnym Rzymie 149 


dekoracyjnym, tym bardziej, że wyobrażenia sakralne były fundamentem 
znacznie skomplikowanej formacji religijnej, analogicznie jak w innych, po- 
zornie - daleko odmiennych, kulturach. Zatem kolumna Meniusza, speł- 
niając funkcje użytkowo-sądowe, była także symbolem ekspiacji zbrodnia- 
rza, który naruszył prawo, porządek społeczny lub ład moralny w dawnym 
Rzymie. Columna Maenia była, według tego rozumienia, symbolem lub przed- 
stawieniem zbliżonym do symbolu starorzymskiego fas. Skłania mnie to do 
myśli, że kolumna była początkowo symbolem porządku zwanego fas 57, 
a dopiero później stała się również symbolem ius 58 . 
Zapewne wyizolowane teoretycznie wyobrażenie kolumny, a także: słupa, 
filara, posągu, obelisku, pomnika, statuy i pala stało się symbolem narzędzia 
ekspiacji za popełniony nefas. A zatem kolumna była rodzajem miejsca ofiar 
kultowych, składanych celem magicznego zatarcia skutków przestępstw 
(nefas, iniuria 59 , crimen 6o ). Powiązanie zbrodni z potrzebą ekspiacji jest 
oczywiste dla historyka prawa, jak i dla antropologa kultury. Jednak w przy- 
padku kolumny (słupa), do którego przymocowano okowami zatrzymanego 
zbrodniarza, możemy doszukać się innej funkcji niż tylko gloryfikacja wa- 
lorów nadprzyrodzonych, bądź ekspiacji i kary. Kara (poena) o charakterze 
kryminalnym, a nie kara o proweniencji typowo kompozycyjno-odweto- 
we/l, mogła wyrastać z tych samych korzeni, co stosowanie kaźni lub eks- 
piacji "kolumnowej". Zarówno składanie ofiary ekspiacyjnej, jak ibiczo- 
wanie (castigati0 62 , verberati0 63 ) "przy kolumnie" wskazują na powyższe 
związki. Rzecz jasna, zawężenie funkcji słupa ofiarniczego do wykonywa- 
nia kaźni w prowadzonym toku rozumowania jest celowe, gdyż pozwala na 
wykazanie pierwotnej "logiki" związku między uranicznym wyobrażeniem 
a koniecznością rzeczywistego rozprawienia się ze zbrodniarzem gwałcą- 
cym fas. 


57 J. Ellul, Histoire des institutions, Paris 1955, s. 233; R. Monier, Vocabulaire de droit 
romain, Paris 1948, s.v. fas, s. 120; P. Noailles, Du Droit sacre au Droit civil, Paris 1949, 
s. 16 i n. 
B . . 
R. Leonhard, s.v. Ius, RE, 1918, 10, 1, col. 1200-1202; A. A. Schiller, Roman Law. 
Mechanisms oJDevelopment, Hague-Paris-New York 1978, s. 256 i n. 
59 M. Kuryłowicz, Paul. D. 47, 10,26 i obyczajowo-prawne zagadnienia rzymskiej iniurii, 
Annales UMCS, XXXI, 17, Lublin 1984, s. 275 i n. 
60 W. Rein, Das Kriminalrecht, s. 98-111. 
61 W. Rozwadowski, Prawo rzymskie. Zarys wykładu wraz z wyborem źródeł, Poznań 
1992, s. 145. 
62 A. Berger, s.v. Castigare (castigatio), w: Encyclopedic Dictionary oj Roman Law, 
s. 382; U. Brasiello, La repressione penale, Napoli 1937, s. 386. Por. zastosowanie terminu 
castigatio w sprawach naruszenia "świętości" miejsca: W. Mossakowski, Karalność narusze- 
nia azylu Kościoła w epoce cesarstwa rzymskiego, w: Kara śmierci w starożytnym Rzymie, 
pod red. H. Kowalskiego, M. Kuryłowicza, Lublin 1996, s. 101. 
63 Bliżej o verberatio: E. Polay, Iniuria Types in Roman Law, Budapest 1986, s. III; 
W. Wołodkiewicz, M. Zabłocka, Prawo rzymskie. Instytucje, Warszawa 1996, s. 261.
>>>
T-... 


-.:0--....... 


150 


Wiesław Mossakowski 


Od kiedy jedynie ustawy (leges) stały się w Rzymie podstawąrepresjono- 
wania obywateli za popełnione crimina, a zwłaszcza od kiedy ukształtował 
się system rzymskiego prawa karnego, kolumna (słup), do której przywiązy- 
wano skazańca (ewentualnie: przesłuchiwanego człowieka) pełniła funkcję 
użytkową, podobnie jak kolumna stosowana do celów konstrukcyjno-budo- 
wlanych. Późniejsze, "trywialne" w swej prostocie skojarzenia, które dotar- 
ły w przekazach historycznych do naszych czasów, pomijają jednak orygi- 
nalne znaczenie sakralno-magiczne kolumn jako narzędzi ekspiacji (praw- 
dopodobnie w ramach uranicznych wyobrażeń) za popełnienie neJas lub 
crimen. 
Założeniem przedstawionych rozważań, prowadzonych na marginesie 
badań nad azylem w Rzymie, była próba odnalezienia pierwotnego znacze- 
nia funkcji kolumn, stanowiących wyobrażenie cesarza (simulaera), a słu- 
żących ponadto jako miejsce azylu. Znaczenie kolumn w życiu Rzymian, 
jak i wielu innych narodów starożytnych, było doniosłe, ale i wielorakie. 
W interesującym mnie zakresie prawnym funkcja kolumn była związana ze 
sprawowaniem czynności urzędowych. Charak:ter publicznorepresyjny funkcji 
kolumny zdaje się ukrywać jej pierwotny pierwiastek magiczny. To właśnie 
funkcja magiczno-ekspiacyjna, związana z archaicznymi wyobrażeniami, 
umożliwiała represję, usprawiedliwioną sakralnością. Zmiany, jakie doko- 
nały się w cesarstwie rzymskim w związku z uznaniem chrześcijaństwa za 
religię cesarską, nie zatarły jednak całkowicie przekonania o szczególnym 
znaczeniu kolumny w praktyce karania przestępców. 


SUR LES FONCTlONS JURIDIQUES ET RELlGIEUSES 
DE LA COLONNE A ROME 


Resume 


Les colonnes (columnae) etaient bien connues a Rome antique comme element 
architectonique et decoratif. Par contre les colonnes independantes accomplissaient 
les fOllctions liees a la juridiction: l) columna Maenia constituait le lieu au tresviri 
capitales jugaient au bien le lieu au on appliquait les peines edictees piu eux; 
2) a l'epoque d'Empire les colonnes accomplissaient les fonctions de lieu d'asile 
(asylum), au plutot de lieu au on rec;evait le droit d' asile. En 386, l' empereur 
Theodose I er a transforme ce type d'asile en institution appelee par lui confugium 
ad statuas (C.Th., 9, 44, 1= c.I., 1,25, l), 
D' apres l' auteur, a Rome les colonnes ant ete liees a des fonctions sacrifi- 
catoires et religieuses (le culte ouranique). Les colonnes servaient ainsi a des buts 
expiatoires et eu meme temps juridiques envers les criminels.
>>>
.
" 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Katedra Filologii Klasycznej 


Marian Szarmach 


o DWU LISTACH (LVII I LXX) ŚW. HIERONIMA 


Jest powszechnie znane doświadczenie, jakie przeżył św. HieronimI, 
kiedy w młodości czytał Pismo św., a szczególnie Proroków i budziła się 
w nim odraza do niewykwintnego ich języka - sermo horrebat incultus. 
Miał wtedy sen, że stanął przed trybunałem odwiecznego Sędziego i wy- 
znał: Christian um me esse, na co usłyszał: mentiris, Ciceronianus es, non 
Christianus, ubi thesaurus tuus, ibi et cor tuum 2 . Asystenci Sędziego upro- 
sili, by mu przebaczył bacząc na jego młodość (ut veniam tribueret adule- 
scentiae), a wymierzył mu karę dopiero wtedy, gdy jeszcze kiedykolwiek 
sięgnie po księgi pogańskie (si gentilium litterarum libros aliquando legis- 
sem). Wtedy Hieronim złożył uroczyste przyrzeczenie (sacramentum), że 
jeśliby się tak kiedykolwiek stało, będzie to znaczyło, że zaparł się Chry- 
stusa (si umquam habuero codices saeculares, si legero, te negavi). Całe to 
dramatyczne doświadczenie duchowe opisał w liście 3 z 384 1'. adresowanym 
do swojej uczennicy Eustachium pochodzącej ze znak:omitego rodu rzym- 
skiego pouczając ją, że Psałterz nie ma nic wspólnego z Horacym, Wergi- 
liusz z Ewangelią, a Cyceron z Apostołami, gdyż nie powinniśmy pić jed- 
nocześnie z kielicha Chrystusa i kielicha złych duchów (simul bibere non 
debemus calicem Christi et calicem daemoniorum). 
Czy św. Hieronim odżegnał się rzeczywiście od tej literatury, na której 
przecież się wychował i wykształcił? Odpowiedź na to pytanie daje jego' 
bogata korespondencja z rozmaitymi wybitnymi osobistościami owych cza- 
sów, przy czym listy te w znacznej mierze były obliczone na szersze grono 
odbiorców 4 . Zajmę się tu dwoma: LVII do Pammachiusza oraz LXX do 
Magnusa, mówcy rzymskiego. 


l Zob. H. von Compenhausen, Ojcowie Kościoła, Warszawa 1967, s. 301; M. von 
Albrecht, Geschichte der romischen Literatur, Miinchen 1994, Bd. 2, s. 1313; M. Cytowska, 
H. Szelest, Literatura rzymska, okres cesarstwa - autorzy chrześcijańscy, Warszawa 1994, 
s. 125. 
2 Math., 6, 21. 
3 List XXII, 29. 
4 Zob. ks. J. Czuj, Św. Hieronim, żywot, dzieła, charakterystyka, Warszawa 1954, s. 41.
>>>
152 


Marian Szarmach 


Pammachiusz (ok. 340-410) był szkolnym przyjacielem Hieronima (con- 
discipulis quondam et sodalis et amicus)5, z którym prowadził on przez całe 
życie ożywioną wymianę listów. List do niego z 1'. 395 zatytułował De 
optimo genere interpretandi (O tłumaczeniu doskonałym). Tytuł ten po- 
świadcza sam autor w liście do św. Augustyna 6 , nie pochodzi on więc od 
późniejszego kopisty. Św. Hieronim sięgnął tu, podobnie jak Seneka, po 
popularną w literaturze antycznej formę listu, by wypowiedzieć się na in- 
teresujący go temat. Uważna lektura listu do Pammachiusza wykazuje, że 
jego autor jest niemal w każdym zdaniu dłużnikiem pisarzy, których dzieła 
postan;wił odrzucie. 
Na początku (9 1-2) zwraca się do swego przyjaciela, by ten rozstrzy- 
gnął, czy Hieronim dopuścił się fałszerstwa (falsarium) w tłumaczeniu 
pewnego tekstu z greki na łacinę dając nie tylko dowody swojej ignorancji 
w tym względzie, ale popełniając wręcz błąd i występek (error et crimen). 
Otóż przed dwoma laty biskup Epifaniusz z Salaminy skierował list do bi- 
skupa Jana z Jerozolimy, w którym poza pewnymi sprawami dyscyplinar- 
nymi w Kościele przestrzegał go przed błędami w nauce Orygenesa. Odpis 
tego listu rozrywano sobie w Palestynie zarówno dla zasług autora, jak 
i wytwornego stylu, jakim się posłużył (vel ob auctoris meritum vel ob el,!- 
gantiam scriptoris). W klasztorze Hieronima przebywał niejaki Euzebiusz 
z Kremony, mąż cieszący się wielkim uznaniem (vir apud suos haut igno- 
bilis), który jednak z powodu nieznajomości greki nie mógł listu Epifaniu- 
sza przeczytać. Jął więc Hieronima usilnie prosić (obnixe petere), by ten 
przeło?:ył mu go na łacinę, co się też stało. Hieronim podyktował ów prze- 
kład w pośpiechu (raptim celeriterque dictavi) żądając, by Euzebiusz za- 
chował tekst ten jedynie dla swego użytku i nikomu go nie pokazywał 
(ut domi haberet exemplar ne Jacile in vulgus proderet). Tłumaczenie to 
znalazło się jednak po pewnym czasie w Jerozolimie, a to za sprawąjakie- 
goś przekupnego oszusta podającego się za mnicha. Wrogowie Hieronima 
zaatakowali ów tekst zarzucając tłumaczowi nieuctwo i fałszerstwo, a tak- 
że, co strach powiedzieć, że nie przekładał dosłownie (neJas dictu, me non 
expresisse verbum de verbo). Zapewne Pammachiusz, jak i inni wykształ- 
ceni czytelnicy tego listu, dostrzegł tu zaraz aluzję do winy Owidiusza po- 
legającej na crimen et error 8 oraz do cycerońskich konstrukcji z neJas' et 
dictu 9 . Ale i zwrot verbum de verbo expriniere wydający się być terminem 


Tenże autor opublikował kompletny przekład Listów św, Hieronima, Warszawa, t. I, 1952, 
t. 2, 1953, t. 3, 1954. Z tłumaczenia tego z drobnymi zmianami korzystam. 
5 List XLIX. 
6 List CXII, 20: libero quem scripsi de optima genere interpretandi. 
7 List ten został szczegółowo skomentowany przez G. J. M. Bartelinka, Hieronymus. 
Liber de optima genere interpretandi (epistula 57), Lugduni BatavofUm 1980. 
8 Trist., III, 5, 52. 
9 Zob. De senectute, 5: nefas est dictu miseramfuisse talem senectutem. 


,I
>>>
":' 


o dwu listach (L VII i LXX) św. Hieronima 


153 


technicznym ma długą tradycję literacką. Wszak Terencjusz użył go mówiąc 
o Plaucie, że ten verbum de verbo expressum extulit lO , a Gelliusz pisze: 
verbum de verbo expressum est, ut dicitur l1 . 
Wrogowie Hieronima weszli w posiadanie egzemplarza krytykowanego 
przekładu w sposób niego dziwy, bo przekupny (9 3), czym upodobnili się 
do nieuczciwego Judasza. Ten przykład nie wystarcza jednak autorowi, bo 
powołuje się on jeszcze na dwa inne z historii Rzymu, a mianowicie na ka- 
rę, jaka spotkała nauczyciela dzieci Falisków za to, że je zdradził podczas 
oblężenia, a także na lekarza Pyrrusa spiskującego przeciwko niemu. Opo- 
wieści te Hieronim mógł przeczytać u Cycerona 12 , Liwiusza 13 , Plutarcha 14 
i Florusa l5 , tak że trudno jest rozstrzygnąć, z czyjej ręki tu skorzystał. Ważne 
jest jednak, że nie wystarczyło mu odwołanie się tylko do Biblii. 
Wróg Hieronima (9 4), czepiając się szczegółów (de syllabis calum- 
niaris), rozgłasza o nim nieprawdę, która opanowuje umysły słuchających 
niczym oszukańczy złoty deszcz, jaki przeniknął Danaeauro ad Danaen 
penetres dissimulato. 
Teraz autor przechodzi do argumentu zasadniczego (9 5), który zdomi- 
nuje dalszy ciąg listu, a mianowicie do tezy, że w tłumaczeniu literackim 
nie należy wyrażać słowa słowem, tylko myśl myślą (non verbum e verbo 
sed sensum exprimere de sensu), zastrzega się jednak, że nie dotyczy to Pi- 
sma św. (absque scripturis sacris), gdyż tam również i porządek słów jest 
tajemnicą. Wzorem jest dla niego w tym względzie Cyceron jako tłumacz 
platońskiego Protagorasa, Ksenofonta O gospodarstwie oraz dwu pięknych 
mów Ajschinesa i Demostenesa. Zasadę tę Hieronim powtórzy jeszcze raz 
około r. 403 pisząc do Sunniusza i Fretelesa 16 , że dobry tłumacz winien wy- 
rażać idiomy obcego języka poprzez właściwości swojego. Autor nawiązuje 
tu wyraźnie do słów Cycerona 17 powołującego się na taką właśnie praktykę 


!O Teren., Adelphi, pro!. lO-lI. 
11 Au!, Gel!., XI, 16,3. 
12 Cic., De ojf., 111, 22, 86. 
13 Liv., V, 27; 1-9 i Periochae XIII. 
14 Plut., Pyrr, , 21. 
15 Flor., I, 40, 7. 
16 List CVI 3. Gramatyk Charisius z IV w. (Gram., Lat., I, 291, I) pisze: idiomata [...] 
ea enim sunt omnia, quae pro nostra more efferimus et non secundum Graecos [...]. Cum 
ab omni sermone Graeco Latina lingua pendere videatur, quaedam iveniuntur vel licentia 
ab antiquis vel proprietate linguae latinae dicta propter conseutudinem Graecorum quae 
idiomata appellantur". Przytoczyć tu jednak należy i inną wypowiedź Hieronima o cy- 
cerońskiej wersji pisma Ksenofonta, jaką umieścił we wstępie do swego tłumaczenia Chro- 
nikon Euzebiusza z Cezarei - że złoty potok greckiej prozy napotyka tam na tamy i prze- 
szkody do tego stopnia zniekształcające jego bieg, że trudno wprost uwierzyć, iż wersja ta 
wyszła spod pióra Arpinaty. 
17 Cic., Definib., 111,4,15: Nec tam en exprimi verbum e verbo necesse erit, ut interpre- 
tes indiserti solent; zob. Acad., I, 10. 


2U - HisloriII XXXI
>>>
- 
.:=:zo.:-.=--... 


154 


Marian Szarmach 


Enniusza, Pakuwiusza i Akcjusza, a uważającego dosłowność za cechę wła- 
ściwą kiepskim tłumaczom 18 . 
Autor w liście do Pammachiusza powołuje się też na poglądy samego 
Cycerona dotyczące sztuki tłumaczenia przedstawione w De optimo genere 
oratoris 19 . Zawierają się one w zdaniu: non pro verbo verbum necesse habui 
reddere, sed genus omnium verborum vimque servavi. Odwołuje się też do 
przestrogi Horacego 2o : nec verbum verbo curabis redderejidus / interpres. 
Troskę o przesadną dosłowność tłumaczenia ludzie wykształceni nazy- 
wają kakodzekia, co wydaje się być nawiązaniem św. Hieronima do Kwin- 
tyliana 21 , który uważa, że ta właśnie wada osłabia w sposób szczególny wy- 
powiedź. Tu przytacza, co napisał kiedyś we wspomnianym już wstępie do 
swego przekładu Kroniki Euzebiusza z Cezarei, że dosłowne tłumaczenie 
Homera na łacinę musi się wydać pozbawionym wdzięku, śmiesznym beł- 
kotem tego najwspanialszego poety: videbis ordinem ridiculum et poetam 
eloquentissimum vix loquentem. Można przypuszczać, że jest to aluzja do 
szkolnych ćwiczeń stylistycznych, które, jak mówi Kwintylian, zalecano 
niegdyś w Rzymie 22 . Ich efekty musiały być często karykaturalne, skoro 
scholiasta objaśniający Persjusza 23 pisze, że niejaki Altius Labeo transtulit 
lliadem et Odysseam ex verbo, ridiale satis, quod verba potius quam sen- 
sum secutus sit. 
Hieronim dodaje, że tę słuszną zasadę dobrego przekładu stosują nie 
tylko poganie, bo można wyśledzić ją też u chrześcijan (
 6). Łaciński tłu- 
macz 24 Żywotu św. Atanazego Aleksandryjskiego w przedmowie do tej pra- 
cy oświadcza, że dosłowny przekład z języka na język zaciemnia treść i go 
dusi niczym bujna trawa zboże (veluti laeto gramine sata strangulat). I ten 
zwrot pochodzi od Kwintyliana, który ostrzega, że używane w nadmiarze 
ozdoby stylistyczne szkodzą każdej wypowiedzi niczym trawa dusząc zboże 25 . 
Musiał on być popularny w szkołach retorycznych, skoro św. Hieronim 26 
użył go w nieco innym kontekście pisząc w r. 406 do niejakiej Algazji 
o sensie Pisma św. Otóż pewni łacinnicy (Latini) wyjaśniając w nim słowo 
za słowem gubią sens i myśl tekstu "i jakby bujnym zielskiem przytłaczają 
obfite plony". Przykład ten świadczy dobitnie, jak na przełomie IV i V 
wieku w Imperium Romanum była jeszcze ciągle żywa tradycja retoryczna. 


18 Zob. R. Poncelet, Cicero ais Ubersetzer Platons, w: Ciceros Literarische Leistung her- 
ausgegeben von B. Kyfzler, Darmstadt 1973, p. 170-180. 
19 
 13-14. 
20 Hor., Ars poet., 133. 
21 Quint., X, 113, 2. 
22 Ibidem, 5, 2. 
23 Saf., II, 4. 
24 Był nim Euagriusz z Antiochii. Por. Hier., De vir. m., 125. 
25 Quint., VIII, prohoem. 23. 
26 List CXXI, 10, 3.
>>>
-
 



.- 


. ,!

 
-_o _:

;, 


o dwu listach (LVII i LXX) św. Hieronima 


155 


-.,--......., 


Hieronim powołuje się tu również na tłumaczącego ad sensum Hilarego Wy- 
znawcę27, który przyswoił czytelnikom łacińskim wiele pism teologicznych. 
Dobry tłumacz bierze niejako treść w niewolę i przekłada ją na swój 
język prawem zwycięzcy (quasi captivos sensus in suam linguam victoris 
iure transpoint). Bartelink 28 dopatruje się w wyrażeniu victoris iure aluzji 
do Seneki Retora 29 , gdy ten pisze o niejakim Fuskusie, że zwykł mawiać: 
do operam ut cum optimis sententiis certem, nec illas corripere conor sed 
vincere" . 
Dalej (
 7-11) niespodziewanie, bo wbrew wcześniejszemu zastrzeże- 
niu, że zasada tłumaczenia ad sensum nie dotyczy Pisma św., gdyż tam 
i verborum ordo mysterium est, św. Hieronim analizuje wiele zdań z uży- 
wanych wówczas tłumaczeń Biblii i Septuaginty, by wykazać, iż przyświe- 
cała ona również pracującym nad tymi przekładami. 
Pod koniec listu (
 12) przytacza wreszcie jedno zdanie Epifaniusza 
z Salaminy po grecku: H E&z 1]J.Liiq, aya1]'iE, J.Li] 'ifJ oiiJaez 'iW)I KAiJpOJ)I 
qJepeaOai i w swoim przekładzie: oportebat nos, dilectissime, clericatus 
honore non abuti in superbiam 3o , jako oddane rzekomo błędnie, przy czym 
jakby ironicznie dopowiada, że poprzestaje na tym tylko przykładzie, gdyż 
z tej jednej zbrodni można zrozumieć i inne (ex uno crimine intellegantur 
et cetera), w czym Pammachiusz dostrzegł zapewne aluzję do słów Enea- 
sza skierowanych do Dyd ony 3l: accipe nunc Danum insidias et crimine ab 
uno / disce omnis. 
Atakujący Hieronima współczesny Arystarch uważa zapewne, że na nic 
zdały się jego długoletnie studia i że daremnie "często pod rózgę rekę pod- 
kładał" (saepe manum Jerulae subduximus), co też jest dowcipnym cytatem 
z Juwenalisa 32 . Hieronimowi nie imponuje Plautina eloquentia, tylko wdzięk 
attycki (lepos Atticus) i nigdy nie żywił szacunku dla rozgadanego prostac- 
twa, tylko darzył zaufaniem świętą prostotę (venerationi miM semper Juit 
non verbosa rusticitas, sed sancta simplicitasi 3 . 
Kończąc (
 13) zachęca przyjaciela, by przestudiował obie wersje listu 
Epifaniusza i wydał obiektywny sąd o łacińskim tłumaczeniu. 


27 Chodzi o Wiktoryna, biskupa Petavoium, zmarłego w 1'. 304. W liście (LXXXIV, 7) 
adresowanym w 1'. 400 również do Pammachiusza Hieronim mówi o nim i o biskupie Poi- 
tiers Hilarym (ok. 315-367), że przyswoili łacinie różne traktaty teologiczne "nie jak tłuma- 
cze, ale jak autorzy własnego dzieła" (non ut interpretes sed ut auctores proprii operis). 
28 G. J. M. Bartelink, Hieronymus, s. 69. 
29 Sen. Ret., Controv., IX, l, 13. 
30 "Winniśmy, najmilszy, nie wykorzystywać zaszczytu stanu duchownego dla zadowo- 
lenia pychy". 
31 Verg., Aen., II, 65: "Dowiesz się teraz, królowo, o chytrej zdradzie Danaów. II tajedna 
ich zbrodnia niech także o innych ci powie" (przekł. l. Wieniewski). 
32 Iuv., Sat., I, 15. 
33 G. J. M. Bartelink, Hieronymus, s. 110, dopatruje się niemal w każdym słowie tego 
akapitu aluzji do autorów łacińskich.
>>>
156 


Marian Szarmach 


Przedstawiając treść tego listu zwracałem uwagę na bogactwo występu- 
jących w nim aluzji literackich. Należy tu powiedzieć o jeszcze jednym 
szczególe w jego kompozycji. Autor jakby zapomina w pewnym momencie 
o adresacie, by podjąć polemikę - i to w drugiej osobie - ze swoim ano- 
nimowym krytykiem, którego nazywa z przekąsem "współczesnym Arystar- 
chem". Ten "dialog z cieniem" ("das Schattenspiel") był charakterystyczny 
dla diatryb sofistycznych, a ze szczególnym umiłowaniem posługiwał się 
nim Seneka 34 . 
Wszystko to świadczy nie tylko o znakomitym opanowaniu przez św. 
Hieronima warsztatu retorycznego, ale i o tym, że korzystał z dobrej biblio- 
teki, a więc sięgał po codices saeculares. 
W roku 397 mówca rzymski Magnus zapytał Hieronima, dlaczego 
w swoich pismach tak często cytuje literaturę świecką kalając blask Ko- 
ścioła pogańskimi brudami (cur candorem Ecc/esiae ethnicorum sordibus 
polluamus?). Odpowiedzią na to pytaniejest list LXX do tegoż Magnusa. 
Święty Hieronim pisze, że pragnie dla wdzięku i piękna tej literatury 
(propter eloquii venustatem et membrorum pulchritudinem, 
 2) uczynić 
z niej prawdziwą Izraelitkę, by nie pozostawała już branką i niewolnicą. 
Dzieła autorów pogańskich świadczą o ich głębokim wykształceniu (
 5), 
czego chrześcijanie nie powinni lekceważyć. Twórczość Klemensa Aleksan- 
dryjskiego, Minucjusza Feliksa czy Cypriana wskazuje, jak należy z tego 
bogactwa rozsądnie korzystać 35 . 
Już współcześni zarzucili św. Hieronimowi, że nie dochował przyrze- 
czenia danego Najwyższemu Sędziemu i sięgał po literaturę świeck ą 36. Nie 
jest to jednak jego grzechem, tylko wręcz zasługą, gdyż to chyba on na Za- 
chodzie przesądził, że w kulturze pogodziły się nova et vetera 37 . 


DE DEUX LETTRES (L YII ET LXX) DE ST JEROME 
Resume 


Saint Jerome etait persude que la lecture des auteurs paYens etait avantageuse. 
San oeuvre prouve qu' il a bien metrise l' art de la rhetorique et qu' il conriaissait 
plusieurs oeuvres importants pour la culture antique ce qui est atteste par la ri- 
chesse d'allusions presentes dans ses ecritures et dans sa correspondance. 


34 Por. R. Hirzel, Der Dialog, Ein literarhistorischer Versuch, Leipzig 1895, Bd. I, 
s. 497, i Bd. II, s. 32, oraz L. Joachimowicz, Seneka, Warszawa 1977, s. 52 i 53. 
35 Por. A. Danysz, Św. Hieronim i św. Augustyn a literatura świecka, Eos, VI, 1900, 
s. 92-102, i W. C. Mc Dermott, Saint Jerome and Pogan Greek Literatur, VigWae Christia- 
nae, XXXVI, 1982, s. 372-382. 
36 Por. Rufinus, Apol. contra Hier" 2, 8. 
37 Por. M. Fuhrmann, Rom in der Spiitantike, Darmstadt 1994, s. 195. 


(ii
>>>
..
' 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Zakład Historii Starożytnej 


Szymon Olszaniec 


KRĄG UCZNIÓW AIDESIOSA 
PRZYCZYNEK DO PROBLEMATYKI ŚRODOWISK 
NEOPLATOŃSKICH W 2 POŁOWIE IV WIEKU 


Od czasów Plotyna i Porfiriusza do połowy IV wieku wiele zmieniło się 
w' swoistej "geografii" neoplatonizmu w cesarstwie rzymskim. Wyżej wy- 
mienieni, jak się okazało, byli jedynymi, którzy prowadzili działalność 
w Rzymie. Po śmierci Porfiriusza główne ośrodki neoplatonizmu funkcjo- 
nowały już tylko na Wschodzie cesarstwa. Jego następca, Jamblich, kiero- 
wał szkołą w syryjskiej Apamei. Spośród innych ośrodków neoplatonIzmu 
w IV i V w. wymienić należy m.in.: Efez, Sardes, Ateny, Aleksandrię i Aphro- 
disias. Nieuniknioną konsekwencją było zróżnicowanie się szkół, a co za 
tym idzie nauk głoszonych przez neoplatoników. Od czasów Jamblicha (ok. 
240-325 n.e.) neoplatonizm został ściśle powiązany z doktrynami zawar- 
tymi w Oracula Chaldaica. Jamblich był autorem zaginionych komentarzy 
do nich. Podstawowym źródłem, z którego czerpiemy wiedzę o nim i jego 
uczniach są Żywoty sofistów Eunapiusza z Sardes. Spośród uczniów Jam- 
blicha Eunapiusz wymienia na pierwszym miejscu Sopatrosa, dalej Aide- 
siosa, Eustathiosa z Kapadocji, Teodora z Asine i Euphrasiosa l . Po śmierci 
pierwszego z nich 2 właśnie Aidesiowi, który przeniósł swoją działalność do 
Pergamonu, przypadło kierowanie szkołą Jamblicha. Jego. uczniami byli 
Maksimos z Efezu, Priskos z Thesprotii lub Mollossis, Chrysanthiosi Eu": 
sebios z Myndus 3 . 
Spośród uczniów Aidesiosa na plan pierwszy wybija się się Maksimos 
z Efezu. Domenę jego zainteresowań stanowiła teurgia neoplatońska. Eu- 
napiusz przytacza w pewnym momencie opowiadanie Eusebiosa o tym, jak 
pewnego dnia wraz z Chrysanthiosem udali się do przybytku Hekate, gdzie 


l Eunapius Sardiensis, Vitae Sophistarum, 458 (wykorzystano wydanie: Philostratus 
and Eunapius. The Lives ofthe Sophists, with an english translation by W. C. Wright, Loeb 
Classical Library, London-Cambridge (Mass.) 1952). 
2 Ibidem, 463. 
3 Ibidem, 474; o pochodzeniu Priskosa patrz także: Libanius, Orationes, I, 123.
>>>
..-= 


158 


Szymon Olszaniec 


Maksimos praktykował teurgiczne ryty. Po złożeniu przed statuą bogini 
ofiary z kadzidła i wyrecytowaniu hymnu na jej cześć na obliczu posągu 
pojawił się uśmiech, potem rozległ się głośny śmiech, wreszcie umieszczo': 
ne w jego dłoniach pochodnie zapłonęł y 4. Jako teurg Maksimos uważał, że 
powinien zmuszać siły boskie, by były mu posłuszne. Tak relacjonuje jego 
poglądy autor Żywotów sofistów w kontekście wystosowanego przez Juliana 
zaproszenia Maksimosa na dwór w Konstantynopolu. Gdy pierwsze wróżby 
wypadały niepomyślnie i zniechęcony nimi Chrysanthios postanowił zrezy- 
gnować z udania się w drogę, teurg strofował go, iż jako wykształcony nie 
powinien poddawać się pierwszym przeszkodom, jakie napotka, lecz raczej 
zmagać się z boskimi siłami, dopóty, dopóki nie skłoni ich, by mu służyły. 
Zaraz potem pisze, iż Maksimos powtarzał wróżby aż do otrzymania żąda- 
nego przez siebie rezultatu 5 . Wydaje się, że nawet dla Eunapiusza było to 
wydarzenie bez precedensu, powrócił do niego bowiem jeszcze raz, tym 
razem dodając jednak, że Maksimos miał w tym przypadku interpretować 
boskie objawienie według swojej woli 6 . Być może po części wpływem 
Maksimosa należy wyjaśniać potwierdzane przez źródła zarówno pogań- 
skiej, jak i chrześcijańskiej proweniencji składanie przez Juliana hekatomb 
ofiar ku czci bogów 7 . Maksimos i Priskos mieli też mylnie interpretować 
niekorzystne dla Juliana znaki w trakcie wyprawy perskiej8. 
Chrysanthios, kolejny z uczniów Aidesiosa, miał szerokie wykształce- 
nie filozoficzne, był też niezłym retorem. Wraz z Maksimosem zajmował 
się magią i dywinacją', odwrotnie niż Maksimos poprzestawał jednak na 
znakach, jakich bogowie udzielali mu za pierwszym razemlO. Ale nawet 
Eunapiusz przyznaje, że niełatwo było skłonić go do udziału w filozoficz- 
nej dyspucie, niektórzy zarzucali mu nawet brak inteligencjilI. 
Jeszcze bardziej tajemniczą osobistością był Priskos. Tak jak pozostali 
uczniowie Aidesiosa też zaznajomił się z naukami Jamblicha. W liście wy- 


4 Ibidem, 475; o roli Hekate w systemie chaldejskim por. także: H. Lewy, Chaldean 
Oracles and Theurgy. Mysticism. Magic and Platonism in Roman Empire, Paris 1978 2 , 
s. 83-98 (rozdz. 2: The Chaldean System, podrozdz. 4: Hecate - Psyche. the Cosmic Soul). 
5 . 
Eunap., V.S., 477. 
6 Ibidem, SOI. 
7 Nt. ofiar składanych przez Juliana w Antiochii por. także: Ammianus Marcellinus, 
XXII, 12, 6-7; XXV, 4, 17; Johannes Chrysostomus, De Sancto Babyla contra Julianum et 
gentiles, XIX, 103; Socrates Scholasticus, Historia Ecclesiastca, III, 17, 5; Gregorius Na- 
zianzenus, Orationes, IV, 53; 68; Lib., Or., XII, 79-80; XV, 29; XVII, 4; 6; XVIII, l; stąd 
też J. H. G. W. Liebeschuetz, Ammianus, Julian and Divination, w: idem, From Diocletian 
to the Arab conquest: change in the late Roman Empire, Col/ected Studies, 310, Aldershot 
1990, s. 20 l, słusznie kojarzył mnogość ofiar z faktem, iż Julian starał się zmusić bogów, 
by dali mu pewność, że może liczyć na ich pomoc podczas zbliżającej się wyprawy perskiej. 
8 Amm. Marc., XXIII, 5, 11-12; 13-14. 
9 Eunap., V.S., 474; 500. 
10 Ibidem, 501. 
11 Ibidem, 502.
>>>
=';
 


.
"'" 


Krąg uczniów Aidesiosa. Przyczynek do problematyki... 159 


słanym z Galii Julian prosił go o przesłanie komentarzy Jamblicha do Wy- 
roczni chaldejskich 12 . Podobnie jak Chrysanthiosa trudno było skłonić go 
do udziału w dyskusji, stąd można go było wziąć za niewykształconego 
(a1Cai&v'roq). Priskos skrywał swoje poglądy, jakby strzegł skarbu J3 . Wy- 
glądał tak, że można go było mylnie uważać za "zdrajcę godności filozofii, 
człowieka obeznanego tylko w mało znaczących maksymach". Wśród swo- 
ich uczniów miał Priskos wprowadzić szereg innowacji l4 . Według G. Fow- 
dena l5 to stwierdzenie oznacza przynajmniej częściowe odwrócenie się Pri- 
skosa od nauk Jamblicha. Priskos przebywający w Grecji 16 miał wedle tej 
koncepcji zarazić się naukami następców Teodora z Asine 17 . Dodajmy, że 
Eunapiusz określał jego nauki jako tajemnicze i niezrozumiałe l8 . Nie mamy 
też w źródłach informacji, które by wskazywały, że parał się teurgi ą l9. 
Eusebiosowi, ostatniemu z czwórki, Eunapiusz poświęca zdecydowanie 
najmniej miejsca. Był jedynym spośród wszystkich uczniów Aidesiosa, który 
uważał, że prawdziwe oczyszczenie duszy osiąga się poprzez intelektualny 
wysiłek 20 , a wyczyny Maksimosa były dla niego oszustwami czarnoksięstwa 
i magiel. Zupełnie odrzucając teurgię pozostawał wierny naukom Plotyna 22 . 
Powyższy przegląd ukazuje, jak: różne dziedziny zainteresowań potrafiły 
zaabsorbować grono osób posiadających jednego mistrza i wspólnie okre- 
ślanych mianem neoplatoników. Wynika z niego, że spośród całej czwórki 
tylko Maksimos i Chrysanthios starali się osiągnąć mistrzostwo w teurgicz- 
nych rytuałach. Do adeptów Aidesiosa w pełni odnieść można uwagi A. C. 
Lloyda dotyczące uczniów Jamblicha, iż nie ma śladów wniesienia przez nich 
własnego wkładu do filozofii neoplatońskie/ 3 . Stąd też za najważniejsze 


12 Julianus, Epistulae, 12. 
13 Eunap., v. s. , 481. 
14 Ibidem, 482. 
15 G. Fowden, The Pagan Holy Man in Late Antique Society, JHS, ClI, 1982, s. 44. 
16 Eunap., v.s., 474. 
17 Na to może wskazywać jeden z listów Juliana do Priskosa (Ep., 12). Por. także: 
P. Athanassiadi, Julian. An lntellectual Biography, London and New York 1992, s. 49, która. 
uważa, że sam Apostata zetknął się z owymi eeo&ópewl podczas swoich studiów w Atenach. 
18 Eunap., v. s. , 484. 
19 Do tego wniosku skłania się także W. C. Wright, lntroduction, w: Philostratus and 
Eunapius, s. 328. Przeciw: R. Browning, The Emperor Julian, Berkeley, Los Angeles 1978, 
s. 65, który uważa, że w czasie studiów Juliana w Atenach wspólnie zgłębiali sekrety teurgii. 
Na ten temat por. także: G. W. Bowersock, Julian the Apostate, London 1978, s. 29. 
20 Eunap., v.s., 475. 
21 Ibidem, 474; por. też: R. Browning, The Emperor, s. 55. 
22 Jeszcze nawet Porfiriusz uważał teurgię za sposób dobry dla duchowego rozwoju, ale 
tylko dla ludzi, którzy nie potrafili tego osiągnąć właściwą drogą (por.: R. Smith, Julian's 
Gods. Religion and philosophy in the thought and action o[ Julian the Apostate, London 
and New York 1995, s. 104-105). 
23 A. C. Lloyd, The Later Neoplatonism, w: The Cambridge History o[ Later Greek and 
Early Medieval Philosophy, ed. by A. H. Armstrong, Cambridge 1967, s. 272.
>>>
'""'.. 


160 


Szymon Olszaniec 


zadanie, jakie przyszło im wypełnić, należy uznać duchowe uformowanie 
Juliana, przyszłego władcy całego imperium. 
Ten bowiem, posiadając już wykształcenie retoryczne, zjawił się w Per- 
gamonie, szukając swojego mistrza duchowego; młodzieniec pragnął zostać 
uczniem Aidesiosa. Było to w 351 roku, a więc około 10 . lat przed osią- 
gnięciem przez niego pełni władzy. Jak wiemy, starzec odesłał go wówczas 
do swoich adeptów: Chrysanthiosa i Eusebiosa 2 4, od których ostatecznie 
Julian dowiedział się o rytach odprawianych przez Maksimosa w Efezie 25 , 
Świadomość doniosłości tych wypadków miał Libanios pisząc o spotkaniu 
młodzieńca z ludźmi, "którzy pełni byli nauk Platona" i którzy byli właści- 
wymi sprawcami jego ostatecznej apostazji 26 . Nie brakło jej także Grzego- 
rzowi z Nazjanzu, stąd jego ostre słowa o Azji jako "szkole bezbożności" 
dla przyszłego wład cy 27. Wydarzenia, jakie następowały od momentu spo- 
tkania z Aidesiosem, przybliżały go do wtajemniczeń w misteria chaldej- 
skie. Spotkanie zaś z Maksimosem wywarło decydujący wpływ na przemianę 
duchową Juliana. Teurg musiał na młodzieńcu wywrzeć wielkie wrażenie 
swoją osobowością. Eunapiusz, który opisuje go już zaawansowanego w la- 
tach, z długą siwą brodą, zachwycał się elokwencją i potoczystą mową 
Maksimosa, która wręcz kazała każdemu słuchaczowi przyjmować wszyst- 
kie jego słowa bez sprzeciwu, jakby pochodziły z trójnoga wyroczni. Także 
oczy Maksimosa zachowały bystrość mimo upływu czasu 28 . Według Euna- 
piusza, by pomóc Maksimosowi w zajmowaniu się gościem z rodziny ce- 
sarskiej przybył Chrysanthios 29 , co nie zaskakuje, jeśli przypomni się jego 
teurgiczne zainteresowania. Niestety sam Julian nie zostawił opisu wta- 
jemniczenia, jakie przeszedł. Pozostają więc nam strzępki relacji zachowa- 
nych głównie przez pisarzy kościelnych. Według Sozomena ceremonia od- 
była się w jakimś podziemnym przybytku, gdzie w wyniku użycia przez 
Maksimosa sztuki czarnoksięskiej ukazały się Julianowi jakieś zjawy, któ- 
rych ten bardzo się przestraszył 30 . Teodoret myli się co do miejsca i czasu, 
w którym rozegrało się to wydarzenie. Według niego nastąpiło ono podczas 
podróży Juliana do Grecji 31 . Grzegorz z Nazjanzu z kolei powraca do wer- 
sji, że wtajemniczenie odbyło się w jakimś przybytku pod ziemią. Podczas 
ceremonii dały się słyszeć jakieś głosy, zaczął się wydobywać obrzydliwy 
odór i pojawiły się ogniste zjawiska 32 . We wszystkich relacjach pojawia się 


24 Eunap., v.s., 474. 
25 Ibidem, 475. 
26 Lib., Dr., XVIII, 18. 
27 Greg. Naz., Dr., IV, 31. 
28 Eunap., v.s., 473. 
29 Ibidem, 475. 
30 Hermias Sozomenus, Ecclesiastica Historia, V, 2, 5. 
31 Theodoretus episcopus Cyri, Historia Ecclesiastica, III, 3, 2-3. 
32 Greg. Naz., Dr., IV, 55.
>>>
-=--
 


Krąg uczniów Aidesiosa. Przyczynek do problematyki... 161 


jeden wspólny motyw - Julian przestraszony tym, co rozgrywało się w jego 
obecności miał uczynić znak krzyża. Nawet te fragmentaryczne wiadomości 
pozwalają wyciągnąć kilka potrzebnych wniosków. Podziemne sanktua- 
rium, gdzie odbyła się ceremonia to wedle wszelkiego prawdopodobieństwa 
świątynia Hekate, której przybytki często urządzano w jaskini lub grocie. 
Owe widziadła, o których pisze Sozomen, głosy, odór, ogniste zjawiska przy- 
pominają dokładnie opis ceremonii, jakiej świadkami byli już wcześniej 
Euzebiusz i Chrysanthios 33 . 
W osobie Maksimosa znalazł więc późniejszy cesarz długo szukanego 
mistrza duchowego. W jednej z mów napisanych już w okresie samodziel- 
nych rządów cesarstwem Julian przedstawił teurga z Efezu jako tego, który 
wprowadził go do przedsionka filozofii 34 , a w całej jego spuściźnie odnaj- 
dujemy wiele wzmianek podkreślających, jak wiele zawdzięcza Jamblicho- 
wi i jego naukom 35 . 
Z chwilą objęcia przez Juliana władzy neoplatonicy z kręgu Aidesiosa 
z osób prywatnych, w skrytości kontynuujących swoje rzemiosło i funkcjo- 
nujących na obrzeżach społeczeństwa 36 , stali się postaciami znanymi, o któ- 
rych względy powszechnie zabiegano. Jako ludzie blisko związani z Julia- 
nem w przeszłości mogli słusznie oczekiwać zaproszeń na cesarski dwór, tym 
bardziej, że wystosowano je do wielu innych pogańskich i chrześcijańskich 
intelektualistów 37 . W ten sposób do różnic między nimi wynikających z za- 
kresu ich własnych filozoficznych zainteresowań dołączyły odmienne sta- 
nowiska względem restauracji pogaństwa realizowanej przez cesarza. 
Spośród wystosowanych z dworu cesarskich zaproszeń zachowało się 
tylko jedno: list do Maksimosa, wysłany przez Juliana zaraz po osiągnięciu 
Konstantynopola i ugruntowaniu jego władzy. Cesarz usilnie prosił teurga 
o rychłe przybycie, zalecając posłużenie się wozami poczty państwowe/ 8 . 
Dzięki Eunapiuszowi znamy szerzej okoliczności całej sprawy39. Tego rodzaju 


33 Por. także artykuł N. Gauthier, Les initiations mysteriques de I'empereur Julien, Me- 
langes Pierre Leveque, 6, Religion, Annales Litteraires de l 'Universite de Be1;ancon, 463, 
1987, s. 89-104, zwł. s. 94-96, gdzie autorka omawia wtajemniczenie Juliana w misteria 
chaldejskie. 
34 Julianus, Orationes, VII, 235A. 
35 Ibidem, VI, 188B; VII, 217BC; 222B; 235A. Nie wdając się w szczegółowe rozważa- 
nia podkreślić należy, że Julian związał się w ten sposób z dosyć specyficznym środowiskiem. 
Jego konwersja dokonała się przy znaczącej pomocy neoplatoników "czwartej generacji", jak 
nazwał ich J. Fontaine (Introduzione, w: Giuliano Jmperatore. Al/a Madre degli Dei e altri 
discorsi, Milano 1987, s. 16), którzy byli bardziej teozofami i teurgami niż filozofami 
(ibidem, s. 18). 
36 On sam już nie żył, Eunapiusz podaje, że nastąpiło to w momencie, gdy Julian został 
powołany przez Konstancjusza na cesarza: Eunap., VS., 476. 
37 Jul., Ep., 29, 32-34, 41-42. 
38 Ibidem, 26. 
39 Eunap., VS., 477-478, SOI. 


" 
I 
I 


21- His!oria XXXI
>>>
=r;= 


162 


Szymon Olszaniec 


listy miały dotrzeć do Maksimosa i Chrysanthiosa, jednak ten ostatni po- 
stanowił pozostać na miejscu, wróżby dotyczące podróży wypadły bowiem 
niekorzystnie. Tylko więc Mak:simos zlekceważył znaki i postanowił wyru- 
szyć w drogę. Już gdy przebywał w Konstantynopolu Julian wysłał zaprosze- 
nia do Chrysanthiosa (po raz kolejny) i Priskosa. W przypadku tego pierw- 
szego poza oficjalnym listem cesarz napisał także do jego żony, usiłując 
nakłonić ją, by wywarła wpływ na opornego męża, lecz ten pozostał nie- 
wzruszony - jeszcze raz zapytani bogowie nie zmienili swej woli. Spośród 
uczniów Aidesiosa Eunapiusz milczy tylko na temat Eusebiosa z Myndus. 
Jeśli żył, to milczenie to mogło być szczególnie znaczące. Julianowi zależa- 
ło przede wszystkim na osobach parających się późnoantycznym neoplato- 
nizmem łączących filozofię z religijnymi rytuałami, co nie było domeną 
Eusebiosa. 
Powoli ustaliła się swoista hierarchia zainteresowań personalnych cesa- 
rza. W pierwszym rzędzie zaproszenia otrzymują Maksimos i Chrysanthios, 
następnie Priskos, Eusebios zaś ginie z pola widzenia. Cesarz powitał 
Maksimosa z przesadną rewerencją, budzącą mieszane uczucia wśród współ- 
czesnych. Julian przemawiał właśnie w senacie Konstantynopola, kiedy 
doniesiono mu o przybyciu teurga. Na wieść o tym cesarz pospiesznie opu- 
ścił kurię, objął i pocałował gościa, wprowadził go do sali posiedzeń sena- 
tu, gdzie osobiście opowiedział, jak wielki wpływ wywarł na niego przed 
laty Maksimos, po czym wraz z nim oddalił si ę 4o. Libanios oczywiście pod- 
kreśla, że w ten sposób Julian dał do zrozumienia, iż mądrość warta jest 
większej czci niż godność cesarska 41 , ale Ammianus zaznacza, że cesarz 
uczynił to z niestosownym pośpiechem, zapominając kim był i goniąc za 
próżną sławą (nimius captator inanis gloriae). Pośród zgromadzonych za- 
chowanie władcy musiało wzbudzić konsternację. Maksimos, którego Julian 
traktował jako swojego osobistego mistrza, szybko osiągnął znaczącą po- 
zycję na dworze. Eunapiusz informuje nas, że teurg miał do cesarza swo- 
bodny dostęp bez względu na porę42, ponadto obaj z Julianem przedkładali 
bogom wszystkie sprawy, jakie narosły w ciągu dnia 43 . Składano ofiary 
i badano wnętrzności zwierząt w świątyni pałacowej, a raczej na ołtarzach 
umieszczonych pod drzewami w pałacowym ogrodzie 44 . 
Wydaje się jednak, że sprawy religijne nie były jedyną domeną zainte- 
resowań teurga. Źródła dotyczące rządów Juliana w Konstantynopolu i An- 
tiochii więcej miejsca poświęcają innym aspektom jego aktywności. Euna- 
piusz pisze, że gdy rozeszła się wieść o zaproszeniu Juliana i podróży Ma- 
ksimosa na dwór, jego dom oblegli sprawujący aktualnie urzędy, ci, którzy 


40 Ub., Dr., XVIII, 155-156; Amm. Marc., XXII, 7, 3. 
41 Ub., Dr., XVIII, 155. 
42 Eunap., V.S., 476. 
43 Ibidem, 477. 
44 Świątynia: Ub., Dr., XVIII, 127; ołtarze w ogrodzie: ibidem, XII, 81; I, 121.
>>>
...
j 


. i 


Krąg uczniów Aidesiosa. Przyczynek do problematyki... 163 
zostali z nich usunięci, wreszcie członkowie miejskich curiae 45 . (W tym 
samym fragmencie Eunapiusz informuje, iż ulice przed domem Maksimosa 
blokował tłum skacząc i krzycząc, chcąc zyskać jego przychylność, i doda- 
je, że podczas pobytu na dworze Juliana teurg bardzo się zmienił, stał się 
nieprzystępny, zaczął ubierać się z przesadnym, jak na filozofa, przepy- 
chem.) Wspomniani prowincjonalni i miejscy urzędnicy wyraźnie liczyli na 
zyskanie w ten sposób poparcia na dworze. Niewątpliwie oczekiwano, że 
wraz z nastaniem rządów nowego władcy może zmienić się obsada stano- 
wisk w administracji prowincji. Interesujące, że to właśnie u Maksimosa 
szukano opieki i reprezentowania swoich interesów przed cesarzem. Wyda- 
je się, że teurgowi nie były obojętne tego typu problemy. Prawdopodobnie 
Maksimos rozgrywał też personalne intrygi na dworze Juliana. Gdy wrócimy 
do cytowanego fragmentu Żywotów sofistów znajdziemy stwierdzenie Euna- 
piusza, że Julian był zupełnie nieświadom tego aspektu roli Maksimosa 
(ó oe {3aalAEvq rjYVÓEl -ra 1tpa-r-rÓJ.LEva). 
Dysponujemy też kilkoma uchwytnymi śladami takiego postępowania 
teurga. Swemu bratu, Nymphidianusowi, zapewnił stanowisko magister epi- 
stularum Graecarum 46 . W Autobiografii Libaniosa zaintrygować może pas- 
sus mówiący, iż retor nie otrzymywał zaproszenia do odwiedzin na cesar- 
skim dworze, który wówczas znajdował się już w Antiochii, podczas gdy 
z kolei Julian był niezadowolony z jego nieobecności 47 . Libanios sugeruje, 
że był ktoś, kto podkopał ich przyjaźń. Nieporozumienie załagodził Priskos 
i wkrótce zaproszenie nadeszło 48 . Prawdopodobnie osobą przyczyniającą 
się do początkowego chłodu na linii: dwór - Libanios był właśnie Maksi- 
mos 49 . Eunapiusz wspomina, że Maksimos upierał się w swoim żądaniu, by 
Chrysanthios przybył do Konstantynopola zgodnie z życzeniami Apostatlo. 
Tak więc miał on na pewno wpływ na to, do kogo zostaną wystosowane ce- 
sarskie zaproszenia. 


45 Eunap., VS., 477. 
46 Ibidem, 497. 
47 Ub., 01'., I, 122. 
48 Ibidem, I, 123. 
49 Za tą tezą: E. Bliembach, Libanius. Oratio 18 (Epitaphios). Kommentar (111-308), 
Diss., Wiirzburg 1976, s. 126-127; D. Bowder, The Age ofConstantin and Julian, London 
1978, s. 114; J. Martin, P. Petit, Libanios. Discours, Bd. I: Autobiographie (Discours 1), 
Paris 1979, s. 241; A. F. Norman, Libanius, Autobiography and selected letters, Loeb Clas- 
sical Library, Cambridge (Mass.) - London 1992, vol. I, s. 189, przyp. a, vol. II, s. 90-91; 
idem, Introduction, w: Libanius, Selected Orations, vol. I: The Julianic Orations, Loeb 
Class. Library, Cambridge (Mass.) - London 1987, s. XXIV-XXV, przyp. a; ostatnio: 
H. U. Wiemer, Libanios und Julian. Studien zum Verhiiltniss von Rhetorik und PaWik im 
vierten Jahrhundert n. Chr., Miinchen 1995, s. 45. Przeciwko tej tezie: J. Bidez, Julian der 
Abtrunnige (wyd. org.: La Vie de l'empereur Julien, Paris 1930), Miinchen 1940, s. 418, 
przyp. 8; G. R. Sievers, Das Leben des Libanius, Berlin 1868, s. 92, sugerował, że chodzi 
tu o Nikoklesa; J. Geffcken, Kaiser Julianus, Leipzig 1914, s. 114, wskazywał na Temistiusza. 
50 Eunap., VS" 477. 


i 


I 
I 
I
>>>
--.'..., 


164 


Szymon Olszaniec 


Kolejny przykład obrazujący wpływy Maksimosa na dworze Juliana jest 
nieco innego rodzaju, wiąże się też z aktywnością Libaniosa. Sprawa doty- 
czyła pewnego Arystofanesa ukaranego w czasie panowania Konstancjusza 
relegatio. Ów Arystofanes skazany został podczas słynnego procesu o magię 
w Scytopolis w r. 359 51 . Libanios starał się o rehabilitację przyjaciela i prosił 
Juliana o jakiś urząd dlaposzkodowanego 52 . Swoje argumenty ubrał w mowę 
(Mowa XIV: W obronie Arystofanesa). Uwagę budzi retoryka Libaniosa. Jako 
jeden z głównych argumentów "za" Arystofanesem służy mu stwierdzenie, 
iż jego słowa - to słowa Maksimosa, jego rada - to rada Priskosa 53 . 
O znaczącej pozycji Maksimosa na dworze Juliana świadczy także list 
wysłany doń przez Libaniosa, pochodzący z początków roku 362. Zawiera 
on wiele skądinąd niespotykanych w korespondencji słynnego retora po- 
chlebstw. Maksimos zostaje w nim porównany do Sokratesa, wychwala się 
go jako mistrza Juliana; zakończenie zawiera zaproszenie do przybycia do 
Antiochii 54 . Libanios sugeruje ponadto, że neoplatonicy pozostający na dwo- 
rze Juliana oddziaływali też na bieg bieżących spraw państwowych. W Pros- 
phonetikos (Dr. XIII) chwali cesarza, iż jego towarzyszami są ucznio- 
wie Platona, z którymi Julian stoi na straży i opiekuje się lądem i morzem. 
Zaraz potem nazywa ich najmądrzejszymi ludźmi na ziemi (bn yrjq ol 
aoą)(JJ'ra'rol)55. Wreszcie Sokrates pisze, że do wyprawy perskiej zachęciły 
cesarza pomyślne przepowiednie Maksimosa 56 . 
W kilku cytowanych fragmentach źródeł pojawia się obok jego osoby 
także Priskos, jako równie znacząca postać w cesarskim otoczeniu. Julian 
poznał go prawdopodobnie podczas studiów w Atenach 57 ; Priskos odwiedził 


51 M. Caltabiano, L 'epistolario di Giuliano imperatore. Saggio storico, traduzione, note 
e testo in appendice, Napoli 1991, s. 16, przyp. 55; o procesie w Scytopolis por. także: 
A. A. Barb, The Survival of Magic arts, w: Conjlict between paganism and christianity in 
thefourth century, ed. A. Momigliano, Oxford 1963, s. 100-125; R. von Haehling, Ammia- 
nus Marcellinus und der Prozess von Skythopolis, JbAC, XXI, 1978, s. 74-101. 
52 Nie wiemy, jakie stanowisko otrzymał Arystofanes po interwencji Libaniosa. Wokół tego 
problemu toczyła się naukowa polemika. Według O. Seecka (BLZG, s. 88) był to prokonsulat 
Achai; 1. Bidez (ELF, s. 26, 178) uważał, że był to wikariat Macedonii, bowiem prokonsulat 
Achai sprawował z nominacji Juliana Vettius Agorius Praetextatus. Zdaniem P. Petita (Libanios, 
Autobiographie (Discours 1), ed. 1. Martin, P. Petit, Paris 1979, s. 242) Arystofanes został 
z powrotem agens in rebus, tym razem z zadaniem nadzorowania wprowadzania w życie po- 
lityki religijnej Juliana na Bałkanach. Ostatnio M. Caltabiano (L 'epistolario, s., 16, przyp. 55) 
podtrzymała tezę Bideza, że był to wikariat Macedonii. W jednym z listów Libanios nazywa 
urząd, jaki otrzymał Arystofanes TO jllKPOV eprOV (Libanios, Epistulae, 1154,3). Tak więc 
nie mogło być to jakieś eksponowane stanowisko; na ten temat por. także: idem, Dr., I, 125. 
53 Lib., Dr., XIV, 34. 
54 Idem, Ep., 694. 
55 Idem, Dr" XIII, 44. 
56 Socr., III, 21, 6. 
57 Podczas gdy Julian próbował zostać w Pergamonie uczniem Aidesiosa, ,Priskos prze- 
bywał w Grecji: Eunap., v's., 474.
>>>
, 


Krąg uczniów Aidesiosa. Przyczynek do problematyki... 165 
go w Galii 58 . Cesarska korespondencja z nim zdradza większą poufałość, 
jest to raczej dobry przyjaciel niż mentor 59 . Eunapiusz z Sardes buduje jego 
wizerunek w opozycji do Maksimosa. O ile ten pierwszy miał zmienić swe 
zachowanie pod wpływem doznanych zaszczytów, drugi zachowywał się 
z wielką skromnością. I chociaż było wielu, którzy szukali jego przychylno- 
ści, pozostawał niewzruszony (alCiJ/1J'roq), nie stał się pyszny z racji prze- 
bywania na dworze 6o . Przekaz Eunapiusza potwierdza Libanios. To Priskos 
był pośrednikiem w pierwszych kontaktach z dworem, to on łagodził po- 
czątkowe nieporozumienia pomiędzy Julianem a Libaniosem. On też do- 
starczył Julianowi mowę w obronie Arystofanesa 61 . 
Interesujące jednak, że dotyczące okresu od objęcia przez Juliana pełni 
władzy do wyprawy perskiej przekazy źródłowe koncentrują się często na 
niereligijnym charakterze wpływów neoplatoników, zwłaszcza Maksimosa, 
na dworze cesarskim. Podkreślają raczej intrygi teurga z Efezu i łatwy do- 
stęp do cesarza obu wymienianych powyżej osobistości. Wydaje się, że spo- 
śród osób otaczających Juliana te dwie miały na niego największy wpływ. 
Zupełnie inna była postawa Chrysanthiosa. Odmówił on, jak pamiętamy, 
przyjazdu na dwór, lecz mimo to został obdarzony wraz z małżonką godno- 
ściami arcykapłańskimi w Lidii. Julian mu powierzył mianowanie hierar- 
chii kapłańskiej dla tej prowincji 62 . W innym miejscu Eunapiusz prezentuje 
stosunek Chrysanthiosa do nowych obowiązków. Co prawda przyjął on ty- 
tuł, ale zupełnie nie interesował się prowadzeniem pro pogańskiej polityki 
na podległym mu terytorium. Problem odbudowy zrujnowanych oraz sta- 
wiania nowych świątyń przeszedł niezauważony . Chrysanthios nie był też 
surowy dla chrześcijan 63 . 
Obecność (lub brak) neoplatońskich filozofów na dworze Juliana wywo- 
łuje praktycznie trwającą po dzisiejszy dzień dyskusję naukową. Przede 
wszystkim spekuluje się, jak szeroki mógł być wpływ Maksimosa i Priskosa 
na Apostatę, jakie sfery obejmował. Czy tyczył się tylko kwestii religij- 
nych, czy wykraczał poza nie. Według J. Bideza wpływ teurga nie obejmo- 
wał spraw publicznych 64 . Jego rola miała polegać na czymś zupełnie innym. 
Belgijski uczony wierzył w szczerość prowadzonej przez Juliana w pierw-o 


58 Jul., Ep., 12-13. 
59 Ibidem, 11-13. 
60 Eunap., v. s. , 478. 
61 Jul., Ep., 96; 97; Lib., Ep., 760, 758. 
62 Eunap., v. s. , 474. 
63 Ibidem, 501. P. Chuvin, A Chronicie oj the Last Pagans, Cambridge (Mass.) 1990, 
s. 48, uważa nawet, że tolerancyjna postawa Chrysanthiosa przyczyniła się do dłuższego 
i legalnego trwania ofiar pogańskich w Lidii, nawet w czasach, gdy na innych obszarach 
poganie nie cieszyli się takimi swobodami. 
64 J. Bidez, Evolution de la politique de l'Empereur Julien en matiere religieuse, Bulletin 
de l 'Academie royale de Belgique, classe des lettres, no 7, s. 458; idem, Julian, s. 329-330.
>>>
;;"., 


.....--.....
 


166 


Szymon Olszaniec 


szych miesiącach polityki tolerancji wobec chrześcijan 65 . Pojawienie się 
Maksimosa w jego otoczeniu spowodowało odwrót 'od niej, na rzecz bar- 
dziej radykalnych rozwiązań 66 . Pogląd o braku jakiegokolwiek wpływu neo- 
platoników z otoczenia Juliana na sprawy publiczne znalazł też uznanie 
u J. Geffckena 67 . Współcześnie tezy tej bronił R. Browning. Jego zdaniem 
Julian miał zbyt silną osobowość, by dać się łatwo zdominować, nie mia- 
nował neoplatońskich filozofów przebywających w jego otoczeniu na sta- 
nowiska dające realną władzę68. W tym nurcie de facto należy umiejscowić 
dość kontrowersyjne poglądy Polymnii Athanassiadi. Jej zdaniem Euna- 
piusz przekazuje nam obraz Maksimosa w krzywym zwierciadle 69 . Komen- 
tując jego zachowanie na dworze Athanassiadi stwierdza, iż jego postawa, 
raczej hieratyczna niż arogancka ("hieratical rather than arrogant"), była 
akceptowana, a nawet sugerowana przez samego Juliana 70 . 
Ale już T. M. Lindsay uważał, że neoplatońscy filozofowie z Maksimo- 
sem na czele zastąpili w cesarskiej rezydencji chrześcijańskich biskupów 7l , 
a ci, jak wiemy, nie byli osobami pozbawionymi wpływów na dworze ce- 
sarskim. Zdaniem G. W. Bowersocka Julian starał się zgromadzić u swoje- 
go boku grupę pogańskich i chrześcijańskich doradców, wśród których, 
m.in. oprócz Aecjusza i Bazylego Wielkiego, miał się znaleźć właśnie Ma- 
ksimos 72 . D. Bowder w pracy zatytułowanej The Age of Constantine and 
Julian wyraziła pogląd, że teurg swój wpływ na sprawy państwoweegze- 
kwował poprzez dywinację i wygłaszanie wyroczni 73 . W najnowszej litera- 
turze tę tezę reprezentuje F. J. Wiebe 74 . Wydaje się, że właśnie to zdanie 
ma największą rację bytu. Jeśli mówić o wpływie neoplatoników na decyzje 
wagi państwowej podejmowane przez Juliana, to właśnie tą drogą, odpowie- 
dnio interpretując znaki, mogli uzyskać go najłatwiej. Powtórzmy tylko sło- 
wa Libaniosa, iż cesarz zasięgał opinii bogów przed nominacjami na stano- 
wiska w państwie, czasami na skutek wróżb zmieniał swoje decyzje 75 . Nie- 
trudno zauważyć, że teurg mógł mu podsuwać pewne interpretacje wróżb. 


65 Idem, Evolution, s. 456-458; idem, Julian, s. 238-239. O wpływie teurga na Apostatę 
por. też: M. Caltabiano, L 'epistolario, s. 50: "un influenza enorme in campo filosofico 
e religioso". 
66 J. Bidez, Julian, s. 276. 
67 J. Geffcken, Kaiser, s. 89. 
68 R. Browning, The Emperor, s. 163-164. 
69 P. Athanassiadi, Julian, s. 35. 
70 Ibidem, s. 36. 
71 T. N. Lindsay, The Triumph of Christianity, CMH, I, s. 106. 
72 G. W. Bowersock, Julian, s. 62-65. 
73 D. Bowder, The Age, s. 98. 
74 F. J. Wiebe, Kaiser Valens und die heidnische Opposition (Antiquitas, Reihe l, Band 44), 
Bonn 1995, s. 207. 
75 Lib., Dr., XVIII, 180.
>>>
Krąg uczniów Aidesiosa. Przyczynek do problematyki... 167 


-I 


Sokrates pisze, że do wyprawy przeciwko Persom skłoniły go właśnie po- 
myślne przepowiednie dostarczane przez Maksimosa 76 . 
W śród uczniów Aidesiosa zaobserwować można trzy różne postawy 
wobec rządów Juliana. Maksimos od chwili przybycia do Konstantynopola 
nie odstępował swojego dawnego ucznia aż do momentu, gdy opłakiwał 
jego zbliżającą się śmierć w polowym namiocie podczas wyprawy przeciw- 
ko persji 77 . Julian z kolei pozostawał wierny do końca jego interpretacjom 
znaków i wróżb. Wpływ Maksimosa nie ograniczał się jednak do spraw re- 
ligii. Teurg dbał także o swoją pozycję na dworze, który usiłował opleść 
własną siecią intryg, zresztą przy zupełnej nieświadomości Juliana. Pod- 
kreślić trzeba, że Maksimos najbardziej spośród uczniów Aidesiosa pragnął 
znaleźć się na dworze, u boku swego dawnego ucznia. Gdy wróżby przed 
podróżą wypadły niepomyślnie miał płakać i lamentować, wreszcie błagać 
bogów, by udzielili mu innych znaków i zmienili bieg przeznaczenia. 
Innego rodzaju była postawa Priskosa. Nie wiemy dokładnie, jak szybko 
odpowiedział na cesarskie wezwanie. Źródła pokazują go w otoczeniu Ju- 
liana dopiero w Antiochii. Prawdopodobnie jednak, przebywając wcześniej 
w Grecji, musiał dotrzeć do cesarza jeszcze wtedy, gdy ten pozostawał 
w Konstantynopolu. Na cesarskim dworze miał się jednak zachowywać zu- 
pełnie inaczej niż teurg z Efezu. 
Trzeci z uczniów Aidesiosa, Chrysanthios, zignorował zaproszenia na 
dwór, miał też raczej obojętny stosunek do realizowanego przez Juliana pro- 
gramu restauracji pogaństwa. Na terenie podległej mu prowincji nie wzno- 
sił świątyń ani nie prześladował chrześcijan. W ten sposób śmierć Apostaty 
i kolejna zmiana na tronie nie przyniosły tu żadnych gwałtownych zmian. 
Jak już wspomniano, nie wiemy nic o Eusebiosie. Być może w ogóle nie 
uzyskał zaproszenia Juliana. 
Warto też zauważyć, że różnice w postawach wobec polityki Juliana 
determinowały w dużym stopniu dalsze losy trójki neoplatoników. Naj- 
większe kłopoty przeżywał oczywiście Maksimos z Efezu. Według Teodo- 
reta z Cyru, gdy tylko w Antiochii pojawiły się wieści o śmierci Apostaty 
i załamaniu się wyprawy, tłum mieszkańców wyległ na ulice. Wszędzie 
powtarzano słowa: "Maksimos, ty głupcze, gdzie są twoje wyrocznie',78. Na . 
początku rządów Walentyniana teurg stał się ofiarą gwałtownych represji 79 . 
Podejrzewając go o zgromadzenie podczas rządów Juliana fortuny ukarano 
go wysoką kontrybucją, której nie był w stanie spłacić, i poddano tortu- 


76 Socr., III, 21, 6. Podobnie pisał Efrem Syryjczyk, Hymni contra Julianum, II, 9-10; 
13. Bardzo wyraźnie podkreślał on wpływ środowisk neoplatońskich na Juliana (ibidem, II, 
4; IV, 7-8) i to, że cesarz został przez nie zwiedziony (ibidem, III, 15). Por. też: Artemii 
passio, 69. 
77 Amm. Marc., XXV, 4, 22-23. 
78 Theod., H.E., III, 28, 2. 
79 Zosimos, Historia Nova, IV, 2, 1.
>>>
168 


Szymon Olszaniec 


rom 80 . Filozof nie mogąc dłużej ich znieść prosił nawet o podanie truci- 
znlI. Z tego położenia wyzwolił go dopiero proconsuI Asiae od roku 366, 
Clearchus 82 . Eunapiusz pisze, iż zwrócono mu cały utracony majątek, mógł 
znowu zajmować się filozofią, powrócił też do praktyk teurgicznych. W koń- 
cu stracił życie zamieszany w spisek przeciwko cesarzowi, w związku ze 
standardowym dla epoki oskarżeniem o magię. Aresztowano go w 371 1'. 
pod zarzutem niekorzystnego dla Walensa zinterpretowania wyroczni 83 . 
Miała ona wskazywać, że po nim cesarzem zostanie ktoś, czyje imię roz- 
pocznie się od liter ()Eo8 84 . Zupełnie inaczej przebiegały losy Priskosa. Za- 
trzymano go, podobnie jak Maksimosa, ale nie udowodniwszy niczego, 
w związku z jego godną postawą na dworze podczas rządów Juliana nie 
uczyniono mu krzywdy, puszczono wolno, pozwolono udać się z powrotem 
do Grecji 85 . Tam przebywał aż do śmierci, zajmując się swoimi uczniami; 
umarł w sędziwym wieku, w czasach, jak pisze Eunapiusz, burzenia świątyń 86 . 
Zarówno w odniesieniu do Maksimosa, jak i Priskosa, po lekturze dzie- 
ła Eunapiusza nasuwają się pewne refleksje. Obu aresztowano dopiero wte- 
dy, gdy władzę objęli Wa1entynian i Walens. Udało im się przetrwać pierw- 
szą falę nienawiści, jaka ujawniła się zaraz po śmierci Juliana. Za rządów 
Jowiana Maksimos cieszył się nadal cesarskimi honorami 87 . Dopiero następ- 
ni cesarze przysporzyli im kłopotów. Podczas rządów Juliana Maksimos 
wysuwał pod adresem Wa1entyniana zarzuty o profanację praw boskich 
z racji wyznawania chrześcijaństwa 88 , represje, jakie na niego spadły, nie 
mogą więc uchodzić za zupełnie nieoczekiwane. Interesujące, że zwolniono 
bardzo szybko Priskosa, co wskazuje, że rellgijne podłoże prześladowań 
miało tu ograniczone znaczenie. Chrysanthiosa, który prowadził życie pro- 
stego człowieka zajmując się swoim gospodarstwem i rolnictwem, nikt z ko- 
lei w ogóle nie próbował niepokoić. Według Eunapiusza, którego Chrysan- 
thios był w młodości nauczycielem, miał napisać tak wiele książek, że jego 
palce uległy skrzywieniu i wygięciu 89 . Wreszcie zmarł, osiągnąwszy wiek 
80 lat i zostawiwszy swoich adeptów w osobach Epigonusa z Lacedemonu 
i Beronicianusa z Sardes 90 . 


80 Eunap., V.S., 478. 
8! Ibidem, 479. 
82 PLRE, s.v. Clearchus I, s. 211-212. 
83 Zos.,IV, 15, l. 
84 Ibidem, IV, 13, l. O egzekucji Maksimosa w 372 r. pisał też Ammianus Marcellinus, 
XXIX, l. 42. 
85 Eunap., V.S., 478. 
86 Ibidem, 481; Lib., Ep" 1076, wskazuje, że żył jeszcze w roku 393, zmarł prawdopo- 
dobnie ok. 395/396 r. (por. M. Caltabiano, L 'epistolario, s. 53). 
87 Ibidem, 478. 
88 Zos., IV, 2, 2. 
89 Eunap., V.s., 502. 
90 Ibidem, 505.
>>>
:=-:..
 


Krąg uczniów Aidesiosa. Przyczynek do problematyki... 169 


Przedstawione powyżej przykłady zainteresowań i postaw filozofów neo- 
platońskich pokazują, jak wiele różnic, nawet w obrębie jednej szkoły, może 
się kryć pod wspólnym i bardzo pojemnym terminem "neoplatonizm". Pre- 
zentowane powyżej postaci charak:teryzował też nierzadko odmienny stosunek 
do podejmowanych przez Juliana prób odrodzenia pogaństwa. Jego pano- 
wanie to ostatni moment, kiedy można było powstrzymać ostateczną margi- 
nalizację znaczenia neoplatoników w społeczeństwie wschodniej części Ce- 
sarstwa. Wpłynęło na ten proces kilka czynników. Podkreślić trzeba przede 
wszystkim hermetyzm kręgów, w jakich przyszły filozof nabywał swoją 
wiedzę. Miała ona w IY wieku charakter wtajemniczenia udzielanego przez 
duchowego mistrza. W związku z tym grona adeptów przebywających wraz 
z mistrzem były daleko mniejsze niż w przypadku konwencjonalnego kształ- 
cenia prowadzonego przez słynnych retorów. Stąd też wynikał brak zainte- 
resowania ze strony cesarzy91 czy też samorządu miejskiego tego rodzaju 
formą kształcenia. Do tego dochodziła niechęć neoplatoników do przemian 
religijnych zachodzących w Imperium Romanum, ich związki z pogańskim 
kultem. W dobie panowania chrześcijańskich władców pogańscy filozofowie 
nie czuli się tak pewnie jak za poprzednich cesarzy i nie afiszowali się ze 
swoją działalnością. Także Aidesios, właśnie z racji polityki Konstantyna, 
odprawiał swoje misteria w tajemni cy 92. Zapewne też z tego powodu ode- 
słał 93 do swoich uczniów przybyłego do Pergamonu Juliana. Na starość zbyt 
mocno cenił sobie spokój, by przyjmować jako swego ucznia młodzieńca 
z cesarskiej rodziny. Konstancjuszowi doniesiono by szybko o tym fakcie. 
Nie zachowała się żadna spuścizna pisarska uczniów Aidesiosa. Tylko 
o Chrysanthiosie mówi się jako o autorze szeregu dzieł i tylko on wy- 
kształcił własnych następców, których imiona znamy i którzy są wymie- 
niani w platońskiej &aooXr,. Chociaż Priskos miał aż do śmierci nauczać 
w Grecji, to nie wiemy nic o jego uczniach. Od czasów Jamblicha filozo- 
fowie neoplatońscy posługiwali się coraz bardziej zawiłymi i niejasnymi 
sformułowaniami 94 . Temistiusz przedstawia ich w jednej ze swoich mów 
jako nieokrzesanych, upartych i zarozumiałych, zazdrośnie strzegących wła- 
snych tajemnic 95 . Jego słowa 'pasują dokładnie do obrazu neoplatoników. 
z kręgu Aidesiosa przekazanego w Żywotach sofistów. Eunapiusz wielokrot- 
nie wspomina o tajemniczości i niejasności głoszonych prze.z nich teorii, 


91 Jeśli nie liczyć Marka Aureliusza i jego decyzji o założeniu katedr filozofii dla czte- 
rech największych szkół w Atenach w 176 1'. (Dio Cass., LXXXI, 31, 3; Philostratos, Vitae 
Sophistarum, 566-567). 
92 Eunap., V.S, 461, podobnie zresztą jak jego mistrz, Jamblich: ibidem, 458. Ten 
ostatni przykład wskazuje, że powodem skrytości Aidesiosa nie jest tylko polityka chrześci- 
jańskich władców, lecz także zazdrosne strzeżenie posiadanych tajemnic. 
93 Ibidem, 474. 
94 Ibidem, 458. 
95 Themistius, Orationes, XXVIII, 342 BC. 


22 - Historia XXXI
>>>
170 


Szymon Olszaniec 


1:Ir-;", 


niechęci do ujawniania się ze swymi poglądami. Nie jesteśmy do końca 
w stanie wyjaśnić, skąd brała się owa mizantropia. Wydaje się jednak, że 
świadomie wycofywali się ze społeczeństwa 96 . Warto w tym momencie za- 
znaczyć, że w oczach historyków Kościoła nie byli oni już żadnymi filozofa- 
mi. Dla Hermiasza Sozomena Mak:simos to po prostu wieszczbiarz (/.uinl
)97. 
Teodoret z Cym nazywa go czarodziejem (ó rÓ1]
)98. We wspomnianym przed 
chwilą passusie Temistiusz zaznacza, że filozofowie neoplatońscy gardzili 
rzemiosłem retorów. Tymczasem nieoceniony dla nas Eunapiusz pisze, iż 
po odzyskaniu utraconych po śmierci Juliana łask Maksimos próbował ka- 
. . b k 99 
nery retora, mestety ez su cesu . 
W następnym pokoleniu marginalizacja dotykała te środowiska jeszcze 
wyraźniej. Nie każdemu z następców uczniów Aidesiosa dane było uzyskać 
wykształcenie. Syn Chrysanthiosa, który z łatwością wydawał wyrocznie, 
był zupełnie niewykształcony, nie umiał nawet pisać JOo . Tym, którzy spe- 
cjalizowali się w teurgii nie zawsze starczało umiejętności, by wypełnić ze 
skutkiem przepisane ryty, stanowiące przecież podstawę ich profesji. Już 
w czasach Juliana sprowadzony do Dafne teurg Eusebios, mimo wielokrot- 
nych wysiłków, nie potrafił zmusić posągu Apolla, by przerwał milczenie 
i znowu zaczął wydawać wyrocznie. Zamykanie się neoplatoników we wła- 
snym kręgu przybierało coraz to nowe formy. Nie wystarczało już przeby- 
wać pośród swoich uczniów. Kojarzono małżeństwa we własnym gronie. 
Żywoty dostarczają szeregu tak:ich przykładów. Eustathios, filozof ze szkoły 
Aidesiosa, poślubił Sosipatrę101, którą w dzieciństwie kształcili nieznani 
z imion teurgowie J02 . Wychowywaniem ich dzieci zajmował się Aidesios. 
Sosipatra utrzymywała przyjazne stosunki z Maksimosem z Efezu J03 . Eu- 
napiusz z Sardes, kuzyn Melite, żony ChrysanthiosaJ0 4 , był jednym z jego 
uczniów J05 . Ich syn, przedwcześnie zmarły w wieku zaledwie dwudziestu 
lat, miał na imię Aidesios, ku czci dawnego mistrza Chrysanthiosa10 6 . 
Ostatecznie zapomnieniu ulegała też sztuka wróżenia z wnętrzności zwie- 
rząt. Gdy Chrysanthios był już starym człowiekiem do Sardes przybył pre- 
Jectus Asiae, Justus J07 . Odbudowywał ołtarze i składał publicznie ofiary. 


96 G. Fowden, The Pagan, s. 51-59, zwł. s. 56. 
97 Soz., V, 2, 17. 
98 Theod., H.E., III, 3, 4. 
99 Eunap., v.s., 480. 
100 Ibidem, 504. 
101 Eun., v.s., 466; 469. 
102 Ibidem, 467-468. 
103 Ibidem, 469. 
104 Ibidem, 476. 
105 Ibidem, 500. 
106 Ibidem, 504. 
107 Por.: PLRE, s. 490, S.v. Ivstvs 2, prawdopodobnie pełnił tę funkcję w czasach Teo- 
dozjusza Wlk. 


;1
>>>
. ...
 . 
 
-.,

, 
; 


=-'
;!: 


Krąg uczniów Aidesiosa. Przyczynek do probIematyki... 171 


Podczas jednej z takich ceremonii Chrysanthios publicznie obnażył jego dy- 
letanctwo w sztuce interpretowania wróżb z wnętrzności zwierząt lO8 . 
Neoplatonikom z kręgu Aidesiosa przyszło przeżyć zupełną i ostateczną 
ruinę świata, z którym czuli się związani. Z ołtarzy nie biły już dymy ofiar. 
Na krótko taki bieg wypadków próbował odwrócić cesarz Julian. Gdy za- 
kończyło się jego panowanie, okazało się, że udział w restauracji pogań- 
stwa przysporzył uczniom Aidesiosa dodatkowych kłopotów. Schyłek ich 
życia przypadł na czasy ostatecznego burzenia świątyń. Po dawnych sank- 
tuariach i ołtarzach nierzadko pozostawały tylko gruzy. 


CER CLE DE DISCIPLES D' AIDESIOS 
CONTRIBUTION A LA PROBLEMATIQUE DES MILIEUX NEOPLATONICIENS 
DANS LA DEUXIEME MOlTlE DU Iy e SIECLE 


Resume 


Dans cet article on a presente les differences des interets des neoplatoniciens, 
adepts du meme maltre - Aidesios de Cappadoce. Parmi ses quatre disciples seuls 
les cas de Maxime de Ephese et de Chrysanthe de Sardes permettent de constater 
san s hesiter qu'ils s'occupaient de la theurgie. Dans le cas de Priscos ił y a quel- 
ques doutes sur cette question, par contre Eusebe de Myndos ne s'en occupaient 
certainement pas. L' auteur demontre egalement les differences de leur attitude 
envers le programme de restauration de paganisme proclame par I'empereur Julien. 
Le pIus grand enthousiasme prouvait Maxime de I'Ephese qui a devoile devant 
l' Apostat les mysteres chaldarques. Apres etre arrive a la cour il influan
ait non 
seulement les milieux religieux mais il intriguait et en interpretant les oracles il 
influan
ait les decisions de l'empereur. Priscos se comportait d'une maniere 
beaucoup plus mesuree et Chrysanthe a garde une reserve complete et n'a point 
apparu a la cour. Apres la mort de Julien, sous le regne de Yalentinianps et Yalens 
Maximos a dfi payer cher cet episode rate. Les autres terminaient leur vie en obser- 
vent Ia ruire definitive du monde paien dont ils faisaient une partie integrale. Leur 
exemple illustre tres bien la marginalisations progressive de neoplatoniciens paiens 
dans la societe de la partie occidentale de I'Empire Romain au declin de I' Antiquite 
tardive. 


.... 


108 Eunap., V.S., 503. 


---'
>>>
.
>>>
- 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Katedra Filologii Klasycznej 


Ireneusz Mikołajczyk 


POEMAT DYDAKTYCZNY DE INSITIONE PALLADIUSZA 


Palladiusz jest autorem najobszerniejszego rzymskiego traktatu agrono- 
micznego zatytułowanego Opus agriculturae. Traktat liczy 15 ksiąg. Pierw- 
szych 13 ksiąg, poprzedzonych obszernym wstępem i stanowiących odrębną 
księgę, poświęcono uprawie ziemi i związanych z nią pracom oraz zabie- 
gom agrotechnicznym. Te ostatnie podzielono na 12 miesięcy roku. Czter- 
nastą księgę stanowi dziełko poświęcone leczeniu zwierząt domowych De 
veterinaria medicina. Całość trak:tatu zamyka poemat dydaktyczny napisany 
dystychem elegijnym i poświęcony szczepieniu drzew De insitione. 
Twórczość literacka Palladiusza Rutiliusza Taurusa Emilianusa przypa- 
da na drugą połowę IV wieku i pierwszą połowę V wieku po Chr., czyli po 
roku 380 a przed 455. Terminy post quem i ante quem nie opierają się na 
pewnych przekazach, lecz uprawdopodobniająje dwa różne źródła: 
l. Tradycja rękopiśmienna zaświadczająca, że Palladiusz posiadał tytuł 
illustris wprowadzony w roku 371 przez cesarza Walentyniana I dla wyso- 
kich dowódców wojskowych, dla magistri equitum ipeditum, a po roku 380 
dla wysokich urzędników administracji państwowej. 
2. Traktat agronomiczny wskazuje na okres pokoju, w którym rolnictwo 
i sadownictwo nie ponosiło strat na skutek działań wojennych. Jest to za- 
tem czas przed zdobyciem i grabieżą Rzymu przez Wandali i zajęciem przez 
nich Sardynii, gdzie Pallladiusz miał swoje posiadłości (jundi)l. 
Skromne informacje biograficzne nie pozwalają potwierdzić lub odrzu- 
cić różnych hipotez dotyczących identyfikacji osoby Palladiusza oraz cza- 
su, w którym żył i tworzył. Na ten temat wypowiadało się wielu bad aczy 2. 
Większość z nich opowiada się za drugą połową IV wieku. 


I Op. agr., 4, 10, 6: Ego in Sardinia, territorio Neapotitano, in fundis meis cdmperi. 
Por. G. Maggiulli, Palladio fra Sardegna e Gallia, Giornale [tatiano di Filologia, 34, 1982, 
s. 121-131. 
2 Ch. Wernsdorf, Poetae Latini minores, Aitenburgi 1788, VI, s. 16-18; B. Borghesi, 
Dichiarazione d'una lapide gruteriana per cui si determina ił tempo della preffetura urbana 
di Pasifilo e I'eta di Palladio Rutilio Tauro, w: Memorie delia Reale Acc. delie Sc. di Torino,
>>>
'; 
 


----... 


174 


Ireneusz Mikołajczyk 


W 1925 roku J. Svennung odnalazł w Mediolanie codex Ambrosianus 
C 212 in! z przełomu XIII i XIV wieku, w którym po Opus agrżculturae 
a przed poematem w dystychu elegijnym De insitione znajdował się traktat 
De veterinaria medicina. To odkrycie zapoczątkowało między J. Svennun- 
giem a H. Widstrandem wieloletnią dyskusję, która dotyczyła autentyczno- 
ści traktatu De veterinaria medicina, a tym samym autentyczności poematu 
De insitione. Spór między uczonymi z uniwersytetu w Uppsali trwał prawie 
dziesięć lat przynosząc mnożące się publikacje. H. Widstrand, który zaj- 
mował się już Palladiuszem 3 , zakwestionował autentyczność księgi XIV 
i XV 4 . Natychmiast odpowiedział mu J. Svennung 5 opowiadając się za ich 
autentycznością. H. Widstrand 6 opublikował kolejną rozprawę, w której 
podtrzymał swoje dotychczasowe stanowisko. W 1935 roku J. Svennung 
wydał w Uppsali Untersuchungen zu Palladius und zur lateżnischen Fach- 
und Volkssprache, w których przeprowadziwszy studia porównawcze między 
Opus agriculturae a Carmen de insitione oraz wyjaśniwszy, czego dotyczy 
liczba podana w ks. XV, 3: bis septem parvos, opus agricolare, libellos, 
uznał, że De veterinaria medicina i De insitione są autentyczne i stanowią 
XIV i XV księgę dzieła Palladiusza. To stanowisko J. Svennunga jest obec- 
nie powszechnie akceptowane przez filologów. 
Poemat liczący 85 dystychów, poprzedzony listem dedykacyjnym napi- 
sanym prozą, traktuje o dziewiętnastu szczepieniach drzew. Są to: wino- 
rośl 7 , oliwka, grusza, kasztanowiec, nieszpułka zwyczajna, drzewo granatu, 
jabłoń, brzoskwinia, pigwa, drzewo cedratowe, śliwa, szarańczyn strąkowy, 
figowiec, morwa, jarzębina, wiśnia, migdałowiec, pistacja i orzechowiec. 
Palladiusz posługując się metaforą zaślubin podaje wiadomości dotyczące 
szczepienia tych drzew. 


38, ] 835, s. ]-57; R. Harris, On the Locality to Which the Treatise of Palladius de agricol- 
tura Must Be Assigned, AJPh, 3, 1882, s. 411-42]; E. H. F. Meyer, Geschichte der Bota- 
nik, Konigsberg ]885, Bd. II, s. 33]-332; J. Vesserau, CI. Rutilius Namatianus, Paris ]904, 
s. 215-222; L. Dalmasso, La questione cronologica di Palladio e Rutilio Namaziano, Riv. 
Filo!' e Istr. Class., 43, ]915, s. 82-95; J. Svennung, Untersuchungen zu Palladius und zur 
Lateinischen Fach- und Volkssprache, Uppsala ]935, s. ]-2]; I. Lana, Rutilio Namaziano, 
Torino ]96],s. 74; E. Castorina, Claudio Rutilio Namaziano, De reditu, Firenze ]967, 
s. 172; E. Doblhofer, Rutilius Claudius Namatianus, De reditu suo sive iter Gallicus, Hei- 
delberg ]972, s. I]]; R. Billiard, La vigne dans l'antiquite, Lyon ]9]3, s. 17; V. G. Gavri- 
lov, La date du traite de P,alladius "De re rustica", VDI, VI, ]97], s. 74-80; R. E. Rodgers, 
The Moore Palladius, Trans. Cambr. Bib!. Soc., 5, ]971, s. 203-216; R. Martin, Recherches 
sur les agronomes latins et leurs conceptions economiques et sociales, Paris 1971, s. 24. 
3 Palladiusstudien, Uppsala] 926. 
4 Innehiiller cod. Ambr. C 212 inf. en fjortonde prosabox av Palladius?, Eranos, 26, 
1928, s. ]2]-144. 
5 Om Palladius De medicina pecorum, Eranos, 27, 1929, s. 46-113. 
6 Palladius och carmen de insitione, Eranos, 27,1929, s. ]29-139. 
7 Winorośl była zaliczana do drzew. Por. Plin. M., N. h., 14, 9, I: vites, iure apud pri- 
scos magnitudine quoque inter arbores numerabantur. 


.;,1
>>>
;.
;-. 


Poemat dydaktyczny De insitione Palladiusza 


175 


20 


Wstęp zbudowany według tradycyjnego schematu obowiązującego w poe- 
macie dydaktycznym dzieli się na: dedicatio (w. 1-10) ipropositio (w. 11-36). 
Pas iph ile, ornatus fldei, cui iure fatemur, 
si quid in arcano pectoris umbra tegit, 
bis septem parvos, opus agricolare, libellos 
quos manus haec scripsit parte silente pedum, 
nec strictos numeris nec Apo/linis amne jluentes 
sed pura tantum rusticitate rudes, 
commendas, dignaris, amas et vilia dicta 
adfectu socii so/licitante colis. 
nunc ideo modicum crescens flducia carmen 
obtulit arbitrio laetificanda tuo. 
Est nostrae studium non condemnabile Musae 
urbanum fari rusticitatis opus: 
sub thalami specie felices iungere silvas, 
ut suboli mixtus crescat utrimque decor, 
connexumque nemus vestire adflnibus umbris 
et gemina partum nobilitare coma, 
foederibus blandis dulces confundere sucos 
et laetum duplici fruge saporis ali. 
quae quibus hospitium praestent virgulta docebo, 
quae sit adoptivis arbor onusta comis. 
ipse poli rector, quo lucida sidera currunt, 
quo flxa est tellus, quo jluit unda maris, 
cum posset mixtos ramis inducere jlores 
et varia gravidum pingere fronde nemus, 
dignatus nostros hoc insignire labores, 
naturam fleri sanxit ab arte novam. 
non segne officium nostraf!'reor esse Camenae 
aut operis parvi gratia flet inops. 
si velocis equae pigro miscetur asello 
ardor, ut in sterilem res cadat acta gradum 
fecundumque genus productus deleat heres 
et sibi defectum copia prolis agat, 
cur non arbor inops pinguescat ab hospite gemma 
et decus externi jloris adepta micet? 
incipiam: quicquid veteres scripsere coloni 
sacraque priscorum verba labore sequar 8 . 


10 


30 


Dedykacja dzieli się na cztery części: W pierwszej poznajemy imię ad- 
resata utworu. W drugiej następuje prezentacja adresata. Trzecia zawiera 
tematykę prezentowanej sztuki (ars). W czwartej podkreślono związek mię- 
dzy adresatem a ars. 


8 Tekst według wydania: R. H. Rodgers, Palladius, Opus agriculturae, De veterinaria 
medicina, De insitione, Leipzig 1975.
>>>
,;.".--_. 


176 


Ireneusz Mikołajczyk 


Zgodnie z obowiązującymi zasadami Palladiusz rozpoczyna poemat po- 
dając imię adresata, którego przedstawia w pierwszym heksametrze, a także 
uzasadnia dedykację postawą moralną i intelektualną Pazyfila. Początkowy 
dystych może być różnie odczytywany i interpretowany. Autor zwraca się 
do adresata słowami ornatus fide i, które można interpretować na różne spo- 
soby. Gdybyśmy chcieli odczytać je w kontekście religijnym, który jednak 
tutaj nie znajduje potwierdzenia, Pazyfil okazałby się człowiekiem poboż- 
nym, pełnym poszanowania dla religii. Gdybyśmy natomiast to wyrażenie 
ornatus fidei interpretowali wedle zasad retoryki, jako pojęcie prawne, 
można by wnioskować, że Pazyfil był człowiekiem dotrzymującym słowa. 
Można by go wówczas utożsamiać z Pazyfilem - filozofem i mówcą ateń- 
skim, o którym wspomina Ammianus Marcellinus 9 : zamieszany w 371 roku 
w spisek przeciwko Walensowi, mimo że był torturowany, nie oskarżył sprzy- 
siężonego konsula Eutropiusza ratując mu w ten sposób życie. 
Panorama opisu przenosi się z adresata na prezentację twórczości lite- 
rackiej autora. 
Kolejne dwa dystychy nie omawiają jednak ars, którą autor zamierza 
zaprezentować, ale to, o czym już wspomniał, czyli prozatorską twórczość 
dydaktyczną, którą Palladiusz określa jako agricolare i której strukturę, 
styl i tematykę definiuje. Chodzi tu o 14 książeczek, których określenie 
(parvos [...J libellos) odpowiada 13 księgom traktatu Opus agriculturae 
i księdze De veterinaria medicina. 
W wierszu jedenastym zaczyna się propositio, w której Palladiusz poda- 
jąc temat chce go zaprezentować bardziej elegancko używając właściwego 
słownictwa i stosując podniosły styl: urban um far i rusticitatis opus (w. 12). 
Odnajdujemy słownictwo Wergiliusza, na przykład: umbra (wiersz 15: ne- 
mus vestire adfinibus umbris - Buc., 1,4; 81; 2, 67; 5, 5; 40; 70; 7, 10; 
46; 58; 9, 20; 10, 75; 76; ale też Georg., 2, 19), silva (w: 13 - Buc., l, 5), 
labores (w. 25 - Buc., 10, 64; Georg., 4, 340; Aen., 2, 306; 3, 368, itd.), 
gdzie pobrzmiewa motyw Georgik (1, 145: labor omnia vicit improbus) 
w zestawieniu z wierszem Dignatus nostros hoc insignire labores, czy felix 
(w. 13: felices iungere silvas - Georg., 2, 81: ramis felicibus arbor - 
w odniesieniu do gałęzi drzew, które radują się z niedawnego zabiegu insitio. 
Wiersz 26 (naturam fieri sanxit ab arte novam) jest niezwykle ważny: 
ars współzawodniczy tutaj ze zdolnością tworzenia właściwą bogu i kształ- 
tuje nową naturę. Chodzi nie tylko o motyw, który stał się już motywem 
topicznym dla autorów dzieł techniczno-naukowych, o użyteczność "CEZV1J 
uprawianej czy wykładanej przez pisarza, ale wręcz o prymat przypisywany 
głoszonej i uprawianej ars, która z boskiego przyzwolenia staje się cudem. 
lnsitio jest ars zdolną do przekształcania i odmieniania natury, tym sku- 
teczniejszą, że usankcjonowaną przez ipse poli rector, który, mimo że mógł 


9 Rer. gest., XXIX, I, 36. 


'.\ 1 
-,--
>>>
=,
, . 


Poemat dydaktyczny De insitione Palladiusza 


177 


osobiście i bezpośrednio urzeczywistnić skutki insitio, raczył nadać ludz- 
kim wysiłkom moc sprawczą, dzięki której owa ars jest zgodna zjego wolą. 
Przypomina to poetykę Wergiliusza, przedstawiającego czytelnikowi peł- 
ną życia panoramiczną wizję radości i podziwu dla bujnego wzrostu drze- 
wa, które samo dziwi się owocom, jakie zdołało zrodzić dzięki szczepieniu 
(Georg., 2, 81-82: exiit ad caelum ramis Jelicibus arbos / miratastque 
novas Jrondes et non sua poma). I rzeczywiście po zaszczepieniu rośliny 
będą poddane nowym sztucznym formom (artes) (Georg., 2, 52), które wy- 
wodzą się z długiego doświadczenia technicznego (usus) zdobytego przez 
rolnika (Georg., l, 133: ut varias usus meditando extunderat artes). Sztu- 
ka szczepienia daje tak niezwykłe rezultaty, że szczepiący zastanawia się, 
czy to boskie działanie, czy może on sam jest w stanie swoją pracą imito- 
wać boże dzieło (Georg., 4, 315: quis deus hanc, Musae, quis nobis extudit 
artem? ). 
Poemat De insitione poprzedza, jak już wspomniano, list dedykacyjny 
napisany prozą. Taką metodę epistolograficzną zastosował wcześniej Ko- 
lumella, który poprzedził dziesiątą księgę De cu/tu hortorum napisaną hek- 
sametrem daktylicznym listem. Pojawia się w nim imię Publiusza Sylwina 
jako adresata, którego dłużnikiem jest autor: Faenoris tui, Silvine, quod 
stipulanti spoponderam tibi, reliquam pensiunculam percipe. Nam supe- 
rioribus novem libris hac manus parte debitum, quod nunc persolvo, reddi- 
deram" . 
Wydaje się, że autor redagując dwie dedykacje dla Pazyfila - prozą 
i wierszem - naśladuje Kolumellę, który powtórzył imię Sylwina w pierw- 
szym wierszu poematu (hortorum quoque te cultus, Silvine, docebo). Jed- 
nakże inwokacja Publi Silvine nie pojawia się tylko w liście wstępnym do 
X księgi, ale i w incipit każdej księgi, przynajmniej dwanaście razy. 
Uprawianie poezji dydak:tycznej było niemal zawsze, zwłaszcza gdy 
autor nie był obdarzony talentem Wergiliusza, zajęciem dość ryzykownym 
i często nie dawało pożądanych rezultatów. Pisanie bowiem o szczepieniu, 
oczkowaniu, plastrowaniu, przygotowywaniu i przycinaniu zrazów musiało 
odbić się na wartości literackiej utworu. Dla urozmaicenia tego dość nie- 
wdzięcznego tematu Palladiusz uciekał się do różnych zabiegów literackich 
stosując między innymi opisy, aluzje mitologiczne i personifikacje. W efek- 
cie powstał utwór o dość osobliwym kształcie językowym. 


POEME DIDACTIQUE DE INSITIONE DE PALLADIUS 
Resume 


Le poeme didactique De insitione de Palladius constitue le livre Xye du large 
traite agronomique intitule Opus agriculturae, Cet oeuvre, qui contient 85 disti- 
ques, est consacre au greffage des arbres et il est precede d'une lettre dedicatoire 


23 - Hiś!o,;. XXXI
>>>
..==:"-,,,,. 


178 


Ireneusz Mikołajczyk 


en prose. En se servant d'une metaphore de mariage l'auteur donne les informations 
concernantes le graffage de 19 arbres differents. Suivant l'exemple de Collumelle 
lequel a ecrit un poeme sur la culture des jardins ił y a entrepris un exploit, car il 
etait difficile de fermer dans les mesures de hexametre ou de pentametre dacty- 
lique. Les noms d'arbres et la tereminologie compliquees concernante les diffe- 
rantes manieres de greffer, appliquees par les anciens. L'oeuvre n'est pas un chef- 
d'oeuvre d'art poetique.
>>>
ACTA UNIVERSITATIS NICO LAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Katedra Filologii Klasycznej 


. * 
Przemysław Nehrmg 


EXORDIUMW ŁACIŃSKICH ŻYWOTACH ŚWIĘTYCH 
Z IV I V WIEKU 


W okresie, gdy po edykcie mediolańskim chrześcijaństwo stało się re- 
ligią dozwoloną w państwie rzymskim, a wkrótce potem uprzywilejowaną, 
teksty hagiograficzne zaczynają propagować nowy ideał chrześcijanina. Miej- 
sce męczennika ginącego za wiarę zajmuje mnich-asceta, który rezygnuje 
ze wszystkiego, co łączyło go z doczesnym światem i poświęca całe swe 
życie Bogu. Pierwszym hagiograficznym dziełem, które pokazało ten ideał 
jest Vita AntoniiI, napisana przez św. Atanazego około 357 roku 2 . 
To greckie dzieło stało się niemal od razu popularne również na Zacho- 
dzie, o czym świadczy bardzo wczesne pojawienie się jego łacińskich prze- 
kładów. Już wokoło dziesięć lat od powstania oryginału istniały dwa tłu- 
maczenia Żywota na łaci nę 3. Przekład Ewagriusza w niedługim czasie wy- 
parł na Zachodzie prawie zupełnie tekst grecki i utwór stał się powszechnie 
znany w nadanej mu przez niego łacińskiej formie. Żywot Antoniego musi 
być przedmiotem szczególnej uwagi, gdyż to właśnie dzieło stało się pod- 


. Autor był w 1997 r. stypendystą Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. Podstawą dla ar- 
tykułu był rozdział "Exordium hagiographicum" z dysertacji dokJorskiej pt. "Topika wczesno- 
chrześcijańskiej hagiografii hicińskiej" pisanej przez niego pod kierunkiem prof. dr. hab. 
Mariana Szarmacha w Katedrze Filologii Klasycznej UMK. 
I Athanase D' Alexandrie, Vie D 'Antoine, ed. G. J. M. Bartelink, Paris 1994, Sources 
Chretiennes (S.C.) N. 400. 
2 Datacji utworu zostały poświęcone dwa artykuły: L. W. Barnard, The Date of S. Atha- 
nasius' Vita Antonii, Vigiliae Christiana e, 28, 1974, p. 169-175, i odpowiedź na ten artykuł: 
B. R. Brennan, Dating Athanasius' Vita Antonii, Vigiliae Christianae, 30, 1976, p. 52-54. 
Wywody zawarte w wymienionych opracowaniach nie dostarczyły jednak przesądzającej 
dla poruszanej kwestii argumentacji. 
3 Niemal natychmiast po powstaniu greckiego oryginału powstało anonimowe, bardzo 
dosłowne tłumaczenie Żywota na łacinę (Vita di Antonio, introduzione di Ch. Mohrmann, 
testo critico e commento di G. 1. M. Bartelink, Milano 1974), zostało ono jednak wyparte 
przez znacznie lepszy literacko, ale też mniej wierny oryginałowi przekład Ewagriusza do- 
konany przez niego około roku 370. Ten tekst został wydany obok wersji greckiej w Patro- 
logii Migne'a, PG, 26, kol. 837-976. Dalej cytuję to wydanie jako Vita Antonii lub V.A.
>>>
.,::=:m,.-"",,,"
 


180 


Przemysław Nehring 


stawą gatunkową dla całej wczesnej hagiografii zarówno greckiej, jak: i łaciń- 
skiej, i to nie tylko tej opisującej życie mnichów. 
Niemałą rolę w dziele przeszczepiania na zachodni grunt idei egipskie- 
go monastycyzmu odegrał także św. Hieronim (ok. 347-419/420) i jego 
Żywoty mnichów. Autor ten już w Vita Pauli Primi Eremitae 4 , swoim mło- 
dzieńczym dziełku 5 , nawiązywał do Vita Antonii próbując przekonać czytel- 
ników, że wbrew panującej powszechnie opinii, której źródłem było dzieło 
biskupa Aleksandrii, to nie Antoni, ale Paweł z Teb był pierwszym egip- 
skim pustelnikiem. Aczkolwiek żywot napisany przez Hieronima ma cha- 
rakter romansowy z bardzo wątłym biograficznym wątkiem, to jednak po- 
siada pewne wspólne cechy z utworem Atanazego/Ewagriusza zarówno 
w warstwie propagandowej, jak i w formalno-literackiej. Vita Hilarionis 6 
św. Hieronima, żywot napisany między rokiem 390 a 396 7 , jest pierwszym 
w literaturze łacińskiej oryginalnym przykładem gatunku określanego jako 
"żywot mnicha"s. Autor przeniósł tym utworem na grunt literatury łaciń- 
skiej rodzaj, który stworzył św. Atanazy w Vita AntonU. Vita Hilarionis 
z jej biograficznym zamysłem może być traktowana jako właściwy żywot, 
czyli próba ukazania całego życia bohatera w chronologicznym porządku. 
Vita Antonii św. Atanazego/Ewagriusza była dla tego utworu bezpośrednim 
wzorem, zarówno w układzie całości, jak i w pojedynczych detalach lite- 
rackich. Trzeci z tak zwanych Żywotów mnichów autorstwa Hieronima, Vita 
Malchi 9 , powstały mniej więcej w tym samym czasie, co żywot Hilariona lO , 
dopełnia tę monastyczną trylogię, ale podobnie jak Vita Paul i jest utworem 
raczej romansowym i nie może być ze względu na swą formę traktowany 
jako dzieło w pełni biograficzne. Utwory te, choć powstały już na gruncie 
literatury łacińskiej, to jednak poświęcone są wyłącznie świętym wschod- 
nim i propagują monastycyzm w jego pierwotnej egipskiej formie. 
Pierwszym świętym, który żył i działał na Zachodzie, a którego życie po- 
służyło za temat dla całego cyklu dzieł hagiograficznych był święty Marcin 


4 Vita Sancti Pau/i primi Eremitae di Girolamo, ed. B. Degórski, Roma 1987-. Dalej 
cytuję to wydanie jako Vita Pau/i lub v.P. 
5 Por. B. Degórski we wstępie do: Św. Hieronim. Żywoty mnichów Pawła, Hilariona, 
Ma1chusa, przekład, wstęp i opracowanie B. Degórski, Źródła Monastyczne, 10, Tyniec- 
-Kraków 1995, s. 21 i n. 
6 Podstawę dla dalszych rozważań stanowiło dla mnie wydanie: A. Bastiaensen, Testo 
e commento, w: Vita di Martina, Vita di Ilarione, In memoria di Paola, Roma 1975, s. 69- 
-143 i 291-317 (Vite dei Santi, 4). Dalej cytuję to wydanie jako Vita Hilarionis lub v.H. 
Korzystałem także z wydania z Patrologii Migne'a: Patrologiae cursus completus. Series 
Latina, Paris 1841-1864 (dalej: PL), XXIII, kol. 29-53. 
7 Por. B. Degórski w: Św. Hieronim, s. 29. 
8 Wcześniejsze są oczywiście obydwa łacińskie przekłady atanazjańskiej Vita Antonii. 
Por. przyp. 3. 
9 PL, XXIII, kol. 54-60. 
10 Por. B. Degórski w: Św. Hieronim, s. 38 i n.
>>>
,,,,",,,, 


Exordium w łacińskich żywotach świętych z IV i V wieku 181 
z Tours. Autorem jego Żywota, a także poświęconych mu Listów i Dialo- 
gów był wytrawny literat łaciński Sulpicjusz Sewer (ok. 363-420), który 
sam nawrócił się na ascetyzm. W prowadzonych tu dalej rozważaniach 
zajmować się będziemy wyłącznie Vita Martini Jl . Utwór ten, napisany oko- 
ło 397 roku, kontynuuje bowiem rozpoczętą przez Atanazego (na Zachodzie 
w ewagriańskim przekładzie), a przeniesioną w sposób oryginalny na łaciński 
grunt językowy przez Hieronima homogeniczną formę gatunkową. Sulpi- 
cjusz Sewer opisał idealny tryb życia mnicha, który stał się ojcem zachod- 
niego monastycyzmu, różniącego się pod pewnymi względami bardzo od 
wschodniej formacji mniszej, która go poprzedzała i z której wyrósł. Na 
Zachodzie asceci rekrutowali się znacznie częściej niż to było w Egipcie 
spośród dobrze urodzonych, majętnych, a nierzadko znakomicie wykształ- 
conych w świeckiej szkole intelektualistów. Zdarzało się, co na Wschodzie 
byłoby nie do pomyślenia, że jeden człowiek w tym samym okresie był jed- 
nocześnie mnichem i urzędującym biskupem 12 . Marcin przez dużą część 
swego życia godził właśnie ascetyczny tryb życia z obowiązkami pierwsze- 
go pasterza w galijskim mieście Tours. 
Kiedy Paulin z Mediolanu pisał na prośbę św. Augustyna żywot św. 
Ambrożego poinformował już we wstępie swoich czytelników, że Vita Am- 
brosii 13 należy do tego samego gatunku co wymienione wyżej utwory au- 
torstwa Atanazego, Hieronima i Sulpicjusza Sewera: 
V.Amb., I, 1: Hortaris, venerabilis pater Augustine, ut sicut beati viri Athana- 
sius episcopus et Hieronymus presbyter stilo prosecuti sunt vitam sanctorum Pau li 
et Antonii in eremo positorum, sicut etiam Martini venerabilis episcopi Turonensis 
ecclesiae Severus servus Dei luculento sermone contexuit, etiam ego beati Am- 
brosii episcopi Mediolanensis mea prosequar stilo. 
Vita Ambrosii w istocie różni się na płaszczyźnie formalnej znacznie od 
przywoływanych przez jej autora jako wzór wcześniejszych żywotów 
świętych. Jednak intencje, jakie skłoniły Paulina do jej napisania - uka- 
zanie ideału świętości, jego pochwała i zachęta do naśladownictwa - odbi- 
ły się wyraźnie na strukturze dzieła, co rzeczywiście pozwala trak:tować ten 
utwór jako kolejne stadium w rozwoju tego samego literackiego gatunku, 
jakim była biograficzna hagiografia łacińska. Gdy na mocy edyktu konstan- 


11 Oparłem się na wydaniu: Vita di Martino, w: Vite dei Santi IV, cur. Ch. Mohrmann, 
Fondazione Lorenzo Valla, 1983. Dalej cytuję to wydanie jako Vita Martini lub V.M. 
Korzystałem też bardzo często z wydania: Sulpice Severe, Vie de S. Martin I-III, ed. J. Fon- 
taine, Paris 1967-1969 (SC 133-135). 
12 Por. C. Stancliffe, St. Martin and His Hagiographer. History and Miracle in Sulpi- 
cius Severus, Oxford 1983, s. 22. 
13 Podstawę stanowiło dla mnie wydanie: Vita di Ambrogio, w: Vite dei Santi III, cur. 
Ch. Mohrmann, Fondazione Lorenzo Valla, 1981. Dalej cytuję to wydanie jako Vita Am- 
brasU lub V.Amb.
>>>
"'
 


182 


Przemysław Nehring 


tynopolitańskiego 14 kulty pogańskie zostały całkowicie zakazane, rozpoczął 
się proces łączenia się państwa z Kościołem. Bardzo ważną rolę w tym 
czasie i tej sytuacji odgrywał bohater dzieła Paulina. Choć święty Ambroży 
był biskupem-politykiem, to autor jego żywota nie pominął także ascetycz- 
nego aspektu duchowości swego mistrza. 
Innym żywotem, który pokazywał ideał świętości na przykładzie życia 
duchownego, i to biskupa, jest Vita Augustini 15 napisana przez Possydiusza, 
biskupa Kalamy. Augustyn został w tym dziele odmalowany przez swego 
hagiografa jako biskup, który nie angażuje się niemal zupełnie w polityczne 
wydarzenia swoich czasów. Jest oddany bez reszty Kościołowi, a jego ak- 
tywność opisana w żywocie skupia się głównie na zmaganiach z różnymi 
współczesnymi mu herezjami. Possydiusz tak bardzo cenił budującą war- 
tość dzieł napisanych przez Augustyna, że postanowił nawet dołączyć na 
końcu swojego utworu ich kompletny katalog, który miał ułatwić czytelni- 
kom korzystanie z tej ogromnej spuścizny. Niezwykle ważnym elementem 
w obrazie świętości Augustyna, jaki wyłania się z dzieła Possydiusza, jest 
jego działalność jako fundatora monastycznego w Afryce Północnej. Po- 
dobnie jak to było w przypadku Vita Ambrosii, mamy tu do czynienia z ide- 
ałem świętego biskupa, który jednak ciągle tkwi w ascetycznej tradycji. 
Wszystkie przywołane wyżej żywoty świętych propagowały na gruncie 
języka łacińskiego wzór świętości charakterystyczny dla epoki, w jakiej 
powstawały. IV i V wiek w dziejach Kościoła, i całej kultury europejskiej 
w ogóle, to okres niezwykle ważny jako czas ostatecznego i w pełni dla chrze- 
ścijaństwa zwycięskiego przesilenia w konfrontacji z kulturą pogańskiego 
antyku. Wtedy także dochodzi do kluczowych dla całej późniejszej historii 
Kościoła rozstrzygnięć doktrynalnych, które rodziły się w atmosferze ogrom- 
nych sporów. Arianie, melecjanie, donatyści, pelagianie proponują wówczas 
rozumienie chrześcijaństwa mniej lub bardziej różne od nicej skiej wykładni 
wiary, zwanej ortodoksyjną. Utwory hagiograficzne, które stanowią przed- 
miot niniejszego studium, zajmując także stanowisko wobec tych ważnych 
problemów swojej epoki, wykazują wyższość chrześcijaństwa nad szeroko 
rozumianą kulturą klasycznego pogaństwa i propagują "nicejskie credo", 
potępiając przy tym bez reszty wszelkie herezje swojej doby. Hagiografia ta 
odpowiada również na częste wówczas, szczególnie ze strony doktrynal- 
nych adwersarzy, ataki na ortodoksyjne duchowieństwo, akcentując silnie 
jego autorytet. 
Funkcja propagandowa tej literatury jest zatem ogromna. Wiarygodne 
przedstawienie ideału świętości oraz argumentacja przekonująca czytelnika 


14 Teodozjusz w 392 r. wydał w Konstantynopolu edykt, na mocy którego zabroniono na 
terenie całego cesarstwa sprawowania jakichkolwiek kultów pogańskich. 
15 Podstawę stanowiło dla mnie wydanie: Vita di Agostino, w: Vite dei Santi III, cur. 
Ch. Mohrmann, Fondazione Lorenzo Valla, 1981. Dalej cytuję to wydanie jako Vita Augu- 
stini lub VAug.
>>>
7- 



 


Exordium w łacińskich żywotach świętych z IV i V wieku 183 



:'" 


do ortodoksyjnej pozycji doktrynalnej w ówczesnych sporach ideologicz- 
nych są celami, które autorzy wczesnych żywotów realizowali za pomocą 
retorycznych środków literackich. W ogromnej mierze są to sposoby per- 
swazji o proweniencji klasycznej. W prowadzonych tu rozważaniach zamk- 
rzam ukazać, zawarte we wstępach badanych utworów, literacko-retorycz- 
ne zabiegi ich twórców o jak najlepsze, najbardziej perswazyjnie skuteczne 
rozpoczęcie dzieła. 
Autorzy wczesnych żywotów świętych musieli wiedzieć, że temat, jaki 
podjęli powinien być ze względu na swoją ideową nośność podany czytel- 
nikom w możliwie wiarygodny sposób. Niezwykle ważny dla osiągnięcia 
dydaktycznego czy też propagandowego celu całego dzieła był jego wstęp. 
Kluczem do szczegółowej analizy wstępów poszczególnych dzieł hagiogra- 
ficznych, jaką zajmę się w dalszej części moich rozważań, będą teoretyczne 
ustalenia dotyczące exordium, opisywane w antycznych pracach z dziedzi- 
ny teorii retorycznej. Owe cechy i funkcje śledzić można, moim zdaniem, 
z dużym powodzeniem w łacińskich żywotach z IV i V wieku. 
Warto w tym miejscu przypomnieć, jaka była funkcja exordium według 
starożytnych teoretyków wymowy, ujmując, dla potrzeb tego artykułu, rzecz 
w wielkim skrócie. 
Podstawowym zadaniem wstępu, sięgającym korzeniami do mów sądo- 
wych, było trojakie oddziaływanie na odbiorcę (auditorem benevolum, do- 
cilem, attentum facere)16. Po pierwsze - należało zyskać jego życzliwość, 
po drugie - uczynić go skłonnym do przyjęcia zawartych w mowie treści 
i po trzecie - spowodować zainteresowanie tematem. Przychylność słucha- 
cza zdobywano na cztery różne sposoby17. Autor musiał przedstawić w ko- 
rzystnym świetle siebie samego (ab nos tra persona), natomiast w jak naj- 
gorszym swoich przeciwników (ab adversariorum persona). Sposobem na 
zyskanie sympatii odbiorców było zgodnie z retoryczną teorią chwalenie 
ich samych we wstępie wystąpienia (ab auditorum persona). Dla zdobycia 
przychylności słuchaczy wykorzystywano także atrakcyjność samego tematu 
wypowiedzi (ab causa, a rebus ipsis). 
Druga spośród funkcji wstępu (auditorem docilemfacere) łączy się ściśle 
z trzecią (attentum pararare). Obie one mają specjalne znaczenie w wywo- 
dach, w których ze względu na niski stopień wiarygodności (genus humile), 
czy to z powodu ograniczonych intelektualnych zdolności odbiorców, czy 
też umiejętności mówcy (genus obscurum), dowodzenie przedstawianych 
tez było trudniejsze. Mówca musiał we wstępie poinformować odbiorców 
o podjętym przez siebie temacie i zatroszczyć się o jego uatrakcyjnienie. 


16 Quint., IV, I, 41: in ancipiti maxime benevolum iudicem, in obscura docilem, in 
humili attentum parare debemus. 
17 Her., I, 4, 8: benivolos auditores quattuor modis possumus: ab nostra, ab adversa- 
riorum nostrorum, ab auditoeum persona, et ab rebus ipsis.
>>>
184 


Przemysław Nehring 


Można było w tym celu eksponować argumenty dotyczące bezpośrednio 
odbiorcy utworu lub przykuwać jego uwagę retorycznymi ozdobami. 


AUDITOREM DOCILEM ATTENTUMQUE PARARE 


Czytelnik z pewnością chciał dowiedzieć się ze wstępu, co i w jakim 
celu autor zamierza mu w całym swym dziele przekazać. Warto w tym 
miejscu zwrócić uwagę na to, że chrześcijanie pierwszych wieków posia- 
dali pewien rodzaj "retorycznej świadomości". Już pisarze nowotestamen- 
tarni, którzy wybrali grekę jak:o język przekazu milcząco przyjęli niektóre 
zasady retoryki greckiej. Gdy wcześni chrześcijanie wypowiadali się na re- 
ligijne tematy zarówno w słowie mówionym, jak i pisanym, czy też byli 
tylko odbiorcami adresowanych do nich wystąpień, nawet jeśli byli stosun- 
kowo mniej wykształceni, zdawali sobie sprawę, jak:ą formę powinien przy- 
jąć przekaz, aby mógł być przekonywaj ący 18. 
Hagiografowi z pewnością zależało, by adresat jego utworu rozpoczął 
lekturę w sposób uważny. Służyć temu miało uprzedzenie czytelnika o te- 
macie, który autor zamierza zrealizować w żywocie i o dydaktycznych ce- 
lach, jakie chce osiągnąć. 
Atanazy informuje w prologu Vita Antonii o zadaniu, jakie postawił 
swemu dziełu. Pragnie on ukazać sposób życia Antoniego, początki jego 
ascezy, opisać jego śmierć i potwierdzić wiarygodność krążących o nim 
opowieści. 
V.A., Pr. 8-9: Quoniam igitur exegistis a me, ut vobis scriberem de conversa- 
tione beati Antonii, volentibus discere, quemadmodum coeperit, quive fuerit ante 
sanctum propositum, qualem etiam habuerit terminum vitae, et si vera sint ea, quae 
de ipso fama dispersit, ut ad eius aemulationem atque exemplum vos instituere 
possitis: magna cum laetitia suscepi vestrae charitatis imperium. 
Przedstawiona w utworze, według powyższego schematu, postać i po- 
stawa życiowa Pustelnika ma być wzorem do naśladowania, a nawet do 
współzawodnictwa (aemulatio) dla przyszłych mnichów. Ukazanie tego ide- 
ału, pochwała i zachęta do pójścia jego śladem stanowią retoryczne cele, 
jakie Atanazy założył w swoim utworze. 
Dla wywołania szczególnego zainteresowania czytelników przedmiotem 
wywodu napisał, że przedstawiany w utworze sposób życia Antoniego jest 
doskonałym wzorem do naśladowania dla adresatów żywotu-listu, którzy 
wybrali tak:że dla siebie drogę ascezyl9. Chwaląc ascetyczny tryb życia An- 
toniego, Atanazy pośrednio chwalił także samych adresatów utworu, którzy 


18 Por. G. A. Kennedy, A New History ofClassical Rhetoric, Princeton 1994, s. 258. 
19 Arystoteles radził w podobny sposób wywoływać przychylny nastrój i zainteresowanie 
słuchaczy dla tematu oracji; Arist., Rhet., 1415b.
>>>
:::=. .J 


,
 


Exordium w łacińskich żywotach świętych z IV i V wieku 185 


postanowili iść za przykładem egipskiego Pustelnika. Był to charaktery- 
styczny dla mowy pochwalnej sposób przykuwania uwagi i zyskiwania życz- 
liwośceo czytelnika. 
Również w pierwszym rozdziale Hieronimowej Vita Pauli znalazła się, 
zgodnie z prawidłami klasycznej wymowy, zapowiedź jej tematu 21 . Autor za- 
mierza opowied;zieć o początku i końcu życia Pawła, pierwszego pustelnika. 
v.P., I, 19-23: Igitur quia de Antonio tam Graeco quam Romano stilo diligen- 
ter memoriae traditum est, pauca de Pauli principio et fine scribere deposui; magis 
quia res omissa erat, quamfretus ingenio. Quomodo autem in media aetate vixerit, 
aut quas satanae pertulerit insidias, nul/i hominum compertum habetur. 
Hieronim chcąc uwiarygodnić swój wywód zastrzega, że pozostały okres 
życia bohatera żywota, jak i jego walki z szatanem pozostają dla wszystkich 
tajemnicą. Sugeruje w ten sposób prawdziwość całej relacji. Jego utwór ma 
korygować powszechną opinię na temat tego, kto był pierwszym w ogóle 
pustelnikiem. Autor przedstawia najpierw poglądy tych, którzy prekurso- 
rów takiego sposobu życia widzą w biblijnych postaciach Eliasza i Jana 
Chrzciciela oraz pogląd, wedle którego uznawano św. Antoniego za ojca 
wszystkich pustelników. Sam Hieronim przeciwstawiając się tym twier- 
dzeniom i zestawiając swego bohatera z jednej strony z postaciami biblij- 
nymi, a z drugiej z darzonym powszechnym szacunkiem św. Antonim, pod- 
nosi walory samego św. Pawła Pustelnika. Porównanie z osobą uznawaną 
za wybitną było sposobem amplifikacji bohatera mowy pochwalnej, zna- 
nym z klasycznej retoryki i opisanym przez Arystotelesa 22 . Temu także ce- 
lowi służy centralna, udowadniana potem w całym utworze, a zawarta już 
w prologu, teza o pierwszeństwie św. Pawła Pustelnika wśród egipskich 
anachoretów. 
Przedstawiając temat swego dzieła oraz informując czytelników o tym, 
do czego będzie się starał ich przekonać, Hieronim unika natrętnego dydak- 
tyzmu i nie mówi wprost o propagandowych celach swego literackiego 
przedsięwzięcia. Wszystkie napisane przez niego żywoty mnichów różnią 
się w tej kwestii od Vita Antonii i innych wczesnych łacińskich utworów 
hagiograficznych. 
Sulpicjusz Sewer w I rozdziale Vita Martini zapowiada, że opisze życie 
świętego, by zachęcić czytelników dzieła do jego naśladowania. Ten autor 
zatem uprzedza odbiorców utworu o dydaktycznym celu, jaki przyświecał 
mu przy pIsamu. 
V.M., 1,23-27: Undefacturus mihi operae pretium videor, si vitam sanctissimi 
viri, exemplo a/iis mox futuram, perscripsero, quo utique ad veram sapientiam et 
caelestem mi/Wam divinamque virtutem legentes incitabuntur. 


20 Ibidem, 1415b, 35. 
21 Por. ibidem, 1415a, 10. 
22 Ibidem, 1368a, 20. 


24 - Historia XXXI
>>>
;='" 


186 


Przemysław Nehring 


Utwór Sewera jest reakcją na poszukiwanie przez wielu ludzi wzorców 
osobowych w pogańskiej literaturze i filozofii. Autor pragnie przedstawić 
wzór życia odpowiedni dla chrześcijan. Naśladowanie Hektora i Sokratesa, 
bohaterów, którzy, w jego mniemaniu, dla świata pogańskiego stanowili 
ucieleśnienie cnót 23 , jest według niego głupotą, której należy się aktywnie 
przeciwstawiać. 
V.U, I, 12-14: Hectorem pugnantem aut Socraten philosophantem, cum eos 
non solum imitari stultitia sit, sed non acerrime etiam impugnare dementia. 


Possydiusz w prologu Vita Augustini informuje czytelników, co zamie- 
rza zawrzeć w utworze, i uprzedza o tym, czego podczas lektury nie znajdą. 
Biskup z Kalamy zapowiada więc opowiadanie o życiu i obyczajach świę- 
tego skomponowane w trosce o umocnienie i wzrost Kościoła. 
V. Aug., Praef., 5-9: studens ex qualicumque adcepto ingenio et sermone aedi- 
ficationi prodesse sanctae ac verae Christi Domini catholicae ecclesiae, de vita et 
moribus praedestinati et suo tempore presentati sacerdotis optimi Augustini [... J t 
minime reticere t. 


Autor chce pisać o początkach życia świętego, jego wzrastaniu i zasłu- 
żonym końcu życia. Zapowiada zatem naturalny dla hagiografii, a i dla bio- 
grafii w ogóle, schemat narracyjny. 
V Aug., Praef., 20-23: de praedicti venerabilis viri et exortu et procursu et 
debito fine [...J explicandum suscepi. 
Jednocześnie zastrzega, że pominął to wszystko, co Augustyn napisał 
o sobie samym w Wyznaniach. W ten sposób zapowiada w prologu swego 
utworu, że ma on stać się komplementarny ze sławnym autobiograficznym 
dziełem jego mistrza. 
v. Aug., Praef., 27-30: Nec attingam ea omnia insinuare, quae idem beatissi- 
mus Augustinus in suis Confessionum libris de semeteipso, qualis ante perceptam 
gratiam fuerit qualisque iam sumpta viveret 24 , designavit. 


AUDITOREM BENEVOLUM PARA RE 


Utwór dydaktyczny przedstawiający czytelnikowi wzór do naśladowania 
winien być przeczytany przez niego w sposób uważny, ale również życzli- 
wy. Tylko bowiem taki odbiór umożliwiał przekonanie adresata żywota 
o niezwykłych walorach przedstawianego w dziele bohatera, a także mógł 
wpłynąć na podjęcie przez niego decyzji o naśladowaniu świętego. 


23 Por. Sulp. Sev., Dial., 3, 17, 6: sciunt Athenae non sapientiorem in Academia Platonem 
nec Sacraten in carcere fortiorem. 
24 Por. Aug., Conf, X, 3, 4-4, 6.
>>>
.-=:-= 


.,,;
 


Exordium w łacińskich żywotach świętych z IV i V wieku 187 


Autorzy dzieł hagiograficznych dla zyskania przychylności odbiorców 
szczególnie chętnie posługiwali się we wstępach swych utworów zabiegiem 
(modus) nazywanym przez łacińskich teoretyków wymowy de nostra persona. 
Pisarz zwykle mocno akcentował swoją skromność deprecjonując wła- 
sne możliwości pisarskie wobec powagi i trudności podjętego przez siebie 
tematu, a także usprawiedliwiał się z niemożności pełnego jego opracowa- 
nia. Jest to deminutio, za pomocą której wyrażano mocno afektowaną auto- 
skromność. Jako retoryczny argument była ona jednym z naj popularniej- 
szych środków stosowanych dla pozyskania życzliwości odbiorców dzieła 15 . 
Tę figurę myśli można znaleźć we wszystkich analizowanych przeze mnie 
utworach. 
Hieronim napisał w prologu Vita Pauli, że zdecydował siępOSWlęClC 
utwór opisowi życia św. Pawła raczej dlatego, że o tym nie pisano, niż ufa- 
jąc własnemu talentowi. 
V.P., I, 21: magis quia res omissa erat, quamfretus ingenio. 
Opracowując ten topos we wstępie do Vita Hilarionis autor uznał temat 
swego dzieła za trudniejszy od homerowych poematów. Nawet Poeta, według 
słów Hieronima, prawdopodobnie nie byłby w stanie w należyty sposób opi- 
sać życia tak wielkiego męża albo pozazdrościłby tak wspaniałego tematu. 


V.H., I, 4: Porro mihi tanti ac ta/is viri conversatio vitaque dicenda est, ut 
Homerus quoque, si adesset, vel invideret materiae vel succumberet'215. 


Sulpicjusz Sewer tłumaczy się czytelnikom z podjęcia tematu przezna- 
czonego wyłącznie dla wybornych twórców. 
V.M., ep. ded., 1: qui materiem disertis scriptoribus reservandam impudens 
occupassem. 


Topos, za pomocą którego autor przydaje wartości swemu dziełu, porów- 
nując siebie samego z Homerem, pojawi się w zakończeniu Vita Martini. 
V.M., XXVI, 3: Vere fatebor, non si ipse ut aiunt, ab inferis Homerus emerge- 
ret, posset exponere; adeo omnia maiora in Martino sunt, quam ut verbis concipi , 
queant. 


25 Por. E. R. Curtius, Literatura europejska i łacińskie średniowiecze, tłum. A. Bobrowski, 
Universitas, Kraków 1997, s. 90-91. 
26 Hilary z Arles we wstępie do Vita Honorati wyraźnie nawiązuje do powyższych wy- 
powiedzi Hieronima. Autor ten zastrzega, że nie wierzy w swój talent i nie pokłada nadziei 
we własnym retorycznym warsztacie. Sam temat dzieła jest, według niego, tak poważny, że 
nawet twórca o znakomitych umiejętnościach retorycznych nie byłby w stanie ozdobić go 
dzięki sztuce wymowy, a jeszcze mógłby zostać pokonany jego ciężarem. Echa Hieronimo- 
we są tu tak wyraźne, że można wręcz mówić o cytacie z Żywotów Pawła i Hilariona. Por. 
Vita Honorati, III, 17-21: Non tamen ego ingenii fiducia neque fretus eloquio ad adtingen- 
dam tanti viri vitam mani/m mitto; quam si quis priscae eloquentiae auctor adlingeret, non 
solum nihil facundia ornaret, sed victus materiae mole subcumheret. 


'j 
" 
'1 
i
>>>
188 


Przemysław Nehring 


Paulin w prologu Vita Ambrosii deklaruje, że jego własne możliwości 
literackie nie są tak wielkie, jak umiejętności Atanazego, Hieronima czy 
Sulpicjusza Sewera, autorów wcześniejszych żywotów, których nazywa fi- 
larami Kościoła. 


VAmb., I, 2: Sed ego ut meritis tantorum virorum, qui muri ecclesiae et 
eloquentiae fontes, ita e,tiam sermone me inparem novi. 
Własny talent (ingenium) i retoryczne umiejętności (sermo) deprecjonu- 
je również Possydiusz w prologu do Vita Augustini. Deklarując swoje 
ustawiczne starania o to, by Kościół wzrastał i się umacniał, i wskazując 
jednocześnie w tych dążeniach genezę utworu, określił swoje pisarskie pre- 
dyspozycje raczej powściągliwie. 
VAug., I, 1: studens ex qualicumque Tl adcepto ingenio et sermone aedifica- 
tioni prodesse sanctae ac verae catholicae ecclesiae. 
Akcentowanie przez autora braku wiary we własne pisarskie kompe- 
tencje było typowe dla topiki exordialnej już w epoce klasyczne/ 8 . W póź- 
nej literaturze łacińskiej jest to jednak składnik wstępu, którego popular- 
ność jest wprost niezwykła 29 . W kręgu piśmiennictwa chrześcijańskiego 
argumentacja ta znalazła niezwykle podatny dla siebie grunt. Był to bo- 
wiem doskonały sposób na pokazanie przez pisarza jego humilitas, cnoty 
o podstawowym znaczeniu dla chrześcijańskiego ideału moralnego. 
Atanazy tłumaczył fakt, że nie zdążył zapoznać się z relacjami innych 
mnichów, którzy dłuższy czas przebywali z Antonim, pośpiechem, z jakim 
musiał pisać żywot Pustelnika. Wedle tej informacji autora, przynaglał go 
posłaniec, który miał zanieść żywot-list do mnichów żyjących gdzieś za 
morzem, a właśnie kończył się czas odpowiedni dla żeglugi. 
VA., proI., 839-840: Disponebam itaque post lectionem litterarum vestrarum 
aliquos ad me monachos invitare, et maxime eos qui crebro ad eum ire consueve- 
rant: ut plenius aliquid addiscens, munera vobis maiora transmitterem. Sed quo- 
niam et navigationis tempora labebantur, et litterarum portitor vehementissime 
festinabat, ideo ea, quae et ipse noveram: frequenter enim eum visitavi, et quae ab 
eo didici, qui ad praebendam ei aquam non paululum temporis cum eo feci 3o , 
dilectioni vestrae indicare properavi. 


27 Użyty w tym miejscu zaimek qualisqumque, jak argumentuje to Bastiaensen, należy 
rozumieć raczej w sensie negatywnym, por. VAmb., XI, 12-13; patrz A. Bastiaensen w ko- 
mentarzu do VAug., s. 340. 
28 Por. Cic., Arch., I, l: Si quid est in me ingenii, iudices, quod sentio quem sit e;iguum; 
Plin. Nat., Praef, 12: [libelli] nec ingenii sunt capaces, quod alioqui in nobis perquam 
mediocre erat. 
29 Por. E. R. Curti
s, Literatura, s. 93-95, 410-415. 
30 Na temat tej lekcji i związanej z nią kontrowersji por. P. Nehring, Prooimion Vitae 
Antonii. Jego funkcja i struktura, Vox Patrum, 11-12, 1991-1992,20-23, s. 305-3J3.
>>>
.. 


-ch........ 


Exordium w łacińskich żywotach świętych z IY i Y wieku 189 


Sulpicjusz Sewer natomiast zastrzega, że nie mógł dotrzeć do wszyst- 
kich faktów z życia Marcina, gdyż ten unikał rozgłosu i starał się, by 
wszystkie jego niezwykłe cnoty pozostawały w ukryciu. 
V, M., I, 32-37: Igitur sancti Martini Vitam scribere exordiar [...], quamvis 
nequaquam ad omnia illius potueriln pervenire; adeo ea, in quibus ipse tantum sibi 
conscius fuit, nesciuntur, quia laudem ab hominibus non requirens, quantum in 
ipso fuit, omnes virtutes suas latere voluisset. 
Pisarz, który stara się zachować pozory własnej skromności i deklaruje 
we wstępie dzieła brak literackich zdolności lub nieprzygotowanie do takie- 
go opracowania tematu, jakie zadowoliłoby jego samego, musiał w retoryczny 
sposób usprawiedliwić decyzję o jego podjęciu. W tym celu powoływano 
się zazwyczaj na zewnętrzne okoliczności skłaniające do pisania. Hagio- 
grafowie wymieniali najczęściej dwa genetyczne dla ich dzieł czynniki. 
Pierwszym z nich było usprawiedliwienie własnego twórczego przedsięwzię- 
cia koniecznością odpowiedzi na czyjąś prośbę, a czasem nawet żądanie. 
Osoba lub grupa osób, która zwróciła się do autora z prośbą o napisanie 
tekstu staje się retorycznym adresatem całego dzieła. Wstęp jest wówczas 
rodzajem dedykacji poprzedzającej utwór. W przypadku analizowanych tu ży- 
wotów taką formę ma prolog do Vita Antonii, Vita Martini i Vita Ambrosii. 
Atanazy wyjaśnia przyczynę napisania żywotu-listu prośbą skierowaną 
do niego przez bliżej nie określoną grupę ascetów żyjących gdzieś poza 
Egiptem 31 . 


v'A., prol., 8-10: Quoniam igitur exegistis a me, ut vobis scriberem de conver- 
satione beati Antonii [...] magna cum laetitia suscepi vestrae charitatis imperium. 


Ewagriusz, zgodnie z tym co napisał w liście dedykacyjnym do Innocen- 
tego 32 , jakim poprzedził swój przekład, podjął się pracy nad nim właśnie na 
jego prośbę. 
v'A., L.D., 833-834: Vitam beati Antonii, te petente, ita transposui, ut nihil 
desit ex sensu, cum aliquid desit ex verbis", 


Podobnie genezę publikacji swego dzieła przedstawia Sulpicjusz Sewer 
w poprzedzającym Vita Martini i jednocześnie pełniącym funkcję wstępu 
liście dedykacyjnym napisanym do Dezyderiusza. Początkowo autor dając 


31 Tradycyjnie przyjmuje się, że adresatami dzieła byli początkujący na drodze mona- 
stycznej mnisi, których Atanazy poznał podczas swoich wygnańczych podróży na zachód, 
w Trewirze, gdzie był w latach 335-337, albo w Italii, gdzie przebywał w latach 340-346. 
Por. E. Wipszycka we wstępie do: Św. Atanazy Aleksandryjski, Żywot Św. Antoniego; 
Św. Antoni Pustelnik, Pisma, przekład Z.Brzostowska, wstęp i komentarz E. Wipszycka, 
Warszawa 1987, s. 31. 
32 Innocenty, wspólny przyjaciel Hieronima i Ewagriusza, prezbiter. Por. Hier., Epistulae, 
I, 15. Zmarł w 374 r. Data jego śmierci jest traktowana jako terminus ante quem dla powsta- 
nia tłumaczenia Ewagriusza, gdyż dedykuje je z całą pewnością żyjącemu Innocentemu.
>>>
=..,':'
, 


190 


Przemysław N ehring 


wyraz własnej skromności, a także aby uniknąć osądu czytelników, miał 
zamiar dzieło pozostawić w formie przechowywanych we własnym domu 
luźnych zapisków. 
VM, L.D., l: libel/um quem de vita sancti Martini scripseram, scheda premere 
et intra domesticos parietes cohibere. 


Decyzja o jego publikacji miała być, wedle autorskich zapewnień, jedy- 
nie odpowiedzią na usilne prośby Dezyderiusza. 
V M, L.D., l: petenti tibi saepius negare non potui. 
Paulin z Mediolanu decyduje się na napisanie Vita Ambrosii nie mogąc 
uchylać się prośbom, a nawet nakazom Augustyna. 
VAmb.,I, 1: Hortaris venerabilis pater Augustine, ut [...J etiam ego beati Am- 
brosii episcopi Mediolanensis ecc/esiae neo prosequar stilo; ibidem, I, 3: absurdum 
esse opinor quod praecipis dec/inare. 
Topos "odpowiedzi na prośbę lub żądanie" jako genezy powstania utwo- 
ru był chętnie wykorzystywany zarówno w prologach dzieł klasycznych 33 , 
jak i później chrześcijańskich 34 . Autorzy obydwu tych literackich kręgów 
używali w tym przypadku bardzo podobnych sformułowań. Zachętę do pi- 
sania czy prośbę o stworzenie dzieła oddawano zwykle czasownikami hor- 
tari, rogare, petere (chociaż czasami pojawia się również słowo iubere) 
albo pochodzącymi od nich formami rzeczownikowymi. Co ciekawe, cha- 
rakter relacji, jakie panowały pomiędzy autorem a adresatem dedykacji 
dzieła nie ma specjalnego wpływu na formę tego toposu. Takim samym zo- 
bowiązaniem dla pisarza jest prośba nie nazwanego nawet z imienia peten- 
ta, przyjaciela twórcy, jak i kogoś, kto w społecznej hierarchii zajmował 
o wiele wyższe niż autor miej sce 35 . 
Drugim często podnoszonym we wstępach żywotów powodem mającym 
usprawiedliwić podjęcie przez autora tematu dzieła jest poczucie koniecz- 
ności opisywania cnót nieprzeciętnych osób. Geneza tkwi zatem w samej 
materii, jakiej poświęcone jest dzieło (modus de re ipsa). Ten sposób ar- 
gumentacji korzeniami tkwi głęboko w klasycznej tradycji literackiej." Hie- 
ronim dokładnie cytuje w Prologu Vita Hilarionis zdanie Sallustiusza 
(Eorum enim, qui fecere, virtus, ut ait Crispus, tanta habetur quantum eam 
verbis potuere extollere preclara ingenia, pór. Sal., Cat. 8, 4), które w swej 
gnomicznej formie uzasadnia właśnie tę literacką powinność. Na podkre- 
ślenie zasługuje fakt, że autor Vita Hilarionis powołuje się na pogańskiego 


33 Por. Cic., De Oratore, I, I, 4; Verg., Georg., III, 41; Plin.Min., Epist. I, 1. 
34 Por. Cypr., Ad Quirin., praef., 4; idem, Ad Fortunat., praef., 8; Hier., Ep., I, 2; Sulp. 
Sev., Chron., I, I, 1. 
35 Por. T. Janson, Latin prose prefaces: studies in literary conventions, Almquist & 
Wiksell, Stockholm 1964, s. 117.
>>>
Exordium w łacińskich żywotach świętych z IV i V wieku 191 


poprzednika imiennie, co wcale nie było popularne w antycznej literaturze. 
Być może źródło tego cytatu nie było dla Hieronima bezpośrednie. Święty 
Augustyn zamieścił ten cytat z Sallustiusza w 18 księdze De civitate Dei 36 , 
a tę samą myśl spotykamy również w innych utworach pochodzących mniej 
więcej z tego samego okresu 37 . Interesująca jest tu paralela z ustępem z pro- 
logu do żywota Probusa autorstwa Flaviusa V opiscusa znajdującego się 
w zbiorze Scriptores Historiae Augustae 38 . Autor tej biografii posługuje się 
też, podobnie jak Hieronim, przykładem Aleksandra Wielkiego, który u gro- 
bu Achillesa przywołuje postać Homera, piewcy czynów greckiego bohatera 39 . 
Postać Aleksandra pojawiła się w Vita Hilarionis w kontekście biblijnego 
Daniela (Alexander Magnus Macedo, quem vel aes vel pardum vel hircum 
caprarum Daniel vocat, v'H., I, 3), dzięki czemu autor z łatwością uspra- 
wiedliwia obecność w chrześcijańskim tekście pogańskiego bohatera 4o . 
Hieronim zabierając głos w dyskusji na temat pierwszeństwa pośród 
egipskich pustelników napisał w Vita Pauli, że żywot ten jest wypełnieniem 
istotnej luki. Świętemu Pawłowi należy się to samo, co św. Antoniemu, a więc 
utwór literacki, dzięki któremu przetrwa w ludzkiej pamięci jego imię. 
VP., I, 18-21: Igitur quia de Antonio tam Graeco quam Romano stilo diligenter 
memoriae traditum es t, pauca de Pauli principio et fine scribere disposui; magis 
quia res omissa erat, quamfretus ingenio. 
Ten sam autor również we wstępie do Vita Hilarionis mówi o koniecz- 
ności powodującej, że podjął się opracowania niezwykle trudnego tematu, 
jakim było życie świętego Hilariona. Podobnie jak w przypadku Vita Pauli, 
także tutaj Hieronim poczuwa się do obowiązku przedstawienia prawdzi- 
wego obrazu swego bohatera, który mógł być w oczach jego czytelników 
zniekształcony przez utwór literacki poświęcony mu wcześniej przez inne- 
go autora. Vita Hilarionis ma być zatem dziełem historycznym, w przeci- 
wieństwie do panegiryku na cześć zmarłego Hilariona stworzonego przez 
Epifaniusza, biskupa Salaminy. 


36 Aug., De civit. Dei, XVIII, 2, 41. 
37 Por. T. Janson, Latin, s. 150. 
38 Certum est, quod Sallustius Crispus quodque Marcus Cato et Gel/ius historici sen- 
tentiae modo in litteras rettulerunt. Omnes omnium virtutes tantas esse, quantas videri eas 
voluerint eorum ingenia, qui unius cuiusque facta descripserint. lnde est quod Alexander 
Magnus Machedo, cum ad Achillis sepuichrum venisset, graviter ingemescens 'felicem te, 
inquit, iuvenis', qui talem praeconem tuarum virtutum repperisti, Homerum intellegi volens, 
qui Achillem tantum in virtutum studio fecit, quantum ipse valebat. Vita Probi, w: SHA, 
ed. E. Hohl, Lipsiae 1971. 
39 Anegdotę o Aleksandrze Wielkim u grobu Achillesa można znaleźć w innych miej- 
scach zarówno w literaturze łacińskiej, jak i greckiej. Por. Cic., Arch., 10, 24; Arrian, 
Anabasis, 1, 12. 
40 Por. A. de V ogiie, Histoire litteraire du mouvement monastique dans l 'antiquite, Les 
Editions du Cerf, vol. II, Paris 1993, s. 166.
>>>
.-:=.,-
 


192 


. Przemysław Nehring 


v.H., I, 4-5: Porro mihi tanti ac talis viri conversatio vitaque dicenda est [...]. 
Quamquam enim sanctus Epiphanius [...] laudem eius brevi epistula scripserit 
[...] tamen a/iud est locis communibus laudare defunctum, aliud dejimcti proprias 
narrare virtutes". 


Sulpicjusz Sewer w Vita Martini napisał wprost, że nie godzi się ukry- 
wać cnót tak wielkiego męża, jakim był bohater jego dzieła. 
V.M, L.D., 5: nefas putarem tanti viri latere virtutes. 
Użyte tu słowo nefas, które ma wyraźnie religijną konotację, dodatkowo 
wzmacnia imperatyw, jakim był pisarz związany. 
Ad captandam benevolentiam czytelnika służyć ma wykorzystanie w pro- 
logach żywotów zabiegów literackich, dzięki którym autor dzieła jawi się 
w oczach czytelników jako osoba wiarygodna, a wszystko to, co zostało za- 
warte w tekście, jako godne zaufania. Temu celowi podporządkowane są 
zatem informacje o osobistych kontaktach między hagiografem a opisywa- 
nym przez niego świętym i deklaracje opierania się wyłącznie na spraw- 
dzonych i pewnych źródłach. 
Autor Vita Antonii przede wszystkim powołuje się na własne wspomnie- 
nia, zapewniając jednocześnie, że sam często widywał Antoniego. 
V.A., proI., 839-840: frequenter enim eum visitavi, et quae ab eo didici, qui ad 
praebendam ei aquam non paululum temporis cum eo feci, dilectioni vestrae indi- 
care properavi. 


Jakiego rodzaju były to spotkania i jak częste, nie da się dzisiaj jedno- 
znacznie powiedzieć. Tekst Ewagriusza, a także jego wersja opracowana 
przez Lopina i Moutfaucona, a wydana w PG Migne'a daje w prologu zda- 
nie, które mogłoby sugerować, że Atanazy był uczniem Antoniego i przez 
dłuższy czas przebywał w jego bezpośrednim otoczeniu. Według lekcji za- 
proponowanej przez Bartelinka, ostatniego wydawcę greckiego tekstu, Ata- 
nazy powołuje się jedynie na relację mnicha, który dłuższy czas przebywał 
z Pustelnikiem i służył mu "polewając jego ręce wodą,,41. Argumentu za przy- 
jęciem takiej lekcji dostarcza anonimowy łaciński przekład, który powstał 
w kilka lat po oryginale greckim, a który to kontrowersyjne miejsce oddaje 
zgodnie z wersją przyjętą przez Bartelinka 42 . Nie rozstrzygając tutaj, jak 
bardzo zażyłe były rzeczywiste relacje pomiędzy historycznym autorem 
żywota a jego historycznym bohaterem, podkreślić należy jedynie retorycz- 
ną funkcję przytoczonego wyżej zdania ze wstępu Vita Antonii. 


41 Na temat tej kontrowersji i obecnej w tekście znamiennej aluzji biblijnej odnoszącej się 
do posługi, jaką Elizeusz sprawował wobec Eliasza por. szerzej w: P. Nehring, Prooimion, 
s. 309-310. 
42 Por. G. 1. M. Bartelink, Die literarische Gattung der Vita Antonii, Vigiliae Christianae, 
XXXVI, 1982, s. 45. 


,I
>>>
'.
 


Exordium w łacińskich żywotach świętych z IY i V wieku 193 


Deklarację wykorzystywania wyłącznie pewnych źródeł informacji zna- 
leźć można we wstępach wszystkich analizowanych tu łacińskich żywotów 
z IV i V wieku. 
Hieronim w Vita Pauli, utworze polemicznym wobec Żywota św. Anto- 
niego, powołuje się imiennie na świadectwo dwóch uczniów Antoniego, 
którzy mieli potwierdzać kluczową dla całego dziełka tezę o pierwszeń- 
stwie Pawła wśród egipskich pustelników. 
v.P., I, 10-13: Amatas vero et Macarius, discipuli Antonii, e quibus superior 
corpus magistri sepelivit, etiam nunc adfirmant, Paulum quemdam Thebaeum prin- 
cipem rei istius fuisse, non nominis, quam opinionem nos quoque probamus. 
Autor żywota bierze na świadków najbliższych, wybranych uczniów św. 
Antoniego. Nawet sam Atanazy nie nazywa w swoim utworze z imienia 
tych, którzy pochowali bohatera dzieła. Są to ci, którzy byli z nim do końca 
i którzy jako jedyni znali miejsce pochówku swego mistrza 43 . To źródło in- 
formacji musiało budzić wśród czytelników całkowite zaufanie. 
Kończąc pierwszy rozdział Vita Martini, jego autor zapewnia, że zawarł 
w utworze jedynie to, co było według niego pewne. Aby wzmocnić tę de- 
klarację zastrzega, że wolałby raczej nic nie mówić, niż powiedzieć coś 
niezgodnego z prawdą. 
v. M, I, 42-44: Obsecro autem eos qui lecturi sunt, ut fidem dictis adhibeant, 
neque me quicquam nisi conpertum et probatum scripsisse arbitrentur; alioquin 
tacere quamfalsa dicere maluissem. 


Autor Vita Ambrosii podobnie jak Sulpicjusz Sewer dla podkreślenia 
własnej wiarygodności używa antytetycznego zapewnienia, że lepiej jest 
nie mówić nic, niż powiedzieć coś nieprawdziwego. 
V:Amb., II, 1-5: Quamobrem obsecro vos omnes, in quorum manibus liber iste 
versabitur, ut credatis vera esse quae dicimus [...] quandoquidem melius sit peni- 
tus nihil dicere quam aliquidfalsi proferre. 
Obydwaj autorzy dosłownie zaklinają swoich przyszłych czytelników, 
by dali wiarę temu, co będą czytać. Mamy tu do czynienia ze szczególną 
apostrofą do odbiorców. Następująca po słowie obsecro i biorąca od niego 
swą nazwę figura retoryczna - obsecratżo jest charakterystyczna dla róż- 
nych form modlitewnych i przez to wzmacnia odautorską prośbę. 
Paulin z Mediolanu pisze we wstępie napisanego przez siebie dzieła, że 
korzystał jedynie z wiarygodnych źródeł. Informacje zawarte w żywocie 
mają pochodzić albo z pewnych ust osób, które wcześniej były bliskimi 
współpracownikami Ambrożego, albo od siostry biskupa - Marceliny. 
Paulin powołuje się w końcu na to, co sam widział pracując u boku świętego. 


43 Palladius, Hist, Lausiaca, 21, 1,8-9. 


25 - Historia XXX]
>>>
194 


Przemysław Nehring 


'.... d 


i na relacje tych, którzy opowiadają, że widzieli Ambrożego w różnych miej- 
scach już po jego śmierci 44 . 
v'Amb., I, 11-18: ea quae a probatisissimis viris, qui illi ante me adstiterunt, 
et maxime a sorore ipsius venerabili Marcellina didici, vel quae ipse vidi cum ifli 
adstarem, vel quae ab his cognovi, qui il/um in diversis provinciis post obitum 
ipsius se vidisse narrarunt, vel quae ad il/um scripta sunt, cum adhuc obisse nesci- 
retur [...] describam. 
Possydiusz, który przez dłuższy czas przebywał w najbliższym otocze- 
niu Augustyna, również zapewnia, że opisał w Vita Augustini to, co sam 
widział, bądź czego osobiście się od niego dowiedział. 
v'Aug., I, 8-9: quae in eodem vidi ab eoque audivi. 
Exordia hagiograficzne, chociaż całkowicie zretoryzowane, paradoks al- 
nie często zapewniały o nieretoryczności dzieł, które rozpoczynały i prosto- 
cie ich literackiego języka. Moralna deprecjacja retoryki jest we wczesnym 
piśmiennictwie chrześcijańskim motywem konwencjonalnym 45 . Autorzy 
tego kręgu literatury, mając świadomość możliwości manipulacji poglądami 
odbiorców utworów zretoryzowanych - co dopuszczało immoralizm, osten- 
tacyjnie wyrzekali się sztuki słowa, a de facto z niej obficie korzystali dla 
osiągania celów zakładanych dla perswazji. Negatywny stosunek chrześci- 
jańskich twórców do antycznej sztuki wymowy ma tak:że swoje korzenie 
neotestamentarne. Święty Paweł w rozdz. I i II l Kor. wyraźnie przeciw- 
stawia klasycznej filozofii i retoryce to, co sam ma do przekazania odbior- 
com swego wystąpienia. Dla hagiografa pokazanie własnego dystansu 
w stosunku do retoryki, czy wręcz jej odrzucenie było zatem jeszcze jed- 
nym zabiegiem uwiarygodniającym żywot, co w konsekwencji służyło zawsze 
zyskiwaniu życzliwości czytelnika. 
Hieronimowa Vita Hilarionis ma być uzupełnieniem dla panegiryku 
wygłoszonego na cześć świętego przez Epifaniusza, biskupa Cypru 46 . Autor 
nie chce być traktowany jako panegirysta, ale jako historyk. Retoryczną me- 
todę pisarską Epifaniusza, od której się odcina, określa Hieronim, w przeci- 
wieństw
e do swego historycznego zamysłu literackiego, jako posługiwanie 
się /ocis communibus. 
v,H., I, 16-17: aliud est locis communibus laudare defunctum, a/iud defuncti 
proprias narrare virtutes. 


44 Tych ostatnich informatorów (Zenobiusz, biskup Florencji i pobożna Panzofia) autor 
przywołuje po imieniu w L rozdziale żywota. 
45 Por. H. Cichocka, J. Lichański, Zarys historii retoryki. Od początku do upadku ce- 
sarstwa bizantyńskiego, Wyd. UW, Warszawa 1993, s. 67-68. 
46 Ten grecki panegiryk nie zachował się i poza Hieronimem nie cytuje go żaden inny 
starożytny autor. 


?I
>>>
c::.. 



 


Exordium w łacińskich żywotach świętych z IY i Y wieku 195 


Autor Vita Martini już w liście dedykacyjnym dzieła dyskredytuje teorię 
wymowy pisząc, że "zbawienie świata zostało przepowiedziane nie przez 
mówców, ale przez rybaków". 
VM, L.D., 4: Meminerint etiam salutem saeculo non ab oratoribus, cum utique, 
si utile fuisset, id quoque Dominus praestare potuisset, sed a piscatoribus praedicatam. 
O wiele ważniejszy od formy utworu jest według niego poruszany w nim 
temat, gdyż: 
VM, L.D., 4: Regnum Dei non in eloquentia, sed infide constat 47 . 
Paulin w Vita Ambrosii odrzuca wyszukany sposób wypowiedzi, twier- 
dząc, że czytelnikowi poszukującemu w tekście przepychu retorycznego 
(pompam eloquaentiae) jednoczeŚnie umyka wiedza o tym, co najważniej- 
sze, czyli o cnotach opisywanego bohatera. Również ten autor wyraźnie 
akcentuje przewagę, jaką według niego powinna mieć treść dzieła nad jego 
formą. 
VAmb., I, 20-24: Nec verborumfucis veritatem obducam, ne dum scriptor ele- 
gantiae pompam requirit lec tor tantarum virtutum amittat scientiam, quem magis 
verborum phaleras pompasque sermonum quam virtutem rerum gratiamque Spiri- 
tus Sancti spectare conveniat. 


Na uwagę zasługują w cytowanym wyżej ustępie z prologu do Vita Am- 
brosii pojawiające się w nim metonimiczne określenia przesadnie ozdobnego 
stylu. Rzeczownikfucus oznaczał pierwotnie mech morski (Lichen rocella), 
którego używano do farbowania na czerwono. Już jednak w epoce klasycz- 
nej zaczęto stosować to określenie w odniesieniu do retorycznych ozdób 48 . 
Pisarze chrześcijańscy przejęli to słowo w takim właśnie znaczeniu do swe- 
go słownika 49 . Interesujące z podobnego względu jest też użycie przez Pau- 
lina rzeczownika phalerae dla nazwania retorycznych ornamentów. Termin 
ten w klasycznej łacinie oznaczał przede wszystkim błyszczące klejnoty, 
jakie zdobiły ludzi 50, lub ozdoby końskiej uprzęży51. Znaczenie, w jakim 
słowo to występuje we wstępie do Vita Ambrosii pojawiło się natomiast 
dopiero w literaturze chrześcijańskiej52. 
Autorzy we wstępach do żywotów nie tylko wyrzekali się retorycznego 
kolorytu, ale nawet zapewniali, że język, jakim piszą jest wręcz prostacki. 


,:: 


47 O chrześcijańskim stosunku do retoryki na podstawie analizy m.in. cytowanych tu 
przeze mnie ustępów z listu dedykacyjnego poprzedzającego Vita Martini pisze E. Norden, 
Die antike Kunstprosa. Vom VI. Jahrhundert v. Chr. bis in die Zeit der Renaissance, Teub- 
ner, Leipzig 1923, s. 530 i n.; a później T. Janson, Latin, s. 135-140. 
48 Por. Cic., De arat., 2, 45, 180: sententiae sine pigmentis fucoque puerili. 
49 Por. Cypr., Ad Donat., 2; Sulp. Sev., Dial., I, 27. 
50 Por. Cic., Verr., 4, 185; Liv., 9, 46, 12. 
51 Por. Verg., Aen., 5, 310; Liv., 22, 52, 5. 
52 Por. np.: Sulp. Sev., Dial., I, 27.
>>>
. 


196 


Przemysław Nehring 


Sulpicjusz Sewer wyraża w liście dedykacyjnym napisanego przez siebie 
utworu obawę, czy sermo incultus, jakim się posłużył, nie będzie raził czy- 
telników. 


VM, L.D., 4-5: ne, quodfore arbitror, sermo incu/tior legentibus displiceret. 
Paulin z Mediolanu charakteryzując język swojego utworu używa takiego 
samego epitetu. Pokrzepiony modlitwami Augustyna i zasługami bohatera 
swego dzieła hagiograf Ambrożego zdecydował się napisać żywot: 


VAmbr., I, 17: inculto sermone, breviter, strictimque. 
Brevitas jako retoryczna figura pojawia się w analizowanych tu żywo- 
tach stosunkowo często. Autorzy zapewniali, że w trosce o to, by czytelnik 
nie znudził się zbyt długim opowiadaniem, musieli dokonać wyboru i w re- 
zultacie zawarli w żywotach tylko część znanej sobie historii życia święte- 
go. Sulpicjusz Sewer zapewnia, że dla uniknięcia Jastidium 53 u czytelnika 
zdecydował się opisać tylko to, co było w życiu Marcina najwspanialsze. 
VM., I, 38-40: Quamquam etiam ex his, quae conperta nobis erant,plura 
omisimus, quia sufficere credidimm us, si tantum excellentia notarentur. Simul et 
legentibus consulendumfuit, ne quod his pareret copia congestafastidium. 
Pomimo wszelkich zabiegów o podnoszenie wiarygodności żywotów 
i zyskiwanie przychylności potencjalnych czytelników hagiografowie mieli 
świadomość tego, że mogą znaleźć się wśród odbiorców ich dzieł i tacy, 
którzy będą żywić podejrzenia co do autentyczności zawartych w żywotach 
treści. 
Wstęp Vita Antonii kończy się jeszcze jednym zapewnieniem autora 
o wiarygodności całego utworu. Atanazy twierdzi, że dzięki jego staraniom 
o prawdę w każdym miejscu utworu, jego dzieło zadowoli zarówno tych 
czytelników, którzy dowiedzą się z niego więcej niż się spodziewają, 
jak i tych, którzy mają nadzieję dowiedzieć się o życiu Antoniego jak naj- 
wIęceJ. 
VA., prol., 839-840: utrobique curam veritatis habens, ut neque plus aliquis 
audiens, miraculorum congestione non credat, nec rursum meritis eius inferiora 
cognoscens, non putet dignum esse miraculo pro tanti nominis viro. 
Biskup aleksandryjski, a za nim Ewagriusz odparł w ten retoryczny spo- 
sób ewentualne zarzuty przyszłych czytelników, którzy mogliby wątpić 
w prawdziwość całej relacji. 
W zakończeniu wstępu Vita Hilarionis Hieronim odpowiada na zarzuty 
tych, którzy podważali historyczność św. Pawła, bohatera jego wcześniej- 
szego dzieła, i antycypuje zarzuty krytyków co do wiarygodności opisywa- 
nej historii życia Hilariona. 


53 Por. E. R. Curtius, Literatura, s. 92.
>>>
- 
,. 


.,
 


....,
._
.., 


Exordium w łacińskich żywotach świętych z IY i V wieku 197 


v.H., I, 6-7: Unde et nos [...] maledicorum voces contemnimus, qui olim de- 
trahentes Paulo meo nunc forte detrahent et Hilarioni, il/um solitudinis calumnia- 
ti, huic obicientes frequentiam; ut qui semper latuit, non fuisse, qui a mu/tis visus 
est, vi/is existimetur. Fecerunt hoc et maiores eorum Pharisaei, quibus nec Iohan- 
nis eremus et ieiunium nec Domini Salvatoris turbae, cibi potusque placuerunt. 
Autor używa w tym miejscu argumentów niepodważalnych z punktu 
widzenia chrześcijan. Świętego Pawła przyrównuje Hieronim do Jana Chrzci- 
ciela, Hilariona do samego Chrystusa. Wątpiących w wiarygodność przed- 
stawianych w obydwu żywotach świętych postaci autor zestawia natomiast 
z faryzeuszami, którzy nie w8;hali się podawać w wątpliwość walorów życia 
nawet Jana Chrzciciela czy Chrystusa. W tej zręcznej analogii odczytać 
można szczególny zamysł pisarski - żywot Pawła (Jan Chrzciciel) to żywot 
prekursora monastycyzmu, żywot Hilariona (Chrystus) to żywot doskonałe- 
go mnicha - w ogólnej paraleli Hieronim przypisuje sobie zatem rolę 
l . ty ,,54 
"ewange 1S . 
Bliskie osobiste stosunki, a czasem nawet hierarchiczna zależność, jakie 
często łączyły hagiografów z opisywanymi przez nich świętymi mogły rów- 
nież wywoływać uzasadnione obawy o obiektywność autorów. Jednakże 
i takiej ewentualnej krytyki byli oni świadomi i odrzucali ją już od począt- 
ku pisanych przez siebie utworów. 
W II rozdziale Żywota św. Ambrożego, dopełniającym wstępu dzieła, Pau- 
lin zwraca się do tych wszystkich, którzy mogliby sądzić, że autor powodo- 
wany miłością do Ambrożego napisał więcej niż wydarzyło się naprawdę. 
V.Amb., II, 3-4: nec pute! me quisquam studio amoris aliquid quod fide careat 
posuisse. 


* 


Topika wstępów hagiograficznych, co starałem się pokazać na przykła- 
dzie analizy prologów najwcześniejszych łacińskich żywotów świętych, 
opiera się niemal zupełnie na zasadach opisanych przez klasycznych teore-' 
tyków retorycznych. Dla przejrzystego ukazania wyników moich dociekań 
ułożyłem tabelę, w której zaznaczam obecność w poszczególnych analizo- 
wanych tu utworach hagiograficznych typowych motywów exordialnych, 
o których pisali antyczni teoretycy wymowy. 


54 Por. A. De V ogiie, Histoire, s. 170.
>>>
198 


Przemysław N ehring 


Topika exordialna w łacińskich żywotach świętych z IV i V wieku 


Vita Vita Pauli Vita Vita Vita Vita 
Motyw Antonii Eremitae Hilarionis Martini Ambrosii Augustini 
Auditorem docilem attentumque parare 
Informacja o temacie 
i dydaktycznym + + + + 
nastawieniu autora 
Auditorem benevolum parare 
ab nostra persona 
Deprecjacja własnych 
umiejętności literac- + + + + + + 
kich 
Deklaracja opierania 
się na pewnych źród- + + + + + 
łach 
Odrzucenie retoryki + + + 
Obsecratio + + 
de re ipsa 
Obiektywne trudności + + 
w opracowaniu tematu 
Żywot napisany na + + + 
czyjąś prośbę 
Poczucie konieczno- 
ści opisywania cnót + + + 
osób niezwykłych 
Brevitas + + + 
ab adversariorum persona 
Uprzedzenie zarzutów 
co do wiarygodności + + + 
informacji 


EXORDIUM DANS L'HAGIOGRAPHIE LATINE DE IV e ET ye SI:ECLE 


Resume 


Le sujet de cet artic1e constitue l'analyse de la topique de I'exorde des latines 
vies des saints ecrites en IV e siecle - a savoir: Vita Antonii dans la version 
d'Evagre, Vita Sancti Pauli prim i Eremitae et Vita Hilarionis de Saint Jeróme, Vita 
Martini de Sulpice Severe, Vita Ambrosii de Paulin de Milan et Vita Augustini de 


;1
>>>
. 


Exordium w łacińskich żywotach świętych z IV i V wieku 199 


Possidius de Calama. Dans les reflexions ci-menees I'auteur de cet aricle a pre- 
sente les procedes litteraires et rhetoriques utilises par les auteurs dans l' exorde des 
textes etudies, afin de rendre l 'introduction la plus persuasive et la plus efficace. 
Les auteurs des premieres vies des saints devaient etre conscients que le sujet 
lequel ils ont entrepri, a cause de sa portee ideologique devrait etre offert au lecteur 
d'une maniere la plus vraissemblable. L'exorde contribuait considerablement a la 
reussite didactique au propagandiste d'un oeuvre entier. La cle pour I'analyse 
detaillee de I'introductions des vies des saints particulieres constituaient dans cet 
article les constatations theoretiques concernantes l'exorde, et decrites dans des 
travaux antiques du domaine de la theorie rhetorique. L'article est termine par une 
table dans laquelle on a montre les typiques motifs classiques de I' exorde dans les 
latins vies des saints de IV e et V e siecle.
>>>
-"q
>>>
=-,.". 


ACTA UNIVERSITATIS NICOLAI COPERNICI 
HISTORIA XXXI - NAUKI HUMANISTYCZNO-SPOŁECZNE - ZESZYT 330 - TORUŃ 1999 


Koło Naukowe Klasyków UMK 


Sylwia Jóskowska 
Adam Węgrzyn 


INSKRYPCJE Z KOŚCIOŁA ŚW. PIOTRA I PAWŁA W WILNIE 


Dzięki współpracy nawiązanej pomiędzy Katedrą Filologii Klasycznej 
UMK oraz Klasikines Filologijos Katedra Uniwersytetu w Wilnie zaistniała 
w październiku 1997 r. możliwość wyjazdu pięciorga członków Koła Na- 
ukowego Młodych Klasyków 1 na Litwę. Pomijając inne aspekty tej wypra- 
wy2, jej zasadniczym celem naukowym było zinwentaryzowanie inskrypcji 
w kościele św. Piotra i Pawła wzniesionym na wileńskim Antokolu. Co 
prawda jest jeszcze zbyt wcześnie na pełną prezentację wyników naszej 
pracy; mając jednak wyjątkową okazję złożenia jubileuszowych życzeń 
Pani Profesor także w imieniu filologicznej gromadki Jej najmłodszych 
studentów, postanowiliśmy przedstawić w formie artykułu efekt naszych 
dotychczasowych ustaleń. . 
Podstawowe informacje na temat kościoła św. Piotra i Pawła znaleźć 
można we wznowionym niedawno, pełnym uroku, ale dziś już przestarza- 
łym przewodniku po Wilnie opracowanym swego czasu przez J. Kłosa 3 oraz 
w najnowszej albumowej monografii pióra E. Małachowicza 4 . Przypomnij- 
my tylko, że za czasów Władysława Jagiełły wzniesiono na wzgórzu anto- 
kolskim drewnianą świątynię, która spłonęła w roku 1594. Odbudowana 
w latach 1609-1616, została następnie przekazana kanonikom laterańskim. 
Podczas wojny moskiewskiej kościół został doszczętnie zburzony i dopiero 
pół wieku później, w latach 1668-1678, przystąpiono do jego ponownej 


I W wyjeździe udział wzięli: J. Bizukowicz, S. Jóskowska, K. Malinowska, K. Tro- 
chowska (studentki II i IV roku filologii klasycznej) oraz mgr A. Węgrzyn (słuchacz pierw- 
szego roku studiów doktoranckich). Naszym opiekunem był prof. dr hab. Włodzimierz 
Appel, któremu w tym miejscu serdecznie dziękujemy także za pomoc przy pisaniu tego 
artykułu. 
2 Zob. W. Appel, Wileńskie spotkania filologiczne, Głos Uczelni, VI (XXII), 1997, 
11(141), s. 20. 
3 Zob. Wilno. Przewodnik turystyczno-krajoznawczy J. Kłosa, Pro! Uniwersytetu 
St, Batorego, wydanie trzecie poprawione po zgonie autora, Wilno 1937. 
4 Zob. E. Małachowicz, Wilno. Dzieje, architektura, cmentarze, Wrocław 1996. 


26 - Historia XXXI
>>>
.' 


202 


Sylwia Jóskowska, Adam Węgrzyn 


odbudowy. Fundatorem nowej świątyni był hetman wielki litewski Michał 
Kazimierz Pac, który jednak zmarł w 1682 r. nie doczekawszy się osta- 
tecznego wykończenia wspaniałego wystroju kościoła i jego konsekracji 
w 1701 r. Z osobą fundatora łączą się trzy zachowane inskrypcje łacińskie. 
Już z daleka widoczny jest duży złocony napis umieszczony nad frontonem 
kościoła: 


REGINA PACIS 
FUNDA NOS IN PACE 
Trudno byłoby oddać w języku polskim grę słów łacińskiego oryginału, 
w którym odnajdujemy czytelną aluzję do brzmienia nazwiska fundatora 
kościoła. On sam pochowany został pod progiem świątyni, a fakt ten doku- 
mentowała łacińska inskrypcja umieszczona na grobowej płycie. Uderzenie 
pioruna zniszczyło pod koniec XVIII wieku oryginalne epitafium, obecne 
zaś znajduje się po prawej stronie wejścia do kościoła: 
HANC ECCLESIAM 
FUND. [AVIT] 1668 AN.[NO] 
29 IUNII 
HIC IACET PEC(C)ATOR s 
PAC 
MORT.[UUS] 4 APRIL[IS] 
1682 AN.[NO] 
Najokazalsza z łacińskich inskrypcji widnieje jednak: nad portalem 
głównego wejścia. Jej tekst brzmi następująco: 
D.[EO] O.[PTlMO] M.[AXIMO] 
QUOD VETUSTAS CONFECITAC CONSUMPSIT 
GRATUS DEVINCTUSQUE ANIMUS EREXIT 
MONUMENTUM SUPRA MORTALES EXUVIAS ILLUSTRISSIMI 
EXCELLENTlSSIMI 
DOMINI MICHAELIS PAC PALATlNI VILNENSIS SUPREMI EXERCITUUM 
M[AGNI] D[UCATUS] L.[ITHUANIAE] / . 
DUCIS OLlM IN LIMINE SACRAE HUJUS AEDlS AB EODEM MAGNIFICE 
ERECTAE POSITUM PARTIM VETUSTAS PARTIM INCEDENTlUM ATTRITUS 
DELEVIT SED BENEFICIORUM ME MOREM NULLA POTERAT DELERE OBLIVIO 
POST CXXXV AB OBITU ANNOS MONUMENTUM ISTUD RECENS PlIS 
SIMO ORTHODOXAE FIDEl TUTORI PATRIAE STRENUISSIMO DEFENSORI 
SUO MUNIFICENTlSSIMO FUNDATORI UT MEMORIA EJUS IN 
BENEDlCTlONEPERMANEAT CANONICI REGULARES LATERANENSES 
A.[NNO] D.[OMINI] MDCCCVIII DlE I MENSIS AUGUSTI APPOSUERE 6 . 


s Geminata litery c zaznaczona jest w inskrypcji osobnym znakiem. U E. Małacho- 
wicza, Wilno, p. 231, mylnie odczytana data śmierci M. K. Paca oraz dzienna data fundacji 
kościoła. 
6 E. Małachowicz, Wilno, p. 231, zamieszcza (za A. H. Kirkorem) następujący przekład 


,I
>>>
. .*
 
 ;' 
.
 i!- . 
.. .

 


Inskrypcje z kościoła św. Piotra i Pawła w Wilnie 


203 


Treść tej inskrypcji upamiętnia znane nam skądinąd fakty z życia Mi- 
chała Paca. Przypomina piastowane przez niego za życia godności (Palati- 
nus Vilensis; Supremus Exercituum Dux) i kreśli jego wizerunek jako wielce 
zasłużonego obrońcy wiary i ojczyzny (Orthodoxae Fidei Tutor; Patriae Stre- 
nuissimus Defensor). Tablicę wykonaną na zlecenie kanoników laterańskich 
umieszczono nad wejściem kościoła w dniu 1 sierpnia 1808 r. 
Wysoko wmurowana w zewnętrzną ścianę kościoła, po prawej stronie, 
znajduje się jeszcze jedna łacińska inskrypcja, która potwierdza fakt jego 
całościowej renowacji przeprowadzonej w 1803 r.: 
HAEC ECCLESIA INTUS 
ET EXTUS 
RENOVATA A[NN]O D[OMINI] 1803 


W późniejszych czasach kościół odnawiano jeszcze parokrotnie, a swój 
obecny wygląd zawdzięcza on pracom renowacyjnym i konserwatorskim 
zakończonym pod koniec lat osiemdziesiątych naszego stulecia 7 . 
Pozostałe inskrypcje łacińskie, których liczba sięga sześćdziesięciu, 
znajdują się wewnątrz świątyni. Są to z reguły krótkie napisy o treści prze- 
de wszystkim religijnej. Znajdziemy wśród nich cytaty z Ewangelii, rozmaite 
inwokacje oraz podpisy objaśniające wizerunki świętych. Tylko dla przy- 
kładu przytoczymy kilka takich inskrypcji. 


1. Cytaty z Pisma Świętego, umieszczone w nawach bocznych: 


po lewej stronie 
BEATI PAUPERES SPIRITU 
MT.5,3 
BEATI QUI LUGENT 
MT.5,4 
BEATI MUNDO CORDE 
MT.5,8 
BEATI PACIFICI 
MT.5,9 


po prawej stronie 
BEATI MITES 
MT.5,5 
BEATI QUI SITIUNT IUSTITIAM 
MT.5,6 
BEATI MISERICORDES 
MT. 5, 7 
BEATI QUI PERSECUTIONEM PATIUNTUR . 
MT. 5, 10 


tej inskrypcji: "Co czas zniszczył j strawił. / to wdzięczność odrodziła i podniosła. / Pomnik 
nad martwemi zwłokami / Michała Paca / wojewody wileńskiego, wielk.(iego) hetmana 
lit.(ewskiego) / przedtem w progu tego kościoła, / podług jego położony, który czas zatarł, / 
lecz dobrodziejstwa jego pamięci / nie zatrze wspomnienie. / W 135 lat po jego śmierci, tę 
nową / pamiątkę walecznemu wojownikowi / założycielowi swemu, / którego pamięć niech 
będzie / błogosławiona na wieki, / położyli kanonicy lateraneńscy, / roku 1808 I sierpnia". 
7 Nie mamy pewności, czy wszystkie inskrypcje zostały odrestaurowane. Być może 
niektórych nie udało się odtworzyć. Z tego czasu pochodzą wszakże obce pierwotnym napi- 
som "uzupełnienia", por. przyp. 8.
>>>
, 
.
. 



 


204 


Sylwia Jóskowska, Adam Węgrzyn 


Wszystkie te cytaty pochodzą z jednej Ewangelii (św. Mateusza 5,3-10) 
i są nazywane "ośmioma błogosławieństwami". W każdej z tych inskrypcji 
podana jest dokładnie lokalizacja cytatu 8 . 
Spośród innych tego rodzaju łacińskich napisów warto przytoczyć jesz- 
cze jeden: 


ASCENDENS 
IN NA VICULAM 
SIMONIS PETRI 
DOCEBA T TURBAS 
LUCAE 5 CAP.[UT] 
Tekst ten, będący bezpośrednim nawiązaniem do fragmentu 9 Ewangelii 
św. Łukasza, napisany jest złoconymi literami i widnieje na ambonie, z któ- 
rej księża obecnie docent turbas. 


2. Podpisy pod wizerunkami świętych: 
a) znajdujące się w nawach bocznych: . b) umieszczone pod kopułą: 
S.[ANCTUS] PETRUS S.[ANCTUS] GREGORIUS 
S.[ANCTUS] PAULUS S.[ANCTUS] HIERONYMUS 
S.[ANCTUS] VENCESLAUS PRINCEPS BOHEMIE S.[ANCTUS] SIMON 
S.[ANCTUS] SERAPION CAN.[ONICUS] REG.[ULARIS] 
c) podpisy pod wizerunkami umieszczonymi na suficie nawy głównej: 


S.[ANC]TUS LEO P.[APA] 
S.[ANC]TUS GREGORIUS 
SANCTUS SIL VESTER 


3. Inwokacje o charakterze religijnym: 


SANCTA 
TRINIT AS 
ATQUE 
INDIVISA 
UNIT AS 
Treść tych dwóch inskrypcji nie została zaczerpnięta bezpośrednio z Pisma 
Świętego, lecz nawiązuje do dogmatu Trójcy Świętej. 


O, ADORANDA 
TRINIT AS 
O,VENERANDA 
UNITAS! 


8 O ile nam wiadomo, owe lokalizacje i tych, i innych cytatów łacińskich zostały do- 
dane (!?) do oryginalnych inskrypcji dopiero podczas ostatnio prowadzonych prac konser- 
watorskich. 
9 Por. Luc., 5, 3-4: 
Ascendens autem in unam navim, quae erat Simonis, 
rogavit eum a terra reducere pusillum. Et sedens 
docebat de navicula turbas.
>>>
,
... 


Inskrypcje z kościoła św. Piotra i Pawła w Wilnie 


205 


Szczególnie interesujące okazały się dla nas napisy ułożone w języku 
polskim, głównie rozmaite epitafia, osadzone obecnie w zewnętrznych ścia- 
nach kościoła oraz widniejące na okalającym go murze i na jednaj z baszt- 
-kapIic JO (zamienionej dziś na punkt sprzedaży pamiątek). Są to przede 
wszystkim epitafia osób zmarłych w XIX stuleciu, postaci w dziejach ża- 
służonych oraz tych, o których brak już dzisiaj szerszej informacji. Kilka 
inskrypcji dotyczy zmarłych członków rodziny Zaykowskich. Niestety, nie 
udało nam się dotrzeć do źródeł, które pomogłyby nam poznać bliżej ich 
losy. Przy odczytywaniu dwóch epitafiów musieliśmy uciec się do koniek- 
tury, ponieważ tekst inskrypcji jest dziś w kilku miejscach uszkodzony: 
S.[więtej] P.[amięci] MARCELLI 
ZA YKOWSKI 
Porucznik Huz[a]r[sk]i[e]go 
Wielkiej Księżniczki 
Cesarzewiczówny 
Olgi Mikołajewny 
PUŁKU poległ w [wę]g[ier]skiej wojnie 
11 go sierpnia 1849 [w] wieku 
25 ciu lat 
Stroskana Matka prosi 
przechodnich czułego serca 
o [pozdr]owienie l1 Anielskie 
Nie wiemy nic o karierze wojskowej Marcelego Zaykowskiego, lecz 
wnioskując z daty jego śmierci możemy przypuszczać, że zginął on podczas 
wojny, która toczyła się w latach 1848-1849 na terenie dzisiejszych Wę- 
gier, dokąd władze carskie wysłały swoje oddziały dla uśmierzenia buntu. 
Druga inskrypcja dotyczy pani Szmittow-Zaykowskiej: 
NA WIECZNĄ PAMIĄTKĘ 
W.[IELMOŻNA] I.[EJMOŚĆ] P.[ANI] DOM[...]12 SZMITTOW ZAYKOWSKA 
ŻYŁA LA[T] [.]6. SKOŃCZYŁA ŻYCIE R[ok]u 1808 [.]BRA 6. DNIA 
CNY PRZECHODNIU UKRYWAM ŚMIERTELNE OSTATKI 
ŻONY CNEY, BIEDNYCH SIEROT JAK SWYCH DZIATEK MATKI 
ZASTANÓW SIĘ I UCZYŃ DO BOGA WESTCHNIENIE 
JEŚLI DLA CNOTY NIEBO DA YŻE I JEY ZBAWIENIE 


10 Jak podaje E. Małachowicz (Wilno, p. 246), w sumie jest tu wmurowanych ,,14 epita- 
fiów z marmuru i żeliwia, będących pozostałością dawnego cmentarza". 
11 E. Małachowicz, Wilno, p. 247, podaje inne brzmienie ostatniej linijki. Wg jego usta- 
leń, jej początek brzmi; ,,0 3 = Pozdrowienia Anielskie". W zakończeniu rzeczownika wy- 
raźnie widnieje jednak litera e. E. Małachowicz nie cytuje ponadto 5 linijki inskrypcji. Być' 
może w dacie śmierci zamiast II (sierpnia) należy czytać 14 (sierpnia), jak u E. Małacho- 
wicza, l.c. 
12 Imię zmarłej dzisiaj nieczytelne; E. Małachowicz, Wilno, p. 247, przytacza okrojoną 
wersję tej inskrypcji, z której wynika jednak; że imię zmarłej brzmiało: Dominika. 


27 - Hisloria XXXI
>>>
. -
 . 



s; 


206 


Sylwia Jóskowska, Adam Węgrzyn 


Z powodu uszkodzenia inskrypcji trudno ustalić wiek zmarłej. Jeżeli zaś 
chodzi o uzupełnienie lakuny widocznej przy dacie jej śmierci, to w grę 
wchodzić tu może szósty dzień każdego z czterech ostatnich miesięcy roku 
(łac. september, october, november, december, sc. mensis), zapisanego w in- 
skrypcji zapewne odpowiednią cyfrą arabsk ą 13. 
Inne epitafium poświęcone zostało Izabelli Biesiekierskiej; jej nazwisko 
figuruje w Polskim słowniku biograficznym 14: 
W mogile do Kościoła S.(więtego) Piotra przynależney 
złożone zwłoki Izabelli Justynowey 
BIESIEKIERSKIEY 
Radczyni Dworu I.[EJ] C.[ESARSKIEJ] M.[OŚCI] córki Jerzego i Heleny 
z Kościuszków Staniewiczów Cnotliwej Żony i Ma 
tki zeszłej 21 listopada 1840. Roku w Wilnie 
wieczne odpocznienie racz J ey dać p ANIE 
Mąż nad stratą swoiey wieczney Przyjaciołki 
szczerze ubolewający z Dziećmi Henrykiem 
i Olimpią dla oddania hołdu Jey cnotom te 
pamiątkę tu wmurował 1841. roku 
Zmarła Izabella Biesiekierska ze Staniewiczów była żoną Justyna Bie- 
siekierskiego (Ul'. 1776 r.), od 1827 roku asesora Departamentu Karnego 
Sądu Głównego w Wilnie, kawalera Orderu św. Włodzimierza. Państwo 
Biesiekierscy mieli dwoje dzieci: syna, Henryka (ur. 1802 r.), który po 
ukończeniu w 1825 roku Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Wileńskiego 
został lekarzem powiatowym w Archangielsku, oraz córkę, Olimpię (ur. 
1811 r.), o której dalszych losach nic pewnego nie wiemy. 
Niewątpliwie najwybitniejszym z grona osób, których nazwiska poja- 
wiają się na inskrypcjach antokolskich epitafiów, jest Jan Kanty Kalist 
Chodani (1769-1823). Zachowana dziś płyta, jak twierdzi E. Małacho- 
WiCZ 15 , jest tylko częścią niegdysiejszego epitafium. Jego tekst brzmi nastę- 
pująco: 


Mądrość' umiłowałem i szukałem iey od młodości moiey i starałem 
się wziąć ią sobie na oblubienicę i stałem się miłośnikiem 
cudności iey. Przez nią otrzymam nieśmiertelność i wieczną 
pamiątkę zostawię tym, którzy po mnie będ ą 16 mądr.[ości] VIII.2.13 


13 Analogicznie zapisaną datę zgonu znajdziemy na przykład na epitafium poświęco- 
nym Róży Puczyńskiej: "ZMARŁEY ISIS. 7 bra 13. Za duszę JEY czyniący tę pamiątkę prosi 
03 Zdrowaś Maryja". 
14 Zob. H. Mościcki, s.v. Justyn Biesiekierski, w: Polski słownik biograficzny, t. II, 
Kraków 1936. 
15 E. Małachowicz, Wilno, p. 247. 
16 Są to skontaminowane cytaty z Księgi Mądrości Starego Testamentu (S, 2 i 13). 
Trudno powiedzieć, kto kryje się pod inicjałami "L.W.". We współczesnym przekładzie 
tego fragmentu (Biblia Tysiąclecia) odnośne cytaty mają następujące brzmienie:
>>>
Inskrypcje z kościoła św. Piotra i Pawła w Wilnie 


207 


K.[ALIST] I. [AN] KANTY CHODANI 
D[OK]T.[OR] TEOL.[OGII] KAN.[ONIK] LAT.[ERAŃSKI] KRAKOWSKI 
PROF.[ESOR] I. DZIEKAN. UNIWER.[SYTETU] WILEN.[SKIEGO] 
KANONIK. KATEDR.[ALNY] WILENSKI. 
W. LIV R.[OKU] ZYCIA. WCZESNIE. DLA. NAUK.[I?] 
R.[OKU] MDCCCXXIII. D.[NIA] XIX. LIPCA. UMARŁ. 
Czuła wdzięczność spoczywającemu w pokoju pomnik poświęca L. W 


Pochodzący z ubogiej krakowskiej rodziny J. K. Chodani wstąpił 
w 1782 r. do zgromadzenia regularnego kanoników i w 1793 r. przyjął 
święcenia kapłańskie. W Akademii Krakowskiej studiował filozofię, teo- 
logię i matematykę. Zajmował się w tym czasie także tłumaczeniem poezji. 
W 1804 roku zwolniony ze ślubów zakonnych wyjechał do Wilna i tam 
uzyskał doktorat z teologii. W 1816 roku został profesorem zwyczajnym 
teologii na USB. Ostatnie lata swego życia poświęcił pracy nad przygoto- 
waniem podręcznika Nauka chrześcijańskiej katolickiej religii, który został 
wydany dopiero po jego śmierci 17 . 
Pozostałe inskrypcje tymczasem pomij amy 18. Wszystkimi będziemy się 
jeszcze zajmowali w ciągu bieżącego roku akademickiego, starając się zgro- 
madzić szczegółowsze dane na ich temat. Wiele mógłby tu pomóc wgląd na 
przykład w księgi parafialne lub w dokumentację konserwatorską. Być mo- 
że będziemy mieli ku temu okazję podczas naszej następnej "epigraficznej" 
wyprawy do Wilna. O ile bowiem nam wiadomo, inskrypcje wileńskich ko- 
ściołów nie doczekały się dotychczas żadnego pełniejszego opracowania, 
a te, które sporadycznie opublikowane zostały w różnych wydawnictwach, 
nie zawsze zachowują brzmienie zgodne ze stanem faktycznym. Ten bogaty 
materiał epigraficzny, pomimo dawniejszych i nie dawnych zniszczeń, z pew- 
nością zasługuje na pełną edycję, ponieważ wciąż jeszcze może być cen- 
nym źródłem informacji historycznej oraz przysłużyć się lepszemu poznaniu 
dziejów Wilna i jego mieszkańców 19 . 


....
 


8,2: Ją to pokochałem, jej od młodości szukałem, 
pragnąłem ją sobie wziąć na oblubienicę 
i stałem się miłośnikiemjej piękna. 
8, 13: Przez nią zdobędę nieśmiertelność, 
zostawię wieczną pamięć potomnym. 
17 Zob. ks. C. Fałkowski, s.v. Chodani Jan Kanty Kalist, w: Polski słownik biograficzny, 
t. III, Kraków 1936. 
18 Ze względu na pewne walory artystyczne należałoby wspomnieć przynajmniej o jeszcze 
jednym epitafium, które poświęcone jest zmarłemu w 1834 r. w wieku lat trzech Cezarowi 
Parczewskiemu, a to dlatego, że całą płytę, wykonaną z białego marmuru, osadzoną zaś 
w okalającym kościół murze, zdobi klasycyzująca płaskorzeźba sygnowana imieniem rzeź- 
biarza, J. Rosińskiego (por. E. Małachowicz, Wilno, p. 247). 
19 Za czas, jaki zechcieli poświęcić na rozmowę z nami, uprzejmie dziękujemy prof. 
dr. hab. S. Alexandrowiczowi, dr. Z. Karpusowi i prof. dr. hab. W. Rezmerowi.
>>>
.z., 


208 


Sylwia Jóskowska, Adam Węgrzyn 


INSCRIPTIONS DE L'EGLlSE DES SAINTS PIERRE ET PAUL A YILNIUS 


Resume 


Le sujet de cet article constituent la presentation et l' explication des inscrip- 
tions choisies (latines et polonaises) lesquelles se trouvent actuelement a l' eglise 
des SIS Pierre et Paul fonde sur Antocole de Yilnius. Les travaux d'inventaire ant 
ete menes au cours de sejour a Yilnius de cinq membres de l' Association Scienti- 
fique des Etudiants de la Philologie Classique de I'Universite Nicolas Copernic.
>>>
.. 


SPIS TREŚCI 


Słowo wstępne. .............................. ................ ............ ................................ 3 
Wykaz skrótów ..... .................................. ........... .................... .................... 5 
Władysław Bojarski: Czy homo religiosus? Geneza religijna kodeksów 
praw antycznych ................................................................. .,................ 7 
Marek Stępień: O niektórych funkcjach społecznych adopcji w Babilonii 
w epoce Hammurabiego (1 połowa II tysiąclecia p.n.e.) ....................... 13 
Włodzimierz Appel: CT-rÓJ/Or; deucrjr; ............................................................ 27 
Zbigniew Nerczuk: Epistemologia a koncepcja sztuki w Pochwale Heleny 
i Obronie Palamedesa Gorgiasza z Leontinoi ...................................... 35 
,Mariusz Mielczarek: O organizacji wojska u Roksolanów. Między soju- 
szem z Palakesem a wyprawą na Mezję w 69 r. n.e. ............................. 53 
Przemysław Wojciechowski: Rekonstrukcja fragmentu tzw. elogium Gajusza 
S emproniusza Tuditanusa .................................................................... 61 
Przemysław Wojciechowski: Primordia Aquileiae. Z dziejów rzymskiej 
kolonizacji północno-wschodniej Cisalpiny ......................................... 73 
Mariusz Ziółkowski: Dux severus. Pojęcie severitas w aspekcie militarnym 
u Liwiusza . .......... ....... ...... .................. ................. ................................ 81 
Danuta Musiał: Przysięga Katyliny (SalI., Cat., 22) .................................. 91 
Józef Zając: Metody badań antroponomastycznych: przykład Gavii z anty- 
cznej Verony . ............... ........... .................. ....................... ...... .............. 105 
Ryszard Sajkowski: Sacerdos divi Augusti ................................................. 121 
Wiesław Mossakowski: Jurydyczno-sakralne funkcje kolumny w starożyt- 
nym Rzymie ...................... ....................... .............. ............... ....... ........ 141 
Marian Szarmach: O dwu listach (L VlI i LXX) św. Hieronima ................. 151 
Szymon Olszaniec: Krąg uczniów Aidesiosa. Przyczynek do problematyki 
środowisk neoplatońskich w 2 połowie IV wieku ................................. 157 
Ireneusz Mikołajczyk: Poemat dydaktyczny De insitione Palladiusza ......... 173 
Przemysław Nehring: Exordium w łacińskich żywotach świętych z IV 
i V wieku ............................................................................................. 179 
Sylwia Jóskowska, Adam Węgrzyn: Inskrypcje z kościoła św. Piotra i Pawła 
w Wilnie ........... ............................. ................. ............ ...... ................... 201
>>>
. .
 


TABLE DES MATIERES 


A vant-propos .................... ........................................................................ 3 
Abreviations ........................................................ ............................ .......... 5 
Władysław Bojarski: Homo religiosus? Genese religieuse des «codes» des 
lois antiques (Resume) .......... ......................... .......... .......................... 12 
Marek Stępień: De certaines fonctions sociales d' adoption en Babylonie 
aux temps de Hammurabi (Resume) .................................................. 26 
Włodzimierz Appel: CT-rÓJ/Or; deucrjr; (Resume) ............................................ 34 
Zbigniew Nerczuk: Epistemologie et la conception de l'art dans l' Eloge 
d'Helene et la Defense de Palamedes de Gorgias de Leontinoi (Resume) 52 
Mariusz Mielczarek: D'organisation d'une armee chez Roxo1ans. Entre 
l' alliance avec Palakes et l' expedition contre Mesie en 69 annee de 
notre ere (Resume) ............... ............. ............. ......... ........................... 59 
Przemysław Wojciechowski: Reconstruction d'un extrait d' elogium de 
C. Sempronius Tuditanus (Resume) ...... .................. ................. .......... 71 
Przemysław Wojciechowski: Primordia Aquileiae. Sur la colonisation 
romaine de norde-est Cisa1pine (Resume) ......................................... 80 
Mariusz Ziółkowski: Dux severus. La notion de severitas dans l'aspect 
militaire chez Tite Live (Resume) ........... ................................. ........... 89 
Danuta Musiał: Serment de Catilina (San., Bell. Cat., 22) (Resume) ......... 103 
Józef Zając: Methodes des recherches anthroponymiques: exemple de Gavii 
de Yerone antique (Resume) ...... ....................................................... 120 
Ryszard Sajkowski: Sacerdos divi Augusti (Resume) ................................. 139 
Wiesław Mossakowski: Sur 1es fonctions juridiques et religieuses de la 
colonne a Rome (Resume) .................................................................. 150 
Marian Szarmach: De deux lettres (LYII et LXX) de SI Jerome (Resume). 156 
Szymon Olszaniec: Cercle de disciples d' Aidesios. Contribution a la pro- 
blematique des milieux neoplatoniciens dans la deuxieme moitie du 
Iy e siecle (Resume) ..................... ................. ...................................... 171 
Ireneusz Mikołajczyk: Poeme didactique De insitione de Palladius (Resume) 177 
Przemysław Nehring: Exordium dans l'hagiographie 1atine de Iy e et 
ye siecle (Resume) ............................................................. ................ 198 
Sylwia Jóskowska, Adam Węgrzyn: Inscriptions de l'eglise des Saints 
Pierre et Paul a Yilnius (Resume) ....................................................... 208
>>>