/wr_2000_nr_5_061000001_0001.djvu

			NR 5 (61) WRZESIEŃ - PAŹDZIERNIK 2000 


Kraj lat dzkcinnych! On Z/lWIU 1.DItiIIIU 

wifIJ j e1;IrIJ,jIIk pimnu łocł-i& 


Nit :.abanrioIlJ blpJ6w JN13J101111WIIiDII, 
Nit JIOIIkoptmJ-łziei zJudz.ulU1II._ 
A Mickiewicz 


WILENJKIE 


ROZMAITOSCl 


Towarzystwo Mił
ników Wilna 


i Ziemi Wdeńskiej - Oddział w Bydgoszczy 


Janusz Andruszkiewicz 


Bibłiote\uł GłÓwI:'':: 
Akademii Bydgo
kieJ 
Zbiory CzasOpIsm 


Z dzieiów Katedry Wileńskiei (2) 
Kaplica św. Kazimierza 


'\ 


-- 


___ Ił 


- 


Śledząc choćby w krótkim zarysie prze- 
miany dziejowe Wileńskiej Katedry wi- 
doczne staje się, jak skupia ona w sobie 
cały splot wydarzeń i problemów. 
Po gucewiczowskiej przebudowie tyl- 
ko dwa pozostały w niej miejsca zupełnie, 
lub prawie nie tknięte. Spośród jedena- 
stu kaplic całkowicie przekształconych, 
ujętych wspólnymi ścianami i zunifikowa- 
nych ostała się kaplica biskupa Wołłowi- 
cza (dawna Królewska), a przede wszyst- 
kim wspominana już nieraz, bez wątpie- 
nia najpiękniejsza - kaplica św. Kazimie- 
rza. Sprawiły to oczywiście bogate ich dzie- 
je, strzegące nienaruszalności tradycje, 
oraz wielka artystyczna sława zwłaszcza 
tej Kazimierzowskiej. 
Założona przez Zygmunta III Wazę 
przy odbudowie Katedry po wielkim po- 
żarze miasta i Zamku w 1610 r. została 
ukończona w 1636 r. staraniem jego syna 
i następcy tronu - Władysława IV. Uzy- 
skała wówczas swój wczesnobarokowy 
kształt, jednakże dla całej świątyni barok 
ustalił się później, dopiero w 2. poł. XVII 
w., po kolejnej odbudowie ze zniszczeń 
szwedzkiego "potopu" i walk z Moskala- 
mi w Wilnie. Wtedy to przeprowadzono 
również restaurację kaplicy św. Kazimie- 
rza, utrzymaną w zasadzie w dawniejszym 
jej wyglądzie. 
Nie wyraża się ona dzisiaj w jakiejś prze- 
pysznej szacie zewnętrznej - posiada doŚĆ 
spokojne, umiarkowane formy, choć ele- 
wacje wyłożono płytami z pięknego pia- 
skowca szwedzkiego (jego powierzchnie 
zniszczono kiedyś przy nieudolnie prowa- 
dzonej konserwacji!). Podzielona doryc- 
kimi pilastrami, spięta również doryckim 
fryzem, biegnącym wokół całej bazyliki, 
zwieńczona kopułą na 8-bocznym bębnie 
i wysmukłą latarnią - to dzieło Konstan- 
tego Tencalli zostało przeznaczone na 
pomieszczenie szczątków św. Kazimierza 
z rodu Jagiellonów, skąd też i drugie mia- 
no kaplicy Królewskiej. Głosi o tym po- 
święcona pamięci tego świętego przez 
Władysława IV wspaniała tablica z kartu- 
szem herbowym z Orłem i Pogonią. (W 
okresie międzywojennym Orzeł nosił 
... dumnie koronę, po raz pierwszy stracił ją 
w okresie rozbiorów, powtórnie - w cza- 
sach obecnych!) 
Skromna, lecz dostojna w swej pro- 
stocie szata zewnętrzna kaplicy pozostaje 
w żywym kontraście do wspaniałego ba- 
rokowego wystroju wnętrza - do całego 
bogactwa marmurów, srebra i malowideł.
		

/wr_2000_nr_5_061000002_0001.djvu

			II' 



 


I 
ES. 


... , 
 
. ' 
-l i . 
l. 

 -, 
 -- 


,--- 
, \ 

..,.. 
.. - 


if - 
.. . 
., f.... 


... 


. '. 
..
 
-?". 
--' 


...
 


. 


, 
,
 


Kaplica św. Kazimierza w latach międzywo- 
jennych. . 


Uderza i fascynuje już samo połączenie 
czarnego marmuru z krakowskich Dęb- 
nik z alabastrem na ścianach, podzielo- 
nych rytmicznie pilastrami. Lecz skupia 
uwagę jako punkt centralny srebrna trum- 
na ze statuą na wieku i relikwiami św. Ka- 
zimierza, podtrzymywana nad ołtarzem 
przez dwa anioły, a pochodząca z 1704 r. 
Stiukowe rzeźby o wybitnej wartości arty- 
stycznej, jakie wykonał zapewne Pietro 
Parti u schyłku XVII w. na ścial)ie tej kon- 
fesji, przypominają w charakterze jego do- 
skonałe dzieła w kościele św. Piotra i Pa- 
wła. Zastąpiły takąż srebrną całość, kiedy 
Jan Kazimierz wypożyczył to arcydzieło na 
potrzeby wojenne wraz z innymi kosztow- 
nościami wystroju kaplicy i jej skarbca. I 
tak to już pozostało. 
Na bocznych ścianach, też w samym 
końcu XVII w., Michelangelo Palloni po- 
łożył dwa doskonałe freski - prawdziwe 
perły malarstwa ściennego. Powstały przy 
wspomnianej restauracji Katedry i kapli- 
cy na miejscu zniszczonych przez Moskali 
fresków Piotra Dankersa. Siedem posre- 


--.. 
...... 


t- 
J
 
........ . 

' .. 
T'1 :
/., 

,,' . 



-
 



 


ł
'" 
. 


.... 


.... 


ot; 


.....- 


.-- 


. .. 


-- 
. - - 


I 



,.A
 
--- 


brzanych posągów królewskich z rodu Ja- 
giellonów wraz z ósmym - fundatora ka- 
plicy Władysława IV Wazy ustawiono w 
taki sposób, iż stoją po dwa w narożnych 
niszach ściennych. Ponad portalem wznosi 
się loża, połączona niegdyś krużgankiem 
z pałacem Zamku Dolnego; w loży zasia- 
dali królowie w czasie uroczystych nabo- 
żeństw w kaplicy. W pendentywach kopu- 
ły znalazły się potem malowidła Francisz- 
ka Smuglewicza, który wraz z innymi ma- 
larzami ozdabiał wnętrze już klasycystycz- 
nej Katedry. Ten najogólniej tylko zaryso- 
wany, dzisiejszy obraz wnętrza kaplicy nie 
odpowiada nazbyt dokładnie pierwotne- 
mu wyglądowi; padała ona przecież pa- 
stwą zniszczeń, rabunków wojennych, w 
znacznej części pozbawiono ją niegdyś 
kosztownego wystroju i wyposażenia, ogo- 
łocona ze skarbca i innych drogocennych 
precjozów, przechodziła zmiany w czasie 
kolejnych restauracji. 
W całości jednak czyni wielkie wrażenie - 
wnętrze to, choć utrzymane w kolorystycz- 


... 


. 


..... 


.. 1'. 


... 
...... 
---. 



J. 


nej czarno-białej ekspresji marmurowych 
ścian, pozostaje nadzwyczaj jednolite i w 
niczym nie uszczupla wspaniałej atmosfe- 
ry podniosłego majestatu, jaki przystoi 
królewskiemu mauzoleum. Dodajmy, iż 
to wyjątkowe arcydzieło wczesnego baro- 
ku szukało dla siebie wzorów w innej wspa- 
niałości: sto lat wcześniejszej, stylowo od- 
miennej, renesansowej kaplicy Zygmun- 
towskiej na Wawelu. 
Długo panowało ogólne przekonanie, 
że kaplica św. Kazimierza właśnie jako 
mauzoleum musi mieć swoją kryptę z kró- 
lewskimi szczątkami. Ale temu przeświad- 
czeniu, za którym opowiadały się pierw- 
sze poszukiwania badawcze, dopiero czas 
i liczne wydarzenia przyniosły jakże zdu- 
miewające sprostowanie! 
Po ostatniej gucewiczowskiej przebu- 
dowie trwała Katedra we względnym spo- 
koju pełne 130 lat. Jednakże tylko we 
względnym spokoju, bo choć wolna już 
od skutków wojen, nie naruszana tak czę- 
stym wcześniej ogniem pożarów - nie mia- 



-' - 


t 


. 


ł 
ł 


.. 



 



 


" 

 


- " 


, 


\ 


\. 
)..." ..... 


Obraz ścienny M. Palloniego .Cud wskrzesżenia dziewczynki przy grobie św. Kazimierza 


I 


j 
( 
. r 
-r 
.\. ... 
, 



1 ,... , 
, ,..J. - 


I 


. ... 
" , 
1- 
'I .. 
.. 

 
" 't 
' . 
. 
.
 



 


.. 


- 1.. 


.... 
.. 


j 


J' 


- 
I 
-,........ 


'
r 


, 


- 


. ( 


t ł 


ł 


. 
Wnętrze kaplicy św. Kazimierza z widocznym obrazem ściennym M. Palloniego .Otwarcie 
trumny św. Kazimierza" 


2 


ła przecież wytchnienia ze strony żywiołu 
wody; trapiona wylewami Willi, poddawa- 
na była stałej penetracji wód podskórnych, 
utrzymujących się permanentnie w pod- 
mokłym terenie w wylewowym zasięgu tej 
rzeki, jak i dawnego bagnistego koryta 
Wilenki i Koczergi. 
O wiosennej kwietniowej powodzi w 
1931 r. i jej skutkach wspominaliśmy już 
wcześniej jako o wyjątkowo rozległej, sil- 
nej i niszczycielskiej. Wezbrane wody zala- 
ły plac Katedralny, wraz z częścią miasta, 
dotarły do wnętrza i podziemi Katedry, 
podmywając niezbyt głęboko utwierdzo- 
ne przez Gucewicza fundamenty. Bezpo- 
średnie zagrożenie dla całości budowli 
zmobilizowało działania ku jej ratowaniu. 
Powołano więc specjalny Komitet Rato- 
wania Bazyliki Wileńskiej z biskupem Ka- 
zimierzem Michalkiewiczem, konserwato- 
rem wojewódzkim dr. Stanisławem Lo-
		

/wr_2000_nr_5_061000003_0001.djvu

			renzem i prof. Juliuszem Kłosem jako kie- 
rownikiem robót na czele. 
Po ustąpieniu wód zaczęto od najbar- 
dziej zagrożonego, spękanego portyku 
przez podstemplowanie go, spojenie ze 
ścianą, zespolenie innych spękań ścian i 
sklepień. a nade wszystko poprzez wzmoc- 
nienie naruszonych fundamentów bar- 
dziej nowoczesną metodą: żelazobetono- 
we słupy formowane głęboko w ziemi mia- 
ły teraz zastąpić dawne, zmurszałe już 
drewniane pale. 
Te ratownicze i restauracyjne zarazem 
prace, trwające do 1937 r., dały sposob- 
ność podjęcia dokładniejszych badań pod- 
ziemi Katedry, co doprowadziło do od- 
krycia szeregu krypt, jakie Gucewicz zasy- 
pał niegdyś gruzem i zamurował pod po- 
sadzką. Rozpoczęto je w sierpniu 1931 
roku od kaplicy św. Kazimierza, zakłada- 
jąc - według mniemania dawnych history- 
ków wileńskich - że gdzieżby indziej jak nie 
tutaj właśnie mogłaby znajdować się kryp- 
ta z królcwskimi 
rohami. Przekonano się 


sądzić, całkiem nie przewidziany i nagły w 
zupełnie innym miejscu. Okazała się nim 
krypta zamurowana pod nawą główną tuŻ 
przy prezbiterium. Prochy królewskie zło- 
żono więc tam na całe 300 lat! Odkrycie to 
nastąpiło 21 września 1931 r., a stało się 
ku wielkiemu poruszeniu całego świata 
kulturalnego. 
Przypadkowe raczej przebicie sklepio- 
negowłazu i zejście korytarzykiem do skle- 
pionej krypty dwóch pracowników - inż. 
Jana Pekszy i Kazimierza Wilkusa stano- 
wiło moment bezpośredniego odkrycia, 
oraz elektryzującego sygnału dla przed- 
stawicieli Komitetu Ratowania Bazyliki. W 
niewielkim surowym i prostym pomiesz- 
czeniu ocrom odkrywców w świetle lata- 
rek ukazał się obraz gotyckiego grobowca 
z rozwleczonymi przez wodę królewskimi 
szczątkami, złożonymi najwyraźniej tym- 
czasowo do drewnianych trumien. Leżały 
w mule najbardziej rozproszone kości 
Aleksandra Jagiellończyka, obok - Barba- 
ry Radziwiłłówny. zasypane w trumnie po- 


f 


h . 
.. l ,1\1 . 
.. . 'ł 
ł 

. -
 
... \ \ 
'- 
:\ " ( 
"1 , ł 
 \ 


.. 


Piotr Dankes "Wyprowadzenie zwłok św Kazimierza" 


jednak rychło, że pod tą kaplicą nigdy nie 
było sklepionych podziemii,jakkolwiek jej 
twórca Constantino Tencalla istotnie je 
tutaj projektował. Zrezygnował wszak z 
tego zamiaru ze względu na obecność 
wody podskórnej. Fakt ten zadecydował 
zapewne o dalszym losie szczątków kró- 
lewskich. 
W toku badań w wykopach kaplicy na- 
trafiono jednak w podmurówce ołtarza 
na dwie urny, zawierające pochowane tam 
niegdyś serce i jelita Władysława I
 a 
wszystko wskazuje na to, że taki właśnie 
królewski pochówek stał się pierwowzo- 
rem na terenie całej Rzeczypospolitej. 
Kiedy już zwątpiono w odnalezienie 
krypty królewskiej, jak również grobowca 
księcia Witolda, który wraz z jego szcząt- 
kami mógł ulec zniweczeniu jeszcze w cza- 
sie najazdu moskiewskiego - poszukiwa- 
ne relikty odkryto w sposób, jak można 


piołem i wapnem, zachowane przeto w 
lepszym stanie, w końcu przy ścianie - 
szczątki Elżbiety Habsburżanki, której ko- 
rona zdumiewającym trafem spoczywała 
osobno na przymurku. Przy zwłokach na- 
trafiono na inne korony i szereg insygniów 
królewskich. 
Nie ulegało więc wątpliwości, czyje to 
relikty znajdują się w krypcie. Ich identyfi- 
kację ułatwiły dodatkowo tabliczki po- 
śmiertne z napisami łacińskimi. Swoje 
doznania i wrażenia odniesione w grobow- 
cu oddało kilku malarzy, głównie Ferdy- 
nand Ruszczyc i Ludomir Śleńdziński. O 
wydarzeniu tak doniosłym rozpisała się 
nie tylko wileńska prasa, nadawano liczne 
audycje w ówczesnym radiu, a temat ten 
powrócił w ostatnich latach, gdy podej- 
mował go w swych odczytach i publika- 
cjach jeden z odkrywców grobowca - Ka- 
zimierz Wilkus. 


y 
 
. 
ł ....
 " 
. ... 
... 
. 
 
.. 1/ 
.. ) 
ł 

 
;:- 
- - 
- 


Katedra podczas powodzi 
Po prz
j
clu patronatu prZCL pan
two 
nastąpiły podniosłe uroczystości, połą- 
czone z wystawieniem trumien i urny z 
sercem Władysława IV (po uprzednim 
zakonserwowaniu prochów) w dawnej 
kaplicy Królewskiej, urządzonej i dekoro- 
wanej jako tymczasowe mauzoleum. I w 
taki to sposób pośmiertne szczątki mo- 
narsze znalazły się znów, choć tylko chwi- 
lowo w kaplicy, z której przed trzystu laty 
zostały wydobyte i umieszczone w owej 
prymitywnej krypcie pod prezbiterium. 
Czym jednak można wytłumaczyć to 
przeniesienie i jak do tego doszło, że o 
miejscu tym zapomniano na całe wieki? - 
Pewności żadnej nie ma, milczą dawne 
zapisy, akta kościelne, dokumenty. Wer- 
sje mogą też być różne, można rozważać 
takie ukrycie w czasie najazdu moskiew- 
skiego w 1655 r., lecz chyba bardziej praw- 
dopodobny jest pogląd, tłumaczący za- 
gadkę równoczesnym podjęciem przebu- 
dowy obu kaplic: i tej dawnej Królewskiej 
i Królewskiej nowej, czyli św. Kazimierza. 
Spróbujmy przybliżyć te dziejowe oko- 
liczności. 


dok01lczenie w następnym numerze 


" 


- .. 



 



 
...: I!i 
..
.... 
 
......- 
. ... 

 .. 


,. 



. 


.... 
......t 
" 


\ 


:. 


Portyk podczas remontu 


3
		

/wr_2000_nr_5_061000004_0001.djvu

			Światło w tunelu!!! 


"Nasza Gazeta", organ Związku Polaków na Litwie, w nr. 25 z 3-9 sierpnia br. prze- 
drukowała artykuł p. Ireny VaiJvilaite O Polakach, świętych, Wilnie i Litwinach. kJóry 
opublikował w maju br. katolicki miesięcznik "Naujasis iidinys - Aidai". Redakcja "Na- 
szej Gazety" zaopatrzyła go nagłówkiem: "Wilno - miasto wspólne". . 
Może jeszcze za wcześnie mówić tak o "miłym mieście': ale z pewnością trzeba cIeszyć 
się. że odezwał się w społeczeństwie litewskim mądry głos, dający nadzieję, że .nie l>'.lko 
prezydenci i premierzy będą mówili, że stosunki polsko-lilewskie są tak dobre, Jak mgdy 
dotąd, że będzie to opinia powszechna. 
Wileńskie Rozmailości" z wielkim szacunkiem dziękują p. Irenie VaiJvilaiti, że po- 
trafiła w mrocznym dotąd tunelu zapalić światło, rokujące w XXI w. oczekiwaną, chyba 
przez obie strony, iluminację tego tunelu, ciemnego przez cały wiek XX 


W ciągu wielkanocnego tygodnia, a 
szczególnie przed Niedzielą Przewodnią, 
Wilno zapełnili goście z Polski. Ich ilość 
zarówno zadziwiała, jak też cieszyła wła- 
ścicieli restauracji i handlujących na Sta- 
rówce, ale nie doczekała się żadnego 
komentarza w prasie lub telewizji. Nie- 
dziela Przewodnia minęła, zmniejszyła 
się liczba autokarów z Polski, a wileńscy 
Litwini, rzec można, nawet nie spostrze- 
gli, że w ostatnim tygodniu kwietnia na- 
sza stolica 'ITIiała potrójne życie. Katolicy 
w ciągu tego tygodnia obchodzili oktawę 
wielkanocną. Prawosławni przeżywali 
Wielki Tydzień, a nieliczna wspólnota 
żydowska świętowała swą Wielkanoc 
(hebr. - Pesah). 
Życie religijne rzadko cieszy się uwa- 
gą prasy i telewizji, prawie nie spostrze- 
żona została zbieżność wielkich św
ąt, jak 
również to, że w tym samym czasu! pol- 
skie parafie w Wilnie i na Wileńszczyź- 
nie oraz liczne rzesze pielgrzymów z Pol- 
ski święciły kanonizację siostry Faustyny 
Kowalskiej (1905-1938), jaka odbyła się 
w Rzymie w Niedzielę Przewodnią z 
udziałem ponad 200 tysięcy pielgrzymów 
z Polski, USĄ Włoch i innych krajów. 
Ta mistyczka - Polka przez pewien 
okres przebywała w wileńskim klaszto- 
rze sióstr franciszkanek. Proboszcz ko- 
ścioła p.w. Św. Michała Archanioła w 
Wilnie Sopoćko w 1935 roku pomógł jej 
w zrealizowaniu otrzymanego podczas 
objawienia zlecenia, mianowicie stworzyć 
wizerunek Jezusa Miłosiernego, obecnie 
przechowywany w kościele Ducha Świę- 
tego w Wilnie. Właśnie ten obraz Jezusa 
Miłosiernego ściągnął do Wilna liczne 
rzesze pielgrzymów z Polski. Jego repro- 
dukcje szeroko rozeszły się po świecie 
razem z modlitwą siostry Faustyny do 
miłosierdzia Bożego. 
W rzymskich uroczystościach kano- 
nizacji świętej, która przez pewien czas 
przebywała w Wilnie, uczestniczył arcy- 
biskup wileński, jednakże dla wspólnoty 
katolików - Litwinów w Wilnie kanoni- 
zacja Faustyny Kowalskiej nie stanowiła 
wydarzenia. Więc nic dziwnego, że echa 
tego wydarzenia w Wilnie nie d
strzegły 
również litewskie mass media. Zycie, pi- 
sma i duchowość siostry Faustyny, 
zmarłej w 1938 roku w Krakowie, nie są 
Litwinom znane. 


4 


Do spopularyzowania pism i ducho- 
wości siostry Faustyny wydatnie przyczy- 
nił się krakowski kardynał Karol Wojty- 
ła. Wybrany na papieża, przyśpieszył on 
proces beatyfikacji Faustyny Kowalskiej, 
zakończony w 1993 roku zaliczeniem Jej 
w poczet błogosławionych. Duchowość 
siostry Faustyny Jan Paweł II określa 
jako pomost między tragicznym XX wie- 
kiem a przyszłością. Głoszona przez nią 
nauka jest bardzo prosta - Bóg jest mi- 
łosierny wobec każdego człowieka i ca- 
łego świata. Dzienniki młodej kobiety, 
w których, na polecenie ojca duchow- 
nego, opisała swe doznania mistyczne, 
obecnie są przetłumaczone na główne 
języki europejskie, popularyzuje je rów- 
nież zakon marianów, jednakże wśród 
litewskich katolików nie dostrzega się 
zainteresowania Faustyną Kowalską, te- 
raz już wyniesioną na ołtarze. Nie przy- 
czynił się do tego nawet fakt, że papież 
mówił o Kowalskiej i wizerunku Jezusa 
Miłosiernego w czasie swego pobytu w 
Wilnie, gdy spotykał się z Po!akami li- 
tewskimi w kościele Ducha Swiętego. 
Siostra Faustyna nie została dostrzeżo- 
na przez Litwinów, nie jest uważana za 
swoją. 
Dlaczego? Może być wiele objaśnień 
tego faktu. Siostra Faustyna zmarła mło- 
do, przy czym nie w Wilnie, a w Krako- 
wie, jej pisma jeszcze w 1958 roku były 
na indeksie jako heretyckie, słynący 
obecnie na cały świat obraz Jezusa Mi- 
łosiernego prawie potajemnie powró-. 
cił do Wilna dopiero w 1987 roku. Na- 
turalnie, że Polacy litewscy są uwrażli- 
wieni na to, co dzieje się w życiu ducho- 
wym Polski, więc zaistniałe tam zainte- 
resowanie wizjami i osobą siostry Fau- 
styny niebawem przeniosło się do Wil- 
na, silne są bowiem powiązania z Ko- 
ściołem Polskim w Wilnie i na Wileńsz- 
czyźnie. Ale Litwini wileńscy, rzec moż- 
na, nie dostrzegają tego, co w Wilnie 
jest polskie. 
Gdyby obcość Faustyny Kowalskiej 
dla Litwinów byłaby tylko przypadkiem, 
świadczącym o podziale kulturalnym Li- 
twinów i Polaków, wówczas można by- 
łoby mówić o swoistości życia kultural- 
nego i duchowego Polaków na Litwie. 
Ale siostra Faustyna zmusza do myśle- 
nia nie tyle o Litwie i Polsce, ile o Wilnie 


i Wileńszczyźnie, gdzie Litwini i Polacy 
spotykają się nie tylko ze sobą, ale też ze 
swoją wspólną i niełatwą historią. 
Wilno Kowalskiej i Wilno nasze jest 
miastem tym samym, a jednocześnie in- 
nym. Architektura Wilna nawet w poło- 
wie XX wieku bardzo niewiele różniła 
się od Wilna z początku stulecia. Ale u 
schyłku tego wieku miasto zamieszkuje 
zupełnie inna wspólnota niż na jego po- 
czątku. Ośrodek guberni carskiej Rosji, 
miasto okupowane przez Niemcy kajze- 
rowskie i ogłoszone stolicą Państwa Li- 
tewskiego, stolicą krótkotrwałego two- 
ru - bolszewickiej Republiki Litewsko- 
-Białoruskiej, miasto wojewódzkie Rze- 
czypospolitej Polskiej, stolica Republiki 
Litewskiej, stolica Litwy radzieckiej, po- 
nownie stolica niepodległej Litwy. 
W biegu stulecia Wilno utraciło prawie 
swą liczną wspólnotę żydowską i mniej 
liczną - niemiecką, bardzo zmniejszyła 
się liczba Polaków, zmieniła się wspól- 
nota rosyjska i wyrosły wspólnoty .litew- 
ska oraz białoruska... - 
W Europie są miasta o podobnym 
losie. Może najbardziej zbliżony do Wil- 
na jest Triest we Włoszech. To wielona- 
rodowe i wielojęzyczne miasto należało 
do różnych państw, zmieniały się jego 
oficjalne języki, rosły i zanikały wspól- 
noty narodowe miasta. Różnica polega 
na tym, że Triest nie jest stolicą ani 
Włoch, ani Austrii lub Słowenii. Nato- 
miast Wilno jest stolicą Litwy - państwa 
pod względem etnicznym stosunkowo 
monolitycznego, i jedynym miastem na 
Litwie, mającym tak wyraźnie zarysowa- 
ne tradycje wielonarodowe. W ciągu 
paru ostatnich stuleci Litwini stanowią 
większość tylko w ostatnim czterdziesto- 
leciu. 
Najostrzejszym wydarzeniem w histo- 
rii Wilna w XX wieku był litewsko-pol- 
ski spór o miasto. Akcja Żeligowskiego 
dotychczas jest bardzo bolesną raną w 
pamięci historycznej Litwinów. Jednak- 
że nie wolno zapominać, że Litwini od- 
zyskali Wilno nie od Polski, a wtedy, gdy 
Związek Sowiecki napadł na Państwo 
Polskie. Ten fakt jest boleśnie odczuwa- 
ny przez Polaków. Niezależnie od tego, 
jakie były prawa Litwinów do swej hi- 
storycznej stolicy, jaka była bolesna na- 
sza własna historia, musimy pamiętać, 
że odzyskaliśmy Wilno z rąk wspólnego 
wroga naszych dwóch narodów. 
Można tylko snuć domysły, jakie by- 
łoby obecnie Wilno i stosunki litewsko- 
polskie, gdyby zwrotowi prastarej stoli- 
cy Litwy nie towarzyszyły okupacja' sa- 
mej Litwy, druga wojna światowa, wy- 
niszczenie wspólnoty żydowskiej, emi- 
gracja Litwinów i masowa repatriacja 
Polaków. Wszystkie te wydarzenia wpły- 
nęły na to, jak obecni mieszkańcy Wilna 
postrzegają i rozumieją swe miasto. 
Wszyscy jak gdyby wiemy, ale tylko 
półgębkiem przyznajemy fakt oczywisty, 
że większość współczesnych mieszkań-
		

/wr_2000_nr_5_061000005_0001.djvu

			ców Wilna przybyła do tego miasta zu- 
pełnie niedawno. Cała historia miasta z 
ostatniego stulecia, jak się wydaje, jest 
bolesną i, rzec można, okropnie rozją- 
trzoną raną historycznej pamięci Litwi- 
nów i Polaków. Okupacja sowiecka nie 
pozwoliła, aby ta rana się oczyściła. Oczy- 
wisty konflikt litewsko-polski o Wileńsz- 
czyznę i na Wileńszczyźnie był zatajony i 
zepchnięty do podziemia. Konflikt ten, 
niedostępny dla dyskusji, sporów, kon- 
frontacji, tlił się tu, utrzymując wzajem- 
ne wyobcowanie, zakonserwowaną wro- 
gość i podejrzliwą obawę. Takie stłumio- 
ne konflikty nie pozwalają historii stać 
się historią i w przypadku Wilna prze- 
szkadzają jego obecnym mieszkańcom 
czuć się spadkobiercami "całej" historii 
Wilna, nie podzielonej na "polską", "ży- 
dowską", "białoruską" czy też "niemiec- 
ką", odpowiedzialnymi za jej poznanie i 
zachowanie. 
Powojenna inteligencja litewska sta- 
rała się zlitwinizować Wilno, ale integru- 
jąc Wilno z Litwą i zbliżając Litwę do 
Wilna, odcinano się od najbliższej prze- 
szłości miasta. Początkowo z 'powodu 
obcości wobec polskiej kultury narodo- 
wej. W czasach sowieckich, szczególnie 
w latach sześćdziesiątych i siedemdzie- 
siątych, wielu wykształconych Litwinów 
Wilna i Kowna nauczyło się polskiego. 
Odciętym od światowej kultury język 
nieco swobodniejszego sąsiedniego kra- 
ju stał się też językiem swobodniejszej 
kultury. Pozwoliło to się zbliżyć z Pol- 
ską, ale nie z niezbyt odległą historią Wi- 
leńszczyzny. 
Jeśli docierały do nas prasa, radio i 
telewizja Polskiej Rzeczypospolitej Lu- 
dowej, to wiele polskich wydań Wilna 
międzywojennego, jak też spora część 
wydań pierwszej Republiki Litewskiej, 
pokrywały się kurzem, zamknięte w 
"specjalnych" zbiorach bibliotek. Nie tyl- 
ko historia stosunków litewsko-polskich 
i "kwestii wileńskiej", ale też cała przed- 
wojenna historia Litwy i Polski, a więc 
również Wilna, opierała się głównie na 
tradycjach ustnych, które stykały się bar- 
dzo rzadko. W tradycji ustnej istniały-i 
trudne doświadczenia Litwinów w 
przedwojennym Wilnie, i historia Pola- 
ków litewskich. Fragmenty tej ostatniej 
części były poruszane w pismach wilnian 
Czesława Miłosza, Józefa Mackiewicza, 
którzy wyjechali na Zachód, innych bar- 
dziej lub mniej znanych osobistości. 
Dopiero odrodzenie demokracji w 
ostatnim okresie pozwoliło w Polsce tym 
pokładom pamięci na swobodne ujaw- 
nienie się. Różne wspomnienia, nostal- 
giczne podróże, stowarzyszenia ziom- 
ków, jak też swobodny przepływ ludzi i 
tekstów, pozwalają zwrócić "polskie Wil- 
no" Polakom wileńskim. Trzeba jeszcze 
rozstrzygnąć, w jakim stopniu to Wilno 
jest "owym Wilnem", a w jakim - two- 
rem romantycznej pamięci. Ale tymcza- 
sem "owe", "polskie Wilno" egzystuje 


tylko w mówiącej po polsku społeczno- 
ści Wilna. Litwinom - mieszkańcom Wil- 
na jest ono obce. Można znaleźć wiele, 
bardzo wiele przykładów takiej obcości 
niedawnej historii Wilna dla kultury li- 
tewskiej. Obcość szczególnie jest widocz- 
na w Kościele katolickim, który przede 
wszystkim powinien być filarem nie tyl- 
ko narodowości, ale też powszechności. 
Niestety. W Kościele katolickim w Wil- 
nie tego jeszcze naprawdę brakuje. 
"Niewidoczny" Litwinom przykład 
Faustyny Kowalskiej świadczy o tym bar- 
dzo wymownie. Podobnie jest z innym, 
urodzonym w Wilnie i niedawno kano- 
nizowanym świętym Rafałem Kalinow- 
skim (1835-1907), którego w naszej sto- 
licy czci tylko społeczność polska. 
Wilno w sposób oczywisty różni się 
od całej Litwy, wyraźnie jest inne i od- 
mienne. Trudno jest mieć taką "nieli- 
tewską" stolicę, dlatego jeszcze 20 lat 
temu istniała cicha dyskusja między dwo- 
ma stolicami - "litewskim" Kownem i 
"nielitewskim" Wilnem. Patrząc oczyma 
młodej narodowej kultury, trudno 
uznać i przyznać jako swą własną zawiłą 
historię Wilna, która dotychczas jest 
zapisana w książkach, napisanych w ję- 
zykach innych niż litewski. Nie ma po- 
ważnego napisanego po litewsku i przez 
Litwina dobrego przewodnika po Wil- 
nie, nie ma i naprawdę trudno go napi- 
sać, została bowiem przerwana żywa tra- 
dycja historii miasta. 
Może fakt, że po liczącej ponad 200 
lat przerwie miasto to wreszcie stało się 
stolicą jednego z państw Europy, gdzie 
ponownie powstaje kosmopolityczna 
wspólnota, ułatwi przyznanie "nielitew- 
skiej" historii Wilna. To nie tylko 20 lat 
międzywojennych. To Wilno, mówiące 
po niemiecku, jidisz, po polsku, biało- 
rusku i litewsku, które było jednym mia- 
stem i my, mieszkający w nim, odziedzi- 
czyliśmy je - jedno i całe, swoje i "obce". 
Odziedziczyliśmy najdziwniejszą w Eu- 
ropie stolicę, której piękno i bogactwo 
dopiero zaczynamy sobie uświadamiać. 
Chciałoby się wierzyć, że potrafimy ją 
uznać, kochać i pozostawić po sobie. 
(..Nau.iasisZidinis-Aidai" mai 2000 r.) 


. 


. 



 


).. 

t 


\, 


.. 


..,; 


ł 
Kapliczka której już nie ma 


Z prasy 


4 czerwca 2000 r. zmarł por. inż. Marian 
Korejwo ps. Milimetr, żołnierz 3. Wileńskiej 
Brygady Partyzanckiej AK "Szczerbca". . 
Sejm litewski przyjął ustawę, w której doma- 
ga się od Rosji odszkodowań za 50 lat ra- 
dzieckiej okupacji. Rosyjski MSZ oświad- 
czył, że Litwa przystąpiła do ZSRR dobro- 
wolnie, nie może więc żądać żadnych od- 
szkodowań. Nastąpiło ochlodzenie oficjal- 
nych stosunków litewsko-rosyjskich. . W 
Wilnie trwa spór między dwoma Zarządami 
Głównymi Związku Polaków na utwie: daw- 
nym - z prezesem Ryszardem Maciejkiań- 
cem i nowo wybranym - z prezesem Janem 
Sienkiewiczem. Sprawę ma rozstrzygnąć sąd 
litewski. Krystyna Marczykzamieściła w "Ga- 
zecie Wyborczej" bardzo krytyczny artykuł 
o Ryszardzie Maciejkiańcu.. Dom Polski 
w Lidzie został oklejony ulotkami nacjonali- 
stycznej rosyjskiej organizacji Russkoje Na- 
cjonalnoje Jedinstwo. Ozdobione stylizowa- 
ną swastyką ulotki zawierały ostrzeżenie: ,Je- 
steśmy tutaj, nie ma drogi wstecz!".. Wła- 
dze litewskie twierdzą, że zamknięcie elek- 
trowni atomowej "typu czarnobylskiego" w 
Ignalinie będzie kosztowało 2,5 mld dola- 
rów. Na międzynarodowej konferencji do- 
natorów Unia Europejska obiecała na ten 
cel 150 mln euro, a Polska - 1,5 mln euro. 
Litwa zobowiązała się, że do 2005 r. wycofa 
z eksploatacji pierwszy, najstarszy reaktor 
elektrowni. . Ponownie rozpoczęty w Wil- 
nie proces 93-letniego AJeksandrasa Lileiki- 
sa został przerwany po półgodzinnej rozpra- 
wie - wobec stwierdzenia lekarzy, że stan 
zdrowia oskarżonego znacznie się pogorszył. 
Lileikis w procesie uczestniczy zaocznie.le- 
żąc w łóżku w domu, dzięki telemostowi z 
sądem.. Władze białoruskie nie puściły na 
przegląd filmowy w !..agowie Lubuskim fil- 
mu "Na czarnej porębie" i jego reżysera Va- 
lerego Panamarowa. Obraz powstał na kan- 
wie opowiadania przebywającego na emigra- 
cji najwybitniejszego białoruskiego prozaika 
Wasila Bykawa. . W Instytucie Polskim w 
Paryżu odbył się, zorganizowany przy wspó- 
łpracy ambasady litewskiej, koncert znanych 
muzyków litewskich: flecisty Valdasa Kijo- 
vskasa oraz pianistek Beaty Kijowskiene i 
Ewy Ponomariovaite. Grano utwory Chopi- 
na oraz kompozytorów litewskich.. Tade- 
usz Gawin zrezygnował ze względów zdro- 
wotnych ze stanowiska prezesa Związku Po- 
laków na Białorusi. Ster ZPB pozostanie w 
rękach Tadeusza Malewicza, dotychczasowe- 
go wiceprezesa. . O literaturze białoruskiej 
i sztuce przekładu w stodole w Krynkach tuż 
przy granicy z Białorusią dyskutowali Angli- 
cy, Francuzi, Polacy i Białorusini. Była to 
druga edycja Villi Sokrates - białoruskiego 
sympozjum naukowo-literacko-kulturalne- 
go, zorganizowanego przez stowarzyszenie o 
tej samej nazwie. . Strona białoruska nie- 
spodziewanie zamknęła drogowe przejście 
graniczne Bruzgi - Kuźnica Białostocka. 
Będzie nieczynne przynajmniej do 15 listo- 
pada - w związku z planowaną rozbudową. 
. Białoruska straż graniczna zaczęla usu- 
wać zasieki z drutu kolczastego na granicy z 
Polską, które straszyły tu jeszcze od czasów 
ZSRR. Pierwszy fragment zdemontowano na 
razie tylko na jednym odcinku granicy - w 
okolicach Grodna. 


T.M. 


5
		

/wr_2000_nr_5_061000006_0001.djvu

			Tadeusz Kowzan 


W Wilnie po roku 
Odnowione ulice - Sala Filomatów - Książka J. Strumiły - 
- Dom Polski - USPV - lileikis - Miasto trzech ięzyków 


Nieco ponad rok po moim ostatnim 
pobycie w "miłym mieście" (zob. "Wi- 
leńskie Rozmaitości", nr 4/54, s. 14) spę- 
dziłem tam znowu tydzień. Jeśli chodzi 
o wygląd zewnętrzny miasta, wyładnia- 
ło ono dzięki odnowionym fasadom do- 
mów i niektórych kościołów, nowym es- 
tetycznym sklepom i kawiarniom z 
ozdobnymi szyldami. W samym śród- 
mieściu otwarto ostatnio parę luksuso- 
wych hoteli, m.in. przy ul. Zamkowej 10 
i przy zaułku Bernardyńskim 8. Ten 
ostatni nazywa się "Shakespeare" i mie- 
ści się w historycznej posesji wydawców 
i księgarzy Zawadzkich. Ceny niedostęp- 
ne nawet dla normalnych turystów z Za- 
chodu. Poszczególne pokoje zamiast nu- 
merów noszą nazwiska pisarzy angiel- 
skich i amerykańskich; jest też Goethe i 
Voltaire, Tołstoj i Dostojewski, Arysto- 
teles i Maironis, ale nie ma Mickiewicza, 
który mieszkał trzydzieści kroków od 
tego miejsca. 
Jak za każdym pobytem w Wilnie, za- 
glądam na podwórze domu, w którym 
się urodziłem, przy zaułku Bernardyń- 
skim 3. Tym razem udaje mi się nawet 
odwiedzić rodzinne mieszkanie, gdzie 
żyje obecnie sympatyczna rodzina: Rima, 
rodowita Litwinka, która w tymże miesz- 
kaniu urodziła się przed 35 laty, i jej mąż, 
który nazywa się Antanas Mickevicius, 
zaś jego dziad był Polakiem i nosił na- 
zwisko Mickiewicz. 
Zaułek Bernardyński, który przed 
rokiem był w rusztowaniach, bł}szczy 
świeżymi fasadami. Na szczęście porzu- 
cono projekt odsłonięcia spod tynku 
starych murów, i urocza uliczka ma wy- 
gląd, jaki miała w XIX i w XX wieku. 
Natomiast pobliska Skopówka czeka 
jeszcze na podobną renowację. 
Na ukończeniu jest wykładanie pla- 
cu Katedralnego granitowymi płytami 
sprowadzonymi z Chin (!). Trwają pole- 
miki: czy kruche podłoże po archeolo- 
gicznych "wykopkach" wytrzyma ciężar 
granitu? I pytanie: dlaczego sprowadzo- 
no granit aż z Chin? Zamówienie doko- 
nane zostało po wizycie Vytautasa 
Landsbergisa (nazywanego przez wileń- 
skich Polaków "Wićka") w tym dalekim 
kraju. Czyżby więc jeszcze jedna finan- 
sowa machlojka przewodniczącego Guż 
tylko przez parę miesięcy) Sejmu? 
W czasie mego pobytu w Wilnie, 28 
czerwca odbyło się otwarcie Sali Filo- 
matów w Domu-Muzeum Adama Mic- 
kiewicza. Jest to dość duża sala na par- 
terze, z oknami wychodzącymi na ulicę, 


6 


w wykupionym mieszkaniu, na lewo od 
bramy nr 11. Została ona urządzona 
dzięki ofiarności polskich donatorów (by 
nie użyć brzydkiego ale powszechnie 
używanego dziś słowa "sponsor", któ- 
rego nie zrozumieliby Filomaci), wśród 
których pierwsze miejsce zajmuje ma- 
łżonek pani ambasador Eufemii Teich- 
mann. Pani ambasador przewodziła tej 
uroczystości, a z litewskich gości uczest- 
niczył w niej (i przemawiał po litewsku) 
wiceminister Ochrony Kraju. 
Otwarcie Sali Filomatów, która nie 
pomieściła ponad stu przybyłych gości, 
połączone było z promocją książki nie- 
strudzonego Jerzego Surwiły "Zostali 
tu z nami na dobre i złe. Losy przedsta- 
wicieli przedwojennej inteligencji Wilna 
i Wileńszczyzny po 1944". Ta pięknie wy- 
dana książka napisana została" W ho- 
łdzie ludziom świata, który nie odszedł, 
bo my żyjemy". Stanowi ona bezcenne 
źródło wiadomości o wileńskich Pola- 
kach kilku pokoleń. 
O ile w Domu-Muzeum Mickiewicza 
dzieje się coraz lepiej, sto metrów dalej, 
między kościołem św. Anny i Wilenk.ą, 
wciąż myli przechodniów pomnik nieja- 
kiego Adomasa MickieviCiusa (sławnych 
ludzi o nazwisku MickieviCius było na Li- 
twie kilku, ale żaden z nich nie nosił ta- 
kiego imienia). Czyż nie ma w Wilnie pol- 
skiej instytucji, która zajęłaby się umiesz- 
czeniem na pomniku również prawdzi- 
wego imienia i nazwiska Poety? Wolne 
miejsce na cokole czeka, koszt byłby nie- 
wielki, a sponsor na pewno się znajdzie. 
Stan taki jest tym bardziej absurdalny, że 
w książce telefonicznej Wilna na rok 2000 
znajduje się 55 abonentów o nazwisku 
"MickeviCius", zaś dokładnie stu używa- 
jących formy "Mickievic". Tylko nasz Po- 
eta nadal nie ma prawa do swego praw-o 
dziwego imienia i nazwiska. 
Podobnie absurdalna sytuacja trwa 
w jezuickim kościele św. Kazimierza. Na- 
bożeństwa odprawiane są tylko po litew- 
sku i... po rosyjsku. A napisy informują- 
ce o godzinach otwarcia kościoła i o roz- 
kładzie nabożeństw - po litewsku i po 
angielsku. Próżne są modły, jakie do wi- 
leńskich jezuitów śle patron kościoła, św. 
Kazimierz: "Zróbcie coś, żebym zrozu- 
miał w moim ojczystym języku, bo ani 
litewskiego ani angielskiego nie znam". 
Ale Święty Młodzian nie zna też uporu 
żmudzkich jezuitów. 
Natomiast cieszyć musi każdego Po- 
laka ostateczne wykończenie, w ciągu 
minionego roku, dwóch domów-insty- 


tucji. Budowa Domu Polskiego, zaini- 
cjowana w 1994 r. przez Prezesa Związ- 
ku Polaków na Litwie, Ryszarda Maciej- 
kiańca, została ukończona. Ten impo- 
nujący budynek przy ul. Nowogródzkiej 
wzniesiony został dzięki wkładowi finan- 
sowemu Państwa Polskiego i ofiarności 
Polaków z całego świata. Znajdą w nim 
pomieszczenie organizacje polskie, być 
może biblioteka, są tam sale wykładowe 
i sala widowiskowa na 600 miejsc, a tak- 
że przewidziano urządzenie 20-pokojo- 
wego hotelu, restauracji, apteki, skJepów 
polskich itd. Oficjalne otwarcie ma na- 
stąpić po uregulowaniu między Polską 
a Litwą statusu prawnego tego domu- 
instytucji. 
Drugie wielkie osiągnięcie to ukoń- 
czenie budowy i prawie całkowite już za- 
gospodarowanie siedziby Uniwersytetu 
Polskiego w Wilnie, który przed dwoma 
laty uzyskał status instytucji wyższej uży- 
teczności publicznej pod piękną nazwą 
Universitas Studiorum Polona Vilnensis. 
Nowy budynek mieści się przy ulicy Agu- 
onq 22 (dawna ul. Makowa), niedaleko 
dworca kolejowego. Zakupiono tam sta- 
ry obiekt przemysłowy, którego wnętrze 
zostało całkowicie wyburzone, a potem 
odpowiednio zabudowane systemem 
gospodarczym. W dawnej siedzibie Uni- 
wersytetu przy ul. Subocz pozostała bi- 
blioteka. 
Dzieło profesora Romualda Brazi- 
sa, rektora tej uczelni założonej w 1991 
r., zmieniało swój kształt w miarę zmie- 
niających się warunków pracy. Jest to 
obecnie uczelnia jednowydziałowa (Wy- 
dział Humanistyczny) i posiada cztery 
kierunki studiów: prawo, ekonomia, 
marketing i zarządzanie, pedagogika 
wczesnoszkolna. Nauka trwa od dwóch 
do sześciu semestrów i przygotowuje do 
studiów magisterskich w wyższych uczel- 
niach w Polsce. Każdy student USPV 
jest jednocześnie zapisany na studia za- 
oczne w Polsce, głównie na uniwersyte- 
tach w Białymstoku i w Toruniu oraz w 
Akademii Podlaskiej w Siedlcach, co 
automatycznie zapewnia im miejsca na 
tych uczelniach. Połowę wykładowców 
USPV stanowią miejscowi pedagodzy, 
druga połowa to profesorowie do- 
jeżdżający z uczelni w Polsce. W roku 
akademickim 1999-2000 studiowało w 
USPV 118 studentów. Po ukończeniu 
studiów w Polsce około 90 procent mło- 
dych wraca do Wilna (podczas gdy znacz- 
na część stypendystów rządu polskiego 
po czterech lub pięciu latach studiów po- 
zostaje w Polsce). Od niedawna studia 
w USPV są płatne, podobnie jak we 
wszystkich wyższych uczelniach na Litwie 
(poza nielicznymi miejscami finansowa- 
nymi przez Państwo). Opłata roczna 
wynosi 2.600 litów (ok. 2.800 złotych); 
mimo że jest to suma niemała (trzymie- 
sięczny średni zarobek pracujących na
		

/wr_2000_nr_5_061000007_0001.djvu

			Litwie), nie odstraszyło to kandydatów, 
z tym że fakt odpłatności waloryzuje te 
studia w ich oczach i w oczach ich ro- 
dzin. Opłaty studenckie stanowią 2/3 
budżetu USP
 co - wraz z subwencjami 
z zewnątrz - zapewnia finansową samo- 
wystarczalność uczelni. 
Tak się złożyło, że w dniu mego przy- 
jazdu do Wilna rozpoczął się nowy etap 
tragikomedii pt. Aleksandras Lileikis 
(zob. "Wileńskie Rozmaitości", nr 1/57, 
s. 1-2). Pod naciskiem sił demokratycz- 
nych i zapewne prezydenta Litwy V 
Adamkusa, Sejm uchwalił nowelizację 
Kodeksu Postępowania Karnego, co ze- 
zwala na zaoczne sądzenie osób oskar- 
żonych o ludobójstwo. Zamiast skorzy- 
stać z tej nowej sytuacji prawnej, prze- 
forsowana została przez obrońców b. 
szefa wileńskiej Saugumy karkołomna 
procedura: podczas wznowienia proce- 
su w dniu 23 czerwca zainstalowano, 
kosztem setek tysięcy litów, aparaturę 
dla łączności telewizyjnej między salą są- 
dową a odległym o kilometr luksuso- 
wym mieszkaniem Lileikisa przy ul. Te- 
atralnej. "Rozprawa" trwała zaledwie 20 
minut, bowiem czuwający przy łożu lu- 
dobójcy lekarze orzekli, że wzrosło jego 
tętno i ciśnienie i że pacjent nie może 
dłużej w niej "uczestniczyć". Nawiasem 
mówiąc, żaden chyba z dyktatorów, ani 
Stalin, ani Franco, ani Tito, nie byli oto- 
czeni tak troskliwą opieką lekarską w 
ostatnim okresie ich życia, jak ów litew- 
ski zbrodniarz wojenny. Sprawę Lileiki- 
sa zawieszono na kilka, potem na kilka- 


naście dni, co może przedłużyć się... do 
nieskończoności. Tragikomedia zamie- 
nia się w tragifarsę. 
Wreszcie parę uwag na temat sytu- 
acji językowej w Wilnie, obserwowanej 
od strony ulicy. Pod tym względem Wil- 
no staje się coraz bardziej miastem trój- 
języcznym. Jeszcze przed kilku laty ode- 
zwanie się po polsku czy po rosyjsku w 
sklepie, w restauracji, na poczcie czy w 
innym publicznym miejscu było odbie- 
rane z niechęcią, czasem pozostawało 
bez odpowiedzi. Teraz jest inaczej. W 
sklepach, w kawiarniach, w hotelach 
(prywatyzacja!) jeśli nie mówią, to przy- 
najmniej rozumieją (nie udają, że nie 
rozumieją) po polsku, a bez kwestii od- 
powiadają po rosyjsku. 
W moim hotelu (miejskim, nie pry- 
watnym) panie w recepcji mówią płyn- 
nie w trzech językach. Na pytanie, czy są 
Polkami, dają wymijającą odpowiedź: 
"my tu wszystkie i po polsku i po litew- 
sku". Pewnego dnia za kontuarem re- 
cepcji pojawia się młody człowiek. Py- 
tam na wszelki wypadek, czy rozumie po 
polsku. "Nie". Prowokacyjnie odzywam 
się do niego po angielsku (hotel jest 
przecież międzynarodowy, z tym że 
znaczną większość gości stanowią tury- 
ści z Polski), ale recepcjonista wzywa kie- 
rowniczkę hotelu dobrze mówiącą po 
polsku. Po chwili słyszę, jak z kimś in- 
nym mówi on płynnie po rosyjsku. 
W restauracji tegoż hotelu jeden z 
kelnerów odzywa się do mnie od razu 
po polsku. "Pan tak dobrze mówi po 


polsku" - stwierdzam tonem aprobaty. 
"Ja jestem Polak, ale po polsku nie 
umiem". "Jakże Pan nie umie, przecież 
Pan tak ładnie mówi po polsku". "Ja 
mówię po prostemu, po tutejszemu, ale 
tak naprawdę po polsku nie umiem" - 
upiera się samokrytycznie. 
Najbardziej uniwersalni językowo są 
wileńscy taksówkarze. Rozumieją, nawet 
jeśli nie mówią poprawnie, w trzech ję- 
zykach, a nawet po angielsku. Zresztą 
znaczna większość taksówkarzy, jak mi 
mówiono, to Polacy i Rosjanie. Na po- 
stoju taksówek pertraktuję z kierowcą, 
planując dłuższą przejażdżkę. Zaczy- 
nam od pytania, czy mówi po polsku. Po 
polsku rozumie, ale woli mówić po ro- 
syjsku. Okazało się, że jest to wileński 
Rosjanin, z rodziny "starowierów" za- 
mieszkałych od kilku pokoleń na "No- 
wostrojce" (Nowe Zabudowanie). Oj- 
ciec jego chodził do polskiej szkoły, pra- 
cował przed wojną na PKP, on sam uro- 
dził się i mieszka do dziś w Kolonii Wi- 
leńskiej (dawniej zwanej Kolonią Kole- 
jową). "Litwini mówią, że my okupanty. 
Jakie my okupanty, my wilnianie z dzia- 
da pradziada. Chcieli nas wysiedlić do 
Rosji. Ale Polacy nas uratowali. Kiedy 
przyjechał do Wilna Lech Wałęsa, to po- 
wiedział Litwinom: - Jeśli będziecie prze- 
śladować Polaków, to my wam nie po- 
możemy wejść do NATO. - Litwini mu- 
sieli ustąpić i dali obywatelstwo wszyst- 
kim mniejszościom, zarówno Polakom 
jak i Rosjanom". Oto historiozoficzne 
spojrzenie wileńskiego Rosjanina. 


KONKURS 
na pracę dotyczącą dzieiów Wilna dla studentów i absolwentów wyższych 
uczelni oraz innych zainteresowanych osób w wieku do lat trzydziestu 
Praca w języku polskim, objętości 20-30 stron maszynopisu (40-60 tysięcy znaków pisarskich), może dotyczyć dowolnie 
wybranego okresu historii Wilna i Ziemi Wileńskiej: ważny epizod dziejowy, znacząca postać, syntetyczne spojrzenie na pewien 
okres historyczny w takim lub innym aspekcie. Oto przykłady tematów: "Józef Zawadzki, księgarz i wydawca", "Historia zaułka 
Bernardyńskiego", "Losy jednego z nieznanych lub mało znanych powstańców 1863 r.", "Stosunki między litewskim i polskim 
klerem katolickim w latach 1939-1945", "Polszczyzna dokumentów archiwalnych z XVII lub z XVIII wieku", "Historia Rady 
Miejskiej Wilna od XVI wieku", itp. Praca powinna opierać się na materiałach źródłowych, możliwie nieznanych dokumentach 
(m.in. z wileńskich archiwów) i być opatrzona tzw. aparatem naukowym (ścisłe dane bibliograficzne). Powinna to być rozpraw- 
ka oryginalna, nigdzie nie publikowana nawet we fragmentach. Obszerniejsze teksty, do 50 stron maszynopisu, też będą brane 
pod uwagę przez jury. 
Jury Konkursu w składzie: 
prof. dr Romuald Brazis (rektor USPV) 
prof. dr Elżbieta Feliksiak (Uniwersytet w Białymstoku) 
dr Henryka I1giewicz (USPV) - sekretarz jury 
doc. dr Jan Malinowski (Akademia Bydgoska, red. "Wileńskich Rozmaitości") 
doc. dr Halina Turkiewicz (Uniwersytet Pedagogiczny w Wilnie) 
oraz inicjator Konkursu i fundator nagród 
prof. dr Tadeusz Kowzan (Uniwersytet w Caen, Francja) 
wyłoni najlepsze rozprawki. Jedna z nich, dwie lub trzy - zależnie od liczby nadesłanych prac i od ich walorów - zostaną 
nagrodzone. Na nagrody (nagrodę) profesor Tadeusz Kowzan przeznacza 2.000 litów. W wypadku podziału tej sumy na dwie 
lub trzy nagrody, pierwsza nagroda nie będzie niŻsza niż 1.000 litów. Najlepsze opracowania zostaną ewentualnie opublikowa- 
ne. 
Prace konkursowe, w formie maszynopisu w dwóch egzemplarzach, należy składać lub przesyłać do dnia l marca 2001 r. pod 
adresem: USP
 Aguonq 22, a.d. 823,20558 Vilnius, z napisem na kopercie "Konkurs". Wyniki Konkursu zostaną ogłoszone 
w kwietniu, zaś wręczenie nagród nastąpi w maju 2001 r. 


7
		

/wr_2000_nr_5_061000008_0001.djvu

			Leon Janowicz 


Po Wilnie samochodem 


Po raz pierwszy prowadziłem samo- 
chód po Wilnie, ściślej po Antokolu, w 
wieku lat dziewięciu. Oczywiście, siedząc 
na kolanach ojca i trąbiąc namiętnie w 
gumową gruszkę klaksonu na wałęsają- 
ce się środkiem ulicy kundle. Ojciec był 
"żelaznym" wiceprezesem Automobil- 
klubu Wileńskiego, który mieścił się w 
naszym mieszkaniu przy Kościuszki 14. 
Prezesem, po Wołodi Kurecu, który 
przerzucił się na awionetki, był inny wi- 
leński przemysłowiec .,Koka" Pimonow, 
właściciel gazowni i kilkunastu kamienic 
przy ul. Mickiewicza. Każdej wiosny na 
inaugurację sezonu automobilowego 
członkowie Klubu składali wieniec na 
płycie marszałkowskiej na Rossie i 
uczestniczyli w nabożeństwie w kośció- 
łku na Ponarach. Kulminantą sezonu 
była "pogoń za lisem" (ozdobioną wspa- 
niałą kitą a prowadzoną przez ojca cię- 
żarówką) po bezdrożach i wertepach 
Wileńszczyzny. 
Wszystko to przypomniało się mi, kie- 
dy w czerwcu br. jeździłem po Wilnie 
moim fiatem seicento. Jak mi się jeździ- 
ło? Przed wyjazdem przestudiowałem 
dokładnie nowy plan miasta z zaznaczo- 
nymi kierunkami ruchu. Zapamiętałem 
również trasy przelotowe, prowadzące 
od ronda do ronda, ulice z zakazem ru- 
chu, rozkład parkingów, przeżegnałem 
się i ruszyłem. W korkach tkwiłem kilka 
razy, najdłużej zjeżdżając Pohulanką, 
nieco krócej na Mostowej w kierunku 
Katedry i na skrzyżowaniu przed wjaz- 
dem na Most Zielony. W godzinach 
szczytu (8-11 oraz 15-17) lepiej takie 
miejsca omijać. Podobnie jak i rondo 
przed kościołem Piotra i Pawła, przez 
które prowadzi trakt południowy posze- 
rzoną Holendernią ku rondu na Popła- 


, 


... 


1. 


, .. 


. 


, 1. 
I 


.,. 
. 


, 


wach i stąd przez Rossę w kierunku na 
Oszmianę. Jeszcze tłoczniej jest na ron- 
dzie, przez które wyjeżdża się na auto- 
stradę Al, wiodącą przez Kowno do 
Kłajpedy. Jadącym stąd do Warszawy 
przypominam, żeby nie szukali jej na 
drogowskazach, tylko kierowali się na 
Gardinas, czyli Grodno, a później na 
Łazdijai, czyli stację graniczną. 
Parkowałem koło domu mej siostry 
stryjecznej na Antokolu. Nowe bloki 
mają tu zupełnie wystarczające parkin- 
gi. Kradzieże zdarzają się, ale nie czę- 
ściej niż w Warszawie. Takie ulice jak Sło- 
neczna, dawna Sapieżyńska, czy Piaski 
są po obu stronach zapchane wozami, 
tak że ledwie można się środkiem prze- 
cisnąć. Luźniej jest na Zarzeczu, ale tu 
kilka ulic jest zamkniętych w związku z 
przebudową. 
Nowe osiedla - Karolinki, Łazdynie, 
Wirszuliszki, Szeszkinie czy Bołtupie 
mają dobrze zaplanowany ruch kołowy, 
obszerne parkingi przydomowe nie- 
strzeżone i płatne (10 litów za noc) 
strzeżone. W centrum za miejsce na 
parkingu płaci się u umundurowanego 
strażnika l lita za godzinę. Drogówki na 
mieście nie widziałem, natomiast na tra- 
sach wylotowych owszem, zwłaszcza przy 
skręcie na 'fioki i na dawnej Pośpieszce, 
gdzie dziś jest ruchliwy węzeł komuni- 
kacji miejskiej i początek szosy na Nie- 
menczyn. Stacji benzynowych jest moc, 
zarówno Statoil czy ShelI jak i unowo- 
cześnionych litewskich. Benzyna jest nie- 
co tańsza niż u nas, bezołowiowa jest 
oznaczona literą "E" (nie przekreślone 
PB jak w Polsce). Lepiej jest zawsze za- 
pytać, po litewsku bezołowiowa znaczy 
be szwino. 
Z każdym rokiem przybywa nowych 


. 


- 


- 


.. 


. :. 


,.. 


. 


. , 


.... 


11(1 ł 


, 
... 
... _ ..... _ .łł-...... ..: ... 
- - , \ 
Delegacja Autom
bilklubu Wileńskiego wiosną 1939 roku składa wieniec na Rossie. 

a. dalszym pianie ..te wspaniałe maszyny" z lat trzydziestych. Na przedzie z lewej m6j 
°IClec. 


8 


samochodów, przeważnie niemieckich. 
Moskwicze, wołgi i łady zwolna ustępują 
miejsca wozom europejskim. Handel 
samochodami jest tu nadal bardzo in- 
tratny. Za podziemny garaż, pomysło- 
wo wkopany we wzgórze antokolskie, 
płaci się tyle samo co za dwupokojowe 
mieszkanie. Warsztatów samochodo- 
wych jest nadal za mało i lokalne "złote 
rączki" majstrujące po sąsiedzku na po- 
dwórkach mają się znakomicie. 
Drogi tak w mieście jak i poza mia- 
stem są na ogół w lepszym stanie niż 
nasze - pod i warszawskie. Dziur "pozi- 
mowych" nie widziałem, asfalt jest sta- 
rannie konserwowany. Pozazdrościć 
można Braciom Litwinom tempa, w ja- 
kim budują swą "drogę do Europy" czy- 
li autostradę Via Baltica, która połączy 
poprzez Litwę, Łotwę i Estonię Berlin z 
Petersburgiem. Mniej o niej trąbią w te- 
lewizji, a po prostu budują. I jakoś nikt 
nie protestuje, nie zawiązuje komitetów 
i nie urządza głodówek. 
Stojąc w korku na Zawalnej miałem 
czas, by podumać o tych idyllicznych cza- 
sach, kiedy jeździły tu arbony, turkotały 
po bruku dorożki i tylko z rzadka prze- 
mykali "ci wspaniali mężczyźni w swych 
wspaniałych automobilach", zrzeszeni w 
Wileńskim Automobilklubie. Było wte- 
dy w Wilnie zaledwie pięć stacji benzy- 
nowych, ręcznie pompowanych, ale par- 
kować można było wszędzie i o jakichś 
korkach nikomu się nie śniło. Hej, łza 
kręci się w oku! 


Zbigniew S. Siemaszko 
Zaplecze i młodość 
(XV wiek - 17 września 1939 r.) 


Wspomnienia lat dziecinnych i mło- 
dzińczych poprzedza autor obszernym 
omówieniem dziejów swej rodziny na tle 
kolejnych wypadków historycznych - 
Unia Lubelska, potop szwedzki, rozbio- 
ry, marsz Napoleona na Moskwę, po- 
wstanie listopadowe i styczniowe, 
uwłaszczenie chłopów, rozbudowa ko- 
lei i wreszcie wojny zarówno światowa, 
jak i bolszewicka. Często naświetla au- 
tor mniej znane okoliczności poszcze- 
gólnych wydarzeń historycznych i oma- 
wia nieraz krytycznie ich skutki zarówno 
w sensie bardziej ogólnym, jak i w sto- 
sunku do własnej rodziny. Zaczynając 
od początku lat 1920 pisze autor o sobie 
na wsi rodzinnej, potem o latach gim- 
nazjalnych w Wilnie. Historię urywa 17 
września 1939 r. Książka daje obszerny i 
głęboki obraz życia w okresię Polski nie- 
podległej na terenach dawnego Wiel- 
kiego Księstwa Litewskiego i w jego sto- 
licy Wilnie. 
Do nabycia na targach książki w Pa- 
łacu Kultury w Warszawie, w połowie 
września 2000 r., stoisko Polskiej Fun- 
dacji K1.1Ituralnej.
		

/wr_2000_nr_5_061000009_0001.djvu

			:i;i 
'" 
-s:: 
oS 

 


0\ 
00 


.... 


.
 V U 
\I) 
 5 
.32 
 .
 
c 
 QJ 
\I) 
 
._ r--. c 
en o .- 
N

 
>- t':! .!!I 

 . 
 
 

 E -o 
p., 0\ e 
__ t""""4 'CfJ 
t':!.
 
 

 
 E 
E B .9d 
o '-' 00 
L.. o ;:j 
.....
 
c;:j . 
>- 
 c 
en 'O .2 E 
tj
J2 




 
 
 6
c 


v 6


6

 




\I) 
"'J _ o .
 J;; 
 
 
 ... - fJJ 
 .- 'O .t: .!!I - 
.- t::: ... c .2 


 

0
8 S 

 6




 u 
 g


z
 

 t:> o" 
 _ C'3 N .... 
 
 \I) :::> £. ..... p., '-"'" U .- c p., .2 \I) 
ł
 Cł


 

"O i 
 ; 
i]

j
 .32;[i

 i 


 


.32
 
 o 

<$


 

=\I)
E N 

 .s .:;" =' 
 
 
 
 N C :2 
 PS .32 
 
 ó 
 .8 
 £; c >- O fJJ 
E-o 
 r:s 
 .:.c: .v ._ 
 o v; c. _ -5 >- I:: 
 C t':! 
 
 ..5 o :>.. o aJ .u c 
... 
"'
 ... O w C -- "' ON 'A -o 
CL.."' N 
 
w 


O\l) N
"'
 wfJJ_
 
 O N.. t':! U P 
QJ- 
 -. \I) o fJJ .- N 
 
 .0' O -0 >- t':! C 
 
 t':! = 
 
 .'::E:>.. O 
'O 
 tII"'.:"1 
 
 .... Q., N 
 -O .L: - L;; - U U 
 
: -;;- C() 
.:.c:E-o 


SO 
 
 

 p
t':I

c..;:j\l)'O
o",\I) E ' 0\ 

 e O

C
 _ -;:j ;:j
j
N E fJJ
"'-
O
 - 

 

_
[
 =' 


.L: 
= ;:jg
C'3_J;; 
 A 



,b>-;:j
 


C'3
u
d EC
::Eo

t':!
C
t':! E ' 

_O\

c

. 

cen

\I).L: u g
o 
8 0(-<\1)- 
N..... - 
 .0' O O fJJ .U' tj N 
 ...... N ........ .g 00 t':! U 
 
 -O r--. C'3 t':! 
 _ 
 C rI) 

2CN_
 B 
"020
_N00 2 
_0
",

;:j

- 
OrJ:J
!::i
 _ 
Z 
N
O,,
.
\I) ... \I) P_-


.!!dC1t'



 

N 
 
 .s -


 E :>,, 
 :::>
c \l) ->-o

\I);:j


 o
C

 o E 
-' :? 
'..... 
.:? - 
 C p., U 
 
 E \I) C 
 
 
 
 o N u 
 
 N 
O 
 
 ;;: 
 >- :>.. 
 
.... .- O .!!d._
' 
 \I) ł::; p " ;:j 
 

 
uc
c.. CC

 

 
 


B j

o
 


" O .
 J I I 
.....:-, .- ...c .!. r"' . ;:j""':;..!. II>' ....: \I) tli" - - 
 ':U C'S" . 

 
 c.. r"' II) i:j- N - 
 N 
 U .
 c ?-- 
 \f' oJ" O .- - >..
 p 
 ._ 
 U o O :; 
v V --' _.:: t:! U e v 5 .- 
 
 
 
 
 C 00 . 
 
 c.. 
 5 tj 5 N ;:j c$ "'" Q., p 
-;:; ....J 
.L: 
 
 Q) .....,,...;. 
 C ::£; .;n C o" 
 .- .....J ::G 00 !(3 
 
 . 0 - o -... e o 






 s :-'i 
 
łj<



t 
 o

l'
 8. 
 ...c 

o

 

 i-:> U 
 . t':! 0\ .- - o c 
 C'3 - U o '-' t ....... 
 p -o ł5 o .2 
 Q., c 
 
:?lr\ 8.
 
d..J2 c..... E 
 OOQ).L: 00.:3c.= lr\ j rO t:!""':;-- 
 o ;:j C-u'O... 
.
 
 
 o 
 
 
 J 
 
 .
 12 
 .
 2 8 o 
 
. N 
 

 -q N... 
 -6 . 
 .i:j- 
 
 




"g
QJ
l'



u



.l'
ij 
 
 
 

i
p., 

u8.;:jQ)oo...c

Q)
Q) o-
 J t':!Q) NOO_ 
og .CN>-U
 
" .9- '-' a 
 
 
 
 E N 
 
 o -5 
 
 c .= 8. ....: 
 N ...3 C 
 
 
 
 
 8...Q 2 
 'cr' 

. N 
 
 U Q) t':! Q) N C'3 -O 
 . o C'3 
 .--., -g 
 o : C'3 U 
 ;:j .- eS' 
 
.- 
 .
 1j 
.9ł 
 tj z 
 55 Sb 
 p 
 =: - 
 B l' 
- 
 o 1 l' -.9:! q 
 .6'0 
 
 's.. 


o



jNP
lI>'ff

g 
 



Oj< 



N2.32

 

fJJ=


5

;0
fJJU
:?0 ocQ)
\I)
 U

.L:fJJ
fJJk
 
.E 
 5 .E .2 .
 .u':; 
 
 E o 
.£ 
 
 N 
 l' 
 
 :
 }ł 
 
 t 
 
 .
 l' 
 
 j 
.N -o o o e . 1 -0 0 
 
 
.32 .g 
 G 
 
 C'3 
 t':! 
 
 
 :2 
 .;n -. . 0 - N 
 ..Q <1) . O 
 
.C':! e 
 "-'1" .L: o Q) .2 fJJ c 
 
 l::.2 - 
 
 :?!:!J 1:-,-. - v.... 
 5" 
::ś:: ;:j \I) 
 U .
 
 c Q) 
 \1)"8 .-...c C'3 a :;;... : l:: 
 
 1£\ 
...;. 
 o. 
 '-' r;.:.c::;I 

-5
OE 

 
 







1







NN



g
 
en .32 'O C 
 
 
 £; -. g 
 .;;;- O 8. .2 0':= 
 O 
 
 
 ...... O O 
 N.z 8. ':1 
 
fJJ...c U CfJJfJJ :?N.

 C
5"P-oN<£."'N "O
1' 
 U
 


g 
 -3 
 I 6"?; 1: - v 
 v ;:j Q) 
 E 
 .£ .7.!!d 
 .!. 
oe o 


 N 6 

 "" 
 
 
 
 N O 



N .!!d 

 
 

.32N
 
 c
-



:?ofJJ u_
:?en u
- 
 
.0...- .L: c .Q) _ .,", N - ,_ C .L:....... 
 
 
 .
.5 :3 N 
 i:j- 
 ::: 
O 
 .u _ 
 "V j...; oJ .... Q) U .- P 0\ p e t:>;:j 
 U rI) 
B p 00 
 c.. 
 0\.- 
 " -;:;; ;:j c.L: Q'\ 
v; O . E 'o O 'fJ ....." 
 .j:! 
 - o 
 e N'
 
 
 u 0\ 

 v- eS
 
 
2.
 Q) - c Q)..QX - 
...
 .?;-- 

...c
oo t':!OO-NPfJJ
 ,-,v. C
5"
o c'
fJJ 
J,;!Q)' 
- -o N 


 
 K
 O 




 N 
gB



.]i!!



Q) 
 
_ p u '-' - >- O ...c Q) 
;g ,. E ... o ,.. c-:I 
 - C'3 


 o ::
-5


 
 

 
 


 B 


 o 
' 
 






 
 
. ;:j>-
c$ _ pP
"'vE;:j

- 
D r--.
fJJ - 

 .
 
 
 3 
 e 
 .0 .
 
 
 
 . 
 g E 
 
 : .= 
 
 : 2 
 8. 
 .
 
 
.......E


j




;:j
E-
V5"


-O......?;-
f3C'3
 

i 

 j
ł 
 









ł
 d 
J d j


i 
oo-o...cu l::...c
c _t:!Op.,u
 

 

 
,,:? 
 


Ó\ 

 
.... 
....... 

' 

 

 
\j 

 
.SI 
;:z 

. 


 
.i
 
.
 
 
8C
- 
.i
 
.

 
$:..... 

 


N 
U
 
I
 


 


"5! -
 
oJ Q) 
Q)J2 
'fJ \I) 

.- 
"...:;tn" 
\f' - 


 
""';' 
 

 E 


 
'-' : 


..., 
I 

 

 
CI. 

 
i$ 
'" 

 
oC: 
'" 
:g 
o 
oC: 
'" 

 
6 
fi 
o 

 
oC: 
'" 

 
e 

 

 
.
 
!) 

 
:oc 
.!a 
cf 
"" 
.c: 

 

 
U) 


.g
 
i

 
 Q) '

Ą I '
! 


ł

 

 --: E 
 
 y .2 >- g 
 q 
 .2 j C' 
 
 .2 
g'-' " R 


 
 


1


 fZ
 
 
; 

 N Q) 
 . . _ 0 N O -u>. 
 N Q) -_
OO- 

 ... Q) r<:! L. f ... 8. 
 ..... fJJ . C .
 
5" 
 t:! c oJ U i-:> o c:Q.. Q., u 
 ;::I 
p... 
 
 .:3 . N 9d tj 
 
. QJ- ;:j 
 8 f!.
 @E 
De >-

" 
N 
II'\RWQ) 
NTr"'
V 
.
 c:Q c.
 Q) 00 0.2 -a -o:!ł Qj -. 
 : - N t:: .\!ł...32 

,,

t:! 
 :5 
l']=tj-6-g:"'
o
 
ł 
 &U

 

g.g

o
Q"'fł

 
...... B 
 - e 2 
 
 ....:- 
 
 E C'3 
 o o .
 .N 
... N.9.. t':!
: .S. - 11 
.-.- 
 : 
 C 
 -g 

 
 "";'
Q)c Q)E o 
'O
 Z 


 -O >- 
i-:>
 

 
.2 - .- =' .N.- "O.s:: 
 U 
 U'.i 
 p 

. .t! '!(3 j 
 
 >-""d 
 
 
 
 
 :;; .8- o 
 E 
 
 

łi
 
 !
i!

Q.,

i 
 





 

l'
""'



""

][
łł
;ił8.

 


C1 
 v...!.. ;:j 
?; .- Q) ...c 
>. .
 
 E 
 
. E fJJ c$ C'3 N 
... U N en 
8. 
 .£'t.:3 C'3 
 
.:3 
 1 
 & 
ę >- c 
 
C oJ 
 V _ 
 
8- -6 _ .:i) 
.& 
 
..... 
 oJ --- 
 CI) 

 
 
 . ::i r--. J} 1l 


.;::I
.

 .2 

 v\ c 
 " .:3 

;:jC"'.L:OON 
 

 . 2 N 
 <9 
..Q 
c 
.u:g'-'20 

 
:;
.L:0 >-00 

 .$' p II>' U 
 " Q) 
C'3 
 N tj 
 
 c .- 
G N 
.L:N.:i).9 
 

e
uC'3_
fJJ 
.;=::o

CC'3P
 
.....p., C.N
 

O 
j'8-5-oz 


.
 

 

 

 

 
:
 
13 
.st 
;;.: 
.... 
.
 
_tS 
v 

 


c. 
1::1 
s: 

 


o 

 
-Qj- 
'N 
o 

 
I::: 
.." 

 

 



 


 
n 



 
- 

 
- 


, 


ł-t 


:!: 
ii
 I 
c::. ..... 0:-:1 
. 

 :-:110.:0- .C 
'" :i .:2'.....- 
 
 
.S[ 
 -....... 
.
 

 

c:&
 

. 
.
 'v ł 
 
 
:;;: - -
 c 
 
.s 

t; 
 
;:z ! .... 
.
 . 
 5 :

 _ 
$: tS'7.:.fii 

 s: .ą:
 
.t 
i::" >. t:
 
.:: 
..: 
 .:. 

 .@3ir.J :::.:I$: 
J;i _:r. N" :t: i: 

 

,- .
 

Nr:!;.c4'ii .
. 
E' 
 ";5 "IN 
 N.. 
.:;: g..c 
 '" 
. Q.> 

 i.t. o łS....- '" $: 
65 ON :Ę- 
 


s: 
1::1 
E 
..c:, 

 
'I; 
'co 

 
... 
... 
:oc 


\O 
0\
		

/wr_2000_nr_5_061000010_0001.djvu

			'oD 
o 








 



 

O 


:I!
 



 
-
 
o




oo

on


 i 
9
O


i
o
i


 

 
 1 
 
 -=: o. 6 
 
. -o. 
;O. 
 
 c2 8. 
 
 
. 8. 2. t; 2.] - 
 
 
 
 
c:-
 O !l
'5"!:3 
 O" 
 CI> -. . c:rn..oon (') o..
(b-< \D"" 
 N 
c2 o cia c:-

 --
 ] (') 

S g E: 
 
S  
 
O
(b

N


 -
o

O 

p
CI> Oc:r

 
c:-S 

 
 " 
 . 
 
 ::: 3 
 = 
 CI> 9- o. 3 td 
 
....... ClI "8 a 
 
 & (b.
. g. a: 
e: N ...;:. N"Q =. 
 '::< ... o$>.. 
 .... o -. o. 
 <; 
 c er 
 
 
 o ':-" 
 e: - 
$t w ::I .'1 ::o 
 
 
 
 
 I .Q. 8. $ g- 8. 
 2..::. N. '$ 
. 
 o. -< EJ a 2. 

 (b
CCl>



3

(') (b 
ae:
e: 
""
CI> (')a.
v 
o "8 
 ::I' 
..(b. -..o !n. 
 -. "< 
 
 
 
 
 
 
 
  
 U> n o 
 N .... - CI> '< N.!'oI 
. 

"'" s::: N O
(bCA()O O :Je:N::r-. 
c. 'o

 CI>

 
 

 - _. 
 
 
 
 _. (b o 
 - ::I O 
 
 (b. N N _. - 

 c... O (b W o "P. c: 
 
. 
 (b 2. 
 
 
 !::'I '<:II:'" e: o - g. c:- 11" ..., 

 o 
 "" "O 
 
 ;; :;;- 
 _ E.. 
 (b;:;" (') o ::" (') tI) 
 N 
 ==? 
 3 
 
c
 
...._ n

\D



 ::r
n=-
 nO

 0 <;-- 

 9 . 
 ..;-
. :::. 
 ..c" 
 
 
. 
 N Y' ? 
 N 
 
 
 tf ą ..,.... 
 
. 



c= 
a
 

d 
g
 

 
N 


':i;- 
a 
bJ 

 

 
t!: 


..,.... 
 ::>,:, 
- 
 
.... ..... 
ł---;:J"
 

:S-

 
(y; c:... 
" I::> 
r.:. ::::..-. 

Q
 
g

 
r: 1'5- I::> 
1" 
:s:: 
tx:I-:": 
.;;! ł-j" tx:I 
:r-:'
I::> 

::!::t 

...
 
, 8 
 


;:r. 
S=-ł
 
<'\) V\ $:i 

£ 

;..... 
- '
 

N 

 
:J, 
'J: 
" 



OG
 6w

2G 
 g-a



a

 
w
&

a t 
8" 
;? 
.0 g. 
 ¥3 -g 5 _. :..... rs" o$>.. o c 'T' 
 2. 
 CI> 
 
 N 
 W 
 ;:. ..... 
 
.'1 :r::l . 
 N 
v, v 
 
 !'ol '" 9' o 
 '" 
 
 p:; 
.(b (b . (b' 
 
. _. 
 .(b 
 




G gB

O
er 
 
N


N"8


C=S
=:J
(')"8
 
0 ;;0:: 
 E:'. 
 
 
: 
 
 o 
] [
- 
 ()O 
 
 
 e' N 
 
 rg g' 
 
 -
 
 
 
 
 1=: 2 
. 
30
;;O::O g


EJ
 
 

 
 



 
 


&




!a
 

...,
o
 -
ooCl>

3
 


",,(bn
-



::I (b

 
5

 
 
 
0$>.. 
 o N
g

20
c:-
2
::rg


n(b
i-

 

 o 
 
 '< 
 
 !4 
 
 
 "uJ. F -. & 
 : .2- g- (b. ::::i '< 
 o 
 e: 
 .D. = $2 
..Q I 




ł 

r




łlR

 : 
€i
[a
c.
;


 
< 
 

Q. 
 
 



 

.0.6
 
 8 
.g
tJ
 
 8: -
 
 [
CII 
[ 
N 
 



 E
3








 
 



 0 

i

 a 



g 

 
 
 2. ..... 2 - CI> n 
 

 :J 
 <; ,. (b N (b o$>.. -. -. O 
 
 _. = 
 <; 
(b 
9 (b 

"8 p:;
 g..--< 
r..Q.
:g 
.
.

 
s=
 
 O g 3 Er 
. 
()O o p:; N "< o ...... N CI> SI _. (b Ul .(b - SI N Dl 
 N 
 
 
 .9- .... 3 
:



 


9

 

3

g-i

i





 
 
g
 
"< __
 
 N o 8.:::j O
 N -g. 
er 
 
 td 
 "
 (A(b 
 
 ClI 
 

 , 2 , . 
 
 
 
 e: EJ 
 
 =1- -.;:;. (b. ii p:; - I . 
 
 . o Q. D. 
 o (b. tt 
 (') 
.....<:;;..., IIII'
 ('D::r.TT
 CI :-",0 c . rTT 


':!Q 
o
 
=
 
\D . 
00 
- 


7'6. 

 
(b 
3 
(b 

 
· 3 


r-. 

. C/1 
--< 

. 
 
.(be- 
_c 


 
(b- 
 
-a - 

 .. 
::;- 5. 

 

 




 
"'. f;" 

s::...., 
:::::!:s"lś" 
;:$ " - 

-
! 
N;:$;:$ 
01'5"1::> 



 
£E 
. 
i:1 
 iS 
......:::::;1 
-..0-... 
:x
!';; 


N 
r;

[ 

 tt' E.. iii 

 N;:$ ł 
1Ir'......<'\) 
>i: '" 
 

 ' o 

:i
 
!t 
 




N 



 ...,


 


G"Q £oa

a 
-

 o e:

 8. R
9--
:::j
R _ - . '&N
(b
Ne
 8" 
 
N O' 
 
 c 2 o "'....... 
 
. <:: In V' 
 (b O 
 3 
 -" " <:: 

3

oQ
0 5e:
-CI>6
0
 <;
 nc 



g 
 
c
]
G
I!

g


GsB



 
::J o

 5 (b.
... (b g O (b"< I ",. 3 
F
0.S-
"< ;:::.
"'8 (b. 

...!-
 N,,< -..o ....(;;;(b 
-'-'. (b o 
 
.
.
- ==?.... f1..;.:..... 

a


1



a

i 

8.gg.

=



 


33 
,

 
 aQ

 a

i


2
3C1>- 

:::d
s- 
 _ . o 
 .:J(b
."-'::?' 3 .2" g


 
8:-':<


 


- 23'.<::- 


::r2 



(bN 

 :... 
 
 
 
 
 (b g. '* 1;5. 
 . 
 .:o f-J 
 7'6. 
 
 
 <; 0. 1 
..oO'
 d 
2.ri o 
CI>..D. OOO


 0$>..0
8.0 
..!-Uler < 
ec:-
 
(b 

N&<; 



 _ 


3 N ."<.........

......c:- 
-(b 30 -. -(bN(bZ(b 
w. 
- "< (b (b o..(b 
 (b (b 
 (b 
 \D 
 \D n -" 
 _. N 

 3 3 

 
.
 
-=:a 
a 2 

 
 $ 
53 

 o. 

 8$ Q.o

i

(b
 -



 
--


 

 (b
(b2R



 

.Q
 
 gQ

0
 

 
 


e:
-Q <;v
 
 -
.... o
o 
0E: N . N 13. n 
.
 
(b 
NN::rn '<;(b
 .. 

-(b 3 






E- 

(b
::r g
0$>..
 3 

 
N ',w 
 O I I c: I I 
 I I I <;; -- I <;; O'\. I 
 


...... 
\D 
...... 
\D 

 
 

ga 
R 
 
::r(b 
O 
 
!2c 

 ę 


= 
 
Q
 
t;; c 

 !' 
=
 
i:o
 

 
 


 


 



 

 
O 
== 


'oD 
Ul 


3 1


=CII 
S&


 8


 
 C/1






 
 
a

 
 
 
 

 
 n 
..fi 
 2 £ 
 _ 
 
 c. 
 
. 'J 
 [

 O 2" 
 
 Q. g. 
 g 
 =- 8. '" f} 
 O 
 v 6' 
 
 
::r _: O -< N r:J \D 
 
 N :-. 
 "< 
 Ń N N 
 O - 
 o.. 
 
. =- b 3 
 - 
 ::r - . 
"O 
 
02
 
 






(b()O
 
 (b
(b

r
 0 - i 9


Q

d 
 "'


S 
X.2 ....'< -..., N. v 
 -o..
 n 
 
 o..(b r- 3 
 <; 
'15 -< -- ::r 
;;3 
 
 e: 8- 
N 
 9- 
 
 !:!:. O 
 g. N 
 
 
 
 ; !]. 
 
 5..Q Y' 
 
 N 
.
. X -. 
' 
 
 
 3 O N. _(b. 
 
 
.... 
 n - O 
 .... O (b 
 '" 
 ..D ::I 
 '" 
 
 -. -< 'S: 
 O 
 
 O 3 
 -< O oB g
. CI> !'ol 

=


 
= 
,,<
o-<


8.,,<

er.(b


E:

 



 ;

 
ClI 
 £;- O 
 S 
 !'ol 
 '"11 S. 
 ::r 
 :::; . '$. 
 
 "< O O 
 e: -ą i'b pS. O 
 
 
 c:- 
8'

0 3 


=
 211g


 
 
sog


0

i
N

-
&Q


 

 -ci 
 ""Q.. & 13 
 '< O g. c. 
. 
 g .9: g O 
 
 
 
 
 
 == Er' 
 jlł 
13 =: 
 g- 
 j :;:J 
 
 ES. 
i (b
la
;
e! 



g]

c:- & .



m : 
 
 
 
 g



 J

 
:. !b g. 
 8. 
 := 5' (b 
 O g. 
 (b . ..!l. & g n 
. 
 6 
 8" 
 
 
!l 
 
 1;5' 
 
 
':€. 
 
 
 6" 
 .'1 8. 3 
 go 
 8- 9" 
 ff 
. 8 i 
 
.""2 
 
 
. 
 3 S. 
 
 
 g. ' 6 :: 
 
CI> er. 
. 
. _ _ 
 
 '.. - o C \D o 
O !j.I N 
 
 
 
 e _.. 
. E. - 
 
. - 
 
 0 0. 
 ł 
 -
. N 
 S:::J- Q n 
 
 . 
l O 

: c: 
 
 i"D' 
 
 
 
 CI> 8. Q td '£. 
 (b. ;:;. \D :::3.' _. (b j:3 
 
 '{oJ 
 
Q. _. _. 
 2. 3 O 
..(b. 
.
. 
 o N 
 
 
 la: t:' - n (b 
 CI> ...... - 

 g. 
. ę 
 
. 9 ';' 
 « 8' 
 go ff 
 
 9 g. 9 
 
 
 
 ij 
 ; 
 i 2. 
 
 
 
 



 

 

 

 

 

 

 
B_ 

 

 
t 
.., 
:::.. 

 
6 
g 
o 

 
g. 
o 
g. 
<=;" 
:::.. 

 
:II 

 
o 
en 

 

 

. 
I 
:-ł 


....
		

/wr_2000_nr_5_061000011_0001.djvu

			.... 


o 


 


"'Ó 
=' 
l!) _ 
 

::c 

 --'3 
;J lf'. 


 

: 
 
g 
 
 
 -
 
=:I 
 C lIł: :ą 


t-.: 
I 

 
8- 
:g 

 
u 
1!3 
ex: 
..c:: 
u 

 
<:> 
..c:: 
u 

 
Q 
5 
<:> 

 
a.. 
..c:: 
u 
:g 
e 
:oc 
... 
o:: 
-
 
[ 

 

 
-5 
a.. 
->c 
-c 

 
oS! 
CI) 


I 

 

 
o 
" 
=' 
...o 
..c 
u 
co:: 

 r-- 

 
 
15 - 
v- o 
.;:;j O() 
" 
 
l!) ..2 
t= \D 
o.. ...... 

 1; 

 -5 
 
8 
 


I 
.... 
l!) 

 

 
E 
l!) 

 


.S 
E 
;>- 
c: 
o 
N 
ue.: 

8 
a E 
..!2 
'" 


-- '" 
- 
::2 


c 
-
]
 
8E c 


 E 
u ;:L.
 
t!E.
 

V'j
 

.gS$ 
-::: - g 
-¥f -e 
 
... 
c 


-;;;- 
....,
 

 -SI 9. ':'oj 




 
;3U

 
-
 ł 

 
-S}.Of'\! 

 


-
 

 

 

 
t! 

 
:
 

 
. 
S:t 
] 
-
 
-S} 

 


-d 
=' 
l!) 
'" 
o.. 
--' 
rO 
'eS( 
...... . 
r!.. 

 
...... '" 

£ 
'"--' 
 


... 



 . 
 . I I . . 
. -- -- ::;..::;.. v.ł I - 
o
 o 
;>-- E -

-
 
 
 pp -
 c: '. 
o.. -- - N N.... C .:""! ..><; 
 '0 '" 'oj 
= u
 f'!"...._ l/) ..:II: U -.... .....--' 
 
l!) 
 o.. ,. .- 
 l!) o.c'
 ...... 
SE
 

O



 j


 : 
 
 

 
 8 -- "E l' 
 N = Q. ss N "8 
 . _
 -N ..c 

 
 
 

 
 


 
 
 
I!)
='
ag 
 
E ,,
 I!) u N U C V 'O co:: 5..... 
 Kj . 
 .- 
v-u .. o.. ;>-I!) \D N rO 







łj
t 
g




 'eS(. 

-Nv-_





o oCO:: 2 .E
......N ......I!) 
.... NNc: O - O ł!
'""J . 
 o""':>'" -.- 
'0 
 u 
 __ ". t; co: N .V o O() 
 =' p?-- .:..:: 
 
U=,='
UN;>-
 & 
V O
CO::N l!) o..c-::
 s= 
o E co:: < Q. 
 N - - l!) l!) 

E- 3._ o.. N o.. I/)..c: o N jO.... 
o::-o 
 .._0 

. -O() CO::2
 V
t:!....co::'0.v-O o
:> 
-
.
 
 :=. 
 
 o.o..s oC 
 >- 0= 
 co:: c; N J2 .... 0.0 0.0 50: p 

C:OI!)O ->- C=
co::-B

 I!)N=' 

 
 "8
a



i;ł
1g

a

 
 
 


]l!)u 



 
- 

 
c: 

 
g 
c 

 

 

 

 I:S 
.e.E 

:! 
S -?;, 
-u 
.:2-S} 
.r. 
 


 

5 
v-- 
-- 
 

 o!!:! 
VJ:. o... 
c.:- 
--. 



 "'B = 
'r:-.:>' P.o V V 
 .!. 
 =' 
 :, 6 
 C:: co:: -
 :::I 
 ' E ' 6 6 
-::;.. '" 
 
 ".. -tj 5 c: J2...., 
 ..!:: E ::s::: 
 
 N u ::: >. c: '€ .... .... 

oC o l/) 
;>- o "" 
 - O 
 o.. 
 _ 
9 _ 
 
N 
 . N 
 
t g 
C",g e 



 
 

 O 

 


[ 
N I/)
 C:-_?--I!) o..!:: u Pco::O 
 _
-N 
'::!' 
 0- >- 'c: 
 -c 
 -- 
 
 .
..... I!) o 
 E .- E - o 

s
O
 
 Q=c-::
 ? 
 .... "'.I'


g
 I!)
 


.... 
.... = 
 _:..:: ..c 
 o.. u - 
 . _
 N -5 
 _
 N ..c E ..:II: o";" o .
 =' -
 ó 




e

C:2
d
 
C:N



 
 . _ _

N

 I!) -

 



_
 
 2 ",
uc-::c

e
 <.... - 
u. 
 
- lf'
 

 
 -d c!S 
 o O _I!) .... 
::2 e 
 = = 
 <5 N v- 
 l!) . o = O'. I!) . _ N _ ::
:::r ;5- 
eE

bl!)v""cEu
 
.D
0..

 
 
8.D

-

W'
 
a
09

 
 

I!)

jO 
 ;>-1'



Q
-

c:
; c: ..o E 
c: > _ Q. u c: " c: IX = 
.- c: -_ 
 c: o :::o::: o l!) Q. N 
 p 
!3ól' 
 
 
-5 
 i}!C
.2'3

 tI 
 8..
r-.: 
 e
 
 
 

 
 

 -g., o _ 
 e 
 
 . =' @ l/) o uff=' '" s: -6 l' o 
 -Q. o '" o Co-:::: 

 ...... " ON 
 g 
 _ 
 13 N S o :> N e co:: 
 co:: 
 .... '" I!) o 
 .
 z.!::! ",..s 
o l!) >- 
 O() 
 
 
 .
 c:.S!' _ O() p 
 
 c: -- u _ 
 l!) 
 N 'oj r-- 
 


C:

oc:"
u

=
'::!'
E
='E




ol!)
",,,,
 

,,

OCAe-
Q
rO::2-g.,
I!)"'E
CO::O()



5.o=,8. 
.
 8..0 o
 . 
 

 
:2....-g., 1/)...... 
 t=

z 
 c
 l3 
 o..;>-.;.E- >. 
80
t




C:=£"""





N

£"'Q.
c:c:
c: 
.
 
 
 
 
 
 E 
 g 
 
 8 .
 
 g- . 
 
 
 .g i E 
 
 
 



 

 
<5 
s:: 
e 

 
s:: 

 


o-. 



 



 
'" 
-s:: 

 

 



. 
.........
 
c-C ;:.. 
C'\::: y" 
--
I:! 
7.-S}
 
 
'Ct;:$........... 
=:I 
 - _ 

 
 
o -;-; 
1::"'
" 

.
@ 

 '::: \i'\ 
--
 
.E -
 
I:S .:2 .... 
;;;:rÓl 
o_
ó{ 


;::: 
-"IQ> 

 E 
 

łsG, 
::<::,..j 


I ..... .


I!) '..c '...!. 6 I IN N -N' '
 e Q.' 
o c: o 
 
 _ ł...i - co:: U o 'oj =' 
 co:: co:: 
 ,.. =' 
5 .v -: I!i j 
.
 5. co:: 
 o :1 J5 32 
 
 v r- .
.S' o
 e 
 
'" c:= 

'O" co::
 O
o..N=,g 

l'
ec

 
.c -5'= 
 =' 
 -.?-- 
 
 Iti ;;..-.
 
 
 .5 o 
;s..8 .
 
 .c o 



e--,-='
 


a>- CE 
p ._ C 
 l!) 
 O ..... c: -- c: ...J -=:I U 'oj 
1!)-0
0'. !N- 

 -I-N
C:' 
 <

o
c: 



 
 

 
 
* 
 
 
]




 

5
o
E
 
.
I!) N
'
""" -
I!)Q.O'.
NV-O'. ł c: .

fI)o 
" ..2 -o o 
 
 
 
 r!.. 
 o.. -c 
 
 o 
 -
 
 
 
 
.
 t: 
 :::o::: 




i

 5 °
 
 
j9-


- E 
 

q 
 o8..c u 
.... p _ _ O -='C:O 

N

 Q. 

 _
 :> l!) 
 
 
. 
 =' 
 'V -- 
 '::!' co:: P 
 L.; N 
 "8 
 
 
c: p __ .... . .- 
 ' c: O'. co:: '0 o.. -;: 
. .... c 

=
c:
 oU
E
0-58"
"""



;>- 
 
 c
 
co:: 
 '" e: Qj o 
 C .
 ;>- 
" ;>- 
 2 -
 E 13 o 
 
 
 .'-1 
 i Q. C u. 
c: .-....
 rO c: "'o c: O() c: 
p 
. 
 


-E 
 ] .5
'


 


 
 
 
 5.0.g. 
 E(j -; 
.
 
C:.
NC: ..o.c"O
='

' CO::....:;:.v-" :=-t:._
 oQ. 
$
 
 CO::_' 
 
 v j .g 
 .9L.g 
 
 2 
 E -5 
 
 l!) E 
 $ 
 e 
 
N '::!' V 0_ 
 :;::! =' =' =' N co:: =' =' 
 
 
.- V .:""! 
 
 o 
" ......
NCE-
.D u.D uuc:O()
.D NO"..:II:VI/).:i: 



 ] . 
 
 
 
 2 t 
 

 
 
 0 
 -&] 
 -5 
 
e
 
I!) E 8

 =O()
il'-g.,
-o"'
 
o.. 
='0 N v co::. 

 o -:>


 

 
o.. ....-.V 1!)
C1Jo=,P.-C:
 NU 
..c: 
 '" ł 0..:>:> ..... 
 
 :;:;." -'o'! ;>- -c .
 l/) '""' u .
 




 v PB .1'
t:!w;>-=c:=N -
 
..'!3"3.32 o. :> co:: C1J o.v'" ilc: 
.Q 1!).2....-a o fS 
_ 
 uo.. . o P
=' 
-O=,o 
 c:


o

 
...J c: O'. E :> =,
 . N - ..... t:> V 
 .... =' O 

NV
 rO

 :::IP

I!) 
ot=



 

:> 
 
-
jco::
 
-ev- 
 -


o..
,"--,O'.o 
-c: p l!) N 
 co:: '- 
 I/)


 

 



- 

N_=,
'
o.. '::!' 

 =''''
 N O_


C: 
 
'oj CO::-N c::> P o.. l!) O'. -'o'! o ...J_
_I!) 

]


;=

 

 
 

 
 2
g
i 
 
 

 
....

oa






-g.,
B
5.S

E 
::) O() 
 =' =' E..sd c: :> :> E < 5 C. - c o o 
.
 
 .! N E 
C:r--
O
;>-
NPP "'
:> o.. co:: N o 

NJ2
 
- c:N C:
 u,::!,o:;:'
I!) Z P . N -. 

 =' 
n U - U - 
 Gt:. 
 ? c1 N .v .0:0 
.U' - 
 
.
 K 
 -2 .:;:: 
 
 c.o 
 J2..2 
 
 .s 2 .c 


t2z 
{I) O 


 


 


 


:il 

 
<5 

 
e 

 
s:: 
.s; 


tj 


 
z

 



 
{l)0)
 


- 

 

co:: 

q 
...... . 
I " 
'::!' =' 
N l!) 
O'. '" 
80.. 


ł-;.. 


, 
o 


"<:t 
o-.
		

/wr_2000_nr_5_061000012_0001.djvu

			\D 
IV 


UJ"8
"" 
n
fA"O ....II':"e-

....
.... 
CIICII::S::S
"'. c..UJ 
!g



gi 
 
E

ł





 0 1l':"


3





 
c
. O
nC(bO;: :>;(1) 0:0;-;;;1 (Ile O
8.ł'""'=.
NIV:O;-::S 

al


cg
Z

 
 
iig
]


e

-o


'

O
 

(b::s

3a
N


 eCII
(b(ll 



O
_
= 

 
o 
 
"O 
 
 s o 
 t3 g. o 
 ]. 'a [ g E 
 
 -< 
 
 N. 
 
.;J- 8. 
 
o v. _. .., , . o 
"O 
. .... 5"::i -< I'> ES" 00::;.;1. Q) :o;- c.. C \.O N N. 
2" fi 
 
 
. 
 . i 
 
 j? 
 
 c2 e- 
 . 
 
. 
 g, g. ;: g 
 
 t aa 
 
 S 

S\.Ot'D
aic

-
0


8
5"
S'g,<[
\.Oe 
 . ..(I)
 
::i
 
 
 E
 2' 
 

!:5. "S.s
-
 
..!!.
-::'S.
g.
.3
5 
 
 

 - o::::.. :0;-.... <; ClI \I] <;
..ł 00:: = 
. 
.... ':":'> 
ł 







ł
 
ł
 
 


łł8i "8 !


 

 
. 
 
 z « 
 '< -. 
 "O c.. 0-1. o 
 ::3 
 
 (b ..... > 
 =. 
 
2_::3-.Ii>N:o;-c..-<
 os 
 -
""""
tio
00::<;n3
C::;;;I I"D
 
(b' (b 'R N. 3 
 
 (b : o 
 
 
 N O - 
 
 .., 
"1 s:: 
 
 
. 
 
 rJCI;:; 
 
 
ł'""'::S_
n<;
- ClI .... 0 ooo::N

t"j B 
CCCC::
-- 
N oJ N t"j o. (b....... c...!::t n Z 
........ t'D 
 
 
 O 
 ClI (II t"j. Vi. ao 
"O 
 n
 
N I'>ao 
oo:: 
 =1'> N"" ....- 
-g N 
 _. 
 c.- N t:::. 
. 
 
 
 
 - 
 
 ::3 
 .::3 s:: 
 (b 5" :o;- 
 2 O N 
N (b ..... ::3 :ii" (b' (b ..(b 
 CII::s N 
 "j ::s 
 .... '8 .... 1i':""O 
 (b O El "O 
(b N 
-""-.";>;""::-:-;;:."'" .., N "'-'- c:: 

.__.<;_._
 
c.. 
I _ 'l[1ł. . 1",...0... _. _ 'Ił --... ..,.. I I 
 . . ....11/' I I '-'" . -c:: I . 



- 
O "\D 
::s IV 
.... ...... 
.. I 
.... - 
D:'R 
: IV 
--P-' 
(b "O 
8.
 
O c 
....: p.. 




 

n 
ii 

N 



 

 .


 s -gia£ 
 

 
II! 
 
 II':" E t"j ...:: (b.... N " N (b ""ó. 
 n 
 (") 

o

_Ns

8.a
]::so

'

o. 

 c..::IO .... o :::3 _. '-' 
 
 (") 
 c.. Lo N .... 
O

 I 

a
2"80
N

 
 
g

 
."1 I\; M .. N (b ."""1 .Q 
 - 
 -< '" 
 n n <; 
!Je: ClI - -!:II:" - '<; 
. <; (b ::s ..(b ClI -. g (b. > 

 3: -_.
ao::sCII
 
 ClI :I 
O
 .
. ::S



.t"j 
:::tt.(i).. 
n- 
]
O
 
,<
a

 1 
6
 (b 
:; fSN ;4'-'o

 . OI"D<; 
 
8 
 . g II':" 
 :g -g 
 8. fi J 
 g. '5' F E 
 .-. 
""ł _.
 
 ::s 1'>- p...3 
'<::::. 

 
lf b 
 * n' (b' 8 . 
 
. 
 !i 9- 
 
. 
 2. 

 
 oó 0 1 "O 'R. 8: 
 2--
 
 t'), II':" 
 
 

 




 a
 "08.
roi 
 

 
'O 
 .... 
 
 _0. g. c2 
.a I'ii. 8" !:I ! 
. 
 . 8. 
 8- 
I\; oó I"D O O - 
 Uj ::s- fi) .
 ;>;"" N 
. g 
 
 5" 
 "8 "& 
 
 
 "O. I"D g O Ef 
: -;"" 
 5 
 -< -. 
.
. 

 n.EtQ' NŃt:!.(b"\Dc
::S c:: CII..(I) 
CIIV(b (b
.ao..t::--....... C ;>;"" 
_ . _. 8" 
 C1" I O v.> ClI I _. I e c 
 


r ..,.... :r: :;:: :>;:, 
...,;:. :r..... 
'bo d 
 N 
 :9 
A iS" 

 :3 
 
 

. ;r{!. 
"-.: r.. - ft 
...:I 
-:!j; 20..:::-5'" 
", 
.....:-.I
;::$
-:J
c;. 

(t..:
..,,"J-""G; 
w
=> .<"'<- 
'P 
 :. ?3 
 F "J-:
 
..... __o 
 ;: __o 
 _'E: -:- 

S!2:'\::::O 
 _.

 
Y1-. :>;:!':f .Q'
 


 a:<';) trs::, 

i:j' ')O
6"<"> 

 i 1


[- 

 

's::,

' 
.... 

:;! !? t! 

 
 Q. 
 
 o_c 
- ow- ,.... ""C 

 ...... 
:J 
LO \o 
 N 

. 


[ 

 



 
'7' Ył
 ..- 



 
Z::: 
2 
:r
 
p.. 

n 

 


 
-< >
n 
Et n 
 
- 
 
 



 
I:> 
... 
ji;' 
'i:;- 

 

. 
I:> 

 
'" 

 

. 
<::: 

. 

 

 

. 
'" 

 
o 
;:; 

. 


ClI 
 
 

 
 .. 
(b 
 - 

 ..E. 2 
::s N....... 
'< ;>;"" 
 
_ c O 
NNC1" 
3 (b ';:i . 

.12. 
ł 

 c.. ClI 
...... (b N 

 2. "2. 
IV
 
 


c 
'" ClI 
 
gSN 
:; N 
 

 O -. 
n ClI (b 
?"" g, 
 
a ::s- 
N n 
I C 


'i:;- 
::::! 

 
;s' 
o 

 





 
r: 3:: -c ...........::, 5"" 
 

n'\OC


 
- i" =- 06. f; s::,. s::,. 

 -<;t 

 
 .... I::: 

 
 V ;ot f;' 8- 
 
 
\:3 i? 

 
.
 r.;; 
_. :J .. 
 -. 
 ;::$ 
I C n!?;:J'
 s::, 
E'
t:i.Ii)' 
 - iS.
 
C-"J- :J I ;::$ t)\ 
::I"''''' -' j 
tt-.<- .. 
c-t't _.

 
I 
 



.
 

 :C;::$>-5 :::: 
 ." a 


 


 .
 
& :3 .g. 
..<"> 
 

vcn.1I::-
 
: 
,.... E. 
 Ii)' 
 
;:;.
 5""
' 
 
\JI

.__. 
- 
 
 

 
 
:o;-c
a 
-_ - I 


c.. 
. 
 ::s::lO () ::s 6 n O c.-"O 12 
 
 
::s 
 os c i'b (5;' C1" ;>;"" 5" 

 3 
 O 
 . E O
: 
 "R 
 -1 
 3 
 ..... 
 a o.: f& 
 3:: 2. ""ó a: 
 
 g 
 
3 N N. 
 (b
. Q.. 3 ::3 c.- c 
 -o N 
 
 
 
 0 o. 
 .
 rf o 
.Q 
 
. '" 

 (b::s "O::=" 2 (b 
 (b 
 2 o Z ;os-.. 
 o 
 c;!. 
 .. N -. :t< ::s (b 
 

 
 3 I\; :; I\; . 
 .: ao -< (b. C1" 
 
. 5 li> 
 ::s ClI c. j I::i 
 -5 ą (b. 
 o 
N c n I\; O 9-. '< (b O o ::s oJ -O 3 (b... C 
 <; 
!!. C!9. 5'" O N B 
 .... 
 
 
 Q. c:: _. g:' ::s 
: O -O 
 6.. ::s . 2. 
 

 _ _. 'JĄ ..(I) 
 - , . =. (b (b (b I ::s O .,. N :o;- - 

 $ g:
 (bN 
.O 
. 
- .P
::sao: 
"O os
 (b. 
::s 
 
 
_. :;::.. 3 
 . ;>;"" c.. 
 
 O 
 
. O O O ao N 
 
 li> -< f& O g. 
Q 
. 
 5. O O I'>
 
 55' -g ao 
 CZ9. 
 a:- .:; . 
 00:: 2. o n o. N O 

.
._. . 

'-'3 -;""
 _
I

 c..;>;""
 

 
(b

--N 0-0 ........ O--N <;N
"" I\;C= 
..(I) 

 
 :> 
 
 
 E 
 8 g E.g 
 
 
 3 ;. o '" * 
 
 
. ;. 
 5" O. E 
 IV % 

>25 I;::)(b --;>;""(b 
 -_.-g Er Z g,..rt-< I'>
 e>"':: 3 'CII oJ 
O A' -. c.. 
 - 
"O 
 
 o:; os (II (b N 5""0 _. i n .... R "O e- <::: -< C 
c.. = 
 E:; e> O c' 
 i _..t::--.. 
 -9: 
 
 
 
 O 
 g 
 -g. 
 
 
 e ;. 
 
 0:::. 
.....
 (b 3:- Q 2.... -.-0 (b: _.0; c.- ;>;""(II,
 (') ::s (b'e:..
-=:
 (b. & .... 2.ft 

 (b ::s - 
:j g (b o O (b o ;>;"" o t"j, -< N (b- oJ - . N = c 
 2- 
v.> -a .D. 8.::s t:: -;"" c. !:I C -::S.(i)' 
. 
 
 t"j 
 t::. N 3: 
/9. O ::J:..(b c O,..,.... -. 
 
 
 .D. fi) c.. r '< 
 _ 8". ;>;""!:. N (b v.> 
 


g;1 2 
[ 
'
 2 .


8"
 
 iO 



 0 
9 
 
B


 
..<;....ao(b."""1_-........ l'>oJ n CII
"':: C a <; _N_---N 
-;"" 
 CI c.. 60' Q :;o:: 

 
 
 
 . o ;>;"" 
 
 -g 
 O 
. 
 t:= 
 
 ::5. 5" 
 g -g 
 
 
 EJ 
 
 g 
 E- 
N 
 
 0\ I'> 2" c.. O N 
 OQ -< ::3 
 .... -< 
 IV 
 -. "" n O ClI 
!b 
"i 
 
 ;? 
 2 . q9. & 
. f! fIS O 3 
 O 
"O N I ] 
 Q. 
 
 J . rf 
. rf 
(b. .... O (b .... N (b e:.. (b ::I 
 . 
 _. '" N ;os- ;:j 
"O ::s (b........ ..,..... (b 
 
: (b 
;::!ao:=:
 0.(") r;.-<,vC 0-0 
-< C O ' -. - _ I'> (b .... c:: 
 3 
.... 
 N 
 C1" 
-< ::s 
. E ;>;"".!.. '< :;o:; - 
 c:: N. 
 Q- 
 =. c Q -< 
 C t:!. 
I' ,NCrD, _........ł <:'
I 1_ C r(b. I . I .- 


s

 
S1
{] 

22 


 
n 
N 


\\l 



 

 
:i<' 
ci' 
Ci;" 

 

 
C') 
.J;j 
.., 

. 
'" 
'" 

 
'" 
'" 
.., 
::.- 

 
o 
g 
o 

 
.., 
::.- 
o 

 
n. 
::.- 
:1:) 

 
.., 

 
o 
i 

 
I 
:-i 


....
		

/wr_2000_nr_5_061000013_0001.djvu

			o . 
.... ..... 
..o 
 
8== 
,... 

 'c 
V1 ':'j 
>..0... 
o... E 
- o 
c..:..: 
oc 

N 
..:..: N 

 V- 
U .- 
_eJ) 
::: "G:) 
..:..: u 
N 
 

.5" 
.
 ] 
- C!) 
O .... 



 ' 'd-
16
 EN 

 c: 
 .£.- t: C..c O C!) 
 
'" .
.g.[ 
 
 
 -N O 
O 
.
 t::! 
 
 O 
 
N
 
-ii5c:
o...E 
O 

.
 .6' 
 .& : 
 
 O ::: _ E .- E 
o... "D -N..:..: 
 c:
..:..: 
-o :1N
'N""':1 cJ2
 
.
 
 Ci) 
 -g '8. 
'c .9 E .g 
.v _ O N 
 - ' ftj o.. N -=: C!) 

.N "D u p ..c Co O .: 
 E 
O "D 2 '6 
 
 
 t) c: - .- 

.tj <":: ..:..: 9:! 
 
 .6 
 .
 

 ' ?-- V (5 E iJ .g . 
 C- >.. E ] 
r;:
c:
<"::..2
C!)e c:.i!d
 
.g 
 
 8.'
 
 -;: 2 C!) . 2 
 
 
-:1
eJ) "DPUc!)N
U "D 
'o ..... C 
 ..8 .
 
 . 0 
 13 
 O 
. ..., :1 -tJ 
 E eJ) 
 O U N N c: .;:i, ;= 

...:.:: u O ...... 
 !£) '0' C!) -ł t: 
-< O o... ::> p o 
 u"D 2"D.2:>. 
o.. 
 .:.::: .C!) ? Q) t5 P@'No O 
 .S C: 
o.. 
E 


c:
o.. N 



£ 




 
OOU 
-::::
cB 

 ._.g 8 
 >.. 

 :: c:


U') 
o......., 0
0...>--:1 

 
 '>-:1 :i

 
c3 
 ; ]'.
 . 
 'W 
5
 .
Ofj\)N 
yOO
 NO 

 
 .- 
..:..: 
.
 
 . 
 C5... 
OE
""2C!)(/). 

 .
 o... 
 
 
 .:32 t5 
::£: 
 .,..., E -:... ::a .9:! ,... 
Z -"'ieJ).......:..:O"c: 
l'NO
N O C!) 
N 
N 
 .- 
C!) o.
 C!)0'::I:1-E 


><
""'t:
0 
0..].2 
 '8 c 
 O N 
- eJ) o...:.:: .... u 
.::: 
 o::> >.. 0" 0 '<1: E 
 
c: _ oc? c: V\ >.. .
 
;;, .
 
S;-
C:
 



 
'" 
'1:: 

 
"O 
......Q.. 

 C. 
- 
 

 l:: 


 
..;g 
l? 
t- 

 
I': 
.;;: 

 
o 

- 

 

 
:2 
:.:: 


6 
..c:: 

 
o... 
"3 
eJ) 
O 
N 
V\ 

 
..... 
.v :1 
.5 .
 
.
 .$ 
] 
 
oo
 
N C!) 
-S 
 

 >. 
N 
 

 


:[ 

 
lJ-. s:....... 

 
""j' 



.B$, 
]
",E
 
IQ;::;N
V'< 
.
:
.!::i 
8 
E '-! s:s ... 

 
 & 
i 

 
 
.g 1::' 
l::! . 

. q;: 
 

 S
I::_ 

.g N :S -g,
 
jł
'
 

 
;:iJ 
 



 
l::! \5.
'C N 
Z


O
 


 
 



 
 . 
 
 --) 
 
 &c
 
-"'i U 
 o.. C >... F. _I::! 
rJ) CI) 'C ,... 

. iJ "1::\ 

 
 5 '.£ .
 g '0 >.. .
 a 

 -'0 '"" ;!:I .... c: ?::> _ . ...-:: 
00' . 
 -......." ... 
:::.. e C!) rIJ' N 
 "'>CQ 

 
 
'N 'c:: 
 
 ..o 
 
 
C!) 
 '-' 1?" 
 O C 
 
 .:-:1 
...... ('() N -: ... 
.v """- 
.- <1 - :::.. 
 
.... , 
 
.5 
 c:: 
 
 ...::: 
 N .1::1 
 
N_ 5 rIJ ,
o...........:..: .... . ... 
- :2....,. C!) N.:: 

O. bO e-Oc u
 
.- OC C!) "':2 "' 
 C!) OC .C!) _ 
 N 
_ 
 _ _ _ 'A 
." 
 p -< N C .......0 -, 


 ",,>..:1:1 .S!", 

-.

 CI).t::-ł-\ 
-:.! 
eJ) ..... v; c:: 
.- c o ..... .'=! 
 N 
C!) o .
 -=a 
 ..5 .5 "D - 
 6 
 -
 
 
eJ)-a<"::o ._-o.c-\?'" 
00 -:::: 5 Sb 
 '1"1 
 g..:.:: v-=:)2 
 
C:.!:: N 
.- - 
.- -Q .:32 
 
 . 
$o
N-:$-o
= 
 8:!::
 
... 
 32 
 O 
'S 
:,,; 
:1 __ b.C P....:;;O 



 
'" 
-s: 
I: 

 


f"- 
0'\ 


:il 

 
:g 
=Ii: 
] 


-d 

 

 
o... 
"""' 
'.. .., " - O . .- v 
U-O N 
POC!)O U
:1
-N 
>..C::u., U 
-5b-0.. '-P":":c:":": 
uu"-' 'C!{J0 - 
OO..:..:
 

;c: 
 
=


 




 

 ł; U 
 . 
 
's 
 15 -5 .
 
 
 
 
 
E 
 v-. !) ..... 
 Ob.2?-- rJ)"D.c.... 
 

 
'Ci) E 
. r-:i":":: ;; ; 
 : G CI)-> <":: '9 ci 
(/)" N _ oc '-'Q) u 
 (5 
 ..:..: ..;.. <":: 'J) tj ..:..: 
 
..,...; ._-'N C!) 
 c: 
 'O o... c:: C g. iIJ ; :x:-
.. 
::; C::"D'O >....c:: C!) 
 g .S:":": "5" t) -< z 
C!) 
 p C!) c: 
 tj 
 
 O <":: 
. O 
 O ,.... 

 
 :;'
 .0' 
 O Q, O..c o... t.:: .Q).:=.."D c: tj 
(/) .g 
 . 
 
 
 N 8 
 
 .
.£ 
 .;:: 
 
 

f:!

Eo..


[
g 
 



 





%


 
 ..:..:..:..:s


 


zo
":":
N-3""

 
-N
 

 
 
 Z ?-- 
 
 _ 
 C '...i::r----;&< O 
 O "'rIJ.... ........'JJ 

:1

 
 





O
vv 
r-.....
 \.D -o-oEJi!2 o...o..E
 


" 


1io. .....,......... 

 
-, 


. 


.- I C!). I I I N ' ... I I l' I C': . .-. 8. . 
. >.. O - o 
 .- -, iIJ ......:: .... 
c: :.J ._ '-' :1 -< 
 -=: ... ... C!) C!) O '"' C!) !'ł') ('() ,_ 
 c: 
 ..c:: - p c: 
'S: -;u:X- 
v c: . v s:u .\ot... C'IS L...t ".ł::::; u V-u' -. ,..... 
,
'Ej e: 
 
 
 
 
 E E...E 
 :2 
 
- 
 
 
 = - ] S;- 
 
 .!:: 
 2 
 8. :3 
 ....:. 
 
 .: 

C!)""'u o...o...

o""B
C::t::!'O
 
 
..:..: :1 O

ONO 


>..
..:..: 
' c: - 
 rI! ' 
 .- 

 z.,;.;I 
;> v, O ..... 
 !£)... 
 P:2 
 o... 
 '.. . 
 
...- 
..:..: 
 rIJ N 0:2 E 
 s: - 
 ,.,.., 
 .:.::: '- c: ' 
 
 :1 .
 .... 
 - 
 E c: - 
 <":: 
-c:_ .....C!)
C!)\J - 


-o.......- ...""......:I 
 C!) >oJ w
..c:: 

 .0' 
 e Q, >.. ..... \) ._.
 
 l' f"' Q, C 
 '"' u. 
'N 
 
 C': t::! 
 '0.0 .
 
 E v c: :;;> U 



 cC:E
- NN 
o

!'ł') 
-g P'.. 
-!. o ::. 
 o N c: _ u .- c: :1 ..c:: N eJ) C!) c: >- ..... C!) .- 








:1
!g


 i N"D

e

 




2



g g 
 
 

 
c:: 
 :1 '" 
 8. "D r- 
 ::. -N Ol) 
 
 .9:1.. 
 C!) o o... E eJ)'- "D 
 
 V\ C!) "D C!) 0\ :1 
 lf\ 
 
 >.. 
:2 O 
 <":: 
 
 _ 
 
...... 
 -
 .
,.:,.:: t :1 'N.:i: o o . C!) 
 2 o....-=: 
 _ c: Ol) c: - 'c 'N S ::: .:..... S 
a .- C N - 'C -'-' ..... . I . :n -"'i e o... "D 1''':'': 0....- .- oc p C!) 
 - c: ..... 
 , - >.. N 
1

 
 
!
ił

J

!
fl

a 
 







i

li
E
 
 
_ '0 'r;: c: c:: .
 :1 0 
 -S:I o... o "g N o c: >.. c: U :2 
 u C!) o c:: "B u .- u 
 :: ""2 e ..c z O q 1S 
..:..: e 
 0.. .... . 5..:..: 
 
'" _ c> >... O o ...... >oJ. 
 ,.:,.:: ' _.v 

5

-
"D":":-
0... !'ł')

 
 E'" 1S
0

C!)3--"" 
 

 G 
..:..: 

N6gCl)o
£e:X:

A
 E..... 
B
t52







v-






 


..:..:..:..:c:: .
.Ci).J;:j-c 
.
 
oS 
CI) 


I I I I , · O I l....!.. 
 
 . 
iIJ .- ('() v- ?-- ... N :1 'C oc 
 '2 
 .0.0 

 
oi
-"::>"'OC!) 

 oc N eJ) 2eJ)"D":": 
 eJ)-<":":.

? o...tj-N 
r;C!)u
NO




E
""'C!)ri
C': 
 


cC':u"DC:
P
C: 


..:..:

 
O o eJ) ..c:: .
 :1 .9 Ol) J2 ..... 
 2..:..: N b c: ...... "D 
.'" V5 o u eJ) 'c N c: eJ) ::> v N - . c :1 ::> O N 

>..N

C!)
]-o?ou
g -? 
 
'Ci) E tj t: 'N 
 u o.. o... C eJ) eJ) ! -g o 


.Q..-t:: 


 


 
c:.:c:s 
..c:
 

;JO 
ol". 

 
.- I:: 
.


 
j

 
N.E ) 

 E' 

c 
-:I,.,:.:: 
jj 
 . 

i3-5N 
3S 
 >-
 
....j c 
ó 
I::!-:J
_ 
'\3''"0 c o Q 

 t! ,
 

=> 


:il 
'" 
't:: 
.!:! 
o 
Q.. 
:>- 
'.J 

 
s:: 

 




 
Qj'5' 
'2 CI) 'Q) ': N .5 
.
 ';:::! .2 8 
 e 

:3'",:,:.J O
 
-
 9 
 Jj 
 e 
 '-' 
..:..: 
 u ..
 c: 
.-.
 
 
N C!) VON('() 
U" 
 \.D .
 o.. 
 
 
-ci N
 
 ..c5:
 
:1 >..- c: O 5 p o 
C!) 
 
 '6 
 
 
"D 

 v u..:..: eJ) o CI) CI)-> 
.... .9- rf} :1 --. 
 .- 
...... _ 'C .- u eJ) 
-. <":: c:: C!) .- 
C': 
'E i!d s
 eJ) 
c: C!)uo...
g 

 .
.- 'C Q)- 
 C!) 
C!) eJ) N O ..... 
 N 
15 _ .C!) ..:..: 
 ::. L.; 
.- 2 :1 p 
 o.. 
c: 
 'N o 00 'B .... 
$ o "D 
 ('() ... .... 
:5B s;-a
 


v 
o 



 

 =: 
g 
 



 

i
		

/wr_2000_nr_5_061000014_0001.djvu

			\D 
00 



"8

=-
=' 5
P.'


C
N
 
CC
N


C



C 

 




 
 
o

[







a

;


[




 
 
 
 
 
'<; Q. fil -. U> IXI 
 C10 o. "O - N '" 
 ::;..:-- a. 
 ni 
 -< 
 - P.' N (b . o(b ::J-. 





O;

0





 0 






 
 



 j 

2 < 

 I")-(bo.. _.'" <:
 
o(b ';$ - N-- . 
"< 
 N O. 
 fil (b N 
 
 
 
 n. 
 O 8. 
 O 
 8 (b 
 
 
 
 
 
 o P.' ... 9-
. 
. 

o
az




-
-,,< 
 


ooa






a




 


o


ł
a 
 







ł






E

g
a


 


 D .





r

 "8 0 
 
 N






 0 






"Oo

 c 3 '
 
. ...'""'
 o 
 -. "<<:
::;. - (")
a,
-::i0 N 


 a 
 fI> o..
 
 (b'''C
 2.?f

.
 
 
._
 
o..
C1O'!b O'?:
 
&i n. 
.(b 
Z




 -


-
--a

& oo.._-o 
 c 


O 


 o 


 
 !a
 a




C1O 
 
!g 
 








 

[


 
..Er" 
 O '5. 
 N
. (':, 
 
 <; o o.. - ::J CI> li) 
- 
. 
 ? 
 
: [
 
 ; 
 
 
N ::i! ;o;- 
 
 """ 
. (1) .s: (1) c.. ::; ... 
0l!r-"'.....,..,
. z 
 -o 
- 

 '(1).--.:s 
C_... 
Er 
 .9 :? 
 
 'S: 8 /i;' a 

" 

 N b? ::: rt ;:r;:. !:? :; g. !a 
,
. $;:i.,. c ,.-, 
 '-' r: '" 
...._..,Xc3::r>-: .....,." "M 

 ,... 
 

:r. 
 ot>. - >< 
_-.J gj /i;' 
 

 
 
 .:...
 
 
;r.; 9-;X



.t
 
 
::s 
 
 1'"\. j 
 
 1-.(. :,. 
u..."';::;' >;, 5
Q

" 
:"-
 >;, 
 _$:\ <'6"?
. 
. 
;
 
 !"""


 g- 
_.0 - ,,8'":ł:
 .., 
5 a' b 
 
 

 
 


 i 
:


 
 



-
 
 
 i 
. 
 
 ] g 
 
. 
 o Q 2. o 
. 
 a. 
 ł 
 
 F.s 
 
 
 
",(1)- .=.g'''O
08E) qO J& I")
 -
 


"R.11'
 

 
 
 
 
 2. 
 -g 
. N 
 
 FI l o i 
 
 "g 
 -- . C10 
 2. 
 
 
. E3"" 
.., <: D 8. :=- 
 
 (") 
 
 _. 
 "C ." o ,!l &: 
 ....."8 8. (b o.. o p 
 £J 
.ł

!



łł


ał

[ 
 

!

i]
ł
 
g g"< 
:-o a"< O 
i:S.

"&
'
Q g o c: ,fi> 
 D.

 Q.o rl
 
_. 0-. 
<:N. if 
 "C... fb
 ł ::s.O 

 
 2" Q 
 f5 
 8- 
 JJ J]. 
. 
 i 
 
 [8.. 
 
 
 
 
 s : 
 ,.
' 
 
(b
-
0




g
o

o
1")4

Qo

 

 

 5'" 
 
 (") 
 o . fb 
 PJ =-- D. 
 =' '" N c: o f,r 
 
 _. . 
 
. 
 
 
 
 

 '3 
 
 
 a 
 . . - 
 
 3- 
 
 c:; 
 
 g -£: 
 
. 
 "8 . 
. 
 
;. 
 
 
= ""Q CT (b 
 a. 
 
 
 ::1) 
 =' !. g !. 2. 5 
 G. 
 !!1. 
 N 
 i;:! 3 
'"9 y 
 t;1J].&50 I I N";' Ę.fII. . . t;D,!l.
tj o 9..,.....9..Q N 


0-g
 2.0..
.Z8.

"8 
f "B -
 
g 
E 
.....e;_c fb 
 
8

"O0... ot3
"' 5'"::1 
 t:"" ::I Q 1ł ..... 
" . 
 !!1. "O 
Zf 

co0
N-'-D ,<;..(11... 
o F: (b' ..... 8.. 
 -;::. a. 
 -g 3 
 
 
q ""O t: '2 "< :7 2. 
. ;..... :-o (") (b 
 CT 
t::. U;' (") ...' .... .:::.. (b (b '" N 
 
(b NN:X>"'(b
3


:<;:: 

 (b 
 (b 3 
"O
::;:"'N 
 !!1.3 
 

 "O
""cC':'(b(':,
g 
 

 ł
 
9

 
3 
 
 
 <:: g:" 
 
 (b c' o 
 ii o.. 3 <: (b - :::. 
 
 c o 



 
 ] 







 


-a
(bo..


 
"'(b

 O(b0..


05 . < co


 8. "'aa
 
(b"'(b

2
0
..
=--
 .....3 N::: q-<
 
"'8 "'2 ' (b 
. o CT 
 
. t:! N G c en 
 "O 
 
..,..... 
 
g. (b. 
.g (b 
 
 
 
 
 4' e;';:3 
 (b. o- 
 
 N 
 
 n. 
(") !!2. 
 
 . "< _  

 

 
I 
:-i 


...
		

/wr_2000_nr_5_061000015_0001.djvu

			.... 



6
 E 
 
v ,
 - v.... 
.O'

 -NO 
.... - V) & g o... 
o... ::I I 
V .
 g 
t:! C'3..... E 
::I - v E 
i:Q g CO o 2 3 
CQ C5-
 

 :"c:><1: 


 ;3
.::9 
-

 

 
I':
 
 
 
- SI '3 1':' 
::!:1
 - 
 
G
 
5 

j ;S-g, 

 .
 -Sl 
r 

-


& 
ł



 
Ct:
 
 



 
 I 
 6 .' 
 
 6 6 p..- .
 
 6 6 :=. E " 
v v 8.. O'. 
 !' :o( e: 0l);Z: '" -- Ol) r-. v ::I .Q 

< 


 
N


N


 



 


 
 

 
ł

K[
 
 & 



 






 ff

a*
5
E 


i 
2 
 o 
 13 
 g "" 'S:S o. -
 
 -&J 
 
 ij3 
 .Q 
.E 
 

 
 
 .
 -t5 ..... .: 
 
 
 V"\ 
 
 a :3 g 
 .:3 
 Q. 
 
 
r!- G 
 -
 
 
 'v:3 fj 
 s 
 
 -2 -2 
.g ::i 
 6b.g co v 
G. 
 D 
 
 'Ob..2 :;; _
 
 
 -v u o... 
 o N 
 
 E 
 J:i 
 
:= ... -5 >- '" o u p .u.... 
 
 v ,
 ..c V"\ 
 & r-' g r-' 
 

 .8 
.
 
 
 &. 8. . 
 = B' 
 ł -
 -
 .£ .£ 
 
 u 
 -:r 
 
 

o
v

-
 
_ 
::INv2
c:


 


5tjo.o
0 

 
 
oQ.£
e:

 

 ::I
 
 
 o. u.
 c.." N ::I .5 a" 
 
 VJ C. 
 ł:::! 

ł
.£


a

8..::I









 

o
::Io..£cu vv





.....
 : ]
 

]]




!
 .£ 
tjo

tj




 

I tj

 c 
u
o.gQ
 220
 


0"1 
0"1 


-< 
s
 


 


 


 


.
'2 
 .[ 
 g .g 
 
 
 
 a 
 
 2 g .9 E 

 tJ tJ N::2 !If 2 0 
 s ..... 
 
 .
 .
 
 
::' 
 .
] 
 
.
 8:a. l' 
 i [ :
 N -

 
 :
 
t2\D -5u=v""O g 
r:s o:. _e: 
.
 v 
 
" o....
 v Qj 
 .- .... Sb.":'""O .N 
 
.... 
 -g 
 

 

 


 
 
 łv



 : 
 ; 


 

 o e:] ij3

'8 
 

i

R 
t 
'8

 
_ u - N ,... V .- '-' 
 '" < r:s v _ c _ N o ..c: u . 2 
 
u::l 
 
 'o ...... -2 c. 
 c 
 .... -a.s: v o. L: 

 ..c: -. o - 
 o ..c Ol) "'d p . 
 N lł",
 
o..
 Qj ::I .
 
 -g., 8 o 
 
 N 
 ,..; 55 -
 'v ,,1...; 
, 
_ ..:..: 
 .
 
 
 ...... t:: ..:..: .-. CI)::g: QI) c v 5 <5 
 c: 
 
 
I; No





60'.
""O


":":::Ia

 
e: v. u iŁ N V 
 o 
 N ..... 
 c; C" .... 
 -2 
 - '0 

 <5

i
 
 Qj

 
 

::I -
C'3
e:""O
..c:. 
<
 ..:..: 
 
 ""O 
"P- E 
 ::2 V""O 
 N e 
""O N ""

2' Z
 
 _ 
 
o 
 ::I' 
 Ol) .SS c;.:=; o - ...; 
e: 
 . c .- .... - 
 i:! Ol) N o .:::: 
>- V) ...... o g.. . 
 'v-""O 
 
 
 ::::. CI) .... o o..:..: 0.::::. v .!!J - e: 
V) 
 
 p., o e -o 2 \-oj ....::;> '5 c.. 
 o... -2 o ::;> 
 
 
..B 
Ol) ..... Ol).... 
 ..:..: Ol) 
 
 _.S!. _ 
 ""O c.....J C U 


ooV5

 

 
 
 ....: 
..... 1= r-; oc 

 _ >-
E 
e:

E 
v .... .5::1 
 ..Q 
__ e: .- c. 

£.E
 
'NUU V 

 v V u 
0.::::E 
 _:!t . 



E
 
a .
 
 
.t! 
_"e:.... e: 
t.:: --...., 
 

 
.2 o 
 
.:;2

::x
 
..!!Jc..l'!Q:.&- 

.
 
 -;:.!!ł 
- \..., po rJ 
o o:::: 
 __ v 
o 2 v -
 J2 
f.)
7
 


-ci 
::I 
V 
rJJ 
o. 



 .8 
 :E 
 e i! 
 .
 .g v .2 
 
 
 
 
 o. .
 _ . 
 . . s ... 
 
 E 
 
 
 
 .: :
 
 o l' 
 ::> 
__ E Qj
vo

.
 
CI.>- u O - E OC
 o 


 _t:!
 
-2 
 :> ..c >- 
 -5 V) N v -
 (5.", rr 2 ..... > '" ->- 
 ... V e: ..c u v c::....!>I! 
 o 
 -o y 0...:><:: 
""O
 P....N
_ t:!C'3 

o ::I .2 

t:! 
Qj 
 
be:N":": ..:..:
c 
2 N .- rJ') 1...; v U o 
 
 N C'3 N Z 
 ..:..: v 
 ::I Qj C .-. o J2 o .... o rJJ N '" o -o :3 
>- .g.-. o. N o... N V p 
 L: o.. . 'p '2.
.2 co .S':= 
 ...... u . F= 
 o u 
 . .
 v .... E 
Ol) c vQjvo u ..£! ::.-
::::._"':""No
O e 
CI) .2e:":":
 .........E"'::::.

e: 

 N o . 
 ."1 .«\ Ol) v ..c o ::I 
 
 . N Ol) P N :;;>: .:::: o V ""O C'3 .... 
 
 o . o. c.: v.-..... T ::;> N ' o P :::: 
 g 
P ..:c .:J v V Z oJ o. -
 ""O ,... o. V 
 N .... N ""O u ... : 
 r.- e: 
 
 u ::::. o ...... 


2_
 o "'.:;2
""""O 
E 
 
 _ 
 o.""OO--N 
 VN


-V p
E::;> 
rJJOl)

 "'............ v.:JoJj2C'3'N 
::Ib P=VJ._t::Ol)CI)
 e:
,o

..c:
 
.ci' ._ ..£! ::1"0 a 
 
 o 
 o 
 
 O 
 8. '8 
 ..c: u o o ::.d 
 g -t! o 8. 
 .9 
 N v 5 .;.... 
 Ol) 
- 
e: >-...... 
 . o ..
 p., r: :; N 
 _ _, .... o. <.... po o. '" 
 v V I N.:9... 
.S!. e: 
 e: N 
..:..: o..
 
:= N ('(") 
 u 
 
 2
.2 
 
 N tj ..c: 
 o 
 .
 o i2J 
 '5' 
 -5 
 
 
e 
 \D ?-- !" q. 
 O E 
 
 
 Ol) 
 ::si:: ..... 
 u 
 :=-. o 6b ]. ""O O\. l rJ') 5 
 u 
 z '" c .
 9< o t:! . ..c: .
 
 9- 

P E 
- 
 

- t:! u,> C'3

v..c:- o 5-Qj

-

ue:_
 
N g 
 Qj -5 co ..:..: a '< . 0....... 
 V N .- 
 U 
 .... N o.... 
 N v P V >- c.: ....... V 
::IN
 
_ 
 ::.-::1 C'3
 -

......
 t ::l 
't)::IrJJ
CpU_ONe:
.
 
_ v '" 
 >- O ....... u c:: ,
 N e: - P '-'N 
 _C'3 _ '" ::I 
- u o .-.... 
 u .'- v V ::::. ::1""0 L; - O -.- .. 
Li .... o e: _ v o N «\ V rs" .=:- N C'3 r-' e: C'3 
 i3 . N e: o S o N '" 
 o. 
 N .N 
 E . o... -o........ 
 ""O 
2c.:....g

Ol)""Oi:!55j2

""O

 
 K

i3
0
=EE
1Q
>-E




 
c] 
..s N 
 
 E 
 
""O 
 u ..... ""0 0 v b o 
 . 
 g .
 i:! 
 't) O c o N u .Q 'Q" 
 
 M tj _ 2 o u 
 o 
 a 

 o N o 
 
 \-oj _
 . t:! E >- v:= t:! ,. 
...... e: £: u "" P P 'N ,,1= 
 
 
 
 

.
 I 
.... 00 e: -5 o. 
 iS 
 
 
 
 .v 
 
 
 
 8 
 :3 > == 
 
 ]".g 
 
 : e 
 -
 
 
 
 

 
'g a .g .g 
 .
 8. 
 .£J. 00 
 
 
 2 < et @ oS 
 Q. 8. o _
....:c E 
 :r. 
 o z 


t-: 
I 

 
Q 
Q. 
'" 
o 

 
<..> 

 
.c:: 

 
-€S 
o 
.c:: 
<..> 

 
o 
c:: 
<..> 
o 
c:: 
:o 
Q.. 
.c:: 
<..> 
'" 
'" 

 
:.:: 
'" 
c:: 
-c;:;- 
<..> 
t1 

 
:;c 
J!! 
o 
Q.. 
:!!: 
i 

 


-6::18. vv 
Ol) o 5 
 .2 
e: "'0 0 
.N .g 
 
 
 
.

NN
 
VC'3v""Oe: 
.... v e: t:! 
 .- 
N c.
 
 
Ci 
..:><:: 
 2-
 
 
c.: 'o ..:><:: 
 - 
be:
-N
 5 

 
 o -
 o '" 
N ..... U o. o 
N

Ort' N 
-g.,C'3V N e: N 
.....E..'("E1ł -g., 
.2N .BN ...... 

-==.f1_
 o. 
u N (:5""0 C'3 Ol) ..c: 
c'8a.

 .

 
'" ..c: o '" ..c: 
 - (;j 

 u Ol) 
 U ""O V"\ e: 

.
 o. 
 
 
 


C'3 
e: 
>- 
e: 
c.: 

 
N 
.... 
1G 
o 
.... 



 

 

 

 

 
N. 
.... 
Q> 
ł
 
.
 
 

_<..J 
 
-!j! O" N 
-
:£!! 
 
I:\J
 !:! 



 

c.
 


 E-. 
.........:..:: 
.
.
.
 
-SI-SI-S! 



 


] 
.O' 1: 
 6 
 C:: 
 .g .g -E E ;; 
 
"'O
 


""O B
 
G°.2
 

....v 
c

 
 
 
 gExe:
 
.£

 
o...E! C'3


 



""O 
N 
 V o E ::I V e: o..ł""" -o Z o t:! 
 

 
 o ] 0.
N5 



 
N

5 
c.:....6 ..c",g..:..: g__CI) V"" vi 
N
X .£-E
 o.


 *


p 

o N
- NerJJo

oU.D 
N":":
 

Q E ;:' O
::I
Ol)O
c
.:;2 


O'. 

 ('(") 
VUO\.
N::::.C
'" 
u e: P ...... ct>-O'. 



rJJ""'::;>o..c:- 
C'30'. o--c..... pP v ?:-
 .
-->- 

 V5...... ..- 
 -s:: 
 o = 
 O'. -- - e: e: 

 ._ C'3 V N o U - P ....; ..:..: E 
.... o. - 
 o .... o 
-g""O
8.O'C'3



8.c
::Io


 


[
C'3 
 
""O
e 
 _
""O

=u
 
v o o e: e: ""O Ol) 
 
 
 ......£! v v C'3 ci N 
,

.
 
 !I:r""O v 
 
.

. . 

 s: u N e: 
 e 
....-....£!-C'3..........
..<.:JOuo 
._
 
ov 
e:",('(")-::I

e:""Oc.:o.
 N......
N
- 





 E
o



 
 
E 
 

 

 ...,.. 5 -v 
 o 
 ...:::: -- .... ,. - o 
V)
'" e:e:....
""O
 <

N 


N 
o 



 
,
 
 
0"< 


 


 


 


..!.. .. 
"3 o 
r-_.g 
- VJ 

 - C'3 
C'3 e: 
"'@ 
- 
LL. .... -u 

r-

 
""O : v 
::10 ""O 

 ; 
 
0.0..0 


C'I
		

/wr_2000_nr_5_061000016_0001.djvu

			o 
o 


J'Q :J fi' '" :J 0"'"' 3 
 .e! 75' "'C <1 

&









"'C
"'C




 
;:j f1I .....-o
 1")"8 c. g- 

 'O 0 !3 8.'< c:: 2
:J 

]








3



g


 
:8
 
 Z==
:JR9-::3ga
 [ 




 
\D

 

->
0
:J
 0 
Q-o o 

 
oo
- c 

Nj
 f1I -
-8. 



_.....

6

9

r
 
 

a
 

 
 
 
 'O 
. 
 ] 
 
 
 
 2. 
: g. 
 [ 
 ;;. 

0
5g



0"








 

oo
<-

Oc::


N



< 
-'0 N ",fI'J
 ;:).c.'-c.
 rl'<-< 
.......... 



E; n 

. 3 g

oa
-


 

Oc.-=

f1I <0
.e!0

. O
 

 O
-nn
a
 
<
- 
 







R





 
 
 
 
 


 
 
!


%&a
 

 ; 

 

_OQo_n-o:» 
 

 .....
.-. f1I\D 


=-.
g,?""::J 
 


.
 ;:;ę' 
 

 
- I' '< I . I 
 ,... ......., <: -. '-" 


-o ;--.. 

 ..... 
f1I\D 
C ..... 
c. f' 
. ..... 


 
OQ 
 
3 
c:: 
:J 


 


t 
j:" 
'" 
.. 
..... 
":> 
'" 
.. 
,.., 
.
 
;:s. 
'" 
!!: 



 
O 
O 

 
O 
I 


- 
 

 ;::s 


i 



 

. 
 
Oc c 
2 i5 
ł 
 
ł ł 

 
" 

 
 
;s
" "S? 

::ł- 
 
.

 
 


 
 
;:s. ,..., . 


 
 


8 
 
 
 2. ł;' g- 
 

2-!J
9- & 

 
 6 
Q'Q ."'Y" n . 
 "'Q SI:J 
;:.:. '<; 
. 
 E) S:l. 9- -< e 
.....c
 
 n 
 r-.::3:J 
\D ::r OQ r::;::r l.o J t:. c:: 

 g 2. S!"
. f1I' 2 
 O 
 
'-' o O -g 
 Q. - 
 ą f1I 

 -. 
 .t3...... 

0
0
 P.-........-. 


2 ff


 
Q
@ł
Q
g
 

 c. 
 

<- 

.
O ;:3
:J
-g 
::3 O 
 
 
 
 
 
..J-N N.R 

 o
:r::» 

 3 ;;;. C 
 .'""0 UĄ 8- X 


-ofDn
2.n& 
_
 0O'Q::r
 f1I::r
 
f1I
(b0c -ONVO 
V\N'
"'" .
i>!
qg 
j:5:" f1I :J 
 
 S B 
 
. 
33f11
(('i'I((, 


o
 
 


[ 
 



"'Ci
 g 





&
I






o[

 
O - "" 
 S c:: < f1I i>!":J 
 N 8. c: < '< 
 ::r (f- 
. <:: N 
 :» Oc _. <:: 
 o' 
 C 
 O g 
.-::; 

 c.- O (fi" J"J 
 
 
. JJ 2. f1I O 3 j;j O f1I:- = 8- c. C :- O'Q _. N .D. 
 
. " ,..J 
d'. n - <1 
 o' Q 
 ::. "g, _f1I 
 13 
 N -6' g 
 O 
 ';S 
 ii t:!. e ..... g f1I 
 
 N 
 -. t:!. > 

 ; 
 2 
 
 
. d' 
 
 
" 
. 
 e 8. 
. 
 $f 
 
 
 5 
 s. 

. g 
. 
 
 g. 
 
. g 

 
 C. N e'; :J 
 
 .... 
 O -. UJ C. '< 
 Q'Q 0 ..... 
 c.. o 
. 
 D _. n N t:!. & 
 
 
 

 
S





ł
 
 


eESI


 
 
 
 


::r
QC::8

 
n -o:J _ . "'Y" O /'b!: _. :J N 
 et' -< \D. 
 <1 c:: o :» n -O _. B - -< t..:. :» 

 ::3 -..:: f1I n' 
 
 N - 
 "<;
::r"'(j . ......
e.- 2 
oQqgg. N
'_
<1 
o 
. _.. " r-c- ..... _. 
 
 
 r-. ,-. N t'D:J . 
 N .. 6 n :» - _. 5 ,... 
c:: f1I c. ::=: -......J _. _. I") '::T>.D l.oJ :» 
 _. f1I -O -. -O 
 5 _. 
 n 

. ............. 
N ::3 O 
. I . ;:). 
 c _. O 
 -O 
 . - .:z O 
 U> 2 CI" N O" 
 \D N 
- O ---=::3.
U> :J
 NC.-
fI'J 
 
O - O :J_O.....::;:. 
\D :»O-o..J:»
:»:»v C.f1Ia

 
 
N 
- 
o 
 9- 
 Q 
 --g 
 3. 
: 
 

. 
 8 N. 
 
 '8. 
 :. 
 6' 
 & :» 
. 
.o. 
O g- 
 1;/ (O t! .
 '"'
 ["' 
 .£::. -q> 
 
 
 g -O CI! f1I r:3 C 
 :J == -O "8 -O N 
 

 
'N
 ON
e f1I O-n 2 ;:3 
u>:»
= '<
r:3 r:3 c.
 

" 
 9- 
 e g. t;J. (( 7 _.:1 7' ... _f1I . ił. .. 
 
 9 ę 9" r:= 
 
 
 rp 
 rp ę. « 


]

iR


# 
 
]




 
 
 
 
[VJ 
N.....-=
c..O
3:f1I.....O"




 \DON
 
C \D ;;>::: o = N 
 ;:.J 3 _. -o \D 1 <1 
 ...... 
 . 
 5- ::;:. 

 0 0"-- ........ O 
 < 


 n 
 


u>o

:J
o-

 et'


 8 
0

 
C :-J<1
 _ 
 . o o 
g
 o 

 
 



I")- \D;:).- -E" ..r::: :I....." O f1I n _ U> 
-N-' 
 
'J>.-v:Jf1I N ..... 
- ::3N
 
-
. p . _.:J.... O _. n 
 :» 
 . -O 
 
 
 :» _. f1I <1 
c
 _ -CNf1I::r
c:: -f1IN O c::
< 
fi _. 
 
 .1. f1I N O ...... 
 CO! :I O "" - 
 ... U> 
 
 

 f1I n "'C . c..."8 
 :::: - 
 N:» :J 
 .... ,..J N n 


 g N n :»NNc::n 
 n C.*j;j

[

 
O
. 

O
N =

. 
 _ '< < ,..J-<
""'" 

= 
=
 
 



 3aE3
.e!g-o
 
 
:JX 

or;

c...:» i5:"N J"J!,J.j"'=
0<1:J 
-::."Q ii 
,CI,,
;:; g: o: C. 
S 
c. 


 <'< 

O 






O :»:» 
 
 

N 

 
 
. ]. 
 ,... 3. o. O 3 
.g g 
 =. 
 
 3 O 

, .. "'" ,;:o. .... 
 O C. -. 
 . <1 '< .' c:: ...... 
 :» 
5 
 
 O O 2 c. -O 
 
 
 
 < 
 !" :» :5 n O 
-..::0 


'O'< f1I
 - 
-O
 -!" 
:- O N ]. ..foj 
 
 i5:" _. 
 2" 
 3 r:3 
 
r- 
 
 'O. 2. 
 f1I C U> '< f1I 
 
n 
 C; =: n' j;j OQ 
... 
..£ ':-' UĄ 

" 
 
 - CI" N 
 9 :» 
 -<11 -O 2. 
C 
 3 '"':2 O'$.
-o 

 C.= 
:r: 
:J 3 - .1. ",,;:o. r:3 U> .... 0,-.. -!:!. 
O 
. j;g O .::-:- ;:;. f1I o :::::" 
 
 O \D f1I 

 óQ O 
' N V. 
::3 !""'. <:: N :J 
f1I 
 -.....e!.- 
:» 

 2' 
':' 
g.3 

 f1I?£: 
8 f1I 
 - 
 -. N. 
 
 O 
-;.
 
 :ę 
 .,
 
-
 ...
 


... 


-O ;--.. 
U> 
 
f1I\D 
,... N 
- N 
C. I 
. - 

 \D 
r- 
 
:::::.:. N 
-=
 




 
2
 

 

 
V'J 
25 




 
0(") 


 
CI! 
1:5 



 
 
p.. 
 
<:..... '. "!'J 
ł 
 
V'J 
N 



 

 

 

 

 

 
::ś 

 
"ss- 
::ś 

 

 

 
;5 

 
'i:;' 
;s 
ta 
d 
;s 
g 
<>; 
!!: 


3: 
 -o;J c.. 
f1IO
(")
g.E3" 

 '"' f"1 
 fA t.3 
. 
f1I lf ::r O O. -O - N. = 
..ii O ;::. 
Zf.g
o. :»=- 
f1I ..J !5 3 
-J 

[
g- g.
 

?""g 

 

. 8- 
E 
o ' 
 -.... f1I 

 :;O _. '";;:. 

. '""O C. 
 
O O 


N 
. 
 
 g -g N 
 
 g :: _ 
 _ 
 JI 
< w' - 
..... .... 
 -
, 
_ N _y, .e! ...... :» 
 f1I 
a. 
 < <1 :J N v _. :J :J 


,<
- O :J. O < v 
:. 
 C 
 Zf. -. 2 o' ':IQ 
 
 
\D ? O O .D:. !2. ,-..:J -.;t" ,... - 
00 _ ,..J =-..:: O"N 
!'J 8o..

!:0-. ,<_.;:r 
_..... C:::»<1
 n-.Q_ . 
..:......<1N. O <
 ,..J 
C :J ;5. O" .. " -O:J 
 
3
f1Io.;:).3:0" 0'<3 
"'CQ
N
O
 33-0 
N
 
Q-gce.-o g 
 
 
f1I O O _. _. 
 :J -O n 
'
IIc:rcl ,<.OT 


:;>:; 
n: 
p- 
r: 
'Eó 
g: 

 
::s 
'< 
'"C 

 
r: 
N 

 
'" 
e:- 
n: 

_. 
1i;" 
,.., 

 
<>; 

 
;:; 



 

 


en 
5" 

 
>;; 
d' 
c:;; 

 

 

 
C") 

 
::. 
... 

 
la 
C") 
::r 

 
::3 
o 
C") 
::. 
o 

 
C") 
::r 
o 
g. 
<=;" 
::r 

 
C") 

 
o 
'" 
"'" 

 

. 
I 
:-ł 


....
		

/wr_2000_nr_5_061000017_0001.djvu

			Henryk Dubowik 


Motywy wileńskie 
w twórczości poetyckiei Czesława Miłosza 


II 
Inny fragment tego poematu, noszący tytuł Dzwony w ZI- 
mie przypomina z kolei wileński Zaułek Literacki, żydowskie 
księgarenki i 2 sąsiadujące domy: w jednym mieszkał kiedyś 
Mickiewicz, w drugim - Miłosz: 
Uliczka, prawie na wprost uniwersytetu 
Rzeczywiście nazywała się tak: Zaułek Literacki. 
Na rogu księgarnia, ale nie tomy, szpargały, 
Ciasno, aż do sufitu. Nieoprawne, sznurkiem związane, 
(...) 
Z tej księgami widziało się tuż naprzeciwko 
Trochę na ukos, drugą taką samą. 
l właściciele podobni: wyblakłe brody, 
Długie chałaty, zaczerwienione powieki. 
Nie zmienili się od roku kiedy przejeżdżał tędy Napoleon. 
Nic nie zmieniło się tutaj. Przywilej kamieni? 
Zawsze są, bo tak lubią. Za drugą księgarnią 
Zakręca się wzdłuż muru i mija się dom 
W kJórym poeta, sławny w naszym mieście, 
Pisał opowieść o księżnej imieniem Grażyna. 
Tuż obok brama, drewniania, nabijana ćwiekam
 
Ogromnymi, wielkości pięści. Pod sklepieniem na prawo 
Schody pachnące farbą i tam mieszkam. 
Nie żebym sam wybierał Zaułek Literacki 
Złożyło się, był pokój do wynajęcia. 


(2. 296) 
Pojawia się też - zapowiedziane przez tytuł - wspomnienie 

dzwonów w zimie" z licznych wileńskich kościołów. Było ono 
dla poety szczególnie istotne, skoro wybór przekładów swo- 
ich wierszy na język angielski zatytułował Bells in Winter. 
Jeden zatem poranek. Bierze ostry mróz. 
Mży chłodem. W tej sennej szarej mgle 
Nasyca się obszar powietrza światłem purpurowym, 
Różowieją zwały śniegu, jezdnie wyślizgane płozą, 
Dymy, kłęby pary. Saneczki dzyń-dzyń 
To bliżej, to dalej. Włochatym konikom 
Szerść oszroniała, każdy włos osobno. 
A wtedy dzwony. U Swiętego Jana, 
U Bernardynów, u Świętego Kaimierza, 
l w Katedrze i u Misjonarzy, 
U Świętego Jerzego, u Dominikanów, 
U Świętego Mikołaja, u Świętego Jakuba. 
Dużo dzwonów. Jakby ręce ciągnąc za sznury 
Uroczysty gmach nad miastem budowały. 


(2, 297) 
Wiersz Bernardynka z kolei przypomina popularny ogród, 
do którego chodziło się na wagary lub na randki: 
Niepoliczone dziwy Bernardyńskiego Ogrodu. 
Szumi tam Wilenka, bystra, po kamieniach. 
Za nią strome góry: Trzykrzyska i Bekieszowa, 
(...) 
Trzecia góra, bukiet starych drze
 Zamkowa. 
Cienista aleja wspina się tam, kołując, 
Aż do ruin baszty. 


(3, 297) 
Na początku poematu Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada 
(l. Posłuchanie) mamy wspomnienie wędrówek po mieście: 
Ciemno ciemno wracają miasta. 
Liśćmi klonów usłane są drogi dwudziestoletniego, 
Kiedy idzie o cierpkim poranku i przez płoty zagląda 
{w ogrody 


Albo w podwórza, tam pies Żuczek i ktoś rąbie drzewo. 
'kraz na moście słucha bełkotania rzeczki, odzywają się 
{dzwony, 
Pod sosnami piaskowych obrywów echo, szron i mg/a. 
Skąd znam ten zapach dymu, późnych georginii 
Na pochyłych uliczkach drewnianego miasta, 
Jeżeli to było dawno, w tysiącleciu zobaczonym we śnie, 
Daleko, tam skąd biegnie przepadające światło? 
(2, 246-247) 
To sformułowanie: Dawno i daleko powróci potem jako 
tytuł wiersza, w którym znalazło się jeszcze jedno syntetyczne 
ujęcie Wilna: 
Działo sie to bardzo, bardzo dawno. 
W mieście, kJóre było jak oratorium 
Strzelające strojnymi wieżami ku niebu 
W obłok
 spośród zielonych pagórków. 
(...) 
Co wiosny tak samo cieszyła nas rzeka: 
Pękanie lodów, kra, i zaraz łódki 
Malowane w niebieskie i zielone pasy, 
I do tartaków płyną majestatyczne płyty. 
Pod słońcem kwietnia chodziliśmy w tłumie. 
Oczekiwanie było nieśmiałe, bez nazwy. 
I tylko teraz, kiedy już spełnione 
Każde "kocha, lub
 szanuje': a śmieszność i żałość 
Są jednym, kiedy utożsamiam się 
Z chłopcami i panienkam
 żegnając ich, wiem, 
Jak wielka była ich miłość rodzinnego miasta, 
K1órej byli nieświadom
 choć życie przetrwała. 
Ich losem miała być utrata ojczyzny, 
Szukanie pamiątki, znaku, czegoś, co nie ginie. 
(3, 360-361) 
W wierszu tym wspomniana jest również restauracja "Za- 
cisze", w której "Maciejunio, usłużny, krążył między stolika- 
mi" (3, 362). 
Obok tych dłuższych fragmentów echa Wilna pojawiają się 
również w drobnych porównaniach, reminiscencjach, analo- 
giach, np.: 
W różu, w cynobrze, w kolorze rozlewisk 
Takim jak mają tylko Zielone Jeziora pod Wilnem. 
(Rady 2, 201) 
lub: 
Nie żebym brał zbyt poważnie pociechy natury 
i barokowe rekwizyty, Lunę, pyzate obłoki 
(choć kiedy czeremchy kwitną nad Wilią, piękna to jest pora). 
(Ogród ziemskich rozkoszy. 5. Jeszcze ziemia 3, 114-115) 
Te wileńskie motywy spełniają w twórczości Miłosza rolę 
punktów odniesienia, z którymi można zestawiać inny, obcy w 
zasadzie świat. W szkicu O wygnaniu czytamy: "W mieście albo 
wiosce, które znamy od dzieciństwa, poruszamy się w oswojo- 
nej przestrzeni i oddając się naszym zajęciom, natrafiamy wszę- 
dzie na punkty orientacyjne sprzyjające rutynie. Przeniesieni 
w obce środowisko odczuwamy niepokój nieokreślonej prze- 
strzeni i jakby zagrożenie'? 
Nieodłączni od miasta są ludzie. Kilkakrotnie mowa jest o 
Piłsudskim, wymieniani są profesorowie Marian Massonius i 
Marian Zdziechowski, prefekt - ksiądz Chomski i biolog Ste- 
fan Bagiński: 
Mistrzom naszej młodości pozdrowienie. 
Tobie, mojemu panu od przyrody, 
Śledzienniku Bagiński w pumpach kraciastych, 


9
		

/wr_2000_nr_5_061000018_0001.djvu

			Władco na infusoriach i amebie, 
Gdziekolwiek twoja czaszka z wełnistym kosmykiem 
Spoczywa, kołysana wirem elementów, 
Jakikolwiek los przypadł twoim okularom 
W złotej drucianej oprawie, 
Skladam słowo. 
(Gdzie wschodzi słońce... 2,253) 
Poeta zwraca się często ku przyjaciołom z lat młodości. 
Kilkakrotnie wspominany jest Draugas, czyli Franciszek An- 
cewicz, który "zginął z własnej ręki", Nika, przede wszystkim 
jednak Teodor Bujnicki, "ostatni bard Wielkiego Xięstwa". 
Pojawiają się także matka i ojciec, który ma "srebrne wężyki 
na kołnierzu munduru" i śpiewa Nad brzegiem pięknych wód 
Loary, oraz liczni sąsiedzi: panie Burchardtowa, Strawińska i 
inne, cytowane wyżej szlachcianki ze Żmudzi, jakiś pan Anu- 
sewicz. Według Comte'a człowiek żyje, póki jest przez kogoś 
pamiętany. W wierszach Miłosza ożywają więc nie tylko ludzie 
powszechnie znani, lecz również zwykli, szarzy, dla niego jed- 
nak w jakiś szczególny sposób ważni, zwłaszcza dlatego, że 
przypominają młodość. 
Wilno było ojczyzną, do której nie miał już wrócić poeta. 
Powrót okazał się jednak - wbrew przypuszczeniom - możliwy, 
ale okazało się, że krajobraz ze wspomnień już nie istnieje. 
Może więc lepszy i prawdziwszy jest antyświat, świat przecho- 
wany w pamięci? 
W starości wybrałem się do miejsc, po których kiedyś błądziła 
nwja wczesna młodość. 


Rozplnnałem zapachy, linie polodowcowych pagórków, owal- 
ne mISY JezIOr. 


Przedzierałem się gąszczem, tam gdzie kiedyś był park, ale nie 
znalazłem śladów alei. 
(...) 
Jakoś przebrnąłem, dużo we mnie wdzięczności, bo nie byłem 
poddany próbom nad moje siły, a jednak dalej myślę, że dusza 
ludzka należy do anty-świata. 


KJóry jest prawdziwy, tak jak ten tutaj jest prawdziwy, 
i straszny, i śmieszny, i bezsensowny. 


Trudziłem się i wybierałem jego przeciwieństwo: naturę 
doskonałq, wyniesioną ponad chaos i przemijanie, ogród 
niezmienny po drugiej stronie czasu. 
(Powrót 3, 369-370) 
W liście otwartym Do Tomasa Venclovy Miłosz pisze, że 
częste reminiscencje z Wilna, to nie "sentymentalizm emi- 
granta", lecz raczej "poszukiwanie rzeczywistości oczyszczo- 
nej przez upływ czasu, jak u Prousta".6 Czas miniony łączy się 
z teraźniejszym. W wierszach pojawia się często zestawienie 
wileńskiego chłopca ze starym profesorem, który wspomina 
rozmaite szczegóły z dawnych lat, przeżywa niejako rozdwoje- 
nie osobowości: 
Do swego środka wycofany 
Na Most Zielony idę w Wilnie. 
Kartkę wysłałem z Luizjany, 
Stara kobieta niech ją przyjmie. 
Oboje płacz nad losem znamy. 
(u) 
Wymyka się co dotykalne 
Kunsztowi słów i rozumieniu. 
JYcześnie ten wyrok zapadł na mnie, 
Zebym powracał w państwie cieniów 
Na róg Portowej i ZawaLnej. 
(Wmieście SaLem 3, 153) 
W wierszu Miasto młodości poeta chodząc po Wilnie repre- 
zentuje jakby wszystkich, których kiedyś tutaj znał, a którzy już 
nie żyją: 
Przystojniej byłoby nie żyć. A żyć nie jest przystojnie, 


10 


Powiada ten, kto wrócił po bardzo wieLu Latach 
Do miasta swojej młodości. Nie było nikogo 
Z tych, którzy kiedyś chodzili tymi uLicami, 
l teraz nic nie mieli oprócz jego oczu. 
Potykając się, szedł i patrzył zamiast nich 
Na światło, które kochali, na bzy, które znów kwitły. 
(Na brzegu rzeki s. 20) 
Wśród skarbów ziemi rodzinnej poeta wymienia także ję- 
zyk. Wielu regionalizmów w jego wierszach wprawdzie nie 
znajdziemy (do wyjątków należy "za pod rękę" w Mieście bez 
imienia), ale w żartobliwej Elegii na klopoty z poLszczyzną mamy 
nagromadzenie słów regionalnych, które dokładniej nieraz 
mogą wyrazić niuanse życia codziennego: 
l zapomnieć SZWILPIKl, BRANGIELE 
przyszło mi, bo to kluski - nie znają różnicy. 
SK6RYNKA - z tego śmieLi się nauczycieLe. 
Poprawnie: skórka chLeba. 
(m) 
Co począć, jeśli z CZERNIC, BRUSZNIC I PIJANIC 
robi się niewiadomych koLorów borówka . 
i z AJER U tatarak? Cała zręczność na nic 
kiedy nie można użyć miłego nam słówka. 


(2, 76) 
O Wilnie Miłosz mówi nie tylko w utworach poetyckich, 
lecz również w licznych esejach i wywiadach. W Rodzinnej Eu- 
ropie znajdziemy rozdział Miasto młodości. ReminiscencjE: wi- 
leńskie zajmują wiele miejsca w rozmowach z Aleksandrem 
Fiutem (Czesława Miłosza autoportret przekorny) i Ewą Czar- 
necką (podróżny świata). Czytamy tam między innymi o wy- 
cieczkach łódkami i statkami do Werek, o nazwach wileńskich 
ulic i dzielnic (tak zaczyna się właśnie tom esejów Zaczynając 
od moich ulic), o Gimnazjum im. Króla Zygmunta Augusta, o 
Uniwersytecie Stefana Batorego, o pracy w wileńskiej rozgło- 
śni Polskiego Radia. Miłośnicy Wilna znajdą tam również wiele 
szczegółów krajobrazu, liczne sylwetki znanych postaci i zwy- 
kłych mieszkańców miasta. 
"Nie kładłbym nacisku na to, że moja myśl zwraca się do 
Wilna - mówił poeta Ewie Czarneckiej. - Bo dokąd ma się 
zwracać? To cały materiał życiowy. Kiedy miałem dwadzieścia 
lat, to tam przecież mieszkałem".7 W szkicu Miejsca utracone 
czytamy: "Wilno w szczegółach swoich ulic, załomów muru, 
sklepów, podwórzy, kościelnych frontów jest dla mnie, jak- 
bym stamtąd wyjechał wczoraj".8 Szkic ten został zamieszcw- 
ny w tomie pod znamiennym tytułem Szukanie ojczyzny, gdzie 
znajdziemy również esej O wygnaniu, podkreślający, że odej- 
ście z rodzinnego kraju jest to właściwie "wygnanie z Rajskie- 
go Ogrodu", że ,,«Kiedy wyjeżdżasz z rodzinnego kraju, nie 
oglądaj się, Erynie za tobą.» Ta pitagorejska zasada radzi do- 
brze, ale trudno ją stosować. (...) A jednak nie można nie 
oglądać się za siebie, bo tam, w kraju twoich przodków, twego 
języka, twojej rodziny, został skarb cenniejszy niż wszelkie bo- 
gactwa mierzone pieniądzem, a są nim barwy, kształty, into- 
nacje, szczegóły architektury, wszystko, co urabia nas w dzie- 
ciństwie".9 Skarbem tym Czesław Miłosz obdarował nas szczo- 
drze, przedstawiając miasto, "które nie żąda, nie zna, nie na- 
zywa, a było i będzie". (2, 196) 


Przypisy: 
I. Cytaty według wydania: Cz. Miłosz: Wiersze, Kroków: Znak, 1993. Pierw. 
sza cyfra oznacza tom, następne stronę 
2. Cz. Miłosz: Rodzinna Europa, Paryż 1983, s. 49.50 
3. B. Urbanowicz: Zygmunciaki. W: Gimnazjum im. Króla Zygmunta Augusta w 
Wilnie, Bydgoszcz 1999, s. 137.146 
4. Cz. Miłosz: Zaczynajqc od mOIch ulic, Paryż 19B5, s. 14 
5. Cz. MiłosZ" Szulc00le ojczyzny, Kraków 1992, s. 17B 
6. Cz. Miłosz: Zaczynajqc od moich ulic, s. 31 
7. R. Gorczyńska IE. Czarnecka': Podróżny ŚWIata. Rozmowy z Czesławem 
Mrloszem, Kraków 1992, s. 147 
B. Cz. Miłosz: Szukanie ojCzyzny, s. 202 
9. Ibidem, s. lBO
		

/wr_2000_nr_5_061000019_0001.djvu

			Irena Okulewicz 


SYLWETKI WILEŃSKIE 


Jadwiga Dudziec 


Jadwiga Dudziec, córka Stanisława i 
Józefy, urodziła się 19.03.1912 r. we wsi 
Jawory (gm. Goworowo, pow. ostrołęc- 
ki). 
W 1926/27 rozpoczęła naukę w Pry- 
watnym Seminarium Nauczycielskim 
Zgromadzenia SS. Zmartwychwstania 
Pańskiego w Warszawie. W 1931 uzyska- 
ła dyplom nauczycielski szkół podsta- 
wowych i podjęła pracę w Oszmianie 
(woj. wileńskie). W czerwcu 1934 złoży- 
ła w Wilnie eksternistyczny egzamin doj- 
rzałości wobec Komisji Kuratorium 
Okręgu Szkolnego Wileńskiego i jesie- 
nią tegoż roku rozpoczęła studia na 
Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym 
USB w Wilnie. 
W czasie studiów należała do orga- 
nizacji akademickiej "Odrodzenie" i do 
starszoharcerskiej gromady "Makrele" 
przy 13. drużynie harcerek w Wilnie, pro- 
wadzonej przez dhnę Marynę Grzesia- 
kową. Każda Makrela musiała prowa- 
dzić poza pracą w gromadzie dział pra- 
cy społecznej. Jadwiga pracowała z gru- 
pą dzieci żydowskich. Przebywała z tymi 
dziećmi na obozie w Bujakowie k. Biel- 
ska-Białej, potem - tegoż lata - w domu 
sierot żydowskich. tzw. Dzieciakowie, w 
Józefowie k. Warszawy. Zachowała się 
d>tografia, a na odwrocie podpisy: Cy- 
pora, Ryfka, Jaffa... 
Była członkiem Towarzystwa Papie- 
skiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary 
(1.08.1935) oraz sodalicji św. Piotra K1a- 
wera (14.01.1938). W r. 1936 uczestni- 
czyła w Kongresie Pax Romana w Wied- 
mu. 
W czasie wojny 1939 r. przystąpiła do 
konspiracji. Pracowała w żydowskiej or- 
ganizacji podziemnej. W jej mieszkaniu 
odbywały się spotkania organizującego 
się ruchu oporu młodzieży żydowskiej. 
Musiała często zmieniać mieszkanie. Nie 
ujawniła swego zawodu ani wykształce- 
nia. W dowodzie osobistym, wydanym 
przez Starostwo w 1939, jako zawód po
 
dała: gospodarstwo domowe. 
Do Wilna docierały instrukcje ZWZ, 
a później AK. W r. 1941-42 w jej miesz- 
kaniu przy Wiwulskiego odbywały się 
konspiracyjne zajęcia oraz wykłady z 
umiejętności posługiwania się bronią 
oraz metod walki w warunkach konspi- 
racyjnych, prowadzone przez młodego 
oficera. W tym kursie brały udział: Ma- 
ryna Grzesiakowa, Walentyna Sulimo- 
wicz, Helena Tatarowa, Maria Lenarto- 
wicz i kilka innych. Tam też 8 harcerek 
przeszło kurs sanitarny, prowadzony 
przez dra Józefa Lenartowicza. 
Formalnie Jadwiga była zatrudniona 
w fabryczce drewniaków: Theodor Bet- 
cher, Holzsohlenschune, Wilna, Min- 


daugiene. Str. 5, jako kierowniczka za- 
kładu. Pracowali tam przeważnie ukry- 
wający się Żydzi z dokumentami dostar- 
czonymi im przez AK. 
Jadwiga jako łączniczka dzielnicy, z 
polecenia dowódcy dzielnicy "D" - "Km i- 
ty" (Józefa Grzesiaka), dostarczała pod 
umówiony adres. dowody osobiste i za- 
świadczenia dla Zydów. Jako zaopatrze- 
niowiec fabryczki Betchera miała możli- 
wości wyjazdów z Wilna, w czasie któ- 
rych - obok załatwiania spraw firmy - 
przewoziła broń żydowskim partyzan- 
tom. Przypinając żółtą gwiazdę wcho
i- 
ła do getta, wyprowadzała młode Zy- 
dówki, by je ukryć na wsi. Ratowała też 
od zagłady małe dzieci żydowskie. Jeśli 
jej się nie udało oddać komuś dziecka 
na wsi, kołatała do klasztoru SS. Szary- 
tek przy ul. Subocz, które prowadziły 
Dom Sierot i nigdy nie spotkała się tam 
z odmową. Była opętana ideą ratowa- 
nia Żydów, bo jak mówiła: Żydzi nie po- 
radzą sobie sami z machiną hitlerowskq. 
Obowiązkiem chrześcijanina jest jak naj- 
dalej idącą pomoc Żydom. (Relacja M. 
Lenartowicz ). 
O Jadwidze Dudziec tak pisze Ph. 
Friedman w rozdziale "The Heart of 
Woman": "Jadzia Dudziec, młodziutka 
katoliczka z Wilna, nie pozostawiła po so- 
bie długiej listy czynów, które moglyby 
uwiecznić jej pamięć. Zmarła zbyt młodo. 
Ale {... J pełniła funkcję kuriera i łącznicz- 
ki między żydowskimi organizacjami pod- 
ziemnymi a światem zewnętrznym. Dostar- 
czała broni grupie bojowej Szejnbauma w 
Wilnie, jeździła do Kowna i Szawli z pole- 
ceniami dla bojowców. Umarła tak jak żyła, 
odważnie. Jej imię zasługuje na pamięć. 
Była głęboko religijna. Utrzymywała 
liczne kontakty z zakonnicami z Wilna i 
z prowincji, które udzielały jej pomocy 
w rozlicznych akcjach, m.in. z SS. Domi- 
nikankami z Kolonii Wileńskiej, które 

ameldowały i zatrudniły 17 młodych 
Zydów jako robotników rolnych na swo- 
jej działce (Bartoszewski, Ten jest z Oj- 
czyzny mojej). 
M. Lenartowicz pisze: 7 lipca rozpo- 
częła się bitwa o Wilno. W mieście przeby- 
wary oddziary w Annii Krajowej, partyzanc- 
kie oddziary AK zbliżary się w walce do gra- 
nic miasta. Od ulicy Lipowej, Ostrobram- 
skiej wkraczary jednostkiAnnii Czerwonej. 
Ataki artylerii i lotnictwa obu stron byry 
gwałtowne i intensywne, utrudniające eg- 
zystencję tych, co znajdowali się w mieście 
na froncie walk między annią czerwoną a 
stawiającymi silny opór oddziałami nie- 
mieckimi 
W czasie tych walk Jadwiga została 
ugodzona odłamkiem pocisku i po am- 
putacji nogi na skutek powstalej gan- 


greny zmarla 16 lub 17 lipca 1944 r. 
Została pochowana na Rossie, naj- 
piękniejszym wileńskim cmentarzu, obok 
swojej drużynowej, Maryny Grzesiako- 
wej. 
Jadwiga przechowywała skromne 
mienie żydowskie, jej opiece powierzo- 
ne, które po jej śmierci zostało zwróco- 
ne właścicielom, czego dowodem jest 
potwierdzenie odbioru, podpisane 
przez Pesię Szejnbaum, Wilno, Węglo- 
wa 10/14 oraz Annę Kowner, Gedymi- 
na 22-A m. 42. (Abu Kowner - obecnie 
znany w Izraelu poeta, wówczas uczest- 
nik walk, członek sztabu Zjednoczonej 
Organizacji Partyzanckiej w getcie wileń- 
skim). 
G. Kosińska w "Tygodniku Powszech- 
nym" pisze: Jadwiga prosiła mnie o zaję- 
cie się odkopan.iem na podwórzu domu, 
gdzie mieszkała, butelki z historycznym 
dokumentem Żydowskim i o wręczenie jej 
wybitnemu działaczowi Kownerowi. 
Piękne, ofiarne życie Jadwigi Dudziec 
zostało uwieńczone przyznaniem Jej ty- 
tułu: "Sprawiedliwej wśród Narodów 
Świata" (17.06.1999 r.). A w Alei Zasłu- 
żonych na terenie Muzeum Yad Vashem 
w Jerozolimie zostanie zasadzone 
drzewko i umieszczona tabliczka z jej na- 
zwiskiem. 


-. 


... 


Jadwiga Dudziec (1912-1944) 


Adres oddziału bydgoskiego TMWlZW 
85-064 Bydgoszcz, ul. Chodkiewicza 30, 
tel. (O-52) 341 92 67 
Zarząd Oddziału przyjmuje zaintereso- 
wanych w trzeci wtorek miesiąca tam- 
że w godz. 16-18 
konto: PKO lO/Bydgoszcz 
10201462-58489-270-1 
Redaktor: J. Malinowski 
ISSN 0867-4922 
Skład i druk: ZP "Sprint", ul. Libelta 8 
85-080 Bydgoszcz, tel. (O-52) 321 37 39 


II
		

/wr_2000_nr_5_061000020_0001.djvu

			SYLWETKI WILEŃSKIE 
Cemach Szabad 


Eliszewa Kancedikiene 


Autobiografia doktora Szabada się- 
ga początków pierwszej wojny świato- 
wej. O dalszej jego działalności dowia- 
dujemy się z innych publikacji, w tej licz- 
bie znanego w Wilnie pedagoga i auto- 
ra podręczników Salomona Bastomskie- 
go. 
Nieoceniona była pomoc doktora w 
ciężkim okresie wojny i okupacji nie- 
mieckiej 1915-1918 r. W owych latach 
większość działaczy społecznych razem 
z bogatą ludnością opuściła Wilno, ale 
Cemach Szabad trwał na posterunku: w 
mieście pozostała przeważnie biedota, 
w dodatku napływali bezdomni, wypę- 
dzeni z pobliskich miateczek, szerzył się 
głód i choroby. 
Tydzień przed zagarnięciem Wilna 
przez Niemców, kiedy walki toczyły się 
już nieopodal miasta, doktor Szabad na- 
rażając życie wydostał się do Petersbur- 
ga i Mińska, by zgromadzić i przywieźć 
stamtąd większą kwotę pieniędzy dla ży- 
dowskiej biedoty miasta szczególnie na- 
rażonej n
 głód, bo nie mającej powią- 
zania ze wsią. W Wilnie buduje się wów- 
czas domy dla uciekinierów, otwiera ja- 
dłodajnie. W tej zainicjowanej przez 
doktora akcji udaje się uratować od gło- 
du tysiące dorosłych i dzieci. 
Wojna zrujnowała do cna żydowskie 
życie w Wilnie. Doktor Szabad był jed- 
nym z pierwszych, którzy zabrali się do 
jego odbudowy na nowych zasadach: 
powszechnej oświaty w języku ojczystym 
(jidysz); walki o zdrowie społeczeństwa; 
o awans społeczny ludności żydowskiej, 
a w tym celu - szerokiej akcji kształcenia 
zawodowego młodzieży. Czy wobec tego 
dziwić się należy, że doktor był preze- 
sem pierwszej demokratycznej gminy 
żydowskiej w Wilnie, założycielem i dłu- 
goletnim redaktorem popularnego 
dwutygodnika "Fołksgezunt" (Zdrowie 
ludu) przewodniczącym "Jekopo" (To- 
warzystwa Pomocy Uciekinierom oraz 
Ofiarom wojny i pogromów); przewod- 
niczącym Towarzystwa Ochrony Zdro- 
wia ("TOZ") oraz Rozpowszechniania 
Prasy ("ORT"); jednym z założycieli i 
przewodniczą(.)'m "CBK" (Centralnego 
Komitetu Oświaty). Był też przez pewien 
czas radnym miejskim oraz przedstawi- 
cielem wileńskich Żydów w Senacie Pol- 
skiej Rzeczypospolitej; ubiegał się o 
uznanie przez rząd de jure szkół żydow- 
skich oraz domagał się dla nich praw i 
funduszy; pomógł założyć sierociniec 
dla niemowląt, ambulatorium dla 
uczniów, boiska i kolonie ozdrawiające 
dla osłabionych dzieci biedoty żydow- 
skiej. 
Przy tym ogromie pracy społecznej 
pozostawał przede wszystkim lekarzem. 
Po zgonie doktora Szabada uczniowie 


12 


żydowskiej chłopięcej szkoły powszech- 
nej "Megice haszkoła", którą doktor za- 
łożył i której nadano potem jego imię, 
pisali wypracowania na temat "Co wiem 
o doktorze Szabadzie". Te dziecięce opi- 
nie, wrażenia własne lub zasłyszane od 
dorosłych, najwymowniej chyba za- 
świadczą o wartości tego człowieka: 
"...Całe Wilno jest w żałobie - zmarł 
doktor Szabad...". 
"...Mój ojciec powiedział: tacy ludzie, 
jak doktor Szabad, rodzą się raz na sto 
lat" . 
"...Kiedy się dowiedziano, że doktor 
Szabad nie żyje, nie tylko Żydzi się smu- 
cili, Chrześcijanie również...". 
"...Dwa razy byłem na kolonii 
"TO Z". To, że przybrałem na wadze i 
jestem już zdrowy zawdzięczam dokto- 
rowi Szabadowi...". 
"...Doktor Szabad zawsze dbał o cho- 
re i biedne dzieci. Podczas wojny zmu- 
szał bogatych, by wspierali osierocone 
dzieci, których ojców przemocą wyrywa- 
no z domów i posyłano w ogień woj- 
ny...". 
"...Doktorowi Szabadowi odjęto 
nogę. Gdy obudził się po narkozie, za- 
pytał, czy dzieci w szkołach mają pod- 
ręczniki..." . 
"...Gdy doktor leżał chory, weszła do 
nas sąsiadka, zapytać, jak on się czuje. 
Opowiedziała nam, że podczas okupa- 
cji mąż jej zapadł na tyfus. Mąż był jedy- 
nym karmicielem, więc nie miała moż- 
ności wezwać lekarza. Ludzie radzili jej 
pójść do doktora Szabada i przedstawić 
mu całą sytuację. Doktor kazał jej iść do 
domu i przyrzekł, że zaraz przyjdzie. 
Przez dwa tygodnie dzień w dzień cho- 
dził do chorego i nie wziął ani grosza. 
"Ja swoje, powiedział, odbiorę od 
bogatego...". 
"...Do naszego miasteczka zaproszo- 
no pewnego razu doktora Szabada. Od- 
wiedził wszystkich chorych, bogatych i 
biednych. Byli tacy, co nie mogli zapłacić 
za wizytę. Machnął ręką: "Nie szkodzi!" 
Wszyscy zbiegli się popatrzeć na dok
 
tora, chociażby spojrzeć na niego z da- 
leka..." . 
.....Moja ciocia była pewnego razu w 
Berlinie u profesora. Gdy profesor do- 
wiedział się, że kobieta jest z Wilna, po- 
wiedział: "Mając takiego lekarza jak 
doktor Szabad, nie ma po co jeździć aż 
do Berlina...". 
"...Doktor miał duży wpływ na cho- 
rych. Pewnemu choremu trzeba było 
zrobić operację, ale nie chciał się jej pod- 
dać. Więc doktor...Szabad powiedział do 
niego: ..Jesteście ojcem swoich dzieci. 
Chcemy abyście nadal nim byli". Chory 
usłuchał i został uratowany...". 
"...Carski rząd zesłał z Wilna na Sy- 


bir robotników. Doktor Szabad nie bał 
się posyłać im leki i książki..." "...W mło- 
dości moja matka była socjalistką. Pew- 
nego razu mama szła ulicą i aresztowa- 
no ją. Doktor Szabad przekazał policji 
kartkę i mamę zwolniono". 
"Na twarzy doktora Szabada malo- 
wała się surowość. Ale w rzeczywistości 
był on dobry...". 


. . . 


Nie będzie chyba bluźnierstwem, jeśli 
powiem, że doktor Szabad miał szczę- 
ście - nie dożył II wojny światowej, więc 
i katastrofy swego narodu. W getcie wi- 
leńskim z całej jego rodziny pozostała 
sędziwa już wówczas (w młodości tak 
piękna i pogodna) wdowa doktora, Ste- 
fania Lwowna. Przeżyła wszystkie mor- 
dercze "akcje" i po likwidacji getta zna- 
lazła się za cmentarzem na Rossie do- 
kąd przypędzono resztę ludności żydow- 
skiej w celu ostatniej "segregacji". Całą 
długą jesienną noc ludzie czekali tam 
na ostateczną decyzję o swoim losie. Ze 
względu na wiek Stefania Lwowna nie 
mogła już liczyć na ocalenie. Przyjació- 
łka ich rodziny, która była z nią razem, 
tam się z nią pożegnała. Po okupacji 
opowiadała mi: "Stefania Lwowna po- 
została w tej swojej niebieskiej podom- 
ce, w której wyszła z getta. Zostawiłam 
ją na owym pagórku, gdy popędzono 
nas dalej... Jak zginęła? Nie wiem. Przy- 
puszcza się, że miała może przy sobie 
truciznę... ". 
Ta wizja ostatnich chwil życia mojej 
pierwszej nauczycielki ścina mi krew w 
żyłach zawsze, gdy o tym myślę. 
Syn doktora, Jakub Szabad, walczył 
w szeregach Armii Radzieckiej, doszedł 
do Berlina. Po wojnie wrócił do Wilna, 
był kierownikiem wydziału w Minister- 
stwie Rolnictwa republiki. Zmarł w 1958 
roku; nie żyjąca już dziś córka doktora 
Regina jeszcze przed wojną wyjechała z 
rodziną do USA, zaś po wojnie nieraz 
odwiedzała Wilno, zapoznając wnuczkę 
ze swym miastem rodzinnym. Jedynymi 
potomkami doktora tu jest wnuk i pra- 
wnuczka (syn i wnuczka Józefa Szabada 
straconego w latach kultu Stalina i na- 
stępnie zrehabilitowanego. Rodzina 
jego mieszka w Leningradzie). 
Przed wojną społeczność żydowska 
wzniosła pomnik ku czci zmarłego 
"Doktora Szabada, przyjaciela dzieci". 
Pomnik stanął na terenie założonej 
przez doktora kolonii dla dzieci 
("TOZ") w Pośpieszkach. W czasie 
okupacji cokół został zburzony, ale po- 
piersie z brązu ocalało. Przechował je 
dozorca - Polak; później, gdy Armia 
Radziecka wyzwoliła miasto, oddał je 
oficerom-lekarzom. 
Pamięć o doktorze Cemachu Szaba- 
dzie - lekarzu, działaczu i człowieku po- 
została we wspomnieniach ludzi, w brą- 
zie ocalonego popiersia i w pięknej baj- 
ce Kornieja Czukowskiego o dobrym 
doktorze Ojboli.
		

/wr_2000_nr_5_061000021_0001.djvu

			Stanislaw Krasucki 


Zbroiny wysiłek Wilna i Ziemi Wileńskiei 
(XXVI) 


Rozwijała się też praca p.o.w na Bia- 
łorusi, kierowana przez ośrodek w Miń- 
sku. Peowiacy w Mińsku mieli swych lu- 
dzi na rozmaitych stanowiskach w ko- 
misariatach i dowództwach, nawet w 
samej Szkole Czerwonych Instruktorów. 
Rozwijano szeroką akcję dywersyjną na 
tyłach bolszewickich, m.in. wysadzono 
most na Berezynie. 
Akcja P.O.W miała na Białorusi moc- 
ne oparcie w społeczeństwie, szczegól- 
nie polskim. Liczono się poważnie z tym, 
że władza komunistyczna jest przejścio- 
wa. Taką też opinię wyrażał w marcu 
1919 roku tajny Polski Komitet Wyko- 
nawczy i wyłoniona z niego Rada Głów- 
na. Stwierdzały one jednoznacznie, że 
po tragicznych doświadczeniach najaz- 
du i rządów bolszewickich idea połącze- 
nia Białorusi z Polską nigdy nie była tak 
popularna i bliska we wszystkich war- 
stwach ludności, jak obecnie. Wiadomo- 
ści te wysyłane były przez peowiackich 
kurierów do Warszawy. Podkreślano, że 
kraj jest systematycznie wyniszczany 
przez rządy czerwonych, że masowo wy- 
wozi się na wschód wszelkie zasoby go- 
spodarcze kraju i tak już mocno znisz- 
czonego przez długoletnią wojnę, fron- 
ty wojenne i okupację niemiecką. W su- 
mie te efemerydy określające się jako 
"Zjednoczona Socjalistyczna Republika 
Rad Litwy i Białorusi", opierające się o 
bagnety napastniczej Armii Czerwonej, 
nie mające oparcia wśród ludności miej- 
scowej, a rozporządzające jedynie garst- 
kami komunistów głównie spośród pro- 
letariatu żydowskiego, nie miały poli- 
tycznej i moralnej racji istnienia. 
Nowa Rzeczpospolita nie mogła się 
wyrzec ani swych praw ani zaprzeć się 
swych obowiązków wobec ludów za- 
mieszkujących ziemie dawnej Rzeczypo- 
spolitej. Była to jej racja stanu, racja bytu, 
jej prawa i obowiązki moralne i politycz- 
ne. Musiała je podjąć, nie bacząc na 
trudności, których było tak wiele. Walka 
o Lwów dominowała wtedy jeszcze nad 
wszystkim. Siły wojskowe, pomimo 
uchwalenia przez Sejm Ustawodawczy 
w dniu 7 marca poboru sześciu roczni- 
ków, były jeszcze szczupłe. Liczyły 170 
tys., z czego połowa była na samych fron- 
tach bojowych, a reszta w stadium orga- 
nizacji i pospiesznego szkolenia. Armia 
Wielkopolska musiała osłaniać swój kraj 
od Niemców. Armia Hallera, dobrze 
uzbrojona i wyposażona nie przybywa- 
ła, a ponadto zachodziła obawa, czy 
mocarstwa zachodnie nie zabronią jej w 
ogóle użyć na wschodzie. Pomimo tych 
trudności i braków Naczelnik Państwa 
zdecydował się stworzyć na północnym 
wschodzie fakt dokonany, aby później 
uzyskać jego uznanie de jure. Józef Pi- 
łsudski podejmując swe decyzje odno- 
śnie granic na wschodzie nie żywił żad- 


nych złudzeń (w przeciwieństwie do wie- 
lu innych polskich polityków i mężów 
stanu) co do "życzliwości" państw sprzy- 
mierzonych. Wiedział dobrze, że pomi- 
mo ich niechęci do Sowietów będą prze- 
ciwstawiać się rewindykacji polskiego 
stanu posiadania na wschodzie, jako 
niekorzystnej względem dawnej, a raczej 
przyszłej Rosji. Dlatego też uważał, że 
pewne operacje muszą być dokonane 
przed zapadnięciem uchwał konferen- 
cji pokojowej w Wersalu. Tak też naro- 
dziła się decyzja podjęcia operacji wi- 
leńskiej. 
W przededniu operacji, kiedy plan 
krystalizował się już w ostatecznej for- 
mie, oddziały polskie na froncie sowiec- 
kim stały mocno na linii Jasiołda-Kanał 
Ogińskiego, na wschód od Szczary, pod- 
chodząc, na północ od Niemna do linii 
kolejowej Baranowicze-Lida i do rzeki 
Dzitwy. Za swym lewym skrzydłem mia- 
ły wojska niemieckie, które obsadzały 
jeszcze obszar Grodna. W tym samym 
czasie rozmieszczenie sił nieprzyjaciel- 
skich według danych dostarczonych 
przez oddziały zwiadowcze i wywiad pe- 
owiacki, przedstawiało się następująco: 
jedno zgrupowanie znajdowało się w 
obszarze Wilna. Wysunięte jego oddziały 
'Y kierunku zachodnim, stały na linii 
Zośle - Wysoki Dwór - Przełaje, w dość 
luźnej styczności z oddziałami litewski- 
mi i jednostkami niemieckimi. Lewe 
skrzydło zgrupowania w rejonie Mar- 
cinkaniec Guż bliżej Lidy) było zorien- 
towane bezpośrednio przeciwko oddzia- 
łom polskim. Drugie, mocniejsze zgru- 
powanie obsadzało rejon Lidy, łącząc 
się słabszymi oddziałami w okolicy No- 
wogródka z trzecim większym zgrupo- 
waniem w obszarze Baranowicz. Idąc 
dalej na północ, siły sowieckie tworzyły 
na Polesiu poważniejsze zgrupowanie w 
rejonie Łunińca. Odwody frontu sku- 
pione były w Mińsku i Bobrujsku. 
Pomimo optycznej zwartości front 
sowiecki miał pewną lukę pomiędzy zgru- 
powaniem wileńskim i lidzkim, lukę tym 
bardziej niebezpieczną, że przechodziły 
przez nią główne połączenia komuni- 
kacyjne na Wilno - trzy trakty i jedna 
linia kolejowa. Na tej słabej stronie roz- 
mieszczenia wojsk nieprzyjacielskich po- 
stanowił Naczelny Wódz oprzeć swój 
śmiały i wybitnie ryzykowny plan. Zakła- 
dał tu, że prócz rozmieszczenia wojsk 
czerwonych i błędów przez nie popełnio- 
nych w obsadzie frontu, są jeszcze inne 
czynniki, warunkujące szanse powodze- 
nia. Piłsudski analizował bardzo szcze- 
gółowo pierwsze doświadczenia z dzia- 
łań z Rosją Sowiecką i jak wspominał 
po wojnie, rzucało mu się w oczy jak jego 
młode, słabe liczebnie i źle uzbrojone 
wojsko dawało sobie radę z bolszewika- 
mi. Podkreślał też łatwość z jaką dawał 


sobie radę mjr Dąbrowski "buszując" ze 
swym oddziałem na głębokim zapleczu 
czerwonych. Były to dodatkowe, lecz 
wcale nie drugorzędne elementy decyzji 
Naczelnego Wodza podjęcia wyprawy 
wileńskiej. Wyprawa miała oczywiście 
aspekt głębszy, daleko szerszy. Celem 
działań miało być uwolnienie Litwy i Bia- 
łorusi od okupacji czerwonych, a klu- 
czem do tych ziem było Wilno. Komen- 
dant rozumiał to dobrze i przygotowu- 
jąc ofensywę pisał wtedy do gen. Szep- 
tyckiego, że "dopiero po zajęciu Wilna 
można mówić o realnym kształtowaniu 
stosunku całego tego kraju do Polski". 
Plan Komendanta polegał na szyb- 
kim i skrytym skoncentrowaniu na za- 
chód od Lidy grupy kawalerii i grupy 
piechoty (Dywizja Litewsko-Białoruska 
i siły skierowane z kraju), a następnie 
na skierowaniu tych grup, z pominię- 
ciem Lidy, na trakt biegnący wzdłuż toru 
kolejowego Lida-Wilno po jego stronie 
wschodniej, wprost na północ, z zada- 
niem jak naj szybszego opanowania Wil- 
na. Działania na Wilno miały wykonać 
oddziały legionowe, które po raz pierw- 
szy zjawiły się na tym froncie. Naczelny 
Wódz liczył, że kawaleria zaatakuje Wil- 
no już w trzecim, a najpóźniej czwartym 
dniu marszu. Podążająca za nią forsow- 
nym marszem piechota miała obsadzić 
miasto, zdobyte z marszu przez kawale- 
rię. Inna grupa, wzmocniona stosunko- 
wo silną kawalerią, miała jednocześnie 
z wyjściem kawalerii uderzyć na Lidę i 
zdobyć ją, osłaniając w ten sposób ma- 
newr na Wilno i zarazem stworzyć bazę 
konieczną dla dalszej operacji. Równo- 
czesne uderzenie na Baranowicze i No- 
wogródek miało wiązać siły sowieckie 
stojące na południe od Niemna, by nie 
mogły one przeciwdziałać ku Lidzie. Nie 
będąc pewnym neutralności Niemców w 
obszarze Grodna, wydzielono specjal- 
ną grupę w rejonie Ski dla z zadaniem 
ubezpieczenia całej operacji od zacho- 
du. 
Do akcji przeznaczone zostały jed- 
nostki tworzące grupę gen. Szeptyckie- 
go zasilone wybranymi jednostkami z 
grupy Poleskiej gen. Listowskiego oraz 
świeżo sformowane w kraju oddziały l. 
i 2. Dywizji Piechoty Legionów i grupa 
kawalerii nazwana l. Brygadą Jazdy zło- 
żona z dwu szwadronów 11. Pułku Uła- 
nów, trzech szwadronów l. Pułku Szwo- 
leżerów, dwu szwadronów Jazdy Dywi- 
zyjnej, dwu szwadronów 4 Pułku Uła- 
nów, szwadronu 7 Pułku Ułanów i plu- 
tonu artylerii konnej. W sumie grupa 
kawalerii liczyła ponad 800 szabel, 9 ka- 
rabinów maszynowych i 2 działa. Dowo- 
dził nią ppłk Władysław Belina-Praż- 
mowski, już wtedy sławny kawalerzysta, 
twórca legionowej kawalerii, inicjator 
oryginalnych zasad taktyki tej broni, za- 
wsze zaskakujący przeciwnika działania- 
mi nieszablonowymi. 
Ostateczne przegrupowanie i kon- 
centracją oddziałów z zajęciem stano- 
wisk wyjściowych zakończono dnia 15 
kwietnia. 


c.d.n. 


I3
		

/wr_2000_nr_5_061000022_0001.djvu

			Krystian Neliński 


Księżna Pani 


(...) Patriotyczni studenci Uniwersytetu 
Stefana Batorego w Wilnie poświęcali swój 
czas wakacyjny na wędrówki po wioskach, 
gdzie organizowali .,siewowe" i "wiciowe" koła 
młodzieży, wygłaszając dla nich odczyty i 
kupując książki za własne pieniądze. Wśród 
tych Neo-Filomatów znalazł się "bogacz" Sta- 
nisław Promieński. W spadku rodzinnym 
otrzymał on sporą sumkę, którą przeznaczył 
na wiejską działalność oświatową. Jako dobry 
student w katedrze prof. Mariana Massoniusa 
dowiedział się od niego, właściciela majątku 
Pogorzelce w pobliżu Nieświeża, że w gra- 
ciarni wozowni Radziwiłłów znajduje się 
mnóstwo starych karet i innych powozów. 
Przedstawiony prof. Massoniusowi swój plan 
utworzenia biblioteki objazdowej, otrzymał 
od niego list polecający do księcia na Nie- 


ny dwiema hołoblami dla jednego konia. Tak 
przerobiona staroświecka kareta wielkopań- 
ska została pomalowana wiśniową farbą olej- 
ną, a po obu jej bokach i na tylnej ścianie 
zewnętrznej namalowano złocistą farbą sło- 
wa: Księżna Pani. Był to bowiem powóz naj- 
większej Pani: książki, którą wszyscy powinni 
czcić z niskim pokłonem... 
W ten sposób powstał nietypowy biblio- 
wóz neo-filomacki z fundacji patriotycznego 
studenta, który własnym kosztem postanowił 
bronić kresowej kultury polskiej przed agre- 
sją sowieckiego sąsiada kontynuującego za- 
borczą politykę caratu. Pierwsze wyposaże- 
nie "Księżnej pani" ofiarował prof. Masso- 
nius, oddając swój bogaty księgozbiór popu- 
larnonaukowy i beletrystyczny. który zapełnił 
wszystkie jej półki. Fundator kupił młodego 


J 
'. 


I . 



 r;"";; 
'r
ł-. Y 
.. . 

;ni r.ł.J..t. 
. 21 "I ;S;;Hf# 1,8 O .. ,
q..V..l ;<0... , 


świeżu. Książę uważnie przeczytał list "od pro- 
fesora sąsiada" i zaprosił jego "najlepszego 
studenta" na obiad, którego pora już się zbli- 
żała. Student był nieco speszony, ale widok 
młodej księżniczki wśród starych pań i pa- 
nów tak go ośmielił, że pochłaniając smaczne 
potrawy żywo opowiadał o neo-filomackich 
pracach oświatowych USBistów. Widać opo- 
wieŚĆ trafiła do przekonania arystokratów, bo 
jeden z biesiadników zaprowadził Promień- 
skiego do ekonoma zamkowego i polecił mu 
"wydać temu nauczycielowi starą, według jego 
wyboru i gustu, karetę już dziś nie używaną". 
Uradowany student wybrał ogromną landarę 
wieloosobową, karetę francuską w kształcie 
rokokowego dyliżansu. Miejscowy stolarz za 
500 zł wyszykował ją znakomicie: dobrał bra- 
kujące koło, naprawił wszelkie uszkodzenia, 
wytłuczone szyby zastąpił dyktą a wewnątrz 
wzdłuż ścian zamocował półki biblioteczne z 
zabezpieczającymi paskami skórzanymi. W 
środkowej przestrzeni powozu zamocował 
mały stoliczek z szufladką oraz miękką leżan- 
kę, którą zmontował z trzech miękkich sie- 
dzeń pokrytych dobrym jeszcze atłasem na- 
ciągniętym na skórę. W części zaprzęgowej 
złamany dyszel sześciokonny został zastąpio- 


14 


konia za 100 zł, który bez wysiłku ciągnął ten 
niezwykly powóz książęcy. Pierwszym woźni- 
cą-bibliotekarzem został sam twórca "Księż- 
nej Pani". A gdy skończyły się jego studenc- 
kie wakacje, zastąpił go emerytowany nauczy- 
ciel Dominik Biron, któremu on płacił 100 zł 
miesięcznie na dietę, utrzymanie konia i kon- 
serwację wozu. Dla obrony kupił mu za 80 zł 
9-strzałowy pistolet Mauser. uzyskawszy po- 
zwolenie wileńskiego starosty grodzkiego. 
Tak wyposażona "Księżna Pani" jeździ- 
ła od wioski do wioski, wymieniając książki 
swym czytelnikom, których liczba rosła z 
dniem każdym. Wyczytane i zniszczone eg- 
zemplarzewymieniał fundator, korzystając 
z rabatu w wileńskiej księgarni Gebethnera 
i Wolffa. Biblioteka miała dużo czytelni- 
ków, ponad 10 tys. 
18 września 1939 r. skończyła swój 6- 
letni żywot. Kambrig sowiecki dowodzący 
kolumną "wyzwolicielskich" czołgów wypa- 
trzył ją na polnej drodze koło wsi Zamo- 
sze. Aresztował woźnicę, zabrał konia i kar- 
totekę czytelników a karetę oblał benzyną i 
spalił. Po jej zgliszczu przejechała kolum- 
na zwycięskich czołgów, wdeptując w zie- 
mię i te polskie popioły... 


Aleksander Rymkiewicz 


Powrót 


Została twoja wioska 
tam, dokąd chmury biegną, 
tam rośnie las sosnoH-y, 
a w lesie wrzawa wron, 
a ziemia mrozem ścięta 
pod nogą - szklany dzwon. 
Wieczorne węsząc ślady 
unoszą łby szczenięta, 
pod świerkiem cicho skomlą, 
że gwiazdy blado tlące 
uciekły z krzaków łozy, 
o zmierzchu, jak zające. 
A świerki odpowiedzą: 
to nic, to wieczna droga, 
niech gwiazdy biegną nocą, 
a rano usną w stogach. 
Na skraju twojej wioski 
kapliczka jest maleńka, 
a obok tej kapliczki 
szeroka rośnie lipa, 
a pod tą lipą ziemia 
Hryrwana i poryta. 
Przystaje, patrzy księżyc, 
a gwiazda gwiazdy pyta: 
czy noc uniosła stogi, 
czy wiatrem są zdmuchnięte. 
J gwiazdy rozżalone 
sypnęły jasny ogień. 
U dołu dzisiaj cisza, 
- zasnęły złe szczenięta 
Poczekaj, to nie wioska. 
Pamiętam, wioska stała 
na prawo, tam pod borem, 
nad rzeką, trochę niżej. 
Już idźmy. Skąd te druty 
i krzyże, krzyże, krzyże 
i połamane dyszle, 
na osiach blask Hrykuty. 
Niech gwiazdy nam pomogą: 
- pod gwiazdą migocącą 
ułańska leży czapka, 
o Boże J#zechmogący.
		

/wr_2000_nr_5_061000023_0001.djvu

			Aresztowanie prof. Dr Kazimierza 
Pelczara 
iednego z 10 zakładników rozstrzelanych w Wilnie w 1943 r. 


Podług relacji Pani Janiny Pelczaro- 
wej Umiastowskiej przebieg aresztu prof. 
Kazimierza Pelczara był następujący: 
Około g. 12 w nocy z 16 na 17 wrze- 
śnia 1943 r. obudziło wszystkich głośne 
łomotanie do drzwi wejściowych sąsia- 
dów Litwinów mieszkających w tym sa- 
mym domu. Po pewnym czasie zastuka- 
no do naszych drzwi. Ponieważ pomoc- 
nica domowa nie była zameldowana, 
wysłano ją na strych, by się schowała. 
Otworzono drzwi. Weszło 4 rosłych Li- 
twinów. Jeden z nich usiadł przy biurku 
i zaczął przewracać coś w szufladach. 
Kazano ubrać się memu mężowi mówiąc, 
że jest zatrzymany. Mąż na zewnątrz spo- 
kojny, był jednak bardzo zdenerwowany, 
widziałam jak lekko drgała mu szczęka. 
Przedtem mówił niejednokrotnie, że ma 
przeczucie prędkiej śmierci. 
Rano po nocnych tragicznych przej- 
ściach zrobiłam paczkę i poszłam do 
gmachu Gestapo, gdzie ulokowano za- 
trzymanych zakładników. Paczkę poda- 
łam wartownikowi Litwinowi z prośbą o 
przekazanie mężowi. Opłacony wartow- 
nik paczkę doręczył, jak to potwierdziła 
potem jedna z aresztowanych Janka 
Dąbrowska (z domu PIiifferówna). 
Potem poszłam do Gebietskommisa- 
riatu do pracownika, z którym mąż mój 
utrzymywał jakieś stosunki, o nazwisku 
Detz czy Denitz. Przyjęła mnie sekretarka 
Volksdeutschka, uspokajając mnie i infor- 
mując, że nadeszło z Berlina telefoniczne 
polecenie, by prof. Pelczara i doktora Ja- 
nowicza zwolnić. "Nic więc złego Pani 
mężowi stać się nie może" powiedziała. 
Potem poszłam znowu pod gmach 
Gestapo i usiadłam na gzymsie sąsied- 
niego domu. Po pewnym czasie prze- 
chodzili tam ulicą bracia Mienniccy, któ- 
rzy mnie powiedzieli, że męża już wy- 
prowadzono w drugiej dziesiątce aresz- 
towanych. Poszłam więc w radosnym na- 
stroju do domu, ale męża tam nie zasta- 
łam. Dowiedziałam się, że Dr Janowicz 
wrócił, zaczął mnie ogarniać strach. Pod 
wieczór w miejscowej gazecie przeczyta- 
łam, że 10 zakładników w tym mego męża 
rozstrzelano. Następnego dnia wieczo- 
rem otrzymałam od sekretarki z Gebiet- 
skommisariatu zaproszenie, by ją odwie- 
dzić w prywatnym mieszkaniu. Poszłam 
więc do niej. Sekretarka powiedziała, 
bym się nie martwiła, gdyż wiadomości 
o rozstrzelaniu nie odpowiadają praw- 
dzie. Zakładnicy są żywi, znajdują się w 
obozie, a męża będę mogła zobaczyć do- 
piero po wojnie. Niemcy musieli tak 
okrutnie postąpić, aby sterroryzować 
Polaków ze względu na rozszerzający się 
ruch podziemny. Prosiła też sekretar- 
ka, abym nie zdejmowała żałobnej opa- 
ski i wiadomość utrzymała w sekrecie. 
Zostałam się z czworgiem dzieci sama 


w stałym napięciu nerwowym, od nadziei 
do rozpaczy. Zaznałam wiele dobrego 
od najrozmaitszych ludzi, m.in. przysze- 
dł nieznany mnie zarządca majątku 
"Ostlandu" i zadeklarował pomoc żyw- 
nościową dla całej mojej rodziny do koń- 
ca wojny. Powiedział też, że Profesor na 
2 tygodnie przed zatrzymaniem otrzy- 
mał ostrzeżenie, że grozi mu areszto- 
wanie i by natychmiast ukrył się, z pora- 
dy jednak nie skorzystał i w obawie, by 
nie zabrano żony i dzieci, zdecydował 
na pozostanie w domu, niezależnie od 
tego, co go może spotkać. 
Mąż mój, światowej sławy onkolog 
współpracował przed wojną ze znanym 
niemieckim onkologiem Aulerem. W 
Niemczech wyprodukowano w fabryce 
I.G. Grunaufabrik lek - kefalina z adno- 
tacją: "nach professor K. Pelczar". 
W Wilnie podczas okupacji cieszył się 
ogólną sympatią i poważaniem zarów- 


" 


no wśród Polaków, jak też i Litwinów. 
Dużo osób leczył bezpłatnie, młodych 
Polaków ratował przed wywiezieniem na 
roboty do Niemiec, ukrywając w szpita- 
lu, angażując na sanitariuszy lub dając 
inną pracę. Gdy nie mógł pomóc w ten 
sposób, stosował środki, których użycie 
pozorowało chorobę. 
Po zajęciu Wilna przez wojska ra- 
dzieckie w 1940 r. Dr Sztachelski, jako 
kierownik Wydziału Zdrowia, mianował 
na stanowisko dyrektora Instytutu On- 
kologii dr. Kuczarowa, miejscowego Bia- 
łorusina, który podczas okupacji nie- 
mieckiej we wszelki możliwy sposób do- 
kuczał memu mężowi. Doszło do tego, 
że zabronił honorować jego recepty bez 
swej kontrasygnaty. 
Dr Sztachelski po wojnie okazał mnie 
dużo serdeczności i wystarał się przez 
Prezesa Rady Ministrów o mieszkanie 
dla mnie w Warszawie. 


Sławomir Kalembka 
Zmarła 


" 


Barbara 
Narębska-Dębska 
W dniu 16 maja br. zmarła w Alek- 
sandrowie Kujawskim na zawał serca 
Barbara Narębska-Dębska. Pochowano 
ją, po uroczystościach uniwersyteckich 
na UMK, na cmentarzu św. Jerzego w 
Toruniu. Znakomita ta artystka - gra- 
ficzka urodziła się 4 stycznia 1921 r. we 
Włocławku, ale rodzinnie związana była 
z Wilnem, a po wojnie z Toruniem. Oj- 
ciec jej - Stefan Narębski, znakomity bu- 
downiczy i historyk sztuki, architekt mia- 
sta Wilna, profesor USB, po wojnie był 
jednym z twórców Wydziału Sztuk Pięk- 
nych UMK. 
Barbara Narębska, osoba nieprzecięt- 
nej żywotności i talentu, podjęła studia 
artystyczne w Wilnie, w domu rodzin- 
nym zbudowanym przez profesora Na- 
rębskiego, przy zaułku Montwiłłowskim, 
jest na nim dzisiaj stosowna tablica. Zwią- 
zana w czasie wojny z AK, została zesła- 
na, po zajęciu Wilna, przez sowietów do 
obozu pod Saratowem. Szczęśliwie do- 
syć szybko udało się jej z niego wydo- 
stać. Studia artystyczne dokończyła w 
1950 r. w Toruniu. Jej mistrzem był wiel- 
ki artysta - grafik wileński prof. Jerzy 
Hoppen. Od 1960 r. pracowała na Wy- 
dziale Sztuk Pięknych UMK, jako wdo- 
wa zawarła ponownie związek małżeń- 
ski z prof. Józefem Kozłowskim, rodem 
spod Berdyczowa, znakomitym architek- 
tem wnętrz i akwarelistą, a przy tym za- 
gorzałym piłsudczykiem. Ich mieszkanie 
przy toruńskiej ulicy Legionów było miej- 
scem spotkań prawdziwych patriotów. 
Barbara Narębska rozpoczynając od 
tradycyjnie uprawianej grafiki, po latach 
wytężonej pracy stworzyła oryginalny, 
syntetyczny, wstrząsający swą mistrzow- 
ską prostotą styl uprawiania grafiki, na- 
wiązującej do dawnej architektury, tak- 
że wileńskiej. Nawet częściowy paraliż, 
jaki spadł na tę niebywale sprawną ko- 
bietę przed ćwierćwieczem nie potrafił 
oderwać ją od rylca. Tworzyła do końca. 
Zmarła wielka artystka, patriotka, czło- 
nek naszego Towarzystwa Wileńskiego. 


15
		

/wr_2000_nr_5_061000024_0001.djvu

			JAK PRACUJĄ ODDZIAŁY TMW I ZW 


W Gorzowie Wielkopolskim: 


Tradycyjnie na obchody "Kaziuk - 
2000", w dniu 4 marca, został zaproszo- 
ny 40-osobowy Zespół Młodzieżowy 
"Karolinka" z Brześcia (tym razem z Bia- 
łorusi). Wystąpił on z bogatym reper- 
tuarem w dniu 5 marca br. w Gorzowie 
Wlkp., a 4 marca koncertował w Pozna- 
niu, zaś 6 marca br. w Szczecinie. 
W dniach 29.04-05.05 br. 16-osobo- 
wa grupa udała się dwoma busami do 
Wilna, gdzie: 
- uczestniczyła w uroczystościach zwią- 
zanych z kanonizacją Siostry Faustyny 
(niedziela 30.04. br.), 
- brała udział w obchodach Święta 3 
Maja na cmentarzu Rossa, 
- delegacja tej grupy udała się do 
Wojdat, gdzie odbywał się finał konkur- 
su "poprawnego czytania uczniów pol- 
skich szkół rejonu wileńskiego". Nasz 
Oddział ufundował jako nagrodę dwa 
tomy "Kroniki Polski", którą otrzyma- 
ły: Jaszuńska Szkoła Średnia im. M. Ba- 
lickiego i Turgielska Szkoła Średnia. Or- 
ganizatorem konkursu było wileńskie 
środowisko żołnierzy AK z Gdańska. 
W dniach 20-21.05. br w Gorzowie 
Wlkp. odbywał się konkurs piosenki kre- 
sowej "Kresoviana - 2000", z udziałem 
dwóch zespołów z Ukrainy: Kapela 
"Wesoły Lwów" i Zespół wokalno-ta- 
neczny "Lwowiacy". Nasz Oddział prze- 
kazał rodakom dwa pakiety zebranych 
ilustrowanych czasopism polskich. 
W dniach od 6 do 10.06. br. prezes 
Oddziału odwiedził ponownie Wilno, 


gdzie w dniu 7.06., wraz z delegacją wi- 
leńskich kombatantów i redaktorką 
"Kuriera Wileńskiego" witano prawnu- 
ka Bronisława Piłsudskiego, znanego et- 
nografa, badacza języka i kultury Ajnów 
i Gilaków. Tegoż dnia dostarczono Śred- 
niej' Szkole w Turgiełach otrzymane z 
"Ruchu" zeszyty seryjnych wydawnictw 
popularno-naukowych. 
Dnia 8.06. br. na zaproszenie "Ma- 
cierzy Szkolnej" w Wilnie uczestniczo- 
no w podsumowaniu pracy polskich 
szkół na Litwie, gdzie wyłoniono naj- 
lepsze szkoły i najlepszych nauczycieli. 
Przy okazji omówiono z prezesem "Ma- 
cierzy Szkolnej" - p. Józefem Kwiatkow- 
skim sprawę organizowanego już po raz 
5. kursu dla nauczycieli Wych. Fizyczne- 
go polskich szkół na Litwie w Instytucie 
WF. w Gorzowie Wlkp. Pan J. Kwiat- 
kowski poinformował, iż starania pol- 
skiej Średniej Szkoły nr 5 w Wilnie o 
nadanie jej imienia króla Zygmunta 
Augusta spotkały się z odmową litew- 
skich władz oświatowych. 
Dnia 10.07 br. w czasie posiedzenia 
wyjazdowego Zarządu Okręgu Wileń- 
skiego AK w Białymstoku nawiązano 
kontakt ze środowiskiem wileńskim AK 
w Gdańsku, które skutecznie populary- 
zuje wiedzę o Podziemnym Państwie 
Polskim na Wileńszczyźnie. Podobną 
akcję zamierzamy podjąć na naszym te- 
renIe. 


Za Zarząd Prezes 
Janusz Hrybacz 


-.Ił' 
. ł> to 
. 
 
. 
, ł' 
.. 
.. 

. 
,. .. 
. 
. 
'""i . 
1 .. 
-
 . .. 

 

 
...... 
"- 
.j ... 
16 


W Legnicy: 


W Legnicy obchody 65 Rocznicy 
Śmierci Pierwszego Marszałka Polski 
Józefa Piłsudskiego, zorganizował miej- 
scowy oddział Towarzystwa Miłośników 
Wilna i Ziemi Wileńskiej. 
Obchody rocznicy zainaugurowała 
sesja historyczna, adresowana do mło- 
dzieży szkolnej, przybliżająca wiedzę o 
Marszałku i jego związkach z Ziemią 
Wileńską. Wykład o myśli politycznejJó- 
zefa Piłsudskiego wygłosił dr Ado1f Ju- 
zwenko dyrektor wrocławskiego Osso- 
lineum. Interesujące spostrzeżenia 
przedstawił mgr Ryszard Grajek, który 
dokonał oceny obecności postaci Mar- 
szałka w podręcznikach szkolnych. Re- 
ferat o życiu Józefa Piłsudskiego przy- 
gotowali uczniowie I Liceum Ogólno- 
kształcącego w Legnicy. 
W intencji Marszałka f>dbyła się w le- 
gnickiej katedrze Msza Swięta. Uroczy- 
stą homilię wygłosił ksiądz Tadeusz Ki- 
siński, który Józefowi Piłsudskiemu 
Wielkiemu Synowi Ziemi Wileńskiej 
oddał hołd pięknymi cytatami poezji 
Adama Mickiewicza. Roman Lorenz - 
prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi 
Drohobyckiej w Legnicy, wygłosił "Sło- 
wo o Marszałku", oddając pełnię żało- 
by, jaka ogarnęła Polskę 12 maja 1935 
roku, słówami znanego wiersza Kazi- 
miery Iłłakowiczówny. Pod tablicą ku 
czci Marszałka złożono wiązanki kwia- 
tów i wraz z chórem górniczym z Lubina 
odśpiewano "Marsz Pierwszej Brygady". 
Tego samego dnia wieczorem w le- 
gnickim teatrze im. H. Modrzejewskiej 
odbył się wieczór patriotyczny, który 
wypełniło wspomnienie o Marszałku i 
Wilnie opowiedziane przez rodowitą 
wilniankę i żołnierza wileńskiej Armii 
Krajowej Teodozję Piaskowską. Za- 
brzmiały pieśni legionowe w wykonaniu 
chóru górniczego Zakładów Górniczych 
"Lubin" oraz pieśni polskie wykonane 
przez Beatę Pazio-Grygiel. Odbyła się 
premiera Misterium o Józefie Piłsud- 
skim w interpretacji harcerek i harcerzy 
ZHR w reżyserii księdza dr. H. Krzysz- 
tofa Bojko do tekstów historycznych 
opracowanych przez Paulinę Szyngiel. 
Obchodom rocznicy śmierci Marsza- 
łka towarzyszyła wystawa czasopism i ga- 
zet upamiętniających śmierć Józefa Pi- 
łsudskiego, zawierających unikalne fo- 
tografie i artykuły z 1935 roku. Ekspo- 
zycję przygotowano ze zbiorów dr. Ta- 
deusza Samborskiego. 
Specjalnie na uroczystościach rocz- 
nicowe w darze dla Towarzystwa Miło- 
śników'Wilna i ZW Roger Piaskowski 
namalował portret Marszałka. Stara- 
niem towarzystwa powielono i rozpro- 
wadzono wśród gości i publiczności "Ży- 
ciorys Józefa Piłsudskiego" pióra Wa- 
cława Sieroszewskiego z 1938 roku. 
R. Piaskowski