Wychowanie a polityka : mity i stereotypy w polskiej myśli społecznej XX wieku

WYCHOWANIE A POLITYKA. 
MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ 
MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 


pod redakcją 
Witolda Wojdyły 


, 


-' 



 
, ''\ 


\. - 


,'- 


. 


.__i 


L 




 

 
l"O"\I
 


....
>>>

>>>
,... . 
\ 
,;"
 
ł {./. ; 
,......"' - ) \.."./ 


UNIWERSYTET MIKOŁAJA KOPERNIKA 
W TORUNIU 


WYCHOWANIE A POLITYKA 
MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI 
SPOŁECZNEJ XX WIEKU 


pod redakcją Witolda Wojdyły 


Toruń 2000
>>>
Recenzent 
Marian Pawlak 


Druk książki dofinansowano z grantu UMK nr 376-H 


Projekt okładki 
Jarosław Góralski 
Michał Strzelecki 


ISBN 83-231-1122-7 


Printed in Poland 


@ Copyright by Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika 
Toruń 2000 


. /, 
" ' 
\ , 
.-ł-. / w' 
! '....-. 


" :''' ,.-' 
, ,. 

".i/ ".l 
"'--' 


Wydawnictwo 
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika 
ul. Gagarina 11, 87 - 100 Toruń 
Redakcja: tel. (056) 611 42 95, fax: 654 29 48 
Promocja i reklama: teL/fax: (056) 611 42 98 
e-mail: ksiazki@cc.uni.torun.pl 
www.uni.torun.plfwyd 


I 


Wydanie I. Nakład 370 egz. 
Skład: Dział Wydawnictw UMK 
Druk: Zakład Poligraficmo- Wydawniczy "POZKAL" Inowrocław, 
ul. Cegielna 10/12, tel. 052-354-27-00 


\ ' " 
t ,\-' ) , 


)\: 
 \ J (\(\:)
>>>
SPIS TREŚCI 


I 


Witold Wojdy/o, Wstęp.. ............................ ............................ ................................... 5 
Władysława Szulakiewicz, Wychowanie po polsku. Stereotypy polskości i pa- 
triotyzmu oraz przejawy ich przezwyciężania w polskiej myśli pedagogicz- 
no-filozoficznej lat 1900 -1939........................................ ...... ............................. 9 
Andrzej Wojtas, Mit demokracji politycznej a demokratyzacja............................... 23 
Jan Waskan, Stereotyp granic Rzeczypospolitej w myśli politycmej ruchu naro- 
dowego przed I wojną światową......................................................................... 29 
Krzysztof Jakubiak, Kategoria państwa w kształtowaniu koncepcji wychowania 
państwowego w II Rzeczypospolitej................................ ...... ............................. 39 
Michał Strzelecki, Wizerunek społeczeństwa polskiego w myśli politycmej piłsud- 
czyków w latach 1918 -1935.............................................................................. 49 
Wiesław Jamrożek, Edukacja w procesie społecmo-kulturowych przeobrażeń wsi 
i kraju w świetle poglądów działalności ludowców w Drugiej Rzeczypo-. 
,'. 
li . ' 67 \ 
spo teJ....... ............... ....... ......................... .......................... .......... ................. ...... 
_ 
Grzegorz Radomski, Asymilacja poprzez wychowanie w koncepcjach Narodowej 
Demokracji w latach 1918-1926....................................................................... 77 
Witold W ojdyło, Stereotyp Żyda w publicystyce społeczno-politycmej obozu narodo- 
wego w Drugiej Rzeczypospolitej........................... ............... ....... ......... ............. 87 
Jarosław Góralski, Wizerunek działacza kulturalno-oświatowego w poglądach 
reprezentantów Polskiej Macierzy Szkolnej do roku 1939................................. 97 
Katarzyna Kalinowska, Społeczeństwo a stereotypy w myśli społecmej o. Jacka 
W oronieckiego... ........................ .................... .......... ........... ......... ................. ...... 105 
Małgorzata Strzelecka, Obraz katolika na łamach "Tygodnika Powszechnego" 
w latach 1953 - 1956..................... .......... ......................... ...... ......... .......... .......... 115 




ki

i!
.

i_i Polski Ludowej w świadomości społecmej............:.:
. J21
 
Włodzimierz Tyburski, Wolność nauki w Szkole Lwowsko-Warszawskiej z perspek- 
tywy współczesności...... ............................ ......... .... ........... .......... .......... ............ 139
>>>

>>>
WSTĘP 


Wychowanie stało się ważnym elementem polityki z chwilą ukształ- 
towania społeczeństwa masowego. Jego rolę na ziemiach polskich doceniono 
stosunkowo wcześnie. W momencie upadku Rzeczypospolitej w XVIII 
wieku zostało ono zdominowane przez walkę zbrojną. Jednakże klęska 
powstania styczniowego, rozpad stanu szlacheckiego, procesy społeczne 
związane z uwłaszczeniem chłopów wysunęły ponownie wychowanie na 
czołowe miejsce. Podejmowane inicjatywy zmierzały w kierunku prze- 
kształcenia w świadomy podmiot życia narodowego tych warstw spo- 
łecznych, które nie dysponowały jeszcze wyraźnym poczuciem przynależności 
narodowej. 
Preferowane pod koniec dziewiętnastego stulecia hasła wiążące "pozytyw- 
ną ideę pracy z Mickiewic
owską syntezą działania" l stały się niebawem 
składową częścią masowych ruchów politycznych, zmierzających do odzys- 
kania utraconej niepodległości. Wybór tej alternatywy widoczny jest w kon- 
cepcjach generacji tzw. "niepokornych"2, urodzonych tuż po powstaniu 
styczniowym, skupionych wokół obozu narodowodemokratyczneg0 3 , która 
gros swojej energii koncentrowała na działalności społeczno-demokratycznej. 
Podobne przesłanki legły u podstaw rodzącego się ruchu ludowego i chrze- 
ścijańsko-demokratycznego. Z kolei renesans walki zbrojnej i idea formowa- 
nia struktur militarnych odnosi się do pewnej części ruchu socjalistycznego 
i piłsudczyków. 
Rola wychowania jako możliwego elementu polityki uwidoczniła się 
w Drugiej Rzeczypospolitej. Nasilenie tego zjawiska wystąpiło po zamachu 


l Z. Wasilewski, O życiu i katastrofie cywilizacji narodowej, Warszawa 1921, s. 123. 
2 Patrz m.in. R. Wapiński, Pokolenia Drugiej Rzeczypospolitej, Wrocław- Warszawa- Kraków 
1991. 
3 Obóz narodowy, narodowodemokratyczny, Narodowa Demokracja (ND), endecja-obóz 
polityczny (1893-1939), w skład którego wchodziły: Liga Narodowa (LN), Związek Młodzieży 
Polskiej zwany "Zetem" (ZMP "Zet), działające na obszarze każdego z zaborów Stronnictwo 
Demokratyczno-Narodowe (SDN), Związek Ludowo-Narodowy (ZLN), Obóz Wielkiej Polski 
(OWP), Stronnictwo Narodowe (SN).
>>>
6 


stanu Józefa Piłsudskiego. W bieg aktualnego życia politycznego włączyło się 
aktywnie "pokolenie Polski niepodległej" wychodzące naprzeciw realizacji 
aspiracji społeczeństwa masowego. Doceniano wreszcie wychowanie w okresie 
drugiej wojny światowej, szczególnie w sferze projekcji przemian politycznych, 
społecznych i gospodarczych, zarówno w okupowanym kraju, jak i poza jego 
granicami na uchodźstwie. 
Po zakończeniu drugiej wojny światowej w okresie wzmożonej stalinizacji 
kraju, wychowanie stało się płaszczyzną działań konsekwentnie zmierzających 
w kierunku ubezwłasnowolnienia świadomości społecznej. Grożne w skutkach 
okazały się także treści wychowawcze w okresie tzw. propagandy sukcesu. 
Z kolei po 1989 roku rolę wychowania determinuje odbudowa społeczeństwa 
obywatelskiego. W tym też kontekście należy je rozpatrywać jako ważny 
czynnik transformacji ustrojowo-społecznych. 
Celem przedstawionej Czytelnikowi publikacji jest ukazanie komplementar- 
nych relacji między wychowaniem i polityką z jednej strony, a funkcjonowaniem 
mitów i stereotypów z drugiej w polskiej myśli społecznej XX wieku. Na treść 
tomu składa się trzynaście różnych objętościowo studiów i szkiców o charakterze 
monograficznym. 
Prezentowana, czwarta już, cykliczna monografia 4 poświęcona określonej 
tematyce to pokłosie konferencji naukowej pt. "Wychowanie a polityka. Mity 
i stereotypy w polskiej myśli społecznej XX wieku", która odbyła się 11 
grudnia 1998 roku, zorganizowanej przez Zakład Historii Wychowania i Myśli 
Społecznej Instytutu Pedagogiki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Przygoto- 
wanie wspomnianej konferencji oraz niniejszej publikacji stało się możliwe 
dzięki dotacji Ministerstwa Edukacji Narodowej i Uniwersytetu Mikołaja 
Kopernika. 
Ograniczone objętościowo rozmiary publikacji, a w ślad za tym po- 
szczególnych artykułów, specyfika konferencji i skład jej członków (poli- 
tolodzy, historycy wychowania, pedagodzy, filozofowie, socjolodzy), re- 
prezentujących ośrodki naukowe Torunia, Bydgoszczy i Poznania, zaintereso- 
wania badawcze poszczególnych uczestników wywarły istotny wpływ na 
ostateczny kształt publikacji, jej zakres chronologiczny i tematyczny. Nie- 
uwzględnienie więc (z powyższych racji) w rozległej panoramie polskich 
ugrupowań politycznych wszystkich jego odcieni może budzić odczucie 
pewnego niedosytu. 
Opracowanie niniejsze nie pretenduje więc, chociażby z tego względu oraz 
na złożoność omawianej problematyki, do wyczerpania tak obszernego 


4 Patrz mjn. Polityka a wychowanie. Szkice z historii wychowania społecznego II Rzeczypospolitej, 
pod red. A. Wojtasa, Toruń 1994; Wychowanie a polityka. Tradycje i wspólczesność, pod red. 
W. Wojdyły i M. Strzeleckiego, Toruń 1997; Wychowanie a polityka. Między wychowaniem 
narodowym a państwowym, pod red. W. Wojdyły, Toruń 1999.
>>>
7 


i interesującego zagadnienia. Uważny Czytelnik znajdzie w nim jednak 
z pewnością wiele treści refleksyjnych związanych z historią naszego narodu. 
Kończąc uwagi wstępne, pragnę podziękować mym najbliższym współpracow- 
nikom, Pani mgr Katarzynie Kalinowskiej i Panu mgrowi Jarosławowi 
Góralskiemu za niezbędną pomoc organizacyjną. 


Witold Wojdyło
>>>

>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYSLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


WLADYSŁA W A SZULAKIEWICZ 
WSP Bydgoszcz 


Wychowanie po polsku. 
Stereotypy polskości i patriotyzmu 
oraz przejawy ich przezwyciężania w polskiej myśli 
pedagogiczno-filozoficznej lat 1900 - 1939 


Wstęp 


Biorąc udział w dyskusji na temat "Patriotyzm, ideologia, wychowanie", 
B. Suchodolski powiedział: "Słowo jestem oznacza w gruncie rzeczy: jestem 
Polakiem"l. Należałoby zapytać, co to znaczy być Polakiem? Jakie są kryteria 
polskości? T. Łepkowski mówiąc o historycznych kryteriach polskości, stwierdził, 
iż pojęcie to jest wielopłaszczyznowe. Można bowiem mówić o polskości 
w wymiarze: etnicznym, instytucjonalno-państwowym, a nade wszystko w wy- 
miarze charakterologicznym i kulturowym. Przy czym zauważył, iż polskość 
można rozpatrywać jako naród w różnych wariantach społecznych oraz jako 
cechy polskoścF. W tym pierwszym przypadku na przestrzeni dziejów wyodręb- 
niły się pewne modele. I tak przykładowo: w XX-leciu międzywojennym 


l Patriotyzm. ideologia, wychowanie. Dyskusja na temat patriotycznego i internacjonalistycznego 
wychowania, Warszawa 1968, s. 186. 
2 T. Lepkowski, Historyczne kryteria polskości, [w:] Oblicza polskości, pod red. A. Kloskowskiej, 
Warszawa 1990, s. 88 i n. 


2-WYCHOWANE.
>>>
10 


Władysława Szu1akiewicz 


niły się pewne modele. I tak przykładowo: w XX-leciu międzywojennym 
funkcjonował model naród-elita, naród-lud, naród-mieszkańcy, pojawił się 
też model naród-rasa, a po 1926 roku naród-państwo i państwo-naród 3 . 
Dla myśli pedagogicznej szczególnie ważne okazały się dwa ostatnie modele 4 , 
zaś jednym z zasadniczych przejawów polskości był patriotyzm. 
Ukazując oblicza patriotycznej myśli polskiej XIX i XX wieku M. Król 
stwierdził, iż można w niej wyróżnić nurt utajony, który nazwał "rzeką 
polskiego stereotypu patriotycznego". Miał on dalsze konsekwencje w postawie 
Polaków, kreując ich podatność na stereotypy, a "Polak niepodatny na 
stereotypy być nie może", konkluduje autor s . "Bo dzięki stereotypowi jestem 
Polakiem", podkreślał 6 . Tak więc podatność na stereotypy można także uznać 
za pewien przejaw polskości towarzyszący patriotyzmowi. 
Na pytanie, co to znaczy być Polakiem, próbował także odpowiedzieć J. M. 
Bocheński, traktując swoje rozważania na ten temat jako: "...sformułowanie 
[...] odejścia od ideologii nacjonalistycznej, której był wyznawcą za młodu"7. 
Podstawą jego refleksji była teza, że "przyznanie się do polskości jest 
przyznaniem się do narodu polskiego". 
Pytanie, co to znaczy być Polakiem, w polskiej myśli pedagogicznej 
utożsamiano z pytaniem, jacy jesteśmy. Punktem wyjścia odpowiedzi na nie 
było wskazywanie cech, którymi charakteryzowali się Polacy. Większość 
publikacji o różnorodnym charakterze naukowym rozpoczynała się od wypo- 
wiedzi na temat polskich cech charakteru, aby na tej podstawie nakreślić nowe 
perspektywy rozwoju narodu. Przy czym nie były to jedynie stwierdzenia 
opisujące stan naszego rozwoju duchowego, lecz bardzo często stwierdzenia 
podkreślające "inność, np. Polaków w porównaniu z Niemcami czy Anglikami. 
Dokumentując ową inność, budowano nowy ideał wychowania. W świetle 
analizy publikacji rodzi się pytanie, czy owe wyobrażenia o tym, co to znaczy 
być Polakiem, były tak naprawdę ideałem wychowania czy też stereotypem 
powtarzanym i może uzupełnianym wciąż przez nowych autorów? Intencją 
niniejszych rozważań będzie próba refleksyjnego spojrzenia na wypowiedzi na 
interesujący nas temat i dotyczy głównie ideologii wychowania narodowego, by 


3 Pojęcie narodu było dominującą kategorią, nie tylko dla twórców mówiących o wychowaniu 
narodowym, ale i państwowym. 
4 Literatura na temat pojęcia narodu i państwa w polskiej historiografii jest znacząca. Dla 
interesującego nas okresu niewątpliwie warto się odwołać do publikacji A. Wierzbickiego, Naród 
-państwo w polskiej myśli historycznej dwudziestolecia międzywojennego, Wrocław 1978; tenże, Mit 
charakterologiczny w historiografii polskiej XIX i XX w., [w:] Historia, mity, interpretacje, pod red. 
A. Barszczewskiej-Krupy, Łódż 1996, s. 111-139; oraz S. Wójcik, Naród i państwo w myśli 
społecznej II Rzeczypospolitej, Lublin 1987. 
s M. Król, Patriotyczna myśl i patriotyczny stereotyp, [w:] Mity i stereotypy w dziejach polskich, 
Warszawa 1991, s. 298 in. 
6 Tamże, s. 298. 
7 J. M. Bocheński, Sens życia i inne eseje, Kraków 1993, s. 93.
>>>
Wychowanie po polsku. Stereotypy polskości i patriotyzmu... 


11 


móc na tym tle zasygnalizować refleksję myślicieli, którym także nieobojętna 
była sprawa wychowania młodych Polaków. Wskazywali oni jednak na inną 
perspektywę i możliwości edukacji narodu polskiego. Rozważania w niniejszym 
szkicu nie są wyczerpującym studium, lecz mają charakter przyczynku, będącego 
próbą ukazania specyfIki refleksji nad wychowaniem Polaków i jej uwarun- 
kowaniami"8. 


Część I 


N arodowa perspektywa koncepcji wychowawczych 
Co to znaczy być wychowanym po polsku? 
- czyli jacy jesteśmy, a jacy powinniśmy być 


Lista myślicieli wypowiadających się na temat wychowania w kontekście 
narodu jest dosyć bogata, a obecni na niej autorzy prezentowali różny stopień 
przygotowania pedagogicznego, zaangażowania w sprawy edukacji narodowej 
czy wyznawanej ideologii 9 . To, jak się wydaje, wywarło znaczący wpływ na 
kształt dyskusji nad zagadnieniami wychowania narodu polskiego. 
W refleksji poświęconej wychowaniu Polaków oraz zagadnieniom oświaty 
narodowej na pierwszy plan wysuwały się kwestie istoty, stanu i kierunków 
rozwoju charakteru 10. Tak jak, wspomniane wcześniej, pojęcie narodu rozpa- 
trywano z punktu widzenia psychologii duszy polskiej, tak też psychologiczny 
wymiar dominował nad postulatami wychowania Polaków. Dlatego przewagę 
zyskiwały mniej lub bardziej oceniające wypowiedzi na temat cech i struktury 
ducha polskiego. Przykładowo W. Borowski w swoich wypowiedziach 


I Wykorzystane w niniejszym artykule publikacje (odnoszące się do merytorycznych kwestii 
poruszanych w przedstawionej wypowiedzi) powstały w okresie przedwojennym, pomimo iż 
niektóre z nich opublikowano po wojnie. Dlatego też ramy czasowe zakreślają lata 1900 -1939. 
g Na liście tej znajdują się nie tylko autorzy prac opowiadających się za wychowaniem 
narodowym, lecz także ci, którzy proponowali wychowanie narodowo-państwowe. Bowiem tak jak 
w myśli historycznej czy społecznej, tak i w myśli pedagogicznej relacja naród -państwo była 
płaszczyzną czy też kontekstem większości projektów wychowawczych, zaś wymienione pojęcia 
trudno było jednoznacznie oddzielić. Niewątpliwie naJoardziej znanymi autorami koncepcji 
wychowawczych w tym nurcie byli: S. Prus-Szczepanowski, Z. Balicki, L. Zarzecki, S. Pigoń, 
P. Pręgowski, I. Panenkowa, F. Przyjemski, T. Łopuszański, L. Jaxa-Bykowski, L. Skoczylas, 
Z. Mysłakowski, M. Ziemnowicz. 
ID Wymienić tu można chociażby publikacje: L. Jaxa-Bykowski, Ksztalcenie charakteru, Lwów 
1919; tenże, Charakter i wola, ich istota i ksztalcenie, Warszawa 1937 oraz L. Zarzecki, Charakter 
jako cel wychowania, Warszawa 1918; ks. J. Ciemniewski, Poznanie i ksztalcenie charakteru, t. 1, 
Lwów 1903, t. 2, Lwów 1907.
>>>
12 


Władysława Szulakiewicz 


podkreślał, iż w strukturze ducha polskiego znamiennym rysem naszej psychiki 
jest jednostronny rozrost uczuciowości nie pogłębiony refleksją i pracą rozumu. 
"Wybujałość nastrojów, wielkie umiłowanie formy, głębokie przejmowanie się 
nieraz pozorami, niewnikanie w istotę interesów i spraw życia narodowego ll ". 
Przede wszystkim brak nam wytrwałości w pracy, szybko zrażamy się 
trudnościami, mamy wybujałą wyobraźnię, płytkie i samolubne charaktery 
żądne wywyższania, które robią wiele zgiełku i hałasu - tak przedstawiała się 
lista naszych cech narodowych w ujęciu W. Borowskiego. 
Za dostosowaniem koncepcji wychowania do psychiki narodu opowiadał się 
w swoich publikacjach teoretyk wychowania narodowego L. Zarzecki 12 . 
"Przystosowanie form, treści i ducha wychowania do potrzeb i właściwości 
narodu jest rzeczą niezmiernej doniosłości", pisał 13 . W tym przystosowaniu 
wychowania do umysłowych i moralnych właściwości narodu upatrywał 
warunku jego pełnego zdrowia i siły moralnej, jego pełnego rozwoju umysłowego 
i twórczości, co oznaczało dla autora tych słów, jego wielkości. 
O edukację dostosowaną do potrzeb narodu upominał się L. Jaxa-Bykowski. 
Pragnął on, aby ten postulat uczynić nie tylko punktem wyjścia refleksji nad 
ideałami wychowania, ale też celem polityki szkolnej 14. Gdyż jego zdaniem 
"...Szkoła może być jedynie funkcją życia i rozwoju narodu na przestrzeni 
dziejów"15. 
Wyrażając troskę o konieczność stworzenia polskiego systemu wychowaw- 
czego, sporo miejsca w wypowiedzi na ten temat F. Przyjem ski poświęcił 
właściwościom duchowym polskiego człowieka, jego wadom i zaletom. Dzięki 
temu, jego zdaniem, można zastosować odpowiednie środki wychowawcze. 
Odwołując się do literatury omawiającej polski charakter narodowy, był 
zgodny z głównymi stwierdzeniami, iż "...Polaków znamionuje przewaga 
uczucia i wyobraźni nad rozumem i wolą. Wrażliwi i pobudliwi ulegamy łatwo 
nastrojom chwili i zapalamy się, ale uczucia, choć gorące i silne, nie pogłębione 
pracą myśli, nie wsparte podporą woli, szybko przygasają, dając świadectwo 
przysłowiowej prawdzie o naszym słomianym ogniu"16. 


II W. Borowski, Wychowanie narodowe, Warszawa 1922 s. 84. 
12 Mamy tu na myśli następujące prace L. Zarzeckiego: Zagadnienie wychowania narodowego, 
Warszawa-Lublin 1918; O idei naczelnej polskiego wychowania, Warszawa-Poznań 1919; 
Charakter jako cel wychowania, wyd. 1, Warszawa 1918; wyd. 2 pt. Charakter i wychowanie, 
Warszawa 1920; Wychowanie narodowe, studia i szkice, Warszawa 1926. 
13 L. Zarzecki, Zagadnienie, s. 6. 
14 Szerzej na ten temat: W. Szulakiewicz, Problemy ideałów wychowania i ustroju szkolnego 
w poglądach LudwilaJ Jaxy-Bykowskiego, [w:] Galicja ijej dziedzictwo, t. 9, Biografie pedagogiczne. 
Szkice do portretu galicyjskiej pedagogii, Rzeszów 1997, s. 139-153. 
15 L. Jaxa-Bykowski, Wychowanie narodowe ipaństwowe, Przegląd Pedagogiczny 1930, nr 11, 
s. 251, tenże, Zagadnienia naszej polityki szkolnej, Muzeum 1926, s. 5. 
16 F. PrzY.iemski, O polski system wychowawczy, Kraków 1930, s. 20.
>>>
Wychowanie po polsku. Stereotypy polskości i patriotyzmu... 


13 


Prócz głównej kategorii, jakim było pojęcie charakteru, dominującymi 
składnikami koncepcji wychowawczych były pojęcia: ojczyzna i obywatel, 
złączone ideą patriotyzmu. Patriotyzm wyrażający się w postawie obywatelskiej 
jako umiłowanie ojczyzny rozwijany był poprzez różne formy i treści, które 
można by sprowadzić do pewnych kanonów. A mianowicie wychowanie winno 
się opierać na kanonie: bohaterów narodowych, poetów narodowych, wrogów 
i przyjaciół, wad i zalet narodowych, miłości i nienawiści 17 . Winno mocno być 
złączone z literaturą narodową, historią i kulturą narodową oraz polityką. Zaś, 
zarówno formy jak i treści polskiego patriotyzmu miały nieco stereotypowy 
charakter i retoryczny wymiar. Z tego stanu rzeczy zdawali sobie sprawę 
niektórzy autorzy koncepcji wychowawczych. Cytowany już W. Borowski tak 
oto mówił: "Patriotyzm nasz ma do pewnego stopnia charakter ekstatyczny. 
Ubieramy się weń, niby lśniący purpurą i złotogłowiem płaszcz królewski, 
podczas chwil uroczystych, zwłaszcza kiedy chcemy się innym przedstawić 
w tym stroju, gdy zaś nastąpi dzień powszedni, kurczymy się duchowo i wtedy 
patriotyzm nasz przybiera charakter powierzchowny i zdawkowy. Wystarczy 
w uroczystej chwili efektownie przemówić, aby mieć opinię człowieka pia- 
stującego wielkie ideały narodowe"18. Postulat zmiany profilu patriotyzmu 
wnosił S. Pigoń, który usprawiedliwiając "patriotyzm niewolny" wynikający 
z bólu cierpiącego narodu, nawoływał, by przybrał on postać patriotyzmu 
wolnej społeczności 19 . Krytycznie do przejawów polskiego patriotyzmu odniósł 
się F. Przyjem ski, pisząc: "Istny szał obchodowy ogarnął nasze społeczeństwo 
po wskrzeszeniu państwa. [...] .czas wielki zerwać z tym tanim, tromtadrackim 
[...] patriotyzmem!2o. Swoją krytykę kończy stwierdzeniem, iż są ważniejsze 
potrzeby społeczne, niż uczty z byle powodu odbywające się, przy tym, kosztem 
publicznych pieniędzy. 
Mając świadomość polskich cech narodowych (wad), autorzy propozycji 
wychowawczych poszukiwali dróg naprawy błędów wychowawczych i moż- 
liwości walki z wadami narodowymi. Czy były to skuteczne poszukiwania? 
Popatrzmy na ich treści. Doktor filozofii i medycyny P. Pręgowski proponuje, 
aby wychowywać "osobników o światłym umyśle, prawym sercu, wyrobionej 
woli i wielkim poczuciu godności własnej i poszanowaniu cudzej..."2l. Oznaczać 
to miało wychowanie i kształcenie pracowników narodowych, jednostek 
pożytecznych. 
Zarzecki głosił hasło kształcenia silnego charakteru, który można osiągnąć 
dzięki doświadczeniu, samowiedzy, wyrobieniu zdolności psychicznych i po- 


17 Kanony te można odnaleźć w większości publikacji autorów wypowiadających się na temat 
wychowania. Patrz: W. Borowski, L. Zarzecki, S. Pigoń, T. Łopuszański i in. 
II W. Borowski, Wychowanie, s. 85. 
19 S. Pigoń, Do podstaw wychowania narodowego, wyd. 2, Lwów 1921, s. 88. 
w F. Przyjemski, O polski system wychowawczy, s. 72. 
21 P. Pręgowski, Zasady racjonalnego wychowania narodowego, Warszawa-Lwów 1916, s. 81.
>>>
14 


Władysława Szulakiewicz 


znawczych. Najważniejszym czynnikiem w tym dziele kształcenia była czynna 
postawa, wyrażająca się w "egoizmie przekonania o powodzeniu", zaś rozwój 
samowiedzy winien dawać poczucie własnego ,ja", ważnego w walce z tzw. 
"f1lozofią niechcenia" typową dla Polaków 22 . 
Z kolei Z. Balicki opowiadał się za etyką idei, która jest mniej abstrakcyjna 
niż etyka ideałów, "jest etyką charakterów czynnych i twórczych społecznie, ma 
na względzie konkretne jednostki, nie formułuje norm bezwzględnych. Z. Balicki 
wypowiadał się więc przeciw abstrakcyjności w budowaniu etyki polskiej. 
Natomiast L. Skoczylas oceniając sytuację szkoły polskiej, stwierdził, iż jest 
na zupełnym rozdrożu, zaś "duch młodzieży uległ zepsuciu". "Program 
wychowawczy jest w wielkiej mierze pustym frazesem" , pisał, a "cała szkoła 
budowana jest na piasku"23. Tak rozumiane wychowanie w duchu polskim 
koncentrowało się w większości wokół wielkich haseł: narodu, ojczyzny, 
bohaterów i "wielkiego patriotyzmu". Autorzy refleksji wychowawczych 
pozostawali ciągle w konfrontacji z przeszłością i mierzyli się z nią. Można 
powiedzieć, że "duch przeszłości" wciąż błąkał się w koncepcjach wychowaw- 
czych, zajmując w nich znaczne miejsce. 


Część II 
O inny wymiar wychowania po polsku 


l. Polski i uniwersalny wymiar wychowania - czyli B. Suchodolskiego 
poszukiwanie dróg stawania się człowiekiem 


Refleksja B. Suchodolskiego na temat wychowania uprawiana była z innej 
(co znaczy także narodowej) perspekt ywy 24. Przede wszystkim pragnął on 
zgłębić tajemnicę człowieka i człowieczeństwa. Dla niego człowiek żyjący 
życiem poszukującym jest człowiekiem w pełni żywym, człowiekiem myślącym. 
Dlatego najważniejszą rzeczą, jak pisał B. Suchodolski, jest ciągłe pragnienie 
bycia wolnym i samoistnym człowiekiem, takim, który nie zamyka się 
w sztywnych granicach przymusu i przyzwyczajenia. Gdyż, "...kto nie żywi 
w sobie tęsknoty, by być człowiekiem zawsze wiernym sobie, choć wciąż 
odradzanym w potoku tworzenia, lecz chce najwygodniej wyminąć życiowe 


22 L. Zarzecki, Charakter i wychowanie, s. 104 i n. 
23 L. Skoczylas, Szkola polska na rozdrożu, Warszawa 1936, s. 42. 
24 Interesującą publikacją na temat m.in. myśli pedagogicznej B. SuchodoIskiego jest książka 
pt. Profesor Bogdlln Suchodolski. Jego filozofia, myśl pedllgogiczna i działalność, Warszawa 1996. 


''-.
>>>
Wychowanie po polsku. Stereotypy polskości i patriotyzmu... 


15 


problemy, zaniedbać własną osobowość i nie zająć nigdy niebezpiecznej 
placówki - ten prowadzi żywot wegetatywny, pozbawiony właściwie sensu 
i wartości"2s. Jedno zdaje się więc być dla niego pewne, życie prawdziwe to życie 
twórcze, to traktowanie własnej osobowości jako ciągłego twórczego dążenia. 
Co oznacza, że człowiek w zmaganiu się z tajemnicą istnienia powinien 
wykorzystywać swoją "żywotnoŚĆ duchową", która jest wyposażeniem człowieka 
tak jak "dar życia". Dzięki niej - zdaniem uczonego - "rodzą się w człowieku 
myśli i poglądy, zamiary i dążenia, marzenia i uczucia, pozornie pokrewne 
duchowemu światu innych ludzi, a jednak będące osobistym przeżyciem, czyjąś 
własną sprawą, której nikt za nikogo wypełnić nie może"26. Tak więc każdy 
z nas odpowiedzialny jest za tworzenie samego siebie, to zostało wpisane 
w powołanie człowieka ku człowieczeństwu. Jednak troska o samych siebie 
powinna być daleka od egoizmu. Przed nim chroni nas lub powinna chronić 
wiara w ,jedność człowieczeństwa", w której jest miejsce na troskę o bliźnich. 
O taką jedność - w myśl B. Suchodolskiego - powinno dbać wychowanie 
liczące się z tradycją i szeroko rozumianą kulturą. B. Suchodolski przestrzega 
jednak, aby jedności nie utożsamiać z unifikacją, wyrażającą się w kodeksie 
wskazań i wymagań osiąganą drogą przymusu. Dla B. Suchodolskiego jedność 
człowieczeństwa ma swoje korzenie w indywidualności, co oznacza: "pogłębiać 
siebie samych, odnajdując swój własny wyraz, przeżywając własny stosunek do 
Boga, do przyrody, do bliźnich, do pracy, do sztuki, osiągając najwyższy 
poziom własnej osobowości"27. Autor zdawał sobie sprawę, że dokonanie tego, 
tzn. doprowadzenie różnych indywidualności do jedności, nie jest prostym 
zadaniem. Dodatkowym utrudnieniem jest cywilizacja, o przekoro!, stworzona 
przez człowieka. Jak więc przeprowadzić człowieka przez labirynty cywilizacji, 
aby nie zginął na stosie własnych dzieł? Co będzie istotą wychowania w tej 
sytuacji? 
Wskazując na ograniczenia ludzkiej egzystencji stworzone przez nich samych, 
a jednocześnie poszukując dróg wyjścia, B. Suchodolski ucieka się do 
najistotniejszego elementu w procesie wychowania, będącego czynnikiem 
konstytutywnym w pedagogice. Stwierdza bowiem, iż wychowanie rodzi się 
z ducha miłości i ma jedną zasadę: zmierzać ku pogłębianiu osobowości 
człowieka. To zaś, zdaniem uczonego, określa istotę wychowania polegającą na 
obronie człowieka przed światem, przed zamknięciem go w niepewnych kręgach 
rzeczy stworzonych. Zadaniem wychowania jest więc przeprowadzenie człowieka 
przez labirynty cywilizacji. Wychowanie nie może pozostać na usługach świata, 
nie może zatrzymać się w połowie drogi, tzn. wprowadzać człowieka w gmach 
cywilizacji, a nie ukazywać dróg przejścia. Przed zatrzymaniem się w połowie 
drogi może uchronić: "prawdziwe, z ducha miłości płynące wychowanie, które 


25 B. Suchodolski, o wychowaniu, Kultura i Wychowanie 1933, z. 1, s. 1. 
26 Tamże. 
27 Tamże, s. 2.
>>>
16 


Władysława Szulakiewicz 


jest zawsze z człowiekiem i przeciw światu"28. Tak więc walka ze światem 
o pełnię człowieczeństwa jest istotną cechą wychowania. Aby jednak odnieść 
zwycięstwo w tej walce, należy posiadać świadomość zagrożeń i niebezpieczeństw 
istoty ludzkiej. B. Suchodolski mówiąc o epoce jemu współczesnej (1933), 
wymienił trzy grupy zagrożeń, a mianowicie: l. przesyt i relatywizm kultury, 
2. zmechanizowanie człowieka, 3. zanik zdolności współżycia. 
Pokonanie tych niebezpieczeństw widział w odpowiednim pojmowaniu 
wychowania. "A zatem - pisał - pojąć wychowanie jako obronę kultury, jako 
umacnianie i pokrzepianie osobowości, jako stwarzanie współżycia z ludźmi na 
płaszczyźnie wartości [...]"29. Tak więc, zadaniem wychowania w ujęciu 
B. Suchodolskiego jest wprowadzanie człowieka w świat kultury, ukazanie 
człowiekowi różnych płaszczyzn jego realizacji. 


1.1. Odpowiedzialność jednostki za proces stawania się człowiekiem 


Rozwój osobowości człowieka wymaga zdaniem B. Suchodolskiego wy- 
tworzenia właściwej postawy wobec kultury tak materialnej, jak i duchowej, 
społecznej i osobistelo. Polegać ona miała na aktywnej postawie wyrażającej się 
w: przyswajaniu wartościowych dóbr kultury i umiejętnym przeprowadzaniu 
ich selekcji, wpajaniu zasad poszanowania każdej jednostki ludzkiej oraz 
wyrobieniu czy też rozbudzeniu potrzeby samokształcenia. Proces wewnętrznego 
wzrostu człowieka w koncepcji B. Suchodolskiego miał dokonywać się przez 
twórcze działanie i głębokie przyswajanie wartości ogólnoludzkich i osiąganie 
pewnych szczytów. 
Każdy człowiek marzy o swojej wielkości. Dla Suchodolskiego są trzy drogi, 
po których człowiek może kroczyć, zdążając do "królestwa wielkości człowieka". 
Ten stan rzeczy można osiągnąć przez: 
- wielkie dzieła, które pozostaną w kulturze, 
- wielkość samego człowieka wynikająca z siły oddziaływania na innych, 
- wielkość człowieka wynikająca z tego, co z samego siebie uczynPl. 
Ta ostatnia droga jest dla niego, jak twierdzi, czasem najważniejsza 
i najtrwalsza. "Bowiem dzieła mogą się zestarzeć, czynom może zaprzeczyć 
przyszłość, ale wielkość zdobyta w osobistym trudzie ma znamię wieczności 
najwyraźniejsze"32. 


21 Tamże, s. 3. 
29 Tamże, s. 7. 
30 Na ten temat głównie w takich pracach Suchodolskiego jak: Kultura wspólczesna a wychowanie 
miodzieży, Lwów 1935: Wychowanie moralno-spoleczne, Warszawa 1936; Uspolecznienie kultury, 
Warszawa 1937, wyd. 2, Warszawa 1947. 
31 B. Suchodolski, Uspolecznienie kultury, Warszawa 1947, s. 141. 
32 Tamże.
>>>
Wychowanie po polsku. Stereotypy polskości i patriotyzmu... 


17 


Człowiek w stawaniu się doskonalszym musi pamiętać o pewnej prawdzie, 
że życie każdego człowieka ma swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. 
W tej trójwymiarowości istnienia człowieka ważną sprawą jest zdobycie 
umiejętności zespolenia teraźniejszości z wizją przyszłości. Jest to możliwe, 
dzięki odpowiedzialności za każdą chwilę naszego życia, za najdrobniejsze 
zadania. Z rozważań B. Suchodolskiego wynika jeszcze jedna ważna myśl, 
osiągnięcie wielkości jest możliwe dla każdego człowieka, pod warunkiem 
odpowiedzialnego wyboru własnej drogi ku doskonałości i wielkości, i wła- 
ściwego pojmowania swojej, ludzkiej teraźniejszości i swoich oczekiwań wobec 
przyszłości. Człowiek nie powinien w przyszłości szukać zadośćuczynienia 
niedostatków czy klęsk przeszłości i oczekiwać, jak mówi B. Suchodolski, na jej 
poprawiny. Natomiast powinien zmierzać do harmonii między teraźniejszością 
a własną wizją przyszłości. 


1.2. Szczęście i powołanie człowieka 


W powyższych rozważaniach zarysowany został tylko nieznaczny wycinek 
z obszarów poszukiwań odpowiedzi B. Suchodolskiego na pytanie, kim jest 
człowiek i jak stawać się człowiekiem. Z tego obszaru poszukiwań wynika jasno, 
iż człowiek może być kreatorem własnego człowieczeństwa, co więcej powinien 
być i poszukiwać własnej drogi, aby nie zginąć w labiryncie cywilizacji i wybrać 
właściwą, gdy znajdzie się na rozdrożu. Dla wielkiego humanisty, jakim był 
B. Suchodolski, rozwój osobowości jednostki łączył się nierozerwalnie z kształ- 
towaniem właściwej postawy wobec kultury, świata wartości i życia. Proces ten 
określił mianem wewnętrznego wzrostu człowieka, który dokonuje się przez 
twórcze działanie i głębokie przys,¥ajanie wartości. W koncepcji B. Suchodol- 
skiego człowiek w działaniu, tworzący i poszukujący może sięgnąć "królestwa 
doskonałości". Warunkiem osiągnięcia takiego stanu istnienia jest przestrzeganie 
wartości humanistycznych. W ich wyborze ma pomóc wychowanie poprzez 
przestrogę przed naiwnymi wizjami świata, w których człowiek pragnie mieć 
więcej władzy nad drugim człowiekiem niż mu wolno. Wychowanie, które 
będzie miało na celu kształtowanie konkretnych postaw życiowych: do ludzi, 
pracy i wartości kultury. Takie, które nie będzie wiązało młodzieży z kulturą 
istniejącą, jako jedyną, wreszcie takie, które nie będzie zapominało o tym, iż 
wychowanie ma służyć człowiekowi przez całe życie 33 . B. Suchodolski pragnął 
takiego wychowania, które liczyłoby się z potrzebami młodzieży. "...a potrzeby 
te przeciwstawiają się kompromisowości, interesowności, zniechęceniu, są 
zapałem i wolą działania, wiarą w idealizm i sprawiedliwość"34. Nie można ich 


33 Były to główne przesłania B. Suchodolskiego zawarte w pracy Wychowanie moralno-spoleczne, 
Warszawa 1947, s. 16-27. 
34 Tamże, s. 59. 


3 - WYCHO'ło'ANIE 


,., 
 
P..!1!u;:-'rW.A 
OJ "'V
' -""1(,110 
:
:.:.:.
 ::.
"..)
>>>
18 


Władysława Szulakiewicz 


umocnić, nie burząc świętości uznawanej rzeczywistości - przestrzegał autor, 
który miał świadomość, iż życie człowieka rozgrywa się między pragnieniem 
i powinnością, idealizmem i rzeczywistością, wartością i nicością. Wiara 
w zasady i hasła, które tworzą ład, może być łatwo zniszczona przez wojny czy 
walki polityczne. Wówczas "fanatyzm różnych obozów, wyzyskując ten 
niepokój, pisał B. Suchodolski, wkrada się do serc ludzkich i sprawia, że stają 
się one twarde, wzajemnie sobie wrogie i ponad wszelką miarę pewne swego"35. 
Uczony twierdzi jednak, że nie wolno zwątpić w człowieka i w sens życia, gdyż 
powołaniem człowieka jest człowieczeństwo i dążenie do szczęścia 36 . 


2. O kilku przejawach wychowania po polsku z innej perspektywy 


2.1. Ani pesymizm, ani optymizm - czyli wychowanie 
jako rozumne zastanawianie się 


Kwestię przyjmowania postawy pesymizmu lub optymizmu rozpatrywał 
m.in. K. Twardowski. Uczony stał na stanowisku, aby nie ulegać ani 
pesymizmowi, ani optymizmowi. Zalecał wyrobienie w sobie właściwego 
stosunku wobec każdego człowieka z osobna. "Nie można ryczałtem oceniać 
ludzi", pisał, lecz należy widzieć świat i ludzi takimi, jakimi są. Przestrzegając 
przed uleganiem hasłom pesymizmu lub optymizmu, formułował praktyczną 
wskazówkę: "Lepszym w życiu przewodnikiem, aniżeli choćby najpiękniej 
brzmiące hasło jest i pozostanie zawsze rozumne zastanawianie się"37. Z refleksji 
tej wynikało zasadnicze przesłanie, aby poszukiwać racjonalnego uzasadnienia 
prezentowanych postaw, ponieważ K. Twardowski był człowiekiem szukającym 
etyki, a nie wierzącym w dogmaty, co oznaczało, iż winno się poddawać 
kształtowanie konkretnych postaw człowieka takich jak: wspomniany pesymizm, 
optymizm, egoizm czy patriotyzm 38 . 


35 B. Suchodolski, Skąd i dokąd idziemy. Przewodnik po zagadnieniach kultury wspólczesnej, 
Londyn 1947, s. 5. 
36 Tamże, s. 142-147. Zagadnienie "idei ludzkości" omawiał także B. Nawroczyński w pracy 
pt. Zycie duchowe. Zarys filozofii kultury, Kraków 1947. 
37 K. Twardowski, Pesymizm i optymizm, [w:] tenże, Wybór pism psychologicznych ipedagogicz- 
nych, wybór i oprac. R. Jadczak, Warszawa 1992, s. 323 - 328. Szerzej na temat myśli pedagogicznej 
K. Twardowskiego: W. Szulakiewicz, Dzialalność oświatowa i myśl pedagogiczna Kazimierza 
Twardowskiego, [w:] Historyczne źródla wybranych ofert edukacyjnych w Polsce wspólczesnej, pod 
red. D. Dryndy, D. Ekiert-Grabowskiej, W. Łuszczuk, Katowice 1996, s. 27-35. 
31 Na temat etyki K. Twardowskiego patrz: R. Jadczak, Czlowiek szukający etyki. Filozofia 
moralna Kazimierza Twardowskiego, Toruń 1993.
>>>
Wychowanie po polsku. Stereotypy polskości i patriotyzmu... 


19 


2.2. Wychowanie do wiary we własne siły 


Negatywnie postawę pesymizmu charakteryzującą Polaków oceniał W. Bo- 
rowski. Uważał, iż brak nam pogody ducha, a pesymizm w życiu narodowym 
Polaków zajmuje szczególne miejsce i wnika w głąb duszy przeciętnego Polaka, 
jest głównym przedmiotem rozmyślań, dociekań i cierpień. "Pesymizm i ból 
psychiczny stanowią początek dezorganizacji wewnętrznej. To nie przechodzi 
nigdy bez strat dla charakteru. A te straty to nienawiść do ludzi, to zgaszenie 
radości życia, to uwiąd energii i chęci do pracy, smutek jest cechą dusz słabych. 
Mocne charaktery są radosne"39. By zmienić ten stan rzeczy, pisał, wszelką 
działalność należy oprzeć na optymistycznym nastroju. "Jeżeli przeto chcemy 
doczekać się pokoleń dzielniejszych, musimy zdjąć ten kir smutku, pokrywający 
dusze polskie. Z atmosfery życia publicznego i prywatnego należy, o ile możliwe, 
usuwać pesymizm i przygnębienie [...] Nam potrzeba wiary we własne siły"40. 


2.3. Świadomość własnych praw - czyli wychowanie z prawem 


Na inny aspekt możliwości wychowania człowieka zwrócił uwagę Leon 
Petrażycki, socjolog i prawnik, któremu sprawy oświaty nie były obojętne. Na 
zagadnienia te patrzył jednak z perspektywy prawa. Poruszając problemy przeżyć 
moralnych i prawnych, wskazał na ich motywacyjne i wychowawcze znaczenie. 
Jego zdaniem, emocjonalnie zdrowe i dostatecznie silne poczucie własnych 
praw wywiera na człowieka poważny wpływ wychowawczy, czyni go obywatelem 
z charakteru, kształtuje uświadomienie własnej godności i zabezpiecza przed 
rozwojem różnych wad charakteru i postępowania wypływającego z braku 
odpowiedniego poczucia "własnej godności i szacunku dla samego siebie"4l. 
Poczucie własnych praw jest dla L. Petrażyckiego warunkiem zdrowego 
rozwoju charakteru. Rodzice i wychowawcy powinni zatem dbać o rozwijanie 
w dzieciach silnej i żywej psychiki prawnej, winni zabiegać o wpojenie dzieciom 
nie tylko moralności, ale i prawa. "Należyty rozwój poczucia i poszanowania 
praw innych ludzi - pisał L. Petrażycki - stanowi mocną podstawę właściwego 
stosunku do bliźnich, oddawania im tego, co się im należy (m.in. odpowiedniego 
szacunku dla cudzej osobowości)". Następstwem wychowania "bez prawa" jest 
brak mocnych zasad etycznych i siły oporu wobec pokus życiowych, a jeżeli 
chodzi o stosunek do osobowości ludzkiej cudzej i własnej, naturalnym 
wynikiem takiego wychowania jest "dusza niewolnicza", a wraz z nią 
lekceważenie cudzej osobowości, despotyzm i samowola. Wychowanie z prawem 


39 W. Borowski, Wychowanie narodowe, Warszawa 1922, s. 90. 
40 Tamże. 
41 L. Petrażycki, Motywacyjne i wychowawcze oddzialywanie przeżyć moralnych i prawnych, [w:] 
tenże, O nauce, prawie i moralności. Pisma wybrane, oprac. A. Kojder, Warszawa 1985, s. 253 - 260.
>>>
20 


Władysława Szulakiewicz 


przygotowuje jednostkę do należytej aktywności w życiu gospodarczym 
i ekonomicznym, będąc podstawą dzielności życiowej, tzn. niezbędnej w życiu 
nieugiętości, pewności siebie, energii i przedsiębiorczości. Według Petrażyckiego 
dziecko wychowane w samowoli nie będzie umiało zakreślić sobie i konsekwent- 
nie wypełniać planów życiowych. Tym samym będą one wykazywać się brakiem 
odwagi, wystąpi apatia, liczenie na jakoś to będzie, oczekiwanie na pomyślne 
wypadki, pomoc obcą, łaskę, jałmużnę. To co dotyczy wychowania dzieci, 
stosuje się, jego zdaniem, do wychowania narodu i potężnego środka owego 
wychowania - polityki prawa i polityki ustawodawczej. 


2.4. "Wybór dobra, którego nie trzeba wybierać" - czyli wychowanie 
jako przygotowanie do wyboru 


"Wybór dobra, którego nie trzeba wybierać" to sformułowanie zaczerpnięte 
z tytułu publikacji W. Tatarkiewicza, zamieszczonej w "Kulturze i Wychowa- 
niu", a odnoszące się do kształtowania umiejętności wyboru. Problematyka 
"dobra" zajmowała znaczące miejsce w twórczości tego Uczoneg0 42 . W pu- 
blikacjach Profesora Tatarkiewicza idee dobra pozostawały w relacji z ideami 
etyki i szczęścia człowieka. Z relacji tych sformułowane zostało przesłanie: "Kto 
chce żyć dobrze, ten pracuje nad sobą i nad innymi, szuka prawdy, usiłując 
zwiększyć na świecie radość i zmniejszyć cierpienie"43. Oznacza to przede 
wszystkim, iż człowiek zmuszony jest, aby porównywać dobra, aby mieć 
świadomość, między którymi dobrami trzeba i należy wybierać. Wyróżniając 
dwie kategorie dóbr: moralne i hedoniczne, autor zaleca, aby człowiek w życiu 
kierował się rozumnym wyborem, zmierzając do osiągnięcia możliwie najwięcej 
dobra. Ukazując skomplikowane uwarunkowania wyborów, przed którymi 
staje człowiek, W. Tatarkiewicz sugeruje, aby celem wszelkich wyborów 
człowieka było "bezpośrednie zwiększanie dobra" oraz świadomość, iż są dobra 
"skończone", najwyższe, których wybierać nie można. 


Zakończenie 


Śledząc rozwój refleksji na temat istoty wychowania, które tu zostało 
nazwane wychowaniem "po polsku", zauważyć można, iż wyobrażenia o tym, 


42 NaJeży wymienić chociażby takie prace W. Tatarkiewicza jak: O bezwzględności dobra, 
Warszawa 1919; Porządek dóbr: Studium z Pascala, Przegląd Filozoficzny 1920. 
43 Tenże, Dobra, których nie trzeba wybierać, [w:] tenże, Droga do filozofii i inne rozprawy 
filozoficzne, t. 1, Warszawa 1971, s. 312-320.
>>>
Wychowanie po polsku. Stereotypy polskości i patriotyzmu... 


21 


według jakiego ideału powinno się wychowywać Polaków, pozostawało 
w zgodzie z pewnymi stereotypami. W pewnym sensie tworzenie ideału 
wychowania narodowego było tworzeniem stereotypu patriotyzmu, będącego 
wyznacznikiem polskości. W koncepcjach wychowawczych idee patriotyzmu za 
mało wiązano z przemianami życia narodowego i perspektywami jego rozwoju. 
Tworzono natomiast narodowe uniwersum symboli, wynikające z tzw. logiki 
inercji czy może urazów. To prowadziło do odczucia samowystarczalności 
i zamykania się w naszym świecie symboli. Nie chodzi tutaj jednak o kwe- 
stionowanie symboli narodowych, lecz o ich nadużywanie. Niezbędna wydaje 
się też świadomość, którą nie zawsze mieli uczestnicy refleksji nad edukacją, że 
narodowe uniwersum symboli mocno było i jest zakorzenione w wydarzeniach 
społeczno-politycznych, historycznych i w literaturze; oparte na bohaterach 
narodowych, a nawet pieśniach narodowych 44 . W taki sposób budowano 
uniwersum ideałów, a przeciętny człowiek pozostawał w osamotnieniu z egzy- 
stencją dnia codziennego. Proponowany ideał wychowawczy z mocno roz- 
budowanym patriotyzmem uczyniono sprawą społeczną. Nie zostawiono miejsca 
(nie dano wyrazu temu) na prywatny patriotyzm, który jest bliższy konkretnemu 
człowiekowi. 
Należy więc zapytać, co warunkowało wyobrażenia o wychowaniu Polaka? 
Na podstawie analizy materiałów źródłowych można wysunąć pewne wnioski, 
gdyż pewne idee wysuwały się na plan pierwszy w konstrukcjach wypowiedzi na 
interesujący nas temat. Otóż, bezsprzecznie na refleksji wychowawczej ciążyła 
przeszłość i wydarzenia polityczne. Uwzględniając szerszy zbiór ideologii 
wychowawczych, można stwierdzić, iż wizje wychowawcze uzależnione były od 
tego, jaki rodzaj wychowania proponowali autorzy: narodowe, państwowe, 
społeczne, czyli wciąż wychowanie w imię pewnej ideologii. W efekcie oznaczało 
to, iż wychowanie było procesem, który winien być realizowany dla czegoś: 
narodu, państwa, społeczeństwa. W tak ukierunkowanych rozważaniach gubiła 
się jednostka, gdyż ideologie wychowawcze tworzono w odniesieniu do jakichś 
haseł. W konsekwencji tego cele wychowania, jego funkcje były tak naprawdę 
celami i funkcjami państwa, narodu... A z ciągłego rachunku polskich wad 
narodowych niewiele wynikało dla praktyki edukacyjnej. Co gorsza, może więc 
dlatego, że przez wieki uświadamiano nam, iż jako Polacy mamy inną psychikę, 
bo polską, mamy swoje - polskie wady, polską dumę, pozostaliśmy dumni 
z tego, z czego tak naprawdę nie powinniśmy być. 
Niewątpliwie w tym, co nazywamy patriotyzmem, jakkolwiek byśmy nie 
definiowali tego pojęcia, nie może zabraknąć wielkich haseł i wielkich wzorów, 
przykładów bohaterstwa, zachęty do tego, by w życiu człowiek był zdolny, aby 
wychodzić poza próg trzeźwej kalkulacji w postępowaniu i osiąganiu korzyści. 


44 S. Łempicki, Polska pieśń narodowa jako czynnik wychowawczy, Kultura i Wychowanie 1939, 
s.165-187.
>>>
22 


Władysława Szu1akiewicz 


Lecz takie wychowanie nie może się zaczynać na wiedzy o ojczyźnie i bohater- 
skich czynach, gdy znajdzie się ona w niebezpieczeństwie. Musi ono sięgać 
bardziej w sferę egzystencji człowieka, odnosić się do konkretnych postaw, 
słusznych roszczeń wynikających ze słusznych praw, świadomości własnej 
godności, posiadaniu antologii wartości i wizerunku sensu życia. Wychowanie 
powinno się zrzec funkcji kreatora człowieka męczennika, na rzecz człowieka, 
który może być szczęśliwy. 
Takie propozycje wychowania Polaków wykraczające poza schematyczne 
pojmowanie wychowania młodzieży polskiej pojawiły się u tych myślicieli, 
którzy punktem wyjścia w swoich rozważaniach nad wychowaniem czynili 
szerszą perspektywę. Były to bowiem sugestie, które zakreślały obszar po- 
szukiwań wychowawczych, nadając im polski, a zarazem uniwersalny wymiar. 
Punktem wyjścia czyniono zagadnienia: istoty człowieczeństwa, sensu życia, 
powołania człowieka do szczęścia. Bo w myśli, którą można określić mianem 
filozoficzno-pedagogicznej, dostrzegano zagrożenia i antynomie cywilizacji 
w ogóle i na tym tle poszukiwano dróg stawania się człowiekiem. Były to 
wyobrażenia o wychowaniu pozostające bliżej egzystencji ludzkiej. Nie oznacza 
to jednak, że jest to recepta "przeciw" stereotypom. 
Stereotypów nie unikniemy, gdyż zbyt mocno zostały zakorzenione w polskiej 
świadomości 45 . Nadto mają tę przewagę nad innymi formami opisu rzeczywisto- 
ści, że niosą treści w pigułce. Rzecz jednak polega na tym, aby tej pigułki 
będącej zbiorem symboli narodowych i metafor nie nadużywać. Warto w tym 
momencie odwołać się do stwierdzenia M. Króla, który wymienia kilka form 
podatności na stereotypy, mianowicie: łzawą, zaciętą, skupioną, sentymentalną, 
korporancką i romantyczno-wzdychli wą 46. Dobrze byłoby pamiętać, że owe 
formy reakcji ludzkiej na stereotypy zależą przecież nie tylko od indywidualnych 
predyspozycji jednostki, sytuacji, ale i wychowania, które powinno tworzyć 
pozytywne postawy, a nie uprzedzenia. Oznacza to, iż słuszność należy przyznać 
tym autorom koncepcji wychowawczych, którzy nie przeciwstawiają logiki 
wychowania człowieka logice wychowania Polaka. 


45 Stereotypy związane są mocno z kulturą danego narodu, patrz: Z. Bokszański, Stereotypy 
a kultura, Wrocław 1997. 
46 M. Król, op. cit., s. 298. Konsekwencją ulegania stereotypom są uprzedzenia. Szerzej na ten 
temat: Stereotypy i uprzedzenia, red. Z. Chlewiński, I. Kurcz, Warszawa 1992.
>>>
wYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


ANDRZEJ WOJTAS 
WSP Bydgoszcz 


Mit demokracji politycznej a demokratyzacja 


Mit demokracji politycznej zrodził się w okresie rozpadu struktur społeczeń- 
stwa stanowego i wyrażał dążenie jednostek do wolności i równości. W warun- 
kach polskich splatało się ono ściśle z walką o niepodległość, gdyż zasady 
demokracji były jednocześnie narzędziem walki z obcą, niezależną od społeczeń- 
stwa władzą. Nieprzypadkowo więc programy masowych partii politycznych 
kształtujących się na przełomie XIX i XX w. zawierały wizję ustroju demo- 
kratycznego. Jednocześnie już w pierwszych latach II Rzeczypospolitej możemy 
mówić o kryzysie demokracji, który ostatecznie zaowocował przewrotem 
majowym. Rozpatrując to zjawisko w kontekście wydarzeń zachodzących 
wówczas na terenie Europy, możemy stwierdzić, że nie była to tylko polska 
specyfika, gdyż zaledwie kilka państw naszego kontynentu zdołało się oprzeć 
tym tendencjom. 
Wśród wielu prawidłowości i uwarunkowań tego zjawiska warto zwrócić 
uwagę na zjawisko demokratyzacji. W ustroju politycznym idea demokracji 
wyraża się w formalnoprawnej, bezwarunkowej równości obywateli w dostępie 
do życia politycznego. To łączy demokrację z liberalizmem, czyli ideą wolności. 
Ale istotą demokracji jest stałe dążenie do pogłębiania zasady równości i w tym 
wyraża się zjawisko demokratyzacji. Procesowi jej rozwoju sprzyjały narodziny 
masowej produkcji czy też wprowadzenie obowiązku powszechnej służby 
wojskowej. Demokratyzacja wyraża się jednak głównie w likwidacji barier 
kulturowych i uczestnictwie ogółu obywateli w życiu kulturalnymi. 


l P. Rybicki, Demokratyzm i Kultura, Kultura i Wychowanie 1934, z. 2, s. 159.
>>>
24 


Andrzej Wojtas 


Warunkiem rozwoju procesu demokratyzacji jest wzrost zamożności 
szerokich warstw społeczeństwa. To właśnie dążenie do pełnej równości w sferze 
materialnej stworzyło podatny grunt dla rozwoju idei socjalistycznych lub też 
likwidacji prywatnej własności. Doświadczenie ostatnich lat potwierdziło jednak 
słuszność słów R. Dmowskiego, że komunizm może trwać tak długo, "dopóki 
istnieć będą nagromadzone przez kapitalizm zapasy. Po zjedzeniu reszty 
zapasów i komunizm by się skończył"2. 
Uznając konieczność istnienia własności prywatnej jako warunku wolności 
i czynnika rozwoju, musimy stwierdzić, że osiągnięcie pełnej równości jest 
nieosiągalnym mitem. Demokracja nie może jednak zrezygnować ze stałego 
dążenia do powiększania zakresu równości. Od tego uzależnione jest utrzy- 
manie więzi społecznych oraz rzeczywiste współuczestnictwo obywateli w rzą- 
dzeniu. Już od czasów starożytnej Grecji wiadomo, że istnienie świadomości 
obywatelskiej i poziom kulturalny jest niezbędnym warunkiem funkcjonowania 
demokracji. 
Narodzinom współczesnej formy tego ustroju towarzyszyło wprowadzenie 
powszechnego nauczania, przymusu szkolnego oraz bezpłatnej edukacji na 
szczeblu elementarnym. Z inicjatywy społecznej powstawały uniwersytety 
ludowe i towarzystwa kulturalne. Potrafiły one zmienić oblicze krajów 
skandynawskich oraz złagodzić różnice społeczne, będące pozostałością feudali- 
zmu. Te reformy były podyktowane nie tylko przekonaniem, że analfabety nie 
można uczynić gospodarzem kraju. Chodziło również o upowszechnianie etosu 
państwa, zakodowanego dotychczas jedynie w świadomości panującego stanu. 
Współcześnie likwidacja analfabetyzmu nie jest już oznaką demokratyzmu. 
Nierówności społeczne rodzą stale nowe nierówności w dostępie do wiedzy 
i kultury. Zahamowanie tego procesu jest niemożliwe, gdyż byłby to regres 
w sferze kultury. Elity będą stale uciekać przed masami i odgradzać się nowymi 
barierami. Demokratyzm współczesny powinien wyrażać się w ciągłym dążeniu 
do osiągnięcia tego maksimum przez szerokie masy. Nie jest to więc pewien 
stan, ale ruch. Pogoń za uciekającym punktem jest procesem, podczas gdy 
równość pozostaje stale mitem. 
Ścisły związek pomiędzy demokratyzacją a stabilnością demokracji potwier- 
dza historia państw europejskich. Najbardziej odporne na pokusy totalitaryzmu 
czy dyktatury okazały się kraje, w których demokratyzacja poprzedziła 
narodziny demokracji lub rozwijała się z nią równolegle. Pomijając jednak 
okresy wyjątkowo trudne, gdy nędza mas czyni je podatnymi na hasła 
demagogów, również w czasach stabilizacji demokracja bez demokratyzacji jest 
tylko mitem. Władza funkcjonuje w takich systemach bardziej na zasadzie 
braku sprzeciwu niż na zasadzie współuczestnictwa. Kiedy się kończy okres 
walki z dyktaturą, to po okresie pierwszej fascynacji okazuje się, że pod- 


2 R. Dmowski, Kwestia robotnicza. Wczoraj i dziś, Warszawa 1926, s. 32.
>>>
Mit demokracji politycznej a demokratyzacja 


25 


miotowość polityczna społeczeństwa wyczerpuje się w akcie wyborczym, 
misterium odprawianym raz na trzy lata. Spada frekwencja wyborcza, 
a zmieniająca się karuzela elit jest traktowana jako siła zewnętrzna, rządząca 
niezależnie od naszej woli. 
Niewątpliwie demokratyzacja łatwiej rozwija się w warunkach demokracji, 
ale liberalizm gospodarczy może utrudniać dojrzewanie mas, konserwując 
nierówności społeczne. To właśnie ułatwiło ofensywę komunizmu, mapa jego 
zasięgu objęła kraje o zaawansowanym procesie demokratyzacji. Żaden inny 
ruch polityczny nie wykazał takiej determinacji w procesie upowszechniania 
elementarnej oświaty i to w znacznej mierze decydowało o jego atrakcyjności. 
F aktem jest, że właśnie w okresie Polski L udowej, w ramach niedemokratycznego 
systemu dokonał się na wielką skalę proces demokratyzacji społeczeństwa. 
Wyrażał się on w egalitarnym systemie płac, dużej drożności społecznej, 
w tym ruchliwości pionowej, a także w masowym awansie kulturalnym 
szerokich mas. Poziom dochodów przestał być barierą ograniczającą dostęp do 
wykształcenia. Ta polityka prowadziła niewątpliwie do obniżenia poziomu 
wykształcenia, ale jednocześnie ograniczała chorobliwą odrębność polskiej 
inteligencji, likwidując podział na świat pański i chłopski. Dodać w tym miejscu 
należy, że w latach II Rzeczypospolitej była to podstawowa bariera utrudniająca 
funkcjonowanie demokracji i osłabienie spoistości narodu. 
Sukcesy w dziale procesu demokratyzacji ułatwiała niewątpliwie koncentracja 
wywłaszczonej własności w rękach państwa, a także stosunkowo niski poziom 
potrzeb społeczeństwa. Okres rządów komunistycznych w Polsce został 
poprzedzony latami wielkiego kryzysu, wojny i okupacji. Niezwykle istotne 
znaczenie miało połączenie procesu demokratyzacji z dążeniem nowej władzy 
do zniszczenia starych struktur politycznych i zbudowanie "nowego społeczeń- 
stwa". Dostrzegamy tu wyraźnie podobieństwo do działań władz carskich po 
Powstaniu Styczniowym, gdyż dążąc do zniszczenia szlachty, wprowadzono 
samorząd gminny i otoczono uwłaszczonego chłopa opieką "komisarzy 
włościańskich". W obu przypadkach cele polityczne powodowały, że w ramach 
niedemokratycznego systemu konsekwentnie prowadzono działanie na rzecz 
demokratyzacji. 
Można w tym miejscu wskazać na inne analogie. Polityka władz carskich 
stworzyła warunki dla rozwoju świadomości narodowej chłopów, a polityka 
władz komunistycznych rozbudziła dążenie do uzyskania podmiotowości 
politycznej społeczeństwa. Demokratyzacja rodzi więc nieuchronnie tendencje 
do usunięcia barier krępujących suwerenność społeczeństwa, a zahamowanie 
procesu demokratyzacji powoduje brak zainteresowania instytucjami demo- 
kratycznymi. 
Przed 1918 r., a później. w okresie walki o kształt terytorialny państwa, 
rozbudzono aspiracje społeczeństwa, co było niezbędnym elementem procesu 
jego mobilizacji. Odrodzone państwo nie było jednak w stanie zaspokoić tych 


,,- WYCHOWANIE
>>>
26 


Andrzej W ojtas 


oczekiwań, a hierarchia stała się niezbędnym elementem jego struktury. 
Konsekwencją tego stanu rzeczy była narastająca absencja w życiu politycznym 
kraju. "Ludzie przestali wierzyć w te wszystkie obietnice - pisze pamiętnikarz 
- i zaczęli uważać rząd za taki sam, jak ruski czy inny. Każdy chciał dać jak 
najmniej, bo co rządowe, to nie nasze. Tak jest do dziś 3 ". 
Ponowny renesans mitu demokracji politycznej obserwujemy w latach 
wielkiego kryzysu, którego skutki utożsamiano z efektami rządów obozu 
sanacyjnego. Charakterystyczną tendencją tego okresu było zastępowanie haseł 
demokracji liberalnej programem demokracji społecznej. 
Z omówionych wyżej względów tego typu przeszkody w procesie demo- 
kratyzacji nie występowały po II wojnie światowej. Był to jeden z istotnych 
czynników decydujących o ograniczonej skali sprzeciwu wobec władzy komunis- 
tycznej. Zaostrzył się on jednak w tym momencie, gdy władza utraciła zdolność 
do zaspokojenia rozbudzonych aspiracji społeczeństwa. Po wyczerpaniu rezerw 
rozwoju ekstensywnego systemu nie był w stanie udźwignąć takich ciężarów. 
W tej sytuacji ponownie odżył mit demokracji politycznej. Jego siła była tak 
wielka, że zdołał doprowadzić do zmobilizowania kręgów kierujących się 
różnymi motywami: walką o demokrację jako wartość autonomiczną, walką 
o suwerenność narodową, walką o interesy pracownicze. Po obaleniu systemu 
monopartyjnego i przyjęciu koncepcji liberalnej "terapii szokowej" w sferze 
gospodarczej, obserwujemy odsunięcie na dalszy plan problemów demo- 
kratyzacji. Reakcją społeczeństwa był wyraźny wzrost absencji w życiu 
politycznym. 
Zakładając, że jest to zjawisko przejściowe, należy jednak zwrócić uwagę na 
towarzyszącą temu refleksję niektórych środowisk politycznych. Zdobycze 
demokratyzacji traktowano często jako relikt realnego socjalizmu, a ich obronę 
oceniano jako przejaw deformacji osobowości. Tego typu oceny, wynikające 
z braku elementarnej wiedzy z zakresu historii myśli społecznej stanowią tylko 
pozorne wsparcie dla gospodarki wolnorynkowej, gdyż mogą ograniczać zakres 
akceptacji społecznej. Oznacza to również podważanie perspektyw dalszego 
rozwoju demokracji i społeczeństwa obywatelskiego. 
Żaden ustrój nie jest w istocie rzeczy wartością autonomiczną. Demokracja 
zapewnia obecnie najlepsze warunki rozwoju i to decyduje o jej wartości. Kiedy 
w końcu XIX w. S. Prus-Szczepanowski zastanawiał się nad źródłami siły 
państw demokratycznych, dostrzegał je głównie w zdolności do maksymalnego 
wykorzystania zdolności ludzkich, marnotrawionych w społeczeństwie stano- 
wym. Dziś już nie wystarczy zlikwidować przeszkody wynikające z tego typu 
barier. Chodzi więc o to, aby talent mógł się ujawnić i wzmacniać siły 
społeczeństwa, by na przeszkodzie temu nie stanęły warunki materialne. 


3 Pamiętniki chlopów, t. 1, Warszawa 1935, s. 73.
>>>
Mit demokracji politycznej a demokratyzacja 


27 


Jest to niewątpliwie nieosiągalny mit, ale mit twórczy, do którego należy 
dążyć, przezwyciężając kolejne bariery. Obserwujemy obecnie w Polsce olbrzymi 
pęd do kształcenia, realizowany często kosztem ogromnych wyrzeczeń spaupe- 
ryzowanej części społeczeństwa. Można więc mówić o pojawieniu się oddolnego 
nurtu demokratyzacji, który stanowi alternatywę dla dawnego modelu spłasz- 
czonego systemu dochodów. Siła tej tendencji stanowi nowe wyzwania dla 
polityki oświatowej państwa. 
Jest rzeczą znamienną, że nie może ona dotychczas wyjść poza granice linii 
określonej dwoma biegunami. Pierwszy z nich to powszechna deklaracja 
polityków o wiodącej roli nauki i edukacji w procesie rozwoju społecznego. 
Drugi to stałe ograniczenie środków finansowych na ten cel. Ujawniająca się na 
obecnym etapie wyższość liberalnej gospodarki rynkowej nad państwem 
opiekuńczym nie sprzyja powrotowi ideałów demokracji społecznej. Doświad- 
czenie historyczne wskazuje jednak, że to niekoniecznie państwo musi być 
promotorem demokratyzacji. W "starych" demokracjach dokonała się ona 
oddolnie. Być może ważniejsza do zasady sprawiedliwości społecznej okaże się 
efektywność systemu ekonomicznego, podnosząca w dalszej perspektywie 
ogólny poziom zamożności, a także wielkość budżetu. Jednak nawet wybór tej 
opcji nie może pozbawić społeczeństwa praw nabytych, stających się ważnym 
elementem więzi społecznej. 
Procesy demokratyzacji nabierają szczególnej wagi w Polsce ze względu na 
młodość cywilizacyjną naszego społecŻeństwa. Znaczny procent mieszkańców 
miast to "mieszczanie" w pierwszym lub drugim pokoleniu. Ta sama uwaga 
,dotyczy inteligencji i pracowników umysłowych. Tradycje demokratyczne, 
uwzględniając epizod pierwszej połowy lat 20., są znikome. Niewiele dłuższy jest 
okres istnienia suwerennego państwa. Tradycje I Rzeczypospolitej są zbyt 
odległe i nie mogą kształtować postaw obywatelskich. Zdecydowana większość 
narodu musi więc nauczyć się nowych ról społecznych i w tym również wyraża 
się proces demokratyzacji.
>>>

>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


JAN WASKAN 
WSP Bydgoszcz 


Stereotyp granic Rzeczypospolitej w myśli politycznej 
ruchu narodowego przed I wojną światową 


Przed odzyskaniem niepodległości w 1918 r. często przez wiele lat stawiano 
sobie pytanie, gdzie jest ta Ojczyzna narodu polskiego? Wielu odpowiadało 
- Ojczyzną naszą jest Polska etnograficzna, inni zaś - za Ojczyznę naszą 
uważać powinniśmy, niezłomnie, najrozleglejszy, jaki istniał, obszar państwowy 
byłej Rzeczypospolitej. 
Kolejne pytanie związane z tym ostatnim, a więc siły stereotypu Polski 
historycznej, przeważało w wielu kierunkach polskiej myśli politycznej. Dla 
nich, jak to ujął Czesław Jankowski, była ona "Arką Przymierza" miłości 
Ojczyzny i politycznego patriotyzmu. W tym celu jednoczyli się wszyscy 
wyznawcy narodowości polskiej: "Można bowiem nie być z pochodzenia 
Polakiem, ale z wolnego wyboru i dobrowolnego samookreślenia wyznawać 
narodowość polską"l. 
Z punktu naszych rozważań nas głównie będą interesować poczynania 
działaczy tzw. kierunku narodowego, czyli późniejszej endecji, która na przełomie 
stuleci zaczęła występować pod nazwą Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe. 
Już w 1897 r. Stronnictwo to stwierdzało, że jego podstawowym celem jest 
uzyskanie niezależności państwowej, z tym że: "odzyskanie jej zależy od 


l Cz. Jankowski, Naród polski i jego ojczyzna, Warszawa 1914, s. 18.
>>>
30 


Jan Waskan 


czynników, które nie zawsze nawet w przeddzień rozstrzygających wypadków 
dadzą się przewidzieć"2. 
Szczególna rola na przełomie stuleci, jak pisze Roman Wapiński, przypada 
tzw. "niepokornym, którzy w tej materii odegrali kluczową rolę, a więc Józef 
Piłsudski, Roman Dmowski, Wincenty Witos, i inni należący do różnych partii 
i stronnictw"3. Nas interesują "niepokorni" ruchu narodowego, a więc 
wspomniany Roman Dmowski, Jan Ludwik Popławski i Zygmunt Balicki, oni 
mieli taki, a nie inny stereotyp terytorium Polski i osobowości Polaka. 
Dwaj ostatni odeszli przedwcześnie, nie doczekawszy wolnej Polski. I tak 
w podziale spełnionych przez nich ról to Popławski był inicjatorem w dziedzinie 
twórczej myśli politycznej, Balicki miał wybitne skłonności badawcze i naukowe, 
był wytrawnym technikiem organizacyjnym. Dmowski obok ścisłości myślenia 
i niezwykłej intuicji politycznej miał największy dar działania praktycznego 
i zdolności do prowadzenia akcji politycznej. Był też głównym realizatorem 
planów politycznych wspólnie wypracowanych 4 . 
Niewątpliwie zasygnalizowana projekcja aspiracji terytorialnych, jak i zwią- 
zanego z tym obszarem postulowanego państwa nie była obca żadnemu z nich. 
Widać to wyraźnie na podstawie ich publicystyki, z tym że szczególna rola 
przypisana została w tej materii Janowi Ludwikowi Popławskiemu, a kon- 
kretyzacja ich treści Romanowi Dmowskiemu. Natomiast w późniejszym 
okresie innym działaczom, zwłaszcza takim jak Joachim Bartoszewicz, Stanisław 
Grabski czy też redaktorowi "Roku Polskiego" Romanowi Rybarskiemu 5 . 
Jeżeli chodzi o Popławskiego, to zagadnienie terytorialne rozpatrywał 
on w trzech aspektach, a więc: polskiego obszaru etniczego, obszaru polskich 
wpływów i aspiracji narodowych i ewentualnego terytorialnego zasięgu 
przyszłej Polski 6 . 
Popławski dostrzegał wyraźnie, że aby powyższe osiągnąć, musi być 
przeprowadzona odpowiednia organizacja sił narodowych i zastosowana 
szczególna taktyka. W związku z tym podkreślał: "Państwa, z którymi walczymy 
o byt nasz i prawa nasze, rozporządzają całym arsenałem różnorodnych 
środków, całą potęgą tradycji i organizacji politycznej. My zaś tej sile 
przeciwstawiamy tylko naszą żywotność przyrodzoną, nasze poczucie narodowe, 
[...] prawdziwa świadomość polityczna wymaga koniecznie programu i or- 
ganizacji"7. Idąc za tym stwierdzał: "Sprowadzenie patriotyzmu jedynie do 
obrony przed wynarodowieniem, przed wyzuciem z tego, czego nam dotychczas 


2 Program Stronnictwa Demokratyczno-Narodowego w zaborze rosyjskim, Przegląd Wszechpolski 
1897, nr 11, s. 243. 
3 R. Wapiński, Roman Dmowski, Lublin 1988, s. 60-6L 
4 S. Kozicki, Historia Ligi Narodowej (okres 1897-1907), Londyn 1964, s. 65. 
s J. Waskan, Koncepcje spoleczno-polityczne Romana Rybarskiego, Toruń 199L 
6 T. Kulak, Jan Ludwik Poplawski. Biografia polityczna, Wrocław 1994, s. 164. 
7 J. L. Popławski, Pisma polityczne, t. l, Kraków 1910, s. 74-75.
>>>
Stereotyp granic Rzeczypospolitej w myśli politycznej... 


31 


nie wydarto, uważamy za kierunek szkodliwy, za karygodne obniżenie aspiracji 
narodowych, za abdykację z tego, co nam się należy, [...] Naród, który nie chce 
nic zdobyć, nic nowego w przyszłości stworzyć, który żadnych pożądań nie ma, 
ale redukuje swe aspiracje do zachowania tego, co posiada, musi się kurczyć 
i w końcu zginąĆ"8. 
Z powyższego widać wyraźnie, że to wezwanie do organizacji sił narodowych 
majeden zasadniczy i główny cel- osiągnięcie niepodległości: "Przyszła Polska 
niepodległa jest dla nas - dodawał - koniecznym postulatem naszego 
istnienia narodowego, więcej nawet, jest artykułem wiary, nie potrzebującym 
uzasadnienia"9. 
Podobne stanowisko zajmuje i Roman Dmowski, a wymownym tego 
dowodem jest jego artykuł Jedność narodowa z 1895 r., w którym podkreśla, że 
od stu lat ziemie Rzeczypospolitej zostały przecięte granicami, a ludność 
wtłoczona w trzy odrębne obce sobie formy życia politycznego. Granice te 
wskutek wojen napoleońskich uległy dalszym zmianom i trzy lub cztery 
pokolenia żyją w tych granicach, w wyniku czego nastąpiło, jak określa, 
zerwanie nici z żywymi formami samodzielnego bytu politycznego wytworzonego 
przez tysiącletnią historię. Zaznaczając, że mimo tych trudności "...nie 
przestaliśmy istnieć jako naród"lO. 
Niewątpliwie klęska Napoleona i związane z tym decyzje kongresu 
wiedeńskiego w sprawie Polski podważały jej historyczne prawa do ciągłości 
państwowej obejmującej granice sprzed 1772 r. Co więcej, jej rozbiory uzyskały 
niejako pośrednią sankcję międzynarodową. Samo pojęcie "Polski" dla 
czynników oficjalnych poszczególnych państw, a z czasem i opinii europejskiej 
coraz bardziej będzie sprowadzało się do Królestwa Polskiego. Fakt ten 
zwłaszcza po powstaniu styczniowym był coraz bardziej postrzegany i w kraju, 
stąd też w świadomości u większości Polaków rozpoczął się proces swego 
rodzaju degradacji miejsca kresów wschodnich. Słusznym jest więc pogląd, że: 
"Skutki upadku własnego państwa były mniej dotkliwe na obszarze, na którym 
dominował polski żywioł etniczny, w porównaniu z tymi, które można 
zaobserwować na obszarach etnicznie niejednorodnych, a dającymi o sobie znać 
nie tylko na Wschodzie"ll. 
Tworzyło to sytuację, jak trafnie zauważała Maria Dąbrowska, że: "Polska 
była w naszych myślach i sercach nieokreślona i niejasna. Kochaliśmy ją bardzo 
mocno, ale byliśmy wobec niej bezradni. - Nie umieliśmy myśleć o polskich 


I Tamże, s. 60-61. 
g Tamże, s. 62. 
ID R. Dmowski (R. Skrzycki), Jedność narodowa, Przegląd Wszechpolski 1895, nr 6, s. 81. 
II R. Wapiński, Między ojczyznami prywatnymi a ideologicznymi, Zeszyty Naukowe Wydziału 
Humanistycznego Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 1986, z. 10-11, s. 117.
>>>
32 


Jan Waskan 


granicach, skarbach, zasobach, potrzebach i pracach - bo za mało o nich 
wiedzieliśmy"12. 
Inne spojrzenie mieli przywódcy ruchu narodowego, naród przez nich był 
traktowany przede wszystkim w kategoriach politycznych jako szczególny 
wyraz więzi ideologicznej ukształtowanej na bazie wspólnej historii, a więc 
wieloetniczny i wielojęzykowy. 
Uwzględnienie tej tradycji, sięgającej swymi korzeniami tak Polski piastow- 
skiej, jak i jagiellońskiej pozwalało Popławskiemu podkreślać: "Warunki 
przyrodzone, jak wyżej zaznaczyliśmy, mamy pod wieloma względami korzystne. 
Kraj pomiędzy Odrą i Dnieprem, pomiędzy Bałtykiem a Karpatami i Morzem 
Czarnym przedstawia odrębną, organiczną całość, spojoną wspólnością warun- 
ków terytorialnych, interesów ekonomicznych, wreszcie tradycji historycz- 
nych"13 . 
Prezentowana wizja miała swoje uzasadnienie w wielowiekowym dziedzi- 
ctwie, tak w sensie politycznym, jak i geograficznym była ona kontynuacją tego, 
co nieco później Zygmunt Balicki w swoich "zasadach wychowania narodowego" 
określił: "Dzieje narodu powinny być wiekowym wykonywaniem testamentu, 
pozostawionego przez tych, którzy nadali narodowi swemu osobowość między 
innymi narodami w postaci państwa i nakreślili drogi jego przyszłości. Wola 
zmarłych przodków ożywia i zapładnia wolę żyjących: trzeba, żeby się ona 
spełniła, a wtedy spełnią się dziejowe żądania narodu"14. 
W tym też kierunku podążała niewątpliwie myśl polityczna Popławskiego, 
uwzględniając bogaty z jednej strony dorobek Wielkiej Emigracji, gdzie to "od 
pierwszych lat wygnania pisano o Polsce od Karpat do Dźwiny i od Bałtyku do 
Dniepru, czyli w granicach przedrozbiorowych" 15. Z drugiej sięgała i dalej aż do 
czasów Księstwa Warszawskiego i spuścizny politycznej Stanisława Staszica 
piszącego: "Granice kraj ten ma naturalne: od zachodu pasma gór wychodzące 
z Karpatów, a ciągnące się przez Śląsk; od południa wielki grzbiet Karpatów 
przypierający aż do Morza Czarnego, od północy Morze Bałtyckie, a między 
tym morzem i Czarnym rzeka Dniepr i poleskie bagna ..."16. 
W tym ostatnim dostrzegamy, że pojawia się zagadnienie Śląska, który od 
wieków pozostawał poza granicami państwa polskiego. Myśl ta rozwijana przez 
ruch narodowy nabierała nowego wymiaru, przy czym odnosiła się ona nie 
tylko do tej jednej prowincji zachodniej. 


12 M. Dąbrowska, O zjednoczonej Polsce, jej mieszkańcach i gospodarstwie, Warszawa- Kraków 
1921, s. 6. 
13 J. L. Popławski, Pisma polityczne, t. 1, s. 24. 
14 Z. Balicki, Zasady wychowania narodowego, Lwów 1909, s. 4-5. 
15 S. Kalembka, Prasa demokratyczna Wielkiej Emigracji. Dzieje i glówne koncepcje polityczne 
(1863-1963), Toruń 1977, s. 174. 
16 S. Staszic, Pisma filozoficzne i spoleczne, oprac. i wstępem poprz. B. Suchodolski, Warszawa 
1954, s. 285.
>>>
Stereotyp granic Rzeczypospolitej w myśli politycznej... 


33 


Niewątpliwie okres Wielkiej Emigracji sprzyjał upowszechnieniu się przeko- 
nania, rozwiniętego pełniej przez interesujący nas kierunek, że: "Ukrainiec, 
Kaszub, Rusin, Wielko-lub Małopolanin, Litwin, Podolanin, Żmudzin, Mazur, 
Wołynianin i jakiej bądź ziemi dawnej Rzeczypospolitej syn, jest Polakiem, 
i w tym jedynie nazwiska całości naszą widzimy"17. 
Uzasadnienie tego widzimy w śmiałej wizji aspiracji terytorialnych Jana 
Ludwika Popławskiego, która to sięgała szczytów największej potęgi Polski. Na 
zachodzie linią zamykającą była Odra, łącząca obszar od Bramy Morawskiej na 
południu po Morze Bałtyckie. Dalej granica miała przebiegać brzegiem morza 
i sięgać ujęcia Dźwiny. Na wschodzie oprócz wymienionej Dźwiny, naturalną 
granicę tworzył Dniepr, aż po Morze Czarne, podobnie jak Sudety i Karpaty na 
południu: w tym wypadku obszar polskich aspiracji narodowych wynosiłby ok. 
850 tys. km i z ludnością (1901 r.) ok. 47,5 mln. Zafascynowany tym stwierdzał: 
"..,w najśmielszych przewidywaniach bliskiej przyszłości nie wyobrażamy sobie 
Polski niepodległej w tych granicach, ale te cyfry jej obszaru i ludności 
pozwalają nam określić jej siłę i sferę działalności politycznej i kulturalnej"18. 
Chciałbym podkreślić, że w sukurs tym koncepcjom aspiracji terytorialnych 
i stereotypu Polski historycznej, tak ze strony ruchu narodowego, jak 
i późniejszych ich przeciwników z partii socjalistycznej skupionych wokół 
Józefa Piłsudskiego, szła na pomoc ówczesna geografia reprezentowana głównie 
przez takich jej przedstawicieli jak Wacław Nałkowski i Eugeniusz Romer. Ich 
koncepcje geopolityczne były na swój sposób wytyczną do uzasadnienia działań 
politycznych. 
Konieczne jest więc zaprezentowanie głównych tez ich teorii z tego 
względu, że pierwszy z nich był zbliżony do interesującego nas kierunku, 
a drugi - znacznie młodszy - przyczynił się do tego, że jego poglądy 
odpowiadały w zupełności zwolennikom czynu zbrojnego skupionym wokół 
Józefa Piłsudskiego. Możemy do tego dodać, że będzie on próbował później 
wprowadzić je po części w życie, już jako ekspert polskiej delegacji na 
konferencję pokojową w Paryżu. 
Tak więc w koncepcjach Popławskiego dostrzegamy wyraźną syntezę myśli 
politycznej i geopolitycznej, gdy pisze, że: "Dawna Polska, jak to między innymi 
świetnie wykazał znany geograf p. Nałkowski, jest wprawdzie tzw. kręgiem 
przejściowym, ale tworzy jedną przyrodzoną organiczną całość"19. 


17 Manifest Polaków znajdujących się w Belgii, z 29 XI 1936, cyt. za: R. Wapiński, Polska i male 
ojczyzny Polaków. Z dziejów ksztaltowania się świadomości narodowej w XIX i XX wieku po wybuchu 
II wojny światowej, Wrocław 1994, s. 60-61. 
11 J. L. Popławski, Szkice literackie i naukowe, Warszawa 1910, s. 209-210, zob. R. Wapiński, 
W kręgu wyobrażeń o polskim terytorium narodowym w końcu XIX i w pierwszym dziesięcioleciu XX 
wieku, Przegląd Zachodni 1986, nr 5-6, s. 310-312. 
19 J. L. Popławski, Pisma, t. 1, s. 235. 


r, - WYCHOWANIE.
>>>
34 


Jan Waskan 


Zatrzymując się nad związkiem geografii z polityką, należy podkreślić, że 
wyżej wymienieni przedstawiciele tej nauki niemal stale mieli na uwadze 
związek, jaki zachodził między położeniem geograficznym a upadkiem Rzeczy- 
pospolitej i bezpieczeństwem Polski postulowanej położonej na styku interesów 
Rosji i Niemiec. Ich wizja "historycznego obszaru Polski" mogła oddziaływać 
na skuteczność wiary walki o niepodległą Polskę lub skłaniać do szukania 
innych rozwiązań. Wśród nich podobnie jak w historiografii polskiej zarysował 
się spór i podział na "pesymistów" i "optymistów"2o. 
Przedstawiając stanowisko Wacława Nałkowskiego, bliższe tym pierwszym, 
należy zaznaczyć, że w dużej mierze bazował on na osiągnięciach Wincentego 
Pola z drugiej połowy XIX wieku przykładającego wagę do cech fizjograficznych 
"obszaru polskiego", a w szczególności sieci rzecznej stanowiącej podstawę 
spoistości tego obszaru. W rzekach widział szlaki wytoczone przez przyrodę, 
którymi kroczyły dzieje, one też były wytyczną ekspansji litewskiej na południe, 
a polskiej na wschód 2l . "Wody - pisał Pol - łączyły śródziemne okolice, 
daleko od siebie położone, z sobą, a cały obszar historycznej Polski z morzem 
i z morzami -dodając- Ten wyjątkowy fakt, ta indywidualność przyrodzona 
ziemi wydała także odrębne rezultaty na historycznym obszarze Polski"22. 
W tym wypadku, jeżeli mamy do czynienia z faktem wyjątkowym pod 
względem geograficznym i z "indywidualnością przyrodzoną ziemi", możemy 
powiedzieć, że sama natura nakazuje i wspomaga wysiłek narodowy na rzecz 
restytucji władztwa polskiego i korzyści, jakie Polsce przynosi jej położenie 
geograficzne 23 . 
Nałkowski podzielający te poglądy o ukształtowaniu się pomiędzy Odrą 
a Dnieprem i Dźwiną odrębnej jednostki geograficznej podkreślał w charak- 
terystyce tego obszaru łatwość jego przekraczania. Polska pisał jest "krainą 
przejściową" i to w dwóch kierunkach: ze wschodu na zachód i z południa na 
północ"24. 
Uzasadniał to następująco: "Polska jest, rzec można, pasem transmisyj- 
nym, przez który zachód Europy oddziaływuje na wschód i nawzajem [...] 
Sądzę, że Polska jako kraina przejściowa ma granicę zachodnią i wschodnią 
dość chwiejną i stąd można dać dwa pojęcia Polski: jedno obszerniejsze, 
uwzględniające stosunki dziejowe, zwłaszcza fakt unii, a także kolonizacji 
Polski na wschód. Taka Polska sięgałaby mniej więcej od linii Nysy - Odry 
do linii Dźwiny - Dniepru. Drugie ściślejsze, ogniskowe, uwzględniające 


za R. Wapiński, Polska i male ojczyzny Polaków, s. 193 -194. 
21 J. Babicz, Wincenty Pol, [w:] Dziewięć wieków geografii polskiej. Wybitni geografowie polscy, 
pod red. B. Olszewicza, Warszawa 1967, s. 253. 
22 W. Pol, Historyczny obszar Polski, Kraków 1869, s. 13-15. 
23 R. Wapiński, Polska i male ojczyzny, s. 195. 
24 W. Nałkowski, Polska, [w:] Slownik geograficzny Królestwa Polskiego, t. 8. Warszawa 1897, 
s. 601.
>>>
Stereotyp granic Rzeczypospolitej w myśli politycznej... 


35 


głównie stosunki etnograficzne. Taka Polska to północny stok Karpat ku 
Bałtykowi, nie dochodząca, ani na zachód, ani na wschód do powyżej 
oznaczonych linii"2s. 
W innej swojej pracy ustosunkowując się do istniejących stosunków 
narodowościowych, stwierdzał: "W ognisku tego obszaru osiadł naród polski, 
ale na skrajach spotykamy wielką pstrokaciznę etnograficzną, wskazującą na 
przejściowy charakter kraju [...]. Na zachodzie fale etnicznie niemieckie wdzierają 
się w ten obszar wzdłuż doliny górnej Odry i Noteci, a zwłaszcza wzdłuż 
wybrzeża Bałtyku, rozszarpujące obszar etniczny Polski i odrywające odeń 
wyspy (np. Kaszubską); prócz tego bryzgi tych fal, kolonie niemieckie, 
upstrzyły nawet wnętrze obszaru polskiego. Na wschodzie znów obszar Polski 
rozpyla się na wyspy rozrzucone wśród obszaru ruskiego i litewskiego. A jak na 
północy narodowość niemiecka wzdłuż Bałtyku wdziera się daleko na wschód, 
tak na południu narodowość ruską wzdłuż doliny Dniestru - wkracza daleko 
na zachód, zbliżając się do zatoki etnicznie niemieckiej, wdzierającej się dolinę 
górnej Odry"26. 
Wniosek z tego położenia niejako nasuwa się sam przez się, że Polska leżąca 
w centralnym miejscu równin północnoeuropejskich ciągnących się od Francji 
poprzez Niemcy i Rosję narażona była na zjawisko "otwartości granic" 
względem swoich głównych dynamicznych sąsiadów. W tej "przejściowości" 
była jedna z przyczyn, jak zauważa Nałkowski, jej upadku w XVIII wieku 27 . 
Ta pesymistyczna wizja znajdowała poparcie u niektórych geografów 
niemieckich, jak Erwin Hanslik, i polskich, na czele z Ludomirem Sawickim. Im 
to głównie przypisać należy modyfikację podziału Europy; oprócz jej części 
zachodniej i wschodniej wydzielili Europę Środkową, która to m.in. obejmowała 
ziemie polskie. Umiejscowili ją na terenie położonym między liniami: a) od 
Gdańska przez Wiedeń do Istrii, b) od ujścia Wisły do ujścia Dniepra 28 . 
N atomiast poglądy Eugeniusza Romera były przeciwstawnie inne - odrzucał 
on koncepcję "przejściowości", przeciwstawiając jej teorię "pomostowości" 
obszaru Polski. Jego poglądy odpowiadały też w zupełności zwolennikom czynu 
zbrojnego. "Polska - pisał - jest to kraina przedstawiająca geograficzną 
całość i w tym tkwi przyczyna, że mimo politycznego rozbicia jeszcze nie 
zginęła . Pojęcie Polski jest silniejsze od chwilowego zbiegu faktów historycz- 
nych i przeobrażeń politycznych. [...] Geograficzna całość musi mieć przeto nie 
tyle wyraźne granice, ile wybitne i korzystne położenie, jako też musi być 
naturalnie spójna. Tym wymogom odpowiada w zupełności geograficzna 


25 Tenże, Materialy do geografii ziem dawnej Polski, Warszawa 1915, s. 45-46. 
76 Tenże, Terytorium Polski historycznejjako indywidualność geograficzna, Warszawa 1912, s. 22. 
27 Tenże, Polska jako kraina przejściowa, Ziemia 1910, s. 643. 
21 E. Hans1ik, Krainy przejściowe, Ziemia 1910, s. 113, zob. L. Sawicki, Geograficzne polożenie 
Polski, tamże, s. 20-23. Koncepcja przejściowości miała swoich zwolenników także w II 
Rzeczypospolitej, patrz H. Chmielewski, Nauka o Polsce wspólczesnej, Lwów 1920, s. 9-11.
>>>
36 


Jan Waskan 


Polska - dodając, że Polska zajmuje - najkrótszy pomost lądowy między 
Bałtykiem a Morzem Czarnym, jest więc zarówno wyraźne, jak wybitnie 
korzystne; są jednak ziemie Polski i znakomicie spojone naturalnymi drogami 
dolin rzek, przepływających przez Polskę. Rzeki one płyną do obu polskich 
mórz. Odra, Wisła, Niemen i Dźwina - do Bałtyku, Dniestr i Dniepr - do 
Morza Czarnego"29. 
Po prezentacji powyższych projekcji geopolitycznych naszych geografów 
widać wyraźnie, że koncepcje Popławskiego są zbliżone do Wacława Nałkow- 
skiego. Wykazaliśmy wcześniej maksymalistyczny program obszaru zaintereso- 
wań narodowych Popławskiego odpowiadający w zasadzie całościowej koncepcji 
historycznej, tj. złączeniu idei piastowskiej i jagiellońskiej, różniący się od 
programu granic. W tym programie maksimum zakładał on, że: "Ekspansja sił 
narodowych musi się odbywać równolegle - wzwyż i wszerz"30. To jest 
ofensywy kultury polskiej w szerokim ujęciu, tak od strony gospodarczej, 
politycznej, jak i aktywności kulturalnej. Z drugiej strony wiedział, że 
w ówczesnych warunkach nie jest on możliwy do zrealizowania; stąd też pisał: 
"Ani granice narodowości polskiej, ani granice przyszłego państwa polskiego 
nie można dziś zakreślać"31. 
Dostrzegając te trudności, Popławski przygotowywał ruch narodowy na 
każdą ewentualność terytorialną odrodzonego państwa. Pierwszą już zasyg- 
nalizowaliśmy, jako zwracającą się też do programu maksimum. W drugiej 
związanej z zapoczątkowanym odrodzeniem się narodowym na Śląsku, myśl 
jego podążała w kierunku północnym, obejmującym Pomorze i Prusy Wschod- 
nie. Rozwinięciem pozostaje jego stwierdzenie: "Można sobie wyobrazić przyszłe 
państwa polskie bez znacznej jego części, ale bez Prus Zachodnich byłoby ono 
dziwotworem politycznym i ekonomicznym, niezdolnym do rozwoju, nawet do 
dłuższego życia. A Prus Zachodnich nie można utrzymać bez Prus Wschodnich, 
ten więc kraj za wszelką cenę musi być polskim"32. 
W tym wypadku dla niego ziemie zachodnie stawały się nadrzędne, bowiem 
"marną byłaby ta przyszła Polska, nie tylko bez Poznania, ale i bez Śląska, bez 
dostępu do morza, a więc bez Gdańska i Królewca"33. Rezygnacja z zachodnich 
ziem etnograficznie polskich nie wchodziła w jego rachubę, gdyż ziemie te 
będące pod panowaniem pruskim wraz z Królestwem i zaborem austriackim 
w całości stanowiłyby niezbędną, choć najmniejszą część polskiego obszaru 
etniczneg0 34 . Przy tym dodajmy, że zabór austriacki to cała Galicja wraz z jej 
daleko rozciągającą się częścią wschodnią, aż po Zbrucz. 


29 E. Romer, Pierwsza próba syntezy, Warszawa 1912, s. II. 
3D J. L. Popławski, Pisma polityczne, t. 2, Kraków 1910, s. 373. 
31 Tamże, s. 376. 
32 Tamże, s. 383. 
33 Tamże, s. 186. 
34 T. Kulak, Jan Ludwik Poplawski, s. 165.
>>>
Stereotyp granic Rzeczypospolitej w myśli politycznej... 


37 


Biorąc powyższe pod uwagę, Popławski stwierdzał: "Niewątpliwie przyszła 
Polska niepodległa nie powstanie w tych granicach, ani w tej formie historycznej, 
w jakich istniała Rzeczypospolita w XVIII wieku"35. 
Idąc za tym, moglibyśmy powiedzieć, że postawione przez nas wcześniej 
zagadnienie stereotypu terytorialnego Polski znalazło się w sprzeczności, 
a nawet więcej, bo traciło swoją aktualizację, ale taka odpowiedź byłaby 
cząstkowa, gdyż Popławski przy takim ujęciu zachowywał szczególną taktykę. 
Polegała ona na tym, że dopuszczał możliwość zrzeczenia się kresów wschodnich, 
tj. terytorium Litwy i Białorusi tylko wtedy, gdyby tego wymagały interesy 
zaboru pruskiego i zapewnienia sobie swobody działania w tej kwestii ze strony 
Rosji. Jednak taka rezygnacja miałaby tylko charakter czasowy, gdyż jak pisał 
w 1903 r.: "Takie uroczyste wyrzeczenia się wszelkich pretensji w układach 
międzynarodowych często się zdarzają i niemal równie często strona dająca 
przyrzeczenie nie dotrzymuje go wcale. Ale nawet państwo polskie, odstępując 
Rosji Ruś i Litwę, nie mogłoby zabronić mieszkańcom tych dzielnic prowadzenia 
walki o prawa narodowe, ani przeszkadzać dążeniu do połączenia ich z Polską"36. 
Najgorsza dla Popławskiego byłaby trzecia ewentualność, tj. zatrzymanie się 
Polski na linii Bugu, a więc przyjęcie "wariantu podstawowego' 37. Bug dla 
Popławskiego stanowił etnograficzną granicę Polski, lecz obszar Polski 
ograniczony na wschodzie tylko do tej linii oznaczałby dla niego, że ludność 
polską na Litwie i Rusi "musielibyśmy oddać na ofiarę, podpisać na nią wyrok 
zagłady narodowej"38. Byłoby to - jak pisze Teresa Kulak - ostatecznym 
dowodem niepowodzenia polskiej akcji na kresach, jak też efektem niekorzystnej 
dla polskich interesów konfiguracji politycznej w tej części Europy39. 
Spójrzmy z kolei na taktykę Romana Dmowskiego i jego wizję niepodległo- 
ściową. Przechodził on trudną drogę przemian, otóż z dwóch głównych 
wrogów, a więc Rosji i Prus, pierwszy dla niego to tylko kolos na glinianych 
nogach, który w dłuższej perspektywie można wykorzystać dla sprawy polskiej. 
Dostrzegając jej potęgującą się słabość polityczną i cywilizacyjną, stwierdzał: 
"Na obszarze zajmowanym obecnie przez państwo rosyjskie, naród rosyjski 
nigdy niepodzielnym panem nie będzie. Dzisiejsze jego stanowisko w Polsce to 
nie panowanie, to właściwie tylko okupacja wojskowa, która taką pozostanie 
zawsze przy usiłowaniu zepchnięcia Polaków do podrzędnej roli, jaką im się dziś 
przyznaje. Przyznanie Polakom samoistności i odrębnego ustroju autonomicz- 
nego w państwie nie jest ustąpieniem ze stanowiska, bo tego stanowiska Rosja 
w społeczeństwie polskim nie zajmuje, to tylko zorganizowanie prawidłowych 


35 J. L. Popławski, Pisma, t. 1, s. 90. 
36 Tamże, Pisma, t. 2, s. 370. 
37 R. Wapiński, Z dziejów tendencji nacjonalistycznych. O stanowisku Narodowej Demokracji 
wobec kwestii narodowej w latach 1893-1939, Kwartalnik Historyczny 1973, z. 4, s. 827. 
31 J. L. Popławski, Pisma, t. 2, s. 368. 
39 T. Kulak, Jan Ludwik Poplawski, s. 166.
>>>
38 


Jan Waskan 


rządów i stworzenie warunków normalnego życia na miejsce dzikiej okupacji, 
która im dłużej trwa, tym większą jest potwornością polityczną, nawet z punktu 
widzenia tego państwa, w którego imieniu jest utrzymywana"40. 
Widać z powyższego, że jest to swoisty faktyczny program minimum, który 
w warunkach ówczesnej Rosji, o ile by zrezygnowała z ciasnego nacjonalizmu 
wielkoruskiego i weszła na drogą przeobrażeń ustrojowych, możliwy byłby do 
zrealizowania. Idąc tym tokiem rozumowania, Dmowski stwierdza między 
innymi: "Właściwa kwestia niepodległości obejmuje dwie wielkie kwestie, które 
być bardzo może, nie zostaną rozwiązane równocześnie, ale w dwóch odległych 
od siebie etapach. Polska nie tylko została pozbawiona samoistnego bytu 
politycznego, ale i podzielona między trzy państwa i stąd sprawa niepodległości 
obejmuje dwa cele: zjednoczenie państwowe ziem polskich i zdobycie niezależ- 
ności. Cele te są tak dalece odrębne, że całkowite lub częściowe osiągnięcie 
jednego z nich może w danej chwili przeszkadzać urzeczywistnieniu drugiego"4l. 
Oparcie sprawy polskiej na Rosji większość aktywniejszych Polaków musiało 
szokować. Wszak Rosja uchodziła nie tylko za największego przeciwnika 
niepodległości Polski, jak stwierdza Roman Wapiński, głównego zaborcę 
większości ziem polskich, ale także za zaborcę najbardziej barbarzyńskieg0 42 . 
Była to i dla Dmowskiego samego ciężka próba, gdyż: "wiązał się z państwem, 
którego nienawidził, oraz ludźmi, którymi gardził"43. Zdawał sobie sprawę, że 
w polityce uczucia i emocje muszą zejść na drugi plan, stąd pisał: "W państwie 
rosyjskim leży klucz do rozwiązania kwestii polskiej. Od losów tej części Polski 
zależy przyszłość całego narodu"44. 
Taka taktyka wypracowana przez ruch narodowy po rewolucji 1905 r. 
obowiązywała faktycznie do 1914 r. Liczono się z wybuchem wojny europejskiej 
i ewentualnym zjednoczeniem wszystkich ziem polskich pod berłem Romano- 
wów, bowiem jednocześnie żywiono głębokie przekonanie, że po zjednoczeniu 
carat nie będzie ich w stanie utrzymać, bowiem gdy Polaków znając tem- 
perament, będzie zmuszony zająć się swoimi przyrodzonymi sprawami w Azji, 
Polska wróci na swe dawne granice. 
Życie jednak dowiodło, że zwyciężyli nie trzeźwo myślący narodowcy, 
a szanse takiego rozwiązania miał ich wielki ideowy przeciwnik Józef Piłsudski, 
realizujący stereotyp wielkich historycznych granic Polski po 1918 r. 


40 R. Dmowski, Niemcy, Rosja i kwestia polska, Lwów 1908, s. 30-31. 
41 R. Dmowski (Narodowiec), W naszym obozie, Przegląd Wszechpolski 1901, nr 7, s. 421. 
42 R. Wapiński, Historia polskiej myśli politycznej XIX i XX wieku, Gdańsk 1997, s. 131. 
43 K. Kawalec, Roman Dmowski, Warszawa 1996, s. 130. 
44 R. Dmowski, Niemcy, Rosja, s. 165.
>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


KRZYSZTOF JAKUBIAK 
WSP Bydgoszcz 


Kategoria państwa w kształtowaniu koncepcji 
wychowania państwowego w II Rzeczypospolitej 


W II Rzeczypospolitej nastąpiła reaktualizacja, sięgającego jeszcze XIX 
stulecia, sporu niepodległościowej i zachowawczej orientacji politycznej na 
temat hierarchizacji i wzajemnego podporządkowania interesów narodowego 
oraz państwowego. W okresie międzywojennym istotę tej kontrowersji obozy 
ideowo-polityczne narodowej demokracji i piłsudczyków usiłowały zawrzeć 
w alternatywnym przeciwstawieniu: naród czy państwo. Spór ten prowadził do 
fetyszyzowania obu kategorii - pojęć, które służyły jako instrument w walce 
ideologicznej, przybierającej na sile zwłaszcza po 1926 roku, a więc w okresie 
intensywnych poszukiwań formuły ideologicznej obozu sanacjP. 
W ideologii piłsudczykowskiej, szczególnie do 1935 r., czyli do czasów 
dekompozycji sanacji, głównym pojęciem, któremu nadano rangę kategorii 
filozoficznej, było państwo. Pojęciu temu zostały podporządkowane wszelkie 
inne wartości oraz człony ideologii piłsudczyków. Słusznie wskazuje Daria 
Nałęcz, że "korzeni poglądu o dominującej roli państwa szukać należy 


l A. Micewski, Z geografii politycznej II Rzeczypospolitej, Warszawa 1966, s. 80 i n.; 
M. H. Serejski, Naród a państwo w polskiej myśli historycznej, Warszawa 1973; K. Grzybowski, 
Ojczyzna, naród, państwo, Warszawa 1970; A. Wierzbicki, Naród-państwo w polskiej myśli 
historycznej dwudziestolecia międzywojennego, Wrocław- Warszawa-Kraków-Gdańsk 1978; 
Państwo w polskiej myśli politycznej, red. W. Wrzesiński, Wrocław- Warszawa-Kra- 
ków-Gdańsk-Łódź 1988.
>>>
40 


Krzysztof Jakubiak 


w przeszłości obozu, który od zarania swego istnienia podejmował walkę 
o niepodległość, utożsamianą z odzyskaniem własnego bytu państwowego"2. 
Państwu została podporządkowana kategoria narodu. Endeckiej koncepcji 
państwa narodowego piłsudczycy przeciwstawili koncepcję narodu państwo- 
wego. "Państwo i po stokroć Państwo - stwierdzali rzecznicy orientacji 
piłsudczykowskiej - nie tylko dlatego, że nie mamy doskonalszej formy dla 
życia narodu, ale nade wszystko dlatego, że ono zapewnia narodowi maksimum 
rozwoju i pozwala mu spełniać jego misję"3. Adam Skwarczyński, cytując słowa 
Konrada z Wyzwolenia Stanisława Wyspiańskiego, pisał: "Naród ma tylko 
prawo być jako państwo [u.]. Bo dopiero jako państwo żyje, rozwija swą wolę, 
działa"4. Dla piłsudczyków naród był zbiorowością przede wszystkim historycz- 
ną, stanowiącą produkt nie tylko dziejów, ale zarazem wspólnego, zor- 
ganizowanego działania. 
W poglądach samego Józefa Piłsudskiego państwo traktowane było jako 
instytucja ponadklasowa i ponadnarodowa, nadrzędna w stosunku do struktur 
i podziałów społecznych postaw i świadomości społeczeństwa 5 . Ideałem było 
więc takie skonstruowanie państwa, które by w sposób harmonijny reprezen- 
towało interesy wszystkich grup społecznych, politycznych i narodowościowych. 
Znamienną cechą rozważań ideologicznych większości polityków piłsudczykow- 
skich było pojmowanie państwa w sposób irracjonalny, fetyszyzując je oraz 
przypisując mu byt pierwotny i samoi stny 6. Państwo uważano za najwyższy cel 
wszelkiej działalności politycznej, kulturalnej, społecznej i propagandowej 
społeczeństwa. Dobro państwa jako cel miało stanowić łącznik między 
obywatelami, bez względu na ich pozycję społeczną i poglądy. Przyjmując za 
wartość najwyższą zbiorowość zorganizowaną w państwo, uznawano tym 
samym wyższość zbiorowości nad jednostką, wyrażnie przedkładając interes 
zbiorowości nad jednostkowy. W związku z tym wysuwano hasło rozwijania 
w społeczeństwie "myślenia państwowego"7. 
Rozważając na płaszczyźnie ideologicznej stosunek jednostki do państwa, 
twierdzono m.in., iż obywatela powinno się uznawać i oceniać nie jako 
jednostkę w ogóle, lecz zależnie "od jej wartości i pożyteczności dla państwa"8. 
Poglądy te znalazły najpełniejsze swoje odbicie w artykułach 6, 7 i 8 Konstytucji 


2 D. Nałęcz, ..Droga" jako platforma ksztaltowania się ideologii piłsudczyków, Przegląd 
Historyczny 1975, t. 67, z. 4, s. 593. 
3 Pod znakiem odpowiedzialności i pracy. Dziesięć wieczorów, red. A. Skwarczyński, Warszawa 
1933, s. 258. 
4 A. Skwarczyński, Wskazania, Warszawa 1934, s. 48. 
s T. Romanowski, Państwo i spoleczeństwo w poglądach Józefa Piłsudskiego, [w:] Ideologia 
i polityka Józefa Piłsudskiego, red. T. Romanowski, Warszawa 1988, s. 24. 
6 K. Zakrzewski, Kryzys demokracji, Warszawa 1930, s. 58; W. L. Evert, Demokracja na wirażu. 
Teka państwowca, Warszawa 1934, z. l, s. 36 i n. 
7 O. Górka, Naród a państwo jako zagadnienie Polski, Warszawa 1937. 
I J. Ostrowski, Kontury idei państwowej, Zrąb 1933, t. 13, s. 62.
>>>
Kategoria państwa w kształtowaniu koncepcji wychowania... 


41 


z 1935 roku. Artykuł 7 postanawiał wręcz, że "wartością wysiłku i zasług 
obywatela na rzecz dobra powszechnego mierzone będą jego uprawnienia do 
wpływania na sprawy publiczne"9. 
Odrębną podmiotowość ideologowie sanacyjni przyznawali społeczeństwu 
organizującemu się od dołu na płaszczyźnie wchodzących w jego skład grup, 
w tym struktur samorządowych, które miało swoje relacje z państwem układać 
w ramach solidarnego współdziałania. Odwołując się do zasad solidaryzmu 
społecznego, tworzono, ciekawą w sensie rozwiązań ustrojowych, koncepcję 
tzw. "państwa społecznego" czy też "uspołecznienia państwa"lO. 
Akcentując tu główną tendencję w rozumieniu państwa przez ideologów 
sanacyjnych, stwierdzić jednak należy, iż w łonie obozu wyrażane były także 
poglądy "mniejszościowe", reprezentujące zupełnie racjonalne podejście teore- 
tyczne do zagadnienia państwa, jako swoistej struktury społecznej, a zarazem 
najważniejszej i najszerszej organizacji społeczeństwa. Wypowiadano się w tym 
przypadku przeciwko fetyszyzowaniu państwa i przeciwstawianiu sobie pojęć 
narodu i państwa 11. 
Aktualne w okresie międzywojennym kontrowersje ideologiczne i polityczne 
zostały przeniesione na grunt pedagogiki oraz praktyki edukacyjnej. Przybrały 
one postać sporu ideowo-pedagogicznego między zwolennikami endecko 
zorientowanej ideologii wychowania narodowego a twórcami i popularyzatorami 
sanacyjnego wychowania państwowego. 
Teoretyczne podstawy ideologii wychowawczej sanacji, nazywanej od 
1927 r. 12 przez jej twórców wychowaniem państwowym 131u b niekied y obywatel- 
sko-państwowyml4, zostały zasadniczo wypracowane w latach 1926-1932 15 . 
Niemniej należy stwierdzić, żejuż od 1922 r. zespół ideowy "Drogi" (1922-1937) 
przystąpił do poszukiwania konstytutywnych wartości i haseł alternatywnej 
przede wszystkim wobec aktualnej wówczas ideologii wychowania narodowego, 


g J. Dutkiewicz, Artykuły wstępne konstytucji, Zrąb 1936, t. 25, s. 51-54. 
ID W. Stpiczyński, Polska, która idzie, Warszawa 1929, s. 176-179; J. Hoppe, Adam 
Skwarczyński - myśli o związkach zawodowych, Warszawa 1934; T. SchaetzeI, Pulkownik Walery 
Slawek, Jerozolima 1947, s. 22-26; W. Makowski, Nowa Polska w nowej Europie, Warszawa 1930; 
tenże, Państwo spoleczne, Warszawa 1936; K. Jakubiak, Wychowanie państwowe jako ideologia 
wychowawcza sanacji, Bydgoszcz 1994, s. 31- 36. 
II Przemówienie posla Waclawa Makowskiego wygloszone na posiedzeniu Sejmu w dniu 3 III 
1931 r., Nowe Państwo 1931, nr l, s. 51; J. Matuszewski, Próby syntez, Warszawa 1937, s. 16; 
B. Miedziński, Wczoraj-dziś-jutro, Warszawa 1938, s. 32. 
12 L. Skoczylas, Wycho wanie państwowe a narodowe, Oświata Polska 1927, nr l; J. Wołoszynow- 
ski, Państwowe nastawienie umyslów, Droga 1927, nr 8-10. 
B S. Czerwiński, O nowy ideal wychowawczy, Warszawa 1931, s. 77, 96. 
14 H. Pohoska, Wychowanie obywatelsko-państwowe, Warszawa 1931, s. 5 -7. 
13 A. Radziwiłł, Ideologia wychowawcza sanacji i jej odbicie w polityce szkolnej w latach 
1926-1939, Warszawa 1966, s. 43-44 (maszynopis pracy doktorskiej w Instytucie Historii 
Uniwersytetu Warszawskiego); F. W. Araszkiewicz, ldealy wychowawcze Drugiej Rzeczypospolitej, 
Warszawa 1978, s. 21. 


G - WYCHOWANIE
>>>
42 


Krzysztof Jakubiak 


koncepcji wychowawczej rozproszonego jeszcze ruchu politycznego piłsud- 
czyków l6 . 
Z kolei lata 1932-1935 były okresem, sankcjonowanej ustawami z 1932 r., 
realizacji wychowania państwowego oraz jednoczesnego pogłębiania jego 
podstaw teoretycznych. Najpoważniejszą rolę w kształtowaniu i popularyzacji 
ideologii wychowawczej sanacji, szczególnie w pierwszym i drugim z wymienio- 
nych okresów jej wypracowywania, odegrała organizacja ideowa "Zrąb" 
(1929-1936), która wydawała kwartalnik pedagogiczny o tej samej nazwie. 
Obok "Zrębu" organami prasowymi, na łamach których krystalizowane były 
wartości nowego ideału wychowawczego oraz pogłębiano ideologiczne i so- 
cjologiczne podstawy sanacyjnej ideologii wychowawczej, były periodyki: 
"Oświata i Wychowanie" (1929-1939) oraz "Plon" (1933-1939)17. 
Po śmierci J. Piłsudskiego, w okresie tzw. dekompozycji obozu sanacyjnego 
i dążeniu do zsyntetyzowania "ideologii państwowej" z "narodową", nastąpiło 
wycofywanie się z koncepcji wychowania państwowego, wypracowywanej 
w latach poprzednich i rewidowanie jej założeń w kierunku wychowania 
obywatelsko-narodowego, opartej w dziedzinie teleologicznej na równoprawnej 
pozycji trzech idei: narodu, państwa i Boga l8 . 
W koncepcji wychowania państwowego znalazły odzwierciedlenie główne 
wartości ideowe obozu piłsudczykowskiego. Podobnie jak w przypadku ideologii 
sanacyjnej, z pojęcia państwa uczyniono wartość nadrzędną oraz punkt wyjścia 
rozważań o charakterze pedagogicznym. 
Ludwik Chmaj w artykule pt. Współczesna polska myśl wychowawcza 
wyrażał trafny pogląd, że rozwój idei wychowania państwowego wytworzył 
dwa nurty w koncepcji wychowawczej sanacji: irracjonalny i pozytywny, 
"toczące się wprawdzie w jednym kierunku, różniące się jednak między sobą już 
nie tylko tonem czy akcentem, ale wręcz odmiennym stanowiskiem"19. 
Dla przedstawicieli kierunku irracjonalnego - działaczy oświatowych 
i pedagogów skupionych głównie w "Zrębie" państwo było swoistym osobliwym 
bytem, mającym własną strukturę i cele. Nurt ten łączył w sobie postawę niemal 
mistyczną z fetyszyzmem państwowym. Niejako modelową definicję od- 
powiadającą tej orientacji formułował Jerzy Ostrowski, dla którego "państwo 
było zbiorowością posiadającą własną świadomość, możność konsekwentnego 
i efektywnego działania - nie mającą ponad sobą żadnej innej władzy, 
istniejącą permanentnie na planie fizycznym (bo nie składającą się tylko 
z aktualnie żyjących jednostek) i psychicznym (kultura, tradycja, zamierzenia), 
zajmującą pewne określone miejsce w przestrzeni fizycznej i działającą 


16 K. Jakubiak, Wychowanie państwowe, s. 100-116. 
17 Tamże, s. 79-100, 116-120. 
II K. Jakubiak, Podstawowe wartości i ewolucja ideologii wychowawczej sanacji, Biuletyn 
Historii Wychowania 1998, nr 1-2 (7-8), s. 26-31. 
19 L. Chmaj, Wspólczesna polska myśl wychowawcza, Zrąb 1934, t. 18, s. 15.
>>>
Kategoria państwa w kształtowaniu koncepcji wychowania... 


43 


emocjonalnie na silne, a irracjonalne dążności psychiki jednostki"20. W innym 
artykule zamieszczonym w "Zrębie" ten sam pedagog zastanawiając się nad 
istotą państwa, wyrażał pogląd, że "państwo w stosunku do jednostek i grup 
odgrywać musi rolę nadrzędną, rolę najwyższego i jedynego kryterium"2l. 
Podobne stanowisko w tej kwestii prezentowała również Hanna Pohoska 
i Franciszek Sadowski, który w publikacji pt. Szkoła a fetyszyzm państwowy 
stwierdzał, że państwo powinno stać się rodzajem fetyszu dla obywateli, gdyż 
wówczas najłatwiej jest doprowadzić do jego kultu i idealizacjF2. 
Zrębowcy mitologizowali więc kategorię państwa, jako przedstawienie 
polityczne, chcąc by wywoływało ono u odbiorcy - podmiotu doznającego, 
w praktyce wychowawczej podobne zjawiska psychiczne, emocje i przeżycia jak 
w przypadku kontaktu z symbolami religijnymi. Chodziło zapewne o do- 
prowadzenie człowieka do osłabienia lub całkowitego zawieszenia jego czynności 
intelektualnych skierowanych na dany przedmiot, w tym przypadku państwo, 
i przekształcenie go w obiekt odczuwania "agnostycznego" (pozaintelektual- 
nego)23. Zamierzano zatem fetyszyzować w praktyce edukacyjnej państwo jako 
mit, czyli "zespół wyobrażeń sięgających pozaracjonalnych warstw świadomości, 
układających się we wzór, w którym wyczuwa się jego archaiczność, ale 
i aktualną siłę oddziaływania, naturalnie bardziej grającą na impulsach 
wyobrażni niż odwołującą się do przesłanek racjonalnego myślenia"24. Starano 
się także, opierając się na odpowiednich konotacjach w pamięci zbiorowej, 
traktować mit państwa jako formę świadomości społecznej. 
Istotną rolę w budowaniu sanacyjnej koncepcji pedagogicznej odgrywała 
teleologia wychowawcza, a w niej pojęcie ideału wychowawczego. Kwestia ta 
była przedmiotem rozważań wielu ideologów i pedagogów związanych z ruchem 
piłsudczykowskim. Zgodnie wyprowadzano ideał wychowawczy z ideologii 
społecznej obozu rządowego oraz "z podłoża warunków historycznych, potrzeb 
społecznych i prądów duchowych epoki"2s. Ideał wychowawczy oraz wynikające 
z niego cechy modelu obywatela były immanentnie związane z pojmowaniem 
państwa jako zbiorowego wysiłku, pracy i obowiązku społeczeństwa, najwyż- 
szego dobra materialnego oraz moralneg0 26 , a także wypracowywanej wizji 
solidarystycznego społeczeństwa pracy27. 


2D J. Ostrowski, Kontury, s. 58. 
21 Tenże, Interpretacje, Zrąb 1933, t. 15, s. 87. 
22 F. Sadowski, Szkola a fetyszyzm państwowy, t. 16, s. 96. 
2J J. Szmyd, Psychologiczny obraz religijności i mistyki. Z barkm psychologów polskich, Kraków 
1996, s. 61. 
24 M. Janion, Polski korowód, [w:] Mity i stereotypy w dziejach Polski, red. J. Tazbir, 
Warszawa 1991, s. 188; W. Wrzesiński, Polska mitologia polityczna XIX i XX wieku, [w:] Polskie 
mity polityczne XIX i XX wieku, red. tenże, t. 9, Wrocław 1994, s. 5-22. 
25 S. Czerwiński, op. cit., s. 20. 
26 S. Łempicki, Polskie tradycje wychowawcze, Warszawa 1936, s. 215-216. 
27 L. Caro, Ku nowej Polsce, Lwów 1923; tenże, Potrzeba poczucia państwowego u nas, Kraków
>>>
44 


Krzysztof Jakubiak 


Należy stwierdzić, że główna teza pedagogów reprezentujących kierunek 
"irracjonalny" o samoistnym bycie państwa mogła w konsekwencji prowadzić 
w praktyce wychowawczej do bierności, podporządkowania się i służenia 
jednostki owemu "absolutnemu bytowi", do schematyzmu i bezkrytycznego 
poddawania się interesom państwa, które w rzeczywistości były powiązane 
z interesami oraz celami politycznymi określonej grupy rządzącej państwem. 
Możliwe było także inne niebezpieczeństwo. Mogło mieć ono miejsce wówczas, 
gdyby mitowi państwa w rzeczywistości wychowawczej towarzyszył lęk społeczny 
rodzący nietolerancję, będącą z kolei podstawą dogmatyzmu. Wychowanie 
państwowe mogło w praktyce edukacyjnej wyzwolić takie właśnie zjawiska. 
Teorię tłumaczącą mechanizm funkcjonowania tych zjawisk sformułował 
Milton Rokeach, a przyswoił polskiej literaturze socjologicznej Andrzej 
MalewskF8. 
Posługując się wcześniej tu przywołaną nomenklaturą L. Chmaja, do 
twórców i przedstawicieli kierunku "pozytywnego" w wychowaniu państwowym 
należy zaliczyć socjologów i reprezentantów pedagogiki socjologicznej, m.in.: 
Jana Stanisława Bystronia 29 , Józefa Chałasińskieg0 30 , Zygmunta Mysłakow- 
skieg0 3l , Kazimierza Sośnickiego 32 i Floriana Znanieckieg0 33 . Włączyli się oni 
do dyskusji nad wychowaniem państwowym w drugim z wymienionych tu 
wcześniej okresów kształtowania omawianej koncepcji, kiedy to jej główne 
założenia i postulaty w zasadzie były już sformułowane (głównie przez 
pedagogów związanych ze "Zrębem") i przechodzono po wydaniu w 1932 r. 
ustaw szkolnych do zadań realizacyjnych - urzeczywistnienia w praktyce 
oświatowej idei wychowania państwowego. Niemniej władze oświatowe dopusz- 
czały dyskusje, a nawet krytykę oraz twórcze rozwijanie i kształtowanie 
programu wychowania państwowego. Z tych możliwości, wobec widocznych 
słabości teoretycznych sanacyjnej koncepcji wychowawczej, wymienieni tu 


1924; tenże, Solidaryzm,jego zasady, dzieje i zastosowanie, Lwów 1931; tenże, Zmierzch kapitalizmu, 
Poznań 1933; T. Seidler, lednostka- państwo-rząd, Warszawa 1934; T. Dzieduszycki, O teorię 
nowoczesnej sprawnej państwowości, Warszawa 1928; W. L. Evert, Demokracja na wirażu. Teka 
państwowca, z. 1, Warszawa 1934. 
21 A. Malewski, Nietolerancja, dogmatyzm i lęk. Analiza teorii Miltona Rokeacha, [w:] tenże, 
O nowy ksztalt nauk spolecznych. Pisma zebrane, Warszawa 1975, s. 249-273. 
29 J. S. Bystroń, Wychowanie państwowe, Kultura Pedagogiczna 1933, nr 2, s. 97 -111. 
3D J. Chałasiński, Państwo i wychowanie państwowe. Uwagi socjologiczne, Kultura Pedagogiczna 
1933, nr 4, s. 380-407. 
31 Z. Mysłakowski, Wychowanie państwowe a narodowe, Muzeum 1931, z. 1, s. 1-13; z. 2, s. 
65 - 75; tenże, Mit przeszlości i mit przyszlości w idei ojczyzny, Wiedza i Życie 1933; tenże, Państwo 
a siły spoleczne, Kultura i Wychowanie 1934, z. 1, s. 10-19; tenże, Państwo a wychowanie, 
Warszawa 1935. 
32 K. Sośnicki, Podstawy wychowania państwowego, Lwów- Warszawa 1933; tenże, Kierunek 
polityczny państwa a organizacja szkolnictwa, Kwartalnik Pedagogiczny 1934, nr 3-4; tenże, 
Najogólniejsze idee wychowawcze a kierunek polityczny państwa, K wartaJnik Pedagogiczny 1935, nr l. 
33 F. Znaniecki, Kult państwa, Wiedza i Życie 1936, z. 6-7, s. 336-362.
>>>
Kategoria państwa w kształtowaniu koncepcji wychowania... 


45 


uczeni, nie związani formalnie z funkcjonującymi wówczas zespołami ideowymi, 
skorzystali. 
Państwo było dla nich "organizacją społeczną, miejscem geometrycznym 
możliwości daleko idących kompromisów"34 klasowych, światopoglądowych 
i politycznych. J. S. Bystroń i J. Chałasiński, przeprowadzając w swych pracach 
socjologiczną analizę pojęcia państwa, jednoznacznie odrzucali w tym kontekście 
metafizyczne pojmowanie państwa jako bytu samoistnego w sensie ontologicz- 
nym, mającego własne istnienie i cele, niezależnie od tworzących je jednostek. 
Krytykowali tym samym rozumienie wychowania państwowego jako formy 
ingerencji państwa w sprawy wychowania oraz "wychowanie dla państwa". 
Reprezentatywne dla tego nurtu było twierdzenie sformułowane przez J. S. 
Bystronia mówiące, że "wychowanie państwowe obejmuje w n aj szerszym ujęciu 
przygotowanie do samodzielnego wysiłku w jakimkolwiek terenie pracy 
społecznej skoordynowanej z działalnością państwa 3s . 
Również F. Znaniecki jednoznacznie odrzucał ideologiczne pojmowanie 
państwa jako absolutu "wobec którego jednostki i ugrupowania są tylko 
relatywne"36. Z punktu widzenia socjologii traktował państwo jako społeczną 
grupę terytorialną, będącą zrzeszeniem zdolnych do zbiorowego działania 
ludzi, których łączą wspólne wartości 37 . Społeczną realizację postulatów 
kultu państwa, wyrażającą się m.in. w traktowaniu przez obywateli i grupy 
społeczne państwa jako wartości najwyższej, a dobro państwa jako osta- 
tecznego sprawdzianu wszelkiego działania jednostek i grup funkcjonujących 
w jego obrębie, uważał za nieefektywną w przypadku narzucenia ich spo- 
łeczeństwu przez władze. F. Znaniecki w swoim studium zajął się określeniem 
koniecznych zmian, jakie powinny nastąpić w strukturze społecznej państwa, 
aby postulaty jego kultu mogły zostać urzeczywistnione. Jako podstawowy 
warunek pełnej realizacji ideologii państwowej uważał potrzebę transformacji 
ówcześnie panującego stosunku prawnego między państwem a obywatelem 
na stosunek moralny, sankcjonujący podmiotowość każdej jednostki. Wraz 
ze zmianą struktury i funkcjonowania państwa, F. Znaniecki podkreślał 
wyłaniającą się konieczność postawienia nowych jakościowo zadań przed 
wychowaniem, aby było ono zdolne kształtować odpowiednie dyspozycje 
emocjonalne i wolicjonalne samodzielnego "udziału młodzieży w zadaniach 
państwowych"38. Nowatorskie tezy zawarte w studium naszego wybitnego 
socjologa nie zostały, w okresie wzrastających w Polsce tendencji totalitarnych, 
uwzględnione przez władze polityczne i oświatowe w kształtowaniu ideologii 
i programu wychowawczego sanacji. 


34 L. Chmaj, op. cit., s. 15. 
35 J. S. Bystroń, op. cit., s. 106. 
36 F. Znaniecki, op. cit., s. 336. 
37 Tamże, s. 339-341. 
31 Tamże, s. 358.
>>>
46 


Krzysztof Jakubiak 


Również Zygmunt Mysłakowski dystansował się, jak sam to określił, od 
"teologicznego pojęcia państwa przez wielkie p,,39 oraz od endeckiej koncepcji 
narodu jako "najwyższego dobra na ziemi"40. Traktując spór endecko-piłsud- 
czykowski jako historyczny, nie dostrzegał realnych podstaw przeciwstawiania 
sobie konstytutywnych wartości ideowo-wychowawczych, co uważał w państwie 
suwerennym wręcz za nieporozumienie. Z. Mysłakowski poprzez wprowadzenie 
pojęcia "mitu" próbował pogodzić obie koncepcje. W związku z tym jako punkt 
wyjścia refleksji nad wychowaniem państwowym Z. Mysłakowski uczynił trzy 
pojęcia: naród, ojczyznę i państwo. Tym co je miało łączyć i stanowić o istocie 
wychowania, miał być mit w ogóle, a narodowy i ojczyzny w szczególności 4l . 
Wyrażając przekonanie o istnieniu u Polaków niedostatku tradycji przywią- 
zania się do swego państwa, bowiem jak twierdził, degeneracja poczucia 
państwowego w Polsce sięga początków XVII w., oraz ze względu na fakt 
istnienia wielonarodowościowej struktury społeczeństwa, Z. Mysłakowski, 
kierując się tymi względami, wyraźnie opowiadał się jako zwolennik wychowania 
państwoweg0 42 . Tak sformułowana argumentacja w pełni odpowiadała głoszo- 
nym przez piłsudczyków motywom uzasadniającym potrzebę realizacji tej 
koncepcji wychowawczej. Państwo pojmowane przez Z. Mysłakowskiego przede 
wszystkim jako narzędzie uspołecznienia, niezależne od jakiegokolwiek mitu, 
przedstawiało według niego nieograniczone możliwości dla twórczości społecznej 
jednostek i grup, mogąc pracować na rzecz różnych mitów. Dlatego właśnie ono 
- twierdził - jest szczególnie predysponowane do tworzenia się w najszerszym 
zakresie nadindywidualnych struktur, które są fundamentem osobowości 
i wychowania 43 . Twierdzenie o potrzebie przyznania państwu znaczących 
kompetencji w wychowaniu, które rozumiał jako przekazywanie mitów 44 , 
opierał na przekonaniu, iż dzięki temu zapewni sobie ono trwałość i ciągłość 
w życiu kolejnych pokoleń. 
Podobnie jak wymienieni tu uczeni, również Kazimierz Sośnicki ujmował 
zagadnienie wychowania państwowego, jego cele i treści z punktu widzenia 
pedagogiki socjologicznej. W swych wystąpieniach z lat 1928-1932, które 
złożyły się na książkę pt. Podstawy wychowania państwowego (Lwów 1933), 
wprowadził do teorii wychowania pojęcie etosu. Rozumiał przez nie "zbiór 
zasad, które kierują powstawaniem, przebiegiem i rozwiązywaniem kolizji"4s. 
Źródłem różnych kolizji jest zawsze indywidualność wchodzących z sobą 
w różnorakie relacje ludzi. Dowodził, że rozwiązywaniu kolizji służą trzy 


39 Z. Mysłakowski, Państwo a wychowanie, Warszawa 1935, s. 6-7, 40, 42-43,117. 
40 Tamże, s. 116. 
41 Tamże, s. 6-7,17. 
42 Tamże, s. 44-45. 
43 Tamże, s. 42-43. 
44 Tamże, s. 24-25. 
u K. Sośnicki, Podstawy, s. 58.
>>>
Kategoria państwa w kształtowaniu koncepcji wychowania... 


47 


rodzaje etosów, a mianowicie: etos moralny, grupowy i państwowy, z których 
za najważniejszy uważał ten ostatni. Z tego też powodu pierwsze miejsce zalecał 
przyznać celom wychowania państwowego, które jak sądził, prowadzą człowieka 
do tego, że jest zdolny przyswoić i przeżywać etos państwowy w jego 
naj głębszych treściach, czyli rozumowo, emocjonalnie i wolicjonalnie, a tym 
samym kształtować patriotyzm państ wowy 46. 
Mit w poglądach Z. Mysłakowskiego odgrywał podobną rolę, jak etos 
w zapatrywaniach teoretycznych K. Sośnickiego. Także subiektywnie tłumaczył 
przyczyny kolizji, doszukując się ich źródeł w indywidualności człowieka 47 . 
Podobnie też obydwaj pedagodzy nie wiązali koncepcji wychowania państwo- 
wego bezpośrednio z żadną obowiązującą wówczas ideologią polityczną, 
uznając je bowiem za zmienne, ani też z bieżącymi potrzebami i życiem 
określonego państwa. 
Przedstawiciele nurtu "pozytywnego" w kształtowaniu podstaw teoretycz- 
nych wychowania państwowego wykazywali w swych pracach słabości metafi- 
zycznej koncepcji państwa oraz oddzielali liczne hasła agitacyjne od tez 
programowych, uzasadnianych naukowo: filozoficznie, socjologicznie i psycho- 
logicznie. Ponadto, oprócz sprecyzowania i metodologicznego uporządkowania 
założeń koncepcji wychowania państwowego, przyczynili się także do jej 
głębszego uzasadnienia, wykraczającego poza doraźne wymagania aktualnej 
racji stanu. Poglądy pedagogów i socjologów związanych z drugim spośród 
wyróżnionych tu orientacji, akceptując ideę wychowania państwowego, akcen- 
towały jednocześnie aktywność, świadomą twórczość jednostek i ich pod- 
miotowość oraz koordynację wysiłków obywateli w pracy dla dobra państwa. 


46 F. W. Araszkiewicz, ldealy wychowawcze Drugiej Rzeczypospolitej, Warszawa 1978, s. 216; 
H. Gajdamowicz, Teoria wychowania i nauczania Kazimierza Sośnickiego w świetle zalożeń 
pedagogiki filozoficznej, Łódź 1997, s. 82 i n.; W. Jamrożek, Wychowanie obywatelskie w Drugiej 
Rzeczypospolitej. Geneza i rozwój, [w:] Wychowanie obywatelskie. Studium teoretyczne, porównawcze 
i empiryczne, red. Z. Melosik i K. Przyszczypkowski, Toruń-Poznań 1988, s. 79. 
47 F. W. Araszkiewicz, op. cit., s. 225.
>>>

>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


MICHAŁ STRZELECKI 
WSP Bydgoszcz 


Wizerunek społeczeństwa polskiego w myśli politycznej 
piłsudczyków w latach 1918-1935 


W opublikowanym W 1988 r. pierwszym tomie Dzienników Marii Dąbrow- 
skiej, będących zapisem osobistych przeżyć pisarki, a także zbiorem jej opinii 
o wydarzeniach, których była uczestniczką bądź świadkiem, pod datą 17 maja 
1926 r. odnaleźć można następującą konstatację: "...stała się w Warszawie rzecz 
przeraźliwa i wspaniała zarazem, jakby rozdział z historii greckiej. Rewolucja 
wojskowa o ideał moralny. Dokonał jej Piłsudski, za którym stanęło całe 
wojsko, cała ulica, cały dół społeczeństwa. [...] Na razie został postawiony 
postulat czysto moralny: nie wolno igrać z honorem żołnierza, rozkradać 
mienia narodu, ani żyć pozorami na pokaz. Starły się w Polsce dwa narody 
moralne. Jeden naród twórczości i doskonalenia się, docierający do istoty 
zagadnień, i drugi naród - naród kłamstwa. [...] Zostały stworzone warunki 
dla nowego życia"l. 
Tę idealistyczną i emocjonalną ocenę istoty oraz przewidywanych konsek- 
wencji zamachu majowego, sformułowaną przez osobę blisko związaną 
z liberalnymi środowiskami opiniotwórczymi popierającymi zamysł przewrotu, 
żonę członka Polskiej Partii Socjalistycznej, legionisty i wolnomularza Mariana 


l M. Dąbrowska, Dzienniki, wybór, wstęp i oprac. T. Drewnowski, t. 1: 1914 -1932, Warszawa 
1988, s. 179 -180. 


7 _ WYCł-ł(")'ł.'ANIE
>>>
50 


Michał Strzelecki 


Dąbrowskiego, a po jego śmierci w 1925 r. towarzyszkę życia przyjaciela Józefa 
Piłsudskiego oraz mistrza Wielkiej Loży Narodowej Stanisława Stempowskiego, 
przyjaźniącą się m.in. z Juliuszem Kadenem-Bandrowskim oraz Henrykiem 
Józewskim, uznać należy za wierne odzwierciedlenie nastrojów i dążeń 
piłsudczyków w maju 1926 r. 
Opinia pisarki jest również wyrazem powszechnie akceptowanej wówczas 
przez współpracowników i zwolenników J. Piłsudskiego negatywnej oceny cech 
i postaw społeczeństwa polskiego, mającej znamiona stereotypu, a więc częściowo 
sprzecznej z faktami, odwołującej się przede wszystkim do świadomości 
potocznej i będącej wyrazem określonej postawy emocjonalnej, chociaż 
jednocześnie zawierającej elementy wiedzy i doświadczenia społecznego, 
uwarunkowanej historycznie i przez to względnie trwałej, a w konsekwencji 
tworzącej subiektywną wizję istniejącej rzeczywistoścF. 
Cezurę początkową artykułu wyznacza odzyskanie przez Polskę niepodle- 
głości oraz przejęcie władzy przez J. Piłsudskiego. Tym samym środowisko 
polityczno-wojskowe skupione wokół Tymczasowego Naczelnika Państwa, 
mimo pewnego zróżnicowania poglądów oraz braku formalnych, skrysta- 
lizowanych i jednolitych struktur organizacyjnych, stało się istotnym, chociaż 
nie decydującym, podmiotem polityki suwerennej Polski, a formułowane przez 
nie oceny kondycji społeczeństwa polskiego oraz wynikające z nich wskazania 
ważnym czynnikiem określającym podejmowane przez władze decyzje oraz 
rozwój wydarzeń politycznych. 
Cezurę końcową natomiast wyznacza śmierć J. Piłsudskiego w maju 1935 r., 
która przyspieszyła nie tylko ostateczną dekompozycję różnych grup politycz- 
nych, spajanych dotąd autorytetem dawnego Komendanta, ale także proces 
różnicowania się formułowanych przez nie charakterystyk społeczeństwa 
polskiego. Należy przy tym zauważyć, iż istotnym czynnikiem wspomagającym 
wspomniane przemiany była wzrastająca w latach trzydziestych aktywność 
przedstawicieli "pokolenia Polski niepodległej". 
Analizując opinie dotyczące postaw i zachowań Polaków, które znalazły 
odzwierciedlenie w dokumentach programowych grup politycznych współ- 
tworzących środowisko piłsudczykowskie 3 , pismach politycznych i przemówie- 
niach jego czołowych przedstawicieli, a także w licznych artykułach prasowych, 
poszukiwałem odpowiedzi na następujące pytania: 


2 Cz. Maj, Stereotypy w kulturze politycznej społeczeństwa polskiego, [w:] Tradycje i współczesność 
kultury politycznej w Polsce (1918-1990), pod red. E. Olszewskiego, Lublin 1991, s. 164; zob. także 
D. Piontek, Stereotyp: geneza, cechy i funkcje, [w:] W kręgu mitów i stereotypów, pod red. 
K. Borowczyka i P. Pawełczyka, Poznań- Toruń 1993. 
3 W latach II Rzeczypospolitej współtworzyli je działacze oraz publicyści społeczno-polityczni 
posiadający w większości wspólną przeszłość wojenną, co wiązało się z ich aktywnością w Legionach 
oraz Polskiej Organizacji Wojskowej. Istotnym czynnikiem integrującym to środowisko był więc 
etos kombatancki oraz dyspozycyjność wobec J. Piłsudskiego; zob. J. Faryś, Pilsudski i pilsudczycy. 
Z dziejów koncepcji polityczno-ustrojowej (1918-1939), Szczecin 1991, s. 5-6.
>>>
Wizerunek społeczeństwa polskiego w myśli politycznej... 


51 


a) Jakie były źródła i czynniki determinujące proces kształtowania SIę 
obrazu społeczeństwa polskiego w myśli politycznej piłsudczyków? 
b) Jakie cechy przypisywano Polakom? 
c) W jakim stopniu ocena zachowań Polaków wpływała na opinie reprezen- 
tantów obozu piłsudczykowskiego dotyczące instytucji ustrojowych oraz 
różnorodnych form aktywności politycznej? 
d) Jakie funkcje pełniły stereotypy społeczne i polityczne, znajdujące swoje 
odzwierciedlenie w myśli politycznej analizowanego środowiska? 
e) W jaki sposób piłsudczycy dążyli do upowszechnienia i wzmocnienia 
odbioru swych poglądów i opinii w społeczeństwie? 
Stereotypowa ocena społeczeństwa polskiego jako całości, bądź po- 
szczególnych tworzących je grup społecznych, a także określonych instytucji 
i mechanizmów życia politycznego, jest cechą charakterystyczną myśli 
politycznej wszystkich głównych orientacji okresu międzywojennego, będąc 
zazwyczaj punktem wyjścia i uzasadnieniem dla formułowanych przez 
nie wizji urządzenia niepodległego państwa oraz podejmowanych działań. 
W istotnym stopniu stanowi ona również odzwierciedlenie świadomości 
historycznej i doświadczeń dwóch generacji Polaków, współtworzących 
zręby II Rzeczypospolitej: "pokolenia niepokornych" oraz "pokolenia 
przclomu". 
Przedstawiciele obu wspomnianych pokoleń, aczkolwiek nie wszyscy, 
wyrastali w atmosferze buntu przeciwko zastanej rzeczywistości politycznej 
i społecznej, który stał się ich przeżyciem generacyjnym, bez względu na 
istniejące między nimi różnice zapatrywań oraz odmienne, postulowane drogi 
realizacji ich zamierzeń. Uzasadnienia dla dokonywanych wyborów poszukiwali 
w selektywnie interpretowanej przeszłości oraz własnych doznaniach, które 
determinowały również formułowaną przez nich ocenę postaw i poglądów 
Polaków, odbiegających od ich wyobrażeń i przyjętego systemu wartości. 
Decydującą rolę w procesie tworzenia tożsamości ideowej piłsudczyków, 
a także obrazu społeczeństwa polskiego odegrała tradycja romantyczna. Dla 
czołowych ich reprezentantów była ona przesłaniem nadrzędnym, wyznacz- 
nikiem idei i wartości absolutnych oraz niepodważalnych, podporządkowanych 
orientacji niepodległościowej, jak również zbiorem wzorów heroicznych za- 
chowań, inspirując tym samym podejmowane przez nich działania oraz 
determinując ocenę istniejącej rzeczywistości społecznej i politycznej. 
W jej propagowaniu trudną do przecenienia rolę odegrała postawa 
J. Piłsudskiego, wychowanego w kulcie twórców polskiej literatury romantycznej 
i powstań narodowych. On sam, wspominając w 1903 r. atmosferę domu 
rodzinnego, pisał: "Od najwcześniejszego dzieciństwa zaznajamiano nas 
z utworami naszych wieszczów [...]. Ten patriotyzm rewolucyjny nie miał 
określonego kierunku społecznego. Matka z naszych wieszczów najbardziej
>>>
52 


Michał Strzelecki 


lubiła Krasińskiego, mnie zaś od dzieciństwa zachwycał Słowacki, który był dla 
mnie pierwszym nauczycielem zasad demokratycznych"4. 
O tym, iż nie był on odosobniony w fascynacji utworami autora Kordiana 
świadczą słowa Michała Sokolnickiego, który w wydanej w 1909 r. broszurze 
zatytułowanej Juliusz Słowacki wychowawcą narodowym następująco charak- 
teryzował znaczenie poezji wieszcza: "u .przeniknąwszy całą młodość, podnosząc 
ród człowieczy, budzi ona i porywa do wielkich prac duchowych cały naród: nie 
kastę, nie klasę, nie grupę i nie partię, lecz całe nowe narodu pokolenia. [...] 
Wszyscy robotnicy narodowego dzieła, czyniący rękami czy głową dla wspólnoty, 
prowadzą ten wielki korowód ciał, stających się wciąż duchami, duchów 
lecących coraz wyżej"5. 
Włączając się w nurt wydarzeń I wojny światowej, zwolennicy J. Piłsudskiego 
nie posiadali sprecyzowanej wizji przyszłego państwa polskiego. Zastępowały ją 
emocjonalny stosunek do niepodległości oraz ściśle związany z nim kult czynu 6 . 
Źródłem inspiracji był dla nich osamotniony, romantyczny bohater, zmagający 
się z brakiem zrozumienia, biernością mas, lecz mimo to gotowy do złożenia 
ofiary życia w imię realizacji swojego ideału - wolnej Polski. Wierność 
wskazaniom literatury romantycznej traktowali natomiast jako miernik wartości 
jednostki i zbiorowości, a także jako nakaz i drogowskaz moralny, co 
prowadziło do generalnej krytyki postaw i orientacji odmiennych, a w konse- 
kwencji do odrzucenia zachowań ugodowych. 
Uproszczone postrzeganie rzeczywistości przez piłsudczyków wzmogło się 
w początkowych miesiącach I wojny światowej, gdy wkraczając do Królestwa 
Polskiego, spotkali się z rezerwą społeczeństwa i brakiem zrozumienia dla 
swoich działań 7 . Przyjęcie, jakiego doznali, przyczyniło się niewątpliwie do 
wewnętrznego skonsolidowania grupy, a także umocniło wśród jej członków 
poczucie wyjątkowości oraz przekonanie, iż są jedynymi depozytariuszami 
tradycji romantycznej, a w konsekwencji realizatorami misji odbudowy 
niepodległej Rzeczypospolitej. Najpełniejszy wyraz przeświadczenie to znalazło 
w jednej ze zwrotek "Marsza Pierwszej Brygady": 
"Nie chcemy już od was uznania, 
Ni waszych słów, ni waszych łez, 
Skończył się już czas kołatania, 
Do waszych serc, połóżmy kres" 8 . 


4 J. Piłsudski, Jak stalem się socjalistą, [w:] tenże, Pisma zbiorowe, t. 2, wstęp i oprac. 
L. Wasilewski, Warszawa 1937, s. 46. 
s Cyt. za: L. Kamiński, Romantyzm a ideologia. Główne ugrupowania polityczne Drugiej 
Rzeczypospolitej wobec tradycji romantycznej, Wrocław - Warszawa - Kraków - Gdańsk 1980, s. 21. 
6 R. Wapiński, Pokolenia Drugiej Rzeczypospolitej, Wrocław-Warszawa-Kraków 1991, s. 
174; zob. także: L. Hass, Pokolenia inteligencji polskiej, Łowicz 1997, s. 14; J. Faryś, op. cit., s. 10 -ll. 
7 Szerzej: R. Wapiński, op. cit., s. 182-185. 
I Cyt. za: L. Kamiński, op. cit., s. 23.
>>>
Wizerunek społeczeństwa polskiego w myśli politycznej... 


53 


Upowszechniona wśród piłsudczyków w latach I wojny światowej emo- 
cjonalna i negatywna ocena Polaków była zatem konsekwencją romantycznej 
i idealistycznej wizji odrodzenia Polski, a także ich wojennych doświadczeń. 
Znalazła ona odzwierciedlenie w rozmowie J. Piłsudskiego z Władysławem 
Baranowskim, przeprowadzonej na początku 1917 r., w której Komendant 
zarzucił społeczeństwu bierność, tchórzostwo, brak wyższych aspiracji ducho- 
wych i moralnych, butę, gotowość do ustępstw i kompromisów, a w konsekwencji 
służalczość wobec zaborców 9 . Z opinią tą koresponduje pogląd Stanisława 
Baczyńskiego, który konstatując korupcję, zanik entuzjazmu patriotycznego 
oraz demoralizację duchową Polaków, stwierdzał: "Powiedzmy więc szczerze 
sami sobie, że niegodni byli ojcowie nasi lat przedostatnich piastować dziedzictwa 
przeszłych walk o niepodległość i dziś dla nas nie mogą stanowić probierza 
czynu. Wychowanie w bezwładzie popowstaniowym, w tchórzliwej reakcji nie 
daje nam gwarancji wytrwałości dogorywającego pokolenia, jego godnej 
postawy do końca i czynów męskich"lO. 
Analiza poglądów piłsudczyków w pierwszych latach powojennych pozwala 
na konstatację, iż mimo odzyskania niepodległości w formułowanych wówczas 
charakterystykach nadal dominowały akcenty krytyczne. Zjawisko to wynikało 
z niedoceniania wojennych zasług środowiska, uważającego siebie za elitę 
moralną, a także z rozczarowania własnym państwem, które, jak zauważył 
Krzysztof Kawalec: "...okazało się czymś innym niż wcześniejsze jego idealizo- 
wane wizerunki. Nie położyło kresu wyzyskowi i krzywdzie, nie czyniło zadość 
ideałom sprawiedliwości, tolerowało łajdactwa i podejrzane kariery. Co gorsza, 
odzyskanie państwa nie zmieniło ludzkich obyczajów, nie uczyniło ich 
lepszymi"ll. 
W toku toczącej się wówczas dyskusji o niedawnej przeszłości, będącej 
w istocie rzeczy sporem o legitymację polityczną oraz podstawy ideowe 
odbudowywanego państwa, środowisko skupione wokół dawnego Komendanta 
coraz mocnej akcentowało negatywne zachowania Polaków w okresie zaborów 
oraz w latach walki o własne państwo. Podkreślano zwłaszcza brak aktywności 
w działaniach niepodległościowych, a także zanik cech żołnierskich i szerzenie 
się postaw konformistycznych. Charakterystyczna jest w tym kontekście opinia 
Tadeusza Hołówki, wówczas piłsudczyka i jednocześnie członka władz central- 
nych PPS, a w okresie późniejszym posła z listy Bezpartyjnego Bloku Współpracy 
z Rządem, który w książce dedykowanej Adamowi Kocowi, póżniejszemu 
organizatorowi Obozu Zjednoczenia Narodowego, podkreślając upadek ducha 
Polaków w II połowie XIX w., następująco opisywał dominujące wówczas 
wzorce osobowe: 


g W. Baranowski, Rozmowy z Piłsudskim 1916 -1931, Warszawa 1938, s. 49. 
10 Akst (Stanisław Baczyński), Wódz i naród, Warszawa 1917, s. 7. 
II K. Kawalec, Wizje ustroju państwa w polskiej myśli politycznej lat 1918-1939. Ze studiów 
nad dziejami polskiej myśli politycznej, Wrocław 1995, s. 30.
>>>
54 


Michał Strzelecki 


"Bohaterem narodowym staje się nie emigrant na obczyźnie kujący nową 
broń dla wyzwolenia narodu, nie emisariusz, budzący lud do świadomego życia, 
lecz komiwojażer łódzki, czyniący w Rosji "podboje przemysłowe i handlowe", 
lub inżynjer [tak w oryginale - przyp. M. S.], gdzieś w Syberji na budowie 
kolei, przy pomocy łapówek i kradzieży, robiący majątek"12. 
Z poglądem powyższym koresponduje opinia Stanisława Bukowieckiego, 
polityka reprezentatywnego w okresie późniejszym dla grupy Związku Naprawy 
Rzeczypospolitej, w której również podjął on próbę zdefiniowania postaw 
Polaków: "Niewola z jej koniecznością przystosowania się do tak okropnych 
warunków [zaborów - przyp. M. S.], z koniecznością obchodzenia nakazów 
i zakazów wrogiej władzy, z niemożnością przynajmniej w ostatnich lat 
dziesiątkach podniesienia szczerego głosu protestu, wytworzyła w społeczeństwie 
polskiem ogromną dozę oportunizmu i wogóle [tak w oryginale - przyp. M. S.] 
spaczyła i obniżyła charaktery" 13 . 
Przytoczone uwagi odzwierciedlają główne elementy charakterystycznego 
dla piłsudczyków w pierwszych latach niepodległości sposobu postrzegania 
zachowań Polaków w przededniu oraz w trakcie I wojny światowej. Decydujący 
wpływ wywarł nań J. Piłsudski, stanowiący dla dawnych legionistów i peowiaków 
najwyższy wzorzec moralny i obywatelski, którego powojenne, tożsame 
z wcześniejszymi, poglądy najpełniej odzwierciedla stwierdzenie z 1924 r.: 
"Tutaj bowiem [na ziemiach polskich - przyp. M. S.] olbrzymia większość 
obywateli i obywatelek Polski była tylko biernym, wystraszonym tłumem ludzi, 
na których plecach, kosztem ich życia i mienia, odbywali inni swe eksperymenty 
wojenne. Na całej prawie przestrzeni naszego kraju miljonowe armje [tak 
w oryginale - przyp. M. S.] obu przeciwników przetańczyły parokrotnie 
krwawego kontredansa, uważając Polaków raczej za mierzwę wojny, niż za 
aktorów dziejowej tragedji"14. 
Wyrażane przez piłsudczyków sądy, znajdujące swe odzwierciedlenie zarówno 
w wypowiedziach ich reprezentantów, jak również w publicystyce politycznej, 
cechowały się dużym ładunkiem emocjonalnym oraz uproszczonym i dipolarnym 
opisywaniem i wyjaśnianiem rzeczywistości, nie wnikającym w istotę zagadnienia. 
Odwoływały się ponadto do świadomości potocznej, symboli oraz negatywnych 
doświadczeń osób współtworzących środowisko piłsudczykowskie, wzmoc- 
nionych rozczarowaniami wojennymi, czego konsekwencją był ich subiektywizm. 
Zasadne wydaje się również stwierdzenie, iż sposób charakteryzowania zachowań 
Polaków w latach walk o wolną Rzeczypospolitą był spontanicznym wyrazem 
ówczesnego idealizmu grupy, braku zrozumienia skomplikowanych uwarun- 
kowań procesu odzyskiwania przez Polskę suwerenności państwowej, ale 
jednocześnie istotnym czynnikiem konstytuującym i integrującym środowisko. 


12 T. Hołówko, Oficer polski, Warszawa [b.d.w.], s. 88. 
13 S. Bukowiecki, Polityka Polski niepodleglej. Szkic programu, Warszawa 1922, s. 231. 
14 J. Piłsudski i Miles, Naczelni wodzowie, Warszawa 1924, s. 34-35.
>>>
Wizerunek społeczeństwa polskiego w myśli politycznej... 


55 


Nie przypadkiem zatem powyższy sposób postrzegania wojennej rzeczywistości 
pozostawał ważnym punktem odniesienia w rozważaniach zwolenników 
Komendanta do końca II Rzeczypospolitej 15. 
Funkcjonująca w świadomości piłsudczyków negatywna i zgeneralizowa- 
na ocena postaw społeczeństwa polskiego w latach 1914 -1918 przenoszona 
była również do rozważań o jego aktualnej kondycji. Podkreślano brak 
umiejętności organizacyjnych Polaków, zgodności, zainteresowania własnym 
państwem, wybujały indywidualizm oraz wyrastające z niego egoizm 
i prywatę. 
Postawy te oraz wynikające z nich zagrożenia obrazowo scharakteryzował 
na łamach powstałego w 1922 r. miesięcznika "Droga" Kazimierz Kosiński: 
"Ta chwila obecna polska to otchłań wyuzdanego egoizmu, którą zapełnia się 
plotką, to bezkarność i syk węży, obelg do zapamiętania się w krzyku. 
A młodzież polska od lat dziecinnych swoich połyka truciznę nienawiści, 
dziecko polskie dziś od pierwszych chwil świadomych swego życia widzi jedynie 
kurczowo zaciśnięte pięści naokoło siebie w domu; tą nienawiścią rośnie 
i oddycha"16. 
Podobną ocenę polskiego życia zbiorowego po odzyskaniu niepodległości 
sformułowano w deklaracji powstałej w 1924 r. i skupiającej piłsudczyków 
Konfederacji Ludzi Pracy. Konstatując powrót społeczeństwa do naj smutniej- 
szych tradycji historycznych, gdy zanikał autorytet państwa, jej autorzy 
zarzucali Polakom zanik postaw społecznikowskich, obniżanie się poziomu 
kultury narodowej, nieznajomość problemów życia gospodarczego, krytykę 
postaw propaństwowych oraz brak szacunku dla realnych programów naprawy 
sytuacji. Oceniając stan społecznej i państwowej egzystencji Polaków oraz 
nawiązując do romantycznej frazeologii i symboliki, stwierdzano wprost: 
"Wszystko natomiast co jest pasożytowaniem, żerowaniem na organizmie 
państwowym i społecznym, wypływa dziś na powierzchnię, zyskując powodzenie 
i uznanie. Męty wypłynęły na wierzch, siły niszczycielskie, wyzbyte czci 
i sumienia, bogacą się cudzym wysiłkiem i cudzą pracą, szerząc demoralizację 
i podkopując grunt pod młodą państwowością polską. Imię ich Legjon [tak 
w oryginale - przyp. M. S.]. Paskarze i waluciarze, spekulanci giełdowi 
i polityczni, poszukiwacze koncesyj, karjerowicze wszelkich odcieni, polipy, 
wysysające soki żywotne narodu dla zaspokojenia swoich egoistycznych apetytów 
i napełnienia kieszeni, bez pracy, lecz kosztem Społeczeństwa i Państwa 
stanowią złowrogą siłę, nie cofającą się przed niczem, używającą wszelkich 


15 Zob.: W. Stpiczyński, Polska, która idzie, Warszawa 1929, s. 146-147; W. Rzymowski, 
Wwa/ce i burzy. Tadeusz Holówko na tle epoki, Warszawa 1933, s. 12-17; W. L. Evert, Musimy 
zwyciężyć, Warszawa 1933, s. 18; J. Starzewski, Obraz duszy, [w:] Idea i czyn Józefa Pilsudskiego, 
pod red. W. Sieroszewskiego, Warszawa 1934, s. 100; A. Skwarczyński, Wychowawca narodu, [w:] 
tamże, s. 189; tenże, Wskazania, Warszawa 1934, s. 126-127. 
16 K. Kosiński, Szkola, a czlowiek nowy w Polsce, Droga 1922, nr 3, s. 7.
>>>
56 


Michał Strzelecki 


środków dla osiągnięcia swych celów" 17 . Winę za powyższy stan rzeczy 
przypisywano tzw. pokoleniu niewoli, cechującemu się sposobem myślenia nie 
przystającym do nowej rzeczywistości, ugodowością, nadmierną skłonnością do 
kompromisów, a w konsekwencji pasywizmem. Pod jego adresem formułowano 
również zarzut szerzenia wzorców przyczyniających się do demoralizacji 
i rozkładu sił duchowych Polaków 18 . Szczególną krytykę kierowano zwłaszcza 
pod adresem inteligencji, decydującej o charakterze i postawach społeczeństwa, 
co wiązać należy z dużą popularnością wśród niej ugrupowań chrześcijań- 
sko-demokratycznych i narodowych. Oskarżając ją o ideowe wyjałowienie, 
niezdolność do twórczego wysiłku oraz życie przeszłością, przejawiające się 
w bezrefleksyjnym tradycjonalizmie, a także dążenie do utrzymania za wszelką 
cenę swej uprzywilejowanej pozycji, stwierdzano jednoznacznie: "Zdemoralizo- 
wana i zgniła zatruwa organy pracy politycznej i organy pracy gospodarczej. 
Póki nie przeoramy więc swojej niwy, wszelkie zasady, programy, projekty będą 
tylko makulaturą"19. 
Ten zgeneralizowany i w dużej mierze spontaniczny sposób opisywania 
społeczeństwa polskiego jako zbiorowości zacofanej, anachronicznej w swych 
zachowaniach oraz nietolerancyjnej, znajdujący odzwierciedlenie w publicystyce 
politycznej reprezentantów środowiska piłsudczykowskiego, szczególnie w okre- 
sie bezpośrednio poprzedzającym zamach majowy, w istotny sposób wpływał 
również na formułowaną przez nich krytyczną ocenę istniejących wówczas 
mechanizmów i sposobów organizowania życia politycznego. W moim przeko- 
naniu negatywny stereotyp Polaków można uznać zatem za nadrzędny, a tym 
samym generujący stereotypowy oraz wzajemnie współzależny wizerunek partii 
politycznych i demokracji parlamentarnej. 
Jego elementy odnaleźć można w rozważaniach wspomnianego już wcześniej 
S. Bukowieckiego, który konstatował postępującą degenerację polskiego życia 
partyjnego. Próbując wyjaśnić przyczyny tego negatywnego zjawiska, zauważał, 
iż współczesne polskie stronnictwa polityczne powstały w warunkach braku 
niepodległego państwa i wzajemnej rywalizacji o przywództwo nad narodem, 
stanowiąc dla swych członków wyraz najwyższej zbiorowości politycznej. Będąc 
odbiciem ówczesnej, niewolnej świadomości społecznej, wzmagały postrzeganie 
rzeczywistości przez pryzmat interesów i celów partyjnych, przy czym postawa 
ta, według autora, nie uległa zasadniczej zmianie po odzyskaniu niepodległości 20 . 
Poglądy S. Bukowieckiego odzwierciedlały dominujące wśród piłsudczyków 
przekonanie, iż naprawa stosunków w kraju wymaga gruntownego i radykalnego 


17 A. Bełcikowska, Stronnictwa i związki polityczne w Polsce. Charakterystyki, dane historyczne, 
programy, rezolucje, organizacje partyjne, prasa, przywódcy, Warszawa 1925, s. 819. 
II W. Stpiczyński, Kosztowna lekcja, Głos Prawdy, 10 IV 1926, nr 135, s. 210. 
Ig J. Husarski, Kapitalizm państwowy a rozbudowa gospodarcza Polski, Droga 1926, nr 3-4, 
s. 42. 
20 S. Bukowiecki, op. cit., s. 212- 213.
>>>
Wizerunek społeczeństwa polskiego w myśli politycznej... 


57 


przeobrażenia istniejących form aktywności zbiorowej, odrzucenia starych 
nawyków i idei oraz przebudowy świadomości społecznej. Korespondowały 
z nimi opinie akcentujące rozkład moralny partii politycznych, demagogiczny 
styl uprawiania polityki oraz koncentrowanie się na walce o władzę 
i Wpływy2l. 
Szczególnie obrazowo stan życia partyjnego na kilka miesięcy przed 
zamachem majowym opisywał W. Stpiczyński: "W interesie publicznym zaś 
leży przedewszystkiem [tak w oryginale - M. S.] poskromienie rozwydrzenia 
i zuchwalstwa wielu partyj, mafij i koteryj w sięganiu po własność całego 
narodu, zlikwidowanie preponderacji prywaty nad interesem publicznym, 
oddanie pod topór sprawiedliwości bezkarnego dotychczas wielkiego złodziej- 
stwa, oczyszczenie konstrukcji państwowej od szczytów do podstaw z pleśni 
marazmu, protekcjonizmu i korupcji"22. W konsekwencji zarzucano demokracji 
polskiej martwotę duchową, powierzchowność i odwoływanie się do schematów 
nieaktualnych w nowej rzeczywistości, jak również przyczynienie się do stagnacji 
Polski i jej małego znaczenia w Europie 23 . 
W podobnym tonie charakteryzowano instytucje ustrojowe, a zwłaszcza 
Sejm, którego krytyczny stan postrzegano jako konsekwencję przerostu 
partyjniactwa, jak również otumanienia i pierwotności mas; deklarowano przy 
tym akceptację samej istoty parlamentaryzmu 24 . 
Analiza myśli politycznej piłsudczyków w latach poprzedzających zamach 
majowy pozwala na stwierdzenie, iż znajdujące w niej odzwierciedlenie 
stereotypy, wzmacniane wydarzeniami politycznymi oraz wzrastającą rolą 
środowisk narodowych w kreowaniu polityki państwa, pozwalając opisać 
i zdefiniować aktualną rzeczywistość, w istotny sposób integrowały środowisko, 
a także stanowiły punkt wyjścia dla formułowanych przez nie postulatów 
politycznych i moralnych. O tym, iż posiadały one sporą siłę oddziaływania, 
świadczy ocena Kazimierza Świtalskiego, dotycząca sytuacji kraju w przededniu 
zamachu majowego, sformułowana w 1948 r., a więc dwadzieścia dwa lata pp 
przejęciu władzy przez zwolenników J. Piłsudskiego: "Bezsensowna była wielka 
ilość ugrupowań politycznych, z których żadne nie mogło wylegitymować się 
jakimś szerszym poparciem opinii. Organizacje ich były liche. Wpływy 
propagandowe nikłe. Olbrzymia przewaga warstw dość biernych, a jeszcze 
większa ilość obywateli niezdolnych do orientowania się w zagadnieniach 
- dawało w rezultacie to, że ta drobna, skłócona garstka ludzi parających się 


21 A. Płomieńczyk, Partje - a życie narodowe Polski, Droga 1922, nr 2, s. 21 - 23; 
A. Skwarczyński, Droga wyjścia z rozstroju, Droga 1923, nr 9, s. 1-7; B. Siwik, Uwagi 
o partyjniactwie i ruchu politycznym, Droga 1925, nr 3, s. 8 - 13. 
22 W. Stpiczyński, Wrzód dojrzewa, Głos Prawdy, 21 XI 1925, nr 115, s. 518. 
2J T. Szpotański, Wspólny dorobek, Droga 1926, nr 2, s. 9. 
24 J. Bzura, Ludzie i stronnictwa, Głos Prawdy, 30 V 1925, nr 90, s. 139; zob. także: Istotne 
źródlo kryzysu, Droga 1925, nr 10 -11, s. 3. 


8 - WYCHOWANIE
>>>
58 


Michał Strzelecki 


polityką miała na ustach buńczuczne przechwałki o swej sile, w którą w głębi 
duszy nie wierzyła"2s. 
Charakterystyczne jest jednak, iż w zmienionej po przewrocie majowym 
sytuacji, stereotypowe, negatywne oceny kondycji społeczeństwa, aktywności 
partii politycznych, jak również parlamentaryzmu, potęgowane stopniową 
integracją i aktywizacją opozycji antysanacyjnej, a także kryzysem ekonomicz- 
nym, rozpatrywanym również w kategoriach kryzysu moralnego, służyły przede 
wszystkim jako argument mający uzasadnić sposób przejęcia i metody 
sprawowania władzy przez piłsudczyków oraz formułowane przez nich, coraz 
wyraźniejsze z biegiem czasu, elitarystyczne i paternalistyczne koncepcje 
polityczno-ustrojowe. 
Analiza myśli politycznej piłsudczyków w latach 1926-1935 pozwala na 
konstatację, iż negatywne oceny zachowań Polaków, chociaż stanowiły trwały 
element kultury politycznej środowiska, formułowano w tym okresie zwykle 
w kontekście historycznym, przy czym szczególnie koncentrowano się na latach 
1918 -1926. Wynikało to przede wszystkim z potrzeby uwiarygodnienia 
środowiska jako rzeczywistego, konsekwentnego i zdecydowanego realizatora 
sanacji moralnej, a jednocześnie strażnika niezmiennych i najbardziej warto- 
ściowych cech społeczeństwa. Znamienna jest w tym kontekście opinia 
W. Stpiczyńskiego: "Psychika zbiorowa społeczeństw i narodów, ich pojęcia 
etyczne i odczucia moralne, ich natura, usposobienie i sposób życia, rozwijają 
się i ulegają przemianom w procesach ewolucyjnych nader powolnych. 
Przejawy tych procesów mogą być chwilami nawet bardzo gwałtowne. Same 
jednak zachowują dostojny spokój i ciągłość, miażdżąc tych, co chcą 
zaprzeczyć ich istnieniu i naigrywając się z pragnących lekceważyć prawo ich 
powolności "26. 
Nie przypadkiem zatem A. Skwarczyński pisał na łamach miesięcznika 
"Droga" o społeczeństwie zagrożonym materializmem i egoizmem, biernym 
wobec zagrożenia podstaw swego bytu, któremu przewrót majowy stworzył 
szansę na odbudowę swej aktywności, stworzenie właściwych, uwzględniających 
psychikę zbiorową form życia publicznego oraz ukształtowanie postaw 
twórczych 27 . 
Inny publicysta stwierdzał, iż głównym wrogiem sił twórczych państwa, 
a jednocześnie czynnikiem zabijającym inicjatywę zbiorową, jest nie tyle 
społeczeństwo i utrwalone w nim wzorce zachowań, co przede wszystkim, 
sięgające swoimi korzeniami epoki saskiej "... stare, tradycyjne, mocne i chamskie 
kołtuństwo polskie"28. Jednocześnie zaprzeczano tezie o demokratyzmie 


25 Kazimierz Świlalski o przewrocie majowym, oprac. T. Wolsza, Dzieje Najnowsze 1990, nr 
1-2, s. 155. 
26 W. Stpiczyński, Glos prawdy, Warszawa 1930, s. VI. 
27 A. Skwarczyński, Rewolucja moralna, Droga 1926, nr 5, s. 1- 3. 
21 M. Uzdowski, O walkę z koltuństwem polskim, Droga 1927, nr 8-10, s. 105.
>>>
Wizerunek społeczeństwa polskiego w myśli politycznej... 


59 


polskiego życia społecznego, przy czym zauważano, iż istniejące w tym 
względzie braki są spuścizną przeszłości. Podkreślając niski poziom wykształcenia 
szerokich rzesz społecznych, brak postaw obywatelskich i rozwiniętej kultury 
moralnej, wyrażano przeświadczenie, iż o ich poziomie, a co za tym idzie 
demokracji realizowanej w praktyce życia codziennego, decyduje nie forma 
rządów, ale przede wszystkim zrównanie poziomu kulturalnego ludności 
państwa 29 . 
Na podkreślenia zasługuje fakt, iż w ocenie społeczeństwa polskiego jako 
całości, formułowanej w myśli politycznej piłsudczyków w końcu lat dwudzie- 
stych oraz pierwszej połowie lat trzydziestych, chociaż nadal przypisywano 
Polakom cechy negatywne, następowała powolna zmiana akcentów, przy czym 
coraz częściej zwracano uwagę na dokonującą się w nim zmianę psychiki 
zbiorowej. 
Już w 1928 r. S. Bukowiecki stwierdzał: "Naród polski, jako naród 
polityczny, duchowo przejęty losem swego państwa i nie rozumiejący nawet 
możności jakichkolwiek aspiracji publicznych poza tem państwem, znajduje się 
dopiero w fazie tworzenia. Wszelkie są dane ku temu i stwierdza to 
doświadczenie ubiegłego dziesięciolecia, iż proces tego tworzenia będzie 
normalny i doprowadzi do pożądanego rezultatu, bo sprawcą jego jest wielki 
duch narodowy polski, ale jednak przejść muszą pokolenia, zanim będzie 
można powiedzieć, iż proces ten jest całkowicie ukończony"3o. Także 
W. Stpiczyński dostrzegał proces stopniowej likwidacji bierności społecznej 
oraz rodzenia się zbiorowej aktywności i energiPI. 
Dokonującą się przemianę postaw społeczeństwa polskiego jeszcze wyraźniej 
akcentowano na łamach powstałego z inspiracji A. Skwarczyńskiego i Wilama 
Horzycy w 1933 r. tygodnika literacko-społecznego "Pion"32. W jednym 
z pierwszych numerów czasopisma jego redaktor naczelny, a zarazem szef 
prasowy Biura Prezydialnego Rady Ministrów, Tadeusz Święcicki, następująco 
oceniał aktualną rzeczywistość: "Ostatnie lata - i moment obecny szczególnie 
- są okresem pracy konstrukcyjnej, syntetyzującego wysiłku. W każdej 
podejmowanej pracy szukamy czynników ładu, konstrukcji i syntezy. Wydoby- 
wamy je z przemijającego nurtu codzienności wiążąc w całość, któraby [tak 
w oryginale - przyp. M.S.] wyciskała piętno na całej naszej dzisiejszej 
rzeczywistości i dawała jej - jej własny styl, któraby wrastała we wznoszone 


29 W. Wolter, Demokracja i kultura, Warszawa 1934, s. 12; zob. także: A. Wojtas, Krytyka 
społeczeństwa polskiego jako podmiotu polityki (1918-1939), [w:] Dylematy II Rzeczypospolitej, 
pod red. A. Wojtasa, Toruń 1990, s. 13. 
3D S. Bukowiecki, Przed rewizją konstytucji, Warszawa 1928, s. 20. 
31 W. Stpiczyński, Polska, która idzie, s. 147. 
32 Szerzej: K. Jakubiak, Wychowanie państwowe jako ideologia wychowawcza sanacji. Ksztal- 
towanie i upowszechnianie w periodycznych wydawnictwach spoleczno-kulturalnych i pedagogicznych, 
Bydgoszcz 1994, s. 116-120.
>>>
60 


Michał Strzelecki 


dziś w trudzie i wysiłku naszego pokolenia fundamenty, na których opierać się 
będzie na całą epokę budowa R(z)eczypospolitej"33. 
W podobnym tonie utrzymany był jeden z ostatnich, opublikowanych na 
łamach "Drogi", artykułów A. Skwarczyńskiego, w którym konstatował on, iż 
niedojrzały stosunek Polaków do niepodległości był konsekwencją braku ich 
udziału w tworzeniu zrębów niepodległego państwa; jednocześnie zwracał 
uwagę, że dzięki wytrwałej pracy moralnej "ludzi pomajowych", uczącej 
umiejętnego podporządkowywania państwu partykularnych interesów jedno- 
stkowych i grupowych, w społeczeństwie polskim dokonała się istotna 
i pozytywna zmiana jego postawy wobec Rzeczypospolitel 4 . 
Zdecydowanemu wzmocnieniu w myśli politycznej piłsudczyków po prze- 
wrocie majowym uległ natomiast negatywny stereotyp partii politycznych, 
które przedstawiano jako organizacje nie odzwierciedlające postaw zbiorowych, 
a tym samym nie znajdujące szerszego odzewu społecznego. Analiza opinii 
formułowanych przez polityków i publicystów wywodzących się z tego 
środowiska, a także fakt ich szczególnego natężenia w okresach aktywizacji 
opozycji antysanacyjnej, pozwalają w moim przekonaniu na konstatację, iż 
stereotyp ten, odwołujący się do spontanicznych ocen z okresu I wojny 
światowej oraz lat powojennych, po 1926 r. był świadomie wykorzystywanym 
i istotnym instrumentem działań politycznych inspirowanych przez piłsud- 
czyków. Należy przy tym podkreślić, iż opinie ówczesne cechowały się 
świadomym zniekształcaniem postulatów ideowych formułowanych przez 
stronnictwa polityczne, selektywnym i jednostronnym opisywaniem głównych 
kierunków i form ich aktywności, jak również pomniejszaniem posiadanego 
przez nie znaczenia. Cechy te znalazły odzwierciedlenie m.in. w opinii 
A. Skwarczyńskiego z 1929 r.: "...Nasze part je ludowe - nie są ludem, part je 
robotnicze - nie są klasą robotniczą, ani part je narodowe - narodem. Są to 
tylko sztaby partyjne, pewien rodzaj zaścianków personalnych, posiadających 
do swego rozporządzenia pewną ilość haseł, rzekomo 'programowych', 
pasożytujących na pewnej ilości organizacji społecznych i - co najważniejsze 
- zaasekurowanych tak przemyślnie skonstruowaną ordynacją wyborczą, że 
one - nie kto inny - władne są jedynie narzucić wyborcom osoby kandydatów 
na posłów. Otóż «part je» tak powstałe i tak zblokowane muszą z natury rzeczy 
walczyć z rządem ludzi o psychice i tradycji typowo propaństwowej; czynią to 
z całą satysfakcją bez względu na fakta życiowe...,,3s. 
Opinie o podobnym charakterze i zaangażowaniu emocjonalnym były 
wśród piłsudczyków powszechne. Deklarując wolę walki ze stronnictwami 
politycznymi, wskazywano na zdecydowanie negatywne konsekwencje upartyj- 


33 T. Święcicki, 1918 - 11 listopada - 1933, Pion, 11 XI 1933, nr 6, s. 1. 
34 A. Skwarczyński, Doświadczenia spoleczne a konstytucja, Droga 1934, nr l, s. 4 - 5 
35 Tenże, Przed nową mobilizacją moralną, Droga 1929, nr 7-8, s. 626.
>>>
Wizerunek społeczeństwa polskiego w myśli politycznej... 


61 


nienia życia zbiorowego, prowadzącego do odrzucenia nadrzędnego interesu 
państwa i zagrożenia zdrowia moralnego narodu, w tym głównie młodzi eży 36. 
Charakterystyczna jest w tym kontekście odpowiedź T. Hołówki na list 
profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego z grudnia 1930 r., skierowany do 
posła Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem profesora Adama Krzyżanow- 
skiego z zapytaniem, czy zamierza on zająć stanowisko wobec aresztowania 
posłów i ich osadzenia w Brześciu. Uzasadniając działania władz argumentował 
on, iż ich źródeł należy szukać w zgniliźnie moralnej, rozpuście politycznej, 
bezkarności i rozwydrzeniu partii politycznych, prowadzących Polskę do 
upadku; akcentował przy tym, iż Kongres Centrolewu był w gruncie rzeczy 
zdradą stanu, nad którą unosiły się duchy Samuela Zborowskiego i Hieronima 
Radziejowskieg0 37 . 
Szczególnie krytycznie oceniano zwłaszcza ugrupowania obozu narodowego, 
którym przypisywano wszystkie negatywne cechy partii politycznych oraz 
obarczano odpowiedzialnością za biernoŚĆ społeczeństwa. Wydaje się, iż 
u źródeł powyższego stanu rzeczy leżały przede wszystkim różnice ideowe oraz 
wynikająca z nich odmienność orientacji politycznych w okresie poprzedzającym 
I wojnę światową oraz w latach późniejszych, zarówno w polityce zewnętrznej 
jak i wewnętrznej, a także zróżnicowany stosunek do tradycji polskiej, znaczące 
wpływy zwolenników Romana Dmowskiego, zwłaszcza do 1926 r., oraz tocząca 
się przez cały okres II Rzeczypospolitej rywalizacja o "rząd dusz", w trakcie 
której obie orientacje polityczne stosowały odmienne metody działania 
i zróżnicowane argumenty. 
Charakterystyczny i specyficzny język, a także sposób oceniania endecji 
przez piłsudczyków odzwierciedla ocena "Gazety Warszawskiej", sformułowana 
kilkanaście miesięcy przed zamachem majowym, w której odnaleźć można 
najistotniejsze cechy funkcjonującego wśród nich negatywnego stereotypu 
obozu politycznego skupionego wokół R. Dmowskiego: "Myśli, niesione przez 
nią, cuchną na odległość, każda z nich jest produktem rozkładu. Karmione 
niemi [tak w oryginale - przyp. M.S.] tłumy staną się nie tylko [tak w oryginale 
- przyp. M.S.] stokrotnie bardziej głupie, ciemne, wsteczne - staną się jeszcze 
bardziej nikczemne. [...] "Może się przecie znajdzie środek jakiś, by przyciąć 
języki niegodziwe, by ukazać w całej ohydzie nędzne dusze, by rzucić światło 
właściwe na przewrotne doktryny, by postawić pod pręgierz trucicieli - pi- 
smaków, pragnących skusić i zbeszcześcić nową Polskę, tak jak bezcześcili 
i plugawili starą. Może nareszcie zjawią się siły, co robocie ich niecnej położą 
tamę. Może..."38. 


36 S. J. Paprocki, Walka z partyjniactwem, Przełom, 19 V 1929, nr 17 -18, s. 2; zob. także 
A. Skwarczyński, Wskazania, s. 34. 
37 T. Hołówko, Ostatni rok, Warszawa 1932, s. 23, 33-34. 
31 Truciciele myśli, Głos Prawdy, 3 I 1925, nr 69, s. 2.
>>>
62 


Michał Strzelecki 


Jednocześnie, zarzucając nacjonalizmowi propagowanie wściekłości i egoizmu 
narodowego, podkreślano dobitnie, iż jego program polityczny to w gruncie 
rzeczy"... program siły, to znaczy ciasnego łba, rozbestwionego serca i zaciśniętej 
pięści"39. 
Zdecydowanie mniej emocjonalną, chociaż równie negatywną, opinię 
o endecji wyrażał A. Skwarczyński, zwracając uwagę, iż już w chwili powstania 
jej ideologia odwoływała się do psychologii biernego i zdeprawowanego niewolą 
społeczeństwa, odrywając się tym samym od tradycji historycznych i pomijając 
nakaz walki z zaborcami, czego wyrazem była niechęć jej reprezentantów do 
wysiłku zbrojnego w czasach, gdy decydowała się niepodległość Polski, a także 
koncentrowanie się wyłącznie na działaniach dyplomatycznych; jednocześnie 
zarzucał endecji brak zrozumienia idei narodowej, powierzchowność i populizm 
formułowanych postulatów, jak również głoszenie haseł ekspansjonistycznych 
wobec innych narodów 40 . 
Negatywna ocena obozu narodowego jako całości przenoszona była na jego 
poszczególnych reprezentantów, a zwłaszcza na R. Dmowskiego, będącego dla 
piłsudczyków personifikacją negatywnego wzorca polityka. Zarzucano mu 
m.in. apoteozowanie zasady bierności narodu, a tym samym obniżanie poziomu 
moralnego młodego pokolenia 4l . 
Najdobitniejszym wyrazem owej niechęci, a jednocześnie odzwierciedleniem 
stereotypowego sposobu postrzegania i opisywania tego polityka przez sym- 
patyków i zwolenników J. Piłsudskiego przez pryzmat własnych odczuć i dążeń, 
był pamflet Wincentego Rzymowskiego, w którym podkreślił on, iż Polska 
R. Dmowskiego "...przypomina średniowieczne zamczysko, w którem 'coś 
straszy', w którem djabeł [tak w oryginale - przyp. M. S.] 'broi' i krzyżuje 
najcnotliwsze zamiary. Djabeł ten miewa różnorakie lica i w zależności od 
miejsca i momentu zmieniać może kostjum, perukę, zawód, obywatelstwo, 
nawet płeć i narodowość. Raz występuje jako socjalista i mason, to znów jako 
Żyd, Niemiec lub Chińczyk, jako fraucymer carowej, jako 'komiwojażer 
w kłopocie', niekiedy jako przygodny doradca Jerzego Clemenceau albo 
sekretarz Lloyd George, a wreszcie jako w jednej osobie chałaciarz i bankier"42. 
Oceniając postawę R. Dmowskiego autor zwracał uwagę, iż jego przenikliwość 
i umiejętność obserwacji mają cechy zaściankowości, a przypisywany mu 
realizm jest krótkowzroczny. W. Rzymowski konstatował również, iż bezkom- 
promisowość i nieprzejednanie, cechujące lidera obozu narodowego, wynikały 
przede wszystkim ze świadomości klęski realizowanej przez niego ugodowej 
koncepcji politycznej oraz upokorzenia doznanego ze strony środowiska 


39 Tamże, s. 4-5. 
40 Rozwój idei narodowej a narodowa demokracja, [w:] A. Skwarczyński, Myśli o nowej Polsce, 
Warszawa 1931, s. 106-122. 
41 W. Stpiczyński, MIodzieży - ciebie balamucą, Warszawa 1930, s. 52. 
42 W. Rzymowski, Roman Dmowski: czciciel djabla, Warszawa 1932, s. 11-12.
>>>
Wizerunek społeczeństwa polskiego w myśli politycznej... 


63 


legionowego: "Ten szeregowiec-legjonista, bijący Moskali pod Łowiczówkiem 
lub Kostiuchnówką, a potem jako szeregowiec lub oficer P.O.W. rozbrajający 
okupantów niemieckich i austrjackich, stał się żywym, nieodpartym dla 
Dmowskiego wyrzutem: najdobitniejszym symbolem deficytu jego polityki; 
najgroźniejszym djabłem jego ugodowego sumienia. W uniesieniu mściwej 
namiętności, w opętaniu wizji prześladowczej, Dmowski nie poprzestając na 
wyklęciu Legjonów Piłsudskiego, ścigać zacznie ich ideologję na przestrzeni 
całego stulecia, gromiąc i zniesławiając wszystkie ruchy powstańcze, wszystkie 
insurekcje Warszawy, Wilna i Krakowa"43. 
Abstrahując od oceny rzetelności i trafności przytoczonych wyżej opinii, 
należy zauważyć, iż ich głównym celem było upowszechnienie w społeczeń- 
stwie negatywnego wizerunku partii politycznych, stanowiącego odbicie 
poglądów piłsudczyków, a w konsekwencji utrwalenie i wzmocnienie krytycz- 
nego stosunku do Sejmu, odzwierciedlającego wpływy poszczególnych stron- 
nictw oraz będącego podstawową płaszczyzną ich aktywności politycznej. 
Akcentowano zwłaszcza brak kompetencji i bezideowość posłów, podkreślając 
jednocześnie, iż parlament winien być nie tylko forum wymiany poglądów 
i dyskusji między wchodzącymi do niego ugrupowaniami, ale przede wszyst- 
kim szkołą wychowania obywatelskiego i rozumienia interesów państwa dla 
całego społeczeństwa 44 . 
Propagowanie negatywnego obrazu stronnictw politycznych oraz parlamentu 
było również konsekwencją dążenia piłsudczyków do obciążenia odpowiedzial- 
nością za przewrót majowy ich przeciwników politycznych 45 . Jednocześnie 
jednak służyć miało, poprzez zaakcentowanie kontrastu, społecznej akceptacji, 
powstałego spontanicznie w latach I wojny światowej, pozytywnego wizerunku 
własnego środowiska, które prezentowano jako jedynego strażnika naj szczyt- 
niejszych tradycji historycznych oraz jako obrońcę ponadczasowych wartości 
moralnych. Odwoływano się przy tym do związku duchowego oraz wspólnoty 
przeżyć z J. Piłsudskim, akcentując jednocześnie jego dokonania i podkreślając 
charyzmę. Rozwijanie kultu Marszałka oraz budowanie jego legendy stanowiło 
zatem niezwykle ważny element wspomagający proces tworzenia autorytetu 
społecznego piłsudczyków 46 . Charakterystyczny jest w tym kontekście pogląd 
Janusza Jędrzejewicza, wyrażony w 1918 r.: "Bohater narodowy jest siłą 
tworzącą losy. [...] Wszystko co jest w nas z idei moralnej, zostało nam 
narzucone przez olbrzymie wysiłki największych ludzi w narodzie, wysiłki pełne 


43 Tamże, s. 55. 
44 K. DarteJ, Kilka uwag o praktyce parlamentarnej w Polsce, Warszawa 1929, s. 4-8. 
4S Zob. R. Wapiński, op. cit., s. 265-266. 
46 O kulcie J. Piłsudskiego oraz idei wodzostwa, stanowiącej ważny składnik ideologii 
piłsudczyków pisał m.in.: W. T. Kulesza, Koncepcje ideowo-polityczne obozu rządzącego w Polsce 
w latach 1926-1935, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódż 1985, s. 123-130; zob. 
także: K. Kawalec, op. cit., s. 114 -117.
>>>
64 


Michał Strzelecki 


potężnej treści, która o naszem dziś, o naszem jutrze stanowić będzie. 
Bohaterstwo polskie jest rzeczą wieczną. Nawiedza ono naród w swem 
zupełnem [tak w oryginale - przyp. M.S.) wcieleniu w chwilach najbardziej 
stanowczych. W osobie Józefa Piłsudskiego przychodzi do nas znowu i raz 
jeszcze. Stoją przed nim karne zastępy, zwarte masy narodu. Uznają w nim 
tego, który prawo posłuchu zyskał sobie pracą i udręką całego życia"47. 
Podobne opinie formułowane były również w latach późniejszych, przy czym 
ich liczba zwiększyła się znacznie po zamachu majowym48. 
Analiza myśli politycznej piłsudczyków w latach 1926-1935 pozwala na 
konstatację, iż przedstawiciele tego środowiska, czując się współtowarzyszami 
walki i życia J. Piłsudskiego, a także depozytariuszami i propagatorami 
formułowanych przez niego wskazań politycznych i moralnych, przypisywali 
sobie cechy szczególne, uznając się za posiadających wyższą świadomość, a tym 
samym za elitę społeczeństwa. Akcentowali przy tym swój udział w odbudowie 
niepodległej Rzeczypospolitej, wierność idei państwowej oraz stałość poglądów. 
Obraz powyższy, wynikający z autentycznej wiary w posiadaną misję odbudowy 
aktywności społeczeństwa i jego konsolidacji, upowszechniano nie tylko 
w dokumentach programowych czy wypowiedziach reprezentantów środowiska, 
ale przede wszystkim na łamach czasopism. Tym samym spontaniczny, 
pozytywnyautostereotyp, pełniący funkcję identyfikacyjną i integracyjną, 
z biegiem czasu w coraz większym stopniu stawał się stereotypem sterowanym, 
którego celem było wywołanie określonych zachowań społeczeństwa wobec 
grupy oraz upowszechnienie w nim przekonania o prawie piłsudczyków do 
sprawowania władzy. Takie właśnie zadanie miał do spełnienia m.in. artykuł 
W. Stpiczyńskiego, opublikowany kilka miesięcy przed przewrotem majowym, 
w którym autor następująco charakteryzował środowisko skupione wokół 
J. Piłsudskiego: "Legjonista [tak w oryginale - przyp. M.S.] stanowi na arenie 
polskiej teraźniejszości specyficzny, odrębny, twardy typ. Jest to naturalną 
konsekwencją warunków, w jakich powstawały Legjony oraz nastroju psychicz- 
nego i ideowego, w jakim utrwalały orężem swe historyczne imię. [...] Wysoki 
nastrój ideowy, bezinteresowność służby publicznej, łatwość ponoszenia ofiar, 
głęboko tkwiące i aktywne poczucie moralności - to są walory szkoły 
Piłsudskiego, to są właściwości jego uczniów, to są kontury typu legjonowego. 
[...] Wyrósł z niej przedewszystkiem [tak w oryginale - przyp. M.S.] 
najwznioślejszy typ polskiego obywatela, wolny od miazmatów niewoli, ufny 


47 J. Jędrzejewicz, Józef Piłsudski, wyd. III, Warszawa 1920, s. 67-68. 
41 Zob. m.in.: W. Stpiczyński, Droga do Sulejówka, Głos Prawdy, 15 III 1924, nr 27, 
s. 161-164; J. Starzewski, Józef Piłsudski. Zarys psychologiczny, Warszawa 1930; Z. Charszewski, 
Józef Piłsudski, wódz i wychowawca, Kalisz 1932; Idea i czyn Józefa Piłsudskiego, pod red. 
W. Sieroszewskiego, Warszawa 1934; W. Lipiński, Wielki Marszalek (1867-1935), Warszawa 
1935; S. Łempicki, Piłsudski jako wychowawca narodu, Warszawa 1936.
>>>
Wizerunek społeczeństwa polskiego w myśli politycznej... 


65 


w swoje siły, wierzący w Polskę - nie obcy lokaj i bezmyślny hołdownik 
wszystkiego co cudze, ale twardy, dumny Polak"49. 
Z kolei A. Skwarczyński, podkreślając predyspozycje i uprawnienia 
piłsudczyków do sprawowania władzy i "rządu dusz", przypisywał temu 
środowisku, którego zresztą był wybitnym przedstawicielem, romantyzm myśli 
i realizm czynu. Swoje tezy rozwijał także po zamachu majowym, akcentując, iż 
tylko ono może budować zręby nowej przyszłości, bowiem ludzie je tworzący 
zawsze byli niepodlegli duchem i nigdy nie ulegli wyjałowieniu, dzięki czemu 
w aktualnej rzeczywistości posiadają w sobie "...niepohamowany pęd naprzód 
i głęboką pogardę dla wszelkiego 'interesu'..."so. 
Przekonanie o moralnej doskonałości i wyjątkowości piłsudczyków propa- 
gował także w swoisty i patetyczny sposób Kazimierz Zakrzewski: "Zwycięstwo 
nad Polską liberalną odniesione w Rewolucji majowej wprowadziło nas na 
drogę, wiodącą do przekształcenia Polski w nową Spartę, to jest w obóz 
żołnierski praktykujący moralność heroiczną w oderwaniu od zewnętrznego 
świata, rozwijającego się kapitalistycznie i odcięty od otoczenia murami własnej 
woli i własnej życiowej postawy"5J. 
Zgodnie z propagowanym wizerunkiem piłsudczycy byli zatem tym środowi- 
skiem politycznym, które doświadczone przez historię, reprezentujące ducha 
narodu, a przede wszystkim będące depozytariuszem jego najlepszych wartości 
moralnych, podjęło bezinteresowny trud odbudowy niepodległego państwa, 
a następnie przemiany psychiki i postaw społeczeństwa polskiego. Uzasadniając 
powyższe poglądy, podkreślali, iż są oni realizatorami idei Stanisława Wyspiań- 
skiego, nawołującego do realizmu w działaniu i odrzucenia słabości 52 . 
Upowszechnianiu stereotypowego wizerunku społeczeństwa polskiego, 
partii politycznych, parlamentaryzmu oraz własnej grupy, który znalazł 
swoje odzwierciedlenie w myśli politycznej piłsudczyków, sprzyjała realizowana 
przez obóz rządzący od końca lat dwudziestych koncepcja wychowania 
państwowego. Należy przy tym zgodzić się z poglądem, iż była ona 
przede wszystkim instrumentem wspomagającym rozpoczętą już wcześniej 
przebudowę struktur państwowych, stabilizującym obóz rządzący oraz 
konsolidującym wokół niego społeczeństwo 53 . W tym kontekście negatywny 
i stereotypowy obraz Polaków stanowił istotne, wręcz niezbędne uzasadnienie 
postulatu przemiany charakteru zbiorowego, a także podejmowanych 
działań wychowawczych. Nie przypadkiem zatem minister wyznań religijnych 


49 W. Stpiczyński, Święto wielkiego czynu, Głos Prawdy, 8 VIII 1925, nr 100, s. 294. 
50 A. Skwarczyński, Odzyskana Hramota. List do Tadeusza Holówki, Droga 1926, nr 6-7, s. 4. 
51 K. Zakrzewski, Narodziny nowej moralności, Droga 1932, nr l, s. 22. 
52 I. Matuszewski, Próby syntez, Warszawa 1937, s. 38 - 39. 
53 A. Wojtas, Rewolucja i wychowanie jako alternatywne formy rozwiązywania konfliktów 
spolecznych w polskiej myśli politycznej XX w., [w:] Wychowanie a polityka. Tradycje i wspólczesność, 
pod red. W. Wojdyły i M. Strzeleckiego, Toruń 1997, s. 57. 



 - WYCHOWANIE
>>>
66 


Michał Strzelecki 


i oświecenia publicznego Sławomir Czerwiński, przemawiając 8 lipca 1929 r. na 
Kongresie Pedagogicznym w Poznaniu, stwierdził: "Zbyt wielu jeszcze z pośród 
[tak w oryginale - przyp. M.S.] nas, zbyt liczne grupy naszego społeczeństwa 
swojemi uczuciami, swoim światopoglądem, gatunkiem swego patrjotyzmu 
tkwią jeszcze zbyt głęboko w okresie niewoli. Nie wszyscyśmy się dość wcześnie 
obudzili, nie wszyscyśmy się dość wcześnie zorjentowali w tej zasadniczej 
zmianie położenia, która dokoła nas zaszła"S4. 
W konsekwencji piłsudczycy sformułowali nowy ideał wychowawczy, 
będący połączeniem cech bojownika o niepodległość i rzetelnego pracownika, 
człowieka wolnego duchem, posiadającego wiarę we własne siły, poczucie 
godności, oddanego swojemu państwu oraz pragnącego i umiejącego dla niego 
pracować 55 . Podkreślali przy tym, iż źródło tych cech stanowi system wartości 
oraz postawa J. Piłsudskiego: "...jego ideał wychowawczy zmierza do urobienia 
człowieka własnowolnego i własnowolnego społeczeństwa, do wydobywania 
z ludzi i ze społeczeństwa czynu. Nie rozkazywania czy namawiania, ale 
właśnie wydobywania: stawiania człowieka i społeczeństwa w takiem położe- 
niu, w którem rodzi się decyzja, poczucie odpowiedzialności i czyn"56. 
Tymi, którzy winni oddziaływać wychowawczo na społeczeństwo przykładem 
swojego życia i pracy, byli piłsudczycy, którzy w czasie wojny przeszli twardą 
szkołę wychowania moralnego i obywatelskiego 57 . 
W tym kontekście uzasadnione wydaje się stwierdzenie, iż sformułowany 
w końcu lat dwudziestych ideał wychowawczy stanowił odbicie pozytywnego 
autostereotypu środowiska, rozwijanego przez zwolenników i podkomendnych 
Marszałka, przyczyniając się tym samym do jego upowszechnienia 58 . ' 
Analiza stereotypów znajdujących odzwierciedlenie w myśli politycznej 
piłsudczyków w latach 1918 -1935 pozwala na konstatację, iż pełniły one dwie 
zasadnicze funkcje: wewnętrzną, polegającą na integrowaniu i wzmacnianiu 
zwartości grupy, jak również zewnętrzną, pozwalającą na uzasadnienie for- 
mułowanych przez nią aspiracji politycznych i działań podejmowanych dla ich 
realizacji. Ich kultywowanie prowadziło do utożsamienia interesu państwa 
i własnego środowiska, które uważano za reprezentanta najwyższych wartości 
moralnych i obywatelskich, a w konsekwencji do przenoszenia wzorca 
legionowego do życia społecznego. 


54 S. Czerwiński, o nowy ideal wychowawczy, Warszawa 1931, s. 23. 
ss Tamże, s. 31-43; J. Jędrzejewicz, Wychowanie państwowe, Zrąb 1930, t. 3, s. 315 -316; zob. 
także: K. Jakubiak, op. cit., s. 63. 
S6 A. Skwarczyński, Myśl wychowawcza Pilsudskiego, Zrąb 1933, t. 13, s. 10; zob. także: 
W. Stpiczyński, Czy Marszalek działa wychowawczo na swoich współczesnych?, Zrąb 1933, t. 13, 
s. 21-28. 
S7 Zob. S. Łempicki, Pilsudskijako wychowawca, s. 32-33. 
SI Zob. J. Ostrowski, Fundamenty ideologii, Zrąb 1931, t. 5, s. 9, 11.
>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


WIESŁAW JAMROŻEK 
UAM Poznań 


Edukacja w procesie społeczno-kulturowych 
przeobrażeń wsi i kraju w świetle poglądów 
działalności ludowców Drugiej Rzeczypospolitej 


Państwo polskie odrodzone po pierwszej wojnie światowej miało charakter 
rolniczo-przemysłowy. Udział wsi w wytwarzaniu dochodu narodowego był 
- jak wskazuje np. Zbigniew Landau - "znacznie wyższy aniżeli pozostałych 
działów gospodarki narodowej razem wziętych, a liczba mieszkańców wsi była 
znacznie wyższa niż miast"l. Ludność miejska stanowiła w 1921 r. tylko 24% 
ogółu mieszkańców Polski 2 . Ludność wiejską tworzyli przede wszystkim chłopi. 
Oni to właśnie w chwili narodzin Drugiej Rzeczypospolitej i na przestrzeni 
całego dwudziestolecia międzywojennego byli najliczniejszą warstwą społ eczną 3. 
Fakt odzyskania przez Polskę niepodległości nie likwidował jednak dotych- 
czasowych podziałów i nierówności społecznych. Formalnemu równoupraw- 
nieniu warstwy chłopskiej towarzyszyły dawne pozostałości w stosunkach 
społecznych. Nie brakowało środowisk społecznych, w których utrzymywało 
się "stereotypowe patrzenie na chłopa, którego miejsce jest 'przy widłach 


I Dzieje wsi, chlopów i ruchu ludowego - próba diagnozy i postulaty badawcze, Roczniki 
Dziejów Ruchu Ludowego 1979/1980, s. 199. 
2 J. Żarnowski, Spoleczeństwo Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1939, Warszawa 1973, s. 23. 
3 W początkach Drugiej Rzeczypospolitej (w 1921 r.) stanowili ok. 53% społeczeństwa. 
Odsetek chłopów był nadaJ wysoki pod koniec lat międzywojennych, w 1938 r. wynosił 50% (J. 
Żarnowski, op.cit.,s. 32, 129).
>>>
68 


Wiesław Jamrożek 


i gnoju'4. Nadal też "chłopi" i "panowie" stanowili dwie odrębne, przeciwstawne 
sobie kategorie społeczno-kulturowe. Podział na świat chłopski i pański był też 
uznawany przez wieś za podstawowy, przy czym pańskość pojmowana była 
przede wszystkim w kategoriach społecznych i kulturalnych. Antagonizmy 
obyczajowo-kulturalne (bardziej niż sprzeczności ekonomiczne) szczególnie 
wyrażnie odbijały się w świadomości młodszej generacji chłopów s . Potwierdza 
to m.in. treść materiałów autobiograficznych zawartych w przedwojennym 
czterotomowym wydawnictwie Józefa Chałasińskieg0 6 . 
Kulturowy obraz wsi Polski międzywojennej miał specyficzny charakter. 
Z jednej strony nadal funkcjonował w tym środowisku wzór osobowy chłopa 
tradycyjnego, z drugiej - kształtował się wzór osobowy chłopa-rolnika 
i chłopa-obywatela (znamienny dla "chłopskich grup emancypujących się 
społecznie i politycznie)"7. 
Ten pierwszy był spuścizną po minionych czasach, korzeniami sięgał 
jeszcze okresu poddaństwa. Konstytuowały go między innymi takie cechy, 
jak: poczucie małowartościowości i niższości społecznej, przekonanie o nie- 
użyteczności wykształcenia dla chłopa, postawa antyinnowacyjna. Na przejawy 
żywotności tego wzoru wskazywano - niekiedy nawet w nazbyt dosadnej 
formie - także w szeregach międzywojennego ruchu ludowego, w tym 
również w jego odłamie młodochłopskim. Jeszcze w 1927 r. Józef Niećko 
twierdził: "Dotychczas jesteśmy tylko formalnie równymi obywatelami swej 
ojczyzny, w rzeczywistości jesteśmy jeszcze niewolnikami, wciąż jeszcze 
żyją w nas owe (dwie dusze), o których niegdyś tak znamiennie pisał 
J. Bojko: a więc jedna dusza przez Boga nam dana, dusza człowieka 
i druga - niestety pańszczyźniana"8. 
Znamiennym rysem drugiego wzoru osobowego, rezultatem przełamywania 
izolacji Świata chłopskiego, było m.in. poczucie podmiotowości i tzw. chłopski 
pęd do oświaty. Pęd ten i oparta na nim akcja samokształceniowa na wsi 
stanowiły - zdaniem J. Chałasińskiego - "proces zbiorowego samopoznania, 
[...] proces odkrywania samych siebie i samookreślenia się chłopa polskiego 


4 D. Gałaj, Sojusznicy i przeciwnicy chlopskiego ruchu politycznego w Polsce, Kultura 
i Społeczeństwo 1969, nr l, s. 20. 
s Zob. m.in.: J. Chałasiński, Chlopi - kultura - naród, Wieś Współczesna 1966, nr 10, s. 27; 
tenże, Problem dwóch kultur: pańskiej i chlopskiej w piśmiennictwie polskim XIX i początku XX 
wieku, Przegląd Socjologiczny 1971, t. 24, s. 31- 32; J. Borkowski, Dzialalność spoleczno-polityczna 
i postawa chlopów w latach 1918 -1939, [w:] Historia chlopów polskich, t. 3, red. S. Inglot, Warszawa 
1980, s. 349-350. 
6 J. Chałasiński, Mlode pokolenie chlopów, t. 1-4, Warszawa 1938. 
7 Por. m.in.: tamże, t. 1, s. 74, t. 4, s. 13-14,76,547; E. Jagiełło-Lysiowa, Wzór osobowy 
chlopa-rolnika a postawy wobec wsi i pracy w rolnictwie, [w:] Naród. Kultura. Osobowość. Księga 
poświęcona Profesorowi Józefowi Chalasińskiemu, Wrocław 1983, s. 169 -180; J. Turowski, Od wsi 
tradycyjnej do wsi wspólczesnej, Wieś Współczesna 1966, nr 7, s. 72-74. 
I J. Niećko, Rola mlodzieży wiejskiej w odrodzeniu wsi, Siew 1927, nr 43, s. 2.
>>>
Edukacja w procesie społeczno-kulturowych przeobrażeń wsi i kraju... 69 


w jego nowych funkcjach gospodarza narodu i państwa polskiego. W tym 
procesie odkrywania i samookreślania się chłopa polskiego myśl chłopska nie 
rozwija się w próżni, lecz zwraca się zarówno ku swojej przeszłości, jak i ku 
współczesnym problemom życia zbiorowego wsi i chłopów oraz całego 
społeczeństwa polskiego"9. 
Ów drugi wzór osobowy chłopa kształtował się pod dużym wpływem 
ówczesnej szkoły polskiej, a także programów i działań szeroko rozumianego 
ruchu ludowego. Ludowcy dążyli do zapewnienia warstwie chłopskiej należnej 
jej - jak podkreślali - pozycji w narodzie i państwie. Chłopi stanowić mieli 
integralną część narodu, winni być współgospodarzami państwa, a nawet stać 
się w nim wiodącą siłą. Ten ostatni pogląd ludowców o prymacie warstwy 
chłopskiej i - będąca pochodną wobec niego - wiara w "dziejowe posłanni- 
ctwo" chłopów nasiliły się szczególnie w latach trzydziestych, w związku 
z afirmacją założeń agraryzmu 10. Ludowców charakteryzowało przy tym 
przekonanie, że do takiej roli mogą pretendować chłopi wcześniej odpowiednio 
przygotowani, wychowani. 
Przeświadczenie o tym, że realizacja w państwie postulowanych reform 
społecznych, politycznych i gospodarczych, w szczególności przemian społecz- 
no-kulturowych samej wsi, zależy od uprzedniego podniesienia poziomu 
intelektualnego chłopów, wzrostu ich świadomości narodowo-obywatelskiej 
i społecznej wyróżniało czołowych działaczy i teoretyków ruchu ludowego przez 
cały okres międzywojenny. Tomasz Nocznicki w jednym ze swoich artykułów, 
opublikowanym w 1923 roku, pisał: "...wszelka praca w gromadzie tam tylko 
może się udać - gdzie ludzie rozumowo, umysłowo są do tego przygotowani. 
Wszelkie niepowodzenia i zawody na tym polu trzeba tłumaczyć tym, że 
działanie w gromadzie tam tylko się udaje - daje nawet wielkie wyniki, gdzie 
ludzie tę ideę nauczyli się rozumieć, gdzie są zdolni ją rozumieć, bo tylko tacy 
umieją dla zbiorowości i w zbiorowości pracować. Toteż oświata wsi, ludu 
oświata, powinna być kamieniem węgielnym naszej ludowej polityki; bez tego 
nic się nie uda, bez tego wszelkie myśli o podniesieniu wsi są daremne"ll. 
Traktowanie edukacji jako środka przemian społeczno-kulturowych i budo- 
wania nowego ładu społecznego było charakterystyczne przede wszystkim dla 
myśli agraryzmu 12 . Stanowisko takie było wyrażane szczególnie konsekwentnie 
w koncepcji agraryzmu i odłamie ruchu młodowiejskiego reprezentowanych 


g J. Chałasiński, Miotle pokolenie chlopów, t. 4, s. 1. 
ID Zob. m.in.: A. Łuczak, Spoleczeństwo i państwo w myśli politycznej ruchu ludowego w II 
Rzeczypospolitej, Warszawa 1982, s. 78,93, 107, 131-132, 136, 185-191; A. Zakrzewski, Państwo 
w programach i działalności stronnictw ludowych w II Rzeczypospolitej, Roczniki Dziejów Ruchu 
Ludowego 1979/1980, nr 20, s. 32-33, 46, 48; J. Ziembiński, Z zagadnień genezy i podstawowych 
zalożeń ideowo-politycznych agraryzmu w Polsce, Roczniki Dziejów Ruchu Ludowego 1960, nr 2, 
s. 112, 132, 134-135. 
II T. Nocznicki, Najpilniejsze potrzeby wsi, Wyzwolenie 1923, nr 7, s. 3. 
12 Zob. np. A. Łuczak, Spoleczeństwo i państwo, s. 20.
>>>
70 


Wiesław Jamrożek 


m.in. przez Józefa Niećko i Ignacego Solarza. W ich poglądach dostrzec można 
wpływ myśli filozoficznej i społecznej Edwarda Abramowskiego 13 . Nadal 
oddziaływała na nich m.in. głoszona przez E. Abramowskiego idea rewolucji 
moralnej i związane z nią jego przekonanie, że "nowy świat społeczny 
przygotowuje się w sumieniach ludzi - a [przyp. W.J.] - zmiana dziejowa 
widoczna, dekretująca, poprzedzona jest przeobrażeniem się sumienia in- 
dywidualnego, które ujawnia się nową zwyczajowością, nowym sposobem 
myślenia i postępowania"14. 
Dużą wagę do kwestii wychowania przywiązywał również inny współtwórca 
i propagator ideologii agraryzmu, Stanisław Miłkowski. W swojej pracy 
z 1934 roku podkreślał, że naszkicowany w niej plan rozwoju wsi i państwa 
uwarunkowany jest wzrostem aktywności chłopów. Wzrost ten uzależniał on od 
podniesienia wśród ludności wiejskiej stanu oświaty ogólnej i zawodowej. W tej 
samej pracy twierdził również, że "przebudowa [...] ustroju społecznego nie jest 
tylko aktem formalnym, ale musi iść równorzędnie z przebudową psychiki 
społeczeństwa drogą wychowania i przygotowania człowieka do nowych form 
ustrojowych. Jest to niewątpliwie droga powolniejsza i trudniejsza, ale nie mniej 
tylko przy pomocy tego rodzaju metod można budować trwały ustrój w imię 
interesów całego świata pracy. To co wzrasta powoli, ale jest dziełem rosnącej 
świadomości mas pracujących, jest ich własnym wysiłkiem, to tylko ma swoją 
istotną wartość. Nie to jest trwałe, co zostaje siłą narzucone przez czynniki 
odgórne - ale co utrwaliło się równocześnie w mózgach i sercach wszystkich 
ludzi, co stało się treścią ich życia i dążenia"ls. 
Zdaniem Wiesława Piątkowskiego, S. Miłkowski tym się różnił od dwóch 
wymienionych powyżej działaczy młodochłopskich, że przemiany społeczne 
uzależniał przede wszystkich od zdobycia władzy politycznej przez przedstawicieli 
chłopów i sprzymierzonych z nimi warstw społecznych i nie traktował 
wychowania jako wystarczającego czynnika tych przemian 16 . Wydaje się, że 
spostrzeżenie to jest jednak dość dyskusyjne. Trudno bowiem zgodzić się 
z opinią, że np. dla I. Solarza edukacja była "wystarczającym" czynnikiem 
przeobrażeń. Zaświadcza o tym cała społeczna działalność tego ludowca, jak 
i ewolucja jego postawy wobec problemów walki politycznej. I. Solarz, obok 
aktywności oświatowej, był jednocześnie działaczem społecznym (w szerokim 
tego słowa rozumieniu). Te dwie płaszczyzny jego działań były ze sobą 


13 Por.: K. Biliński, Edward Abramowski a ideologia polskiego ruchu ludowego, Przegląd 
Socjologiczny 1977, t. 29, s. 177; A. Więzikowa, Uwagi do genezy agraryzmu w polskim ruchu 
ludowym, [w:] 70 lat ruchu ludowego. Materialy z sesji naukowej zorganizowanej przez ZHRL, pod 
red. J. R. Szaflika, Wrocław 1967, s. 517. 
14 Cyt. za: R. Światło, Koncepcje filozoficzno-społeczne Edwarda Abramowskiego, [w:] Polska 
myśl filozoficzna i spoleczna, t. 3, pod red. B. Skargi, Warszawa 1977, s. 400. 
lS S. Miłkowski, Agraryzm jako forma przebudowy ustroju spolecznego, Kraków 1934, s. 58, 72. 
16 W. Piątkowski, Myśl agrarystyczna Stanislawa Milkowskiego, Warszawa 1983, s. 187.
>>>
Edukacja w procesie społeczno-kulturowych przeobrażeń wsi i kraju... 71 


powiązane i wzajemnie się przenikały. Łączyła je jedna idea, której służył 
- społeczno-polityczna i kulturalna emancypacja warstwy chłopskiej. Nie 
angażował się początkowo w bezpośrednią walkę polityczną ludowców, zajmując 
negatywne stanowisko wobec rozbicia politycznego ruchu ludowego w latach 
dwudziestych. Obawiał się także wciągnięcia ruchu młodo chłopskiego w ów- 
czesne rozgrywki polityczne. Wydarzenia lat trzydziestych (zjednoczenie ruchu 
ludowego, ograniczanie swobód demokratycznych przez ówczesny obóz 
rządowy, trudna społecznie i ekonomicznie sytuacja wsi) spowodowały jednak 
zmianę postawy politycznej I. Solarza 17 . 
Eksponowanie w ruchu ludowym spraw oświaty i wychowania czy wręcz 
uznanie ich za zagadnienie o najdonioślejszej wadze państwowej (co u progu 
niepodległości znalazło jednoznaczny wyraz m.in. w projekcie konstytucji 
przedłożonym przez Klub Sejmowy PSL Wyzwolenie 18 ) wynikało również ze 
szczególnie trudnej sytuacji edukacyjnej odradzającego się państwa. Mimo 
niewątpliwego dorobku społeczeństwa polskiego w zakresie myśli i praktyki 
wychowawczej z okresu poprzedzającego odzyskanie przez Polskę niepodległości, 
spuścizna oświatowa przejęta po zaborcach przez Drugą Rzeczpospolitą nie 
była - ogólnie rzecz biorąc - czynnikiem ułatwiającym odrodzonemu państwu 
start w dziedzinie oświaty. W spadku po zaborcach, jak dowodzą dane 
dotyczące roku 1921, otrzymano 6581307 analfabetów (ok. 33% mieszkańców 
kraju powyżej 10 roku życia)19. Zjawisko analfabetyzmu w szczególnie dużych 
rozmiarach występowało na wsi, obejmując w 1921 roku (bez Śląska i Wileń- 
szczyzny) aż 38,1 % jej mieszkańców 20 . Charakterystyczna była także geografia 
tego zjawiska ukazująca, iż największe jego nasilenie występowało w wojewódz- 
twach centralnych i wschodnich. Niedostateczny był również stan ilościowy 
i techniczny przejętych szkół początkowych (ludowych). N a przykład na terenie 
b. zaboru austriackiego procent dobrych budynków szkolnych wynosił ok. 26,3, 
a w b. Królestwie Polskim - tylko 12,6 21 . Szkolnictwo na ziemiach polskich, na 
skutek odrębności w systemach ekonomicznych, politycznych, społecznych 
i prawnych państw zaborczych, różniło się dość znacznie pod względem 
organizacyjnym, programowym i dydaktycznym. Przed powstałym państwem 
polskim stawało zatem ważne i pilne zadanie ujednolicenia ustroju i poziomu 
szkolnictwa. 


17 Por. Wspomnienia o Ignacym Solarzu "Chrzestnym", wybór i oprac. Z. Mierzwińska-Szybka, 
Warszawa 1983. 
\I E. Kulwicki, Koncepcje spoleczno-ekonomiczne ruchu ludowego w latach 1918-1931, 
Warszawa 1971, s. 231-232. 
19 Zob. np. J. Sutyła, Miejsce ksztalcenia doroslych w systemie oświatowym 11 Rzeczypospolitej, 
Wrocław 1982, s. 20. 
zo J. Żarnowski, op. cit., s. 156. 
21 K. Trzebiatowski, Szkolnictwo powszechne w Polce w latach 1918 -1932, Wrocław 1970, s. 36.
>>>
72 


Wiesław Jamrożek 


W opinii wielu ludowców doniosłą rolę w procesie dalszego wprowadzania 
chłopów w społeczność narodową i jej kulturę, w rozwoju odrodzonego 
państwa i samej wsi spełnić miała przede wszystkim szkolna edukacja na 
poziomie podstawowym. "Nie negujemy szkół średnich, nie negujemy uniwer- 
sytetów, ale to wiemy, że dziś nam najpilniejsza dla wsi dobra szkoła 
powszechna", pisał Tomasz Nocznicki w 1923 roku 22 . 
W ruchu ludowym poświęcano w konsekwencji wiele uwagi zarówno 
zagadnieniom związanym z formalno-organizacyjną stroną szkoły powszechnej, 
jak i problematyce treści społeczno-kulturalnej szkoły. Pełnemu urzeczywist- 
nieniu idei emancypacji warstwy chłopskiej nie mogła bowiem sprzyjać szkoła 
powszechna, w której - jak podkreślał to Józef Chałasiński - uczyło się 
jedynie historii "panów", szlachty, a funkcjonujący w niej mechanizm selekcyjny 
oparty był na zasadzie: "szkoda zdolności dla wsi i dlatego zdolny element 
ludzki powinien kształcić się wyżej i odejść ze wsi, aby się w niej nie 
marnować"23. Spośród czołowych ideologów ruchu ludowego w Polsce między- 
wojennej na "pańskość" i "obcość" szkoły powszechnej zwracał uwagę 
w szczególności Ignacy Solarz. W swoim referacie pt. "Główne czynniki 
kształtujące duchowość człowieka wsi", wygłoszonym podczas konferencji 
w Kępie Celejowskiej - zorganizowanej przez ZMW RP Wici w lipcu 1933 
roku - konstatował jeszcze: "Niestety, szkoła nie wyzwoliła ze wsi śmiałości 
twórczej, bo głuszyła człowieka tresurą, narzucała obcego świata gotowe 
poglądy, utrzymywała w chłopie poczucie zupełnej niezdarności kulturalnej"24. 
To niezadowolenie z ówczesnej szkoły było jednym z zasadniczych źródeł jego 
koncepcji szkoły chłopskiej - wiejskiego uniwersytetu ludowego. 
Ludowcy domagali się likwidacji społecznej obcości programów szkolnych, 
żądali uwzględnienia w nich w większej mierze ducha i potrzeb wsi oraz 
historycznej roli chłopów w dziejach narodu. Pod koniec okresu międzywojen- 
nego dążenia te wsparło Zrzeszenie Inteligencji Ludowej (powołane do życia 
w 1937 r.)25. 
Ludowców cechowało przeświadczenie o istnieniu szerokich środowiskowych 
uwarunkowań pracy szkoły powszechnej. Zdawali sobie sprawę szczególnie 
z trudności, na jakie napotykała ta instytucja na wsi. Świadomi byli m.in. kolizji 
występującej często w tym środowisku pomiędzy rolą pełnioną przez dziecko 
w rodzinie chłopskiej (rolą "pastucha") a rolą ucznia 26 , zjawiska braku 
akceptacji szkoły u poważnej części mieszkańców wsi czy też stawiania szkole 


22 T. Nocznicki, Polityka, politycy i politykierzy, Wyzwolenie 1923, nr 35, s. 5. 
D J. Chałasiński, Mlode pokolenie chłopów, t. 4, s. 52-52, 72-74, 76. 
24 I. Solarz, Glówne czynniki ksztaltujące duchowość czlowieka wsi, Młoda Myśl Ludowa 1933, 
nr 8-10, s. 40. 
2S Uchwaly inteligencji ludowej, Zielony Sztandar 1939, nr 24, s. 3. 
26 Problem ten był w Polsce międzywojennej przedmiotem wnikliwej analizy J. Chałasińskiego 
(zob. Mlode pokolenie chlopów, t. 4, s. 33-35, 37, 39 i in.).
>>>
Edukacja w procesie społeczno-kulturowych przeobrażeń wsi i kraju... 73 


skromnych wymagań. "Szkolnictwo powszechne, a szczególnie po wsiach 
- pisano na przykład - musi w wielu wypadkach zwalczać przesąd, który 
zakorzenił się u chłopów, a którzy oświadczają, że jeżeli dziecko umie czytać 
i pisać, to mu już wystarczy"27. 
Świadomość tych uwarunkowań, jak i dążenie do tego, aby szkoła 
partycypowała w wychowaniu młodej generacji chłopskiej również dla społecz- 
ności wiejskiej i w przygotowaniu młodzieży do udziału w procesie przeobrażeń 
wsi, skłaniały ludowców do opowiedzenia się za taką koncepcją szkoły 
powszechnej, która eksponowała ścisłe związki tej instancji ze społecznością 
lokalną i wyznaczała szkole zadanie planowej interwencji w pozaszkolne 
środowisko życia uczniów. 
Szkoła w opinii ludowców miała uczestniczyć w życiu społeczności wiejskiej 
w większym jeszcze zakresie niż wynikałoby to z zadań związanych z edukacją 
dzieci w wieku szkolnym (typowych dla tej instytucji wychowawczej). Powinna 
ona prowadzić szeroko pojętą działalność społeczno-oświatową na rzecz 
najbliższego środowiska, przyczyniając się do podniesienia poziomu jego 
kultury materialnej i duchowej. Takie ujmowanie społecznej roli szkoły miało 
w Polsce międzywojennej szczególne znaczenie z uwagi na częsty brak 
w środowiskach wiejskich innych instytucji kulturalnych i ze względu na fakt, że 
- jak słusznie zauważył to na przykład Czesław Wycech, jeden z młodszych 
wówczas działaczy ludowych - "nauczyciel w wielu zakątkach kraju był jeśli 
nie jedynym, to nielicznym pracownikiem społecznym"28. 
Ludowcy eksponując udział rolnictwa w życiu gospodarczym polske 9 oraz 
dążąc do podniesienia poziomu produkcji rolnej i metod gospodarowania na 
wsi (a w konsekwencji także do poprawy warunków bytowych ludności 
wiejskiej), wiele uwagi poświęcali również oświacie rolniczej. Zdawali sobie 
sprawę z tego, że podniesienie poziomu gospodarki rolnej nie zależy tylko od 
odpowiedniej polityki ekonomicznej państwa i zmiany struktury agrarnej kraju. 
Na łamach pisma "Piast" pisano na przykład, że aby osiągnąć wzrost produkcji 
rolnej i hodowlanej należy zorganizować "lepszą oświatę rolniczą, która 
nauczy, jak przy użyciu umiejętnym obecnych środków i sił gospodarczych, 
finansowych, można z roli i hodowli wydobyć rezultaty wydatniejsze"3o. 
W ruchu ludowym propagowano ponadto określony model pracy. Powinna 
ona być oparta na wiedzy, bowiem wtedy dopiero staje się wydajną i "nie 


27 S. Stachnik, Rozwój szkolnictwa powszechnego w odrodzonej Polsce, Piast 1922, nr 38, s. 7. 
21 Cz. Wycech, Nauczyciel a polityka (w świetle pamiętnikarzy-chlopów), Chłopski Świat 1939, 
nr 2, s. 47. 
29 W koncepcjach społeczno-ekonomicznych ruchu ludowego traktowano rolnictwo jako 
pierwszoplanowy dział gospodarki również w perspektywicznym rozwoju kraju (por. E. Kulwicki, 
Koncepcje spoleczno-ekonomiczne ruchu ludowego w latach 1918-1931, Warszawa 1971, s. 245; 
A. Łuczak, op. cit., s. 18). 
3D J. Masior, Wymowa liczb, Piast 1926, nr 49, s. 4. 


10 _ WYCHOWANIE
>>>
74 


Wiesław Jamrożek 


marnującą cennych sił człowieka"3l. Model ten obejmował oczywiście także 
pracę w rolnictwie. Zajęcia chłopa na własnym gospodarstwie traktowano 
bowiem za równorzędne innym rodzajom pracy i ujmowano je w kategoriach 
zawodu (wymagającego zdobywania łączących się z nim kwalifikacji za 
pośrednictwem specjalnego kształcenia i samokształcenia). 
Ludowcy ze szczególnym naciskiem podkreślali, że dla celów edukacji 
zawodowej na potrzeby indywidualnego gospodarstwa niezbędny jest przede 
wszystkim rozwój dostatecznej sieci szkół rolniczych. Niejednokrotnie wypo- 
wiadano nawet opinię, że każdy, kto będzie pracować w rolnictwie, powinien 
- celem odpowiedniego przygotowania się do tej pracy - kształcić się w szkole 
rolniczej. Stwierdzano wręcz: "Rolnictwo drobne i wydajność jego na miarę 
wielkich potrzeb krajowych może podźwignąć jedynie dobra, dobrze i z miłością 
dla sprawy i z poczuciem obywatelstwa - o wysokiej skali i na wysokim 
poziomie prowadzona szkoła rolnicza 32 ". 
W ruchu ludowym wyjątkową troską otaczano zwłaszcza niższe szkolnictwo 
rolnicze (ludowe szkoły rolnicze), które obok nauczania rolnictwa zajmować się 
miało także "przysposobieniem młodzieży wiejskiej do życia społecznego 
i kulturalnego"33. W rozumieniu działaczy teoretyków obozu ludowego szkoły 
tego typu miały wychowywać przodowników wsi aktywizujących życie gos- 
podarcze i społeczno-kulturalne w gromadzie, gminie i szerszych terytorialnie 
kręgach społecznych, wdrażać młodzież do pełnienia różnych ról społecznych 
we własnych środowiskach i przygotowywać ją do uczestnictwa w złożonym 
społecznym procesie emancypacji warstwy chłopskiej. 
Szkoła rolnicza w interpretacji ludowców miała stanowić integralny element 
społeczności wiejskiej, być - w szerokim znaczeniu tych słów - "regionalnym 
ośrodkiem kultury i oświaty na wsi"34, w szczególności kultury i oświaty 
rolniczej. Pełniąc przede wszystkim funkcję ognika kultury rolnej w otaczającym 
ją środowisku, winna uwzględniać miejscowe warunki i możliwości, posiadać 
- co podkreślała na przykład Helena Radlińska, związana blisko z ruchem 
ludowym II Rzeczypospolitej - "pewną swobodę przystosowania gospodarstwa, 
budynków, programu do potrzeb okolicy". Mogłaby ona dostarczać okolicznym 
rolnikom materiału nasiennego i zarodowego, pełnić zadania ośrodków 
poradnictwa, a szkolne gospodarstwo rolne - funkcję fermy wzoroweps. 


31 Cyt. za: A. Łuczak, Spoleczeństwo i państwo, s. 57. 
32 M. M., Nowe szkol y rolnicze - czym się stają, czym bywają, Wyzwolenie 1929, nr 5, s. 6. 
33 Zob. np. Związek Młodzieży Wiejskiej RP "Wici" w walce o postęp i sprawiedliwość 
społeczną. Wybór dokumentów 1928 -1948, oprac. E. Gołębiowski, S. Jarecka-Kimlowska, Warszawa 
1978, s. 77. 
34 J. Dziubińska, W sprawie szkól ludowych rolniczych, Wici 1935, nr 50-51, s. 3. 
35 H. Radlińska, Oświata i kultura wsi polskiej. Wybór pism, oprac. H. Brodowska i L. Wojtczak, 
Warszawa 1979, s. 28, 240, 262.
>>>
Edukacja w procesie społeczno-kulturowych przeobrażeń wsi i kraju... 75 


Ludowców cechowało przekonanie, iż szkolnictwo stanowi tylko jedno 
z ogniw szeroko pojętej oświaty, że integralnym elementem systemu edukacji 
jest również tzw. oświata pozaszkolna. Wspominana powyżej H. Radlińska 
pisała w 1919 roku: "Organizacja szkolnictwa nie obejmuje jeszcze wszystkiego, 
co trzeba zrobić. Nie można, ludzi, rozbudzonych przez szkołę, zostawić potem 
na pastwę śpiączki umysłowej. Nie można dziś, gdy wszyscy ludzie dorośli 
budują dla następnych pokoleń nowe życie, poprzestać na uczeniu dzieci "36. 
W konsekwencji problematyce oświaty pozaszkolnej poświęcano od początku 
dużo uwagi także w programach ugrupowań chłopskich. N a przykład PSL 
Wyzwolenie w programie z marca 1921 roku opowiadało się m.in. za "szerzeniem 
kultury i oświaty wśród dorosłych przez zakładanie kursów, zarówno ogólno- 
kształcących, jak specjalnych, bibliotek, wystaw ruchomych, muzeów, teatrów 
ludowych itp." dla "szybszego uświadomienia obywatelskiego mas ludowych 
i rozwoju kultury narodowej'37. 
Najwięcej uwagi problematyce oświaty pozaszkolnej poświęcały jednak 
organizacje młodochłopskie. Prace oświatowe wysuwały się na pierwszy plan 
w ich działalności i przesądzały o charakterze tych organizacji. Wzmożona 
aktywność oświatowa młodego pokolenia wsi była przede wszystkim "drogą do 
określenia samych siebie w nowej roli społecznej w narodzie" i wiązała się 
z dążeniem do przełamania izolacji świata chłopskiego. Stanowiła zarazem 
płaszczyznę, za pośrednictwem której chłop wrastać miał w społeczność 
narodową i jej kulturę z "własną legitymacją chłopską, z poczuciem własnej 
dumy i godności, ze świadomością własnej wartości, własnych zadań i możliwo- 
ści, które mogą i mają być przez niego spełnione", z własnym dorobkiem. Była 
również skierowana przeciwko dzieleniu ludzi według rodzaju uprawianej przez 
nich pracy, istnieniu przeciwstawianych sobie wzorów obyczajowych: "chłopa" 
-jako człowieka pracy fizycznej i "pana" -jako człowieka pracy umysłowej38. 
Praca fizyczna, praca na roli nie powinna wykluczać zainteresowań kulturą 
ogólnonarodową i szerokiego, czynnego uczestnictwa w życiu kulturalnym 
i społecznym. Pozaszkolna praca oświatowa w środowisku wiejskim stanowić 
miała także czynnik służący przekształcaniu pracy rolnika w pracę lżejszą 
i wydajniejszą, zmienianiu życia na wsi w życie przyjemniejsze, a w konsekwencji 
czynnik integrujący - przede wszystkim młodzież chłopską - ze wsią 
i z zawodem rolniczym. 


36 Tamże, s. 170. 
37 Materialy żródlowe do historii polskiego ruchu ludowego, t. 2, 1918-1931, oprac. S. Giza 
i S. Lato, Warszawa 1967, s. 53. 
31 Zob. J. Chałasiński, Społeczeństwo i wychowanie, Warszawa 1969, s. 210, 212, 247; 
J. Obrębski, Wychowankowie uniwersytetów ludowych w życiu wsi, [w:] Wiejskie uniwersytety ludowe 
w Polsce. Biuletyn konferencji oświatowej poświęconej sprawie uniwersytetów ludowych (Krzemieniec 
6-8 pażdziernika 1938), Warszawa 1938, s. 87.
>>>
76 


Wiesław Jamrożek 


Na zakończenie niniejszych rozważań należy podkreślić, że problematyka 
wychowawcza należała do centralnych zagadnień podejmowanych przez 
ludowców zarówno w sferze programowej, jak i w praktycznej działalności. 
W ich bowiem interpretacji edukacja odgrywała doniosłą rolę w procesie 
przemian społeczno-kulturowych kraju i wsi, była w szczególności ważnym 
czynnikiem sprzyjającym pełnej społecznej i kulturalnej emancypacji warstwy 
chłopskiej. Zajmować też miała istotne miejsce na drodze wiodącej do awansu 
rolnictwa jako zawodu.
>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


GRZEGORZ RADOMSKI 
Liceum Ogólnokształcące w Sierpcu 


Asymilacja poprzez wychowanie w koncepcjach 
Narodowej Demokracji 1918 - 1926 


Odbudowa państwa polskiego po pierwszej wojnie światowej spowodowała 
ewolucję polskiej myśli politycznej. Dominująca dotąd kwestia sposobu 
odzyskania niepodległości ustąpiła problemom związanym z zagadnieniami 
ustrojowymi, bezpieczeństwem państwa, a także stosunku do mniejszości 
narodowych. 
W tej ostatniej kwestii w opinii większości aktywnych politycznie Polaków 
popularnością cieszyły się dwa stanowiska. Bardziej powszechne sprowadzało 
się do zasad nacjonalizmu konserwatywnego. Akceptowało ono odrębności 
narodowościowe, jeśli nie zagrażały bezpieczeństwu i integralności państwa. 
Do zasad tych nawiązywali m.in. zwolennicy idei jagiellońskiej. Druga 
koncepcja była bliska rzecznikom idei piastowskiej, opowiadającym się 
za wizją państwa narodowego. Zwolennicy tego rozwiązania, związanego 
z koncepcjami nacjonalizmu nowoczesnego, integralnego, różnicowali swój 
stosunek do zamieszkujących Rzeczpospolitą narodowości. Wśród ugrupowań 
opowiadających się za drugim rozwiązaniem dominującą pozycję zajmowała 
Narodowa Demokracja l . 
Wychodząc z założenia, iż Żydzi stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa 
Polski, głoszono konieczność osłabienia ich pozycji politycznej i ekonomicznej. 


l R. Wapiński, Kresy: Alternatywa czy zależność, [w:] Polska myśl polityczna XIX i XX wieku, 
t. 6, Między Polską etniczną a historyczną, Wrocław 1988, s. 41-42.
>>>
78 


Grzegorz Radomski 


Znany polityk, prezes klubu senackiego ZLN w latach 1922-1927, Juliusz 
Zdanowski zanotował w diariuszu, iż endecja nie sprawując władzy w państwie, 
miała tylko jeden program w stosunku do Żydów - "ogłodzić ich i zmusić do 
emigracji"2. 
Konstatując występowanie w kulturze i tradycji żydowskiej prawie samych 
ujemnych cech, odrzucano możliwość asymilacji. Roman Rybarski dowodził 
zresztą, iż taka asymilacja byłaby pozorna. W pracy Naród, jednostka i klasa 
stwierdzał; "...Żydzi tym się od innych narodów różnią, iż mają szczególną 
łatwość zewnętrznej asymilacji [...], jednak tym się różni asymilacja żydowska 
od innej asymilacji, iż z zasady Żyd stając się Polakiem, Francuzem lub 
Anglikiem nie przestaje być Żydem"3. 
W odmienny sposób ukształtował się stosunek narodowych demokratów do 
mniejszości słowiańskich. Dowodząc, iż Ukraińcy i Białorusini nie wytworzyli 
własnego narodu, postulowano wcWonięcie ich poprzez asymilację przez naród 
polski. Podstawowe wytyczne w tym względzie opracował Roman Dmowski. 
W Myślach nowoczesnego Polaka stwierdził: "Tam, gdzie możemy pomnażać 
swe siły i swą pracą cywilizacyjną wcWaniać inne żywioły, żadne prawo nie 
zabrania nam tego, ale czynić to mamy nawet obowiązek"4. 
W 1919 r. jeden z liderów ugrupowania, profesor ekonomii na Uniwersytecie 
Jana Kazimierza we Lwowie, Stanisław Grabski uznał, iż prawo narodu 
polskiego do wchłonięcia innych ludów wynikało z przynależności do świata 
zachodniego ukształtowanego w ścisłym zespoleniu z kościołem rzymskim. 
Podkreślał przy tym polską wyższość cywilizacyjną nad resztą narodów 
wschodniej Europy. Zakładając polonizację ludności ukraińskiej i białoruskiej 
wraz z przekształceniem jej w takich samych Polaków jak ci, którzy zamieszkują 
nad Wisłą, opowiadał się za przekształceniem terytorium Rzeczypospolitej 
w narodowe terytorium polskie. Pisał: "Lekkomyślnością byłoby łudzenie się, 
że Polska może trwale panować nad ziemiami nie złączonymi organicznie 
z narodowym terytorium Polski"5. 
Politykę asymilacji prowadzić miano bez stosowania przymusu i represji, 
zakładając możliwość utrzymania odrębności etnicznych. Miała to więc być 
polonizacja polityczna. Wydaje się, że w tej sprawie panował optymistyczny 
pogląd co do możliwości realizacji własnych koncepcji. Roman Rybarski pisał 
o reasymilacji - powrocie do polskości źródeł. Z kolei uważany za eksperta 
w dziedzinie stosunków narodowościowych Joachim Bartoszewicz konstatował: 


z Biblioteka Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, rkps, sygn. 7862fII, J. Zdanowski, 
Dziennik, t. 5, s. 275. 
3 R. Rybarski, Naród, jednostka i klasa, Warszawa-Kraków-Lublin-Łódź-Po- 
znań-Wilno-Zakopane 1926, s. 223. 
4 R. Dmowski, Myśli nowoczesnego Polaka, Warszawa 1933, s. 71. 
s S. Grabski, Z codziennych walk i rozważań, Poznań 1923, s. 42; patrz szerzej: W. Wojdyło, 
Koncepcje spoleczno-polityczne Stanislawa Grabskiego, Toruń 1993.
>>>
Asymilacja poprzez wychowanie w koncepcjach Narodowej Demokracji... 79 


"Lud litewski, ruski czy białoruski nie potrzebuje wcale być obecnie pytany 
o to, czy on chce związku z Polską, bo ten związek jest już faktem historycznym 
dokonanym prawnie, dobrowolnie przez ich przodków i z tego faktu nie może 
on przekreślić, jeśli nie chce zerwać związków z własną historią i własną 
Ojczyzną. Dzieje długich wieków uczyniły to, iż Polska, Litwa, Ruś zlały się 
w nierozłączną całość, że wytworzyły wspólny naród i jednolite państwo"6. 
Zaprezentowany pogląd świadczy niewątpliwie o naiwności autora, w zmo- 
dyfikowanej jednak formie był akceptowany przez większość środowisk 
konserwatywnych na Kresach. W publicystyce często podkreślano bliski związek 
języka rusińskiego (takim mianem określano Ukraińców) z polskim, samych zaś 
Ukraińców traktowano jak np. Kaszubów. Postulowana polonizacja miała 
polegać między innymi na wykorzystywaniu wyższości kultury polskiej klasy 
rządzącej. J. Bartoszewicz konstatował: "trzeba, żeby światło nasze z zachodu 
przenikało tak rzęsiście i przekonywująco, żeby się ku rdzennej Polsce przechylały 
uczucia i myśli na wschodnich rubieżach osiadłej ludności. Pamiętajmy, co na 
początku XIX w. zdziałały w tym kierunku takie ośrodki oświaty, jak 
uniwersytet wileński i krzemienieckie liceum"7. Niezbędnym warunkiem 
asymilacji miały też być dobre, silne i sprawiedliwe rządy polskie. Ludność 
miejscowa przekonać się miała, iż nie są one dla niej szkodliwe ani krzywdzące. 
Również planowa kolonizacja prowadząca do zmiany struktury narodowo- 
ściowej na kresach miała służyć realizacji zakładanych celów. 
Początek wszakże drogi trwale zespalającej ludność ukraińską, białoruską 
i polską dostrzegano najczęściej w płaszczyźnie oświaty i wychowania. 
Podstawowe pytanie w tym względzie brzmiało: Czy mniejszości narodowe 
mają posiadać odrębny system szkolny? Wydaje się, iż mimo pewnego 
zróżnicowania poglądów większość sympatyków obozu akceptowała pogląd 
znanego działacza Związku Ludowo-Narodowego Jana Korneckiego, który 
stwierdził: "Uważamy zgłaszane żądania odrębnego systemu szkolnego dla 
poszczególnych mniejszości narodowych za szkodliwe dla Polski"8. Najczęściej 
jednak nie występowano przeciwko odrębnym szkołom mniejszości, jeśli były to 
szkoły prywatne nie finansowane przez państwo. Nauczyciele zaś niezależnie od 
rodzaju i typu szkoły, od jej języka wykładowego winni posiadać kulturę polską 
oraz odpowiednie przygotowanie obywatelskie. Domagał się tego m.in. Lucjan 
Zarzecki. Na początku lat dwudziestych stwierdził on zresztą, że ustępstwa 
wobec szkolnictwa ukraińskiego poszły zbyt daleko. Powiększyć ono miało 
swój stan posiadania w stosunku do okresu sprzed I wojny światowej9. Na rolę 
szkoły w procesie asymilacji zwracał uwagę Stanisław Grabski, kiedy pisał: 


6 J. Bartoszewicz, Znaczenie polityczne kresów wschodnich dla Polski, Warszawa 1924, s. 34. 
7 Tenże, Sprawa Kresów wschodnich, Przegląd Wszechpolski, 1923, nr 3, s. 167-168. 
I Sprawozdania stenograficzne z posiedzeń Sejmu z dnia 3 VII 1934, CXLU/I0. 
g L. Zarzecki, O zagadnieniach wychowawczych w Polsce, Przegląd Wszechpolski, 1922, nr 5, 
s. 345.
>>>
80 


Grzegorz Radomski 


"Asymilacji tej zaś nie dokonamy, jeżeli od 7 roku życia dzieci polskie i ruskie, 
które do tego czasu bawiły się razem na ulicach wsi czy miasteczka będziemy 
wychowywać w odrębnych szkołach"lO. Odwoływał się do przykładu powstania 
Bohdana Chmielnickiego. W szkole ukraińskiej nauczyciel nacjonalista ukraiński 
gloryfikowałby bunty kozackie, w polskiej natomiast uczono by chwały 
rycerstwa polskiego, które zwyciężyło pod Beresteczkiem 11 . 
Zbliżenie obydwu narodów miało się więc zrealizować na podstawie idei 
wspólnego państwa, która w rozumieniu Grabskiego była najwłaściwszym 
motywem edukacji patriotycznej i obywatelskiej możliwej do podjęcia przez 
Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. 
Założenia teoretyczne starano się realizować praktycznie. Stanisław Grabski, 
pełniący funkcję ministra WRiOP w gabinecie brata, opracował plan działania 
wobec mniejszości narodowych. W odniesieniu do spraw szkolnictwa zakładał 
utworzenie na określonym obszarze szkół dwujęzycznych tzw. utrakwistycznych. 
Postulował, aby szkoły tego rodzaju powstały dla ludności ukraińskiej, 
białoruskiej, litewskiej na obszarach województw wschodnich. Grabski zakładał, 
że w stosunku do ludności o słabszym poczuciu narodowym, która swój język 
macierzysty traktuje jako tutejszy, najlepiej służy szkoła z polskim językiem 
wykładowym. Dzieci zaś rodziców z rozbudzoną świadomością narodową 
powinny być nauczane we wspólnych szkołach dla młodzieży polskiej i niepol- 
skiej. W ten sposób zmniejszyć się miały dystanse narodowe, a młode pokolenie 
przygotowywać się miało do harmonijnej koegzystencji. Utworzenie takiej 
utrakwistycznej szkoły nie byłoby jednak proste. W myśl ustawy bowiem 
decydować mieli rodzice, przy czym wymagano zgody 40 rodziców dzieci 
w wieku szkolnym danej narodowości należącej do danego obwodu szkolnego. 
Realizacja ustawy napotkała na poważne trudności 12 . Strona ukraińska uważała 
ją bowiem za narzędzie wynaradawiania. Stąd liczne protesty, a także akcje 
terrorystyczne. Z kolei ND starała się mobilizować nauczycieli. Na odbytym we 
Lwowie 22 listopada 1925 r. zjeździe pedagogicznym sympatyków ZLN podjęto 
rezolucję, w której wezwano ogół nauczycieli na kresach do zwiększenia 
wysiłków w celu realizacji ustawy tak, aby przyniosła ona korzyści dla państwa 
polskiego poprzez wychowanie prawdziwych obywateli Rzeczypospolitej13. 
Ocena ustawy budzi wiele kontrowersji. Warto zwrócić jednak uwagę, iż 
w zasadniczym kształcie obowiązywała ona do końca dwudziestolecia między- 
wojennego, a zatem akceptowały ją rządy sanacyjne dalekie od ideologii 
nacjonalistycznej. Nie należy jednak zapominać, iż mogła być i chyba była 


ID S. Grabski, Szkoly dwujęzyczne, Muzeum 1927, z. 1-2, s. 48, cyt. za: S. Kilian, Myśl 
edukacyjna narodowej demokracji w latach 1918-1939, Kraków 1997, s. 52. 
II S. Grabski, Pamiętniki, t. 2, Warszawa 1989, s. 228. 
12 W. Wojdyło, Koncepcje spoleczno-polityczne Stanislawa Grabskiego, s. 69; S. Kilian, Myśl 
edukacyjna narodowej demokracji, s. 54- 56. 
\J Zjazd nauczycieli ZLN we Lwowie, Gazeta Warszawska, 6 XII 1925, nr 336.
>>>
Asymilacja poprzez wychowanie w koncepcjach Narodowej Demokracji... 81 


wykorzystywana do ograniczenia rozwoju szkolnictwa mniejszości słowiańskich. 
Świadczy o tym wypowiedź S. Grabskiego na naradzie wojewodów z Kresów 
wschodnich odbytej w dniach 19-25 1924 r. Mówił on wówczas: "Istnienie 
szkół białoruskich jest wykluczone, nawet jeśli zgodne z wynikami plebiscytu". 
Hołdował on przy tym przekonaniu o większej atrakcyjności szkoły polskiej 
dla Rusinów i Białorusinów. Oferować ona bowiem miała wyższy poziom 
nauczania, a także przygotowywać praktycznie do udziału w życiu państwowym. 
Zupełnie odmienne były w tym przypadku oceny dokonywane przez ludność 
ukraińską i białoruską. W sejmie jej przedstawiciele domagali się skutecznej 
pomocy państwa w rozwoju szkół z językiem ojczystym jako językiem 
wykładowym. Z drugiej zaś strony walory polskiej szkoły nie były tak wysokie, 
jak byli skłonni sądzić publicyści narodowi. Znakomity reportażysta Ksawery 
Pruszyński przedstawił ironiczny obrazek uwypuklający wykształcenie wiejskiego 
pastucha spod Krzemieńca. Zapytany: "Szczoż was szcze w szkoli uczyły? 
Pastuch wyrecytował mechanicznie dwie zwrotki La Fontaine'a. Toho nas 
w szkoli uczyły [...]. Pastuch wyrecytował to z dumą, ale nie wiem, czy jest to 
duma wywołana tak wielkimi i długimi studiami. Jest raczej w tej dumie 
podstępne chłopskie szyderstwo"14. Uwzględnić należy również fakt, iż właśnie 
na kresach analfabetyzm pozostawał największy. 
Niemniej jednak endecja opowiadała się za odpowiednim wychowaniem 
obywatelskim przedstawicieli mniejszości słowiańskich. Umożliwiłoby to bowiem 
wykreowanie nowego pokolenia inteligencji ukraińskiej i białoruskiej bardziej 
przychylnego Polsce. Przy czym wychowanie miałoby dotyczyć również 
społeczności polskiej. Roman Rybarski stwierdzał bowiem, że w psychice 
polskiej występował nadmiar humanitaryzmu: "Chwalimy się tym, że nikogo 
nie wynaradawiamy - co więcej, Polacy występowali w roli wychowawców 
i krzewicieli obcych narodowości, choć te nieraz 19nęły do asymilacji. Czyż 
trudno znaleźć przykłady tego nawet w dzisiejszych czasach"ls. Dowodził, że 
polski charakter winien być bardziej ofensywny zgodnie z zasadą, że nie należy 
tylko bronić polskości, lecz dokonywać dla niej zdobyczy. W tym kontekście 
zrozumiałe stają się utrzymane w alarmującym tonie doniesienia z Kresów 
o "rutenizacji" Polaków l6 . 
Asymilacji sprzyjać miała wreszcie odpowiednia polityka wyznaniowa. 
W tym względzie ZLN przywiązywał dużą wagę do działalności unitów. Ich 
opór wobec prób pełnej rusyfikacji podejmowanych przez rząd carski skłaniał 
endeków do optymizmu. Religia unicka skłaniać bowiem miała do opowiedzenia 


14 Cyt. za: J. Kolbuszewski, Kresy, Wrocław 1995, s. 132. 
15 Cyt. za: W. Wojdyło, Wychowawcze aspekty myśli politycznej obozu demokratyczno-narodo- 
wego 1918-1928, [w:] Polityka a wychowanie. Szkice z dziejów wychowania spolecznego w Polsce, 
pod. red. A. Wojtasa, Toruń 1994, s. 58-59. 
16 J. Zamorski, Krzyk rozpaczy, Myśl Narodowa 1923, nr 12, s. 3; tenże, Tragedia duszy 
polskiej, Myśl Narodowa 1923, nr 15, s. 3. 


11 - WYCHOWANIE
>>>
82 


Grzegorz Radomski 


się za polskością. Wszystkie więc poczynania, które mogłyby utrudnić 
polonizację przez kościół, przyjmowano z wrogością. Krytykowano zwłaszcza 
postawę biskupa Andrzeja Szeptyckiego. Wydany przez niego okólnik, 
w którym nakazywał nabór diaków tylko narodowości ukraińskiej, uznano 
za niezgodny z zasadą tolerancji i swobody kultu. W trakcie rokowań 
poprzedzających zawarcie konkordatu ze Stolicą Apostolską, w których 
decydującą rolę odegrał S. Grabski, zawarto klauzulę, zgodnie z którą 
tworzenie nowych diecezji unickich będzie niemożliwe, dopóki trwać będzie 
proces identyfikacji z narodowym ruchem ukraińskim, a więc do momentu 
wychowania nowego pokolenia kleru. 7 . 
Obok kościoła i szkoły ważnym czynnikiem oddziaływania wychowawczego 
miały stać się polskie instytucje naukowe i kulturalne. W korespondencjach 
prasowych z terenu Kresów podnoszono konieczność zwiększenia liczby 
bibliotek, teatrów, czytelni itp. W celu realizacji tych założeń powołano 
Towarzystwo Opieki nad Kresami, którego wieloletnim prezesem był znany 
działacz narodowy Stanisław Głąbiński. W państwie polskim czynnikiem 
integrującym poszczególne narodowości była również obowiązkowa dla 
wszystkich obywateli służba wojskowa. "Wojsko nasze - stwierdzał Jan 
Zamorski - na ogół nie tylko przysposabia żołnierzy do spełniania swojego 
obowiązku żołnierskiego, ale i cywilizuje ich, kulturalnie i umysłowo podnosi"18. 
Możliwość realizacji własnych założeń w tym względzie uzyskano na początku 
omawianego okresu, kiedy jednym z organizatorów sekcji pedagogicznej 
Departamentu Naukowo-Szkolnego w Ministerstwie Spraw Woj skowych został 
Lucjan Zarzecki. W treści oddziaływań wychowawczych eksponował on idee 
narodowo-obywatelskie. W ustawowej regulacji z 1919 r. obligowano władze 
wojskowe do zwalczania analfabetyzmu, a w przypadku żołnierzy pochodzących 
z mniejszości narodowych do upowszechniania znajomości języka urzędowego. 
Również po odsunięciu od kierownictwa wymienionych instytucji działaczy 
narodowych, działania "polonizacyjne" były kontynuowane. Poczynania w tym 
zakresie przynosiły pewne pożądane, z punktu widzenia nie tylko endeków, 
rezultaty. Waldemar Rezmer opublikował fragment raportu władz wojskowych 
z Torunia (1925), w którym stwierdzano bardzo dodatni wpływ służby: "tak 
pod względem kulturalno-cywilizacyjnym, jak też pod względem ustosunkowania 
się do Państwa".9. 


17 E. Maj, Związek Ludowo-Narodowy wobec nierzymskokatolickich wyznań religijnych w Polsce, 
Studia Historyczne 1996, z. 1, s. 48-54; patrz też, W. Wojdyło, Stanowisko Stanislawa Grabskiego 
w rokowaniach o zawarcie konkordatu między Polską a Stolicą Apostolską, Acta Universitatis 
Nicolai Copernici, Nauki Polityczne 20, Toruń 1991, s. 101-112. 
u Cyt. za: J. Figat, Problematyka wojskowa w myśli politycznej Związku Ludowo-Narodowego, 
Wojskowy Przegląd Historyczny 1992, z. 4, s. 35. 
Ig W. Rezmer, Nauczanie przymusowe w wojsku polskim w okresie międzywojennym ijego rola 
w ksztaltowaniu propaństwowych postaw poborowych, [w:] Wychowanie a polityka. Tradycje 
i wspólczesność, pod red. W. Wojdyły i M. Strzeleckiego, Toruń 1997, s. 169.
>>>
Asymilacja poprzez wychowanie w koncepcjach Narodowej Demokracji... 83 


Wyższość polskiej kultury objawiać się miała także w codziennych 
kontaktach osobistych. Stąd wynikał postulat tworzenia na tych obszarach 
polskich gospodarstw rolnych o charakterze wzorcowym. S. Grabski stwier- 
dził, iż nie jest obojętne z punktu widzenia interesu narodu polskiego, czy 
gospodarstwo doświadczalne znajduje się we wsi polskiej, czy rusińskiej. 
W "Gazecie Warszawskiej" pisano: "państwo, w którym na jednym krańcu 
stoi pałac, na drugim lepianka, jest nienormalnym [...]. I tam jednak 
uniknięcie kwasów i niechęci ze strony ludności miejscowej jest tylko wtedy 
możliwe, jeżeli ruch napływowy uda się nam tak zorganizować, iż w pod- 
noszącym się ogólnie dobrobycie ludność miejscowa będzie widziała ek- 
wiwalent za utraconą przestrzeń. Pionierami więc winny być jednostki 
o największej sumie wartości gospodarczych i kulturalnych oraz chęci 
służenia pomocą i przykładem ludności miejscowej"2o. Jak się wydaje, 
realizacja tego założenia była niezwykle trudna. Sytuacja ekonomiczna 
odrodzonego państwa w praktyce uniemożliwiała udzielenie zdecydowanego 
wsparcia polskim osadnikom na Kresach. Odnosząc się do tych zagadnień, 
poseł ukraiński S. Wasyńczuk stwierdził: "Otóż ta siła, w którąście wierzyli, 
że tworzycie siłę polonizacyjną, ona was zawiodła. Nie macie tej siły. To jest 
zasada, którąście wyhodowali w polskich dworach o zasadach szerokiej 
historycznej Polski, zasada, którą nieśliście na wschód, ale wasz chłop, 
któregoście po maleńku sprowadzali, tych zasad nienawiści nie miał i nimi się 
nie kierował. On nie jest tym odpornym elementem polonizacyjnym, któryby 
mógł przekształcić ten kraj"21. 
W koncepcjach wychowania społecznego narodowych demokratów szcze- 
gólne miejsce zajmowały samorządy. Ważną rolę przeznaczał im Stanisław 
Grabski 22 . Samorządy powinny zajmować się zorganizowaniem życia gospodar- 
czego, rzemiosła, służby zdrowia, infrastruktury budowlanej: "Ku podnoszeniu 
materialnej kultury, przedsiębiorczości i wydajności produkcji". Obawiał się 
jednak możliwości wykorzystania samorządów dla osłabienia spoistości państwa: 
"jeśli bowiem samorządy - pisał [...] - zamiast wzbogacić kulturalne, 
społeczne i gospodarcze życie narodu i państwa, miały stać się czynnikiem 
separatyzmów dzielnicowych i narodowościowych zagrażającym jedności 
Rzeczypospolitej, w takim razie musielibyśmy żądać, by zakres ich działania był 
jak najmniejszy"23. Obawy te skłoniły Grabskiego do wysunięcia postulatu 


2D K. Leczycki, Kolonizacja wewnętrzna (Uwadze prasy wielkopolskiej i kresowej), Gazeta 
Warszawska 1922, nr 5, s. 1-2. 
21 Sprawozdania stenograficzne z posiedzeń Sejmu z dnia 13 XII 1923 LXXVII/59. 
22 W. Wojdyło, Koncepcje spoleczno-gospodarcze Stanisława Grabskiego, s. 94-95. 
23 Cyt. za: M. N owak, Narodowa Demokracja wobec mniejszości ukraińskiej w II Rzeczypospolitej 
w kontekście decyzji rady Ambasadorów z 15 marca 1923 r. o uznaniu wschodniej granicy Polski, [w:] 
Między Odrą i Dnieprem. Wyznania i Narody. Zbiór studiów, pod. red. T. Stegnera, Gdańsk 1997, 
s. 122.
>>>
84 


Grzegorz Radomski 


rozciągnięcia kontroli władz polskich nad samorządami działającymi na 
wschodzie kraju. 
Asymilacja poprzez różnorodne działania wychowawcze nie przynosiła 
pozytywnych, z punktu widzenia endecji, rezultatów. W koncepcjach ND 
wobec mniejszości słowiańskich zajmowała ważne miejsce. Sporadycznie 
natomiast wskazywano na możliwość asymilacji ludności niemieckiej. Zwolen- 
nikiem takiego rozwiązania był m.in. Joachim Bartoszewicz. Sądził jednak, iż 
będzie to możliwe dopiero wtedy, kiedy Niemcy zostaną odcięci od wpływów 
państwa niemieckiego. Jerzy Drobnik twierdził, że będzie możliwa dopiero 
wtedy, gdy zmniejszy się liczba Niemców w Polsce, a i wtedy będą to przypadki 
jednostkowe 24 . Z kolei posłanka ZLN Zofia Sokolnicka, uważana w swoim 
środowisku za eksperta w dziedzinie spraw oświatowych, podkreślała możliwość 
wykorzystania polskich wpływów cywilizacyjnych do stworzenia płaszczyzny 
porozumienia się z mniejszością niemiecką. Podczas debaty sejmowej l lipca 
1922 r. stwierdziła: "Porozumiewać się z członkami mniejszości niemieckiej i jej 
przedstawicielami można będzie dopiero wtedy, kiedy się wewnętrznie prze- 
tworzy i wyszlachetnieje pod wpływem ducha polskiego i polskiej kultury"25. 
W prasie codziennej obozu dominowało raczej przekonanie o wrogości wobec 
Polski. Informowano o tych przejawach działalności Niemców w Polsce, które 
świadczyć miały o chęci zawłaszczenia polskiego dorobku naukowego. Za 
charakterystyczny w tym względzie można uznać artykuł pomieszczony 
w "Kurierze Poznańskim", w którym szeroko omówiono przypadek Hermana 
Rauschninga. Otrzymał on na początku 1924 r. nakaz opuszczenia Polski za 
ogłoszenie na łamach "Posner Tageblatt" artykułu udowadniającego niemieckie 
pochodzenie Mikołaja Kopernika. Apelacja posłów niemieckich do MSW 
spowodowała cofnięcie rozporządzenia 26 . Z drugiej zaś strony mniejszość 
niemiecka starała się wszelkimi sposobami ograniczać ewentualną asymilację. 
Potępiano publicznie mówienie w języku polskim. W 1923 r. ostrej krytyce 
poddano personel Deutsches Haus w Bydgoszczy za posługiwanie się językiem 
polskim, zwłaszcza iż "klientela polska, która do lokalu uczęszcza, jest w stanie 
mówić po niemiecku"27. Takie stanowisko Niemców znalazło potwierdzenie 
w ekspertyzie dokonanej przez Związek Obrony Kresów Zachodnich. W wydanej 
w 1925 r. pracy Polacy w Niemczech i Niemcy w Polsce czytamy: "Świadomość 
narodowa ludności niemieckiej w Polsce jest zupełna. Jeżeli są niejakie wahania 
między germanizmem i polskością, zdarzają się one tylko w tak zwanych 


24 J. Drobnik, Niemcy w Polsce, Przegląd Wszechpolski 1922, nr 6, s. 461; patrzW. Mich, Obcy 
w polskim domu. Nacjonalistyczne koncepcje rozwiązania problemu mniejszości narodowych 
1918-1939, Lublin 1994, s. 119-120. 
2S Sprawozdania stenograficzne z posiedzeń Sejmu z dnia l VII 1932, CXXXXj4. 
26 Wobec gwaltów niemieckich, Kurier Poznański, 13 I 1934, nr 11, s. 3. 
27 Jaskrawy przyklad bezczelności niemieckiej, Kurier Poznański, 29 VII 1925, nr 170; patrz 
szerzej: D. MateIski, Mniejszość niemiecka w Wielkopolsce w latach 1918-1939, Poznań 1997.
>>>
Asymilacja poprzez wychowanie w koncepcjach Narodowej Demokracji... 85 


wyższych sferach towarzyskich i odnoszą się do kilku, nawet nie kilkudziesięciu, 
tysięcy osób"28. 
Asymilacja jako metoda rozwiązania problemu mniejszościowego odnoszona 
była więc przede wszystkim do mniejszości słowiańskich. Zgłaszane w latach 
1918 -1926 postulaty były atrakcyjne także dla młodego pokolenia endeckiego. 
Wszakże obserwowany przez nich wzrost świadomości narodowej Ukraińców 
i Białorusinów skłaniał do pewnych ustępstw, zwłaszcza w dziedzinie praw 
językowych i oświatowych. 


21 Polacy w Niemczech i Niemcy w Polsce, Warszawa 1925, s. 16-17.
>>>

>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


WITOLD WOJDYŁO 
UMK Toruń 


Stereotyp Żyda w publicystyce społeczno-politycznej 
obozu narodowego w Drugiej Rzeczypospolitej 


Najczęściej spotykany i stanowiący przedmiot badań empirycznych jest 
stereotyp narodowy. Zdaniem Czesława Maja wskazuje on na: "cechy 
"swoich" i "obcych", przybierając postać stereotypu negatywnego i po- 
zytywnego; jest przejawem dystansów internarodowych, stanowi uzewnę- 
trznienie przyjaźni i antagonizmów, stanowi rezultat ujawniania opinii spo- 
łecznych w określonych sprawach. Rzadko zatem opisuje opinie w całości, 
wskazuje jedynie na istniejące poglądy. Względna trwałość stereotypów 
spowodowana jest istnieniem nastawień i trudno weryfikowalnych przekonań, 
bywa też rezultatem wielowiekowych kontaktów między narodami, konfliktów 
i sympatii między nimi. Zmienność stereotypu uzależniona jest od głębokości 
antagonizmów, odległości historycznej i gwahowności konfliktów, podatności 
społeczeństwa na perswazję [...] i zakresu kontaktów ułatwiających wzajemne 
poznanie się ludów i narodów"l. 
Klientela obozu narodoweg0 2 ksztahowała zazwyczaj pejoratywny obraz 
czy też stereotyp Żydów jako narodu i mniejszości występującej na obszarze 


l Mala encyklopedia wiedzy politycznej, pod red. M. Chmaja i W. Sokoła, Toruń 1996, 
s. 294-295. 
2 Mówiąc o politycznym obozie narodowym mam na myśli wchodzące w jego skład 
organizacje: Ligę Narodową, Związek Młodzieży Polskiej zwany "Zetem", działające w każdym 
z zaborów Stronnictwo Demokratyczno-Narodowe, Związek Ludowo-Narodowy, Obóz Wielkiej 
Polski, Stronnictwo Narodowe.
>>>
88 


Witold Wojdyło 


państwa polskiego. W miarę zwięzłą wykładnię tego zjawiska przedstawiła 
Łucja Łukaszewicz. W artykule pt. Stereotyp Żyda u studentów umieszczonym 
w okolicznościowym numerze "Znaku" z 1983 r. stwierdziła, że: "Przez 
stereotyp rozumie się opinię o danym przedmiocie (w niniejszym przypadku 
żydowskiej mniejszości narodowej w Polsce, która stanowi nieuprawnioną 
statystycznie generalizację tegoż przedmiotu)"3. Powołując się na badania Otto 
Klineberga przeprowadzone w 1951 roku, zauważyła również, że stereotypy nie 
opierają się zazwyczaj na indukcyjnym zbiorze danych, lecz głównie na 
plotkach, pogłoskach i anegdotach. 
Geneza stereotypu nazwy etnicznej Żyd jest związana z długotrwałym 
obcowaniem dwóch różnych narodów oraz wynikiem określonych doświadczeń 
i wzajemnych kontaktów grupowych. Dzieje Żydów w Polsce są bardzo odległe 
i sięgają czasów średniowiecza. Na terytorium Rzeczypospolitej przybywali 
masowo usuwani z innych krajów europejskich, ponieważ tu otrzymywali 
zezwolenie na osiedlenie się w dowolnej miejscowości. Liczba ludności żydowskiej 
w Polsce stale wzrastała, począwszy od 24 tysięcy u schyłku średniowiecza do 
około 3 milionów w 1931 r., co stanowiło około 10% ogółu ludności 4 . 
Tradycyjnie zajmowali się handlem i rzemiosłem. W Drugiej Rzeczypospolitej 
niemal 70% Żydów zajmowało się kupiectwem, a w branży odzieżowej 
i skórzanej odsetek ten sięgał 50%. Systematycznie Żydzi przezwyciężali 
tradycyjne struktury narodowe. Młodzi podejmowali studia, opanowując 
głównie tzw. wolne zawody, m.in. adwokata, lekarza i dziennikarzas. Należy 
również podkreślić, że ze społeczności żydowskiej wywodziło się wielu drukarzy 
i właścicieli znanych oficyn wydawniczych, jak chociażby Gliicksbergowie 
i Orgelbrandowie. 
Sytuacja społeczno-polityczna, ekonomiczna i kulturalna Żydów w Polsce 
ulegała zmianom w poszczególnych okresach naszych dziejów. Uzyskiwanym 
przez nich prawom i przywilejom wtórowały ograniczenia spowodowane 
sytuacjami wynikającymi z codziennych kontaktów różniących się narodów. 
Podstawowe konflikty miały głównie podłoże etniczne, religijne lub ekonomiczne. 
W pierwszych latach niepodległego bytu zagwarantowano mniejszościom 
narodowym w uchwalonej konstytucji (marzec 1921) równość wobec prawa, 
wolność sumienia, możliwość pielęgnowania własnych języków, swobodę 


3 Ł. Łukaszewicz, Stereotyp 'ŻYfŃJ u studentów, Znak 1983, nr 2/3, s. 453. 
4 M. Fuks, Z. Hoffman, M. Horn, J. Tomaszewski, 'Żydzi polscy. Dzieje i kultura, Warszawa 
1982, s. 11, 37; szczegółowe informacje oraz dane dotyczące osadnictwa żydowskiego w Polsce wraz 
z bibliografią przedstawia opracowanie M. Brzeziny, Polszczyzna 'Żydów, Kraków 1986. 
5 J. Orlicki, Szkice z dziejów stosunków polsko-żydowskich 1918-1949, Szczecin 1983, s. 57. 
Autor stwierdza, że wg danych przedstawionych przez Komisję Prawniczą Senatu RP z czerwca 
1938r. spośród 7320 adwokatów 53% stanowili Żydzi, a wg danych Dziennika Urzędowego nr 
7 z 1938 r. o Izbach Lekarskich na 11573 zarejestrowanych lekarzy 3987 było pochodzenia 
żydowskiego. Także odsetek studentów żydowskich znacznie przekraczał wskażnik procentowy 
populacji żydowskiej do ogółu ludności kraju.
>>>
Stereotyp Żyda w publicystyce społeczno-politycznej..... 


89 


religijną, prawo do własnego szkolnictwa. Stworzono także podstawy prawne 
gwarantujące równouprawnienie wszystkich obywateli. W tym samym jednak 
okresie wzrosła aktywność ugrupowań politycznych (w tym endecji) niechętnych 
asymilacji Żydów. 
Potraktowanie tych ostatnich jako przedstawicieli odmiennej kultury, 
odrębnej od polskiej, oznaczało w praktyce pozostawienie ich poza narodem 
polskim. Przedstawiciel starszej generacji endeckiej określanej jako "Starzy" 
lub mało trafnie "grupa profesorska"6 - Roman Rybarski, w jednej z najbardziej 
znaczących w rozwoju ideologii endeckiej publikacji Naród, jednostka, klasa 
pisał: "Otóż Żydzi tym się od innych narodów różnią, że mają szczególną 
łatwość zewnętrznej asymilacji, że szybciej niż inne narody nabierają cech 
środowiska, wśród którego żyją [...]. Jednakże tym się różni asymilacja 
żydowska od innej asymilacji, że z zasady Żyd, stając się Polakiem, Francuzem 
lub Anglikiem, nie przestaje być Żydem. Nie chodzi tu tylko o wyznanie, 
chociaż trudno sobie wyobrazić asymilację Żyda bez porzucenia przez niego 
religii żydowskiej, która jest więcej niż religią, bo jest strażnicą odrębności 
narodowej. Ale czym była i jest ogromna większość Żydów, którzy się stali 
'Polakami'? Przedstawicielami, obrońcami żydostwa w społeczeństwie polskim"7. 
Z kolei główny animator Związku Ludowo-Narodowego (ZLN), znany 
ekonomista i profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie - Stanisław 
Grabski stwierdzał: "Niewielu jest dzisiaj ludzi łudzących się, by możliwa była 
asymilacja mas żydowskich. Więcej jest już takich, którzy zdają sobie sprawę, że 
Żydzi pozostaną zawsze obcym nam narodowo elementem"8. Natomiast sam 
problem żydowski uważał za najtrudniejszy, najniebezpieczniejszy, najbardziej 
skomplikowany ze wszystkich kwestii narodowościowych w Polsce 9 . 
W prezentowanych enuncjacjach endeckich odwoływano się często do 
konstruowanego od dawna negatywnego obrazu Żyda. Ustabilizowany stereotyp 
został więc w tych warunkach, tzn. w okresie walki o władzę oraz walki o głosy 
wyborców, wykorzystany w agitacji propagandowej. O tym, że w środowisku 
endeckim doceniano jej znaczenie świadczyć może opinia wyrażona przez 
Stefana Górskiego: "Dobrze zorganizowana propaganda jest równie potrzebna 
jak armia" 10. Wprawdzie przywołany cytat dotyczył państwa polskiego oraz 
pochodził ze zbliżonego jedynie do endecji i nie zawsze jej przychylnego 
"Kuriera Warszawskiego", sądzę, iż wielu publicystów kształtujących opinię 


6 Poza Romanem Rybarskim w skład tzw. "grupy profesorskiej" wchodzili: Wacław 
Komarnicki, Stanisław Stroński, Marian Seyda, Stanisław Grabski. 
7 R. Rybarski, Naród, jednostka klasa, Warszawa-Kraków-Lublin-Łódż-Paryż-Po- 
znań- Wilno-Zakopane 1926, s. 223. 
I S. Grabski, Uwagi o bieżącej historycznej chwili Polski, Warszawa 1922, s. 74. 
g Tamże, s. 73. 
ID S. Górski, Propaganda Polski, Kurier Warszawski, 12 V 1929, nr 129, s. 1. 


12 - WYCHOWANIE
>>>
90 


Witold Wojdyło 


publiczną akceptowało zawartą w nim tezę, rozszerzając jej treść na kwestię 
żydowską. 
Wzrost propagandy antysemickiej zauważalny jest od lata 1920 r., co 
częściowo można wiązać z zachowaniem się pewnego odsetka ludności 
żydowskiej w okresie letniej ofensywy Armii Czerwonej. Demonizując wpływ 
Żydów na wydarzenia międzynarodowe, Grabski konstatował: "W czasie 
wojny [bolszewickiej - przyp. W. W.] Żydzi wszędzie starali się systematycznie 
obniżyć znaczenie sprawy polskiej. Gdy zaś okazało się, że mimo tych 
wszystkich zabiegów Polska odzyska niepodległość, pracowali usilnie podczas 
konferencji pokojowej, by jak najbardziej uszczuplić jej granice i postawić ją od 
pierwszej chwili pod znakiem zapytania. Więc przeforsowali plebiscyt na 
Mazurach i Górnym Śląsku, pozostawienie Gdańska poza Polską, a przede 
wszystkim pozostawienie całej nowej granicy wschodniej. Następnie we 
wszystkich sporach i walkach, jakie z tego stanu rzeczy wyniknęły, Żydzi całego 
świata stawali i stoją po dziś dzień stale po stronie przeciwników Polski, czy są 
nimi Niemcy, czy bolszewicy rosyjscy, czy Ukraińcy, czy Litwini" li . 
Zwracał wreszcie uwagę, iż są to niewątpliwie konsekwencje polskiego 
antysemityzmu. Został on jednak poprzedzony przez syjonizm żydowski. 
Zdaniem Grabskiego syjonizm z antysemityzmem był politycznym wyrazem 
walki między społeczeństwem polskim a żydowskim o polskie oblicze miast, 
przemysłu i handlu. Wzajemny konflikt był zaczynem określonych reperkusji 
zewnętrznych, ponieważ Żydzi dysponowali wpływami w wielu państwach. 
Interes Rzeczypospolitej wymagał więc niezwłocznego uregulowania tej kwestii. 
Byłoby to możliwe w przypadku zwycięstwa strony polskiej. Żydzi zrozumieliby 
wówczas, że utracili nieodwracalnie monopol na polski handel i że niezbędnym 
warunkiem ich dobrobytu jest przede wszystkim "zmniejszenie ich nadmiernej 
u nas liczby" 12. Dopiero w takiej rzeczywistości uległby zmianie stosunek 
Żydów do Polski. Przekonani o swej słabości zaprzestaną polityki agresywnej 
i starać się będą "o polepszenie sytuacji pozostającej w Polsce ich części przez 
wykazanie swego pożytku dla Rzeczypospolitej. Jest to odmienna ich psycho- 
logia: bezwzględne zwalczanie słabszych, zasługiwanie się silniejszym "13. 
Podkreślał też, iż pomyślna realizacja tych zamierzeń byłaby możliwa 
w przypadku stanowczego poparcia ogółu społeczeństwa dla polskiego przemysłu 
i handlu w jego konkurencyjnej walce z żydowskim oraz w wyniku rozumnej 
polityki sojuszników zagranicznych, umacniających międzynarodową pozycję 
Polski: "wbrew kierowanym przeciwko niej machinacjom światowego żydo- 
stwa"14. Uważał, iż Żydzi byli mózgiem bloku mniejszości narodowych, 
szczególnie groźnym konkurentem, jeśli chodzi o realizację polityki na kresach. 


11 S. Grabski, Uwagi o bieżącej historycznej chwili Polski, Warszawa 1922, s. 79. 
12 Tamże, s. 79. 
13 Tamże, s. 80. 
14 Tamże, s. 80.
>>>
Stereotyp Żyda w publicystyce społeczno-politycznej..... 


91 


Asymilacja polityczna ludności Wołynia i Polesia byłaby znacznie łatwiejsza, 
gdyby wypowiedział się na jej temat ogół tamtejszej ludności żydowskiej, w ręku 
której znajdował się niemal cały handel 15 . 
Poddając analizie antyżydowską propagandę endecką i jej wpływ na 
funkcjonowanie określonych stereotypów wymienić również należy Towarzystwo 
Samoobrony Społecznej "Rozwój" oraz tygodnik o tym samym tytule. 
Wprawdzie publicystyka społeczno-polityczna ukazująca się na łamach "Roz- 
woju" była jedynie fragmentem wszechpolskiej akcji, lecz ważkim i w znacznej 
części poświęconym wyłącznie kwestii żydowskiej. W jednym z artykułów pt. 
Nasze zadania Maciej Wierzbina pisał: "Nasza misja zasadza się na tym, że nie 
piszemy o niczym innym tylko o Żydzie i Żydzie [u.]. I 'Rozwój' nieustannie 
woła i wołać będzie do uśpionych jeszcze zastępów polskich: baczność, na wały 
obronne! - nieustannie wpajać we wszystkich hasło: swój do swego po swoje! 
i głosić wielką zasadę: Polska dla Polaków! To nasze naczelne zdanie. To nasza 
służba narodowa"16. 
Podobne w wymowie treści zawierały inne publikacje pomieszczone na 
łamach dzienników i czasopism endeckich. Zasób treści poszczególnych pism 
i umieszczanych w nich artykułów był zależny od ich przeznaczenia - dla 
elitarnego, względnie masowego czytelnika. Zaangażowany działacz lub 
sympatyk o określonym poziomie wykształcenia zazwyczaj czytał "Przegląd 
Wszechpolski", z kolei czytelnik o mniejszych ambicjach intelektualnych śledził 
popularne dzienniki endeckie. Jednakże nie wszystkie antyżydowskie artykuły 
narodowej prasy można sklasyfIkować w sferze prymitywnej propagandy, gdyż 
wiele z nich, szczególnie w periodykach istotnych dla całości ruchu, pisana była 
na podstawie solidnych materiałów źródłowo-informacyjnych, a ich autorzy 
należeli do elity intelektualnej obozu narodowego. Jednakże i te publikacje 
prezentowały w większości pejoratywne wpływy mniejszości żydowskiej na 
życie państwa i narodu polskiego. 
Informacje kształtujące opinię publiczną odnośnie do wszelkich "niedo- 
skonałości" żydowskich zawierały również wydawane przez środowiska naro- 
dowe wszelkie druki zwarte. Ich poziom był zróżnicowany. Oddzielną grupę 
publikacji stanowiły książki i broszury wyłącznie poświęcone kwestii żydowskiej. 
Reklamowano je szeroko na łamach endeckiej prasy. Ich rozległa liczba oraz 
różnorodność tematyczna potwierdza rozległość zainteresowań problematyką 
żydowską. W tematyce tej "wyspecjalizowali" się m.in.: ks. prof. Józef 
Kruszyński, Teodor Jeske-Choiński, Stanisław Kobyliński, Stanisław Pieńkow- 
ski, Stefan Jonicz. Publikatory endeckie informowały swych czytelników 
o istnieniu "Bibliotek (Biblioteczek) Żydoznawczych", które zawierały w wielu 


15 S. Grabski, Pamiętniki, t. 2, do druku przyg. i wstępem opatrzył W. Stankiewicz, Warszawa 
1989, s. 246. 
16 O. Bergmann, Narodowa demokracja wobec problematyki żydowskiej w latach 1918-1929, 
Poznań 1998, s. 246.
>>>
92 


Witold W ojdyło 


wypadkach kilkadziesiąt opracowań, podawały ich cenę i miejsce nabycia. 
Jedną z obszerniejszych publikacji tego typu było Mocarstwo Anonimowe 
autorstwa Adolfa Nowaczyńskiego. Wspomniana publikacja stanowiła zbiór 
stereotypowych, negatywnych opinii o Żydach, przedstawionych przez wiele 
znanych osobistości, zarówno historycznych, jak i współczesnych l7 . 
Kreując określony wizerunek Żyda, wydawcy związani z obozem narodowym 
zapoznawali czytelnika polskiego z publikacjami zagranicznymi poświęconymi 
problematyce żydowskiej. Tłumaczono i wydano w języku polskim m.in. prace 
Wernera Som barta, Wilhelma Meistera, Emila Klotha, Jana i Jakuba Tharaud, 
Henry'ego Forda, Piotra Lossowa, Karola Kautskiego. Inicjatywą endecką 
było również wydanie głośnego antysemickiego pamfletu, czyli Protokołu 
Mędrców Syjonu, których zagorzałym rzecznikiem wiarygodności była prasa 
proweniencji endeckiej 18. 
Istotnym aspektem endeckiej propagandy był niewątpliwie jej język. 
W zależności od kręgu potencjalnych odbiorców był on często modyfikowany 
i zróżnicowany. Kontrast tego zjawiska był szczególnie widoczny pomiędzy 
tygodnikami i miesięcznikami narodowymi z wysokimi aspiracjami intelektual- 
nymi, np. "Przegląd Wszechpolski" czy "Myśl Narodowa", a pismami 
codziennymi kształtującymi opinie mniej wyrobionego czytelnika. W periody- 
kach pierwszego typu zazwyczaj używano argumentów przemyślanych, starając 
się zaspokoić wymogi intelektualne odbiorcy. Prestiż tych enuncjacji uwiarygod- 
niały nazwiska autorów, głównie czołowych polityków i publicystów endeckich. 
Z kolei na łamach "Gazety Warszawskiej", "Kuriera Poznańskiego", "Orędow- 
nika", "Dziennika Wileńskiego" ukazywały się również teksty autorów znanych 
i w kwestii żydowskiej zorientowanych, to jednak większość z nich w sposób 
instrumentalny wpływała na uczucia, instynkty i podświadomość czytelnika. 
Podobną wymowę miał język tych publikacji, często spontaniczny, prosty 
i niekulturalny. Opierał się on na propagowanych przez te pisma wyobrażeniach 
o Żydach, które funkcjonowały w świadomości niezbyt uważnych czytelników. 
Najczęściej używanymi określeniami oraz wyrażeniami stosowanymi przez 
prasę obozu narodowego w przedstawianiu Żydów były prezentowane w pejo- 
ratywnym kontekście nieprzyjemne zwroty o nich jako "współobywatelach" 
lub" współplemieńcach", a umieszczanie tych określeń w cudzysłowie sugerowało 
odwrotny sens tych pojęć. Nagminne używanie zwrotu, że Żydzi "koczują", 
zamiast wyrażenia "mieszkają" - co miało z kolei wskazywać na nieokreślony 
pobyt tego narodu w którymkolwiek państwie. Posługiwano się także okreś- 
leniami opartymi na kontaminacji, czyli połączeniu dwóch wyrazów, które 
sugerowałyby udział Żydów w pewnych - w opinii narodowych demokratów 
negatywnych - zjawiskach. Przykładowo neologizm: MAS-SOHN, a także 


17 S. Pieńkowski, Ankieta w sprawie żydowskiej, Gazeta Warszawska, 4 XI 1921, nr 302, s. 1-2. 
11 Obszerniej na ten temat patrz: J. Tazbir, Protokoly Mędrców Syjonu. Autentyk czy falsyfikat, 
Warszawa 1992.
>>>
Stereotyp Żyda w publicystyce społeczno-politycznej..... 


93 


znacznie częściej stosowany, autorstwa Adolfa Nowaczyńskiego, PASO-ŻYD. 
Ten ostatni dotyczył rzekomo "pasożytniczego" charakteru mniejszości żydow- 
skiej i mógł wynikać z funkcjonującego do dziś stereotypu, że tylko konkretna, 
wymierna, najlepiej fizyczna praca jest pożyteczna. Natomiast pośrednictwo, 
będące zajęciem znacznej części Żydów, uznawano za zajęcie lekkie: "zyskowne 
i z gruntu nieuczciwe, co oczywiście usprawiedliwiało deprecjonowanie zajęć 
handlowych"19. 
Prasa obozu narodowego podkreślała również stare konflikty religijne. 
W wielu publikacjach ukazywano Żydów jako element antypolski, wyznający 
odmienną wiarę, zbyt odbiegającą od wzoru Polaka-katolika. W tym wypadku 
odwoływano się do stereotypu Żyda-innowiercy. W jednym z artykułów na 
łamach "Gazety Warszawskiej" pisano więc, że są oni: "odwiecznymi wrogami 
chrześcij ańskiej cywilizacji' '20. 
Wszelkie zło tkwiące w "duszy żydowskiej" zdaniem publicystów endec- 
kich miało swe źródło m.in. w odmiennej wierze, w innym kodeksie 
moralnym. Stanisław Kobyliński wyjaśniał więc, że: "Żydowski kanon etyczny 
to endemonizm. Najwyższym dobrem jest wszechwładza Judy [...]. Nasz 
kanon etyczny to moralizm [...]. Przepaść między światem żydowskim 
a światem nieżydowskim w dziedzinie etyczno-teoretycznej jest nie do 
przebycia"21. 
Doszukiwano się także inspiracji żydowskiej w wielu działaniach natury 
politycznej, społecznej, gospodarczej i kulturalnej. Formułowano teorie spi- 
skowe, wedle których Żydzi polscy tajemnie knują, mają tajemnicze związki 
z międzynarodową masonerią"z ukrycia sterują życiem politycznym i gospodar- 
czym nie tylko w Polsce, lecz i na całym świecie. Na łamach poczytnej "Gazety 
Warszawskiej" informowano więc o "Masonerii żydowskiej w Polsce" oraz 
o tym, że "Żydzi gotowi są do rządów". Wykluczając możliwość takiej 
alternatywy, stwierdzano zarazem: "Niech Żydzi przysłuchują się głosowi 
społeczeństwa, a zrozumieją, że nigdy w Polsce nie obejmą rządów ci, co lubią 
i cenią społeczeństwo polskie. Do rządów powołani być mogą jedynie ci, co są 
nierozerwalną częścią tego społeczeństwa i kochają je, nie zaś tylko lubić raczą'22. 
Charakterystyczne dla prasy endeckiej było także sygnalizowanie niebez- 
pieczeństwa grożącego Polsce w wyniku przybycia na jej tereny i osiedlania się 
znacznej liczby ludności pochodzenia żydowskieg0 23 . Wydarzeniom tym 
wtórowały ostrzeżenia o "zalaniu żydowskim", "inwazji żydowskiej". Zwracano 
więc uwagę, że z Polski czyni się "największą na świecie fortecę judaizmu" oraz 


Ig O. Bergmann, op. cit., s. 362. 
20 Echa demonstracji mlodzieży, Gazeta Warszawska, 25 XI 1922, nr 322, s. 3. 
21 L Kamińska-Szmaj, Judzi, zohydza. ze czci odziera. Język propagandy politycznej w prasie 
1919-1923, Wrocław 1994, s. 123. 
22 Żydzi gotowi są do rządów, Gazeta Warszawska, 16 XI 1922, nr 313, s. 1. 
2J J. Orlicki, op. cit., s. 48.
>>>
T 


94 


Witold Wojdyło 


że: "Program syjonizmu to nie tylko ufundowanie państwa żydowskiego 
w Palestynie, lecz i przeróbka samejże Polski na kolonię Palestyny"24. 
Wykazująca wyjątkową "czujność" "Gazeta Warszawska" stwierdzała 
również, że niezwykle groźne są dla Polaków dążenia Żydów zmierzające 
w kierunku rozszerzenia swoich wpływów ze sfery ekonomicznej w sferę życia 
politycznego i intelektualnego. Przestrzegano więc, że nadmiar Żydów: "na 
posterunkach administracyjnych i w zawodach wyzwolonych, wywoływać 
będzie nieuchronnie niechęć i rozgoryczenie wśród ludności rdzennej, chociażby 
nie uprawiali oni systemu bolszewickiego"2s. Podkreślano wreszcie konieczność 
"obrony uniwersytetów od ostatecznego zażydzenia" oraz stwierdzano, że 
Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego jest: "zażydzony personalnie i zżydziały 
intelektualnie"26. 
Publicystyka endecka lat dwudziestych wykorzystywała nie tylko stary, 
negatywny stereotyp Żyda, modyfikując go dla celów politycznych, lecz 
również wzbogaciła go zupełnie nowymi elementami, m.in. "Żyda bolszewika, 
komunisty". Dla prasy obozu narodowego było rzeczą bezsprzeczną, że za 
wybuch rewolucji w Rosji odpowiedzialni byli Żydzi. Obraz żydowskiego 
bolszewika był więc stale obecny na jej łamach, a groźba rządów ,ju- 
deo-bolszewickich", "żydo-komuny" miały pewien wpływ na zachowanie części 
społeczeństwa w okresie konstytuowania się państwa polskiego. Pisano więc 
"o panowaniu żydowsko-międzynarodowej bandy komunistów", argumen- 
towano, że w "ruchu bolszewickim, skierowanym przeciwko prawu własności, 
religii i rodzinie, najwyższy i najliczniejszy udział wzięli Żydzi". Prezentowany 
wizerunek Żyda-bolszewika był wyjątkowo groźny i daleko odbiegał od 
wcześniej utrwalonego stereotypu "przebiegłego, chytrego szachraja Żyda". 
Przedstawiano go więc jako człowieka okrutnego, zdolnego do zabijania 
i niszczenia całej cywilizacji chrześcijańskiej, a za tę zbrodnię: "odpowiedzialny 
jest cały naród żydowski i socjalizm międzynarodowy"27. 
Niebezpieczeństwo zagrażające Polsce dostrzegał również Grabski. Starał 
się też uzasadnić popularny pogląd, że naczelnym zadaniem historycznym 
Rzeczpospolitej jest obrona świata zachodniego przed komunizmem. Zdaniem 
Grabskiego Polska była najbardziej na wschód wysuniętą strażnicą "rzymskiej 
cywilizacji chrześcijańskiej". Wschód i zachód to zupełnie różne światy: "świat 
miłości i nienawiści, świat prawa i sprawiedliwości i świat nieograniczony 
żadnym prawem przemocy [...] świat przykazań Bożych i świat bezbożności. 
I jeden z nich musi zginąć. A na granicy między nimi jest Polska"28. 


24 Opinia wioska o Żydach w Polsce, Gazeta Warszawska, 2 XI 1922, nr 299, s. l. 
25 Antysemityzm w Rosji, Gazeta Warszawska, 25 X 1922, nr 291, s. l. 
26 Życie kraju, Gazeta Warszawska, 22 X 1922, nr 288, s. 7. 
27 I. Kamińska-Szmaj, Judzi, s. 127. 
21 S. Grabski, Rzym czy Moskwa, Poznań- Warszawa- Wilno 1927, s. 108, 116.
>>>
Stereotyp Żyda w publicystyce społeczno-politycznej..... 


95 


Procesowi utrwalania jednoznacznie negatywnego obrazu Żyda sprzyjała 
także zainspirowana przez nacjonalistyczną młodzież akademicką kampania na 
rzecz wprowadzenia numerus clausui 9 . Po akceptacji przez gremia kierownicze 
Związku Ludowo-Narodowego, próby wprowadzenia jej w życie otwierały 
kolejny etap kształtowania się środowisk nacjonalistycznych w stosunku do 
kwestii żydowskiej. Zwracano więc uwagę, że dla opinii narodowej sprawa 
numerus klausus jest istotna z jednego tylko punktu, a mianowicie: "prawa 
polskiej większości w Polsce do kierowania rozwojem swej cywilizacji, bycia 
większością w Polsce nie tylko wśród chłopów, robotników i naturanie 
żołnierzy, lecz również wśród adwokatów, lekarzy, urzędników, techników, 
literatów"3o. Czyniąc aluzje do niejednomyślności realizacji zasady numerus 
clausus, Grabski stwierdzał: "nie jest frazesem agitacyjnym prawicy twierdzenie 
o inspiracji żydowskiej kierującej tak zwanym postępowo-socjalistycznym 
obozem u nas. W rzeczywistości nie jest to nawet inspiracja, ale zdecydowana 
komenda. Wyłamać się spod niej nie mają siły nawet profesorowie wyższych 
uczelni, gdy raz jej ulegli"3l, 
Kwestia żydowska uległa zaostrzeniu w połowie lat trzydziestych. W pub- 
licystyce endeckiej dostrzegamy wypowiedzi całkowicie negujące możliwość 
asymilacji Żydów oraz fakt kultywowania przez nich z całą świadomością 
odrębności psychicznych i celów narodowych. Lider obozu narodowego, 
a zarazem promotor jego doktryny Roman Dmowski stwierdzał wręcz, że: 
"Gdyby Polska nie miała tylu Żydów, nigdyby nie było rozbiorów, i gdyby nie 
Żydzi, polityka pruska nigdyby nie święciła swych wielkich triumfów na 
wschodzie"32 . 
Podkreślano wreszcie, że oddziaływanie ich odmiennej kultury powoduje 
przez sam kontakt z nią destrukcyjny wpływ na duszę polską. Ostateczna 
konkluzja to usunięcie Żydów z Rzeczypospolitej. Etap pierwszy miał się 
sprowadzać do ich eliminacji z życia gospodarczego oraz pozbawienia zysków 
i zmuszanie do "dobrowolnej" emigracji. W tej fazie miało także nastąpić 
pozbawienie praw politycznych. Obrazowo, stosunek do kwestii emigracji 
Żydów z Rzeczypospolitej przedstawiało jedno z pism młodoendeckich "Niech 
ziemia polska parzy im stopy"33. 


29 Numerus clausus, Myśl Narodowa, 18 XI 1922, nr 40, s. 6. 
3D S. Grabski, Numerus clausus, Słowo Polski, 19 III 1923, [w:] tenże, Z codziennych walk 
i rozważań, Poznań 1923, s. 82. 
31 Tenże, Okolo "Numerus clausus", Słowo Polski, 25 IV 1923 [w:] tenże, Z codziennych walk 
i rozważań, Poznań 1923, s. 85. 
32 R. Dmowski, Przewrót, Warszawa 1934, s. 270, patrz też: J. Giertych, Tragizm losów Polski, 
Pelplin 1936, s. 73; J. Masdorf, My nowe pokolenie, Poznań 1936, s. 160. 
33 J. M. Majchrowski, Problem żydowski w programach głównych polskich obozów politycznych 
(1918-1939), Znak 1938, nr 2/3, s. 387-388; W. Wasityński, Czwarte pokolenie. Szkice do 
dziejów nacjonalizmu polskiego, Londyn 1982, s. 9-10.
>>>
96 


Witold Wojdyło 


Analiza prezentowanych tekstów publicystyki endeckiej wykazała, jak 
istotną funkcję w języku polityki odgrywają stereotypy. Na łamach pism toczyła 
się walka o zwycięstwo określonej idei, o kształt państwa, o uzyskanie wpływów 
w społeczeństwie. Czyniono zabiegi o to, by dotrzeć do świadomości czytelnika, 
mieć wpływ na decyzje polityczne. W tej sytuacji stereotyp Żyda był dla 
polityków endeckich instrumentem ważnym, albowiem poprzez działanie na 
emocje pozwalał integrować klientelę endecką. Był wreszcie narzędziem 
stosunkowo wygodnym, ponieważ pozwalał sięgać do tradycji ludowej i wy- 
eksponować ze stereotypu te określenia, które były potrzebne w walce 
politycznej. Pozwalały one "chytrego, zabawnego i pogardzanego Żyda" 
przekształcić we wroga narodu. Zrodzona z przesłanek nacjonalistycznych 
ideologia wzmacniała stereotyp obiegowy, lecz równocześnie wzbogacała go 
nowymi konotacjami semantycznymi. Żyd w publicystyce endeckiej dwudzies- 
tolecia międzywojennego to nie tylko: sklepikarz, lichwiarz, szachraj, człowiek 
przebiegły, zabawny, z długim nosem, brodą, czapeczką, odziany w chałat, 
lubiący czosnek i cebulę, lecz też, a właściwie głównie: bankier, finansista 
międzynarodowy, międzynarodowy spiskowiec, mason, komunista, bolszewik, 
podstępny wróg. 
Należy również podkreślić, że niektóre stereotypy funkcjonowały już 
wcześniej w ludowej tradycji wizerunku tego narodu. Publicystyka endecka 
jedynie te subiektywne wizerunki utrwaliła. Robiła to nad wyraz skutecznie, 
gdyż wiele z nich funkcjonuje do dnia dzisiejszego, szczególnie w świadomości 
pokolenia starszeg0 34 . 
Ograniczone ramy artykułu oraz brak kompleksowych, wszechstronnych 
badań nie pozwalają odnieść się w sposób wyczerpujący do wymienionej 
problematyki. Wszelkie podejmowane zabiegi i projekcje społeczno-polityczne 
obozu narodowo-demokratycznego w tym względzie odczytuję z jednej strony 
jako wyraźną reasekurację interesu narodowego polskiego, a z drugiej strony 
jako działanie zmierzające w kierunku budowy państwa narodowego. Nie 
usprawiedliwia to jednak w wielu wypadkach prymitywizmu propagandy 
endeckiej oraz charakterystycznej dla XX wieku brutalności, która mogła 
zniechęcać do ruchu wszechpolskiego bardziej subtelnych rodaków. Nie należy 
także zapominać o tym, że ten programowy "endecki antysemityzm" mógł 
w jakimś stopniu przyczynić się do powstania i propagowania -moim zdaniem 
niesłusznego - stereotypu Polaka-antysemity. 


34 Obszerniej na ten temat patrz: A. Cała, Wizerunek Żyda w polskiej kulturze ludowej, 
Warszawa 1992.
>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


JAROSŁAW GÓRALSKI 
UMK Toruń 


Wizerunek działacza kulturalno-oświatowego 
w poglądach reprezentantów Polskiej Macierzy Szkolnej 
do roku 1939 


"Ludzkość jest źle wychowana [...], bo właściwie nigdy wychowana nie była 
W ścisłem tego słowa znaczeniu. Przygodnie jacyś szczęśliwcy otrzymali 
wychowanie, trafiali na warunki odpowiednie i właściwych ludzi. Reszta, masy 
w najlepszym razie i to w ostatnich tylko czasach 'przechodziły' programy 
szkół. Dzisiejsza szkoła nie jest instytucją wychowawczą [...] - to instytucja 
ucząca, udzielająca wiedzy"l. 
Skoro zatem państwo nie spełniało swoich zadań wychowawczych, powstałą 
lukę wypełniły społeczne towarzystwa oświatowe, które w swoich szeregach 
skupiały liczne grono ludzi, którzy stali się prężnymi działaczami kulturalno- 
-oświatowymi, nauczycielami swojego narodu. 


l L. Zarzecki, Wychowanie narodowe. Studia i szkice, red. Z. Wasilewski, W. Wąsik, Warszawa 
1926, s. 367; "Szkoła dzisiejsza zasadniczo popiera i kultywuje bierne charaktery, spektatorów 
życia, którzy często w najlepszym razie potrafią 'wiedzieć', ale nie umieją 'chcieć'. W dobie 
dzisiejszej nawet tych pierwszych jest mało, szkoła jest coraz więcej bezsilna i musi z gruntu odnowić 
swoją podstawę wychowawczą". Zob. także: L. Zarzecki, Charakter i wychowanie, Warsza- 
wa-Kraków-Lublin-Łódź-Poznań, b.d.w., s. 108 in. 


13 _ WYCHOWANIE
>>>
98 


Jarosław Góralski 


Praca oświatowa stała się dla wielu misją narodową, była także ofiarą, 
poświęceniem i bohaterstwem. Działalność Polskiej Macierzy Szkolnej była 
jednym spośród wielu ogniw, które wiązały łańcuch pracy społecznej i narodowej. 
Towarzystwo to powołało do pracy kulturalno-oświatowej ludzi dobrej woli 
pod hasłem: przez oświatę - do wyzwolenia Narodu, przez świadomość 
obywatelską - do niepodległości. Wspomniana wyżej działalność instytucji 
społecznych zajmujących się oświatą pozaszkolną była potrzebna zarówno 
przed odzyskaniem niepodległości, jak i w całym okresie międzywojennym. 
Zmieniały się tylko warunki pracy, natomiast konieczność pracy pozostała tak 
samo wielka i paląca 2 . Praca kulturalno-oświatowa toczyła się na wielu 
płaszczyznach, z których jedną z ważniejszych było wychowanie. 
"Wychowanie jest tworzeniem narodu ..." - tak napisał w dwudziestoleciu 
międzywojennym jeden z liderów Polskiej Macierzy Szkolnep. Historia dowodzi, 
że to właśnie naród tworzy silne, zdolne do życia państwo. Zatem, poprzez 
wychowanie narodu powstaje prawdziwe państwo, które tam, gdzie nie ma 
jednorodnej masy narodowej, jest tylko pustą formą bez treści. Z powyższego 
wypływa ogromna rola wychowania. 
W tym miejscu należy przybliżyć samo pojęcie wychowania, zgodnie z tezami, 
jakie pozostawili po sobie działacze - teoretycy Polskiej Macierzy Szkolnej. 
,,1 ako zespół środków świadomego i nieświadomego oddziaływania na rosnącego 
i dojrzewającego człowieka, wychowanie jest zależne od czasu, miejsca, 
umiejętności i ducha, które te środki i czynniki ożywia. Zależy od siły rozumu 
i wiedzy, i energii serca ludzkiego [...]. Jest budzeniem duchowem [...], dziełem 
ducha, oddziaływaniem duszy na duszę głównie w tym celu, aby obudzić śpiące 
w niej potencje"4. Wychowanie daje odpowiedź na pytanie, w jaki sposób można 
ulepszać człowieka, poprawiać jego duchowe i cielesne zdolności. "Wychowanie 
- to tworzenie przyszłości, to ponowny, coraz bardziej skoordynowany, coraz 
bardziej celowy wysiłek uduchowienia materii, rozmnożenia duszy ludzkiej"s. 
Wychowanie nie powinno być podporządkowane polityce, ale ma z nią 
wspólny cel. Jest nim dobro całości narodowej. "Szkoła ani jakakolwiek 
działalność obywatelska nie może być terenem uświadomienia politycznego, 
a tym bardziej agitacji"6. Nie odwracano się natomiast od nadawania 


2 Świadczyć o tym może fakt, że jeszcze w roku szkolnym 1935/1936 poza szkołą pozostawało 
ok. 600 000 dzieci z obowiązkiem szkolnym (11,7% ogółu), gdyby zaś doliczyć te, które przerywały 
naukę w ciągu roku szkolnego, byłoby ich ok. l mln. Zob. S. Mauersberg, Komu slużyla szkola 
w Drugiej Rzeczypospolitej? Spoleczne uwarunkowania dostępu do oświaty, Wrocław 1988, s. 32 i n. 
3 L. Zarzecki, Wychowanie narodowe, s. 369. 
· Tamże, s. 61-64. 
s F. Fi1ipowicz, Myśl pedagogiczna Lucjana Zarzeckiego 1873 -1925, Wrocław- War- 
szawa-Kraków-Gdańsk 1974, s. 113; L. Zarzecki, Spoleczeństwo a wychowanie, Gazeta 
Warszawska, 2 IV 1921, nr 89. 
6 L. Zarzecki, Oświata a polityka, Polska Macierz Szkolna 1918, z. 4, s. 3; F. Fi1ipowicz, 
op. cit., s. 104.
>>>
Wizerunek działacza kulturalno-oświatowego w poglądach..... 


99 


wychowaniu charakteru narodoweg0 7 , opartego na kulturze polskiej, której 
elementy znaleźć się miały w treściach odnoszących się do przeszłości, ale także 
do stanu współczesnego, potrzeb i perspektyw na przyszłość 8 . Wychowanie 
narodowe spełniać miało dwa główne zadania: wzmocnienie jednolitości 
narodowej w państwie polskim 9 i wpływanie na rozwój narodu, na potęgowanie 
jego możliwości twórczych 10. 
Rozwój narodu następuje przez rozwój poszczególnych jego członków, w tej 
sytuacji wychowanie to musi wyjaśnić problem związany z indywidualistycznym 
i społecznym poglądem na jednostkę i na zadania wychowawcze. 
Wychowanie narodowe ma nie tylko tworzyć coś nowego, ale także 
niwelować szkody, jakie zadała narodowi polskiemu długa niewolali. Powinno 
być praktyczne i religijne. 
Praktyczność była koniecznością, gdyż nadchodzące czasy wymagały od 
człowieka silnej woli, zamiłowania do trudu, gotowego do poświęceń, ale przede 
wszystkim jak najmocniej związanego z życiem swojego narodu, czyli człowieka 
uspołecznionego 12 . 
Religia natomiast miała być podstawą, a także źródłem zasad i norm 
moralnych 13 . Według L. Zarzeckiego "...wiara jest istotnym sensem życia; 
płynie z głębin duszy ludzkiej, jest dźwignią pracy pokoleń, upiększa życie, 
ubarwia jego szarzyznę, przytłumia ból. Pierwiastek wiary tkwi w najdrobniej- 
szym czynie ludzkim i prowadzi badaczy do odkryć"14. 
Celem, jaki stawiać sobie powinno wychowanie, jest rozwój osobowości 
człowieka, ale osobowości pożądanej z punktu widzenia aktualnych i przyszłych 
wymagań życia społecznegolS ; 


7 "Wychowanie narodowe, wychowanie, oparte o realny grunt kultury i potrzeb narodowych, 
jest właśnie tem najodpowiedniejszem podłożem dla rozwoju związków człowieka z życiem, dla 
wytworzenia duszy bogatej miłością realną, owej animae christianae" . Zob. L. Zarzecki, Charakter 
i wychowanie, s. 203. 
I F. Filipowicz, op. cit., s. 129. 
g L. Zarzecki, O glównych postulatach wychowania narodowego, [w:] Wychowanie narodowe, 
s. 370. 
ID Tamże, s. 391. 
II "Osłabły charaktery, tak mało silnych ludzi, tak mało rzeczy świętych..." - tak pisał 
L. Zarzecki, wskazując na jedną z największych szkód, pozostawionych przez zaborców. Zob. 
tenże, Charakter i wychowanie, s. 3 i n. 
12 Tenże, O glównych postulatach, s. 382. 
13 Tenże, Charakter i wychowanie, s. 8 i n. 
14 Tamże, s. 179. 
IS "Wszyscy czujemy, że przede wszystkiem silnych ludzi nam trzeba [...]. Dlatego zagadnienie 
wychowania moralnego, zagadnienie kształcenia charakteru jest podstawowem wołaniem życia, 
ośrodkiem myśli i czynu wychowawczego. Jest ono celem wychowania [...]". Zob. L. Zarzecki, 
Charakter i wychowanie, s. 14 i n.
>>>
100 


Jarosław Góralski 


Kto mógł być (i był) dobrym "oświatowcem"? Jakimi cechami charakteru, 
umysłowości powinien się charakteryzować? Zadaniem niniejszej pracy jest 
udzielenie od powiedii na te pytania. 
Działaczem oświatowym mógł być wychowawca, nauczyciel, prelegent, 
bibliotekarz, ksiądz i wielu innych. Ale każdy z nich musiał odznaczać się 
pewnymi cechami osobowościowymi, które stanowić miały jego warsztat pracy, 
głównie wychowawczej. Sprawdzianem jakości wykonanej pracy stały się 
postawy Polaków w czasie II wojny światowej. 
Jak widać z faktów przytoczonych wyżej, niełatwo było sprostać po- 
stawionym wymaganiom. Na powyższe pytanie o idealnego wychowawcę, 
L. Zarzecki odpowiadał, że powinien on mieć to wszystko, co chcielibyśmy 
widzieć w naszych dzieciach 16 . Według L. Zarzeckiego powinien on odpowiadać 
precyzyjnym warunkom, spełniać określone wymagania fizyczne, psychiczne 
i moralne. 
Po pierwsze -musi być to człowiek "...zdrowy fizycznie, z silnym systemem 
nerwowym i mięśniowo-ruchowym "17. Ma on być wzorem, przykładem postaci, 
którą uczeń chciałby być, a to wyklucza wszelkie ułomności i słabości. Silne 
nerwy potrzebne są do panowania nad sobą i cierpliwości. Silny fizycznie 
i odporny psychicznie wychowawca może być dla młodzieży towarzyszem, ale 
też i przewodnikiem na drodze życiowej, czyli w całym znaczeniu tego słowa, 
wychowawcą18. 
Po drugie - winny cechować go określone właściwości psychiczne. 
Idealny wychowawca powinien być człowiekiem wszechstronnie wykształ- 
conym, powinien charakteryzować się ogromną pogodą ducha, być pełnym 
radości życia. Powinien także być człowiekiem nad wyraz cierpliwym, 
reagującym na zachowania swoich podopiecznych odpowiednio do okoliczno- 
ści, a nie zgodnie z paragrafem kodeksu karnego 19 . Aby skutecznie od- 
działywać wychowawczo, powinien umieć postępować z młodzieżą. To zaś jest 
możliwe dopiero po zdobyciu zaufania i miłości u dzieci: "Miłość to osobliwa, 
w której istotą jest głębokie pragnienie pociągnięcia kiełkującej duszy na 
wyżyny świadomego sobie człowieczeństwa"2o. Innymi cechami pożądanymi 
u wychowawcy są: umiłowanie nauki, rozum jasny i rozsądek praktyczny, 
umiejętność obserwacji siebie i dzieci, doświadczenie życiowe, bogate i wszech- 
stronne życie psychiczne, szeroka skala zainteresowań, umiejętność przy- 
stosowania się do innych (chodzi o umiejętność odczuwania ich stanów 
duchowych, sposobu rozumowania), umiejętność kierowania ludźmi, czyli 


16 Tenże, O zadaniach nauczyciela, s. 3. 
17 F. Filipowicz, Myśl pedagogiczna Lucjana Zarzeckiego, s. 173. 
II L. Zarzecki, Wstęp do pedagogiki, Warszawa 1922, s. 140 in. 
Ig Tenże, W kwestii wychowawczej uwag kilka, Szkoła Polska 1906, nr 20, s. 681. 
20 Tenże, Wstęp do pedagogiki, s. 142.
>>>
Wizerunek działacza kulturalno-oświatowego w poglądach..... 


101 


znajomosc mechanizmów działania ludzkiego i umiejętność ich wykorzy- 
stywania do czynienia dobra 21 . 
Po trzecie - powinien móc szczyClC się odpowiednimi kwalifikacjami 
moralnymi. "Posiadanie moralnego prawa żądania - jest pierwszym, pod- 
stawowym postulatem dobrego pedagoga"22. W innym miejscu L. Zarzecki 
stwierdzał: "Tak jak we wszystkim, jest wychowawca dla młodzieży przykładem 
czystości charakteru moralnego"23. Uważał także, że "...nauczyciel winien być 
człowiekiem jednolitym, zrównoważonym, zupełnie jasnym i silnym charak- 
terem"24. 
Wychowawca powinien dysponować dużą ilością wolnego czasu, w ramach 
którego powinien przebywać ze swoimi wychowankami. Nie można krępować 
jego swobody, gdyż nie będzie on w stanie zrealizować zamierzonego planu. 
Liczba podległych mu wychowanków nie powinna być zbyt duża, najlepiej 
byłyby, gdyby miał tylko jedną klasę. Jest ważne dla prawidłowego przebiegu 
procesu wychowania, gdy uczeń czuje, że wychowawca zna go bardzo dobrze, 
rozumie i wchodzi w jego potrzeb y 2s. 
Wytworzenie typu dobrego wychowawcy - według kierownictwa Polskiej 
Macierzy Szkolnej - było jednym z najważniejszych zadań szkoły. Uogólniając 
powyższe rozważania na temat osobowości nauczyciela-wychowawcy, L. Za- 
rzecki stwierdzał, że "...to nie człowiek zwykły, to najlepszy przedstawiciel 
danego pokolenia, to człowiek, który może być dobrym ojcem dla cudzych 
dzieci, to dusza, która streszcza w sobie najlepsze dążenia epoki, odbija 
w formie konkretnej czystą treść człowieka. Zaszczytną być musi jego rola, tak 
zaszczytną, jak wielkim jest powołanie, które pociągać do siebie powinno tych 
wszystkich, w których ucieleśnia się w najlepszej formie wszystko, co jest 
lepszego w człowieku"26. 
Wymienione wyżej cechy osobowościowe miały ułatwić nauczycielo- 
wi-wychowawcy wypełnianie postawionych przed nim zadań. Wśród nich 
jednym z najważniejszych jest usilna praca nad stworzeniem jednolitego 
narodu, a także pełnienie roli apostoła idei jednej wielkiej ojczyzny27. Zadanie to 
było - po 123 latach niebytu państwowego Polski - bardzo aktualne. 
Pracownik oświaty miał czuć się odpowiedzialny za swoje społeczeństwo; w tej 


21 Tenże, O zadaniach nauczyciela, s. 7 -13. 
22 Tamże, s. 7 -13. 
23 Tenże, Wstęp do pedagogiki, s. 144. 
24 Tenże, O zadaniach nauczyciela, s. 5. 
2S Tenże, Wychowanie narodowe, s. 154. 
26 Tenże, O zadaniach nauczyciela, s. 13; "Znaczny zasób gruntownych wiadomości naukowych, 
dostateczne wyrobienie umysłowe, przygotowanie i uzdolnienie pedagogiczne, wyrobienie życiowe 
i społeczne, duży zapas spokoju, cierpliwości i miłości człowieka - pozwolą sprostać zadaniu" 
- tak pisał inny działacz Polskiej Macierzy Szkolnej. Zob. J. Stemler, Instrukcje w sprawie 
prowadzenia oświaty pozaszkolnej, Warszawa 1925, s. 47. 
27 L. Zarzecki, O zadaniach nauczyciela, s. 14.
>>>
102 


Jarosław Góralski 


dziedzinie jednym z jego najważniejszych zadań było wydobywanie z masy 
ludowej pierwiastków twórczych, ludzi, którzy byliby w stanie wnieść coś 
nowego w zastępy polskiej inteligencji 28 . Zadaniem nauczyciela miało być także 
"uobywatelnianie ludu", budzenie w nim poczucia obywatelskiego, zdolności 
do wzniesienia się ponad własną wieś i zagrodę. Powinien też uczyć umiłowania 
swojej ojczyzny29, szacunku dla prawa 30. 
Zdaniem reprezentantów Polskiej Macierzy Szkolnej nauczyciel-wychowawca 
miał decydujący wpływ na powodzenie całego procesu dydaktycznego i wy- 
chowawczeg0 31 . 
Przytoczona wyżej charakterystyka działacza kulturalno-oświatowego byłaby 
niepełna bez przedstawienia chociażby jednego przykładu. 
Wydaje się, że najwłaściwszym jest życie i działalność Lucjana Zarze- 
ckiego. Urodził się 27 X 1873 r. Uczęszczał do gimnazjum rosyjskiego 
w Smoleńsku, które ukończył w r. 1893 ze srebrnym medalem. Na 
uniwersytet udał się do Petersburga, gdzie wstąpił na wydział fizyczno-mate- 
matyczny. Najbardziej interesowały go nauki ścisłe, ale już wtedy inte- 
resowały go różne dziedziny wiedzy, a przede wszystkim grupa nauk 
filozoficznych. Z zamiłowaniem studiował psychologię, logikę i historię 
filozofii pod kierunkiem prof. Wwiedzieńskiego. Jednakże pociągały go i inne 
dziedziny nauki: przede wszystkim humanistyka, zajmowało go również 
prawo. Studiował także anatomię człowieka w związku z zagadnieniem 
wychowania fizycznego. J ak widać, już od początku studiów wykazywał 
wielostronne zainteresowania, co pozostało na zawsze jego zasadniczą cechą 
umysłową. Jednak najbardziej interesował się dwoma zagadnieniami (co nie 
zmieniło się aż do śmierci): matematyką i zagadnieniem wychowania 
w związku z filozofią. 
Po ukończeniu uniwersytetu z dyplomem I stopnia w czasie swego rocznego 
pobytu w guberni mohylowskiej w dalszym ciągu kontynuował pracę naukową 
w zakresie matematyki i filozofii; ponadto uczył się języków. To dążenie do 
rozszerzania zakresu wiedzy, do ogarniania coraz to nowszych jej dziedzin, to 
ciągłe uczenie się jest dalszym rysem charakterystycznym Lucjana Zarzeckiego, 
którego nie pozbył się do końca życia. 
Po odbyciu powinności wojskowej zamieszkał w Warszawie i rozpoczął 
studia na politechnice. Ale już w drugim semestrze je porzucił i poświęcił się 


21 Tamże, s. 14. 
29 Tamże, s. 32. 
3D Tamże, s. 18-25. 
31 Już w 1906 r. L. Zarzecki wydał rozprawę nt. znaczenia dobrego nauczyciela: "Ostatecznie 
nie tyle programy, nie laboratoria i pomoce naukowe rozstrzygają o wartości szkoły, ile żywy 
człowiek, nauczyciel, z którego ust płynie nauka żywa, który wnosi z sobą tę atmosferę pogodną, 
pełną słońca i życia i tej powagi, którą daje miłość do wielkich rzeczy". Zob. L. Zarzecki, W kwestii 
wychowawczej, s. 682.
>>>
Wizerunek działacza kulturalno-oświatowego w poglądach..... 


103 


całkowicie pedagogice. Widzimy go, pracującego kolejno w niezmiernie trudnych 
warunkach w prywatnych średnich zakładach naukowych warszawskich. 
N aj pierw w szkole W. Górskiego (190 1/1902), następnie na pensji Karwow- 
skich (później im. Emilii Plater -1901/1902,1902/1903). Najdłużej jednak, bo 
przez 12 lat, działał jako nauczyciel w szkole handlowej Zgromadzenia Kupców 
(1902/1903 -1914/1915), jednocześnie wykładając na pensji im. Cecylii Pla- 
ter-Zyberkówny (1906-1915) i Sikorskiej (1907/1908 -1915/1916). 
Oprócz działalności tej brał również żywy udział w różnych towarzystwach 
tajnych, jako wybitny ich członek; warto zauważyć, że organizacje te miały 
charakter przede wszystkim oświatowy o zabarwieniu wyraźnie narodowym. 
W tym czasie, tj. w 1915 r. został powołany do zorganizowania gimnazjum 
im. Jana Zamoyskiego. Tu pracował jako dyrektor i nauczyciel przez 3 lata, 
urządzając gimnazjum w ciężkich warunkach okupacji niemieckiej. 
Ale już wówczas pociągały go zagadnienia szersze, wychodzące poza zakres 
nie tylko jednego przedmiotu, ale nawet jednej szkoły - zagadnienia organizacji 
szkolnictwa na dużą skalę. Gdy w r. 1916 wznowiła swą działalność dawna 
Polska Macierz Szkolna, wszedł jako członek do Zarządu Głównego, a następnie 
od 1917 do 1918 r. jako dyrektor Biura Zarządu, poświęcając się całkowicie tej 
instytucji. Macierz Szkolna w tych latach (1916-1918) z powodu braku 
organów rządowych w tym czasie była najważniejszą instytucją organizującą 
szkolnictwo na tak wielką skalę. Zarzecki jako dyrektor odegrał w tym czasie 
ogromną rolę, opracowując programy, instrukcje i metody pracy pedagogicznej 
i oświatowej. Ogłaszane one były w miesięczniku "Polska Macierz Szkolna", 
którego był redaktorem naezelnym. W ten sposób stał się kierownikiem 
duchowym i twórcą ideologii Polskiej Macierzy Szkolnej. 
Troskliwie zajmował się zagadnieniem kształcenia nauczycieli, ich dokształ- 
cania i stanowiskiem organizacji społeczno-oświatowych w dziedzinie tworzenia 
szkolnictwa. A wszystko to było przeniknięte myślą o wychowaniu narodowym, 
które w sposób swoisty zabarwiało wszystkie artykuły. 
Rozwinął również bogatą organizację wszelkiego rodzaju kursów i zjazdów 
- nauczycieli szkół powszechnych, które przygotowały całe zastępy sił 
pedagogicznych. I jemu to właśnie, jemu szczególnie zawdzięcza organizujące 
się wówczas Ministerstwo WRiOP, że zastało, o czym świadczy statystyka, 
liczne szkoły już urządzone, z personelem nauczycielskim. 
Od tego czasu pociągała go głównie organizacja szkolnictwa i przez jakiś 
czas stanowiła jego dominujące zainteresowanie. Widzimy go w Departamencie 
naukowo-szkolnym Ministerstwa Spraw Wojskowych, gdzie przez dziewięć 
miesięcy był szefem sekcji pedagogicznej (1 I 1919 - l X 1919), przygotowywał 
programy dla organizującego się wówczas szkolnictwa wojskowego. Jego praca 
nad szkołami wojskowymi dotyczyła przede wszystkim organizacji korpusów 
kadeckich, dla których opracował zasady organizacyjne, przepisy dotyczące 
wychowania moralnego i fizycznego, programy naukowe, instrukcje dla
>>>
104 


Jarosław Góralski 


kierownika naukowego i różne regulaminy, obejmujące całokształt spraw 
organizacyjnych. 
Największe pole do działania na terenie organizacji szkolnictwa dała mu 
nominacja na szefa sekcji oświecenia publicznego Komisariatu Generalnego 
Ziem Wschodnich w Wilnie w dniu l X 1919 r. Dane statystyczne i budżetowe 
potwierdzają znakomity rozwój szkolnictwa w czasie działalności sekcji pod 
jego kierownictwem i to zarówno pod względem ilościowym, jak ijakościowym. 
Wyraźnie widać planowość w opracowaniu sieci szkolnictwa elementarnego 
i średniego, ponadto dążenie do stworzenia szkół specjalnych (np. szkoły 
przemysłowej w Grodnie), a nawet uczelni o poziomie wyższym (Nauczycielski 
Uniwersytet Korespondencyjny). Wojna polsko-radziecka położyła kres roz- 
wijającej się tak pomyślnie działalności. 
Po wojnie bolszewickiej L. Zarzecki działał w Sekcji Szkół Zawodowych 
Ministerstwa WRiOP (15 XII 1920 -1 III 1921). Jednakże bardziej skupił się 
w tym okresie na działalności jako profesor pedagogiki w wyższych uczelniach, 
a także okazał się osobą wybitną w zakresie piśmiennictwa naukowego. 
Wszystko to robił już dużo wcześniej, ale niejako przy okazji. Od 1906 do 
1915 r. działał jako profesor matematyki na Kursach Naukowych, później 
przekwalifikowanych w Wolną Wszechnicę Polską. Od roku 1915 przez dwa 
lata pracował w Instytucie Pedagogicznym tejże Wszechnicy. Na pewien okres 
nie mogąc pogodzić wielu obowiązków i zajęć, zrezygnował z tych we 
Wszechnicy. Lecz już od 1921 r. znów bierze udział w jej pracach, powołany 
uchwałą Senatu na katedrę pedagogiki ogólnej Wydziału Pedagogicznego. 
W latach 1922/1923 pełnił f
nkcję dziekana, a w 1924/1925 - prodziekana. 
W tym okresie L. Zarzecki usilnie pracował nad teorią pedagogiki, zarzucając 
nawet ulubioną matematykę. Równocześnie działał w Państwowym Instytucie 
Pedagogicznym (od r. 1918). 
Śmierć w 1925 r. przerwała jego dalszą działalność oświatową. Był 
niewątpliwie człowiekiem niezwykłym. Był niezależny i przez to bardzo potrzebny 
polskiemu społeczeństwu, był także potrzebny nauce polskiej - jako uczony 
i doświadczony pedagog.
>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


KATARZYNA KALINOWSKA 
UMK Toruń 


Społeczeństwo a stereotypy w myśli społecznej 
o. Jacka Woronieckiego 


"...Stary świat się wali. Zbliża się nowy świat. Wali się świat tych, którzy 
zamiast Boga wierzyli w złote cielę, w pieniądz. Wali się Babilon tych bałwochwalców. 
Niech się wali!".. 


Co przymeSIe :xx wiek, czy będzie zupełnie nową epoką, czy nastąpi 
kontynuacja przeszłości? U progu rozpoczynającego się stulecia wśród polskiej 
myśli katolickiej panowało przekonanie o nieuchronnym upadku dotych- 
czasowego porządku społeczno-politycznego, bowiem kryzys gospodarczy, 
ustrojowy dotknie przede wszystkim społeczeństwo, które obciążone przeszło- 
ścią, nękane destrukcyjnymi z punktu widzenia nauki Kościoła katolickiego 
poglądami i doktrynami, kultywujące stare nawyki, przekonania, wyobrażenia, 
zmierza nie do odrodzenia, a raczej ku społecznej katastrofie I . W jakiej mierze 


. W. Jasiński, Wspólczesne prądy i metody pedagogiczne w świetle krytyki naukowej i moralnej, 
[w:] Katolicka myśl wychowawcza. Pamiętnik 11 studium katolickiego w Wilnie w dniu 28 VI11-1 IX 
1936, Poznań 1937, s. 106. 
l R. Michalski, Chrześcijańska wizja odrodzenia czlowieka. Katolicka nauka spoleczna w Polsce 
przeciwko moralnym skutkom kapitalizmu i totalitaryzmu 1918-1989, Toruń 1995, s. 9. 


14 - WYCHOWANIE
>>>
106 


Katarzyna Kalinowska 


właśnie wyobrażenia - stereotypy - są w stanie zaszkodzić lub poprawić byt 
społeczności? 
Stereotyp jest pojęciem bardzo szerokim, w zasadzie można ów termin 
interpretować w różnoraki sposób. Może być postrzegany jako wykładnik 
norm postępowania, albo też jako przejaw określonych konwencje. Stereotypy 
są jednym z przejawów świadomości społecznej, powstają w wyniku połączenia 
ludzkich wyobrażeń, odczuć, generalizacji i upraszczania charakterystycznych 
działań, zachowań danych społeczności, na przykład grup społecznych o charak- 
terze etnicznym, religijnym itd. Na ich kształt mają wpływ między innymi 
uwarunkowania kulturowe, religijne, historia, tradycja, różnego rodzaju 
funkcjonujące w kulturze poglądy czy doktryny filozoficzno-społeczne. Obraz, 
często uproszczony, nie pozbawiony elementów wartościujących, z trudem 
poddawany jest weryf1kacjP . 
W zależności od czynnika wartościującego można wyodrębnić różne rodzaje 
stereotypów. Jednym z nich jest stereotyp związany z konfesją danej grupy 
społecznej. Zwłaszcza narodowości niejednokrotnie kojarzy się z ich wyznaniem 
i w świadomości ludzkiej funkcjonuje szablonowe przypisanie określonej wiary 
bądź religii konkretnej społeczności. Klasyczny przykład takiego związku 
stanowi chociażby zestawienie Arab - muzułmanin, Irlandczyk - katolik, 
Rosjanin - prawosławny itd. 4 Według Tadeusza Stegnera dużą rolę odgrywa 
historia i tradycja. Religię dziedziczy się, przekazuje z pokolenia na pokolenie, 
stąd powoływanie się na wiarę przodków najczęściej utożsamiano ze świadomo- 
ścią społeczną, zaś czas trwania, aktywności, życia danej społeczności 
uzależniano od siły wiary tejże grupy. Szczególnie ten typ stereotypu jest 
doskonale widoczny na przykładzie społeczeństw nie zdominowanych przez 
przemysł, intensywny rozwój gospodarczy, często odizolowanych z powodu 
różnych czynników od tak zwanego świata rozwijającego się, gdzie po- 
szukiwano jedności społecznej nie w działalności ekonomicznej a religii. Życie 
społeczne skupiało się przy parafiach, przy okazji pielgrzymek, organizacji 
świąt, odpustów. Przykładem są społeczności zamieszkujące kraje Europy 
Środkowo-Wschodniejs. Stereotyp, jeśli można go tak nazwać, "konfesyjny" 
kształtował się przez wiele stuleci i przyrósł niejako na stałe do danej 
społeczności, która z jednej strony właśnie przez jego pryzmat jest postrzegana 
i klasyfikowana przez otaczający ją świat, z drugiej sama się z nim identyfikuje, 
a nawet nim chlubi. 


2 R. Wapiński, Ksztaltowanie się stereotypu Polaka-katolika, [w:] Naród i religia, pod red. 
T. Stegnera, Gdańsk 1994, s. 17. 
3 Por.: Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, t. 11, Warszawa 1968, s. 7; K. Kwaśniewski, 
Stereotyp etniczny, [w:] Slownik etnologiczny. Terminy ogólne, pod red. Z. Staszczak, Warszawa- 
-Poznań 1987, s. 327-328; R. Wapiński, op. cit., s. 17-18. 
4 T. Stegner, Więź wyznaniowa a narodowa, [w:] Naród i religia, s. 6 i n. 
s Tamże.
>>>
Społeczeństwo a stereotypy w myśli społecznej o. Jacka Woronieckiego 107 


Zatem nasuwają się pytania: jaki stosunek do tego rodzaju stereotypów miał 
w pierwszej połowie :xx wieku Kościół katolicki, co głosiła nauka chrześcijańska 
- całkowite odrzucenie czy aprobatę? J ak oceniała rozwój i funkcjonowanie 
stereotypów w społeczeństwie, które przede wszystkim powinno kierować się 
zasadami wiary, a nie "mistycznymi" wyobrażeniami? Jaką postawę przybierał 
Kościół wobec owych przekonań: biernego obserwatora, a może aktywnego 
nauczyciela życia społecznego? Odpowiedzi może dostarczyć przykładowa 
analiza stereotypów funkcjonujących w polskim społeczeństwie w omawianym 
okresie w kontekście nauki Kościoła katolickiego, szczególnie na podstawie 
koncepcji społecznych dominikanina o. Jacka Woronieckiego. 
Ojciec Jacek - Adam Woroniecki był uważany zarówno za życia, jak 
i w obecnych czasach za wybitną osobowość tamtego okresu, autorytet 
w sprawach etyki moralnej. Stawał na straży nauki chrześcijańskiej. W tej 
dziedzinie nie ustępował ruchom liberalnym, dążącym do złagodzenia przynaj- 
mniej niektórych kanonów wiary. Także w zakresie nauk społecznych w zasadzie 
popierał stanowisko Kościoła katolickiego, dlatego też uważam, że przytoczenie 
niektórych jego poglądów dotyczących aspektów moralnych i społecznych 
zarysuje pogląd Kościoła na temat istnienia i funkcjonowania stereotypów 
w świadomości społecznej6. 
Okres działalności Jacka Woronieckiego przypada na czasy kształtowania 
się państwowości polskiej. Po 123 latach niewoli, chaosu, społeczeństwo polskie 
było zmuszone dostosować się do nowej rzeczywistości zarówno w niepodległej 
Rzeczypospolitej, jak i w okupowanym kraju i uczyło się funkcjonować 
w oparciu o doświadczenia oraz wyobrażenia o potędze własnego narodu. 
Rzeczpospolita należała do tych państw nie posiadających rozlegle rozwiniętego 


6 O. Jacek Woroniecki (1878-1949) pochodził z arystokratycznej rodziny, w której do tradycji 
należało aktywne uczestnictwo w życiu społecznym. Adam W oroniecki wybrał pomimo błyskotliwie 
zapowiadającej się kariery powołanie kapłańskie. W 1906 r. otrzymał święcenia kapłańskie, zaś trzy 
lata później wstąpił do zakonu kaznodziejskiego. Jego charyzma duchowa, szeroka wiedza 
z dziedziny teologii, etyki moralnej, choć nie tylko, pnyniosły mu najwyższy w zakonie tytuł 
magistra św. teologii. Jako dominikanin w charakterystyczny dla siebie sposób podjął działalność 
społeczną. Brał udział w różnego rodzaju kongresach, sympozjach, odczytach, m.in. jako rektor 
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego utrzymywał stałe kontakty z inteligencją i środowiskiem 
ziemiańskim. Zajmował się też pracą pisarską. Do najważniejszych dzieł, które podnoszą tematykę 
moralną, społeczną, należą m.in. dwutomowa Kiltolicka etyka wychowawcza, U podstaw kultury 
katolickiej, Około kultu mowy ojczystej, Wychowanie społeczne i praca społeczna, Studium o powołaniu 
i wychowaniu kaplana katolickiego, Pelnia modlitwy. StudiUm teologiczne dla inteligencji. Patrz m.in.: 
Slownik polskich teologów katolickich, t. 7, pod red. L. Grzebienia, Warszawa 1983, s. 431-442; 
Slownik biograficzny katolicyzmu społecznego w Polsce, t. 3, Lublin 1995, s. 191- 193. Patrz też 
E. Gliński, O. Jacek Woroniecki OP, Homo Dei, 1949, nr 5, s. 476-483; W. Czapliński, 
Wspomnienie o o. Jacku Woronieckim, Homo Dei, 1949, nr 6, s. 661-664; A. Usowicz, O. Jacek 
Woroniecki, Przegląd Powszechny, 1949, nr 9, s. 121-133; S. Bareła, O. Jacek Woroniecki, 
Roczniki Teologiczno-Kanoniczne, 1959, t. 6, z. 1-2, s. 9-31; M. Krąpiec, Wspomnienie o o. Jacku 
Woronieckim, Słowo - Dziennik Katolicki, 1993, t. 1, nr 49, s. 9.
>>>
108 


Katarzyna Kalinowska 


systemu ekonomicznego, nie zdominowanego na wzór zachodni żądzą posiada- 
nia, w którym z powodzeniem mógł rozwijać się stereotyp o zabarwieniu 
religijnym. 
W polskiej świadomości figurował obraz Polaka-katolika. Na przestrzeni 
wieków utarło się przekonanie o niepodważalnym związku katolicyzmu 
z narodem do tego stopnia, że w pewnych okresach dziejowych terminy 
polskość i katolicyzm były utożsamiane jako jedno pojęcie, co pociągało 
za sobą przekonanie, że polską wiarą jest religia katolicka 7 . Ów stereotyp 
można by określić ponadpaństwowym, bowiem nie dotyczył on żadnych 
granic geograficznych. Polak w zasadzie bez względu na miejsce zamieszkania 
kojarzony był jednoznacznie z katolicyzmem, kryterium wyróżniającym była 
nie narodowość, a wiara 8 . 
Takie postrzeganie społeczeństwa wiąże się z polską tradycją i historią. 
W średniowieczu Polska była granicą katolickiego świata zachodniego, za 
progiem której rozciągał się bizantyjski Wschód, państwem podejmującym 
próby wprowadzania obrządku łacińskiego na tereny ruskie, w następnych 
wiekach stanowiła przedmurze chrześcijaństwa stawiające opór potopowi 
muzułmańskiemu. Między innymi dzięki temu postrzegano Polaka jako 
gorliwego wyznawcę i obrońcę katolicyzmu. Podobne przekonanie o jedności 
tych podmiotów narodowości i wiary rosło w społeczeństwie, przede wszystkim 
wśród szlachty. Pomijając zewnętrzną opinię publiczną, wpływ na to miało silne 
przywiązanie do rodzinnej tradycji, gdzie wiarę przekazywano z dziada 
pradziada, zwłaszcza jeśli łączono ją z opowieściami o chlubnej przeszłości. 
Ponadto szczególnie pielęgnowany wśród Polaków kult maryjny też nie był bez 
znaczenia. Okres walki o niepodległość, przeciwstawiania się zaborcom nadał 
owemu stereotypowi głębsze zabarwienie. Pojawiło się przekonanie, że nie tylko 
walczy się w obronie religii, ale i religia może stanowić oręż w obronie istnienia 
narodu. Tak więc katolicyzm stał się ostoją polskości 9 . 
Zdaniem Romana Wapińskiego w Drugiej Rzeczypospolitej oraz podczas II 
wojny światowej stereotyp Polaka-katolika nie osłabł, a nawet utrwalił się. 
Hasło katolicyzm było obecne prawie w każdej dziedzinie życia społecznego 
i politycznego. Eksponowano związki polskości z katolicyzmem. "Bóg i Ojczy- 
zna" znaczyło to samo, co Polska i religia katolicka - dla Polaka dwie 
najwyższe wartości 10. 


7 R. Wapiński, op. cit., s. 21, 25. 
I Z. Zieliński, Mit "Polak-katolik", [w:] Polska myśl polityczna XIX i XX wieku, t. 9: Polskie 
mity polityczne XIX i XX wieku, pod red. W. Wrzesińskiego, Wrocław 1994, s. 107-108. 
g Nie zostało poruszonych wiele wątków, np. jak głęboko tkwił wspomniany obraz w świadomo- 
ści poszczególnych warstw społecznych, bądź też jaki wpływ wywarł ów stereotyp na polską 
działalność polityczną. Proces kształtowania się stereotypu Polaka-katolika jest przedstawiony 
jedynie w zarysie, w celu dokładniejszego wyjaśnienia głównego problemu niniejszego artykułu. 
Patrz: R. Wapiński, op. cit., s. 17-33; Z. Zieliński, op. cit., s. 107-117. 
ID R. Wapiński, op. cit., s. 30-32. 


--0111I......
>>>
Społeczeństwo a stereotypy w myśli społecznej o. Jacka Woronieckiego 109 


Kościół katolicki nie przeciwstawiał się takiemu zestawieniu, nie kwe- 
stionował duchowego aspektu powiązania polskości z katolicyzmem. Religia 
katolicka z chwilą przyjęcia chrztu przez Polskę była przepustką do chrześcijań- 
skiej cywilizacji. Źródło właściwego spojrzenia na aspekty funkcjonowania 
każdego chrześcijańskiego społeczeństwa powinno być upatrywane w Biblii 
i tradycji chrześcijańskiej, a tradycja chrześcijańska, według Kościoła katoli- 
ckiego, w czystej formie zachowała się jedynie w katolicyzmie. Obraz Pola- 
ka-katolika, jego mistyka może doskonale posłużyć za podłoże kształtowania 
polskiego światopoglądu społecznego... "Stąd też o wyeliminowaniu pierwiast- 
ków chrześcijańskich z naszej psychiki narodowej mowy być nie może" 12. 
Nauka Kościoła, a uściślając nawet sama wiara, według dominikanina, może 
dokonać znaczących przeobrażeń w społeczeństwie, na przykład wpłynąć na 
łagodzenie antagonizmów społecznych, poprawić warunki pracy, ulepszyć 
produkcję, jednym słowem mówiąc, może zapewnić ogólny dobrobyt 13 . 
Kościół starał się ingerować w kierunek przemian społecznych w okresie 
Drugiej Rzeczypospolitej. Propagował właściwy model społeczeństwa oparty 
na chrześcijańskich podstawach, zarazem prezentując swój stosunek do takich 
zagadnień społeczno-politycznych, jak np.: problem ustroju państwa, relacje 
pomiędzy władzą rządzącą krajem a społecznością jej podległą, oświata 
i wychowanie dzieci i młodzieży, stowarzyszenia i związki itd. 14 Efektem 
powyższego kierunku myśli katolickiej była rozwijająca się Akcja Katolicka, 
katolicki ruch społeczny, który pod berłem Kościoła i zgodnie z nauką 
chrześcijańską dążył do realizacji potrzeb społecznych 1s . Polskie przekonanie 
o "posiadaniu katolicyzmu" jedynie ułatwiało drogę Kościołowi. W Drugiej 
Rzeczypospolitej słowo stereotyp Polaka-katolika był rozumiany w kontekście 
pojęcia przynależności narodowej, czyli nie katolicyzm wspierał polskość, 
a polskość wspierała katolicyzm. Być Polakiem, oznaczało to samo, co być 
katolikiem. Słowo katolicyzm pojawiało się w programach społecznych różnych 
ugrupowań politycznych, na społeczność polską oddziaływały gazety i czasopis- 
ma, w tytułach używając przymiotnika "katolicki "16. Kościół aprobował 


II J. Woroniecki, Rola czynników moralnych w spolecznym życiu ziemian, [w:] Zadania 
i obowiązki ziemiaństwa, Warszawa 1921, s. 4-5. 
12 Tamże, s. 4. 
13 Tamże, s. 5. 
14 Pius XI, Encyklika "O chrześcijańskim wychowaniu mlodzieży" (Divini illius Magistrz), oprac. 
M. Klepacz, Kielce 1947, tenże, Encyklika "O odnowieniu ustroju spolecznego i dostosowaniu do 
norm prawa Ewangelii" (Quadragesimo anno), [w:] Dokumenty nauki spolecznej Kościola, cz. 1, pod 
red. M. Radwana, L. Dyczewskiego, A. Stanowskiego, Rzym-Lublin 1987, s. 67-101; 
J. Woroniecki, Wychowanie spoleczne i praca spoleczna, Prąd, R. 9: 1921, nr 1-2, s. 13-22, nr 
3-4, s. 58-73; tenże, Ki1tolicka etyka wychowawcza, t. 1-2, Lublin 1986; Cz. Strzeszewski, 
Ki1tolicka nauka spoleczna, Lublin 1994. 
15 J. Woroniecki, Historia katolickiej akcji spolecznej w XIX wieku. Szkic historyczno-spoleczny, 
Lublin 1906. 


....
>>>
110 


Katarzyna Kalinowska 


r 
I 
I 


niniejszy stan rzeczy, bowiem ułatwiał mu dostęp do społeczeństwa, nie musiał 
przybierać postawy obronnej wobec państwa, a co ważniejsze mógł prowadzić 
otwartą i jawną działalność wśród społeczności polskich. Interesy państwa 
i Kościoła znajdywały wspólną płaszczyznę porozumienia w sprawach społecz- 
nych i państwowych 17. Wykorzystując polskie przywiązanie do katolicyzmu 
wyrażające się w podtrzymywaniu przez niektóre kręgi społeczne stereotypu 
Polaka-katolika, Kościół odwoływał się do arystokracji, inteligencji, upatrując 
właśnie w tych grupach największe niewykorzystywane możliwości przywódcze, 
materialne, jednocześnie zarzucając im indywidualistyczną, wręcz snobistyczną 
oraz bierną postawę wobec spraw społecznych i państwowych l8 . Społeczna 
Akcja Katolicka organizowała różnego rodzaju sympozja, odczyty, konferencje, 
na których podejmowano tematykę przygotowującą społeczeństwo do rzetelnego 
wypełniania obowiązków wobec państwa, poszczególnych grup społecznych. 
Na przykład wypowiadano się na temat kwestii pracy, obowiązków podat- 
kowych, podziału dóbr społecznych, stosunków społecznych, różnic wy- 
znaniowych, majątkowych, klasowych itd. 19 
Jakkolwiek Kościół popierał podtrzymywanie świadomości społecznej 
w duchu katolicyzmu, to jednak kwestionował jakość wiary katolickiej 
w społeczeństwie. o. Jacek Woroniecki zarzucał przeciętnemu Polakowi 
przypisywanie sobie a priori przydomka katolik. Zakorzeniony stereotyp 
z chwilą narodzin człowieka określał jego przynależność religijną, która 
z upływem czasu nie zawsze uległa świadomemu, z punktu widzenia nauki 
chrześcijańskiej, pogłębianiu. Przeciętny Polak-katolik jakkolwiek dostrzegał 
zewnętrzne oznaki' katolicyzmu, na przykład hierarchię kościelną, to jednak 
w rzeczywistości nie widział różnicy pomiędzy "dewocyjnym" katolicyzmem 
a zasadniczym sednem wiary katolickiejlo. Płytkość wiary odmierza bezpod- 
stawne mniemanie o nieomylności, a także z racji wyznania, podpisywanie się 
wiarą każdego nie zawsze właściwego działania. Stwierdzenie być katolikiem to 
z zasady mieć monopol na wiarę traktowane było w kategoriach fałszu. 
Zdaniem o. Jacka Woronieckiego autentyczny polski sensus catholicus, czyli 
tzw. instynkt katolicki nie wywodzi się z powszechnej przynależności do 
kościoła, a z wiary popartej wiedzą z zakresu teologii oraz tilozofti 21 , gdyż 


16 Z. Zieliński, op. cit., s. 114. 
17 Tamże. 
II J. Woroniecki, Rola czynników. 
19 O. Jacek Woroniecki brał udział w wielu podobnych spotkaniach. W dominikańskim 
archiwum zakonnym w Krakowie zachowały się zaproszenia m.in. na sympozja z cyklu Tygodni 
Społecznych organizowane przez młodzieżową akademicką organizację "Odrodzenie", Archiwum 
Prowincji Dominikanów w Krakowie, Ao 948/fl6. Por. też np.: Katolicka myśl spoleczna. Pamiętnik 
III Katolickiego Studium w Warszawie 5 -10 IX 1937, Poznań 1938, s. 460; J. W oroniecki, Katolicka 
etyka, t. 1-2. 
2D J. Woroniecki, Życie religijne wspólczesnej inteligencji, Poznań 1935, s. 36 i n. 
21 Tenże, U podstaw kultury katolickiej: Sensus catholicus, Poznań 1935, s. 10-12.
>>>
Społeczeństwo a stereotypy w myśli społecznej o. Jacka Woronieckiego 111 


właściwe pojęcie i zrozumienie istoty katolicyzmu jest niezbędne dla zainic- 
jowania poprawnych, zgodnych z nauką Kościoła relacji społecznych 22 . Kościół 
poddawał krytyce nie samą ideę stereotypu, a jego dowolną interpretację 
społeczną i usilne dopasowywanie do własnych potrzeb. Ów "kapitał wiary", 
nawet kumulowany pod płaszczykiem stereotypu, jest niezbędny do dalszego 
właściwego funkcjonowania społeczeństwa, to znaczy życia zgodnie z zasadami 
prawa państwowego i kościelnego. Porzucenie wiary, bądź też marginalny, 
płytki, pobieżny do niej stosunek, może doprowadzić do swoistej degradacji 
życia społecznego, sprowadzić je do poziomu, gdzie najwyższym dobrem nie jest 
sam Bóg, dalej człowiek, a tylko pieniądz. Dążenie do szybkiego wzbogacenia 
się, hołdowanie zasadzie: "cel uświęca środki" doprowadza do zachwiania 
struktury społeczeństwa, popycha do działania niezgodnego z prawem Boskim, 
przyćmiewa właściwy i jedyny, z punktu widzenia nauki Kościoła katolickiego, 
cel człowieka - zbawienie. Zdaniem twórców katolickiej myśli społecznej 
niniejszy proces zachodził w społeczeństwach Europy Zachodniej23. 
U podstawowej bezmyślności religijnej zdaniem Kościoła tkwią funk- 
cjonujące doktryny społeczno-filozoficzne. Winą za demoralizację społeczeństw 
obarcza indywidualizm, liberalizm, sentymentalizm i fideizm24. BiernoŚĆ polskich 
grup społecznych wynikała z przeświadczenia o nieomylności, nieustannej 
opiece opatrzności, z egoizmu i tchórzostwa. Te zarzuty kierowane były przede 
wszystkim pod adresem inteligencji, która prezentowała zdaniem Jacka 
Woronieckiego bardzo indywidualistyczną postawę, nastawioną jedynie na 
akceptację jednostek. Tym samym krytykował bierność i niezaradność. 
Indywidualizm Polaka-katolika ograniczał możliwości pracy społecznej, rozbijał 
jedność społeczeństwa, narodu, państwa 2s . Był zarówno niebezpieczny w spra- 
wach doczesnych, jak i religijnych. Kościół katolicki jest podobny do idealnego 
społeczeństwa - opiera się na jedności i właśnie wspólnota wiernych zapewnia 
mu ciągłość i nieśmiertelność, a nie grupka ludzi, z których każdy dba tylko 
o siebie 26 . 
Stereotyp Polaka-katolika wiąże się też jeszcze z jedną charakterystyczną 
cechą - skłonnością do patosu, przyjmowania postawy męczeńskiej, przesadnej 
"uczuciowości", czyli roztkliwiania się nad swoim losem. Polak uważał swój 
naród za naród wybrany przez Boga, uświęcony przez wiarę i przeznaczony do 
celów wzniosłych, skłonny do olbrzymich poświęceń dla ludzkości. Stereotyp 


22 Tamże; tenże, Rola czynników, s. 5. 
23 J. Woroniecki, Stan wiary w społeczeństwie polskim w dobie obecnej i środki, aby ją wzmóc 
i poglębić, W Drodze 1978, nr 8, 25; por. R. Michalski, op. cit., 20 in. 
24 
or.: Pius XI, Encyklika "O odnowieniu", s. 67 -101; J. Woroniecki, Katolicka etyka, passim; 
tenże, Zycie religijne; J. Majka, Katolicka nauka spoleczna, Warszawa 1988, s. 199 i n; R. Michalski, 
op. cit., s. 9 i n. 
25 J. Woroniecki, Życie religijne; tenże, Ki1tolicka etyka, t. 2, cz. 2, s. 96 in. 
26 Tenże, Życie religijne. 


110...-
>>>
112 


Katarzyna Kalinowska 


społeczeństw "wybranych" nie był czysto polskim zjawiskiem. Każdy uciemię- 
żony naród w ten sposób próbował znaleźć jakieś wytłumaczenie sytuacji, 
w jakiej się znalazł 27 . Jak Chrystus w osamotnieniu wypełniając misję Bożą dla 
nieświadomej ludzkości, poświęcił siebie umierając na krzyżu, tak parafrazując 
dogmat wiary, doszukiwano się analogii w losach danego narodu. Zatem 
tragizm położenia uciemiężonej społeczności uznawano za konieczność, misję, 
poświęcenie za inne narody dla wolności. Rozwojowi tego typu mitów sprzyjała 
epoka romantyzmu. Teoria mesjanizmu znajdowała dogodne podłoże do 
rozwoju, zwłaszcza u narodów, które na skutek różnych wydarzeń utraciły 
suwerenność, niepodległość. Mesjanizm był ostro krytykowany przez Kościół. 
Żadna społeczność nie ma prawa stawiać się na równi z Bogiem, przypisywać 
sobie specjalnych zadań, wyróżniać się ponad inne narody. O mesjanizmie i to 
tylko w pierwotnym znaczeniu tego terminu można mówić jedynie w odniesieniu 
do Kościoła 28 . Należy nadmienić, że teoria mesjanizmu nie tworzy sama w sobie 
stereotypu, jest jedynie dobitnym wyrazem cech polskich skumulowanych pod 
jednym hasłem. Uwidoczniła polski kompleks odrzucenia i poczucie osamot- 
nienia 29 . Ponadto mesjanizm kryje niebezpieczeństwo popadnięcia narodu 
w samouwielbienie, czego konsekwencją może być nawet skrajny nacjonalizm, 
kolejny wróg katolicyzmu 30 . Misję zbawienia można wypełniać innymi sposobami 
wskazanymi przez naukę Kościoła katolickiego. O. Jacek Woroniecki zachęcał, 
aby pokłady narodowego katolicyzmu wykorzystać na zgłębianie i rozpo- 
wszechnianie istoty wiary chrześcijańskiej. Proponował pełnienie misji apostol- 
skiej, szczególnie w kierunku wschodnim 31 . 
U progu nowego kolejnego ginął stary, rodził się nowy świat, ale wykluwał 
się ze starych zasad, przyzwyczajeń, tradycji. Nie można wymazać przeszłości, 
ani zmienić psychiki człowieka z dnia na dzień. W ludzkiej świadomości 
pozostają pewne nawyki, wyobrażenia, dlatego też Kościół stał na stanowisku 
dokonywania pewnych zamian na drodze ewolucji. Według twórców myśli 
katolickiej stereotypy nie muszą być czymś szkodliwym dla kształtującego się 
społeczeństwa, o ile właściwie się nimi pokieruje. Przywiązanie społeczności do 
swoich stereotypów, zwłaszcza jeśli mają one dla tych grup głęboką wartość 
emocjonalną, można wykorzystać dla dobra społeczeństwa, eksponując walory 


27 T. Stegner, op. cit., s. 13. 
21 J. Woroniecki, Katolicka etyka, t. 2, cz. 2, s. 129-130. 
29 J. Prokop, Uniwersum polskie, Kraków 1993, s. 50 i n. 
3D J. Woroniecki, Katolicka etyka, t. 2, cz. 2, s. 128. 
31 Sam był niezwykle zainteresowany katolicyzacją Rosji. W tym celu założył w 1932 r. 
w Zielonce pod Warszawą Zgromadzenie Sióstr Dominikanek - Misjonarek, którego głównym 
celem miało być przygotowanie misjonarek oraz prowadzenie misji na terenie Rosji. Ojciec Jacek 
Woroniecki O. P. Założyciel Zgromadzenia Sióstr Dominikanek-Misjonarek Jezusa i Maryi 
1878 -1949, oprac. T. Kępińska, maszynopis przechowywany w Zakonnym Archiwum Dominika- 
nek-Misjonarek w Zielonce pod Warszawą. 


..........
>>>
Społeczeństwo a stereotypy w myśli społecznej o. Jacka Woronieckiego 113 


stereotypu, a w zawoalowany sposób akcentując ideę wyobrażenia, eliminować 
jego wadliwe wpływy. 
Funkcjonowanie stereotypów w społeczeństwie zostało przedstawione na 
przykładzie wybranego społeczeństwa, społeczeństwa polskiego, nie w celu 
dokonania pewnych uogólnień dotyczących wszystkich innych społeczności, ale 
w celu podkreślenia ich specyfiki i odrębności. Każdy stereotyp, nawet jeśli 
można go sklasyfikować, przyporządkowując do pewnej grupy, której elementem 
charakterystycznym jest określony zespół cech jednakowych bądź do siebie 
bardzo zbliżonych, wyróżnia się spośród innych mu podobnych. N a jego rozwój 
wpływa wiele czynników charakterystycznych dla danej społeczności: sytuacja 
polityczna, społeczna, kultura, tradycja, stąd też tak jak nie znajduje się dwóch 
identycznych społeczeństw, tak nie ma dwóch identycznych stereotypów. 
Niniejszy artykuł porusza jedynie niewielki fragment zagadnienia funkcjonowa- 
nia stereotypów w społeczeństwie, opisując tylko stereotyp "konfesyjny" 
w kontekście nauki Kościoła katolickiego w I połowie XX wieku. Jednakże 
może warto byłoby pokusić się o podobne zestawienie w odniesieniu do innych 
narodowości, jak także rozszerzyć problematykę na przykład o stereotypy 
o charakterze etnicznym, bądź odwrócić zależność i zestawić stereotyp 
duchowieństwa z myślą społeczeństwa świeckiego? 


1S-WYCHOWANIE.. 


......
>>>
....
>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


MAŁGORZATA STRZELECKA 
Gimnazjum Akademickie 
w Toruniu 


Obraz katolika na łamach "Tygodnika Powszechnego" 
w latach 1953 -1956 


Decyzja o zamknięciu "Tygodnika Powszechnego", pisma powstałego 
z inspiracji metropolity krakowskiego arcybiskupa Adama Sapiehy i skupiają- 
cego wokół siebie liczny zespół pisarzy i publicystów katolickich, podjęta 
w marcu 1953 r., wynikała z odrzucenia przez władze komunistyczne, 
akceptowanej wcześniej ze względów taktycznych, koncepcji współistnienia 
w państwie dwóch różnych światopoglądów - katolickiego i marksistowskiego. 
Była tym samym wyrazem zaostrzającej się konfrontacji z Kościołem katolickim 
oraz wzmagającego się dążenia władz do zmonopolizowania mechanizmów 
kształtowania świadomości społecznej. 
Od chwili swego powstania w marcu 1945 roku środowisko "Tygodnika 
Powszechnego" realnie oceniało położenie społeczeństwa polskiego, przyjmując 
do wiadomości powojenną rzeczywistość polityczną i społeczną: "Stoimy 
dziś na olbrzymim zakręcie dziejów, wobec perspektywy gruntownej prze- 
budowy"l. Na jego łamach podkreślano przy tym, iż "...Polska musi ulec 
przebudowie, nie tylko odbudowie [...]. Czeka nas [...] zadanie stworzenia 
nowego typu kultury dla poszanowania takich wartości Zachodu, jak: 
prymat ducha nad materią, wyzwolenie osoby ludzkiej z tyranii warunków 
zewnętrznych, etyczny sens życia itd."2. 


l J. Turowicz, Drogi do Europy, Tygodnik Powszechny (dalej: TP), 8 IV 1945, nr 3, s. 1-2. 
2 J. Piwowarczyk, Ku katolickiej Polsce, TP, 24 III 1945, nr l, s. 1. 


....
>>>
116 


Małgorzata Strzelecka 


W skład redakcji, oprócz Jana Piwowarczyka i Jerzego Turowicza, wchodzili: 
Lech Beynar (pseudonim Paweł Jasienica), Maria Czapska, Antoni Gołubiew, 
Stefan Kisielewski, Tadeusz Kudliński, Hanna Malewska, Zofia Starowiey- 
ska-Morstinowa, Stanisław Stomma, Jan Józef Szczepański, Józef Maria 
Święcicki, Konstanty Turowski; później do tego grona dołączyli Józefa Ga1mont, 
Jacek Woźni akowski i innP. 
Wokół krakowskiego czasopisma skupiły się postacie wybitne, odgrywające 
rolę inspirującą w życiu kulturalnym i religijnym społeczeństwa polskiego. Od 
samego początku dbano także o poziom pisma, czego wyrazem było zamiesz- 
czenie w pierwszym numerze wypowiedzi: Juliusza Osterwy, Tadeusza Kudliń- 
skiego, Stanisława Kutrzeby, Artura Górskiego, jak również wierszy Marii 
Morstin-Górskiej, Jerzego Zawieyskiego i Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. 
Intelektualiści "Tygodnika Powszechnego" deklarowali gotowość współ- 
tworzenia demokratycznego oblicza państwa opartego na korzeniach chrze- 
ścij ańskich. Pisząc o sobie jako o sile budującej nową rzeczywistość, jednocześnie 
zwracali uwagę na trudność pogodzenia spirytualizmu katolickiego z materiali- 
zmem marksistowskim 4 . Wartością nadrzędną była dla nich jednak budowa 
demokratycznego państwa, która mimo różnic światopoglądowych powinna 
łączyć całe społeczeństwo, a więc zarówno katolików jak i marksistów. 
Z powodu ograniczonego zaufania do polityki nowych władz, a także 
funkcjonowania cenzury prewencyjnej, członkowie redakcji "Tygodnika Po- 
wszechnego" świadomie rezygnowali z poruszania na łamach pisma aktualnej 
problematyki politycznej i gospodarczej, przyjmując formułę pisma apoli tycz- 
neg0 5 . Poszukując płaszczyzn porozumienia, publicyści krakowskiego czasopi- 
sma skoncentrowali swoją uwagę na problemach szeroko rozumianej kultury6. 
Chcąc uczestniczyć w dyskusjach dotyczących żywotnych spraw społeczeństwa 
polskiego i jednocześnie wyrażać opinie katolików, za swój najważniejszy cel 
uznawali kształtowanie świadomości i postaw nowego pokolenia w oparciu 
o światopogląd chrześcijański oraz katolicką naukę społeczną. 
Redakcja "Tygodnika Powszechnego" przyjęła koncepcję pisma propagują- 
cego katolicyzm otwarty. Na jego łamach swoje poglądy prezentować mogli 
wszyscy publicyści katoliccy i osoby zaprzyjaźnione, bez względu na przekonania 
polityczne, o ile poglądy ich można było pogodzić z "ortodoksją katolicką"7. 


3 J. Żakowski, Trzy ćwiartki wieku. Rozmowy z Jerzym Turowiczem, Kraków 1990, s. 42-43; 
70 żywotów, pod red. A. Paluchowskiego, Kraków 1975, s. 28 - 33. 
4 P. Jasienica, Problem wspólpracy, TP, 21 VII 1946, nr 29, s. 1- 2. 
s Pogląd o apolityczności pisma w początkowym okresie jego działalności wyraził J. Turowicz 
w rozmowie z J. Żakowskim; zob. J. Żakowski, op. cit., s. 69. Jednocześnie w innym fragmencie 
wspomnianego wywiadu J. Turowicz stwierdził: "....Tygodnik' ani przedtem [przed 1956 r. 
- przyp. M. Strzelecka] nie był pismem całkowicie apolitycznym, ani potem nie stał się pismem [...] 
- zdecydowanie politycznym"; zob. tamże, s. 103. 
6 Zob. M. Jagiełło, Tygodnik Powszechny i komunizm 1945 -1953, Warszawa 1988. 
7 Red. (Redakcja), Nasze niekonsekwencje, TP, 19 VIll 1945, nr 22, s. 5. 



.....
>>>
117 


Istnienie różnic opinii między członkami redakcji "Tygodnika Powszechnego" 
a jego współpracownikami nie stanowiło problemu, było wręcz pożądane, gdyż 
ożywiało dyskusję i sprzyjało polemice. 
Spośród pism katolickich powstałych po wojnie: "Tygodnika Warszaw- 
skiego", "Przeglądu Powszechnego" oraz "Dziś i Jutro", obecność "Tygodnika 
Powszechnego" w powojennym życiu publicystycznym była najdłuższa. Ukazu- 
jący się od 11 XI 1945 "Tygodnik Warszawski" został bowiem rozwiązany we 
wrześniu 1948 r., "Przegląd Powszechny" wydawany był w latach 1947 -1953, 
natomiast zespół "Dziś i Jutro" poszukiwał nowej formuły obecności katolików 
w życiu politycznym, gospodarczym i kulturalnym państwa oraz pogodzenia 
światopoglądu katolickiego i marksistowskiego. Późniejszym kontynuatorem 
tego nurtu było powstałe w 1956 roku czasopismo zatytułowane "Kierunki". 
Kryzys wokół "Tygodnika Powszechnego" zaczął narastać już od stycznia 
1953 roku. Wobec trudności natury cenzuralnej, negatywnego stanowiska 
wobec metod stosowanych w stosunku do Kościoła katolickiego i Episkopatu 
Polski oraz odmowy napisania artykułu pośmiertnego o Józefie Stalinie 
- pismo zostało zamknięte. Jego ostatni numer oznaczony jako 414 ukazał się 
8 III 1953 r. 
Decyzja o zamknięciu "Tygodnika Powszechnego" podjęta została w okresie 
największego nasilenia stalinizacji życia państwowego, kiedy "milczenie dla 
uniknięcia kłamstwa stało się programem"8. Było to jedno z wielu bezprawnych 
działań władz państwowych zmierzających do zawężenia pozostawionych 
jeszcze społeczeństwu wolności obywatelskich. 
Kiedy okazało się, że kompromis między zespołem redakcyjnym i rządem 
jest niemożliwy, a zamknięcie "Tygodnika Powszechnego" należy uznać za fakt 
nieodwracalny, "partia decyduje się powołać nowy tygodnik pod tą samą 
nazwą, ale z innym komitetem redakcyjnym "9. 
W końcu czerwca 1953 r. pomieszczenia krakowskiego tygodnika zostały 
opieczętowane przez przedstawicieli władzylO, a następnie przekazane nowemu 
zespołowi redakcyjnemu utworzonemu przez kierownictwo Stowarzyszenia 
PAX. Przejęcie przezeń "Tygodnika Powszechnego" i wydawanie tego samego 
tytułu bez podania informacji o zmianach personalnych i programowych, 
z zachowaniem szaty graficznej i ciągłości numeracji było jawnym nadużyciem 11, 


I J. Żakowski, op. cit., s. 69. 
g A. Micewski, Współrządzić czy nie klmnać? PAX i Znak w Polsce 1945 -1976, Paryż 1978, 
s. 57. 
ID Notatka z rozmowy z Krzysztofem Kozłowskim przeprowadzonej 5 II 1998 r. (w zbiorach 
autorki). 
II A. Friszke, Opozycja polityczna w PRL 1945-1980, Londyn 1994, s. 185; Od Zespolu, TP, 25 
XII 1956, nr 415., s. 1.
>>>
118 


Małgorzata Strzelecka 


kradzieżą cudzej nazwy i instytucji - odbywającymi się w majestacie 
obowiązującego prawa. 
Mimo propozycji, do nowego zespołu redakcyjnego nie wszedł nikt z jego 
dawnego składu. Członkowie zlikwidowanego zespołu uważali bowiem, jak 
zauważył J. Turowicz, "że jest to krok do reaktywowania "Tygodnika"12. Tym 
samym środowisko  starego "Tygodnika Powszechnego"13 nie chciało 
przyczyniać się do uwiarygodnienia nowego zespołu i uczestniczyć w manipulo- 
waniu świadomością społeczeństwa. 
Pierwszy numer paksowskiej wersji "Tygodnika Powszechnego" ukazał się 
12 VII 1953 r., co oznaczało początek nowego rozdziału w działalności pisma 
redagowanego przez zespół, w skład którego wchodzili: Jan Dobraczyński, 
Tadeusz Lehr-Spławiński, Zygmunt Szwarcenberg-Czerny, Mieczysław Kurzyna, 
Włodzimierz Wnuk l4 . Wydawanie przez nich czasopisma, jak również opub- 
likowanie w nim bez słowa wyjaśnienia zaistniałych okoliczności, tekstów osób 
związanych z poprzednią redakcją należy traktować jako pró bę manipulowania 
dotychczasowymi czytelnikami i zawłaszczenia autorytetu osób współpracują- 
cych z nim poprzednio. Jednocześnie publicystyka Jana Dobraczyńskiego czy 
księdza Mariana Michalskiego świadczyć miała o kontynuacji poprzedniej linii 
programowej "Tygodnika Powszechnego" i wierności katolicyzmowi. Czytel- 
nikowi mniej zorientowanemu wydawać się mogło, że jest to nadal dawne 
pismo. Ta sama winieta, szata graficzna, kolejna numeracja, ten sam układ 
artykułów, te same czcionki. Jedynie uważna lektura nowych numerów 
pozwalała na konstatację, iż nastąpiła zasadnicza zmiana linii ideowej krakow- 
skiego tygodnika. 
Już w 1953 r. w piśmie pojawiła się, najpierw dyskretnie, a od 1954 r. już na 
pierwszych stronach, publicystyka polityczna 1S propagująca idee rewolucji 
socjalistycznej oraz radziecki model przebudowy państwa. Jednocześnie ukazy- 
wać się zaczęły korespondencje własne z ZSRR oraz innych krajów komunis- 
tycznych. Nowy zespół, wykorzystując autorytet starej redakcji, podjął próbę 
przekonania dotychczasowych, wiernych czytelników do zmiany postaw 
życiowych oraz czynnego uczestnictwa w budowaniu życia społecznego na 
nowych, odmiennych od dotychczasowych wzorcach, propagowanych przez 
władze państwowe. 
Środowisko katolików skupione wokół Bolesława Piaseckiego i Stowarzy- 
szenia PAX deklarowało się jednoznacznie jako grupa popierająca linię przemian 


12 J. Żakowski, op. cit., s. 99. 
13 Dla odróżnienia redakcji "Tygodnika Powszechnego" ukazującego się w latach 1945 - 1953 
będę używała określenia  stary  "Tygodnik Powszechny", natomiast pojęcie  nowy "Tygodnik 
Powszechny" odnosi się do jego wersji paksowskiej. 
14 A. Micewski, op. cit., s. 175. 
lS II Zjazd PZPR, TP, 14 III 1954, nr 11, s. 1; Jedziemy do Korei. Koresponrkncja wlasna, TP, 21 
III 1954, nr 12 , s. 1. 


........
>>>
Obraz katolika na łamach "Tygodnika Powszechnego" w latach 1953 -1956 119 


dokonujących się w Polsce i Europie 16 . Jednocześnie akcentowało wolę 
poszukiwania dialogu i gotowość współpracy z komunistami. 
Postulaty te opierano na zasadach wieloświatopoglądowości oraz de- 
klarowanej wierności katolicyzmowi, przy pełnej akceptacji nowej rzeczy- 
wistości społeczno-politycznej ukształtowanej w Polsce po II wojnie światowej. 
Wyrażano także sprzeciw wobec alternatywnych propozycji umiarkowanych 
antykomunistów, którzy, uznając zaistniałą sytuację, widzieli możliwość 
ułożenia stosunków polsko-radzieckich na zasadzie zagwarantowania ZSRR 
trwałego sojuszu militarnego w zamian za suwerenność wewnętrzną Polski 
(fiński model w polskim wydaniu)17. Tym samym środowisko PAX, akceptując 
i popierając koncepcje komunistów, dążyło do osłabienia, a w konsekwencji 
neutralizacji alternatywnego programu reform proponowanych przez ka- 
tolików wiernych katolickiej nauce społecznej, czego wyrazem było m.in. 
przejęcie "Tygodnika Powszechnego". 
Działania podejmowane przez działaczy Stowarzyszenia PAX stanowiły 
próbę realizacji koncepcji B. Piaseckiego, zakładającej możliwość zgodnej 
koegzystencji światopoglądu katolickiego i marksistowskiego. Zgodnie z nią 
każdy Polak-katolik może, a nawet powinien, połączyć swoje zaangażowanie 
religijne z zaangażowaniem na rzecz budowy komunizmu. W konsekwencji 
środowisko PAX w swojej publicystyce uznało dokonującą się w kraju rewolucję 
za zjawisko rodzime l8 , polegające na przeprowadzeniu w sposób odgórny 
i zgodny z marksistowskimi założeniami ideologicznymi przemian zmierzających 
do przebudowy państwa według ściśle określonego modelu. 
Dowodzono także potrzeby szerokiej reorientacji polskiego sposobu myś- 
lenia. Burząc system powszechnie akceptowanych wartości narodowych 
i patriotycznych, w miejsce dotychczasowego ideału Polaka-obywatela-katolika, 
łączącego wartości tradycyjne, odwołującego się do spuścizny kulturalnej 
społeczeństwa polskiego, a także do chrześcijańskiego systemu wartości, zaczęto 
kreować nowy model Polaka-katolika postępowego, czynnie zaangażowanego 
na rzecz budowy socjalizmu, człowieka podporządkowanego interesom grupy, 
umiejącego pogodzić swój katolicki światopogląd z marksistowską koncepcją 
postępu społecznego. 
Oceniając sytuację, w jakiej znaleźli się katolicy w Polsce po 1945 roku, 
jednoznacznie stwierdzano, iż społeczność ta podzieliła się na dwa ObOzy19. 
Stanowisko negatywne zajmowano wobec tej grupy, która zdaniem zwolenników 
B. Piaseckiego przyjęła postawę bierną, zdecydowanie zachowawczą i wy- 


16 B. Piasecki, Zagadnienia istotne. Artykuly z lat 1945-1954, Warszawa 1954; B. Piasecki, 
Dwie drogi katolicyzmu, Słowo Powszechne, 2 nI 1953, nr 52, s. 1 - 2. 
17 A. Paczkowski, Spory o PRL. Protokól rozbieżności w sprawie wesolego baraku, Gazeta 
Wyborcza, 17-18 X 1998, s. 26-27. 
II A. Friszke, op. cit., s. 40. 
19 S. Huet, Dziesięciolecie, TP, 13 XI 1955, nr 46, s. 3. 


11Io..
>>>
120 


Małgorzata Strzelecka 


czekującą na powrót dawnych czasów. Jej przedstawicieli uznano za negatywnie 
ustosunkowanych do zachodzących przemian. Według publicystów nowego 
"Tygodnika Powszechnego" z góry zakładali oni niemożność utrzymania się 
tworzonego ustroju, wyrażali brak wiary w możliwość współpracy z nowymi 
władzami. Zwracano uwagę, iż według tak określonej postawy dobrym 
katolikiem jest ten, kto nie przykłada ręki do przemian zapoczątkowanych 
przez marksistów; wskazywano równocześnie, że przyjęcie postawy bierności 
przez większość wierzących stwarza niebezpieczną perspektywę dla sprawy 
katolickiej w Polsce, a także dla rozwoju Kościoła katolickiego. Podkreślano, iż 
sytuacja powyższa grozi ostatecznym rozejściem się dróg środowisk katolickich 
z obozem rewolucyjnym, a w konsekwencji ich trwaniem w politycznej 
i społecznej izolacji. 
Drugi z obozów, skupiających katolików, tworzyli ludzie, którzy rewolucyjne 
zmiany zachodzące w Polsce uznali za nieodwracalne i zaaprobowali zasady 
nowego ustroju społeczno-politycznego. Zdaniem publicysty nowego 
"Tygodnika Powszechnego", jego reprezentanci, wywodząc się przeważnie 
z młodego pokolenia, przeszli znamienną ewolucję ideowo-polityczną, prze- 
chodząc z pozycji nacjonalistycznych na pozycje postępowe, a zrywając z pracą 
nielegalną, z postawą bierności i negacji, włączyli się w budowę nowej 
rzeczywistości polskiej, zachowując jednocześnie w pełni swój światopogląd 
katolicki. 
Akceptując powyższą postawę, publicyści nowego "Tygodnika Po- 
wszechnego" kreowali nowy ideał Polaka-katolika, człowieka aktywnego, 
czynnie uczestniczącego w dokonujących się przemianach. Podkreślano, 
iż właśnie z tej grupy katolików wyrósł i ukształtował się społecznie postępowy 
ruch katolików polskich. Nie przypadkiem zatem zasady jego działalności 
były przedmiotem wielu artykułów publikowanych w tygodniku w ana- 
lizowanym okresie. 
Do najistotniejszych celów wspomnianego ruchu, do którego akceptacji 
zamierzano przekonać niezdecydowane jeszcze rzesze katolików, zaliczano 
m.in. 20 : uświadomienie społeczeństwu faktu, że ruch ten, akceptując katolicką 
naukę społeczną, przyjmuje jednocześnie jako wytyczne swojej działalności 
zasady polityczno-ustrojowe i społeczne PRL, a także ukształtowanie przeko- 
nania, że katolicy polscy mogą wraz z marksistami wspóhworzyć nową 
rzeczywistość. Pisząc o wspomnianych celach, redakcja  nowego "Tygodnika 
Powszechnego" stawiała przed sobą następujące zadania: "...chcielibyśmy, żeby 
świadomość katolików w Polsce wyzwoliła się od powiązań z przebrzmiałymi 
formami życia społecznego, które tak często skłonna jest utożsamiać z samymi 
zasadami wiary. Epoka, w której żyjemy, wymaga bardzo jasnego sprecyzowania, 
o co się walczy, umacniania pozycji naprawdę istotnych, które utrzymać 


20 Tamże.
>>>
Obraz katolika na łamach "Tygodnika Powszechnego" w latach 1953-1956 121 


i rozszerzyć potrafImy tylko wówczas, gdy o nie i tylko o nie będziemy walczyć. 
Wszelkie rozpraszanie sił, a co gorzej uwikłanie się w walkę o rzeczy fałszywe 
tylko dlatego, że ich fałszywości nie umieliśmy w porę dostrzec - staje się 
wielkim błędem i musi się skończyć tragicznie. Trzeba powiedzieć jasno, danym 
jest nam żyć w epoce przemian, które wyznacza i tworzy socjalizm. Nie jest 
naszym zadaniem - pomijając nierealność tej sprawy - hamowanie przemian 
w stosunkach społecznych epoki,,21. 
W ślad za tym podkreślano potrzebę przewartościowania pojęć i zmianę 
sposobu myślenia: słowo katolik nie powinno być rozumiane jako przeciw- 
stawienie słowa "socjalista"22, podobnie patriotyzm i komunizm nie powinny 
być traktowane jako pojęcia sprzeczne 23 . 
O Polakach sceptycznie odnoszących się do możliwości współpracy katolików 
z marksistami, którzy pojęcie patriotyzmu łączyli raczej z treściami narodowymi 
niż internacjonalistycznymi, Mieczysław Kurzyna pisał: "...nic dziwnego, że 
nawet ludzie wysoko stojący intelektualnie nie mogli sobie z nowymi zjawiskami 
od razu poradzić, [...] jeżeli [...] zważyć fakt dokonania rewolucji i całkowitego 
przewartościowania pojęć, zmianę trybu życia, urządzeń, instytucji, słowem 
całej struktury życia państwowego, to nie ma się co dziwić, że wzrastanie 
świadomości społeczno-politycznej pewnej części inteligencji nie zawsze jeszcze 
nadąża za tempem przemian"24. 
Z założeń i celów społecznie postępowego ruchu katolików polskich 
wynikała akceptacja polityki władz państwowych 2s oraz obecność katolików we 
Froncie Narodowym26. Wiązało się to z propagowaną, m.in. przez paksowską 
redakcję "Tygodnika Powszechnego", zasadą pluralizmu światopoglądowego. 
Zgodnie z nią zakładano aktywny udział wszystkich obywateli skupionych we 
Froncie Narodowym, bez względu na światopogląd, nie tylko w budowaniu 
Polski Ludowej, ale i w rządzeniu państwem. Propagując nowe kierunki w myśli 
katolickiej, publicyści nowego "Tygodnika Powszechnego" zdawali sobie 
sprawę, iż aktywna postawa oraz czynny udział katolików w budowaniu 
socjalistycznego państwa polskiego jest zjawiskiem historycznie nowym, które 


21 M. Kurzyna, O naszych sprawach, TP, 24 XII 1953, nr 31, s. 3. 
zz Przeglądprasy. Perspektywy ideologiczne, TP, l VIII 1954, nr 31, s. 2. 
23 M. Kurzyna, Cztery odpowiedzi, TP, 8 XI 1953, nr 26, s. 3. 
24 Tamże. 
15 Jej przykładami były: udzielenie poparcia władzom w krytyce Kościoła katolickiego za 
łamanie zasad porozumienia z kwietnia 1950 r., potępienie działalności biskupa Czesława 
Kaczmarka, solidaryzowanie się z decyzją o odsunięciu prymasa S. Wyszyńskiego od wykonywanej 
funkcji i jego aresztowaniu, zob. J. Dobraczyński, M. Kurzyna, Wnioski po procesie, TP, 27 IX 
1953 r., nr 20, s. 1. 
26 T. Lehr-Spławiński, M. Kurzyna, Wnioski z dziesięciu lat, TP, 22 VII 1954, nr 30, s. 3; 
M. Kurzyna, Świadectwo przebytej drogi, TP, 30 I 1955, nr 5, s. 6; S. Skwarczyńska, Czas 
wyznawców, TP, 13 XI 1955, nr 46, s. 3 i 9. 


16 - WYcw:JtNANE ..
>>>
122 


Małgorzata Strzelecka 


"nie znalazło jeszcze swojego uogólnienia w ciągle rozwijającej się doktrynie 
marksistowsko-leninowskiej "27. 
Ich zdaniem, Polska zajmowała w bloku państw socjalistycznych miejsce 
wyjątkowe, przecierała nieodkryte dotąd szlaki w poszukiwaniu nowych 
rozwiązań dla tworzonej struktury społeczeństwa socjalistycznego: "Polska 
Rzeczpospolita Ludowa jest państwem, w którym wypracowuje się wzór 
stosunków, jakie istnieć będą w krajach budujących socjalizm, między władzą 
ludową a Kościołem katolickim"28 
W konsekwencji na łamach czasopisma wielokrotnie apelowano o czynny 
udział katolików "...w wielkim ogólnonarodowym wysiłku przekształcenia 
Polski z zacofanego państwa rolniczego w przodujące cywilizacyjnie państwo 
przemysłowo-rolnicze"29. 
Szanse istnienia i rozwoju katolicyzmu w ustroju socjalistycznym były, 
zdaniem publicysty nowego "Tygodnika Powszechnego", tym większe, im 
aktywniej katolicy, wychodząc z odmiennych od marksistów założeń światopo- 
glądowych, będą przyczyniać się do budowania lepszych form życia doczesnego 
i siły narodu 30 . Stąd pojawiająca się na łamach pisma krzykliwa propaganda 31 , 
wzywająca społeczność katolicką do udziału w wyborach do rad narodowych, 
a także apele o poparcie "socjalistycznego budownictwa i słuszności programu 
Frontu Narodowego". 
Dążąc do wzmocnienia wymiernych efektów procesu budowy nowego ładu 
społecznego, Andrzej Micewski postulował pogłębienie ideowej postawy 
katolików społecznie postępowych 32 , dowodząc słuszności twierdzenia, iż każda 
postawa człowieka, nie opierająca się na rzetelnym podłożu teoretycz- 
no-ideowym, musi, wcześniej czy później, doprowadzić do załamania się jego 
przekonań. 
Ważnym postulatem środowiska było stałe rozszerzanie zasięgu oddziały- 
wania katolików społecznie postępowych 33 . Oczekiwano przy tym na moment, 
gdy hierarchia Kościoła katolickiego stanie "... na czele twórczych postępowych 
nurtów w duchowieństwie i katolicyzmie polskim"34. 
Na tym tle zrodziła się tendencja zmierzająca do osiągnięcia jedności 
i samodzielności ruchu 3s . 


27 A. Micewski, Ideowość postawy katolików spolecznie postępowych, TP, 13 III 1955, nr 11, s. 2. 
21 Przegląd prasy. Perspektywy ideologiczne, s. 2. 
29 Przed dziesięcioleciem Polski Ludowej, TP, 20 VI 1954, nr 25, s. 2. 
3D M. Kurzyna, Cztery odpowiedzi, s. 3. 
31 Do czytelników prasy katolickiej, TP, 5 XII 1954, nr 49, s. 1. 
32 A. Micewski, Ideowość postawy katolików, s. 2. 
33 Tamże. 
34 B. Piasecki, Dwie drogi katolicyzmu, s. 2. 
35 A. Micewski, Ideowość postawy katolików, s. 2; A. Krasiński, O jedności i samodzielności, 
Słowo Powszechne, 14-15 II 1953, nr 39, s. 1; tenże, O jedności i samodzielności, Dziś i Jutro, 8 II 
1953, nr 6, s. 1-2. 


....
>>>
Obraz katolika na łamach "Tygodnika Powszechnego" w latach 1953-1956 123 


Redakcja nowego "Tygodnika Powszechnego" pozytywnie ustosun- 
kowywała się do przemian społecznych, których wyrazem było - w opinii 
publicystów - kształtowanie się nowego społeczeństwa. Krytykując zachowawcze 
postawy inteligencji polskiej, zwracano uwagę, że sukcesy Polski Ludowej są 
rezultatem wzmożonej aktywności nowych grup s:i'ołecznych. Wyrażano przy 
tym satysfakcję, iż udało się obudzić aktywność Polaków oraz zmienić postawy 
poszczególnych obywateli. 
Jednocześnie czytelników próbowano przekonać, iż "...znikają coraz bardziej 
z naszego życia inteligenckie kompleksy i nierówność obyczajowa, że wydano 
walkę romantyzmowi cichego dworku i odciętej od świata wsi, że powstaje 
nowy styl życia wspólny całemu społeczeństwu"36. 
Polemizując z poglądami oponentów, wskazującymi zanik przywiązania do 
tradycji narodowej, naśladownictwo i przyjmowanie cudzych form, podkreślano, 
iż co prawda zanikają stare, przebrzmiałe formy obyczajowe, ale powstaje nowe 
społeczeństwo i "... nowy naród polski przenosi do przyszłości wszystko co 
dobre, co stanowiło w historii wartość, ajeżeli zgubi po drodze coś z tradycji, to 
z dużym prawdopodobieństwem można twierdzić, że nie będą to rzeczy godne 
zachowania"37. 
Zdaniem publicystów paksowskiej wersji "Tygodnika Powszechnego" nowa 
sytuacja ekonomiczno-społeczna wymuszała zmiany w układzie stosunków 
społecznych. W konsekwencji akcentowali oni, iż w toku zachodzących 
przeobrażeń należy odrzucić rozwiązania tradycyjne jako nieprzystające do 
nowej rzeczywistości. 
Zmiany nie ominęły również rodziny. N a łamach ówczesnej prasy 
uzasadniano konieczność radykalnych zmian w tradycyjnym układzie życia 
rodzinnego. Rozwijając powyższy postulat pisano: "Życie w społeczeństwie 
socjalistycznym wymaga od człowieka nie tylko wzmożonego wysiłku 
produkcyjnego, ale w ogóle maksymalnie czynnej postawy na każdym 
odcinku "38. 
Rozbiciu uległ wielowiekowy schemat podziału funkcji rodzinnych: na 
mężczyznę-żywiciela i kobietę-matkę oraz panią domu. W opiniach publicystów 
nowego "Tygodnika Powszechnego" kształtująca się rzeczywistość "...włą- 
czyła kobietę do aktywnego życia społecznego i gospodarczego, stwarzając dla 
niej szerokie możliwości na drodze rzeczywistego równouprawnienia"39. 
W nowej sytuacji konieczne stało się uzasadnienie dokonujących się zmian, 
a w konsekwencji rewizja tradycyjnych poglądów dotyczących funkcji rodziny. 
Dotychczasowy model rodziny - mąż, żona, dzieci - rozszerzony został 
o czwarty element, jakim miała być opieka zastępcza nad dziećmi w czasie pracy 


36 M. Kurzyna, Dorobek narodu, TP, 22 VII 1954, nr 30, s. 2. 
37 Tamże. 
31 J. Kłyś, Spoleczne warunki wychowania, TP, l VIII 1954, nr 31, s. 1. 
39 Tamże.
>>>
124 


Małgorzata Strzelecka 


rodziców. Zadanie to realizować miało państwo poprzez zakładanie żłobków, 
przedszkoli, świetlic i klubów. 
W licznych artykułach publikowanych na łamach "Tygodnika Powszech- 
nego" w latach 1953-1956 zwraca uwagę fakt, iż wypowiadając się na temat 
wychowania młodego pokolenia, wspominano co prawda o chrześcijańskich 
zasadach wychowania, podkreślano rolę rodziny i rozważano problemy opieki 
zastępczej, pomijając jednak zupełnie rolę Kościoła w tej dziedzinie i pozo- 
stawiając wszelkie zasadnicze decyzje w powyższej kwestii polityce władz 
państwowych. 
Zasady i ideały wychowawcze, propagowane przez Kościół katolicki 
i sformułowane na gruncie katolickiej nauki społecznej, propagowały model 
zgodnego współdziałania w procesie wychowania dzieci i młodzieży trzech 
instytucji życia społecznego: rodziny, Kościoła i państwa. 
Dla analizowanego okresu znamienny jest natomiast fakt wyciszenia 
i pomijania roli Kościoła we wspomnianym procesie, obecności religii w szkołach 
oraz przeniesienie punktu ciężkości w sprawach wychowania młodego pokolenia 
na instytucje państwowe. 
Ważnym zadaniem publicystyki nowego "Tygodnika Powszechnego" 
było skłonienie młodzieży katolickiej do aktywnego współuczestnictwa w budo- 
wie socjalistycznego państwa oraz do realizacji celów stawianych w ramach 
Frontu Narodowego 40 . 
Jednocześnie dostrzegano różnice w pozycji społecznej oraz szansach 
awansu zawodowego między młodzieżą stojącą na gruncie światopoglądu 
katolickiego a tymi reprezentantami młodego pokolenia, którzy akceptowali 
zasady marksistowskie. W konsekwencji na łamach pisma domagano się 
równego traktowania młodzieży katolickiej aktywnie działającej w ramach 
Frontu Narodowego. 
Wskazywano na konieczność pogłębiania życia ideowego młodego pokole- 
nia 41 oraz zastanawiano się nad formami ułożenia stosunków między szkołą 
a środowiskiem rodzinnym, przy dualizmie światopoglądów, tak aby nie 
ucierpiał zarówno autorytet rodziców, jak i autorytet nauczyciela 42 . 
W licznych artykułach publikowanych na łamach pisma zwracano uwagę, iż 
ksztahowanie człowieka nie powinno koncentrować się jedynie wokół dogmatów 
oraz problemów wiary i religii. Zgodnie z tym postulatem zwracano uwagę 
i wyrażano większe zainteresowanie działalnością praktyczną jednostki oraz 
podejmowano próby zdefIniowania i uzasadnienia szerokiego wachlarza potrzeb 
doczesnych człowieka 43 . 


40 W. Wnuk, Dyskusja o miodzieży i wnioski, TP, 20 n 1955, nr 8, s. 2. 
41 Tamże; Przegląd prasy. Perspektywy ideologiczne, s. 2; A. Micewski, Ideowość postawy 
katolików spolecznie postępowych, s. 11. 
42 W. Wnuk, Dyskusja o miodzieży i wnioski, s. 2. 
43 D. Gostyńska, Wokół "Zagadnień istotnych", TP, 29 V 1955, nr 22, s. 3-4. 


...........
>>>
Obraz katolika na łamach "Tygodnika Powszechnego" w latach 1953-1956 125 


Wobec głosów krytycznie nastawionych do postulatów formułowanych 
przez ruch katolików społecznie postępowych, a także jego uczestnictwa 
w realizacji zadań Frontu Narodowego, redakcja paksowskiej wersji "Tygodnika 
Powszechnego" zaczęła poszukiwać odpowiedzi na pytania: Czy wzrost sił 
państwa był równoznaczny ze wzrostem szczęścia jednostki oraz czy zachodzące 
przemiany społeczne dały poszczególnym obywatelom więcej możliwości 
twórczychr' 
Odpowiedź udzielona czytelnikom była jednoznacznie pozytywna. Zdecy- 
dowanie sprzeciwiano się twierdzeniom, że "...wartość jednostki została 
zagubiona, a co więcej, poszczególny obywatel czuje się mniej szczęśliwy 
ind ywidualnie"4s. 
Podkreślano, iż źródłem nieporozumień, utrudniającym prawidłowe od- 
czytanie nowych czasów i intencji środowiska, jest kwestia postawy życiowej 
jednostki, oraz stosunku odczuć indywidualnych do "...obiektywnej funkcji 
społecznej jednostki"46. Sprzeciwiano się romantycznemu ujmowaniu postawy 
jednostki, akcentując, iż jest ona jednoznaczna z akceptacją skłócenia jednostki 
ze społeczeństwem oraz gloryfikacją jej odczuć subiektywnych. Odrzucano 
również takie rozumienie zasady wierności sobie, w którym stanowiła ona 
podstawę szczęścia jednostkowego. Przyjmowano natomiast stanowisko, iż 
dópiero wierność sobie w społeczeństwie idącym po rewolucyjnej drodze 
rozwoju staje się wartością pozytywną i ma wpływ na postawę człowieka 
określaną jako społecznie pożyteczna. 
Bardziej radykalne stanowisko w sprawach dotyczących postawy jednostki 
i czynników kształtujących jęj osobowość środowisko PAX prezentowało na 
łamach innych czasopism, takich jak "Dziś i Jutro" czy "Słowo Powszechne"47. 
Podejmując problem uczestnictwa człowieka oraz jego rolę w realizacji 
zadań gospodarki planowej, powoływano się przy tym na opinie Włodzimierza 
Lenina i Józefa Stalina, przytaczając jednocześnie ich wskazania: "Aktywizacja 
osobowości ludzkiej przez świadome uczestnictwo w procesie produkcji 
planowej, szlachetna rywalizacja w ruchu współzawodnictwa pracy, chęć 
usprawnienia przebiegu produkcji i ulżenia w pracy sobie i swoim współ- 
towarzyszom przez udział racjonalizatorów i nowatorów, pomoc dla pozo- 
stających w tyle ze strony przodujących po to, aby wszyscy osiągnęli wyższy 
poziom - wszystko to zupełnie oczywiście sprzyja rozwojowi tej osobowości. 
Jest to ważny etap rozwoju w drodze do osiągnięcia pełni społeczeństwa"48. 


44 M. Kurzyna, Dorobek narodu, s. 2. 
45 Tamże. 
46 Tamże. 
47 M. Kurzyna, Po dziewięciu latach, Słowo Powszechne, 22 VII 1953, nr 171, s. 
O uczestnictwie osobowości w planowaniu, Dziś i Jutro, 11 I 1953, nr 2, s. 4. 
41 T. Myślik, O uczestnictwie osobowości w planowaniu, s. 4. 


l; T. Myślik, 


.... 


.II
>>>
I- 
I 


126 


Małgorzata Strzelecka 


Analiza publicystyki nowego "Tygodnika Powszechnego" w latach 
1953 -1956 pozwala na stwierdzenie, iż jego nowa redakcja skoncentrowała się 
na ksztahowaniu pozytywnego stosunku obywateli wobec zachodzących 
przemian. Zwracano uwagę na fakt, iż niechętne stanowisko marksistów wobec 
katolików wynikało przede wszystkim z łączenia wiary z postawą lub działal- 
nością skierowaną przeciw "postępowi społecznemu". Równocześnie wyrażano 
przekonanie, iż wraz z przejściem społeczeństwa na kolejny etap rewolucji 
i zmianą warunków politycznych, stosunek marksistów do katolików i wy- 
znawanych przez nich zasad religijnych będzie ulegał ewolucji. 
Zdaniem zwolenników B. Piaseckiego przykład Polski miał świadczyć, iż 
porozumienie między wspólnotą katolicką a państwem budującym socjalizm 
jest możliwe.
>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


ROMAN BACKER 
UMK Toruń 


Mity PRL i Polski Ludowej w świadomości społecznej 


I. Klasyfikacja mitów 


Mity O Polsce lat 1944-1989 funkcjonujące we współczesnej świadomości 
społecznej, a rozpowszechniane przez publicystów, polityków i ideologów, mają 
niewątpliwie znaczenie polityczne. Czy można je jednak zaliczyć do mitów 
politycznych? PRL jest już pojęciem historycznym, nie ma w żadnym swoim 
aspekcie tak ważnego dla Sorelowskiej koncepcji mitu charakteru prospektyw- 
nego. Może zatem należy mity o Polsce lat 1944-1989 zaliczyć do mitów 
historycznych? 
Michał Jaskólski [1984, s. 62] pisze, iż mit historyczny jest "zbudowany 
z materii historycznej, która ulega pewnemu przetworzeniu w postaci [...] 
generalizacji i symplifikacji. Mit ten spełnia funkcje polityczne - bo po to 
został włączony do doktryny politycznej - nie jest jeszcze mitem politycznym". 
Jednak przełożenie mitu historycznego na język postulatów lub wartości 
politycznych, albo wykreowanie podobnej konstrukcji posiadającej cechę 
aktualności, a symplifIkującą i generalizującą fragment rzeczywistości politycznej 
jest mitem politycznym [Jaskólski, 1984, s. 62]. Jest to cenne rozróżnienie 
teoretyczne, jednakże praktycznie każde włączenie mitu historycznego do 
doktryny politycznej zmusza do uzgodnienia go z systemem obowiązujących
>>>
128 


w niej wartości. Każda inkorporacja mitu historycznego do doktryny politycznej 
jest zatem kreowaniem mitu politycznego. 
Czy w takiej sytuacji można mówić o sensowności Sorelowskiego założenia 
o prospektywnym charakterze mitu politycznego [zob. Sorel, 1972, s. 149]? 
Wydaje się, że można skorzystać z klasyfikacji dokonanej przez Tadeusza 
Biernata, który dzieli mity polityczne na mity ideowe, dynamiczne o prospek- 
tywnym zwykle charakterze oraz na mity statyczne budujące irracjonalne 
wyobrażenia o rzeczywistości. Do tych ostatnich zalicza również mity historyczne 
[Biernat, 1989, 124-125]. Zasadniczym, choć słabo eksponowanym kryterium 
ich rozróżnienia jest zdolność lub niezdolność do wywoływania adekwatnych 
zachowań społecznych. 
Wydaje się, że można na tej podstawie zaproponować o wiele bardziej 
złożoną typologię mitów opartą na kryteriach genetyczno-funkcjonalnych. Ze 
względu na materiał używany do budowy mitu możemy wyróżnić mity 
historyczne, współczesne i prospektywne. Jeśli jednak uwzględnimy ich funkcję, 
to możemy mówić o mitach stabilizujących i dynamicznych. Tylko mity 
prospektywne mają charakter wyłącznie dynamiczny, pozostałe rodzaje mitów, 
wyróżnione ze względu na kryterium genetyczne, mogą mieć w zależności od 
kontekstu charakter stabilizujący bądź dynamiczny. 
W przypadku mitów o Polsce lat 1944 -1989 mamy do czynienia niewątpliwie 
z mitami historycznymi, które włączone do doktryn politycznych są jednocześnie 
mitami politycznymi. Problemem badawczym jest jednak ich charakter: 
dynamiczny bądź stabilizujący oraz wypełniane przez nich funkcje polityczne. 
Kwestią bez takiego ładunku problematyczności jest typologia mitów 
o Polsce tego okresu. W trakcie spotkania historyków z prezydentem Aleksand- 
rem Kwaśniewskim w październiku 1998 roku prof. Eugeniusz Duraczyński 
apelował o stworzenie bazy pojęciowej dla "różnych niepodległości", w tym i tej 
z czasów Polski Ludowej, stwierdzając jednocześnie, iż: "nie mogę nikomu 
zabronić nazywania jej peerelem" [AKA, 1998, s. 3]. 
Można wyróżnić zatem dwa kontradykteryjne typy mitów o Polsce 
pojahańskiej. Pierwszy typ można nazwać umownie mitem Polski Ludowej, 
drugi zaś mitem peerelu. Zwolennicy i wyznawcy jednego z tych typów mitu są 
zarazem przeciwnikami, krytykami lub choćby tylko wyrażają wyraźny dystans 
wobec drugiego rodzaju mitu. To pęknięcie przebiega nie tylko wśród działaczy 
\ i zwolenników dwóch najsilniejszych w Polsce obozów politycznych, ale jest też 
I typowe dla środowiska historyków zajmujących się dziejami najnowszymi. 
'V 
\ \' , "'" 
, ,
 "'-, -'V\ r 
, -'- . \'c",-', "-'( 
"._,_t"A.
'1 ' 


II. Mit o Polsce Ludowej 


Mity tego typu w Polsce lat 90. mają swoją bardzo wyraźną strukturę. Jest 
to: l) protest przeciwko "fałszowaniu" historii, 2) próby ukazywania wielo-
>>>
Mity PRL i Polski Ludowej w świadomości społecznej 


129 


stronności i niejednoznaczności procesów historycznych przy jednoczesnym 
eksponowaniu ich masowości, 3) pozytywne ocenianie intencji i działań części 
lub wszystkich osób związanych z aparatem władzy, 4) kreowanie negatywnych 
ocen przeciwników władz, w tym głównie działaczy posierpniowej i konspiracyj- 
nej "Solidarności". 
l) Protest przeciwko "fałszowaniu" historii Polski Ludowej może mieć 
mniej lub bardziej emocjonalny charakter. W miesięczniku "Dziś" z 1996 roku 
możemy np. przeczytać: "Gdy prasa czy telewizja ilustruje pojęcie PRL 
wyłącznie wspomnieniami zbrodni stalinowskich i szarży milicji na demonstran- 
tów, obrazkami czołgów na ulicy czy kolejek w sklepach - to nawet dla 
półgłówków jest to wizja mało przekonywująca" [Maltecki, 1996, s. 59]. Autor 
nie neguje zatem istnienia powyższych faktów, ale zdaje się sugerować, iż nie są 
one istotne i charakterystyczne dla tego okresu historii Polski. Jest to dla niego 
tak oczywiste, iż nie zamierza tego udowadniać, a zwolenników przeciwstawnego 
poglądu nie traktuje jako istot rozumnych. 
Nieco bardziej stonowane (niezależnie od jakości używanych epitetów) jest 
stanowisko samej redakcji kierowanej przez Mieczysława Rakowskiego. 
W odredakcyjnym komentarzu możemy przeczytać: "Niektórzy historycy 
jakby oślepli na jedno oko, widzą jedynie zbrodnie i wypaczenia. Niestety tylko 
tacy przemawiają w telewizji i piszą w gazetach. Wiele się robi, aby z PRL 
uczynić synonim okupacji, nędzy, terroru i zniewolenia. Nasza inteligencja 
zamarła umysłowo i rzadko broni prawdy o tych trudnych i niejedno znacznych 
czasach" [Reformowanie PRL, 1996, s. 54]. Mogłoby się wydawać, iż w czasie 
pisania tych słów, a więc w roku 1996 nastąpiła nie tylko masowa zdrada 
klerków, ale i zniszczenie wolności słowa oraz całkowity zanik pluralizmu 
mediów. Powyższe figury retoryczne świadczą jednak tylko o istnieniu 
przekonania o potędze przeciwników próbujących narzucić społeczeństwu 
z gruntu fałszywą według Rakowskiego wizję historii. 
2) Wizje "rzeczywistego" przebiegu dziejów Polski Ludowej można usytuo- 
wać na kilku poziomach. Będą to między innymi po pierwsze: charakterystyka 
podmiotów kreujących pojałtańską Polskę, po drugie: relacji z Moskwą, po 
trzecie: oceny charakteru państwa. 
Typowa dla pierwszego poziomu jest wypowiedź Władysława Baki. Kryty- 
kując zapisy preambuły do konstytucji, pisał on: "Dorobek milionów ludzi, 
którzy uczestniczyli w odbudowie kraju i zagospodarowaniu ziem odzyskanych, 
uprzemysłowieniu i przebudowie struktury społeczno-gospodarczej, zwalczaniu 
analfabetyzmu, w rozwoju oświaty, w awansie cywilizacyjno-kulturalnym 
został pominięty, tak, jak gdyby nie miał jakiegokolwiek znaczenia dla rozwoju 
Polski" [Baka, 1997, s. 6]. Nie pojawia się w powyższym fragmencie kategoria 
ludu pracującego, ale chyba tylko dlatego, że może ona wywoływać negatywne 
konotacje. 


17 _ 'JWCHOWANIE
>>>
130 


Z kolei stały publicysta miesięcznika "Dziś" Jan Maltecki utożsamia 
z Polską Ludową "członków wielomilionowej pluralistycznej politycznie 
i światopoglądowo PZPR, setki tysięcy członków organizacji młodzieżowych, 
gromady związkowców, milicjantów, przodowników pracy, społeczników, 
urzędników" [Maltecki, 1996, s. 59]. Zakres wolności politycznych i świa- 
topoglądowych panujących generalnie w PZPR nie był zbyt wielki, ale 
za to członków np. ZMP i związków zawodowych należących do CRZZ 
było wiele milionów. Nie chodzi tu jednak o fakty. O wiele ważniejsze 
w obu przypadkach jest wywołanie wrażenia, iż wiele milionów ludzi utoż- 
samiało się z Polską Ludową. 
Relacje Polski Ludowej z Moskwą po 1989 roku, a szczególnie po 1991 roku 
nie mogą być oceniane tak samo, jak w oficjalnej propagandzie PRL. Najczęściej 
wybiera się uzasadnienie typu konformistycznego. Takie a nie inne położenie 
geopolityczne Polski zdeterminowało jej los. Polska musiała się podporządkować 
Kremlowi, tak samo jak kraje zachodnie musiały się podporządkować 
Waszyngtonowi. Wszelki opór był zatem nie tylko nieskuteczny, ale i szkodliwy 
- bo zmuszał Armię Czerwoną do wyjścia z koszar i tym samym zagrażał 
polskiej państwowości. Historyk partyzantki komunistycznej pisał o latach 
powojennych: 
"Organizacje podziemne określały swą działalność w prowadzonej przez nie 
propagandzie jako walkę o suwerenność i niepodległość Polski przeciwko 
okupacji sowieckiej. [...] W istocie jednak im większe było nasilenie podziemia, 
tym mniejszy był zakres suwerenności Polski, gdyby zaś zagroziła ona w istotny 
sposób globalnym interesom ZSRR, a także wiodącym przez Polskę jego 
połączeniom z okupowanymi Niemcami, mogłoby dojść do prawdziwej okupacji 
Polski i - być może - utraty niepodległości" [Nazarewicz, 1997, s. 52]. 
Dla trzeciego poziomu - oceny charakteru państwa charakterystyczne jest 
używanie takich kategorii, które nie są w świadomości społecznej obciążone 
jednoznacznie negatywnymi konotacjami. Neguje się zatem takie pojęcia, jak 
totalitaryzm bądź kolonializm (okupacja itp.). Od czasu do czasu występuje zaś 
pojęcie autorytaryzmu, częściej sowietyzacji i stalinizmu. 
Jedną z rzadziej spotykanych definicji tego ostatniego pojęcia i to głównie na 
początku lat 90. jest pojmowanie stalinizmu jako deformacji socjalizmu. Na 
przykład Władysław Ważniewski w 1991 roku pisał: "Stalinowska deformacja 
socjalizmu to przede wszystkim brak demokracji w partii komunistycznej i brak 
demokracji w państwie" [Ważniewski, 1991, s. 55; podobnie: Ważniewski, 1989, 
s. 63]. "Pełny", urzeczywistniony realny socjalizm należy zatem, jak można 
sądzić, według autora powyższych słów, do systemów demokratycznych. Tego 
typu teza jest jednym z ostatnich odprysków doŚĆ długo występującej w oficjalnej 
historiografii PRL teorii o stalinizmie jako okresie błędów i wypaczeń realnego 
socjalizmu. 


....III...
>>>
Mity PRL i Polski Ludowej w świadomości społecznej 


131 


3) Pozytywne oceny osób związanych z aparatem władzy dotyczą przede 
wszystkim ich patriotycznej i niepodległościowej postawy. Otóż robili oni 
wszystko, by nie doszło do likwidacji suwerennej Polski, trafnie diagnozując 
polskie położenie i dobrze realizując polską rację stanu. Pomijając ogrom 
publikacji związanych z uzasadnieniem sensowności wprowadzenia stanu 
wojennego, warto zwrócić w tym momencie uwagę nie tylko na cytowaną 
powyżej wypowiedź prof. Ryszarda Nazarewicza. Na przykład redakcja "Dziś" 
twierdzi: "to właśnie [...] reformatorzy, często z szeregów PZPR, krok po kroku 
przygotowywali grunt do pokojowej transformacji ustrojowej w Polsce" 
[Reformowanie PRL, 1996, s. 54]. Według tej wizji do demontażu systemu 
doprowadzili ci, którzy nim kierowali. Wcześniej zaś uprawiając taktykę 
typową dla Konrada Wallenroda, przyczyniali się do rozszerzenia zakresu 
wolności obywatelskich i polskiej suwerenności. 
4) Tego typu pogląd musiał w konsekwencji doprowadzić do pomniejszania 
znaczenia, negowania intencji i rezultatów działań ludzi i struktur opozycyjnych 
wobec aparatu władzy. 
Pomniejszanie lub negowanie zasług może przybierać niekiedy formę bardzo 
finezyjną. Bronisław Łagowski pisał zatem, że "Solidarność" "wcale nie obaliła 
żadnego komunizmu ani żadnego totalitaryzmu, lecz odwrotnie sprowokowała 
stan wojenny, a więc tym samym umocniła na parę lat system, który pod 
rządami Edwarda Gierka i jego niefrasobliwej ekipy rozpadał się na górze, na 
dole i w środku. W niezamierzonej logice 'Solidarności' było sprowokowanie 
Sowietów do wojskowej interwencji" [Lagowski, 1998]. Wypowiedź ta stwarza 
wrażenie użycia dialektycznej metody znanej już z uzasadnienia tezy o zao- 
strzaniu się walki klasowej wraz z postępami budowy socjalizmu. Otóż 
sprzeciwianie się jakiejś sile wywołuje jej reakcję, a to powoduje jej umocnienie. 
W rzeczywistości mamy do czynienia z prostym błędem logicznym, typowym 
zresztą dla mitów, a zwanym post hoc ergo propter hoc [zob. Biernat, 1989, s. 52; 
por. Pawełczyk, 1993, s. 19]. W mitach nie jest bowiem ważna poprawność 
metodologiczna. Najważniejszy jest akt zawierzenia, w tym przypadku istnienie 
przekonania o szkodliwości działań "Solidarności" i traktowanie jej jako 
elementu nie tylko zbędnego, ale i szkodzącego procesowi uzyskiwania przez 
Polskę niepodległości. 
Do tego dochodzi cała seria wypowiedzi o działaczach pierwszej "Solidarno- 
ści". Do typowych sformułowań można zaliczyć np.: "fanatyczna agresja wielu 
ludzi 'Solidarności'''; "swoista bezduszność i egoizm kastowy kleru" czy 
"propagandyści związku, wspierani przez Zachód, umiejętnie idealizowali 
obraz 'Solidarności'" [Lubczyński, 1996, s. 36]. Tymczasem ich cele były 
zupełnie odmienne. Znajdujemy zatem stwierdzenie następujące: "Za fasadą 
haseł egalitarystycznych, związkowych, godnościowych skrywano bowiem cel, 
jakim była restytucja kapitalizmu [...] za hasłami wolności słowa i sumienia 
kryła się niejednokrotnie prawicowa nienawiść do swobód jednostki i nadzieje 


........
>>>
132 


na zbudowanie państwa wyznaniowego" [Lubczyński, 1997, s. 86]. Często 
występujące rozumowanie o charakterze pars pro toto jest w tym przypadku 
uzupełnione innym błędem logicznym zwanym post hoc ergo propter hoc, 
a oznaczającym wyprowadzenie stosunku przyczyny i skutku ze zwykłego 
następstwa w czasie. Warte zauważenia jest sformułowanie: "prawicowa 
nienawiść", której antonimem może być tylko lewicowa miłość. 
Do jednych z ciekawszych zabiegów mitycznych należy obciążanie przeciw- 
ników dokładnie takimi samymi zarzutami, jakie przeciwnicy sformułowali 
wobec "nas". Tak więc w miesięczniku "Dziś" wydrukowano bez komentarza 
tekst jednego z wielu I sekretarzy ambasady ZSRR pracującego w Polsce 
w drugiej połowie lat 80., który pisał: "Kto skrycie, w tajemnicy przed 
wszystkimi, za plecami istniejącej wówczas władzy, nawiązywał bezpośrednie 
i pośrednie kontakty z Moskwą? Kto był głównym tajnym informatorem? [...] 
był nim narodowy przywódca i przyszły (teraz już były) prezydent Lech 
Wałęsa" [Oskin, 1996, s. 15]. 
Jedynym faktem podanym na potwierdzenie tej tezy było spotkanie 
z ambasadorem ZSRR w Polsce. Były I sekretarz ambasady zresztą nie podał 
daty tego spotkania. O ile wiele sformułowań składających się na mit Polski 
Ludowej ma charakter spontaniczny, magiczny i żywiołowy, to powyższy 
zabieg musiał być działaniem świadomym skierowanym nie tyle na skom- 
promitowanie Wałęsy i oczyszczenie z zarzutów Józefa Oleksego, co wytworzenie 
przekonania, iż każdy opozycjonista mógł być lub był tajnym agentem KGB. 
Z powyższego przeglądu cytatów wyłania się obraz Polski Ludowej 
z wyrażnie zaznaczonymi opozycjami prawdy i fałszu, swoich i obcych, przy 
jednoczesnym braku lub relewantnym sposobie oceniania zdarzeń z punktu 
widzenia moralnego. Nie sposób mówić w tym przypadku o totalitarnej gnozie 
politycznej w rozumieniu np. Erica Voegelina [Voegelin, 1992; Backer, 1997], 
można zaś mówić o istnieniu struktury podobnej do bricolage w rozumieniu 
Levi-Straussa [szerzej: Staniszkis, 1989, s. 108]. 


III. Mit peerelu 


Ten typ mitu ma strukturę bardzo prostą. Z jednej strony jest to zły PRL, 
z drugiej zaś obdarzone a priori cechą dobra te grupy, organizacje i osoby, które 
w jakiś sposób sprzeciwiały się aparatowi władzy. W zależności od definiowania 
istotnościowych funkcji PRL-u (totalitaryzacja, sowietyzacja, rusyfikacja, 
ateizacja itd.) mamy do czynienia z eksponowaniem wagi innych grup przeciw- 
stawiających się aparatowi władzy. 
We wszystkich jednak przypadkach obraz PRL-u jest jednoznacznie 
negatywny. W najłagodniejszej wersji oceniane są utracone szanse rozwoju 
gospodarczego, cywilizacyjnego i kulturalnego poprzez dokonywanie prostych 


.....III...
>>>
Mity PRL i Polski Ludowej w świadomości społecznej 


133 


porównań z państwami znajdującymi się przed wojną na podobnym poziomie 
rozwoju co Polska. 
W wersji najczęściej występującej eksponowane są w zestawie działań 
rządzącej partii elementy przemocy. Tak więc np. Ernest Skalski w bardzo 
umiarkowanej wobec SLD "Gazecie Wyborczej" pisał: "Pod przywództwem 
Gomułki władza ludowa, kierowana - bardzo wówczas szczegółowo - przez 
Moskwę, współdziałając z sowieckim wojskiem i organami bezpieczeństwa, 
krwawo spacyfikowała próby zbrojnego oporu. [...] Za pomocą terroru, zdrady 
i prowokacji rozprawiła się z opozycyjnym Polskim Stronnictwem Ludowym" 
[Skalski, 1998, s. 22]. Można by w tym ostatnim przypadku dodać też 
przekupstwo, korzystanie z naiwności, łatwowierności i konformizmu, ale 
każde z tych słów mogłoby zaburzyć prosty obraz "ludowej władzy" wyraźnie 
przeciwstawionej narodowi. 
"Ludowa władza" w ujęciu bardziej radykalnym to nic innego, jak grupa 
przestępcza, która terroryzuje, rabuje i morduje. Leje się krew i gęsto padają 
trupy. "Trupy nie tylko gnębionych mieszkańców, żyjących pod nieustanną 
grozą, lecz i członków owej grupy - w jej łonie odbywa się bowiem walka 
o władzę" [Kowalski, 1997, s. 4 ok.]. Powstaje dość zniechęcający do władz 
PRL-u obraz grupy przestępczej, nie tyle przyzwyczajonej do postępowania 
nienormowanego prawem, ale celowo i świadomie łamiącej nie tylko prawo, ale 
i podstawowe zasady moralne. 
W wersji radykalnej pomiędzy władzą a społeczeństwem bądź narodem 
polskim istnieje stan ciągłej antynomii. Oto zestaw określeń wobec władz 
PRL-u użytych przez Jana Marię Jackowskiego: "zupełnie obcy i narzucony siłą 
sowieckich bagnetów", "antypolski i nieludzki model państwa i relacji 
władza-obywatel", "władza komunistyczna uznała naród za swego wroga" 
[Jackowski, 1993, s. 11, 12, 14]. 
"Władza", "system", "komunizm" traktowane są w kategoriach zde- 
personifikowanego, absolutnego i antynarodowego zła. Jest to zatem odwrotna 
strona akceptowanych wartości ideologicznych. Jest to więc anty-wartość, 
która ze względu na przewagę ocen moralnych może pełnić zreifikowaną 
rolę diabła. 
Zarówno w przypadku Jana Marii Jackowskiego, jak i skrajnie ekstremi- 
stycznych publicystów nacjonalistycznych rolę tę pełni nie tylko PRL, czy cały 
komunizm, ale i zachodnia cywilizacja lub jej niektóre aspekty. Wersję 
łagodniejszą prezentuje Jan Maria Jackowski. Uzasadniając tytuł swojej książki, 
pisał on: "Społeczeństwo wyzwalające się z totalitaryzmu popada, często 
bezwiednie, w nowy totalitaryzm - źle pojętej i wprowadzanej w życie 
demokracji oraz zniewolenia fałszywie pojętą wolnością" [Jackowski, 1993, 
s. 7]. Z kolei w "Szańcu" i "Szczerbcu" możemy przeczytać np. o tym, iż 
"zaprawdę amerykańsko-żydowski władca traktuje Polaka jeszcze gorzej od 
sowieckiego nadzorcy. To bynajmniej nie paradoks - ten ostatni dbał
>>>
134 


przynajmniej w PRL o pozory" [Larkowski, 1998, s. 5; por. Madej, 1997, s. 7]. 
Dbanie o pozory było oczywiście możliwe tylko dzięki funkcjonowaniu cenzury. 
Jeśli władza, system, imperium itd. jest synonimem zła, to jego antonimem 
jest naród, Polacy, społeczeństwo lub choćby znaczna jego część. W wersji 
najbardziej radykalnej naród jest uwalniany od wszelkiej i jakiejkolwiek winy, 
choć nie zawsze jest na tyle świadomy i dojrzały, by umiejętnie bronić się przed 
oczywiście "fałszywymi" oskarżeniami. Tak więc np. według redakcji "Szczerb- 
ca" pogrom w Kielcach w 1946 roku był jedynie pozorowany, a mieszkańcy 
Kielc byli całkowicie niewinni. Czytamy zatem: "Dla odwrócenia uwagi świata 
od własnych zbrodni, komuniści, doświadczeni w tępieniu Polaków i polskości 
wyreżyserowali widowisko pod tytułem "Pogrom kielecki", gdzie fałszywe 
trupy słały się gęsto, ale w którego epilogu śmierć prawdziwą ponieśli Polacy 
- 9 niewinnych Kie1czan" [Kielce 1946, 1998, s. 34]. 
Schemat absolutnego dobra versus absolutne zło tak charakterystyczny dla 
totalitarnej gnozy politycznej lub w wersji łagodniejszej dla struktury myślenia 
typu bricolage jest jednak stosowany bardzo rzadko. O wiele częściej stosuje się 
oceny dobrze - źle lub lepiej - gorzej. Jaskrawe fałszowanie oczywistych 
faktów historycznych jest (z wyjątkiem skrajnie radykalnych czasopism) 
spotykane bardzo rzadko. Najczęściej mamy do czynienia wyłącznie z mniej lub 
bardziej wyważonymi ocenami. 
Do najbardziej znaczących należą oceny "Solidarności" w jej pierwszym 
okresie istnienia, a więc do czasu wprowadzenia stanu wojennego. Podkreślano 
zatem znaczenie realizowanych przez ten związek zawodowy wartości chrze- 
ścijańskich [Szafrański, 1996, s. 250 -251] lub wartości narodowych [Jackowski, 
1993, s. 15]. 
Najpowszechniej jednak funkcjonuje, jak się zdaje, w świadomości społecznej 
stereotyp "Solidarności" jako "my" w pozytywnym rozumieniu tego słowa. 
W kolejną rocznicę podpisania porozumień sierpniowych tak o tym pisał 
redaktor naczelny tygodnika "Solidarność": "Byliśmy wtedy młodzi. Prostując 
plecy i rozglądając się wokół, zobaczyliśmy, że są nas setki tysięcy, miliony. [...] 
Gdy zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, okazało się, że w wielu podstawowych 
sprawach potrafImy się zrozumieć i porozumieć. Ogarnęła nas gorączka, że 
skoro jest nas tak wielu, to potrafimy zmienić wszystko. Byliśmy odważni, 
piękni - i sobą zachwyceni". [Gelberg, 1998, s. 3]. "Prostowanie pleców" jest 
figurą stylistyczną nawiązującą do sformułowania Ryszarda Kapuścińskiego 
o "święcie podniesionych głów" z września 1980 roku i w jednym oraz drugim 
przypadku oznacza proces powszechnego odzyskiwania godności. Wyraźnie 
jednak jest już widoczny dystans Andrzeja Gelberga wobec przekonania 
o jedności oraz wynikającej z gargantuicznej masowości ogromnej potędze 
"Solidarności". Do tego dochodzi przekonanie o ogromnej woli zmian całego 
systemu społecznego przy jednoczesnym i milcząco przyjmowanym założeniu, 
iż ich kierunek jest jednoznacznie antytotalitarny. 


....III
>>>
11 


Mity PRL i Polski Ludowej w świadomości społecznej 


135 


Mit "Solidarności" był bardzo silny w okresie 16 miesięcy po sierpniu 
1980 roku, a następnie w czasach nielegalnego istnienia tego ruchu społecznego. 
Obecnie podstawowe elementy tego mitu albo uległy destrukcji, albo ich 
nośność jest już bardzo niewielka. Jeśli bowiem potraktować jako podstawowe 
elementy tego mitu l) społeczny solidaryzm silniejszy od międzygrupowych 
antagonizmów; 2) związki zawodowe definiowane jako instrument gospodarczej 
reformy; 3) wielki ruch wyrażający aspiracje całego prawie społeczeństwa; 4) 
kult demokracji i tolerancji [Kocięba-Żabski, 1992, s. 2], to trzy pierwsze 
składniki już nie funkcjonują w społecznej świadomości, a ostatni jest wartością 
przypisywaną różnym podmiotom politycznym i to nie zawsze w największym 
stopniu "Solidarności". 
Mit "Solidarności" znajduje się na etapie całkowitego zaniku. Jest to jego 
stadium ostatnie [por. mniej stanowcze, ale pochodzące z 1992 roku stanowisko 
Włodzimierza Sulei - Suleja, 1994, s. 241]. 


IV. Charakterystyka mitów o Polsce lat 1944-1989 


Mity o czasach naj nowszych muszą się posługiwać łatwo weryftkowalnym 
i powszechnie znanym materiałem historycznym. Tym samym nie mogą 
w rażący sposób odbiegać od powszechnie akceptowanych i znanych fragmentów 
wiedzy historycznej. Powtórzyć jednak należy za Mieletińskim, iż mit "nie jest 
ani ewidentnym kłamstwem, ani potwierdzeniem prawdy" [Mieletiński, 1981, 
s. 116-117]. Jest to struktu,ra myślenia z przewagą residuów, w której kryteria 
logicznej poprawności nie są ważne. Przekazywane są bowiem emocje, uczucia 
i wrażenia. 
Mit nie jest konstrukcją intelektualną, ale społeczną. Powstaje zatem 
pytanie o funkcje społeczne mitów o Polsce lat 1944-1989. Irena Pańków 
wyróżnia następujące funkcje mitów w działaniach politycznych: identyfikacyj- 
no-sensotwórcza, integracyjno-grupotwórcza, quasi-poznawcza, kompensacyjna 
i ekspresyjna [pańków, 1982, s. 135]. Akceptacja i posługiwanie się jednym 
z mitów o pojałtańskiej Polsce umożliwia rozpoznanie swojego od obcego 
według powszechnie znanego i w dodatku tylko jednego kryterium. Stwarza 
dogodną płaszczyznę integracji opartą nie tylko na wspólnie podzielanych 
mitach, ale i akceptacją dla biografii osób znaczących w danej grupie. Spójność 
dwóch najsilniejszych obozów politycznych w Polsce jest w dużej mierze zależna 
od trwałości i potęgi przynajmniej jednej edycji w każdym z obu typów mitów 
o Polsce lat 1944-1989. 
W każdym z tych dwóch typów mitów typowa jest również funkcja 
kompensacyjna, którą można nazwać w tym konkretnym przypadku puryftkacyj- 
ną. W przypadku mitu o Polsce Ludowej mamy do czynienia z zabiegami typu 
magicznego, które mają na celu oczyszczenie od win, grzechów, wyrzutów 


..... 


j
>>>
136 


sumienia, pokuty często, no i kary wszystkich lub prawie wszystkich funk- 
cjonariuszy aparatu partyjno-państwowego. W dużym stopniu dotyczy to 
również generalnego obrazu Polski pojałtańskiej. Znaczącym składnikiem 
wielu edycji mitu o peerelu jest puryfikacja za pomocą zabiegów tego 
samego rodzaju, co w pierwszym przypadku grup społecznych, struktur bądź 
osób, które m.in. z tego powodu są określane jako opozycyjne wobec 
aparatu władzy. 
Z kolei funkcja ekspresyjna jest wyraźnie silniej akcentowana w mitach 
o Polsce Ludowej. Wyjątkiem z drugiej strony jest ta edycja mitu o peerelu, 
która jest autorstwa ekstremistycznie nacjonalistycznych autorów. 
Mity o Polsce pojałtańskiej miały charakter dynamiczny w okresie jej 
trwania i to pomimo ich w dużej mierze również i wtedy historycznego 
charakteru. To one bowiem były tymi znaczącymi składnikami świadomości 
społecznej, które umożliwiły lub doprowadziły do przekształceń gospodar- 
czych i politycznych w końcu lat 80. Obecnie jednak oba typy mitów mają 
przede wszystkim charakter stabilizujący. Co prawda są one jednymi 
z podstawowych kryteriów integracji dwóch najsilniejszych obozów politycz- 
nych w Polsce, ale nie determinują one w sposób znaczący procesów 
podejmowania decyzji politycznych. Wyjątkiem jest jedynie podejmowanie 
decyzji strategicznych o kształcie trwałych sojuszy politycznych na szczeblu 
krajowym i regionalnym. Wyłączenie bowiem zasady wzajemnego eks- 
kluzywizmu doprowadzić by mogło bardzo łatwo do destrukcji oba te 
najsilniejsze obozy polityczne. 
Jednakże utworzenie kilku koalicji lokalnych łamiących zasadę wzajemnego 
ekskluzywizmu wprost prowadzi do pytania o trwałość obu wielkich bloków 
politycznych. Wydaje się, że warunkami sprzyjającymi ich rozpadowi będą 
czynniki generacyjne. Wymiana elit kierowniczych obu struktur na działaczy, 
których biografie nie są związane z Polską lat 1944-1989, znacząco zmniejszy 
żywotność obu charakteryzowanych wyżej typów mitów. Ponadto wszystkie 
mity ulegają destrukcji, dekonstrukcji, rekonstrukcji lub kreacji ze względu na 
konieczność stałego porządkowania ciągle pojawiających się nowych obszarów 
,jałowości i anarchii" [zob. Drew, 1978]. Tym samym mity o Polsce pojałtańskiej 
stają się wraz z upływem czasu coraz mniej znaczącym kryterium poznawania, 
porządkowania i nadawania sensu światu. Rolę tę pełnić zaczynają inne mity. 
Tak więc mity o pojałtańskiej Polsce mogą pełnić funkcje integracyjne wielkich 
podmiotów politycznych w sposób coraz mniej efektywny. Jeśli pozostaną one 
jednym z najważniejszych składników identyfikacyjnych i integracyjnych, 
a rozróżniki typu światopoglądowego okażą się coraz mniej znaczące, to szanse 
przedłużenia egzystencji obu wielkich obozów politycznych na okres dłuższy niż 
jedna generacja mogą okazać się niewielkie.
>>>
Mity PRL i Polski Ludowej w świadomości społecznej 


137 


Bibliografia 


AKA, Czy kryzys świadomości historycznej? Historycy u prezydenta, Rzeczpo- 
spolita, 22 X 1998, s. 3. 
Backer R., Gnoza polityczna systemu totalitarnego, w: P. Hiibner, R. Backer 
(red.), Skryte oblicza systemu komunistycznego w Polsce. U źródeł zła, DiG, 
Warszawa 1997, s. 5-14. 
Baka W., Słowa i rzeczy, Dziś, 1997, nr 7, s. 5 - 7. 
Biernat T., Mit polityczny, PWN, Warszawa 1989. 
Drew E., Mityczna wizja, Literatura na świecie, 1978, nr 3. 
Gelberg A., Drodzy czytelnicy, Tysol. Magazyn tygodnika "Solidarność", 1998, 
wrzesień, nr 4, s. 3. 
Jackowski, J. M., 1993, Bitwa o Polskę, Inicjatywa Wydawnicza »ad astra«, 
Warszawa 1993. 
Jaskólski M., Historia i mit historyczny w doktrynie politycznej, Historyka, 1984, 
t. 14, s. 49 - 66. 
Kielce 1946: wielka mistyfikacja. Apel Polskiego Instytutu Historycznego do 
mieszkańców Kielc, Szczerbiec, 1998, nr 5 -7, s. 34. 
Kocięba-Żabski P., "Solidarność". Co nam zrobił ten mit? Odra, nr 6. 
Kowalski M., Arpad, Z recenzji...11 J. Wegner, Sternicy. Opowieść o 10 
przywódcach PPR-PZPR od Nowotki do Rakowskiego, Wyd. Arcana, 
Warszawa, 1997, s. 4 okładki. 
Larkowski R., Narodowa samoobrona, Szczerbiec, 1998, nr 5-7, s. 5. 
Lubczyński K., Dlaczego przestałem lubić "Solidarność", Dziś, 1996, 
nr 6, s. 35-39. 
Lubczyński K., Mistyfikacje "Solidarności", Dziś, 1997, nr 7, s. 83 - 88. 
Łagowski B., Przegląd Tygodniowy, nr 36. 
Madej M., Ruch narodowo-radykalny a polski patriotyzm, Szaniec, 1997, nr l, s. 7. 
Maltecki J., Wakat kozła ofiarnego, Dziś, 1996, nr l, s. 58- 59. 
Mieletiński E., Poetyka mitu, Warszawa 1981. 
Nazarewicz R., Wokół kwestii wojny domowej, Nowe Horyzonty: Pismo lewicy, 
1997, nr 2, s. 37-59. 
Oskin A., Wałęsa i KGB, Dziś, 1996, nr 4, s. 15-16. 
Pańków 1., Mity w działaniach politycznych, Studia Nauk Politycznych, nr 5/6, 
1982, s. 127 -142. 
Pawełczyk P., Charakterystyka mitu politycznego liK. Borowczyk, P. Pawełczyk 
(red.), W kręgu mitów i stereotypów, Poznań- Toruń, 1993, s. 14-19. 
Reformowanie PRL, Dziś, 1996, nr 3, s. 54. 
Skalski E., Dopóki sadzają komuniści..., Gazeta Wyborcza, 1998, 24-25 
X 1998, s. 22-25. 


18 - WVCHCmANIE
>>>
Roman Bicker 


Sore1 G., Rejlexions sur la violence, Paris. 
Staniszkis J., 1989, Ontologia socjalizmu, Wydawnictwo In Plus, Warszawa. 
Suleja W., Mit "Solidarności", w: W. Wrzesiński, Polskie mity polityczne x/x 
i XX wieku, Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław, 1994, 
s. 227 - 241. 
Szafrański A. A., XV Rocznica NSZZ Solidarność, Roczniki Nauk Społecznych, 
1996, t. 24, z. II, 1996, s. 247-251. 
Ważniewski W., Polityczne i spoleczne problemy rozwoju Po/ski Ludowej 
1944-1985: Zarys historii, Wyd. Spółdzielcze, Warszawa 1989. 
Ważniewski W., Walka polityczna w kierownictwie PPR i PZPR 1944-1964, 
Wyd. Adam Marszałek, Toruń 1991. 
Wegner J., Sternicy. Opowieść o 10 przywódcach PPR-PZPR od Nowotki do 
Rakowskiego, Wyd. Arcana, Warszawa 1997. 
Voege1in E., Nowa nauka polityki, Biblioteka Aletheia, Warszawa 1992.
>>>
WYCHOWANIE A POLITYKA. MITY I STEREOTYPY W POLSKIEJ MYŚLI SPOŁECZNEJ XX WIEKU 
pod redakcją Witolda Wojdyły, Toruń 2000 


WŁODZIMIERZ TYBURSKI 
Instytut Filozofii UMK 


Wolność nauki w Szkole Lwowsko-Warszawskiej 
z perspektywy współczesności 


W polskiej tradycji intelektualnej postulat wolności nauki nierozerwalnie 
kojarzony jest ze Szkołą Lwowsko-Warszawską. Ta formacja intelektualna, jak 
żadna inna, tak zdecydowanie i wyraziście wyeksponowała zagadnienie 
niezależności i wolności nauki. Temat ten podejmuje wielokrotnie założyciel 
szkoły Kazimierz Twardowski i powraca wielokrotnie w wypowiedziach 
zdecydowanej większości jego uczniów. Najczęściej pojawia się on w związku 
z wygłaszanymi przez Twardowskiego i jego uczniów poglądami na temat etyki 
pracy naukowej i deontologii uczonego. W przekonaniu wypowiadających się 
uczonych założenie wolności i niezależności nauki jest podstawowym warunkiem 
jakiejkolwiek sensownej dyskusji o etyce pracy naukowej i deontologii uczonego. 
Takie elementarne wyznaczniki etyki pracy naukowej jak: krytycyzm, rzetelność, 
obiektywizm czy bezstronność stają się faktycznym składnikiem działalności 
badawczej w warunkach autonomii nauki. 
Kazimierz Twardowski twierdził, że podstawowym zadaniem i etyczną 
powinnością pracownika nauki jest usilne poszukiwanie prawd y. Dochodząc do 
prawdy i głosząc ją, uczony służy w ten sposób społeczeństwu, wypełniając 
wobec niego swe moralne zobowiązania. Społeczeństwo, ze swej strony, 
zobligowane jest do zapewnienia ludziom nauki elementarnych warunków 
umożliwiających wypełnianie ich podstawowej powinności, to jest poszukiwanie
>>>
140 


Włodzimierz Tyburski 


prawdy. Takim właśnie elementarnym warunkiem pozwalającym uczonemu na 
wypełnianie jego powinności zawodowej jest niezależność nauki, wyrażająca się 
w wolności badań naukowych oraz w swobodzie myśli i słowa. 
Powszechne w Szkole Lwowsko-Warszawskiej było przekonanie, że speł- 
nianie postulatu prawdy jest nie tylko kwestią kwalifikacji uczonego, lecz 
w równej mierze sprawą jego etyki. Tak sądził również Tadeusz Czeżowski, 
gdy w jednej ze swych wypowiedzi akcentował organiczny związek reguły 
metodologicznej i etycznej. Ta zasada - dowodził - która nakazuje 
podawać za prawdę jedynie te twierdzenia, których prawdziwość jest zgodna 
z aktualnym stanem wiedzy, jest nie tylko zasadą metodologii, ale także 
i etyki naukowej. Trudno wręcz wyobrazić sobie rzetelną pracę naukową 
bez nieustannego odwoływania się do obu tych reguł postępowania. Pierwsza 
dotyczy sprawności technicznych, druga stawia wymóg wysokich walorów 
moralnych. Respektowanie jednej i drugiej daje możliwość osiagnięcia mi- 
strzostwa w zawodzie. Sprawności techniczne pozbawione wsparcia etyki 
zawodowej narażone są na degradacje. Nabierają zaś cech moralnych wówczas, 
gdy wymóg osiągnięcia możliwie najwyższych umiejętności technicznych 
traktowany jest jako powinność zawodowa. 
Osiąganie prawdy naukowej, która w Szkole Lwowsko-Warszawskiej 
zawsze uważana była za wartość najwyższą, jest możliwe wtedy, gdy re- 
spektowane są określone reguły postępowania. Twardowski i jego uczniowie 
uważali, że najcenniejszą regułą postępowania badawczego jest zasada rze- 
telności naukowej. Tadeusz Czeżowski przypisuje tej zasadzie wartość nie 
tylko metodologiczną, ale i walor moralny. Zgodnie z zasadą rzetelności 
kryterium ważności przekonań i sądów naukowych jest stopień ich logicznego 
uzasadnienia. Żadne inne względy i powody nie mogą decydować o tym, 
które twierdzenie uczony ma obowiązek bronić, które zaś odrzucić. Zasada 
ta wymaga ponadto liczenia się z gotowością do rewizji wcześniej zajętych 
stanowisk, jeśli okażą się one błędne lub jeśli racje, na których opierają 
się, nie są wystarczające. Żadne bowiem gwarancje - o tym zaświadcza 
historia wielu badań naukowych - nie wykluczają błędu. 
Ponadto zasada rzetelności w nauce formułuje wymóg wysokich kompetencji 
i nakaz wyraźnego przestrzegania ich granic. W kolizji z tym nakazem staje ów 
badacz, który bez należytego przygotowania zawodowego wykracza poza 
obszary dostępnej wiedzy specjalistycznej. 
Zasada rzetelności w nauce, aby mogła być urzeczywistniana - stwierdzają 
zgodnie przedstawiciele Szkoły Lwowsko-Warszawskiej - wymaga wolności, 
i to wolności w dwojakim sensie: wolności wewnętrznej - polega ona 
wypracowaniu postawy nieulegania żadnym pobudkom prowadzącym do 
sprzeniewierzania się postulatowi rzetelności oraz wolności zewnętrznej, która 
wyraża się w autonomii badań i niezależności krytyki naukowej.
>>>
Wolność nauki w Szkole Lwowsko-Warszawskiej z perspektywy współczesności 141 


Wolność nauki polega na tym, że nie można narzucać jej żadnych 
zewnętrznych ograniczeń, krępujących jej rozwój, nawet jeśli wypływają one 
z najlepszych intencji. Przede wszystkim winna być wolna od wszelkich 
uzurpacji politycznych, ekonomicznych czy światopoglądowych. Wolność nauki 
- to w istocie prawo do kierowania się wyłącznie dyrektywami logiki i metodologii 
naukowej. Tą jedynie drogą można dotrzeć do prawdy. To zaś, co prawdziwe, 
jest zarazem słuszne. Wobec tego - zauważa T. Czeżowski - żadne inne sfery 
aktywności ludzkiej, o ile zmierzają do słusznych celów "nie potrzebują 
krępować nauki w dążeniu do prawdy, [...] bo nie potrzebują obawiać się 
prawdy"l. 
Przedstawione powyżej stanowisko wyraźnie nawiązuje do poglądów 
Kazimierza Twardowskiego. Twórca Szkoły Lwowsko-Warszawskiej bronił 
niezawisłości nauki, pragnął uwolnić ją od różnego rodzaju presji ideologicznych, 
zaś od pracownika naukowego oczekiwał wyrzeczenia się wszelkich uprzedzeń, 
które mogą mu zagrodzić drogę "ku wiedzy obiektywnej", a które mają swe 
źródła w "tradycjach i zwyczajach, we wpływach otoczenia, w osobistych 
zamiłowaniach i wstrętach"2. Podobny postulat pod adresem uczonego kieruje 
Tadeusz Kotarbiński: "badacz winien być samodzielny, a więc winien być 
odporny względem skrępowania idącego z zewnątrz"3. 
Szczególnie mocno akcentowano w Szkole Lwowsko-Warszawskiej problem 
związku wolności z prawdą. Wolność stanowiła w ujęciu jej przedstawicieli 
elementarny warunek dochodzenia do prawdy. Znamienna jest w tej sprawie 
wypowiedź Izydory Dąmbskiej: "wolność - powiada uczona -jest warunkiem 
poznania. Poznanie zaś odsłaniając rzeczywisty stan rzeczy, czyli prawdę 
w znaczeniu ontologicznym jest dobrem istoty rozumnej, a w konsekwencji 
wolność jako jego warunek nabiera wartości instrumentalnej środka osiągania 
naczelnej wartości, jaką jest prawda"4. A zatem "wolność nauki od nacisków 
ideologicznych i administracyjnych jest wolnością do właściwej sobie funkcji 
poszukiwania i przekazywania prawdy"s. 
W nawiązaniu do zagadnienia wolności nauki i krytyki naukowej 
T. Czeżowski bardziej doprecyzowuje pojęcie wolności wewnętrznej i wolności 
zewnętrznej. Pierwszy rodzaj wolności ujawnia się wówczas, gdy uczony 
w swych badaniach naukowych jest obiektywny; wolność pojmowana w drugim 
znaczeniu pozwala mu na zachowanie bezstronnej postawy. Obiektywność 
i bezstronność w zastosowaniu do nauki - to pojęcia nietożsame. W praktycznej 


l T. Czeżowski, o rzetelności, obiektywności i bezstronności w badaniach naukowych, [w:] 
Odczyty filozoficzne, wyd. 2, Toruń 1969, s. 211. 
2 K. Twardowski, O dostojności uniwersytetu, Poznań 1933. 
3 T. Kotarbiński, O zdolnościach cechują£ych badacza, [w:] Wybór pism, t. 2, Warszawa 1958, 
s. 288. 
4 I. Dąmbska, Gdy myślę o slo wie "wolność", Znak 33, 1981, nr 7, s. 859. 
s Tamże, s. 857. 


19 - WVCHaNANłE
>>>
142 


Włodzimierz Tyburski 


działalności naukowej i w dydaktyce postawa obiektywna polega na nieuleganiu 
jakimkolwiek antypatiom i sympatiom. W myśl reguły obiektywności należy 
dokonywać wyboru takich założeń, które zgodne są jedynie z wymaganiami 
nauki. Uczony kierując się regułą obiektywności w procedurze uzasadniania 
twierdzeń, bierze pod uwagę argumenty tak za, jak i przeciw, w badaniach 
stosując wyłącznie zasadę krytycyzmu naukowego. Zachowując obiektywność, 
może przyłączyć się do tej ze spierających się stron, której przypisuje słuszność. 
Z kolei reguła bezstronności w badaniach naukowych występować może 
w dwóch wersjach: szerszym i węższym sensie. Respektowanie reguły bezstron- 
ności naukowej w pierwszej wersji nakazuje nieprzyłączanie się do którejś ze 
stron. Bezstronność pojmowana w drugim sensie nie wyklucza opowiadania się 
za którąś ze stron sporu naukowego, pod warunkiem, iż podstawą takiego 
wsparcia są odpowiednie kompetencje 6 . 
W związku z problematyką wolności nauki T. Czeżowski polemicznie 
ustosunkowuje się do tych poglądów, które głoszą przekonanie, że obiektywność 
i bezstronność nie może być respektowana, a nawet jest złudzeniem, gdyż 
postawa uczonego zawsze determinowana jest określonymi warunkami społecz- 
nymi, ekonomicznymi, bywa, że i politycznymi, które nie tylko kształtują jego 
osobowość, sposoby widzenia wielu spraw i problemów, ale także wizję 
otaczającego go świata. Człowiek, powiada się tu, wplatany jest ponadto w sferę 
interesów określonych grup i działa na ich rzecz. Od tego rodzaju uwarunkowań 
nie jest wolny uczony i jego działalność naukowa. Jeśli nawet ktoś w imię 
respektowania reguły obiektywności i bezstronności pragnie przeciwstawić się 
presji określonych idei, nacisków środowiska społecznego, to wtedy najczęściej 
popada w krąg innych zależności i interesów, nie mogąc wyjść poza zaklęty 
obszar uwarunkowań, sprzeczności i konfliktów. 
T ego rodzaju argumentacja - zauważa T. Czeżowski - prowadzi najpierw 
do wykazania względności wszelkiego poznania. W konsekwencji jednak 
doprowadza do swego rodzaju przezwyciężenia relatywizmu poznawczego na 
rzecz światopoglądu, uznanego za wyraz szczytowej postaci ewolucji. Czeżowski 
nie neguje intelektualnej zależności jednostki od historyczno-kulturowych 
warunków środowiska, ale jednocześnie zauważa, iż owa genetyczna zależność 
uczonego nie pozbawia jego poglądów obiektywności, jeśli pyta o gwarancje 
owych przekonań, o ich zasadność logiczną, o ile - ogólnie mówiąc 
- twierdzenia swoje formułuje zgodnie z zasadami metody naukowej. W myśl 
reguły obiektywności badacz jest przecież zobowiązany poddać krytycznej 
rozwadze własne i odmienne poglądy oraz ocenić je z punktu widzenia ich 
naukowej wartości, aprobując jedynie te, które są najlepiej uzasadnione. Każde 
bowiem stanowisko naukowe jest subiektywne w tym sensie, iż powstało 
w takich, a nie innych warunkach, jest subiektywne również dlatego, że jest 


6 T. Czeżowski, o rzetelności. obiektyw""ości i bezstronności, s. 210.
>>>
Wolność nauki w Szkole Lwowsko-Warszawskiej z perspektywy współczesności 143 


czyimś dziełem. Jednak tego rodzaju subiektywność nie jest jeszcze zaprzeczeniem 
obiektywności, ani jej też nie podważa. 
W obszarze problematyki dotyczącej wolności nauki swoje uzasadnienie 
znajdują również następujące pytania: Czy postulat wolności nauki, a także 
wierności i służebności prawdzie da się pogodzić z pozanaukowymi obowiązkami 
uczonego, jego światopoglądem i społecznym zaangażowaniem? Czy uczony 
winien oddany być wyłącznie ideałowi prawdy i czy w realizacji owego ideału 
wyczerpują się jego moralne obowiązki? 
Odpowiadając na tak sformułowane pytania, T. Czeżowski stwierdza, iż 
uczony, tak jak każdy człowiek, ma, rzecz oczywista, swój pogląd na świat, 
często przekraczający granice poznania nauki i zawierający elementy irracjonal- 
ne. Dążenie do prawdy i zaangażowanie społeczne nie muszą się wzajemnie 
wykluczać. Zaangażowanie nie wpływa ujemnie na postawę naukową, o ile 
uczony potrafi obie dziedziny należycie rozgraniczyć. Konflikt powstaje 
wówczas, gdy zaangażowanie społeczne lub polityczne, wywołując mocne 
napięcia uczuciowe, wzmacnia intensywność wiary światopoglądowej, wciąga 
w wir walki ideologicznej - co w konsekwencji odbija się ujemnie na postawie 
naukowej badacza, osłabia krytycyzm i subiektywizuje efekty badań. 
Zagadnienie wolności nauki rozpatrywane było w Szkole Lwowsko-War- 
szawskiej w czterech obszarach jej możliwego przejawiania się: w odniesieniu do 
przedmiotu badań, wyboru metody, a także wolności myśli i słowa. 
Uczony - podkreślano - posiada wolność określania kierunku swoich 
zainteresowań poznawczych i pełne prawo wyboru szczegółowego przedmiotu 
badań. Szkodliwe i niebezpieczne są wszelkie zewnętrzne próby pogwałcenia 
wolności nauki w zakresie przedmiotu badań naukowych. Nie można zatem 
uniemożliwiać uczonemu zajmowania się określonymi tematami badawczymi, 
ani też z góry narzucać lub nakazywać zajmowania się jakimiś zagadnieniami. 
Przedmiot zainteresowań badawczych uczonego właściwie jest nieograniczony, 
ma on prawo zajmować się wszystkim tym, co go interesuje poznawczo. 
Zamachem na wolność nauki jest zwłaszcza stawianie przeszkód lub jawny 
zakaz zajmowania się szczególnie doniosłymi zagadnieniami. Także próby 
sterowania nauką przez czynniki administracyjne w kierunku utylitarnym, 
ciasnego praktycyzmu uznano za akty krótkowzroczne i w istocie szkodliwe. 
Podkreślano doniosłość zarówno badań czystych, teoretycznych, jak i praktycz- 
nych, gdyż tworzą one nierozerwalną, wzajemnie uzupełniającą się całość. 
Problem wolności przedmiotu nauki rozpatrywano również w relacji profesor 
- doktorant. Tadeusz Czeżowski był przeciwnikiem narzucania przez profesora 
tematu rozprawy doktorskiej lub zakazywania podejmowania określonych 
tematów. "Naczelne zagadnienie w pracy doktorskiej - powiada Czeżowski 
- jest jej istotnym elementem, jako takie należy przeto do zadań samego 
autora, profesor ma tutaj tylko rolę pomocniczą jako starszy doświadczony 
kolega, który może coś odradzać, gdy np. nie ma możliwości zebrania
>>>
144 


Włodzimierz Tyburski 


potrzebnej literatury lub brak niezbędnej aparatury eksperymentalnej. Może 
zagadnienie za trudne? - Niech młody człowiek sam się o tym przekona, gdy 
dozna niepowodzenia i będzie miał zagadnienie porzucić; to także pożyteczna 
i kształcąca próba. Znam zaś przykład z niedawnej przeszłości, gdzie profesor 
stanowczo był przeciwny zagadnieniu podjętemu przez doktoranta, twierdząc, że 
nie da ono rezultatu, a doktorant uparł się i wypadła w rezultacie bardzo piękna 
rozprawa [..,]. Przedmioty badań są wolne, nie są niczyją własnością autorską, 
a zajęcie się przedmiotem, który ktoś inny opracował, nie jest plagiatem. 
Własnością autorską staje się dopiero ujęcie tematu w zagadnienie, dopiero 
bowiem postawienie zagadnienia jest aktem twórczym, [...] zupełnie nieodpowied- 
nie jest narzucanie kandydatowi przedmiotu i zagadnienia, jak czasem dzieje się, 
gdy profesor chce mieć doktorantów jako pomocników w swej pracy naukowej. 
Uważam takie postępowanie za krępowanie należnej doktorantowi swobody"7. 
Za niezwykle doniosły problem badania naukowego uznali przedstawiciele 
tej Szkoły problem wolności metody badań. W tej sprawie m.in. nieje- 
dnokrotnie wypowiadał się Kazimierz Ajdukiewicz. Wskazywał on na pełne 
prawo uczonego do wyboru metody badań. Jednocześnie zdecydowanie 
przeciwstawiał się narzucaniu uczonemu przez kogokolwiek jedynie słusznej 
metody, co się dzieje wtedy, gdy podejmowane są próby monopolizacji 
wybranych metod i metodologii. 
Za niezbywalny element wolności nauki reprezentanci Szkoły Lwow- 
sko-Warszawskiej uważali wolność myśli. W obronie tej wartości niejednokrotnie 
występował założyciel Szkoły K. Twardowski. Wiernie jego śladem w obronie 
niezależności myśli kroczyli jego uczniowie, uznając autonomię myśli za 
elementarne prawo uczonego. W tej sprawie wypowiadał się obszernie 
i niejednokrotnie Kazimierz Ajdukiewicz: "Wolność myśli - pisał - polega 
przede wszystkim na tym, że się ma prawo i że się potrafi wierzyć we wszystko 
i tylko to, za czym rzeczowe argumenty przemawiają, i nie ma się obowiązku ani 
konieczności wierzyć w cokolwiek, co nie jest racjonalnymi argumentami 
poparte, a tym bardziej w coś, przeciw czemu argumenty takie przemawiają"8. 
Z kolei zdaniem Stanisława Ossowskiego w postawę etyczną pracownika nauki 
wpisana jest zasada obrony wolności myśli. "Pracownik naukowy - pisał - to 
taki człowiek, do którego zawodowych obowiązków należy brak posłuszeństwa 
w myśleniu"9. 


7 Tenże, Przemówienie na uroczystości (Jubileuszu osiemdziesięciolecia urodzin Profesora 
Tadeusza Czeżowskiego) dnia 21 marca 1970 w auli Uniwersytetu Toruńskiego, Studia Filozoficzne, 
1970, nr 3, s. 301-302. 
I K. Ajdukiewicz, O wolności nauki, Nauka Polska 1957, nr 3, s. 10. 
g S. Ossowski, Taktyka i kultura, [w:] Doktryna marksistowska na tle dzisiejszej epoki, 
Warszawa 1957, s. 92.
>>>
Wolność nauki w Szkole Lwowsko-Warszawskiej z perspektywy współczesności 145 


Jeszcze inną sferą wolności nauki i koniecznym warunkiem jej uprawiania 
jest wolność słowa. Kazimierz Twardowski i jego uczniowie jednoznacznie 
potępiali wszelkie próby ograniczania wolności .słowa w nauce, a walkę 
o zapewnienie wolności wypowiadania poglądów i sądów uważali za ważny 
element deontologii uczonego. "Wolność słowa - pisała I. Dąmbska - jest 
zarazem wolnością do wypowiadania własnych poglądów i przekonań" 10. 
O tym, że zdecydowane zaangażowanie się uczonego w obronę wolności słowa 
jest jego powinnością moralną i społeczną, pisał z kolei S. Ossowski: "walka 
o możliwość głoszenia tego, co się uważa za prawdę, jest nieodłącznie związana 
z rolą społeczną uczonego, a więc i z sensem jego istnienia. Kompromis w tej 
sprawie jest rezygnacją z roli społecznej uczonego. Pracownik naukowy bez 
wolności słowa staje się albo urzędnikiem, albo graczem, albo konspiratorem"lI. 
Finalizując niniejsze rozważania podkreślmy, że walka Szkoły Lwow- 
sko-Warszawskiej o wolność nauki należy do najpiękniejszych kart z dziejów 
dwudziestowiecznej nauki polskiej. Choć od czasów, w których wypowiadali się 
na powyższy temat przedstawiciele tego liczącego nurtu intelektualnego, minęło 
osiemdziesiąt - sześćdziesiąt już lat, to z całą pewnością możemy powiedzieć, 
że z perspektywy naszych czasów większość przekonań, postulatów i apeli tej 
Szkoły nic nie straciło na aktualności. I dziś niezmiernie ważną kwestią jest 
zachowanie autonomii nauki ujętej w całym bogactwie możliwych jej kontekstów. 
Z całą pewnością stwierdzić możemy, że i obecnie dla ludzi nauki bardzo 
aktualnie brzmią wypowiedzi uczonych wywodzących się z Szkoły Lwow- 
sko- Warszawskiej na temat wolności myśli, słowa czy metody badania 
i krytyki naukowej. Te wartości związane z etyką nauki i deontologią uczonego 
zapewne i z perspektywy współczesności nic nie straciły na znaczeniu. Natomiast 
wydaje się, że nie do końca podzielać dziś można, głoszone przed osiemdziesięciu 
czy sześćdziesięciu laty idee, optujące za pełną wolnością i niezależnością 
przedmiotu badań. Tego rodzaju wątpliwości pojawiają się w związku z nie- 
którymi badaniami eksperymentalnymi, zwłaszcza w kilku dyscyplinach 
przyrodniczych. Zdumiewa nas niezwykłe tempo rozwoju nauk przyrodniczych, 
a wraz z nimi nowe przedmioty możliwych i realnych zainteresowań badawczych, 
które przed jeszcze kilkudziesięciu laty trudno było sobie pełniej wyobrazić. 
Podejmowane na gruncie fizyki, biologii, zwłaszcza medycyny niektóre badania 
i eksperymenty znalazły się obecnie w centrum powszechnej uwagi. Wśród nich 
znajdują się: inżynieria genetyczna (np. modyfikacje struktur molekularnych 
i otrzymywanie transgenicznych drobnoustrojów, roślin i zwierząt), zagadnienia 
transplantacji organów, eksperymenty na embrionach, zapłodnienia poza 
organizmem (np. macierzyństwo zastępcze), klonowanie czy badania w zakresie 


ID I. Dąmbska, Gdy myślę o stowie "wolność", s. 857. 
II S. Ossowski, Problematyka wolności słowa w dyskusjach naukowych (maszynopis), cyt. za: 
A. Dylus, Problematyka etyki nauki u przedstawicieli Szkol y Lwowsko-Warszawskiej, Warszawa 
1987, s. 53 - 54.
>>>
146 


Włodzimierz Tyburski 


psychologii podprogowej. Budzą one wielkie zainteresowanie i nadzieje, często 
podsycane przez media, ale także zaniepokojenie i obawy. Rodzą bowiem wiele 
sytuacji dylematycznych. Wiemy, jak wielkie, wymierne korzyści są efektem 
badań w zakresie np. inżynierii genetycznej, genetyki molekularnej, eugeniki 
negatywnej - przyniosły one wielki postęp w diagnostyce i leczeniu wielu 
chorób. Jednocześnie niektóre manipulacje genetyczne budzą zaniepokojenie 
ludzi nauki i nie tylko ich. Świadczą o tym np. apele wybitnych uczonych (także 
laureatów nagrody Nobla) drukowane w tak znanych czasopismach, jak 
"Nature" i "Science", o powstrzymanie pewnych badań i eksperymentów. 
W ostatnich kilkunastu miesiącach najwięcej krytycznych głosów pojawia się pod 
adresem inżynierów genetycznych za ich zamiar przejęcia w swe ręce sterowania 
ewolucją, a konkretnie mówiąc, za manipulowanie ludzkim kodem genetycznym 
i związanymi tym faktem możliwościami klonowania człowieka. Że takie 
możliwości przybrać mogą realny wymiar, o tym świadczą choćby informacje, 
które w grudniu ubiegłego roku (1998) obiegły świat. Dowiadujemy się z nich, że 
naukowcy z Korei Południowej stworzyli ludzki zarodek umieszczając w komór- 
ce jajowej 30-letniej kobiety materiał genetyczny pochodzący z innej dorosłej 
komórki jej ciała. Tak zmodyfikowaną komórkę jajową pobudzono do wzrostu1 2 . 
Jeśli nawet w tej konkretnej informacji zawartejest sporo sensacyjnej przesady, to 
przecież sam problem klonowania człowieka w świetle aktualnej wiedzy nie jest 
zagadnieniem z zakresu fikcji. Zdajemy sobie sprawę, że eksperymenty owe 
dosięgają, za pomocą nowych technik i technologii, podstawy i najgłębszej zasady 
życia w ogóle, że są ingerencją w zasadę biologiczną, tożsamość i integralność 
człowieka. Ze strony krytyki płyną głosy ostrzeżenia. Manipulacje ludźmi 
- powiada się - wywołać mogą skutki stanowiące zagrożenie dla samej 
egzystencji ludzkości. Zobiektywizowaną formą owych niepokojów jest pierwszy 
w tej sprawie oficjalny dokument Rady Europy ze stycznia 1998 roku, gdzie 19 
państw członkowskich zobowiązało się do zakazania eksperymentów związanych 
z klonowaniem ludzi. Dokument ten jest protokołem do Europejskiej Konwencji 
Praw Człowieka i Wiedeńskiej konwencji o biomedycynie. Czytamy w nim m.in: 
zakazuje się ,jakiejkolwiek czynności, która ma na celu stworzyć ludzką istotę 
żywą lub martwą, genetycznie identyczną z inną ludzką istotą". 
Odwołaliśmy się do powyższego spektakularnego przykładu (pomijamy np. 
problem wolności badań dotyczących nowych produkcji broni masowego 
rażenia) w związku z omawianym powyżej zagadnieniem wolności nauki, 
zwłaszcza niezależności wyboru przedmiotu badań. Wydaje się, że w świetle 
zaanonsowanego wyżej zagadnienia i innych tego rodzaju, głoszony swego 
czasu, z najlepszymi intencjami, przez Szkołę Lwowsko-Warszawską postulat 
nieograniczonej niczym, pełnej wolności wyboru przedmiotu badań, obecnie, 
przynajmniej w kilku dziedzinach, budzi wątpliwości i, w swej absolutystycznej 
postaci, nie zawsze jest do obronienia. 


\2 Gazeta Wyborcza, Czlowiek podklonowany, nr 295 z 17 grudnia 1998. 

 
',
::.L
:
E..
;
?:,ł-,
,..f
>>>

>>>
Biblioteka 
Główna 780113 


UMK TorUJl 


ISBN 83-231-1122-7 


J 


...
>>>