/AUNC_015_47_001_0001.djvu

			ZESZYTY NAUKOWE UNIWERSYTETU MIKOLAJA KOPERNIKA 
W TOR UNIU 


NAUKI 
HUMANISTYCZNO 
SPOLECZNE 


ZESZYT PIERWSZY 


LODZ 1957 
PAN5TWOWE WYDAWNICTWO NAUKOWE
		

/AUNC_015_47_002_0001.djvu

			Red
tor Zeszyt6w Naukowych Uniwersytetu Mikolaja Kopernika 
PROF. DR RAJMUND GALON 


Redaktor Serii I 
PROF. DR BRONISI:.A W NADOLSKI 


Printed in Poland 


PANS TWO WE WYDA WNICTWO NAUKOWE - L6DZ 1951 
Wydanie I Naklad 500+ 108 egz. Ark. wyd. 12.75 druk.] 1 
Papier ilustracyjny kl. V 70 g. - 70 x 100 z fabryki papieru w Myszkowie 
Oddano do skladu 27 XI 56 Podpisano do druku ]9 III 57 r. 
Nr zam. 1186/<,\0 D-7 Cena zl 38,25 
ZAKL.ADY GRA FICZNE PZWS L6DZ, UL. ZGI
RSr.:;!\ 96/98
		

/AUNC_015_47_003_0001.djvu

			OD REDAKCJI 


Zeszyty Naukowe UMK z Serii: Nauki humanistyczno-spoleczne za- 
mieszczac b
dq prace z dyscyplin reprezentowanych na Wydziale Huma- 
nistycznym i Sztuk Pi
knych, a mianowicie z dziedziny filologii, litera- 
tury, historii, historii filozofii, logiki, pedagogiki, etno.grafii, archeolo.gii, 
ekonomii politycznej, histarii sztuki, malarstwa, rysunku, grafiki, rzezby,. 
konserwatorstwa. WInny si
 w nich ukazywac prace zar6wilOo samodziel- 
nych pracownik6w naukowych, wartosciowe i dojrzale, podnoszqce wartasc 
uniwersyteckiego wydawnictwa, jak tez obiecujqce prace paczqtkujqcych 
pracawnik6w naukawych, prace debiutowe, startowe, stanowiqce podnietE: 
i zach
t
 do dalszych wysilk6w na polu naukowym. Do tej ostatniej grupy 
naleZq prace zamieszczone w niniejszym zeszycie, kilka z nich, a w szcze- 
g6lnosci Teresy Worono, Miroslawa Kasjana, Jacka Staszewskiego- 
sq streszczeniem czy wycinkiem ich prac magisterskich.
		

/AUNC_015_47_005_0001.djvu

			Katedra Filologii Polskiej 
Uniwersytetu Mikolaja Kopernika 


Henryk Misz 


o ZDANIACH NA Wli\ZANYCH 


W prO'cesie lwrnunikacji j
zykowej zdania wyst
puja, w ramach w y- 
po wi e d z i, tj. w ramach zupelnej, wzgl
dnie skonczonej j
zykowej 
caloSci tresciowo-formalnej (tekstu), kt6rej towarzyszy okreslona sytuacja. 
Tekst obejmuje zwykle wyzej zorganizowany kompleks zdan, rzadziej je
 
dno zdanie. Zdania funkcjonuja,ce jako tekst czy tez jego element Sq uwi- 
klane ba,dz to' w konsytuacj-
, bqdz to w kontekst, bqdz tez w konteksl 
i kansytuacj
 jednaczesnie. Zdania te, w odroznieniu od wyabstrahowa- 
nych z wypowiedzi zdan izolowanych, nazywam zdaniami n a w i a, z a- 
T). y m i (ZN). 
W dziedzinie. badan nad zdaniami nawiqzanymi ffioZemy zanotowac 
zaledwie kilka prac, przy czym tylko jedna z nich zajmuje si
 tym zagad- 
nieniem wylqcznie i szczeg61owo. Jest to'rozprawa prof. Z. Klemen- 
s i e w i c z a pt. 0 syntaktycznym stosunku nawiqzania, "Sla'iia" XIX, 
z. 1-2, Praga 1949, s. 13-27. 1 Inne prace porusz:ajq jedynie og61nikowo 
niekt6re aspekty ZN; trzeba tu wymienic wypowiedzi S. S z 0 b era 
w jego Zarysie j
zykoznawstwa og6lnego, Warszawa 1924, s.. 95-6 oraz 
w dw6ch p6zniejszych publikacjach: Podzielnosc psychologiczna a uklad 
wyraz6w w zdaniu slowiaiiskim, Praga 1931 i Zasady ukladu wyraz6w 
w zdaniu polskim, Warszawa 1934 - dalej uwagi S. J 0 d low ski ego 
w artykule 0 nawiqzujqcych i rozwijajqcych czlonach zdaii, "Biuletyn 
PTJ" IV (1934), s. 64-70 i prof. A. M i row i c z a w pracy Z zagadnieii 
struktury zdania (Wskainiki j
zykowe konsytuacji), "Biuletyn PTJ" 
IX (1949), s. 57-71. 
Niniejszy artykul omawia zasadnicze typy uwiklania ZN w wypowiedzi 
oraz wykladniki tego uwiklania i wynikajqce stqd rodzaje ZN. Za podstaw
 
badawczq sluzy mi g16wnie pojedyncze zdanie oznajmujqce, wystfiPujqCe 
w wypowiedzi pisanej. 


1 Prof. Klemensiewicz zawar! sz.ereg spostrze:i:en na temat ZN rownie:i: w innych 
swych pracach, mianowicie w Skladni opisowej wsp6lczesnej polszczyzny kultural
 
nej (1937) i w obszernym artykule pt. Problematyka skladniowej interpretacji stylu 
"Pami
tnik Literacki" XLII, z. 1 (1951), s. 102
157.
		

/AUNC_015_47_006_0001.djvu

			t) 


H. Mis z 


Uwiklanie ZN w wypowiedz nie we wszystkich wypadkach jest jedna- 
kowe. Z jednej strony obserwujemy, i2 kazde ZN wiqze si
 z okreslonym 
€Jementem towarzyszqcego mu Ua (kontekstu lub konsytuacji) w ten spa- 
sob, ze ZN do odpowiedniego elementu, jalm do swego punktu wyjscio- 
wego 0 d s Y I a, n a w i q z u j e. Ten punkt wyjsciowy, to podstawa na- 
wiqzania (PN).2 Ale uwiklanie'wielu ZN pr6cz zwiqzku PN : ZN ma jeszcze 
drugq stron
, wynikajqcq z funkcjonowama ZN jako czlonu wyzej zorga- 
nizowanej jednostki syntaktycznej. Te dwie strony uwiklania ZN uwidocz- 
ni q si
 w nast
pujqcych przykladach: 
(1) [Sluchali minut
 i dwie.] Gdzies daleko cos sifi dzialo. Jakby chl6d 
przedjesienny przejmowal zwolna ziemi
 i ta lekko, ale nagle si
 wzdry- 
gala. 
ZN. - Artyleria - [rzucil wreszcie Walczak.] (Putrament, 281) 
Wyst
pujqce tu ZN uwiklane jest tylko w przedstawionq sytuacj
; 
pr6cz tego nie tworzy ono zadnego pol q czenia z kt6rymkolwiek z poprze- 
dzajqcych zdan. Mamy tu wi
c jedynie zwiqzek PN : ZN. 
(2) Byt przekonany, ze Jacek przyniesie odpowiedz negatywnq. 
ZN. Albo nie pojawi si
 wcale. (Kozniewski, 97) 
To ZN jest uwiklane dwustronnie; po pierwsze: jego PN miesci si
 
w. poprzednim zdaniu (Jacek), zachodzi tu zatem zwiqzek PN: ZN - po 
wt6re ZN stanowi czlon scislej jednosci tresciowo-formalnej, kt6rej pierw- 
szym czlonem jest zdanie poprzednie. Oba czlany wiqZe okreslony stosunek 
syntaktyczny, wyrazony za pomocq sp6jnika albo. 
(3) Tylko na lewo ad bramy grubo okutej wystawala uwi
ziona mi
 
dzy ceglami glowa z marmuru. ZN. Wlosy zwini
te w pierscienie spadaty 
na czolo, szerokie jak u wOolu, peIne zadumy. ZN. Obwisle, przezyte 
policzki nie zacieraly twardych szczE:k. (Zukrowski, 44) 
W tyro przykladzie oba ZN nawiqzujq do pods taw nawiqzania ze wzgl
 
du na oczywistoSc nieuj
zykowkmych (wlosy i policzki), zalozonych przez 
gru
 glowa z marmuru w pierwszym zdaniu. A z:atem zadne z ZN nie 
lqczy si
 zwiqzkiem PN : ZN ani z pierwszym zdaniem, ani wzajemnie 
jedno z drugim. Brak tez mi
dzy wszystkimi triema zdaniami zalezno.sci 
formalnej. Mirno to wsp6ltworzq one wyzej zorganizowanq jednostk
 syn- 
taktycznq, oddajqcq zlozonq tresc. 
W dalszym ciqgu rozwazan g16wny nacisk klad
 na uwiklanie ZN 
w zwiqzek PN : ZN; drugq stron
 uwiklania pomijam, :wstala ona opraco.- 
wana przez prof. Klemensiewicza w cytowanej juZ rozprawie. 
Wyst
pujqce w wypowiedzi podstawy nawiqzania mozna sklasyfilmwac 
nast
pujqCO: 


II Termin przyjE:ty z pracy prof. KlemensiEwicza, O. syntaktvcznym" stosunku. na- 
wiqzania, ale stosowany tu w innym znaczeniu. 


,
		

/AUNC_015_47_007_0001.djvu

			o zdaniach nawiqzanych 


7 


1. Ze W'Zgl
u na przynaleinooc do tekstu lub do. towarzyszqcej sytuacji 
wyr6zniamy: 1. PN kontekstowe, 2. PN konsytuacyjne. 
II. Ze wzgl
du na spos6b, w jaki Sq ane dane, wyr6zniamy: 1. PN uj
- 
zykowione, 2. tkwiq,ce lub zalozone w konsytuacji czy kontekScie, oczy- 
wiste lub domyslne - czyli PN nieuj
zykowione. 
Ze skrzY2Jowania obu podzial6w wynikajq takie szczeg6towe rodzaje PN: 
A. PN k 0 n t e k s tow e 
1. Uj
zykowione 
1. W zdaniu, np. 
(1) PN. Zbadanie pod mikroskopem pr6bki takiego roztworu pozwala 
stwierdzic, ze wfiglowodory wydzielily si
 z cieczy w postaci maleiikich 

cherzyk6w. ZN. Te p
cherzyki nazywamy koacerwatami. (Kalendarz 
Ro.botniczY, 323) 
(2) PN. Lew wspiql si
 tak, ze przez chwil
 wyprostowal si
 na calq 
wysokooc, po czym runql na wznak, czterema lapami do. g6ry. 'ZN. I w osta- 
tniej konwulsji stoczyl si
 ze skaly na ziemi
. (Sienkiewicz, 172) 
(3) PN. Nast
puje oczekiwanie, slepe, bezriadne oczekiwanie szczutega 
zwierz
cia. ZN. Na smierc lub wybawienie. (Rudnicki, 91) 
2. W jednostce wyzej zorganizo.wanej niz wanie, np. PN. J
zdnia 
wzdluz koszar r'ozkopana, drzewa wycifite i rZU00ne w poprzek ulicy. 
Gdzieniegdzie ustawiono. barykady Z plyt kamiennych. Widac ludzi Z opas- 
kami na ramieniu. N a stopniach siedzq, zamyslone kobiety. Tu i 6wdzie 
dziala i kanonierzy pod maskq z gal
zi. ZN. Tak wyglqda miasto, kt6re 
oczekuje wroga. (Rudnicki, 83) 
3. W temacie wypowiedzi lub jej cz
sci, majqcym postac tytulu, 
np. PN. DANIA 
ZN. Dania zajmuje wi
kszq cz
sc P61wyspu Jutlandzkiego orazgru
 
wysp.(...) ZN. Dania jest to kraj nizinny 0 wilgotnym i lagodnym klimacie; 
zajmuje o.b6z.ar wynOSZqcy 43 tys. km 2 ; ludnosc jej liczy ponad 4 mln.(...) 
ZN. Dania jest krajem rolniczo-przemyslowym.(...) ZN. W Danii rozwi- 
ni
ty jest przemysl spoZywczy, jak r6wniez przemysl budowy okr
t6w 
i maszyn rolniczych.(...) ZN. Dania jest monarchi q konstytucyjnq.(...) (Ka- 
lendarz Robotniczy, 419) 
II. Nieuj
zykowione 
4. Nal€"'dl tu PN oczywiste lub domyslne, wynikajq,ce w spos6b mniej 
lub wi
cej wyrazny Z kontekstu lub tematu, np. 
(1) Jak powstal czlowiek? Jakie miejsce zajmuje on w swiecie istot 
Zywych? - ZN. Pytania te nasuwaly si
 ludziom juz od dawna. (Kalendarz 
Robotniczy, 324) 
(2) Grudniowe morze kolysalo chmarq cz61en i barek, a na redzie pra
 
wie nieruchomo. tkwily statki i okr
ty 0. r6znokoJ:orowych flagach. Sarno-: 
We, na uboczu stalolbrzym z wysokim pokladem, kt6ry polyskiwal sta-
		

/AUNC_015_47_008_0001.djvu

			8 


H. Mis z 


lowymi skrzydlami samolot6w, r6wnoO uszeregowanych jak wojsko.ZN. Na 
czarnej burcie czerrwienil si
 napis: Philippines. (Stryjkowski, 5) 
(3) [Temat:] Szczupak. C e c h y z e w IT 
 t r z n e: Ksztalt. ZN. Cialo 
wydluzone, lekko z bok6w sciesnione; glawa du.za z wydluzonym i splasz- 
czonym pyskiem. ZN. Otw6r ustny duzy si
ga do przedniej kraw
i aka. 
ZN. Paszcza uz
biona silnymi, stozkowatymi Zl
bami. (Staff, 221) 
B. PN k 00 n s y t u a c y j n e 
Nieuj
zykowione 
PN konsytuacyjne, do kt6rych zaliczam osoby nadawcy i odbiorcy wy_ 
powiedzi, eleroenty rzeczywistosci ze stanowiska tych os6b oczywiste, 
znane lub bezpoorednio dane w sytuacji - to PN nieuj
zykowione. W nie- 
kt6rych rodzajach wypowiedzi (np. w apowiadaniu, pawiesci) sprawa jest 
bardziej skomplikowana. Mianowicie w ramach tego rodzaju wypowiedzi 
wyst
pujq jeszcze inne wypowiedzi przez nadawc
 wypowiedzi nadrzfidnej 
repmdukowane lub przedstawiane. Sq to wypowiedzi (monologi i dialogi 
a nawet mysli) postaci rze!czywistych lub fikcyjnych, 0 kt6rych m6wi na- 
dawca wypowiedzi. Wypowiedzi reprodukowane przebiegajq oczywiscie 
r6wniez w pewnych kansytuacjach. Konsytuacje te z natury rzeczy musU!: 
bye zakomunikowane s1awnie, stCld tkwiqce w nich PN Sq uj
zykowione. 
Ale Sq one uj
zykowione tylko ze stanowiska Oodbiorcy wypowiedzi nad- 
r
dnej; ze stanawiska postaci uczestniczqcych w wypowiedzi reproduko- 
wanej lub przedstawianej Sq to PN nieuj
zykowione. Przy zainscenizowa- 
niu takich wypowiedzi informacje dotyczqce konsytuacji przybralyby for- 
m
 dekoracji, rekwizyt6w, r6znych efekt6w scenicznych i sposobu zacho- 
wania si
 aktor6w. Zatem PN tkwiqce w konsytuacji Sq zawsze nieuj
- 
zykowione. 
5. J ako PN osoba nadawcy lub odbiorcy wypowiedzi, np. 
(1) ZN. Mieszkalem w Kumarii 0 sto krok6w od rzeki Ukajali w miejscu 
dziwnie ruchliwym(...) (Fiedler, pOoczqtkowe zdanie mzdz. XI, 93) 
(2) Mikolaj zanurzyl glawfi w miednicy pelnej wody. P'otem wytarl si
 
r
cznikiem i zapalil papierosa. Wkr6tce nadszedl Korejwa. ZN. _ Jestes 
wreszcie - [usciskal Mikolaja.] (Konwicki, 54) 
6. Jako PN fakty oczywiste lub znane nadawcy i odbiorcy, np. 
(1) ZN. Pod wiecwr przyszedl niesmialo Jurek, ten "wtajemniczony". 
(Makuszynski, 26) 
(2) Willi: (...) Bylem w dorou, ale zastalem drzwi zamkni
te. Sonnen':' 
bruch: Teraz ju.z tak zawsze. Wiesz chyba, jestem zupelnie sam. Willi: 
Tak, wiem. Sonnenbruch: ZN. Umaria ze zgryzoty. [Rozpacz po Ruth, a po- 
tem troska 00 ciebie...] (KruczkOowski, 230) 3 


3 Przytoczone tu ZN odnosi si
 do Berty Sonnenbruch, matld Williego i zony 
prof. Sonnenbrucha.
		

/AUNC_015_47_009_0001.djvu

			o zdaniach nawiqzanych 


9 


7. J ako PN fakty bezpooredni.o dane w lmnsytuacji, np. 
(1) (Za oknem histeryczny krzyk kobiecy: "m6j syn! m6j syn!" Poiret 
i Rigogne wychylajq si
 przez parapet. Poiret odskakuje nagle.) Poiret: 
ZN. Znowu si
 pcha. [Barthelemy: Kto? Poiret: Moja matka.] (Grusz- 
czynski, 81) 
(2) [Wr6cili na g.anek.] Wartownik oparty 0 slupek oddychal miarowo. 
ZN. - $pi, suczy syn - [mruknql Dei'kacz i naciqgnql wartownikowi 
czapk
 na oczy] (Konwicki, 11) 4 
Uwiklanie ZN w wypawiedz znajduje wyraz w specjalnych cechach ZN. 
kt6re nazywam w y k 1 a d n i k ami uwiklania. 
Wykladniki zwiqzku PN : ZN informujq 0 tym, co jest podstawq na- 
wiqzania dla danego ZN. przybierajq one r6zne postaci, 00 odbija si
 w se- 
mantyczno-formalnych wlaSciwosciach ZN. Wykladniki dadz q si
 ujqC 
w dwa podstawowe typy: w pierwszym wykladnik spelnia SWq funkcj
 przez 
wyszczeg6lnienie PN, w drugim natomiast przez wskazanie 
PN. Np. 
(1) PN. W ten spos6b powstal schemat na 36 samaglosek. ZN. Schemat 
ten I okazal si
 bardzo praktycznym i przejrzystym dla wielu poszczeg61- 
nych system6w samogloslmwych. (Dluska, 50) 
(2) PN. Reszt
 wolnego CZiasU sp
dzala pani Barbara najcz
sciej z wu- 
jem Bogumila, Klemensem Klicldm. ZN. Byl to szczuply i drobny czlowiek 
o m
tnym spojrzeniu bladych oczu, 0 siwych, bujnych wl{)sach i rozwich- 
rzonej srebrzystej br'odzie. ZN. Chodzil latem w zrudzialej czamarze, 
a zimq w koruchu, z kt6rego nawet w domu niech
tnie si
 rozdziewal. 
Cl i jedno i drugie przeplli.<;ywal zawsze mocno sciqgni
tym rzemiennym 
p&sem. (D q browska,55) 
Obecnosc wykladnika pierwszego typu pow{)duje podz.ial ZN na dwa 
czlony. Ta dwuczlonowosc, ujawniajqca si
 na tle odpowiedniej PN staje 
si
 podstawq konkretyzacji tresci ZN; konkretyzacja tkwi w zr6znicowaniu 
tre.sci ZN na dwa elementy: punkt wyjsda i rozwini
cie. Czlon b
dqcy wy- 
kladnikiem zwiqzku PN : ZN, a wi
c czlon zawier-ajqcy punkt wyjscia tre- 


4 Poza wymienionq klasyfikacjq pozostaje pewien typ zdan absolutnie poczqtko- 
wych, takich jak: Folwark Wilczolapy byl wlasnosci q mE:za pani Euzebii z hrabiow 
Patykowskich, Jana Chryzostoma Letkiewicza, dziedzicznego dobrodzieja swej pa- 
rafii, kt6rej w ciqgu piE:tnastu lat ofiarowal bezinteresownie furE: chrustu na plot 
cmentarny i dwa nowe powrozy do dzwon6w. (Prus, zdanie rozpoczynajqce opowia- 
danie Wies i miasto) lub: Garski pChnql chlopca dloni q w plecy. (Kozniewski, zdanie 
rozpoczynajqce rozdzial Pasazerowie z bagazem), 0 kt6rych nie mozna powiedziec, 
ze nawiqzujq do fakt6w znanych odbiorcy. 
Uwagi 0 zdaniach poczqtkowych mozna znalezc w nastE:pujqcych pracach uczo- 
nego czeskiego V. Mathesiusa: Umeni psiit odstavce w zbiorze Cteni 0 jazyce a poe. 
sii - red. B. Havranek i J. Mukarovsky, Praha 1942, s. 97-102; 0 tak zvanem aktu- 
rUnim cleneni vetnem i Ziikladni funkce ceskeho poTiidku slov w J>;biorze jego prac 
pt. Cestina a obecny jazykozpyt. Praha 1947, s. 234-242 i 327-352.
		

/AUNC_015_47_010_0001.djvu

			10 


H. Mis z 


sci ZN, nazywam czlonem n a wi q Z u j q C Y m (cn), dl'ugi - zawierajqcy 
rozwini
cie tresci - czlonem r 0 z wi j a j q c y m (cr).5 
Zdania, w kt6rych wyst
pujq wykladniki drugiego typu nie pr-zedsta- 
wiajq si
 jednolicie. Cz
sc z nich, to ZN jednoczlOonowe, zawierajqce jedy- 
nie cr (por. przykl. 2 na s. 6); w drugiej cz
sd podstawa nawiqzania 
wprawdzie nie zostaje wysz 1 czeg61niona, ale podany jest jej r6wnawaznik, 
.dajqcy si
 wymienic na PN. Zdania te wypada zatem uznac za ZN dwu- 
czlonowe ze szczeg6ln q postaci q cn. 
Wyodrfibnianie en i cr nie jest rzeCZq bynajrnniej latwq; zasady scislego 
padzialu ZN na czlony mag q si
 stac przedmiotem osobnych badan. Tutaj 
,ograniczam si
 jedynie do wypadk6w jasnych i dajqcych si
 w wi
kszoSci 
sprawdzic (Grupa A). Poprawnosc wydzielenia cn sprawdza si
 pr-zez kon- 
fl'ontacj
 cn z ko
'espandujqcq z nim PN; dlatego cz
c ZN wymyka si
 
spod dostatecznie umotywowanej analizy. Dotyczy to tych zdan, kt6re 
odsylajq do. PN malo wyrazistych, a wi
c nieujfizykowianych i zaraZiem 
nie pozwalajqcych si
 jednoz:nacznie na podstawie kontekstu i konsytuacji 
ustalic (Grupa B). 


Zdania dwuczlonowe 


Grupa A (wypadki jasne) 
1. cn wyszczeg61niajqcy PN; en jest nazwq PN (cz
sto z dodatkiem za- 
imka wskazujqcego ten, OW, taki), przy czym mO!ze to bye a. nazwa wla- 


5 Terrniny zaczerpni
te z cytowanej na poczqtku artykulu pracy Jodlowskiego 
i uzyte tu w pOdobnym znaczeniu. 
Podzial tego rodzaju, odmienny od podzialu gramatycznego, jest w naszej litera- 
turze j
zykoznawczej znany. Mozna przytoczyc trzy pr6by stworzenia i uzytkowania 
podobnych podzial6w: 1) podzial na czlon utozsamiajqcy i rozr6zniajqcy - sforrnu- 
lowany przel' Rozwadowskiego (Wortbildung und Wortbedeutung, Heidelberg 1904, 
s. 57-84) i przej
ty poczqtkowo przez Szobera (Zarys jl?zykoznawstwa og6lnego)
 
2) podzial na podmiot psychologiczny i orzeczenie psychologiczne 
 wprowadzony 
przez Szobera (Podzielnosc psychologiczna a uklad wyraz6w w zdaniu slowianskim, 
Zasady ukladu wyraz6w w zdaniu polskim); 3) podzial na czlon nawiqzujqcy i rozwi- 
jajqcy - przedstawiony przez JOdlowskiego (op. cit.). Przytoczone pr6by opieraly siE: 
na innych zasadach niz te, k
6re podaj
 w moim artykule; zasadniczym ich brakiem 
byla szczupla pods taw a materialowa. 
Prof. Klemensiewicz podobnym podzialem si
 nie zajmuje, jednakze 0 nim wspo- 
mina, rozr6iniajqc czlon nawiqzUjqcy i czlon t res c i 0 w y, oraz wskazuje na jego 
rol
 w szyku wyraz6w (por. jego prac
 Problematyka skladniowej interpretacji stylu, 
s. 153). 
Podzial taki wprowadzH rOwniez Mathesius (por. jego prace cytowane w przy- 
pisie 4). Podzial Mathesiusa spotkal si
 z przychylnym przyj
ciem niekt6rych uczo- 
nych, par. oceny w artykulach: O. Leska, K voprosu 0 strukturalizme, "Voprosy 
jazykoznanija" 1953, nr 5, s. 88-103; V. V. Vinogradov, Nekotoryje zadaci izucenija 
.sintaksisa pr03togo predlozenija, "Vopr. jazykozn." 1954 nr 1, s. 3-29.
		

/AUNC_015_47_011_0001.djvu

			o zdaniach nawiqzanych 


11 


sciwa PN, albo b. nazwa synonimiczna. W wypadkach zdannawiqzanych 
do PN uj
zykowionych polega to na powt6rzeniu elementu j
zykowego, 
wyrazajqcego PN (w postaci niezmienionej lub zmodyfikowahej), albo na 
zastqpieniu go synonimem. Przyklady: 
a. (1) PN. Histori
 pierwotnej wsp6lnoty dzielimy nadwa wielkie 
.okresy: na okres dzikooci i na okres barbarzynstwa. ZN. en. Okres dziko- 
sci - Icr. to okres najniZszeg'O, najprymitywniejszegostanu spoleczenstwa 
ludzkiego. (Schaff, 17) 
(2) PN. W duzym, jasnym pokaju, za stolem mi
dzy dwoma oknami, 
rzucala si
 w oczy przede wszystkim postac s
dzieg'O w czarnej todze.(...) 
ZN. en. S
dziq/cr. jest kobieta. (Kazniewski, 9) 
(3) PN. Jezeli praca konkretna r6zni si
 swoim uzytecznym charak- 
terem od pracy innego rodzaju, to praca abstrakcyjna, wydatkowanie 
energii zyciowej jest jednakowe. ZN. I en. taka praca abstrakcyjna Icr. 
jest z.awarta w kaZdym towarze. 6 Schaff, 43-4) 
(4) PN [Temat:] Czerwonaki.(...) ZN. cn. Czerwonaki ler. zamieszkujq 
plaskie, plytkie wybrzeza mmskie, laguny i slone jeziora. (Domaniew- 
ski, 108) 
(5) Grzech tedy jest obrazq Boga. - W grzechu n
dzne stworzenie pod- 
nosi r
k
 na Boga. ZN. cn. Przyczyn
 grzechu ler. stanowi rozum i wola. 
(Zeromski, 25) 
(6) David natomiast potraktowany zastal jako temat "szkolny" i dru- 
gor2i
ny. Tw6rczoSc tego malarza, kt6ry poSwi
cil polow
 zycia na olbrzy- 
mie p16tna 0 wymiarach dziesi
c na szesc metr6w, pastanowiono pokazac 
w trzech pokojach z kuchni q i lazienk q - bo trudno inaczej okreslic apar- 
tamenty Orangerie, skqdinqd swietnie nadajqce si
 do przedstawienia ar- 
tysty 0 bardziej kameralnym dorobku.(...) Artysta, zwiqzany z chronologi q 
zdarzen politycznych jak i:aden inny w XIX stuleciu, potraktowany z06tal 
antykalendarzowo i obrazy z jednego okresu rozrzucono po rozmaitych 
.sa1kach.(...) Wreszcie - postfipujqC zgodnie z ustalonq od wieku opini q , ze 
David "mial ambicj
 ilustrowania historii wsp6lczesnej i namalowal wiele 
kobyl bez wartosci, a nie przywiqzywal wagi do portret6w i szkic6w, choc 
w istocie te Sq wlaSnie dzielami sztuki" - zebrano mas
 zalosnych wpra- 
wek technicznych, zaSmiecajqcych gabloty i rzeczywiscie dajqcych marne 
poj
cie '0 Davidzie.(...) ZN. en. Nonszalancja w organizacji wystawy/er. 
szm w parze z bagatelizujqcym tonem krytyki. (Kaluzynski, 16) 
(7) PN. Atomy w
gla posiadajq wielk q latwosc lqczenia si
 mi
dzy sob q 
i przylqczania atom6w innych pierwiastk6w. ZN. cn. Z r6znych polqczen 


8 Sp6jnik, jako wskaznik okreslonego stosunku syntaktycznego mi
dzy dwoma 
zdaniarni zWiqzanymi w wYZSZq jednostk
 skladniowq, jest wykladnikiem tego wlas- 
nie zwiqzku, a nie zwiqzku PN : ZN i do en nie nalezy:
		

/AUNC_015_47_012_0001.djvu

			12 


H. Mis z 


w
gla z innymi pie.rwiastkami/cr. zbudowana jest zywa materia. (Kalen- 
darz Robotniczy, 323) 
(8) PN. Charowal trzy tygodnie na z:apalenie pluc.(oo.) ZN. cn. W czasie 
choroby/cr. rriezmiemie poweselal. (Dqbrowska, 62) 
(9) PN. Wobec zagraZajqcych mu przemoznych sir przyrody ez10wiek 
byl bezsilny. ZN. en. Z tej bezsilnosci cZfOowieka wOobec przemoznych sil 
przyrody/cr. wynika konieeznosc zbiorowego, wsp6lnego, mozna nawet ' 
powiedziec, stadowego wsp61zycia pierwotnych ludzi. (Schaff, 16) 
b. (1) PN. Piatrus skierowal si
 ku miastu szerok q alejq, aby gdzies 
CJ'dpoczqc i pomyslec, co ma POCZqc? (oo.) ZN. cn. Chlopiec/cr. zatr;oskal sit;. 
(Makuszynski, 63) 
(2) PN. Fakt, iz wiadomos.c 0 nich dotarla do dalekiej Aleksandrii, 
swiadczy 0 rozglosie, Jakim cieszyli si
 Wieleci wsr6d zachodniego odlamu 
Slowian. ZN. Jakozlcr. zasluzona byla/cn. slawa. (Widajewicz, 31) 
(3) PN. Radca Xylander, potomek calych generacji wychowywanych 
w dobrobycie, utracil juz odpOornosc, terazosaczony klopotami finanso- 
wymi wital egzekutor6w jak zwiastun6w katastrofy. ZN. cr. Czul/cn. 
wobec tych pan6w z nalepkamilcr. zupelnq bezradnooc. (Zukrowski, 23) 
(4) PN. Tymczasem strona artykulacyjna wys
puje wyraznie. ZN. cn. 
Mechanizm wytwarzania glosek przez nasze narzqdy mowy/cr. jest do- 
stfipny obserwacji bezpooredniej. (Dluska, 29) 
(5) PN. [Temat:] Maria Curie-SkkdowskJa.(oo.) ZN. cn. Nasza rooacz- 
ka/cr. jest pierwszq kobiet q w historii Sorbany, kt6ra zasiadala w gronie 
profesor6w tego jednego z najstarszych uniwersytet6w. (Kalendarz R(}- 
botniczy, 245-6) 
(6) Charron poslusznie otwiera plecak. PN. Kapral przetrzqsajqc jego 
zawartosc, wyciqga plik foto\S6w "dziewczqt do przypinania". Bregain: 
ZN. cn. Te dz:iwki z tygodnik6w/cr. m6g1bys rozdac kolegom. (Grusz- 
czynski, 80) 
II. cn. w postaci r6wnOowaznika PN, kt6ry zastfipuje jej nazw
. 
(1) PN. Mowa ludzka podlega tym samym prawom, co wszystkie inne 
zjawiska akustyczne. ZN. cr. Sklada si
/cn. ona/cr. z ton6w (zawsze zl'Ozo- 
nych), szmer6w i polqczen torn6w ze szmerami. (Dluska, 7-8) 
(2) PN. Bylem przez dwa lata s.tudentem historii sztuki. [Taak.J ZN. 
Ale cn. to/cr. nie ma znaczenia. (Kruczkowski, 129) 
(3) PN. Wtedy obrazona papuga odchodzila powaZnym kmkiem i, p(}- 
magajqc sobie dziobem, wlazila mi na rami
. ZN. cn. Tu/cr. czula si
 naj- 
lepiej. (Fiedler, 42) 
(4) PN. Ale i powietrze wdechu moze byc fonowane. ZN. cr. Mamy/cn. 
wtedy/cr. do czynienia z glaskami wdechowymi czyli inspiracyjnymL 
(Dluska. 8)
		

/AUNC_015_47_013_0001.djvu

			o zdaniach nawiqzanych 


13 


Osobliwy rodzaj stanowi q ZN z cn z red uk 0 wan y m; nie ma tu 
ani nazwy PN, ani jej r6wnowaznika, jest natomi,ast wyraz, kt6ry koniecz,;. 
nie wymaga uzupelhienia przez nazw
 (r6wnowaZnik) PN. Np. 
(1) PN. Toto przecisnql si
 do okna. ZN. en. Obok/cr. stal mfizezyzna 
W okularach i kobieta w jasnej chustce na glowie. (Stryjkowski, 10) 
(2) PN. Mlotek, puszezony z wysoka zaturkotal, odbiwszy si
 od bruku 
kilkakrotnie, uderz:yl mnie trzlOnkiem w k06tk
 i znieruchamial, jak ob- 
wqchujqce zwierzqtko. ZN. cn. R6wnocreSnie/cr. poczql chybotliwie sply- 
wac duzy arkusz papieru. (Zukrowski, 9) 
(3) PN. Ot6Z kilka milion6w lat temu leSni akmbaci zeszli na ziemi
: 
ZN. CIl. Przyczynq/cr. prawdopodobnie byl gl6d wywo
any przerzedzeniem 
si
 las6w w zwiqzku z ochlodreniem si
 klimatu. (Kalendarz Robotni- 
czy, 325) 
Przy wyodrf:bnianiu en trzeba r6wniez zwr6cic uwag
 na jego s t r u k- 
t u r 
. Zestawmy srereg przyklad6w: 
(1) PN. Jak wiadomo, w zycie Szcz,
snego Jurek wpadl z nazwiskiem 
i kamieniem wielkiego filozofa, falujqce krfigi dlugo l'Ozchodzily si
 potem, 
wiqZqe oba btzegi, poczqtek i koniec' naszej opowiesci, poswi
cmy tedy 
Jurkowi jednq stroniezk
 - nie wi
cej. ZN. cn. Jurek/cr. wchodzil w parny 
okres dojrzewania. (Newerly, 17) 
(2) PN. Uwag'
 j€go [Jongkinda] zwracra - przedmiescie, g-raniea, gdzie 
cywilizaeja styka sif: z pejzazem przyrooy. ZN. en. Owo "miejsce melan- 
cholii i kOitltemplacji" - stale Uo wizjonerskich pl6eien Chagalla ezy 
atmosfera dzlwacznych romans6w Kafki - ler. jest ulubionym matywem 
wsp61czesnej sztuki mieszczanskiej, degenerujqoej sif: w smutnym, samot- 
niczym indywidualizmie szkoly sartrowskiej. (KaluZynski,14-5) 
(3) PN. Niezaleznie od rueh6w sZiC
ki wargi mogq wykanywac dwie 
grupy ruch6w: ukladac sif: pierscieniowato i wysuwac naprz6d, nazywa 
si
 t() zaokrqgleniem; przyciskac siE; do 

b6w plaslw z rozciqganiem si
 
na baki i cofaniem k q t6w w tyl, jest to splaszezenie. ZN. cn. Splaszczenie 
i zaokrqglenie/cr. moZe bye wykonywane tak z zamkni
tymi jak i z otwar- 
tymi. ustami. (Dluska, 20) 
Obserwujemy tu trzy strukturalne postaci en: 1. en. pr1osty, r6wnajqcy 
sif: PN: PN: Jurek - cn. Jurek; 2. en. roo:wini
y, rozszerzony w stosunku 
do PN (tu komentarzem nadawcy): PN. przedmiescie, gTan1ca, gdzie cywi- 
lizacja styka si
 z pejzaZem przyrody 
 CIl. Owo "miejsce melanchalii 
i kontemplacji" - stale tlo wizjonerskich p16cien Chagalla czy atmosfera 
dziwacznyeh romans6w Kafki; 3. cn. zloZony, wyszczeg61niajqcy dwie lub 
wiE;Cej PN: PN1. ziaokrqglenie, PN2. splaszrczenie - CIl' splaszczenie i za- 
okrqglenie. 
Nie trudno dostrzec, ze w przytoczonyeh fX'zykladach en przewaznie 
zajmuje miejsce przed cr. Jest to norma szyku przestrzegana wzgl
dnie
		

/AUNC_015_47_014_0001.djvu

			14 


H. Mis z 


scisle, zw
aszlCza zas w polsZJczyznie pisanej. Odwr6ceme ukladu en - cr 
wywoJuje w wielu wypadkach raZqcy zgrzyt, np. 
PN. Brazylia jest najwifikszym krajem Ameryki Lacillskiej (...) 
uklad normalny: en-cr uklad odwr6cony: cr-cn 
ZN. cn. Brazylia/cr lezy w dorze- ZN. cr. W dorzeczu AmazO'nki, 1'0'" 
czu Amazonki, pokrytym g
stymi krytym g
stymi lasami lezy/cn. 
lasami. (Kalendarz Rabotniczy, 440) Brazylia. 
Uklad cn-cr pelni funkcj
 jednego ze wskaznik6w rozczlonkowania 
ZN.7. Stqd tez jego odwr6cenie staje si
 przyczynq odwrotnej interpretacji 
cresci zdania. Niekiedy wszakze odwr6cenie ukladu jest mozliwe bez 
zmiany rozczlonkowania ZN. Dzieje si
 to' wtedy, kiedy mozna zrezygno- 
wac z szyku jako wskaznika artykulacji zdania, rekompensujqc to ewen- 
tualnie przez uzycie innych wskaznik6w, np. akcentu zdaniowego (0 He 
pczwalajq na to strukturalne wlasciwosci ZN). Otrzymujemy szyk prz
 
stawny, bfidqcy stylistycznym wadantem szyku nO'l'malnego, np. 
PN. W 6wcz:as to - boska radosci! - miala przez chwileczk
 W. pawie- 
kach widzenie niejakie pootaci.(...) ZN. cr. Zniklo/cn. widzenie. (Zerom- 
ski, 28-9). 
W wypowiedzi pisanej odpada tak cZfisty w zywej mawie wskaznik 
w postaci akcentu zdaniowego, wobec czego znacznie maleje swoboda 
szyku cn i cr. Fakt daleko posuni
tej scislosd przestrzegania ukladu cn-cr 
w pismie moze bye wykO'rzystany w wydzielaniu cn i cr w takich ZN, 
kt6rych PN nie jest wyraznie zarysowana, a wi
c w nast
pujqcej ich 
grupie. Jest to' jednak kryterium malo precyzyjne, stqd tez wniooki wy- 
lqcznie na nim oparte Sq hipotetyczne. 
Grupa B (wypadki niejasne); przyklady: 
(1) Obch6d zandarm6w trwa. Pod moimi oknami zjawiajq si
 co osiem, 
dziesi
c minut. Zapowiada ich szorstki stuk but6w, kt6ry po przejsciu 
jeszcze si
 jalds czas rozlega. ZN. cn. Wiele dom6w w pobliZu/cr. zajmujq 
55 i Wehrmacht. (?) (Rudnicki, 33) ale: 5S i Wehrmacht/zajmujq wiele 
dom6w w poblim. 
(2) Maria zyje zupelnie samotnie; nie mysli 0 malzenstwie, 0 stworze.... 
niu Zycia rodzinnego, jest oddana wylqcznie swojej pracy naukowej. 
ZN. en. Wiosnq roku 1894/ci. poznaje Piotm Curie, mlod.ego uczonego 
francuskiego. (Kalendarz Robotniczy, 246) 
(3) W latach dwudziestych naszego stulecia fizyk i astronom angielski, 
Jeans, wysunql nOWq hipotez
. (...) ZN. en. Badania radzieckieh uczo- 
nych/cr. wykazaly bl
dnosc hipotezy Jeansa. (Kalendarz Robotniczy, 321) 


7 Uwagi 0 innych wskainikach moma znaleZc w ksiqzce M. Dluskiej Prozodia 
j.
zyka polskiego, Krak6w 1947, 8..36-45 i w cytowanym artykule Mirowicza.
		

/AUNC_015_47_015_0001.djvu

			o zdaniach nawiqzanych 


15" 


Zdania jednoczlonowe 
Podaj
 tu tylko przyklady; wykaz i opis wykladnik6w znajdziemy 
w odpowiednich pracach prof. Klemensiewicza. 
(1) PN. Szcz
sny akurat trzymal pod pach q ojcawsk q skrzynk
. 
a w r
ku cieslic
. ZN. Post	
			

/AUNC_015_47_016_0001.djvu

			16 


H. Mis z 


czego, 1946; K. Gruszczynski, Pociqg do Marsytii, "Tw6rczosc" 1951, z. 9; Kalendarz 
Robotniczy na rok 1954; Z. Kaluzynski, Podroz na Zach6d, 1953; T. Konwicki, Wladza, 
wyd. 2 1955; K. Koiniewski, Piqtka z ulicy Barskiej, 1952; L. Kruczkowski, Dramaty, 
1950; ;K Makuszynski, Wielka brama, wyd. 3, 1947; I. Newerly, Pamiqtka z Celulozy; 
wyd. 3, 1952; B. Prus, Drobiazgi (Pisma t. III), 1948; J. Putrament, Wrzesien 1952; 
A. Rudnicki, Wyb6r opowiadan, 1950; A. Schaff i L. Brum, Pogadanki ekonomiczne, 
wyd. 7, 1950; H. Sienkiewicz, W pustyni i w puszczy, t. 1 (Dziela t. XXXVII), F. Staff, 
Ryby slGdkowodne Polski i kraj6w osciennych, 1950; J. Stryjkowski, Bieg do Fragald, 
t. 1, wyd. 2, 1952; A. Swirczynska, Odezwa na ml1rze, 1951; J. Widajewicz, Poczqtki 
Polski, 1948; S. Zeromski, Dzieje grzechu, t. 1 (Pisma t. XII), 1949; W. Zukrowski, 
Pi6rkiem flaminga, 1948. 


W czasie druku niniejszego artykulu ukazala si
 praca S. Jodlowskiego pt. Ele- 
menty semantyczne funkcji skladniowych, "Biuletyn TTJ" XV (1956, wyd. w stycz- 
niu 1957), s. 65-79 - wiqzqca si
 z poruszanym tu tematem. Pracy tej nie moglem 
juz niestety uwzgl
dnic. 


H. M. 


FeHpux MuUl 


o CCbIJIO'4HbIX nPE.lJJIO)l(EHH5IX 


npeJJ:JIO)KCHlUI, BbIcTynalOIII.He B npeJJ:eJIax BblcKa3bIBaHH5I, T. e. B npeJJ:eJIax 3aMKHY- 
TOIO TeKCTa, KOTOpbIll conpoBmKJJ:aeTC51 onpeJJ:eJIeHHOll cllTyaUHei'I 51BJI5IIOTC5I, BOTJIHtJHe OT 
aGcTparnpoBaHHblx H3 BbICKa3blBaHH5I H30JIHpOBaHllbIx IIpeJJ:JIO)KeHHi'I, CCbIJIOtJHblMH IIp e .n.- 
.J10)KeHH5IMH (Cn). CCbIJIotJHble IIpeJJ:JIO)KeHH5I YB5I3aHHbIe C KOHTeKCTOM, c KOHCHTyaUHe!
 
liJIH C KOHTeKCTOM H C KOHcHTyaUHei'I oJJ:HoBpeMeHHo. TpYA paccMaTpHBaeT OCHOBHbIe THIl!>l 
YH5I3KH CCblJIOtJHblX IlpeAJIO)KeHHi'I, HX 1I0Ka3aTeJIei'I H BblTeKalOIII.Ue OTCIOAa BHAbl CCbIJIO'l- 
HblX IIpeJJ:JIO)KeHHi'I. OCHOBHOi'I 3aJIe)KblO 4>aKTHtJecKoro MaTepHaJIa HBJIHIOTC5I IIPOCTbI\' 
1I0BeCTBOBaTeJIbHbIe IIpeJJ:JIO)KeHHH (B IIHCbMeHHOM BblcKa3bIBaHHH). ABTOp pa3JI11tJaeT JJ:Ba 
aClleKTa YBH3KH CCblJIOtJHbIX IIpeJJ:JIO)KeHHi'I: 
1. CBH3b CCblJIotJHoro IIpeJJ:JIO)KeHHH C ollpeJJ:eJIeHHbIM 9JIeMeHTOM KOHTeKCTa HJIH KOH- 
CHTYal.\HII: 3TO 6bIBaeT TorJJ:a, KorJJ:a CCbIJIO'IHOe IIpeJJ:JIO)KeHHe 6eper 3a OCHOBY, CCbIJIaeTC5I 
Ha cooTBeTcTBYIOIII.Hi'I 3JIeMeHT, KaK Ha CBOi'I oTnpaBHoi'I, HCXOJJ:HbIi'I IIYHKT - TOtJKY CCbIJIKII 
(TC). dTY CBH3!> MO)KHO npeJJ:cTaBHTb CHM60JIHtJecKH KaK CB5I3b TC: cn. 
2. KpoMe Toro BO MHOrllX CCblJIOtJHbIX npeJJ:JIO)KeHli5lX MO)KHO 3aMeTHTb H JJ:PyrYJo 
CBH3b, BbITeKalOIII.YIO H3 pOJlIi CCbIJIOtJHoro npeJJ:JIO)KeHlUI KaK 3BeHa BbIIlle opraHH30BaHHoi\ 
cHHTeKcHtJecKoi'I CJJ:HHHUbI. 
BTopaH tJaCTb TPYJJ:a 1I0CBHIII.eHa aBTopoM CBH3H TC: cn. ABTOp paccMaTpHBaeT 3JIe- 
MeHTbI BblCKa3bIBaHtl5I Aei'IcTBYIOIII.HX KaK TC OTJIHtJa51 CJIeJJ:YIOIII.He BHAbi TC: 
A - KOHTeKCTHbIe 1. 5I3bIKoBble 1. B npeAJIO)KeHlIH 2. B opraHH30BaHHoi'I BbIIlle '1eM 
npeJJ:JIO)KeHHe eJJ:HHHue 3. B TeMe BbICKa3b1SaHHH (HJIH B ee tJacTH) HMeIOIII.ei'I BHA 3arJIa- 
BH5I II. He5l3blKOBbIe 4. BblTeKalOIII.He 1i3 KOHTeKCTa B - KOHcHTyaUHoHHble HCKJIlOtJHTeJIbHb 
HeH3bIKOBble, KOTOpbIMH HBJIHIOTC5I: 5. JlHtJHOCTb nOAaTeml IiJIH npHeMIII.HKa BblCKa3bIBaHH}1 
6. otJeBH,n:Hble HJIH H3BeCTHbie no,n:aTeJIIO JIHOO IIpHeMIII.HKY 4>aKTbl 7. Henocpe,n:cTBeHHbIc 
;(8HHble B KOHcHTyaUHH 4>aKTbl. CBH3b TC: cn H3XO,n:HT CBoe OTpa)KeHHe B CrreUHaJIbHbIX 
ocooeHHocTHX CCblJIOtJHblX npe,n:JIO)KeHHi'I COCTaBJIHIOIII.HX nOKa3aTeJIH 3TOi'I CBH3H. 3TH 
r.OKa3aTeJlH H3BeIIl.alOT 0 TOM, tJTO 51BJI5IeTCH OCHOBaHHeM CCbIJIKH ,n:JI5I ,n:aHHorO CCblJIOtJHOro 
Ilpe,n:JIO)KeHH5I. CYIII.eCTSYIOT ,n:Ba nma lIoKa3aTeJIci\: I. H3JIaralOIII.He TOtJKHCCbIJIKH, 2. YKa-'
		

/AUNC_015_47_017_0001.djvu

			o zdaniach nawiqzanych 


1''7 


:Jhn3alO
He Ha TO'lKIi CCblJIKH. CCblJIO'lHble npeAJIOmeHHH C rrepBbIM TlinOM nOKa3aTeJIeA 
pa3AeJIHIOTCH Ha ABa 3BeHa, 'ITO HMeHHO Ii HBJIHeTCH OCHOBaHHeM KOHKpeTH3aI\HH Co.n:ep- 
}\(aHHH CCbIJIO'IHOrO rrpeAJIOmeHHH. KOHKpeTH3aI\HH BMe
aeT paC'IJIeHeHHe COAepmaHHH Ha 
ABa 3JIeMeHTa: a) HCXOAHbIll nYHKT, 6) pa3BHTHe. 3BeHo 3aKJIIO'IaIO
ee nepBblll 3JIeMeHT --' 
SiTO CCbIJIalO
eec.H 3BeHO (C3). 3BeHo BMe
aIO
ee BTOpOll 3JIeMeHT - 3TO pa3BHBaIO
ec 
3BeHO (p3). CpeAIi CChlJIO'lHbIX rrpeJI,JIOmeHUll co BTOpblM THnOM nOKa3aTeJIell Ha,/l,O pa3JIH- 
'mTb rpynnhl: 
1. npeAJIOmeHHH C OJI,HHM 3BeHOM BKJIIO'IaIO
He TOJIbKO p3. 
2. npe,/l,JIOmeHHH, B KOTOpbIX TO'lKa CCblJIKH He H3JIOmeHa, a H3JIOmeH ee 3KBHBaJIeHT 
IjJIH BbtpameHrle 06H3aTeJIbHO Tpe6YIO
ee nOnOJIHeHHH TO'1KOll CCbIJIKH. 
CCbIJIO'1HbIe npeAJIOmeHH5I BTOpOll rpynubi Ha,/l,O KBaJIHHBaH THUbI CCbIJIO'IHbIX upeJI,JIOmeHHll H HMeH B BHJI,Y 3aTPY,/I,HeHHII 
II BbI,'LeJIeHHH C3 H p3 OrpaHH'1HBaeTCH JIHlllb CJIY'laHMH HCHbIMH, OT'1eTJIHBbIMH, JI,alO
HMIICH 
fJpOBepHTb (fpyuna A). HeHcHbie CJIY'1aH (fpyuna B) OH JIHlllb TOJIIoKO CHrHaJIH3HpyeT. 
A BOT BHAbi CCbIJIO'1HbIX npeJI,JIOmeHHll: A B Y 3 B e HOB bI e CCbIJIO'1HbIe npeJI,JIOmeHHSI. 
rpynna A. I. C3 H3JIaraIO
ee cn, C3 HBJISIeTCH HaHMeHOBaHHeM TC a) COOTBeTCTBeHHblM 
6) CHHOHHMH'1eCKHM. II. C3 rroJI, BHJI,OM 3KBHBaJIeHTa TC - HaKOHCI\ KaK THn CneII.HaJIbHblit: 
CCbIJIO'1HOe npeJI,JIOmeHHe C cOKpa
eHHbIM CCbIJIaIO
HMCH 3IJeHOM (Tpe6YIO
HM nOnOJIHCHHII 
TO'lKOii CCbIJIKIf). 
npemJI,e '1eM rrepellTIf K' JI,aJIbHeiillllfM rpynnaM CCbIJIO'1HbIX rrpeJI,JIOmeHlfii aBTop 
06pa
aeT BHHMaHHe Ha CTpoeHHe C3, pa3JIH'1aH: npocToe C3, pacrrpocTpoHeHHbe C3 If CJIom- 
Hoe C3, - a TaKme Ha pOJIb rropHAKa C3 If p3 KaK O,QHOro H3 rrOKa3aTeJIell paC'1JIeHCHIiSi 
CCbIJIO'1HbIX rrpeJI,JIOmeHIiii. 
J:{aJIee rrpOJI,OJImaeTCH 0603peHHe: JI,BY3BeHOBbie CCbIJIO'lHbIe rrpe,/l,JIOmeHlf5I, nplfHaJI,JIe' 
lKa
lfe rpynne B. H HaKOHeII. - 0 JI, H 03 B e HOB bI e CCbIJIO'1HbIe npeJI,JIOmeHlfSi. 


Henryk Misz 


UBER DIE ANGEKNUPFTEN SATZE 


Inhalts.angabe 


Die im Rahmen einer Aussage, d.h. eines geschlossenen, von einer bestimmten 
Situation begleiteten Textes vorkommenden Satze sind im Unterschied von den von 
der Aussage abstrahierten, isolierten Satzen angeknup!te Satze (AS). Die AS sind 
in einem Kontext oder in eine Konsituation eingef1ochten, zuweilen auch in beides 
gleichzeitig. 
Die Arbeit handelt von den Grundtypen der Einflechtung des AS, von seinen 
Exponenten und den daraus entstehenden Arten des AS. Die Grundschicht des 
Tatsachenmaterials bilden eilIlfache Aussagesatze (in schriftlicher Aussage). 
Der Verfasser unterscheidet zwei Aspekte der Verflechtung des AS: 1) Die Ver- 
bindung des AS mit einem bestimmten Element des Kontextes oder der Konsituation, 
die darin besteht, das,s der AS an das entsprechende Element als seinEID. Ausgangs- 
punkt zurucksendet, anknupft. Dieser Ausgangspunkt ist die Grundlage der 
Anknupfung (AG). Selbige Verbindung lasst sich symbolisch als Verbindung 
AG : AS darstellen, 2) bei vielen AS lasst sich uberdies eine zweite Verbindung 
feststellen, die sich aus der Rolle des AS als Gliedes einer h5her organisierten syn- 
takUschen Einheit ergibt. 


Nauki - 2
		

/AUNC_015_47_018_0001.djvu

			t'i 


H. Misz 


Der weitere Teil der Arbeit ist del' Verbindung AG : AS gewidmet. Der Verfasser 
gibt eine Dbersicht del' als AG funktionierenden Elemente del' Aussage. Er unter- 
scheidet folgende Gattungen von AG: A. k 0 n t ext mas s i g e 1. sprachlich ausge- 
driickte 1. im Satz 2. in einer hoher als der Satz organisierten Einheit 3. im Thema 
der Aussage (oder ihres Teils), del' die Form eines Tiles hat. II. sprachlich nicht 
ausgectriickte, 4. sich aus dem Kontext ergebende; B. k 0 n sit u a t ion sma s s i g e. 
ausschliesslich sprachlich nicht ausgedriickte. Es sind dies: 5. die Person des Senders 
oder Empfangers der Aussage, 6. die evidenten oder dem Sender und Empfanger 
bekannten Tatsachen 7. die unmittelbar in del' Konsituation gegebenen Tatsachen. 
Die Verbindung AG: AS findet ihren Ausdruck in den speziellen Eigenschaften 
des AS, die die Exponenten dieser Verbindung sind. Die Exponenten belehren uns 
dariiber, was die Grundlage der Ankniipfung fUr den gegebenen AS ist. Es gibt zwei 
Typen von Exponenten: 1) die die AG spezifizierenden, 2) die auf die AG hinweisen- 
den. Die AS mit dem el'sten Typus der Exponenten zerfallen in zwei Glieder, was die 
Grundlage des Konkretisierung des Inhalts des AS wird. Die Konkretisierung steckt 
in del' Differenzierung des lnhalts del' AS in zwei Elemente: a) den Ausgangspunkt, 
b) die Entwicklung. Das das erste Element enthaltende Glied ist das anknupfende 
Glied (A G 1), dasdas zweite Element enthaltende Glied ist das entwickelnde Glied 
(E G 1). 
Unter den AS mit dem zweiten Typus del' EXPQnenten sind folgende Gruppen 
zu unterscheiden: 1) die eingliedrigen Satze, die Iediglich E G 1 enthalten, 2) Satze, in 
denen AG nicht spezifiz'ert ist, die aber ihr Aquivalent oder einen unbedingt durch AG 
zu erganz.enden Ausdruck entkalten. Die AS der zweiten Gruppe sind ebenfalls als 
zweigliedl'ige AS mit einer besonderen Form von A G 1 anzusehen. 
Der Verfasser geht zur Dbersicht der AS - Arten uber, wobei er sich der 
Schwierigkeiten halber, die die Absonderung von A G 1 und E G 1 dal'bietet, nul' auf 
klare und nachweisbare FaIle 'beschrankt (Gruppe A); die unklaren FaIle (Gruppe B) 
kundigt er nur an. Und hier die Gattungen von AS: z w e i g 1 i e d rig e AS, Grup- 
pe A I. die die AG spezifizierenden A G 1, - das A G 1 ist a) die eigent1iche, b) die 
synonimische Benennung von AG. II. A G 1. in Form des Aquivalents der AG - schlies- 
slich aLs eine besondere Gattung: AS mit dem reduzierten Anknupfungsglied (das eine 
Erganzung dUTch AG benotigt). Bevor del' Verfasser zu den weiteren Gruppen der AS 
ubergeht, macht er den Leser auf die Struktur des A G 1 aufmerksam, indem er ein 
einfaches, ein entwickeltes und ein zusammengesetztes A G 1 unterscheidet. - Er 
weist gleichfalls auf die Rolle del' Folge des A G 1 und E G 1, die aIs einer der Anzei- 
ger der Zergliederung des AS anzusehen ist. Es foIgt die Fortsetzung der Dbersicht 
zweigliedrige, zur Gruppe B gehorende AS, endlich e.i n g 1 i e d l' i g e AS.
		

/AUNC_015_47_019_0001.djvu

			Leon Witkowski 


KANCJONAI:.. POLSKI WALENTEGO Z BRZOZOWA 
WOBEC KANCJONAl..U CZESKIEGO JANA ROHA 


(Przyczynek do badan nad wplywami czeskimi w polskiej piesni 
religijnej XVI wieku) 


Praca niniejsza nawiqzuje do nie cgloLSzonej dotychczas drukiem pracy 
Romana Mazurkiewicza Melodie pierwszego drukowanego kancjonalu pol- 
skiego Jana Seklucyana z roku 1547 (Przyczynek do historii choralu pro- 
testanckiego w Polsce) 1 i w ramach ust.alenia stosunku polskiego kan- 
cjvnalu Walentego z Brzozowa wydanego w Kr61eweu w roku 1554 do 
kancjonalu czeskiego Jana Roha wydanego w Pradze w roku 1541 usiluje 
ostatecznie rozstrzygnqc t
 kwesti
. Wspomniany kancjonal czeski nalezy 
dzis dD najwi
kszych osobliwooci wydawniczych i slusznie budzic moze 
zainteresowanie uczonych 2. Z tego, co dot.Cjd '0 kancjoonale W:alentego 
z Br2)ozlQowa i jego stosunku do kancjvnalu Roha pi sanQ 3, nie jest jasne, 
jaki naprawd
 byl stosunek kancjonalu polskiego dD czeskiego. Aby to 
zagadnienie wyjasnic, musimy nieco blizej poznac oba to€' kancjonaly. 
Kancjonal J. Roha zostal dosc dokladnie 'Opisany przez R. Mazurkie- 
wicza we wspomniano€'j pracy '0 kancjonale Seklucyana oraz przez K. Zie- 


1 Jest to' pierwsza obszerniejsza monografia w nader ubogim dotychczas cyklu 
pozycji zwiC}zanych z badaniami polskiej hymnologii XVI wieku. Opracowana zostala 
w Poznaniu w r. 1926. Autor winiej podal m. in. stan dotychczasowych badan i zarys 
dziej6w polskiej kancjonaHstyki tego wieku. - Druga praca z zakresu hymnO'logii 
polskiej, to' zwi
zla rozprawa monograficzna autora .niniejszej pracy: Piotr Artomiusz, 
przyczynek do historii toruiiskich kancjonalow ewangelickich, wydana w Poznaniu, 
w wydawn. "Pomerania IV", str. 44-64, 1933 r. - Materialy do historii polskiej 
piesni religijnej XVI w. znalezc mozna m. i. w pracach Ks. J. Surzynskiego Polskie 
Piesni Kosciola Katolickiego od najdawniejszych czasow do konca XVI stolecia, 
Poznan, Leitgeber 1891, oraz M. Bobowskiego: Polskie piesni katolickie od najdaw- 
niejszych czasow do koiica XVI wieku. Rozprawa PAU Wydz. Filol., Tom XIX, Kra- 
k6w 1893. - 
2 Znajduje si
 on w Bibliotece Raczynskich w Poznaniu, sygn. IV K. g. 23. 
3 J. Reiss, Historia Muzyki w zarysie, Wal1szawa 1921 i 1931, oraz Najpi
kniejsza 
ze wszystkich jest muzyka polska Krakow 1946, Z. Jachimecki, Muzyka polska w roz- 
woju historycznym, Tom I, cz
sc I, Krak6w 1948; - A. Chybmski, Slownik Muzyk6w 
dawnej Polski do roku 1800, Krakow 1949.
		

/AUNC_015_47_020_0001.djvu

			20 


L. Witkowski 


linskiego 4, Ks. Warminskiego 5, C. Zibrta 6 i innych autor6w prac z tej 
dziedziny. Ograniczyc si
 tu wi
c wypadnie tylko do kilku uwag odnoonie 
wiadomo.sci, kt6rych we wzmiankowanych pracach nie spotkano, a kt6re 
rzucajq nieeo nowego swiatla na ten kancjonal. - Wspomniee wi
c trzeba 
naprz6d, ze jest to dobrze utrzymane dzielo zawierajqce 482 piesni, wy- 
konane ladnym drukiem. Tytul brzmi: Piesne chval Bozskych. Piesnie 
Duchownie Evangelitske znovu prehludnete zpravene a zhromazdene..." 
Jan Roh, v Praze 1541. - Egzemplarza kancjonalu za granicq nie ma, 
nie majq go nawet w oryginale Czesi. Przez czas jakis ucbodzil on za za- 
giniony, jak to sqdzil jeszcze D. J. Muller 7. Nie mozna tu wchodzic w za- 
gadnienie, na czym oparl si
 Roh wydajqc wr. 1541 sw6j kancjonal, jest 
to bowiem dla niniejszej pracy mniej wazne. Zapewne oparl si
 na kan- 
cjonale niemieckim Michala Weisse go z Mlade Boleslavy z roku 1501 lub 
po prostu kancjonal ten przetlumaczyl na j
zyk czeski dodajqc piesni 
z najstarszych kancjona16w czeskich 8. Do. danych tych dolqczyc trzeoo 
jeszcze nie wyzyskane dotychczas wiadomosci 0 kancjonale Roha, kt6re 
znalezc mozna w dziele Ottuv Slovnik Naucny 9, gdzie w tomie 21 pod po- 
zycjq "Roh" znajdujemy nast
pujqce dane: "... 1541 dokoncil posleze 
korrekturu a upravu kancionalupo br. Lukasi pozustaleho, jem vydan 
w Praze u Severina p. n. Pisne chval bozskych. Od neho tu piseii Otce 
nas, jenz jsi na nebesich. Ponevadz pak nemecke vydani kancjonalu, po- 
fizene pro zbocy lanskroncky a fulnecky Mich. Weiszem, bylo vadne 
a hojnym otiskavanim v Nemcich jeste se shorsilo, Roh pofidil nove, cir- 
kvi uznane vydani v Norimberce 1544, knemuz pfidal pfedmluvu 0 vadach 
vydani dfivejsiho" 10. Mamy tu wifiC wyjasniony stosunek Roha 
do piesni zawartych w jego kancjo.nale z roku 1541. Szczeg610wsze wia- 


· Kaz'mierz Zielinski, Czeskie kancjonaly w zbiorach po/skich, referat wyglo- 
ny na mi
dzynarodowym zjeZdzie bibliotekarzy w Pradze 26 VI - 3 VII, Poznan 1926. 
Ii K!> J. Warminski, Andrzej Samuel i Jan Seklucyan, Poznan 1906. 
· Cenek Zibrt, Bibliografie ceske historie... Praha 1906. 
7 D. Joseph Th. Muller, Hymnologisches Handbuch zum Gesangbuch der Brii.der- 
gemeinde..., Herrenhutgnadau 1916. - Prof. Bidlo z Pragi sfotografowal polski 
egzemplarz tego kancjonalu w latach dwudziestych biezqcego stulecia. Nie udalo nam 
si
 jednak stwierdzic, czy w Czechach wyszlo drukiem wydanie tego facsimile. 
8 Patrz wywody K. Zielinskiego w oparciu 0. bibliografi
 Zibrta. 
· Ottuv Slovnik Naucny, Praha 1904. 
10 "....1541 ukonczyl nareszcie korektur
 i przygotowanie kancjo.nalu pozostalego 
po bracie Lukaszu, kt6ry wydal w Pradze u Seweryna p.n. Pisne chval Bozskych. 
Od niego jest tu piesn Otce nas jenz jsi na nebesich. Poniewaz wtedy niemieckie 
wydanie kancjonalu sporzqdzone dla zbor6w przez Mich. Weissa, bylo wadliwe 
i jesz,cze si
 pogorszylo przez liczne no.we wydania w Niemczech, Roh sporzqdzil nowe 
przez ko.sci61 uznane wydanie w Norymberdze 1544, do. niego dodal przedmow
 a W3- 
dach wydania dawniejszego".
		

/AUNC_015_47_021_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


21 


dom05ci tyCzqce si
 kancjonalu Roha znajdujemy u Jos. Jungmanna 11; 
PoniewaZ jednak wywody te wykorzystal juz K. Zielinski w wyzej wymie- 
nionej pracy, nie ma potrzeby wracae tu do nich. Warto przytoczye tylko 
waZnq n'Otatkfi umieszczonq na koncu tejze literatury Jungmanna 12, "Roh 
Jan, cesky bratr, 1541 vydal bratrsky kanc. (str.) V 47, kdez ad n e h 0 2 
pis n e s 1 0 z 0 n e". Przy sposobnooci nalezy wspomniee na tym miejscu, 
ze w dziele Jungmanna nie ma zadnych wiad'Omooci '0 Walentym z Brzo- 
zowa, jak 0 tym blfidnie pisal Maciejowski 13. 
Z kolei zapoznajmy si
 z kancjonalem Walentego z Brzozowa i jego 
autorem. 
o samym zyciu i tw6rczooci Walentego z Brzozowa niewiele wiemy. 
Wzmianki hist'Oryk6w literatury 'Oraz ruch6w religijnych w naszym kraju 
i dziejopis6w kultury polskiej (Kaweckiej 14, Maciejowskiego 15, Wein- 
trauba 16 i in.) agraniczajq si
 na og61 tylk'O do stwierdzenia wydania Uu- 
maczenia kancjonalu Roha .przez Walentego Z Brzozowa lub do lakonicznej 
oceny tego tlumaczenia. Najwczesniejsze, chociaZ dose skqpe wiadom05ci 
o samym Walentym znajdujemy w Regenvolsciusa Systema Historico- 
-chronologicum Ecclesiarum Slavonicarum 17: "Valentinus Bro:wvius, 
ex Cantionibus Bohemicae Unitatis Fratrum, Polonicas formavit..." - 
o Walentym poza tym pisali m. in. kr6tko Oloff 18, Korbut 19, oraz M. Wisz": 
niewski 20, Bentkowski 21 'Opierajqc si
 jednak ta.kZe wyraznie '0 cudze 
badania. NajtreSciwiej ujmuje to wszystko, C'O wiemy 0 zyciu i dzialalno.sci 


11 Josef Jungmann, Historie Literatury ceske aneb soustaz;ny prehled spisu 

eskych z kratkou historii narodu, osviceny a gazyka prez J. .1. v Praze 1825, roz- 
dzial V 47, str. 170-171. 
U Ibid, str. 680. 
13 W. Maciejowski, Pismiennictwo Polskie at do roku. 1830, Warszawa 1852, 
tom II, Rozdzial a obrot trzeci..., str.360. 
14 Aladia Kawecka, Kancjonaly protestanckie na Litwie XVI w., Reformacja 
w Polsce, rok IV, 1926. 
15 Op. cit. tom II, str. 36 nn. 
18 W. Weintraub, Udzial Pros Xiqzr:cych w Reformacji Polskiej, rozdzial II 3, 
DruId Kr61ewieckie. 
17 Adriani Regenvo1scii opera, w Systema Historico-chronoZogicum Ecclesiarum 
Slavonicarum per provincias varias, libris IV adomatwn, Anno MDCLII, str. 425, 
Liber III cap. XV, Theologi atque Pastores reformatorum specicatim ecclesiarum per 
certos distrietus distinctarum in Minore Polonia, rozdzial: Conseniores - seniorum 
in distrietu suo collegae in seniorum Ioca et ordinem proveeti. 1. In diJtrietu Craea- 
viensi. 
18 Ephraim Oloff's PoLnische Liedergeschichte von Polnischen Kirchengesiingen 
und derselben Dichtern und Obersetzern. Dantzig 1744. 
II Gabriel Korbut, Literatura polska, tom I, 1929. 
10 M. Wisz:niewski, Historia Literatury Polskiej, Krakow 1844, VI, str. 504. 
!1 Felix Bentkowski, Historya Literatury Polskiej wyslawiona w spiJie dziel dru- 
ttem wystawionych przez F. B. 2 tomy, Warszawa, Wilno 1814, tom II 59.
		

/AUNC_015_47_022_0001.djvu

			22 


L. Witkowski 


Walentego z Brzozowa, M. Juszyiiski 22; "Brzozowski 23 Walenty, czyli 
Walenty z Brzozowa, miasteczka nalezqcego do Biskupstwa Przemyskiego, 
a podlug r
kopisu u mnie b
dqcegOo sanoczanin, podlug Cz.ackiego zas 
Czech w polskim j
zyku wycwiczony. St.arszy zbor6w malopolskich, OlOoff 
naznacza smierc jego okolo roku 1570. Wydal piesni czeskie przelo:lJone 
na j
zyk polski pod tytulem »KancjonaL«" itd. 
Kancjonal Walentego z Brzozowa ma form
 wielkiego kwartu, wyko- 
nany jest bardzo star annie, a nawet jak na 6wczesne sto\Sunki - wzorowo, 
pi
knym drukiem gotyckim. Zawiera on 482 piesni. Oprawa, forma, uklad 
wewn
trzny, a niekiedy i paginacja jest podobna do czeskiego oryginalu. 
Poniewaz korzystanie z tego kancjonalu jest wobec niewielkiej ilooc:i 
zachowanych egzemplarzy 24 bardzo utrudnione, a sam kancjonal nie byl 
dotychczas omawiany, warto tu dac kr6tki opis jego fOormy i tresci celem 
dokladniejszego zestawienia go z jego pierwowzorem, tj. z kancjonalem 
J. Roha, Ooraz z p6zniejszymi kancj,onalami polskimi, szczeg61nie 
z tzw. Kancjonalem Wirzbi
ty. 
Na kartce pierwszej czytamy tytul kancjonalu: "Cantional albo Ksi
gi 
Chwal Boskych, to iest Piesni Duchowne Kosciola swi
tego podlug Ewan- 
geliei y Prawdziwego, Pisma swi
,tego slozcne a teraz s czeskiego j
zyka 
na Polsky przez Xi
dza Walentego z Brzozowa nowo prze1oZone. A k temu 
od insych uconych m
zow z wielikq pilnosCi q przezrzane. Ku chwale 
samemu Panu Bogu w Troicy jednemu a ku pomocy (sluzbie) y poCieseniu 
Chrzescianskiemu Roku Panskiego MDLIIII. W pierwssei cz
sci xiqg tych 
mas Spiewania, 00 pierwsem przisciu Syna Bozego z Nieba y a jego w Zi- 
wocie Mariei cistei a nigdy nienarusonei Pannie Wcieleniu. Potem tci 
y owsistkych Rocnich Czasoch podlug tytulow pacawsy od Adwentu 
az do Twice swi
tei a patem 00 insych rzecach aZ do kOonca Xiqg. W Kr6- 
lewcu Pruskiem". 
Z kolei nast
puje laciiiski wierszyk wstfipny: "In stemmata sive insignia 
illustrissimi Principis D. Alberti etc. Ducis Prussiae Carmen Elegiacum 
Cantianali Polonico inscriptum"; 


"Pradit hic in lucem liber 0 Dux celse favore 
Coneedente tuo, qui celebrandus erit 
Ominibusque potest felicibus ire per oras, 
Quas rigat Aretois Istula clarus aquis. 
Id Iovis Armigero magnorum signa Leonum 
Hie tua perpetuo stemmat.a seulpta probant. 


22 M. .JUSZ.YTISki, Dykeyonarz Poet6w Polskieh, Krakow 1820, 2 tomy, tom I, ;38 
23 Tak nazywa Walentego z Brzozowa Cloff' op. cit. str. 239, i in. Po Cloffie jed- 
nak rzadko spotykamy tak sformulowane nazwisko Walentego. 
24 Kanejonal ten znajduje sif: w Bibliotece Uniwersyteekiej w TOTuniu, w Biblio- 
tece PAN w Gdansku .oraz w Bibliotece Ossolineum we Wroclawiu. '
		

/AUNC_015_47_023_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


23 


Nee modo Teutonicis vis caelica dogmata verbis 
In populo certa lege sonare Dei 
Lingua peregrino gentes sed ut instruat ore 
Quo patet officio sanctius ecquid opus. 
Unde tibi grates Ecclesia tota loquetur, 
Auxeris illius quod bonitate gregem, 
Praesidiu.m Christus det, sis ut in orbe superstes 
Tuta salus veniet dogmatis inde saari. 


Na nast
pnych szesciu stronach jest przedmowa Augezdeckiego... 
.,NaiaSniejszemu a niezwyci
zonemu Ksiqz
ciu panu /Panu Zygmuntowi 
Augustowi/ z Bozei laski Kr6lowi P,alskiemu...". Wi
ksza cz
sc tej przed- 
mowy zawiera tresc religijnq, dla nas tu nieaktualnq. W drugiej cZ
sci tej 
przedmowy jest m. in. ust
p, ktbrego CZfiSC cytuj
 doslownie, gdyz on nam 
dobrze wyjasnia cel i okolicznosd wydania tego kancjonalu: (do kr6Za): 


"Po Wydrukowaniu tedy Naiasniejszy Krolu Testamentu nowego na Polskie, 
zqdali mie za to niektorzy pobozni ludzie a ChrzesCiafiscy panowie zpolski, abym 
tych rzecy nawie:cei Drukowac nieprzestawal /kt6re sOl ku zbudowaniu kosciola 
Bozego/ zebyscie ieiSce tern wie:cei /wnarodz'e Polskiem i we wsystkim panstwie 
W.Kr.M. slowo Boze rozmnazalo a kwitne:1o /chcqc ia zqdaniu ich dosyc ucynic i tez 
wsystkiemu narodowi Polskiemu wtem posluzyc rozwozalem s sOb q / co by tak po 
nowem Testamencie mialo nieplonny uzytek pan.stwu W.Kr.M. przyniesc /nicem 
tak pozytecnieisego niemiall iedno iako Cantional cbwal Bosk 1 ch a Koscielnego 
spiewania. Na co iz mi tez ci panowie s Polski zezwolili !umyslilem i wydrukowa(:! 
a ueiniwsy z XiE:dzem Valentym Zbrozowa umowe:/ aby i s Seeskiego iezyka na 
Polski przelozyl !co i schuci q ueynil/. A iam zas zwielkiem moim nakladem i prawie 
dolIlostwa mego useerbieniem wydrukowal i iuz (scego samemu Bogu bqdz chwala) 
na swiat wydal/ wie:cei sobie wazqc pozytek budowania kosciola Bozego nizly na- 
klady i utraty swe... Aleksander Augezda Impressor 1554". 


Po tej przedmowie nas
puje Index pieSID: 


"Sprawa albo poste:pek na ten caly kancjonal iako piesni iedny po drugich po- 
rz.qdkiem id q . Xie:gy tych to piesni dzielq s1e: na trzy ee:sci. W pierwszei S'l polozone 
piesni rozdzielnie /podlug rozdzialu easow! a swiqt uroczystych przez caly Rok Krze- 
.scianskych, w rozpamie:towaniu slawnych skutkow pana Christusowych (poeqwsy ad 
Adwentu az do Troicy S.). Jako ten porzqdek Tytulow napisany to okazuje". 


W cz
sci pierwszej znajdujq si
 pieSID 


"Adwentowe albo 0 prz.ychodu Pan Christa: 0 Narodz.eniu Panskiem, 0 ucier- 
pieniu w pracowitem zywocie panskiem, 0 umeeeniu pana Christa, 0 zmartwy wsta- 
mu pana Christa, 0 na niebo wstqpi.eniu, 0 Duchu swie:tem, 0 Troicy Swie:tei". 


W cz
sci "Wtorei" sq "piesID rozmaite rozdzielnie tci polozone jako 
o Cerkwi S. Tak ze porzqdkiem 0 wszystkich potrzebach i przynaleglo- 
sciach iei /kt6re si
 piesni q tei cesci poslednia/ 0 Dniu sqdnym zamykai q 
ICo ten porzqdek Tytulow opisany okazuje/":
		

/AUNC_015_47_024_0001.djvu

			24 


L. Witkowski 


,,0 Cerkwi Swi
tei, 0 przyimowaniu ku kosciolowi albo Cerkwie, 0 Swi
ceniu 
sluzebnikow kosciola, 0 Bozem Slowie, 0 Swiqtosciach Cerkwie, 0 Krzcie a nowem 
Rodzaiu, 0 Klucach a Rozgrzeseniu, 0 Ciele a Krwi panskiei, 0 Malzenstwie, 0 Po- 
kutowaniu, 0 Smiertelnosci Czlowieka, 0 Nawiedzeniu Chorych, 0 Pogrzebie a pro- 
wadzeniu Umarlych, 0 Dniu Sqdnem albo przysciu ostatniem panskiem". 


Cz
sC trzecia zawarla "rozliczne (ku nabozenstwu Chrzcicianskiemu 
potrzebne) piesni /ktore nietylko nacasy ulozone rocnie/ iako przednieise 
Imog q bye spiewanel ale zawse gdyby si
 kOolwiek podobalo /a przyczyna 
slusna i potrzeba tego iaka okazowala, ktorich piesni ten porzqdek tytulow 
i.est polozony.l Tak. 


"Na Modlitw
 Pansk q , Na Wiar
 pospolit q Chrzesciansk q , 0 ucynkoch Boskych, 
Na przykazanie Boze, 0 cnotliwym a obycainym zywocie, Pospolite kromie Tytula 
obwlasnego, 0 Pokuseniu a Udreceniu, 0 Swi
tych a Mecennikoch Christusowych, 
Na czasy osobliwe Dnia i Nocy. 


Na stronie P. VIII w kancjonale Walentego z Brzozowa jest nag16wek. 
"Ty piesnie ostatnie nie Sq polooOone wswoim porzqdku dla omylenia", 
po czym idq nast
pujqce piesni: Psalm] 11 0 uczinkoch Christusowych 
Zbawiennych. (Halleluia, raduimyz si
 wsyscy): Psalm 47 0 wstqpieniu 
pana Christusa do Nieba (Halleluia wyspiewui cerkwi krolu Christu) 
o zmartwy wstaniu Paiiskiem (Halleluia spiewaimy zradosci): Piesn pod 
Titulo przisciu Panskiem (Oice naB wsechmocny, dziwny wswoiei mocy), 
o cnotliwym zywacie (Pospiesmy si
 w temto swiecie, Bogu wewsystkim 
lubic). Chociaz piesni te stanowi q z niewiadomych powod6w osobnq grupc: 
umieszczonq przy koncu kancjonalu, Sq one normalnie uwzgl
dnione 
w "Indexie piesni". 
Przejdzmy do om6wienia stosunku kancjonalu Walentego z Brzozowa 
do jego pierwowzoru, kancjonalu Jana Roha. 
Kancjonal Brzozowskiego jest na og61 na.sladownictwem kancjonahI 
Roha. Widac to zar6wno w formacie wydawnictwa (wielki kwart) jako teZ 
W ukladzie i zawartosci, a nawet w podobienstwie oprawy obu kancjona- 

6w. Chodzilo widocznie Walentemu z Brzozowa lub wydawcy, tj. Aug&-- 
zdeckiemu 0 to, aby w miejsce rozpowszechnionego i cieszqcego si
 za- 
pewne wie
 wzi
toSciq w Polsce czeskiego kancjonalu Roha dae wsp61- 
wyznawcom kancjonal r6wnej wartoSci religijno-liturgicznej w j
zyku 
polskim, aby rozpowszechnienie si
 wiary nie bylo utrudnione przez 
koniecznoSC uczenia si
 nowych, nieznanych wiernym pieSni lub dostoso- 
wywania si<: do nowych wydawnictw, 00 mialoby miejsce, jeSliby au tor 
czy wydawca uloZyli nowy w formie i treSci kancjonal lub go tylko 
 
sdowoo kancjonal Roha oparli. Walenty czy Augezdecki chcieli po prostu 
wiernympodsunqC egzemplarz polski w miejsce prawie identycznego 

ancjonalu cz.esj{iego. Tu r6wniezzapewne szukac nalezy powod6w, dla. 
kt6rych Walenty przetlumaczyl czeski
picini z 
cjQnalu Roha tak
		

/AUNC_015_47_025_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


2& 


lichym j
kiem. Jest to mocno zepsuta polszczyzna 25, pelna czecl$m6w. 
Widac to w slownidwie, fleksji a niekiedy nawet w pisowni 26. Dla przy- 
kladu i zilustrowania jakoSci j
zyka tego przekladu przytocz
 te.k.st pieSni 
nast
pujqceJ 27: 


"Przydzis ciesyCielu swi
ty, 
awiernych twych nawidzis mySli 
napelnic niebiesk q milosci q 
ktorys stworzyl serce i mys1 
Bosk q SWq wsiechmocnosci q ." 


a szczeg6lnie zwrotke trzeci q tejZe piesni: 


"Tys nam wselikie obdarowanie 
palec mocne prawice Boze 
tys iest ojcowo zaslubienie 
wsystkich tob q obdarzonych 
przeiasne oswiecenie...." 


W zestawieniu z analogicznq pie.snlq z kancjonalu Roha widzimy. wy- 
mine naSladownictwo u Walentego w nast. wypadku: Piesn na adwent 28. 


Roh: 
1) Syn Bozy Stwofyciel mily 
poni:iyl swe swate syly 
racil s nebe kna sstaupiti 
chcte nas sobe wecne mieti 
2) Wteli se aby byl clowek 
temu wefl kfestiansky wek 
to ucinil z swe milosti 
ze k nam tak s staupil z wysosti. 


Walenty z Brzozowa: 
1) Syn Bozy Stworzyciel mily 
ponizyl swe swi
te syly 
racil dla nas z nieba stqpic 
Chcqc nas z sob q wiecnie zlqcic. 
2) Wcielyl si
 aby byl clowiek 
w to wierzy krzescianski wiek 
co ucynil z swei milosci 
gdy k nam sstqpil z wysokosCL 


lub wreszciepieSni naNarozenie Pan
 (B	
			

/AUNC_015_47_026_0001.djvu

			26 


L. Wit k 0 w ski 


A maZe Walenty byl, jak podaje Juszyiiski (wg Czackiego) naprawd
 po- 
chodzenia czeskiego i nie opanowal dostatecznie j
zyka polskiego!? 
Zwr6cic teZ nalezy uwag
 na niekt6re zewn
trzne analogie i r6Znice 
m.i
dzy tymi dwoma kancjonalami: kancjonal Roha ma 482 piesni (wg spisu 
piesni), kancjonal Walentego z Brzozowa zas tylko 452 (wg spisu piesni). 
Walenty opuscil 40 piesni z kancjonala Roha, (m. in. piesni z koncowego 
rozdzialu 0 zawedeni), a mianowicie: 


1. KraliKryste 
2. Moudrost Boha 
3. Gezis k Pilato vi 
4. Dnessnieho dne wstal z mrtwyeh Pan 
5. Kryste nadeje 
6. Spasytel nas gest 
7. Pane wecny krali z nutami 
8. Deymyz neyprw chwalu (Pesn Starych Cechow) z nut. 
9. Gezus Krystus Bozska moudrost z nutarni 
10. Zywy Chlebe 
11. Otce laskawy milosty 
12. Pane bo:i:e dey ty znati 
13. Podle prawdy 
14. Pane Chryste genzs prawd q 
15. Poklomne:i: se ochotne 
16. Krzestane prawdy 
17. Pozdvihnemz swe 
18. 0 Boze milostiwy, Otce nass 
19. Narode cesky 
20. W nadeji bo:i:i 
21. 0 zwolanie 
22. Zpewey jazyk 
23. Gdyz Babilon 
24. Czerkiew Swata 
25. Aeh, ach, auweeh 
26. Lide gen:i: znasz 
27. Ay iu:i: se den nachiluie 
28. Ay noe se gi:i: pribli:i:ila 
29. Slyszte wsickni 
30. Pan Buh Slovo 
31. 0 pfeslawny Gezu 
32. 0 milosti welebna 
33. Krystus wecne 
34. Wejmeno Bozie 
35. Kryste neymilostiweyssy 
37. Lide tento cas 
36. Gezu Kryste rac 
.38. Znameney swete 
39. Wjera laska, 
4
Cas :i:alostny 


z nutami 
bez nut 
z nutami 
bez nut 
bez nut 


bez nut 


z nutami 
bez nut 


u 


" 


z nutami 


bez nut 


bez nut 
z nutami 
bez nut 


z nut ami 
bez.nut 


" 


z nutami 


bez nut 


RohCX 
X XIV 
C XVI 
D XIII 
D XVIII 
Ell 
F XII 
G XVII 
H VIII 
H IX 
H XIII 
J XliII 
J XVI 
MXV 
N XVII 
o III 
P VI 
P VI 
PIX 
PIX 
PX 
PX 
PX 
P XI 
P XII 
P XIII 
P VII 
P VIII 
P XIV 
P XV 
P XVI 
P XVI 
P XVII 
P XVII 
P XVIII 
P XIX 
PXX 
PXX 
P.XXI 
Hledey nazad!
		

/AUNC_015_47_027_0001.djvu

			Kancjonar polski Walentego z Brzozowa 


27 


Przypuszczac nalezy, ze te opuszc
one piesni byly w Polsce malo znane 
lubrozpowszechnione, a niekt6re z nich byly w tresci i nastawieniu ideolo- 
gicznym wymznie piesniami czeskimi, jak np.: "PesnStaryeh Cechuv: 
Deymez neyprw chwalu 31 lub: "Narode cesky" 32. Te ostatnie piesni oczy- 
wiscie malo mogly liczyc na powodzenie w Polsce. 
Szereg piesni nie posiada w kancjonale Roha melodii, ma jq natamiast 
w kancjonale Brzo:wwskiego. Sq to piesni: 


1. KrzesCianie wierni (G. IX 1, 2) 
2. Oice Boze wsechmogqcy (G. XVIII) 
3. stworzycielu nawyssy (II. XV) 
4. ChwalZe Boga kazdy clowiek (I. XVII) 
5. Jezus Christus kr61 nawyssy (K. X) 
6. Wzdaimyz Bogu Ojcu chwaly (L. III) 
7. Nut my teraz wsyscy (L. IX) 
8. B6g dobry dobroci (LX-XII, 2, 3) 
9. Chwalmyz wsyscy wierni pana (L. XVII 1, 2) 
10. Boze jenz w cie wierzymy (M. III) 
11. Milosciwy nas panie (M. VII, 2, 3) 
12. Chryste nas krolu (M. VII 1, 2, 3, 4) 
13. Cieskosci ac Sq (0. VI) 
14. Bqdz Boze moie mocne (0. VII) 
15. Ze wsystkiemi swi
temi (0. X) 
16. SwiEitego wsech swi
tych (0. XII) 
17. Ludzie swiEici prawd
 (0. XIV 1, 3) 
18. Oice mocny Christe (0. XV 1, 2) 
19. Wszyscy swi
ci Boga (0. XV 1, 2) 
20. 0 Jezu Christe (0. XVII) 
21. 0 SwiaEosci Troico (P. III 1, 2) 
22. Stworzycielu wsech rzecy (P. V) 
23. Iuz siEi ten dzien... (P. VI) 
24. Christe jenzes dzien (P. VII) 
25. Pospiesmy siEi w temto swiecie (P. X. 1, 2) 
26. Posluchaimy znamienuimy .N. XVI) 
27. Panie Christe rac ze powstac (0. I) 
28. Kto pod obronq nawyssego (0. III) 
Zestawione one zostaly przy koncu niniejszej pracy. 
Fakt, ze te piesni Sq u Roha l:::ez nut, tlumaczy siE: niewqtpliwie tyro, 
ze w Czechach byly one dobrze znane, w Polsce natomiast zaszla potrz.eba 
rozpowsz.echniania takze ich melodii, i w tym celu Walenty dodal do nich 
nuty w swym kancjonale. Roh nad kazd q z tych piesni podal tylko uwagE:, 
ze danq piesn spiewa si
 na melodi
 jakiejs innej piesni zawartej w tymze 
kancjonale i do tej melodii odsylal. Walenty zas proal melodi
 danej 
piesni, chociaz taka sarna melodia znajduje siE: - podobnie jak w kancjo- 


31 G, XVII. 
at P, IX.
		

/AUNC_015_47_028_0001.djvu

			28 


L. Witkowski 


nale Roha - przyinnej pieSni umieszeronej w tym kanejonale. Walenty 
widocznie uWaZal, Ze melodie te.-,-. jalm malo znane w naszym kraju "- 
naleZY podac przy kaZdej piesni oddzielnie. . 
Notacja jest w zasadzie, podobnie jak i tekst slowny, identyczna w obu 
kancjonalach. Niekt6re melodie majq niekiedy u Walentego lekkie w
 
rianty w stosunku domelod.ii Roha. Sq to przewaznie tylko drobne, nie-- 
znaqzne zmiany, uzasadnione zmianq j
zykowq tekst6w. Najbardziej 
typowe przyklady eytuj
 tutaj: '. 
1. W piesniach Roh A XII (Wesele spieweyme Boha Ote€' chwalme) 
Walenty P X (Oice nas wsechmocny...). Walenty podal melodie z kancjo.- 
nalu Roha w nutach 0 podw6jnej wart.oSci. Zmian
 w odwrotnym kie-- 
runku widzimy w piesniach: Roh 0 XVI, Walenty 0 XIII, gdzie Walenty 
ma nuty wartooci 0 polow
 mniejszych, niz Roh. 
2. Lekk q zmian
 na poczqtku i w ciqgu melodii ma pieSn "Te Deum 
laudamus" (Roh M. VIII), "Te Boha ehwaljme" (Walenty N. XI) Ciebie 
Boga chwalemy. 
3. Przyklad na zmian
 kluczy i r6wnocze8nie ma]:q zmian
 w melodii: 
w piesni poprzedniej (Te Deum laudamus) we fragmencie srodkowym. 
4. Malq zmianfi na paczqtku melodii wykazujq pieSni: Roh A. XlIII, 
Walenty A. XII. Warianty te Sq wsz.akze drobne i tak malo znaczqce, 
iZ trudno z tego wyciqgnqc jakies konkretne wnioski odnoonie celowooci 
lub systematycznooci takich zmian u Walentego. 
Jako przyklad piesni, kt6ra ma u Roha i u Walentego t
 saID4 melodif:. 
ale nieco odmienny tekst, niechaj sluzy p:iesn: Roh D. VII, Walenty P: VI: 
U Walentego czytamy: Juzsi
 ten dzien nachiluie 
Prosmyz ze si
 Bog zmiluie 
Juz cas niesporny nastawa 
Niech praca wZdy nieprzestawa. 


U Rob a z a s: 


Den se giz deli napoly 
Ty gen:i chces mieti twau wuoli 
pfedce i wzdychy cy:nenau 
bud' pfitomen pomocy swau. 


Dalsze zwrotkitych pieSni Sq takze od siebie rOzne. 
Przy sposobnood nale:iy zwr6cic uwagf: na znak pisma nutowego t, 
spotykany do.sc c
to w obu kancjonalach. Znak ten, dawny znak "gra- 
vis" z praktyki neumatycznej, oznacza zejScie z nuty poprzedzajqcej 
. 
scislego okreSlenia odleglooci, kt6ra wynikala z kazdorazowego umie-,' 
szczenia ostrza tego znaku na linii nutowej.Przykladem tego mm:e bye 
nast
pujqCY cytat nut()wy (1), w kt6rym R.ohuzywa tego wlaS1)ie zn.ak
. 
Walenty zaS wypisuje nuty 38: 


sa Roh C, II, Walenty B, XVIII. 


"
		

/AUNC_015_47_029_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


29 


Roh: 


(l) 
---- -- - < :t:::: 
f · - ,-'.- ---- -=+ -.----.--. 
---+- 


. 



 


Wa 1 e n t y: 


.-.-------. b . 
C__
____
 . 


. 


. 


. 



_ _____________ etc. 
:przyktad6w takich mozna by podae bardzo wiele. - Inny znak muzyczny, 
t'ownieZ cz
ty w tych kancjonahlch, to znak ." oznaczajqcy zaprzestanko- 
wanie w spiewie czy li cezur
; sluzy on do frazowania melodii. . 
Roh ma w kancjonale podzial tresci na dwie, Walenty zaS na trzy cz
ci, 
rozbil bowiem cz
se pierwszq na dwie oddzieine c
sci. Cz
se druga u Roha 
odpowiada wi£:c cz
sci trzeciej u Walentego. Poza tym panuje w obu kan- 
cjonalach porzqdek identyczny, niekiedy nawet jest paginacja ta sarna. 
Walenty opuscil tylko przy Uumaczeniu w cz
ci trzeciej ostatni q gru
 
pie.sni: (u Roha) ,,0 zawedeni Cierkewniem". 
R. Mazurkiewicz podaje 34 , Ze w kancjonale Walentego z Brrozowa 
znajduje si£: pi
c pie.sni, kt6rych nie ma w kancjonale Roha, ze wi
c Wa- 
lenty tych pi
e picini skqdinqd zaczerpn.ql i w swoim kancjonale umieScit. 
Majl:j, to bye nast
pujqce piesni: 


1. Ecce dominus veniet (Wesel si
 c6rko syoilska) 
2. Surrexit Christus hodie (Raduimy si
 wsyscy) 
3. Przed oddawaniem (Stworzycielu nawysy panie) 
4. Ku nawiedzeniu Niemocnych (Chwalze Boga) 
5. Chwalmyz wsyscy wiernie pana. 
Twierdzenie to nie jest sluszne w odniesieniu do wszystkich pi
ciu wy- 
mienionych pie.sni. Druga z wymienionych prmz Mazurkiewicza piesni: 
"Surrexit Christus hodie" jest u Roha pod pozycjq D" XIII "Raduime si
 
wssickni nynie cyniqC wesele zpiewanie na den Bmie wskfessenie All
 
luia", czyli tekst jest niemal identyczny, a melodia zupelnie taka sama. - 
Trzecia piesii, podana przez Mazurkiewicza, "Stworzycielu nawysy panie" 
jest u Roha na str. J. IX bez nut "Stwofiteli pane neywyssi, stworils dIo- 
weka w Rayi twor neykraZssi sobe neymileyssi! achte lid...", a wi
c tekst 
jest taki sam, jak u Walentego, brak tylko meIod.ii; nagl6wek tej pie.sni 
brzmi: Jako: "Wssicti chwaly nadewsse hod" czyli ze na t
 melodi
 nalezy 
spiewae piesn "Stworzycielu nawysy"; nie znalazlem jednak tej piesni 
(scil. "Wssicti chwaIy...") u Roha; widocznie byla ona tak dobrze zn'ana 
Vf Czechach, Ze Roh me potrzebowal podac jej melodii ani tekstu.- 


II Op. cit.
		

/AUNC_015_47_030_0001.djvu

			80 


L. Wit k 0 W ski 


- Czwarta piesiJ. rzekomo nie podana pTzez Roha: "Chwalze Boga, kazdy 
dowiek, mlody i stary wiek", znajduje si
 u Roha na str. K. XI (Chwali.l 
Boha kazdy clowek, mlady neb stary wek, neb wssechen dobrotiwY ote<; 
milostiwy, dobroty swe netayny, velmi milosrdny"). - A wi
c tekst jest 
identyczny. Melodii (nut) Roh nie podal, ale jest tu odsylacz (nag16wek 
piesni): Jako "Pan Buoh z swe milOosti nynie.lid sobe" str. G. XII i tam 
znajduje si
 ta sama melodia, co u Walentego z Brzozowa w piesni 
"ChwalZe Boga". Ostatnia wreszcie z piesni podanych przez Mazurkiewi- 
cza, jako nie znajdujqcych si
 w kancjonale Roha, kompazycja: "ChwaliZ 
wsyscy wierni"; jest tam na str. M. VII "Chwalmez wssickni werni Pana 
Boha Spasytele Krysta kterehoz to porodila Panna welmi cysta genz pro 
nas sem s nebe zstaupil aby nas wykaupil prze swe zde ponizenie smrti 
podstoupenie". A zatem znowu jest ten sam tekst u Roha i u Brzozow- 
skiego. Ta piesn t6wniez nie ma nut u Roha, lecz nag16wek: jako "Poklon- . 
mez my se ochotne Krali" sir. N. XVII, lecz i ta ostatnia piesn jest bez nut 
i ma takze odsylacz (nag16wek), jako: "Modlmez se dowerne" L. IX, i tu 
melodia jest identyczna z melodi q piesni Brzozowskiego "Chwalmyz w'Sy- 
scy pana", podanej przez Mazurkiewicza. Jedynie pierwsza z pi
ciu piesni 
Walentowych, kt6rej wedlug Mazurkiewicza brakuje w kancjonale Roha, 
mianowicie piesiJ. "Wesel si
 c6rko syoiiska...", nie znajduje si
 tam 
istotnie. U Walentego jest ona umieszczona na str. A. V. - Jej melodi
 
i tekst podaje przyklad (2). 
(2) 


r . . . . 
 . 
.' . .f . . . 
IDr - sel iie cor- fo 51- 
nsfQ lDespulef 
I C D . . . . ., . . 
. . . 


C01"t'o Je - rU,Q - lemsfo. nie - wy - mow- 
IC p . . . . 
. . . . . 
nie iir ro- 
u - iqc a. "'set'- cu swem 
IC D 
. . ., 
spie- WQ - iqc:. 


Innq r6wniez piesn, ktOrej nie ma w kancjonale Roha, znajdujerny 
w kancjonale Walentego z Br.zo.zowa, chociaZ Mazurkiewicz roe wspom.ina
		

/AUNC_015_47_031_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


31 


o braku jej u Roha. Jest to mianowicie pieSn: ,,0 zmartwychwstaniu Pan- 
skiem (Alleluja, spiewajmy z radosci)" 35. Ponizej podaj
 melodi
 t
 wraz 
z pierwszq zwrotk.q tekstu (przyldad 3). 
(3) 


. t
 ....... · ., 
. 
me. .$Q( Ie - lu in. 
I jeszcze trzy nast
p'Ujqce piesni, 0 kt6rych nie wspomina Mazurkie- 
wicz, znajdujq si
 w kancjonale Walentego z Brzoww:a, a nie ma ich 
w kancjonale Roha. Sq to piesni: 


j i 
-o---' ""-;-;-;-.-. ...... ., ..
.. 
 ., ... . 
../' 
211 Ie - lu - in ( 6ptewoimy jrnbosci) \\) tbrij"toweL 
IC b . 
 . . . . . . . . ... . 
.stQ W
 })
b} tobie test cbwn(o Baran - fu wsfr;tso. 
C b --+-- 
I . · · ./ · 
 +. .. 
. .s.,.. .t......, 
n
 ( ..DQL-te -lu ...__...in. 6tysm)'} 9(05 PQ-nn-pr;eslawnit 
I c b . .
. . . . . 
. = -' .. ,- . . - - - - ... 
wsfr3tso - ne -go} 1m3 sIn-wi a c1)wati 
oga oi - co 
l eb 
.. ., . . 4-. . . . · · . . ...+ . , 
swego 30- sin - witniem tnf bn\' 30 b:siw- ne - go. 
I c tJ . . .. 'c . . . . .-4 C . I 
. - , +j.. 
8,(qC €bwal1c in Cie - bit b
 - ()
 boi' wywy - 
I e 
Cb. __---4-- ... ..... . t 
: . /' . , --.-:-- 
 + . -- 
iyl mi ,osmu - eit 3niepl';Y- in - Ho 

C b 
L · I 
t . t, 


ly 


1. Walenty N IX - bez nut (Jako: Oice Boze wsechmogqcy, Fol. 
HI, tam podana jest melodia): 
Mily Oice nadobrociwieisy 
wezrzis ty na Iud swoi nabiednieisy 
przisporz ze mu darow ducha swego 
mocy wiary y tez swiatla prawego. 


(tekst 
pierwszej 
zwrotki) 


35 Walenty .P. IX.
		

/AUNC_015_47_032_0001.djvu

			32 


L. Witkowski 


2. Walenty N. X - na Psalm 133: 
(4) 


r
-:-



- 
 

 
 
- 
 -- 
 ----- 



 


Q 
 
 



 


G) iaf iest to mi - te a u - ch
;one oocl)em 
r-\>-=


C:

C-


-

-- 
swi
tem w pismit slawnie )wy - so - ne . 


3. Walenty N X1N XI Na Capitulum Esaiasa Proroka, 
Jaka: Nuie towarzysy mily, Fat I. XV: 


(5) 



 

::-
 


 


 Q
 
nuj w$iscy eoscie pr a..9 -nt\ - cy 

 Q M 



 


4== 


Q If> sum- 


iB 


.
 



=== 



 


nie - raiu swtm strapuni 


poocie 


ba.
icie 0- 


]S 


Q ;; 
 
c1)to- 
;ie-ni. 


Dodac nal.czy, Ze w kancjonale Roha niekt6re pieSni me SCl podane 
w spisie rzeczy; cyfr
 482 piesm, wzi
tq z tego spisu, naleZy wificpowi
k- 
szyc 0 kilka pie.sni tu nie umieszczonych a zawartych w kancjonale. &t to 
piesni: Slowo BoZie my magice (G XV), Otce naS gens sy na nebesych 
(L VII), Kterez Krystus wykaupil, od gich... (E XVIII), Hlasy swy-mi 
prQzpewuyme, a srdeenu (I III), Swetby take rad spasen byl (0 IX); tej 
ootatniej pieSni nie ma r6wnieZ w spisie rzeczy kancjonalu Walentego 
z Brzozowa, choe w nim jest zawarta (0 VI). W kancjonale Roha pie.sD 
"Wierni krestane sylne doufeyme 0 Krystowe weceri" (P XV) podana zosta- 
la raz jeszcze z malym wariantem tekstowym: Krestane sylne doofeyme 
() krystowu poselstwi (H III) z uwagq: Jako: Werni krestane sylne 
doufeyme 0 krystowe wecer1. Walenty t
 piesn zaS podal tylko raz' (G XI. 
Krze.sciani wierni mocnie my wierzmy/ '0 Christusowym poselstwie) 
z tekstem nutowym takim s.amym, jaki IDa Roh pod P XV.
		

/AUNC_015_47_033_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


33 


Reasumujqc powyzsze wywody musimy stwierdzic, ze kancjonal polski 
Walentego z Brzozowa nie jest zupelnie wiernq pOolsk q odbitk q czeskiego 
kancjonalu Roha z roku 1541. Ten negatywny wniosek, do kt6rego dojscie 
wymagalo jednak dosyc dlugiej i w stosunku do osiqgni
tych wynik6w 
zmudnej pracy pOT6wnawczej i badawczej, jest przeciez swego rodzaju 
osiqgni
ciem pozytywnym, koniecznym dla dalszych badan nad polskq 
kancjonalistyk q XVI wieku. W wyniku badau dotychczasowych, kt6rych 
rezultaty powyzej podalismy, mozna bowiem obecnie przyjqc jaka pewnik 
naukowy - zarniast dotychczasowych og61nikowych twierdzen 0 podo- 
bienstwie kancjonalu Walentego z Brzazowa do kancjonalu Jana Roha - 
nas
pujqCq konstatacj
: 
W kancjanale Walentego z Brzazowa nie ma czterdziestu piesni znajdu- 
jqcych si
 w kancjonale .Roha. Z drugiej strony Kancjonal Walentego 
zawiera melodie do 28 piesni, dOl kt6rych Roh podaje tylko tekst slowny 
i odsylacze do innych piesni zawartych w kancjonale a posiadajqcych t
 
samq melodifi. Poza tym zawiera kancjonal Walentego pi
c piesni, kt6rych 
nie posiada kancjonal Roha. Nie udalo mi' si
 dotychczas stwierdzic- 
mimo dluzszych poszukiwan prowadzonych w wazniejszych d06t
pnych 
mi zb
orach piesni religijnych XVI wieku ;36, skqd Walenty z Brzozowa te 
piesni zaczerpnql. Nie jest przy tym calkowicie wykluczone, aczlmlwiek 
nie mamy na ta zadnych zr6dlowych dowod6w, ze Walenty sam stworzyl 
te melodie podobnie, jak to czynili niekiedy inni wsp<'>lczesni jemu wy- 
dawcy kancjona16w 37. A moze ulozyl je kt6rys z "uczonych m
z6w", 
o kt6rych we wst
pie dOl tego kancjonalu napisano, ze kancjonal "z wielk q 
pilnooci q ... przezrzeli". 
Osiqgni
cie pozytywnych wynik6wbadan w zakresie dziej6w polskiej 
hymnologii jest utrudnione, a niejednokrotnie wrficz uniemozliwione przez 
utrudniony dost
p do jej zr6del. Totez nalezaloby dla usprawnienia badau 
na tym tak bardzo u nas zaniedbanym polu zorganizowac zebranie i wy- 
danie w formie nadajqcej si
 do uzytku badaczy polskiego "Corpus Hym- 
nologicum". Bylby to zbi6r wszystkich zachowanych polskich piesni reli- 
gijnych Ood najdawniejszych do wsp6kzesnych kancjona16w. Powinien on 
zawierac melodie z tekstami w brzmieniu wydan pierwotnych wraz 
Z odmianami w wydaniach p6zniejszych oraz uwzglfidniac zr6dla zagra- 


36 K.E.P. Wackennagel, Das deutsche Kirchen!ied von M. Luther bis auf N. Her- 
man...., Stuttgart 1841. - Philipp Wackernagel, Das deutsche Kirchenlied von den 
iiltesten Zeiten bis zu Anfang des XVII Jahrh., Leipzig 1870, - W.A.F. Fischer, Kir- 
chenlieder-Lexicon, Gotha 1879. - K.S. Meister u.W. Baumker, Das katholische Kir- 
chenlied in seinen Singweisen von den friihesten Zeit en bis Ende des 17-te-h Jahr- 
hunder'is, Freiburg i/Bg. 1883, - J. Zahn, Die Melodien der deutschen ewangelischen 
Kirchenlieder, tom 1-6, Gi.itersloh 1889-93, - L. Ch. Erk u. Fr. M. B6hme, Deutscher 
Liederhort, Leipzig 1894, i.in. 
37 M.in. J. Seklucyan i P. Artomiusz. 


Nauki - 3
		

/AUNC_015_47_034_0001.djvu

			34 


L. Witkowski 


niczne, zwlaszcza czeskie, niemieckie i francuskie zwiqzane bezpoSrednio 
z powstaniem i rozwojem hymnalogii polskiej. Dopiero taka publikacja 
umoZliwi naukowe ugruntowanie naszej rOodzimej hymnologii ze scis
osci.q, 
jakiej obecne danezr6dlowe jeszcze nie dopuszczajq, 


J]eOH BUTKOBCKUU 


nOJIbCKI1PI CTI1XAPb BAJIEHT3fO C 5)K030BA B CB5I3I1 C 4ElllCKI1M 
CrI1XAPEM 
HA POXA 


(fIpUJIOmeHlle K IICCJIell.OBaHHHM qeIllCKHX BJIII5IHIIH: B !JOJlhCKOH: peJlHrH03HOH: necH" 
16 BeKa) 


Pa60Ta 51BJl5IeTc51 .lI.aJlbHeHIlleii !Jo3H!.(HeH B CKY.lI.HOM .lI.O CllX nop l.(IIKJle 06cymll.cHlu'i 
H3 TCMY pa3BHTll51 nOJlLcKoii rllMHOJlOrllH 16 BeKa. fIepB351 n03H!.(H5I -- 3TO CIlle HeH31l.aH 
HblH ll.O Cll::: nop TPYll. POMaHa Ma3YPKCBHQa C 1926 rOll.a MeAOGUU nepBoeo nOAbCKOf!Q 
flane	
			

/AUNC_015_47_035_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


35 


Leon Witkowski 


DAS POLNISCHE GESANGBUCH YON WALENTY AUS BRZOZOWO UND SEIN 
VF.RHALTNIS ZUM TSCHECHISCHEN GESANGBUCH YON JAN ROH 


(Ein Beitrag zu den Forschungen tiber die tschechischen Einfltisse im polnischen 
religiOsen Liede des XVI. Jhdts) 


Die genannte Arbeit von Witkowski ist ein weiteres Glied in dem bisher aussergt 
bescheidenen Zyklus der Dissertationen tiber Themen aus der Geschichte der pol- 
nischen Hymnologie des XVI Jahrh. Die erste diesbeztigliche Dissertation ist die: 
bislang noch nicht veroffentlichte Arbeit von Roman Mazurkiewicz aus dem Jahre 
1926; "Die Melodien des ersten gedruckten polnischen Gesangbuches von Jan Seklu- 
cyan aus dem Jahre 1547 (Ein Beitrag zur Geschichte des protestantischen Chorals 
in Polen)". 
Witkowski e-rstrebt in seiner Arbeit das Ziel, das Verhaltnis zwischen dem zweiten 
erhaltenen polnischen Kirchengesangbuch, d.h. dem Gesangbuch von Walenty aus 
Brzozowo und dem tschechischen Gesangbuch von Jan Roh festzustellen. Zuerst 
beschreibt der Verfasser etwas eingehender diese beiden Kirchengesangbticher. Das 
Gesangbuch von Roh ist heutzutage ein Unikum; es stammt aus dem Jahre 1541 und 
befindet sich gegenwartig in der Raczynski-Bibliothek zu Poznan. Es wurde von der 
polnischen Wissenschaft noch nicht gentigend verwertet. Nach der Anfiihrung de, 
tibrigens knappen Nachrichten tiber das Leben und die Person Walenty's aus Brzo- 
zowo, der Alterer der Kirchengemeinden in Galizien war (er starb vermutlich um das 
Jahr 1570) halt sich der Verfasser kurz bei der Beschreibung dessen Kirchengesang- 
buches auf, das ebenfalls zu den Bibliotheksraritaten gehort - und beschreibt es 
5chematisch. Weiter zitiert er den Einleitungstext, wonach von ihm der Inhalt der 
einzelnen Kapitel dieses Kirchengesangbuches angegeben wird. Auf Grund dieser 
Angaben bespricht der Verfasser das Verhaltnis dieses Kirchengesangbuches zum 
Gesangbuch Roh's. Wie es bereits aus der Vorrede zu Walenty's Gesangbuch 
einleuchtend hervorgeht, ist das letztere eingentlich eine polnische lTbersetzung des in 
Rede stehenden tschechischen Gesangbuches Roh's. Diese Tatsache wird tiberdies 
durch die auffallende Ahnlichkeit der Formate der beiden Gesangbticher, durch die 
analoge Inhaltseinteilung und Paginierung bestatigt. Das findet seine Erklarung 
ohne Zweifel in dem Umstand, dass Walenty das in Polen bekannte und populiire 
tschechische Gesa
gbuch van Roh durch ein polnisches Korrelat ersetzen wollte. Des- 
wegen ist auch hochstwahrscheinlich die Sprache dieses polnischen Gesangbuches so 
unzuHinglich. Es ist eine sehr verdorbene polnische Sprache voll von Tschechismen. 
Dies konnte die Verbreitung dieses Kirchengesangbuches in Polen ford ern. 
Walenty liess 40 Lieder aus Roh's Sammlung aus. Es waren dies wahrscheinlich 
Lieder, die in Polen weniger bekannt waren oder aber einen direkt national- 
-tschechischen Charakter aufwiesen. Anderseits entbehrt eine Reihe von Liedern im 
Gesangbuch von Roh der Melodien, wahrend sie im Gesangbuch von Walenty mit 
Melodien versehen sind. Die Tatsache, dass Roh die Melodien anzufiihren unterlassen 
hat, konnen wir damit erklaren, dass diese Melodien l vermutlich bei den Tschechen 
gut bekannt waren; Walenty musste dagegen erst die polnischen Leser-Dissidenten 
mit Ihnen vertraut machen. 
Der weitere Teil der Dissertation handelt von den Ahnlichkeiten bezw. Unter- 
:\chieden der Notation in beiden Kirchenges.angbtichern sowie von den Verand.erun-
		

/AUNC_015_47_036_0001.djvu

			36 


L. Wit k 0 W ski 


gen, die Walenty hinsiehtlieh der sieh im Gesangbueh Roh's befindliehen Melodien 
vorgenommen hat. 
Die Dissertartion endet mit einem Aufruf an die polnisehen Musikwissensehaftler, 
ein polnisehes Corpus hymnologieum zu schaffen, in we1chem samtliehe erhaltenen 
polnisehen Kirchenmelodien von den altesten Zeiten bis zur Gegenwart enthalten 
waren. Saleh ein Sammelwerk diirfte die gegenwartig ausserst sehwierigen Studien 
der polnischen Hymnologie ab XVI Jahrh. ford ern und erleichtern.
		

/AUNC_015_47_037_0001.djvu

			Kancjonal pols}{i Walentego z Brzozowa 


(G. IX 1, 2) 


(G. XVIII) 


3'7
		

/AUNC_015_47_038_0001.djvu

			38 


L. Witkowski 


(H. XV) 


(1. XVII) 


(K. X)
		

/AUNC_015_47_039_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


(L. Ill) 


{L. IX) 


. 39
		

/AUNC_015_47_040_0001.djvu

			.40 


L. Witkowski 


(L. X-XII, 2, 3)
		

/AUNC_015_47_041_0001.djvu

			.. 


Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


(L. X-XI 1, 2, 3) c.d. 


,41
		

/AUNC_015_47_042_0001.djvu

			. 


42 


L. Witkowski 


(L. X-XI 1. 2, ;3) c.d. 


u
		

/AUNC_015_47_043_0001.djvu

			Kancjonat polski Walentegu ,z Brzozowa 


I(L. XVII 1, 2) 


i(M. III) 


43
		

/AUNC_015_47_044_0001.djvu

			.44 
. 


L -,Vitkowski 


(M. VII, 2, 3)
		

/AUNC_015_47_045_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


(M. VII, 2, 3)c.d. 


45
		

/AUNC_015_47_046_0001.djvu

			46 


L. Wit k 0 W ski 


(M. VII 1, 2, 3, 4)
		

/AUNC_015_47_047_0001.djvu

			Kancjonal polski. Walentego z Brzozowa 


(M. VII 1, 2, 3, 4) c.d. 


4'
		

/AUNC_015_47_048_0001.djvu

			48 


L. Wit k 0 W ski 


(M. VII 1, 2, 3, 4) c.d. 


(0. VI)
		

/AUNC_015_47_049_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


(0. VII) 


(0. X) 


1'fau.ki - 4 


4
		

/AUNC_015_47_050_0001.djvu

			50 


L. Witkowski 


(0. XII) 


(0. XIV 1, 3)
		

/AUNC_015_47_051_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


(0. XV 1, 2) 


(0. XV 1, 2) 


51
		

/AUNC_015_47_052_0001.djvu

			52 


L. Wit k 0 W ski 


(0. XV 1, 2) c.d. 


(0. XVII)
		

/AUNC_015_47_053_0001.djvu

			Kancjonal polski Walentego z Brzozowa 


(P. III 1, 2) 


(P. V) 


(P. VI) 


53 .
		

/AUNC_015_47_054_0001.djvu

			54 


L. Witkowski 


(P. VI!) 


(P. X 1, 2)
		

/AUNC_015_47_055_0001.djvu

			Kancjon3t polski Walentego z Brzozowa 


(N. XVI) 


(0. I) 


55
		

/AUNC_015_47_056_0001.djvu

			56 


L. W j t k 0 W ski 


(0. III)
		

/AUNC_015_47_057_0001.djvu

			Zespolowa Katedra Literatury Polskiej 
Uniwersytetu Mikolaja Kopernika 


Teresa WOT01U) 


UW AGI 0 STYLU FALSZYWYM ZIEMIANSTW A K. KOZMIANA 


W pracy tej zwr6cona ziOstanie uwaga na pewne, pomijane dotychczas 
wtasciwooci styluartystycznego Ziemianstwa. Najog61niej styl ten mozna 
okreslie jako falszywy 1. Konieczne jest tu jednak pewne rozroznienie 
Albowiem analiza srodk6w artystycznych utworu maze bye przeprowa- 
dzona z dw6ch przynajmniej punkt6w widzenia: ze wzgl
du na ich stosu- 
nek do poetyki normatywnej czasu oraz ze wzgl
du na wsp61zaleznose ich 
funkcji semantycznych. Falszywose stylu Ziemianstwa polega wlaSnie na 
niesp6jnooci funkcji semantycznych uzytych przez Kozmiana srodk6w 
literackich. Lq;czq si
 one w zespoly zakladajqce r6zne, a w pewnych wy- 
padkach wykluczajqce si
 wzajemnie koncepcje czlowieka, chociaz w obr
- 
bie poematu wsp6lZyjq ze sob q na og6l tylko takie elementy, kt6re do 
wsp6lZycia dapuszczala i tradycja poematu opisowego i poetyka klasycy- 
styczna. 
Dzieje Ziemianstwa dowodz q , jak bardzo na ksztakie utwaru zaciqzyla 
reakcyjna ideologia pisarza. Kazmian zaczql pracowae nad tym poematem 
W roku 1802 2 . Pomysl utworu powstal pod wplywem lektury Wergiliusza 
i tresciowo mial sifi og'I'aniczae do przedstawienia sielskiego zycia rolnik6w: 
"ZyjqC z naturq, z rolnictwem, z rolnikami, zamierrzylem spiewae to zycie 
i ten kunszt przez kt6ry bylem tak szczl
sliwy" :J. Jednakze wojny napo- 
leoriskie, utworzenie Ksi
stwa Warszawskiego wysuwajq na czoito aktual- 
nych zagadnien kwesti
 niepodleglosd Polski i problem ten pawoduje 
rozszerz€'nie si
 pierwotnej koncepcji utworu. Lqczy si
 z nim zawarty 


1 Terminu tego uzyl K. Marks w swojej charakterystyce tworczosci Chateau- 
brianda: "Wpadlem na tropy Chateaubrianda, literata, ktory polqczyl najprzedniejszy 
sceptycyzm i wol
erianizm XVIII wieku z najwykwintniejszym sentymentalizmem 
i romantyzmem XIX wieku. To polqczenie musialo stworzyc we Francji epok
 nowe- 
go stylu, objawialo si
 w stylu jako falsz". Marks, Engels, Vber Kunst und Literature, 
s. 215 (Hum. moje T. W.). W pracy niniejszej okreslenie "styl falszywy" uzyte jest 
w znaczeniu bardziej ogolnym, mianowicie w takim, ze falszywosc stylu nie impli- 
kuje w pelni rozwini
tego eklektyzmu form artystycznych. 
! K. Wojciechowski, Kajetan Kozmian - Zycie i dzielo. Lwow 1897, s. 33; takZe 
A. Bar, Kumoszki na Parnasie, Krakow 1947, s. 178; twierdzenie oparte na swiadec- 
twie samego Kozmiana, por. Kozmian, PamiE:tniki, Poznan 1858, t. I, s. 277. 
· K. Kozmian, Pami
tniki, t. I, s. 279.
		

/AUNC_015_47_058_0001.djvu

			58 


T. Worono 


w ostatecznej redakcji (pisany w roku 1811) fragment opisujqcy spotkanie 
rolnika z rycerzem i ust
py zachawanej pierwotnej redakcji I piesni 
poematu. Z powstalej w okresie Kgi
stwa Warszawskiego redakcji Zie- 
mianstwa zachowal0 si
 jedynie 480 wierszy piesni pierwszej. Jest to 
fragment (jak swiadczy poprzedzajqca go w r
kopisie przedmowa) odczy- 
tywany przez autora na posiedzeniu TPN w roku 1812. W przedmowie 
Kozmian oswiadcza, ze Ziemianstwa skladajqce si
 z czterech piesni, jest 
bliskie ukonczenia 4. Jednakze zmieniajqce si
 stosunki polityczne nie 
pozwolily poecie na ostateczne zredagowanie pcematu. Sytuacja narzucala 
konieczno.s.e wprowadzania ciqglych paprawek i skreslen, majqcych na celu 
utrzymanie aktualnooci pcematu i jego zgodnosci z panujqcymi wsr6d g6ry 
spolecznej poglqdami. Badajqc charakter wprnwadzonych przez Kozmiana 
zmian i skreslen w kolejnych redakcjach poematu, latwo odkrye polityczne 
kulisy warsztatu poetyckiego tego czolowego pseudoklasyka. Kozmian 
zawsze reprezentuje stanowisko najsilniejszej, b
dqcej aktualnie przy wla- 
dzy grupy Ooligarchii rzqdzqcej, dlatego proces Oodsuwania od wplyw6w 
w Kr61estwie Kongresowym umiarkowanego skrzydla magnaterii i wzrost 
znaczenia najhardziej procarskiego, klerykalnego jej odlamu (z kt6rym 
z kolei Kozmian si
 wiqze) znajduje sw6j wyraz w przeksztalceniach Zie- 
mianstwa. W poczqtkowym okresie istnienia Kr61estwa Kozmian zwi q - 
zany jest z grupq swojego protekto['a ks. Adama Czartoryskiego. Grupa ta 
nie zajmujqc opozycyjnego stanowiska wobec istniejqcego porzqdku poli- 
tyc7nego pragnE;?la wytargowae od cara pewne ust
pstwa na swojq korzyse. 
Mi
dzy t q grupq a zwolennikami bezwzgl
dnego podporzqdkawania si
 
carowi, dochodzi do doSe ostrych utarczek. Literackim odbiciem tych 
wewnqtrzkla:oowych spOor6w byl powstaly w roku 1818 fragment Ziemian- 
stwa opatrzany w "Przeglqdzie Poznanskim" tytulem Bal w stalicy
. 
Kozmian atakuje tutaj stosunki panujqce w rzqdzie Kr61estwa, krytyka 
zwraca si
 przedwko jawnym sluzalcom Aleksandra. Podstawq jej nie 
jest jednak negatywny stosunek autora do palitycznej rzeczywistosci Kr6- 
lestwa; prze:o.adna ugodowose potraktawana jest jako jedna z przywar 
z}ych urz
dnik6w. Mimo to moraIne pot
pienie "gwakicieli ustaw" i "s
- 
dzi6w nieprawych" wypowiedziane zosta1o z sil q przypominajqcq tonacj
 
8wiata zepsutega. Ciekawy jest fakt, ze Bal w stalicy, zawierajqcy tak ostre 
akcenty krytyki sluzalstwa i pokornej zgody na kazde posuni
de cara po- 
wstaje niemal r6wnoczesnie z p'rzygotowanym przez Kozmiana na pierwszy 
sejm Kr61estwa sprawOozdaniem z dzialalnosci Rady Stanu. Sprawozdanie to 
bylo manifestem wiernopoddanczych uczueautora Ziemianstwa, gloryfi- 
kacjq stosunk6w panujqcych w Kr6lestwie. Sprzecznose pomi
dzy kon- 


4 cyt. za Barem, op. cit., s. 179. 
5 Fragment opublikowany dopiel'O po smierci Koimiana, "Przeglqd Poznanski" 
1857, t. XXIII, s. 144.
		

/AUNC_015_47_059_0001.djvu

			Uwagi 0 stylu falszywym Ziemianstwa K. Kozmiana 


59 


kretn
 praktyk q a poglqdami gl,oszonymi w omawianym fragmencie pO€'- 
matu, jest wyrazem zwratu w dzialalno.sci Kozmiana, kt6ry juz w akresie 
I sejmu przechodzi na pozycje najbardziej reakcyjnego skrzydla magnaterii, 
przejmuje jego polityk
 jak najdalej idqcej ugody z caratem. Zwiqzek 
Kozmiana z tq grup
 z.aciesnia si
 w miar
 wzrostu jej wplyw6w po roku 
1821. Wtedy to Kozmian usuwa nie odpowiadajqcy juz aktualnej sytuacji 
fragment Ziemianstwa. W pierwotnym pomysle Bal w stolky mial bye 
antytez
 zawartego w piesni I apisu dozynkowych z.abaw wiejskich. 
W ostatecznej redakcji dozynkowej sielance przeciwstawia si
 miasto, jako 
siedlisko zbytk6w i "zmuszonych zabaw" dostarczanych przez teatr poj- 
mo-wany jako najistotniejsze zrodlo upadku obyczajow. Z ostrego w swojej 
krytyce najwyzszych warstw Balu w stolky pozostaje tylko jeden wiersz: 
"Nie z.azdrose mo.znym gmach6w, ani miastom wrz.awy" (p. I, w. 869). 
Zaostrzaj.qcy si
 po roku 1821 ucisk polityczny ze strony caratu i rozwoj 
opozycji spis-kowej wylania nawe zadania. Protest przeciwko istniejqcemu 
parzqdkowi zaczyna obejmowae coraz szersze kr
gi spoleczenstwa. Za- 
interesowana w utrzymaniu status quo oligarchia z jednej strony aktywi- 
zuie swajq antynarodowq polityk
, z drugiej dazy do rozgromienia swokh 
ant.agonistow na plaszczyznie id€ologiczm
j. W zwiqzku z tym mdzi si
 
koncepcja Ziemianstwa, jako utworu skierowanego przeciwko wszelkim 
tendencjom godzqcym w istnjej
cy porz.qdek. Czolowi p:seudoklasycy przej- 
muj
 niejako odpowiedzialno
e z:a powstajacy poemat. Rozpoczyna :::i
 
faza daleko idqcych przerobek i skreslen, majqcych nadae poematowi cha- 
rakter bezwzgl
dnie afirmatywny; utwor mial bye wszechstronnq 0,(Jno- 
wiedzi
 na zarzuty najpowazniejszych i najgrozniejszych przedwnik6w 
1deowych - romantyk6w. OdpOowiedz t.aka musiala bye ohronq istnieia,cej 
struktury spolecznej i politycznej. Ziemian,stwo mialo wykaz.ae nicose 
1 bezpodstawnose protestu romantyk6w, mialo stae si
 wzorem prawdzi- 
wej poezji narodowej. Protest romantykow rozgromiony mial bye drogq 
ukazania mazliwosci harmonijnegOo i sz('z,
sliwego zycia w warunkach z.a- 
stanych. Ich nowatorstwo artystyczne skompromitowane bye mialo prz€z 
doskonaly, dor6wnujqcy idealnym wmrom starozytnym po	
			

/AUNC_015_47_060_0001.djvu

			60 


T. Worono 


Bo i c6z nam zjednaly walki z przeznaczeniem 
Te dZJiesi
 lat tulactwa za ojczyzny oieniem, 
o jak pr6zno si
 z losy zawzi
tymi spierac 
Potrzeba bylo ozyc by ZJnowu umierac 
I doswiadczyc przez srogq zmiennych los6w zdrad
, 
ze jest dos okropniejszy nad smierc i zaglad
. 
B6stwo jezeli nie gardzisz prosb q od lemiesza, 
Byl czas gniewu, niech chwila litosci pospiesza, 
Juz przesiqkla ta z,iemia lzami ikrwi q bratni q 
Jezeli byla to pomsta, nioch bE:dzie ostatniq. 7 


Negacja walki narodowo-wyzwolenczej jest kaniecznq kansekwencj
 
podstawowego zalozenia utworu - afirmacji istniejqcych stosunk6w. Zal
 
ienie to wytycza takze dalsze zasadnieze zmiany w Ziemianstwie. Jednq 
z drag realizacji koncepcji utworu jako wszechstronnej apologii rzeczy- 
wistosci byla eliminacja zawartych w pierwszej redakcjiostrych akcent6w 
krytycznych. Nie m6gI si
 oprzec surowej cenzurze klasowej przyjaci61 
Kozmiana, Tarnowskiego i OsiiiskiegO', znajdujqcy si
 pierwotnie w piesni 
III poematu opis buntu ChmielnickiegO'. Opis ten w zalozeniu autora sta- 
nowiC mial przestrog
 dla szlachty posuwajqcej zbyt daleko wyzysk chlopa. 
JednakZe wYillDwa obiektywna fragmentu przerasta zalozenia autora. 
Obraz nieposkromionego buntu ludowego, jego albrzymiej sHy, kt6rej nie 
moze przeciwstawic si
 slaba, sk16cona, zaj
ta intrygami szlachta, staje si
 
nie przestrogq, ale grozb q . Kozmian przedstawiJa bunt Chmielnickiego jako 
masowy ruch chlopstwa walczqcego z ciemifiZqCq gO' szlacht q , zr6dlem re-- 
wolucji jest wyzysk (podabnie w buncie humailsklm). 
Uchwycenie konfliktu chlopsko-szlacheckiego i przedstawienie ludo- 
wych pr6b jego rozW:J.qzania przy jednoczesnym odniesleniu do stosunk6w 
wsp6lczesnych, jest oblektywnie wskazaniem na realne ruebezpieczenstwo 
rewolucji chlopskiej w ismieJqcych warunkach, na nieoawracalIlY wzrost 
nowych sil spoiecznych. 'lak tez odczytali ten fragment korektorzy Zie- 
mianstwa - Usinski iTarnowski. Kozmian przYLacza w pami
Lnik.ach 
ich argumentacJ
 za usuru
Clem lragmemu:' "W. UllUC:h kOolOracn maluJeSz 
naduzYCla, ruesprawleal1wosci i przyw:Laszczenia wiasclcleli i panow, ze 
i wiOSClan i panow wzaJemao sieble zrazlsz;a ze jakoskuLek posL
pawania 
panow z cruopami umlesciles eplzod. rzeZl chmleJ.llicklego, JesilDY Cbl:OPl 
czytali kiedy Lw6j poemat, nie pozostaio by im nic,tymo porzucic sw6J 
stan niewo1ni.czy, IUD Sl
 por-wac na pan6w, jak to uczyrul Chnuernick.i." 
 


7 Za Barem, op. cit. s. 188; Bar korzysta z czystopisu prze=aczonego dla drukarni 
pulawskiej. Po powstaniu fragment ten Ziostal skresLony i zastqpiony tekstem :anajdu- 
j
cym siE: w wydaniu wroclawskim. 
8 Kozmian, Pami
tniki, t. !, s. 378.
		

/AUNC_015_47_061_0001.djvu

			Uwagi 0 stylu falszywym Ziemianstwa K. Kozmiana 


61 


KoZmian uzna "slusznooc uwag rozsqdnych i rzetelnych" i usunie tfi zbyt 
.dale
o idqcq przestrag
 dla szlachty. 
Przy ci q glych poprawkach praca nad Ziemianstwem post
powala bardzo 
powoli, decydowaly 0 tym trudnosci zwiqzane z realizacjq afirmatywnej 
. 
oncepcji utworu. Rzeezywistosc tak mal'O dostarczala do niej materialu; 
potwierdza to nawet syn Kozmiana: "Stan 6wczesny wsi i gospodarstw 
nie m6g1 uzyczyc natchnienia d'O opiewan:ia p61, gaj6w, trzl6d i roll" 9. 
Jednakze zaostrzajqca si,
 walka klasyk6w z romantykami, aktywiziOwanie 
si
 element6w post
powych spoleczenstwa, zwi
ksza z:apotrzebowanie 
reakcji na po€mat tego rodzaju, co Ziemianstwo i Kozmian zabiera sit; 
energicznie do wykonczenia dziela. Opracowuje calooc piesni I i plan na- 
st
pnych. 10 Zach
cany ciqgle przez. pTzyjaci61 do pi:s:ania tego "spiewu 
klasycznego" i przej
ty sukcesem, jaki odniosly sonety Mickiewieza, przy- 
.spiesza znacznie tempo pracy - w latach 1827-1829 powstajq zasadnicze 
fragmenty pieSni II i III. Poemat pomyslany, jako des nie tylko dla no- 
watorstwa ideoweg'O, ale takze artystycznego romantyk6w musial pod 
wszystkimi wzgl
dami stanowic daskonalq realizacj.
 pseudoklasycystycz- 
nych przepis6w, stqd owe slawne "struganie wierszy". 
Najwi
ksze jednak trudnooci w redakcji poematu nastr
zalo Kozmia- 
nawi scalenie powstajqcych w ciqgu wie'lu lat cz
sci. Wprawdzie luzna 
organizacja poematu opdsowego byla usankcjonowana tradycjq, ale' ko- 
nieczne bylo zachowanie jakiejs z:asady wiqzqcej poszczeg6lne fragmenty. 
Dqzenie do jej zachowania, zakonczone zresz:tq zupelnym niepowodzeniem, 
zadecydowal'O '0 usunificiu z poematu opisu odwiedzin anio16w u Piasta 
i 32 wierszy wchodzqcych pierwotnie do piesni I, drukowanych w Sybilli 
NadwiSlanskiej z tytulem Wyjqtek z I-szej xi
gi Ziemianstwa. 11 
Epiz,od 0 odwiedzinach aniol6w u Piasta, umiesziczony zostal w wydaniu 
wroclawskim w przypisach do pieSni I i opatrzony nast
pujqCq uwagq 
autora: "opisanie tego zdarzenia przeznaczone do Ziemianstwa Polskiego, 
gdy po ukonczeniu dzie1a nie znalaz
o w nim scislego zwiqzku, moZe nie 

dzie od rzeczy, umiescic w niniejszym przypisku." 12 
Jawna zbieznooc rozwOoju koncepcji ideowo-tematycznej poematu ze 
zmianami polityki oligarchii magnackiej, rodzaj fragment6w tekstu, kt6re 
Koirnian odmiennie wystylizlOwal, usunql lub wprowadzil, okolicznoocl 
i komentarze towarzyszqoo powstawaniu kolejnych redakcji utworu - 
wszystko to uprawnia do przypuszczenia, ze zr6del falszywooci stylu Zie- 
mianstwa nalezy szukac w jego reakcyjnej treSci ideowej. 


9 Za Wojciechowskim, np. cit. s. 123 Wspomnienia A. E. Kozmiana t. I, s; 125. 
10 por. Wojciechowski, op. cit. s. 124. 
11 Sybilla Nadwislanska, Warszawa 1821, t. I, s. 373. 
12 K. Koimian,Ziemianstwo, Wroclaw 1839, s. 189, przypis. 2.
		

/AUNC_015_47_062_0001.djvu

			62 


T. W 0 r 0 n 0 


Rosnqce w ciqgu dzie'Si
cioled ambicje ideowo-literackie aut ora Zie- 
miaiistwa przyczynily si
 do powstania dziela, kt6re w swej tresci objqc 
mialo wszystkie istotne zagadnienia zycia narodowego, 6wczesnej Polski 
W poemacie znajdujq odbicie takie problemy jak kwestia po'St
pu gospo- 
darczego, panszczyzny i poddanstwa, roli spolecznej szlachty, duchowien- 
stwa i magnaterii; sprecyzowane zostajq poglqdy na zagadnienie kl
ski 
narodowej, walk wyzwolenczych i sensu historii. Uderza jednak ograni- 
czonosc zakresu i sposobu uzytkowania rzeczywistych obserwacji. W Zie- 
miaiistwie znajdujq odbicie tylko te strony rzeczywistasci, kt6re magly 
dawac postaw
 do interpretacji zgodnej z profeudalnq, konserwatywnq 
ideologi q magnaterii Kr61estwa. 
Rysem zasadniczym koncepcji ideowej Ziemiaiistwa jest afirmacja 
rze'czywistasci. Afirmacja ta to podstawowy, nadrz
dny w stosunku do 
wszystkich porusz,anych zagadnien, problem utworu. Taka hierarchia spra- 
wia, ze Kozmian nie mOoze wskazac na realne przyczyny zaostrzajqcego si
 
ciqgle kryzysu gospodarczego i politycznego Kr6lestwa, ze konstruuje 
sztuczne, niezgodne Z Oobiektywnq syt:uacjq ujficia. Koncentrujqc uwag
 
na stosunkach wiejskich, zr6del kryzysu dopatruje sifi Kozmian w rozpo- 
wszechnionej wsr6d klas posiadajqcych pogardzie dla rolnictwa. Negatyw- 
ny stosunek do pracy na roli pawoduje wedlug poety odchodzenie pa- 
sZ i czeg61nych stan6w od ide,alnych wzor6w i przeciwko temu zjawisku 
jako zagraZajqcemu afirmowanemu porzqdkowi zwraca si
 krytyka. Przed- 
miOotem jej stajq si
 wszelkie zjawiska w dziedzinie obyczajowosci i spo- 
sobu gospodarowania szlachty, kt6reKozmian moZe acenic jako groine 
dla istnienia patriarchalnej wifizimi
dzy chlopem a wlascicielem. W abro- 
nie tego typu wi
zi spolecznej atakuje Koimian przejawy nieracjonalnego 
wyzysku chlopa i porzucanie przez szlacht
 tradycyjnych zajfic rolniczych. 
Oddalanie sifi przedstawicieli klas posiadajqcych od bezpo'sredniego udzialu 
w zyciu wsi jest szkodliwe dla brQnionego przez Kozmiana ladu, a wobec 
zalozenia, i2 przeprowadzenie naprawy panujqcego systemu mozliwe jest 
przez rozpawszechnianie wsr6d szlachty okreslanych zasad post
powania, 
krytyka rzeczywistasd zawarta w Ziemiaiistwie posiada charakter prze-- 
str6g i upomnien, jest marginesem w stosunku do g16wnej tendencji 
afirmacji warunk6w Kr61estwa. 
Idealizacja patriarchalnych stosunk6w m:i
dzy panem a chlopem i przed- 
stawianie urok6w zycia wiejskiego wiqze si
 u Koimiana bardzo cZfisto 
z dqzeniem do traktowania zatrudnien szlachcica w obr
bie wlasnego go- 
spodarstwa jako typu dzialalnosci, kt6ra rekompensuje narzucany przez 
niewol
 brak mozliwosci wyzycia si,
 w sferze publiczno-pOolitycznej. 
W kontekscie ugodowych akcent6w poematu sz.czeg61nej wymowy nabiera 
zrOwnanie znaczenia gospodarskiej, prywatnej krzqtaniny z doniosfoSci q
		

/AUNC_015_47_063_0001.djvu

			Uwagi 0 stylu falszywym Ziemianstwa K. Kozmiana 


63 


dzialan politycznych. Majqtek szlachecki staje si
 miniaturowym mode- 
lem panstwa: 
W szczuplem naszem k r 6 1 est w i e * przed zebranq wladz q , 
Wiejskie m i n i S try * scisl q spraw
 z czyn6w zdadz q , 
A z takowego s e j m u * bez spor6w i wrzawy 
Wyjd q godne krajowej swiqtyni us taw y * 


(IV-1l5-1l8) 
Ziemianstwo jest przede wszystkim pochwalq zycia wiejskiego i pracy 
rolnika. Kozmian drogq ukazywania wartosci moralnych i estetycznych 
zwiqzanych z zajficiami rolniczymi, drogq wydoLywania "wiesniaczych" tra- 
dycji Polski szlacheckiej, dqzy do podniesienia w oczach spoleczenstwa po- 
gardzanej pracy na roli. Wzbudzenie szacunku dla pracy rolnika ma 
w oczach szlachty podniesc godnasc samego chlopa i sklonic jq do wykony- 
wania wzgl
dem chlopa tradycyjnego obowiqzku pomocy i opieki, zanied- 
bywanego w zwiqzku ze wzgl
dnym usamodzielnieniem si
 gospodarstwa 
chlopa oczynszowanega. Utrzymanie wi
zi patriarchalnej 0 kt6re walczy 
Kozrni,an umozliwia i ulatwia szlachcie cezposrednie oddzialywanie na 
chlopa, roztaczanie "wychowawczej"opieki przez wpajanie zasad pokory 
i posluszenstwa. Oddzialywanie to ma zapobiegac krzewieniu sifi wsr6d 
chlopstwa idei buntu, sklaniac da pagodzenia si
 z istniejqcq sytuacjq i su- 
miennego wykonywania obowi q zk6w nakladanych przez panstwo i wla- 
sciciela. 
Afirmacja rzeczywistosci Kr61estwa przepmwadzana jest nie tylko 
drog q wskazywania wzor6w harmonijnego wsp6lZycia klas posiadajqcych 
i chlopa, zawarta jest takze w najszerzej rozbudawanych w Ziemianstwie 
radach i przepisach gaspodarskich. Pouczenia te w swojej obiektywnej 
wymowie ukazujq nieograniczone mazliwasci gospodarczego rozwoju kraju. 

ozmian nie maze aczywiscie dostrzec wsp61zaleznosci post
pu ekanamicz- 
liego z przemianami spolecznymi. Podnoszenie poziomu teehniczno-gospo- 
darczego rolnictwa, kt6re propaguje 
ozmian, 	
			

/AUNC_015_47_064_0001.djvu

			64 


T. W 0 r 0 n 0 


,
 


pozwalajqcej na duiq swobod
 kompozycyjnq, niespodstq organizacj
 te- 
matycznq, luzne wiq.zanie problem6w. Te atuty dawal pierwotny pamysl 
napisania poematu opisowego, chociaZ szaoowna, wielowiekowa tradycja 
gatunku nie dostarczyla srodk6w do przezwyci
zenia wszystkich trudnooci 
literackich, kt6re stwarzaly falszywe uog61nienia ideowo-poznawcze. 
Koznllan wzoruje si
 na dzielach uwazanych w owym czasie za naj- 
wyzsze ooiqgni
cia poezji opisowej - podstawowe wzory Ziemianstwa, 
to Georgiki Wergiliusza i Ziemianin Delille'a. Ziemianstwo jak m6wi 
Ko
mian, "co do osnowy, ksztaltu i celu moze bye uWaZane za naSlado- 
wanie Ckorgik6w Wergiliusza; 0 tyle atoli r6zni si
 od pieSni lacinskiego 
wieszcza, 0 ile wieki, polozenie kraju, p
ody ziemi, obycz:aje ludzi, potrzeby, 
wady, i z.alety gloopod:arstwa, odr6zniajq ziemi
 polskqod dawnej szc
sli- 
wej AuziOnji 13. Pomi
dzy Georgikami a Ziemianstwem zachodzi znamien- 
na zbieznose podstawowych tendencji. W obydwu utworach dob6r mate- 
rialu i jego artystyczna interpretacja podporzqdkowane Sq podnoszeniu 
godnooci i wartosci rolnictwa w ramach :istniejqcych stosunk6w spclecz- 
nych. Zbieznose ta jest wynikiem pewnej analogii histoorycznej zachodz q - 
cej pami
dzy sytuacjq XIX-wiecznej Bolski a sytuacjq Rzymu I wieku 
przed naSZq erq. W ohydwu wypadkach problemem pierwszorz
dnej wa,gi 
dla klas panujqcych, jest naprawa rozkladajqoego si
 pOorzqdku spoleczno- 
-ekonomicznego. PO€mat Wergiliusza wyrasta podobnie jak Ziemianstwo 
z aktualnych zapotrzebowan warstw rz:qdzqcych. W Ookresie rozpadania si
 
republiki i pawstawania oesarstwa, sz.czeg6lnie palqcq byla kwestia oorodze- 
nia drobnego rolnictwa, zupelnie zrujnowanegowskutek rabunkowej gospo- 
darki wielkich posiadaczy .ziemskich powi
kszajqcych swoje latyfundia kos
 
tern drobnych rolnik6w. Latyfundia oparte byly 0 malo wydajnq i hamu- 
jqCq postfiP techniczno-g1ospodarczy pra
 niewoJ.niczq. Odbudowa drobnego 
gospodarstwa kierowanego przez ooobiScie zainteresowanego w ulepszaniu 
metod pracy rolnika, przyczynic si
 miala do powstrzymania post
pujqcego 
ciqgle kryzysu systemu niewolniczego i odciqgni
cia na wieS pasoZytni- 
czych mas miejskich groznych dla cesarstw:a ze wzgl
du na s
ojq aktywnoSt 
politycznq. Celem Georgik jest ch
e oZywienia wsr6d spoleczenstwa rzym- 
skiego czd dla roln:ictwa. . Zamiar ten przeprowadza Wergiliusz drog q 
idealizacji zycia wiejskiego, powolywania si
 na starodawne tradycje 
przodk6w i. podnoszenia w:artOOci moralnych i estetycznych zwiqzanych 
z pracq na roli. Aby zrealizowac wytyczony eel Wergiliusz musi pomijae 
bardzo aktualny, a nie mieszczqcy si
 w ramach idealizujqoej koncepcji, 
problem latyfundi6w i pracy niewolniczej. Tak wi
c z odpowiednio wy- 
selekcjonowanego materialu, drogq wylmrzystywania srodk6w wypracowa- 
nych przez tradycj
 literackq (Hezjod, Lukrecjusz), tworzy Wergiliusz obraz 
idealnego Zyda rolnika 14. 


13 K. Kozmian, Ziemianstwo, s. 187. 
14 Por. Tronskij, Istorija anticnoj litieratury, Moskwa 1947, S. 368--:-385.
		

/AUNC_015_47_065_0001.djvu

			Uwagi 0 stylu falszywym Ziemianstwa K. Kozmiana 


65 


Z wergiliuszowskiej tradycji wyrasta drugi najwazniejszy wz6r lite- 
radd Ziemianstwa - Ziemianin DeLiHe'a. Poemat Deilille'a, w swoich 
zalmeniach zbliza si
 do t€indencji Georgik, podabnie jak Wergiliusz dqZy 
autor do wzhudzenia zainteresowania i mi1o.sci dla wsi, jednakZe adresatem 
utworu jest arystokrata, posiadacz majqtku ziemskiego, a delillowskie na- 
wo1ywanie do powrotu do zycia wiejskiego wyplywajqce z przej
tego z fi- 
lozofii osiemnastowiecznej (Rousseau) przekonania 0 uszlachetniajqcym 
j umoralniajqcym oddzialywaniu natury, ma na celu podniesienie obycza- 
j6w arystokracji francuskiej. Totez wies przedstawiona jest w Ziemianinie 
w aspekcie uzywajg,cego sielskich wczas6w przedstawiciela najwyzszych 
sfer. Gospodarskie, praktyczne wskazowki Wergiliusza zostajq tu zastqpio- 
ne lekcjq przyjemnego sp
dzania czasu, wyliczeniem rozrywek dostarcza- 
nych przez wies. Poemat Delille'a b£;dqcy wyrazem bezideawooci "najwyz- 
szych" warstw spolecznych, nie 'odbija w najmniejszym stopniu rzeczywi- 
stych problem6w wiejskich porewolucyjnej Francji, jezeli zbliza si
 do 
sprawy chlopa to kwituje jq wezwaniem do dohroczynno.'
ci w imi
 
swoistego sentymentalnego altruizmu 15. 
WykorzystujqC wz6r wergilowski, Delille przejmuje charakterystyczny 
dla Georgik rozklad Immpozycyjny poematu, poglf;bia go nawet, a w pie- 
sni IV po.swi
conej przepisom dla autor6w poemat6w opisowych podaje 
jako regu1
 wprowadzanie ciqglych zmian motywow i nie majqcych ze 
sob q zwiqzku obraz6w. U Kozmiana wyrazne jest przejmOowanie delillow- 
skich ujf;c i pomys16w (np. lqczenie obraz6w na zasadzie kontrastu, opisy 
rozrywek wiejskich). Sam fakt si'
gania po wzory i niewolnicze ich naSla- 
dowanie usankcjonowany by1 przez podstawowe za1menia estetyki pseudo- 
klasycznej. W estetyce tej teza 0 naSladowaniu dziel uwazanych za naj- 
doskonalsze, zajmuje miejsce klasycznej zasady 0 nasladowaniu natury 
przez sztuk
. 
Poemat opisowo-dydaktyczny posiJada swoist q , wyksztalconq przez tra- 
dycjfi form
 ujmowania charakter6w ludzkich. POCZqwszy od Hezjoda 
poprzez Wergiliusza, Delille'a poematy nie zawierajq opisu Zycia Imnkret- 
nego cz1owieka-rolnika, czy jak u Delille'a ziemianskiego arystokraty, ale 
opis zycia wiejskiego w Oog61e. Hezjodejski poemat Prace i dnie ma for- 
malnie Imnkretnego adresata - brata autora Persesa, jednakze wskazowki 
i rady udzielane przez Hezjoda nie skladajC!, si
 na Oobraz konkretnych wa- 
J'unk6w Zyeia tego okreslonego czlowieka. Prace i dnie dajq opis zaj
c 
i warunk6w bytu og61u wolnych beockich rolnik6w. Fakt ten wynika 
z dydaktycznych zalozen poematu, w mysl kt6rych z konkretnego mate- 
rialu obserwacyjnego twarzy si
 abstrakcyjny typ zycia i pos
powania 
stawiany przez autora jako wzor do nasladowania. Podobnie Georgiki 
Wergiliusza slawi q atrak'cyjnie, tj. bez zwiqzku Z ok;reslonym blizej tery- 


j5 Por. A. Zaluska, Poezja opisowa DetiUe'a w Polsce, Krakow 1934, s. 58-54. 


Nauki - 5
		

/AUNC_015_47_066_0001.djvu

			66 


T. W 0 r 0 n 0 


torium i jednostkq ludzkq, zycie drobnych wlaScicieli ziemskich. Konwen- 
cj
 t
 przejmujq nowozytni tw6rcy poemat6w opisowych. I tak Delille 
w Ziemianinie przedsi
biorqc gloszenie pochwaly przyjemnooci wiejskich 
deklaruje: 


Ja m6wi
 nie do samych okolic Sekwany: 
Chc
 wszystkie objqc wieki i wszystkie narody it 
Taki ponadczasowy i powszechny charakter wskazowek i aplSOW, za- 
kladany przez autora, moZliwy byl do zrealizowania jedynie w ramach 
tradycyjnych konwencji uj
c charakter6w ludzkich. Konwencje wypra- 
cowane przez poemat opisowy doby starozytnej wzbagaca Delille przez 
wprowadzenie do Ziemianina sylwetek ludzkich potraktawanych zgodnie 
z klasycystycznq kancepcjq typu, kt6re egzemplifikujq pewne tezy 
autorskie. 
Kozmian przejmuje wzbogacone 0 uj
da delillawskie konwencje sta- 
rmytnych poemat6w apisowych. Ziemimistwo to "piesni 0 roli, trzodach. 
sadach, gajach, i uzywaniu dostatk6w wiejskich; piesni, kt6re malujq oby- 
czaje, zatrudnienia, przygody, zabawy, uciechy, zgoJa skromne i niewinne 
zycie rolnik6w" 17. Rzeczywistosc przedstawiona w tych piesniach odkan- 
kretniana jest zarowuo w sensie braku powiqz:ania obrazow Z okreslonym 
terytorium i sytuacjq historycznq, jak i ze wzglfidu na fakt, ze opisywana 
jest w aspekcie postaci b
dq;cych abstrakcyjnymi typami. Koimian dajqC 
wzocy post
powania dla 6wczesnego spoleczenstwa polskiego rea1izuje je 
literacko ujmujqc w form
 abstrakcyjnych opisow czynnooci gospodar- 
skich, lub przedstawiajqc typy ludzkie traktowane jako nosicieli cech za- 
lecanych lub pot
pianych. Wzory te zr6znicowane Sq jedynie w zaleZnooci 
ad obiektywnie istniejqcych podzia16w stanowych spoleczenstwa. 
Postaci Sq obdarzone przewaZnie jednq cech q okrcilqjqcq przynaleZuo.sc 
stanowq np. rolnik, kaplan, rycerz, mozny itp. Nawet jeieli Kozrnian m6wi 
o konkretnych jednostkach stosowane Sq uog6lniajqce peryfrazy, kt6rych 
funkcja polega na akcentowaniu wart,ooci takiego czy innnego post
po- 
wania charakterystycznego dla danej osoby, np.: cnOotliwq Polkq nazywa 
Kozmi:an ksi
zn
 Cz:artoryskq, polski Focjon to Ignacy Potocki, polski 
Fenelon to Woronicz itp. Dobar peryfraz zdeterminowany jest przez tresci. 
kt6re gloryfikuje Kozmian wzyciu i post
powaniu poszczeg61nych stan6w. 
Wzory stawiane szlachcie, magnaterii i duchowienstwu zawierajq afirmacj
 
patriarchalnej wifiZi, a partie krytyczne utwo['u skierowane Sq przeciwko 
wszelkim objawom wi
zi tej zagraZajqcym. Spos6b przedstawi:ania z:ar6w- 
nopozytyw6w jak i negatyw6w sprowadza si
 do nagromadzenia szeregu 


11 Delille. Ziemianin, Hum. A. Felii1sk,iego, patrz. Feliilski, Dziela, Wroclaw 1848 
8. 33. 
17 K. KoZffiian, Ziemiaitstwo, s. IX.
		

/AUNC_015_47_067_0001.djvu

			Uwagi 0 
tylu falszywym Ziemianstwa K. Kozmiana 


67 


spostrzezen podporzqdkowanych postaciom opatrzonym okresleniami wy- 
dobywajcicymi jakqs konstytutywnq cech
 i wyraZajqcymi autors.kq ocen
 
opisywanego zjawiska. 
Chodaz deklaracje odautorskie zawarte w poemacie wskazujq jedno- 
znacznie, ze chlop "spojony z naturq" mial bye adresatem poematu, to 
jednak koncepcja ta nie mogla bye utrzymana. Ziemianstwo bylo pomy- 
tlane jako wz6r poematu "prawdziwie narodowego", a wedlug poj
e panu- 
jqcych wsr6d klas reprezentowanych przez pseudoklasyk6w, nar6d to 
szlachta, a poezja narodowa to poezja m6wi q ca 0 zyciu klas posiadajqcych, 
sluzqca ich interesom. Chlop nie wchQdzil w sklad tradycyjnego poj
cia 
narodu, nie m6g1 wi
c Kozmian zrabie go g16wnym adresatem swoich 
piesni. Adresatem tym jest bezpo.srednio zwiqzany z produkcjq rolnq 
szlachcic. Wykladniki tej rozbieznosd nie trudno znaleze w partiach 
dydaktycznych utworu. Obok wezwan do rzetelnego spelniania czynnosci 
zarezerwowanych "z natury rzeczy" dla panszczyznianego chlapa znajdujq 
si
 tam rady i wskaz6wki, kt6re stosowae m6g1 tylko szlachcic. I od razu 
widae, w jaki spos6b pseudoklasyczna Jwnwencja umozliwia nie tylko 
powstanie, lecz takze przeslOoni
cie tego rodzaju (oczywistych z punktu 
widzenia parenetycznych intencji poety) niesp6jnosci. 
U jednolicenie obrazu niejednorodnych warunk6w bytu i dzialania 
sluz q temu, co Z6lkiewski nazywa ukrywaniem spolecznych zr6del 
harmonii i pelni zycia posiadacza - trudu chlopow paiiszczyznianych 18. 
Np. 


Znaj, :i:e owoc p
ac twoich i nagroda znoju, 
Zalezy od pierwszego drobnych skib zakroju, 
Jesli dloit twoja odl6g w zagony uklada, 
Niech skiba nie przy skibie lecz na skib
 pada. 
(I. w. 265-268) 


Podobnie w narracji prowadZlonej w pierwszej osome: 
Kiedy nadejdzie pora mych trud6w nagrody, 
Po zielonej murawie do rzeki przystqpi
 
I w przejrzystych jej nurtach cale stado skqpi
, 
Kazd q OWCE; przeplawiE: od brzegu do brz.egu 
I dwakroc wyzm
 runo 9-0 bialosci srnegu 


(II 457-461) 


Metonimia czy personifikacja pojfie oderwanych nie jest OczYWlSCle 
ex dejinitione narz
dziem falszawania obrazu rzeczywistoSci. JednakZe 
funkcje semantyczne tego rodzaju srodk6w ukladajq si
 w poemacie 
Kozmiana w pewien system. Z reguly sluZq eliminowaniu z przedstawien 
literackich czlowieka. Miejsce jego zajmujq. usamodzielnione plug, socha 
czy lemiesz. Np.: 


j
 S. Z6lkiewski, Sp6r 0 Mi.ckiewicza, Wroclaw 1952, s. 15.
		

/AUNC_015_47_068_0001.djvu

			68 


T. Worono 


Patl'zde gdzie lemieszgrunta w twarde lupie grudy, 
Pr6imo si
 wypr
zajq dwa silne oracze, 
Skrzypi wpuszczona socha lub po, roli skacze. 
(I w. 382-384) 


Z chlopa poz1ostajq tu tylko "pracowite d1onie" lub "pilna r
ka" a tragedi
 
podw6jnego wyzysku kwituje (m6wi q c slowami Mickiewicza) "czcza 
deklamaeja" : 


P r z em y s 1 * no,wemi two,ry krajowc6w obd2Jiela, 
P r a c a * mu z twardych glaz6w go,scince usciela 
(I w. 931-932) 


Pr6by fabularnego rozwini
cia charakteru nie dajq rezultatow odbiegajq- 
cych od normy. Ukazana na tIe zmieniajqcych si
 warunk6w postac legio- 
nisty (epizod zamykaj	
			

/AUNC_015_47_069_0001.djvu

			Uwagi 0 stylu falszywym Ziemianstwa K. Kozmiana 


69 


wzbogaoony jest przez wprowadzenie wqtku obrazujqcego 100y przyw6dcy 
ruchu Bohdana Chmielnickiego. Wyjqtkowe na tie calego utworu jest 
sarno istnienie wqtku i to opartego 0 spraw
 osobistego nieszcZJ
scia. 
Postac Bohdana wyr6znia si
 z galerii przedstawianych w Ziemiaiistwie 
typ6w ze wzgl
du na to, ze ona jedna traktowana jest jako indywiduum 
ludzkie (wprowadza sa
 nawet imi
 wlasne). Postac zostaje zwiqzana 
z konkretnym sr'Odowiskiem (Ukrainq) i sytuacjq historycznq, wydobyte 
2Jostajq znamienne rysy trybu zycia. Momentyte zawiera charakterystyka 
odautorska nie r6Zniqca si
 zasadniczo pod wzgl
dem j
zykowym ad 
innych, pawszechnie w utworze wyst
pujqcych. Specyfika fragmentu. 
polega na sposobie wiqzania przedstawieil. Wi
 stanowi tu motyw osobi- 
stych przejsc Bohdana. Zaakcentowana tez zost.ala jednost
awooc relacjo- 
nowanych wypadk6w: 


Raz dlugo na Ostrowia Dniepru oddalO'l1Y, 
Gdy do wlasnej z t
sknotq powraca uehl'O'l1Y, 
Noe go ciemna zapada przy walaeh Czehryna l' 


Te odchylenia od panujqcej w poemacie jednostajno.sci uj
c cz10wieka 
i ludzkiego zycia POZi()stajq niewqtpliwie w zwiqzku z intencjonaln q rolq 
fragmentu, rolq przestrogi najdalej idqcej. Na ostateczny ksztalt Ziemiaii- 
stwa nie wywarlo to wplywu. Ale wlasciwoSci stylowe Rzezi Chmielnic- 
kiego stanowi q d()kumentacj
 posredni q poglqd6w autora na mozliwosci 
gatunku. Najwidoczniej w swiadomooci Kozmiana poemat opisoWy m6g1 
zawieTac r6wnie dobrze konstrukcje typu "Bohdan" jak i konstrukcje typu' 
,.legionista". Ze wlasnie treSci ideowe, a nie pajmowanie konwencji 
gatunku przesqdzily spraw
 na korzysc typu drugiego, dowodzi takze cha- 
rakter krytyki, z jak q wystqpili przyjaciele poety (pOl'. s. 60). 
Opisy przyrody i pracy w utworze Kozmiana, majqce oczywiScie 2Jdecy- 
dowanq przewag
 nad innymi obrazami, najpelniej odslaniajq blaski i n
z
 
KoZmianowskiego pojmowania czlowieka i ludzkiego zycia. poeta wikla 
si
 tutaj w sprzeczn()
ci wynikajqce bezpo&ednio stqd, Ze jego poglqdy- 
ideowe nie mogq znaleic konsekwentnego potwierdzenia w rzeczywistoSci, 
azupelnie pominqc empirycznej sytuacji 
Oozmian nie chce lub me moze. 
W Ziemiaiistwie przeprow.adzenie afkmacji warunk6w Kr6lestwa, wydo- 
bycie rzelmmych mozliwooci rozwoju, wymagalo ukazani:a dzialania ludz- 
kiego jako czynnOiSc1 poznawczego i praktycznego opanowywania przy- 
rody. Jednoczesnie jednak ten patetycznie poj
ty czlowiek musial si
 
zrmeScic w gloryfikowanej przez Kozmiana feudalnej strukturze spo1ecz- 
nej, obiektywnie hamujqcej i ograniczajqoej wszelki roz.w6j. Stqd z kon- 
cepcjq czlowieka - istoty samodzielnej tworczo przyswajaj-qcej rzeczywi- 
stooc, sqsi:aduje w poemacie pochwala Zycia w miernooci, prostocie i nie- 


!. "Przeglqd POZinmi.ski", 1857, s. 146.
		

/AUNC_015_47_070_0001.djvu

			70 


T. Worono 


wiedzy, Zycia calkowicie zgodnego Z ograniczeniami n:arzucanymi jednostce 
przez stosunki Kr6lestwa. 
Obydwa poglqdy na kwesti
 stosunku cz:lowieka do otaczajqcej go rze-. 
czywistosci realizujq si
 w utworze w rozwini
ciach poszczeg6lnych tema- 
tow, w jakoSci i sposobie zastosowywania srodk6w stylowych. Koncepcje 
'Czlowieka wyznaczajq wyb6r wzorOw literackich i przyswajanych z nich 
uj
c artystycznych. R6Znorodnosc zuzytlmwanej tradycji (utwory pisarzy 
starozytnych, klasycyzm francuski, literatura rodzima) decyduje 10 niezu- 
pelnej jednolito.sci stylowej Ziemiaiistwa. Wsp6Ustniejq tu elementy 
r6znych sty16w przejmowane wraz ze zwiqzanymi z nimi koncepcjami 
swiatopoglqdowymi 20. 
Centralny wz6r Ziemiaiistwa - Georgiki lqczyl podobnie jak poemat 
Kozmiana dwa r6ine elementy, tj. pochwal
 aktywnosci ludzkiej z afir- 
macjq sielskiego szcz
cia w ograniezeniu. W Georgikach wyrazne sq 
wplywy Lukrecjusza i Hezjoda. Z materialistycznq filozofi q Lukrecjusw 
tqczy si
 koncepcja czlowieka walcz:qcego z przyrod q i poznajqcego rzq- 
dzqce ni q prawa. Prace i dnie dajq WergiliuszJOwi uj
cia akcentujqce war- 
tosci moralne zwiqzane z pracq na roli. Do Ziemiaiistwa za poSrednictwem 
Georgik przedostajq si
 elementy lukrecjanskiego pojmOowania dzialaluoSc1 
czlowieka. Wzoogaca je Kozmian przez mOotywy przej
te z pOzniejszej 
tradycji literackiej, bowiem poematy Oopisowe wymstajqce z kr
gu 
Georgik kontynuowaly w jakis spos6b zawarte w nich elementy materia- 
listycznego pojmowania swiata, przedostawaly si
 do nich koncepcje zwi q - 
zane z materialistycznq filozofi q przyrody, jak np. poetycki wyklad 
systemu Buffana w Ziemianinie Delille'a. Takze racjonalista Trembecki 
wyklada w Sofi6wce teorie Epikura. 
Z problemem stosunku czllOwieka do przyrody lqczq si
 w Ziemiaiis
wie 
charakterystyczne cechy stylu artystycznego. Rozwijane Sq przejfite z tra- 
dycji literackiej i oryginalne motywy. Z. poglqdami Lukrecjusz:a na rol
 
i stosunek bog6w do ludzkiego swiata wyraznie zwiqzany jest powtarza- 
jqcy siE: w Ziemiaiistwie motyw niezaleznosci czlowieka ,od sil nadprzyro- 
dzlOnych i jego niejako samodzielnych wartooci pozwalajqcych na dokony- 
wanie wielkich dzie1: 


Gdybym wied
ial, ze niebo na glos moieh pieni, 
Przepisany naturze porzqdek odmieni, 
Wolalbymci
 zach
cac do mod16w niZ trud6w, 
Lecz juz dawne zawarta swi
ta arka eud6w, 
Dzisiaj na sprawiedliwych presby i wolanie, 
Ani morza opaduq, ani slonce stanie, 


!O Po
. E. Riesel, Abriss der deutschen Stilistik, Moskau 1954, S. 29 (styl artystyczny 
jako system form ideologicznych).
		

/AUNC_015_47_071_0001.djvu

			Uwagi a stylu falszywym Ziemianstwa K. Kazmiana 


71 


Glodnym nie sPUSZCZq z rOSq pokarmu obloki, 
Ani spod st6p spragnianym wytrySTIq potoki. 
Pr6inobys w g6r
 wznosH zros:wne z.renke; 
Pracy zwierzylo niebo cud6w tajemnice; 
Praca pod wladz
 swojq :i:ywioly ugiE:la. 


Nad rozum i nad sHy w ukrzepionym dele 
Nie ma swiat dro:i;szych skarb6w, te wziqles w podZ'iele, 
Ale jak ich u:i:ywac? - natury zapyt,aj; 
Masz przedsob q jej ksi
g
, w niej przepi,sy czytaj. 
(I 6014112, GIG_IS) 


Postulat poznawczego opanowywania przyrody przewija si
 przez 
w:i
kszoSc kozmianawskich wskaz6wek rolniczych. Autor po
pia wszelk q 
wiar
 w ingerencj
 sH nadprzyrodzonych w sprawy ludzkie, pot
pia prze- 
5 q dy i gusla - jedynie podbudawana znajomooci q praw natury praca 
posiada rzeczywiste warto.sci i prowadzic moze do pelnego wylmrzystania 
dobr'odziejstw przyrody i opanowania jej wrogich czlowiekowisil. Stqd 
w utworze przyklady pokonywania przez ludzi "rzek i morza", zmieniania 
nie'llmdzajnych teren6w na zyzne pola. Podobny motyw znajduje si
 
w Po lance Trembeckiego; jednakze tutaj funkeja jego nie zlostaje zaw
zona 
do slawienia wszechwladzy rozumu ludzkiego, motyw ten w Polance sluzy 
agitacji na rzecz ezynszowania chlop6w. Trembecki wskazuje iz tylko 
czlowiek wolny (w Polance chlop wyzwolony Z zaleznood panszczyZnia- 
nych) moZe zwyd
zac sHy przyrody 21. U Kozmiana wyeliminawany jest 
oczywiScie spoleczny aspekt zagadnienia. K:ozmi,anowski racjonalizm nie 
moze objqc spraw spolecznych i gdy do poematu wkraczajq kwesitie sti()- 
sunk6w mi
dzyludzkich, Kozmian staje si
 piewcq Zycia w ograniezeniach, 
slawi prostot
 i poprzestawanie na malym. Trembecki umie dostrzec 
hamujqcy wplyw feudalnej struktury, dla niego "rfika skladajqca zagony" 
jest wolna, gdy dla Koimiana tylko "skrz
tna", lub "pracowita". 
Czysto praktyczne wskazowki dotyczqce metod uprawy roli podbudo- 
wuje Kozmian teoretyeznymi wykladami wyjasniajqcymi procesy zacho- 
dzqce w przyr'odzie. I tak w zwiqzku z radami '0 nawoZeniu grunt6w, m6wi 
o wiecznym ruchu materii i jej przemianach. Wyw6d '0 jakoSciach gleby 
staje si
 pretekstem do wy10zenia katastroficznej, uj
tej w duchu filozofii 
Buffona, teorii uksztaltowania si
 powierzchni ziemi. Dygresje tego rOo' 
dzaju m6wi q nam 0 stosunku Kozmiana do przyrody; widzi on jej pot
g
 


!1 St. Trembecki, Pisma wszystkie. Warszawa 1953, t. 1, s. 144. Przytaczyc tu trzeba 
.)dnosny fragment. 
"Swobodo! jakie twoje wladne Sq spr
:i:yny, 
Bez debie nie szacowna plodnasc Ukrainy. 
Przez twoje zas powaby :i:yznymi si
 staly 
Bagniste piaski Fryz6w i Helwet6w skaly"
		

/AUNC_015_47_072_0001.djvu

			72 


T, VI 0 r 0 n 0 


i niezachwianq niczym harmoni
. Na tym He wyrazmeJ wyst
puje 
pochwala dzialalnosci czlow:ieka dqzqcego do opanowania sit przyrody. 
Ul'Oki czarodziejskiej wszechwladzy ludzkiej ukazujq wZiarowane cz
- 
sciowo na Georgikach ust
py opiewajqce sadzerrie, szczepienie i krzyzowa- 
nie najl'Ozmaitszych gatunk6w drzew owocowych: 


Tam pozbywa si
 kolc6w zdziwiona zaszczytem, 
Ze dzwiga demne sliwki pod jasnym bl
kitem; 
Piesn od sliwki brzoskwinia mil';kk q r6zdik q wienczy. 
Na purpurowe lice sypiqc mech mlodzienczy, _ 
A te wszystkie przemiany, a te wszystkie dziwy 
Dziala dIon uzbrojona w pilk
 i noz krzywy. 
(III w. 127-1321 


W "pie.sniach 0' trzOodach i sadach" napO'tykamy na fragmenty zawierajqce 
pochwal
 rozumnej dzialalnoSci czlowieka i jednoczesnie wyraznie akcen- 
tujqce nieograniczone mozliwoSci jakie stwarzajq wsi w:arunki Kr61estwa. 
Kazdy (oczywiScie blizej nie okreslony) rolnik ma do wykorzystania dla 
podniesienia poziomu swego gospodarstwa srodki tego rodzaju jak spro- 
wadzanie z najodleglejszych krano6w Europy doskonalych ras bydla, 
"nagromadzanie wok61 skromnej strzechy" najrzadszych i najszlachetniej- 
szych gatunk6w drzew i krzew6w (pOl'. III 271-280 i II 195 in.). Czlowiek 
moze ulepszac i upi
kszac swoje srodowiska naturralne. Aprobata dla 
takiej dzialalnooci ksztaltuje zawarte w Ziemiaiistwie sqdy estetyczne 
Dla Kozmiana walory estetyczne posiada jedynie "natura n:adO'bna" 
tzn. opanowana przez czlOowieka. Negatywna ocena "natury dzikiej" 
wynika ze specyficznego racjonalizmu KJozmiana 
 obmzy przyrody nie- 
tkni
tej r
kq czJowieka nie mogq wg Kozmiana sprzyjac poetyckim 
natchnieniom. Wprowadzane do utworu obrazy przyrody traktOowane Sq 
zawsze pod kqtem przydatnooci przedstawianychzjawisk dla rolnictwa. 
Przeplata wi
c Kazmian swoje wskaz6wki pochwalami pOI' roku, czy 
pogody sprzyjajqcej wykonywaniu okreSlonych prac rolniczych; 
lawi 
urodzajnooc grunt6w i boglactwo plod6w rolnych. 
Patetyczna Imncepcja cz1:awieka-zdobywcy przyrody realizujqca si
 
w. O'm6wionych motywach literackich, wyznacz:a dOob6r zuzytkowanych 
srodk6w j
zykowych. Fakt ten znajduje wyraz przede wszystkim w cha- 
I'akterze met:aforyki. U podstawy wprowadzanych zwrortOw metaforycz. 
nych lezy por6wnanie pracy rolnilm z dz1alalnooci q wojownika-rycerza 
Wydobywanie 1Jakiej analogii zwiqzane jest z g16wnq tendencjq poematu - 
podnoszeniem godnoSci rolnictwa. Analagia ta sluZy przeciwstawianiu 
tradycyjnym przekonaniom 0 wyzszOOci zawodu rycerskiego, poglqdu 
o zbieznoscl i pokrewienstwie tych dw6ch dziedzin praktyki ludzkiej, 
a wdalszych konsekwencjach jest wskazaniem, ze praca na roll winna 
w pclni zaspokoic rycerskie ambicje Polak6w i sklonic do pogodzenia sit;
		

/AUNC_015_47_073_0001.djvu

			Uwagi 0 stylu falszywym Ziemia71stWQ K. Kozmiana 


73 


z niewolq. Por6wnanie pracy rolnika dQ walki, powaduje cz
ste okreslanie 
jego czynnoSci c2'Jasownikiem "walczyc". Np. 


Powracaj z rannq zorZq, powraca,j wieczorem 
W ale z y c * na sprutej grz
dzie z twavdych bryl uporem. 
(I w. 151-152) 


NarZfi(izia rolnicze zootajq przyr6wnane do sprz
tu woOjennego i nazwane 
"or
zem", a miejsce sluZqce do lch przechowywania "rolniczymi zhrojow- 
niami". Kosiarze scinajqcy Z lqk traw
 toO dla Kozmiana "uzhrojone szyki". 
Linia frontu przebiega niejalm mi
zy czlowiekiem a wrogimi urodzajom 
zjawiskami przyrody. Stqd chwasty okreslane SCj, mianem "groznych zb6z 
najezdnik6w", a ptaki szkodniki "wysylajq szpriegi" i ,,'Odbywajq zwiady". 
Omawianq metafor
 rozwija Kozmian dajqc wskazl6wki dotyczqce ochrony 
sad6w przedoOwadami. "W
drowne narody" rnr6wek zostajq przyr6wnane 
doO regularnej armti zdabywajqcej bl'Onione pozycje; opisuje Kcazmian 
"napady i boje", "szykawne szeregi" i "wojenne obroty" przeciwko kto- 
rym "r6znq wa1czy broni q " r'Ozsf!;dny 'Ogrodnik (III 483-502). 
Ziemianstwo jest w sposob charakterystyczny dla utwor6w pseudokla- 
sycyzmu nasyoone epitetami. Niemal regulq jestopatrzenie rzeczownika 
jakirnS okresleniem, kt6re jednak nie zawsze pO:Siiada funkcj
 wylqcznie 
zdobnicz q . W wielu wypadlmch e{ritet akcentuje wazne dla caloSci kon- 
cepcji cechy zjawisk. I tak podkre.slaniu zn:aczenia pracy rolnika walCZq- 
cego Z 
zyrodq sh.tzCj, epitety wydobywajqce Z op:isywanych zjawisk cechy 
swi:adczqce 0 trudnose:iach Jakie ma rolnik doO polmnania. Musi wa1czyc 
z "twardymi brylami" i "oPQrnym gruntem". Epitety obficie stosowane 
do okreslania narz
dzi pracy wskazujq na wlaSciwooci nadajqce rolniczym 
spr2'J
1Jom przydatnosc w dziele opanQwywania przyrody np.: "z
bate 
br,ony", "ostra motyka", "lekka socha", "siekiera doowiadczona" itp. 
Racjonalnie gospodarujqcy rolnik winien umiee wykQrzystywac dla swoich 
ce16w naturalne zalety SUI owoa pozlOstajqcego do jego dyspozycji. piostulat 
ten wytycza dob6r epitetow w us
pie Zlawierajqcym wskaz6wki dotyczqOO 
wyrobu nar
zi; i tak dCj,b jest t war d y, buk g 1 ad k i, leszczyny 
g i 
 t k i e, a sosna m i ,
 k k a. Liczne SCj, epitety okreslajqC€ miejsce 
pochodzenia r6znorodnydl gatunk6w drzew i ras bydla, kt6re sprowadzac 
ma mzsf!;dny gospodarz w celu podniesienia dochod6w i u{ri
kszenia swojej 
posiadlooci np. "tyrolskie jablonie", "kanadyjskie topole" "auzonskie orze- 
chy", "perski bez", "helweckie trZlOdy", ,;rod batawski", "rod styryjski" itp. 
Jak zostalo wspomniane g16wna tendencja Ziemianstwa przeprow:adzana 
byla m. in. drogq podnoszenia walor6w estetycznych zwiqzanych z pracq 
i zyciem l'Olnika. Dqzenie do wydobycia pit:k.na srodowiska rolnika, 
pasterza czy ogrodnika prowadzi niekiedy do uzyskiwania dUZych osiq- 


· Podkr. moje .- T. W.
		

/AUNC_015_47_074_0001.djvu

			14 


T. W 0 r 0 n 0 


'gni
c artystycznych, jest nim np. fragment zawierajqCY opis zMz, kt6re 
oodobi q przygotowane do siewu pola. Nagromadzone tu epitety kolory- 
.styczne nadajq przedstawieniu zmyslow
 konkretnooc: 


Ta ziemia bogatemi odplaci si
 plony, 
Kt6ra dwakroc poznala pl6g, radIo i brony, 
Na kt6rej okreslonym bruzdami zagonie, 
Stopa siewacza w pyle upulchnionym tonie. 
Czy jq mlecznej pszenicy zdobic majq klosy, 
Czy na niej zaszelesci j
czmien zloiowlosy, 
Czyli mi
kki len jasne romvinie bl
kity, 
Alba proso zaszumi blyszczqcemi kity, 
Czy wnijdzie :l6Ity rzepak, czyli b6b kosmaty, 
Albo gryka snieznemi woniejqca kwiaty. 


(I 139-U8) 


Wyczuwalne jest pokrewienstwo cytowanego fragmentu z mickiewiczow- 
skim opisem ur'ody nadniemenskiej ziemi w Panu Tadeuszu. "Palajqca 
panienskim rumiencem dzi
cielina" bliska jest kozmianowskiemu kqko- 
lowi "co r6zowym wstydem w kwiecie plonie" (I 182). 
Racjonalizm Kozmiana w ocenie pracy czlowieka polegal na traktowa- 
niu jej jako dzialalnosci prowadzqcej do udoskonalania przyrody w mi
 
ludzkich potrzeb. Podkreslalam juz, ze w kwestiach dotyczqcych stosun- 
k6w spolecznych Kozmian musial zrywac ze swoim racjonalizmem i pate- 
tycznq koncepcjq czlowieka. Tak jest, gdy autor Ziemimistwa glosi I»- 
chwal
 zycia wiejskiego i podaje wzory, jednakZe wdarly si
 do poematu 
maskowane, spychane na marginesy elementy realizmu racj	
			

/AUNC_015_47_075_0001.djvu

			Dwagi 0 stylu falszywym Zi
mia'list1.Va K. Kazmiana 


75 


Dobrzes mown Trembecki, czem Sq te palace, 
Lzami luctu zlepione ubogiego prace 23 


(IV 355-356) 


i postuguje si
 mm jako wprowadzeniem do opisu typowego dla magnaterii 
sposobu zycia i zdobywania dochod6w. Fragment 0 moZnym Antenorze 
jest niejako obrazowq dokumentacjq twierdzenia Trembeckiego: 


A gospodarze onych najczE:sciej bez cudu 
Pijq krew i zrq dalo jE:czqcego ludu 24 


Takim gospodarzem jest kozmianowski Antenor, kt6rego do przyjazdu na 
wieS zmusHa konieczn06c "odsprzedania" kmiotk6w innemu dzierZawcy, 
w celu zapewnienia sobie wi
kszych dochod6w. Kozmian zdobywa si
 na 
wyjqtkowo ostre, na tle calego utwaru, sformulowanie: w majqtku Ante- 
nora "bydlo mieszk:a jak ludzie - ludzie jak bydl
ta". Pracy chlopa nie 
more Kozmian ukazac jako czynnosd bfidqcej mzumnym, wytrwalym, 
niepozbawionym patosu opanowywaniem przyrody. Praca chlopa to gnio- 
tqce go i ponizajqce jarzmo. Gdy wyeliminowany z przedstawien dzielno- 
sci rolniczej chlOop pojawia si
 w partiach krytyczno-moralizatorskich 
Poematu, okazuje si
 ze tego, co mozna bylo pawiedziec 0 "rolniku 
w og61e", me mozna powiedziee 0 jego najliczniejszym, konkretnym i nie- 
Bzcz
nym "wcieleniu". Nawet w majqtku szlachcica-gospodarza stawia- 
nego jako idealny wz6r, chlopi to ludzie "znojem cudz q skrapiajqcy dzie- 
dzin
". Niewolnicza praca zabija poczucie czlowieczenstwa, upadla. 
Widzi to Kozmian i prowadzi t
 mysl nawet tak daleko, ze por6wnuje zycie 
chlopa z zyciem bydla. Np. umieszczone w przypisach pmr6wnanie: "sp
- 
dzone gromady ludzi jak trzody bydla poglaniane biczem" 25. albo gdy 
m6wi 0 wtrqceniu "Zywiciela narodu mi
dzy trzody". 
Elementy realizmu racjonalistycznego Sq w Ziemianstwie spy chane na 
marginesy i zacierane, bOowiem realistyczne oceny staly w sprzeczn06ci 
z afirmatywnymi zalozeniami utworu. Slawienie panujqcych stolSunk6w, 
gloryfikacja feudalnej struktury wiqzaty si
 z tradycjq literack q zupelnie 
oor
bnq od bajowej w swej krytyce spoleczenstwa literaturyOswiecenia. 
I tak rzekamy kontynuator klasycyzmu XVIII-wiecznego czerpie w7Jory 
juz nie tylko z literatury starozytnej, wykarzystuje p6zny sentymentalizm, 
jego koncepcje swiatopoglftdowe i z:wiqzane z nimi uj
cia stylowe. 
Postaram s
 kolejna om6wic elementy tak r6znorodnej tradycji wcho- 
dzqce w artystycznq realizacj
 podstawowego problemu Ziemianstwa - 


23 U Trembeckiego: 
o miasto! coz SEI twoje cZE:stokroc paiace'l 
Lzami ludu zlepione ubogiego prace. 


(Pis mo. wszystkie. s. 391 


.. Trembecki, Op. cit., s. 39. 
:. K. Kozmian, Ziemianstwo, s. 218, przypis 5.
		

/AUNC_015_47_076_0001.djvu

			76 


T. W 0 r 0 11 6 


apologii stosunk6w Kr61estwa; Przede wszystkim wykorzystuje tu Koz- 
mian pewne strony literatury starozytnej wiqZqce si
 z epikurejskim 
idealem sz;cz
scia. Ideal ten wyrastal z zasadniczej sprzecznooei systemu 
epikurejskiego, kt6ry materialistycznie interpretujqc przyrod
, byl ideali- 
styczny w pojmawaniu zjawisk spalecznych. Sprzeczl1ioSc ta wyrazna jest 
w poemacie Lukrecjusza, gdzie zr6del zla spolecznego doszukuje si
 autor 
w mylnych poglqdach kierujqcych post
po.waniem ludzi, a naprawa swiata 
mozliwa byla do pr:zeprowadzenia jedynie drogq rozpowszechnienia odpo- 
wiednich norm pos
powania. Epikurejski ideahzm w dzied:zinie praktyki 
spolecznej jest wynikiem o.graniczen i niedajrzia10Sci materialistycznego 
pojmowania swiata. Ograniczenia epikurejskiego materializmu w kon- 
sekwencjach prowadz q do. gloszenia idealu zycia pozbawionego szerszych 
spole'cznych perspektyw, zycia samotnego, beznami
tnego m
drca. Odno- 
SZqC ten ideal do rzeczywistej sytuacji Rzymu epo.ki rozpadania si
 repu- 
bliki latwo stwierdzic, iz sankcjonowal on ucieczkfi z "ostro odczuwanego 
spolecznego impasu" 26. Godzenie patetycznej koncepcji czlowieka Z owym 
ograniczlOnym idealem zycia, mozliwe by1o. dzi

ki mlozeniu, ze rezygnu- 
jqcy z dzialalnoSci spolecznej epikurejczyk jest czlowiekiem wolnym 
tzn. kierujqcym sifi w swoim post'
powaniu rozumowym przekonaniem 
o wartoSci wlaSnie takiego sposobu zycia. Ideal szcz'
scia epikurejskiego 
m
drca najlepiej zobrazuje nast
pujqcy fragment De rerum natura: 
Ale najmiIej zajqC wyn1os1e miejsca na szczytach 
MysIi, gdzie rzqdz:i w1iedza, wysilkiem m€)drc6w zdobyta, 
Skqdbys patrzyl pogodnie na wszystkich wkolo bliznkh, 
.Tak drogi zycia szukajqc, po ziemskie:j blqdz q ojczyznie 
WalcZq by zdobyc zdolnosc, by czesc dla rodu zbudzic. 


o marne ludzkie glowy, osleple serca ludzkie, 
W jakich ciemnosciach mija i w b6lu zyeie dokola 
Jakze nie wiedziee tego, a cO' natur:a wola: 
Aby nie pragnqc wi
ej jak tyllw tego by cialo 
Cierpienia nijakiego ni b6lu nie zaznalo, 
A duch ad l
ku wolny milych doswiadczal wraZen!7 
Idea nieangazowania si
 w sprawy spoleczne stala si
 niezmiernie 
po.pularna i przydatna w dOobie cesarstwa. Wergiliusz wprowadza jq do 
Georgik, epikurejski ideal szcz
cia dopasowany Ziostaje do dmbnego wla- 
sciciela ziemskiego. Gdy u Lukrecjusza Imncepcja szcz
scia w ogranicze- 
niu wsp6listniala z patetycznym uj
dem dz:1alania ludzkiego, dzi
ki pod_ 
kresleniu wyplywajqcej z ogromnej wiedzy wolno..	
			

/AUNC_015_47_077_0001.djvu

			Uwagi 0 stylu falszywym Zierniu'i.stwu K. Kozmiana 


77 


Zibstaje uswietniony przez wprowadzenie epikurejskiego idealu zycia. 
Wergiliusz postuluje wyrzeczen.ie si
 dawnych cn6t republikanskiCh nie 
przydatnych juz w cesarstwie. Nowy ideal dotyczy zycia prywatnego, 
prywatnegQ szcz
sda i jest srodkiem umQzliwiajqcym przepvowadzenie 
afirmacji cesarstwa. 
Idea szcz
cia w ograniczeniu oparta na moralistyce chrzescijanskiej 
spelniala w Polsce rol
 podobnq. W utworach p6znegQ sentymentalizmu 
sluzy
a pochwale rzeczywistosd Kr61elStwa Kongresowego. Idealizacja 
spakojnego zycia wiejskiego byla abiektywnie wskazaniem na mozliwosd 
dostosowania si
 szlachty do warunk6w niewoh politycznej. Z drugiej 
strony p6znosentymentalne koncepcje sluzyly idealizacji patriarchalnych 
stosunk6w mi
dzy chlopem a wlascicielem, wydobywaly "ich r6wnosc jako 
ludzi '0 r6wnych prawach serca, akcentujqc natomiast ich nier6wnooc spo- 
lecznq i obywatelsko-politycznq" 28. Zalozenia te zgodne byly z poglqdami 
Kozmiana na kwesti<: zycia szlachty i jej st,osunk6w z chlopami i to zade- 
cydowalo 0 powstaniu wielu zbieznosci Ziemianstwa z utworami Brodzin- 
skiego, czy Niemcewicz:a. Zasadniczym momentem chrzescijanskich idea- 
low jest rezygnacja; czlowiek winien poddac si<:- swojemu losowi i pode- 
szac si
 "wiarq w naturalnq sankcj
 zbrodni i oczekiwac naturalnej 
nagrody za cnatfi 29. Stqd tak wielka rola opatrznosci w zwiqzanych z afir- 
macjq spolecznych stosunk6w, motywach Ziemianstwa. Lqczqcy si
 
z racjonalistycznq ocenq pracy czlawieka, poglqd '0 niezaleznosci swiata 
ludzkiego od "b6stwa", zastfiPujq tu pauczenia '0 koniecznQsci podporzqd..., 
kowania si
 woli sit nadprzyrodzonych. Czlo.wiek-zdobywca przyrody 
zostaje przykrQjony do ciasnych religianckich nQrm. Nie nawoluje juz 
Kozmian do praktycznego apanowania sil natury i poznawania jej tajni- 
k6w - glosi id
 ograniczania ce16w: 


Ten jq ujql (mar
 szcz
sda) kto umie ograniczac cele, 
Lecz malo znac potrzeba by nie pragnqc wiele. 
Co przeznacza opatrznosc tu przestajq na tern, 
Tu zagroda kr6lestwem, skromna wioska swiatern, 
Co za ni q nieznajome i zyczen nie n
ci, 
Obecnosc wszystkim przyszJ:osc za obr
bern ch
i 
Cala nadzieja w pracy cala slawa w zn:iwie, 
Mniej myslq. mniej si
 troszcz q i zyjq szcz
sliwie. 
(IV 435-442) 


Z ascetycznq koncepcjq czlowieka wiqze si
 zupelnieodr
bne pojmowanie 
przyrody. Niesprzyjajqce ul'odzajQm "bory zamierZichle, blot zat
chlych 
splawy" nie majq juz byc terenem walki czlowieka z przyrod q ; Koimian- 
glosiciel idei miernood moze tylko nawolywac do ucieczki od tych wrogich 
czlowiekowi zjawisk. 


%8 S. Z61kiewski, op. cU., s. 18-19. 
29 W. Kubacki, Zeglarz i Pielgrzyrn, War'szawa 1954. s. 124.
		

/AUNC_015_47_078_0001.djvu

			78 


T. Worono 


W Ziemianstwie spotykamy szeroko rozbudowany opis dOZynek. Spe-. 
cyfika tego tematu dostarczala wielkich mozliwosci dla przeprowadzenia 
pochwaly stosunk6w szlachecko-chlapskich. Motyw zakonczenia zniw 
zuzytkowany juz Ziastal w Panu Podstolim Krasickiego, tam takze otrzy- 
mal on szerokie rozwini
cie. Wyrazna jest zhieznosc apisu dozynek 
w Panu Podstolim i w Ziemianstwie. Pominqwszy juz spiew zeiic6w 
i ofiarowanie wienca, jako nieodlqcznie zwiqzane z omawianq uroczysto- 
sciq, trzeba podkreslic, ze opis zahawy, a szczeg61nie jej autorska ocena 
jest w obu wypadkach niemal analogiczna. Tak u Krasickiego: "Zacz
la 
wi
c mlodziez tance, przeplatywala je rozmaitymi piesniami. Te w kom- 
pozycji swojej nie mozna m6wic zeby byly wyhome, z tym wszystkim 
w wdzi
cznej prostocie swojej oznaczaly niewinnosc wiejskiego zycia" 30 
Prymitywny charakter zabawy chlopskiej akcentuje takZe Kozmian. 
Jednak idealizujqce zalozenia kazq por6wnac piesni zniwiarzy do "zalot- 
nych rym6w pasterzy Marona" i KOochanowskiego. Kozmianowski gospo- 
darz uczestniczy w zabawie, gdyz zgodne to jest z postulOowanym utrzymy- 
waniem patriarchalnej wi
zi; uroczystasc wiejska jest dosk!Onalym pretek- 
stem do zademonstrowania "ojcowskich uczuc". 
Wskazowki dotyczqce hodowli trz6d dajq pow6d do gloszenia pochwaly 
paster skiego rycia "skromnego a przeto niewinnego". Wydobywa Koz- 
mian wszystkie przyjemnosci lqczqce si
 z posiadaniem "cielc6w sniez- 
nych" czy "runonasnych owiec" , akcentuje takze pozytki Jakie przynoszq 
gospodarstwu dobrze utrzymane stada. Dla wzmocnienia dydaktycznej 
tendencji, si
ga Kozmian po motywy do Bukolik Wergiliusza, przejmuje 
jego antropomorfizujqcy stosunek do zwierzqt. Arkadyjski charakter 
majq wplatane w tok poematu motywy nie posiadajqce nic wsp61nego 
Z obyczajowOosci q i zyciem polskiej wsi. Mamy tu ofiarne oltarze, krzywe 
rydwany z zaprz
zonymi do nich snieznymi cielcami itp: Afirmowane 
przez Kozmiana peIne proototy i zwiqzanych z ni q cn6t, zycie szlachcica- 
-gospodarza otrzymuje tlo i uzupelnienie w abrazach sielskiej przyrody. 
Na Oobrazy te skladajq si
 elementy wielokrotnie zuzytlmwane w tradycji 
literackiej, zar6wno w sielankach pisarzy starozytnych, jak i w utworach 
polskiego sentymentalizmu. Syntez
 rozwijanego w wielu partiach Zie- 
miaiistwa pejzaZu odpowiadajqcego charakterowi kozmianowskiego rol- 
nika-wzoru, stanowi opis posiadlosci autora: 


Na zielonyID pag6rku chata moja stoi, 
U stop jego kry:nica mi
kk1l tmw
 poi, 
Czysta rzeka przez grobl
 sluz1l si
 przeciska, 
I wqskim nurtem, wqsk,ie odwilza pastwi'ska. 


(II 258-261) 


30 Cytuj
 za Piszczynskim, IdyIIa pansko-chlopska w Iiteraturze polskie;, Mdt 
1949, s. 201.
		

/AUNC_015_47_079_0001.djvu

			Uwagi 0 stylu falszywym Ziemianstwo K. Kozmiana 


7!l 


Mamy tu zielony pag6rek, cha
 i nieodzowny strumien; te podstawowe 
elementy w innych pejzaZach uzupelnicne zostajq przez "gaje cieniste",. 
lub dqbrowy okreslane epitetami przezroczyste, rozkoszne. l:..q}-..,i Sq zwykle 
ustrojone kwiatami, a na zielonych wzg6rzach igrajq "dorodne trzody" 
i odzywajq si
 "flety pastusze". Podobnie jak w utworach Brodzinskiego, 
a takze sentymentalist6w XVlII-wiecznych (np. Karpiiiskiego) szczeg6lnie 
uprzywilejowany jest strumien; jest on zasadniczym rekwizytem sielan- 
kowej scenerii. Znamienna jest zbieznooc por6wnan uzywanych przez 
Kozmiana i autora Wieslawa - cechy niekt6rych zjawisk wiejskiej przy- 
rody odniesione zostajq do psychiki roJnika i sluzq zaakcentowaniu jego 
moraInych wartooci. Np. w Ziemiaii.stwie: 


zdroje gaszqce pragnienie 
Spokojne .iak twa dusza, czyste jak sumienie. 
(I 719-720) 


U Brodzinskiego w wierszu pt. Do Waclawa znajdujemy ten sam typ 
DOI'6wnania: "Czyste wsi powietrze jak sumienie twoje" 31. W partiach 
poematu wiqZqeych si
 z pochwalq prostoty i ograniczonood potrzeb rol- 
nika, epitety odnoszqce si
 dD ludzi, sluzq wydabyciu cech, kt6re wskazy- 
wac by mogly na zbawienny wplyw jaki wywierajq idealizowane warunki 
na czlowieka. Np. pracujqca na panskich polaeh ehlopska gromada sklada 
si
 z "hozych dziewic" i "krzepkich mlodzienc6w". Kontakty z naturq 
i sumienna praca Sq zr6dlem radosci i pog,ody jako zasadniezych cech 
usposobienia rolnik6w, dlatego orszak zenc6w jest '0 C h '0 C Z y, oraeze 
we s eli, a ich piesni r ado s n e. Sielankowe konwencje wytyczajqce 
dob6r okreslen powodujq takze wprowadzenie do omawianych partii 
deminutiw6w. Mamy tu "chlopi
ta", "mi'
kkie trawki" i "drcbnego ro- 
baezka". Z gloryfikacjq prymitywnych warunk6w bytu wyznaezajqcych 
ciasne granice I'azwojowi czlowieka, lqczq si
 Hezne elementy irracjonalne.. 
Uznanie wladzy opatrznooci jest jednym z najwazniejszyeh czynnik6w 
. majqcych godzic czlOowieka z jego sytuacjq. Wyzyskiwany eWop ma wie- 
rzyc w przyszlq niebiesk q nagrod
 za swoje posluszenstwo i pracowitosc. 
Wiara w nagrod
 czy kar
 ma kierowac PostfiPowaniem szlachty i ducho- 
wienstwa, ma wyznaczac ieh stosunek do cWopa. Kozmian zuzytkowuje 
religijne mity dla podkreslenia odpowiedzialnosci za 1015 kmiotk6w ciqzqcej 
na klasach posiadajqcych. "Wyzsza sprawiedliwosc" ma oOOk wlasnego' 
interesu sklaniac do ograniczania wyzysku. 


Przyjdzie czas, dzien ow przyjdzie i Sqdu i trwogi. 
Gdy przed nim stanie bogacz i kmiotek ubogi, 
A on ujrzawszy jego wyn
dzmiale ciaJ:o, 
Zapyta si
: «co z. mojq nauk q si
 stalo?" 


(IV 339--3'12) 


>t K. Brodzinski, Dzielo, Wilno 1842, t. I, s. 29.
		

/AUNC_015_47_080_0001.djvu

			80 


T. Worono 


W zamykajqcym poemat epizodzie zawierajqcym opis spotkania rolnika 
z rycerzem, wiara w opatrznosc ,,00 zbrodnie sciga gromem, a cnoty na- 
gradza" jest sp
zynq kierujqcq post
powaniem marionetkowych postact. 
"Wyzsza wladza" zaslaniala "puklerzem niewidomym" piers walecznego 
rycerza, ona tei ochraniala przed klfiSkami gospooarstwo bogobojnego 
rolnika - burze i gradobicia nie przekraczaly granic jego posiadl()sci. 
Fideistyczne przekonanie 0 bos.kiej wszechmocy iopiece kaze Kozmia- 
nowi wyglaszac wskaz6wki w rodzaju: 


Podnos wi
c, podnos modly do nieba stokrotne, 
o niegor&ce lato, ani nazbyt slotne. 


(II 824-825) 


Albo: 


Ale chceszZe si
 zbiory pochlubic plennemi, 
I mysl zwracaj do nieba, i dlonie do :z.iemi. 


(I 283-284) 


Inny wariant irracjonalizmu zawierajq partie poowi
cme osobistym 
refleksjom autora. Tlem dla nich i pretekstem jest opis cmentarza w Pu- 
lawach. W apisie tym wszechwladnie panuje sentymentalna maniera w uj- 
mowaniu zjawisk przyrody. Cmentarna atmosfera sklania Kozmiana do 
rozmyslan na temat: "Czem jestem, na co zyjfi, 0'0 si<
 ze mnq stanie?". 
Cz
sciowe rozwiqz:anie tych problem6w przynosi teoria reinkarnacji dusz. 
Jak na zawolanie w polu widzenia autora ukaz:ujq sifi "potworne nietope- 
rze i bezecne sowy" symbole p'Ot
pianych grzesznych b'Ogaczy. Zuzytko- 
wywane tu rekwizyty nadajqobrazowi charakter bardzo zblizony do atmo- 
sfery preromantycznych p'Owiesci grozy. Mamy tu "szum skrzydel nocnych 
ptak6w", ich "okropne krzyki", "grobowc6w budowy" itd. Owemu ponu- 
remu obrazowi przeciwstawiony jest sielankowo-sentymentalny; oto z mo- 
gUy kmiotka zrywa si
 skowronek i wznosi pod niebi	
			

/AUNC_015_47_081_0001.djvu

			Uwagi 0 stylu falszvwym Zi.emianstwa K. Kozmiana 


81 


ludzkie i obrazy przyrody zwiqzane z dwarskim czu
ostkowym sentymen- 
talizmem francuskim, lub polskimi utworami tego kierunku literackiega. 
Wyrazne jest to w tw6rcziOlsci Mostowskiej. W pracy Gebethnera po-- 
swi
onej jej pisarstwu, spotykamy nast
pujqce twierdzenie: ,,0 ile jednak 
w opisach ponurych zjawisk natury widzimy w powiesciach naszej autorki 
wyrazny wplyw powiesci angielskich, 0 tyle w IDOomentach pogodnych 
przebijajq mczej wplywy dawniejszej, sentymentalno-tkliwej literatury 
francuskiej" 32. pogoone pejzaze Mostowskiej Sq pod wzglfidem elementow 
skladowych analogiczne do obraz6w przyrody z sielanek dziewi
tnasto- 
wiecznych, czy kozmianowskich opis6w naturalnego srodowiska cnotliwe- 
go rolnika. Brak zasadniczych sprzecznosci natury tdeologicznej pomifi(izy 
sentymentalizmem a preromantyzmem, czy pseudoklasycyzmem umozli- 
wial wsp6listruenie element6w tych r6znych tendencji stylawych. Zar6wno 
. sentymentalizm dwarski, jak i tw6rczosc pisarzy p6znego sentymentalizmu 
rue zawieraly element6w krytyki rzeczywistosci wychodzqcych poza ramy 
humanitaryzmu. Sielankowe ujficia byly srodkiem sluzqcym afirmacji pa- 
nujqcych st,osunk6w, totez przydatne byly i dla przeprowadmnej przez 
Kozmiana idealizacji warunk6w Kr61estwa i dla preromantyk6w slawi q - 
cych ginqce feudalne wartosci. Ze skarbnicy sentymentalizmu korzystala 
cala aficjalna literatura Kr61estwa Kongresowego, jedynie post
powy ro- 
mantyzm dla swojego bunt'll przeciw rzeczywistosei musial wyprraoowywac 
nowe uj
cia stylowe. 
Niewqtpliwie trudno m6wiC 0 eklektyzmie stylowym jalm dominujqcym 
pi
tnie formalno-Jitemckim Ziemiaiistwa. W zasadzie nie dochodzi do 
naruszenia norm poetyki pseudoklasycznej. Tradycja, z kt6rej Kozmian 
korzysta, nie jest jednolita, ale tez nie wykracz:a poza obr
b dzid, kt6re 
pseudoklasycy uznawaJi za wz6r godny nasladowania. Wspomnianym 
np. elementom irracjonalizmu IDOogla patronowac poezja Wergiliusza. . 
Mimo to niespos6b zanegowac twierdzenia, ze koncepcja ideawa Kozmiana 
ztealizowala si
 w pelnym sprzecznosci obrazie poetyckim swiata i wskutek 
tego posiada szereg punkt6w bezpo.srednio lub posrednio stycznych z lite- 
raturq reakcyjnego romantyzmu. Ziemiaiistwo jest raczej zialqzlmwq jesz- 
cze postad q tego zblizenia. Rozwini
tq postac otrzyma ono w p6zniejszej 
tworcziOsd poety. W Stefa.nie Czarnieckim pojawia si
 juz przyj
ta od 
Krasinskiego mesjanistyczna interpretacja dziej6w Polski wraz z odpo- 
wiadajqcymi jej formami literackimi. 
J ak si
 okazuje surowe reguly poetyki pseudoklasycznej zamykaly 
wprawdzje drog
 wplywom ideowo-artystycznega nowatorstwa, ale mogly 
miee bardzo liberalny sens w s1Jos'llnku do tendencji dostatecznie reak- 
cyjnych. 


>2 J. Gebethner, Poprzedniczka romantyzm.u (Anna Mostowska.), Kl'ak6w 1918, s. 39. 


;
auki - 6
		

/AUNC_015_47_082_0001.djvu

			82 


T. Worono 


Tepeca BOpOHO 


3AME4AHH5I 0 AJIbllIHBOM CTHJIE nOMEI11.H'-lbEfO X03f/P1CTBA 
I(. K03bM5IHA 


ABTop 3aHHnCH HccneAOBaHHeM Hepa3p360T3HHoro AO CHX nop Bonpoca oco6eHHOCTe» 
XYAO)KeCTBeHHbIX npileMOB DOMew,u0PMY nOJIYQllT OHa B n03AHeiilllek 
TBOpqeCTBe n03Ta B ero CTecpaHe lfapHeu,KOM. 


Teresa Worono 


BETRACHTUNGEN V'BER DEN F ALSCHEN STIL VON KOZMIAN'S 
"ZIEMIANSTWO (DAS LEHRGEDICHT VOM LANDBAU)" 


Die Verfasserin befasste sich mit der Unter suchung der bisher umgangenen 
Frage nach der Eigenschaft des kunstierischen Stils des "Lehrgedicht vom Landbau" 
von K. K 0 z m i an. Sie stellte in ihm eine semantisch Inkompatibilitat fest und 
infolgedessen bezeichnete den Stil des Werkes als einen falschen. Zu solcher 
Bezeichnung gelangte sie Un Ergebnis der Veurteilung der reaktionaren Ideologie des 
Schriftstellers, die fur die endgiiltige Form des Lehrgedichtes und sein kunstlel'isches 
Geprage ausschiaggebend war. Kozmian's Werk sollte siimtliche wesentlichen Fra- 
gen des damaligen poinischen Nationallebens urnfassen, denn es spiegelten sich darin 
.solche Probleme ab, wie die Fragen des wirtschaftlichen Fortschritts, des Frondien-
		

/AUNC_015_47_083_0001.djvu

			Uwagi 0 stylu falszywym Ziemianstwa K. Kozmlana 


83 


stes und des Untertanentums, der sozialen Rolle des Adels, der Geistlichkeit und des 
Magnatentums, - es wurden darin die Anschauungen tiber das Problem der natio- 
nalen Niederlage, der Befreiungskampfe sowie des Sinns der Geschichte prazisiert, 
wobei die reaktionare Bejahung der bestehenden Zustiinde sich zum Grundriss der 
idellen Konzeption des Lehrgedichtes vom Landbau gestaltete. Kozmian wahlte - 
wie es sich herausstellt - in entsprechender Weise gewisse Aspekte der Wirklichkeit 
heraus, was demgemass ktinstleris,che Konsequenzen zur Folge hatte. Die Vedas- 
serin der Abhandlung unterzieht diese einer Betrachtung, indem sie das Verhaltnis 
Des Lehrgedichts vom Landbau zu Vergil's Georgica und Dellile's Gedichte vom 
Landbau bespricht; sie erortert die Weise, in der die menschlichen Charaktere in der 
episch-didaktischen Dichtung widergegeben werden, sie betrachtet naher die Natur- 
und Arbeitsschilderungen und stellt fest, dass das Streben zum Hervorheben der 
Schonheit des Bauern-, Hirten- und Gartnermilieus zuweilen zu grossen ktinstleri- 
schen Errungenschaften fiihrte, dass jedoch die Elemente des rationalistischen Realis- 
mus in den Hintergrund verschoben und v€'fwischt worden sdnd. 1m Grunde genom- 
men kam es in Kozmian's Werke nich zu einem Verletzen der Normen der pseudo- 
klassischen Poetik. Die von Kozmian verwertete Tradit10n war nich einheitlich, ging 
auch nicht tiber den Bereich derjenigen Werke hinaus, die von den Pseudoklassikern 
als nachahmungswtirdige Muster angesehen wurden. Den erwahnten Elementen 
konnte die Poesie Vergils als Vorbild dienen. Trotzdem kann man die These nicht 
verneinen, dass die ideelle Konzeption Kozmian's eine Reihe von mittelbar oder un- 
mittelbar gemeinsamen Elementen mit der Literatur des reaktionaren Romantismus 
aufweist. Das Lehrgedicht vom Landbau enthalt erst die Keime einer solchen An- 
naherung, die sich hingegen in dem spateren &haffen des Dichters. und zwar in sei- 
nem Stefan Czarniecki entwickeln sollten.
		

/AUNC_015_47_085_0001.djvu

			Zespolowa Katedra Literatury Polskiej 
Uniwersytetv Mikolaja. Kopernika 


Jan Miroslaw Kasjan 


NIEZNANA POEZJA STANISLAWA STARZYNSKIEGO 


NajwazniejsZq przyczynq z:apomnienia popularnego w czasach Mickie- 
wicza poety i piosenkarza - Stanislawa S tar z y n ski ego - jest fakt, 
ze tylko bardzo niewiele jego utwo	
			

/AUNC_015_47_086_0001.djvu

			86 


J. M. K a s j a n 


tucyjny, a kr61 p1'Owadzil z nim kOTespondencj
. Byl jednym z tych ludzi, 
z kt6rymi stronnictwa musialy si
 liczyc, poniewaZ oni urabiali opini
 
szlacheckiego poop6lstwa. Samodzielnooci q myslenia politycznego jednak 
nie grzeszyl, skoro idqc za radq kr6lewskq przystqpil do Targ'Owicy. Matld 
Starzynskiego z domu Poniatowskiej nie lqczyla zadna koligacja z rodzin
 
kr61ewsk q , choe Stanislaw August w listach i rozmowach tytulowal Jq 
uprzejmie kuzynk q . 
Edukacja poety przypada na lata 1791-1800. Nie naukom pobieranym 
w r6znych szkolach i pensjach, z kt6rych jedna byla gorsz.a od drugiej, za- 
wdzi
l poeta wysok q kultur
 umysloWq, jak q si
 p6zniej odznaczal. 
Zawdzi
czal jq samodzielnej pracy, duzemu doswiadczeniu Zyciowemu, 
kontaktom z wieloma wybitnymi ludzmi epoki. 
o latach 1800-1821, akresie dla tw6rcwSci poety z pewnosci q w.aznym, 
potrafimy niestety bardzo niewiele powiedziec 2. Wiemy, ze na te lata 
przypada jego przyjazn z Euzebiuszem Slowackim, ze w latach 1803-1805 
przebywal Starzynski w Wilnie. Debiutowal w 1805 roku w "Dzienniku 
Wilenskim" przekladem utworu J. P. F lor i a n a - Ero i Leander. 
Wiemy takZe, iZ w okresie wilenskim zainteres.owal si
 poezjq Woltera 
i Parny'ego, kt6rzy wywarli istotny wplyw na jego tw6rczosc. 
Dziesi
ciolecie 1807-1817 wypelnilo Starzyiiskiemu gaspodarowanie 
w ustqpionych mu przez ojca majqtkach. W 1817 rOoku wyrusza poeta 
w swojq pierws.zq podr6z po Europie. Zwiedza Wlochy, w Wenecji styka 
si
 z Byronem. Do Zamiechowa powr6cil w 1818 roku wezwany wiadomo- 
sci q a smierci ojca. 
Stosunkowo dobrze zn:ane Sq lata 1821-1823. Tych lat w g16wnej mie- 
rze dotyczy opowiadanie Rollego Literacka druzyna, '0 roku 1823 pisze we 
Wspomnieniach Franciszek Kowalski. Owczesny Kamieniec Podolski nie 
leZal na uboczu ruch6w rewolucyjnych epoki - bylo stqd niedaleko do 
Tulczyna, g16wnego miejsca narad Zwiqzku Poludniowego. Na bliskiej 
Ukrainie dzialalo Towarzystwo Zjednoczonych Slowian, najbardziej ra<;ly- 
kalna organizacja dekabrystowska. W
.adomo poza tym, ze Towal'zystwo 


: Na roku 1800 urywa si
 wyciqg z dziennika (s.am dziennik nie dochowal si
 
Przy odtwarzaniu lat 1800-1821 opieramy si
 wylqcznie na s pis i e r z e c z Y 
w t y m pis m i e (wyciqgu z dZiennika) z a war t y c h. (Rkps. Ossol. I. 2290, t. 7, 
185-188). Nic wi
ej nie jestesmy w stanie powiedziee 0 przyjazni Starzynskiego 
z Euzebiuszem Slowackim poza tyro, ze musiala miee charakter istotny i trwaly 
Tak pozwala sqdzic wiersz Do Euzebiusza Slowackiego (Rkps. Ossol. I. 2290, t. 2, 
s. 229) napisany w kilkanascie lat po zawarciu znajomosci i fakt iz podr6zUjqcy 
w 1827 r. do Odessy JuIiusz Slowacki wie, ze Starzynski byl wielkim przyjacielem 
jego ojca. (J. Slowacki: Dziela, Wroclaw 1952 r. t. X, s. 157). Caly okres swego pobytu 
w Wilnie ujql Starzyilski pod dat q 1803-1805 nast
pujqCo: "Wypraszam si
 u rodzi- 
c6w, abyro do Wilna jechal. Jad
 tam z Janem Sierakowskim. Szulerka tam pubIicz- 
na u Miler6w. Poezje - Parny - Scytowie Weltera - Bajki. Towarzysze szkolni _ 
Nauczyciele. Moje milostki w Wilnie." (Rkps. 08&01. Nr r. 2290. t. 7. s. 185).
		

/AUNC_015_47_087_0001.djvu

			Nieznana poezja Stanislawa 8t, rzynskiego 


8'7 


Patriotyczne rozwin
lo si
 w guberniaeh poludJ:};towych pomyslniej niZ 
gdzie indziej. Takze w samym miescie znajdowali si
 "ho1downicy zasad, 
kt6re to w 1at kilka zakonezyly si
 pami
tnq grudniowq katastrof q w Pe- 
tersburgu..." 3 _ byli to oficeI'owie stacjonujqcej w Kamiencu jednostki 
wojskowej. 0 powiqzaniach Starzynskiego z ruchem spiskowym oweg o 
czasu zadnych bezposrednich danych nie mamy, ale na uwag
 z:aslugujq 
nastfipujqCe f.akty: kiedy poeta w dr'odze do Francji (1823) przejezdzal przez 
Warszaw
, aresztowano go na rozkaz ks. Konstantego i zabrano mu papiery. 
Pierwszym czlowiekiem, z kt6rym spotkal sifi w Dreznie byl general 
Kniaziewicz. Murawiew-ApOostol zapytany na sledz:twie 0 struktur
 i kie- 
rownictwo konspiracji odpowiedzial,ze kierujq ni q generalowie Chlopicki 
i Kniaziewicz przebywajqcy w Drezrrie 4. Bye moze jechal Starzyllski 
z misjq palityeznq. 
Starzyiiski polozyl duZe zaslugi dla rozwaju zycia kulturalnego w Ka- 
miencu. M6gI duzo zrobie, b
<'jic jedn q z najpopularniejszych postaci 
w okolicy. Szlachta lubila go, szanowala, a nawet bala sifi po trosze. Zostac 
bohaterem satyrycznego \.vie
'sza parra Stanislawa nie rraleZalo do przyjem- 
noseL Jednq z g16wnych zaslug Starzyns-kiego bylo paparcie inicjatywy 
zdolnego reiysera, Seweryna Malinowskiego, ucznia Boguslawskiego, kt6ry, 
przebywajqc od 1822 r. w Kamiencu, wprowadzil wiele innowacji do tam- 
tejszego teatru. Usunql z repertuaru "melodramaty z pirotechnicznymi 
sztuczkami" 5, zaczql grywac Fredr
. Co wi
cej, jak podaje Rolle, w 1833 r. 
wystawil Dziady 6, bylo to pierwsze wystawienie Mickiewiczowskiego 
dramatu w Polsce. Starzyiiski potrafil ocenie zdolnosci mlodego rezysera: 
wszystkie jego poczynania wspieral pieni
znie, werbowal Malinowskiemu 
publicznooe, od zamoZniejszych ziemian wyludzal datki na podtrzymanie 
sceny, pisal dla teatru. Ahnfrau G r i 11 par z era w przekladzie Sta- 
rzynskiego ()II'az jego oryginalnq kOiffiedi
 Bankocetle przeci
te, czyli aktoro- 
wiena prowincji wystawiono w Kamiencu w 1822 i na poczqtku 1823 roku. 


3 Dr Antoni J. (Rolle): Szkice i opowiadania. Krakow i Warszawa 1887, seria V, 
s. 390. 
4 Izbrannyje socialno-politiceskije i filosofskije proizwedenija dekabristov. Go- 
sudarstvennoje Izdatelstwo Politiceskoj Literatury 1951, t. II, s. 309. Dla rozjasnienia 
problemu zwiqzkow Starzynskiego z ruchem spiskowym ma pewne znaczenie wzmian- 
ka ze Wspomnien z mojego zycia Michala Budzynskiego (PamiE:tniki spiskowc6w 
i wiE:zni6w galicyjskich w Iatach 1832-1846, Wroclaw 1954, s. 105), w kt6rej mowa 
o tym, :i:e w 1833 r. jednym ze znakow po jakich J:1Ozpoznawali si
 cz:tonkowie Towa- 
rzystwa Przyjaciol Ludu byla piesn Stanislawa Starzynskiego 0 w
glarzach. Nie 
dochowala si
 ona, niestety. Wzmi:mka jest mimo to cenna - wskazuje na powiqza- 
nia poety z w
glarstwem. Pi
kny Mazurek pobratymczy (Rkps Ossol. Nr. 1. 2290, t. 2. 
s. 157) dowodzi zwi q zk6w autora z postEtl>owym slowianofilstwem. 
5 Rolle, op. cit., s. 406. 
. Ze wzmianki Rollego, :i:e Ma1inowski wystqpil w roli Gustawa wnioskujemy 
jj; wystawiona zostala IV cz
sc Dziad6w.
		

/AUNC_015_47_088_0001.djvu

			88 


J. M. K a s j a n 


Dom poety byl osrodkiem tamtejszega zycia liteT!ackiego. Bywal w nim 
Maurycy Goslawski, Tymon Zaoorowski, w 1823 r. przyjechal Franciszek 
Kowalski. We Wspomnieniach KlOwalskiego znajdujemy SpOTO ciekawych 
wiadomo.sci 0 Starzynskim. GoszezC!!c w Zamiechowie zapOoznal sifi Kowal- 
ski z poezjq Goethego i Schillera oraz z Byronem, kt6rego mu Starzyiiski 
tlumaczyl Z oryginalu. Informacja ta chlubnie swiadczy 0 wyksztalceniu 
i gustach literackich Starzyriskiego.. Kowalski przekazal nam wraZenia ja- 
kich doznal Starzyriski przy pierwszym zetkni
ciu si
 z poezjq Mickiewi- 
cza, co. nastqpHo na jarmarku w Berdyczowie w lede 1823 roku. Starzynski 
byl w najWYZszym stopniu zachwycony. Z jego wierszy wiemy, ze jednak 
nie od razu stal si
 dla niego Mickiewicz najwyzszym autorytetem poe- 
tyckim. W wierszu Do Tymona Zaborowskiego (Rkps OSSI01. Nr 2290, t:. 2. 
s. 174), wydrukowanym w "Dzienniku Warszawskim" (1827), zgadza si
 
autorz adresatem, ze najwi
kszym, niedoscignionym mistrzem jest Parny. 
Znamy drugq redakcj
 wiersza, ktora tym sifi rozni od pierwszej, ze Par- 
ny'ego zastqpil Starzynski Mickiewiczem. Nie wiadomo kiedy poeta prze- 
redagowal utw6r, ale inne wiersze wskazujq., ze cz;as przemiany autory- 
tetu poetyckiego przypada na lata 1828-1829. W piosence Obaczemy 
(1828) stwierdza si
 st!anowCZIO, 7Je ze wszystkich koleg6w pO' pi6rze tylko 
jeden Adam zdob
dzie niesmiertelnooc, w 1829 r. powstaje wiersz Do 
Adama Mickiewicza 7 b
dqCY holdem zlozonym najwi
kszemu po€Cie. 
Nast
pujqcy dwuwiersz: 


Wajdeloto nasz mIody! Wajdeloto dzielny! 
W wi
zach twej chwalys kamien zalozyl w
gielny! 


7 Korespondencja Adama Mickiewicza, Paryz 1872, t. II, s. 256-258. 
Do Adama Mickiewicza, jeden z najwYbitniejszych utwor6w Starzynskiego ma istotne 
znaczenie dla pozna,nia poety; pozwala okreslic jego miejsce w wa1ce kIasykc5w 
z romantykami. Starzynski chwalil w nim Mickiewicza za - Iudowosc, przeciwsta- 
wiaj!lc go pod tym wzgl
dem kIasykom: 
Pod plaszczem klasycznosci zzi
ble arystarchy; 
Echem l	
			

/AUNC_015_47_089_0001.djvu

			Nieznana poezja Stanislawa Starzyilskiego 


an 


nasuwa wniosek, ze przemiana autorytetu poetyckiego dokonala sic; osta- 
tecznie po lekturze utworow Mickiewicza pawstalych w Rosji, a wiQc w6w- 
czas, gdy w tworczosci wieszcza z cal q sil q d06z1a do glosu problematyka 
narooowo-wyzwolencza. 
W 1823 r. Starzyiiski wyjechal do Paryza, gdz:ie poznal si
 i zapr'zyjaznil 
z kilkoma wybitnymi Francuzmni, m. in. Z Berangerem i FOIurierrem. Nie 
wiemy dokladnie co rohil w Paryzu, w parniE;tniku poeta og61nikowo 
informuje, ze "odroozenie P10lski bylo celem naszych mysli i dz
alan 8". 


Kosmopolita lub ziomek 
Kraju, gdzie go zysk powola, 
Kameleon r6inowzory, 
Judasz dzis katechizm wydal 
Zbi6r ten, jak twierdz q doktory 
Juz si
 nie jednemu przydal. 
Klasyk6w swietna podpora, 
Abies bozy romantyk6w, 
Judasz tonem dyktatora 
Nie oszcz
dza im przytyk6w, 
MiloS{: kraju, zapal cnoty, 
Przyjazil, swobod
 wysmiewa, 
I praprawnuk Iskarioty 
Tak si
 w tym wzgl
dzlie odzywa: 
- Czemze jest lza? - kl'oplq plynu. 
- Westchnienie? - c.i
zkim oddechem. 
- Czem poklask? - szalem gminu 
- Czem slawa? - znilmmem e'chem. 
- Czem milose? - gorqczk q zmys16w. 
- Czem en-ota? - istnq Slepot q 
- Czem mqdrosc? - zbiorem domys16w 
- C6i jest wszystkich celem? - zloto. 
Na eo mowa dana czleku? 
- By swe mysli przeistacZ!al. 
A rozum? - by w kaidym wieku 
Z dvogi korzystnej nie zbaczal 
Kto prawo pisze? - mocniejszy. 
Kto pan? - ten co knutem wladnie. 
Dlugoz si
 zwie najjasniejszy? 
Dop6ki z tronu nie spadnie, 
Pfe! powiesz mi, co za plaskie, 
Co za podle stawia wzory. 
Patrzze kto kr6lewsk q lask
, 
Kto 
ortuny posiadl zbiory. 
Los, rzekniesz, jak dzieci
 ploche, 
Dary swe slepo rozprasza. 
Wprawdzie Ios tu pom6g1 troch
, 
Wi
cej katechizm Judasza. 


(t. 2, s. 185) 


· Rkps. Osso1. I. 2290, t. 7, k. 161.
		

/AUNC_015_47_090_0001.djvu

			90 


J. IVI. K a s j a n 


Wiadomo, ze pTojektowal Starzyiiski wesp61 z Teodorem Morawskim wy- 
,danie pisma u1otnego, bye maze dla ce16w agitacji politycznej. Czy sprawa 
wyszIa poza projekt - nie wiemy. W kazdym razie to co poeta robil 
w Paryzu musialo bye bardzo nie na rfik
 rzqdowi rosyjskiemu, skoro po- 
selstwo przynaglane rozkazami samego w. ks. Konstantego nakazuje 
ta- 
rzynskiemu wracae, grozqc w razie nieusluchania konfiskat q majqtku. 
Starzyiiski jedzie przez Wieden-Lw6w. Wsz
dzie policja austriacka opie- 
kuje si
 nim troskliwie. Przed kilkakrotnymi rewizjami musi poeta ukry- 
wac "papiery wazniejsze i niekt6re listy" 9. We Lwowie dowiaduje si
 ad 
matki, ze ma bye aresztowany z rozkazu wielkiego ksi
cia. Jedzie z ci
zkim 
sercem do Zamiechowa, gdzie juz czeka na niego zandarm. Aresztowania 
udaje mu si
 uniknqe dzi
ki chombie, na kt6rq zapadl zaraz po przyjezdzie. 
W dzialaniach zbrojnych 1830 roku Starzyiiski udzialu nie wziql. Po 
upadku powst.ania ulatwial ucieczk
 wywozonym w glqb Rosji powstancom. 
Tak si
 szcz
sliwie zlmylo, ze i gubernator podolski Lubianowski i general- 
-guberlfator kijowski Lewaszow sympatyzowali z ruchem powstanczym. 
(Starzynskiemu latwo bylo dogadae si
 z Lubianowskim, kt6ry tez pisy- 
wal: przelozyl na rosyjski Telemaka i byl autorem Podr6zy do Wloch). 
Zorganizowano caly system. W pami
tniku pcety czytamy: "Korespondu- 
jqC z nim (Maurycym Poniatowskim, marszalkiem powiatowym kijowskim, 
krewnym Starzynskiego - M. K.) donosilem mu 0 kazdej kl
sce na Podolu, 
kt6rej m6gI zaradzie, a przynajmniej ulZye i wzywalem jego wstawienia do 
gen. Lewaszowa za kazdym nieszcz
sliwym ziomkiem, nie tajqc tych za- 
bieg6w przed Lubianowskim, kt6ry sam mi nastr
czal wiadomosci przy- 
padk6w, 0 kt6rych pisae moglem. Z prawdziwq pociech q mog
 wspomniee, 
ze tym sposobem przyczynilem si
 do umniejszenia cierpien maich ro- 
dak6w" 10. 
Do drugiej cz
sci biografii Starzyiiskiego brak materia16w. Wyciqg 
z pami
tnika urywa si
 na roku 1830, skqpe informacje 0 nast
pnych 
latach czerpa,c mozna prawie wylqcznie ze "Spisu rzeczy" w tym pismie 
(wyciqgu z pami
tnika - M. K.) zawartych. Z wazniejszych wydarzefl 
wzyciu Starzyiiskiego po roku 1830 naleZY zanotowae wystawienie jego 
komedii Bankocetle przeci
te, czyli aktorowie na prowincji na scenie War- 
szawskiego Teatru RozmaitoSci. W 1837 roku Starzynski sprzedaje Zamie- 
,chow i przenosi si
 do miasteczka Zbrzyzia, aby zamieszkac razem ze swym 
przyjacielem Julianem Sabinskim. Obaj bra cia Sabinscy naleZeli do ruchu 
spiskowego. Karol zginqI w powstaniu, Juliana wifiziono w ZamoSciu, 
wraz z Maurycym Goslawskim i Franciszkiem Kowalskim. Udalo mu si
 
wydostae na wolnooe, ale widacznie pollcja wpadla na jakis swiezy trop, 
bo w 1838 r. zeslano Sabinskiego na Sybil'. Starzynski przyjaznil si
 z Sa- 


9 Rkps. Osso!. 1. 2290, t. 7. k. 165. 
10 Ibid. k. 174, i nast.
		

/AUNC_015_47_091_0001.djvu

			Nieznand poezja Stanislawa Sbrzynskicgo 


91 


binskim od dawna, Sabinskiemu zawdzi'
czamy, ze doszla do nas pisarska 
spliScizna Starzyiiskiego, to on zbieral i porza,dnie oprawial wiersze, pisane 
przez poet
 na swistkach i niedbale rozrzucane. 
W 1842 r. przenasi si
 Starzynski do Galicji i zamieszkuje vi Kulpar- 
kowie pod Lwowem. W ostatnich latach zycia przyjazni si
 z Leszki
 
Duninem-Borkowskim. Umiera w 1851 r. 


2. LlBERTYNIZM 


Libertynizm byl, jak wiadomo, jednq Z g16wnych tendencji ideologicz- 
nych Oswiecenia, ale nie nalezy go utozsamiac z antyfeudalizmem - 
krytyk
 kleru i Kosciola przeprowadzano z lewa i z prawa. Tak poprawia 
Kelera idqc za zdaniem Kalety koncepcj
 libertynizmu stworzonq przez 
Ziomka 11, kt6ry sklonny byl przyjqc libertynizm za rozstrzygajqce kry- 
terium postfipowosci w literaturze stanislawowskiej. Kelera formuluje 
waZnq dyrektyw
 metodo10gieznq: libertynizm w kazdym konkretnym 
wypadku nalezy rozpatrywac i oceniac w zwiqzku z problematykq og61nq. 
Wedlug Kelery tylko u dw6ch pisarzy: Wfigierskiego i Jasinskiego wolno 
stawiac znak r6wno.sci mi
dzy libertynizmem i antyfeudalizmem. 
Choc libertynizm w XIX wieku ma mniejszy ci
Zar gatunkowy ni:i 
w Oswieceniu, fakt ten jednak nie upowaZnia do traktowania kazdego 
dziewi
tnastowiecznego libertyna jako epigona Oswiecenia. Tym bardziej 
libertyna pochodzqcego z ziem litewsko-ruskich. Zachowany tam przez 
Katarzyn
 II zakon jezuit6w kroczyl w awangardzie miejsco
ego obsku- 
rantyzmu, a odrodzony po roku 1814 stal si
 jednym z g16wnych szermie- 
rzy polityki Swi
tego Przymierza. W tw6rczoSci Starzyiiskiego libertynizm 
jest prawie zawsze jednoznaczny z antyfeudalizmem. J ego poezja atakuje 
koSci61 i kler jako podporE: i cz
sc skl.adowq ustroju feudalnego, jako pa- 
sozyta na ciele ludu. Najbardziej charakterystyczny pod tym wzgl
dem 
jest kr6ciutki, ale kapitalny wiersz Swi
te dla ludu sq dzisiejsze czasy: 


0, czasy godne wieczystej pami
ci! 
Za nas si
 w niebie modl q wszyscy swi
ci, 
Za nas na ziemi spelniajq kielichy 
Brunatne, czarne i pstrokate mnichy, 
Za nas w blyskotki strojq si
 dwo
aki, 
Za nas bogacze zjadajq przysmaki. 
Oby w tym stanie chcial nas bog zachowac 
- Za nas nam tylko potrzeba pracowac! 
(Rkps. Osso1. Nr I. 2290, t. 2, s. 6) 


11 J. Kelera: Poezja Jakuba Jasinskiego, Wroclaw 1952, s. 60; R. Kaleta Powojen- 
ne prace ° Iiteraturze stanislawowskiej 1945-1950, Pami
tnik R. XLI (1950), z 3-4; 
.1. Ziomek: Libert1lnizm Iiteratury stanislawowskiej, "Ku.znica" 1949, Nr 35 i 34.
		

/AUNC_015_47_092_0001.djvu

			92 


.J. M. K as.i a n 


Ze sz:czeg61nq zaciek
oociq atakowaly piosenki i wiersze Starzynskiego 
jezuit6w, wykazujqc ze dla zakonu bynajmniej najwazniejsze nie sq sprawy 
wiary, ze jego dzialalnooc to przede wszystkim reakcyjna dzialalnooc poli- 
tycz.na, dlatego tez got6w jest on sprzymierzyc si
 z kaZdym obroncq sta- 
rego porzCj:dku. Ot'O jak spiewajq jezuici w piosence Jubileusz (1826 r.): 


Wzorem kr616w -- kr61 hiszpailski. 
Wzorem rz q d6w - rzqd turecki. 
Duch Mahmuda, choc pogailski, 
Mniej nas razi niz duch grecki. 
(t. 2, s. 221) 


Specjalnie ciekawym wierszem ze wzgl
du na mozliwooc por6wnanta 
z bogat q tradycjq oSwieceniowq jelst jedyna w dorobku StarzyiiskieglO 
bajka - Krogulec i wr6bel. Bajka nie opada si
 w Oswieceniu og61ne] 
tendencji upolitycznienia gatunk6w. Najdalej pod tym wzgl
em, jak 
slusznie twierdzi Kelera 12, wysun
ly si
: bajka Trembeckiego Pani i dziew- 
ki, Jasinskiego Dwa klosy i W
gierskiego Kosci6l i wr6ble. Pierwsza jest 
przenikliwym obrazem wczesnokapitalistycznego wyzysku, druga formu- 
luje burZuazyjnq zasad
 aceny warto.sci cz1'Owieka, trzecia jest zab6jczq 
libertynskq drwinq. Krogulec i wr6bel to takZe bajka libertyiiska. Jest jak 
gdyby obrazem inkwizycyjnego procesu. Proces upolitycznienia bajki mu- 
sial Spowod'Owac przemian
 charakterystyki postaci z psychol'Ogicznej na 
ideol'Ogicz.nq. Widac to sz,czeg61nie wyrainie na przykladzie Krogulca 
i wr6bla. Wiersz ten jest raczej pamfletem niz bajk q . Okulary Sq jak gdyby 
"bajk q na 'Opak", konwencja bajkowa przeksztalcila si
 w Okularach we 
wlasne pTzeciwienstwo: nie zwieTz
ta odgrywajq rol
 ludzi, lecz odwro-- 
tnie - ludzie zachowujq si
 jak "Ilajrnniej sympatyczne" zwierz
ta: 


Przeszedl obok mnie mag.nat sr6dpochlebc6wkola 
- Jam myslal: z trzod q bydla slychae chad bawola. 
Przeszedl tlusty Bernacha, slu:i:alec szkaplerza 
- Jam sqdz.il: czue Talmudem wykl
teg.o zwierza. 
Przeszedl prawnik, do kratek bieg.nqc od kieliszka 
- Jam mniemal: niepoczdwa :i:e przebieg.la Liszka. 


Przeszedl fanatyk - bicze cialo nail posiekly 
- .Jam rozumial, przebacz mi, ze pies przebieg.l wsciekly 
(t. 2, s. 296) 
Uderza formalna "oowiecem'OwoSc" cytowanego wiersza. Choeby sarna 
k'Onstrukcja sytuacji k'Omicznej - przeglqd przedstawicieli r6znych warstw 
spolecznych i zawod6w. Analogicznie skonstruowal sw6j Wstt:p do bajek 
Krasieki. Ale oba utwory z,asadnicZiO r6zni q si
 w ocenie przedstawionych 
zjawisk: u Krasickiego jest ona Imnstatujqco-dydaktyczna, u Starzynskiego 
nienawistnie satyryczna. Wiersz jest jednym z wielu moZliwych do przy_ 


12 .J. Kelera op. cit., s. 53, 54.
		

/AUNC_015_47_093_0001.djvu

			Nieznana poezja Stanislawa Starzyilskiego 


9:3 


toczenia dowod6w, ze w tw6rcziOsci Starzyiiskiego libertynizm r6wna sif: 
antyfeudalizmowi - pod pn;gierrzem autorskiej satyry obok ksi
za i fa- 
natyka, reprezentujqcych dwie odmiany deprawacji religijnej przemasze- 
rowuje magnat. Nienawisc do magnaterii i klerru staje si
 w poezji Sta- 
rzynskiego "zywiolem" pc1ityczno-literackim. Na dow6d -- por6wnanie, 
kt6rego uzycia nie spowodowal najblizszy kontekst (Okulary): 


Przymruzam sobie oczy, jednak nk nie widz
 
I jak pr6zno piers podl q magnat gwiazd q stroi, 
Tak pr6zno miejsce majq oczy w glowie mojej 


A w liscie do przyja:eiela tak go autor karci za zaniedbywanie po1owania 
(Do Ludwika): 


Charty twoje pr6znujq jak opasle mnichy. 
(t. 2, s. 209) 


W kwestiach swiatopogl q dowych Starzyiiski poozedl dalej od liberty- 
now stanislawOowskich, z kt6rych zaden nie byl ateist q . I on do ateizmu 
nie doszedl, ale zmierrzal do mego najsluszniejszq, empirycznq drogq: 
burzyl niebo w oparciu 0 ziemi
, nie wdawal si
 w jalowe spekulacje tylko 
wnioskowal 0 nieistnieniu boga z przebiegu europejskiej polityki. W wier- 
szu Pod wp?ywem spleenu dokonawszy przygn
biajqcego przeglqdu zwy- 
ci
stw europejskiej reakcji, pyta: 


M6wi q - jest b6g - nie przecz
, lecz na tyro padole, 
Gdzie cnotliwego tlOCZq dociski i bole, 
Gdzie ludzkosc pr6zno prawdy wypatruje zorzy, 
Gdyby boga nie bylo. dzialozby si
 gorzej? 


(t. 2, s. 52) 


Zeby zostac ateist q musialby Starzyiiski przezwyci
zyc sprzecznosc miE;- 
dzy nawykiem myslowym azydowym doswiadczeniem. Nie zrabil tego do 
konca. Na uwag
 zasluguje fakt, ze i wi
kszosc dekabryst6w nie mogla si
 
z t q sprzecznoociq uporac. Boglqdy ich miescily si
, jak stwierdza Nieczki- 
na, w formule Puszkina: "Rozum szuka b6stwa, a serce gOo nie znajduje" 13. 
Przeklad tego metaforycznego okreslenia na j,
zyk dyskursywny moze 
brzmiec tylkOo jak wyzej: sprzecznosc mif;dzy silnie zalmrzenionym na- 
wykiem myslowym a zyciowym Qoowiadczeniem. 


:). ODBICIE CENTRALNEGO KONFLIK'l'U EPOKI 


N a z;iemiaeh wc:ielonych do cesarstwa, a wi

c i w tej cz
sci Podol a 
gdzie urodzil si
 i nrieszkal Stanislaw Starzynski, kw€stia chlopska przed- 
stawiala si
 inaczej niZ w Kr61estwie. Ziem tych nie objqllmdeks Napoleona. 


12 lVI. V. Neckina: Sviascennaja artel. KntZok. A. Muraveva i J. BUTco'Va 1814-1817; 
w tomi.e; Dekabristy i ich vremja. Materialy i soobscenija. Izdatelstwo Akademii Nauk 
SSSR. Moskva-Leningrad, 1951, s, 187.
		

/AUNC_015_47_094_0001.djvu

			94 


J. M. K a s j a n 


Jedynq drog q podniesienia produkcji rolnej maj q tk6w szlacheckich by 10' 
nieustanne zwifikszanie ci
zar6w paiisz1czyznianych. Na pogorszenie stanu 
ekonomicznego wloscian, na Rusi zwlaszcza, oraz p'owi
kszenie panszczyzny 
wplywalo obok rozdrobnienia wifikszych wlasnosd ziemskich takZe otwar- 
cie port6w zbozowych na poludniu Rosji i latwy obecnie dostfiP do portu 
odeskiego. Szlachta, odsuni
ta od zycia polityczl1ego, rzucila si
 do robie- 
nia "fortun". Wlasciciele ziemscy, pisze w dalszym ciqgu He 11 en ius z, 
"oddawali si
 stanowczo majqtkowi lub parli, p
dzili do roboty jak mozna 
najwi
kszej i bezplatnej.(...) Nie szczE:dzano kar cielesnych, chlosta stala 
si
 nalagiem, zwyczajem, na kOoniec srodkiem do prowadzenia roboty bez- 
platnej, paiiszczyznq zwanej.(...) Dukaty, dukaty p
dzily szlacht
, a r6zga 
i bat6g chlopk:a do coraz wi
kszych zbiorow. 11 " 
Poezja Starzynskiego nieslychanie wiernie odbHa ten proces (Droga 
do szcz
scia): 


Ro:i.ne Sq drogi dobytku: 
Ten si
 z swej zony wzbogacil, 
Ten z magnat6w zyskal zbytku, 
Ten znalazl, co drugi stracil, 
Po kadukach ten wsie chwytal, 
Ten wybawil z szubienicy 
Pan a z pan6w i napytal 
Krode za to z Targowicy. 
Lecz nasz Harpaks zrodzOIn w n
dzy 
Innej wcale jql si
 drogi, 
Poznal, ze :lIe bez pieni
dzy 
I dostal je za batogi. 
Ten byl grunt w jego budowie, 
Po czym, wesoly i hozy, 
Przyjql to chiubne przyslowie: 
"Bat6g dal, bat6gpomnozy!" 


Sk6ra chlopska - towar Pl'Osty 
Gruntem jego jest majqtku. 


(t. 1, s. 207) 


Wiersz manie mniejszq warto6c dokumentalnq niz Pami
tnik Helleniusza. 
Podziwiajmy sumiennooc z jak q poeta zanotowal wszystkie inne typowe 
"drogi dobytku". 
W dorobku Starzyiiskiego znajduje si
 kilka utwor6w prozaicznych 
i wieTszy przedstawiajqcych dziedzica-okrutnika. Niewqtpliwienajlepszym 
z nich i jednym z najwybitniejszych utwor6w poety w og6!e jest Bolesc 
starosty. Wiersz jest zbudowany z pytan i domys16w na temat smutku 
i bolesnej zadumy w jak q popadl starosta - bohater wiersza. Tworzq one 
w sumie swietny, syntetyczny obraz egzystencji szlacheckiej: 


14 H. Moscicki: Dzieje porozbiorowe Litwy i Rusi, t. 1 (1772-1800), Wilno, s. 325.
		

/AUNC_015_47_095_0001.djvu

			Nieznana poezja Stanislawa Starzynskiego 


95> 


C6Z ciE: trapi starosto - moze senatu ukazem 
Z Piotrogrodu wydanym dusz twych tracisz polowc:? 
Moze wychrzta Izajasz, mlyn6w twych i szynk6w dzierzawca 
Z kwartalowq oplat q uciekl i w Prusach siE: schronil? 
Lub tw6j szyper w Rydz.e pszenicq ladowne komiegi 
Zatopiwszy nie dal wina, likwor6w, araku? 
Czy twe gumna zgorzaly? Czy twe chlopstwo zuchwale 
Opuscilo tw6j browar, opuscilo gorzelniE: 
I do bor6w ucieklo, gdzie je wytropisz oblawq? 


Czy z naloznic twych kt6ra sprzeniewierzyla siE: tobie't 


Czyliz wr6zbitka - mloda, czarnobrewa cyganka, 
Kt6ra juz blisko tygodnia jak na dw6r tw6j zaszedlszy 
I na dlon twojq patrzqc, rzekla: "Czeka ciE: klE:ska 
Panku!" - i t q wr6zb q mialaZby ciebie zatrwo:i:yc? 
(t. 2, s. 321) 


Wiersz jest pelnym obrazem szlacheckiej psychiki - fXJ'kazuje jakiego to 
rodzaju niepowodzenia moglyby wytrqcic szlachcica z psychicznej r6wno- 
wagi. Pytanie 0 zlq wr6z
, jako przyczyn
 najbardziej "irracjonaln q " 
zostalo umieszczone na samym koncu a i sam jego styl z g6ry okresla 
przyczyn
 jako malo prawdopodobnq. Wszystkie domysly okazujq si
 
nietrafne: starosta jest zly i smutny dlatego ze zdechl mu ulubiony niedz- 
wiedz. Takie rozwiqzanie nie jest w istode rzeczy zaprzeczeniem poprzed- 
nich domys16w: rzeczywista przyczyna, tak jak i przypuszczane miesci siE: 
w Im;gu egzystencji i psychiki szlacheekiej. Omylka polega nie na prze- 
widywaniu przyczyny niemailiwej, lecz na pomini
ciu jednej z mozliwych. 
Jednym z najciekawszych miejsc wiersza jest to, w kt6rym mowa jak 
ustosunkowal si
 starosta do zlej wr6zby i wr6zbitki. W tym miejscu utw6r 
wyglqda na polemik
 z literaturq wstecznego romantyzmu, w kt6rej pelno 
postaci tajemnicZJo zadumanych star'ost6w, burgrabi6w itp. Wsteczny ro- 
mantyk rozbudowalby szeroko motyw. zlej wr6zby, otoczyl mozliwie 
najstra:szliwszq sceneri q , doprowadzil do mrozqcego krew rozwiqz:ania. 
Bohater Starzynskiego postqpli z go.spod9.Tsk q rzeczowosci q , kazal zacwi- 
c.zyc "wr6zbitk
 (...) r6zgami. Glupia - wr6zyla drugim, swej nie znajqc 
przyszlooci". Wydaje si
, ze prrzypusZJczenia 0 polemicznym charakterze 
utworu popiera rodzaj jego komizmu. WleTSZ pis any jest miairq zbliZonq 
do heksametru. Sam heks,ametr i niektbre zwroty frazeologiczne tworZq 
patetycznq kreacj
 postaci starOlSty. Wszystkie treSci jego Zycia Sq niskie, 
wszystkie czyny brutalne. Komizm star'osty polega wlaSnie na zupelnym 
rozdzwiE:ku miE:dzy kreacjq postaci a jej rzeczywisto.sci q . Rozdzwifik ten 
jest tak wielki, ze ostatecznie satyra kieruje sifi nie tylko przeciwko kreo- 
wanemu, ale i przeciw podobnemu kreowaniu pozbawionemu absolutnie 
wszystkich podstaw.
		

/AUNC_015_47_096_0001.djvu

			96 


J. M. K a s j a n 


W cyklu PieSni wloscian zamiechowskich (Rkps OSSD1. Nr I 2290 t. 1, 
s. 244-248) dal poeta tragiczno-ironiczny obraz doli cMopa. Pierwsza 
z piesni jest jak gdyby reklamq dwo['skiej karczmy 15. 
Juz w podtytule pierwszej pieSni zawarta wskaz6wka, ze splewajq 
chlopi "na nut
 ch6ru z Wolnego strzelca" jest ironiczna. Chlopi cieszq si
, 
ze mogq zapomniec w niedziel
: 


Roboczych dni irud, 
Tu maJqc kapel
 
I w6dk
 i mi6d. 


Ich spos6b myslenia jest wynikiem pana-dziedzicowej demagogii. Wymie- 
niajq po kolei wabiki: "zr6wnanie stan6w" na terenie karczmy: maznO\.sc 
taniej pahulanki b
dqcq wynikiem panskiej troski 0 poddanych: 


Tu si
 nie r6zni 
Ni charlak ni pan, 
Ten pierwszy, co spr6Zni 
Garc6wk
 lub dzban. 


Gdy dziedzic zakladal 
T
 karczm
 "Pod Bani q " 
To tak nam powiadal: 
"Pohula czlek tanio'" 


Do tegD rmeJsca spiewajq chtapi sami, tutaj zabiera glos dziedzic, jak 
gdyby niepewny czy chlopi pami
tajq jego "przeJmnywaj
cy" argument: 


Pohulaj wi
c chlo;pku, 
Jutrem Sii
 nie trw6z, 
Odzyskasz w zarobku 
Stracony dzis grosz. 


Mozemy dodac: i zwr6cisz mi gD W czasie nast
pnego pobytu w karczmie. 
W trzeciej pieSni cyklu - Sobotnia tloka - oglqdamy chlopa na co- 
dzien. Zency spiewajq niby w dobrej wierze: 


Pi«: dni pracy, sz6sty tloka, 
Coraz zwawiej, coraz lepiej, 
Jui by si
 starla opoka, 
Lecz nas w znoju w6dka krzepi. 


15 (Doch6d z przemyslu pl'opinacyjnego i wyszynku alkoholu stanowil powaznq 
pozycj
 w budzecie szlachty polskiej. Chlopa zmuszano nie tylko do pracy na pan- 
skim polu ale i do picia dworskiej w6dki. Zysk z gorzelni i kal'czmy podpieral r6w- 
nowag
 maj q tk6w szlacheckich w latach kryzysu. Bylo tak wlasnie w trzecim dzie- 
si
cioleciu XIX wieku na Ukrainie. Kiedy z l'Ozmaitych przyczyn zostal powaznie 
zahamowany eksport zboza za granic
, obszarnky zacz
li intensywnie zajmowac si
 
gorzelnictwern. Tak czy inaczej wszystkie straty finan,SlOwe musial pokrywac chlop.)
		

/AUNC_015_47_097_0001.djvu

			Nieznana poezja Stanislawa Starzynskiego 


97 


ale refren dowodzi tragicznej ironii sl6w: 


Sam tu kumie, czark
 nalej, 
A ty chlopku z biedy szalej. 


Dalej wiersz rozwija si
 jak. przerazajqcy danse macabre, skoczny rytm 
niesamowicie kontrastuje Z pQ'Ilurq tresd q . Z zebTanej pszenicy: ,,}x:dzie 
grosz dla dziedzica, 
dzie i w6dka dla chlopka". W tym miejscu zamyka 
si
 i otwiera bl
dne kolo panszczyznianeg'O wyzysku. 
W ostatniej piesni chlopi dzi
kujq dziedzicawi z:a opisane w pierwszej 
i trzedej "dobrodziejstwa". Kompozycja cyklu jest tak wymowna, ze nie 
potrzebuje komentarzy. 
Najostrzejszq i najpelniejszq krytyk
 panszczyzny dal Starzynski 
w Tloce we Zniwa (Rkps OS8'01. Nr 1. 2290, t. 7, s. 1-10). Jest to opowiesc 
wierszowana opar-ta na sentymentalnym motywie podr6zy. 
LiteTatura "podr6Zy" bujnie rozwijala si,
 na poczqtku XIX wieku 
w Rosji. Wyraznie wyst
'Powaly w niej dwie liniie: linia politycznej kry- 
tyki, obywatelskiej aktywnooci, obywatelskiego protestu, i linia oficjal- 
nego Zladowolenia, rzqdowo-szlacheckiej idylli" 16. Pierwsza - to tw6r- 
czost spadkobierc6w ideologii Radiszczewa, druga - kar:arnzinist6w. 
Gdybysmy szukali w literaturze rosyjskiej owego czasru odpowiednika 
Tloki we Zniwa, znalezlibysmy go w dzielach radziszczewowc6w, przy- 
szlych dekabryst6w. Tak sarno jak oni opisuje Starzynski stosunki pan- 
s
czyzniane z nieublaganymrealizmem, obnaZa ich antyhumanistyczny 
sens, ale poprzestaje na tym, nie wyciqga rewolucyjnych wniosk6w. 
Wqtek fabularny Tloki jest bardzo prosty: podr6znemu - narratorowi 
zachorowal kon, co zmusza podr6zneg'O do zatrzymania si
 we wsi, prZe2 
kt6rq wla.snie przejezdZat Aby l'ozproszyc nud
 oczekiwania na furmana, 
kt6ry poszedl do pobliskiego miasteczka po kO'llowala, podr6zny wybiera 
si
 na spa'OOI" po wsi. Jest prusta, bo mieszkaiic6w 
d:ron'O na tlok
. 
Podr6zny widzi jak jedna z chlopek idqcych na panskie pozootawia bez 
opieki dzliecko chore naos
. Powr6ciwszy wieczorem do domu kobieta 
zastaje dziecko na wp61 martwe, z oczyma wydziobanymi pI'ZleZ kury. 
Tu dochodzj do tragicznego paradoksiU. Okazuje si
, ze okalecren.ie jest 
szcz
liwym przypadkiem dla matki i dla dziecka. Oto jak cynicznie 
pociesza ekonom zrozpacZJonq kobietfi: 


Motodyco. szalona, powiedz - czegoz zawodzisz? 
Masz kalek
 w dzieci
cu co znae nie b
dzie panszczyzny: 
Co z jalmuzny b
dzie zye i ciebie wyiywi. 


16 V. Bazanov: Ocerki dekabristskoj Iiteratury. Moskva 1953, s. 30. 


Nauki - 7
		

/AUNC_015_47_098_0001.djvu

			,98 


J. M. K a s j a n 


Tloka we zmwa nie przedstawta wyjqtkowego chlopskiego nieszcz
sC1a 
W gniewnej tyradzie sens obrazu zlostaje uOog61niony, jego wymowa zostaje 
skierowana przeciw calej szlachcie i zaborcom: 


Hanbo ludzkosci, n:iewolo, piekla dziedzliczny haraczu! 
Tu spodlonego czlowieka w jarzmie ku ziemi nachylasz, 
Wlasnie bydl
 sluzebne, kt6re z nim wsp61nie plug ciqgnie. 
Cala juz niemal Europa chlopow uzmala za ludzi, 
W mojej tylko ojczyznie prz.emoc najeidzcow po
nocnych 
Szlachcie przyznala wlasnosc nad nieszcz
sliwym rolnikiem. 
Dac, darowac lub przedac, za psa lub konia zamieniac 
Chlopa szlachcic tu moze, wszakze chlop na to' stwO'rzon, 
Aby pracowal dla pana i swym go znojem wzbO'gacal. 


Tak nie krytykowali nasi sentymentaliscL Sentymentalista BrodzinskI 
i pseudaklasyk Kazmian pi
tnowali tylko te patologiczne przejawy wy- 
zysku, kt6re szkodzily samym obszarnikom. Do dziedzica przemawiali 
najcz
sciej ton em perswazji, chlopa me uwaZali w gruncie rzeczy za ta- 
kiego samego czlOowieka jak szlachcica, jego krzywd
 przedstawiali jako 
godnq litooci, nie tragicznq. Starzynski "uznaje chtop6w za ludzi" a sto-- 
sunki panszczyzniane przedstawi.a jako ,odbierajqce chlopskiemu zyciu 
wszelki ludzki sens. Miarq bezsensu i okrucienstwa feudalnych stosunk6w 
jest dla niego fakt, ze los zyjqcego w nich kaleki-zebraka wydaje si
 szcz
- 
sliwy w por6wnaniu z losem chlopa. Chlopi Starzynskiego, podOobnie jak 
chlapscy bahaterowie Dziad6w, to ludzie tragiczni: Sq wyzyskiwani, bici, 
odzierani z czlowieczenstwa i niezdolni przedwstawic si
 przemocy. Sta- 
rzynski nie znajduje rozwiqzania, jego chlopi "tez ine zrobi q rewoJucji" 17. 
ale nie ,szuka go, jak Mic:k.iewicz w zaSwiatach. Chlopom St1M'zyilskiego nie 
pOozostaje nic innego jak topic swiadOomosc krzywdy w w6dee. Poeta nie- 
wqtpliwie wyolbrzymil biernooc mas chlapskich, ale mimo to jego wiersze 
Sq najbardziej realistycznym odbiciem centralnego Imnfliktu epoki w calej 
poezji polskiej pierwszych dziesi q tk6w XIX w. 


4. SZKIC EWOLUCJI 


Juz w najwczeSniejszym z zachowanych wierszy Starzynskiego Stf:- 
paku (1801 r.) bohater wst
puje w ostry konflikt Z .otaczajqcym go Srodo- 
wiskiem szlacheckim. Konflikt ten, jak 
Oob
czymy p6zniej, 
e si
 
pogl
bial, przechodzqc przez rozmaite fazy. Jego rozw6j odpowiada 
w g16wnych zarysach dynamice walki narodowo-wyzwolenczej. W okresie 
stagnacji Zycia politycznego Polski przybierze .on cechy konfliktu bezna- 


17 Tak pisze 0 chlO'pach z Dziad6w W. Kubacki Pierwiosnki polskiego romantyzm
I,. 
Krakow 1949, s. 161.
		

/AUNC_015_47_099_0001.djvu

			Nieznana poezja Stanislawa Starzyilskiego 


99 


dziejnego, W okresie ozywienia ruchu spiskowego bohater Starzyiiskiego 
przejmie program rewolucjonist6w szlacheckich. 
St
pak jest obywatelskim pratestem przeciw pustce i gl
bokiej demo- 
ralizacji szlacheckiego zycia. G16wnym, wysuni
tym na pierwszy plan 
argumentem PQt
pienia szlachty jest jej okrucienstwo w stosunku dQ 
chlop6w, wywolane niepohamowanq 2'.qdz q nieustannegQ powi
kszania 
zysk6w. Bohater nie znajduje dla siebie miejsca w swiede "nieludzkich 
zastawnik6w i dziedzic6w lakQmych", odcina si
 od tegQ Swiata, udeka 
do natury i poezji. Jest to I1Iiew q tpliwie rozwiqzanie sentymentalne, tak 
jak sentymentalnym byl sam pomysl napisania ody do konia. We wst
pie 
do wiersza pomysl ten zlostal uz:asadniony zdaniem: 


Gdy ludzi nie ma za co - pochwal
 st
paka. 


Wiadomo jednak 00 jakich ludzi chodzi. Zacytowany wiersz podsumowuje 
gwaltownq inwektyw
 skierowanq prrzeciw poetyckim chwalcom ma- 
gnaterii : 


Kiedy podly wierszoklej tych magnat6w chwaI:i, 
U kt6rych czolo z miedzi a serce ze stall, 
Kiedy w niezgrabnej odz.lie za wz6r cnorty stawia 
Nierzqdnic
, co m
za majqtku pozbawia, 
- J a, kt6rego oburza mysl i podlosc taka, 
Gdy ludzi nie ma za co - pochwal
 st
aka! 


Wszystko streszcza si
 dD tego, ze niespos6b wsr6d magnaterii i sz}achty 
zna]ezc bDhatera- pozytywnegQ. Wynika z tego fragmentu, jak i z calegQ 
wiersza, tylko tyle, ze juz raczej kon niz magnat wart jest pochwalnej roy. 
Zamanifestowanie decyzji napis,ania Cody dQ konia jest jeszcze jednym 
prztyczkiem wyci
tym w noo magnaterii i niczym wi
cej. Bo przeciez 
naprawd
 St
pak od q na czesc konia nie jest, tre..sciq wiersza nie jest kon- 
templacja i pochwala kDnskich zalet, ale zasadnicz:a krytyka szlachty 
j magnaterii. 
St
pak przynosi odpowiedz na pytanie - jak :lye nie wolno, nie m6wi 
natomiast - jak powinno si
 zye. Ucieczka od ludzi do natury i poezji 
nie jest potraktowana calkiem serio. SzcZfi'scia w samotnooci bohater nie 
idealizuje, swoje zajficia poetyckie traktuje ze szczypt q ironii, nie uwaza- 
jqC ich za nic wi
cej jak za zabaw
. Wiersz jest podw6jnie krytyczny: 
chloszcze tDnem najlepszych pamflet6w oowieceniowych feudalne stosunki 
na wsi, a zarazem, nie traktujqc powaZnie sentymentalnego rozwiqzania, 
wskazuje Ze jest ono niewystarczajqce. 
Zasadnicza, racjonalistyczna krytyka szlachty i magnaterii czyni ze 
St
paka pozycj
 wyjqtkowq w poezji polskiej pierwszych lat XIX wieku. 
Nie dor6wnuje mu zaden z najlepszych nawet wierszy Andrzeja i Kazi- 
mierza Bvodziiiskich i Wincentego Reklewskiego. W ich utworach ele-
		

/AUNC_015_47_100_0001.djvu

			100 


J. 1V1.K a s j a n 


menty racjonalistycznej krytyki wyst
pujq rzadko. przesloni
teczu- 
tostkowooe:iq. 
Okulary (ok. 1814 r.) w por6wnaniu ze SU:pakiem przynoszq roZSze- 
rrenie krytyki. Na pierwszym planie krytykowanych pojawia si
- obok 
magnaterii i szlachty - kler. Zmienia si
 takze, chac nie zasadniczo, sto- 
sunek bohatera do rzeczywistooci. Jest on zmusZlOny nawiqzac z ni q bliz- 
szy kontakt (w sensie negatywnym). W St
paku wystarczylo po prostu 
pogardzac podlymi sqsiadami i niezadawac si
 z nimi, tu przed zlem spo- 
lecznym (ofensyw:a restaurowanego zakonu jezuit6w) trzeba si
 bronic. 
Odwiedziny wiejskie (t.2, s. 305), Malpy (t. 2, s. 22) i Nudot
 (t. 1, 
s. 167) lqczy temat nudy. . 
Odwiedziny wiejskie Sq odb1ciem przygnfibiajqcej niezmiennosci zycia. 
Okoliczna szlachta po dawnemu gnfibichlop6w. Brak zmian na lepsze nie 
tylko w najbUzszym srodowisku, lecz takze w polityce. Stqd dumna gorycz 
zdania: 


Nowiny'! - od cofnienia wojsk naszych z Kremhna 
Zadna mil:; polityczna nie zajmie nowina, 
Zadnych gazet nie czytam, a niczym nie slyszl:; 
I Kuryer swe klamstwa juz nie dla mnie pisze. 


Bohaterowi nie pooostaje nic innego jak jeszcze bardziej si
 izolowac. 
Charakterystyczne, ze poezja, zarowno w Odwiedzinach wiejskich jak 
i w Malpach, poj
ta jest podobnie jak w koncepcji "sztuki dla sztuki", 
a sldonnooc do tej koncepcji rodzi si
 wlasITie "na podlozu beznadziejnego 
rozdzwi
ku mi
dzy nimi (artystami i ludzmi interesujqcymi si
 sztuk q - 
M. K.) a otaczajqcym ich srodowiskiem spolecznym" 18. 
Swoistym odbiciem okresu zastoju w zyciu spolecznym Sq takZe Malpy. 
Wiersz jest wykladem filozofii "malpiarstwa": wszystko na swiecie jest 
stare, ludzie nie potrafiq si
 zdobyc na. nic oryginalnego. Poglqdu tego ma 
dowodzic szeroki przekroj spoleczny: w kazdym stanie da si
 odnaleic slad 
"malpiej przyr1ody". Jednakze nie wszyscy malp1arze spotykajq si
 z jed- 
nakowym oSqdem. Najbardziej satyrycznie narysowane Sq pOI'trety dw6ch 
szlachcic6w, umieszczone na poczqtku galerii: 
Witaj nudny szlachdcu, gaduio nie21nosny! 
W odwiedzinach codziennych na mnie nielitosny' 
Choc sie: tw.oja p.ote:ga lichej wioski tyka, 
Czyz w swych planach nie malpisz Wt6reg.o Frydryka'! 
Smieszny! zapewne nie wie glowa twoj,a slaba, 
Ze chcq.c wyr6wnac wolu wzdl:;ta pl:;kla :laba. 
Ty, r6wnie mi nieznosny, glodny Harpagonie 
Mal:pic chcesz fil0210fa na wie}skim zagon:ie, 
Lecz tw6j chlopek, co ledwo pod kanczugiem dysze, 
Klnie pana, co. go dr
czq.c, a ludzk.oSci pisze. 


," J. Plechanaw: 0 literaturze i sztuce. Ksiqzka i Wiedza 1950, s. 211.
		

/AUNC_015_47_101_0001.djvu

			" 


Nieznana poezja Stanislawa Starzynskiego 


IO} 


Natomiast autoironiczne uwagi Sq poblazliwe. R6zmca w ocenie wiqze si
' 
z r6znicq w wyborze wzoru do naSladowania, z korusekwencjami spolecz- 
nymi tego wyboru. Dwaj szlachcice naSladujq feudalnego wlad
, "mo-! 
zofa na tronie", Starzyiiski "Parny'ego, czasem Berangera" (w pierwszej 
redakcji: "...czasem i WolteTa") czyli poet6w, kt6rzy z ferudalizmem wal- 
czyli. Lagodna ocena wlasnego malpiarstwa nie mogla wynikae z prze-: 
konania 0 nieszkodliwosci zawodu poetyckiego w og61e, przeczy temu 
choeby Katechizm Judasza, w kwrym Starzyiiski tak dobrze rozpoznal 
reakcyjny sens palityczny hasel estetycznych g1oozIOnych przez pseudo- 
klasyk6w. 
W wierszu Nudota odbily si
 te wszystkie tresci wsp6lczesnego zycia, 
kt6re sprawialy, ze bylo 0'110 nieciekawe i nietw6rcze. Nuda jest jak gdyby 
ich wsp6lnym mianownikiem. Przyp
trzmy si
 co i dlaczego uznane jest 
w wierszu za nudne. 
Nudne sq czasopisma. Fakt, ze wylicza si
 czasopisma libei'alne 
i w duzej ilooci, pozwala stwieTdzie, i2: uWaZa si
 je za nudne wlaSnie dla- 
tego, ze Sq liberalne. Emma jest nudna, bo postanowila zasluzye na nieho 
lekturq mistycznych pism. Zosia jest nieznosna, poniewaZ "pobratymc6w 
nad Donem w wielkiej ma estymie". Niedoszly kochanek ucieka ad niej, 
bo "si
 spisy OOi i po polsku gada". Zosia jest wi
c niejako reprezentantkf\ 
sympatii prozaborczych. Z ironicznych uwag a wlasnych dzielach poetyc- 
kich Starzynskiego najostrzejsze Sq te, kt6re odnosz q si
 da przekladu 
Ahnfrau Grillparzera, romantycznega "dramatu 1osu". 
Nudota jest negatywem zycia takiego, Jakim bye powinno. Wymie- 
n.ione tresci Sq odwrotnoociq tego, 00 w zyciu jest cenne. P'od wsp6lny 
rnianownik nudy zostajq podciqgni
te: liberalizm, mistycyzm, sympatie 
pl'ozahmcze, wsteczny romantyzm. 
Odwiedziny wiejskie, Malpy i Nudota odbijajq stan stagnacji zycia 
spoleczno-politycznego Polski przed rozwojem ruchu spiskowego. 
Wiersz Pod wplywem spleenu (t. 2, s. 52) jest utworem w tw6rczosci 
Starzynskiego przelomawym, spelnia w niej takq rol
 jak Zeglarz rozwaju 
poezji Mickiewicza: przygotowuje narodz:iny l'omantycznego bohatera- 
-huntownika. Dba utwory powstaly w okresie kryzysu politycznego 
Europy, w okresie zwyci
stw Swifitego Przymierza i kl
sk rewolucji euro- 
pejskich 19. W Polsce na poczqtku lat dwudziestych .wzmaga si
 ucisk 
narodowy, car Aleksander odbieTa Kr61estwu swobody konstytucyjne. 
Pociqga to za sob q utrat
 zludzen co do rzekomego liberalizmu cara, a wi
 
i utrat
 wiary w skutecznooe polityki polskich libera16w. Db6z szlachecld 
r6znicuje si
, nas
puje aktywizacja ruchu spiskowego, jego uczestnicy 


19 Pod wplywem spleenu PQwstal na pocz.qtku lat dwudziest)'ch; 0 wybuchu po- 
wstania greckiego i 0 kl
sce powstanja wloskjego wspomina autor jako 0 wypadkaclt 
wsp6lczesnych.
		

/AUNC_015_47_102_0001.djvu

			102 


J. M. K as j a n 


odcinajq si
 od liberalow, przeciwstawiajqc ieh ugodowemu reformizmowi 
program rewolucji narodowo-wyzwolenczej. Te wlaSnie przemiany poli- 
tyczne leZa1y u genezy romantyeznego prze10mu w tw6rezosd Mickiewi- 
cza. W Zeglarzu "spolecznej postawie reformatora przeciwstawiona jest 
postawa - r6wnieZ spoleczna - buntownika" 20. Motywy buntu zawarte 
Sq w przeprowadzonej przez Mickiewieza krytyce wsp6kzesnej rzeczywi- 
stosci historyeznej. Og61nikowoSc tej krytyki, bE;dqca jej g16wnq slabosciq, 
poslugiwanie si
 abstrakcyjnymi symbolami pozwolily burzuazyjnym 
historykom literatury interpretowac Zeglarza i przelom romantyezny jako 
wyrrik osobistych przezyc poety, jako zerwanie z postawq spoJ:ecznq na 
rzecz indywidualizmu. Nie da10by si,
 w podobny sposob zafalszlOwac 
genezy i wymowy wiersza Pod wpl,ywem spleenu, poniewaz w nim kry- 
tyka rzeczywisto.sci zostala przeprowadzona na plasz.czyznie polityeznej. 
Poezj
 Starzyiiskiego mamy 
awo nazywac romantycznq tylko z zasad- 
niczego wzglfidu - poniewaz jest ona lite1'ack q ideologi q szlacheckiego 
rewalucjon:izmu. Nie znajdziemy w niej natomiast ujemnych, stfipiajqcych 
ostr.o.sc widzenia cech stylu romantyeznego. Wiersze Starzynskiego prze- 
pelnione Sq obywatelskq retoryk q , ona st.anowi ich dominant
 stylistycznq, 
co niewqtpliwie zbliza te wiersze do poezji dekabryst6w. 
Bohater Pod wplywem spleenu to czlowiek pelen kraiicOowej rozpaczy, 
obey ludziom i swiatu. Motywy jego mysli i uczuc na poczqtku Sq wylo- 
zone bardzo abstrakcyjnie. Zlo swiata i ludzkie nieszCZifisda. majq rodow6d 
ip&eczny, ale ukazane Sq jako wynik spolecznego wspolZycia ludzi 
W og61e: 


8miertelny, co zyl szcz.
sny p6ki zyl samo1my, 
Zmienil si
, patrz, juz z niego oszczeI'ca przewrotny. 


Historiozofia bahatera jest skrajnie pesymistyczna. Dzieje swiata przed- 
atawiajq mu si
 jako walka cnoty, prawooci z nieprawooci q , wystfipkiem. 
W walce tej nieprawoSc z.awsze zwyci
za. Mamy wi
 tu do czynienia 
z dynamicznq koncepcjq dziej6w, dynamicznq w tym sensie, ze nie przed- 
stawia swiata jako harmonijnego i raz na zawsze uksztaltowanego. Jest 
to jednak rownoczesnie koncepcja idealistyczna, poniewaz za g16wnq 
sprzeczno.sc historii bierze sprzecznooc moralnq. W tej koncepcji zaznacza 
si
 jednakze sprzecznooc wewn
trzna, swiadczqca 0 dostrzeganiu gl
b- 
szych, his.torycznych przyczyn zla: 
Zawsze ludy w swych ch€1ciach zbyt smiale lub trwozne, 
Nieszcz
sliwe gdy s1-abe, zle skoro przemozne, 
Gorzko placily cnoty z wyst@kiem zapasy. 
Smutnym echem dawniejszych S1\ dzisiejsze czasy. 
Przyjrzyjmy si
 dok1adniej drugiemu wierszowi. Ludy Sq zle w6wczas 
gdy sq "przemoZne". Zgodne z koncepcjq by10by adwrotne ustalenie 


20 W. Kubacki: Zeglarz i pieLgrzym, Czytelnik 1954 s. 111.
		

/AUNC_015_47_103_0001.djvu

			Nieznana poezja Stanislawa Starzynskiego 


109 


zwiqzku przyczynowego: skoro zlo jest sil q zwyci
skq dziej6w - ludy 
powinny czerpac moc z samego faktu reprezentowania go. W wierszu jest 
odwrotnie: z10 jest wi
c wynikiem przemocy. 
Do tak pesymistycznego poglqdu na dzieje doprawadzila bohatera 
leldura ksiqg, z kt6rych chcial czerpac otuch
. Nie wyleczyly go z bezna- 
dziejnego pesymizmu takZe podr6ze. 
C
scwiersza przedstawiajqca wrazenia jakie przywi6z1 bohater 
z podr6zy jest najwaZniejsza. Ukazane Sq w niej rzeczywiste polityczne 
motywy uczuc bohatera, te lronkretne fakty, kt6rych uog61nieniem byla 
jego pesymistyczna fllazofia. Sq to: klfiska rewolucji wloskiej, tragiczna 
walka Grek6w z przewazaj1:!:cymi silami wroga, przywoJane skojarzeniem 
wspamnienie upadku Polski. 
Bohater Pod wplywem spleenu nie jest jeszcze bojownikiem ("Gwalt 
znoszqc, mdlym si
 czuj
 odeprzec go mocq"), jeszcze nie dziala, ale mo- 
ralnie i uczuciowo solidaryzuje si
 w pelni z rewolucjonistami, ich kl
ski 
sq jego kl
skami. MoZliwosc znalezienia zacisznego kqta, do kt6rego nie 
dochodzilby huk wielkich bitw epoki, gdzie mozna by zye szc
sliwie nie 
biorqc udzialu w wa1ce, zostaly sprawdzone i okazaly si
 fikcjq. Z alter- 
natywy: "spok6j, kt6ry mieszka w grobie" albo walka - bohateT wybral 
drugie. 
Wiersz Powracajqc z Paryza (1825 r.) konczy si
 przysi
gq: 
Ty zatopionej nawy maszcie okazaly, 
Na kt6rego wierzcholku sp()czql orzel bialy! 
Nie spuscimy ci
 z OCZU, p6ki krwi q oblani 
Legniem lub naw
 polgkq, dzWigniE:!my Z otchlani! 


(t. 
, s. 49) 


W ostatnich latach przedpowstaniowych Starzyiiski byl jednym z tw6rc6W 
agitacyjnej poezji podziemnej. 


5. PIOSENKI 


W dorobku Starzynskiego znajdujemy bardzo wiele rodzaj6w piosenek: 
piosenki satyryczne, agitacyjne, anakreontyki i tak nazwane przez 
autora - piesni moraIne. Ten podzial wskazuje tylko na r6znorodnosc 
tw6rczoSci piosenkarskiej poety, nie ma na celu klasyfikacji. Nie daloby 
si
 zresztq jej przeprowadzie, poniewaZ w piosenkach Starzynskiego roz- 
maite gatunki i "zywioly" literackie nieustannie si
 z sob q splatajq, krzy- 
Z'ujq, 11lczq. Humoreska graniczy z od q , pamflet z subtelnq lirykq. 
Wachlarz tematyczny jest szeroki. Piosenka Klejnot szlacheckiego 
rodu to drwina z arystokraty i pochwala mieszczki R6zi. W mazurku Do Pa- 
'ryzanki pokpiwa sobie poeta z milooci podleglej prawu pieniqdza. Przed- 
rrtiotem ataku wielu piosenek satyrycznych jest kler, zwlaszcza jezuici. 
Szczeg61nie ciekawe sq te piosenki, 'kt6re nOSZq podtytul: "pieSD. mo-
		

/AUNC_015_47_104_0001.djvu

			104 


J. M. K a s.i a 11 


ralna", CO naleZaloby rozumiee - piesn a zasadach mqdroscizycioweJ 
W takim razie do tej samej grupy naleZaloby zaliczyc kilka innych, kt&e 
wspomnianego podtytulu nie noszq. 
Rozpatrzmy "piesni moraIne" ad strony wykladanych w nich poglq_ 
daw. 000 pierwsze zwrotki dwu: Nikt z nas nie zgadnie co go .1utro czeka 
. (1827) i Obaczemy. 


W przeprawie zyda znikome pieIgrzymy 
Dqzym na oslep, nikt nie powie k
dy. 
Istotrie kl
ski zludzeniem cieszymy, 
Holdujqc prawdzie milu.iemy bl
y. 
Lecz choc przeczucia czas obecny mroCZ q 
I zas
pia.iq chwil
, co ucieka, 
Nie tracqc cza,su nucmy dzis ochoczo, 
Bo nikt nie zgadnie, co go .iutro czeka. 
(t. 2. s. 190) 


Co przeszlo .iuz si
 nie wr6ci, 
Co dzis widzim takZe minie, 
Ten szalony, co si
 smuci, 
Lub na przek6r fali plynie. 
Nikt przyszlosci nie odgadnie 
- Pros go, blagaj - wyrok niemy. 
Kazdy slepo stawk
 kladnie, 
A kto wygra - obaczemy. 


(t. 2, s. 174) 


,,PieSm moralne" zbudowane Sq pl'Osto i przelwnywajqCO jak dow6d 
logiczny. Na ws
pie teza - kr6ciutki wyklad filozofii, nast
pne zwrotki 
Sq odniesieniem tezy do konkretnych zjawisk, kt6re ilustrujq dzialanie 
sf'0rmulowanych na poczqtku praw i majq dowodzic ich prawdziwosci 
Refren, r6wnobrzmi q cy z tytulem i g16wnq myslq wiersza, jest jak gdyby 
powtarzajq
ym si
 wnioskiem. Zeby analiza wierszy byla . pelna '-'- me 
wolno poprzestac na przeanalizowaniu samego wstfipu, trzeba si
 przyjrzec 
poszczeg61nym odniesieniom wylozonych na poczqtku poglqd6w. Co mo- 
glibysmy bowiem powiedziec, nie robiqc tego, 0 propagowanej przez poet
 
postawie zyciowej? -'- Przedstawia on swiat jako' pOZ1ostajqcy w ciqglym, 
przypadkowym ruchu, kt6regokierunku nie moZemy poznac, a wi
c nie 
moZemy takZe miee na niego wplywu. Poz06taje cieszyc si
 chwil q . 
\ W Nikt z nas nie zgadnie co go jutro czeka kaZda' zwrotka. ma. by
 
argumentem na to, ze los ludzki jest niepewny, zenie da si
 goprzewi- 
dZiet.Refren uog6lnia sens kazdej zwrotki: "Bo nikt nie zgadnie co go 
jutro czeka", "Wszak nikt nie zgadnie co go jutro czeka". Inaczej jest 
tylko w przedostatniej - "A Moskal nie wie co go jutro czeka". W tej 

t
 Starzynski odni6s1 SWq zyciowq filozofi
 . do sprawy p.arodowej. 
ale odnii6s1 szczeg61nie: tylko "Moskal" nie wie co go jutro czeka: 
Wr6g ten obmierz}y wbrew oswiacie bluzni, 
Gdy dzieii twe.i. Polsko, swobody odw
ka,
		

/AUNC_015_47_105_0001.djvu

			NieznanR poezja Stanislawa Starzynskiego 


105 


Lecz dzien ten przyjdzieprE;dzej albo p6zniej, 
A Moskal nie wie co go jutw czeka! 
TakZe w Dbaczemy w zwr'Otce dotyczqcej sprawy narodowej refren 
spelnia inn.q rol
 niz w po
ostalych 
Zal uwagi nie dozwala, 
Wszak bye gorzej nie mozemy! 
Wolim diabla niz Moskala! 
Diabel m6wi - Obacz.emy! 
Ro1a refrenu W powyzszej, 'ostatniej zwrotce, jest podobna jak w czwartej 
tej samej piosenki - tylko formalna, dla utrzymania schematu. Kwesti!:\ 
g16wnq czwartej zwrotki jest: kto "swe skronie w niezwi,
dly odzieje 
wieniec" i na to pytanie pada zdecydowana odpawiedz 
 "Adam" 
(Mickiewicz). W ostatniej zwrotce zawiera si
 odpowiedz na pytanie co 
ma robic "t
skny Polak", aby lepsza przyszlosc przestala bye tylko "roje- 
niem". Pierwsze dwa wiersze cytowanego ostatnio jej fragmentu maj!:\ 
w istocie sens taki sam jak zakonczenie Mojego pacierza (t. 2, s. 150) 
Rozpacz n
dzy kres polozy 
I krwi q skarze praw z.gwalcenie... 


"Roipacz" 
to pojawia si
 w wierszach Starzyiiskiego. Tak samo> 
"ufnosc wbrew doowiadczeniu" i "nadzieja". 
W KowaZu (t. 2, s. 141) 
Dzieci ufajmy nadziei! 
Kto jq straci temu bieda! 
Silnym ciE; los dotknql grot em 
Nie m6w jednak - juz przepadlem, 
Pomysl raczej - dzis wr6g mlotem, 
JutI10 moze bye kowadlem! 
Przytoczony cytat najlepiej wyjaSnia agitacyjny sens fi1ozofii "moralnej": 
miala ona, szerzqc niewiar
 w trwalose status quo budzie w rodakach 
nadziej
 na wyzwolenie. Filozofia "moralna" nie miala na celu obnizania 
wszystkich wartooci ludzkich z wyjqtkiem epikurejskiego rozkoszowania 
si
 chwilq. Dto jeszcze jeden dow6d 
 BaneZuka (t. 2, s. 135). Piosenka 
z:mierza. do pointy: 


Metternicha albo cza.rta 
Wnet tyle zdolala sztuka, 
Ze dzis naszych ustaw kart,a 
Jest, bog swiadek, baneluka! 
poprzez caly kalejdoskop przyklad6w obniZajqcych rang
 powszechnie 
uznanych wartoSd.Charakterystyczne, Ze po drodze oszc
dza si
 tylko- 
l'IUldroSG : . 


Grube czaszki, kt6re zdobi q 
I tonsura i peruka, 
Brednie wasze nie przerobi q 
Ze i mqdrosc - baneluka!
		

/AUNC_015_47_106_0001.djvu

			106 


J. M. K a s j a n 


Funkcja refrenu w tej zwrotce jest biegunowo przeciwna w stosunku 
do jego roli w pm:ostalych zwrotkach. 
Piosenki Starzyiiskiego cieszyly si
 wlk6d wsp6lczesnych niezwykl q 
popularnosci q - spiewal je caly kraj. K. W. W6jcicki w 1862 r. pisat: 
"Czterdziesci lat niemal uplyn
10, jak po raz pierwszy zjawily si
 w sto- 
Hcy Kr61estwa piosnki Podolanina, kt6re (...) znalazly mile przyj
cie 
i zabrzmialy po wszystkich nie magnackich ale obywatelskich domach. 
W tamtych piesni francuskie i arie wl.oskie rej wiodly, dla polskich nie 
bylo miejsca w bogatym salome, czy w strojnym buduarze damy. Melodia 
do nich latwa upowszechnila je pr
d]m, a treSc jakkolwiek prosta, kryla 
w sobie mysl glfibsz q , budzqcq powaZnq zadum
. (...) Pragniono po- 
wszechnie poznac ich autora; jakoz niezadlugo przekonano sifi, ze jest nim 
Stanislaw Starzynski, obywatel podalski. (...) Par
 z nich przeszlo w usta 
calego narodu a wszystkie znane byly dobrze po roku 1830. Starzynski 
dlugo si
 ukrywal pod imieniem "Stacha z Zamiechowa" 21. 
Czemu zawdzi
czaly piosenki Starzyiiskiego takq wzi
toSc: Ich patrio- 
tyzm odpowiadal niewqtpliwie biedniejszej c
sci szlachty, cifiZko znoszq- 
cej rzqdy zaboccze. Musial byc tym milej widziany, ze nie lqczyl si
 
z radykalnymi tresciami spolecznymi. Piesni Stacha z Zamiechowa byly 
doskonale przystosowane do pozjomu umyslowego szlachty, nie szly na 
przek6r jej sposobowi myslenia. Nie przeciwstawiafy si
, na przyklad, 
rosnqcemu w latach przedpowstaniowych nacjonalizmowi. Starzyiiski 
w piosenkach nie odr6znia caratu od ludu l'osyjskiego, kaZe Zartowac 
"z Moskala", "gardzic Mookalem". Piosenki Starzyiiskiego podzjelaty 
powszedme w6wczas wsr6d szlachty zludzenia napoleonskie. Piszqc 
'0 smierci Napoleona w Nikt z nas nie zgadnie co go jutro czeka przedsta- 
wil si
 Starzynski jako protoplast a rodu Rzeckich: 


Ale ma syna, kt6ry kiedYs... moze... 
Wszak nikt nie zgadnie co go jutro czeka! 


Argumentacj
 artystycznq czerpaly piooenki ze sfery dla kazdego 
dostfipnej,z zycia potocznego, tendencja polityczna byla zawsze uwiklana 
w sprawy oodzienne, obiegowe, zwykle. Tekst piosenek t
tni mowq po- 
tocznq, moc w nim przys16w, powiedzonek, anegdot. 


flH MUpOCAUB KacbflH 


HEl13BECTHMI n0331151 CTAHl1CJ1ABA CTMKl1HCKOrO 


TeMOH :Horo TPYAa HBJUlIOTCH CTHXOTBOpCHHii II neceHKH HanpacHo aa6blToro 1J09TI! 
CTaHHCJlaBa CTa)!(I1HCKOro, )!(I1BlIlerO c 1784 no 1851 rOA. 


21 K. WI. W6jcicki: Pisarze polscy (Z ksi
gi mokh wsp,omnien) 1. Stanislaw Doli- 
wa-Starzynski, "Tygod:nik Ilustrowany" 1862, s. 29.
		

/AUNC_015_47_107_0001.djvu

			Nieznana poezja Stanislawa Starzynskiego 


107 


B .n:onOBCTaH4eBCKIiH nepliOA CTa)KIIHCKHH 6b1JI 110 BeeH Bep05lTHOCTil CB5I3aH C no.n:- 
HOJIbHblM peBOJIIOUIIOHHbIM ABII)KeHlleM. B CBOIIX MHOr0411CJIeHHblX nYTelIleCTBII5IX no 
EBpone OH n03HaKOMIIJIC5I C MHOfllMIl I3bIAalOrn:IIMHC5I JIIO.n:bMH CBoero BpeMeHH; B 1817 ro.n:y 
OH BCTpeTIIJIC5I C EaHpoHoM; np0)KIIBa5I B BeHeUIlIi. 'Bo cI>paHUIlIl B 1824-1830 ro.n:ax 
OH n03HaKOMIIJIC5I C EepaH)KepOM, cI>YPbepOM, TaJIbMoH. )J,Ba CTlixoTBOpeHII5I EepaH)Kepa. 
nOBJIH5IBlIlerO K CTaTIl rOBopH Ha ero TBop4ecTBo, CTa)KIIHCKIiH npeBocxoAHO nepeBeJi Ha 
IICJIbCKliti H3bIK. 


fI0331110 CTaiKIIHcKoro xapaKTepll3yeT pacnYTcTBo, rJly60KHH J.J:eMoKpaTIII1 H naTpllo- 
1'H3M, Hepa3pbIBHo C co6011 C04eT31Oll{HeC5I. 
CTa)KIUlCKl1ll .1116epTIiH 6epeT 3a OCHOBY JI)PJUIlie Tpatl,lIUHH nepHoAa npocBern:eHII5I 
HO He CMOTp51 Ha 3TO OH He 51BJI5IeTC5I 311HrOHOM npOCBern:eHI151, TaK KaK KYJIbTypHble .n:OCTH. 
JKeHH5I CTaHIICJIaBOBCKoro BpeMeHI1 YMeeT TBop4eCKH nepepa6aTbiBaTb .n:JI5I ueJIeH aKTyaJIb' 
HOH nOJIIITJ1lIecKoii. 60pb6b1. KaTOJIH4eCKYIO uepKOBb 11 AYXOBeHCTBO, oc06eHHO ero caMYIO 
peaKUHOHHYIO 4aCTb: lIe3YI1TaB xapaKTepI13YIOT ero CTIiXOTBOpeHII5I KaK onoPY H aBaHrapAY 
CB5Irn:eHHoro COlO3a, a ero caMoro KaK napa3HT3 Ha TeJIe Hapop:3. BonpocbI MHpoB03peHH5I 
MeHblIle HHTepecYIOT CTa)KIIHCKOro, 4eM peaKUIIOHHa51 06rn:ecTBeHHa51 II nOJIIITII4eCKa51 pO.1b 
llepKBlI, HO 6JIaro.n:ap51 3TOMY OH HMeHHO ,L\aJIeKO TO)Ke npop:BIIHYJIC5I II B 06.nacTb MllpO- 
B03peHII5I. OueHIIBa51 Bcerp:a Y4eHile K3TOJIH4ecKoti uepKBH C T04KII 3peHII5I ee npaKTII4ecKoH 
'leWreJIbHOCTIl -- OH l1pH6JIII311.nC5I K aTeIl3MY. 
31'11 npoH3Be,L\eHII5I CTa)KIIHCKOro, B KOTOpblX OTpa3I1JIC5I r JIaBHblti KOHlj:JJIIiKT 3nOXH, 
KUHlj:J.TIIIKT MeJK,L\Y KpeCTb5lHCTBOM, no BepHocTIi Orpa)KeHII5I II OCTpOTe KpHTIIKII He Haxo.n:51T 
ce6e p3BHbIX BO BceH nOJIhCKOH .1l1TepaType, Ha4a.na XIX BeKa. 
Ero TOAQ:W 60 apeMUH :JfCOT6bt l1pOll3Be,L\eHlle HeCKOJIbKO ceHTIIMeHTaJIbHOe, MO)KHO 
cpaBHIITb pa3BC TOJIbKO C npOIl3Be.n:eHIIHMIl HaCJIe,L\HIIKOB lI,L\eo.nOfllll Pap:IIUIeBa -TBOpUOB 
TaK 6YHHO pacriBeTalOrn:eri B POCIICII B Ha4aJIe 19 BeKa .nIlTepaTYPbl «nYTeUIecTBIIH». 
¥lp:eJ1Ho xyp:O)KeCTBeHHoe p33BIITile TBop4ecTBa CTa)KIIHCKOro npOXO,L\HT B OCHOBHOM 
cor.naCHO C pa3BI-ITileM nOJIbCKOrO HapO,L\HOrO oCB060p:I-ITe.nbHoro .n:BI-I)KeHIlH. POMaHTII4ecKIIH 
nepe.noM B ero TBop4ecTBe COBna.n:aeT C 20-MII ro.n:aMII, Korp:a l!MeHHO npOl!CxoP:IIT 0)KIIB,1Ie 
IIlIe no.n:nOJIbHOrO .n:Bl!)KeHIIH l! Kpl!CTaJIl!3I1pyeTcH nporpaMMa P:BOpHHCKOH peBo.nIOUII!1. 
nepe.noMHbIM npOIl3Be,L\eHl!eM 51BJIHeTCH CTlixoTBopeHHe nop: 3ar.naBHeM floa BAUflHueM 
cnAUHa, nplirOTOBl!BlIlee HapO)K,L\eHl!e HOB oro repOH n093l!H CTa)Kl!HCKOrO - pOMaHTl!4eCKOro 
6YHTOBrn:IIKa. YKa3aHbI B HeM OCHOBHble nOJIIITII4eCKile MOTbIBbi pOMaHTlfl!eCKOrO 6yHTa. 
C :,l1'oro HMeHHO MOMeHT3 Ha4HHalOT Ha3b1BaTb 110331110 CTa)KIIHCKOro pOMaHTH4eCKOM 
n033Heii., HO ,L\e.naIOT O,L\HaKO HCHYIO orOBopKY, 41'0 9TIIM KOHcTaTHpyeTC5I .n1l1Il TOJIbKO OCHOB- 
HOH lj:JaKT - ee npIIHaP:JIe)KHOCTb K xy.n:O)KeCTBeHHOH IIp:eo.nOrHlI p:BOpHHCKoro peBOJIIOiI.HO' 
HH3M3, H60 HIlKaKIIX OTplluaTeJIbHbIX npH3HaKOB pOMaHTH'!eCKoro CTl!JI5I, 3aMa3b1BalOrn:IIX 
BbIpa311TeJIbHOCTb xy.n:O)KeCTlleHHOrO 06pa3a B 3TOH n0331111 MbI He HaXO,L\IIM. fOCnO,L\CTBYIO- 
.rn:HM CTI!JIHCTII4eCKHM npl!3HaKOM HB.n5leTCH nOJIHaH nalj:Joca rpa)Kp:aHCKaH peTopHKa, KaK 
BceM 113BeCTHO, BeCbM3 CBOHCTBeHHaH n033HI! p:eKa6pHCTOB. B nOCJIe.n:Hlle .n:onOBCTaH4eCKIit: 
f'o.n:bi CT3)KHHCKHH rJI3BHbIM 06pa30M nlicaJi 3rHTaUIIOHHble neceHKII. no.nb30BaBlIllleC5I 
ycnexoM y naTplfOTJ.I4eCKII HaCTpoeHHoro no.nbCKoro .n:BOpHHCTBa. 
npll411HOH 3Toro ycnexa 6b1.no TO 06CTOHTeJIbCTBO, '11'0 6b1JIIi 01111 II no co.n:ep)KaHIlIO 
H no lj:JopMe IIpHCnOc06JIeHbI K IIIITeJIeKTyaJIbHOMY Kpyr030py nOJIbCKOrO P:BOp5lHCTBa. Da- 
rpilOTII4eCKHe .n03YHrH 6bIJII-I B HIIX H.nIOCTpllpOBaHbI II aprYMeHTHpOBaHbI npllMepaMIl B351- 
'fhl.MII !f3 nOBce.n:HeBHOH' )KH3HII, OCTpoyMHbIMIl Bblp3)KeHI-IHMH, nOCJIOBlluaMIf II aHer.n:OTaM!1.. 
Hall60JIee ueHlIaH '!aCTb 1109TIf'IeCKIfX P:OCTII)KeHIfH: CTalKHHCKoro B03HIIKJIa nepe.!!. 1830 
rOltOM. H3cToHu"HH TPY II !Ie 3aKJI!04aeT B ce6e nOHBHBIlIIIXCH n03JKe CTHXOTBopeHIIH.
		

/AUNC_015_47_108_0001.djvu

			" 


108 


.1. M. K a sj a n 


.Ian Miroslaw Kasjan 


DIE .UNBEKANNTE DlCHTUNG YON STANISLAW STARZYNSKI 
(Inhaltsangabe) 


Den Gegenstand del' Arbeit van. M. Kasjan bilden die Gedichte und Lieder des 
mit Unrecht tn Vergessenheit geratenen Dichters Stanislaw Starzynski, del' in den 
Jahren 1784-1851 lebte. In der dem Aufstand vorangehenden Zeit war Starzynski 
wahrscheinlich mit del' Verschworungsbewegung verbunden. Wahrend seiner 
zahlreichen Europareisen lernte er viele hervorragende Personlichkeiten dieser EpO- 
che kennen: im Jahre 1817 traf er in Venedig mit Byron zusammen, wahrend seines 
Aufenthaltes in Frankreich in den Jahren 1824-1830 machte er die Bekanntschaft 
mit Beranger, Fourier, Talma. Starzyr1ski iibersetzte zwei Gedichte Berangers, del' - 
nebenbei gesagt - einen betrachtlichen Einfluss auf sein Schaffen ausiibte, vortref- 
flich in die polnische Sprache. 
Die Merkmale der Poesie yon Starzyllski sind: die Freigeisterei, ein echter De- 
mokratismus und Patriotismus, die mit einander untl'ennbar verflochten sind 
Starzynski, del' Freigeist, knupft an die besten Traditionen der Aufklarung an, wird 
aber dadurch keineswegs deren Epig	
			

/AUNC_015_47_109_0001.djvu

			Nieznana poezja Stanislawa Starzyflskiego 


109 


erfiillte biirgerliche Rhetorik, die bekanntlich fUr die Dekabristenpoesie in hohem 
G:I
ade charakteristisch ist. 
In den letzten Jahren vor dem Aufstand schrieb Starzyfiski hauptsachlich agi- 
tatorische Lieder, we1che bei dem ganzen patriotisch ges:innten Tell des: polnischen 
Adels Erfolg fanden. Sie haben diesen Erfolg der Tatsache zu verdanken, dass sie 
sowohl inhaltlich als hinsichtlich ihrer Form vortrefflich dem Geistesniveau des 
Adels angepasst waren. Die patriotischen Parolen waren in Ihnen durch die dem 
alltaglichen Leben entnommenen Beispiele, dUTCh geistreich-witz,ige SprUche, 
Sprichworter und Anekdoten illustriert und argumentiert. 
Der wertvollste Teil des dichterischen Nachlasses von Starzyfiski entstand vor 
dem Jahre 1830. Die vorliegende Arbeit umfasst nicht die spater entstandenen Ge- 
dichte.
		

/AUNC_015_47_111_0001.djvu

			Zaklad Historii Powszechnej Nowozytnej i Najnowszej 
Uniwersytetu Mikolaja Kopernika 


Wladyslaw Lewandowski 


NOC Z 15 NA 16 I DZIE:N 16 SIERPNIA 1831 


NOTA 


W dziale r
kopisow Biblioteki Jagiellonskiej znajduje si
 r
kopis nr 6991 
pt. X. Pawel Rzymski, wiz.yta10r X. Misjonarzy w Warszawie. Diariusz "Trese wy- 
padk6w od 29 XI 1830 - XII 1831", pisany w Warszawie. Sklada siG z 12 zeszycikow 
formatu zblizonego do uzywanych przez UCZJl1iow zeszyeikow do zapisywania slowek. 
Diariusz pisany jest dwustronnie, niektore partie Sq trudne do odczytarria. Dwa ar- 
kusze pochodz q ze zhiorow ks. Knapowskiego. Autora diariusza ustalil 12 X 1946 r. 
doc. dr Jerzy Zathey, kustosz dzialu r
kopisow Biblioteki Jagiellonskiej. Diariusz ten 
dotqd ani w calosci ani tez we fragmentach nie byl publikowany. 
Blizsze dane 0 autorze czerpalismy z EncykIopedii Koscielnej wyd. przez ks. Mi- 
chala Nowodworskiego, t. XXIV, Warszawa 1900, s. 107-109 i z rozmowy przeprowa- 
dzonej z ks. prof. dr Mieczyslawem Zywczynskim. 
Dane dotyczqce dzialalnosci ktsi
zy misjonarzy w powstaniu listopadowym za- 
czerpni
te :mstaly z J. U. N i em C e w i C z a PamiE:tnik6w 1830-1831, Krakow 1909, 
s. 102-103 - zrodla dalekiego od radykalizmu; J. L e 1 ewe la, PamiE:tnika z roku 
1830-31, Warszawa 1924, s. 99 oraz z "Nowej Polski" 1931, nr 4, 7, 17, 96, 110 i 113. 


Pawel R z y m ski urodzH si
 22 marca 1783 r. we wsi Wlosty die- 
oezji sejneiiskiej. Nauk
 rozpoczql w Tylmcinie w szkole ks. misjonarzy. 
Do zgromadzenia ks. misjonarzy zostal przyj
ty 25 wrzesnia 1803 r. 
Studia ukanczyl w seminarium swi
tokrzyskim w Warszawie jako 
kleryk, zostajqC tamZe profesorem jfizyka hebrajskiego, greckiego i filo- 
wfii, nast
pnie zostal przeniesiony do Poznania na stanowisko profesora 
seminarium duchownego. W Poznaniu wolne chwile ad za}
c pedago- 
giczn	
			

/AUNC_015_47_112_0001.djvu

			112 


. 'W. Lewandowski 


piastowal stanowisko prefekta biblioteki i drukarni. Obowiqzki te petrol 
9 lat. W r. 1826 ziostal wybrany wizytatorem zgromadzenia. "Na u
dzie 
okazal si
 nadspodziewanie zdatnym; staral si
 0 rozkwit nauki i poboZ- 
nosci w zgrolffiadzeniu, ad czega czynil zaleznym dalsze istnienie zgroma- 
dzenia". Jako wizytator rozwinql 
uZq energi
, trosZCZqC si
 0 stan nau- 
czania, przez zapewnienie dobrych podr
cznik6w, wlaSciwe prowadzenie 
zaj
c itp., co zjednal0 mu uznanie przelozonych i sympati
 uczni6w. przy- 
gotowal szereg I'ozpraw tyczqcych si;
 sw. Wincentego, fundatora zgrorna- 
dzenia ks. misjonarzy i si6str milooierdzia. 
Okres pobytu ks. Pawla Rzymskiego w Warszawie w dabie konstytu- 
cyjnej Kr6lestwa mial r6wniez charakter polityczny. Dowodem tego jest 
bliska jego znajomooc z ks. LOowickq oraz fakt, ze w zwiqzku z z:achowa- 
niem si
 ks. Rzymskiego i zgromadzenia misjonarzy przed, a gl6wnie 
w czasie powstania, zootal qn po upadku powstania wysuni
ty przez rzqd 
carski na kiemwnika duchowienstwa polskiego. Stanowiska tego nie obj
 
wskutek choroby doSc gwaltownej zakonczonej Smierci q 1 sierpnia 1833 r. 
Dzialalno.sc zgrornadzenia ks. misjonarzy w czasie powstania listopado-- 
we-go byla wroga wake narodowo-wyzwolenczej. Swiadczq '0 tyro: 
wzmianki w pami
tniku Niemcewicza: 
"Nie nalezy tu 'Opuscic zdarzenia - pisze Niemcewicz - krzywd
 
obywatelstwu ks. misjonarz6w swi
tokrzyskich czyniqcego. W wielkim 
tygodniu wielu iJolnierzy do zakonu tego udawal'O si
 na spowiedz; wkr6tce 
oficerowie postrzegli u wielu nadzwyczajny smutek i melancholi
; po dlu- 
gich badaniach odkryto, ze ksi
za ci nie chcieli dawac absolucji zolnierzom, 
dlatego ze zlamali przysi'
g
 carowi Mikolajowi I i bili Sii
 przeciw niemu. 
Oficerowie, nie chcqc temu wierzyc, przebrali si
 8ami za zolmerzy i do 
spowiedzi poszli. Jak smutne przekonanie! Te same skrupuly, toZ sarno 
zadanie smiertelnego grzechu i odm6wienia absolucji. Rzecz si
 wytoczyla 
do rzqdu: sprawion'O sledztwo, uczyniono konfrontacje i zeznania. Rzecz, 
jak wiele rzeczy u nas, poszla plazem; me chciano przez polityk
 toczyc 
wojny z duchowienstwem. Swiatowy interes kierowal misjonarzy: byli 
oni pod szczeg6lnq opiek q ksi
zny Lowickiej, kt6ra nigdy nie dopuscHa, 
zeby rzqdy swieckie mialy jaki doz6r na zarzqdz:anie i rachunki klasztoru 
tega, lubo widoczne znajdujq si
 w obu naduzycia". 
LeI ewe 1 w swym pami
tniku notuje: "Szkaradmejsze powzi.
to 
poszlaki, Ze ksi
a mi8jonarze na spowiedzi wielkanocnej krzywili sumie- 
nie zolnierza i odciqgaliod spmwy narodowej, ale i to nie zdolalo zachwiac 
narodowych w szeregach uczuc". 
"Nowa Polska", IlT 96 z 11 kwietnia 1831 r. w artykule Ksi
za misjona- 
rze i komuniSci podajeco nast
puje: "Ks. misjonarze mieni q si
 kaplanami 
swieckimi, zyjqcymj wg reguly sw. Wincentego, wykonywajq jednak 
przysi
g
 zupelnie zakonnq, nawet na uoostwo. ZaioZyciel przeznaczyl ich
		

/AUNC_015_47_113_0001.djvu

			Noc z 15 n- 
mi
dzy siebie najdostojniejszych i tych nawykli wprawiae z wolna do 
uczenia si
 pozyskiwania magnat6w na swojq stron
, aby po tych stop- 
niach mogli si
 wspiqe az do stopni tro'llu, jezeli zas dojrzq, iz z pomini
- 
ciem stopni jakimlJqdz sposobem dostae si
 tam mogq, na to wszystko 
poSwi
, nie OISzcz
dzq samej religii, kt6rej si,
 gor liwymi wyznajq str6- 
:.i:ami. Dl'atego niezdziwi nas, ie r6wnie darli si
 do tro'llU katolickiego 
Piasta, ewangelickiego Frydrycha jak schizmatyckiego cara, a ile razy 
kt6ry z tych zachwial si
, wszystkich uzyli sit dla utwierdzeni:a go. 
Trwozyli oni sumienia prawowiernych za powstania Koociuszki, prze- 
kler)stwa rzucali na lamiqcych przysi
g
 Miko1Jajowi, a teraz, ,0 zgrozo 
i bezboznosci! spowiedz zamienili na zbrodnicze przemawianie rycerstwa 
do opuszczenia szereg6w ojczystych. W jakirnZe to zamiarze uczyniliscie 
str6ze oltarza 
 krzywd
 religii? Kiedyzeseie jq wi
cej kwitnqc q widzieli 
jak dzis? Wiecie wy dobrze, ze kaZde kr61estwo rozdzielone przeciwko 
sobie znisz'czeje i religia czynarni bezboZnymi nie ocaleje. . Ale ksi
a 


Nauki - 8
		

/AUNC_015_47_114_0001.djvu

			114 


W. L e wan d 0 w s k ! 


misjonarze nie mysleli w obecnym czasie 0 religii ani 0 kraju. Ich wlasne 
wyniesienie na oczach im stalo. Spodziewali si
, ze powr6t Mikolaja za 
czyn ten haniebny sowicie ich nagrodzi, nowymi obdaruje kangregacj
 
przywilejami i tym silniej od naroou aderwie. Takie uczucia ludzi Oobcych 
w kraju naszym nakazaly im bye oboj
tnymi na rozkazy ich wladzy du- 
chownej. Konsystorzy i biskupi nakazujq ofiary duchownym, nakazuj:'\ 
patriotyczne kazania; ks. misjOonarze wolq w lochach zagrzebae lub wy- 
'wiese skarby, byle ojczyznie grosza nie udzielie. Mowy patriotyczno-reli- 
gijn.e uwazajq za shanbienie kazalnicy i nikt nam nie okaze, aby kt6ry 
z nich patriotyczne kazanie powiedzial; ale wiele mamy dowod6w, ii 
innych kaplan6w za podobne mowy na przeSladowania wystawiajq. Taki 
jest duch zgromadzenia..." J 


FRAGMENT PAMIEiTNIKA KS. PAWLA RZYMSKIEGO 


"Niekt6re pisma scen
, kt6rej to. kr6tkie wspomnienie uczynie si
 ma, 
dniem 15 sierpnia tytulujq, nie, noe t.o byla, noc okropna, w dziejach 
Polski nie majqca przykladu, noc umyslnie wybrana, aby jej pomroka 
ukryla sprawc6w tej sceny, nie tyle jeszcze smialych, aby wsr6d dnia 
jedni jej przewodniczyc, drudzy onej dakonae odwazyli si
. Okolo 8 godzi- 
ny Towarzystwo Patriotyczne z tlumem ludu z miejsca zebrania swego 
w Resursie, przy starym teatrze b
dqcym, przy ulicy Swifitojerskiej, czyli 
przy Placu Krasiiiskich, ruszylo w poch6d do Palacu zwanego Namiestni- 
kowskim, w kt6rym Rzqd Narodowy, z pifiCiu gl6w zlozony, odbywal swe 
czynno.sci. Tam dopominanie si
 0 dastawienie Skrzyneckiego, pomimo, ze 
byl juz zlozony, ze inny w6dz dOow6dztwo Oobj q ll - i 0 ukaranie natychmiast 
uwi
zionych 2 etc. 
Niekontent z odpowiedzi, z obietnicy, Ze jutro a 9 juz sprawiedliwosc 
wymierzonq zostanie, zamiast rozejsc sifi, do czego to Niemojowski 3 zach
 
cal, udal si
 tlum do Zamku i przybyl tam okolo p61 do dziewiqtej. Gwar- 
dia Narodowa strzega,:ca zamku bronila na chwil
 wejscia i wystrzelila. 


l Dnia 11 VIII delegacja sejmowa p02Jhawila gen. Skrzyneckiego naczelnego do- 
w6dztwa, powierzajqc s:tanowisko zast
pcy nacz.elnego wodza gen. Dembinskiemu. 
15 VIII deputowany Walenty Zwierkowski udal si
 do obozu z nominacjq dla gen. 
Prqdzynskiego. 
% Nieudolnie prowadzona przez gen. Jankowskiego wyprawa na Rildigiera spo- 
wodowala stan wrzenia w stolicy, kt6ry obr6cil si
 przeciwko gen. Skrzyneckiemu. 
Gen. Skrzynecki wykorzystujqc doniesienie 0 rzekomym spisku zlowne przez Anan- 
jasza Zarczynskiego z Kamienca Podolskiego, celem odwr6cenia uwagi opinii publicz- 
nej od siehie spraw
 gen. Jankowskiego podciqga pod zarzut nalezenia do spisku. 
29 czerwca zostajq aresztowani: gen. Jankowski, gen. Hurtig, gen. Salacki, cukiernik 
Lessel, szambelan Fenshave, pani Bazanow, gen. Bukowski, plk. Slupecki. 
3 Wincenty, czlonek Rzqdu Narodowego.
		

/AUNC_015_47_115_0001.djvu

			Noc z 15 na 16 i dzien 16 sierpnia 1831 


115 


Przybylo 
 kampanii liniowego wojska 4 nie wiadomo pod czyjq ko- 
mend q , kt6remu otwarta brama zostala, a z nim wszedl Hum z cywilnych 
i wojskowych, mianowicie mn6stwo oficer6w r6znego stapnia 5, po wi
k- 
szej cz,
sci cywilnie przebranych, kt6rych mundur, spodnie, szlify i inne 
znaki wyglqdajqce wykazywaly. We dwa szeregi stan
lo to liniowe wojsko 
i z po.sr6d niego wyslani oficerawie na g6r
 do mieszkan uwi
zionych. 
Gwardia stala spokojnie, a uciszenie si
 jej mialo bye zalecone. Zaczfila 
si
 wi
c egzekucja wyprowadzanych ofiar, kt6re po morderstwach naj- 
okrutniejszych, zganiem, rqbaniem, na latarniach zawieszano, wl6czqc ad 
jednej do drugiej, bo zelaza lub postronki p
kaly. Jene1ral Jankowski az 
na trzeciej zycia dokonal - i, aby srogose niczego nie paminfila fizycznie 
i moralnie, poobnaZano te ofiary i pospolide za jednq no.g
 wieszano, 
a mordercy pr6cz zemsty tuczyli jeszcze z naigrawaniem lubiezne oczy 
i ni to s
py pastwili si
 nad wstydliwymi czlonkami. 
P. Bazanow, jeneralowa, podobniez sk16ta, zp
bana i zawieszona, naj- 
ulubienszym stala si
 plt'zedmiotem ich wscieklej i nadzwierz
cej pasji. 
Wsr6d katuszy Oobnazona, kryla wstyd, r
kc: zoJ:dak obciql, a c6rka 15 lub 
18 letnia, cialem sWOoim zaslaniajqca matk
 uwieszaniem si
 jej u szyi, 
trzykroe zelazem pchni
tq i zranionq zostala. Na pr6zno w16czyla si
 u n6g 
srogiego zolnierstwa, blagajqc krwawymi lzami 0 litosc dla matki. Bylaby 
i sarna wraz z ni q zamordowana, gdyby jakis oficer wyrzeklszy, 00 n ani c 
n i e win n a, nie zaslonil jej przed rozbestwionq wsdeklosci q . We trzy dni 
jednak p6zniej, z ran i zalu w konwulsjach zycie zakonczyla. Zmarla tysiqc 
razy szez
sliwsza, niz, gdyby plt'zy zyciu, kt6re juz blogiej chwiJi dla niej 
miee nie moglo, pazostala. Zamordowani w zamku jeneralowie: Jankawski, 
Bukowski, Hurtig, Salacki, szambelan Fenez [Fenshave], pani Bazanow 
i Ludwik B
tkawski 6. Dzialo si
 to, m6wi "Merkury" nr 237 mi
dzy go- 
dzinq 10 a 11. Kazde zabicie ofiary liczne i gloSne pociqgalo wiwaty. 
I Gwardia Narodowa r6wniez ze wykrzykiwala. Wiele jej czlonk6w czynnie 
do tej sceny wplywalo, czego i w uniewinnieniu swojem Gwardia w "Gaze- 
cie Warszawskiej" nr... umieszczonem nie zaprzecza. Po tyro pierwszym 
krwawej tragedii akcie Hum rozdzielil sifi na [kilka] cz
sci, jedna udala 
si
 do wi
zienia u Franciszkan6w, druga do Prochowni przy ulicy Most
 
wej, inna za Wolskie rogatki do wi
zienia tam 
dqcego i do domu zaroh- 


· Batalion 18 p. p. lin. przeprowadzony przez gen. W
gierskiego, zc
 guberna- 
tora. 
5 Tzw. oficerowie nadliczbowi mianowani przez dow6dc6w gwardii ruchomej po 
wojew6dztwach i w oddzialach partyzanckich. Zgodnie z zarzqdzeniem gen. Dembin- 
skiego mieli oni w przeciqgu 24 godzin opuscil: stolic
 i udal: si
 do jednostek armii 
Iiniowej. 
, Kapitan, skompromitowany posredniczeniem w korespondencji mi
y p. Baza- 
now a b. radcq rzqdu Hinag.
		

/AUNC_015_47_116_0001.djvu

			116 


W. L e wan d 0 w ski 


kowego 7, inna na Szulcu [Solcu] szukac ofiar, 
 i do klasztoru XX Domi- 
nikan6w, gdzie Radca Stanu Hankiewicz mieszkal, nie pod zadnq straZq, 
lecz iZ tam mu si
 mieszkac podobalo, jako w zaciszy, ktora mu si
 zda- 
wala w tych czasach najbezpieczniejszq. Byl on nadto przed dwoma lub 
trzema miesiqcami w pismach publicznych jako nie b
dqcy pod zadnym 
zarzutem politycznego przest
pstwa przez Komitet Sledczy urzfirlownie 
ogloszony a zatem m6g1 mniemac, ze jest najbezpieczniejszy. Wszelakoz 
zawi6dl si,
. Wyciqgniony z klasztoru, k16ty, rqbany, nareszcie na latarni 
na Dlugiej przez domem Komisji Sprawiedliwosci, w kt6rej przed rewo- 
lucjq urz
dowal powieszony, a gdy zelazo p
klo i spadl z latarni, powieszo- 
ny powt6rnie za zebra. Nim go na latarni
 wciqgni
to przeszyty bagnetami 
z przodu i z tylu, jeszcze przeciez zyl, byl to bowiem m
zczyzna WZTostu 
wysokiego, tuszy dobrej, silny i w srednim wieku zycia. 
Mial na sobie trzos i w nim 500 i dwa ladunki po 60 w pt,asZCz,u, kt6- 
rymi m6wi q , podzielili si
 ci, 00 sobie zaslugq wzi
cia go przypisywali. 
Hankiewicz najdluzej ze wszystkich na widoku pa spelnionym na nim 
morderstwie z,ostawal to jest, az do godziny 3 popoludniu dnia nastl
pnego, 
na drzwiczkach latarni, ni to zwierz ubity i na przedaZ przy jake wywie- 
szony, nogami do g6ry a glowa w rynsztoku, w bJ:ocie, nie podobna do 
ludzkiej glowy. Hankiewicz mial jakieS przeczucie dni t
 scen
 poprze- 
dzajqcych. 0 tym co si
 juz dziac zacz
lo w zmnku przestrzezony wpadl 
w zam
t mysli, chodzil z miejsca na miejsce po klasztorze i nie umial si
 
wyratowac ucieczk q , kt6ra wS 1 r6d nocy mogla si
 udac. Hankiewicz UCZI
SZ- 
czal do sakrament6w w ootatnich dniach zycia swego. Scena odbyta 
w klasztorze te okolicznosci zawiera. Poniewaz Hankiewicza nie zastano 
w stancji, zagrozono przeorowi 8 a nawet bagnetem w pifite dostal, drzwi 
rqbano w innych celach, a drudzy w celi Hankiewicza, gqsiorek araku zna- 
lazlszy i inne trunki takowe zlopali, co ks. prz;eora jeszcze ..bardziej za- 
trwmylo wnoszqcego z tych, ze skutki mogq zatem wyniknqc najokropniej- 
sze. Ocalony znalezieniem Hankiewicza w przyleglej bf:dqcego stancji. 
Za wolskimi rogatkami, w prochawni itd. podobnez rzeczy, z podobnq 
wscieklo.sci q , rqbanie, k16cie, obnazanie, wieszanie za nogi lub za jednq 
nog
, w brzuchy, w przyrodzenie zelaza topienie, to plazowanie, to ostrzem 
rqbanie etc. itd. 
Nade wszystko nad Makrotem, Szlejem, Szymanowskim, Birnbaumem, 
Petrzykowskim, dawnej policji tajnej czlonkami, najokrutniej si
 srozono. 
Padlo wielu ofiarq i tych co za dlugi, tylko kontrabandy lub inne wykro- 
czenia 9, do wi
zienia za rogatkami wolskimi byli osadzeni, chrzescijarue 


, Dam Przytulku i Pracy. 
8 Ks. Dqbrowskiemu. 
I Ks. Rzymski nie ma racji, wymiar sprawiedliwosci ludowej dotknql jedynie 
szpieg6w lub 0 zdrad
 obwinionych, przest
pcy krymina1ni nie byli karani.
		

/AUNC_015_47_117_0001.djvu

			Noc z 15 na 16 i dzien 16 sierpnia 1831 


117 


i iydzi, jedni porqbani, drudzy ranieni smiertelnie smierci w boiesciach 
oczekiwali. Te wszystkie rozboje i okrucieiistwa dopelnialy si
 bez 
uczynienia przeciwk!O nim kroku bqdz to ze strony Gwardii N arodowej, 
bqdz ze strony wladz innych. Gwardie w wielu miejscach staly pod broni q , 
Iecz ty lko staly; Prezes RZq:du ks:i.qze Adam Czarto.ryski uszedl Iwnno do 
wojska b
dqcego pod Bloniem. 
Schronil si
 Lessel cukiernik, inaczej bylby padl ofiarq. Dom jego 
chciano zrabowae. Jeneral Krukawiecki tejze nocy objqwszy wladz
 
guberriatora miasta pochwyciwszy trzech zolnierzy na tym rabunku i roz- 
kazawszy jednego rozstrzelae, tam
 rabunkowi polozyl w tym domu. 
Noc sifi okropnie skonczyla, dzien nadszed.l, lecz ofiary zemsty na swych 
miejscach zostawione trwog
 dlugo jeszcze utrzymywaly. Wielu miesz- 
kal1COW 0 niczym nie wiedzialo, dzien im dopiero oczy otworzyl na stan, 
w kt6rym znajdowalo si
 miasto. 
JeZeli niekt6rzy ze zloczync6w zasromali si
 mme nieco na widok 
owoc6w udawanego patriotyzmu, innych widziano z wzniesion!'\, glow!'\, 
smialo i z liSmiechem przechodzqcych si
 po ulicach. Ludu tys:i.qce wysy- 
paly si
 pase oezy okrutnym widokiem odegranej sceny. P6zno na dzien, 
bo dopiero okolo 9 i 10 godz. wisialy jeszcze trupy na latarniach, lub wa- 
laly si
 po brukach i rynsztokach, lub poplqt.ane i rozrzucone na wszystkie 
strony ni to z sztuki mi
sa psom na poZarcie. 
W.reszcie ktoo je rozkazal zwloczyc do podw6rza PP. Marcinkanek na 
Piwnej ulicy, oOOk ko.sciola Augustian6w. Tam je ukladano w r2J
e 
jedne przy drugich, nagie, bez iadnego przykrycia, i umyslnie mme obra- 
cano na widok ze strony wstydliwszej. Jawny dow6d jak daleko i po- 
wszechnie uczucie nie tylko bojaini bmej, lecz i wstydu naturalnego Iud 
warszawski odbieglo lub w sercu jego przyt
pionym zostalo. N i e sam i 
m 
 Z c z y z n i, n i e sam a z e p s uta m l'O d z i e Z, 1 e c z i k 0- 
b i e t y, 0 b Y w ate 1 k i, u r z 
 d n i e z k i, w Y Z s z ego w y c how a- 
n i a i s tan u k '0 b i e t y i mat k i z e 6 r e e z k ami, z s y n k ami 
szly, oglqdac wsr6d wiszqce i walajqce sic: trupy- 
n i e k t 6 r e po k 1 ask i w'a 1 y i n a i g raw a 1 y s i
, n i e k t 6 r e 
n awe t par a s '0 1 i k 6 w k'O n c ewe k r w i ply n q c e j m a- 
czaly, a potem chustki tq, krwiq, napawaly (pOOkr. 
moje - W. L.). 
Dzien 16 sierpnia zszedl warszawianom p'O wi
kszej cZfisci na ciekawym 
napatrzeniu si
 na wymienione przedmioty, na nasluchaniu 00 m6wiono 
o nocy i 0 tych wszystkich widokach - nad wieczorem malej jeszcze [...] 
igraszki Iud warszawski na uciec[...] dozwolil. Powieszony Kawecki 10, 
ie si
 przebrawszy w kobiece suknie przed szukajqcymi go uchodzil i byl 


H' Jan Kawecki,byly kurator S7.k61 kaliskich.
		

/AUNC_015_47_118_0001.djvu

			118 


W. Lewandowski 


poznany. Nic an nie byl winien, podejrzen.ie z przebrania si
 wystarczylo 
za pow6d sluszny do powieszenia go bez zadnego sqdu. Takze w tym czasie 
wieziony jeniec ranny rosyjski 11, ze po rosyjsku ani po polsku me umiat, 
lecz tylko po niemiecku, wzi
ty za Prusaka, a zatem za winnego, ze moska- 
10m pomaga, powieszony zostal. Kawecki przed palacem Zamojskich 1!. 
oficer jeniec dopiero wspomniany za zdmjami. 
Ofiar wszystkich jedni do 50, drudzy do 70 os6b 13 licZq. 
Czas rozne okolicznosci tej morderczej nocy wyjawia, lecz te z ust do 
ust tylko przechodz q , zaden dziennik, zadna gazeta ich me zapisuje. Do 
tych okolicznosci nalezy i to, iz widziano w tlumie kaplana zachficajqcego 
do zabijania nieszcz
sliwych oHar (na ulicy Dlugiej przy morderstwie 
spelnionym na Hankiewiczu). Moze nie winny, odezwal si
 ktos, winny 
odpowiedzial, a jesli nie winny ja was l'ozgrzeszam. Ten kaplan mial bye 
w komzy. Osoba, kt6ra z okna si
 na to patrzyla i slyszala slow:a, nie mogla 
rozpoznae twarzy dla pomroki nocnej. .Teneral Jankowski mial prosic 
o chwil
 czasu dla pomodlenia si
 i zaz.qdal kaplanra. Nie godzien, krzy- 
czano. Ten jeneral najsroZej byl mordowany, na trzech latarniach wie- 
sz.any, kt6re si
 obrywaly. Hurtig aknem do zamkowego ogrodu na tarasie 
si
 spuscil i skryl. Lecz i z tej strony czatowano. Gwardzista go zobaczyt 
i ukrywajqc
go si
 w jakims zakqtku, wyciqgnql go stamtqd gluchy na 
najczulsze prosby i z:aklficia. P. Bazanowa, jeneralowa, w pierwszej chwili 
zatrwoZona rzucila si
 na jednego oficera i uchwyciwszy go t.ak si1nie. 
iZ oderwanq bye nie mogla, blagala go 0 milosierdzie i obron
. Na to byt 
gluchy, w zelazo si
 odlqczyl. Ci
ta w glow
 zemdlee naturalnie musiala. 
Jej c6rka najrzewniejszy wystawiala widok, lazqc z pokorq na kolanach 
i calujqc nogi oficer6w, zebrzqc ich lito.sci i zachowania matki. Widziano 
mlodzienca 16-letniego ubranego w mundur Gw:airdii i dziwiono si
, ze 
srogosci q , insultowaniem nieszcz
sliwym afiarom, rqbaniem, kluciem, 
innych przechodzil 14 . Widziano st
pione uczucia w ludzie, w kabietach 
i dzieciach malych, naigrawania i szyderstwa nad cialami zamordowanych. 
Jakze tlusta, jak wypasla itd., itd. etc. quaequae horrenda! 
Widziano w tlumie przybylym do Zamku wiele ukrytych topor6w etc. 
Widziano odczytujqcych list
 pod latarniami. (Tej listy p6zniej mam 
dostae dwa egzemplarze). 


11 Bal10n Kettler zamordowany na ter.enie koszar Sapiezyilskich. 
I! Mylnie, na ul. Freta. 
13 Wedlug raportow urz
dowych - zamordowanych 34, rannych 14. Patrz M. We- 
ryilski, Noc 15 sierpnia w powstaniu Iistopadowym, Ksi€?ga pamiqtkowa ku czci proto 
Sobieskiego, t. I, Krakow 1932, s. 338. 
14 Ks. Rzymskj myli tu chyba osob
 13 letniego ppor. 2 p. ul. Jozefa Czarnom- 
skiego.
		

/AUNC_015_47_119_0001.djvu

			Noc z 15 na 16 i dzien 16 sierpnia 1831 


119 


List
 15 ulozono na tajnym posiedzeniu czlonk6w Towarzystwa Patrio- 
tycznego. 0 liczbie na niej os6b r6znie m6wi,ono. Jedni do 200 drudzy do 
mniejszej lub wi
kszej ilosci, licz
 ofiar naznacronych tEl proskrypcjEl 
posuwali. Na Szulcu szukano Gajewskiego, bylego sekretarza tajnej 
policji 16 mieszkajqcego u swego teScia Peter. Zi
c umknql, teScia i c6rk
 
j
go wzi
li. PuScili ich potem na Aleksandrii na pros
 i przekladania 
jako niewinni. Tam i rabunek u Petra mia1 si
 zrobic. 
Towarzystwo Patriotyczne dnia 16 zdawa10 sobie spraw
 z wypadk6w 
poprzedzajqcych. Jako 48 zdrajc6w bylo, tak niechaj 48 godzin nie minie 
do wywr6cenia Rzqdu, peror.owal jeden z czlonk6w. Drugiemu wymkn
o 
si
 slowo bolesci Z wypadk6w nocy - okrzykniony 0 nadu:iycia. Cieszyc 
si
 a nie ubolewac, mow1ono, naleZY. 
16 [sierpnia]. Gubernator Krukowiecki. Odezwa Rzqdu podpisana 
przez Niemojowskiego. Zlorenie przeZ Rzqd wladzy w r
ce sejmu podpi- 
sane przez Niemojowskiego, Morrawskiego, Barzykowskiego, Lelewela. 
17 [sierpniaJ. Przystqpienie ks. Czartoryskiego do aktu zlozenia, po 
powrocie od wojska. Jeneral Krukowiecki obrany Prezesem Rzqdu w Ra- 
mie Ministr6w: 
Wojsko pod Warszawq. 
Aresztowanie os6b z powodu nocy 15 sierpnia. 
Rozlozenie si
 strazy wojskowej po placach i ulicach. 
18 [sierpniaJ. Gubernator Chrzanowski. Schadzki Tow. Patriotycz. 
przez tegoz zakazane. 
22 [sierpniaJ. Sqd wojenny - z uwi
zionych jednych wypuszcza, 
4 na rozstrzelanie wskazuje. 
Od urz
u naczelnika sHy zbrojnej uwolniony Dembinski. 
Zast
pcq mianowany Kazimierz Malachowski. 
N a Dembinskiego pisma periodyczne najzapalczywiej powstajq. Oglo- 
sil, :ie partia moskiewska 17 zrobila rzez w nocy z 15 na 16. Sprawc6w 


15 W rzeczywistosci zadna lista nie istniala. Ks. Rzymski, podobnie j,ak caly ob6z 
kontr,rewolucyjny tendencyjnie przedstawia spraw
. 
II Gajewski byl sekretarzem generalnym Wydz. Policji przy Urz
dzie Municypal- 
nym m. stot Warszawy. 
17 Patrz r6wniez w tej sprrawie Jakub Lewinski, Pami
tniki z 1831 roku, wyd. 
K. Kozlowski, Poznan 1895, s. 86: "W drriu 18 sierpnia jen. Lubienski kazal mi zre- 
dagowae rozkaz dzienny, potWiajqcy krwawe zajScia nocy 15, i wskazal mniejwi
ej, 
jak ma bye wedlug mysli nacz,elnego wodza ulozonym. W owym to. r
azie dzien- 
nym zamiescilem ust
p, ze tak krwawe wypadki przypisae chyba trzeba intrygom 
nieprzyjaciela, kt6ry chce splamie naSZq spraw
 i rozdwo.jenie w narodzie wywolac, 
a zamiescBem nie dlatego, bym rzeczywiscie mial podobne przekonanie, lecz dlatego, 
by wi
cej jeszcze zdarzenie to. Zo.hydzic i ponowieniu si
 jego zapobiec". Stqd mi
dzy 
mnymi powstala falszywa teza w polskiej historiografii, kt6rej wyrazicielem by} 
f'zymon Askenazy.
		

/AUNC_015_47_120_0001.djvu

			120 


W. L e wan d 0 w ski 


wielu t a k n a z wan e j par t i i pochwycil i pod sqd oddae rozkazal, 
Z zaleceniem, aby w przeciqgu 5 godzin oSEj;d:zeni i ukarani byli 18. Lecz 
gazeciarze i dziennikarze (Patr. Tow.) z innej strony go atakujq, ze sprzy- 
jal Skrzyneckiemu, ze go pochwalil, w jego slady wst
powac obiecal. 
To prawda, ze Skrzyneckiego zaslonil, inaczej bylby padl ofiarq jak Jan- 
kowski i inni. Skrzynecki astrzeZony, w obozie ze wszystkich stron byl 
zbrojnie strzewny od licznych hufc6w, a kto przez nie chcialby si
 prz€'- 
dzierae i do Skrzyneckiego przybliZyc mial bye aresztowany, rewidowany. 
Skrzynecki wr6cil z wojskiem do Warszawy, byl w niebezpieczenstwie ___ 
i usunql si
 cieho. Sic transit gloria mundi i tak swiat placi. 
Dwie poprzednie stronice Sq zooczeniem od rzeczy, lecz potrzebne dla 
tego kto w odm
cie chcialby sznurek uchwycie. 
Ze mordy z 15 na 16 sierpnia byly dzielem wczesniej prrzygotowanym 
i do skutku przywiedzionym przez Tow [arzystwo] Patr [iotyczne] nikt 
o tym nie wqtpi. Czy wszyscy czlonkowie jego do tego wplywali, rzecz 
inna. Pogr6zki i w "Nowej Polsce" i w innych pismach zapowiadaly kata- 
6trof
; toz samo tak zuchwale domaganie sifi kary na uwi
zionych. Ofiee
 
r6w do 1200 od dni kilku w WarsZtawie przesiadywalo. Niekt6rzy slysz.ee 
si
 dawali, ze dlatego n tu siedzq, chociaz armia w polu, gdyz spodziawajq si
 
tu byc wkrotce potrzebni. RZ<:j:d pi
ciuglowy nie podwoil bacznosci, srod- 
k6w, straZY. Bye maZe iZ nie wszystkie te glowy znaly polozenie rzeczy. 
Przynajrnniej ks. Adama wyjqC pewno mozna od wiadomooci tego, na 00 
si
 zanosilo. Dowi6dl tego ucieczkq. 
Lelewel usprawiedliwia Tow. Patr. w odezwie z d. - [17 VIII 1831] J9 
czyni to w kilka dni p6zniej. Dlaczeg6z je usprawiedliwia j€Sli nie winne? 
Dlaczego nie usuwa tego co tak jawnie ciqi;y na Towarzystwie: pogr6zki, 
zbieranie si
, zapalanie do zemsty, nachodzenie wladz, cieszenie si
 z do- 
pelnionej zbrodni, pochwalenie we wszystkich pismach Towarzystwo hol- 
dujqcych etc. etc. Lelewel zaledwie wynalazl w przeciqgu dni kilku, 
n
dznych par
 sofizm6w, kt6rymi usiluje odwr6cic przekonanie wynika- 
jqce z jasno.sci dowodow. Lelewel niby to ratujqc ks. Czartoryskiego 
namawial Brodzinskiego, aby udawszy si
 do niego, przelozyl mu, ze oca':" 
lenie jego wymaga, aby stanql na czele ludu rzezi q zajfitego. (Wten
zas 
spadlaby wina na ksi
cia, a Lelewel bylby ukryty). 
Lelewel zgromadzil okolo siebie potem innych powiernik6w i \V'ykladal 
im zbawienne skutki tych mord6w, 0 bud zen i e en erg i i etc. Lel
 


18 H. Dembinski, PamiE:tniki 0 powstaniu w Polsce r. 1830-31, t. II,Krak6w 1877, 


 . 
19 "Nowa Polska", nr 235 z 1 IX 1831. Patrz r6wniez: J. LeleweI, Wyb6r PismPo- 
litycznych, wyd. W. Bo-rinowski, J. Danielewicz, M. H. Serejski, War'szawa 1954. 
s. 47-49. 


-",
		

/AUNC_015_47_121_0001.djvu

			Noc z 15 na 16 i dzien 16 sierpnia 1831 


121 


wel usmiechal si
 przechodzqc si
 po ulicach nazajutrz. Dow6dca gwardii 
Antoni hr. Ostrowski, czemu gwardii nie ruszyl przeciw tlumowi. 
. Gwardia si
 tego dopo:mj,p.ala w r6znych miejscach rozstawiona i nie- 
czynna. M6wi q nawet, ze P. Ostrowski wstrzymal dzialanie Gwardii 
w zamku 
dqcej na straZY. P. Ostrowski podzi
kowal za dow6dztwo. 
Oby go byl nie mial! Usprawiedliwia si
 i jego usprawiedliwiajq. 
P. Ostrowski chcialby jeszcze bye dow6dcq Gwardii - kiedy niby 
perswadowala mu, aby si
 z ni q me rozlq;czal. 
W sejmie potem kreskowano, kto ni q ma aowodzic. Towarzystwo 
Patriotyczne za nim bylo lub Zwierkowskim czl'onkiem swoim. Lecz 
P. Ostrowski mial juz jedn q tylloo kresk
. Zwierkowski 20 a P. Lubienski 
Piotr 90 przeszlo. Zdaje si
 wi
c, Ze i sejm jakkolwiek za nos wodzony 
mial wstr
t utrzymac P. Ostrowskiego, aby nie sluzyl dalej za nar
zie 
Towarzystwu Patriotycznemu. Utwini, kt6rych Dembinski z sob q napro- 
wadzil, mieli si
 takze wiele przylozyc do mord6w. 
Jak stoi wzgl
dem tej sprawy Krukowiecki, trudno dociec. W
gierski 
gubernator, za kt6rego rZq;du rzez ta zacz
la si
, czy uzyl jaki,chlwlwiek 
srodk6w wstrzymania jej? M6wiq, i2 przynajmniej zaczql prQsic, perswa- 
dowac,zeby zaniechano. Krukowiecki jako Prezes zakazal sqdowi wojen- 
nemu wchodzic w czyny poprzedzajqce dzLelo mordow. Wzificl wypierali 
si
 nalezenia do nich. Nikt swiadczyc nie chcial. Wypuszczani, z 4 mize- 
rak6w ZiTobiono ofiar
. 
Sqd ten obszerniejszego rozbioru potrzebuje. 
Z oso b uwi
z1onych wypuszczeni: 
Ksiqdz Kazimierz Pulaski, ksiqdz Ignacy Szynglarski - byly proboszcz 
w Bolimowie, kapelan wojskowy, Jan Czynski, Ignacy PluZanski, Michal 
Radoszewicz, Maciej Kosinski, Cyryl Grooecki, Franciszek Dmochowski, 
Jan Brawacki dokt6r med. 
Skazani na smiere i rozstrzelani: 
Tomasz Wolski, dymisjonowany zolnierz, J6zef Czarnecki szynkarz, 
Wincenty Dragonski, sluZqCY oficerski, Stanislaw Sikorski m oficera 
udajqCY si
. 
Teofila KoScialk!Owska, kawiarka, na smiere skazana, a przez ulaska- 
wienie na 3 lat kajdan kar
 smierci zmienionq majqca. M6wi q , iZ scena 
z 15 sierpnia miala bye ponowionq 6 wrzesnia na jeneral6w i sztabowych 
oficer6w dawnego etatu, a 12 wrzesnia na cywilnych." 


BAaaUCAaa Jl erjQHOOBCKUU 


«H04b C 15-ra HA 16 ASfYCTA Ii !I,EHb 16 ASfYCTA 1831 r.» 


OTpblBOK 3anH:COK no)]. 3arJlaBH:eM «CYIIJ.HOCTb C06b1TH:H. co )J.HH 29 HOH6pH 1830 r. 
IIO )J.eKa6pb 1831 r.» KceH)J.3a OaB.ija )l(HMcKoro HHClIeKTopa MOHacTblpH MHccHoHepoB 
F< BapmaBe.
		

/AUNC_015_47_122_0001.djvu

			122 


W. L e wan d 0 w ski 


lICTopll'leCKHe HCTO'lHHKH - 3TO pYKonHcH, OTHOCHI1I;HeCH K BepUII1He peBOJIlO
HoHHoi! 
fiOJlHbI HOH6pbcKoro BOCCTaHH5I B HO'lb C 15 Ha 16 aBrYCTa 1831 r., HeH3.1(aHHble .1(0 CHX nop 
C06b1TH5I peBOJIIO
HOHHOii HO'IH BMeCTO TOro, '1T06bI OKOH'IHTbCSI HHcnpOBepJKeHHeM 
KOHTppeBOJIIO
HOHHoro HapO.l(HOrO npaBHTeJIbCTBa OrpaHH'IHJIHCb JIHlllb cOBepllleHI!eM aKT8 
!IpaBocY).lH5I Ha).l npe).laTeJI5IMH H IlIUHOHaMlI, 6bIJIO ::ITO nOCJIe).lCTBHeM cJIa66cTH ).lBOp5lHCKO' 
.peBOJIIO
HOHHoro JIeBOrO KpblJIa. CO.l(eplliaHlle 
IITHpoBaHHoro oTpblBKa 51BJI5IeTC5I 51pKO 
TeH.I(eHI.(HOHHblM TaK KaK aBTop, 6Y).lY'IH CBH3aH C KOIITppeBOJIIO
HOHHblMH KpyraMH H CHM. 
naTH3HpYH I.(apCKoMY pelliHMY oTpHI.(aTeJIbHO TIpe.l(CTaBJI5IeT Ha'lHHaHH5I TIJIe6eiicKHx Macc 
CTOJIHI.(bI. KCeH).l3 TIaBeJi )KHMCKHii 6bIJI Upe).lHa3Ha'leH 
apcKHM npaBHTeJIbCTBOM nOCJIe 
rrO.l(aBJIeHH5I H05l6pbCKOro BOCCTaHH5I, Ha nOCT PYKoBO.l(HTeJI5I TIOJIbCKOrO eTIHCKOnaTa. 
ABTOpCTBO sanHCOK 6bIJIO YCTaHOBJIeHO .l(OKTOPOM-).logeHToM ElliHM 3aT3eM KYCTOIllOM 
'OTlleJIeHH5I PYKOTIHCeii 5IreJIJIOHCKOii EH6JIIIOTeKH. 


Wladystaw Lewandowski 


DIE NACHT YOM 15 ZUM 16 UND DER EN AUGUST 1831 


Ein Fragment ailS dem Tagebueh: "Die Ereignisse yom 29 XI 1830 bis XII 1831" 
yom Pfarrer Paul Rzymski, Visitator de'r Missionare in Warszawa. Ein Quelienma- 
terial in Handsehriftenform, das bisher nicht ver6ffentlicht wurde. Es bezicht sieh 
auf den H6hepunkt der revolutionaren Welle des Novemberaufstandes als der die 
Nacht yom 15 zum 16 August 1831 anzusehen 1st. Die Ereignisse der Revolutionsnaeht 
endeten nieht mit dem Sturz der kontrrevolutionaren Regierung, sondern tibten 
lediglieh die revolutionare Gereehtigkeit an den Spionen und Verratern 
aus; dies war die Folge der Sehwache der adligen revolutionaren Linkspartei 
der Insurgenten. Der Inhalt des zitierten Fragments ist in evidenter Weise ten- 
denz
6s, denn der mit dem kOlJ,trrevolutionaren Kreisen iIl1 Verbindung stehende und 
mit dem Zarenregime sympathisierende Verfasser stellt in einer deutlich negativen 
Weise das Streb en der Volksmassen der polnisehen Hauptstadt dar. Die Zarenregie- 
rung gedachte dem Pfarrer Paul Rzymski nach dem Niederwerfen des November- 
aufstandes die Leitung des polnis,chen EpiSllwpats anzuvertrauen. Die Verfassersehaft 
des Tagebuchs wurde im Jahre 1946 yom Dozenten dr Georg Zathey, KilStos der 
Hand.o,chriftenabteilung der Jagiellonis,chen BibHothek in Krakow festgestellt. 


---- 
'"
		

/AUNC_015_47_123_0001.djvu

			Za/<:tad Historii Powszechnej Nowoz'ytnej i Najnowsz e 1 
Uniwersytetu Mikolaja Kopemika 


Jacek Stasze
ski 


ROLA KLERU KATOLICKIEGO W: RUCHU ROBOTNICZYM 
NA TERENIE WIELKOPOLSKI I POMORZA (1891-1914) 1 


WSTE/P 
Celem mme]szego artykulu jest om6wienie oddzialywania organizacji 
klerykalnych na ruch robotniczy w Wielkopolsce i na Pomorzu, wskazanie 
na mi,
dzynarodowe zr6dla tego oddzialywania i na wyniki w postaci dy- 
wersji prowadzonej przez katolickie towarzystwa robotnicze. 
Terenem dzialania Towarzystw Katolickich Robotnik6w P<>lskich byla 
Wielkopolska i Pomorze w granicach administracyjnych archidiecezji 
gniezniensko-poznanskiej. Jednak wplywy towarzystw przekraczaly nie 
tylko obszar ich dzialania, ale i granice zabor6w. WlaSnie ten fakt oraz 
duze osiqgni
cia dywersji prowadzonej przez kler, g16wnie poznanski, 
mialy pawazny wplyw hamujqcy na rozw6j rewolucyjnego ruchu rooot- 
niczego. 
Zagadnienie dywersji klerykalnej' w ruchu rohotniczym nie zostalo 
opracowane w oddzielnych pracach. Niekt6re problemy, raczejog6lne, 
dotyczqce charakteru i kierunku polityki Watykanu w akresie imperia- 
lizmu, poruszone zostaly w pracach M. M. S c h e i n man n a 2, arty- 
kulach A. Now i c k i ego 3, K. G r z y bow ski ego 4. N a specjalnq 
uwag
 zasluguje praca G. Can del 0 r 0, n movimento cattotico 
in Italia, (Roma 1953) 5. Omawia ona poczqtki ruchu katolickiego we Wlo- 
szech i jego rozw6j do drugiej wojny swiatowej, wyjaSniajqc zmiany 
w polityce Watykanu nie tylko w stosunkach wloskich ale i mifidzynaro- 
dowych, szczeg6lnie w okresie przechodzenia kurU rzymskiej na uslugi 
kapitalizmu za pontyfikat6w Leona XIII i Piusa X. Praca G. Candeloro 
jest napisana wylqcznie w oparciu 0 materialy wloskie idotyczy stosun- 


t Praca magist.erska wykonana na seminarium prof. dr Witolda Lukaszewicza. 
, M. M. Scheinmann, Ideologia i politykaWatykanu w sluzbie imperiaIizmu 
K 1 W. 1953 - Kr6tki zarys historii papiestwa K. i W. 1954. 
3 Nowicki A, Z dziej6w ideologii watykanskiej w okresie i'lr
perializmu. "Mysl 
filozoficzna" 1952, nr 3-5. 
. Grzybows.kF'K., Z dziej6w polityczne.iideotogii Watykanu. ,;Kwartalnik histo- 
rYC2iny,i'1953, nr3. 

 Przeklad ro.syjski O. F. Mizjano, wyd. 1m. Inostr. Lit. Moskwa 1955, stron 585.
		

/AUNC_015_47_124_0001.djvu

			124 


.J. S t a s z e w ski 


k6w mi
dzy Watykanem a panstwem wloskim, nie zajmuje s

 wi
c ana- 
lizq ruchu katolickiego w innych krajach. 
Praca ks. A. W 6 Y c i c k i ego, ChrzeScijaii.ski ruch robotniczy 
w Polsce Poznan, 1921 ujmuje zagadnienie z punktu widzenia potrzeb 
razwijajqcej si
 w Polsce akcji katolickiej. 
Artykul niniejszy jest pierwszq pa'ob q ukazania realizacji wytycznych 
polityki Watykanu na terenie ziem polskich zaboru pruskiego, wytycz- 
nych, kt6rych celem byla ochrona i utwierdzenie wplyw6w koSciola kato- 
lickiego w warunkach szybkiego rozwoju ruchu robotniczego. Warto 
zaznaczyc, Ze w tym czasie ochrona wplyw6w Watykanu oznaczala jedno-- 
czesnie ochron
 stosunk6w kapitalistycznych, kapitalizmu w og61e, z kt,6- 
rym Watykan zawarl scisly sojusz. 
Zasadnicza trudnooc, kt6ra wylonila si
 przy opracowywaniu tego 
artykulu - to istnienie szeregu pa'oblem6w wyst'
pujqcych na zachodnich 
ziemiach Polski natury politycznej, ekonomicznej i spolecznej, kt6re nie 
wstaly dotyc:hczas opracowane, lub zostaly uj
te szkioowo. 
Sprawom ekonomiczno-spolecznym poSwi
cona jest pionierska praca 
J. Mar chI e w ski ego 6. Pr6 
 rozszerzenia i pogl
bienia tej proble-- 
matyki podj
la H. Rubinsztejn w ksiqzce Polityka imperializmu niemiec- 
kiego na polskich ziemiach zachodnich w koii.cu XIX w. i na poczqtku 
XX wieku KiW 1955. Mimo szeregu brak6w ksiqZka ta ZlaSluguje na 
uwag
, daje bowiem nowe spojrzenie na caloksztalt stosunk6w politycz... 
nych, gospodarczych i spolecznych w okresie rozwoju kapi1Jalizmu na zie-- 
miach polskich zaboru pruskieg:o. Charakter polemiczny (wobec dotychcza- 
sowych opracowaii) posiada refer at K. Wajdy i Z. Szumowskiego 7, kt6ry 
zawiera wprawdzje szereg spornych sformulowaii, ale dostarcza nowego 
spojrzenia na niekt6re problemy poruszone w pracach J. Marchlewskiego 
i H. Rubinsztejn w oparciu 0 nowe materialy archiwalne. 
Gorsza natomiast jest sytuacja jeSli idzie 0 opracowanie ruchu robotni- 
czego Wielkopolski i Pomorza. Badania nad ruchem robotniczym na tych 
terenach zapoczqtkowane na uniwersytetach: torunskim i poznaiiskim 
dadzq dopiero w przyszlooci szersze spojrzenie na to zagadnienie. Z opu- 
bJikowanych dotychczas prac na uwag
 zaslugujq artykuly A. P r 6 c h- 
n i k a oglosZiOne w "Niepodleglooci" 8 oraz artykul W. J a k 6 bcz Y k a 
wydrukow any w "PrzegJ.qdzje Zachodnim" 9, opierajqcy si
 W znacznej 
6 Marchlewski J., Stos1tnki ekonomiczno-spoleczne tI) ziemiach.. polskich zaboru 
pruskiego. Pisma wybrane, t. I. KiW 1952. 
7 Wajda K., Szumowski Z., WieIkopolska i Pomorze na przelomie XIX i XX wie- 
ku. Maszynopis powiel. Pozn. Sesja Nauk. XII 1955. 
A Pr6chnik A., Poczqtki socjalizmu w zaborze pruskim. "Niepodleglosc", 1933, 
t. VIII, Poczqtki propagandy socjalistycznej w Poznaniu z epoki ustaw wyjqtkowyc.h 
przeciwko socjalistom. "Niepodleglo:sc", 1935, t. XI. 
9 JaJk6bczy.k W., Z dziej6w ruchu robotniczego w Poznaniu, "Przeglqd Zachodni" 
1953, t. IX, z. 7-8. 


---- 
""
		

/AUNC_015_47_125_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu 1'obotniczym... 


125 


mierze 0 prace Pr6chnika. WiadomoSci zawarte w wymienionych wyzej 
artykulach dopelniajq: J. D u r k i, Wst
p do material6w z dziej6w ruchu 
1'obotniczego pod zaborem pruskim w l. 1878-1886 "Teki archiwalne" 3, 
Warszawa 1954 oraz glos w dyskusji Z. S z u mow ski e g a wygloszony 
na Konferencji Slqskiej PAN 10. 
Podobny charakter - jezeli chodzi 0 przydatnooc d1a me-go artykulu - 
rna referat K. Piwarskiego wygloszony na tej konferencji. Najwi'
kszq 
luk
 w dotychczasowych opraoowaniach ruchu robotniczego Wielkopolski 
i Pomorza stanowiokres 1890-1914. Wydrukowana ostatnio praca 
K. W a j d Y stanowi fragmentaryczny, niepelny wklad do poznania tego 
zagadnienia 11. 
Inny charakter (ze wzgl
u na za
zenie Zlakresu czasowego) ma refe- 
rat respolowy opracowany przez prof. W. Lukaszewicza pt. "Oddzialywa- 
me rewolucji 1905-1907 na Wielkopo1sk
 i Pomorze" 12. Jest to pierwsza 
pr6ba opraoow:ania ruchu roootniczego w Wielkopolsce i na Pomorzu po 
roku 1890. 
Podstaw
 zr6dlow
 niniejszego artykulu stanowi q : W pierwszym r
- 
dzie prasa i niekt6re publikacje katolickie Z okresu 1890-1914 oraz wy- 
brane materialy archiwalne z Wojew6dzkich Archiw6w Panstwowych 
w Bydgoszczy i Poznaniu 13. 


10 Szumowski Z., Uwagi 0 TOri PPS zaboru pruskiego na Stqsku, Konf. Slqska 
PAN-u, Wrodaw 1954. 
1J Wajda, K., Ruch robotniczy w Bydgoskiem. "Studia i materialy do dziej6w Wiel- 
kopolski i Pomorza". Poznan 1955, z. I. 
12 Lukaszewicz W., Oddzialywanie rewolucji.... maszynopis powielany. Poznanska 
Sesja Naukowa, XII 1955 1'. 
13 Arc h i w a I i a. 
1 Dbersicht tiber die allgemeine Lage der soz:ialdemokratischen Bewegung in der 
Provinz Posen. Akten betreffend die Jahresberichte tiber den Stand del' sozialdemo- 
kmtischen und anaIThistischen Bewegung. WAPB nr. 2037. Bd 3. 
2 Akten betreffend Bekampfung der Sozialdemokratie. W APB 3362 Bd. 6. 
3 Akten betreffend Uberwachung sozialdemokratischer Versammlung
n im Ein- 
zelnen. W APB nr. 2562. Bd. 2. 
4 Statistisches Jahrbuch fUr den preussischen Staat. Jhrg. 1904, 1905, 1906, Berlin. 
Czasopisma: 
"Ateneum Kaplanskie" Wlodawek 1910, 1911, 1913. 
"Gazeta Torunska" Torun 1890-1905. 
"Dziennik Poznanski" Poznan, 1905-1907. 
"Rohotnik" Poznan, 1905-1906. 
"Wiarus Polski" Bochum, 1890-91-1895-1905. 
"Przeglqd Kosdelny" Poznan, 1902-1907. 
"Przeglqd Powszechny" Krak6w, 1890-1905. 
"Przeglqd Wielkopolski" Poznan, 1911 (pojedyncze numery). 
"Ruch Chrzescijansko-Spoieczny Poznan, 1902-1913. 
"Praca" Poznan, 1906.
		

/AUNC_015_47_126_0001.djvu

			126 


.J. S t a s z e w ski 


Wobec trudnosci dotarcia do podstawawych materia16w (przede 
wszystkim archiw6w Towarzystw Katolickich Rabotnik6w Polskich, na- 
st
pnie szeregu broszur itp., kt6re w znacznej mierze zagin
ly lub Sq nie- 
d06t
pne z innych przyczyn) praca moja zawiera napewno sporo brak6w 
trudnych do unikni
cia na obe,enym etapie hadan. 


ROZDZIAL I 


Dlugie lata panowania Piusa IX (1846-1878) obfitowaly w wydarzenia, 
kt6re zmienily oblicze 6wczesnej Europy. Ugruntowanie si'E;) kapitalizmu 
spawodowalo znaczne zmiany w ukladzie sil politycznych, wyrazilo si
 
w tworzeniu panstw narodowych i zwycifistwie bUrZuazji nad silami feu- 
dalnymi we Francji, Niemczech i w innych krajach; odbilo si
 w pierw- 
szym rZfidzie na stosunkach politycznych i spolecznych we Wlaszech. 
W wyniku dlugich walk ludu wloskiego powstalo pans two swieckie, kt6re 
wchlon
lo istniejqce od szeregu stuleci panstwo koscielne. Swiecka wladza 
papieza przestala istniec. 
Wlasnie koncowym latom pontyfikatu Piusa IX towarzyszyly wysilki 
papiestwa w kierunku przywr6cenia Kosciolowi tych pozycji, kt6re utracil 
w wyniku upadku feudalizmu. Poparcie udzielone przez papiestwo mo- 
narchistom we Francji, elementom odsrodkowym w Niemczech (w Nadrenii 
i Bawarii) spowodowalo silny rozdiwi
k mifidzy Kosciolem a burzuazjq.. 
Rezultatem tego byla konfiskata d6br koscielnyeh, zamylmnie zakon6w, 
usuwanie wplywow Kosciola z dziedz:in, w kt6rych zajmowa1': dotqd domi- 
nujqcq pozycj
. 
Dqzenia Piusa IX zmierzajqce do restauracji paiistwa koscielnego 
wywolaly silny rozdzwi
k nie tylko mi
dzy Watykanem a rzqdem wlo- 
skim, ale r6wniez mi
dzy Kosciolem a znacznq cz
sciq spoleczenstwa wlo- 
skiego, kt6re nie bylo zainteresowane w powracie dawnych feudalnych 
stosunk6w. W rezultacie tego odasobnienia Kosciola, konieczne bylo prze- 
prowadze'nie takich zmian w polityce Watykanu, kt6re przywr6cilyby mu 
dawne znaczenie i wplywy. 
Rzecznikiem no'Wej polityki K>asciola byl papiez Leon XIII (1878-1903). 
Dzi
ki stosowaniu polityki ugodowej udalo mu sifi zalagodzic szereg kon- 
flikt6w i doprawadzic do poprawy stosunk6w z wi
kszymi panstwami 
(nawet niekatolickimi, jak np. Niemcy). Te sukcesy dyplamatyczne staly 
si
 przyczynq przesadnych pochwal i komplement6w, jakich nie szcz
- 
dzano Leonowi XIII za zycia i po smierci. Zbyt swieza byla bowiem pa- 
mi
c kryzysu, jaki przechodzil Kooci61 w okresie utrwalania siE;) kapita- 
lizmu i zwyci
stw politycznych bUrZuazji. 
Dq.zenie do zblizenia Watykanu i burzuazyjnych rz q d6w wielu kraj6w 
bylo zr6dlem wydania licznych encyk1ik, w kt6rych Leon XIII sprecyzo-
		

/AUNC_015_47_127_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


127 


wal stanowisko Kurii rzymskiej wobec nowoczesnegopanstwa. Nastfipca 
Leona XIII, Pius X (1903-1914), posunql powaznie naprz6d dzielo roz- 
pocz
te przez swego poprzednika. Leon XIII, prowadzqc polityk
 ugody, 
odzyskiwal kontakty i tworzyl warunki do zaciesnienia sojuszu mi
dzy 
Watykanem a zwyci
skq burzuazjq, natomiast Pius X dokonal zasadni- 
czych zmian organizacyjnych w Kosciele przystosawujqc g16wnie aparat 
watykanski do nowych stosunk6w. Zmiany te dokonywaly si
 w warun- 
kach przechodzenia kapitalizmu w jego najwyzsze stadium, zaostrzenia si
 
sprzecznosci kapitalizmu, kt6re doprowadzily do wojny 0 nowy podzial 
swiata (juz po smierci Piusa X). Zmiany w sys
emie kapitalistycznym 
pociqgaly za sob q zmian
 w ukladzie sit klasowych na terenie mifidzynaro- 
dowym. Na plan pierwszy w stosunkach wewn
trznych wszystkich panstw 
kapitalistycznych wysun
lo si
 zagadnienie ograniczania wzrostu i zwal- 
czania ruchu robotniczego, kierowanego przez masowe partie socjali- 
styczne. Walka burzuazji przeciwko temu ruchowi wymagala uzycia 
wszystkich srodk6w_ I tu wlasnie ujawnila si
 rala Watykanu, kt6ry 
zagrozony przez socjalizm, nie tylko w swych podstawach ekonomicznych, 
ale r6wniez ideowych, oddal si
 na uslugi sHom zwalczaj
cym socjalizm. 
Walka z ruchem robotniczym - odkqd stal si
 on niebezpieczny dla 
burzuazji i kleru - byla platformq, kt6ra poprzez kapitalizacj
 Watykanu 
(zamiast projektawanej chrystianizacji kapitalu - czego rzecznikami byli 
liczni przyw6dcy ruchu katolickiego we Wloszech i Francji) przyspieszala 
praces zaciesniania si
 wsp6lpracy miEidzy kuri q rzymsk q a rzqdami po- 
szczeg61nych panstw kapitalistycznych, mi
dzy burzuazjq a Kosciolem. 
Program spoleczny Kosciola w warunkach kapitalizmu, sprecyzowany 
przez Leona XIII, zakladal w pierwszym okresie prowadzenie samodziel- 
nej polityki przebudowy swiata. Uwidocznilo si
 to mifidzy innymi w wy- 
powiedziach przyw6dc6w katolik6w francuskich (hr. de Mun) szczeg61nie 
zas na terenie Wloch. Zniesienie encykliki "Non expedit" przez Pius a X 
w 1906 roku przekreslilo jednakze t
 odr
bnosc, wlqczajqc ruch katolicki 
w system kapitalistyczny. Odtqd jedno.sc wstecznej dzialalnood kleru 
i buriuazji wyszla na jaw w calej peW. 
Sposr6d tzw. spolecznych encyklik Leona XIII na CZOfO wysuwa si
 
encyklika "Rerum novarum" zawierajqca podstawowe sformulowania 
pragramu spolecznego i politycznego Watykanu. Przydatnooc tego pro- 
gramu dla stosunk6w kapitalistycznych potwierdzil zar6wno Pius X 
w "Motu proprio" (1903), jak i Pius XI, wydajqc w 1931 roku encyklik
 
"Quadragesimo anno". Poszerzala ona wskazania Leona XIII nowymi 
elementami wynikajqcymi z nowej sytuacji spoleczno-politycznej w Euro- 
pie po I imperialistycznej wojnie swiatowej (powstanie Zwiqzku Radziec- 
kiego, zwyci
stwo faszyzmu we Wloozech gloszqcego program gospodar- 
czy-korporacyjny, zgodny z programem Koociola).
		

/AUNC_015_47_128_0001.djvu

			128 


J. S t a s z e w ski 


Encyklika "Rerum novarum" ukazala si
 w okresie, gdy r6znego ro- 
dzaju kola g16wnie burzuazyjno-klerykalne wysuw:aly programy, kt6rych 
celem byl0 bqdi ulzenie doli l"Obotnik6w, bqdz dqZenie do usuni
da przy- 
czyn, kt6re byly zr6dlem szybkiego I'ozwoju ruchu robotniczego. Przykla- 
dem moze bye tzw. "Memorial Szwajca:rski" opracowany przez konferen- 
cj
 omawiaj
cq sytuacj
 ekonomicznq klasy robotni.czej. Memorial zwra- 
cal si
 do rZC:ld6w z apelem 0 ustawodawstwo pmcy, postulOwal stworzenie 
mifi{lzynarodowego systemu opieki nad robotnikami i ich pracq, nie wy- 
suwaj
c wzasadzie zarzut6w przeciwko ustrojowi kapitalistycznemu. 
Podobny charakteremial mi
zynarodowy zjazd zwoliany przez Wil- 
helma II w lipcu 1890 roku w Berlinie. Celem tego zjazdu bylo rozpatrze.- 
nie mmliwoSci rozwiqzania wsp6lczesnych problem6w spolecznych. W ten 
sp0s6b pragnql cesarz usunqe przyczyny, kt6rre wedlug niego powodowaly 
wzrost ruchu socjalistycznego w Niemczech. Program spoleczny, z kt6- 
rym cesarz Wilhelm II przyst
powal do orgrorizowania konferencji berliii- 
skiej, opieral si
 na programie katlOlickiego Centrum.z 1877 roku 14. Gdy 
na wiecu katolickim w 1888 Toku we Fryburgu te same zasady zostaly 
przyjE?te za program dzialania niemieC'kich katolik6w, papiez wyrazil dla 
nich swoje uznanie 15. 
Wilhelm II nie ukrywal tego,ze jeg:o program opiera sifi 0 zalooenia 
spoleczne partii Centrum. Otwieraj
c posiedzenie Rady Stanu w lutym 
1890 I'Oku oSwiadczyl, ze reformy, kt6re ma zamiar wprowadzie powinny 
bye przesiqkni
te "duchem chrzeScijaiiskiego prawa moralnego". Konczqc 
zas swe przem6wienie stwierdzil, ze owe reformy nie rozwiq,Zq kwestii 
socjalnej, 0 ile nie przyjd q im z pomOCq: Kosci61 i szkola, "...Z serea ply- 
nqca milooc blizniego i blogoslawienstwo booe, bez kt6rego wszelkie ludz,.. 
kie usilowania nigdy i nigdzie owocu nie przynios q " 1ft. 
To przem6wienie Wilhelma II upowaZnilo dzialaczy Centrum do roz- 

cia szerokiej akcji majqcej na celu rozpowszechnianie programu 
niemieckich katolik6w, przy czym nie pomijano zadnej okazji do podkre- 
slenia, ze jest on zwr6cony przeciw socjalizmowi 17. 
Wsp61pmc
 rzqdu niemieckiego z Centrum i jego organizacjami oOOer- 
wowal zyczliwie Leon XIII, czemu dal wyraz w specjalnym liscie do arcy- 
biskupa Kolonii (20 IV 1890) 18. Wyrazal sifi w nim z uznaniem 0 wysH- 
kach biskup6w cesarstwa niemieckiego, kt6rzy swojq pracq "zapewnili 
pok6j publiczny i wzi
li w obron
 spraw
 prawdziwej cywi1izacji" oraz 


14 "Przegl	
			

/AUNC_015_47_129_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


129 


podkreslal, ze jedynie ,,swi
ta nauka ewangeliczna" jest w stacie zalago- 
dzic trudnooci wynikajqce "z nieodlqcznej od natury ludzkiej nier6wnooci 
losu". 
B
qc pewnym popardia Watykanu, cesarz Wilhelm II zaprosil papieZa 
do uczestn:tczenia w abradach konferencji berlinskiej. Gdy ten odm6wil, 
cesarz Ziaproponow:al biskupa wrodawsklego, Koppa, na przedstawiciela 
kurii rzymskiej. Z wymiany korespondencji miJ
dzy cesarzem a papieZem 
wynika wyrainie, 'ze usHowania jednej striQiny napotykaly na poparcie 
drugiej. Leoo. XIII stwiffdzil nawet, Ze dzialalnooc spoleczna Wilhelma II 
odpowiadala najgor
tszym pragnieniom. papieskim. Konczqc sw6j list do 
cesarza, Leon XIII podkreslil gotowo.sc udzielenia pelnego poparcia i po- 
mocy, gdyby cesarstwo chcia]1() z nich skorzystac 19. 
Konferencja berlinska ustalil<':l dla episkopatu memieckiego zasady 
wsp61pracy z rzqdem. Pierwszy wprowadzil je w zY'cie biskup Kopp a za 
mm biskupi: warmiiiski, monasterski, padenborski i arcybiskup Kolonii 20. 
KsiqZ
 biskup wrodawski KlOpp przystqpil: do energicznego wcielania 
w zycie uchwal konferencji berlinskiej poprrez z:akladanie w swojej die- 
cezji katolickich stowarzyszen riQbotniczych 21. Dla ujednolicenia dzialania 
w tym kierunku wszystkich biskup6w pailstwa niemieckiego, zwolany 
ZiOStal w sierpniu 1890 roku z'jazd eprrskopatu d'O Fuldy. Obrady zjazdu 
byly SciSle tajne. Rez:ultatem jego byllist pasterski biskup6w z 23 sierpnia 
1890 roku skierowany do wszystkich Imtolik6w ceSaTstwa i opierajqCY si
 
w swoich zasadniczych tezach na liscie Leona XIII do arcybiskupa Kolonii. 
List biskup6w zebranych w Fuldzie nawolywal d'O zakladania. katolickich 
stowarzyszen robotniczych i 7..awieral zaBadnicze wytyczne dzialania dla 
akcji katolickiej, uj,
te nast
pnie szerzej wencyklice "Rerum novarum" 22. 
Opisane wyzej fakty, wywarly niewqtpliwie duZy wplyw na spo1eczno- 
-politycznq tresc encykliki "Rerum novarum". Aczkolwiek sarna encyklika 
podsumowywala w zasadzie wysilli czynione d'Otychczas przez akcj
 kato- 
lickq w sreregu kraj6w, odpowiadala najbardziej ruchowi katolickiemu 
w Niemczech, tam'tez spotkala siC; z entuzjlastycznym przyj
ciem, tam 
wreszcie najszybciej wprowadzono jq w zyc:ie. Warto przytoczyc gl'osy 
wsp6lczesnych, oceniajqc enrcyklik
; wyj.asniajq one znacZJenie wystqpienia 
papieskieg'O dla ruchu katolickiego w skali swiatawej. 
Hrabia de Mun, przyw6d{:a ruchu katolik6w we Francji, oceniajqc 
encyklik
 ,,Rerum novarum" stwierdzil: "Encyklika jest programem tak 
doskonalym, ze jesli me przyjrnq go konserwatysci, katolicy uzbrojem 
w sw6j program opuszczq konserwatyst6w, a wtedy ich walka z socja- 


19 "Przegl1.jd Powszechny" Krakow 1890, rok VIII, z. 5. 
20 Tarnze. 
21 Tarnze. 
.. "Przegl<}d Powszechny" Krakow 1890, rok VIII, z. 11. 


Nauki - 9
		

/AUNC_015_47_130_0001.djvu

			130 


J. Staszewski 


lizmem bf:dzie bezowocna" 23. Przytocrona WYZej wypowiedZ byla typowa 
dla studiujqcych encyklik
. Hrabia de Mun byl przekonany, ze jedynie 
tylko Kooci61 jest na tyle silny, aby skutecznie wystqpic do walki z socja- 
lizmem :14. 
Nie tylko xagorzali katolicy przyj
li z takim uznaniem, a, nawe.t 
entuzjazmem wystqpienie Leona XIII. Telegramy gratulacyjne przyslali 
papiezowi: cesarz Wilhelm II i kr610wa Wiktoria 25. 
Wedlug "Przeglqdu Powszechnego" ...katolicka prasa bez wyjqtku nie 
mo
e znalezc dooc uwielbienia dla encykliki. W Niemczech moze zrobila 
jeszcze silniejsze wrazenie (niZ we Francji - J. S.). "K61nische Volks- 
-zeitung" twierdzi, ze ze wszystkich encyklik ostatnia ooiqgnie odglos 
najsilniejszy w kolach niekatalickich. "Dziennik Nadreiiski" dodaje, ze 
ten dokument papieski jest decydujqcego znaczenia dla kierunku poli- 
tycznego i socjalnego w ruchu katolickim. 
Z angielskich "Catholic Times" nazywa dziel() Leona XIII "magnus 
opus" i twierdzi, ze wywrze silny wplyw na odnowienie prawdziwych 
pods taw bezpieczenstwa publicznego na calym swiecie. 
Naczelny redaktor pisma "Revue des revues" pan Smith, protestant 
i Anglik, w artykule "Le Pape et les problemes sociaux d'aujourd'hui" 
pisze m. in.: Pytam sifi, czy z;wracano dosyc uwagE; na sil
 slowa, kt6rego 
200 milion6w srucha i sz:anuje, jak slowa samego Boga? i czy zdano sobie 
sprawE; z wplywu tych slow na spoleczeiistwo? Wysoki urzqd, jaki z:ajmuje 
Leon XIII, jest zupelnie wyjqtkawy... on jeden maZe pok:ierowac tak ca- 
lym ruchem socjalnym, ze si<: me stanie szkodliwy dla spo-leczenstwa" .26 
A oto gl6wne problemy porus zone w encyklice. 27 
Pierwsza cz
sc encykliki "Rerum novarum" poowiE;cona jest. udowod- 
nieniu niezmiennosci prawa wlasnosci prywatnej, zagwarantowanego "pra- 
wem boskim". Sporo miejsca zajmuje w encyklice polemika z socjalistami, 
kt6rych program wys
puje wlaSnie przeciwko temu prawu, groZqC cal:- 
kowitym rozkladem porzqdku spolecznego. Dla wykazania "bookooci" 
prawa wlasnooci Leon XIII przeprowadza dow6d na r6zni
 miE;dzy czlo- 
wiekiem a zwierz
ciem, kt6rego konkluzja zmierza do udowodnienia ko- 
niecznooci istnienia tego prawa. R6wniez zagadnienie rodziny sluZy do udo- 
wodniema istnienia prawa wlasnooci, w oparciu 0 kt6re rodzice mUSZq za- 
bezpieczyc byt swym dzieciom. Tak wi
c spadek - forma zwyczajowa- 
dostqpil niespodzianie honoru sankcji argumentem "bookooci". Koncowe 
zdanie tej cz
sci encykliki zawiera wskazowk<: dla reformator6w kapi- 


%3 Mun de A., Kwestia socjalna w XIX wieku. Warszawa 1901. s. 114. 
U Tarnze. 
%5 "Gazeta Torunska" z 4 VI 1891. 
%8 "Przeglqd Powszechny" Krakow 1891, rok IX, z. 1. 
%7 W oparciu 0 tekst drukowany w "Gazecie Torunskiej" z 23 V 1891 i nastltl>nych
		

/AUNC_015_47_131_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


131 


tallstycznych stosunk6w spolecznych 
qCq jednoczesnie wyjaSnieniem 
stanowiska Watykanu wobec kapitalizmu. Oto one: "Przy wszystkich usi.., 
lowaniach zdqZajqcych do zapobiezenia obecnym kl
skom spolecznym 
nalezy zatem kon.iecznie trzymac si
 zasady, ze wlasnooc prywatna jest 

wifit.a i nienaruszalna". 
Dalsza cz
sc encykliki poSwi
cona jest om6wieniu stosunku Watykanu 
do pracy, kt6ra jest podstawq dowodu koniecznosci istnienia nierownosci 
spolecznej, 
Przechodzqc do sprecyzowania katolickieg;o programu przebudowy 
swiata, Leon XIII stwierdza: "Bez zawezwania... pomocy religii i Kosciola 
nie podobna znalezc wyjscia z tego zam
tu". 
Przede wszystkim trzeba uznania dla "...nadanegO', niezmiennegO' po- 
rzqdku rzeczy, wedle kt6rego w obywatelskim spaleczenstwie niemozliwe 
jest zrownanie wysokich i niskich, bogatych i biednych". 
Ten pO'rzqdek rzeczy stworzyl wszystkie r6znice umyslowe i fizyczne. 
Jakie istniejq mifidzy ludzmi. 
To jest zresztq pozyteczne, bowiem zycie spoleczne podabne jest do 
organizmu - kazda jego cz
sc musi cas innego wykonywac. Od tego miej- 
sea zaczynajq si
 wywody, kt6re wyprzedzily ideologi
 faszyzmu. Ency- 
klice Leona XIII zawdzi
cza faszyzm w duzej mierze przyjficie si
 nie tylko 
wsr6d katolik6w wloskich. 28 TO' Uumaczy r6wniez do pewnego stopnia 
scisle przymierze Watykanu z faszyzmem wloskim, niemieckim i hiszpaii- 
skim w p6zniejszym okresie. 
Wedlug encykliki praca jest karq za grzechy. Wynikajqce z niej "biedy" 
sq kansekwencjq grzechu pierworoclnego. Ludzie mUSZq cierpiec - innego 
wyjscia nie ma. Z tegO' twierdzenia czerpal natchnienie polski teoretyk 
ruchu katolickiego, ks. Langer, zabierajqc glos w sprawie przyczyn po- 
wstania i skutk6w "kwestii socjalnej". Z takiegO' okreslenia pracy wy- 
plywal wniosek cz
sto powtarzany, laczkolwiek w r6znych sformulowa- 
niach - pracuj czleku pracuj, cierp w pokorze, utyskiwania nie pomogq- 
pr
zej zasluzysz na zbawienie wieczne. Stosunek kapitalu do pracy 
encyklika wyjaSnia na pTzykladzie organizmu ludzkiego (po raz drugi 
uZyto tego samego przykladu dla udowodnienia r6znych rzeczy). 
W konsekwencji katolikowi winien si
 nasunqc tylko jeden wniosek - 
tak jak r
ka sluzy cialu, tak on z woli Boga zajmuje niezmiennie swoje 
miejsce w spoleczenstwie. W ciele Sq r6me czlonki wsp61dzialajqce i po- 
magajqce sobie wzajemnie. Z kapitalem i praCq jest podobnie. Mi
dzy nimi 
musi byc harmonia - walka nie przyniesie nic pr6cz zamieszania i zdzi- 
czenia. "Do usuni
ia tej walki i wyrwania zlegoz korzeniami posiadajq 
instytucje chrze.scijaiiskie skuteczne i liczne srodki: a wi
c zasady religij- 


!8 Szerzej na ten temat patrz Garaudy R., Kosci6l, komunizm, chrzescijanstwo.. 
PIW 1951.
		

/AUNC_015_47_132_0001.djvu

			132 


J. S t a s z e w ski 


ne, kt6rych Kosci6! jest str6zem, a sZiCzegolnie tych, kt6re przypominajq 
bogatym i biednym wzajemne obowiqzki." 
Warto zwr6cie uwag
 na te "abawiqzki" i porownac je. DIO biednego 
naleZY: 
"Wiernie i sumiennie dostarezac pracy, nie wolna mu krzywdzic pra- 
codawcy ani w mieniu, ani osobie, zqdan swoich nie powinien popierae 
za pomacq gwaltu i nadawac im postae buntu: powinien unikae ludzi prze- 
wrotnych, kt6rzy rozbudzajq w nim zwoa.nieze nadzieje, czyniq mu wieikie 
przyrzeczenia" . 
"Bogatym i pracodawoom nie woInlO IObchodzie si
 Z l'abotnikami jak 
z niewolnikami, leez majq w nich szanowae godnos,c cz,lowieka, uszlachet- 
nionq jeszcze godnooci q chrzescijanina." 
Encyklika wyst,
puje w spos6b dose sZiCzeg61ny przeciwko wyzysko- 
wi. Jezeli l'obotnik nie otrzymuje naIeznej zaplaty - "...jest to zbroonia 
wolajqca a pomst
 do nieba", a wedlug st6wewangelisty (Jan, V. 4), "B6g 
wyslucha skarg". Dqzeniem Kosdola jest jak najwi
ksze zblizenie klas, 
lq,cznikiem zas jest - wedlug encykliki - nauka 0 niesmiertelnoSd duszy, 
o zyciu pozagrobowym. W zwiqzku z tym encyklika nawoluje da powrotu 
da obyczaj6w i zycia chrzescijanskiego, kt6re upadlo. 
Nast
pnie encyklika zwrae:ajqc si
 do rz q d6w - raz jeszeze podkreSla, 
ze Kosci61 stoi na stanowisku stalosci i niezmiennosd systemu klasowego. 
Leon XIII wyznaczyl ponadto obowiqzki panstwu w "z:agadnieniu socjal- 
nym". Do tych obowi q zk6w naleZy: wkraczanie wsz
dzie, gdzie "robotnicy 
opuszczajq lub zawieszajq pra
 w strajkach, zagrazajq porzqdkowi pu- 
blicznemu". Prawo panstwawe p'Owinno zlapewnic ochron
 wlasno.sci 
prywatnej (obok obowiqzku "utrzymania tlum6w w spelntaniu swego oblO- 
wiqzku") i wyst
powae ostra prrzec:iwko wszystkim, kt6rzy chcq jq nad- 
wyrf:zyc. 
Mamy tu jeszcze jeden dow6d zaciesniania si
 zwiqzku KOiSdola z ka- 
pitalizmem. Oswiadczenia na ten temat Sq nazbyt wyrazne. 
Prawo panstwowe powinno zabronic strajk6w, bo nie tylka wstyd 
przynoszq, "ale po prostu szkodz q spoleczenstwu". Poniewaz jednq Z przy- 
czyn strajk6w jestzbyt dlugi dzien prracy, Leon XIII proponuje, by za- 
pewnie robotnikom odpoczynek, kt6ry pozwolilby im przywr6c:ic utracone 
sHy. poza deklaracjq i akcentem "obrony" robotnika, encyklika nic wi'
eej 
nie zawiera. 
Spora miejsca Zlajmuje w encyklice mysl '0 Imniecznooci "zblizenia 
klas", jako srodku lagodzqcym przeciwieiistwaklasowe. Dla zrealizowania 
tego pr'Ogramu zbIiZenia klasowego slluzye ma i prawo wlasnooc:i pozwa- 
lajqce oszcz
dnym robotnikom na nabycie wlasno.sci, kt6ra zmniejszy 
"przepase" mi
dzy klasami i prawo niezmiennood ustroju klasowego, 
kt6re w warunkach realizow:ania chrzescijaiiskich zasad zycia zmniejszq
		

/AUNC_015_47_133_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


133 


te nier6wnooci. Oczywiscie nie chodzi tu '0 likw:idacji
 podzialu na bied- 
nych i bogatych, bowiem ten podzial jest wieczny, w obronie tej wiecz- 
noSci staje 
ydowanie encyklika. 
Koiicowac
sc encykliki "Rerum novarum" wskazuje na koniecznooc 
organizowania stowarzyszeii robotniczych, kt6rych zadaniem ma bye 
wprowadzenie w zycie jej zasad. Leon XUI wyraznie zastrzega, ze majq 
to byc 'arganiz:a.cje, r6zni q ce. si
 zasadrriczo od istniejqcych wsp6lczeSnie 
orgaruzacji robotniczych; organizacje kt6rych oelem b
dzie "pomnmenie 
d6br swoich czfonk6w oraz podniesienie ducha religijnoSd i bojaini Bozej". 
MiIl10, ze encyklika zostala nazwana przez klasy posiadajqce "wielk q 
kart q robotnik6w" - z t!reSci jej wynika co innego. Stanowi ona najpel- 
niejszq deklaracj
 Watykanu 0 jego przejsciu na pozycje ohroncy kapita- 
lizmu. Znaczenie wystqpienia Leona XIU polega na tym, ze miliony 
katolik6w, kt6re mialy realizorwac program z:awarty w encyklice, posta- 
wione zostaly w pierwszym r

zie zwalczajqcych ruch socjalistyczny. 
Nic zatem' dziwnego, ze przytoczone uprzednio oowiadczenia przedsta- 
wicieli burzuazji peIne byly zachwytu dla Leona XUI i jego dziela - 
encykliki "Rerum novarum". 


ROZDZIAL II 


Polskie ziemie zachodnie stanowily reTen p6
kioloni,alnej eksploatacji ze 
strony kapitalistycznych Niemiec, 
dqc dostawcq taniej sUy roboczej dla 
sl'odkowych i zachodnich prowincji Rzeszy. W wyniku takiego traktowama 
przede wszystkim Pomorza i Wielkopolski przez rzqd niemiecki rozwijal 
si
 tu g16wnie przemysl przetw6rczy produkt6w rolnyeh; znaczna jednakZe 
CZfise zaklad6w przemyslowych miala charakter na pol rzemieslniczy. Wiqze 
si
 z tym sdsle problem slabooci burzuazji polskiej na tych ziemiach. Taki 
charakter przemyslu (przy znacznym zaoofaniu rolnictwa, w kt6rym stale 
ulegala zwi
kszeniu liezba. drobnych gospodarstw chlopskich), ulatwial 
realizacj
 antypolskich, imperialistycznych plan6w niemieckiej burzuazji 
i junkierstwa. W planach tych leZalo umocnienie niemczyzny na ziemiach 
polskich zaboru pruskiego, stworzenie z nich hazy wypadowej na Wsch6d. 
Tego rodzaju uklad ekonomiczny wywarl decydujqcy wplyw na ksztalto- 
wanie si
 klasy robotniczej, zaS caloksztalt stosunk6w ekonorrlicznych, spo- 
leeznych i politycznych powodowal z:aostrzanie si
. sprzecznooci klasowych 
i narodowyeh. 
Rozw6j kapitalizmu w Wielkopolsoe i na Pomorzu nast
powal powoli, 
ale stale. Dowodem tego wzrost lwncentracji w przemysle i rolnictwie 
(Widoczny szczeg6lnie w pierwszym dziesiqtku lat XX w.); wzrost liczeb-; 
ny klasy robotniczej; pauperyzacja chlopstwa, prowadzqca do masowej 
emigracji _ zaa:x>bkQw
j. Klasa robotnicz:a Boznaiiskiego i Pomotza skladala
		

/AUNC_015_47_134_0001.djvu

			134 


J. Staszewski 


si
 w podstawowej swej masie 
 zbiednialego chlopstwa, 00 z kolei odbi- 
jalosi
 na procesie ksztaltowania si
 jej swiadomooci klasowej (obciqzonej 
fideizmem i klerykalizmem). Polmenie mas pracujqcych w Wielkopolsce 
i na Pomorzu r6znilo si
 zasadnicro od polozenia robotnik6w i proletariatu 
wiejskiego Niemiec centralnych. Nie tylko warunki mieszkaniowe i zdro- 
wotne byly gorsze. Jednoczesnie wyst
powalo zjawisko znacznie niiszego 
oplacania robotnik6w rolnych i przemyslowych w por6wnaniu do reszty 
Rzeszy. Zjawisko to wiqzalo si
 sciSle z rolq, jakq odgrywaly polskie zie- 
mie zachodnie w systemie ekonomicznym Cesarstwa. Zaledwie w kilku 
wi
kszych oorodkach przemyslowych robotnicy zdolali wywalczyc dla 
siebie dziesi
ciogodzinny dzien pracy. 
W przewazajqcej Hosci miejsoowosci Poznanskiego i Pomorza nie 000.. 
wiqzywaly faktycznie zadne ograniczenia prawne czasu pracy, a w rze- 
miosle (w sezonie) dzien pracy trwal nawet szesna.scie-siedemnaScie godzin 
na dob£:. Podobna sytuacja istniala na wsi w okresach nasilenia prac 
rolnych. 
Przedstawione wyzej fakty dajq jedynie bardzo og61ny obraz stosun- 
k6w ekanomiczno-spolecznych Wielkopolski i Pomorza. W daIszym ciqgu 
artykulu 
d
 si
 staral wykazac, jaki wplyw mialy te stosunki na rozw6j 
i charakter ruchu robotniczego oraz na rol
, jakq w walce z nim odegraJ 
kler katolicki. 


Ok res I (1891-1902) 


Zjazd w Fuldzie, kt6ry opracowal zasady dzialania dla ruchu katolic- 
kiego w Rzeszy, przygotowal WYZSZq hieTarchi
 ko.sciola katolickiego 
w Niemczech do przyj
a encykliki "Rerum novarum". Ukazanie si
 jej 
wymagalo szerokiego wyjasnienia klerowi i masom katollckim programu 
spolecznego Koociola, dos1:osowanego do warunk6w kapitalizmu. Drogq 
zmieTzajqcq do osiqgni
cia tegocelu byly liczne artykuly i prace wyjasnia- 
jqce cele nowej polityki Koociola i wskazujqce zarazem na konkretne ko- 
rzysci plynqce z wprowadzenia zasad encykliki :Leona XIII w zycie. Szereg 
prac mialo charakter instrukcji dotyczqcych form post
wania z robot- 
nikami. A wi
c "...nie trzeba ze stanowiska religii katolickiej z gory pot
 
piac najgo
tszych ich (robotnik6w - J. S.) pragnien... Owszem mmna 
przyznac, ze pragnienia te - byleby nie byly wylqczne - sq sprawiedliwe, 
z drugiej strony bez religii nie mogq si,
 skutecznej naptawy spolecznego 
ustroju spodziewac" .29 Trzeba wsp61czuc biedzie i obiecywac robotnikom 
pomoc - w ten spos6b przyciqgnie s
 masy. 
/ 


29 Led6chowski W. Ks., Duchowienstwo a kwestia' socjaIna, "Przegl!ld' Powsz:" 1'898. 
z. 11. '
		

/AUNC_015_47_135_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


135 


OczywiScie "zagadnienie robotnicze" rozpatruje si
 od podstaw. Wska- 
zujqC na skutki rozwoju kapitalizmu w postaci powstania takiego "po- 
dzialu na kasty, jakiego nie bylo w wiekach srednich," 30 szuka si
 odpo- 
wiedniego ro
w:iqzania. Jest nim przewaZnie powr6t do sredniowiecza, 
wskazywanie na korzysci plynqce z opieki cech6w nad rzemieslnikami, 
na moZliwosc zalozenia wlasnego warsztatu itp. Jednak takie rozwiqzanie 
jest niemozliwe, poniewaz tam ten "raj" zburzyla fabryka, kt6ra spowo- 
dowala toO, iz caly system fabryczny (choozi tu 00 kapitalizm - J. S.) 
"wywoluje oodzwi
k sztuczny, nienaturalny, podniecany przez falszywq 
nauk
, przewrotnq dialektyk
 i zlq wol
." 31 
Dla teoretyka katolickiegoO szczeg6lnie niebezpieczne wydaje si
 przy- 
j
e przez robotnik6w hasel: wolnosc, r6wnoSc i braterstwo. Wyjasnienie 
tych hasel jest niemal klasycznym przykladem "di.alektyki" jezuickiej 
i doskonale ukazuje reakcyjnq posta
 kleru. 
Agitatorzy - wedlug kleru - hasel tych uzywajq de rozbudzenia na- 
mi
tnoSci. Robotnik boWiem "wolnosc" przedstawia so-bie jako rdzenne 
prawo calej ludzkosci, a tych, pod ktOrych uciskiem si
 ugina, uWaZa za 
tyran6w. "Coz za nieszcz
sne pomieszanie poj
c... Taka woOlnoSc w spole- 
czenstwie ludzkim nie istnieje". Wi
c dqzenie robotnikow do wyzwoOlenia 
si
 spod ucisku to niedorzecznoSc...", kt6ra niestety zbyt latwoO znajduje 
dost
p do serca robotnika, bo wraz z religiq oslablo u niego i zniklomoralne 
poczucie zawis1oSci". Jedyna wolnoSc - to wolnoSc woli - zacieSniona do 
pytania "chcesz czy nie chcesz byc zbawionym"? 
A jak przedstawia si
 "spaczone" zagadnienie r6wnoSci' w uj
ciu tych 
klerykalnych komentator6w? R6wnoSci nie ma. Wszystko, CoO w czlawieku 
istnieje, jest r6znicq mi
zy czlowiekiem jednym a drugim. 
Braterstwe istnieje tylko ,,00 ile patrzymy nan w swietle wiary jako 
dzied Ojca Niebieskiego", oparte z:aS jest na milosci blizniego. Braterstwo 
w takim uj
ciu, jak je pojmujq robotnicy, jest absurdem w spoleczenstwie 
ludzkim, jest tylko "manewrem agitacyjnym" do zasiewania niezgody 
mi
dzy klasami i wywolania buntu." 32 Czy trzeba do tych wywod6w 
dodatkowych komentarzy? 
Do powyzszych wypowiedzi warto dorzucic jeszcze wyw6d ks. WI. Le- 
cl6chowskiego, oparty takze 0 tezy encykliki "Rerum novarum", a jakze 
Jasny w swojej intencji! Jeieli 
oSci61 prropaguje milooc blizniego, to przez 
to "wcale nie usuwa r6znic w spoleczeiistwie ludzkim. Nauka chrzescijan- 
skanie tylke toleruje r6znice jake z10, ktOremu na tyro swiecie... poradzic 


30 Langer A. Ks., Dzisiejszy socjalizm wobec swiatla rozumu. "Przegl
d Powsz." 
1891, s. 11-12. 
31 Tamze. 
I? Tamie
		

/AUNC_015_47_136_0001.djvu

			136 


,J. S t a s z e w ski 


nie mozna, ale owszem naucm, ze nawet w ide1alnym spoleczenstwie, ktore 

zie w niehie' urzeezywistnione, r6zmce trWiac bfid q ".3:3 
W zakres kwestii robotniczej wchodzi1:o t.akZe zagadnienie strajk6w 
uznanych przez Leona XIII za "wstyd" i szkod
 przynolSzqcych spoJ:erezen- 
stwu. Ciekawe, ze teoretycy ruchu katolickiego rozpatrywali strajki ze 
stanowiska etyki, wychodzqc Z zafmenia,ze mi
dzy robotnikiem a kapi- 
taIistq winny panowac stosunki etyczne. Jezeli kapitalista nie prz€strzega 
umowy zawartej z robotnikiem - etyczne b
dzie "naktanianie wszelkim:i 
sposobami kapitalist
 do zachow:ania umowy", natomiast przerwanie pracy 

dzie nieetyczne. Nie wolno robotnikom st,rajkowac, jei:eli kapitalista nie 
chce uwzgl
dnic ich slusznych zqdan. Robotnik moze prrzerw:ac prac
 w6w- 
czas, jesli kapitalista zlamie m 0 r a 1 n e zasady uj
te w kontrakcie. Nato- 
miast etyczny b
dzie wyzysk, jezeli "przedsi
hiorca party Imnkurencjq 
i przygn
biony zlym stanem interes6w, nie moe;e bez strat (dla siebie _
 
J. S.) i ruiny podwyzszyc pla
 robotnikom".34 B
dzie to nie wyzysk, a ko.- 
niecznosc "spowodowana nakazem dzisiejszych stosunk6w gospodarczych". 
W obu przytoczonych wyjaSnieniach "kwestii socjalnej" brak slowa 
pot
pienia dla systemu kapitalistycznego wyzysku. Znajdujemy natomiast 
pot
pienie walki z burzuazjq prowadzonej przez robotnik6w, poniewaz 
idealy, 0 kt6re walCZq, nie istniejq, Sq niedorzeczno.sciq, a formy walki _ 
to jest st.rajki - szkodliwe i nieetyczne. 
Wsparty argumentacjq encykliki "Rerum novarum" przystqpil kler 
do zwalczania socjalizmu i S. P. D. (Socja1demokratycznej Partii Niemiec). 
Koniecznosc tej walki precyzowaf2 nast
pujqce sformulowanie: -"Przez 
to ona (socjaldemokracja) staje si
 tak straszna, ze jest najradykalniejsza 
z radykalnych partii, kt6re kiedykolwiek istni:aly na swiecie; 
 radykalna 
w naukach, radykalna w dqZeniach, radykalna w srodkach. Zasadniczo 
chce 'usunqc nauk
 chrystianizmu i porzqdek swiata... W walee przeciwko 
takiemu wrogowi ksi
za przodowac powinni" 35. 
Juz po zjezdzie w Fuldzie. wladze kioocielne arcybiskupstwa gnieznien- 
sko-poznanskiego wydaly duchowienstwu odpowiednie instrukcje i ok61- 
niki. W lisde do kaplan6w diecezji ze stycznia 1891 biskup Likowski 
ostrzegal przed "Gaze't q RobotI1!icz
" i poleeal, by ksi
za: 
"...bqdZ z ambon, bqdz pryw:atnie przed wspomnianym pis mem 
i innymi podobnymi Iud wierny przestr:regali i
arazem '0 zgubno.sci ten- 
dencji socjalistycznych go pouczali" 36. 
Ponadto biskup Likowski przypominal 0 poprzednim ok6lniku zaleca- 
jqcym proboszczom organizow:anie towarzystwmbotniczych tam, "gdzie 


h Led6chowski, op. cit. 
a
 Piqtkiewicz WI.T. J., Strajk wobec etyki. "Przeglqd Powszechny'! 1897, z.11-12. 
II Led6chowski, op. cit. 
II Wedlug "Wiarusa Polskiego" z 17.1.1891.
		

/AUNC_015_47_137_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


137" 


ludnooc robotnicz:a jest wi
cej s
oncentrowana, aby przez te stowarzysze- 
nia odwieSc ludno.sc naszq od stowarzyszen socjalistycznych... S
czegolnie 
warn polecamy w miastach wi
kszych, jak w Pile, Poznaniu, Gnieznie, 
Inowrodawiu, Oskowie, Bydgoszczy zakladanie stowarzyszen czeladzi lub 
rzemieslnik6w, w innych miejs,eowo.sciach stowarzyszenia Wincentego 
a Paulo lub mfiskich K61 Rbzancowych" 37. 
Z tego ok6lnika dowiadujemy si
, Ze duchowni niezbyt kwapili si
 do 
spelniania nowej roli, bowiem wspominajq:c 0 poprzednim pismie .0'0 ka- 
plan6w biskup Likowski stwierdzia, ze "mimo uplywu kilku miesi
cy 
duchowni nie niezrobili" 38. 
W slad za instrukcjq ukazal si
 list pasterski nawolujq:cy do poboznosci, 
z kt6rego warto zacytowac fragment, wyjaSniajqcy przyczyny tego- 
wezwania. 
"Bogacz przej,
ty na wskr05 zasadami chrzescijanskimi, 
dzie z pew- 
noSci q dobry uzytek czynilz d6br przez OpatrzI'l:ooc uzyczonych, b
dzie si
 
uwazal za szafarza raczej niz za wlaSciciela, w czynieniu dobrze b
dzie 
innym przodowaL Biedny zas z rqk pracy zyjqcy, dop6ki duch wiary 
kieruje krokami jego, ch
tnie 
dzie porprzestawal na tym, co mu Bog da 
i praoa jeg
 przynielsie". 
Po ukazaniu si
 encykliki "Rerum n'Ovarum" objfita Niemcy fala 
zebran i wiec6w katolickich. Ciekawe, ze cZl1anek Ko
a Palskiego, Komie- 
rowski, lqczy ten fakt z z:amkniE:ciem obrad parlamentarnych 39. Zwiqzek 
mi
zy obu wydarzeniiami jest mozliwy, jezeli przypomnimy sobie wy- 
padki, kt6re mialy miejsce w Niemczech bezpoorednio przed wydaniem 
encykliki. 
Na jednym z' wiecow(w Toruniu, w sierpniu 1891) przemawial 
ks. Stablewski, pose
 .0'0 Reri.chstagu. Stablewski papieral w calej rozci q - 
glooci palityk
 spolecznq prowadzonq pr-zez Wilhelma II, czemu dal wyraz 
w swym- prrem6wieniu. Tyro teZ tlumaczyc si
 moze powotanie go na sta- 
nowi:sko arcybiskupa gnieZniensko-poznanskiego. A oto w skr6:cie tresc 
torunskiego przem6wienia Stablewskiego 40. 
Stwierdziwszy,ze wiec skupia zebranych pod znakiem krzyza do walki 
przeciwko socjalizmowi i jest "pierwszym przeglqdem sil" Stablewski 
podkreSlal dnniosle znaczeme encykliki "Rerum nnvarum". Papiez bo- 
wiem "przeczul zblizajqcq si
 bur
" i wezwal ludzko.sc do zabezpieczenia 
sif; przed ni q . Komitet organizacyjny wiecu dobrze wykorzystal mysl 
Ojca Sw., zwolujqc zgromadzenie, nalezy bowiem sypac groble zawczasu, 
"nie kiedy juz wylew nastqpil niSZCZqCY". Ale nie trzeba si
 ludzic, gdyz 


37 Wedlug "Wiarusa Polskiego" z 17 I 1891. 
38 Wedlug "Wiarusa Polski ego" z 26.II.1891. 
II Komierowski R., Kola Polskie w BerUnie, Poznan 1905. 

o Tam.ze, s. 216 i n.
		

/AUNC_015_47_138_0001.djvu

			138 


J. S t a s z e w ski 


.,jeneralowie socjalizmu" przygotowali swoich "apostol6w" do uderzenia 
na re1igi
 "nie otwarcie, ale na pasterzy", nauczyli "wbijac klin mi
zy 
nich a gminy". Dlatego wdzi
czni papiezowi i cesarzowi "wszyscy powin- 
nismy popierac wszystkie srodki, kt6rymi stopniowo r6wnowag
 mi
zy 
kapitalem a praCq osiqgniemy, kt6rymi dola klasy pracujqcej si
 pod- 
niesie. 
Spelniajqc nasz obowiqzek miloSci blizniego r6wnoczesnie obronimy 
nas samych od ucisku i despotyzmu najstraszliwszego, jaki socjalizm 
swiatu gotuje". 
Aby zohydzic robotnikom socjalizm, trzeba wykorzystac ich uczucie 
milosci do rodziny i oswiecic, ze socjalizm chce zniesc malzenstwo, wy- 
drzec dziecko od piersi matki; ze nie pozwala robQtnikowi dOl'Obic si
 
wlasnq pracq, niczego nazwac swoim; Ze chce wszystko podporzqdkowac: 
ubi6r, poZywienie, nawet ksiqzki, by s16wka 0 Bogu i religii nie dopuscic. 
Trzeba m6wic 0 tym, "ze bfidq dawali jesc robotnikom z rzqdowego kotla". 
Na kaniec ks. Stablewski nawolywal do stworzenia wielkiego zwiqzku 
ludowego, stowarzyszenia, "kt6re mysli encykliki Ojca Swi
tego w Zycie 
praktyczne ma wprowadzic, szerzyc ducha milosci blizniego, a zwalczac 
jad socjalizmu". 
Przem6wienie ks. Stablewskiego zapoczqtkowalo zakladanie stowarzy- 
szen opartych 0 zasady encykliki "Rerum novarum". 0 tym, ze ta akcja 
byla bardzo potrzebna klerowi i jego sojusznikom - swiadczy napomnie- 
nie zawarte w przytoczonym wyzej liscie biskupa Likowskiego. 
W prowadzeniu akcji na rzecz kat,olickich stowarzyszen robotniczych 
zalecanych przez Leona XIII korzystano z doSwiadczen i przykl!id6w kleru 
niemieckiego. Z artykulu ks. Czaykowskiego dowiadujemy si
, ze istnie- 
jqcy w Niemczech Zwiqzek Ludowy, zalozony przez Windhorsta i liczqcy 
wi.elu zwolennik6w, kontynuowal antysocjalistycznq dzialalnoSc, zapo- 
czqtkawanq przez Bismarcka. Zwiqzek ten nie ominql zaboru pruskiego, 
wydawal dla robotnik6w broszury po polsku i zapewnial w nich 0 udzie- 
leniu pelnego poparcia dla katoHckich towarzystw polskich, zblizonych 
eelami dzialalnosci do Zwiqzku Ludowego 41. ' 
Artykul ks. Czaykowskiego me byl wyjqtkiem. Chodzilo 0 przekonanie 
kleru 0 celowoSci organizowania towarzystw skierowanych przec:iwko 
socjalizmowi. Inny publicysta ks. Lasocki - wskazywal na rezultaty 
jakie mozna osiqgnqc, organizuj
c robotnik6w w stowarzyszeniach kato- 
lickich. Dzi
ki kierunkowi nadanemu tym stowarzyszeniom przez KoSci61 
.,dusza (robotnika) ulega dobroczynnemu przeksztalceniu"- zostaje 
bowiem wydarta socjalizmowi. 


41 Czaykowski Ks., Zwiqzek Ludowy przeciwko socjalizmowi, w Niemczech "Prze- 
glqd Powszechny" 1893, z. 7.
		

/AUNC_015_47_139_0001.djvu

			Roia kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


139 


Taki dopiero robotnik moZe bye wykorzystany w pelni jako sUa poli- 
tyczna, p6jdzie bowiem za wskazaniem swych przewodnik6w do umy 
wyborczej i poprze kierunek reprezentowany przez ksi
dza patrona 42. 
Ks. Lasocki wskazywal na to, ze Iud stano wi bryl
 niereguIarnq, kt6r
 
mozna jednak korzystnie obrobic, a "do tej roboty najzdolniejszyrni arty- 
starni Sq kaplani Koociola katolickiego" 43. 
Jak przedstawial si
 stan ruchu socjalistycznego na terenie Wielkopol- 
ski i Pomorza, przeciwko kt6remu hierarchia koScielna podejmowala 
walk
? 
Pami
tac musimy, ze aczkolwiek pierwsze organizacje socjalistyczne 
w Wielkopolsce powstaly na wiele tat przed 1890 ro.kiem, to jednak do- 
piero od zniesienia ustaw wyj&tkowych przeciwko socjalistom mamy na 
tyro tereme do czynienia z ruchem robotniczym, kt6ry przyjmowal z bie- 
giem 1at charakter masowy. Najszybciej rozwijaly si
 wolne zwiqzki 
zawodowe. . I 
W styczniu 1891 roku odbyly si
 w Bydgoszczy trzy zebrania robotni- 
cze. Czeladnicy stolarscy postanowili nawet zorganizowac strajk, 0. ile 
majstrowie me podwyZsz& p
8'cy i me przystaD	
			

/AUNC_015_47_140_0001.djvu

			140 


J. Staszewski 


niemal w:sz
dzie 49, chociaZ kolpor-taZ byl powaZnie utrudniony. WIno- 
wroclawiu i okolicy zajmowali si
 nim agitatorzy, sprzedajqcy obrazy dla 
lepszeg<> zamaskowania swej pracy. Zdobyli oni 50 abonent6w 50. Ta 
forma agitacji byla stosowana doSc c
sto w okres.ie przedwyborczym do 
Reichstagu i Landtagu pruskiego. 
W dniu 1 maja 1891 w Poznaniu nie przeT\\Cano pmcy; odbyla sifi 
jedynie maj6wka W 
binie w parku Wiktorii. Akcja przeciw
o obcho- 
dowi musiala byc dobrze zorganizowana, poniewaz "wieczorem teg<> dnia 
socjalist6w ze .wszystkich lokali wypraszano" 51. 
W roku nastfipnym dzien 1 maja przeszedl raczej spokojnie. Poli.cja 
rozp
dzila na placu Bernardyiiskim male zebranie socjalist6w. "Ten i ow 
nooil czerwony krawat lub kwiat w surducie" 52. 
W roku 1894 w Hajn6wcena Slqsku .odbyl si
 "sejmik socjalistyczny" 
Jedna z uchwal tego ,,sejmiku" ustalala nowy podzial organizacyjny, we- 
dlug kt6rego niemieckie miejscowo.sci Wielkiego Ksi
stwa Poznaiiskiego 
mialy nalezeC do obwodu agitacyjnego Slqska, polskie zaS obwody ze Slq- 
ska do poJ.skich obwod6w Poznanskiego. W 
omentarzu do tych wiado- 
mosci "Wiarus Polski" pisze: ,,0 co si
 tak rzqd obawia, Zeby Iud g6mo- 
slqski nie zlqczyl si
 z ludem poznaiiskim, to socjaliSci z calq przebiegl06ci q 
do skutkuprzyprowadzajq" 53. 
Ze strony czynnik6w rzqdowych nie szczfidzono wysilk6w dla hamowa.. 
nia agitacji socjalistycznej. Kr;akowski "PrzedSwit" tak pisze w tej spra- 
wie: "Niewiele si
 znajdzie takich grod6w, w kt6rych pan, policjant 
i szynkarz panowaliby tak wsze,chwladnie nad sumieniem ludu jak w Po- 
znaniu" 54. Oburzenie "PrzedSwitu" spowodowala odmowa szynkarzy 
udzielenia lokalu na zebranie socjalistyczne. 
Strach burZuazji powi
kszaly strajki 55. Dla walli z nimi i dzialaln06cUl 
socjaldemokracji powstalo "Stowarzyszenie przeciwko socjalistom" (1891), 
zorganizowane przez przedstawicieli bUrZuazji polskiej i niemieck;iej. 
z siedzib q w Poznaniu. Program tej organizacji opieral si
 0 zasady ency- 
kliki "Rerum novarum" 56. Wkr6tce powstala filia tego stowarzyszenia 
w Szamotulach 57. 


49 "Wiarus Polski" z 7.111.1891. 0 Towarzystwach 
obotniczych. "Przeglqd KoscijU", 
ny" 1902 z. 2. 
50 "Wiarus Polski" z 22 X 1891. 
51 "Wiarus Polski" z 12 V 1891. 
52 "Wiarus Polski" z 7 V 1892. 
53 "Wiarus Polski" z 11 I 1894. 
54 Sprawozdaniez ruchu "Przeglqd Powszechny" 1891, z. 9. 
55 "Wiarus Polski" z 24 III 1891, 4 V 1891, "Przeglqd Powszechny" 1898, z. 6_ 
5e Sprawozdanie z ruchu "Przeglqd Powszechny" 1891, z. 9. 
57 "Wiarus Polski" z 5 XI 1891, 23 III 1891.
		

/AUNC_015_47_141_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


141 


Mimo pow:aznych trudnosci agitacja socjalistyczna zataczala ooraz 
.szersze kr
gi 58. Swiadczyla dobitnie '0 tym zwi
ksZlajqoa si
 liczba czlon- 
k6w wolnych zwi q zk6w zawodowych oraz wzrost Hooci glos6w oddanych 
na kandydat6w socja1demokracji do Reichstagu. 
OZywiona agitacja przedwyborcza slaNa jednak wyrainie w okresach 
mi
dzy wyborami do par1amentu. Partia socjaldemokratyczna (SPD) 
ograniczala s
 w6wcz:as g16wnie do oddzialywania na masy pracujq,ce 
poprzez wolne zwiqzki zawodowe. Polityka kie,rowructwa zwiqzkowego 
nie sprzyjala jednakZe pelnemu ri(JIzwini
ciu si
 pracy politycznej wsr6d 
robotnik6w. Dzialalnooc wolnych zwi q zk6w dotyczyla g16wnie spraw 
ekonomieznych. PrZ1elom w rozwoju ruchu zwiqz:kowego nastqpil po roku 
1900, kiedy liczba cztonk6w wolnych zwi q z:k6w zawooowych na terenie 
Poznaiiskiego przekroczyla po raz pierwszy tysiqc i ros
a odtqd z roku 
na rok. Powstanie w latach 90-tych pierwszych masowych robotniczych 
organizacji zwiqzkowych, b
dqcych pod wplywami socj, aldemokracji 
postawilo przed klerem katolickim na tych teren.ach nowe zadania. 
Gdy zalecenia biskupra Likowskiego i kartonika Krausa, uczestnik6w 
zjazdu w Fuldzie, nawolujqcych do stworZienia stowarzyszen robotniczych, 
nie przyniosly rezultat6w, arcybiskup Stablewski w liscie pasteTSkim 
z dnia 20 stycznia 1892 nakazywal zakladanie katolickich towarzystw 
robotniczych. Pawstaly w6wczas dwa pierwsze towarzystwa: jedno 
 
w Toruniu (nie bez znaczenia byl tu wspomniany poprzednio wiec katolicki 
odbyty w sierpniu 1891 roku); drugie - w Bydgos
zy. W 1893 roku 
powstalo w Foznaniu "Katolickie Towarzystwo Robotnik6w P'olskich", 
ktOre' stalo si
 nast
pnie centralq dla podobnych organizacji zakladanych 
w innychmiejscowoodach Poznanskiego 59. Towarzystwo to rozwijalo si
 
b. szybko - w ciqgu miesiqca liczba jego czlonk6w wzrosla z 50 do 200 6 °. 
Obok niego istnialo w Poznaniu Towarzystwo Rzemieslnik6w Polskich, 
zalozone w 1885 roku, zreorganizowane w 1891 roku w mysl zasad ency- 
k1iki "Rerum novarum", liczqce 363 czlonk6w 61. 
15 listopada 1893 roku arcybiskup Stablewski otworzyl w Gnieznie 
kongregacj
 ksi
zy dziekan6wobu diecezji wyglaszajqc w j
zyku lacin- 
skim mow
, w kt6rej "nakreslil plan dalszej dzialalnood, do dalszych prac 
i walk zachficil". W mysl wskazan Stablewskiego ksi
za powinni "...ostrze- 
gac i bronic si
 przed cisnqcq si
 wszystkimi porami falq socjalizmu". 
Stablewski wezwal zebranych do z:akladania stowarzyszen rzemieslni- 
czych, robotniczych, Bractw Matek itp. 62. 


58 0 towarzystwach robotnik6w "Przeglqd Koscielny" 1902, z. 2. 
50 "Wiarus Polski" z 12 I 1893. 
.0 "Wiarus Polski" z 4 II 1893. 
.1 "Wiarus Polski" z 11 II 1893. 
If Badeni, Z zycia koscielnego w Poznanskiem "Przeglqd Powszechny" 1894, z" 3.
		

/AUNC_015_47_142_0001.djvu

			142 


.J. S t a s z e w ski 


Dla rozszerzenia tego rodzaju towarzystw zwolano w 1894 roku wiec 
katolicki w Poznaniu. Uchwaly tego wiecu m6wily 0 koniecznoSci ochrony 
mlodziezy pracujqcej w handlu, rzemiosle i fabrykach przed niebezpie- 
czenstwem wcjalizmu oraz wytyczaly g16wne zasady programowe majq- 
cych powstae stowarzyszen woparciu 0 encyklikfi Leona XIII 63. 
Do roku 1902 powstawalo kat,olickich towarzystw robotniczych 
rocznie 64: 


1892 -- 2 
1893 - 2 
1894 - 5 
1895 - 3 
1896 - 8 
1897 - 2 
Jak widae z tej statystyki, rozw6j towarzystw przebiegal nier6wno- 
n-Jernie. Tej sprawie poswi
cona byla g16wnie lmngregacja ksifiZY dzie- 
kan6w, kt6ra uchwalila w kancu 1899 roku szereg rezolucji odnoszqcych 
si
 do regulaminu . projektowanego diecezjalnego zwiqzku towarzystw 
rabotniczych 65. Oficjalnie okreslono w nim zadania towarzystw "jako 
kulturalno-charytatywne", majqce na celu podniesienie poziomu kultural- 
nego czlonk6w "na tIe chrzescijanskiego swiatopoglqdu". 
Pomoc materialn q czlonkowie mieli otrzymywae za posrednictwem 
organizacji samopomocowych (kas oszcz
dnosci, pozyczkowych, pogrzebo-- 
wych itp.), natomiast usuni
to z programu towarzystw wszelk q walk
 
o polepszenie wa,runk6w bytu i pracy robotnik6w. Zadaniem naczelnym 
towarzystw miala bye ochrona czlonk6w przed "zlymi wplywami", to jest 
przed wplywami organizacji socjalistycznych. Antysocjalistyczny charak- 
ter katolickich tawarzystw robotniczych uwidocznil si
 z cal q wyrazistC>-'- 
sci q w nastE:pnych latach. Powstanie w 1900 l'aku duzej liczby towarzystw 
(10) bylo niewqtpliwie zwiqzaneze wspomnianymi obradami ksi
Zy dzie- 
kan6w. 
26 listopada 1900 roku odbyl si
 pia-wszy Zjazd Ksi
y Patron6w 
istniejqcych towarzystw. W dwa dni p6zniej (28. XI. 1900 r.) utworrona 
zostala diecezjalna organizacja katolickich towarzystw robotniczych. 
Najwyzszq jej wladz q byl Zjazd Ksi
zy Patron6w odbywajqcy si
 co roku. 
W czasie mi
dzy zjazdami kierowal towarzystwami (oficja1na nazwa - 
"Zwiqzek Towarzystw Katolickich Robotnik6w Polskich" - podajr:- 
TKRP) Zarzqd, na czele kt6rego stal prezes oraz sze8ciu czlonk6w, wybie- 
rani przez Zjazd na okres dw6ch lat 66. 


1898 - 1 
1899 - 7 
1900 - 10 
1901 - 8 
1902 - 2 


63 "Wiarus Polski" z 16 IV 1894. 
64 "Ruch chrzescijaiisko-spoleczny" 1902, z. 2. 
65 Ruch. chrzescijansko-spoleczny w Poznanskiem, "Przeglqd Powsz." 190
, z. 12. 
66 0 towarzystwach robotnik6w "Przeglqd Koscielny", 1902, z. 2.
		

/AUNC_015_47_143_0001.djvu

			Ilola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


143 


Og6lna liczba. TKRP wynosila w 1902 rOiku - 54 (og61em 9042 czlon- 
k6w), z ktOrych wi
kszoSC (40) opierala si
 0 ustawy oQ'ganizacji diecezjal- 
nej, reszta miala wlasny program nie odbiegajqcy w zas.adniezych sformu- 
lowaniach ad diecezjalnego. 35 towarzystw posiadalo biblioteki 
(4095 tom6w) oraz bardzo slabo zaopatrzooe ezytelnie. Niekt6re towa- 
rzystwa posiadaly wlasne kasy (najwi
cej kas oszcz
dnosci i pogrzebo- 
wych). Majqtek towarzystw wynosil 13 935,98 marek (najwi
kszy w Po- 
maniu 4249 marek, najmniejszy w Lw6wku - 3,60 marki). Na czele 
towarzystw majqcyeh swe siedziby w 37 miejsoowosdach archidiecezji 
stali tak zwani patroni, kt6rymi byli wsz
zie ksifiza. Wicepatronami 
(poza szcicioma) byli r6wniez ksi
za. Najliczniejsze towarzystwo bylo 
w Poznaniu przy farze (932 czlonk6w). W innych miejscowosciach liczeb- 
nOose: towarzystw wahala si
 w granicach 50-60 os6b. 
W wi
kszych wsiach liczba czlonk6w przekraczala nierzadko 80 os6b 67. 
TKRP nie mialy charakteTu organizacji zawodowych, zas.adniczy ich 
eel polegal na odrywaniu robotnik6w od rewolucyjnego ruchu robotni- 
czego i byl realizowany konsekwentnie. Towarzystwa organizowaly 
robotnik6w przemyslawych i rolnych (do kt6rych zaliczano robotnik6w 
leSnych z tartak6w); bylo to waZne dla tej drugiej kategorii robotnik6w 
obj
tych zakazem organizowania siE:. 
Kler kladl duZy nacisk na organizacje wiejskie, kt6re pod plaszczykiem 
religijnym i uznanej przez prawo "dobroczynnosci" spelnialy politycznq 
funkcj
 - utrudnialy socjaldemokracji oddzialywanie na wies. Katolicki€' 
Towarzystwa Robotnik6w nie ograniczaly si
 wylqcznie do proletariatu 
miejskiego i wiejskiego. Ch
tnie przyjmowano w ich szeregi drobnych 
przedsi
biorc6w i bogatych chlop6w, co mialo pom6c klerowi w realizowa- 
niu postulatu ,,zbllienia klas na gruncie towarzystw". 
Towarzystwa stanowily jeden ze srodk6w dywersji klerykalnej 
w ruchu robotniczym. Chcialbym jeszcze zwr6dc uwag
 na inne formy 
tej dywersji - na organizacje 0 charakterze dewocyjnym oraz na pr6by 
wykorzystania tak zwanych "WYZszych sfer" do pracy W organizacjach 
katolickich. 
Od 1901 roku daje si
 zaobserwowac dqznooc do rozszerzenia dywersji 
klerykalnej. Prowadzono kampani
 0 stworzenie Bractw kOobiecych. Czym 
kierowali si
 inspiratorzy tej kampanii? Podobno mieli na uwadze cechy, 
kt6rymi B6g WYPosaZy 1 kobiety 68. 
Dla wyjaSnien:ia ee16w dz:ialania "Bractw Matek" warto przytoczyc te 
eechy: 
1) Kobieta ma szczeg61.n.q, wrod:zor:1q potrzebc; religii. 


81 Wszystkie dane z "Ruchu chrzescijansko-spolecznego" (cyt. "Ruch"), 1902, z. 2.- 
88 Bractwo Matek Chrzescijailskich, "Ruch" 1902, z. 6.
		

/AUNC_015_47_144_0001.djvu

			144 


J. S t a s z e w ski 


2) Kobieta ma niezwykle delikatne wyczucie i uczucie tego, CO jest 
godziwe i moraIne. 
3) Kobieta ma wreszcie ogromny fundusz zaparcia si
 siebie i poswi
 
cenia. "Jalm zona wywiera ona na mfiza mocq swej milooci, wyro
umienia 
i oddania si
 zupelnego wplyw najpot
zniejszy". A dalej: "Za pomOCc'\ 
Bractw Matek, mozna przygotowac za
ozenie innych stoW1arzyszen, 
a istniejqce utrzymac w kwitnqcym stanie. Kto ma po swojej stronie 
matki, ten zjedna sobie dzieci i trafi do m
z6w, ten szczeg6lnie mlodzieZ 
utrzyma w bractwaeh. Przez matki wplywa si
 na to, aby
zowie nale- 
zeli do towarzystw robotnik6w lub rzemicilnik6w, synowie, czeladnicy 
i uczniowie - do towarzystw mlodziezy, czeladzi, lub terminator6w" 69. 
Dywersyjny charakter Bractw Matek podkreslajq takZe inne zalozenia. 
Bractwa te mialy przyczyniac si
 do niwelowania r6mie k1asowych przez 
to, Ze skupiac bfid q oOOk robotnic i chlopek - dziedziezki, zany lekarzy 
i adwokat6w - "...skoro uznajq one te same zasady mH.oocl Boga, bHzniego 
i kraju". Jest to tym waZniejsze, ze "pi'zez kobiety trafia si
 do calych 
rodzin i do przekonan glOw tych rodzin i zapobiega si,
 goryczy klasowej 
i pojscia w socjalisty" 70. 
Opr6cz Bradw Matek istnialo szereg innych organizacji dewocyjnych, 
jak K6lka R6zancowe, Stowarzyszenia sw. Wincentego a Baulo, sw. Izy- 
dora i inne. lch dzialalno.sc byla na:stawiona na utrzymanie czlonk6w pod 
wplywami kleru. 0 tym, .ia:k Z1alezalo kierownikom dywersyjnych organi- 
zacji klerykalnych na stalej kontroli wiernych, swiadczyc moze Bractwo 
sw. Izydora. Byba to organizacja utworzona w 1902 roku dla ludnosci 
emigrujqcej w poszukiwaniu pracy. 
Kazdy czlonek bractwa byl zaopatrzony w specjaln q k:si,qzeczk
 wypel- 
nion,,! przez miejscowego proboszcz:a, z kt6rq zglaszal si
 na obezyznie do 
odpowiedniego duszpasterza, kt6ry notowal w ksiqZeczce zachowanie siE;' 
robotnika na emigraeji. W P:oznaniu wychodzilo specjalne pismo dla 
czlank6w Bractwa pod tytulem "S1owo Boze", kt6re mia
o z:astfiPowac 
na obczyznie kaz:ania ksi
zy probosz,cz6wz kraju rodzinnego 71. 
Odr<'ibny problem w rOlzszerz:aniu dywersji klerykalnej w ruchu robot- 
niczym stanowi q pr6by wciqgni
cia tak zwanych "wyzszyeh sfer", a wi
c" 
przedstawideli burzuazji, ziemiaiistwa i inteHgencji do wspolpracy 
w TKRP. Akcja ta mi:ala na celu realiz:acj
 postulatu "zhlizenia klas" 
wysuni
tego w encyklice "Rerum novarum". Ziemianie ustoounkowali 
sif; do tych pr6b negatywnie, co stwierdza wiadomooc podana w "Przeglq- 
dzie Koscielnym". Oto kiedy na zebraniu ziemian w Kruszwicy ksiqdz 
patron mial wyglosiC referat na temat koniecznooci organizowania Katolic- 


69 Tamze. 
70 Tamze. 
71 Jaskolski, Wychodictwo ll1du. "Przeglq.d Koscielny" 1902, z. 1.
		

/AUNC_015_47_145_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


145: 


kich Towarzystw Robotniczych, "wi
kszoSc obywateli opusci
a. sal
, a
i 
tern czyniOil1!O uwagi 0 niebezpieczeiistwie ze strony Towarzystw, gdyby je 
radykalizm lub socjalizm opanowal" 72. 
Wedhlg autora artykuhl przyklad ten jest dowodem niech
ci ziemian- 
stwa do akcji prowadzonej pr-zez kler. 
Podobnie niech
tnie ustosunkowala si
 dQ wsp61pmcy z TKRP inteli- 
gencja wielkopolska (stosunlmwo slaba liczebnie). Oceniajqc to "Przeglqd 
Powszechny" pisal, ze slmro w Wielkim Ksi
stwie Poznaiiskim duchow- 
nych-Polak6w jest 414 wobec 114 Niemoow, to "...duchowieiistwo stanowi 
najliczniejszq CZfiSC naszej inteligencji i... jemu jeszcze lwia cz
c pracy 
i wplywu na rozw6j warstw miejskich czy wiejskich przypada 
w udziale" 73. Udzial nielicznej grupy inteligencji polskiej w akcji dywer- 
syjnej kierowanej pI'ZleZ kler wyjaSnia nasu;:pujqce stwierdzenie prasowe: 
nawet w miastach "rzadko kt6ry lekarz lub inny przedstawiciel sfer wy- 
ksztalconych mial na zebraniu odczyt lub referat" 74. 
Podane informacje char.akteryzujqce rozw6j dywersji ,klerykalnej 
wskazujq na znaczne trudnooci, ktOre kler musial pokonywac, aby jq pro- 
wadzic. Wyplywaly one, jak sqdz
, z lliast
pujqcych zr6del: 
- poczqtkowej niechfic1 calegokleru do spelniania nowych 000- 
wiqzk6w; 
- nieufnosci mas wobec nowych form pracy duchowienstwa (kaplan 
schodzH z am bon y n a z i e m i 
); 
- dzialalnooci szeregu organizacji 0 charakterze zawodowym (w tym 
r6wnieZ wolnych zwi q zk6w zawodowych, coraz liczniejszych w miar
 
zaostrzani:a si
 sprzecznosci rozwijajqcego si
 szczeg61nie szybko na prze- 
lomie XIX i XX wieku kapitalizmu), pociqgajqcych robotnik6w i rze- 
mieslnik6w haslami walki 0 popraw
 bytu i warunk6w pracy; 
- scislego przestrzegania zasady wyznaniowoSci przy przyjmowaniu 
do Towarzystw; 
- pozostawienia kobiet poza szeregami Towarzystw. 
Ten ostatni fakt uznano za blqd i naprawiono dopiero w 1905 roku, 
powolujqc do 
ycia Zwiqzek Kobiet Pracujqcych. Doowiadczenie to wy- 
korzystal z kolei kler w Kongres6wce przy organiZiOwaniu dywersji w ru- 
chu robotniczym 75. 
Cala dotychczasowa praca nad pogl
bieniem dywersji klerykalnej 
w Poznanskiem okazala si
 niewystarczajqca juz w 1901 roku, kiedy 
nastqpH znaczny wzrost ilOiSci strajk6w. "...Na skutek wzrostu przemyshl 


'" Zimmermann K., 0 stowarzyszeniach robotniczych. "Przegl. Koscielny" 1902. 
z.2. 
7;' 
Valka rasowo-ekonomiczna w Poznanskiem. "PrzegI. Powsz." 1898, z. 1. 
'4 Zimmermann, op. cit. 
7S W6ycicki AI. Ks., Chrzescijanski ruchrobotniczy w Polsce. Poznan 1921, s. 202. 


Nauki - 10
		

/AUNC_015_47_146_0001.djvu

			146 


J. S t a s z e w ski 


wzrasta 'niebezpieczenstwo agitacji socjalistycznej, kt6ra dziwnieszybko 
przyjmuje ,si
 wsr6d robotnik6w" - pisal w 1902 roku "Przeghld KO-: 
scielny" "...Dlatego Kosci61 powinien szukae srodk6w, kt6re mu umozli- 
wi q bezposrednieoddzialywanie na poj
cia socjalne ludu" 76. 
Chodzilo konkretnie 0 stworzenie organizacji 0 charakterre zawodo- 
wym. W
hano si
 jeszcze czy majq to bye zwia,zki na wzor Hirsch- 
Dunckerowskich czy chrzescijanskich. Ostatecznie sprawa przynaleznosci 
wyznaniowej' zootala uznana za drugor
dna" bo "...przede. wszystkim 
zwracamy uwag
 - pisal ks. Zimmermann - na potrzehfi ochrony na- 
szych robotnik6w przed niebezpieczenstwami, jakie im grOZq ze strony 
socjalist6w" 77. 
PolSki Zwiqzek Zawodowy utworzlOny w kOrlcu 1902 roku mial spelnic 
to zadanie. Zanim jednak doszlo do pelnego porozumienia kierownictwa 
TKRP z przyw6dcami PZZ w 1903 roku, ulegla powaZnej zmianie sytuacja 
w ruchu robotniczym na terenie Wielkopolski. 


o kres II (1903--1909) 


"Agitacja socjalistyczna ogromnym krokiem p
zi naprz6d i ooraz 
liczniejsze szeregi naszego gromadzi ludu. We wszystkich juz miastach 
istniejq silne kolonie sacjalistyczne. W mniejszych miastach tei prawie 
wsz
dzie (Trzemeszno, Obrzycko, Opalenica, Naklo, Oborniki i in.). Nawet 
na wsi juz si
 socjalizm przyjmuje. Jeden z ksi
zy patron6w opowiadal 
mi, ze w wiejskiej parafii na 100 robotnik6w ma polow
 socjalist6w. Sq to 
przewaznie robotnicy sezonowi, kt6rzy wr6dwszy z miasta na. wies, zimq 
szerZq swoje zasady" 78. . 
Tak pisal w 1903 roku "Ruch chrzeScijaiis
o-spoleczny" dwutygodnik 
dlaksifiZy kierujqcych organizacjami dywersyjnymi w ruchu robotniczym. 
Nie mozna wqtpie w prawdziwooe tej notatki (aczkolwiek trzeba pami
tac, 
ie strach, szczeg6lnie przed socjalizmem, :rhial "wielkie oczy" tymbardziej, 
ze intencjq autora notatki bylo podkreslenie wzrastajqcego niebezpie- 
czenstwa). 
Omawiany okres many jest w his1Jorii ruchu robotniczego jako okres 
przyplywu fali rewolucyjnej. Szczytowym punktem tej fali byla rewa- 
lucja 1905-1907 roku w Rosji - a na calym swiecie ogromna aktywizacja 
ruchu robotniczego, kt6rq obserwujemy taki:e w Wielkopolsce i na Po- 
morzu. 


78 Zimmermann, op. cit. 
77 Tamie. 
78 W' sprawie gazety dla wszystki.ch. "Ruch" 1903, nr 18.
		

/AUNC_015_47_147_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego . wruchu robotniczym... 


147 


Raslo, kt6rym szermowal szczodrze kler "Polak i katolik nie moze bye 
socjalistq" - obalaly fakty 79. Dto kilka najbardziej dobitnych. 
- W 1902 roku strajk 353 murarzy poznanskich zrzeszonych w wol... 
nych zwiqzkach zawodowych zakonczony zootal zwycifistwem - pod... 
wyZka wyniosla 3 mar ki tygodniowo. 
- 1093 murarzy zrzeszonych w zwiqzkach centralnych strajkowalo 
siedem tygodni (Poznan), wraz z nimi porzucilo prac
 110 czlonk6w 
zwi q zk6w zawodowych chrzescijanskich. Uzyskano podwyzk
 placy 
z 41-43 na 44-45 pfn. za godzin
. 
- 445 ciesli strajkowalo przez 5 tygodni. Podwyzka jak q uiyskali 
byla wifiksza - wyniosla 44-45 pfn. za godzin
, wabec 39-41 pfn. 
otrzymywanych poprzednio 80. 
W ciqgu pifidoleda 1898-1903 bylo w Wielkopolsce 82 strajk6w, 
w kt6rych wzifilo udzial 9749 osOb. Pelnym zwyci
stwem zakonczylo si
 
15 strajk6w, cz
sciowym 29, niepowodzeniem 38 81 . 
Strajkawali zrzeszeni w zwi&zkach centralnych robotnicy budowlani, 
garncarze, szewcy, zecerzy, krawcy. Dzi
ki ruchowi strajkowemu skr6- 
cono w Poznaniu dlugosc dnia pracy do 10 godzin. Nie wszystkie strajki 
konczyly si
 pelnym sukcesem. Zawodzila cz
sto organizacja strajku, 
przeszkadzala cz
sto dywersja ze strony innego zwiqzku, kt6ry przyjmo- 
wal warunki pracodawc6w i zatrudnial swoich czlonk6w. W BydgOlSzczy 
np. g16wnq przyczynq zalamania sifi strajku murarzy w 1902 roku bylo to, 
re przedsi
biorcy sprowadzili robotnik6w wloskich, pozbawiajqc wszyst- 
kich strajkujqcych pracy 82. 
Nast
pujqce dane obrazujq rozw6j wolnych zwiqzk6w zawodowych 
w Poznaiiskiem w latach 1898-1902 83 . 


Data IX IX IX IX 1902 
----- .-----_._-. "----._--..__... -
--_._---
"- ---- 
1898 1899 1900 1901 ] ] 111 ] III' 1IV 
---------.-.- 
czlonk. 360 685 1039 1231 1495 l2310 401 ] 3621 


W komentarzu do tych danych redakcja "Ruchu" podkreslila, ze nowi 
czlonkowie przylqczyli si
 do zwi q zk6w w czasie strajk6w. Wyjasnienie to 
jest waZne nie tylko ze wzgl
du na dane liczbowe, ale wskazuje jednocze-- 
snie niedwuznacznie na zasi
g i charakter ruchu strajkowego. 


79 Tamze. 
80 Sprawozdanie z ruchu w obr
bie zwiqzk6w zawodowych socjalistycznych. 
"Ruch" 1903, z. 13. 
81 Nowicki St., Czy strajki sq dla robotnik6w korzystne. "Ruch" 1903, z. 20. 
8! Mayer Ks., Wobec decyzji w sprawie zwiqzk6w zawodowych. "Ruch" 1903, z. 18_ 
IUI Sprawozdanie z ruchu. "Ruch" 1903, z. 13.
		

/AUNC_015_47_148_0001.djvu

			148 


J. Staszewski 


W paZdzierniku 1902 nalezato do wolnych zwi
zk6w zawodowych 
w Pmnanskiem 3252 czlonk6w 84. Od 1 VII 1902 zacz

a ukazywac si
 
w Poznaniu "Gazeta Ludowa" - pierwsze pismo socjaldemokratyczne 
Wielkopolski redagowane w j
zyku polskim (m. in. przez Marcina Ka- 
sprzaka i R6z
 Luksemburg). Nalezy tu wskazac na wrogq postaw
 zaj
q 
wobec tego pisma przez mieszczanstwo poznanskie. "Gazeta Ludowa" - 
pisze, ze pr6cz trudnoSci wynikajqcych z niskiego poziomu umyslowego 
proletariatu i niskich zarobk6w... "musi si
 liczyc z istnq krucjatq przeciw 
niej naszych kierownik6w narodu". Przejawil0 si
 to w zerwaniu z po- 
wodu akcji mieszczanstwa inseratu z "Gazet q Ludowq" przez kilku kup- 
c6w ciqgnqcych z niego niezle zyski. Kupc6w zmUSZiOiIlO do tego grozbami, 
np. odmowq poparcia kandydatury w wyborach do'rady miejskiej 85. 
Liczba czlonk6w wolnych zwi q zk6w z:awodowych przy wyraznej ten- 
dencji do wzrostu - byla jednak plynna. Przyczyna lezala w tym g16wnie, 
ze w wielu wypadkach wst
powano do zwi q zk6w na cza:s trwania strajku, 
dla otrzymania wsparcia z kas zwiqzku. Drugq przyczynq plynnosei liczby 
czlonk6w byl fakt, ze do zwiqzku wstfipowali robotnicy sezonowi, przybyli 
ze wsi na czas prac, np. budowlanych. Po zakonczeniu sezonu wracali oni 
do miejsc rodzinnych i jak donoszq kierownicy Katolickich Towarzystw 
Robotniczych - stawali si
 gorliwymi agitatorami Siacjalizmu 86. Wyjasnia 
to zarazem OWq alarmujqcq notatk,
 cytowanq na wst
pje tej cZfisci pracy. 
Podawany przez ksifidza patron a zasi
g wplyw6w socjalistycznych na wsi 
byl niewqtpliwie wynikiem powrotu z miasta na wies element6w p61pro- 
letariackich po zakonczeniu prac sezonowych. Wobec braku systematycz.- 
nej pracy SPD na wsi (pr6by nawiqzania kontakt6w przez SPD nie daly 
wi
kszych rez:ultat6w) - idee socjalizmu mogly dotrzec na wies tylko t q 
drogq. 
Na terenie Wielkiego Ksifistwa Poznanskiego bylo w 1903 roku 
4500 czlonk6w wolnych zwi q zk6w zawodowych (w tym 150 kobiet- 
g16wnie cygarniczki i krawcowe z Poznania, Bydgoszczy i Trzcianki).87 
Fakt ten wywolal charakterystyczne stwicrrdzenie "Ruchu chrzescijan- 
sko-spolecznego" "...pawyzsze sprawozdanie, jest powiedzmy prawd
 - 
przerazajqce. Stradlismy dU:?Jo ludzi, a jeszcze wificej zaufania do nas, 
a tracic b
dziemy z roku na rok tysiqcami, jezeli zostawimy w Nkach so- 
cjalist6w monopol organizowania w zwiqzki chroniqce ich .ad wyzysku 
i przynoszqce im popraw
 bytu. Tu zalezy na ka2idym dniu i miesiqcu." 88 


R4 Mayer Ks., KHka slow 0 potr-zebie organizowania 1'obotnikow na:;zych w zwiqzki 
zawodowe. "Ruch" 1903, z. 7. 
85 Z ruchu socjalistycznego. "Ruch" 1903, z. 12. 
86 Sprawozdanie z ruchu w obr
bie... "Ruch" 1903, z. 13. 
87 Akten betreffend... 3362 Ed. 6, s. 89-90. 
"8 Z ruchu socjalistycznego. "Ruch" 1903, z. 13.
		

/AUNC_015_47_149_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


149 


Odrabianie strat przez kler w tym O'kresie bylo wszakZe utrudnione. 
Mim'O istnienia licznych towarzystw..... do dziS wiele z nich juz upadlo, 
wi
kszoSc pozlO\stalych wegetuje zaledwie, a mala garstka tylko, na pewno 
Zyje - mc tez dziwnego, ze nawet najgorliwszych ogarn
l'O zniech
cenie 
i bI1ak ufnosci w skutecznosc swoich wysilk6w".89 Nawet skladki wplywaly 
bardzo opornie i z op6znieniem. 90 
W tych warunkach s2Jczeg6lnej wagi nabieraJio zagadnienie bezpoSred- 
niego oddzialywania "na socjalne poj
cia ludu" poprzez 'Organizacje zwiqz- 

owe 0 charakterze zawodowym. 
Na Zjeidzie w dniu 9 V 1903 r. - przyj
to reZlOlucj
, w kt6rej uchwa- 
lono przylozyc star:an do rmwoju chrzescijaiiskich zwi q zk6w zawodo- 
WYCh. 91 Uchwala stawiala spr:aw
 ostro, zabraniajqc czlonkom TKRP 
przylqczania si
 do zwiqz:k6w Hirsch-Dunckerowskich, lub do Polskiego 
Zwiqzku Zawodowego. Na dod.atek w "Ruchu chrzescijans
o-spolecznym" 
ukazalo si
 przem6wienie ksi
za Mayera wygloszone na tyro zjezdzie, 
mwierajqce pow.azne zarzuty przeciwko PZZ. Konkluzja zmierz:ala do wy- 
kazania, ze nalezy tylko i wylqcznie nalezec do zwi q zk6w zawodowych 
chrzescijaiiskich. 92 Wobec takiego stanowiska Zjazdu Ksi
zy Patron6w me 
wyda si
 dziwne, ze pO' roku istnienia liczba czlonk6w PZZ wynosila na 
terenie Wielkopolski z,aledwie 500. 93 Przyw6dcy Zwiqzku rozpocz
li wielk q 
kampani
 '0 uz.nanie PZZ. Kampania ta spowodowala cofni
cie przez 
V Zjazd Ksi
zy P.atronow poprzedniej uchwaly oraz przyj
cie nowej, 
w kt6rej stwierdzono, Ze: "...na skutek zmiany og6lnych warunk6w i skry- 
stalizowani.a si
 opinii publicmej po stronie PZZ, zaleca si
 ksi
zom pa.- 
tronom, by nie budzili niezadowolenia i pozostawia si
 im wO'lnq r
k
 
w sprawie agitawania. czy to na korzysc PZZ, czy za zwiqzkiem chrzesci- 
jaiiskim." 94 
P	
			

/AUNC_015_47_150_0001.djvu

			150 


J. S t a s z e w ski 


bycie najwi
kszej ilooci czlonk6w dla naszych zwi q zk6w, to oslabienie 
podpory socjaldemokracji - centralnych zwi q zk6w zawodowych". 96 
Odtqd PZZ zaczql si
 szybko zwifikszac liczebnie: 
w 1903 r. liczyl 500 czlonk6w 97 
w 1906 r. " 3903 czlonk6w 98 
w 1908 r. " 4808 czlonk6w zrzesmnych w 59 filiach. 99 
Ich iloSC wskazuje na dooc znaczne rozprzestrzenienie si
 zwiqzku, 
opierajqcego si
 w swej dzialalnosci 0 Towarzystwa Katolickich Robotni- 
k6w Polskich, kt6re sposobily r6wniez czlonk6w i dla tego zwi q zku. 100 
Udzielenie poparcia przez k.si
zy patron6w dla PZZ nie ograniczalo si
 
wylqcznie do zdobywania dla niego czlonk6w. W nast
pnym akresie nie- 
jednokrotnie zdarzaly si
 wypadki wyst
powania ksi
zy patron6w bqdz 
kierownik6w organizacji diecezjalnej TKRP w charakterze poorednik6w 
mi
dzy strajkujqcymi a kierownictwem PZZ i chrzescijanskich zwi q zk6w 
zawodowych z jednej strony, a kapitalistami z drugiej strony. To poored- 
nictwo wyrazalo si
 cz
st<;> w przyjmowaniu przez dywersyjne zwiqzki 
zawodowe warunk6w dyktowanych przez przedsi
biorc6w, wbrew zqda- 
niom wysuwanym przez strajkujqcych.1 01 
Jednak zalatwienie sprawy wsp61pracy Z PZZ nie wystarczalo klerowi 
do rozszerzania dywersji w ruchu robotniczym. "Ruch chrzescijansko-- 
-spoleczny" donosil, ze "...mimo zludzen i cyfr sytuacja przedstawiala si
 
niewesolo. Bowiem na 546 parafii dopiero w 63 istniejq Towarzystwa 
Robotnicze", co bylo tym bardziej godne ubolewania, ze mimo skladanych 
oowiadczen, iZ... "Poznanskie jest niepodatne naagitacj
 socjalistyCZIUb 
socjalizm osiqga coraz wi
ks.z:e wplywy." 102 


'8 Tamze. 
.7 Ceys.ows.ki op. cit. 
.8 Nowicki, Polskie zwiqzki zawodowe w panstwie pruskim. "Ruch" 1907, z. 4. 
ft Ceysowski, Zjazd delegat6w PZZ w Poznaniu. "Ruch" 1908, z. 8. 
tOO W 1908 r. n.as.tqpilo polqczenie PZZ z dwoma zwiqzkami pols.kimi, z kt6rych 
jeden posiadal siedzib
 w Bochum (Westfalia - Zjednoczenie Zawodowe Polski e), 
C!rugi w Bytomiu(Zwiqzek Wzajemnej Pomocy), w organizacj
, kt6ra przyj
a nazw
 
"Zjednoczenie Zawodowe Polskie". W artykule omawiajqcym ten fakt czytamy, z
 
polqczenie bylo konieczne, bowiem dzialalnosc PZZ napotykala na takie. trudnosci, 
iz "praca funkcjonariuszy PZZ choeby dziesiqtki lat trwala, nie przyniesie takich 
owoc6w, 0 jakich dla robotnika marzyli". Ponadto zjednoczony zwiqzek stanowi 
sil
 ..." dotqd bowiem robotnicy nasi wstydzili si
 nieraz przyznac wobec silniejszych 
i licznych zwi q zk6w do przynaleznosci do PZZ". Polqczenie Polskich Zwiqzk6w 
Zawodowych. "Ruch" 1908, z. 1. 
tOI Teska J., Strajk robotnik6w w Gnieznie, "Ruch" 1905, z. 18-19, Nowicki St., 
Przyczyny strajku murarzy w Poznaniu, "Ruch" '1906, z. 15. "Dziennik Poznanski" 
z 8. IV. 1906. 
102 Mayer W. Ks., TO.watz1Jstwa Roootnicze Archidiecezji Gn.-Poznanskiej. 
,.Ruch" 1903, z. 7.
		

/AUNC_015_47_151_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


151 


W ciqgu 1903 roku liczba cz}onk6w KTRP wzrosla do okolo 12000. 103 
W 1902 roku liczba czlonk6w - jak zaznaczylem - ledwie przekraczala 
9000. Tak wi
c wzrost tej liczby nalezy uwazac za sukces kleru,tym bar- 
dziej, ze nowych Towarzystw przybylo zaledwie 4. 
W ciqgu 1904 roku re>aktywowano i zalmono 18 T'owarzystw, mimo to 
liczba czlonk6w niemal nie ulegla zrrrianie i wynosila 12 061 os6b. W tyro 
roku uwidacznia si
 zjawisko rozpadania si
 szeregu Towarzystw, co w la- 
tach nast
pnych przybrato na sile (Tow:arzystwa tracily nawet kilkuset 
czlonk6w rocznie).104 
Fakt ten znajdowal uzasadnienie w pogorszeniu si
 sytuacji gospo- 
darczo-spolecznej mas pracujqcych na terenie polskich ziem zachodnich. 
Swiatowy kryzys ekonomiczny lat 1900-1903 znalazl silne odbicie 
w Niemczech, jak r6wniez na terenie Wielkopolski. Przeja
lo si
 to mi
dzy 
innymi we wzroScie HOBCi strajk6w ogarniajqcych cale pans two niemiec- 
kie. Szczytowy punkt fali strajkowej przypadl na lata 1905-1907, na te- 
renie Wielkopolski zas na lata 1906-1907 105 . W latach 1902-1904 w re- 
gencji poznanskiej bylo 62 strajki, w kt6rych wzi
lo udzial 7542 os6b. 1 0 6 
Liczba czlonk6w wolnych zwi q zk6w zawodowych w Poznanskiem 
wpI'oola w tym okresie do 6000. 107 Ta wlasnie sytuacja oddzialala na 
Zrnian
 form dzialalnoSci Towarzystw Katolickich Robotnik6w P
lskich. 
Dotychczasowe for-my nie odpowiadaly juz potrzebom walki kleru i bur- 
zuazji z rosnqCq falq ruchu strajkowego. Kierownictwo Towarzystw uznalo 
7:'a. konieczne przeprowadzenie w nich zmian ocganizacyjnych, kt6re przy- 
czynilyby si
do bardziej skutecznego "postawienia tamy naporowi socja- 
lizmu" i pomogly we wzmozeniu dywersji. 
Cala ta akcja reformatorska w TKRP miala w konsekwencji powazne 
znaczenie dla hamowania sily ruchu strajkowego i umacniania si
 orga- 
rUzacji klerykalnych na terenie Wielkapolski i Pomorza. 
Prowadz,ona juz od pewnego czasu przez hierarchi
 katolicka, akcja 
"doksztalcania socjalnego" ksi
zy 108 zostala rozszerzona na inteligencj
 
i buriuazj
 w postaci tzw. "kurs6w socjalnych".1 09 Program ich przewi- 
dywal'mi
 innymi, nast
pujqce zagadnienia: "Znaczenie kwestii robot- 


.. 103 V Zjazd KsiE:zy Patronow, "Ruch" 1903, z. 6. 
104 VI Zjazd Ksi
zy Patron6w, "Ruch" 1904, z. 4. 
( . 105 Ruch ekon. spoleczny,. "Ruch" 1906, ,z. 24. (W 1902 w Niemczech odbylo si
 
1060 strajk6w, w 1903 r. - 1374 strajk6w, w 1905 - 2403 strajki. 
. '108 Statistisches Jahrbuch fUr den preussischen Staat. Jhrg. 1904. Berlin 1905, 
s. 87. 3 Jhrg. 1905, Berlin 1906, s. 111-113. W reg. Bydg. 43 strajki z udzia1em 
2439 os6b. 
107 "Volkswacht" z23 IV 1905 r. 
lOR "Przeglqd Koscielny" 1903, z. 4. 
109 Rzymski T. dr, Potrzeba wyksztalcenia socjaLnego warstw wyzszych i srodki 
4tO lego. "Ruch" 1905. z. 5.
		

/AUNC_015_47_152_0001.djvu

			152 


J. S t a s z e w ski 


niCZlej w o
bi.e kwestii spolecznej", "Jakie zadania wyptyw:ajq z kwestii 
robotniczej dla panstwa i 
osciola, praoodawcy i robortnikia.".110 
Zacz
ly pojawiac si
 artykuly wyja.sniajqce katiOlicki program przehu- 
dowy swiata, z kt6rych na szczeg6lnq uwag
 zasluguje artykul ks. Sta.ni- 
slawa Adamskiego 111 "Rozwiqzanie zagadnienia ub6stwa". Juz sarno 
okresienie ub6stwa ("jest to stan czlowieka, kt6ry ci
zkq pracq zarabia 
na to, co mu niezhfidne do zycia") 112 wyjasnia w:artoSe tej propagandy. 
Ciekawe,ze ks. Adamski stwierdzal, ze ub6stwo istnieje dopier'Ood na- 
rodzenia Chrystusa. Adarns.ki staje na stanowisku, ze spoleczenstwu do 
rozwoju i istnienia potrzeba dw6ch rzeczy - nier6wnooci i karnooci, od- 
rzuca program socjalistyczny w rozwiqzywaniu zagadnienia ub6stwa _ 
natomiast 2Jaleca Pl'ogram Koociola. 
Ks. Adamski stwierdza, ze istnieje r 6 w n '0 s ctyllm ewangeliczna 
oraz r6wnoSe laski bozej, kt6re wienczy "r6wnose przeznaczenia" w po- 
staci tak zwanego wiekuisteg'O szcz
sda (lub kary) i niesmiertelnej 
chwaly - oczywiScie po smierci. Czlowiek nie powinien dqzyc do zmiany 
"kondycji", bowiem Chrystus nazyw:al ubogi.ch blogoslawionymi: bogaci 
tez mog q bye takimi 0 ile bogactwem swym gar d z q' W s ere u. 
Te zasady wedlug ks. Adarnskieg'D majq si
 przyczynie - dzi
ki. 
chrzescijanskiej demokracji - d'D wzmocnienia "hierarchii klas", przez 
"podniesienie w y b 0 row e j CZqstki warstw niZszych do WaI'stw wyz- 
szych", co zresztq winno bye przez owe wyzsze warstwy przyjfite tyro 
ch
tniej, ze Iud odwdzi
,czy si
 za takie dobrodziejstwo "pilnq i surnienn& 
pracq". Slowem idylla - tylko naIeiy jq wprowadzie w Zycie, a b10gos1a- 
wiOlle skutki tego iOkazq si
 natychmiast. Ten program mial byc realizo- 
wany przez Katolickie Towarzystwa Robotnik6w. 
Jeden z klerykalnych publicyst6w tak pisal 10 perspektywach tej reo- 
alizacji: "...mamy jeden atut, kt6rego inni nie majq - nieograniczone 
zaufanie ludu naszego. Gdzie ten plomien wygasl, zadna protekcja i po- 
moc panstwowa duchowienstwu nie pomoze... tegiO wplywu nie wolno 
zakopywae, lecz jak drogocennym talentem powinniSmy nim obracac. na 
korzysc KoScioia i spoleczenstwa" 113. 
JednoczeSnie propagowano w pra:sie klerykalnej nowe formy pokojo- 
wego wsp61zycia klas. Umowy taryfowe, kt6re byly sl'odkiem walki 0 po- 
lepszenie bytu robotnik6w i lepsze warunki pracy, publicySd katoliccy 
postanowili wykorzystac ilia realizacji programu pokojowego wsp6lZyci.a 


110 Tamze. 
1H Adamski St. Ks., Rozwiqzanie zagadnienia ub6stwa. "Przeglqd Koscielny" 1904, 
zeszyty 5, 6, 7, 8, 9. 
112 Tamze. 
118 Trzcinski Ks. dr, praca spoleczna. cZE:.
ciq duszpasterstwa, "Ruch" 1908, Z" I L
		

/AUNC_015_47_153_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczYffi... 


153 


kla:s. Wedlug nich umowa taryfowa "...jest pokojowym rozwiqzaniem 
zatarg6w i wykluc2'Ja lub utrudnia ich wybuch na przyszlasc. Gdy w strajku 
r--.... stajq na przeciw siebie dwie wrogie partie, tu zwasnieni podajq &ohie r
ce 
dla wsp61nej pracy" 114. 
BodkreSlajqc d'0godnooc umowy zabezpieczajqcej wysokooc zar'0bku 1'0- 
botnikom na pewien 'Okreslony CZlas, nie zwracano uwagi na to, ze w cza- 
sie waZnooci umowy kapHalista moie wzm6c wyzysk, ze ceny podstawo- 
wych produkt6w spmywczych mogq si
 podniesc, ze wobec grozqcej 
n
dzy robotnik jest bezradny. Za kapitaliist q zas stori prawo dzialajqce tym 
bez:wzgl
dniej, Zena umawie w1dnieje podpis robotnika zgadzajqcego si
 
na. proponowane przez kapitalis
 warunki. 
Propagowano takze sqdy procederowe. Byly tOo instytucje a charak- 
terze rozjemczym. Naleialo do nich godz€rrie zWaSnionych stron - robot- 
nik6w i kapitalistbw. Zadaniem ich bylo "pie1
gn'0wanie pokoju spolecz- 
nego mi
zy kapitalistq a p['acodawcq". Poniewaz prz€dsi,
biorcy nie mieli 
zbyt wielkiego zaufania do sqd6w pl'Ocede['owych, autor artykulu pisze: 
"Niech
c (do sqd6w - J. S.) zwi
kszylaby si
, gdyby sqdy pl'Ocederowe 
przeksztalcily si
 w instytucje stojqce wyraznie na strazy inte['es6w rob'0t- 
niczych. I dlatego nalezy zakres sqd6w procederowych ograniczyc do zadan 

ziowsko-rozjemczych" 115. 
PropagujqC tak z:wany "wsp61udzial robotnik6w w zyskach" wyjasnia- 
no, ze ta forma zlikwidowalaby istniejqcq anormalnosc w stosunkach mi
- 
dzy praoodawcq a pracobior!cq. Dotqd kazda ze stron dbala '0 swoje 
interesy: przy zastosowamu wsp61udzialu w zyskach interes 2'Jostanie 
wyrbwnany. Mialo to bye korzystne dla robotnik!6w, krorzy partycypowa- 
liby w '0g6lnym zysku prz€dsi
biorstwa, otrzymujqc jednoczesnie stalq 
pla
. Nie zwracanoco pmwda uwagi na to, Ze udztal w zysku chocby 40% 
100 czy 200 robotnik6w jest maly w por6wnaniu z zyskiem zagarni
tym 
przez kilku akcjonariuszy. Niemniej autor artykulu zalecajqcego udzial 
robotnik6w w zyskach wskaz:al na innq bardziej interesujqcq kapit.alist6w 
stT'0n
 zagadnienia. Mianowicie prz€dsi
b
orcaj aczkolwiek nieoo traci - 
godzqc si
 na tak q umow
 - zyskuje znacznie wi
cej oddalajqc, usuwajqc 
niemal groz
 strajku. Robotnky bowiem za:interesowani w osiqgni
ciu 
jak najwyzszego zysku - pracujq lepiej i wydatniej 116. 
Mimo tych zapewnien niewielu przedsi
bior06w godzilo si
 na przyj
- 
de proponowanych form wsp61zycia, tym bardziej, Ze wlaSnie sqdy pro- 
cederowe, jak i umowy taryfowe byly domeI1q wplywbw wolnych zwiqz- 
k6w zawodowych. 


114 SS, 0 umowie taryfowej, "RuGh" 1905, z.14, 18. 
115 Maj K.., Izby robotnicze. "Ruch" 1905, z. 1. 
116 Reiter W. Ks., Wspoludzial robotni.kow w zyskach."Ruch" 1907, z. 9.
		

/AUNC_015_47_154_0001.djvu

			154 


.T. S t a s z e w sk i 


Przechod
 z kolei do om6wienia dywersji klerykalnej w ruchu robot- 
niczym w Wielkopolsce w latach 1905-1907 117 . 
Mimo' znacznych sukces6w, Jakie ,odniosla socjaldemohacja w cZMie 
poprzedzajqcym podniesienie si
 fall strajk6w (wi
ks;;:a liczba glos6w 
oddanych na kandydat6w socjaldemokratycznych w wyborach do parla- 
mentu, wzrost ilooci czilonk6w wolnych zwi q zk6w itp.) bl
dy w jej pracy, 
kt6re istnialy w poprzednim okresie, uwidocznily si
 w pelni. Szczeg61nie 
astra wysta,pilo niewlaSciwe ustosunkowanie si
 SPD do kwestii narodo. 
wej, do walki polskich mas ludowych przeciwko germanizacji. Ujawnilo 
sifi to szczeg6lnie w okresie strajku szkolnego 1906-7 roku w Wielkopolsce. 
Rozlam, kt6ry istnial mi
dzy PPS a SPD, zakonczyl si
 w 1906 roku 
pojednaniem pod naciskiem dol6w pepesowskich. Np. we wnioskach or- 
ganizacji poznanskiej PPS na VII Zjazd PPS zaboru pruskiego znajdujemy 
zqdanie nawia,zania stosunk6w z SPD 118. Porozumienie zawarto na IX 
Zjezdzie PPS zabo'I'U pruskiego (15-16 kwietnia 1906 r.) w zasadzie na 
warunkach sprzed rozlamu. Ponadto IX Zjazd ZiObowiqz:al kazdego czlonka 
partii do ab{Jnowania "Gazety Robotniczej", a tych, kt6rzy nie umieli 
czytac po polsku - do nauczenia si
 polskieg:o. Obowia,zek abonowania 
gazety partyjnej obejmowal nawet analfabet6w, kt6rym mieli czytac pras
 
tcwarzysze piSmienni. 119 
W 1907 roku odbyla si
 w Ino'WTodawiu konferencja partyjn:a PFS 
i SPD, kt6ra miala oro6wie wprowadzenie w zycie uchwal zjazdu zjedno- 
czeniowego. Jeden z przemawiajqcych Pawel St6ssel (SPD) podkreslil 
trudnosci w prowadzeniu agitacji socjaldemokratycznej, wynikajqce z du- 
zego wplywu kleru na masy pracuja,ce. Na zakonczenie konferencji przy- 
j
to wniosek Trqbalskiego (PPS), by agitacja byla prowadz,ona wsp6lnie 
przez polskich i niemieckich towarzyszy,120. 
Uchwala ta miala niewqtpliwie donioole znaczenie dla dalszego roz.. 
woju ruchu socjalistycznego. Jednak zar6wno porozumienie jak i wsp61na 
akcja, przyszly zbyt p6zno. 
Charakterystyczna jest polStawa wielkopolskiej prasy klerykalnej i bur- 
Zuazyjnej wobec wydarzen rewolucyjnych rozgrywajqcych si
 w 1905 roku 
w Rosji i Kongres6wce. Ton pierwszych doniesien prasowych poczqtkowo 
nawet pochwalajqcych te wypadki 121, us
puje miejsca wscieklym ata- 
kom na socjalist6w, kiedy okazalo si
,ze sq oni motorem rewolucji. Prasa 


117 Szerzej {) tyro Luka.szewicz W., Odd
ialywanie rewolucji 1905__19Q1 .roku 'n(1 
Wielkopolsk<,: i PomOTze Wschodnie. Referat zespolowy na Sesj
 Naukow
 Po.znaf1*" 
16-17 XII 1955, s. 43. 
118 Z ruchu socjalistycznego. "Ruch" 1905, z. 15. 
119 Z ruchu socjalistycznego. "Ruch" 1906, z. 15. 
120 Z ruchu socjalistycznego. "Ruch" 1907, z. 17. 
m "Robotnik" Poznaii, 1905, nr 8.
		

/AUNC_015_47_155_0001.djvu

			.
 


Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


155 


nie ogranicza si
 do zwyklych zarzutow warcholstwa lub mqcicielstwa, ale 
win
 za krwawe represje ze strony wladz carskich sklada na socjali- 
stOw 122. Wypadki majowe w Warszawie skomentowano tak, jakoby pod 
zaborem rosyjskim panowal terror socjalistyczny, kt6ry nie pozwala spo- 
leczenstwu "tak swobodnie wa1czyc przeciwko zbr()dniczej robocie socja- 
list6w, jak gdzie indziej" 123. Wszelkie grabieze, kradzieze i rabunki przy- 
pisywano socjalistom, nie pomijajqc zarzut6w morderstwa itp. Cala ta 
akcja miala na celu zastraszenie opinii publicznej Wielkopolski niebezpie- 
czeiistwem grOZqcym ze strony socjalizmu. Jednoczesnie prasa endecka 
prowadzila bardzo zYWq propagand
 na rzecz "StraZY" - organizacji 
nacjonalistycznej gloszqcej haslo obrony polskosci i polskiego stanu 
posiadania 124. 
Organizacja ta znalazla poparcie szczeg61nie u klas posrednich, wy- 
korzystujqC hasto obrony polskiego stanu pOisiadania, co w zwiqzku z za- 
rzqdzeniami wladz pruskich z lat 1906-1908 przyciqgalo do niej r6wniei 
znacznq Hooc chlop6w. 
G16wnym polem oddzialywania kleru pm:ostawaly Towarzystwa Ka- 
tolickich Robotnik6w Polskich. Mimo wysHk6w z jego strony liczba czlon- 
k6w tych Towarzystw nie ulegla szybkiemu wzrostowi. Widac z tego, ze 
przedsifiwzi
te w poprzednim okresie srodki byly niewystarcz:ajqce. W dal- 
szym ciqgu wystfiPQwalo zjawisko l'ozpadania si
 Towarzystw. W 1904 roku 
bylo 87 Towarzystw, w 1905 roku przybylo nowych 21. Og6lna liczba 
90 stowarzyszen swiadczy 0 tym, ze dywersja klerykalna mimo pewnych 
osiqgni
c w dalszym ciqgu napotykala na trudnooci. Nasycenie terenu 
Towarzystwami bylo znaczne, poniewaZ na pi
c parafii przypadalo jedno 
Towarzystwo 125. 
Widac bylo ponowne wywieranie nacisku na aktywizacj
 Bractwa sw'. 
Izydora, co wiqzalo si
 ze wZffioZonym w tymczasie ruchem emigracyj- 
nym 126. W marcu 1905 rOoku arcybiskup Stablewski zalecil proboszczom 
wzm6c opiek
 nad ludnoociq majqcq zamiar emigrowac tnk, by l'obotnicy 
nie dali si
 uwiesc "zgubnym ideom, glosoonym w j
zyku polskim prze- 
ciwko wierze i Kosciolowi" 127. 


122 ;,Robotnik" Poznan z 9 IV 1905, 14. I. 1906, 21 I 1906. 
123 "Robotnik" z 21 V 1905. Por6wnaj takZe "Dziennik Poznanski", styczen 1906 r. 
124 Dziala1noM: "strazy" malazla poparcie duZej liczby ksi
zy prowincjonalnych. 
Spotkalo si
 to Z ostrym sprzeciwem ze strony arcyb. Stablewskiego. Na to jeden 
z mlodych ksi
zy odpowiedzial, ze 0 ile nie uzyska zezwolen.ia na udzial w "Strazy" 
odwola si
 do papieza. "Dziennik Poznanski", kwiecien 1906. , I 
125 Ruch chrzescija1isko-spoleczny w Poznanskiem.' "Przegl. Powsz." 1905, z. 12. 
128 Wedlug "Ruchu chrzescijansko-spol." w. 1904 roku wyjechalo na Zach6d 
258058 os6b, wr6cilo tylko 102 990. W 1905 roku w Westfalii i Nadrenii ludnosci poch. 
z ziem polskich zab. pruskiego bylo 95 tys., tj.okolo 33,6% og61u zatrudnLonych 
("Ruch" 1906, z. 4). 
127 ..Wiarus Polski" z 16 III 1905. 


"
		

/AUNC_015_47_156_0001.djvu

			-,- 


156 


.T. S t a s z e w ski 


Przystqpiono jednoczeSnie do przygotowan majqcych za zadanie zmian
 
struktury o
ganizacyjnej Towarzystw. Uznano, ze dotychcz:asowa struktura 
i metody pracy Sq "zhyt pat!riarchalne", jakoze wszystkim kierowali ksi
- 
za patroni. Zamierzenia te byly wazne; organizacje socjalistyczne bowiem 
opieraly SWq prac
 na swobodnej organizacji samych robotnik6w, CO 
wplywa1>o na szybszy WzrOlst swiadomo.sci i aktywnosci cz1>onk6w. Stqd ta 
tendencja u przyw6dc6w TKRP do zerwania z zasad q "patriarchalnooci" 
i przejscia na bardziej elastyczne fOl'my pracy organizacyjnej. 
Zjazd KsiE;ZY Patron6w, kt6ry ob1:'adowal jesieni q 1905 roku, podjql 
szereg uchwal, dotYCZqcych zmian w dotychczasowym stanie organizacyj- 
nym TKRP. Powolano "sekretariaty roootnicze". Byla to instytucja znana 
w niemieckim ruchu robotniczym, rozpowszechniona przez wolne zwiqzJ.d 
zawodowe, kt6re dzi
ki sekretariatom zdobyly wielu czlonk6w 128. 
Z,OTganizowane przez Towarzystwa sekretariaty udzielaly porad praw- 
nych swoim cz1>onkom, podczas gdy sekretariaty socjaldemokratyczne 
udzielaly ich bezplatnie wszystkim potrzebuj
cym pomocy. Pewne usa- 
modzielnienie Towarzystw osiqgni
to przez powo1anie Zjazdu Delegat6w 
Swieckich, jalm OI'ganu naczelnego TKRP. Pozostawiono w gestii Zjazdu 
sprawy drugorz
dne, nrganizacyjne. Np. uchwaly I Zjazdu Delegat6w 
Swieckich dotyczyly prenumeraty "Robotnika" (redagowanego pr:rez ks. 
Adamskiego od 1906 roku) rozszerz;ania sieci bibliotek Towarzystw, walki 
z alkoholizmem 129. 
Rezultatem tej reorganizacji TKRP byl WZ1-Ost ich liczby 0 36 (razem 
115- przedtem 90) przy powi:
kszeniu si
 liczhy czlonk6w do 16 000 (to 
znaczy 0 blisko 4000) 130. 
Warto dodac, ze w tYrnZe 1906 roku rozpadly si
 32 Towarzystwa z 668 
czlonkami 131. 
Kler poznanski nie poziOstal oboj
tny na wydarzenia rozgrywaj
ce si
 
w Kongres6wce. Charakterystyczna jest w tym wzgl
dzie postawa arcy- 
biskupa Stablewskiego, kt6ry ze sz,czeg6lnymniepokojem oooerwowal 
strajk m1>odziezy szkolnej na terenie zaboru rosyjskiego, uWaZajqc go za 
wynik "zlego wplywu" socjalist6w na mlodziei. Dlatego z zadowoleniem 
przyjql do wiadomooci list past-e,rski arcybriskupa Popiew. nawolujqcy wier- 
nych do uleglosciwobec wladzy carskiej i opami
tania si
. Stablewski na- 
pisal tei do Popiela list (ogloszony nastfipnie w prasie wielkopolskiej), 
w kt6rym wyrazal przekonanie, ze "spoleczenstwo i mlodziez wyzwoli si
 
spod terroru nieszc
snego i rozibudzone szlachetniejsze uczucia p6jd
 za 
tym glosem" (tzn. za glosem arcyib. Popiela) 132. 


128 Ruch ekonomiczno-spoleczny. "Ruch" 1907, z. 4. 
129 "Ruch" 1906, z. 19. 
130 Adamski, Zwiqzek TKRP. "Ruch" 1906, z. 11. 
131 Zjazd Delegat6w Swieckich TKRP. "Ruch" 1907, z. 17. 
m "Robotnik", Poznan 1905, nr 34.
		

/AUNC_015_47_157_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


157 


Nowa fala strajk6w robotniczych i chlopskich w Kongres6wce sklonila 
Stablewskiego do wydania listu pasterskiego (16 X 1905), w kt6rym zwra- 
ca uwag
 na dqzenia socjalist6w do wylmrzystania nastroj6w wyplywa- 
jqcych z ci
zkiego polozenia proletariatu. 
Stablewski uwaza, Ze by uchronic Iud cd socjalizmu, trzeba wzm6c 
wysilki w celu wprowadzenia w zycie zasad chrzescijanskich, naIeZY pod- 
niesc og6ln q religijnosc ludu, zajqc si
 wpajaniem zasad religijnych dzie-- 
ciom przez lepsze przygotowanie ich do Immunii itp.133. 
Zamiast komentarza przytocz
 fragment z listu cesarza Wilhelma II, 
skierowanego do Stablewskiego, a b
dqcego odpowiedzi q na wystqpienie 
arcybiskupa. Dzi
kujqc za zaslugi polozone oikolo wzmacniania wiary 
chrzescijanskiej Wilhelm II pisze: "...rzqd m6j b
dzie usHowania Wasze 
okolo stawiania zap6r rozprzestrzenianiu sifi idei przewrotu przez poglfi- 
bianie i rozszerzanie zasad wiary chrzescijanskiej w sercach ml-odziezy 
ch
tnie popieral". W zakonczeniu listu cesarz prosil arcybiskupa Stablew- 
skiego 0 dopilnowanie, by duchowieiistwo wypelnilo wskazbwki zawarte 
w jego lisde pasterskim 134. 
1905 rok stal si-
 r6wniez prze10mowy, jesli idzie '0 organi
owanie pod. 
przewodem kleru kobiet w zwi.qzki robotnic oraz mlodziezy robotniczej 
i rzemieslniczej. 
W oparciu '0 uchwal
 Kongresu SPD w Halberstadt (1892) rozwijala 
si
 na terenie Poznanskiego i Pomorz:a agitacja socjaldemokratyczna wsr6d 
kobiet. Napotykala ona przez dlugie lata na ogromne trudnooci, spowodo- 
wane przede wszystkim wplywem, jaki na kobiety wywieral k1er. Jak 
wykorzystano ten wp-lyw ze strony kleru swiadczyc moze nast
pujqcy 
wypadek. Jeden z ksi
zy -odwiedzal zony robotnik6w nalezqcych do wol- 
nych zwi q zk6w zawodowych i namawial je, by sklonily swych m
z6w do 
wystqpienia z nich. Gdyby perswazje nie pomogly, radzil, by zony odm6- 
wily swym m
zom wsp6lnego 1'Oza i w ten spos6b spowodowaly ich wy- 
stqpienie 135. 
Oczywiscie WYZej opis.any wypadek nie byl regulq, wskazuje jednak 
domtnie na me10dy stosowane przez kler przeciw socjaldemokratycznemu 
ruchowi zawodowemu. A oto jak socja1demokraci agitowali ko):>iety. "Vor- 
warts" opisuje, ze agitatorzy chodzili po domach, zdobywali w czasie roz- 
mow zaufanie i "...zdolano dzi
ki temu naklomc wiele k'Obiet do abono- 
wania pism socjaldemokratycznych (w Inowrodawiu, Mi
dzychodzie, 
Skwierzynie). W wi
kszych miast.ach, jak w Bydgoozczy, Jastrowie, 
Trzciance, kobiety pr6cz abonamentu placily regularne skladki dla zado- 


133 "Robotnik", Poznan 1905, nr 44. 
1M "Dziennik Poznanski" z 3. I. 1906. 
135 Akten betreffend Uberwachung Sozialdemokratischer VersarnLunge.a im Ein- 
ze
nen. WAPB. nr. 2562, Bd. 2. s. 763-765.
		

/AUNC_015_47_158_0001.djvu

			158 


.J. Staszewski 


kumentowania przynaleznoSci do partii. Socjalistki w Bydgoszczy agituj
 
przy wszystkich robotach w okollcy. Agitacja ich rozwija si
 po- 
myslnie" 136. 
Nie mozemy pominqc milczeniem zjazdu kobiet polskich zO'I'ganiz	
			

/AUNC_015_47_159_0001.djvu

			Rola kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


159 


Dla okreslenia charakteru tej wsp6lpracy w
to przytoczyc fragment 
z artykulu ksi
za. Czachowskiego: "...majq one (panie z "wyzszych sfer") 
dla sprawy spolecznej gl
bsze zrozumienie, zblizajq do siebie kobiety 
wszystkich stan6w, rzucajq pomost mi
dzy kobietami pracuj, qcymi a ko- 
bietami inteligentnymi, wyr6wnujq przedwienstwa klasowe i r,odowe" 140. 
W 1905 roku stan
lo r6wniei przed hierarchi q katolick q bardzo wazne 
zagadnienie pracy wsr6d m1odzieZy. Na jej zlecenie kler przypuscil gwal- 
towny atak na mlodziez, aby jq zrzeszyc w organizacjach katolickich. Nie 
bez znaczenia byl tu fakt masowego strajku mloclziezy szkolnej, kt6ry 
wybu
hl wiosnq 1905 r. w Kongres6wce. 
Jednak najwi
ksze poruszenie w obozie klerykalnym sprawil fakt for- 
mowania robotniczych organizacji mlodziezowych przez socjaldemokracj
 
na terenie Poznaiiskiego 141. Gl6wnq rol
 na tym odcinku pracy partyjnej 
grali R6za Luksemburg i Karol Liebknecht. 
Jak donosil "Ruch chrzescij, ansko-spoleczny" socjalistyczny zwiqzek 
mlodziezy ma nie tylko przygotowywac ludzi do partii, wychowywac na 
dzielnych bojownik6w w wa1ce 0 wolnooc mas pracujqcych, ale "chce ode- 
rwac mlodziez od tych wszystkich organizacji, w kt6rych KoSci61 dok!Onuje 
dziela oglupienia" 142. 
Dlatego tez w "Ruchu", jak i w innych organach klerykalnych, stale 
nawolywano do zakladania katolickich organizacji skupiajqcych mlodziei 
oraz aktywizowano istniejqce od 1894 Towarzystwa Katolickich Termina- 
tor6w i Czeladnik6w 143. . 
DzialalnoSc ta niewqtpliwie hamowala powaznie pra
 socjaldemokracji 
wsr6d mlodziezy, szczeg6lnie w 1906 roku, kiedy strajk szkolny objql setki 
szk61 Pomorza i Wielkopolski. Kilka sl6w 0 roli kleru w tym strajku. 
Strajki szkolne stanowily wazny etap walki przeciwko uciskowi ger- 
manizacyjnemu, walki 0 polskooc 144. Wiosnq 1906 roku zacz
ly si
 odby- 
wac na terenie Wielkopolski wiece protestacyjne w sprawie przywrocenia 
bez ograniczen nauki religii w j
zyku polskim. Zqdania wysuwane na tych 
wiecach zmusily arcybiskupa Stablewskiego do zaj
a stanowiska w tej 
sprawie. Stablewski wyrazil je w liScie pasterskim. Nakreslonej w tym 
liScie linti trzymal si
 do konca zycia. W "ostatniej woli" (ogloszonej juz 
po smierd Stablewskiego) wzywal, by realizowano jego z,alecenia 145. 


140 Czachowski Ks., Zwiqzek Kobiet Pracujqcych 1.V WKP. ..Ruch" 1909. z. 14. 
141 Z ruchu socjalistycznego. "Ruch" 1905, z. 7. 
t4! Z ruchu socjaHstycznego. "Ruch" 1906, z. 13. 
n3 Tamze. Por6wnaj: Dzialalnosc k6l czeladniczych i towarzystw robotniczych. 
..Przegl
d KOScielny", 1906, z. 5. 
144 Szerzej na ten temat - refer. mgr L. Gomo1ca, Strajki szkolne w Poznanskiem, 
doc. A. Bulmwskiego, Strajk szkolny na Pomorzu Gdanskim w 1. 1906-7, wygloszone 
na sesji naukowej poznaiiskiej 16/17 XII 1955 r. 
145 "Robotnik" Poznaii, nr 42 z 9 XI 1906 r.
		

/AUNC_015_47_160_0001.djvu

			160 


J. S t as z e w ski 


Trzeba dodac, ze papiez w pelni aprobow:al stanowislm arcybiskupa 
gniezniensko-poznanskiego, dzi
kujqc mu p.rzy okazji za obfite "swi
to- 
pietrze" 146. Na ws1;fipie swego listu pasterskiego "arcypasterz FLorian" 
przypominal wiernym, ze staral si
 juz u wladz 0 pozwolenie na nauczanie 
religii w j
yku polskim, a poniewaZ nie dalo to rezultatu, uwazal iZ nadal 
nie naleiy zalowac staran i zabieg6w u wladz: - oczywiscie "godziwych 
i dozwolonych", jednoczesnie wz0'Wal duchowieiistwo, by ze ZJdwojonq 
gorliwoSci q staralo si
 0 pog]',
bienie prawd wiary swifitej i uczuc religij- 
nych w se1rcach mlodziezy 147. 
Rozw6j strajk6w szlmlnych, kt6re obj
:ty nie tylko Wielkopolsk
 lecz 
i znacznq cz
sc Pomorza Wschodniego, oraz udzial w nich wielu ksi
Zy 
dowodzq,ze zalecenia Stablewskiego nie byly przyjmow:ane i realiZiOwane 
przez mlodziez, rodzi06w i pau-iotycznq c
sc kleru. 
Gdy Stablewski zalecil "wiernym" ograniczenie zqdan do nauki religii 
po polsku w koSciele i w domu, rodzice odpowiadali - nasze dzieci de facio 
dom6w nie majq (poniewaZ praca rodzic6w prawie wykluczala opiek
 nad 
dziecmi), caly wi
c cifizar wychowania spada na szk.ol
. Ksi
za tlumaczyli 
sw6j udzial w strajku szkolnym tym, ze nauka religii po polsku w szkole 
ulatwi im zwalczanie socjalizmu 148. 
Strajk szkolny trwal do jesieni 1907 roku. Jego sil
 i uporczywosc 
nalezy tlumaczyc z jednej stvony poparciem rodzio6w, z drugiej zas 
wzgl
dnie wysokim poziomem og6lnej fali strajkowej w Wielkopolsce i na 
Pomorzu, kt6ra zaktywi
owala wi
kszq niz kiedykolwiek liczb
 ludnooci. 
Wlasnie niewykorzystanie sily rewolucyjnej tego ruchu przez socjalde- 
mokracj
 i PPS pozwolilo na umocnienie pozycji kleru, kt6ry nie tylko 
potrafil ograniczyc charakter strajku do walki 0 nauczanie religii w szkole 
po polsku, ale ponadto postawil siebie na piedestale jedynego obroncy 
polskooci. Nie mOZna pominqc milczeniem faktu wzrostu tendencji nacjo- 
nalistycznych, co zostalo wykorzystane przez N arodowq Demokracj
 dla 
rozszerzenia swoich wplyw6w na masy ludi!1oSci. 


* 


* 


* 


Zjazd Delegat6w Swieckich w 1907 roku wykazal wzrost ilosci czlon- 
k6w TKRP do 19114 (czyli 0 3000 wi
cej w por6wnaniu do l'oku poprzed- 
niego). Ten silny przyrost liczby czlonk6w Towarzystw Katolickich Robot- 
nik6w Polskich byl wlaSnie konsekwencjq umocnienia si
 pozycji kleru 
w latach walk klasowych 1906-1907. Rozszerzyl si
 r6wniez zakres 
oddzialywania Towarzystw. ZWI'6oono bowiem uwag
 na koniecznoSc 


146 "Robotnik", PoznaiJ., nr 35 z 2 IX 1906 r. 
147 "Robotnik", Poznan, nr 22 z 9 IV 1906 r. 
148 "Rabotnik", Poznan, nr 42 z 1906 r.
		

/AUNC_015_47_161_0001.djvu

			Rola kler.u katolickiego w ruchu robotniczym... 


16i 


rozwoju czytelnictwa, zwi
kszyla si
 iloSe bibliotek i ksiqZek 149. NaleZY 
dla wyjaSnienia dodac, ze zakupem ksiqzek zajmorwal si
 zarzc:j;d diece- 
zjalny Towarzystw, kt6ry, rzecz jasna, decydowal 0 doborze lektury. 
Reorganizacja Towarzystw w 1907 roku miala na celu uatrakcyjnienie 
pracy TKRP. Wprowadzono do programu wi'
cej wyklad6w, aby dac 
czlonkom og6lne wiadomosci, urozmaicano je "obrazarni swietlnymi" ze 
scyoptikonu. Nastqpil dalszy roe:w6j Towarzystw wraz zopadaniem fali 
rewolucyjnej. Charakteryzuje to dobitnie liezba 24957 czlonk6w zare- 
jestrowanych w koncu 1908 roku 150. 
Duza liczba czlonk6w Towarzystw spowodowala zmian
 ich struktury 
organizacyjnej. Nowa struktura miala podobny chara.kter do struktury 
wolnych zwi q zk6w zawodowych (stworzono okr
gj Towarzystw, wprowa- 
dzono instytucj
 m
z6w zaufania) 151. 
Zwi
kszono licz
 biur pomocy prawnej. Kierownicy tych biur rnieli 
obowiqzek wyglaszania odczyt6w i pogadanek 152. Zwi
kszenie ilood biur 
bylo uzaleznione ad terenowych potrzeb i srodkOw finansowych. 
IX Zjazd Ksi
y Patron6w mimo tych liczbowych osiqgni
c, wskazal 
na kmiecznoSc kontynuow:ania wysilk6w zmierzajqcych do rozszerzenia 
wplyw6w Tor#arzystw, poniewaZ "...rosnq (stale) szeregi polskich socja- 
list6w". Ponooto Zjazd wezwal ziemian i inteligencj
 do pracy w towa- 
rzystwach robotniczych. Jako przyklad wlaSciwej wspolpracy pokazywano 
fakt wyboru obszarnika Turny do z:arzqdu Towarzystw Robotniczych 153. 
Rozw6j wydarzen w latach 1905-7 w Wielkopolscei na Pomorzu 
wplynql zasadniczo na wzrost liczby TKRP i ich czJ:onk6w. JeZeli w ciqgu 
pierwszych 11 lat istnienia Towarzystw Katolickich Robotnik6w Polskich 
zdolano zorganizowac tylko 54 torwarzystwa, to w ciqgu nast
pnych 6 Lat, 
liczba ich wzrosla do 205, tj. przeszlo 3,5 raza 154. Liczha czlonk6w powi
k- 
szyla si
 z 9042 w 1902, do 29100 w 1908 roku, rnimo ze w tym roku ubylo 
1469 czkmk6w 155. 
Por6wnanie tych cyfr daje nam obraz sHy, jak q osiqgn
y w walce 
z rewolucyjnym ruchem robotniczym klerykalne organizacje dywersyjne. 
Kler nie poprzestal na osiqgni
ciach z roku 1908. Szeroko zakrojona i pr
 
wadzona dzialalnosc poprzez najrozmaitsze organizacje 
dftce pod wPly- 
wem duchowienstwa katolickiego sprawila, ze w 1909 roku sila TKRP 


149 Tamie. W 1905 r. w 57 Towarzys
wach istnialy biblioteki z 9820 tomami; 
w 1906 r. w 78 Towarzystwach isinialy biblioteki z 12 561 tomami. 
150 IX Zj,azd Delegat. Swieckich. "Rueh" 1908, zeszyty 11-12. 
151 Tamze. 
152 Ruch ekonomiczno-spoleczny. "Ruch" 1909, z. 12. 
153 IX Zjazd Delegat6w Swieckich. "Rueh" 1909, z. 12. 
154 Rozw6j Katolickich Towarzystw... "Ruch" 19G9, z. 12. 
155 Tam.ze. 


Nauki - 11
		

/AUNC_015_47_162_0001.djvu

			If;ia 


J. S t a s z e w s ki 


Vl/"zrosla, osiqgajqc 31 948 czlonk6w zo['ganizowanyc:h w 229 towarzystwach. 
W tym samym roku Zwiqzek Kobiet Pracujqcych liczyl ponad 4900 czlon- 
kin, g16wnie w Poznaniu 156. Nie nalezy zapominac 0 ogromnej Hood 
kobiet obj
tych r6znego rodzaju stowarzyszeniami dewocyjnymi. 
Jednoczesnie rosla mimo dyweTsji klerykalnej liczba czlonk6w wol- 
nych zwiqzk6w zawodowych. Byl to wynik dalszego TGzwoju kapitalizmu 
w Wielkopolsce i na Pomorzu. W pierwszym dziesi
cioleciu XX wieku 
powstajq pierwsze miejscowe organizacje monopolistyczne 157. Wsr6d 
czlonk6w wolnych zwi q zk6w zawodowych przewazali w dalszym ciqgu 
ciesle, murarze i robotnicy budowlani. W okn;:gu agitacyjnym poznan- 
skim wolne zwiqzki zawodowe liczyly ponad 10000 czlonk6w 158. 
W latach 1910-1914 Towarzystwa Katolickich Robotnik6w Polskich 
i Zwiqzek Kobiet Pracujqcych rozwijaly si
 znacznie E.labiej niZ w po- 
przednim okresie, rozw6j ich ulegl pewnemu zahamowaniu. 
Ks. Aleksander W6ycicki w swojej pracy 159 pomija milczeniem te lata. 
Podobny kryzys, tylko znacznie gl
bszy, przechodzily w tych latach "Sto- 
warzyszenia Robotnik6w Chrzescijanskich" w Kongres6wce. Kryzys ten 
trwal od roku 1919, do chwili polqczenia sifi trzech odlam6w ruchu z Kon- 
gres6wki, Malopolski i Wielkopolski. Od 1919 roku nastqpilo odrodzenie 
ruchu, kt6ry przyjql charakter przede wszystkim zawodowy. Stal si
 on 
podstawq dzialajqcej w Polsce w okresie mifidzywojennym ChrzescijaiJ.- 
skiej Demokracji. 
Wspomnialem uprzednio,ze katolickie organizacje robotnicze w Wiel- 
kopolsce i na Pomorzu mialy na zewnqtrz cele charytatywno
kulturalne, 
w istocie sluzyly dywersji klerykalnej wobec socjalizmu. Na skutek 
zmian w og6lnej sytuacji politycznej w ostatnich latach przed wybuchern 
I wojny swiatowej, znacznego rozwoju ruchu robotniczego, organizacje 
kierowane przez kler tracily SWq atrakcyjnosc. 
Podkresla to wyraznie ks. W6ycicki stwierdzajqc, ze kler Wielkopolski 
popelnil "...blqd nie do darowania" ograniczyl si
 bowiem do pracy kultu- 
ralno-oswiatowej i finansowej, totez ..."kiedy ruch zawodowy wkracza na 
tory radykalizmu spolecznego ...duchowienstwo wielkopolskie i slqskie 
musi bezradnie na to patrzec" 160. 
Odbiciem kryzysu, jaki przechodzil ruch katolicki w Wielkopolsce Sq 
nast
pujqce dane statystyczne: 


J,,6 W6ycicki A. Ks., op. cit. s. 168. Jak podaje ks. Czachowski w cytow. wyz. art., 
liczba czlonkin ZKP wynosila 6000. 
157 "Ekonomista", Warszawa 1910 r. t. IX. 
15B Ubersicht... W APB nr 2079, s. 103-161. 
150 W6ycicki, Ruch Chrzesc. w PoLsce, Pozman1921. 
180 W6ycicki AI. op. cit. s. 170.
		

/AUNC_015_47_163_0001.djvu

			RoJa kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


163 


W 1909 rku bylo 229 TKRP, czlonk6w 31 948 (przy czym w ostatnirrt 
roku ubylo 80 towarzystw z 1847 czlonkami) 161, 
w 1913 roku bylo 276 towarzystw - a wi
c wifi'Cej niz w roku 1909
 
natomiast liczba czlonk6w byla nizsza - 31 172 162. 
Podobnie wyglqdala sytuacja w Zwiqzku Kobiet Pracujqcych, kt6ry 
liczyl w 1909 roku ponad 4900 czlonkin, zas w 1913 roku 5365 czlonkin 163. 
Jak wynika ze sprawozdania zloZonego na VIII Zjezdzie delegat6w 
Zwiqzku KTRP, kt6ry odbyl si
21. V. 1918 roku w Poznaniu, wojna zaha-, 
mowala dzialalnooc Towarzystw do 1919 roku. Od tego roku zaczql si
 
nowy etap dzialalnosci Towarzystw 164. 
Dywersyjna rala organizacji robotniczych kierowanych przez kler nie, 
posiadala jakiegos wyjqtkowego charakteru na terenie Poznanskiego. 
Stanowila ona jedynie wqski odcinek szerokiej og6lnej akcji Watykanu, 
wymierzonej przeciwko ruchowi socjalistycznemu na calym swiecie. 
Na terenie Wielkopolski akcja ta rozwijala sifi w dw6ch etapach. 
Pierwszy rozpoczql si
 ad ogloszenia przez episkopat niemiecki listu, 
pasterskiego ustalonego na Zjezdzie w Fuldzie (sierpien 1890). 
Ogloszenie przez Leona XIII encykliki "Rerum novarum" uaktywnilo 
zabiegi kleru, zmierzajqce do zakladania katolickich towarzystw robotni-, 
czych, kt6re mialy stac si
 tamq w rozwoju socjalizmu na tereniezabort,J 
pruskiego. Rzecznikiem i realizatorem kieTunku politycznego Watykami 
stal sifi arcybiskup Florian Stablewski.Jego dzialalnooc cechowalo nie 
tyllw posluszenstwo wobec polecen z Rzymu, lecz i calkowite podporzqd- 
kowanie si
 zqdaniom Wilhelma IIi. jego rzqdu; Stablewski cieszyl si
 
u nich pelnym poparciem i zaufaniem. 
Pierwsze lata organizowania TKRP nie przyniosly spodziewanych 
przez kler rezultat6w. Napotykano bowiem na wiele trudnosci. Nie bez 
znaczenia byl tu stosunek samego kleru do nowych zadan, kt6re mu 
ta-: 
wial Leon XIII. 0 ile jedni ksi
za tworzqc towarzystwa wypelniali tylko 
zarzqdzenia urz
dowe swych zwierzchnich wladz (pamifitamy narzekania 
. . 
na brak aktywnosci wsr6d Towarzystw, ospalooc itp.), inni upatrywali 
w nich istotne rozwiqzanie "kwestii socjalnej" (szczeg6lnie gdy na terenie 
ich pracy uwidocznila si
 dzialalnosc socjaldemokracji i wolnych zwi q zk6w 
zawodowych). Byla rowniez cz
c ksi
zy wyraznie niepodporzqdkowujq- 
cych si
 nowemu kierunkowi w polityce spolecznej Koociola. W 1905 roku 
arcybiskup Stablewski napi
tnowal ich za brak aktywnooci spolecznej 165. 


161 Tllmski Ks., Rozw6j Katolickich Towarzystw Robotnik6w Polskich w Wielko- 
polsce w 1909 roku. "Ateneum Kapianskie" 1910, z. 3. 
162 W6ycicki A., op. cit., s. 170. 
183 Tamze, s. 171. 
164 W6ycicki AI., op. dt., s. 173. 
165 Sp. ks. dr Florian Stablewski - arcybiskup gnieznienski i poznanski. "Ruch'" 
1906, z. 5.
		

/AUNC_015_47_164_0001.djvu

			164 


J. S t a s z e w ski 


Mirno to jesz,cze w 1907 roku ksi::tdz Krzeszkiewicz wyst.qpH jako prze- 
ciwnik akcji s.ocjalnej. W artykule ogloszonym w "Przeglqdzie K.osciel- 
nym" stanql on na stanowisku kontynuowania obowiqzku paster-skiego 
piszqc "...b
,dziemy wi
c in punct.o religionis konserwatystami, nie za- 
slynmy jak Richelieu, ale naprawd
 jednq dusz
 zbawmy - nasz.q 
wlasn.q" 166. 
Niejednolite stanowisko ksi
zy wobec pr:acy w TKRP bylo powaznf4 
przeszkod.q w I'ozwoju dywersji klerykalnej. 
Wraz z rozwojem przemyslu, wzrostem swiadomooci klasy robotniczej 
w zwiqzku z zaostrzaniem si
 sprzecznooci systemu kapitalistycznego, na- 
stqpila znaczna aktywizacja ruchu robotrriczeg.o w pierwszych latach 
XX wieku (wzr,ost ilooci strajk6w, rozszerzenie si
 na terenie Wielkopolski 
wolnych zwiqzk6w zawodowych, wzrost wplywu socjaldemokracji). Zna- 
lazlo to r6wnieZ sw6j wyraz w wi
kszej Hooci gl,osow oddawanych na kan- 
dydat6w socjalistycznych w czasie wybor6w do Reichstagu. Wtedy wlasnie 
.ujawnila si
 w pelni koniecznooc zmiany dotychczas stos.owanych form 
oddzialywania Katolickich T.owarzystw Roootnik6w Polskich na masy 
pracuj
ce. W latach 1902-1903:obserwujemy 
c dqzenie kierownictwa 
TKRP zmierzaj.qoo do pozyskania zwif4zk6w zawodowych (dyskusja 
o udzielenie poparcia PZZ). Dla nasilenia dywersji w ruchu robotniezym 
aktywizuje si
 r6zne .organizacje, kt6rych czlonkowie nie nalezeli do 
TKRP (Bractwa sw. Izydora, Matek itp.), wprowadza si
 kursy majqce 
przeszkolic w "kwestii socjalnej" kler itp. W rezultacie tego nastqpil roz,.. 
w6j Towarzystw, ktbry w latach wzmozonych walk klasowych (1906- 
-1907) osiqgn.ql stosunkowo wysoki poziom. 
Zachodzi pytanie, czy dzial;alnoSc Towarzystw Kat.olickich Robotnik6w 
Polskich miala istotne hamujqce znaczenie dla rozwoju ruchu robotniczego 
na terenie Wielkopolski? Niewqtpliwie tak. Wchodzi tu w pierwszym 
rz
dzie w gr
 duZa liczha czlonk6w TKRP. Nalezy w tym miejscu om6wic 
sklad k1asowy tych organizacji. 
Mirno, ze Towarzystwa nazywaly si
 Towarzystwami Katolickich 
Rob.o t n i k 6 w Polskich, to jednak okreslenie to nie odpowiadalo 
tresci, jaka pod t q naZWq si,
 kryla. Czlonkami TKRP byli w przytlacza- 
jqcej wi,
kszoSci rzemie.slnicy, dmbni kupcy, terminatorzy, chlopi a nie 
robotnicy przemyslowi. 


168 Krzeszkiewicz St. Obowiqzki duszpasterza w srnutnych czasaeh dzisiejszych. 
"Przeglqd 
ascielny" 1907, z. 4. Oskej reprymendy udzie1il ks. Krzeszkiewiczowi 
ks. Mayer (Mayer W. Ks., Jeszcze 0 obowiqzkaeh... "Przeglqd Koscielny" 1907, z. 7) 
6wczesny prezes organizacji diecezjalnej TKRP, wskazujqc ze wlasnie dzialalnosc 
w Towarzystwach jest pracq duszpastersk q , bowiem socjalizm naruszajqc wsp6lczesny 
porzqdek, godzi w spos6b najaczywistszy w "calq wiar
 swi
q". Na koniec ks. Mayer 
pisze "NOOUle tua res agitur slugo bazy?"
		

/AUNC_015_47_165_0001.djvu

			RoJa kleru katolickiego w ruchu robotniczym... 


165 


Czym nalezy tlumaczyc ten sklad klasowy TKRP? 
1 0 W koncu XIX i na poczqtku XX wieku 'fOZW6j przemyslu n:a tere- 
nie Wielkopolski post
powal stOiSUnkOWO wolno. Wolno tez dokonywala 
si
 zmiana struktury klasowej spoleczenstwa wielkopolskiego 167. Obok 
wzrostu Hooci zaklad6w wielkich i duzych uzywajqcych motoru, w dal- 
szym ciqgu istniala ogromna HoSe zakIad6w (rzemieslniczych), w kt6rych 
praca oparta byla na sHe ludzkiej. Do tego dochodzi bardzo duZa noSc 
zaklad6w rremieslniczych, w kt6rych praoowal sam rzemieSlnik, 00 naj- 
wyzej z.atrudniajqcy ucznia 168. Wielkopolska posiadala charakter przede 
wszystkim rolniczy. 
2 0 Ta przewaga liczebna ludnoSci zwiqzanej z rolnictwem, rzemioolem, 
z produkcjq p61-rzemieslniczq, byla przyczynq przyj
cia si
 u znacznej 
jej CZfisci programu zawartego w encyklice "Rerum novarum" (sprawa 
drobnej wlasnosci ziemskiej, haslo wzbogace1nia si
 drobnych wytw6r- 
cOw itp.) a realizowanego przez Towarzystwa Katolickich Robotnik6w 
Polskich. 
3° Propaganda klerykalna, wysuwajqc zarzuty przeciwko socjalistom, 
kIadIa najwi
kszy nacisk na to, ze socjalizm oznacza odebranie wszelkiej 
wIasnoSe:i. Mialo to r6wnieZ wielki wplyw - wobec og6lnej ciemnoty 
ludnosci pracujqcej - na kaptowanie czIonk6w do TKRP. 
W specyficznych warunkach ekonomicznych i politycznych Wielko- 
polski wplyw kleru na masy bylogromny. Walka 0 wyrwanie tych mas 
spod wplywu kleru napotykala na zasadniez q trudnooe na brak silnego 
proletariatu przemyslowego, na powaZIlq slaboSc SPD i PPS zaboru 
pruskiego. 
W okresie walk klasowych 1905-1907 r. kler sprzymierzlOny z: burzua- 
zjq odni6s1 powaZne sukcesy w walce przeciwko rewolucyjnemu ruchowi 
robotniczemu. Na przelomie pierwszego i drugiego dziesifiCiolecia 
XX wieku obserwujemy wyrazne oslabienie dzialalnooci TKRP i innych 
dywersyjnych organizacji klerykalnych. Nastqpil natomiast silny rozw6j 


!67 Charakteryzuje to nas:t
pujqce zestawienie: Marchlewski J. op. cit. c. 359. 


Zaklad6w zatrudniajqcych 
z W. Ks. Pozn. ludzi 


1882 


1895 


2- 5 
6- 10 
11- 50 
51-100 
pooad 200 


23 246 
897 
625 
95 
17 


25 371 
2203 
1100 
205 
32 


!68 Szerz.ej na ten temat Rubinsztejn H., op. C;it., is. 28. Wedlug obliczen tej autorki 
w 1895 roku 99% zaklad6w wytworczych mialo charakter rzemieslniczy.
		

/AUNC_015_47_166_0001.djvu

			166 


J. S t a Sloe w ski 


wolnych zwiqzk6w zawodowych i SPD, walka klasowa OSiqgn
la wyZSZY 
poziom. Brali w niej udzial w pierwszym r
zie robotnicy przemyslowi, 
kt6rych liczba stale wzrastala na skutek dalszego rozwoju przemyslu 
w Wielkopolsce i na Pomorzu. Brak danych dotyczqcych struktury klasy 
robotniczej w tym okresie nie pozwala na wysuni
cie pelniejszych wnio- 
sk6w. Ale i w6wczas ruch robotniczy napotykal na powaZne trudnoSci 
w walce z burzuazjq na skutek prowadzonej przez kler wielkopolsJd sprzy- 
mierzony z burzuazjq i obszarnictwem dywersji na platformie walki z SPD 
i. wolnymi zwiqzkami zawodowymi. 


HlfeK CTaUleBCKUU 


POJ1b KATOJ1W1ECKOro .LlYXOBHEHCTBA B PA1304EM .LlBH)KEHHH 
BEJ1HKOnOJ1blllH H nOMOPb5I (1891-1914) 


OrrHpa5lCb Ha KaTOJ1Hl/ecKYIO H 6YP'IKya3HYIO rrellaTb BeJ1HKOrrOJ1blliH H nOMOpb5l, a TaK- 
'lKC Ha HeKoTopble HCTOllHHKH rrOJ1HTHlIeCKoro THrra, B 06J1aCTHbiX apxHBax I3bID,rOmH H no- 
:JHaH5I, aBTop BnepBbIe B HallieH HCTopHorp3clmH CTaBHT 60J1ee lliHpOKO rrp06J1eMY pa3BHTHSI 
H D,eHTE'J1bHOCTH K3T0J1Hl/eCKHX opraHH3aUHH Ha 3eMJ151X rrpyccKoro 33XBaTa B rpaHHuax 
rne3HeHCKo-rr03/HaHCKoro apxHerrHcKorrcTBa. CTaTb51 COCTOHT H3 BCTyrrJ1eHH5I H D,BYX rJ1aB. 
B BBeD,eHHH aBTop orrpeD,eJ1J1J1 ueJ1b H pa3Mep TpYD,a, pacCMOTpeJ1.B 06mHx lIepTax J1HTe- 
paTYPY H HCTOllHHKH rrpe.ll:MeTa, KOHCTaTHpYH, liTO .lI:1IBepCHH BaTHKaHa H .lI:YXOBeHCTBa 
? peBOJ1IOIJ.HOHHOM pa60lleM .lI:BH'lKeHHH He 6bIJia D,O CHX rrop rrpeD,MeTOM 60JIee lliHpOKHX 
tCOJIbCKHX HCTopHlIeCKH-MapKCHCTCKHX HCCJIe.llOBaHHH. 
nepBYIO rJIaBY rrOCBHTHJI aBTOp reHe3HCY H3MeHeHHU B rrOJIHTHKe rrarrCTBa B nepHO,Q 
KarrHTaJIH3\-1a. 3TH H3MeHeHH5I rrpOH30lliJ1H BCJIeD,CTBHe yrrpolleHHH KarrHTaJIHCTHlIecKoro 
CTpOH. B rrepHOD, rrOHTHy J1bD,e (aBrycT), HMeBlliHe cBoeii ueJIblO onpe.a.e- 
JIHTb D,JIH rocY.ll:apCTBa H KaTOJ1ll'!eCKOii uepKBH 06mylO nporpaMMY no 60pb6e C onaCHO- 
FTblO; yrpo'IKalOmeii co CTOpOHbICOUHaJ1H3Ma. HenOCpe.ll:CTBelIHbIM npOHBJ1eHHeM 9TOii 061I\ell 
nporpaMMbI 6bIJIO IIHCbMO HeMeUKHX errHCKorrOB KOBceM KaTOJIHKaM fepMaHHH, npH3b1-
		

/AUNC_015_47_167_0001.djvu

			'..;,_4< 


Rola kleru katoliekiego w ruehu robotniezym... 


16'1 


HaBlIIee C031J;aBaTb opraHH3a
HH paOOqHX, caMoii rJIaBHOii 
eJIblO KOTOpbIX ObIJlO OTTHflVTb 
npOJleTapHaT OT ero KJlaCCOBO-peBOJIIO
HOHHOH opraHH3a
lm. XapaKTepHO, qTO Te3HCbi 
9Toro rrHcbMa, a TaK)Ke rrOJlO)KeHHH 06ll1.eCTBel1HOH rrporpaMMbl neHTpa B 6J1u)Kaiimee 
'BpeMSI ObiJIH OIJ;OOpeHbI J1eoHoM XIII B 9H
HKJIHKe «PepYM HOBapYM» (15.5. 1891 r.). . 
06cY)KlJ;aSl COllep)KaHHe 9TOii 9H
UKJlHKH aBTop KOHcTaTHpOBaJl, 'ITO CTaJla OHa OCHOBOH 
I!JlH pa3BHTHSI llHBepCIIH BaTHKaHa H KaTOJIIJlleCKOro llYXOBeHCTBa B pa60qeM llBII)KeHHH 
T<1K)Ke Ha TeppHTOpI-m BeJlHKOrrOJlblIIH H TIOMOpbSl B OqeHb lIIl!pOKOM MaClllTa6e. 
Bo BTOpOH rJlaBe aBTOp paCCMOTpeJl YCJIOBHSI H MeTOllbl o
yllI.eCTBJIeHHSI rrporpaMH
IX 
nOJlO)KeHHH 9H
I1KJlHKH H BMeCTe C TeM pe3YJlbTaTbi llHBepCHOHHOH AeSlTeJlbHOCTH KJlepH- 
K3J1bHbIX opraHH3a
Hii Ha TeppHTopHH BeJlHKOrrOJlblIIH H I10MOpb5I. 
B rrepBbIii rrepHolJ; (1891--1902) ,UyxoBeHcTBo He BeCbMa OXOTHO CTpeMHJIOCb pa60TaTb 
ua OOlll.eCTBeHHOM rronpHllI.e H TOJlbKO BMelIIaTeJIbCTBO apXIienHCKorra CTa6JIeBCKOro rrpIi- 
ne.lIo It TOMY, qTO B 1892 r. 6bIJIO OCHOBaHO Ha Tepp'HTopHIi BeJlHKOnOJlblIIH H I10MOphH 
nepBoe KaTOJlHqeCKOe Co06ll1.eCTBO rrOJlbCKHX paootIHx. C Toro BpeMeHH B03HHKaJIO e)Ke- 
rO,UHO HeCKOJII KO cOOOlll.eCTB, C03AaBlIIHX B 1900 r. EnapxHaJlbllbIii COlO3 KaTOJ!l{t!eCKHX 
C0061I(eCTB rrOJlbCKHX paooqIlx. I1porpaMMa ErrapXHaJlbHOrO COlOza rrpOB03rJIalIIaJla KyJIb' 
TypHO-OJIarOTBopIlTe.lIbHble Jl03yHrIl, q,aKTHlJeCKH OIJ;HaKO rrporraraHAHpOBaJIa HeooxoAHMOCTb 
OTCTpaHHTb C rrOMOlI(blO KJIepHKaJIbHbIX 061I(eCTB B03MO)KHO caMoe OOJlblIIOe KOJIHcrecTBo 
paOO'lHX OT «rraryoHbIx H,UeH» COI.\HaJIH3Ma. OCHoBaHHe c0061I(eCTB cOrrpOBO)KlJ;aJlOCb lllHpO- 
Koii aKI.\Heii, rroHcHSlBlIIeH rJlaBHbIe rrOJlO)KeHHSI CO
HaJIbHOii rrOJIHTHKH BaTHKaHa. 
B rrepIlo,U OOJIee Ob!CTpOro pa3BHTHSI paoolJero ,UBll)KeHHH, rro;:rbe:v.a BOJIHb! 9KOHOMH- 
'IeCKHX 3a6aCToBoK, rrOJIIITH'JeCKOro O)KIiBJleHHSI TPYAHlI(HXCSI Mace Ha TeppHTopHH BeJlIlKO- 
nOJlblIIH II I10MOpbH (1903
 1909), ocooeHHO B rOllbI peBOJlIOUHH 1905 r. rro 1907 yconep- 
meHCTBOBaJlHCh MeTOlJ;b! H q,OpMbI 60pb6bI ,UyxOBeHcTBa Hero opraHH3aUHii C pa60lJHM 
f\BH)KeHHeM. 
qTOObi JlyqlIIe rrOBJlHHTb Ha «COll.HaJlbHbIe rrOHHTHSI» Hapo,Ua AyxoBeHcTBO paClIIHpUJlO 
CBOIO IJ;eHTeJlbHOCTb Ha rrpoq,COI03Hoe ABH)KeHHe, lJTO HalIIJlO CBoe OTpa)KellUe B rroMOlI(Ii, 
y lleJlSleMOii I10JlbCKOMY rrpoq,eCCHOHaJIbHOMY COI03Y, ErrapXHaJlbHbIM COlO3aM KaTOJlHlJe- 
CKHX COOOlI(eCTB, B aKTHBH3a
HH paHee CYlI(eCTBOBaBWHX, B rrpH3BaHH K )KH3HH HOBbiX 
6paTCTB H peJlHrn03HbIX coo61I(eCTB. 
OpraHH3a
HOHHble rrepeMeHbI B cq,epe KaTOJlHlJeCKOrO llBU)KeHHH: peopraHH3aI.\HH Pll- 
DOTbI C0061I(eCTB, opraHH3a
HiI C'be311a CBeTCKHX rrpellCTaBHTeJleii, C03AaHHe «pa60lJHX n8- 
J!aT» rro 06pa"ll.Y CO
HaJl-lJ;eMOKpaTHlJeCKUX rraJIaT, rrpH3BaHHe K )KH3HH KaTOJlUlJeCKHM ,UYxo- 
neHCTBOM B 1905 r. COlO3a TPYAHlI(HXCH )K
HlI(HH -- KaK H Bce IJ;pyrne YCHJlHSI ,UyxoBeHcTBa 
ObIJlll YCTpeMJIeHbI B 9TO BpeMSI K 3aBoeBaItHIO nOJlHOrO BJlHJlHHSI Ha TPY,UJllI(HeCSlM8ccbI 
BeJlHlWrrOJlblIIH H I10MOpbSl. 
JJ:I1BepCIIOHHaH ,UeSlTeJlbHOCTb AyxoBeHcTBa, a oco6eHHO rrOJlbCKOrO enHCKorraTa HalllJIa 
nOJIlIOe OTpa)KeHHe B peBOJlIOll.HOHHbIe rOllbi 1905-1907, npe)K,Ue Beero B lIIKOJlbHOii 386ac-, 
TOBKe B BeJlHKOrrOJILlIIe II I1oMopbe (1906--1907). 
B ro,Uax 1907-1909 HacTyrrHJI IJ;aJlbHeHulHii pOCT lJHCJla KaTOJlUlJeCKHX co061I(eCTB nOJIb- 
omx pa60'lHx. OllHaKo AHBepcHoHHaJl TaKTIIKa AyxoBeHcTBa H ero opraHII3a
I1ii HcrrbITbIBaJla 
nocJle 1912 r. HeKoTopbIH KpH3HC. OH np0IJ;OJI)KaJICH rrO 1919 rOlJ;, B KOTOpOM HaC1'yrrHJIO 
OO'beAIIlIeHIIe KaTOJIHlJeCKOrO ,UBH)KeHllH Ha TeppllTopHH Bceii I10JlblIIH. 
B CO
I1aJlbHO-9KOHOMHlJeCKllX YCJIOBIIHX BeJlllKOrrOJlbIllH H I10MOpbJl KJlepHKaJlbHaH 
i,HBepCll51 HMeJla 60JlblIIOii ycrrex B 6opb6e c pa60'lHM peBOJlIO
I10HHbIM ,UBH)KeHHeM. BblJI3 
Oil HapHJJ.Y C ApyrllMll 	
			

/AUNC_015_47_168_0001.djvu

			168 


J. Staszewski 


Jacek Staszewski 


ROLLI': DER KATHOLISCHEN GEISTLICHKEIT IN DER ARBEITERBEWEGUNG 
GROSSPOLENS UND POMMERELLENS (1891-1914) 
(Inhaltsangabe) 


Auf Grund der Publikationen del' katholischen und del' Bourgeoispresse von 
Grosspolen und Westpreussen und auf Grund etlichen Quellenmateria1s vom Polizei- 
typus aus den Wojwodschaftsarchiven in Bydgoszcz und Poznan stellte del' Verc 
fasser :z.:um ers,te:n Male in unseren Geschichtsschreibung das Problem der Entwi- 
cklung und Tiitigkeit del' katholischen Organisationen auf dem Gebiet del' preus- 
sischen Herrschaft, in den Grenzen del' Gnesenisch-Posener Arehidiez6se auf breitel' 
Basis hin. Del' Aufsatz setzt sich aus einer Einleitung und aus zwei Kapiteln zu- 
sammen. 
In del' Einleitu:ng priizisierte del' Verfasser den Zweck und den Umfang del' 
Arbeit, besprach im allgerneinen die Literatur und die Quellen fUr das Thema und 
steHte fest, dass die Diversion des Vatikans und des Klerus in del' revolutioniiren 
Arbeiterbewegung noch bisher nicht Gegenstand eingehenderer Forschungen der pol- 
nischen marxistischen Geschichtswissenschaftler war. 
Das erste Kapitel widmete del' Verfas.ser del' Entstehung der Veriinderungen in 
del' Politik des Papstes in der Zeit des Kapitalismus. Diese Veriinderungen kamen 

folge del' Stabilisierung dieses Systems zustande: Wiihrend des Fontifikats Leo XIII 
ging del' Vatikan 6ffentlich von del' Stellung des Besehiitzers des Feudalismus zur 
SteHung des Beschiitzers del' kapitalistischen Verfassung iiber, was im steten Fort- 
I>Chreiten der Zusammenarbeit des Papstes mit den Bourgeoisieregierungen in den 
einzelnen Liindern seinen Ausdruek fand. Diese Zusammenarbeit trat am deutlich- 
sten auf dem Gebiete des Kampfes gegen den Sozialismus und die Arbeiterbewe- 
gung besonder-s in Deutschland hervor. 
Bereits in den 70-ger Jahren des XIX Jahrh. widersetzte sieh diesel' Bewegung 
die Ju:nker- BourgeoisJ:egierung mit Bismarck an del' Spitze; dem Kampf gegen 
die Sozialdemokratische Partei Deutschlands und die sozialdemokratischen Gewerk- 
schaften schloss sich die im Reichstag von del' Padei Zentrum J:eprasentierte deu- 
t!?che katholische Bewegung an. Das soziale Zentrumpmgramm wurde von Kaiser 
Wilhelm II angenommen. Nach del' Entlassung Bismarcks und der Abschaffu:ng deJ: 
Ausnahmegesetze gegen die Sozialisten legte Wilhelm II "eigene" Kampfpliine gegen 
das Proletariat und die Sozialdemokratische Partei Deutschlands an den Tag. Um die 
neue Sozialpolitik del' Junker und deJ: deutschen Bourgeoisie zu realisieren, nutzte 
del' Kaiser den Reichsepiskopat aus. Unter diesen Umstiin1en kam es im Sommer 
1890 bei zwei aufeinander folgenden Zusammenklinften in Berlin (Juli) und in Fulda 
(August) zur Festsetzung eines fUr den Staat und die Kirche gemeinsamen Kampf- 
programms gegen die Gefahr des Sozialismus. Del' unmittelbare Ausdruck dieses 
gemeinsamen Programms an del' Kampffront gegen die Arbeiterbewegung war del' 
Brief del' deutschen Bisch6fe an alle Katholiken des Deutschen Reiches. Er enthielt 
einen Aufruf zur Griindung katholischer Arbeiterorganisationen, deren dringendste 
Aufgabe in dem Hinwegziehen des Proletariats von seinen revolutioniiren Klassen- 
vereinen bestehen soUte. Charakteristisch ist dabei die Tatsache, dass die Haupt- 
thesen dieses Briefes u:nd des sozialen Programms des Zentrums bald danach VOill 
Leo XIIIinder Enzyklik "Rerum novarum" (15 V 1891) angenommen wurden. DeI' 
Verfasser bespricht den Inhalt diesel' Enzyklik und steUt fest, dass sie die Grundlage
		

/AUNC_015_47_169_0001.djvu

			Rola kleru katoliekiego w ruehu robotniezym.. 


169' 


wurde, auf der sieh im grossen Ausmasse die Diversion des Vatikans und der katho- 
lisehen Geistliehkeit in der Al'beiterbewegung auch auf dem Gebiete yon Grosspolen 
und Westpreussen entwickeln konnte. 
In dem zweiten Kapitel wurden vom Verfasser die Bedingungen und die Reali- 
sationsmethoden del' Programrnvoraussetzungen del' Enzyklik "Rerum novarum" 
sowie die Ergebnisse der Diversionstatigkeit der klel'ika1en Organisationen in Gl'oss- 
polen und Westpreussen besprochen. 
1m ersten Zeitabschnitt (1891-1902) wollte die Geistliehkeit nur ungern die Ar- 
beit auf dem sozialen Gebiet auf sich nehmen. Erst infolge des Eingreifens des 
Erzbischofs Stablewski wurden im Jahre 1892 in Gross;polen und Westpreussen die 
ersten Vereine der katholisehen polnischen Arbeiter (TKRP) gegriindet. VOin nun an 
entstanden jahrlieh einige Vereine, die im Jahre 1900 den DiOzesialverband del' Ka- 
tholischen Vereine der Polnisehen Arbeiter bildeten. Das Programrn verkiindete kul- 
turell - charitative Parolen, in Wirklichkeit jedoch propagierte es die Notwendigkeit, 
des Abziehens del' grosstmogliehen Arbeitermenge yon den "verderbliehen" Ideen des 
Sozia1ismus mit Hilfe del' klel'ikalischen Vereine. Die Griindung dieser Vereine wur- 
de voneiner breiten, die Hauptvoraussetzungen del' sozialen Politik des Vatikans 
erIauternden Aktion begleitet. 
In del' Zeit del' schnelleren Entwicklung der Arbeiterbewegung 1903-1909), der 
Zunahme del' okonomischen Streik- Welle, del' politischen Betatigung der Arbeiter- 
massen im Gebiet yon Grosspolen und Westpreussen kam besonders in den Revolu- 
t
onsjahren 1905-1907 eine Vervollkommung der Mittel und Formen im Kampfe des 
Klerus und seiner Organisationen gegen die Arbeiterbewegung zustande. Urn einen 
starkeren Einfluss auf die "sozialen Begriffe des Volkes" ausiiben zu konnen, breitete 
die Geis:tlichkei1; ihre Tatigkeit auf die Gewerkschaftsbewegung aus. Ein Ausdruck 
dessen war die Unterstiitzung des polnischen Gewerkschaftsverbands yon seiten des 
TKRP, die Wiederbelebung del' vormals bestehenden sowie die Griindung neuer 
k.irchlicher Briiderschaften und Vereine. 
Die organisatorischen Veranderungen in del' katholischen Bewegung: die Reorga-' 
nisation del' Arbeit derVereine, das Pr-oklamieren eines Kongresses del' Laiendelega- 
ten, die Organisierung del' "Arbeiterstuben" nach dem sozialdemokratischen Muster, 
die im Jahre 1905 yom katholischen Klerus zustande gebrachte Griindung des Ver- 
bands del' Arbeitenden Frauen (ZKP),sowie aIle Anstrengungen des Klerus zielten 
in diesel' Zeit auf das Erlangen eines vollen Einflusses auf die arbeitenden Massen 
Grosspolens und Westpreussens ab. Die DiversionsUitigkeit des Klerus, insbesondere 
die des polnischen Episkopats fand ihre volle Abspiegelung in den Revolutionsjahren 
1905-1907, VOl' aHem aber in dem Schulstreik in Grosspolen und Westpreussen 
(1906-1907). In den Jahren 1907-1909 erfolgte eine weitere Zunahme del' Zahl del' 
Polnischen Katolischen Arbeitervereine. Die Diversionstatigkeit des Klerus und 
seiner Organisation en machte jedoch nach dem Jahre 1912 ei,ne gewisse Krisis durch. 
Diese dauerte bis zum Jahre 1919, in dem es zur Vereinigung der katholischen Bewe- 
gung auf dem ganzen polnischen Gebiet kam. 
In den sozial-Okonomischen Verhaltnissen Grosspolens und Westpreussens hatte 
die klerikale Diversion betrachtliche Erfolge im Kampfe mit der revolutionaren Ar- 
beiterbewegung. Sie tibte neb en anderen Faktoren im grossen Masse einen hemmen- 
den Einfluss auf deren En.twick1ung aus. 
Die im Jahre 1919 als Ergebnis del' Vereinigung entstandene katholische Bewe- 
gung gestaltete sich zur Basis fiir die ihre reaktionaren Traditionen fortsetzende 
Christliche Demokratie, die in Polen in den zwanzig Zwischenkriegsjahren wirkte.
		

/AUNC_015_47_171_0001.djvu

			--,. '
'f': 


K 


R 


o 


N 


K 


A 


KONFERENCJA NAUKOWA POSWIFiCONA ODDZIALYWANIU 
REWOLUCJI 1905-1907 
NA WIELKOPOLSKFi I POMORZE WSCHODNIE 


W dniach 27-28 stycznia 1956 r. odbyla si
 w Bydg
iZCZY Konferencj\\ 
Naukowa poswi
cona oddzialywaniu rewolucji 1905-1907 na Wielko- 
pp!sk
 i PomoTze Wschodnie, zorganizowana przez Wieczorowy Uniwer. 
sytet Marksizmu-Leninizmu przy wsp61udziale pracownik6w nauki Uni.. 
wersytetu Mikolaja Kopernika w Toruniu i Uniwersytetu Poznanskiego
 
Wygloszono 4 referaty. W dyskusji zabralo glos 22 uczestnik6w Konfe- 
rencji z r6znych srodowisk. Podsumowania dyskusji dokonal prof. dr Wi- 
told Lukaszewicz, prorektor UMK. Nizej zamieszczamy pelny tekst tego 
podsumowania. 


REDAKCJA "ZESZYTOW NAUKOWYCH" 


PODSUMOW ANIE KONFERENCJI NAUKOWEJ 
POSWlFiCON.E:J ODDZIALYWANIU REWOLUCJI 1905-1907 
NA WIELKOPOLSKEj I POMORZE WSCHODNIE 


Towarzysze! 
W Konferencji bralo udzial przeszlo 350 os6b z aktywu partyjnego 
i bezpartyjnego naszego wojew6dztwa, weterani rewolucji 1905-7, dzia- 
lacze KPP, pracownicy aparatu partyjnego, oswiatowcy, nauczyciele, pra- 
t:0
icy nauki, studenci, archiwiSci itp. oraz zaproszeni goscie z Warszawy, 
Gdanska i Olsztyna. Og6lna. problematyk
 walki nar'Odowo-wyzwolenczej 
w 1. 1905-1907 na ziemiach polskich przedstawila prof. dr Zanna Korma- 
nowa, Pomorze i Wielkopolsk
 w okresie imperializmu ze szczeg6lnym 
IJO;dkresleniem specyfiki gospodarcz,o-spolecznej poruszyl zespolowy refe- 
rat mgra Wajdy i mgra Szumowskiego,Oddzialywanie rewolucji 1905-7 
na Wielkopolsk
 i Pomorze Wschodnie przedstawilem obszernie w refera- 
cte zespolowym (I>rzy wsp61udziale mgr B. Danilczuka - mgr J. Sta- 
szewskieg	
			

/AUNC_015_47_172_0001.djvu

			172 


Kronika 


tami zabralo glos 22 uczestnik6w lmnferencji, w tyro - 6 student6w 
z seminarium ruchu robotniczego, 
organizowanego przy Katedrze Historii 
Powszechnej UMK, oraz kilku mlodszych pracownik6w nauki naszej 
Kopernikowskiej Uczelni. Jest to objaw powaznego zainteresowania si
 
najmlodszej kadry naukowej histori q ruchu robotniczego naszeg'O regionu. 
objaw - z duzym ladunkiem optymizmu co d'O rozwoju dalszych badaii 
nad tym ruchem w najbIizszej przyszlooci. Pragn
 ten fakt m'O c n 0' 
pod k res 1 i c w podsumowaniu. 
Nasza konferencja miala spelnic dwa zasadnicze zadania: 
1) naukowo-badawcze (robocze), 
2) popularyzacyjno-informacyjne. (wychowawcze). 
Przez organiczne powiqzanie realizacji tych dw6ch zadaii Konferencja 
winna stanowic wklad do budownictwa socjalizmu w Polsce Lud'Owej 
i przyczynic si
 przez wydobycie i upowszechnienie dziej6w rewolucyj- 
nych walk rosyjskiej, p'Olskiej i niemieckiej klasy r'Obotniczej 
w 1. 1905-1907 z carskim i pruskim reiimem ucisku i wyzysku do utrwa- 
lenia w polskich masach pracujqcych glfibokieg'O przeSwiadczenia '0 tym, 
ze "sztandar walki podj
tej w 1905 r. - jak to pi
knie wyrazil w swaim 
przem6wieniu tow. W1adyslaw Kruczek, I Sekretarz KW PZPR - przez 
Iud na czele z nasZq klasq robotnicz q , przekazywany z pokolenia na pok'O- 
Ienie, znajp.uje si
 w dobrych r
kach, ze wszystko co pi
kne i szlachetne, 
wszystko / co tchn
l'O wiarq w czlowieka - w jeg'O przyszlosc, wydoby- 
wamy z mr'Ok6w zapomnienia i przekazujemy najszerszym masom pracu- 
jqcym na chwal
 naszej Ojczyzny - P'Olskiej Rzeczypospolitej Ludowej". 
Czy nasza Konferencja Naukowa spelnila postaw1one jej zadania? 
Jestem przelmnany, ze je speln:ila. Jakie wi
c Sq wyniki konferencji? 
Postaram si
 je zwi
zle om6wic, skupiajqc uwag
 sluchaczy na najwaz- 
niejszychosiqgni
ciach (naukowych i wychowawczych). 


1. NAUKOWE WYNIKI KONFERENCJI 


a) Konferencja przyczynila si
 powaznie do usprawnienia procesu 
naukowo-badawczego k'Olektywu naukowego UMK i UPoraz plac6wek 
naukowych w Bydgoszczy i Olsztynie przez wysuni,
cie w tym procesie 
z a sad y z e s pol '0 w '0 S ci i k 0 m p 1 ek sow 0 S c i badaii nad dzie- 
jami Pomorza i Wielkop'Olski w okresie imperializmu. 
b) Konferencja dala powazny bodziec mlodym pracownikom nauki do 
podj
cia smialych, nowatorskich badaii w dziedzinach do1;qd szczeg6lnie 
zaniedbanych przez historiografi
 okresu mi
zywojennego, jak ksztalto- 
wanie si
 klasy robotniczej, ruchu r'Obotniczeg'O, dywa-sji bur.zuazyjno- 
-klerykalnej w tym ruchu itp. w Wielkopolsce i na Pomorzu Wschodnim 
W okresie imperializmu.
		

/AUNC_015_47_173_0001.djvu

			Kronika 


173 


P r zed y sku tow a non a K'O n fer e n c j i kilka podstawowych, 
zasadniczych problem6w dla dalszych badaii nad ruchem spoleczno-wy- 
zwolenczym i narodowo-wyzwolenczym w Wielkopolsce i na Pcmorzu 
w ekresie 1870-1914. 
a) p r '0 b 1 e m Z r 6 del e k'O n '0 m i c z n ego niedorozwoju (zacofa- 
nia) tych ziem i ich funkcji ekonomicznej w gospodarce cg6lno-niemieckiej 
(problem surowcowo-ludzkiego "Hinterlandu"), omawiajqc SZJrft'oko (stud. 
J. Chamct, stud. K. Wr6blewska, mgr B. Danilczuk, dec. A. Bukowski) 
czynniki sub i e k t Y w n e i '0 b i e k t Y w n e, kt6re mialy wplyw na 
ten nied'Oro2Woj gospodarczy Wielkop'Olski i Pomorza Wschod:.riego w sto- 
sunku do r'dzennych Niemiec. Rzecz jasna, ze dyskusja, kt6r.t podwaZaia 
powazne tezy refe-ratu mgr K. Wajdy i mgr Z. Szumowskiego, nie m'Ogla 
wniesc wiqzqcych naukfi rozstrzygni
c. Problem wymaga dalszych pogl
 
bionych badan zespoiowych - traktujemy go jako tylko po s taw i '0 n y 
ale bynajrnniej n i e r 0 z w i 
 z any. 
b) pro b 1 em cd d zi a ly wan i a rewolucji 1905-1907 w Rosji 
i Kr6lestwie Polskim - demokratyzcwanie si
 i na radykalizowanie si
 
klas posiadajqcych w Wielkopolsce i na Pomorzu (pewnych odlam6w bur- 
Zuazji, kleru, drobnomieszczaiistwa). Sz,czeg6lnie cenne byly w tym przed- 
miocie uwagi metodolcgiczne mgr Bromslawa Radlaka z Wydzialu Risto- 
rii Partii przy KC PZPR. PodkreSlaly one kooiecznooc adekwatnej oceny 
postawy tych klas wobec rewolucji i mas ludowych oraz niezwykle czuj- 
nej, pryncypialnej analizy podstawy zr6dlcwej archiwalnej, a szczeg61nie 
publicystycznej dotyczqcej tej pr'Oblematyki celem unikni,
 liberalizu- 
jqcych sqd6w i wni,osk6w. 
Dyskusja wzbogacila wyniki badanzawarte w re- 
fer a t a c h, uzupelniajqc bqdZ naSwietlaj
c je wszechstronniej i gl
biej: 
a) pc r u s z Y 1 a niezwykle wazne z:agadnienie cddzialywania rewo- 
lucji 1905-1907 na Warmi
 i Mazury (wypowiedz mgr W. Wrzesmskiego 
z W AP w Olsztynie); 
b) naSwietlila dYWeTsyjnq dzialamooc organizacji niemieckieg'O kapitalu 
monopolistycznego wobec ruchu socjaldemokratycznego takich, jak Zwi q - 
zek Walki Przeciw Socjaldemokracji, Zwiqzek Wszechniemiecki, Zwiqzek 
Floty, Zwiqzek Marchii Wschodnich i inne (wypowiedzi J. Tusk6wny 
z Biblioteki PAN w Gdaiisku, If. J
ejewskiego, stud. UMK); 
c) na.swietlila pelniej niz tc mialo miejsce w referatach dywersyjnq 
dzialalnoSc kleru polskiego i niemieckiego oraz organizacji klerykalnych 
w ruchu robotniczym i w strajku szkolnym w Wielkopolsce i na Pomorzu 
(mgr J. Staszewski - asyst. UMK). Dzi
ki wkladowi dyskutant6w z:ary- 
.sowaly si
 pelniej i ostrzej: 1) polozenie wielkopolskiej i pomorskiej klasy 
robotniczej, 2) proces ksztaltowania si
 'swiadomooci klasowej mas pracu-
		

/AUNC_015_47_174_0001.djvu

			174 


Kronika 


jqcych iksztaltowania si
ruchu robotniczego(jegoform organizacyjnych 
i obciqzeii ideologicznych); 
d) slab-osc organizacyjnq i ideologicznq socjaldemokracji W Wielkopol- 
sce i na Pomorzu w okresie imperializmu. Pozwala to na lepsze zr'OzumieL 
nie zr6del tego zjawiska; ze socjaldem'Okracja na tych ziemiach nie byla 
w stanie w pelni grac roE hegemona mas ludowych w silnym ruchu straj- 
kowym w 1. 1902-1907 i we wzmagajqcej si
 pod wplywem rewolucji; 
1905 r. w Rosji walce narodowo-wyzwoleiiczej. 
e) naSwietlila szerzej niz w referacie polozenie miE;dzynarodowe NiE'!-- 
miec i Rosji w 1. 1891-1907 (M. Wojciechowski, stud. UMK). 
W d Y sku s j i w Y sun i 
 tow for m i e p'O S t u 1 uj q c e j p <>- 
t rzebE; zainicjowania szerszych badaii nad: 
a)oddzialywaniem tewolucji 1905-1907 na zachodzqce zmiany w nad- 
budowie (w literaturze i w sztuce wielkopolskiej i pomorskiej w szczeg61- 
nosci) ; 
b) poczqtkami polskiego ruchu robotniczego w Wielkopolsce i na 
Pomorzu (1. 1870-1890) i ksztaltujqcego si
 rewolucyjnego soju
zu po
-' 
skiego i niemieckiego proletariatu(E. G61kows,ki - dyr. Mi
dzywojew6dz- 
kiej Szkoly Partyjnej w Bydg'Oszczy).Cenne byly w tym przedmiocie 
uzupelnienia do mego referatu wniesione przez Czeslawa Sobeckiego' 
z "Gazety Pomorskiej"; 
c) r()zszerzeniem podstawy zr6dlowej w zakresie badaii nad ruchem 
robotniczym na P.omorzu Gdaiiskim, kt6ry znalazl na og61 wqskie ujficie 
w referacie (dezyderat doc. A. Bukowskieg'O). 
Postulaty te podejmujemy jako zohowiqzanie na najblizsze jutro ze 
strony naszego kolektywu naukowego (UMK). Dzi
kuj
 szczerze ZJa nie 
w imieniu tego kolektywu! 


II. POLITYCZNO-PROPAGANDOWE, WYCHOWAWCZE WYNIKI KON£ERENCJI 


Towarzysze! Zadzierzgn
liSmy silnq wi
z uczuciowq z rewolucjq 
1905-1907 r. nie tylko przez bezpooredni q stycznooc w pr'Ocesie nauko- 
wo-badawczym z setkami poz61klych ooezw rewolucyjnych, broszur 
i pieSni - m6w'i q cych w spos6b prosty ale jakze glfiboki 0 wielkiej 
heroice ruchu rewolucyjnego lat 1905-1907 na ziemiach polskich. Za- 
dzierzgm;lismy t
 wi
z wszyscy, jak jestesmy zebrani na tej sesji, ta.kZe 
przez bezpooredni, zywy, serdeczny kontakt z weteranamirewolucji 
1905-1907 r. Pi
kne, peIne dynamiki rewolucyjnej przem6wienia towa- 
rzyszy: Jana Pietrzaka, Stefana Wal
sy i Mojzesza Lewi ukazaly nam 
entuzjazm i wysilek rewolucyjny proletariatu czerwonej Lodzi i Wloclaw-' 
ka, wnos
c przy tym wiele cennych informacji do polo-zenia i. warunk6w' 
,
		

/AUNC_015_47_175_0001.djvu

			Kronika 


175 


walki klasy robotniczej 0 wyzwolenie spoleczne i narodowe pol skich mas 
pracujqcych. Serdecznie dzi
kuj
 naszym towarzyszom weteranom za 
podzielenie si
 z nami swymi wspomnieniami z walk rewolucyjnych 
1905-1907 r. 
Konferencja dostarczyla dzialaczom szerokiego frontu kultury naszego 
wojew6dztwa sposobnosci do poznania aktualnego dorobku naukowo- 
-badawczego z zakresu dziej6w Wielkopolski i Pomorza w okresie impe- 
rializmu ze szczeg61nym podkresleniemoddzialywania rewolucji 1905
7 
na te ziemie, genezy i rozwoju ruchu robotniczego i jego specyfiki. Jako 
kolektyw naukowy pragniemy gorqco, aby nasze wyniki naukowe w tej 
dziedzinie staly si
 bodzcem dla wielu uczestnik6w obecnej Konferencji 
do podj
cia wesp61 z osrodkiem naukowym toruiiskim kompleksowych 
badaii nad postfipowymi i rewolucyjnymi tradycjami Pomorza i Wielko- 
polski - a to dla lepszego zaspokojenia potrzeb naszego budownictwa 
socjalistycznego w Planie Pificioletnim na odcinku gospodarki i kultury 
narodowej. Chodzi bowiem nam wszystkim 0 to, aby nasza nauka sluzyla 
potrzebom zycia, aby pomagala masom pracujqcym szybciej, pi
kniej 
i lepiej budowac socjalizm w naszej Ludowej Ojczyznie; aby wyja.sniala 
robotnikom, chlopom i inteligentom gl
boki humanistyczny, og61noludzki 
sens budownictwa socjalistycznego, aby informowala ich 0 tym, jak tra- 
dycje walk 1905-1907 r. pow:iqzac z p6zniejszymi etapami walki. 
Towarzysze! 
Nasza Konferencja Naukowa dobiegla koiica. RozjeZdzajqc si
 w r6zne 
strony - do swoich warsztat6w pracy zachowajmy gl
boko w naszej pa- 
mi
ci i starajmy si
 przekuc w czyn apel I Sekreta.rza KW PZPR, Z kt6rym 
zwr6dl sifi do nas po otwarciu Konferencji: 
"Powinnismy wsp6lnie zastanowic si
 nad tym, jak mocniej utwierdzac 
w przekonaniu dzisiejszych budowniczych, ze Polska, kt6rq dzis budujemy, 
jest taka, 0 jakiej marzyli, za jak q walczyli i za kt6rq umierali ludz:ie pracy 
tu - na naszych ziemiach w 1905 przez rok 1917 - az do 1945 roku". 
Prof. Dr Witold Lukaszewicz 
Prorektor UMK
		

/AUNC_015_47_176_0001.djvu

			SPIS TRESC! 


'Od Redakcji 


3 


FILOLOGIA POLSKA 


Henryk Misz - 0 zdaniaeh nawiqzanyeh 
- 0 CCbIAO	
			

/x.djvu

			pi 


· ;JI' 


'. . 


M 
U.K 


A 


NAUKI 
IIUMANISTYCZNO - SPOLECZNE 


ZESZY'f 1 


. . .