/Licencje_006_01_05_001_0001.djvu

			t'l UNIWERSYTET MIKOŁAJA KOPERN KA 

 ł UNIWERSYTECKIE CENTRUM ARCHEOLOGII 
7J . 
 "":
i)sl 
I . MU. ZA I NOWOŻYTNOŚCI 
5;: 04 20Ą
5 
ARCHAEOLOGIA 
HISTORICA 
POLaNA 


TOM 5 



" 
'. 
;.
. 
..... 
'''l 


., 
> 

'." 

._;.. /. 
;/
;<,
 



 -...;

. 


/ " 
.... -':.. 
/
" .. .. I 

../" 
l..-/. 
 '"'-
 . ......:,
:
:; 
,$ '.
 " 
....
... 
/ 
. «
.
. 
, '" . ł q)
'
. 
'....L I ..'..c ..
:::


'.:-..--- 

 
.#fI ..
 .
."''''.,..;.. 


TORUŃ 1997 


J
		

/Licencje_006_01_05_002_0001.djvu

			.
		

/Licencje_006_01_05_003_0001.djvu

			STUDIA Z ARCHEOLOGII I HISTORII 


dedykowane Jerzemu Kruppemu
		

/Licencje_006_01_05_004_0001.djvu

			seria: 


ARCHAEOLOGIA HISTORICA POLONA 


tom 5
		

/Licencje_006_01_05_005_0001.djvu

			15-'06:) 


UNIWERSYTET MIKOLAJA KOPERNIKA 


UNIWERSYTECKIE CENTRUM 
ARCHEOLOGII ŚREDNIOWIECZA I NOWOŻYTNOŚCI 


STUDIA Z ARCHEOLOGII I HISTORII 


TORUŃ 1997
		

/Licencje_006_01_05_006_0001.djvu

			Redakcja naukowa 
Jerzy Olczak (redaktor), Alina Sosnowska (sekretarz) 


Recenzent 


Hanna Kócka-Krenz 


ISBN 83-231-0843-9 


Printed in Poland 

 Copyright by Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika 
Toruń 1997 


Na okładce ceramiczna płyta posadzkowa z końca XIII wieku odkryta 
w Rudach koło Raciborza 


Projekt okładki 
Wojciech Sąsiada i Ludwik Fijał 


Korektor 
Małgorzata Markiewicz 


04 J OJ/,-1 


UNIWERSYTET MIKOŁAJA KOPERNIKA W TORUNIU 


Wydanie I 
Nakład 565 egz. 
Ark. wyd. 16,7 
Druk: Wąbrzeskie Zakłady Graficzne w Wąbrzeźnie 


, \
		

/Licencje_006_01_05_007_0001.djvu

			:. . . " ło 

 ,- - ł-/ 	
			

/Licencje_006_01_05_008_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_009_0001.djvu

			Spis treści 


Profesor Jerzy Kruppe (Leszek Kajzer) ..........................................................11 
Marta Młynarska-Kaletynowa: O polskich badaniach nad miastem 
średniowiecznym ................................................................................... .13 
Stanisław Kołodziejski: Z problematyki badań średniowiecznych zamków 
na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej ............................................. .23 
Jadwiga Chudziakowa: Badania Instytutu Archeologii i Etnologii UMK 
nad średniowieczną architekturą murowaną ...........................................37 
Andrzej Janeczek: Nie tylko garnkami sławny. Potylicz w średniowieczu ...51 
Tadeusz J. Horbacz: O niektórych "kopcach historycznych" w Sieradzkiem 
w kilkadziesiąt lat później ..................................................................... ..69 
Jerzy Augustyniak: Z badań nad obwodem obronnym cysterskiego 
opactwa w Sulejowie (woj. Piotrków Trybunalski) ................................83 
Leszek Kajzer: Kogo deptali Cystersi w Rudach koło Raciborza? ................97 
Marek Mierosławski: Konstrukcja sumik owo-łątkowa w budownictwie 
pułtuskim z XlIIIXIV wieku .................................................................1 09 
Cezary Buśko: Nawierzchnie ulic średniowiecznego Wrocławia ................117 
Andrzej Wyrobisz: Budownictwo mieszkalne w Solcu nad Wisłą 
w drugiej połowie XVIII wieku na tle zabudowy innych miast 
staropolskich ........................................................................................ .133 
Elżbieta Choińska-Bochdan: Badania archeologiczne w Domu 
Uphagena na Głównym Mieście w Gdańsku ........................................139 
Wojciech Dzieduszycki: Garncarstwo polskie u progu późnego 
średniowiecza. Tradycje. Adaptacja nowych wzorÓw. 
Uwarunkowania społeczno-kulturowe ..................................................153 
Jan K hip ste: Promeny keramiky ve stredovekem meste Moste ...................163
		

/Licencje_006_01_05_010_0001.djvu

			Aldona Andrzejewska: Jeszcze o tzw. ceramice husyckiej z terenu 
Kujaw na przykładzie znalezisk ze Zgłowiączki, woj. włocławskie ....175 
Krzysztof Wachowski: Problematyka tzw. pasa naddługiego w pełnym 
średniowieczu ...................................................................................... .187 
Stanisław Suchodolski: Magia czy roztargnienie? Kilka uwag 
o tzw. drobnych znaleziskach monet ................................................... .193 
Dariusz Główka: Podstawy prawne testamentów i inwentarzy 
pośmiertnych duchowieństwa katolickiego w Polsce w epoce 
potrydenckiej ........................................................................................ .203 
Andrzej Klonder: Pościel i bielizna w majątkach mieszczan elbląskich 
w pierwszej połowie XVII wieku .........................................................211 
Jerzy Olczak: Domniemana funkcja liturgiczna i pochodzenie szklanych 
pucharków dzwonowatych z XVII-XVIII wieku na terenie Polski ......223 
Elżbieta Kowalczyk: O Żalach, czyli o potrzebie kwerendy i fachowej 
interpretacji źródeł pisanych w badaniach archeologów 
wieków średnich .................................................................................. .23 7 
Andrzej Nowakowski : Toruńskie zjazdy króla Władysława Jagiełły 
z wielkim mistrzem Konradem von Jungingenem ................................249 


Contents - Tables des metieres 


Marta Młynarska-Kaletynowa: On the Polish research on the 
medieval town ................... ............ .... ......... ............................................ 21 
Stanisław Kołodziej ski: Problems conrrected with the research on 
medieval castles on Cracow-Częstochowa Upland ............................... 35 
Jadwiga Chudziakowa: The study ofmedieval masonry architecture in 
the Institute of Archaeology and Ethnology at UMK 
(Nicolaus Copernicus University) ................................ .......... ............. 49
		

/Licencje_006_01_05_011_0001.djvu

			n 1 


Andrzej Janeczek: Famous not only for pots. Potylicz in the Middle 
Ages ...... ..................................................................... ......................... 67 
Tadeusz J. Horbacz: On some 'historical mounds' from Sieradz 
voivodeship several decades later .......................................................... 80 
Jerzy Augustyniak: From the research on the defensive circle 
of a Cistercian abbey in Sulejów (Piotrków Trybunalski 
voivodeship) ..................................................... ...... ................................ 94 
Leszek Kajzer: Who was trodden by cistercian monks from Rudy near 
Racibórz? ............................................................................................. 106 
Marek Mierosławski: The upright and stump construction in Pułtusk 
architecture of 13 th and 14 th centuries .................................................. 116 
Cezary Buśko: Street surfaces ofthe medieval Wrocław............................ 130 
Andrzej Wyrobisz: Late 18 th century house building in Solec up on 
Vistula in comparison with other Old Polish towns ............................ 137 
Elżbieta Choińska-Bochdan: Archaeological excavations at Uphagen 
House in the Old Town in Gdańsk ....................................................... 150 
Wojciech Dzieduszycki: Polish pottery-making on the verge of late 
medieval period. Traditions. Adaptation ofnew models. 
Socio-cultural background ................... ......................... ....................... 160 
Jan Kbipstt
: Changements du materiel ceramique de la ville 
medievale de Most............. ......... ......................................................... 174 
Aldona Andrzejewska: Remarks on the so-called 'Hussite pottery' from 
Kujawy, on the example offinds from Zgłowiączka, Włocławek 
voivodeship .......................................................................................... 185 
Krzysztof Wachowski: The problem ofthe so-called 'overlong' belt 
in high Middle Ages ....... ......... ......... .................... ................................ 191 
Stanisław Suchodolski : Magic or absent-mindedness? Remarks on 
the so-called coin stray finds ............................................................... 201
		

/Licencje_006_01_05_012_0001.djvu

			Dariusz Główka: The legal basis oftestaments and posthumous inventories 
ofCatholic clergy in Poland in the post-Tridentine epoch .................. 209 
Andrzej Klonder: Bed-clothes and underwear in the possession ofElbląg 
inhabitants in the early l i h century ..................................................... 221 
Jerzy Olczak: The alleged liturgical function and the origin ofthe 17 th 
and 18 th century glass bell beakers from Poland ......,........................... 235 
Elżbieta K o wal c zy k: On Żale, or on the need of information query 
and competent interpretation of written sources in 
the archaeological study ofthe Middle Ages ....................................... 247 
Andrzej Nowakowski: The Toruń meetings ofking Władysław II Jagiełło 
with the Grand Master ofthe Teutonic Order Konrad 
von J ungingen ...................................................................................... 258
		

/Licencje_006_01_05_013_0001.djvu

			II 


Profesor Jerzy Kruppe 


Jerzy Kruppe urodził się w Warszawie 9 listopada 1931 roku. Po maturze, 
zdanej w 1951 roku w Gimnazjum i Liceum im. Adama Mickiewicza, rozpo- 
czął w tymże roku studia historii kultury materialnej w Wydziale Historycz- 
nym Uniwersytetu Warszawskiego. W dniu 4 czerwca 1955 roku złożył jako 
pierwszy i na wiele lat jedyny, egzamin magisterski z zakresu archeologii póź- 
nośredniowiecznej. Bezpośrednio po studiach rozpoczął pracę w Instytucie 
Historii Kultury Materialnej PAN. Choć pod zmienionym szyldem na Instytut 
Archeologii i Etnologii, pracuje tam do dziś, pełniąc obowiązki kierownika 
Zakładu Historii Kultury Materialnej Średniowiecza i Czasów Nowożytnych. 
Już w 1952 roku rozpoczął pracę zawodową w dziale Archeologicznym 
Komisji Badań Dawnej Warszawy, zaś w latach 1955-1957 uzupełniał wiedzę 
historyczną w Uniwersytecie Warszawskim, pod kierunkiem profesora Alek- 
sandra Gieysztora. Efektem współpracy z profesorem Aleksandrem Gardaw- 
skim była obroniona i opublikowana w 1955 roku rozprawa magisterska, zapo- 
czątkowująca studia nad późnośredniowiecznym garncarstwem. Badaniom nad 
tą problematyką pozostał wierny do dziś, będąc niekwestionowanym europej- 
skim autorytetem. Opublikowana w 1965 roku rozprawa doktorska poświęcona 
była garncarstwu warszawskiemu w XIV i XV wieku, a wydana w 1980 roku 
praca habilitacyjna garncarstwu późnośredniowiecznemu w Polsce. 
Jerzy Kruppe to przede wszystkim, lecz nie tylko, ekspert z zakresu pro- 
blematyki garncarstwa. Z racji solidnego wykształcenia historycznego, manife- 
stującego się umiejętnościami analizy różnych kategorii źródeł historycznych, 
jak i dzięki niecodziennym zdolnościom intelektualnym, traktować Go możemy 
jako badacza wybitnego, a często zbyt wybitnego by mógł być łatwo zrozumia- 
ły dla współczesnych. Porusza się on biegle w całej historycznej i archeolo- 
gicznej problematyce Polski późnego średniowiecza i czasów nowożytnych. 
Polski widzianej w kontekście szerokiego tła europejskiego, w której złożoność 
obrazu społecznego komplikuje tak bardzo wymowę artefaktów wydobywanych 
w trakcie badań archeologicznych. 
Ciekawość świata, a może też potrzeba kontaktu z młodzieżą, której jest w 
stanie przekazać bardzo wiele, w bardzo frapującej intelektualnie formie, skie- 
rowała Go w 1974 roku w stronę obowiązków stałego konsultanta Pracowni 
Archeologiczno-Konserwatorskich PP Pracownie Konserwacji Zabytków. Był 
z PKZ-ami do ich końca i miał poważny wpływ na ukształtowanie się w specy- 
ficznych badaniach archeologiczno-architektonicznych tej grupy zawodowej. 
W roku akademickim 1979-1980 rozpoczął wykłady z zakresu archeologii póź- 
nośredniowiecznej i staropolskiej na Studium Podyplomowym Muzealnictwa i 
Konserwatorstwa Archeologicznego, zorganizowanym przez Instytut Archeo- 
logii Uniwersytetu Warszawskiego. Był to początek jego powrotu do macie- 
rzystej uczelni, w której pozostaje do dziś na stanowisku profesora i kiero-
		

/Licencje_006_01_05_014_0001.djvu

			12 


wnika Zakładu Archeologii Późnego Średniowiecza i Nowożytności. Życie 
Jego, wypełnione dotychczas raczej własnymi badaniami terenowymi i kame- 
ralnymi, zostało w ten sposób istotnie uzupełnione. Możliwość kontaktu ze 
studentami ceni sobie wysoko. Doceniają Go także i wychowankowie, dostrze- 
gając nie tylko przydatność przekazywanej wiedzy, ale również wielką osobo- 
wość Jerzego Kruppego. Osobowość pozbawioną typowych dla naszych cza- 
sów grzechów kadry uniwersyteckiej, niekiedy uśpionej, niekiedy zagubionej w 
szczegółach. Stąd też traktowany jest jako surowy i wybitny zarazem, a na 
pewno niepospolity dydaktyk, potrafiący zaszczepić otoczeniu swe pasje ba- 
dawcze i indywidualny punkt widzenia, pełen ciepła lecz i krytycyzmu zara- 
zem. 
Myślę, że nie tylko współautorzy tego skromnego tomu i osoby w nim wy- 
mienione, uznają znaczenie działań Jerzego Kruppego dla rozwoju polskiej ar- 
cheologii, doceniając bogactwo Jego osobowości i nietuzinkowość, tak potrze- 
bną w naszej szarej rzeczywistości. 
Dlatego też w imieniu wszystkich Przyjaciół, Uczniów, Kolegów, Współ- 
pracowników, a czasem i oponentów, chciałbym życzyć Ci wielu lat twórczej 
pracy dla naszej nauki, ku zadowoleniu własnemu i wszystkich ludzi naprawdę 
Ci bliskich. Ad multos annos Jurku! 


Leszek Kajzer
		

/Licencje_006_01_05_015_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii i Etnologii PAN 
Oddział we Wrocławiu 


MART A MŁ YNARSKA-KALETYNOW A 


o polskich badaniach nad miastem średniowiecznym 


Uchwytny od niedawna wyraźny postęp naszej wiedzy o mieście średnio- 
wiecznym jest rezultatem wysiłków badawczych podejmowanych w ostatnich 
dziesięcioleciach zarówno przez historyków mediewistów jak i przedstawicieli 
dyscyplin pokrewnych: historyków architektury, urbanistów i archeologów. Na 
szczególną uwagę zasługuje rozwijany od lat siedemdziesiątych nowy kierunek 
badań historycznych poświęcony socjotopografii miast średniowiecznych. Zaj- 
muje się on badaniem związków między społecznym składem mieszkańców 
miasta a charakterem zagospodarowania przestrzeni miejskiej, uwzględnia przy 
tym gospodarcze, społeczne i historyczne uwarunkowania tych zależności. 
Zorganizowane w 1974 roku przez Aleksandra Gieysztora i Tadeusza Ro- 
słanowskiego kolokwium poświęcone przemianom społecznym i przestrzennym 
miast doby feudalnej w Europie środkowo-wschodniej, podsumowało ówczes- 
ny stan polskich badań w tej dziedzinie (Miasta 1976). Poruszona problematyka 
miejska została przedstawiona na podstawie tradycyjnych metod, a więc obok 
naj szerzej stosowanej sensu strictiori historycznej analizy, przy pomocy źródeł 
archeologicznych, kartograficznych i toponomastycznych. Takie podejście 
metodyczne nie wyczerpało co prawda możliwości poznawczych, jakich można 
by oczekiwać w badaniach socjotopograficznych, jednakże sympozjum to stało 
się bodźcem do podejmowania, uprawianych z powodzeniem już wcześniej w 
historiografii zachodnioeuropejskiej (Untersuchungen 1966), szerszych stu- 
diów nad społeczną topografią miast. 
Nowa dziedzina badań czerpiąc z dorobku nauki historycznej nad ,dziejami 
miast, wzbogaciła znacznie swój warsztat. Częściowo zainspirowana została 
poglądami geografów i socjologów, którzy w nowszych swych pracach wiele 
uwagi poświęcili przemianom społeczeństwa miejskiego i sprawie tworzenia 
się miejskich układów przestrzennych (Socjologia 1965; KorcelIi 1974; por. 
Wie
iołowski 1982, s. 3 nn.).
		

/Licencje_006_01_05_016_0001.djvu

			14 


Marta Młynarska-Kaletynowa 


Wśród ukazujących się od początku lat osiemdziesiątych opracowań histo- 
rycznych dotyczących średniowiecznej socjotopografii większych i średnich 
miast, wymienić trzeba przede wszystkim pionierską monografię Jacka Wie- 
siołowskiego (1982) o późnośredniowiecznym Poznaniu - stołecznym ośrodku 
dzielnicy wielkopolskiej, następnie studium Urszuli Sowiny (1991) o jednym z 
ważniejszych centrów Polski środkowej - Sieradzu w XY-XVI wieku, dalej 
pracę Romana Czaji (1992) o średniowiecznym Elblągu - mieście założonym w 
Prusach Krzyżackich około połowy XIII wieku. Na uwagę zasługują także ana- 
lityczne studia poświęcone jeszcze jednemu miastu w państwie krzyżackim - 
Toruniowi, pióra Antoniego Czacharowskiego (1976) i Tomasza Jasińskiego 
(1983) oraz artykuły Mateusza Golińskiego dotyczące socjotopografii du- 
żych średniowiecznych ośrodków miejskich na Śląsku - Wrocławia i Świdnicy 
(1990; 1995). Prace te na podstawie analizy późnośredniowiecznych źródeł: 
ksiąg miejskich, spisów podatkowych, zapisków sądowych, testamentów uka- 
zują, w zależności od stanu zachowania tych materiałów, mniej lub bardziej 
wnikliwie geografię społeczną miasta. Zajmują się rekonstrukcją liczebności 
jego mieszkańców, rozwarstwieniem społecznym ludności miejskiej, jej skła- 
dem zawodowym i statusem majątkowym, problemem zagospodarowania prze- 
strzeni miejskiej - samego miasta i jego przedmieść. 
Cennym uzupełnieniem studiów socjotopograficznych, szczególnie w dzie- 
dzinie dotyczącej przestrzennego rozwoju miast średniowiecznych, są materiały 
archeologiczne i architektoniczne uzyskiwane najczęściej drogą ratowniczych 
badań podejmowanych w obrębie miejskich aglomeracji lokacyjnych. Wyniki 
analiz historycznych służą natomiast niejednokrotnie pomocą przy interpreto- 
waniu obserwacji dokonywanych w toku prac archeologiczno-architektonicz- 
nych. Tego rodzaju kompleksowe badania nad średniowieczną przestrzenią 
miejską przeprowadzono w Elblągu. Rozpoczęte w 1980 roku roboty ratowni- 
czo-konserwatorskie na obszarze miasta lokacyjnego (Archaeologia Elbingen- 
sis 1992) przyczyniły się jednocześnie do podjęcia szerszych studiów histo- 
rycznych, które w pełniejszym niż dotychczas wymiarze wykorzystały stosun- 
kowo dobrze zachowane dla tego miasta (od końca XIII aż po XY w.) zasoby 
źródłowe (Czaja 1992). 
Od początków lat osiemdziesiątych, podobnie jak w Elblągu, tylko z róż- 
nym natężeniem i w innych naszych miastach rozwinęły się badania konserwa- 
torskie; przy czym o intensYwności tych działań, co trzeba wyraźnie podkreślić, 
zadecydowały względy pozanaukowe. Wzmożony ruch budowlany obejmujący 
także i dawne, średniowieczne aglomeracje miejskie stworzył i stwarza nadal 
niepowtarzalną okazję do prowadzenia interwencyjnych prac archeologicznych 
i architektonicżnych. Badania te dokonywane bądź na rozległej przestrzeni 
obejmującej niekiedy całą dzielnicę staromiejską, bądź na pojedynczych parce- 
lach mieszczańskich, lub też w wąskich wykopach wykonywanych pod urzą- 
dzenia instalacyjne, limitowane terminami robót budowlanych, przebiegają
		

/Licencje_006_01_05_017_0001.djvu

			o polskich badaniach... 


15 


przeważnie w szybkim tempie i w trudnych warunkach terenowych. O wyni- 
kach tych niełatwych pod względem zarówno organizacyjno-technicznym, jak i 
naukowym, ratowniczych działań, decyduje przede wszystkim wysoki poziom 
wiedzy badaczy, ich fachowe przygotowanie i doświadczenie. Nie zawsze jed- 
nak warunki zapewniające zgodny z wymogami naukowymi przebieg badań 
konserwatorskich oraz poprawne opracowanie uzyskanych rezultatów są speł- 
niane l . Mimo wszystkich zastrzeżeń, jakie można by odnieść do merytorycznej 
wartości tego typu prac, wypada stwierdzić, że uzyskiwane tą drogą informacje 
i materiały stanowią niezwykle ważną podstawę dla odtwarzania średniowiecz- 
nych dziejów naszych miast. Badania te prowadzone zarówno w większych 
ośrodkach, jak np. w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, w średnich miastach, jak 
w Elblągu, Głogowie, Kołobrzegu i wielu innych mniejszych centrach - przy- 
noszą liczne dane do poznania poziomu kultury materialnej ich mieszkańców. 
Pozwalają one także na uchwycenie charakteru zabudowy miejskiej i niekiedy 
na całościową lub częściową rekonstrukcję średniowiecznego układu prze- 
strzennego aglomeracji lokacyjnych. Takie możliwości poznawcze zaistniały w 
trakcie badań średniowiecznego miasta w Poznaniu (Młynarska-Kaletynowa 
1994), nadmorskich ośrodków w Elblągu (Nawrolska 1992; Nawrolski 1992, 
s.43-54), Gdańsku, Szczecinie, Kołobrzegu (Nawrolski 1993; Rębkowski 
1993), na Śląsku w Głogowie (Wiśniewski 1992), Bytomiu (Młynarska-Kale- 
tynowa 1994, s. 226 nn.), a przede wszystkim we Wrocławiu (Buśko, PiekaI- 
ski, Wiśniewski 1992; Borkowski, Buśko, Piekalski 1993). 
Rezultaty uzyskane podczas prac archeologiczno-architektonicznych prze- 
prowadzonych w latach 1992'-1993 na placu Dominikańskim nie tylko wzbo- 
gaciły naszą wiedzę dotyczącą kształtowania się wrocławskiej aglomeracji lo- 
kacyjnej, mają także szersze znaczenie dla poznania procesów miastotwór- 
czych. Badania te doprowadziły do odkrycia na powierzchni 8000 m 2 połu- 
dniowo-wschodniego krańca miasta lokacyjnego z pozostałościami średnio- 
wiecznej i nowożytnej zabudowy mieszkalnej, gospodarczej oraz z fragmentem 
zasypanej w XIX wieku fosy miejskiej z połowy XIII wieku; ujawniły także 
istnienie śladów wcześniejszego cmentarza i rozproszonego osadnictwa przed- 
lokacyjnego (WiśniewskI 1993). Na szczególną uwagę zasługują wyniki eksper- 
tyz geologiczno-geomorfologicznych wykonanych na terenie objętym bada- 
niami konserwatorskimi. Wykazały one, że ta część lokowanego około połowy 
XIII wieku miasta została usytuowana na erozyjnym ostańcu wysoczyzny wod- 


l Problemy związane z ratowniczymi pracami wykopaliskowymi prowadzone na tere- 
nie miast o dawnej metryce są aktualne nie tylko w polskiej archeologii. Swoje do- 
świadczenia w tej dziedzinie dotyczące badań średniowiecznej Pragi przedstawił Ladis- 
lav Hrdlićka (1982; 1983). Na temat robót konserwatorskich, ich wartości naukowych i 
perspektyw dalszego rozwoju interwencyjnych prac archeologicznych, a także o zawo- 
dow
j etyce badaczy, wypowiedział się ostatnio niemiecki archeolog GUoter Krause 
(1994).
		

/Licencje_006_01_05_018_0001.djvu

			16 


Marta Młynarska-Kaletynowa 


no lodowcowej leżącym w pradolinie Odry (Chmal, Czerwińska, Czerwiński, 
Traczyk 1993). Odtworzenie pierwotnej rzeźby i charakteru geologicznego 
badanego areału miejskiego zmieniło dotychczasowe poglądy na warunki fizjo- 
graficzne, które niegdyś oddziaływały na zagospodarowanie tej części śred- 
niowiecznej aglomeracji Wrocławia. Można by tu wspomnieć o dwóch waż- 
nych w tej dziedzinie ustaleniach. Pierwsze z nich dotyczyło biegu i zmian po- 
jemności fosy miejskiej. Wbrew powszechnie przyjętym mniemaniom, że ciek 
umacniający lokowane około 1242 roku miasto, zwany później wewnętrzną 
fosą wykorzystywał łuk starorzecza Odry, okazało się inaczej. Na tym przy- 
najmniej odcinku, jak wykazały badania, przekopano ją przez ostaniec wyso- 
czyzny (zob. Buśko, Piekalski 1993, s. 187-189, tam literatura; o lokacji zob. 
Młynarska-Kaletynowa 1986, s. 124 nn.). Następna cenna obserwacja wiąże się 
z usytuowanym po zewnętrznej, południowo-wschodniej stronie fosy miejscem 
zwanym w średniowieczu "Ketzerberg", gdzie w XV wieku powstała nieistnie- 
jąca dziś ulica o tej nazwie 2 . Drugi człon nazwy tego miejsca wskazywałby, że 
stanowiło ono wyodrębniające się w płaskim . otoczeni u wyniesienie. Tymcza- 
sem badania ujawniły, że nie zaznaczało się ono więcej niż pozostały obszar 
ostańca wysoczyzny, który w części południowo-wschodniej omawianego ob- 
szaru wynosił 117,65 m n.p.m., zaś w części północno-zachodniej dochodził do 
118,30 m n.p.m. Była to zatem powierzchnia płaska, łagodnie wznosząca się w 
kierunku doliny Odry (Chmal, Czerwińska, Czerwiński, Traczyk 1993, s. 383). 
Przykład odkryć we Wrocławiu pokazuje, jak dużo badania szerokopłasz- 
czyznowe mogą wnieść do poznania przestrzennego rozwoju średniowiecznego 
miasta. Pozwalają one w większym stopniu, niż przy niedużych odkrywkach, 
na dokonanie obserwacji przede wszystkim dotyczących geomorfologicznej 
struktury pierwotnego podłoża obszaru, na którym rozwijało się miejskie osad- 
nictwo aglomeracji lokacyjnej. Zwłaszcza odtworzenie ukształtowania terenu i 
rekonstrukcja stosunków hydrograficznych ma istotne znaczenie dla właściwe- 
go odczytania stanu zasiedlenia w obrębie areału wytyczonego podczas lokacji 
i uchwycenia przemian przestrzennych miasta, jakie zachodziły w ciągu śred- 
niowiecza (zob. Młynarska-Kaletynowa 1986, s. 11-13, 117-118). 
Jednym z ważniejszych osiągnięć podejmowanych w ostatnich dziesięcio- 
leciach prac archeologiczno-architektonicznych są odkrycia średniowiecznych 
parcel mieszczańskich. Były one w obrębie miasta lokacyjnego jednostkami 
osadniczymi - siedliskami pozostającymi w dziedzicznym posiadaniu najczę- 
ściej u zamożniejszych przedstawicieli społeczności miejskich. Stanowiły jed- 
nocześnie podstawowy element przestI:zenny areału miejskiego rozmierzonego 


2 Średniowieczny zapis w języku niemieckim tego miejsca: "Keczirberg" mylnie 
przetłumaczono na polski jako "Kacerska Górka" (zob. Młynarska-Kaletynowa 1986, 
s.34). Nazwa ta pochodzi mianowicie od określenia narzędzia tkackiego ("Ketzer", 
"Klitzer" - szpula do nici przeznaczonych na wątek tkaniny; Goerlitz 1943) i związana 
jest z zamieszkującymi to miejsce już w XIV wieku rzemieślnikami tkackimi.
		

/Licencje_006_01_05_019_0001.djvu

			o polskich badaniach... 


17 


podczas lokacji lub w toku późniejszych etapów lokacyjnych, według określo- 
nych zasad mierniczych. 
Lokacyjną działkę miejską badano dotychczas z braku innych źródeł przede 
wszystkim przy pomocy metody planistycznej, ograniczając się do ustalenia jej 
wielkości i do analizy jej położenia w przestrzeni miejskiej. Układ przestrzenny 
miasta średniowiecznego był przedmiotem zainteresowań głównie urbanistów 
(zob. Lalik 1963; Samsonowicz 1978). Metodą planistyczną w studiach nad 
miastami posługiwali się także historycy, wśród których wspomnieć należałoby 
prekursora tych badań, Henryka Muncha (1946; zob. krytyka Buczka 1964, 
s. 120 nn. i uwagi Samsonowicza 1970, s. 80); tą problematyką zajmowali się 
również historycy sztuki i geografowie (Dziewoński 1960; Golachowski, Pu- 
dełko 1963, s. 287 nn.). Badacze ci na ogół jednak bezkrytycznie odnosili się 
do stosowanej w swych pracach metody kartograficznej. Wszelkie koncepcje 
dotyczące rekonstrukcji rozplanowania miasta lokacyjnego, wielkości i układu' 
parcel, oparte na retrospektywnej analizie nowożytnych planów miejskich uz- 
nać bowiem trzeba za niewystarczające. Zastosowanie źródeł kartograficznych 
pochodzących z XVI i XVII wieku, a najczęściej z XVIII i XIX wieku do od- 
twarzania przestrzennego procesu kształtowania się miasta lokacyjnego w XIll 
i XIV wieku, prowadzić może jedynie do ustaleń hipotetycznych (zob. na ten 
temat Kierzkowska-Kalinowska 1975; Młynarska-Kaletynowa 1986, s. 7 nn.). 
Dlatego też opublikowane w siedemdziesiątych latach studium nad śred- 
niowiecznym układem przestrzennym Poznania pióra historyka sztuki Anny 
Rogalanki (1977) oraz dotyczące Wrocławia prace na podobny temat autor- 
stwa urbanisty Janusza Pudełki (1964a; 1964b; 1967; zob. Rogalanka 1969), 
stanowić mogą dopiero wstępny etap do dalszych analiz w tej dziedzinie. 
Podejmowane ostatnio badania archeologiczno-architektoniczne w obrębie 
areału lokacyjnego obu tych miast dają możliwość weryfikacji wcześniejszych 
ustaleń uzyskanych drogą studiów planistycznych. Wyniki prac konserwator- 
skich we Wrocławiu pokazują, że rozplanowanie przestrzeni miejskiej, w tym 
wielkość parcel przyrynkowych ulegała w ciągu średniowiecza nieraz znaczą- 
cym zmianom (Chorowska, Lasota 1995, s. 51 nn.; Chorowska, Lasota, Rozpę- 
dowski 1995, s. 139 nn.). Nie inaczej zapewne było w Poznaniu (Młynarska- 
-Kaletynowa 1994). Badania archeologiczno-architektoniczne w Elblągu dały 
podobne rezultaty, pozwoliły one mianowicie na skorygowanie wcześniejszych 
rekonstrukcji urbanistycznych, które dotyczyły systemu rozmierzania parcel 
budowlanych we wcześniejszych fazach kształtowania się miasta. Stwierdzono 
występowanie dwóch jednostek miar: pręta starochełmińskiego (4,70 m) i no- 
wochełmińskiego (4,32 m). Działki o różnej szerokości zostały rozmieszczone 
przy głównych ulicach bez jakiegokolwiek porządku, przy czym wynoszą one 
zarówno jeden, jak i więcej do 2,5 pręta (Kąsinowski 1992). 
Przykłady konserwatorskich prac wykopaliskowych i architektonicznych 
pro. wadzonych ostatnio na terenie aglomeracji lokacyjnych potwierdzają wyra- 


--
		

/Licencje_006_01_05_020_0001.djvu

			18 


Marta Młynarska-Kaletynowa 


żoną wyżej opinię, że badania w tej dziedzinie mają, obok studiów historycz- 
nych, duże znaczenie dla dalszego rozwijania problematyki miejskiej. Stanowią 
one istotny element poznawczy przy odtwarzaniu przestrzennych, osadniczych i 
gospodarczo-społecznych procesów kształtujących polskie i, szerzej ujmując, 
środkowoeuropejskie miasto w średniowieczu, począwszy od wczesnych eta- 
pów jego lokacji. 


Literatura 


Wykaz skrótów 


SA 
Śl. SA 
ZH 


Archaeologia Elbingensis, t. 1, Gdańsk 1992, Elbląg - nowe spojrzenie 
na średniowieczne miasto. Materiały z międzynarodowej konferencji 
archeologicznej "Elbląg '86", red. A. Czacharowski, T. Nawrolski 
Kwartalnik Architektury i Urbanistyki, Warszawa 
Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, Warszawa 
Miasta doby feudalnej w Europie środkowo-wschodniej. Przemiany 
społeczne a układy przestrzenne, red. A. Gieysztor, T. Rosłanowski, 
Warszawa-Poznań- Toruń 1976 
Silesia Antiqua, Wrocław 
Śląskie Sprawozdania Archeologiczne, Wrocław 
Zapiski Historyczne, Toruń 


AE 


KAU 
KHKM 
Miasta 


Borkowski T., Buśko C., Piekalski J. 
1993 Średniowieczna i nowożytna parcela mieszczańska przy ul. Więziennej J J 
we Wrocławiu, Śl. SA, t. 34, s. 287-317. 
Buczek K. 
1964 Targi i miasta na prawie polskim (okres wszesnośredniowieczny), Wro- 
cław. 
Buśko C., Piekalski J. 
1993 Kacerska Górka 22/Zaułek Koci 33. Rozwój średniowiecznej i nowożyt- 
nej parceli mieszczańskiej, SA, t. 35, s. 176-190. 
Buśko C., Piekalski J., Wiśniewski A. 
1992 Badania ratownicze na terenie Starego Miasta we Wrocławiu (ul. Wię- 
zienna 8-12) w 1990 r., Śl. SA, t. 33, s. 133-141. 
Chmal H., Czerwińska 1., Czerwiński J., Traczyk A. 
1993 Geologiczno-geomorfologiczna charakterystyka rejonu prac archeolo- 
gicznych na placu Dominikańskim, SA, t. 35, s. 382-400. 
Chorowska M., Lasota C. 
1995 O średniowiecznej kamienicy wrocławskiej na tle socjotopograjii Stare- 
go Miasta, [w:] Architektura Wrocławia, t. 1, Dom, Wrocław, s. 51-73.
		

/Licencje_006_01_05_021_0001.djvu

			o polskich badaniach... 


19 


Chorowska M., Lasota C., Rozpędowski J. 
1995 Układ przestrzenny kamienicy Rynek 6 we Wrocławiu w XIII-XIX w., 
[w:] Architektura Wrocławia, t. I, Dom, Wrocław, s. 139-162. 
Czacharowski A 
1976 Zagadnienia socjotopograjii późnośredniowiecznego Torunia, [w:] 
Miasta, s. 137-146. 
Czaja R. 
1992 Socjotopograjia miasta Elbląga w średniowieczu, Toruń. 
Dziewoński K. 
1960 L' evolution des plans et de l' ordonnance des vii/es du haut Moyen Age 
en Pologne, [w:] Les origines des vii/es polonaises. Congres et col/o- 
ques II, Paris, s. 27-51. 


Goerlitz T. 
1943 


Golachowski, 
1963 


Goliński M. 
1990 


1995 


Hrdlićka L. 
1982 


1983 


Jasiński T. 
1983 


Der Breslauer Strassenname Ketzenberg, Zeitschrift des Vereins illr 
Geschichte und Alterthum Schlesiens, t. 77, s. 130-13 I. 
Pudełko J. 
O analizie metrologiczno-geometrycznej planów i osiedli średniowiecz- 
nych, KAD, t. 8, z. 3-4, s. 287-295. 


Topograjia zawodowa Starego Miasta we Wrocławiu w XIII w., Sobót- 
ka, R. 49, nr 3, s. 257-276. 
Socjotopograjia dużego miasta a źródła podatkowe. Wybrane problemy 
na przykładzie Wrocławia i Świdnicy w XIV i XV w., KHKM, R.43, 
nr I, s. 43-53. 


Vyuźiti rykopu pro inienYrske sile jako pramene k poznćmi piJvodniho 
reliefu a jeho promen v historickem jizdru mesta, Archeologicke rozhle- 
dy, t. 34, s. 599-62 I. 
. Strategie ataktika soućasneho archeologickeho ryzkumu v historickem 
jizdru Prahy, Archeologicke rozhledy, t. 35, s. 609-638. 


Z zagadnień topograjii społecznej średniowiecznego Torunia, ZH, t. 48, 
z. 3, s. 5-48. 


Kąsinowski A. 
1992 Ein Blick auf die mittelalterliche Raumdisposition von Elbing und ihre 
Realisierung: Stadt-Baukomplex-Bauparzel/e, AE, s. 67-78. 
Kierzkowska-Kalinowska E. 
1975 W kwestii badań nad rozplanowaniem miasta średniowiecznego, 
KHKM, R. 23, nr I, s. 199-222. 


Korcelli P. 
1974 
Krause G. 
1994 


""--- 


Teoria rozwoju struktury przestrzennej miast, Warszawa. 


Eine ZukunftjUr unsere Vergangenheit - Ethics and Values in Archaeo- 
logy. Bemerkungen zu eines vorwiegend in anderen westlichen Lan- 
dem gejUhrten Diskussion, Ausgrabungen und Funde, t. 39, z. 6, s. 277- 
286.
		

/Licencje_006_01_05_022_0001.djvu

			20 


Lalik T. 
1963 


Marta Młynarska-Kaletynowa 


W sprawie powstania planu miasta średniowiecznego (na marginesie 
pracy T. Zagrodzkiego), KHKM, R. II, nr 2, s. 415-419. 
Młynarska-Kaletynowa M. 
1986 Wrocław w XII-XIII wieku. Przemiany społeczne i osadnicze, Prace 
Komisji Archeologicznej O/PAN we Wrocławiu, nr 4, Wrocław. 
Średniowieczna działka miejska na Śląsku. Konferencja naukowa Wro- 
cław 10-11 marca 1994 r., Nauka, nr 3, s. 226-229. 


1994 


Munch H. 
1946 


Nawrolska G. 
1992 


Nawrolski T. 
1992 


1993 


Pudełko 1. 
1964a 


1964b 


1967 


Rębkowski M. 
1993 


Rogalanka A. 
1969 


Geneza rozplanowania miast wielkopolskich XIII i XIV wieku, Prace 
Komisji Atlasu Historycznego Polski, z. 4, Kraków. 


Elbing im 13. Jahrhundert - erste Ergebnissse archiiologischen Unter- 
suchu(lgen, AE, s. 55-66. 


Probleme archiiologischer Untersuchungen der Altstadt in Elbing, AE, 
s. 45-56. 
Archiiologische Forschungen in den mittelalter/ichen Stiidten Pom- 
merns, [w:] Archiiologie des Mittela/ters und Bauforschung im Hanse- 
raum. Eine FestschriftjUr Gunter P. Fehring, Rostock, s. 27-33. 


Próba pomiarowej metody badania planów niektórych miast średnio- 
wiecznych w oparciu o zagadnienia działki, KAD, t. 9, z. I, s. 3-27. 
Działka lokacyjna' w strukturze przestrzennej średniowiecznych miast 
śląskich XlJlwieku, KAD, t. 9, z. 2, s. 115-137. 
Zagadnienie wielkości powierzchni średniowiecznych miast Śląska, 
Wrocławskie Towarzystwo Naukowe, Rozprawy Komisji Historii Sztu- 
ki, t. 5, Wrocław. 


Przemiany społeczno-kulturowe w dobie lokacji w Kołobrzegu w świetle 
badań nad ceramiką, Archeologia Polski, t. 38, z. 2, s. 319-334. 


J. Pudełko (rec.), Zagadnienie wielkości powierzchni średniowiecznych 
miast Śląska, Wrocław 1967, KHKM, R. 17, nr 3, s. 528-532. 
O układzie i wielkości parcel w średniowiecznym Poznaniu (próba roz- 
poznania problemu), [w:] Początki i rozwój Starego Miasta w Poznaniu 
w świetle badań archeologicznych i urbanistyczno-architektonicznych. 
Materiały z Ogólnopolskiego Sympozjum 18-19 października 1973, 
Warszawa-Poznań, s. 323-376. 
Samsonowicz H. 
1978 W sprawie układu przestrzennego polskich miast przedlokacyjnych 
(w związku z pracą S. Bobifiskiego, Urbanistyka polskich miast przedlo- 
kacyjnych, Warszawa 1975), ZH, t. 43, z. I, s. 79-88. 


1977 


Socjologia 
1965 


Socjologia zawodów, red. A. Sarapata, Warszawa.
		

/Licencje_006_01_05_023_0001.djvu

			o polskich badaniach... 


21 


Sowina U. 
1991 Sieradz. Układ przestrzenny i społeczeństwo miasta w XV-XVI w., War- 
szawa-S ieradz. 
Untersuchungen 
1966 Untersuchungen zur gesellschaftlichen Struktur der mittelalterlichen 
Stiidte, Vortriige und Forschungen, t. II, Konstanz. 
Wiesiołowski J. 
1982 Socjotopograjia późnośredniowiecznego Poznania, Poznańskie Towa- 
rzystwo Przyjaciół Nauk, Wydział Historii i Nauk Społecznych, Prace 
Komisji Historycznej, t. 36, Warszawa-Poznań. 


Wiśniewski Z. 
1992 


1993 


Przykłady form zagospodarowania posesji miasta lokacyjnego na Sta- 
rym Mieście w Głogowie, Ś1. SA, t. 33, s. 183-215. 
Kompleksowe badania archeologiczno-architektoniczne w obrębie 
wschodniej części placu Dominikańskiego w latach 1992-1993, SA, 
t. 35, s. 13-22. 


ON THE POLISH RESEARCH ON THE MEDIEVAL TOWN 


Summary 


Our knowledge of the medieval town has been greatly enhanced recently owing to the 
researches conducted both by medievalists and by representatives of related disciplines: 
historians of architecture, urbanJsts and archaeologists. Special attention should be paid 
to a new trend in historical research, commenced in the seventies, which deals with the 
sociotopography of medieval towns; it is engaged in the study of connections between 
the social composition of a town population and the character of spatial utilisation of the 
town. The sociotopographic approach has been employed in monographs of major and 
middle-sized towns such as late medieval Poznań, Sieradz, Elbląg, Toruń, Wrocław and 
Świdnica. 
Sociotopographic studies are supplemented by archaeological and architectonic 
materials, yielped by exploration of located towns. An exceptional opportunity to obtain 
new sources revealing the medieval history of our towns has been created by the recent 
burst of building activity, which has affected also the sites of medieval town agglomera- 
tions. Enabling the reconstruction of the level of the inhabitants' material culture, the 
new data also help to grasp the architectural and spatial character of the located agglo- 
merations. These possibilities have emerged in the course of researches on the medieval 
town of Poznań, the seaside centres of Elbląg, Gdańsk, Szczecin and Kołobrzeg, and 
Silesian towns of Głogów, Bytom, and above all Wrocław. 
One of the most significant achievements of the archaeological and architectural 
works undertaken in the last decades is the exploration of medieval bourgeois plots. In 
vi ew of a lack of other sources, the study of located town plots has been so far confined 
to the planistic method and, consequentły, limited to the assessment of the size of the 
plot and to the analysis of its position in the town layout. Archaeological and architec- 
tural examination of the location areas offers the opportunity to verify the conclusions
		

/Licencje_006_01_05_024_0001.djvu

			22 


Marta M/ynarska-Kaletynowa 


formulated previously on the basis of the planistic studies, cases in point being Elbląg 
and recently Poznań and Wrocław. An important informative factor, the sociotopo- 
graphic research is crucial to the reconstruction of spatial and, more importantly, socio- 
economic and settlement processes which stimulated the formation ofthe Polish (and, in 
a broader perspective, Central European) town ITom the earliest stages of its location. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_025_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologij i historii 


Regionalny Ośrodek Studiów 
i Ochrony Środowiska Kulturowego 
w Krakowie 


STANISŁAW KOŁODZIEJSKI 


Z problematyki badań średniowiecznych zamków 
na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej 


Przed ponad dziesięcioma laty Profesor Jerzy Kruppe (1985, s. 10) określił 
dział naszej dyscypliny naukowej, badającej dzieje średniowiecza i nowożytno- 
ści, mianem "archeologii poszerzonej wyobraźni". Stwierdzeniem tym, jak sam 
podkreślał, nie zamierzał ukazać szczególnych przymiotów cechujących umy- 
słowość archeologów parających się tą problematyką. Wiadomo bowiem, że 
udział wyobraźni w procesie badawczym proporcjonalnie wzrasta w miarę 
obejmowania studiami dziejów. coraz odleglejszych od współczesności, a więc 
okresów pradziejowych. Wyobraźnię archeologów-mediewistów poszerza na- 
tomiast wiedza czerpana z historiografii oraz z lektury i analizy średniowiecz- 
nych źródeł pisanych. Powinny ją wzbogacać także wyniki studiów nad przed- 
stawieniami ikonograficznymi. Gruntowne poznanie realiów epoki jest bowiem 
nieodzownym warunki
m przyjęcia przez nas roli rzetelnych i wiarygodnych 
partnerów historyków. Możemy też liczyć z ich strony na stałą kontrolę meryto- 
rycznej poprawności naszych poczynań badawczych. Co więcej - jesteśmy 
zdolni - dysponując różnorodną i dalekąjeszcze do wyczerpania bazą źródłową 
sami poddawać weryfikacji ustalenia historyków, łącznie z wielkimi syntezami 
średniowiecznych procesów społeczno-gospodarczych. Ostatnie dziesięciolecia 
przyniosły wiele przykładów rozwiązywania przez archeologów problemów 
słabo oświetlonych przez przekazy pisane lub pozyskiwania źródeł umożliwia- 
jących podjęcie na nowo dyskusji, która zamarła z powodu wyczerpania się 
zasobu źródeł dostępnych dla historyków. 
Wśród bogactwa zagadnień, do których zgłębienia nasza dyscyplina jest 
szczególnie predystynowana, należy także wyjaśnienie istoty i znaczenia wy- 
raźnie rysującego się zgrupowania średniowiecznych dzieł obronnych na tere- 
nie 
yżyny Krakowsko-Częstochowskiej, zwanej popularnie Jurą.
		

/Licencje_006_01_05_026_0001.djvu

			24 


Stanisław Kołodziejski 


Owe zamki, określane mianem "orlich gniazd", niemal od półtora wieku 
budzą spore zainteresowanie turystów, krajoznawców, a także profesjonalnych 
badaczy przeszłości. Najwięcej uwagi poświęcili tej problematyce history- 
cy-mediewiści oraz historycy sztuki i architektury. Spośród archeologów jedy- 
nie Włodzimierz Błaszczyk szerzej rozważał zagadnienie genezy jurajskich 
zamków i związków funkcjonalnych łączących poszczególne budowle. Jednak- 
że. siedząc dotychczasowe studia, nietrudno zauważyć, iż podstawę wniosków 
płynących z przeprowadzanych analiz tworzą rezultaty interpretacji kartogra- 
ficznego ujęcia problemu. Przedstawianie na mapie rozmieszczenia średnio- 
wiecznych dzieł obronnych ma - w intencji badaczy - ukazać istnienie linii ob- 
ronnej, stworzonej jakoby intencjonalnie przez polskich władców, a przede 
wszystkim przez króla Kazimierza Wielkiego. Bliższe przyjrzenie się tym re- 
konstrukcjom nasuwa jednak poważne wątpliwości, czy asocjacyjne oddziały- 
wanie mapy po raz kolejny nie przenosi badaczy w rejony tzw. uczonej fikcji. 
Jak bowiem zauważył Karol Modzelewski (1972, s. 409): "w zależności od 
przyjętych kryteriów dane geograficzne poddadzą się każdej interpretacji, a 
więc same przez się nie dowodzą niczego". W przyszłych, dogłębnych studiach 
dążyć należy zatem, by interpretacje kartogramów były wsparte na w miarę 
pewnych faktach historycznych. Do podstawowych zabiegów umożliwiających 
zastąpienie dotychczasowego zawodnego wnioskowania przez argumentację 
empiryczną należy możliwie precyzyjne wyznaczenie okresu funkcjonowania 
poszczególnych zamkpw, a przede wszystkim określenie przybliżonej daty ich 
budowy. Dppiero wtedy możemy podjąć próbę odpowiedzi na pytania o szersze 
cele, których osiągnięcie było możliwe dzięki wzniesieniu ufortyfikowanych 
budowli oraz o fundatorów tych kosztownych i trudnych pod względem tech- 
nicznym inwestycji. 
Z dotychczasowych studiów wynika, że jedynie archeolodzy mogą spełnić 
wysuwany postulat, skoro historycy-mediewiści dysponują zbyt ubogim zaso- 
bem źródeł, a historycy sztuki i architektury nie posiadają w swym arsenale 
procedur badawczych metody umożliwiającej precyzyjne datowanie bez- 
względne. 
W poniższych uwagach scharakteryzuję krótko osiągnięcia dotychczaso- 
wych badań archeologów i wskażę najpilniejsze zadania stojące przed reprezen- 
tantami naszej dyscypliny. Ramy chronologiczne prezentowanych rozważań 
wyznacza początek XIII wieku i koniec XIV stulecia, a terytorialne - granice 
części ówczesnej ziemi krakowskiej wcnodzącej w skład tzw. Jury Krakowsko- 
-Częstochowskiej. Aby móc ukazać dynamikę rozwoju budownictwa obronne- 
go na interesującym nas terenie, omawiany tu okres średniowiecza podzieliłem 
na cztery fazy chronologiczne. 
Najwcześniejszy przedział czasowy obejmuje pierwszą połowę XIII wieku. 
Jak wiadomo, obowiązywało wówczas jeszcze tzw. regale grodowe, zezwala- 


--....
		

/Licencje_006_01_05_027_0001.djvu

			Z problematyki badań... 


25 


WIE.L\JŃS'c(A 
ZIE.MIA. , _ _- 


tz,o 

 

a 


 
O 
U}
 

<:>
 
'f/
 


, 
" 
'- 


w 

 
CI) 
W 
N 
() 
O 

 
CI) 
W 
...J 
-O 
a:: 

 


Pilica 


o 
. 


10 
. 


2 P km 


Ryc. 1. Rozmieszczenie zamków w fazie I (pierwsza połowa XIII w.) 
Fig. l. Distribution of castIes in phase I (early l3 th century) 


jące jedynie panującym wznosić i posiadać ufortyfikowane budowle. W tym 
okre
ie trwają zarówno warowne obiekty, które tworzyły obronną i administra-
		

/Licencje_006_01_05_028_0001.djvu

			26 


Stanisław Kołodziejski 


cyjną strukturę wczesnośredniowiecznej monarchii piastowskiej, jak i powstają 
nowe zamki, dające wsparcie militarne poszczególnym książętom w toczonych 
walkach o zdobycie Krakowa. Do pierwszej grupy należy zaliczyć badany 
przez W. Błaszczyka Będzin oraz częściowo rozpoznane przez J. Pierzaka po- 
zostałości obronnej budowli w Starym Olkuszu'. Trzecim państwowym zam- 
kiem było, położone w Grodzisku koło Kłobucka i zbadane przez Adama 
Kraussa oraz W. Błaszczyka, obwarowane drewniano-ziemnym systemem ele- 
mentów fortyfikacyjnych centrum zarządzania książęcymi terenami łowieckimi. 
Tu też rezydował łowczy krakowski, zwany w dokumentach również łowczym 
kłobuckim. Wśród nowo powstałych zamków należy wymienić zamek Skałę, 
wzniesiony w 1228 roku przez Henryka Brodatego walczącego o panowanie w 
Krakowie. Pozostałości tejże budowli zostały niedawno odkryte w Sułoszowej 
koło Pieskowej Skały, jednakże badania archeologiczne przeprowadzone w 
1993 roku miały jedynie charakter wstępnych rozpoznań sondażowych (Koło- 
dziejski 1996). Niewielki zakres przestrzenny objęły także prace wykopalis- 
kowe pozostałości obronnej budowli w pobliskich Smardzowicach koło Ojco- 
wa. Wyniki badań przeprowadzonych przez Krzysztofa Szuwarowskiego i And- 
rzeja Żakiego dowodzą niezbicie, iż są to relikty zamku Wyszogród, wzniesio- 
nego w 1231 roku przez Konrada Mazowieckiego, usiłującego zawładnąć stoli- 
cą państwa. Warownia spełniała rolę kontrgrodu w stosunku do zamku Henryka 
Brodatego w Sułoszowej. Archeolodzy nie ustalili natomiast położenia kolejnej 
budowli obronnej wzniesionej w Lelowie przez księcia Konrada, podejmujące- 
go w 1246 roku ponowną próbę zdobycia Krakowa (Laberschek 1994) (ryc. l). 
W kolejnym okresie, obejmującym 2. połowę XIII wieku i początek następ- 
nego stulecia, na Jurze powstało nieco więcej zamków. Upadające z wolna w 
tym czasie regale grodowe spowodowało, że krąg fundatorów budowli obron- 
nych znacznie się poszerzył. Do budowy ufortyfikowanych rezydencj i przystą - 
piły biskupstwa i klasztory, a później również przedstawiciele elity feudalnej - 
możnowładcy. 
W 2. połowie XIII wieku krajobraz kulturowy Jury wzbogaciły trzy nowe 
zamki wzniesione przez instytucje kościelne. Z inicjatywy klarysek powstał w 
Grodzisku koło Skały ufortyfikowany kompleks sakralno-rezydencjonalny. Na 
zbudowanie tu zamku klasztor uzyskał w 1257 roku specjalne zezwolenie księ- 
cia Bolesława Wstydliwego. Widoczne do dzisiaj nikłe pozostałości ziemnych 
umocnień nie były, niestety, rozpoznawane przez archeologów. 
Rozległymi badaniami wykopaliskowymi objęto natomiast relikty dwu 
zamków wzniesionych przez biskupstwo krakowskie. Budowlę w Sławkowie 
rozpoznawał w trakcie kilku sezonów J. Pierzak. Trudno jednakże ustalić, który 


· Z powodu ograniczeń objętościowych artykułu nie cytuję wszystkich publikacji do- 
tyczących poszczególnych zamków. Odpowiednią literaturę zawierają następujące pra- 
ce: Antoniewicz 1'93; Błaszczyk 1982; 1994; Bogdanowski 1964; 1993; Kołodziejski 
1993; 1994; 1995a; w druku.
		

/Licencje_006_01_05_029_0001.djvu

			Z problematyki badań... 


27 


z biskupów ufundował tę warowną rezydencję, gdyż autor badań niezbyt kon- 
sekwentnie prezentuje w kolejnych publikacjach próby rekonstrukcji układu 
przestrzennego założenia oraz ustalenia dotyczące chronologii poszczególnych 
faz rozwojowych zamku (por. Pierzak 1994, tam wcześniejsza literatura). Na 
2. połowę XIII wieku należy datować również wzniesienie przez krakowskich 
biskupów zamku zwanego Upowcem. Badania wykopaliskowe prowadzone 
przez archeologów z PKZ w Krakowie nie przyniosły, niestety, precyzyjnych 
danych umożliwiających wskazanie konkretnego fundatora ufortyfikowanej 
budowli. Był nim albo biskup Prandota, albo Paweł z Przemankowa. 
W 2. połowie XIII stulecia na terenie Jury powstało kilka nowych zamków 
wzniesionych z inicjatywy panujących. Do nich należy zaliczyć warownię w 
Olsztynie, noszącą w tym czasie nazwę Przymiłowice. Wspomniano o niej w 
trakcie procesu wytoczonego w 1306 roku biskupowi Janowi Muskacie. Oskar- 
żono go wówczas m.in. o bezprawne podarowanie w 1294 roku, lub niewiele 
później, trzech wsi położonych w pobliżu zamku Przymiłowice (w sprawie 
identyfikacji por. Kołodziejski 1993, s.-ł48; Laberschek 1995). Wyniki prze- 
prowadzonych przez W. Błaszczyka badań archeologicznych w obrębie ruin 
zamku olsztyńskiego dowodzą również, że część murowanych elementów bu- 
dowli została wzniesiona faktycznie przed XIV wiekiem. 
Bardzo istotnych danych, znacznie poszerzających dotychczasową dyskusję 
na temat militarnych budowli państwowych na Jurze, dostarczyły rozpoznania 
wykopaliskowe prowadzone w ostatnich latach przez Błażeja Muzolfa w pobli- 
żu zamków zwanych Ogrodzieńcem i Smoleniem. Pierwszy z .nich historyczne 
źródła wspominają dopiero w 1386 roku. Jednakże rezultaty interpretacji treści 
dokumentu z następnego roku. pozwalają na cofnięcie początków warowni 
przynajmniej do okresu panowania Kazimierza Wielkiego (por. Kołodziejski 
1993, s. 150; Muzolf 1995b). Okazuje się jednak, że w pobliżu Ogrodzieńca, a 
dokładnie na górze Birów położonej w miejscowości Podzamcze, w 2. połowie 
XIII wieku i na początku XIV stulecia funkcjonowała obronna budowla. Naj- 
prawdopodobniej poprzedzała ona, znany z dzisiejszych kształtów i rozpozna- 
wany przez W. Błaszczyka, zamek Ogrodzieniec (Muzolf 1994). 
Podobnych odkryć dokonał B. Muzolf (l 995a) w pobliżu warowni Smoleń, 
zwanej w średniowieczu Pilicą (Pilcza). W odległości około 2 km na południe 
od ruin zamku zlokalizował i wstępnie rozpoznał dwa obiekty obronne (Biśnik i 
Grodzisko Pańskie), których okres funkcjonowania wyznaczył na 2. połowę 
XIII stulecia i początek następnego wieku. Ustalenia te pozwalają nam z więk- 
szą wiarą traktować prawdziwość zapisu kronikarskiego Macieja Stryjkowskie- 
go o zdobyciu w 1300 roku zamku Pilicy przez króla czeskiego Wacława. W 
XIV wieku włości pilickie posiadali już Toporczycy, które to dobra uzyskali 
zapewne od Władysława Łokietka. Z powodu braku badań wykopalis
owych 
reliktów:: murowanego zamku Smoleń nie potrafimy określić, kiedy Pileccy
		

/Licencje_006_01_05_030_0001.djvu

			28 


lU 
5X? 
U') 
lU 
fj 
l 
U') 
lU 
-J 
'O 
er 
:\c::' 


o 
. 


Stanisław Kołodziejski 


bV, 
O..l
 
l1ł- cb 
<>
o 
s/

 
'ĄD 
<>

 


Pilica 
O 


l'iilca 


Skala 
GrOdZiS 
 O 
Będkowice 
. . 
Biały KOSCiół 


10 
. 


2, 0 km 


Ryc. 2. Rozmieszczenie zamków w fazie II (druga połowa XIII-początek XIV w.) 
Fig. 2. Distribution ofcastles in phase II (late 13 th and the beginning of 14 th century) 


przystąpili do wznoszenia tej nowej rezydencji obronnej. Źródła pisane wspo- 
minają o niej dopiero w 1394 roku, wymieniając Dominika, kapelana zamkowej 
kaplicy.
		

/Licencje_006_01_05_031_0001.djvu

			Z problematyki badań... 


29 


Przełamanie przez Kościół regale grodowego utorowało drogę do wzno- 
szenia obwarowanych siedzib także możnowładcom. Na terenie Jury w końcu 
XIII i na początku XIV wieku powstało wiele zamków prywatnych, z których 
tylko część archeolodzy poddali badaniom wykopaliskowym. Pozbawione roz- 
poznań metodami archeologicznymi pozostają wciąż dwie ufortyfikowane re- 
zydencje Toporczyków (Morawica i Tęczyn), zbudowane - jak można wnosić z 
rezulatów analizy źródeł pisanych - naj prawdopodobniej w omawianym tu ok- 
resie. Ponadto do grupy prywatnych zamków tej fazy chronologicznej należy 
zaliczyć zbadaną w ostatnich latach murowaną siedzibę Syrokomlów w Białym 
Kościele (Kołodziejski 1995b). Brak wczesnych dokumentów utrudnia wska- 
zanie fundatorów dwu następnych budowli drewniano-ziemnych, pełniących 
naj prawdopodobniej funkcje obronnych rezydencji możnowładczych. Ich relik- 
ty, rozpoznane metodami archeologicznymi, znajdują się w Będkowicach koło 
Krakowa i w Krzykawce (woj. katowickie; ryc. 2). 
Następna faza chronologiczna obejmuje lata panowania Kazimierza Wiel- 
kiego. W istocie, jak podkreślają badacze przeszłości, okres ten znamionuje 
bogactwo podejmowanych inwestycji budowlanych, zwłaszcza o charakterze 
militarnym. Dają temu wyraz przede wszystkim Jan z Czamkowa i Jan Dłu- 
gosz, wymieniając przeszło 50 warowni wzniesionych w Polsce z inicjatywy 
króla Kazimierza. Pierwszy z kronikarzy wspomina o trzech zamkach zbudo- 
wanych wówczas przez monarchę na terenie Jury. Są nimi Krzepice, Lelów i 
Ojców. Jan Długosz dodaje do tej listy następne, a więc Będzin, Bobolice, 
Olsztyn i Pieskową Skałę. Jak wynika z wcześniejszych uwag, trzy z tych zam- 
ków (Będzin, Lelów i Olsztyn) zostały przez władcę jedynie przebudowane i 
zmodernizowane. Można natomiast przypuszczać, że przyszłe badania archeo- 
logiczne pozwolą poszerzyć listę kazimierzowskich warowni o zamek Rabsz- 
tyn, który prawdopodobnie zastąpił ufortyfikowaną budowlę w Starym Olku- 
szu. Jak wynika bowiem z analizy dokumentów, w końcu XN wieku Rabsztyn 
dzierżawił lub trzymał w zastawie wojewoda krakowski Spytek z Melsztyna. 
Z inicjatywy Kazimierza Wielkiego powstał zapewne również murowany za- 
mek w Ogrodzieńcu, przejmujący rolę upadłej wcześniej drewniano-ziemnej 
warowni na górze Birów. Nie zostały natomiast odnalezione w terenie relikty 
zamku Wiesiółka, wspomnianego w dokumencie z 1386 roku, a - jak można 
sądzić na podstawie treści przekazu - zbudowanego znacznie wcześniej. 
W tym okresie na terenie Jury powstają także obronne rezydencje możno- 
władcze. Wyniki badań archeologicznych pozostałości tych budowli pozwalają 
zaliczyć do charakteryzowanej tu fazy chronologicznej zamki w Korzkwi (Nie- 
walda 1995), Bydlinie i Ryczowie (Pierzak, Rozmus 1994). Brak rozpoznań 
wykopaliskowych pozostałych obiektów warownych uniemożliwia wzbogace- 
nie tego zestawu (ryc. 3).
		

/Licencje_006_01_05_032_0001.djvu

			30 


Stanisław Kołodziejski 



 
O.l
 

a 
t> 
.
o 
&'
 

<:>
 
'i7
 


UJ 
S2 
en 
UJ 
N 
() 
O 

 
en 
UJ 
...J 
<) 
o:: 

 


pilica 


Pieskowa Skała 

-- 
Korzkiew. 
.
 
Biały Kościół 


o 
. 


10 
. 


2 9 km 


Ryc. 3. Rozmieszczenie zamków w fazie III (okres panowania Kazimierza Wielkiego) 
Fig. 3. Distribution of castles in phase III (the reign ofCasimir the Great) 


Kończąc tę krótką charakterystykę budownictwa obronnego w czasach pa- 
nowania Kazimierza Wielkiego, należy się wreszcie zmierzyć z poglądem wy-
		

/Licencje_006_01_05_033_0001.djvu

			Z problematyki badań... 


31 


suwanym przez niemal wszystkich autorów publikacji omawiających zgrupo- 
wanie dzieł obronnych na Jurze. Ich zdaniem z inicjatywy króla Kazimierza 
powstał zwarty system obronny chroniący zachodnie rubieże monarchii. Two- 
rzyć go miały nie tylko zamki wspomniane przez Jana z Czarnkowa i Jana Dłu- 
gosza, lecz również inne warownie, także część budowli zaliczanych przeze 
mnie do tzw. obronnych rezydencji możnowładczych. Ów łańcuch fortyfika- 
cyjny biegł w myśl prezentowanych rekonstrukcji jeszcze dalej ku północy. 
W jego skład miały bowiem wchodzić zamki Mirów i Bąkowiec, zwany dzisiaj 
Morskiem, a uzupełniać tzw. strażnice, zbudowane na jurajskich ostańcach wa- 
piennych. Chodzi tu o obiekty w Suliszowicach, Lutowcu, Ostrężniku i w 
Przewodziszowicach. Ze zgodności poglądów w tej sprawie trudno jednakże 
wyciągać wniosek, iż prezentowany kierunek interpretacji jest słuszny i jedyny 
z możliwych. Zauważyć bowiem musimy, że nie ma on oparcia dowodowego w 
materiale dokumentacyjnym. Większości z tych warownych budowli nie wspo- 
minają bowiem źródła pisane lub poświadczają ich istnienie ze znacznym opóź- 
nieniem. Również badania archeologiczne pozostałości kilku z tych obiektów 
nie dostarczyły dokładnych ustaleń odnośnie do chronologii ich wzniesienia. 
Istnieje zatem pilna potrzeba poddania weryfikacji dotychczasowych pog- 
lądów na podstawie informacji dostępnych dzisiaj źródeł. Ich głębsza analiza 
skłoniła mnie do przedstawienia niedawno nowej hipotezy na ten właśnie temat 
(Kołodziejski w druku). Zaproponowana interpretacja zgrupowania średnio- 
wiecznych zamków w rejonie prawobrzeża górnej Warty zakłada, iż jest ono 
odbiciem strategicznych planów Władysława Opolczyka. Obszar ten, wraz z 
ziemią wieluńską i fragmentem województwa sieradzkiego, otrzymał książę na 
prawie lenna w 1370 roku od króla Ludwika Węgierskiego. Dokonane zmiany 
w administracji, sądownictwie oraz w dziedzinie wojskowości wyraźnie dowo- 
dzą, że Opolczyk zamierzał oderwać na stałe od Polski pozyskane ziemie i włą- 
czyć je do Śląska. Warunkiem powodzenia tych planów było więc utworzenie 
mocnego pasa warowni, które mogłyby powstrzymać trudną wszak do uniknię- 
cia zbrojną wyprawę polskiego monarchy. Władysław Jagiełło został bowiem 
zobowiązany przez szlachtę koronną do odzyskania utraconego terytorium. 
Przeprowadzona analiza dostępnych źródeł, zarówno historycznych, jak i ar- 
cheologicznych, dostarczyła przesłanek do rekonstrukcji owego systemu ob- 
ronnego. Tworzyły go prawdopodobnie następujące zamki: otrzymane w lenno 
w 1370 roku Bobolice, Olsztyn i Krzepice, wzniesione zapewne przez Opol- 
czyka Bąkowiec i Mirów oraz również jego fundacji warowne budowle w Lu- 
towcu, Ostrężoiku, Przewodziszowicach i w Suliszowicach (ryc. 4). Być może 
książę nie zdołał ukończyć budowy czterech ostatnich zamków, gdyż został 
zaskoczony w 1391 roku atakiem polskich wojsk pod dowództwem króla Wła- 
dysława Jagiełły.
		

/Licencje_006_01_05_034_0001.djvu

			32 


Stanisław Kołodziejski 


ł- ot ,. 

ot 
"", 
o 
0.0 
O( 
otł- 
,.
 


-. , 
..--...\.......-..." 
" 
, 
" 
\ 
" 
-', 
, 
I 
\,-- ... - - - .. - 
I . 
I 
I 
I 
I 
, 


KSięSTWO 


PRZEWODZlSZ!.'CE O.UTOW'EC.... 
00' 
MIRÓW BOB
lICE 


111r.. 
. , 


SIEWIERSKIE 


... ...... grenica 'enna 


........O.
.
KOWIEC 


Ryc. 4. Rozmieszczenie zamków w północnej części Wyżyny Krakowsko-Częstocho- 
wskiej w fazie IV (okres lenna Władysława Opolczyka) 
Fig. 4. Distribution of castles in phase IV (Władysław Opolczyk's fiet) 


Zgodnie z zaprezentowaną w wielkim skrócie hipotezą, część zamków, za- 
liczanych przez badaczy do fazy obejmującej czasy panowania Kazimierza 
Wielkiego, jestem skłonny datować na okres rządów jego następcÓw. Trafność 
przedstawionych poglądów będzie można ocenić dopiero po przeprowadzeniu 
dokładnych rozpoznań archeologicznych tzw. jurajskich strażnic. Z przypisy- 
wanych tu Opolczykowi militarnych inwestycji jedynie zamek Mirów został 
przez W. Błaszczyka poddany badaniom metodami wykopaliskowymi, acz- 
kolwiek i one nie przyniosły dokładnych ustaleń odnośnie do czasu wzniesienia 
warowni. 
Badań archeologicznych oczekują również zamki spełniające, moim zda- 
niem, funkcje obronnych rezydencji możnowładczych. Rejestr tego typu bu- 
dowli na terenie Jury, sporządzony głównie na podstawie przekazów pisanych, 
obejmuje dziewięć obiektów. Trudno jednakże wykluczyć, że niektóre z nich,
		

/Licencje_006_01_05_035_0001.djvu

			Z problematyki badań... 


33 


po rozpoznaniach archeologicznych, trzeba będzie zaliczyć do wcześniejszej 
fazy chronologicznej. Prace wykopaliskowe przeprowadzono jedynie w obrębie 
ruin zamku w Udorzu. Wyniki badań Andrzeja Bartczaka i Janusza Pietrzaka 
wskazują jednak, że budowa warowni nie została ukończona, a brak warstw 
użytkowych uniemożliwia dokładne wyznaczenie daty rozpoczęcia inwestycji. 
Rozpoznania powierzchniowe przeprowadzono ponadto na obiektach - zbliżo- 
nych pod względem morfologicznym do "grodzisk stożkowatych" - w miejsco- 
wościach Kopiec, Biała Mała i Błeszno. Nie uzyskano jednak bardziej ścisłych 
wyznaczników chronologicznych. Na podstawie wyników analizy źródeł pisa- 
nych można przypuszczać, iż są to pozostałości obronnych siedzib rodziny 
Bielów herbu Ostoja. Nie zostały natomiast zlokalizowane w terenie pozostało- 
ści wież obronno-mieszkalnych w Potoku (dzisiaj Potok Złoty), w Sance koło 
Krakowa i w Grabowej (gm. Lazy). Pierwszą budowlę wspomina wzmianka 
źródłowa z 1473 roku, drugą zapiska z 1476 roku, a ostatnią - dokument z 
1427 roku. W historycznych źródłach z 1555 roku mamy także poświadczone 
istnienie ruin zamku w okolicach Mirowa i Jaskrowa koło Częstochowy. Listę 
poszukiwanych obronnych rezydencji możnowładczych zamyka Jortalicium 
Siedlec, wspomniane w dokumentach z lat 1430 i 1465. Jego reliktów należy 
poszukiwać, moim zdaniem, na terenie pałacu w Sielcu (część Sosnowca). 
Przedstawiając tę bardzo skrótową charakterystykę dokonań badawczych i 
problemów oczekujących rozpoznania, starałem się jednocześnie wzbudzić 
wątpliwości co do poprawności ugruntowanej już w nauce interpretacji zgru- 
powania na Jurze militarnych obiektów, a przynajmniej dowieść, że nie jest ona 
bezsporna i jedyna z możliwYch do zgłoszenia. Prezentowane mapy ukazują 
wyraziście konglomerat zamków, zróżnicowanych tak pod względem chrono- 
logicznym, jak i funkcjonalnym. Ujęcie kartograficzne rozpatrywanej proble- 
matyki nie może być oczywiście traktowane jako podstawa wyciągania daleko 
idących wniosków. Jest jedynie ilustracją dotychczasowego stanu badań i og- 
romu zadań oczekujących realizacji. Jak starałem się wykazać, przed nami stoi 
jeszcze wiele problemów wymagających dogłębnych studiów. Rola przedsta- 
wicieli archeologii "poszerzonej wyobraźni" nie powinna się wszak kończyć po 
ustaleniu przybliżonej daty wzniesienia ufortyfikowanej budowli, wyznaczeniu 
okresu jej funkcjonowania oraz po odsłonięciu murów, umożliwiającym odtwo- 
rzenie układu przestrzennego zamku. Wszechstronnie i kompetentnie przepro- 
wadzona analiza pozyskanych źródeł musi prowadzić - co wielokrotnie pod- 
kreślał w swych cennych studiach Jerzy Kruppe - do poznania nie tylko pozio- 
mu życia średniowiecznych społeczeństw i oceny technicznej doskonałości 
wytworów rzemiosła, ale również do rozszerzenia wiedzy o bogactwie przeja- 
wów ludzkich zachowań.
		

/Licencje_006_01_05_036_0001.djvu

			34 


Stanisław Kołodziejski 


Literatura 


Antoniewicz M. 
1993 Zamki i ludzie na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, Prace Naukowe 
Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie, seria Zeszyty Histo- 
ryczne,z.l,s.23-39. 


Będzin przez wieki. Dzieje miasta i jego rozwoju urbanistyczno- 
-przestrzennego od średniowiecza do połowy XX" w. na podłożu osadnic- 
twa w starożytność i i wczesnym średniowieczu, Poznań. 
W starożytności i w średniowieczu, [w:] Siewierz-Czeladź-Koziegłowy. 
Studia i Materiały z Dziejów Siewierza i Księstwa Siewierskiego, red. 
F. Kiryk, Katowice, s. 73-118. 
Bogdanowski J. 
1964 Dawna linia obronna Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Problemy kon- 
serwacji i adaptacji dla turystyki, Ochrona Zabytków, t. 17, z. 4, s. 3- 
-36. 
1993 Sztuka obronna, Natura i Kultura w Krajobrazie Jury, t. 2, Kraków. 
Kołodziejski S. 
1993 Średniowieczne budownictwo obronne na pograniczu Małopolski z wo- 
jewództwem sieradzkim i ziemią wieluńslcq, [w:] Między Północą a Po- 
łudniem w późnym średniowieczu i czasach nowożytnych, Materiały z 
sesji naukowej w Kościerzynie koło Sieradza (4-6 grudnia 1991 r.), red. 
T. Horbacz, L. Kajzer, Sieradz, s. 145-158. 
Średniowieczne rezydencje obronne możnowładztwa na terenie woje- 
wództwa krakowskiego, Kraków. 
Późne średniowiecze, [w:] Pradzieje i średniowiecze Jury, Natura i 
Kultura w Krajobrazie Jury, t. 4, Kraków, s. 151-162. 
Zamek w Białym Kościele, Teki Krakowskie, t. 2, s. 89-100. 
Castrum Scala - Zamek księcia śląskiego Henryka Brodatego pod Kra- 
kowem, [w:] Kultura średniowiecznego Śląska i Czech. Zamek, Wro- 
cław,s.101-111. 
Czy książę opolski Władysław był twórcą systemu obronnego na po- 
graniczu Małopolski i Śląska?, Zeszyty Tarnogórskie, m 17. 


Błaszczyk W. 
1982 


1994 


1994 


1995a 


1995b 
1996 


w druku 


Kruppe J. 
1985 


Laberschek 1. 
1994 


1995 


Rozważania o wiarygodności opracowań i prezentacji źródłowych da- 
nych archeologii, [w:] Metody opracowywania i publikacji źródeł ar- 
cheologicznych, Studia i Materiały PKZ, Warszawa, s. 7-20. 


Rola średniowiecznego Le/owa jako rezydencji panującego ośrodka 
dóbr monarszych i powiatu sądowego, Teki Krakowskie, t. I, s. 49-62. 
Nieznane karty z przeszłości źamku Olsztyn i starostwa olsztyńskieg
 
(wiek XIII-XV), [w:] Almanach Częstochowy I994, Częstochowa, s. 19- 
-30.
		

/Licencje_006_01_05_037_0001.djvu

			Z problematyki badań... 


35 


Modzelewski K. 
1972 Metody kartograficzne wobec spornych problemów historii społecznej 
wcze.vniejszego średniowiecza, Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, 
R. 20, nr 3, s. 391-413. 


MuzolfB. 
1994 


1995a 


Wielokulturowy zespół archeologiczny na górze Birów w Podzamczu, 
gm. Ogrodzieniec, woj. katowickie, Łódzkie Sprawozdania Archeolo- 
giczne, t. I, s. 131-147. 
Badania archeologiczne Skały Biśnik i Skały Grodzisko Panieńskie w 
rejonie miejscowości Smoleń, woj. katowickie, [w:] Człowiek i Środowi- 
sko Naturalne Wyżyny Krakowsko-Wieluńskiej, Dąbrowa Górnicza, 
s. 45-64. 
Ogrodzieniec, woj. katowickie, szkic historii zamku, [w:] Człowiek i 
Środowisko Naturalne Wyżyny Krakowsko-Wieluńskiej, Dąbrowa Gór- 
nicza, s. 65-71. 


. 1995b 


Niewalda W. 
1995 


Średniowieczny zamek w Korzkwi w świetle ostatnich badań architek- 
toniczno-historycznych, Teki Krakowskie, t. 2, s. 101-112. 


Pierzak J. 
1994 Wyniki najnowszych badań nad zamkiem biskupów krakowskich w 
Sławkowie, woj. Katowice, Śląskie Prace Prahistoryczne, t. 3, s. 137- 
-160. 
Pierzak J., Rozmus D. 
1994 Średniowieczny zamek w Ryczowie, gm. Ogrodzieniec, woj. Katowice, 
Śląskie Prace Prahistoryczne, t. t, s. 162-172. 


PROBLEMS CONNECTED WITH THE RESEARCH ON MEDIEV AL 
CASTLES ON CRACOW-CZĘSTOCHOWA UP LAND 


Summary 


A concentration of medieval castles grouped on the Cracow-Częstochowa Upland has 
been a subject of researchers' interest for several decades. So far, the researchers have 
be en amazingly unanimous in their opinion that this condensation of defensive con- 
structions constituted a fortification system which was intentionally created by Polish 
rulers, and especially by king Casimir the Great. 
In the presented articłe the author attempts to ascertain the approximate dates of the 
construction ofparticular castles, to determine their utilisation period and, ifpossible, to 
indicate their founders. This is the basis for the analysis and consequent explanation of 
actual functional links between various elements ofthe defensive system in question. In 
order to present the dynamics of development of architecture in the discussed area, four 
chronological phases have been distinguished: the earliest phase covers the early 13 th 
century; the second phase is marked by the late 13 th and the beginning of 14 th century; 
the third phase corresponds to the reign ofCasimir the Great (1333-1370); and the last 
one jncłudes the three remaining decades ofthe 14 th century.
		

/Licencje_006_01_05_038_0001.djvu

			36 


Stanisław Kołodziejski 


The findings of the analysis, presented on the enclosed maps, have inclined the 
author to question the correctness of the hitherto prevailing opinions about the medieval 
defensive system on the Cracow-Częstochowa Upland. In his opinion the emerging 
concentration of the fortified buildings is a conglomerate of chronologically and func- 
tionally different castłes: it comprises not only castłes which served the monarchy as 
defensive and administrative centres, but also fortified private oligarch residences and 
fortalices erected by church institutions. 
A thorough assessment of the sketched problems will be possible after all the forti- 
fied buildings in the discussed area have been subjected to a detailed archaeological 
excavation. Needless to say, the essential condition of a proper interpretation of the 
obtained results is a c10se co-operation with medievalists. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_039_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii i Etnologii 
UMK w Toruniu 


JADWIGA cHUDZIAKOWA 


Badania Instytutu Archeologii i Etnologii UMK 
nad średniowieczną architekturą murowaną 


Analizując badania Instytutu Archeologii i Etnologii nad architekturą mu- 
rowaną trudno nie sięgnąć do lat sześćdziesiątych, kiedy placówka ta posiadała 
jeszcze status Katedry. Na dzisiejszy bowiem obraz działalności Instytutu w 
zakresie badań nad architekturą, zasadniczy wpływ miały zainteresowania pra- 
cowników tą problematyką już od momentu podjęcia prac na zamku krzyżac- 
kim w Toruniu w 1958 roku. Chociaż organizacja i realizacja prac na tym obie:. 
kcie nie była prowadzona w ramach Katedry Archeologii, lecz z inicjatywy 
ówczesnego Miejskiego Konserwatora Zabytków Bohdana Rymaszewskiego, 
brali w nich aktywny udział badacze, którzy w latach sześćdziesiątych objęli 
etaty w ówczesnej Katedrze Archeologii UMK. Prowadzone następnie (od 
1966 roku), po zakończeniu badań na zamku, prace badawcze w obrębie Stare- 
go Miasta w Toruniu, wynikały bezpośrednio z zainteresowań problematyką 
miejską, a głównie zagadnieniami wiążącymi się ze średniowieczną architektu- 
rąmurowaną(Chudziakowa 1973; 1976; Kola 1975). 
Lata sześćdziesiąte nie były w polskiej archeologii okresem sprzyjającym 
takim zainteresowaniom. Tylko nieliczne wówczas placówki archeologiczne 
podejmowały problematykę związaną z okresem średniowiecza i nowożytności. 
Dopiero w latach siedemdziesiątych następuje rozwój tzw. archeologii histo- 
rycznej, co niewątpliwie należy wiązać z dużym zapotrzebowaniem społecznym 
wynikającym głównie z szeroko rozumianej problematyki konserwatorskiej 
(Kajzer 1995, s. 75-76). 
Prowadzone w latach 1958-1966 prace na zamku krzyżackim wiązały się 
głównie z podjętą akcją uporządkowania terenu wzgórza zamkowego, odgru- 
zowania, odsłonięcia reliktów zamku i dokonania zabiegów konserwatorskich 
zmie.rzających do ekspozycji ruiny. Prace prowadzone były technikami wyko- 
paliskowymi, ale przy nie zawsze prawidłowo stosowanej metodzie badań ar-
		

/Licencje_006_01_05_040_0001.djvu

			38 


Jadwiga Chudziakowa 


cheologicznych, co w dużej mierze wynikało z założeń programowych prowa- 
dzonej wówczas akcji. Narosłe bowiem od zburzenia zamku przez mieszczan 
toruńskich, śmietniskowe warstwy kulturowe usuwane były często metodami 
. niearcheologicznymi, co w rezultacie przyczyniło się do bezpowrotnego znisz- 
czenia nowożytnej zawartości kulturowej. 
Podjęte jednak archeologiczne prace zarówno na obszarze międzymurza 
zamkowego, jak i w odniesieniu do warstw bezpośrednio związanych z zabu- 
dową zamkową, i będących pozostałością grodu, warstw wczesnośredniowiecz- 
nych oraz częściowo warstw nowożytnych, w rezultacie ujawniły duży zespół 
źródeł kultury materialnej o znacznych walorach ekspozycyjnych (jak np. zbiór 
kafli gotyckich i renesansowych, czy fajek glinianych i monet), co z punktu 
widzenia zapotrzebowania społecznego nie jest bez znaczenia, nie wspominając 
już o uzyskaniu informacji źródłowej dotyczącej życia codziennego mieszkań- 
ców zamku i miasta. Uzyskane wyniki potwierdziły więc celowość badań ar- 
cheologicznych na obiektach zabytkowej architektury murowanej (Chudziako- 
wa 1963a; 1963b; Chudziakowa, Kola 1974), podobnie jak i badania prowa- 
dzone przez Katedrę Archeologii UMK w Chełmnie (Kola 1972). Niezależnie 
od charakteru prac przewidzianych przy zabytkowej architekturze, konserwa- 
torskich czy remontowo-budowlanych, nieodzowność prac archeologicznych 
jest oczywista. Zakres tych badań może być różny i jest uzależniony od wielu 
czynników, takich jak stan zachowania obiektu, zasób źródeł pisanych, a 
głównie od sformułowanego odnośnie do przedmiotu badań kwestionariusza 
pytań. 
Badania na zamku krzyżackim w niektórych przypadkach ujawniły również 
nieumiejętność pełnego wykorzystania informacji płynących z warstw kulturo- 
wych bezpośrednio związanych z architekturą, co wynikało z braku pełnego 
rozeznania w przedmiocie badań, a głównie z nieznajomości podstawowych 
technik budowlanych. Brak w tym zakresie wiedzy u archeologa badającego 
architekturę zabytkową nie zrekompensuje nawet najlepszy interdyscyplinarny 
zespół badawczy. Aby metoda stratygraficzna mogła być w pełni wykorzystana 
konieczna jest wiedza z zakresu architektury murowanej i wszystkie wiążące 
się z nią aspekty. Na złożoność analizy stratygraficznej przy obiektach architek- 
tury murowanej i związanych z tym kwestii datowania, zwróciła uwagę autorka 
artykułu w pracy wydanej w 1984 roku (Chudziakowa 1984, s. 10-12), jak i 
S. Tabaczyński (1987, s. 13Q-138). 
Z pełną świadomością braków i niedoskonałości archeologicznych metod 
badawczych nad architekturą murowaną, Katedra Archeologii UMK podjęła w 
1970 roku prace interdyscyplinarne nad zespołem pobenedyktyńskiej architek- 
tury klasztornej w Mogilnie. Z inicjatywy ówczesnego Wojewódzkiego Kon- 
serwatora Zabytków w Bydgoszczy, zorganizowany został przy Uniwersytecie 
Mikołaja Kopernika "Zespół do badań obiektu pobenedyktyńskiego w Mogil- 
nie", złożony z przedstawicieli różnych dyscyplin historycznych. Zespół ten
		

/Licencje_006_01_05_041_0001.djvu

			Badania Instytutu Archeologii i Etnologii... 


39 


działał do 1980 roku, kiedy to, w związku z poszerzoną problematyką badaw- 
czą, decyzją Rektora UMK przekształcony został w "Zespół do Badań Śred- 
niowiecznej Architektury Kujaw i Wielkopolski Wschodniej". Kierownictwo 
pierwszego Zespołu powierzono prof. dr. Tadeuszowi Grudzińskiemu, a póź- 
niej prof. dr. Kazimierzowi Żurowskiemu, natomiast Zespołem, który powstał 
w 1980 roku, od początku jego istnienia do chwili obecnej, kieruje prof. dr hab. 
Zygmunt Świechowski. Kierownictwo badań archeologicznych zarówno w 
ramach pierwszego, jak i drugiego Zespołu powierzono autorce niniejszego 
artykułu). Podjęte badania były pierwszymi pracami archeologicznymi prowa- 
dzonymi na wzgórzu klasztornym w Mogilnie. 
Przegląd ważniejszej tylko literatury przedmiotu, która powstała przed 
podjęciem, a nawet w trakcie badań, i zawartych w niej sprzecznych poglądów 
na temat historii opactwa, w pełni uzasadniały konieczność i celowość badań 
(KUrbisówna 1968; Józefowiczówna 1969; 1978, s. 209-241; Nawrocki 1969; 
Płocha 1969). Opracowany przez przedstawicieli różnych dyscyplin historycz- 
nych kwestionariusz pytań, obejmował szereg zagadnień związanych z historią 
opactwa. Dotyczyły one głównie chronologii i powiązań początków budowy 
kościoła z zasiedleniem terenu, rekonstrukcji układu przestrzennego pierwszego 
kościoła i jego faz rozwojowych, jak i rozbudowy klasztoru. Znacząca grupa 
zagadnień dotyczyła historii osadnictwa terenu bezpośrednio zajętego przez 
opactwo i jego najbliższego sąsiedztwa. 
Od początku prowadzonych w Mogilnie badań dużą wagę przywiązywano 
zarówno do strony metodycznej tych prac, jak i do precyzji wykonania doku- 
mentacji inwentaryzacyjnej. 'Za istotną sprawę uznano również sam proces 
organizacji prac, który miał znaczący wpływ na prawidłowość uzyskiwanych 
wyników badań i ich interpretację. W procesie badawczym równolegle uczest- 
niczyli przedstawiciele wszystkich dyscyplin historycznych, a udział ich nie 
ograniczał się jedynie do sporadycznych konsultacji. Uzyskiwane bowiem wy- 
niki badań archeologicznych dotyczące głównie chronologii opactwa i pierwot- 
nego układu przestrzennego były na bieżąco konfrontowane z wynikami badań 
historycznych i architektonicznych. Prace badawcze uzupełniały analizy zapraw 
budowlanych, specjalistyczne analizy szkła witrażowego i innych, jak i badania 
przyrodnicze oraz badania podwodne prowadzone w jeziorze mogileńskim. 
Niestety, wówczas jeszcze nie dokonywano tak cennych, nie tylko dla badań 
nad architekturą, analiz dendrochronologicznych. Pomimo, że analizy składu 
zapraw nie stanowią pełnowartościowego materiału poznawczego dla chrono- 
logii badanych obiektów, są one bardzo przydatne przy rozwarstwieniu murów, 
a pobrane w dużej ilości próbki są dobrym źródłem informacji (Skibiński 1980; 
1983a; 1983b). Zwrócono uwagę na szczególną ich przydatność przy równo- 
czesnym pobieraniu próbek zapraw z murów i z warstw budowlanych, co nie- 


) Udział w badanich archeologicznych w Mogilnie brali: mgr Olga Romanowska-Gra- 
bowska, mgr Wiesława Matuszewska-Kola oraz dr Gerard Wilke.
		

/Licencje_006_01_05_042_0001.djvu

			40 


Jadwiga Chudziakowa 


jednokrotnie pozwoliło na identyfikację danej warstwy z fragmentami architek- 
tury zachowanymi na powierzchni, bądź pod powierzchnią gruntu użytkowego 
(Chudziakowa 1980, s. 72-73). Elementem uzupełniającym badania archeolo- 
giczno-architektoniczne były analizy surowców skalnych zastosowanych do 
budowy sklepień krypt romańskich (Wójcik, Skibiński 1980; Wójcik 1983). 
Uzyskane w ciągu 10 lat badań nad architekturą poklasztorną w Mogilnie 
wyniki, pozwotiły na możliwie pełne odtworzenie historii zespołu, a sformuło- 
wane w kwestionariuszu pytania w znacznej mierze otrzymały satysfakcjonują- 
ce odpowiedzi (Chudziakowa 1984). Znalazło to swój wyraz w licznych publi- 
kacjach, wśród których do najważniejszych należą trzy tomy materiałów spra- 
wozdawczych, a w nich obok sprawozdań również opracowania analityczne i 
syntetyzujące (Materiały sprawozdawcze, t. 1, 1978; t. 2,1980; t. 3,1983). Op- 
rócz tych publikacji ukazały się liczne artykuły naukowe i opracowania popu- 
larno-naukowe (Chudziakowa, Czacharowski 1976; Chudziakowa 1978; Sul- 
kowska 1983; Chudziak 1990b; Dubikajtis l 990a; Chudziakowa 1995a). 
Uzyskane bogate zbiory elementów kultury materialnej i źródła architekto- 
niczne były i są przedmiotem opracowań w ramach prac magisterskich (Pietrzy- 
kowska 1981; Kluczewska 1983) i realizowanej ostatnio rozprawy doktorskiej 
na temat ceramiki naczyniowej (K. Ryszewska). 
Badania w Mogilnie stały się niewątpliwie najważniejszym i przełomowym 
wydarzeniem kształtującym ostatecznie kierunek zainteresowań badawczych 
niektórych pracowników Instytutu (Instytut, przekształcony z wcześniejszej 
Katedry, powołany został w 1976 roku). Wokół badań nad architekturą skupiała 
się też grupa studentów archeologii. 
Powołanie w 1980 roku wspomnianego "Zespołu do Badań Średniowiecz- 
nej Architektury Kujaw i Wielkopolski Wschodniej" oraz podjęcie badań na 
drugim znaczącym zespole architektury klasztornej jakim są obiekty romańskie 
w Strzelnie, miało istotny wpływ na kształtowanie się zmian w programie dy- 
daktycznym Instytutu. Nowy sposób patrzenia na zabytki architektury i po- 
strzeganie ich jako jednego ze źródeł archeologicznych, jak i coraz wyraźniej 
zarysowująca się konieczność kształcenia pod kątem badań nad architekturą, 
przyczynia się do powstania w 1983 roku w Instytucie Archeologii i Etnografii 
(obecnie Etnologii) jedynej w Polsce specjalności archeologia architektury, z 
wpisem do dyplomu, której program dydaktyczny realizowany jest przy współ- 
udziale Instytutu Zabytkoznawstwa i Konserwatorstwa UMK. Kształceniem 
przyszłych badaczy architektury zabytkowej żywotnie zainteresowane były 
także służby konserwatorskie. Z powQłaniem tej specjalności zbiega się .utwo- 
rzenie w 1984 roku Zakładu Archeologii Architektury, którego kierownikiem 
została autorka niniejszego artykułu. 
Podjęcie w 1981 roku badań romańskich kościołów w Strzelnie wynikało z 
konieczności ustalenia spornej dotYchczas chronologii bazyliki Św. Trójcy, a 
zwłaszcza rotundy św. Prokopa, oraz rekonstrukcji pierwotnych założeń archi-
		

/Licencje_006_01_05_043_0001.djvu

			Badania Instytutu Archeologii i Etnologii... 


41 


tektonicznych obu tych świątyń. W literaturze przedmiotu narastały różne po- 
glądy dotyczące czasu osiedlenia się konwentu w Strzelnie, osoby fundatora i 
początków osadnictwa na tym terenie (Walicki 1932; Sztuka polska 1971, 
s.759-760, 825-826; KUrbisówna 1974; Tomaszewski 1974, s. 128-137; Józe- 
fowiczówna 1978, s. 241-265). Sformułowana problematyka interdyscyplinar- 
nych badań w Strzelnie obejmowała szereg zagadnień, będących przedmiotem 
toczącej się od lat dyskusji nad początkami tego klasztoru, jak i zagadnienia 
związane z późnośredniowiecznymi i nowożytnymi dziejami opactwa. W wyni- 
ku prowadzonych do 1987 roku prac badawczych, uzyskano odpowiedzi na 
większość zagadnień sformułowanych u progu badań. Na podstawie metody 
stratygraficznej określono chronologię najwcześniejszego osadnictwa na bada- 
nym terenie, które należy wiązać dopiero z akcją budowlaną konwentu norber
 
tanek strzelińskich, co w konsekwencji pozwoliło metodami archeologicznymi, 
przy pełnym poparciu wyników badań architektonicznych i analizy stylowej, na 
datowanie podjęcia budowy obu kościołów na okres pomiędzy końcem wieku 
XII a początkiem wieku XIII (Chudziakowa 1988; 1990a). Pozyskano również 
dane odnośnie do pierwotnych założeń programowych obu kościołów co stało 
się podstawą ich rekonstrukcji przestrzennej. 
W badaniach Strzelna przyjęto analogiczny tok postępowania badawczego 
jak w przypadku Mogilna, przy udziale przedstawicieli różnych dyscyplin his- 
torycznych i równoczesnym prowadzeniu wielokierunkowych badań archeo- 
logiczno-architektonicznych, historycznych oraz specjalistycznych. W trakcie 
ich realizacji rodziły się refleksje metodyczne i dążność do udoskonalenia 
warsztatu badawczego (Chudziak 1989; Chudziakowa 1990a; Dubikajtis 
1990b; Skibiński, Kęsy-Lewandowska 1990; Skibiński, Wieczorkowski 1992). 
Strzelno stało się poligonem dydaktycznym dla wielu studentów kształcących 
się w ramach nowej specjalności. Zdobywali tam wiedzę nie tylko w zakresie 
badań nad architekturą, ale również w zakresie szeroko rozumianych badań 
osadniczych. 
Rezultaty badań nad architekturą romańską w Strzelnie opublikowano w 
tomie serii Biblioteki Muzealnictwa i Ochrony Zabytków "Z badań nad śred- 
niowieczną architekturą Kujaw i Wielkopolski Wschodniej" wydanym w 
1990 roku, gdzie między innymi zamieszczono obszerne opracowanie straty- 
grafii kulturowej wzgórza klasztornego oraz opracowanie ceramiki budowlanej 
i monet (Dubikajtis, Dubikajtis, Sulkowska 1990; Kaczmarek 1990; Musiałow- 
ski 1990). Ponadto w tym samy roku ukazał się pierwszy tom Archeologii ar- 
chitektury w serii Acta Universitatis Nicolai Copernici, Archeologia, t. 13, P.o- 
święcony w znacznej mierze wynikom badań w Strzelnie. Na szczególną uwagę 
zasługują tu artykuły Z. Świechowskiego (1990) i R. Kabacińskiego (1990). 
Wyniki badań pomocniczych częściowo opublikowano w pracy "Studia z ar- 
cheologii architektury" (1989). Natomiast rezultaty badań architektonicznych 
uk
ły się w drugim tomie Archeologii architektury (Zimnowoda-Krajewska,
		

/Licencje_006_01_05_044_0001.djvu

			42 


Jadwiga Chudziakowa 


Salm 1992). Dalsze artykuły zasługujące na uwagę to J. Dubikajtisa (l991a) na 
temat pieca typu hypocaustum, R. Kabacińskiego (1991), o topografii Strzelna 
oraz J. Olczaka (1991) o odkryciu .szklanego naczynia "zakładzinowego" . 
Podobnie jak w pr
adku badań w Mogilnie znaczna część źródeł w za- 
kresie kultury materialnej stała się podstawą prac magisterskich (Kołyszko 
1985; KuriYńska 1985; Sołtysiak 1986; Rakoczy 1987; Głowacki 1990). Na- 
tomiast wczesnośredniowieczna i późnośredniowieczna ceramika naczyniowa, 
została w całości opracowana w rozprawie doktorskiej, obecnie przygotowy- 
wahej do druku (Sulkowska- Tuszyńska 1994a). K. Sulkowska- Tuszyńska o- 
publikowała też kilka cennych artykułów na temat późnośredniowiecznej ce- 
ramiki ze Strzelna (Sulkowska- Tuszyńska 1992a; 1992b; 1994b). 
W ciągu lat osiemdziesiątych w Zakładzie Archeologii Architektury zaczęto 
zatrudniać pierwszych, najzdolniejszych absolwentów nowej specjalności, któ- 
rych charakteryzowała aktywność i samodzielność badawcza, co miało ogrom- 
ne znaczenie nie tylko dla dalszego procesu dydaktycznego, ale i dla realizowa- 
nej w Zakładzie problematyki badawczej. Stąd można było w trakcie badań w 
Strzelnie, podjąć równocześnie badania o niewielkim zakresie, jednonawowego 
kościoła romańskiego w Kazimierzu Biskupim. 
Badania w Kazimierzu Biskupim miały dość ograniczony zasięg, celem ich 
było określenie chronologii świątyni, której początki datowane są w literaturze 
od X do XII wieku. W świetle dokonanych odkryć, stwierdzono bezspornie jej 
XII-wieczną metrykę (Dubikajtis 1991 b), a pozyskane źródła archeologiczne i 
architektoniczne zaprezentowano w pracy magisterskiej przygotowywanej do 
druku (Miłek 1990). 
Trzecim obiektem architektury murowanej, który został poddany badaniom 
interdyscyplinarnym w ramach działającego przy Instytucie Zespołu do Badań 
Średniowiecznej Architektury Kujaw i Wielkopolski Wschodniej, były klasztor 
i kościół w Trzemesznie. Ze względu na istniejące duże rozbieżności w dato- 
waniu początków tego opactwa, jak i na fakt, że zostało ono już wcześniej pod- 
dane (1949-1950) badaniom, szczególnie wnikliwie przeanalizowano stojącą 
przed Zespołem problematykę badawczą (Chudziakowa 1990b). Zamierzeniem 
autorów badań, podjętych w 1987 roku przede wszystkim było uzyskanie pod- 
staw do datowania początków klasztoru, poznanie układu przestrzennego zabu- 
dowy klasztornej, której nie objęły wcześniejsze prace, rozpoznanie pierwot- 
nego westwerk
 kościoła również dotąd nie przebadanego oraz analiza straty- 
grafii w obrębie całej zabudowy opactwa. Podjęto również badania osadnicze 
na obszarze sąsiadującym z klasztorem (Chudziakowa 1992). K'ompleksowe 
badania mają stać się podstawą rekonstrukcji dziejów tego opactwa, jednego z 
najważniejszych zespołów klasztornych pogranicza wielkopolsko-kujawskiego. 
Rezultatem ośmioletnich" interdyscyplinarnych badań w Trzemeszi1ie była 
weryfikacja chronologii opactwa i jego "odmłodzenie" o około 150 lat (z końca 
X wieku na l. połowę XII wieku; Chudziakowa 1995b; 1995c), jak i uzyskanie
		

/Licencje_006_01_05_045_0001.djvu

			Badania Instytutu Archeologii i Etnologii... 


43 


podstaw do rekonstrukcji faz rozwojowych kościoła oraz zabudowy klasztornej 
(Chudziakowa 1995d). Wyniki badań archeologicznych, podobnie jak w przy- 
padku opactwa w Mogilnie i Strzelnie, zbieżne były z uzyskanymi wynikami na 
drodze analizy architektonicznej oraz ponownej analizy źródeł pisanych (La- 
buda 1992; 1995; Świechowski 1995). 
Prace badawcze w Trzemesznie są na ukończeniu (zakOńczenie badań 
przewidziano na 1996 rok). W trakcie badań opublikowano kilka artykułów 
dotyczących ich wyników (Chudziakowa 1992; 1995b; 1995c; 1995d; Wiewió- 
ra 1995a; 1995b). W przygotowaniu jest monografia klasztoru, przewidziana 
jako rozprawa doktorska (M. Wiewióra). Analizie poddano duże zbiory źródeł z 
zakresu kultury materialnej, które są opracowywane zarówno w ramach prac 
magisterskich, z których najlepsze będą opublikowane, jak i przez pracowni- 
ków Zakładu Archeologii Architektury. 
Badania Instytutu Archeologii i Etnologii nad architekturą murowaną od 
1993 roku weszły w fazę szczególnego nasilenia, które zbiega się z powołaniem 
przy Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w 1992 roku Uniwersyteckiego Cen- 
trum Archeologii Średniowiecza i Nowożytności. Centrum powstało z inicja- 
tywy dwóch najbardziej aktywnych ośrodków uniwersyteckich w badaniach 
nad średniowieczem i nowożytnością: Katedry Archeologii (obecnie Instytut 
Archeologii) Uniwersytetu Łódzkiego oraz Instytutu Archeologii i Etnologii 
UMK w Toruniu. W R.adzie. Naukowej Centrum zasiedli przedstawiciele sied- 
miu uniwersyteckich ośrodków archeologicznych w Polsce. 
W 1993 roku utworzono w ramach Centrum Zespół do Badań Dziejów 
Bydgoszczy'. Do realizacji tych prac przystąpili pracownicy Zakładu Arche-.. 
ologii Średniowiecza i Czasów Nowożytnych naszego Instytutu i pracownicy 
Zakładu Archeologii Architektury. Pierwsi z wymienionych zajęli się bada- 
niami osadniczymi w Bydgoszczy oraz rozpoznaniem naj starszych, przedloka- 
cyjnych dziejów tego miasta, natomiast pracownikom Zakładu Archeologii 
Architektury powierzono badania nad architekturą murowaną - kościół 
św. Idziego, zamek bydgoski, mury obronne oraz naj starszą murowaną zabu- 
dowę Starego Miasta. Sformułowany program badań wymagał zaangażowania 
dużego zespołu badaczy (Chudziakowa 1994; Wiewióra 1994), oprócz archeo- 
logów toruńskich i bydgoskich, udział w badan.iach biorą historycy, konserwa- 
torzy i geografowie. 
Równocześnie z badaniami nad architekturą w Bydgoszczy, pracownikom 
Zakładu Archeologii Architektury IAiE w ramach programu "lOOO-lecie Zjazdu 
Gnieźnieńskiego" powi
rzono prace archeologiczne obejmujące . kolegiatę w 
Kruszwicy, które podjęto w 1995 roku. . 
Badania nad architekturą murowaną Instytutu Archeologii i Etnologii UMK 
mają już długoletnią tradycję, która stwarza dobre podstawy dla dalszego roz- 
woju toruńskiego ośrodka badawczego kształcącego przyszłych archeologów 
architektury .
		

/Licencje_006_01_05_046_0001.djvu

			44 


Jadwiga Chudziakowa 


Literatura 


Wykaz skrótów 


Acta Universitatis Nicolai Copemici, Toruń 
Biblioteka Muzealnictwa i Ochrony Zabytków 
Materiały sprawozdawcze z badań zespołu pobene- 
dyktyńskiego w Mogi/nie, Warszawa 
Studia z archeologii architektury. Badania pomoc- 
nicze, Toruń 
Towarzystwo Naukowe w Toruniu 
Z badań nad średniowieczną architekturą Kujaw i 
Wielkopolski Wschodniej, BMiOZ, Warszawa 


AUNC 
BMiOZ 
Materiały sprawozdawcze - 


o zastosowaniu naklejek geologicznych warstw w dokumentacji ukła- 
dów stratygraficznych, [w:] Studia, s. 25-31. 
Uwagi o zakłóceniach pierwotnych uwarstwień kulturowych na obiek- 
tach średniowiecznej architektury murowanej, AUNC, Archeologia, 
t. 13, Archeologia architektury l, s. 73-87. 
Budownictwo wziemne z wczesnośredniowiecznej osady w Mogi/nie, 
AUNC, Archeologia, t. 13, Archeologia architektury l, s. 89-101. 
Chudziakowa J. 
1963a Tymczasowe wyniki badań archeologicznych na Zamku Krzyżackim w 
Toruniu (1958-1960), Rocznik Muzeum w Toruniu, t. 1, z. 3, s. 66-78. 
Osadnictwo przed krzyżackie na wzgórzu zamkowym w Toruniu w świet- 
le ostatnich badań archeologicznych (1958-1961), Zapiski Historyczne, 
t. 28, z. 4, s. 591-600. 
Badania nad średniowiecznym ośrodkiem miejskim na terenie Torunia 
w latach I969-1972, Zapiski Historyczne, t. 38, z. 3, s. 69-81. 
Wczesnośredniowieczne osadnictwo na terenie Torunia w świetle źródeł 
archeologicznych, Wiadomości Archeologiczne, t. 41, z. 1, s. 128-136. 
Po benedyktyński zespół osadniczy w Mogi/nie, [w:] Studia z dziejów 
ziemi mogileńskiej, Poznań, s. 267-272. 
Uwagi na temat pobierania próbek zapraw podczas badań archeo- 
logiczno-architektonicznych, [w:] Materiały sprawozdawcze, z. 2, 
BMiOZ, seria B, t. 60, s. 71-73. 
Romański kościół benedyktyński w Mogi/nie, BMiOZ, Studia i Materia- 
ły, t. 1. 
Die romanischen Kirchen in Strzel no und ihre Chronologie, Archaeo- 
logia Polona; t. 27, s. 221-242. . 
Zespół architektury romańskiej w Strzelnie w świetle najnowszych ba- 
dań, AUNC, Archeologia, t. 13, Archeologia architektury l, s. 5-27. 


Studia 


TNT 
Z badań 


Chudziak W. 
1989 


1990a 


1990b 


1963b 


1973 


1976 


1978 


1980 


1984 


1988 


1990a
		

/Licencje_006_01_05_047_0001.djvu

			Badania Instytutu Archeologii i Etnologii... 


45 


1990b Z problematyki badań archeologiczno-architektonicznych zespołu po- 
klasztornego w Trzemesznie, [w:] Z badań, BMiOZ, seria B, t. 86, 
s.139-144. 
1992 Z badań nad architekturą sakralną w Trzemesznie (z lat 1987-1988), 
AUNC, Archeologia, t. 20, Archeologia architektury 2, s. 9-20. 
1994 Zarys problematyki badań archeologicznych w Bydgoszczy, Komunika- 
ty Archeologiczne, t. 6, Bydgoszcz, s. 7-15. 
1995a Opactwo benedyktynów w Mogi/nie, [w:] Benedyktyni tynieccy w śred- 
niowieczu. Materiały z Sesji Naukowej Wawel-Tyniec, 13-15.10.1994, 
Kraków, s. 199-206. . 
1995b Romański kościół kanoników regularnych w Trzemesznie, [w:] Księga 
Jubileuszowa 70-lecia urodzin pro! z. Świechowskiego, Łódź, s. 47-52. . 
1995c Klasztor w Trzemesznie w świetle najnowszych badań, [w:] Klasztor w 
kulturze średniowiecznej Polski. Sympozja 9, Opole, s. 365-373. 
1955d Kościół opacki w Trzemesznie - próba rekonstrukcji faz rozwojowych, 
Archaeologia Historica Polona, t. 2, s. 133-144. 
Chudziakowa J., Czacharowski A. 
1977 Opactwo benedyktynów w Mogi/nie, Toruń. 
Chudziakowa J., Kola A. 
1974 Źródła archeologiczne z terenu zamku krzyżackiego w Toruniu (Bada- 
nia z 1958-1966 R.), TNT, Prace Archeologiczne, nr 6, Warszawa- 
Poznań. 


Studnia wczesnośredniowieczna z Mogilna, AUNC, Archeologia, t. 13, 
Archeologia architektury I, s. 103-118. 
Z problematyki datowania zabytkowych obiektów architektury murowa- 
nej w badanich archeologicznych, AUNC, Archeologia, t. 13, Archeo- 
logia architektury l, s. 63- 72. 
Późnośredniowieczny piec typu hypokaustum ze Strzelna (woj. bydgo- 
skie), AUNC, Archeologia, t. 17, s. 45-59. 
Sprawozdanie z badań archeologicznych przeprowadzonych przy koś- 
ciele św. Marcina w Kazimierzu Biskupim (woj. konińskie) w latach 
1985-I986, AUNC, Archeologia, t. 17, s. 61-69. 
Dubikajtis 1., Dubikajtis 1., Sulkowska G. K. 
1990 Charakterystyka stratyfikacji kulturowej wzgórza klasztornego w Strze- 
lnie (woj. bydgoskie), [w:] Z badań, BMiOZ, seria B, t. 86, s. 31-88. 


Dubikajtis J. 
1990a 


1990b 


1991a 


1991b 


Głowacki K. 
1990 


Nowożytna ceramika szkliwiona ze Strzelna, woj. Bydgoszcz (badania 
1981-1986), (maszynopis w IAiE UMK w Toruniu), Toruń. 
Józefowiczówna K. 
1969 Druga faza stylu romańskiego, [w:] Dzieje Wielkopolski, t. l, Poznań, 
s.215-248. 
Trzy romańskie klasztory, [w:] Studia z dziejów ziemi mogi/eńskiej, Po- 
znań, s. 165-265. 


1978 


Kabaciński R. 
1990 


o patrocinium św. Prokopa wStrzelnie, AUNC, Archeologia, t. 13, Ar- 
cheologia architektury I, s. 29-40.
		

/Licencje_006_01_05_048_0001.djvu

			46 


1991 


Kaczmarek J. 
1990 


Jadwiga Chudziakowa 


Topografia dawnego Strzelna (do koń
a XVIJlw.), AUNC, Archeolo- 
gia, t. 17, s. 71-85. 


Charakterystyka ceramiki budowlanej ze Strzelna, stanowisko 1, [w:] 
Z badań, BMiOZ, seria B, t. 86, s. 89-98. 


Kajzer L. 
1995 Badania nad okresem późnego średniowiecza i nowożytności, Acta 
Universitatis Lodziensis, Folia Archaeologica 19, s. 75-89. 
Kluczewska E. 
1983 Pierwsza przebudowa kościoła św. Jana w Mogilnie w świetle badań ar- 
cheologiczno-architektonicznych, (maszynopis w IAiE UMK w Toru- 
niu), Toruń. 


Kola A. 
1972 


1975 


Kołyszko B. 
1985 


Kurzyńska M. 
1985 


Wyniki badań archeologicznych przeprowadzonych przy kościele św. 
Piotra i Pawła w Chełmnie w 1968 r., Zeszyty Naukowe Uniwersytetu 
Mikołaja Kopernika w Toruniu, Archeologia, t. 3, s. 151-161. 
Wyniki badań archeologicznych prowadzonych na terenie Starego 
Miasta w Toruniu w 1973 r., AUNC, Archeologia, t. 5, s. 183-200. 


Późnośredniowieczne i nowożytne kafle z zespołu klasztornego w Strze- 
lnie, (maszynopis w IAiE UMK w Toruniu), Toruń. 


Cegła gotycka - próba klasyfikacji na podstawie materiałów z badań ar- 
cheologiczno-architektonicznych w Strzelnie, (maszynopis w IAiE 
UMK w Toruniu), Toruń. 
KOrbis(ówna) B. 
1968 Najstarsze dokumenty opactwa benedyktyńskiego w Mogilnie (XI-XII), 
Studia Źródłoznawcze, t. 13, s. 27-61. 
Najstarsza tradycja klasztoru panien norbertanek w Strzelnie, Roczniki 
Historyczne, R. 40, s. 19-50. 


1974 


Labuda G. 
1992 


1995 


Święty Wojciech w działaniu, w tradycji i w legendzie, [w:] Święty Woj- 
ciech w tradycji i kulturze europejskiej, Gniezno, s. 57-97. 
Szkice historyczne jedenastego wieku, 1. Najstarsze klasztory w Polsce, 
Archaeologia Historica Polona, t. 2, s. 7-73. 


Miłek W. 
1990 Kościół romański p.w. św. Marcina w Kazimierzu Biskupim na pod- 
stawie badań w latach 1985-1987, (maszynopis w lAi E UMK w Toru- 
niu), Toruń. 
Musiałowski A. 
1990 Monety z badań archeologiczno-architektonicznych w Strzelnie w świet- 
le obiegu monetarnego na Kujawach w XIV-XVIII w., [w:] Z badań, 
BMiOZ, seria B, t. 86, s. 99-108. 


Nawrocki Z. 
1969 


Kościół i klasztor pobenedyktyński w Mogi/nie. Próba rekonstrukcji ro- 
mańskiej, Biuletyn Historii Sztuki, t. 31, s. 340-344.
		

/Licencje_006_01_05_049_0001.djvu

			Badania Instytutu Archeologii i Etnologii... 


47 


Olczak J. 
1991 Szklane naczynie" zakładzinowe " z XIX wieku odkryte w Strzelnie, woj. 
bydgoskie, AUNC, Archeologia, t. 17, s. 87-95. 
Pietrzykowska J. 
1981 Klasztor benedyktyński w MogiJnie w świetle badań archeologiczno- 
-architektonicznych i historycznych, (maszynopis w IAiE UMK w To- 
runiu), Toruń. 


Wyniki badań nad zaprawami z pierwszej przebudowy kościoła i naj- 
wcześniejszych obwarowań klasztornych, [w:] Materiały sprawozdaw- 
cze, z. 2, BMiOZ, seria B, t. 60, s. 76-83. 
Badania nad zaprawami budowlanymi, [w:] Materiały sprawozdawcze, 
z. 3, BMiOZ, seria B, t. 72, s. 30-36. 
Wyniki badań próbek zapraw budowlanych, [w:] Materiały sprawoz- 
dawcze, z. 3, BMiOZ, seria B, t: 72, s. 37-4.4. 
Skibiński S., Kęsy-Lewandowska M. 
1990 Zastosowanie termicznej analizy różnicowej do badań zapraw budow- 
lanych dla potrzeb archeologii i architektury, AUNC, Archeologia, 
t. 13, Archeologia architektury l, s. 119-149. 
Skibiński S., Wieczorkowski K. 
1992 Zastosowanie wielowymiarowych metod statystyki do interpretacji wy- 
ników badań składu fazowego zapraw budowlanych dla potrzeb archeo- 
logii architektury, AUNC, Archeologia, t. 20, Archeologia architektury 
2, s. 49-62. 
Sołtysiak A. P. 
1986 Nowożytna ceramika angobowana ze wzgórza klasztomego wStrzelnie 
z badań archeologicznych prowadzonych w latach 1981-1982, (maszy- 
nopis w IAiE UMK w Toruniu), Toruń. 


Późnośredniowieczne naczynia z krypty wschodniej kościoła, [w:] Ma- 
teriały sprawozdawcze, z. 3, BMiOZ, seria B, t. 72, s. 53-110. 
Sulkowska- Tuszyńska K. 
1992a Późnośredniowieczne i nowożytne naczynia ceramiczne na trzech nóż- 
kach ze Strzelna, AUNC, Archeologia, t. 20, Archeologia architektury 2, 
s. 63-109. 
On the technology and assortment of the medieval monasterys pot/ery, 
on materials from the 12 th to the 1 fi' centuries excavated in the pre- 
monstratensian nunnery in Strzelno, Medieval Europe 1992, t. 6, Reli- 
gion and Belief, York, s. 59-65. 
Średniowieczna ceramika naczyniowa z klasztoru norbertanek w Strzel- 
nie, (maszynopis w IAiE UMK w Toruniu), Toruń. 


Płocha J. 
1969 
Rakoczy J. 
1987 


Skibiński S. 
1980 


1983a 


1983b 


Sułkowska K. 
1983 


1992b 


1994a 


Najdawniejsze dzieje opactwa benedyktynów w Mogi/nie, Wrocław. 


Nowożytne misy ze stanowiska I w Strzelnie, (maszynopis w IAiE 
UMK w Toruniu), Toruń.
		

/Licencje_006_01_05_050_0001.djvu

			48 


1994b 


Sztuka Polska 
1971 


Jadwiga Chudziakowa 


Technologia, asortyment i funkcja średniowiecznych naczyń ceramicz- 
nych używanych w klasztorze norbertanek w Strzelnie, [w:] Garncar- 
stwo i kaflarstwo na ziemiach polskich od późnego średniowiecza do 
czasów współczesnych, Rzeszów, s. 121-138. 


Sztuka Polska przedromańska i romańska do schyłku XIII wieku, red. 
M. Walicki, Warszawa. 
Świechowski Z. 
1990 Nieznane rzeźby romańskie wStrzelnie, AUNC, Archeologia, t. 13, Ar- 
cheologia architektury I, s. 41-62. 
Romańskie bazyliki Wielkopolski północno-wschodniej w świetle naj- 
nowszych badań, Archaeologia Historica Polona, t. 2, s. 75-132. - 
Tabaczyński S. 
1987 Archeologia średniowiecza. Problemy. Źródła. Metody. Cele badawcze, 
Wrocław. 
Tomaszewski A. 
1974 Romańskie kościoły z emporami zachodnimi na obszarze Polski, Czech i 
Węgier, Wrocław. 


1995 


Walicki M. 
1932 


Wiewióra M. 
1994 


1995a 


1995b 


Romańskie budowle Strzelna w świetle ostatnich badań, Ziemia, t. 22, 
s. 12-14. 


Ze studiów nad kościołem św. Idziego w Bydgoszczy, Komunikaty Ar- 
cheologiczne, t. 6, Bydgoszcz, s. 71-99. 
Osiemnastowiecze ossuarium odkryte przy kościele NMP w Trzemesz- 
nie, AUNC, Archeologia, t. 23, s. 141-157. 
Próba rekonstrukcji etapów budowy klasztoru kanoników regularnych 
w Trzemesznie, Archaeologia Historica Polona, t. 2, s. 145-179. 


Wójcik Cz. 
1983 O martwicy wapiennej z kościoła w Mogilnie i z innych budowli ro- 
mańskich Wielkopolski i Kujaw, [w:] Materiały sprawozdawcze, z.3, 
BMiOZ, seria B, t. 72, s. 45-48. 
Wójcik Cz., Skibiński S. 
1980 Próba rozpoznania surowców skalnych zastosowanych w sklepieniach 
krypt romańskich w Mogilnie, [w:] Materiały sprawozdawcze, z.2, 
BMiOZ, seria B, t. 60, s. 52-67. 
Zimnowoda-Krajewska B., Salm J. 
1992 Problematyka badań architektonicznych ponorbertańskiego kościoła 
p.w. Św. Trójcy wStrzelnie, AUNC, Archeologia, t. 20, Archeologia ar- 
chitektury 2, s. 21-48.
		

/Licencje_006_01_05_051_0001.djvu

			Badania Instytutu Archeologii i Etnologii... 


49 


THE STUDY OF MEDIEVAL MASONRY ARCHITECTURE IN 
THE INSTITUTE OF ARCHAEOLOGY AND ETHNOLOGY AT UMK 
(NICOLA US COPERNICUS UNIVERSITY) 


Summary 


The interest in the study of masonry architecture displayed by the academic staff of the 
Institute of Archaeology and Ethnology at UMK (the former Chair of Archaeology) can 
be traced back to the commencement of research on the Teutonic castle in Toruń, which 
took place in 1960s. At that time very few Polish research centres dealt with problems 
connected with the medieval and post-medieval periods. Pursued in the years of 1956- 
66, the research works on the castle proved the view that regardless of the character of 
works to which monumental architecture is subjected, whether conservational, renova- 
tive or constructional, they should be supplemented with archaeological examination. 
Dependent on the problems to be solved, the scope of the research can vary. The first 
study of architectural structures revealed certain methodological imperfections resulting 
from archaeologists' insufficient knowledge ofmasonry architecture. 
In 1970 the contemporary Chair of Archaeology at UMK launched an interdiscipli- 
nary research on the Benedictine architectural complex in Mogilno. Pursued for 10 years 
and realised by archaeologists, historians and historians of art and architecture, the 
works led to the explanation of the basic issues connected with the abbey, namely its 
chronology and the original spatial arrangement of the abbey church, and enabled the 
reconstruction of the development phases of the monastery. Besides, the research 
yielded important data referring to the settlement which preceded the erection of the 
Benedictine monastery in the II ih century. 
Mogilno research proved to be a landmark which finally shaped and directed the 
academic interests of certa in members of the Institute (founded in 1976). The study of 
architecture attracted also an active group of students. 
The year 1980 witnessed the establishment of a body for the study of medieval ar- 
chitecture of Kujawy and Eastem Little Poland as well as the commencement of re- 
search on another significant complex of monastic architecture, Le. the Romanesque 
buildings in Strzelno. Both events resulted in alteration of the didactic schedule of the 
Institute. The change in the perception of architectural monuments, which became to be 
regarded as archaeological sources, revealed the necessity of educating archaeology 
students from the point of vi ew of architectural approach. Consequently, in 1983 the 
Institute opened a specialisation course in architectural archaeology. The only speciali- 
sation of this kind in Poland, its didactic programme is realised in co-operation with the 
Institute of Conservation of Architecture at UMK. 
The year 1981 saw the commencement of research on Romanesque churches in 
Strzelno, the aim being to resolve doubts conceming the chronology of the Holy Trinity 
basilica and particularly Sto Procop's rotunda, and to reconstruct the original architec- 
ture of both temples. Findings of the research works continuing till 1987 provided an- 
swers to a majority of questions. 
In the eighties the Chair of Architectural Archaeology, established within the Insti- 
tute, started to employ the first graduates ofthe new specialisation, who belonged among 
the best ones and who were exceptionally active and self-dependent in their academic 


.......
		

/Licencje_006_01_05_052_0001.djvu

			50 


Jadwiga Chudziakowa 


work. This fact was extremely important not only to the further didactic process but also 
to the problems researched in the Department. 
The next masonry structures subjected to interdisciplinary investigation were the 
church and monastery of canons regular in Trzemeszno. The research, commenced in 
1987, has provided a basis for the reconstruction oftbe history ofthe abbey, one ofthe 
most important monastic complexes in Great Poland and Kujawy borderland. 
The study of masonry architecture pursued in the Institute of Archaeology and Eth- 
nology was remarkably intensified in 1993, which coincided with the appointment of the 
University Centre of Medieval and Post-Medieval Archaeology at UMK in 1992; the 
Academic Council of the Centre consisted of representatives of seven Polish universi- 
ties. With the team for the Study of the History of Bydgoszcz established within the 
centre in 1993, the staff of the Chair of Architectural Archaeology was assigned the task 
of investigating the brick architecture of Bydgoszcz: Sto Giles's church, the castle, de- 
fensive walls and the oldest part ofthe Old Town. 
Archaeological works launched at the same time in the Romanesque collegiate 
church in Kruszwica were a part of the govemmental programme commemorating the 
millennium ofthe congress in Gniezno. 
As it can be seen, the study of masonry architecture has a long tradition in the Insti- 
tute of Archaeology and Ethnography at UMK; the linking of the academic research 
with the didactic programme creates a convenient basis for educating archaeologists 
who have a chance to become competent researchers ofmasonry architecture. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_053_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii i Etnologii PAN 
w Warszawie 


ANDRZEJ JANECZEK 


Nie tylko garnkami sławny. 
Potylicz w średniowieczu 


Stolica garnków. Potylicz, "miasteczko nad rzeką Thiliczą leżące" (Lustr. 
1564 r., s.242), nieopodal Rawy Ruskiej, skrywa się wśród roztoczańskich 
wzgórz, "borów i ciemnych lasów" (MK 54, k. 471-475v, 1538 r.), tuż za teraź- 
niejszą granicą polsko-ukraińską. To obecnie niczym szczególnym nie wyróż- 
niające się "sioło, ośrodek gminnej rady" z trzytysięczną ludnością, swoją sła- 
wę, od dawna przebrzmiałą i dziś tylko antykwaryczną, czerpie z przeszłości. 
Miał swoje miejsce w geograficznej wiedzy polskiego średniowiecza. Znany 
był Janowi Długoszowi, lecz nie za sprawą odbywających się tu, mniej czy 
bardziej przypadkowo wydarzeń. Trafił do Kroniki dwukrotnie, raz do Choro- 
gra,fii, obok innych "gór ziemi ruskiej", z wiadomością, iż jest "wysoka góra 
ziemi bełskiej, oblana przez rzekę Potyliczkę, [co] dotyka grodu tejże nazwy" 
(Długosz, s. 104), powtórnie zaś do rozdziału o bajecznych, przedmieszkowych 
dziejach Polski. Ujawnił tu Długosz zainteresowania bez wątpienia archeo- 
logiczne, notując osobliwości w kraju polskim. Obok sławetnych garnków, 
które "rodzą się w łonie ziemi" w pobliżu wielkopolskiego Śremu i Lekna 
opisał skamieniałe drzewa, czyli występujące "w lasach, na polach i w borach 
miasteczka Potylicze" szczątki drzew przetrwałe w mioceńskich pokładach 
trzeciorzędowych (Długosz, s. 116-117). Relacja jest najzupełniej ścisła; mi- 
randa te można zobaczyć i dzisiaj, nie zawodząc się na wiedzy krajoznawczej 
kronikarza (Szelińska 1980, s. 138 nn.), tak jak widział je ongiś i złożył 
w drezdeńskim gabinecie osobliwości August III Sas. 
Nie pominęli Potylicza współcześni kartografowie; odnajdujemy go na tak 
wczesnych zabytkach jak Poloniae et Ungariae nova descriptio (jako Porilicz) 
w wydanej przez Sebastiana Mi.instera ptolemeuszowej Geografii (Bazylea 
1540), na mapie Gerarda Merkatora z 1554 roku, przeróbkach nieznanej dziś, 
wcze.śniejszej "milionówki" Bernarda Wapowskiego, a także na mapie Wacła-
		

/Licencje_006_01_05_054_0001.djvu

			52 


Andrzej Janeczek 


wa Grodeckiego, wysztychowanej około 1562 roku w Bazylei (Buczek 1963, 
s. 23, ryc. IX, XII, XV, XVI, XVIII). 
Powszechniejszą famę, wykraczającą poza erudycję kronikarzy i kartogra- 
fów zyskał Potylicz dzięki swej specjalności: produkcji garncarskiej. "Potylicz 
fabryką garnków sławny" - głosił hrabia Ewaryst Kuropatnicki, autor pierwszej 
Geografii Galicji, myśląc zapewne w szczególności o uruchamianej ówcześnie 
fajansjarni (Kuropatnicki 1786, s. 103), "stolica garnków" - wtórował mono- 
grafista dóbr potylickich, Julian Kamiński (1848, s. 52), ossolińczyk, pisarz 
i archiwista lwowski. Wcześniejsze zaś, staropolskie świadectwa sławy poty- 
lickiej ceramiki przynoszą inwentarze ruchomości, testamenty i wykazy taks 
targowych, przekonujące jak wysoko cenione były "garce potylickie" w XVI- 
XVIII wieku (Kotula 1956, s. 98) i jak szeroko rozchodziły się po kraju. Świad- 
czy też o tym sama nazwa, stanowiąca rodzaj marki towarowej, dowód jakości 
i indywidualizmu produkcji potylickiej, może nawet z czasem naśladowanej 
w innych pobliskich ośrodkach. Nie wiadomo, jak dawnych czasów sięgają po- 
czątki potylickiej specjalności. Dotychczasowa literatura (Sicyns'kyj 1927; 
Gajkowa 1947; Gajerski 1960; 1968; 1970; Horn 1966) nie poruszała tej kwes- 
tii, nie sięgając głębiej poza drugą połowę XVI wieku, odpowiednio do zasobu 
dostępnych materiałów. 
Tylicz czy Potylicz? Najstarsze informacje źródłowe nie mają żadnego 
związku z garncarstwem. Pierwsza wzmianka (1262 r.), wczesna jak na realia 
źródłowe ziem ruskich, wymaga wykazania, że odnosi się do naszego właśnie 
Potylicza. Z umieszczonej pod tą datą relacji latopisu halicko-wołyńskiego do- 
wiadujemy się, jak to po starciu z Litwinami książę włodzimierski Wasylko 
Romanowicz odprawił posłów do swego brata Daniły z wiadomością o zwy- 
cięstwie. Korol' [tj. Daniło] ze bjaset' poechal v Ugry, i ugoni ego Boris u Te- 
lica (lp. s. 566). Miejsce tego spotkania, latopisarski Telicz nie zyskało dotąd 
jednoznacznej identyfikacji. W ślad za Nikolaem .P. Barsovem (1885, s. 118, 
290) wahano się w wyborze między roztoczańskim Potyliczem i Tyliczem 
w pobliżu źródeł Popradu, u przejścia przez Karpaty na Bardiów (Przełęcz Ty- 
licka), należącym w późnym średniowieczu do klucza muszyńskiego biskupów 
krakowskich. Za tą drugą możliwością przemawiało pełne współbrzmienie to- 
ponimów, jak i literalnie zgodne z latopisarskim przekazem położenie na goś- 
cińcu wiodącym na Węgry; przeciwko zaś - znaczne oddalenie od terytorium 
Rusi Halickiej i niejasne powody, dla których Daniło miałby wybrać okrężną 
drogę przez Małopolskę. Mychajła Hrusevs'kiego, opowiadającego się za Tyli- 
czem, dodatkowo uwiodła pokusa oznaczenia tu granic "Zachodniej Ukrainy 
w XI-XIII wieku" (Hrusevs'kyj 1905, s.458, 463, 612, mapa). Zwolennicy 
Tylicza używali także argumentu etnograficznego. Powoływali się na rzekomą 
kontynuację zasiedlenia tych terenów przez ludność ruską (gde i teper zivet 
russkij narod - Longinov 1885, s. 164), nie zwracając uwagi na obecność osa- 
dnictwa wołoskiego i właściwe mu procesy rutenizacji. Takimi oto sposobami
		

/Licencje_006_01_05_055_0001.djvu

			Nie tylko garnkami sławny... 


53 


narastał mit odwiecznej "Rusi Zawisłockiej" (Zubrzycki 1849, s.4 nn.; Saran- 
evic 1861, s. 40). Błąd tej lokalizacji powielił w polskiej historiografii Broni- 
sław Włodarski (1966, s. 147-148), mimo że Teofil E. Modelski (1925, s. 7)już 
dawniej wykazał, że nazwa muszyńskiego Tylicza pojawiła się bardzo późno, 
dopiero na początku XVII wieku. Z argumentem tym zgodził się Franciszek 
Persowski, chociaż niekonsekwentnie podał dopiero rok 1483 jako czas pierw- 
szego poświadczenia dla Potylicza (Persowski 1962, s. 24, 139). 
Uporczywe wskazywanie na muszyński Tylicz, trwające w literaturze od 
czasów Jakova Holovac'kiego (Daskevic 1873, s.66) pojawiło się na nowo 
w niedawnej pracy Mikoły Kotljara (1985, rozdz. V), w całkowitej sprzeczno- 
ści z dobrze już rozpoznaną historią tego miasteczka, lokowanego w XIV wieku 
pod nazwą Miastko, relokowanego zaś w 1612 roku przez biskupa Piotra Tylic- 
kiego, który użyczył swego rodowego nazwiska na nowe, trwałe już miano 
osady (Pieradzka 1939, s.56, 59; Kiryk 1985, s. 130-135; 1992, s. 183-198). 
Skoro nazwa muszyńskiego Tylicza nie istniała przed XVII wiekiem, jedynym 
pretendentem do latopisarskiej metryki pozostaje Potylicz. 
Wzmianka latopisu halicko-wołyńskiego, sucha i lakoniczna, nie przyda się 
do rozpoznania osadniczego charakteru ówczesnego Potylicza i wyznaczonej 
mu roli. Wskazuje jednak jasno na komunikacyjne funkcje ośrodka, będącego 
niewątpliwie stacją pośredniczącą w kontaktach między stolicą Rusi wołyń- 
skiej, Włodzimierzem i księstwem halickim. Może Posaniem, może górnym 
Podniestrzem, bowiem z obu tych regionów wiodły uczęszczane szlaki na Węg- 
ry. Kierunek tych kontaktów, o przebiegu południkowym, musiał przecinać się 
z niezaludnionym, gęsto zalesionym, w obniżeniach zabagnionym garbem Roz- 
tocza, stanowiącym wyraźny element limesowy, między innymi granicę poli- 
tyczną. W tym krajobrazie uwydatnia się rola Potylicza, leżącego w miejscu 
specjalnym, kilka kilometrów od punktu wymierzającego troisty dział wodny 
Bugu, Sanu i Dniestru. Zgodna z potrzebami komunikacyjnymi, poprzeczna do 
kierunku wypiętrzenia dolinka Tyliczy ułatwiała na tym odcinku sforsowanie 
Roztocza. Wprost z kontekstu latopisarskiej opowieści można upewnić się co 
do funkcjonowania tu jeszcze jednego, oprócz znanych (Wąsowicz 1961; Jane- 
czek 1985), przejścia przez Roztocze, umożliwiającego kontakty głównych oś- 
rodków księstwa wołyńskiego (Włodzimierz, Bełz, Czerwień, Chełm) z dziel- 
nicą halicką i przemyską. 
Może w pobliżu Potylicza, pod Niemirowem, w uroczysku zwanym Woro- 
tnia, należałoby umieścić owe latopisarskie Worota (1268 r.), przez które prze- 
dostał się lacki zagon, pustoszący okolice Bełza i Czerwienia: se źe beaset' 
mesto tverdo, zane nemoscno byst J obojti ego nikuda źe, teTnŹe narecachut 'sja 
Vorota tesnotoju svoeju (lp. s. 572). Ich lokalizacja budziła wiele wątpliwości 
i do dziś nie jest rozstrzygnięta. Jeśli jednak nawet trzeba by było szukać ich 
gdzie indziej, w innej okolicy pogranicza polsko-ruskiego, stwierdzone w tym 
miejscu grodzisko, odnoszone według wstępnych badań do XII-XIII wieku
		

/Licencje_006_01_05_056_0001.djvu

			54 


Andrzej Janeczek 


(Korcinskij 1984), zaś po wznowionych ostatnio wykopaliskach datowane na 
okres od końca XII do XIV stulecia (Pelescysyn, Kasjuchnyc, Rudyj 1993) 
dopełnia ten charakterystyczny dla roztoczańskich przejść obraz komunikacyj- 
nego przesmyku, flankowanego przez grody; po stronie północnej przez Tylicz- 
Potylicz, po stronie południowej przez Worotnię. To naj prawdopodobniej prze- 
jście zostało wykorzystane w trakcie działań wojennych 1236 roku, gdy Wa- 
sylko poprowadził swój oddział z Czerwienia do Gródka (lp. s. 516), omijając 
drogę przez okolice późniejszego Lwowa. 
W podobny sposób widział funkcje dawnego Potylicza Franciszek Persow- 
ski (1962, s.24, mapa), domyślając tu się ponadto - lecz już bez należytych 
podstaw - wyspy zwartego zasiedlenia wczesnośredniowiecznego, która na 
załączonej mapie "Terenów i pustek osadniczych" wyrosła na wcale pokaźne 
zaplecze gospodarcze ośrodka. Tej roli, roli czoła osobnego terytorium admini- 
stracyjnego nie da się wszakże wykazać. Przeczy temu nie tylko brak oparcia 
w krajobrazie osadniczym, dający się obserwować jeszcze w późnym średnio- 
wieczu, lecz również pewna regularność procesów tworzenia struktur teryto- 
rialnych najniższego rzędu (powiaty) w dobie polskiej, naśladujących system 
grodowy księstwa halicko-wołyńskiego sprzed] 340 roku (Janeczek] 989, s. 24 
nn.; 1993, s. ] 43 nn.). Może to oznaczać, że Potylicz nie nosił znamion lokal- 
nego ośrodka władzy w stuleciu XIV i następnych, bowiem nie odziedziczył ich 
z okresu wcześniejszego, z dorobku państwowości ruskiej. Odmawiając Potyli- 
czowi rangi lokalnego centrum państwowego, hipotetycznie u schyłku epoki 
ruskiej, a z dostateczną pewnością w czasach późniejszych, nie można zep- 
chnąć go do rzędu zwykłych, niczym nie wyróżniających się osad. Już zanoto- 
wanie na kartach latopisu jest dobrą legitymacją ważności ośrodka. Jeszcze 
mocniej świadczy o tym znajdujące się tu grodzisko. 
Zwyczajne horodyszcze, czyli gród święty. Grodzisko to, znane już Janowi 
Długoszowi, zostało opisane w Chorografii jako mons a/tus terrae Belszensis, 
- in quo quondam arx notabilis, quemadmodum Jossata profunda demonstrant, 
habebatur (Długosz, s. 104). W l. połowie XVI wieku mieszczanie potyliccy, 
pozbawieni możliwości skutecznej obrony, planowali wybudować tu warowny 
kościół: in monte Stare Grodziszcze dicto ibidem oppido eam Pothilicz proxime 
adiacente. W 1533 roku odebrali stosowne zezwolenie królewskie (MK 48, 
k. 1080-1081). Od wezwania kościoła góra otrzymała nazwę Przemienienia Pa- 
ńskiego, funkcjonującą do dziś w pamięci zbiorowej. Miejsce grodziska ozna- 
cza tzw. mapa Miega, józefińskie zdjęcie topograficzne Galicji z lat 1779-1783 
(ryc. 1). Gród zajmuje zachodni kraniec wydłużonego, ostro wyodrębnionego 
wzgórza, wbijającego się w dolinę Teliczy. Dominuje ono nad miasteczkiem 
i okolicą. Reszta wzniesienia odcięta jest wałem. Kartograf wpisał tu objaś- 
nienie: Alte Schanze. Rewizja gruntów miasta z 1795 roku zaświadcza nazwę 
terenową Grodzisko (BAN Lwów, Oss. 5775/111), a plan katastralny Potylicza
		

/Licencje_006_01_05_057_0001.djvu

			Ryc. I. Potylicz na józefińskim zdjęciu Galicji (tzw. mapa Miega) z 1779-1783 T. 
Grodzisko na wydłużonym wzniesieniu; na zachód, u podnóża miasto loka- 
cyjne (Kriegsarchiv w Wiedniu B.lXa.390) 
Fig. 1. Potylicz on the Josephinian military map ofGalicia (the so-called Mieg map) 
of 1779-1783. Remains of a stronghold on a long hill; to the west, at its foot, 
a located town (Kriegsarchiv in Vienna B.lXa.390) 


--
		

/Licencje_006_01_05_058_0001.djvu

			56 


Andrzej Janeczek 


z 1854 roku notuje mikrotoponim Pod Grodyskiem (ryc. 2). Grodzisko oglądał 
w 1818 roku Zorian Dołęga Chodakowski (Adam Czarnocki), znany badacz 
starożytności słowiańskich, w trakcie podróży naukowej po Galicji. W liście do 
Jerzego Samuela Bandtkiego opisał je jako "zwyczajne horodyszcze, czyli 
ogród święty starych Sławian, wałem dokoła obniesiony" (Chodakowski 1967, 
s. 208, 210-211). Kilkanaście lat później na łamach lwowskiej "Zorji", w cyklu 
"zapisek historyczno-topograficznych o miasteczku Potyliczu" ukazała się wia- 
domość o górze Horodysko. Autor notatki widział nasypy biegnące wzdłuż 
stromego zbocza, zaś od strony wschodu, równiejszej, wał i okop "ze śladami 
bramy" (Gornickij 1890, s. 221). Wiadomość ta jest zbieżna z przekazem mapy 
Miega (ryc. l). Opis grodziska powtórzył i rozszerzył w 1927 roku V olodymir 
Sicyns'kyj w artykule o zabudowie miasteczka (Sicyns'kyj 1927, s. 105-106). 
Dostrzegł on wały z czterech stron i dodatkowy rów od strony wschodniej. 
Zamknęły one przestrzeń o dłuższej osi równej około 500 m. Strome zbocze za- 
chodnie miało być wzmocnione - w sposób sztuczny - blokami kamiennymi, 
w części wschodniej widoczny był wjazd. 
Grodzisko, dotąd nie zbadane, zostało w ostatnich czasach niemal w całości 
zniszczone. Gruba warstwa plateau została mechanicznie zdjęta, zachował się 
jedynie zachodni skraj, lecz bez pewności nienaruszenia. Badawcze możliwości 
archeologa zostały tu drastycznie zawężone, nie można więc mieć nadziei na 
ustalenie ściślejszej chronologii budowy i funkcjonowania grodu. Gdyby jed- 
nak taka próba została podjęta, najbardziej nieoczekiwane byłoby wykluczenie 
doby staroruskiej jako czasu założenia bądź etapu rozwoju, a także rozciągnię- 
cie okresu intensywnego, stałego użytkowania grodu na późne średniowiecze, 
na 2. połowę XIV i na XV wiek (poza użytkiem wtórnym, schronieniowym, jak 
w miejscowej legendzie o najeździe tureckim). 
Dotychczas dostępne źródła pozwalają więc na konkluzję, że staroruski Po- 
tylicz mógł oferować oparcie dla przedzierających się przez Roztocze transpor- 
tów kupieckich i pochodów wojskowych, kontrolować ten ruch i strzec strate- 
gicznie ważnego przejścia, komunikującego obie dzielnice państwa halicko-wo- 
łyńskiego. Być może słuszniejsze byłoby nazywać gród Teliczem (Tyliczem), 
zgodnie z najstarszym zapisem, rezerwując toponim Potylicz dla osady podgro- 
dowej, o nie znanej genezie, funkcjach i położeniu. Świadczyć za tym mogą 
oboczne, gwarowe warianty PodtyliczllPidtyłycz, sugerujące przejście od formy 
przedrostkowej z uproszczeniem fonetycznym: Podtelicz :5;; Potylicz\. Odbijało- 
by to wzajemną topografię grodu i osady przedlokacyjnej, której miejsce może 
zaznaczać cerkiew św. Mikołaja. Leżała ona, aż do zniszczenia w 1709 roku, po 
południowej stronie późniejszego Rynku (Gornickij 1890, s. 191; Sicyns'kyj 


\ Ostatnia, wysoce kompetentna, analiza językoznawcza klasyfikuje jednakże ten to- 
ponim odmiennie, jako compositum przyimkowego po 'wzdłuż' z hydronimem Telicz 
(Makarski 1996, s. 225).
		

/Licencje_006_01_05_059_0001.djvu

			XI 
""

.'" ;


 
 

.:-. ------ -""::-"1:,b
"" 
'

1
'..ł..: ""', . .......,

' 
"- ....." ". "ft;.. ... -...:..:-..:.....,. .. 

 ". 
..
 
 
_dł.............,..J .

, 
 /- 
..-", 
..łlrf!""t "lI.., 
. 
'. ..,.." ...... "'q' 
" '.:
'!. 
 

"
J
!: . :.: 
---------
, 

 ",-'-.. 
h, o{ł ,,"Jo
 
_ !... 
-
.t;' 
- ':;\[ 

.- ... 
.
 ..
 .;.


'c:

 
__ A E
7--" . 
 , 
- i-ił 
 
, IIf "- 
.. -'. - 
 
.

- . 
, .to
_/ I
 
-- _..
.-.:. 
 .: f. 1:[ " 

 
"-'" L:Z
' 1II".'b I"""",,, 

y_. ,fi'" .'1" '1v 
. 
- T
' \wi'
 

 
-;4L 
 
 4
 

"""' 
 ' I . '.\ł. .'.":.... 
, -
 
q. I 1 \ \ _ ., .
... .... \. 
{J.JIłI.I'n.w . . 
,l"'" \." .. 
.- 
 ;-
\
rb - "

 

 
;.'.; 
 -. 
 " 

 ..... 'I'¥.' ' '- 
.. .. 
- .....
........" ... 
..--. .--' 
 . '''' "'-';'
 -\\ ""' . ,,
 
, ..I ____..1:
,. "
,\1' 'ł':. 
 
t. ..- 
- 1IArtl futdła,r ..' '\- . )j , \ 
.---:--'
 
 . 1 J. 
'. - ,
_."'- 
. I 
- --' - -'
-:: 

 \:=;:- '-:
--'::-::';'....,,:!!5 >" - 
._ 
::::.---=-
 . t 
-==,_. 

-__:...--::-.-- 'I f'" 
. - 'J;.-- -::;::::::::- - /iti (,1'''''' 
" =- -:. _ - ł ....-c' ""'1'" . 1 , . J 
. " 
 .. .';!,..... -'" ..:_ _. 
 b .- - 


"1>,.I'i"
 



' 


_ J".if"IIIf'It",.A 


./ 


.;; 


.,\" 


.t. . 


1!&.:' 

.--, 



 
.:
 


MIl:: -l'ull:.r"'/'1.>JIN" _I';.t,h, 
. rlr,.,i'lrNk 
... .:.' 
. ) ¥ . ' . 
' 
:.
 

 . .
 
f; 


'.') 


,
 
! .......:..:r 


r,t! r,"
"'fjlr"", 


t -J 
:f .
, 
-.. 
 ... \ 


" 


.,
....... 
:- )/' . . -..,.. 
'..!."" 
/ .,.' 
...
 - 


. . . 
 HII }i;/,,.,,,1t1Mlt 
. - ...., l'it.,JAiNl IJLlr 
..."'-, -- 
.......:,.\ 'f 
,. ,
 .._:co.- . 


Ryc. 2. Plan katastralny Potylicza z 1854 r. (wycinek) (Central'nyj Derzavnyj Istorycnyj 
Archiv we Lwowie, f. 186, op. 5, spr. 530) 
Fig. 2. Cadastral plan of Potylicz of 1854 (fragment) (Central'nyj Derzavnyj Istorycnyj 
Archiv in Lvov f. 186, op. 5, spr. 530) 


--
		

/Licencje_006_01_05_060_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_061_0001.djvu

			.......- 
- ------ 


...... :? ,.. 



'* 


 

 
..( 



 
:E 
o 
... 
« 
'-' 


II) 

 
q) 
> 
:E 
o 
..( 


...: 
0'1 
'<:t 
r-- 


II) 
N :s 
..c:: CI) 

 II) 
r:: ..c:: 
.:::>_ E-< 

 V) '-' 
O '<:t 0'1 

st! 
._ "".....-4 

 
 'E 
-5 S' tJ 

 
 
 

&t"';! 
..c:: 
 g 
O ._ 


19 

 .2 Oc;; _ 
.2 
 ';> V) 

:'=x"': 
II) o o o 
o 1;:j 'O r:: 


-€
 
1S
oS' 
o II) II) 
:.= t5 .5 N 
i:'
 N
 

 
 
.S 
>. 
 €.
 
.;;
 
 s. 
>; '" ...... O 


 OfjJ 

 ..c::
 
'" EJ .B O 

]:::: 
(.)"- CI) O 

-5I1);S 
CI)..(
a 
C<') c.) 
.; ob 
;Z
		

/Licencje_006_01_05_062_0001.djvu

			58 


Andrzej Janeczek 


1927, s. 112), bądź, według innego przekazu (ryc. 3), nieco od niego oddalona 
w kierunku południowo-wschodnim, w obu przypadkach u podnóży grodziska. 
Sytuacja osady podgrodowej i miasta lokacyjnego była - wolno przypuszczać - 
zbieżna albo niewiele się rozmijała. 
Na drodze do lokacji. Funkcja komunikacyjna, naj pewniej nie jedyna, 
mimo zmienionych warunków politycznych jest nadal czytelna w materiałach 
późnośredniowiecznych. Wyraźnie rysują one trakt Gródek-Potylicz-Uhnów, 
wiążący Podkarpacie oraz terytorium lwowskie z ziemiami bełską i chełmską, 
a poprzez nie z Wołyniem i Litwą (Janeczek 1989, mapa 9). Specjalnością tego 
szlaku, poprzecznego do dominującej osi drożnej z Przemyśla do Lwowa, był 
transport soli z żup czerwonoruskich na północ. Przez Potylicz, dobrze skomu- 
nikowany z Gródkiem (Słonym Gródkiem), odgrywającym szczególnie ważną 
rolę w dystrybucji soli, szli prasołowie z Drohobycza do Chełma, Bełza i Wło- 
dzimierza. Pobieranie cła solnego w Potyliczu jest poświadczone od 1423 roku 
(ZDM 358). W XVI wieku zostały tu nawet przeniesione i skumulowane cła 
z innych komór (MK 96, k. 415v-416). Wykaz "gościńców prasoiskich ziemi 
wołyńskiej" z 1539-1540 roku wymienia Potylicz (w skażonej formie Podczir- 
lycze) pośród innych stacji dokładnie ustalonego szlaku z Drohobycza do Wło- 
dzimierza, z poborem 200 tołp soli, od wołu w wozie 1/2 gr, od konia l gr 
(MK 57, k. 114v-120v; MK 59, k. 271-283). To intratne cło, zasilające oprócz 
kasy królewskiej wójtostwo potylickie (MK 16, k. 227-228, 1498 r.) oraz pa- 
rafię (ZDM 358, 1423 r.) bywało dzierżawione przez Żydów; w 1453 roku był 
to Dzed Dlugy de Belz theloneator in Potilicze (TLubl. Zapisy 4, k. 123-123v), 
znany zresztą z innych transakcji finansowych (AGZ XIX nr 1944, [1469- 
1473] r.), później jego syn Chaczko (MK 28, k.83-83v, 1487 r.; AGZ XVII 
nr4017, 1503 r.), w 1520-1521 roku /udeus Calman Potilicensis, pozywający 
mieszczan z Chełma oraz ze Słonego Gródka o przemyt soli drohobyckiej 
(CBelz. 150, s. 122, 205). Znamienne jest to kontynuowanie głównych kie- 
runków połączeń komunikacyjnych, stałość w pośredniczeniu w kontaktach 
Podkarpacia z Pobużem, zarówno w epoce staroruskiej, jak i staropolskiej. 
Pierwsza niewątpliwa, nie wymagająca obrony wzmianka o Potyłiczu po- 
chodzi dopiero z 1422 roku. Jest to lapidarna notatka w przemyskiej księdze 
ławniczej dotycząca nieznanego bliżej dokumentu, wysłanego de Potylicz 
(Przem. ławn., nr 1384). Nie obrazuje ona współczesnego stanu Potylicza, 
a tym bardziej nie pozwala na wgląd w dzieje ośrodka w drugiej połowie 
XIV wieku, w przełomowych dla całej prowincji dziesięcioleciach po 1340 ro- 
ku. Upadek państwa halicko-wołyńskiego umożliwił terytorialną ekspansję Pol- 
ski, Litwy i Węgier. Chwiejna sytuacja polityczna ustabilizowała się po wypra- 
wie Jadwigi na Ruś w 1387 roku i nadaniu części uzyskanych ziem mazowiec- 
kiemu Piastowi, Siemowitowi IV (1388 r.). Potylicz znalazł się wówczas w za- 
sięgu tej donacji, terytorialnie stanowiącej ziemię bełską, wydzielone księstwo 
we władaniu płockiej linii Piastów. Okres rządów Siemowita IV i jego potom-
		

/Licencje_006_01_05_063_0001.djvu

			Nie tylko garnkami sławny... 


59 


ków trwał do 1462 roku; inkorporacja do Korony zakończyła siedemdziesię- 
ciokilkuletnią epokę bezpośrednich wpływów mazowieckich w tej części Rusi. 
Potylicz już nieprzerwanie pozostawał wobrębie Bełszczyzny, w 1462 roku 
przekształconej w koronne województwo, aż do I rozbioru i likwidacji staropol- 
skich struktur terytorialnych przez Austrię (1772-1773 r.). Nic nie wskazuje, by 
Potylicz odegrał wybitniejszą rolę polityczną w trakcie półstuletnich walk pol- 
sko-węgiersko-litewskich o ziemie ruskie toczących się w 2. połowie XIV wie- 
ku. Jego nazwa nie pojawiła się ani w kronikarskich relacjach opisujących ko- 
lejne epizody zmagań militarnych, ani w traktatach pokojowych ustalających 
zmienny zasięg wpływów i zdobyczy terytorialnych. Brak zapisów aż do 
1422 roku może być oczywiście dziełem przypadku, zwłaszcza w warunkach 
ubóstwa źródeł pisanych, lecz nie bez przyczyny w późniejszych latach, już 
całkiem nieźle oświetlonych źródłowo, Potylicz nie okazał żadnej ważniejszej 
funkcji terytorialnej, czy to jako lokalne centrum władzy państwowej - stolica 
powiatu, czy ośrodek zarządu domeną książęcą i królewską - siedziba starosty, 
chociaż zawiadywał małą tenutą, podległą starostwu lubaczowskiemu (AGZ 
XIX nr 2010, 1483 r. z odniesieniem przed 1442 r.). Nie były to odpowiednie, 
wystarczające kwalifikacje do osiągnięcia statusu ośrodka miejskiego w warun- 
kach późnośredniowiecznej ziemi bełskiej. Urbanizacja tej części Rusi podlega- 
ła rygorystycznej reglamentacji. Wszystkie miasta Bełskiego z epoki przedin- 
korporacyjnej, oprócz dwóch naj starszych, lokowanego przez Władysława 
Opolczyka Lubaczowa (1376 r.) i Bełza (1377 r.) powstały z woli Siemowi- 
ta IV, panującego tu w latach 1388-1425. Książę stosował przemyślany, orygi- 
nalny program urbanizacji swej ruskiej dzielnicy. Po pierwsze nie dopuszczał 
do lokacji prywatnych, stosując regale miejskie, po drugie swoją akcją objął 
wybrane ośrodki: dawne stolice wołości (staroruskich okręgów grodowych), 
teraz powiatów (Janeczek 1989, s. 216 nn.). Zamiarem księcia było pokrycie 
swego świeżo objętego terytorium siecią zmodernizowanych osad miejskich, 
będącą repliką struktury ośrodków władzy. Potylicz, o ile wiadomo, spełniał 
tylko pierwszy z warunków, jako mały ośrodek domeny książęcej, później kró- 
lewskiej. Dostąpił mimo to, według własnych słów Siemowita, przywileju lo- 
kacji na prawie niemieckim. 
Nie znamy książęcego dokumentu, czasu akcji prawnej, zasadźcy, jego 
kontraktu i wielu innych okoliczności lokacji, choćby zakresu ulg i przywilejów 
dla nowego miasta. Zagadkowe są intencje i powody, dla których uczyniono 
Potyliczowi wyjątek; niejasne korzyści, jakich oczekiwano po zreformowaniu 
tego właśnie ośrodka. Wiadomo jedynie, że lokację prawną przeprowadzono 
przed 1423 rokiem. W tym bowiem roku Siemowit uposażył kościół parafialny 
in oppido nostro Poty/icz ducatus nostri Russiae per nos denuo locato (ZDM 
358). Z uwagi na osobę wystawcy ijego przedłużającą się instalację na tronie 
bełskim musiało to nastąpić najwcześniej w ostatnich latach XIV wieku. Regu- 
larn
 zazwyczaj jednoczesność miejskiej lokacji i parafialnej fundacji każe są-
		

/Licencje_006_01_05_064_0001.djvu

			60 


Andrzej Janeczek 


dzić, że i w tym przypadku nadanie prawa magdeburskiego nastąpiło niedawno, 
raczej na początku XV stulecia, nieznacznie tylko wyprzedzając inwestycję 
kościelną. Wiadomość Franciszka Siarczyńskiego, dziewiętnastowiecznego en- 
cyklopedysty galicyjskiego, o lokacji w 1383 roku, została podana bez powo- 
łania się na źródło, a jej treść budzi następną wątpliwość: "Przywilej Anny 
królowej węgierskiej i ruskiej r. 1383 wolności miasta jej [tej osadzie] nadał" 
(Siarczyński, t. 3, k. 44v). Rolę beneficjantki miasta mogłaby odegrać jedynie 
Elżbieta Bośniaczka, wdowa po Ludwiku Węgierskim, bądź jego córka Maria. 
Nawet po tej emendacji brak wystarczająco pewnej przesłanki do poparcia tezy 
o andegaweńskiej lokacji Potylicza. Lokacja przestrzenna (a przynajmniej po- 
miar łanowy, jak podpowiada dokument z 1423 roku wydzielający jurydykę 
plebańską) nastąpiła bez zwłoki, lecz nie przybrała rozwiniętych form. Urbani- 
styka Potylicza ograniczyła się do bardzo uproszczonego układu, dostosowane- 
go do warunków fizjograficznych wąskiego korytarza wiodącego przez lasy i 
wzniesienia Roztocza. Układ ten składał się wyłącznie z prostokątnego rynku 
z lejowatym ujściem dla traktu biegnącego doliną Tyliczy. Stanowił on jedyną 
oś osady, właściwie rzędówki, przechodzącej w wydłużone przedmieścia po 
stronie północnej i południowej (ryc. 1,2). 
Dokument Siemowita świadczy, że lokacja zapoczątkowała się pomyślnie, 
zaś fundacja i erekcja parafii pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny, świę- 
tych Stanisława i Dominika dopełniła obowiązującego kanonu urbanizacji iure 
Maydeburgensi. Już w następnym roku widać sprawującego swój urząd plebana 
Wincentego (ZDM 1351), a później jego następców, kontynuujących działal- 
ność duszpasterską wśród potyliczan: Mateusza w latach 1495-1496, oficjała 
chełmskiego i bełskiego (AGZ XIX nr 2411, 2465), Szymona przed 1517 ro- 
kiem, przed prezentą Andrzeja i zaraz Jana, dotąd kapelana i pisarza grodu lu- 
baczowskiego, oficjała bełskiego (MK 29, k. 642; MK 31, k. 23), po jego zaś 
śmierci Malchera Ochab ski ego, prezentowanego vi 1540 roku (MK 57, k. 172). 
Dysponowali oni 2 kopami groszy na cle w pobliskim Smolinie, 2 denarami i 
10 tołpkami soli od wozu przejeżdżającego przez miasto, 3 zrazu niezagospo- 
darowanymi łanami miary magdeburskiej, dziesięciną z folwarku książęcego 
w Smolinie oraz czynszem od mieszczan. Warto zauważyć, że podstawą upo- 
sażenia nie była ziemia i osadzeni na niej poddani, jak w wielu innych współ- 
czesnych przypadkach, zwłaszcza przy fundacji parafii "powiatowych" (naj- 
częściej jedna wieś), lecz dochody z ruchu tranzytowego i daniny od miesz- 
qan. Może to nieprzypadkowo wskazywać na najważniejsze dla Potylicza 
czynniki miastotwórcze i rozwojowe: ruch handlowy, z wysuwającym się na 
plan pierwszy obrotem solą, oraz rozrastanie się gminy mieszczańskiej, tworzą- 
cej parafię typu miejskiego, zdaną w dużej mierze jedynie na siebie. Przewaga 
powinności wyrażonych w pieniądzu przemawia za funkcjonowaniem obrotu 
monetarnego w powszechniejszym zakresie; obowiązek corocznych świadczeń
		

/Licencje_006_01_05_065_0001.djvu

			Nie tylko garnkami sławny... 


61 


pieniężnych objął całą communitas, obywateli i komorników, według stawki 
4 i 2 gr. 
Rozwój gminy miejskiej. Brakuje jednak źródłowego świadectwa, pozwala- 
jącego dostrzec w średniowiecznym Potyliczu silny ośrodek miejski, osadę 
rzemieślniczo-handlową, z ludnością utrzymującą się z typowo mieszczańskich 
zajęć. Przywilej lokacyjny, który mógłby odsłonić plan urbanizacji Potylicza, 
program jego funkcji gospodarczych i społecznych, zaginął podczas najazdu 
tatarskiego. Odnowienie prawa do magdeburgii, wydane przez Zygmun- 
ta I w 1523 roku, dosyć stereotypowe, nie nawiązuje do pierwotnego doku- 
mentu ijego rozporządzeń (MK 37, k.426-427), nie informuje nawet o wiel- 
kości uposażenia ziemskiego. Dopiero w 1567 roku miasto uzyskało od króla 
potwierdzenie swego stanu posiadania (MK 100, k. 360-361; MK 105, k. 99- 
100; CBelz. 172, s. 970-972). Opiewało ono na 119 łanów, wielkość sugerującą 
agrarny charakter tutejszej ekonomiki. Tak zresztą oceniano ją w kilku pracach, 
badających stosunki gospodarcze w 2. połowie XVI i w XVII wieku (Horn 
1961; Kis' 1978). Wiemy, że patrymonium to nie zostało przydzielone miastu 
w dobie lokacji, lecz rozszerzone przez starostów oraz wójtów, między innymi 
dzięki inwestycjom osadniczym jednego z nich, Marcina Broniewskiego, 
z przełomu XV i XVI wieku (Proc haska 1913). Ponadto owe 119 łanów to ob- 
szar nie w całości wykorzystywany rolniczo, lecz w dużej mierze tereny eksplo- 
atacji bogactw naturalnych, w które obfitowała okolica (glina garncarska i ty- 
glowa, kamień wapienny, biały piasek przydatny do wytopu szkła, ruda, węgiel 
brunatny, drewno opałowe). Zatem tylko część ze .J 19 łanów to areał, część zaś 
była wykorzystywana do produkcji przemysłowej, przez zakłady wytwórcze 
funkcjonujące tu w XVI stuleciu: pół setki warsztatów garncarskich, kilkunastu 
kowali, rzemieślników innych zawodów, dwie huty szklane (Lustr. 1564 r., 
s. 242 nn.). 
Potylicz wykracza poza typowy model miasteczka agrarnego, dominujący 
w procesach urbanizacyjnych tej części Europy. Mowa jednak o mieście nowo- 
żytnym. Właśnie w źródłach l. połowy XVI wieku przedstawia się ono jako 
osada rzemieślnicza z dominacją specjalności garncarskiej, uzupełniającą gos- 
podarką rolną, z funkcjami komunikacyjno-handlowymi, koncentrującymi się 
na obrocie solą, dwoma targami tygodniowymi i dwoma jarmarkami (MK 31, 
k. 326, 1518 r.), z sochaczkami (ASK LVI L21, k. 317), z lokalną miarą zbo- 
żową (ASK LVI 35, k. 78), młynem, taberną, gorzelnią, woskobójnią, ratu- 
szem, łaźnią, dwoma szpitalami - katolickim i "ruskim", kościołem parafialnym 
i drugim warownym, trzema cerkwiami (Sicyns'kyj 1927, s. 106 nn.). To już 
pełen standard organizacji, uprzywilejowania gospodarczego, wyposażenia 
komunalnego mniejszego ośrodka' miejskiego. 
Wzrastanie polokacyjnego Potylicza, osiągającego w XVI stuleciu postać 
ustabilizowanego organizmu społecząego i gospodarczego nie poddaje się czer- 
pią-cej wprost ze źródeł obserwacji. Szczególnie trudno rozważać wpływ -
		

/Licencje_006_01_05_066_0001.djvu

			62 


Andrzej Janeczek 


wzajemny - lokacji na formy tutejszej gospodarki czy na przemiany struktur 
społecznych i etnicznych. Doniosłość przeobrażeń XV wieku ilustrują oderwa- 
ne wzmianki. Opatrzny Minko cum socio, lutifiguli de Pothilicz (AGZ XIII 
nr 6376, 1466 r.) dokumentują działalność cechu garncarskiego, później jedne- 
go z naj liczniejszych w Polsce. Żydzi celnicy zaświadczają swoją osobą upo- 
rządkowanie i zorganizowanie kontroli wartkiego ruchu na komorze potylickiej. 
Mieszczanin Marcin, obwiniony o przemyt w 1501 roku (AGZ XVII nr 3729, 
3730) przynosi dowód handlowej aktywności potyliczan, zaś Iohannes Jaber, 
awansujący na przedmieszczanina lwowskiego - rzemieślniczej (AOCL I 
nr 1975, 1487 r.). Książę Siemowit już w 1423 roku składa relację z przemian 
etnicznych, zobowiązując zarówno "chrześcijan" (czyli katolików) jak Rusinów 
do czynszów na rzecz plebana (ZDM 358)2. Sami potyliczanie zgodnie zeznając 
w 1551 roku opisują strukturę etniczną miasta w 1519 roku jako podwójną, pol- 
sko-ruską: pytani, czy w rejestrze czynszów plebańskich z tego roku hi, qui 
scripti sunt, sunt Poloni an Rutheni, - responderunt esse et Polonos et Ruthenos 
(KK 5, k. 148-151). Te dwie główne społeczności miasta, jedną w zasadzie 
autochtoniczną, drugą genetycznie kolonizacyjną (universa plebs Ruthenorum, 
cives Romanae fidei) uzupełniało nieliczne jeszcze osadnictwo żydowskie, nota 
bene nie unikające trudów pionierskiego zagospodarowania lasów, jak w przy- 
padku Dziada (Deda) i jego syna Chaczka. Urządzili oni osobny folwarczek, na 
który składały się curia, campus Jasynopolip. campus Iudaicus, wykarczowane 
dla osadzenia kmieci, taberna z prawem propinacji, uwolnione od czynszów 
i wyjęte spod zwykłej jurysdykcji (MK 28, k. 83-83v, 1487 r.). 
Współżycie dwóch zasadniczych grup etniczno-wyznaniowych składają- 
cych się na gminę miejską, a właściwie ich udział we władzy samorządowej 
został uregulowany przez Zygmunta I w 1523 roku na zasadzie parytetu: viri 
secte Grecanice, quos Rutenos vocant (jak stwierdza dokument non pauci) 
uzyskali reprezentację w osobie jednego spośród czterech rajców oraz jednego 
spośród siedmiu ławników (MK 37, k.426-427). Zasada ta nie była martwą 
!iterą; na przykład w 1551 roku obok rajców Piotra Twardochleba, Jakuba 
Sieczki, Macieja fabera wystąpił jako czwarty Sienko Kływka (TBelz.220, 
s. 512). Antroponimia, zjednej strony typowo polska, z drugiej ruska oddaje 
mieszany, według nakazanych proporcji, skład rady. Także wśród starszyzny 
cechowej nie brakowało Rusinów, takich jak magister Nazarko artis figulorum 
senior (CBelz. 159, s. 453, 1581 r.). 
Rozwój życia miejskiego w Potyliczu podlegał tym samym warunkom i 
ograniczeniom, które współokreśliły charakter i zakres procesów urbanizacyj- 
nych na Rusi Czerwonej od połowy XIV stulecia. Chodzi szczególnie o stałe 


2 Oryginału dokumentu nie znamy, treść przekazały kopie: nie zachowana konfirmacja 
biskupa Pawła Grabowskiego z 1469 roku, wpis w już nie istniejących aktach konsysto- 
rza krasnostawskiego oraz kolejne, przetrwale do dzisiaj odpisy w księgach konsystorza 
lwowskiego oraz w aktach wizytacyjnych.
		

/Licencje_006_01_05_067_0001.djvu

			Nie tylko garnkami sławny... 


63 


zagrożenie przez najazdy tatarskie, pustoszące kraj pod względem demograficz- 
nym i materialnym, destabilizujące układ gospodarczy, odstręczające od inwes- 
towania. Miasto przeżyło serię niszczących napadów na przełomie XV i 
XVI wieku, powodujących, jak donoszą ówczesne źródła depopulatio incola- 
rum oppidi, vastatio. Realnego zakresu ubytków ludnościowych i materialnych 
nie znamy. Musiały być one znaczne, bowiem umożliwiły uzyskanie szeregu 
zwolnień podatkowych i uprawnień (MK 16, k. 11, 1497 r.; MK 17, k. 294, 
1502 r.; MK 20, k. 146, 1504 r.; ASK 136, k. 23, 1507 r.), których celem było 
condicionem me/iorem Jacere et i/lud hominum jrequencia procurare (MK 16, 
k. 227-228, 1498 r.). W materiałach skarbowych z 1536 roku wykazano 118 
właścicieli domów (ASK L-2 l, k. 207). W lustracji 1564-1565 roku (Lustr. 
1564 r., s. 243-251) liczba nieruchomości przekroczyła 200. Określa to rangę 
Potylicza jako rozwijającego się małego ośrodka miejskiego, zaś zestawienie 
z liczbą czynnych ówcześnie warsztatów garncarskich (50) daje mu prawo do 
miana miasteczka garncarzy. 


* * 
* 


Przemiany, które przeżywał późnośredniowieczny Potylicz przekształcający 
się z osady grodowo-miejskiej w miasto typu magdeburskiego, w społeczność 
nowego składu i nowego kształtu, dają się dostrzec pośrednio poprzez regularne 
dla całej prowincji zjawiska modernizacyjne: reformę lokacyjną, migracje z Za- 
chodu, zmiany organizacji żYcia społecznego i gospodarczego. Nie odsłonięte 
pozostają procesy kulturowe: transmisja, spotkanie, rywalizacja, przenikanie i 
kontaminacja różnorodnych wątków, toczące się w miejscu szczególnym, pre- 
destynowanym do zróżnicowania, synkrazji, zmieszania, wymiany: w cieniu 
staroruskiego niechybnie grodu, w polsko-rusko-żydowskim miasteczku, zorga- 
nizowanym podług prawa niemieckiego, pod mazowieckim władztwem, na 
wielkim dziale Bałtyku i Pontu, peryferiach Wschodu i Zachodu Europy. Rysu- 
je się obecnie szansa na poznanie tych głębiej skrytych przeobrażeń, zachodzą- 
cych w warunkach wieloetniczności i wielokulturowości. Stary Potylicz, dotąd 
świadczący o swej przeszłości nielicznymi źródłami pisanymi, unikalnymi fres- 
kami garncarskiej cerkwi Św. Ducha, nieco układem urbanistycznym, zaczął po 
raz pierwszy - za sprawą Jerzego Kruppego - przemawiać swymi źródłami ma- 
terialnymi, głównie ceramiką. Źródłami tak bogatymi i hojnie rozrzuconymi, że 
gdyby i Jan Długosz natykał się na nie na każdym niemal kroku, opisałby to 
jako jeszcze jedną osobliwość Potylicza.
		

/Licencje_006_01_05_068_0001.djvu

			64 


AGZ 


AOCL 


ASK 


BAN Lwów, Oss. 


CBelz. 


Długosz 


lp. 


KK 


Lustr. 1564 r. 


MK 


Przem. ławn. 


Siarczyński 


TBelz. 


TLubl. 
ZDM 


Barsov N. P. 
1885 


Andrzej Janeczek 


Bibliografia 


Źródła 


Akta grodzkie i ziemskie z Archiwum tzw. bernardyńskiego 
we Lwowie, t. XIII, XVII, XIX, Lwów 1888-1906. 
Acta officii consistorialis Leopoliensis antiquissima, wyd. 
W. Rolny, t. I, Leopoli 1913. 
Archiwum Skarbu Koronnego, Archiwum Główne Akt 
Dawnych w Warszawie. 
Zbiory rękopiśmienne Ossolińskich w Bibliotece Akademii 
Nauk Ukrainy we Lwowie. 
Castrensia Belzensia, Central'nyj Derzavnyj Istoryćnyj Ar- 
chiv we Lwowie. 
Ioannis Dlugossii Annales seu cronicae inc/iti Regni Polo- 
niae, liber I-II, Varsaviae 1964. 
Letopis' po Ipatskomu spisku. Izdanie Archeografićeskoj 
kommissii, Sanktpeterburg 1871. 
Księgi konsystorza lwowskiego, Archiwum Archidiecezji 
Lwowskiej w Lubaczowie. 
Ljustracyl' korolivśćyn v zemljach ch ol ms 'kij, be l z 'kij 
i l'vivs'kij z 1564-5 hh., wyd. M. Hru
evs'kyj, Zerela do 
istoryl UkraIny-Rusy, t. 3, L'viv 1900. 
Metryka Koronna, Archiwum Główne Akt Dawnych w 
Warszawie. 
Księga ławnicza 1402-1445, wyd. J. Smołka, Z. Tymińska, 
Pomniki dziejowe Przemyśla, t. I, Przemyśl 1936. 
F. Siarczyński, Słownik historyczno-statystyczno-geografi- 
czny królestwa Galicji, Biblioteka Ossolińskich we Wro- 
cławiu, rps 1829/III. . 
Terrestria Belzensia, Central'nyj DerZavnyj Istoryćnyj Ar- 
chiv we Lwowie. 
Terrestria Lublinensia, Archiwum Państwowe w Lublinie. 
Zbiór dokumentów małopolskich, cz. I -VIII, wyd. l. Suł- 
kowska-Kuraś, S. Kuraś, Wrocław 1962-1975. 


Literatura 


Oćerki russkoj istorićeskoj geografii. Geograflja Naćal 'noj Nestorovoj 
letopisi, Var
ava.
		

/Licencje_006_01_05_069_0001.djvu

			Nie tylko garnkami sławny... 


65 


Buczek K. 
1963 Dzieje kartografii polskiej od XV do XVIII wieku, Warszawa. 
Chodakowski Z. Dołęga 
1967 O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem oraz inne pisma i listy, op- 
rac. 1. Maślanko, Warszawa. 


Da
kević N. 
1873 
Gajerski S. F. 
1960 


1968 


1970 


Gajkowa O. 
1947 


Gomickij E. 
1890 


HomM. 
1961 


Knjoźenie Daniila Galickago po russkim i inostrannym izvestijam, Kiev. 


Materiały do historii ośrodków garncarskich w Potyliczu i okolicy, PoI- 
ska Sztuka Ludowa, t. 14, nr I, s. 42-49. 
Novi dzerela pro potylyc 'kyj honcars 'kyj centr (druha polovyna XVI - 
persa polovyna XVII st.), Archivy UkraIny, t. 22, nr 3(89), s. 85-90. 
Garncarze na terenie Rusi Czerwonej w XVI wieku, Rocznik Przemyski, 
nr 13-14, s. 31-80. 


Kultura ludowa okolic Hor i Potylicza, Prace i Materiały Etnograficzne, 
t. 6, s. 38-76. 


Zapiski topograficno-istoricny o starodavnóm mestocku Potylici, Zorja 
(Lvóv), t. 11, nr 10-15. 


Zaburzenia wśród mieszczan starostwa lubaczowskiego w pierwszej po- 
łowie XVII w., Małopolskie Studia Historyczne, t. 4, z. 2, s. 31-45. 
Rzemiosło miejskie województwa bełskiego w pierwszej połowie 
XVII wieku, Wrocław. 
Hru
evs'kyj M. 
1905 Istorija Ukrainy-Rusy, t. 2, L'viv. 
JaneczekA. 
1985 


Podhoraj - zaginiony gród pogranicza polsko-ruskiego, Kwartalnik His- 
torii Kultury Materialnej, t. 33, nr 1-2, s. 3-28. 
Osadnictwo pogranicza polsko-ruskiego. Województwo bełskie od schy- 
łkuXIV do początku XVII w., Wrocław. 
System grodowo-terytorialny Rusi halickiej w źródłach późnego śred- 
niowiecza, [w:] Lokalne ośrodki władzy państwowej w XI-XII wieku 
w Europie Środkowo-Wschodniej, Wrocław, s. 143-157. 
Kamiński J. A. 
1848 


1966 


1989 


1993 


Kiryk F 
1985 


1992 


Opisanie dóbr Potylicza z przyległościami, Rozprawy c.k. Galicyjskie- 
go Towarzystwa Gospodarczego, t. 4, s. 49-66. 


Rozwój urbanizacji Małopolski XIII-XVI w. Województwo krakowskie 
(powiaty południowe), Kraków. 
Tylicz. Ze studiów nad miastami i miasteczkami w rejonie osadnictwa 
łemkowskiego w okresie przedrozbiorowym, [w:] Łemkowie w historii i 
kulturze Karpat, część I, red. J. Czajkowski, Rzeszów, s. 183-198.
		

/Licencje_006_01_05_070_0001.djvu

			66 


Andrzej Janeczek 


Kis' Ja. P. 
1978 Ahrarni vidnosyny v mistach rus 'koho i belz 'koho vojevodstw v XVI- 
XVII st., Visnyk L'vivs'koho universiteta, ser. istoryćna, vyp. 14, s.90- 
-95 
Korćinskij O. M. 
1984 Issledovanie drevnerusskich gorodisc na L 'vovscine, Archeologićeskie 
otkrytija 1984 g., s. 251. 


Kotljar N. F. 
1985 


Kotula F. 
1956 


Formirovanie territorii i vozniknovenie gorodov Galicko-volynskoj Rusi 
IX-XJlIvv., Kiev. 


Materiały do dziejów garncarstwa z terenu województwa rzeszowskie- 
go, Rzeszów. 
Kuropatnicki E. A. 
1786 Geographia albo dokładne opisanie Królestw Ga//icyi i Lodomeryi, 
wyd. I, Przemyśl. 
Longinov A. V. 
1885 Ćervenskie goroda, Var
ava. 
Makarski W. 
1966 


Pogranicze polsko-ruskie do połowy wieku XlV. Studium językowo- 
etniczne, Lublin. 
Modelski T. E. 
1925 Sprawa pogranicza polsko-ruskiego w badaniach ruskich. [w:] IV Zjazd 
Historyków Polskich, Poznań, s. 1-12 własnej paginacji. 
Pele
ćy
yn M., Kasjuchnyć V., Rudyj V. 
1993 Rozkopky litopysnoho urocysca "Vorota" na Javorivscyne, Studia Ar- 
chaeologica, t. 1, s. 72-73. 


Persowski F. 
1962 
Pieradzka K. 
1939 
Prochaska A. 
1913 
Saranević I. 
1861 
SićyDs'kyj V. 
1927 


Szelińska W. 
1980 
Włodarski B. 
1966 
Wąsowicz T. 
1961 


Zubrzycki D. 
1849 


Studia nad pograniczem polsko-ruskim w X-XI wieku, Wrocław. 


Na szlakach Łemkowszczyzny, Kraków. 


Z przeszłości Potylicza, Lwów. 


Starodavnyj L 'vóv, L'vóv. 


Budivnyctvo mista Potylyca, Zapysky Naukovoho Tovarystva imeny 
Sevćenka, nr 147, s. 103-130. 


Chorographia Regni Poloniae Jana Długosza, Kraków. 


Polska i Ruś 1194-1340, Warszawa. 


Uwagi w sprawie osadnictwa wczesnośredniowiecznego na Lubelszczy- 
źnie, Archeologia Polski, t. 6, z. 2, s. 203-253. 


Granice między polskim i ruskim narodem w Galicyi, Lwów.
		

/Licencje_006_01_05_071_0001.djvu

			Nie tylko garnkami sławny... 


67 


FAMOUS NOT ONLY FOR POTS. POTYLICZ IN THE M/DDLE A GES 


Summary 


One ofthe greatest pottery production centres in late medieval and post-medieval times, 
Potylicz is nowadays an inconspicuous, forsaken settlement, situated across the Polish- 
-Ukrainian state border, amongst forest and hills ofthe Roztocze, 55 km to the north of 
Lvov, near Rava Russka. In earlier Middle Ages, before the falI ofthe Duchy ofHalicz 
and Volhynia (l340'
 it had been a part ofthe Ruthenian state and belonged within the 
circle of its socio-economic system (ducal law), the organisation of the Orthodox 
Church and the exclusive Ruthenian-Byzantine culture. The character of settlement in 
Potylicz of that tin1e is not known. The only contemporary record, inserted in the 
Halicz-Volhynian chronicIe of 1262, allows the assumption that Potylicz controlled one 
of the important strategic communication routes which traversed the eminence of the 
Roztocze. The centre occupied a special place, adjacent to the point marking the three- 
fold watershed of Bug, Dniester and San, within a natural narrow corridor. The wooded 
hill of the Roztoczej which constituted a distinct boundary line, was both a part of the 
geographical frontier dividing catchment areas of the Baltic and the Black Seas, and of 
the political border between Volhynia and the Duchy ofHalicz. A stronghold described 
by Jan Długosz, a Polish chronicler (15 th c.), was probably connected with this function. 
Recorded by the older cartography (fig. I), it has not been archeologically examined yet, 
and in the recent decades it has been seriously damaged. 
Momentous changes which affected Potylicz were initiated at the end of the 14 th 
century, when the Red Ruthenia was incorporated into the Polish state. The centre be- 
came a part ofthe Duchy ofBełz, governed from 1388 to 1462 by the Mazovian dukes. 
Before 1423 the settlement was łocated according to the Magdeburg law (locatio iure 
Magdeburgensz), on the basis of an unpreserved privilege of duke Siemowit IV. Potylicz 
was then granted a municipal legal system, local self-govemment, and spatial arrange- 
ment typical of colonisation-type towns, albeit reduced aImost entirely to the town 
square (fig. 2,3). The process of modernisation based on western standards was finally 
crowned with the foundation of a Roman Catholic parish in 1423. The crucial factors 
which led to the creation and growth of Potylicz as a town were provided by the trading 
activity (with the leading role of subcarpathian salt trade) and by the development of 
crafts, especially of pottery making (enhanced by favourable local conditions, Le. layers 
ofsuitable clay and the abundance o.fwood needed for baking). 
Potylicz does not conform to the typical image of an agrarian service town, which 
was dominant in the urbanisation processes in this part of Europe. By the 16 th century it 
had evolved into a craf'tsmen's settlement which specialised mainly in pottery produc- 
tion (one of the greatest pottery centres in Poland) and performed communication and 
trade functions focusing on salt trade, with the inhabitants' main
enance supplemented 
by agricultural occupations. At that time the number of households surpassed 200, and 
there were about 50 potters' workshops. Potylicz was widely known for this specialisa- 
tion, which was not only due to the scale of production, but also to the individual, dis- 
tinctive style ofthe local pottery, evidenced by the name 'Potylicz pots' (garnki poty/i- 
ckie). Widespread in Old Polish written sources, the name functioned as a trademark 
proying the quality and individuality of Potylicz earthenware.
		

/Licencje_006_01_05_072_0001.djvu

			68 


Andrzej Janeczek 


The population ofthe town, in the 16 th century amounting to 1500 inhabitants, was 
basically biethnical, Polish-Ruthenian, with a less numerous Jewish community. The 
religious situation was analogous: the Roman Catholics, apart tTom the parish church, 
owned a fortified church erected on the stronghold hill; the Orthodox possessed three 
churches. Intensive cultural processes which can be observed in this environment, 
namely the intermingling, exchange and contamination of different motifs, might consti- 
tute an interesting research topic, studied with the use of numerous material sources, 
chiefly medievaI and post-medievaI pottery. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_073_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Państwowa Służba Ochrony Zabytków 
Oddział Wojewódzki w Sieradzu 


TADEUSZ J. HORBACZ 


o niektórych "kopcach historycznych" w Sieradzkiem 
w kilkadziesiąt lat później 


Truizmem jest twierdzenie, iż zagadnienie siedzib obronno-rezydencjonal- 
nych w studiach nad późnym średniowieczem i okresem nowożytnym zajmuje 
w ostatnich latach, z wielu zresztą względów, miejsce szczególne. Pomijając 
tzw. potencjalną atrakcyjność badawczą tematu, przyczyn tego zainteresowania 
upatrywać należy również w fakcie łatwiejszej rejestracji w terenie pozostało- 
ści tego rodzaju stanowisk archeologicznych, manifestujących się najczęściej w 
miarę jeszcze czytelną formą krajobrazową, z którą niejednokrotnie łączy się 
tradycja lokalna, silnie i pozytywnie waloryzująca wartość historyczną takiego 
miejsca. Oczywistym jest także znaczenie Sieradzkiego dla dotychczasowych 
badań nad problematyką tzw. grodzisk stożkowatych, dworów murowanych, 
kopców podworskich itd., szczególnie w ostatnim trzydziestoleciu, uzyskiwane 
bowiem tutaj rezultaty stanowiąjuż trwały dorobek polskiej archeologii późno- 
średniowiecznej i "staropolskiej", żeby pozostać przy terminie upowszechnio- 
nym swego czasu przez Jubilata (Kruppe 1973, s. 634). Odnosząc się ze szcze- 
gólną uwagą dla "sieradzkich" dokonań wielu badaczy, na czele z 1. Kamińską...i 
L. Kajzerem, w szkicu tym chciałbym jednak wspomnieć o działaniach znacz- 
nie poprzedzających czasowo przedsięwzięcia zainicjowane na szerszą skalę 
przez pierwszą z wymienionych osób w początku lat sześćdziesiątych pracami 
w Witowie i Tyczynie, prowadzonymi niejako na marginesie głównego nurtu 
zainteresowań środowiska archeologicznego w schyłkowym okresie badań mi- 
lenijnych. 
Początki zainteresowań stanowiskami oraz znaleziskami późnośrednio- 
wiecznymi i nowożytnymi w Sieradzkiem sięgają schyłku XIX i początków 
XX wieku (Tomaszewicz 1985; Kajzer 1989, s. 67), łącząc się - podobnie jak 
na innych terenach - z amatorsko-kolekcjonerskim ruchem miłośników "staro- 
żytności krajowych". Aczkolwiek problem ten nie doczekał się jeszcze opraco-
		

/Licencje_006_01_05_074_0001.djvu

			70 


Tadeusz J Horbacz 


wania sądzić należy, iż zabytki z interesującego nas okresu pozyskiwane "wy_ 
kopaliskowo" (tzn. niemetodycznie) lub odkrywane przypadkowo, zdecydo- 
wanie rzadziej zasilały kolekcje lokalnych zbieraczy, niż przedmioty "pra- 
dziejowe", będąc zapewne mniej atrakcyjnymi ze względu chociażby na stosun- 
kowo młodą metrykę. Informacje o kopcach "historycznych", pomijając rękopi- 
śmienną spuściznę sieradzkiego notariusza i archiwisty A. P. Pstrokońskiego\ a 
także o ruchomościach pochodzących z rozkopywanych wówczas reliktów sie- 
dzib obronno-rezydencjonalnych, w ówczesnych publikacjach należą do rzad- 
kości. Pomijając kilka lakonicznych wzmianek w "Słowniku geograficznym" 
(t. 1-15, 1880-1900, passimi, wspomnieć można np. o odnotowaniu przez 
J. Kobierzyckiego (1915, s.l) obiektu w Smaszkowie koło Błaszek, a przede 
wszystkim o zasygnalizowaniu przez K. Walewskiego (1912, s.27-28) "gro- 
dziska oblanego wodą" w Smardzewie oraz pozostałości kopca z fosą w Char- 
łupi Wielkiej ("dawny zameczek maleńki, gdzie koloniści wykopują resztki 
cegły i gruzu"), w którym znaleziono, przechowywane w zbiorze J. Kobie- 
rzyckiego, kafle piecowe (sterczyn ki i okazy płytowe, między innymi z orna- 
mentem heraldycznym w postaci lwa), o stylistyce pozwalającej na określenie 
ich chronologii na lata około 1500. W cytowanym artykule K. Walewski infor- 
muje również o obecności dwóch nasypów w Inczewie (zwanych przez autora 
"mogiłami na łąkach"), gdzie - po rozkopaniu jednego z nich - odkryto "ostrogę 
szwedzką srebrną" o prawdopodobniejszej chyba metryce późnośredniowiecz- 
nej(?) niż nowożytnej. Na marginesie tych, przykładowo tylko przytoczonych 
wzmianek ze starszej literatury, należy z żalem stwierdzić, iż żaden z wyżej 
wymienionych obiektów nie przetrwał do dnia dzisiejszego, a zaledwie jeden 
(charłupski "zameczek") został rozpoznany przez archeologów (o czym niżej). 
Szczególnie dotkliwą stratą jest rozwiezienie kopca w Smardzewie (wsi w 
gminie Wróblew, odnotowanej w zachowanych źródłach pisanych w 1400 ro- 
ku), który podobno istniał, według informacji A. Kufel-Dzierzgowskiej, jeszcze 
podczas prowadzonych tutaj badań powierzchniowYch w ramach AZP w 
1980 roku 3 . Być może krył on pozostałości wzniesionej w tej miejscowości 


l Biblioteka Czartoryskich w Krakowie, tzw. Teki Pstrokońskiego, A. Pstrokoński, 
Wiadomości o wsiach i miastach w województwie sieradzkim, rkps 3304, II. Informacje 
o pozostałościach późnośredniowiecznych i nowożytnych siedzib obronno-rezydencjo- 
nalnych odnotowanych w tych materiałach zamieszczają w partii katalogowej swego 
opracowania L. Kajzer i J. AugustyRiak (1986, passim). 
2 Uwzględniają je L. Kajzer i J. Augustyniak (1986, passim). 
3 Prace penetracyjne na obszarze objętym arkuszem 70-44 AZP prowadziła, w 
1980 roku, ekipa S. Ciepieli i A. Kufel-Dzierzgowskiej. Z niewiadomych względów 
pozostałości grodziska nie naniesiono na mapę zbiorczą arkusza(!) i nie założono także 
karty archiwalnego stanowiska archeologicznego(!). Dokumentacja tych badań znajduje 
się w OW PSOZ w Sieradzu.
		

/Licencje_006_01_05_075_0001.djvu

			'"" 
'\....,..., 
,--------' J 
" r'-'+.-. 
,) ),' ! 
\ , l 
1 r'. 

 l! 
,r',_. \ I 
I .' "\ '-.", 
II ,..., . 
f'\ .......... 
rt....,) "".J '--, 
., f . \ .....-, 
)( .. -, ,.. } 
11..2 7. 
 '.., 
l 3 6-. . \ 

 . I \.. 
._--,.
 . ... .... , 
, " ł Ił - 
, \ 
'\ JI" 
, , . 
I 'lo 
f ':.w-_.... .... 
-.,., '......# 
I i 
I . 
[ --' . I W/ELU;' 
) o 
, . 
, ...., J. 
\..,' --..... 
'.,- ... P, -1 
""..N . 
, \" 
I ........_.-'ł.J 
( 
--" , 
, ,.-' 
\...
) 


KALISZ 
o 


ł-óoi 
o 


o 


25 km 
I 


o 
CZĘSrOCHOWA 


--- a 
-.-b 


Ryc. I. Lokalizacja miejscowości wymienionych w tekście na tle granic history- 
cznych (a) i obecnego (b) woj. sieradzkiego z ziemią wieluńską: I - Smasz- 
ków, gm. Błaszki; 2 - Gruszczyce, gm. Błaszki; 3 - Wrząca, gm. Błaszki; 
4 - Kliczków Mały, gm. Brzeźnio; 5 - Kłocko, gm. Sieradz; 6 - Charłupia 
Wielka, gm. Wróblew; 7 - Smardzew, gm. Wróblew; 8 - Inczew, gm. Wrób- 
lew; 9 - Małków, gm. Warta; 10 - Dzierlin, gm. Sieradz; II - Charłupia Ma- 
ła, gm. Sieradz 
Fig. I. Location ofvillages mentioned in the text in relation to historical (a) and pre- 
sent (b) borders of Sieradz voivodeship with Wieluń Land: I - Smaszków, 
parish Błaszki; 2 - Gruszczyce, parish Blaszki; 3 - Wrząca, parish Błaszki; 
4 - Kliczków Mały, parish Brzeźnio; 5 - Kłocko, parish Sieradz; 6 - Charłupia 
Wielka, parish Wróblew; 7 - Smardzew, parish Wróblew; 8 - Inczew, parish 
Wróblew; 9 - Małków, parish Warta; 10 - Dzierlin, parish Sieradz; II - Char- 
łupia Mała, parish Sieradz
		

/Licencje_006_01_05_076_0001.djvu

			72 


Tadeusz J. Horbacz 


(a wzmiankowanej w 1417 roku) fortalicji kasztelana lądzkiego Wojciecha z 
Lasku i Krowicy (Kajzer 1975, s. 594-595; Kajzer, Augustyniak 1986, s. 193). 
W pełni naukowe badania nad późnośredniowiecznymi i nowożytnymi sie- 
dzibami obronno-rezydencjonalnymi na terenie Sieradzkiego zapoczątkował 
akcją terenową przeprowadzoną w 1937 roku dr G. Leńczyk, ówczesny delegat 
Muzeum Archeologicznego Polskiej Akademii Umiejętności (Horbacz 1993). 
Krakowski badacz, przybyły na zaproszenie R. Weinerta (nauczyciela i inicja- 
tora powołania muzeum sieradzkiego), podjął próbę rozpoznania charakteru i 
określenia chronologii kilku nasypów ziemnych w rejonie Sieradza (ryc. l). 
Przedsięwzięcie to, w którym brał udział, obok wymienionych, również starosta 
sieradzki oraz zamiłowany paleontolog K. Lazarski, trwało zaledwie 11 dni i 
było finansowane przez władze powiatowe. Podczas objazdu terenowego zapo- 
znano się z kopcami w Kliczkowie Małym, Wrzącej, Gruszczycach, Dzierlinie, 
Małkowie oraz dwoma założeniami w Charłupi Wielkiej (z których jedno znaj- 
duje się na gruntach wsi Kłocko, obecnie w granicach gminy Sieradz). 
W trzech pierwszych miejscowościach penetracja ograniczyła się do wizji lo- 
kalnej obiektów i potwierdzenia obecności sztucznego nasypu, w pozostałych 
podjęto, zakrojone na różną skalę, weryfikacyjne prace wykopaliskowe (Leń- 
czyk 1937; b.r.w.). 
Największy zakres miały badania w Małkowie, gdzie podczas czterodnio- 
wych działań wyeksplorowano wykop sondażowy, o wymiarach 18 x 4 m, na- 
trafiając między innymi na pozostałości zabudowy (Ieńczykowską próbę jej 
rekonstrukcji prezentuje ryc. 2), a także na ruchomy materiał zabytkowy (fra- 
gmenty ceramiki naczyniowej, monety). Choć dzisiaj interpretacja tego stano- 
wiska budzi pewne wątpliwości (zdaniem krakowskiego archeologa był to "sza- 
niec dla straży wojskowej"; Leńczyk 1937, s. 230; b.r.w., s. 304, ryc. 166), to 
nie jest chyba błędem przypuszczenie o XIV -wiecznej metryce pozyskanych 
wówczas materiałów i odkrytych tutaj reliktów, naj prawdopodobniej rycerskiej 
siedziby obronne{ Natomiast penetracja obiektu w Dzierlinie zakot}czyła się 
połowicznym sukcesem, znaleziono bowiem tylko kilka ułamków ceramiki 
pradziejowej, o bliżej nieokreślonej przynależności kulturowo-chronologicznej 
(Leńczyk 1937, s. 230i, choci
 sądzić należy, iż eksplorację zakończono 


4 Do przekonującego wniosku o odkryciu w Małkowie pozostałości drewnianego dwo- 
ru na kopcu (zniszczonego zapewne pożarem u schyłku XIV wieku?) dochodzą - w 
wyniku reinterpretacji rezultatów z 1937 roku - L. Kajzer i J. Augustyniak (1986, 
s. 155-156). Autorzy ci nie wypowiadają się jednak w sposób pewny na temat fundatora 
siedziby, co wynika między innymi z dość skomplikowanej sytuacji własnościowej wsi 
. w omawianym czasie. 
5 W ramach hasła "Dzierlin" L. Kajzer i J. Augustyniak (1986, s. 95) nie odnotowują 
leńczykowskich poczynań wykopaliskowych, a ponadto przy haśle "Charłupia Mała" 
(s. 72-73) podają, iż kopiec w tej miejscowości oglądał krakowski archeolog. Teore-
		

/Licencje_006_01_05_077_0001.djvu

			o niektórych "kopcach historycznych"... 


73 


N 


"0 


x
 


x 


"0 


PROFIl. PR%EKROIU KOPCił tli MAI:I	
			

/Licencje_006_01_05_078_0001.djvu

			74 


Tadeusz J. Horbacz 


przedwcześnie (na poziomie złoża wtórnego), nie docierając do właściwych 
(tzn. późnośredniowieczno-nowożytnych?) warstw tego założenia. Podobny(?) 
błąd popełniono w Kłocku 6 , gdzie po natrafieniu na materiały pradziejowe i 
nowożytne określono nasyp jako kopiec graniczny (Leńczyk 1937, s. 231) i 
zaprzestano dalszych prac wykopaliskowych, do czego jeszcze powrócę w dal- 
szej części szkicu. Prace penetracyjne obiektu w Charłupi Wielkiej, już wtedy 
znacznie zniszczonego, skłoniły G. Leńczyka (b.r.w., s. 379) do wysunięcia te- 
zy, iż na kopcu otoczonym fosą "stał dom mieszkalny niby miniatura zameczku 
z XVI w.". Pozyskany materiał zabytkowy ograniczał się do fragmentów na- 
czyń ceramicznych oraz dużej liczby ułamków kafli piecowych "z ornamentyką 
gotycką" (Leńczyk 1937, s. 230). 
Wyniki rekonesansu w Sieradzkiem (a także drugiej wycieczki na Wołyń) 
G. Leńczyk zreferował 8.10.1937 roku na posiedzeniu Komisji antropologii i 
prehistorii PAU, obradującej pod przewodnictwem H. Hoyera. Z opisywanego 
przedsięwzięcia, oprócz lakonicznych danych zawartych w cytowanych opra- 
cowaniach (z których jedno, w formie maszynopisowej, pozostaje praktycznie 
poza szerszym obiegiem informacyjnym), nie zachowała się żadna dokumenta- 
cja naukowa. Brak jej w archiwum Muzeum Archeologicznego w Krakowie, 
nie trafiła też do muzeum sieradzkiego, chociaż jego powstanie zbiegło się w 
czasie z akcją weryfikacyjną krakowskiego archeologa. Zginęły również za- 
bytki wydobyte z rozpoznanych wówczas wykopaliskowo obiektów, z wyjąt- 
kiem części materiałów małkowskich, przejętych z kolekcji uczestnika tych 
prac R. Weinerta 7 . Z czasem gruntownie zapomniano o leńczykowskiej działal- 
ności badawczej w okolicach Sieradza; pominęła ją nawet w swym opracowa- 
niu grodzisk środkowopolskich 1. Kamińska (1953). Na powtórne "odkrycie" 
tematu i wprowadzenie do literatury oglądanych przez niego stanowisk (Wędz- 
ki 1966, s. 125, przypis 10) trzeba było czekać blisko ćwierć wieku, na podjęcie 
zaś prac weryfikacyjnych na obiektach, z którymi zetknął się krakowski archeo- 
log w 1937 roku, jeszcze kilkanaście lat dłużej. Nie przeprowadzono, jak do tej 
pory, żadnych badań na kopcu w Małkowie i ustalenia sprzed wojny są w dal- 
szym ciągu jedyną formą rozpoznania terenowego tego stanowiska. Podjęto na- 


6 Obiekt ten w publikacji G. Leńczyka (1937, s. 231) jest opisywany jako drugi nasyp 
w Charłupi Wielkiej; podobnie też w katalogu stanowisk u L. Kajzera i 1. Augustyniaka 
(1986, s. 73-75). 
7 Zbiory Działu Archeologicznego Muzeum Okręgowego w Sieradzu (nr nr inw. 641- 
648,661, 1373-1375, zapewne też: 657, 658, 722). Należy w tym miejscu wspomnieć, 
. chociaż nie wiąże się to z pracami G. Leńczyka, iż przechowywany w sieradzkiej pla- 
cówce nieliczny materiał zabytkowy z "zameczku" w Charłupi Wielkiej (nr nr inw. 655, 
807 i 2190) pochodzi z dawnej kolekcji K. Walewskiego; brak jednak bliższych danych 
O okolicznościach jego pozyskania przez dziedzica Tubądzina (1910-1914 rok?). Inne 
materiały z tego obiektu (oznaczone nr inw. 1836) znaleziono podczas badań powierz- 
chniowych, które w 1966 roku przeprowadziła A. Kufel-Dzierzgowska.
		

/Licencje_006_01_05_079_0001.djvu

			o niektórych "kopcach historycznych"... 


75 


tomiast, w znacznie szerszym zakresie, prace weryfikacyjne w Charłupi Wiel- 
kiej (rozpoznając m.in. spąg splantowanego już całkowicie w 1965 roku kopca 
"zameczkowego"), podczas których zarysował się interesujący, aczkolwiek wy- 
magający dalszych badań, problem późnośredniowiecznych siedzib rycerskich i 
włości ziemskiej Świnków Charłupskich oraz Wojciecha Malskiego (wojewody 
łęczyckiego i namiestnika królewskiego na Wielkopolskę, zm. w 1454 roku), a 
także młodszych już rezydencji kolejnych właścicieli wsi (Głosek, Kajzer, Pty- 
cia 1984b). 
W 1984 roku weryfikowano kopiec kłocki, sugerując między innymi jego 
schyłkowo XIII-wieczną metrykę i zniszczenie podczas wrześniowej rejzy krzy- 
żackiej w 1331 roku (Głosek, Kajzer, Ptycia 1984a). Obiecujące wyniki tego 
wstępnego (choć powtórnego) rozpoznania, stwierdzające też przedwczesne 
przerwanie prac przez G. Leńczyka, skłoniły do podjęcia w dwa lata później 
stacjonarnych prac wykopaliskowych. Ich efektem było między innymi uściś- 
lenie chronologii obiektu (środkowa tercja XIV w.), odrzucenie tezy o gwał- 
townym zniszczeniu założenia oraz stwierdzenie, iż obiekt był użytkowany 
niezbyt intensywnie i nie odegrał zapewne większej roli. Po opuszczeniu kopca 
(otoczonego tzw. suchą fosą) i po destrukcji stojącego tutaj niewielkiego (około 
6 x 4,5 m) budynku "wieżowego" (drewnianego i nie podpiwniczonego), w cza- 
sach nowożytnych nasyp podwyższono i dopiero wtedy zaczął on pełnić, suge- 
rowaną przez badacza krakowskiego, funkcję kopca granicznego (Głowacka- 
-Fronckiewicz, Horbacz 1992). 
Trzy pozostałe obiekty oglądane przez G. Leńczyka w 1937 roku, to jest 
pozostałości siedzib "pańskich" we Wrzącej, Gruszczycach i Kliczkowie Ma- 
łym, stosunkowo niedawno doc..zekały się wstępnego rozpoznania archeolo- 
gicznego. 
W 1987 roku przeprowadzono badania nasypu we Wrzącej, które pozwoliły 
na określenie jego "dwufazowości" osadniczej. Ulokowane tutaj, być może 
około roku 1500, starsze założenie dworskie można łączyć z rodziną Zającz- 
ków. Faza młodsza wiąże się niewątpliwie z Grodzickimi, rezydującymi w tej 
miejscowości od 3. ćwierci XVII stulecia aż po czasy współczesne. Interesują- 
cym poznawczo faktem było między innymi stwierdzenie, iż ci ostatni, bezpo- 
średnio z drewnianego dworu na kopcu "za przekopem', przenieśli się - w la- 
tach około 1800 roku - do wzniesionej właśnie klasycystycznej siedziby muro- 
wanej, budynku nowoczesnego, znacznie wygodniejszego, pełniej zabezpiecza- 
jącego oczekiwania oraz potrzeby reprezentacyjne i utylitarne jego użytkowni- 
ków CKajzer 1991, s. 9-10). 
Obiekt w Gruszczycach, zlokalizowany w dnie dolinnym rzeczki Cieni 
(Trojanówki), w świetle wstępnej analizy wyników konserwatorskich badań 
weryfikacyjnych z 1991 roku (Marciniak-Kajzer, Horbacz, Kajzer 1991) oraz 
rozpoczętych w 1994 roku ratowniczych prac wykopaliskowych (ryc. 3), kryje
		

/Licencje_006_01_05_080_0001.djvu

			76 


Tadeusz J. Horbacz 


{ 


r--- 
\ ' 
\ ../ 
\ (-- 
\ \ 
\ "- 
\
 


I 
I 
/ 
,/ 
/' / 
/ :/ 


-- 


.5 [0-156.49?] 


l. -1 


Ryc. 3. Gruszczyce, gm. Blaszki. Plan sytuacyjno-wysokościowy kopca z naniesionymi 
odwiertami(x 1-10) i wykopem sondażowym z 1991 r. (zaszrafowany), wyko- 
pami z 1994 r. (I-VIII) oraz schematycznie naniesionym rzutem odsłoniętych re- 
liktów drewnianego dworu "wieżowego" 
Fig. 3. Gruszczyce, parish Błaszki. Sit e and altitude plan of a mound with marked bor e- 
holes (x 1-10) and trial trench of 1991 (lined), trenches of 1994 (I-VIII) and dia- 
grammatic view of excavated relics of a timber tower-house 


między innymi pozostałości późnośredniowiecznego, drewnianego dworu "wie- 
żowego" Poraitów Gruszczyńskich oraz młodszej siedziby "pańskiej". Zasie- 
dlenie tego miejsca zamyka się w granicach: 2. połowa XIV-XV wiek (dla fazy 
starszej - "gródkowej") oraz XVI - l. ćwierć XVII stulecia (dla młodszej, zwią-
		

/Licencje_006_01_05_081_0001.djvu

			KLlCZKÓW MAŁY - DWÓR 


99.04 


STAW 


o 
. 


4 1) ... . 


STAW 


_-99.50- , 
-,,-- -.......... 
" ' 
" " 
" 
" 
" 


t
l88 


99.
 


... 


Ryc. 4. Kliczków Mały, gm. Brzeźnio. Plan sytuacyjno-wysokościowy wyspy dworskiej 
z naniesionymi dwoma ciągami odwiertów i wykopem sondażowym z 1994 r. 
Fig. 4. Kliczków, parish Brzeźnio. Site and altitude plan of a manorial islet with two 
series of bore-holes and trial trench of 1994
		

/Licencje_006_01_05_082_0001.djvu

			78 


Tadeusz J. Horbacz 


zanej Z nowożytnym założeniem dworskim), chociaż ustalenia te, dokonane 
przed zakończeniem badań, trudno jest traktować jako ostateczne (Marciniak- 
-Kajzer, Horbacz 1994; 1996). 
Ostatni z oglądanych przez krakowskiego archeologa kopców to obiekt w 
Kliczkowie Małym, gm. Brzeźnio, znajdujący się w obrębie reliktów zabytko- 
wego zespołu dworsko-parkowego we wschodniej części wsi. Dość duży 
(o powierzchni blisko 1 hektara), otoczony mokrą fosą nasyp (z drewnianym 
budynkiem dworu z l. połowy XIX wieku, z późniejszymi przybudówkami) 
zachował się w czytelnym stanie u schyłku lat trzydziestych (ryc. 4.), a który 
scharakteryzował wówczas G. Leńczyk (1937, s. 230) jako "piękne sztuczne 
wzniesienie, okolone rowem z wodą", gdzie znajdował się "dwór Tarnow- 
skich". Przeprowadzone w 1994 roku badania weryfikacyjne wykazały między 
innymi, że stojący obecnie na kopcu budynek jest drugim z kolei w tym miej- 
scu. Wyspa, wraz z pierwszą siedzibą - znaną z opublikowanego przez L. Kaj- 
zera i J. Augustyniaka (1986, s. 127-129) opisu inwentarzowego z 1741 roku _ 
powstała oraz została zagospodarowana w 3. ćwierci XVII wieku, a naj prawdo- 
podobniej w XVIII stuleciu znacznie ją powiększono (Marciniak-Kajzer, Hor- 
bacz, Kajzer, Tomala 1994). W tym przypadku mielibyśmy więc do czynienia z 
podręcznikowym wręcz przykładem tzw. grodziska sarmackiego, czyli obiektu 
"realizującego" zapotrzebowanie i uwarunkowania społeczno-gospodarczo- 
-ideowe "państwa sarmackich merowingów" po zawirowaniach czasów "poto- 
pu" (Kajzer 1993, s. 39-40). 
Sądzę, iż poświęcenie kilku uwag terenowej działalności G. Leńczyka na 
niwie archeologii "historycznej" w. 1937 roku w Sieradzkiem ma również pe- 
wien aspekt pozamerytoryczny. Przypomina związek tego obszaru z badaczem 
nietuzinkowym, którego zasługi jakże wysoko swego czasu ocenił Jubilat, na- 
zywając go "prekursorem uprawianej przez nas obecnie dziedziny", bowiem już 
kilkadziesiąt lat temu "widział jasno to, czego my jeszcze obecnie nie zawsze 
dostrzegamy" (Kruppe 1993, s. 8). 


Literatura 


Wykaz skrótów 


KHKM 
OW PSOZ 
PiMMAiE 


Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, Warszawa 
Oddział Wojewódzki Państwowej Służby Ochrony Zabytków 
Prace i Materiały Muzeum' Archeologicznego i Etnograficznego w 
Łodzi, seria archeologiczna, Łódź 
Sieradzki Rocznik Muzealny, Sieradz 
Wojewódzki Konserwator Zabytków 


SRM 
WKZ
		

/Licencje_006_01_05_083_0001.djvu

			o niektórych ..kopcach historycznych..... 


79 


Głosek M., Kajzer L., Ptycia M. 
1984a Kłocko, gm. Sieradz, woj. sieradzkie. Kopiec w łąkach, tzw. grodzisko 
stożkowate, (maszynopis w OW PSOZ w Sieradzu), Łódź. 
1984b Kopce w parku podworskim w Charłupi Wielkiej, gm. Wróblew, woj. 
sieradzkie. Archeologiczne badania weryfikacyjne wykonane na zlece- 
nie WKZ w Sieradzu, (maszynopis w OW PSOZ w Sieradzu), Łódź. 
1985a Charłupia Mała, gm. Sieradz. Kopiec na gruncie kościelnym, tzw. gro- 
dzisko stożkowate. Archeologiczne badania weryfikacyjne wykonane na 
zlecenie WKZ w Sieradzu, (maszynopis w OW PSOZ w Sieradzu), 
Łódź. 
1985b Dzierlin, gm. Sieradz, woj. sieradzkie. Archeologiczne badania weryfi- 
kacyjne wykonane na zlecenie WKZ w Sieradzu, (maszynopis w OW 
. PSOZ w Sieradzu), Łódź. 
Głowacka-Fronckiewicz B., Horbacz T. J. 
1992 Późnośredniowieczne grodzisko stożkowate w Kłocku pod Sieradzem, 
SRM, t. 8, s. 133-148. 


Uwagi o ewolucji wiejskich siedzib rycerskich w ziemiach łęczyckiej i 
sieradzkiej w XIII-XVI wieku, KHKM, R. 23, nr 4, s. 589-603. 
Archeologiczne badania późnego średniowiecza i czasów nowożytnych 
na terenie Sieradzkiego, SRM, t. 6, s. 65-79. 
Dwór we Wrzącej koło Sieradza, Sieradz. 
Grodziska średniowieczne i nowożytne, PiMMAiE, nr 36 (1989-1990), 
s. 33-43. 
Kajzer L., Augustyniak J. 
1986 Wstęp do studiów nad świeckim budownictwem obronnym sieradzkiego 
w XIII-XVII/XVIII wieku, Łódź. 


Horbacz T. J. 
1993 


Kajzer L. 
1975 


1989 


1991 
1993 


Kamińska J. 
1953 


Kobierzycki J. 
1915 
Kruppe J. 
1973 


1993 


Leńczyk G. 
1937 


b.r.w. 


o archeologicznej wycieczce sprzed lat i kilku kopcach sieradzkich, Na 
sieradzkich szlakach, R. 8, nr 2(30), s. 14-16. 


Grody wczesnośredniowieczne ziem Polski środkowej na tle osadnictwa, 
Łódź. 


Przyczynki do dziejów ziemi sieradzkiej, część 2, Warszawa. 


Archeologia późnośredniowieczna i staropolska. Wybrane zagadnienia, 
KHKM, R. 21, nr 4, s. 633-653. 
Narodziny i rozwój archeologii późnośredniowiecznej i staropolskiej, 
PiMMAiE, nr 36 (1989-1990), s. 7-22. 


Kopce historyczne w powiecie sieradzkim, Sprawozdania z czynności i 
posiedzeń PAU, t. 42, nr 8, s. 229-231. 
Elementy obronne w miejscach umocnionych, cZęść 2, Materiały, (ma- 
szynopis w Muzeum Archeologicznym w Krakowie), Kraków.
		

/Licencje_006_01_05_084_0001.djvu

			80 


Tadeusz J. Horbacz 


Marciniak-Kajzer A., Horbacz T. J. 
1994 Z problematyki siedzib "pańskich" w podsieradzkich Gruszczycach. 
Uwagi na marginesie dotychczasowych badań archeologicznych, SRM, 
t. 9, s. 125-139. 
1996 Wstępne sprawozdanie z ratowniczych prac wykopaliskowych na gro- 
dzisku stożkowatym (st. I) w Gruszczycach, gm. Blaszki, woj. sieradzkie, 
przeprowadzonych w 1994 r., Łódzkie Sprawozdania Archeologiczne, 
t. 2, s. 137-150. 
Marcinak-Kajzer A, Horbacz T. J. , Kajzer L. 
1991 Archeologiczne badania weryfikacyjne tzw. grodziska stożkowatego w 
Gruszczycach, gm. Błaszki, woj. sieradzkie, przeprowadzone na zlece- 
nie WKZ w Sieradzu, (maszynopis w OW PSOZ w Sieradzu), Łódź. 
Marciniak-Kajzer A, Horbacz T. 1., Kajzer L., Tomala J. 
1994 Archeologiczne badania weryfikacyjne dworu na kopcu w miejscowości 
Kliczków Mały, gm. Brzeźnio, woj. sietadzkie, przeprowadzone na zle- 
cenie WKZ w Sieradzu w 1994 roku. Dokumentacja naukowo-histo- 
ryczna, (maszynopis w OW PSOZ w Sieradzu), Łódź-Sieradz. 
Słownik geograficzny 
1880-1900 Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiań- 
skich, t. 1-15, red. F. Sulimirski, B. Chlebowski, W. Walewski, War- 
szawa. 
. Tomaszewicz A 
1985 Wystawa starożytności i dzieł sztuki w Sieradzu w 1883 roku. Przyczy- 
nek do dziejów zbieractwa i muzealnictwa, SRM, t. 2, s. 5-19. 


Walewski K. 
1912 
Wędzki A. 
1966 


Z Sieradza ku Kaliszowi, Wieś Ilustrowana, R. 3, nr 5, s. 26-30. 


Rozwój osadnictwa i podziały terytorialne ziemi lądzkiej do końca 
XIV wieku, Slavia Antiqua, t. 13, s. 1-141. 


ON SOME 'HISTORlCAL MOUNDS' FROM SIERADZ VOIVODESHIP 
SEVERAL DECADES LA TER 


Summary 


The author describes the emergence of interest in late and post-medieval sites in Sieradz 
voivodeship which are relics of defensive residences forming prominent landscape fea- 
tures. The artiele covers a wide range of issues: ftom the amateurish actions of local 
collectors of 'home antiquities' (J. Kobierzycki, K. Walewski) "ftom the beginning ofthe 
20 th century to the professional exploratory fieldwork launched in 1937 by G. Leńczyk, 
an archaeologist ftom Cracow. 
The results of recent site surveys as well as of verification and conservation works 
have induced the author to characterise the current state of eleven features recorded then 
by the above-mentioned researchers (see fig. I). It is worth noting that only four features
		

/Licencje_006_01_05_085_0001.djvu

			o niektórych "kopcach historycznych"... 


81 


were subjected to exploratory assessment by G. Leńczyk (Le. Charłupia Wielka, Kłocko, 
Dzierlin and Małków). 
Several mounds that were not archaeologically assessed, i.e. the ones in Inczew, 
Smardzew and Smaszków, have not survived until the present day; the same happened to 
the feature tTom Dzierlin, which was explored by G. Leńczyk. With archaeological 
fieldwork resumed in Charłupia Wielka and Kłocko, it has become possible to correct 
the conclusions f9rmulated by G. Leńczyk in 1937, while verification and conservation 
works conducted in Charłupia Mała, Gruszczyce, KliczkÓW Mały and Wrząca conflI111ed 
the former opinions ofthe 'historical' (Le. late medieval or only post-medieval) prove- 
nance of the 'seigneurial' residences located there. So far, no archaeological explora- 
tion has been launched on the mound tTom Małków, the only source of information 
about the site still being G. Leńczyk's pre-war assessment that the mound contained the 
remains of a 14 th century fortified building. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_086_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_087_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne 
w Łodzi 


JERZY AUGUSTYNIAK 


Z badań nad obwodem obronnym cysterskiego opactwa 
w Sulejowie (woj. Piotrków Trybunalski) 


W śród podstawowych cech zjawiska powszechnego monastycyzmu, na 
plan pierwszy wysuwa się odosobnienie, opuszczenie społeczności, w której się 
dotychczas przebywało. Gwarancją tego odosobnienia jest mniej lub bardziej 
ścisła klauzura, a jej materialnym przejawem mur lub inne ogrodzenie zamyka- 
jące przestrzeń życia zakonnego. 
Już we wczesnym cenobityźmie klasztory otaczane były murami, które op- 
rócz swej zasadniczej funkcji - klauzury - pełniły również funkcje obronne. 
Niektóre klasztory egipskie zbliżone były swym wyglądem do twierdz (Bogdan 
1954, s. 61). Zachowany i czynny do dziś monastyr św. Antoniego w pobliżu 
Morza Czerwonego, otacza mur wysokości 10m, a do wnętrza prowadzi tylko 
jedna, silnie strzeżona brama. Nowelizując prawo klauzury na Wschodzie ce- 
sarz Justynian zarządził, iż do klasztoru nie mogły prowadzić więcej niż dwa 
wejścia. Za czasów tego cesarza klasztor św. Katarzyny na Górze Synaj został 
otoczony murem długości 316 m i wysokości 15 m. Synod moguncki w 813 ro- 
ku upominał wizytatorów by sprawdzali, czy klasztory mają silne zamknięcia. 
Św. Benedykt z Aniano w swej próbie ujednolicenia mniszej dyscypliny przyję- 
tej w 817 roku, jako obowiązującej w państwie Karolingów wymagał, aby 
klasztory były otoczone silnym murem. Jedno z głównych postanowień reformy 
kluniackiej stanowiło, żeby klasztor był nie tylko samowystarczalny, ale i dob- 
rze zabezpieczony murami. Przykładem mógł tu być klasztor w Farva (na pół- 
noc od Rzymu): "Foris vero claustrum monasterii ex omni parte erat fortiter 
munitum et turritum ad iustar fortis civitatis". Musiało to być silne obwarowa- 
nie, skoro klasztor przez siedem lat stawiał opór saracenom (Bogdan 1954, 
s. 128). Postanowienia synodów w Trewirze (1227 r.) i Cognac (1238 r.) 
wspominały o bramie strzeżonej i zamykanej. Jeszcze w 1580 roku opat klasz- 
toru w Castellio, Edmund de Santa Croce, wizytujący klasztory w Polsce, w
		

/Licencje_006_01_05_088_0001.djvu

			84 


Jerzy Augustyniak 


swych wydanych po lustracji Statutach nakazywał: ,jedna tylko niech będzie 
forta, którąby z mieysc zakonnych wolne było wyiscie '" Tey Forty drzwi za- 
warte niech będą" (Statuta 1580, s. 66). Oprócz muru obronnego istniały w 
klasztorach specjalne zabudowania mieszczące sprzęt wojenny. Kiedy w 
1788 roku likwidowano monastyr w Trembowli w zbrojowni było 90 sztuk 
"starożytnych tarczy, hełmów itd." (Chotkowski 1920, s. 10). W opactwie cys- 
terskim w Sulejowie istniał tzw. arsenał przybudowany do baszty "opackiej". 
Brak jest wzmianek źródłowych bezpośrednio dotyczących obwodu obron- 
nego sulejowskiego opactwa. W 2. połowie XVI wieku obwód ten musiał być 
na tyle warowny, że zwrócił uwagę szlachty sejmującej w 1584 roku. Tu bo- 
wiem, w murach opactwa, po przeniesieniu z zamku w Rawie Mazowieckiej, 
proponowano złożyć czwartą część dochodów koronnych przeznaczonych na 
obronę potoczną - tzw. skarb kwarciany Rzeczpospolitej. Ulokowany przy sta- 
rej przeprawie na Pilicy, na ważnym szlaku drogowym, na pograniczu dwóch 
prowincji, zamożny klasztor sulejowski stanowił zawsze łakomy kąsek, tak dla 
wrogich wojsk regularnych, jak i dla band zbójeckich. Potrzeba obrony była tu 
aktualna od początków istnienia opactwa. 
Obwód obronny cysterskiego opactwa w Sulejowie nie był do tej pory te- 
matem osobnego opracowania. Władysław Łuszczkiewicz, autor pierwszego 
jego rzeczowego opisu wypowiadał się na temat datowania dwukrotnie. W mo- 
nografii opactwa określał powstanie baszty północnej - bramnej - na wiek 
XVII, baszt "opackiej" i "mauretańskiej" na XVI wiek i pozostałych baszt na 
wiek XVII (Łuszczkiewicz 1877, s. 9). W opublikowanym kilka lat później 
artykule, omawiając problem obronności klasztorów średniowiecznych w Eu- 
ropie autor ten pisał: ,,(u.) my możemy pochwalić się Sulejowem. Pominąwszy 
główną wieżę w murze okalającym odpowiednio wysokim i grubym, który nosi 
ślady krenelaży, wieżę o charakterze raczej kościelnym, a w stylu XVII wieku, 
mamy pięć baszt średniowiecznych, to okrągłych, to czworokątnych z hurdi- 
ciami, które lubo do XIV co naj dalej wieku w posadach, a nawet wzniesieniach 
odnieść wypada, to niemniej przynoszą one dowód starszego obyczaju" (Łu- 
szczkiewicz 1882, s. 133). 
"Baszty naj starsze przypominają stylem swoim współczesne budownictwo 
francuskie, inne, czasy Kazimierza Wielkiego, (u.) istny zamek rycerski (u.) do 
którego chcąc się dostać trzeba było omijać przekopy i wały forteczne" - tak 
opisywał opactwo sulejowskie w swym przewodniku Michał Rawita- Witano- 
vski (1910, s. 3). 
Tadeusz Szydłowski (1928, s. 174) omawiając pomniki architektury epoki 
piastowskiej, datował basztę na rzucie półkolistym tzw. mauretańską na prze- 
łom XIII i XIV wieku, basztę "opacką" na wiek XIV, basztę bramną "krakow- 
ską" na wiek XVII. 
Autor pierwszej monografii architektonicznej opactwa sulejowskiego Zyg- 
munt Świechowski poświęcił obwodowi obronnemu osobny, końcowy rozdział
		

/Licencje_006_01_05_089_0001.djvu

			Z badań nad obwodem obronnym... 


85 


pracy. Na podstawie źródeł historycznych, analizy formatu cegieł oraz detalu 
architektonicznego określił czas powstania obwodu na przełom XV i XVI wie- 
ku, wyznaczając kolejność budowy poszczególnych baszt od "mauretańskiej" 
poczynając, a na "rycerskiej" kończąc. Autor ten stwierdził także, iż mury ob- 
ronne od strony południowej nigdy nie istniały, a funkcję obronną przejmowa- 
ły ściany usytuowanych tam budynków gospodarczych, podkreślił także jed- 
nolitość form zastosowanego systemu obrony w badanym obwodzie, przema- 
wiającą za krótkim czasem jego budowy (Świechowski 1954, s. 54-58). Teresa 
Kmiecińska (1957, s. 7) wskazała na rok 1502, jako datę rozpoczęcia budowy 
obwarowań sulejowskich. 
Pierwsze prace archeologiczno-architektoniczne zostały przeprowadzone w 
latach 1962-1963. Na ich podstawie Tadeusz Poklewski (1963) sformułował 
następujące opinie: 
l. Zachowany do dziś obwód obronny nie jest obwodem naj starszym. Oko- 
ło 45 m na północ od północnego lica kościoła występuje mur - grubości l m - 
z kamienia polnego łączonego zaprawą wapienną; usytuowany na linii 
wschód-zachód łączy się z zachodnim odcinkiem muru obwodowego. Mur ten 
wchodził w skład pierwotnego obwodu obronnego obejmującego znacznie 
mniejszą powierzchnię terenu niż obwód obecny. Obwód pierwotny powstał 
nie wcześniej niż w wieku XIV i nie później niż w l. połowie wieku XVI, w 
jego obrębie znalazły się jedynie baszty "mauretańska" i "opacka". 
2. Odnośnie do 
becnego obwodu stwierdzono istnienie rowów oraz prze- 
rzuconych ponad nimi pomostów drewnianych przed basztą "krakowską" i "ry- 
cerską". Obwód nie był broniony fosą od strony północnej, północno-wschod- 
niej i zachodniej. 
Autorzy badań architektonicznych Izabella Galicka, Włodzimierz Galicki i 
Andrzej Fabierkiewicz (1963) sformułowali następujące wnioski: 
l. Przebiegające na północ od kościoła relikty muru odkryte w wykopach, 
to fragmenty pierwotnego obwodu obronnego. Oprócz wymienionych już baszt 
"mauretańskiej" i "opackiej" obwód ten mógł mieć jeszcze inne baszty np. w 
narożu północno-zachodnim, a być może również w przebiegu kurtyny od na- 
rożnika północno-zachodniego do baszty "opackiej". 
2. Wjazd do obwodu pierwotnego znajdował się w kurtynie zachodniej. 
Przebieg muru tej kurtyny potwierdzony jest śladami w licu północnym baszty 
"mauretańskiej" . 
3. Baszta "mauretańska" nie wykazuje od strony południowej żadnych śla- 
dów dobijania pierwotnego muru obwodowego. 
4. Budynek od wschodu był do tej baszty dostawiony. 
5. Baszta "opacka" była wzniesiona jednolicie. 
6. Wobec powyższych stwierdzeń, obecnie zachowany obwód był obwo- 
dem wtórnym, w jego obrębie znajdowały się cztery baszty: "rycerska", "atty- 
kowa", "krakowska" i "muzyczna". Obwód ten powstał w dwóch fazach budo-
		

/Licencje_006_01_05_090_0001.djvu

			86 


Jerzy Augustyniak 


wlanych, przy czym druga objęła nadbudowę baszt w cegle. Wykorzystano w 
nim południową kurtynę obwodu pierwotnego. W porównaniu z pierwotnym, 
obwód wtórny ma mniejszą wartość obronną, mury kurtynowe są cienkie, są 
raczej strzeżonym ogrodzeniem. Obwód wtórny mimo widoku masywnych wież 
i murów nie był wznoszony przeciw długotrwałym oblężeniom. 
Po zakończeniu badań terenowych zabrał głos ponownie Z. Świechowski 
(1963), który podkreślił znaczenie odkryć T. Poklewskiego, sądząc jednakże, iż 
obwód pierwotny miał charakter prowizoryczny przed wzniesieniem bardziej 
obronnych fortyfikacji. Sceptycznie odniósł się do walorów obronnych odcin- 
ków północnego i wschodniego dzisiejszego, wtórnego obwodu. Po stwierdze- 
niu braku styku muru obwodowego południowego z basztą "mauretańską" za- 
sugerował tu istnienie palisady; podkreślił hipotetyczny charakter interpretacji 
pierwotnego muru od południa. 
W okresie poprzedzającym prace budowlane, rekonstrukcyjno-adaptacyjne 
północno-wschodniego odcinka obwodu obronnego dla potrzeb hotelowych, 
badania architektoniczne prowadził Klemens Koczorowski (1974). b tych ba- 
daniach i pracach kontynuowanych w 1975 roku (w ramach Studium Podyplo- 
mowego Politechniki Warszawskiej) pisał Jarosław WidaWski (1994, s.335): 
"W obwarowaniach opactwa cysterskiego w Podklasztorzu k/Sulejowa znale- 
ziono w północnym rogu obwodu pozostałości bramy z ostrołucznym otworem 
i fragmentem muru obronnego pochodzące zapewne z XV wieku. Fortyfikacje 
nie zostały wówczas ukończone, a kiedy to nastąpiło w następnym stuleciu, 
narożną bramę zmieniono na wieżę, a wjazd zlokalizowano w innym miejscu". 
Omawiając system bastionowy, jego odmiany i szkoły, Janusz Bogdanow- 
ski (1976, s. 11 0-112) zaliczył "pięciokąt z Sulejowa" do odmiany szyjowej, 
pojawiającej się około połowy XVI wieku w Małopolsce formy pięciokąta - 
puntone. Ten sam badacz (1979, s. 40) w zestawieniu form baszt, jakie funk- 
cjonują w systemie basztowym, wymienił basztę "opacką" z sulejowskiego 
zespołu, jako basztę średniej wielkości. 
W sprawie przejazdu bramnego przy baszcie "opackiej" wypowiadał się 
Zygmunt Lentowicz (1980). Autor ten w sumującej stan badań nad opactwem 
sulejowskim, niepublikowanej pracy (Lentowicz 1982) zamieścił rozdział po- 
święcony obwodowi obronnemu, w którym zebrał dotychczasowe opinie na 
jego temat, precyzując wnioski konserwatorskie. Podkreślił brak źródeł pisa- 
nych dotyczących obwodu i wskazał na rangę badawczą odcinka między basz- 
tami "rycerską" a "mauretańską" i od baszty "opackiej" do narożnika południo- 
wo-wschodniego. 
W artykule zawierającym między innymi plan wszystkich wykopów ba- 
dawczych na terenie opactwa, Janusz Tomala 0990, s. 255-257) wyodrębnił w 
części opisowej obwód obronny powtarzając dotychczasowe poglądy na jego 
temat.
		

/Licencje_006_01_05_091_0001.djvu

			"'LlCA 


/,//'/ 


,

 


/ 
/ 


4$- 


o 
I '-	
			

/Licencje_006_01_05_092_0001.djvu

			81 


\0\ 
n- 
01 
r
 
l J 


(1 
01 
01 
kc 
ni 
su 
pl 


pć 
ba 
da 


mi 
,,
 
Zł( 
i f 
ni. 
na 


sk 
p
 
pu 
CJC 
ze
 


Zy 
su) 
św 
jeg 
ny. 
tan 
wo 


da, 
Czę 
ten 


-
		

/Licencje_006_01_05_093_0001.djvu

			Z badań nad obwodem obronnym... 


87 


W roku 1993 i 1994 pod kierunkiem autora niniejszych uwag rozpoczęto 
badania wykopaliskowe, które koncentrowały się w południowo-zachodnim na- 
rożniku obwodu obronnego sulejowskiego opactwa (ryc. l). Ich zadaniem było 
między innymi uzyskanie odpowiedzi na następujące pytania: 
l. Czy mur obwodowy zachodni, o którym wiadomo że istniał (świadczy o 
tym zamurowany otwór wejściowy prowadzący na ten mur, widoczny w pół- 
nocnym licu baszty "mauretańskiej" oraz zachowane strzępia), powstał w tym 
samym czasie co baszta i czy był z nią przewiązany? 
2. Czy istniał południowy odcinek muru obwodowego (od strony rzeki Pili- 
cy) i czy był w jakiś sposób związany z basztą "mauretańską"? 
Wykop 1/93 usytuowano na przedłużeniu zachodniego boku baszty "mau- 
retańskiej". Niewielkie wymiary wykopu uwarunkowane były pozostałościami 
XIX-wiecznej zabudowy gospodarczej. Na głębokości około l m od obecnego 
poziomu natrafiono na dobrze zachowane fragmenty kanału odwadniającego 
(wysokość 1 m, szerokość 1,4 m) odprowadzającego wody powierzchniowe z 
terenu dziedzińca gospodarczego. Usytuowanie kanału (na osi wschód-zachód) 
każe domyślać się, iż teren opadał ku zachodowi. Podobny konstrukcyjnie ka- 
nał (na osi północ-południe) odkryto w latach 1985-1986 i na podstawie obec- 
nego stanu badań przyjmuje się, ze powstał on w xvn wieku, być może za 
rządów opata Schenkinga (1602-1637). 
Na głębokości 2 m od powierzchni, poniżej pozostałości kanału, prawie na 
całej powierzchni wykopu natrafiono na potężne głazy granitowe (około 50- 
-70 cm średnicy) łączone zaprawą wapienną. Mur ten przewiązany był na całej 
swej powierzchni z fundamentem kamiennym baszty "mauretańskiej", a za- 
chodnia krawędź tego muru pokrywała się z zachodnią krawędzią muru baszty. 
Bez wątpienia zatem można stwierdzić, że w jednym czasie wraz z budową 
baszty wyprowadzono zachodni odcinek obwodowego muru obronnego 
(ryc. 2). Niestety, niewielkie wymiary wykopu nie pozwoliły na określenie jego 
grubości (kolejne wykopy potwierdziły, że mur odcinka zachodniego miał 
2, l m grubości). Znaleziony w wykopie w niewielkiej ilości ruchomy materiał 
zabytkowy nic nie wniósł do próby datowania odsłoniętego odcinka muru, a 
zarazem baszty "mauretańskiej". 
Wykop 1/94 (4 x 3 m) usytuowano wewnątrz pomieszczenia przylegającego 
od wschodu do baszty "mauretańskiej". Jego trzy ściany, południową, zachod- 
nią i północną stanowiły mury zachewanych budowli, kolejno: lico wewnętrzne 
południowej ściany budynku przylegającego od wschodu do baszty, wykonany 
z kamieni polnych fundament baszty i wewnętrzne lico północnej ściany tegoż 
budynku. W wyniku eksploracji wykopu stwierdzono, że jego ściana południo- 
wa nie jest przewiązana z murem baszty: wykonany niestarannie z kamieni pol- 
nych i cegły łączonych zaprawą wapienną mur budynku nasadzony jest na od- 
sadzkę fundamentu baszty "mauretańskiej". Natomiast ściana północna budyn- 


..,.
		

/Licencje_006_01_05_094_0001.djvu

			. 


90 


Jerzy Augustyniak 


@ 1 


Sm 
I 



--..... 


Ryc. 3. Opaawo cysterskie w Sulejowie. Rzut baszty "mauretańskiej" w poziomie II 
kondygnacji: l - wejście na zachodni odcinek muru obwodowego; 2 - wejście na 
południowy odcinek muru obwodowego; 3 - wejście na III kondygnację (rys. 
D. Kuzańska) 
Fig. 3. Cistercian abbey in Sulejów. Ground view ofthe 'Moorish' tower on the level of 
II storey: l - entrance to the western sector oC the surrounding wall; 2 - entrance 
to dJ.e southern secfOr oC dJ.e surrounding wall; 3 - entrance to III storey (drawn by 
D. Kuzańska) 


polnych). z 50. cm odsadzką, nasadzony jest, wykonany z nieregularnie łupane- 
go piaskowca, właściwy korpus baszty. Jej zachodni bok (którego przedłuże- 
niem jest zachodni odcinek muru obwodowego) prawie na długości 3 m jest 
prosty. po czym mur skręca gwałtownie. by już pełnym półokręgiem dojść do 
stYku z południowym odcinkiem muru obwodowego. Baszta tym właśnie pół- 
okręgiem "wystawiona" jest w kierunku południowym i południowo-wscho- 
doim. Podkreślone jest to także grubością muru, który w części półokręgu.jest 
gnibszy'o25cm niż w prostym odcinku zachodniego boku. Od strony północ- 
nej (
 obwodu) baszta zaniknięta jest murem, który w przyziemiu pier- 
wotnie był zaopatrzony w otwór sklepiony ceglanym łukiem półkolistym. Cegłę
		

/Licencje_006_01_05_095_0001.djvu

			+- 


b 



 



 .,:".. 
;" <..'
 
- ......,. 
. ,o:; 


@ 


,- 
I fiSI: 
1!il1 
ru 
1 I 
L._
 ____________ 


,..r 
 ---' 
r' 
r.J 

 o ------I!I/>r 'J D 
.' 
,..J ,..-' 
,...J I 
r- 
r.J J 
r J 
 
, ro- 
m rIta ..-J 
.1 uj 
,..
 r. 
O r----. r_i-o 
,J 
r J 
.J 
," 
-- 


{] 


m.22 


@- 
-------- 
.... 
" 


-" 


 


ą 1....1 


1 m 


Ryc. 4. Opactwo cysterskie w Sulejowie. a - wschodnie lico baszty "mauretańskiej": l - otwór wejściowy "na południowy odcinek muru 
obwodowego; 2 - relikty południowego muru obwodowego (obecnie ściana północna budynku gospodarczego); 3 - przewią- 
zanie kamieni muru baszty i południowego odcinka muru obwodowego; 4 - kamienny fundament baszty ,,mauretańskiej" od- 
kryty w wykopie 1/94; 5 - kamienny fundament muru obwodowego południowego odkryty w wykopie 1/94; 6 - fundament po- 
łudniowej ściany budynku dostawionego do baszty; 7 - lico zewnętrzne baszty - nieotynkowane; 8 - lico zewnętrzne baszty - po- 
kryte tynkiem; 9 - poziom skały wapiennej. b - przekrój przez basztę "mauretańską" na linii wschód-zachód: I - wejście na za- 
chodni odcinek muru obwodowego; 2 - wejście na południowy odcinek muru obwodowego (rys. D. Kuzańska) 
Fig. 4. Cistercian abbey in Sulejów. a - eastem face of 'Moorish' tower: I - entrance opening to the southem sector of the surrounding 
waIl; 2 - relics of the southem sector ofthe surrounding waIl (at present the northem wall offarm building); 3 -Iacing ofstones 
. ITom tower waIl and southem sector of the surrounding wall; 4 - stone foundation of' Moorish' tOwer uncovered in tren ch 1/94; 
5 - stone foundation of the southem surrounding walI uncovered in tren ch 1/94; 6 - foundation of southem walI of a building 
added to the tower; 7 - outer face ofthe tower, unplastered; 8 - outer face ofthe tower, plastered; 9 - Jimestone bed. b - E-W 
section of' Moorish' tower: l - entrance to the westem sector of the surrounding waIl; 2 - entranCe to the southem sector of the 
surrounding waB (drawn by D. Kuzańska)
		

/Licencje_006_01_05_096_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_097_0001.djvu

			Z badań nad obwodem obronnym... 


91 


zastosowano w ościeżach strzelnic i otworów wejściowych; formuje przejścia 
w grubości muru baszty, z niej też wykonany jest gzyms wieńczący. Wnętrze 
baszty (wysokości 13 m) podzielone jest na cztery kondygnacje, wymaczone 
uskokiem w murze (najniższa) i otworami po belkach. Całość nakryta jest da- 
chem stożkowatym (wysokości 8 m) pokrytym dachówką. 
Wieże na planie półokręgu (półkoliste, podkowiaste) wystęf>ują w budow- 
nictwie obronnym od bardzo dawna i trwają przez całe średniowiecze. Rzut 
baszty "mauretańskiej" nie może być zatem pomocny w próbach jej bardziej 
dokładnego datowania. Materiał budowlany, którego użyto do budowy baszty, 
również niewiele tu wniesie. Wśród tych fragmentów budowli, w których użyto 
cegły, naj starszymi, bo mniej podatnymi na zniszczenie i naprawy, wydają się 
być ościeża otworów prowadzących na mury obwodowe i same przejścia w 
grubości muru baszty. Cegły tu użyte mają wymiary: 28-29-30,5 x 13,5-14 x 
8-9-9,5 cm. (W czasie prac wykopaliskowych w latach 60-tych przy północnym 
odcinku muru obwodowego - mniejszego, pierwotnego - znajdowano cegły o 
wymiarach: 13,9-14,2 x 8,5-10 cm; Poklewski 1963). Wykazujące znacme róż- 
nice w wymiarach, cegły ościeżnic otworów strzelniczych oraz gzyms wieńczą- 
cy mogą pochodzić z różnych napraw i przeróbek baszty, którym była w ciągu 
wieków poddawana. Gzyms o profilu dwóch wałków i wklęski powstał zda- 
niem Z. Świechowskiego (1954, s. 55) w XV wieku, prawdopodobnie w tym 
samym czasie co zbliżony kształtem gzyms baszty "opackiej". 
Jak już wspomniano basżta "maurętańska" zbudowana została z nieregu- 
larnie łupanego piaskowca. Zachowane otwory maczulcowe pozwalają wyróż- 
nić poziomy budowlane co 1,2 m. Kondygnacja najniższa pozbawiona jest ot- 
worów, natomiast na II kondygnacji są to otwory doświetlające (łącznie cztery), 
niewielkich rozmiarów, ale usytuowane regularnie na całym obwodzie baszty 
pozwalają na obserwację terenu. Na tej kondygnacji znajdują się otwory wej- 
ściowe na chodniki zachodniego i południowego odcinka murów obwodowych. 
Wymurowane z cegły, prowadzące w grubości muru przejścia mają 0,6 m sze- 
rokości i 2,2 m wysokości. Na kondygnacji III umieszczone są trzy otwory 
strzelnicze o zewnętrznym wykroju prostokąta, a na IV - najwyższej - pięć 
strzelnic sklepionych łukiem odcinkowym. Otwarte do wnętrza o sklepieniu 
skierowanym skośnie w dół na zewnątrz, o rozchylających się do wnętrza po- 
liczkach i równi lekko pochylonej na zewnątrz, należą do strzelnic horyzontal- 
nych, umożliwiających również ostrzał terenu trochę poniżej linii horyzontu 
(ryc. 4). 
Baszta "mauretańska" budowana z charakterystycznymi poziomami budow- 
lanymi, wysoka o świetnych walorach obserwacyjnych i ekspresyjnych (od 
strony południowej i południowo-zachodniej), trzech kondygnacjach obron- 
nych, połączona bezpośrednio przejściem z murami obwodowymi i górująca 
nad. nimi o 6 m, a więc mogąca stanowić miejsce ostatniej obrony, spełniająca 
jednocześnie przez swe wyrzucenie (5,5 m poza linię południowego muru ob-
		

/Licencje_006_01_05_098_0001.djvu

			92 


Jerzy Augustyniak 


wodowego) funkcję wieży flankującej - ma cechy budowli średniowiecznej. 
Liczące 1,8-2, l m grubości oraz 6,5-7 m wysokości mury obwodowe są charak- 
terystyczne dla budownictwa obronnego do końca XIV wieku (Widawski 1973, 
s.46). 
Rozpoczęcie tak znacznego przedsięwzięcia, jakim była budowa murów ob- 
ronnych wymagało znacznych nakładów pieniężnych bezpośredniego inwesto- 
ra, niejednokrotnie uzupełnianych przez skarb królewski. Opactwo cysterskie w 
Sulejowie dysponowało w 1262 roku dochodami z 45 wsi stanowiących jego 
uposażenie (Mitkowski 1949, s.245-247), i wtedy to trwały prace budowlane 
przy wznoszeniu wschodniego skrzydła klasztornego. W początkach XIV wieku 
opat Piotr uzyskał zezwolenie na wprowadzenie norm prawa niemieckiego dla 
wszystkich posiadłości klasztoru (było ich wtedy mniej niż w XIII wieku). Od 
tego czasu datuje się szczególna opieka ostatnich Piastowiczów nad klasztorem. 
Władysław Łokietek nadał mu przywileje w latach 1307, 1308 i 1313 (Mit- 
kowski 1949, s. 286); tu w murach opactwa w 1318 roku zwołał wielki wiec. 
Oczywiście można to traktować jako wyraz wdzięczności króla za postawę 
cystersów sulejowskich wobec jego działań zjednoczeniowych, niemniej wła- 
śnie od tego czasu znalazło się opactwo w nurcie spraw ogólnopaństwowych 
(Balzer 1919-1920, s. 237-238). Następnym tego przejawem był ogólnopolski 
wiec zwołany tu w 1350 roku przez Kazimierza Wielkiego, przed decydującą 
rozprawą z Litwinami (Balze
 1919-1920, s. 452). Kolejny pobyt tego władcy 
w opactwie sulejowskim zanotować należy w 1360 roku (Rutkowski 1978, 
s. 621). Wśród powszechnie znanej działalności Kazimierza Wielkiego w za- 
kresie rozwoju potencjału obronnego kraju, sprawy obrony klasztorów mają 
także swoje miejsce. W 1346 i 1360 roku król pomagał klasztorowi w Ko- 
przywoicy dokończyć budowę klasztoru i muru obronnego opasującego opac- 
two (Kozłowska-Budkowa, Szczur 1983, s. 74). Cystersi cieszyli się zaufaniem 
króla, a opat Mogiły, Jan był w 1353 roku królewskim kapelanem. W 1363 
roku klasztor benedyktynów w Tyńcu otrzymał prawo do załogi - obrońców 
klasztoru rekrutujących się z sołtysów i rycerstwa (Kaczmarczyk 1946, s. 206). 
Król wspierał budowy klasztorów na Łysej Górze, na Kazimierzu, w Wieluniu. 
W świetle tych uwag można stwierdzić, iż sytuacja ekonomiczna opactwa 
sulejowskiego w XIV wieku orlą jego ogólnopolska pozycja 'sprzyjała poczy- 
naniom budowlanym podjętym na jego terenie. Po dwóch sezonach badań wy- 
kopaliskowych obwodu obronnego opactwa domniemanie, iż początek budowy 
tegoż obwodu - wzniesienie baszty "mauretańskiej" i przylegających doń od- 
cinków zachodniego i południowego muru - mógł mieć miejsce pod koniec 
panowania Kazimierza Wielkiego jest wysoce prawdopodobne.
		

/Licencje_006_01_05_099_0001.djvu

			Balzer O. 
1919-1920 
Bodgan F. 
1954 


Z badań nad obwodem obronnym... 


93 


Literatura 


Królestwo Polskie 1295-1370, t. 2, Kraków. 


Geneza i rozwój klauzury zakonnej. Studium prawno-historyczne, Po- 
znań. 
Bogdanowski J. 
1976 Fortyfikacje łańcuckie na tle małopolskiej sztuki obronnej, Łańcut. 
1979 Warownie i zieleń twierdzy Kraków, Kraków. 
Chotkowski Ks. 
1920 Redukcje monasterów bazy/jańskich w Galicji, Sprawozdanie z czynno- 
ści i posiedzeń PAU, t. 25, nr 3, s. 9-15. 
Galicka 1., Galicki W., Fabierkiewicz A. 
1963 Podklasztorze, pow. Opoczno, woj. kieleckie. Zespół poklasztorny, ob- 
wód obronny. Badania architektoniczne, P.P.P.K.Z. Oddział Warszawa, 
(maszynopis w archiwum WKZ Piotrków, A233), Piotrków. 
Kaczmarczyk Z. . 
1946 Monarchia Kazimierza Wielkiego, t. 2, Poznań. 
Kmiecińska T. 
1957 Opactwo sulejowskie, Ziemia, R. 2, nr 6/8, s. 7. 
Koczorowski K. 
1974 Podklasztorze. Zespół po cysterski. Północny odcinek obwodu obronne- 
go. Badania architektoniczne, P.P.P.K.Z. Oddział Warszawa, (maszyno- 
pis w archiwum WKZ Piotrków, nr 155/9), Piotrków. 
Kozłowska-Budkowa Z., Szczur S. 
1983 Dzieje opactwa cystersów w Koprzywnicy do końca XIV wieku, Nasza 
Przeszłość, t. 60, Kraków, s. 5-76. 


Zagadnienie przejazdu bramnego przy baszcie opackiej dawnego opac- 
twa Cystersów w Podklasztorzu k/Sulejowa (w krótkim aspekcie histo- 
rycznym). Komunikat dla WKZ w Piotrkowie. Badania architektonicz- 
ne, P.P.P.K.Z. Oddział Kielce, (maszynopis w archiwum WKZ Piotr- 
ków, 
 152/29), Piotrków. 
Sulejów-Podklasztorze. Dawne opactwo Cystersów. Dokumentacja ar- 
chitektoniczno-konserwatorska, F.P.P .K.Z. Oddział Kielce, (maszynopis 
w archiwum WKZ Piotrków, nr 155/37), Piotrków. 
Łuszczkiewicz W. 
1877 Opactwo cysterskie w Sulejowie - pomnik architektury XIII wieku, Spra- 
wozdania Komisji do Badania Historii Sztuki w Polsce, nr I, Kraków, 
s. 3-24. 
Pionierowie gotycyzmu w Polsce, Ateneum, pismo Naukowe i Literac- 
kie, t. 2, z. I, Warszawa. 


Lentowicz Z. 
1980 


1982 


1882 


Mitkowski J. 
1949 Początki klasztoru Cystersów w Sulejowie, Poznań.
		

/Licencje_006_01_05_100_0001.djvu

			94 


Poklewski T. 
1963 


Jerzy Augustyniak 


Sulejów-Podklasztorze. Klasztor Cystersów. Sprawozdanie z badań w 
roku 1962 i 1963, (maszynopis w archiwum Instytutu Archeologii i Et- 
nologii PAN w Łodzi, nr 425), Łódź. 
Rawita- Witanowski M. 
1910 Przewodnik po dawnym opactwie cystersów w Sulejowie, b.m. w. 
Rutkowski A. 
1978 


Statuta 
1580 


Objazdy i system rządzenia państwem przez Kazimierza Wielkiego, 
Kwartalnik Historyczny, R. 85, nr 3, s. 605-625. 


Statuta Reformaciey klasztorow Swiętego Zakonu Cystercieńskiego po- 
stanowione roku Pańskiego 1580 przez Wielebnego w Christusie Pana 
, Oyca Edmunda od Krzyża, Biblioteka Uniwersytetu Wrocławskiego, 
sygn. RKP IV Q 184, Wrocław. 


Szydłowski T. 
1928 Pomniki architektury epoki piastowskiej, Kraków. 
Świechowski Z. 
1954 Opactwo cysterskie w Sulejowie. Monografia architektoniczna, Poznań. 
1963 Sulejów-Podklasztorze. Pocysterski zespół klasztorny. Obwód warow- 
ny. Badania architektoniczne, P.P.P.K.Z. Oddział Warszawa, (maszy- 
nopis w archiwum WKZ Piotrków, nr 155/10), Piotrków. 


Tomala J. 
1990 


Widawski J. 
1973 


1994 


Krótkie podsumowanie wyników badań archeologicznych opactwa cys- 
terskiego w Sulejowie, Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, R. 38, 
nr 3-4, s. 249-260. 


Miejskie mury obronne w państwie polskim do początków XV wieku, 
Warszawa. 
Fortyfikacje, [w:] Polska technika wojskowa do 1500 roku, red. A. Na- 
dolski, Warszawa, s. 300-335. 


FROM THE RESEARCH ON THE DEFENSIVE CIRCLE OF A CISTERCIAN 
ABBEY IN SULEJÓW (PIOTRKÓW TRYBUNALSKI VOIVODESHIP) 


Summary 


The Cistercian abbey in Sulejów was founded in 1176. The church was consecrated in 
1232, the eastern wing ofthe cłoister was erected in mid 13 th century, while its remain- 
ing parts were built in the 16 th century. Among numerous remains of the buildings, in- 
cluding the church, especially interesting is a circular defensive wall surrounding the 
entire complex. Six-towered, relatively well preserved and partially reconstructed, it 
represents the circle ofthe second phase; the circle ofthe first phase encircled a conside- 
rably smaller area (the church and eastern wing of the cloister) and was provided with
		

/Licencje_006_01_05_101_0001.djvu

			Z badań nad obwodem obronnym... 


95 


only two towers. The excavation works presented in the article refer' to the circIe of the 
first phase, whose construction, in the author's opinion, was commenced in mid 14 111 
century, during the reign ofking Casimir the Great. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_102_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_103_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii 
UniwersYtet Łódzki 


LESZEK KAJZER 


- 
Kogo deptali Cystersi w Rudach koło Raciborza? 


W ostatnich latach obserwowany jest w nauce polskiej zwrot w stronę ba- 
dań problematyki Zakonu Cystersów. Religijna, kulturalna i gospodarcza rola 
tego zakonu w Europie, a i w Polsce sprawiła, że zajmują się nim nie tylko 
uczeni duchowni ale i świeccy: w tym także archeolodzy, historycy sztuki i 
architektury. Wspaniałość dzieł architektonicznych Cystersów jest ogólnie zna- 
na, a nie było także chyba przypadkiem, że na obowiązującej jeszcze do nie- 
dawna liście "zabytków grupy O" w Polsce znalazły się wszystkie lepiej za- 
chowane założenia cysterskie. . 
W efekcie nowych badań, także prowadzonych metodami archeologiczno- 
-architektonicznymi (Splitt 1987) zmianom ulegają nasze dotychczasowe wy- 
obrażenia np. o regułach budowlanych, problemach organizacji warsztatowej i 
procesu wznoszenia kościołów i klasztorów, ozdabiania tych obiektów itp., zaś 
przy okazji odkrywanych jest sporo interesujących źródeł do poznania "świata 
Cystersów". Takim właśnie znaleziskiem, pochodzącym z opactwa w Rudach 
koło Raciborza, na Górnym Śląsku, chcę się zająć w niniejszym artykule. 
Opactwo w Rudach (Wielkich albo Raciborskich) w woj. katowickim, jest 
od 1992 roku przedmiotem badań archeologiczno-architektonicznych prowa- 
dzonych przez zespół z Katedry Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego. Obecnie 
. realizowany jest pierwszy etap tych prac, polegający na poznaniu zespołu za- 
budowań klasztornych; które swą obecną formę zawdzięczają trzem zasadni- 
czym fazom budowlanym: średniowiecznej, z 2. połowy XIII wieku (i czasów 
późniejszych), barokowej (z XVII-XVIII w.), kiedy powstał drugi dziedziniec 
obudowany pałacami opackimi i wreszcie XIX-XX-wiecznej, związanej z prze- 
budową klasztoru na pałac, wywodzących się z rodu von Hohenlohe, książąt ra- 
ciborskich (Andrzejewski, Grabarczyk, Kajzer, Pietrzak 1994; Kajzer 1994; 
Andrzejewski, Kajzer, Pietrzak, 1995). 



.
		

/Licencje_006_01_05_104_0001.djvu

			98 


Leszek Kajzer 


Opactwa w Rudach dotyczy spora literatura niemiecka (Potthast 1858; 
Gessner 1952; Griiger 1981), a z prac polskich monografię klasztoru w wiekach 
średnich napisał S. Rybandt (1977). Stan znajomości przekształceń budowla- 
nych zespołu był jednak skromny i to zdecydowało o konieczności przeprowa- 
dzenia w Rudach szeroko zakrojonych badań archeologiczno-architektonicz- 
nych. Doprowadziły one do szeregu interesujących obserwacji, a także znale- 
zienia okazu, który omówiony zostanie w tym tekście. Jest to ceramiczna płytka 
posadzkowa, znaleziona w 1993 roku w trakcie eksploracji wykopu oznaczo- 
nego numerem XXIII. Przedmiot i okoliczności jego znalezienia wymagają 
krótkiego opisu. Wykop XXIII zlokalizowano w drugim, licząc od południa, 
pomieszczeniu skrzydła wschodniego średniowiecznego k1austrum, czyli izbie 
położonej bezpośrednio na północ od kapitularza. W jej narożniku SE odkryto 
pozostałości pieca "hypokaustycznego", nie związanego jednak z okresem bu- 
dowy skrzydła, lecz wmurowanego tam właśnie, chyba w trakcie remontów po 
zniszczeniach husyckich. Sądzić należy, że piec ten nie funkcjonował zbyt dłu- 
go (może do przełomu XV i XVI w.), choć zagadnienie to jest całkowicie dru- 
gorzędne. Ważne natomiast, iż do wyłożenia podłogi skrzyni pieca użyto lekko 
zdeptanych (a więc zastosowanych bez wątpienia wtórnie) ceramicznych płytek 
posadzkowych, wykonanych z gliny żelazistej (czerwonawo-ceglastej barwy) o 
wymiarach 16,5 x 16,5 x 2,5 cm. Wśród kilkudziesięciu różnie zachowanych 
płytek zidentyfikowano tak okazy nie posiadające zdobień, jak i ornamentowa- 
ne, zawierające płaskoreliefowe plecionki, rozety oraz wyobrażenia figuralne: 
lwa i syreny. Z dwóch płytek-flizów z syrenami jedna jest dobrze zachowana i 
to wyobrażenie wymaga krótkiego opisu. Na kwadratowym polu płytki przed- 
stawiona jest płasko-wypukle syrena, jako półpostać nagiej kobiety, potrakto- 
wanej frontalnie z szerokim, lekko amorficznym ogonem rybim (bez widocz- 
nych łusek). Kobieta ma obnażone, zakończone widocznymi sutkami piersi, zaś 
w lewej, wzniesionej ręce trzyma berło(?). Twarz z zaznaczonymi szczegółami 
anatomicznymi okalają włosy, a na głowie znajduje się otwarta korona (rys. l). 
Miejsce odkrycia płytki niedwuznacznie wskazuje, że pochodzi ona z pierwot- 
nego wystroju kapitularza, datowanego na schyłek XIII wieku. 
Odwołując się do znanych z ziem polskich przedstawień syren naj prostszy 
szlak wiedzie w kierunku herbu Starej Warszawy. Jednakże wiemy (Kuczyński 
1975), że przedstawienie to, znane z pieczęci z 1400 roku, pochodzić może 
najwcześniej z końca l. połowy XIV wieku. Jest więc nie tylko późniejsze od 
rudzkiego, ale różni się także od niego szeregiem istotnych szczegółów, a w 
tym i płcią syreny, która z wojownika dopiero znacznie później uzyskała swą 
herbową kobiecą łagodność. Genezy syreny warszawskiej dószukiwać się mo- 
żemy (Kuczyński 1989, 's. 149-152) w kręgu bogactwa wyobrażeń symbolicz- 
nych, typowego dla mazowieckiej heraldyki książęcej. Nie jest to więc ślad 
wiodący w stronę interpretacji znaleziska rudzkiego.
		

/Licencje_006_01_05_105_0001.djvu

			Kogo deptali Cystersi... 


99 


"0 
 
". . . . . $-"\' .,.........,...........".."...... .' '11 

, . .
 ....
 :. .. . . 

:
'Y/' . .' '
\i!
:
?:;

;tr(.

z:?
:.;:.': ::'
:.>:.

:t

I,;::::t;e ::::
;;

:. %
{
 
f!j{


;
: /E/ j 
..... .... . ....,... ............ ..' '#}:" 


" .... 
"R' 


. . . . 


o 


Scm 


Ryc. l. Rudy koło Raciborza. Płytka posadzkowa z 4. ćwierci XIII w. (z badań Katedry 
Archeologij Uniwersytetu Łódzkiego w 1993 r.) 
Fig. l. Rudy near Racibórz. Floor tile of last decades of the 13 th century (from the re- 
searches ofthe Chair of Archaeology at the University of Łódź of 1993) 


Baczniejszą uwagę poświęcić należy innym polskim przedstawieniom sy- 
ren. Myślę tu przede wszystkim o stworzeniu narysowanym na karcie 122 v 
"Graduale", czyli tzw. Antyfonarza sądeckiego, przechowywanego w bibliotece
		

/Licencje_006_01_05_106_0001.djvu

			100 


Leszek Kajzer 


klasztoru klarysekl. Choć rękopis ten nie jest identyczny z tzw. pamiątkami po 
św. Kindze, jego datowanie na 3. tercję XIII wieku dopuszcza, by łączyć go z 
pierwszym wyposażeniem konwentu, założonego przez księżnę w 1280 roku. 
Rysunek, nieco różny od syreny rudzkiej, przedstawia stwora z dwugłowym 
zwierzęcym korpusem (może lwim, o czym świadczyć może miękka linia ogo- 
na, zakończonego szerokim chwostem), z którego wyrasta przedstawiona fron- 
talnie półpostać kobiety. z długimi włosami ukoronowana otwartą koroną z tJeu- 
ronami, której wzniesione do góry ręce podtrzymują pokryte rybią łuską stwo- 
ry, zakończone głowami i wężowymi językami, wyrastające z jej piersi, a roz- 
dwajające się jak rybi ogon. Rybią łuską pokryta jest także przednia część kor- 
pusu zwierzęcia. Kolejne interesujące nas przedstawienia pochodzą z kościoła 
w Zawichoście, w którym, we fryzie pod dwoma arkadami, przedstawione są: 
syrena, składająca się z torsu kobiety rękoma podtrzymującej rybi ogon (wy- 
rzeźbiona frontalnie) oraz wyrzeźbiona w profilu postać męska, trzymająca we 
wzniesionej ręce niezidentyfikowany przedmiot, przechodzący w rybi ogon. 
Wyobrażenia syren z Zawichostu pochodzą z przełomu XII i XIII wieku, a więc 
są wcześniejsze od rudzkich (Antoniewicz 1968). 
. Z innych syren pojawiających się na polskich zabytkach pamiętać musimy 
o wyobrażeniach z bordiury Drzwi Gnieźnieńskich, a także o zabytku znacznie 
mniej znanym - rogowym kiścieniu z Czermna. Na jednym ze spłaszczonych 
pól tego kiścienia widoczne jest popiersie ludzkie zakończone zoomorficznie: 
ptakiem lub rybą. Przedmiot ten pochodzący z ruskiego kręgu kulturowego i 
datowany na przełom XII i XIII wieku ma jednak nikłe związki z płytką z Rud 
(Gurba, Czerepiński 1968). 
Największe nagromadzenie syren-ptaków, lokust-syren i syren wodnych za- 
wiera bez wątpienia dekoracja "złotej bramy", czyli jedynego wejścia do pierw- 
szego oratiorium, pod wezwaniem NMPanny, na zamku malborskim, która po- 
wstała około 1280 roku. Zdaniem B. Jakubowskiej (1989, s.51-54) syreny 
(szczególnie męskie) uosabiać miały demony śmierci, albo duchy zmarłych, zaś 
sąsiedztwo syren z centaurami symbolizowało herezję i heretyków, którzy pod. 
pozorem wiedzy dostawali się do kościoła by szkodzić prostaczkom. Natomiast 
syreny składające się z rybiego ogona i korpusu dziewczyny, groźne ze względu 
na swój śpiew, stanowiący pułapkę dla ciała i duszy, pojawiały się w sztuce 
europejskiej co najmniej od końca XI wieku i liczne tego przykłady podali tak 
W. Antoniewiczjak i B. Jakubowska (por. Male 1958; Reau 1955, s. 121-124). 
Doceniając fakt dość powszechnego występowania tych stworów, upo- 
wszechniony tllkże dzięki popularnemu, XII-wiecznemu bestiariuszowi, nazwa- 


J Jest to dwutomowy pergaminowy rękopis o wczesnogotyckiej teksturze (z notacją 
kwadratową - nota quadrata - w I kolumnie po 9 wierszu tekstu) ozdobiony licznymi 
inicjałami, w tym i zwierzęcymi. Ten nieopracowany zabytek wzmiankują T. Dobro- 
wolski i W. Tatarkiewicz (1962, s. 127) zaś pełną literaturę zbiera praca pod red. 
M. Walickiego (1971, t. I, s. 587, ryc. 982 i t. 2, s. 757).
		

/Licencje_006_01_05_107_0001.djvu

			Kogo deptali Cystersi... 


101 


nemu "Phisiologusem", szczególną uwagę zwrócić jednak musimy na syreny 
pochodzące z flizów ceramicznych, czyli płytek posadzkowych. Niestety po- 
szukiwania takich okazów płytek z terenu Polski nie dały rezultatów, nie ma ich. 
także w dostępnej mi literaturze czeskiej (Hejdova, Nechvatal 1970; Merhau- 
tova 1988) ani w starszych opracowaniach niemieckich (Kier 1970). Interesują- 
ce natomiast analogie, i to właśnie związane z kręgiem cysterskim, pochodzą z 
obszaru Szwajcarii, a także z nowszej literatury dotyczącej Austrii i południo- 
wych Niemiec. Szczególnie dużo syren, syren z centaurami, syren w emblema- 
tach Maryi jako "gwiazdy morza" pochodzi z klasztoru cysterskiego St. Urban, 
a płytki posadzkowe, jak i płytki-cegły, z fryzów znajdują się obecnie w zbio- 
rach muzealnych w Zurichu i Bernie (Schnyder 1958, nr 62, s. 75). Szczególnie 
ciekawa jest płytka (z około 1275 r.) z syrenami i centaurami, pomieszczonymi 
w czterech medalionach, które okala bordiura (rys. 2). Pomieszczony na niej 
napIs 
"GOT GECHUF AN MENCHEN RAT - TlER VISCH VOGEL IN 
MENCHEN W A T" 


Ryc. 2. Płytka z około 1275 r., z opactwa cysterskiego Sto Urban (i innych ze Szwaj- 
carii). Wg Schnyder 1958, s. 79, ryc. 95 
Fig. 2. Floor tile of ca 1275, from Cistercian abbey of Sto Urban (and other Swiss ab- 
beys). Acc. to Schnyder 1958, p. 79, fig. 95 . 


w wolnym tłumaczeniu przełożyć można jako : "Bóg stworzył bez żadnej rady 
(pomocy) zwierzę, rybę i ptaka o różnej postaci". Pochodzi on bez wątpienia z 
parafrazy Księgi Rodzaju, z passusu dotyczącego stworzenia świata (Genesis I, 
21), który brzmi "Tak stworzył Bóg wszelkie potwory i wszelkiego rodzaju 
pływające istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzy- 
dlate różnego rodzaju" a dotyczy wydarzeń dnia piątego, oraz (Genesis I, 24) 
czyli: "Potem Bóg rzekł: Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju: 
bydło, zwierzęta pełzające i dzikie zwierzęta, według ich rodzajów. I tak się 
stało" co dokonało się w dniu stworzenia człowieka 2 . Przedstawione zwierzęta 


2 I tu jeszcze jedna uwaga. W podstawowym opracowaniu (Forstner 1990, s. 345) 
symboliki chrześcijańskiej autorka sugeruje, że wzmianka o syrenach pojawia się tylko
		

/Licencje_006_01_05_108_0001.djvu

			102 


Leszek Kajzer 


zostały więc niejako legitymizowane tekstem o kreacyjnej wszechmocy Boga, 
powołującego do życia także stwory przedstawione na czterech medalionach z 
wapiennej płytki z St. Urban. Inne analogie pochodzą z południowych Niemiec 
i Austrii (rys. 3). Myślę tu o klasztorze cysterskim w Bebenhausen koło Tii- 
bingen z kościołem pod wezwaniem św. Marcina (z 2. ćwierci XIII w.) i flizach 
z klasztoru pod wezwaniem Wniebowstąpienia NMPanny w Lilienfeld, koło 
Polten w Dolnej Austrii, z klasztoru w Heiligenkreuz koło Baden w Dolnej 
Austrii (1. połowa XIII w.) oraz z kościoła pod wezwaniem św. Kiliana w 
Mellrichstadt koło Rhon-Grabfeld (Landgraf 1993, nr 23, 24, 25, 27). Wystę- 
powanie w nich podobnych do rudzkich płytek, datowanych generalnie na 
2. połowę (lub 3. tercję) XIII wieku potwierdza prawidłowość datowania zbyt- 
ku z Rud, który pomieścić można w ostatniej ćwierci XIII wieku (lub hory- 
zoncie lat około 1300). Ważne jest także potwierdzenie tezy, że wyobrażenia 
takie są dość typowe właśnie dla domów cysterskich z terenów podalpejskich: 
ze Szwajcarii, południowych Niemiec i Dolnej Austrii. Tam więc, a nie w krę- 
gu macierzystego dla Rud domu w Jędrzejowie w Małopolsce, poszukiwać by 
należało inspiracji artystycznych, które zrealizowane zostały w trakcie budowy 
i dekorowania klasztoru rudzkiego. Kierunek taki wykluczający Małopolskę nie 
potwierdza też sugestii o ewentualnym wpływie na architekturę opactwa rudz- 
kiego trendów płynących z Lubiąża (i innych opactw dolnośląskich), wywodzą- 
cych się z turyńskiej Pforty i generalnie ze środkowych Niemiec. 
Interpretując wyobrażenie na płytce z Rud jako przejaw wpływów z krajów 
przyalpejskich, stosowane w licznych domach cysterskich na tym terenie, za- 
stanowić się teraz wypada nad jego sensem ideowym i motywacjami, dla któ- 
rych taki właśnie motyw pomieszczono na posadzce kapitularza. Oprócz różno- 
. raki ch znaczeń syren w sztuce średniowiecza, odwołać się tu wypada do rozu- 
mienia pierwotnego, odnotowanego w homerowskiej Odysei (pieśń XII, 138- 
184). Dla Homera syreny (Seirenes - omotujące kogoś) to groźne demony, które 
pięknym głosem wabią i doprowadzają do zguby nieostrożnego słuchacza. Jak 
pamiętamy Odys uniknął swego losu będąc przymocowany do masztu, przyja- 
ciołom zatkał natomiast uszy woskiem. Głuchota na "złe" jest jednak także 
głuchotą na "dobre" i nie tędy wiodła chyba właściwa droga uniknięcia nie- 
bezpieczeństwa. Drewno masztu Odysa to w średniowiecznych interpretacjach 
drewno święte - drzewo Krzyża, a więc maszt to Chrystus, którego obecność 
pozwala na uniknięcie zagrożenia, w tym przypadku duszy, mimo świadomości 


raz w tekstach biblijnych, w Księdze Izajasza (XIII, 22) w proroctwie odnoszącym się 
do zniszczenia Babilonu. W tłumaczeniu ks. Wujka tekst ten brzmi: "I będą się ozywać 
sowy w domiech jego i Syreny w zborach rozkosznych". Natomiast w tłumaczeniu Be- 
nedyktynów Tynieckich passus ten brzmi: "Szakale nawoływać się będą w ich pałacach, 
i hieny wyjąc w ich przepysznych gmachach", a więc nie występuje w nim już wzmianka 
o syrenach.
		

/Licencje_006_01_05_109_0001.djvu

			1 


3 


2 


4 


Ryc. 3. Płytki posadzkowe. I - opactwo cysterskie Heiligenkreuz, BH Baden, Dolna 
Austria (z l. ćwierci XIlI w.); 2 - kościół parafialny Sto Kilian, Mellrichstadt, 
Kr. Rohn-Grabfeld, Niemcy (z 3. tercji XIlI w.); 3 - opactwo cysterskie Sto Mar- 
tin, Bebenhausen, Tlibingen, Niemcy (z 2. ćwierci XIlI w.); 4 - opactwo cys- 
terskie Lilienfeld-Kleinmariazell, BH Polten, Dolna Austria (wg Landgraf 1993, 
s. 168, nr 23,24,25,27) 
Fig. 3. Floor tiles. I - Cistercian abbey of Heiligenkreuz, BH Baden, Lower Austria 
(first decades of 13 th century); 2 - parish church of Sto Kilian, Mellrichstadt, Kr. 
Rlihn-Grabfeld, Germany (late I3 11i century); 3 - Cistercian abbey of Sto Martin, 
Bebenhausen, Tlibingen, Germany (second quarter of 13 th century); 4 - Cistercian 
abbey of Lilienfeld-Kleinmariazell, BH Polten, Lower Austria (acc. to Landgraf 
1993,p.168,nos.23,24,25,27)
		

/Licencje_006_01_05_110_0001.djvu

			104 


Leszek Kajzer 


istnienia pokusy. Bliskość Chrystusa i śpiewana w kapitularzu modlitwa litur- 
giczna niweczyły więc ewentualne zgrożenia. 
W przypadku syren rudzkich liczył się chyba nie tylko element omotania 
duszy zwodniczym śpiewem. Zaznaczenie obnażonych piersi kobiety-ryby 
wskazuje i na inne niebezpieczeństwo. Jest nim "Iuxuria" czyli lubieżność, nie- 
czystość i rozpusta, rozwiązłość i wyuzdanie, stanowiące istotne zagrożenia dla 
duszy, szczególnie mnicha, dążącej ku wiecznemu szczęściu zbawienia. Wyob- 
rażenie rudzkie oddziaływuje więc na dwa co najmniej zmysły: słuch i wzrok, 
potęgując potencjalne zagrożenia i spustoszenia. Gdy jesteśmy jednak zbrojni 
bliskością Chrystusa, tak jak Odys masztu, niebezpieczeństwa nie są dla nas 
groźne; wiemy o nich i doskonaląc się przez świadomy wybór, podążamy drogą 
zapewniającą czystość sumienia i spokój duszy. 
Tak więc pomieszczenie na posadzce kapitularza klasztoru w Rudach płytki 
z syreną wydaje się być efektem świadomego wyboru. W pomieszczeniu, w 
którym rozbrzmiewały śpiewy kanoniczne, a ojcowie mocą i umiejętnością 
swych gardeł chwalili potęgę Najwyższego, nie straszne im były śpiewy syren, 
może tak jak Odysowi, który słyszał i doceniał ich piękno, ale bezpiecznym 
masztem - tu Chrystusem - nie mógł im ulec. A ulec nie można także pogardli- 
wie deptanej "Iuxurii". Dla ojców obradujących, modlących się i śpiewających 
w kapitularzu obecność syreny, której nie ulegali, była więc także przypo- 
mnieniem o świadomości i zasadności własnego wyboru; wyboru dobrego, bez- 
piecznego mimo czyhających niebezpieczeństw, kryjących się w mrokach du- 
szy, zakamarkach ciała i całym otaczającym świecie; wyborze, który dzięki 
cnotliwemu i czujnemu życiu zapewniał drogę do osiągnięcia wiecznego szczę- 
ścia. 
W przyjętej interpretacji obecność w posadzce kapitularza opactwa w Ru- 
dach syreny jest więc świadectwem życia w tryumfie, a zarazem tryumfu potęgi 
Tego, któremu zawierzono, wbrew pokusom omotującym słabych. 
Mam nadzieję, że następne sezony badań wykopaliskowych w Rudach do- 
starczą nowych odkryć, które być może pozwolą wzbogacić lub zweryfikować 
przedstawioną hipotezę. 
I na koniec jeszcze jedna uwaga legitymizująca niejako miejsce niniejszego 
tekstu w tomie poświęconym Jerzemu Kruppemu. Cieszę się szczerze, że nasz 
dostojny Jubilat idąc przez kręte ścieżki swej archeologicznej edukacji nie dał 
się zwieść syrenim śpiewom badaczy innych epok, i pozostając wierny swym 
młodzieńczym pasjom całą aktywność zawodową poświęcił badaniom proble- 
mów archeologii średniowiecza i czasów nowożytnych.
		

/Licencje_006_01_05_111_0001.djvu

			Kogo deptali Cystersi... 


105 


Literatura 


Andrzejewski A., Grabarczyk T., Kajzer L., Pietrzak J. 
1994 Zespół opactwa cysterskiego w Rudach. woj. katowickie w świetle ba- 
dań terenowych 1992 roku, [w:] Badania archeologiczne na Górnym 
Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim w latach 1991-1992, Katowice, 
s.284-289. 
Andrzejewski A., Kajzer L., Pietrzak J. 
1995 Opactwo cysterskie w Rudach. woj. katowickie w świetle badań archeo- 
logiczno-architektonicznych przeprowadzonych w latach 1992-1993, 
[w:] Klasztor w kulturze średniowiecznej Polski, red. A. Pobóg-Lenar- 
towicz, M. Derwich, Opole, s. 373-388. 
Antoniewicz W. 
1968 Motyw syreny morskiej w sztuce antyku i średniowiecza, [w:] Liber Jo- 
sepho Kostrzewski octogenario a veneratoribus dedicatus, Wrocław, 
s.446-464. 
Dobrowolski T., Tatarkiewicz W. 
1962 Historia sztuki polskiej, t. I, Kraków. 
Forstner D. 
1990 
Gessner A. 
1952 
Grtiger H. 
1981 


Świat symboliki chrześcijańskiej, Warszawa. 


Abtei Rauden in Oberschlesien, Holzner Ver/ag, Kitzingen-Main. 


Rauden. Zisterzienserabtei, "Jhb. der schlesischen Friedrich- Wilhelms- 
Universitlit zu Breslau", t. 22, s. 33-49. 
Gurba J., Czerepiński A. 
1968 Rogowy koścień z Czermna, [w:] Liber Josepho Kostrzewski..., s.484- 
-489. 
Hejdova D., Nechvatal B. 
1970 Rane stfedoveke dlaźdice v Ćechach, Pamatky archeologicke, t. 61, 
nr I, s. 100-183, nr 2, s. 395-471. 
Jakubowska B. 
1989 Złota brama w Malborku, Malbork. 
Kajzer L. 
1994 


Kier H. 
1970 


Odkopywanie cystersów, Spotkania z Zabytkami, nr 3, Warszawa, s. 32- 
-34. 


Der mittelalterliche Schmuckfussoboden u
ter besonderer Berucksich- 
tung des Rheinlandes, DUsseldorf 
Kuczyński S. K. 
1975 Wokół początków herbu Warszawy, [w:] Warszawa średniowieczna, 
z. 2, Warszawa, s. 171-187. 
Pieczęcie książąt mazowieckich, Wrocław. 


1989
		

/Licencje_006_01_05_112_0001.djvu

			106 


Leszek Kajzer 


Landgraf E. 
1993 


Ornamentierte Bode'!fliesen des Mittelalter in Sad- und Westdeutsch- 
land II 50- I 550, Stuttgart. 


Małe E. 
1958 L 'art religiewc duXIII' siecle en France, wyd. Libr. A. Colin. 
Merhautova A. 
1988 Skromne umeni, Praha. 
Potthast A. 
1858 Geschichte der ehemaligen Cistercienserabtei Rauden in Obserschle- 
sien, LeobschUtz. 


ReauL. 
1955 
Rybandt S. 
1977 
SchnyderR. 
1958 


Iconographie de l' art chretien, t. l, Paris. 


Średniowieczne opactwo cystersów w Rudach, Wrocław. 


Die Baukeramik und der mittelalterliche Backsteinbau des Zisterzien- 
serkloster St. Urban, Bemer Schriften zu Kunst, t. 8, Bem. 


Splitt J. A. 
1987 Stan badań archeologiczno-architektonicznych nad męskimi opactwa- 
mi cysterskimi w Polsce, [w:] Historia i kultura Cystersów w dawnej 
Polsce i ich europejskie związki, red. J. Strzelczyk, Poznań, s. 225-249. 
Walicki M. (red.) 
1971 Sztuka polska przedromańska i romańska do schyłku XIII wieku, t. I i 2, 
Warszawa. 


WHO WAS TRODDEN BY CISTERCIAN MONKS 
FROM RUDY NEAR RACIBÓRZ? 


Summary 


The artiele is devoted to the description and analysis of a floor tile ITom the Cistercian 
abbey in Rudy near Racibórz in Upper Silesia, uncovered in 1993 in the course of ar- 
chaeological and architectural works run by an expedition ITom the Chair of Archaeolo- 
gy of the University of Łódź. Although the tile was identified on the so-called secondary 
deposit, it can stm be assumed that it came ITom the original decoration of the chapter- 
house, which can be dated to the years before 1300. 
It has been assessed that there are. no analogies to this re lic in Poland and Bohemia; 
however, numerous representations of sirens can be found on ceramic t100r tiles and 
stone frieze tiles in Switzerland (St. Urban), Southem Germanyand Lower Austria, 
where they are dated to the last decades ofthe 13 th century. 
This observation suggests that the builders of the monastic complex in Rudy were 
connected with the subalpine artistic circle (and not with the mother eloister in Jędrze- 
jów in Little Poland Ol: with Lubią1: House, the 'mother' of all Silesian Cistercian monas- 
teries. which derived ITom Turin Pforta).
		

/Licencje_006_01_05_113_0001.djvu

			Kogo deptali Cystersi... 


107 


The ideological interpretation of the find is equally controversial. The author is of 
the opinion that it can be explained by referring to Homer's Odyssey and interpreting the 
wood of Odysseus' ship's mast as the wood of Christs's cross and, consequently, as 
Christ himself. In this case Christ's close presence ensured the safety of monks' soul s 
while they were drowining the sirens' deceptive singing with canonical hymns. Simi- 
larly, the placing ofthe tile on the chapter-house f100r seems to suggest that the depicted 
luxuria was purposely trodden by the monks. Thus, the Cistercian monks ITom Rudy in 
Upper Silesia consciously resisted the sirens' sinister power which atTected the senses of 
vision and hearing. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_114_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_115_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


MAREK MIEROSŁA WSKf 


Konstrukcja sumikowo-łątkowa w budownictwie pułtuskim 
z XlIIIXIV wieku 


W trakcie badań archeologicznych grodziska pułtuskiego prowadzonych w 
latach 1976-1985 odsłonięto zespół bardzo dobrze zachowanych konstrukcj i 
drewnianych. Tworzyło go około 200 zabudowań mieszkalnych i gospodar- 
czych, częściowo stojących samodzielnie, a częściowo połączonych w większe 
zespoły. W przebadanych, północnej i wschodniej częściach obiektu, zabudowa 
usytuowana była wzdłuż trzech moszczonych drewnem ulic. Lepiej rozpozna- 
no ulicę wschodnią, której kolejne 16-poziomów przyjęto jako wyznacznik 
stratygrafi względnej całego grodu. Zgodnie z ustaleniami z innych tego typu 
obiektów, ulica moszczona deskaJT.1i użytkowana była przez 8-10 lat, co ozna- 
cza, że cały gród mógł istnieć 130-160 lat (Hołubowicz 1956, s. 105)1. 
Towarzyszące zabudowie różnorodne materiały ruchome, a zwłaszcza ce- 
ramika siwa, jak i ustalenia na podstawie źródeł pisanych pozwalają przypusz- 
czać, że gród istniał od około 1230 roku, tj. od zakończenia w tym rejonie woj- 
ny z Prusami, do 1368 roku tj. do wzmiankowanego u Długosza najazdu litew- 
sko-ruskiego skierowanego głównie przeciw Pułtuskowi 2 . 
Przed budową zasypano zgliszcza wcześniejszego grodu lub osady warstwą 
piasku prawie dwumetrowej grubości. Na tak przygotowanym plateau o wy- 
miarach 90 x 60 m rozplanowano i wzniesiono gród lub osadę obronną o bar- 
dzo ciasnej zabudowie. Bez mała 100% budynków wzniesionych zostało z ok- 
rąglaków w konstrukcji wieńcowej "na wrąb" z dachem w konstrukcji slegowej 


· Adres autora: Mgr Marek Mierosławski, ul. Literacka 2 m 24, 01-846 Warszawa. 
1 W. Hołubowicz dokonał dla Opola, potwierdzonego w Pułtusku, wyliczenia czasu 
istnienia drogi. . 
2 Nie publikowane materiały Roboczego Seminarium Historycznego w Pułtusku w 
dniu 30.09.86 r. Wypowiedź K. Pacuskiego (materiały w posiadaniu mgr W. Peli).
		

/Licencje_006_01_05_116_0001.djvu

			110 


Marek Mierosławski 


(Słownik 1961). Na niektórych działkach pojedyncze obiekty uzupełnione były 
sieniami lub trójściennymi zabudowaniami gospodarczymi, albo też łączone 
były w większe zespoły. Zarówno dobudówki, jak i łączniki budowano wod- 
miennych konstrukcjach: ramowej, płotowej lub sumikowo-łątkowej. Czasami 
konstrukcje te łączone były ze sobą na różne sposoby. 
W konstrukcji sumikowo-łątkowej nigdy nie wzniesiono w Puhusku całego, 
czterościennego zabudowania. Mimo, że była ona przez cieśli dobrze znana i 
opanowana, to jednak od początku do końca istnienia grodu była używana tylko 
jako konstrukcja pomocnicza. Wśród budynków puhuskich stwierdzono jej 
użycie w 19 przypadkach. 
W Puhusku występowały dwa rodzaje konstrukcji sumikowo-łątkowej. 
Pierwszy, dominujący, używany w XIII i w XIV wieku, to klasyczna wersja 
oparta na wkopanych w ziemię, pazowanych łątkach z okrąglaków z wypełnie- 
niem ściany zrobionym ze ścienionych na końcach sumików z dyli lub desek 
(ryc. l). W drugim, który stosowano tylko w XIV wieku, cała konstrukcja opie- 
rała się na leżąaej na ziemi ramie, w której osadzone były pionowe łątki. Ten 
sposób budowy stwierdzono tylko w dwóch obiektach (ryc. 2). 
Konstrukcja sumikowo-łątkowa najczęściej używana była przy wznoszeniu 
ścian sieni centralnych łączących ze sobą chaty i klecie zbudowane w kon- 
strukcj i wieńcowej. Wszystkie odkryte w Puhusku centralne sienie zostały 
wstawione później pomiędzy budynki, które łączyły; nie znaleziono, prawdo- 
podobnie, ani jednego budynku zaprojektowanego od początku jako trzyizbo- 
wy. W niektórych przypadkach, odkryte ściany sumikowo-łątkowe mogły być 
tylko płotami oddzielającymi wewnętrzne podwórko zespołu od drogi. Odko- 
pano osiem konstrukcji, które możemy interpretować jako tylną ścianę sieni lub 
płot. Pięć z nich zbudowano w czystej konstrukcji sumikowo-łątkowej. Przy 
narożnikach zabudowań zrębowych pionowo wkopywano w ziemię, na głębo- 
kość 0,6-1,0 m, okorowane okrąglaki sosnowe lub dębowe o średnicy 15- 
20 cm. Powyżej poziomu gruntu były one pazowane rowkiem o szerokości i 
głębokości 5-8 cm. W pazy zakładano sumiki ze ścienionych na końcach dyli o 
średnicy 10-12 cm lub desek o grubości 5-8 cm. Pierwszy sumik spoczywał 
bezpośrednio na ziemi. Czasami podkładano pod niego poprzecznie niewielkie 
kawałki desek lub okrąglaków. Rozpiętość takiej ściany, od jednej do drugiej 
łątki, wynosiła od 2,2 do 4,1 m. Ściany trzech sieni zbudowano w konstrukcji 
mieszanej. Z jednego końca sumiki założone były w pazowaną łątkę, a z drugiej 
w szczelinę pomiędzy dwoma pionowymi słupami (tzw. konstrukcja płotowa). 
Bardziej urozmaicone konstrukcyjnie były ściany frontowe sieni, w których 
znajdowały się drzwi. Samą ścianę wznoszono w typowy sposób wkopując przy 
narożnikach chat zrębowych pionowe łątki i wypełniając ją sumikami z okrą- 
glaków. Otwór drzwiowy zaczynał się od pierwszego lub drugiego sumika 
spełniającego rolę belki prożnej. Sytuowywano go przy jednej z łątek, która
		

/Licencje_006_01_05_117_0001.djvu

			----, 31 


A. 


o _------!M 


B. 


Ryc. I. Pułtusk, woj. Ciechanów. Grodzisko średniowieczne. A - plan chaty jedno- 
traktowej z frontową sienią, której przednią ścianę wzniesiono w konstrukcj i su- 
mikowo-łątkowej opartej na wkopanych w ziemię słupach; B - sposób skonstru- 
owania otworu drzwiowego w ścianie sumikowo-łątkowej opartej na wkopanych 
w ziemię słupach 
Fig. I. Pułtusk, Ciechanów voivodesbip. Remains of medieval stronghold. A - plan of a 
hut with a front hall, whose front wall was built according to the upright and 
stump construction supported on posts dug into the ground; B - construction of 
entrance opening in a upright and stump wall supported on posts dug into the 
ground
		

/Licencje_006_01_05_118_0001.djvu

			112 


Marek Mierosławski 


jednocześnie spełniała rolę futryny. Drugą futrynę - łątkę, wykonaną z okrągla- 
ka, osadzano "okrakiem" na sumiku prożnym w specjalnym zaciosie. Była ona 
jednostronnie' pazowana i osadzano w niej krótsze sumiki wypełnienia ściany 
(ryc. l: B). Sam otwór drzwiowy miał szerokość 70-80 cm, a jego próg wyko- 
nany był identycznie jak w obiektach o konstrukcji wieńcowej. Od strony wnę- 
trza izby wycinano 1/4 belki prożnej i w ten sposób powstawał próg i, od przo- 
du, opór dla drzwi. Podobny zacios, w lustrzanym odbiciu, wykonywano w 
belce nadproża. Po lewej lub prawej stronie progu wycinano okrągłe gniazdo o 
średnicy 5-8 cm, w którym obracał się biegun drzwi. Czasami w progu wierco- 
no datkowy, niewielki otwór służący do zamykania drzwi "na kołek". W jed- 
nym przypadku pomiędzy łątkami-futrynami, a samymi drzwiami osadzono w 
dodatkowych zaciosach pionowe deski-futryny takie same jak przy drzwiach w 
obiektach wieńcowych (ryc. 1: B). 
Niewiele możemy powiedzieć o konstrukcji górnych części ścian sieni. 
Najprawdopodobniej, tak jak w znanych zabytkach budownictwa ludowego, 
posiadały one od góry belkę - ocap i były ze sobą połączone dwoma lub trzema 
belkami stropowymi. W kurnych chatach sień centralna nie miała powały gdyż, 
tamtędy uchodził na poddasze dym z izb (Dmochowski 1935, s. 319, ryc. 10). 
Podobnie konstruowane były sumikowo-łątkowe ściany sieni frontowych w 
chatach jednotraktowych. Najlepiej zachowana z nich miała frontową ścianę z 
drzwiami w konstrukcji sumikowo-łątkowej opartej na wkopanych słupach, a 
ściany boczne w konstrukcji palisadowej. Drzwi zbudowane były w sposób 
identyczny jak w obiektach opisanych powyżej (ryc. l). 
Przebadano jeszcze dwie tego typu sienie, niestety, dużo gorzej zachowane. 
W jednej z nich ściana sumikowo-łątkowa z drzwiami miała długość tylko oko- 
ło 1,0 m. W dwóch, wkopanych w ziemię, pazowanych łątkach (prawdopodob- 
nie wtórnie użytych) osadzono tylko krótki sumik prożny z wyciętym gniazdem 
bieguna drzwi. Oznacza to, że ściana ta nie miała wypełnienia z sumików, a 
łątki pełniły tylko rolę ramy drzwi. 
W innym obiekcie ściana sumikowo-łątkowa z drzwiami z czasem przebu- 
dowana została w konstrukcji ramowej. Po rozebraniu wypełnienia ściany do 
poziomu belki prożnej, osadzono nowy sumik również z wyciętym progiem, ale 
także pazowany od góry. W tym poziomym pazie osadzone były pionpwe deski 
wypełnienia ściany ramowej. 
Wszystkie te sienie miały zazwyczaj jedną lub dwie ściany wzniesione w 
konstrukcji sumikowo-łątkowej.. Wśród budownictwa pułtuskiego odsłonięto 
tylko jeden trójścienny budynek gospodarczy, prawdopodobnie wzniesiony w 
całości w tej konstrukcji i dostawiony do chaty wieńcowej. Długość jego ściany 
frontowej wynosiła ponad pięć metrów. Skrajne łątki, wykonane z pazowanych 
okrąglaków były wkopane w ziemię. Łątki pośrednie osadzone były "okrakiem" 
na drogim sumiJru, w którym wykonano dodatkowe, długie na 18 cm, obustron- 
ne zaciosy. Zachowane przęsło ściany miało około 1,8 m długości. Pionowe
		

/Licencje_006_01_05_119_0001.djvu

			Konstrukcja sumikowo-łątkowa... 


113 


słupy ścian stanowiły jednocześnie podpory, naj prawdopodobniej jednospado- 
wego dachu zabudowania. Ten sposób budowania znany był od początku ist- 
nienia grodu, a najwcześniejsza ściana sumikowo-łątkowa z tak skonstruowa- 
nymi drzwiami pochodziła z połowy XIII wieku. 
Drugi rodzaj konstrukcji sumikowo-łątkowej pojawia się dopiero w 
XIV wieku. Jedynym reprezentującym go obiektem była duża, cent(alna, wsta- 
wiona sień łącząca dwa zabudowania wieńcowe powstałe w różnym czasie 
(ryc. 2). Miała ona tylko dwie ściany: wschodnią i zachodnią, łączące odpo- 
wiednie narożniki chat. Podwalinę tych ścian stanowiły kanciaki sosnowe o 
przekroju 14 x 25 cm i długości 4,0 m. Na całą swoją grubość były one zakopa- 
ne w ziemi. Na belkach tych posadowiono "okrakiem" pionowe, pazowane łątki 
zrobione z kanciaków sosnowych o przekroju 22 x 20 cm. W miejscach posa- 
dowienia łątek belka podwalinowa miała specjalne zaciosy i była ścieniona do 
szerokości około 10 cm. U stawienie łątek ścian sieni przy samych narożnikach 
chaty południowej i w pewnej odległości od chaty północnej świadczy, że zos- 
tały one wzniesione jednocześnie z tą pierwszą i dostawione do drugiej, istnie- 
jącej wcześniej. W ścianie wschodniej, w odległości około 90 cm od łątki pół- 
nocnej, posadowiono jeszcze jedną łątkę stanowiącą drugą framugę wejścia. 
Wypełnienie ścian stanowiły sumiki wykonane ze ścienionych na końcach 
dyli sosnowych. W ścianie wschodniej miały one 2,2 a w zachodniej 3,4 m 
długości. Luki pomiędzy łątkami północnymi a narożnikami chaty wieńcowej 
wypełniono pionowo wbitymi deskami. Otwór wejściowy miał szerokość około 
90 cm; próg wykonano z dodatkowej, kr6tkiej belki osadzonej, a właściwie 
mocno wbitej w specjalne zaciosy w łątkach - framugach. Takim sposobem ele- 
ment ten dodatkowo rozpierał i usztywniał konstrukcję ściany. Sposób osadze- 
nia drzwi był identyczny jak w domach o konstrukcji wieńcowej. Otwierały się 
one do środka, a gniazdo bieguna umieszczone było po prawej stronie progu. 
Znajdował się tam również niewielki otwór służący do zamykania drzwi "na 
kołek" . 
Łątki ścian musiały być spięte górą dodatkową belką - ocapem. Na niej 
spoczywały belki stropowe łączące obie ściany. Prawdopodobnie, na tych bel- 
kach i ścianach chat wieńcowych oparta była konstrukcja dachu. Możliwe jest 
również, że ślemię dachu oparte było na półsochach ustawionych na belkach 
stropowych. 
Wśród zabudowy grodu puhuskiego odsłonięto również dwie chaty, które 
zostały podzielone wewnątrz ściankami w konstrukcji sumikowo-łątkowej. 
Także w tym przypadku mamy do czynienia z oboma rodzajami tej konstrukcji. 
Pierwsza, duża chata pO'chodząca z drugiej połowy XIII wieku, w drugiej 
fazie użytkowania podzielona została, na trzy pomieszczenia. Łątki ścianek 
działowych wykonano z pazowanych kanciaków o przekroju 10 x 10 cm wko- 
panych lub wbitych w ziemię pomiędzy deskami podłogi. Wypełnienie ścian
		

/Licencje_006_01_05_120_0001.djvu

			__ -.:z. 


CL.-JM 


, I 
II 


....4--, 
to 
 --. --- 


- 
. 
 
 


A. 



':>, 
I 
I 
: i 


Ryc. 2. Pułtusk, woj. Ciechanów. Grodzisko średniowieczne. A - plan chaty z centralną 
sienią, której ściany wzniesiono w konstrukcji sumikowo-łątkowej opartej na le- 
żącej na ziemi ramie; B - sposób wzniesienia ściany z drzwiami w konstrukcji su- 
mikowo-łątkowej opartej na leżącej na ziemi ramie 
Fig. 2. Pułtusk, Ciechanów voivodeship. Remains of medieval stronghold. A - plan of a 
hut with central hall, whose walls were built according to the upright and stump 
construction supported on a ftame lying on the ground; B - construction of an 
upright and stump wall with a door, supported on aftame lying on the ground
		

/Licencje_006_01_05_121_0001.djvu

			Konstrukcja sumikowo-łątkowa... 


115 


zrobiono z cienkich żerdzi sosnowych i brzozowych. Nie stwierdzono śladów 
istnienia drzwi w ściance działowej. 
Drugą ściankę przebadano w chacie wieńcowej pochodzącej z pierwszej 
połowy XIV wieku. Dzieliła ona izbę na dwa pomieszczenia nierównej wielko- 
ści. W tym przypadku postąpiono inaczej. Układając podłogę, jedną z desek 
zastąpiono półokrąglakiem dębowym ułożonym wypukłą stroną do góry. Przy 
jego końcach wycięte były prostokątne gniazda o wymiarach 6 x 12 cm. W nich 
osadzone zostały pionowe, pazowane łątki. Oprócz roli elementu ścianki dzia- 
łowej pełniły one również rolę dodatkowych podpór belek stropowych. Nieza- 
chowane wypełnienie ściany prawdopodobnie również wykonane było z dyli i 
desek. 
Jak widać z przedstawionego materiału rozwój konstrukcji sumikowo-łąt- 
kowej i problem pojawienia się obok rodzaju pierwszego, opartego na wkopa- 
nych słupach, drugiego, zbudowanego na leżącej na ziemi poziomej ramie, 
przedstawia się podobnie jak dla konstrukcji ramowej-szkieletowej (Mierosła- 
wski 1988, s. 157-167). Dla obu konstrukcji następuje to mniej więcej w tym 
samym czasie, tj. w 1. połowie XIV wieku. Najprawdopodobniej należy to łą- 
czyć z wzrastającą wymianą z Państwem Zakonnym, jak również ze zwiększo- 
nym napływem rzemieślników z północy i zachodu. Również w tym samym 
czasie pojawia się importowana, a wkrótce i miejscowa ceramika siwa. 
Konstrukcja sumikowo-łątkowa, jako odmiana konstrukcj i szkieletowej sto- 
sowana była w rejonach lasów liściastych co najm!liej od epoki brązu. Na tere- 
nach środkowo- i wschodniosłowiańskich pojawia się, prawdopodobnie we 
wczesnym średniowieczu. W Pułtusku od początku XIII wieku, tj. od momentu 
budowy grodu, była dobrze znana i cieśle posługiwali się nią z dużą wprawą. 
Jak wynika z badań archeologicznych miasta Pułtuska konstrukcja ta w obu 
swoich odmianach, była dalej stosowana, aż po czasy nowożytne. Używano jej 
nie tylko jako konstrukcji pomocniczej, jak w średniowieczu, ale wznoszono w 
niej całe, wielkie zabudowania gospodarcze jeszcze w XVII wieku 3 . 


Literatura 


Dmochowski Z. 
1935 Sprawozdanie ze studiów nad poleskim budownictwem drewnianym, 
Biuletyn Historii Sztuki i Kultury, R. 3, nr 3, s. 310-334. 
Hołubowicz W. 
1956 Opole w wiekach X-XII, Katowice. 


3 Miasto lokacyjne w Pułtusku badane było przez W. Pelę. Wyniki badań nie zostały, 
niestety, opublikowane, ale znane mi są z autopsji.
		

/Licencje_006_01_05_122_0001.djvu

			116 


Marek Mierosławski 


Mierosławski M. 
1988 Z problematyki badań budownictwa z XIII-XIV wieku, o konstrukcji ra- 
mowo-szachulcowej z grodu w Pułtusku, [w:] Studia i Materiały PKZ, 
Warszawa, s. 157-167. 


Słownik 
196) 


Słownik Starożytności Słowiańskich, t. I, Budownictwo, Warszawa, 
s.174-180. 


THE UPR/GHT AND STUMP CONSTRUCTION IN PUŁTUSK 
ARCHITECTURE OF 13 TH AND 14 TH CENTUR/ES 


Summary 


Beside the log construction, which was the basic building technique in the town of 
Pułtusk, the carpenters made use of numerous varieties of the skeletal construction, the 
most ftequently employed ones being the ftame and upright and stump constructions. In 
both cases it is possible to notice the moment in which an older and more primitive 
construction was replaced by a modemised one. 
Used in the town ftom its beginning, Le. ftom the third decade of the 13 th century, 
the original version of the upright and stump construction was based on vertical posts 
łątki dug into the ground. As it was employed in the constructing of sole walls and 
fences, there has not been found any complete detachedhouse built in this manner. 
Only among buildings dated to mid 14 th century was a central hall discovered: its 
upright and stump walls were supported on łątki set in a ftame of huge beams placed on 
the ground. 
That change can be presumably attributed to the intensified exchange with the 
Teutonic State and to the increased influx of craftsmen ftom the north and west. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_123_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Katedra Archeologii 
Uniwersytet Wrocławski 


CEZARY BUŚKO 


Nawierzchnie ulic średniowiecznego Wrocławia 


Ulice w obrębie miast średniowiecznych pełniły różnorakie funkcje. To 
właśnie ich przebieg w wielu przypadkach warunkował kształt miasta (np. Śro- 
da Śląska), a siatka ulic dzieliła cały zespół miejski na poszczególne bloki za- 
budowy. Istniały ulice lepsze i gorsze zamieszkiwane przez ludność o różnym 
statusie społecznym i majątkowym (por. np. Wiesiołowski 1982; Goliński 
1990; Sowina 1991; Czaja 1992). Co ciekawe, preferencje mieszkańców nie 
zależały tylko od położenia ulicy w stosunku do Rynku, lecz także od ich szero- 
kości warunkowanej zapewne intensywnością toczących się na nich procesów. 
Najistotniejsząjednakże spełnianą przez nie funkcją była funkcja komuni- 
kacyjna, a elementem pozwalającym na sprawną komunikację - nawierzchnia. 
W średniowiecznym mieście wszechobecne odpadki i nieczystości wyrzucane 
były także i na ulice, co obok pogorszenia stanu sanitarno-higienicznego (por. 
Buśko 1995a, passim) znacznie utrudniało lub w skrajnych wypadkach wręcz 
uniemożliwiało swobodne poruszanie się w jego obrębie. Dbałość władz miej- 
skich o ten element infrastruktury wyrażała się nie tylko w nakładaniu wyso- 
kich grzywien na porzucających śmieci w obrębie ulic i placów (w końcu 
XV wieku sięgających we Wrocławiu jednej kopy groszy; Drabina 1991, s. 83), 
lecz także i w wydatkach ponoszonych na utwardzenie nawierzchni. 
Już w 1299 roku w rachunkach miejskich pojawia się magister Eberhard 
Pontifex zajmujący się budową nawierzchni ulicznych (CD S 1860, s. 3), w 
1315 roku, w opisie granic cmentarza żydowskiego zlokalizowanego przy bra- 
mie Oławskiej wspomina się o brukowanej kamieniem drodze (lapideus pons, 
Markgraf 1896,s. 185). W 1351 roku wśród innych wydatków znajdujemy 
pozycję pro lapicidibus ad pontes (CDS 1860, s. 79), powtórzoną w odniesie-o 
niu do placu Solnego w roku 1353 (pro lapidibus et pontijicibus in Joro salis; 
CDS 1860, s. 81). Dwa lata później prócz wydatków na kamień brukowy zano- 
towano także koszty poniesione na nawierzchnie drewniane (Super pontes li-
		

/Licencje_006_01_05_124_0001.djvu

			118 


Cezary Buśko 


gneos et lapideos; CDS 1860, s. 85), a w roku 1356 na wybrukowanie i wyło- 
żenie dre
nem południowo-zachodniej części Rynku, tzw. Rybiego Targu (Ad 
pontes ligneos et lapideos in foro piscium; CDS 1860, s. 86). W przepisach 
budowlanych zabraniano konstruowania progów domów przewyższających po- 
ziom wybrukowanej? wyłożonej drewnem? ulicy (ultra pontes; Markgraf 1896, 
s. 185). Dopiero w 1387 roku wydatki na utrzymanie nawierzchni ulic sumo- 
wane są osobno, co pozwala na zorientowanie się w ich wysokości. Na na- 
wierzchnie brukowane (super pontes lapideos) wydano w tym roku 21,5 grzy- 
wny, a na drewniane (super pontes ligneos) 35,5 grzywny (CDS 1860, s. 135- 
-136). Na podstawie analizy źródeł pisanych H. Markgraf (1896, s. 186) przyj- 
muje, że już w l. połowie XIV wieku główne ulice Wrocławia pokryte były ka- 
miennym brukiem obejmującym całą ich szerokość (1896, s. 186). 
Badania archeologiczne przeprowadzone do końca 1970 roku umożliwiły 
stworzenie schematu opisującego zmiany zachodzące w nawierzchniach wroc- 
ławskich ulic w wiekach XI-XIII. Polegać one miały na wprowadzaniu coraz to 
bardziej złożonych konstrukcji, których szczytową formą miała być nawierz- 
chnia z dranic na legarach i podkładach wspartych na słupach (KaŹIDierczyk 
1970, s. 60-65). Uzupełnienie tego obrazu umożliwiły realizowane w ostatnich 
latach na szeroką skalę prace instalacyjne związane z wymianą sieci wodocią- 
gowych, kanalizacyjnych i gazowych. Pozwoliły one na obserwacje wielu 
wrocławskich ulic przeciętych wykopami o długości od kilku do kilkudziesięciu 
metrów, osiągających głębokość 1,2-4,5 m. W niektórych z nich, szczególnie 
tych płytszych, układ nawarstwień uległ znacznemu zaburzeniu uniemożliwia- 
jąc tym samym uzyskanie informacji odnośnie do rodzaju i formy nawierzchni. 
Inne natomiast przyniosły szereg nowych, istotnych informacji w tym zakresie. 
Jak dotychczas w trakcie badań archeologicznych tylko w dwóch przypad- 
kach natrafiono we Wrocławiu na ulice brukowane. W wykopie pod instalację 
gazową, około 1,5 m poniżej współczesnej nawierzchni placu Nankiera przy 
wylocie ul. Łaciarskiej, odsłonięto dwa otoczaki (0,35 x 0,30 m i 0,20 x 
0,20 m) ułożone płaską stroną ku górze. Spoczywały one w obrębie pias- 
kowego nasypu przykrytego 15-centymetrową warstwą mierzwy, na której spo- 
czywał kolejny piaskowy nasyp. Kamienie bez wątpienia ułożone były celowo. 
Niestety, ich obecność zanotowano jedynie w profilu wykopu, co uniemożliwia 
bliższą charakterystykę bruku. Zapewne analogicznie interpretować należy 
kamienie odsłonięte u wylotu ul. Ruskiej na plac Solny l . Odkryto tam, niestety, 
także tylko w profilu, duże narzutowce o średnicy osiągającej 0,40 m ułożone w 
obrębie warstwy piasku spoczywającej na 15-centymetrowym pokładzie mierz- 
wy przykrywającej pierwotny humus. Z uwagi na ograniczony zasięg wykopu 
udało się jedynie stwierdzić, że kamienie dzięki ułożeniu płaską stroną do góry 


l Badania prowadzone w 1995 roku przez Muzeum Archeologiczne we Wrocławiu.
		

/Licencje_006_01_05_125_0001.djvu

			Nawierzchnie ulic... 


119 


tworzyły równą pokrywę sięgającą od południowej pierzei ulicy co najmniej do 
jej środka 2 . 
Bezpośrednio pod brukiem na placu Nankiera odsłonięto kolejny poziom 
użytkowy w postaci warstwy ceglanego gruzu i niewielkich otoczaków. Ogra- 
niczony zasięg wykopu oraz rozliczne nowożytne wkopy nie pozwoliły ustalić, 
czy jest to jedynie miejscowe, lokalne utwardzenie nawierzchni, czy też obej- 
mowało ono całość placu Nankiera. Pewnym jest natomiast, że nie był to bruk 
w pełnym tego słowa znaczeniu, lecz że mamy tu do czynienia z incydentalnym 
wykorzystaniem gruzu do pokrycia błotnistej powierzchni. 
Warstwy ceglanego gruzu o grubości 0,06-0, l m odkryto także na ulicy 
św. Mikołaja. Spoczywały one na pokładach próchnicy o miąższości około 
0,25-0,30 m w znakomity sposób utwardzając jej strop. Fragmenty cegieł nie 
były pokryte zaprawą, co pozwala przypuszczać, że są to jednostki stratygra- 
ficzne powstałe w efekcie działalności budowlanej na przyległych parcelach. 
Domniemanie to zdaje się potwierdzać zasięg nawierzchni ceglanej odpowiada- 
jącej w jednym przypadku długości parceli nr 77. W drugim gruz zidentyfiko- 
wano jedynie na odcinku 7 m na wysokości parceli nr 81. Ceglane poziomy nie 
tworzyły jednej płaszczyzny, gdyż powstały w różnych okresach chronologicz- 
nych i znajdowały się na różnych głębokościach. Badania architektoniczne 
zachodniego bloku przyrynkowego pozwoliły ustalić, że na działce przy ul. 
św. Mikołaja 77 murowany budynek powstał w wieku XIV (Chorowska, Laso- 
ta, Rozpędowski 1995, s. 296, ryc. 10) i tak też datujemy odpowiadający mu 
fragment nawierzchni ceglanej. Niestety, średniowieczna zabudowa na parceli 
nr 81 uległa zniszczeniu w czasach nowożytnych. Pozycja stratygraficzna od- 
powiadającej jej warstwy gruzu sugeruje, że powstała ona później niż w oma- 
wianym powyżej przypadku, lecz najprawdopodobniej jeszcze w XIV wieku. 
Podobnie nielicznie reprezentowane są ulice o stabilnej konstrukcji drew- 
nianej, będącej kontynuacją tradycji drewnianych ulic i placów miasta z okresu 
przed nadaniem prawa magdeburskiego (Kaźmierczyk 1970, s. 60-67). Najle- 
piej konstrukcję tę ilustruje dokonane w 1962 roku odkrycie przy dawnej ul. 
Drewnianej (Kaźmierczyk 1970, ryc. 14). Stwierdzono tam układ poprzecznych 
legarów wspartych na słupach. Na nich leżały legary podłużne, stabilizujące 
nawierzchnię złożoną z dębowych dranic (ryc. l). Nawierzchnie o mniejszym 
stopniu złożoności, utworzone tylko z legarów podłużnych i dranic, odsłonięto 
w kilku punktach Wrocławia: na ul. Ofiar Oświęcimskich (Kaźmierczyk 1956, 


2 W trakcie prac wykopaliskowych prowadzonych już po oddaniu artykułu do druku 
przy zachodniej i wschodniej pierzei wrocławskiego rynku odsłonięto bruki kamienne 
wstępnie datowane na połowę XIV wieku. Mimo, że odkryto je jedynie punktowo mo- 
żemy przypuszczać, że miały one formę pasów o szerokości około 4-5 m utwardzają- 
cych trakty komunikacyjne zlokalizowane pomiędzy rynkowymi pierzejami, a :n:łajdują- 
cymi się na jego terenie ciągami drewnianych kramów.
		

/Licencje_006_01_05_126_0001.djvu

			:!I'" 



 


t 


51 


... 


.. 


Ol 


... 


Ol 


'O 


u 


.Q 


c 


o 'T' 
... 
! 
'", Ol 'O U ID 


I 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
I 
, 
I 
I 
I 
r---..J-
-------- 
I " 
'---f'-r- -------- 
I , 
l , 
, , 
---

---------- 
:? (----!--,-- - -- ------- 
.. I I 

 , I 
I , 
.____
-L- _____----- 

--
-
----------- 
I I 
I I 
I I 
I 



 
! 


. 
... 

 


C---..!- 
-__ I 
i- 
I 
I 
r----r 
"----+ 
I 
, 


....... 


-- -- :----:-::- 


------ 


------- 


------ 



 
 I 
l!' 
, , 
, , 
,-::":"

i

:. -----.::.------ 
1__- I, - --___ 
r(--- -,.,- - ------- 
'----1==t:::: :.:.:::: 
-l--I--- -------- 
.----, , 
'-- -.--,----- 



 


, 
, 
, 

 ::
 
I --_ 
-.- 
, - -- - - -- 
I I ---__ 
I I 
I I 
I . 


. 


,.-.., 
1.0 
1.0 
"" ,.-.., 
......1.0 

I.O 

:::: 
u
 
b 
 
.- u 
,
 b 
o:! .- 


 


 
'-'o 
.... 


>. 
.
 
"3 
o:! 
] 
u 

 
CI) 
.
 
o:! 
Z 


u 
u 
o:! 
'-' 
CI) 
u 
 
.... 
CI) 
g 
en 
od .... 
fa en 
.- o:! 

 fa 
CI) .- 
es 
 
.....; CI) 
='es 

. . 
o:! 
 
°0 
o o 


 


u . 
&£
		

/Licencje_006_01_05_127_0001.djvu

			." " 


" \ , 
, 


" 



. 


"" 


"" 


... 


.... 



....... " S] ' - , 

 ., 
".' -.'Ji . 
.. " 
.. " 
'" '
 


'...', 


...- 


ł. 


'
 


. '> 



- 


- 'ł'" 


........ 

. 

 
, 
..tł .. 


-. -";;"..., 
, 


... 
rP'- ._" ""'\ 
... 

.. 


, 


- 


."..:
 


., ... 
\. 
- .... 


Ryc. 2. Wrocław, ul. Igielna. Nawarstwienia ulicy (fot. J. Piekalski) 
Fig. 2. Wrocław, Igielna St. Street layering (phot. by J. Piekalski) 


....... 


.. 


Jw, 


..' -,t" , 
"" . ;;... ..,,
 
... - -......- .., 
, 


- 


\ 


'" 


\-
		

/Licencje_006_01_05_128_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_129_0001.djvu

			Nawierzchnie ulic... 


121 


s. 240), na placu Nowy Targ (Kaźmierczyk 1970, s. 427), na ul. Polskiej (Kaź- 
mierczyk 1970, s. 24-25) oraz ostatnio (1995 r.) na ul. Laciarskiej w rejonie od 
placu Nankiera do ul. Nożownicze{ 
W tym ostatnim przypadku drewnianą nawierzchnię odkryto na odcinku o 
długości 30 m. W wielu miejscach została ona zniszczona późniejszymi pra- 
cami ziemnymi, a nie można także wykluczyć, że częściowo rozebrano jąjesz- 
cze w średniowieczu. Starszy poziom użytkowy ulicy tworzyła warstwa ciem- 
nobrunatnej, ilastej mierzwy o grubości 0,30 m zawierającej pojedyncze oto- 
czaki, gruz ceglany oraz ścinki drewna. W jej stropowe partie wkopano legary 
przysypując je następnie piaskiem. W trakcie badań odsłonięto przy zachodniej 
krawędzi ulicy dwa mijające się legary, jeden w postaci okorowanego odziom- 
ka o średnicy 0,16 m i drugi w formie czworobocznej belki (0,16 x 0,17 m) 
wspartej na podkładce (0,21 x 0,12 m) ułożonej prostopadle do niego. Na tak 
skonstruowanej podwalinie położono nawierzchnię z dranic osiągających sze- 
rokość do 0,31 m, połowizn oraz kantówek o nieprzekraczalnej grubości 0,15 m 
wykonanych z drzew iglastych jak i liściastych. Dotychczasowy stan badań 
pozwala stwierdzić, że ulice z solidną nawierzchnią drewnianą wspartą na lega- 
rach koncentrują się w północno-wschodniej części Starego Miasta i są dato- 
wane na XIII-XIV wiek 4 . 
Zdecydowanie największa liczba wrocławskich ulic charakteryzuje się cał- 
kowicie odmienną konstrukcją. Stwierdzono ją na ulicy Więziennej na odcinku 
między Kotlarską a Igielną (Piekalski 1988) oraz Nożowniczą i placem Uni- 
wersyteckim (aktualnie w trakcie badań), Nożowniczej przy nr 4 (Buśko 1991a) 
i nr 28 (Buśko 199Ib), Uniwersyteckiej przy nr 26 (Buśko, Piekalski 1991a), 
Laciarskiej przy skrzyżowaniu z Kotlarską (Buśko, Piekalski 1991 b), Igiel- 
nej 14 (Buśko, Piekalski 1994a), Malarskiej przy skrzyżowaniu z Odrzańską 
(Buśko, Piekalski 1994b), św. Mikołaja od Kiełbaśniczej po jej wylot do Rynku 
(aktualnie w trakcie badań, św. Antoniego (Buśko, Piekalski 1995), placu Uni- 
wersyteckim (Buśko 1995a), ul. Uniwersyteckiej od ul. Więziennej po Kuźni- 
czą (Kaźmierczyk, Len 1984; Buśko 1995b), ul. Kacerska Górka i Zaułek Niski 
(Dwojak 1993, passim), a także przebadanych wcześniej przez J. Kaźmierczyka 
ulic Kaznodziejskiej i Kurzy Targ (Kaźmierczyk 1959, s. 124-126). W terenie 
konstrukcja ta zaznacza się w formie kilku warstw mierzwy przesyconej mocno 
próchnicą, rozdzielonych pokładami czystego piasku (ryc. 2 i 3). Regularnie 
powtarzające się sekwencje nawarstwień piasek - mierzwa pozwalają przyjąć, 
ze piasek jest tu elementem konstrukcyjnym, a warstwy próchnicy i mierzwy 
powstały w trakcie użytkowania ulic. Próbując zrekonstruować proces powsta- 
wania takiego układu możemy go widzieć w następujących etapach: strop natu- 


3 Dziękuję mgr. Andrzejowi Wiśniewskiemu za udostępnienie nie publikowanych ma- 
teriałów. 
4 Już po oddaniu artykułu do druku odsłonięto na ul. Kotlarskiej drewnianą nawierz- 
chnię ułożoną na legarach wspartych na słupach.
		

/Licencje_006_01_05_130_0001.djvu

			122 


Cezary Buśko 


ralnej próchnicy wysypywano czystym piaskiem (np. Nożownicza, Kaznodziej- 
ska, Więzienna) stanowiącym formę oczyszczenia i przygotowania podłoża. W 
trakcie użytkowania ulicy odkładały się na niej warstwy śmieci identyfikowane 
obecnie jako mierzwa z próchnicą. Nową warstwę piasku sypano w celu tech- 
nicznego usprawnienia nawierzchni i poprawy stanu sanitarnego miasta. 
W analizowanych wykopach liczba zanotowanych sekwencji piasek - mierzwa 
wahała się od dwóch przy Kurzym Targu do sześciu przy Nożowniczej nr 6. 
Stan taki nie wynika tylko z różnej głębokości wykopów oraz późniejszych 
zaburzeń stratygrafii. W wykopach doprowadzonych do calca oraz charaktery- 
zujących się podobną miąższością nawarstwień zróżnicowanie to jest także 
wyraźnie widoczne. W tych przypadkach zostało ono naj prawdopodobniej spo- 
wodowane wchłanianiem warstw piasku przez mierzwę w trakcie użytkowania 
ulic lub też odmienną częstotliwością wyrównywania nawierzchni piaskiem 
wynikającą najprawdopodobniej z rangi danej ulicy. O ile bowiem np. na łą-. 
czącej bramę Ruską z Rynkiem ulicy św. Mikołaja, na głębokości do 2,0 m 
zidentyfikowano od pięciu do sześciu piaskowych nasypów, o tyle na przeba- 
danej do calca ul. Więziennej (odcinek pomiędzy placem Uniwersyteckim a ul. 
Nożowniczą o miąższości nawarstwień sięgającej do 3,15 m) zanotowano ich 
tylko dwa. W związku z tym różna jest także, wpływająca na stan nawierzchni, 
miąższość warstw mierzwy wahająca się od około 20-25 cm (ul. św. Mikołaja) 
do około 1 m (ul. Więzienna). 
Na podstawie obserwacji ulicy Nożowniczej przy nr 6, Laciarskiej przy 
skrzyżowaniu z Kotlarską, Malarskiej i ulicy św. Mikołaja można stwierdzić, że 
świeżo położona warstwa piasku pokrywana była pokładem z desek, jednakże 
bez wykorzystania legarów. Świadczy o tym poziome, równe uformowanie ich 
stropów oraz zalegające na nich smugi po drewnie. Przetrwałe resztki pozwala- 
ją przyją6, że nie były to typowe dla ośrodków przedlokacyjnjch solidne kon- 
strukcje składające się z grubych, dębowych dranic spoczywających na lega- 
rach lub też pozostałości po rozebranej konstrukcji tego typu. Widzieć tutaj 
należy innego rodzaju nawierzchnię zbudowaną z materiałów odpadowych o 
niewielkiej grubości i szerokości, ułożonych w dość chaotyczny sposób 
(ryc. 4). Czasami w obrębie warstw mierzwy także natrafiano na luźno rozrzu- 
cone kamienie o średnicy do 0,4 m lub całe i połówki cegieł. Najprawdopo- 
dobniej miały one na celu umożliwienie przebrnięcia suchą nogą błotnistych 
traktów. Temu celowi służyły zapewne i drewniane wióry, których pokłady 
zidentyfikowano na stropach mierzwy przy ul. św. Mikołaja, wzmiankowane 
powyżej pokłady cegieł oraz żużle żelazne odkryte na ul. Malarskiej. 
Pomimo licznych zabiegów mających na celu utwardzenie i wypoziomo- 
wanie ulic pozostawały one pełne wybojów i nierówności. Lekkie konstrukcje 
drewniane szybko ulegały zniszczeniu pod wpływem intensywnego ruchu, a 
sytuację pogarszały także stale narastające warstwy śmieci. Zjawisko to trudno 


łJ
		

/Licencje_006_01_05_131_0001.djvu

			I- 
I . 
Ix " J< J< ot 
I ]f. " J< .. 
I " " " ,. " 
I " I( 'IC 
I J( 
1)( X )t. " ... 
I " " " ot 
I" " '" JI 
I " " ... 
I " 
,x ... 
I " " ot 
I" " '" 
, " "- 
I 
,,, .. " 
, " 
, 


1
 7a 
2[[\ill] 8. 
, 9. 
3'. 
tf...
(.:i 1D 
 
4 
t.;
f.
i.": 
 
s8 11 
j 
6. 12
 


!tlłj1
;{ 
.' ;'.; ';

"""'A.'. "if;
 
'ł1ł 
...'t.. . .....1 
Ił...... :j,{ 
"":';"':"' f " 
......., '. 
;: :'::.::
>./
> 
.


.. . 


D 


1m 
. 


Ryc. 3. Wrocław, ul. Igielna 14. Przekrój poprzeczny przez ulicę. Legenda (dotyczy 
także ryc. 5): I - współczesny bruk z podsypem piaskowym; 2 .- jasnoszary pia- 
sek z grudkami cegły (poziom przemieszany z XIX-XX-wiecznymi wkopami 
instalacyjnymi); 3 - czysty piasek w różnych odcieniach barwy ż6łtefi białej; 
4 - piasek z grudkami surowej gliny; 5 - ciemna próchnica z domieszką jasnego 
piasku; 6 - ciemna próchnica; 7 - gruz ceglany; 8 - ciemna próchnica z grudkami 
surowej gliny; 9 - mierzwa przemieszana z próchnicą; 10 - mierzwa przemiesza- 
na z próchnicą i dużą ilością wiórów drewnianych; II - piasek z gruzem cegla- 
nym; 12 - mierzwa (rys. J. Olszewska) 
Fig. 3. Wrocław, 14 Igielna Sto Cross-section ofa street. Legend (referring also to fig. 5) 
I - present pavement with sandl sub-crust; 2 - light-grey sand with brick clods 
(level disturbed by 19 th and 20 century instaIlation cuts); 3 - pure, yellow and 
white-coloured sand; 4 - sand with clods of raw clay; 5 - dark humus with an 
amount of light sand; 6 - dark humus; 7 - crushed brick; 8 - dark humus with 
clods of raw clay; 9 - waste mixed with humus; 10 - waste mixed with humus and 
a large amount of wooden shavings; II - sand with crushed brick; 12 - waste 
(drawn by J. Olszewska) 


łJ
		

/Licencje_006_01_05_132_0001.djvu

			124 


Cezary Buśko 


zaobserwować w przypadku wykopów o stosunkowo małym zasięgu, dlatego 
też jako jeden z nielicznych przykładów może nam posłużyć ul. św. Mikołaja. 
O ile bowiem w innych rejonach Wrocławia nienaruszony układ stratygraficzny 
notowano na przekrojach kilkumetrowej długości, o tyle w tym miejscu udało 
się prześledzić przebieg ulicy na odcinku o długości sięgającej 80 m. Warstwy 
składające się na kolejne poziomy tego ciągu komunikacyjnego mimo general- 
nie horyzontalnego położenia w wielu miejscach zapadały się, tworząc płytsze 
lub głębsze wyboje. W omawianym wykopie, podobnie jak w przypadku 
wzmiankowanych już warstw gruzu ceglanego, także i układ pokładów piasko- 
wych zmieniał się w okolicach granic poszczególnych parcel. W wielu momen- 
tach stwierdzono właśnie w tych miejscach wyklinowywanie się piaszczystych 
nasypów oraz zmiany w składzie tworzącego je budulca. 


Ryc. 4. Drewniana nawierzchnia XIV-wiecznej ulicy (wg Rosset 1974, ryc. 5) 
Fig. 4. Timber surface of 14 th cemury street (acc. to Rosset 1974, fig. 5) 


Przyczyną małej stabilności nawierzchni ulic była nie tylko ich konstrukcja 
oraz zalegające warstwy śmieci. W obrębie ciągów ulicznych znajdowały się 
także i inne urządzenia komunalne powodujące powstawanie różnej wielkości 
zapadlisk. Na środku ul. Uniwersyteckiej przy parceli nr 26 zidentyfikowano 
biegnący równolegle do jej osi rynsztok służący do odprowadzania wody desz- 
czowej i nieczystości (Buśko, Piekalski 199Ia). Z kolei na ul. św. Mikołaja 
(ryc. 5) pomiędzy działkami nr 77 i 78 odsłonięto rów o głębokości co najmniej 
0,40 m i bliżej nie określonej szerokości, przecinający ulicę w poprzek. Przy- 
kryty był on dranicami o grubości 0,03 m i szerokości 0,10-0,15 m. Rów ten, 
oszalowany deskami służył najprawdopodobniej do odprowadzenia ścieków z
		

/Licencje_006_01_05_133_0001.djvu

			Nawierzchnie ulic... 


125 


parceli w kierunku domniemanego rynsztoka mogącego ciągnąć się wzdłuż 
ulicy św. Mikołaja. Najpewniej w XIV wieku został on zasypany, jednakże z 
uwagi na słabe zagęszczenie wypełniającego go piasku jeszcze przez długi ok- 
res czasu tworzyło się nad nim zagłębienie, zlikwidowane dopiero w efekcie 
nawiezienia warstwy surowej gliny przemieszanej z piaskiem. 
Stanu nawierzchni nie poprawiały też okresowe naprawy wodociągów, fun- 
kcjonujących we Wrocławiu co najmniej od połowy XIV wieku (Buśko 1995a, 
s. 92-96). Np. trójnitkowa magistrala odkryta w obrębie ulicy Zaułek Niski, 
ułożona we wkopie szalowanym i przykrytym deskami, wykazywała ślady 
wielokrotnych napraw bez wątpienia wiążących się z koniecznością wykony- 
wania prac ziemnych (Dwojak 1993, s. 272-279). 


22 21 20 19 18 17 
, J 1.1.1 l I. I .I I. 1.1 ! l.' I 
 I. l. r f
l

rTl
T] 
 I I I -D- 


Ryc. 5. Wrocław, ul. św. Mikołaja. Przekrój podłużny przez ulicę (rys. J. Olszewska) 
Fig. 5. Wrocław, św. Mikołaja Sto Longitudinal section of a street (drawn by J. Ol- 
szewska) 


Sporo trudności nastręcza określenie chronologii poszczególnych pozio- 
mów ulicznych. Wynika to zjednej strony z metody przyjętej przy ich badaniu, 
polegającej jedynie na obserwacji i dokumentowaniu profili wąskoprzestrzen- 
nych wykopów instalacyjnych, z drugiej zaś ze specyficznego charakteru ma- 
teriału zabytkowego zalegającego w obrębie ulic. Tylko w niewielu przypad- 
kach możliwym było jego pozyskanie (prawie wyłącznie fragmenty ceramiki i 
kości zwierzęcych) z poszczególnych jednostek stratygraficznych (np. ul. św.
		

/Licencje_006_01_05_134_0001.djvu

			126 


Cezary Buśko 


Mikołaja, dolne poziomy ul. Więziennej), a dodatkowo był on bardzo nieliczny 
i znacznie rozdrobniony, co uniemożliwia dokładne datowanie. 
Przyjmując, że zachowana do dnia dzisiejszego siatka ulic powstała w ogól- 
nych zarysach w XIII wieku, możemy przypuszczać, że uliczne konstrukcje 
spoczywające bezpośrednio na calcu pochodzą właśnie z tego okresu. W nie- 
których przypadkach zidentyfikowano na humusie pierwotnym warstwę kultu- 
rową w postaci ciemnej próchnicy (ul. Kacerska Górka; Dwojak 1993, s. 261- 
-262) lub mierzwy (ul. Nożownicza 27; Buśko, Piekalski 1994a, s. 418). Trud- 
no jest jednak stwierdzić, czy jest to poziom użytkowy ulicy, czy też warstwa ta 
powstała w wyniku innych procesów. Do warstw konstrukcyjnych zaliczyć wy- 
pada bruk zalegający na nadcalcowej mierzwie przy wylocie ul. Ruskiej na plac 
Solny oraz pokłady piasku, na których ułożono bez legarów cienkie dranice, 
odkryte na ul. Więziennej, Igielnej 14 i Nożowniczej 6. Przykryte zostały one 
warstwami mierzwy, na które nawieziono kolejne poziomy piaskowe. Nie 
zmieniony układ stratygraficzny w niektórych miejscach przykryty jest bezpo- 
średnio konstrukcjami związanymi ze współczesnym brukiem, a materiał ce- 
ramiczny zawarty w najwyższych warstwach pozwala stwierdzić, że tego typu 
ulice funkcjonowały co najmniej do XV wieku. Z XIV-XV wiekiem wiązać 
także możemy poziomy ulic odsłonięte w pozostałych, nie sięgających do calca 
wykopach. 
Na podstawie powyższych ustaleń możemy przyjąć, że przez całe średnio- 
wiecze we Wrocławiu dominowały ulice o nawierzchniach drewnianych ułożo- 
nych bez legarów na piaskowych podsypach, często uzupełniane i utwardzane 
innym materiałem, jak np. ceglanym gruzem, drewnianymi wiórami czy też 
żelaznym żużlem (ryc. 6). Te dodatkowe materiały wykorzystywane były okaz- 
jonalnie, gruz odkryty na ul. św. Mikołaja pochodzi z okresu budowy sąsied- 
nich kamienic, zaś żużle zidentyfikowane na ul. Malarskiej naj pewniej z pra- 
cowni metalurgicznej funkcjonującej pod nr 27/28 (Buśko, Piekalski 1994c, 
s.401-410). 
Do rzadkości należały ulice moszczone grubymi dranicami spoczywającymi 
na legarach. Prócz ul. Drewnianej i Ofiar Oświęcimskich, charakteryzujących 
się solidną konstrukcją i starannym dobraniem materiałów na nawierzchnie 
(szerokie dranice), budowano je z surowca podrzędnego gatunku, nie zapewnia- 
jącego pełnego komfortu podczas ich użytkowania. W obrębie miasta lokacyj- 
nego ulice tego typu występowały incydentalnie, co stawia w nieco innym 
Świetle ustalenia badaczy widzących w ich rozwoju niezakłócony ciąg ewolu- 
cyjny. Jest rzeczą interesującą, że ulice z nawierzchniami drewnianymi wspar- 
tymi na legarach koncentrują się w północnych rejonach Starego Miasta, obję- 
tych stałym osadnictwem jeszcze przed momentem lokacji. Trudno jednakże z 
tego faktu wySnuwać jakieś związki przyczynowe, wyjaśniające zastosowanie 
tradycyjnej konstrukcji ulic na tym terenie. Najpewniej jej obecność związana
		

/Licencje_006_01_05_135_0001.djvu

			Nawierzchnie ulic... 


127 


1. 


21111 


Ryc. 6. Wrocław - Stare Miasto. Nawierzchnie ulic zidentyfikowane w trakcie badań 
archeologicznych. Legenda: I - bruki kamienne; 2 - ulice moszczone dranicami 
wspartymi na legarach; 3 - ulice z nasypami piaskowymi pokrytymi lekką na- 
wierzchnią drewnianą (rys. J. Olszewska) 
Fig. 6. Wrocław, Old Town. Street surfaces identified in the course of archaeological 
exploration. Legend: I - stone pavements; 2 - streets lined with boards supported 
on sleepers; 3 - streets with sandy layer covered with light timber pavement 
(drawn by J. Olszewska) 


była z warunkami naturalnymi, gdyż jak jeszcze zauważa w 1515 roku Bartło- 
miej Stein "Potrzebne były mosty nie tylko na zewnątrz, lecz także wewnątrz 
miasta, gdyż stale podmokłe były uliczki obniżające się ku Odrze. Od nich 
wzięły się nazwy ulic, takie jak ulica Kuźnicza (Schmiedebrucke) czy ulica 
Szewska (Schuhbriicke)..." (Stein 1995, s. 20). 
Jeszcze rzadsze są kamienne bruki. Zidentyfikowano je jedynie na placu 
Nankiera i u wylotu ul. Ruskiej na plac Solny, a źródła pisane poświadczają ich 
obecność na placu Solnym, w części południowej Rynku i okolicach bramy 
Oławskiej. Zastanawiającą w tym świetle częstotliwość wzmianek w rachun- 
kach miejskich mówiących o wydatkach na kamień brukowy wyjaśnia ich kon- 
tekst, sugerujący, że głównie(?) brukowano drogi dojazdowe do miasta (np. 
w 1387 roku pod pozycją Super pontes lapideos znajdujemy punkt "It. dem 
bn.ickner 9 sco. sup. labore versus Trebnicz..."; CDS 1860, s. 135). Wspomina
		

/Licencje_006_01_05_136_0001.djvu

			. 


128 


Cezary Buśko 


o tym także i B. Stein (1995, s. 19) - "Przede wszystkim najwięcej dołożono 
starań, by dostęp do miasta uczynić łatwym. Dlatego kamieniem okrągłym i 
krzemieniem wybrukowano bardzo długie ulice biegnące wzdłuż wałów...". 
W miarę upływu czasu w obrębie niektórych ulic zmieniał się także i rodzaj 
nawierzchni. Szczególnie wyraźnie możemy to zaobserwować na ulicy Ła- 
ciarskiej, gdzie pod nawierzchnią drewnianą znajdował się poziom nieutwar- 
dzonej mierzwy, a nad nią piaskowy nasyp, na którym zapewne ułożono bez le- 
garów cienkie dranice. Podobnie na placu Nankiera nawierzchnię wysypaną 
ceglanym gruzem zastąpiono kamiennym brukiem, a na ul. św. Mikołaja pozio- 
my lekkich nawierzchni drewnianych bez legarów rozdzielały pokłady gruzu. 
Porównując ulice wrocławskie z ulicami odsłoniętymi w innych miastach 
śląskich zauważamy całkowity brak nawierzchni konstruowanych bez legarów 
na piaskowym podsypie. W trakcie badań archeologicznych notowane są wy- 
łącznie ulice o solidnej nawierzchni drewnianej jak np. w Legnicy, Nysie, Opo- 
lu (Kaźmierczyk 1970, s.62-63), Kłodzku (Kudła 1991, s.59-60), Oleśnicy 
(Trudzik 1961, s. 77-80), Głogówku (Informator 1976, s. 241) czy też Żmigro- 
dzie (Śledzik 1976). Sądzić należy, że obraz taki jest efektem łatwej identyfi- 
kacji tego typu obiektów, odkrywanych najczęściej przypadkowo podczas prac 
związanych z wymianą instalacji podziemnych. 


Nadzór konserwatorski i inwentaryzacja nawarstwień kulturowych przy 
ul. Nożowniczej 4 we Wrocławiu, (maszynopis w Katedrze Archeologii 
Uniwersytetu Wrocławskiego; dalej maszynopis w KAUWr), Wrocław. 
Nadzór archeologiczny nad pracami instalacyjnymi przy ul. Nożowni- 
czej 28 we Wrocławiu, (maszynopis w KAUWr), Wrocław. 
Zaplecze gospodarcze średniowiecznej i nowożytnej kamienicy wroc- 
ławskiej. Urządzenia wodno-kanalizacyjne, [w:] Architektura Wrocła- 
wia. Dom, Wrocław, s. 89-104. 
Ratownicze badania archeologiczne przy pracach instalacyjnych prowa- 
dzonych na placu Uniwersyteckim, ul. Nożowniczej i Uniwersyteckiej 
we Wrocławiu, (maszynopis w KAUWr), Wrocław. 
Buśko C., Piekalski J. . 
1991 a N adzór archeologiczno-konserwatorski i ratownicze badania wykopalis- 
kowe w rejonie sieci cieplnej przy ul. Uniwersyteckiej we Wrocławiu, 
(maszynopis w KAUWr), Wrocław. 
Nadzór konserwatorski i ratownicze badania wykopaliskowe przy pra- 
cach związanych z remontem sieci kanalizacyjnej w rejonie przedszkola 
przy ul. Krowiej I we Wrocławiu, (maszynopis w KAUWr), Wrocław. 


Buśko C. 
1991a 


1991b 


1995a 


1995b 


1991b 


Literatura
		

/Licencje_006_01_05_137_0001.djvu

			Nawierzchnie ulic... 


129 


1994a Nadzór archeologiczny i ratownicze badania wykopaliskowe podczas 
prac ziemnych w obrębie ul. Igielnej przy budynku 14/15 we Wrocła- 
wiu, (maszynopis w KAUWr), Wrocław. 
1994b Nadzór archeologiczny i ratownicze badania wykopaliskowe przy ul. 
Malarskiej we Wrocławiu, (maszynopis w KAUWr), Wrocław. 
1994c Ratownicze badania wykopaliskowe w rejonie ul. Kuźniczej i Nożowni- 
czej we Wrocławiu, Śląskie Sprawozdania Archeologiczne, t. 35, s. 411- 
426. 
1995 Ratownicze badania archeologiczne związane z remontem gazociągu w 
obrębie ulicy św. Antoniego we Wrocławiu, (maszynopis w KAUWr), 
Wrocław. 
Chorowska M., Lasota C., Rozpędowski J. 
1995 Blok zachodni Rynku wrocławskiego w okresie średniowiecza, Kwar- 
talnik Architektury i Urbanistyki, t. 40, s. 285-306. 


CDS 
1860 


Czaja R. 
1992 
Drabina J. 
1991 
Dwojak A. 
1993 


Goliński M. 
1990 


Codex Diplomaticus Si/esiae (Henricus pauper, Rechnungen der Stadt 
Breslau von 1299-1358, Breslau. 


Socjotopografia miasta Elbląga w średniowieczu, Toruń. 


,
 
Życie codzienne w miastach śląskich XIV i XV wieku, Opole. 


Kompleksowe badania archeologiczne w obrębie ulic Kacerska Górka i 
Zaułek Niski, Silesia Antigua, t. 35, s. 258-307. 


Topografia zawodowa Starego Miasta we Wrocławiu w XIIl w., Sobót- 
ka, R. 45, nr 3, s. 257-276. 


Informator 
1976 Informator Archeologiczny. Badania 1975, Warszawa. 
Kaźmierczyk J. 
1956 Badania archeologiczne na terenie Wrocławia, Dawna Kultura, R.3, 
z. 3, s. 240. 
1959 Sprawozdanie z badań archeologicznych Wrocławia za rok 1957, Ar- 
cheologia Śląska, t. 3 s. 124-126. 
1970 Wrocław lewobrzeżny we wczesnym średniowieczu, t. 2. Wrocław. 
Kaźmierczyk J., Len M. 
1984 Przyczynek do uściślenia ciągu rzeki Białej Oławy w miejscu obecnej ul. 
Uniwersyteckiej we Wrocławiu, Silesia Antiqua, t. 26, s. 95-110. 


Kudła A. 
1961 


Markgraf H. 
1896 


Miasto Kłodzko - ulica Czeska, [w:] Biuletyn Informacyjny Konserwato- 
ra Zabytków Archeologicznych na województwo wrocławskie, 1959- 
-1960, Wrocław, s. 59-60. 


Die Strassen Breslaus nach ihrer Geschichte und ihren Namen, Breslau.
		

/Licencje_006_01_05_138_0001.djvu

			130 


Cezary Buśko 


Piekalski 1. 
1988 


Ratownicze badania architektoniczno-archeologiczne na terenie Starego 
Miasta we Wrocławiu (ul. Kotlarska), (maszynopis w KAUWr), Wro- 
cław. 


Rosset A. 
1974 
Sowina U. 
1991 


Drogi i mosty w średniowieczu i w czasach odrodzenia, Warszawa. 


Sieradz. Układ przestrzenny i społeczeństwo miasta w XV-XVI w., War- 
szawa-Sieradz. 


Stein B. 
1995 Renesansowe opisanie Wrocławia, Wrocław. 
Śledzik H. 
1976(1977) Sprawozdanie z badań drogi wczesnośredniowiecznej i średniowiecznej 
w lmigrodzie, woj. wrocławskie, Wiadomości Archeologiczne, t. 41, 
s.216-229. 
Trudzik Z. 
1961 Oleśnica - ulica I-go Maja, [w:] Biuletyn Informacyjny Konserwatora 
Zabytków Archeologicznych na województwo wrocławskie, 1959-1960, 
Wrocław, s. 77-80. 
Wiesiołowski J. 
1982 Socjotopografia późnośredniowiecznego Poznania, Warszawa-Poznań. 


STREET SURFA CES OF THE MEDIEVAL WROCŁAW 


Summary 


In the medieval town the omnipresent litter and refuse were discarded ais o into the 
streets; this fact, together with the deterioration of sanitary conditions (cf. Buśko 1995, 
passim) rendered it difficult, and in extreme cases even impossible, to walk treely within 
the town limits. The municipal govemment expressed their concem for this element of 
the intrastructure not only by the imposition ofheavy fines for discarding garbage in the 
areas of streets and squares but also by considerable sums of money paid on the harden- 
ing of street surfaces, which beg in to appear in the town accounts in mid 14 th century. 
Archaeological research continued till 1970 enabled the elaboration of a scheme 
which depicted the changes affecting the construction of street surfaces trom the 11 th to 
13 th centuries. The changes consisted in the employment of constructions of increasing 
degrees of complexity, the culminant form being a surface built of sleeper-supported 
boards and post-supported bas e courses. This scheme was completed in the course ofthe 
recent, extensive installation works connected with the exchange of gas, sewerage and 
water supply systems. 
Archaeological exploration carried out within installation cuts made it possible to 
ascertain that throughout the Middle Ages a roojority of streets in Wrocław had wooden 
surfaces, built of thin planks placed on sandy sub-crust, without sleepers; they were 
trequently filled up and hardened with a different material, e.g. crushed brick, wooden
		

/Licencje_006_01_05_139_0001.djvu

			Nawierzchnie ulic... 


131 


shavings or iron slag. When a layer of waste accumulated on the street, it was covered 
with successive layers of sub-crust and light wooden surface. 
Exceptionally rare forms of streets were the ones covered with thick boards sup- 
ported on sleepers. Apart trom the surfaces of Drewniana Sto and Ofiar Oświęcimskich 
St., characterised by a solid construction and carefully chosen materials (broad boards), 
most streets were built of second-rate materials, which were far trom providing their 
users with a full comfort. Within the area of the located town good-quaIity streets oc- 
curred incidentally, which seems to question certain researchers' assumptions that the 
development of streets presents an undisturbed evolutionary process. Interestingly 
enough, streets with wooden surfaces supported on sleepers concentrated in the northem 
areas ofthe Old Town, i.e. in the areas in which permanent settlement had be en t1ourish- 
ing prior to the moment ofthe town location. However, this fact can hardly be a basis on 
which to infer any causative connections accounting for the employment of the tradi- 
tional street construction in the area. Most probably, its presence was connected with the 
natural conditions; as Bartholomew Stein states in 1515, '... Bridges were needed not 
only outside, but also inside the town, because lanes sloping towards the Oder were 
permanently waterlogged. They originated the names of the streets such as Kuźnicza 
(Schmiedebrucke) or Szewska (Schuhbrucke) ...' (Stein 1995, p. 20). 
Stone pavements are even more uncommon. ldentified only in the Nankier Square 
and at the junction of Ruska Sto and the Solny Square, they are related by written sources 
to have existed in the Solny Square, in the southem part of the Town Square and in the 
vicinity of the Oławska Gate. Strikingly enough, town accounts trequently enter the 
records of expenses of pavement stone; it seems, however, that these were mainly(?) the 
town access roads that were paved (e.g. in 1387 the entry 'Super pontes lapideos' in- 
cludes a point 'It. Dem brucklJ.er 9 sco. sup. labore versus Trebnicz...' (CDS 1860, p. 
135). It is mentioned also by Stein: 'Above all, great efforts were put forth to make the 
access to the town easier. This is why the very long streets running along the ramparts 
were paved with round stone and flint ...' (Stein 1995, p. 19). 
Despite numerous attempts to harden and level all streets, they remained uneven and 
full of pot-holes. Light wooden constructions were easily damaged by intensive traffic 
and, to make matters worse, by continuous accumulation of litter. 
The poor stability of street surfaces was also due to other factors. The system was 
equipped with different communal devices producing various sink holes. In the middle 
of Uniwersytecka St., next to the plot 26, there was identified a gutter, running parallei 
to the street and designed to carry away sewage and rain water. Then, in Sto Nicolaus's 
St., between the plots 77 and 78 a ditch intersecting the street was uncovered; its depth 
was at least 0.4 m and the width unspecified. Planked and covered with boards that were 
0.03 m thick and 0.10-0.15 m wide, the ditch was presumably designed to carry away 
sewage trom the plot to an alleged gutter running along Sto Nicolaus's Sto It was most 
probably filled up in the 15 th century, but the looseness of the sandy filIing led to the 
formation of a depression, which was eventually levelled by a layer of raw clay mixed 
with sand. 
Certainly, the condition of street surfaces was not improved by routine repairs of 
water supply systems, which functioned in Wrocław trom at least mid 14 th century. 
A. case in point is a threefold main uncovered within Zaułek Niski Sto Placed in a cut that 


......
		

/Licencje_006_01_05_140_0001.djvu

			132 


Cezary Buśko 


was Iined and covered with planks, it showed traces of repeated repairs, which were 
undoubtedly connected with earthworks, and consequently with local damages of the 
street surface. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_141_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Historii Sztuki 
Uniwersytet Warszawski 


ANDRZEJ WYROBISZ 


Budownictwo mieszkalne w Solcu nad Wisłą 
w drugiej połowie XVIII wieku 
na tle zabudowy innych miast staropolskich 


o zabudowie mieszkalnej małych miast staropolskich wiemy bardzo nie- 
wiele. Główną przyczyną tego stanu rzeczy jest - obok słabego zainteresowania 
badaczy - brak źródeł. Zachowały się bowiem tylko nieliczne zabytki tej zabu- 
dowy, zaś źródła archiwalne wytworzone przez małomiasteczkowe społeczno- 
ści i ich władze są nader skromne. W przypadku Solca nad Wisłą historyk znaj- 
duje się w tym szczęśliwym położeniu, że ocalały dwa cenne źródła pozwalają- 
ce na rekonstrukcję jego zabudowy mieszkalnej u schyłku XVID wieku. Jed- 
nym z nich są nieliczne zachowane pozostałości tej zabudowy, zinwentaryzo- 
wane i opisane przez Ninę Miks (1964), natomiast drugim źródłem jest "In- 
wentarz miasta JKMci Solca spisany 1787 roku", sporządzony na polecenie 
Komisji Dobrego Porządku, zawierający opis wszystkich domów w tym mie- 
ście (Wyrobisz 1964). Na podstawie dwóch wymienionych źródeł można się 
pokusić o przedstawienie stanu zabudowy mieszkalnej w Solcu nad Wisłą w 
końcu XVID wieku. 
W momencie spisywania inwentarza w 1787 roku Solec był miastem kró- 
lewskim liczącym około 1600 mieszkańców, a więc małym, chociaż w katego- 
riach Polski przedrozbiorowej, a w szczególności w realiach ówczesnego po- 
wiatu radomskiego, do którego przynale:zał, można go określić jako miasto śre- 
dniej wielkości. Jego zabudowa była wówczas niemal wyłącznie drewniana. 
Jedyne budowle murowane to zamek starościński oraz kościół parafialny i koś- 
ciół z klasztorem reformatów, a także trzy spichlerze. Trzeci kościół, cmentarny 
p.w. św. Barbary, był już drewniany, tak jak i pozostałe budynki, w tym wszys- 
tkie domy mieszkalne. 
Zabudowa drewniana powszechnie dominowała w ówczesnych małych i 
średnich miastach polskich, a nawet w miastach dużych (w Warszawie w 


.ł....
		

/Licencje_006_01_05_142_0001.djvu

			134 


Andrzej Wyrobisz 


1770 roku około 75% zabudowy było Z drewna, w 1797-1798 roku około 66%, 
ale na przedmieściach nawet 80%; Szwankowska 1972, s. 195-199), w wielu 
miasteczkach pojedyncze domy, a nawet większe ich zespoły były jednak mu- 
rowane. Pruskie spisy z 1793-1794 roku wykazały w małym Howie w ówczes- 
nym województwie rawskim, aż 17 domów murownych na ogólną liczbę 27 
budynków mieszkalnych. Ale w jedenastu innych miastach tegoż województwa 
były tylko 74 domy murowane, w dwunastu miastach ziemi wieluńskiej - 55, w 
27 miastach województwa sieradzkiego - 85, w 19 miastach województwa łę- 
czyckiego jedynie 12 (Baranowski 1975, s. 84). Co najmniej kilka domów mu- 
rowanych było w tym czasie w Chęcinach (Katalog zabytków 1957, s. 21). W 
znajdującym się w stanie głębokiego upadku w końcu XVlII wieku Olkuszu, 
liczącym mniej niż 1000 mieszkańców, było 35 kamienic, pozostałości niegdy- 
siejszej świetności tego miasta (Molenda 1978, s. 330). Imponującą zabudowę 
murowaną miał blisko Solca położony i o wiele od niego znaczniejszy, ale jed- 
nak także niewielki Kazimierz nad Wisłą (Husarski 1953, s. 71-121). W pry- 
watnej Włodawie, przewyższającej Solec liczbą mieszkańców półtorakrotnie, w 
1786 roku znajdowało się 14 kamienic (Dzieje Włodawy 1991, s. 52). Wyłącz- 
ność budownictwa drewnianego w Solcu należy więc traktować jako cechę 
szczególną, choć nie wyjątkową, tego miasta. Zapewne było to świadectwo 
niedobrego stanu gospodarki Solca i jego nieustabilizowanej sytuacji nie 
sprzyjającej trwałym i kosztownym inwestycjom budowlanym. 
W 1787 roku Solec miał 300 budynków mieszkalnych, wliczając w to szpi- 
tal, austerię oraz należące do probostwa komendarię, wikarię i folwark. Spo- 
śród nich 201 zostało określonych przez inwentaryzatorów jako domy lub do- 
mostwa. Z wyjątkiem jednego domku położonego na peryferiach, mającego 
"ściany z pruska murowane", wszystkie były drewniane. Na podstawie inwenta- 
rza nie sposób ustalić ich dokładnych wymiarów, gdyż podawano tam raczej 
rozmiary działek, a nie domów. Prawdopodobnie wielkością były zbliżone do 
domów znanych z miasteczek wojwództwa rawskiego, łęczyckiego, sieradzkie- 
go i ziemi wieluńskiej czyli mieściły się w granicach 4-6 m szerokości i 9-14 m 
długości (Baranowski 1975, s. 84). Prawie połowa domów w Solcu (93) była 
kryta gontami, pozostałe strzechą (60), dranicami (28) lub miały pokrycia da- 
chowe mieszane (np. ze słomy i desek) lub nieokreślone. O ile można się zo- 
rientować z inwentarza, parterowe domy stały szczytem do pierzei rynku i ulic, 
zazwyczaj składały się z sieni, izby i komory. Domy wieloizbowe należały do 
rzadkości i były to takie budynki jak szpital (4 izby i 4 komory), dom starościń- 
ski (4 izby i 2 komory), komendaria (2 izby, komora i alkierz), wikaria (3 izby, 
komora i alkierz), folwark plebański (2 izby, 2 komory. i alkierz), austeria (2 iz- 
by, 3 komory i alkierz) i jeszcze trzy inne .obiekty. Wszystkie miały kominy 
murowane, czasem tylko lepione z gliny. Inwentarz nie daje podstaw do odtwo- 
rzenia układu przestrzennego domów w Solcu. Powtarzający się wielokrotnie w 
inwentarzu zwrot: "izba z komorą i sień" określa tylko liczbę i rodzaj pomiesz-
		

/Licencje_006_01_05_143_0001.djvu

			Budownictwo mieszkalne w So/cu nad Wisłą... 


135 


czeń, ale nie przesądza ich rozplanowania. Nie można wykluczyć - wbrew 
przypuszczeniom N. Miks - iż były to domy jednotraktowe, identyczne z opisa- 
ną przez nią chałupą wiejską w pobliskich Sadkowicach z około 1790 roku 
(Miks 1964, s. 38); mogły to być domy o układzie jednopasmowym dwutrakto- 
wym, jak w przebadanych przez A. Miłobędzkiego i Cz. Krassowskiego (1957, 
s. 33-36) Ciężkowicach na Podkarpaciu. 
Pięć domów określono jako "wjezne" (z tego trzy przy rynku). Ponieważ 
ich opis nie wyróżniał się od opisu innych domów w Soku ani pod względem 
rozmiarów, ani dyspozycji wnętrza, ani konstrukcji - trudno określić, co miał 
oznaczać ten przymiotnik. Może zgodnie ze znaczeniem podawanym przez 
słownik Lindego i słownik "warszawski" należy w nich upatrywać domy za- 
jezdne, gościnne, a więc gospody, zajazdy. Ale może oznaczało to tylko domy z 
jakimś specjalnym wjazdem dla zaprzęgów i pojazdów. 
Osobną kategorię zabudowy mieszkalnej stanowiły budynki opisane w in- 
wentarzu jako chałupy; było ich 99. Nie wiadomo, czym one różniły się od 
domów. Prawdopodobnie były od tych ostatnich skromniejsze, uboższe. Roz- 
miary chałup były podobne jak domów, natomiast prawie nigdy nie wymienia- 
no w nich izb, komór, sieni - czyżby były to budynki jednoprzestrzenne, bez 
podziałów wewnętrznych? Kryto je najczęściej strzechą (82), tylko 6 miało 
dach z dranic. Z wyjątkiem jednej chałupy przy rynku i jednej przy ul. Gostec- 
kiej, wszystkie znajdowały się na peryferiach Solca i na jego przedmieściach, 
co też sugeruje, że była to zabudowa pośledniejsza. W odróżnieniu od domów 
chałupy raczej sytuowano kalenicowo w stosunku do ulic. 
Budownictwo mieszkalne w Soku nad Wisłą pod koniec XVIII wieku było 
zatem skromne i reprezentowało bardzo niski standard mieszkaniowy, zapew- 
niając tylko zaspokojenie najbardziej elementarnych potrzeb ludzkich w zakre- 
sie schronienia. Średnio na jeden budynek mieszkalny przypadało 5,3 osób 
(zbliżona była średnia zaludnienia domów w miastach województw łęczyckiego 
i sieradzkiego; Baranowski 1975, s. 88), choć w niektórych mieszkały tylko 
dwie osoby, ale w innych żyło nawet 8, 9 i 12 osób. Ciasnota była więc ogrom- 
na i tym dokuczliwsza, że liczba pomieszczeń mieszkalnych ograniczała się 
najczęściej do jednej izby i jednej komory. Nawet na tle znanego nam budow- 
nictwa wiejskiego okresu staropolskiego i czasów późniejszych różnych regio- 
nów Polski, standardy mieszkaniowe w Soku u schyłku XVIII wieku przed- 
stawiały się bardzo nisko (Gloger 1907, s. 97-186; Krassowski 1953, s.284- 
-290). W inwentarzu z 1787 roku dość często wymieniano przylegające do do- 
mostw chlewiki, stodoły, stajnie, a więc pomieszczenia związane z rolniczą i 
hodowlaną działalnością produkcyjną, zupełnie natomiast brak informacji o 
pomieszczeniach warsztatów rzemieślniczych, chociaż w Solcu zamieszkiwało 
wówczas 81 rzemieślników (Wyrobisz 1964, s. 182). Rzemieślnicy soleccy 
musieli więc pracować w pomieszczeniach mieszkalnych (Aleksander Tatkie- 
wlcz, ślusarz, miał kuźnię urządzoną w sieni; Wyrobisz 1964, s. 195, nr 21), co
		

/Licencje_006_01_05_144_0001.djvu

			136 


Andrzej Wyrobisz 


jeszcze bardziej pogarszało warunki życia. Zabudowa mieszkalna Solca w koń- 
cu XVIII wieku przedstawiała zatem niższy standard niż w innych małych mia- 
stach polskich z tej epoki. W nieco tylko większym od Solca Biłgoraju na Lu- 
belszczyźnie, liczącym w 1788 roku niespełna 2500 mieszkańców, wprawdzie 
wszystkie domy były drewniane, kryte gontem, dranicami lub słomą, ale znaj- 
dowały się wśród nich domy rzemieślnicze składające się z kilku pomieszczeń i 
mające wydzieloną część na magazyn i warsztat (Miłobędzki 1952, s. 117-119; 
Pękaiski 1959, s. 160; Markiewicz, Szczygieł, Śladkowski 1985, s. 39, 41, 45). 
W odbudowanych po pożarze w ] 754 roku wielkopolskich Rakoniewicach 
domy zamieszkałe przez rzemieślników miały bogatsze układy niż w Solcu, a 
drewno zastępowano tam cegłą (Zieleśkiewicz 1954, s. ]20-121). Również w 
podkarpackich Ciężkowicach zabudowa mieszkalna w końcu XVIII wieku była 
okazalsza (Krassowski, Miłobędzki 1957, s. 33-56). Miejski charakter nadawa- 
ło zabudowie Solca jedynie pewne jej zagęszczenie, zwłaszcza w centrum, być 
może dwutraktowy układ domów oraz ich szczytowe usytuowanie na wąskich i 
głębokich działkach. 


Literatura 


Baranowski B. 
1975 Życie codzienne małego miasteczka w XVII i XVIII wieku, Warszawa. 
Dzieje Włodawy 
1991 Dzieje Włodawy, red. E. Olszewski, R. Szczygieł, Lublin-Włodawa. 
Gloger Z.- 
1907 Budownictwo drzewne i wyroby z drzewa w dawnej Polsce, t. 1, War- 
szawa. 


Husarski W. 
1953 Kazimierz Dolny, Warszawa. 
Katalog zabytków 
1957 Katalog zabytków sztuki w Polsce, t. 3, Województwo kieleckie, z.4, 
Powiat kielecki, Warszawa. 
Krassowski W. 
1953 Chałupa polska na przełomie XVI i XVII wieku, Polska Sztuka Ludowa, 
t. 7, nr 4-5, s. 281-302. 
Krassowski Cz., Miłobędzki A. 
1957 Studia nad zabudową miasteczka Ciężkowice, Kwartalnik Architektury i 
Urbanistyki, t. 2, nr l, s. 31-60. 
Markiewicz J., Szczygieł R., Śladkowski W. 
1985 Dzieje Bilgorcija, Lublin.
		

/Licencje_006_01_05_145_0001.djvu

			Budownictwo mieszkalne w So/cu nad Wisłą... 


137 


MiksN. 
1964 


Zabudowa drewniana Solca nad Wisłą w drugiej połowie XVIII i pierw- 
szej połowie XIX wieku, Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, R. 12, 
nr I, s. 27-43. 


Miłobędzki A. 
1952 


Domy rzemieślnicze w miasteczkach Południowiej Lubelszczyzny, Och- 
rona Zabytków, t. 5, nr 2(17), s. 117-122. 


Molenda D. 
1978 


Dzieje Olkusza do 1795 roku, [w:] Dzieje Olkusza i regionu olkuskiego, 
t. I, red. F. Kiryk, R. Kołodziejczyk, Warszawa-Kraków, s. 147-340. 


PękaIski M. 
1959 Biłgorajskie budownictwo drewniane, Polska Sztuka Ludowa, t. 13, 
nr 3, s. 149-160. 
Szwankowska H. 
1972 Drewniana zabudowa mieszkaniowa Warszawy Oświecenia, [w:] War- 
szawaXVIIIwieku, z. I, Studia Warszawskie, t. 12, s. 191-228. 
Wyrobisz A. 
1964 Inwentarz miasta Solca z 1787 roku, Studia z dziejów rzemiosła i prze- 
mysłu, t. 4, s. 163-223. 
Zieleśkiewicz S. 
1954 Rakoniewice - miasteczko rzemieślników, Ochrona Zabytków, t.7, 
nr 2(25), s. 113-125. 


LATE 18 TH CENTURY HOUSE BUILDING IN SOLEC UPON VISTULA 
IN COMP ARISON WITH OTHER OLD POLISH TOWNS 


Summary 


The author presents late 18 th century house building in Solec upon Vistula on the basis 
of a towo inventory compiled in 1787 and the analysis of the preserved relics of the 
contemporary architecture. The house building of Solec, a towo inhabited by ca. 1600 
people at the time, was compared to certain smali and major Old Polish towos, whose 
building was assessed in the course of historical and architectural studies. Unlike other 
Old Polish towns, in which numerous masonry buildings occurred beside the dominant 
wooden architecture, the town of Solec of 1787 is reported to have been built entirely of 
wood, the only exceptions being the brick-built castle, two churches and three granaries. 
The house buildings in Solec most rrequently comprised one room, one chamber and an 
entrance hall, the arrangement of which is not certain; their layout could have been 
analogous either to that of village huts or of the 18 th century houses met in smali Polish 
towos. Scarcely any houses consisted of a larger number of rooms, and not inrrequently 
they were even smali er. They were usually roofed with shingle, but thatch and timber
		

/Licencje_006_01_05_146_0001.djvu

			138 


Andrzej Wyrobisz 


were also occasionally used. No data suggest the existence of separate workrooms, such 
as craftsmen's workshops. Summing up, the house buildings of Solec were extremely 
simple, able to satisfY only the basic needs oftheir inhabitants. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_147_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Muzeum Archeologiczne 
w Gdańsku 


ELŻBIETA CHOIŃSKA-BOCHDAN 


Badania archeologiczne w Domu Uphagena 
na Głównym Mieście w Gdańsku 


Z dziejów obiektu. Dom Uphagena, to zabytkowa kamienica przy ul. Dłu- 
giej 12], "na parceli wyższego rzędu strefowania społecznego" w obrębie Głó- 
wnego Miasta w Gdańsku (Osiński 1971, s. 111). Działka ta wymieniona jest w 
naj starszej zachowanej księdze gruntowej Głównego Miasta, założonej w 
1357 roku (WAP Gd., 300, 32/1). Na planie Bushego (ryc. Ii, przedstawiają- 
cym zabudowę miasta z lat 1866-1869, obejmuje ona obszar o szerokości 9 m 
oraz długości 77 m i ciągnie się od ulicy Długiej 12 do ulicy Ogarnej 125 
(Secker 1919, s.2; Domańska 1968; Osiński 1971, s. 111; Wolańska 1977; 
Maciejewski 1978; Diihne b.r.w.). Sądzi się, że posesja ta powstała z połącze- 
nia dwóch samodzielnych parcel znajdujących się przy tych ulicach. Po- 
wszechnym bowiem zjawiskiem przy ul. Długiej było posiadanie przez boga- 
tych mieszczan parcel zajmujących całą szerokość bloku między równoległymi 
ulicami (Historia Gdańska 1982). Zabudowa parcel gdańskich w poprzek bloku 
sięga XV wieku (Kowalski, Massalski, Stankiewicz 1969), jednak w odniesie- 
niu do Domu Uphagena nie udało się określić kiedy mogło nastąpić ewentualne 
połączenie obu działek (Domańska 1968). O zaistniałych przemianach w roz- 
planowaniu i rozrastaniu się działki możemy wnioskować jedynie na podstawie 
nieregularności jej zabudowy, czytelnej na planie Bushego (ryc. l), na którym 
widoczny jest dom przedni, dobudowane do niego skrzydło boczne, dwie ofi- 
cyny tylne i drugie, mniejsze skrzydło boczne połączone z domem tylnym, któ- 


] Do połowy XIX w. budynek ten posiadał kolejny numer 370, wprowadzony po 
1794 r. (Domańska 1968). 
2 Plan von Danzig nach trigonometricher Aufuahme im Auftrage des Magistrates in 
den Jahres 1866 bis 1869 gefertigt in Danzig durch Buhse, Section 6 (Biblioteka Gdań- 
ska Polskiej Akademii Nauk, Gabinet Rycin i Kartografii).
		

/Licencje_006_01_05_148_0001.djvu

			lil. Dl 
ligą 


o 1 ... 3m 
.c;. 
- 
LEGENDA 
1 
li/. a ------ 2 

ąi-I}ą 
 3 


Ryc. 1. Gdańsk, Dom Uphagena (ul. Długa 12) z sąsiednimi kamienicami. Zabudowa 
działki w latach 1866-1869. Przerys fragmentu planu Bushego: I - zrekonstruo- 
wane: dom przedni, skrzydło boczne, tylna oficyna z dziedzińcem i murem (ul. 
Długa 12); 2 - nie zrekonstruowane budynki z dawnej zabudowy; 3 - wykopy ar- 
cheologiczne (I-III) z 1993 r. 
Fig. 1. Gdańsk, Uphagen House (12 Długa St.) with adjacent houses. Building of the 
plot in 1866-1869. Tracing of a fragment ofBuhse's plan: 1 - reconstructed: front 
house, side wing, back annexe with a yard and wałł (12 Długa St.); 2 - unrecon- 
structed old buildings; 3 - archaeological trenches (I-lII) of 1993
		

/Licencje_006_01_05_149_0001.djvu

			Badania archeologiczne w Domu Uphagena... 


141 


ry elewacją frontową zwrócony jest na ul. Ogarną. Pomiędzy budynkami znaj- 
dują się też dwa niewielkie dziedzińce. Z kolei na planie Dickmanna z 1617 ro- 
ku, przy domu przednim znajduje się przedproże z obudowanym zejściem do 
piwnicy (ryc. 2)3. 


a 
¥ t r 
1m ' 

łł
 ' : "', 
, j, - > 
r r -- ,ń.. UJ tli ItHl-;' 
"M
' I 
-!L .ł
!
!.i.!!J 
 -' . ,.10 f
ł. ':r
JJ/I"" HU u
 Ul! 
d - . y,IG 
 I '-.

 II! ,I fljm'IU Ul ,I c 
t..'
 
I" ,:  . ". f r ''IM lilii t ' U'. II __----...:. 
M .. ..." - 

',!J;. u "I" II: II', - 
, 
 . i.. -'f "ł"B.8:"''' i l , '':'''''-'1 
, fł: 
"
,,: i}- 
,
,
 ,,-" " ,I: I · III 
f ," .. "It .-0:<;1.... :oIi. t -J'" 1111 
,; 
 -' f- '-- 
.:»I "..4; ł JlI 'n 
1.\ r . '

.... f
'
"" JJ : .
 

 ; 4 
i:J: 
 - .' 
:.. I l)ł" .' "", . 
'1(''':;;ł
' 
"::-
ł
ii';'-.j,
l,ri" At. <
\ ,,';...
..., 
;. 
{f¥ ,
"'
 v,ł .' # J.ł
" 
LIN THl;L ULI" 1- '.......H r;,
.:'t)['= r :"t1"\"H.lt 


,. 


Ryc. 2. Gdańsk, ul. Długa w 1617 r. (Dom Uphagena zaznaczony strzałką; wg Dicmann 
1617) 
Fig. 2. Gdańsk, Długa St. in 1617 (Uphagen House marked with an arrow; acc. to 
Dickmann 1617) 


Ze względu na przedrapania w księgach gruntowych, nie udało się dotych- 
czas ustalić kto dokonrJ scalenia wszystkich budynków wzniesionych na po- 
sesji (Domańska 1968; Wolańska 1977). Z danych źródłowych wiemy o cztero- 
krotnej zmianie ich właścicieli; w 1382 roku posiadał ją Albert Wrede (W AP 
Gd., 300, 32/1, k. 5 r.), ajuż w 1408 roku patrycjusze gdańscy Albrecht i Hin- 
rich van Werne (W AP Gd., 300, 32/2, k. 35 v.). W 1627 roku działka była wła- 
snością patrycjusza gdańskiego Krzysztofa Burcharda (W AP Gd., 300, 32/4, 
k. 49 r.), któremu przypisywane jest wzniesienie, za domem przednim, skrzydła 
bocznego i tylnej oficyny (Maciejewski 1978; Domańska 1987, s. 38-40). Deta- 
le architektoniczne domu przedniego, np. gzymsy międzykondygnacyjne, cha- 
rakterystyczne dla poziomego podziału gdańskich kamienic renesansowych, 
świadczą o zmianie wystroju elewacji frontowej jeszcze w czasie Odrodzenia 
(Osiński 1971). H. Domańska (1968) przypuszcza, że przebudowa gotyckiej 


.3 A. Dickman, Praecipuorum locorum et aedificiorum, quae in urbe Dantiscana visun- 
tur, adumbracio, 1617, nr 11 (Biblioteka Gdańska PAN, sygn. Z.IV 1209).
		

/Licencje_006_01_05_150_0001.djvu

			142 


Elżbieta Choińska-Bochdan 


kamienicy nastąpiła w końcu XVI wieku względnie na początku XVII wieku. 
K. Maciejewski. (1978) zaś sugeruje, że już pod koniec XVI wieku istniała w 
tym miejscu barokowa kamienica z trójosiową elewacją. 
Zapewne w związku z wprowadzonymi przez K. Burcharda zmianami w 
rozplanowaniu zabudowy, posesja ta od 1633 roku, w księgach gruntowych, 
określana jest jako "przejściowa". W 1775 roku nabył ją Jan Uphagen z rodziny 
gdańskich patrycjuszy, ławnik i rajca miejski. Z jego inicjatywy, w ciągu 12 lat, 
zostały tu poczynione istotne zmiany w architekturze i wystroju, głównie domu 
przedniego, dzięki czemu uzyskał on rokokową formę. Na parterze znajdowała 
się wysoka sień wejściowa, kantory kupieckie i antresola tzw. wisząca izba. Na 
I piętrze był salon, jadalnie itd., natomiast kuchnię i piekarnię z zapleczem 
umiejscowiono na parterze skrzydła bocznego. Na granicy z sąsiednią posesją 
nr 13 został wzniesiony arkadowy mur, przy którym zlokalizowano studnię o 
rokokowym wystroju. W 1789 roku Jan Uphagen przekazał Związkowi Ro- 
dzinnemu wszystkie zabudowania działki. W 1802 roku kamienicę tę przejął 
spadkobierca Jan Karol Ernest Uphagen. Do 1890 roku w głównej kamienicy 
oraz przyległej posesji, mieściły się kantory firmy Uphagen i Spółka. 
Około 1890 roku w ramach zmian wprowadzanych w mieście i regulacji 
ulic, rozebrano przedproże kamienicy, podobnie jak wielu innych przy ulicy 
Długiej. W 1909 roku związek rodziny Uphagen6w wydzierżawił dom miastu z 
przeznaczeniem na muzeum wnętrza gdańskiego z 2. pol. XVIII wieku. Po 
przeprowadzeniu prac konserwatorskich, ekspozycję tę udostępniono w 
1911 roku. 
W 1945 roku budynek główny jak i pozostałe zabudowania posesji Upha- 
genów, uległy zniszczeniu na skutek pożaru. Ocalały jedynie fragmenty fasady 
frontowej z rokokowym portalem oraz mały renesansowy portal w elewacji 
podwórzowej. Piwnice budynków zostały zasypane gruzem do poziomu parte- 
ru. W 1949 roku zadecydowano o rekonstrukcji Głównego Miasta w Gdańsku. 
Projekt realizacyjny Domu Uphagena przewidywał odbudowę domu przedniego 
na dawnym planie, aby w przyszłości umcżliwić odtworzenie zabytkowych 
wnętrz 4 . W latach 1951-1953 odbudowano dom przedni, odgruzowując piwnice 
do głębokości 3,01 m poniżej parteru (3,89 m n.p.m.). Na dziedzińcu, dla za- 
chowania w pamięci zaznac:zono niskim murkiem obwód skrzydła bocznego i 
domu tylnego. . 
Po okresie użytkowania odbudowanego Domu Uphagena przez różne insty- 
tucje związane z działalnością kulturalno-oświatową, władze Miasta postanowi- 


4 Pierwszy projekt odbudowy obiektu opracował inż. arch. Z. Mrozowski, a projekt 
rekonstrukcji wnętrz zespół z Politechniki Gdańskiej pod kierunkiem inż. arch. W. Ma- 
jewskiego. Następne opracowania są autorstwa arch. arch. R. Massalskiego, K. Orłow- 
skiego, J. Kromana, J. Ciemnołońskiego, J. Stankiewicza, a ostatni S. Michela.
		

/Licencje_006_01_05_151_0001.djvu

			Badania archeologiczne w Domu Uphagena... 


143 


ły przywrócić mu dawną formę i funkcję - muzeum wnętrza gdańskiej kamieni- 
cy mieszczańskiej z połowy XVIII i XIX wieku 5 . 
W latach 1985-1989 odgruzowano piwnice tylnej oficyny, umocniono fun- 
damenty i wzniesiono mury obwodowe skrzydła bocznego i tylnej oficyny, 
poczem prace przerwano z braku funduszy. Jesienią 1993 roku wznowiono 
prace budowlano-rekonstrukcyjne mające na celu przywrócenie budynkom 
dawnej świetności i adaptację ;ch dla potrzeb muzeum. Efekt ten zwiększył 
zainteresowanie obiektem mieszkańców Gdańska, co zaowocowało przekaza- 
niem muzeum fotografii dokumentujących przedwojenny stan poszczególnych 
wnętrz; zapewne przyczyni się to do wierniejszej ich rekonstrukcji. 
Badania archeologiczne. W latach pięćdziesiątych, w trakcie odgruzowy- 
wania posesji Domu Uphagena nie podjęto niestety badań archeologicznych, 
których wyniki mogłyby pomóc w rozwiązaniu problemu zasięgu starszego 
osadnictwa na Głównym Mieście, jak też zmian przestrzennych w zabudowie 
działki 6 . Do ratowniczych prac archeologicznych w Domu Uphagena przystąpi- 
ło Muzeum Archeologiczne w Gdańsku w listopadzie 1993 roku, przy okazji 
badań architektonicznych prowadzonych w piwnicach budynku przedniego 
(Piwek, Tracki 1993)7. Założono tylko trzy niewielkie wykopy, na osi północ- 
południe, przy narożach kamienicy (ryc. 1). Wykop I zlokalizowano w narożu 
południowo-wschodnim, wykop II przy ścianie zachodniej. blisko naroża połu- 
dniowo-zachodniego, a wykop III w północno-wschodnim narożu. W każdym z 
nich uchwycono fragmenty słabo zachowanych, drewnianych rur wodociągo- 
wych, o średnicy około 30-40 cm, biegnących na osi północ-południe. 
W wykopach I i III. przy ścianie wschodniej, w odległości około 10 cm od 
lica fundamentu, natrafiono na dV 1 a skrajne odcinki całego ciągu rur (ryc. 3). 
W obydwu przypadkach drewniane rury poziome były połączone ołowianymi 
złączami z drewnianymi rurami pionowymi, zaczopowanymi od spodu ołowia- 
nymi okuciami. Na krańcach tego ujęcia, na przeciw pionowych rur, stwi
rdzo- 
no wyłomy i przemurowania w ścianie wschodniej oraz północnej (od strony 
ul. Długiej) i południowej (od strony dziedzińca). W wykopie I fundamenty ru- 
ry poziomej leżały na warstwie żwiru, u spągu warstwy szarego piasku z do- 
mieszką gliny, dużą ilością drobnego gruzu ceglanego, grudek zaprawy oraz 


5 Muzeum to stanowi Oddział Muzeum Historii Miasta Gdańska, kustoszem jest mgr 
Ewa Barylewska-Szymańska, która opracowuje Kalendarium Domu Uphagena; ser- 
decznie jej dziękuję za przekazane informacje. 
6 Prace przy najbliższej ulicy Garbary w 1994 r. przeprowadził Z. Borcowski z Mu- 
zeum Archeologicznego w Gdańsku, w naj niższym uchwyconym poziomie osadnictwa, 
odsłonięto jedynie naroże drewnianej konstrukcji interpretowanej jako piwniczka z XV 
lub XVI w. 
7 Z ramienia Muzeum Archeologicznego w Gdańsku badania prowadziła E. Choińska- 
-Bochdan od 09.11. do 24.12.1993 r. Pełne opracowanie wyników badań zostanie opu- 
blikowane w osobnym tomie serii wydawnictw Muzeum Historii Miasta Gdańska.
		

/Licencje_006_01_05_152_0001.djvu

			- 


144 


Elżbieta Choińska-Bochdan 


węgla drzewnego i kamiennego, na głębokości 1,38-1,40 m n.p.m. i 10 cm po- 
niżej stopy fundamentu ściany wschodniej. Rura pionowa była częściowo za- 
głębiona w warstwę żwiru, na głębokości 1,25 m n.p.m., a 0,55 m poniżej stopy 
fundamentu ściany południowej. W wykopie III fragmenty rury poziomej leżały 
na głębokości 1,77 m n.p.m. i 10 cm poniżej stopy fundamentu ściany wschod- 
niej, na warstwie piasku z gliną i żwirem, u spągu warstwy piasku z domieszką 
gliny, drobnego gruzu ceglanego, grudek zaprawy wapiennej, węgla drzewnego 
i kamiennego oraz licznych ułamków potłuczonych butelek. Rura pionowa była 
zagłębiona w warstwie piasku ze żwirem, do poziomu 1,40 m n.p.m. i 0,50 m 
poniżej stopy fundamentu ściany wschodniej. Następne warstwy w głąb wyko- 
pu na głębokości 1,45-1,2 m n.p.m. stanowiły pokłady piasku i gruboziarnistego 
żwiru ze skupiskiem otoczaków. 
Wewnątrz poziomych i pionowych, zgniecionych i spróchniałych rur, znaj- 
dowały się piaszczyste osady, tworzące rdzenie. Uszkodzenie i zgniecenie 
drewnianych przewodów nastąpiło pod naporem ciężaru wyżej opisanej war- 
stwy zasypiskowej. Zaniechanie i zasypanie odkrytego ujęcia, przypada naj- 
później na 2. połowę XIX wieku w związku z wprowadzeniem w latach 1868- 
-1879 nowoczesnych wodociągów miejskich (Kowalski, Massalski, Stankie- 
wicz 1969, s. 130). Po zasypaniu starych rur powierzchnię piwnicy zniwelowa- 
no i położono posadzkę z maszynowych cegieł. 
Materiał z zasypiska rur, na obydwu odcinkach, był analogiczny pod wzglę- 
dem chronologii i rodzaju znalezisk. Znaleziono trzy ułamki naczyń ceramicz- 
nych całkowicie obtaczanych - jeden w wykopie I i dwa w wykopie III. Poza 
tym, w warstwach, jak i w zgniecionych rurach, występował gruz ceglany, 
drobny, luźny węgiel drzewny i kamienny, fragmenty fajek i fliz holenderskich 
z 2. połowy XVIII wieku, nieliczne fragmenty ceramiki polewanej, datowanej 
na 3. ćwierć XVIII i początek XIX wieku oraz duża liczba potłuczonych bute- 
lek szklanych z XIX wieku(?), a także liczne muszle ostryg. Na uwagę zasługu- 
ją niewielkie fragmenty malowanych naczyń fajansowych. Kilka z nich, roz- 
proszonych w wykopie oraz w wypełnisku rury, udało się scalić w większy 
fragment cienkościennego, malowanego dzbana fajansowego, kształtu grusz- 
kowatego z lekko rozchylonym wylewem (średnica 16,5 cm) i taśmowatym 
uchem, osadzonym 20 cm poniżej szyjki (ryc. 4). Zewnętrzną i wewnętrzną 
powierzchnię pokrywa prześwitujące, ołowiowo-cynowe szkliwo, o odcieniu 
białoróżowym. Dzban zdobiony' jest dekoracją linearną, malowaną zielenią 
miedziową, fioletem manganowym i żółcienią antymonową. Pod krawędzią 
wylewu występuje szrafowanie ukośne, barwy zielonej i fioletowej, a na uchu 
poziome, w barwach fioletu i zieleni. Na brzuścu znajduje się motyw pionowy, 
składający się z krzyżujących się kresek żółtych i zielonych, ujętych dwiema 
liniami barwy fioletowej. Motywy malowane zielenią miedziową, nie mają 


---II
		

/Licencje_006_01_05_153_0001.djvu

			GDANSK, DOM UPHAGENA 


ŚCIANA N 


UUCA 
DŁUGA 

 


6 


WYKOP III 


@ 


STROP 
PIWNICY 


WYKOP I 


5 
4 GLADZCEMENTOWA 


'ZAPRAWA 
WAPlENNoca.IENI'OWA 


@ 


3 


POSADZKA 
CEGLANA 


2 


l 



 



 


1 
 


1? 
I 


, ... 


Ryc. 3. Gdańsk, Dom Uphagena (ul. Długa 12). Ściana wschodnia piwnic, wykopy archeologiczne l i III. Usytuowanie i częściowa 
rekonstrukcja wodociągu na podstawie odkrytych fragmentów: I - mur z tynkiem wapiennym; 2 - mur ceglany po odkuciu z 
tynku; 3 _ kamienie z zaprawą; 4 - szarobrązowy piasek gliniasty z grudkami cegieł, zaprawy, węgla drzewnego i kamiennego; 
5 _ szarobrązowy piasek gliniasty z grudkami cegieł, zaprawy, węgla drzewnego i kamiennego oraz potłuczonych butelek; 
6 _ próchno drzewne; 7 _ drewniane fragmenty rur; 8 - ołowiane złącze rur; 9 - piaszczysty osad w rurach drewnianych; 
10 _ szarobiały piasek żwirowy z rdzawymi smugami; II - jasny piasek z soczewkami gliny i gruboziarnistego żwiru; 
12 _ zielonkawy piasek żwirowy z dużymi, luźnymi kamykami; 13 - kamienie bez zaprawy; 14 - rdzawy żwir gruboziamisty z 
trzema warstwami kamieni różnej wielkości; 15 - jasnożółty piasek ze żwirem i rdzawymi smugami; 16 - soczewka gliny; 
17 _ rdzawy, gruboziarnisty żwir z domieszką piasku i kamieni; 18 - poziom wody gruntowej; 19 - hipotetyczny zasięg obiektu 
Fig. 3. Gdańsk, Uphagen House (12 Długa St.). Eastem cellar wall, archaeological trenches I and III. Location and partial 
reconstruction of water supply system on the basis of excavated fragments: l - wall with lime plaster; 2 - brick wall after 
removal of plaster; 3 _ stones with mortar; 4 - grey-brown clayey sand with clods of brick, mortar, wood co al and hard coal; 5 - 
grey-brown cłayey sand with clods of brick, mortar, wood coal, hard coal and bottle shatters; 6 - touchwood; 7 - wooden pipe 
fragments; 8 _ leaden pipe joint; 9 - sandy deposit in wooden pipes; 10 - grey-white gravelly sand with rust-coloured strips; II - 
light sand with lenses of clay and thick gravel; 12 - greenish gravelly sand with big, loose pebbles; 13 - stones without mortar; 
14 _ rust-coloured thick gravel with three layers of multisized stones; 15 - light-yellow sand with gravel and rust-coloured strips; 
16 _ clay lens; 17 _ rust-coloured, thick gravel with sand and stones; 18 - level of underground water; 19 - hypothetical extent of 
the structure
		

/Licencje_006_01_05_154_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_155_0001.djvu

			, - \ 

 
, ) 
, \1 

 -.... 
4W' 
't 
I , 
.1 
ł;, \ 
"" :J) 
11 
"" i \ 
, t-- 
_. 
J 
I., I 
, \...Z }1ł1ł 
... l 


Ryc. 4. Gdańsk, Dom Uphagena (ul. Długa 12). Piwnice, wykop I. Fragment malowa- 
nego dzbana fajansowego (fot. G. Goszczyńska) 
Fig. 4. Gdańsk, Uphagen House (12 Długa St.). Cellars. trench I. Fragment of painted 
faience pitcher (phot. by G. Goszczynska) 


.......
		

/Licencje_006_01_05_156_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_157_0001.djvu

			Badania archeologiczne w Domu Uphagena... 


145 


ostrego konturu, co jest charakterystyczne dla ceramiki pomorskie{ Barwę tę 
podobnie jak żółć, stosowano tu do dekoracji naczyń i ceramiki piecowej po- 
cząwszy od lat 70-tych XVIII wieku (Chranicki 1969, s. 413-417). Najbliższe 
analogie do dzbana odkrytego w Gdańsku znajdujemy w ceramice elbląskiej z 
2. połowy XVIII wieku. Tamte jednak naczynia zdobione są na brzuścach styli- 
zowanymi motywami roślinnymi, a wśród barw występuje: zieleń, fiolet i gra- 
nat, brak żółci. Biorąc pod uwagę cechy technologiczne, jak również kolorysty- 
kę naszego dzbana, możemy przyjąć, że pochodzi on z ostatniej ćwierci 
XVIII wieku. W Domu Uphagena znalazł się jednak znacznie później, zapewne 
z zewnątrz, razem z warstwą piaszczysto-gliniastą zawierającą różne odpadki, 
przemieszczoną tu dla zasypania "kanału" ze starym wodociągiem. 
W wykopie II, założonym przy południowo-zachodnim narożu piwnicy, od- 
kryto kolejny fragment drewnianej rury wodociągowej, w kształcie koryta, o 
szerokości 30 cm (ryc. 5 i 6); pochodziła ona jednak z innego, zapewne starsze- 
go, ujęcia wody. W tej części piwnicy uchwycono co najmniej sześć faz osad- 
nictwa rozwijającego się w obrębie posesji. Pozostałością pierwszej fazy jest 
fragment słabo zachowanej drewnianej konstrukcji (skrzyni?) zbudowanej z 
desek (ryc. 6). Została ona posadowiona na poziomie 1,05 m n.p.m. i wkopana 
na głębokość 0,62 m w naturalną warstwę żwirową ze skupiskami otoczaków. 
Strop jej znajdował się 0,65 m poniżej stopy gotyckiego fundamentu ściany 
zachodniej. W wykopie uchwycono tylko fragment konstrukcji, o powierzchni 
1,60 x 0,68 m i wysokości 0,59 m, pozostała jej część zagłębiała się pod za- 
chodnią ścianę. W drugiej fazie, wnętrze konstrukcji zostało wypełnione gliną z 
piaskiem i kamieniami, a wkop z nią związany zasypany szarym, przemiesza- 
nym piaskiem. Eksploracja była utrudniona bowim na głębokości 0,85 m n.p.m. 
pojawiła się woda, a jej wybieranie groziło osuwaniem się warstwy gliniastej 
spod fundamentu ściany. W wypełnisku konstrukcji, przy dnie, znaleziono je- 
den ułamek ceramiki całkowicie obtaczanej i 15 niewielkich fragmentów na- 
czyń silnie obtaczanych wypalonych w atmosferze redukcyjnej. Z powodu śla- 
dowego zachowania desek nieczytelne było założenie konstrukcji, a zawartość 
nie daje podstaw do jednoznacznego określenia jej funkcji (skrzynia?). W trze- 
ciej fazie ponownie wkopano się w zasypany wykop i na głębokości 1,10 m 
n.p.m. (10 cm nad konstrukcją), w szarozielonej glinie osadzono wyżej opisaną 
rurę wodociągową biegnącą na osi północ-południe, 0,54 m poniżej stopy fun- 
damentu murowanego budynku, pod linią jego lica (ryc. 5). W czwartej fazie, 
rurę tę, jak też cały wykop, ciągnący się dalej w kierunku zachodnim, zasypano 
warstwą gliny przemieszanej z piaskiem, żwirem i gruzem. W podłożu tym, na 
głębokości 1,64 m n.p.m., został posadowiony kamienny fundament zachodniej 
ściany murowanego budynku wzniesionego prawdopodobnie w 2. połowie 


8 Dziękuję serdecznie p. mgr E. Kilarskiej z Muzeum Narodowego w Gdańsku oraz 
p. dr A. Kwaśniewskiej z Muzeum Etnograficznego w Gdańsku-Oliwie, za konsultację 
odnośnie pomorskiej ceramiki nowożytnej.
		

/Licencje_006_01_05_158_0001.djvu

			146 


Elżbieta Choińska-Bochdan 


XV wieku. Po niwelacji w obrębie piwnicy, została położona ceglana posadzka. 
Nikłe jej ślady uchwycono w wykopie II, na głębokości 1,93-1,90 m n.p.m., 
przy południowej ścianie budynku. Okres użytkowania posadzki zakończył się 
pożarem, z którego ocalały fragmenty dranic, tkwiące w zachodnim profilu 
wykopu, na głębokości 1,96-2,00 m n.p.m. Materiał, określający w przybliżeniu 
chronologię warstwy spalenizny, stanowią: główka i fragmenty cybuchów fa- 
jek oraz nieliczne fragmenty naczyń fajansowych, datowanych na połowę 
XVIII wieku. W piątej fazie nastąpiła niwelacja tej warstwy i zasypanie jej 
piaskiem przemieszanym z gliną, grudkami zaprawy wapiennej i dużą ilością 
gruzu ceglanego. Powstała w ten sposób warstwa, o miąższości 0,60 m, praw- 
dopodobnie w celu umocnienia fundamentów osadzonych pierwotnie zbyt płyt- 
ko. Znaleziono w niej jeden fragment kafla garnkowego i pojedyncze fragmen- 
ty malowanej ceramiki, między innymi z zielonym szkliwem, datowane. na 
XVIII wiek, oraz gwoździe żelazne, potłuczone butle szklane (XIX w.?) i dość 
liczne muszle ostryg. Zalegająca powyżej cienka warstewka piasku przesyco- 
nego popiołem, z zawartością węgla drzewnego skłania do przypuszczeł'l, że na 
warstwie zasypiskowej, podwyższającej poziom piwnicy, została położona 
drewniana podłoga. Była ona czytelna również w wykopie I. 
Faza szósta, to kolejna niwelacja poziomu piwnicy i położenie posadzki z 
maszynowej, XIX-wiecznej cegły. Uchwycono ją na poziomie 2,68-2,75 m 
n.p.m., we wszystkich eksplorowanych wykopach. Przetrwała ona do naszych 
czasów, przysypana gruzem w wyniku zniszcze(l w 1945 roku. Podczas obec- 
nego remontu posadzka ta została oczyszczona z gruzu i zasypana czystym pia- 
skiem, który pokryto cementową gładzią. 
Wnioski. W eksplorowanych wykopach nie natrafiono na wyraźne ślady 
osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Występujące pojedyncze fragmenty na- 
czyń całkowicie obtaczanych, znalazły się tu na wtórnym złożu, razem z wars- 
twami niwelacyjnymi, prawdopodobnie z najbliższego zaplecza i nie stanowią 
elementu datującego najniższy poziom osadnictwa. Duże trudności sprawia też 
określenie chronologii odkrytych konstrukcji i przewodów wodociągowych, 
bowiem ze względu na bardzo zły stan zachowania drewna, nie można prze- 
prowadzić badań dendrochronologicznych. Musimy zatem przyjąć ustalenia 
hipotetyczne. Nie wykluczone, iż najstarsza faza zasiedlenia działki, uchwyco- 
na w wykopie 11, przypada na koniec XIII lub początek XIV wieku. Wiąże się z 
nią owa drewniana konstrukcja (skrzynia?) o bliżej nieokreślonym założeniu i 
przeznaczeniu, wchodząca pod wyżej posadowiony gotycki fundament za- 
chodniej ściany murowanego budynku. Sądząc ze stratygrafii trzech wykopów, 
osadnictwo rozwijające się w tej części miasta, przypuszczalnie nie sięgało 
ul. Długiej i ciągnęło się w kierunku południowo-zachodnim. Prawdopodobnie 
w wykopie II uchwycono północno-wschodni skraj, być może niewielkiej osady 
przedmiejskiej, położonej na peryferiach miasta lokowanego na prawie lubec- 
kim w 2. połowie XIII wieku na obszarze Głównego Miasta. Z tego czasu po-
		

/Licencje_006_01_05_159_0001.djvu

			4 


- 


>6 ,_ 

:..

:: . 
.'
 


'..." . 
r 


,.. 


.-" 
 


>; ."," 


,
-. 


1-.1: ,.".
., . ¥.... 
A'r 
 >t- 
--u.;, , 
'.'
 


'-
''''
'. 
.....
.\ 

 ;
' l.:" < \1101
 
, 3,:
 
" . 

 
l 


ł-. 
I 


.. 


('..
 
.I, 


1'\ 


... 


" " 'y;';"....
 4.' 
'!WIr :J:I 
: 


.-:.:,
 
'M 

' 
""-,...';. ;J.... 
"

.., 



/ 


J 
',l' 


. .. 


,., 


.' 


,,
 - 

,,-
 
 


.
 



 ...... 
.: 


:£ 


.;. 


. r' 
. \<0<, 



i.i 
....."'\ 


.... 



 
'
!ł' 


.... 



, 
. , 


...... 
.. 
" 


-"," 

,,,,,,,,-,,.,:.,.,". 


... 



" 
,. 



, 


..-.. -t 


,. 


'. 


'
 


..>' 


, 

 '_:-.,.. 
i " 
< .
 


--- 


J 


." 


'- 


" 


, .;:' 


....--::- 
 ..'. . 

 > .,.. 
 
"II.... -f .

. ' 
J.' 


..-<
, 


,(ItI: 



:\., 


.. , 

 ... 
....... A___. ';'
; t-
:' 



;, 


\.y 


" 
t 

s
 


..., 




, 
1

 .... 
, '-;"
 J' 

, ,
- ,. " 
'. 
.:." ..
> '\ \',- 
. . :
. ...



 
':.' <
.,.., ,
"\ "\' 
-..t ł---


 ..... 
'<1,., .(. . 
.: '

.:i'i"' 
Y'«! \
. 


,
 
-
.li:"


""... 


f'\ 


. 
f).ę..;. 



. 
".j
 
"....". " -'. 
. ....,ł......
 

 


, . 
,', 
:
.
 I . 
1";;\..: 


,.... 
.' 


,t, 


,., 

 


)'\-.i . 
ł ..f 
o!-..: ." 
. . ł: 


.' ", 
 
" 


,.' 
. >, 
.- 


I 

 
.ł.......... 
 

 OC :-; 
. 
'f.. 
'),;;;jlf . 
 (, 
« ,1 ... e, 
t.... <'-'
.... .o. .... 


r 


;) 


,. 


,',.' 
 


t.., '
; 



'. 



 



 


u.:
 


",,-., 


\ " . 
:_\
 'i-\ 
. =-& i\'., ' , ' .. ' . 
... 
"
.;: 

 
 

 
 '
4 
.. 

 \'
"f.t" 
 " 
.
 ., 'f :
 "V" 
_
.:. . t, 1., 

:f '.:..''-'A ..'\ ...;" ".)-, 
"',. .
. l' . P::-
 
 I " "1 
.,.. .r <}of 
.. . \ \' 
1 
 ..... 4
i'<łJ'A' , \, ':"
'1 " '\
 ;' 

. , . _
 . '. '
{ł-- '. 
'''\o,
 
:.-' łL . 
 ... 
, ." 
 
 A ' 'ł"V ,
.;". :' . J 

f#< 
 '.: .,. 
ł'-...
' ."
\, "- - '#fł "..
 /;!ł:. 

 ,ń. 


Ryc. 5. Gdańsk, Dom Uphagena (ul. Długa 12). Piwnice, wykop II. Usytuowanie rury 
wodociągowej pod fundamentem zachodniej ściany: ] - rura drewniana; 2 - deski 
(fragment drewnianej konstrukcji) 
Fig. 5. Gdańsk, Uphagen House (12 Długa St.). Cellars, trench II. Location of water 
supply pipe under the foundation of western wall: ] - wooden pipe; 2 - planks 
(fragment of timber construction)
		

/Licencje_006_01_05_160_0001.djvu

			!IJIio:---- 
It; 
=
 
..łi 
- ;
,-
 . 
, .. :,A 
1 
 
,- 


- 


';:'1:. 
"'''4 


'1' 



"- 


i
;:: 


"Ol 


..... 



 
v' 


, . 
, . 


"'t.. :": 


..,
 


.

' 


,i 
-"-'1. 
 



 



j.
 


'':
l,:,':,;f
. 


.. :


 

 , 



>{ 


-- 


,.,'S 


" 
- 


"\ ' 



 


... 


, 

r. 
.. :" 
, 



ł-'" \ ... 

 _ !',
' K
-
" 
 
.
 '\... ., 
"::'
'." ]I.,41
 ,\,r;..../' . <
 .. - 
te ,", r-t. 
. '.i" ':3I <
 'l. 
 
,
 
....; :: 
 
,
 
,o, . 
 ł' 't" ... ,,'" \ l 
.. "t " 
 ,.,." ..." .,.....
 'Ił I 
 . 
' I .
 . 
. ' 
 '!' , , i
. i
,,'oIJc .:

''ł':: !' 1 '
\ 

:--.. 
"': " t";". , ... n ....... 1/' t \." 

 ;. ł:.... \" t,t\' );'" ł.', \Jt-" 
it,,
" "4-:
 
'J 'ł" f if '.' 
;
 J Jł-: 1.:\',..... .' 
I . ."'. 
" IW' . ,
_
. . -......... . . .., k " . " 1). 
:. )-. , 
l ," . i:'" "" , , '. ....; . " I '
 "'..r";'_
" , 

- ,.
 
"''' '*... ..---....
-,>. 'ł 'i,,: 
'Ą-.,. .,,;.
, . ,. ... t >! . '. 
! '


. i 
.,,
 ?ł 
 . ;,
".' ,.....: .;;
:;.
_.
"'
"

.:
:-': 

/'II"



 "'10
 ,.. '. i l - 

;'t>1-ł'

 
;" ,"" "''''..'-''"", '''..... 
 .. 
,
 h
'. 
 , :.....
 
" 
j.J:>'\,,"", \,.> . 
 .
. 

 ,,' 
:

- 

,.;
, 

"""""'--,. 
 ."r-ł', ."':
"':-rt
", 


fJ.
 ' 
II' 



" 
.... t-q 

 J..
..."
, 
.'''_' 'r 
.
 ..
,_:_,
 , ._ . 

 ., _ "!-_ 

 .. "' . 
' . '" '" 
'ł,. ;- 
 >. ,:' ... 
.' .'" . ; 
::'

:
r 
 
; "' ,_ --
...J 
,---a! 4..:. ".
. 
:"!
 ł- .., : .' '. ". "; 
'.:. .. . :1:-...... . 
.' . 
 
"l
 
;::, . "'> 
. _...

 ;..; " 
. 
. ,'<1 1" 




'
 



 

 . 




 


" 


, . 
f 
. 
 


.:
 

 


f 
- 


, 

. 
. . :/.::.( 
.
 
- 


" 


."
 


Ryc. 6. Gdańsk, Dom Uphagena (ul. Długa 12). Piwnice, wykop II: I - przekrój drew- 
nianej rury w profilu N; 2 - fragment drewniancj konstrukcji 
Fig. 6. Gdańsk, Uphagen House (12 Długa St.). Cellars, trench 11: I - section of a woo- 
den pipe, profile N; 2 - fragment of timber construction 


......
		

/Licencje_006_01_05_161_0001.djvu

			Badania archeologiczne w Domu Vphagena... 


147 


chodzą odkryte przy ul. Chlebnickiej nr 48-50 oraz w rejonie Ratusza Głów- 
nomiejskiego domy o konstrukcji szkieletowej (ryglowej; Zbierski 1975, s. 62- 
-65). Niwelacja drewnianej konstrukcji (ryc. 6) i terenu w obrębie posesji wią- 
zana z drugą fazą zasiedlenia, mogła nastąpić około 1330 roku w trakcie regu- 
lacji planu miejskiego i przebiegu ul. Długiej, która w księdze gruntowej Głów- 
nego Miasta jest wymieniona w 1330 roku jako "Ionga platea" (Zbierski 1975, 
s. 64). A. Zbierski przypuszcza, że ul. Długa została wytyczona już po częścio- 
wym zburzeniu miasta przez Krzyżaków w 1308 roku. Późniejsza korekta jej 
osi wpłynęła na zmianę dawnego układu urbanistyczno-przestrzennego. miasta 
lubeckiego z 2. połowy XIII wieku. Nowego rozplanowania miasta dokonano 
jeszcze przed formalnym nadaniem Głównemu Miastu prawa chełmińskiego w 
1343 roku (Zbierski 1975, s. 65). Zgodnie z nowym planem, po odpowiednich 
niwelacjach terenu, zostały wytyczone przy ul. Długiej działki budowlane, a 
wśród nich również posesja późniejszego Domu Uphagena. Pierwszy zapis z 
nią związany w naj starszej zachowanej księdze gruntowej pochodzi z 1357 ro- 
ku, a więc pojawił się 14 lat po nadaniu miastu prawa chełmińskiego. Mając na 
uwadze, że była to działka wyższego rzędu strefowania społecznego, można 
przyjąć, że do wzniesionego tu wówczas domu, zapewne ryglowego, względnie 
do studni, znajdującej się w obrębie posesji, została doprowadzona woda pitna. 
Przypuszczalnie była ona czerpana z wodociągu miejskiego za pośrednictwem 
rury drewnianej odkrytej w wykopie II (ryc. 5). 
Podobne wodociągi, w formie koryta, występowały we Wrocławiu w 
XIII wieku (Rutkowska-Płachcińska 1978, s. 188). N iestety, fragmentarycznie 
odkryta rura w Domu Uphagena jest datowana hipotetycznie na XIV wiek. Nie 
można z całą pewnością ustalić, czy ujęcie to zaprowadził wzmiankowany w 
1382 roku Albert Wrede, czy też poprzedni właściciel w 1357 roku. Z zacho- 
wanych przekazów i starszych opracowall wiemy, że w GdaJlsku wodę pitną 
czerpano pierwotnie z naturalnego, otwartego nurtu Potoku Siedleckiego okre- 
ślanego w XIV-XVI wieku jako "Freiwasser" (Historia Gdańska 1982, s. 31). 
W l. połowie XIV wieku (1338 r.) wodę tę doprowadzano z Kanału Raduni 
rurami drewnianymi do studni publicznych oraz innych, usytuowanych w po- 
siadłościach patrycjatu gdańskiego (Simson 1913, s. 54). Od początku XV wie- 
ku jakość wody pitnej dostarczanej do studni miejskich i prywatnych drewnia- 
nymi rurami budziła wątpliwości i podejrzenia o powodowanie epidemii (His- 
toria Gdmlska 1982, s. 31 ). 
Najprawdopodobniej pierwszy wodociąg odkryty w Domu Uphagena w 
wykopie II funkcjonował do czasu wzniesienia przy ul. Długiej 12 budynku 
murowanego, zwanego w opracowaniach "domem przednim". Jak wskazują 
wyniki badall architektonicznych, nastąpiło to nie wcześniej jak w 2. połowie 
XV wieku. Można domniemywać, że tę inwestycję zrealizował patrycjusz 
gdański van Werne, zgodnie z zaleceniami gdańskiego wilkierza z 1454 roku. 
Usytuowanie rury 0,54 m poniżej stopy fundamentu nowego domu, pod linią 


""""'----
		

/Licencje_006_01_05_162_0001.djvu

			- 


148 


Elżbieta Choińska-Bochdan 


wewnętrznego lica ściany, wyklucza raczej korzystanie z wodociągu po wznie- 
sieniu budynku, gdyż zagrażałoby to jego statyce. Przepisy budowlane wymaga- 
ły zapewne zasypania istniejących rur. Do czasu założenia nowego wodociągu 
wodę czerpano zapewne z pobliskiej studni. 
Hipotetycznie można przyjąć, że drugi przewód wodociągowy, odkryty w 
wykopach I i III, przy wschodniej ścianie budynku (ryc. 3), mógł być tu dopro- 
wadzony po 1536 roku. Wówczas to Rada Miasta Gdańska zadecydowała o 
przeprowadzeniu wody podziemnym rurociągiem ze stawu młyńskiego w Krzy- 
żownikach, zasilanego dobrą wodą z Jeziora Jasień, a wzniesiona stacja pomp, 
zwana "Kunsztem" (Wasserkunst; Simson 1913, s. 166) wtłaczała ją pod ci- 
śnieniem do wodociągów miejskich. W 1577 roku stacja ta została spalona 
przez oblegające Gdańsk wojska Stefana Batorego, a odbudowana dopiero w 
1584 roku. XVI-wieczna konstrukcja stacji pomp wymagała niewątpliwie so- 
lidniejszych i zamkniętych przewodów wodociągowych. 
Można przypuszczać, że z nową siecią wodociągową połączona została 
również posesja przy ul. Długiej 12, jeżeli nie w połowie XVI wieku, to po 
1584 roku, w czasie odbudowy zniszczonej stacji pomp. Odkryte w domu prze- 
dnim rury biegły w piwnicy w wydzielonym kanale. Przebicie w ścianie pół- 
nocnej, od strony ul. Długiej, świadczy o późniejszym niż budowa podłączeniu. 
Widoczne w tej samej ścianie przejście było może przemaczone dla rurmi- 
strzów w celach konserwacji przewodów. Natomiast przebicie w ścianie połu- 
dniowej związane było z wyprowadzeniem rury na wewnętrzny dziedziniec. 
Wykonana w 1717 roku przez M. Wittwercka, inwentaryzacja Kunsztu i 
sieci wodociągowej w Gdańsku, ukazuje podłączenie Domu Uphagena do wo- 
dociągu na ul. Długiej za pomocą dwóch przewodów. Pierwszy z nich, prosto- 
padły do ulicy, ciągnący się przez dom przedni, dziedziniec wewnętrzny (gdzie 
zasilał fontannę), aż do tylnej oficyny, stanowi integralną część schematu i jest 
przypuszczalnie starszy. Natomiast późniejszy może być przewód krótszy do- 
prowadzony ukośnie do drugiej równoległej nitki wodociągu miejskiego. 
Dodatkowe zasilanie wodociągu wewnętrznego zostało - być może - doko- 
nane w ramach inwestycji realizowanych w XVII wieku przez Krzysztofa Bur- 
charda. Plan powstały około 1750 roku przedstawiający projekt rozbudowy 
sieci wodociągowej, nie uwzględnia już podłączenia do Domu Uphagena, ani 
do sąsiedniej kamienicy o numerze 13. Prawdopodobnie była ona zasilana z 
ujęcia odkrytego w wykopach I i III. Za taką interpretacją przemawiają wyniki 
badań architektonicznych wskazujące, iż przebicia we wschodnim murze ob- 
wodowym, występujące na osi rur pionowych zostały nadmurowane w 
XVIII wieku. Nie wykluczone, że dokonano tego w trakcie adaptacji kamienicy 
dla rodziny Uphagena. 
Ostateczne zaniechanie i zasypanie przewodów nastąpiło zapewne w związ- 
ku z budową nowoczesnych wodociągów i kanalizacji w latach 1868-1879 
(Kowalski, Massalski, Stankiewicz 1969, s. 130). 


..
		

/Licencje_006_01_05_163_0001.djvu

			=---- 


Badania archeologiczne w Domu Vphagena... 


149 


Wprawdzie nie udało się ściśle określić chronologii obiektów odsłoniętych 
w Domu Uphagena, jednak są one interesujące i zasługują na uwagę. Szcze- 
gólnie pierwsze w Gdańsku odkrycie przypuszczalnie XVI-wiecznego ujęcia 
wody w większym fragmencie pozwalającym na rekonstrukcję systemu w ob- 
rębie budynku. Wyniki przeprowadzonych badań archeologicznych stanowią 
zatem przyczynek do wiedzy o rozwoju zabudowy posesji Domu Uphagena, jak 
również do historii gdańskiej techniki. 


Literatura 


Wykaz skrótów 


W AP Ed. 


- Księga gruntowa Głównego Miasta, 1357 r., Wojewódzkie Archiwum 
Państwowe w Gdańsku, sygn. 300 


Chranicki J. 
1969 


Gdańska ceramika artystyczna, [w:] Gdańsk, jego dzieje i kultura, War- 
szawa' s. 404-419. 


Dahne R. 
b.r.w. 
Domańska H. 
1968 


Das Ratsherr Johan Uphagen - Haus in Danzig. 


Gdańsk Dom Uphagena - wyposażenie wnętrza XVIII w. Dokumentacja 
historyczna, t. I, (maszynopis w archiwum Regionalnego Ośrodka Stu- 
diów i Ochrony Środowiska Kulturowego w Gdańsku, ZR/338; dalej: 
archiwum Regionalnego Ośrodka), Gdańsk. 
1987 Śladami gdańskich zabytków, Gdańsk. 
Historia Gdańska 
1982 Historia Gdańska, t. 2, red. E. Cieślak, Gdańsk. 
Kowalski J., Massalski R., Stankiewicz J. 
1969 Rozwój urbanistyczny i architektoniczny Gdańska, [w:] Gdańsk, jego 
dzieje i kultura, Warszawa, s. 129-267. 
Maciejewski K. 
1978 Dom Uphagena, ul. Długa 12, Studium Urbanistyczne (faza przed pro- 
jektowa), Archiwum Domu Uphagena, (archiwum Regionalnego Ośrod- 
ka, PKZ/2375), Gdańsk. 


Osiński M. 
1971 


Dom Vphagena w Gdańsku, Studia i materiały do teorii i historii archi- 
tektury i urbanistyki, t. 9, Architektura perennis, Warszawa, s. 111-125.
		

/Licencje_006_01_05_164_0001.djvu

			150 


Elżbieta Choińska-Bochdan 


Piwek A., Tamacki J. 
1993 Inwentaryzacja i badania architektoniczne ścian piwnic "Domu Uphage- 
na" w Gdańsku ul. Długa 12, Archiwum Domu Uphagena, (archiwum 
Regionalnego Ośrodka), Gdańsk. 
Rutkowska-Płachcińska A. 
1978 Urządzenia młyńskie, [w:] Historia kultury materialnej Polski, w zary- 
sie, t. 2, Wrocław-Gdańsk, s. 150-203. 


Secker H. S. 
1919 
Simson P. 
1913 
Wolańska M. 
1977 


Das Danciger Uphagenhaus, Die Dekorative Kunst, t. 40. 


Geschichte der Stadt Danzig, t. I, Danzig. 


Dom Uphagena - wyposażenie wnętrza, 1775-1787, Dokumentacja 
przebiegu prac konserwatorskich, t. 1, (archiwum Regionalnego Ośrod- 
ka ZRI234), Gdańsk. 


Zbierski A. 
- 1975 


Początki Głównego (Prawego) Miasta w Gdańsku, Komunikaty nauko- 
we, Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, R. 23, nr l, s. 62-65. 


ARCHAEOLOGICAL EXCA VATIONS AT UPHAGEN HOUSE 
IN THE OLD TOWN IN GDAŃSK 


Summary 


The patrician house called Uphagen House is situated in Gdańsk, at 12 Długa Street, on 
a plot recorded in the Ground Book ofthe Main Town in 1357. The plot extended from 
Długa Sto to 125 Ogama St.. Until 1890 the front house was equipped with a porch, 
which was eventually dismantled in the course of ił street regulation. From 1382 the 
premises belonged to four successive owners, which is perceivable in the alterations 
mad e to the building of the plot and to the interior design. In 1775 the plot was pur- 
chased by a town councillor and patrician, Jan Uphagen, who introduced substantial 
changes in the architecture and design of the house and rebuilt the facade in the rococo 
style. In 1909 his inheritors leased the residence to the city, appropriating it for the Mu- 
seum of Gdańsk Interior of late 18 th century; the exposition opened to the pub lic in 
1911. 
In 1945 all buildings on the premises were destroyed by a fire, the only surviving 
parts being fragments of the front facade with a rococo portal and a Renaissance portal 
of the backyard facade; cellars were filled with rubble to the level of the ground floor. 
According to the decision of 1949, the house (and in the future also its interior) was to 
be renovated. The years 1951-1953 saw the rebuilding of the main house, but not the 
reconstruction ofthe interior. The side wing and back annexe, marked at that time with a 
low wall, were finally rebuilt in 1985-1989. Renovation and reconstruction works were 
resumed after a four-year break, their aim being to restore the former splendour of the 
buildings and to adapt them for the Museum of Gdańsk Interior of mid 18 th to 19 th cen- 
turies. In November 1993 the Archaeological Museum of Gdańsk launched archaeologi-
		

/Licencje_006_01_05_165_0001.djvu

			Badania archeologiczne w Domu Vphagena... 


151 


cal exploration, which accompanied the architectural research on the buildings. On 
commencing the excavations it was assumed that they might yield some traces of the 
alterations in the building of the plot, starting from the early medieval settlement which 
tlourished in the Main Town from the 11 th century. 
In conformity to the assumption, three trial trenches were laid out along the N-S axis 
in the cellars of the front building, in accessible places. Each of them yielded fragments 
of poorly preserved wooden water-pipes of about 30-40 cm in diameter, running along 
the N-S axis (fig. 3, 6) and com ing from two chronologically different conduits. The 
ol der, trough-shaped pipe was uncovered by the westem wall of the building, in trench 
II, which also revealed six phases ofthe development ofthe front building layout. 
The layer ofthe first phase, approximately dated to the end ofthe 13 th or the begin- 
ning ofthe 14 th century, contained a poorly preserved fragment (1.60 m x 0.65 m x 0.59 
m in height) of a wooden chest(?), built of boards; it was uncovered 0.65 m below the 
Gothic foundations of the building, Le. 1.05 m above sea-level. The remaining part of 
this structure, whose function is obscure, extended further westwards. In the second 
phase the chest(?) was filled in and the accompanying cut levelled; the filling consisted 
chietly of cIay, sand and single stones. The cut contained a shard of a fully tumed vessel 
and 15 shards of strongly tumed vessels, fired in a reducing atmosphere. Inferring from 
the stratigraphy of the explored trenches, the uncovered feature is arelic of a settlement 
foundation; it might have been either a part of an ol der, probably urban settlement 
founded on the Lubeck law and developing in the Main Town area from mid 13 th cen- 
tury, or of a suburban settlement which did not include Długa St. In the third phase, 
presumably around 1330, the older settlement was levelled as a result of a regulation of 
the town layout and Długa St., a street mentioned in 1331 in the Ground Book of the 
Main Town as longa platea. The plot at 12 Długa Sto was undoubtedly traced out at that 
time. 
The first building erected there was most probably built analogously to others: ac- 
cording to the transom construction. It was provided with drinking water from the town 
water supply system by' means of the trough-shaped wooden pipe running above the 
levelled chest(?). The pipe edge adjoined the foundations of a new, brick-built house, 
which was situated 0.54 m high er. It follows then that the water pipes installed on the 
premises in the early 14 th century functioned til1 mid 15 th century, Le. to the erection of a 
new building, extending towards Długa Sto and referred to as the 'front house.' This fact 
is connected with the fourth phase ofthe development ofthe plot building. 
The remaining two phases, V and VI, pertain only to the successive intemal level- 
ling ofthe cellars. 
Before the installation of a new water supply system, which took place in mid 16 th 
century, drinking water might have been drawn from an inner well. 
The new water supply system was uncovered in trenches I and III, by the eastem 
walI ofthe building (fig. 3). Passed from Długa Sto through an open ing in the wall, it led 
towards the backyard, perhaps to the 'back house,' also through a breach. Placed in a 
specially designed ditch, the system consisted of fuli wooden pipes, horizontal and verti- 
cal, joined with leaden couplings. 


. The conduit was probably covered up in the years 1868-1879, in the course ofthe 
construction of modem water supply and sewage systems.
		

/Licencje_006_01_05_166_0001.djvu

			152 


Elżbieta Choińska-Bochdan 


The findings of the exploration are an interesting contribution to the history of 
Gdańsk engineering and to the building development on the town plot at 12 Długa Sto 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_167_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii i Etnologii PAN 
Oddział w Poznaniu 


WOJCIECH DZIEDUSZYCKI 


Garncarstwo polskie u progu późnego średniowiecza. 
Tradycje. Adaptacja nowych wzorów. 
Uwarunkowania spoleczno-kulturowe 


Studium dotyczy relacji zachodzących między przeobrażeniami społeczno- 
kulturowymi dokonującymi się w XIII-XIV wieku a przemianami w ówczes- 
nym garncarstwie polskim. Problematyka przekształceń zachodzących w garn- 
carstwie okresu przejściowego między wczesnym a późnym średniowieczem 
poruszana był dotąd tylko w nielicznych opracowaniach (Dzieduszycki 1980a; 
1982; Kruppe 1981; 1989; 1993). Zwykle cezurę pomiędzy działalnością wcze- 
snośredniowiecznego garncarstwa tradycyjnego a początkami wytwarzania ce- 
ramiki o cechach uznanych za późnośredniowieczne umieszcza się około poło- 
wy XIII wieku lub w 2. połowie XIII wieku. Datowanie takie dotyczy szcze- 
gólnie zespołów pochodzących z nowo założonych miast lokacyjnych. Wyt- 
wórczość garncarską z tego okresu łączy się także z napływem na ziemie pols- 
kie ludności obcoetnicznej. W innego typu centrach kontynuujących wczesno- 
średniowieczną tradycję osadniczą głębsze przemiany w garncarstwie datuje się 
na czasy późniejsze, nieraz na 2. połowę XIV wieku (Dzieduszycki 1980a). 
Jednym z celów pracy jest także zasygnalizowanie możliwości zachodzenia 
wcześniejszych przemian w garncarstwie (XII-l. połowa XIII w.), mogących 
być efektem rodzimych przekształceń w obrębie tego rękodzieła. Ich specyfika i 
zakres zależne były od lokalnych zmian społeczno-kulturowych. 
Tak więc zamierzeniem pracy jest także przedstawienie możliwości poz- 
nawczych jakie daje rozpatrzenie stosunków społeczno-kulturowych tej doby. 
Za ważne uznano omówienie genezy procesów zachodzących w sferze ówczes- 
nej wielopoziomowej rzeczywistości społecznej, które determinowały między 
innymi kierunki wytwórczości garncarskiej. W rozważaniach dotyczących tra- 
dycji, adaptacji nowych wzorców i uwarunkowań społeczno-kulturowych poru- 
szono również kwestie przemian zachodzących w świadomości ówczesnego
		

/Licencje_006_01_05_168_0001.djvu

			154 


Wojciech Dzieduszycki 


społeczeństwa w kontekście poglądów o antynomiczności zbiorowej świado- 
mości w średniowieczu (Piekarczyk 1976, s.334; Guriewicz 1987, s.307). 
Przydatne było tu badanie upowszechniania się określonych przekonań kultu- 
rowych, ich zanikania, zmian kulturowych. Podstawę wyjaśnienia mogły sta- 
nowić ustalenia teoretyczne dotyczące istnienia dziedzictwa w zakresie świa- 
domości kulturowej oraz zasady determinacji funkcjonalnej na rodzaj zapotrze- 
bowań społecznych (Kmita 1982, s. 91-99). 
Wprawdzie problematyka pracy wiąże się z okresem XIII-l. połowa 
XIV wieku, ale na uwagę zasługują także przemiany społeczno-kulturowe za- 
chodzące w 2. połowie XI do XII wieku. Na okres ten bowiem przypadają waż- 
ne przekształcenia struktur organizacyjnych, politycznych i gospodarczych pań- 
stwa polskiego. Jednym ze znaczących czynników stabilizujących ówczesną sy- 
tuację wewnętrzną było powstanie i działalność wielu ośrodków wczesnomiejs- 
kich (Dzieduszyccy 1994) w 2. połowie XI wieku. Przełomowe przekształce- 
nia zachodziły następnie w XII wieku, zwłaszcza po 1138 roku, a więc po dziel- 
nicowym podziale Polski, decentralizacji władzy monarszej trwającej po 1. po- 
łowę XIV wieku. Zmie-nił się wówczas system zarządzania państwa, nastąpiła 
modyfikacja wielu rozwiązań organizacyjnych w ramach powstających księstw. 
Do ważniejszych czynników przemian należały: egzempcje immunitetowe czy- 
nione przez władców niektórym grupom ludności, związany z tym rozwój wiel- 
kiej własności ziemskiej i posiadłości możnowładczych w miastach, zamieranie 
wymogów prawa książęcego. Działalność książąt w obrębie miast polegała 
również na utrzymaniu i rozwijaniu zlokalizowanych tu różnorodnych instytucji 
(targów, karczem, komór celnych, jatek i in.). Dużą rolę odgrywali również 
możni świeccy i kościelni, oraz coraz liczniej napływający goście (hospites) bę- 
dący przekaźnikami wielu impulsów zewnętrznych. 
W l. połowie XIII wieku następuje początek recepcji prawa zachodnioeu- 
ropejskiego w nowo lokowanych miastach i osadach (Wędzki 1974, s. 233 nn.). 
Przełomowe znaczenie miało uwolnienie się części ludności od obowiązujące- 
go dotąd prawa książęcego, towarzyszył temu pełny immunitet, w wyniku któ- 
rego również własność kościelna i rycerska uwolniły się ostatecznie od 
zwierzchnictwa monarchii (Modzelewski 1987, s. 250). Owym przemianom, 
reformie miejskiej przypisywane jest ożywienie gospodarki pieniężnej, rozwój 
rynków lokalnych. Powstający nowy model prawno-ustrojowy miast dostoso- 
wany był do zmiennych warunków społecznych i ekonomicznych. Pogłębiał 
zróżnicowanie pomiędzy miastem a wsią i powodował powstanie stanu miesz- 
czańskiego oraz nowych organizacji miejskich: samorządu i systemu cechowe- 
go. Wprawdzie jeszcze w XIII wieku na ziemiach polskich egzystował zamiera- 
jący już tradycyjny model gospodarczy związany z prawem książęcym, ale był 
on już anachronizmem identyfikowanym z autarkicznym systemem ekonomicz- 
nym (Modzelewski 1975; 1987). Ludność objęta owym systemem zamieszkiwa- 
ła grody, wsie, kontynuując starsze tradycje wytwórcze. 


............
		

/Licencje_006_01_05_169_0001.djvu

			Garncarstwo polskie... 


155 


Przy omawianiu kwestii adaptacji nowych wzorców kulturowych rozpa- 
trzyć należy również wieloaspektowo model wartości społeczno-kulturowych 
reprezentowanych przez krystalizujące się ośrodki lokacyjne. Zapewniały one 
bowiem, dzięki swej wewnętrznej jurysdykcji, zamieszkującej tu ludności lep- 
szą sytuację prawną, ekonomiczną, wolność w wykonywaniu handlu i rzemio- 
sła (Zientara 1976, s.90 nn.). Novum stanowiło utworzenie organizacji samo- 
rządowej i cechów. Ważny element stanowiła działalność tych ostatnich, cechy 
bowiem stanowiły systemy, w których pozostawali w przymusowym związku 
osobiście wolni rzemieślnicy miejscowi, zrzeszeni według jednej lub pokrew- 
nej specjalności (Bardach 1964, s. 214). Wiadomo też, że na ziemiach polskich 
na ów system samorządowo-cechowy przechodzono stopniowo, nieraz dopiero 
w kilkadziesiąt lat po przeprowadzeniu reformy (Wędzki 1974; Samsonowicz 
1991). Dla rozważań istotna jest także specyfika działalności cechów polegają- 
ca na reglamentacji produkcji cechowej, ograniczaniu liczby warsztatów i ich 
pracowników, utrzymywaniu wysokich cen i niskich płac, tępieniu konkuren- 
cyjnej produkcji rzemieślniczej w obrębie "mili" miejskich. Cechy sprawowały 
także kontrolę jakości produkcji, kształciły rzemieślników, zabezpieczały do- 
stawę surowców, zmniejszały możliwość spekulacji. Było to pomocne w utrzy- 
maniu wysokiego poziomu rzemiosła późnośredniowiecznego. 
Na społeczność rzemieślniczą miasta w XIII wieku złożyła się w dużej czę- 
ści ludność rodzima, dopiero co wchodząca w nowe układy organizacyjne. 
Zamieszkiwali tu też obcy wytwórcy na ogół pochodzenia niemieckiego, którzy 
z czasem opanowywali cechy. Często też decyzje książąt ograniczały lub wręcz 
uniemożliwiały dopływ okolicznej ludności do rzemiosła, a niedostatek specja- 
listów uzupełniano sprowadzanymi z zagranicy (Zientara 1976, s. 95 nn.). 
Przy rozpatrywaniu problematyki społeczno-kulturowych uwarunkowań 
rzemieślników miejskich przytoczyć można ustalenia poczynione przez A. Gu- 
riewicza (1976, s. 192 nn. ). Według niego ważną cechą społeczeństwa wcze- 
snośredniowiecznego była korporacyjność, tzn. wchodzenie w skład licznych 
związków od wasalnych, organizacji rycerskich, zakonów, bractw, cechów, 
gildii po związki krwi i indywidualne grupy rodzinne. Korporacje owe podpo- 
rządkowywały przekonania jednostki zbiorowej świadomości grupy. Służyły 
utrwalaniu wytworzonych stosunków i bardziej odtwarzaniu się społeczeństwa 
na danych zasadach niż jego zmianie i rozwojowi. Tak więc w omawianym 
okresie korporacja kształtowała jednostkę, która naruszając kodeksy i regula- 
miny była karana, bądź wydalana z grupy. Dotyczyło to także ówczesnego 
rzemieślnika w przypadku jego odejścia od ustalonego schematu postępowania. 
Wspomniana reglamentacja życia społecznego spowodowana była warunkami 
wytwarzania, walką z konkurencją, podporządkowaniem i kontrolą. 
W świetle przytoczonych danych wydaje się, że znaczącym czynnikiem 
.ówczesnych przeobrażeń było załamanie się pierwotnej koncepcji prawa ksią- 
żęcego. Dokonujący się przełom w zbiorowej świadomości społecznej będący
		

/Licencje_006_01_05_170_0001.djvu

			156 


Wojciech Dzieduszycki 


efektem przewartościowywania, a następnie wzmożona adaptacja nowych idei, 
dla dużej części społeczeństwa uczyniła anachronicznymi obowiązujące dotąd 
podstawy prawno-ustrojowe. Na uwagę zasługuje to, iż owe adaptacje dokony- 
wały się niekiedy w różnym czasie i w różnym natężeniu, w zależności od 
trwałości rodzimego systemu wartości danego regionu Polski. Nowy system 
prawno-ustrojowy gwarantował emancypację powstającego środowiska miesz- 
czańskiego i praktycmie pierwszy jego okres krystalizacji przypadał na okres 
od XIII do połowy XIV wieku, choć na niektórych terenach proces ten był jesz- 
cze w toku w ciągu XV wieku (Samsonowicz 1991). Umownie datę końcową 
tego etapu można wiązać z 1320 rokiem, a więc z czasem koronacji Władysła- 
wa Łokietka, króla jednoczącej się Polski, a zarazem monarchii stanowej. Sta- 
nowej, a więc złożonej z licznych korporacji. Ich zaaprobowanie przez panują- 
cego było jednocześnie aktem uznania dla zmian w systemie ustrojowym doko- 
nywanych między innymi przez te nowe organizacje społeczne. 
Przekształcenia społeczno-kulturowe zachodzące w tych czasach malazły 
także swoje odbicie w zmianach, którym podlegało ówczesne garncarstwo. 
Badając ceramiczne źródła kultury materialnej stwierdzono, że poważniejsze 
przełomy w rodzimym garncarstwie polskim łączyć można z okresami: 2. po- 
łowa XI wieku, XII wiek, 2. połowa XIII wieku, kiedy to następują duże zmia- 
ny technologiczne i morfologiczne ceramiki naczyniowej. Typowe dla zespo- 
łów ceramicznych z l. połowy XII wieku było np. pogorszenie się ich jakości 
technologicznej (Kruszwica, Gdańsk), co mogło być spowodowane między 
innymi uwarunkowaniami lokalnymi (Kruszwica), jak też interregionalnymi 
tendencjami, jakie panowały w ówczesnym garncarstwie, a więc np. zwiększe- 
niem liczby wytwarzanych naczyń kosztem ich jakości. Przemiany te zaobser- 
wowane w obrębie rodzimej ceramiki całkowicie obtaczanej uwidaczniały się 
również w zakresie morfologii, zdobnictwa. Niezwykle istotnym elementem np. 
dla garncarstwa kruszwickiego w XII wieku, a zwłaszcza w 2. połowie 
XIII wieku było stosowanie bardzo zróżnicowanego zestawu form krawędzi 
naczyń. W okresach tych krawędzie tradycyjnej ceramiki naczyniowej tworząc 
wiele grup morfologicznych upodabniały się coraz bardziej do nie w pełni jesz- 
cze wykształconego okapu, tak charakterystycznego dla okazów późnośre- 
dniowiecznych (Dzieduszycki 1982, s. 49). Działalność ówczesnych garncarzy 
może sugerować, iż wspomniane tendencje być może były efektem przemian 
wewnętrznych tego rękodzieła, niekiedy adaptacją niektórych impulsów ze- 
wnętrznych, które po modyfikacji odwzorowywano w tradycyjnych wyrobach. 
Jednakże wiemy, że wczesnośredniowieczne garncarstwo polskie cechowała 
nieprzyswajalność wielu impulsów napływających z zewnątrz, zwłaszcza po- 
cząwszy od XII wieku. Dotyczy to szczególnie technologii i form naczyń 
"importów" ceramicznych łączonych np. z Europą Zachodnią (Dzieduszycki 
1979; 1980). Możliwe więc, że ówcześnie adaptowano jedynie pewne elementy 
morfologiczne lub zdobnicze, a generalnie zaobserwowane przemiany można 


........
		

/Licencje_006_01_05_171_0001.djvu

			Garncarstwo polskie... 


157 


wiązać z rodzimymi przeobrażeniami garncarstwa. Sytuacja ta wprawdzie ule- 
gła zmianie w 2. połowie XIII-XIV wieku, kiedy to w większym stopniu zaczę- 
to adaptować wzorce napływające z terenu Niemiec, Czech i innych krajów 
(Kruppe 1981, s. 110 nn.). Nie wiemy jednak, czy już wówczas, oprócz warsz- 
tatów garncarskich produkujących rodzimą, tradycyjną ceramikę nie istniały i 
inne, które na drodze wewnętrznych zmian technologii i techniki produkowały 
naczynia o doskonalszej jakości odpowiadające nowym potrzebom. Sytuacja 
taka jest prawdopodobna jeśli się wspomni, że we wczesnym średniowieczu na 
ziemiach polskich przeszkodą w adaptacji wielu obcych wzorców w garncar- 
stwie mógł być między innymi zarówno rodzimy konserwatyzm, jak też i to, że 
specyfika ówczesnych uwarunkowań społeczno-kulturowych była na tyle od- 
mienna od innej, iż cechy ceramiki obcej tu przywiezionej stanowiły jedynie 
cząstkę, nie w pełni jeszcze poznanego świata wartości. Ów brak zrozumienia 
dla tego świata powodował zarazem, że nie mógł on oddziaływać tylko poprzez 
same wytwory materialne na kierunki inwencji rodzimych rękodzielników. 
W tym kontekście zastanowić się należy nad problemem współwystępo- 
wania na ziemiach polskich w 2. połowie XIII wieku i w czasach późniejszych 
garncarstwa tradycyjnego z garncarstwem ośrodków lokacyjnych, działającym 
według nowych norm. Współistnienie tych dwóch kierunków wytwórczości 
było możliwe dzięki kilku czynnikom. Jednym z nich z pewnością było opóź- 
nione wykształcenie się organizacji cechowej w wielu ośrodkach miejskich. 
Możliwe też, że tolerancję działalności tradycyjnych garncarzy powodował ryn- 
kowy niedobór wytworów Wykonanych według nowych wzorów, a w związku z 
tym możliwość wypełnienia owej luki towarowej przez produkty mniej dosko- 
nałe. Tezę tę może popierać zasada stałego popytu na towar stanowiący artykuł 
pierwszej potrzeby w gospodarstwie domowym. Owo nienasycenie rynku mo- 
gło także zachodzić w przypadku braku dostatecznej liczby rzemieślników w 
nowo lokowanych ośrodkach, co powodowane było ówcześnie częstymi klęs- 
kami elementarnymi nawiedzającymi miasta. W późniejszym okresie, w 
XIV wieku, gdy w pełni wykształciły się organizacje cechowe niedobór naczyń 
ceramicznych na rynku wywołać mogła świadoma działalność danej korporacji. 
Wiązało się to z większym nakładem pracy przeznaczonej na jakościowo lepszy 
produkt, wytwarzany w mniejszych ilościach i akceptowany przez cech. Zaist- 
nieć mogło również ograniczenie produkcji przez zrzeszonych w korporacji w 
celu uzyskania wyższej ceny. 
Ważną rolę w zróżnicowaniu regionalnym w zakresie adaptacji nowych 
wzorców odgrywały też różnice statusu społecznego wytwórców. Tradycyjny 
rękodzielnik działający jeszcze w ramach praw zamierającego systemu ustro- 
jowego często pełnił rolę służebną lub wręcz był niewolnym. Dlatego jego ce- 
lem nie było doskonalenie warsztatu, jeśli ponadto istniał chłonny rynek na 
wytworzone przez niego produkty. Garncarz działający w ośrodku lokacyjnym 
posiadającym już ukształtowaną samorządową organizację wewnętrzną, był
		

/Licencje_006_01_05_172_0001.djvu

			158 


Wojciech Dzieduszycki 


człowiekiem korporacji rządzącej się swoimi prawami. Wprawdzie musiał dzia- 
łać według ustalonych wzorców, lecz miał wyższy status społeczny, uznanie 
potwierdzone wolnością. Był też zainteresowany jakością swojego wytworu 
zwłaszcza, gdy wspomnimy o wymogach kształtującego się rynku i gospodarki 
pieniężnej. Istniała ponadto możliwość narzucania nowych wzorców przez mi- 
strzów cechowych, co też mogło się wiązać z ulepszaniem warsztatu. 
Można więc założyć, iż na zróżnicowanie ówczesnej wytwórczości oraz na 
przyspieszenie adaptacji "nowinek" złożyły się różnice pomiędzy stanami 
świadomości społecznej oparte na odmiennych modelach zachowań społeczno- 
-kulturowych. Proces adaptacji nowości był sprzężony zwrotnie z procesem 
wytwarzania się nowych potrzeb społeczeństwa. 
W podsumowaniu zaakcentować należy spostrzeżenia dotyczące istnienia u 
progu późnego średniowiecza kilku nurtów wytwórczych w garncarstwie pol- 
skim. Z jednej strony było to rękodzieło tradycyjne ulegające wewnętrznym 
przemianom, które powodowane były między innymi przez szersze przekształ- 
cenia społeczno-kulturowe tej doby zachodzące w ośrodkach wczesnomiej- 
skich. Możliwe też, że na skutek owych zmian w rękodziele tradycyjnym wy- 
kształcił się w tym czasie rodzimy model wytwórczości, który już w 2. połowie 
XIII wieku mógł niekiedy osiągać poziom warsztatów podlegających oddziały- 
waniu ośrodków lokacyjnych. Inny nurt tworzyły bardziej konserwatywne pra- 
cownie wytwarzające naczynia w ośrodkach wiejskich, podmiejskich. 
Impulsem do szerszej adaptacji nowych idei napływających w XIII- 
XIV wieku na ziemie polskie było utworzenie ośrodków lokacyjnych, a także 
przybywanie liczniejszych grup ludności obcej, gospodarka pieniężna i inne. 
Ważnym czynnikiem przyspieszającym przemiany była działalność immunite- 
towa książąt, tworzenie się wielkiej własności ziemskiej, emancypacja niektó- 
rych grup ludności, powstawanie stanu mieszCzańskiego. Łączyła się z tym 
także przebudowa prawa agrarnego podważająca formy zależności poddańczej. 
Przebudowa ta była zarazem ustępstwem poczynionym pod presją migracji 
chłopów, które to migracje wchłaniane przez ruch kolonizacyjny były widocz- 
nym efektem przełomu jaki się dokonał w tradycyjnej świadomości społeczeń- 
stwa (Zientara 1975; 1976; Modzelewski 1987). Na względną jednolitość zało- 
żeń ówczesnej reformy i konsekwencję jej wcielenia miały wpływ rozbieżne 
interesy wszystkich jakościowo odmiennych poziomów: jednostek, mikro- i 
makrostruktur społecznych (Szmatka 1980). Charakteryzując więc czynniki 
przyspieszające adaptację nowych wzorców właśnie ów przełom zachodzący w 
antynomicznej świadomości ówczesnego społeczeństwa uznać można za naj- 
ważniejszy. Nie oznaczało to, iż "tradycyjność" jako taka uległa likwidacji. Na 
przykładzie garncarstwa można stwierdzić, że ów konserwatywny nurt w wy- 
twórczości kontynuowany był w licznych mutacjach, aż po XVI wiek (Kwapie- 
niowa 1972; Kruppe 1975; Dzieduszycki 1980a), jednak być może już wcze- 
śniej zepchnięty został w kręgi kultury ludowej.
		

/Licencje_006_01_05_173_0001.djvu

			Garncarstwo polskie... 


159 


Trudno jednak nie doceniać znaczenia tej kultury dla polskiego późnego 
średniowiecza. Przytoczyć tu można poglądy J. Delumeau (1971) stwierdzają- 
cego, iż przynajmniej do XVI wieku w zakresie chrystianizacji Europy istniał 
dystans między chrześcijaństwem miejskim a religijnością wiejską, którą ce- 
chowały jeszcze żywe relikty pogańskie. Także A. Guriewicz (1987) stwierdza 
dużą rolę symbiozy pomiędzy kulturą ludową Zachodu a oficjalną nauką Koś- 
cioła. Zniszczenie tej symbiozy datuje na koniec średniowiecza i początek cza- 
sów nowożytnych i łączy z narastaniem konfliktów. Nie oznacza to, że kultura 
ludowa zanikła, raczej zmniejszyła się jej społeczna przestrzeń oddziaływania 
na zachodzące przemiany. Stanowiła w dalszym ciągu zwarty system wartości, 
do czasów współczesnych leżący u podstaw tożsamości narodowej. 


Literatura 


Bardach J. 
1964 Historia państwa i prawa Polski, t. I , Warszawa. 
Delumeau J. 
1971 Le Catolicisme entre Lu(her et V oltaire, Paris. 
Dzieduszyccy B. i W. 
1994 Transformations of the Po/ish early urban centers in the period from the 
second half oj the ll lh to the beginnings of the 13 th century, Archaeolo- 
gia Polona, t. 32, s. 155-170. 
Dzieduszycki W. 
1979 Wczesnośredniowieczne importy ceramiczne z Kruszwicy, Slavia An- 
tiqua, t. 25, s. 63-97. 
1980a Przemipny w strukturze garncarstwa polskiego w 2. połowie XIII i 
1. połowie XIV w., Archeologia Polski, t. 24, s. 363-379. 
1980b Zum Studium weitreichender Kontakte fruhstadttischer Zentren am Bei- 
spiel der Diffusion keramischer Importe nach Polen im X-XIII Jh., Ar- 
chaeologia Polona, t. 19, s. 71-96. 
1982 Wczesnomiejska ceramika kruszwicka w okresie od 2. połowy X w. po 
połowę XIV w., Wrocław. 


Guriewicz A. 
1976 
1987 
Kmita J. 
1982 
Kruppe J. 
1975 


Kategorie kultury średniowiecznej, Warszawa. 
Problemy średniowiecznej kultury ludowej, Warszawa. 


o kulturze symbolicznej, Warszawa. 


1981 


W sprawie rzemiosła garncarskiego, [w:] Warszawa średniowieczna, 
t. 2, Warszawa, s. 145-148. 
Garncarstwo późnośredniowieczne w Polsce, Studia i materiały z his- 
torii kultury materialnej, t. 53, Wrocław.
		

/Licencje_006_01_05_174_0001.djvu

			160 


Wojciech Dzieduszycki 


Tradition et innovation dans la poterie du bas Moyen .4ge en Pologne. 
Esquisse du probleme, Archeologie Medievale, t. 19, s. 209-213. 
Garncarstwo późnośredniowieczne w Polsce. Stan badań archeologicz- 
nych, Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w 
Łodzi, seria archeologiczna, t. 36 (1989-1990), s. 151-157. 
Kwapieniowa M. 
1972 Garncarze krakowscy (XIV-XVIII w.), Materiały Archeologiczne, t. 13, 
s.57-11I. 
Modzelewski K. 
1975 Organizacja gospodarcza państwa piastowskiego. X-XIII w., Wrocław. 
1987 Chłopi w monarchii wczesnopiastowskiej, Wrocław. 
Piekarczyk S. 
1976 


1989 


1993 


Dylematy ontologicznych przesłanek nauk historycznych. Z metodolo- 
gicznych rozważań o człowieku logicznym i racjonalnym, [w:] Cultus et 
Cogito. Studia z dziejów średniowiecznej kultury, Warszawa, s.428- 
434. 
Samsonowicz H. 
1991 Dziedzictwo średniowiecza. Mity i rzeczywistość, Warszawa. 
Szmatka J. 
1980 


WędzkiA. 
1974 


Zientara B. 
1975 
1976 


Jednostka i społeczeństwo. O zależności zjawisk indywidualnych od 
społecznych, Warszawa. 


Początki reformy miejskiej w Środkowej Europie do połowy XlII wieku 
(Słowiańszczyzna Zachodnia), Prace Komisji Historycznej PTPN 27, 
Warszawa-Poznań. 


Henryk Brodaty i jego czasy, Warszawa. 
Prze,miany społeczno-gospodarcze i przestrzenne miast w dobie lokacji, 
[w:] Miasta doby feudalnej w Europie środkowo-wschodniej. Przemiany 
społeczne a układy przestrzenne, Warszawa-Po znań- Toruń. 


POLISH POTTERY-MAKING ON THE VERGE OF LA TE MEDIEVAL 
PERIOD. TRADITIONS. ADAPTIATION OF NEW MODELS. 
SOCIO-CULTURAL BACKGROUND 


Summary 


The article discusses the origin of social processes which in the 13 th and 14 th centuries 
determined the trends and alterations in pottery making. It also analyses former, i.e. 
early medieval changes affecting this branch of production, which were connected with 
the transformation of early urban centres. As it has been ascertained, deep transforma- 
tions within the traditional system ofpottery production taking place from the late 11 th to 
mid 13 th centuries were retlected in the altering features of earthenware. In Poland the 
period in question saw the reception ofwest-European law and the creation ofnumerous 
towns and settlements according to the German law.
		

/Licencje_006_01_05_175_0001.djvu

			Garncarstwo polskie... 


161 


It has also been assessed that the process of adaptation of new models in pottery- 
making, especially intensive in the late 13 th and early 14 th centuries, was stimulated by a 
contemporary tum in the social consciousness. Socio-cultural transformation and the 
emergence of new needs led to the creation of towos enjoying the municipal govem- 
ment, the emancipation of certain social groups, the rise of the middle c1ass, the diminu- 
tion of the ducal law and the reformation of the agrarian law, the increase in ducal im- 
munity grants, and finally the development of the market and monetary economy. The 
adaptation of new models and organisational solutions did not necessarily imply the 
disappearance of the traditional mode of pottery-making, whose material remains con- 
tinue to be recorded by archaeology even in the 16 th century contexts. Albeit driven into 
the domain offolk culture, the tradition has survived until the present day. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_176_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_177_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i histońi 


ArcheologickY ustav A V ĆR 
Praha 


JAN KLApSTE 


Promeny keramiky ve stredovekem meste Moste 


1. Mezi archeologii a zivou kulturou 


Ani niznorode posuny v zamereni archeologie sti'edoveku nesnizily ryznam 
studia kerami,ckych midob a jej ich ziomku. Jedinecne predpoklady tohoto pra- 
mene spocivaji v relativni promenJivosti sti'edoveke hrncirske produkce, v hoj- 
nem uziti nadob z palene hliny v nekdejsim kaZdodennim zivote a v jej ich pom- 
erne rychle spoti'ebe, provazene jen zcela dilci opetovnou vyuzitelnosti posko- 
zenych kusu. PoloZku ryctem sice posledni, pro archeologii ale prvoradou, vyt- 
vorily dobre mOZnosti uchovani keramiky v archeologickych situacich. 
Studium stredovekych nadob a jej ich fragmentU se casto ohranicuje na ry- 
poved' o chronologicke osnove. Ani dnesni archeologie leckdy nemiva zadnou 
jinou datovaci oporu, sama o sobe tato orientace snadno zastiiiuje dalsi poznat- 
ky, ktere keramika nabizi. S posunem k hlediskum kulturne historick)'m (cf. 
napr. Kruppe 1967; 1981) ovsem prechazime na odlisnou problemovou rovinu. 
Stoupaji naroky na povahu pramennych fondu, prekazkou se napi'iklad stava 
jej ich prilisna fragmentarizace. Vseobecne pribY'va otazka sirsiho kontextu zive 
kultury, v nemz keramicke nadoby slouzily spolu s nadobami z niznych jinych 
materialu, ve skladbe rozruznene i nadeji na archeologicke pretrvani. 
Mostecky nalezory fond rozhodujicim dilem pochazi z fekalnich jimek, je- 
jichz ryplne poskytly priznive podminky k uchovani znehodnocene kerarniky, 
nadob rozbitYch i celych, a dobre ochranily sti'epy krehkeho skla. Predmety z 
organickych materialu se tu ale ocitaly pouze ryjimecne, spiSe asi koncily v 
ohnisti. Nic nevime o kovorych nadobach, ktere vzhledem k trvale hodnote 
kovu mohla do archeologick)'ch situaci uvest jen ztrata. Jestlize teprve souhrn 
vsech materialem ruznorodych nadob skladal jeden jediny "ziry" celek, posky- 
tla i mostecka archeologie treba ryrazne, presto vsak nesnadno definovatelne 
casti uVaZovanych systemu. Oceneni archeologizovaneho ryberu, jeho alespoii
		

/Licencje_006_01_05_178_0001.djvu

			164 


Jan Klapśte 


orientacni vrazeni do mnoziny midob beznych ve stredoveke kaZdodenni kultu- 
re, se ani tady neobejde bez srovmivani s tak ci onak ucelenejsimi archeolo- 
gickymi i nearcheologickymi doki ady. 
K nastinu promen mostecke keramiky si vybereme zhruba petinu z priblizne 
850 celych ci rekonstruovanych nadob ziskanych odkryvem plochy u domu cp. 
226. Omezime se na uvodni nacrt a stranou tentokrat nechame rozbor fragmen- 
tarne uchovane keramiky, jakoz i diskusi o mechanismu vzniku nalezorych 
souboru, z nichz vybrane nadoby pochazejf. 


2. Mostecka keramika 13. aZ 16. stoleti 


2.1. Dozneni archaickeho sveta 


Studium regionalizace vYvoje keramiky v rane a vrcholne stredovekych 
Cechach bud e zrejme jeste dlouho patrit k dulezitYm zdrojum nasich poznatku. 
Rane stredoveky Most lezel v okruhu soustredenem do povodi reky Biliny 
(Bubenik, Meduna '1994; Klapste 1994, 92). Pocatky teto regionalni tradice, 
souvisejicf bezpochyby s nastupem specializovaneho hrnclTstvi, spadaly do 
9.-10. stoI., do doby pred vytvorenim struktury prime premyslovske vlady v 
severo:zapadnich Cechach. Nasledny v)'voj vztahujeme k bilinske provincii 
ovladane z knizecfho spravniho centra zalozeneho pred koncem 10. stoI. Na 
prahu 13. stoI. poznavame i v Moste zaverecnou (pozdni) kapitolu "bilinske" 
tradice. Hrncirska modelace probihala lepenim a obtlicenim, vypal vytvarel ke- 
ramiku sede, hnedosede a nekdy i okrove barvy. Na nekterych dnech se uplat- 
nily hrncirske znacky, tvorene vesmes jednoduchymi motivy, prostYm kriZkem 
Ci kriZkem uzavrenym do krouzku. Oproti slofitYm a rozruznenym motivum 
charakteristickym pro bilinskou oblast 11.-12. stoI. se individualizacni vaha 
znaceni :zasadne zuzila, presvedciva odpoved' na otazku jeho drivejsiho i po- 
zdniho vyznamu nam vsak stale unika. Prvorade misto v tvarove naplni mel 
hrnec, modelovany ve znacne uniformni ovoidni forme, s kalichovite prohnut- 
ym okrajem a ryzdobou zpravidla omezenou na uzky pas sroubovicove ryhy. 
Slouzil v sirokem objemovem rozpeti, dosud posouzeny mostecky vzorek sahal 
od 0,5 k 11,5 litru. Podstatne mensi podil zaujimala zvonovita miska/poklicka a 
lahev s okrajem upravenym do ctyrlistu (obr. 1: 1-3). 
Cenne informace nabizf srovnani mistni keramicke produkce s procesem 
vzniku vrcholne stredovekeho mesta. Vlastni formaci lokacniho Mostu sledu- 
jeme od 30. let 13. stoI. (Klapste, Velimsky 1992). Od pocatkli nove kapitoly 
mosteckych dejin se v popredi mestske obce napadne projevuji obyvatele prisli 
z nemecky-ch zemi, ostatne jiz kroku 1238 se slovem Bruchiz poprve ozvala ne- 
mecka podoba mistniho jmena. Zhruba prva generace obyvatelnoveho mesta ale
		

/Licencje_006_01_05_179_0001.djvu

			o 
,,

 


Ił ' 
'. . 
\.
 
.. . ut
"., 
,. . 
. , 
. .. 
.' ,. <. 6 


() /_
... 3 
. ._,..... .1 
rn .. ..., . .-.. 
\JJ 
I 4 
CI 


o 


San 


Obr. l. Most, I az 3 - keramika l. poloviny 13. stoI. navazuJlcl na starsi regionalni 
tradici (hrnec, lahev, miskaJpoklićka s otvorem); 4 a.Z 7 - keramicke importy 
13. stoI. (miniaturoi nadobky, plastika rytife na koni, zvonećek); 8 a.Z 9 - konvice 
s thnenoyYm uchem a trubkovitou vYlevkou, tvar pffznaćny pro nastupujicf 
vrcholn
 sti'edov
ke hrnćifstvi (8) a jeho napodoba v tradićnf vYrob
 (9) 
Fig. l. La ville de Most, 1-3 poterie de la premiere mo iti e du 13e sieci e renouee ave c 
l'ancienne tradition locale (pot, bouteiIle, jatte-couverc1e avec un trou); 4-7 
poterie importee (miniatures, plastique d'un chevalier a cheval, clochette); 8-9 a 
bec tubulaire, muni d'anse en forme d'un etrier; le type caracteristique pour le 
commen
ement de la poterie de Moyen-Age (8) et son imitation dans la pro- 
duction locale (9) 


L
		

/Licencje_006_01_05_180_0001.djvu

			166 


Jan Khipste 


brala do rukou "archaickou" keramiku, produkovanou tradicni ryrobni struktu- 
rou. V ceskych pomerech 13. stoI. patfił Most k mestum s mipadne dynamic- 
kym vzestupem, i jeho rozvoj mohl ale teprve postupne menit rovnovahu mezi 
norym a starym. Teprve p
otni spolecenska a ekonomicka stabiłizace mestske 
komunity uvoh'lovala predpoklady ke zmenam v tech oblastech, ktere uz fun- 
govaly pred lokacnimi pocatky a ktere mohly i po nich nejakou dobu slouzit. 
Prave tak "musel pockat" nory rozbeh mosteckeho hrncirstvi. Svou podstatou 
mj. znamenal zavaZnou promenu ekonomickou, jeho cas ale nastal az v bez- 
pecnem odstupu po prvoradych krocich v transformaci socialni struktury Mostu 
a jeho zazemi. Tato "zmena ve zmene" zaroven ohranicuje ulohu, ktera v lok- 
acnim prostfedi mohla pripadat keramickemu nadobi. I mestska komunita s 
ryraznym nemeckym pod ilem se ve svem kaZdodennim zivote dovedła po leta 
pfizpusobovat "zastarale" nabidce a jeji uzke skladbe zakladnich keramickych 
tvaru. 
Jestlize keramiku bezne uzivanou v pocMcich mosteckeho mestskeho zivota 
urcila vazba k regionalni rane stredoveke tradici, ojedinele se v jej im kontextu 
objevuji keramicke nadobky a drobne plastiky, jejichz znaky prozrazuji puvod 
mimo ramec ceske zeme. K utvareni slouziła zvlast' pripravena jemna hlina, 
nadobky vznikaly vytacenim, povrch nekterych kusu zustal belave rezny, nekde 
ho pokryla olovnata poleva, jinde se objevilo cervene malovani (obr. l: 4-7). 
Vyrobu techto predmetu hledame na zapad od Cech, blizsi urceni sice nezname, 
samotna dałkova distribuce vsak alespon obecne vypovida o sirsim obzoru stre- 
doevropskych kontaktu. Zaroven nas nadobky a drobne plastiky vytvorene pro 
hru deti i dospelych uvadeji do sveta "neuzitkorych" predmetu, v nasem dnes- 
nim chapani spojovanych s volnym casem. 


2.2. Nastup mestskeho remesla 


Od doby kołem polovioy 13. stoI. se vybava mosteckych domacnosti zacala 
menit. Mestske remesło postupne nahrazovalo "archaickou" keramiku a me- 
chanismus trhu, ktery uz sepjal mesto a zazemi, tomuto procesu daval sirokeho 
regionalniho jmenovatele. Tehdejsi diskontinuitu mosteckeho hrncirstvi radime . 
v Cechach k prikladum zvlast' radikalnich vrchołne stredovekych promen. No- 
vou stabiłizaci zacal slouzit jeden z okruhii vyrobni tradice, ktera az do 16. stoI. 
spojila podstatny dil severozapadnich Cech (napr. Zapotocky 1978). Jej i pr- 
votni koreny vyvozujeme z nemeckeho jihu, odkud take zrejme pochazela ry- 
znamna cast nemeckych prichozfch (cf. Klapste 1983, s. 456). 
Nastup mosteckeho hrncirstvi muze priblizit 39 nadob z jimky N12/2. 
Lze-Ii v Moste sestavit radu, v niz postupne ubYva keramika "archaicka" a stou- 
pa podil ptodukce vlastniho mestskeho hrncirstvi, patri zvoleny priklad az na 
samotny zaver uvazovane naslednosti. Ocitly se v nem pouze dve nadoby, ktere
		

/Licencje_006_01_05_181_0001.djvu

			Promeny keramiky... 


167 


volne souvisely s doznivanim rane sHedoveke vYrobni tradice. Tato skutecnost 
svedci pro dataci na konec 13. stoI. Hrncirska pracoviste sice neopustila techno- 
logii lepeni a obtaceni, podstatne ji vsak zdokonalila. ZvY sila se kvalita vYpalu, 
ktery produkoval tmave sede, sedozelene a svetle sede ci hnedave zbozi. Zakla- 
dnim vyzdobnym prvkem se stala vYvalkova sroubovice, svetla keramika nabi- 
dla podklad vhodny pro cervene malovanou vyzdobu. Vycet zakladnich kera- 
mickych tvaru se podstatne rozvinul a prave tehdy v ramci celeho mosteckeho 
sHedoveku dosahl vubec nejvyssiho rozruzneni. Pribyly hrnce s uchem, poklic- 
ky, misy, dzbany, konvice, pohary. Charakteristiku,souboru N12/2 sklada 16 
bezuchych hrncu, 8 hrncu s uchem, 13 dzbanu, l pohar a l misa (obr. 2). Objem 
bezuchych hrncu saha od 0,5 ke 4,3 litru (nejcasteji 0,8 az 1,1; napr. obr. 2: l), 
u hrncu s uchem od 0,6 k 1,6 !itru, u poharu ci ni 0,7 a u misy 1,4 litru. Sorti- 
ment dzbanu tvoi'ily tri skupiny. Dva velke zasobni ci transportni pojmuly 7 a 
9,5 (obr. 2: 6) litru, stfedni s objemem 2 az 2,4 litru (obr. 2: 5) pomohly zahnat 
zizen nekolika stolovniku, zatimco male dzbanky o 0,7 (obr. 2: 4) aZ 1,4 litru se 
asi vhodne priblizily chuti jednotlivcu. K zakladnim slozkam souboru se pi'ipo- 
juji dalSi pomerne vyhranene vlastnosti. Cervene malovani pati'ilo na stolni 
nadoby, zdobilo male a stredni dzbany a pohar. Dvojici objemnych dzbanu spo- 
jila plasticka vYzdoba. U hrncu se urcujicim tvarem okraje stalajednoducha ok- 
ruzi. Jejich vnitrni plocha zustala u vetSiny bezuchych hrncu konvexni, zatimco 
u vsech hrncu s uchem ji proclenil zlabęk. Clenitejsi profilace jiste usnadnila 
pevne prilepeni ucha, k vnitrnimu zlabku zaroven lepe prisedla poklicka. Prvo- 
tni duvod dvou reseni, ktera nastoupila vedle sebe, spatrujeme v ruznych vY r - 
obnich a uzivatelskych narocich. 
Novinky, ktere do mosteckych domacnosti vnesla keramika vyrabena od 
doby kolem poloviny 13. stoI., vYrazne zmenily zachazeni s tekutinami. Konvi- 
ce, pohary a dzbany vsak v mladsim hrncii'stvi cekaly rozdilne osudy. I na Mo- 
stec ku uz pri prvotnich kontaktech stare a nove tradice napadny zajem vzbudily 
konvice (obr. l: 8). Byly totiz prejaty do "archaicke" vYroby a v tomto smyslu 
se staly ojedinelym prechodnym jevem. Vysledek slouCil novY tvar se staro u 
technologii, vYzdobou i utvarenim okraje (obr. l: 9). Tak Ci on ak vsak vY roba 
konvic netrvala dlouho, ve stabilizovanem mestskem hrncii'stvi nepresahla 
13. stoI. Pricinu hledame v kratke zivotnosti, zatez 4 az 6 litru asi prilis namaha- 
la vyklenute Hmenove ucho. Mostecky sortiment opustily i keramicke pohary a 
pri stolovani se jednoznacne prosadily mai e dzbany. Jejich zvuk se ale jiste 
casto misil s cinkotem sklenenych poharu a ciSi. Z cele nabidky nadob na teku- 
tiny, kterou do Mostu prineslo 13. stoI., se tak dlouhodobe osvedcily prave jen 
dzbany a dzbanky ruznych velikosti a ucelu. 
Nadoby, o nez opirame nastin dejin mostecke keramiky, byly pro nekdejsi 
uzivatele neunosne opotrebeny a jako bezcenne skoncily ve fekalnich jimkach. 
?onechme stranou otazku, jak tato okolnost ovlivnila dochovany vY ber a vsim- 


L
		

/Licencje_006_01_05_182_0001.djvu

			Q 5cm 


8 


Obr. 2. Most, mistup m(\stskeho femesla, konec 13. stoI. Tvarova napli'l: hmec (I), 
hmec s uchem (2), pohar (3), dzban maly, sti'edni a velkY (4-6), misa (7), pok- 
lićka (8) 
Fig. 2. La viIle de Most, Je debut de l'artisanat de la ville, la fin du 13e siecIe. Le con- 
tenu des formes: pot (I), pot a un anse (2), coupe (3), cruche petite, moyenne et 
grande (4-6), jatte (7), couvercle (8)
		

/Licencje_006_01_05_183_0001.djvu

			Promeny keramiky... 


169 


neme si stop, ktere uzivani "aZ do konce" do vyfazenych nadob vepsalo. 
V kuchynskem provozu sUily na otevfenem ohni, ten ocazoval jej ich povrch a 
nekde spekl i hrubou krustu. U bezuchych hrncu obvykle plameny poznamenaly 
cely vnejsi piast', u hrncu s uchem se jej ich stopy soustfedily na stranu proti- 
lehlou uchu. Kritickou nesn8z ovsem pusobilo znecist'ovani vniti'niho povrchu. 
Vymluvny doki ad poskytuje tfeba prave soubor z jimky N12/2. Mezi jeho 39 
nadobami totiz vystupuje 25 celych kusu, vyfazenych nepochybne pro vniti'ni 
necistoty, dochovane na pórovitem stfepu leckde dodnes. Jestlize pro kuchyn- 
skou kerami ku zb)'vala cesta do fekalni jimky, mohly znecistene stolni nadoby 
jeste dosloufit v kuchyni. Stopy ohne tak pfibyly i na nekterych cervene malo- 
vanych dzbf1!1l'ch, kterym uz pfedtim chybelo tfeba pfislovecne utrzene ucho. 


2.3. Promeny jedne tradice 


Pfedstavu o mostecke keramice mladsiho stfedoveku poskytuje soubor z 
jimky JlI/l, zafaditelny do 2. poloviny 14. stoI. Obsahuje 64 nadob, 14 celych 
a 50 rekonstruovanych. Jeho skladba je napadne uniformni, zustala jen dvojice 
zakladnich tvaru, hrnec s uchem a dzban (obr. 3), ktere se setkavaji v pomeru 
57: 7. Mezi hrnci s uchem vystupuje 26 nadob s velmi podobnou stavbou tela, s 
pomerne jednotnym ovalenym okrajem a s v)'valkovou sroubovicf poIcryvajici 
podstatnou cast vnejsiho plaste (obr. 3: l, 3: 2). Vyvalkove cleneni zaroven 
usnadnovalo manipulaci a Vyhovelo tak jednoznacne ucelovemu fesenf. Skrom- 
ny doprovod se omezil na cervene malovanou linku (vzacne s malovanymi 
pulmesicky), otisk prosteho radylka ci jednoduchou ryhu. Pomerne sjednocena 
byla i velikost, zakladni rozpeti cinilo 0,6 aZ 2,8 litru, polovina z nadob nabidla 
objem mezi l a 2 litry. Hrnec na 12 litru tvofil naprosto krajni vYjimku. Oproti 
dobe nastupu mestskeho femesla se zmenily velikosti dzbanu. Vetsi dzbany 
reprezentuje nadoba 04 litrech (obr. 3: 7), male dzbanky pojmuly 0,4 aZ 1,4 lit- 
ru (obr. 3: 4 a 6). Podobne rozdeleni ukazuji i dalsi soudobe soubory z Mostu. 
Dfivejsi objemne dzbany zmizely, jej ich ustup asi vyvolaly nedobre zkusenosti 
s pfilis hmotnymi a tim i pfilis kfehkymi nadobami. Vyzdoba dzbanu zustala 
jednoducha, zpravidla se spokojila s v)'valky a cervenymi linkami. Zdurazneni 
zasluhuje zmena hrncifske technologie. Podle pracovnich stop byla totiz valna 
vetSina nadob z j imky J II /1 vytocena na rychle rotuj icfm kruhu, stopy odfeza- 
vani chybeji pouze na tfech dnech (mj. u dzbanu obr. 3: 7). 
V pohledu na mlad
i stfedovekou keramiku z Mostu napadne vystupuje 
znacny stupen jeji standardizace. Oporou teto tendence se stal o vyt8ceni na 
rychlem hrncifskem kruhu, zjednodu
eni se doćkala tvarova napln i vYzdoba. 
Vy

i stu pen sjednoceni mj. poznamenal eervene malovanou vYzdobu, ktera se 
ve 14.-15. stoI. beZne objevuje take na kuchynskem nadobi, na hrncich s uchem
		

/Licencje_006_01_05_184_0001.djvu

			170 


Jan K/ópste 


"":"',-.,.-::)) 


...:'W.V,":",,", 
..:.., ::"
'
.:


:.:;
::'
':;
:' :..:
.:.'
::

',:,
;i; ," 
_..,".i:';' 


C::::) 


Obr. 3. Most, prom!ny jedn
 tradice, 2. polovina 14. stoI. Tvarova naplń: hmec s uchem 
(1-3), dfban maly a velkj (4-6, 7) 
Fig. 3. La ville de Most, les changements d'une tradition, deuxi
me moiti
 du 14e siecle. 
Le contenu des fonnes: pot a un anse (1-3), crucbe petite et grande (4-6, 7) 


pfistavovanych k otevfenemu ohni. Individ
alizace n
kterYch stolnfch narlob, 
protikladna 
irokemu standardizaćnfmu trendu, se v mosteckem hmćffstvi nijak 
vYrazn
 nerozvinula. Stffdma zUstala i podoba malych dzb8nk6, zvedanych jen
		

/Licencje_006_01_05_185_0001.djvu

			Promeny keramiky... 


171 


lehce dvema prsty za drobne ousko (obr. 3: 4). VyhranenYm narokum mostec- 
kych mest'anu asi predevsim hovelo dute sklo (cf. terna ed. 1994) a zcela ok- 
rajove nabidku v)'lucnejsich nadob doplnily importy porynske a saske kamen i- 
ny. 


2.4. Na prabu novoveku 


Takrka po tri stoleti se zmeny mostecke keramiky scitaly do ramce jedne tradi- 
ce, prubeh 16. stoI. vsak zahajil novou kapitolu. Povahu tehdejsich promen 
hrncirstvi priblizuji nalezy z jimky JIl/2. Soubor 65 nadob na PrvY pohled 
spojuje zmenena technologie, dokonalejsi vytaceni modelovalo nadoby se slab- 
si strepem, vypal nejcasteji vedl k cihlove cervene ci okrove barve. V tvarove 
naplni dominuje hrnec s uchem, dolozeny 57 kusy. Jen 3 z nich zustaly cele, 
ostatni byly rekonstruovany ze strepu. Vycet dophluji 2 vetsi zasobnicove tva- 
ry, 2 dzbany, 2 panve a 2 talire (obr. 4). Vnitrek vetsiny nadob (mj. dvou tretin 
hrncu) souvisle kryje hneda, zluta ci zelena poleva. Sv)'m hladkym povrchem 
branila znecisteni a podstatne tak omezila pricinu, ktera dNve jinak neposkoze- 
ne nadobI vyrazovala do odpadu. Polevane nadoby mohly casteji slouzit aZ do 
mechanickeho znehodnoceni a v archeologickem inventari skutecne kiesa podil 
nadob dochovanych v ceiku. U hrncu s uchem prevladaji tvary o snizene v)'duti, 
s okrajem ve tvaru okru
1 a s v)'valky pokryvajicimi takrka cely vnejsi piast' 
(obr. 4: l). Ze 32 nadob teto skupiny pouze jedne jedine chybI vniti'ni poleva. 
Objemova charakteristika se v podstate nezmenila, soustred'uje se mezi 0,8 az 
2,8 litru, ojedinele vystupuji i tvary vetSi, krajnost nabidl hrnec o objemu 
8litru. Velikost obou registrovanych dzban u presahla 8 litru. Uplne chybeji 
male dzbany a s nimi i pici keramika jako takova. Diskuse o tomto jevu nas 
vraci k jeste vyssimu durazu na 610hu duteho skla, s pocatky novoveku navic 
stoupa otazka cinov)'ch stolnich nadob. Pevne misto v kuchyni nasla trojnoha 
panev s vnitrnl polevou. V Moste se sice ojedinele objevila uz ve 14.-15. stoI., 
teprve od 16. stoI. se ale stala beznou soucasti v)'bavy. Nevelke panve s obje- 
mem do 0,5 litru (obr. 4: 6) dobre vyhovely individualnimu naroku, mostecke 
domacnosti ovsem skytaly i panve mnohem objemnejsi, ktere snadno sblizily i 
nekolik jedliku. Zcela nove v kulture stolovani pribyl keramicky talir. Uvnitr 
byl nekdy pokryt jednobarevnou polevou, jindy se nabidl k v)'tvarne narocnej- 
slmu reseni (o br. 4: 5). S takov)'mi taliri se v mostecke keramice vzacne ob- 
jevuje nadobi vzdalene ciste 6celov)'m narokum. Vlastni studium nejen nove 
kapitoly hrnclrstvi, ale i podstatne zmeneneho kaZdodenniho zivota uf ale tvoN 
j ine tema.
		

/Licencje_006_01_05_186_0001.djvu

			o San 


Obr. 4. Most, na prahu novov
ku, 2. polovina 16. stoI. Tvarova naplit hmec s uchem 
(1-3), dzban velI	
			

/Licencje_006_01_05_187_0001.djvu

			Promeny keramiky... 


173 


3. N a navsteve v jednom dome 


Nejblizsi a nejprirozenejsi uroven, k niz Ize nastin promen mostecke kera- 
miky vztahnout, dava historie toho mest'anskeho domu, z jehoz zazemi posu- 
zovane nadoby pochazely (Klapste, Muk 1988). Pocatky dane parcely i na jeji 
plochu pi'inesly kerami ku, kterou jsme spojili s "archaickym svetem". Prvotni 
pi'isti'esi tehdy vytvoi'ila jednoducha zemnice s prostYm ohnistem. Dozila se 
PrvYch kroku mestskeho hrncii'stvi, mezi stfepy v zasypu uz nepotfebne jamy se 
objevila stopa nove produkce. Teprve se zanikem zemnice zacaly vlastni dejiny 
mest'anskeho domu. Soubor, ktery charakterizoval "nastup mestskeho i'emesla" 
odpovidal dobe, kdy celo parcely ovladla dvojice navzajem oddelenych zde- 
nych jader. Nadoby ukazujicf "promeny jedne tradice" slouzily v podstatne 
jinem obydli, v dome sjednocenem do trojdilne dispozice a vybavenem svetnicf 
a cernou kuchynł. Az tehdy z hlavni obytne mistnosti zmizel obtizny dym, hi'ala 
tu kachlova kamna a do pi'ilehle kuchyne se sousti'edilo vai'eni, peceni a dusenł. 
Navstevou "na prahu novoveku" bychom zastihli opet zmeneny dum. Svetnice 
ziskala nory di'eveny obklad, ve spodnim podlazi pi'ibyla cihlova klenba a z 
nekdejsi pivnice se tak stal sklep. Potom uz bez dalsich velkych zasahu nas dum 
pi'etrval az do demolice v roce 1976. 
Vytezeni historickeho Mostu kvuli uhli jednou provzdy smazalo kus histo- 
ricke pameti ceske zeme.. Stfedoveka keramika, par stovek nadob a bedny sti'e- 
pu, zustavaji dulezitou casti toho svedectvi, ktere archeologie mohla a dovedla 
zachranit. 


Literatura 


Bubenfk l., Meduna P. 
1994 Zur fruhmittelalterlichen Keramik in Nord-West-B6hmen, in: Slawische 
Keramik in Mitteleuropa vom 8. bis zum 11. Jahrhundert. Kol/oquium 
Mikuleice, Hrsg. C. Stana, Brno, 183-192. 


Cema E. (ed.) 
1994 
Klap
te J. 
1983 


Stfedoveke sklo v zemich Koruny eeske, Most. 


Studie o stfedoveke studne z Mostu, Pamatky archeologicke 74, 
443-492. 
1994 Pamet' krajiny stfedovekeho Mostecka, Most. 
. Klap
te J., Muk 1. 
1988 Studie o stfedovekem dome z Mostu (ep. 226), Pamatky archeologicke 
79, 199-240.
		

/Licencje_006_01_05_188_0001.djvu

			174 


Jan KIapste 


Klap
te J., VelimskY T. 
1992 The typological development of the town of Most, Bohemia, in: Medie- 
val Europe 1992, Re-printed Papers 1 - Urbanismus, York, 197-206. 


Kruppe J. 
1967 
1981 
Zapotocky M. 
1978 


Garncarstwo warszawskie w wiekach XIV i XV, Wrocław. 
Garncarstwo późnośredniowieczne w Polsce, Wrocław. 


StredowJkó keramika severoceskeho Polabi. Morfologie a relativni 
chronologie, pamatky archeologicke 69, 171-238. 


CHANGEMENTS DU MATERIEL CERAMIQUE DE LA 
VILLE MEDIEVALE DE MOST 


Resume 


L'articIe beneficie du materie l provenant de la recherche archeologique (Klap
te, 
VelimskY 1992) et eHe traite les quatre etapes du developpement de la poterie. Le pre- 
mier chapitre, correspondant a la fondation de la ville, remonte au deuxieme quart du 
Ue siecIe. La ville royale de Most possedait parmi ses citoyens un grand nombre des 
habitants allemands et longtemps elle se servait de la production ceramique liee a la 
tradition regionale precedente, qui se distingue par un repertoire assez restreint des for- 
mes (fig. 1:1 -3). Meme dans la ville avec un developpement dynamique ce n'etait que la 
stabilisation economique et sociale qui a libere des dispositions pour le mouvement dans 
des domaines, qui ont ete en fonction avant la fondation de la ville et qui ont pu servir 
encore une certaine periode. Le deuxieme chapitre qui remonte a ł'an 1300, reflete la 
reprise de la poterie proprement de Most. Caracteristique pour cette derniere est la dif- 
ferenciation des formes, la distinction des recipients de table et la part frappante des 
formes destinees a la manipulation avec des liquides (fig. 2). Le troisieme chapitre re- 
monte a la deuxieme mo iti e du 14 e siecIe. Une tendance pour la standardisation de la 
production se presente assez nettement, on aperyoit une restriction dans le repertoire des 
formes et c'est seulement maintenant que la poterie tournee est mise en usage (fig. 3). 
Dans la quatrieme chapitre on quitte la poterie medievale et on se retrouve au seuil des 
temp s modernes, dans la deuxieme moitie du 16 e siecIe. La technologie se change, des 
vases avec la glayure interieure deviennent courantes, le repertoire des formes est enri- 
chi par la poele a trois pieds et assiette (fig. 4). Notre travaił essaye mettre en evidence 
la distinction fonctionnelle des formes particulieres, ił traite la differenciation de capa- 
cite des vases et reflechit sur les rehitions de la ceramique avec des recipients en autres 
materiaux (notamment bois et verre).
		

/Licencje_006_01_05_189_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii 
Uniwersytet Łódzki 


ALDONA ANDRZEJEWSKA 


Jeszcze o tzw. ceramice husyckiej z terenu Kujaw na 
przykładzie znalezisk ze Zgłowiączki, 
woj. włocławskie 


Ceramika naczyniowa z literowym ornamentem wykonanym radełkiem, ok- 
reślana jako tzw. ceramika husycka znana jest z odkryć na terenie Kujaw - we 
Włocławku, Radziejowie, Kościelnej Wsi, Brześciu Kujawskim oraz w Zgło- 
wiączce. Poza materiałami ze Zgłowiączki, wszystkie pozostałe zostały opubli- 
kowane (Horbacz, Mikołajczyk, Wojda 1980; Kajzer 1988; 1994); autorzy op- 
racowań wiążą je z poziomami osadniczymi datowanymi na wiek XV (Włoc- 
ławek, Kościelna Wieś, Brześć Kujawski). Jedynie ułamki naczyń z Radziejo- 
wa L. Kajzer datuje na XVI - połowy XVII wieku. Odkrycia w Radziejowie 
pozwoliły spojrzeć na problem tzw. ceramiki husyckiej nie tylko w kontekście 
szerzenia się ideologii husyckiej w XV wieku i jej tradycji w wieku XVI, ale 
także szerzenia nowinek religijnych okresu reformacji. Istotnym tego przykła- 
dem jest XVI-wieczne naczynie z Szestna, woj. olsztyńskie, z napisem o treści 
religijnej, łączonej z ideą luterańską (Świętosławski 1987). 
Znaleziska ułamków naczyń z literami ze Zgłowiączki są kolejnym przy- 
czynkiem do datowania tzw. ceramiki husyckiej. Ich publikacja stała się moż- 
liwa dopiero po zakończeniu badań terenowych. 
W Zgłowiączce, gm. Lubraniec, badania archeologiczne osadnictwa wcze- 
snośredniowiecznego rozpoczęto w roku 1987. Objęto nimi trzy stanowiska 
zlokalizowane na terenie wsi: grodzisko, osadę produkcyjną i wieś (Andrze- 
jewska 1992; 1994; 1995). Ten znany z XII-wiecznych źródeł historycznych oś- 
rodek solowarski powstał w 2. połowie XI wieku, a około połowy wieku XIII 
stanowił już zespół osadniczy składający się z grodu, wsi z targiem, osady 
.produkcyjnej, a także siedziby parafii. Regres osadniczy zespołu nastąpił w 
latach 30-tych XIV wieku po spaleniu wsi i grodu. Ale nie ten okres z dziejów 
miejscowości wiąże się z interesującą nas problematyką. Po okresie (potwier-
		

/Licencje_006_01_05_190_0001.djvu

			176 


Aldona Andrzejewska 


dzonego archeologicznie) załamania się osadnictwa, wyraźne zmiany nastąpiły 
dopiero w czasach nowożytnych. Świątynia w Zgłowiączce po roku 1514 stała 
się filią kościoła klasztornego kanoników regularnych w Lubrańcu. Wśród upo- 
sażeń klasztoru znalazła się między innymi wieś Zgłowiączka, w której kanoni- 
cy założyli folwark (MHDW t. 23, s. 38). 
Ślady osadnictwa datowanego na XVI wiek wiążącego się z omawianą 
problematyką, odkryto na grodzisku. Stanowił je poziom osadniczy zawierają- 
cy głównie ułamki naczyń wypalanych w atmosferze redukcyjnej, ale też w 
zaawansowanej technice utleniającej, ułamki szklanic, naczyń kamionkowych, 
a także cegły. Związany on jest z budową i użytkowaniem zabudowań fol- 
warcznych o charakterze zarówno gospodarczym, jak i mieszkalnym. Siedziba 
ta, ulokowana na kopcu grodziska, musiała być otoczona parkanem, którego 
śladów, niestety, nie zarejestrowano. Za jego istnieniem przemawia jedynie 
zachowana pozostałość posadowienia solidnej bramy. Wobec powyższego fol- 
wark stanowił siedzibę o walorach obronnych. Gród funkcjonujący w średnio- 
wieczu otoczały od południowego-zachodu i zachodu wody rzeki Zgłowiączki, 
a od pozostałych stron -rosa. Otoczenie grodziska w XVI wieku, w porównaniu 
z okresem wcześniejszym, prawdopodobnie niewiele się zmieniło. Zasypywa- 
nie fosy - co ustalono w wyniku prowadzonych badań - rozpoczęto dopiero w 
XVIII wieku. 
W trakcie eksploracji nawarstwień związanych z folwarczną zabudową 
grodziska znaleziono łącznie 20 ułamków tzw. ceramiki husyckiej, wypalanych 
w atmosferze redukcyjnej, pochodzących z 16 naczyń. Z tego 12 niewielkich 
ułamków z górnych partii brzuśców 12 naczyń, ma poziomy "napis" w układzie 
metopowym (w dziewięciu przypadkach zachowany jest jeden pas, w trzech 
pozostałych, dwa równoległe), odciśnięty radęłkiem. Umieszczone w pasach 
wypukłe majuskulne litery (ustawione różnie, najczęściej odwrócone o 90 lub 
270° w stosunku do pionowej osi naczynia i często w lustrzanym odbiciu) znaj- 
dują się w prostokątnych polach oddzielonych pionowymi wypukłymi słupkami 
posiadającymi trzy lub cztery prostokątne dołki. Mimo znacznego rozdrobnie- 
nia ułamków i co za tym idzie, niejednokrotnie braku możliwości śledzenia 
układu i ciągów liter, ich dokładny opis jest konieczny dla dalszych analiz i 
porównań. 
Wykop 2 (nr inw. 2/1 0/87): l. Fragment brzuśca cylindrycznego naczynia, 
(dzbana?), toczonego z tłustej gliny. Odciśnięty pas liter zachował się w nie- 
wielkim stopniu. Widoczny jest fragment jednej litery S w lustrzanym odbiciu 
(ryc. l: 7); 2. Fragment brzuśca być może garnka, silnie obtaczanego, cienko- 
ściennego, wykonanego z gliny schudzonej małą ilością drobnoziarnistego pia- 
sku. Zachowała się tylko litera M odwrócona o 90°. Poniżej radełkowego odcis- 
ku powierzchnię naczynia pokrywają poziome słabo akcentowane żłobki 
(ryc. l : 8); 3. Fragment brzuśca cienkościennego naczynia (dzbana?) o powierz- 
chni zdobionej wyświecaniem, toczonego z tłustej gliny. Zachowany pas liter o
		

/Licencje_006_01_05_191_0001.djvu

			Jeszcze o tzw. ceramice husyckiej... 


177 


wysokości l, l cm, podzielony jest (pionowymi słupkami z czterema dołkami) 
na pola o wymiarach l, l x 0,9 cm. Zachowane M odwrócone jest o 90° zaś A o 
270° (ryc. l: 3); 4. Fragment brzuśca silnie obtaczanego garnka, wykonanego z 
gliny schudzonej małą ilością drobnoziarnistego piasku. Na naczyniu znajdują 
się dwa pasy literowego ornamentu; na górnym litery zachowane są fragmenta- 
rycznie i nie można ich odczytać, na dolnym widoczne jest A odwrócone o 90°, 
dalej M odwrócone o 270°, następnie w lustrzanym odbiciu S i prawdopodob- 
nie B. Zachowany pas o wysokości 0,8 cm, podzielony jest (pionowymi słup- 
kami z trzema dołkami) na pola o wymiarach 0,8 x 0,8-1,0 cm. Poniżej naczy- 
nie pokrywają poziome żłobki (ryc. l: l). 


-, 


-) 


5 c m 


, \ 
- \ 

 
6 
5 


) 


g\ 
9 


J 


..... 
- 


Ryc. l. Zgłowiączka, woj. włocławskie. Tzw. ceramika husycka: 1,3, 7-8 - wykop 2; 2, 
9 - wykop 6; 4 - wykop 12; 5-6 - wykop 24 
Fig. l. Zgłowiączka, Wrocław voivodeship. The so-called Hussite pottery: I, 3, 7- 
8 - trench 2; 2, 9 - trench 6; 4 - tren ch 12; 5, 6 - tren ch 24 


Wykop 6 (nr inw. Z/88/89): l. Fragment brzuśca cienkościennego naczynia, 
silnie obtaczanego, wykonanego z gliny schudzonej małą ilością drobnoziarni- 
'stego piasku. Częściowo zachowany odcisk nie pozwala na odczytanie liter; 2. 
Fragment naczynia o cechach technologicznych jak poprzednie. Zachowana jest 
jedna cała litera odwrócona o 270° - J lub G w lustrzanym odbiciu. Wysokość
		

/Licencje_006_01_05_192_0001.djvu

			178 


Aldona Andrzejewska 


pasa wynosi 1,0 cm, wymiary pola z wpisaną literą J/G wynoszą 1,0 x 1,1 cm. 
Oddzielające litery pionowe słupki mają cztery dołki (ryc. l: 9); 3. Fragment 
naczynia o cechach technologicznych jak poprzednie. Odcisk radełka tworzy 
pas wysokości 0,8 cm. Zachowały się dwie litery, odwrócone o 90° M i 0270° 
A, wpisane w pola o szerokości 1,0 cm. Poniżej liter powierzchnię naczynia 
zdobią poziome żłobki (ryc. l: 2). 
Wykop 12 (nr inw. Z/198/90): l. Fragment cienkościennego silnie obtacza- 
nego naczynia, wykonanego z tłustej gliny, zdobionego dwoma pasami liter. 
Czytelna jest tylko jedna litera z górnego pasa. Jest to S w lustrzanym odbiciu 
umieszczone w polu o wymiarach 1,1 x 1,3 cm przy wysokości pasa 1,3 cm. 
Litery oddzielone są pionowymi słupkami z trzema dołkami (ryc. l: 4); 2. Fra- 
gment grubościennego silnie obtaczanego naczynia, wykonanego z gliny schu- 
dzonej małą ilością drobnoziarnistego piasku. Zachowany odcisk radełka nie 
pozwala na odczytanie jakiejkolwiek litery. 
Wykop 23 (nr inw. Z/365/93): l. Fragment cienkościennego, silnie obta- 
czanego naczynia wykonanego z gliny schudzonej małą ilością drobnoziarni- 
stego piasku. Pas literowego ornamentu ma wysokość l, l cm. Pola liter roz- 
dzielają czterodołkowe słupki. Litery są rozmazane, gdyż radełko "poślizgnęło 
się" na powierzchni mokrego garnka w trakcie wykonywania odcisku. 
Wykop 24 (nr inw. Z/376/93): l. Fragment cienkościennego naczynia to- 
czonego z tłustej gliny, zdobionego dwoma pasami liter rozmieszczonych w 
polach o szerokości 1,0 cm i wysokości 1,1 cm, rozdzielonych pionowymi, 
czterodołkowymi słupkami. W górnym pasie czytelna jest tylko jedna litera, 
odwrócone o 90° G, lub J w lustrzanym odbiciu. W dolnym pasie znajduje się 
w lustrzanym odbiciu S i obok odwrócone o 270° A (ryc. l: 6); 2. Fragment 
naczynia o cechach technologicznych jak poprzednie. Zachował się pojedynczy 
pas liter o wysokości l, l cm, poniżej którego znajduje się wyżłobiona falista 
linia. Czytelna jest tylko litera S w lustrzanym odbiciu, umieszczona w polu o 
szerokości 0,9 cm. Pola rozdzielają pionowe czterodołkowe słupki (ryc. l: 5). 
Kolejne osiem ułamków, z 20 znalezionych w Zgłowiączce, pochodzi z 
czterech naczyń. W dwóch przypadkach są to duże fragmenty górnych partii 
cienkościennych garnków (wykop 2, nr inw. Z/I0/87 i wykop 7, nr inw. 
Z/93/89) z okapem i wrębem na pokrywkę, o średnicach wylewów: 14,2 cm i 
14,8 cm. W dwóch pozostałych przypadkach (wykop 20a, nr inw. Z1349/91 i 
wykop 24, nr inw. ZI 375193) sq to fragmenty górnych partii brzuśców cienko- 
ściennych naczyń, prawdopodobnie analogicznych form do poprzednich. 
Wszystkie te naczynia wykonano techniką bardzo silnego obtaczania, z gliny 
schudzonej małą ilością drobnoziarnistego piasku. Ozdobiono je poniżej 
(1-1,5 cm) okapu poziomym pasem odciśniętych radełkiem siedmiu powtarza- 
jących się majuskulnych wypukłych liter nie rozdzielonych, jak poprzednie, 
pionowymi słupkami. Odcisk na wszystkich czterech fragmentach został wyko- 
nany tym samym radełkiem. Na trzech naczyniach napis jest odwrócony o 180°
		

/Licencje_006_01_05_193_0001.djvu

			Jeszcze o tzw. ceramice husyckiej... 


179 


w stosunku do pionowej osi naczynia, (albo powinno się go czytać patrząc na 
naczynie z góry), na jednym odciśnięty został prawidłowo. Zachowały się na- 
stępujące litery na poszczególnych egzemplarzach: l. Z/I0/87 - U (V lub Y) 
obok N, po czym brak fragmentu naczynia i dopiero dalej zapewne C, dalej 
kolejno O L A U (V lub Y) N I C O L A (ryc. 2: l); 2. Z/93/89 - kolejno A U 
(VIY) N I C (ryc. 2: 2); 3. Z/349/91 - kolejno O L A U (VIY) (ryc. 2: 3); 4. 
Z/375/93 - kolejno A U (VN) N I C i fragment O (ryc. 2: 4). 
Istotnym dla odczytania napisu byłoby wskazanie litery początkowej. 
Wszystkie litery wycięto na powierzchni tłocznej radełka w różnych odstępach 
oraz nie zastosowano znaków oddzielających poszczególne wyrazy czy ich 
skróty. Wyraźną grupę stanowią O, L i A umieszczone tak, że odstęp między 
O i L oraz L i A wynosi 2 mm. Kolejne litery to U(VIY), N, I, C. Odstęp mię- 
dzy C i O wynosi 5 mm, a między A i Y 4 mm, między Y a N 5 mm, między N 
a 14 mm, między I a C 3 mm. Jeśli założymy, że początek inskrypcji stanowi 
O, to całość należałoby czytać O L A U(VIY) N I C. Doszukując się treści w 
obserwowanym układzie być może brzmiałaby ona OL(L)A(E) UNIC(A)- 
garnek jedyny (?). Zwarte ustawienie liter OLA może być pozorne i wynikać z 
nierównomiernego rozmieszczenia wszystkich siedmiu liter. Początek in- 
skrypcj i mógłby się dla przykładu zaczynać na N i wtedy czytamy N I C O L 
A U (8). Nie można również wykluczyć, że zastosowano różnego rodzaju 
skróty, które mogą być dla nas nie do odszyfrowania. Problem odczytania in- 
skrypcji jest więc otwarty, a przedstawione rozwiązania są jedynie propozy- 
cjami, do których można inieć wiele zastrzeżeń. 
Długość powtarzającej się siedmioliterowej sekwencji wynosi 7,8 cm. Wo- 
bec powyższego ustalono, że średnica radełka wynosiła 2,48 cm. Długość pasa 
inskrypcji ustalona w wyniku rekonstrukcji dwóch garnków (nr inw.: Z/1 0/87 i 
Z/93/89) wynosiła dla pierwszego 41,5 cm i drugiego 47,1 cm, co dawało moż- 
liwość pięcio- i sześciokrotnego powtórzenia pełnego odcisku radełka. Frag- 
menty opisanych czterech naczyń są inne niż znane tzw. husyckie z terenu Ku- 
jaw. Bliższe są one znaleziskom czeskim czy zachodnioeuropejskim. Analogii 
tych nie będę tutaj przytaczać, zostały one omówione przez autorów artykułów 
prezentujących znaleziska z Włocławska i Szestna, dlatego też poprzestanę na 
odwołaniu się do tych publikacji i cytowanej tam literatury ( Horbacz, Mikołaj- 
czyk, Wojda 1980, s. 29-43; Świętosławski 1987, s. 688-692). 
Jak już wyżej zaznaczono ułamki naczyń z napisami wydobyto z nawar- 
stwień kulturowych folwarku. Wobec tego ustalenie momentu jego budowy i 
określenie czasu funkcjonowania jest istotne dla dalszych rozważań uściślają- 
cych zarazam czas użytkowania omawianych naczyń. Kościół i parafia w 
Zgłowiączce przyłączone zostały jako filia do kościoła klasztoru kanoników 
regularnych w Lubrańcu w 1514 roku (MHDW, t. 23, s. 41). Dopiero po wizy- 
.tacji w 1583 roku odnotowano, że kościół w Zgłowiączce jest murowany
		

/Licencje_006_01_05_194_0001.djvu

			2 


Ryc. 2. Zgłowiączka, woj. włocławskie. Tzw. ceramika husycka: I - wykop 2; 2 - wykop 
7; 3 - wykop 20a; 4 - wykop 24 
Fig. 2. Zgłowiączka, Wrocław voivodeship. The so-called Hussite pottery: l - trench 2; 
2 - trench 7; 3 - trench 20a; 4 - trench 24
		

/Licencje_006_01_05_195_0001.djvu

			Jeszcze o tzw. ceramice husyckiej... 


181 


(MHDW, t. 19, s. 77). Budowa nowej murowanej świątyni rozpoczęła się za- 
pewne po 1514 roku, jeszcze w l. połowie XVI wieku, kiedy parafią zarządzali 
kanonicy. Zarówno do wzniesienia budynku mieszkalnego jak i posadowienia 
bramy użyto gruzu ceglanego, i w niewielkim stopniu całych cegieł. Materiał 
ten pochodzić musiał zapewne z budowy kościoła, za czym przemawia porów- 
nanie danych metrycznych cegły. Sądzić zatem należy, iż zabudowania fol- 
warczne powstały w okresie budowy nowego murowanego kościoła (zachowa- 
nego do dzisiaj), naj pewniej w l. połowie XVI wieku. W 2. połowie XVI wie- 
ku nastąpiły w Zgłowiączce zmiany, które mogą mieć związek z omawianymi 
znaleziskami. 
Około 1566 roku Jakub Chlewicki, syn Piotra Chlewickiego podstolego 
krakowskiego, ożenił się z Zofią Lubrańską córką Tomasza Lubrańskiego kasz- 
telana brzeskiego (Niesiecki 1839, s. 35-37; Boniecki 1900, s. 375-376). Jakub 
Chlewicki w 1568 roku, po śmierci Hipolita Luboradzkiego prepozyta klaszto- 
ru, wypędził z Lubrańca zakonników. Sprowadził na probostwo do Lubrańca, 
jak i kościołów filialnych (parafie Zgłowiączka i Bytoń) swojego brata stry- 
jecznego Jana Chlewickiego, a w roku 1575, po jego śmierci, krewnego Am- 
brożego Lubiszewskiego (MHDW, t. 23, s. 38). Zarówno o Jakubie Chlewic- 
kim, jak i o kolejnych sprowadzanych przez niego proboszczach, w wizytacjach 
kościelnych z lat 1582-1594 znajduje się wiele opinii nieprzychylnych lub 
wręcz oskarżających o herezję. Ambroży Lubiszewski subdiakon, od 1575 roku 
mieszkał w folwarku w Zgłowiączce wraz z konkubiną Zofią i dwoma synami. 
Nosił się i czesał po dworsku, brewiarza nie Ódmawiał nie dbając wcale o obo- 
wiązki kapłańskie. Wikary skarżył się wizytatorowi, że Lubiszewski nie chce 
dawać wina do mszy zużywając je na własne potrzeby. W okresie tym również 
wikariuszami zostawali kapłani o nienajlepszej opinni w oczach wizytatorów 
(MHDW, t. 19, s. 73; t. 22, s. 53-55; t. 23, s. 38-41). Zarówno kościół, jak i sam 
folwark przedstawiał zły stan. W wizytacji z 1594 roku odnotowano, że Lubi- 
szewski od wielu lat jest ekskomunikowany i mimo to nadal pozostaje na pro- 
bostwie nie wykonując swoich podstawowych obowiązków. Sytuacja taka 
trwała do końca XVI wieku, do jego śmierci. Na początku wieku XVII do Lu- 
brańca powrócili kanonicy regularni i ponownie przejęli zarząd tutejszą parafią 
jak i folwarkiem. 
Odnotowane w dokumentach diecezjalnych fakty, są wyrazem wydarzeń 
jakie zachodziły w Polsce w XVI stuleciu. Wraz z przybyciem do Lubrańca 
Jakuba Chlewickiego, osoby której bliskie musiały być idee reformacji, nastąpi- 
ły zmiany zarówno w kościele lubranieckim, jak i podlegającym mu parafiom. 
Dość jednoznacznie rozumieć należy jego posunięcia. A mianowicie wypędze- 
nie zakonników z Lubrańca, przejęcie ich dóbr oraz obsadzanie probostw oso- 
bami, które w wizytacjach opisywano z wyraźną dezaprobatą i ostrą krytyką. 
Kujawskie znaleziska naczyń z napisami zostały w literaturze jednoznacz- 
nie powiązane przede wszystkim z ruchem husyckim. Jednak na podstawie od-
		

/Licencje_006_01_05_196_0001.djvu

			182 


Aldona Andrzejewska 


kryć W Radziejowie zwrócono uwagę na ich użytkowanie także w XVI wieku, 
prawdopodobnie jako kontynuację idei ruchu husyckiego na Kujawach wok- 
resie reformacji, co szczególnie czytelne jest na przykładzie Radziejowa i dzia- 
łającego tam w 2. połowie XVI wieku zboru braci czeskich (Kajzer 1988, 
s. 661-662). W świetle znalezisk czeskich, jak i przykładu naczynia z Szestna, 
związek napisów na nich umieszczanych, z religijnymi przemianami XV i 
XVI wieku jest bezsporny. Odkrycia kujawskie przy braku możliwości odczyta- 
nia układów liter, nie dają pełnej możliwości interpretacyjnej i wiązania ich z 
określonymi wydarzeniami religijnymi. Chociaż zastanawiające jest, że odkry- 
wano owe naczynia w miejscowościach, w których nie tylko znajdowały się oś- 
rodki krzewienia nowinek religijnych, ale także tam, gdzie zamieszkiwały oso- 
by sprzyjające lub wręcz opowiadające się za ową ideologią (Horbacz, Miko- 
łajczyk, Wojda 1980, s. 45-47; Kajzer 1988, s. 661-662). Zjawisko to jest ob- 
serwowane także na przykładzie Zgłowiączki. 
Budynki folwarczne ulokowane na grodzisku użytkowane były przez około 
80 lat o ile założymy, że prace inwestycyjne kanoników zakończyły się wkrótce 
po przejęciu przez nich wsi. Zabudowania folwarczne funkcjonowały na kopcu 
do całkowitego ich technicznego zużycia, czyli prawdopodobnie do końca 
XVI wieku, po czym nowe już w początkach XVII wieku zlokalizowano w 
innej części wsi. Kanonicy użytkowali omawiany obiekt do 1568 roku, czyli do 
czasu konfiskaty ich dóbr i przybycia do Zgłowiączki nowego proboszcza. Za- 
rejestrowany poziom stratygraficzny odpowiadający interesującemu nas osad- 
nictwu folwarcznemu, nie pozwala wydzielać faz użytkowania obiektu. Dlatego 
też założenie, że ceramika tzw. husycka pojawiła się dopiero z przybyciem 
heretyków jest tutaj przedstawiane z dużą ostrożnością. O ile jednak dotychcza- 
sowe ustalenia dość jednoznacznie wskazują na łączenie tej "innej ornamenty- 
ki" z okresami szerzenia się nowych prądów religijnych, o tyle wiązanie owych 
naczyń z okresem działania kanoników regularnych jest chyba nie zasadne. 
Nowi użytkownicy folwarku przybyli tutaj w 2. połowie XVI wieku mieli wię- 
cej powodów do manifestowania swojej inności, czego wyrazem była zapewne 
używana przez nich określona ceramika. Zwraca uwagę znaczna liczba frag- 
mentów tych naczyń, bo aż 16. Dla porównania, we Włocławku znaleziono 
sześć fragmentów (Horbacz, Mikołajczyk, Wojda 1980, s. 26), w Radziejowie 
sześć fragmentów (Kajzer 1988, s. 655-660), w Kościelnej Wsi dwa fragmenty 
(Kajzer 1988, s. 652-654) i Brześciu Kujawskim dwa fragmenty i jeden cały 
garnek. Tak zńaczna ich liczba w tym wiejskim ośrodku, może właśnie wiąże 
się z określoną ich funkcją liturgiczną, codziennymi obowiązkami religijnymi 
mieszkańców domu na kopcu. Proboszcz Ambroży Lubiszewski wyraźnie po- 
tępiany przez wizytatorów biskupich, w ich rozumieniu nie wykonywał wcale 
obowiązków kapłańskich. Prawdopodobnie wykonywał je inaczej, co w połą- 
czeniu z prowadzeniem odmiennego stylu życia, jak i nieprzestrzeganiem celi- 
batu spowodowało w końcu jego ekskomunikę.
		

/Licencje_006_01_05_197_0001.djvu

			Jeszcze o tzw. ceramice husyckiej... 


183 


Przedstawione znaleziska w większości stanowią kolejny przykład zdobie- 
nia literami (czy ukrytą w skrótach inskrypcją) powierzchni naczyń, analogicz- 
ny do innych tego typu znalezisk kujawskich. Na jednym z większych fragmen- 
tów zachowały się kolejno litery A, M, S i chyba B (ryc. l: 1), na dwóch in- 
nych tylko A i M (ryc. l: 2, 3). L. Kajzer w swoim ostatnim artykule poświę- 
conym problematyce tzw. ceramiki husyckiej, analizując napisy umieszczone 
na misie z Włocławka i na garnku z Brześcia Kujawskiego (na których zacho- 
wała się pełna sekwencja pięciu liter: A, MIE, SIN, WIE, U/J) zwrócił uwagę 
na zastanawiające podobieństwa. Zarówno kształt liter, jak i powtarzająca się 
ich sekwencja oraz bardzo zbliżone wymiary radełek, mogą świadczyć o tym, 
że oba te naczynia powstały w tej samej pracowni i odcisk wykonano tym sa- 
mym radełkiem. Sugestia ta w pewnym tylko stopniu ma także potwierdzenie w 
materiale ze Zgłowiączki. Kolejność liter wydaje się być ta sama (aczkolwiek 
tylko częściowo zachowana), ale wielkość liter, jak i wysokość pasa ornamentu 
jest różna i zarazem inna od porównywanych okazów z Włocławka i Brześcia 
Kujawskiego. Kolejna sugestia L. Kajzera wskazuje na prawdopodobieństwo 
istnienia początkowo jednego radełka pierwowzoru, którym posługiwali się 
garncarze w jednym z wymienionych miast. Po jego zużyciu wykonano dokład- 
ne kopie pozwalające na wykonywanie ornamentu literowego w zachowanym 
układzie sekwencji, aż po połowę XVII wieku. Religijna treść napisu okresu 
poprzedniego z czasem miałaby zamienić się tylko w ornamentacyjną modę. 
Właściwie przy słabo zachowanych materiałach trudno o daleko idące porów- 
nania. W dalszym ciągu mimo przybywania znalezisk fragmentów owych na- 
czyń, tak naprawdę niewiele wiemy na temat ewentualnej treści napisów. Po- 
wtarzanie takiej samej sekwencji na różnych radełkach (przy różnych wielko- 
ściach liter, szerokości pasa tłocznego) może zawierać jednak zamierzoną myśl. 
Do końca nie możemy przecież wykluczyć, że powtarzające się te same litery, 
są nośnikami konkretnych informacji, dla nas nie do odczytania. Może w tych 
powtórzeniach nie jest bezmyślne powielanie tylko znaków-ornamentów. Gdy- 
by przecież nie chodziło o zachowanie głębszych treści, ta ornamentacyjna ma- 
niera mogłaby zaowocować innymi kombinacjami. Zwłaszcza jeśli zakładamy, 
że osoby wykonujące radełka nie umiały pisać, to tym bardziej kolejność zna- 
ków dla nich bez znaczenia, mogłaby ulegać zmianie. Gdybyśmy obecnie, dla 
próby chcieli wyciąć w drewnie takie radełko, to sądzę, że wiele osób miałoby 
trudności z odpowiednim wykonaniem negatywu napisu i wycięciem liter w 
lustrzanym odbiciu, tak aby w efekcie dały one prawidłowy odcisk. Może właś- 
nie wykonujący radełka, bez wprawy i doświadczenia w takiej czynności, robi- 
li różne błędy, nawet jeśli potrafili pisać. Ale przede wszystkim zachowywali i 
powielali określoną kolejność znaków i to zapewne było najważniejsze. Husy- 
. tyzm w XV wieku był na Kujawach tępiony przez kościół, dochodziło do licz- 
nych oskarżeń i procesów o herezje. Jeśli odkrywane naczynia mają z husyty- 
zmem, jak i późniejszymi religijnymi wydarzeniami coś wspólnego, to jako
		

/Licencje_006_01_05_198_0001.djvu

			184 


Aldona Andrzejewska 


wyraz herezji powinny być także przez kościół eliminowane z życia poprzez, 
chociażby zakaz ich produkcji. Może dlatego umiejętność wykonywania sa- 
mych radełek nigdy nie miała szansy rozwinąć się w perfekcyjne rzemiosło, a 
i sama treść napisów była w jakiś sposób dostępna tylko dla wtajemniczonych. 
Podsumowując prezentację materiałów, jak i próbę wyjaśnienia ich związ- 
ku z określonymi wydarzeniami, należy przede wszystkim zaznaczyć, że są to 
znaleziska z poziomu datowanego od około 1520-1600 roku. Przy czym czas 
pojawienia się ułamków naczyń tzw. husyckich przypada dopiero na lata po 
1568. Nie mogły się one dostać do warstwy "folwarcznej" wtórnie, gdyż star- 
szy, niżej zalegający poziom osadniczy przerwany zostaj
 w 2. ćwierci XIV 
wieku. W całej wsi (poza grodem) ślady osadnictwa chronologicznie mieszczą- 
cego się pomiędzy 2. ćwiercią XIV wieku a początkami inwestycji kanoników 
regularnych są na tyle słabo czytelne, że trudno byłoby zakładać iż tak znaczna 
liczba naczyń z "napisami" może pochodzić z XV wieku. Z lustracji poradlne- 
go z 1489 roku wynika, że wieś była już wówczas opuszczona (Senkowski 
1961, s. 183 ). Wobec powyższego potwierdza się sugestia L. Kajzera (1988, 
s. 661-663) dotycząca znalezisk radziejowskich i ich datowania na wiek XVI, a 
nawet po połowę XVII wieku. Obserwacje dokonane na podstawie badań w 
Zgłowiączce nie zmierzają w kierunku datowania naczyń z napisami dopiero na 
XVI wiek. W świetle dotychczasowych ustaleń datowanie owych artefaktów na 
czasy szerzenia się husytyzmu tj. od 2. ćwierci XV wieku i trwanie aż po poło- 
wę XVII wieku, wskazuje jednak na inny aspekt. W opracowaniu pierwszych 
znalezi
,k naczyń z napisami autorzy wskazywali na możliwość datowania nie- 
mal absolutnego innych zabytków ruchomych odkrytych w trakcie badań Wło- 
cławka. Odkrycia radziejowskie pozwoliły L. Kajzerowi na stwierdzenie, że 
jednak nie są to dobre wyznaczniki chronologiczhe (Kajzer 1988, s. 662). Sko- 
ro jednak nasze ustalenia wykazują niezmienność nie tylko motywu zdobnicze- 
go przez niemal 200 lat, ale również jakości ceramiki, jej cech technologicz- 
nych i formalnych, to mamy tutaj raczej kolejny przyczynek do problematyki 
datowania ceramiki w ogóle. Aczkolwiek nie ma w tym przypadku żadnej 
sprzeczności z dokonanymi w tej dziedzinie ustaleniami mówiącymi o przeży- 
waniu się długo tradycji w wytwórczości garncarskiej (Kruppe 1981) odnoto- 
wanej także w materiałach kujawskich (Kajzer 1991). 


Literatura 


Andrzejewska A. 
1992 Wstępne wyniki badań grodziska w Zgłowiączce, gm. Lubraniec, woj. 
włocławskie, w 1988 r, Acta Universitatis Lodziensis, Folia Archae010- 
gica, t. 17, s. 131-141.
		

/Licencje_006_01_05_199_0001.djvu

			Jeszcze o tzw. ceramice husyckiej... 


185 


1994 Średniowieczna warzelnia soli w Zgłowiączce na Kujawach, Łódzkie 
Sprawozdania Archeologiczne, t. I, s. 117-129. 
1995 Zespół osadniczy w Zgłowiączce na Kujawach, [w:] Stolica i region. 
Włocławek i jego dzieje na tle przemian Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej. 
Materiały z sesji naukowej (9-10 maja 1994 roku), red. O. Krut-Horon- 
ziak, L. Kajzer, s. 137-144. 


Boniecki A. 
1900 Herbarz Polski, t. 2, Warszawa. 
Horbacz T. 1., Mikołajczyk A., Wojda L. 
1980 Ceramika husycka z Włocławka, Zapiski Kujawsko-Dobrzyńskie, se- 
ria C, Włocławek, s. 9-25. 


Kajzer L. 
1988 


1991 


Przyczynki do znajomości tzw. ceramiki husyckiej z Kujaw, Kwartalnik 
Historii Kultury Materialnej (dalej KHKM), R. 36, nr 4, s. 651-663. 
W sprawie waloryzacji masowych zbiorów ceramiki późnośredniowiecz- 
nej i nowożytnej, KHKM, R. 39, nr 4, s. 467-484. 
Zur Problematik der sog. Hussitenkeramik in Polen, Castellologica Bo- 
hemica 4, s. 299-306. 


1994 


Kruppe 1. 
1981 
MHDW 
1881-1912 
Niesiecki K. 
1839 
Senkowski J. 
1961 


Garncarstwo późnośredniowieczne w Polsce, Wrocław. 


Monumenta Historica Dioeceseos Wladislawiensis, t. 1-25, Włocławek. 


Herbarz Polski, t. 3, Lipsk. 


Lustracje poradlnego i rejestr łanów województwa brzesko-kujawskiego 
i inowrocławskiego z roku 1489, Teki Archiwalne, t. 7. 
Świętosławski W. 
1987 Szesnastowieczne naczynie z napisem i datą roczną z Szestna, woj. 
olsztyńskie. Przyczynek do szerzenia się luteranizmu w Prusach Książę- 
cych, KHKM, R. 35, nr 4, s. 685-694. 


REMARKS ON THE SO-CALLED 'HUSSITE POTTERY' FROM KUJA WY, 
ON THE EXAMPLE OF FINDS FROMZGŁOWIĄCZKA, 
WŁOCŁA WEK VOIVODESHIP 


Summary 


Pottery with a knurłed letter omament, defined as the 'Hussite pottery', is known ITom 
certain sites in Kujawy (Włocławek, Radziejów, Kościelna Wieś, Brześć Kujawski). 
The researchers usually link these finds with settlement levels dated to the 15 th century. 
Only shards ITom Radziejów were dated by L. Kajzer to the 16 th to 18 th centuries. Owing 
to the discovery ITom Radziejów the problem ofthe 'Hussite pottery' could be analysed 
. in a broader perspective: not only in terms of the expansion of the Hussite ideology in 
the 15 th century and its 16 th century traditions, but also in relation to the spread of reli-
		

/Licencje_006_01_05_200_0001.djvu

			186 


Aldona Andrzejewska 


gious novelties of the Reformation. These observations were also confirmed by finds 
rrom Zgłowiączka. The finds were obtained rrom a farm belonging to the canons regu- 
lar, which in the mid 16 th century was confiscated by Jakub Chlewicki, the owner ofthe 
Lubraniecki estate and an ardent supporter of the ideas of the Reformation. After the 
seizure of the cIoister-owned goods, Jakub Chlewicki transferred Zgłowiączka succes- 
sively to two 'heretic priests', as they were referred to in the diocesan visitational acts. 
The farm layer yielded mainly shards of vessels baked in a reducing atmosphere and 
in an advanced carbon-dioxide technique, shards of glasses, stoneware, and finally 
rragments of sixteen vessels with the letter omament, fired in a reducing atmosphere. 
Out of this, twelve rragments were omamented analogously to other finds rrom the Ku- 
jawy region: they are pattemed with one or two horizontal bands of letters placed in 
rectangular fields. The most rrequent letters being A, M, B, G, J, S, they nevertheless do 
not form any coherent, logical inscription. On the four remaining fragments the letters 
are not separated with rectangular fields. In this case it is possible to decipher O L A U 
N I C, with the same arrangement of letters occurring repeatedly. Determining the initial 
letter should be crucial for the interpretation of the inscription. However, it is not easy, 
seeing that spaces between the knurled letters are uneven and that there are no marks 
separating particular words or abbreviations. A distinct group is formed by O, L and A. 
Assuming that the inscription starts with O, it should be read as OLA U N I C; the pos- 
sible meaning of this sequence of letters might be OL(L)A(E)UNIC(A) - 'the only 
pot'(?). Still, the compact arrangement of OLA may be a purely incidental effect of the 
irregular distribution of all the seven letters. The inscription might as welI start with N 
and read NICOLAU(S). It is also likely that that the employed letters form various ab- 
breviations, which are nowadays absolutely inscrutable. And so, the problem of the 
explication of the inscription remains open, the presented solutions being but sugges- 
'tions which can be easily challenged. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_201_0001.djvu

			., 


Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Katedra Archeologii 
Uniwersytet Wrocławski 


KRZYSZTOF WACHOWSKI 


Problematyka tzw. pasa naddługiego 
w pełnym średniowieczu 


Pas określany mianem tzw. naddługiego wyodrębniła i scharakteryzowała 
Ilse Fingerlin (1971, s. 84 nn.). Autorka uwzględniła przede wszystkim luksu- 
sowe egzemplarze przechowywane w muzeach sztuki oraz częściowo pospolite 
okazy odkrywane głównie przy okazj i prac wykopaliskowych prowadzonych na 
zamkach. Nasilone od pewnego czasu badania nad pełnym średniowieczem w 
Europie środkowo-wschodniej dostarczyły wielu nowych okazów, w których 
świetle sprawy związane z tzw. pasem naddługim przedstawiają się dziś nieco 
maczeJ. 
Jednym z istotnych problemów jest kwestia formy i datowania naj starszych 
zakończeń, które naszym zdaniem mają wyraźny związek z pasem tzw. nad- 
długim, a nie zostały uwzględnione we wspomnianej monografii I. Fingerlin. 
Bardziej złożone okazały się też zagadnienia związane z techniką i technologią 
wykonania okuć, zasięgiem występowania - zwłaszcza północno-wschodnim - 
oraz rekonstrukcją pasa tzw. naddługiego. 
Ze Śląska, Czech i Moraw znamy po jednym egzemplarzu długich zakoń- 
czeń z wypustkami bocznymi i żołędziowatą wypustką na końcu (ryc. l). Litera 
"M" na zakończeniu z Niemczy na Śląsku pozwala datować to okucie na 
2. połowę XIII wieku (wg ustnej opinii prof. K. Bobowskiego), a więc nieco 
wcześniej aniżeli określa pojawienie się pasa tzw. naddługiego I. Fingerlin 
(1971, s. 84 nn., ryc. 336). Forma omawianych zakończeń: wąskie w miejscu 
mocowania rzemienia i szerokie przy końcu pozwalają się domyślać, że nie 
były one przewlekane przez zamkniętą ramkę sprzączki, jak w klasycznym pa- 
sie, ale jedynie wsuwane przez otwartą u góry ramkę sprzączki, jak to miało 
. miejsce w pasie tzw. naddługim.
		

/Licencje_006_01_05_202_0001.djvu

			188 


Krzysztof Wachowski 


b 


Ryc. I. Zakończenia pasa tzw. naddługiego ze Śląska, Czech i Moraw. a, a' - Niemcza; 
b - Kanuvky; c - Dećin 
Fig. l. Tips of the so-called 'overlong' belt ITom Silesia, Bohemia and Moravia. a, a'- 
Niemcza; p - Kanuvky; c - Dećin 


Wszystkie omawiane zakończenia są w całości odlane z brązu, a więc wed- 
ług kryteriów I. PingerJin można je określić jako pospolite. Nie wydaje się, aby 
idea wytwarzania tego rodzaju zakończeń narodziła się na dotychczasowym 
terenie ich występowania, a ich brak na Zachodzie Europy traktować trzeba 
jako przypadkowy. 
Pas tzw. naddługi wystąpił też w kilku grobach na cmentarzysku w miej- 
scowości Ducove na Słowacji, ale co znamienne, klasyczne długie zakończenia 
(zwężąjące się ku końcowi) stanowiły komplet ze sprzączkami o ramce za- 
mkniętej (Ruttkay 1989, ryc. 2: 858). 
W stosunku do ustaleń I. Pingerlin uległ znacznemu przesunięciu na pół- 
nocny-wschód zasięg występowania pasa tzw. naddługiego. Według tej ba- 
daczki naj dalej wysuniętym na wschód stanowiskiem był Mohacs nad Duna- 
jem. Na północ od tego miejsca granica biegnie dziś nieco na wschód od śred- 
niego Wagu aż do Krakowa w Małopolsce (ryc. 2). Dość liczne są też znalezi- 
ska ze Śląska i Ziemi Lubtlskiej. 


.
		

/Licencje_006_01_05_203_0001.djvu

			.-0 


.-b 


o 
. 


300 km 
I 


Ryc. 2. Zasięg pasa tzw. naddługiego w Europie środkowo-wschodniej: a - formy wczesne; b - formy 
późne. Polska. I - Gniewoszów, zamek Szczerba, woj. Wałbrzych (informacja C. Franckego); 
2 - Kraków (Jelicz 1966, ryc. 70); 3 - Lagów, woj. Zielona Góra, tzw. grodzisko stożkowate (info- 
rmacja M. Magda-Nawrockiej); 4 - Niemcza, woj. Wałbrzych, cmentarzysko (badania J. Kaź- 
mierczyka); 5 - Nysa, woj. Opole, miasto 3 egz. (Romiński 1979, tabl. XXVII i informacja tegoż); 
6 - Środa Śląska, woj. Wrocław, miasto (informacja J. Czajki); 7 - Wrocław ul. Więzienna lO-U 
(Wachowski w druku) i fosa miejska (Wachowski 1995). Czechy, Morawy, Słowacja. 8 - Dełin, 
grodziśko (Velimsky 1991, ryc. 25:13); 9 - Kanuvky, okr. Vy
kov (M
churova 1989, tabl. I, 10); 
10 - Starć M
sto, okr. Uh. Hradi
t
 (Fingerlin 1971, ryc. 128); II - Ducove, okr. Moravany nad 
Vahom (Ruttkay 1989, ryc. 2, gr. 858). Węgry. 12 - Moh!ks (Fingerlin 1971, ryc. 135) 
Fig. 2. Extent ofthe so-calIed 'overlong' belt in central-eastern Europe: a - early forms; b - late forms. Po- 
land. I - Gniewoszów, Szczerba castle, Wałbrzych voivodeship (information ftom C. Francke); 
2 - Cracow (Jelicz 1966, fig. 70); 3 - Lagów, Zielona Góra voivodeship, the so-called 'conesha- 
ped' remains of a stronghold (information ftom M. Magda-Nawrocka); 4 - Niemcza, Wałbrzych 
voivodeship, cemetery (ftom research of J. Kaimierczyk); 5 - Nysa, Opole voivodeship, town 3 
items (Romiński 1979, tab. XXVII and his information); 6 - Środa Śląska, Wrocław voivodeship, 
town (information ftom J. Czajka); 7 - Wrocław, 10-11 Więzienna Sto (Wachowski, in print) and 
town moat (Wachowski 1995). Bohemia, Moravia and Slovakia. 8 - Decin, remains of a stronghold 
(Velimsky 1991, fig. 25:13); 9 - Kanuvky, Vy
kov district (M
churova 1989, tab. I, 10); 10 - Starć 
M
sto, Uh. Hradi
t
 district (Fingerlin 1971, fig. 128); II - Ducove, Moravany nad Vahoni district 
(Ruttkay 1989, fig. 2, gr. 858). Hungary. 12 - Mohacs (Fingerlin 1971, fig. 135)
		

/Licencje_006_01_05_204_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_205_0001.djvu

			., 


o 



- 


I I 


Problematyka tzw. pasa nad długiego.. . 


b 


';I 


189 



"f:	
			

/Licencje_006_01_05_206_0001.djvu

			190 


Krzysztof Wachowski 


I. l. Zakończenia w konstrukcji skrzynkowej. Do rameczki wykonanej ze 
sztabki o przekroju w przybliżeniu kwadratowym od góry i od spodu przymo- 
cowane są cienkie blaszki najczęściej z metalu szlachetnego, np. Stare Mesto 
(Fingerlin 1971, ryc. 128). 
I. 2. Zakończenia w konstrukcji pseudoskrzynkowej. Blaszki wierzchnia i 
spodnia, wykonane z brązu są tu spojone nie sztabką, ale cynowym lutem na 
krawędziach (ryc. 3: f, i). 
I. 3. Zakończenia w konstrukcji pseudoskrzynkowej. Między brązowymi 
blaszkami wierzchnią i spodnią znajduje się brązowa płytka (ryc. 3: b-d). 
II. Zakończenia odlane z brązu. Dla zabezpieczenia przed wyrwaniem rze- 
mienia zastosowano dodatkowo cienką blaszkę (ryc. 3: a, h). 
III. Zakończenia wykonane z cienkiej blaszki brązowej, wyjątkowo żelaznej 
(ryc. 3: e, g). Ten rodzaj znajdowany jest łącznie ze sprzączkami o zamkniętej 
ramce. 
Luksusowe (skrzynkowe) zakończenia pasa naddługiego wiązały się na 
ogół dość ściśle z określonymi okuciami w kształcie wydłużonych prostokątów. 
Tego typu garnitury nie są jednak znane w Europie środkowo-wschodniej. Z 
kolei pospolite zakończenia występują najczęściej bez pasa, bądź kiedy szczę- 
śliwie odkrywane są w grobach, towarzyszą im najróżnorodniejszego typu oku- 
cia i trudno wówczas mówić o garniturach pasowych w pełnym tego słowa 
znaczeniu. Inne były też sprzączki co za tym idzie sposób noszenia pospolitych 
pasów. Dla tego rodzaju zestawów trudno nawet używać terminu "pas naddłu- 
gi", a można właściwie mówić jedynie o naddługich zakończeniach. 


Literatura 


Fingerlin l. 
1971 
Jelicz A. 
1966 
M
churova Z. 
1989 


Giirtel des hochen und spaten Mittelalters, MUnchen. 


Życie w średniowiecznym Krakowie (wiek XII/-XV) Warszawa. 


Nólezy bronzov)lch pfedmetu ze zanikłe stredoveke osady Kanilvky (okr. 
Vyśkov), Archaeologia historica, t. 14, s. 473-488. 


Romiński W. 
1979 


Badania archeologiczne na terenie Nysy w 1977 r., Śląskie Sprawoz- 
dania Archeologiczne, t. 20, s. 119-122. 


Ruttkay A. 
1989 


Prvky gotickej módy v odeve a ozdobach dedinskeho obyvatel 'stva na 
łizemi Slovenska (Horizont hrobov zo 14.-15. stor. v Ducovom, obec 
Moravany nad Vóhom), Archaeologia historica, t. 14, s. 355-378.
		

/Licencje_006_01_05_207_0001.djvu

			Problematyka tzw. pasa naddługiego... 


191 


VelimskY T. 
1991 


Mesto na louce. Archeologicky vYzkum na Marianske louce v Dećine 
1984-1989,Dećin. 


Wachowski K. 
1995 


w druku 


Późnośredniowieczne okucia pasa z fosy miejskiej we Wrocławiu, Ślą- 
skie Sprawozdania Archeologiczne, t. 36, s. 227-230. 
Pas, [w:] Posesja przy ul. Więziennej 10-11 we Wrocławiu. 


THE PROBLEMOF THE SO-CALLED 'OVERLONG' BELT 
IN HIGH M/DDLE AGES 


Summary 


The belt defined as 'overlong' (uberlangen) was distinguished and described by I. Fin- 
gerlin (1971,84 nn.). It is possible to distinguish gala types, which are elaborately con- 
structed and whose tips and metal fittings constitute a stylistic and technical whole, and 
common types, occurring also in central-eastem Europe, in which various fittings were 
added to the tips. 
The area of occurrence of the overlong belt, and more specifically of its common 
version, is much more extensive in the east than it had been previously assumed (fig. 2). 
It appears that the spread of this type of belt is related to the colonisation in the 13 th 
century. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_208_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_209_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii i Etnologii PAN 
w Warszawie 


STANISŁAW SUCHODOLSKI 


Magia czy roztargnienie? Kilka uwag o tzw. drobnych 
znaleziskach monet 


Znaleziska monet są, jak wiadomo, zjawiskiem dosyć częstym w czasie me- 
todycznie prowadzonych badań wykopaliskowych na stanowiskach z okresu 
średniowiecza, a zwłaszcza z czasów nowożytnych. W zależności od rodzaju 
obiektu, czasu trwania badań oraz stosowanych metod odnajduje się zazwyczaj 
od kilku do kilkudziesięciu, a wyjątkowo nawet kilkuset monet. Oczywiste jest, 
że szansa na większą liczbę znalezisk jest większa przy eksploracji cienkimi 
warstewkami oraz przy przesiewaniu lub szlamowaniu ziemi. Jest to jednak - ze 
względów praktycznych -możliwe jedynie przy badaniu obiektów wybranych 
lub szczególnego rodzaju. Ostatnio liczba znalezisk monet wyraźnie wzrosła, i 
to zarówno w czasie badań wykopaliskowych, jak też badań powierzchniowych. 
Wiąże się to z zastosowaniem również w Polsce znacznie doskonalszych niż 
dawniej detektorów do wykrywania metali. Optymistyczne jest, że zaczęli się 
nimi posługiwać w większej mierze także archeolodzy, podczas gdy do niedaw- 
na użytkowali je głównie poszukiwacze skarbów, którzy tylko wyjątkowo udos- 
tępniali naukowcom efekty swoich poszukiwań. Jest to w ewidentny sposób 
związane z obowiązującymi u nas, teoretycznie słusznymi, lecz w praktyce nie- 
życiowymi przepisami prawnymi. Całkiem odmiennie wygląda sytuacja w kra- 
jach zachodnich i w Skandynawii, gdzie w ostatnich latach obserwuje się lawi- 
nowy przyrost informacji o znaleziskach monet (Blackburn ] 989a). 
Zainteresowania materiałem numizmatycznym ze strony archeologów wyni- 
kają głównie z faktu, że monety mają lepszą metrykę odnośnie do czasu i miej- 
sca powstania aniżeli jakiekolwiek inne zabytki wydobywane w czasie badań. 
Monety są więc - a przynajmniej powinny być - cenione jako stosunkowo dobre 
"datowniki" oraz jako importy o znanym pochodzeniu. Stanowisko takie jest 
niewątpilwie słuszne, choć nie należy też zapominać o różnych komplikacjach 
wynikających z odmiennego czasu wybicia i użytkowania monet, a także z fak-
		

/Licencje_006_01_05_210_0001.djvu

			194 


Stanisław Suchodolski 


tu, że niekiedy przebyły one bardzo zawiłe drogi od mennicy do miejscowości, 
gdzie zostały odkryte. Mniejszą uwagę zwraca się natomiast na genezę znalezisk 
monet, czyli okoliczności, jakie doprowadziły do ich powstania. Powszechnie 
bowiem przyjmuje się za rzecz wręcz oczywistą, że mamy tu do czynienia ze 
zgubami, które zaistniały na skutek nieuwagi kontrahentów w czasie dokony- 
wania jakichś transakcji handlowych lub operacji płatniczych. Inna możliwość 
brana w rachubę to wymknięcie się monety z sakiewki, kieszeni, zawiniętej 
chusty lub jakiegoś innego jeszcze rodzaju zabezpieczenia lub przechowywania. 
Jednym słowem znaleziska tego rodzaju uważa się za powstałe w sposób obiek- 
tywny, niezależnie od woli pierwotnego posiadacza. Mają więc one bezstronnie 
odzwierciedlać stopień zaopatrzenia ludności w pieniądz monetarny lub wręcz 
intensywność obiegu pieniężnego (por. Kiersnowski 1958; Tabaczyński 1959; 
Blackburn 1989a; 1989b). 
Z poglądami tymi można się w zasadzie zgodzić, gdyż większość tzw. zna- 
lezisk drobnych, czyli znalezisk obejmujących pojedyncze monety lub niewielką 
ich liczbę, zapewne rzeczywiście powstała na skutek nieuwagi lub roztargnienia 
ich właścicieli. Przekonuje o tym choćby wynik długiej dyskusji prowdzonej w 
Skandynawii na temat genezy tzw. znalezisk kościelnych, czyli znalezisk monet 
dokonywanych w różnych miejscach wewnątrz i na zewnątrz kościołów, z wy- 
raźną koncentracją tam, gdzie były usytuowane skarbonki lub ołtarze. Jasne jest 
więc, że to właśnie w czasie szykowania datków wymykały się pobożnym para- 
fianom małe pieniążki. Mogły też one zsunąć się z ołtarzy, na których je składa- 
no. Następnie wdeptane w nieutwardzoną podłogę przetrwały nie zauważone do 
naszych czasów (Clarke, Schia 1989, s. 77-99). Badania za pomocą detektorów 
miejsc pod londyńskich przystanków autobusowych w pełni potwierdzają tę tezę. 
Okazuje się bowiem, że podobne przypadki zdarzały się jeszcze nie tak dawno 
Anglikom, którzy zawczasu szykowali opłatę za przejazd. Nie wynika jednak 
jeszcze wcale z tego, że podobnie trzeba interpretować wszystkie znaleziska 
pojedynczych monet lub grupujących tylko niewielką ich liczbę, a więc wyraź- 
nie odmiennych od znalezisk gromadnych, czyli skarbów. 
Przede wszystkim bowiem trzeba przeprowadzić krytykę źródła i zastanowić 
się, z jakim rodzajem znaleziska mamy w rzeczywistości do czynienia. Luźno 
znalezione monety mogą na przykład pochodzić z rozoranego skarbu, którego 
składniki zostały rozwleczone pługiem nawet na odległość kilkudziesięciu me- 
trów. Zespół mógł również ulec pewnemu rozproszeniu w ziemi, jeśli nie był 
zabezpieczony w jakimś trwałym pojemniku (naczynie gliniane, szklane lub 
metalowe), lecz umieszczony w osłonie z surowców organicznych (woreczek 
tekstylny lub skórzany) albo w ogóle wszelkiej osłony pozbawiony. Istnieje też 
możliwość, że depozyt został podjęty, ale nie w całości, a pojedyncze okazy 
uszły uwagi odkrywcy i pozostały na miejscu. . 
Skarb mógł wreszcie być przypadkowo rozproszony w czasie przemiesz- 
czania ziemi lub jakichś prac budowlanych, i to zarówno współcześnie, jak też 


.............
		

/Licencje_006_01_05_211_0001.djvu

			Magia czy roztargnienie?... 


195 


w przeszłości. W obu przypadkach wiązało się to zazwyczaj z wybraniem przez 
znalazców części monet. Inna ich część pozostawała jednak na pierwotnym lub 
wtórnym miejscu. Z taką sytuacją mamy do czynienia na przykład we frombor- 
skim szpitalu Św. Ducha badanym w latach 1977-1981 przez ekipę pod kierun- 
kiem J. Kruppego. W jednym z pomieszczeń odkryto w czterech warstwach o 
miąższości 66 cm 36 monet z XVII wieku, przy czym najgłębiej zalegały naj- 
młodsze, wybite w latach pięćdziesiątych. Przypuszcza się, że wchodziły one w 
skład skarbu ukrytego w 1655 roku w związku z drugą okupacją szwedzką. Ze- 
spół ten został odkryty w latach 1655-1686 w czasie prowadzenia prac budow- 
lanych. Wówczas to wyzbierano większość(?) monet. Dalsze pozostały w ziemi, 
którą zasypano wymurowaną piwnicę, aż do ponownego odnalezienia przez 
archeologów (WN 1982, R. 26, s. 63-67). 
Częściami depozytów lub nawet całymi depozytami mogą być zwłaszcza 
monety odnajdowane wprawdzie pojedynczo, ale stanowiące większe nominały: 
solidy, dukaty, talary a niekiedy chyba także szerokie grosze praskie. Domysł 
staje się pewniejszy, gdy mamy do czynienia z dwoma czy trzema monetami, 
nie mówiąc już o większej ich liczbie. Co prawda istnieje teoretyczna możli- 
wość zgubienia również większych walorów. Ich jednak nie nosiło się na co 
dzień, zwłaszcza w dziurawych kieszeniach lub zdefektowanych sakiewkach, a 
w razie utraty opłacało się podjąć trud skrupulatnych poszukiwań. Może mamy 
tu do czynienia z depozytami rozproszonymi, jak już o tym była mowa wyżej, 
albo z depozytami samoistnymi - ekonomicznymi lub kultowymi. Pod względem 
liczby egzemplarzy były one, co prawda, bardzo niewielkie, ale wartość ich 
przekraczała niekiedy wartość skarbów liczących nawet kilkaset drobnych mo- 
net. 
Po wyeliminowaniu z rozważań znalezisk, które sprawiały wrażenie znale- 
zisk drobnych, a w rzeczywistości były skarbami, trzeba przejść do analizy nie- 
wątpliwych znalezisk drobnych. Spośród nich wyodrębniają się znaleziska gro- 
bowe powstałe na skutek wyposażania zmarłych w tzw. obol Charona. Ich od- 
mienna geneza jest zupełnie oczywista i trudno je pomylić ze znaleziskami ok- 
reślanymi jako zguby. Mniej jasna jest sytuacja, gdy monety są odkrywane nie 
przy szkielecie, lecz w zasypisku jamy grobowej lub w jej pobliżu. Mogły one 
bowiem istotnie zostać zgubione przez osoby biorące udział w uroczystościach 
pogrzebowych. Bardziej jednak prawdopodobne, że mamy tu do czynienia 
również z jakimś rytuałem, ale odmiennego rodzaju (por. Ciszewski 1929, 
s. 112-118). Istnieje wreszcie możliwość, że moneta pochodziła ze starszych, 
zniszczonych grobów, a została znaleziona na złożu wtórnym. 
Z obiektami sepulkralnymi, i to zarówno wczesnośredniowiecznymi, jak i 
prahistorycznymi, łączy się jeszcze jedna kategoria znalezisk monetarnych. Ich 
zaistnienie nie wydaje się być kwestią przypadku, mimo że monety są znacznie 
młodsze od pochówków. Chodzi o monety średniowieczne, ale głównie nowo- 
. żytne, odkrywane w warstwie powierzchniowej, przykrywającej groby płaskie 


.........
		

/Licencje_006_01_05_212_0001.djvu

			196 


Stanisław Suchodo/ski 


lub kurhany, albo zalegającej w ich pobliżu (Kopiec Krakusa; WNA 1934, t. ] 6, 
s. 106 nn.; Czekanów, woj. siedleckie, Łęg Piekarski, woj. konińskie, Łuzki, 
woj. siedleckie, Rybno, woj. skierniewickie; WN ]988, R. 32, s. 2]8 nn., 223, 
229). Wyjaśnienia tego zjawiska można szukać w pochodzącym z 2. połowy 
XVI wieku dziele Stanisława Sarnickiego "Księgi hetmańskie". Autor ten pisze, 
że przy dawnych mogiłach zwanych kurhanami (wymienia Kopce Krakusa i 
Wandy) rozsiewano "pieniądze sczerosrebrne, które zową S. Jana pieniądzami". 
Miały one przypominać o zmarłych i sławić ich jako bohaterów (Abramowicz 
1983, s. 71). Z kontekstu zdaje się wynikać, że miałna myśli denary rzymskie, 
ale pomysł taki mogły mu nasunąć jakieś późniejsze praktyki, których echo do 
niego dotarło. 
Najsilniejszych argumentów przeciw interpretowaniu niektórych znalezisk 
jako zgub dostarcza analiza miejsca i okoliczności odkrycia. Sprawa jest jasna, 
gdy moneta zostaje odnaleziona pod węgłem lub pod progiem domu, mamy tu 
bowiem do czynienia ze składaną jeszcze do niedawna ofiarą zakładzinową 
(Ciszewski 1929, s. ] ]2; Veit ]982, s. 51-53, por. WN ]982, R. 26, s. 58,60). 
Magiczne znaczenie miało też zapewne wkładanie monet do murów różnych 
budowli, i to w taki sposób, że nie było możliwości ich późniejszego wydoby- 
cia. Czasem dotyczy to również monet złotych. Dobry przykład stanowi tu pół- 
dukat z XIV wieku odkryty niedawno w fundamentach wieży katedry kolońskiej 
(V ogel 1994). Domysł, że mamy do czynienia ze zgubą własności jednego z 
budowniczych jest wystarczająco naiwny, aby go oddalić bez wahania. Trudno 
bowiem przypuścić, że budowniczowie przystępowali do pracy z kieszeniami 
wypełnionymi złotymi monetami. 
Także monety odkrywane w źródłach, czy w rzekach, zwłaszcza przy prze- 
prawach, są powszechnie interpretowane jako ślad zabiegów magicznych zwią- 
zanych z kultem wody. Poświadczenie jego istnienia mamy już ze starożytności, 
a także z czasów wczesnego średniowiecza i późniejszych (WN ]987, R.3], 
s. 213-226). Źródła etnograficzne mówią, że utrzymał się do czasów nam niemal 
współczesnych (Ciszewski 1929, s. ] ] O), a i dziś trwa jeszcze w postaci szcząt- 
kowej - myślę na przykład o rzucaniu monet do fontanny di Trevi w Rzymie. 
Również ze źródeł etnograficznych wiemy, że pojedyncze monety znajdo- 
wane na polach, pod drzewami (a nawet w ich wnętrzu) lub na rozstajnych dro- 
gach mogą być efektem różnego rodzaju ofiar albo zabiegów magicznych. We- 
dług relacji z ]. połowy XIX wieku dotyczącej okolic Chebu w Czechach, 
chłopi mieli na wiosnę wkładać w pierwszą bruzdę kromkę chleba, jajko i mone- 
tę jako jałmużnę dla przechodzącego żebraka (Veit 1982, s. 51). Natomiast na 
Litwie "celem ochrony pola przed urokami kładzie siewca w fartuch czarcie 
łajno, czosnek i jakąś monetę srebrną: (Janusz 19] 2, s. 169). O związanych z 
medycyną ludową zabiegach magicznych, które prowadzą do powstawania 
drobnych znalezisk monet, wspomina Stanisław Ciszewski; "Jako dar dla Kraj- 
czicy, używotnianej przez Bośniaków choroby jakiejś, służy miedziany pie-
		

/Licencje_006_01_05_213_0001.djvu

			Magia czy roztargnienie?... 


197 


niądz. Pieniądz ten, wraz z sobowtórem chorego - zdjętą z niego sznurkiem mia- 
rą, zakopuje się w ziemię na krzyżowych drogach". I dalej: "Wieśniak polski 
daje w darze kołtunowi, którego chce się pozbyć, miedziany grosz. Kładzie się 
taki w s7matkę, w której się już mieści obcięty kołtun, a później chowa się to 
zawiniątko w jakiej wypróchniałej wierzbie" (Ciszewski 1929, s. 112). 
Wróćmy jednak do wybranych znalezisk dokonywanych w czasie badań 
wykopaliskowych, przy czym chodzi o odkrycia w obrębie obiektów mieszkal- 
nych. Zwraca uwagę, że znajdowane w nich monety występują niekiedy w po- 
bliżu paleniska lub pieca, a czasem wręcz w ich wnętrzu. Wymieńmy kilka 
przykładów w porządku chronologicznym: 
Sypniewo, woj. ciechanowskie, 1988 r., na podgrodziu w palenisku denar wor- 
macki z końca X w., 
Niemcza , woj. wałbrzyskie, 1981 r., między kamieniami paleniska 113 denara 
czeskiego Borzywoja II, 1100-1120 (WN 1984, R. 28, s. 103), 
Nowy Bazar, woj. ostrołęckie, 1935 r., w calcu, przy wlocie do pieca 5 braktea- 
tów Bolesława Kujawskiego, 1191 ?-1195 lub Leszka Bolesławowicza, 1173- 
1186 (WN 1988, R. 32, s. 226), 
Ląd , woj. konińskie, 1971 r., na grodzisku, w palenisku denar przypisywany 
biskupom krakowskim z l. tercji XIII w., 
Oiców , woj. krakowskie, schronisko Rękawica, 1912 r., przy dużym ognisku 
cztery monety srebrne, wśród których zapewne grosz i parwus Wacława II z lat 
1300-1305 (Suchodolski 1987, s. 15), 
Dobczyce , woj. krakowskie, 1965 r., grosz Jana Luksemburskiego (1310-1346) 
zapewne w ścianie pieca (WN 1968, R. 12, s. 217), 
Pułtusk-Zamek , woj. ciechanowskie, 1977 r., w bezpośrednim sąsiedztwie kopu- 
lastego pieca trzy grosze praskie: Wacława II (1278-1305) - jeden i Jana Luk- 
semburskiego (1310-1346) - dwa, 
E:lJllilg, 1980 r., pod sklepieniem pieca ułamek żetonu lub fałszywej monety 
francuskiej z XIV -XV w. z "bardzo słabego złota", 
Ciechanów-Miasto , 1980 r., w kuchni domu przy Rynku, obok pieca z dwóch 
stron po jednym brakteacie z XV w. (WN 1982, R. 26, s. 61 nn.), 
Ciechanów-Zamek , 1987 r., w wypełnisku komory pieca półgrosz koronny Wła- 
dysława Jagiełły (1386-1434). 
Przytoczone przykłady, które po przeprowadzeniu szczegółowej kwerendy 
można by z pewnością mnożyć - sugerują, że związek znalezisk monet z róż- 
nymi urządzeniami ogniowymi nie jest przypadkowy. Na poparcie tego domysłu 
znów mamy analogie etnograficzne: "Podobne dary pieniężne, jak woda, otrzy- 
muje również czasami i ogień, a właściwie ognisko domowe. W Gacku (Bośnia 
i Hercegowina) brat dziewczyny, którą swaci zabrać mają do domu przyszłego 
jej męża, kładzie siostrze w trzewik przy pożegnaniu nieco srebrnych pieniędzy 
i daje jej jabłko, ażeby miała czym obdarzyć swoje nowe domowe ognisko. 
. Przybywszy na miejsce, dziewczyna podchodzi do ogniska, rozgarnia na nim
		

/Licencje_006_01_05_214_0001.djvu

			198 


Stanisław Suchodolski 


ożogiem węgle i kładzie w to miejsce owe, otrzymane od brata, pieniądze i jabł- 
ko, z góry przeznaczone na dar dla ogniska ... W Żepcach (Bośnia) znów przyję- 
te jest, iż kumowie oraz przyjaciele i sąsiedzi odwiedzający kogoś pierwszy raz 
na nowem pomieszkaniu, składają w darze ognisku jego domowemu srebrną 
monetę. Zapewnia to, zdaniem ludu, szczęście" (Ciszewski 1929, s. 111). O kła- 
dzeniu monet pod palenisko w Berlinie przed I wojną światową, a nawet w Chi- 
nach, mówi B. Janusz (1912, s. 155, 167 nn.). Nie jest wykluczone, że magiczne 
znaczenie miały również i inne depozyty składające się z jednej lub paru monet, 
odkrywane w różnych miejscach domów. Sugestie co do tego zawiera "Katalog 
magii Rudolfa" spisany na Śląsku w XIII wieku. Nie wspomina on wprawdzie 
wprost o monetach, ale jego informacja o zakopywaniu "do ziemi w różnych 
kątach mieszkania, a czasem za piecem, garnków wypełnionych różnymi rze- 
czami na cześć bogów domowych" - jest wielce mówiąca (Karwot 1955, s. 28). 
Rozpatrując wszelkie okoliczności, które prowadziły do powstawania zna- 
lezisk drobnych, nie będących wynikiem zguby, trzeba jeszcze wspomnieć o 
rozrzucaniu monet w czasie ceremonii dworskich: pogrzebów i ślubów władców 
oraz ich koronacji. Mamy o nich relacje poczynając od XIV wieku (pogrzeb 
Kazimierza Wielkiego) aż do XVIII wieku, przy czym do końca XVI wieku pod 
pojęciem "numismata" lub "pieniądze" należy już raczej rozumieć specjalnie 
wybijane żetony lub medale. Interesujące jest, że dystrybucja owych numizma- 
tów odbywała się nie tylko w katedrze na Wawelu, ale również w mieście. Hen- 
ryk Walezy po swej koronacji "wyszedł na Rynek i usiadłwszy na tronie odbie- 
rał hołd od Xsiążąt Lennych i Miasta Krakowa... obficie po tym rozrzucano 
pieniądze po wszystkich ulicach" (Panfil 1993, s. 34). 
Monety nie tylko rozrzucano, ale również wyrzucano. Oczywiście nie doty- 
czyło to wszystkich monet, lecz jedynie tych, które uznane zostały za bezwartoś- 
ciowe lub fałszywe. .Wskazuje na to prosta konstatacja, że fałszerstwa znacznie 
częściej występują w znaleziskach drobnych aniżeli w skarbach. Do tezauryzacji 
bowiem dobierano okazy najbardziej wartościowe, fałszywych zaś starano się 
jak najszybciej pozbyć. Gdy nie udało się ich puścić w obieg lub gdy powstrzy- 
mywała przed tym obawa odpowiedzialności prawnej, monety fałszywe użyt- 
kowano jako dary grobowe lub po prostu wyrzucano. Interpretację taką popiera 
fakt, że niektóre z odnalezionych okazów są pośrodku przedziurawione - widać, 
że po rozpoznaniu chciano je definitywnie wyeliminować z obiegu. 
Dalsze zjawisko związane z naszym tematem to porzucanie monet. Docho- 
dziło do niego w jakichś niezwykłych, katastroficznych okolicznościach. Kla- 
sycznym przykładem służą Pompeje i Herculanum, w których monety nie zosta- 
ły przecież ani zagubione, ani stezauryzowane, ale po prostu pozostały na 
swoim miejscu w domach. W naszych warunkach analogiczną sytuację stwier- 
dzamy w budynkach, które uległy spaleniu. I tak np. w domu odlewcy na pod- 
grodziu w Obiszowie (woj. legnickie) znaleziono garść ułamków monet z 
X wieku stanowiących zapewne podręczną kasę przechowywaną za belką w
		

/Licencje_006_01_05_215_0001.djvu

			Magia czy roztargnienie?... 


199 


pobliżu paleniska. W czasie pożaru dom uległ spaleniu a monety spadły, rozsy- 
pując się na podłodze (WN 1990, R. 34, s. 9-29). Bardziej niezwykłą sytuację w 
podberlińskiej Szpandawie skonstatował Ryszard Kiersnowski. Otóż zgrupowa- 
ne w osiem małych zespołów monety odkryte w zgliszczach łaźni rozeznał on 
jako zasoby podręczne ukryte w odzieży kąpiących się. Odzieży tej nie zdołali 
już wynieść, przez co uległa spaleniu wraz z całym budynkiem (Kiersnowski 
1991). Sądzę, że zbliżonych przykładów, choć pewno nie tak spektakularnych, 
można by znaleźć wiecej, analizując obiekty z nagła opuszczone, a w pierwszej 
kolejności spalone. Do podobnej kategorii można jednak zaliczyć również przy- 
padki zupełnie odmienne. Chodzi o pojedyncze monety lub sakiewki odkrywane 
przy zmarłych, ale stanowiące ich własność, a nie wyposażenie pośmiertne. Nie 
budzących wątpliwości przykładów dostarczają znaleziska przy poległych w 
czasie bitew, np. w 1651 roku pod Beresteczkiem (Swesznikow 1993, s. 196- 
203). 
Spróbujmy podsumować powyższe rozważania. Drobne znaleziska monet, 
powszechnie interpretowane jako zguby, nie muszą w rzeczywistości być wszy- 
stkie zgubami. Wśród tych znalezisk są również różnego rodzaju depozyty: małe 
lub rozproszone skarby oraz depozyty kultowe i związane z magią (dary grobo- 
we, ofiary zakładzinowe i w obrębie domu, ofiary składane na polach, pod 
drzewami i w wodach, wota kościelne). Dalszą kategorię stanowią znaleziska 
nie będące ani depozytami, ani zgubami: mowa o monetach rozrzucanych w 
celach ceremonialnych, wyrzucanych z powodu braku wartości i porzucanych w 
razie niebezpieczeństwa, a także zachowywanych przy sobie aż do śmierci. Do- 
piero po wyłączeniu tych wszystkich kategorii znalezisk będziemy mieć do 
czynienia ze zgubami, które w istocie stanowią przeważającą część znalezisk. 
Tak więc jedynie tę część można uznać za powstałą w sposób obiektywny bez 
woli i ingerencji właścicieli monet. Odbijają one jednak tylko naj niższą strefę 
obiegu. W praktyce rozróżnienie wymienionych kategorii znalezisk jest bardzo 
trudne, a często wręcz niemożliwe, zwłaszcza jeśli nie jest znany bliższy kon- 
tekst znaleziska i okoliczności odkrycia. Stąd na koniec apel do badaczy, aby 
bacznie zwracali uwagę na wymienione czynniki". 


- · Autor wyraża podziękowanie pani prof. dr Mirosławie Drozd-Piaseckiej i pani dr 
. Marii Dąbrowskiej za przeczytanie powyższego tekstu i poczynienie uwag.
		

/Licencje_006_01_05_216_0001.djvu

			200 


BAR 
PiMMAiE 


WA 
WN 
WNA 


Stanisław Suchodolski 


Literatura 


Wykaz skrótów 


British Archaeological Reports, Oxford 
Prace i Mateńały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego 
w Łodzi, Łódź 
Wiadomości Archeologiczne, Warszawa 
Wiadomości Numizmatyczne, Warszawa 
Wiadomości Numizmatyczno-Archeologiczne, Kraków 


Abramowicz A. 
1983 Dzieje zainteresowań starożytniczych w Polsce, część I, Wrocław. 
Blackbum M. 
1989a 


1989b 


Znaleziska pojedyncze jako miara aktywności monetarnej we wczesnym 
średniowieczu, PiMMAiE, seria numizmatyczna i konserwatorska nr 9, 
s. 67-85. 
What factors govern the num ber of coins found on an archaeological 
site? [w:] Coins and Archaeology, red. H. Clarke, E. Schia, BAR Inter- 
national Series 556, s. 15-24. 


Ciszewski S. 
1929 Prace etnologiczne, t. 2, Warszawa. 
Clarke H., Schia E. (red.) 
1989 Coins and Archaeology, BAR International Series 556. 
Janusz B. 
1912 
Karwot E. 
1955 


Moneta lekarstwem magicznem i talizmanem, WNA, nr 8-11. 


Katalog magii Rudolfa. Źródło etnograficzne XIII w., Prace Etnologicz- 
ne PTL, t. 4, Wrocław. 
Kiersnowski R. 
1958 O tzw. "luźnych" znaleziskach monet wczesnośredniowiecznych w Pol- 
sce, WA, t. 25, s. 181-196. 
Zanim powstał Berlin - pieniądz w osadach słowiańskich nad Szprewą i 
Hawelą, [w:] Czas, przestrzeń, praca w dawnych miastach. Studia ofia- 
rowane H. Samsonowiczowi w 60. rocznicę urodzin, Warszawa, s. 129- 
-135. 


1991 


Panfil T. 
1993 


Monety i medale w koronacjach polskich 
Łódzki Numizmatyk, R. 22, s. 34-37. 
Suchodolski S. 
1987 


władców XVI-XVII wieku, 


Moneta możnowładcza i kościelna w Polsce wczesnośredniowiecznej, 
Wrocław. 
Swesznikow I. K. 
1993 Bitwa pid Beresteczkom, L 'wiw.
		

/Licencje_006_01_05_217_0001.djvu

			Magia czy roztargnienie?... 


201 


Tabaczyński S. 
1959 Zagadnienie klasyfikacji wczesnośredniowiecznych znalezisk pieniądza 
kruszcowego w Polsce, WN, R. 3, s. 41-47. 


Veit L. 
1982 


Gehei/igtes Geld - Munzvotive, [w:] Munzen in Brauch und Aberglau- 
ben. Germanisches Nationalmuseum Nurnberg, red. H. Maue, L. Veit, 
s.51-64. 


Vogel D. 
1994 


Munzfunde. Koln, Numismatisches Nachrichten Blatt, t. 8, s. 214. 


MAGIC OR ABSENT-M/NDEDNESS? REMARKS ON 
THE SO-CALLED COIN STRAY FINDS 


Summary 


Coin stray finds, commonly interpreted as losses, do not necessarily have to be ones; 
among these finds there are also various sorts of deposits, such as smalI or dispersed 
hoards, and cult and magic deposits (grave goods, votive offerings, offerings buried in 
indoor and outdoor contexts: in houses, on fields, under trees and in water). Another 
category includes finds which are neither deposits nor losses: coins scattered around for 
ceremonial purposes (at sovereigns' coronations, weddings and funerals), discarded as 
worthless (counterfeit), abandoned in the face ofa danger (e.g. a fire), or fmalIy retained 
by somebody till his death (e.g. coins found by the bodies of dead soldiers). Only after 
these categories have been. excluded will we deal with losses, which indeed constitute a 
major part of stray finds. Thus, it is only this part that can be regarded as created objec- 
tively, without the owoers of the coins' will or intention. Still, these finds reflect but the 
10west level of money circulation. In practice it is extremely difficult, and sometimes 
even impossible, to distinguish between all the categories mentioned above, especially 
when the context of the find and the circumstances of its discovery are not knowo in 
detail. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_218_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_219_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii i Etnologii PAN 
w Warszawie 


DARIUSZ GŁÓWKA 


Podstawy prawne testamentów i inwentarzy pośmiertnych 
duchowieństwa katolickiego w Polsce 
w epoce potrydenckiej 


Sobór trydencki, nie zwracając większej uwagi na kwestie testamentalnego 
przekazywania majątku, karą ekskomuniki obłożył wszystkich zajmujących 
kościelne dobra, próbując w ten sposób ukrócić niepokojący zwyczaj grabieży 
tak dóbr trwałych jak ruchomości. Bardziej szczegółowe było ustawodawstwo 
partykularne. XV-wieczny zbiór Mikołaja Trąby był już przestarzały, a pomy- 
ślany jako jego kontynuacja nowy zbiór Stanisława Karnkowskiego z 1579 ro- 
ku musiał zostać poszerzony o ustawodawstwo trydenckie; prace nie posuwały 
się jednak dość szybko. W tej sytuacji szczególną rolę spełniał list pasterski 
Episto/a Pastoralis biskupa krakowskiego Bernarda Maciejowskiego z 1601 ro- 
ku. Choć na plan pierwszy wysuwały się w nim kwestie teologiczne, to nie brak 
też kwestii prawnych. W myśl zaleceń B. Maciejówskiego po śmierci plebana 
opiekę nad kościołem powinien przejąć dziekan, oficjał lub inny duchowny 
wyznaczony przez biskupa, albo wikariusza generalnego. W obecności rajców, 
ławników (w przypadku parafii miejskich) lub innych fide dignis parafian, a 
także krewnych i przyjaciół zmarłego miano sporządzić inwentarz - inventa- 
rium. Obejmować miał prawa kościoła, jego uposażenie i rzeczy zmarłego. 
Zgodnie z postanowieniem soboru, pod karą ekskomuniki, zakazywano kolato- 
rom zajmowania dóbr Kościoła. Za nieważne miano uznać wszelkie zapisy na 
rzecz konkubin i ich dzieci. (Epistola Pastoralis 1601, s.78 nn.). Na synodzie 
prowincji gnieźnieńskiej w 1621 roku określono okoliczności sporządzania tes- 
tamentów, gdyż enim mufti intestati moriuntur vel ma/e testamenta condunt. 
W zależności od rodzaju dyspozycji wzywani byli świadkowie. Przy zapisach 
pobożnych konieczni byli dwaj kapłani lub inni probos viros. Jeśli jednak ta- 
kich legatów nie było, świadczyli pleban i dwie inne osoby (a w razie nieobec-
		

/Licencje_006_01_05_220_0001.djvu

			204 


Dariusz Główka 


ności tego pierwszego potrzebnych było czterech świadków). Zwrócono uwagę 
na konieczność nadania testamentowi formy pisemnej i wyznaczono formułę 
podpisów świadków i testatora (GnP 1621, F2). W kodyfikacji prawa kościel- 
nego przyjętej na synodzie prowincjonalnym w 1628 roku zwołanym przez 
arcybiskupa gnieźnieńskiego Jana Wężyka (stąd opublikowana w 1630 roku 
nosi miano "Zbioru Wężyka") usankcjonowano stanowisko Kościoła wobec 
majętności pozostawianych przez zmarłych księży. Duchowni powinni sporzą- 
dzać testament w obecności dwóch kapłanów, bądź tyluż probos viros. Wyko- 
nanie testamentu było możliwe dopiero po przygotowaniu, także w obecności 
świadków, inwentarza przez egzekutorów i nie mogło trwać dłużej, o ile testa- 
tor nie określił inaczej, niż jeden rok. (Wężyk 1630, s. 173 nn.). 
Przez długie lata regulacja ta wyznaczała sposób postępowania. Trudno ok- 
reślić na ile był to wynik jej przydatności i komunikatywności. Trzeba bowiem 
pamiętać, że ruch synodalny zanikł w połowie XVII wieku i dopiero w l. poło- 
wie XVIII wieku zwoływano następne synody, ale tylko diecezjalne. Postano- 
wienia poszczególnych synodów w sprawach testamentów lub, jak to niekiedy 
określano, rebus post obitum c/ericorum dere/ictis (np. Lu 1726), zachowały 
znaczną część postanowień soboru prowincjonalnego, jednocześnie modyfiku- 
jąc pozostałe. W teJ sytuacji odejdę od analizowania poszczególnych synodów, 
lecz spróbuję zrekonstruować wydarzenia i czynności związane ze śmiercią 
duchownych i następstw prawnych tej sytuacji. 
W ustawodawstwie podkreślano swobodę duchownych przy sporządzania 
testamentów. Wynikać ona miała tam ex consuetudine, quam de privilegio 
mu/torum Ecc/esiarum, ac etiam ex statuis eorundem (Wężyk 1630, s.173; 
także Ch 1717). Stawiano jednakże pewne ograniczenia; warunkiem nieodzow- 
nym było wyrażenie aprobaty dla testamentu przez biskupa (V 1726, s.87; 
Lu 1726; P 1720, k2; Gn 1720; Pł 1733, s. 152; Vil 1744, s. 25). Po spełnieniu 
tego warunku testament zyskiwał moc prawną .po wpisaniu go do ksiąg konsy- 
storskich. Na przykład w diecezji płockiej wpis testamentu do ksiąg sądowych 
poprzedzony był zawsze formułą akceptacyjną zwaną aprobatio. Wyrażenie 
zgody było poprzedzone pismem z kancelarii biskupiej. Miano go odczytać z 
ambony lub umieścić na drzwiach kościoła (P 1738, s. 197). W ten sposób da- 
wano ewentualnym wierzycielom możność zgłoszenia pretensji do majątku 
zmarłego. Charakterystycznie, choć nieco archaicznie, brzmi ustęp z konsty- 
tucji synodu łuckiego z 1726 roku Testamentorum factio cum sit pub/ici iuris 
eorumque defensio spectat ad Episcopos. Niekiedy określano warunki biskupiej 
zgody. Konieczne było powiększenie inwentarza beneficjum, a więc tej części 
majątku, która przywiązana była do urzędu kościelnego, stanowiska. Wylicza- 
no więc, że należy zapisać bydło, narzędzia rolnicze, sprzęty gospodarskie 
(Gn 1720; P 1738, s. 124). W zależności od stanowiska biskupa i zgromadzo- 
nych na synodzie przedstawicieli kleru, zachęcano, bądź nakładano obowiązek 
umieszczenia w testamencie rozmaitych dyspozycji. Wśród instytucji kościel-
		

/Licencje_006_01_05_221_0001.djvu

			Podstawy prawne testamentów... 


205 


nych i osób obdarowywanych zapisami wymieniane były seminaria (DSP, t. 2, 
s. 197 - synod diecezji łuckiej w 1641 r.; Cr 1711, s.39; Pł 1733, s.159; 
Cu11745, s. 188; Vil1744, s. 25; Ordinationes 1785, s. 78), szpitale księ- 
ży-emerytów (DSP, t. 2, s. 197 - synod diecezji łuckiej w 1641 roku; Ch 1711; 
P 1720, k2; p 1738, s. 195; Cu11745, s. 188; Ordinationes 1785, s. 78), benefi- 
cja, niekiedy z wyraźnym przeznaczeniem na reparację świątyni lub plebanii 
(DSP, t. 2, s. 197 - synod diecezji wileńskiej w 1685 roku; Cr 1711, s.39; 
p 1720, k2; Vil1744, s.25; Ordinationes 1785, s.78), wreszcie dziekani 
(P 1720, k2). Zasady tych obowiązkowych darowizn były różne. Zadowalano 
się określeniem certam portionem (Cr 1711, s. 39; Lu 1726; Cu11745, s. 188), 
ustalano wartość: 2% pozostawionej gotówki (P 1738, s. 195), 50 lub 100 zł w 
zależności od godności testatora (Cap Pł 1784, s. 62). 
Apelowano także, choć dość rzadko, aby największą część majątku pozo- 
stawić swemu kościołowi lub przeznaczyć na inne cele pobożne (Ch 1711). 
Można się domyślać, że w ten sposób starano się skłonić duchownych do więk- 
szej troski o los Kościoła niż o stan majątku rodziny. Mniej eufemistycznie, 
choć nadal jako wezwanie, potraktowano tę kwestię w niemal identycznych 
ustępach uchwał synodalnych w diecezji płockiej i chełmińskiej. W tej drugiej 
osłabiono żarliwość tego apelu, dopuszczając jako wyjątek sytuację, gdy rodzi- 
na testatora inter pauperes numerari possint (Cu11745, s. 188). 
Dość nieoczekiwanie przypomniano zasadę odsunięcia od dziedziczenia 
konkubin i ich dzieci (Ch 1711). Czyżby przestrzeganie celibatu nadal ciążyło 
niektórym duchownym? 
Ostatnim ogranicZeniem swobody testatorów było zobowiązanie, by wyko- 
nawcami testamentu zostali viros probos ac conspicuos, non autem lucri cupi- 
des, GVaros (Pł 1733, s.l82; także Lu 1726). Cechy osobowości egzekutorów 
nie były bez wątpienia sprawą błahą. Gdy w testamencie nie wymieniono wy- 
konawców, wyznaczenie ich należało do biskupa (P 1738, s. 196). 
Wiele uwagi .poświęcano okolicznościom sporządzania testamentów i ich 
wykonania. Uchwały synodalne pozwalają przedstawić idealną, bo opartą na 
statutach kilku diecezji, stanowioną prawem procedurę. Na wieść o chorobie 
duchownego (przede wszystkim plebana) przybyć miał do niego kapłan z naj- 
bliżej położonej parafii i zastępować go w wypełnianiu obowiązków duszpa- 
sterskich. Zachęc.ał też do spisania testamentu (P 1689 C; Pł 1733, s. 152). 
Wzywano także do tego kapłanów słabego zdrowia i mających ponad 50 lat 
(Cul 1745, s. 188). Akt taki winien być sporządzony w obecnośGi dwóch 
świadków. Najmilej widziani byli księża, a pod ich nieobecność inne wiary- 
godne osoby (Gn 1630, s. 173; Lu 1726, Pł 1733, s. 152; P 1738, s. 196; Cul 
1745, s. 189; L 1765). Wyjątkowo w diecezji chełmskiej dopuszczono nieobec- 
ność świadków, za wystarczające uznano złożenie podpisów (Ch 1717). Rów- 
nież niespotykane było podwojenie liczby świadków, gdy testator przeznaczał 
swój majątek osobom świeckim, a dokument nie był pisany jego ręką (P 1738,
		

/Licencje_006_01_05_222_0001.djvu

			206 


Dariusz Główka 


s. 196). W ten sposób liczono na uniknięcie sfałszowania testamentu. Również 
jednostkowym rozwiązaniem było zalecenie, by zapisy ad causas pias stanowi- 
ły kodycyl (Ch 1717). Zdaniem kleru diecezji chełmińskiej akt ostatniej woli 
winien być co roku aktualizowany (Cul 1745, s. 188). Wykonanie testamentu 
mogło nastąpić dopiero po sporządzeniu inwentarza pośmiertnego (DSP, t. 2, 
s. 203 - synod diecezji przemyskiej w 1723 roku; Ch 1717; V 1726, s. 87; 
Lu 1726; P 1720, k2; Gn 1720; Pł 1733, s. 152; P 1738, s. 197; Vii 1744, s. 25; 
L 1765). Spisem rzeczy pozostałych po zmarłym zajmowali się, w obecności 
świadków (mogli to być dziekani lub pobliscy plebani) egzekutorzy (Lu 1726; 
Gn 1630, s. 173; Gn 1720; Pł 1733, s. 152; Vii 1744, s. 25), rzadziej dziekani 
lub okoliczni plebani (V 1726, s.87; P 1720, k2). W niektórych diecezjach 
przesyłano je wraz z testamentem do biskupa (D SP, t. 2, s. 203 - synod diecezji 
przemyskiej w 1723 roku; Lu 1726; Pł 1733, s. 152; P 1738, s. 196). 
Jak się wydaje, przy wykonywaniu tej czynności nie zawsze potrafiono 
właściwie określić co stanowiło własność zmarłego, a co przynależało do be- 
neficjum. Dlatego też troskę o nienaruszalność majątku beneficjum złożono na 
dziekanów (Cr 1711, s.39), inwentarze kościoła i beneficjum powinny być 
prze'ch
wywane w kościele, aktach dekanalnych i w konsystorzu (Pł 1733, 
s. 153; L 1765), bądź co roku kontrolowane przez dziekana (P 1738, s. 121), a 
nawet co roku spisywane, by nie zabrakło ich na łożu śmierci (P 1720, k2). 
Wykonawcy testamentu w ciągu roku powinni wypełnić ciążące na nich 
obowiązki i przedstawić biskupowi rachunek - calculus, zawierający rozlicze- 
nie dokonanych dyspozycji (Cr 1711, s. 39; V 1726, s. 87; Lu 1726; Gn 1630, 
s. 174; Gn 1720; Pł 1733, s. 155). W ten sposób zamykano procedurę prawną 
związaną z aktami ostatniej woli. 
Zdarzało się jednak, że wbrew zaleceniom synodów duchowni nie zosta- 
wiali testamentów. Należy podkreślić, że prawne normy rozwiązania tej kwestii 
były niemal identyczne, tak w warstwie słownej, jak i jurydycznej. Podstawą 
nowożytnych uchwał synodalnych był zapis z listu biskupa Maciejowskiego z 
1601 roku. Majątek powinien być przeznaczony na koszty pogrzebu, zwrot 
długów, wynagrodzenie. dla czeladzi, consolatis prop'inquis, Fabrica Ecclesiae 
(fabryką Kościoła nazywano wydzielony fundusz na utrzymanie budynków i 
inne wydatki związane z liturgią), msze za duszę zmarłego, a pozostałą część 
oddawano do d
cyzji biskupowi (Epistola Pastoralis 1601). W zbiorze Wężyka' 
(1630, s. 147) w miejsce biskupa wprowadzono kolejnego użytkownika bene- 
ficjum. Taki sposób rozdziału majątku wywodził się z postanowień synodu 
prowincjonalnego z 1551 roku. Zawarto w nim krytykę nagannego zachowania 
niektórych biskupów, którzy majątek po zmarłych księżach, bez aktu ostatniej 
woli, obracali na swój lub innych osób pożytek. Ustalono także, opisany powy- 
żej porządek podziału majątku ( DSP, t. 2, s. -208). W późniejszych statutach 
nacisk kładziono przede wszystkim na sporządzenie inwentarza - inventarium 
rerum derelictarum (P 1738, s. 198). Dokument ten był dokładnie spisywany w
		

/Licencje_006_01_05_223_0001.djvu

			Podstawy prawne testamentów... 


207 


obecności dwóch świadków przez dziekana lub pobliskiego plebana (Cr 1771, 
s.39; V 1726, s.87; P 1720, k2; p 1738, s.198; Pł 1733, s. 154; Cu11745, 
s. 188). Jedynym wcześniejszym przekazem mówiącym o sporządzaniu inwen- 
tarza są konstytucje synodu chełmińskiego z 1583 roku, nakazujące, w przypa- 
dku śmierci bez testamentu, sąsiednim plebanom inventarium conficiant (Cul 
1583, G2). Niektórzy biskupi domagali się wysłania im powstałego dokumentu 
(V 1726, s. 87; Pł 1733, s. 155; P 1738, s. 198). Drobne zmiany w sposobie po- 
działu spotykane były w diecezji poznańskiej, gdzie wyraźnie określono, że z 
majątku takiego korzystał szpital księży-emerytów, w zamian za co tamtejsi 
kapłani zobowiązani byli do modlitw za duszę zmarłego. Ponadto biskup ze 
swojej części obdarowywał dziekana (P 1720, k2). W diecezji wileńskiej odzież 
i 1/3 majątku przypadała seminarium (Vii 1744, s. 25). Jak się wydaje z.asady 
podziału ruchomości po zmarłych bez testamentu kapłanach, mimo dość szcze- 
gółowych przepisów kościelnych nie zadawalały krewnych. Można przypusz- 
czać, że pomysł zmian w tej dziedzinie wyszedł od szlachty, troszczącej się, 
zresztą już od dawna, by majątek Kościoła nie rozrastał się ponad miarę. Tym 
bardziej, że przyjęty porządek sukcesji mógł wywoływać poczucie krzywdy u 
świeckich krewnych kapłanów. Na mocy konstytucji z 1768 roku wprowadzono 
nowe zasady dziedziczenia ab intestato. Z majątku zmarłych księży 3/4 miało 
przypaść rodzinie, a tylko 1/4 kościołowi parafialnemu (beneficjum). Odwrot- 
nie sprawa się miała w przypadku opatów. Z pozostawionych ruchomości i 
gotówki rodzina otrzymywała 1/4 a resztę klasztor. Określono także sposób 
sporządzenia inwentarza pośmiertnego. Odpowiedzialni za jego spisanie byli 
dziekani lub kuria biskupia. Wpisywano do niego w obecności spadkobierców 
gotówkę i ruchomości. Dopuszczono, pod ich nieobecność, asystencję kolatora, 
a w ostateczności dwóch godnych zaufania parafian. Pod dokumentem podpisy 
składali wszyscy obecni. Dopiero po powstaIiiu inwentarza można było przys- 
tąpić do rozdziału majątku. Prawo fo rozszeq;ono w 1775 roku i 1780 roku 
także na duchownych pochodzenia nieszlacheckiego (Dąbkowski 1911, t. 2, 
s. 177 nn.). . 
Ustawodawcy nie zapominali także o karach kościelnych nakładanych na 
osoby nie przestrzegające prawa. Przede wszystkim ekskomuniką zagrożeni by- 
li kolatorzy zajmujący majątek (Ch 1717; P 1720, k2; P 1738, s. 198), bądź 
wszyscy korzystający nieprawnie z pożytków Kościoła, w tym przywłaszczają- 
cy sobie rzeczy po zinarłych księżach (Ch 1717; Lu 1726; Pł 1733, s. 154; Cul 
1745, s. 188; L 1765). 
Z zebranych do tej pory źródeł z terenu diecezji płockiej wynika, że przy- 
najmniej w samej procedurze powszechnie przestrzegano zasad prawnych. Wy- 
daje się to ważne, bo właśnie okoliczności powstawania tak testamentów, jak i 
inwentarzy pośmiertnych, regulowane normami prawa, wpływają na ich wiary- 
godność i przydatność. Przede wszystkim testamenty spisywano w obecności' 
świadków. Najczęściej były to osoby, którym powierzano wykonanie tegoż
		

/Licencje_006_01_05_224_0001.djvu

			208 


Dariusz Główka 


aktu. Krąg egzekutorów był dość ograniczony. Należeli do niego członkowie 
najbliższej rodziny (ojciec, brat, szwagier), niekiedy przedstawiciele elity pa- 
rafii. Przeważali jednakże duchowni - kanonicy kapitulni, dziekani (w ten spo- 
sób mogli wykonywać ciążący na nich obowiązek troski o majątek beneficjum), 
rezydujący po sąsiedzku plebani, ewentualnie inni księża. Można przypuszczać, 
że łatwiejszy dostęp duchownych do kancelarii biskupiej, czy konsystorza czy- 
nią z nich najbardziej pożądanych egzekutorów. Obecność osób postronnych, 
nie obdarowywanych zapisami testamentowymi wskazuje, że swoista prywat- 
ność, intymność przeżywania ostatnich dni życia musiała ustąpić miejsca pu- 
blicznemu rozdysponowaniu majątku. Uwiarygodnienie aktu ostatniej woli 
podpisami świadków było nadrzędne. 
Z przytoczonych powyżej postanowień i regulacji prawnych wyłania się 
dość klarowna sytuacja. Biskupi, a prawdopodobnie także inne grupy ducho- 
wieństwa, zainteresowane były przejrzystymi i możliwie prostymi normami 
prawnymi, określającymi zasady i warunki dysponowania majątkiem osobi- 
stym. Główna rola. przypadła testamentowi, ale widziano potrzebę spisania 
inwentarza pośmiertnego. Sporządzanie obu tych dokumentów starano się w 
możliwje..łużym stopniu upublicznić, a przy tym i kontrolować. Udział świad- 
ków miał gwarantować ich prawdziwość i dokładność. Testament dawał du- 
chownym możliwość i niewiele ograniczoną swobodę dysponowania dobrami 
ruchomymi, dbania tak o interes Kościoła, jak i rodziny. Inwentarz pośmiertny 
służył pomocą egzekutorom w rozdzieleniu masy spadkowej, wyraźnie wydzie- 
lał majątek osobisty, wyznaczał zakres ewentaulnych pretensji tak ze strony 
spadkobierców jak i biskupów. Mógł też być przydatny rządcom diecezji, 
przyjmującym od wykonawców testamentu sprawozdania z przedsięwziętych 
działań. 


Wykaz źródeł 


Cap Pł 1784 
Ch 1717 


Statuty kapituły katedralnej płockiej z I 784 roku, oprac. 
W. Góralski, Lublin 1982. 
Synodus diaecesana chełmensis...Christophoro Antoni Szem- 
bek...A.D. 1717, Zamoscii [b.r.w.]. 
Synodus diaecesana...Casimiro ŁubieńskLepiscopo Craco- 
viensi...A. D'-1711, Cracoviae [b.r.w.]. 
Constitutiones synodales Ecc/esiae Culmensis...Petro Cost- 
ka...1583, [b.m.w.] 1614. 
Constitutiones synodales...Andrea Stanislao Kostka Załus- 
kLepiscopo Culmensis et Pomesaniaensis...A.D. 1745, Bron- 
sbergae 1746. 


Cr 1711 


Cul1583 


Cul1745
		

/Licencje_006_01_05_225_0001.djvu

			Dąbkowski P. 1911 
OSP 


Epistola 1601 


Gn 1720 


GoP 1621 


L 1765 


Lu 1726 


Ordinationes 1785 


P 1689 


P 1720 


P 1738 


Pł 1733 


V 1726 


Vii 1744 


Wężyk J. 1630 


Podstawy prawne testamentów... 


209 


Prawo prywatne polskie, t. 1-2, Lwów. 
Decretales Summorum Pontificum pro Regno Poloniae et Con- 
stitutiones Synodorum Provincialium et Dioecesanarum Regni 
ejusdem ad summam co///ectae, wyd. Z. Chodyński i E. Li- 
kowski, t. 1-3, Poznań 1882. 
Epistola Pastoralis ad parochos Dioecesis Cracoviensis Ber- 
nardus Maciejowski..., [w:] Constitutiones synodi dioecesanae 
Cracoviensis...MDCIX, Cracoviae 1611. 
Constitutiones Synodi Archidioecesis Gnesnensis...Stanislao 
Szembek...A.D. 1720, Varsoviae [b.r.w.]. 
Synodus Provincialis Gnesnensis...Laurentio GembickLA.D. 
1621, Cracoviae 1624. 
Synodus diaecesana Leopoliensis... Venceslao Hieronimo Sie- 
rakowski...A.D. 1765, Leopoli [b.r.w.]. 
Constitutiones synodales diocesis Luceoviensis et Bretsensis ab 
Stanislao Boguslao Rupniewski...A.D. 1726, Varsoviae [b.r.w.]. 
Ordinationes Generales, quae Decretis Reformationis...peracta 
Diaecesis Plocensis Visitatione proletis sunt adjunctae, [w:] 
Rozrządzenia i pisma pasterskie... Michała Jerzego Poniatow- 
skiego biskupa płockiego, Warszawa, s. 1-136. 
Synodus Posnaniensis...Stanislaum Witwicki...1689, Varsoviae 
[b.r.w.]. 
Synodus diaecesana Posnaniensis...Christophoro Antoni Szem- 
bek...A.D. 1720, Varsaviae [b.r.w.]. 
Synodus diaecesana Posnaniensis...Stanislao Hosio A. D. 
J?38, [b.r. i m.w.].' . 
Consitutiones et Decreta Synodi Dioecesanae Plocensis... And- 
rea Sta1lislao Kostka Załuski A.D. MDCCXXXIII, Varsoviae, 
1735. 
Synodus diaecesana Varmiensis...Christophoro Joannis Szem- 
beLA. D. 1726, [b.r. i m.w.]. 
Synodus diaecesana Vilnensis...Michaele Joanne Zienkie- 
wicz...A.,D. 1744, Vilnae [b.r.w.]. 
Constitutiones synodorum Metropolitanae Ecclesiae Gnesnen- 
sis provincialium...Joannis Wężyk, Cracoviae 1630 (wyd. 2 
1761). 


THE LEGAL BASIS OF TESTAMENTS AND POSTHUMOUS INVENTORIES 
OF CATHOLIC CLERGY IN POLAND IN THE POST-TRIDENTINE EPOCH 


Summary 


Laws regulating the rules of the preparation and execution of the last will acts 
(testaments and posthurDOus inventories) were codified in the synodal constitution of 
. Gniezno province of 1621 and in the codification of the ecclesiastical law accepted by
		

/Licencje_006_01_05_226_0001.djvu

			210 


Dariusz Główka 


the provincial synod of 1628, published in 1630 and known as the Wężyk Co//ection 
('Zbiór Wężyka'). In this way the Church sanctioned its attitude towards possessions left 
at priests' death. A priest was obliged to write down his last will in the presence oftwo 
other priests or any Qther persons; the execution of the testament was possible only after 
Q1e executor had prepared an inventory, also in witnesses' presence, and could not take 
more than one year unless the testator had stated otherwise. 
For many years that regulation determined the whole procedure, and it is difficult to 
ascertain to what extent that fact was due to the usefulness and lucidity of the regula- 
tions. It should be remembered that synodal movement disappeared in mid 17 th cen
 
so that subsequent synods (but only diocesan ones) were convened only in mid 18 
century . As regards the question of last wills and testaments, particular synods retained a 
majority of resolutions formulated by the provincial synod and modified the remaining 
ones. 
Bishops, and probably other groups of the clergy, were interested in precise and, if 
possible, uncomplicated laws stating the rules and conditions of the distribution of per- 
sonal property. The last will being the crucial instrument, it was also considered neces- 
sary to compile the posthumous inventory. The preparation of both documents was sup- 
posed to be publicised and controlled to a great extent, with the witnesses' participation 
guaranteeing their veracity and precision. The last will offered the priests the possibility 
and almost unlimited fteedom in managing their personal property, as they could safe- 
guard both the Church's and their families' interests. The posthurDOus inventory was a 
substitute of the last will and testament in case the deceased priest had not prepared the 
latter; moreover, it helped the executors in the distribution of the legacy, precisely de- 
limited the personal property, m:fined the range of the potential claims both on the in- 
heritors' and the bishops' paą. It might also be helpful to the diocesan administrators, 
who received reports on the undertaken actions ftom the executors ofthe testament. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_227_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii i Etnologii PAN 
w Warszawie 


ANDRZEJ KLONDER 


Pościel i bielizna w majątkach mieszczan elbląskich 
w pierwszej połowie XVII wieku 


Spośród źródeł pisanych inwentarze majątkowe pozwalają najlepiej - po- 
dobnie jak świadectwa archeologiczne - poznać świat rzeczy otaczających ludzi 
w minionych epokach. Oczywiście, jak każdy typ źródła, mają też swoje słabo- 
ści czyniące odtworzony na ich podstawie obraz niepełnym, nie do końca pre- 
cyzyjnym i wyrazistym. Jak to ostatnio zaobserwował w inwentarzach szlachty 
wielkopolskiej Andrzej Pośpiech, rejestry pośmiertne nie były fotograficznym 
odbiciem stanu posiadania. Niektóre przedmioty, czy grupy przedmiotów sku- 
piały uwagę twóroów inwentarzy
 o innych tylko wspominano lub całkiem je 
pomijano (Pośpiech, 1992, s. 24-29, 47-56; tam wcześniejsza literatura). Z dość 
obfitej Jiteratury dotyczącej kultury materialnej mieszczaństwa w Polsce (jed- 
nym z podstawowych źródeł były tu inwentarze) wynika, iż spośród masy ru- 
chomości uwadze osób spisujących rejestry z reguły nie uchodziły pościel i 
wszelka bielizna (zob. m. in. Bartkiewicz 1974, s. 102-107; Keckowa, Molenda 
1978, s.291-300; Bogucka, Samsonowicz 1986, s. 521). Brakuje jednak, jak 
dotąd, próby określenia miejsca tych właśnie wyrobów w mieszczańskiej hie- 
rarchii rzeczy. Możliwość jej podjęcia dają archiwalia Elbląga z l. połowy 
XVII wieku. Informują one między innymi o stanie posiadania zarówno biedo- 
ty, jak i mieszczan średnio zamożnych. W przypadku tej pierwszej dysponuje- 
my grupą 31 pośmiertnych inwentarzy majątku podopiecznych szpitala Sw. Du- 
cha z lat 1610-1630, w przypadku tych drugich zbiorem 18 spisów ,z lat 1620- 
-1640 zachowanych w księgach elbląskiego sądu pupilarnego). Te ostatnie po- 
wstały dla ochrony praw dzieci do majątku po rodzicach. Z reguły bodźcem do 


) Inwentarze podopiecznych szpitala - Archiwum Państwowe w Gdańsku (dalej cyt. 
AP Gdańsk) Miasto Elbląg 369, 1/2402-2405; akta sądu pupilarnego - tamże, 369, 
1/2938, 2939, 2939a.
		

/Licencje_006_01_05_228_0001.djvu

			212 


Andrzej K/onder 


sporządzenia spisu była śmierć jednego z rodziców i zamiar zawarcia przez 
wdowę (wdowca) nowego związku. Kolejne małżeństwo musiało być poprze- 
dzone wydzieleniem dzieciom z pierwszego związku przypadającej im połowy 
majątku. Taka procedura zwana "Schicht und theilung" stosowana była pow- 
szechnie także w innych miastach Prus Królewskich (Maciejewski ] 989, 
s. 134). W razie śmierci obojga rodziców z inicjatywą spisania podlegającej 
podziałowi spuścizny występowali prawni opiekunowie sierot. Tak było w 
przypadku dwóch spośród analizowanych poniżej inwentarzy. 
Wśród właścicieli mienia (o ich zawodzie informuje 13 spisów) znajdujemy 
między innymi: aptekarza, kata, ulicznego tragarza, po dwóch browarników i 
rzeźników, piekarza i bednarza. Połowa spuścizn obejmowała nieruchomości. 
Krzysztof Stein, rzemieślnik branży skórzanej, posiadał mieszkanie stanowiące 
]/24 wartości domu na przedmieściu (AP Gdańsk, 369, 1/2939, k.288-289). 
Michel i Dorota Heinrich pozostawili po sobie dworek, stodołę i ogród położo- 
ne w Starym Mieście w pobliżu szpitala Św. Ducha (AP Gdańsk, 369, 1/2938, 
s. 93). W centrum Starego Miasta przy ulicy Rybackiej znajdował się dom 
browarnika Gerge Bartsch. Żonie i synowi pozostawił jeszcze trzy inne posesje 
(AP Gdańsk, 369, 1/ 2939a, k.246). Rzeźnik Abraham Pfennig, oprócz dwóch 
spichrzów i jatki, miał półtora domu przy równoległej do nadbrzeża portowego 
ulicy Wodnej (wszystko w Starym Mieście; AP Gdaósk, 369, 1/2939a, k. 257). 
Wreszcie syn Anny i Abrahama Heidenreich odziedziczył część domów przy 
Targu Siennym (fragment ulicy Stary Rynek) oraz nieco oddalonej od centrum 
ulicy Kuśnierskiej (AP Gdańsk, 369, 1/2939a, k. 276). 
Pozycja zawodowa części dawnych właścicieli mienia i usytuowanie nale- 
żących do nich nieruchomości wskazują na ich przynależność do warstwy 
średniej - pospólstwa. Byli to ludzie mocno osadzeni w miejskiej społeczności, 
z reguły rzemieślnicy, często właściciele nieruchomości nawet w najatrakcyj- 
niejszych częściach Elbląga. 
Badane inwentarze nie dają pełnego obrazu dzielonego majątku nierucho- 
mego, ruchomego, gotówki, wierzytelności i zadłużenia. Często odnotowują 
jedynie ruchomości. Większość z 18 spisów nie informuje o szacunkowej war- 
tości lub o cenie sprzedaży spuścizn 2 . Zdarza się również podanie ogólnej 
wartości tylko niektórych grup przedmiotów, z pominięciem pozostałych. W tej 
sytuacji przedmiotem analizy nie może być np. przeciętna wartość majątku, ani 
też j ego struktura. 
Bariery napotykamy również przy próbie bliższego poznania zestawu ru- 
chomości tworzących daną spuściznę. Regułąjest podawanie jedynie wagi wy- 
robów ze srebra oraz metali kolorowych. Zdarzają się wyjątki, jednak w efekcie 


2 Jest to jak się zdaje sytuacja typowa. Oszacowań brak w ogóle w inwentarzach spuś- 
cizn po ubogich ze szpitala Św. Ducha. Także w próbie pośmiertnych inwentarzy mienia 
mieszkańców Gdańska badanej przez M. Bogucką (1973, s. 62) spisy z oszacowaniem 
wm10ści stanowiły tylko około 20%.
		

/Licencje_006_01_05_229_0001.djvu

			Pościel i bielizna... 


213 


dysponujemy jedynie strzępami informacji o przedmiotach należących do za- 
stawy stołowej, naczyniach używanych w kuchni lub łaźni itp. Podobnie spoty- 
kamy tylko bardzo ogólne wzmianki o sprzętach drewnianych, czy naczyniach 
ceramicznych (bez wyliczania poszczególnych rzeczy). Za takimi "przemilcze- 
niami" kryje się, jak sądzę, skala wartości uznawana przez osoby spisujące 
daną spuściznę. W masie rejestrowanych rzeczy wyodrębniono grupy cenne 
przede wszystkim ze względu na wartość surowca z jakiego były wyproduko- 
wane, w drugim dopiero rzędzie ze względu na użyteczność dla samego posia- 
dacza i w gospodarstwie domowym. Niektóre utworzone i nazwane przez spisu- 
jących kategorie rzeczy występują w wielu inwentarzach; o innych wspomina 
się rzadziej (tab. 1). Najpowszechniej (80-100% spisów) wśród notowanych 
przedmiotów wyróżniano wyroby z cyny, miedzi, mosiądzu (Zinn, Kupfer, 
Messing), sprzęty drewniane (Holtzwerck, Holtzernhausraht), wreszcie pościel 
(Betten, Bettgewand), czy rzeczy lniane (Leinw
nd, Leinewerck). Nie tak już 
powszechnie wyróżniano suknie (Kleider, około 2/3 spisów), srebra (Silber- 
werck, też około 2/3), przedmioty z żelaza (Eyssenwerck, 1/2 spisów). Mniej 
zamożni zmarli naj pewniej po prostu nie posiadali sreber. Trudniej natomiast 
wyjaśnić całkowite niekiedy pomijanie odzieży. Być może, podobnie jak w 


Tabela 1. Ruchomości w inwentarzach elbląskiego pospólstwa (grupy przedmiotów 
wyróżnionych przez spisujących). Wg AP Gdańsk, 369, I/293 8, s. 31-42, 
61-62, 83-93, 111-116, 119-122; 2939, s.21-28, 49-51, 119; 2939a, 
k. 238-239v, 246-254, 257-260, 272-273, 276, 284-289. 


Kategorie Liczba % Kategorie Liczba % 
ruchomości inwentarzy inwentarzy ruchomości inwentarzy inwentarzy 
gotówka 8 44 książki 4 22 
srebra 12 66 obrazy I 6 
klejnoty I 6 drewno 18 100 
cyna 17 94 konie i bydlo 3 17 
miedź 15 83 konie i wozy 2 II 
mosiądz 16 89 wozy 3 17 
żelazo 9 50 mąka i zboże 3 17 
suknie 13 72 len 18 100 
pościel 17 94 broń 3 17 
sprzęty domowe I 6 sprzęty kuchenne 4 22 
narzędzia 5 28 naczynia 2 11 
rzemiosła ceramiczne
		

/Licencje_006_01_05_230_0001.djvu

			214 


Andrzej Klonder 


Gdańsku, czy Grudziądzu, ubranie codzienne - osobiste było wyłączone z masy 
spadkowej, stąd jego nieobecność w kilku inwentarzach (Maciejewski 1989, 
s. 135). Czasami, o czym niżej, brak odzieży był pozorny. 
O znaczeniu danej grupy rzeczy zdaje się też świadczyć jej miejsce w in- 
wentarzu. Żelazną regułąjest spisywanie - zaraz po nieruchomościach i gotów- 
ce - przedmiotów ze srebra, następnie z metali kolorowych, odzieży, pościeli, 
wyrobów 'Inianych (bielizny pościelowej, stołowej, osobistej). Kolejność osta- 
tnich kategorji nie była stałą. Raz suknie wyprzedzały bety i bieliznę, kiedy 
indziej bywało odwrotnie. Nie miały stałego miejsca przedmioty żelazne, oraz 
wyposażenie kuchni (często też żelazne). Nieraz sąsiadowały z otwierającymi 
spis metalami kolorowymi, nieraz z zamykającymi sprzętami domowymi 
(w tym meblami). Na szarym końcu rejestrów znajdowały się zapasy żywności, 
inwentarz żywy, wozy i uprząż, broń, obrazy, książki. 


Tabela 2. Ruchomości w inwentarzach mieszkańców Elbląga (podział przedmiotów wg 
kryterium funkcji). Wg AP Gdańsk, 369,l/2938, s. 31-42, 61-62, 83-93, 111- 
-116, 119-122; 2939, s.21-28, 49-51, 119; 2929a, k. 238-239v, 246-254, 
257-260,272-273,276,284-289, 369,l/2402-2405. 



 Ubo
zy ze szpitala Pospólstwo 
Sw. Ducha 
Kategoria Liczba % Liczba % 
ruchomości inwentarzy inwentarzy inwentarzy inwentarzy 
gotówka " 2 6 9 50 
kosztowności l 3 12 66 
pościel 26 84 18 100 
bielizna pościelowa 16 52 18 100 
bielizna stołowa 7 23 15 83 
odzież 26 84 17 94 
tkaniny 10 32 10 56 
zastawa stołowa II 35 17 94 
wyposażenie kuchni II 35 14 78 
meble 26 84 16 89 
przedmioty służące higienie 15 48 17 94 
. 
książki l 3 8 44 
obrazy, grafiki - - 5 28 
narzędzia i surowce 6 19 8 44
		

/Licencje_006_01_05_231_0001.djvu

			Pościel i bielizna... 


215 


Spróbujmy skorygować schemat przestrzegany przez twórców inwentarzy, 
podstawą wyróżnienia grup przedmiotów czyniąc jedynie ich funkcje (tab. 2). 
Okaże się wówczas, że wszystkie spisy odnotowują pościel i bieliznę pościelo- 
wą, przytłaczająca zaś większość odzież czy meble. Do odzieży wypadło zali- 
czyć np. koszule, przez autorów rejestrów umieszczane wśród rzeGZY lnianych. 
W żadnym spisie nie brakuje poduszki i prześcieradła. Prawie wszystkie odno- 
towują pierzyny z powłokami (tab. 3). Równie powszechne są w rejestrach 
ręczniki. Nieco rzadziej (prawie 3/4 ogółu) spotykamy bieliznę osobistą (ko- 
szule lub podkoszule) i stołową (obrusy). Wśród około 3000 sztuk różnych 
przedmiotów wymienianych w inwentarzach pościel i bielizna stanowiły ponad 
1/3. Na jeden inwentarz (tab. 4) przypadało około 13 prześcieradeł, po 11 ko- 
szul i ręczników, około 8 poduszek, 6 obrusów i 5 pierzyn. W należącej do naj- 
bogatszych spuściźnie po rzeźniku Abrahamie Pfennigu (wartość samych ru- 
chomości około 3700 florenów) znajdujemy 320 sztuk wyrobów lnianych oraz 
30 różnych betów w tym między innymi: 11 drelichowych pierzyn spodnich i 
3 wierzchnie, 16 poduszek, 46 prześcieradeł, 74 powłoki na mniejsze lub więk- 
sze poduszki, nadto 56 ręczników i tyleż obrusów. Ten zestaw bielizny poście- 
lowej i stołowej uzupełniały 62 męskie koszule. Wreszcie w domowych zapa- 
sach odnotowano jeszcze 60 łokci lnianego płótna (AP Gdańsk, 369, 1/2939a, 
k. 258-259). Pokaźny był także zestaw bielizny i pościeli po wspomnianym już 
Gerge Bartsch. Składało się nań 10 pierzyn wierzchnich i spodnich, 20 po- 
duszek (w tym 12 "dość starych"), 28 prześcieradeł, 30 męskich koszul. Nie 
zabrakło też ręczników .(22 duże i małe) oraz 24 łokci tkaniny drelichowej na 
obrusy (AP Gdańsk,. 369, 1/2939a, k.247-248). Nie tak bogata, ale bliższa 
wspomnianym powyżej średnim była spuścizna dzielona pomiędzy Krzysztofa 
Stein a jego syna. Oprócz 3 drelichowych pierzyn Uak zwykle spodnich i wierz- 
chnich), 6 poduszek, 12 powłok na nie, 7 prześcieradeł znalazło się w niej 6 rę- 
czników, 7 damskich podkoszul, 5 męskich koszul i l drelichowy obrus (AP 
Gdańsk, 369, 1/2939a, s. 288-289). Wreszcie w inwentarzu skromniutkiej spu- 
ścizny po Hansie Newgebauer (brak nieruchomości i gotówki, nieznany zawód, 
zaledwie 31 przedmiotów) znajdujemy 6 piernatów spodnich i jeden wierzchni, 
1 poduszkę, 2 prześcieradła, 4 ręczniki (zużyte drelichowe) i 2 drelichowe ob- 
rusy (AP Gdańsk 369, 1/2938, s. 61-62). 
O jakości, użytym surowcu, zdobnictwie, kolorystyce pościeli i bielizny 
inwentarze informują dość często, z reguły jednak niezwykle lakonicznie. Zde- 
cydowana większość pierzyn była szyta z drelichu (wzmianki w 13 spisach). 
Tylko w trzech gospodarstwach domowych obok drelichowych spotykamy 
wsypy z płótna lnianego. Podobnie inwentarze informują wyłącznie o dreli- 
chowych obrusach. Drelichy wykonywane z lnu, konopi i lub bawełny były 
gęściejsze od wyrobów tkanych splotem płóciennym (splot rządkowy, trzynit- 
kowy). Ich znaczna trwałość sprawiała, że były powszechnie używane na wsy-
		

/Licencje_006_01_05_232_0001.djvu

			Tabela 3. Pościel i bielizna w inwentarzach mieszkańców Elbląga. Wg AP Gdańsk, 
369,I/2938, s. 31-42, 61-62, 83-93,111-116, 119-122; 2939, s. 21-28, 49-51, 
119; 2939a, k. 238-239v, 246-254, 257-260, 272-273, 276, 284-289, 
369, I /2402-2405. 


Grupa społeczna Ubo
zy ze szpitala Pospólstwo 
Sw. Ducha 
Przedmiot Liczba % Liczba % 
inwentarzy inwentarzy inwentarzy inwentarzy 
pierzyna 26 84 16 89 
poduszka 25 81 18 100 
powłoka na poduszkę 16 52 17 94 
prześcieradło 15 48 18 100 
obrus 8 26 13 72 
ręcznik 7 23 17 94 
koszula 19 61 13 72 
chustka do nosa 2 6 3 17 


Tabela 4. Ilość pościeli i bielizny w posiadaniu mieszkańców Elbląga. Wg AP Gdańsk, 
369,I/2938, s. 31-42, 61-62, 83-93,111-116,119-122; 2939, s. 21-28,49-51, 
I 19; 2939a, k. 238-239v, 246-254, 257-260, 272-273, 276, 284-289, 
369, I/2402-2405. 



 Ubodzy ze szpitala Św. Ducha Pospólstwo 
Przedmiot Ogółem (w tym % średnio na Ogółem (w tym % średnio na 
sztuk starych) l inw. sztuk starych) l inw. 
pierzyna 73 (19) 2,4 85 - 4,7 
poduszka 77 (12) 2,5 137 (4) 7,6 
powłoka na poduszkę 73 (7) 2,4 185 (l) 10,2 
prześcieradło 34 (21) 1,1 227 - 12,6 
obrus 9 (22) 0,3 121 (8) 6,7 
ręcznik 14 (29) 0,5 195 (16) 10,8 
koszula 96 (23) 3,1 200 (1) 11,1 
chustka do nosa 14 (86) 0,4 28 - 1,5
		

/Licencje_006_01_05_233_0001.djvu

			Pościel i bielizna... 


217 


py pierzyn, poduszek i obrusy także w innych miastach Polski (Kamińska, Tur- 
nau 1966, s. 651-652; Bartkiewicz 1974, s. 122). Elblążanie sypiali na przeście- 
radłach najczęściej z płótna lnianego cieńszego (flachsene), oraz grubszego - 
zgrzebnego (hedene). Pierwsze są wzmiankowane w 16 spisach, drugie w 11. 
Z pierwszego rodzaju płótna szyto także koszule. Dominującą barwą pościeli 
była biel. Używano także różnokolorowych (bunte) powłok na poduszki czy 
pierzyny. Inwentarze nie informująjednakjakie zestawy barw były stosowane 3 . 
O niebieskich powłokach czy ręcznikach wspomina kilka spisów; zdarzały się 
też zielone powłoki i koszule. Małżonkowie Heinrich, oprócz innych, pozo- 
stawili po sobie pierzynę wierzchnią w powłoce w połowie białej, w połowie 
zaś błękitnej (AP Gdańsk, 369, 1/2938, s. 91-92). 
Niezbędne w naszym klimacie piernaty, miały też niebagatelną wartość. 
Brak danych o cenach uniemożliwia uogólnienia, jednak w czterech spisach 
zawierających takie informacje pościel i bielizna stanowią około 1/3 wartości 
wszystkich ruchomości (AP Gdańsk, 369, 1/2938, s. 281; 369, 1/2939a, k. 251- 
-254,260,273). Niemałe były też ceny poszczególnych przedmiotów. W latach 
trzydziestych płócienna koszula była szacowana na 20-40 groszy, prześcieradło 
z cienkiego płótna na 200 groszy (stare na 80 groszy), powłoka na pierzynę - 
180 groszy, nowy drelichowy obrus - 100 groszy ("całkiem stary" 8 lub 15 gro- 
szy), stary ręcznik na l O lub 18 groszy, chustka do nosa na 5 groszy. W tym 
samym czasie za stary płaszcz płacono 80 groszy, za nową spódnicę 70 groszy. 
Pościel była cenna w zestawieniu z metalami kolorowymi (funt cyny zależnie 
od gatunku kosztował 8do 16 groszy, funt miedzi - 15 groszy, mosiądzu - 8 do 
10 groszy) i meblami (plecione krzesło - 6 groszy, krzesło wysokie z oparciem - 
100 groszy). Krzesło mogło być warte tyle co dobry drelichowy obrus czy stare 
prześcieradło (AP Gdańsk, 369, 1/2939a, k. 252, 272-273; 369, 1/3182, s. 227). 
O wadze przywiązywanej do zaopatrzenia sierot w odpowiedni zapas po- 
ścieli (szczególnie w momencie zakładania rodziny) świadczą rodzicielskie 
gwarancje udzielane w tym względzie na wiele lat wcześniej. Gdy przy podzia- 
le majątku po rzeźniku Bartłomieju Katschke wdowa otrzymała także część 
pościeli należną dzieciom, zobowiązała się w momencie zawierania przez nie 
związku małżeńskiego do zaopatrzenia każdego z synów w 60 sztuk cienkiego, 
białego płótna lnianego, zaś każdej z córek jeszcze dodatkowo w 30 sztuk dre- 
lichu (AP Gdańsk, 369, 1/2939a, k. 284-287). Wreszcie połowa analizowanych 
inwentarzy, oprócz gotowych wyrobów pościelowych i bieliźniarskich, odno- 
towuje przechowywane w domach zapasy płótna, drelichu, przędzy lnianej. 
Kilka inwentarzy rejestruje też kołowrotki. Np. rzeźnik Nicei Schultz i jego 
żona Elżbieta pozostawili dzieciom 37 łokci białego płótna lnianego, 4 już 
skrojone, choć jeszcze nie zszyte koszule męskie, wreszcie kołowrotek (AP 


3 Nie wiadomo dokładnie co oznaczał termin "bunte" (kolorowy). Być może odpo- 
. wiadał spotykanemu często w inwentarzach z Korony określeniu "pstre" (zob. Bartkie- 
wic z 1974, s. 122).
		

/Licencje_006_01_05_234_0001.djvu

			218 


Andrzej Klonder 


Gdańsk, 369, 1I2939, s. 119). Zapewne w znacznej części mieszczańskich do- 
mów tkano płótno na własne potrzeby lub przynajmniej wykańczano nabywane 
"hurtowo" tkaniny ręcznikowe albo obrusowe. Najmniejszy zapas "nowego 
lnianego płótna" (kilka łokci) posiadał bednarz Bartel Bartsch; znacznie więcej 
bo 149 łokci takiegoż płótna nieznany z profesji Joachim Bollei (AP Gdańsk, 
369, 1I2938, s. 119). Browarnik Gerge Bartsch, oprócz wspomnianego już dre- 
lichu na obrusy, posiadał 60 sztuk białego płótna lnianego (AP Gdańsk, 369, 
1/2939a, k. 239v, 248). 
Pościel i bielizna odgrywały znaczną rolę wśród ruchomości warstwy śred- 
niej elbląskiego mieszczaństwa. Jak było w przypadku warstwy niższej i patry- 
cjatu? Dla drugiej grupy nie zachowały się odpowiednie źródła; dla pierwszej 
dysponujemy wspomnianymi na wstępie inwentarzami pośmiertnymi majątku 
ruchomego podopiecznych szpitala Św. Ducha (31 spisów z lat 1610-1630). 
Wywodzili się oni z różnych środowisk społecznych. Oprócz typowych ludzi 
luźnych, byli wśród nich rzemieślnicy (między innymi: tkacz, producent skrzyń, 
krawiec, murarz) zarówno mistrzowie jak i czeladnicl. W inwentarzach spo- 
rządzanych przez władze szpitalne uprawnione do sukcesji po zmarłych spisu- 
jący nie wprowadzili wewnętrznego podziału widocznego w rejestrach z ksiąg 
sądu pupilarnego. Być może nie było takiej potrzeby. Spisywane spuścizny nie 
obejmowały z reguły więcej niż 100 przedmiotów (średnio około 30; Klonder 
1992, s. 144). W spisach tych (tab. 2) prawie całkowicie brakowało gotówki i 
sreber, a więc rzeczy naj wartościowszych. Zaledwie około 1I3 szpitalnych in- 
wentarzy rejestruje zastawę stołową i wyposażenie kuchni (spośród inwentarzy 
pospólstwa 80-90%). Dla osób nie prowadzących samodzielnego gospodarstwa 
domowego nie miały one znaczenia praktycznego, zachowując walor przedmio- 
tu tezauryzacji (np. miedziane garnki). Nie dziwi też dwukrotnie mniejszy w 
grupie ubogich udział spisów odnotowujących narzędzia rzemieślnicze. One 
również z chwilą przenosin właściciela do szpitala były już mniej użyteczne. 
Zarówno dla średnio zamożnych mieszczan jak i dla szpitalnych ubogich 
ważne były natomiast odnotowywane w inwentarzach obu grup meble i odzież 
(80-90% spisów). W posiadaniu połowy podopiecznych przytułku (dwukrotnie 
mniej niż w przypadku pospólstwa) znajdowała się bielizna pościelowa (tab. 3). 
O wiele szczuplejsza (trzy-, czterokrotnie) jest grupa rejestrów szpitalnych 
odnotowujących obrusy i ręczniki. Zdecydowana większość biedaków posiada- 
ła natomiast własne pierzyny. Niewiele mniejszy niż w przypadku pospólstwa 
jest procent inwentarzy szpitalnych, odnotowujących koszule i podkoszule. 
Własna pościel i bielizna były, jak się zdaje, czymś niezbędnym nawet dla ludzi 
ubogich, starych, dożywających swych dni poza rodzinnym domem. Oczywi- 
ście w porównaniu z dostatkiem pospólstwa zasoby te były ilościowo znacznie 
skromniejsze (tab. 4). Na jeden szpitalny inwentarz przypada średnio dwukrot- 


4 Szerzej o mieszkańcach szpitala, zob. Klonder 1992, s. 144-145.
		

/Licencje_006_01_05_235_0001.djvu

			Pościel i bielizna... 


219 


nie mniej pierzyn, trzy razy mniej poduszek, czterokrotnie mniej powłok na 
poduszki. Zamiast kilkunastu prześcieradeł, biedaka ze szpitala zadawalało 
jedno. Jeszcze bardziej niekorzystne były te proporcje w przypadku obrusów 
czy ręczników. Wreszcie spuścizna podopiecznych szpitala zawierała przecięt- 
nie trzy-, cztery razy mniej koszul, niż odnotowywały inwentarze elbląskich 
rzem ieślników. 
Gorsza była również jakość posiadanej przez biedaków bielizny. Wśród 
prześcieradeł, pierzyn, obrusów czy ręczników stare i podniszczone stanowiły 
od 1/5 do 1/4 (tab. 4). Zbliżony był też udział starzyzny wśród ogółu rzeczy 
stanowiących majątek podopiecznych szpitala (Klonder 1992, s. 148). W spuś- 
ciznach mieszczan średnio zamożnych takich przedmiotów albo w ogóle nie 
było, albo stanowiły kilkuprocentowy margines. Wyjątkiem były stare ręczniki 
- 16% wobec 29% w spuściznach biedaków. 
Ilość i jakość pościeli i bielizny należącej do poszczególnych mieszkańców 
szpitala były różne. Heinrich Braunesche pozostawił po sobie jedynie pościel: 
pierzynę i 6 poduszek (AP Gdańsk, 369, 1/2405, s. 10). Wdowa Preuss była 
właścicielką samych staroci; skrzynki, małego stolika, łóżka, szafy oraz krótkiej 
pierzyny spodniej i wierzchniej (AP Gdańsk, 369, 1/2405, s.35). Bogaczem 
wśród biedaków był posiadający 60 przedmiotów Hans Gottschalk. Obok me- 
bli, odzieży, metali kolorowych należało doń: 5 starych pierzyn spodnich, jedna 
pierzyna wierzchnia w podartej różnokolorowej powłoce, 10 poduszek (6 dre- 
lichowych i 4 z płótna lnianego), 4 stare powłoki na poduszki oraz 8 starych ko- 
szul (AP Gdańsk, 369, 1/2405, s. 32). Wśród 69 przedmiotów tworzących spu- 
ściznę po wdowie Schmal, znalazły się między innymi: 2 prześcieradła z dobre- 
go lnu, 5 z płótna zgrzebnego, 2 kolorowe powłoki na pierzyny, 7 koszul, 3 pie- 
rzyny spodnie (2 drelichowe, l lniana), 5 starych poduszek, 12 i 1/2 łokcia płót- 
na lnianego (AP Gdańsk, 369, 1/2405, s. 26-27). 
Tylko 12 spośród inwentarzy biedoty przynosi fragmentaryczne dane o tka- 
ninach pościelowych. W szpitalu były w użyciu te same materiały co w domach 
pospólstwa. Najczęściej wzmiankowane są drelichowe wsypy na pierzyny, rza- 
dziej na poduszki. Z drelichem konkurowało białe płótno lniane. Z tegoż płótna 
wykonywano także powłoki na poduszki. Na prześcieradła przeznaczano za- 
równo płótno zwykłe jak i grubsze - zgrzebne. 
Żyjąc w przytułku część podopiecznych nie rozstawała się także z dającymi 
być może namiastkę poczucia samodzielności zapasami: tkanin, przędzy, koło- 
wrotkami. Odnotowuje je połowa inwentarzy pospólstwa; w szpitalu należały 
do 1/3 spośród zmarłych pensjonariuszy. Np. Kasper Dercke był posiadaczem 
jednego łokcia nowego płótna lnianego (AP Gdańsk, 369, 1/2405, s. 18-19; 
369, 1/ 2402, s. 17; 369, 1/2405, s. 35). Anna Warendorf miała 32 sztuki takie- 
go płótna oraz kołowrotek. 
Powyżej przedstawiłem wyniki analizy inwentarzy majątkowych dwóch 
grup mieszkańców Elbląga: stanowiącego warstwę średnią, żyjącego we wzglę-
		

/Licencje_006_01_05_236_0001.djvu

			220 


Andrzej Klonder 


dnym dostatku, posiadającego rodziny i domy pospólstwa oraz wywodzących 
się po części z tegoż pospólstwa, lecz także z warstw niższych, zbiedniałych, 
pozbawionych własnego domu (często też rodziny) podopiecznych szpitala 
Św. Ducha. Gdy przychodziło do inwentaryzowania pozostawionego po śmierci 
mienia, okazywało się, że dla obu grup niemal równie ważną częścią ruchome- 
go majątku była pościel i bielizna pościelowa. W rejestrach dobytku mieszczan, 
odnotowywano każdą koszulę, pierzynę czy ręcznik, zadawalając się natomiast 
podaniem wagi przedmiotów miedzianych, mosiężnych, cynowych, także sre- 
ber. W przypadku przedmiotów z żelaza, prostych mebli, narzędzi gospodars- 
kich wreszcie, naczyń glinianych często poprzestawano na stwierdzeniu faktu 
posiadania bliżej nieokreślonej ich liczby. W szpitalu ilość przechowywanej 
bielizny i pościeli była mniejsza, asortyment wyrobów skromniejszy, jednak 
nawet ubodzy rzadko obchodzili się bez własnej (choćby starej) pierzyny, po- 
duszki, czy prześcieradła. Mniej liczni do końca przechowywali stare ręczniki, 
dziurawe obrusy. Miały one wartość liczoną zarówno w pieniądzu, jak i użyt- 
kową. Należały do tych przedmiotów z otoczenia człowieka, z którymi rozsta- 
wał się dopiero na końcu życiowej drogi. 
W swym "przywiązaniu" do betów elblążanie byli podobni do mieszkań- 
ców innych miast Rzeczpospolitej; wielkich - jak Gdańsk, czy Kraków i małych 
- jak np. wielkopolski Wolsztyn (por. m. in. Bętkowska, Bieniarzówna 1957, 
s.76-99; Bogucka 1973, s.66-69; Modelski 1989, s.201-212). Wydaje się 
zresztą, że co najmniej do połowy XX wieku dla wielu grup społecznych ilość i 
jakość pościeli i bielizny pozostała istotnym wyznacznikiem, poziomu życia a 
nawet prestiżu. 


Literatura 


Bartkiewicz M. 
1974 Odzież i wnętrza domów mieszczańskich w Polsce w drugiej połowie 
XVI i w XVII wieku, Studia i materiały z historii kultury materialnej, 
. t. 49, Warszawa. 
Bętkowska B., Bieniarzówna J. 
1957 Inwentarze ruchomości ubogiego mieszczanina krakowskiego w pierw- 
szej połowie XVII w., Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, R. 5, 
nr I, s. 76-99. 
Bogucka M. 
1973 Z problematyki form życia "marginesu mieszczańskiego" w Gdańsku 
połowy XVII w., Zapiski Historyczne, t. 38, z. 4, s. 55-79. 
Bogucka M., Samsonowicz H. 
1986 Dzieje miast i mieszczaństwa w Polsce przedrozbiorowej, Wrocław.
		

/Licencje_006_01_05_237_0001.djvu

			Pościel i bielizna... 


221 


Kamińska J., Tumau I. (red.) 
1966 Zarys historii włókiennictwa na ziemiach polskich do końca XVIII wie- 
ku, Wrocław. 
Keckowa A., Molenda D. (red.) 
1978 Historia kultury materialnej Polski w zarysie, t. 3, od XV do połowy 
XVII wieku, Wrocław. 
Klonder A. 
1992 Majątek ruchomy podopiecznych elbląskiego szpitala św. Ducha w 
XVII wieku, [w:] Nędza i dostatek na ziemiach polskich od średniowie- 
czapo wiek XX, red. J. Sztetyłło, Warszawa, s. 141-150. 
Maciejewski T. 
1989 Zbiory wilkierzy w miastach Państwa Zakonnego do 1454 r. i Prus 
Królewskich lokowanych na prawie chełmińskim, Gdańsk. 


Modelski K. 
1989 


Ruchomości mieszczan wolsztyńskich w XVII wieku w świetle inwenta- 
rzy, [w:] Szkice z dziejów materialnego bytowania społeczeństwa pol- 
skiego, red. M. Dembińska, Wrocław, s. 201-212. 


Pośpiech A. 
1992 


Pułapka oczywistości. Pośmiertne spisy ruchomości szlachty wielkopol- 
skiej z XVII wieku, Studia i materiały z historii kultury materialnej, t. 64, 
Warszawa. 


BED-CLOTHES AND UNDERWEAR IN THE POSSESSION OF 
ELBLĄG INHABITANTS IN THE EARLY 17 TH CENTURY 


Summary 


The author's scope of interest is persona l property ofthe inhabitants of Elbląg. As a port 
town, the 17 th century Elbląg with its 15,000 inhabitants was second only to Gdańsk. 
The basis for the author's analysis is provided by posthumous inventories oftwo social 
groups: middle-class townspeople, mainly affluent craftsmen (18 lists of 1620-1640), 
and destitute inmates ofthe Holy Spirit Hospital (31 lists of 1610-1630). The proprie- 
tary situations of the two groups differed considerably (tab. 2). The indigent people, 
unlike the ones of moderate wealth, did not possess cash, valuables (including silver 
plate), books or paintings. However, nearly all inventories of both groups record, beside 
clothes and fumiture, bed-clothes. AlI the middle-cIass inventories enter also various 
sorts of underwear, while only fifty percent of the destitute owned these articles. Un- 
doubtedly, an average middle-cIass person's inventory comprised a much greater 
amount of eiderdowns, sheets, shirts or towels compared with that of a hospital inmate, 
which included more items which were 'old and wom into holes' . Both groups used 
coarse cotton ticks and fine or coarse bed-linen. 
The fact that bed-clothes and underwear stock were carefulIy stored, also by the in- 
digent people, resulted not only from a practical need, but also from the remarkable 
value ofthese articles. The price of a good quality sheet, pillow case or table-cloth could
		

/Licencje_006_01_05_238_0001.djvu

			222 


Andrzej Klonder 


equal the price of a piece of fumiture or a considerable amount (several kilogram s) of 
valued metaIs, such as tin or copper. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_239_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii i Etnologii 
UMK w Toruniu 


JERZY OLCZAK 


Domniemana funkcja liturgiczna i pochodzenie szklanych 
pucharków dzwonowatych z XVII-XVIII wieku 
na terenie Polski 


W ostatnich dziesięcioleciach w wyniku archeologiczno-architektonicznych 
badań prowadzonych na terenie licznych zespołów klasztornych, w kościołach i 
na terenach przykościelnych odkryto niespotykane wcześniej w tak dużych 
ilościach nowożytne naczynia szklane (zachowane na ogół we fragmentach), 
które ze względu na kształt przypominający odwrócony dzwon nazwano pu- 
charkami dzwonowatymi (tab. 1; ryc. 1)1. Nieporównywalnie mniej licznie na- 
czynia takie odkrywane są na obszarze miast, zamków i pałaców, przy czym na 
wielu z nich dotychczas nie znaleziono ani jednego egzemplarza (tab. 2). Ten 
swoisty fenomen szklany nie został jednak w dostatecznym stopniu opracowany 
i wyjaśniony, chociaż drzemią w nim - naszym zdaniem - wartościowe zasoby 
informacji. Przekonuje nas o tym pierwsza, sprzed trzydziestu lat, próba całoś- 
ciowego spojrzenia na pucharki dzwonowate z ziem polskich, w której jest 
sporo interesujących i inspirujących spostrzeżeń, między innymi na temat ich 


I Przeciwko stosowaniu tej nazwy bardzo kategorycznie wypowiedział się J. Kruppe 
(1985, s. 13). Zalecając sięganie do przekazów pisanych celem wprowadzenia do opisu 
materiałów archeologicznych nazewnictwa z epoki stwierdził, iż pucharek dzwonowaty 
to "... sztucznie urobiona nazwa nie odpowiadająca realnej rzeczywistości, jest po prostu 
bałamutna i do tego nie wiadomo w jakim celu". Jest to niewątpliwie interesujący po- 
mysł, z tą wszakże uwagą, iż nazwy wyrobów szklanych występujące w przekazach 
pisanych (często właśnie "bałamutne") odnieść można do niewielkiej tylko liczby spo- 
śród różnorodnych wyrobów szklanych z czasów nowożytnych. Także badacze zachod- 
nioeuropejscy mają naj widoczniej podobne problemy skoro - mimo daleko bardziej ob- 
fitych niż nasze informacji ikonograficznych i pis!IDych - także dla naczyń szklanych z 
XVIII wieku przypominających odwrócony dzwon przyjmują określenie "gobelet en 
clochette" (por. np. Bulletin de AIHV 1983, s. 139, ryc. 4).
		

/Licencje_006_01_05_240_0001.djvu

			224 


Jerzy Olczak 


funkcji, chronologii i pochodzenia (Ciepiela 1966; 1978). Niektóre z tych usta- 
leń (np. dotyczące techniki wykonania, kształtów, cech szkła) nadal są aktualne, 
inne zaś (np. dotyczące funkcji i chronologii) wymagają uściśleń, bądź weryfi- 
kacji. 


. krawędź 
wylew 


korpus 


a 


b 


c 


Ryc. I. Podstawowe kształty szklanych pucharków dzwonowatych występujących od 
schyłku XVI-XVIII wieku na terenie Polski. Rekonstrukcje idealne: a - dzwono- 
wate; b - cylindryczne; c - tulipanowate (rys. L. Fijał) 
Fig. I. Basic shapes of glass bell beakers occurring from the end of 16 th to 18 th century 
in Poland. Ideal reconstructions: a - bell-shaped; b - cylindrical; c - tulip-shaped 
(drawn by L. Fijał) 


Zgromadzony obecnie w różnych częściach Polski materiał źródłowy, po- 
chodzący z różnych obiektów sakralnych (przede wszystkim; tab. l) i świeckich 
(też z hut szkła!), liczący co najmniej kilka tysięcy fragmentów pucharków 
(w tym niewiele całych i zrekonstruowanych) stwarza dobre warunki dla mono- 
graficznego ich opracowania obejmującego klasyfikację formalną (typologię), 
morfologię szkła, technikę wykonania, technologię, chronologię, funkcję i po- 
chodzenie. Warto dodać, że ze względu na swój charakterystyczny kształt na- 
czynia te mogłyby stać się jednym z ważniejszych elementów datujących war- 
stwy kulturowe badanych obiektów nowożytnych. 
W niniejszym, niewielkim szkicu, jedynie zarysujemy w bardzo zwięzłej 
formie trzy spośród wyżej wymienionych, kluczowych - jak sądzimy - zagad- 
nień, a mianowicie kwestie funkcji, chronologii i pochodzenia pucharków 
dzwonowatych. Z uwagi na ograniczoną objętość szkicu, przesłanki uzasadnia- 
jące nasze wnioskowanie przedstawiamy głównie w ujęciach tabelarycznych 
uzupełnianych niezbędnymi komentarzami. 


- 


i 
I 
I j 

. !
		

/Licencje_006_01_05_241_0001.djvu

			Tabela I. Szklane pucharki dzwonowate z XVII-XVIII wieku odkryte w kościołach, na terenach przykościelnych i klasztomych 


Lp. Miejscowość Miejsce znalezienia Źródło infonnacji 
l Bnin woj. Poznań Kościół św. Wojciecha; bezpośrednio przy zewnętrznym murze prezbiterium (290 szt.)! Fogel1978 
2 Kleczew woj. Konin Stanowisko 4; teren przykościelny Olezak 1991 
3 Kraków woj. loco Kościół św. Mikołaja; teren przykościelny Ciepiela 1966 
4 Lubiń woj. Leszno Kościół Narodzenia Najświętszej Marii Panny; teren przykościelny (około 100 szt.) Gołębiewski 1984; Twardosz 1992; autopsja autora 
5 Lublin woj. loco Kaplica Św. Trójcy; prezbiterium Kutyłowska 1981 
6 Mogilno woj. Bydgoszcz Kościół św. Jana Chrzciciela; kaplica północna, teren przykościelny i klasztorny Olezak 1978 
7 Poznań woj. loco Kościół św. Marcina; teren przykościelny Dębska-Luty 1981 
8 Sandomierz woj. Tarnobrzeg Kościół św. Piotra; w kościele i teren przykościelny Infonnacja dra M. Rubnikowicza 
9 Solec nad Wisłą woj. Radom Kościół parafialny; w krypcie prezbiterium Gajewska, Kruppe 1962; Ciepiela 1971 
10 Strzelno woj. Bydgoszcz Kościół Św. Trójcy i rotunda św. Prokopa; teren przykościelny (około 60 szt.) Archiwum JAiE UMK 
11 Toruń woj. loco Kościół klasztorny Dominikanów św. Mikołaja; na złożu wtórnym w warstwach ziemi związanych z Infonnacja mgr L. Kotlewskiej 
rozbiórką kościoła (około 500 szt.) 
12 Trzemeszno woj. Bydgoszcz Kościół Najświętszej Marii Panny; w nawie głównej i teren przykościelny Archiwum IAiE UMK 
13 Ulucz woj. Przemyśl Kościół 00. Bazylianów; w kościele Ciepiela 1966 
14 Warszawa woj. loco Kościół św. Anny; obok prezbiterium, warstwy śmietniskowe Ciepiela 1970 
15 Warszawa woj. loco Kościół M.B. Loretańskiej; teren przykościelny Ciepiela 1966 
16 Zagość woj. Kielce Kościół św. Jana; w prezbiterium Ciepiela 1966 


IW nawiasach wymieniamy tylko liczniejsze zbiory szklanych pucharków dzwonowatych znanych autorowi z autopsji. 


-
		

/Licencje_006_01_05_242_0001.djvu

			224 


Jerzy Olczak 


funkcji, chronologii i pochodzenia (Ciepiela 1966; 1978). Niektóre z tych usta- 
leń (np. dotyczące techniki wykonania, kształtów, cech szkła) nadal są aktualne, 
innI" 7:1
 (nn ciOfvl'7:1l'.f' fllnkl'ii i l'hrono!oujj\ ""'m"....."j" l1""j"lpń h"rl7 u,p",,+,_ 


dzwonowatych. Z uwagi na ograniczoną objętość szkicu, przesłanki uzasadnia- 
jące nasze wnioskowanie przedstawiamy głównie w ujęciach tabelarycznych 
uzupełnianych niezbędnymi komentarzami.
		

/Licencje_006_01_05_243_0001.djvu

			Domniemana funkcja liturgiczna... 


225 


Tabela 2. Zespoły nowożytnych (XVI-XIX w.) szkieł użytkowych, w których nie wystę- 
pują pucharki dzwonowate, odkryte na terenie niektórych miast, zamków, 
pałaców 


Lp. Miejscowość Rodzaj obiektu Liczba Źródło infonnacji 
szkieł I 
1 Białogard woj. Koszalin zamek 20 Cnotliwy 1984 
2 Darłowo woj. Koszalin zamek 135 Nawrolski 1974 
3 Gniew woj. Gdańsk miasto/zamek 550 Archiwum łAiE UMK 
4 Koło woj. Konin zamek 670 Kwiatkowska 1983 
5 Kruszwica woj. Bydgoszcz zamek 770 Panczenko 1978 
6 Lipie woj. Koszalin zamek 42 Cnotliwy, Nawrolski 1986 
7 Raciążek woj. Włocławek zamek/pałac 550 Kajzer 1990 
8 Szczecin woj. loco zamek 5900 Cnotliwy 1981 


I Podajemy liczby przybliżone. 


W kwestiiJunkcji 


We wcześniejszych publikacjach pucharki dzwonowate dość jednoznacznie 
określano jako "typową formę do picia", "pospolicie używane stołowe naczynia 
szklane" (Ciepiela 1966, s. 252), bądź jako "zapewne główny rodzaj naczyń do 
picia, używanych w Polsce późnego renesansu i baroku" (Wyrobisz 1968, 
s. 146). Znalezione zaś w obrębie obiektów sakralnych mogły mieć - jak sądzo- 
no - wtórne zastosowanie, być może jako lampki oliwne (Ciepiela 1966, 
s. 252), a odkryte w pobliżu zabudowań klasztornych zapewne służyły jako 
zastawa stołowa (Ciepiela 1970, s. 141; Olczak 1978, s. 142). Równocześnie 
jednak podnoszono słuszne zastrzeżenia natury higienicznej stwierdzając, iż 
kształt stopki u większości pucharków uniemożliwiał utrzymanie naczynia w 
należytej czystości, co mogło przyczyniać się do szerzenia się chorób zakaź- 
nych (Ciepiela 1966, s. 251; Olczak 1978, s. 139). 
Opracowując natomiast pucharki dzwonowate znalezione w kościele na 
wzgórzu klasztornym w Mogilnie odwołano się do szczegółowej literatury 
traktującej o dziejach liturgii kościelnej; analizując wskazania rubryk mszału i 
przepisów liturgicznych dotyczących rodzajów i form naczyń używanych w 
kościele w różnych okresach jego istnienia, za najbardziej prawdopodobną 
funkcję "mogileńskich" pucharków uznano funkcję ampułek, w których w cza- 
sie mszy podawano kapłanowi wino i wodę (Olczak 1978, s. 139-142). Jednak- 



 


J
		

/Licencje_006_01_05_244_0001.djvu

			226 


Jerzy Olczak 


Ryc. 2. Naczynie (surowiec?) przypominające pucharek dzwonowaty, będące czytelnym 
naśladownictwem naczyń zachodnioeuropejskich (na podstawie drzeworytu ze 
"Zwierciadła" M. Reja 1567 r.) 
Fig. 2. Vessel (raw material?) resembling a bell beaker and be ing an evident imitation of 
west European vessels (based on wood engraving ITom 'Zwierciadło' by M. Rej 
1567) 


że ciążenie dotychczasowych opinii o ich stołowym charakterze sprawiło, iż 
autor - mało krytycznie - uznał ich liturgiczne zastosowanie jako wtórne, oka- 
zjonalne (Olczak 1978, s. 142). Nie wziął bowiem pod uwagę, podobnie jak i 
wcześniejsi autorzy, charakterystycznego ukształtowania wylewów pucharków 
- stosunkowo szerokich i silnie, bądź nawet poziomo wychylonych (ryc. l) - 
które uniemożliwiało picie z nich płynów (por. np. Riedel 1965). Jeśli dodać do 
tego, iż nie były to naczynia higieniczne, to nie da się dłużej utrzymać poglądu 
o ich powszechnym stosowaniu w zastawie stołowe/o 


2 Nadal jednak sprawą otwartą pozostaje przeznaczenie tych naczyń odkrywanych w 
obiektach świeckich i w obrębie zabudowań klasztomych. Zważywszy na częstotliwość 
ich występowania w różnych rejonach kraju, od krańców zachodnich po południo- 
wo-wschodnie (Ciepiela 1966, mapka), można sądzić, że wszędzie tam musiały one
		

/Licencje_006_01_05_245_0001.djvu

			Domniemana funkcja liturgiczna... 


227 


Tabela 3. Nowożytne huty szkła, w których odkryto pucharki dzwonowate 


Lp. Miejscowość Nr Chronologia Źródło informacji 
stan. 
1 Bukowe woj. Konin t 4. ćwierć XVII - Mucha 1979; 1993 I 
początek XVIII w. 
2 Huta woj. Bydgoszcz t koniec XVII - Archiwum tAi E UMK 
1. połowa XVIII w. 
3 Huta woj. Kalisz t 2. połowa XVII - Mucha 1984 
1. połowa XVIII w. 
4 Huta Lukomska woj. Konin t 2. połowa XVIII w. Mucha 1993 
5 Huta Lukomska woj. Konin II 1. połowa XVIII w. Mucha 1993 
6 Ostrowo woj. Konin t 2. połowa XVIII w. Archiwum tp UAM 
7 Średnia Huta woj. Bydgoszcz t początek XVIlI w. Rubnikowicz 1989 


l Podana w tabeli chronologia hut z woj. kaliskiego i z woj. konińskiego (uzyskana od mgr Marii 
Muchy) jest częściowo uściśloną wersją chronologii zamieszczonej w cytowanych pracach. 


Warto tu zauważyć, że w materiale ikonograficznym z tego czasu nie natra- 
fiono na szklane pucharki dzwonowate (zob. np. GZUck und Glas 1984). Przy- 
woływano jedynie prZykłady naczyń "w typie pucharka dzwonowatego" (Cie- 
piela 1971, ryc. 28), bądź "pucharka w typie zachodnim" (Ciepiela 1966, ryc. 
12). Przy czym zwracano uwagę na ukształtowanie ich wylewów odmienne od 
wylewów "naszych" pucharków (ryc. 2 i 3). 
Liturgiczne zatem przeznaczenie szklanych pucharków dzwonowatych nie 
powinno już budzić wątpliwości, zwłaszcza, że przekonująco uprawdopodob- 
niająje coraz liczniejsze ich odkrycia w kościołach i wokół nich, oraz ostatnie 
znaleziska gromadne (tab. 1, poz. l, 11, 12), świadczące o celowym zabezpie- 
czeniu potłuczonych egzemplarzy przed profanacj
. 


spełniać określone i naj pewniej podobne funkcje, jednakże nie związane ze spożywa- 
niem bezpośrednio z nich płynów. 
3 Co prawda wypowiadane są także zgoła odmienne sądy, których jednak siła dowo- 
dowa nie wydaje się być wystarczająca: "Z całą pewnością nie były to naczynia litur- 
giczne ponieważ nie zostały dokładnie zebrane wszystkie fragmenty i potraktowano je 
na równi z odpadkami i innymi zniszczonymi przedmiotami" (Kutyłowska 1981, s. 93). 
Chodzi tu mianowicie o odkrycie kilkunastu ułamków pucharków dzwonowatych w 
kaplicy Świętej Trójcy na Zamku w Lublinie podczas oczyszczania z gruzu pęknięcia w 
północnej ścianie prezbiterium na głębokości około 35 cm poniżej posadzki. Fakt, że 
występowały one tam łącznie z innymi "śmieciami", wyklucza rzekomo możliwość 
uznania ich za naczynia liturgiczne (Kutyłowska 1981, s. 92-93). Otóż naszym zdaniem 


i__
		

/Licencje_006_01_05_246_0001.djvu

			. 


228 


Jerzy Olczak 


Ryc. 3. Wędrowni sprzedawcy naczyń szklanych z XVI wieku. w tym naczyń przypomi- 
nających pucharki dzwonowate (wg li travers le verre 1989, ryc. 403 i 404) 
Fig. 3. Jtinerant sellers of glass vessels ITom the 16 th century, also of the one s resembling 
bell beakers (acc. to li travers le verre 1989, fig. 403 and 404) 


W kwestii chronologii 


Jeszcze do niedawna pucharki dzwonowate dość powszechnie datowano na 
okres od końca XVI wieku do schyłku XVII wieku (Ciepiela 1966, s. 248-252; 
1970, s.143; 1985, s.463; Wyrobisz 1968, s.142, 147-149; Olczak 1978, 
s. 137-138; Kutyłowska 1981, s. 192-193) bez próby wszakże ich rozwarstwie- 
nia chronologicznego, do czego upoważniałyby czytelne różnice w ukształto- 


fakt pozostawienia ich w obrębie prezbiterium (mimo, że stłuczkę tę potraktowano bez 
należytej pieczołowitości) jest dobrym przykładem przestrzegania przepisów kościel- 
nych w myśl których potłuczonych naczyń liturgicznych nie wolno było wyrzucać 
(profanować) poza mury kościoła (Ołczak 1978, s. 142). 


.......
		

/Licencje_006_01_05_247_0001.djvu

			Domniemana .funkcja liturgiczna... 


229 


waniu stopek tych naczyń (Ciepiela 1966, s. 249-250, ryc. 6t Dopiero w osta- 
tnich latach, w opracowaniach dużych zespołów szkieł nowożytnych, chrono- 
logię ich zaczęto przesuwać do początku XVIIl stulecia (np. Gołębiewski 1984, 
s. 62,68; Brzeżycka 1991, s. 150). Użytkowanie pucharków dzwonowatych na 
ziemiach polskich także w całym XVIIl wieku ostatecznie przesądziły odkrycia 
w hutach szkła z tego czasu, a więc w miejscach ich wytwarzania (tab. 3), co 
pozwala na zakreślenie dla nich ram chronologicznych od końca XVI do 
XVIIl wieku. 


Tabela 4. Charakterystyka technologiczna szkieł z huty w miejscowości Bukowe, 
woj. Konin, stanowisko I (4. ćwierć XVII-pocz. XVIII w.)\ 


Lp. Przedmiot Główne składniki szkłotwórcze (w % wagowych) 
numer inwentarza Na20 K 2 0 CaO MgO AI 2 O) Si0 2 2 
l Masa szklana 99/75 0,65 4,8 23,3 3,7 2,95 62,0 
2 "Łezka" szklana 42/75 0,75 4,6 26,0 4,1 2,50 59,5 
3 Pucharek dzwonowaty 48/75 0,85 5,8 26,0 3,5 2,8 59,7 
4 Pucharek dzwonowaty 156/75 0,5 5,3 21 3,6 2,5 64,8 
5 Pucharek dzwonowaty 374/75 0,55 4,35 22 3,4 2,3 64,8 
Typ chemiczny szkła Sumy i proporcje głównych składników 
CaO+K 2 O CaO MgO+Ah O ) MgO 
K 2 0 AhO) 
l CaO . K 2 0 . MgO . AI 2 0) . Si0 2 28,1 4,8 6,65 1,2 
2 CaO . K 2 0 . MgO . AI 2 0) . Si0 2 30,6 5,6 6,60 1,6 
3 CaO . K 2 0 . MgO . AhO) . Si0 2 31,8 4,5 6,10 1,2 
4 CaO . K 2 0 . MgO . AI 2 0) . Si0 2 26,3 4 6,1 1,4 
5 CaO . K 2 0 . MgO . AI 2 0) . Si0 2 26,35 5 5,7 1,5 


I Analizy wykonała mgr Anna Girdwoyń z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie. 
Wyniki analiz znajdują się w archiwum lAi E UMK. 
2 Wartość Si0 2 wyliczono łącznie z P 2 0 S 


4 Określane pucharkami dzwonowatymi także inne naczynia z XVIII wieku różnią się 
od "naszych" pucharków niektórym i szczegółami formalnymi, konstrukcją (techniką 
wykonania) oraz są omamentowane (Ciepiela 1975). Bardziej zbliżone są do szklanek, 
chociaż nie można wykluczyć, że stanowią rozwiniętą i doskonalszą formę rozwojową 
"klasycznych" pucharków.
		

/Licencje_006_01_05_248_0001.djvu

			230 


Jerzy Olczak 


Tabela 5. Charakterystyka technologiczna szkieł z huty w miejscowości Huta Łukom- 
ska, woj. Konin, stanowisko I (2. poło XVIII w.)l 


Lp. Przedmiot Główne składniki szkłotwórcze (w % wagowych) 
numer inwentarza Na20 K 2 0 CaO MgO AhOJ siol 
l Masa szklana 378/77 0,25 4,0 24,0 3,55 2,2 63,2 
2 "Łezka" szklana 385/77 0,25 4,8 23,0 3,55 2,3 63,1 
3 Pucharek dzwonowaty 214/77 0,25 4,4 21,0 3,2 2,1 67,0 
Typ chemiczny szkła Sumy i proporcje głównych składników 
CaO+K 2 O CaO MgO+AI 2 O J MgO 
K 2 0 AI 2 0 J 
l CaO . K 2 0 . MgO . AI 2 0 J . Si0 2 28,0 6 5,75 1,6 
2 CaO . K 2 0 . MgO . AI 2 0 J . Si0 2 27,8 4,8 5,85 1,5 
3 CaO . K 2 0 . MgO . AI 2 0 J . Si0 2 25,4 4,8 5,30 1,5 


l Analizy wykonała mgr Anna Girdwoyń z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie. 
Wyniki analiz znajdują się w archiwum IAiE UMK. 
2 Wartość Si0 2 wyliczono łącznie z P 2 0 S 


W tej sytuacji postulat opracowania typologii i faz rozwojowych (periody- 
zacji) pucharków staje się szczególnie aktualny, zwłaszcza, że wśród setek no- 
wo odkrytych egzemplarzy bardzo czytelnie rysuje się ich różnorodność for- 
malna. 


W kwestii pochodzenia 


W dotychczasowej literaturze jednoznacznie wypowiadano się o rodzimym 
pochodzeniu tej kategorii naczyń, szerzej poglądu tego nie uzasadniając (Cie- 
piela 1966, s.251-252; 1970, s.143; Wyrobisz 1968, s. 149). Uzasadnienia 
takiego dostarczyły dopiero badania archeologiczne nowożytnych hut szkła, w 
których odkryto ułamki pucharków dzwonowatych (tab. 3), sprawę zaś przesą- 
dziły analizy laboratoryjne, które wykazały zgodność składów chemicznych 
wytapianej w niektórych z tych hut (Bukowe i Huta Lukomska) masy szklanej 
ze składami chemicznymi znalezionych w nich pucharków (tab. 4 i 5). W obu 
tych hutach wytapiano szkło tego samego typu chemicznego, a mianowicie wa-
		

/Licencje_006_01_05_249_0001.djvu

			Domniemana funkcja liturgiczna... 


231 


Tabela 6. Charakterystyka technologiczna szkła pucharków dzwonowatych z niektórych 
miejscowości w Polsce (wg Ciepiela 1978, s. 372-373) 


Lp. Miejscowość i chronologia Gł6wne składniki szkłotw6rcze (w % wagowych) 
Na20 K 2 0 CaO MgO Ah 0 3 Si0 2 
l Krak6w XVII w. 0,20 17,00 17,00 2,90 0,76 60,08 
2 Płock XVII w. 0,60 5,00 23,50 2,40 1,50 63,57 
3 Sandomierz. XVII w. a) -0,3 13,6 15 2,9 1,0 64,42 
b) 0,5 8,2 18 4,4 3,4 60,9 
c) 0,5 4,2 21 3,3 2,7 66,2 
4 Warszawa 2. poł. XVII w. 0,88 11,60 16,50 3,46 2,44 60,90 
5 Warszawa 2. poł. XVII w. 0,48 9,60 18,60 2,08 2,44 64,17 
(Praga) 
Typ chemiczny szkła Sumy i proporcje gł6wnych składnik6w 
CaO+K 2 O CaO MgO+AI 2 0 3 MgO 
K 2 0 Al 2 0 3 
l CaO . K 2 0 . MgO . Si0 2 34,00 l 3,66 3,81 
2 CaO . K 2 0 . MgO. Si0 2 28,50 4,7 3,90 1,6 
3 CaO . K 2 0 . MgO. Si0 2 28,6 l, l 3,9 2,9 a) 
CaO . K 2 0 . MgO . Al 2 0 3 . Si0 2 26,2 2,2 7,8 1,3 b) 
CaO . K 2 0 . MgO . A1 2 0 3 . SI0 2 25,3 5 6,0 1,2 c) 
4 CaO . K 2 0 . MgO . AI 2 0) . Si0 2 28,10 1,42 5,90 1,42 
5 CaO . K 2 0 . Al 2 0 3 . MgO . Si0 2 28,20 1,94 4,52 0,85 


I Informacja dra Marka Rubnikowicza. . 
2 Wartość Si0 2 wyliczono łącznie z P 2 0 S . 


pniowo-potasowo-magnezowo-glinowo-krzemowego 5 . Natomiast roznlące się 
między sobą składy chemiczne (typy) pucharków odkrytych w innych częś- 
ciach Polski wskazują na wielość produkujących je ośrodków, chociaż wszyst- 
kie one wytapiały szkło tego samego podstawowego rodzaju - wapniowo-po- 
tasowe (tab. 6). Różnice w koncentracjach głównych składników szkłotwór- 


5 Z braku miejsca pomijamy tu zagadnienia technologiczne, których wyjaśnienie wy- 
magałoby szerszego omówienia. W załączonych zaś tabelach (4, 5, 6) podajemy - wy- 
łącznie na użytek niniejszej pracy - jedynie skróconą formę interpretacji pełnych wyni- 
ków analiz chemiczno-spektrograficznych.
		

/Licencje_006_01_05_250_0001.djvu

			232 


Jerzy O/czak 


czych wynikały z odmiennej - co zrozumiałe - bazy surowcowej (popiołu roś- 
linnego i piasku). 
Podsumowując, w świetle naszej dotychczasowej wiedzy o szklanych pu- 
charkach dzwonowatych można sformułować następujące wnioski: 
l) pucharki odkrywane w kościołach i w ich bezpośrednim sąsiedztwie peł- 
niły funkcje liturgiczne, 
2) w użyciu były od schyłku XVI do XVIII wieku, 
3) produkowano je w hutach szkła w różnych rejonach kraju'. 


Literatura 


Wykaz skrótów 


Annales ... CAIHV 


AUNC 
KHKM 
MZP 


Annales du ... Congres de l'Association Internatio- 
nale /'Histoire du Verre 
Acta Universitatis Nicolai Copemici, Toruń 
Kwartalnik Historii Kultury Materialnej, Warszawa 
Materiały Zachodniopomorskie, Szczecin 


Andrzejewska A. 
1996 Szkło naczyniowe z klasztoru 00. Dominikanów w Brześciu Kujawskim, 
województwo włocławskie, Acta Universitatis Lodziensis, Folia Ar- 
chaeologica, nr 20, s. 123-153. 
A travers le verre 
1989 A travers le verre du Moyen Age ił la Renaissance, Nancy-Maxeville. 
Brzeżycka Ł. 
1991 Późnośredniowieczne i nowożytne przedmioty szklane ze Starego Mias- 
ta w Poznaniu (maszynopis w Bibliotece IAiE UMK w Toruniu), Toruń. 
Bu//etin de AIHV 
1993 Bu//etin de l'Association Internationale pour I'Histoire du Verre, nr 9, 
1981-1983, Liege. 


· Już po złożeniu do druku niniejszego artykułu zapoznałem się z dwoma interesują- 
cymi opracowaniami szkieł nowożytnych, w których omawiane są także pucharki dzwo- 
nowate odkryte w Brześciu Kujawskim (Andrzejewska 1996) i w Sandomierzu (Rub- 
nikowicz 1996). Godne uwagi są ustalenia A. Andrzejewskiej (1996, s. 152) przesuwa- 
jące okres użytkowania tych szkieł do pierwszej połowy (lata 20-30.) XIX stulecia. Nie 
podzielam natomiast przekonania Autorki (1996, s. 135, 137, 143, 150), że były to sto- 
łowe naczynia, które "służyły dominikanom do picia prawdopodobnie nie tylko wina i 
piwa".
		

/Licencje_006_01_05_251_0001.djvu

			Pucharki dzwonowate w Polsce od końca XVI w. do końca XVII wieku, 
Szkło i Ceramika, R. 17, nr 9, s. 248-253. 
Zabytki szklane ze stanowiska archeologicznego przy kościele Św. Anny 
w Warszawie, Studia z dziejów rzemiosła i przemysłu, t. 9, s. 140-171. 
Zabytki szklane z Solca nad Wisłą od końca XV do XVIII/XIX w., Studia 
i Materiały z Historii Kultury Matęrialnej, t. 45, s. 173-214. 
Osiemnastowieczne pucharki dzwonowate, Szkło i Ceramika, R. 26, 
nr 6, s. 183-186. ' 
£tude des verres en forme de c/oche utilises en Pologne de la fin du 
XV! au XVII! siec/e, [w:] Annales du 7" CAIHV, Berlin-Leipzig 15-21 
aout 1977, Liege, s. 367-376. 
Ciepiela-Kubalska S. 
1987 Les verreries polonaises au XVI! siec/e, [w:] Annales du J(f CAIHV, 
Madrid-Segovie 23-28 septembre 1985, Amsterdam, s. 449-464. 


Ciepiela S. 
1966 


1970 


1971 


1975 


1978 


Cnotliwy E. 
1981 


Domniemana funkcja liturgiczna... 


233 


Szkło z XVI-XVIII wieku z Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie, 
MZP, t. 27, s. 331-381. 
Relikty osadnictwa średniowiecznego i nowożytnego w Białogardzie na 
miejscu grodu wczesnośredniowiecznego, MZP, t. 30, s. 23-59. 
Cnotliwy E., Nawrolski T. 
1986 Gród wczesnośredniowieczny i zamek późnośredniowieczny w Lipiu, 
gm. Rąb ino, woj koszalińskie w świetle badań archeologicznych, MZP, 
t. 32, s. 181-292. 
Dąbrowska M., Gajewska M., Kruppe J. 
1968 Solec nad Wisłą, pow. Lipsko. Badania wykopaliskowe 1964-1966, 
KHKM, R. 16, nr I, s. 109-139. 
Dębska-Luty K. 
1981 Badania wykopaliskowe w rejonie kościoła Św. Marcina w Poznaniu, 
Fontes Archaeologici Posnanienses, t. 30(1979), s. 38-48. 
Fogel J. 
1978 Sprawozdanie z badań sondażowo-weryfIkacyjnych pozostałości kościo- 
ła p.w. św. Wojciecha w Bninie (maszynopis w archiwum Instytutu 
Prahistorii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu), Poznań. 
Gajewska M., Kruppe J. 
1964 Prace archeologiczne przeprowadzone w So/cu nad Wisłą, pow. Lipsko 
w 1962 roku, KHKM, R. 12, nr I, s. 45-60. 
G/uck und Glas 
1984 Gliick und Glas. Zur Kulturgeschichte des Spessartglases, Milnchen. 
Gołębiewski A. 
1984 Średniowieczne i nowożytne przedmioty szklane z zespołu sakralnego w 
Lubiniu w województwie leszczyńskim (maszynopis w Bibliotece IAiE 
U
K w Toruniu), Toruń. 


1984 


Kajzer L. 
1990 


Zamek w Raciążku, Łódź.
		

/Licencje_006_01_05_252_0001.djvu

			234 


Kruppe J. 
1985 


Jerzy O/czak 


Rozważania o wiarygodności opracowań i prezentacji źródłowych da- 
nych archeologii, [w:] Metody opracowania i publikacji źródeł archeo- 
logicznych, Warszawa, s. 7-20. 
Kutyłowska l. 
1981 Materiały do badań nad kulturą materialną Lubelszczyzny w XVI i 
XVII wieku. Szklane pucharki dzwonowate z Zamościa i Lublina, Studia 
i Materiały Lubelskie, t. 8, s. 91-95. 
Kwiatkowska M. 
1983 Średniowieczne i nowożytne wyroby szklane z zamku w Kole (sta- 
nowisko l), (maszynopis w Bibliotece lAi E UMK w Toruniu), Toruń. 


Mucha M. 
1979 


1984 


1993 


Nawrolski T. 
1975 


Olczak J. 
1978 


1991 ' 


Panczeriko B. 
1978 


Riedel C. J. 
1965 


Badania archeologiczne na terenie nowożytnej huty szkła w miejsco- 
wości Bukowe, Rocznik Koniński, t. 7, s. 181-199. 
Archeologiczna weryfikacja nowożytnych hut szkła na terenie Wielko- 
polski południowo-wschodniej, AUNC, Archeologia 10, s. 83-118. 
Die Glashiitten in Grosspolen im 17. und 18. Jh. auf Grund archiio- 
logischer Untersuchungen, [w:] Annales du 12 e CAIHV, Vienne-Wien 
23-31 aout 1991, Amsterdam, s. 479-486. 


Wyniki najnowszych badań archeologicznych na zamku w Darłowie, 
MZP, t. 20, s. 169-261. 


Analiza naczyń szklanych, [w:] Materiały sprawozdawcze z badań zes- 
połu po benedyktyńskiego w Mogi/nie, z. I. Biblioteka Muzealnictwa i 
Ochrony Zabytków, seria B, t. 52, Warszawa, s. 130-150. 
Nowe materiały do dziejów użytkowania szkła na ziemiach polskich 
(część l), AUNC, Archeologia 19, s. 69-87. 


Średniowieczne i nowożytne szkło użytkowe z Kruszwicy (stanowiska 
2, 4, 5), (maszynopis w Bibliotece Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. 
A. Mickiewicza w Poznaniu), Poznań. 


Die Gestaltung des Trinkgefiisses aus Glas, gestem, heute, morgen, [w:] 
VI! Congres International du Verre, Bruxelles 28 juin/3 jui//et 1965. 
Comptes Rendus, Bruxelles, s. 264.1.-164.7. 
Rubnikowicz M. 
1989 XVIII-wieczna huta szkła w Średniej Hucie, gmina Warlubie, woj. byd- 
goskie, AUNC, Archeologia 14, s. 39-66. 
Średniowieczne i nowożytne szkło ze stanowiska Collegium Gostomia- 
num, [w:] Sandomierz: badania 1969-1973, red. S. Tabaczyński, War- 
szawa, s. 423-453. 


1966 


Twardosz B. 
1992 


Średniowieczne i nowożytne szkło użytkowe z Lubinia w województwie 
leszczyńskim (stanowiska I i la), (maszynopis w Bibliotece Instytutu 
Prahistorii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu), Poznań.
		

/Licencje_006_01_05_253_0001.djvu

			Domniemana funkcja liturgiczna... 


235 


Wyrobisz A. 
1968 Szkło w Polsce od XIV do XVII wieku, Wrocław. 


THE ALLEGED LITURGICAL FUNCTION AND THE ORIGIN OF THE 17 TH 
AND 18 TH CENTURY GLASS BELL BEAKERS FROM POLAND 


Summary 


The recent Polish finds of glass bell beakers are increasingly stirring academic interest. 
The beakers are uncovered chiefly in areas adjacent to churches and monasteries, less 
tTequentIy within the areas of towos, castles and palaces, the finds comprising both nu- 
merous shards (amounting to thousands) and complete single vessels. The large amount 
of beakers provides an excellent material for a monograph examining their classifica- 
tion, the morphology of glass, technique and technology of production, chronology, 
function and origin. It is worth noting that owing to their characteristic shape the vessels 
might become one of the most important elements used for the dating of culturallayers 
of post-medieval structures. 
In the presented sketch the author outIines three out of the seven issues mentioned 
above, namely the questions of the function, chronology and origin of the beakers. The 
formulated inferences, presented below, can be verified in the course offurther research: 
I. Bell beakers uncovered in churches and their immediate neighbourhood performed 
liturgical functions . 
2. They were used tTom the end ofthe 16 th century to the i 8 th century. 
3. In most cases they were produced in glass works in various regions ofthe country. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_254_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_255_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii 
Uniwersytet Warszawski 


ELŻBIETA KOWALCZYK 


O Żalach, czyli o potrzebie kwerendy i fachowej interpretacji 
źródeł pisanych w badaniach archeologów 
wieków średnich 


Wydawałoby się, że potrzeba owej kwerendy jest tak oczywista, że przy- 
pominanie o konieczności jej przeprowadzenia jest zbędne. Aliści, bliższe przy- 
jrzenie się starszym i obecnym publikacjom archeologicznym dowodzi, że na 
dobrą sprawę archeolodzy nigdy tej kwerendy nie dokonywali, a to głównie 
dlatego, że jest im obcy warsztat naukowy historyka. O ile jednak w okresie 
badań nad początkami-państwa polskiego zwracano się o pomoc do historyków, 
o tyle obecnie większość średniego i młodszego pokolenia badaczy, jeśli od- 
czuwa potrzebę sięgnięcia po źródła pisane, próbuje czynić to samodzielnie, nie 
mając do tego najczęściej żadnego przygotowania, to znaczy, podstawowej 
znajomości łaciny średniowiecznej i umiejętności krytycznego rozbioru owych 
źródeł. Skutki takiej działalności są łatwe do przewidzenia. O chwalebnych 
wyjątkach wspominam przy każdej okazji". 
Po tym krytycznym wprowadzeniu należałoby zapewne wziąć w obronę ar- 
cheologów zadając pytanie, czy istotnie znajomość źródeł pisanych i umiejęt- 
ność ich interpretacji wnosi coś nowego, jest użyteczna w badaniach i poznaniu 
archeologicznym. Pytanie to rodzi się w konfrontacji z dość powszechnym na- 
wykiem podawania naj starszego poświadczenia nazwy osady, w której lokali- 
zowane jest stanowisko archeologiczne, głównie w publikacjach katalogowych. 


· Redakcja nie podziela tej negatywnej i - w istocie - gołosłownej opinii o archeolo- 
gach-mediewistach. Jest ona wysoce nieprawdziwa w odniesieniu do licznego grona 
(a nie tylko do "chwalebnych wyjątków") właśnie badaczy średniego (ale i starszego!) 
pokolenia, którzy z 1?0wodzeniem i merytoryczną poprawnością wykorzystują źródła 
pisane i toponomastyczne. Nie miejsce w odredakcyjnym przypisie na przytaczanie od- 
nośnych publikacji, które Autorce najpewniej są doskonale znane.
		

/Licencje_006_01_05_256_0001.djvu

			238 


Elżbieta Kowalczyk 


Jaką mamy bowiem pewność, że owa miejscowość istniała w okresie, na 
który datowane jest stanowisko i czy stanowisko to istotnie należało do kom- 
pleksu osadniczego tej miejscowości. 
Podobne zastrzeżenia wysunął przed laty Karol Buczek, rozważając sytua- 
cję odwrotną, a mianowicie zasadność podawania w artykułach Słownika hi- 
storyczno-geograficznego ziem polskich w średniowieczu, w punkcie 8, wiado- 
mości o średniowiecznych stanowiskach archeologicznych (Buczek 1963, 
s. 30-31). Istotnie, znamy zbyt liczne przykłady świadczące o tym, że obecna 
lokalizacja stanowisk archeologicznych jest wynikiem późniejszych lub wręcz 
współczesnych stosunków własnościowych. Oto dwa przykłady. Grodzisko w 
Niewiadomej, gm. Sabnie, z całą pewnością wcześniej związane było z sąsied- 
nią wsią Grodzisko, która wzięła swą nazwę od niego). Jak się nazywało pier- 
wotnie, nie wiemy. Podobnie grodzisko w Obłężach, gm. Kępice, położone 
przy Barcinie, wydaje się być ściślej związane z leżącą w tej samej odległości 
wsią Osieczki (Olczak, Siuchniński 1989, s. 86-94, ryc. 47). 
Zatem, chcąc powiązać osadniczo stanowiska archeologiczne z obecnie 
istniejącą miejscowością, należy wcześniej zbadać, czy istotnie związek taki 
zachodzi. 
Wydawałoby się sprawą oczywistą, po osiągnięciach W. Kowalenki (1938, 
zwłaszcza s. 14-19, 28-34), że kwerenda źródeł pis_
mych powinna poprzedzać 
nie tylko wszystkie badania powierzchniowe i wykopaliskowe, ale i prace ka- 
meralne. Niestety, zazwyczaj jest ona pomijana. A przecież znajomość przeka- 
zów informujących o istnieniu w badanej okolicy obiektów archeologicznych, 
przekazów zawierających często szczegółową ich lokalizację, ukierunkowałaby 
poszukiwania. Wykluczyłaby również sytuacje, gdy przydaje się badanym obie- 
ktom treści, których one nie zawierają; na przykład rozkopuje się kopce gra- 
niczne w przeświadczeniu, że są one kurhanami. 
Poruszony problem najlepiej ilustruje przykład wczesnośredniowiecznych 
cmentarzysk na Północnym i Wschodnim Mazowszu. Od zawsze wiadomo, że 
cmantarzyska te często noszą nazwę Żal, Żale, czy Żalki. Zatem uprawnione 
jest domniemanie, iż w tak nazwanych miejscach, znanych wyłącznie ze źródeł 
pisanych, również powinny znajdować się cmentarzyska - czy jednak zawsze 
wczesnośredniowieczne? 
W 1971 roku została opublikowana monpgrafia poświęcona cmantarzys- 
kom z grobami w obudowach kamiennych (Rauhut 1971). Autor zadbał o to, 
aby w opisie stanowisk znalazły się ich nazwy własne 2 . Na 215 numerowanych 


) M. Miśkiewicz (1982), nawet nie wymienia nazwy Grodzisko. 
2 Zdarza się, że w opisie stanowiska brak jest jego nazwy własnej, która pojawia się 
wyłącznie w podpisach pod rycinami, jak na s. 536-537 Grzebsk (nr 64), czy na s. 640- 
-641 Skiwy Małe (nr 189) lub w Uwagach, s. 645 Pajewo (nr 208), przy czym nazwę tę 
noszą oba znane z tej miejscowości cmentarzyska (Kamiński 1956, s. 238). Oznaczenia 
nr w nawiasach odnoszą się do pracy L. Rauhuta 1971.
		

/Licencje_006_01_05_257_0001.djvu

			o Żalach. czyli o potrzebie... 


239 


i 9 nienumerowanych stanowisk, tylko 19 nosi obecnie nazwy tej grupy. Są to 
wyłącznie cmentarzyska z grobami w obudowach kamiennych 3 . 
Samym nazwom L. Rauhut (1971, s. 451) nie poświęcił większej uwagi i 
nic nie wiadomo, aby w poszukiwaniach cmentarzysk mazowickich sięgnął po 
źródła pisane. A szkoda, uzyskałby bowiem wiele danych o nieznanych literatu- 
rze przedmiotu cmentarzyskach, nie tylko na obszarze ich zagęszczonego wy- 
stępowania, ale także tam, gdzie one rzekomo nie występują. 
Oto garść przykładów wyłowionych z lektury wydanych tomów Słownika 
historyczno-geograficznego Mazowsza oraz z innych wydawnictw i opracowań 
źródłowych (ryc. l). 
Na początek dwa cmentarzyska znane L. Rauhutowi. 
l. W Arciszewie (Starym lub Nowym?), gm. Mała Wieś, bezimienne, niezlo- 
kalizowane cmantarzysko (nr l), zostało wspomniane już w 1429 r. w opisie 
granic: incipiendo a congerie lapidum wlgariter nuncupate Zalye, usque ad 
rywlum ibidem decurrentem, eundo per eundem rywlum usque ad granicies 
Wangrzyno hereditatis (PPr VI, nr 88; Słownik wyszogrodzki, s.3). A więc 
cmentarzysko to znajdowało się na zachód od Arciszewa, na lewym brzegu 
Ryksy (Węgloszy), prawego dopływu Wisły, przed Węgrzynowem, leżącym na 
prawym brzegu tej rzeczki. 
2. W Turowie, gm. Bulkowo, cmentarzysko (nr 23) o nazwie Gmosino lub 
Dmosino, leżące właściwie między Podleckiem a Parcelami-Rogowem, ma 
poświadczenie z 1521 r. Okazuje się, że właściciele zaginionej obecnie wsi 
Dmoszyno, zostawili Maciejowi z sąsiedniego Turowa, kilka płos ziemi, leżą- 
cych między innymi ad penes szale (Słownik wyszogrodzki, s. 14t. Przekaz ten 
nie tylko podaje pierwotną nazwę cmentarzyska, ale również tłumaczy genezę 
jego obecnej nazwy. 
Z Góry, gm. Staroźreby, znamy cmentarzysko bezimienne (nr 9), leżące 
między drogami wiodącymi do Drobina i Dobrska, gm. Raciąż, między Górą a 
Goszczynem-Karpięcinem, obecnie częścią wsi Brudzyno. 
3. Ze wzmianki z 1596 r. dowiadujemy się, że właściciele Dobrska, mieli pola 
w Goszczynie-Karpięcinie od drogi naprzeciwko zale, do granic Dobrska 
(Słownik płocki, s. 59, 87), a zatem na północ od Goszczyna-Karpięcina. Jest to 
zatem chyba jeszcze jedno cmentarzysko. 
4. Jednocześnie z zapisu z 1416 r. wiadomo, że ówcześni właściciele Góry, 
mieli w niedalekim Sadkowie, gm. Dzierżążnia, część pól położonych inter vias 


3 Kilka cmentarzysk (nr 18, 100, 140, 142, 143) noszących te nazwy nie było bada- 
nych lub nie zostało zlokalizowanych, zatem nie sposób pewnie określić ich charakter i 
chronologię. Dwudziesta nazwa to Żale, gm. Grodzisk (nr 195) odnosząca się do wsi, 
cmentarzysko nie zostało tu zlokalizowane. 
4 O ile w przypisach nie podano wydawnictwa źródłowego, to cytaty łacińskie pocho- 
dzą z kartoteki Słownika historyczno-geograficznego Mazowsza, przechowywanej w 
Zakładzie Atlasu Historycznego Mazowsza, Instytutu Historii PAN w Warszawie.
		

/Licencje_006_01_05_258_0001.djvu

			240 


Elżbieta Kowalczyk 


a via, que vadit de Gora usque ad Szale (Słownik płocki, s. 90; Księga płońska 
I, nr 2692). 
5. W Barcikowie, gm. Borowiczki, w 1596 r., na polu pod Szeligami, znajdo- 
wał się zagon od miejsca zwanego zale do drogi królewskiej (Słownik płocki, 
s.5). 
6. Podobnie, w 1572 r., właściciele Białut, gm. Gozdowo, byli posiadaczami 
pola żal owego, Zalyowe, w sąsiednim Kowalewie, położonego od granic Białut 
do miejsca zwanego Nart (Słownik płocki, s. 9). 
7. Z 1571 r. znamy zapis mówiący, iż w Lempinku, gm. Raciąż, znajdowały 
się zagony, sulci u zala, od tej wsi do granic Bogucina (Słownik płocki, s. 17, 
178). 
8. W 1592 r. właściciele Cetlina, gm. Gozdowo, mieli pole w sąsiednim Świe- 
rkocinie, gm. Zawidz, położone od drogi żalnej, via zalna, do granic Cetli na 
(Słownik płocki, s. 33). Zatem, gdzieś w pobliżu musiało znajdować się cmenta- 
rzysko. 
9. Droga Żalna, zalna via, pojawia się ponadto w Szczepankowie, gm. Śnia- 
dowo, w 1523 r. (Borek 1968, s. 274). 
10. Także w 1508 r. "na Bielanach pod Warszawą" (Borek 1968, s. 274l 
11. W 1487 r. właściciele Ćwierska, gm. Raciąż, mieli w sąsiednim Drozdo- 
wie, gm. Raciąż, zagony post zale, od granic Ćwierska do Dramina, gm. Goz- 
dowo (Słownik płocki, s. 53, 65). 
12. W Brulinach, gm. Świercze-Koty, w 1538 r. poświadczona jest płosa pes- 
sula Zaliowa (Wolff, Rzetelska-Feleszko 1982, s. 208t 
13. Podobnie w Bobinie, gm. Czerwi n, w 1559 r. znajdowała się płosa idąca 
do miejsca zwanego zal (Wolff, Rzetelska-Feleszko 1982, s. 208). 
14. Zdarza się, że nazwa Żal z czasem przechodziła na nazwę osady, jak to ma 
miejsce w przypadku wsi Żale, gm. Grodzisk, gdzie również znajduje się nie- 
zlokalizowane cmentarzysko (nr 195). Siima nazwa wsi poświadczona jest od 
1528 r. (ŹDZ XVII/l, s. 185)7. 
Niektóre z poświadczeń pochodzą z bardzo późnego okresu. 


5 Interesujące jest to, że badacz ten obie ostatnie nazwy (s. 274, 349) wywodzi od 
.źalh - brzeg, piasek, znanego z języka serbsko-chorwackiego, "bo związek z żalem - 
boleścią niepewny". Oznacza to, że autorowi było obce nazewnictwo obiektów archeo- 
logicznych i słownictwo staropolskie. Mimo odniesienia obu poświadczeń do wspom- 
nianej wyżej w przyp. 4 kartoteki, nie udało się ich w niej odnaleźć. 
6 Autorzy ci uchylają się od jednoznacznego określenia charakteru tak nazwanego 
miejsca, ograniczając się do definicji "miejsce, gdzie wyrażano żal". 
7 M. Kondratiuk (1974, s. 23 l), który omawia tę nazwę, podaje, że "żale, żalniki, żalki 
to dawne kurhany i cmentarzyska z czasów pogańskich, zwykle na pagórkach otoczone 
kamieniami w pobliżu starych wiosek", co jest kolejnym świadectwem nieznajomości 
istoty nazw tej grupy wśród językoznawców.
		

/Licencje_006_01_05_259_0001.djvu

			- a) 
.- 
 
 t) 

 
 a) .- 

3 :a
 
= z e a) 
a). ...... .s 
.
 i i
 
8.= -g
 
S'a) «I_ 

l I
 

o .....a) 

 'O o 
 
I 
 8 = 
- . 
 
 o 
1\1 
: 
F:!.= t).
 
"'a) t) 'U 

 Iii o... 

 
 8 
 
::2: 
 '.8 

 -
 

 
 .
 
 
..8 .
 
 
 
t) = "'" ta 
'" -.,:;= 

 .
 t E "O 
g
t)

 
t) .. _ 1Q._ 
łł!

 
.- 
 
 g,Q 

I
]] 
B C'I '-' E gf 
o'
;:"'a)'O 


e,€
 
Q..
Q..0'5 
«I u 
 = la 
=.
 '5 .S = 
ta 
 ;:...- «I 
N.sa 5'
"", 
.a'- '" o 


 ł 
 g t 

 = o 9 
 t) 



83ta 
=




 
.. = Q..o
 
.
 «I.g 'O I . 
1ii
G>'a)C'I
 

 
.
 5 
 £ 

J
JI1 


... ....: ....: 
I I 
 .
 
. o
		

/Licencje_006_01_05_260_0001.djvu

			242 


Elżbieta Kowalczyk 


15. Oto kościół w Radzanowie miał w sąsiednim Ratowie, gm. Radzanów, 
pole u Żalów, od drogi ratowskiej do granicy luszewskiej (Grzybowski 1984, 
s.239). 
16. Podobnie, jedna z ról Poświętnegoparafii kuczborskiej znajdowała się 
koło wsi Zielona, gm. Kuczbork-Osada, "przy Żalach Pogańskich, alias przy 
mogiłkach kamiennych pogańskich" (Grzybowski 1984, s. 214). 
Z całą pewnością nie są to wszystkie ślady cmentarzysk, jakie można od- 
szukać przeprowadzając staranną kwerendę mazowieckich źródeł pisanych. 
Równie użyteczna w poznaniu archeologicznym jest kwerenda nazw tere- 
nowych zanotowanych współcześnie. W wydawanych w latach 60-tych i 
70-tych, niestety zarzuconych Urzędowych nazwach miejscowości i obiektów 
fizjograficznych (dalej cyt. UN), w zeszytach obejmujących interesujący nas 
obszar odnajdujemy 45 nazw badanego typu, z których tylko dwie znane były 
L. Rauhutowi. Nazwy Żal, Żale, Żalki używane są dla nazwania pól, łąk, rza- 
dziej nieużytków i wzgórz. Zdarza się również, że obecnie jest to już nazwa 
części wsi i miast. Oto one: 
17. Żale, nazwa (dalej cyt. n.) cz
ści wsi Przesmyki, gm. loco (UN 128, s. 30), 
18. Żale, n. pola w Kęczewie, gm. Lipowiec Kościelny (UN 131, s. 12), 
19. Żal, n. części wsi Niegocin, gm. Lipowiec Kościelny (UN 131, s. 13), 
20. Żalki, n. pola w Miłotkach, gm. Szreńsk (UN 131, s. 26), 
21. Żalki, n. pola w Wiśniewku, gm. Wiśniewo (UN 131, s. 41), 
22. Żale, n. pola w Wojnówce, gm. Wiśniewo (UN 131, s. 42), 
23. Żale, n. części Ostrowi Mazowieckiej (UN 134, s. 5), 
24. Żale, n. łąki w Starym Lubiejewie, gm. Ostrów Mazowiecka (UN 134, 
s. 17), 
25. Żal, n. pola w Skłodach-Piotrowicach, gm. Zaręby Kościelne (UN 134, 
s.40), 
26. Żal, n. pola w Zembrzusie Wielkim, gm. Czernice Borowe (UN 140, 
s. 14), 
27. Żale, n. pola w Starym Łączynie, gm. Dzierzgowo (UN 140, s. 21; Rauhut 
1971, nr 75), 
28. Żal, n. pola w Pierzchałach, gm. Czernice Borowe (UN 140, s. 33), 
29. Żale, n. zarośli w Brzozowie-Korabiach, gm. Poświętne (UN 158, s. 21), 
30. Żale, n. pola w Starych Zdrodach, gm. Poświętne (UN 158, s. 31), 
31. Żalki, n. wzgórza w J abłonowie Wypychach, gm. Sokoły (UN 158, s. 38), 
32. Żal ki, n. pola w Średzińskich, gm. Suraż (UN 158, s. 55), 
33. Żal, n. pola w Siennicy-Święchach, gm. Czyżew-Osada (UN 165, s. 16), 
34. Żalki, n. łąki w Kłoskach-Świgoniach, gm. Kobylin-Borzymy (UN 165, 
s. 32), 
35. Żale, n. pola w Sikorach-Tomkowiętach, gm. Kobylin-Borzymy (UN 165, 
s.42),
		

/Licencje_006_01_05_261_0001.djvu

			o Żalach, czyli o potrzebie... 


243 


36. Żale, n. pola i wzgórza we Wnorach-Wypychach, gm. Kulesze Kościelne 
(UN 165, s. 68; Rauhut 1971, nr 142), 
37. Żal, n. pola w Jabłonce-Świerczewie, gm. Wysokie Mazowieckie (UN 
165, s. 108), 
38. Żal, n. części wsi Tybory-Jezierna, gm. Wysokie Mazowieckie (UN 165, 
s. 109), 
39. Żal, n. pola w Kurkach, gm. Działdowo (UN 170, s. 12), 
40. Żale, n. nieużytków i żwirowni w Naguszewie, gm. Rybno (UN 170, 
s.30), 
41. Żale, n. łąki w Nowych Moczadłach, gm. Brodnica (UN 173, s. 11), 
42. Żale, n. pola w Małym Głęboczku, gm. Brzozie (UN 173, s. 14), 
43. Żalki, n. łąki w Jarczewie, gm. Skępe (UN 180, s. 43), 
44. Żale, n. łąki w Pręczkach, gm. Rogowo (UN 183, s. 12), 
45. Żałe, wieś, gm. Brzuze (UN 183, s. 36). 
Znaczna część przytoczonych nazw występuje na obszarach, na których 
zdaniem L. Rauhuta, brak jest cmentarzysk wczesnośredniowiecznych lub wy- 
stępują nielicznie. Nie oznacza to tym samym, że liczba nazw nie znanych do 
tej pory literaturze przedmiotu, jest równa liczbie nowych cmentarzysk. Są- 
siedztwo części wymienionych wsi może sugerować, że nazwy dotyczą jednego 
cmentarzyska, którego obszar przynależy do dwóch wsi. Z taką możliwością 
należy się liczyć w przypadku niezlokalizowanego cmentarzyska w Kobyli- 
nie-Kuleszkach (nr 141) i odległej o 3 km wsi Sikory- Tomkowięta (35), czy 
nazwy Żal w sąsiadujących wsiach Jabłonka-Świerczewo i Tybory-Jezierna 
(37-38). Ponieważ omówione nazwy nie są notowane na mapach szczegóło- 
wych, zachodzi przeto konieczność zweryfikowania ich w terenie. 
Kolejne uwagi dotyczą zasięgu nazw tej grupy. Jak wiadomo, znane są one 
prawie na obszarze całej wczesnośredniowiecznej Polski, szczególnie na Kuja- 
wach, w Wielkopolsce i na Pomorzu Wschodnim. Występują także na północ 
od wytyczonej w 1343 roku granicy mazowiecko-krzyżackiej. Odnajdujemy je 
w Kurkach, Naguszewie, ale i w Małym Głęboczku, w bliskim sąsiedztwie 
wczesnośredniowiecznych grodzisk. Na odpowiedź czekają pytania: czy tak 
daleko sięgało osadnictwo mazowieckie, czy były to nazwy przyniesione przez 
ludność mazowiecką na przykład po wyprawach Bolesława Krzywoustego na 
Sasinię lub w trakcie ponownego zasiedlenia tych ziem w XIV wieku, czy też 
było to tylko przejęcie nazwy przez wymieszaną etnicznie ludność pogranicza? 
Wyraźnie zwiększa się też liczba przypuszczalnych cmentarzysk w strefie 
granicy z 1343 roku po stronie mazowieckiej (18-22, 26, 28) oraz w ziemi do- 
brzyńskiej (43-45). 
Podobnie rzecz się ma na północno-wschodnim Mazowszu, zwłaszcza w 
sąsiedztwie Sliny, co być może przyczyni się do weryfikacji poglądów niektó- 
rych archeologów, pochopnie oddających owe obszary osadnictwu ludności
		

/Licencje_006_01_05_262_0001.djvu

			244 


Elżbieta Kowalczyk 


ruskiej, nie tyle na podstawie materiałów archeologicznych, co dużo później- 
szych stosunków etnicznych. 
Z przytoczonych wyżej wypisów źródłowych wynika, iż w XV-XVI wieku, 
na północnym Mazowszu, miejsca zwane Żalami, od dawna nie pełniły już 
funkcji cmentarzy. Tym niemniej termin ten był powszechnie zrozumiały i nie 
zachodziła potrzeba jego bliższego objaśniania. Wyjątkiem jest przekaz z 
1429 roku o Żalach w Arciszewie, w którym użyto dodatkowego określenia 
congeries lapidum. 
Nieco inaczej jest w XVIII wieku. Żale co prawda nadal są identyfikowane 
z cmentarzami, ale ich odmienny od ówczesnych cmentarzy wygląd i zatracenie 
tradycji kulturowej, każe nazywać je "Żalami pogańskimi, mogiłami kamien- 
nymi pogańskimi". Z identyczną sytuacją spotykamy się w północnej Wielko- 
polsce w latach 1701-1703, gdzie nieznane miejsce między Dziewierzewem a 
Żarczynem, gm. Kcynia, nazwane zostało antiquam quond sepuichrum Paga- 
norum s. Sepulchra lapidibus obsepta, a następnie Sepulchri Paganicu al. Zalu 
lapidibus (Kozierowski 1922, s. 555). O istnieniu tu cmentarzyska literatura 
przedmiotu nie wspomina (Hense11950, s. 212). 
Jeszcze dalej poszła akulturacja nazw na Mazowszu Wschodnim. Pojawiają 
się tu takie nazwy jak: Mogiły Ariańskie; Szwedzkie; Tureckie; Cmentarze 
Szwedzkie (nr 105, 136, 150, 151, 166). Jest to ten sam proces nazewniczy, 
który przyniósł nazwy Szwedzkie, Tureckie Okopy, Wały, Szańce, nadawane 
grodziskom i wałom podłużnym. 
Tym niemniej i tu występuje wcale pokaźna grupa nazw typu Żale, co moż- 
na interpretować jako przetrwanie, mimo najazdów jaćwiesko-litewskich, star- 
szego osadnictwa mazowieckiego lub przeniesienie w XV wieku przez osadni- 
ków z Mazowsza tradycji nazywania Żalami miejsc (obiektów) identycznych 
lub podobnych do tych, które znali z rodzinnych stron. 
Zatracanie tradycji nazewniczej wczesnośreniowiecznych cmentarzy i być 
może objęcie tymi nazwami również obiektów sepulkralnych znacznie wcze- 
śniejszych (porównaj nazwę Grodzisko nadawaną obiektom łużyckim), dokona- 
ło się, jak sądzę w XVII-XVIII wieku. Proces ten znalazł swoje odzwierciedle- 
nie w Słowniku Języka Polskiego B. S. Lindego (1860), w którym brak oma- 
wianego znaczenia słowa żal. Natomiast Słownik Warszawski (1927, s.687- 
688) podaje, że żal to "cmentarz przedchrześcijański, grzebalnik, mogiłki, urna 
z popiołami; Żalisko=Żalnik; Żalnik - mogiła, grób, kurhan. Pozostaje to w 
związku z poglądami A. Briicknera (1927, s. 661-662), który początkowo za- 
stanawiał się, "czy żal nie nazywany od 'palenia' zmarłych; żale były więc 
'palowiska' i żal a żar jedno", aby następnie (1939, szp. 1015) przyjąć, że żal 
"nie od żalu po zmarłym, lecz od żaru, bo ich palono; więc nazwa pogańska, 
która przywiązana do miejsca i w chrześcijaństwie ocalała". 
Cmentarzyska mazowieckie obok nazw typu Żal noszą także nazwy - Ka- 
mienica, Kamianka. L. Rauhut zanotował co prawda tyko cztery tak nazwane
		

/Licencje_006_01_05_263_0001.djvu

			o Żalach, czyli o potrzebie... 


245 


stanowiska (nr 169, 174, 189, 205), ale przykład z Żalami sugeruje przeprowa- 
dzenie kwerendy źródłowej i terenowej także pod tym kątem. Nazwy te oddają 
zewnętrzny wygląd cmentarzysk - znaczne nagromadzenie kamieni tworzących 
obstawy i bruki. Z tego powodu kwerenda będzie znacznie trudniejsza, bowiem 
pod nazwami typu Kamienica mogą kryć się również naturalne skupiska ka- 
mieni, kamienne kopce graniczne czy pryzmy kamieni zebrane z pól. 
Przytoczone przykłady w stopniu wystarczającym wykazały, jak sądzę ko- 
nieczność wykorzystania w badaniach archeologicznych źródeł pisanych i to- 
ponimii, nie tyle dla ilustracji jakiegoś zjawiska, co dla pozyskania nowych 
źródeł informacji. I nie jest ważne, czy odszukane następnie w trakcie badań 
powierzchniowych cmentarzyska będą wczesnośredniowieczne, czy starsze. 
Uważam zatem, że tylko interdyscyplinarność badań da pewność, że rekonstru- 
owane zjawiska i procesy postrzegane będą w stopniu, na jaki pozwalają źró- 
dła. W przeciwnym przypadku otrzymamy wizję nie tylko okrojoną stanem 
zachowania źródeł i ich zawartością, ale również niekompetencją badacza, 
wynikającą z jego ograniczonych potrzeb i umiejętności, a zatem daleką od 
prawdy. 


Literatura 


Wykaz skrótów 


Księga płońska - Księga ziemska płońska 1400-1417, wyd. 
M. Handelsman, [w:] Najdawniejsze księgi 
sądowe mazowieckie, t. I, Warszawa 1920 
Metryka mazowiecka (cyt. PPr VI) - Metryka Księstwa Mazowieckiego z XV- 
-XVI w., t. 2, wyd. A. Włodarski, [w:] Pom- 
niki Prawa, t. 6, Warszawa 1930 
Słownik płocki - Słownik historyczno-geograficzny wojewódz- 
twa płockiego w średniowieczu, z. 1-2, opr. 
A. Borkiewicz-Celińska, Wrocław 1980-1981 
Słownik warszawski - J. Karłowicz, A. Kryński, W. Niedźwiedzki, 
Słownik języka polskiego, t. 8, Warszawa 
1927 
Słownik wyszogrodzki - Słownik historyczno-geograficzny ziemi wy- 
szogrodzkiej w średniowieczu, opr. A. Woltf, 
A. Borkiewicz-Celińska, Wrocław 1971 
Urzędowe nazwy (cyt. UN) Urzędowe nazwy miejscowości i obiektów fi- 
zjograficznych, red. W. Taszycki, [Warsza- 
wa] 1963-1972 (wykorzystano numery szero- 
ko pojętego Mazowsza i Podlasia)
		

/Licencje_006_01_05_264_0001.djvu

			246 


Elżbieta Kowalczyk 


Źródła Dziejowe (cyt. ŹDZ) 


Borek H. 
1968 
Brtickner A. 
1927 


1939 
Buczek K. 
1963 


Polska XVI wieku pod względem geograficz- 
no-statystycznym, t. 6, Podlasie, cz. I, wyd. 
A. labłonowski, [w:] Źródła Dziejowe, t. 17, 
cz. I, Warszawa 1908 


Zachodniosłowiańskie nazwy toponimiczne zformantem -bn-, Wrocław. 


Słownik etymologiczny języka polskiego, Kraków, reedycja Warszawa 
1957. 
Encyklopedia staropolska, t. 2, Warszawa, reedycja Warszawa 1990. 


Wstęp, [w:] Słownik historyczno-geograficzny ziemi wieluńskjej w śre- 
dniowieczu, oprac. R. Rosin, Warszawa, s. 5-38. 
Grzybowski M. M. 
1984 Materiały do dziejów ziemi płockiej. Z archiwaliów diecezjalnych płoc- 
kich XVIII wieku, t. 3, Ziemia zawkrzeńska, Płock. 


Hensel W. 
1950 


Kamiński A. 
1956 


Studia i materiały do osadnictwa Wielkopolski wczesnohistorycznej, 
t. I, Poznań. 


Materiały do bibliografii archeologicznej Jaćwieży od I do XIII w., 
Materiały Starożytne, t. I, s. 193-273. 


Kondratiuk M. 
1974 Nazwy miejscowe południowo-wschodniej Białostocczyzny, Wrocław. 
Kowalenko W. 
1938 Grody i osadnictwo grodowe Wielkopolski wczesnohistorycznej (od VII 
do XII wieku), Poznań. 
Kozierowski S. 
1922 Badania nazw topograficznych na obszarze dawnej zachodniej i środ- 
kowej Wielkopolski, t. 2, Poznań. 
Linde B. S. 
1860 Słownikjęzykapolskiego, t. 6, Lwów (wyd. I, Warszawa 1814). 
Miśkiewicz M. 
1982 Kompleks osadniczy w Niewiadomej, woj. siedleckie na tle osadnictwa 
środkowego Pobuża we wczesnym średniowieczu, [w:] Dzieje Sokołowa 
Podlaskiego ijego regionu, Warszawa, s. 7-40. 
OIczak l., Siuchniński K. 
1989 Źródła archeologiczne do studiów nad wczesnośredniowiecznym osad- 
nictwem grodowym na terenie województwa słupskiego, t. 2, Poznań. 
Rauhut L. 
1971 Wczesnośredniowieczne cmentarzyska w obudowie kamiennej na Ma- 
zowszu i Podlasiu, Materiały starożytne i wczesnośredniowieczne, t. I, 
s.435-656. 
Wolff A., Rzetelska-Feleszko E. 
1982 Mazowieckie nazwy terenowe do końca XVI wieku, Warszawa.
		

/Licencje_006_01_05_265_0001.djvu

			I 
I 
i 


o Żalach. czyli o potrzebie... 


247 


ON ŻALE, OR ON THE NEED OF INFORMATION QUERY AND 
COMPETENT INTERPRETATION OF WRITTEN SOURCES 
IN THE ARCHAEOLOGICAL STUDY OF THE M/DDLE A GES 


Summary 


Medieval archaeology is a specialisation which cannot be properly studied without 
historical background. This knowledge is indispensable not only for the correct assess- 
ment and interpretation of an examined site: sixty years ago W. Kowalenko demon- 
strated that familiarity with written, cartographic and toponomastic sources is necessary 
for the detection of archaeological sites. 
The presented articIe illustrates this evident truth on the examples of early medieval 
cemeteries with graves with stone encIosures, uncovered in northem and north-eastem 
Mazovia, which until today have been called Żal. This place-name is typically Slavic, in 
Poland be ing especially characteristic of Great Poland and Eastem Pomerania. A mono- 
graph of Mazovian cemeteries, published in 1971, registers only 19 places bearing this 
name out of 215 numbered sites. 
The author' s introductory query of written sources and of currently registered place- 
names has revealed the existence of 45 further names of this type in Mazovia and Pod- 
lasie, but only in two cases do they represent cemeteries known to L. Rauhut. It has been 
ascertained that these names appear both within and beyond the area of concentration of 
Mazovian cemeteries, which is an important factor for determining the range of Ma- 
zovian settlement. As it emerges, the names are known trom the Dobrzyńska Land and, 
more importantły, they occasionally appear to the north of the Mazovian- Teutonic bor- 
der, which was linearly demarcated in the early 14 th century. 
Some of the accounts unequivocally state that the place-names Żal refer to cemete- 
ries; they are usually names of fields, meadows, spots, hills (presumably containing 
remains of cemeteries), as well as ofroads leading to these places. 
The introductory survey of toponomastic literature has demonstrated that this name, 
so evident trom the archaeologist's point of view, is very imprecisely defined by lin- 
guists. 
The presented material evidently illustrates the need for launching an interdiscipli- 
nary historical, archaeological and toponomastic study of the early medieval period in 
Poland. 


Translated by Dorota Pomorska
		

/Licencje_006_01_05_266_0001.djvu

			
		

/Licencje_006_01_05_267_0001.djvu

			Archaeologia Historica Polona, tom 5 
Studia z archeologii i historii 


Instytut Archeologii i Etnologii 
UMK w Toruniu 


ANDRZEJ NOWAKOWSKI 


Toruńskie zjazdy króla Władysława Jagiełły 
z wielkim mistrzem Konradem von Jungingenem 


W dyplomacji polskiej stosunki polsko-krzyżackie odgrywały pod koniec 
XIV wieku i na początku XV stulecia ogromną rolę. Powodów do rozmaitych 
sporów było aż nadto, niektóre, nie sięgając po miecze, starano się roztrzygnąć 
przy stole rokowań. Rokowania te toczono na rozmaitym szczeblu, w niektóre 
angażowali się osobiście królowie polscy i wielcy mistrzowie krzyżaccy. Spot- 
kania te wyznaczano, na ogół, na ziemiach pogranicznych Królestwa i państwa 
zakonnego - na Kujawach w Raciążku, Inowrocławiu czy Włocławku lub krzy- 
żackim Toruniu. Niekiedy źródła informują rozbieżnie o miejscu zjazdu - na 
przykład rokowania królowej Jadwigi z Konradem von Jungingenem odbyte w 
1397 roku Jan z Posilge umieszcza we Włocławku (SRP, s.213), Annalista 
Toruński w Raciążku (SRP, s. 218), zaś Jan Długosz w Inowrocławiu (Długosz, 
s. 220). Należy wszelako opowiedzieć się za Włocławkiem jako miejscem ro- 
kowań (Strzelecka 1933, s. 31) pamiętając, że każda ze stron mogła zatrzymać 
się w innej miejscowości, co powodowało rozbieżność informacji w przekazach 
źródłowych. 
Niekiedy kronikarze opisując treść rokowań mylą szczegóły i przenoszą 
wydarzenia z jednego spotkania na inne. Dotyczy to także Jana Długosza, 
zwłaszcza gdy relacjonuje wydarzenia rozgrywające się rok po roku. Pragniemy 
tu wspomnieć o omyłce kronikarza, co ważne dla dalszych wywodów, który 
omawiając pod 1397 rokiem spotkanie królowej Jadwigi z mistrzem Konradem 
wprowadził do opisu wydarzenie, które zaszło dopiero w roku następnym 
(Rutkowska 1979, s. 218, przypis 84). To bowiem na nieudanym zjeździe to- 
ruńskim w 1398 roku, na który zgodnie z ustaleniami przybyli Jadwiga i Jagieł- 
ło, natomiast wielki mistrz nie zjawił się, lecz wysłał przedstawiciela, królowa 
rozgniewana lekceważeniem jej majestatu wyrzekła słowa ostrzegające zakon,
		

/Licencje_006_01_05_268_0001.djvu

			250 


Andrzej Nowakowski 


że po jej śmierci spotka Krzyżaków zasłużona kara za krzywdy wyrządzone 
Królestwu Polskiemu (Długosz, s. 220). 
Jan Długosz, z niewyjaśnionych powodów, nie informuje o spotkaniu Wła- 
dysława Jagiełły z Konradem von Jungingenem odbytym w 1402 roku. Nie 
wkluczone, że podobnie jak przy opisie zjazdu w 1398 roku, wydarzenia z 
1402 roku połączył ze znanymi późniejszymi rokowaniami toruńskimi w latach 
1404 i 1405. Zjazd ten, jak świadczą źródła krzyżackie odbył się 24 maja 
1402 roku, a wydarzenie to potwierdza pośrednio dokument królewski wysta- 
wiony osobiście przez władcę polskiego właśnie 23 maja 1407 roku w poblis- 
kim Raciążku (Gąsiorowski 1972, s. 26). Zamek w tej miejscowości służył kil- 
kakroć Władysławowi Jagielle jako miejsce rokowań z Krzyżakami lub noclegu 
króla przed przekroczeniem granicy państwa i udaniem się do Prus, zwłaszcza 
zaś do pobliskiego Torunia (Kajzer 1990, s. 42). 
Bardzo ciekawe informacje o kosztach zjazdów ponoszonych przez władze 
zakonne zawarte są w Das Marienburger Tresslerbuch (MTB). Na ich podsta- 
wie, dzięki szczegółowym zapisom, możemy wnioskować o organizacji owych 
spotkań a niekiedy, o niektórych ich szczegółach. 
Księga informuje, że w 1402 roku na miesiąc przed umówionym terminem 
zjazdu przybył do Malborka "des koningis von Polan herold", a koszta jego 
pobytu w krzyżackiej stolicy wyniosły 2 grzywny (MTB, s. 160). Das Marien- 
burger Tresslerbuch pod datą 24 maja 1402 roku odnotowuje zespół wydatków 
"gehalden tag mit dem konige von Polan ... zu Thorun" (MTB, s. 163-164). 
Wolno wszakże mniemać, że obrady nie toczyły się w tym mieście, lecz na 
wiślanej kępie pod raciąskim zamkiem i że król Torunia nie odwiedzał. Wska- 
zują na to zapiski mówiące, że wielki mistrz płynął na spotkanie statkiem 
(MTB, s. 164) oraz notatka z 25 maja mówiąca o wydaniu 11 grzywien "die 
zwene bischofe und die zwene rittere us der herberge zu losen, die der konig 
von Polan ken Thorun zu unserm homeyster gesandt hatte" (MTB, s. 164). 
Wielki mistrz Konrad von Jungingen ciągnął na zjazd z Grudziądza i towa- 
rzyszyła mu spora świta. W drodze niedbały sokolnik dopuścił do utraty ptaków 
i musiano wysłać do Malborka pachołka po nowe sokoły (MTB, s. 164). Do- 
stojnicy zakonni zabawiali się, jak widać, łowami. Nie wykluczone też, że so- 
koły przeznaczone były na podarunek dla polskiego monarchy. Prezenty takie 
wielcy mistrzowie, znając widocznie myśliwskie pasje Władysława Jagiełły, 
czynili wielokrotnie]. 
Król polski zrewanżował się Konradowi von Jungingenowi ubitą zwierzy- 
ną, którą rycerz Tomasz (źródło krzyżackie zwie go "houptmann" - nie wyklu- 
czone, że był to Tomko z Węgleszyna, dowodzący późniejszą akcją polską 
przeciwko Ulrykowi von Osten, posiadaczowi Drezdenka) dostarczył do Toru- 


] Sokołami obdarowywali Krzyżacy wiele dostojnych osób. Król Władysław Jagiełło 
otrzymał je między innymi w1400 roku - ,,3 schok bemischer groschen und I m. prusch. 
falken zu tragen ken Crakow deme konige zu Polan" (MTB, s. 76).
		

/Licencje_006_01_05_269_0001.djvu

			Toruńskie zjazdy króla... 


251 


nia (MTB, s. 154). Rycerza i towarzyszących mu ludzi podejmowano w zamku 
nader gościnnie, gdyż komtur zamkowy ocenił związane z tym wydatki na po- 
nad 4 grzywny (MTB, s. 164). Konrad von Jungingen odwdzięczył się królowi 
cennymi podarunkami wartymi ponad 94 grzywny - były to cztery postawy 
luksusowego brukselskiego sukna oraz 11 jesiotrów. Dary te wysłano do Ra- 
ciążka (MTB, s. 164). 
Wielki mistrz udał się na spotkanie z polskim monarchą statkiem, gdyż od- 
bywało się ono na kępie wiślanej. W tej niedługiej podróży towarzyszyli mu 
dost
jnic.r zakonni i świeccy ora.z, najpraw
opodobni
j, książę l!tewski Świ- 
dryglełło-. Spędzony na pokładzie czas umilała Krzyżakom orkiestra, chyba 
"pod batutą" znanych z wielu wzmianek nadwornych trębaczy Pasternaka lub 
Hensla. Zapłacono im 6 grzywien "ais sy unserm homeyster obir dy Wysel 
pfiffen, do her zum konige zoch" (MTB, s. 164). 
Nie znamy, niestety, szczegółów rokowań. Towarzyszyły im bez wątpienia, 
uczty, na których podawano smakowite potrawy, skoro wielki mistrz obdarował 
królewskiego kuchmistrza aż dwiema grzywnami srebra. Ucztującym przygry- 
wały kapele króla, królowej (czyżby więc i Anna Cyllejska była na tym zjeź- 
dziei oraz nieznanego z imienia biskupa. Ich artystyczne produkcje wynagro- 
dził zwierzchnik zakonu siedmioma grzywnami - grajkowie królowej otrzymali 
dwie grzywny, podobnie muzykanci biskupa, zaś królewskim wręczono trzy 
grzywny (MTB, s. 164). Czyżby więc kapela Władysława Jagiełły była liczniej- 
sza, lub może grała lepiej? Występy instrumentalistów uzupełnił popis królew- 
skiego śpiewaka, który za swe produkcje otrzymał od wielkiego mistrza grzyw- 
nę srebra. 
Po zakończeniu spotkania i odjeździe Władysława Jagiełły z Raciążka, wie- 
lki mistrz, być może dla złagodzenia niekorzystnych wrażeń monarchy wynie- 
sionych ze zjazdu, wysłał do Brześcia Kujawskiego w podarunku dwie beczułki 
wina. Beczułki te znajdowały się już w piwnicach toruńskiego zamku, ale nie 
były pełne, gdyż czerpano z nich napitek już wcześniej, więc jak zanotował 
skryba, uzupełniono je nowo zakupionym trunkiem - "item 2 m. vor 2 vas wyns 
von Thorun ken Briske zu furen, dy unserm homeyster sandte der koningen von 
Polan, und 11 scot vor 10 stufe wyns, die selben vas uf zu fulI en" (MTB, 
s. 164). Zaiste budujący to przykład kriyżackiej oszczędności! 
W Annales Jana Długosza odnajdujemy pod rokiem 1404 informacje o wi- 
zycie Władysława Jagiełły w Toruniu, wydanych na jego cześć ucztach i turnie- 
ju rycerskim oraz o oblaniu monarchy nieczystościami na ulicach miasta (Dłu- 
gosz, s. 153), zaś pod rokiem 1405 wzmiankę o zjeździe w Gniewkowie (Dłu- 


2 We wzmiankowanym zespole wydatków związanych ze zjazdem w 1402 roku wy- 
mienia się wydatki dokumentujące pobyt tego księcia w Toruniu - "Item I m. herzog 
Swittirgal zu Thorun us dem bade losen" (MTB, s. 165). 
3 Królowa Anna towarzyszyła niekiedy Władysławowi Jagielle w jego podróżach. W 
1412 roku uczestniczyła w politycznym zjeździe w Lubowli (Kuczyński 1985, s. 79).
		

/Licencje_006_01_05_270_0001.djvu

			252 


Andrzej Nowakowski 


gosz, s. 154). Nie chcemy zastanawiać się nad materią rokowań, stwierdzić 
jednak musimy, że kronikarz omylił się datując pobyt króla polskiego w Toru- 
niu na 1404 rok. Źródła krzyżackie nie wiedzą o tym wydarzeniu, wyraźnie 
natomiast mówią o wizycie królewskiej w owym mieście rok później - w 
pierwszej dekadzie czerwca. Dodatkowym argumentem przemawiającym za 
tym, że Władysław Jagiełło przebywał wówczas w Toruniu są dokumenty wy- 
stawione przezeń w tym grodzie 10 czerwca 1405 roku (Gąsiorowski 1972, 
s.27). 
Decydującym argumentem przemawiającym za omyłką Długosza są zapisy 
w Das Marienburger Tresslerbuch, która nie dokumentuje żadnych wydatków 
związanych z pobytem polskiego władcy w Toruniu, co czyni natomiast pod 
rokiem 1405. W roku 1404 zanotowano jedynie, że Konrad von Jungingen uda- 
jąc się do Torunia, tam bowiem zamieszkiwał podczas obrad, wziął z kasy mal- 
borskiej 35 grzywien na koszta podróży, wielki komtur - także uczestnik spot- 
kania otrzymał 15, zaś Johannes zwany Ryman - 10 grzywien (MTB, s.290, 
298). Ten ostatni był proboszczem w Pomezanii, nadwornym prawnikiem wiel- 
kiego mistrza ("doctor decretorum et jurista ordinis"; MTB, s. 420), pobierają- 
cym wysokie roczne wynagrodzenie 4 . Towarzyszył zarówno Konradowi, jak i 
Ulrykowi von Jungingen w różnorakich rokowaniach i zjazdach, między innymi 
z książętmni Świdrygiełłą i Witoldem (MTB, s. 460). Zaangażowanie w materię 
zjazdu tego właśnie prawnika zdaje się sugerować, że Krzyżacy przygotowywa- 
li się do omawiania kwestii związanych z aktualną polityką zagraniczną, wyma- 
gających formułowania opinii prawnych czy sporządzania dokumentów lub oś- 
wiadczeń. 
. Aby godnie prezentować się wobec obcych, wielki mistrz, wielki komtur 
oraz wielki skarbnik polecili uszyć sobie płaszcze i inne okrycia z czarnego, 
luksusowego sukna z Arras, zwanego rasa (MTB, s. 308). 
Obradowano w Raciążku, a w dniach 18-23 maja Władysław Jagiełło wy- 
stawił w tym zamku ponad 10 rozmaitych dokumentów (Gąsiorowski 1972, 
s.31). 
Konrad von Jungingen zadbał o godną swego urzędu zastawę stołową. Wi- 
docznie w Toruniu nie było odpowiednich nakryć, przeto polecił malborskiemu 
złotnikowi wypolerować i o
nowić własne srebra, które wraz z innymi utensyl- 
iami załadowano na specjalny wóz, który dołączył do reszty taboru ciągnącego 
do Torunia (MTB, s. 295). Zgodnie z własnymi wykwintnymi upodobaniami 
wielki mistrz kazał 'zabrać na zjazd rozmaite wiktuały i delikatesy - między 
innymi ryż, rodzynki, figi, migdały, a także reńskie wino za ponad 33 grzywny, 
miód i wismarskie piwo (MTB, s. 311). Zapisy o tych wydatkach są jedynymi 
wiadomościami o kosztach innych niźli strawne i nowe szaty dla dostojników, 
związanych ze spotkaniem polsko-krzyżackim w 1404 roku. Nie mogły przeto 


4 Otrzymywał on średnio 30 grzywien rocznie (MTB, s. 298, 342 i inne).
		

/Licencje_006_01_05_271_0001.djvu

			Toruńskie zjazdy króla... 


253 


uświetniać go żadne organizowane przez Krzyżaków imprezy dla gości, które 
jako dbający o swój prestiż gospodarze, powinni zaaranżować. A wtedy znala- 
złyby się zapiski o poniesionych z tego powodu ekspensach. 
Kolejny zjazd króla Władysława ze zwierzchnikiem zakonu odbył się, o 
czym już wspominaliśmy, w pierwszej dekadzie czerwca 1405 roku. To właśnie 
wówczas monarcha odwiedził Toruń i był naoczym świadkiem rycerskiego 
turnieju. Podczas tego pobytu wydarzył się wspomniany przez Długosza niemi- 
ły epizod z oblaniem przez jakowąś białogłowę władcy polskiego kubłem po- 
myj. 
Das Marienburger Tresslerbuch zawiera sporo ciekawych informacji o wy- 
datkach związanych z goszczeniem króla i towarzyszących mu dostojników w 
Toruniu. Są to wydatki bezpośrednio związane z organizacją spotkania oraz 
koszta pobytu zakonnej delegacji na zjeździe. 
W obliczu polskiej delegacji Krzyżacy postanowili wystąpić godnie przy- 
strojeni. Dlatego, podobnie jak w roku poprzednim, kasa zakonna zubożała o 
ponad 5 grzywien wydanych w Gdańsku na zakup sukna z Arras oraz o 4 i 
1/2 grzywny, za które nabyto tkaninę barchanową (MTB, s. 332), naj prawdo- 
podobniej dla podbicia ubiorów sukiennych. Sporządzono więc pikowane stroje 
dla dostojnków - "gebitiger". Po przybyciu do Torunia wielki szatny wydał 
dodatkowo 83 grzywny na kupno dwóch postawów sukna brukselskiego i jeden 
postaw białego sukna "von Lobeln" przeznaczonych na "gebitiger cleidunge" 
(MTB, s. 354). 
Droga poselstwa zakonnego na zjazd wiodła z Malborka przez Gniew, Gru- 
dziądz i Świecie. Przynajmniej jej część - z Gniewu do Świecia - dostojnicy 
zakonni pokonali na łodziach (MTB, s. 355). Aby podróż nie dłużyła się zbyt- 
nio, w orszaku wielkiego mistrza znalazło się miejsce dla błazna imieniem 
Kuzdra, którego wynagrodzono 11 szelągami (MTB, s. 354). Podróżując do 
Torunia Konrad von Jungingen rozdawał ubogim jałmużnę, czynił to również 
wracając do Malborka. W sumie wspomógł potrzebujących kwotą równą po- 
łowie grzywny (MTB, s. 355). Zapamiętajmy jej wyskość. 
Zgodnie ze zwyczajem wysokie spotykające się strony przygotowywały po- 
darunki, które następnie wymieniono. Mistrz Konrad ofiarował królowi dwa 
srebrne, pozłacane i wysadzane szlachetnymi kamieniami puchary (MTB, 
s. 354). Był to nader kosztowny prezent, bo aż stu grzywien wartości. Władca 
polski, podobnie jak w 1402 roku, obdarował swego rozmówcę ubitym ptac- 
twem i dziczyzną. Dostarczył je do Torunia nieznany z imienia rycerz, któremu 
gospodarze dla wynagrodzenia poniesionych trudów ofiarowali sztukę jedwa- 
biu za osiem grzywien oraz wręczyli trzosik z dwiema grzywnami srebra. Goś- 
cinnie podejmowano towarzyszących mu ludzi, a na odjezdne zaopatrzono ich 
w kopę groszy praskich (MTB, s. 354). 
W zespole wydatków krzyżackich zwraca uwagę blok zapisek mówiących 
pośrednio o tym, że królowi towarzyszyło liczne grono dostojników świeckich i
		

/Licencje_006_01_05_272_0001.djvu

			254 


Andrzej Nowakowski 


duchownych. Wprawdzie wymienia ich Jan Długosz, ale czyni to w opisie po- 
przedniego roku. Warte podkreślenia, że dostojnicy ci przybyli, zapewne aby 
nie uchybić własnej godności, z licznymi orszakami, w których byli również 
grajkowie. Oprawa muzyczna towarzysząca zjazdowi była zaiste imponująca! 
Oprócz instrumentalistów krzyżackich oraz grajków uczestniczącego także w 
tym spotkaniu Lupolda von Kokeritza (obecność tego rycerza w świcie wiel- 
kiego mistrza zdaje się sugerować, że atakując Władysława Jagiełłę na grun- 
waldzim polu 15 lipca 1410 roku Lupold von Kokeritz nie czynił tego przypad- 
kowo, lecz wiedział na kogo uderza! Po prostu znał polskiego monarchę; No- 
wakowski 1992, s. 137-146), księga wymienia dwie kapele królewskie, w tym 
jedną złożoną z Rusinów, muzykantów arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja 
oraz wspomnianego już rycerza Tomka (MTB, s. 354-355). W orszaku Włady- 
sława Jagiełły nie zabrakło, podobnie jak w świcie mistrza Konrada, nadwor- 
nego błazna. Bawił on dostojnych słuchaczy anegdotami i opowiastkami 
(źródło zwie go "thorwerter"), a wielki mistrz wynagrodził go grzywną srebra, 
co czyni póhorej kopy groszy praskich (MTB, s. 354). Również grajkowie pol- 
scy nie opuścili Torunia z gołymi rękami, gdyż ich honoraria przekroczyły 
20 grzywien (MTB, s. 355). 
Jan Długosz pisał: "Z Raciążka król polski Władysław na usilne prośby 
mistrza pruskiego Konrada von Jungingen i jego komturów przybył z większą 
częścią swych doradców do Torunia. Tam przez trzy dni mistrz podejmował go 
wspaniale i na jego cześć urządził turnieje" (Polska, s. 189). Prawdziwość tych 
słów potwierdzają zapiski krzyżackie. Nie mówią jednak wiele o konkretnych 
wydatkach poniesionych na gościnę Władysława Jagiełły. Skryba skarbnika 
uczynił dwie notatki: pierwsza informuje, że z mennicy toruńskiej wzięto 510 i 
1/2 grzywny na pokrycie wydatków związanych z pobytem "des koningis von 
Polan lute, ritter und knechte" (MTB, s. 355) czyli orszaku monarchy, druga 
mówi o 150 grzywnach na koszta, które bezpośrednio pokryto z kasy wielkiego 
mistrza: "vor die koste, die unserm homeyster tat, ais her mit dem koninge von 
Polan zu Thorun eynen tag hilt" (MTB, s.355). Za 660 grzywien (nie licząc 
innych wydatków) można było nabyć niezłą wieś. Z pewnością także miasto 
poniosło wydatki goszcząc w swych murach uczestników obu poselstw. 
Jan Długosz twierdzi, że podczas pobytu Władysława Jagiełły w nadwiślań- 
skim grodzie odbył się turniej rycerski, który przyniósł sławę Dobiesławowi z 
Oleśnicy (Polska, s. 189). Szkoda, że dziejopis nie napisał jakie to przewagi 
odniósł on nad resztą współzawodników. Nie chcemy kwestionować turniejo- 
wych przewag owego rycerza, nadmieńmy tylko, że był on ulubionym bohate- 
rem Długoszowych relacji z Wielkiej Wojny. To jemu właśnie kronikarz każe 
potykać się z wielkim mistrzem Ulrykiem na grunwaldzkim polu, to Dobiesław 
jako drugi wdziera się przez wyłom w murze do miasta Malborka (Długosz, 
s. 153), on także dzięki swej czujności dostrzegł, a potem odparł wycieczkę 
krzyżacką pragnącą zagwoździć polskie działa wymierzone w mury zamkowe
		

/Licencje_006_01_05_273_0001.djvu

			Toruńskie zjazdy króla... 


255 


(Długosz, s. 155), czy wreszcie po wyłamaniu bramy zamku w Radzyniu włas- 
ną tarczą osłania innego rycerza i zostaje zraniony pociskiem rusznicy, który 
przebił pawęż Dobiesławową (Długosz, s. 173). Wydaje się, że zainteresowanie 
Długosza osobą Dobiesława (pisał się także "z Sienna") wynikało z tego, iż był 
on stryjem późniejszego kardynała Zbigniewa oraz jedynym z Oleśnickich, 
który zbrojnie uczestniczył w Wielkiej Wojnie, jeśli nie liczyć dramatycznego, 
choć przypadkowego epizodu grunwaldzkiego, w którym ówczesny sekretarz 
królewski Zbigniew z Oleśnicy zabił, a może tylko śmiertelnie ranił, rycerza z 
Miśni godzącego w osobę krolewską. Nie wykluczone więc, że dziejopis być 
może przesadził w opisie przewag Dobiesława pragnąc przysporzyć chwały 
rodowi swego protektora i mistrza. 
Powróćmy jednak do wydarzeń toruńskich. Jan Długosz relacjonuje: "Nad- 
to, kiedy w czasie tych trzech dni król polski objeżdżał z mistrzem Prus ulice 
Torunia, aby obejrzeć miasto, jakaś kucharka oblała króla Władysława pomyja- 
mi" (Polska, s. 190). W Toruniu znalazł się król, jak pamiętamy, na zaproszenie 
władz krzyżackich i nie był to zresztą jego pierwszy pobyt w tym sławnym, 
także poza granicami Prus, mieście. W ówczesnym Toruniu było co oglądać. 
Chwalił go Długosz: "... Toruń, bardzo pięknymi budynkami o dachach z połys- 
kujących dachówek tak znakomity, że prawie żadne inne miasto nie może się z 
nim równać pod względem piękności położenia i świetności wyglądu" (Polska, 
s. 31). Wielki mistrz miał więc co pokazywać monarsze i towarzyszącemu wła- 
dcy orszakowi. Jednym z punktów królewskiej wizyty był ów przejazd ulicami 
miasta zakończony nieprzyjemnym incydentem; Konrad von Jungingen zarea- 
gował zdecydowanie. Kronikarz pisał: "kucharka schwytana na rozkaz mistrza i 
skazana na utopienie została uratowana dzięki dobroci króla" (Polska, s. 190). 
Czy wielki mistrz rzeczywiście był oburzony szczerze postępkiem owej mie- 
szczki? Wątpliwości miał już Jan Długosz pisząc: "Nie wiadomo czy dopuściła 
się tego występku celowo, czy przypakiem. Wielu jednak sądziło, że wspo- 
mniana kobieta wylała umyślnie pomyje z polecenia Krzyżaków dla zhańbienia 
króla, skoro w tak wielkim tłumie ludzi, którzy wyprzedzali króla i mistrza i 
towarzyszyli im, to oblanie nie spotkalo nikogo innego, tylko króla Władysła- 
wa" (Polska, s. 190). Podobne wątpliwości mają także współcześni historycy. 
Prawda, że średniowieczni mieszczanie często wyrzucali śmieci na ulicę 
czy wylewali nieczystości przez okno. Trudno wszelako uwierzyć, aby jakaś 
torunianka uczyniła to właśnie w chwili, gdy obok jej domu przejeżdżał lub 
przechodził król wraz z towarzyszącymi mu licznymi personami. Orszakowi 
temu na pewno towarzyszył gwar, a może muzyka i śpiew. Słysząc to żadna 
niewiasta nie pozostałaby przy praniu czy warzeniu strawy, lecz biegłaby do 
okna lub przed drzwi, aby ujrzeć widowisko przecież niecodzienne - bogate 
świty króla i mistrza, strojnych dworzan, naj przedniejszych rycerzy królew- 
skich i zakonnych, zaproszonych na zjazd gości spoza Prus. W tej więc chwili o 
nieumyślnym wylaniu nieczystości na osobę królewską mowy być nie mogło!
		

/Licencje_006_01_05_274_0001.djvu

			256 


Andrzej Nowakowski 


To nasze podejrzenie potwierdza zapiska w Das Marienburger Tressler- 
buch, która poza piszącym te słowa (Leśniowski, Nowakowski 1992, s. 127- 
-128) nie była wykorzystywana przez historyków. Otóż pod datą 3 lutego 
1406 roku w zespole wydatków komtura toruńskiego czytamy; "item 2 m. vor 
eyne witwe us der herberge zu losen zu Thorun, noch von dem tage, ais unser 
homeyster mit dem koninge selben was" (MTB, s. 383). Ponieważ wydatek ten 
księgowano w rok po incydencie z nieczystościami, nie omieszkano skrupulat- 
nie wyjaśnić, że wiąże się on z wydarzeniami zaszłymi właśnie w 1405 roku. 
Sądzimy, że notatka owa potwierdza, że Jan Długosz słusznie podejrzewał 
Krzyżaków o celowe zaaranżowanie despektu wobec Władysława Jagiełły. 
Zbyt wielka jest bowiem zbieżność relacji tak księgi, jak i kroniki: Toruń, 
1405 rok, kucharka według kronikarza lub wdowa według księgi, zjazd króla z 
wielkim mistrzem. Skrupulatność biurokracji krzyżackiej sprawiła, że skryba 
wyjaśniał dlaczego komtur pokrywa koszty, których wedle zasad zakonnej 
księgowości w 1406 roku ponosić nie powinien. Na uwagę zasługuje zwłaszcza 
to, że autor interesującej nas zapiski wyraźnie wiązał wypłacenie owych dwóch 
grzywien srebra ze zjazdem króla i mistrza. 
Wiemy więc, że w dniach pobytu polskiego monarchy w Toruniu jakaś 
niewiasta (nota bene: nie miejscowa mieszczka!) zasłużyła, aby zakon pokrył 
koszta jej pobytu w tym mieście. A że wyniosły one aż dwie grzywny świadczy, 
że część tej kwoty trafiła z pewnością do jej rąk. Nie była to jałmużna, gdyż w 
takich przypadkach księga wyrainie to odnotowuje. Ponadto dwie grzywny to 
wielokrotnie więcej niźli tradycyjne datki dla ubogich. Pamiętajmy, że podczas 
kilkudniowej podróży z Malborka do Torunia i z powrotem, wielki mistrz roz- 
dał jako jałmużnę kwotę czterokrotnie mniejszą. Wydaje się więc wielce praw- 
dopodobne, że incydent z pomyjami, którego wykonawczynię opłacono, był 
wyreżyserowany i miał poniżyć króla w oczach mieszkańców Torunia, Krzyża- 
ków i gości. 
Kończąc uwagi o zjeździe króla Władysława Jagiełły z wielkim mistrzem 
Konradem von Jungingenem dodać warto, że Das Marienburger Tresslerbuch 
pomaga roztrzygnąć wątpliwości współczesnych historyków wobec jednego z 
warunków podpisanego w 1404 roku traktatu polsko-krzyżackiego. Źródła 
krzyżackie - kronika Posilgego oraz Annalista Toruński informują, że Polska 
zobowiązała się zapłacić, oprócz 40 tysięcy kóp groszy praskich za ziemię dob- 
rzyńską, dodatkowe 2400 kóp za Złotorię (SRP, s. 216, 225). Jan Długosz, ani 
inne przekazy polskie nie wspominają o drugiej wymienionej kwocie. 
Okazuje się wszakże, iż kronikarze krzyżaccy mieli dobre informacje. Das 
Marienburger Tresslerbuch w zespole wydatków związanych z toruńskim zjaz- 
dem w 1405 roku, które pokrył wielki skarbnik - "Thorun tag, treszeler" (MTB, 
s. 354) notuje, że wydano pół grzywny za przeniesienie do gmachu mennicy 
toruńskiej" das golt und silbir, das von des landes wegen Dobryn und Slotterye 
gwam" (MTB, s. 354). Z ogromną skrupulatnością odnotowano też 13 skojców
		

/Licencje_006_01_05_275_0001.djvu

			Toruńskie zjazdy króla... 


257 


zapłaty za zważenie (chyba kontrolne?) 1743 grzywien wagowych kruszcu (od- 
powiada to niemal dokładnie 2400 grzywnom pieniężnym), 4 skojce wydano na 
zakup małych beczułek i za przełożenie do nich ważonego kruszcu - "vor 
4 halbe tonnen und das silbir doryn zu slan" (MTB, s. 354), l wiardunek zapła- 
cono za załadowanie złota i srebra na rzeczny statek oraz 2 dalsze wiardunki 
dano marynarzom za transport tego ładunku z Torunia do Malborka - "item 
1/2 m. den schiffkindern, die zu Marienburg das golt (und) silbir of das hus 
brochten" (MTB, s. 354). 
Tak więc Krzyżacy otrzymali należne im pieniądze. Polska wywiązała się z 
przyjętych zobowiązań. Zakon miał przeto wszelkie powody, aby gościnnie 
podejmować króla i jego dwór, urządzać rycerskie turnieje i inne igrzyska. Dla- 
czego więc spotkał polskiego monarchę ów nieprzyjemny incydent? Czy chcia- 
no przekonać Władysława Jagiełłę o niechęci torunian do polskiego władcy, a 
przywiązaniu do panów zakonnych? Nie możemy wykluczyć takiej możliwości. 
Aliści, że owo przywiązanie nie zawsze było takie, jakim chcieliby je widzieć 
sternicy zakonnej nawy, przekonują wydarzenia z 6 lutego 1454 roku, gdy to- 
ruńscy mieszczanie zbrojnie uderzyli na krzyżacki zamek, zdobyli go i potem, 
cegła po cegle, rozebrali tak, że dziś ledwo ułomki potężnych niegdyś murów 
można oglądać. 


Literatura 


Długosz J. 
1853 


Jana Długosza Roczniki czyli Kroniki Sławnego Króla Polskiego, ks. X i 
XI, Warszawa. 
Gąsiorowski A. 
1972 Itinerarium króla Władysława Jagiełły 1386-1434, Warszawa. 
Kajzer L. 
1990 Zamek w Raciążku, . Łódź. 
Kuczyński S. M. 
1985 Kró/Jagiełło. ok. 1351-1434, Warszawa. 
Leśniowski H., Nowakowski A. 
1992 Sekrety Krzyżaków. Poznań. 
MTB 
1896 


Das Marienburger Tresslerbuch der Jahre 1399-1409, ed. Joachim, 
Klinigsberg. 
Nowakowski A. 
1992 O pewnym grunwaldzkim epizodzie. [w:] Arma et o/lae. Studia dedyko- 
wane Profesorowi Andrzejowi Nadolskiemu w 70 rocznicę urodzin i 45 
rocznicę pracy naukowej. Sesja naukowa, Łódź, s. 137-146.
		

/Licencje_006_01_05_276_0001.djvu

			258 


Andrzej Nowakowski 


Po/ska 
1984 
Rutkowska G. 
1979 


Po/ska Jana Długosza, red. H. Samsonowicz, Warszawa. 


Itinerarium królowej Jadwigi, [w:] Dzieło Jadwigi i Jagiełły, Warszawa, 
s.204-225. 


SRP 
1963 
Strzelecka A. 
1933 


Scriptores Rerum Prussicarum, t. 3, Leipzig-Frankfurt a. Main. 


o królowej Jadwidze. Studia i przyczynki, Archiwum Towarzystwa Na- 
ukowego we Lwowie, dział II, t. 14, s. 13-43. 


THE TORUŃ MEETINGS OF KING WŁADYSŁAW II JAGIEŁŁO 
WITH THE GRAND MASTER OF THE TEUTONIC ORDER 
KONRAD VON JUNGINGEN 


Summary 


The tum of the 14 th century witnessed intensification of diplomatic contacts between 
Poland and the Teutonic Order. Negotiations were hel d on various levels, some of them 
involving Polish kings and Grand Teutonic Masters. 
In the article the author discusses the meetings ofWładysław II Jagiełło and Konrad 
ven Jungingen held in Toruń at the beginning ofthe 15 th century. The historical basis is 
provided by Polish and Teutonic written sources, especially by Joannis D/ugossi An- 
na/es seu Cronica inditi Regni P%niae (ed. Varsaviae 1888) and Das Marienburger 
Tress/erbuch der Jahre 1399-1409 (ed. Konigsberg 1896). The author arrives at the 
conc1usion that some of the Polish- Teutonic meetings were concealed by Jan Długosz 
and that Konrad von Jungingen's vi sit in Toruń, pa id in 1405, was erroneously dated by 
the chronic1er to 1404. During that visit certain woman spilled a bucket of waste over 
the Polish monarch. The question whether the happening was a purposeful action ar- 
ranged by the Teutonic Order or an accident, was hotly disputed in historical literature. 
In the author's opinion, a note found in Das Marienburger Tress/erbuch, suggests the 
former eventuality. This source also confirms the information entered in certain 
Teutonic chronic1es, according to which in the treaty signed in Toruń in 1404 Poland 
committed itselfto pay the Order 2400 threescore ofPrague grossi for Złotoria. 


Trans/ated by Dorota Pomorska 


Biblioteka Główna UMK 
1111111111111111111111111111111111111111111111111111111 
300040358260