Lwów w czasie powstania listopadowego

. 
: 11""/"':" ...r 
. i - "':.
/II 
l 
 '-- ,lll ' ,-- 
I ) . I
" 
'11/. 
1,."\li) D
 
IIII
 
 L:. 
 
ł
 
h' -,. '" 
'1/l1,'--'-
I"'
 - - ;e 
. ..,. -, . 
!ł 
/


 - .I
(: I: :
 
s.JPł
, ,/:1 


 

I!I/
' o'i :"1 
 
 

lIf/I
', , li
- 
" " -, 
1,j;1 .... 
 :iIt / " 
 
fu,q/
 ,.-:
.\ I .J ! ' 
 
I:'

 . 'i {
 

. . 
 !f'" \. ' 
'
" 
;Mf

.' ;: 

, ,'I 8 . 6 1ł' d
' ' 
.\n,,, IUII,\.) " In 
I 
.. ,1'llł 
II ',.., 

n) , :..
 
: ,
__ -"IU
 .. 


BIBLJOT: 
ss. URSZULANE: .............. 


L. 


1;,- i 
ł/
 :, 


. i 
:1Wt, 



I 


i 
l, 



 


c 


\ 

 IBLIOT 
-- r "" }\ 

'IO 
 _ ':
' 
.. 
jl. = [
: : - -_ l' J l
 :- \ 
LWOWSKA 


XXIX 


JÓZEF BIAŁ YNIA 
CHOŁODECKI 


r 
LWOW 
W CZASIE POWSTANIA 
USTOPADOWEGO 


I 
. 
l ", .
II 
. ,-,,;
 I 

 I .1 
( . " 
" "= I 

 ., -.' 'I 
'ii I 1) . )( I 
r iii . 
, II 

 I ' I " ' : 
!.II, 00 

 I:f 
'I 'I 1""._'"'-'-I."J"-._.UłltW ł t 
- ..,.- U ' 
liP, /11"- ;'OJ,. .',lilii..' , 
r' 
,I'" . "0 :'II
 . 
Ił ./.- ' \. 
,
 fI L r 
 'W'" - 'łl"'
 
. . 
 
r
 j;."Ji"yu.,..,.a..
 '-(f-' _ 
;..7- . _. ".t..1.i.-. ' 


I' l' 
.,r. 


LWÓW 1930
>>>
TOWARZYSTWO MIŁOŚNIKÓW PRZESZŁOŚCI LWOWA 


ma na celu poznawanie Lwowa i jego dziejowej przeszłości, bu- 
dzenie poszanowania dla tradycji, pamiątek i zabytków "Starego 
Lwowa", ochronę, konserwowanie i gromadzenie zabytków w zbio- 
rach miejskich, konserwację zabytków ni erucho mych , czuwanie 
i opiekę nad pięknem przyrody i jej zabytkami w mieście i okolicy 
tudzież popieranie kulturalnego rozwoju miasta. 
Członkiem zwyczajnym Towarzystwa może - być każdy niepo- 
szlakowany obywatel Państwa Polskiego, wpłacający regularnie 
wkładkę roczną . w kwocie 12.- zł., płatną odrazu lub w ratach 
kwartalnych. Członkiem założycielem zostaje, kto materjalnie wy- 
bitnie poprze Towarzystwo. 
Wzamian przysługuje członkom otrzymywanie wydawnictw To- 
warzystwa zadarmo do wysokości wpłaconej wkładki. 
O ile liczba członków będzie stopniowo wzrastała, T owa- 
rzystwo wydawać zamierza prócz tomów "BIBUOTEKI LWOWSKIEJ" 
także osobne "Roczniki", poświęcone ściśle naukowym pracom, 
dotyczącym przeszłości Lwowa. 


(Adres: Lwów, Ratusz, Archiwum). 


m.1M(.613 


..
>>>
BIBLJOTEKA 
SS. URSZULANEK WE LWOWIE 


L. 


);h- 
JX.Xf'l. ,,
. 
tVf
 


,,0 .. 


. 


LWÓW 
W CZASIE POWSTANIA 
LISTOPADOWEGO 



\.\,(Ui l J 
,\'\ - "" 
. --
- - 


. S. UrSZUłS.I'I
 
---- 
". L" O
\-ł. 


,'if, ról j, 


( 
t
>>>
BIBLjOTEKA LWOWSKA 


XXIX 


LWÓW 
W CZASIE POWSTANIA 
LISTOPADOWEGO 


.. 


CZCIONKAMI DRUKARNI SP. AKC. KSIĄŻNICA-ATLAS WE LWOWIE
>>>
JÓZEF BIAŁ YNIA CHOŁODECKI 


, 
LWOW 
W CZASIE POWSTANIA 
LISTOPADOWEGO 


Z 11 ILUSTRACJAMI W TEKSCIE 


'

""'" 
" ,,-\.\"t.\.\. ł1' '. 


 - 


- 
s. s. Urszł.1la..." 


M-t. I-. ,t. 61!J. 


19 LWÓW 30 
NAKŁADEM TOWARZYSTWA MIŁOŚNIKÓW PRZESZŁOŚCI LWOWA
>>>
rl . "" " AU""t'.. 
 
,
 
 
:::;i tf'. 
_ '
 O \ev.'ł' 
 , 
- .


 . 

 
\ ,,: 'i/O{\'ł' ::. 
., 0,,0 :" 
'- . 
 - . -"'

/ 

 


'łG

 


..
>>>
SŁOWO WSTĘPNE. 


Wśród licznych prac i artykułów, omawiających dzieje Lwowa, 
brak całokształtu wydarzeń, jakie rozgrywały się w epoce po- 
wstania listopadowego. 
Kompetentni historycy albo ogłaszali w tym kierunku dru- 
kiem poszczególne tylko fragmenty, albo pomijali milczeniem 
zdarzenia z lat 1830-1831, widocznie z tego powodu, że w la- 
tach tych nie rozgrywały się w mieście ani orężne zapasy, ani 
publiczne demonstracje, lub choćby tylko ostre wystąpienia prze- 
ciw władzom austrjackim. Ludność Lwowa nie krępowana sta- 
nowczo w swem poczuciu patrjotycznem i w pracach na rzecz 
zmagających się z caratem rodaków, była, naogół, mniemania, 
że śkoro organa rządowe spełniają raczej dla pozoru tylko nad- 
syłane z Wiednia rozkazy, więc Austrja popiera w gruncie rze- 
czy "wojnę Polski z Rosją". 
Utwierdzało w tern mniemaniu Lwowian i inteligencję całego 
kraju postępowanie gubernatora, Augusta Longina ks. Lobko- 
wicza, staczającego w swych zarządzeniach walkę z wojsko- 
wym generał-komendantem Galicji józefem bar. Stutterheimem, 
i broniącego patrjotycznych mieszkańców i dążących na plac 
boju ochotników przeciw represjom władz centralnych - nie 
można się przeto dziwić objawom lojalności ze strony polskiego 
społeczeństwa, wynurzanym wobec państwa i cesarza austr. 
Franciszka I, popularnego monarchy, cenionego wysoko zwła- 
szcza wśród poddanych niemieckich. 
Zresztą była Austrja w tym czasie zajęta innerni, ważniej- 
szemi dla niej sprawami, z powodu ustawicznych bojów z rewo- 
lucją włoską l), tam też przeniosła cały prawie ciężar obronnej 


1 Na terenie bojów we Włoszech odgrywał wówczas niepospolitą role: Polak, 
rodem z Babic nad Sanem, Karol Gorzkowski, generał austrjacki, ozdobiony za 
dzielną obron e( Mantuy orderem Marji Teresy.
>>>
VI 


akcji, a sprawy odnoszące się do powstania listopadowego 
złożyła w ręce gubernatora księcia Lobkowicza i generała bar. 
Stutterheima. 
jakkolwiek nie utrwalił Lwów w dziejach ówczesnych swo- 
jego imienia żadnym wybitnym czynem, mimo to odegrał wy- 
bitną rolę wysyłaniem swej dzielnej młodzieży w szeregi wal- 
czących, dostarczaniem zasobów pieniężnych, dostarczaniem koni, 
broni, amunicji i innych rzeczy, gromadzonych przez komitety, 
tudzież opieką nad powracającymi z pola bojów szermierzami 
wolności. Po upadku powstania był Lwów miejscem głośnego 
procesu politycznego, wytoczonego pułkownikowi józefowi Za- 
liwskiemu i tegoż podkomendnym partyzantom, interesującego 
żywo państwa zaborcze a zwłaszcza imperjum carskie. Wreszcie 
był Lwów długoletniem przytuliskiem dla potężnego zastępu 
weteranów z lat 1830/31 i miejscem - okazałego niejako Pan- 
teonu dobrze zasłużonych narodowi bohaterów na cmentarzu 
Łyczakowskim. Powyższy stan rzeczy stwierdzają ówczesne 
akta polityczne i sądowe, niemniej akta wojskowe, z których 
jedne przed wybuchem światowej wojny, drugie po upadku Au- 
strji zostały udostępnione dla badaczy dziejów naszych. Na pod- 
stawie tych aktów opracowałem już przed laty szereg publika- 
cyj i fejletonów, jakie zebrane obecnie i uzupełnione szeregiem 
innych źródeł umożliwiły mi oddanie do użytku czytelników 
treściwego całokształtu wypadków ówczesnej doby. 
W dobie tej był tak zewnętrzny wygląd podnoszącego się 
zwoIna z upadku Lwowa, jak i tryb życia jego mieszkańców, 
złożonych z dawnej ludności i z niedawno nasłanych cudzoziem- 
ców, a głównie zaś, był skład personalu władz i urzędów za- 
borczych, zupełnie odmiennym od obecnego wyglądu i ustroju 
społeczeństwa Lwowa - to też uważałem za wskazane przed- 
stawić w pierwszych rozdziałach przynajmniej mały obraz sto': 
sunków, jako podłoża, na którem rozegrały się ważne wypadki 
lat 1830-1831. 
Gdy w pięćdzięsiątą rocznicę powstania przystąpiono we 
Lwowie do opracowania Księgi pamiątkowej, zawierającej spis 
imienny dowódców i sztabs-oficerów tudzież oficerów, podofi- 
cerów i żołnierzy armji polskiej, krzyżem wojskowym virtuti 
.. 
militari ozdobionych, okazał się brak urzędowych spisów i wy- 
kazów nawet oficerów poszczególnych formacyj i oddziałów.
>>>
VII 


Szczęśliwym trafem znalazł się w kraju naszym przynajmmeJ 
imienny spis oficerów sztabowych, wręczony w r. 1858 w Pa- 
ryżu przez generała Macieja Rybińskiego majorowi józefowi 
Puzynie. 
Spis ten jest atoli drobną tylko cząstką owej potężnej listy 
oficerów, - nie mówimy już O podoficerach, i szeregowych - 
którą powinno się dla ich chwały, a dla naszego własnego ho- 
noru i obowiązku zebrać, ogłosić i podać do wiadomości i pa- 
mięci czasów przyszłych. 
W myśl tej zasady uzupełniamy i w mmeJszej pracy spisy 
prawych synów ojczyzny, a uzupełniamy je tern bardziej, iż kon- 
wencja wersalska nałożyła na wszystkie państwa obowiązek 
kultu pamięci poległych w światowej wojnie żołnierzy, pierwszy 
zaś Sejm ustawodawczy Rzeczypospolitej Polskiej uchwalił objąć 
tym kultem uczestników bojów o wolność Polski z lat 1794 
do 1864.
>>>
. .
>>>
I. 


ZEWNĘTRZNY WYGLĄD MIASTA. 


W r. 1777 przystąpiły wojskowe władze austrjackie do usu- 
wania uznanych za nieodpowiednie swemu przeznaczeniu daw- 
nych obwarowań Lwowa i do zakładania na ich miejscu plan- 
tacyj. Niebawem zarządził cesarz józef n kasatę 23 kościołów 
i klasztorów, tudzież 7 cerkwi i oddanie tych ognisk duchow- 
nych na użytek władz i instytucyj państwowych, równocześnie 
zaś wydał polecenie zniesienia cmentarzy kościelnych, zamknię- 
cia grobowców w podziemiach świątyń, oczyszczenia krypt na- 
pełnionych zwłokami całych pokoleń i założenia odrębnych cmen- 
tarzy poza obrębem miasta. 
Po przeprowadzeniu powyższych zarządzeń, a zwłaszcza po 
zniesieniu w powolnem tempie, dawnych murów fortecznych, 
bram, wież, baszt i bastjonów, nastąpił przełom w terytorjal- 
nym rozwoju miasta, które zmieniło swój zewnętrzny wygląd 
zrujnowanej, ciasnej fortecy w stolicę, "rewindykowanej", jak się 
Niemcy wyrażali, Galicji. 
Oddzielone poprzednio murem przedmieścia poczęły zlewać 
się z śródmieściem w jedną całość, zabudowywać, rozszerzać 
i podnosić, co wlokło się atoli dość długo, tak że jeszcze w pół 
wieku później, w epoce powstania listopadowego, dalekim był 
Lwów od najniezbędniejszych nawet warunków zdrowotnych, po- 
mimo iż zwiększył się napływ ludności, licznych urzędników au- 
strjackich, kupców i rękodzielników, pomimo budzenia się życia 
handlowego, przemysłowego i towarzyskiego. 
Przez całe śródmieście płynęła leniwo w otwartem korycie 
cuchnąca Pełtew, do której wpadało kilka kanałów przepuszczal- 
nych i zakażających grunt. Przez .brzegi Pełtwi było rzuconych 
parę przejść, w celu umożliwienia komunikacji. Wobec braku 
ustawy budowlanej, a zwłaszcza ustawy praktycznej, brak było 
Lwów w czasie powstania listopadowego. 1
>>>
2 


zdrowych mieszkań i chromał wogóle rozwój miasta pod wzglę- 
dem sanitarnym i komunikacyjnym. W związku z tym niedo- 
statkiem higjenicznym była owa wysoka śmiertelność, jaka figu- 
rowała przez długi szereg lat w wykazach zmarłych. 
Oznaczanie domów tylko liczbami konskrypcyjnemi, i trud- 
nemi dla przechodnia do odszukania, dziwaczne częstokroć 
i pomieszane nazwy ulic, zanik ścisłego terytorjalnego podziału, 
oto dalsze błędy ówczesnej gospodarki władz miejskich. Istniały 
dwie ulice Ormiańskie, dwie Piekarskie, i aż trzy ulice Garn- 
carskie. Ogród t. z. Pojezuicki (dziś Kościuszki) nie był jeszcze 
wówczas przekształcony na park, a stoki góry Zamkowej nie 
były jeszcze zalesione. Roboty w tym kierunku rozpoczęto na 
skutek interwencji wiceprezydenta gubernjalnego Leopolda bar: 
Lazańskiego dopiero w r. 1835. Na nagim szczycie wspomnia- 
nej góry przedstawiały smutny obraz opuszczenia i nędzy ruiny 
sędziwego zamku, rozbierane i sprzedawane z nakazu rządu, 
jako materjał do budowy kamienic w mieście. 
Wobec braku promenad przechadzała się publiczność prze- 
ważnie po wałach Hetmańskich nad Pełtwią i po wałach Guber- 
natorskich. 
Poza ogrodem jezuickim kończył się ówczesny Lwów. Przez 
ogrody Majera przeprowadzono ulicę dopiero w r. 1840, i na- 
zwano ją Majerowską (dziś ulica Trzeciego Maja). Zielona i Rury 
(dziś ulica Kochanowskiego) tworzyły niejako małe miasteczko, 
przeplatane polami. Na przestrzeni od placu Bernardyńskiego, ku 
kościołowi 00. Karmelitów, na tak zwane "Komorowszczyźnie" 
powstawała dopiero w miejsce lichych domków ulica "Pańska". 
Tak samo. wytwarzała się dopiero zwolna część miasta zwana 
"Nowym Swiatem" poza kościołem Marji Magdaleny, gdzie roz- 
ciągał się rozległy folwark 00. Dominikanów. Nie istniały jeszcze 
wówczas gmachy dzisiejszej cytadeli. W sąsiedztwie tej góry , 
u jej stóp, wybudował zastępca głównodowodzącego w Galicji 
generał jan hr. Fresnel, w r. 1820 pływalnię wojskową na sta- 
wie Pełczyńskim. Rozległość stawu umożliwiała później urządza- 
nie zajmujących przedstawień na wodzie, ewolucyj, wykonywa- 
nych przez starszych uczniów, produkcyj dzieciaków, imitacyj 
bitew morskich, przy których rzucały się oddziały piechoty i ka- 
... 
walerji w pełnem uzbrojeniu w wodę. Innym razem produko- 
wano za płatnym wstępem na trybunę, krążące po stawie sztuczne
>>>
3 


.. . 


1..."""...: J.-' 
 
r . , 
 ,. -\:,"\\
, 
 - -. ' ----

 
, _ II n,C'- . _ ...:.' ....... I t l; I l! .. 
.,t 'I I '"' . lo . I '"l1t lU" '----Illl llł 
.. -- UH!' , -, 
" .h ""1, -'."h . - j{r ...... .,,'... ł II ł I- I 
)t ' l itu i l łi1u
117: t '
: : .' 
 J .". . -,

.;r .' 'III IIII
 1111'" II.
I I' I ł J ' '. . 
'
 t:!ł! 111..., , iJl' 
. . r Ul'... t. . 
. :- _ 
"'jt1
łU

!JiJ}


 ,I

 .ł1
 /
" 
 !,. -:', 
 ,;.
, '
r: - .
 , . 0:" ."':r
' 
'J"
-'-.r . -' ,: q
. 
 
.. :-_
 
 _ 4.... 
-'. _
 , 
'--..j
" 

 ' r'" l.' , 
 \ '_ 
 ...: '.. _" 'i' ;, '. 
. 
 l 
 a 1" ł.. '\ ,- - 
 :- - . ,"";r "-. -: 
 . -- _-:
 
-' . .:.r. . ... .;. ...- 
.. . If" , 
 .\ ił .. ,'. 
 . .£
. 
! . st ,'\'
" /', 
 .. 
 .Ał' 
" ,,
 '\ "-', t '. 
.. -
--;.- 
;" .' - I -? i . ,
 - -:.

. ,. - .. 
 \ . 
 . 
I ;:
-

 - -...--......:. ..
 '

.
. :...-;..:... _ - ',
 . .: 
 !-: \....... - ..-
 . 


" 
/d 
'?' . 
#:..J?/ A
";;;e""''''
ł'lZ-Vl' /!/PRh:;y'U.IV 
6, "At'..łL!N-łJ
'?N"'/U"
d_Mk'Q 
_
 r..6_"L
k 


. /
A,P". ....1. 
-- ' 
 
-;- 
w,l/ '0''*:'. -;ł;.,.....,,"./
, _...£fr..." 
,,,,,/ 
 '7 
. f y:- ;4" - /1UZ_
A /
'ł".n&-, 
"'7
- ......... ""d".,"'-.¥ 


ł 


Dawne Wały miejskie i Pełtew. 


wieloryby, krokodyle i syreny, okręciki napełnione marynarzami, 
majtkami, Turkami, kończono zaś uroczystość połowem wielory- 
bów i sztuczne mi ogniami. 
Z przeciwnej strony cytadeli powstał był dopiero niedawno 
odnowiony gmach Ossolineum, a powstał z spalonych murów 
klasztoru Karmelitanek trzewiczkowych i kościoła św. Agnieszki. 
Gmachy zniesionego klasztoru przeznaczył był pierwotnie rząd 
austrjacki na rzymsko-katolickie seminarjum, następnie na pie- 
karnię wojskową, i na magazyny, sprzedał je ostatecznie, po 
pożarach lat 1804 i 1812 józefowi Maksymiljanowi Ossoliń- 
skiemu, a restauracją i przeróbką gmachów tych kierował przed 
wybuchem powstania listopadowego, późniejszy słynny generał 
Józef Bem. 
Mniej ponętny los przypadł w tym czasie w udziale pełnemu 
ongi życia i ruchu pałacowi książąt jabłonowskich i przyległej dłu- 
goletniej promenadzie towarzystwa lwowskiego, widowni rozmai- 
tych publicznych produkcyj. Budynek przekształcono na koszary, 
1.
>>>
4 


stajnię i oficyny zburzono, topole, zasadzone przez hetmana Sta- 
nisława jabłonowskiego na pamiątkę zwycięstwa króla Sobie- 
skiego pod Wiedniem, wycięto, a ogród zamieniono na plac 
ćwiczeń wojskowych. 
Przy dzisiejszej ulicy Batorego, w miejscu, gdzie stoi gmach 
gimnazjum III, sterczały mury kościelne zniesionego klasztoru 
00. Karmelitów trzewiczkowych, a uwagę przechodniów zwra- 
cał piękny fronton sędziwej świątyni. 
Na rogu ulicy Batorego i placu Halickiego w jednopiętro- 
wym domu mieścił się sąd kryminalny, obok więziennych gma- 
chów "pokarmelickich", opłakiwanych niebawem przez długi 
szereg lat jako miejsce tortur więźniów politycznych i bojowni- 
ków o wolność Polski. Pierwszemi ofiarami tych tortur byli roz- 
prószeni po upadku powstania listopadowego uczestnicy jego 
walk, chwytani na terytorjum zaboru aus trjackiego, poddawani 
karnemu śledztwu, zasądzani łub wywożeni przemocą do ościen- 
nych krajów, albo i za morze. 
Mniej ponętny widok przedstawiał w tych latach rynek, za- 
mieszkały wyłącznie przez chrześcijańskich kupców, a to z po- 
wodu zawalenia się dnia 14 lipca 1826 r. wieży ratuszowej, pod 
którą zakładał kamień węgielny w r. 1489 królewicz jan 01- 
bracht. Ofiarą katastrofy padł trębacz na wieży, tegoż córka, 
2 żołnierzy i 7 robotników, zajętych naprawą ratusza. \Y/ dniu 
22 października 1827 położono kamień węgielny pod budowę 
obecnego ratusza. Roboty połączone z demolowaniem śródryn- 
kowych kamieniczek przewlekały się długo i dopiero dnia 2 paź- 
dziernika r. 1835 odbyło się poświęcenie nowego gmachu ratu- 
szowego, o 156 pokojach i 9 większych salach. 
Teatr mieścił się przy obecnej ulicy Rutowskiego w gmachu 
dawnego kościoła 00. Franciszkanów, przeniesionych z sąsiedztwa 
Niskiego Zamku, do kościoła 00. Kapucynów, odebranego im przez 
cesarza józefa n. Ten ostatni kościół uległ w r. 1830 pożarowi, 
poczem przystąpiono do naprawy i odnowienia świątyni. 
W gmachu pofranciszkańskim odbywały się przedstawienia 
w języku niemieckim i polskim, a na grobach, znajdujących się 
jeszcze w podziemiach, reduty i bale publiczne. 
Na drodze Gliniańskiej (dziś ulica Łyczakowska) stała nie- 
ujęta w kaplicę statua Matki Boskiej, przeniesiona następnie na 
zbocze drogi, a na wzgórzu Łyczakowa "Djabelski młyn", po- 


.'
>>>
5 


strach wędrowców, przedmiot bajek i 0powlescl. Przed rogatką 
Łyczakowską gromadziły licznych gości, przeważnie z sfer nie- 
mieckiej biurokracji, dwa ogródki restauracyjne, po lewej i po 
prawej stronie gościńca, z napisami: "Hotel de Floh" i "Hotel 
de Laus". Pierwszy z nich zakończył rychlej swój żywot, drugi 
przetrwał do początku XX stulecia. Zresztą nie brak było i w in- 
nych dzielnicach miasta restauracyj ogródkowych, praktycznego 
pomysłu niemieckich przybyszów. Powyżej zakładu św. Łazarza 
gromadził gości ogród Prochaski, którego imię uwieczniły akta 
sądowe jako współwinnego konspiracji i spisków w r. 1833 
i następnych. Po zajęciu Galicji przez Austrję mieściły się cy- 
wilne i wojskowe władze w kamienicy rynkowej od rogu ulicy 
Ruskiej. Po zniesieniu w r. 1773 przez papieża Klemensa XIV 
zakonu 00. jezuitów przeznaczył rząd świątynię na kościół woj- 
skowy, gmach klasztorny zaś na pomieszczenie władz i urzę- 
dów pod nazwą "Dicasterialgebaude". Tam zastał je wybuch 
powstania listopadowego. 
Generalna komenda wojskowa znajdowała się w mieJscu, 
które użyto później pod budowę Kasy Oszczędności. Uniwersy- 
tet, który zapisał się pięknie licznym udziałem młodzieży w dzie- 
jach powstania listopadowego, mieścił się wówczas w gmachu 
skasowanego przez cesarza józefa II zakonu 00. Trynitarzy przy 
ulicy Krakowskiej. Gmach ten, odrestaurowany i przerobiony 
w latach 1825-1828, tudzież bibljoteka uniwersytecka, umie- 
szczona w nawie kościoła padły ofiarą paszcz armatnich i po- 
żaru wśród strasznych przejść bombardowanego w dniu WW. 
Świętych i Zaduszek w r. 1848 Lwowa. Na gruzach wznosi się 
dzisiaj ruski "Dom narodowy", a obok stoi przerobiona z mo- 
numentalnych murów kościoła, gr.-kat. cerkiew. 
Na placu Halickim, w miejscu, gdzie dzisiaj Bank Hipoteczny, 
istniał "Hotel pod tygrysem", w dolnej zaś części obecnej ulicy 
Legjonów, naprzeciwko nowego teatru, znany daleko i szeroko 
"Hotel Kuhna", ulubiony zajazd niezasobnej szlachty, oficjali- 
stów i niższych urzędników. Odgrywał on przez wiele dziesią- 
tek lat rolę ukrywania emisarjuszów i spiskowców. 
W celu ułatwienia orjentacji ludzi nieoświeconych, analfabe- 
tów, umieszczały sklepy i restauracje obok napisów - godła. 
Roiły się więc place i ulice Lwowa od powywieszanych podobizn 
"jenerałów" , "krakusów", "złotych lwów i tygrysów" , "czar-
>>>
6 


nych i białych niedźwiedzi", "koni", "kogutów", "capków", "psów", 
k " b " ł bk '" k ,,,' t N . b d ł 
"sro , "ry , "go ą ow, "ra ow l . p. aplsy po u za y 
nieraz przechodniów do śmiechu, zwłaszcza u firm żydowskich 
np. "pod fejkom" (fajką) lub "pod śpiewającem rybiem" , albo 
nad szynkiem: "Czarny kokosz z białą kokoszą, wielmożnych 
państwa na piwo proszą" a także: "Na tern drzewie słowik 
śpiwa, i tu można dostać piwa". 
Takim był wygląd Lwowa w epoce powstania listopadowego.
>>>
II. 
MIESZKAŃCY I TRYB ICH ŻYCIA. 


Podobnie, jak zewnętrzny wygląd ulic, gmachów i domów 
Lwowa, uległy niebawem zmianie i wewnętrzne stosunki, tryb 
życia dawnych tegoż mieszkańców. Potężny napływ niemieckich 
urzędników i wojskowych, tudzież kolonistów, już z chwilą 
pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej Polskiej, napływ kupców 
i przemysłowców rozbudził wprawdzie w mieście ruch i życie 
tak handlowe i przemysłowe jak i towarzyskie, wpłynął ko- 
rzystnie na materjalny rozwój miasta, pokrył atoli patrjotyczny 
gród silną powłoką germanizmu. Nietylko w mieście, ale i po 
przedmieściach Lwowa rozbrzmiewał język niemiecki, w Bogda- 
nówce, Sygniówce i Zimnej Wodzie język kolonistów wyznania 
katolickiego, w Winnikach, przynależnych do niemieckiej parafji 
Lwowa, kolonistów protestantów. 
Kwest ja "ruska" nie była jeszcze wówczas znaną, pomimo 
iż już z początkiem XIX stulecia pracował metropolita lwowski 
Antoni Angiełłowicz, uczeń .lwowskich jezuitów, jako pierwszy 
" Tyrolczyk Wschodu", w kierunku narodowym i cerkiewnym 
dla Rusi. Rusini żenili się z Polkami, czuli się naogół Polakami 
i je
zcze nawet znacznie później, w czasie powstania stycznio- 
wego, walczyli o wolność Polski. Ormianie byli zawsze dobrymi 
patrjotami, idącymi ręka w rękę z polskie m społeczeństwem, 
Żydzi zaś, chałatowe ich zastępy, nie posiadali jeszcze zupełnego 
równouprawnienia z ludnością chrześcijańską, nie zajmowali po- 
mieszkań,- nie otwierali sklepów w dowolnych ulicach Lwowa, 
lecz trzymali się w zwartych grupach na Zarwanicy, Krakow- 
skiem i Żółkiewskiem przedmieściu. 
System rządowy dążył do utrzymania ludności w zupełnej 
apatji dla spraw politycznych i narodowych, skierowywał ją
>>>
8 


więc z jednej strony na pole zabaw i rozrywek, z drugiej strony 
na pole handlu i dzieł charytatywnych. 
W tym ostatnim kierunku postanowił przyświecać przykładem 
mieszkańcom Lwowa i wogóle Galicji sam cesarz Franciszek I, 
postać popularna wśród niemieckiego społeczeństwa, to też 
w r. 1827 oświadczył gotowość, jako nieznany z nazwiska filan- 
trop, dostarczyć zasobów na stworzenie bądźto "Zakładu sie- 
rót" , bądź też "Zakładu głuchoniemych". Pośredniczyli w tej 
sprawie Franciszek Schmid, prałat i infułat, proboszcz kościoła 
św. Szczepana w Wiedniu i kanclerz państwa, Antoni hr. Mit- 
trowsky de Mittrowitz i Nemischl, tudzież szef prezydjum gu- 
bernjalnego we Lwowie, Alojzy de Stutterheim przy pomocy 
opata żółkiewskiego ks. kanonika jana Franciszka Hoffmana, 1 
a rezultatem było otwarcie z końcem r. 1830 Instytutu głucho- 
niemych, z początkiem zaś r. 1832 zaopatrzenie pierwszych 
ośmiu sierót miejskich. 
W odnośnych aktach spotykamy znamienną charakterystykę 
polskiego społeczeństwa, objawioną ze strony prezydjum guber- 
njalnego na skutek żądania kanclerza, ażeby uzyskać, zabezpie- 
czoną tabularnie na majątkach szlachty, deklarację składania co- 
rocznie stałych datków na powyższe cele. 
"Polak" - czytamy w relacji z 20 marca r. 1828 - po- 
zyskany dla sprawy, zwłaszcza dla sprawy o szlachetnych ce- 
lach, jest zawsze chętnym do wydatnego jej popierania, do ma- 
terjalnie dotkliwych nawet ofiar, łatwość jednak, z jaką ulega 
w tej mierze obcym wpływom, w chwili pierwszego zapału dla 
zbożnego dzieła, stoi w odwrotnym stosunku do wytrwałości 
tego pięknego nastroju. Pod wpływem swego sangwinicznego 
temperamentu, Polak rychło się wzrusza i zapala, lecz też i ry- 
chło przemija u niego zapal. Pierwsze wrażenie ustępuje miejsca 
nowym, bliższym wrażeniom, a społeczeństwo zapomina, zanie- 
dbuje to, co mu niedawno było drogiem i świętem. Dowodem 
tego akcja na rzecz Instytutu Ubogich, dalej ss. Miłosierdzia 
i Towarzystwa Dam Szlacheckich. 
Materjalne stosunki mieszkańców Galicji są zresztą w prze- 
ważnej części nader przykre. Wiele majątków jest zadłużonych, 
a dążność obywateli skierowana ku temu, by je ochronić od 


1 Wdzięczny Lwów uwiecznił nazwisko J. F. Hóffmana w jednej z ulic 
czwartej dzielnicy.
>>>
nowych clęzarów, to też niechętną jest szlachta galicyjska 
wszystkim świadczeniom, prestacjom, mogącym się powtarzać co- 
rocznie, zwłaszcza zaś tabular- 
nemu zabezpieczeniu wszel- 
 
kich zobowiązań, proceder ten 
bowiem redukuje wartość 
dóbr i możność korzystnej ich 
sprzedaży. 
jeżeli gubernjum zażąda 
jednorazowego datku na rzecz 
Zakładu, uzyska bez wątpie- 
nia obfity plon, od stałych 
opłat społeczeństwo się od- 
sunie" . 
Opisany powyżej akt cha- 
rytatywnej działalności nie po- 
został bez dodatniego wpły- 
wu na szersze koła inteligen- I 
cji. Państwowe uroczystości L- 
i święta kościelne nastręczały 
zwłaszcza paniom z wyższych 
sfer sposobność do urządza- 
nia publicznych zbiórek. Gubernjum składało o tern relacje ce- 
sarzowi, który interesował się niemi i wyrażał gorliwym paniom 
podziękowanie. 
"PostanowienielJ1 z dnia 7 czerwca r. b." - czytamy w Ga- 
zecie Lwowskiej z 30 czerwca r. 1828 - "raczył Najjaśniejszy 
Pan rozkazać, aby osobnem pismem ministerjalnem oświadczono 
najwyższe jego C. K. Mości zadowolenie j. J. w. W. i W. W. 
józefie z Uruskich Uruskiej, Paulinie z hr. Potockich hr. Łu- 
bieńskiej, z Pieńczykowskich józefowej Szumlańskiej i z baro- 
nów Karnickich Szeptyckiej za przedsięwzięte przez nie w wielki 
tydzień r. b. kwesty ku wsparciu ubogich i przyniesieniu ulgi 
cierpiącym" . 
W następnym roku ukazało się znów tego rodzaju ogłosze- 
nie w Gazecie Lwowskiej z 27 lipca 1829: 
"Najjaśniejszy Pan najwyższem postanowieniem swojem z dnia 
12 z. m. raczył następującym członkom Lwowskiego Towarzy- 
stwa Dobroczynności, mianowicie: hrabinom Rozwadowskiej 


9 


I. 


-- 


j . 


.., 


. 
 .'1. 


i. 


. ł- 
U 


 
, . ł ) "
 
. ,;:( 


August ks. Lobkowicz.
>>>
. 

 


10 


i Starzeńskiej, tudzież paniom Szumlańskiej, Głogowskiej, 
Szeptyckiej i Uruskiej za składkę, zebraną w wielkim ty- 
godniu na korzyść cierpiącej ludzkości, przez którą uzyskano 
5025 złr. 54 k. w. w. Swoje najwyższe okazać upodobanie". 
O ofiarności ówczesnego społeczeństwa świadczy komunikat 
Gazety Lwowskiej z 5 sierpnia 1829: 
"Dla mającego się utworzyć funduszu głuchoniemych weszła 
już suma 18.000 złr., która na prawną hipotekę, za opłaceniem 
rocznego procentu po pięć od sta będzie wypożyczoną". 
Dalsze ogłoszenie Gazety Lwowskiej z 12 lutego 1830 na 
temat charytatywnej akcji opiewało: 
"Prezydent tutejszego miasta, mając na uwadze, że przy te- 
raźniejszej, nadzwyczajnie ostrej zimie i wielkich śniegach wielu 
biednych i zarobkujących ludzi, za jednym razem wszelkiej moż- 
ności zarobku pozbawionych, największej nędzy doświadczeć 
musiało, miał sobie za obowiązek jeszcze przed upływem roku 
1829 wezwać wspaniałomyślnych obywateli tego miasta ku 
wsparciu takowych nieszczęśliwych. Wskutek czego 215 ubo- 
gich bądź przez cztery dni świąteczne Bożego Narodzenia na- 
karmionych bądź pieniężnym datkiem wspomożonych zostało. 
Z dobrowolnego zrzeczenia się przyjęcia biletów powinszo- 
wania Nowego Roku 1. stycznia 1830 wynikł większy. jeszcze da- 
tek pieniężny. Przedaż takowych kart zrzeczenia się, wraz z prze- 
dażą spisu dobroczyńców uczyniły sumę 1825 złr. 49 kro m. k., 
prócz dwóch sążni drzewa in natura ofiarowanych. 
Dla ubóstwa chrześcijańskiego wyznania kupiono 164 1 /2 sążni 
drzewa bukowego po 6 złr. 36 kr., 50 sągów drzewa bukowego 
po 6 złr. 30 kr., 50' sążni drzewa dębowego po 5 złr. 12 kro 
Każdemu biednemu dano gotowizną 10 kro m. k., aby sobie 
mógł ze składu 1/2 sążnia drzewa do domu przystawić. 
Dla biednych izraelitów kupiono 10 sążni drzewa bukowego 
po 6 złr. m. k.". 
Spełniając zadania dobroczynne, radząc na Sejmach postula- 
towych, otwieranych i zamykanych z wielką uroczystością, zgro- 
madzała się we Lwowie szlachta z odległych stron, a nawet 
z za kordonu w czasie tak zwanych kontraktów, pierwotnie 
w karnawale, później zaś w lecie i handlowała, lecz też i zaba- 
wiała się przytem wesoło. 
Zgromadzenia odbywały się pierwotnie w kasynie Hechta,
>>>
. 
.; 


11 


vis a vis ogrodu jezuickiego, gdzie wzmeslOno później gmach 
Wydziału Krajowego, oddany po odrodzeniu. Rzeczypospolitej 
Polskiej na cele uniwersytetu, następnie zaś odbywały się ze- 
brania w pałacu Potockich (przy placu Bernardyńskim l. 10). 
Niemieckie sfery wojskowe i urzędnicze zabawiały się po 
ogródkach publicznych, wśród których odgrywał pierwszorzędną 
rolę restauracyjny ogród Tyrego, w dzisiejszej ulicy Kurkowej 
nr. kamienic 1-7 i w ulicy Unji Lubelskiej nr. 1. Lecz ileż to 
razy wyłaniały się tutaj wśród zabaw sprzeczki pomiędzy gośćmi, 
kończące się wkroczeniem policji i patroli wojskowych. 
Odrębny świat stanowiły wówczas jeszcze przedmieścia 
Lwowa; odmiennym typem był też lwowski przedmieszczanin, 
różny w obyczajach tak od przeciętnego lwowianina, jak i od 
mieszkańców sąsiednich włości. Rodowici np. łyczakowianie 
typu wybitnie mazurskiego, zamieszkali w małych domkach 
z ogródkami, mieli swój lokalny patriotyzm i uważali się za coś 
wyższego od równych im mieszkańców śródmieścia. Z zawodu 
trudnili się oni rzeźnictwem, garbarstwem, piekarstwem, krupiar- 
stwem, handlem gołębi i śpiewającego ptactwa. Byli pobożnymi, 
lecz i zabobonnymi. Uprawiali z zamiłowaniem grę na ręcznych 
harmonijkach. 
"Na Bajkach" mieszkali przedmieszczanie w niskich chatyn- 
kach, pokrytych nieraz tylko strzechą słomianą, a okolonych 
płotem z gęstych krzewów. Chadzali oni głównie na murarkę, 
kobiety zaś sprzedawały ogrodowiznę. 
Przedmieście janowskie, pełne kryjówek bandyckich, roiło 
się od awanturników. W sąsiednim Kleparowie uprawiała lud- 
ność ogrodnictwo i sadownictwo. Słynne były czerechy klepa- 
rowskie, których szczepy wysyłano zagranicę. 
Na Żółkiewskie m mieszkały szumowiny społeczeństwa żydow- 
skiego, koniokrady, zbóje i zawalidrogi. 
Wśród ucisku życia narodowego, wśród wszechwładnego 
biurokratyzmu, wśród fal zalewającej wszystko niemczyzny przy- 
cichł, krępowany wszechstronnie, patrjotyzm, skrył się w' ogni- 
ska domowe, przycichł i skrył się, lecz pod pozorną powłoką 
popiołu tlał gorącym żarem, by w danej chwili wybuchnąć 
gwałtownym płomieniem. Wydatną w tym kierunku misję speł- 
niały polskie kobiety. One to łączone węzłem małżeńskim z na- 
pływowym żywiołem niemieckim, urzędniczym, kupieckim i rę- 


,,\\\\UA t/łlll
 

. -. , 
....ZUI
I'\
 " 


S 
. 
. 4 


.oIO
>>>
12 


kodzielniczym łagodziły wrogi impet przybyszów, wychowywały 
dziatwę swoją w duchu czysto polskim i stworzyły ów potężny 
zastęp obywateli cudzoziemskiego pochodzenia, który stanął do 
walki z zaborcą i zwiększył zastępy szczerych patrjotów. Przez 
szereg lat skupiało się całe życie umysłowe polskiej ludności 
Lwowa koło teatru i Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, za- 
łożonego w r. 1817. Teatr polski był do pewnego stopnia za- 
wisłym od teatru niemieckiego, którego przedsiębiorca pobierał 
jedną czwartą część czystego dochodu sceny polskiej, staczał 
walkę o ilość przedstawień i konkurował o wysokość subwencji 
u rządu. W r. 1829 unormowały władze przy sposobności za- 
wiązania nowego kontraktu z przedsiębiorcami sceny niemiec- 
kiej Czabonem i Zimmermanem sprawę w ten sposób, iż na pod- 
stawie dekretu nadwornego z dnia 2 grudnia 1829 zabroniły 
przedsiębiorcom teatru niemieckiego prowadzenie dyrekcji tea- 
tru polskiego, temu ostatniemu zaś nadały przywilej urządzania 
w jednym tygodniu dwóch, w drugim tygodniu zaś trzech przed- 
stawień. W roku następnym ustąpił po dwudziestoletniej pracy 
dyrektor jan Kamiński, a ster polskiej sceny objęło towarzy- 
stwo akcyjne, zawiązane za inicjatywą deputata Stanów, Tade- 
usza Wasilewskiego. 
Prawdziwą biesiadą duchową były dla lwowian wogóle, 
a zwłaszcza dla tutejszej Polonji koncerta słynnego wirtuoza- 
skrzypka, Karola Lipińskiego. jako młodzieniec był on w latach 
1810-1819 dyrygentem orkiestry teatralnej we Lwowie, poczem 
odbył podróż artystyczną po całej prawie Europie, a powró- 
ciwszy, syt uznania i sławy, zamieszkał znów stale w latach 
1829-1835, w stolicy Galicji. Choć urządzał częste wycieczki 
do różnych miast zagranicznych, powracał zawsze w czasie let- 
nich kontraktów do domu, aby swą mistrzowską grą pobudzać 
nieraz do łez zgromadzone tłumnie audytorjum. 
Młody Zakład, stworzony w epoce martwoty i zastoju dla 
nauki i piśmiennictwa w Galicji przez józefa Maksymiljana 
Ossolińskiego, który całe życie swoje kierował ku temu, aby 
uratować polskie książki od zagłady, a język ojczysty i litera- 
turę od zupełnego zaniedbania, gromadził, skupiał obok siebie 
mężów wiedzy i nauki jako jedyny przytułek dla myśli i słowa 
polskiego
 W czasie powstania listopadowego ustępował z po- 
sterunku kierownika Zakładu zasłużony pracownik ks. Siarczyński
>>>
13 


a dyrekcję instytucji obejmował dr. Konstanty Słotwiński, póź- 
niejszy więzień stanu, ofiara rabacji chłopskiej r. 1846. 
Prastara Konfraternia Strzelecka odradzała się po ciężkich 
przejściach germanizacji, jaka usunęła z składu członków, daw- 
nych mieszczan: Mikołajewiczów, Wartarasiewiczów, Opuchla- 
ków, Ziętkiewiczów etc. a wprowadziła na ich miejsce wodzą- 
cych rej: Semlerów, Wernerów, Vorwegów, Erlichów, Loren- 
zów i wielu innych przybyszów. Zapoczątkował odrodzenie kon- 
fraterni Wincenty Ziętkiewicz, potomek najstarszego we Lwowie 
właściciela apteki z XVI jeszcze stulecia, wybitna osobistość 
w kole mieszczańskiem, właściciel apteki, kilku kamienic i wło- 
ści Kalników, deputat miejski przy Stanach galicyjskich, którego 
wybrano w r. 1807 kapitanem na całe trzydziestolecie, a który 
wybudował w r. 1825 na Strzelnicy salę na zebrania, bale 
i uroczystości. 


.
>>>
III. 


SKŁAD WŁADZ RZĄDOWYCH. 


W czasie powstania listopadowego stał na czele politycznej 
władzy Galicji i złączonej z nią Bukowiny gubernator, August 
Longin ks. Lobkowitz vel Lobkowicz, potomek, jak sam twier- 
dził, rodu książęcego Piastów, zamieszkałego w czeskich dziel- 
nicach monarchji Habsburgów. Lobkowicze zwali się pierwotnie 
"Ujezd" ; dopiero w XV wieku przybrali od zamku późniejsze 
nazwisko. Dostarczyli oni wielu wybitnych i zasłużonych mężów, 
jak np. Bogusława ur. r. 1462 a zmarłego r. 1510, męża zasłu- 
żonego dla literatury i kultury czeskiej, Wacława Euzebjusza 
(t 1677) wpływowego ministra cesarza Leopolda I, jana jerzego 
(t 1755) generała i gubernatora Siedmiogrodu i t. d. 
. 
August Longin, mianowany gubernatorem Galicji w r. 1826, 
piastował cały szereg tytułów i godności, wśród orderów także 
order "Białego orła", nadany mu przez cara jako władcę Kon- 
gresowego Królestwa Polskiego, a wśród dyplomów także dy- 
plom członka honorowego Towarzystwa Literackiego wszechnicy 
jagiellońskiej w Krakowie. 
Dalszy personel gubernjum lwowskiego składał się z Niem- 
ców i Polaków. Najstarszym z nich w randze był radca dworu 
Alojzy Stutterheim, brat komenderującego we Lwowie generała 
józefa Stutterheima. Do pocztu radców gubernjalnych należeli: 
józef Bernhard, który miał poruczoną cenzurę polskich wydaw- 
nictw, Franciszek Neuhauser, protomedyk i dyrektor wydziału 
medyczno-chirurgicznego, Wilhelm Reitzenheim, pełniący zarazem 
obowiązek dyrektora Lwowskiej Akademji, w której uczono 
umiejętności rysunków, języka francuskiego i włoskiego, sztuki 
choreograficznej, fechtunkowej i konnej jazdy. Z Polaków zali- 
czali się do pocztu radców gubernjalnych: ceniony ogólnie józef 
Bobowski, Antoni Bielawski, Karol Mierzwiński i Tadeusz Ch 0- 


.,
>>>
15 


ch lik Wasilewski, gorący i wpływowy patrjota, ostatni marszałek 
Stanów galicyjskich, ojciec wielce zasłużonej i wysoko cenionej 
Felicji Wasilewskiej, później zamężnej Alojzowej Boberskiej. 
W randze sekretarza gubernjalnego urzędował Kazimierz hr. 
Lanckoroński, a stanowisko prezydjalnego koncepisty zajmował 
Wacław Zaleski, późniejszy gubernator Galicji, autor znany w lite- 
raturze naszej pod pseudonimem Wacława z Oleska. Konce- 
pistami byli też józef Majewski i Antoni Pilat, praktykantami 
konceptowymi Konstanty Biliński, jan Pawlikowski, Antoni 
Gozdowicz, Karol Piwocki, Maksymiljan Przestrzelski, Wit hr. 
Żeleński. Leopold Bogucki i Adam Dunin Brzeziński. W poszcze- 
gólnych cyrkułach Galicji zajmowali Polacy 4 stanowiska staro- 
stów, 20 stanowisk komisarzy, 11 stanowisk konceptowych 
praktykantów i 95 posad innego rodzaju. jak widzimy, garnęli 
się już wówczas Polacy do służby politycznej. 
Komenderującym wojskami we Lwowie i w całej Galicji był 
generał józef bar. Stutterheim. Przeszedł on wojnę turecką 
w r. 1788/9, wszystkie boje, które wiodła Austrja z Napoleo- 
nem, w r. 1799 walczył we Włoszech, w bitwie pod Aspern, 
w r. 1809 odznaczył się walecznością, na pobojowisku nad rzeką 
Mincio otrzymał order Marji Teresy zato, że przez pięć godzin 
trzymał z 4 bataljonami całą armję francuską wicekróla włoskiego. 
Później przeszedł razem z wojskami sprzymierzonemi wszystkie 
kampanje aż do upadku Napoleona. Na stanowisku komende- 
rującego we Lwowie spotkała go śmierć od panującej tutaj epi- 
demji cholery. Zmarł 21 lipca 1831 r. i został pochowany na 
cmentarzu Grodeckim, poczem przeniesiono szczątki na cmentarz 
Łyczakowski. 
Po śmierci Stutterheima zajął stanowisko komenderującego 
generał Ignacy baron Lederer. . 
Na czele Apelacji stał prezydent Karol Enzendorfer. Polaków 
było tamże dwóch radców, dwóch sekretarzy i dwóch protoko- 
lantów, w urzędach pomocniczych zaś sił 19. 
W sądzie kryminalnym, sterowanym przez józefa Pressena, 
byli zajęci, obok kilku Niemców, radcy Stanisław Dolański, Mi- 
chał Lenartowicz, Łukasz Kulicki, jan Bogdanowicz, Andrzej 
Krzyżanowski, Bazyli Kuryłowicz, Franciszek Woytowicz, Ignacy 
Macieliński, Bazyli Sembratowicz, Michał Kossak, tudzież sekre- 
tarz józef Krzyżanowski. Do narodowości polskiej należało po-
>>>
16 


nadto dwóch aktuarjuszów, dwóch auskultantów i piętnastu 
urzędników kancelaryjnych. Po upadku powstania listopadowego, 
w epoce nieudałej partyzantki pułkownika józefa Zaliwskiego 
i późniejszych spisków politycznych, przypadło im w udziale 
zadanie przeprowadzania śledztw i wydawania wyroków przeciw 
rodakom. Obowiązki duszpasterstwa więziennego spełniał dla 
wyznawców rz. kat. konwent 00. Bernardynów, dla wyznawców 
gr. kat. zaś ks. jan Łotocki. 
Na czele Dyrekcji Policji stał osławiony kat więźniów poli- 
tycznych, Leopold Sacher Massoch von Kronenthal, zapisany 
czarnemi głoskami w ówczesnych dziejach martyrologji polskiego 
społeczeństwa. Elewem jego był jedyny, służący wonczas w cha- 
rakterze konceptowego praktykanta Polak, Makary Kamieno- 
brodzki. 
Burmistrzem Lwowa był jan Homme, radca i prezes sądu 
handlowego i wekslowego, zastępcą burmistrza Ernest Salamon 
Friedberg, przy których pracowało w biurach Magistratu 20 
radców, 5 sekretarzy, 2 protokolantów, 2 aktuarjuszów, 13 kon- 
ceptowych praktykantów i auskultantów, obok licznego perso- 
nalu technicznego, lekarskiego, kasowego, kancelaryjnego etc. 
Urzędnicy ci należeli przeważnie do narodowości polskiej. 
Obowiązki kata, połączone z obowiązkami weterynarza, speł- 
niał Filip Gurski. 
Prezesem Wydziału Stanów był gubernator Lobkowicz, za- 
stępcą jego jan Kanty hr. Stadnicki, podkomorzy, tajny radca, 
marszałek królestw Galicji i Lodomerji, deputatami ks. józef 
Broniewski, kanonik i rektor rz. kat. Seminarjum, ks. Franciszek 
Zachariasiewicz, doktor i profesor teologji, Ignacy hr. Krasicki, 
łowczy, Tadeusz hr. Łoś, Leopold hr. Krasiński, wspomniany 
powyżej Tadeusz Chochlik Wasilewski, jan Uruski i Stanisław 
Bohdan. jako sekretarz pracował jan Bojarski, podczas gdy 
obowiązki protokolisty wykonywał zasłużony, znany później do- 
brze ogółowi rodaków napoleończyk, jan Bończa Pawulski, 
który po odbytych kampanjach zasiadł we Lwowie znowu na 
ławach szkolnych jako słuchacz ówczesnej filozofji i wydziału 
prawniczego i wstąpił do praktyki urzędowej. W czasie powsta- 
nia listopadowego został mianowany archiwarjuszem w Wydziale 
Stanów na miejsce zmarłego wskutek epidemji cholery jana 
Rawicz Rzepińskiego. 


.'
>>>
17 


Rz. kat. duszpasterstwo Wschodniej Galicji spoczywało w rę- 
kach arcybiskupa-metropolity dr. Andrzeja hr. Skarbek Ankwi- 
cza. Z grona kanoników' przechowała potomność w pamięci 
najbardziej nazwisko nadmienionego powyżej filantropa jana 
Hofmana i jakóba Bema, stryja słynnego później generała jó- 
zefa Bema. 
Gr. kat. duszpasterstwem sterował arcybiskup-metropolita 
Michał Lewicki, ormo katolickiem arcybiskup Samuel Stefanowicz, 
który dożył niezwykle sędziwego wieku lat 108 (t 1858). 
W gronie profesorów uniwersytetu spotykamy pewien zastęp 
Polaków, do których należeli: Wojciech Żerdziński, rector ma- 
gnificus, Onufry Krynicki, Kajetan Żmigrodzki, jan z Dobry Do- 
brzański, jakób Gierowski, Michał Król, Mikołaj Napadiewicz, 
Franciszek Minasiewicz, Antoni Sławikowski, Karol Kaliga, Grze- 
gorz jachimowicz, August Kunzek, Mikołaj Michalewicz i Fran- 
ciszek Stroński. Były to czasy wszechwładnego systemu germa- 
nizacyjnego, ścisłej r bezdusznej cenzury wobec objawów ruchu 
naukowego i literackiego. Profesor języka i literatury polskiej 
Mikołaj Michalewicz nie zdołał zapewnić swojej katedrze więk- 
szego wpływu na umysły młodzieży, tak samo, jak i profesor 
prawa polskiego jan Dobrzański. Najbardziej popularnym, czczo- 
nym i uwielbianym przez młodzież był profesor filozofji, a później 
dyrektor Bibljoteki Uniwersyteckiej, Franciszek Stroński. Dla ucz- 
niów prawdziwy ojciec, zażywał wysokiej czci tak wśród kole- 
gów Polaków jak i Niemców. 
Niezwykła a nader sympatyczna dla Polaków osobistość to 
ówczesny profesor historji powszechnej dr. józef Mauss, szla- 
chetna postać, o której każdy współczesny literat Lwowa, dzien- 
nikarz lub autor pamiętników uważał za wskazane umieścić. 
choćby skromną wzmiankę pochlebną. Mauss, urodzony w Wiel- 
kiem Księstwie Badeńskiem, pełnił pierwotnie obowiązki przy 
dworze cesarskim jako nauczyciel ówczesnego następcy tronu 
arcyksięcia Ferdynanda, poczem objął katedrę na uniwersytecie 
we Lwowie. Tutaj znalazł się w wyjątkowem położeniu wobec 
gubernjum Galicji, które musiało patrzeć przez palce na jego 
liberalizm w wykładach i w postępowaniu z młodzieżą. Na pod- 
stawie suchych podręczników snuł on słuchaczom, zostającym 
pod wpływem epoki romantycznej, wielkie idee, obrazy i grozę 
tragicznych wypadków dziejowych. O zdrowej, rumianej cerze, 


Lwów w czasie powstaoia listopadowego. 


2
>>>
18 


wesoły i uśmiechnięty, pełen dowcipów przemawiał do uczuć 
młodzieży, wzywał ją do samodzielnego myślenia. Obeznany 
z dziejami Polski, uwzględniał je w swym wykładzie, to też był 
nieraz wzywany do gubernjum w celu wysłuchania reprymendy. 
Niepomierne wrażenie wśród słuchaczów wywarł Mauss swe m 
otwartem zamanifestowaniem z katedry zapatrywania na obo- 
wiązki młodzi polskiej wobec powstania listopadowego. Gdy, 
odczytując katalog, wymienił nazwisko nieobecnego słuchacza 
i usłyszał uwagę jego kolegi, iż nieobecny "poszedł do Polski", 
powstrzymał się, zmierzył go wzrokiem i rzekł: "Poszedł spełnić 
swoją powinność i pan ją zapewne zrobisz". Nazajutrz był już 
ten słuchacz w drodze do Polski, a Mauss, notując to w kata- 
logu, rzekł głośno: "Spełnił swoją powinność". 
Ożeniony z Polką, która zmarła w r. 1831, powydawał córki 
za Polaków; z nich janina poślubiła Brunickiego. 
Wybrany dwukrotnie rektorem uniwersytetu, po raz wtóry 
już jako emeryt, zmarł w r. 1856. Zwłoki, pochowane pierwotnie 
na cmentarzu Grodeckim, zostały przeniesione później na cmen- 
tarz Łyczakowski.
>>>
IV. 
LWÓW PO WYBUCHU POWSTANIA. 


"Śmierć tyranom!" - oto okrzyk, jaki rozległ się z ust pod- 
chorążych i akademików, śpieszących pamiętnego poniedziałku 
29 listopada r. 1830, w mury Belwederu, a echo okrzyku tego 
odbiło się rychło także o mury Lwowa i rozpłynęło błyskawicz- 
nie po obszarach austrjackiego zaboru, Lwów i kraj cały porwał 
się do czynu. Zapał przygłuszył zimną rozwagę pesymistów; 
hasło łączenia się z braćmi uderzyło piorunem w kraj cały; po- 
wstał niezwykły ruch; śpieszyli wszyscy młodzi i starzy brać 
udział w rozpacznej walce. Gościńce wiodące ku słupom gra- 
nicznym zaroiły się od ochotników, zwłaszcza zaś gościniec wio- 
dący ze Lwowa przez Żółkiew ku twierdzy Zamościa. Ojciec 
wyprawiał syna, ułatwiał mu przejście na teren bojów, a często 
i sam z nim przechodził. Bracia ciągnęli losy, kto ma wyjść, 
a kto pozostać u domowych ognisk. Szkoły wyższe opustoszały, 
wyludniły się także niektóre warsztaty. Młodzi aspiranci, a nie- 
kiedy i starsi urzędnicy- Polacy rzucali zajęcia biurowe i śpie- 
szyli spełnić obowiązek prawego syna Ojczyzny. Słudzy dworscy 
szli ze wsi ochotnie z swoimi panami, a synowie rodzin nie- 
mieckich łączyli się niekiedy z swoimi rówieśnikami. Kobiety 
przewyższały w swym zapale mężczyzn, tak, że zdawało się 
nieraz, jakby wobec miłości ojczyzny wyrzekły się uczuć, ży- 
wionych dla narzeczonych, dla mężów, ojców i synów rodzin. 
Opisany ruch udzielał się głównie inteligencji, szlachcie i tym, 
którzy byli z nią w bliższej styczności, bez różnicy społecznego 
stanowiska, reszta mieszkańców zaś patrzała obojętnie na wzma- 
gający się zapał. Młodzież inteligentna, która ze względu na wiek 
swój pozostała w domu, nie próżnowała, ale wedle własnego 
pomysłu rozniecała ducha narodowego - wygłaszała wiersze, 
nuciła piosnki obrazujące naszą przeszłość i oczekiwaną przy- 
2*
>>>
20 


szłość, i zachęcała tern do jedności z walczącymi braćmi. Urzęd- 
nikom Niemcom i Czechom, nieprzychylnym polskiej ludności, 
malowano szubienice, przypominano zajęcie Lwowa w r. 1809 
przez wojska księcia józefa Poniatowskiego; prorokowano 
ucieczkę, słowem wysilano się na karykatury, paszkwile i szy- 
derstwa. 
Kobiety wyśmiewały tę młodzież, która nie spełniła obo- 
wiązku, lecz siedziała w domu; posyłały jej kądziele lub zajęcze 
skórki. Zresztą szyły one skwapliwie bieliznę, skubały szarpie 
dla rannych i zbierały składki. Wstrzymywały się też one od 
tanecznych zabaw i rozrywek, a gdy w karnawale r. 1831 urzą- 
dził książę Lobkowicz urzędowy bal i zaprosił reprezentantów 
polskiego społeczeństwa, ukazał się nagle w czasie zabawy na 
drzwiach napis: 


"Czyliż po skrzypce tyrana 
Możesz skakać polska młodzi? 
Gdy ojczyzna w kir ubrana, 
Wierzaj: skakać się nie godzi!" 
Naturalnie, że bal skończył się bez tańców. 
Nawet żołnierze pułków galicyjskich i węgierskich nucili re- 
wolucyjne piosenki, nadpływające z polskich obozów i wypyty- 
wali się o stan bitew. Na pierwszą wieść o zaburzeniach w War- 
szawie sprowadzili we Lwowie grenadjerzy do koszar muzykę 
i odśpiewali "jeszcze Polska nie zginęła", potem wołali "Niech 
żyje Polska!" "Śmierć Moskalom!" Huzarzy bądź pojedyńczo 
bądź posterunkami przekradali się niekiedy przez granicę, konno 
i zbrojno i zaciągali w polskie szeregi. 
Zawiązał się we Lwowie wlot Komitet pomocy dla rodaków 
w Królestwie, na którego czele stanął Izydor P i e t r u s k i, głów- 
nymi działaczami zaś byli: Roman B i e I s k i i józef B r o n i e w s k i. 
Komitet ten zbierał pozornie przy pomocy pań tylko bieliznę, 
sukna, buty, szarpie i inne przybory szpitalne, pokryjomu zaś 
fundusze wysyłane do Królestwa, konie, broń, amunicję i inne 
wojenne potrzeby. Najwięcej karabinów dostarczył galanteryjny 
sklep Glixellego we Lwowie. Wynosili je żołnierze z cesarskich 
magazynów bez kurków i stemplów i sprzedawali jako broń 
popsutą. Wysłane kosztem komitetu transporty przerabiano 
w Suchedniowie i Wąchocku. W zwykłym handlu podniosły się 


..
>>>
znacznie ceny broni, a kupcy i rusznikarze otrzymali ostry rozkaz 
pytania i notowania nazwisk kupujących i podawania ich do 
wiadomości władzom policyjnym. Lecz cóż się działo? Oto 
każdy nabywca broni 
podawał zmyślone na- 
zwisko i adres i kpił 
sobie z zarządzeń po- 
licyjnych. Zresztą zno- 
siło i ofiarowywało na 
cele wojenne wielu po- 
siadaczy nabytą daw- 
no broń swoją. Ko- 
mitet lwowski zama- 
wiał w kuźniach pod- 
karpackich, a zwła- 
szcza w Podhorod- 
cach rz.-kat. parafji 
Skole i w Wełdziżu 
kule, groty do lanc pod 
nazwą ogrodowych 
sztachetów dla dwo- 
rów obywatelskich. 
W Królestwie ostrzo- 
no te sztachety i osa- 
dzano na drzewcach. 
Do zadań Komitetu lwowskiego 
ależało zaopatrywanie w za- 
soby pieniężne dążących do boju ochotników i porozumiewanie 
się pisemne z Warszawą i wogóle z Królestwem. Aby uniknąć 
zdrady tajemnicy listowej ze strony niemieckich urzędników 
Austrji i Prus, zorganizowano obywatelską tajną pocztę mię- 
dzy Lwowem i Poznaniem z jednej, Warszawą z drugiej strony. 
Zresztą miał Komitet lwowski wszędzie swoich agentów, znał 
ducha i postępowanie każdego prawie obywatela w Galicji, pro- 
wadził atoli akcję nader ostrożnie, za pośrednictwem osób trze- 
cich. Gdy później zaczęły się formować nad Wisłą legje nad- 
wiślańskie, a raczej galicyjskie, oddał Komitet dla tego celu 
znaczny zasób swojej gotówki. 
Chcąc okazać lojalność wobec carskiego imperjum, zakazały 
władze austrjackie nawet wywożenia zagranicę rekwizytów go- 


21 


"to 


. 


* 


\ 


- 
- 
 


"': 


.... 



... 


, 



 


-. 


." 


" ... 


". 


'.
'-" 


Izydor Pietruski.
>>>
22 


spodarczych, jak np. kos i wideł. Zakaz ten był jednak czczą 
formalnością, nikogo bowiem nie ukarano zato ani grzywną, 
. . . . 
am wIęzIemem. 
Rz. kat. duchowni pouczali z ambon lud o powodach po- 
wstania w Królestwie, co ułatwiało znów przemycanie ochot- 
ników przez słupy graniczne, nietylko oficjaliści bowiem, ale 
. 
i służba dworska działała w porozumieniu ze strażami granicz- 
nemie Posterunki obywatelskie wyczekiwały i przyjmowały ser- 
decznie, po drugiej stronie kordonu, jawiących się przybyszów, 
a panie przypinały im kokardy przy przywitaniu i udzielały po- 
trzebującym pieniężnych zasiłków. To też tylko z winy niedość 
przezornych lub wręcz nieudolnych przewodników popadały nie- 
kiedy jednostki w ręce straży pogranicznych. Zresztą wypuszczała 
policja przyłapanych ochotników bez wielkiej trudności na wol- 
ność, a wypuszczała częściowo nietylko wobec pobłażliwego 
postępowania gubernatora Lobkowicza i sympatji okazywanej 
z jego strony w każdym kierunku ruchowi powstańczemu w Kró- 
lestwie, ale ponadto wobec awantur ulicznych, wywoływanych 
zaprowadzeniem właśnie w tym czasie akcyzy od przywozu wik- 
tuałów do Lwowa i nie taktownego postępowania eksponowa- 
nego tutaj moskiewskiego rezydenta pułkownika Breindla. 
Było naturalnie rzeczą ogólnie znaną także i urzędnikom, nie- 
przychylnym sprawie polskiej, iż Lobkowicz udzielał chętnie przy- 
jęć dla gości Polaków, na których wznoszono patrjotyczne toasty, 
i śpiewano narodowe piosenki, iż posługiwał się polskiemi bile- 
tami wizytowemi z litografowanym napisem "Książę Guberna- 
tor", co więcej, iż pewnego dnia wdział na siebie kontusz, przy- 
piął do boku karabelę i kazał w tym stroju sporządz
ć swój li- 
tografowany portret z polskim podpisem: "August Długosz 
książę Lobkowicz". Łatwo pojąć, co się działo wtedy w duszy 
niemieckiej biurokracji Lwowa i kraju, lecz nie było rady, gdyi 
Lobkowicz cieszył się wielkiem zaufaniem panującego monarchy. 
Zaprowadzenie opłat akcyzowych od wiktuałów na rzecz 
skarbu państwowego wywoływało nawet krwawe bójki u rogatek 
Lwowa, rozlepianie paszkwili po ulicach miasta, słowne znie- 
ważanie urzędników i strażników, w pierwszym rzędzie zaś zbyt 
gorliwego dyrektora opłat Franciszka Helroa, na którego świstano 
po ulicach, rzucano błoto, a w domu ciskano przez okna kamie- 
niami. Pełen obaw ukrywał się w swem pomieszkaniu a często- 


..
>>>
23 


kroć wyjeżdżał ze Lwowa. Ostatecznie były władze zmuszone 
uzbroić z jednej strony strażników po rogatkach, z drugiej strony 
zaś zniżyć opłaty, uwolnić od nich wiele przedmiotów i złago- 
dzić dotkliwość egzekucji, aby nie dolewać, wobec wypadków 
w Królestwie, oliwy do ognia. 
Walka o opłaty akcyzowe odbiła się przykrem zdarzeniem 
w murach kościoła św. Marcina we Lwowie, którego ówczesny 
proboszcz, ks. K wiatkiewicz wystąpił na ambonie nader namiętnie 
przeciw tym opłatom i w czarnej barwie szkalował władze pań- 
stwowe. ,Uwiadomiona policja w jednej chwili zlikwidowała in- 
cydent. Sciągnęła proboszcza z kazalnicy, uznała go za obłąka- 
nego, ogoliła mu głowę i odstawiła go do szpitala 00. Pijarów, 
na oddział warjatów. 
Niebaczny na podniecenie umysłów burmistrz Homme za- 
prowadził obostrzenia dla cechów szewców i rzeźników i oto 
nowy powód do rozruchów ulicznych i zbiegowisk, przy których 
grożono burmistrzowi i referentowi kijami, a nawet śmiercią. 
Wobec tego musiał Homme cofnąć swoje zarządzenia. 
Nader przykrem było postępowanie wspomnianego powyżej 
rezydenta Breindla, którego wysłał do Lwowa rząd rosyjski, aby 
zwracał baczną uwagę na stosunki wśród tutejszych mieszkańców 
i donosił o poczynionych spostrzeżeniach swoim przełożonym 
władzom, aby jednał Rusinów dla rządu carskiego i dla prawo- 
sławnej cerkwi, a także kontrolował władze austrjackie co do 
ich postępowania i działalności. \V/szedłszy w styczność z lud- 
nością ruską, a zwłaszcza z ruskimi księżami, począł ich Breindl 
pouczać o tożsamości ludu ruskiego z Moskalami, kwalifikować 
Polaków jako obcych przybyszów najeźdźców, odwiecznych 
wrogów Rusi, począł przedstawiać powstanie listopadowe jako 
sprawę religijną, mającą za cel zagładę ruskiej wiary, słowem 
rzucać pierwsze zarzewie późniejszej tak gwałtownej narodowej 
rozterki. To też gr.-kat. księża, którzy szli dotąd ręka w rękę 
z polskim klerem, podzielili się na trzy obozy. jedni przytaki- 
wali wywodom carskiego czynownika, drudzy stali obojętnie na 
uboczu, synowie księży i włościan zaś, którzy bądźto w szko- 
łach, bądź przy innej sposobności stykali się z polską inteligencją, 
dążyli z innymi do powstania. . 
Rząd austrjacki nie był bynajmniej zadowolony z postępo- 
wania Breindla, to też patrzył przez palce, jak ludność Lwowa
>>>
24 


urządzała mu rozne przykrości i niemiłe niespodzianki. Znała go 
dobrze ulica, gdyż chodził wytrwale w moskiewskim mundurze, 
więc obrzucała go kamieniami, tłukła mu szyby w oknach, wy- 
wołała raz w kawiarni umyślnie sprzeczkę i oblała mu twarz 
gorącym ponczem, a ile razy dostawał na ustroniu kije, milczał 
o tern nawet przed władzą policyjną; wiedział bowiem z do- 
świadczenia, iż choćby szukał satysfakcji u samego gubernatora, 
otrzyma z policji stereotypową odpowiedź, że skoro nie podał 
sprawców nie zostali winowajcy odszukanymi. Urzędnicy policyjni 
byli tern mniej przychylnie dla niego usposobieni, iż dysponując 
większemi funduszami mógł się otoczyć większą liczbą sprawnych 
szpiegów z pocztu miejscowej ludności i posiadać dokładniejsze 
wiadomości o niejednej kwestji, aniżeli lokalne władze austrjackie. 
Do gorliwych szpiegów płatnych przez Breindla należał Lewan- 
dowski, syn radcy magistratu Andrzeja Lewandowskiego, który 
doniósł rezydentowi, iż w domu Wirskiego zbiera się liczna 
młodzież w celu wymarszu do Królestwa. W obec nalegania 
Breindla były władze zmuszone aresztować ochotników razem 
z gospodarzem i przeprowadzić śledztwo, które trwało dziewięć 
tygodni. Inne, donośniejszej natury żądanie Breindla, o urzą- 
dzenie pościgu i poszukiwań za wysłannikami Klubu demokra - 
tycznego w Warszawie, jakimi byli tamtejsi akademicy i pod- 
chorążowie, nie doprowadziło do żadnego rezultatu pomimo 
listów gończych i opisu osób. Szlachta po wsiach umiała spraw- 
. nie ukrywać ściganą młodzież. 
Więcej śmiechu wśród mieszkańców Lwowa, aniżeli kłopotu 
w biurach policyjnych, wywołał nieudały eksperyment Breindla, 
przedstawienia obrazowo słabości i nicości wysiłków wojska 
polskiego. 
Oto namówił on kozaka, sługę hr. Uruskiej, aby drugiego 
dnia Wielkiej Nocy zebrał kilkudziesięciu uliczników, uzbroił 
w kije, wyprowadził na górę Wysokiego Zamku, podzielił na 
Polaków i Rosjan, stanął sam pod nazwą Dybicza na czele 
większej, naturalnie, grupy rosyjskiej i przedstawił obraz walki 
w niekorzystnem dla Polaków świetle. 
Kozak zachęcony nagrodą Breindla spełnił dokładnie otrzy- 
many rozkaz, lecz jakimże był skutek niezwykłego widowiska? 
Przedstawiciele oddziału polskiego naciskani i rażeni przez prze-
>>>
25 


możną siłę, zawołali do swoich przeciwników, towarzyszów zabaw 
ulicznych: 
- Porzućcie, do stu djabłów, waszego Dybicza., połączcie 
się z nami, przecież my wszyscy jesteśmy Polakami! 
Apel poskutkował w jednej chwiii. Opuszczony'Samozwaniec 
Dybicz umknął czem rychlej do miasta. Chłopcy za nim; oto- 
czyli kamienicę Uruskiej i krzyczeli zgodnym chórem: 
- Wydajcie nam Dybicza, bo powytłukamy szyby! 
Kres tej komedji położyła policja, rozpędziła uliczników, a nie- 
doszłego bohatera Dybicza wsadziła do aresztów.
>>>
v. 
WŁADZE AUSTRJACKIE WOBEC WYPADKÓW 
W KRÓLESTWIE. 


Po wybuchu powstania listopadowego wysłał bezwłocznie 
długoletni kanclerz cesarstwa austrjackiego i główny kierownik 
jego spraw wewnętrznych i zewnętrznych, Klemens Wacław 
ks. Metternich obszerną instrukcję do gubernatora księcia Lob- 
kowicza. 
"Rząd austrjacki" - mówił w swem pismie - "stoi na sta- 
nowisku wiernego i konsekwentnego szermierza prawowitości 
i słuszności i pod żadnym warunkiem nie może z tego stano- 
wiska ustąpić. Zadaniem więc gubernatora jest wyłuszczyć tę 
zasadę patrjotycznym stronnictwom polskim w Galicji, rozkrze- 
wiać ją, niemniej troszczyć się o to, aby międzynarodowy obo- 
wiązek sąsiedzki wobec rządu rosyjskiego był należycie speł- 
niony. W tym celu należy uniemożliwić przechodzenie spragnionej 
walki młodzieży przez granice do Królestwa, uniemożliwić wy- 
syłkę pieniędzy i przemycanie koni, broni i strzeliwa. Ogół 
władz państwowych w Galicji powinien postępowaniem swo- 
jem wpajać w ludność przeświadczenie, że rewolucja w Polsce 
nie może liczyć na żadne poparcie ze strony Austrji". 
jak widzimy przeniosło zarządzenie kanclerza, przerażonej 
wybuchem powstania monarchji Habsburgów - zarządzenie wy- 
dane pod wpływem nieświadomości środków i sposobów ochro- 
nienia własnego zaboru dawnych ziem polskich przed wpływem 
ruchu rewolucyjnego - akcję obronną do Lwowa i złożyło ją 
w ręce władz cywilnych i wojskowych z gubernatorem Augu- 
stem ks. Lobkowiczem i komenderującym generałem józefem 
bar. Stutterheimem na czele. 
Krok ten był również wynikiem trudności, jakie piętrzyły się 
przed władzami wiedeńskiemi wobec groźnej rewolucji włoskiej.
>>>
27 


Zamierzano nawet wysłać na południe część pułków z Gali- 
cji, od czego powstrzymała jednak władze wiedeńskie chęć utrzy- 
mania przyjaznych stosunków z Rosją. 
Ostatecznie oddano do dyspozycji generalnej komendy we 
Lwowie 12.000 żołnierzy z 6 baterjami dział celem strzeżenia 
granicy i ochrony terytorjum Galicji przed napadami oddziałów 
kozackich. Dowództwo poruczono stacjonowanemu w jarosławiu 
jako centralnym punkcie akcji, generałowi Antoniemu bar. Ber- 
tolettiemu, późniejszemu właścicielowi 15-go tarnopolskiego pułku 
piechoty i dodano mu do pomocy generała Albertiego i Czo- 
ncza. 
Kontyngent wojska tego zwiększono niebawem chwilowo, 
gdy rozeszła się pogłoska, że generał juljan Sierawski, dowo- 
dzący oddzielnym korpusem, zamierza w 6.000 bagnetów i sza- 
bel wkroczyć do Galicji, a tutaj zbroi się młodzież, porozumiewa 
i układa plany wybuchu rewolucji we Lwowie. 
Strach przed polskim korpusem był tak potężny, iż wyż- 
szym urzędnikom rządowym, lub znienawidzonym przez ludność 
po przydzielano specjalne straże bezpieczeństwa, po mieście roz- 
kwaterowano grenadjerów - po kilku w jednej kamienicy - 
a na główne place i ulice wytoczono działa, z gotowemi lon- 
tami artylerzystów. 
Wielu trwożliwych mieszkańców wyjechało ze Lwowa. Policja 
zdwoiła swoją czujność, śledziła tern baczniej kroki młodzi pol- 
skiej, zabroniła wieczornych spacerów po mieście, zamknęła wi- 
dowiska teatralne i przystąpiła do aresztowania podejrzanych 
osób. 
Uspokoiła umysły austrjackich sfer rządowych wieść, iż dyk- 
tator Chłopicki zakazał pod surową karą przekraczać z bronią 
granice Królestwa Polskiego. 
Po otrzymaniu instrukcji kanclerza Metternicha porozsyłał 
tymczasem gubernator Lobkowicz cyrkularnych komisarzy w to- 
warzystwie drobnych oddziałów wojskowych na granice Kró- 
lestwa Kongresowego, urzędnicy ci jednak, w przeważnej części 
albo Polacy, albo przychylni Polakom patrzyli przez palce na 
wysiłki Galicji w kierunku wspomagania i popierania rewolucji. 
Rychło powstało mniemanie, że rząd austrjacki forytuje pośred- 
nio powstanie w Królestwie i że akcja ta płynie z samego Wied- 
nia, a nie od władz prowincjonalnych. Zdanie to popierano
>>>
28 


spostrzeżeniem, że nawet w samym Lwowie, pod okiem władz 
prowincjonalnych, prowadziła polska ludność otwarcie wszel- 
kiego rodzaju działalność na korzyść ruchu rewolucyjnego. 
Nader łagodne, a wywołujące nieraz starcia z generałem 
Stutterheimem, spełnianie ze strony gubernatora Lobkowicza 
instrukcyj kanclerza Metternicha, tłumaczył gubernator wobec 
Wiednia tern, iż pragnie pozbyć się niespokojnych, niepew- 
nych żywiołów, ponadto zaś utrzymać w kraju, pomimo wy- 
sokiego narodowego wzburzenia, życzliwy dla Austrji nastrój. 
W tym ostatnim kierunku osiągnął rzeczywiście nader pomyślne 
wyniki. Szlachta,. w owych czasach właściwy reprezentant pol- 
skiej narodowości, wychwalała wszędzie umiarkowanie i względ- 
ność austrjackiego rządu i zasypywała jego organa zapewnie- 
niami zaufania i wdzięczności, a w dniu 24 grudnia 1830 r. udała 
się liczna deputacja obywateli miasta Lwowa do burmistrza Hom- 
mego, i w celu objawienia "swego sposobu myślenia, niezłomnej 
wierności i przychylności ku oświ
conej osobie Najjaśniejszego 
Cesarza Mci, w celu oświadczenia, że gotowi są nietylko swoim 
majątkiem, ale nawet, gdyby potrzeba była, życiem swojem, 
wspierać środki rządu. Monarcha raczył obywatelom Lwowa 
swoje najwyższe upodobanie oświadczyć!" 
Akta tak generalnej komendy jak i garnizonu lwowskiego 
pouczają nas dokładnie o zarządzeniach poczynionych z jednej 
strony przez Stutterheima, z drugiej przez Lobkowicza, z któ- 
rych pierwszy ustawił posterunki graniczne, drugi kordon cywil- 
nych strażaków, mający za zadanie, popierać w służbie oddziały 
wojskowe, popierać personal cłowych urzędów, chwytać ochot- 
ników, przemykających się na teren bojów i zbiegów, szukają- 
cych schronienia na terytorjum państwa austrjackiego. Dezerte- 
rów, tak Polaków wzbraniających się walczyć przeciw powsta- 
niu, jak i Rosjan, kazano rozbrajać i przez graniczny punkt 
w Brodach wydawać w ręce Moskali, broń ich zaś wysyłać 
tamże odrębnie. 
Takim był rygor na papierze, w rzeczywistości jednak był 
łagodniejszym. 
Zaufani oficerowie austrjaccy składali z poczynionych spo- 
strzeżeń 
ez przerwy raporta generałowi Stutterheimowi we 
Lwowie. Sledzili oni pilnie rozwój uzbrojenia armji polskiej, po- 
bór żołnierzy, taktyczne i strategiczne ugrupowanie wojsk, du-
>>>
29 


cha panującego wśród polskich szeregów i t. p. Nader dokładne 
i szczegółowe relacje wychodziły z pod pióra pułkownika bar. 
Bechtolda, stacjonowanego w Żółkwi, dalej generała Fichtla z Pod- 
górza i kapitana Bartelsa z Bro- 
dów. Major bar. Rochepine ob- 
jeżdżał ponadto posterunki i zbie- 
rał interesujące rząd austrjacki 
szczegóły. Kapitan Pfanzelter miał 
otwarte konto w słynnej wówczas 
firmie domu handlowego Haus- 
ner i Violand w Brodach, która 
w pierwszych latach minionego 
stulecia wybudowała we Lwowie, 
dla swoich celów dom istniejący 
do dziś dnia na rogu ulicy Legjo- 
nów i Kopernika. 
Równocześnie i równolegle 
z wojskowymi, zasięgali języka na 
rzecz władz austrjackich i prze- 
syłali relacje, eksponowani ze 
Lwowa, lub stale stacjonowani 
wpobliżu słupów granicznych 
i po koszarach celnych urzędnicy polityczni i skarbowi. Na re- 
lacjach tych znajdujemy podpisy osławionego później w r. 1846 
inicjatora rzezi i rewolucji chłopskiej józefa Breinla von Wal- 
lerstern, dalej Henryka Saara (Majdan), Karola Baczyńskiego 
(Chwałowice), Bretschneidra (Podgórze), józefa Bokenheimera 
von Bokenheim, jana Rechbergera von Rechkron i t. d. Relacje 
tego ostatniego urzędnika skarbowego nie były owiane duchem 
austrofilizmu, skoro zrodzony on był z Polki Żmijewskiej, oże- 
niony z Dobrzejewską, a jego rodzony brat Ludwik służył 
po zajęciu Galicji przez wojska księcia józefa Poniatowskiego 
i w r. 1809 w szeregach wojsk polskich. 
Ścisłemi były związki i relacje pomiędzy. władzami austrjac- 
kiemi a konsulem rosyjskim w Brodach S. Swiackim. 
Niebawem wysłał Lobkowicz dalszych komisarzy w specjal- 
nych misjach a to: Ignacego Hitzgerna w cyrkuł żółkiewski, 
Walentyna Madurowicza, Franciszka Bogdaniego i Edwarda bar. 
Taubera w cyrkuł tarnopolski i E. Schmidta do Czortkowa. 


'" 

 
\ 


.t' A 
.. . 
;r
 

 


Józef baron Stutterheim, generał.
>>>
30 


Nie brakło też gubernatorowi lwowskiemu także sprawo- 
zdań wprost z Warszawy od generalnego konsula austrjackiego, 
tudzież z Krakowa, z biura austrjackiego rezydenta. 
Zajmujące są szczegóły, jakie widzimy w zachowanych zbio- 
rach archiwalnych, tajnych pismach wymienionych powyżej orga- 
nów rządowych. Przeważna część pism tych, nadsyłanych do 
L wowa zaraz po wybuchu po.wstania, była poświęcona osobie 
generała józefa Chłopickiego i obliczeniu ilości i wartości woj- 
ska polskiego. 
" Wojsko polskie" - czytamy tamże - "jest pełne entu- 
zjazmu, lecz szlachta na granicy obawia się wkroczenia Rosjan 
na jej terytorjum i rozpoczęcia działań wojennych. 
Polacy rozporządzają 40.000 piechoty i 6.000 konnicy, ale 
do 20.000 ochotników i wysłużonych żołnierzy wcielono na nowo 
w szeregi walczące. Ponadto posiadają Polacy na składzie 
40.000 karabinów do uzbrojenia gwardji i "landszturmu", dość 
prochu, lecz mało ołowiu. Brak im kawalerji i białej broni. 
Austrja powinna bezwłocznie zakazać wywożenia broni do 
Polski, postawić ją w ten sposób w przykre położenie. 
Przeciw Chłopickiemu podnoszą w Warszawie zarzuty z po- 
wodu przewlekania akcji wojennej i nie atakowania poszczegól- 
nych oddziałów rosyjskich. 
Wyborną jest kawalerja rosyjska generała Kreutza. Przed 
Dybiczem i Rozenem nie mają Polacy respektu, a Sakena, oże- 
nionego z Polką, uważają za swojego. 
Książę Konstanty zawiódł brakiem stanowczości i za wcze- 
śnie uważał sprawę za straconą i kazał się wojsku wycofać". 
"Przeciw Chłopickiemu" - czytamy znów w jednej z póź- 
niejszych relacyj - "ludność się burzy. Zawiązało się sprzysię- 
żenie na jego życie. Odkryto je i uwięziono członków rządu: 
Grzymałę i Machnickiego. 
Patrjotyzm Polaków jest tak gorącym, iż niema dla nich 
ofiar, jakichby nie ponieśli chętnie dla dobra Ojczyzny. 
Zdawna były w Krakowie podniecone umysły na prezydenta 
hr. Wodzickiego. Obecnie, gdy po rewolucji znaleziono .papiery 
w kancelarji Rożnieckiego, skompromitował się jeszcze bardziej. 
Przygotowania do walki i starcia postępują .z wielką ener- 
gją. Pobór rekruta natrafia atoli na trudności z powodu niechęci 
ludności" .
>>>
31 


Z nietajonem zadowoleniem stylizowano widocznie doniesie- 
me, IZ: 
"Prusy wysłały adwokata v. Glotza z misją do prowizorycz- 
nego rządu polskiego". 
Gdy przybył do Warszawy, zwrócił na siebie odrazu uwagę 
policji. Podejrzewano go o szpiegostwo na rzecz swego 
państwa; a tak się monarchja Hohenzollernów skompromi- 
towała. 
Smuciła się Austrja słabością wojsk rosyjskich, rozterkami 
w ich łonie i dziesiątkującą je epidemją cholery. 
"Nadchodzące" - donoszono wówczas do gubernjum lwow- 
skiego - "wojska z głębi Rosji, wyglądają źle i tracą po drodze 
wielu ludzi". 
"W całej Rumunji" - pisał austrjacki generał Kinsky z Czer- 
niowiec - "utworzono organizację tajnej policji pod sterem 
pułkownika Skopowskiego (Polaka). To wywołało w rosyjskiem 
wojsku tam konsystującem zaburzenia, szczególnie w dywizji 
ułanów złożonej z Polaków. Każdego przybysza do obozu po- 
dejrzewają, że jest szpiegiem. Wielu oficerów Polaków wzięło 
dymisję i powróciło do Polski. 
"Trudno znaleźć szpiegów, którzyby chcieli wyjechać do 
Brześcia Litewskiego - żali się jeden z komisarzy i dodaje - 
"że nader utrudnioną jest komunikacja między Radziechowem 
a Lwowem. Poczta nie istnieje, a wojskowe oddziały jeszcze w tych 
stronach nie porozstawiane". 
"Podejrzanych Polaków wysyłają w głąb Rosji". "Tak wy- 
słano do Saratowa księcia Lubomirskiego z Dubna i Chod- 
kiewicza". 
"Leżący obok Bełzca bataljon polskiego "landszturmu" pod 
komendą Edwarda hr. F r e d r y 1060 ludzi, przeważnie uzbro- 
nych w piki, ćwiczy się pilnie mimo zimna. jest tam także i ka- 
walerja" . 
W sprawie przemykania się ochotników z Galicji na teren 
bojów prowadziły komory graniczne dokładne spisy podróżnych 
i przedkładały je generalnej komendzie we Lwowie. 
"W nocy z 7 na 8 stycznia r. 1830" - raportuje jeden z ofi- 
cerów - "przeszło obok Waręża przez granicę 12 młodych ludzi 
pod komendą hr. S t a d n i c k i e g o, który zabrał z sobą dwa 
konie i znaczną gotówkę. Towarzyszami jego byli między in-
>>>
32 


nymi hr. Bobrowski i Mi traszewski, a także urzędnik "Tax- 
matu" ze Lwowa z rozciętą dolną wargą. 
Również i Adam ks. L u b o m i r s k i przekroczył granicę w dwa 
konie, lecz on jest poddanym Królestwa Polskiego. Rozeszła się 
pogłoska, że zabrał z sobą 27 koni i wielu ochotników, to jed- 
nak nie jest prawdą. Kazano stawić się wszystkim urlopnikom, 
jego poddanym i stwierdzono, iż są w domu, a nie poszli 
z księciem. 
Właściciel Perespy Z a b i e l s k i nie mógł jeszcze przebrać 
się przez granicę, lecz między Żurawcami a Nowosiółkami Kar- 
dynalskiemi przeszło granicę na trzech saniach innych 15 ludzi, 
a także hr. R o m a n o w s k i pomimo ścisłego nadzoru ze strony 
kapitana Gerzabka i porucznika janotty. Dla wzmocnienia po- 
sterunku w Uhrynowie wysłano dalszych 7 żołnierzy pod ko- 
mendą porucznika Rosnera " . 
Tak opiewały relacje straży granicznej, wysyłane następnie ze 
Lwowa kurjerami do Wiednia. Łatwo zrozumieć, jakie wrażenie 
musiała wywołać w Wiedniu relacja gubernatora ks. Lobkowi- 
cza, iż 141 uczniów szkół lwowskich, akademików i gimnazja- 
listów opuściło ławy szkolne, a profesor uniwersytetu dr. józef 
Mauss, członek Towarzystwa Naukowego w Krakowie, nie wahał 
się pochwalić ten postępek, i czytając katalog przy każdym 
nieobecnym słuchaczu powtarzać zdanie: "Spełnił swoją powin- 
ność wobec Ojczyzny". 
W odnośnych raportach urzędowych brak opisów a choćby 
tylko i wzmianki o wielu innych donioślejszej natury zdarzeniach, 
znanych dobrze i kolportowanych ustnie po całym kraju. 
Oto były oficer austrjackich huzarów Hipolit C h o ł o n i e w s k i 
sprzedał swoje mienie, umundurował, uzbroił i zaopatrzył w ko- 
nie kilkudziesięciu młodych ludzi i przeszedł śmiało i otwarcie 
obwodem żółkiewskim przez granicę ku Zamościowi. 
Inny ofiarny patrjota, którego nazwisko zaginęło niestety 
w pamięci, podoficer wojsk Napoleona Wielkiego, zgromadził 
30 ochotników, uzbroił w strzelby z bagnetami, wyćwiczył w uży- 
waniu broni i poprowadził przez Żółkiewskie wśród dnia ku 
granicy. Po drodze wpobliżu granicy zaatakowali go huzarzy. 
Kazał uformować czworobok i dać ogniJl. jeden huzar ranny, 
spadł z konia, reszta cofnęła się, aby w zwiększonej liczbie po- 
sterunku granicznego zaatakować ponownie ochotników. I oto
>>>
33 


przyszło znowu do palby ze strony czworoboku, wskutek której 
poległ na miejscu jeden huzar, dwóch zaś wraz z komendantem, 
odniosło rany. Oddział podążył spokojnie w dalszą drogę. Zabi- 
tego i rannych huzarów przywieziono do wojskowego szpitala 
we Lwowie. Wyleczony z rany komendant otrzymał surową na- 
ganę za porywcze działanie wbrew instrukcji i wywołanie krwa- 
wego starcia. 


Lwów w czasie powstania listopadowego. 


3
>>>
VI. 
LWOWIANIE W OGNIU WALK LISTOPADOWYCH. 


Pierwszy większy oddział ochotników, jaki podążył ze Lwowa 
na pomoc walczącej braci, składał się z młodzieży szkół wyż- 
szych i średnich w liczbie około 70 głów. Tworzeniem oddziału 
tego zajęli się, na wniosek słuchacza praw Feliksa P o r a d o w- 
s k i e g o, syna obywatela ziemskiego, później żołnierza 2 pułku 
ułanów w korpusie generała józefa Dwernickiego, tegoż koledzy 
z ław uniwersyteckich, a to: August B i e l o w s ki, słuchacz praw, 
później żołnierz legji nadwiślańskiej, dyrektor Zakładu Narodo- 
wego im. Ossolińskich, członek czynny Akademji Umiejętności 
w Krakowie, Szymon Ł o p a t y ń s ki, słuchacz praw, juljan 
S k o l i m o w s ki, słuchacz filozofji, później żołnierz 5 pułku uła- 
nów, właściciel dóbr w obwodzie żółkiewskim, ozdobiony jako 
kadet srebrnym krzyżem 20 lipca 1831, Łucjan S t o b i e c ki, 
słuchacz praw, i i. 
Przybyszów przyjął w Zamościu nader serdecznie generał 
Juljan Sierawski, wydał odpowiednie zarządzenia, a nazajutrz 
skierował komendanta oddziału, wspomnianego powyżej byłego 
oficera austrjackich huzarów, Hipolita Chołoniewskiego, wraz 
z Feliksem Poradowskim, zpowrotem do Lwowa, poruczając 
im przewiezienie i rozrzucenie po mieście i okolicy nieznanej 
dotychczas mieszkańcom tych stron odezwy Rządu Narodowego. 
W ciągu 24 godzin spełnili obaj poruczoną im misję. Zaalarmo- 
wali Lwów i w ciągu dalszej doby stanęli zpowrotem w Zamo- 
ściu, skąd w myśl rozkazu podążyli ku Warszawie. 
Na skutek nadmienionej odezwy zaroił się gościniec żółkiew- 
ski od zastępów dążącej ku Zamościowi młodzieży, wśród której 
nie brakło i dalszych ochotników z pocztu uczniów szkół wyż- 
szych i średnich Lwowa. W parę miesięcy później zarządziły 
władze austrjackie skonsygnowanie tych uczniów, którzy wzięli
>>>
35 


udział w ruchu rewolucyjnym. Zadanie to nie było atoli łatwem 
do przeprowadzenia, niektórzy uczniowie bowiem powystępy- 
wali przed wymarszem w pole pod różnemi innemi pozorami 
ze szkół publicznych, drugich wykazywały znów rodziny jako 
przebywających w innych stronach kraju u krewnych i znajomych, 
jako poszukujących posad i zajęć, a nie brakło i takich, których 
wobec stanowisk ich ojców nie chciano brać wogóle na "czarną 
listę" potępionych. Należały do nich w pierwszym rzędzie dzieci 
austrjackich urzędników państwowych - Niemców, strapionych 
ucieczkami swych synów do oddziałów powstańczych. 
Zresztą zachęcał ni
tylko wymieniony powyżej profesor uni- 
wersytetu lwowskiego dr. Mauss, ale zachęcali i inni pedagogo- 
wie szkół gimnazjalnych i filozoficznych młodzież do wstępowa- 
wania w szeregi polskiej armji, jak to podniósł później w swej 
relacji do prezydjum gubernjalnego we Lwowie radca sądowy 
Maurycy Wittmann, donosząc, że grzeszyło w tym kierunku na- 
wet kolegjum 00. jezuitów w Tarnopolu, zwłaszcza zaś profeso- 
rowie ks. Wincenty Buczyński i ks. Władysław Kieynowski. 
Nie dziw, że wobec takiego stanu rzeczy wykazała urzędowa 
lista, zamiast rzeczywistej liczby, tylko 141 uczniów szkół 
lwowskich jako uczestników powstania. Przytaczamy ją w abe- 
cadłowym porządku: A I b i n o w s k i Tadeusz, słuchacz filozofji; 
A n k w i c z Gustaw hr., słuchacz praw; B a rań s k i Stefan, słu- 
chacz teologji; B i e lo w s k i August, słuchacz praw (j. w.); B i- 
I i ń s k i Erazm, słuchacz praw; B ł o ń s k i Mikołaj, słuchacz filo- 
zofji; Błoński Teodor, słuchacz praw; Bobrowski Żeli sław, 
słuchacz praw; Bossowski Michał; Boznański Leon, słuchacz 
praw, ozdobiony jako podchorąży 23 pułku piechoty linjowej 
srebrnym krzyżem 17 września 1831; Chromiński Feliks, słu- 
chacz filozofji; C h r z ą s t o w s k i Aleksander; C i c i m i r s k i Mar- 
cin; Ci n ci e wi cz jan, uczeń szkoły realnej; Cy b u I ski Wła- 
dysław, uczeń gimnazjalny; C z ay k o w s k i Eustachy, słuchacz 
filozofji; C z e r k a w s k i Franciszek, słuchacz praw (odznaczył się 
w bitwie pod Stoczkiem); Czerniawski juljan, słuchacz praw; 
C z y c z k i e w i c z Michał, słuchacz teologji; D e m b i c k i Tomasz, 
słuchacz wydziału medyczno-chirurgicznego; D o b r z a ń s k L Piotr, 
słuchacz filozofji; D r z y z g i e w i c z Stanisław, słuchacz filozofji, 
D u t k i e w i c z Jan (tego nazwiska bombardjer artylerji lekko- 
konnej generała Chłapowskiego został ozdobiony srebrnym krzy- 
3*
>>>
36 


żem 4 października 1831); D we r n i c k i Honorat, słuchacz filo- 
zofji; F a n g o r Ludwik, słuchacz filozofji; G a y d a Konstanty, 
uczeń gimnazjalny; G ą c z a k o w s k i Ludwik, słuchacz praw; 
G i e r o w i c z Mikołaj, uczeń gimnazjalny; G n o i ń s k i Aleksan- 
der, uczeń gimnazjalny (służył w pułku krakusów korpusu Dwer- 
nickiego, później właściciel dóbr ziemskich); Gór s k i Maciej, 
słuchacz filozofji; G o s t Y ń s k i Adam, uczeń gimnazjalny (służył 
w pułku legji nadwiślańskiej, ur. 1814 um. 1876); G o s t Y ń s k i 
Franciszek, uczeń gimnazjalny; G r o s s Franciszek, uczeń gimna- 
zjalny; Griinfeld Ludwik, słuchacz praw; Horoszkiewicz 
Alojzy; H u b i c k i Karol, słuchacz filozofji (służył w 4 pułku 
ułanów w korpusie Dwernickiego; w bitwie pod Boremlem po- 
rąbany w głowę przez dragonów moskiewskich i wzięty do nie- 
woli, został po wyleczeniu z ran w Dubnie oddany w sałdaty 
piechoty kaukaskiej; uwolniony w r. 1834, osiadł na ojcowiźnie 
w Ożydowie obok Brodów); H u b i c k i Stanisław; I s z k o w s ki 
Erazm, słuchacz filozofji; j a n i c k i Wiktor, słuchacz praw; j a- 
t o s z Y ń s k i Antoni, słuchacz teologji; j a w o r n i c k i jan, słu- 
chacz filozofji; j a w o r n i c k i józef słuchacz filozofji, j a w o r- 

 k i Marceli, słuchacz filozofji (tego nazwiska podoficer 5 pułku 
piechoty linjowej został ozdobiony srebrnym krzyżem 9 marca 
1831); j e z i e r s k i Michał, słuchacz teologji; K a m i ń s k i Ale- 
ksander (I) ; K a m i ń s k i Aleksander (II), uczeń gimnazjalny 
(podoficer korpusu generała Dwernickiego, okryty ciężkiemi 
ranami w bitwie pod Boremlem ; po powstaniu oddawał się 
obowiązkom prywatnym; umarł r. 1874, pochowany na cmen- 
tarzu Łyczakowskim); K a m i ń s k i Ludwik, słuchacz praw (słu- 
żył w legji nadwiślańskiej, pod Nieborowem wzięty do nie- 
woli; po powrocie mieszkał w Nowym Targu); Kar c z e w s k i 
Wojciech, słuchacz filozofji; Kar g e r Ignacy, uczeń gimnazjalny; 
K a w e c k i Lubin; K ł o b i k o w s k i Antoni, słuchacz filozofji; 
Ko b ie rski Szczęsny; K o l ano ws ki Leon; K o m a rni ck i 
An toni, słuchacz filozofji; K o n a s z e w s k i Kazimierz; K o p a c ki, 
uczeń gimnazjalny; K o p y s t Y ń s k i Szczęsny; Kor n b e r g er 
Adolf, słuchacz praw; K o t t Y k Łukasz; K o z ł o w s k i Mikołaj; 
K o z ł o w s k i Teofil, słuchacz filozofii; Kra u s s; K r ó li k o w s k i 
Henryk; K r z y ż a n o w s k i Florjan ; .K r z y ż a n o w s k i józef, 
słuchacz praw; K u c z k o w s k i Piotr, uczeń gimnazjalny; Ku 1- 
c z y c k i Teodor, słuchacz filozofji; K u n a s z e w s k i Maciej, słu-
>>>
37 


chacz filozofji; K u t k o w s k i Antoni, uczeń gimnazjalny; Ł a z a- 
r e w i c z Erazm, słuchacz praw; Ł a z a r e w i c z Leon, słuchacz 
praw; Ł a s k i Paweł, uczeń gimnazjalny; Ł ę c z Y ń s k i Piotr, 
słuchacz filozofji; Ł o m n i c k i Karol, uczeń gimnazjalny; Ł o p a- 
t y ń s k i Hipolit, słuchacz filozofji (ur. r. 1812 służył w korpusie 
Dwernickiego, później w legji litewsko-ruskiej jako wachmistrz 
2 szwadronu; na starość mieszkał w Stanisławowie); Ł o p a- 
t y ń s k i Szymon, słuchacz praw (j. w.); Ł u b i ń s k i Eugenjusz; 
M a c h o c k i jan, słuchacz filozofji; M a kar e w i c z Włodzimierz, 
słuchacz filozofji; M a l i c k i Michał; M ił s k i Wincenty, słuchacz 
filozofji; M i t r a s z e w s k i Wincenty, słuchacz filozofji (syn se- 
kretarza Magistratu w Samborze); M l e c z k o w s k i Stanisław, 
słuchacz filozofji; M o n c i e lo w i c z jerzy, słuchacz filozofji; 
M o r a w s ki; M o r z a ń s k i Konstanty, słuchacz filozofji; N a- 
w r o c ki. Michał; N o w a k Stanisław, słuchacz filozofji; O r t y ń- 
ski józef, słuchacz praw; Ortyński Stanisław, słuchacz praw; 
O t t w e i n, uczeń gimnazjalny; O z a r o w i c z Aleksander, słu- 
chacz filozofji ; P a r y l e w i c z Euzebjusz, uczeń gimnazjalny; 
P a rył o w s k i Seweryn, uczeń gimnazjalny; P a w li k o w s ki; 
P a w ł o w s k i jan, słuchacz teologji; P i n i Eugenjusz, uczeń 
gimnazjalny; P o p i e l Ignacy, słuchacz wydziału medyczno-chi- 
rurgicznego; Poradowski Feliks, słuchacz praw (j. w.); Poź- 
ni ak Włodzimierz, uczeń gimnazjalny; Raczyński Feliks (ur. 
1814 um. 1887); Ratyński Eugenjusz; Ronczek józef, uczeń 
gimnazjalny; R o t t e n b e r g Dawid, słuchacz wydziału medyczno- 
chirurgicznego ; R u d z y ń s k i jakób, słuchacz teologji; S a I- 
w i c k i jan, słuchacz filozofji; S c h wab e Abraham, uczeń gim- 
nazjalny; S c h w e i t z e r jan, słuchacz praw; S e m e t k o w s k i 
Karol; S k ó l i m o w s k i Juljan, słuchacz filozofji (j. w.); S k u- 
p i ń s k i Ludwik, słuchacz filozofji; Ś m i a ł o w s k i Wojciech 
(służył w drugim szwadronie legji nadwiślańskiej; w bitwie pod 
Ostrołęką został mianowany oficerem); S o ł t Y s i e w i c z jan, 
słuchacz filozofji; S o n i e w i c z Hipolit, słuchacz filozofji; S t a s i- 
m o w i c z juljan; S t o b i e c k i Łucjan, słuchacz praw (j. w.); 
S t r u s z e w s k i Roman, uczeń gimnazjalny; S t u d e n i e c k i F e- 
liks; S t u d z i ń s k i Szymon; S t Y s z Y 
 Andrzej, uczeń gimna- 
zjalny; S u s k i Karol, słuchacz filozofji; S w i ą t k i e w i c z Teodor, 
słuchacz praw; S z c z u r o w s k i Antoni, słuchacz wydziału me- 
dyczno - chirurgicznego; S z y m a n k i e w i c z Tomasz, słuchacz
>>>
38 


filozofji; S z y n d e l a s Antoni; T e t t m a y e r Adolf, słuchacz 
filozofji; T i t z Karol, słuchacz praw (j. w.); T r e s c h e r juljusz, 
uczeń gimnazjalny; T u r kuł Władysław, słuchacz filozofji; 
T u r o w s ki Koźma, słuchacz wydziału medyczno-chirurgicznego; 
Tysowski jan, słuchacz praw; Ujejski Cyprjan; Uranowicz 
Tadeusz, słuchacz filozofji; U s z c z a k i e w i c z, słuchacz praw; 
W ą s o w s k i Karol; We j d e Wincenty; W i t o w s k i Hipolit, 
uczeń gimnazjalny; Wo l a ń s k i Walenty; Z i e l i ń s k i Maksymi- 
ljan; Zuccani Ludwik; Żymirski Walenty. 
Powyższy wykaz urzędowy, jak widzimy, niedokładny nawet 
co do imion i szkół, które opuścili ochotnicy, uzupełniamy wią- 
zanką szczegółów, jaką zebraliśmy z innych źródeł. 
. B o r k o w s k i Dunin Leszek, ur. r. 1814, porzucił już w grud- 
niu 1830 r. szkoły we Lwowie i wstąpił do pułku krakusów 
sandomierskich. Dnia 24 marca 1831 został jako podporucznik 
przeznaczony na polowego adjutanta do boku generała Kruko- 
wieckiego, następnie w czerwcu tegoż roku przeniesiony jako 
porucznik do 3 pułku strzelców konnych w korpusie Rybiń- 
skiego. Po wojnie znany literat, publicysta, wybitny poseł Sejmu 
galicyjskiego, prezes Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych we 
Lwowie etc. 
C h a m i e c Edward, ur. r. 1814, dzielny jezdziec, pośpieszył 
jeden z pierwszych ochotników ze Lwowa na linję bojową. Peł- 
nił obowiązki przy sztabie w korpusie Umińskiego, później Sa- 
muela Różyckiego. 
C h o ł o d e c k i Białynia Tomasz, uczeń gimnazjalny, służył 
w 2 pułku ułanów korpusu generała Dwernickiego. Ranny pod 
Boremlem, popadł w niewolę rosyjską. Po powrocie poświęcił się 
praktyce na polu gospodarczem, pracował atoli i nadal w taj- 
nych związkach i sprzysiężeniach zrazu przy boku Roberta 
Chmielewskiego, później przy boku Teofila Wiśniowskiego, z któ- 
rym odbył w r. 1846 znaną wyprawę na Narajów jako komen- 
dant jednej z dwóch rot. Uwięziony przez władze austrjackie, 
został razem z Wiśnlowskim skazany w pierwszej instancji na 
karę śmierci, zamienioną później na karę 15 lat więzienia w ber- 
neńskiej fortecy Spielbergu. Rewolucja i amnestja z r. 1848 
otworzyła mu wrota kazamat. Wybuch powstania styczniowego 
zastał go znów w łonie tajnego sprzysiężenia, a dzień 27 lutego 
1863 r. w czasie bitwy dyktatora Marjana Langiewicza pod Sta-
>>>
39 


l 
. 
I 


szowem w szeregu walczących młodych rodaków. Przeszedłszy 
jako dyrektor cukrowni w Rytwianach obok Staszowa w stan 
spoczynku, zamieszkał stale we Lwowie, gdzie padł w listopa- 
dzie 1878 r. ofiarą starcia pomiędzy po- 
licją a młodzieżą akademicką, urządza- 
jącą pochód ku czci dzielnego posła do 
Rady Państwa Ottona Hausnera. Nie 
odzyskał zdrowia, utraconego wskutek 
trzech potężnych ran, zadanych mu 
ostrzem szabli policyjnych, a w dniu 
17 lipca 1880 mogiła na cmentarzu Ły- 
czakowskim pokryła zwłoki weterana- 
konspiratora. 
D y d a c k i Franciszek został jako 
lS-letni student gimnazjalny przyjęty do 
konnej legji nadwiślańskiej. W r. 1834 
asenterowany do wojska austrjackiego 
służył tamże lat ośm. Ostatecznie zało- 
żył we Lwowie fabrykę zapałek, nabył 
kilka realności przy ulicy Zielonej i za- 
siadał przez lat sześć w Radzie miejskiej. 
Kunaszowski Hieronim po ukoń- 
czeniu nauk w uniwersytecie lwowskim 
wstąpił w r. 1831 w Opatowie do pułku 
jazdy litewsko-ruskiej, awansowany w dniu Jan Homme, burmistrz m. 
4 sierpnia na podoficera, następnie pod- Lwowa 1825-1841. 
porucznika. W latach 1848 tudzież 1863 
brał czynny udział w pracach narodowych. W r. 1880 opracował 
i ogłosił drukiem "Życiorysy uczestników powstania listopado- 
wego", Lwów ] 880 (wydawnictwo Komitetu jubileuszowego). 
L i p s k i Emiljan jako piętnastoletni uczeń pośpieszył do Kró- 
lestwa i służył w artylerji pod komendą majora józefa Puzyny 
w korpusie Dwernickiego. 
L o n g c h a m p s de Berier Wincenty wstąpił z uniwersytetu 
lwowskiego do pułku legji nadwiślańskiej. Później był notarju- 
szem w Przemyślu. 
M a l c z e w s k i Henryk po ukończeniu nauk w uniwersytecie 
lwowskim służył w r. 1831 w 1 pułku ułanów w korpusie Dwer- 
nickiego. 


, , 



 
\ 


..... 


ł I 


---.. 


'- !J 


'
Ełł' 

 
ł '!'I' ... li .f 
" "....SJl LE " 
.:iI'


 ł- :
>>>
40 


N u r k o w s k i Norbert, akademik lwowski, odznaczył SIę 
w bitwie pod Stoczkiem. 
p i e gł o w S k i Feliks po ukończeniu nauk w uniwersytecie 
lwowskim służył w pułku jazdy poznańskiej pod dowództwem 
generała Dembińskiego. Awansował do stopnia kapitana. Po 
powstaniu gospodarował w Sygniówce pod Lwowem. 
P i e t r z y c k i Romuald, akademik lwowski, odznaczył SIę 
w bitwie pod Stoczkiem. 
p o d l e w s k i Aleksander służył jako szesnastoletni młodzie- 
niec w 2 pułku ułanów w korpusie Dwernickiego. Po wojnie ukoń- 
czył szkoły we Lwowie i osiadł na gospodarstwie w Kawsku. 
P o d l e w s k i Bogorja Walerjan, ur. 1809, jako słuchacz praw 
na uniwersytecie lwowskim wstąpił do 2 pułku ułanów. Awan- 
sowany na oficera i ozdobiony krzyżem virtuti militari, osiadł 
po wojnie na gospodarstwie, oddając się gorliwie sprawom pu- 
blicznym. 
p u z y n a Romuald jako szesnastoletni uczeń służył w arty- 
lerji pod majorem józefem Puzyną w korpusie Dwernickiego. 
R o z wad o w s k i Wiktor wstąpił jako uczeń szkół gimnazjal- 
nych do 10 pułku ułanów jazdy lubelskiej. Odznaczał się walecz- 
nością, był ranny, awansował na oficera i został ozdobiony krzy- 
żem virtuti militari dnia 6 maja 1831 r. W r. 1848 należał do 
gwardji narodowej we Lwowie. 
S t a d n i c k i Konstanty hr., syn wiceprezesa Stanów galicyj- 
skich, wielkiego ochmistrza koronnego, szambelana i tajnego 
radcy cesarskiego, słuchacz uniwersytetu lwowskiego, służył 
w piechocie korpusu generała Ramorino. Przy przejściu korpusu 
do Galicji pod Chwałowicami, odpierając w ariergardzie bagne- 
tem i piersiami nacisk nieprzyjaciela, poległ śmiercią walecznych. 
S u c h o d o l s k i Leon po ukończeniu nauk w uniwersytecie 
lwowskim zaciągnął się w Zamościu do bataljonu saperów i awan- 
sował później na oficera. 
S z e l i s k i Kazimierz udał się przed ukończeniem nauk w uni- 
wersytecie lwowskim do Królestwa i służył w pułku jazdy po- 
znańskiej pod dowództwem generała Dembińskiego. Po wojnie 
pracował jako właściciel ziemski, zarazem jako poseł sejmowy, 
członek Rady powiatowej i t. p. . 
T y m o f t i j e w i c z Franciszek, akademik lwowski, odznaczył 
się w bitwie pod Stoczkiem.
>>>
41 


Wo l a ń s k i józef, słuchacz drugiego roku praw uniwersytetu 
lwowskiego, służył w korpusie generała Dwernickiego. 
W y s ł o b o c k i Hieronim po złożeniu doktoratu praw na uni- 
wersytecie lwowskim służył w r. 1831 w artylerji lekkokonnej 
pod komendą generała józefa Bema. Po wojnie zasiadał w sej- 
mach postulatowych i pracował jako dyrektor Towarzystwa 
Kredytowego Ziemskiego. 
Z a wad z k i Karol z uniwersytetu lwowskiego zaciągnął się 
do konnej legji nadwiślańskiej. Po wojnie osiadł na własnem 
gospodarstwie. 
Z i e m i a ń s k i Franciszek wstąpił jako piętnastoletni uczeń 
szkół lwowskich do 2 pułku strzelców pieszych w Zamościu, 
gdzie służył do czasu kapitulacji załogi. 
Obok młodzieży akademickiej i uczniów szkół średnich po- 
śpieszyło na teren bojów wielu oficerów i młodych urzędników 
państwowych - Polaków, a także synów niemieckiej biurokracji, 
wyższych dygnitarzy różnych dykasteryj. 
G o ł a s z e w s k i Alfred, syn Bartłomieja, tajnego radcy i pre- 
zesa Trybunału apelacyjnego we Lwowie, oficer wojsk austrjac- 
kich, służył jako kapitan w 3 pułku strzelców konnych. 
Dymisję z wojska austrjackiego wzięli: 
Kra i ń s k i Edmund, porucznik inżynierji. Wstąpił w tym sa- 
mym stopniu służbowym do wojska polskiego, budował szańce 
przedmostowe w Zegrzu nad Narwią i zrzucił pod ogniem nie- 
przyjaciela pokład mostowy na rzece Bzurze. Kampanję zakoń- 
czył przy sztabie generała Ramorino, poczem, gospodarując 
w rodzinnym majątku, pracował dla kraju jako poseł, członek 
Rady powiatowej. Kolega po broni Kraińskiego 
Kra s i c k i Kazimierz hr., również dymisjonowany oficer in- 
żynierji austrjackiej, służył w szeregach wojsk narodowych 
w randze kapitana sztabu kwatermistrzostwa. Po wojnie po- 
święcił się usługom dla kraju jako kurator Kasy Oszczędności, 
prezes Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego we Lwowie, dy- 
rektor kolei żelaznej, literacki kurator Zakładu Narodowego im. 
Ossolińskich, wkońcu tajny radca dworu austrjackiego, członek 
Izby wyższej Rady państwa etc. 
N i g ro n i Adolf baron, syn urzędnika austrjackiego, zrodzony 
z Polki Mroczkowskiej, kadet strzelców tyrolskich, służył w pułku 
celnych strzelców sandomierskich, później w korpusie partyzan-
>>>
42 


tów generała Samuela Rożyckiego w randze kapitana. W r. 1848 
był instruktorem gwardji narodowej we Lwowie. Zajmował się 
z zamiłowaniem malarstwem i pomologją. 
S z u m l a ń s k i Tytus, oficer kirasjerów austrjackich, wziął 
dymisję i służył w pułku legji nadwiślańskiej w randze kapitana. 
U l e n i e c ki K wiryn, podoficer wojsk austrjackich, służył w dru- 
gim pułku ułanów w korpusie Dwernickiego jako podoficer i awan- 
sował po bitwie pod Boremlem na podporucznika. 
B o g d a ń s k i Henryk, praktykant sądowy, zaciągnął się 
w kwietniu 1831 do pułku pieszej legji litewsko-ruskiej w kor- 
pusie Szeptyckiego potem Rożyckiego. Pod Iłzą awansował na 
podoficera. Skreślił cenny pamiętnik powstania listopadowego. 
. jar u n t o w s k i jan, praktykant gubernjum we Lwowie, słu- 
żył w konnej legji nadwiślańskiej. 
Kurzweil N., urzędnik sądowy, pośpieszył ze Lwowa na 
teren bojów. 
Niezwykłe wrażenie wywołał w całym kraju powtórzony 
w Gazecie Lwowskiej nr. 25 z 28 lutego 1831 komunikat Dzien- 
nika Powszechnego Warszawskiego z dnia 16 stycznia 1831 r.: 
'"Sprawa nasza znajduje obrońców, jakich się może najmniej 
spodziewano. Dwaj synowie Kreishauptmanna 1) O s t e r m a n n a 
wybrali się ku nam, chcąc walczyć za naszą wolność. Na gra- 
nicy schwytani zostali od straży austrjackiej i odprowadzeni 
napowrót, gdzie im wystawiono niestosowność ich postępowa- 
nia, jako synów wysokieg; urzędnika cesarskiego. To napo- 
mnienie tyle skutkowało, iż puściwszy się drugi raz ku granicy 
byli ostrożniejsi i już stoją w szeregach naszych". 
Niestety, nie było młodszemu z tych braci, Maurycemu, prze- 
znaczonem powrócić w domowe progi. Poległ jako ułan 5 pułku 
w bitwie pod Międzyrzeczem. 
Pietrusiński Ludwik, ur. r. 1803, dr. praw i urzędnik 
prokuratorji kameralnej we Lwowie, wyruszył jeden z pierwszych 
na pole walki i zaciągnął się do artylerji gwardji warszawskiej. 
Później przeszedł do 8 pułku piechoty linjowej. jako podoficer 
otrzymał w dniu 8 czerwca 1831 srebrny krzyż waleczności, 
poczem awansował na oficera. Po upadku powstania wydawał 
w Warszawie "Dziennik Powszechny". . 


l) Był radcą gubernjalnym. Imi«( miał Jan Jerzy.
>>>
43 


Szybko spolonizowała się w Galicji rodzina starej szlachty 
świętego imperjum rzymskiego, a to wskutek poślubienia Polki 
Konstancji Żmijowskiej przez Adama Michała Rechberger Rech- 
krona, politycznego urzędnika, wkońcu radcę gubernjum lwow- 
skiego, zarazem starostę obwodowego w Stryju. już syn Adama 
Ludwik przypasał w r. 1809 szablę do boku, wstąpił w szeregi 
polsko-francuskiej armji Napoleona, poczem osiadł w Tarnogro- 
dzie i związał się węzłem ślubnym z rodziną janowskich, z któ- 
rych pochodził józef Kajetan janowski, członek i sekretarz 
Rządu Narodowego r. 1863/64. Rodzony brat Ludwika jan był 
wprawdzie austrjackim urzędnikiem skarbowym, lecz ożeniony 
z Polką z domu Dobiejewskich czuł się również Polakiem. Nie 
dziw więc, że syn jego Teofil Rechberger Rechkron 
podążył w r. 1831 na pole walki i zaciągnął się do służby 
w artylerji korpusu Ramoriny. Pod koniec życia znalazł opiekę 
w Zakładzie starców Fundacji hr. Skarbka w Drohowyżu obok 
Mikołajowa. 
R e i t z e n h e i m Wilhelm, radca gubernjum lwowskiego i dy- 
rektor Akademji, zarzucał urzędnikom austrjackim, że źle wy- 
chowali swoich synów, skoro ci śpieszą w szeregi powstańcze 
zrewoltowanego społeczeństwa polskiego. jakież było jego prze- 
rażenie, gdy się dowiedział, że jedyny syn jego j ó z e f, wzorowy 
słuchacz uniwersytetu lwowskiego, porzucił studja i rodziców 
i wraz z innymi synami c. k. urzędników zaciągnął się do woj- 
ska do 5 pułku ułanów. Tutaj awansował na oficera i został 
ozdobiony złotym krzyżem virtuti militari dnia 4 października 
1831 r. Po powstaniu emigrował do Francji, gdzie był gorliwym - 
towarzyszem poety juljusza Słowackiego. Po powrocie z emi- 
gracji zmarł we Lwowie 9 grudnia 1883 r. 
Do grona urzędników, nasłanych z ramienia rządu austrjac- 
kiego do świeżo zajętych dzielnic Polski, należał Fryderyk Schmelz, 
potomek rodziny mogunckiej, elew T eresianum, prywatny lektor 
Marji Teresy. Przeznaczono go do służby politycznej pierwotnie 
w Lublinie. Tutaj wszedł zczasem w koligację z szlachtą polską 
przez związki małżeńskie córek swoich z Leszczyńskim, Czer- 
nickim, Błażowskim i Załęskim. Syn jego Karol, również urzęd- 
nik gubernjalny we Lwowie, ożeniony z Anną Białynia Choło- 
decką, miał liczne potomstwo, wśród którego celował zwłaszcza 
syn, ochrzczony po ojcu imieniem Karola. Owego to młodego
>>>
44 


Karola Schmelza widzimy w r. 1831 w drugim pułku strzel- 
ców konnych generała Dwemickiego. Ranny pod Boremlem, 
leczony we Lwowie, wrócił niebawem do głównej armji polskiej, 
odkomenderowany do rezerwy legji nadwiślańskiej. Po upadku 
powstania zamieszkał chwilowo u rodziców we Lwowie, gdzie 
zaprzyjaźnił się z młodym wychodźcą, kolegą po broni, Karolem 
jagiełłowiczem. W jego towarzystwie udał się następnie jako 
opiekun i mistrz młodego Stefana Grzymały w dalekie strony, 
zwiedził różne państwa i wielkie miasta Europy, uczęszczał na 
prelekcje i wykłady różnych powag naukowych, aby, powró- 
ciwszy do kraju, pracować jako kierownik młodych serc i umy- 
słów zasobnych rodaków janiszewskich, Chodkiewiczów, Plate- 
rów, Ochockich i Lubomirskich. Zmarł we Lwowie r. 1885 i spo- 
czął na cmentarzu Łyczakowskim. 
T i t z Karol, syn radcy magistratu Karola Titza, służył w 5 
pułku ułanów. Umarł w r. 1898, spoczął na cmentarzu Łycza- 
kowskim. 
Van R o y, syn józefa, radcy gubernjalnego, podążył razem 
z kolegami na pole walki. 
Weber de Ehrenzweig Adolf, syn radcy sądu apelacyj- 
nego we Lwowie, ukończony słuchacz uniwersytetu lwowskiego, 
urzędnik gubernjum we Lwowie, ulubiony i protegowany przez 
gubernatora księcia Lobkowicza, wyruszył zaraz w grudniu 1830 r. 
do Zamościa i wstąpił w Warszawie do 6 pułku ułanów, gdzie 
awansował na podchorążego. Zmarł we Lwowie w r. 1880. 
Potomkiem niemieckiej rodziny Pohl von Pollenburg, synem 
c. k. urzędnika austrjackiego był także P o I W i n c e n t y, nie- 
zrównany nasz pieśniarz, najpopularniejszy i najbardziej czytany 
autor chwytającego za serce wiązanego słowa. Zżył się on tak 
z naszym krajem, zrósł się tak z jego tradycją i tak ukochał 
jego przeszłość dziejową, jak nikt prawie, rzec można z współ- 
czesnych mu poetów polskich. Ileż to uczucia i odczucia wlał 
on w prześliczne "Pieśni janusza", tworzone przeważnie wśród 
obozowego życia, służył bowiem w r. 1831 w Konfederacji aka- 
demików wileńskich, następnie w 10 pułku ułanów, odniósł rany 
i odbył z chlubą całą kampanję. Wspominamy o nim na tern 
miejscu, jakkolwiek nie podążył do boju z.murów Lwowa, gdyż 
przebywał wówczas w Wilnie i tam zaciągnął się w szeregi 
walczących.
>>>
45 


Licznym był poczet różnych innych kategoryj mieszkańców 
Lwowa, którzy nieśli mienie, trud, znój i życie swoje w ofierze 
kruszącej okowy ojczyźnie: 
B e r n a c k i Ludwik z zawodu introligator. 
B o l e s t a N. wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwernic- 
kiego. 
B o ł o z Mikołaj wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwer- 
nickiego. 
D e s kur N. wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwernic- 
kiego. 
D z i o k o w s kiN. wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwer- 
nickiego. 
G o l a Ignacy, ur. 1797, służył w pułku jazdy wołyńskiej. 
Po powstaniu wstąpił w r. 1832 do zakonu 00. Dominikanów 
we Lwowie, gdzie zmarł w r. 1884. 
G r o t t g e r józef, ojciec artysty Artura, urodzony z matki 
Niemki. 
H a l s ki Aleksander, obywatel miasta Lwowa, służył jako 
oficer. 
jak u b o w s k i Adam służył w piechocie; po powstaniu 
rzeźnik i właściciel składu mięsiwa we Lwowie. 
jar z y m o w s kiN. wstąpił pod Zamościem do korpusu 
Dwernickiego. 
K l i m k i e w i c z Korwin Teofil, lwowianin, służył w latach 
1831 i 1848 jako oficer. Później był urzędnikiem kolei Karola 
Ludwika. 
Kor z e l i ń s k i Seweryn, podoficer ułanów austrjackich, wstą- 
pił w tej samej randze pod Zamościem do korpusu Dwernickiego. 
W r. 1848 brał udział w formowaniu konnej narodowej gwardji, 
poczem odbył w latach 1848-1849 kampanję węgierską w le- 
gjonie polskim pod komendą generała józefa Wysockiego. Uszedł 
następnie do Turcji i wyjechał do Australji, gdzie pracował 
w kopalniach złota i zajmował się kupiectwem. Po powrocie 
do Europy w r. 1856 wydał zajmujący opis Australji. Zmarł 
w r. 1876 w Bereźnicy obok Stryja. 
Ł a p i ń s kiN. wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwer- 
nickiego. 
Nowakowski józef, ur. r. 1811, służył jako żołnierz i pod- 
oficer w artylerji korpusu Dwernickiego pod komendą Puzyny.
>>>
46 


Po powstaniu poświęcił się stanowi duchownemu we Lwowie. 
Był opatem w Żółkwi, dziekanem i infułatem. 
O l e j n i c z u k N. wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwer- 
nickiego. 
O s u c h o w s kiN. wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwer- 
nickiego. 
Piątkiewicz Ludwik, publicysta we Lwowie i Warszawie, 
wydawca "Dekady Polskiej" i "Pątnika Narodowego", służył 
jako żołnierz. 
P i e t r z y k N. wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwernic- 
kiego. 
Pil a t Stanisław wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwer- 
nickiego. Po wojnie oddał się z wielkim pożytkiem pracom na 
polu nauczycielstwa i piśmiennictwa. 
P r z e s t r z e l s kiN. wstąpił pod Zamościem do korpusu 
Dwernickiego. 
Rajkowski N. wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwer- 
nickiego. 
R o d e c k i Stanisław, obywatel miasta Lwowa, służył jako 
oficer. Po powstaniu poświęcił się malarstwu. 
Sanciewi cz józef służył w pułku konnej legji litewsko-ruskiej. 
Po wojnie wrócił do Lwowa, wykształcił się w rzemiośle stolar- 
skiem, pracował w Radzie miejskiej i był prezesem Towarzystwa 
Strzeleckiego. 
S m e r e c z a ń s kiN. wstąpił pod Zamościem do korpusu 
Dwernickiego. 
S t r u t y ń s kiN. wstąpił pod Zamościem do korpusu Dwer- 
nickiego. 
Wojnarowski Wojciech, czeladnik szewski ze Lwowa, 
wyszedłszy z książką wędrowną do Królestwa Polskiego, prze- 
bywał właśnie u majstra w Lublinie, gdy nadeszła wieść o re- 
wolucji w Warszawie i o rozkazie organizowania gwardyj naro- 
dowych. Zapisał się bezzwłocznie do drugiej kompanji gwardji 
lubelskiej. Gdy w maju r. 1831 zajęli Moskale Lublin, cofnęła się 
gwardja do Łęczycy. Po upadku powstania złapano Wojnarow- 
skiego i wcielono w szeregi carskich sałdatów w Lublinie. Udało 
mu się jednak umknąć, w domu majstra Czajkowskiego zrzucić 
z siebie szynele i w cywilnem ubraniu dostać się z powrotem do 
Lwowa, gdzie pracował do końca życia w swojem rzemiośle. 


..
>>>
47 


Ż ó ł t o w s k i jan, obywatel miasta Lwowa, służył jako oficer 
w 5 pułku ułanów. Po upadku powstania powrócił do Lwowa. 
Nie możemy wkońcu pominąć milczeniem nazwiska generała 
j ó z e f a B e m a, który, wystąpiwszy w r. 1826 z wojska pol- 
skiego, zamieszkał czasowo we Lwowie i oddał się z zamiłowaniem 
pracom technicznym, a specjalnie budowie gmachu Zakładu 
Narodowego im. Ossolińskich, pod który położono w czerwcu 
1828 r. kamień węgielny. Burza listopadowa kazała mu zmienić 
znowu cyrkiel i miarę na oręż i uniosła na długi szereg lat 
z murów Lwiego grodu.
>>>
VII. 


WKROCZENIE DO GALICJI I ROZBROJENIE 
KORPUSU JÓZEFA OWERNICKIEGO. 


Śledząc bacznie przebieg powstania listopadowego śledził 
rząd austrjacki także z wielką czujnością losy korpusu generała 
Dwernickiego, gdy tenże otrzymał po bitwie na polach Gro- 
chowa rozkaz, udania się na Wołyń i Podole i poparcia tamże 
oczekiwanego ruchu ochotniczych oddziałów. 
Od pierwszej niemal chwili ocierał się Dwernicki w swym po- 
chodzie o granicę Galicji, wobec czego wzmocniła generalna 
komenda we Lwowie posterunki graniczne, gubernjum zaś kor- 
don cywilnych strażaków. Wybornem źródłem do dziejów ów- 
czesnych wypadków są sprawozdania wysyłane do Lwowa przez 
eksponowanych na granicę politycznych komisarzy, niemniej 
pisma mieniane między Wiedniem, Lwowem, dowódcami wojsk 
rosyjskich i polskich. 
Pierwsza relacja, jaką otrzymało lwowskie gubernjum, wy- 
słana z Sieniawy w dniu 2 kwietnia 1831 donosiła, iż "kilku 
krakusów z oficerem W o l s k i m na czele wiozło depesze gene- 
rała Dwernickiego do Zawichosta i żądało swobodnego prze- 
jazdu przez terytorjum Galicji. Generał austrjacki Antoni br. Ber- 
toletti kazał jednemu z oficerów odprowadzić Wolskiego do 
Lwowa, odebrane od niego depesze zaś odesłać sztafetą w celu 
przejrzenia komenderującemu generałowi br. Stutterheimowi. 
Z depesz tych zasługują na szczególną wzmiankę dwa własno- 
ręczne listy Dwernickiego. W pierwszym z nich, datowanym 
22 marca, a wystosowanym do Skrzyneckiego, wyraża Dwer- 
nicki wiele żywych nadzieji, omawia kwestję przemarszu na W 0- 
łyń i prosi o poczynienie zarządzeń, iżby Legja wołyń ska w sto- 
sownej chwili z nim się złączyła. 
Dalej donosi Dwernicki, iż zgłosiło się u niego dwóch au- 


ol
>>>
49 


strjackich dezerterów, kawalerzysta i piechur z zapewnieniem, 
że jeśli nie wyda ich zpowrotem Austrji, podąży wielu ziom- 
ków w ich ślady i wzmocni szeregi polskiego korpusu. Zapytuje 
więc naczelnego wodza, jak postąpić na wypadek, gdyby wła- 
dze austrjackie żądały wydania dezerterów. 
W drugim liście, wystosowanym do naczelnego szefa sztabu, 
prosi Dwernicki o przysłanie 12 wprawnych i wytrawnych arty- 
lerzystów. 
W późniejszym raporcie z 28 marca omawia Dwernicki po- 
nownie jak najlepsze widoki wyprawy, zasilanej obficie ochot- 
nikami i prowjantem. Przykrem jest natomiast, jak twierdzi, 
położenie wojsk rosyjskich. Trapi je brak żywności i niezwykle 
silna dezercja. 
Dalszem pismem odebranem Wolskiemu jest list szefa sztabu 
w korpusie Dwernickiego do naczelnego szefa sztabu, pisany 
29 marca w Nowym Zamościu. Wolski twierdzi, iż "odłączył się 
w dniu 30 marca od korpusu, który podążył do Biłgoraju". 
Gubernjum lwowskie zadecydowało, iż Wolski został nie- 
prawnie uwięzionym. Powinni go byli tylko nie wpuścić przez 
gramcę. 
Równocześnie odeszło pod datą 5 kwietnia do L. 1495/g 1 
zapytanie do kanclerza księcia Mitrowsky' ego, jak należy postę- 
pować z polskimi wojskowymi niższej rangi, jeśliby który z nich 
przeszedł na terytorjum austrjackie. 
"Wojskowe władze" - czytamy w relacji księcia Lobko- 
wicza - "otrzymały rozkaz traktowania pojmanych polskich 
żołnierzy jako rosyjskich dezerterów i wydawania ich najbliż- 
szym posterunkom rosyjskim. Do gubernjum nadeszło atoli od- 
mienne polecenie, nakazujące odstawianie polskich wojskowych 
pod eskortą do Ołomuńca. To ostatnie zarządzenie jest racjo- 
nalniejszem, w razie wydawania bowiem Rosji polskich wojsko- 
wych nie przechodziliby oni na terytorjum Austrji, lecz walczyli 
do ostatka sił swoich i zwlekali zakończenie sprawy rewolucji. 
Gubernjum radzi więc pozostać przy łagodniejszej formie trak- 
towania polskich wojskowych, jak to pisało już poprzednio, 
13 marca, do pana prezydenta Nadwornej policji józefa 
t 14951g. Władze austrjackie kładły obok liczb protokółu podawczego li- 
tery: g, gg i ggg {geheim}, co oznaczało iż sprawa jest "tajną", "bardzo tajną", 
lub "najtajniejszą Ił . 


Lwów w czasie powstania listopadowego. 


4
>>>
50 


hr. Sedlnitzky'ego. Odpowiedź dotąd nie nadeszła, a teraz dzieje 
się tak, że dwie naczelne władze prowincji nie działają zgodnie, 
lecz postępują podług odmiennych, przeciwnych rozkazów". 
Przytoczona relacja stwierdza, jak niezdecydowane i bała- 
mutne były rozkazy władz centralnych Austrji, i jaką życzliwo- 
ścią darzył ks. Lobkowicz polskie społeczeństwo i jego sprawę 
walki o wolność. 
Dalszym dowodem życzliwości gubernatora była odpowiedź 
dana w piśmie z 6 kwietnia l. 15129 rosyjskiemu generałowi 
bar. Riidigerowi, gdy tenże pod datą 30 marca 1831 odniósł się 
do Lobkowicza z doniesieniem, że Dwernicki ma zamiar wkro- 
czyć na Wołyń przez terytorjum Galicji, drogą na Sokal, że 
wielu Polaków poddanych austrjackich przemyka się przez gra- 
nicę na teren bojów, a inni gromadzą nad granicą wielkie za- 
pasy broni. 
"Tak samo" - odpisał z przekąsem Lobkowicz - "jak Ro- 
sja i jej władze, nie mogą, mimo najgorliwszych starań i strze- 
żenia granicy, przeszkodzić ucieczce mieszkańców Wołynia i Po- 
dola do Galicji, nie może i Austrja, wobec rozległej, suchej ru- 
bieży północnej, przy wytężających nawet środkach powstrzy- 
mać emigracji swych poddanych do szeregów wojsk polskich. 
Obawy, iż Dwemicki pójdzie na Wołyń przez Sokal są płonne, 
niema bowiem żadnych podstaw do przypuszczenia, iż ten ge- 
. nerał ma zamiar wejść w konflikt z Austrją. Zresztą poczyniono 
już dawno kroki, iżby Austrja nie potrzebowała obawiać się na- 
ruszenia neutralnego terytorjum. Gołosłowne twierdzenie o zbie- 
raniu i nagromadzeniu broni u granic Galicji, nie poparte wymie- 
nieniem osób i miejsc, o które się rozchodzi, nie może być 
podstawą do poczynienia innych zarządzeń, aniżeli tych, które 
dawno w myśl istniejących przepisów wydano". 
Równocześnie z komunikatem Riidigera otrzymał ks. Lobko- 
wicz odpis odezwy z 31 marca wystosowanej przez majora 
L. K r z e s i m o w s k i e g o, komendanta polskich oddziałów w Za- 
wichoście do austrjackiej komendy wojskowej w Chwało wicach 
z prośbą o baczność, iżby rosyjskie oddziały nie naruszały 
gramc. 
Uprzedzając ewentualne zażalenie rządu rosyjskiego przed 
forum władz centralnych doniósł Lobkowicz Wiedniowi pod 
datą 5 kwietnia o wspomnianych powyżej żądaniach Riidigera,
>>>
51 


, 


11 


. 



 
f 


ł . 



 

.. 

, 
t. 


'- - 


\ 


; . 


10.-.-.. 
-
 .- 


" 



:( . 


-- t 


....... 


,. 


\\ 



 
,J - 
 . 
li *, 

"', .' 
" , 
-. 
.,
)- . 


L 


Prof. Józef Mauss. 


o gotującej się na W ołyniu rewolucji, o rewizjach przeprowa- 
dzonych przez Rosjan w klasztorze Poczajowa, zauważył zara- 
zem, iż żadna z podkomendnych władz austrjackich nie spo- 
strzegła dotychczas, aby zanosiło się w Galicji na formowanie 
oddziałów w pomoc powstańcom. 
W dziesięć dni później otrzymał Lobkowicz odmienny co do 
ostatniego punktu, raport z Sokala od komisarza józefa Breinla, 
który między inne mi kwestjami donosił, iż po większych dwo- 
rach gromadzi się okoliczna szlachta, a wpływowe jednostki 
agitują na rzecz powstania. 
W szeregu dalszych raportów składanych gubernatorowi 
Lobkowiczowi ze strony eksponowanych komisarzy poruszano 
masową ucieczkę ludności Wołynia w granice Galicji. Lwowskie 
gubernjum wydało polecenie nie bronienia uciekinierom wstępu, 
ale tylko przez graniczne komory w Brodach, Strzemilczu lub 
Stojanowie, gdzie istniały zakłady kontumacyjne przeciw grasu- 
jącej epidemji cholery. Ograniczenie to nie zawsze jednak było 
możliwem do wykonania, jak np. u Magdaleny T o c z y s k i ej 
z domu Dobrzyńskiej, właścicielki Ledochowa, matki 5 drobnych 
4* 


..
>>>
52 


dzieci, której mąż przyłączył się 22 kwietnia do oddziału po- 
wstańczego Wołynia. Usposobiony życzliwie i ludzko urzędnik, 
komisarz Maurycy bar. Sala poparł wobec Lobkowicza prośbę 
Toczyskiej, twierdził przytem, iż mąż jej przyłączył się do po- 
wstania, popchnięty jedynie do tego kroku przez wrogów, któ- 
rzy pragnęli skompromitować go wobec rządu rosyjskiego, po- 
czem uwolniło gubernjum petentkę. od kontumacji w Brodach 
i pozwoliło jej po przeprowadzeniu desynfekcji pozostać przez 
dwa miesiące w janowie obok Trembowli u siostry właścicielki 
dóbr Aureli z Dobrzyńskich Skarbkowej. 
Nader przykrem było położenie ż o n y g e n e r a ł a D w e r- 
n i c k i e g o, j u I j a n n y, która unikając grożącej jej śmierci, prze- 
szła piechotą z dziećmi Zbrucz, aby znaleźć schronienie w swym 
majątku Zawale obok Kudryniec. Kazano jej mieszkać tylko we 
Lwowie, lub w Brzeżanach. Gdy jednak na poprzednio wysto- 
sowany list generała Dwernickiego obiecał gubernator Lobko- 
wicz użyczyć jego żonie w Galicji opieki i przytułku, uwzględ- 
nił jej listowną prośbę i pozwolił pozostać przez trzy miesiące 
u krewnych w Rakowcu obwodu kołomyjskiego. 
. Podobnie jak cywilnym zbiegom, udzielało gubernium lwow- 
skie opieki rannym podczas ostatnich starć i bitew oficerom 
i żołnierzom korpusu Dwernickiego. Rannych podoficerów i żoł- 
nierzy umieszczono w klasztorze Zbaraża pod troskliwą opieką 
00. Bernardynów, rannych oficerów przyjął do swego domu 
rządca dóbr zbaraskich - D ę b i ń ski. Cyrkularny starosta jó- 
zef Lindemann nie omieszkał podnieść te ofiarne usługi w re- 
lacji do ks. Lobkowicza. Wedle wykazu należeli do rannych 
oficerów: L i s i c k i Roman, major 1 pułku ułanów, Woj c i c k i 
Ludwik, rotmistrz 2 pułku konnych strzelców, B r z o z o w s k i 
Dionizy, podporucznik 3 pułku ułanów, Ż e I e c h o w i c z Karol, 
porucznik 5 pułku konnych strzelców, H o r o c h Erazm, podpo- 
rucznik 3 pułku ułanów, Uniżycki Ksawery, podporucznik 
1 pułku konnych strzelców, R o m a n o w s k i Ludwik, podporucz- 
nik 1 pułku krakusów im. Kościuszki i S m o I i ń s k i józef, pod- 
porucznik 2 pułku konnych strzelców. 
"Oficerowie mieli przy swym boku służących, niektórzy po 
2 i 3 wierzchowce, bryczkę i rynsztunek, także uprząż na trzy 
konie i rosyjski wóz, który oddano do przechowania ekono- 
mowi Z a i ą c z k o w s k i e m u w Starym Zbarażu.
>>>
53 


Wobec oczekiwanej większej bitwy na samej granicy pod 
Kołodnem, wysłał tamże pułkownik huzarów Fackh, komendant 
sił austrjackich, rozstawionych w tych okolicach kraju, dwie 
kompanje piechoty im. bar. Watlet i podążył sam na czele od- 
działu huzarów na miejsce, starosta Lindemann zaś wydelego- 
wał do Zbaraża cyrkularnego komisarza Edwarda bar. Tau- 
bera i wyekspedjował sztafetę do gubernjum we Lwowie, z żą- 
daniem całego szeregu dokładnych wskazówek. W odpowiedzi 
kazano staroście czynić na miejscu odpowiednie zarządzenia 
i składać o wszystkiem sprawozdania. 
Ustawił tymczasem Dwernicki swój korpus na terytorjum 
Rosji, oparł się atoli o granicę austrjacką i na ziemi galicyjskiej 
na polach HniIic ulokował swoje bagaże i rannych. 
W tej ostatniej sprawie konferowało dwóch oficerów sztabu 
Dwernickiego z komisarzem Franciszkiem Bogdanim, który 
oświadczył, iż wedle jego zdania skłonią względy ludzkości 
rząd austrjacki do udzielenia rannym pomocy w swoich szpita- 
lach. Nie było w owym czasie gubernatora Lobkowicza we 
Lwowie, wyjechał bowiem na ustną konferencję do Wiednia. 
Zastępował go Alojzy Stutterheim, brat komenderującego gene- 
rała, i on to wydawał chwilowo liczne, w każdym razie dość 
surowe dyspozycje, a co główna niemożliwe nieraz do wyko- 
nania. Między innemi wytknął Bogdaniemu, iż nie zmusił Dwer- 
nickiego do zabrania wozów i rannych z austrjackiego teryto- 
rjum, iż straże graniczne, żołnierze kordonu i personal cłowy 
pełnią niedbale swoje obowiązki i powinni być surowo ukarani 
za tak częste wypadki przekraczania granicy przez zbiegów 
z Wołynia. Zażądał dalej Stutterheim wystąpienia z całą suro- 
wością przeciw pogranicznym dworom, które przyjmują rannych 
i zbiegów, jacy uciekli masowo z Kołodna przed wki-oczeniem 
tamże Rosjan. 
"Przebywają oni" - pisał Stutterheim do starosty Linde- 
manna - "w Dobrowodach u Franciszka T u r kuł a i w Ditkow- 
cach u pani R u d n i c k i ej. Turkuł gości w swym domu około 
30 rannych, a polscy oficerowie przyjeżdżają tam wedle upodo- 
bania i wracają bez przeszkody do obozu. Nawet szef sztabu 
Dwernickiego, major Stanisław O s i ń s k i, odwiedzał Turkuła 
i oddał rannych pod jego opiekę. Teofil M o r a w s k i z Kubyły 
objeżdzał otwarcie i swobodnie okolicę w towarzystwie polskich
>>>
54 


oficerów, a w samem Kołodnie sławiło się pod rozkazy Dwer- 
nickiego jakich 100 ochotników z Galicji". 
Z konferencji przeprowadzonej przez Dwernickiego z rotmi- 
strzem huzarów księciem Schwarzenbergiem i z raportu tego 
ostatniego dowiedział się generał Stutterheim, że polski wódz 
nosi się z zamiarem wkroczenia do Galicji. Zrozumiał on .do- 
kładnie, że wykonanie zarządzenia ministerjalnego z 9 lutego 
1831 r., zakomunikowanego komendom pogranicznym 19 kwiet- 
nia, a nakazującego wydawanie władzom rosyjskim, jako dezer- 
terów, żołnierzy tak rosyjskiej jak i polskiej narodowości, mu- 
siałoby wywołać zamięszanie, a nawet rewolucję pod zaborem au- 
strjackim, do której stłumienia były za słabe siły wojsk pogranicz- 
nych, wysłał więc natychmiast sztafetę do pułkownika Fackha 
z rozkazem, by zatrzymał, w razie wkroczenia, polski korpus, aż 
do dalszych poleceń, w jakiemś bezpiecznem miejscu. Równocze- 
śnie wysłał Stutterheim do Klebanówki część ruchomej kolumny 
generała Bertolettiego i część garnizonu Lwowa, dwa bataljony 
piechoty, dwa pułki kawalerji i dwie baterje dział. Donosząc 
o tern Mittrowsky'emu i Sedlnitzky'emu podało gubernjum w koń- 
cowym ustępie relacji, że "właśnie zjawił się polski major Dwer- 
nickiego w celu pertraktacji o wolny - po złożeniu broni - 
przemarsz oddziału zpowrotem do Polski". Majorem tym 
był szef sztabu Stanisław O s i ń s k i, zaopatrzony w list Dwer- 
nickiego do księcia Lobkowicza, a wysłany równocześnie z ad- 
iutantem Anastazym D u n i n e m, wiozącym drugi list Dwernic- 
kiego do marszałka Maisona, ambasadora francuskiego w Wiedniu. 
Gdy Lobkowicz nie wrócił jeszcze z Wiednia, sporządziło 
lwowskie gubernjum odrębny egzemplarz relacji i wysłało kon- 
ceptowego praktykanta józefa Neuhausera przez Podgórze na- 
przeciw księcia z misją wręczenia mu pisma tam, gdzie go spotka 
po drodze. Depesze do Wiednia zabrał ze Lwowa odrębny kurjer. 
Losy korpusu Dwernickiego zostały zadecydowane. 
Zajmującym był urzędowy opis przebiegu ostatnich walk kor- 
pusu Dwernickiego, w którym to opisie rozchodziło się o stwier- 
dzenie, iż Moskale naruszyli pierwsi neutralność granicy austrjac- 
kiej, niemniej, iż popełniali gwałty na mieniu i osobach austrjac- 
kich poddanych. ' 
W pierwszym kierunku zdawały sprawę organa wojskowe 
i cywilne, a charakterystycznem zjawiskiem był pewien roz-
>>>
55 


dźwięk pomiędzy władzami, jaki znalazł wyraz w poleceniu da- 
nem 13 maja 1831 do L. 2113 przez gubernatora Lobkowicza 
staroście Lindemanowi. 
"Należy zbadać" - pisał Lobkowicz - "b e z r o z g ł o s u 
i bez protokolarnego przesłuchania świadków 
i stwierdzić, czy wojsko Riidigera, czy też Dwernickiego naru- 
szyło samowolnie granice Galicji, Dwernicki bowiem twierdzi, 
że on musiał wejść do Galicji z tego powodu, że kolumna Ro- 
sjan przesunęła się poza jego plecy na ziemię austrjacką. Należy 
w tej mierze przesłuchać u s tn i e graniczną straż i mieszkańców, 
dopiero wtedy bowiem, gdy sprawa wejdzie na tory dyploma- 
tyczne, przystąpi się do pisania protokółów. 
Wojska austrjackie nie należy przesłuchiwać i ż y c z ę s o b i e, 
a b y n i n i e j s z e p o I e c e n i e p o z o s t a ł o wo b e c a u s t r j a c- 
k i e g o woj s k a w t a j e m n i c y" . 
Odpowiedź Lindemanna brzmiała na korzyść Dwernickiego, 
a piękne' także świadectwo wystawił polskiemu wojsku cyrku- 
larny komisarz Bogdani. 
"Dwernicki zajął" - czytamy tamże .- "na terytorjum Ga- 
licji w lesie Hnilickim trzy do ćzterech morgów terenu i usta- 
wił na nim wozy z amunicją i bagażem, pięć armat, zdobytych 
pod Boremlem, i 94 jeńców, wkońcu wołyńską i podolską 
szlachtę, która przyłączyła się była do tego korpusu. O wy- 
padku tym uwiadomili mnie w nocy z 25 na 26 kwietnia dwaj 
sztabowi oficerowie Dwernickiego. Na' zajętem stanowisku po- 
zostali Polacy od 25. do 27 kwietnia godziny 10 czy 11 rano, 
t. j. do chwili oskrzydlenia ich przez Rosjan, który przekroczyli 
granicę galicyjską. Wyjechałem z majorem Augustem von Auen- 
fels i zbliżyłem się do kawalerii w mniemaniu, że mam polskie 
wojsko przed sobą. W tern padł z odległości 40 kroków strzał, 
z ręki stojącej na austrjackiem terytorjum rosyjskiej wedety - 
huzara z pułku imienia księcia Oranji. Fakt ten dowodzi, iż 
pierwej wpadli Rosjanie w granice Austrji, zanim przekroczył je 
korpus Dwernickiego. Rosjanie ścigali Polaków aż do pól Łysi- 
czyń ski ch , przeszło pół mili w głąb kraju, podczas, gdy Polacy 
na terytorium austrjackiem ani jednego nie dali strzału, a ka- 
walerja na rozkaz komendantów zniżyła nawet swe lance. Ro- 
sjanie atakowali tym razem brutalnie bezbronnych nawet au- 
strjackich poddanych. jakże pięknie odbijało od tego postępo-
>>>
56 


wanie żołnierzy Dwernickiego. Choć brakło im środków żywności, 
nigdy nikt nie dopuścił się ani małego nawet gwałtu na tutejszych 
poddanych. Za każdy artykuł żywności, jaki brano od chłopów, 
płacono żądaną przez nich cenę powyżej nawet rzeczywistej 
wartości" . 
Na podstawie sprawozdań starosty Lindemanna i komisarza 
Bogdaniego złożył Lobkowicz relację kanclerzowi państwa, 
w której podniósł, że dnia 27 kwietnia na 2, lub 3 godziny 
przed cofnięciem się Dwernickiego na terytorjum Austrji, wpadły 
tutaj oddziały rosyjskiej kawalerji i ścigały potem Polaków pół 
mili w głąb kraju, pomimo, iż Dwemicki wydał surowy rozkaz, 
aby ani jeden strzał nie padł z jego strony na ziemi galicyjskiej. 
Rosjanie dopuszczali się wtedy nadużyć na bezbronnej ludności 
Galicji. 
Niezbitym dowodem, że Riidiger naruszył austrjacką granicę 
w czasie, gdy Dwernicki był jeszcze na rosyjskiem te
torjum, 
jest list marszałka hr. Dybicza, pisany do jego cesarskiej wy- 
sokości rosyjskiego księcia Michała, a odebrany kurjerowi przez 
Polaków i przesłany do Rządu Narodowego w Warszawie. W li- 
ście tym jest wyraźnie mowa, iż Riidiger oskrzydlił korpus 
Dwernickiego, a mogło to się stać jedynie przez wkroczenie na 
ziemię galicyjską, Dwernicki bowiem był oparty swemi skrzy- 
dłami o pas graniczny". 
Na dowód słuszności twierdzenia swego dołączył Lobkowicz 
do relacji odpis listu z 24 kwietnia 1831 (st. stylu). 
Objawy sympatji gubernatora Lobkowicza dla sprawy pol- 
skiej, aczkolwiek oparte na zgodnym z rzeczywistością stanie 
rzeczy, nie były na rękę rządowi rosyjskiemu, który śledził 
bacznie niemiłego mu dygnitarza i nasyłał na niego tajnych szpie- 
gów, jak ów słynny żyd Hananie Dolicki. 
Ruchy wojsk rosyjskich, mające na celu oskrzydlenie Dwer- 
nickiego, spowodowały także brutalne nadużycia ze strony sał- 
datów z krzywdą dla mienia, zdrowia a nawet życia cywilnej 
ludności. Należeli do niej dzierżawcy Hnilic Adam Czerniakow- 
ski i jan Bibułowicz, wieśniak jóźko Litwin, Stefan Szadaj, ra- 
niony przez żołnierza rosyjskiego, i ,Marcin juzwiak, strażnik 
zmarły z ran i t. p. Z powodu ekscesów granicznych wypłaciła 
Rosja odszkodowanie w łącznej kwocie 11.542 rubli 63 kop. 
czekiem z daty 25 września 1831.
>>>
57 


Zarządzenia, jakie poczynił komenderujący generał Stutter- 
heim w nieobecności gubernatora Lobkowicza pomijały jego 
zdanie i powagę, to też nie dziw, że dotknięty tern książe wy- 
stąpił energicznie przeciw rozporządzeniom władz wojskowych 
i żądał w piśmie do Sedlnicky' ego, by Austrja nie naruszała 
przestrzeganej dotychczas ścisłej neutralności wobec obu stron 
wojujących i by nie uszczuplano jego wpływów i powagi jako 
szefa kraju na korzyść władz wojskowych. Wedle zdania Lob- 
kowicza należało korpus Dwernickiego wpuścić po złożeniu 
broni napowrót w granice Polski. W tym to kierunku konfero- 
wał też Lobkowicz potajemnie z szefem sztabu Stanisławem 
Osińskim i prezesem Komitetu pomocy rodakom w Królestwie 
Izydorem P i e t r u s k i m i udzielał im daleko idących rad i wska- 
zówek. W dniu 30 kwietnia przystąpiło wojsko polskie do skła- 
dania broni po poprzedniem zwróceniu Riidigerowi 95 jeńców 
rosyjskich, z których każdy oficer otrzymał na pożegnanie od 
Dwernickiego dukata, a każdy żołnierz rubla. Sporządzone przy 
akcie spisy wykazały 30 oficerów sztabowych, 269 oficerów li- 
njowych 443 podoficerów i 3132 szeregowców. jaszczyki i 17 
armat odesłano do Tarnopola, a resztę broni wywieziono do 
Zbaraża a stąd do Nowik w celu wydania Rosji. Austrja za- 
trzymała dla swego użytku 300 koni, resztę wydano oficerom 
trzeciego rosyjskiego pułku dragonów. Akt rozbrojenia wywo- 
łał w całym kraju olbrzymie wzburzenie umysłów i dał impuls 
do ciężkich zarzutów przeciw pułkownikowi Fackhowi, iż tenże 
otrzymał tytułem "łapówki" 6000 dukatów. Zarzuty te były 
przedmiotem specjalnych dochodzeń.
>>>
VIII. 


INTERNOWANIE I UCIECZKA WOJSKOWYCH 
POLSKICH. 


jakkolwiek rozwiązanie korpusu Dwernickiego rozgrywało 
się w granicznym pasie Galicji, to jednak wszelkie decyzje 
i cała kierownicza akcja koncentrowały się w rękach prowin- 
cjonalnych władz Lwowa t. j. gubernium i generalnej komendy 
wojskowej. 
Z ramienia władz politycznych pełnił w Klebanówce służbę 
komisarz cyrkularny Walenty Madurowicz, który, łącząc i go- 
dząc należycie obowiązek służbowy i otrzymane instrukcje z tak- 
tem i względami ludzkości, zyskał wdzięczność nieszczęśliwych 
wychodźców, z drugiej strony zaś uznanie Lobkowicza za gor- 
liwe a roztropne spełnianie misji. Rzutkości i przezorności Ma- 
durowicza z jednej, a dobrej woli, rzetelnemu postępowaniu 
Dwernickiego z drugiej strony należy zawdzięczać, - pisał Lin- 
demann do Lobkowicza, - iż w obozie pod Klebanówką nie było 
ambarasów, kłopotów i ekscesów. 
Na masową ucieczkę z obozu oficerów i żołnierzy polskich, 
patrzały austrjackie organa, tak wojskowe jak i cywilne, dość 
obojętnie. Pierwsze nie miały do dyspozycji dostatecznych sił, 
by przeszkodzić ucieczce, drugie działały prawdopodobnie w tej 
mierze zgodnie z życzeniem Lobkowicza, który proponował bez- 
skutecznie Wiedniowi wpuszczenie rozbrojonego korpusu na- 
powrót w granice Królestwa Polskiego. 
Dogodną dla austrjackiego rządu była też ofiarność polskiej 
ludności, oszczędzała mu bowiem wydatków i kłopotu. Przodo- 
wało naturalnie polskie obywatelstwo, które śpieszyło z dowo- 
zem żywności i furażu i roztaczało opiekę tak nad rannymi, jak 
i nad szukającymi ochrony ziomkami z Wołynia. Po przejściu
>>>
59 


korpusu polskiego na terytorjum Austrji, zaroiło się w obozie 
Dwernickiego od licznej szlachty, oficjalistów, służby i zaprzęgów, 
zwożących wiktuały, a rozchwytujących wzamian całe drużyny 
polskich żołnierzy, by je bądź to ukryć przed niepewnym losem, 
bądź wyprawić zpowrotem na plac boju. 
W sprawie wydatków zawarł był rząd austrjacki jeszcze przed 
wiosną r. 1831 stosowną umowę z rządem rosyjskim, dotyczącą 
utrzymania tych polskich wojskowych, którzy zostaną w danym 
razie internowani w głębi monarchji. Umowa ta normowała na 
utrzymanie generała dziennie 2 fI., na jego kwaterę 1 fI., na 
utrzymanie oficera sztabowego dziennie 50 kr., na kwaterę 30 kr., 
na utrzymanie oficera linjowego począwszy od kapitana wdół 
25 kr., na kwaterę 15 kr., na utrzymanie wkońcu podoficerów 
i szeregowców te same należytości, które przypadają kolegom 
ich z szeregów austrjackich. 
Pod względem. przyszłego losu rozbitków rozdzielono korpus 
na pięć kategoryj. Generałowi Dwemickiemu przeznaczono na 
pobyt pierwotnie Lublanę, zamienioną atoli na miasto Steyr, ko- 
misarzowi wojennemu Ignacemu Niemojewskiemu wystawił na 
polecenie księcia Lobkowicza cyrkularny starosta w Złoczowie 
paszport powrotu do Polski, ochotników wołyńskich, o ile nie 
zdołali umknąć, wydano na łup Moskalom, oficerów wysłano do 
Moraw, podoficerów i szeregowców zaś do Siedmiogrodu. 
Poddanych austrjackich, przeważnie ludzi inteligentnych, któ- 
rych chciały władze wojskowe traktować jak włóczęgów i wcielać 
przymusowo w szeregi austrjackiej armji, ochronił od tego losu 
książę Lobkowicz, który wydał politycznym władzom polecenie 
uważania ich za samowolnych emigrantów. 
Marszruta wydana dla oficerów przepisywała transport ich 
z pominięciem Lwowa, podzielenie na 8 oddziałów i wysłanie 
w trzech kolumnach, odłączonych jedna od drugiej dniem drogi. 
Eskortowało każdy oddział 8 ludzi z oficerem na czele. Na 
każdej podwodzie siedziało po 4 podróżnych. 
Transport nieszczęśliwych wygnańców był, rzec można, po- 
chodem triumfalnym. Daremnym był surowy rozkaz Sedlnitz- 
ky' ego, by nie dopuszczać do stykania się oficerów z ziomkami 
w Galicji. Obywatele gościli rozbitków bez przerwy i miary 
i ułatwiali im masową ucieczkę. już w Stryju okazało się przy 
obliczeniu, że z owych 299 sztabowych i linjowych oficerów,
>>>
-60 


którzy składali broń pod Klebanówką, brakuje nie mme], nie 
więcej tylko 143. W ciągu dalszej drogi topniały oddziały do 
tego stopnia, że u celu podróży znalazło się zaledwie 71 ofi- 
cerów. 
"Wielu polskich oficerów" - czytamy w piśmie Stutterheima 
do Lobkowicza - "otrzymuje z rąk obywateli suknie cywilne 
w celu tern łatwiejszej ucieczki. Zarządziłem więc kontrolę przez 
stacyjne komendy wojskowe także n{ld podróżnymi w sukniach 
cywilnych. Zauważyłem przy tern, że w okolicy Stryja i Mikoła- 
jowa ukrywa się w domach obywatelskich wielu zbiegów. Po- 
nieważ gubernjum nie zgodziło się poprzednio na poczynione 
w tej sprawie zarządzenia, zapytuję się, jak mam obecnie postę- 
pować wobec dalszej dezercji polskich oficerów". 
Gubernjum nie dało odpowiedzi, a tylko poleciło sta- 
roście stryjskiemu Leopoldowi Kratterowi śledzenie "w sposób 
niewpadający w oczy" zbiegów i oczekiwanie dalszej dy- 
SPOZYCJI. . 
W parę dni po wysłaniu pierwszego pisma zwrócił się po- 
nownie Stutterheim do Lobkowicza i przysłał mu imienny wykaz 
dezerterów, a później raport podkomendnych generałów, stwier- 
dzający, że do Białej przybyło 23 maja zamiast 53 tylko 26, 
dnia 24 maja zamiast 60 tylko 15 a dnia 25 maja zamiast 40 tylko 
12 oficerów. 
"Ucieczka oficerów podczas przemarszu" - opiewały dalsze 
doniesienia - "była wynikiem zaproszeń i przyjęć u szlachty, 
do czego zachęcały ją nawet niektóre cyrkuły. Przyczyniały się 
do tego i panie, które oddawały im, jako bohaterom, obrońcom 
ojczyzny, formalnie cześć bóstwa. Odcinały im od surdutów 
ostatnie guziki i przypinały sobie do łona jako pamiątki na 
złotych łańcuszkach. W Białej pokazał jeden z oficerów chustkę 
otrzymaną od Dwernickiego. Wlot porozdzierano ją na drobne 
strzępy, każdy chciał posiąść pamiątkę. Trudno opisać ów szum 
i huk, w jakim żyło się przez cały czas przemarszu. Wznoszono 
bez końca toasty..." 
Nietylko ze strony galicyjskiej komendy wojskowej, ale i ze 
strony rosyjskiego generała Riidigera otrzymywał Lobkowicz 
zażalenia na dezercję polskich oficerów i żołnierzy. W liście wy- 
słanym z Miączyna biadał rosyjski wódz nad tern, "że od czasu 
przejścia korpusu Dwernickiego, więcej, aniżeli 2000 ludzi, tak
>>>
61 


żołnierzy jak i oficerów powróciło do Królestwa, a blisko 500 wy- 
jechało do Marsylji i Paryża". 
W obec stanowiska zajętego przez gubernatora Lobkowicza, 
nie gorączkowały się i podwładne tegoż organa dla interesów 
Rosji i zwlekały miesiącami całemi z przeprowadzeniem docho- 
dzeń przeciw winnym rzekomo popierania ruchu powstańczego 
mieszkańcom Galicji.
>>>
IX. 


STARCIA MIĘDZY GUBERNIUM A GENERALNĄ 
KOMENDĄ WE LWOWIE. 


Rozdźwięk, jaki powstał z powodu transportu oficerów i żoł- 
nierzy polskich korpusu Dwernickiego między cywilną a woj- 
skową naczelną władzą kraju, przybrał wkońcu formy ostrzejsze, 
przekształcił się w starcie, wywołał wzajemne zażalenia i skargi 
wobec władz centralnych i oparł o osobę cesarza. Gdy generał- 
major Pidol podniósł w swej relacji, iż starostowie cyrkularni 
zachęcali szlachtę do goszczenia i przyjmowania u siebie pol- 
skich oficerów, nie omieszkał ks. Lobkowicz zażądać od Pidola 
wymienienia nazwisk winnych urzędników politycznych, a równo- 
cześnie wysłać sprawozdanie do Sedlnitzky' ego, obwiniające na- 
wzajem sfery wojskowe. 
"Z relacji starostów" - pisał Lobkowicz pod datą 24 maja 
1831 L. 2246/g - "wynika, że zarządzenia komend wojskowych 
nie odpowiadały celowi. Wielka ilość broni została usuniętą 
jeszcze przed odbiorem zapasów jej ze strony c. k. wojska, 
i albo .wysłana do Polski, albo wydana rewolucjonistom na 
Podolu. Połowa oficerów umknęła już, a gazety donoszą, że 
200 ich powróciło szczęśliwie na plac boju. Pomiędzy nimi znaj- 
dują się Piotr Wysocki, główny inicjator rewolucji i K. Pułaski, 
zacięty rewolucjonista. 
Podczas przemarszu umykali oficerowie polscy dlatego, że 
ich oficerowie austrjaccy należycie nie pilnowali, że nie baczyli, 
aby trzymano się porządku, że pozwalali im zamiast wsiadać na 
podwody, jechać konno lub korzystać z powozów i zaprzęgów 
dostarczanych przez szlachtę, która ugaszczała eskortujących 
oficerów austrjackich razem z polskimi. . 
Niemniej złym był nadzór nad szeregowymi, eskortowanymi do 
Siedmiogrodu, skoro w drodze do Śniatyna uciekło już 1115 ludzi".
>>>
Generał Stutterheim ujął się za podkomendnymi, którzy 
"byli" - jak twierdził - "wręcz napadani, bądź otwarcie, bądź 
pok
yjomu" podstępnie przez własnych krajowców, obrabowy- 
wam z poruczonego 
ich pieczy "dobra", 
A to rabowane "do- 
bro" przebierano, u- 
prowadzano i ukry- 
wano w każdy możli- 
wy sposób. Gdyby ci 
ludzie byli uciekali we 
własnych mundurach, 
byłoby łatwe m ich 
chwytanie, oni jednak 
używali sukień cywil- 
nych" . 
Prosząc gubernato. 
ra Lobkowicza o udzie. 
lenie publicznej naga- 
ny winnym obywate- 
lom kraju, nadmienił 
Stutterheim, iż zarzą- 
dził sądowe śledztwo 
przeciw winnym ofice- 
rom. l 
Lobkowicz nie zgo- 
dził się na udzielenie 
nagany obywatelom 
Galicji, "byłoby to bo- 
wiem bezskuteczne, nie wzmocniłoby stanowiska rządu, stwier- 
dziło raczej jego słabość i nieudolność pierwotnych zarządzeń. 
Lepiej więc teraz milczeć, a wydać dyspozycje na przyszłość". 
Niezadowolone z postępowania gubernatora władze wojskowe 
nie omieszkały zwrócić się do samego cesarza i przedstawić mu 
sprawę w niekorzystnem dla władz politycznych świetle, poczem 
wystosował kanclerz Mittrowsky dnia 7 czerwca 1831 surowy 
dekret do Lobkowicza i, powołując się na cesarską decyzję 


63 


\ - -4 


.. 
, 


. " 


"... 


ł.fj')p 
\J 


..:.ł. 


I 
I 
k 
I 


-..-"., ". 
- ..... 



 
.... 



 


ł. 


ItJ.
 


\,. 


ł 



 c 


ł. 




 

 -.,
 
.
 
I 


... 


I- 
.,. 


.,- 


" 
{i 
i\ I 
l. 
r' 


\ 


.' 


I 


#, 


.ilU £ !J ':'.1' 
--- - 



:L'lJ !:.!)
..E-.... 


.... 


-XIAŻ:g 
- .". __". 
... ,N,r" , :-r /Kh,
 


LOBEO'WItZ 
---- 
"", ,. '/'''/'(1 
- ---- 



 


l .
 


t Pociągnięto do odpowiedzialności bar. Trappa i generała Antoniego 
hr. Tarnowskiego, komendanta kordonu w cyrkule bukowińskim.
>>>
64 


z 5 czerwca, zażądał "ukarania organów cywilnych i wojsko- 
wych i doniesienia o rezultacie najwyższej instancji". 
Nie uląkł się i tego dekretu pewny siebie ks., Lobkowicz, 
to też wysłał kategoryczną odpowiedź pod datą 15 czerwca 1831, 
którą przytaczamy w głównych zarysach: 
"Nie znam treści aktów, jakie prawdopodobnie ze strony 
wojskowości przedłożono Najjaśniejszemu Panu, widzę jednak 
z cennego pisma, iż te akta nie są we wszystkich szczegółach 
dokładnie zredagowane, skoro wywołały tak wielkie, każdego 
dzielnego urzędnika żywo obchodzące niezadowolenie Najjaśniej- 
szego Pana. Na podstawie tych aktów mógłby Najjaśniejszy 
Pan mniemać, iż rzeczywiście dopuściły się władze cywilne nie- 
dbalstwa w popieraniu władz wojskowych. 
Dokładne dochodzenia, dotyczące poszczególnych zdarzeń, 
niemniej relacje stwierdzają tymczasem, że właśnie wojsko nie 
trzymało się wydanych instrukcyj, że władze cywilne postępo- 
wały tak, jak było ich obowiązkiem, wedle sił i możności, nie 
znachodziły atoli poparcia ze strony organów wojskowych. 
Nie jestem w stanie dostarczyć w tej chwili Waszej Exce- 
lencji pisemnych dowodów, wiele sprawozdań bowiem cyrkular- 
nych starostów, a częściowo i miejscowych komisarzy posłałem 
panu prezydentowi nadwornej policji na tegoż żądanie i dotąd 
nie otrzymałem ich zpowrotem. jeżeli W. E. zechce wglądnąć 
w te akta, znajdzie tam potwierdzenie tego, o czem mówift 
i dowie się o stanie rzeczy, który umożebnił dezercję. 
Zaraz po przekroczeniu granic Galicji przez korpus Dwer- 
nickiego było rzeczą wojska austrjackiego utrzymać ten korpus 
tak długo w kupie, aż nie nadejdzie dostateczna siła do uru- 
chomienia go w małych oddziałach. T o nie stało się, a pułkownik 
Fackh naciskał z niewyjaśnionych powodów, wbrew osobistemu 
życzeniu generała Dwernickiego, na szybkie przesunięcie korpusu 
z nad granicy, nawet zanim ilość ludzi była znana, zanim spo- 
rządzono imienne listy. Otóż tutaj działo się, iż wielu oficerów 
pod wpływem obawy wydania ich Rosji, szukało sposobności 
do ucieczki i łatwo ją znachodziło, wojska bowiem było za mało, 
iżby ich podczas marszu upilnować i zapobiec dezercji. 
W tym samym czasie znikli prawie wszyscy Galicjanie, którzy 
znajdowali się w korpusie. Nie było właściwie zarządzeń, zdol- 
nych przeszkodzić ucieczkom. Nie wiedziano kogo transportują
>>>
65 


i dokąd dążą, gdyż kierunek marszu i stacje często zmieniano. 
To też doszedł do Brzeżan tylko ten z oficerów, który chciał, 
a dopiero generał bar. Bertoletti zaprowadził trochę porządku. 
Na dowód załączam relacje starostw w Tarnopolu, Brzeża- 
nach i Stanisławowie. Z nich dowie się W. E., że władze . 
polityczne wszystko uczyniły, co do nich należało, a to bez 
specjalnego wezwania, niekiedy nawet wbrew żvczeniu i woli 
c. k. wojska. 
Nawet wysłanie małego oddziału wojska w pobliże miejsca, 
gdzie obozował Dwemicki, nastąpiło dopiero na nacisk tarno- 
polskiego starosty. Posłano jednak tak mało, że nie mogło to 
być skutecznem. 
Podczas transportu z Brzeżan do Stryja panował niezły po- 
rządek, gdyż komenderujący generał wysłał w tę stronę ge- 
nerał-majora De Lort i pułkownika Derra z Kaiser-huzarów do 
urządzenia konwoju. 
Począwszy od Stryja powinien był pochód postępować po- 
dług instrukcji, udzielonej generalnej komendzie przez Nadworną 
Radę Wojenną, której treść i mnie zakomunikowano 4 maja 1831 
do L. 197. 
Nie wyczekując wezwania władz wojskowych o pomoc, wy- 
dałem zaraz odpowiednie zarządzenia, dążące do tego, iżby 
polscy oficerowie w małych oddziałach przewożeni wspólnie 
podwodami, dostawali się do stacji, strzeżeni pilnie w czasie po- 
stojów. Ten proceder nie został spełniony. Zamiast małych od- 
działów po 20 ludzi, uruchomiono naraz po 3-4 kolumny. Za- 
miast wieźć oficerów na podwodach, pozwalano im jechać konno 
lub w p
atnych pojazdach. Zamiast pilnować porządku, jechali 
eskortujący oficerowie naprzód, nie troszcząc się, jak odbywa 
się marsz poruczonych ich pieczy ludzi. Schodzili się z nimi 
zwykle dopiero na stacjach południowych lub podczas noclegów. 
Polscy oficerowie szli więc dokąd chcieli, przychodzili skąd 
chcieli, a eskortujący oficer nic o tern nie wiedział. 
Cóż mogli zdziałać wtedy komisarze? 
Rzeczą ich było usuwać po stacjach Galicjan i zabraniać im 
stykania się z polskimi oficerami. Tak się też i działo, napływ 
jednak ludności był tak wielki, a siła, stojąca do dyspozycji ko- 
misarzy tak mała, iż nie mogli wywierać nacisku w kierunku 
spełniania rozkazów. 


5 


Lwów w czasie powstania listopadowego.
>>>
66 


Gwałtu mogło użyć tylko wojsko, tymczasem ono nie było 
w możności utrzymać porządku nawet podczas marszu, a tern 
mniej usuwać i odpędzać tłoczącą się po stacjach publiczność. 
Zresztą cóż mieli czynić komisarze, gdy oficerowie austrjaccy 
. przyjmowali zaproszenia szlachty na obiady i kofacje i brali od 
niej bezpłatnie wiktuały dla więźniów? 
Podobnie, jak u oficerów, były niedostateczne dyspozycje 
wydane co do transportu szeregowców. Oddziałowi z 500 ludzi 
towarzyszył konwój zaledwie 
O żołnierzy, a używano do tego 
w dodatku, aż do stacji w Sniatynie, wbrew zakazowi, żoł- 
nierzy pułków galicyjskich. Po stacjach nie pilnowano należycie 
ludzi, pozostawiano ich bez nadzoru, kwaterowano pojedyńczo, 
zamiast pod strażą we wspólnych, większych lokalach". 
Ostatniemi niejako strzałami wśród tego starcia władz woj- 
skowych i cywilnych były raporty generała Pidola i majora ka- 
walerji W. bar. Rochepine, zakomunikowane przez generalną 
komendę gubernatorowi Lobkowiczowi. Z raportów tych dowia- 
dujemy się, że na kilka dni przed przybyciem oddziałów do 
Suchej dążyli tam ze wszystkich stron obywatele, śpieszyły wozy 
z wiktuałami i beczkami wina. Drogi były zawalone ekwipażami. 
jeszcze większe przygotowania i głośniejsze ugaszczania miały 
miały miejsce w Białej, gdzie w restauracji "pod Czarnym orłem" 
zapłacił właściciel Radoczy Ignacy Żarnowiecki przeszło 700 fI. 
jedynie za potrawy, nie licząc szampana. Przy ugaszczaniu ostat- 
niego transportu zasiadło do obiadu około 30 dam z odznakami 
o polskich barwach. W uczcie brał udział polityczny komisarz. 
Niezwykłą sympatją darzył w tych stronach polskich oficerów 
starosta z Wadowic Ludwik Sertz von Ortensheim. "Zbiegli 
oficerowie, podoficerowie i żołnierze" - pisał w raporcie Ro- 
chepine - "wędrują nocami przez lasy tak długo, aż prze- 
kroczą granicę i połączą się z polską armją. Obywatele prze- 
mycają proch w beczkach deklarowanych jako wódka, posługują 
się zaprzęgami po 4, 5 i 6 koni nader ładnych, aby w ten sposób 
wysłać ludzi i konie przy wozach chłopskich w pomoc zagra- 
nicę. W chłopskich kitlach a nawet i w wojskowych mundurach, 
uzbrojeni lub bez broni, przeważnie konno, śpieszą polscy żoł- 
nierze w grupach po 30, 50, 100, 150 a nawet 200 ludzi w po- 
graniczne lasy, aby przejść na terytorjum Polski.
>>>
67 


Książę Lobkowicz jest szczególnym protektorem Polaków 
i popiera ich całemi siłami". 


jak widzimy, stało się - w odmiennej formie zadość 
życzeniu Lobkowicza, który proponował swego czasu Wiedniowi 
wpuszczenie korpusu Dwernickiego napowrót w granice Kró- 
lestwa Polskiego. 


5.
>>>
x. 


INTERNOWANIE ODDZIAŁU BENEDYKTA 
DENIS KOŁ YSZKI. 


Wkroczenie korpusu Dwernickiego w granice Galicji przy- 
niosło nietylko stratę 3.500 walecznych żołnierzy, ale ponadto 
spowodowało natychmiastowy upadek powstania na Wołyniu, 
organizowanego przez najwybitniejsze sfery kresowego społe- 
czeństwa polskiego. Zebrani w Krasnosiółce powstańcy, kwiat 
młodzieży obywatelskiej Podola i Ukrainy, obwołali w dniu 
5 maja ]831 r. wodzem Benedykta Denis Kołyszkę, bryga- 
djera narodowego z czasów króla Stanisława Augusta i do- 
wódcę odrębnego oddziału pod znakami Tadeusza Kościuszki. 
Ośmdziesiąty trzeci rok życia liczący generał przybrał sobie za 
szefa sztabu, zdolnego oficera majora Orlikowskiego, a gdy na 
zew stanęło pod bronią około 2.000 ludzi, podążono do Daszowa. 
Tutaj nastąpiło starcie z przemagającym zastępem wojsk rosyj- 
skim pod komendą generała Rotha. Pomimo świetnego męstwa 
rozbici, cofali się powstańcy wśród dalszych utarczek ku gra- 
nicy galicyjskiej, którą przekroczyli pod Satanowem w dniu 
26 maja i złożyli broń w ręce władz austrjackich. 
Cywilne i wojskowe władze Lwowa zastosowały wobec pod- 
komendnych Kołyszki ten sam proceder, jakim posługiwały się 
miesiąc przedtem po wejściu do Galicji korpusu generała Dwer- 
nickiego, to też nie dziw, iż kresowcy korzystali z pomocy roda- 
ków zaboru austrjackiego, uchodzili z pod straży, ukrywali się 
i przemykali zpowrotem za kordon, przeważnie do konnej legji 
litewsko-ruskiej, stojącej załogą w Zamościu. Zredukowane w ten 
sposób do liczby kilkuset zaledwie ludzi resztki oddziału od- 
stawiono na zarządzenie gubernatora k& Lobkowicza wraz z ge- 
nerałem Kołyszką, Zygmuntem D o b k i e m i poważniejszymi zie- 
mianinami do zamku w Czortkowie, pod nadzór generała majora
>>>
69 


barona Franciszka Csoricha de Monte Creto i cyrkularnego ko- 
misarza Edwarda Schmidta. 
Mury zamku czortkowskiego nie stanowiły również wielkiej 
przeszkody dla wychodźców do planowanej ucieczki, to też liczba 
ich topniała bez przerwy i stopniała do połowy lipca do 522 głów. 
Dekretem z lipca 1831 r. L. 290l/g zarządziło gubernjum 
lwowskie wyeskortowanie resztek polskich powstańców - po- 
dobnie jak żołnierzy korpusu Dwernickiego - do Siedmiogrodu. 
jak widzimy z zarządzeń w obu powyższych analogicznych 
wypadkach unikały gubernjum i generalna komenda stykania się 
kolumn powstańczych z ludnością Lwowa, aby nie wywoływać 
w stolicy kraju demonstracyj na rzecz wysiedleńców, nie bro- 
niły atoli, a nawet wręcz unormowały instrukcją, współczucie 
i humanitarną akcję przydrożnych mieszkańców, wręczanie eskor- 
towanym na ręce konwoju ofiarowanych wiktuałów, zakazując 
tylko zapraszania więźniów w celu posiłku do domów. 
Marszrutę . dla kolumn wytyczono przez Tłuste, Uścieczko, 
Horodenkę, Sniatyn, Dubowce, Storożyniec, Czudyn, Witków 
Dolny, Mardzinę, Solkę, Gurahumorę, Wamę, Kimpolung, Vale- 
putnę, Watradornę, Pojanastampi i dalej przez wyniosły szczyt 
olbrzymiej Magury, pełną wdzięków drogą ku Tyhuzzy, jaad, 
Borgoprund, Bystrzycy w głąb płaskiego, stepowego kraju. 
W celu łatwiejszego transportu rozdzielono wychodźców na 
dwie kolumny, każdą kolumnę zaś na dwie grupy. Pierwszą 
tworzyli oficerowie i "najbardziej niebezpieczni rewolucjoniści", 
poddani ściślejszemu nadzorowi. jako eskortę przeznaczono dla 
każdej kolumny kompanję piechoty i 12 huzarów. Konwoje pro- 
wadzili w granicach poszczególnych obwodów cyrkularni komi- 
sarze, do których obowiązków należały także starania o podwody, 
żywność, karmę dla koni, słomę potrzebną do noclegów, drzewo 
do polowych kuchen i t. p. Obowiązki te spełniali na terytorjum 
Galicji komisarze Walenty Bartmański, Tadeusz Lederer i Karol 
Banholzel. 
Dla wychodźców nie posiadających żadnych środków mate- 
rjalnych przeznaczały władze strawne po 6 kro m. k. dziennie na 
głowę, z czego odciągano jednak po 3 kro m. k. za chleb do- 
starczany in natura. Łatwo zrozumieć, co otrzymywali biedacy 
za pozostałe 3 kro dziennie i jak donośną była dla nich pomoc 
ze strony rodaków i przydrożnej ludności.
>>>
70 


W celu powstrzymania dalszej dezercji odbywano postoje 
i noclegi w otwartem polu, zdala od mieszkań i ludzi. Po trzech 
dniach marszu, następował dzień wypoczynku. 
Kto posiadał odpowiednie fundusze, mógł za zezwoleniem 
wojskowego komendanta eskorty posługiwać się podwodami. 
Używanie wierzchowców było atoli zakazane, aby nie ułatwiać 
więźniom ucieczki. 
Do dyspozycji chorych dążyły za kolumną podwody, na któ- 
rych były umieszczone kajdany, do ewentualnego zakuwania nie- 
posłusznych i opornych. 
W dniu 15 lipca wyruszyła pierwsza, w dniu 16 lipca 1831 r. 
zaś druga kolumna więźniów z Czortkowa. Ustawiani parami, 
otoczeni piechotą czerniowieckiego pułku nr. 41 im. Wacława 
bar. Watet i huzarami pułku nr. 4 im. Leopolda bar. Geramb 
wlekli się wychodźcy zwolna, wśród skwaru i tumanów kurzu. 
Niepewni swej przyszłości, niepewni losu, żegnali z rozdar- 
tern sercem ziemię ojczystą, nasłuchiwali, ażali im powiew wia- 
tru nie przyniesie radosnych wieści z nad Wisły i Bugu, z głębi 
puszcz litewskich, lub stepów dalekiej Ukrainy. 
Za pieszymi postępowały podwody, a na końcu taboru 
jechał cyrkularny komisarz, rozważając nad relacją, jaką pole- 
cono mu złożyć przełożonym władzom o spełnieniu swej misji, 
o przebiegu podróży, niemniej o spostrzeżeniach, poczynionych 
co do usposobienia napotykanej po drodze ludności i co do 
remark i uwag, czynionych z powodu zarządzenia władz au- 
strjackich. Obawiał się widocznie Wiedeń, iżby przemarsze wojsk 
polskich przez terytorjum Galicji nie dały impulsu do zamieszek. 
Leży przed nami sprawozdanie, złożone gubernatorowi we 
Lwowie, a dotyczące przemarszu drugiej kolumny przez cyrkuł 
kołomyjski. Z sprawozdania tego dowiadujemy się, iż kolumna 
liczyła 71 ludzi pierwszej i 171 ludzi drugiej kategorji, że na 
własny koszt odbywało podróż 30 z pierwszej, a 83 drugiej 
grupy, że 16 więźniów zamawiało sobie wybredniejsze jedzenie, 
że na nocleg dostarczono po 2 fury słomy z prywatnych i po 
4 fury z rządowych funduszów, że do dyspozycji chorych uży- 
wano 3 zaprzęgów, sześć zaprzęgów, zaś opłacali zamożniejsi 
wychodźcy. 
Nie możemy powstrzymać się, aby z tego pocztu eskorto- 
wanych nie wyszczególnić imiennie przynajmniej tych, którzy 


.
>>>
71 


. 


. 
..' 
. 
. 
, 
, 
, 


ii ':\\1 
f e. "b- 
.', 
 \ 
 
\ .' 
......
' 
: '. I 


s 
,':_ ń.... 



 
\ ., 


, 


, 


\. 
5 \}J 
ł _ .' 


I' 


! I 
, j 

 
. \ t 
" .. , 
) . 
.
 
.. 


\ 


ol 


-::=..'"': 


"':!. C 


'- 


'- 


Piechota austrjacka. 


zaliczali się do pierwszej grupy t. j. do wybitniejszych spiskow- 
ców. Byli nimi: Belkur Karol, Białecki Tomasz, Blode- 
s k u I Hipolit, B o r c z e k Piotr, B o r y s o w i c z Antoni, C h e r a- 
sko N., Chmieliński Arkady, Choborski Zenon, Ch od- 
kowski Ignacy, Ci e s zkowski Franciszek, D arow ski Gu- 
staw, Darowski Seweryn, Dobrzański Piotr, Doroszewski 
Bazyli, Freyberger Piotr, Gajewski Stanisław, Gąsio- 
ro w s ki Anastazy, Głe m b o ck i józef, G n i ewkow ski Kaje- 
tan, G ni ewko wsk i Szymon, G u tkow ski Fabjan, G u to w- 
s ki Stanisław, H o dy ki ewicz Stanisław, jaworski jakób, 
jurjewicz Teofil, Kamieniecki Antoni, Kisiel Andrzej, 
KI em en t Antoni, Klem e n t Konstanty, K ot ul ski Edward,
>>>
72 


K o z ł o w 
 k i jan, Kra s o w s k i józef, Kra s u c k i Michał, L e- 
bietowicz Antoni, Lipski Stanisław, Liskowacki Florjan, 
Łuk o w s k i jędrzej, M a r t y n o w s k i Ignacy, M a y e r Bene- 
dykt, Miozowski Wiktor, Neumann Konstanty, Niedź- 
wiecki Karol, Olinczuk August, Orań ski Konstanty, Pa- 
sławski Feliks, Pasławski Kazimierz, Pieniążek juljan, 
Piotrowski Tytus, Płotnicki Karol, Podlewski Antoni, 
R a d z i k o w s k i Marceli, R a s z t y n Grzegorz, R a w s k i Albin, 
Rawski Wincenty, Romer Kasper, Ruciński Romuald, Rze- 
cżycki Ksawery, Sielecki Erazm, SI as ki Karol, Sobole w- 
s.k i Paweł, S ta n} e w s ki Karol, S t r z e l e c k i Hiacynt, Su p ro- 
nowski Hryń, Swięcki Karol, Szopski Dionizy, Ursulski 
Wincenty, Wachowicz Ignacy, Wacho wicz Paweł, Wło- 
decki Franciszek, Włoszyński józef i Zieleniecki Erazm. 
jak poucza nas powyższy wykaz, nie brakło pomiędzy bo- 
jownikami o wolność Polski także ochotników Rusinów, nie- 
które rodziny zaś dostarczyły po dwóch szermierzy swobód. 
Wykaz ten przechował się w aktach p
ezydjalnych guber- 
njum lwowskiego, dotyczących śledztwa przeciw cyrkularnemu 
komisarzowi Karolowi Banh61zlowi, rodem z Zaleszczyk, synowi 
obwodowego inżyniera, wieku lat 35, który należał do szeregu 
tych figur rządowych, jakie w poczuciu swej władzy postępo- 
wały despotycznie. Dzień 19 lipca 1831 r. przyniósł mu w tej 
mierze fatalną porażkę. Zamierzając odbyć w czasie przemarszu 
postój pod Śniatynem przystąpił Banh6lzel do wytyczenia, bez 
wiedzy dominjum, obozu dla swego oddziału, na gruntach włości 
Mikulińce; własności obywatela Jana Leliwy Kumanieckiego. Na 
wieść o wypadku podążył Kumaniecki konno na miejsce, gdzie 
zastał obok Banh6lzla oficerów i wojsko, kilku urzędników śnia- 
tyńskiego magistratu i liczne grono ciekawych, przypatrujących 
się przy pogodnym dniu sobotnim niezwykłemu zjawisku. Po- 
zdrowiwszy uprzejmie zebranych zwrócił się Kumaniecki do kie- 
rownika z uwagą, iż wyrządza szkodę, niszczy pastwisko i za- 
sianą obok pszenicę. Oburzony tym zarzutem Banh61zel wystąpił 
hardo i gwałtownie i wywołał sprzeczkę. Podczas gdy Kuma- 
njecki powodował się taktem i godnością, brnął Banh6lzel coraz 
bardziej w stek obelg. Oficerowie popierali Banh61zla, a jeden 
z nich wydobył nawet szablę z pochwy. 
- Panie oficerze, schowaj pan szablę, bo możesz stracić
>>>
73 


porteepee - odpowiedział spokojnie Kumaniecki i zmitygował 
rozsrożonego syna Marsa. 
Rozpoczęło się dłuższe śledztwo, do którego wydelegowało 
lwowskie gubernjum radcę Franciszka Krattera. Naoczni świad- 
kowie zeznali zgodnie na korzyść Kumanieckiego, poczem uznała 
komisja złożona z 4 członków w dniu 17 października 1831 r. 
Banh6lzla winnym ciężkiego przekroczenia przeciw bezpieczeń- 
stwu czci i zasądziła komisarza na 8 dni aresztu z zamianą na 
grzywnę 25 fI. m. k. na rzecz ubogich miasta Śniatyna. 
Zacietrzewiony Banh61zel wniósł do lwowskiego gubernjum 
rekurs, w którym zarzucił nawet i komisji stronniczość, uprze- 
dzenie i niechęć do jego osoby, świadkom zaś niewiarygodność, 
zwłaszcza pomocnikowi kasjera miejskiego Kandydusowi Maye- 
rowi, "gdyż ten prowadzi życie niemoralne" . Ten ostatni zarzut 
poddano opinji księdza proboszcza Antoniego Lisieckiego, a ten 
zaprzeczył twierdzeniu Banh6lzla. 
Wobec tego zatwierdził gubernator Lobkowicz wyrok pierw- 
szej instancji i stosownie do istniejących wówczas przepisów 
złożył o całej sprawie relację cesarzowi i podniósł w niej zacię- 
tość i przewrotność Banh61zla. . 
- Cóż się stało po wytransportowaniu więźniów do Siedmio- 
grodu, z ich wodzem generałem Kołyszką? - zapyta bezwąt- 
pienia niejeden z czytelników. 
Sędziwemu generałowi pozwolono zamieszkać w Galicji, gdzie 
przebywał zrazu pod opieką obywateli w cyrkule stanisławow- 
skim. 
Nieudała partyzantka pułkownika józefa Zaliwskiego i stojące 
w związku z nią zabiegi emisarjuszów pobudziły władze au- 
strjackie do wydalania wychodźców i rozbitków armji polskiej 
z granic Galicji. Zwrócono wówczas uwagę i na Kołyszkę. Gu- 
bernjum lwowskie złożyło jednak relację do Wiednia, iż ten kon- 
spirator nie jest już wcale dla rządu niebezpiecznym, wszak to 
starzec w całem tego słowa znaczeniu, słaby fizycznie, złamany 
duchowo, zdziecinniały, niekiedy nawet nieprzytomny. Decyzją 
z 18 listopada r. 1833 pozwolił cesarz weteranowi zamieszkać 
nadal w Galicji, atoli pod ścisłym nadzorem policji. Ośmdziesiąt 
cztery czy też pieć lat wieku liczący rewolucjonista był zawsze 
jeszcze, jak widać, postrachem dla austrjackiego rządu cen- 
tralnego.
>>>
74 


Dnie i godziny życia Kołyszki były tymczasem policzone. 
W pięć miesięcy od daty powyższej decyzji cesarskiej oddali 
patrjoci ostatnią przysługę zmarłemu we Lwowie w dniu 16 kwiet- 
nia r. 1834 generałowi. Pogrzeb zasłużonego syna Polski, co to 
chłopięcemi laty sięgał jeszcze w czasy panowania Augusta III, 
co to bolał kawałkowanej, rozdzieranej Ojczyzny, przeszedł 
w swem długiem życiu całe pasmo udręczeń, błogich nadziei 
i smutnych doświadczeń, pogrzeb żołnierza co to przez wiele 
dziesiątek lat nastawiał swe piersi na kule i ciosy i własną krwią 
skrapiał obszary ukochanej Polski, pogrzeb, mówię, takiego męża 
nadawał się wybornie do urządzenia wielkiej narodowej uroczy- 
stości. Surowe przepisy absolutnego rządu stały jednak temu na 
przeszkodzie. Ograniczono się na mniej ostentacyjnym pogrzebie. 
Zwłokom towarzyszyły tłumy ludu, sześciu młodzieńców synów 
zacnych domów obywatelskich, niosło trumnę z domu do ko- 
ścioła 00. Bernardynów, następnie z kościoła na cmentarz. Przed 
spuszeniem szczątek do grobu oddano w stosownem przemó- 
wieniu hołd zasługom Kołyszki. 
. Nazajutrz odeszła odnośna relacja gubernjum do Wiednia, 
który nie. omie.szkał zaostrzyć prowincjonalnej władzy politycz- 
nej, iżby nie zezwolono przy pogrzebach w przyszłości na żadne 
przemówienia i objawy duchu patrjotycznego. 
Wzniesiony przez potomków Kołyszki we Lwowie na cmen- 
tarzu Łyczakowskim grobowiec i nagrobek kamienny został 
uszkodzony od kul armatnich ukraińskich w czasie oblężenia 
Lwowa w r. 1919. 
Uporządkowanie tego grobu i nagrobka Kołyszki uskutecz- 
niło w r. 1926 Polskie Towarzystwo Opieki nad Grobami Bo- 
haterów we Lwowie, równocześnie z uporządkowaniem grobów 
i pomników żołnierzy Kościuszki, a to artysty malarza józefa 
Reychana, Antoniego Pióreckiego (żył lat 106), Franciszka Za- 
remby (żył lat 1 t 2) tudzież rotmistrza józefa Czołowskiego, bo- 
hatera z pod Somosiery.
>>>
Xl. 
CHOLERA MORBUS. 


Na parę lat przed wybuchem powstania listopadowego na- 
wiedzały kraj, a także i jego stolicę Lwów, różnego rodzaju 
klęski, uważane przez zabobonną ludność, jako zły prognostyk 
dalszej przyszłości. W r. 1829 przeciągnęły ponad niwami 
chmury szarańczy, a w nocy z 25 na 26 listopada tego samego 
roku przeraziło mieszkańców Lwowa silne trzęsienie ziemi, tak 
iż pozrywali się z łóżek, a ptactwo powylatywało ze swoich 
gniazd i kryjówek. Trzęsienie to dało się odczuć w Czerniow- 
cach, tudzież w Hadyńkowcach i Oreszkowcach w cyrkule 
czort
owskim. Włoście zostały nawiedzone ponadto zarazą 
bydlęcą, jaka grasowała w Mołdawji, Wołoszczyźnie, Besarabji, 
Rosji i Polsce i wywoływała nędzę wśród rolników. Rok 1830 
był znowu rokiem wielkiego nieurodzaju, tak że ludność żywiła 
się w zimie surogatami, jakich nieraz nie znosił i najsilniejszy 
żołądek. Gdy surogaty te nie były zdolne odżywiać należycie 
organizmów, pozostawiał zewnętrzny wygląd ludu wieśniaczego, 
a także i uboższych warstw mieszkańców Lwowa, wiele do ży- 
czenia. Przeróżne choroby, jak czerwonka, tyfus, influenza wzma- 
gały się w szybkiem tempie. Rząd austrjacki udzielał ubo- 
giej ludności Lwowa i okolicy wsparć z funduszów państwo- 
wych i zachęcał do tego także właścicieli ziemskich. We Lwo- 
wie pobierało przeszło 1000 rodzin zasiłki bądź w gotówce, 
bądź w wiktuałach i w paliwie, otrzymywało pomoc lekarską 
i lekarstwa. W każdej dzielnicy miasta urządzano ciepłe przy- 
tułki dla biednych i bezdomnych, założono filjalne szpitale, 
przeprowadzano publiczne zbiórki na cele charytatywne, przy- 
czem wielu szlachetnych obywateli miasta śpieszyło z poparciem 
gorliwej działalności burmistrza Hommego. 
Na wieść o zbliżającej się epidemji cholery zarządził guber-
>>>
76 


nator ks. Lobkowicz już z początkiem listopada 1830 stałe po- 
siedzenia lwowskich lekarzy pod przewodnictwem protomedyka 
Franciszka Neuhausera w celu roztrząsania różnorodnych kwestyj 
zapobiegawczych i ochronnych, niemniej przepisów sanitarno- 
policyjnych. Lwów podzielono na okręgi, okręgi zaś na sekcje, 
poprzydzielano do nich lekarzy, chirurgów i dziesiętników, skie- 
rowano ścisłą kontrolę na przyjezdnych. Dalej urządzono cho- 
leryczne szpitale, odrębne dla chrześcijan, odrębne zaś dla ży- 
dów, znanych z niechlujstwa, jakich na 60.000 ludności liczył 
wówczas Lwów około 25.000 głów. Niemniej urządzono zakłady 
kontumacyjne, środki do przewozu chorych, domy rekonwa- 
lescentów, wydano instrukcje i pouczenia dla publiczności i t. p. 
Personal składał się z cyrkularnego fizyka, dwóch doktorów 
medycyny, siedmiu chirurgów i jednego cyrkularnego komisarza 
dla spraw administracyjnych. 
Pomimo granicznych kordonów wojskowych nadpływała 
zwolna, lecz stale ku słupom granicznym epidemja cholery - 
o czem donosiły gubernatorowi Lobkowiczowi posterunki cy- 
wiJne i wojskowe. "jednego dnia" - opiewał raport - "a to 
10 stycznia r. 1831 zmarło w Berdyczowie na epidemię 64 ży- 
dów i 2 chrześcijan. Nadchodzące z głębi Rosji wojska wyglą- 
dają źle, tracą po drodze wielu ludzi. Cholera przeniosła się 
z Satanowa do Wychwatyniec obok Kałahorówki, pomimo nie- 
przerwanego kordonu od W olicy przez Kałahorówkę i Wychwa- 
tyńce do Kręciłowa. Oficera w Kałaharówce musiano poddać 
kwarantannie". Przenosząc się od włości do włości zjawiła się 
epidemja w kwietniu w siołach Pikułowice, Laszki, Kościejów, 
Zapytów, następnie nader gwałtownie w Żurawnikach, Czyszkach, 
Rudnie i Lesienicach. Tego samego dnia, w którym wystąpiła 
nagle słabość w Gródku jagiellońskim, doniesiono o jej poja- 
wieniu się w Zimnejwodzie, Bartatowie, Stawczanach, Obro- 
szynie, Rodatyczach i Haliczanowie. Niezwykłem było zjawisko, 
iż w siołach Zubrza, Sichów, Pasieki i Kulparków, gdzie na 
koszt państwa żywiły mamki sześciuset do siedmiuset niemowląt 
i podrzutków, zachorowywały niemowlęta z mamkami nader 
rzadko i nie gwałtownie. Łagodnym. był przebieg choroby 
w Wiszeńce, Wrocowie, Karaczynowie, Żarniskach, Łozinie 
i Wereszycy, pomimo iż istniała nieprzerwana komunikacja tych 
miejscowości z Gródkiem jagiellońskim i janowem. 


.
>>>
77 


\ 


. ol 


'. 


- 
 


C'" 


d 

 
 
 

 J/ 
 r 1t: 
 
__ 
ęł I':r t! 
," , ::c 

uJf1 $" 
. t ...... ......-: -:::::?""i ł J ' I
 ' II 
I l!: It 
 muu =- :r: I . f.-
ł
""łl 1 
1,'11 , 1 '., [ r:;..1 f;"Jf;.ir"jr:;:

-...;:. - - 
r r- -' ,. , 
!I
 i

]t' ,
 "f J 
 
 _:

'::;I; \:": E
J 
. .'. . \\. - 1L'';:1 l 
,,, 
 
( -, ł - · 

. 
- 


ł 


L 
- , 

 



{ 


. I 


, ' 
'
 



 


. 
,t .... 

,. . ...... 
,I 
. 
 


. 
.t, 
, - . '
 .... 
--ł 



. :
 . v .t 


 


... . 


". 




 


C'" 
...! ... 
.... '..... -.' 


,. ;11"/.1" ".. p""-",,, 
,. ... I 
- 
,. '/, 
,/
",,/.,. 
"-/ 
.
 
 _ , 

;/r9 



"
....ł:rl "P, 


...-;/,;;',... ,." ",,/,,

 


_ ...1, 'i.... 


.. 


C. k. Gubernium. 


Z początkiem miesiąca maja r. 1831 zauważono na przed- 
mieściach Lwowa zasłabnięcia, które, jak się później okazało
 
były łagodną formą cholery, rozmaicie wówczas ocenianej, na- 
zywanej i leczonej. W samem mieście wybuchła epidemja dnia 
22 maja, a to wśród ludności żydowskiej, która obchodząc 
świątki oddawała się właśnie zabawom. Do dnia 26 maja zapa- 
dali na tę słabość wyłącznie żydzi, a dopiero tego ostatniego 
dnia zachorował chrześcijanin kucharz, który, acz czując się osła- 
bionym, wyszedł wcześnie rano na zakupno wiktuałów. Szybko 
poczęły się powtarzać wypadki w różnych punktach miasta i to 
z nader gwałtownym przebiegiem. Ludzie padali na ulicy 
i wkrótce kończyli życie, w formie paralitycznej. Złośliwość 
epidemji wzrastała z dnia na dzień i doszła do takich rozmia- 
rów, że zgłaszano niekiedy dziennie po 100 chorych, a przeszło 
80 zmarłych, tak w komisji zdrowia ustanowionej dla całej Ga- 
licji pod przewodnictwem głównodowodzącego generała bar. 
Stutterheima, a urzędującej od połowy czerwca 1831, jak i w gu- 
bernjum, niemniej i w magistracie. 


.
>>>
78 


w ciągu półszosta tygodnia: 


Zachorowało Wyzdrowiało Zmarło 


aj w śródmieściu 
bJ w dzielnicy I 
ej w dzielnicy II 
dJ w dzielnicy III 
ej w dzielnicy IV 
f) w szpitalu wojskowym 
Razem 


465 
329 
1061 
951 
279 
263 
3348 


120 
64 
296 
283 
36 
92 
891 


191 
162 
465 
537 
153 
116 
1624 


W dniu 8 lipca 1831 stwierdziły wykazy 4042 zgłoszeń cho- 
rych, z tego uratowanych 1223, zmarłych zaś 2040, w kuracji 779. 
Od 10 lipca poczęła epidemja przybierać łagodniejszy przebieg, 
a w dniu 13 października nie zgłoszono już ani jednego nowego 
wypadku słabości. 
Największą ilość zasłabnięć, naj gwałtowniejszy przebieg cho- 
roby i najwydatniejszą śmiertelność stwierdziły współczesne wy- 
kazy wśród ludności żydowskiej, pomimo iż nader trudną było 
rzeczą zbadać prawdziwe cyfry wypadków. Pierwszej pomocy 
udzielali chorym najczęściej laicy współwyznawcy, a gdy ustą- 
piły kurcze, zimno i siny wyraz oblicza radowali się, iż oni ura- 
towali słabego. Żydzi bali się dochodzeń i badań ze strony 
komisji zdrowia, inni przewozu do szpitala w tak niemile wy- 
glądającym cholerycznym wozie, a ze względów religijnych 
obawiali się znów krewni zmarłego, żeby nie był pochowany 
na współnej Bożej roli. Wobec tego można liczbę nawiedzo- 
.nych epidemją i zmarłych żydów przyjąć co najmniej o 113 część 
wyżej, aniżeli wykazała ją statystyka. Ponieważ winę licznych 
zasłabnięć u żydów przypisywano ich niechlujstwu, ciasnocie 
pomieszkania i nędznemu współżyciu, 'zarządziły władze w dniu 
7 czerwca przesiedlenie około 300 rodzin do szop i stodół, 
gdzie je żywiono i zatrzymano do 16 sierpnia 1831. Ubogich 
chrześcijan ulokowano po klasztorach i odnajętych specjalnie na 
ten cel przedmiejskich domgich. 
Gdy najbardziej ulegała zarażeniu i śmierci najuboższa war- 
stwa ludności, łatwo zrozumieć, dlaczego najmniejszy procent 
zasłabnięć i śmiertelności wykazała statystyka w śródmieściu. 
Wszakże tam mieszkała wówczas, zwarta wprawdzie największa 
ilość obywateli, lecz obywateli zasobnych, w czystych i zdro-
>>>
79 


wych lokalach, spożywających świeże, zdrowe i odpowiednio 
przyrządzone potrawy. 
Najmniej wypadków wykazał rynek, tudzież położone na 
piaszczystych wzgórzach przedmieścia. W przytułku św. Łazarza 
zaszedł jeden tylko wypadek choroby i śmierci tenutarjusza. 
Chorych leczono częściowo w domu, ponadto w cholerycz- 
nym szpitalu obok kościoła Marji Magdaleny, tudzież w filjal- 
nych szpitalach cholerycznych chrześcijańskim i żydowskim. 
Pierwszym z wymienionych trzech szpitali kierował dr. jan 
Gaspari, drugim dr. Sacher, trzecim zaś niestrudzony i nieza- 
pomniany wśród mieszkańców Lwowa dr. Ludwik Berres. 
Obliczenia przeprowadzone po wygaśnięciu epidemji wyka- 
zały, iż we Lwowie na 100 głów ludności chorowało przeciętnie 8, 
iż na 100 chorych powróciło do zdrowia przeciętnie 48, umarło 
zaś 52. W cyrkule lwowskim przedstawiało obliczenie o wiele 
pomyślniejszą sytuację. Na 100 głów ludności chorowało tylko 5, 
na 100 chorych wyzdrowiało 57, zmarło 43. Zupełnie wolnych 
od epidemji pozostało 45 miejscowości z ludnością głów 12.158. 
W poszczególnych dzielnicach i szpitalach Lwowa daje na- 
stępujący obraz końcowa tabela epidemji: 


Zachorowało Wyzdrowiało Zmarł o 
aj w śródmieściu 665 365 300 
bJ w dzielnicy I, II, III, IV 3878 1732 2146 
ej w szpitalu wojskowym 472 296 176 
Razem 5015 2393 2622 
Zachorowało Wyzdrowiało Zmarło 
W szpitalu M. Magdaleny 1788 772 1016 
W szpitalu filjalnym na Ły- 
czakowie 91 45 46 
W szpitalu żydowskim 803 388 415 
W szpitalu wojskowym 472 296 176 
Razem 3154 1501 1653 


W prywatnej praktyce lekarskiej było chorych 1861 osób 
(z tego w śródmieściu 175). Wyzdrowiało osób 892, zmarło 969. 
W cyrkule Lwowa, liczącym 117.313 ludności, zachorowało 
5416, wyzdrowiało 3083, zmarło 2333. Spostrzeżenia poczynione 
przez dra Sławikowskiego stwierdziły podówczas, iż błędnem
>>>
80 


było mniemanie ludności, jakoby epidemja cholery trzymała się 
głównych dróg, sądził on raczej, iż kroczy ona z biegiem rzek. 
Dr. Sławikowski uważał ją jako chorobę nerwów, podobną do 
tężca (tetanus) i twierdził, że, tak samo jak wszyscy lekarze 
Lwowa, uniknął zarażeniu się, pomimo, iż pijał z tej samej, co 
chorzy, szklanki, iż puszczana z żył chorych krew wpadała mu 
niekiedy do ust, iż ejekcje oblewały mu czasem twarz. Ufny 
w wolę Boga i w swoje zapatrywania dotykał się bez obawy 
chorych, konających trupów, sekcjonował je i wychodził zawsze 
z niebezpieczeństwa zwycięsko. 
W tem miejscu wypada nam podnieść ofiarny czyn grona 
młodzieży Lwowa, która nie obawiając się zakażenia, śpieszyła, 
po zamknięciu, wskutek epidemji, szkół, ochotnie w pomoc 
chorym, donosiła im lekarstwa i pocieszała opuszczonych i stra- 
pionych. W uznaniu ich zasług, a także jako miłe dla potom- 
ków wspomnienie wymieniamy nazwiska tej dzielnej młodzieży: 
józef Beil, Konstanty Bałtarowicz, Piotr Czajkowski, jan Frank, 
Władysław Korytko, jan Kozłowski, Izydor i Henryk Pfauowie, 
Piotr Szechulski i Karol Winnicki. 
Nieświadomi środków i sposobów terapji choroby, po raz 
pierwszy w kraju grasującej, kurowali ją lekarze różnorodnemi 
medykamentami. Nie jesteśmy kompetentni do oceniania zna- 
czenia i wartości tej kuracji, to też ograniczamy się tylko na 
przytoczeniu okólnika wydanego na powyższy temat przez 
władze państwowe. 
"Z najwyższego rozkazu J. C. K. Mości Komisja zdrowia 
prowincjonalna w Galicji, udziela niniejszem tę powszechną 
naukę dla zapadających na cholerę, iż, jak tylko zachorują, na- 
tychmiast, i to, nim jeszcze pomoc lekarską otrzymać zdołają, 
używać mają podostatkiem ciepłych napojów, a mianowicie od- 
waru jęczmiennego lub ślazowego, rosołu, herbaty z liści ślazo- 
wych, malwowych, z kwiatu dziewanny, bzu i t. p., a w braku 
wszystkich innych rzeczy, wiele ciepłej wody, przytem ciepłemi 
okładami cały brzuch ogrzewać i w łóżku pod dobrem nakry- 
ciem leżąc, wszelkiego oziębienia troskliwie chronić się". 
Ustąpiła wreszcie z murów Lwowa i z całego kraju dziesiąt- 
kująca ludność epidemia, o czem nie omieszkały uwiadomić 
władze pełnych trwogi mieszkańców. W odnośnych czasopismach 
czytamy:
>>>
81 


"Kurs nauk, który zwykle zaczynał się z dniem 1 września, 
rozpocznie się dnia 15 października r. 1831". 
"Dnia 12 października b, r. odprawiło się w lwowskim metro- 
politalnym kościele obrz. ła
. uroczyste żałobne nabożeństwo 
za zmarłych na cholerę, a w dniu 20 b. m. w tym samym ko- 
ściele odprawiono nabożeństwo i odśpiewano "Te Deum lau- 
damusIe na podziękowanie Bogu za szczęśliwe uwolnienie mia- 
sta Lwowa od groźniejszej zarazy. Wszystkie cywilne i wOJ- 
skowe władze i wielka liczba wiernych wszech stanów były 
obecne" . 
"Dnia 2 b. m. otworzono uroczyste m nabożeństwem żałobnem 
za dusze zmarłych na cholerę kościół św. Marji Magdaleny, 
który był zamknięty od dnia 20- maja b. r. z powodu umie- 
szczonego przy nim szpitala dla cholerycznych. Nabożeństwo 
z uroczystem podziękowaniem Najwyższemu za uchylenie zarazy 
odprawił pleban miejscowy ks. Turski". 
"Gdy N. Pan raczył rozporządzić, aby ustały wewnątrz 
c. k. Państwa urządzenia, zaprowadzone celem stłumienia cho- 
lery i gdy podług obwieszczenia c. k. Komisji zdrowia wstrzy- 
mane szczególne działania administracji i sprawiedliwości, znowu 
rozpoczęte być mogą, c. k. Sąd apelacyjny wzywa wszystkie 
władze sądowe, aby znowu sądownictwo bez ograniczenia wy- 
konywały" . 
"Magistrat miasta Lwowa zawdzięczając dobroczynne usiło- 
wania około chorych podczas panującej tu cholery nadał dokto- 
rowi medycyny p. janowi Gaspary i prof. Antoniemu Berres dy- 
plomy na honorowych obywateli tego miasta, doktorom medy- 
cyny janowi Dobrowolskiemu, Franciszkowi Eckel, józefowi 
Grossmann, Antoniemu Zachar i Henrykowi Stecher oświadczył 
najobowiązańsze podziękowanie, kandydatowi zaś chirurgji Kazi- 
mierzowi Kropiwnickiemu, który użyty był do pomocy w insty- 
tucie chorych na cholerę dał zapewnienie, iż uznaje gorliwe 
jego zasługi". 


Lwów w czasie powstania listopadowego. 


6
>>>
XII. 
U SCHYŁKU ZAPASÓW WOJENNYCH. 


Gdy dogorywało i gasło powstanie listopadowe, gdy po- 
szczególne oddziały rolskie wkraczały w granice Rzeczypospo- 
litej Krakowskiej, składały broń Austrjakom, a carski generał Ry- 
dygier gwałcił granice i zajmował Kraków, gdy mury Modlina 
otwierały swe bramy, gdy Moskale po kapitulacji, bronionego 
dzielnie przez generała jana Kry s i ń s k i e g o Zamościa, ła- 
mali perfidnie obietnicę przebaczenia zamkniętym w twierdzy 
Wołyniakom i Podolanom, golili nieszczęśliwym, skazanym już 
naprzód do robót więziennych, głowy, gdy wogóle podstępy 
moskiewskie rozbroiły prawie bez wystrzału około 60,000 wo- 
jowników, którym przez tyle miesięcy nie podołały w otwartem 
polu, zaroiła się Galicja, zaroił się Lwów od rozbitków, którym 
zgotowali tutaj rodacy gościnne przyjęcie. Mury Lwowa oglą- 
dały wielki zjazd pierwszorzędnych sfer obywatelstwa z całej 
Polski. Przybyli posłowie Sejmu warszawskiego Herman P o- 
t o c k i, G o d e b s k i, Aleksander j e ł o w i c k i, W o r c e I i t. d. 
Wychodźcy podróżowali zwobodnie po całym kraju i utrzymy- 
wali wymianę listów z rodzinami pozostałemi za kordonem. We 
Lwowie chodzili polscy wojskowi swobodnie po ulicach i re- 
stauracjach, a przed nimi ustępowali z drogi austrjaccy pie- 
chury. Nieposiadającymi funduszów biednymi emigrantami opie- 
kował się komitet obywatelski i zbierał na ich rzecz publiczne 
składki. Prawda, iż wśród licznej rzeszy wychodźców zdarzali 
się niekiedy i szarlatani, jak np. fałszywy książe M a s s a I s ki 
lub fałszywy Działyński, takich jednak intruzów rychło de- 
, 
maskowano i pociągano do odpowiedzialności. 
Szeregowców, zbiegłych z rosyjskiej armji do wojsk polskich, 
przyjmowano ochotnie do wojsk austrjackich, aby ochronić ich 
przed groźnemi skutkami dezercji z szeregów carskich. Postę- 


.
>>>
83 


pował tak zwłaszcza pułkownik Ledóchowski, dowódzca 3-go 
pułku ułanów im. arcyksięcia Karola, rekrutującego się w wschod- 
niej Galicji, a postępował pomimo, iż nie sprzyjał tułaczom polny 
marszałek Fryderyk bar. Langenau. Dygnitarz ten, ozdobiony 
w r. 1815 orderem Marji Teresy za bitwy pod Dreznem 26-go 
sierpnia, pod Lipskiem 18 października i pod Hochheim 3 listo- 
pada 1813, nie taił się z obawą, iż padnie ofiarą zamachu ze 
strony któregoś z polskich oficerów. Zmarł jednak naturalną 
śmiercią w r. 1840. 
Mieszkańców Galicji, obywateli państwa austrjackiego, nie po- 
ciągały do odpowiedzialności władze rządowe za udział w po- 
wstaniu, postępowały wobec nich nader oględnie. W listopadzie 
r. 1831 przesłało lwowskie gubernjum do wszystkich zakładów 
szkolnych następującej treści rozporządzenie: 
1. Uczeń, który przeszedł był w czasie powstania do Kró- 
lestwa Polskiego, nie może kończyć nauki w gimnazjum macie- 
rzystem. 
2. Za rok szkolny 1830/31 nie wolno mu wydawać żadnych 
świadectw, a wydane należy unieważnić. 
3. Rok szkolny musi uczeń taki jeszcze raz powtórzyć 
i przedłożyć w tym celu świadectwo z roku szkolnego 1829/30. 
4. Udział ucznia w powstaniu nie wpływa atoli na stopień 
kwalifikacji z nauki i obyczajów. 
5. Przez lat dwa pozostaje uczeń pod ścisłym nadzorem 
władzy. 
Do powyższego rozporządzenia dołączono wspomniany po- 
wyżej spis nazwisk uczniów, zestawiony dla użytku władz po- 
litycznych. 
Nie ulega wątpliwości, iż łagodne i wyrozumiałe traktowanie 
tak wychodźców z Królestwa, żołnierzy wojsk polskich, jak 
i poddanych Austrji było wynikiem zabiegów i postępowania 
ks. Lobkowicza. Wchodziło przytem w grę zapatrywanie na 
sprawę cesarza Franciszka, który darzył gubernatora Lobkowi- 
cza pełnem zaufaniem i pomimo zakulisowych intryg nie ruszył 
go z posterunku. Korzystał z tego zaufania Lobkowicz w ca- 
łej pełni i zapraszał wybitniejsze osobistości polskiego społe- 
czeństwa nawet na urzędowe przyjęcia. 
Nie lada wrażenie sprawił widok deputacji bawiących we 
Lwowie wychodźców, która w dniu imienin cesarza pojawiła się 
6.
>>>
84 


u Lobkowicza pod przewodnictwem Michała Czackiego z wy- 
razami życzeń i wdzięczności dla monarchy a Lobkowicz zapro- 
sił delegatów na wieczorne przyjęcie i bankiet, gdzie mieli spo- 
sobność zetknąć się z wysłanymi przez rząd rosyjski oficerami 
w celu namawiania wychodźców do powrotu w granice Kró- 
lestwa Polskiego. Błogi ten, rzec można, dla przebywających 
na terytorjum zaboru austrjackiego wychodźców, stan rzeczy 
trwał do r. 1832, t. j. do czasu przeniesienia ks. Lobkowicza 
ze Lwowa. do Wiednia na stanowisko nadwornego kanclerza 
i prezydenta mennicy i górnictwa a poruczenia stanowiska gu- 
bernatora Galicji arcyksięciu Ferdynandowi d'Este. 
Gdy zabrakło we Lwowie księcia 'Lobkowicza, l a niefor- 
tunna wyprawa pułkownika józefa Zaliwskiego do Królestwa 
i próba poruszenia mas ludowych zelektryzowała rządy wszyst- 
kich trzech mocarstw rozbiorczych, nastały ciężkie, groźne chwile 
nie tylko dla rozbitków oddziałów Zaliwskiego, ale także i dla 
niewinnych wychodźców z Królestwa. 


.. 


1 Umarł w r. 1842.
>>>
XIII. 
LWÓW PO UPADKU POWSTANIA. 


Powstanie upadło, a podczas gdy rząd rosyjski rozpoczął 
swe urzędowanie wyrokami sądów wojennych, konfiskatą ma- 
jątków, wywożeniem na Kaukaz i Sybir całych mas ludności, 
zamknięciem wszechnic w Warszawie i Wilnie, liceum Krzemie- 
nieckiego, przekształcaniem szkół na moskiewskie, zmniejszaniem 
liczby łacińskich świątyń, nawracaniem unitów na szyzmę i t. d., i t. d., 
postanowił rząd austrjacki "oczyścić" Galicję "z uciążliwej plagi 
emigrantów". Wezwano więc wszystkich poddanych Królestwa 
PolskIego, aby pod grozą przymusowego wydalenia stawili się 
w oznaczonym terminie i zdeklarowali wobec władz obwodowych, 
czy pragną korzystać z ogłoszonej przez cara warunkowej amne- 
stji 1 i powrócić do ojczyzny, czy też wolą wyjechać na koszt 
państwa do Ameryki. Równocześnie wdrożono surowe śledztwo 
i poszukiwania za działaczami w spiskach i nieudałej partyzantce 
pułkownika józefa Z a I i w s k i e g o, zagrożono ciężką odpowie- 
dzialnością tym, którzyby dawali przytułek wychodźcom, uwięziono 
i wydalono z kraju kilku obcokrajowych członków "Komitetu 
obywatelskiego", zawiązanego we Lwowie w celu wspierania 
rozbitków armji polskiej i ułatwienia im wyjazdu zagranicę, a na- 
jazdy i rewizje nocne w domach obywatelskich były na porządku 
dziennym. Przeznaczony do tej czynności komisarz cyrkularny 
lub inny urzędnik zbliżał się cicho i ostrożnie do wiosek, po- 
stępował pod zabudowania dworskie, otaczał je kawalerją i pie- 
chotą z nabitą bronią, rozstawiał straże przy wszystkich drzwiach, 
oknach, bramach, furtkach i ścieżkach i wpadał następnie wraz 
z komendantem oddziału, poprzedzany oddziałem kilku żołnierzy, 


1 Amnestja była tylko iluzoryczną, gdyż powracających oficerów pociągał 
rząd rosyjski pod sąd, porywał w nocy i wywoził do fortec na Kaukaz lub 
w głąb Rosji.
>>>
86 


do pokojów i sypialń, odmykał z hałasem drzwi i z całą gwał- 
townością rozpoczynał rewizję, otwierając szafy, stoliki, komody, 
rozrzucając rzeczy, grzebiąc w siennikach, zazierając w kominy 
i piece, opukując ściany, zrywając podłogi, łażąc po strychach, 
lamusach i piwnicach. Bez względu na wszelką przyzwoitość 
zmuszano kobiety do opuszczania w negliżu łóżek, rewidowano 
je dla przekonania się, azali pod ubiorem kobiecym nie ukryto 
broni, papierów etc. Wypytywano i badano domowników, gro- 
żono im surowemi karami, a nawet, aby wymusić zeznania, bito 
rózgami i kijami. Ukończywszy rewizję w domu, plądrowano po 
stajniach, stodołach, śpichlerzach i innych zabudowaniach dwor- 
skich, a poszukując za bronią i dokumentami, kopano po lasach, 
górach i ogrodach. 
Napotykanych emigrantów, nawet i austrjackich poddanych, 
zamieszkałych w innych cyrkułach a nie zaopatrzonych w miejscowe 
świadectwa, odsyłano pod strażą do więzień, dla połowu zaś prze- 
trząsano gaje, lasy i pasieki. Obławy takie urządzano systema- 
tycznie i z wielką przezornością i dokładnością. Na czele szli 
w ścieśnionych szeregach pospędzani z okolicznych siół wie- 
śniacy, oglądając każdy krzak i drzew gałęzie, za nimi kroczyła 
z nabitą bronią piechota, dalej postępowała komisja, a brzegów 
pasiek i lasów pilnowała konnica. Aby zachęcić chłopów do 
gorliwej w tym kierunku służby, rozgłaszano, iż ukryci w lasach 
partyzanci przygotowują powstanie w Galicji, co główna zaś, 
wypłacano im premje tak za schwytanych emigrantów, jak i za 
donosy. Po miastach i wsiach, po gościńcach i prywatnych dro- 
gach stali dzień i noc policjanci, urlopnicy i inni wartownicy, 
szpiegując i zatrzymując podróżnych, od których wymagano 
paszportów lub świadectw wystawionych przez miejscowe wła- 
dze. W razie braku dokumentów odprowadzano pojmanych do 
cyrkułu. Zachęceni wypłatą nagród żydzi łazili po okolicach 
i pod pozorem niewinnego handlu pełnili funkcje szpiegów. Cóż 
dziwnego, że wśród takich warunków podburzani i zachęcani 
premją chłopi, napadali, łącznie z urlopnikami, na dwory swych 
panó
, domagali się wydania im emigrantów, porywali ich nawet 
gwałtem i związanych odstawiali do cyrkułu. Pograniczne straże 
czuwały bacznie na wszystkich punktach, miały do dyspozycji 
dokładne rysopisy każdego prawie wysłanego z Francji emi- 
sarjusza, z wyszczególnieniem nazwiska, wieku, kierunku i celu
>>>
podróży. Gdy nadesłano z Warszawy zeznania, wymęczone na 
schwytanych w Królestwie partyzantach, znalazło się mnóstwo 
obywateli galicyjskich w lwowskich celach kaziennych, punkt 
ciężkości karnego postę- 
powania bowiem przeniósł 
się do Lwowa, gdzie si e- l 
dział i chorował w ciasnej, . 
wilgotnej kazamacie ini- 
cjator partyzantki józef 
Zaliwski i gdzie złożył rząd 
austrjacki specjalną komi- 
sję śledczą, urzędującą na- .: 
stępnie niespełna lat czte- 
ry. Do komisji tej powo- 
, 
łał on z Czerniowiec Fran- ,. 
ciszka Krattera, dalej na- 
czelnika sądu kryminalne- 
go Maurycego Wittmanna, 
sekretarza Ignacego Za- 
jączkowskiego, aktuarju- 
sza Leonidasa janowicza, 
liczny personal pomocni- 
czy i kilku aseserów. Ro- 
t', 
sja wysłała z Warszawy " 
kolegjalnego asesora 80- 
biatyńskiego, 1 który miał 
nawiązać stosunki z lwow- 
ską komisją kryminalną, informować się o toku śledztwa, wglądać 
w akta kryminalne i dawać odpowiednie wskazówki i informacje. 
Samowola komisji śledczej i osławionego dyrektora policji Leo- 
polda Sacher- Massocha von Kronenthal nie miała granic. Sta- 
wiano naocznie zeznających kłamstwa szpiegów, używano tortur 
inkwizycyjnych, brano za podstawę do śledztwa brednie obłąka- 
nych, morzono głodem, odejmowano świeże powietrze, zaniedby- 
wano w czasie słabości, a zimno, kajdany i inne udręczenia były 
na porządku dziennym. Odnośne akta karne, z których czerpa- 
liśmy powyższe szczegóły, zawierają liczne ślady nieludzkiego, 
wprost barbarzyńskiego postępowania z inkwizytami. Nic więc 


87 


. ... 
. .. 


"I 


. 


.1 f 
.
 f '.d 
" ,h 
f \ 
I 
,- -J
. - 

 '- -... 
. 
:.. 
!. 

t 
..-.--' - 
- 
.. :: . 
 r-"; :j 



. 



 


"' 


'. 


'ł 


...,.. 


'I' 


.... 
, 


...- 


-- -- 
.;;;. .... .. 


ł. 


- 
.. 


- 


---'" 



I 
 ' 
. r.f,. 

 ł 
:!
. 

 ,,
,j 
lik. 
- 
. ':;:-ł'-'
 
"* .. - ..-!-CI 


. . 


BE'TDVkT DEM:. 
JOLYSZJO 


ł---allft
..1t. 
IłIot
.1IW)C.A 
1IfA...ł...Ł-\I\ ...UGI ,-y" 
. _..........
 
,-- 
ł...... t:!t.,... 


.- 


.,. 
... . 


Pomnik generała Kołyszki. 


I Zmarł niebawem we Lwowie wskutek obłąkania.
>>>
88 


dziwnego, że wobec przepełnienia więzień, braku niezbędnych wa- 
runków higjeny i tortur, wybuchały między więźniami liczne wy- 
padki chorób. jedni, jak Onufry H o r o d y ń s k i i Konstanty R u- 
s o c ki, ulegali lżejszym słabościom, inni, jak pułkownik Z a I i w- 
s k i, którego okutego w kajdany morzono głodem, popadali 
w konwulsje i epilepsję, inni wkońcu, jak józef P i z a r s k i 
i Franciszek Z i e I i ń s k i, dostali pomieszania zmysłów. Euge- 
nj
sz U I a t o w s k i zmarł w więzieniu. Wywierała wprawdzie 
lwowska apelacja pod wpływem wyższych sfer, nacisk na ko- 
misję kryminalną, aby kończono czem rychlej dochodzenia i ocenę 
zarzuconych inkwizytom zbrodni, pisała nawet w tonie nader 
stanowczym, jak np.: "Zresztą zaostrza się ponownie sądowi 
karnemu i tegoż prezydentowi, aby postępował przy traktowaniu 
inkwizytów ściśle wedle ustawy i najwyższych poleceń i nie dawał 
powodu do uzasadnionych zażaleń" - zarządzenia te nie wiodły 
atoli do celu. 
Wobec przepełnienia cel więziennych w gmachu pokarme- 
Iickim przy ulicy Batorego I. 3, którego wrota i mury otworzono 
wówczas po raz pierwszy jako przybytek dla politycznych in- 
kwizytów i aresztantów, przewieziono część uwięzionych do 
t. zw. "Małych koszar" przy ulicy Zamarstynowskiej. Funkcję 
tę poruczono Ignacemu Zajączkowskiemu, który pośredniczył 
zarazem przy obrachunku pomiędzy więźniami a dostawcami 
lepszego dla nich wiktu, starszym nadzorcą więzień Andrzejem 
Trzepakiem i Zofją Pruckerową. Trzepak był zausznikiem Witt- 
manna i odgrywał donośną, smutną niestety, rolę w ówczesnym 
procesie politycznym, w wielu wypadkach, rzec można, jako 
pan życia i śmierci nieszczęśliwych ofiar. 
Dostawcy "lepszego wiktu" otrzymywali przypadające im 
należytości bądź to z funduszów prywatnych, złożonych na rzecz 
posi
zególnych więźniów, bądź z funduszu policyjnego po 25 gr., 
względnie 10 gr. od osoby, w razie, gdy który z oficerów pol- 
skich lub innych więźniów nie dysponował' własnemi środkami 
materjalnemi. O tern, komu przyznać rządowy dodatek na po- 
lepszenie wiktu, decydowało prezydjum gubernjalne. 
Do "pierwszego transportu więźniów, 
dstawionych do "Ma- 
łych koszar" należeli:. józef P i s a r s k i, Piotr R o ż e k, józef 
Gleinich, Ignacy hr. Dąbrowski, jan Nowosielski, Kazi- 
mierz C ze chowski, Stanisław Gos tyń ski, Konstanty Tu r- 


.
>>>
89 


kiewicz, jan Wolański, Hiacynt Szuwalski, jan Onaś, 
Paweł Rettiger i Michał Budziński, w 8 dni póżniej zaś 
Władysław Dembicki, Łukasz Garycki, Hiacynt Michal- 
s k i, Wojciech G a j e w s k i, Hamilkar B ę t k o w s k i i Konstanty 
N o w a k o w ski. Oni to zapoczątkowali tę długą litanję męczen- 
ników, jaka zapełniała obok kaźni gmachu pokarmelickiego przez 
następnych lat przeszło 30 kaźnie filji więziennej w "Małych ko- 
szarach". Lwowski proces wytoczony pułkownikowi Zaliwskiemu 
i spólnikom wlókł się przez lat parę i został zakończony do- 
piero odczytaniem ostatecznego wyroku w dniu 25 lutego r. 1837. 
józef Z a Ii w s k i, ks. Wincenty Ż a b o k I i c k i, Leopold B i a ł- 
k o w s k i i Karol B o r k o w s k i, zasądzeni pierwotnie na karę 
śmierci, zostali ułaskawieni, pierwszy na 20, trzej następni każdy 
na 15 lat więzienia. Konstantemu Słotwińskiemu wymierzono 
lat 8, Aleksandrowi K o m a r n i c k i e m u 6, Henrykowi D m o- 
c h ow ski e m u 5, Ferdynandowi B i el i ńs ki e m u 3, Fi sch e- 
r o w i 6, B e r g e r o w i 4. S z ti c h o w i 3 lata więzienia. Adolfa 
R o I i ń s k i e g o spotkała zasłużona kara za oszczerstwo - wyrok 
na dziesięcioletni pobyt w kazamatach Kufsteinu, dokąd odsta- 
wiono też i innych, skazanych na karę więzienia.
>>>
XIV. 
PANTEON LWOWSKI BOHATERÓW POWSTANIA 
LISTOPADOWEGO. 


W południowej stronie cmentarza Łyczakowskiego poza gro- 
bowcem ss. Opatrzności na czworoboku pola nr. 71 widnieje 
obok kilku pomników, grupa ustawionych w szeregi, żelaznych 
krzyżów z białemi tablicami, dziwnie poważna i surowa. Napisy 
na pomnikach tych i krzyżach uwieczniają pamięć walecznych 
z r. 1831, który tutaj, na najpiękniejszej może w Polsce "Bożej 
roli" skłonili uwieńczone laurem głowy do wiecznego spoczynku. 
Miejsce to jest wszakże drobnym tylko odłamem licznego za- 
stępu grobów naszych żołnierzy, rozprószonych w innych stro- 
nach cmentarza, z widetami niejako na zamkniętych oddawna 
cmentarzach Grodeckim i Stryjskim. 
Drogi sercom potomnych zakątek powstał dopiero po uro- 
czystości półwiecza, w r. 1881, dzięki Radzie miasta Lwowa, 
obdarzonego dziesięć lat przedtem autonomją, a gotowego za- 
wsze ochotnie do ofiar na cele patrjotyczne i narodowe. Rada 
ofiarowała wymierającym resztkom "dobrze zasłużonych" odrębny 
"mogilnik", - tak samo jak później ofiarowała wzgórze pod 
groby dla uczestników bojów z lat 1863/64, a obecnie nie szczę- 
dzi wydatnych ofiar na założenie i ozdobienie "Cmentarzyka 
Obrońców Lwowa z lat 1918-1920". 
Na środku czworoboku "mogilnika" stoi kamienny sarko- 
fag dłuta Henryka Periera z ułańskim kaskiem i orłem, tudzież 
lakonicznym napisem: "Weteranom wojska polskiego". W lecie 
kwitną tu barwne kwiaty, jesienią rzucają wybujałe drzewa jakby 
hołdownicze liście. Ozdobniejsze grobowc
 mają: Hieronim z Ku- 
naszowa K u n a s z o w s k i (ur. 1806 oficer, um. 1885), Bogusław 
Longchamps de Berier (ur. 1808, um. 1888) jeden z wielu słu- 
gujących wojskowo Longchampsów, Ignacy j a s i e ń s k i (ur. 1813, 


.
>>>
91 


um. 1893), Jan P f e i f f e r (ur. 181], um. 1883), Rafał M i e r z e ń- 
s k i (ur. 1805, um. 1891) oficer strzelców konnych, kawaler zło- 
tego krzyża waleczności, jan Kanty C z e r s z y k (um. 1893), ju- 
Ijan S k o I i m o w s k i, kadet 5 pułku ułanów dekorowany srebr- 
nym krzyżem, józef Babiński (ur. 1814, um. 1898), Michał 
Barycki (ur. 1812, um. 1891), jan Beck (ur. 1811, ofi- 
cer, um. 1895); Henryk B o g a ń s k i (ur. 1804 - oficer, 
um. 1887) autor cennych pamiętników, Michał B o m b i ń s k i 
(ur. 1808, um. 1885) i Kasper Cięgi ewicz (ur. 1807, um. 1886), 
jeden z nader głośnych swojego czasu emisarjuszów. Dziecko 
ubogiej rodziny genie Ruihenus natione Polonus, niepospolitych 
zdolności i energji rzucił się po powrocie z powstania do Ga- 
licji w wir prac konspiracyjnych. Aresztowany w jarosławiu 
umknął z więzienia w biały dzień i przepadł bez wieści. Rok 
cały upłynął mu na tajnych działaniach, aż ujęty zdradą został 
skazany na 20 lat więzienia w twierdzy Kufsteinu. Tam był 
aranżerem pierwszej w Austrji głodówki więźniów, słynnej won- 
czas, niepomyślnej ucieczki w towarzystwie Stanisława M ar y- 
n o w s k i e g o. 
Za grobem Cięglewicza spoczywają: józef C z a r n e c ki 
(ur. 1809, um. 1897), Wilhelm Długoborski (ur. 1813, um. 1885), 
Edward E m m o u t oficer, (ur. 1806, um. 1893), Seweryn G ę- 
dzierski (ur. 1811, um. 1886), Łukasz Hałakowski (ur. 1806, 
um. 1888), jakób Iskański (ur. 1810, um. 1885), Franciszek 
Kasp"erski (ur. 1807, um. 1885), Aleksander Kosiatkiewicz 
(ur. 1813, um. 1894), Władysław K o n o p a ck i (ur. 1808, um. 1884), 
Wincenty Kostrzewski (ur. 1811, um. 1894), Feliks Kruko- 
wiecki (ur. 1806, um. 1891), Stanisław Izydor Kruszewski 
(ur. 1809, um. 1885), Kazimierz K w i a t k o w s k i (ur. 1797, um. 1897) 
kawaler krzyża virtuti militari józef Leszczyński (ur. 1796, 
um. 1896), Wiecenty L o ren z (ur. 1804, um. 1884), Euzebjusz 
O s t r o w s k i (ur. 1807, um. 1890), Szymon P a wł o w s k i (ur. 1805, 
um. 1890), jerzy Piazza (ur. 1804, um. 1883), Izydor Pomian- 
kowski (ur. 1812, um. 1895), Kazimier Potocki (ur. 1809, 
um. 1886), Alojzy Przeździecki (ur. 1814, um. 1897), józef 
R e i t z e n h e i m oficer (ur. 1809, um. 1883), Stanisław R u t k o w- 
ski podoficer (ur. 1802, um. 1893), Karol Schmelz oficer 
(ur. 1812, um. 1885), Wiktor Siemiątkowski (ur. 1806, um. 
1884), Antoni Skaliński (ur. 1811, um. 1894); józef Sowiń-
>>>
92 


ski (ur. 1811, um. 1893), Karol Ti tz porucznik artylerji (ur. 1807, 
um. 1898), józef Zawałkiewicz oficer (ur. 1811, um. 1885), 
Karol Ż m i g r o d z k i podoficer (ur. 1809, um. 1885). 
Obok tych weteranów legły szczątki ich młodszych kolegów 
a to : Ksawerego O s t r o w s k i e g o, dalej artysty rzeźbiarza 
Gabrjela Kra s u c k i e g o, zwanego długo S c h m e i g I e m, wres'lcie 
Władysława C z a p I i c k i e g o, autora kilku współczesnych pa- 
miętników. 
Ostatni z weteranów r. 1831, a po raz wtóry z walk r. 1863 
Aleksander B i e ń c z y c k i, podoficer oddziału strzelców Kuszla, 
zmarły we Lwowie 1902, został pochowany na wzgórzu uczestni- 
ków walk styczniowych. 
Patrzał on jeszcze na uroczysty obrzęd przeniesienia do Lwowa 
serca "bohatera Woli", Konstantego O r d o n a, jakie umie- 
szczono w piramidzie w zachodniej części cmentarza. 
Obok wymienionych powyżej spoczęli we Lwowie, prawie 
wyłącznie na cmentarzu Łyczakowskim, o ile zdołaliśmy zebrać: 
Seweryn A b g a r o w i c z (ur. 1808, um. 1865); Franciszek A d a m- 
ski (ur. 1794, um. 1870); jan Rawicz Bandrowski, oficer 
(ur. 1812, um. 1874); Ludwik Bernacki (ur. 1807, um. 1877); 
August Bielowski (ur. 1806, um. 1876); Leon Bietkowski, 
major (um. 1871); Adam B o r k o w s ki; Aleksander hr. B o r- 
kowski, porucznik (ur. 1811, um. 1896); Henryk Tarnawa Bro- 
n i e w s k i (ur. 1807, um. 1853); Baltazar B r zo z o w s k i (ur. 1799, 
um. 1883); Wincenty Burzyński (ur. 1797, um. 1873); Antoni 
Chądzyński, major (um. 1877); Tomasz Białynia Choło- 
decki (ur. 1813, um. 1880); Ludwik Zaremba Cielecki (ur. 1813, 
um. 1894); Maurycy Dołęga C i e s z k o w s k i, oficer (ur. 1790, 
um. 1875); Michał Swinka C z a c k i, pułkownik ozdobiony krzy- 
żem virtuti militari (um. 1860); Stanisław C z a p li c ki (um. 1886) 
Kajetan Habdank Czarkowski, kapitan (ur. 1811, um. 1875); 
Bolesław Weryha Darowski, oficer (ur. 1808, um. ]874); 
Stanisław Dąbrowski, major (um. 1871); Wilhelm Dietrich 
(um. 1872); Franciszek Dydacki (ur. 1815, um. 1894); Edmund 
hr. Dzi.eduszycki (um. 1853); Kazimierz hr. Dzieduszycki 
(um. 1885); józef Topór Dzierżkowski (ur. 1807, um. 1856); 
Seweryn F I u t o w s k i, podoficer (ur. 1811, um. 1878); Stanisław 
Bończa Gasparski, oficer (ur. 1807, um. 1879); Ignacy Gliń- 
ski, oficer (ur. 1807, um. 1881); Aleksander Warnia Gnoński
>>>
93 


(ur. 1813, um. 1887); Ksawery Godziemba G o d e b sk i, kawaler 
krzyża virtuti militari (um. ] 869); Ignacy G ol a, ks. zakonu 
00. Dominikanów (ur. 1796, um. 1884); Adam G o s t Y ń s k i 
ur. 1814, um. 1876; Seweryn Goszczyński, poeta (ur. 1803, 



 -. 

 - '\ --o 
 - , - A -- 
.0"," !ł Ił 
...
. f\ 
.ł. ,.\'. 


c 


. . . 
" 


l 
-, 
 
.. f \o- .,. 
..., 
. 
.. ' . 
: 
 I 
- 

 t. 
- - 
\t 

"I .. ... 
, 
-- 


.. ł '.
. 
.. . 
11 : J.:
 
It ::1 
.. 



 


( 


. 


, 

 


.. 


- 
. ".-,. 


... 


, .' 


..- 


. . 


- ..
 .I_.\.,." 


.....:.......- 


" 


- . 
.. "'f"'"........., 
"I',._

- .. 


. 
"Z... ." 


.. 


-.,.. "'- 


...-- - 


-. 


-, 


- 
. " 


. 


. '.. 


:...- - 


. '-o 
.........-,. - 


1 
.. 


-J 
] 


..- 


Cmentarz powstańców 1830-31. 


um. 1876); Antoni Gozdawa Gozdowski, kapitan (ur. 1806, 
um. 1882); jan Granatowski (ur. 1811, um. 1891); józef 
Gr?ttger (ur. 1807, um. 1856); Aleksander Halski, oficer 
(ur. 1798, um. 1876); Władysław Hermanowski (um. 1871); 
juljan H o h e n d o r f de Stenelle, kapitan (ur. 1792, um. 1882; 
jakub Krzysztof Hryszkiewicz (ur. 1783, um. ]870); Franci- 
szek Iwanicki, ks. (ur. 1815, um. 1916); Tadeusz Lubicz ja- 
gniątkowski (um. 1870); Adam jakubowski, podoficer 
(ur. 1811, um. 1888); Wincenty Rawicz jarocki (um. 1874); 
Nereusz Korczak jaroszyński, porucznik (ur. 1810, um. 1879); 
Ignacy Rawicz jasieński (ur. 1813, um. 1893); Teodor j 0- 
dłowski (ur. 1807, um. 1882); józef Kaczyński (ur. 1815, 
um. 1881); Aleksander K a m i ń s k i, oficer (um. 1874); Marceli 
Kamiński (ur. 1805, um. 1881); Antoni Kapliczyński 
(ur. 1813, um. 1881); Adam Kasperowski, major; Teofil Kor- 
win Klimkiewicz, oficer (ur. 1810, um. 1875); Benedykt De- 
rus Kołyszko, generał (ur. 1750, um. 1834); Michał hr. Ko- 
m o r o w s k i, kapitan (ur. 1787, um. 1845); August Kor o s t e ń-
>>>
94 


ski (ur. 1815, um. 1884); Aleksander Nałęcz Korzeniowski, 
podoficer (ur. 1810, um. 1880); Ignacy Rogala Kra s i c k i hr. 
(ur. 1766, um. 1844); Szymon Kra w c z y k i e w i c z, kapitan 
(ur. 1804, um. 1881); Kazimierz Sas Kry n i c k i, oficer (ur. 1798, 
um. 1864); Ignacy Gryf K r z y s z o w s k i (um. 1834); Mikołaj K u- 
bals ki, oficer (um. 1875); Maksymiljan Radwan Kunaszow- 
ski (ur. 1792, um. 1852); Erazm Bogorja Kwaskowski, ka- 
pitan (ur. 1802, um. 1884) kawaler krzyża virtuti militari; Karol 
Ferdynand Lang (ur. 1811, um. 1906); Aleksander Strzemię 
z Lencz Lenczewski (ur. 1808, um. 1878); jan Łada Łazow- 
s k i, major (ur. 1800, um. 1877) kawaler krzyża virtuti militari; 
Franciszek Dąbrowa Łoś hr., major (ur. 1795, um. 1875); 
Karol Dąbrowa Łoś hr. oficer (um. 1854); Szczęsny M a- 
c i e j o w s k i, doktor medycyny, kawaler krzyża virtuti militari 
(ur. 1799, um. 1882); Piotr Poraj M a d e y s k i (ur. 1806, um. 1887); 
Henryk Tarnawa Malczewski, oficer (ur. 1803, um. 1891); 
juljan Tarnawa M a l c z e w s k i, kapitan (ur. 1803, um. 1885); 
józef Sas M a n a s t e r s ki, oficer (ur. 1794, um. 1877); Teodor 
M a n a s t e r s k i, podoficer (ur. 1793, um. 1851); Domicjan So- 
cha Mieczkowski (ur. 1802, um. 1882); Rafał Miłkowski 
(um. 1874); Alfred Młocki, oficer (ur. 1801, um. 1879); An- 
drzej Pobóg Niementowski, oficer (ur. 1802, um. 1875); jan 
Niewiadomski (um. 1873); Kwiryn Lubicz Niezabitowski, 
kapitan, kawaler krzyża virtuti militari; Adolf baron N ig r.o n i 
kapitan, kawaler krzyża virtuti militari (ur. 1803, um. 1879); 
Adrjan Onyszkiewicz (ur. 1815, um. 1875); Szymon Oś mi a- 
łowski, kapitan (ur. 1803, um. 1883); józef Ostrowski, ofi- 
cer (ur. 1777, um. 1864); Władysław Pap aron a P a p a r a, oficer, 
kawaler krzyża virtuti militari (ur. 1809, um. 1892); Michał 
Brochwicz Parasiewicz (ur. 1812, um. 1892); Feliks Pie- 
gł o w s k i, kapitan; A. P i o t r o w s k i, oficer, (um. 1876); józef 
P l a g o w s k i, pułkownik, kawaler krzyża virtuti militari (ur. 1791, 
um. 1874); józef .Płocki (ur. 1807, um. 1876); Bożydar Eu- 
genjusz Korczak Podhorodeński (ur. 1814, um. 1876); Mie- 
czysła\4{ Lubicz P o t o c k i, oficer (ur. 1810, um. 1878; Feliks 
Raczyński (ur. 1814, um. 1887); Michał Rembacz (ur. 1802, 
um. 1878); Adam Rogalski (ur. 1810, um. 1883); Karol Broch- 
wicz R o g o y s k i, podoficer; Konstanty Cholewa R o j o w s ki, 
oficer (ur. 1798, um. 1883) ; Antoni R o s z k o w s k i, major
>>>
95 


kawaler krzyża virtuti militari (ur. 1806, um. 1870); Erazm 
R o z wad o w s k i, kapitan, kawaler krzyża virtuti militari; 
(ur. 1806, um. 1880); józef Jordan R o z wad o w s k i, podoficer 
(ur. 1810, um. 1898); józef Sanciewicz (ur. 1812, um. 1875); 
józef 
ryf S k r z y s z o w s k:i, (ur.: 1812, um. 1888); józef 
Bełty Smiechowski, generał (ur. 1787, um. 1875); kawaler 
krzyża virtuti militari; józef Starczewski (ur. 1808, um. 1896; 
Antoni Starzyński (ur. 1812, um. 1879); Ignacy Przestrzał 
Stebnicki, oficer (ur. 1809, um. 1883); Władysław jastrzębiec 
Strzembosz (ur. 1816, um. 1883); Leon Suchodolski, ofi- 
cer (ur. 1806, um. 1872); józef S u p i ń s k i, oficer (ur. 1804, 
um. 1893); Aleksander Papszyca Świeżawski, oficer (ur. 1792, 
um. 1878) kawaler krzyża virtuti militari; Ambroży Syroczyń- 
ski (ur. 1789, um. 1879) kawaler krzyża virtuti militari; Stani- 
sław Prus Szczepanowski, oficer (um. 1877); Wincenty Szep- 
t y c k i hr., generał (ur. 1782, um. 1836); Ignacy Korczak S z u m- 
lański, podpułkownik (um. ]855) kawaler krzyża virtuti militari; 
józef Korczak Szumlański, generał (um. 1839), kawaler krzyża 
virtuti militari; Mikołaj Dzierzek Tarnawiecki (ur. 1793, 
um. 1877); józef Tomaszewski, major (um. 1870); Franciszek 
T o ruń s k i de Krieger (ur. 1799, um. 1877); Tadeusz Ostoja 
Turkuł (ur. 1808, um. 1881); Władysław Ostoja Turkuł 
(ur. 1813, um. 1873); Kwiryn Przerowa Uleniecki (ur. 1810, 
um. 1888); Adam Uli do wic z, oficer (ur. 1808, um. 1876), ka- 
waler krzyża virtuti militari; Wincenty Vi vi en de Chateaubrun 
(um. 1876); Piotr Wasilewski, oficer (ur. 1810, um. 1880); 
Adolf We e b e r de Ehrenzweig, podchorąży (ur. ] 805, um. 1880); 
juljan Karol Węgier ski (ur. 1808, um. 1882), kawaler krzyża 
virtuti militari; jan Węgłowski (ur. 1810, um. 1876); juljusz 
Weiss (ur. 1813, um. 1880); Franciszek Wepnik (ur. 1804, 
um. 1878); Remigjan Wierzb icki, kapitan (ur. 1796, um. 1872), 
kawaler krzyża virtuti militari; Gabrjel Wierzbowicz (ur. 1813, 
um. 1885); józef Piotr Wieszniewski (ur. 1807, um. 1876). 
Hugo Wiśniowski (ur. 1814, um. 1846); Wojciech Witerski 
(um. 1882); Ignacy jastrzębiec Wodziński, oficer (um. 1873); 
józef Franciszek Wojnicki, kapitan (ur. 1804, um. 1871), ka- 
waler krzyża virtuti militari; józef Wróblewski (ur. 1809, 
um. 1876); Hieronim Sas Wysłobocki, oficer (ur. 1807,um.1870); 
józef Trzaska Zabielski, podpułkownik (um. 1876); Karol ju-
>>>
96 


nosza Zawadzki, oficer (ur. 1809, um. 1888), kawaler krzyża 
virtuti militari; Maksymiljan Dąbrowa Źółkowski (ur. 1805, 
um. 1877); Grzegorz Ziembicki, dr. med. (ur. 1806, um. 1892); 
jan Ogończyk Żółt owski, oficer (ur. 1805, um. 1885), kawaler 
krzyża virtuti militari. 
jak stwierdza powyższy wykaz kryją mogiły cmentarne obok 
lwowian, rodaków z wszystkich stron Polski, w znacznej części 
z pod zaboru rosyjskiego. Wielu z nich wróciło "na Ojczyzny 
łono" dopiero z długotrwałego wychodztwa, ludzie dużych 
ongi fortun, później podupadli. Znało ich miasto, darzyło mi- 
łością i szacunkiem. Niezwykłem zjawiskiem jest, że wielu z nich 
obdarzył Stwórca nader sędziwym wiekiem, jak gdyby w na- 
grodę za trudy wojenne i ofiarę z ran, złożoną na ołtarzu mi- 
łości Ojczyzny. 


.. 



 'ątj. 
"1- 


J
>>>
DODATKI 


Lwów w czasie powstania listopadowego. 


7
>>>
... 


.
>>>
LISTA URZĘDNIKÓW I NIŻSZYCH FUNKCJONARJUSZÓW 
PAŃSTWOWYCH, KTÓRZY WZIĘLI UDZIAŁ W POWSTANIU 
LISTOP ADOWEM. 


Z e L w o w a: A n d r u s i e w i c z Wawrzyniec, prakt. sąd., B arą c z Mikołaj 
prakt. generalnej komendy wojskowej, C z a y k o w s k i Romuald, urz. prokur. 
skarbu, D o b r o w o I s ki Franciszek, urz. skarb., D r o żeń s k i Dionizy, urz. 
skarb., G r o s s Franciszek, urz. skarb., K a m i I Kazimierz, urz. skarb., K o m a r- 
n i c k i Jan, urz. kancel., K o z ł o w s k i Jan, urz. skarb., K u I c z y c k i Feliks, 
urz. sądowy, Kur z we i I Edward urz. sądowy, L e w a n d o w s k i Karol urz. 
skarb., L o s e - L o s e n a u Józef, urz. budownictwa, N i g r o n i Adolf bar. von 
R i s i n b a c h urz. skarb., O s t e r m a n n Maurycy, prakt. gubernjalny, P i e t r u- 
s i ń s k i Ludwik, prokur. skarbu, P i w k o Franciszek, urz. skarb., P r z e t o c k i 
Franciszek urz. sąd., R e i t z e n h e i m Józef urz. prokur. skarbu., R o g o j s ki 
Karol, urz. gubern., S r o c z y ń s k i Nowina Feliks, urz. skarb., T o r o s i e w i c z 
Michał, urz. gubern., Web e r d' E h r e n Z w e i g Adolf. urz. gubern., Wo b e r 
Florjan, urz. skarb.. 
Z S t r z y ż o w a: F a b e r Franciszek, urz. skarb. 
Z Tarnowa: Kamienobrodzki Andrzej, urz. skarb. 
Ze S t ryj a: S m e r e c z a ń s k i Cyryl urz. gubernjalny. 
Z N i e p o ł o m i c: S m e r e c z a ń s k i Piotr, urz. skarb. 
Z B ro d ó w: S c h mi d t Marcin, urz. cłowy. 
Z K o I b u s z o w ej: W i I c z y ń s k i Karol, urz. skarb. 
Z Z n e i m u: Z a c k Franciszek, urz. magistratu. 
Z L e ż a j s k a: B a rań s k i Ignacy, strażnik graniczny. 
Z p rok o c i m a: B a y e r Józef, Bąk o w s k i Antoni, Ć w i k Jan, D r e- 
scher Wincenty, Faber Edward, Masłowsl..i Ignacy, Posgay Franciszek, 
R z e p k a Stanisław, S c h m i d t Jan, S t u r m Józef wszyscy strażnicy graniczni, 
tudzież strzelcy graniczni Witoszyński Piotr, Wurraz Franciszek i Żur- 
k o w s k i Ludwik, niemniej B o ch y ń s k i Piotr, urzc:dnik cłowy. Jak nas poucza 
wykaz, przeszedł słupy graniczne cały zespół austrjackich funkcjonarjuszów 
państwowych, stacjonowany w Prokocimie. 
Z H r y c o w o I i: K i s s Ignacy, strażnik cłowy. 
Z Ż ó ł k w i: K u c z y ń s k i Mikołaj, strażnik tytoniowy. 
Z B a r a n o w a: M a ń k o w s k i Józef, strażnik tytoniowy. 
Reskryptem gubernjalnym z 25 kwietnia 1832 r. L. \348 324/39 zakazano 
przyjmowania ich z powrotem do służby cywilnej lub wojskowej bez specjalnego 
upoważnienia ze strony cesarza. 


7*
>>>
LISTA INTERNOWANYCH OFICERÓW KORPUSU 
DWERNICKIEGO. 


Znalezione w aktach władz politycznych zapiski i wykazy umożliwiły nam 
zestawienie listy pewnej czc:ści internowanych rep laserów I i ochotników wołyń- 
skich korpusu Dwernickiego, jaką uzupełniliśmy uwidocznieniem późniejszych 
losów dotyczących osób. 
Ocalamy zasłużone nazwiska od zapomnienia, przekazujemy je pamlc:cl 
potomnych: 
Ad a m o n i s Kazimierz, z Włocławka, ppor. 3 p. k. strz. uciekł 19 maja 
w Grybowie, emigrował i zamieszkał w Rhodes. 
A I b i ń s k i Konstanty, z Kalisza, ppor. 3 p. k. strz. internowany. 
A r c i s z e w s k i Hieronim, z Białej, por. 1 p. piech. uciekł 21 maja. 
B a g i ń s k i Wawrzyniec, z Bagnisk, ppor. 6 p. piech. internowany, wysłany 
zagranice:. zamieszkał w Blois. 
B a u m Karol, z Grodna, ppor. sztabu gener., internowany. 
B a y e r Karol, z Piotrkowa, ppor. 4 p. k. strz. 
Berghhauer Jerzy, z Warszawy, ppor. art., internowany. 
B i I i ń s k i Konstanty, uciekł w Krośnie. 
B o b o I e c k i Teodor, z Girczynka, por. 1 p. piech., uciekł 18 maja. Został 
dekorowany złotym krzyżem 9 czerwca 1831 r. 
B o g d a ń s k i Hieronim, z Poznania, ppor. 3 p. k. strz. 
B o g u s ł a w s k i Józef, z Warszawy, ppor. 3 p. uł., uciekł 22 maja, z Mszany 
Dolnej. 
B a r t k i e w i c z Aleksander, z Rakowa, major 6 p. piech., internowany. 
B o r z c: c k i Aleksander, z Strzenczyna, ppor. lp. ul., internowany, wysłany 
zagranice:, zamieszkał w Auxerre. 
B r i s s e n m e i s t e r August, z Łowicza, por. 1 p. piech., uciekł 21 maja, 
emigrował, zamieszkał w Vendome. 
B r o n i k o w s k i Ksawery, adjutant sztabu generalnego, uciekł do krewnych 
w Galicji. 
B r z o z o w s k i Dionizy ppor. 3 p. ul., zmarł w Zbarażu z ran 26 kwiet- 
nia 1831 r. - pochowany tamże nazajutrz. 
C h r o's t o w s k i Napoleon, z Kamionki, ppor. 4 p. ul., uciekł z Białej, emi- 
grował i zamieszkał w Mons w Belgji. 
1 "Replaserami". zwano wówczas tych polskich wojskowych, którzy wydo- 
bywszy sic: na wolność, powracali znowu do służby na terenie bojów. 
Replacer wyraz francuski, znaczy postawić, położyć na swojem miejscu.
>>>
101 


C i e c h a ń s k i Jan, z Rembertowa, por. 1 p. piech., uciekł 23 maja. 
C i e c i s z e w s k i Karol, z Warszawy, ppor. 2 p. uł., uciekł z Biecza 19 maja, 
Został dekorowany złotym krzyżem 2 lipca 1891 r. 
C i s o w s k i Józef, z Radomia, ppor.lp. k. strz.. internowany. 
C z a r n o w s k i Roman, z Słucheńka, major sztabu gener., internowany, 
wysłany zagranice:, zamieszkał w Bourges. Był dekorowany złotym krzyżem 
7 marca 1831 r. 
C z a r n o w s k i Wiktor, z Warszawy, ppor. 2 p. k. strz., internowany. 
C z e p i e w s k i Piotr, z Wołynia. por. 1 p. piech., uciekł 21 maja. 
C z y ż e w s k i Teofil, z Kolanek, ppor. 6 p. piech., uciekł 22 maja, z Mszany 
Dolnej. 
D a r o w s k i Bolesław, z Krakowa, ppor. 4 p. ul., internowany. 
D a r s z k o w s k i Adolf, z Miekoszyna, por. l p. krakusów, uciekł, złapany, 
internowany. 
D ą b r o w s k i Antoni, ks. z Augustowskiego, kapelan 1 p. k. strz., uciekł. 
Został dekorowany złotym krzyżem 3 października 1831 r. 
D ą b s k i Konstanty, z Warszawy, ppor. krakusów, uciekł 22 maja. 
D e s kur Józef, z Korzenic, ppor. 2 p. ul., ranny, uciekł 21 maja. 
D o b r z y c k i Leon, z Warszawy, ppor. 6 p. piech., uciekł w Białej. Złapany, 
internowany, wysłany zagranicę. Zmarł w Montpellier 25 października 1839 r. 
D o b r z y I e s k i Ignacy, z Dresulic, kap. 1 p. piech., uciekł 18 maja, awan- 
sował na majora 1 p. strz. pieszych. 
D o m a ń s k i Filip, z Zarzecza, major 2 p. ul., internowany. 
D r a c h n e Jan, z Krakowa, lekarz sztabowy, internowany. 
D r u ż b a c k i Antoni, z Hrubieszowa, lat 29 por. 2 p. ul. uciekł, złapany 
w Kociubińczykach. 
D u s z c z e w s k i Michał, z Warszawy, ppor. artyl., uciekł, złapany. 
D w e r n i c k i Józef, ur. w r. 1779, w Zawalu, oficer legjonów, generał 
w Królestwie Kongresowem, znany z osobistej odwagi w boju, energji w dzia- 
łaniu i znajomości sztuki wojennej. Internowany, wysłany zagranice: powrócił 
w r. 1848 do Galicji i zmarł w Łopatynie obok Brodów w listopadzie 1857 r. 
F e I n i c k i Jan. z Poznania, ppor.lp. uł. 
G a c k i Józef, ks. z Pensy, kapelan sztabowy, uciekł w Białej. 
G a r c z y ń s k i Antoni, z Kalisza, ppor. krakusów, uciekł 22 maja z Mszany 
Dolnej, awansował na porucznika jazdy poznańskiej. Został dekorowany złotym 
krzyżem 12 września 1831 r. 
G ą s o w s k i Wiktor, z Augustowa, ppor. 4 p. uł., internowany. 
G e m b i c k i Łucjan, ks. z Zazuliniec, kapelan polowy 1 p. uł., internowany. 
Geritz Edward, z Warszawy, ppor. krakusów, uciekł 22 maja z Mszany 
Dolnej. 
G ł o g o w s k i Adolf, z T yszowiec, ppor. 2 p. uł. uciekł, złapany w cyrkule 
żółkiewskim, internowany, wysłany zagranice:, zamieszkał w Manchester w Anglji. 
G ł o g o w s k i Zygmunt, z T yszowiec, ppor. 2 p. ul. uciekł, złapany w cyr- 
kule żółkiewskim, internowany, wysłany zagranice: zamieszkał w Moulins. 
G ł o w i c k i Edward, z Królestwa, kapitan w sztabie. 
G o II i a n Feliks ppor. wolnych strz., uciekł 22 maja w Żywcu.
>>>
102 


G o r a z d o w s k i Michał, z Białegostoku, ppor. 3 p. ul., uciekł w Białej 
24 maja, złapany, internowany. 
Gorczyński Ignacy, z Zalesia, ppor. 3 p. k. strz., internowany. 
G o s z y ń s k i Kajetan, z Łc:czycy, por. 3 p. k. strz. 
G u m o w s k i Adam, z Lubelskiego, por. 2 p. ul., ranny. 
G u t m a n Leon, z Łukowa, por. 4 p. ul., dekorowany złotym krzyżem, 10- 
ternowany, wysłany zagranice:, zamieszkał w Paryżu. 
G y u r g a s z k o Kazimierz, z Skrzynek, por. 4 p. uł., internowany. 
Hoffman Jan, z Warszawy, ppor.Sp. k. strz. 
H o r d z i e j e w s k i Mikołaj, z Sochaczewa, ppor. 2 p. ut, internowany. 
H o r o d y ń s k i Piotr, z Tomaszowa, por. kawalerji złotej chorągwi uciekł 
w Rymanowie. 
H o r r o c h Erazm, z Sandomierskiego, ppor. 3 p. ul., ranny. 
I z b i ń s k i Adam, z Zuburowa, rotmistrz krakusów, dekorowany złotym 
krzyżem 14 marca 1831 uciekł, złapany, internowany. 
Iz b i ń s k i Wincenty, z Zaburowa, ppor. lp. krakusów, uciekł, złapany, 
internowany. 
I z d e b s k i Teofil, z Kielc, ppor. 4 p. k. strz., uciekł z Żywca, emigrował 
na wyspc: Jersey. 
J a n i c k i Franciszek, z Olkusza, ppor. 4 p. uł., uciekł w Sączu i emigrował 
do Dijon. 
J a n o w s k i Karol, z Tereszowa, por. 1 p. ul., zmarł w Drohobyczu. 
Jar c z y ń s k i Ludwik, z Kaliskiego, ppor. krakusów im. Poniatowskiego. 
J a s i ń s k i Adam, z Warszawy, ppor.lp. ul. internowany. 
J a s tr z c: b s k i Adam, z Lubelskiego, ppor. 3 p. ul. 
Je ł o w i c k i Edward, z Arestowa, kap. sztabu generalnego, internowany. 
J o d ł o w s k i Józef, z Opoczna, ppor. 2 p. k. strz., internowany, wysłany 
zagranice:, zamieszkał w Cahors. 
K a d ł u b o w s k i Stanisław, z Rachwałowic, ppor. 1 p. piech., uciekł w Stryju. 
Kar a s k i e w i c z Kasper, z Zawieprzyc, ppor.lp. piech., uciekł 18 maja. 
Został dekorowany złotym krzyżem 9 czerwca 1831 r. 
K a w k a Karol, z Puław, ppor. 3 p. k. strz., uciekł 22 maja w Mszanie 
Dolnej. 
K i e I c z y ń s k i Józef, z Jedlińska, lekarz dywizyjny. 
Kiś I a ń s k i Fortunat, z Stobnicy, ppor. 2 p. uł., internowany. 
Kotowicz Michał, z Kielc, por. 3 p. uł., uciekł z Krosna, awansował na 
kapitana i został dekorowany złotym krzyżem 15 sierpnia 1831 r. 
K o z i e j e w s k i Mikołaj, z Sochaczewa, ppor. 2 p. uł. 
K o ż m i a n Henryk, z Lublina, ppor. 3 p. k. strz., uciekł 22 maja z Mszany 
Dolnej. 
K r u s II e w s k i Karol, z Truskolasów, major 6 p. piech., internowany. 
K was k o w s k i Erazm, z Bajał, ppor. 4 p. ul., d«:korowany za waleczność 
pod Stoczkiem 4 marca 1831 r. złotym krzyżem. Uciekł w Sączu, awansował 
na kapitana. Po powstaniu zamieszkał w Paryżu 
L a u d a ń s k i Wincenty, z Warszawy. rotmistrz 5 p. k. strz., uciekł 24 maja 
z Białej, złapany, internowany.
>>>
103 


L a s o c k i Juljan, z Gąsek, ppor. 6 p. piech. internowany. 
L e d o c h o w s ki Emiljan, hr.. rotmistrz. uciekł, złapany. 
L e w i n o w s k i Antoni, z Radzymia, ppor. Sp. k. strz. 
L e w i ń s k i Bazyli, z Pomiowiec, major 5 p. k. strz., uciekł w Białej, stawił 
SIC: w Cieszynie. Został dekorowany złotym krzyżem kawalerskim 25 lipca 1831 r. 
L i g c: z a Andrzej, z Wysocka, rotmistrz sztabu dekorowany złotym krzyżem 
14 marca 1831 r., uciekł i emigrował do Szwajcarji. 
L i s i c k i Roman, z Lublina, major 1 p. uł. ranny, internowany. 
L i t w i c k i Michał, z Żarnowiec, por. 1 p. k. strz. uciekł w Stryju. Został 
dekorowany złotym krzyżem 24 czerwca 1831 r. 
Ł a b c: c k i Baltazar, z Kobiernic, kapitan 1 p. piech., uciekł 22 maja z Żywca, 
awansował na majora 1 p. strz. pieszych dekorowany złotym krzyżem. Po po": 
wstaniu emigrował do Tulle. 
Ł a g u n a Juljan, z Zalesia, por. 6 p. piech., uciekł z Białej. 
Ł a p i ń s k i Ignacy, z Kalisza, ppor. 6 p. piech. 
Ł a p i ń s k i Jan, z Kutna, ppor. art. uciekł z Suchej 23 maja. 
Ł o w i c z e w s k i Baltazar, kapitan 1 p. piech., uciekł z Żywca 22 maja. 
Ł u b k o w s k i Antoni, z Ostruch, major 5 p. piech. internowany. 
M a ry I s k i Juljusz, z Brahów, ppor. krakusów, uciekł 22 maja z Mszany 
Dolnej. Emigrował do Wersalu. 
M i c h a I i c k i Jan, z Warszawy, ppor. 2 p. k. strz. internowany. 
M i c h a I i c k i Tomasz, z Warszawy, ppor. 2 p. k. strz., internowany. 
M i c h a ł o w i c z Antoni, z Kamieńca Podolskiego, ppor.lp. uł., uciekł z Sącza. 
M i e c z a ł k o w s k i Michał, z Maciejowic, ppor. krakusów, internowany. 
M i e t e I s k i Wojciech, z Janowa, kapitan 2 p. ul., uciekł z Białej, złapany, 
internowany. 
N a gór s k i Teofil, z Witkowic, ppor. krakusów, uciekł 21 maja. 
Naski Konstanty, z Warszawy, kapitan 1 p. piech., uciekł z Sącza 18 maja. 
N i d e c k i Onufry, z Hrehorowic, ppor.Sp. piech., uciekł 22 maja. 
N i e lo p i e c Józef, z Kalinowiec, ppor. 4 p. uł., internowany. 
N i e m o j e w s k i Ignacy, z województwa mazowieckiego, komisarz wojenny, 
odstawiony przez Nadbrzezie do Królestwa. 
N o g a w s k i Kazimierz, ppor. 3 p. k. strz., uciekł 19 maja w Grybowie. 
O b o r s k i Franciszek, z Górek, por. l p. k. strz., uciekł ze Stryja. 
O b o r s k i Józef, z Górek, ppor. 1 p. k. strz., uciekł ze Stryja. 
O b u c h o w s k i Romuald, z Warszawy, ppor. 6 p. piech., uciekł z Suchej 
23 maja emigrował i zmarł w Chartres 27 lutego 1839 r. 
O c h i c k i August, z Pogórni, por. 1 p. uł. uciekł z Sącza. 
O r ł o w s k i Ignacy, z Dobrego, kapitan 5 p. k. strz., uciekł z Mszany Dol- 
nej 22 maja. Został dekorowany złotym krzyżem 20 lipca 1831 r. 
O s i ń s k i Stanisław, z Warszawy, podpułkownik, szef sztabu Dwernickiego, 
dekorowany złotym krryżem 14 marca 1831 r. 
O s t r o w s ki Nepomucen. z Krasnobrzegu, ppor. 1 p.: krakusów, uciekł, 
złapany, internowany. 
O t k i e w i c z Jan, z Stolina, por. 5 p. k. strz., uciekł 18 maja zBiecza, 
złapany, internowany. 


.
>>>
104 


P a s z e w s k i Jan, z Konstantynowa, ppor. 4 p. k. strz., uciekł i został de- 
korowany złotym krzyżem 30 czerwca 1831 r. 
P i a s e c k i Józef, z Łobodzina, ppor. krakusów, uciekł z Mszany Dolnej. 
p i e c i ń s k i Szymon, ppor. 2 p. ul., uciekł z Mszany Dolnej 22 maja. 
P i I i ń s k i Konstanty, z Maciejowic, ppor. 1 p. piech., uciekł, emigrował 
otrzymał w r. 1841 dyplom instytutu agronomicznego w Grignon. 
p I u t o w s k i Bernard, z Słonowiszcz, ppor. 4 p. uł., internowany. 
p ł u ż a ń s k i Michał, z Sandomierskiego, por. 4 p. k. strz. uciekł z Mszany 
Dolnej. 
p o m o r s k i Jan, z Warszawy, por. sztabu gener., uciekł z Biecza 19 maja. 
Został dekorowany złotym krzyżem 27 czerwca 1831 r. 
p o p i e I Adolf hr., z K
mpny, właściciel krzyża legji honorowej z r. 1812, 
pod pułk. krakusów, internowany, wysłany za granice: zamieszkał w Paryżu. 
p o p ł a w s k i Ignacy, z Kalisza, major 5 p. k. strz., uciekł 22 maja 
z Mszany Dolnej. 
p r z e w ł o c k i Józef, z Stobieszowa, ppor. 3 p. ul., uciekł 22 maJa 
z Mszany Dolnej. 
p r z e ź d z i e c k i Władysław, z Lubiankowa, ppor. krakusów, uciekł 21 maja. 
p u ł a s k i Kazimierz, ks. kapelan, uciekł, emigrował, zmarł w Londynie. 
p u s z e w s k i Jan, ppor. 4 p. k. strz., uciekł ze Stryja. 
p u ż y ń s k i Szymon, z Sokołowa, ppor. 2 p. ul., uciekł 22 maja. Został 
dekorowany 2 lipca 1831. 
R a d o ń s k i Eugenjusz, z Sandomierskiego, ppor. 2 p. k. strz., ranny, 
emigrant w Auron. 
R e i s e r Kazimierz, z Wilna, ppor. 3 p. uł., leżał w szpitalu w Stryju, 
internowany. · 
R e m b o w s k i Napoleon, z Kaliskiego, ppor. 1 p. k. strz., uciekł. Został 
dekorowany złotym krzyżem 24 lipca 1831. 
R o g o w s k i Kazimierz, z Pomorzan, ppor. 3 p. k. strz., uciekł z Grybowa 
19 maja. 
R o m a n o w s k i Ludwik, z Poznańskiego, ppor.lp. krakusów im. Ko- 
ściuszki, ranny, uciekł, złapany, internowany. 
Roś c i s z e w s k i Adolf, z Ławernowic. ppor. sztabu gen., internowany. 
R o z wad o w s k i Erazm, ppor. Sp. k. strz.. uciekł do krewnych w Galicji. 
R u d n i c k i Michał, z Warszawy, por. 1 p. piech., uciekł 21 maja. 
R u m p e I Adolf, z Warszawy, podpułk. krakusów, uciekł z Suchej, stawił 
SIC: zpowrotem w Cieszynie, internowany. 
R u s i e c k i Szymon, z Radomia, ppor. Sp. piech., uciekł z Krosna. 
Rybiński Wojciech, z Rybna, ppor. 3 p. ul., uciekł 19 maja z Grybowa. 
Został dekorowany 20 września 1831, przebywał na emigracji w Rhodez. 
R y c h-ł o w s.k i Stanisław, z Dziwla, kawaler krzyża polskiego, był jako 
major 1 p. piech. z bataljonem pod Stoczkiem w asekuracji artylerji, nastc:pnie 
pułkownikiem tegoż pułku w korpusie Dwernickiego. Uciekł 16 maja z Ryma- 
nowa i awansował na generała brygady. 
R z e w u s k i Józef, z Nakła, ppor. 1 p. k. strz., emigrował do Paryża. 
R z y m S k i Hieronim, z Hrubieszowa, por. kawalerji "złotej chorągwi", 
uciekł z Rymanowa.
>>>
105 


S a d o w s k i Jan, z Poznańskiego, maJor 3 p. ul., uciekł z Suchej, stawił 
SIC: w Cieszynie, internowany 
S a m o rak Franciszek, ze Zduńskiej Woli, major l p. ul., internowany. 
S a s k i Wiktoryn, ze Sławny, aptekarz polowy, uciekl. Został dekorowany 
29 czerwca 1831. 
S a w i c k i Jakób, z Żeżercina, por. 6 p. piech., ranny, internowany. 
S c h m e I z Karol, ur. 1812 we Lwowie, syn urzc:dnika gubernjalnego, wstą- 
pił do 2 p. k. strz., ranny pod Boremlem, wyleczony powrócił na plac boju do 
legji nadwiślańskiej, awansował na podporucznika. Później prywatny guwerner 
w domach arystokracji. 
S c h u I d e s Wincenty, z Kocina, rotmistrz 1 p. k. strz., internowany. 
S e j a m s k i Józef, z Płockiego, kapitan 5 p. piech., uciekł z Sącza 18 maja. 
S i e n k i e w i c z Ignacy, z Płocka, por. 1 p. ul., internowany. 
S i e r a w s k i Władysław, z Nowego Dworu, syn generała, ppor. 1 p. k. 
strz., uciekł z Suchej 23 maja, awansował na kapitana, został dekorowany zło- 
tym krzyżem 4 października 1831. Zmarł na emigracji w kwietniu 1837. 
S kar s z y ń s k i Adam, ze Słoboszewki, ppor. krakusów, uciekł z Mszany 
Dolnej 22 maja. 
S kir m u n t Juljan ks., z Kubiszowa, kapelan 3 p" ul., internowany, wy- 
słany za granice:, zamieszkał w Alenr;on. 
S k o b I e w s k i Stanisław, z Kalisza, ppor. 2 p. k. strz. 
S ł o m i ń s k i Ludwik, z Malca, ppor.lp. krakusów, uciekł z Mszany Dol- 
nej. Został dekorowany złotym krzyżem 18 lipca 1831. 
Ś m i e c h o w s k i Antoni, z Borek, major 5 p. piech., uciekł z Żywca. Zo- 
stał dekorowany złotym krzyżem 9 czerwca 1831. 
S m o I i ń s k i Józef, z Prasnyża, ppor. 2 p. k. strz, ranny, internowany. 
S m o I i ń s k i Ludwik, ppor. 1 p. ul., uciekł. 
S o b a ń s k i Stanisław z Puław, por. artyl., uciekł, złapany. 
S t a n g e n b e r g Antoni, z Łowicza, ppor. 3 p. k. strz., uciekł z Biecza 
18 maJa. 
S t a n g e n b e r g Wojciech, z Łowicza, major 3 p. k. strz., uciekł z Suchej, 
stawił sic: w Cieszynie, internowany. 
S t a n o w s ki Florjan, z Rokitny, ppor, 4 p. k. strz., uciekł z Żywca. 
S t a r c z e w s k i Ignacy, z Huty Drewnianej, ppor. 3 p. k. strz., uciekł 
z Biecza 18 maja. 
S t ę P k o w s k i Jan, z Wiszny, ppor. 2 p. k. strz., internowany. Został de- 
korowany złotym krzyżem. Mieszkał na emigracji w Clermont. 
S t r z e c i s z e w s k i Hieronim, por. 1 p. piech., uciekł 21 maja. 
Ś w i e r c z y ń s k i Stanisław, z Gołkowa, ppor. 6 p. piech., uciekł z Mszany 
Dolnej- 22 maja. 
S z a n i a w s k i Kajetan, z Konar, ppor. 2 p. ul., internowany. 
S z e p t Y c k i Wincenty rozpoczął służbc: w gwardji Napoleona i walczył 
bez przerwy do r. 1814. Pod Dwernickim dowodził jako pułkownik 3 p. ul. 
Uciekł i przy pomocy krewnych dostał sic: zpowrotem na pole walki. Awanso- 
wał na generała 17 czerwca 1831. Zmarł we Lwowie. 
S z u b i 
 ń s k i Stanisław, ppor. 2 p. k. strz., uciekł w Białej.
>>>
106 


s z u m e r Karol, z Poznania, kapitan 1 p. piech., ranny internowany. 
S z u m s k i Józef, z Placu, kapitan 5 p. piech., uciekł z Sącza 18 maja. 
Został dekorowany złotym krzyżem 9 czerwca 1831. 
S z y n g I a r s k i Ignacy ks., z Derewni, kapelan sztabu generalnego, deko- 
rowany złotym krzyżem 7 marca 1831, uciekł z Białej. 
T e I n i c k i Jan, z Poznańskiego, ppor.lp. ul., internowany. 
T o kar e w i c z Józef, z Kocka, ppor. krakusów, uciekł z Suchej, złapany, 
internowany. 
Tomaszewski Mateusz ks., ze Zbrzyzia, zakonnik 00. Kapucynów z Tro- 
ścianki, kapelan polowy 1 p. piech., uciekł z Grybowa 19 maja. Złapany, inter- 
nowany, wysłany za granice(, mieszkał w Alen
on. 
T o p o I s k i Walenty, z W c:gierska, ppor. krakusów, uciekł z Mszany Dolnej. 
T r a c h m a ń s k i Paweł, z Poremby, rotmistrz 4 p. ul., internowany. 
T r o j a n o w s k i Józef, z Warszawy, major 2 p. k. strz., internowany. 
T r z c i ń s k i Romuald, z Kemplina, ppor. 2 p. k. strz., internowany. 
T u s t a n o w s k i Józef, z Radomia, ppor. Sp. piech., uciekł z Krosna. 
T y m i e n i e c k i Rajmund, z Kaliskiego, por. 2 p. k. strz., uciekł z Białej. 
U n i s z y s k i Ksawery, z Płockiego, ppor.lp. k. strz., dekorowany złotym 
krzyżem 14 marca 1831, ranny. 
Web e r Teofil, z Rawy, ppor. adjutant 5 p. piech., uciekł z Żywca. 
We r e s z c z y ń s k i Józef, z Wereszczyn, ppor. 1 p. ul., internowany. 
W c: s i e r s k i Ksawery, z Poznania, ppor. Sp. k. strz., uciekł z Białej. 
W i a tr o w s k i Feliks, z Łc:żnej, ppor, 1 p. piech., uciekł 23 maja. 
W i d a c k i Walenty, z Rawy, major 5 p. piech., uciekł z Krosna 16 maJa. 
Został dekorowany złotym krzyżem 9 czerwca 1831. 
W i e r c i ń s k i Ludwik, z Dąbrówki, ppor. artyl., uciekł z Biecza 18 maja. 
Awansował na kapitana, dekorowany złotym krzyżem 14 września 1831. Mie- 
szkał 'na emigracji w Paryżu. 
W i e r z c h I e j s k i Antoni, ze Stawisk, podpl.łk. 3 p. uł., dekorowany 
krzyżem kawalerskim 14 marca 1831, uciekł z Białej 24 maja, stawił sic: w Cie- 
szynie, internowany. 
W i e r z c h I e j s k i Napoleon, z Podia siec, ppor. 3 p. ul., uciekł z Białcj 
24 maja, stawił sic: w Cieszynie, internowany. 
W ó j c i c k i Ludwik, z Łc:czyckiego, rotmistrz 2 p. k. st. z., ranny. 
Woj t k i e w i c z Jan, z Urczesza, kapitan 4 p. strz., internowany. 
W y s o c k i Piotr, ur. r. 1799, wywołał na czele szkoły podchorążych po- 
wstanie listopadowe. Dekorowany złotym krzyżem 3 marca 1831, służył jako 
major adjutant w korpusie Dwernickiego. Uwic:ziony po przejściu granicy, uciekł 
do Królestwa i objął jako podpułkownik po Spytku Jordanie komendc: 10 p. 
pi ech. Pod Wolą wzic:ty z dwoma bataljonami w niewole: został ułaskawiony. 
Umarł r. 1877. 
Z a j k o w s k i Wacław, z Czarnej w Galicji, rotmistrz 2 p. uł., uciekł z Ja- 
. 
sła, awansował na majora. 
Z e m b r z u s k i Michał, z Nagocina, major 2 p. uł., uciekł z Białej. Został 
dekorowany złotym krzyżem 22 lipca 1831.
>>>
107 


Z i e I i ń s k i Karol, z Kalisza, ppor. 3 p. k. strz., uciekł z Białej, złapany, 
internowany. 
Z i ół k o w s k i Kasper, z Kłody, rotmistrz 2 p. k. strz., dekorowany złotym 
krzyżem 14 marca 1831. Ranny, internowany. 
Ż e I e ń s k i Feliks, z Olszanicy, major krakusów, internowany. 
Ż e I e c h o w i c z Karol, z Warszawy, por. 5 p. k. strz., ranny, internowany. 
Ż m i c h o w s k i Erazm, z Warszawy, ppor. artyl., uciekł, złapany. 
Ż o ł ą d ź Romuald, z Kaliskiego, ppor. krakusów im. Poniatowskiego.
>>>
OCHOTNICY. 


C h o ł o d e c k i Białynia Aleksander, ur. 1811, student, wstąpił w Krze- 
mieńcu jako podoficer do 3 p uł. Po przejściu granicy uwieziony przez Jakóba 
Czosnowskiego przebywał u niego w Horodyszczu, potem w Konopkówce. Ści- 
gany przez władze austrjackie przeniósł sic: do Jana hr. Skarbka w Młyniskach, 
nastc:pnie do Karola Korytowskiego w Podhajczykach. W czasie poszukiwania 
uczestników spisku Józefa Zaliwskiego ukrywał siC( w lasach Budzanowa. Osta- 
tecznie pojmany, był wic:ziony we Lwowie, potem wysłany do Francji, gdzie 
zmarł w Annonay 23 września 1845. 
C i c h o c k i Adam, z Zamościa, lat 25, syn właściciela ziemskiego, uciekł, 
lecz został złapany. 
C i e c h a ń s k i Andrzej, z Lublina, lat 25, pedagog, uciekł, złapany 
C z a r n e c k i F austyn, z Wołynia, ranny. 
C z a r n e c k i Józef, z Wołynia, ranny. 
C z a r n e c k i Teofil, ze Zwierzyńca obok Zamościa, lat 18, student, uciekł, 
złapany, wydany Rosji. 
D o m a s z y ń s k i Adam, ziemianin, uciekł, złapany, wydany Rosji. 
G o ł a s z e w s k i Józef, z Terespola, student, lat 22, uciekł, złapany, wy- 
dany Rosji. 
K a s p e r s k i Franciszek, z Boremli, lat 22, ekonom, uciekł, złapany, wy- 
dany Rosji. 
Ł u c z y s k i Józef, burmistrz Frampolu. 
M a I i ń s k i Florjan, właściciel realności z Lublina, uciekł, złapany. 
O c h o c k i Józef, z Warszawy, lat 20, urzc:dnik dóbr hr. Zamoyskiego, 
uciekł, złapany, wydany Rosji. 
R a c h a I e w s k i Jan, lat 38, z Hrubieszowa, sierżant, uciekł, złapany w So- 
kalu, wydany Rosji. 
Tomaszewski Wojciech, lat 28, z Warszawy, urzc:dnik dóbr hr. Zamoj- 
skiego, uciekł, złapany, wydany Rosji. 
W jesieni 1831 roku gorączkowały sic: władze rosyjskie wiadomościami 
o amnestji carskiej i o powrocie żołnierzy polskich do kraju, nierychło atoli 
doczekały siC( te władze powrotu spodziewanycb wychodźców. Wyruszyli oni 
z Siedmiogrodu do,..iero w połowie grudnia r. 1831 w trzech oddziałach, liczą- 
cych 534, 487 i 487 ludzi, pod konwojem dwóch oficerów, jednego dobosza 
i 100 żołnierzy austrjackich. Dnia 20, 21 i 22 grudnia przeszły z Czerniowiec 
do Śniatyna, dalej przez terytorjum Galicji i stanc:ły w dniach 8, 9 i 11 stycz- 
nia 1832 u słupów granicznych w Bełzcu. 
Podczas gdy zbiedzone rozbitki przechodziły na niepewne losy w rc:ce 
organów rosyjskich, nie było już Stutterheima na czele wojskowei komendy 
we Lwowie, uległ bowiem, jak wspomnieliśmy, epidemji cholery.
>>>
ŹRÓDŁA. 


Akta władz politycznych austrjackich z r. 1831 w Archiwum Państwowem 
we Lwowie. 
B o g d a ń s k i H e n ryk. Pamie(tnik. Zbiór pamie(tników do historji powsta- 
nia polskiego w r. 1830-1831. Lwów 1882. 
B o r k o w s k i Kar o I. Pamic:tnik historyczny o wyprawie partyzantów do 
Polski w r. 1833. Lipsk 1862. 
C h o ł o d e c k i B i a ł y n i a J ó z e f. Z przeszłości gmachów wojskowych we 
Lwowie. Lwów 1929. 
W setną rocznice( zawalenia się wieży ratuszowej we Lwowie. Wiek Nowy 
nr. 7314 z 14 lipca 1926. 
Trynitarze. Lwów 1911. 
Strażnik kopca. Gazeta Lwowska nr. 134-152 z r. 1921. 
Austrja wobec wybuchu powstania listopadowego. Gazeta Lwowska nr. 277 
z 30 listopada 1919. 
Młodzież szkół lwowskich w powstaniu listopadowem. Lwów 1905. 
Generał Kołyszko i tegoż podkomendni na terytorjum Galicji. Lwów 1912. 
Białynia Chołodeccy, uczestnicy spisków, wic:źniowie stanu, wychodźcy 
z ziemi ojczystej. Lwów 1911. 
Do dziejów drobnej szlachty Podola. Lwów 1911. 
Wyprawy na Koibuszowe( w świetle aktów procesu karnego przecIw pułk. 
J. Zaliwskiemu. Lwów 1909. 
Rewizja w Kudryńcach. Lwów 1910. 
Alfred Brzeziński, przyczynek do dziejów obrony Zamościa. Lwów ] 910. 
Epizody z czasów spisku pułk. Józefa Zaliwskiego w r. 1833. Dziennik 
Polski. Lwów, 29 kwietnia 1908, nr. 199. 
Eugenjusz Albert Ulatowski, wic:zień stanu i mc:czennik. Lwów 1911. 
Banialuki Rolińskiego w świetle aktów procesu karnego przeciw pułk. 
J. Zaliwskiemu. Lwów 1908. 
Żelazna kompanja. Kroni
 a Powszechna nr. 48 z 29 listopada 1913. 
Korpus Owernickiego w granicach Austrji, Lwów 1913 
C zołow s k i A I e ks a n d er d r. Obraz dziejowy Lwowa. Lwów 1896. 
Miasto Lwów w okresie samorządu 1870-1895. Lwów 1896. 
Ć w i k Wal e n t y. Z minionej doby. Lwów 1903. 
D w e r n i c kiJ ó z e f. Pamic:tniki. Lwów 1903. 
Gazeta Lwowska nr. 6, 79, 111, 122, 127, 133 i 137 z r. 1831. 
J a w o r s k i F r a n c i s z e k. Cmentarz Grodecki we Lwowie. Lwów 1908. 


, 
. .
>>>
110 


Uniwersytet lwowski. Wspomnienie jubileuszowe. Lwów 1912 
Kra j e w s k i A d a m. Przedmieścia Lwowa. Lwów 1909. 
K u n a s z o w s k i H i e r o n i m. Życiorysy uczestników powstania listopado- 
wego. Lwów 1880. 
p a w ł o w s k i B r o n i s la w d r. Przyczynki do polityki austrjackiej w cza- 
sie powstania polskiego r. 1831. Kwartalnik Historyczny, XXV, str. 197. 
P e p ł o w s k i S c h n fi r S t a n i s ław. Obrazy z przeszłości Galicji i Kra- 
kowa 1772-1858. Lwów 1891. 
P o r a d o w s k i F e I iks. Wspomnienia z r. 1830-1831. Zbiór pami«(tników. 
Lwów 1882. 
Sala Moritz Frh. v. Geschichte des poln. Aufstandes vom Jahre 1846. 
Schematismus des Konigreiches Galizien und Lodomerien 1831. 
S ł a w i k o w s k i A n t o n Dr. Med. Oie Cholera-Epidemie in Lemberg 1831. 
Spis imienny dowódców i sztabsoficerów armji polskiej. Lwów 1881. 


'JI
"
 
.\\\nu tl -.
I/
 
, -*. 
S . l 
Sw . 'r ZUIBrte.... 
.... .\i. 


, 
/1h "'9'1 
/'.16.
>>>
ł 


SPIS RZECZY. 



tr. 


Słowo wst«(pne. 
I. Zewn«(trzny wygląd miasta l 
II. Mieszkańcy i tryb ich życia . . . . . 7 
III. Skład władz rządowych . . . . . . . . 14 
IV. Lwów po wybuchu powstania . . . . 19 
V. Władze austrjackie wobec wypadków w Królestwie 26 
VI. Lwowianie w ogniu walk listopadowych ...... 34 
VII. Wkroczenie do Galicii i rozbrojenie korpusu Józefa Dwernickiego 48 
VIII. Internowanie i ucieczka woiskowych polskich . . . 58 
IX. Starcia mi«(dzy gubernjum a generalną komendą Lwowa . 62 
X. Internowanie oddziału Benedykta Denis Kołyszki 68 
XI. Cholera morbus . . . . . . . . . . . . 75 
XII. U schyłku zapasów wojennych. . . . . . . . . 82 
XIII. Lwów po upadku powstania listopadowego . . . 85 
XIV. Panteon lwowski bohaterów powstania listopadowego 90 
Dodatki: 


Lista urz«(dników i niższych funkcjonarjuszów państwowych, którzy 
wzi«(li udział w powstaniu listopadowem . . . . . - . 
Lista internowanych oficerów korpusu Dwernickiego 
Ochotnicy . . . . . . . . 


99 
.100 
. 108 
. 109 


Źródła . . . .
>>>
WYKAZ ILUSTRACYJ. 


1. Wały miejskie i Pełtew 
2. Ks. August Lobkowicz 
3. Izydor Pietruski 
4. Józef baron Stutterheim . 
5. Jan Homme . . . . . . . . . . . . 
6. Józef Mauss . . . . . 
7. Ks. August Lobkowicz . . . . . 
8. Piechota austrjacka . .. .... 
9. C. k. Gubernjum i pałac Młockich 
10. Pomnik Kołyszki . . . . . . . 
11. Cmentarz Powstańców 1830-31 . 


"""..-....... 


... 


X./.'J J 


Str. 
. 3 
. 9 
.21 
. 29 
.39 
. 51 
. . . . 63 
.71 
. . . . _, . 77 
".87 
. .93
>>>