/gieysztor_-_pamietniki_I00001_0001.djvu

			... 


. 


PAJlIETNIKI 
'-' 


"\ 


JAKOBA 
EYSZTORA 


z lat 1867 --- 186
 


. 


., 
POPRZEDZONE 'VSPOMNIENIAMI OSOBISTEMI 


. 


- 


.If 


prof. .TADEUSZA. KO;RZONA 


f 


. 


ORAZ 


, 


OP ATRZONE PRZEDMOW A I.PRZYPISAMI. ". 
 


. 


. 
"t 


# 


f 


. 


., 


. 


. 


... 


TOM I. 


. 


... 


. . 


. 


'-- 


. 


. 


W I.L N O. 
Bibljoteka Pamietnik6w. 1913. 
Nakladem Tow. Udz. "Kurjer Litewski". 
. 


. 


. 


.It 


. 


.. .
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00003_0001.djvu

			. 


. 


. 


P AMlrJTNIKI JAKOBA GIEYSZTORA. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00005_0001.djvu

			PA 
. IETNI.
 I 
'" 


, 
JAKOBA GIEYSZTORA 


z ]at 1867 - 1865. 


POPRZEDZOXE 'VSPOl\INIENIAl\fI OSOBISTEl\II 


prof. TADEUSZA. KORZONA 


ORAZ 


OP ATRZOXE PRZEDl\IO'V A I PRZYPISA
fI. 


TOM I. 


W I L N O. 
Bibljoteka Panlietnik6w. 1913. 
Nakladenl Tow. Udz. "Kurjer Litewski".
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00006_0001.djvu

			. ;. 


2At. 918 


Druk lozefa Zawadzkieg.o \\
I WHnie. 


. 


'"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00007_0001.djvu

			P R ZED MOW A. 


Do szeregu wspomniefi i materJal6w, doty.czqcych 
zycia spoleczeiIstwa polskiego w sz6stem i si6dmem dzie- 
'si
cioleciu wieku XIX, przybywa wazki, pierwszorz
dny 
glos: ]Jami
tniki jak6ba Gieysztora z lat 1857 do 1865: 
Na bacznq uwagt; zaslugujq one z przyczyn wielora- 
kich: pr.zedew:szystkiem z przyczyn chronologicznych,- 
sarna epoka, kt6rej dotyczq, tak w gruncie rzeczy blizka, 
a tak jednoczesnie przebytem .przez nar6d dosiWiadcze- 
nielll 6dlegla, powszechnq a wytt;zonq przykuwa ku 
sobie uwagt;; z przyczyn gieograficznych-pamit;tniki 
bowiem tresci q swojq calkowicie obejmujq terytorjum 
Litwy, kt6.rei dzieje - zamierzchle i wczoraisze - zapo- 
znane Sq przez historjog
jafj
 naSZq gruntownie; r6\\'
 
niez i zakres przedmiotll czyni je znaczqcymi w stop- 
niu wysokim,-wszak obracajq si
 one w zakresie sto- 
sunk6w albo malo dotqd znanych,-jak sprawa refor- 
my \vloscianskiej w gub. litewskich, albo nieznanych zgo- 
la.-jak organizacja litewska z r. 1863. Ta ostatnia spra- 
wa z natury swojej-konspiracyjna i nieuchwytna- 
\v catoksztal,cie przez zadnego z pami
tnikarzy nie 
wtajemniczonych w jej wewn
trzne arkana, a 0 r. 1863 
piszqcych, przedstawiona nie byla i bye nie mogta. w 
szczeg6tach zas-potrqcana byla tylko ubocznie, 0 ile
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00008_0001.djvu

			-6- 


si
 wiqzala z dziejami obrot6w wojennych tej lub owej 
partji powstaiIczej. Stwierdzic tu nalezy, iz typem prze- 
wazajqcym wspomnieiI z r. 1863 na Litwie Sq pami
t- 
niki 0 charakterze partyzanckim, wojennym, - z dol q - 
 
 
czeniem obrazu tego, co najsi:lniej zarysowac si
 moglo 
w pamit;ci, - obrazu cierpieiI i przejsc na w
'"gnaniu i 
tulaczce. Pami
tniki Gieysztora r6zni q si
 zasadniczo od 
tego typu wspomnieiI: nie sZllkajmy tu marszruty ru- 
chow partyzanckich, opisu potyczek; pod tym wzgl
dem 
dajq pamit;tniki niezmiernie malo.-Natomiast zawie- 
rajq one materjal obfity innego rodzaju: kreslq po raz 
pierwszy w spos6b dokladny powstanie i rozw6j organi- 
zacji oby,vatelskiej, organizacji "bialych" na Litwie; 
okazujq te starcia, te prqdy, jakie w lonie Rzqdu central- 
nego litewskiego daw-aly sit; dostrzec; po raz pierwszy 
omawiajq, w og6lnych zarysach scisle, sklad osobisty 
organizacji. Ustalajq, jako pewnik, twierdzenie 0 luznym 
nader zwiqzku operacji .p:artyzancki1ch z zarzqdzeniami 
wladzy powstanczej centralnej, t. zw. Wydzialu, 
kt6rej kierownikami byli w znacznej czt;sci dawni przed- 
stawiciele "bialych", wyznawcy hasel pracy organicznej, 
powolnej, od poczqiku nie majqcy najtmniejszej wiary 
w powodzenie ruchu. zbrojnego i tej wiary nie mogqcy 
udzielic nikomu. Byli wprawdzie i "czerwieiIcy" na 
Litwie grupujqcy sit; przed powstaniem i przed zIaniem 
sit; z organizacjq bialych dokola "Komitetu ruchu". Ato- 
Ii, sam bqdqc "bialym", nie znal Gieysztor bliiej "czer\vo- 
nychU,-to tez szczeg6l6w, dotyczqcych ich dzialan przy- 
gotowawczych nie znajdujem..v w pamit;tnikach. Zreszt q 
sam uklad spoleczny uswiadomionych kulturalnie warstw 
spoleczeiIstwa pol,skiego na Litwie sprawiat, iz punkt 
ch;zkosci przyszlej organizacji powstafIczej znalezc si
 
tutaj musial po stronie zywiol6w przewaznie ziemian- 
skich, w organizacji bialych. - 
Wreszaie osoba jego, stanowisko, jakie zajlllolval 
Gieysztor wsr6d opisywanych wyp.adk6w, nadajq pami
t- 
nikowi jego znaczende wyjqtkowe. Jako czlowiek, skupia 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00009_0001.djvu

			-7- 


on w swy.m charakterze wiele rys6w znamiennych: 
posiada niewqtpliwq trzezwosc sqdu, koiarzqcq si
 z 
zapalern uczucia; prze}muje sit; gorqCO sprawami, kt6- 
rych jest uczestnikiem, a chociaz wywoluje to przejt;- 
cie si
 nieraz zbytni q nami
tnosc w poglqdach, to jed- 
nak wlasnie ta okolicznosc czyni z pami
tnik6w doku- 
ment - acz niezawsze bezstronny, lecz zato tryskajqcy 
zycieln. J ako wybitny dzialacz, bierze Oieysztor udzial 
w sprawach reforrny wlosciaiIskiej, p6zniej wedlug wlas- 
nego swiadectwa jest jednyrn z inicjator6w organiza- 
cH "bialych" na Litwie, wchodzi do niej jako mqz za- 
ufania, nakoniec
po wybuchu powstania-zajmuje sta- 
nowisko prezesa "Wydzialu zarzqdzajqcego prowincjarni 
Litwy", przeksztalconego na "Wydzial wykonawczy"- 
i w ten spos6b - az do swego aresztowania - stoi w 
centrum akcii cywilnej Rzqdu powstanczego na Litwie, 
poznaJe jq tez z odwrotnej strony p6iniej na sledztwie 
sqdowern i w wit;zieniu. Sq to, jak sqdzimy, dostateczne 
kwalifikacje do uznania wyjqtkowego znaczenia dla 
historji pami
tnik6w Jak6ba Oieysztora, zwlaszcza, jezeli 
sit; zwazy, ze wszyscy cztonkowie organizacH Central- 
nej wilenskiej, wsp6lkoledzy Gieysztora, - zeszli juz 
do grobu, a zaden z nich .pamit;tnik6\v 0 swej dziatal- 
nosci, 0 He wierny, nie zostawit 


Uwaza1my za rzecz koniecznq, aby czytelnik Inial 
obraz czlowieka, kt6ry z pami
tnik6w don bt;dzie prze- 
mawial, i daiemy na tern miejscu rys zycia J ak6ba 
Gieysztor.a, oraz tych wplJ T w6w, kt6re na powstanie jego 
. poglqd6w i uczuc oddzialac musialy. 
. 
Poslugujerny sit; w znacznej mierze nie oglaszane- 
mi ust
parni jego wspomnieiI i notat rt;kopis,miennych, 
kt6re zawdzic:czamy laskawej uprzejmosci zony s. p. Ja- 
1{6ba Gieysztora, p. tIeleny z Eysymont6w Gie
Tsztoro- 
\vej oraz syna iego, p. Stanislawa Oieysztora.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00010_0001.djvu

			-8- 


Przyszedl na swiat Jak6b Oieysztor 1) w Medek- 
szach pow. kowiefIskiego, d. 6 (18) kwietnia r. 1827, 
jako syn Stanistawa i Leokadji z Za,wisz6w, a jako po- 
tornek nie nazbyt zamoznej, lecz znanej rodziny szla- 
checkiej na Litwie. Oto jak 0 niej m6wi w swych nota- 
tach gienealogicznych: "Zadnej istotnie historycznej po- 
staci \\' rodzie Oieysztor6w (herbu Oieysztor) nie bylo. 
ad kilkuset lat jednak
e wspomina si
 ona na Litwie. 
Brat mego dziada Dominik byl poslem "na wielkim sej- 
mie, na kt6rym razem z Korsakiem, wolal 0 s
arb i 
wojsko i wpisat si
 ,pierwszego dnia (1. j. 29 kwietnia 
r. 1791) na list
 m-ieszczan warszawskich. W czasie po- 
wstania Kosciuszki byl Domini:k w deputacH centralnej 
W. X. Litewskiego, w wydziale bezpiec.zenstw.a. Dzi.ad 
m6j Jak6b w pow. kowienskim w r. 1794 byl komisa- 
rzem cywilno-wojskowym. Ojciec Stanislaw, prezes Sq- 
d6w ziemskich, jako czlonek komitetu kowiefiskiego 
byl czynny w r. 1831. Z rodziny wi
c ojca odziedziczy- 
tern tylko czyste i dobrze zalsluzone imi
". Natomiast 
rozgtosny urok otaczat nazwisko matki. "Wszystkie 
rody "Zawisz6w, choc nie majq do tego prawa,-ch
tnie 
poczqtek sw6j wyprowadzajq od Zawiszy Czarnego, owe- 
go rycerza bez trwogi, mogqcego stuzyc za wz6r milosci 
kraju i swi
tosci danego slowa. I rodzina Zawisz6w z 
przydomkiem DowgiaUo, herbu Zadora (do kt6rej nale- 
zata mola matka) 'ch
tnie si
lga do' tego przodka, lecz 
nie brak jej niezaprzeczonych a" petnych znaczenia 
imion". Oto bowieni brat stryjeczny dziada Jak6ba Oiey- 
sztora (po matce) Piotr Zawisza by! pulkownikiem za 


1) Jak6b Gicysztor, w pierwszych ]atach pobytu "'" 111- 
stytucie W
i1enskim, przy Sakramencie bierzmow.ania '\vzi
l 
imiona KaziluJerz-Stanislaw; st
d uzywal niekiedy dwuch 
in1ion "Jakob Ka
irnierz Gieysztor" i w ten s;pos6b lub inicja- 
lan1i "J. K. G." podpisywal niekt6re pisma swoje. CoO do pi- 
so'Wni nazwiska "Gieysztor" - to pozostawlilismy j& tak& 
(przez y), jak q ;najczesciej spotykamy w notatkach 'w I a s 11 o- 
r e c z 11 Y c h Gie
Tsztora. 


"' 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00011_0001.djvu

			-9- 


czas6w powstania Koseiuszki, a p6iniej wyslany byt do 
Archangielska, brat zas rodzony dziada Jan umarl skut- 
,kiem ran w kampanji Koseiuszkowskiej odniesionyeh. 
Sa
 dziad Ign:acy Zawisza, .marszalek kowienski, mial 
pod. sob q r. 1794 zabitego konia i zostat na cate zycie 
kalek q . Wybrany byt on postem na sejm f. 1812, '.\T 
roku zas 1826 w przeddzien slubu swej e6rki a matki 
Gieysztora Leokadji zostal. (w zwiqzku z procesem 
dekabryst6w) niespodzianie uwi
ziony, trzymany w wi
- 
zieniu w Petersburgu i Warszawie, wreszeie, gdy wr6- 
cit (r. 1829) juz c6rki swej ,przy zyeiu nie zastat. W roku 
1831 po rai drugi wywieziony do Woroneza pow-r6cil. 
\V lat par
 i umart w Wilnie r. 1833. Brat stryjeczny 
matki Benedykt zginql pod Owsianiszkami f. 1831, brat 
jej rodzony Edmund, .a takze drugi stryjeezny Leon 
zmarli na emi'graeji. 
, Tak mniej wi
cej m6wi 0 naJblizszej rodzinie po 
oieu i matce J ak6b Oieysztor. Te tradyeie rodzinne, 
wsr6d kt6ryeh wzrastal, wywierac musialy sw6j \vpfy\\. 
na jego usposobienie i ustalaly do pewnego stopnia 
idealistyeznie sentymenta1ny poglqd na charakter i za- 
dania szlaehty polskiej, nie poz,bawiony atoli nuty cat- 
kiem zdrowej. ..."Uwazam szlaehectwo jako chorqgie\,. 
m
czenstwa i walki..." ",Nie zbytnie zamilowanie prze- 
szfosci zarzucac nam mozna-b
dzie m6wit poiniej- 
lecz brak jej znajomosei, a przytem chefpienie si
 tem
 
co nie naSZq jest '.zaslugq. Nie w tem zfo, ze ktos unosi 
si
 nad pi
knem i szlachetnem .zyciem swych dziado\v, 
lecz ze spoezywa na laurach, przez nich zdobytych. 
Zadaniem 'naszem poprawiac nie przesztosc, leez nas 
salnych. Kto ceni pami
c oJcow, ten ich dtug sptaca". 
J ako niemowl
 dwuletnlie, stracil J ak6b Oieysztor 
matk
, a wslad za ni q i mtodszego brata Leokadjusza. 
Po smierci matki znajdowat si
 pod opiek q babki- 
Anny Oieysztorowej, z domu Oqseckiej, kt6ra towarzy- 
szyta oicu J ak6ba przy jego przeniesieniu si
 z Medeksz 
(gdzie wsz
'"stko przypominato mu strat
 zon
T) do 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00012_0001.djvu

			-10- 


Bejnac (w pOW. kowienskim) i tn, pod okiem babki, wnuk 
rozpoozql nauk
 czytania. 
W par
 lat p6zniej, juz po powstaniu z r. 1831 oiciec 
wraz z synem przeni6sl. si
 do Koncewa! nad Wiljq 
(0 kilka wiorst od Kowna), babka zas zamieszkat.a w 
Kownie. 
Majqc rok si6dmy, stracil Jak6b G. i ojca (w stycz- 
niu r. 1834) czlowieka pomimo pop
dliwosci charakte- 
ru - niewqtpliwie prawego, - zamieszkal w6wczas przy 
babce w Kownie i rozpoczql systematyoznq nauk
 pod 
kierunkiem ,nauczyciela. Mite byly dni, sp
dzone w of i- 
cynie P.P. Benedy,ktynek w Kowillie pod okiem gorqCO 
kochanej i kochajqcej babki; b
dzie je Gieysztor p6iniej 
do najszcz
sliwszych chwil swego dziecifIstwa zaliczat 
Mialy si
 one jednak skonczyc niebawem: jako zupetny 
sierota,-bez oica i bez matki-wzi
ty q;ostal J. G. pod 
opiek
 przez prawnego opiekuna, swojego stryja ro- 
dzonego Stefana. Gieysztora z Zabieliszek pod Kiejda- 
nami, ozenionego z J6zef q Oskierczank q " kt6r
Tlch spot- 
kamy parokrotnie w pami
tnikach. Z decyzH stryja rok 
caly do szk61 przygoto;wywal si
 w Plytni:kach (w pow.. 
Trockim) w domu wuja swego Francisrzka Orwida" oze- 
nionego z siostrq ojca Jak6ba Gieysztora Teresq, \vesp61 
z mtodszymi dziecmi \p
p. Orwidostwa, a swojem cio- 
tecznem rodzenstwem. W r. 1836 chtopiec oddany zostal 
do pi
cioklasowej szkoly szlacheckiej w Kiejdanach. 
Trzyletni pobyt w szkotach kiejdanskich uplynql naogat 
przyjemnie, lecz bez silnieiszych w'fazen: nauka szkolna, 
pobyt na stancH u zacnego nauczyciela Rosianina. Lew- 
kiewa, stosunki z mtodziezq szkolnq-starszq i mlod- 
SZq,-Z posr6d kt6rej wi
kszq z czasem mieli grac rol
: 
Aleksander Gintowt i Sz
ymon .Kozlowski, p6zniejsi arcy- 
biskupi mohylewscy,' oraz Aleksander Beresniewicz 1), 


. . 
1) Gintowt - Dzie.wialtowski Aleksal1der 
K a z i m Ii e r z, urodz. 1821 l". wyswiecony 1846 r. prekonizO'wa- 
llY na biskupa helellopolitanskiego i sufragana ploekiego l". 


"" 


...
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00013_0001.djvu

			- 11 -- 


biskup kujawsko-kaliski; odwiedziny krewnych, miesz- 
kajqcych w najblizszym sqsiedztwie Kiejdan,-Stefano- 
stwa Oieysztor6w 
N Zabieliszkach i babki Tekli Igna- 
cowej Zawiszyny 1), mieszkajqcej z najstarszq c6rk q 
Emi1jq w Ignacogrodzie; wSlzystko to nosilo cha
akter 
milej, lecz zwyklej, szaTej przeci
tnosci i, aczkolwiek 
nie pozbawione moment6w jasnych i btogich, naog61 nie 
zarysowalo si
 silniej w p.ami
ci dora-stajqcego chlopca. 
Inaczej by to w Wilnie, dokqd odwieziony zostat 
Oieysztor W paidzierniku r. 1839 na nauk
 do utworzo- 
nego w roku poprzednim (ze Slzkoly innego typu) Insty- 
tutu szlacheckiego. "Przyjechalismy do Wilna wieczorem, 
przed swi
tem - tak opisuje w swych notatach Gieysztor 
pierwsze wrazenia z miasta, w kt6rym tyle chwil petnych 
nadziei i pelnych grozy mial przezyc z czasem-naza- 
jutrz, majqc cat
y dzien wolny, biegalem po Wilnie bez 
przewodnika, dopytujqC si
 0 slynnq kate
r
, gdzie 
zabawitem ,przez chwil
, spieszqc do Ostrej Bram"y. 
Wilno, swiezo po s.mierci S.zymona Konarskiego,-o kt6- 


1877; administratorem djecezji plockiej b

l od r. 1876 do 1883. 
Zostal al'cybiskupem mohyle\vskim 3 (15) lllarea po slllierci 
Alltouiego Fijalkowskiego, prekomzo\\"'any 1 (13) 111aja t. r. 
zlllarl v{ Duderhofie 14 sierpnia 1889 r. 
K 0 z I 0 ,,
 s k Ii S z y m 0 n Mar c i 11, arcybiskulJ me- 
tropolita lllohyle\vski i pisarz koseieln

, ur. 28 pazdziernika 
1819 r., \vys.\viec. 22 gl,udnia 1844 l". prekonizo\vany na hisk. 
lucko-zytomierskie 3 marca 1883 r., ua arcybiskupst\vO 1110h

- 
lewskie, jako nastepea Gin to\vta przeniesiony 2 grudnia 1891 l' , 
paljusz otrzyn1al 15 lllarca 1892 r. Zmarl 14 listopada 1899 l". 
\v Peters burgu. 
B ere S 11 i e wi c z Ale k san d e r ur. 1823 r., Zlll. 1902 r. 
oel r. 1875 (po s111ierci biskJupa W oloncze\vskiego) administrator 
djecezj:i Zmudzkiej po osmiu latach rzqdo,,'" 'wyniesion

 lla 
biskupst\vO kujawsko-kaEskie we "Tlocla'\v"ku. 
1) Babka Jak6ba-T e k I a Z a \y is z y n a, zona \vYluie- 
llionego wyzej Ignacego Zawisz}- (Do\vgiall)T h. Zadora) z domu 
byla r6wlliez Zawiszanka, corka J ana Zaw!iszy Kiezgajlly h. 
Lab
dz) i Teresy Swietorzeckiej. Zm. r. 1859. 0 Ign. Za1viszy- 
\v przypisach do ,.panlietnik6w". 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00014_0001.djvu

			- 12- 


rej choc dziecko slyszalem, wielki mialo urok dla mnie. 
Mtode serce silnie zabito na widok Orla i Pogani na ka- 
plicy sw. Kazimierza i Swi
tej Bramie... Mury Uniwer- 
sytetu, g6ra Zarnkowa, choc oszpecona budk q telegra- 
ficznq-wszystko to rn6wilo do wyobrazni mtodzienczej... 
Wilno stalo si
 dla mnie jakby miejscem rodzinnem.... 40 
Wstqpil Jakob Oieysztor w r. 1839 do kl. HI Insty- 
tutu Wilenskiego (a wi
c do tej samej, z kt6rej byl 
wyszedl w Kiejdanach) i sp
drlil w Instytucie lat pi
c. 
Zaktad ten w spos6b nast
pujqcy na podstawie wtasnego 
dos\viadczenia charakteryzuje: 
"Cz
sto slyszatem zarzuty, ze Instytut mial zty kie- 
Tunek, wychowywa'l mtodziez proznq i zepsut q , dajqc 
bardzo mate wyksztalcenie. Jest w tem wiele prawdy, 
lecz 0 wiele mniej, niz gtosz q ... Instytut szlachecki, z.a- 
. ktad zarnkni
ty, tylko dla bogatych przyst
pny juz \\
 
zalozeniu s\vem mial za cel zbieranie smietanki prowincji, 
kt6ra cz
sciej lacniejby' si
 do szumowin por6wnac mo- 
gta. Urzqdzenie... by to co do materjalnych potrzeb i wy- 
g6d bez zarzutu. Dzieci mialy wszelkie wygody, st61 
dobry, odziez przyzwoit q ; przywileje nadane zakla- 
dowi, sarna nazwa szlacheckiego juz go wyr6zniata,- 
.niekt6re przedrnioty, wykladano po francusku 1), - 
\vszystko to pochlebiato pr6znosci rodzic6w; oddawali 
tedy synk6w, juz doskonale popsutych, do tego wlasnie' 
zaktadu, sqdzqc, ze to jest najodpo\viedniejsze ich sta- 
nowisku. Ot6wna wi
c wina ,byt.a rodzicow, ktorzy da- 
wali zle poczqtki, a wyrnagali od Instytutu, czego nie- 
jednokrotnie mielismy dowody - poblazliwosci i wy- 
g6d".-Co do kierunku samego zakladu i zepsucia 
rnlodziezy, to sqdzi 0., iz mlodziez ta nie byta w gruncie 
rzeczy gorSZq od mlodziezy szk61 innych. "Znatem inne 
szkoty-mowi-poznalem rowniez lnstytut i nie widz
 


1) Naogol jezykienl wykladowym byl jez)Tk rosyjsk,i: 
jezyk polski wykladany byl ty]ko w ,pierwsz
';m roku pobytu 
G. w Instytucie, - pozniej nauke tego przedlniotu zniesiollo. 


, 


. 


	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00015_0001.djvu

			- 13- 


wielkiej r6znicy. Pr6znose to zapewne byta gt6\vna wad a 
wychowanc6w Instytutu, lecz z ni q , jak wspornnialem, 
przyby,\vali wy.pieszczeni paniczykowie z domu i po 
wi
kszej cz
sci tu jeszcze sitt trochtt z niej otrzqsali. Odzie 
tyle lat byt nauczycielem Aleksander Zdanowicz, mqz 
calq duszq odda'l1Y. krajowi i mlodziezy, tam bardzo ile 
bye nie moglo". 
Znany pedagog Aleksander Zdanowicz 1), nauczy- 
ciel laciny i historji, oraz powszechnq czci q otoczony., 
kapelan Instytutu, Dorninikanin, ks. Filip Mokrzecki 2), to . 
byly dwie jednostki, posr6d personelu nauczycielskiego 
przewazny, najgor
tsz)T wplyw na mlode umysly \yy- 
wierajqce. Poza tern byIi ludzie zacni, jak wsr6d nauczy- 
cieli Polak6w,-np. nauczyciel matematyki, spowino\v.a- 
cony z J. O. przez zon
 swojq Polonsk q z domu (wnuczk
 
Oqseckiej (Andrzej Kalinowski, zrazu nauczyciel, p6iniei 
inspektor, a wreszcie juz po ukonczeniu Instytutu przez 
J ak6ba Oieysztora,-i dyrektor; tak tez ,vsr6d Rosjan - 
np. Diesnickij, nauczyciel j
zyka rosyjskiego, Iecz zaden 
z nich gl
biej pociqgnqc ku sobie uczni6w swych nie 
umiat 
Byl J. O. w Instytucie - zwlaszcza od klasy piqtej 
poczynajqc, jednym z najlepszych uczni6w i ukof1czyt 
instytut z medalem srebrnyrn w r. 1844. 


1) Zdanowi<-z ..L-\leksa'l1der ur. 1808 l'., Zlll. 1868 l' 
\v \Vilnie - byl naucz
rciele111 .\y Inst)
tucip Szlacheckim ,przez 
caly czas istllienia jego; autor ,,,"ielu zllan)
eh podr
cznik6,,
 
. szkolllych, z\vlaszcza z zakresu historji polskiej i powszechllej. 
2) I{ s. F!i 1 i p 1\1 0 k r z e c k i, DOluinikanill, kaznodzie- 
ja k
tedralny, byl kapelanem i nauczycielem religj:i ,,
 Inst)
- 
tucie \v ciqgu lat .pi
ciu (1839 -44), t. j. przez cal)T czas pobytu 
J ak6ba Gieysztora "\\'" Instytucie. Za '\vyglaszanie kazan z po- 
\vodu kasaty klasztorow (ktorej llli
dzy iunemi r. 1844 ulegl 
i ,vilenski klasztor DOlnillikano\v) a zw-laszcza na skutek ka- 
zania lujanego 'v kosciele DOlll'inikanski1n przy okazj,i odno- 
,viell'ia figur
T sw. Jacka 11a Pobulance, pozba "TiOll)
 zostal 
pl'zez rz&d stanO'\viska kaznouziei katedralnego oraz usuniet)
 
ze stano\viska kapelalla w Instytucie. Gie)"'sztor \V s\yych .nota- 
tach lu6\yi 0 ninl z najwyzszenl u,yielbiellielll.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00016_0001.djvu

			- 14- 


W pierw.szych latach istnienia Instytutu wi
kszosc 
jego wychowanc6w szta do wojska,
bylo to niemal sta- 
lq regutq,-otrzymanie bowiem szlif oficerskich w ciqgu 
szesciu miesi
cy,-co stanowilo przywilej kof1czqcych 
Instytut, - dla poczynajqcych zyc rnlodziefIc6w zbyt 
wielk q bylo pon
tq! Lecz wplyw takich ludzi, jak Zda- 
nowicz, ks. Mokrzecki, musial robie swoje. Rozmowy 
z tymi nielicznymi wyjqtkami Z Iposr6d koleg6w, kt6rz
v 
szli do uniwersytet6w - 0 petnem czarownego uroku 
zyciu mlodziezy uniwersyteckiej,-wreszcie s.prawa Ko- 
narskiego, kt6r.a bynajrnniej si
 nie zakonczyla w d. 15 
lutego 1839 r. na Pohulance wilenskiej, lecz w swych 
Tozgat
zieniach, obawach, nadziejach ciqgn
ta si
 przez 
dtugie jeszc.ze lata---lmusialy radykalnie zmieniac po- 
glqd mlodziezy nawet Instytuckiej-na przyszlq karjer
 
i dzialalnosc. Toe przecie Bronislaw Zaleski, Franciszek 
Giedgowd, Adam Medeksza r , Bolestaw Oskierka i tylu 
innych student6w-dorpatczan aresztowanych w zwiqz- 
ku ze spraWq Konarskiego 1) i wi
zionych wtasnie w6w- 
czas w Wilnie, niejednego mieIi krewniaka czy zna
o- 
mego wsr6d wychowafIc6w Instytutu, i w innym kie- 
Tunku,-nie wylqcznie do komendy woiskowej-zapalali 
lLpodobania rmtodznezy. I oto w r. 1844, w kt6rym ma- 
tur
 Instytuck q otrzymal Oieysztor,-stala si
 po raz 
pierwszy rzecz niezwykla: z 24 maturzyst6w (18-u. 
Polak6w i szesciu Rosjan)-12 ,postanowilo ise do Uni- 
wersytetu, 4-ch pozostalo w domu, do wojska za.s wst q -. 
pito tylko osrniu, w tej liczbie bylo a
 pi
ciu Rosjan. 
Oieysztor pod wplywem maturzysty z lat poprzednich- 
Tadeusza Czudowskiego 1), kt6ry ksztal.cil si
 w Pe- 
iersburgu,-i cudownemi barwy tamtejsze zycie mlodzie- 
zy polskiej malowal,-wy,br.al ten wlasnie uniwersytet,'" 
a wraz z ,nim dziewi
ciu innych koleg6w tez do Peters- 
burga si
 udato. Z posr6d tych ponizej w pami
tnikach 



 


1) 0 nich szczeg6lO'wsze dane w przypisach do palllie- 
tnik6w. 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00017_0001.djvu

			-15- 


znajdziemy imiona: Mikolala Oiedrojcia, pierwszego naj- 
zdolniejszego ucznia w klasie, kt6ry byl tez jednym z 
naj.blizszych Oieysztora przyjaci61; 
Kazimierza Szet- 
kiewicza, Wladystawa Chlewinskiego, Pabjana Kurkow- 
skiego, tIenryka W ollowicza. Z innych wychowanc6w 
Instytutu, kt6rzy wczesniej lub pozniej go ukonczyli i z 
kt6rymi Ios zetknql Oieysztora w latach 1857-65. \\' 
"pami
tnikach" spotykamy: Tadeusza Czudowskiego, 
Korneia PelikszE;, Waclawa Przybylskiego, Bolesla\va 
Swi
torzeckiego, Zygmunta Czechowicza, J 6zefa Kali- 
nowskiego, Mieczyslawa Siesickiego, J erzego Laskary- 
sa, Wi.ncentego Rudomin
, Adama Medeksz
, Boleslawa 
Oskierk
, Cezarego Orwida, Konstantego O'Rourke'a, 
Witoida Oiedrojcia, Jarostawa hr. Kossakowskiego
 Bo- 
leslawa i J6zefa Oieysztorow. Konrada Ch:mielewskiego, 
Dominika Bociarskiego i wielu, wielu innych 1). Dzia- 
lalnosc ich i losy p6iniejsze nieraz tragi.czne,-swiadczyc 
mogq-pomimo wszystko-o charakterze tej szkoly, z 
kt6rej wyszli. 


W jesieni r. 1844 udal si
 Gieysztor do Petersbur- 
ga, - bez scisle okreslonego planu studjow. Zamilowa- 
nia do wiedzy czystej, jako jedynego celu, zarowno on, 
jak towarzysze jego szkolni - nie posiadal. Nauk
, wy- 
ksztalce.nie rozurnial jedynie jako srodek dla tern wy- 
dartniejszej pracy spotecznej; marzyt nawet przez czas 
pewien 0 medycynie, w kt6rej widziat najlepszy bodaj 
srodek zblizenia si
 do ludu, wptywania nan i niesienia 
mu pomocy
 Ostatecznie jednak dopiero w Petersburgu 
dowiedzial si
, ze uniwersytet nie posiada wydzialu le- 
karskiego, 
 do akadernji zas ze \\rzgl
du na jej charak- 
ter wOjskowy wst
powac nie chcial - i poswi
cil sit( 
studjom prawnym. 


. 


1) 0 nicl] 
zczegolowsz
 oane 'v ,prz
"'pisach do palni
t- 
nik6w.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00018_0001.djvu

			-16
 


Pomimo n
cqcych opowiesci Czudowskiego, zycie 
mlodziezy polskiej na Uniwersytecie Petersburskim - \v 
dobie przybycia Gieysztora - nie przedstawialo si
 do- 
datnio. .. 
Nie zapominajmy, ze byly to czasy nieprzeniknio- 
n
ych mrok6w, jakie legly nad spoleczenstwem polskiem 
po przemijajqcych blyskach nocy listopadowej; ze byla 
. t\ 
to era rz q d6w Paskiewiczowskich w Kr6lestwie, kiedy 
rdzen zycia narodowego znalazl si
 poza granicami kraju 
na emigracji, szczelnie odsepalfowany od zycia krajo- 
wego; pozostata tylko mlodziez, lub stare niedobitki, 
lub wreszcie og6l oportunistyczny, zyjqcy wylqcznie 
d
ierp. dzisieiszym, bez troski 0 duchowe iutro, w naj- 
lepszYlTI razie zdobywajqcy si
 na "cyganerj
 warszaw- 
sk q "; zrzadka tylko podniecany echami z zewnqtrz, z po- 
za kraju dochodzqcemi. Powszechna jalowosc ducha, 
oslawione balagulstwo wolynskie, l
k i apatja starsze- 
go pokolenia, wzmozona. jeszcze bardziej nast
pstwami 
procesu Konarskiego - to byl dominujqcy nastr6j star- 
szego pokolenia polski ego - nastr6j z nartury bujnie ple- 
niqcy si
 w masie - nie m6wi
 tu 0 wyjqtkach - mlo- 
dziezy polskiej na Uniwersytecie Petersburskim. 
"Po przybyciu do uniwersytetu - tak q wzmiank
 
inajduiemy w notatach 0.: znalazlem polsk q mlodziez 
przej
tq obyczajami dorpackiemi, - ni.emieckie LWY- 
czaje bursz6w, fukserje, choc w skromnych rozmiarach". 
Oddat si
 tez i Gieysztor z zapatem mlodego "fuksa'''- 
\v pierwszym roku pobytu w Petersburgu - pohulan- 
kom, konczqcy
 si
 nieraz kl6tni q , a dla blahego p0.w 0du 
i pojedynkiem nawet. Stopniowo jednak, pod wptywem 
swiezo przybylych zast
p6w mlodziezy, dokonywala si
 
zmiana na lepsze. "Juz po roku byla wielka r6znica, drugi 
rok zycia wyrainiej cechowal post
p, a w trzecim nowy 
prqd .s
lnie pochwycil cale nasze polskie kola". 
Na zmian
 t
, jak si
 zdaje, musial mi
dzy innemi 
oddzialac przybyly na Uniwersytet do Petersburga 
r. 1845, po ukonczeniu gimnazjum w Zytomierzu, r6wies-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00019_0001.djvu

			-17- 


nik prawie Jak6ba Oieysztora, nieco od niego mlodszy, 
Zygmunt Sierakowski. I 
Dwa kierunki zacz
ly w6wczas kielkowac w 10- 
nie mlodziezy: jeden indywidualny (ze tak go nazwie- 
my), dqzqcy do odrodzenia duszy wlasnej, a przez ni q du- 
szy zbiorowej, skrystalizowal si
, znalazl sw6j wyraz naj- 
lepszy w rozglosnym swojego czasu utworze Antoniego 
Sowy (Edwarda Zeligowskiego) 1) p. t. "Jordan", kt6rego 
mysl zasadnicza, acz malo przejrzysta i okreslona, da 
si
 strescic w zdaniu, ze udoskonalenie wewn
trzne win- 
no bye pierwszq trosk q naSZq, reszta sarna si
 znajdzie. 
Drugi - nie odrywajqc si
 zasadniczo od pierwsze- 
go, szedl dalej, - nosH charakter bardziej spoleczny, ra- 
dykalny, gorqcy, spiskowy. 
Do reprezentant6w pierwszego nalezal Gieysztor, 
\vyrazicielem drugiego byl Sierakowski. 
Lecz posluchajmy sl6w jego, kt6remi opowiada 0 
tej epoce mlodzienczej, co wykula zywot jego .caly, 0 
stosunkach swych owczesnych z Sierakowskim. 
J ezeli w slowach tych, kreslonych z oddalenia lat 
kilkudziesi
ciu, poprzez mnogie cierpienia wlasne, po- 
przez pami
e p6iniejszej roli Sierakowskiego - dosly- 
szymy pewnej nuty przesadnej idealizacji chwil i stosun- 
k6w niepowrotnie minionych, to jak sqdz
, w og6lnym 
zarysie obraz ten musimy uznae za wierny. 
- "Na gruncie petersburski.m, tak m6wi Gieysztor 
o przybyciu SierakowS'kiego: "ukazata si
 (r. 1845. Red.) 
promienna, zapalem, poezjq tryskajqca! postae - Zyg- 
munta Sierakowskiego. Kto go znal w6wczas, ten nie za- 
rzuci mi, ze przesadzam, ZWqC go jednym z wybranc6w 
Panskich, kt6rzy nietylko pracq, nietylko poczuciem obo- 
wiqzku i gorqcem sercem pracujq na niwie ojczystei, 
lecz i wyzszym polotem ducha pociqgajqc bratnie umy- 
sty, 
 cz
sto w najpoetyczniejsze sfery. My sta- 
lis 
si
 jak
. kierownikami opinji 6wczesnej mlodzie- 
9? 
. 
 1 )GCit'if-t. 
igowskim - \W ,przypisach do pamietllik6w. 

 
. 
.;. 
 tl1iki Gie
Tsztora. Ton1 I. 2 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00020_0001.djvu

			-18- 


zy, a cz
sto jakby przeciwnikami. Ja, do siwego wlosa 
zachowujqc, jak m6wi q , dusz
 zapalenca, nie moglem 
, 
bye obojtttny na stowa takiego wybranca Panskiego, 
 
. . 
lecz inne byly nieraz moje poj
cia 0 naszem zadaniu. 
Wychowany r6wniez Oak i Sierakowski) na poezji Ada- 
ma, a jeszcze bardziej Zygmunta Kra'Sinskiego, przy wr
- 
cej krwi zachowalem tak zwany chlopski rozsqdek; "J or- 
dan" Sowy tez wliele wply'nql na m6j spos6b '\\T;idzenia. 
N
e spisk6w, nie form, ale dojrzalego zrozumienia poslan- 
nict\va i obowi q zk6w wlasnych bylp nam potrzeba. Nie 
tworzye spisk6w, nie rwae si
 do zewn
trznej walki, ale 
. 
przedewszystkiem, idqc za tradycjq Zana, wewn
trznie 
si
 odrodzie. Mlodziez dzielila si
 mi
dzy nami. Byla 
chwila w czwartym roku pobytu mego na Uniwersytecie, 
zem chcial porzucie Petersburg, wqtpiqc, czy sitt nie my- 
l
; lecz glos sumienia i dojrzalszej mlodziezy, kt6rq sza- 
now at em, kazal mi ise swojq drogq... Spotykaty mi
 
dotkli
e zarzuty od zwolennik6w Zygmunta (jak i jemu 
nie brakto przeciwnik6w sr6d moich), ale my z sob q zy- 
lismy zawsze, jak bracia; po calych nocach dysput cz
- 
,sto tylko we dwuch, nigdy 'nie rozeszlismy .si
 bez ser- 
dec.znego, bratniego uscisku. Mog
 si
 \pochwallie, zern 
go zawsze pokonal, gdy szlo 0 potrzeb
 przechowania 
gl
bokiej wiary w masach lub 0 nieprzyj
cie form spisko- 
wych, czy tez 0 wyzszose powolnej a dobrowolnej po- 
prawy wad koleg6w... i Zygmunt zgadzal si
, modlil, 
obiecywal post
powae powolniej... Natomiast on mnie, 
chcqcego bye zawsze rozsqdnym, nieraz porywat w kraj 
marzen i uniesien. J a go kochalem i cenilem i wierz
, ie 
i on nigdy we mnie nie zwqtpil". "Co do poglqd6w spo- 
tecznych, to wog6le bylismy przy gorqcym patryjotyzmie 
w zasadach demokratycznych umiarkowanymi; Iud byt 
dla nas celem, ale przez podniesienie jego, a nie przez 
. niszczenie tradycii: "jeden tylko jedep cud, z szlacht q 
polsk q polski Iud" powtarzal Zygmunt Sierakowski, jak 
i synowie najmozniejszych rodzin". 


"'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00021_0001.djvu

			19 - 


Oto jeszcze par
 obrazk6w z tych pami
tnych lat 
uniwersyteckich. 
"W uniwersytecie gl6wnie Iqczylismy si
 my, Li- 
twini, i ,niewielka Hose mlodziezy z Rusi. Mlodziez z Ko- 
rony innej byla natury: byli to po wi
kszej cz
sci nie jak 
my, synowie obywateli, lecz dzieci urz
dnik6w, mniej 
niezaleznych materjalnie, i zawczasu marzyli 0 posadach 
. 
i chlebie powszednim. Nam studja byly przygotowaniem 
do sluzby krajowi i ojczyinie, nie do dopi
cia wyzszych 
posad. Znalismy kilku akademik6w, t. j. student6w Aka- 
demji; mi
dzy tymi odznaczal si
 zdolnosciami J an Ba- 
linski 1), dzis znakomity psychjatra. Lecz Zygmunt roz- 
szer.zyl kolo stosunk6w naszych; przed nim, przez krew- 
nych i braci lqczylismy si
 z of ice rami i uczniami r6z- 
nych zaklad6w wojskowych, teraz wyszukiwalismy 
zdolnych, dzielnych mlodzienc6w. Tak poznalismy Ed- 
munda R.6zyckiego 2), kt6ry w6wczas po polsku prawie 


1) B a I ins k!i J a n, glOSllY psychjatra, syn 
lichala, 
znanego historyka; ,vnuk po luatce Andrzeja Sniadeckiego, 
J' . 
ur. w \Vilnie 1827 r., Zlll. W Petersburgu 11 Inarca 1902 r. Byl 
studenteul akademji wojskow.o-lekarskiej 'W latach 1842 do 
1846; adjunktenl akademjii zostal \V T'. 1856, profe
orem r. 1860. 
Zmarl 11 nlarca 1902 r. Pore 'Protokul Cesarsk. Tow. lekarsk. 
w 'Vilnie z d. 2 k\vietnia 1902 r. 
2) R 0 Z y c k i E dIll u n d, ur. 1828 r., :SYll Karola, jene- 
rala \yojsk p.olskich Z r. 1831; dzieckienl bed&c,wywieziony 
'v gl&b Rosji, tu sie '\vycho-wywal, kultury polskiej .nie znaj&c. 
Ksztalcil sie \v korpusie pa:oio\v, llast
pnie poswiecil sie ka- 
rjerze wojsko\vej, pelnil sluzbe (od r. 1848) na Kaukazie, l'. 
1851 udal sie do Petersburga do akadenlji wojsko\vej, sk&d, 
jako kapitan sztabu gl6wnego, \vrocillla Kaukaz. \,.,. r. 1861- 
.w epoce rnanifestacj:i-przeni6s1 sie do "Tojsk, konsystujqcych 
na \Volyniu, niebawenl jednak \vzi&l d)'"misje (w randze pul- 
kowllika), w r. 1863 przyst&pil do dzialan po"Tstanczych jako 
czlollek I{olllitetu pro\vincjonalnego Rusrr, u:w,azany (podob- 
nie jak Sierako\vski na Lit\vie) przez zy,,40Iy, prqce do \y

- 
buchu l1a \V olyniu, za prz
'"szlego \vodza. Zasl

n&l jako do- 
w6dca "jazdy w.olynskiej";po po\vstauiu b3 T I urzednikienl 
Krakow. T-"w:l WZ. ubezp. Zillarll-. 1893. Pore "I{si
ga.. palui&t-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00022_0001.djvu

			-20 - 



 


nie umiat Mialem zachowany na pamiqtk
 wierszyk ko- 
legi Ignacego Zenowicza! "Dosyc smutku", spiewany na 
jednem zgromadzeniu, potem zostal on podpisany przez 
wszystkich i dany mi na pamiqtk
. Otoz Rozycki tez si
 
podpisal: "Edmynd sy,n Kapola Ryzycki". Ogien Zyg- 
munta ozywial mlodziez... Coz, gdy tchnienie "wiosny lu-" 
dow" z Zachodu dota!rlo az nad Newy brzegi. Jeden 
chac opisz
 dzien z tych dni zachwytu, gdy mlod,e serca 
unosil zapal wielki i kazal zapominac 0 rzeczywistosci. 
"W czasie swiqt Wielkanocnych zebralo si
 u mnie 
Iiczne grono mlodziezy uniwersyteckiej, lecz nie braklo 
"oi ludzi starszych, wojskowych, znanych z charakteru 
przewaznie zimnego. Rozpoczynajqc naszq uczt
, sta- 
n
lismy wkolo, bo Zy'gmunt tak chcial, 'zanuailismy 
"" hymn... Lecz w potowie spiewu, jakby jednym elektrycz- 
nym prqdem razeni, upadlismy na kolana, a po skoncze- 
niu hymnu... nie by to ani jednego suchego oka... Spie- 
. 
wow wi
cej nie bylo, ale czulismy, zesmy byli jakby 
\vszyscy skuci jednym lancuchem milosci dla kraju... 
Poiniej nigdy juz podobnaJ chwila zachwytu ogolnego si
 
nie powtorzyla. Zygmunt nieraz si
 sam unosil, porywal 
niekt6rych, lecz wielu w tern przesadzato, bo zachwyt 
nie przychodzi na zawotanie. Dzis po latach 25-ciu, gdy 
to pisz
, zaden z nas bez wzruszenia 0 tej chwili wspom- 
niec nie moze, dla jednych jest ona ja'kby oslod q w cier- 
pieniu, dla innych moze wyrzutem sumienia". 
Za czas6w uniwersyteckich najblizej zyl Gieysztor- 
o He z notat jego wyrozumiec mozna-z dawnymi i mlod- 
szymi kolegami z Instytutu; z nich zwlaszcza Tadeusz 
Czudowski i Mikolaj Giedrojc-najcz
sciej Sq wymieniani. 
Z posr6d innych - stykat si
 blizej opr6cz Sierakow- 
skiego z Bonifacym Krupskim, Boleslawem Swid q , Ale- 
ksandrern Oskierk q , Konstantym Gieczewiczem, Wacla- 


kowa" opracowa
a.u przez Jozefa BialY,Thie-Cholodeckiego: 
Lwow 1904, str. 347; oraz WaI. PrzyborO'wski "Dzieje 1863 r.oku"
 
t. lll, str. 226. 


" 


. 


.. 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00023_0001.djvu

			- 21- 


wern Przybylskim - wszyscy ani wspomnieni b
dq ni- 
zej - w pami
tnikach. 
Co do koleg6w-Rosi.an, to naog6t nie utrzymywata 
mlodziez polska poza przyjaznemi stosunkami kolezen- 
skiemi serdecznych, bardziej za,zytych stosunk6w,-"i to 
_z naszej winy, jak stwierdza Oieysztor, - bo oni ch
tnie 
do nas si
 garn
li". J edynie paTU wymienia Oieysztor, ja- 
ko swych blizszych znajomych, a wi
c Zwoncowa (uro- 
dzonego z matki Polki, a ojca Turka, w niewol
 wzi
te- 
go w Zwancu i ochrzczonego), kt6ry pisywat wiersze 
. i tlumaczyt na rosyjski niekt6re utwory Mickiewicza; 
Kotornkina, Polewoja, syna znanego historyka, rilipowa, 
skazanego p6iniej za spraw
 politycznq na Syberj
; 
z kola arystokracji spotykal si
 cz
sciej z Mordwinowem, 
Bobrynskimi, ksiqz
tami Oolicynem i Trubeckojem. 
"Moze za wiele z naszej strony - m6wi - bylo Qbo- 
j
tnosci i niech
ci do tqczenia si
 z kolegami Rosjanami, 
choc tez moze to ocalito naSZq gieneracj
 od wptY\V
I1, 
rozkladajqcego wsp6tczesnq nam mlodziez rosyjsk q . My 
bowiem, pomimo demokratycznych zasad, bylismy ludi- 
mi, szanujqcymi tradycj
, kochajqcymi przesztosc, chot 
nie chcqcymi podzielac jej przesqd6w. Wi
kszosc przy- 
tern byta religijna i bardzo- moralna i - doprawdy - tyl- 
ko z promienistymi Zana rnozna chyba by to mlodziez pe- 
tersbursk q por6wnac. Inaczej rnysleli i czuli - w \vi
- 
kszosci swojej - nasi koledz
r Rosjanie". 
Coroczne przyjazdy z p6tnocnej stolicy do kraju - 
przyjazdy uciqzliwe, bo odbywane konmi lub drogq rnor- 
sk q (na Ryg
), mialy niewqtpliwy sw6j urok, lecz nie 
pozbawione byty i przykrosci. Stosunek do stryja i opie
 
kuna, Stefana Oieysztora z Zabieliszek, poprawny, lecz 
na'Og6t malo serdeczny, ocht6dt teraz jeszcze bardziej ze 
wzgl
du na nieporozurnienia w zakresie rachunk6w pie- 
ni
znych; pierwszy zaw6d milosny stat si
 na czas dtuz- 
szy dolegliwq udr
kq; apatja i bezwtad starszego poko- 
lenia na Litwie - jaskrawo odbiiaty od gorqczkowego 
t
tna zycia rnlodziezy w Petersburgu i usposabialy znie-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00024_0001.djvu

			- 22- 


ch
cajqco, pesymastycznie... Niezawsze jednak echa, z 
kraju ,dolatujqce nad New<:, byly odglosem biernosci 
og61nej... 
. Oto nadszedl tragiczny rok 1846, rok rzezi. Oalicyj- 
skiej, rok chybionej w zarodku akcH powstanczej, a 
wraz z ni q glosnej na Litwie sprawy "emisarjusza J ana 
Reera oraz zeslanych wraz z nim Apollina tIofmeistra, 
Bronislawa Zaleski ego i wielu innych 1). 
Byfy to sprawy nami
tnie omawiane przez mlodziez, 
budzqce uczucia najrozmaitsze, a! jednoczesnie pozwala- 
" jqce' ustalie poglqd na ,stosunki spoleczno-poliityczne w 
kraju wog6le, a na wartose rob6t spiskowych w szcze- 
g6lnosci. Przygotowywaly jednoczesnie umysly do wy- 
padk6w, jakich widowni q miafal bye cata niemal Europa 
i ziemie polskie r. 1848-i do tych, kt6re odegrae si
 mia- 
ly w latach 60-tych. 
"WDbec wielkich wypadk6w 1848 r. - notuje Oiey- 
sztor: znalazlem dose 
nergji, aby stanqe do walki z go- 
r
tszq cz
sciq mlodziezy. Wszyscy bylismy pewni, ze 
wypadki polityczne i u nas si
 odezwq, wszyscy bylismy 
gotowi niese zycie \V ofierze; jestem przekonany, ze ci 
"nawet, co poiniej do kosciot
 nie chodzili, bo im to Pol- 
sk
 przypominalo, wowczas stan
liby do broni. Lecz 
jedni chcieli jechae do kraiu organizowac, chcieliby po- 
ruszac ,masy, choeby idqc wbrew wold ,oj-c6w, inni spie- 
szyli, by sluchae i walczye, jak szeregowce". 
Opuszczala tedy gremjalnie mlodziez r. 1848 uni- 
wersytet, spieszyla do kraju. W6wczas to wyjechal z Pe- 
tersburga Zygmunt Sierakowski i, chcqc si
 przedostae 


. 1) J a n R e e r, niefortullllY \vyslaullik ellljgracyjll
r Z 1". 
1846, traf:il l1a grunt calkiem l1a Lit'wie nieodpowiedni, zOfstal 
aresztowallY i skazany na kare 1500 kij6,v i zeslanie do kopal- 
ni w Pietrowswu na Syberji. Po powrocie z wygnal1ia, juz cho- 
ry na suchoty zmarl w drodze, wracaj qC z kuracj i, rw Cz
sto- 
chow;ie r. 1859. Pore A. Giller Historja po\vstallia, t. IV, str. 66. 
o Hofnleistrze i Zaleskinl, - 0 b. nizej 'v przypisach do 
pamietnik6w. 


"'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00025_0001.djvu

			- 23- 


przez granic
 austrjack q , zostat aresztowany, co mialo 
go niebawem zaprowadzic do bataHon6w linjowych w 
Orenburgu, a stamtqd - jaka aficera -' do . Akademji 
wojskowej i sztabu gt6wnego ku swietnej, jak si
 zda- 
. . 
walo, karjerze wojskawej. 
Jak6b Gieysztor ukonczyc miat wtasnie w roku tym 
swe studja prawnicze: pozostaly mu jeszcze tylko egza- 
mina kandydackie; nie zdarwal ich, atrzymat urlap na 
wyjazd do. kraju i opuscit uniwersytet -:- na zawsze, Pe- 
tersburg zas - na dtugie lata. Wr6cit w nadniewiask q . 
okolic
-da swych ajczystych stroll kiejdanskich, lecz- 
zadnych powazniejszych wypadk6w - nie by to.. Udziatu 
w glosnym zwiqzku mlodziezy na Litwie, utworzonynl 
przez braci Pranciszka i Aleksandra Dalewskich, nie brat, 
fatalne tez skutki jego wykrycia - szcz
sliwie go omi- 
. 
n 
Iy. 
Ze wzglt:du na mala znany przebieg 6wczesnych na 
Litwie wypadk6w i ze wzgl
du na charakterystyczne 
zachowanie si
 Gieysztora, przyszlego stronnika "bia- 
tych", przeciwnik6w zbrajnega pawstania w r. 63,-prz
T- 
taczamy tu jego wspomnienia a latach 1848 - 49 na 
Litwie: 
"Jeszcze bt:dqc w uniwersytecie, paznatem braci Da- 
lewskich, rranciszka- i Aleksandra - oni, po ukonczeniu 
gimnazjum wilenskiego Iqczyli kolo siebie mlodziez, za- 
cht:cali do pracy, ale wobec wypadk6w r. 1848 to. stawa- 
rzyszenie przeszlo w spisek. Pewnego dnia, na wiasn
 
r. 1849 bylem z Pranciszkiem Ganem, towarzyszem szkol- 
nym Dalewskich, a nauczycielem syn6w stryja majego, 
w Kiejdanach, - tam spatkaHsmy Danawskiego. Widzia- 
lern go raz w Wilnie u Dalewskich, teraz an mi .\vr
czyl 
kartkt:, polecajqc, bym w Kowienskim razpaczqt pa\vsta- 
nie, drugq mial do Bronislawa Lutkiewicza z pOdobnem 
poleceniem do Rosienskiega powiatu. M6wil nam, ze 
wszystko jest gatawe, ze ludzie pawazni biarq w spisku 
udzial, celem zas wybuchu mialo bye zrabienie dywersji, 
aby Rasja nie poszla do W
gier. Wspominal a bytnosci
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00026_0001.djvu

			- 24- 


Mieroslawskiego w Wilnie i t. p. wymysly. Widzqc, ze 
Gan zbyt ulegal wrazeniu, powiedzialem mu, by wracat 
do ZabieIiszek (majqtku mego stryja), a sam doezekalem 
na moscie powrotu Danowskiego i oddalem mu wprost 
obie kartki. Na jego prosby i groiby odpowiedzialem 
stanowezo: "gdy dwueh wyjdzie w pole, ja b
d
 trzeei, 
lecz ani mam dose wplywu, bym mogl liezye, ze po- 
ciqgn
 za sob q masy, ani widz
 moznosci cokolwiek. po- 
wazniejszego dzis w kraju zrobie". RozstaIismy si
 moc- 
no poirytowani, on - mojq odmowq, ja zas - nieszcz
- 
sciem, kt6re krajowi grozilo. 
Pospieszylem do Zabieliszek i zaraz wysfatem Gana 
do Wilna, by z Franciszkiem Dalewskim si
 rozmowit, 
w potrzebie i z Edwardem leligowskim. Bylo juz za 
poino. :Franciszek, jak to cz
sto bywa z kierownikami, . 
zostal pociqgni
ty - wirem wypadk6w. Zacz
ly si
 
areszty i sqdy. Przybylo oHar krajowi, okazata si
 moe 
charakteru dwuch braci Dalewskich. Zacny Danowski 
nie wspomnial ani 0 mnie, a'ni 0 Oanie i ja ocalalem, choc 
caty rok ciqgle by tern 'w niepokoju, bo niernito gnnqc, nie 
podzielajqc nawet przekonan 1)... 
Zaraz w Kiejdanach dowiedziatem si
, ze, z powodu 
niedyskrecii jednego z oficjalistow Czapskiego, gtosno 
juz m6wiono 0 powstaniu, w Wilnie naznaczonem na 
Wielkanoc. To samo powiedzial jeneral Jewrieinow Ka- 
rolowi Zabielle w Opitofoka.ch. Dalewsey, jak i Dano\y- 
ski poszli na Sybir. Rodzina, swiezo pozbawiona ojca, 
stracila jedynq pomoc w synach doroslych, nie l
kajq- 
cych si
 praey i. umiejqeych praeowac. W og61e cafe to 


I 
1) }1' lor j anD a n o"\v ski (1822-1903). Zeslany po r. 
1848 do kopalni N erczynskich r
 1858 powrocil do kraju, lecz 
po r. 1863 znowu poszedl ria oS!iedlenie do Tomska; wrocil 
T. 1878 i zamieszkal!u pp. Alfredostwa ROlllerowwKarolinowie, 
gdzie przelllieszk1wal az do smierC\i. Por. "Tyg. Illlstr." 1912-- 
Nr. 29.str. 602. L u t k i e wi c z B r 0 n is I a ;w-zas&dzony na 
sluzbe w wojsku, jaloo 
rosty zolnierz. 0 braeiach Dale,,1'- 
sk,jch - w przypisach do pamietnik6w. 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00027_0001.djvu

			- 25- 


SprzYSlc:zenie, przedsic:wzic:te przez ludzi zaenych, bylo 
dose niewczesne i zamkn
to epok
 oHar" i tajemnego spi- 
skowania". . 


Nietylko zreszt q w zyeiu Litwy ealej byl rok 
1848-49 zamkni
eiem epok
 "tajemnego spiskowania"". 
I w zyeiu Oieysztora po epoee gorqczkowej mlodosci w 
Petersburgu, rozpoczynajq sic: dlugie lata powolnej, or- 
ganicznej dzialalnosei prywatnej - w kraju. 
Po przybyciu do kraju, po rozejrzeniu sic: w intere- 
sach, wypadto sprzedae posiadtosci odziedziezone po 
ojeu (Medeksze, Bejnaeie), by objqc. majqtek po dziadzie 
!gnacym Zawiszy, Ignacogr6d, w kt6rym mieszkala od . 
pot wieku p. Ignacowa Zawiszyna.. Nie chcial bowiem 
Jakob Oieysztor, by jedyna pozos tala przy zyciu babka 
rodzona (p. Gieysztorowa bowiem, pod kt6rej niegdys 
byl opiek q - zmarla juz dawno, r. 1837) - w obcyeh 
r
kach widziala swoje gniazdo ojczyste, ktore jednoczes- 
nie by to miejscem urodzenia jego matki. Utrzymae si
 
zas i priy majqtku ojeowskim i przy fundum Ignaco- 
grodzkim - nie sposob bylo. Ignacogrod bowiem, skut- 
kiem dawnego wygnania dziada, nast
pnie po jego smier- 
ci - skutkiem malo intensywnej, pozbawionej m
skie- 
go .oka gospodarki - moeno by! zrujnowany. 
Oddat si
 tedy Oieysztor pracy na roli, ehoeiaz fa- 
chowych kwalifikacji w tym kierunku nie posiadat. "Nie 
bylem - m6wi 0 sobie - gospodarzem wzoro\vym, \Y 
znaczeniu tego slowa w6wezas og6lnie przyj
tym, born 
pienic:dzy zbierae nie umial, lecz majqtek m6j si
 po- 
lepszal, intrata wzrastala, jakotez i wartose majqtku, bo 
gospodarzylem, rachujqc sic: z jutrem. Opr6cz znaeznych 
wydatk6w na bibIiotekc: i zycie otwartym domem, e
.oe 
skromne (ani mebli bowiem, ani powozu nie sprawilem).. 
mimo opinji stratnego, nie. sobie w tym wzglc:dzie nie 
mam do wyrzucenia". J ezeIi wprowadzenie systemu 
wielopolnego gospodarstwa, podnoszenie wydajnosei zie- 


. 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00028_0001.djvu

			- 26- 


mi, zabudowanie majqtku, - mialo znaczenie przede- 
wszystkiem osobiste, to dzialalnosc w innych kierun- 
kach nie pozbawiona byla szerszego znaczenia spolecz- 
nego. Wspomniana tu biblioteka, gromadzona znacznYlTI 
kosztem w Ignacogrodzie w budynku, wzniesionym 
przez Ignacego Zawisz
 z napisem "nauce" - w przy- 
szlosci miala ur.atowac od zaglady niejeden zabytek 
sZalcowny i urosla do rozmiar6w powaznego ksi
gozbio- 
ru, chociaz powstala ze szczuptej bibljoteki Zawiszyi1:' 
skiej. Oto jak 0 poczqtkach swej nami
tnosci zbieracza 
ksiqzek mowi Gieysztor we wst
pie do wydanego w \vie- 
Ie lat p6zniej (1882 r.) pierwszego katalogu antykwar- . 
skiego: "Od roku 18:49, w kt6rym majqc lat 13 na\bylem 
. dwa. tomy Niemcewicza i Kronik
 Bielskiego,. zacz
ly 
si
 moje zbiory. Smialo powiem, byl to jedyny zbytek, 
. 
na kt6ry sobie pozwalalem. Ksi
gozbi6r z kazdym ro- 
kiem wzrastal; w Petersburgu przewaznie rozwinql si
 
dzial nowy, lecz od zamieszkania na wsi, w ciqgu lat 
IS-tu, za posrednictwem antykw'arjusz6w wilenskich 
Kinkulkin6w i poazciwego Zorucha niejedna rzadka k!siqz- 
ka wzbogacila m6i zbi6r. Przeszlo 5000 dziel i broszur, 
obok sporego archiwum, bylo, jak na szczuplq fortun
 
szlacheck q - zbiorem niem,alym". 
. 
Zainicjowal tez Oieysztor pierwszq w okolicach 
Kiejdanskich czytelni
, "w lat zas kilka caly prawie po- 
wiat byl do tego wciqgni
ty", widocznie inicjatywa od- 
powiadala potrzebie chwili. Krzewil wsr6d wloscian swo- 
ich zasady wstrzemi
zliwosci i przystqpit wra
 z nimi dO' 
gorliwie przez 6wczesne duchowienstwo na Litwie i Zmu- 
dzi propagowanego - wsr6d ludu towarzystwa wstrze... 
mi
zliwosci. Wog6le, stosunki z wloscianami byly pa- 
tryjarchalne i naog61 przyjazne. Ozenil si
 Gieysztor 
(r.. 1851) ze SWq rodzonq ciotk q , najmtodsz q siostrq swej 
matki Tekl q (ur. 1820 r.) i Inial z tego malzenstwa pi
ciu 
syn6w: Stanistawa, Kazimierza, Tadeusza, J ana i Witol- 


...
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00029_0001.djvu

			- 27- 


da oraz c6rk
 Leokadj
 1). Najstarszego syna trzymali 
do chrztu wloscianie Ignacogrodcy. Sam Gieysztor nie- 
mal w kazdej chacie Inial dzieci chrzestnych (co zresz- 
, 
tq .rrioglo bye spowodowane pewlJ1em wyrachoiW.aniem 
Inaterjalnem ze strony wloscian). 
SjJrawa uregulowania sto5unk6w wlosciailskich, doj- 
rzewajqca coraz bardziej na Litwie, musiala weise aa 
porzqdek dzienny i w Ignacogrodzie. Oto jak t
 niezmier- 
nie doniosl q gal
i pracy spolecznej przedstawia Giey- 
sztor. 
"Zycie na wsi nie bylo latwe; trzeba bylo tamac si
 
z przesqdami, z zastarzalemi zwyczajami i to zwolna, 
aby nie zrazic sqsiad6w, by nie zejse W opinji na dziwa- 
ka i powoli zyskiwac wplyw. 
Po przyjezdzie wi
c na wies do Ignacogrodu ska- 
sowalem daremszczyzny, daniny; panszczyzna i jej 
wszystkie nast
pstwa na razie, do czasu zostawaly. 
Nie obeszlo si
 i tak bez zart6w i niech
ci sqsiad6w, lecz 
kr6tko to trwalo; niepostrzezenie pozyskalem pewien 
wplyw, nawet milosc". 
"Szedfem omackiem, cz
sto we mnie dawny szlach.... 
cic si
 odzywal i niecierpliwila ta, jak mi si
 zdawalo, 
glupota i nieufnosc chfopa; pomimo to kroczyfem swojq 
drogq: oddzielilem grunta wfoscianskie, staralem si
 
skfaniac ich do przechodzenia na czynsz". 
J akoz istotnie, ku poczqtkowi ery reform wfoscian- 
skich cesarza Aleksandra II caly Iud sw6j w Ignacogro- 


1) S t 'a n i s I a 1Y ur. 16 styczuia 1853 r., obecnie \vlasci- 
ciel Inaj. Zacisze w gub. kowienskiej; K,a z i m i e r z ur. 6 (18) 
wrzesnia 1853 r., zmarl r. 1909; Tad e u s z, lekarz p.r. 10 (22) 
pazdziernika 1855 r.; J a n ur. 23 lutego 1859 r." zmarl 10 (22) 
styczuia 1862 r.; Wi t.o I d ur. 2 (14) czer\vca 1860 r., zm. 20 paz- 
dziernika (2 listopada) 1864 r., podczas pobytu ojca w wiezie- 
niu; Leokadja ur. 20 k\vietnia (2 Inaja) 1862 r.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00030_0001.djvu

			. 


- 28- 


. 


dzie Gieysztor - pierwszy w okolicach K..iejdaflskich- 
oczynszowal. 
Praktycznie, na gruncie Ignacogrodzkim byt to ostat- 
. 
ni etap dzialalnosci Gieysztora w kierunku uregulowa- 
nia spraw wfosci:afIs
ich. Teoretycznie byl on wyznawcCl 
dalej si
gajClcych zasad. Oto co m6wi w tym wzgl
dzie: 
",P,rzeciwny jeszcze w Uniwersytecie darowaniu ziemi 
wloscianom, uwazajClc to za krok bl
dny, sprowadzajClcy 
Iud z drogi sprawiedliwego poczucia obowiClzk6w, 
zawsze widzialem i w sumieniu swem czulem, ze oni 
muszq t
 ziemi
 posiqsc na wlasnosc i ze my jestesmy 
obowiqzani im to ulatwic u . Jezeli zatowac nalezy, iz na 
gruncie wlasnym nie m6gl, nie chcial, czy nie umial 
Gieysztor zasady tej urzeczywistnic, jednoczesnie przy- 
znac trzeba, iz w slowach tych brzrn'i glos ten sam, kt6ry 
odnajdziemy ponizej - na kartkach pami
tni:ka - przy 
omawianiu spraw wloscianskich w r. 1858, oraz w bro- 
szurze, wydanej nieco p6iniej p. t. "Olqs szlachcica"', 
.. kiedy niedwuznacznie i jasno. wypowie si
 za koniecz- 
nosciCl przyznania ziemi na wtasnosc ludnosci chtopskiej. 
Naog61 sennie wlokly si
 na Litwie ostatnie lata 
panowania cesarza Mikolaja L J edynie sejrniki szlachec- 
kie, pozostalosc czas6w dawnych, choc co lat trzy si
 
zgromadzajClce dla wyboru marszatk6w, dla ukladania 
pewnych dezyderat6w lub roztrzClsania kwestii gospo- 
darczych, darwaty moznosc zamozniejszej szlachcie z ca- 
lej gubernji z sobCl si
 zapoznawac i porozumi1ewac. By- 
wal na nich Gieysztor, poznawal ludzi i dawal si
 sam po- 
znawac. Pozar tern wszakze "wszyscy jakby w letargicz- 
nem uspieniu spoczywa!i". "Kraj zyt, jak zyje zw-ierzt;- 
instynktowo, - zaspokajajqc potrzeby materjalne, nie 
myslClC 0 jutrze dla ducha, a nawet 0 jutrze dla ciata". 
Na!wet wpjna Krymska nie wywot':lta wsr6d obywatel- 
stwa na Litwie wi
kszego wrazenia. 
Dopiero od wstClpienia na tron nowego cesarza .Ale- 
ksandra II nieco zywszy ruch poj
c z;apanowal. Na sej- 
mikach wyborczych z r. 1855 w Kownie przerwat mi1-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00031_0001.djvu

			- 29- 


czenie :Edward Romer, niedaJwno wrocony z wygna- 
nia 1), otoczony aureolq patrjotyzmu, rozumu i 1P0swi
- 

enia, "na kt6rego-wedlug sl6w Gieysztora-wszyscy 
patrzalismy, jak na Mojzesza, co nas przez pustyni
 
przeprowadzi". On to przeprowadzil spraw
 podania 
adresu w sprawie j
zyka polski ego na Litwie. 
Odpowiedzi wszakze nie bylo... Pomimo to wiesci 0 
dobroci serca mlodego cesarza nie przestawaty budzic 
nadziei. . Zacz
li wracac pojedynczo wygnancy z gt
bi 
RosH i Syberji., atmosfera si
 rozgrzewata... 
W takich warunkach nadszedl rok 1857, pami
tnJT 
przez poruszenie po raz pierwszy w spos6b urz
dowy 
sprawy wloscianski.ej. 0 wypadkach z tego roku az do 
roku 1865, 0 swoim gorqcym w nich udziale, opowie nam 
naiIepiei sam Gieysztor w ponizej ogloszonych wspom- 
nieniach. 
Nie b
dziemy tez tu szczeg61owo ich przedstawiali; 
zaznaczymy tylko, iz czy to na zjazdach szlacheckich, 
sprawie wloscianskiej poswi
conych, lub na stanowisku 
czlonka Z-arzqdu Guberrnja1nego do spraw wloscianskich, 
czy jako mqz zaufania Organizacii ObywateIskiej, - or- 
ganizacji "bialych", - czy wreszcie jako ieden z kie- 
rownik6w organizacji powstanczei, iako prezes "Wy- 
dzialu zarzqdzajqcego prowinciami Litwy", a poiniei ja- 
ko wi
zien stanu, oczekuiqcy na wyrok pot
piajqcy, - 
b
dzie, pomimo usterek i bl
dow, posiadat jednq cennq 
za!Iet
. Cz
sto moze da si
. uniesc temperamentowi i za- 
nadto, jak na powaznego m
za stanu, b
dzie si
 kiero- 
wal mglistem uczuciem; moze zbyt niepohamowane 0 
ludziach wyglosi sqdy; cz
sto apodyktycznie ludziom 
narzuct swe zdanie, wierzqc - z pewnq doz q jednostron- 
nosci w swojq nieomylnosc; moze nieraz sobie i pracom 
przez siebie prowadzonym, przesadne, nieodpowiada- 
jqce rzeczywistej donioslosci, przypisze znaczenie, - \v 


1) 0 Edw. Romerze - Dlowa jest llizej w pamietruikach 
i 'w przypisach.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00032_0001.djvu

			. 


- 30- 


ill 


tern wszystkiem wszakze b
dzie niezmiennie i niewettpli- 
wie szczerY,.a przytem b
dzie posiadal charakterystycz- 
net wznioslosc uczucia, kt6ra nawet sentymentalnemu 
mistycyzmowi odbiera wszelket n.ut
 fatszywet. 
Takim pozostanie do konca, nie zlamie, nie zmieni 
go nawet wygnanie i roboty ci
.zkie, na kt6re poszedl 
w r. 1865. 
J akirn byl ten okres \v zyciu Gieysztora, czytelnik 
si
 nie dowie z pami
tnik6w, domyslac si
 jeno moze... 
I lIlY tez niewiele 0 tych latach powiedziec moze.my. 
Tyle tylko wiemy, iz znalazl si
 w r. 1865 na Wscho- 
dzie Syberyjskim w Usolu, 0 mil kilka od Irkucka, ska- 
zany na 12 lat rob6t ci
zkich. 
Oto jak opisuje pobyt w Usolu obecny tam wraz z 
J ak6bem Gieysztorem, zyjetcy obecnie d-r J an Swida: 
"Z poczettku bylismy zakuci w kajdany i chodzilismy co- 
dziennie na roboty \v warzelniach soli juz to obijajetc 
. os ad brudnej soli (t. zw. "okolotka"), albo tez wynoszetc 
("oczystka"). Robota nie byla ci
zka i. mozna by to jet w 
cietgu 
5 godzin. wykonac, ale trzeba by to si
 pilnowac, 
by w goretcym kotle n6g nie popalic, od czego bronilis- 
my si
 sandalami. Stopniowo zyskiwalismy wi
cej ulg: 
np. kajdany. mozna bylo naktadac tylko przy wyjsciu z 
koszar; na robot
 mozna bylo najmowac silniejszych ko- 
leg6w. Nast
pni.e uzywano nas do rob6t tylko niekiedy, 
az wreszcie - zupelnie tego zaniechano, pozwa1lajetc naj- 
mowac mieszkanie na wsi, bez prawa jednak wychodze- 
nia poza ogrodzenie wioski". 
Taki tryb zycia, jak d-r Jan Swida, jak 250-300 to- 
warzyszy niedoli., - p
dzic r6wniez musial J ak6b Gier- 
sztor, pociech
 znajdujetc w towarzystwie dawnych ko- 
leg6w swoich, czy to z lat szkolnych, czy tez z wypad- 
k6w r. 1863, kt6rych nie zabraklo w Usolu. Slodzil tez 
sobie ci
zkie chwile przenoszeniem swej duszy ut
sknio- 
nej "do tych pag6rk6w Iesnych, do tych 'etk zielonych", 
wsr6d kt6rych uplyn
lo mu dzieciI1.stwo. W6wczars bo- 
wiem, r. 1866, w Usolu, jak swiadczy napis na pierwszym
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00033_0001.djvu

			. 


-31- 


zeszycie r
kopisu pa!mi
tnik6w - zaczqt spisywac 
wspomnienia z lat swoich dziecinnych... 
W r. 1868 wystano Gieysztora "na zaludnienie" do 
Irkucka, gdzie Oieysztor, mi
dzy innemi, dla zdobycia 
srodk6w do zycia, rozpoczqt handel obuwiem. R.. 1870 
I 
(25 lipca) wyjechat z lrkucka do Wiatki, stamtqd (w kon- 
cu wrzesnia) do Slobodska, lecz r. 1871 powr6cony zo- 
stat do Wiatki. R.. 1872 w grudniu - przez Petersburg, 
Wilno i Kowno podqzyt do Suwatk, tu bowiem miesz- 
kala zona, oddajqc si
 z catem zaparciem si
 siebie, \v 
warunkach nader trudnych, wychowaniu dzieci. Ignaco- 
gr6d byl juz w obcych r
kach, a dzis jest wlasnosci q 
spadkobierc6w p. Stotypina, glosnego premjera rosyj- 
skiego. Nalezalo myslec 0 jak najspieszniejszem zalpe\v- 
nieniu srodk6w dla siebie i rodziny. W styczniu tedy 
1873 przybyl do Warszawy i, tu ptrzymat posad
 w War- 
szawskiem Towarzystwie ubezpieczen od Ognia. Praco- 
wat nast
pnie czas jakis w redakcii "Gazety Polskier
, 
w Stowarzyszeniu "Merkury", byl w ciqgu lat d\vuch 
z gub. Suwalskiej radcq dyrekcii gt6wnej T -wa Kredy- 
towego Ziemskiego; oddawat si
 pracy pismienniczej, b
- 
dqc wsp6tpracownikiem paru publikacii naukowych i 
liczne ogtaszajqc pisma w wydaniach osobnych. 
R. 1877 (13 listopada) za,wart w Suwatkach powt6rne 
zwiqzki malzenskie -z tielenq z Eysymont6w (c6rk q Ry- 
szarda i Anieli z Abtamowicz6w) i miat z ni q dwuch sy- 
n6\v Ryszarda i Adama 1). 
Jedynym majqtkiem, pozostalym z lat dawnych, bylo 
teraz to, co niegdys gromadzil Gieysztor z zamilo\vania: 
Ksi
gozbi6r ignacogrodzki, ocalon
T podczas burzy kra- 


of 


1) R y s Z a r d ur. 28 grudnia 1880 r. 'W \Varsza\yie, zlnarl 
jako student Akadell1ji handlo"\vej w Lipsku 7 Inarca 1901 1-. 
w \Varszawie. Dusza wiele ohiecujqca, l1'wielbiany przez kole- 
g6\\
, kt6rzy 113'\Vet zebra Ii ku uczczeniu jego p<.nl1ieci fundusz 
wyda\vl1iezy i oglosili pare tOlllO'\V \vyda,\vuiet\v; A d a III ur 
4 pazdzierl1'ika 1889 r.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00034_0001.djvu

			-32 - 


. 


jowej przez najblizszego sqsiada Szymona Syrucia. Z 
ksi(tgozbioru tego r. 1882 utworzyl Oieys4tor pod firmct 
swego syna Stanislawa znanq w swoim czasie ksi(tgarni
 
antykwarsk q w Warszawie. "Ksi(tgarnia Oieysztorru pod 
r(tk q uczonego, a uczynnego znawcy i milosnika pismien- 
nictwa staJ.a s.i(t instytucjq pomocy naukowej dla wszyst- 
kich pracownik6w ku ocaleniu zabytk6w przeszlosci ' dla 
potomnych. Nie 0 zysk Oieysztorowi chodzilo, lecz 0 to 
jedynie, aby pamiqtki od zaglady uchronic i dla badaczy 
dost(tpnemi uczynic. Zglaszajqcy si
 do niego byli zdu-: 
rnieni, kiedy placdl i:m wdw6jnas6b zqdanq cen(t, ponie- 
waz tyle byla rzecz warta. I oqwrotnie, nikomu z os6b 
prywatnych nie sprzedal r(tkopisu lub ksiqzki, dop6ki nie 
powziql wiadomosci, ze instytucje publiczne (Biblioteka 
. J agiellonska, Muzeum Czartoryskich i t. d.) tej ksiqzki 
nie poszukujq. 1m zaws
e sluzylo pierwszenstwo, cho- 
ciazby zbieracz prywatny lub zaklad zagraniczny (np. 
British Museum) dawal 0 wiele wYZSZq cen(t". . 
Wiele tez szacownych zabytk6w Oieysztorowi za- 
wdzi(tcza wydobycie na jaw lub ocalenie, a wi(tc on to 
oglosil drukiem nieznane dotqd utwory Marcjana Kobier- 
nickiego, poety z XVI W., tIderon
ma .Morsztyna (z XVII 
wieku), ocalil zas niezmiernie cenny egzemplarz Mszalu 
gnieinienskiego" (r. 1506), "tIistorji 0 zburzeniu panstwa 
Trojanskiego" (z r. 1597) i, inne. 
Zaslugi J ak6ba Oieysztora na polu antykwarstwa s(t 
trwale, a zamyka; je chlubnie caly szereg (16) katalog6w 
antykwarskich, bez kt6rych trudno jest si(t dzisiaj obejsc 
wi(tkszei bibIjotece. 
Zmarl J ak6b Oieysztor w Warszawie d. 3 (15) listo- 
pada 1897 r., pochowany na cmentarzu Powqzkow- 
skim. 1) 


1) Podajelhy tu spis cz.asopism z r. 1897, 'W kt6rych od- 
szukaltismy dluzsze lub kr6tsze wzmianki posmiertne 0 Jak6- 
bie Gieysztorze:."Biesiada literacka" Nr.. 49 (nekr. z portr. pod- . 
pisany "Towarzysz"); "Dziennik dla wszystkich" Nr. Nr. 265- 
266 (przemowa nad grobem adw. Leszczynskiego),-267 waersz 
Karola Hoffmana, ;poswiecony pamieci J. K. G.); "Gazeta 


/
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00035_0001.djvu

			-33 - 


, 


Pisma Jak6ba Oieysztora, drukiem ogtoszone, Sq na- 
st
pujqce : 
1) "Olos szlachcica do swych wsp61braci 0 wolnosci 
i r6wnosci (ma bye: wlasnosci) kmiecej". (Dzielko to pi- 
sane w czerwcu 1858 r. sp6inione zostalo w druku nie 
z winy autora, ile ze nie pod okiem jego bylo wytloczo- 
ne). Poznan, w komisie ksi
ga\rni J ana Konstantego Zu- 
panskiego; 1859. 8-vo, str. 193. 
2) Zyciorys Ignacego Zawiszy (t 1833) w "Kurjerze 
Wilenskim" z r. 1861; str. 51, 61, 69, 79, 80. 
3) "Listy z nad Niewiazy" tamze i str. 42. 
4) "R
kopis nadeslany z Syberji" wyd. przez J. I. 
Kraszewskiego. 1873. 
5) "Po dzi
si
ciu latach". (Lw6w, nakladem ksi
- 
garni Oubrynowicza i Schmidta 1875, 8...vo, str. 74. 
6) "List
T" (1876). 
7) "Rozbitek"; "Olos Litwina" (1877). 
8) "Adam Medeksza 1820 - 1876 przez "Rozbitka". 
Lw6w nakladem drukarni "Oazety Narodowej", 1877, . 
8-vo, str. 33. 
9) "Wycieczka nad Niewiaz
" ust
p z pami
tnika, 
drukowany w "Upominku Wilenskim", pismie zbioro"9 
wem, poswi
conem J. 1. Kraszewskiemu; Wilno, nakl. 
i druk Zawadzkiego, 1879, str. 16-32. 


Polska" N r. 263 (wzmial1ka kron.),-268 (llekr. [)odp. "P,ost."); 
"Gazeta W arsza wska" N r4 304; "Glos" N r. 47; ."Kraj" N r. 47 
dzialu artyst. (nekr. podp. "g."); "Kurjer Codzienny
' Nr. Nr. 
317 i 320; "Kurjer Niedzielny" (nekr. z przytoez. przenlowtienia 
p. Winnickiego i z portr., podp. "S. D."); "Kurjer Poranny" 
z 19 listopada 1892 r.; "K urj er W arsza wski" N r. 320 (0 bszer- 
niejsze wspoml1ienie pi6ra p. WI. R., Korotynskiego); "Slowo" 
N r.. 263; "Tyg,odnik Ilustrowany" N r. 47 (nekr. z portr., podp. 
"W. G."); "Wedrowiec" N r. 47 (nekr. z portr.., podpisany "Br. 
KoI'lw."); "W:iek" Nr. Nr. 263-265 (obszerniejszy nekroI.),-268 
(\vzmianka p. "\V. R. 0 zbiorach antykwarskich); "Zorza" Nr. 48 
(nekrol. z portr. przez M. Brzezinskieg.o). Pr6cz tego zyciorys 
J ak6ba Gieysztora, pi6ra p. Stallisla:wa Gieysztora, podala 
'VLielka Encykl. Ilustr. 
"B. P." Palnietniki Gieysztora. T'onl I. 3
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00036_0001.djvu

			-34 - 


10) "Aleksander Chmielewski, 1814-1882" (Prawd q 
a prarcq). We Lwowie, nakladem "Oazety Narodowej", 
1883, 8-vo, str. 24. 
11) Nasze "Credo"... Prac
 i oswiat q . Lipsk, E. t.. 
Kasprowicz, 1883, 8-vo, str. 8. 
12) Litwa przed rokiem 1863, we Lwowie, drukieln' 
i nakladem drukarni ludowej pod zarzqdem St. Boylego, 
1888, 4-to, str. 42 (poc;1pis: "Litwin"); wyd. powt. w "W.y- 
dawnictwie materjal6w do historji powstania 1863-64". 
13) "Trzeci n1aj 1791 ", naktadem autora, odczyt dla 
moich syn6w" (podp.: "Litwin") bez daty; po 3-m maja 
1891; z drukarni ludowej we Lwowie pod zarzqdem St. 
Baylego, 8-vo, str. 56. 
14. "Kilka list6w i testament T adeusza Kosciuszki, 
wydal J. K. G.; czysty doch6d przeznaczony na pomnik 
Kosciuszki, Krak6w, nakla:d i druk WI. L. Anczyca i Sp61- 
ki p. z. J. Gadowskiego, 1894, 8-vo, str. 45. 
. 
15) "Do starszego' pokolenia Ostatnie slowo" - "Li- 
· twin" (1894); 8-vo, str. 14. 
16) "Partja". {" 
Z zabytk6w pismiennictwa Oieysztor drukiem oglo- 
sil: ;,Marcyana. Kobiernickiego, nieznanego pisarza z 
XVI w. tIistorja 0 czterech mlodziencach i treny p. J a- 
kubowi Strusiowi..." Warszawa, 1886 (ze wst
pem wy- 
dawcy). 


KATALOGI ANTYKWARSKIE. 


Ksi
garnia Stanislawa Oieysztora. Dzial Anty- 
kwarski. 
1. Katalog ksi
gozbioru Ignacogrodzkiego. Warszawa. 
Nakladem ksi
garni St. Oieysztora 1882; str. 197 + 
nIb. 2; (opr6cz slowa wst
pnego z opisem powstania 
zbior6w anty,kw,arskich, zawiera 3461 N-r6w, nalezq':' 
cych do dzialu polskiego. i obcego). 
2. Katalog ksi
gozbioru Ignacogrodzkiego (c. d.). 
Warszawa. Naktad, jak wyzej. Druk Instytutu gtuchonie- 
.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00037_0001.djvu

			-35 - 


myeh i oeiemnialych 1883; str. 120, zawiera opis kilku . 
rzadszych ksiqzek i Nr 3562-5763). 
3. "Katalog atlas6w, map i dziel gieograficznych 
(jak wyzej). 1884; str. 30 (N-ra 295+54). 
4. Katalog dziet dawny,eh i wyczerpanych (jak wy- 
zej) 1885; str. VIII + 195 (Nr 5764 - 9481; atI. i map. 
Nr 296-330). 
. 5. Katalog dziel dawnych i wyczerpanych (j. w.) 
1887; str. VIII + 119 (Nr. 9482-12168). 
6. Katalog dziel dawnych i wyezerpanych 0. w.) 
1888; str. IV + 143 (12169-15133, oraz 238 N-ra kata- 
log6w). 
7. Katalog :zbiorowy dziet dawnyeh i wyczerpanych 
od Nr 1 do Nr 11787 (j. w.) 1890; Istr. 160. 
7. Dodatek do katalogu (j. w.); 1890; str. 23. 
8. Katalog ctziel dawnych i wy,czerpanych (m. dr. 
i nakt jak .wyzej; druk J. Sikorskiego pod zarzqdem 
A. Saladyckiego, Warecka Nr 14) 1892; str. 66 
(Nr 15157(?)-16782). 
9. I. Dziat obey; II. Katalog dziet z cenq 'znizonq; 
III. Katalog tytut6w (j. w. i adr. ksi
garni AI. Jerozolim- 
skie 78) 1893; str. (4) +44. 
. 10. Katalog dziet dawnych i wyezerpanych 0. w.) 
1893; str. (4)+66+nlb. 2; (Nr 17112(?)--8535). 
11. Katalog dziet d.awnych i wyczerpanych (j. w.) 
1894; str. (2)+76+nlb. 2; Nr. 18536-20077). 
.12. I katalog dziet dawnych, II katalog tytut6w i kart, 
III Rozmaitosci; Lw6w. I Zwiqzkowa drukarnia 1894; 
str. 64; (zawiera NrNr 770 r
kopis6w oraz Nr 157 innych). 
13. Katalog dziet dawnyeh i wyczerpanych (m. dr. i 
nakt j. w. druk J 6zefa Sikorskiego); 1895; str. (2) + 118 
(Nr 20078-22491). 
14. Katalog dziet dawnych i wyczerp.anych (j. w.) 
1895; str. (2)+84+nlb. 2; (Nr 22492-24035, oraz c. d. 
tytul6w orygin.alnych (ob. kat. Nr 9). 
15. Katalog oddzielnych tom6w tytut6.w i kart dziel 
dawnych i wyczerpanych (j. w.) 1896; str. (2)+53+ 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00038_0001.djvu

			-36- 


nIb. Mamy tu wiadomosc 0 dzielku tIieronima Morszty- 
na: "Zwierciadto statecznego i szalonego mlodzienca" 
oraz N-ra 1-871 i c. d. tytul6w (ob. kat. Nr 14). 
16. Katalog dziet dawnych i wyczer.panych 0. w.) . 
1896; str. (2)+69+nlb. 1; (Nr 24036-25410). 


o powstaI1liu pami
tnik6w Gieysztora posiadamy 
nast
pujqCq wlasnor
cznq notatk
: "Na wygnaniu spi- 
salem lata dziecinne do czas6w uniwersyteckich bardzo 
. obszernie; pr6cz tego w Usolu, Irkucku i Wiatce pisa- 
lern dziennik. W Warszawie od ozasu do czasu tez no- 
tatki. Z tych kartek wi
cej pisanych pod wrazeniem 
chwili dalby si
 Ipoznac charakter i stosunki moje... nie- 
wyrazne .pismo jest najwi
kszym utrudzeniem do spo- 
zytkowania moich notatek". 
Obej.mowac mialy .pami
tniki caloksztatt zycia J a- 
k6ba Gieysztora i, wedtug innej notatki wlasnor
cznej, 
skladac si
 mialy z nast
pujqcych szesciu cz
sci: 
Cz
sc I. Lata dziecinne az do skonczenia Insty- 
tutu (do r. 1844)-na.pisana r. 1866 w Usolu-istnieje 
nietylko W oryginale, lecz i w poprawnej kopji. 
Cz
sc II. Czasy uniwersyteckie 1844-48. 
Cz
sc III. 2ycie na wsi i stan Litwy .w latach 
1848-57. 
Cz
sc IV. Okres reform wlosciafzskich, era przed- 
lJo\vstaniowa, powstanie sarno oraz wil:zienie Gieysztora 
i jego proces 1857-65. 
Cz
sc V. Wygnanie 1865-72. 
Cz
sc VI. Powr6t do kraju i ostatnia epoka zycia 
(od 'r. 1873),-epoka, zdaniem autor,a, "bodaj najci
zsza, . 
bo dawniej podtrzytnywala wiara, ze si
 walczy 0 to, 
co bylo najswi
ts
e na ziemi, a wi
c i cierpienie mialo 
sw6j urok. Tu walka z drobiazgowosci q , egoizmem i;. 
widok skrzywienia narodowego ducha". 
Z calej tej zamierzonej pracy wykon.czona zostala 
jeszcze w Usolu (z przeznaczeniem dla dzieci nie do dru- 
, 


/
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00039_0001.djvu

			-37 - 


ku) cz£;sc I; cz£;sc II tez w znacznej mierze opracowana 
zostala; co do cz
sci III, V i VI-to posiadamy z tat 
odnosnych wiele notat luznych, skr6t6w, raptularzy;- 
nOSZq one atoli w wi£;kszosci charakter czys-to osobisty, . 
pryw,atny i niewy'kof1czony. 
Natomiast najwainiejsza bez zad-nej kwestji, przez 
autora za takowq uznana i do ogloszenia drukiem prze- 
znaczona jest cZl:SC IV, obej.mujqca naj,gor
tsze w zyciu 
Oieysztora lata i dzialalnosc jego, scisle ze sprawami 
og61nemi zwiqzanq, kt6rq wlasnie w tornach niniej- 
szych "BibIioteki Pami
tnik6w" dajemy. Wedlug. wtasno- 
r
cznego przypisku autora, dodanego do przedmowy,- 
cz
sc t
 poprzedzajqcej,-skreslona ona byla jeszcze na 
. 
wygnanlU. 
Bez ...wqtpienia! wszakze, byla ona w6wczas tylko 
naszkicowana, tylko ianotow,ana w gl6wny / ch momen- 
tach zwrotnych. 
 .. 
P6zniej, po powrocie autora do kraju w dalszym 
ciqgu byla opracowywana, 'wielokrotnie przerabiana i 
przepisywana . pod okiem i ,pod kierunkiem samego auto- 
ra. Swiadczy 0 tern caly stos notat, raptularzy, skr6- 
tow i kopji, pozostatych w spusciznie r
kopismiennej 
autora. Ost.ateczna redakcja spisana zostat,a z notat ro- 
bionych uprzednio, juz pod koniec zycia autor
, po 
roku 1890 i posiada wtasnor
czne. jego poprawki i do- 
piski. Redakcja tal jako sporzqdzona pr
ez autora z 
..zamiarem ogloszenia drukiem, przytem pod jego oso- 
bistym kierunkiem, ma wagt: i znaczenie oryginalu, i ona 
to posluiyla za podstawl: do wyda\vnictwa nllszego 1). 


1) Tekst zawiera stron liczbo\vanych 196 (z bledn& pa- 
ginacjq fW srodku: po str. 42 oznaczona jest str. 50), pisany 
jest dwiema rekami przez p. Fil,omene Kiersnowsk q i p. Zy- 
chowskiego i stanowi wlasnosc syna, p. Stan. Gieysztora. 
Iu- 
zeum llarodowewR.apperswylu Iposiada rowniez czesc rekopisu 
pamietnik6w Gieysztora. Zasiegnelismy rr,nformacji na miej- 
scu i przytaczanlY wyjqtek z laskaw!ie nadeslanej nam urze- 
dowej odpowiedzi z d. 111ipea 1910 r. p. 'Vl.ad
"'sla,va !{]ysze,,"'-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00040_0001.djvu

			- 38- 


Tekst ten oglaszamy w calosci i bez nmian zasadni- 
czych, tu i owdzie ty,lko .wprowadzajqc peWine zmiany 
stylowe. . Z .g6ry stw-ierdza:my, it z wielu poglqdan1i 
autora bynajmniej si
 nie zgadzamy; podajemy ie wszak- 
ie jako swiadectwo uczestn.ika wypadk6w, jako materjal 
dla historyk.a. Ust
py, kt6re wy!padlo z przyczyn od 
redakcji niezaleznych pominqc, zaznaczamy kropkami, 
zajmujqcemi tyle mniej wi
cej miejsca, ileby zajmowalo 
· ich wydrukowanJie. Od siebhi wprowadzamy tylko, dla 
latwieiszej orientacji, podzial na rozdzialy, oraz ty- 
tuly tychze, dostosowane do ich tresci. ' 


. 


W dodatkach do pami((tnik6w umieszczone zost.aly 
ust
py ze spuscizny rvkopismiennej Oieysztora, kt6re 
mogq posluzyc do blizszego wyjasnienia tresci pami
t- 
nik6w. Zwlaszcza, jak sqdzimy, dokumentem ciekawym 
Sq barwnie skreslone pi6rem' naocznego swiadka cha- 
rakterystyki niekt6rych wybitnych osobistosci, z kt6- 
rymi Gieysztora bliisze 'qczyly stosunki. 
Co do przypis6w 
 zwlaszcza biog'r.aficznych,-to 
Sq one wynikiem pracy wielu os6b, kt6re laskawie nie 
odm6wily nam swej pomocy i na odezwy nasze czy to 
Iistowe, czy tez w pismach umieszczone nie pozostaly 
gtuchemi. 
Zdajemy sobie dokladnie spraw
 z tego, iz przy- 
. 
pisy te, cz
sto notowane z pami
ci, niezawsze w nale-. 

 


skiego, pOll1ocnika bibljotekarza: "Istotnie w archiwunl 11 a- 
szem zlozony jest pamietnik Gieysztora, obejnluj&cy lata 
1827-1861, str. 73. Pamietnik O\V jest kopj&; sprawdzilismy bo- 
\viem charakter pisIna z listow Gieysztora, 7.l1ajduj&cych sie 
u nas .w niewielkiej liczbie; pisany jest pamietnik ow jedn& 
rek&, i, jak przypuszczac nalezy, jest odpisem, dokonanym 
dla zbieraj&cego "\v
zelkie materjaly z r. 63 d-ra Artura W 0- 
Iynskiego
 Tak przynajmniej wnosic mozna z sygnowania ty- 
tulacji. J ak& drog& odpis zostal uskuteczn'iony,-nic pewnego 
doniesc nie mozenlY; do archiwum naszego przy"wedro\wal naj- 
pe\vniej I&cznie z papieranli po W olynskini". 


. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00041_0001.djvu

			. 


--"- 39 - 


zyty spos6b sprawdzone, z pewnosci q nie Sq pozbawio- 
ne licznych bt
d6w. Rozumiemy, i
 grzeszq one prze- 
ciwko metodycznosci, gdyz .jako gromadzone .przypad- 
kowo, milczq nier.az 0 ludziach znacznq odegrywajq- 
cych w epoce lat 60-tych rol
, rozwodzqc si
 szerzej 
nad osobami, mniej wybitnemi. Ogtaszamy je wszakze 
bez wahania najprz6d dlatego, iz IprzY\Pisy nawet takie, 
jakie Sq, mogq dac bHzsze poj
cie 0 wymienionych oso- 
bach, kt6re czytelnik nietylko z imienia, ale i "z wieku i 
z ur.z
du", ,z .pochQdzenia i wyksztatcenia na ich podsta- 
wie blizej pb
nac moze. Pr6cz tego traktujemy je jako 
materjat historyczny, kt6ry moze i powinien wywofac 
dyskusj
 i ulec kontroli. A wreszcie podajemy je do 
publicznej wiadomosci i dlatego, iz epoka, kt6rej dotyczq 
pami
tniki W oczach naszych niemal zapada w przepasc 
przeszlosci. :Dzisiaj jeszcze zyjq-nieliczne juz niestety- 
osoby, kt6re braty udziat W wy,padkach, Qpisanych 
przez pami
tniki, zyjq przynajmniej ich przyjaciele, ich 
dzieci, ich .najblizsi krewni. Dzisiaj mozna jeszcze ja- 
kichs szczeg6t6w 0 nich zasi
gnqc, lec.z jutro-jutro pra- 
ca moze bye juz sp6zniona. Sqdzilismy przeto, iz sko- 
rzystac skwapHwie nalezy ze sposobnosci, i podac \v 
przypiskach, mozliwie najwi
cej szczeg6t6w, .chociazby 
suchy,ch, i f,aktycznych, kt6re mogq z czasem si
 przy- 
dac do historycznej rekonstrukcji epoki. 
Nie chcqc zbyt cz
stemi odsytaozami przetadowy- 
wac tekstu,-u dotu stron podajemy jedynie Qbiasnienia 
samego arutora oraz te wyjasnienia nasze, wyrainie jak.o 
redakcyjne zaznaczone, kt6re uwazalismy za najbardziei 
niezb
dne. Wszystkie inne wyjasnienia, w luzniejszym 
zwiqzku z tekstem pO'zostajqce zebralismy w przypisach 
na koncu kazdego tomJ.l, z przytoczeniem .stron, do 
kt6rych si
 one odnoszq i z powolaniem si
 na zr6dlo, 
skqd dana informacia pochodzi. 
Pr6cz tego na koncu drugiego tomu znajdzie czytel- 
nik schemat organiz,acji powstanczej na Litwie tak jak 
si
 on wedlug pami
tnik6w Gieysztora przedstawiaf,- 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00042_0001.djvu

			-40- 


z pewnemi tylko uzupelnieniami, oraz indeks os6b wy- 
mienionych w Ipami
tnikach, wraz z wykazem tych 
wszystkich, kt6rzy wiadomosci, wspomnienia swoje lub 
fotografje byli laskawi nam nadeslac. 
Wszystkirn i1m wyrazamy na tern miejscu gorqCq 
i szczerq naSZq wdzi
czn.osc,-zaznaczajqc, iz .zwlaszcza 
wiele szczeg616w. uzyskaHs'my dzi
ki uprzej,mosci p.p. 
Augusta Kr
ckiego, tIenryka Moscickiego, Wladyslawa 
Zahorskiego, a szczeg61niej p. Michalla Brensztejna, kt6- 
ry uprzejmie udzielal nam swoich wzorowo i .systema- 
tycznie sporzqdzonych notat, dotyczqcych przeszlosci 
Zmudzi i wog6le gubernji kowiens.kiej. 
P. lIelenie z Eysymont6w Gieysztorowej, zonie auto- 
ra pami
tnik6w; oraz synowi p. Stanislawowi Oieyszto- 
rowi, kt6rzy ze wszelk q gotowosci q zawsze udzielali 
nam czy to notat, b
dqcych w ich iposiadaniu, czy to 
wyjasniefi szczeg616w biograficznych Iub fotografji,.-- 
winnismy tez jak naJgor
tszC\ wdzi
cznosc za ulatwie- 
nie, a nawet, jako wlascicielom r
kopisu, - za umozli- 
. . 
WIenIe nam Ipracy. 


4 ..... . 
Dla blizszej char.akterystyki J ak6ba Oieysztora, ja- 
ko czlowieka, umieszczarny ponizej na czele pami
tnik6w 
wiqzank
 cennych wspomnien osobistych, laskawie nam 
nadestanych przez znakomitego dziejopisa naszego 
prof. Tadeusza Korzona. Olos prof. Korzona, jako wsp61- 
uczestnika niekt6rych wYlpadk6w opisanych w pam.i
t- 
nikach i jako uczonego pierwszorz
dnej miary i jako 
czlowieka wreszcie, blizsze z Oieysztorem przez dlugi 
lat szereg utrzymujqcego stosunki,-wiele cennych za- 
wier,a wskazowek. r 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00043_0001.djvu

			ZE STOSUNKOW OSOBISTYCU. 


.. Poznalem Jak6ba Gieysztora na wiosn
 1861 rokl1, 
gdy zjechal na sta:ly pobyt do Kowna, jako czlonek Urz
- 
du Gubernjalnego do spraw Wloscianskich. Dawniej wie- 
dziatern tylko ze slyszenia, ze byt niezwykle wyksztalco- 
nym ziemianinem, wlascicielem Ignacogrodu nad Nie- 
wiazq i bibljoteki, kt6ra kosztowata: duzo pieni
dzy i cza- 
su z uszczerbkiem dla gospodarstwa rolnego. Od lat kil- 
ku bral czynny udzial w zyciu spolecznem i w pracy or- 
ganicznej okolo podniesienia dobrobytu i oswiaty. na Li- 
twie. Przy zapoczqtkowani.u przez szlachtft gubernji ko- 
wienskiej wielkiego dzielaJ wyzwolenia wloscian z pod- 
danstwa zostal delegowanym w 1857 r. do narad z inne- 
mi gubernjami, powolanemi w reskrypcie cesarza Ale- 
ksandra II. Wystqpit z proiektem dobrowolnego ze stro- 
ny wlascicieIi oddzielenia "slusznej ilosci" ziemi, jako 
warsztatu pracy, wloscianom, albo na dziedzictwo, albo 
w dzierzaw
; ale pozyskal tylko trzeci q cz
sc gtos6\v. 
Chociaz doznal w6wczas zaszczytnej porazki, nie utracil 
przeciez u ziemian szacunku i zaufania. Po zamkni
ciu 
3-letniej pra1cy redakcyjnej manifestem z d. 19 Iutego 
1861 r., wyzwolenczym Gieysztor wszedl do urz
du gu- 
bernjalnego z wyboru marszalk6w powiatowych i gu- 
bernjalnego. 
Urzqd ten liczyl w skladzie swoim czterech ziemian, 
opr6cz dwuch urz
dnik6w i prezyduiqcego gubernatora, 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00044_0001.djvu

			- 42- 


, 


mianowlcle: drugiego wybraI1ca marszalk6w (byl nim 
. 
Kleofas Dymsza) oraz ksi
cia Ireneusza OgiiIskiego i by- 
lego marszalka Kletego Burb
, mianowanych przez Ce- 
sarza. Sekretarzem, prowadzqcym protokuf i operat wy- 
konawczy, bylem ja w ciqgu 8-iu miesi
cy, do chwili 
aresztu ; wi
c moglem ocenie por6wnawczo wartosc 
urz
dowania wszystkich czlonk6w. 
Czlonkowie koronni (prokurator i prezes izby d6br 
panstwowych) poprzestawaH na funkcji dozorczej, na 
obserwacii z punktu widzenia rzqdowego, ucz
szczajqc 
na posiedzenia dwa razy w tygodniu, wieczorami. Czyn- 
nose gl6wna z natury rzeczy przypadala ziemi:anom; 
mieli tez oni wyznaczonq w ustawie ptac
 po 2000 rubli 
rocznie. Zrzekt si
 tej ptacy, przekazujqc na kancelarj
, 
ksiqz
 Oginski, alez przyjezdzal ze swego Retowa na 
kilka godzin tylko dwa razy, kiedy si
 toczyta kwestia 
zniesienia, czy przeksztalcenia jego rzqdu dominialnego, 
zakrawajqcego na panstwo w panstwie. Burba przyjez- 
dzal cz
sciej i plac
 pobierat, lecz wi
cej cenionem bylo 
jego zdanie wytrawne w sprawach rolniczych i prawe 
w kwestj
ch spolecznych, niz pilnose w pracy. Z fortu- 
ny byt zalicza'l1Y do magnat6w. Stale przebywali w Kow- 
°nie tylko Dymsza i Oieysztor, obadwaj gorliwi i na po- 
siedzeniach wymowni. Oieysztor sprowadzil (odzin
 - 
zon
 i syn6w do wynaj
tego na termin roczny mieszka- 
nia: wi
c nie opuszczat posiedzen, chyba ze wypadto mu 
pojechae na dni kilkaJ do Wilna - poczt q , bo droga ze- 
lazna jeszcze nie byla wykonczona. 
Ogloszenie manifestu wloscianom i wprowadzenie 
nowych urzqdzen w mysl Ustawy, a pod kierunkiem Wy- 
dzialu Ziemskiego w Ministerjum Spraw W ewn
trznych, 
odbywato si
 spokojnie bez zaburzen. Zeby dobrac ludzi 
odpowiednich na stanowiska .komisarzy miejscowych, 
czyli t. zw. posrednik6w pojednawczych (mirowyje po- 
. 
sredniki) byli sprowadzeni marszalkowie ze wszystkich 
powiat6w. Na wsp6lnej z nimi naradzie ulozono list
 
ziemian (okoto 50 lqcznie z zast
pcami), posiadajqcych
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00045_0001.djvu

			. 
- 43- 


wyksztatcenie uniwersyteckie, lub dobre atestacie ze 
, 
sluzby panst\vowej. Podlegali oni zatwierdzeniu guber- 
natora jeneralnego czterech guberrlji p61nocno - zachod- 
nich. 
Poza t,ak q dziatalnosci q urz
dowq, zatrudniat sif: 
Gieysztor spraWq, od lat kilku obmyslanq w kolach szla- 
checkich Litwy - zatozenia Tbwa!rzystwa R.olniczego 
lub chociazby Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego 
na wz6r tych, jakie istniaty w Kr6lestwie Polskiem kon- 
gresowem. Odbywaty si
 ziazdy w Wilnie, kt6remi za- 
interesowal si
 ekonomjsta-.angI.oman Rajnold hr. Tyzen- 
ha!uz tak dalece,' ze, otworzywszy zardzewiate podwoje 
swojego niezamieszkatego patacu, zapraszat przYiezd- 
nych ziemian do siebie na narady finansowe. 
Tymczasem obok pracy legalnej spoteczno-ekono- 
micznej powstal ruch polityczny, rewolucyjny (wedlug 
poi
c 6wczesnych rzqdu rosYiskiego). Ma'nifestacje pa- 
tryjotyczne Warszawy znajdowaly sympatyczne odczu- 
cie na Litwie. Po pogrzebie polegtych 27 lutego n. st
, ko- 
biety przywdziaty zalob
 narodowq. Ale 0 spiewaniu 
"Boze, cos Polsk
" podczas nabozenst\va w kosciotach 
nikt nie smiat pomyslec. Alisci pod koniec marca zjechali 
z Paryza Mieroslawczycy, zwiqzani przysi
gq, czy slo-- 
wem honoru, ze wywotajq spiew taki w Wilnie, w ka- 
tedrze w dzien sw. Stanislawa, 8 maja. Dowiedzialem 
si
 0 tym za.miarze od ,przejezdZajqcych .przez Kowno 
bytych koleg6w Imoich uniwersyteckich, braci .Limano\v- 
skich, lecz nie wierzytem w powodzenie, nie opowiada- 
I,em nikomu i do Wilna nie wybielialem si
: wi
c fakt 
. r 
nast
pny opisz
 jut nie slowami uczestnika, lecz wedlug 
opowiadan sprawdzonych. . 
Na kilka dni przed powyzej oznaczonq dat q zebrali 
si
 w Wilnie wszyscy spr,zysi
,zeni w liczbie 14-tu. Naj- 
wybitniejszq sit q umyslowq pomi
dzy nimi byt Bene- 
dykt Dybowski, p6iniejszy profesor dwuch uniwersy- 
tet6w i wielkich zaslug .naukowych zoolog, w6wczas 
ju.z patentowany dokt6r medycyny. Zaj
li w hotelu 


9
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00046_0001.djvu

			- 44- 


. 


Poznaflskim cztery pokoje i rozpocz
1i agitacj
 przez 
sejmikowanie catkiem jawne, a przynajmniej wcale nie 
tajone przed policjq. Jednoczesnie odbyw,aly si
 w miesz- 
kaniu pryw,atnem narady ziemiian, w kt6rych uczestni- 
czyl Giey-sztor. Poszedl on ch
tnie w towarzystwie dru- 
giego ziemianina na sejmik, zeby nie dopuscic do wyko- 
nania planu, poniewaZ mniemal, ze "drainienie rzqdu 
demonstracjlami bylo nie na czasie", kiedy si
 dokony- 
wal bardzo w,azny dla kraju wyb6r posrednik6w i byla 
w toku sprawa Towarzy.stwa Kredytowego. Wiem, ze 
· 'm6wit zawsze potoczyscie i Z ogniem; ze usta mu 
drgaty i rysy twarzy ozywialy si
 zapalem: a jednak 
wypraw.a ta zakonczyla si
 porazk q , bo sluchacze utrzy- 
mali swoje ,Postanowienie. ;Dybo!Wski i kilku jeszcze, 
. chociaz przyznali stusznosc .argumentom slyszanynl, 
cofnqc si
 nie mogli ze wzgl
du' na zobowiqzanie. W ka- 
tedrze tedy podczas rnszy, celebrowanej .przez biskupa, 
kilkanascie glos6w, przy towarzy.szeniu organ6w, opa- 
.nowanych przez rnlodego Tyszkiewicza, spiewalo nie- 
sktadnie, bez nalezytego przygotowania, z wypisanego 
ria arkuszach tekstu, hymn "Boze, cos Polsk
u; ale gdy 
przy wyjsciu jeden ze spiewak6w zostal ,aresztowany 
przez policmajstra, 300 dam ruszylo zaraz do guberna- 
tora generalnego; zrobil si
 rozruch na miescie i za \via- 
domieni 0 tern ziernianie, wypadli na ulic
 "zostawi\vszy 
nawet laski", zeby r1atowac aresztow.anych. Nie urato- 
wali ich od zeslania do gubernH p6Inocny'ch. . 
Po powrocie do Kowna Gieysztor zastat Dodobnq 
agitacj
 z ,podobnym skutkiem: zrJazu nieskladny spiew 
zaczql si
 w kosciele far.nym, a potem wyksztalcil si
 
i rozpowszechniJ na wszystkie koscioty. Wytworzylo 
si
 stronnictwo ruchu, pochopne do urzqdzania nowych 
demonstracji braterstwa Litwy z Koronq. Ziemianie 
trzymali si
 od nich zdala, 0 He mozna ,bylo, ale uchylac 
. . 
si
 zawsze nie smieli. .Podczas :p,rzygotowafi do .wielkiej 
procesji za Niernen naparniqtk
 Unji Horodelskiej 12-go 
sierpni,a narada walna odbyla si
 w miesz.k:aniu Giey
 


/
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00047_0001.djvu

			- 45-- 


sztora. ,Przed zgromadzeniem dose 1icznem, z 20-30 
os6b zlozonem
 stan'll Romuald Kulakowski, kapitan od 
inzynier6w, 
awiadujqcy zeglugq rzeoznq, i zawiadomil, 
ze zwierzchnosc jego dla uniemozebnienia projektu ka- 
zala mu rozsun'lc most Iyzwowy na Niemnie. Domagal 
si
 zaniechania i odwolania procesji, zapowiadaj'lc \V 
rozdr!aznieniu, ze przybije ten rozkaz na slupie przed 
mostern, .ale .poslusznym byc musi, .a ,przecie przez wod
 
. gt
bokq ii bystrq nie przejd 'l ksi
za i tlum bez cudu. 
Mirno ta!kich perswazji, decyzH stanowczej nie powzi
to. 
Nazajutrz tenie Kulakowski dopilno.wal wysunit;cia 
srodkowych Iyzew, ale gdy si
 ukazaly krzyz, cho- 
r'lgwie i feretrony, czyli oltarzyki, niesione przez lnto- 
dziez plci obojej, a policmaj.ster kazal kozakom machac 
nahajarni dla odstraszenia panien, swi'ltecznie stroj- 
nych, rzucH si
 na niego pan kapitan i odepchn'll z w.y- 
razem oburzenia, Ipoczem ,pozwolil, albo przynajmniej 
nie pr1zeszkodzil flisakom wsun'lc odsuni
te Iyzwy. Zna- 
lazlo si
 tez cale zgrornadzenie wczorajsze od Gieyszto- 
ra, z nirn samym i z marszatkiem gubernjalnym Dow- 
girdern. N'ieobecny tam marszatek powiato\vy Ludv/ik 
ZylifIski nadjechal ze wsi wczas, aby uzupelnie repre- 
zentacj
 szlachty. Szlo trzech ksi
zy augustjan6'N W 
kapach; zhiegla si
 cala ludnosc chrzescHanska KO\Vl1 a : 
a wi
c wszystkie stany przeaiqg,aly KU r
zece niegdys 
granicznej przed star.szyznq rzqdowq rosyjsk q , zebra- 
nq na wysoko podmurowanem wybrzezu. Jednoczesnie 
zblizyly si
 do otwartego nurtu trzy parafje Izanierne(l- 
skie procesjonalnie; pozdrawialy one kowiensk 'l gro- 
mad
 pochylaniern chor'lgwi, dop6ki flisacy rue przy- 
wr6cili drogi przez most. Nast
pnie pol'lczone rzesze 
poszly do odleglego 0 dwie .bHzko mile Piqtku, gdzie 
asystowaly poswi
cen.iu nowego kosciola. Pomi
dzy 
pielgrz
mami szedl oficer zandarmerji w mundurze 
swoim; zachowyw,al si
 glizecznie i m6wil po polsku. 
He naHczyl tysi
cy' w tych r,zeszach? Nie wiem. Nie 
wiedziala tez wlascicielka Piqtku i fundatorka kaplicy 
 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00048_0001.djvu

			. 


-"46 - 


prezesowa Godlewska z c6rkami (pani q Gawronsk q i 
p6iniejszq Puslowsk q Stanislawowq), poniewaz nie zdo- 
. 
laly dostarczyc dostatecznego pozywienia z przygoto- 
wanych zawczasu rondli, kotl6w i p6lmisk6w. 
U data si
 ta demolllstracj,a historyczna 0 tyle, ze nie 
pr.zeszkodzita jej sUa wojskowa dzi
i litosciwemu ser- 
Cll wice-gubernatora Koreckiego, ale spowodowala ,znacz- 
'ne i dotkliwe szczerby w uktadzie zwierzchniej warstwy 
spoleczefIstwa kowien.skiego. Niezwlocznie telegramem 
.gubernator gener,alny Nazimow wezwal "do Wilna. obu 
marsz'alk6w. Tegoz wieczora naradzano si
 u Dowgirda, · 
jak nalezy tlumaczyc si
 
z uczestnictwa w procesji, ze- 
by zmniejszyc mozliwie odpowiedzialnosc osobist q ;. nie 
zapierajqc si
 uczuc narodowych. Wyjechali natnajutrz i 
nie wr6cili juz na stanowiska swoje: Dowgird ostonil 
si
 ,pobozno.sci q i dostal tylko dy.misj
; Zylinski zas zo- 
stat uwi
ziony w cytadeli, poniewaz oswiadczyl kr6tko 
i wyr,ainie, ze przyjechal umyslnie na obch6d unji Litwy 
z Polsk q . Na tymze odwachu w cytadeli osadzony zo- 
stal inzynier Kulakowski.. Wice-gubernator 'Korecki do- 
stal dy'misj
, a gubernator Chomin\Ski, kt6ry wowczas 
znajdowal .si
 Ina urlopie, zostal przeniesiony na po- 
sad
 gubernatorsk q do Wologdy. Na jego miejsce przy- 
byl we wrzesniu juz nie Polak, leoz Rosjanin niemieckie- 
go pochodzenia, marynarz, kontr-admiral Kr,ieger. Glos- 
no wyrzekal general dywizji, ze przy.gotowane. dwa 
szwadrony ulan6w nie byly uzyte do szarzy na demon- 
strant6w, i uzyskal translokacj
 do Kurska dla szefa 
sztabu swojego, pulkownika J,ana Sawickiego (p6iniej- 
szego d-ra med. Stelli). Ten zreszt q byl ile zanotowany 
juz dawniej za udzial w bankiecie, wydanym na czesc 
Syrokomli, kt6ry wtedy wlasnie napi.sal "mazurka na 
rozwiqz,anie Towarzystwa Rolniczego" i byl odstawiony 
pod eskortq dwuch zandarm6w do cytadeli WileiIskiej. 
. . 
Przemykaly si
 tez coraz cz
sciej pr.zez Kowno podob- 
ne ekspedycje wi
ini6w IZ ,miast Kr6lestwa Polskie- 
go i 1. d.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00049_0001.djvu

			. 
-47 - 


VvTobec z'adraznionych stosunk6w z wl,adzami f'Zq- 
dowemi poszedl na marne doskonaly statut Towar,zystwa 
Kreuytowego, opracowany na zjeidzie wilenskim pod 
pr
ewodnictwem zaproszonych z Wars.zawy znakomi- 
tosci, Antoniego Wrotnowskiego i Alerosandra Klobu- 
kowskiego. 
Gieysztor pozos tal nietkni
tym na stanowisku czlon- 
ka ,urz
du gubernjalnego wloscianskiego, kt6ry prowa- 
dzil swojq pr.ac
 ;pomyslnie, wsr6d spokoju 'w sferze sto- 
sunk6w wlosci z dworami i zarobil na podzi
kowania 
nietylko pism.ienne, ale tez ustne dyrektora wydziatu 
ZielTIskiego w ministerjum spraw wewn
trznych, So- 
lowjowa. Dygnitarz ten 
awit'at do Kowma podczas in- 
spekcyjnego swego objazdu wielu gubernji. Byt podej- 
lTIOWany obiadem w hotelu EuropeJskim przez cztonk6w 
Urz
du gubernjalnego oraz kilku posrednik6w z okolicy. 
Opowiadano m,i (bo nie bylem przy;puszozony do tego 
ziemianskiego grona, wi
c naocznego swiadectwa skta- 
dac nie mog
), 
e w chwili wznoszenia toastu przez 
Burb
 brz
kn
ta szyba, i wpadf przez okno kamiei} rzu- 
cony r
kq nieznanq-niewqtpliwie jakiegos mlodzieilca 
ze stronnictwa ruchu. 
Stronnictwo to nie zawieszato jeszcze dziatalnosci 
swojej demonstracyjnej, dop6ki nie .przyszta wliadomosc 
o zamknitioiu sprofoanowanych kosciol6w w War,szawie. · 
. Zgod;nie .z Koroni'arizami powstrzymane zostaly spiewy 
w Wilnie i w Kownie i na calej Litwie, a zato zacz
ty; 
si
 twOf.zyc organizacje tajemne, zmierzajqce do przy- 
gotowan powstanczych or
znych. Nie bratem w nich 
udziatu, gdyz zostalem aresztowany w listopadzie 1861 
roku i skazany w 1862 .r. na wy,gnanie. Dowiedziale1TI 
si
 0 wybuchu powstania z:brojnego na granicy Azji, w 
dalekim Orenburgu;. do ,Kr61estwa Pol-skiego mogtem 
przyjechac oW 1867 r., a w Waliszawie zamieszkac w · 
1869 r. W ciqgu tych osmiu l'at dochodzily mi
. tylko 
niewyraine echa 0 losach Gieysztora: ze \vszedt do 
organizacH .Biatych; ze w czasie 'powstania przyjql 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00050_0001.djvu

			- 48- 


. 


urzqd komisarza rzqdu narodowego na Litw
; ze zo- 
stal uwi
ziony i skaza.ny - na ci
zkie roboty w Syberji 
z poz'bawieniem praw stanu, a zatem z konfiskat q ma- 
jqtku. Z czasem wszakze ujrz,atem go w Warszawie 
wolnego, ale posiwiatego i zuboz'atego. W poufnej roz- 
mowie jednakze odnalaztem daw;nego kowienskiego Giey- 
sztora, nie pokonanego cierpieniami, nieztomnego ducho- 
WOe Mozna si
 0 tern przekonac z broszury wydanej bez- 
imiennie IP. t. "Po dziesi
ciu latach" (Lw6w, naktadem 
ksi
garni Gubrynowicza i Schrni9ta. 1875, 8-vo, str. 74). 
Pisat jq Gieysztor w 1874 na dzien 15 mala, spelnia- 
jqC obietnic
, wy-rzeczonq przez 12-tu wi
ini6w politycz- 
nych w matem podw6rku szpitalnem w przewidywaniu 
dalekiej w
dr6wki. Po powrocie rozglqdaf si
 w sto- 
sunkach klasowych i w prqdach umyslowych spoteczen- 
stwa, dociekal przyczy.ny ,niezmiernego nieSlzcz
scia, po- 
swi
cat swoje pismo "Litwie swojej rodzinnej... z wiel... 
kiej wsp61nej ojczyzny-Polski jako. Polak, chriesci}a- 
nin i cztowiek". Cofa! si
 myslq w !przeszlosc aZ do Ja- 

ielt6w, rozwazat najblizsze przedpowstancze dzieje i 
odkrywal uchy.bienia. Do naj,szkodliwszych zaliczat nie- 
dostatecznosc wyzwoleniJa wtoscian bez uwf.aszozenia. 
",Czemu nie odezwal si
 gtos sumienia narodowego, 
streszczajqcy tak latwo slowo dziei6w: BraGia, wobec 
ofiar b
dziemy r6wni, konczmy z ludem naszym wieko- 
wy rozrachunek; ws.zyscys'my bene nati et posses1Siona- 
ti; .za prac
 stuleci, za pot krw,awy niech Iud ma na 
\vlasnosc ziemi
, a razem z nami . . jq · . . · · 
. . . . obroni" (s. 32). Ceni jednakze "tPrac
 organi,cz- 
nq" spokojnq, przynoSZqCq 'kor,zyse kirajowi", jak q wy- 
konywalo Towarzystwo Rolnicze w Kr61estwie Polskiem 
i szlachta na Litwie, ubolewar nad nieopatrznem, przed- 
wczesnem, poc
wyceniem za bron, nad zap
dem mtodz.ie- 
zy. "Na Litwie do chwili wy,buchu tylko or.ganizacia 
biata byfa dose silnq; czynnos.oi jej coraz Sli
 rozszerza- 
ty; \viedziata, czego chce: dla niej wi
c wybuch byt naj- 
wi
kszem nieszoz
scjem (s. 36). "Kornitet ruchu w sta.. 


... 


/
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00051_0001.djvu

			- 49- 


nowczej chwili WlszakZe chciat sam siebie wydae w 
r
ce wladz rosyjskich" (s. 37). Przyznawat Gieysztor 
wielkie zalety i zastugi tak Andr,zejowi Zamojskiemu
 
jak Wielopolskiemu, lecz odmawiat im obu przymiot6w 
m
za stanu. "Nikt w calej Polsce nie jest bez winy... 
Nigdzie przewodnicy narodu ll1ie byli dose dojrzatyn1i, 
wyksztatconymi i pojmujqcy.mi swe obowiqzki, by, nic 
szcz
dzqc os6b swoich, rzucie si
 pod kola tei slepej 
machiny, pchajqcej nar6d do zguby, by kraj tylko oca- 
lie". W stowach tych c.zue glos wlasnego sumienia, nie- 
dopowiedtZiany akt samooskarzenia. Przechodzqc atoli 
do chwili wsp6tczesnei, nie poddaie si
 Gieysztor by- 
nairnniei pesymizmowi, zaleca przechowanie zasady nie- 
podlegtosci .narodowej, "niega.s.zenie swi
tego uczucia nli- 
tosci kraju" i sktada nast
pnq deklaraci
: "Nie przeSq- 
dzamy wi
c ani granic, ani przysztei formy rzqdu, ani 
nawet postaci w jakiej Polska znowu si
 zjawi 
wsr6d lud6w :Europy, lecz wierzymy, bo, mimo 
wielu bt
d6w narodu, widzimy post
p" (s. 50). I zwraca 
si
 nast
pnie do ws.zystkich stan6w i stanowisk, do 
m
zczyzn i kobiet, do poet6w, artyst6w i uczonych, 
obdzielajqc ich moralami, wypowiadajqc "wszystko, co 
sta.nowi gl6wnq trese zadania narodowego", "Wr6ceni 
na ziemi
 oiczyst q , nie zapomnielismy niczego i chcie- 
libysmy t
 zYWq pami
c przelae w mlode umysly i serca. 
Widzielismy bezuzytecznosc spisk6w, widzielismy, Z
 
najwznioslejsze uczucie i poswi
cenie nic nie zdzialaly 
bez wytrwalej rpracy... Tak, uczciwose i praca, ogrza- 
ne tchnieniem milosci i wiary, to nasze jedyne haslo!" 
(s. 73). 
Jezeli jedyne - to bezwartosciowe dla rn
za stanu, 
kt6ryby chciat zdobye niepodlegtose narodowq: otwie- 
ratoby w.st
p do 'kr6lestwa niebiesk,iego, nie do eriemski,ch 
oboz6w. 
Tymczasem ex-dziedzic Ignacogrodu musiat roz- 
str.zygnqe naglqce zadande: ,chleba powszedniego dla sie- 
bie, dla zony i dla dzieci. 
"B. P.". Pan1ietnliki Gieysztora. Ton1 I. 4
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00052_0001.djvu

			- 50- 


Slusznie bronit Koroniarlzy przed pretensjami i. po- 
dejrzeniami osiedlonych w Wiarszawie i na prowincH 
Litwin6w swoiem "serdecznem t gorqcem stowem". 
W!szak juz dnia 1 maja 1873 r. otr.zymal w zatozonej 
niedawno instytucji, w Warszawskiem Towarzystwie 
U.bezpieczen od ognia, posad
 inspektora, a wlasciwie 
urz
dnika do szczeg61nych polecen, kt6re zasa'dzaty si
 
na dawnych jego stosunkach z ziemianami litewskimi, 
mozliwych do zuzytkowania 'W interesach Towarzystwa. 
Plac
 pierwotnq 600 rublowq .podwyzlSzano mu stopnio- 
wo w ciqgu lat 4-ch do 1200, dalej zas posunqc si
 bylo 
niepodobna, poniew.az do prac
r w biur!ze nie .byt uzdol- 
niony, jak zaswiadczyl przede mnqzyczliwy mu szcze- 
rze i szanujqcy go osobiscie dyrektor. Dogadzano mu 
tylko w powtarzajqcych si
 nieiednokrotnie zqdaniach 
zapom6g 25-rubli\vych, albo .pozyczek umarzalnych ra- 
tami np. 300 rubli. Dr
czyt go wciqz niedost.atek, zwlasz- 
cza gd
; po smierci pierwszej zony, Tekli z Zawisz6w 
(zm. 1877) zawart drugie mat.zenstwo, zaslubiajqc lie- 
Ien
 z Eysymont6w, kt6ra powila mu dwuch syn6w 1). 
Miat Gieysztor inne jeszcze zr6dto dochod6w i 
priyjemniejsze od ubezpieczen ogniowych zaj
cie-w 
cennym ksi
gozbiorze swoim, uratowanym z lat daw- 
ny.ch. Zalozyl antykwarni
 pod firp1q syna swego Sta- 
nistawa. Sprzedawat nagromadlZone od lat mtodzien- 
czych druki i biate kruki; nabywal tez w celu odprze- 
dazy z zarobki
m. W ty,m zawodzie orjentowat si
 do- 
skonale i zyskat wysok q powag
 tak u publicznosci, jak 
u handlarzy. Jego katalogi antykwarskie Sq najwiaro- 
godniejszym doradcq dla bibUotekarzy i wy,bawiajq jch 


. 



 
1) 'V aktach Kasy Przezorllosci pracownik6w rzeCZOl1e- 
go T-"\va Gieysztor poda} daty urodzenia: swojq d. 6 (18) k,vie- 
tnia 1827 r. i dzieci, Inia1l10wicie: Stanlislawa 1853
 Kazin1ierza 
1854, Tadeusza 1855, Leokadji 1862, Ryszarda 1881 i Adalna 
1889. N ekrologje z portretern (wyslnienit)Tln) podal Tygodnik 
IJlustrowany 1897 r. 20 listopada, Nr 47.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00053_0001.djvu

			-51- 


z ktopotu w razach, kiedy majq do czynienia z posia- 
daczami starych ksiqzek, ceniqcymi. je na setki rubl
. 
Ale jakim doradcq byl Gieysztor dla siebie samego? 
Jak wychodzil na swoich rachunkach ksi
g.arsko
anty- 
kwar'skich? 
Nie swietnie-dI.atego zapewne, ze poruszenia serca 
zacieraly mu zbyt cz
sto rachub
 liczbowq. Wniosku- 
j.
 z osobistych doswiadozen. Dowiedziawszy si
, ze 
opracowuj
 rodowody Sobieskich, ofiaruje mi do uzytku 
bezptatnie wspaniat q (z pozoru) gienealogj
 z podpi- 
sami i pieaz
ciami wszystkich ministr6w Rzpltej z 
r.' 1788 1 ). Albo, slYlszqc zachwyty moje nad mapanli 
Perthees'a gieografa JKMci Stanisfawa Augusta, zapy- 
tal: czy mam wojew6dztwo Sandomierskie? Nie mia- 
tern: wi
c ofiarowat mi je w darze. Pnzyjqlem, lecz w 
ksi
gach handlowych Gieysztor musialby wpisac zero 
przy tytule bardzo rzadkiego i kosztownego towaru. 
Zdawatoby si
, ze musiat. ,miec Jakies dochody z 
pism swoich, ogfaszany
h drukiem, poozynajqc od roo. 
ku 1859 (w Poznaniu "Glos ,szlachcica 0 wolnosci i r6w- 
nosci kmiecej"), opr6cz wsp61pracownictwa w Encyklp- 
pedji Rolniczej i \v Slowniku gieograficznym jest sporo 
broszur wyliczonych w Wielkiej Encyklopedji Hu- 
strowanej (tom XXV, str. 11). C6z, kiedy wszyst- 
l5:ie wychodzity bezimiennie, za granicq, przewaz- 
nie we Lwowie z Drukarni Ludowej! Niekt6re by- 
Iy wydane nakla!dem tejze drukarni, lub ksi
garzy 
Gubrynowicza i Szmidta, inne wyUoczone naktadem 
autora. Roztoczyt Gieys.ztor mn6stwo wiadomosci hi- 
storycznych i wiele raId pozytecznych, ale, jako ano- 
nim, czyz m6g1 zyskac wzi
tosc na targowisku wydaw- 
niczem, do czego potrzebny jest duzy odbyt w ksi
- 
garniach sortymentowych i stawa u szerokiej publicznos- 
ci? Zarobit sobie na wdzi
cznosc licznych c.zytelnik6\v 


1) Zuzytk,o\valelll te gienealog-je \v "Dolli i Niedoli J ana 
Sobie8kiego" tom I, str. 556. i tab1ica Nr 7. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00054_0001.djvu

			. 


- 52- 


odswi
tnych, pracujqc blizko cwierc wieku, od r. 1874 do 
srnierci, w sekcji czytelni bezplatnych Warszawskiego 
Towarzystwa Dobroczynnosci, ale ta publicznosc ksi q - 
zek nie kupuje i sl,awy autor6w glosic nie jest zdolna. 
Zreszt q bros
ury WSlzY1stkie nie przechodzily pr,zez gra- 
nic
, jako niecenzurowane. 
Tak oto nie osiqgnql widocznego powodzenia i do- 
statk6w pieni
znych Gieysztor w zakresie wytw6rczosci 
oswiatowej, kt6rq uprawial gorliwie po kl
sce politycz- 
nej. Mirno to na portrecie, zarnieszczony'm przy :wsporn- 
nieniu posrniertnem w Tygodniku Ilustrowanym, wyglqda 
on pogodniej i Jasniej od kazdego mil}ardera amerykan- 
skiego, bo w :sumieniu swem ce;ul i w odezwach do rnlo- 
de go pokolenia smialo IWYPowiadal zadowolenie swoje 
ze spelnionej powinnosci. Doznawal tez przy kazdem 
zetkni
ciu z rodakiarni czci gl
bokiej i sympatji serdecz- 
nej ten duch szIachetny, calkowicie narodowi na sluz- 
- 
b
 oddany. 


Tadeusz Korzon. 


13. IV. 1913. Warlszawa. 


. 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00055_0001.djvu

			. 


OD AUTORA. 


iVlialem zamiar skresLie szczeg610wy pami
tnik me- 
go zycia; zostalby .on pam-iqtk q dla dzieci, a przytem, 
jak sqdz
, bylby pozy-tecznym -materjalem do dziej6w na- 
szej prowincji. N:iewielu bowiem ludzi tak calq duszq od- 
da\vato sj
 zyciu publicznemu, tak wszystkie s""oje mysli 
od dzieciiIstwa do jednego k'ierowato celu, by to wol- 
nych od osobistych widok6w, marq;yto tylko 0 szcz
sciu 
sw.ej ojazy
ny. Dzisiaj moje zaj
aia d r6zne smutne 
przejscia, po powrocie do kraju, nie dozwalajq uskutecz- 
nle powzi
tego zamiaru. Pierws.za cz
se pami
tnika- 
lata dziecinne, na\pisana rw Usolu, ,na wygnaniu, jesH 
po tnoJej smierci uznajq pozostali rza uzyteczne, moze 
bye ogtoszonq, nast
pne nie 'wiem juz czy wy,kof1cz
. 
Tymczasem spotykatem Imoje nazwisko i w zjadli- 
wych broszurach, .kreslony.ch pi6rem wrogow i w niek.t6- 
rych naszych pismach. W zmianka tam 0 mnie i 0 oso- 
bach mi blizkich, a takze zbyt ,mylny sqd 0 znanych wy- 
padkach, kazq mi tembardziei brae pi6ro do r
ki. Nie 
mysl
 zapowiadae bezstronnego opowiadania i bezna- 
mi
tnych sqd6w 0 wypadkach. Zytem cat q piensi q , nie 
bylern oboj
tnym widzem, nie mog
 wi
c bye i bez- 
stronnym s
dziq. To pewna, ze cafe zycie szanujqc kaz- 
de gl
bokie przekonanie, choeby wr
cz mi p\fzeciwne, 
by tern tylko zaw0i
tym wr,ogJiem obludy i tych ka- 
m.eleon6w, kt6rzy tak si
 dzis w naszym kraju rozpleni1i. 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00056_0001.djvu

			- 54- 


Niech kazdy sumiennie ze swego punktu widzenia rze- 

zy spisze pami
tnik, nic nie ukry.wajqC, a zlozy si
 ma- 
terjal bogaty; przyjdzie czas, znajdzie si
 pisarz, milu- 
jqCY prawd
 i. ojczyzn
, wybierze z tych notat jakby 
cegielki do pi
kneg.Q gmachu h
storji jednej z w"alk pol- 
skich. 
Ai.s.zqc bez zadnej taJe.mnicy, prosz
, by uZYWiano 
. 
ogl
dnie tego materjalu,. · 


. 


. . . 
. . . . 
. . 


. 


. 


. 


. 


. 


. . . . 


, 


. . Nie oszcz<;dzam nikogo, a wyjawlaJqC nieled- 
nq tajemnic
, chcialem, by kazdy wiedzial, jak nie- 
ogl
dnie CZ
stlo pot
piano tych, kt6rzy byli kOl11iecznemi 
ofiarami obl
du inny,ch Ii gorqczk,i obejmujqcej calq oj- 
czyzn
. Post
pujqC zawsze drogq, kt6rq mi wskazy\va- 
10 Inoje p.oczucie obowiqzku, p.jISZ
 jakby ap:ologj
 swoich 
po1itycznych pr.zekonan, lecz inaozej bye nie moze. Je- 
steIn bowiem p,rzekonany, ze w zyciu politycznem za 
moich czas6w, niewiielu ludzi bylo tak jasno pojmujq- 
cych sw6j eel i talk w-ytrwale dqzqcych do niego; pomimo 
. 
wi
c calej szczerosci, nie mog
 wykazywac mych bl
- 
ct6w politycznych, bo jeSli blqdrzilem, to i do dzisiejszej 
chwi1i si
 myl
, gdyz nic si
 nie zmienilo w mych zasa- 
dach; owszem, staly si
 one trwalszemi, bo Sq sprawdzo- 
ne nieszcz
sciami i krwawem doswiadczeniem. 
l'en ok!res D,amj
tnik6w zaczYinam od r. 1857 1 ). 


.. 


.. 


1) Ta cz
sc pall1ietnik6w napisana jest po powrocie z 
Syberji w 'Varsza\vie,' w latach 1873 i 74 z notat wlasnorecz- 
nych z wygual1o.a.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00057_0001.djvu

			. 


ROZDZIAL I. 


DOOKOLA SPRA WY WLOSCIANSKIEJ. 


Rok 1857-1860. 


.. 


Zjazd czer,vcowy w Kownie r. 1857.-Prace kon1itetu re- 
dakcyjnego.-U chwaly powziete na zjezdzie, a dotyczllce 
usanlowolnienia ludu.-Uznanie ze strol1Y cesarza.-W
;r- 
bory do Kon1itetu wloscianskiego.-Uwagi l1ad charakte- 
rem szlachty.-Sklad KOluitetu i stronnictwa w 1011ie te- 
goz.-Wyjazd za granic
 i pobyt \v Hornburg,u.-Broszura 
p. t. "Glos szlachcica".-J ej chal"akter
'"styka i znaczenie.- 
Kilka uwag 0 pobycie za gra;nicll.-Cesarz .Aleksander II 
.\v \Vilnie.- N astr6j spoleczenst\va.- Bal i al bum.-Stallo- 
\visko WI. Syrokon1Ii.-Sejnliki Kowienskie z r. 1858.- 
Spr3Jwy r. 1859, 1860. - Projekt utworzenia Towarzystwa 
R'olniczego i zjazd \v Wilnie.-Projekt wreczellia adresu 
cesarzowj ,w r. 1860. - Trese adresu.-Zachowallie sie Do- 
]uejki. - Franciszek Dale\vski i projekt organizacji kra- 
. . 
JoweJ. 


W 1857 r. otr;zymate,m wezwanie od marszatka 
Dowgjrda (kt6ry jako marszalek p'owiatowy kowienski 
zast
powat gubernj.alnego), abym przy'byl do Kow- 
na, jako jeden z obywateli wplYW10wych i znajqcych po- 
trzeby kraju. Jadqc iWstqpilem do Kiejdan do Marjana 
Czapskiego, tam spotkalem Adama Medeksz
, j powie- 
dziano mi, ze tu idzie 0 kwestjt; wtosciaIisk q . W pierw- 
szej chwili powiedzialem: "ToO sprawa, mojem zdaniem, 


.. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00058_0001.djvu

			- 56- 


prosta, tr,zeba tylko zniesc poddanstwo, a za dobrowol- 
nq umOWq urzqdzic stosunk
 wiejskie". Obaj to pochwa- 
lili 1). Lecz tegoz jeszcze dnia. PO zastanowieniu gt
bszem, 


1) Dla wyjasl1ienia tresci l1intiejszego rozdzial'll "p.a.n1i
t- 
nik6\v", czujen1Y sie W oho.wiltzku l1a tern miejscu przypom- 
niee wazniejsze momenta rozwijajltcej sie wo.wczas sprawy 
wloscianskiej. Gdy nieprzychylne ii. wrogie stanowisko szlach- 
ty rosyjskiej wobec zamierzonej przez cesarza Aleksandra II 
ref.orn1Y stosunko.\v wloscianskich stalo sie az nadto wyraz- 
ne,-gen.-gubernator wilenski Nazamow, \vidzltc si
 z monar- 
ch& \v Brzesciu Lit. (maj 1856 r.) przedstawil, iz szlachta gu- 
bernji litewskich, ktora wystepowala juz dawniej z inicjat
T- 
W& usamowolnienia chlopa jest do tej reforn1Y wiecej od ro. 
syjskiej przygotowanll. Podczas zjazdu w Moskwie przedsta- 
wicieli szlachty i dygnitarzy z caleg:o panstwa (wrzesien. 
r. 1856) sfery rzqdzllce przekonaly sie oQ slusznosci slow Nazi- 
mowa, ktory otrzymal polecenie wyzyskania w -widokach rZlt- 
du-nastroju szlachty powierzonych sobie trzech gubernji. 
Jakoz po pow1'ocie do Wilna Nazi:rnow rozpoczltl objazd po 
kraju, inforlllujllc marszalkow 0 zamierzonej ref.ormie. Na- 
stepnie w ciqgu lata 1857 r. odbywaly sie zjazdy, kt6rych u- 
czestnicy rozpatrywali prawidla 
nwentarzowe, dotyczqce po- 
wil1nisci wloscianskich, lecz jednoczesnie mieli (naradzae sie 
"me krepujllc sie da\vl1emi przepisami" "nad polepszeniem by- 
tu \vloscian \v dobrach prywatnych". Wynikiem t
Tch narad, 
nie pozba\vionych ostrych stare, kt6re na gruncie kowienskim 
przedstawil Gieysztor w pamietnikach, byly uchwaly zjazd6w 
trzech gu b. Ii te\vs kich co do z n i e s i e 11 i a pod d a n s t \Y 8. 
lecz be z zi e m i. Uch\valy te zostaly spisane w formie adre- 
su do Cesarza i we \vrzesniu r. 1857 wreczone osobiscie przez 
Nazrimowa. Stanowil
T one podstawe znakomitego reskryptu 
z d. 20 listopada r. 1857 (datowaneg-o z Carskiego Siola) a. wy- 
wolaly uznanie ze strony Cesarza, jako dajqce poczlttek re- 
formie wlosciaiiskiej w Rosji. Reskrypt z 20 listopada 1857 r. 
byl, jak waadolllo, pierwszym krokien1 oficjalnym na drodze 
ku tej reforlnie. Co do ram, w jakich sie toczyly dyskusje ow- 
czesne w sprawach wloscianskich, - to zaznaczye nalezy, iz 
uchwaly 0 zniesieniu poddallstwa (bez uwlaszczenia) zapadaly 
l1Jiemal jednoglosnie. Inaczej sie rzecz miala z wykupem zie- 
mi przez wloscian na bezwarunkowq ich wlasnosc. Sprawa \ 
ta tylko nielicznych miala wsr6d .obywatelstwa zwolennikow. 
Gieysztor, jak sie okazuje nietylko z pamIietnik6w (dose nie- 
jasno w teu1 111iejscu wysty1izo"rallych) lecz i il1nych .piSlll 


, 


-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00059_0001.djvu

			- 57- 


stanowczo sam p.ot
pilem w mojem pr.zekonaniu, ten 
prosty na poz6r pr,ojekt. W zasadzie byl on najlogiczniej- 
szym i sprawiedliwYirn ,naJwet, lecz gdym ,przypomniaf, 
co si
 stalo w Kr6lestwie 1), po uwolnieniu wtoscian w 
1807 r., 0 tej .gorqczce zaktadania folwark6w, kt6ra opa- 
nowala obywateli, 0 uciskaniu mieiscowei ludnosci, 0 
tym braku .poczuoia obowi q zk6w. .wzgl
dem k,raju i wfos- 
cian w piersi i gl,owach naszej Sizlachty, pr.zerazila Ini
 
ta mysl, ze i u nas rzqd nawet zmuszony b
dzie p6jsc 
dalej, weimie .jJ1k
j.atYi\V
 uwlaszczenia, d szlachta jednq 
jeszcze, i to naj.wi
KSZq doda wintt do grzech6w prze- 
szlosci-przesztosci, Ikt6rq krwi q a mieniem okupic po,vin- 
na. Sumienie wi
c i rozum kazaly mi odrazu stanowczo 
rzucic scisle prawnq podstaw
 dobrowolnei umowy, a 
przYiqc r6wniez swi
tq i sprawiedliwq: aby sami wtasci- 
ciele, jakby b
dqc kolem prawodawczem, na korzysc 


.. 


jego - byl zrazu zawydzieleniem Zliemi pod gospodarst\va 
wloscianskie---.na warunkach cz
"'nszowych; p6zniej - po re- 
skrypcie z 20 listopada-za uwlaszczeniem drog& przez salllQ 
szlachte postanowionej odprzedazy ziemli, co uwazal za jedy- 
nip ponlyslne roz,viqlzatnie spr3"\vy (por. dodatki do palll.). 
\V. Przybo-rowski (Z. L. S.). H'istorja dwuch lat (1861- 
62) t. I. 
Br. Zaleski. Zniesienie poddanst\va na Lit"rie (Rocznik 
T-\va hist. lit. w Paryzu 1867. 
A. A. ROpHIIJIOB'D. RpecTbHHCKa.H pe	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00060_0001.djvu

			- 58- 


. 


. 


ludu cz
sci swej wtasnosci si
 zrzekli do. wyprzedazy. 
Mianowicie chcialem w poczqtku tylko, by cz
sc ziemi w 
tynl obszarze, jaki dzis wloscianie zajmujq, raz na za\\ sze 
llZnanq byla za nalezqcq do drobnej uprawy, k.t6rq to z
e- 
m.j
 my oddajemy jako warsz.tat dla naszego ludu, biorqc 
za ni q dobrowolnq umOWq oznaczony czynsz: Naturalnie, 
\vszelkie przytem zamiany, wyplen,ienie szachownic i t. p. 
bylyby dozwolone. ZdalWalo mi sli
, ze wobec ukazu 
1846 r. b
dzie jasnem dla wszystkich obywateli, ze rzqd 
nie zezwoli na powt6rzenie si
 u nas naduzyc, jakie byly 
w Kr6lestwie i szlachta to pojmie 1). Stalo si
 inaczej. 
Wr6cmy do oPowl1adania. 
Zjazd w Kownie b)
l liczny, wy'mieni
 
nazwiska ze- 
br,a.nych oby.wateli, bo to fakt dla prowcrncji doniosty. 
Marszalek gubernfalny Adolf .Czapski, przez caly czas 
obrad w Kownie s,i
 TIlie pok1azat. Marszatkamj po.w,iato- 
\vymi zas byl,i:. kowlieilskim J6zef Dowgird, rosieilskim 
tI,ieronim Przeoilszewski, \V'itkomlierskim Onufry Kossko, 
poniewieskim Karol Bystram, nowo - aleksandrowskim 
£l\ntoni Piotuch, telszewskim Kaz-imierrz Pilsudzki i sza- 
welsk,im l'ytus Gorski. Delegowani z Kow,na: Bene- 
dykt hr. Tyszkiewlicz, Walery Janczew.ski, Jak6b Ojey- 
sztor" Adam Medeksz:1" Szymon Syruc, Zygmunt Gru- 
zewski; z Wilkomierza: Edward hr. Czapski, b. marsz. 
reI. Siesicki, Medard Koilcza; z Nowo-Aleksandrowska 
. 
Edward Romer, RajJ1o.Id hr. TyzenhaulZ. f,r. Led6chow- 
s
i; z Poniew,ieza: baron Klopman, Michal Weres
czyii- 
ski, Lud. bar. Ropp, WI: Bogdanowicz; z Rosien: Ireneusz 
ks. Ogiilski, J an Gruzew.ski, Adolf Przeciszewski, Fran- 


. 


1) Autol" JlIa till na Jnysli ukaz z d. 26 nluja(7czcr\vca)1846, 
dotycz&cy \vloscian w dobrach pry\vatllych I(r61est\va Pohskie- 
1!;o. Ukaz ten nic poz\va]al saluo\volllie l"lug-O\\Tac wloseiall 
z zajn}.owanych grunt6w, po,\vstrz,Ylnywal uszczuplanie obsza- 
ru gruntow wlosciaiiskich i znosil t. Z\v.. darIllochy, nie opar- 
te na tytulach prawnycll. Bylo to c1owoc1elH c1
\znosci rz
\do\vcj 
do za.pobiezenia na przyszlosc naouzycioJTI dziedzicow \vohec 
wloscian i pozyskania hobie tych o
tatnich. (Re(1.). 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00061_0001.djvu

			- 59- 


. 


ciszek Giedgowd; z Sza:weI: Klety Burba, Wilhelm bar.. 
Ropp, Gab. Chrapowicki; z Telsz: Kleofas Dymsza, pre.. 
zydent Giedgowd, Tytus Gadon, baron yon der Rekke. 
Pier\vszego dnia prezydujqc
r zaproponowaf, by obrano 


. 


tI 


. 



 


" 


, 


.
. 


, 


'it 


J6zef Dowgird, 
]nHr
zalek 
zlacht:r po\viatlll, p6zniej guberllji ko\vien:skiej. 


. 


kOllzitet redakcyjIlJ', kt6.ry przygotuje projekty i b
dzie 
m6gt da\vac wskaz6\vki do roztrzqsania ieh na sesjach. 
Marszalko\vie wi
c porozumia\vsz'y si
 ze s\vojem oby- 
watelstwem (opr6cz bowienl deIego\van
Tch by to i \vielu 
innych), \vezwali z ko\vieliskiego Gieysztora, z \vilko- 
Inierskiego Cz'apskiego, z .no\vo-aleksandro\vskiego "r
r- 
zenhauza, z ponie\vdes1\!iego Klopmana, z rOs.iei"lskiego 
Oiedgo\vda. z szawelskiego Chrapowickiego, z telsze\v- 
skie.go Dymsz
. Gdy list
 przeczytano.. ja. kt6ry tu bylenl 
po l'yzenhauzie najmlodszym z cafego zgrolnadzenia, 
prosilem 0 glos i os\viadczyleln.. ze z nl
lq ch
ciq \VeZln
 
uuziaf \v tak \vielk.iej i swi
tej spra\vie., let:z sqdz
. ze 
zgodnie z zyczenienl \vszystk'ich" \vybranych. pod jednym 
tylko warunkiem, by prezydencj
 komitetu objqt c7lo-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00062_0001.djvu

			- 60- 


,viek znany JUZ w calej Litwie. Ws.zyscy powstali, a ja 
\vy.mienilem :Edwarda Romera. Og61ny szczery zapal po- 
. 
wital to nazwisk!o, chociaz zupelnie co innego bylo przy- · 
gotowane. Mianowicie um6wili si
 marszalkowie, by za- 
pros.ic na przewodniczqcego ks. IreneUrsZla Ogdn,skiego. J a 
nic 0 tern nie Wliedzialem, Romer zas t'ak byl popularny, 
ze nikomu ana na mysl nie prtZys.zlo linnej podalwac kandy- 
datury, kt6raby zresZJt q teraz i nie byla mozHwq. Zlosli- 
we j
zyki powtarzaly, jakoby pod koniec przemowienia, 
gdym \vspomnial 0 "og6lnie znanym i szanowanym oby- 
watelu", ksiqz
 pierwszy powstal, by razem z innymi 
prosic Romera, to pewna, ze tegoz dn-ia z Kowna W)T- 
iechal. 


.. 


-' 


. . 


\, 
>t 



 


. 


.
 


Adam Medeksza. 


. . Odczytano, ,nasampr.z6d pd!smo m11]lstra. Bylo w 
niem powlied
iane glucho: ",marszatkoWlie gubernjalni ma- 
jq prawo wezwac kolo marszatk6w i obywateli nnanych 
ze s\viatla i dobrego gospodarowania i podac projekt 
rzqdowi urzqdzenia bytu wtoscian, niczem si
 nie kr
- 
" 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00063_0001.djvu

			-61- 


pujqC". Na pierwszej wi
c sesji og6lnie ze wszyst- 
kich piersi wyrwal si
 odglos: W 0 1 nos e, z n i e s i e- 
n i e pod d a n s t w a. Marsz. Bystram jeden z najzacniej- 
szych obywateli, a niezaprzeczenie najwybitniejszy z 
6wczesnego kola marszalk6w, oznajmil, ze ieneral-gu- 
bernator Nazi-mow odskoczyl od ndego, gdy mu to slowo 
"wolnose" powliedzlial, bo to stowo "swoboda" nie powan- 
no bye wymaw.iane. N,ic to nie pomoglo. Kilku z delego- 
\\T.anych w gorqcych przemow:ach, cytujqC slowa reskryp- 
tu "niczem si
 nie kr
pujqc" zqdato, aby wnet zniesienie 
poddanstwH bylo uchwalone i aThi jeden w Kownie nie 
odwazyJ si
 podae glosu wbrew sumienju, potrzebie hi- 


. 


...
 


Adolf Czapski, 
luarszalek szlachty gubel'uji k01viellskiej. 


storycznej j oczekiiwaniu od tylu ,\-iek6,v. Na\vet znany 
z ucisku ludu marsz. Kossko railem z innymi przyjqt 
uchwal
. 
Wyborem obywateli na zjazd niezawsze kiero,vala 
opinja 0 ich swiatle i milosci dla ludu, marszalkowie 
musieli rachowae si
 z ludimi \vply.wowymi, a i wlasne 
osobiste stosunki niemalq odegrywaly role w \vyborze. 
J e d n 0 In y sIn a w i e cue h \v a I a u \V 0 I n den i a 
Iud ute m .w i e c e j z a s lug u j e n.a u z n a n a e, Z e
 
s c Ii s I e m 6 w 
 q c, b y l.a z a n Ii '1. j e s 1 i n.i e n a j- 
1 e p s z a, ton Ii e zap r z e c zen den a j w ply". 0 ".- 
sza cz
sc obywateli.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00064_0001.djvu

			- 62- 


Prawie wszYlStkich delegowal1y,ch znalem z sejmi- 
k6w, 'fyzenhauza zas pierwszy raz tu w.idzialem, i \v 
pierwszej g.odzinie starlismy si
, bo gdym w pouinej 
rozmowje, zdaje si
 do Medekszy, ,powied?Ji,at "ze sumie- 
uie szlachty kaze jej zniese poddanstwo", TyzenhauL 
podchwycil: ,,,tu .powinna bye mowa 0 rozumie i rachun- 
ku" 0 korzysciach ekonomicznych, a nie 0 uczuciach..... Jd. 
na to ze zwykl q sobie zywosci q odparJem: "Polak prze- 
de\vszystkiem ma si
 rzqdzie ,sumieniem, biada zgroma- 
dzeniu" ktore 0 tem zapomina". 
T)'"zenhauz podal mi r
k
-i chociaz nieraz ostra 
scieralismy si
, nigdy ani na chwil
 wzajemny szacunek 
i pewna szczera zazylose nie zmniejszyly si
. 
Kleofas Dymsna, wychowaniec Dorpatu, znany mi 
z Polqg,i" spot
awlSzy. mi
, p,ierwszego dnia ode.zwat 
si
: "Jak si
 c.iesz
, ze tu jestes; my tylko b
dzie- 
my obronca:mi ludu, wobec tych starszy,ch obywateli" 
, 
bo cokolwiekbysmJT zroqili dla wtoscian, zawsze to b
- 
dzie za. malo". Nic nie odpowiedzialem na t
 fanfaro- 
nad
, bo sqdzilem" ze dose bylo zrobie to, cosmy lTIogli 
. 


. .. 
. 1 pOW/InnI. . 
Po zebraniu si
 komitetu redakcyjnego, jasne bylo" 
., 
ze przew6dcq praw,ie dyktatorem naszy'm b
dzie Romer. 
\Vytrawny rozum" znane uczuciepartyjotyzmudaJwaty mu 
przewag
 nad \vszystkimi. Tyzenhauz, niepospolita glo- 
w1a, \vierzyl .mu; ludZJie dobrej woH, a sfabi, slepo szli 
za nim, a postawienie jasniejsze kw
stji ugrupowalo tez 
kolo niego ludzi zlej .wiary i interesu. Zacz
ly si
 silne 
. 
starcia, prowadzone z jednej strony z wytrawnosci q i 
zimnq krwi q , z drugiej z gorqczk q mtodzienczq unoszqcq 
si
, pewnq wprawdzie swych zasad; lecz niepewnq swej 
dojrzalosci sqdu i rozumu. W komitecie redakcyjnYlTI 
\vniosek m6j co do oddzielenia ziemi dla rnalej kulturJ' 
poparl jeden tylko Oiedgowd-dwa gtosy' przeciw s7es- 
ciu! W zgromadzeniu moglismy liczyc napewno na: 
Janczewskiego, Syrucia, Oruzewskiego Zygmunta, Ledo- 
cho\\tskiego Pranciszka, Gruzewskiego J ana, Bogdano- 


. 


--
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00065_0001.djvu

			. 


- 63- 


. 


\vicza, Burb
, Gadona; z marszatk6w na Oorskiego i PiI- 
sudzkiego, wog6le do 14-u glos6w na 35. Najzacniejsi 
ludzie, jak Koncza, Medeksza, Bystram, szli slepo za 
.Edw. R6me.rem, kt6ry tu pierwszy zadat aios, z r
k.i 
szlachty wychodzqcej reformie: Burba, Janczewsl\i, Oru- 
zewscy, Giedgowd chcieli, bym podawat kontr.projekt, 
kt6ryby mniejszosc podpisala, lecz ja si
 na to nie zgo- 
dzitem. Uwazalem bo\viem za ublizajqce dla szlachty poI- 
skiej, by w Petersburgu wiedziano, ze nawet tak koniecz- 


J 


, 


Edward CZ3pski. 


nych i spra\viedli\vych ust
pst\V nie chce s\vemu Judo\\ i 
udzielic. Przytem" oponujqcJ T gt6\vnie robili nacisk" z
 to 
jeszcze nie czas; trzeba, by rzqd qat pier\\Tej to, co od nie- 
go zalezy,-wolnosc, a Iny potenl S\vojq \vtasnosci q roZ- 
rzqdzimy, ja
 nam obo\viqzek kaze. Zatem musial lipase 
i drugi \vniosek O,ie
rsztora" kt6ryby pozy.skat og6Inq 
sympatj
 po przyj
ciu pier\vszego, a kt6r
" brzlniat na 
pozor dose dziko: "by pozostat q zielni
 Inogt tylko na- 
bywac szlachcic miejsco\vy".. Podajqc:r \vniosek dobrze 


.....
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00066_0001.djvu

			. 


- 64- 


wiedzial, ze w6wczas nikt z RosH' nie przyjedzie ziemi u 
nas nabywae, a grozil straszny naplyw niemiecki naszej 
gubernji, i chodzilo 0 zachowanie prawa wlasnosci. Jed- 
nakze drobniejsze podawane wnioski zg,romadzenie przy- 
jt;lo, jako to: darowanie wloscianom wszelkich nalezno- 
sci, inwentarza i t. p. Delegowani tu postqpili nawet bar- 
dzo samowolnie, lecz oprocz znany,ch ze ztego obejscia 
sitt z ludem obywateli, nikt tego im nie mial za zle. Pro- 
jektowana zmiana systemu podatkowanja, Wiielkdej tez 
ulegta dyskusjj, pnzytem nadmien,ie musztt, ze .Edward 
Czapski, jak w tej, tak i w innych kwestja.ch,' okazal sitt 
dziwnie chwieJn
r.m i ulegajqcy.m ostateoz.nemu wraze- 
niu, a bardziej dbajqcym 0 to, co powiedz q . Niekt6rY111 
z nas przykre bylo zakonczende ostateczne przyjtttego 
projektu "by za punkt wyjscia przyjqe ustawtt kurlandz- 
k q " 1), lecz wittkszose przemogta. Wstt;p dose zawUy, a 
\\Tykazujqcy roznictt mittdzy zwyczajami naszej ludnosci 
a wielkorosyjskiej, a wi
c potrzebtt linnych praw, przy 
rozw;i q zal1iiu .kwestH ekonomicznych, napisal c. R6mer. 
Przy redagowaniu owego ustttPU, gdy delegowany Klop- 
man chciat dodae: "z synowskiem uczuciem dla ojca", 
zaprotestowatem: Mogtoby bye z tego przykre starcie, 
!ecz Romer z zimnq krW1q .poparl mitt, wychodzqc z tej 
zasady, ze to rzecz powazna, i lepiej, gdy nie bttdzie 
czczych stow, b.o 0 naszy,ch uczuciach niema tu mowy; 
to sprawtt ulagodzilo. Podobniei i 0 kurlandzk q ustaw
 
bylo zajscie z Roppami, ale to byli ludzie zacni; przy- 
tern, jako Niemcy, mieli wzglttdnq slusznose, wychodzqc 
z innej zasady, jedynie interesu .oby,wateli, bez wzglttdu 
na politycznq. naszq. przesztose i stosunek nasz (Z jedno- 
plemiennym ludem. 
Par
 tygodni przeszlo przy pracy w milem towarzy- 


.. 


a\ 


1) Autor ma tn 11a mysli t. z\v. ,
ustawe Kurlandzkcl" z d. 
25 sierpnia 1817 r. wydanq na gubernje kurlalldzkq, na zasa- 
dzie ktorej przyznallo taln I ndllosci \viej skiej W 0 1 nos C 
o sob.i s t
, ale b e z posiadania z i e ill i. . (I!ed.). 
.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00067_0001.djvu

			-65 - 


st:wie, poznatem, ze szlachta nasza zacna, lecz zhyt nie- 
dalekowidzqca, i idzie zawsze slepo za przyw6dcami, ca- 
. 
fa lWi
c rzecz, jakimi ci b
dq. W gubernjach wilensk'iej .i 
w innych by to nawet gorzei. Domeiko, Chodiko Igna- 
cy i kilku innych nie chcialo nawet rychlego zniesienia 


I J 


t 


. 


Edward Romer (1860). 


poddanstwa. Nde przeszkodzeito to jednak slllachcie \vi- 
lenskiej Domejk
 na nast
pnych ,vyborach po\vofac zno- 
wu na mars.zalka gubernjalnego. Chciala, by ten praw- 
dziwy reprezentant szlachty, pod rzqdem rosyjskim jak 
halib '1 okryf szlacht<; S\Vq tendencj'1 przeci\vludo\\ '1, 
tak tez i wyparf sif; w kOlIcu s\vit:tej przesztosci kraju. 
Ur-ok wr6conej w.olnosci byl wielki, ,vszyscysmy si
 cie- 
"B. P." Panl'i
tlliki Gieysztora. TOlIl I. 5
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00068_0001.djvu

			. 


- 66- 


.. 


szyli, ze to nam danG rozpoczqC t
 wielk q reform
. Ce- 
sarz glosno tez oznajmlil, "ze szlach ta Ii tewska dala ini- 
cjatywt;'.-ii tak bylo w jstocie. Trzeba tylko by to wli
cej 
prawdziwej milosci kraju, bysmy si
 wzniesli nad egoizm 
kasty, a lepszy los zgotawalibysrny ojczyznie. Nie braklo 
jednakze nawet mi
dzy '	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00069_0001.djvu

			.. 


- 67- 


otworzylo oczy wtielu. W naszym pow,iecie \vszyscy do- 
brze wiedzielli, ze ja chcialem wydnielenia gruntu pod · 
drobnq upraw
, teraz spostrzegli, ze rnogloby to uchronic 
od przyrnusowej wyprzedazy cZqstek ziemi, stawmjqcei w 


. 


\ 


) 


'J 


.. 


. 


, 


Stanislaw Chominski, 
guberna tor ko"Tiellski. 


. 
dzi\vne stosunki ,vlasciciela z wloscianami. Zawsze mia- 
r 
lern zachowanie mit:dzy szlacht q , teraz oSqdzili, ze ja naj- 
lepiej t
 rzecz \vidziatem. 


. . 
ia110, iz 'v .\vielu \v

padkach zagr'ody, a z\vlas7cza ogrody,- 
nie dadz q t:;ie sci
le "'"
"'.Qdrebllic z pozostalej 7Jienli ornej, a 
. 
przede\vszystkieUl z llicclH
eiq pat.rzallo n3 owq prz)
musow& 
wyprzedaz, jako TIn podlropanie za
ady ,,"IH
nosci. Pore Hr. 
Zaleski. Zlriesienit) poddal1st" a nn. Lit", ie (Roeznik T-wa hi.. 
stOl'YC" no-literackiego " Paryzu .,1" r. 1867). r 
(Red.). 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00070_0001.djvu

			- 68- 


W naszych gubernjach wyjqtkow.o, poniewaz miata 
bye p6iniej centralna ,komisja w Wilnie, wybierano z 
powiatu tylko po jednym czlonku na rep.rezentanta i jed- 
nego zast
pc
, oprocz tego !pO dwuch cztonk6w 112. gn- 
bernj
 wyznaCnonych bylo od rZq,du, a prezydowal \v ko- 
mitecie marszalek gubernjalny. W Kownie porozutnie- 
walismy si
 z Dowgirdem, aby obrac Burb
 i J ancze\\-- 
skiego, jako ludzi wply/wowych ,i z.acnych. Co do nlnie! 
powiedziatem: "mog
 bye trzecim, jesli Burb
 obiorq 'v 
Szawlach, lub J"zqd wyznaczy, to ja w'ej.d
 jako zast
pca.". 
Bylismy pewni, ze szlachta jednoglosnie tych ludzi ,v'y- 
bierze, znani bow,iem byli z zaslug, zaonosci i rozsqdku. 
Obaj na zjazd nie przybyli, a zjazd byt bardzo liczn
r, 
gdyz wezwano calq szlacht
 bez wyjqtku, posiadajqc(\ 
rang
 lub nie 1 bez wzgl
du na ilose posiadanych dusz. 
(tak liczono, jak wiadomo, majqtek w Rosji). Jakiez bylo. 
. 
moje zdziwienie, gdy pod koniec pierwszej sesji na 
oswiadczenie Dowgirda "wypada nam prosie Burb
 i 
Janczewskiego" gtuche zaleglo milozenie. Po sesH, latwo 
doszedtem wqtku, praiWIie w,szyscy p,ragn
1i, aby,m ja zo- 
stal wybrany, lecz znaczna cz
sc szlachty zacofanej 
chciala mi dodae p. Aleksandra Downarowicza 1), obywa- 
tela niedawno do 'powiatu przybylego, ale zbyt dbale- 
go 0 interes materjalny klasy obywatelskiej. Burbie 
gl6wnie zarzucano, ze, majqc oozynszowanycb juz wlos- 
cian, b(idzie za zniesieniem panszczyzny. J anczewskiego 
og61nie szanowano, lecz .poniewaz chciano mnie obrac,. 
wit;c dodawano mi Downarowicza, obaj z J anczewskim 
byLismy dla peWlllej cz
sci szlachty niebez,pieczni! 
Nieprzybycie Burby i J anazewskiego bylo intrygantom 
na r
k
. Lecz ja doskonale znatem w,i
kszosc naszej 
.szlachty i poczciwe jej uczucia. Gdy wi
c nazajutrz zno- 


.. 


.\\ 
1) Oryginalny i wielce cbarakterystyczny zdarzyl- si
 
fakt, gdy czesc szlacbty zawolala: "P. Downarowicza!" stary 
Ludw. Jankows
i'w glos si
 odezwal: ,,0, to ile bye musi, gdy 
szlacbt
 prosi Downarowicza, widocznie testament sw6j spi- 
suje". .
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00071_0001.djvu

			.. 


- 69- 


wu Dowgird zagail sesj
 i zapytat, kogo zqdajq, odezwa-. 
Iy si
 prawie jednoglosnie okrzyki: "Gieysztora". Zabra- 
lem wowczas glos d, jak powiiadajq, dose dobrze i do- 
bitnie, lecz przytem zjadliwie, przedstawilem stan inte- 
resu: "Powiat, zapraszajqc mi
, sam nie wie, co robi, bo, 
gdy nie chce Burby, kt6ry jest zlwolennikiem oozynszowa- 
nia, Jakze moze zapraszac mIllie, kt6ry d
is wobec reskryptu, 
nie widz
 juz innej rady, tylko calq ziemi
, b
dqcq pod 
wsiami, odprzedac, jak dla poratowania podkopanej za- 
sady wlasnosci, tak i dla politycznego interesu kraju. A 
gJy Innie llllodego i n.iedOS\\'ladczonego wzywajq, uchy- 
biajqc ludziom prawdziwej zaslugi, niewiele to mi
 zach
- 
ca do pracy publicznej, bo okazuje si
, jak ogol nie umie 
cenic .zacnej pracy cafego zy,wota na polu uslug obywatel- 
kich". W koncu po\viedzialem "ja obstaJ
, by pp. Burb
 Ii 
Janczewskiego jako ,nieobecnych, zaproszono jednoglos- 
nie, a poniewaz niewiadomo, czy oni przyjmq, lub mogq 
tez byc' obrani w jnnych pow;i.atach, \vd
c na nas obec- 
nych trzeba wotowac; ja sj
 nie uchylam od kandy- 
dat.ury, owszem sam si
 pod \vota poddaj
, i wiem, ze 
jesli nie zostan
 obran
T, to dlatego t
Tlko, zem jeszcze 
za TIllody i moze moje zasady nie Sq zgodne z wolq og6- 
lu, lecz zarzut6\v memu charakterowi nie obawiam si
, i 
zapraszam tez p. Do\vnaro\vlicza pod \vota, aby si
 prze- 
konal, Jak prawdz,iwa szlachta ko\viei1skiego po\viatu zna 
ludzi i umie ich oceniac. P. Downaro\vicz najsolenniej 
si
 wymaw,ial, przepraszal i oswiadczyl, ze nie rnial 
zadnego zamiaru bye delegatem i stano\vczo si
 usu\va. 
Prawie wszyscy, z \vyjqtkiem Akko\v, kt6rzy. \v
rszli z 
saH sesyjnej, mnie za.praszaLi. W konen, gdy Burb
 i Jan- 
czewskiego 
apisano bez \V1otO\v. zgodzitem si
 b
 i 
mnie podano, a na czwartego Wladyslawa Sz\vojnickiego. 
Zaraz tez przyszla \viadomosc, ze J ancze\\rski obrany \'" 
Sz'awlach; zostal \yj
c czlon
iem Burba, a ja ast
,pcq. 
Gdyby nie obaw
T Do\vg
rda. a ra,czej inn
rch, gl
biej \V 
rzecz ,vglqdajqcych, bardzoby lat\vo b
Tlo przez guberna- 
tora kow,iei'lskiego Cholnii"lskiego \\ryrobic "ry.znaczenie 
. 


.. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00072_0001.djvu

			-70 - 


Burby od rzqdu; ale ,to .nie\vchodzli.lo w pl'any ludtZli, kie- 
rujqcych spraWq. Od rzqdu wyznaczono ks. Ireneusza 
Oginskiego d b. marsLZalka reliksa S,ieSli;o
iego, obu ludzi 
przeoiw.nych roz;Wliqz,aniu kwestjj, w duchu prawdZliwje " 
narodowym. 
Rozszer.zylem si
 nad wyborami, bo one charaktery- 
zujq naSZq szlacht
. J a si
 nie tailem 
 tern, ozego chcia- 
fern, a wi
cej jak pewno, ze w6wczas i dziesiqta cz
sc 
powiatu nde pojmowata potrzeby uwtaszczenia, a jednak 


Cia 


. .. 


.. 


., . 


Pranciszek Led6chowski. 


obierala mi
 z entuzjazmem. Eo to szlachta polska! 
\VIier/zyla JW m6j patryjotyzID, m
alem jej sympatj
, a wj
c 
zupelnie zapomniala, jz powinna byla obierac na swych 
przedstaw:icieU ludZii tak, jak i ona, myslqcych. Zaznaczyc 
tu musz
, ze nasz powiat kowieiIski, juz w 1794 wyroz- 
nial si
 patryjotyzmem i ofiar,nosai q , pomimo, ze byl sied- 
liskiem domu Kossakowskich, tych przyw6dc6w Targo- 
wicy na Litw1e. W r. 1831 pod dowodztwem Maurycego 
Prozora mlodziez. na:sza licznie wyszta do powstania, a 
komitet, kt6rego duszq byl moj ojciec, czynnie si
 tez 
zajmowal. W kwestji wlosciaiIskiej w czeliwcu czterech 
delegowanych kowieiIskich bylo za oddZlieleniem ZieJTli, a 
i Medeksza tylko ulegl wplywowi Romera, obecnie Bur- 
ba i ja bylismy obaj za uwtaszczeniem. 
. 


'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00073_0001.djvu

			- 71- 


Z tak q szlacht q jednak mozna bylo zrobic wszysth.o, 
bo mitosc kraju jq ozy.wiala! Na zadnych powiatowych 
sejmikach nie zrobiono nam zarzutu za darowanie inwen- 
tdrza i remanentow. Wi
kszosc obrano ludzi ze zjazdu 


. 
.. 
.. .. 


.. 


... 
-.. 
--- 
-.. 


. 
..
, 

. -. .., 
. . 


. 


j 


\ 


. 
- 


'.' 


" 


. 
 
.., 
"' 


.. 


. 


J 



 
'.............,.-- 



 . 
. 
.. 


I 
I 
I 
" I 


.... 


-\ 


- 
- . 


;;"''' -, 


'-- 


.. 


Zygmunt Gruzewski. 


czerwcowego i tak: \v. po:\viecie ko\vieilskim: Kletego 
Burb
 i Jak6ba Gieysztora, \\" \vilkomierskim: JuUana 
Pomarnackiego i Medarda KoilCZ
, \" no\vo-aleksandro\\"- 
skJm Edwarda R6mera i Franciszka Led6cho\vskiego, \V 
poniew,ieskim, \vskutek wlply\yu Bystrama) Karola Gro.t- 
husa i Lud\vika Roppa' (obu Niemc6\v), \V rosie(lski
: 
f"ranciszka Oiedgo\v.da i Jana Gruzf1\vskiego, \v sza\vel- 
skJim: Walerego Jancze\vskiego i hr. K,arola Kajzerlinga. 
'v telszewskim: Kleofasa Dynlsz
 i Tytusa Oadona. Sto- 
sunkowo liczba ludzi, kt6rz
r na zjeidz
e czer\VCO\Vjrm ze 
..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00074_0001.djvu

			-72 - 


mn,! trzymali, tu byla wi
.kszq. Gd
rb
r od rzqdu inny byl 
wybor osob, a u nals tak jak \V RosH, a nawet NI min- 
skiej, witebswieJ i mohylews.kiej gub., bylo po d\vueh z 
powiatu z rowny,m glosem, to w Kow'nie wwestja wlos- .. 
eianska zostalaby rozwiqzanq naj,pomy,slniej. Za naszym 
prz
rkladem poszlaby eala Litwa, dalib
rsm
r iniejatyw
 
RosH. Trudno dzis obliczyc WSIZ
rstk1ie lt1ast
pstwa, lecz te 
bylyb
r wielkie, dziejowe. Proszono wprawdzie jeneral- 
gubernatora 0 przedstawienie do ministra, ab
r dopuszezo- 
no i u nas po dwueh z powiatu, leez ks. Oginswi \vYiaznie 
byl temu przeeiwn
r, a i Edward Romer przytem nie 
obstawal, min;ister zas nie wiedzdal, ze zwolennicy \ i 
przedstawieiele rzqdu \veale nie byli obroneami interes6w 
Iudu. 
Ja pierwl5zych juz dni postawilem kwestj
 wykupu 
calej ziemi wloseianskiej za pomoeq .instytueji wlasnej, 
jeslj rzqd ,nie przyjdzJe nam z pomoeq
poz
rczkq. Odmo- 
Wq rzqdu straszono nas, a wi
e i obawq bankruetwa 
og6lnego; gdyb
r byla pe\vnosc 
pomocy rzqdu, wykup- 
by u nas przeszedl. Burba, ja, Led6ehowski, Oiedgo,vd, 
Gruzewski, J anezewski, Gadon bylismy za wykupenl, 
siedmiu wi
e z 14 wybranyeh ezlonkow. Przeciwnicy 
z interesu wyraznego byli: OgifIski, Siesicki, Grothus, 
Ropp. Ten ostatni, ezlek zaony, \vyraznie wypowiedziaf, 
ze gd
rby byl Polakiem, ani ehwliliby lSi
 nie wahal z na- 
mi glosowac. Tu dodac trzeba i Dy.msz
; ten pan jednak 
tyle zapewne dbalby 0 .opinj
, ze gdyb
r wiedzial, do eze- 
go wi
kszosc si
 przeehyli, to onby za\vsze t,wierdzil: "eo 
zrobi q dla wloseian, b
dzie za malo", leez w gruneie byla 
to osobistosc pusta i egoistyezna. Dowgird i Pomarnae- 
ki-dwa zera; Pomarnaeki w stanowezej ehwHi glosowal 
z nami i ledwo jednym glosem upadto uwlaszezenie. 
Koncza calem sercem d przekonaniem z ,nami s.i
 lqcz
rl, 
.ale on wierzyl w Romera, jak w b6stwo, a Romer stat 
jak opoka przy dobrowolnem oezynszo\vaniu. Za Ro- 
merem poszliby Koncza, Dowgird, Dymsza i na}wi
eej 
jesliby b
rlo ezter
r ezy pi
c glosow przeeiwnyeh; ale 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00075_0001.djvu

			-73 - 


Romer byl stale przeoiwnikiem uwlaszczenia. Zacny i 
szczerze mi przyjazny Adam Medeksza, z kt6rym cz
- 
sto si
 widyw!atem, na wszystkie moje przedstaw;ienia i 
zakl
cia m6w/it: "C6z ty chcesz bye lepszym Polakiem 
od R6mera 1" To nawet, ze Milntin pragnql oddania ziemi, 
a z nim i cala tez partja moskiewskich liberat6w t nam 


.. 



 



 


I 
 


. 


" 


- 



 


I . 


.......... 


.. 


J 


Medard Koitcza. 


szkodZlilo. M6wiono: ...nie sztuka isc za pop
dem, kt6ry . 
daje sarna Mosk\y;a". Trzeba by to gt
bokiego przeswiad- 
czenia 0 pra\vdzie przekona....l-S\vJ
tej dla nas \Vsz
rstkich 
sprawy, by walczye z R6merem, isc S\Vq drogq" chocby 
pod zarzutem ch
ci zastuzenia si
 .rzqdo\vi. Dla pewnych 
Iudzi doskonat q bylo obronq egoiZl11U, krye si
 za patryjo- 
tyzmem ludzi juz dos\"iadezonych. Koncza par
 raz
T ze 
lzami m6\vil mi: ,,\v
r mlodsi SerCelTI przeczu\vacie pra w-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00076_0001.djvu

			.
 - 74 - 


dtt", lecz zawlsze w koilCU glosowal Z wd
kszosciq! Mnie 
braklo doswiadczenia, wplywu i zimnej krwi, Burbie i 
J anczewskiemu-energj.i. Tygodnie' i miesiqce przecho- 
uzily, .bo nielatwo bylo nas zwalczyc; uleglis.my w kon- .. 
CU, choc i tak projekta kowienskie byly liberaln,iejs\Ze od 
innych. C.zas najdogodnie}sz'y stracono, rzqd nas uprzc.. 
dzif, szlachta polska nie #L1:miata stanqc. na czele wielkiej 
sprawy, kt6raby moze byla poczcitkiem nowej ery dla 
calej slowianszczyzny. 


Star cia w Komitecie ile wplyn
ly na stan mojego 
zdrowia, i z porady lekarzy musialem wyjechac za gra- 
nic
. Niewiele jednak wody mi pomogl
r; cat q duszq by- 
tern w kraju, a trawiony gorqczk q chwycilem za pi6ro i 
w ciqgu kilku tygodni pobytu w Homburgu pobieznie na- 
pisalem broszur
 : "Olos szlachcica 0 wolnosci i wlasnos- 
ci kmiecej". Pisalem w czer\vcu i lipeu 1858 r. i w pierw- 
szych dniach sierpnrra oddatem Zupansk1iemu; ledwo jed- 
nak w 1859 r. \vyszta broszura z druku. Piszqc nadzwy- 
czaj niewyrainie i pospiesznie, r
kopis arkuszami przesy- 
tatem do znajomych w Akwisgranie, kt6rzy najbl
dniej 
. 
przepisywali. Zjaw,ita si
 wi
c ksiqzeczka, kt6ra moze 
sluzyc za wz6r niepoprawnosei i omytek. J ednakze mia- 
fa ona w6wczas pewnq zaslug
 i dzis jeszcze warto na 
ni q zwr6cic uwag
, bo byl to glos z pod serca calej zac- 
ne:j cz
sci szlaehty, a naHepszym na to'dowodem, ze na 
Litwie, wszystko, co szlachetne, naisympatyczniei przyjtt- 
10 zdanie autora. Ciekawa tez Ii dz.iwna rzecz, jak wlas- 
nie przez siltt uezucia, przewidzialo si
 smutne nast
p- 
stwa ile poj
tego interesu szlachty. Widzialem przed 
sob q morze krwi i lez z wlasrnej naszej wliny! Ostrzega.. 
lem: "nie oHary zycia,-lecz spetnieni,a obowiqzku kraj 
nasz wymaga", sta\vlilem tez program d
ialan1a: Towa- 
rzystwo Rolnicze, szk61ki, Towarzystwo Kredytowe, slo.... 
wem tego, co w lata,ch nast
pnych przeprowadzono, tam 
dotkn
lem. Jestem pewny, ze dzieoi nasze,azytajqc fkied
rs 


'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00077_0001.djvu

			.. 


-75 - 
.6 


. . 
ten "Glos" choe pobiezny, zobaczq, jak nie oboa inicjaty- 
wa, lecz wlasne llitew.skie serce i zdrowy chfopski rozum 
dyktowaly, co robie, i robionoby dobrze, gdyby nie wy- 
rachowany egoizm niekt6rych i szal zapalenc6w. Tu tez 
jawnie wy,powiedzialem, ze nie idzie nam 0 zerwanie bqdi 
co bqdi z Rosjq, ze, pomimo ran s\viez
rch, my pierwsi 
podajemy r
k
 szczerze, otwareie, by ise razem dla odro- 
dzenia stowianszczyzny . . . . . . . · · · . . 


..................... . 


. . . . Egoizm szlachty pchnql do zguby. Winy-nie 
jej rozkrwawdty rany. .. ...... 
. . . . . Polacy pow,inni pami
tae, ze wobec 
szcz
scia przyszlych pokolen, kazde osobiste przeslado- 
wanie u nas si
 zapomni. Z chlub q , nie jako literacki 
ut\v6r, ale jak swi
te sfowa poczucia obowiqzku we 
wskazywaniu narodowi drogi prostej, wymieniam t
 mo- 
jq nie prac
, lecz okrzyk-zbolatej kochajqcej kraj piersi! 
Broszura ta; popra\viona z bl
d6w druku i niedbalo- 
scJ stylu, moze ,praktyczniejsze za\vierata rady od \viielu 
innych pism z tego czasu. Gorqce stowa do Cesarza, 
pewna wiara \v Jego poslannictwo, tez ciekawe,-bo kto 
znal cat q mojq przeszf.ose do tej chwili i poiniejsze mo- 
je zycie, ten 0 patryjotyzmie nie wqtpi. · · ... 


. . . . . . . . . . . .. . 


Dzi\vna rzecz, jak na mnie naimnieiszego nie zrobila 
wrazenia podr6z za granic
; ciqgle zaj
ty myslq o' uwlasz- 
czeniu ludu" malo !Z\vracalem u\\r!agj na to, co mi
 otacza- 
10. W Berlinie udalem si
 0 porad
 lekarsk q do Sch6n- · 
leina i ten gd
r slit: dO\\'iiedLZ\iat ze \veale nie gr
Twam. \vy- 
prawil mi
 do tIomburga. Tam mi sit; udalo \vynajqc 
obszerny" ale skromn
T pok6j u Iekarza, kt6rego to\va- 
rzystwo \v e:iqgu kilku tygOdUli zupelnie mi \vystarczalo. 
Naprozno zacny i s\viatly' lekarz chciat Ini
 ,,,,pro\\"adzic 
w kolo polskie, przynosil zaproszenia od hr. Kisiele\vo\vej, 
nikogo n\ie pOZJnalelTI a po \vodach i przechadzce pisatem 
s\yoi'l broszur
 lub ba\viletll si
 z dzieclni doktora kt6re 
tez szczerze do mnie sit; przy\viqzaly. Musz
 zaznaczyc,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00078_0001.djvu

			-- 76 - 


. 
ze w Berlinie w hotelu Wiktorja podziwialem uczynnosc 
i bez'interesownosc re;qdcy, w czasie roas bytnosai w liom- 
burgu szczera serdecznosc'lekarza i jego rodziny, aku- 
ratnosc, uczciwosc, a nawet bezinteresownosc sluiby 
mile zostawila w.razenie. 0 ile poznalem sam i dowie- 
dzialem sa
 z rozmowy z lekarrzem, ludnosc Niemiec 
nadrensk.ich nalezy do najpracowitszej w Europie. My 
zwykle sqdzimy 0 Niemcach z najgorszych okaz6w, a 
mia.nOWiicde rz Prusak6w. 
Wracajqc zwiedzilem tylko Poznai1skie, lecz i tam, 
nie majqc zadnych l:ist6w polecaLlqcy,ch, rue b
dqc latwym 
do robienia znajomosci, gt6wnie tylko zblizylem si
 z 
ludem. Oniezno, Krusz\vic
, Inowroclaw zwiedzilem z 
naj
tym chlopkiem, rozpytujqC 0 stosunki miejscowe. 
W obczyznie tylko freski Kaulbacha i katedra w Kolonji 
silne zrobil
r na .m.nie wrazenie. Ch\valone zas brzegi 
Renu, przyznaj
 nic mi
 nie zachwyoily. Wog6le ja sam ' 
jeden podr6zowac me mog
 i n.ie umiem. Cate dnie sp
- 
. 
dzalem z kSliqzk q w r
ku, zamaast zwiedzania osobli- 
wosoi. W Iiomburgu zas zupetnie unikalem ludzi, nikogo 
literalnie nie majqc ze znajomy'ch i nie chcqc zblizenia. 
Jedynem ranD zajyciem si
 bylo z fjlZjognomH zgady- 
wac, jakiej kto narodowosci; a tam w Iiomburgu roz- 
maitosc wjelka, doszedtem tez do w,ielkiej bieglosai. Mn,ie 
za5 branD powszechnie za Anglika, z powodu, zem nigdy 
do njkogo slowa nie przem6wjl, a publicznych zabaw 
un1kalem. Wzi
te pieniqdze na kupno zegarka, i inne 
sprawunki, uzylem na ksiqzki, kt6rych spory zrobilem 
nab
rtek, a wejsoie w stosun
i stale z Zupanskim, eie- 
szylo mi
 jako korzysc z podr6zy. 
J ak dzis, tak i wtenczas choroba miala siedlisko w 
charakterze, w drazliwosci, z jak q mi
 obchodz q og6lne 
troski d Wialki sp6tczesne. Jedyne:m na to lekarstwem 
.cz
rnnosc, obud.zona energjq, przekonanie, ze mog
 bye 
i jestem uzyteczny. Najlepszy na to dow6d, ze nigdy nli 
sit nie zabraklo do pracy. Moglem cale tygodnie, prawie 
nie sypiac, .z.nosic wszelk q przykrosc, byle szta robota. 


.. 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00079_0001.djvu

			-77- 


by
e wewln
trzne zadowolenie bylo ze spelnionego obo. 
wjqzku. S.ily opuslJczaJq, materja bierze g6r
, gdy rzu.. 
cony w bezczyinnose, musz
 zye zy.ciem zwyklem zwie- 
rz
eem. Org,anizm m6j zelazny, zdrowie rzadkie, lecz 
niezwykta tez drazLiwose ;i potrzeba ciqgtego zaj
cia 
si
, ciqgtej gorqcZJkowej ezynnosci, mog
 i praeowae i 
zyc za dwueh, lecz wegetowae-za nie! To pomimo we- 
wn
trznych b616w i smutk6w, robito mi
 najcz
sciej w 
towanzytWJie pozqdany,m, ludzilo swnat, kazalo nJeznajq- 
eym bUzko sqdzic mi
 za szez
sliwego, bardzo swobod- 
nego umyslu czlow
eka. 
Wr6cilem z zagranicy przed samym balem, dawa- 

 
nym w Wilnie przez szlaeht
 cesarzowi Aleksandrowi II, 
w 1858 r. Pr6zno si
 wypierae, nie znalem ani jednego 
czlowieka, kt6ryby w6wczas nie pokladal nadziei w do- 
broe eesar.za, oj w mojej broszurze to widoezna, a e6z w 
post
powaniu szlaehty na balu! J a jednakze na bal nie 
poj echal em . . . . . . . . . . . . · · · · 
. . . . Leez nie tak nie ot\viera oczu, jak falszywe 
poj
cie rzeezy w logicznem nast
pstwie az do ostatecz- 
nosei: takiem bylo wystqpienie A. E. Odynea. . . · · 
. . . . . . . . . . . . . . . Adam Kirkor, 
byl promotorem albumu na pamiqtk
 bytnosci cesarza 
w Wilnie. Artykuf Kirkora i sarno jego \vystqpienie, ni- 
kogo nie dziwilo. Malinowski, ezlek uezony, lecz tez nie 
cieszqcy si
 opinjq, niewielu zgorszyl. Chodiko, ulubiony 
pisarz, niepor6wnany malarz "Obraz6w Lite\vskich", 
swiezem \vystqpieniem w sprawie \vloscianskiej byl 
skompromitowany; ale imi
 A. E. Odynca otaczal urok 
pami
ci Adama, a sam wiersz jego, daleko przeszedl 
wszelkie poehlebstwa. . . . . · · · · · · · · · 
. . . . . . . . . . . . . . . . Na Ody"nea 
sypn
ly si
, mojem zdaniem, niezasluzone obelgi, bo on 
byl tylko naiwybitniejszym przedstawicielem og6lnego 
kierunku. 
J a, pod wrazeniem otrzymanego z Wilna albumu, na- 
pisalem gorqcy wierszyk i zaczqlem broszur
, kt6rej ce- 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00080_0001.djvu

			-78 - 


Iem bylo wyka:zac potrzeb(t chocby nowych ofiar, potrze- 
b(t na\vet kr\vi. . . . .. . ....... 
. . . . Nie! nie krwi, lecz pracy, wytrwalosci po-. 
trzeba i kilkanascie arkuszy zasluzone spotkato znisz- '. 
-czenie! Wiersz Od
rilCa przyprowadzit do r6wnowagi 
umysly zbyt rozgorqczkowane nadziejami, pomimo sl6w 
cesarza: "point de reveries". J eden tylko Syrokomla nie 
dal si(t pociqgnqc zadnq namOWq, a choc troch
 p6iniej 
przez niego wierszyk nqpisany, jakie dobrze okresla t(t 
epok
. 
 


Sachar moroz! 
Juz kwitnq drzewa, 
I slowik , . 
splewa, 
I wsz
dzie zycie, 
I wy myslicie - 
Ze wiosna juz? 
. t.atwo\viernicy! 1). 
. 
. . . 
. . . . . 
. . . . . . 
. . . . . 
... 


Z Syrokomlq tez gl6wnie zblizyla runie moja bro- 
szura; byl on za granicq w tym samy-m czasie, wiedzial 
od .LupafIskiego 0 niej, a wsp6lny nasz znajomy przy- 
wi6z1 'mi kilka pierwszych arkuszy. Syrokomla podzielal 
moje poglqdy, ubolewal nad wydaniem niestarannem i 
chcial, abym w Wilnie zrobil drugq edycj
. Lecz to bylo 
niepodobiefIstwem. Cenzuraby wiele wyrzucila, a po byt- 
nosci cesarza, ja sam nie moglem niekt6rych rzeczy zo- 


1) Nie podajen1Y na tern n1iej
cu calosci ut\yoru, zazna- 
. czarny- tylko, iz byl on druk01vany \v \vyda\vnictwie "No,vo- 
rocznik litewski na rok 1904", 1vydallY starullieIll strol111ict\ya 
demokratyczllo - narodo\vego na Litwie - rok pier\vszy - 
w 'Vi1nie, nakl. Stanis!. N owtickiego. Odbito w Drlukarni \'7". 
'L. Anczyca i sp6lki w Krakowie. (Red.). 
"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00081_0001.djvu

			-79 - 


stawie, tembardziej przy usunl
clu ust
p6w je objasnia- 
jqcych. Od 1859 r. za kazd q bytnosci q w Wilnie widywa'- 
lem Syrokomh;, kt6ry mi
 szczerze pokochat 


Sejmiki kowieIiskie 1858 r. odbyly si
 pi
knie, cicho, 
zgodnie, bez kart i hulanek; widocznem by to, ze inny juz 
duch wionqf. Obrano komitet zlozony z gubernjalnego 
marszalka i czlonk6w: Benedykta Tyszkiewicza, Ad. Me- 
dekszy i mnie, do zbierania i rozdzielania sktadek dla 
. 
\vracajqcych z emigracji. Delegowani z powiat6\v wczes- 
niej roztrzqsali wszystkie podane projekta, a bylo ich 
sporo. J a przez sw6j powiat bylem \vybrany na s
dziego 
powiatowego, lecz tylko dla formy, bo chcialem bye za- 
st
PCq, aby utrzymae czlo\vieka, w kt6rego uczciwose 
wierzytem i na zast
pc
 na\vet rzqd mnie nie zat\vierdzil. 
Zycia by to dose i przy prac
r pelnq si
 piersi q oddychalo. . 


, 


Z poczqtkielTI 1859 r. \v Petersburgu kolega nI6j uni- 
wersytecki, Ohryzko, zaczql wydawae "Slo\vo"; z da\v- 
nych moich koleg6w i przyjaci61 cZ
1'nny \vzi
li \\T tern 
udzial: Zeligo\vski, Sierakowski, Spaso\vicz, Kalino\vski 
i ja tez otrzymalem \vez\vanie i przeslalem koresponden- 
cj
 0 sejmikach umieSZCZOl1q zdaje si
 \V Nr 11. 
Lecz "Slo;wo", rokujqce tyle nadziei, zostalo za- 
m kn i 
 t e. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


. 


. . . . . . . . . . . . . . . . Ohryzko z 
obowiqzania si
 \vzgl
deln przedplacicieli s\vietnie si
 
wywiqzat, wydajqc "Volumina Legum". 
Marszalko:wie w 1859 r. \vybraIi. .mi
 na d:
rrektora 
gimnazjum zeilskiego w Kownie, lecz Nazimo\v nie za- 
twierdzit Prawd
 po\viedziec, wyb6r czlo\vieka lat 32 
liczqcego nie b
Tt wlasciwYln, lecz s\viadcz
" to, jak Ini
 
wowczas szlachta cenila. Broszura s\VJiezo \yydana jed- 
nata serca poczai\Ve. Ze z\\Yr6con
1'ch elnigranto\\T Maur
- 
cy Prozor, naczelnik z po\\
sta'l1ia I\V 183] r., opo\viadal
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00082_0001.djvu

			, 


- 80- 


. 


mi 0 udzJale w niem mego ojca, a sprawy emigracyjne 
niemalo [lam krwJ plsuly, jak np. dwuch braoi Przeai- 
szewsklich. 
W 1860 f. gdy nasi delegowani udaU si
 do Pe- 
tersburga, byla chwila, ze Bronislaw Zaleski chcial Ini
 
tam sprowadzic, lecz list Aleksandra Oskierki nie zastal 
n1i
 w domu.Potem si
 rozmyslono. To pewna, ze ja nie 
m6glbym t
un isc zupelnie zgodnie z naszymi repre7en- 
tantami. Za karq cielesnq nie glosowalbym. Nie m6wi q c 0 
naszy'ch \vstecznikach, toe i Konstanty Gieczewicz i 
AI. Oskierka byli za\vsze um'iarkowailsi, a Bron. Zalc- 
skiemu nigdy \vybaczye nie mog
, ze dal prawo tler- 
cenowi do \V pisania nazwisk i naszych delegat6w m.i
dzy 
zwolennikami r6zeg. 



 


_e 


Na wyborach w Mif1sku-szlachta nietylko, podobnie 
jak u nas, widziala potrzeb
 Towarzystwa Rolniczego, 
lecz i wydelego,,'ata z posr6d siebie kilku obywateli do 
napisania projektu ustawy. Towarzystwo Rolnicze istnie- 
jqce w Kr6lestwie miato u nas rozgtos, a potrzeb
 po- 
dobnej instytucji wszyscysmy gl
boko odczuwali. Z ra- 
dosci q otrzymalem od marszalka gub. Dowgirda 
urz
dowe wezwanie, bym pospieszyl do Wilna, jako de- 
legowany z gub. kowief1skiej z E. R6merem do ulozenia 
projektu ustawy. Chwilowo tez z Kowna uczestniczyt w 
pracy i Marjan hr. Czapski. 
1'0 wi
c, 0 czem marzylem w liolnburgu, wcielalo 
si
 w czyn. Z Wilna byli: Szyszko J 6zef, J asienski Rudolf, 
Romer Seweryn; z MiiIska: Krupski Bon,ifa'Cy i Karpo- 
wicz JuHan (trzeci Antoni Jelenskd nie przybyl); z Grod- 
na: Ludwik PieiIkowski, na sekretarza wezwalismy Ka- 
rola ralewicza, opr6cz nas delegowanych liczne kolo 
. ob
Twateli si
 zebralo. Usta\va Tow. Rolniczego w Kro- 
lestwie byla nam gl6wnq wskaz6wk q w pr1acy; projekt 
rychlo zostal napisany i przyj
ty. Dla przeprowadzenia 
go, t. j. dla starania 
i
 0 zat\vierdzenie, wybrany J an 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00083_0001.djvu

			- 81- 


T
yszkiewicz, marsz. w.ilenski; dodani mu do rady: 
Szyszko J6z., Romer Seweryn i ja. 
Poniewaz projekt ten .nigdy nie uzyskal sankcji rZ
1- 
du i oskarzano Tyszkiewicza ° zaniedbanie potrzebnych 
starall, musz
 dla swiadectwa prawdzie powliedziec. ze 
te narzekania nie byly uzasadnione, a przynajmn
ej 
znaczna czc;;sc winy i na doradc6w spada. Tyszkiewicz, 
cztowiek mlody, niedosw:iadczony, ale pelen naj1eIJSZ1
ch 
ch
ci, oswiadczyl nam zaraz, ze musi wyjechac 
za granic
, a poniewaz to juz poczqtek rnaja, wi
c wqtpi, 

zy W Petersburgu cokolwiek zrobi. Zostawiono to do 
jego uznania, Szyszko i Romer nie nalegali. Bylismy 
potern 15 rnaja u Bystram6w, tam wszcz
to rozmow
 0 
usta wie, i I1!ikt, opr6cz mnie, nie nalegat na Tyszkie- 
\vicza; ja sam t
 tylko uczynilem mu u:wag
, ze moze 
byloby lepiej zaraz siC;; tern zajqc. Po powliocie dopiero 
na wies do domu, po gl
bszem zastanowieniu jeszcze raz 
postanowilem nalegac usilniej na Tyszkie\vicza i napi
 
salem do niego list, lecz ten juz go nie IZastal na wsi, i 
przestano mu go za granic
. Tyszkie\vicz m6\vil mi potem, 
ze gdyby byl wczesniej list otrzymal, zdecydowalby si
, 
\vbre\v innym radorn, p6jse za mojq prosb q , bo on mi 
\v6wczas \vlierzyl i szczerze byl przyjazny. Winq \vif;C 
ludzi starsz
vch dodanych mu do porady, by to lekce\va- 
, 
zenie zobowiqzania. J a sam powinienem byl obsta\vac 
usilniej juz w Wlilnie, a pewno szlachtaby mi
 poparfa. 
lecz zdawalo si
 \vszystkirn, ze pod jesieii facniej si
 to 
da urzqdzie, na \vakacje bowiem rozjezdzajq si
 wszyscy 
dygnitarze z Petersburga. 
Kiedy juz ustawa To\v. Rolniczego bJrla napisana 
i oddana Tyszkie\viczo\vi,. na zgromadzeniu u niego po- 
danG \vniosek, aby zawiqzac takze To\v. Kredyto\ve. 
Przyznaj
, bylem na razie przeci\vuy \vnioskowi, gloso- 
\valem za niepodnoszeniem tej k\vestji, Iecz zostalem 
w mniejszosci. Po\vodem mojej opozycji byla znajomosc 
naszego charakteru; s'ldzileln. ze rzucajqc sit; do "Tszyst- 
.hiego. nie nie zrobinl}T; chciafem. b1 T pier\ye.i uzy-skano 
"D. P:' Pallli
tniki Gieys to1'a. T0111 I. 6
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00084_0001.djvu

			. 


- 82- 


zatwierdzenie Tow. Rolniczego. B
dqc konsekwentnym, 
pomimo .wezwania, nie pflzyjqlem wyboru do komitetu 
redak.cyjnego ustawy. Wchodzil,i 
do niego: Szyszko J6- 
zef, Sidorowicz Jan, Lapic
i Jul., Romer Sew., Jele11ski 
 
Miecz., Minejko Wlad. potem przy,byl i Oskierka Alek- 
sander, kt6ry wra.z z JuUanem Lapickim najsumienniej 
zajql si
 .t q praCq. p.o wydr.ukoiWaniu p.rojektu, poslano go 
do Warszawy, gdzie ulegl dose silne.i krytyce, a prawie 
zupelnie zostal zmieniony na zjezdzie p6iniejszym. 
1':ymczasem op6inienie rz podaniem projektu wzbudzito . 
wqtpli;\.vosc, czy Tow. Rolnicze zostanie zatwierdzone. 
Jednoczesnie oby\vatele, zebrani na zjeidzie \V Wil- 
nie
 czuli calq niestosownose 'wystqpienia w 1858 f. 
. .; a' \vobec reforcm, kt6re Ce- 
sarz rozpocz
rnac si
 zdawal, uwazalismy, ze potrzeba. 
aby nasza szIachta, jawnie raz wystqpita ie swojemi 
zqdaniami. W W'ilnie wi
c jes.zcze, gdy juz by to \via- 
dome, ze Cesarz pod jesien, jadqc do Warszawy w 
1860 r. tam zawita, a jeneral....gubernator zaprojekto- 
waf nowy bal, postanow,iono, i owszem dae go, lecz przy- 
. 
tern wr
czyc adres. Mar,sz. Dowgird pod slowem ho- 
l10ru zobowiqzal si
 adres ten. .podac. Bylo nas czterech, 
kt6rz
r ten projekt podj
lismy i od marsz. Dowgirda 
otrzymalismy przyrzeczenie: Romer Edw., Koncza Med., 
Gad-on Lubomir i ja. R6.mer wyjechal iza granic
, Iwi
c 
nlY pozostali mielismy projekta przygoto,vac. 


Marszalkiem kow. w 1858 .f. zostal obrany Ludwik 
Zylinski, pulkow,nik dnzynierow, czlowiek w powiecie 
nieznany, lecz 0 nim ,mialem bardzo dobrq opinj
 przez 
swych krewnych z Trockiego. Ten .w poczqtkach 1860 r., 
pod \vrazeniern pism zagranicznych, wystClpil .przeciw 
hucznym zabawom . . . . . a calem s.woiern 
post
powaniem okazal si
 zacnyrn czlowiek!iem i naj- 
lepszyrn . Polakiem. Obecnie ZyliIiski napisal urz
dowe 
we
wanie po polsku do wszystkich obywateli powiatu,. 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00085_0001.djvu

			. 


- 83- 


aby przybyli do Kowna, a potem do Wilna dla dania 
balu N. Panu i dla wre;;czenia adresu. Inni .marszalkowie 
tez szlacht
 .zaprasza1i. Po przybyciu szlachty do Ko,vna, 
gdy po.wr6cil i E. Romer, jednoglosnie przyje;;to najprz6d 
1110jq Tedakcj
 adresu w naszem k6lku, a potem pozyskal 
adres bez \vyjqtku og6lne uLJnanie, nawet ludzi tak umiar- 
ko\vany.ch, jak Benedy,kt Tyszkiewicz, kt6ry oswiadczyl, 


.- 
.- 
.. 
I . 
- 
'* 
 

 . 
. 


u 


.. 


- 


'. 


" . 


Ludwik Zylhiski, 
mar
zalek pow. l{owiell
kiego. 


ze go podpisze. Oubernator ChomiiIski tez go czytal i 
zupelnie podzielal uczucja i forme;; adresu. J ak \vszystkie 
moje papiery, tak i ten projekt zaginql, lecz sqdze;;, ze 
nloze si
 da jeszcze odnaleic, a \varto, bo to pisano ..v 
1860 T. przed rozpocz
ciem demonstracji i doskonale 
cechuje nasze usposobienie. 
Zaczy,nalismy od tego, ze nie \vqtpiqc, iz Cesarz,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00086_0001.djvu

			- 84- 


objezdzajqc prowincje, pragnie wiedziee 0 ich ,potrzebach, 
a wielka wloscianska reforma, za jego \volq rozpocz
ta, 
jasno wskazuje nam, jaka dqznose ozywia monarch
; 
z .otwartosci q wi
c, cechujqcq nasz nar6d, szlachta li- 
 
tewska pospiesza przedstawie swe potrzeby: 
J
zyk narodu-to najwi
kszy dar nieba, rozwijac go 
i przechowywae jest obowiqzkiem sumienia. J
zyk pol- 
ski, pornimo 25 lat przesladowania, \vysoko si
 wyksztal- 
cil, a utwory naszej literatury niezaprzeczenie najzna- 
komitsze zapew,niajq nam miejsce sr6d lud6w slowiaii- 
skich, .a pozyskaly uznanie i calej :Europy. Nie oba\va 
wi
c zaglady j
zyka, lecz poczucie wlasnego obowiqzku, 
kaze nam prosie Cesarza, aby ten j
zyk, w kt6rym 
Inatki UCZq dzieci pacierza i wpajajq najs'wi
tsze dla 
l:zlowieka uczucia-nie byl nadal ze szk61 \vylqczo- 
nym. Przytern, ,riauka wyktadana w obcym j
zyku ta- 
muje rozw6j umyslowy, nie przy.nosi zqdanych ctla 
panstwa kiorzysci ;-prosimy w;i
c, by j
zyk polski byl 
\\rykladowyrn w naszych szkolach. Za tern tez idzie ko- 
niecznose pow.r6cenia uniwersy;tetu w Wdlnie. Lezy to \v 
. 
interesie pafIst\va calego, bo dzis mlodziez, nie majqca 
dostatecznych srodk6w dla szukania gdzlies dalej oswia- 
ty, musi poprzestawae na szkolach srednich, a nast
p- 
stwem teg.o jest brak s,w.iatly'ch i dobrych urz
dnik6,v. 
Jawne a glosne sqdownictwo z uw,zgl
dnieniem po- 
trzeb 1. zwyczaj6w prowincji, \V narzeczu miejscowem. 
Monarcha, kt6ry obecnie \v spra\vie syryjskiej dal 
dow6d wysokiej dbatosci 0 w1iar
 swi
tq, zapewne tez 
zniesie wszelkie przepisy, niezgodne z duchem prawdzi- 
wej tolerancH i r6wnouprawnien
'a wyznan. 
W koncu adresu wyraziIismy pewnosc. ze .pod ber- 
tern dzisiejszego Cesarza dozyjerny zisnczenia tych obiet- 
nic, kt6re ojcom naszym laskawie zapewnit Cesar
 Alek- 
sander I. 
Opr6cz tego zakof1czenia, jasno wskazujqcego, ze 
chcerny bye potqczeni z brac.i q naSZq z nad Wisly, 
wszystko, 0 co prosi1ismy, bylo umiarkowane. koniecz- 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00087_0001.djvu

			f 


- 85- 
, 


ne i zaden Rosjanin nie moze miec nam tego za zle, jesli 
jest czlowiekie)11 prawd
iwie Ipostt;powym. Nawet i sam 
objaw clH
oi potqczenia si
 z Kr6lestwerri P.olskiem, pod 
jednym zarz q den1, gdy i tam, jak na Litwie panuje ten- 
ze monarcha, 
dy ,niema w Polsce oddzielnego wojska, 
sejrnu, skarbu, czy mozna bylo uwazac za zbrodni
? 


. 



 


\ 


. 


"I- 



 


r 


- 


Aleksander Domejko, 
nU1.I"sznlek 
zlnchty gub. wilenskiej. 


Czy zdrowa polityka nie kazalaby raczej skorzystac z 
tego zaonego, szczerego odezwania si
 do monarchy', 'v 
. . 
kt6rego dobre ch
ci \vier,zono? Po Ikilkunastu latach 
z najzimniejszq kr\vi q powtarzam, byl to z naszej strony 
krok konieczny, pi
kny i ,vzy,\vamy na sqd hisrorji 
system owczesnego rosyjskiego rzqdu zato, ze nie um.ial
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00088_0001.djvu

			- 86- 


\v interesie dobrze zrozumianym i sprawiedliwym Slo- 
\vianszczyzny 'korzystae z tej chWlili. 
. 
o adresie Nazimow \viedzial, nadeszlo do Kow!I1a 
rozporzqdzenie, by szlachta nie przybyw,ala,-balu nie 
bf;dzie. Lecz .my od projektu podania adresu, nie odstc;;- 
po,valismy; pojechal Dowgird z kolem marszalk6w, 
zas oi byli: kow.ienski - ZyliiIski, wilkom. - Koncza, 
no\voaleks. - Piotuch, rosieiI. - tIe Przeciszewski, ponie- 
\vies. - reIicjan Karp', szawel. - Szemiot, teIsz.-Czap- 
ski Adotf, lecz ten nie przyjechat. W 6wczas w Wilnie ode- 
grala sif; .pierwsza scena tego smutneg.o dramatu, kt6re- 
go jednym z gl6wn:vch aktor6w byl Domeiko. 
Wyzej wspomnialem, jak ten pan, z szlacheckiej i 
znanej z poczciwosci rodziny, str6z i obronca przywile- 
j6\v, a raczej przesqd6w szIachty, przeciwnym byl na- 
wet uwolnieniu wloscian, co nie przeszkodzilo do obrania 
go ponownie gubernjalnym marszalkiem. Dodae nalezy, 
ze w Wilnie, jakby przewidujqc waznq chwil
, szlachta 
na sejmikach 1858 r. upowaznila swego marszalka,w ra- 
zie potrzeby, do udawania si
 w jej imieniu do monarchy. 
Ot6z w Wilnie, opr6cz szczuplego grona nas przybylych 
z Kowna, .nikog.o z innych gubernji nie byl.o. Nawet 
szlachty wilenskJiej :niezbyt si
 wiele zjechalo; a poniewaz 
zadnej jeszcze organizacji kraj nie mial, wszystko zale- 
zalo od kola marszalk6w. 0 adresie, naturalnie, w Wilnie 
wiedziano, zacniejsza cZf;sC obY1wateli podzielala koniecz- 
nose tego wystqpienia, jako spelnienia obowiqzku, chocby 
rzqd i odrzucil nasze przedstawienia. Nie braklo i takich. 
kt6rzy, jak nasz zacny marszalek Zylinski, m6wili, ze 
potrzeba tego kroku dla Europy. Ja bylem 
nnego zdania; 
wystqpienia tego wymagalo przedewszystkiem sumienie 
narodowe. ............. Krai po- 
trzebowal zycia, czemuz wic;;c nie pr6bowae tej naturaI- 
nej drogi porozumienia si
 z rzqdem, byle otwarcie, na 
podstawach poszanowania godnosci narodu i iego po- 
trzeb? 
Marszalkowie wilenscy powiedzieli, ze tu przewaz- 


-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00089_0001.djvu

			- 87- 


nie ma glos Dqmejko, jako upowa\zniony od gubernji, oni 
zas nie przeeiw,ko adresowi nie majq. Jeden ty1k:o mar- 
szatek trocki Lud. Jelenski z cal'l energjq stan'll razem 
z kolem kowienskiem. Domejko na wieezorze u siebie 
zwlekal, traktalnenta trwaty do poina; n(llkoniee nasz' 
poezeiwy Zylinski otwareie wypowiedzial: "My tu przy- 
bylismy nie na bal i lodami nas nie ostudz q ". Choc 0 ll-ej 
W noey odszukano nareSiZ.ce sekretarza szlachty wilen- 
skiej z upowaznieniem od gubernii dla marszalka, odezy- 
tanG adres. Domejko na wszystko si
 zgodzil, uznal rzeez 
za bardzo dobrze wylozon'l. Le
z z jego podszeptu oby- 
watel Kaz. Piasecki, dawny filareta dwa podal dodatki: 
pierwszy byl malowazny 0 niekonifskowa'l1ie nadal ma- 
jqtkow za udzial w powstaniu 1831 r., ktoryeh jeszcze 
skarb nie zajql. To bylo jedno nie, bo raezej nalezalo w'Y- 
magac zupelnego zniesienia konfiskaty, leez to znowu nie 
bylo na dobie. Drugim wnioskiem, zbyt niezr
eznym i 
ublizajqeym szlaeheie, byl projekt zmia'n \\- akcyzie. Obu,- 
rzyli si
 prawie wszysey, projekta dodatkowe coini
to. 
Domejko dal slowo publieznie, ze adres poda; nazajutrz 
zas 0 lO-ej ma bye u Dowgirda dla ostateeznego poro- 
zumienia si
. W gruneie dopiql on s\vego, bo juz byl pra- 
wie dzien, znuzenie wielkie, i szlaehta J1ieogl
dnie doz\vo- 
lila, by ta sesja jutrzejsza odb:rla si
 na cztery oezy, gdy 
dzis nie uehwalono ostateeznej redakeii adresu. 
Tu spra\v.iedliwose kaze mi wspomniee 0 nast
pujq- 
eym fakcie. Gdy konieezTIq potrzeb
 adresu przedstawi- 
fern, marsz. TukaUo .poW1iedzial, it nie prizesqdzaf tej kwe- 
stH, nadmienia jednak, ze na!\vet srod kola marszalk6w 
kowieiIskieh Sq ludzie innego zdania. \tV tej ch\vili po\vsta! 
Karp, marsz. poniewieski i powiedzial: "ZapeWl11e to 0 
mnie tu mo\va, ja zas, panie marszalku, nie prosz
 0 ta- 
jemnic
! w samej rzeczy, osobiseie, jako Karp, jestem 
zdania, ze to do niezego nie doprowadzi, ale my marszal- 
kO\Vlie jestesmy nie dyktatorami, ale reprezentantami po- 
wiat6w; wolct zas mego po\viatu jest, aby adres b:rl po- 
dany, i ja innego zdania tu nie podaj
". Karp zawsze byl 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00090_0001.djvu

			- 88- 


I 


takim. Uczciwy, nieobludny, iedyny czlowiek z przeciw- 
nego obozu, kt6rego kazdy uszanowac musial. Marszal- 
kowie iylifIski i J eleilski na tei sesii najusilniej popierali 
.adres; my z Romerem, jako ludzie nie majqcy urz
dowe- 
, 
go charakteru, trzymalismy si
 wi
cej na stronie. Naza- 
jutrz, gdysmy przyszli do Dowgirda, opowiedzial naIll, 
ze DomeJko zgadza sic;; tylko na prosb
 0 uniwersytet, a 
o .nic wif;cej IJ)rosic nie .bf;dzie. Szukamy Domej}{ji, nigdzie 
go niema. Nasi w koricu i na sam tylko uniwersytet sif; 
godz q , ale trzeba zredagowac, trzeba sif; z Domeik q roz- 
m6wic, marszatek zas gubernH wilefIskiej zginql jak kam- 
fora, a tu nazaiutrz cesarz ma przybyc. 
Wieczorem otrzymujemy wszyscy przy,byli z Ko\v- 
na, to jest kolo marszatk6w i Ja z Romerem, zapr.oszenie 
do gubernatora Chomif1skiego. Wyzei wzmianko\vatem, 
ze on 0 adresie wiedzial, mysl jego podzielat. a nieza- 
przeczenie byl to czlek uCZCiW
T, kochaj'lcy kraj, choc \vi- 
dzqcy iedyne mozebne szcz
scie w instytuciach lepszych, 
pod berlem rosyjskiem. Oubernator zwr6cil mow
 gl6w- 
nie jakby ,do Romera i do Imnie, zaijJowiadajqc, ze na obie- 
dzie u Nazimowa .marsz. Domejko pod slowem lZarc;;czyl 
gen.-gubernatorowi, ze adresu zadnego nie bf;dzie, "a 
wi
c panowie, gdy miejscowy reprezentant szlachty usu- 
WaJ si
, czy wlasciwem byloby podanie adresu chocb"y 
o jeden uniwersytet w Wilnie przez marszalka kowiell- 
skiego". Dodal tez, ze nic zdroznego w naszych projek- 
tach nie widzi, lecz trzeba ie zostawic do innego czasu. 
a teraz uwolnic Dowgirda od zobowiazania. Bez chwili 
nawet namyslu odpowiedzial Romer, mniej \vic;;cej w t
 
mysl: "Znajqc zacne oby\vateIskie uczucia gubernatora 
ChomifIskiego, nie wqtpimy 0 szczerosci jego rady i zu- 
pelnie zgadzamy si
, ze wobec Postf;powania p. Domejki. 
niepodobna dzis podac adresu, lecz dodajemy: Rzqd wiel- 
ki blqd popetnia, nie chcqc przyjqc szczerego glosu 
szlachty, bo to byla jedyna droga dla zapewnienia spo- 
koju i szczc;;scia kraju; i my jq wybralismy. Rzqd odtrqca 
szczere, otwarte postc;;powanie szlachty, od tej wic;;c chwi1i 


.. 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00091_0001.djvu

			-89 - 


my odpowiedzialnosci za nast
pstwa nie przyjmujemy. 
Spelnilismy sw6j obowiqzek, duch zas narodu zyje i zye 
b
dzie". (Zacne i prawdziwe byly te slowa -jakb
r 
prorocze). 
Cesarz nazajutrz przyjechal i w czasie prezentacii 
szlachty oswiadczyl rnarszalkom: "Powiedzcie szlach- 
cie, zern z niei niezado\volony, niech wie i ona i Europa, 
ze to nie Polska". Slowa te cesarza dowodzily, ze cesarz 
dobrze wiedzial, jaki byl pierwotny adres, a jednoezesnie 
budzily r6zne uczucia. . . . Adres 0 uniwersytet nie 
zostal przyj
ty, a jak sqdz
, uniwersytet na ezas jakis 
narodowiby wystarczyl. 


Po powrocie z uniwersytetu sqdzitem, ze jest \\T:r- 
tkni
ty eel iakis, do kt6rego dqz q ludzie myslqcy w kraiu, 
potem z b6lem serca przekonalern si
 0 bezczynnosci zu- 
pelnej. Na sejmikach za\viqzalem stosunki z zacnieisz:vmi 
obywateIami swoiej gubernji, a nie zrywajqc zwiqzku 
z to\varzyszarni uniwersytetu, bylern pe\vny, ze, gdy ja- 
k q instytucj
 rzqd nam doz\voli, zycie narodu \vejdzie na 
regularnq dla pracy organieznej drogf;. 
wiezo wr6cony 
z Syberji Pranciszek Dalewski od\viedzil mi
 na \vsi. Ten 
zacny czlowiek, zyjqcy tylko dla kraju, \v jednej Ch\'Tili 
spostrzegl tez brak kierunku, a \vidzqc moje gl
bokie 
przejt;cie si
 potrzeb q pracy powolnej a \vytr\valej nad 
rozwojem narodu, na!egal na za\viqzanie si
 \v kolo. ma- 
jqce pewne wytkni
te eele. W zupelnosci podzielalerTI je- 
go przekonanie, potrzeb
 organicznej pracy, lecz In6\vi- 
lem, ze zawiqzanie Towarzyst\va Rolniczego, lub Kredy"- 
towego b
dzie tern ogniwem, kt6re calq pro\vincj
 pot q - 
czy i dozwoli nam \vejsc \\r stosunki z Rusi q i Koronq. 
Tak tez do czasu zostalo. Dopiero, gdy. cesarz adresu nie 
przyjql, a jasnem bylo dla nas,. ze dawny system dalej ma 
bye prowadzony i rychlo nie mozna si
 spodzie\vac za- 
twierdzenia zadnej instytucii, postano\vilem i ja dziafac. 
Tegoz salnegO dnia . . . . . . . . . . ulozylelll 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00092_0001.djvu

			- 90- 


z rr. Dalewskim plan dziatania. By! on bardzo prosty. 
Kazda gubernja miala miee na poczqtek na czele po 
dwuch ludzi wplywowych z grona obywateli, kt6rzyby 
. 
z sob q ciqgle si
 komunikowali, kierujqc opinjq, a w kai- .
 
dym powiecie wybrae po dwuch dobrych znajomych, ci 
szerzyliby w kraju \vszystko, co uzyteczne. Powinni oni 
co pewien czas zjezdzae si
 w Wilnie i wplywae tez na 
mlodziez i \vyksztalcone klasy ludnosci. Celem gt6wnym 
bylo szerzenie zdrowych poj
c, mianowicie: poczucia po- 
trzeby najrychlejszego i najkorzystniejszego dla ludzi roz- 
wiqzania kwestH wtoscianskiej, przeprowadzenie instytu- 
cji: Tow. RolnJczego, Tow. Kredytowego, zaprowadzenie 
szk6lek i towarzyst\va wstrzemi
iliwosci, przytem po- 
\vstrzymywanie od spisk6w i wszelkich niewczesnych 
\vyskok6w. ,Na ,gub. kowiefIsk q uprositem KofIcz
, kt6ry 
z ch
ciq 
i
 zgodzil mi dopomagae, 0 He mu sit wystar- 
czy. Romer wprawdzie udzialu nie odm6wil, ale nie przy- 
jqt wprost na siebie zobowiqzania. Chodzilo juz tylko 0 to, 
by dae poczqtek, skupic mlodziez, dopom6c, 0 He sit star- 
czy, do zawiqzania jakiej instytucH i zainteresowac kraj. 
Do Wilna milat przyjechac na mieszkanie Antoni J c- 
lenski, obywatel zamozny, majqcy posiadtosci \v kilku 
gubemjach, a najlepszemi przejttty uczuciami; dom jego 
m6glby bye domem familijnym, W kt6rym zbieraliby si
 
ludzie dobrej wolL To bylyby tylko poczqtki, zaczyna- 
lismy w kilku, liczqc na to, ze gdy og6l si
 zainteresuje, 
to p6iniej rozwinq si
 wybory, organizujqc od dolu do 
g6ry, teraz zas sami mielismy jakis czas naznaczae sobie 
pomocnik6w. 
J enerat Racz, w swojej niby historji powstania na 
Litwie, przypisuje dzialania na Litwie kierunkom ksi q - 
zqt Czartoryskich, kt6rych pelnomocnikieln mial bye na 
Litwie hr. Starzenski. Starzenski zas mial sobie obrae (?) 
za powiernika w Wilnie Aleks. Oskierk
. To, 00 tu podajf; 
i dalej pisz
, iest we wszystkich szczeg61ach prawdziwc. 
Aleks. Oskierka zamieszkal w Wilnie dopiero w 1861 f., 


"' 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00093_0001.djvu

			-91- 


a Starzenski pierwszy raz si
 zjawia w drugiej polowie 
tegoz 1861 roku. 
Inicjatywa wi
c organizacji na Litwie gl6wnie po- 
chodzi od Fr. Dalewskiego, wprowadzenie zas jej w 
zycie - do mnie. 
Tak si
 skonczyl 1860 r. W czasie, kiedy w Kr6- 
lestwie juz zaczynaly si
 demonstracje, mlodziez w 
uniwersytetach burzyla si
, szlachta podolska po- 
dala sw6j adres, a kowienska r6wniez czula potrzeb
 wy- 
jawic otwaTcie swoje dqznosci. Bylismy pewni, ze lada 
dzien reform a wloscianska weidzie w zycie, Towarzy- 
stwa si
 zawiqz q , krai, oddawna spragniony rozumnej 
pracy, wejdzie na drog
 prawdzi\vego post
pu. Rok 1861 
innq wkr6tce dal postac wszystkiemu; rok' to wielki 
poezjq i obl
dem. 


.. 


Na zakonczenie niniejszego rozdzialu \vspomn
, iz 
parokrotnie wymieniony gubernator Chominski, jen. 
wojsk rosyjskich, osobiscie znany cesarzo\vi, pelen 
wiary w pot
g
 RosH, czlowiek prawy, oby\vatel 
sw6j kraj kochajqcy, po wypadkach kowienskich pro- 
sit mi
 do siebie, otwarcie m6\vilismy 0 polozeniu 
kraju. Wiedzial on,' ze ja! nie chc
 po\vstania, bo 
\v.jdz
 dzis jego bezskutecznosc, kl
ski, jakie spro- 
wadzi i ze zaciesni wi
zy naszej \vsp61nosci z Rosiq, 
lecz \viedzial, ze gdy ono wybuchnie, dl
 mnie nie b
dzie 
wyboru. Prosil on, abym wczesnie go za\viadomil, aby 
si
 m6g1 wycofac. Przeniesiono go wkr6tce do Wologdy, 
sqdz q , ze na wlasne zyczenie. Nie bylo mi
dzy nami ser- 
decznosci, lecz byl wzaiemn
T szacunek. Chominski i Karp 
byli to 1udzie przekonali, nie slepi sluzalcy i egoisci. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00094_0001.djvu

			. 


ROZDZIAL II. 


"ZYCIE CALJ\ PIERSIJ\". 


Rok 1861-sz
'". 


Zarz&d gubernjalny do spraw wl,oscianskich.r-Echa \vy- 
padko\y "\\arsza"\vskich.-Zjazd obywateli kowienskieh \v 
sprawie T-wa Kredyto"\vego.-Projekt zaloby narodowej.- 
Pob)Tt SyroklOmli Vl !(o\vnie.-Pr6ba zaradzenia oplakane- 
mu stanown. jego interes6w.-"Posrednicy" do spra\v wlo- 
scianskieh.-Dwukrotna bytnosc w. \Vilnle.-Pocz&tek de- 
monstracji w 'Vilnie.-R6zne pogl&dy na nie.-Spie\vy 'v 
Katedrze i areszty (8 maja).-Demonstracje w Ki)\Vlla.e.- 
leh \Vpl
i\y.-ZgroIDadzellie "posrednik6w" kowienskich.- 
Rozl'uehy ,viejskie po manifeseie z 19 lutego 1861 r.-Zjazd 
ostateezny w "TilnJie w sprawie T-,va Kredyto,vego (Iipiec 
1861).-Znaczenie tyeh zjazdow.-Rocznica Unji Lubelskiej 
i uroezysty obch6d w Kownie.-W Swietobl'losciu (6.sierp- 
nia). - Krwawe zajscie w 'Vilnie 6 sierpnia. - Chybiony 
projekt wystq.piellia marszalk6w w sprawif\ demonstracji.- 
Niedojscie do skutku tegoz.-Zajscie z ks. lreneuszem Ogill- 
skim.-Zebranie w Sredniku u Zylinskiego. - Represje.- 
Prace w Zarz&dzie gubernjalnym do spra\v,vloscianskich.- 
lllne spra wy r. 1861. 


Na skutek rozkazu Cesarza, w pierwszych dniach 
stycznia r. 1861, marszalkowie zebrali sitt w gubernjal- 
nych miastach, dla obioru dwuch czlonk6w komitetu do 
spraw wloscianskich od obywateli, dwuch zas innych 
mianowal sam rzqd. Ta.ki zarzqd guber,njalny mial sitt 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00095_0001.djvu

			- 93- 


skladac z prezydujqcego gubernatora, i cztonk6w z urz(t- 
du: ,gubernjalnego Inarszalka, prezesa izby d6br pan- 
stwa, prokuratora i czterech obywateli. Ci ostatni mieli 
sobie przyznane po 2000 rubli na koszta przejazdu i byli 
obowiqzani, 0 He ich interesa osobiste pozwalaly, bywac 
na sesjach. Zarzqd gubernjalny mial bardzo obszerne pra- 
wa: ostatecznie bowiem decydowal we wszystkich kwe- 
stjach bez apelacii i tylko komunikowal postanowienia 
swoje jak jeneral-gubernatorowi, tak tez ministrowi 
spraw wewn
trznych, kt6ry, jesli cos znalazl niezupel- 
nie zgodnego z duchem ustawy, zwracal na to uwag
 Za- 
rzqdu, nie kasujqc jednak zapadlego juz postanowienia. 


Konstanty Giecze,vicz. 


W styczniu Zarzqd si(t zebrat. lecz byly to cZ
Tnnosci 
tymczaso\ve, przy'gotowawcze. W Kownie przez rzqd, 
a jak glo
lito prawo, z \voli Cesarz a, ,mianowani: Ks. lre- 
neusz OgiilSki i b. gubernjalny marszalek Klety Burba. 
Od szlachty marszalkowie jedn"oglosnie po\volali mnie: na 
drugiego zas czlonka podawaf marszatek ZyliIiski - \Va- 
lerego Jancze\vskiego, lecz ponie\vaz Jancze\vski sam nie 
chcial i obaj bylibyslny z jednego po\viatu, padl \\.i
c \v:r- 
b6r na Kleofasa Dymsz(t, kre\vnego Do\vgirda, czto\vie- 
ka niezaprzeczenie zdolnego, 0 kt6rYlTI \vspomniatem juz 
\vyzej. W Wilnie t bylo do z'yczenia, aby Po\\
otano Gie- 
czewicza i Giedroicia, lecz obaj odm6\vili. Zostal apro-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00096_0001.djvu

			- 94- 


szony Tyzenhauz i nadspodziewanie moje Aleksander 
Oskierka:, kt6ry niedawno wr6cil z Petersburga i obj'll 
maj'ltek z podzialu z brat em w powiecie wilejskim. Przy- 
bycie AI. Oskierki do Wilna bylo nam na r
k
: on, An- 
toni J elefiski i Dalewski tworzyli ognisko dzialall naszych 
w Wilnie, dok'ld ja cz
sto dojezdzalem. 
Tymczasem agitacia ci'lgle wzrastala; w powietrzu 
bylo jakby przeczucie burzy; mlodziez z uniwersytet6w 
wysylala delegowanych do Warszawy, na czas zgroma- 
dzenia dorocznego Towarzystwa Rolniczego. Z Wilna 
pojechal tam M. Jelefiski, bez zadnego upowaznienia, bo 
jeszcze nie bylo stalej organizacji, a zreszt 'l choc si
 on 
zawsze narzucal, nigdy nie mial u szlachty zachowania. 
Niewielu wprawdzie wiedzialo 0 przeszlosci tego Pana 
z uniwersytetu, lecz zarozumialosc i arogancia wszyst- 
kich zrazaly. 
Z Kowna chcialem ja pojechac; Chomifiski przyrzekl 
mi dac paszport, lecz zwlekal, nakoniec powiedzial mi 
otwarcie, ze wiedz'lc 0 gotuj'lcych si
 zamieszkach w 
Warszawie, nie chcial, bym si
 tam udal, uwaza bowiem 
mojq bytnosc w Zarz'ldzie za pozyteczn'l, a w Warsza- 
wie napewno skompromitowalbym si
, teraz zreszt 'l juz 
za p6zno, przy zlych drogach przybylbym po zamkni
ciu 
posiedzen Tow. Rolniczego, bo kolei w6wczas jeszcze 
nie bylo. 
Chociaz nieobecny na zgromadzeniu T -wa Rolnicze- 
go, podany z powiatu seJnefIskiego (gub. suwalskiej), zo- 
stalem przyj
ty na czlonka Towarzystwa. 
Dowgird, po porozumieniu si
 z Chomifiskim, roze- 
sIal wezwanie do ludzi znanych ze swiatla z kazdego po- 
wiatu, aby przybyli do Kowna dla obrad nad projektem 
Towarzystwa Kredytowego. 
Wracaj'lc z Kowna do domu, w Kiejdanach u prof. 
Berkmana, ozenionego z Dalewsk q , odczytalem w "Ga- 
zecie Polskiej" pierwsze zawiadomienie 0 wypadkach 
warszawskich. 
Opisywac wrazenia nie b
d
. Gdyby synowie nasi 
"' 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00097_0001.djvu

			- 95- 


i wnuki, podobnej dozyli chwili, wowczas to pOjmq, co 
si
 dzialo w naszych piersiach.. 
Nar6d caly w zalobie, a piesfi wieszcza wcielona w 
zycie cafej masy ludnosci, bez r6znicy pochodzenia i wia- 
ry! Wszyscy mieli jakby przeczucie jakiegos szcz
scia, 
kt6rem tylko wybrani juz bez ciala ulomnego mogq dlu- 
go bezkarnie si
 cieszyc, bo jak zaradzic, aby uczucie nie 
przeszlo w szat, a obudzona fantazja nie wywotala wstr
- 
tu do powolnej pracy?! 
Czytajqc opisy wypadkow warszawskich, calq duszq 
bolalern, zem nie byt na zgromadzeniu. W obec krwi prze- 
lanej nai ulicach Warszawy, \v piersi Litwina nicby nie 
powstrzyrnato glosu zqdajqcego uwlaszczenia, us\vi
ce- 
nia wielkiej chwili poruszenia narodowego, reformq spo- 
lecznq, rozwiqzaniem zadania, zostawianego nam przez 
konstytucj
 3 Maja i cat q przesztosc. Nigdy nie mog
 po- 
jqC, jak nie znalazl si
 w6wczas ani jeden szlachcic-\vlas- 
ciciel, przej
ty tern uczuciem i potrzeb q ch\vili. ZacnJ- 
Karol Ruprecht m6wil mi potem, iz i on to pojmowat, lecz, 
sam nie b
dqc \vlascicielem, nie m6g1 \vziqc inicjatJT\vy. 
Wobec ofiar, wobec owczesnego nastroju kraiu, bez- 
zwloczne uwlaszczenie sta\vilo Towarzyst\vO, jako re- 
prezentacj
 narodu.. jako sterownika \vielkiej reformy. 
Bylby to krok zape\vne re\volucyjny, lecz jakiez kied
r 
zgromadzenie rnialo wi
cej pra\v do ukonstytuo)vania si
 
\V reprezentacj
 narodu? Wlasciciele byli tam pra\vie 
wszyscy, inne klasy narodu, \vobec \vielkiej ofiary ch
t- 
nieby ustuchalyr tej no\vej konwencH, kt6fta, nie majqc 
krwiozerczosci da\vniejszej, po\vinna byla miec jej 
energj
 i patryjotyzm. 


Zjazd \v Kownie oby\vateli, delego\vanych \y. intere- 
sie Towarzystwa Kredyto\vego, byl bardzo na dobie. 
Wtedy \vlasnie, wskutek \vypadko\v \varsza\\Tskich, jak 
w calym kraiu, tak tez i \v Ko\vnie" zja\vila si
 zatoba. 
Nasze niewiasty sk\vapli\vie poch\Yycit
- t
 m
rsl poet
Tcz-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00098_0001.djvu

			- 96- 


nq - okrycia kirem calego narodu, kt6remu od stu lat in- 
ne barwy i nie przystalo nosic. Lecz inne zrodzilo si
 py- 
tanie, czy tez i m
zczyzni wezmq udziat w delTIOnstracH? 
Oor
tsi nie czekali narad i przybyli na posiedzenie w za- 11 
lobie. Marszalek Zylinski, Medeksza, Korzon i wielu in- 
nych bylo teg-o zdania, ze i nam inny str6j nie przystoi. 
J ednakze glosy rozsqdku i gl
bszego poj
cia obowiqz- 
k6w przemogly, przyklad tez pewnego pana, kt6ry ina- 
czej si
 ubieral do nas, a inaczej idqc do gubernatora, 
\viele dopom6gl. Wobec odkrywajqcych si
 pozytecznych 


	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00099_0001.djvu

			- 97- 


Odysmy wieczorem poszli do gubernatora na sesi
 
Zarzqdu, Chomiflski, dobrze poinformowany przez Dow- 
girda 0 naszych naradach, serdecznie uscisnql mOjq r
k
, 
widzqc, ze wszyscy zjawili si
 bez zatoby. Po ukoficzonej 
zas sesji, odczytal nam pismo, W kt6rem jeneral-guber- 
nator Nazimow rozporzqdzal, aby zjawiajqcych si
 oznak 
wsp6tczuci.a Kr6lestwu, a mianowicie zaloby, nie cier- 
piano i urz
dnik6w, osmielajqcych si
 jq przywdziewac, 
bezzwlocznie wydalano z posad. 


W tymze czasie serdeczny nasz lirnik wioskowy, 
zapragnql odwiedzic skqpanq .we krwi W arszaw
.' Ody 
przybyl do Kowna i zamieszkal w n
dznym hotelu na · 
"rynku, zaraz tez zjawil si
 u mnie. Sp
dzilismy wiecz6r 
na serdeeznej pogaw
dce; lecz ja zapragnqlem cichego 
naszego spiewaka uczcic w Kownie, miescie Adama, uro- 
czystem przyj
ciem. Zaj
to si
 czynnie przyj
ciem i w 
sali tak zwanego malego pataeu, dalismy mu obiad. Oro- 
no niezbyt liezne, ale dobrane: d\vueh marszalk6\v: Do\v- 
gird i ZyliIlski, Burba, Djonizy Skarzyflski, Adam Medek- 
sza, Chmielewscy, ojciec i syn, Korzon, d-r Koscialko\v- 
ski, Jan i "Adolf Sawiecy, Adolf Poplawski, Apolinary 
Statkowski, Romuald Kulakowski, Dymsza, Bille\vicz 
Iiipolit, Szapiro razem do d\vudziestu os6b. Muzyka nas 
powitala, gdym wpro\vadzil naszego ulubionego,' a 
skromnego poet
. Nie Iubil on \vprawdzie \vysta\vnosci, 
ale gdy widzial, jak go serdecznie \vitajq, i jego seree 
wzruszylo si
 i kiedy \vzniesiono toast za jego zdrowie, 
a wymowny Djonizy SkarZ)Tliski kr6tko lecz z\vi
iIe \vy- 
razil nasze uczucia, Syrokomla \vypowiedzial ten \vier- 
szyk, kt6ry smialo mozna umiescic obok toastu \v Po- 
. 
znanlU. 


W Kownie, gdzie Adam, piesl} polsk q \vyle\val. 
Odzie ze sl6w wieszczych tryskal ptolnieIi zloty, 
Zuchwaly lirnik eoby jeszeze spie\vat 
Starolite\vsk q piosnk
 \vajdeloty; 
,,11 r:" Panlietn
ki Gic)?
ztora. Tonl I. 


7
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00100_0001.djvu

			- 98- 


Lecz, bracia moi, \v uroczystej porze, 
Zuchwalstwo nawet koniecznem bye moze! 
Dzis uroczy;stose! J utrznia si
 rozia rza, 
Bo po dniach wielu i po latach wielu, 
Niemen z Wiljq id q do oltarza, 
A my ucztujemy na srebrnem weselu, 
Puhar braterski gd)T bierzem do r
ki, 
Trzeba koniecznie choe slabej piosenki. 
Slyszycie hymny z ponad brzeg6"r .Wisty, 
Co rzekom Lit\vy \vr6z q dni szcz
sliwe, 
Tam pierwsze krwawe strumienie wytrysly, 
i\.by uzyznie obumarlq niw
. 
· J ak z ran Chrystusa ziemia upragniona 
Przyjmuje cudu wielkiego nasiona, 
Dajciez bye wr6ik q litewskiej piosence, 
Ze krwi tej cZqstka i na Lit\v
 splynie, t 
Nas nie odepchnq nasz
rch braci r
ce 
Od wsp61nej pracy i od plon6w zniwa. 
Po kr\vawych trudach, jak zency wieczorem, 
Dzien nasz zakonczym bratnim rozhoworem... 


.. 


. . . . . . . . . . . . . . . . . 


. . . 


. . . . . . . 


. . . 


. . . . . . . . . . . . . . . . . 


. . . . . . . . . . . . . . . . . 


. . . . . . . . . . . 


. . . . . 


. . . . . . . . . . 


Tymczase1?1 idqc na to swi
te zniwo, 
Budzqc duch Ojc6w cnotliwy i chrobry, 
Podajmy, bracia, prawic
 zyczliwq 
Wznoszqc jutrzniany toast na dzien dobry, 
Po staroswiecku Iqczqc dwa imiona: 
Niech zyje Litwa - l1iech zyje Korona! 


Po improwizacji Syrokomli nikt z nas nie zabrat gto- 
su; wszyscy bylismy wzruszeni, w niernym uscisku skon- 
czyta si
 biesiada. 
Lecz juz nazajutrz uderzyl 
ierwszy grom. Przy- 
szedlem do Syrokomli, z kt6rym byt tylko ksi
garz wi-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00101_0001.djvu

			to 


- 99- 


lenski Kinkulkin z wiadornosei q , ze Towarzystwo Rol- 
nicze rozwiqzane! Na stole lezal papier, Syrokornla za- 
czql pisa'c, leez po ehwili wstal i skonezyl juz dyktujqc 
-rni wiersz, zaczynajqey si
 od sl6w: "Nas zebranych 
wielu razem..." Byl to powszechnie p6iniej znany mazur 
na rozwiqzanie Towarzystwa Rolniezego. 
Jako mil q pamiqtk
, zachowywalem ten wierszyk 
w polowie napisany jego r
kq; zniszczono mi go razem 
z innemi papierami w 1863 r. 
J ednakze nast
pstwem tego obiadu bylo przenie- 
sienie J ana Sawickiego, juz podpulkownika, do drugiego 
korpusu. . 
. 
Syrokomla, po powrocie do Wilna, cz
sto juz choro- 
. waf, a stan jego interes6\v byl bardzo oplakany. Znajqc 
grunt szlachty poczeiwy, postanowilem zajqc si
 sklad- 
"k q , by zycie jego nie by to tak zalezne od \vyzysku ksi
- 
garzy; napisatem odezw
, w kt6rej przyporninajqc skon 
Acerna.w szpitalu, zapyt
Twalem, CZ
T i dzis serdeczny 
poeta, kt6ry opiewal smierc Klonowicza, sam skof1cz
" 
w n
dzy, niepokojqc si
 0 los rodziny, a dopiero po smier- 
,ci wzniesiemy mu pomnik... Uda\valem si
 tylko do bl
z- 
szych mi os6b, chocby z innych gubernji. Set Indzie, kt6- 
:rzy dobrze \viedz q , ze w ostatnim roku z
Tcia Kondrato- 
wicz nie eierpial juz niedostatku. On, zdaje rni si
, 0 tej 
'pornocy nie \viedzial: udzielalo si
 iei zonie przez Fran- 
'ciszka Dale\vskiego. By\valem cz
sto \v Wilnie i za\vsze 
.Syrokoml
 od\viedzalem, poglqdy jego na spra\v
 byly 
Tozsqdne i zacne, lecz stan zdro\via coraz si
 pogarszal. 
ad niekt6rych -pieniqdze poprzychodzil
T juz po 
smierci poet
.. i \veszly do iunduszu na \vyda\vnict\vo 
dziel iego. Dziwna to rzecz, jak Spaso\vicz, przez s\voie 
uprzedzenie do szlaehty \v zycior
"sie Syrokomli nie 0 tern 
nie wspomina, chociaz jako kolega Oskierki i rn6j, dobrze 
o tern m6g1 \yiedziec. Szlachta da\vniei, pOlnirno s\\
"ch 
wad, nigdy nie okaz
T\vHla si
 oboj
tnq na odez\v
 szczerq 
o pornoc dla 'czlo\vieka zasluzonego. 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00102_0001.djvu

			. 



 


- 100 - 


Lecz wracam do kwestH wlosciaIiskiej. Kwestja ta 
miala bye oddanq w r
ce oby\vateli. Zarzqdy gubernjal- 
ne byly juz ustanowione, szlo tera!z 0 posrednik6w. 
Wyb6r ich byl spraWq najwazniejszq: od os6b bo- 
wiem zalezy cz
sto caly kierunek reformy. Rzqd nazna- 
czyl im po p61tora tysiqca rubli pensji, mogli przytem 
mieszkae na \vsi, nie opuszczae swoich maj q tk6w il go
 
spodarki. Nic \vi
c dziwnego, ze wielu obywateli szczerze 
pragn
lo tych posad, a marszalkowie wsz
dzie starali si
 
zyczliwych sobie przepro\vadzie. W lite\vskiej cz
sci 


It 


., 


.. 


'\ 


.. 


....... 


. 
'" 


. 
.' 


Walery Janczewski z zon
 i c6rk
. 


gubernji kowJef1skiej, \vyb6r byl bardzo dobry. Powiaty 
. podzielono na okr
gi. 
W Kownie obrani: 1) Stanislaw Puslo\vski, zast
pcq 
lfryncewicz. Puslowski mlody czlowiek, eks-wojskowy, 
pragnql dae si
 poznae obywatelstwu, zamozny, towa- 
. rzyski, mial dose zwolennik6w. Ja! go uwazalem za czlo- 
'wieka pr6znego, kt6ry mimowoli przypominal mi to, com 
niegdys slyszal z opowiadan 0 Zabielle Ignacym. 2) Me- 
deksza Adam, dusza poetyczna, czlowiek zdolny, najlep- 
szych ch
ci, dow,iedzionego patryjotyzmu, okaz!at S'i
 czyn- 
"' 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00103_0001.djvu

			- 101 - 


of, 


nym, a nawet pra'ktycznym. Zast
pcq Konstanty Szwoj- 
nicki, z rodziny znanej z poczciwosci, byty s
dzia po- 
niewieski. 3) Walery J anczewski, brat Cyprjana, opie- 
wanego przez Mickiewicza (w III czftsci "Dziad6w"). Wa- 
lery skonczyl medycyn
 w Wilnie, chociaz z zamoznei 
rodziny, potem zmuszony byl sluzyc na Ka1)kazie. Malo 
jest Iudzi, wi
cej powiem, nie znam nawet drugiego czlo- 
wieka, kt6ryby tak og6Inie byl kochany. Ja m6wilem, ze 
gO kocham jak brata, a' szanuj
, jak ojca; na kazdych. sej- 
mikach powiat go zapraszal na marszalka, mial on tylko 


, 


.. 



 


Szymon Syruc. 


- 
 


jednq c6rk
, a majqtek dobry, lecz za\vsze si
 usu\\Tal od 
urz
du, przyj
cie wi
c przezen urz
du u\vazalismy za 
\vielk q zaslug
. Z.ast
pcq tez zostal czlo\viek \\Tjelkiej 
zacnosci, niepospolitego rozsqdku, Zygmunt Gruze\vski. 
Nietylko \v naszej gubernji, lecz pe\vno i nigdzie \v kraju, 
1}ie by 0 dwuch Iudzi tak wysoko i zastuzenie \" opinji 
og6lu postawionych. CzwartYlTI byl Jan Kqdre\,ricz, naj- 
blizszy m6j sqsiad, kt6ry od dziecifIst\va da\val .do\yodJ T 
bezinteresownosci i prawosci. Zast
pcq zgodzil si
 b
yc 
Szymon Syruc, z kt6ryn1 mi
 tez bIizkie lqczyl
T stosunki. 
. 


. 


e.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00104_0001.djvu

			- 102 - 


. 


5yrue slui
ri VI \vojsku rosyjskiem, kraj kochal serdecz- 
nie i Inial wiele zalet, drugim zast
pcq byl J uIjan Szuksz- 
ta, niedawno przybyly z kijowskiego uniwersytetu. 
5-ym byl Konstanty Francuzowicz, bardzo powazany 
obywatel, tego zast
pcq Wladysta\v Szwojnicki, jeden 
z najIepszych gospodarz
r i swiatty czlowiek. Trudno 
lepszego wyboru. W' powiecie ,wilkomierskim: 1) Karol 
Bystran1, b. marszalek poniewieski, og6lnie bardzo ce- 
niony. 2) pulkownik Konst. Komar. 3) b. energiczny 
Ignacy Wieliczko. 4) Zacny Tadeusz Butler. 5) Pulkow- 
nik inzynier6w, m6j kolega, acz starszy z instytutu, Bro- 
nislaw Pomarnacki. 6) EdwaTd Malecki i w koncu 7). Ed- 
ward Czapski; temu choe raz si
 udalo wejse do sluiby 
publicznej. W powiecie nowo-aleksandrowskim: 1) Nie-" 
gdys prosty zolnierz ze sprawy Konarskiego, Pawel Boh- 
danowicz. 2) Na calq Litw
 znany Edward Romer. 3) Z 
komitetu wyzej wspomniany Franciszek Led6chowski. 
4) J6zef Pisani, 5) W,iktor Komorowski, 6) Adam Bobrow- 
. 
skti, 1) Kazimierz Rutko\vski. w po\viecie poniewieskim: 
1) baron Lud\vik Ropp, 2) hr. Hugo Kajzerling (bo mar- 
szalek J asieilski si
 
rzekt), 3) J 6zef Kordzikowski, jeden 
ze swiatIejszych i Iubionych obywateli, tego byl zast
pcq 
ceniony bardzo Bolesla\v Czerniewski, 4) Kazimierz We- 
reszczyilski, 5) Piotr Puzyna, 6) Karol Landsberg. W po- 
wiecie rosienskim: 1) Wladysta\v M'ikszewtierz-, towarzysz 
Bronislawa Zaleskiego, 2) Karol B.illewicz, 3) Wtady- 
slaw Trzaskowski, 4) Zenon Bohdanowicz, 5) Edward 
Str,aszewicz, 6) Konstanty Przeciszewski. W powiecie sza- 
welskim: 1) Adolf Erdman, 2) J6zef Jagmin, 3) zacny 
Ignacy Witk'iewicz" 4) hr. Karol Ka.lzerling, 5) Kleofas 
Hryncewicz, 6) J uljan J eleilski, 7) reliks Chomif1ski. 
W powiecie telszewskim: 1) J6zef liuszc.za, bardzo 
zacna osobistose, 2) Seweryn Gross, 3) Antoni W
staw- 
ski, 4) Tytus - Gadon, 5) Antoni Gadon, 6) Jarostaw 
Swirtun. 
Znaczna wi
kszose byla ludzi i charakteru i swiat- 
lych, troch
 slabych, a ledwo moze kilku \vcale nie za- 
'" 


...
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00105_0001.djvu

			- 103 - 


. 
stugiwato wejsc do tego. kola, majqcego rozwiqzywac 
kwestj
 naiwazniejszq, wiekowy nasz stosunek z wlosci q . 
Bytem w Wilnie na poczqtku kontrakt6w, zjazd byt 
liczny. Spotkalismy tu i ks. Eug. Lubomirskiego, kt6ry 
przywi6z1 ze sob q cos naksztalt programatu od p. An- 
drzeja Zamoyskiego. Lecz gt6wnie kierowata nami mysl 
rozwoiu wewn
trznego, zalatwienie interesu z wlosci q . 
Obudzony jednak patryjotyzm znacznie dopomagal w 
pracy. Kazdy prawie wezw,any z ch
ciq przyrzekl sw6j 
udziat, co prawda, cz
sto na przyrzeczeniu' si
 kof1czylo. 
Drugi raz pOjechalismy 40 Wilna z Dowgirdem 5 ma- 
ja. Nazimow przyjqt go najuprzejrniej i dla mnie byt bar- 
dzo grzecznym. Dowiedziatem si
 jednak, ze po dwa razy 
odzy\val si
 do ministra t.anskoja 0 moim wyborze do 
Zarzqdu. Lecz wedle ukazu Cesarskiego, sam wyb6r juz 
byt dostateczny i nie potrzeba bylo zadnego zatwier- 
dzenia. 
Dowgird sam si
 tez wygadal, ze, ch\\Talqc mitt przed 
Nazimowem, swoiq zepsut q francuszczyznq po\viedziat: 
"c' est vrai qu'il est un peu rouge". 
Przyjechalismy wlasnie do Wilna na poczqtek dzie- 
jowego dramatu. Powiedziano mi, ze kilku mtodszych Iu- 
dzi przybyl
rch z zagranic
r i z Warsza\vy, z\yiqzanych 
slowem honoru, majq w Wilnie rozpoczqC demonstracj
, 
a miano\vicie chcq \V Katedrze \V dniu s. Stanista\va za- 
spie\vac hymn "Boze cos Polsk
'.. By\vali oni u Z\vierz- 
do\vskiego, kapitana jeneralnego sztabu, kt6ry nale
al do 
Kola, przez franciszka Dale\vskiego \v Wilnie zorgani- 
zowanego. Z\vierzdo\vski, n16\vi q c z nanli, zgadzal si
, ie 
spie\vy Sq nie\vczesne, lecz przyznaj
 si
, za,vszem \Vqt- 
pil, czy energicznie przeci\\r nin1 \vJ"st
po\''"ar. \Vidz,!c, ze 
niebezpieczef1st\vo sit: zbliia, a za\vsze \vierzqc \V zacne 
serca i instynkt zdro\vy mtodziezy, poszedlem do miesz- 
kania przybyl
TCh. Mieszkali oni \y dOlllU Miillera. Znala- 
zlem tam ze d\vadziescia os6b, pra\vie \vszystkich Ini nie- 
znanych. Bylllli
dzy nilni jednak przeze Innie \vidziany u 
J elefIskiego i jego kre\\'ny Dybo,,'"ski Benedykt, kt6ry juz
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00106_0001.djvu

			- 104 
 


ukonczyl uniwersytet, a mial. wkr6tce objqC katedr
 w 
Szkole Gl6wnej. Chociaz wi
c og6lnie nieznany, uwaza- 
lem za obowiqzek, Z calq otwartosci q ' wystqpic, przedsta- 
. 
wiajqc, jakie gotujq nieszcz
scia krajowi. Dzis bowiem- · 
m6wilem - naiwaznieisza jest kwestjaJ ekortbmiczno-po- 
Iityczna: nowy uklad stosunk6w z wloscianami musi 
przedewszystkiem przejsc. Demonstracjami zas przeszko- 
dZ q powolnei pracy, oburzq sfery rzqdowe tak, ze gdy 
rzqd daje nam dzis zupelnq moc dzialania, to nast
pnie 



 .,.. 
..
 - , . 
.....- "."- 
. 
 


..

...., 


.. 


". 


.,:-- ... 
.
.. 

r..-r:' " 


_.. 


.. 


..i<.
'
' " 
". ." -
 .
. "'1" 
 ( 


.--.......... .." 
-=::.-..- 
 
1.\ .. " 


:. ""I: "<
 


.,.. 


. ..... 


, 

.; 
."" '".-- 


.. 



 


Wlodzimierz Nazimow, 
gen.-guber. ,vilenskJ. 


osadzi urz
dy obcymi, ci wprowadz q rozdzial z ludem 
i to, co mogloby stae si
 za lat kilka, wszelka dzis gOfqCZ- 
kowa dzialalnosc na lat kilkadziesiqt odlozye mo.ie. 
M6wilem, spieralem si
 gOfqCO, naslucha
em si
 tez 
tam dose przykrych epitet6w, i og61owi szlachty i mnie 
samemu dawanych. Lecz w koncu prawda przemogla. 
Dybowski a za nim i inni si
 odezwali, ze zaprawd
 mniei 
potrzeba odwagi, aby pojse do kosciola i tam z tlumem 
razem spiewae, niz tn znanemu w kraju sr6d nieznanych 
tak sit; narazac". Ale dodali, ze Sq zwiqzani slowem i jak- 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00107_0001.djvu

			- 105 - 


.. 


kolwiek widz q , ze moze i niewczesnq jest ta demonstracja 
jednak odstqpie od niej nie mogq. Nic wi
c ani ja, ani 
f'ranciszek Dalewski poradzie nie moglismy. Gdyby juz 
studenci z uniwersytet6w powr6cili na wakacje, tobys- 
Iny pr6bowali sami naszych nieproszonych mentor6w po 
domarch przyaresztowac, lecz teraz nie mielismy na to 
dose sily, bo organizacja jeszcze zbyt byta nierozwini
- 
. 
ta, i zreszt q podeirzewalismy, ze i sr6d blizkich nam Sq 
utajeni zwolennicy tej zapewn
 dla wszystkich sympa- 
tycznej demonstracii. J ednakze w Wilnie najczynniej 
wsz
dzie wplywalismy, aby ludnosc i mlodziez nie bra- 
la' w spiewach udzialu; zasluga tu gl6wna .Fr. Dalew- 
. skiego. Otaczat go wielki urok w miescie, a calq duszq 
pojmowal on zlo, jakie z tego wyniknie. 
Nazajutrz nie poszlismy do kosciola; zaden z nas 
prawie, nie mial odwagi bye sr6d narazajqcych si
, by pa.... 
ralizowac gorqce serca wybuchy i patrzec na smutny 
koniec. Zebralismy si
 rano u Aleksandra Oskierki, i tam 
nas zastal Wincenty Rudomina, pospiesznie wracajqcy 
z katedry; ten w kr6tkich slo\vach opo\viedzial, co si
 
stalo. Zacz
to spiewae w czasie podniesienia item prze- 
szkodzono solennemu nabozelist\vu, a glosy spie\vajqc
rch 
byly bardzo nieliczne. Przy. \vyjsciu z kosciola zacz
ly 
si
 areszty. Jak"oby kobiety i Iud za niemi ruszyt do palacu 
gen.-gubernatora upominac si
 0 u\volnienie u\vi
zionych. 
Juz wois{{o si
 zbiera, jut majq si
 ponowic scen
T \var- 
szawskie. Tu \vtasnie na malq skal
 odbyla si
 jakb J T 
pr6ba tego, co si
 w lat dwa stae miato. Wszyscy bez 
wyjqtku, jak bylismy u Oskierki, zosta\viajqc na\vet laski, 
ruszylismy na ulic
, m6\vi q c: "Naszym b
Tto obo\viqz- 
kiern nie dopuscic do demonstracji i udzialu \v -niej nie brae, 
lecz, gdy si
 krew ma przelac, to szlachta po\vinna bye 
na czele Iudu". Po.spiesz
rlismy ku pataco,vi, lecz pocz:' 
ci\vy Nazimow nie myslal 0 po\vt6rzeniu scen \varsza\v- 
skich i strzelae nie kaza!. 
Posrednik6\v \vszystkicb jenerat-gubernator zatwier- 
dzil; Iecz nie\vczesn:rm aresztenl mlodziez:r tak oburzyl 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00108_0001.djvu

			, 


- 106 - 


Iudnosc, ze juz nic demonstracii w Wilnie powstrzymac 
nie moglo. W nast
pnq niedziel
 juz nie dziesiqtki, lecz 
cale tlumy spie\vaty. W tern k61ku pierwszych manife- 
stant6w byl i slawny p6iniej Orzeszko, byli Limanowscy, .. 
Polito\vski, Staniszewski, Zyl\verowicz, wi
kszosc si
 
wymkn
ta, ucierpieli Limanowscy, Staniszewski i Zylwe- 
rowicz. Byla to juz zapewne sprawka Mieroslawskiego. 
Trudno by to na Litwie powstrzymac pop
d patryjotyczno- 
religijny, lecz obo\viqzek nakazywal, 0 He mozna, nie do- 


\ 


, J. 


, 


. 


· >" ,; 


..a 


. 



. 


t..]._ 
 


Jan hr. Tyszkiewicz, 
lllar
z. pow. wilen. Z zOllq. 


. 
puszczac do tych Inanifestacji, kt6re lTIusiafy przyponli- 
nac ludziom rozsqdnym niebezpieczenstwo bawienia si
 
z ogniem. Litwa bowiern odczuta gt
boko stowa piesni
 
. 
a gdy jq powt6rzyly ttumy, zabily gor
cej serca i r
ka 
mimowoli juz zacz
la! szukac miecza... Opisywac wraze- 
. nie, jakiego si
 doznawato wobec modlitwy tysiqc6w
 
kt6i si
 powazy... Czulo si
 zycie - vlierzyto w przy- 
szlosc gl
boko, gniotlo jednak piersi straszne przeczucie, 
co potem b
dzie... Lecz kto si
 0 to pytat w6wczas? Naj- 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00109_0001.djvu

			- 107 - 


gor
tszymi okazywali si
 ludzie pusci, pr6zni, ch
tni 
oklask6w, popu]arnosci. Wilno myslato tylko 0 demon- 
stracjach, szykanowano poczciwego Nazimowa. Jan 
Tyszkiewicz zostat usuni
ty z marszalkostwa, szlach- 
ta zrobila mu owacj
, a on z rzemieslnikami si
 bratat 
i poddat si
 zupetnie kierunkowi zapalonych. Na sejmi- 
kach w Wilnie najgor
cej przemawiali ludzie, kt6rych 
daremnie szukalibysmy potem w powstaniu. Tyszkie- 
\vicz malym kosztem zyskat chw'ilowq popularnosc: 
w6wczas jednak widok starca w zupanie, towarzysza 
niewoli R6mera i Zaw,iszy, Karola Wagnera, poruszyl 
lliejednego, lecz wogole ba.\viono sit; tylko!.. 
Po po\vrocie moim do Kowna, wkr6tce tam przybyl 
i Antoni J elenski, by to to \v sobot
; nazajutrz po\viedzia- 
no mi, ze urzqdzajq pierwsze spiewy u Pana J ezusa i mar- 
szalek Zyliliski tam b
dzie. Rano \vi
c \V niedziel
 idqc 
do niego z J eleiiskim, \vstqpilism"y po drodze do prezesa 
Chmiele\vskiego i Lubomira Gadona, obaj os\viadczyli, ze 
podzielajq moje zdanie 0 niewczesnosci demonstracji, lecz 
row'nie, j,ak ja, gdy Zylii1ski pojdzie i oni bt;d q \\'" kos- 
ciele. 
. 
Naprozno z godzin
 tlumaczytem najgodniejszemu, 
Iecz upartemu czlo\vieko\\T', jakie nast
pst\va grozq nam 
z tych spie\v6w, on, jak kiedys b"yl z\volennikiem adresu 
przez \vzglqd "co na to po\viedz q za granicq", tak i teraz 
mowil, ze- \vstyd dla Ko\vna zcstac za innemi miastami 
i gdy godzina naznaczona zblizyla si
, po\viedziat: .,da- 
feln slowo.i isc musz
". Zdzi\vil si
 niepomalu, gd:rm 
rzekl: "W takim razie i ja z Chmiele\vskim i Gadonenl tez 
p6jdziemy, bo on, marszalek, jest dzis naszym przY\\Todcq 
i opuszczac go ni.e mozenlY". Dodalem, ie, jak \ve \\'"10- 
zeniu zaloby, tak i teraz i nadal,i za\vsze ci, co go "YYZj-- 
\vajq na slo\vo, OPUSZCZq \V niebezpieczelist\vie. Antonie- 
Inu J eleliskiemu zalecileln, by \vracat do domu. jenlu bo- 
wiem przypisy\vanob:y urz,!dzenie spie\v6\v, jako prz'yb y - 
temu z \\l,ilna, i prositeln, ab
T oznajmit 0 skutku rOZlnO\vy' 
. 
prezeso\vi Chll1ieIewskienlu i Luborniro\Yi Gadono\vi. Ja-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00110_0001.djvu

			. 


-:- 108 - 


koz w kosciele bylo tylko nas czterech z ludzi powazniej- 
. szych wiekiem i stanowiskiem; ci zas, w kt6rych domu 
pr6by si
 odbywa1y, kt6rzy :Zylinskiego na slowo wy- 
zwali, nie zjawili si
. Ukl
kIismy w czasie spi.ew6w, lecz 
sami nie spiewalismy. Od tego dnia, nie bylo sposobu po- 
wstrzymac prqdu elektrycznego, trzeba si
 bylo raczej 
tylko starac, aby on przeszedl do mas, do ludu. Dopom6g1 
nam bardzo Mjk,olaj Akielew,icz, ("chlop z Marjampola"). 
. 
Akielewicz w czasie przejazdu cesarza ulozyl jakqs li- 


..... 


.' 


" 


... 


" 


. 


\ 


. 


Mikolaj Akielewicz. 
. 


tewsk q kantat
. Naog61 wziqwszy byl to czlowiek go- 
rqcej duszy i szczerego .patryjotyzmu . . . . . . . 
. 
Pierwszy raz poznalem Akielewicza w bardzo uro- 
czystej dfa" niego chwili. W farze kowienskiej odbywalo 
si
 nabozenstwo za poleglych, potem panie nasze zbie- 
raly skladk
. Kazdy z nas dawal, He m6gl, czasem i wi
- 
cej jak m6gl. Wtem jeden mlody czlowiek, m6wi q c, ze 
nie ma pieni
dzy, zdejrnuje zegarek i obrqczkt; z palca i te 
kladzie na tac
. Byl to Akielewicz, obrqczj{
 wykupilis- 
my, jako pamiqtk
 po matce jego, i zmusilismy, by od nas 
jako juz podw6jnq pamiqtk
 przyjql. Zegarek miano wy- 


"' 
.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00111_0001.djvu

			- 109 - 


pusci<
 na loterj
; lecz Korewa Onufry z Poniewiezyka, 
zakupil wszystkie bilety, by najstarszemu synowi ten naj- 
pi
kniejszy, wedle sl6vl jego, zegarek podarowac . . . 
. 
. . . . . Ten syn, to pierwsza ofiara powstania na 


Litwie! 


. . . . . . . . . . . . 
 . . 


..................... . 


\\rpfyw spiewu, obudzonego ducha narodu, oczyscil 
atmosferf;; karty, pijatyka znikly. W biurach ch
tna, bez- 
interesOtwna pomoc dla kazdego; otrzqsano si
 z prze- 
kupstwa, tei zarazy . . . . . na Lit\vie tak rozpo- 
wszechnionej. 
Z emigracii wr6cil przed dwoma laty Maurycy Pro- 
zor, przyjaciel ojc6w naszych, Medeksz
y i mojego, cz
- 
sto u nas przeby\vat; nie m6g1 on m6wic bez uniesienia 
o terainiejszych czasach, uznawal ich wyzszosc nad 
tamt q epok q , wi
cej bowiem ducha, poswi
cenia, wi
- 
cej obowi q zk6w, wi
cej s\viatla jest \vsz
dzie.' On, na- 
czelnik naszego powstania w 1831 r., blogoslawil ze Iza- 
. 
Ini naSZq prac
 i wracal do francii z \viarq \V rychle 
-lepsze jutro... 
Demonstracje szly Saw.ojq kolejq. Ci, kt6rzy pierwej 
ochoczo sitt do nich brali, czasem juz \vqtpili, lecz, "gd
r 
nie umielismy grac, musimy tanco\vac, jak grajq". Tak po- 
... 
wiedzialem Dowgirdo\vi, idqc na zafobne nabozenst\vo, 
na kt6re i on pospieszyl. Lecz jeszcze tego 'b
rlo za ma- 
to, kier,ow 4 ni,kom ruchu. Wr6cmJT do opo,viadania. 
W poczqtku 1861 roku umiescilem w "Kurjerze" zy- 
ciorys Ignacego Za\viszy. Chcialem podawac z kolei, 
obrazki znanych i zacnych ludzi na Lit\vie. M. R.omera, 
St. Soltana, Karola Prozora, C"yprjana J ancze\vskiego. 
Nie przyslano mi proszon
Tch materjat6\v, a jeszcze \vi
- 
cej przycz:vnil si
 do zaniechania projektu. ogrom pracy 
w Zarzqdzie i Organizacji. 
Po po\vrocie z Wilna gdy. zat\vierdzono posredni- 
k6w, jeneral Chomiilski zgodzil si
 \vez\vac icll \vszyst- 


. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00112_0001.djvu

			. 
110 - 


Kich do Kowna dla og61nego porozumienia si
. Tylko \v 
jednej naszej gubernji mogli posrednicy, przed przyst 'l - 
pieniem do czynnosci, jako ludzie, od kt6rych przekonan, 
. .. 
pogl'ld6w i energji przyszlosc kraju miala zalezec, pier- 
wej Sli
 z sob 'l porozumiee. Opr6cz czterdziestu czterech 
posrednik6w bylismy i my trzej czlonkowie Komitetu: 
Burba, Dymsza i ja. Po zebraniu si
 Chominski przeri16- 
\vil do nas, lecz wnet zaszla dose przykra scena. 
Trzeba wiedziee, ze ogloszenie manifestu (z d. 19 lu- 
tego 1861) \v wielu miejscach wywolalo zaburzenia. R6zni 
ludzie zlej woli szerzyli pogtoski balamuc'lce wloscian, 
, 
nie braklo tez i naduzyc ze strony oby\vateli. Mi
dzy in- 
nemi zaburzeniami, nieszcz
scie to spotkalo i nasz'l okoli- 
c
. Czapscy oddaw.na byli znani, jako obywatele, ,najgorzej 
obchodz'lcy sit; z ludem; stary slyn'll z ucisku wloscian; 
pan EdwaTd z Kalnoberzy 1) tez p
dzit na pafIszczyznt; od 
niedzieli do niedzieli. Proszony i przestrzegany przez S'l- 
siad6w, dowodzit, ze ma do tego pra\vo, gdyz inwentarz 
szesc mu dni naznaczyl. Lud zacz'lt si
 burzye, nie slu- 
chae; wplyw Kalnoberskiej wlosci -ile odqzialal na S'l- 
'siednie maj'ltki. Chociaz nie tak otwarte, lecz \vsz
dzie 
bylo nieposluszeiistwo. Gdy przybylem do Ignacogrodu, 
powiedziano mi, ze wloscianie nie przychodz 'l na str6- 
zostwo nocne, czyli dla pelnienia sluzby, t. zw. ponocny. 
U mnie Iud juz byl oczynszowany, obowiqzany byl tylko 
w cenie potrqconej w czynszu kolejno str6zowae i sprZq- 
tac po 2 morgi oziminy. Nietylko wloscianie, lecz i jeden 
szlachcic, dzierzawiqcy chatt;, nie 'przyszedl. Zalecitem, 
aby rz'ldca nic im nie m6wil, ale mocno to mi
 poruszylo. 
Przytem, jak zwykle w takich razach bywa, zaden z wlo- 
scian ani z moich, ani z obcych na oczy mi sit; nie poka- 
zal, gdy poprzednio, skoro tylko wracalem z Kowna, kaz- 
dodzlennie mialem odwiedzaj'lcych wiesniak6w, kt6rzy 
wiedzqc, jak 'l zajmowalem posadt;, i ufaj'lc m
, przycho- 


1) Edward hr. Czapski;-Kalnoberza ,y llajblizszym 
q- 

iedztwrie 19nacogrodu. ' (Red.).
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00113_0001.djvu

			- 111 - 


dzili na porad
 ze wszystkich stron, nawet z innych po- 
wiat6w. 
Otoz na zebraniu gubernator Chominski przemowit, 
ze smutne wypadki, tak cz
ste w gubernji wilef1skiej, i u 
nas si
 zjawiajq, a na\vet, zwracajqc si
 do mnie, "i w pa- 
now tak chwaIonej miejscowosci, trzeba wi
c, zebys pan 
tam si
 udal". Na to ja, ze zwykl q zywosci q odparlem: 
"Czy to nalezy do rnoich obowiqzkow - usmierzanie, 
chocby z uzyciem sHy zbrojnej, \vloscian? J esIi tak, to a 
prosz
 0 dymisj
, born ja prosty szlachcic, nie hrabia, 
bym Iud nasz katowal". Przytem dodalem: "p. Czapski 
sam winien, bo na przedsta\vienia sqsiad6w, ucisku ludu 
nie zaniechal". ChomifIski odparl: "Pan nie rna koniecznej 
potrzebny jechac tam. Propono\valem, liczqc na wply\vjP 
Pana u ludu". Z kolei z\vr6cil si
 do Kudrewicza, nowo- 
naznaczonego \v tej miejscowosci posrednika, lecz i ten 
. odmowif, podobniei oskarzajqc Czapskiego. Czapskiego 
polozenie bylo bardzo drazli\ve, bo i on byl tu obecn
ym. 
jako posrednik powiatu Wilkomierskiego. Pulko\vnik Kon- 
stanty Komar, nadal innj'" z\vrot rozmowie, dodajqc zar- 
tern: p. Gieysztora nie mozemy ani u\volnic od obo\viqz- 
ku, ani poruczac mu \vyjazdu z Ko\vna, bo jest tu czyn- 
nyrn. Wnosz
, czy nie lepiej prosic innego czlonka, np. ks. 
Oginskiego, kt6ry nalTI oczu jeszcze nie pokazal? Wsz
,rs- 
cy si
 rozesmieli i zagladzilo si
 prz
Tkre \vrazenie. 
Lec
. nie tak lat\vo poszlo \v Kalnoberz)T; tam nad- 
ciqgn
ly \vojska ze spravlnikiem; \\Tloscian kato\\'"ano 
i w rezultacie okazalo si
, ze Iud mial za sob q slusznosc, 
bo i \v inwentarzu na\vet b
Tlo tylko p i 
 c dni panszcz1 T Z- 
nianych! Sprowadzenie \vojska podzialalo na okolicznq 
ludnosc; '\\ sz
dzie zacz
to spelniac po\vinnosci. J a. po po- 
wrocie na wies, dowiedziatem si
, ze str6t nocn1 Y juz zno- 
wu przychodzi. J ak pier\vej, tak i teraz \,"loscianom nic 
nie mo\vilem, Iecz szlachcico\vi zapo\viedzialell1. ie od 
przyszlego rok'u nie Ina u lnnie dzierza\Y
" ichor bjTlo to 
jeszcze 10 Iniesi
c
" do kOllca roku, nie cofn(llem slo\va: 
111usial ustqpic.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00114_0001.djvu

			- 112 - 


Musz
 objasnic swoje slowa, wypowiedziane publicz- 
nie - 0 hrabiach. 
W Wilnie odznaczal si
 J6zef hr. Tyszkiewicz, kt6- 
ry, jako adjutant Nazimowa, jeidzil usmierzac te t. zw. 
bU!1 t y, mundur wprawdzie przykrywal go, lecz Iud wie- 
dzial dobrze, ze to hr. Tyszkiewicz! Z drugiej strony, 
marszalek szlachty Domejko dowodzil, ze innej rady nie- 
ma i ja raz bylem u Domejki, gdy na nOWq wypraw
 miaf 
Tyszkiewicz si
 udac. Zwr6cil si
 wi
c on do mnie, pro- 
SZqC 0 rad
. J a na to powiedzialem: "Gdy zdaniem p.. 
marszalka jest, ze inaczej bye nie moze, a pan mozesz to 
ulatwie z mniejszem okrucieI1stwem i raz si
 juz do teRo 
wziqles, to jedi pan". Nie bylo to rozgrzeszenie, lecz, 
. 
gdy spoleczenstwo potrzebuje kary smierci i. katow, na- 
cot szukae nowych, gdy Sq juz krwi q zbryzgani? "[ego 
panicza bawil mundur i latwe zwyci
stwo nad tlunlcrn 
bezbronnych. Niekt6rzy twierdzili wowczas, ze z niego 
b
dzie i dzielny partyzant; czas okazal, iz odwaga "\vy- 
starczala tylko na walk
 z naszym ludem w obronie pan- 
szczyzny... Jednakze, w czasie demonstracii i p. hr. Jozef 
byl czynnym ich uczestnikiem, i jeszcze go nieraz spot- 
kamy... 
Wracam do zebrania. Kilka dni toczyly si
 rozprawjr.. 
Czytalismy ustaw
, aby jq jednostajnie tlumaczyc, poro- 
zumielismy si
, jak mamy wszyscy dziala
c. Nam, czlon- 
kom Zarzqdu, pozwolono w razach wazniejszyh zatrzy- 
my wac nawet pisma posrednik6w do komitetu, dopoki 
si
 nie porozumiemy. Ten zjazd byl bardzo zbawienny. 
W gronie posrednikow byli ludzkie slabi, moze ili nawet
 
a jednak wszyscy u nas dzialali jednostajnie, pod wply- 
wem opinji. Przyj
te zasady kazdego kr
powaly. Wsr6d 
posredniko\v byli i Niemcy: baron Ropp i hr. Kajzerlin- 
gowie, przybyl tez i baron Grothus, ktory zasiadal w ko- 
mitecie 1858 r. Ten przede mnq uskarzal si
 na wybory 
w Poniewiezu i systematycznq jakoby przeciwko Niem- 
com niech
c. Lecz sam przyznal mi wnet slusznose, gdym 
mu powiedzial, czy nie oni sami temu winni, gdy, miesz- 
"' 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00115_0001.djvu

			- 113 - 


kajqc tu od lat wielu, nie lqczq si(t z Polakami i nie m6wi q 
nawet po pol sku ? J ednak z Poniewieza w 1858 r. obu 
Niemc6w do komitetu wyslano, choc ci tylko cZqstk(t ma- 
IC! w powiecie stanowi q . Rozmowa byla szczera; 0 przy- 
szlosci, 0 nast
pstwach mozebnych. Zgadzaf si
 Grothus, 
ze oni nie nie straciliby na zmianie politycznej i zapewnit, 
ze nowi posrednicy b
dq naHepszymi urz
dnikami, 'w ni- 
czem nam nie przeszkodz q , a w razie potrzeby usunq si
 
i dozwolq miejscowym ludziom dzialac stanowczo. Nie- 
zaprzeczenie byli to ludzie rozumni, a nawet i zacni, OSO- 
bliwie Ropp. 
Grothus w szczerej rozmowie dotknql bardzo deli- 
katnie naszych stosunk6w do rzqdu, m6wi q c, ze od roz- 
bioru kraju szlachta polska nie umiala post
powac z rZq- 
delTI i stawil nam za przyktad szIacht
 niemieck q w pro- 
wincjach nadbaltyckich. "My mamy pra\vie \vszystko; 
m6wi q , ze rzqdzimy nawet Rosjq, a pano\vie po kazdem 
powstaniu tracicie reszt(t przy\vilej6w". Na to odpowie- 
dzialem: "Panie baronie, nam to wlasnie zawdzi
czacie 
swoje dotychczaso\ve wyjqtkowe polozenie". - "Jak to 
b " · ?" N . . · b 
yc moze . -" aJpeW111e], 0 · · · . . · · . · · 
gdyby nasza szlachta pogodzila si
 z losem i zechciala 
zostac szlacht q rosyjsk q , to w6\vczas, panie baronie, \va- 
sze przy\viIeje nie potrwalyby i roku". Baron si(t roze- 
smial i odrzekl: - "Panowie jestescie narodem szlachet- 
nym, ale'zaslepieni w swoim patryjotyzmie, sqdzicie, zes- 
cie potrzebni nietylko nam, ale i calemu s,viatu!" Na tern 
si(t skoiiczyla rozmowa. Baron kurlandzki nie dozyt dzi- 
siejszych czas6\v, mozeby' moje slo\va nie \vydaly si(t dzis 
do\vodem zaslepienia. To pe\vna, ze nic si(t nie zmienilo 
w przekonaniu mojem · · . · . . · · · · . · · 


. 


Opr6cz posrednik6\\
 na zjazd przybyIi i inni oby\va- 
tete, a mianowicie ci, kt6rzy mieli \v po\viatach przepro- 
\vadzac przyj
ty, lub \vpro\vadzajqcy si
 pasz program 
organizacji. Zjazdy posrednik6\v Iniaty bye zjazdami oby- 
"B. P." Palni
tlliki Gieysztora. Tom I. 8
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00116_0001.djvu

			- 114 - 


.- 
wateH. Organizacja, zawiqzana w Wilnie, poczqtkowo mu- 
siala dzialae z g6ry. W kazdej gubernji wzywalismy ludzi 
znanych, kt6rzy od siebie w powiatach zapraszali innych 
i dopiero w6wczas mialy si(t zbierac zgromadzenia szlach- 
ty. Gdy zjazdy wejd q w zycie, w6wczas organizacja 
przeprowadzi si(t jak nalezy. Powiat obierze swoich de- 
legowanych, ci delegowanych od gubernji, a gubernjalni 
Zarzqd prowincjonalny. Czynnosc ta wymagala czasu i 
ledwo w koncu roku 1862 mozna powiedziee, ze si(t Litwa 
zorganizowala ostatecznie. Lecz osoby byly tu rzeCZq 
mniejszej wagi, czynnosc zas szla ciqgle, bo ludzie, choe 
nie wybrani, ale wezwani z g6ry, szerzyli zasady przy- 
j
te i kraj si
 pokryw,al sieci q sz , k6Iek, duch post
pu wio- 
nqt na og6t Na zjeidzie byt tez towarzysz m6j z uniwer- 
sytetu Teodor J asienski, bardzo pragnqlem, aby on w Po- 
niewieskim powiecie wziql si(t do pra'Cy. Lecz tu przeko- 
nalem si
, ze to czlowiek, kt6ry tylko wiele m6wi. Gdym 
mu przedstawil projekt, bardzo go pochwalil, wziqc jed- 
nak udziatu \V organizacii nie chcial, m6wi q c z tajemni- 
czosci q : - "Nie mam czasu, jestem zwiqzany..." Ja na 
to odp
rlem: - "Poniewaz nasza czynnose jest w samym 
poczqtku, a gl6wnie ode mnie zalezy inicjatywa i kieru- 
nek, to niech mi wskaze, co robie, a ja si(t z ch
ciq do jego 
roboty przylqcz
. Lecz, jesli mojq robot(t uwaza, jak m6- 
wi, za najpraktyczniejszq, czemuz sam pracowac z nami 
nie chce?" Nic nie pomoglo. J asienski byl jednym ze zwo- 
lennik6w i blizkich ludzi d-ra Piotra Smuglewicza, jak 
Adolf Erdman, Woltowicz i inni; zaden z tych panow ani 
w naszej robocie, ani potem w powstaniu nie uczestni- 
czyt Co robiti i kim by1i, ja\ wyjasnic nie mog
; poglosek 
zas, niezbyt dla nich pochlebnych, powtarzae nie chc
. 
To pewna, ze ani w czasie wojny W
gierskiej i Krym- 
skiej, ani tez potem, owoc6w roboty pana Piotra nigdzie 
. 
nie widzialem, choc tajemniczose zawsze mial wielk q . 
Przytem to fakt, ze, gdy w kilka lat po powrocie na- 
szym z Petersburga, jeszcze nie m6g1 Szetkiewiczowi 
oddae ki1kuset rubli, pozyczonych za mojem posrednic- 
,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00117_0001.djvu

			- 115 - . 


twem, to potem, jakoby, wedle jego wtasnych stow, mial 
krocie! Co si
 z nim stalo i z jego funduszem, nie wiem. 
W Petersburgu wplyw jego na mtodziez nie byt korzyst- 
ny, bo nie godzil, lecz jqtrzyl umysty. 


W lipcu zebral si
 bardzo liczny zjazd w Wilnie; 
szlo 0 ostateczne wygotowanie projektu Towarzystwa 
Kredytowego. Podany przez wyznaczonq Komisj
 po wy- 


- 
v .
 
- '\ . 
, 
I 
.. 
-, 
. 
, :} - 
. 
, 
. 
- 
.. 
, 



 
., 


- 
, 
, 
. 
.. 


.... 


Aleksander Klobukowski. 


drukowaniu przeslano do Warszawy, skqd prosilismy 0 
rad
 i pomoc. Jakoz Warszawa \vyslata nam d\vuch 
swiatlych ludzi: mecenasa Antoniego Wrotno\vskiego i 
obywatela Aleksanura Ktobuko\vskiego. Chcielismy, ab",r 
7jazd obywateli byt liczny, by os\voic ieh z zyciem pu- 
blicznem. Z Kowna przybylo z g6rq trzydziesci os6b. Pro- 
iekt wilet'lski pra\vie zupelnie zostat zll1ieniony. Nasi gos- 
..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00118_0001.djvu

			- 116 - 


, 
cie, a -raczej nauczyciele, ujttli nas swojem nietylko swia-' 
tlem, ale i sympatycznem obeisciem, osobliwie Klobu- 
kowski. Zbldzylem sitt z :uimi, i odr,azu oni we mnie i w 
kowienskich obywatela'ch, mieli najgorliwszych pomocni- 
k6w. Widzielismy, jak oni Sq praktyczni i naukowo wy- 
ksztalceni, trzeba bylo w.j
c zawsze 'zgodz'ie si
 z ni1mj, 
a smiesznym byl up6r niekt6rych naszych redaktor6w 
projektu, a osobliwie p. Lapickiego, broniqcego zawzitt- 
cie swej pracy. Gdy przytem Kowno glosowalo zawsze, 
jak jeden czlowiek, podziwiano naSZq zgodnose i nie trwo- 
nienie czasu, na czcze gawttdy. W rozprawach, naturalnie, 
dose wielka li.czba os6b brala udzial. Tu, jak pierwej w 
k\vestji wloscianskiej i p6iniej na zjazdach, odznaczal si
 
niezrownanq wymOWq Rajnold Tyzenhauz. Ci, co sly- 
... 
szeli znakomitszych 'm6wc6w za granicq, powtarzali, ze 
on wszttdzie pozyskalby rozglos. Byla to niezwyczajna . 
pot
ga logiki, wymowa. plynna i , glos doniosly, a przede- 
wszystkielTI umysl krytyczny, niezr6wnany. On jeden 
m6g1 swietnie prowadzie dyskusj
 z Wrotnowskim. Na 
Litwie nie mi
lismy oprocz niego nikogo wi
cej ze zdol- 
nych m6wcow. Na pamiqtk
 naSZYlTI .nauczycielom dalis- 
my album Wilenskie Wilczynskiego z naszemi podpi- 
sami, pobralismy ich fotografje a oni niekt6rych z nas. 
Wog6le, jak m6wili, wywieili bardzo mile wspomnienie 
z . Wilna. Ustawa zas kredytowa, przyj
ta przez nasze 
zgromadzenie, zasluzyla nw pochwaltt ekonomist6w, tak 
znakomitych jak Wolowski. C6z, gdy i ona, jak i ustawa 
rolnicza, nigdy zatwierdzenia nie otrzymala! 
Takie zjazdy i rozprawy, nadzwyczaj byly korzystne 
dla rozwoju prowincJi, bo si
 .\vazne kwestje ekonomiczne 
poruszaly, nie byla to prosta zabaw.ka, schlebianie uczu- 
ciom patryjotycznym, ale i korzyse prawdziw!a. Ludz,ie 
swiatli ze wszystkich gubernji mogli si
 poznawac . . . 


... . . . . . . ............ 


Byly tez inne zgromadzenia, kt6re usilowalismy po- 
lqczye z celami bardziei trwalemi. Tak np. na wiosntt 1. r. 
odbyly si
 w Kownie sejmiczki przedwyborcze; wszyst- 
kich delegowanych przeprowadzilismy jak najlepszych. 


/
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00119_0001.djvu

			- 117 - 


- 
W czasie tego zjazdu chciano dac obiad dla Zyliflskiego, 
lecz ja zaprojektowatem, by pieniqdze na ten ce1 zebrane, 
obr6cic na lepszy uzytek, a mianowicie Ina pomoc uczqcej 
si(t mlodziezy do rozporzqdzenia marszalka Zyliflskiego. 
Zebralismy 400 rs., te byly u mnie zlokowane i 200 rs. 
wzi(tto przed wybuchem, wedle rozporzqdzenia marszaJ- 
ka, drugie zas 200 dopiero po moim powrooie z Syberji 
moglem wr(tczye zacnemu iyliflskiemu, by nimi rozrZq- 
dzil wedle woli powiatu i swego uznania. 


, 


I 


\ 


, 


\..- 


t 
J 


. - 


Antoni W rotnowski. 


Zblizal si
 dzie(l wazny w dziejach: rocznica Dnji Lu- 
bclskiej. W cafej Polsce ten. dzieil miano uroczyscie obcho- 
dzic. \V Kownie, polozonem na granicy dzisiejszej Koro- 
ny i Litwy, choe nie scisle historycznie (bo z obu stron 
Litwa), chciano uczcic swietnie t(t wielk q dziejo\vq ch,vil
. 
Szal demonstracii byl w calym rozwoiu, ba\viono si(t , 
i upajano pozorami swobody... Wobec tak \vainej, a jesz- 
cze dopiero. .przeprowadzajqcej si
 kwestii' \vlosciaI1skiei, 
mimo calej sympatii do tych "obia\v6w pi
kn1Tch i schle- 
biajqcych uczuciu, chcialo mi si(t powstrzymac ludzi czyn- 
nych od wsp61udzialu, prosilem na \vszystko, aby mar-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00120_0001.djvu

			- 118 - 


szalkowie i posrednicy nie nalezeIi do zadnych obchodow 
. 
i demonstracji i aby jak najmniej by to zewntttrlnych obja- 
wow, jak najrnniej draznienia. 
A tu wlasnie 0 co innego chodzilo. Idqc tedy za glo- 
sern przekonania, wbrew wlasnemu sercu, po wielkiej na- 
\vet wewn
trznej walce, \vyjechatem z Kowna, przyznaj
 
jednak nawet, w tym dniu bttdqc w kosciele w Swittto- 
brosciu, prawie gniewatem si
 na siebie, zern nie ra
em 
z innymi... I w sarnej rzeczy byla to uroczystosc rnoze 
jedyna. Tysiqce Iudu w procesji tam i napowr6t, to woj- 
sko rozst
puj'lce si
 i oddaj'lce honory, ten tryumf jakby 
prawdy nad sil q ... i to nad naszym Niemnern! Nikt jednak, 
ani p61s16wkiem rni nie wym6wil, zern tam nie byl, kaz- 
dy poj'll i uszanowal gl
bokie przekonanie, bo 0 obawie 
 
mowy tu nie bylo zadnei: Opr6cz marszalkow, Adama 
Medekszy i wielu obywateIi z s'lsiedztwa, a wszystkich 
mieszkanco\v miasta, by! i Wladyslaw Komar z Bejsago- 
Iy, na kt6rego to tak podzialalo, ie w jesleni koniecznie 
.. , 
chcial urzqdzic procesj
 od siebie do Szydtowa i mnie na 
ni 'l zapraszal... Opisywac kowienskiej uroczystosci, nie 
b
d'lc na niej, nie tr1bg
; pewno zn
ddzie si
 kto, co z ser- 
ca i z zywej pam1ttci zobrazuie ten wielKi dzien, to swi
- 
to, kt6rego ja nie bylem swiadkiem. J ednym z czynniej- 
szych byl inzynier Rothuald Kulakowski, kt6ry tez ucier- 
pial najwi
cej. Tu tylko powiem, ze gubernator Chomin- 
ski nie byl obecnym w Kownie, a zast
powal go czlowiek 
prawy, Rosjanin Koreckij, kt6ry p6zniej musiat asystowac 
i na pierwszei egzekucii Korewy. Po powrocie z domu do 
Kowna za obowi'lzek swoi uwazalem bye u niego, w do- 
wad uznania i szacunku i to wbrew Imojemu zwyczajowi, 
bo u nikogo z Rosjan nie bywatem, u kolegow moich Zer- 
wego i Biegiczewa ledwo raz do roku, a u Skworcowa 
nigdy moja noga nie postata 1). 


1) Skworcow byl naczelnikielll zandarlnerj,i w gub. 
kowien:slviej, w czasie powsiallia mianO\VallY g'ubel
llatore111 
grodzienskim i na bardzo ujelnUq opinje ksi
eia S'u'\voro'wa 
Da tern stano,visku sobie zasluzyl. 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00121_0001.djvu

			- 119 - 


Po demonstracji kowienskiej nie moglo bye innei 
rady, jak wsz
dzie Iud pociqgae i hymn w litewskim 
j
zyku rozpowszechniae, by wiedzieli, 0 co idzie. Za- 
r,a2 tez w moich stronach odbyl 'si
 uroczysty obch6d. 
W dzieri Przen1ienienia Panskiego w Swi
tobrosciu ze- 
braID si(t osmiu ksi(tzy i mn6stwo Iudu. Z Surwiliszek i 
Opitolok przynos
q zWyikie oltarzyki. Gdy danG znae, - 
ze idzie procesja z Opitolok, na jej spotkanie wyszedl 
k.siqdz z tlumem ludu z 
wi
tobroscia i .s.potkaf procesj(t 
pod moim d(tbem ignacogrodzkim. W chwili spotkania 
zaspiewano h
rmn: "Boze cos Po1sk(t" i z nim wr6cono 
do kosciola. Byf to poczqtek jeszoze naboz.enstwa. Set- 
ki egilempIarzy litewskich hymn6w rozrzucono ludowi. 
Po nabozenstwie kilku ksi
zy wy.szlo z zakrystji, ukl
klo 
przed oltarzem i po litewsku zaintonowalo. ten sam 
hymn, z tysi
cy pliersi Iudu i w kosciolku i na cmentarzu 
poplyn
la modlitwa do Boga!.. Najz.imniejszy ozlowiek 
poruszyl si(t! bez. lez trudno bylo sfuchae tej w,znioslej 
prosby narodu . . . . . . tak zawsze pel- 
nego . nadziei i zapalu! Od tego. dnia zw)
kle w kosciele 
s,piewano ten hymn, spiewano go i w domach! cz
to 
naduzywano tej modlitwy, lecz w wielu rodzinach ona 
byla szczerq, serdecznq. I ,m6j drobny Jas juz jq nucit.. 
W tym czasie w Wilnie mialo miejs.ce kir,wawe 
zajscie. Tam od sw. Stanisla1wla (t. j. od 8 maja) de- 

 
monstracje odbywaly si
 niepra;erwanie. Sztrafy i sqdy 
nie przeszkadzaty. \VieIu z serca, \vielu z mod
T bralo 
w nLch udzial. 'Tak Ina srebrnem ,weselu u "Koil-cZY za- 
ledwie jeden m
zczYlz.na byl nie w CZAamarce. Panie tez 
stroily sit; w kontusiki, czapeczki - konfederatki. J ano- 
wa Tyszkiewiczowa, Mieczysta:wowa Jeleilska i wiele 
pail-sHcznie wyglqda1y w tym stroJu, a m
zo\vie ich 
.lqczyli si(t z najgor
t5zymi. U 1'yszkiewicza bylem na 
S-ty Jan po usuni
ciu go od urz
do.wania i po demon- 
stracji, kt6r'l -mu szlachta na pozegnanie urz'ldzila. · 
Zal mi bylo, ze czlowiek ten, dobrych ch
ci, zostal usu- 
nit;ty za rzeczy blahe, co tern bardziej uderzalo.. ze i
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00122_0001.djvu

			- 120 - 


. 


. 


nowoobrany marszalek, Aleksander Wailkowicz, nie zo.- 
stal zatwierdzony. Byl to czas, W kt6rym wlasnie 
. 
tr,zeba bylo przedewszystkiem ludzi poswi(tcenia i roz- 
sqdku u steru, a grzechem bylo traoic ich dla chwilo- 
wego uniesienia. Ot6z i w WHnie 6 sier.pnia (1St. st.) 
urzqdzono \vielk q demonstracj
, idqc na spotk,anie, ja- 
koby majqcej pr,zy,bye procesji z KOWllla. Nazimow 
pierwszy raz uzyl sHy. Rosjanie '(z,apeWlniajq jednak, ze 
nie byl.o trupow. Zaprzeozac napewno .nie mozemy," jed- 
nak to 'fakt, ze poraniono wielu: oburzenie bylo og61ne. 
Przybylismy do Wjlna z mar.szal,kiem Dowgirdem, 
Zygmunt em Gruzewskim' i Koilczq, by radzic, co robie. 
Zebrali si
 i inni "guber.njalni marszatkowie. Po raz 
pierwszy przybyl tu Wiktor Starzenski swiezo zamia- 
nowany zast
pcq grodzieilskiego rnaJfszalka gubernjal- 
nego. Mozna bylo odr.azu widziee w ty,m czlowieku 
ch
c odznaczenia si(t i przewodnice;enia. -I mogl teraz 
si
 wyr6znie. Mlodziez narzekala na oby,wateli, iz wo- 
bee naduzyc r,zqdu tak oboj
tnie sitt 
najdujq. Ja zapro- 
ponowalem, by marszalkowie guber,njalni z powodu 
ostatniego wypadku i spiew6w wyJstqpili Zl przedstawie- 
niern, ze to, co si
" dzieie, nie jest zadnym bun- 
tern, Iecz objawem uczuc og6lnych. Jest. to rezuI- 
tat .zamkni
cia dr6g jawn)'lch. Naleialo przypomniec, ze 
juz w 1860 r. chcielismy Najjasniejszemu Panu szczerze 
wyjasnie )nasze uczucia, prosic 0 rozw6j .naturalny, 
o autonomj
 tych ,prowin
ji. Wr.acajqc nor.malne zycie 
krajowi, wstrzyrnanoby go od demonstracii. Dzis, wo- 
bec objawow uczucia, ktorem sitt rzqdzi nasza' mlo- 
dziez i nie\viasty, trudno Inam bye oboj
tnymi i dlatego 
r.az jeszcze prosimy N. Pana o. uwzgl
dnienie slusznych 
potrzeb prowincji naszej. Obeoni ten projek:t pochwalili, 
a Statzenski poczqtkowo go poparl. Lecz Domejko 
z najzimniejszq krwi q powiedzial:' "ale, koIezko", to, co 
r,adzisz, poprowadzi nas na wygluanie".-"Tak, odpa.r... 
!e
, "p6jdziecie moze gdzie.s do Kalugi, czy dalej, lecz 
otoczeni czci q og61nq, skqd ,niebawem wrocicie; ale 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00123_0001.djvu

			- 121 - 


szlachta nie straci uroku i nadal kierowac b
dzie opinjq, 
gdy na waszem miejscu zostanq inni, Z4n6w gotowi do 
ofiary; tak niewielkiemi ciel1pieniami jednostek uspo- 
koimy kraj, a tymczasem przeprowadzimy reform
 
wlosciausk q , a to gl6w,nym dzis obowiqzkiem szlachty". 
Ody zaden z mar.szalk6w nie poparl stanowczo 
mego wniosku, trudno nam bylo pr,zeprowadzic go wi
k- 
szosci q . Odyby choc jeden... ale i Starzenski nie mial 
ochoty przejechania si
... pewny byl, ze mniejsz
ym 


. 
. 


1 



 Wlktor hr. Starzetiski, 
marsz. szlachty 
uh. grodzienskiej. 


kosztem pozyska popular.nosc! Szlachta wi
c nie nie po- 
stanowila. Skutkiem tego juz i tak \vzburzona mlodziez 
oddzielila si
. Cz
sc jej wprawdzie po\vazniejsza zostala 
prz
r Rranciszku Dalewskim i przy nas, lecz cz
sc z 
Zwierzdowskim utworzyla nowy komitet ruchu. Z\\9"ierz- 
dowski przedtem obstaw.al, by .w kole obyw.ateli, opr6cz 
Franciszka Dalew,skiego zasiadal i oficer delegowany, 
mialoby to charakter jakby przygoto\vania do \valki; 
na to zgodzic si
 ja nie moglem, ,a wi
c i nie \vnosilenl 
nawet do zgromadzenia. Mozeby zado\volilo Z\vierzdo\v-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00124_0001.djvu

			- 122 - 


skiego i jego osobiste wezwanie do naszego k
la, tak 
mi si
 zdaje, byl to czlek bowiem ambitny, lecz jednak 
napewno nie przesqd(Zam. W kazdy,m' razie uwazatem 
odmo\v
 m.arszalk6w za wielk q z ich strony omylk
, i 
nie dziwi
 si
, ze gorqca mtodziez zwqtpila 0 szlachcie, 
widzqc taki egoizm, tak q bojaiiI Wlszelkiego osobistego 
narazenia si
. Zawsze tu byl poczqtek rozdziatu i 
utworzenia komitetu ruchu.. 
W tym czasie kilku uczni6w rz gimnazjum kowieiI- 
skiego za demonstracj
 usuni
to ze szk61. Nazimow 
przybyl do Kowna, a jednoczeSnie i ks. Ogif1ski, kt6ry 
jako kurator s:zk61 mial obowjqzek, a jako czlowiek wiel- 
ce wplywowy i majqcy z.achowanie u dworu, m6g1 je- 
den t
 mlodziez r,atowac. Ogif1ski mial tez wl
aSjny inte- 
res w komitecie. Z jego woli i rozkazu .przywieziono 
wtasnie do oddania w rekruty mlodego chtopa rz Reto- 
,va, na mocy tak zwanego "wy;roku" gminy. Wy,rok 
ten byl przez Oginskiego poswiadczony. Lecz teraz juz, 
\vedle nowych praw, tylko wyrok gminy, zatwierdzony 
przez posrednika, byl wazny. Prokurator wi
c Zerwe 
zaprotestowal, i sprawa odeslana zostala do Zarzqdu 
Quberniainego. Zarzqd telegrafowal, potem wyslal szta- 
fet
. do Bohdanowicza, posred\1.1\ika miejscowego, lecz 
jakoby go nigdzie nie .znaleziono! Mlody zas czlowiek, 
kt6rego chciala gmina oddac w rekruty byt wlasnie 
woinicq u' B'ohdanowicza, a winq jego bylo nama\vianie 
wtoscian, by nOWq ustaw
 przyj
li. Wlosc bowiem 
Ogif1skiego podata prosb
, ze jest dobrze ur
qdzona i 
\vdzi
cz
,a swemu panu, nie chce wi
c zadnych zm.ian i 
prosi, by zostawiono daw,ne urfzqdzenie i ksi
c-1a - Ipana, 
f 
jak byl dotqd - w6jtem gminy. Zarzqd zwazywszy, ze 
ta wlosc przes:zlo par
 tyS'i
cy ludu liczy, i prosba ma. 
w.szelkie pozory prawdy, fakt ten przytem swiadczy 
. 
o d
brynl stos.unku p.ana z ludem, przeslal prosb
 do 
ministerjum dia przedstawienia N. Panu. Ot6z ten mto- 
d)r wloscianin tlumaczyl ludowi, ze nic nie traci, wycho- 
dzqc z pod opieki ksi
cia ! Postanowienie 2as gminy 


, 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00125_0001.djvu

			- 123 - 


oglosito go za szkodliwego dla wlosci. Ks. Oginski 
chcial, by Zarzqd, polegajqc na jego glowie, zatwier- 
dzil postanowienie g.miny i wydat rozporzqdzenie 0 
oddaniu wloscianina w rekruty.... Gdy zeszlismy si
 na 
sesj
, Ogin.ski ;viS tal i zwracajqc si
 do mnie, rzekl: 
· "Ja id
 do jenerala Nazimowa bronic mt.odziezy naszej, 
i mam nadziej
, ze z dobry,m skutkiem, ,panu zas zle- 
cam obron
 mego interesu". By to to dosc 
rticznie, lecz 
ja odpartelTI :-"Nie wqtpi
, ze W asza Ksiqz
oa Mosc, 
jako kurator, przez nas obrany, ocali nasze dzieci, tu 
zas my poczekamy do Jego powrotu". Oginski wkr6tce 
nadszedt, i w salmej rzeczy Nazimow zgodzit si
 na 
powr6cenie uczni6.w do szk6t. 
.Ody wniesiono z kolei spraw
 Ksi
cia Oginskiego, 
ten przem6wil, tlumaczqc, ze tak dlugo si
 mitr
z'l 
wloscianie, a zapewne i p. Bohdanowicz zatwierdzi to 
postanowienie gminy, jest to prosta formalnosc, kt6rq 
na jego slowo mozemy usunqc. Ja I?ierwszy zabralem 
glos w tej tresci: "co do mnie nie mog
 nie polegac na 
slo\vie tak znanego, jak ks. Oginski, obywatela, i, gd"y 
tu idzie tylko 0 dopilnowanie formy prawa z ch
ciq si
 
przychylam do zq-dail ksi
cia". Wszyscy tez czlonkowie 
jednogtosnie moje zdamie poparli. Zerwe (prokurator), 
pojqwszy dobrze, ze i ja widz
 calq nieprawnosc ta- 
kiego post
po\vania, odezwal si
, ze ponie\vaz on na sali 
przy poborze publicznie zaprotestowal przeciwko przy- 
j
ciu wloscianina, na mocy niepr,awnej uchwaly gminy, 
to, ja,kkolwiek jest tu w roli azlonka, a nie prokuratora, 
nie protestuje, ale i nie podpisze rezolucji,- tak, jakby 
nie byl przytomnym na sesji. KwestJa tak postawivna, 
gdy przytem i nieznalezienie Bohdano\vicza, bylo bardz:) 
wqtpliwem obudzifa skruputy gubernatora Krygiera. I on 
tez, pozw,alajqc na przepr.ow2 l dzenie sprawy, chcial si
 
sam usunqc. Z kolei Biegiczew odezwaf sit;:-"Nie, pa- 
no\vie, albo podpisujmy wszyscy, lub i ja si
 cofnt;. Na- 
turalnie, gdyby wszyscy trzej czlonko\vie od rzqdu 
usun
li si
, ani myslec nie mozna by to 0 przepro\va- 


. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00126_0001.djvu

			- 124 - 


dzeniu postanowienia z podpisern marszalka i trzech 
nas obywateli, Burby, Dymszy i mojego, bo ksiqz
 Ogin- 
ski zawsze musialby si
 powstrzymae. Oginski wi
c pOj'l1 
drazliwosc potozeni.a i cofn'll wlniosek. Chlopi odjechali, 
lecz, jak og6lne ,podanie niesie, owego rntodego czto- 
wieka nigdy juz ani w Retowie, ani 'nigdzie indziej nie... 
spotykano, 0 He prawdziwa to pogtoska, nie wiem, byty to 
bo\viern czasy. zbyt drazliwe i wypadki tak si
. .toczyty, 
ze sprawdzic nie moglem; a gdy idzie 0 ks. Irenego 
Oginskiego, Iwszystko jest prawdopodobne. 
Do Srednika, na swi
ty Ludwik (25 sierpnia), ttum- 
nie zebrali si
 goscie. Zacny Zylinski zastugiwal zawsze 
na uznanie, a teraz tern b
rdziej, bo Juz zaczy.nano si
 
niepokoie czy ujdzie na sucho demonstracja kowien- 
ska. Gdy po obiedzie blizsz
 k6lko m
skie' zebrato si
 
\V ogrodzie, wszcz
ta si
 rozprawa 0 biez'lcych wypad- 
kach. J a milczalem. Nie mog
 zaprzecz.ye, juz w6wczas 
widoczny mialem wptyw. Wierzono rni, i zaczynatem 
. 
coraz bardziej kierowae opinj'l, pytano wi
c, co pocz'le, 
co robie. "Po tern, coscie panowie juz zrobili, .odezwa- 
tern si
, jedno pozostaje, zaraz. roZ\pisac ok6lniki na - 
cat 'l Litw
, by szlachta :.nie wnosila podatk6w do kas 
za rat
 wrzesniow'l, lecz je przechowala i wr
czyla lu- 
dziom posiadajqcym og61ne zaufanie na potrzeby kraju". 
Zebrani, zdziwieni, myslq, ze zartuj
.-"Nie, na s,erjo", 
powtarzam, jestes'my na tej drodze, ze .na wiosn
 rnusimy 
powstae, bo po demonstracjach wanszawskich, a takze 
kow.ienskie!, wilenskiej i gotujqcej si
 w .liorodle, tylko 
o wzi
ciu za bron mow a bye moze".-Ale czy uslucha 
kraj? co zrobie, ktos r.zecze, jesli rozporzqdzenie nasze 
skutku nie wezmie?"-"W6w,czas. powt6rzye surowo 
zalecenie pod groibq".-"A w razie nieposluszenstwa".- 
"Ukarae" .-"J ak?"-"A tak, spalie gumna, spi1chlerz i tp." 
Znajqc mnie, wsZyscy sqdzili, ze to ironja, a jednak ja 
m6wite.m powa75nie, lecz co praw
a z ironjq; bo cho- 
ciaz niepodobna bylo myslee 0 prawdziwem powsta- 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00127_0001.djvu

			-=-- 125 - 


niu, to jednak .kto wszedl raz na drog
 ruchu, b
dzie 
juz konsek\ve.ntnyrn i weimie na .siebie konieczne na- 
st
pstwa, a wi
c terroryzm, a zanim i zgub
 kraju! 
Juz i przedtem nie jeden zastanawial si
 nad tern, co 
dalej b
dzie,-lecz brnql, r.az wszedlszy w ten wir de- 
rnonstracyjny. 
Wkrotce tez pocz
ly si
 surowsze przesladowania 
spiewow. W WiInie wydalismy rozporzqdzenie, aby 
o He mozna zaniechano spiewow patryjotycznych, a na- 
torniast, obok staropolskiej piesni "Bog naSZq ucieczk q H , 
"Aniol Panski" cz
sciej rozlegal si
 w kosciolach, jakby 
przeczuciem krw-i i nowych ofiar... 
Nasi marszalkowie: Dowgird i Zylinski otrzymali 
wezwanie do kornisji sledczej w Wilnie. Dow.gird, zastra- 
szony, tlumaczyl przy.padkiem swojij 'obeonosc w czasie 
procesji i, jak zawsze, okazal si
 czlowiekiem slab:ym. 
Inaczej postijpil Zylinski, ten z calq godnosci q odpo\via- 
dal: ,J ako Polak nie moglem nie wziqc udzialu vt wiel- 
kim .obchodzie uroczystego narodowego swi
ta!'" Tu 
juz si
 okazalo, jak czlowiek czujijcy SWq godnosc, nic 
. 
nie traci, bo obaj jednakowo byli uk,arani-usuni
ci od 
obowiqzkow. 0 pi
kniejszem zakonczeniu sluzby Dowgird 
marzyc nie mogl, dopiql celu iSwych marzen, zostal 
powiatowym a p,Otem gubernjalnyrn marszalkiem. a gd
r 
.. 
czasy coraz byly dra.zliwsze, i, w razie wybor6w, mu- 
sialby ustijpic enetgiczniejszym, rzqd go usunql, doli- 
czajqc go do ofiar sprawy na.-rodowe.i. Jednak Do\\ygird 
byl mocno tern rozdrazniony. Zylinski zas przyj(ll usu- 
ni
cie. najoboj
tniej, a przez powiat ko\vieiiski za\vsze 
byl uwazany za wlasciwego marszalka. 
W'kr6tce potem odbyly si
 w Ko\v.nie re\vizje \vsku- 
tek kt6rych mi
dz
T innymi aresztowan}T zostal Tadeusz 
Korzon. w6wczas zapalony mlodzieniec, jeden z naj- 
krafIcowszych, nasz sekretarz \v Zarzqdzie wloscian- 
skinl. J ego proces przeciqgnql si
 kilka miesi
c
r. '\VY.- 
sIano go juz w 1862 r. Wszyscy zegnalism
r \vyjezdi:ajq- 


. 


. 


, 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00128_0001.djvu

			- 126 -- 


cego do Orenburga, jak ofiar
, w samej rzeczy zas dla 
niego stalo si
 to pr.aw.dziwem szcz
sciem, bo ocalito 
go od niechybnej zgu.by w 1863 f. 
Z usuni
ciem obu marszatk6w kowienskich (gu- 
bernjalneg'o i powiatowego) cala czynnose obywatelska 
spadla na mnie. Powiatowi mars!zalkowie z kolei zrzekali 
si
 marszalkostwa gubernjalnego; przyjql wreszcie 
Karp. Lecz Karp, wiedzCJ;c, ze oby.watele uwazali za 
niewlasciwe to przyj
cie urz
du, nigdy nie ,mieszkat 'v 
Kownie, tylko chwilowo zjawial lSi
 dla podpisania pa- 
pierow, 'v Zarzqdzie z.as wtoscianskim i w svrawach oby- 
watelskich zupelnie udzialu nie brat W powiecie 
kowienskim .lylinskiego zast
powal Statkowski, s
dzia 
powjatu. W rosien,skim marszalek Hieronim Przeci- 
szewski tez si
 usunql, miejsce jego zajqt Adam Plater. 
Zmiana to byla bardzo niekorzYlstna. Przeciszewski, 0 
kt6rym wyzej juz pisalem, byl egoist q , to pewna, lecz 
czlowiekiem uczciwym i intrygq wszelk q si
 br:zydzil; 
w Platerze zas trudno bylo wynaleie stron
 dodatni q . 
, 
\\' z.arzqdzie OgiIiski zaledwo partt razy do roku sitt 
zjawial, Burba dojezdzal cz
sciej; a skoro byt jakis 
wazniejszy interes, polecil mi zawiadamiac go sztafetq. 
Zacny ten czlowiek tak byl .cJ.elikatny, ze przytem wy- 
m6g1 na n1 l nie, bym na 'wszelkie sktadki w jego imieniu 
dawal przynajmniej z pitte razy tyle, He sam od siebie 
ofiarowalem. "Nie dose, .m6wit twej pracy, ale jeszcze za 
wszystkich placi'sz! ,. W istocie, wydatki moje byly 
znaczne; od wrzesnia 1861 az do mego uwi
zienia dom 
m6j byl ciqgle miejscem zebran. Chociaz cz
sto wy- 
jezdzalem z Kowna, goscie przybywali, a zebrania licz- 
ne co ,miesiqc, w czasie zj,azdu posrednik6\v, .niemalo 
kosztowaly. 
W' zarzqdzie robota szla dobrze, posrednicy WSZYSCJT 
post
powali sumfennie. Nasz Zarzqd nic sobie nie ma do 
wyrzucenia. Mielismy wprawdzie wiele smutnych spraw, 
kt6re sqdzilismy, wbrew nawet przekonaniu, lecz inacze.i 
dzialac nie moglismy. M6wi
 tu 0 usuwaniu wtoscian z 


. 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00129_0001.djvu

			- 127 - 


chat. J a, podajqc projekt w 1858 r. zqdalern, by za podsta- 
\v
 w "nadziale'" zierni, wzi
to dawne inwentarze, a za 
podstaw
 ludnosai "skazk
" z 1848 roku; lecz inaczej si
 
stalo. Przy ostatnim popisie (skazka) rzqd dozwolil 
uwalniac wloscian. B.ardzo wielu obywateli z tego pozwo- 
lenia skorzystalo, uwalniajqc ludnosc z calych wsi i przy- 
pisujqC jq do rniasteczek. Tak post
powal p. Adolf Czap- 
ski, a jako w1plywowy obywatel wielu tez za sob q po- 
ciqgnqt. Osobliwie odznaczyly si
 w tern powiaty zrnudz- 
kic; w kowienskim powiecie malo bylo podobnych VlV- 
padk6w. Zaraz potem zacz
to znosic wsie, zakladac 
fol\varki lub chaty, szlachcie oddawac w dzierzaw
. 
Nast
pnie ukaz cesarski rozkazat wloscianom oddawac 
tylko ziemi
, kt6ra byla w ich wladaniu w dniu 
podpisania manifestu (t. j. 19 litego (3 marca) 1861 r.). 
Bylo to niesluszne, ale c6z m6g1 Zarzqd na to pora- 
dzic? Ilez to razy otrzymuiemy prosb
 z krwawq 
skargq, ze. pan usunql z ojcowizny, lecz juz w tejze 
prosbie sam wloscianin dodaje, ze zostal przez pana \\' 
skazce uwolniony i do takiei to gminy przypisany, a na- 
st
pnie wyp
dzony, a jedno i drugie przed }wydaniem 
n1anifestu ! Prosb
 wi
c, jako nieprawnq, po spra\vdze- 
niu jej dla forrny przez posrednika, uchylalis,my". 1m)'", 
obywatele i czlonkowie od rzqdu, jak gubernator, nieraz 
, 
ubolewalism
r, ze m"usimy odrzucac podobnq prosb
 i 
ze nie mozerny zaradzic tej krz
rCZqcej niesprawiedli- 
wosci, Iecz wobec litery pra\va pisalisrn)T postano\vienie. 
Te nasze postanowienia SZI)T do jeneraf-gubernatora, a 
potem do ministra. Chociaz wedle usta\vy.. to, coby za- 
pactIo na posiedzeniu Zarzqdu, mialo rnoc pra\V3.. jednak.. 
\V niekt6rych ra7ach, minister z\vracat naSZq u\vag
, i 
jeslismy podlug jego zdania postqpili niepra\vnie, to za- 
lecal na przyszlosc stoso\vac si
 do jego rozporZq- 
dzeii. Otoi setki byly prosb 0 \vyp
dzeniu z chat.. 
wszystk'ie bardzo \vyrazne i nikt ani gubernator ani mi- 
nister nic nam ollie m6wili, bo nasze postanowienia byf"y 
zgodne z \vYTaznem brzlnienielTI manifestu.. z \Yol
 ce- 


t
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00130_0001.djvu

			\ 


128 - 


.sarza! Oskarzac witte posrednik6w lub Zarzqdu 0 usu- 
wanie wloseian nie moz:na bez 
Iej wiary. My nie 
bylismy izb q ustawodawczq, lecz tyJko instytucjq wy- 
konawezq. Musielismy nieraz postQpowac wbrew inte- 
resowi obywateli, idqc zgodnie z ustawq, tu zas eier- 
pieli wloseianie, wskutek zapewlne przebieglej eheiwosei 
niekt6ry,eh' pan6w, leez i wy,rainej litery prawa. Bardzo 
wielu z nas wiedzialo dobrze, ze mozemy tq drogq 
ziemitt oswobodzic, leez nie kazdy cheial korzystac z 
poz\volenia, bo to nie zgadzalo sitt z sumieniem i obo- 
wiqzkami wzgl
dem kraju, by Iud '11asz miejseowy od 
wiek6w osiadly z osad dziedzicznyeh wy,prawiac. Po- 
sredniey nasi zapew:ne nie mieli tez ochoty szkodzic 
sp6lobywatelom, lecz to pewna, ze og6lnq zasad q po-' 
st
powania, kt6rej sitt trzymali, byla scisla sprawiedli- 
wosc i ch
c, o. ile mozna, pozyskania ufnosei wloseian, 
na\vet moze wi
cej dbano 0 tyeh, niz 0 krzyki szlaehty. 
Leez i szlachcie jeden tylko z posrednik6w narazil 
si
, byl to Kazimierz Wereszezyf1ski, i on si
 tez sam 
usunql. 


.. 


. 
Po usunl
ClU przez rzqd marszalk6w kowief1skich 
w listopadzie byf zjazd Vl Wilnie, na kt6rym postanowio- 
no energiezniej zajqc si
 organizaejq obywatelsk q , aby 
wobec szerZqeego sitt ruchu i rzqdowych przesladowan, 
mogla ona skupic ludzi dobrej wolL W6wczas nietylko 
Oieezewicz, Szyszko, Tukalfo, leaz nawe1: i Domejko 
zblizyl si
 do nas. Z Kowna do czasu miafem ja przy- 
jezdzac w zast
pstwie marszafka gubernjalnego, i orga- 
nizaeja w Kownie ,niezaprzeczenie najlepiej si
 rozsze- 
rzafa. W samem 'mieseie najczynniejszym byl dr. Konrad 
Chmielewski, niedawno skof1czyl on moskiewski uni- 
wersytet, sr6d koleg6w mial tam wielki wplyw, kt6ry 
i teraz zachowaf z naHepszym dla sprawy skutkiem. 
W naszei gubernji partia "czerwonych" (tak sitt juz za- 
czynafa nazywac) najsfabiei byla przedstawionq, i przy- 
" 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00131_0001.djvu

			.. 


129 - 


pisae to nalezy gl6wnie temu, ze natomiast szlachta 
kowienska byta najgorliwszq, najskorszq do w:szelkiej 
pracy narodowej. 
W t
rch czasach poznalem krewnych moich Giey- 
sztor6w z Kr6lestwa, z kt6rych Zenon, bardzo bogaty 
cztowiek, zdawalo si
 ze 
erdect:nie do mnic przylgnql. 
Gdy byla gaw
da 0 wyborach i kogo w Kownie wezwae 
na marszatka gubernjalnego, Zenon nalegal, bym si
 od 
tego obowiqzku nie usuwal. To mnie si
 wydalo nawet 
smiesznem. Nie co do wieku, ani wplywu, bo na to szlach- 
ta mniej z\vraca uwagi, lecz ja nie mialem prawie fun- 
duszu, bo majqtek m6j w tych latach ostatnich mocno 
nadwer
zylem. Zenon stawil kwestj
 tak, ze on da 
6000 rb. rocznie, bo, gdy moia jest praca i poswi
eenie7 
niech i jego b
dzie udzial. 0 tern mi par
 razy m6wil, 
naturalnie. nigdy na podobnq propozycj
 bym si
 nie 
zgodzil. W nast
pnym roku, gdym si
 zapoznal z 
p. Janem Zawisz q , podobne i od niego slyszalem propo- 
zycje, czynione rni przez p. Stanislawa Dowgiall
. 
W obu przema\viala pr6znose - nie \vi
cej! J a, gdyoy 
byly wybory. w 1862 f., saJmbym si
 podal i koniecz- 
nie chcialbyrn zostae kowienskim marszalkiem powiato- 
wy;m. B
dqc nim bowiem, m6glbym pozostac nadal czlon- 
kiem Zarzqdu, a wi
c 2000 rs. pensji zostalyby przy mnie, 
a mialbym legalniejszq 
odstaw
 do roboty, bo mi nie 
chodzilo 0 tytut ale 0 rzecz i sluzb
 publieznq. Marszal- 
kiem gubernjalnym zaw
ze zostalby obran
y czlowiek 
dobrej woli, a jeslib:r mu zabraklo \v chwili stanow- 
czej odwagi i eh
ei narazenia si
, tobym' sklonil go 
do usuni
cia si
 na ten czas, a ja, jako powiatowy ko- 
wien-ski, a wi
c z urz
du zast
pujqcy go, m6glb
Tm sam 
uzialae. Nigdy ambicji nie mialem, srnialo to m6wi
, 
lecz gdybym \viedziat, ze rnog
 bye uzytecznym; po- 
trafilbym zawsze dostac si
 do \vladzy, by celu do- 
piqc. Brak jedynie uznania od os6b blizkich. zawsze 
mif; bola-I. leez nigdy nie zrazal dO" roboty. 


"B. P." Parnietniki Gieyszt,ora. Tom I. 


9
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00132_0001.djvu

			- 130 - 


.. 


Ivliafem tez doskonalego doradc
 w wielu razach: 
byl nim Djonizy Skarzynski, wsp6lnik Domu Zlecen w 
Aleksocie. Byl on wysylany za sprawtt 1846 r., wrocit 
z Syberji, a z umyslem bardzo jasnym lqczyl' wietk q 
wymow
, milosc dobra publi,cznego, stosunek z nim 
byl dla mnie bardzo pozyteczny. 
Jesli wiele wplywa na rozw6i czlowieka czytanie, 
to tern bardziej znajomosci ,z ludimi, ,im sitt .ich wi
cej 
spotyka, i to zdol
}'"ch, niepospolitych, tern wittksza ko- 
rzysc dla ducha. Towarzystwo Djonizego Skarzynskie- 
go, '[yzenhauza, Marjana Czapskiego, Adama Medekszy 
i wielu innych, kaZdego \V sWloim rodzaju, lecz ludzi 
nietuzinkowych, .Wiielk q dla rozwoju mojego bylo pomOCq. 
Przed odjazdem Edwarda Zeligowskiego za granictt, z . · 
nim si
 widzialem u Medekszy i on pisywal do mnie 
o tern, co znalazl. za granicq. Potem zblizylem si
 z 
Bronislawem Zaleskim, 0 kt6ry.m dawno wiele slysza- 
lem, lecz osobiscie go nie znalem. Zenon Gieysztor 
przy:wi6zf tez do rnnie z zagra:nicy list 'Kalinki, wzywa- 
jqcy do wsp61udzialu w pracy narodowej. Zycie wittc 
wrzalo, a gdy troch
 ucichly demonstracje, .zdawalo si
, 
ze moze zwolna wejdziemy na tor pracy, powolnej a ro- 
. 
zumneJ. 


Zapjsuj
 tu dziw.ny fakt. W czasie Swi'lt Bozego Na- 
rodzenia 1861 r. po raz juz dru
i, w rzeczach wprost do- 
tyczqcych rodziny, mialem jakby wieszczy sen. 
Pierwszy raz bylo to w 1855 r. w czasie Wielkiejnocy. 
Wyjezdzajqc pierwszego dnia wieczorem z domu, zosta- 
wilem zdrowq calq rodzintt. W nocy w Szetejniach sni si
 
mi, ze m.oj Stas, sta1rszy z dwuch chtopak6w, kt6ry'ch 
juz mialem, dostal nagle krupu; przerazony zasnqc juz 
nie moglem, a gdy ranD wszedl sluZqcy, prosztt rychto 
o .konie. r"fen zdziwion}r pyta, czy nie pojad
 z Syru- 
ciem (g.ospodarzem) do stryja. Po chwiLi wychodz
 do 
sali ubrany. Zacna Tekla Syruci6wna czeka juz na her- 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00133_0001.djvu

			- 131 - · 


batt; i dziwi sit;, widzqc nmie mocno zmienionym. Opo- 
wiadam jej sen i m6wit;, ze nieraz mi sit; zdarzalo, ze 
sen co do stowa sit; sp.rawdzal. Ona perswaduje, zartuje, 
a tymczasem zbiera sit; i cala rodzina. Slyszymy dzwo- 
neczki (w tym roku, jak czasem u nas sit; zdarza, w mar- 
cu jes.zcze jeidzilismy przez lasy w saneczkach). Ja Sq- 
dzt;, ze to moje konie, lecz Syruc wybiega i za chwil
 
wchodzi mocno zmieniony z kartk q mej zony z Linkow- 
ca (ta.m bowiem ten rok mieszkalismy). Zona mi pisze, 
ze Stas zachorowal na kru.p, danomu lekarstwo, jest 
juz lepiej, lecz prosi, by,m wracat, a konie wyslal po 
lekarza Launego. Wszyscy byli bardzo zdziwieni, ja 
zaraz wyjechalem i, dzi
ki Bog'll, dziecit; wyzdrowiato. 
Ot6z i teraz w nocy przed wigiljq Bozego Narodzenia 
mialem okropny sen, tak, ze z gtosnym placzem zer- 
walem sit;, co tez i zont; obudzilo. Pyta, co mi jest; na 
razienie chct; m6wic i ona tez nie nalega. Na trzeci dzien 
swiqt, gdy z kilku osobami z rodziny siedzielismy wie- 
czorem, dziatwa zas biegala po pokoju, a za starszymi 
trzema; moja pieszczotka J as, dopiero liczqcy trzeci 
rok, tez ,pospiesza i w tern upada. Ktos podbiegt, dziecku 
sit; nic nie stalo, ale .mi sit; w oczach Iz
 zakrt;ail
T. Co 
to jest? .pytajq i ja im wtedy .m6wit;, ze mi sit; "rtasnie 
snilo, ze wkr6tce stracimy Jasia. Pomimo r6znych per- 
swazji, wszyscy jednak bylismy poruszeni. 


Tak si
 konczyt ten 1861 .rok, pami
tny \v dziejach 
Polski, a w zyciu mojem jeden z czynniejszych, moze 
tez i najszcz
sliwszy! Zylo si
 calq piersi q , a choc czasem 
smutne przeczucie sciskalo sefice, to jednak \vidok pracy, 
rozwUajqcej sit; dobrei woli wit;kszosci, wzrastaiqcego 
dobrobytu ludu, pokrzepia1, a nadzieja wst
po\vala do 
duszy. Nietylko swiadectwa ludzi starych, kt6rzy z\vykle 
wielbi q wytqcznie przeszlosc, a jednak nie mogli rtie 
sympatyzowac z nalni, ale co waznieisza \vlasne sumie- 
nie i rozum m6wity nam, ze jestesm
 na dobrej drodze. 
Spokoju, \vytr\valosci! a lepsze jutro zas\vieci... 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00134_0001.djvu

			.. 


ROZDZIAt. III. 


PRACA NA GRUNCIE MANIFESTU Z D. 19 LUTEGO . 
1861 - 1862 fstyczeii - maj). 


Bolesny poczqtek rroku.-Urzqdze.nie stosunk6,,'" \vloscian- 
skich w Lajwiszkach i 
 Zalesiu.-Urok "uszlachcenia".- 
Odrzucona propozycja.-lreny ks. Oginski i sprawa cwlo- 
sci w Reto,vie (marzec 1862). - Sprawa wloscian 19naco- 
grodzkich.-Solo\vje'w "\v Ko\vnie.-Z zycia klubu ko\, ien- 
skiego.-Przykra sprawa p. *** z \vloscianami (koniec kwie- 
tnia, pocz&tek maja 1862).-Z zycia rodzinnego.-Zakoncze- 
· nie spra,,"y p. ***. 


Jak zwykle zaczqlem i ten rok - Z sqsiadami. Po- 
woli zatarlo si
 smutne wrazenie snu, lecz na nieszcz
scie 
rychlo sit; mial on sprawdzic. 
Gdy 6-go w nocy, wracalismy z zonq od Podolec- 
kiego, uderzylo mit; niezwykle swiatlo w pokojach, ja- 
kbz iuz w sieni spotkaly mi
 ciotki, oznajrniajqc 0 choro- 
bie J asia i wyslaniu koni PO doktora. Nie idqc do dziecka 
padlem na kanapc:, bylem pewny sprawdzenia si
 snu. 
PrzYiechal d-r J6zef Koscialkowski, bylo to zapalenie 
m6zgu. Nastt;pny dzien moglem przebyc z rod;zinq, lecz 
8-go miat bye zjazd w Kownie. Wiedziatem wprawdzie, 
ie nic tam niema wainego, lecz jesIi ja raz nie przybc:dt;, 
zacznq si
 i inni ttumaczyc chorob q , niemoznosciq.i t. p.. 
" 


. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00135_0001.djvu

			- 133 - 


Obowiqzek kazat opuscie cierpiqcego synka, ukochane 
dzieci
, zadne bowiem tak do mnie nie 19nt;to, tak piesz- 
czotami swemi drogiemi sit; nie stalo. Gdym go zeg- 
nal, jakby przeczuwajqc rozdzial na wieki, chwycil mi
 
rqczkami za szyjt;, dlugo tak trzyma!l, a potem z kolei po- 
dajqc do ucalowania to rqczki, to n6zki, szeptal bez kon- 
. 
ca oslabionym glosem: "J eszcze rqczkt;, jeszcze nozk
, 
jeszcze, jeszcze..." Wyrwatem sit; prawie nieprzytomny, 
lecz jakze CZt;sto slyszt; i dzis te slowa, widzt; to dziw- 
nie urocze dzieci
... 
Na zjeidzie Medeksza, Skarzynski i kilku innych wie- 
dziato a mojem nieszczt;sciu, Iecz ogol nic nie podejrze- 
\val, bylem ozyw.iony, zajt;ty sprawq publicznq. Zjazd sit; 
skofIc.zyl; pospieszam do domu. Nie dojezdzajqc do La- 
buno\va, siedliska! Zabieltow, spotykam zacnego sqsia- 
da Szymona Syrucia... sam jego widok dose mi powie- 
dzial... 
Znalaztem dziecit; lezqce srod krzewo\v i k\viatow; 
przyjazna rt;ka otoczyla woni q i zyeiem roslinnem roz- 
ktadajqce sit; cialko aniolka. Padlem na kolana, zno\vu 
dlugo. calowalem te zimne juz rqczki, Iz
r \\r oczach nie 
by to, lecz gdym powstal, tylko slady krwi na jego rqCZ- 
kach zostaty. Kilka dni trzymatem cialko \v domu, lecz 
gdy juz nie moglo bye dluzej \v'ltpliwosci, wziqlem na 
, 
rt;ce trumienkt; i za\vioztem do Opitolok. Po nabozenstwie 
sam zdjqlem z karafalku trumienk
 i sam jq zanioslem do 
grobow rodzinnych. Od dwustu tat pra\vie spoczy\vajq 
tu prochy przodk6w mych po matce, tu zlozono i jei z\vlo- 
ki i brata mego drobnego Leokadka. Na trumnie matki 
tnoiej postawilem trumienkt; J asia. Wsrod tych grob6w, 
pierwszy raz zalkalem glosn<;>, lzej bylo mi na sercu: 
czutem si
 sr6d swoich, zdalo mi si
, ze duch matki i tych 
aniolk6w nade mnq czuwa, \vle\va spok6j, zado\volenie 
ze spelnienia obowiqzku. Z trudnosci q oder\vano mit; od 
drogich proch6w, jakbym przeczu\va'l, ze nie tu tniejsce 
dla moich strudzonych kosci. 0, 1110j oj asieczku! jakze Ini 
CZt;sto i dzis stajesz przed oczYll1a! 


. 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00136_0001.djvu

			- 134 - 


Wkr6tce po smierci Jasaa umarl Adamek, SYIIl w6jta 
Tomasza Rybaczew:skiego, od kilku tat bf;dqcy pr.zy po- 
koj.ach, fdostat on szkarlatyny, matka sit; uparla, by za- 
brae go do wsi, przezd
bil s

 ci nie bylo juz .nadz.iei urato- 
wa11lia dziecka. Dobry to, zaany byt chlopak i n.adzwyczaj 
tez do mnie przywiqzany. Gdy matka, widzqc go dogo- 
rywajqcego, Iamentowala, wyrzekala, odezwal sit; : 
"Uspok6j sit;, matko, c6z mi
 tu czekalo? a tarn bt;dzie 
mi dobrze; patrz jak Pan cierpliwie znosi strat
 J asia, a 
przed nim bylo "panstwo" (spos6b wyraza'l1ia si
 Iudu). 
Gdym go odwiedzal i lez nle mogtem wstrzymac, jakze 
. mit; ten chlopak calowal serdecznie. Ojciec jego byl oj- 
cern chrzestnym mego Stacha; ja w kazdej chacie trzy- 
nlalem dzieci do chrztu; lecz nie by to tak dobrego malca, . 
iak Adamek, i drugiego tak uczciwego czlowieka, jak jego 
ojciec Tomasz Rybaczewski. 
W6wczas to zaczt;ty sit; rwac te swit;te wt;zly, kt6- 
re, sqdzilem, na wieki zlqczC\ mq dziatw
 z tym ludem... 
Wnet po Nowyrn Roku u mnie pierwszego w powie- 
cie wprowadzono w zycie ustawt;, przez ogloszenie listu 
nadawczego. Wloscianie wsi t.ajwiszek mieli sobie wy- 
dzielonq ziemit; w ilosci po 25 dziesit;cin, Za'lesia - po 7; 
za chatt; pelnq szlachta placila po sto rubli; oni sami prze- 
chodzqc w pierwszym roku na czynsz wnosili po 80, te- 
raz od dwuch lat oznaczylem cent; 66 rubli. J esliby zas 
zgodzili sit; na wykup z pozyczk q rzqdowq, oddawalem 
za 700 rubli chatt;. J eden tylko Sagatis chcial za tt; cent; 
nabyc, lecz placqc got6wk q . Mozeby jego przyklad i in- 
nych zacht;cil, ale ja nie moglem na te warunki si
 zgo- 
dzic. Chociaz bowiem gwaltownych zmian w kraiu nie 
pragnqtem, gdyby one jednak nasta
y, nie bytbym w moz- 
nosci zwr6cie wzit;tych pienit;dzy, a wloscianie uwaza- 
. . 
liby sit; za oszukanych. Trzeba wit;c bylo poprzestac do 
czasu na czynszu. 
Na wezwanie posrednika i policH, wlosciani.e sit; nie 
zjawili, dopiero, gdy poszedl Smiarowski (rzqdca) ode 
mnie, przyszli i oznajmili posrednikowi Kudrewiczowi, ze
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00137_0001.djvu

			- 135 - 


oni zadnej umowy urz
dowej nie cheq; placq mi j. bt;d q 
plaeiIi regularnie, ehocbym ezynsz na\vet podwyzszyf, 
leez wszelkiego posrednietwa obawiajq si
, a tern bardziei 
podpis6w. Ustawa wi
e z urzt;du byla wprowadzona jak 
praw-ie wsz
dzrle. Obawa przed zarzqdem skarbowym i 
zdzierstwern, jakie widzieli w majqtkaeh rzqdowyeh, by- 
fa v/ielk q ; przytem krqzyly r6zne pogloski. Wloseianie 
dotqd u mnie nie znali innyeh eit;zar6w, opr6ez podatk6w, 
kt6re w polowie placili gospodarze, a w polowie ja; zad- 
nyeh skarbowyeh powinnosei nie pelnili, a takie zawsze 
pienit;dzrni ja zalatwialem. 
Tu mUSZt; opisae fakt bardzo eiekawy, rnalujqcy cha- 
rakter ludu litewskiego i sprawiedliwose teorji uszlach- 
cenia ealego narodu. 
J eszeze przed rokiern, doszly mi
 wiesei, ze niekt6- 
rzy z moieh wloscian starajq sit; sobie wyrobie szlaehee- 
two. W tym celu jeidzili do Poniewieza, gdzie jakis 
oszust przyrzekl im zajqe sit; tym 'interesem i na\vet juz 
niewielki wziql datek na poezqtek. Po szezeg610wem zba- 
daniu "okazalo sit;, ze to cala a bardzo liezna rodzina Ry- 
baczewskieh, os6b (rnt;skich dusz) g6rq 30. Od pier\vszej, 
tak zwanej skazki (popisu) w 1795 r. ta rodzina zostala 
,vniesionq \\r spis
r ludnosci ignaeogrodzkiej, jako poddani. 
Uszlaehcenie kilku os6b bylo bardzo lat\ve, Ieez kilku- 

 
1ziesit;eiu, wsi ealej, bylo rzeCZq niemozli,vq, na\vet przy 
znacznyeh kosztaeh. Przytem, teraz tylko interesem oby- 
watela mogly bye podobne uszlaeheenia, Iud zas tracilby 
na tern. J esliby oni byli szlaeht q , to traeilibJT pra\vo do 
ziemi, kt6ra zostafaby do mojego do\volnego rozporzqdze- 
nia. Przywolalem w6jta Tornasza, potem innych, tluma- 
czylem im niedorzeeznose ieh projektu. Ot\varcie \v6ito- 
wi samemu nakoniee po\viedzialem: ,,,Daj Boze zmiany, 
to i zierni
 miee b
dzieeie i m6j herb, moje szlacheet\vo 
z wami podziel
". Odesfalem ich potem do ksi
zy, kt6- 
ryro ufaIi, i przekonali sit; \vreszeie, ze tylko ieh \vlasny 
dobrze zrozurniany interes mojq rad q kiero\val. Lecz 
przekonalem si
 tez, jaki ma urok to slowo, ta pamiqtka 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00138_0001.djvu

			- 136 - 


, z dawnych czas6\v - "szIachectwo". Ci, co wladali cha- 
tami, zrzekliby sit; ich, aby tylko bye woInymi, a wolnosci 
prawdziwej bez szlachectwa! nie rozumieli! Z chwil q wit;c 
powsta'l1ia uszlachcenie calego ludu u nas, \vit;kszeby 
zrobilo wrazenie, nit oddanie ziemi, a c6z, gdyby to ra- 
zem polqczono! Wielk q to winq ludzi dzialajqcych, przo- 
downik6w narodu, gdy nie umiejq skorzystae choeby z 
tak zwanych przesqd6w mas. W istocie, ezyz nie to sa- 
rno -:... wszystkich uszlaeheie, jak zniese szlaeheetwo? a 
c6z, gdy Iud tylko tt; formt; wolnosci dawnej Polski poj- 
mowal, inaezej zas sqdzil, ze go ludz q . Podobne zdania 
nie od jednego \vloseianina slyszalem, mianowicie z d6br 
rzqdowyeh. Uszlaeheenie byl to wielki na Litwie bodziec 
dla ludu, leez to teoretykom, wyehowanym na zagraniez- 
nyeh mrzonkaeh, nie podobalo si
. Przyznajt; sit; naj- 
szezerzej, gdybym byl w ezasie powstania na wsi, wobee 
r6znyeh, bardzo szkodliwyeh objaw6w samowoli, to i ja, 
oddajqc 
iemit; swoim wloscianom z polecenia Rzqdu Na- 
rodowego, razembym ieh Jproprio m,otu i do herbu swego 
przypuscil. Musialbym tak postqpic zgodnie z przyrze- 
czeniem.im danem, i z wlasnem glt;bokiem przekonaniem, 
ze to u nas byla jedyna wlaseiwa droga r6wnoupraw- 
nienia. 
Rok ten dla mnie osobiseie wog6le byl nieszczt;sli- 
wym, leez zarazem byl i rokiem najezynniejszym, rokiem 
pracy, najwi
eej wr6z q cym nadziei. Gdy marszalk6w w 
Kownie nie bylo, wszystko skupilo si
 kolo mnie, trzeba 
byJo pracowae w Zarzqdzie, a zarazem przeprowadzae 
organizacjt; i scierae sit; z partjq ruchu. W 6wczas to z za- 
graniey Chmielewskiemu Konradowi i mnie proponowano 
wejscie do organizaeii rewolucyjnej, grozqc, w razie od- 
mowy, opublikowaniem nas w gazetaeh, ja'ko ludzi szko- 
dliwych sprawie narodowej na Litwie. Naturalnie, Kon: 
rad, do kt6rego zgloszono si
, mnie nie pytajqc nawet, od- 
powiedzial, ze mogq drukowae, co si
 im podoba, my zas 
nie odstqpimy od swoieh przekonan i pracy, kt6rq jedy- 
nie na dzis uwazamy za pozyteeznq. 


"'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00139_0001.djvu

			- 137 
 


Wspomnialem juz wyzej, ze wlose ks. Oginskiego 
podala do Zarzqdu prosbt;, prOSZqC, by zadnych zmian u 
nich nie wprowadzano, bo Sq zupelnie zadowoleni Z dzi- 
siejszego swojego stanu i wdzi
czni swemu wlascicielowi. 
Naturalnie, prosbt; OWq przestalismy wyzej. Odebralis- 
my odpowiedi bardzo pochlebnq i dla ksit;cia i dla wlosci, 
lecz rozkazano niezwlocznie ustawt; nOWq wprowadzie; 
w panstwie bowiem nie mogq bye cierpiane wyjqtki. 
Z rozkazu wit;c N. Pana jeden z czlonk6w Zarzqdu mial 
t
 czynnosc zalattwie. OgiIlski prosil koniecznie, abym ja 
tam poiechal. Byl to czas obudzonego og61nie zycia." Ksi q - 
Zt; wiedzial, jaki mialem wpl:\Tw na szlachtt;, liczyl \vit;c 
na to, ze mnie zobowiqze, pociqgnie SWq grzecznosci q , 
rozumem i pozyska bardzo pozytecznego zwolennika. J a 
wprawdzie nie mialem dobrego przekonania 0 ksit;ciu, 
lecz rozsqdek nakazywal mi przypatrzye sit; mu zblizka. 
Nikt z moznych i wplywowych pan6w czynnie sit; do 
sprawy nie przykladal. Z marszalk6w jeden Starzenski 
stara
 si
 0 popularnose. Lubomirski byl czlowiekiem nie- 
zaprzeczenie rozumnym, Lappa zacnym, lecz obaj nie wi- 
dzieli gwaltownej potrzeby, by obudzonem z
rciem \ve- 
wn
trznem, praCq organicznq oddzialy\vae przeci\v utud- 
nym, a porywajqcym krai, demonstracjom. Szczere przy"- 
stqpienie Ogi(lskiego, trocht; dobrej wiary, przy" jego nie- 
pospolitym rozumie i wielkich \vpl
Twach, byloby nieoce- 
nione. Stosunek z nim, zape\vne, bylby trudny, lecz 
czegobym w6wcza's nie zrobil dla dobra og61nego? On 
zas pamit;tal dobrze i moje w
Tstqpienie przeci\vko jego 
fantazjom, i .Qbron
, gdy go, jako kurator,a dotkni
to. Zgo- 
dzilem si
 na przyjt;cie polecenia, Iecz os\viadczylem, ze 
. po litewsku m6wie nie umiem. OgiilSki odparl: "U mnie 
wielu m6wi i rozumie PO polsku". Zabralem jednak ze so- 
b q mlodego Giedgowda, doskonale m6\vi q cego i piszqce- 
go narwet po zmudzku. Wziqlem tez i sluzqcego. 
Trzeba tu dodac, ze ksiqz
 Ogitiski tak q mial opinj
 
iz znajqc m6j charakter, wiedzqc, ze i ja si
 do jego ian- 
tazji nie zastosujt;, blizcy moi oba\viaIi si
 - na\v"et otru-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00140_0001.djvu

			- 138 - 


cia! Naturalnie, cytuj
 to tylko, aby dac wyobrazenie, ja- 
kie 0 ksi
ciu kr'lzyly pogloski, sam! bowiem nigdy w nie 
nie wierzylem. i' 
Bylo to w polowie marca, roztopy i bezdr6z, lecz 
dla m,nie konie znalazly sit; wszt;dzie, nigdzie nie by to mi- 
trt;gi, choe nie przeszkodzilo to jad'lcemu "z woli cesar- 
skiej" dobrze si
 skqpac w litewskim ruczaju... 
Przybylem do Retowa umyslnie w nocy w wigiljf; 
dnia, w kt6rym ksi'lzt; mit; czekal i udarlem sit; prosto do 
mieszkania posrednika Bohdano\vicza part; wiorst za mia- 
steczkiem. Zrobilem to z wielu powod6w. Nie lubit; za- 
leznosci, ceremonji; wiedzialem tez, ze okoliczni obywa- 
tele, najpowazniejsi wiekiem i urzt;dem, jak prezes Bille- 
wicz, we wla'Snym palacu ksit;cia, robi 'l z nim ceremonje 
o pierwszenstwo. Ani stosowac si
 do etykiety, ani bye 
krt;powanym w czynnosciach nie chcialem. Zamieszkac 
zn6w w zajezdzie, lub miasteczku, bylo tez niewlasciwe, 
Bohdanowicz zas, byl mym kolegq z urzt;du, mlody czlo- 
wiek-uczciwy i mieszkal sam. 
Nazajutrz bylem jeszcze w 16zku, gdym otrzymal li- 
stek ksit;cia. Tlumaczy sit; cierpieniem, ze sam przybyc 
nie moze, i pyta, kiedy ma przyslac konie, oswiadczajqc
 
iz wszystko na moje przyjf;cie jest juz gotowe. . . . · 


..................... . 


Odpisalem, zem w kazdej chwili got6w mu sluzye, 
. 
bo pragnf; jak najrychlej 
alatwie sprawt;. 
Udalem si
 do palacu sam jeden. Ksiqzf; wital bardzo 
uprzejmie, z wym6wkami, zem go min'll, i zdziwieniem, 
ze i teraz bez tlumok6w przybylem. Zaprowadzil mit; do 
przygotowanych dla mnie pokpi, lecz oswiadczylem mu, 
ze niepodobna mi obrazac Bohdanowicza, w kazdej chwili 
jednak b
d
 na rozkazy ksit;cia. 
. Przyst'lpilismy do interesu. Bylo to IS-go marca, na- 
zajutrz mialy sit; gromady wiejskie zebrae, abym jut 
\I 
20-go m6g1 dojechac do inn ego folwarku ksi
cia, 0 3 mile 
polozonego, gdzie polowa wlosci ma bye zebrana, i roz- 
poczqe robott;. Tam mialy sit; zebrac 4 gromady, drugie 
. 
"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00141_0001.djvu

			. 


- 139 - 


4 w Retowie, razem formowaty one jednq gminf; z dwuch 
tysif;cy przeszlo mf;skich dusz zlozonq (tak liczono na Li- 
twie). Nazaiutrz 19-9o z Bohdanowiczem miatem iechac 
na obiad do J6zefa liuszczy, posrednika powiatu telszew- 
skiego, bardzo zacnego obywatela. 
"Nim przystqpimy do interesu", odezwal sif; ksiqZf;, 
"sqdZf;, ze pan postqpi ze mnq, "jak prawdzLwy szlachcic 
polski, i wzajemnie pod slowem honoru wypowaelny, ja- 
kie mamy przekonania 0 sobie, ale to szczerze, po poIsku, 
po szlachecku". - "Lecz, ksiqzf; - odparlem, - nie \vi- 
dz
 potrzeby tej spowiedzi, jak zas mam postqpic w in- . 
teresie mi zleconym, otwarcie powiem i chcf; sif; w tern 
porozumiec z ksif;ciem". ---: ,,0, nie, ja pragnt; zblizyc si
 
z Panem, przekonac go, zem Polak duszq i sercem, tak 
wit;c - slowo honoru, powiedzmy wzajemnie, co sqdzi- 
my 0 sobie?" - Nie bylo racy, podalem ff;kt;. Ksiqzf; 
odezwal si
 pierwszy. ° He byly szczere pochwaly, od- 
dawane mi, nie wiem, uderzylo mit; jednak zakonczenie: 
"Pan 0 sobie nie myslisz, a broniqc zasad, nieraz krwa\vo 
ludzi obraiasz; dZ!is niby WISZYSCY Sq panu przychylni" 
lecz niech sif; zmieni polozenie, to wierz mi pan, Iudzie 
nie zapomnq nigdy osobistej obrazy. Zbyt szlachetnie Sq- 
dzisz nasz ogol i nie pamit;tasz na s\ve obowiqzki dla 
dzieci". Gdy zam)lkl, podzit;kowalem mu za pochwaly, 
.. 
ktorych, - otwarcie wyznajf;, - nie spodzie\valem si
. 
a jeszcze wif;cej za radt;, ktorq uzna\va
'em za slusznq" 
. 
choc niepodobnq do uwzglt;dnienia, i wzajemnie najszcze- 
rzej tez, co 0 nim sqdzt;, mowilem. Oddatem stusznosc je- 
gO rozumowi, dzialalnosci u nas niez\vyklei. Gdym wspo- 
minal 0 zelaznej jego \voli, przerwat mi: "A i pan nie 
mniej jej masz". - "Nie, ksiqzt; - odparlem - mojq sit q 
woli - jest wlasnie znajomosc s\vego mit;kkiego charak- 
teru, ciqgla pamif;c na to daie mi moznosc nie zejsc nigdy 
z drogi obowiqzku u . Dalej, stawiqc go wyzej u nas 'l1ad in- 
nych ludzi moznych pod \vzglf;dem energji, tak u nas 
rzadkiej, dodalem: ze z calej duszy sif; cieszf;. slyszqc 
z ust jego \vyznanie: ",Tylko zyj
 dla Polski, t
Tlko Pola- 


. 


I
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00142_0001.djvu

			- 140 - 


. 


kiem bye pragnt;", cieszt; sit;, powtaTzam, widzqc go na 
jednej ze mnq drodze, lecz gdy slow
m jestem z\viqzany, 
muszt; wyznae: nietylko og61na opinja zarzuca mu prze- 
dewszystkiem ambicj
 bez granic, dla dogodzenia kt6rej 
ksiqzt; .nie cofnie sit; przed zadnemli srodkamli, lecz i ja 
sam podzielam to przekonanie. "Raz jeszcze - doda- 
tern - przepr.aszam ksi
cia, lecz wyzwany na slowo, 
tylko prawdt; moglem wypowiedzliec, bo wiem, ze nic mi
 
do tego inaczejby nie upowaznialo". 
Ksiqz
 uscisnql mnie, choe zdaje si
, dotkn
ly go slo- 
wa prawdy, lecz przytem odezwal si
: "Talk, pan musia- 
les powiedziee, cos myslal, ciesz
 si
 z tego, bo sqdz
, ze 
r
rchly czas przekona pana, jak myll)ie ludzie mitt pot
- 
piajq, bo i pana tez w blqd wprowadwno H . 
Przesz!ismy do interesu. Powiedzialem mu: - "Po- 
niewaz tu idzie nietylko 0 ksi
cia, ale i 0 spok6j znacznej 
czt;sci kraju, trzeba dziatae rozwaznie. Ustawa musi bye 
wprowadzonq; lecz w poczqtkach z jak najmniejszq zmia- 
nq dawnych stosunk6w, kt6re zreszt q niezaprzeczenie 
marterjalny dobrobyt ludu sprowadzity. Miano\vicie po- 
trzeba, by, opr6cz w6jta, kt6ry na miejsce ksi
cia musi 
bye obrany z posr6d wloscian, wszyscy uprzedni urzt;d- 
nicy w gromadach i gminach pozostali ci sami do czasu 
nowych wybor6w. J a bior
 to na siebie i jestem pewny 
dobrego skutku. Wprowadzt; ustawt;, polec
 jej wykona- 
nie BohdanowiczoWii, i zwolna nieznacznie wlosc T
etow- 
ska wejdzie W og61ne ramy zycia, nic nie traCqc z dawne- 
go swego dobrobytu i dobrego stosunku z ksi
ciem". 
Ksiqzt; szczerze mi dzit;kowal, lecz zapytal: "Czy p. 
Bohdanowicz musi bye razem z nami?" Ksiqzt; mial bo- 
wiem jechae ze mnq i sam mnie ludowi przedstawie, ja- 
ko .przyslanego z woli cesarza. - "Bez Bohdanowicza- 
odparlem - nie mog
 przystqpie do czynnosci, on to 
wlasciwie powinienby j
 zalatwie, ja wyjqtkowo wszed- 
tern w jego prawa, by mu je oddae z wi
kszq powagq. On 
i nadal bt;dzie tu jakby opiekunem ludu, czego, jednak 
wiem, ze Iud Retowski potrzebowac nie bt;dzie". 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00143_0001.djvu

			- 141 - 


Na obiedzie byl i Bohdanowicz; dzieli ten przeszedt 
na!jlepiej. Pokazywal mi ksiClZ
 portrety przqdk6w, m6- 
wiqc: "Kto ma takie przyktady, nie moze nie kochae 
kraju; z jakiem czotem chodzilbym tu sr6d przodk6w mo- 
ich, nie b
dqc Polakiem, jak oni?" M6wn 0 r
kopisach 
i rzadkich dzielach bibljoteki, prOSZqC, bym kiedy wy- 
lqcznie dla niego i dla obejrzenia ciekawosci Retowa 
przybyl, wiedzial bowiem, jak teraz musialem pospie- 
szae. Slowem, czynnose moja rozpocz
la si
 bardzo 
dobrze. 
. U tIuszcz6w, na Sw. J6zef, serdecznose gospodarzy 
ozywila mi
; szIachecki dworek wynagrodzil sowicie za 
palacowe choeby i bardzo grzeczne, Iecz w gruncie 
zawsze komedje. Tu \vszyscy zebrani byli ciekawi, jak 
si
 ta sprawa 
akonczy. Wiedzieli oni, ze ksiqz
 nie chcial 
przyjqe Dymszy, bo chocby ten postqpil stosownie do 
jego woli, to wobec ludu, jak to powiedziee, ze Dymsza, 
znany im sqsiad, jest podobnie, jak i ksiqz
, czlonkiem Za- 
rzqdu? Z zupelnie w tych stronach nieznanym, to latwiei 
a przytem liczyl ksiqz
 na pozyskanie cztowieka popular- 
nego, a wi
c potrzebnego wobec tego, co si
 juz dzialo 
w kraju. tluszcza opowiadal nam, ze ksiClz
, spotka\vszy 
. go raz jadqcego na zjazd do Kowna, z ironjq zapytywal: 
"A t.o na wezwaqie Gieysztora, naszego Zamoyskiego?t.t. 
.. 
Opr6cz tego ztoiliwego zartu, 0 He wiem, zresztCl, nig
dy 
ile si
 0 mnie nie odzywal. 
Dwudziestego marca ranG bylem u ksi
cia, pilismy 
kaw
, w koficu oswiadczyl mi, ze trzeba pospieszyc, bo 
to dobrych mil 3. "A konie dla p. Bohdanowicza?" - 
"Czyz on koniecznie bye musi?". - "Tak, moici ksiqz
, 
bez niego nie mozemy przystClpic dzi
 do roboty". Klasnql 
w dlonie -:- \vchodzi lokaj. - "Poslae konie dla pana po- 
srednika". Po chwili wraca stUZqcy Z odpo\viedzi q od 
rzqdcy: "Koni niema". KsiClZ
 pyta mnie, co robie? Tu 
mi juz cierpliwosci zabraklo. "A nic, prosz
 wi
c tylko 
ksi
cia 0 konie dla mnie do pierwszej stacH poczto\vej. bo 
moja czynnosc juz skonczona". Ksiqz
 si
 usmiechnql, a
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00144_0001.djvu

			- 142 - 


w kilka chwil poszedl powoz PO p.p. Bohdanowicza i 
Giedgowda. 
Calq drog
 OgiIiski mowil mi 0 swoim patryjotyzmie 
i tak, zdawalo si
, gorqCO na rzeczy patrz?l, zesmy si
 
nawet zgodzie nie mogli. Upewnial 0 gotowosci s
ego 
Iudu do powstania i dziwit si
, jak, stosunkowo do niego, 
ia jestem umiarkowanym. Wloscianie oczyszczali nam 
drog
 ze sniegu, pokornie bijqc czotem, lecz wsz
dzie wi- 
docznq tez byla zamoznose, chaty porzqdne, uprzqz slicz- 
na, Iud ubrany czysto. 
I w Retowie i wsz
dzie \vidocznie podziwiano grzecz- 
nose OgiIiskiego dla nieznanego pana, bo ja w jego domu 
i jego pojeidzie, uwazalem za wlasciwe nie robie cere- 
monji. Po przybyciu na miejsce, otoczyli ksi
cia gospo- 
darze, prOSZqC, aby kazal przyjmowae od 'nich juz teraz 
czynsz (wi
cej niz na miesiqc przed terminem), a placono 
tylko srebrem: "U mnie, w mojem panstwie, niema pa- 
pierow". · 
Widzqc Oiedgowda, pytal: "Co ten pan tu robi ?". 
Objasnilem, dIaczegom go przywiozt '"Lecz Iud rozumie 
po polsku i, sqdz
, pan w tym j
zyku i przemawiae i pi- 
sac b
dziesz". "J a, mosci ksiqz
, mowi
 po polsku, pisz
 
urz
do\vo po rosyjsku, akta zas gminne prowadz
 po li- 
tewsku, bo to j
zyk Iudu, dla wszystkich zrozumiaty". 
Lecz to nie "patryjotycznie". Mnie 0 formy nie idzie, 
zreszt q patryjotyzm prarwdziwy na poszanowaniu kazde- 
gO plemienia zaIezy". "Lecz i ja mam tu pewnego czlo- 
wieka, mego pomocnika". "Nie wiedzialem 0 tern, zresz- 
t q chcialem miee kogos zupelnie od siebie zaleznego". 
Jeszcze przed sniadaniem zapytal mi
 ksiqz
, jak my- 
sl
 przy wybor,ach postqpie. "Stosow,nie do tego, com 
. 
mowit w Retowie, najprz6d po przem6wieniu ksi
cia, 0- 
glosz
 wol
 cesarza, zapoznam Iud .pokrotce z ustawq 
i wezw
 do wyborow. Zapewne na to odezwq si
 gtosy: 
"Mamy juz dawniej wybranych". Ja jednak z kolei na 
kazdy urzqd zapytywae b
d
, kogo chcq, i gdy, jestem 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00145_0001.djvu

			- 143 - 


pewny,. jednoglosnie b
dq wotali: "dotychczasowych", 
wi
c i nowe wybory b
dq tylko formq". "To pan wprost 
niech oznajmi, ze zatwierdzasz przedtem obranych". "Te- 
.go zrobic nie mog
, tamte wybory niewazne, ustawa wy- 
rainie kaze, na nowo pytac woIi gromad i gminy". "Lecz 
to grozi zamieszaniem, a jesli zechcq gtosowania?" "To 
ono odbyc si
 b
dzie musiato, Iecz ja zar
czam ksi
ciu, 
ze nie znajdzie si
 sr6d jego wsi tak smiaty, bo jakkoI- 
wick wierz
 i w dobrobyt i w instytucje tutejsze, jednak 
jestem pewny, ze Iud ksi
cia nie jest wi
cej niezaIezny 
od naszej szIachty, a wiemy z doswiadczenia, jak i sr6d 
niej nawet trudno 0 odwag
 cywilnq". 
Siedlismy do sniadania. Po skonczeniu ksiqz
 m6wi: 
"T'rzeba isc". "Dobrze". "Lecz c6z, czy pan pozostawa 
starych urz
dnik6w?" "Nie, ksiqz
, postqpi
 tak, jak mo- 
wjtem". "To wywolasz pan bunt". "Ja Clato odpowia- 
dam". "Lecz to calq okolic
 poruszy". "J estern 0 to spo- 
kojnyh. Chodzimy po pokoju, Bohdanowicz i Oiedgowd, 
obaj w cichosci W oknie stojq. "C6z b
dzie, _c;zas traci- 
my". ,.Nie w.iem". "To pan idz, bo ja nje mog
 r
ki przy- 
Jozyc do ruin
T pracy calego mego zycia, do zaburzenia 
prowincji". "J ak ksi
ciu si
 podoba, lecz bez niego nie 
p6jd
, wr6c
 raczej dp Ko\vnru; przyjedzie kto inny i mo- 
ze b
dzie powoIniejszym na ksi
cia zqdania". OgiilSki wi- 
docznie mocno byl "poruszony; chodzilismy zno\vu z k\va- 
drans. "I pan jestes pewnym, ze si
 uda?U - , R
cz
". - 
"Upartys pan, chodzm
tlolo i podal mi r
k
. 
Weszlismy do obszernej stodo.ly.- Tlumy Iudu, gro- 
madami ugrupowane, staly \v milczeniu,.tylko za \vejsciem 
naszem schylajqc si
 do zien}i.... Przy,znaj
 si
, i u mnie 
drgnt;lo serce !-Czy zerwanie tego sztucznego despoty- . 
zmu, z pozorami s\vobod
r-nie przyniesie zamieszania? 
Ksiqz
 przeln6wil po zmudzku, kr6tko, jasno: "Oto 
p. (Jiey.sztor, moj kolega z Ko\vna, razem radzimy 0 wa- 
szej pomyslnosci. Przybyl tu z polecenia sanlego cesa- 
rza; co powie, trzeba Inu \vierzyc. jak tnnie samenlU i 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00146_0001.djvu

			- 144 - 


sluchac, bo to wola Najjasniejszego Monarchy. "A teraz" 
juz po polsku, zwrocil si
 do m'nie, "nie przeszkadzam 
panu", podal r
k
 i wyszedl. 
Z kolei ja przem6witem: Oswiadczylem podzi
ko- 
wanie cesarza i naSZq radosc, ze dotq.d panowat tu taki 
dobry stosunek wlasciciela ze wsi q . ,;Lecz", - doda- 
lem,-"nadal nie moze i tu pozostac wyjqtkowe urzqdze- 
nie, przywoz
 warn nowe prawfl. Zobaczycie, ze na tern 
nic nie stracicie. Samorzqd si
 rozwinie, b
dziecie mieli 
prawnego obrof1c
 W obecnym tu posrednku p. Bohdano- 
wiczu, kt6rego juz znacie. Stosunek zas z ksi
ciem zaw- 
sze b
dzie tak sarno dobry. Ksiqz
 polecit mi oswiadczyc 
warn, ze zawsze w nim miec b
dziecie opiekuna, jak 
ufam, i wy \vzajemnie tylko dobrym'j sqsiadami zosta- 
niecie, pami
tajqc na przeszlq powolnosc ksi
cia i nadal 
potrzebujqc nieraz jego pomocy". Potem opowiedzialem 
pokr6tce, co zyskajq na zrnianie, Jakie b
dq ich obowiqzki 
i jakich majq miec swoich urz
dnikow. Gdym skof1czyl, 
pomocnik wojta powiedzial: "My juz mamy wybranych 
na ten rok". - "A kt6z?" i z kolei przechodzilismy 
\vszystkie grornady. Gdy zapytywalem: "Kto jest obra- 
ny?", odpowiadano: ten i ten. "Kogoz miec nadal chce- 
cie ?". Okrzyk wielki: "Tego sam
go". J a jednak z kolei 
· 0 kazdym po trzy razy Eapytywalem, czy wszyscy chcq,. 
aby go pozostawic. "Wisi, wisi" (wszyscy, wszyscy) 
brzrniaty odgtosy. Niekt6rych nowych urz
dnik6w trze- 
bar by to wedle ustawy dodac, tak, ze s.i
 to ciqgn
to dose 
dlugo i zrn
czylem si
 niepomalu, przynajmniej godziny 
ze cztery z nimi obradujqc. Naturalnie, do ksi
cia biega- 
Ii ciqgle poslancy. . 
Gdy trzeba bylo zapisywac akt wyborow i czynno- 
sci, chcial pisac pornocnik wojta. Bohdanowicz zaczql l11U 
dyktowac po polsku. "Nie, panowie, piszcie PO litewsku". 
Bohdanowicz chcial cos m6wic, lecz zrozumial zaraz, 0 
co mi idzie, tern bardziej, gdy jut uprzednio wszelkie 
. 
pisma urz
dowe od siebie do dworu i grnin rozesfalem 
po rosyjsku, objasniajqc mu, jak trzeba tu WszystI{ieii!o 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00147_0001.djvu

			. 
 


- 145 - 


.,- 


obawiac si
. Przytem uprzednio pokr6tce tlumaczqc 
wlosci ustaw
, powiedzialem: "Ustawa jest pisana po 
rosyjsku, ja do was m6wif; po polsku, bo ten j
zyk wi
- 
cei rozurniecie, a nawet warn to i na litewski przetlurna- 
CZ'l". Przy spisywaniu protokulu pomocnik w6jta ode- 
zwal si
: "Ksiqz
 kazal mi pisac po polsku". - "Milcz 
wasc", odparlem, "Panie Giedgowd, bierz pi6ro". "A to 
ja, jasnie panie, napisz
" i dalej juz pisal po litewsku, co 
mu kazano, zawsze pilnowany przez Giedgo\vda. 
Gdy skoiiczylismy, powiedziano mi, ze ksiqz
 w 
stajni i mnie tam prosi. Poszedlem sam jeden i na ten 
raz-wierz
, ze z calq szczerosciq-ksi'lz
 mnie obj'll 
i uscisnql za szyj
. "No, winszuj
, znasz pan ludzi dosko- 
nale, spra\va skonczona". 0 te gromady wlasnie l
kal si
 
Oginski. Powracajqc .byl rozmowny i prawdziwie szcze- 
ry, bo opowiadal mi 0 swoim sposobie rzqdzenia i 0 ko- 
niecznej potrzebie szpiegostwa. "Radzilbym nawet na 
malej gospodarce tak sarno post
powac: dana jedna 
kr6wka, beczka zboza, oplaci si
 sowicie, a raz, drugi 
ukarane nieposluszeiistwo, falszywa wiadomosc, zoba- 
czy pan, jaki posluch i porz'ldek wpro\vadz 'l '''. Jesli trud- 
no bylo z nim walczyc na up6r i przebieglosc, to jakze 
obrzydliwym mi si
 wydal w tej s\voiei szczerosci. 
Nazaiutrz w grornadach retowskich szlo tez jak 
z platka
 
J a tymczasem poznalem ,miej-sco\vego ksi
dza, ple- 
nipotenta, nauczyciela dzieci, Zyda arendarza. Nauczyciel 
zas szk6tki ludowej, poczci,,-ry 1\\ inski, b:rl to m6j daw- 
niejszy dobry znajomy, przedtem bo\viem byl przy 
dzieciach Stefana Gieysztora. Nietylko on, Iecz i wszyscy 
w poufnej rozmowie opo\viadali 0 ksi
ciu r6zne "Tcale nie- 
pochlebne anegdoty, lecz jak.ie zmienil si
 tok rno\\'y, 
gdy ktos trzeci byl obecny! Przy Bohdano\viczu na\vet, 
opr6cz I\viilskiego, wszyscy rniIczeli. 
Ksi'lz
, by' zadowolony, tylko gnie\vaf si
, zern nie 
przyje.idzat na Inieszkanie do niego. Naturalnie, b
dqc 
z polecenia rzqdu, nie z dobrej woli, ale z po\vodu inte- 


"B. P." P:llni
tnik'i Gie
'"sztor3. TOlll I. 


10 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00148_0001.djvu

			. 
- 146 - 


resu nie uwazalem za stosowne nawet okazac niezado- 
wolenia, ze ksiqz
 mi
 nie Qdwiedzil, a tern bardziej, gdy 
powodem tego, jakoby byl stosunek niedobry ksi
cia z 
Bohdanowiczem, u ktorego mieszkalem... . 
Zdawalo mi si
, ze wszystko pojdzie doskonale, lecz 
inaezej si
 stalo. Gdy juz konczyly, si
 wybory. i tylko 
na jednego wojta trzeba bylo glosowac, znow si
 ozwa- 
ly okrzyki, "tylko ksi
cia" zqdaiqce. Dlugo przemawia- 
lem, prosilem 0 persw,azj
 obeenego ,ksi
dza; \\7 koricu 
zgodzili si
 przystqpic do wyboru i wojtem zostal wy- 
brany daw.ny zast
pca. 
Bylo juz dose ,poino, ,ksiqz
 oczekiwal z obiadem. 
Na zakonczenie zabralem glos, winszujqc gminie ukon- 
czonei czynnosci, mowiqc: "Widzicie, zmiana tylko na 
dobre moze wyjse obu stronom". Nowoobrany woit mial 
tych slow kilka im wytlumaczyc, leaz, widac z rozkazu 
ksi
cia, .zupelnie co innego zaczql nlowie, mianowicie: 
"A widzieie, zmiany u nas bye nie moze, )Vszystko za- 
lezy i nadal od taski ksi
cia". Przerwalem mu, surowo 
.. wy.mawiajqc, ze na poezqtku ezynnosci, okazuje takie 
niepostuszenstwo i gtosi falsz, ostrzegtem, by nadal nic 
podobnego nie bylo w stosunkach z posrednikiem i, aby 
Iud, a raczej wybrani mielrjasne poj
cie 0 rzeczy, zaCZq- 
lem czytanie ustawy, kaZqc jq wraz Giedgowdowi tlu- 
maczyc po zmudzku. Przeciqgnt;lo si
 to do poznej no- 
ey. KofIczqc wskazywalem na posrednika Bohdanowicza, 
jako jedynego tlumacza ustawy, i zalecilem wojto\vi i 
soltysom scisle stosowanie si
 do jego rozkazow. Natu- 
raInie, na obiad juz nie pojechalem, a zm
ezony wrocitem 
do p. Bohdanowicza. 
Uprzednio iuz mialem zamowione nazajutrz na go- 
dzint; lO-q konie, z wieczora wi
e powtorzylem plenipo- 
tentowi mojqprosb
. . 
Skoro swit, zacz
ty si
 ,poselstwa, rozbudzono Boh- 
danowieza. Pierwszy przybiegt Zyd karczmarz, .kt6ry 
i potem ciqgle, jak cewka, przemykat si
 do palacu i 
napowrot. Ten niby poufnie doni6s1 Bohdanowiczowi 0 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00149_0001.djvu

			- 147 - 


zaburzeniu wloscian, jakoby calq noc naradzali si
, 
gotuie si
 cos strasznego! Potem zjawil si
 nauczyciel, 
tez poufnie Bohdanowiczowi ttumaczqc, jakie to mogq 
bye zle nast
pstwa, i radzil, bym si
 koniecznie wi- 
dzial z ksi
ciem. Obaj uslyszeli ode mnie, ze zaraz od- 
jezdzam, a jesli koni nie b
dzie ze dworu, to 'posl
 do 
policji, a dla jadqcego z rozkazem cesarza konie pewno 
si
 
najdq! Z kolei zjawil si
 plenipoten1. Ten tluma- 
czyl, jaki maj'l klopot z ludem, kt6ry i slyszee nie 
chce 0 zmianach i ksi
cia pragnie miee w6jtem, a zad- 
nych posrednik6w i 1. p. Powiedzialem im: "Akt sporzq- 
dzony, czynnose skonczona, teraz kazdy wyskok wlosci 
w istocie rzeczy b
dzie uwazany za bunt, a odpowiedz q 
wybrani soltysi i w6it". Wkr6tce zjawili sit; i ci, z pros- 
b'l pisanq po polsku, a nastf;pnej tresci: Wlose retow- 
ska zawsze odznaczala si
 wiernosci'l dla Tronu. W 
1830 r. nie brala udzialu w zaburzeniach, obecnie poma- 
ga stale do niszczenia kontrabandy. Byt jej jest dobry, 
zawdzi
cza to swemu panu i w6jtowi ksi
ciu Ogif1skie- 
mu. Dzis slyszq od Iprzyslanego urz
dnika, ze juz nie 
ksi'lz
 ma nimi rZ'ldzie i, Be zrozumieli z mowy poi- 
skiej Om wog6le obcej), zarzqd gl6wny ma bye w r
ku 
posrednika. Ot6z oni najpokorniej prOSZq, by J\vszystko 
zostalo po dawnemu, a mianowicie, by ksiqz
 i -na"dal 
byl ich \v6jtem. 
. 
Chociaz . prosb
 redagowano we dworze, zbyt ona 
byla nielogicznCl, pisana po polsku, a podpisy na niej 
w6ita, soltysa i innych wy.branych swiadczyly najIe- 
piej, ze rozumieli, jesli umieli podpisae, inni oznaczy!i 
krzyzykam.i swe nazwiska. 
Oswiadczylem nowoobranemu w6jtowi, ze prosb
 
na godzin
 jeszcze, 1. j. do mego odjazdu zostawiam 
u niego radz
 mu opami
tac si
, nie sluchac podszept6w, 
zgubnych dla ludu, ustaw
 przyjqc, a dobrem, \vdzi
cz- 
nem post
pow,aniem dla ksi€;cia, z
yskac na zawsze jego 
pomoc i opiek
. Wloscianie \vyszIi. ,Prz
ybyl poczci\vy 
Iwinski. Ten szczerze mi m6\vil, jaka to intr
rga . Ieez do-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00150_0001.djvu

			- 148 - 


dal, ze jest .przysJany, by mi
 nam6wic na odwiedziny 
w palacu, i sam byl mocno przerazony mozIiwemi nastt;p- 
stwarni. Za nirn zn6w przybiegl plenipotent, oswiadcza- 
jqc: "Konie b
d'l, lecz ksi'lzt; chce, by pan wstapil do 
niego, otwarcie rn6wi q c, iz inaczej zle mogq bye skutki 
panskiego uporu". . 
W6wczas przy Bohdanowiczu powiedzialem:- 
"Niech pan powt6rzy to, co powiem, ksit;ciu, ale koniecz- 
nie, bo jest w tern interes waJzny. Ja, p6ki sprawa nie byla 
skonczonq, codzien jezdzilem do Retowa. Teraz co in.... 
nego, tak sarno blizko i do mnie
ksi
ciu. - J a 
iem, 
co robilern, wszystko jest w porz'ldku zdzialane i pra\v- 
nie, walki wit;c si
 nie obawiam. Wobec rnoich ws.p61- 
obywateli stan
 srnialo i jestem ,pewny, ze pozyskaim ich 
uznanie; a wobec rZ'ldu, wprawdzie pierwszy to raz 
jestem w tej roli, w jakiej ksi'lzt; jest ci'lgIe,-w roli re- 
prezentanta woli panuj'lcego, lecz woI
 t
 i ja' scisle wy- 
pelnilem. Prasz
 niech pan to ksi
ciu powt6rzy". 
W6jt nie cofn'll prosby, op6inil si
 nasz wyjazd, 
lecz zawS'ze choc po 12-ej wyruszylismy napowr6t 
czw6rk'l dzielnych koni ksi
cia. W oinica nam opo\via- 
dal, jakoby wiele przygotowanych bylo pr6sb i skarg, 
lecz ksi'lz
 tak im zaimponowal niezwykl q grzecznosci q 
dla" Innie, iz byli .pewni 0 rnojej dla niega zyczliwosci. 
Potem wprawdzie przekonali si
 wszyscy, ze ja istotnie 
chc
 ich dobra, lecz ksi'lz
, l
kaj'lc si
, aby nikt nie do- 
st'lpil z prosb q do mnie, ostatniego dnia kazal strzec 
pilnie przystt;pu 1). 
Dla nieprzerywani
 sprawy, dopowiem, jak si
 ana 
skonczyla. 


1) l\Ialy i urobny, ale charakter)'"styczny cytuj
 fakt. 
l{onie mialy mnie do\vieze do stacji poczto,vej dose otlleglej. 
Z ,po\vodu poznej pory sanl 'woznica zaproPOllo\vul llocleg- .-
 
ilazajutrz rano koni nie bylo - IJo\viedziano lllemu lokajo\vi: 
ze kS'i&z
 ¥azal w tej karczmie oddalonej Junic zo
ta,vic. "r oz- 
llie-a jednak ° kilka \vior
t \ve \v
i po\viedzia1 1ndziom, ze lH
- 
d q potrzehne konie - i uob1'emri zm.udzinkHlni dojechalem. 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00151_0001.djvu

			- 149 - 


Po powrocie do Kowna, zdajqc spraw
 Zarzqdowi 
ze swej czynnosci w Retowie, dodalem: "Mojem zdaniem, 
jedyna droga, kt6ra pozostata, jest ta: "Gdy Iud retow- 
ski, mimo moje stowa, i nawet mimo przedstawienia 
ksi
ci.a, nie usluch.al, i gdy ksiqz
 jeden posiada ich 
zupernq ufnosc, Zarzqd wi
c jemu. 'samemu, jako swojemll 
czlonkowi, powinien raz .jeszcze poleoic, by potwierdzil 
to, com 'ja powiedziat, by wyttumaczyl wlosci niepodo- 
biei1stwo zostawienia dzisiejszego stanu rzeczy i wy- 
boru na. w6jta obywatela, a tego wszystkiegoby dopelnil 
przy miejscowym posredniku Bohdanowiczu, kt6remu 
\1/ koi1cu tez zda czynnosc ksiqz
, jako czlonek Zarzqdu". 
Takie tez postanowienie zapadlo. Ogif1ski latal do 
.Kowna i do Wilna. Krygier, kowieriski gubernator, nie 
lubil Ogif1skiego i opowiadat nam 0 jego intrygach u 
Nazimowa, a nawet przy mnie zartowal z j
zy:ka po)- 
skiego, jako przeszkody do zrozumienia ustawy. Ogii1- 
ski i tu dowi6dl. ze si
 przed niczem nie cofnie. 


Gdym wr6cil do Ignacogrodu, miatenl bardzo bo- 
lesnq chwil
. Okazalo si
, ze moi \vloscianie, u kt6rych 
pierwszych w powiecie \vpro\vadzono umo\v
 (usta\vnaja 
gramota) na mocy prawa, podaIi prosb
, wyliczajqc niedo- 
godnosci tej umo\vy, wysokose czynszu, mniejszq Hose 
ziemL i t. p. Prosba, beze mnie zaniesiona, beze mnie tez 
. , 
otrzymala rezoluoj
. Opo\viadal mi sekretarz zarZq- 
du, zacn:r Bortnowski, jakie' te zabiegi wy\volaly obu- 
rzenie, nietylko wsr6d 'czlonk6\v od oby\vateli, ale i 
\vsr6d Rosjan. Moja "llsta\Vna hralnota U byla bowiem 
poparta szczeg6lo\vq mapq a zreszt q \viedzieIi ,vszyscy 
dobrze, it dogodl1iejszych \varunk6\v nikt Z oby\vateli 
w calej gubernji \vloscianom nie dal. Slyszeli przytem 
. . 
i 0 dotychczasowJ m stosunku d\voru z \vlosci q . Lud z 
okoIicznych wsi skorom przy,bY\\Fal z Ko\vna, przycho- 
dzil tez do mnie po rad
 i \vierzyl mi. gdY:ln mu usta\\ t; 
tlumaczyl. Wiesniacy. s,\siedni wobec moich \vloscian
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00152_0001.djvu

			- 150 - 


nieraz m6wili, jak tym jest dobrze 1). Zarzqd wi
c polecil 
miejscowernu posrednikowi odpowiedziec wloscianom, 
aby .podobnemi prosbami nadal nie utrudzali wladzy i 
nie sluchali podszept6w. falszywych doradc6w. Przy- 
znaj
, tak mi
 to ,na razie zabolalo, zem zapanow.ac nie 
m6g1 nad sob'!, i bylo to dla wszystkich widoczne, 
pomimo szczerej ch
ci ukrycia. Prawie wi
c wszyscy 
obywatele,'gubernator, Biegiczew, Zerwe zeal,! syrnpatjq 
odzywali sie i na serjo chcieli odszukiwac burzyciela. 
By.t nim podobno jakis. szlachcic, ,pisz'!cy dla zysku 
prosby. W ,par
 dni ochlonqtem troch
, bo czyz mozna 
bylo oskarzac ten biedny Iud? C6z dziwnego, gd)T mu 
powiedziano: "J esli juz pan sam zmnieiszyt czynsz do 
42 rs., gdy zgodzicie si
 na wykup, to \vidac, ze. wi
cej 
i nie war to, 'Czyzby nie lepiej np. 'placic 24 ruble?" Ktaz- 
by 1 z wyzszej klasy nie potrzebowal szcz
scia? 
Gdym p6zniej wr6cil na wies do siebie, biedny To- 
masz Rybaczewski, wajt dawniejszy, wstydziJ si
 rrri 
na oczy pokazac, ale ja go przywolatem i, przyznaj
 
si
, ze ze Izami z -nim 0 tern m6wilem. Potem przywo- 
lalem i innych, wypowiedzialem im, co mysl
, spojrzeli 
po sobie; usmiechaj,!c si
. Trafilem do ich przekonania. 
W koncu ,przyznali si
 do winy.-"Zresztq", m6wili: 
czy-z my nie placimy panu tregularnie i czysmy si
 nie 
odzywali przed posrednikiem z ch
oi'l. chocby placenia 
wi
cej, lecz nie chcielismy zapi'sywac si
 i nikogo. miec 
mi
dzy nami posrednikiem". Nic \Vii
c dziwnego, ze Iud, 
tyle lat oszukiwany, nie wierzyl nawet tym, kt6rzy jego 
dobra pragn
1i! By wykorzenic wiekowe nieoheci, trze- 
ba lat calych i calych pokolen. Potem bylismy znowu 
dobrze 2); 
 


.1 
1) Nawet kr&zylo przemvisko l\Iarszalka chlopskiego, ja- 
kiem lli.ie niekt6rzy: z dawniejszych dusicieli chlop6w obda- 
rzyli. 
. 2) Czytaj ,,'Vycieczl{a nad Niewia
e" z ksiegi "lTponli- 
nek wilenski dla Kraf:;
 e"\\ skiego". 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00153_0001.djvu

			- 151 - 


Z Retowa musialem ',pospieszac, bo do Kowna przy- 
bywat Solowjew z Petersburga, objezdzajqc wszystkie 
litewskie Zarzqdy gubernjalne,. aby · zobaczyc, jak si
 
rozwija spraW3J wloscianska. Na dzien oznaczony we- 
zwalismy z kazdego powiatu pa jednym z posredn,jk6w, 
lepiei obeznanych ze sprawq,' kt6rych ja wybrafem. 
Solowjew . w6wczas byl czlowiekiem grzecznym, gfad- 
. , 
kim, ch
tnie rozpytywal si
 0 stan kraju i 0 jego potrze- 
by. Szcz
sli\vie, ze zgadzaIismy si
 z nim w pogIqdach, 
bo i iemu zapewne, choc z innych powod6w, chodzilo tez 
o rychle przeprowadzenie reformy; ia zas nadewszystko 
pragnqlem,' by t: z. komisie do sprawdzenia mogly co 
rychlej do swych czynnosci przystqpic, pytanie tylko 
bylo: na ja
ich zasadach? 
Aby dojsc slusznef oceny ziemi, zda\valo si
, ze " 
naszym kraiu, gdzie obok sadyb \vfosciafIskich, jest tyle 
chat i .grunt6w dzierzawnych, latwo b
dzie odnalezc 
stosunek' wlasciwy. 
Sofowjew odwiedzal nas, stale w Kownie mieszka- 
jqcych, a niekt6rzy z posrednik6w, a prze\vaZnie Ropp 
z Poniewieza, uwazali za konieczne uczcic go obiadem. 
, 
Byl to obiad dawany. wprost \\r interesie. sprawy publicz- 
nej, interesie zb
rt dla kraju waznym. \Viedzielism1? jed- 
nak, jak si
 to nie podoba mtodzieiy, lecz' chodzilo i 
mnie 0 zblizenie si
 z Sotowje\vem, 0 poufniejszq roz- 
mowt; niz ta, jak q mogtem miec \v czasie \vizyt Iub na 
sesjach. Dalismj,r \vi
c obiad i 0 ile mozna, feto\valismy 
"diejatieIa". Opr6cz gubernatora i \vice-gubernatora, ni- 
kogo nie prosilismy z urzt;dnik6\v Rosjan; b:vIism
r t
?I- 
ko my: czlonko\vie Zarzqdu, wez\vani posre.dnic
r i kilku 
ob

rwateIi. -Po obiedzie, gdJT siedlismy obok z Sofo\vje- 
wem a z drugiej jego stron
" siadl gubernator, Solo\\Tje\v, 
naturalnie m6wil przewaznie 0 obchodzqcych nas przed- 
miotach. Z kolei dotknctl zjazd6" posrednik6,v, p
yta- 
j
c, jak one id q : Odpo,viedz-ialeIn :---.,Niezleu.-..A czy 
si
 nimi oby\vateIe interesuja, czy licznie sie bierajq? ,- 
"Pan zape\vne,-odparlem,-\vie, ze kraj nasz jest 1a sto-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00154_0001.djvu

			- 152 ..:- 


pie wojenneJ 1 wszelkie liczniejsze zgromadzenia Sq 
wzbronioneu.-"Ale to rzecz urz
dowa"-"Tak tez i ja 
staratem si
 urzqdzac jak naHiczniejsze zjazdy, np. w 
Kownie, odbywajq si
 one u mnie dla Ipowiatu kowieil- 
skiego, wi
c dla zgodnosci w dziataniu, na kazdym ta- 
kim zjeidzie bywa z kolei :jeden z posrednik6w kazdego 
powiatu, to sprawia, ze postanowienia zjazd6w Sq zgodne 
i nie potrzeba \v Zarzqdzie ich 
rnieniac. Na zjeidzie 
kowieriskim zawsze Sq cztonkowie Zarzqdu, a inne 
zjazdy zapoznajq sit; przez swych wyslanych delegat6\v 
z tern, co u nas postanow,iono, i jest harmonia". S
)- 
lowjew bardzo ten spos6b post
powania pochwalil, m6- 
wiqc, ze go zaleci i w innych gubernjach,-"lecz-dodat- 
trzeba, aby i obywatele jak najIiczniej siC; zbierali". - 
"Mozna to urzqdzic, Iecz czy to nie pociqgnie za sob q 
odpo\viedzialnosci". "Alez to \vola cesarza, przeciez 
posiedzenia panow Sq publiczne". - "Nie inaczej, my tez 
bardzo bylibysmy radzi, gdyby i wszyscy cztonko\vie 
Zarzqdu chcieli na nich bywac". 
Sotowjew zwr6cif sit; zaraz do gubernatora, prOSZqC 
o dopomaganie nam w tej pracy. To iedno iuz warte 
bylo i kilku obiad6w! Gdy jednak gubernator z soto\vje- 
wem odjechali, rozlegty si
 dwa silne uderzenia ka'mieni 
w okna. Poczciwy i serdeczny Adam ,Medeksza, mpcno 
poruszony, odezwal si
: "A jednak tu zabolalo" i wska- 
zal na serce. - "Tak", odparlem, "bardzo boIi serce, ze 
tak pusto tam" i wskazalem na glow
, lecz, gdy Kl. Dym- 
sza dodal "to holota", Aidarn Medeksza, wziqt za kape- 
lusz, m6wi q c "to ja wol
 bye .z t q holot q ", i razern wy- 
szlismy. I Konrad Chmielewski nie Ipochwalil teg.o wysko- 
ku krafIcowych i wym6w.if go irn p6iniej. Dobrze, ze si
 
to stalo po wyjeidzie gubernatora, choc z drugiej stro- 
ny dla mnie bylo to korzystne. Gubernator dowiedziat 
si
 0 awanturze, a wit;c i lepiej zreszt q , aby rzecz sit; 
" 
robila, a jak nas sqdzili na razie zapalency, chocby na\vet 
i wit;kszosc, to juz .rzecz Imniejsza. 


'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00155_0001.djvu

			- 153 - 


Bylen1 potem w Wilnie, odwiedzitem jeszcze Alek- 
sandra Dalewskiego, kt6ry wkr6tce umart. Byla to 
jedna z zacniejszych i wybitnych osobistosci. 
W tym tez roku zmarl Adolf Poplawski, nauczyciel 
gimnazjum ,kowieiIskiego, kolega m6j z uniwersytetu; 
pogrzeb jego w Kownie stal si
 tez powodem demonstra- 
cji. Byl on jedny.m z dyrektor6w klubu. Trzeba wie- 
dziec. ze w klubie kowiei1skim, ani jeden Rosjanin nie 
zostal dyrektorem. Na miejsce gubernjalnego naczelnika 
zandarm6w obralismy Szapir
, aptekarza 2yda. Ten, 
po swoim obiorze, postal korespondencj
 do "Gazet).. 
[)olskiej", w kt6rej zaczyna od tego, ze "mury Kowna 
nigdy nie widzialy podobnego faktu. On, zyd, jednym z 
dyrek.tor6w szlacheckiego Klubu". Dyrektorami b:rli tez 
obaj marszalkowie Do\vgird i ZyliiIski, dwaj Chmie- 
le\vscy, Burba, Oadon, ja i inni obywatele, jakotez 
sympatyczniejsi urz
dnicy. 
Klub mial swoj'l bibljotek
. Za mojem staraniem 
przejechal z Wilna na mieszkanie do Kowna JuHan Tysz- 
kiewicz, tego zrobilismy sekretarzem .klubu, dalem mu 
mieszkanie u siebie \" oficynie. tam r6wniez jeden po- 
koik przeznaczylem na S\Vq bibljoteczk
. Po\voli chcia- 
lern przewieic do Kowna i moje Izejszej tresci ksi'lzki. 
bJT razem z dziefami klubo\\remi da\vac do cz:rtania. 
W kazdej \vi
c galt;zi robilismy, cosm
T mogli, szlismJ" 
naprzod. . 


Dnia 20 kwietnia C? maia) dat n1i Bog coreczk
. 
W t)Tm czasie miala miejsce drazli\va spra\va, kt6ra 
mi jednak spro\vadzila milych gosci do domu. \\' po- 
wiecie ko\vieiiskim, niedaleko od 19nacogrodu, ". ma- 
j'ltku . . . . . mie
zkat *),'c* Byl to In6j kolega z Kiejdan. 
lecz z \V
Tzszych. klas. On sluzyl \vojsko\"o i, gd:r \vr6cil 
po \v
gierskiej kampanji najdzi\vnieisze krqzJTIJT 0 nim 
\viesci. To pe\vna, ze w czasie stuzby. \vojsko\vej zrobil 
znaczny fundusz; przy\viozl z sob,! \viele koszto\\- 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00156_0001.djvu

			. 


. 


- 154 - 


nosci, pierscieni, dywan6w,. nawet beczkf; wina. Opinja 
rozeszla si
, ze Sq to owoce rabunku. Z nielicznych 
obronc6w twierdzili jedni, ze - *:** tylko skupowal gra- 
bione rzec
y, inni, ze gral szcz
s1iwie, inni wreszcie 
m6wili 0 korzy.stnej dla wojska dostawie wol6w. Naj- 
prawdopodobniej obracal falszywemi pienif;dzmi, jak i 
niekt6rzy inni... Lecz i na Litwie po .powrocie, postt;pki 
jego byly wi
cej, niz dwuznaczne. Uimarl brat jego, a 
choc testament zmarfego byl niezaprzeczenie ostatni(t 
jego wolq, 'p. 
** skrzywdzil siostr
, a ojcu odgrazal si
, 
ze da bizunami! Szlachtt; zaSciankowq gn
bil, Z sqsia- 
dami procesowaf 0 grunta, a chlop6w nieslychanie cie- 
mit;z)'"l. Ksi
dzu miejscowemu, zaprosiwszy go n
 obia- 
dy, cenf; ich, przez siebie samego ustanowionq, str(tcil 
ze szczuplej rocznej placy. 
Juz na jednej maskaradzie w Kownie, publicznie mu 
powiedziano 0 rabunkach, zYCZqC, by udal sit; do l"ur- 
cji (bylo to w czasie wojny Krymskiej). W prywatnych 
domach nie oddawano mu rewizyt, nie chciano z nim tan- 
czyc. Towarzysz jego szkolny, czlek poczciwy a go- 
rqczka, L. Dzierdzieiewski, gdy p. ***, powolujqC sif; 
na kolezenstwo, dopytywal go, kto byla .maska, idqca 
pod rt;kf; z Dzierdziejewskim, zarzucajqca panu *** ra- 
bunek, zaprotestowat, ze on jego za kolegf; nigdy nie 
uwazal! 
Ot6z ten pan w czasie sejmik6w kowieilskichJ 1858 f., 
najniesluszniej napadl na Adama Medeksz
, zarzucajqc 
mu, jakoby to on psul mu opinjt;. Obok Medekszy stalo 
nas kilku. Medeksza m6wi:-"Slyszatem i powtarzatenl, 
bo 0 tych ga\v
dach od lat kHku i pan sam dobrze 
wiesz". **/
 zwracajqc sif; do mollie,. a polegajqc na. 5to- 
sunkach, kt6re mi
 Iqczyly. z jego bratem,' prosi 0 radf;. 
"M6j panie, ja..tylko to panu powiem, gdy,by ktos zarzu- 
cat mi, zem w czasie np. mego pobytu w Petersburgu 
popelnil jaki nieeny postf;pek, jabym sam mu nie nie 
odpo\viedzial, lecz, r
cz
 panu, bardzo rychlo nie jeden, 
ale wielu z ludzi znanyeh i zacnyeh, a o\vczesnych moich 
" 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00157_0001.djvu

			- 155 - 


tam koleg6w, zapytaliby tego pana, skqd wzi
ta ir6dlo 
ta .potwarz? Ot6i i .pan bytes w pulku, a tam pewno 
pana dobrze znajq". *** na to odpart: "Jak mozesz mi 
pan poda\vac tak q kompromitujqcq rad
". Na te slowa 
ja si
 Od\VTocilenl i inni za mnq, a on zaczql si
 rzucac, 
jak szalony, i; podchodzqc do stotu marszalkowskiego, do 
gubernjalnego marszalka, zaskarzyl publicznie Medeksz
. 
Na saIi zrobil si
 rumor, krzyki, wi
k
zosc bowiem juz 
dawno 0 jego postepkach wiedziala. Marszalek Marjan 
Czapski, chcial spraw
 umorzyc, nic nie pomaga. Za- 
ledwo .si
 uciszylo, ja si
 odezwatem:-"Panie marszal- 
ku, nie mozna nikomu zabronic obrony i ch
ci bye Sq- 
dzonym, p. *** 0 to prosi". *** za1czql m6wic, lecz og6r 
ze wszech stron prosil 0 wota. Sekretarz przecz
Ttat 
prawo, kt6re dozwala kaidego szlachcica posqdzonego 
i w przekonaniu ogalu splamionego post
pkiem. nieszla- 
chetnym (nie ulegajqcym I na,vet karze prawnej) \vylq- 
czyc raz na zawsze z kola wi
kszosciq % glos6w obec- 
nej szlachty. Zacz
lo si
 glosowanie. Dziesiqtki os6b 
pyta mi
 0 opinj
. J a odpowiadalem: "Co do rabunku 
nie wiem i sqdz
, ze prawdopodobnie p. *** nie rabo\val, 
. 
lecz z tego, co wiem. 0 nim, sumiennie sam glosowac 
bede, iz niewart. bye miedzy uczciwymi ludimi". ObIi- 
czono glosy-na 400 pra\vie glosujqcy'ch, zdaje si
, ze 
i 30-u nie 'mial gatek biatych. Tego samego wieczora 
z najwi<;ksz q be
czelnosciq wszedl na koncert ze znanym 
tez nic-dobrego p. *, strapczym. W 6\vczas to Hieronim 
Przeciszewski, kt6ry naleZal do szczuplej liczby glosu- 
jqcych za ***, teraz odezwal sie:-,,,A -to chlystek, za- 
luj
 s\vej \ afirmatywy". Na sali odzywaly sit; glosy', za- 
· praszajqce na eksportacj
 p: ***: bo gdy ". nim po- 
zostala choc iskierka! uczci\vosci to 'nie przezy je jesIi 
niopoli,. to zabity raz na zawsze \V opinji. .. 
Ot6z ten. pan -mial spra\v
' ". Zarzqdzie. 
'Takie byl
T naduz
Tcia w stosunkach jego z \vlos- 
cian,nni, iz posrednik miejsco\vy, Kudre"picz ucz
rnil do 
Zjazdu \vniosek nzasadniajqcy p6trzeb
 albo usuni
cia 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00158_0001.djvu

			. 


.. 


- 156 - 


dziedzica z rnaiijtku i wzit;cia d6br w adrninistracj
, lub 
oddania chat wloscianom w dzierzaw
 na: czynsz, a nie 
paflszczyzn
. *
'o.
 usuwal wloscian z jednej wsi do dru- 
I 
giej, gdzie byly grunta gorsze j w .mniejszej ilosci, roz- 
p
dzal, bit i t. p. Zjazd kowie1l.ski zadecydowal, aby nie- 
zwlocznie przeprowadzono wloscian na czynsz, lecz *** 
odwotal sit; do Zarzijdu. Przeslalismy t
 spraw(t do 
rozpatrzenia Zjazdowi witkomierskiemu, .ten zas Z(!wy- 
rokowal, aby odebrano majqtek *** i wzit;to .w admini- 
stracjt;. Gdy przyszta ta sprawa do Zarzijdu, zjawia si
 

:;::;* i blaga 0 wyslanie 'czlonka delegata dla sprawdze- 
nia na rniejscu zarzut6w i rnianowicie prosi, aby wyzna- 
czyc Gieysztora. Publicznie p. *** odzywa sit;, iz. wie- 
rzy w Imojij prawosc i ze, co ja. postanowit;, on bez- 
warunkowo przyjmie, choc wie 0 moich stosunkach z 
Medekszij, i choc na sejmikach bylem przeciwko niemu. 
Gdy ja odmia\vam, on kl
ka, placze
 iaklina, pyta:- 
"Cz
r Pan mozesz. powiedziec, aby mi
 slusznie usunt;li, 
. abym w samej rzeczy rabowal?"-"Nie m6j Panie- 
odparlem-ja i w6wczas m6wilem, ze wijtpit;, bys pan 
rabo\val, lecz tylko dlatego; ze to bylo niernozebne, inne 
bowiem posttipki .pana dozwalalyby nawet i to przy- 
puszczac". Obecny WI. Komar i inhi Iproszij mnie, bym 
sit; nie usuwal, **::; zas na pismie, na zijdanie guberna- 
tor a, wydaje na siebie jakby dekret, zaklinajqc, bym 
jechal. Mial on nadziej
, jak. m6wil, ze za bIizszem 

 wejrzeniem, te i inne zar,zuty upadnij, i on znowu wr6ci 
do kola obywateli. Zanadto dobrze znalem juz lu- 
dzi, a tern bardziej p. ***, bym wierzyl w jego popraw
, 
a wiedzialem tez dobrze, co si
 dzialo z wloscianami, 
lecz przyznam sit;, sqdzilem, ze moze zechce zagladzic 
win
, wynagrodzic biedak6w
 pogodzic si
' Z sijsiadami, a 
nadal zmieni swe postt;powanie, kt6re go uczynilo wy- 
rzutkiem spoleczef1stwa, - "Zgoda - rzektem - ktadt; 
wszakze jeden wClirunek.-J a pojadt; i urz
downie zdam 
raport, lecz nie ja wydam wyrok. Niech p. *** z listy 
posrednik6w calej guber.njj wy,bierze dwuch, kt6rzy ze 
" 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00159_0001.djvu

			- 157 - 


runq pojad q i ich to zdanie bt;dzie wyrokiem, kt6ry ja 
tylko w formie, przez prawo wymaganej przedstawit;". 
Poniewaz bylo to ostatnie moje slowo, p. *** wskazal 
na posrednik6w z Kowna: Walerego Janczewskiego i z 
Wilkomierza Tadeusza Butlera. Obaj cieszyli si
 najIep- 
5Zq opinjq. Janczewski .przytem byl ulubiencem gubernji, 
i ja nikogo tak wysoko nie cenilem z obywateli. 
Na dzieri oznaczony przYQyli obaj wybrani do mnie 
i udaIismy si
 do ...... razem z miejscowym posred- 
nikiem, J. Kudrewiczem. Przykro bylo mijac dw6r, od- 
m6wic zaproszeniu pani ***, dobrej kobiety, lecz sprawt; 
prowadzilismy we wsi. 
Bylo to I-go maja. Nazajutrz zjechali si
 do mnie 
\vszyscy, i tu sie skoriczylo sledztwo. Opisywac szcze- 
g610wo dwudniowej pracy niepodobna. J a milczalem ca- 
Iy czas, Kudrewicz r6wniez. Ludzie zacni a zimni i 
wyrozumiali, jak J anczewski i Butler, dzi\viIi sit; jeszcze 
dobroci i po\volnosci Iudu. Wykrylo si
. niejedno oszu- 
kailstwo: nprz. szlacht
 czynszow(;l we wsi, do kt6rej 
. poprzenosif wloscian, p. *** nam6wil, aby pokaz
T\vala, 
ire placi wyzszy .czynsz, zapewniajqc, ze to tylko dla 
sledzt\va. Lud 0 tern nam mo\vil i szlachta si
 prz
"znala. 
sqdz(;lc, ze oplacac nadal b
dzie posredniko\vi. Gd
 \vlos- 
cianie m6wiIi 0 biciu przez ekonoma i t. p., ktorys z na- 
szy'ch odzy\va sit; do nich :-.,A czemuscie si
 do pana 
. 
nie od\volali?" W o\vczas starzec si\vy, po\Vazn
T, Odz
T\'''a 
sit; drzqcym od.. wzruszenia glosem :-"Do pana? do na- 
szego pana?! 0 nie znacie go. W zeszlym roku sta\'Tiano 
odryn
 ; gdy \vkopuj'1 \V d61 dt;bo\ve szul:V (podpor)
) 
jeden z nich, niezrt;cznie posta\viony, pada i przy'gniata 
nlego syna a pan podbiega i lezqcego jeszcze pod dr'ze- 
wem tym kijem, ktor
T tu ma" oklada..... Starzec, mo\viqc 
to, lzami si
 zalal: "To przeszlo, ja si
 nie skarz
, Jecz 
oSqdicie, czyz do niego maze sit; udac czlek z prosb q ?-' 
::c** Inilczat. 
Nazajutrz lagodziIisrny Iud dobry, spokojny, a kt6r
r 
mieszkajqc niedaleko, \viedzial, jak jest \vloscianOlTI U 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00160_0001.djvu

			- 158 - 


mnie i u Kudrewicza. R
czylismy, ze panszczyzny nie 
b
dzie, a tylko czynsz, kt6ry z dotu teraz oplacq, na- 
sienia zas wiosennego my z Kudrewiczem im pozycza- 
lismy (bo jeszcze jarzyny nie byly u nich obsiane). 
*** nie okazal. w tej sprawie nawet odrobiny rozsqdku; 
owszem przekonal wszy.st.kich, jak jest nikczemnynl i 
chciwy,m. Ostatnia scena .byla taka. Dwuch parobk6w, 
swiezo ,vlasnor
cznie pobif. Chcielismy takie sprawy 
zalatwiac bez sqdu, wog6le unikalismy 'skandalu, pragnf;- 
lismy tylko uwolnic Iud od dalszego stosunku z panem. 
Ot6z J anczewski .proponuje, by ich zagodzif. S.pytano 
parobk6w, czy chcq by im opt.acil ,po 10 rubli. *** sif; 
wzbrania, m6wi
c: "Wol
 skargf;". Butler i Janczewski 
. 
wchodz q "\v umowt;, i konczy si
 na 3-ch rublach. dla 
kazdego. *:."c* wyjmuje jakis ,pa.pierek i daje parobkowi; 
ten bierze i wychodzi. Kudrewicz szepcze mi: "Chodi, 
zobaczymy, on go oszukal, Jak mi sif; zdaje". Jakoz w 
przedpoko.lu stoi wloscianin z rozwini
tym jednorublo- 
wym papierkiem. Tu pierwszy raz nie wytrzymalem, 
wyjqtem kiesk
 i nie patrzqc nawet, com dal biednemu 
wloscianinowi, 'm6wif;: "Masz, bierz i nie sqdi, ze 
wszyscy panowie tacy lajdacy!" Wracam do pokoju 
a w tern i J anczewski odzywa sif;. po francusku: 
"A wiesz, ten pan chcial parobka oszukac i dawal mu 
. rubla". Lecz ten drugi parobek byl roztropniej
zym, 
gdy *** mu podawal papierek, powieqzial: "Juz mi niech 
lepiej ten pan da" i wskazal na Janczewskiego. J!anczew- 
ski odwUa i widzi tylko jednorublowy papierek. "Pa- 
nie * * *, pan si
 mylisz, postanowiono dac po 3 ruble"... 
Przeciqgnf;la sif; ta spraWla dop6ina,-obiad na 
stole. Wszyscy wif;c ruszylismy i p. *** razem; a nie- 
zatrzy.mywany, wnet po obiedzie odjechal. Mary m6j 
Tadzio, gdym opowiadaf ostatni fakt, zawol,al: "Ion. 
ojcze, jadl z wami obiad?-"C6z robie, ,m6j synu, ja 
z nim nigdy nie zytem i zyc .nie bf;d
, ale od stolu nie 
odp
dzf;". Jednak i przedtem juz taka byla z panem *** 
scena u mnie w Kownie. 


""
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00161_0001.djvu

			- 159 - 


Zjawil si
 on do mego mieszkania na zjazd, na kto- 
ryrn kazdy mial prawo bye. Lecz .po sesji, jak inni, tak 
ion, choe nieproszony. gdy podano sniadanie zatrzy- 
muje si
 (nota-bene, witajqc sit;, podawal mi rt;kt;, ja 
nie cofalem, lecz sam, j.ak jernu, tak i jernu podobnym, 
nigdy nie podawalem, wyrainie mUajqc go, nic to jed- 
nak nie pomagalo). Ot6i po sniadaniu, podchodzi do 
Ignacego Wieliczki, posrednika wilkomierskiego i bardzo 
niegrzecznie 0 nim i 0 bracie jego Boleslawie odzywa 
si
. Ignacy byl zaony, Iecz zywy, tu si
 jednak miarkuje, 
jak sqdz
, nie chcqc mi uczynie przykrosci. To tego pana 
\vi
cej jeszcze osmiela, podnosi glos, lee ju. ja bylem 
obok , slyszqc jego halasowanie, odezwalem si
: "Panie 
***, jak na zjazd pan masz zawsze prawo przyb
Te. 
uczyniles mi nawet zaszczyt, nie proszony zostania na 
sniadaniu, to wola jego, lecz gdy pozwalasz uch
rbiac 
prawdzi\vym moim gosciom, rnusz
 panu przypomniec, 
ie sesja zjazdu dawno skonczona". To m6wi q c skloni- 
tern si
. P. *** naturalnie wyszedl. lednak pomimo to 
potem (w sprawie wyiej opisanej z \vloscianami) on mIJie 
prosil na s
dziego! 



 


D. 3-0 (15) maja, odb
Tly sit; chrzciny. mej c6rki 
jedynej, Leokadji- Tek1i-Anny. .00 chrztu tTzymaIi: Wa- 
lery' J.anczewski z Antoninq Kudre,viczoWq, Tadeusz 
Butler z Emili'! Stengielrnejero\vq, J an Kudrewicz z AI- 
fonsq Zawiszynq i dr. J6zef Koscialko\vski z PameIjq 
Erdman6wnq. 
Na drugi dzien po chrzcinach \\"yruszylern do Ko\,"na. 
Cala czynnosc najszczeg610\viej byla opisanq ze \vszyst- 
kiemi naduzyciami (Iecz to bylo po poIsku i prJ'"\vatnie) 
i podpisanq przez Jancze\vskiego i Butlera 1). Na pod- 
stawie tego pismd, na\vet i dziesiqtej cz
sci nie \\ ymie- 


1) I(opj
 tego spra\y,ozduuin jesze 
f' znalnzlem po !)(),\vro- 
cip z Syberji.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00162_0001.djvu

			- 160 - 


nla]qC naduzyc, ja urzt;downie wniostem, aby potwier- 
dzic postanowienie zjazdu kowieiiskiego, t. j niezwlocz- 
nie uwolnic wloscian od. panszczyzny, przeprowadzajqc 
ich na czynsz; dodalem przytem, zesmy to juz wloscia- 
nom oglosili. Lecz p. **
'c pospieszyl co rychlej do Na- 
zimowa do Wilna i, gdy ja sw6j raport na sesji prze- 
czytalem i prosilem 0 wydanie stosownego postanowie- 
nia, gubernator powiedzial, ze on sit; zupelnie zgadza, lecz 
jest pismo od Nazimowa, \V kt6rem ten kaze wstrzymac 
sit; z decyzjq z powodu otrzymania prosby od p. ***, w 
kt6rej ten dowodzi, ze tak ja, jak i wszyscy obywatele, 
niena\vidzqcy go za udzial w kampanji wt;gierskiej, stron- 
, 
nie sprawt; oSqdzilem. Nazimow wit;c pisze, ze zesle 
na miejsce sztabsoficera zandarmerji, aby dojse, czy 
nie by to tam w czynnosci jakiego .bezprawia, a tymcza- 
sem zaleca, by Zarzqd zawiesil swoje postanowienie. 
Wszyscy czlonkowie byli oburzeni. J a zabralem glos" 
m6wi q c: "J esli dzis, zaraz, panowie nie podpiszecie 
postanowienia, ja sit; stanowczo usuwam, bo przypomi- 
nam gubernatorowi, jak nastqpilo moje wysfanie i pros- 
by wszystkich obecnych, a majqc przy sobie prywatny 
nasz protokul o"dczytalem z niego zaledwie parf; ka- 
\valk6w, swiadczqcych 0 zbyt jeszcze moze lagodnym 
wyroku i co czekaloby p. **
\ gdyby nie zgodzenie si
 
\vloscian i z wlasnych spichrz6w naszych dane zboze". 
. 
Burba tez za mnq ostro sif; wsta\vil. "Gdy zandarmi majq 
sprawdzac nasze czynnosci, kto zechce zostac w Za- 
rzqdzie?" Najsilniej jednak popart tt; spra\vt; prokura- 
tor Zerwe (Gervais), zreszt q i sam gubernator widziat 
calq nikczemnq intrygt; i moje drazliwe polozenie. Sta- 
nt;lo wit;c na tern, zesrny podpisali postanowienie, a pro- 
kurator Zerwe zaraz po sesji w nocy pojechaf z niem 
do t
azimowa, wiozqc razem prosbt;, podanq do Zarzqdu . 
przez p. ::n'
*, i rnajqc ustnie wszystko opowiedziec. Na- 
zimow byl zacnym czlowiekiem, nie zagniewal sit;, na- 
wet za nieuwzglt;dnienie lego pisma, i wydal rozporZ,t- 
dzenie, by nadal zadnych pr6sb na iego imif; od *** nie- 
"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00163_0001.djvu

			.. 


- 161 - 


przyjmowac, jako od notorycznego "jabiednika" (pie- 
niacza). Nazimow i t
 spraw
 i' OgifIskiego dobrze po- 
tern pami
tal; Krygier zas zawsze wierzyl slepo w 
mojq sprawiedliwosc bezwzgl
dnie, czy to dla wloscian 
czy dla obywateIi. 
W poczqtkach niekt6re rozporzqdzenia do gmin 
rnysrny sami podpisywali za gubernatora; te drukowane 
rozchodzily si
, lecz potern zabroniono tego; bo istot- 
. 
nie \v taki spos6b gminy oswoilyby si
 z naszemi nazwi- 
skami i podpisem, uwazajqc je za tak sarno wazne, jak 
guberna tora. 


Opisalem tu kilka charakterystycznych spraw z 
zakresu stosunk6w wlosciafIskich w poczqtkach r. 1862, 
gdyz rzucajq one swiatlo na 6wczesne moje czynnosci 
urz
dowe, jako czlonka Zarzqdu guber.njalnego. 
Teraz przejd
 do dalszego opisu wypadk6\v r. 1862- 
a przedewszystkiem do prac i stosunk6w organizacji ., 
. 
oby\vateIskiej - zwanej p6iniej "organizacjq bialych", 0 
kt6rej za\viqzaniu za gI6\vn'l inicjat
T'v'l Franciszk(l Da- 
lewskiego \vyzej juz rn6\vilem. 


. 


c.. 


"B. l
." l)nIUit;tlli ki Gicysztora. 1'om I. 


11
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00164_0001.djvu

			., 


. 


a 


ROZOZIAL IV. ': 


CISZA PRZED BURZJ\ 
(maj - grudzien 1862). 


. 


Sprawy "brganizacji".-Zjazd ".. "Tilnie hnaj 1862).-Slub 
Zygmunta Sierako"T
kiego (30 lipca 1862).-Pogl&d

 Sie- 

 rakowskiego.-Zjazd \vrzesllio\vy "\y "TiIllie i \Y
Tb6r stale- 
go "Komitetu",,-Zgon SyrokOlllli (3/15 wrzesnia 1862).- 
Jego pogrzeb i nabozenst\\'"a za jego dnsze.-Za\vi&zanie 
"K6lka Gospodarskiego" ".. gub. kow.ien
kiej. - Sprawa 
Sejmikow minskich i podania adresu.-Zjazd listopado\v
? 
""" '''7"ilnie i zllalezienie si
 Domeyki.-Starcia sie 0 aul'es 
minski..-'''7"ybor delego\vanych na zjazd do "Tarsza\v
"'.- 
Kandydatur

 na marszalk6"....- "T ychowanie dzieci.-Gorq- 
. cy nastr6j na prowillcji (w ponie\vieskien1).-"7"yst c iPienie 
przeciwko organizacji " Kowl1ie. - Zjazd ",v ".,. arsza\\.ie 
(grudzien 1862).-Zdanie 0 Gieysztorze.-Ol!>rad
T Had pro- 
gramem.-Znajomosci \varsza\vskie (Guttr}", Kronenberg, 
Tadeusz ks. Lubomirski, !{rasze-\\'"ski).-Projekt pOlnnika 
Syrokomli.-Dalsze zllajolllosci (.AI. Krajewski, Ruprecht, 
Jurgens, Goltz i in.). -Rew.izja.-"Trazenia. - Podroz do 
Czestochowy.-Powr6t do domu.-Og6Iny !)og!&d na r. 1862. 
. 


..' 


Organizacja byla w calej sHe. Wczesniej jeszcze 
uznaIismy za konieczne zwolac bardzo Iiczny zjazd w 
Wilnie. Konstanty Oieczewicz, z kt6ryrn 0 tern mowHis- 
my, b
d'lc raz na wsi u Aleksandra Oskierki, powie- 
dzial, ze jest Tomaszern niewiernyrn i nie wierzy w sil
 
oraz Iiczebnosc organizacji. "J ak zobaczt;, to uwierzt;". 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00165_0001.djvu

			. 
- 163 - 


J a odrzeklem: "Wierz
, wi
c zobacz
H - to moja de- 
Wlza. Szlachta czuje potrzeb
 zycia, kierujmy ni q ". - 
"Lecz co dale}?". - "Dalej? Dzis wskazrny co robie, 
jutro, jutro da narn prac
 na dzien nast
pny; idirny po- 
woli, sumiennie, a znajdzie si
 robota". Tu musz
 powie- 
dziec, ze Oieczewicz, jeden ze swiatlejszych obywateli, 
bardzo dobrze mi
 
nal. On to mi zarzucal brak pewnosci 
siebie, zyczyl mi, abym mial choe polow
 tej milosci 
\vlasnej, jakC} rna on. Blizsi, ale nieliczni, wJedz-ieli 0 tern, 
zem malo 0 sobie trzymal i rzC}dzilem si
 tylko poczu- 
ciem obowiqzku, zdaleka sqdzqcy - mieli mi
 jednak za 
ambitnego. 
Zjazd W Wilnie W maju 1862 r. przeszedl \vszelkie 
oczeki\vania. Wilno pewno od dawnego czasu takich tlu- 
mow szlachty nie widzialo. Po Wilnie, Kowno najlicz- 
niej bylo reprezentowane. Obradowae razem bylo nie- 
podobna, chociaz schodzilismy si
 dose tlurnnie, najcz
s- 
ciej u Tyzenhauza. Opinja \vo\vczas tak byla rozbudzo- · 
na, ze odrzucono propozycje p. M., ktory ofiarowal s\\"oje 
- . 
obszerne rnieszkanie, jako czleka bardzo niecieka\vej opi- 
njL Postanowiono, by tylko \vybrani z gubernji zbierali 
si
 na posiedzenia, a gubernje oddzielnie obrado\valy. 
U nas, Kownian, chociaz bylo przeszlo 70 osob, \vszystko 
t 
szlo zgodnie. Medeksza pod koniec jednej sesji odez\val 
si
: "To dziwna rzecz, \v jednym roku marn
'" d\va raz
" 
Zeslanie Ducha S-go, \vszyscy rno\vi q i \vszysc
" rozurn- 
nie!" Dose po,\"iedziec, gd
' si
 ukoilCZ
Tly \Vsz)"stkie 
kwestje i to jednom:rslnie, a \v jednej tylko Klimallski 
sprzeciwial si
, dopominano si
 0 gloso\vanie. Ja si
 
e- 
mu oparlem i jeszcze raz przemo\vilem do Klimaliskiego.. 
tlumacz
c, dlaczego on Inajqc. \\'" zasadzie slusznose za 
sobC}, powinien jednak ust'lpic, i Klimallski \\r koilCU to 
zrobil. Byl to tryulnf \vielki, \vszystko zdecy'do"Talisrn
 
jednomyslnie, a ja po\viedzialem: Oto dO\\TOd ze na\\Tet 
i liberum veto nie jest straszne taln, gdzie \vszystkich 
ozywia gorqca ch
c pracy, \v sercach panuje pra\\ dzi\'Y'a 
rnilose kraiu, ktorego potrzeb:r id q przed \\"laSn
rnl inte- 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00166_0001.djvu

			.. 
- 164 - 


resem". Szto zas narn 0 to, aby nikt z powiat6\v nie prze- 
s
ylal artykul6w do gazet, bez uprzedniego porozumie- 
nia sit; z organizacjq, naturalnie w kwestjach biezqcych, · 
i 0 tern, co ma sitt robie. W zas
dzie zapewne bylo to 
krt;powaniem woli iednostki, jakby rodzajem cenzury, 
lecz w wyjqtkowych okolicznosciach najswiatlejsi nawet 


II 


1t 
. . 


. 


, 


. 


, 


Antoni Jelenski, 
Czlonek \V ydzialu. 


ludzie mogIiby cos zbytecznego napisae. Na to wszyscy 
sit; zgadzaIi, a w koncu i sam Klimaliski przystal. 
W WiInie, opr6cz Domeiki, trzeba by to obrac dwuch 
delegowanych. J ednym zostal Antoni J elenski, kt6ry 
z Wilna zawsze wystt;powal, a na drugiego ia z Aleksan- 
drem OskierkC} chcieIismy Konstantego Gieczewicza, 
)ecz szlachta obrala Mikolaja Giedrojcia. Ten, natural- 
nie, byt dla mnie nawet sympatycznieiszym, lecz uzy-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00167_0001.djvu

			'" 


'- 165 - 


tcczniejszym m6g1 bye Gieczewicz, kt6rego nawet to zra- 
zilo, szIachta zas gor
tsza uwazala go za zbyt wyracho- 
wanego. Trzeba wiedziee, ze i Aleks. Oskierka dtugi czas 
nie byl dla og6lu sympatyczny, nim pracq szczerq, odda- 
niem sit; sprawie, nie przekonat wszystkich 0 zacnej swej 
duszy i wielkiej uZy"tecznosci. Pod prezydenciq wi
c Do- 
mejki szty obrady delegowanych z 6-ciu gubernji (wi- 
IefIskiej, kowienskiei, grodziefIskiej, miiiskiej, mohyle\v- 
skiej i witebskiej). Celem ich by to ustalenie programu 


\ 


. 


. 
. 


Mikolaj Giedroic. 


,. 


dzialania, pozorem zas, 0 kt6rym zreszt q m6\vilism
. i na 
serjo. b
rto To\varzJ'stn'o Krcd)'to\ve. Starzeilski przJ- 
\vi6z1 s\v6i memorial, podany' do tninistra \,,. kt6r
.ln go- 
fqCO przema\viat za poszano\vaniem narodo\vosci 10- 
gicznie i silnie do\vodzqc ,.niepodobieilst\Va \vyniszcze- 
nia Polak6\v". pomejko zas przedsta\\Til 111enlorjal 0 po- 
trzebie uni\versytetu \,- Wilnie. napisany jakob)T przez 
p. Krzywickiego. 
, 
DOllleiko bardzo roztropnie propono\val.. bysm:y roz- 
trzqsali \vsz
Ts"tko iah najszczeg610\viej i szczerze, lecz 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00168_0001.djvu

			- 166 - 


. 


postanowienia spisywali tak, by, jesli wpadnq w r
ce 
rzqdu, nas nlie kompr.omitowaly. N.a tern tez stan
lo. 
Przyjmo\valismy wi
c uchwat
, a potem redagowaIis- 
my jak najostrozniej. Wlasciwie ja Domejk
 podtrzymy- 
\valem. Grodno ze Starzellskim odznaczato si
 wi
kszq 
gorqczk q , jakby ch
ciq efekt6w. Zqdato wielu, aby 
uch\valic podzi
kowanie Starzel1skiemu za podanie me- 
morjatu \vyzej wymienionego. J a sitt temu opartem. Obaj 
-Starzenski i Domejko-postqpili obecnie po oby\vatel- 
sku, spelnili sw6j obowiqzek, majq nagrodtt w swojem su- 
mieniu i w uznaniu nas wszystkich, a czy to juz rzecz tak 
niezwykla - spelnic obowiqzek? a przytem nie idzie tu 
o demonstracje, bo czas ich przeszedt. Domejko byl wi
c 
naszym prezesem, Iecz wkr6tce \vyjechal za granic
. 
Z Grodna obok Starzenskiego przyjezdza!i zwykle: Sta- 
nisla\v Soltan i J6zef hr. Zamoyski, z Miilska - Jelski, 
. Aleksander Oskierka, Mogilnicki oraz marszalek guber- 
njalny Aleksander Lappa.; z Witebska - za gub. mar- 
szalka Stanisla\v Zyberg-Plater, topacii1ski Ignacy i An- 
toni Okuszko; z Mohyle\va - marszalek Stefan ks. Lu- 
bomirski i Ignacy Brzostowski, razem z innymi by to 
osiemnastu. 
\V czasie tego zjazdu czynnie propagowaf mysl 
ochronek Antoni Zaleski, jut natenczas nalezqcy do ruchu. 
W6wczas tez zjawiJ si
 \v Wilnie Stanislaw Plater 
z Tellusem 1). Mysl byla patryjotyczna, na Litwie tez dose 
miata poparcia; ja choc sam wziqlem tylko iednq akcj
, 


1) Tell Ll S - miala to hye illstytucja kredytowa zielll- 
ska akcyjna ,y "T. Ks. Pozllanskiem, zainicjowana przez 
Bninskiego, Chlapowskiego i Platera w r. 1861, na kt6rij inicja- 
torowie zbierali nawet p.odpjs
r na akcje. Ponie"Ta:i wszakie, 
przy zatwierdzeruu anonimo'\\"'ego to\varzyst,v3 akcyjnego na- 
potkano na trudnosci, tedy \vidzie]i 
i
 Z11111szonymi cii ini.. 
cjatoro\vie do ut\yorzenia sp61ki kOlllalld}...to\\ ej (p. t. "Bninski, 
Chlapowski, Plater et COlllp.", ktora uzialanie swojc rozpo- 
cz
la dopiero W POczlltkach r. 1863. Szczeg-oly 0 tej sp61cepodal 
p. Florjan Czerlninski 'v "Ellcyklopedji Orgelhranda" - lJod 
slo,vem "Tellus". (Red.). 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00169_0001.djvu

			- 167 - 


Iecz na mojq odpowiedzialnosc 20 zapisalem, oprocz roz- 
danych wprost w Wilnie i w innych gubernjach. 
Wtedy to poznalem i Jana Zawisz
, ktory sam pod- 
szedt do mnie i odrazu wymawial, :ie, b
dqc prawie ze 
wszystkimi poufale na ty, do niego, tak blizkiego krew- 
nego, mowi
 pan. Zanadto bylem znany i ogolnie wow- 
czas szanowany, by i bogaty krewny zyczyl mnie do- 
piero teraz poznac. Ciotka rodzona p. J ana, a moja babka, 
u mnie mieszkafa, p. J an ani razu nie raczyl jej od\vie- 



 


......... 


Stanislaw Soltau. 


... 


dzic. Pra\vda, ze I \vydajClc pami
tniki Krz
ysztofa Za- 
\viszy, \vymieniajqc da\vne koligacje, nietylko obu ro- 
dzonych siostr ojca, Tekli Za\viszynei i Antoniny J esma- 
no\vej nie \\ ymienil, ale n
wet nie \\riedzial, kto byla je- 
go rodzona babka Teresa S\vic:torzecka, zona Jana Za- 
wiszy, pulko\vnika, corka Michala S\vi
torzeckiego pi- 
sarza zienlskiego IniI1skiego. Zdaje si
, ze jak obaj \vu- 
jo\vie, tak i rod S\vi
torzeckich wcale Inu ujrny nie przy- 
niosl, ale teraz pan Za\visza byl czut y 111 kre\Vnyn1 i \viel- 
. 
ce szanujqcynl mi
 \vspoloby\vatelern. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00170_0001.djvu

			. 


... 


- 168 - 


W ezasie tego zjazdu b:VI Jozefat Ohryzko w Wil- 
nie, od dwuch tez lat spotykalem Zygmunta Sierakow- 
skiego, w jego przejazdaeh za granie
. Teraz zblizal sit: 
jego slub z siostrq Dalewskieh, Apolonjq. Slub ten odbyl 
si
 w Kiejdanach, bo tam mieszkali Berkmanowie i eala 
rodzina tam przybyla. Ze strony ZygtTIunta bylem tylko 
ja i Staniewiez Jan. W starozytnej farze odbyl si
 ten 
obrzqdek, przy nielieznej gromadee blizkieh. Gd
,Tsmy 
wrocili i nie braklo zyezen, ja jeden jakos stalem na uho- 
l;ZU, bo mi cit;zko b
rto na sereu. Zygmunt, sW10im zwy- 
czajem, ktadqc mi r
ce na ramionach, powiedzial: "A c6z, 
Kubo, czy ty mi nic nie zyez:vsz?" 0, jabym jemu i nieba 
przyehylit! Ze \vzruszeniem \vi
c si
 odezwafem, zwra- 
cajqc mow
 do obojga, zyezylem im, by znaleili \v so- 
bie nawzajen
 poeiech
 i silt; do \valki z zyeiem,. bo mat- 
zenst\vo - to zwiqzek na wieki i nie tylko na wsp61ne 
rozkosze, lecz i wspolne bole, a i wielkie tez jest poslan- 
nictwo niewiasty-Polki; dzis w ezasie . . . blizkieh 
trudo\v, ob
y ieh wi
c Bog duehem i cialem za\vsze '\v 
jednosei utrzymy\val! UseisnC}lem Zygmunt a i r
k
 - juz 
pani Apolonji. 
Slub ieh odbyl si
 30 lipea 1862 r. Nazajutrz 31-go, 
jako w roeznic
 Unji, zdejmo\vano zalob
 i \V 'Zabielisz- 
kach u stryjow ba"viono si
 noc caf q , mlodziez oehoezo 
hasala. My, starsi, prowadzilisf!lY mazura i bodaj, CZ}T 
nie byl to ostatni juz oehoezy mazur na Litwie! 
W par
 dni potem do Kowna \vyruszytem, gdzie i 
Zygmuntowie przybyli, noeowali u mnie. Nazaiutrz byl 
dla nich obiad w szezuplem kolku osob blizkieh. 
Z Zygmunt em przez te dni dysputowalismy dIu go, 
on wierzyl w zyezliwosc dla nas pe\vnyeh partji w RosH 
. 
i w moznosc powstania z ieh pomoeC}. Janie pOdzielalenl 
tej wiary, zreszt q zgadzafem sit; dzialac z nimi wspolnie, 
byle Rosjanie pierwsi zaez
li. Zygmunt mial Ini<; za nie- 
wyleczonego z uprzedze(l ........... 
Czas .okazaf, kto z nas si
 mylit Wogole Zygnlunt, po- 
chwalajqc naSZq ezynnosc, u\vazal, 
. e idziemy za po- 


......
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00171_0001.djvu

			- 169 - 


- 


\volnie, ja zas sqdzilem przeciwnie, ze i tak za prt;dko, 
trzeba robic swoje, lecz jak najpowolniej, coraz wit;cej 
pociqg.ac os6b, szerszq dawac podstawt;, a nie cieszyc si
 
chocby najzacniejszq, lecz drobnq jeszcze cZqstk q spo- 
leczetistwa i nadziejq, ze ona zapalem swoim inne war- 
stwy za sob q pociqgnie. 


... 


, 


. 


, 


... 


.. 


I 
:- 


t 


Ignacy Lopachiski, 
'- Czlonek ".,. 
.dzialu. 


We \vrzesniu zno\vu pojechalem na zjazd do \\'ilna. 
DOlnejki nie bylo, zastt:po\va
 go Lud\vik J eleilski. \\'y- 
brano kOlnitet stal
r \v \Vilnie, do kt6rego \\Teszli: Antoni 
Jelei1ski, AI. Oskier.ka, \Vitold Starzeilski, Stanisla" Z:r- 
berg-Plater, Pre Dale\vski i ja. Obrado\'.alisln
 ted
r In
- i 
18 delego\vanych Z oby\\ratelst\va oraz po jednY"lTI od 
mlodziezy, czyli nieposesjonat6\\" z kazdej gubernji. 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00172_0001.djvu

			- 170 - 


.. 
Syrokomla mocno zachoro\vaf. Poszedtem go od- 
wiedzic (3 wrzesnia) i zastatem zupel-nie przytom.nego, 
Iecz juz po spowiedzi i przyj
ciu ostatnich Sakrament6w. 
lV16wil mi jednak 0 s\vych projektach. W Poznaniu z po- 
wodu tysiqcletniej rocznicy monarchji Polskiej, miala od- 
bye si
 uroczystosc i chciano wydae jakqs zbiorowq 
ksiqzkt;. Syrokomla zacht;cal, bym i ja cos napisal 0 dzi- 
siejszym sfanie Litwy, a sam mial jeszcze zanucic, jak 
mo\vil, "spie\v lab
dzi". Przyszedl Eustachy Tyszkie- 
wicz, ja chcialem zaraz ustqpie mu miejsca, ale chory mitt 
zatrzymal, nie poz\valajqc mi wyjsc i widocznie wyma- 
gal, bym przesiedziat Tyszkie\vicza. Po jego wyjsciu 
dzi
ko\val mi, sciskajqc i m6wi q c: "Dzis dziell szcz
- 
sIi\vy, pogodzilem si
 z moim Bogiem i uscisnqlem dlon 
poczciwego czlo\vieka". To byly ostatnie slowa, kt6re 
od niego slyszalem. Na prosb
 Syrokomli przyrzeklem 
przyjse nazajutrz. J akoz przyszedlem kolo I1-tej i zna- 
Iazlem go juz ubranego - po smierci. Uda
em sit; tegoz 
dnia do Kowna, lecz nazajutrz \vr6cilem z Syruci6wnami 
i z wielu innymi. Zaraz si
 zajqlem urzqdzeniem opieki
 
pom6wilem z zonq SyrokomIi i uprosilem AI. Oskierkt; 
i Antoniego J elefIskiego na wsp61opiekun6w z sob q . 
Opr6cz tego za\viqzal si
 komitet dla pomagania rodzinie, 
W kt6rym prezydowal Domejko. Pogrzeb byl bardzo 
uroczysty 1). W kosciele S\v. J ana powiedzial mowt; ks. 
Lipnicki, prz
noszqc niepotrzebnie na ambont; 6w- 
czesne spory gazeciarskie i ublizajqc przez to zacnej 
pamit;ci zmarlego. Oburzenie bylo powszechne. Czesc 
oddana przez tysiqce naHepiej odpow'iedziata na czcze 
i nie w miejscu stowa. U mogily przemawiali: Wincen- 
ty Korotyf1ski, Snarski, Dauksza. Jam za trumnq prowa- 
dzil Kondratowiczowq, zont;. Na grobie SyrokomIi pod- 
lIiosfem na rt;ku jego mlodszego synka Kazia, aby wi- 


1) "TiIno trzy tyl1.o ta1	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00173_0001.djvu

			- 171 - 


dzial jak ojca chowajq, i tu postanowilem WZiiqc tego 
chlopca do siebie i razem ze swymi wychowywac. Mu- 
SZf; przyznac, ze i inni potem chcieli mi
 wyrf;czyc, m6- 
wiqc :-"Sam jestes nie bogaty, masz pi
cioro dzieci.. 
nie wydolasz"; lecz ja bylem pewny, ze i dla szostego. 
znajdzie si
 k':twalek chleba. J akoz, gdy dzieci pod je- 


, 


,. 


'" 


I 


, 


Aleksander Oskierka, 
Czlonek "r 
.uzialu. 


. 


siell z naucz
rcielenl pr!ZejechaljT do Ko\vna, Stas, Kazio 
i Tadzio, to i Kazio Kondrato\vicz razem zalI1ieszkal, hy 
si
 ksztalci
 przy zacnym Ambroze\viczu. I on tez otnzy- 
mal ode l11l1ie kontusik i cafe polskie ubranie, a kon- 
tusiki byly z frak6\\p zdaly si
 \\-i
c i te na cos \vbre\\F 
starej piosnet:zce: ,..Z fraka zas kontusz-zje djabla 


... 
.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00174_0001.djvu

			. . 
- 172 -- 


kto zrobi". Maim z tych czas6\v wszystkich malc6w 
fotografje. 
Wsz
dzie na Litwie urzqdzano nabozei1stwa po Sy- 
rokomli i u nas w Kownie i w Jeziorosach (Nowo- 
Aleksandro\vsku), dokqd udalem si
 na zjazd. Tam. 
to poznalem Wlad. Mat.achowskiego. Zj
zd byl liczny. 
Ksiqdz Skorupski dobrq mial prlzemow
. W Kownie 
ja napisalem dla ksi
dza z f'ary kazanie, IW kt6rem 
umyslnie dotknqtem wyzszosci chrzescUafIskiego kazno- 
dziei nad sqdem posmiertnym kr616w Egiptu: tu bowiem 
kaplan cnot
 zmarlego podaje \v 
pusciznie krajowi do 
piel
gnowania, krzewienlia,. a nat'omia
t zaleca, by za 
ulomnosci, bez kt6rych kt6z bye moze, pozostali, bfa- 
gali milosierdzia Boskiego. J ak za zycia myslalem 0 
niesieniu pomocy SYTokomli, tak i po jego smierci ja 
zajqlem si
 i wy.borem opieki i poparlem mysl skladki 
dla rodziny; zarzqdzal zas funduS/zami A. Oskierka, jako 
mieszkajqcy \v Wilnie. 


. 


W tycn czasach pi
kna, rozumna mysl powstala \v 
glowie zacnego obywateIa naszego powiatu: Zygmunta 
Gruzewskiego. ByIismy juz pew-ni, ze towarzystwo rol- 
nicze u .nas nie moze bye zawiqzane, ot6z on podaf 
projekt, kt6r
y zaraz wszedl w \vykonanie. Zebralismy 
si
 w Pilamoncie, majqtku Gruzewskiego w kowienskiej 
gubernji: on, W. J anczewski" SZYlmon Syruc, J uUan 
Mackiewicz, J an Kudre\vicz, Boleslaw i Ignacy Wielicz- 
kowie, Boleslaw Czerniewski, Wfad. Szwojnicki, Adam 
Medeksza i ja. Bylo to pierwsze tak zwane k6lko gospo- 
darskie. Mieszkalismy w r6znych odlegtosciach od sie- 
bie i w kilku powiatach. Ot6i najprz6d mielismy (co tez 
wykonalismy) obejrzee najszczeg6towiej cale gospodar- 
stwo Zygmunta Gruzewskiego, przytem on dawal po- 
trzebne objasnienia, a my robilismy swoje uwagi. Takie 
szczeg6towe zapoznawanie si
 ze sposobem prowadze- 
nia gospodarstwa, podawanie projekt6w zmian nadal, 
musialo bye uzyteczne. Z kolei wyznaczano zjazd za 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00175_0001.djvu

			- 173 - 


dwa miesiqce do innego, nalezqcego do K6lka, obywatela. 
Na taki zjazd przygotowywano opracowane odpowiedzi 
na biezqce i najgwattowniejsze zagadnienia gospodarskie, 
nie dla formy i zabawki literackiej, lecz dla uzytku, 
poddajqc je zaraz krytyce ludzi znajqcych sie i zainte- 
resowanych, jak np. \vyliczanie koszt6w utrzymania pa- 
robk6w, jaki jest praktyczniejszy spos6b urzqdzenia si
 
z nimi. Wypisywalismy pisma perjodyczne rolnicze z 
uw.zgl
dnieniem bIi,zkosei mieszkajqcych. Mlie1ismy wpro- 


. 



 


\ 


I 


.- 
. .... 


franciszek Dalewski, 
Czlonek "T)-dzialu. 


wadzic maszyny; kt6re \vyda\\"aly si
 og61nie uzytecz- 
nemi, i 0 ileby rzeczywiscie okazaly sie praktycznemi, 
w6wczas I\\'ISZYscy spro\vadziliby je, strata zas, poniesio- 
na na niepraktycznych ,maszynach, rozdzielona na 9-10 
os6b, bytaby n,iew.ielk q , a sprzeda\vanoby je \vi
cej 
dajqcemu z posr6d nas. Takie k61ko zostaje raz na 
. 
zawsze z\viqzane z sob q , lecz 1113 obo\viqzek rozszerzenia 
si
, t. j. kazdy z cztonk6\\1' (Iub tez d\vaj CZJ.
 trzej z bli- 
zej mieszkajqcych) powinien zbierac no\ve z czasem 
grona i t. d., szenzqC po s\vojej gubernji i innych oscien- 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00176_0001.djvu

			- 174 - 



 


. 


. 


" 


nych te mate, gospodarskie towarzystw1a. Bylyby one 
naturalnie z sob q z\viqzane przez sarno formowanie si
. 
. 
W zakres naszej dzialalnosci wchodzily i prace pismien- 
ne, wzajemniebysmy ich sobie udZlielali. Postanowilismy, 
10 
ze liczba. czlonk6\\. W kazdem k61ku nigdy nie moze 
byc wi
kszq od 10-15, by to nie mialo zadnego pozoru 
stowarzyszeil. Zadnych tez usta\v pisanych. Obudzic kraj 
do zycia i to praktycznie, .zajqc gospodarstwem, co uzna- 
ne za dobre, ,rozszerzac, a jesli kiedy, ze zmianq okolicz- 
nosci, .zawiqzanie towarzystwa rotniczego przyjdzie do 
skutku, to znalazloby juz ludzi przygotowanych. Nie.ie- 
den z obywateli w.prawi si
 tez do pi6ra i to nie do czczej. 
deklamacji, lecz do podawa.nia zdrowej i praktycznej ra- 
dYe Par
 dni przeszlo bardzo pozytecznie i przyjemnie, 
a drugi zjazd naznaczono u Bo!' Wieliczki w Poszumie- 
TZU, na grudzien \v czasie juz przewid:vwanej mej b)Tt- 
nosci w Warszawie. Tylko sluzba publiczna, lub cho- 
roba uwalniatJ.T od pr ybycia na zjazd, kt6ry zresztq 
kazdego z nas mocno zajmowal. 
Takie k61,ka dalJT.by si
_ i dzis z wielk'l korzysci'l 
zaprowadzic, a nie majqc ce16\\T i cech patryjotyczn)Tch 
i poIitycznych, bylyby cierpiane przez rZ'ld, a wielkqby 
korzysc dla kraju przyniosly. Ja u\vazam takie zawiqz)T- 
wanie sift w k6lka, poznawanie swej okolicy i jej po- 
trtZeb, jak r6wniez wszelkie wysta\vy parafjalne i po- 
wiatowe za najIepszq drog
 do obudzenia zycia, sr6d 
rolnik6w. Na .zjazdach mieli bywac i nasi rZ'ldcy, 0 ile 
byli ludimi wyksztalconymi. Takiego mjalem ja, a tak- 
. 
ze i Ign,acy Wieliczko. 


ZbIizaty si
 sejmiki mifIskie. Zjazd przedtem w 
Wilnie pyl bardzo ozywiony, choc, opr6cz delegowanych, 
niewiele os6b si
 :zebralo, a nawet w czasie rozpraw 
prawie nikogo w sali nie bylo. Podniesiono mysl adresu, 
1- 
'wszyscy gorfttsi 'obstawaIi za .nim, uwazaH to nie za 
demonstracj
, lecz za konieczny ObjdW. Ja w zasadzie
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00177_0001.djvu

			- ri5 - 


. .. 


zgadzatem si
 z tymi, kt6rzy uwa
ali, ze JllZ nie czas 
. 
.na podawanie wszelkich adres6w, a trzeba pracowac, 
organizowac si
. Adres, jako demonstracja, m6g1 prze- 
szkodzic dojsciu sejmik6w w MifIsku do skutku. Wo- 
tatem, 'by tam doszty sejmiki, i by wybrano ludzi od- 
.powiednich. Od tego wi
c, czy mozna bylo tam liczyc 
na wyb6r pomyslny, zalezaloby, jak postqpic: jesh 
miilscy delegowani mogq zar
czyc za obywatelstwo, 
kt6re, uznajqc potrzeby chwili, wybierze ludzi czynnych, 
oddanych sprawie, to jak sqdzitem, lepiej nie podaw.ac 


. 


. 


... 


.. 


" 


/ t_
 


" 


Michal Berkman. 


.. 


adresu, nie naiazac. si
 na rozwiqzanie \vyborO\\T i usu- 
ni
cie ludzi pozytecznych; \v przeci\vnym razie, jesli 
niema .w,iary \\" 'moznosc rozumnej pracJ r , to niech 50- 
hie demonstrujq. 
Dla scharakter
yzo\vania s\\pojego poglqdu na adresy, 
IJrzytocz
 tu bardzo \vazn)T \vypadek jeszcze z 1861 r., 
kiedy mialy
 bye zarzqdzone \vybor
r \\
 Ko\vnie, a kt6rJT 
zapomnialem zapisac. Na jednYlTI ze zjazd6". nielicz- 
.nych. bo zaled\vie z delego\vanych do To\varz
.st\Ya Kre- 
dytowego zlozonYlTI (os6b 16-20). poruszono k\vestjf; 


...
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00178_0001.djvu

			l -r.;: 
- 10-- 


adre5u. Prawie wszyscy byli za podaniem adresu, 0 mnie 
nie \vqtpili, bo w 1860 r. sam go pisalem, ale od tego 
czasu wiele sit; juz zmienito. Bylo zawsze mojem prze- 
konaniern, ze tr.zeba, isc naprz6d, prowadzic masy, a nie 
bawic sit; w dernonstracje. Ot6z 
rt;cz powiedzialem: 
. 
co b:vlo dobre \v 1860 r. dzis jest to nieuzyteczne. I
o 
\vydaniu ustawJT dla \vloscian. po demonstracjach \\"dr- 
szawskich, wszelkie daw
ne adresy Sq niczem, ja jeden . 
tylko jeszcze dzis ,pojmujt;, ,a to, aby szlachta wypo\vie- 
dziala jawnie, ze chce zagladz.ic wszystkie .swe winy 
dawne, zlac sit; z .narodem, aby wszyscy wedle ducha 
zasadniczego narodu polskiego-dqzenia do swobody
 
byli wolni. Jesliby wit;c zblizala si
 chwila stanowczej 
. 
walki, to w tej chwili powinno bye. stanowczo wypowie- 
dziane uwlaszczenie przez samqz szlachtt;, wzywajqcq 
razem Iud z sob q . . . . . .. . . . · 
. . . . . Byli na zjeidzie ludzie bardzo za- 
mozni, lecz ani jeden z nich nie' zaprotestowal, pr.zy- 
rzekli w chwili uroczystej swe poparcie, a do czasu 
tajemnict;, i tej dochowali. 
W czasie zjazdu listopadowego r. 1862 Vl Wilnie 
okazala sit;, poprostu m6wi q c, cala nikczernnosc Domej- 
ki. Nie przybyl on na sesjt; do Oskierki. a gdJT poslano 
do niego, wypowiedzial powody usuwania si
, a miano- 
wicie: z 
azdej gubernji przybylo Ina zjazd po jednym 
czlonku nie z osiadlych obywateti, (co jednak przedtem 
przyj
to na zjezdzie, odbytym pod jego prezydencjq). 
Domejko w tern widzi zmian
 charakteru zgromadzefI 
i nie moze sit; kompromitowac. Jeden tylko Dalewski 
m6g1 bye u nas w Wilnie pod jakimbqdz pozorem, ale · 
dzis, to juz wyrainie organizacja, nie zjazd szlachty; 
wnosi wit;c Domejko, ,aby do niego przyszli dla porozu- 
mienia si
 po jednym z gubernji, mianowlicie marszal- 
kowie gubernjalni. Bylo ich wowczas w Wilnie dwuch 
tylko: Lappa - minski i Starzenski grodzienski; Plater 
za\vsze 
astt;powal witebskiego. Poszli wh;c oni i Oskier: 
ka, z Kowna zas nikt. J a isc nie moglem, m6wi q c, ze 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00179_0001.djvu

			- 177 - 


Koncza, jako marsz. wilkomierski, wedle prawa byl 
zast
pcq gubernjalnego; on zas uwazal mnie jako wy- 
branego przez gubernj
 do prowadzenia organizacH ko- 
\vienskiej. Wr6cili jednak wkr6tce delegowani mocno 
oburzeni. Napr6zno bo\viem przedstawiali Domejce, ze 
on kompromituje wobec Nazimowa wszystkich zebra- 
nych, bo gdy obywatel, gubernjalny marszalek, usuwa 


--, 


. 


. 


"- 
"'"' - 
... 
I 
1 . ,\ 
I " 
.. 
\ 
 '. 

 
, 


. 


# 
. 
:! 


.. \ 


. 


- 


- 


,.
 


, 


Napoleon Jelenski i Dieronim Kienie,vicz. 


si
, c6t general-gubernator moze sqdzic 0 zjeidzie? 
Domejko naibezczelniej po\yoly\val si
 na program, 
uch\valony \V 11laju, \vedlug Iiteralnego brzlnienia. Wszys- 
cy jednak byIisnl
T obecni przy uch\valeniu, przypomniano 
\vi
c nlU, jak \vnioski sta\\Tiono i przyj
to i dJaczego 
inaczej redagowano (przez ostro.znosc). DOlnejko \vciqz 
powtarzaf ze. tylko Utera pistna go .obo\viqzuje. Sta- 


"B. P." IJau1it;tlliki Gipy::;ztora. TOlll I. ... 


12
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00180_0001.djvu

			- 178 - 


rzeliski na\vet bardzo ostro z nin1 si
 przenlowil. Gdy 
\vr6cili, jednomy"slnie pO\\Tistalo oburzenie i postanowio- 
no: ponie\vaz marszatek Domejko post'lpif .nie po oby- 
watelsku, szlachta \vi
c gubernH w;ileilskiej obierze so- 
hie zast
pc
 marszalka. 
Na ten raz udalo si
 przepro\\
adzie \vyb6r Giecze- 


. 
\\Tlcza. 
Starcia si
 0 adres sejrniku miiIskiego byly silne. 
Z samego Minska gIOS"ST si
 podzielily. Napoleon Jeleil- 
ski i Hieronim Kienie\viaz obsta\vali za Ipodaniem adres1J, 
drugi z nich nie by! \v charakterze urz
dowym. Jerzy 
Mogiln.icki \vi
cej sklanial si
 przeciw, Lappa zas i nihy 
\\ryslany od mlodziezy Michal Lapicki stano\vczo byli 
przeciwni .adreso\vi. Janie gloso\\Tatenl. tlumaczqc si€;. 
ze .nie mog
 z tego, co m6\vi q delego\vani z Miilska. 
jasno wyrozumiee, jakie jest rzecz
 wiste usposobienie 
tej gubernii; CZy" \varto tam pos\vi€;cac uczucie, brae 
je \v karb:r \vobec pracy organicznej. Aleksander Oskier- 
ka tegoz byt zdania. Znaczna \vi
kszose okazafa si
 
przeci\vna podaniu adresu. 
Z kolei dotkni
to bardzo \vaznej k\vestji \vyslania 
delegowanych na zjazd do Warszawy; \v koilcu bO\\Tiern 
grudnia mialy odbye si
 tam \vazne narady., \'T celu 
przyj
cia wsp6lnego programu dzialania \ve \vszyst- 
kich prowinciach Zaboru rosyjskiego prz:r porozunlieniu 
si
 z Poznanskiern i Galicjq. Mnie chodzilo 0 to. ab
. 
Starzenski i Plater obai byli wybrani. bo to ludzie zn
- 
ni w Warszawie, \vyksztatceni, a dose rozsqdni, by po- 
jqC, ze nic nie mogq przyjqe tam takiego, coby \vstr
tne 
bylo Litwie. Na 24 zas glosJ' w zgrolnadzeniu ja 16 
mialem za sob q . Ot6i obrano ich obu i mnie. Nast€;pn
T 
zjazd wyznaczono do Grodna. Przyznam si€;, ze tego 
.sobie ,nie zy.czytern, ;ze wzgl
du na sarno miejsce smut- 
nej pami
ci, lecz tam byl marszalek, przychylny spra\vie. 
Zjazd w Grodnie mial si
 odbye zaraz po ukoilczeniu 
poboru rekruta, 1. j. 20 lutego. · 
ad dojscia minskich sejmik6w, zalezato wiele, bo
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00181_0001.djvu

			- 1i9 - 


z kolei i w innych gubernjach, W kt6rych odbye sie nie 
mogly, mozeby na nie zezwolono. W Minsku by to do zy- 
czenia, aby gubernjalnym marszalkiem zostat Napoleon 
Jelenski, lecz ;tappa, zacny skqdinqd czlowiek, mial 
silnq partj
 za sob q . W Wilnie proponowano na mar- 
szalka Aleksandra Oskierk
, \\1 Kownie-Antoniego Je- 
le(lskiego. Obi6r marszalk6\\' odpowiednic1
 byl waz- 
nieiszy, niz adres, bo w razie potrzeby dobrzy mar- 
szalkowie zawszeby podali, nie narazajqc kraju, i za- 
raz mogliby miee zast
pc6\v " inny"ch marszalkach, 


.; 


.. 


\ 
Mieczyslaw Ambrozewicz. 


'" 


gotO\V) ch p6jse t(\ samq drogq. Antoni Je(
iISki byl 
fczlo\viekiem dose sfab
'"m, bez \vielkich zdolnosci, ale 
nie zarozumialym i najlepszych ch
ci, gorqcego patry- 
jotytZmu; prz:r nim z ch
ciq zostalbym po,,
iato\\ 1'"lTI 
mars.zalkiem. Na tYIll urz
dzie jednoczesnie moglem "r 
dalszym ciqgu bye czlonkienl Zarzqdu \yloscianskiego. 
W razie wahania si
 na\vet Jeleilskiego, 1110glby sie on 
na czas pe\\ ien usunqc, a jabYlTI podal adres, dzialalbynl 
tez, w kazdYlTI inuYll1 \vazniejsZ:rlTI interesie. Usuni
cie 
JeleilSkiego za cokol\\"iek nie czynilo tez pr6zni. I \VSZ
- 


...
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00182_0001.djvu

			- 180 - 


dzie trzeba bylo, by dOlnniemani zast
pcy byli jeszcze 
energiczniejszymi i gotowymi Ina wszystko. Z Wilna 
przyjechali . do mnie do Kowna Napoleon Jeleilski z 
Kieniewiczem. Obaj byli to ludzie niepospolici. Caly 
ezas ich pobytu byli razem z nami: Adam Medeksza, 
· K. Landsberg, to\v.arzysz z Kaukazu Napoleona, d Djoni- 
. 
zy SkarzyfIski. Kilka dni najmilej wszyscy razem sp
- 
dzilislTIY. Napoleon byl krailCO\vym z\volennikiem adre- 
su, m6\vjl, ze bt;dzie on podany i \v moim gabinecie 
napisano projekt, kt6rego tekst dosfownie powt6rzyl si
 
\V podanym p6iniej adresie. Pisal go Napoleon, dykto- 
wal gl6wnie Djonizy Skarzyi1ski. 


. 
Dzieci moje \vraz z Kazimierzem Kondratowiczem 
juz byly \v Ko\vnie, przy nich Ambrozewicz Mieczyslaw, 
mlody czlowiek z moskiewskiego uniwersytetu, to\V'l- 
rzysz Konrada Chmielewskiego; pelen zapalu, ognia 
mlodziefIezego: poswi
cenia bez granic; dzieci kochal i 
one si
 nawzajem do niego przy\viC\:zaly. Byla to juz 
szk61ka, kazdy mial s\voje 16zeczko, szafk
 i w wielkinl 
stole oddzieInq szufladk
, a Ambrozewicz osobny Sto- 
lik do pracy. 
Pojechalem potem \V Ponie\vieskie strony do So- 
pocki na zjazd bardzo liezny, gdzie bylo wielu z partji 
kranco\vej. Tam poznalem Dluskiego, w6wczas zawzi
- 
tego ruchowca, marZqcego tylko 0 rychtem powstaniu, 
i to gl6wnie przy pomocy Iudu. Obecny na zjeidzie Ja- 
nusz Koscialkowski oswiadezyl si
 z wielkiemi ofiara- 
mi dla dzieci Syrokoml.i, byle go przyj
to do opieki. 
Przyznajt:, .nie zgodzilem sie na to, bo zawsze, jak 
w poIitycznych, tak i prywatnych sprawach, nie ehcia- 
lern miee za wsp61towarzyszy ludzi, w kt6rych prawosc 
nie wierzytem. 
Zacny Stanislaw SzyJing z Pocjbrzezia, najlepszy 
pan, dobry, pracowity gospodarz, cichy, spokojny czlo- 
wiek, ehoe bardzo niewielkich zdolnosci, Iecz wielkiego 


""
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00183_0001.djvu

			- 181 - 


serca i poswi
cenia, zostat powiatowym naczelnikiem 
ruchu w Poniewiezu. To tak wyglqdato, jak gdyby 
ktos dlatego, ze ma najpi
kniejszy charakter duszy, 
zostal nauczycielem kaligrafji, by formowac charakter 
r
ki... Pytalem go, czy czasem nie zwariowal? ale zac- 



 
.
 .., 


"'" 


t- 


· J 


, 


"- 
"". 
\; "'* 

 
\Q 

) \ 



 


... 


... 
\. 

- 

-
. 
>-
 
. . --1..... to. 
. ............ 
. .J'!7...., 



 


t .: 


.....,. 


" 


l


 
1 


,.. . 
,....-J. . 
--' 

 


. '" 
. 
 II ...... 
.
. 


..A. 



 


I 

 
r- 
. 
... f'. 



 -, 
.. t\, 
'<
 


. 


D-r Boleslaw Dluski ("Jablonowski"), 
Czlonck Konlitctu ruehu, pozlliej part1"zant. 


ny Stanisla\v, sciskajqc mitt i In6\vi q c" ze mi
 szczerze 
szanuie i kocha jednak zaluje, zem tak zaslepiony, gdy. 
kochajqc kraj i robiqc to co \\r sanlej rzeczy je dobrem 
iI1ie zgddzam sit; jednak nn to, co lI1aj\\ azniejsze: bysn1Y 
jednej ch\vili \VSZYSC1 T razem po\vstali jak jeden czlo- 
\viek..." Gdyby cafa nasza szlachta 111iata takie zlote 


.. 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00184_0001.djvu

			- 182 - 



 


serea, jak na nieszez
seie miala glowy w znacznej cz
sci 
podobne do Sz
yllinga, to zape\vne i te marzenia mogly- 
by si
 jeszeze urzeezy\vistnic, leez . . . SzyIing6\v 
jakze bylo nie\vielu! 


, 


Tymczasem \v Ko\vnie przygoto\vy\vala si
 bu: 
rza. Sqdz
, ze i tu gl6wnq ukryt q spr
zynq byl Ogii1ski. 
Nieda\vno \vracalismy razem z nim w noey z \Vilna 
i on prosto do mnie \vstqpil na herbat
, bawil par
 go- 
dzin i bardzosmy si
 zgodnie rozstali. Podzielalem jego 
zdanie,. ze wy\votanie jego spraw
T na sejmikach byloby 
niepotrzebnym skandalem: te wszystkie domowe nie- 
zgod
T trzeba, 0 ile mozna, mi
dzy sob q zalatwiac, a nie 
\vywolywac przed sqdy ludzi obeyeh, a tern bardziej 
rzqdu. 
Sqdz
, ze OgiiIskiego i Domejki gf6wnem narzt;- 
dziem stal si
 Adolf Czapski, a tego podr
cznym Adas 
Plater. Ten ostatni, po zjeidzie ostatnim u mnie, \vszyst- 
ko po\viedzial Krygierowi, kt6ry sam przede mnq z .tem 
si
 wygadal. Ot6i Czapski, jako najczynniejszy z mar- 
szalk6w, ehcial \vystqpic przeci\vko organizacji, kt6ra 
jakoby Iekcewazyla marszalko\v. Trzeba wiedziec, ze 
nasi marszalko\vie obrani byli \v 1858 r. tylko na lat 
. 
trzy, a mieIismy juz rok 1862. Nie byfo przytem mar- 
szalka gubernJalnego, a po\viaty ko\vienski i rosienski 
Iegalnyeh tez nie mialy marszalk6w. Ja wzywalem ieh, 
by stawali na czele szlacht
T i przeprowadzali organiza- 
ej
, Iecz Czapski mial ciqgle zajscia z posrednikami a 
Plater zadnego zaeho\vania. Otoz Czapski rozeslal te- 
raz wezwania do marszalk6w na polo\v
 grudnia do 
Kowna umysInie nie \v ezasie ziazdu, Ieez po nim. Karp' 
nie przybyl powiedziawsz
T otwarcie, ze w .ladne intry- 
gi si
 nie wdaje: nloze nie podzielac prae organizacji, 
Iecz i przeciw,ko nim nie \vystC1Pi. J a Inic 0 tem nie wie- 
dzialem, gdy wbiega do mnie poczci\vy Piotuch, marsza- 
lek nowo-aleksandro\vski, i m6wi, ze przybyl i OIl, i 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00185_0001.djvu

			. 


- 183 - 


Szemiot, by radzic, bo ile si
 dzieje, i niee
erp1ilwie 
wyglqdajq KoilCZY. Nadjechal i ten; Czapski zaprosil nas 
do siebie: Byt on z Telsz, Plater z Rosien, Koneza z 
Wilkonlierza, Szemiot z Szawel, Piotuch z Nowo- 
Aleksandrowska, a poniewaz nie bylo marszalka z Kow- 
na (Zyli(lskiego bow,iem rzqd byt usunqt) Czapski za- 
prosil Apolinarego Statkowskiego, jako zast
pc
. Byli 
nnn l tez czlonko\vie komitetu: Dymsza, Dowgird i ja. 
Do\vgird Aleks. byl to dawny urz
dnik rosyjski, gdy 
Burba usunql si
, on par force zostal osadzony na jego 
miejscu; wielka tez to wina Burby... Dowgird umiat 
pozyskac sobie. \vzgl
d:r miejseo\v
rch bogatych oby\va- 
teli, a byla to za\vsze osobistosc niesympatyczna i do 
dzis dnia nieustraszon
r niczem urz
dnik. 
Czapski \v g\valto\vny spos6b po\vstaf przeciwko 
organizacji, lecz \vidzqc, iz, opr6cz Platera i ludzi kt6- 
rzy, jak Statko\vski, D"ymsza, Do\vgird, nie mieli ani 
od\vagi ani pra\va odzy\vania si
, inni. choc stabi, ale 
zacni nie popierajq go, osoby mojej nie dotykaf, napada' 
\vi
cej na usuni
cie jakoby marszalk6\v, na samowolne 
dzialanie posrednik6\v i zjazd6\v i na niekt6re punkta 
instrukcji, \\' czem bardzo si
 zgadzali z Domejk q . Ja 
przyszedlem \ve fraku. chcqc sesj
 u\vazac za urz
do- 
\\ o-marszalko\vsk q . Os\viadczylem. ze ja sam nie mog
 
dec
Y'do\vac \V k\\pestjach og6lnej organizacji, lecz naj- 
lepszy do\v6d, jak u\\"aiam marszalk6\v. iest, ie i mar- 
szalek Koflcza jest \v pro,vincjonalnej delegacji. a Pio- 
tuch i Szetniot \veale tei od posrednil\6\v si
 nie \\-
..- 
rozniajq. Marsz. gub. Starzeliski i Lappa na zjazdach by- 
\vajq. \\1 Ko\\ nie zas niezaprzeczony marszalek z \voli 
po\viatu, Zyliliski IJodziela tez nasze przekonania i pra- 
ce, \vreszeie \viadomo, ze p. Statko\vski \veale nie jest 
reprezentd11tenl po,\"iatu. dose prz'YPol11niec. jak zostal 
obranynl na prezesa. Zaczt:to debato\vac nad progra- 
mem organizacji: \vi
hszosc zebran
"ch odrzucila punkt 
o skladkach (bo ten rzeczy\\riscie gro if niebezpieczell- 
st\\ eln) i drugi 0 tlelego\vanych od nieposiadacz:r zieHl" 


" 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00186_0001.djvu

			. 


- 184 - 


skich. Tak zmienion
" program przyrzekli u\vazac ze- 
brani za sw6j, i obo\viqzujqcy oraz mnie go zalecali do 
przeprowadzenia. J a os\viadczylem, ze program dawn
T 
uch\valila ,\vola nie jednej gubernH, lecz calej prowincH. .. 
ja tez stano\vczo od \vszelkiego glosowania usunqlem 
si((,-woI
 tez gubernH kowiellskiej widz
 gdzieindziej, a 
nie \v tern zgrornadzeniu, u\vagi \vszakze juz pocz
Tnio- 
ne jak na 
jeidzie \v gubernji tak i na prowincjonalnem 
zebraniu przedsta\vi
. Zgryzla mi
 ta Targowica i sla- 
bose KoilCZ
T. Szemiot i Piotuch, gdyb:\ Koilcza star 
t\vardo, nigdyby si
 nie odtqczyli i mogtoby bye wiel- 
kie fiasco, bo i Dymsza i Statkowski nie osmielilib:r sit; 
ust otworzyc; opinja bowiem byla silnq, a Ap. Statko\v- 
ski ciqgle pra\vie trzymal z krat'1cO\V
Tmi, co b
Tlo tez 
zresztq wo\vczas i najbezpieczniej. 
Te obrzydli\ve intrygi zmitr
zyly m6j \vyjazd dQ 
\\'arszawy, nie r
cz
, cz
r i wydanie pasportu nie prze- 
,vleklo si
 z \VinJT tych p.ano\v. To pe\vna, zern \,r \\'ar. 
sza\vie, na schodach Europejskiego liotelu spotl{af 
p. J\dama Platera. Co on tu robil? bo" ehoe \\r;edzial, 
ze ia jad
, 0 sw
'"rn wla-snym projekcie podrozy nie 
\vspomnial i mocno by'l zmieszany spotkaniem. Gdy 'si
 
zesta\vi q razem plotki da\vniejsze u zjazdu powtarzane 
. Krygierowi z tern, co mi
 spotkafo \v Warszaw.ie. Ild 
Platera pada brz
rdkie podejrzenie, kt6re, da.i Bo" e. ab
r 
bylo mylne. 


. 
Przyjechalem pier\vszy raz \v zyciu do Warsza\VJ'. 
Bylo to w koncu grudnia 1862 r. Zamieszkalem. \v hote- 
lu Europejskim; tam spotkalem J. Kupscia, \vracajqcego 
z zagranicy i Zygrnunat Sierako\vskJiego. W tym czasje 
byl razem z delegowanymi z Rusi i Edmund Rozycki 
1ecz ja si
 z ,nirn nie widzialem. Rozycki mial ,vylaczne 
stosunki z partjq ruchu. 
Trzeba wiedziec, iem cafe zycie byt opac nic . 
q- 
dzony. Jesli szlachta, osobl.iwie wyksztalconJ. J10\vnedz1ec
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00187_0001.djvu

			- 185 - 


n1ozna, miafa mi
 i slusznie za czlowieka gorqcego ser- 
<:a i post
powych, a, jak si
 im wydawalo, troch
 nie- 
praktycznych opinji, to opr6cz malej liczby ludzi mi 
blizszych, mlodziez uwazala mi
 za zapami
talego szlach- 
cica. Gf6wnie ja sam do tak sprzecznych 0 sobie opinJi 
przyczynilem si
, zawsze stajqc wobec mtodych w obro- 
nie szIachty, albo raczej iej dzisieiszych przedstawicieli. 
To lezalo w mojej zasadzie. Szlachectwo, jak pisalem '" 
"Olosie Szlachcica", bylo hastem dla .nas, w niem UfO- 
dzonych. Zarzucac godla przodk6w nie mial nikt pra\\ra, 
bo ono juz bylo nie przywiIejem, lecz przypomnieniem 
przeszlosci, w cz
sci moze na\vet wyrzutem sumienia, 
. \vkladajqcym obo\viqzek nawet pos\vi
cenia si
. Wy- 
pierac si
 \vi
c tego sztandaru - niegodzi\vem bylo 
tch6rzostwem. Nigdy nie uwazalem szIachect\va za jakis 
przy\viIej, a szIachcica za kogos lepszego: o\vszem 
bylem surowszym \V sqdzie dla kazdego z tej klasy, bo 
tak nakazywal:r mi dzieje, rozum, spra\viedli\vosc. Ale 
Inato kto 0 tern \viedzial, a mnie tez nie chodzilo 0 to, co 
tam kto rn6\vi, bo mlodziezy, z kt6rq zblizylem si
 za- 
ufanie za\vsze \v koilCU pozyskalem" a celem m
ym b
ylo" · 
b
9 szlachta, chocb:r kierujqc si
 pop
dem insty"nktu, ale 
szla za dobrq rad q " potem zas musi bye i b
dzie coraz 
jasniej \v gto\vach i \v kraju bf;dzie tez lepiej. 
Ot6z \\P \\larsza\vie niekt6rzy b
Tli \\Tidocznie uprze- 
dzeni, iem szIachcic" pelen przesqd6\v, gdy znO\'9 \'9 sie- 
Tach \vyzszyc-h wqtpiono, czym troch
 nie czer\vony". 
Przybylem za pozno juz si
 bo\v:iem jedna konferencja 
. 
odbyla. Tak mi po\\riedzieli Plater i Starzenski. Oni 
obaj zamieszkali \\
 hoteIu Angielskim. M6\,'"ili, ze z 
I(usi niema nikogo. Galicji teZ, z Poznaiiskiego d\\yuch 
hylo: poser Guttr
T i Koczoro\vski. \Varsza\va "y
9dele- 
go\vala pi
chl ale nie by I to sam KOl11itet bo ten ta- 
. 
jemny. Dclego\vani Kr61est\va przedsta,,"ili goto"y
y juz 
program, kt6rJ r poz:\Tskal zgod, moich to,varz
rs 
T i 
Koc oro\vskiego 7 Poznania. 
Udalism
T si
 na se
j
 do _Kronenberga na 1\'arszal- 


....
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00188_0001.djvu

			- 186 - 


kowskiej. Z Korony byli: Leopold Kronenberg bankier, 
Ludwik Gorski, Klemens Krzysztoporski, ksiqzf; Ta- 
deusz Lubomirski i Sufcz:\rilski,-z Litwy: Wiktor Sta- 
rzeiIski, Stanisla\v Zyberg-Plater i ja; z Poznania 'Aleks, " 
Guttr
T i Adolf Koczoro\vski; z KUowa Pudakowski, W 01- 
nie\vicza z Poznania zatrzymano na granicy; z Oalicji 
nie bylo nikogo. 
Zacz
ly. si
 dyskusje. Odczytano program, przeci\v 
k.t6remu Guttry bardzo g\valto\vnie \vystqpit Progranl 
\v samej rzeczy byl pisan
T jakob
T od jednej partji umiar- 
ko\vanej, przede\vszystkiem \vyst
pujqcej do waIki z ru- · 
chern, i glo\vnie zastosowany do potrzeb, a raczej do 
poj
c obywatelst\va \v Krolestwie. Guttry mi
dz
T inncmi 
k\vestjami dotknqf szlacht
T, u\vazajqc jq dzis za nie- 
uzytecznq, a na\vet szkodliwq. Na to gorqCO si
 odez\va- 
tern, broniqc naszego oby\vatelstwa i m6\vi q c. ze na 
Lit\vie dzis \v satnej jedynie szlachcie spoczy\va przy- 
szlosc narodu i "bez szlachty tam Judu niema". To \vy- 
powiedzenie nie dato Outtremu jasnego poj
cia 0 moich 
przekonaniach, owszem sqdzil, ze przybyl lnu jeszcze 
jeden przeci\vnik. Lecz ja, rozbierajqc inne k\vesUe, 
ostatecznq decyzjf; 0 programie odkladalem do drugiej 
sesji, chcqc si
 \v domu zastano\vic nad nirn i pomo\vic 
z kolegami. Prz
rtem mogli nadjechac delego\vani z 
Rusi. bo tych czekano.. 
Po po\vrocie do mieszkania, zastanawialem si
 nad 
przedstawionym programem i starafem sif; zmienic go, 
jak najdeIikatniej scierajqc cechf; stronnictwa. a sta\viqc 
tak nasz sztandar, by wszyscy ludzie dobrej \voli mogIi 
.si
 pod nim zjednoczyc. Uwaialem tez za potrzebne 
jawnie wypowiedziec: ze, jakkol\viek zadaniem dzisiei- 
szej chwili jest rozwoj zycia narodowego, a kl
skq 
wszeIki PTzedwczesny wybuch, \V' gruncie jednak wszys- 
cy dqzymy do jedynego celu-niepodlegfosoi kraju . 


. . . . . . . . . . . . . 
. . . . . . . . . . . . . . . 


. 


. 


Po zredagowaniu s\vego projektu. udalem si
 do
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00189_0001.djvu

			. 


- 187 - 


Starzeilskiego i Platera. Niedlugie byly sprzeczki: wie- 
dzieli oni dobrze, ze tylko takie postawienie kwestji, 
moze przejse na Litwie, a tu w Koronie porqczyc Z 
obywatelstwem cz
sc rozwainiejszq rnlodziezy i ludzi 
myslqcych ze wszystkich warstw spoleczeiIstwa. Wym6- 
\\ item im tez pe\vnq koteryjnose: bo, gdy przy wyborze 
. delego\vanych do Warszawy ja uzylem calego wplywu, 
aby oni obaj byli wyslani, oni widocznie niech
tni mi 
by Ii. Plater wJ'powiedzial mi wielk q .pochwal
, ze w 
nikim nie widzi tak ciqglego post
pu w poglqdzie na 
spraw
 publicznq, \v pojmowaniu zycia politycznego i 
przJTzna\val mi do ,niego zdolnose. W koncu obaj przyj
li 
mojq redakcj
 i gtosu z Lit\\'y mnie ustqpiIi. Kazda bo- 
\viem pro\vincja miala miec, bez wzgl
du na Hose przy- 
bylych os6b, jeden tylko glos przy decydowaniu osta- 
tecznem. Trzeba przyznac, ze, jak Plater, tak i Starzen- 
ski, najsumienniej \vywiqzali si
 ze zobo\viqzania i \vO- 
bec zebrania bylisrn
' za\vsze zgodni, wsz
dzie mi
 oni 
popierali s\vojem zdaniem i pami
taIi zawsze, ze Sq 
przedsta\vicielami nie \vlasnych tylko opinji i s
rmpatji, 
ale i \\.oli pro\vincji. 
GuttrJr, zrazony d\vorna pierwszemi zebraniami i, 
jak mu si
 zda\valo, zdecydo\\'anym juz programem, na 
sesj
 ni
 prz
Yszedl. Koczoro\vski oddal na zebraniu list 
iego, \V kt6rym si
 tlumaczy, ze gd)T p. \Volnie\vicz nie 
przyb
yl, a p. Koczoro\vski skfania si
 do prz
?j
cia przed- 
stawionego programu kt6r-y on uznaje za nieodpo\viednt 
dla kraju, usu\va si
 ,vi
c, zosta\viajqc caret odpo\vie- 
uzialnose S\VeITIU koledze. Ze strony posl3 na sejrn, czlo- 
\vieka \vytra\\"nego b
rl to krok nie\vytlulnaczon
r. dose 
b:\ lob
r czasu to sarno os\viadcz1.c jut przy. gloso\vaniu. 
Brak Guttrego, sqdz
. by" \''" obradach szkodli,\'"y: onby 
przedsta\viat odcieli dalej posuni
tej i gor
tszej jeszcze 
ode mnie cz
sci naszej m
Yslqcej \Yarst\v
T. Natomiast 
przybyl d-r Adrjan Baraniecki z Podola i Michal Sol- 
tan z \Votynia. 
Odcz:\rtano projekt podal1
T przez delego\\Talr
"ch z 


. 


...
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00190_0001.djvu

			---=- 188 - 


Kr6lestwa i powiedziano, ze dotychczas on lqczy 
wszystkie zdania. Poprosilem 0 glos. W kr6tkosci wy- 
ln
zczylem po\vody, niedozwalajqce mi przyjqc progra- 
mu w tej, jak jest, for,mie, i podalem swojq zmian
. Odpo- 
. '" 


\viedziano mi, ze jakkolwiek \v zasadzie to, co podaje, 
jest ,moze sluszne, lecz zanadto otwarcie stawia zqda- 
nia i moze kompromitowac obradujqcych a w czesci nie 
odpowiada zyczeniom klas:r oby\vatelskiej \v Koronie.- 
"Wlasnie-odparlem-to tez gl6wny .m6j zarzut. Litwa 
nie chce sie 'qczyc z zadnem stronnictwem i \vyt\varzac u 
siebie partji, lecz ja\vnie postawic program taki, aby , 
kazd)T zacn)T ,Polak, bez 'wzgledu na s\v6j stan i prowin- 
cje m6g1 zlqczyc s\ve usilowania z innemi. Nie dodanie 
silJ' jakiejbQdz fJartji, leez jes!i l1loina, zniesienie partji, 
. 
to eel naszego tll przJ'byeia u . Tu Starzef1ski i Plater 
oznajmili zupelnq zgod
 swojq na moje \vnioski i glos 
mnie jednemu w ,imieniu Litwy oddali. Zaczely sie rozpra- 
\vy, Koczoro\vski i no\voprz
Tbyli Sottan i Baraniecki od- 
razu z nami sie zgodzili, za nimi poszedl i fudako\vski. 
Z Korony Sufczynski otwarcie przylqczyl sie do mego 
programu. Najdluzej tr\val \V oporze i zostal na\vet 
przy swojem zdaniu Ludwik Gorski, kt6remu najusilniej, 
o He m6gl, pomagal K,rzysztoporski. Kronenberg i ks. 
T. Lubomirski, gdy nic \v istocie nie mieli do zarzucenia. 
memu programo\vi i \vidzieli wiekszosc innego zdania 
tez sit; do nas przylqczyli. Zmiany wi
c zostal
r zapro- 
wadzone. Gdyby by I obecn:r Guttr
r, redakcja skorzy- 
stalaby pewno jesr-cze na. \vyrazistosci, a przynajrnniej 
m6j projekt predzejby jeszcze przeszedl. 
B}'"loby. bardzo do zyczenia, by si
 m6g1 odszuka
 
ten ostatni program obradujqcej ze \vszystkich pro\vin- 
cji umiarkowanej a kochajqce.i kraj szlachty polskiej, 
zebranej jakby w wigilj
 \v}rbuchu rozpaczli\vej, nie- 
szczt;snej walki! 
Z kolei wysluchano sprawozdania 0 stanic kraju.. 
Przedstawiono to, co sie dzieje \v Koronic. 'ru \vyrazo- 
no publicznie opinj
, ze pob6r do wojska-to "przeci
cie 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00191_0001.djvu

			- 189 - 


wrzodu.' i moze bye korzystne dla kraju. Na to ja z 
wlasciwq sobie gorqczk q zawolatem: "Gdy starsi bracia 
z zirnnq krwi q pochwaIajq nawet barbarzyf1ski zamach, 
jakze chciec, by mlodziez zapalona, ,vzniosla si
 do ta- 
kiego bohaterstwa, do takiego zaparcia si
, by pozwala- 
fa chwytac siebie, zabierae do wojska i isc umierae na 
Kaukazie, i to teraz, gdy od dwuch lat tak roznami
t- 
niano nar6d, gdy starsi nawet podbudzali ogoInq go- 
rqczk
. \Vymagacie panowie rzeczy niepodobn
rch:. 
strzezcie si
! Ja warn powiadam. Jestem tak przeciwny 
dzis powstaniu, ze wolalbym nie wrocie do domu, do 
dzieci, zginqc tu pod sztyletem zapaleiIcow, jak zdrajca 
okryty hailb q , b
r tylko nie dopuscic do wybuchu, ale, 
pano\vie, jednak maim idealem nie St. Potocki, lecz je- 
neral Kicki, gdy juz po\vstanie \vybuchnie-ja bt;dt; z 
narodenl". Na te sto\va \\r pierwszej chwili po\vstaly 
okrzyki. Kronenberg powiedzial: "Gdy mlodziez do\vie 
si
 0 tern. rychlej jeszcze zrobi po\vstanie" .-"Nie. pa- 
no\vie-odparlern-nie ludicie sit;, nie oszukuicie sam
Tch 
siebie. Nietylko ja, ale i kazdy z \vas to sarno zrobi. 


. . . . . . . . . . . . . . . . 


. .. . nie It;kajrn
T si
 0 osob1 T nasze, 
ale 0 spra\v
 polsk q , a mlodziez \vierzyc nam bt;dzie, 
bo przekona si
, ze nam nie idzie 0 siebie, ze jesIi dzis 
po\vstania nie chcerny, to jedynie dlatego, ze \vidzirny. "T 
niem klt;sk
 dla narodu". Rozpra\vy byly zy,ve; ", gruncie 
kazdy to sarno -czuJ; lecz nikt z obecnych tam nie s'1,- 
dzif, by. niebezpieczeiist\\.o tak juz bJrlo blizh.ie. Jesli 
godzili si
 na zmianf; programu czynili to \vif;cej dla 
Litwy, dla Rusi, dla zgod
r z prowincjami, a wcale nie 
dla usunif;cia groinego, rychlego \\ ybuchu. \\'ogole oby- 
wafele Koron:r lekce\vazyli Tueh. Nie \"ielTI CZ}.. parnit;- 
tajq i te jeszcze moje slowa: ..Pano\\"ie-"ry,yolac po- 
\vstanie poruszyc nar6d \v dzisiejszym stanie moze 
garstka ludzi..." 
Ze spra\vozdania z Rusi. okazalo si
. ze tam mlodziez 
daleko scislej jest zorganizo\vana, aniieli oby\vatelst\, 0 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00192_0001.djvu

			- 1 9 n -- 
... ...., 


i ona to kieruje OplnjCl; Sq juz W organizacji jakby \\'0- 
dzowie powstania-wojskowi. Tam mianowicie stanowcze 
postawienrie naszego programu lTIoglo bye bardzo ko- 
rzystne. Delegowani z .Rusi otwarcie m6wili, ze nie S'l 
nawet jeszcze upo\vaznieni do traktowania, a przybyli ra- 
czej poznac, co si
 tu dzieje. Koczorowski oka
at si
 
cztowjekiem s\viatlym: im lepiej ,pozna\val nasze stosun- 
ki, tern wi
cej zgadzal si
 z narni. Z Koronq szlo zawsze 
najuporczywiej. Niezaprzeczenie program, kt6ry nalTI 
podano, byl znany i rnargrabiemu Wielopolskiemu. zmie- 
. 
niony zas, na zgromadzeniu nie m6g1 mu si
 podobac. 
1.0 sta\vilo delegacj(t w trudnem polozeniu. Kazdy czlo- 
wiek myslqcy podzi\vial pot
g
 rozumu Wielopolskiego, 
Jecz nikt nie mial od\\'agi wyznac, ze jest jego z\volen- 
nikiem. \\lyjazd Zamojskiego, roz\viqzanie To\varzyst\\ra 
Rolniczego usun
I
?" \vprawdzie zapory legalnej OPOZ
T- 
cji przeci\vko Wielopolskiemu, ale wzmogly tez i par- 
tj
 ruchu. Za kofem obrad pra\vie \vsz
dz,ie w rozmowach 
ja z koniecznosci bralem stron
 Wielopolskiego, tak og61- 
na opinja b:rla przeciwko niemu. 
Najdrazli\vszq kwestjq po .przyj
ciu programu bylo. 
komu powierzy.c jakby ster sprawy i kierunek pisma, 
kt6re musialo bye organem umiarko\vanej a patryjotycz- 
nej cz
sci narodu. Wszyscy zgadzalism:r si
, ze piSH10 
.ma wychodzie za granicq, a delego\vani z Korony pro- 
jektowali .po\vierzyc. kierunek komiteto\vi ..bialych U \\ 
Warszawie. Na to ja pierwszy odezwalem si
, ze nieIna 
zgody, komitet bowiem "bialych" dzis jest przedsta\vi- 
cielem stronnictwa jednego, nie ma zacho'.vania og61- 
nego w swojej prowincji, a tern bardziej nie moze W3'ma- 
gae od nas przybyl:
"ch tej wiary, gdy wobec nas. dzia- 
lajqcych otwBrcie, sam si
 ukrywa. Pro.iekt programu 
podany przez komitet byl tak umiarko\vany ze ieh na 
zadne nie narazal niebezpieczenstwo, kryjq si
. \vi
c. by 
tajemnicq oslonic nieznane nazwiska. Na to odezwal si
 
, 
Kronenberg m6wi q c: "Kio daje panu prawo m6wienia 
niegrzecznosci?"-"Obowiqzek wzgl
deln kra.iu. ktore- 


""
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00193_0001.djvu

			- 191 - 


go interes przedewszystkiem nas obchodzic pO\Vlnlen. 
Chociaz zas niby tajemnica okrywa nazwiska trzech 
.czlonk6w komitetu, ja po przybyciu do Warszawy 
pierwszego wieczora juz wiedzialem, kto \v nim zasiada. 
Smialo. to m6wi
-pewno nikt w calym kraju, jak i na 
. 
Litwie u nas, ollie odm6wi panu prawa do zasiadania \v 
t
Tm komitecie, lecz nie moze si
 zgodzic, bys rzqdzil 
pan jeden, majqc obok siebie jakb"y d\va zera". Wo\vczas 
\" komitecie zasiadali, obo.k p. Kronenberga
 p.p. Horo... 
deilski i J uUan Paszkiewicz. Przy Kronenbergu obaj 
oni nie Inieli samodzielnego glosu. Przytem pana Pasz- 
kiewieza znalem z tej strony, ze nie po\vierzylb
Tm mu 
najrnniejszei cz:vnnosci, liorodenski zas, He slyszalem, byl 
czto\viekiem zacnym lecz slab1 r m. J a naz\visk nie \\9ymie- 
nilem, Iecz wszysc:r dobrze \viedzieli, 0 kim byla mo\va, 
i projekt oddania steru ,pisma komiteto\vi "bialych h 
upddl, a do czasu powierzono kierunek poznafiskiemu 
kolu posI6\v. Nadal postano\viono, ze \v ciqgu prz'yszle- 
go roku. z kazdej pro\vincH stale ktos zamieszki\vac b
- 
dzie \v \\'arsza\\ ie, ab
r mozna bylo utworzyc stal:\T Ko- 
mitet. Z Lit\vy przychodzili mi na m
"sl przede\\"sz
"stkiem 
Napoleon Jelenski lub Stanisla\\" Sol tan. Stan Lit\\'":\' 
og6lnie pod \vzgl
dem roz\voju organizacH i usposobie- 
nia u.mysl6w u\vazaIismy za najlepszy'. U flUS, flU Lit\rif, 
llie bJ-'lo \vlasci\"ie (/\vllch krllllCO\\')'cll pllrtji. Do orga- 
nizacH oby\vatelskiej 19n
ra eala os\\"ieceilsza mlodziez, 
a i KOlnitet ruchu nie patrzal na nas z \vielk q niech
ciq. 
Postano\vienie \\'i
c programu ot\\rartego. narodo\\
ego 
po".inno bylo na lj t\\ ie \vsz
Tstkich polqczyc. Rozstalis- 
my si
 serdecznie, projektujqc na \\"iosn
 nO\\ge. a ,\r lep- 
sZYln jeszcze porz
dku zepranie. \V og61nosci nikt \\F 
Warsza\vie pra\vie nie podejrze\val. ze stoiln
. na \\9ul- 
kanic. Nie tylko ob
",vatele. ale i Inlodziez. na\\ et CZIOI1- 
ko\vie Komitetu rl1chu... 
, b€;dqc} ell na zjeitlzie Koroniarz
: Leopold Kro- 
ncnberg odznaczat si
 rzutkosciq I11YS1i. szczerenl prze- 
j
cieln sif: spra\"q. a pr :\'tenl \vielk q praktyeznosci q . 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00194_0001.djvu

			- 192 - 


Lud\vik Gorski rozumny, zimny, zaeny, lecz niesym- 
patyczny, "mqdral" jak Iud prosty zowie, od s\vojego 
zdania nielatwo ust
puj'ley. Klemens Krzysztoporski
 
pomieszany glo\vnie na parlamentaryzmie, przedstawiat 
 
naj\vybitniej klas
 obywateli Krolestwa, pewnych siebie, 
a za malo znajqcych caty kraj i nie umiejqcych oceniac 
ludzi. Tadeusz Lubomirski q; gor'lCq ch
ci'l dobra publicz- 
nego ''lezyl prae
 sumiennq, leez \vo\vezas malo jeszcze 
znal stan dzisiejszy \vtasnego kraju, a osobliwie naszej 
Litwy. SufczyilSki, malom6wny lecz serdeczny, dusza 
polska, kochaj'lca i sympatyczna. Z delegowanych Rusi: 
:Fudako\vski sprawil wrazenie czlowieka bardzo prak- 
tycznego; D-r A. Baraniecki oddanego zupelnie naro- 
do\vej spra\vie; Michala zas Soltana \vitalem jakby bliz- 
kiego znajomego, tak cenitem jego stryja Stanisla\va. 
Zreszt'l Soltan malo m6wit i zupetnie ze zdaniem Lit\V
T 
si
 zgadzal. 0 Koezorowskim \vspominalem wyzej, Out- 
trego zas dobrze poznalem u siebie tegoz \v:ieczora, \v 
ktoryrn si
 skof1ezyly obrady. 
Ody przyszedf Guttry, odczytatem mu przyj
ty 
program, podajqc go, jako S\voj projekt: "A to co innego. 
nad tern mozna dyskuto\vac, bo to nie program stron- 
nict\va, ale narodu h . Odparlem mu na to, ze wlasnie i 
zebrani przyj
Ii ten program, a ze i ja, choc moze nie tak 
zapatruj
 si
 na stan kraju jak on, jeszcze jednak u\va- 
zam ten program za niezupelnie dokladny. Wyma\via- 
fern mu nieprzybycie fna posiedzenie, na co Outtry od.. 
parI, ze byl pewnym przyjt:cia pierwszego projektu. 
Rozma\vialismy godzin kiIka i poino dopiero w n
c ro- 
zeszlismy si
, szczerze si
 porozumiawszy. Wyjasnilem 
mu polozenie Litwy, strasznq kl
skt;, jakqby powstanie 
wyrz'ldzilo, opowiedziafem szczeg610wo, na jak dohrej 
jestesmy drodze, i Guttry, przekonany, obiecal pod slo- 
· wem, wply\vac 0 ile sif, aby nie dopuscic wybuchu, i na 
Litwie nie demonstrowac. Wowczas Outtry 'byl w wiel- 
kiej przyjaini z Mierosla\vskim: pytal mi
, co ja mys]c: 
o powstaniu. Szczerze odparlem. ze jes1i prosz
 choc 0 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00195_0001.djvu

			- 193 - 


dwa lata spokoju, to wcale nie pragn
 i tak rychlego po- 
wstania. Jestem za roz\vojem zycia narodowego, wyro- 
bieniem \vlasnych sil, og6lnem porozumieniem si
 wszyst- 
kich prowincH; walka zas, mojem zdaniem, powinna za- 
CZqC si
 tylko przy sprzyjajqcych zewn
trznych okolicz- 
nosciach. Dla mnie celem jest pe\vna, choc odlegla nie- 
podleglosc, a nie powstanie. Jednakze, jako wzajemne 
ust
pstwo przyrzektem, ze od nast
pnego, 1863-go roku, 
co rok, choc troch
 broni na Lit\v
 sprowadzac b
dzicm}T. 
zacho\vujqC tajemnic
 w bardzo szczuptem kole. 
Byt tez u mnie p. prezes, jak nazywano w Europcj- 
skim Hotelu Kronenberga, a przychodzil dwa razy, chcqc 
koniecznie rozm6\vic si
. Nie \viem, jakie on wyni6s1 
wrazenie 0 mnie, ja przyznalem, ze to cztowiek z wyz- 
szym i zacnym poglq
em. Rozpytywal 0 Litw
, m6wil 
o partjach \" Koronie i zapytal, jaki sklad Komitetll 
m6glby i Lit\vie przypasc do serca. Wymienilem naz- 
\visko jego, jako prerezentanta poteg finanso\vych. z 
kolei \vymagalibysmy kogos z dawnych rodzin, np. kt6- 
rego' z Zamojskich, trzecim po\vinien bylby bye obywatel 
znany z To\varzyst\va Rolniczego, z takich ludzi np., jak 
panowie AdalTI Gol tz, D

onizy Skarz
riiski i im podobni, 
czwart
" z da\vnych \vygnaiIc6\\r, jak po\vszechnie cenio- 
ny Karol Ruprecht, i nakoniec z L mlodszej genera:ji 
niepospolit
Tch zdoInosci czlo\viek Ed\vard Jurgens. 
o Karolu Maje\vskim \viedzialem, ze byl areszto\vany. 
Taki sklaa Komitetll musialby obudzic zauianie 
og61u, godnie reprezento\valby \vszystkie odcienia umiar- 
ko\vanej opinji i popro\vadzil kraj, drog'} po\\yolnego 
roz\voju Kronenberg z pe\vnem zdzi\vieniem. przyzna- 
\val nli doskonaly \vyb6r os6b \v koiicu rozpyty\val si
 
o stan Lit\VyT 0 \vybitniejs e 11 nas osobistosci. Zn:tjo- 
mosci q z Kronenbergiem bylem pra\\ ie zach\\"ycony 
\vidzialelTI \v ninl przyklad do czego dopro\vadzic mo- 
ze praca satnodzielna, \vytr.\valosc i niezaprzeczone zdol- 
nosci. kt6re Inu zapewnily wysokie stano\visko \vbre\\ 
uprzedzenioTl1 kastO\vy'nl. Do d7is dnia \\'ierz
 \v pr"l\\- 
. 
,.ll P." Panlietuuki Gic}"sztora. TonI I. 13 


L
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00196_0001.djvu

			- 194 - 


. 


dziwy patr
TjotY'Znl, jak i w zdrowy .rozum Kronenber- 
ga, a jezeli powodzenie zawrocilo mu troch
 glow
, to 
przypisae nalez1 T sluzalst\vu B1asz
Tch magnato\v, kt6re 
obudzilo "F ninl lekcewazenie og61u oby,vateli. .. 
U Talleusza LulJoll1irskiego bylem z ksi
cieln Eu- 
gienjuszem, lecz znajomosc nasza byla bardzo kr6tka; 
nie zblizylisln
T si
, i, chociai. trudno go \v
r.soko nie ce- 
nic, 'nie ma on daru pociqgania i \vqtPif;, CZ
T jest lat\vym · 
. 
,,, codziennem poz:rciu. 
Najczf;sciej by\\ralem U Krasze\vskiego. Dwa razy 
zatrzymy\\'"al mi
 tna obiedzie i po kilka godzin spf;dzalis- 
mJT SalTI na sam. Wydal mi si
 zacnym, dobrym Pola- 
kiem, dose s
TmpatJrczn:rm, lecz nie zainlpOnO\val wyz- 
szosci q poglqd6w; o\vszem, zda\valo mi si
, ze nietylko' 
nie patrz
r w przyszlose. lecz z dzisiejszej chwili jasnego 
nie "TJrt\varza sobie obrazu. Czasem przypominaf mi- 
nlo\voli pisarza, chcqcego zuzytko\vac dla pi6ra kazdq 
znajomosc i kazd q zY\VSZq rozmo'v
. BroIl Boze. nie 
m)7sl
 mu w niczem uchybiac: owszem .\vidocznq byla 
serdecznose \v jego mowie, \V rozp:rty\vaniuF'si
 0 na- 
SZq Lit\\T
, 0 obecny zjazd. 0 \vszystko, co kraj obchodzi. 
Po\vodem mego przyjazdu do Warszawy', wiadomy'm 
og6lnie, byla opieka nad dziecmi Syrokomli. W "Gaze- 
cie Polskief" ogloszono na\\,ret 0 tern pub1icznie. I \" isto- 
cie rzeczy zasi
galem rad Kraszewskiego, jakb:r naj- 
vraktyczniej z tern sit; urzqdzie. M6\vilem mu tez 0 pro- 
jekcie, juz przyjt:tym, pomnika dla SyrokomIi. M
rsl byla 
bardzo pit:kna i wzniosla, ze wszysrkich bo\viem woje- 
,v6dzrw, po,,'iat6\v, i ziem da\vnej Polski miat)r bye do- 
starczone glazy i kamienie, Z kt6rych znany zaszczytnie 
lienryk Dmochowsk; miaf wzniesc pomnik. Niekt6rzJ 
zarzucali, ze dla Syrokomli zbyt to \vielkie 'odznaczenie, 
gd
T .najwi
ksi nasi wieszczowie daremnie czekajq na 
uczczenie ich pamit:ci przez nar6d. Lecz byla \v tern 
przewaznie mysl polityczna: chcielismy na grobie \viej- 
skiego lirnika z niezaprzeczonym talentem. a ni
dy. fal- 
sZYWq nutq nie splamionego, przypomniee jednosc nas e- 
. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00197_0001.djvu

			- 195 - 


go narodu. Kraszewski z uniesieniem podzielat nasze zda- 
nia i, jak kazdy duch szlachetny, cieszyl si
 uznaniem, 
kt6rem nar6d otaczal gr6b swiezo zmarlego poety. Kra- 
szewski par
 razy mi
 odwiedzit i w dzien wigiUi przy.- 
szedt, aby si
 oplatkiem podzielie. Sarna pani w
rdafa 
mi si
 bardzo niesympatyczna. Kraszewskiemu tez 7a- 
wdzi
czam dostarczenie mi kilku numer6\v "KomunaI6\v", 
o kt6re dopytywae si
 w ksi
garniach, jako l1ieznanjr, 
nie chcialem. 
Henryka Kraje\vskiego nie bylo podobno w6wczas 
\v Warszawie, bo go nie spotykalem. Aleksander Kra- 
je\vski ponlimo bardzo pesymistycznego poglqdu i pew- 
nej szorstkosci, bardzo si
 mnie podoba
. Byta tam szcze- 
rose, prostota, moze dose oryginalne poglqdy, ale i 
scisla Iogicznose. Mozna z tym czlowiekiem sprzeczae 
si
 ale i szano\vae go trzeba. 
Lecz jakze pociqgajqcym, uroczym, smialo po\viem, 
magnetyczn
rm b
Tl \\'ply,," Rllprechta! Bye moze, it 
\viele \\'pl
Twato uprzedzenie, pami
c przeszlosci. lecz i 
sarna powierzcho\\ nose mimo \voIi pociqgala. A ta ".y- 
mo\va, cicha, tagodna, jak fala podmy\vajqca, i n
Cqca... 
Czulo si
 takie ciepto obok tego \vielkiego serca, ze blo- 
go bylo bye prz
T nim" chociaz przytem zaraz pe".na 
TZe\VnOsc ogarniala, jakby przeczuciem przyszlych nie- 
szcz
sc. M6\vil mi 0 61 roku. 0 u\vlaszczeniu: podzie- 
lal m6j spos6b \vidzenia" ze byla to ch\vila do \,.ielkich 
., . 
POs\vi
ceii. Wsz
Tsc
r znajqcy. R.uprechta. ". calej jego 
postaci, \vidzieli cos jakb:r Chrystuso\vego. taka go ota- 
czala s\vi
tosc. . 
A oto niezaprzeczenie mq. siln
T pefen z
Tcia. jak 6,,- 
krzak gorejqcy na pustyni \vsr6d ciemnosci. bo tak jasno 
\\'idzqc
 stan narodu.-to jllrf!CllS, Illlod
r \,.iekienl. nie- 
doswiadczony, lecz doJrzalsz:r \\1 sqdach od starco\v, go- 
r,!cego serca a nie unos qc:r si<;. Cale z:rcie got6\v by.- 
. fern uzna\vac \vszelk q \V
,.. szosc" cenic kazd q zaslugt; feez 
pr ed zadnYln aut
rytetenl przekonail s".oich nie 03.- 
ginalem. Jurgensa Z'lS sluchalem \\ milczeniu. bo nie 


.. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00198_0001.djvu

			- 196 - 


.. 


mialem nic do zaprzeczenia. Jed-no tylko mi
 dziwito:-- 
i on zar
czal, ie powstania nie b
dzie. Z gorqczk q 50- 
bie \vlasciwq odezwalem si
:-"Widzisz, jak si
 l
kam 
po\vstania, uwazam ie za kl
sk
 narodu, a jednak... 
jesliby \V lesie, do mnie nalezqcym, zebrata si
 garstka 
po\vstaf1c6w, 
 nieprzyjaciel' jq otaczal i m6gtbym jq 
ocalie, spieszqc na pomoc z domownikami, to, chociai 
\viem, ze postqpltbym nierozwaznie, nie r
cz
 jednak, 
czyby mi \vystarczylo .zimnej krwi i rozumnej rachuby 
pozostac oboj
tnym, widzqc zgub
 braci! Jesli wi
c ja, 
pojmujqc calq groz
 tej burzy, walczylbym jednak z 
sob q , jakiez postqpi q masy?" Zapewni
nia Jurgensa nie 
uspokoily mi
, ale poznanie tak \vybitnej postaci, mysl, 
ze ona przeciez jest, dodala otuchy. Za\vsze bylem zda- 
nia, ze \vprawdzie masy stano\vi q nar6d, oswiecae \vi
c 
je i na nie tylko liczyc potrzeba, lecz tlum musi rniec 
przyw6dc6\v glo\vy i serca. Nar6d, \vsr6d kt6rego zna- 
- 
lem takich ludzi, jak Ruprecht, Jurgens, Zaleski, Siera- 
kowski, tlieronim Kieniewicz, zdawalo si
, ze juz jest pet- 
nym zycia, gotowym do odegrania politycznej roli, przy- 
znaj
 wi
c, gdy potem Opatrznose tak rychlo powolala 
tych kt6rzy mojem zdaniem mogli braciom przewodni- 
czyc, toe i resztka nadziei \v piersi zamarla. 
: Jednym z pierwszych, kogo poznalem w Warsza\vie, 
byt Adam Goltz. Wzajemnie wiedzielismy 0 sobie od 
. Djonizego Skarzynskiego. Goltz niezaprzeczenie jest jed- 
'1ym ze swiatlejszych, prawych i sympatycznych obywa- 
teli; l'lczyly mi
 z nim opinje szczerze katolickie. Kilka 
razy odwiedzalem go, 
zajemnie mialem go u siebie, 
zachowatem tez pami
c . 0 nim najprzyjazniejszq. U 
OoItza spotkalem nauczyciela gimnazjum, a me go kolege 
z czas6w uniwersyteckich, Rogale\vicza. Z Goltzem, 
St. PIaterem i Wiktorem Starzenskim w niedzielc; uda- 
lem si
 do marszalka', Kazimierza Starzenskiego, tam 
poznalem wielu obywateli, z kt6rych przypominam so..: 
bie Kurtza, W
glef1skiego jako wybitniejszych i w6wczas 
wpfywowych.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00199_0001.djvu

			197 - 


. 


. 
Zapisujt; tu dose dziwny i niemytlumaczony fakt, 
ktory jednak rzuca brzydkie swiatlo na niekt6re osoby. 
W czasie mej bytnosci u Starzenskiego slyszalem, ze 
cos m6wi q 0 rewizj!, W kOllCU zapytano mi
, czy \\T sa- 
mej rzeczy byla u mnie' policja? Zaprzeczylem temu. 
Gdym jednak powr6cil do 'mieszkania wieczorem tego 
dnia 9 pierwszy powiedzial mi Zygmunt Sierakowski, ze 
,vie od stuzby, iz \\T czasie mej nieobecnosci, dose sta- 
rannq odbyto u mnie rewizj
, potem zas to sarno po- 
\vt6rzyl chlopak sluzC\cy. Tegoz dnia rano, wychodzC\c 
. z hotelu, spotkalem Adama Platera. 0 rewizji tez m6- 
,viono u Starzenskiego, 0 He moglem s,!dzic Z opowia- 
dania sluzby, ie bylo to pra\\ie \v tym samym czasie, 
gdy" si
 ona u mnie odbywata. Niekt6rzy pano\vie podej- 
rze\vali mi
 0 stosunki z .partjq tak z\vanych "czer- 
,vonych", a \viadomo tei, ie Sq 
udzie, kt6rz:v si
 przeJ 
niczem nie cofajq \V stronniczej zawzi
tosci. Kto nlog1 
u\vazae brankt; za przecit;cie \vrzodu, ten i przed uzy- 
ciem policH m6g1 sic: nie cofnqc. J a zupelnie inaczei 
na rzecz patrzalem. Moglem znac ludzi, nalezqcych do 
kraiicowych stronnict\v, osobiscie ich na\'
et szano\vac, 
lec7 brzydzilem si
 za\vsze \vszelk q d\vulico\vosci q . 
Z nalezqcJTch do paTtji ruchu bJ"lem u zacnego GzO\\
- 
skiego, jako u przyjaciela Dale\vskiego, i taln tez pozna- 
lem Agatona Oillera, to\varzysza \y:vgnania me go sz\va- 
gra Accorda. StarJT Gzo\vski bardzo sJTmpat
rczn
Tm b
"1 
dla nlnie. Giller \\'":rdal si
 \vic:cei zarozulllial:rm i malo 
znajqC:rlli stosunki naszej pro\vincii. J ednakie i Giller za- 
pe\vnial Init:. ze PO\\ stania r:rchlego nie pragnie i uia. ze ono 
nie \vybuchnie. U Tokarze\\'"skiego bylenl tez ch\vilo\\ o. 
StosujqC si<: do 6\vczesnJ'ch \vymagail opinji nie po- 
znalem teatrow \,.arsza\\ skich. J akkol\\riek u\,.azalem za 
bardzo niestoso\vne to zabronienie ucz
szczania do tea- 
tro,,'. tei d '\"igni kultur
r narodo\'
ej. lecz Innie przyb:\T- 
lemu z pro\"vincji, i to "r charakterze reprezentanta. nie 
gOdzifo si
 da\vac zlego przy kladu nieposluszel1st\\"a roz- 
ka oln. 


. 


...
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00200_0001.djvu

			.. 


- . 


. 


- 198 - 


Prawdziwq zas przykrosci q , jaka mitt spotkala w 
Warszawie, bylo sp
dzenie wieczoru Wigilji Bozego Na- 
rodzeni
 samotpie w hotelu: sam zjadlem wieczerz
, 
wczesnie udalem si
 na spoczynek. Dziwnie wydalo si
 
mnie, szorstkiemu Litwinowi, aby nikt \v tym dniu tak 
uroczystym, nie poprosil do siebie brata z Litwy, przy- 
bylego dla odnowienia narodowego sojuszu, aby sitt po... 
dzielic oplatkiem. . Nazajutrz wytlumarczyli si
 i to w 
cz
sci: Kraszewski, Ruprecht, Aleksander Krajewski, (a 
wi
c moze i inni, z kt6rymi 0 tern nie m6witem), zapew- 
niali mi
, ze przychodzila im ta mysl, lecz nie sqdzili, 
bym nie mial juz zaproszenia od kogos z tych ludzi, z kt6- 
tymi przewaznie mialem stosunki. Bqdi co bqdi pozo- 
stala pami
c tej niegoscinnosci naszej braci z Korony, a 
zar
czam, ze w Wilnie nic podobnego nie spotkaloby Ko- 
roniarza, przybywajqcego w takim charakterze, w ja- 
kim.ja'zawitalem do Warszawy. 
Drugiego dnia swiqt udalem sitt rannym pociqgiem 
do Cz
stochowy. Na stacH mialem niemite przejscie: 
przy kupnie biletu, wedlug 6wczesnego zwyczaju, przed- 
stawilem odrazu i paszport. Biletu mi na razie .nie dano, 
a z paszportem jeden z zandarm6w udal si
 do miasta; 
ja. tymczsem stalem si
 przedmiotem og61nego zainte- 
resowania. Moglem na sobie przekonac sitt, jak ludnosc 
ch
tnie pospiesza z pomOCq, gdy widzi, ze ktos jest za- 
grozony aresztem. Nie korzystalem wprawdzie ani z 
uwag, ani Z ofiarowanych usIng, born nic nie miat przy 
sobie kompromitujqcego. Nie chcialem tylko pozostac 
w Warsz
wie. Po drugim juz dzwonku, chociaz zandar- 
ma jeszcze nie bylo, kasjer sprzedal mi bilet, przyrze- 
kajqc zwrot pieni
dzy, w razie, gdybym pozostal. Mn6- 
stwo os6b wychylalo si
 z wagon6w, ociqgalo z wsia- 
daniem, zdjttci ciekawosci q , co mi
 spotka. Trzeci dzwo- 
nek odezwal sitt, w tejze chwili nadbiegl zandarm i ja za- 
ledwie moglem wskoczyc do najblizszego wagonu klasy 
czwartej, bo pociqg juz wyruszyl. Nieklamane bylo 
wsp61czucie moich chwilowych towarzyszy, kt6rym po- 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00201_0001.djvu

			- 199 - 


wiedzialem, kim jestem i ze jedynym celem podr6zy do 
Cz
stochowy byta ch
c odwiedzenia swi
tego miejsca.. 
W Pruszkowie przesiadtem do swojej klasy. 
Cz
stochowa wielkie zrobUa1 wrazenie, mianowicie 
przy odslonittciu cudownego obrazu, a by to to 27 grudnia 
nad ranem, jeszcze w nocy, ludu jednak nie brakto. 
Wszystko to kornie lezato na ziemi, bijqc czolem przed 
Kr610wq Nieba, Matk q Boz q , lecz razem Matk q Bolesci, 
bo Kr610wq naSZq. Spowiedz pokrzepila mitt i wobec 
6wczesnego gorqczkowego stanu kraju, postanowitem, 
o He b
d
 m6gl, cbdziennie odmawiac siedm psalm6w 
pokutnych na intencj
 nieszczttsliwej mojej Ojczyzny. Po- 
niewa\z nie 0 wybuch powstania mi chodzilo, lecz 0 byt 
i narodowosc Ojczyzny, odmawialem wi
c te wzniosle 
modlitwy lat kilkanascie do powrotu w 1872 roku z wy- 
gnania. 
Wiele rzeczy razilo mitt jednak w Czttstochowie; 
z powodu, jak sqdz
, bra'ku wyzszego wyksztalcenia 
miejscowych zakonnik6w i widocznej ich inte(esownosci. 
Nazajutrz wracalem w nocy wsr6d okropnej zamieci, 
grozqcej podr6znym rzeczywistem niebezpieczeiIstwem. 
Wiele os6b pozostawalo na stacjach, nie mogqC odwazyc 
si
 na! podr6z, a moi towarzysze w wagonie pierwszej 
klasy, pi
ciu oifcer6w rosyjskich, wcale nie odznaczali 
si
 odwagq. Mocno ich zdziwila moja zimna krew, a na- 
wet i drzemka wobec grozqcego niebezpieczeiIst\va'. 
Przyznajtt, nie bylo to wcale wielk q zastugq, sqdz
 bo- 
wiem, ze Sq rozmaite rodzaje odwagi i bojazni, a ja nie 
rozumiem obawy jazdy czy to kolejq, czy koiImi. Tro- 
chtt m\itt tez baw.ito w.idziec tych pan6\v, tak drzqcych 1 
bez ceremonji glosno nawet wyrazajqcych swoje obawy, 
przy kazdem wstrzqsnieniu lub pochyleniu si
 wagonu. 
J ako dow6d, ze Sq mimowolne obawy i odrazy, cytowa- 
tern moim towarzyszom podr6zy, ze ja, kt6ry tak spo- 
kojnie teraz obok nich siedz
, na widok najrnniejszej 
zmii (gadziny lub wttza) mozebym w pierwszej chwUi 
rzucil sitt nawet z pi
tra lub idqcego pociqgu. Sq tez 


...
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00202_0001.djvu

			- 200 -- 


ludzie bardzo s\viatli, a wobec burzy i piorun6w nie mo- 
gqcy zapalflowac nad sob"q. Daremna rzecz: kazdy czto- 
wiek ma pewne slabosci i, nim zazartuje z innych, powi
 
nien sam z sob q si
 porachowac. Ta wlasnie rozmowa 
zblizyla nas troch
 i zwr6cila do otaczajqcych wypad- 
k6w. Wojskowi bowiem byli to kwatermistrze; wobec 
branki woiska skupiano. Oficerowie ci otwalfcie m6wili, 
ze obawiaiq si
. skutk6w poboru. 
Po powrocie z Cz
stochowy bylem na proszonym 
obiedzie u pan Jana Zawiszy, razem z Zyberg-Platerem 
i mlodym Sieheniem. P. J an byl bardzo uprzejmy, a po- 
niewaz sam mial frak na sobie, poufale mi oswiadczyl, 
bym si
 tern nie kr
powal, ze jestem w czamarze. Od- 
parlem na to: "My fraki mamy tylko na sesje do guber- 
natora i wizyty u Rosjan, a tu w- Warszawie nigdzie z 
niemi si
 nie spotyka'lem". Podobno u Wielopolskiego i 
.wsr6d nielicznych jego zwolennik6w czamarki nie mial
r 
zachowania. J akkolwiek bowiem uwazalem za smieszne 
przebieranie si
 w zupaniki, pasy. i wszelkie kolorowe 
barwy, to upowszechnienie czamarki zdawalo mi si
 bar- 
dzo wlasciwem. 
Jednoczesnie ze mnq byl w Warszawie Zygmunt 
Sierakowski, mieszkal nawet w tym samym hotelu Eu- 
ropeiskim, widywalismy si
 z nim codziennie, przewaz- 
nie mial on stosunki z partjq ruchu. Od niego t9 wie- 
dzialem i 0 bytnosci Edmunda! R6zyckiego, z kt6rym 
jednak nie spotkalismy si
. Z Zygmuntem wracalismy 
razem do Wilna, w Grodnie przylqczyl .si
 do nas Kon- 
rad Chmielewski. 
Ja oddawna mialem projekt pojechania do Krako- 
wa i Galicii i chcialem koniecznie w r. 1863 przyprowa- 
dzic go do skutku. W czesnie wi
c m6wilem 0 tern z gu- 
bernatorem kowienskim Krygierem, kt6ry zapewnial, ze 
urlop i paszport dostan
. Teraz Zygmunt wyzwaf mi
 
na slowo, ze w czasie zapust na tydzien przyjad
 do Pe- 
tersburga wprost na mieszkanie do niego.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00203_0001.djvu

			-- 201 - 


W cZa!sie mej bytnosci w Warszawie, odbyl si
 dru- 
gi zjazd gospodarczego k61ka w Poszumierzu u Bole- 
slawa Wieliczki. 


Tak skonczyl sitt rok 1862. 
Jesli w ubieglym roku demonstracje podniosly du- 
cha narodu, oczyscity moralnie nasze spoteczenstwo, to 
\v tym praca organiczna, rozumna, szeroko sil1 rozwinl11a. 
l\\ielismy Komitet w Wilnie i cala prowincja chl1tnie porl- 
dawala sil1 kierunkowi umiarkowanemu, przewaznie ma- 
jqcemu na celu rozstrzygni
cie kwestji wloscianskiej w 
praktyce zycia. OswiataJ ludowa, rozszerzona wstrze- 
mi
iliwose wplywaly dobrze na masy. Opinja publiczna 
trzymata w karbach \vyzsze warstwy. Partja ruchu na 
Litwie byla slab q i nie miala narn nic do zarzucenia; 
narzekala tylko wlasnie na to, co bylo najwi
kszq 
naSZq zaslugq, na zwrot do .powolne
o rozwoju, nad pra- 
Cq w szerzendu ,dobrobytu i swdatla wsr6d ludu i utrwa- 
lenie dobrY1ch fl nim st'osunk6w. 
W Wilnie projektowano wydawae pismo, wylqcznie 
poswi
cone sprawom rolniczym prowincji, redaktorem 
miat zostae Aleksander Oskierka, znaczna nawet Hose 
materjatow statystycznych zostala zebranq. 
Co do mnie, chociaz materjalnie interesa moje wiele 
ucierpialy, z powodu znacznych wydatkow w Kownie 
i na rozjazdy,. to jednak uwazatem za obowfqzek nie co- 
fae si
 choeby przed ofiarq z majqtku. Przytem zawsze 
moglem bye spokojnym 0 swojq przyszlose, jakabqdz 
utworzylaby si
 instytucja, bylbym do niej powolanym 
i m6glbym wychowywae przy sobie dzieci, co jedynem 
by to mojem osobistem zadaniem. Mialem i wowczas 
2000 rocznej pensji, a posiadajqc zaufanie calej prowincji, 
nie wqtpilem, ze zawsze b
d
 uzytecznym spoleczen- 
stwu, a wi
c i nie zbraknie mi kawalka chleba.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00204_0001.djvu

			... "I 



 


. 


ROZDZIAL V. 


..) 


PRZEKROCZENIE RUBIKONU. 
(Styczen - luty 1863). 
. 


Powitanie 1l0\Vego roku. - Zycie s&siedzkie. - Czynnosci 
urzedo\ve v.
 Kownie i zj azd. - \Vezwanie do 'ViI-na. - 
U Nazilllowa.. - .Areszt w 'Vilnie. - 'V
"'buch' p.owstallia.- 
U s,poso bienie wewnetrzne
- Dz:ialania Komitetu ruchu.- 
Posiedzeuie konlitetu "bialych" z d. 15 (27) stycznia 1863 r.
 
Sklad Komitetu ruchu. - Zgromadzenie delegacji "bia- 
lych" d. 25 stycznia (6 lutego). - Projekt Kieniewicza. - 
\Vyb6r nowe
o komitetu ,,.bialych". - Nowy projekt Kie- 
niewicza. - Pierwsze objawy p.artyzantki na Litwie. - 
Porozulllienie sie z organizacjq "bialych" w \Varsza'wie.- 
Zjazd w Ko\vnie i areszty. 'w gub. Kowiellskiej. - N astr6j 
'W kraju. - Stosunk
i z KOlllitetenl ruchu. - Powstanie 
,,\Vydzialu Zarz&dzajqcego ;pr.uwincjami Litwy". - Sla- 
bose partji ruchu. - Charakterystyka Zygmunta Czecho- 
wicza; Konstantego KalinO'wskiego. - Charakterystyka 
czlonk6w ,,\Vydzialu" pierwszego skladu: Franciszek Da- 
lewski; Aleksander Oskierka; Antoni Jelen
ki; 19nacy Lo- 
pacinski; Hiel'oniIll Kieniewicz; Nestor Du Laurens.-In- 
ne osoby. - Pieri\vsze czynnosci \Vydzialu. - Organizacja 
.PO'wstancza lla Litwie: \Vilno; gub. \Vilenska; gub. Gro- 
dzienska; gub
 l\finska; gub
 'V
itebs
a; lnflanty; gub. 
Io- 
hylewska; gub. Kowienska. - Uwagi og61ne 0 organizacji. 


Jak zwykle od lat kilku, ostatniego dnia roku, wie- 
czorem zebralo si
 cale sqsiedztwo do Ignacogrodu, by 
stary rok pozegnac, a nowy powitac. Nasza nadniewiaska 


. 



 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00205_0001.djvu

			-203- 


okolica styn
la z dobrego stosunku sqsiedzkiego obywa- 
teli, jakby jednq sktadajqcych rodzin
. Kielichem z Or- 
te
 i Pogoni q , przywiezionym im na pamiqtk
 z zagra- 
nicy przez Adama Medeksz
, witalismy Nowy Rok. Juz 
po 12-tej przybyl, spieszqc z powiatu Nowo-Aleksandrow- 
skiego, d-r J 6zef Kosciatkowski, i na jego przybycie trze- 
ci z kolei poszedl puhar w kolo. 
Wog6le pijatyka jiJ.z wyszla byla! z uzycia, a' oQ lat 
paru nawet huczne zabawy nieznane byly w kraju. Tu 
wyjqtkowo, jakby w przeczuciu ostatniej uczty w starej 
siedzibie, W ,kole przyjaznem i blizkiem, wi
cej si
 sobie 
pozwalato. 
Wsr6d sqsiad6w byt i'.lienryk Danenberg. dymisio- 
nowany major woisk rosyjskich. W sqsiedztwie Ignaco- 
grodu lezal folwark Kamienszczyzna, jak i inne sqsiednie 
w kOI1cU przeszlego wieku, siedziba zamoznej rodziny 
Zawisz6w. Tam mieszkal w polowie XVIII wieku styn- 
. - 
ny z gospodarnosci i wzorowego stosunku z wtoscia- 
TIalmi, pan stolnik Krzysztof Zawisza. Tam tez poczqtko- 
wo przebywat gtynny z patryjotyzmu, syn jego, putkow- 
nik Piotr Zawisza. Mtodszy syn pulkownika, Franciszek, 
w r. 1812 oficer wojsk polskich, nadzwyczajnej delikat- 
nosci czlowiek, a przytem niegospodarny, strwonil caty 
majqtek. Kamienszczyzn
 sprzedal putkownikowi Kre- 
merowi. Kremer byl ewa 1 ngelik, lecz zona jego, z domu 
i\.ndrejew, prawoslawna. Zawisza wi
c, pierwszy w tej 
pro\\T.incji, dat 
mutny przyklad sprzedazy majqtku W obce 
r
ce. Kremer wkr6tce umarl, zostata tylko zona z d\vie- 
, 
ma c6rkami (Annq i Agat q ). Chocia
 Kamienszczyzna 
odlegla tylko 0 pi
c wiorst od Ignacogrodu, i putkowniko- 
. \va cz
sto odwiedzala mO]q" babk
 Zawiszyn
, zawsze 
b
dqc dla niej z wielkiem uszanowaniem, ja jednak, cho- 
ciaz cenilem te panie, nigdy, ani z uni\versytetu przyjez- 
dzajqc na wakacje, ani po zamieszkaniu w Ignacogrodzie, 
tam nie bywatem. 
Zas.a;d q mojq by to: w,szystkiemi sposobami nie do- 
puszczac osiedlenia si
 \vsr6d nas ludzi obcei narodo-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00206_0001.djvu

			-204- 


wosci. A jesli kto zamieszkal, dop6ki nie stanie si
 prze- 
konaniami wsp6lobywatelem, nie uwazae go za sqsiada. 
Spotykanq wi
c rodzin
 Kremer6w witalem najgrzecz- 
niej, na zabawach z pannami tanczylem nawet, gdy si
 
zdarzylo, ulatwialem im drobne interesa, lecz w domn ich 
do 1861 roku nie bylem. PaJni pulkownikowa miala wiel- 
kie zalety, obie zas jej c6rki, kobiety zacne, uwazaly sie- 
hie za obywatelki tego kraju i, choe innego wyznania, 
by,waly -stale w .naszy.m koscdele, :i stanowozo caly dom 
stosowa
 si
 do og6lnego w6wczas nastroju. Widzqc to 
i ja zaczqlem u nich bywac. Mlodsza z c6rek, Anna, wy- 
szta wlasnie, za wyzej wspomnianego majora Danenber- 
- 
ga. Ten napozor zimny, egoista m6wi q cy, ze czlowiek 
przedewszystkiem 0 sw6j dobrobyt dbac winien, ozy- 
wiony toastalni, po\viedzial, -ie mi
 szczeg61nie powaza 
i szczerze mi sprzyja. Nadspodziewanie rychlo okolicz- 
nosci przekonaly, ze m6wn prawd
, a co na nieszcz
scle 
nie 0 wielu z blizszych powiedziee mog
. 


Czwartego stycznia wyjechalem z Ignaco-grodu do 
Kowna; mialem wr6cie za dni dziesi
e. W tym bowiem 
czasie nalcialo mi byc IW Wilnie i zaczqc przyjmo- 
wanie rekruta. Jakoi piqtego pojechalem do Wilna, 7-0 
ranD wr6cilem do Kow,na z "malym Syrokomlq". 8-0 tza- 
czynal si
 zjazd posrednik6w. Na ten raz mial on bye 
Iiczniejszym, niz kiedykolwiek. Obywatele ze wszech 
stron si
 zjezdzali z powodu poboru rekruta, a tern bar- 
dziej, ie si
 zblizal czas ostateczny podawania tak zwa- 
nych listow nadawczych (ustawnyja gramoty). Przy- 
tern rozeszla si
 wiesc, ze ja, z powodu i,ntryg marszal- 
k6w, Czapskiego i Platera, chc
 si
 usunqc. Wielu tez 
bylo ciekawych dowiedziec si
, com przywi6z1 z War- 
szawy. Chociaz wi
c spodziewalem si
 licznego zjazdu, 
to w rzeczywistosci przeszedl on wszelkie oczekiwania. 
Caly wiecz6r drzwi si
 nie zamykaly. Wielu p6ino \V 
noe przyjezdzalo wprost do mego mieszkania poeztq, 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00207_0001.djvu

			- 205 - 


naj
temi i wlasnemi konmi. Nic podobnego dotqd nie by- 
walo. Zebralo si
 z p61torasta os6b, niekt6rych zaledwie 
pr.zywitac moglem, :byli i tacy, kt6rzy pierwszy raz do 
mnie przybywali, zupetnie nieznajomi. Adolf Czapski
 
chociaz p6ino wieczorem przyjechat do miasta, na zjazd 
nie przyszedl z powodu niby choroby. 
Gdy si
 prawie wszys.cy zebrali, prosili mi
 0 opo- 
wiedzenie, jak stojq interesa og61ne od daty przeszlego 
zjazdu, przed dwoma miesiqcami. Kategorycznie opowie- 
dzialem, co si
 dziato w Wilnie, 0 postttpku Domejki, 
o ostatecznem przyj
ciu programu i wyborze stalego 
nadal komitetu; p6iniej m6w.ilem 0 uchwale co do sej- 
mik6w i adresu w Minsku i jak si
 ta sprawa skof1czyla, 
mianowicie, ze sejmiki zam
ni
to, a szlachta protokul 
podpisata. Z kolei szczeg610wo zdatem spraw
 ze zjazdu 
marszalk6w w Kowlnie, z intryg kilku ludzi i z tego, co 
ani postanowili. Og61ne oburzenie przyj
lo wnioski tych 
pan6w, -i, chocia
 wsr6d nas byli oni praw:ie WISZYSCY, za- 
den nie mial odwagi nawet otwarcie broni<.
 swych prze- 
konan. Wprawdzie ci, kt6rzy mieli szacunek u wsp61.. 
obywateli, na owy'm zjeidzie marszalkowskim ulegIi tyl- 
ko przez slabosc i brak energji, m6wi
 tu 0 marszalkach: 
Konczy, Szemiocie i Piotuchu. . 
Potem pros:zono mi
 0 sprawozdanie z Warsza\vy. 
Tu opowiedzialem tylko to, co dato si
 m6wic przed 
licznem zgromadzeniem, dotykajqc wi
cej og61nych za- 
sad i dajqc obraz stanu Warszawy, bez szczeg616w 0 
osobach i przyj
tych postanowieniach. Nie tailem jednak 
obawy wy.buchu" powiedziafem, jak gorqczkowem jest 
usposobienie mtodziezy, i ze jedyna droga powstriyma- 
nia od katastrofy-to otwarte wypowie.dzenie, do czego 
my dqzymy, aby mlodziez wiedziala, ze i my wierzymy, 
iz . . . . . . . . . odzyskamy nasze prawa, ze 
. wi
c powstanie jest . . . . . . . . . . zaW1sze 
tylko srodkiem. Wszystko w1ittc czynic nalezy, by tako- 
wego przedwczesnie nie dopuscic, a przedewszystkiem 
konczyc spraw
 wlosciansk q .
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00208_0001.djvu

			- 206 - 


Na tak otwarte .1 publiczne wypowiedzenie mocno 
mi
 wobec rzqdu kompromitujqcych zasad, odezwano 
si
, ze niepotrzebnie m6wi
 w tak licznem kole (pod- 
niesli t
 uwag
 przez zyczliwosc osobistq p.p. Alfred 
Romer i Michal :Weyssenhoff). Na to odparlem z zy- 
wosci q : "Nie wqtpi
, ze dzisiejsze slowa rnoje zostanq 
powt6rzone gubernatorowi, dosyc, ze wsr6d nas . jest 
rnarszalek Plater, lecz dop6ki kazdy z nas myslec prze- 
dewszystkiem b
dzie. 0 wlasnern tylko bezpieczen- 
stwie, dop6ty ani zaufania wsr6d mlodziezy nie zdo- 
b
dzierny ani s.prawie nie potrafirny uzytecznie sluzyc u . 
Pan Plater ,nie podni6s1 publicznie ci
zkiego, a rozmysl- 
, 
nie wypowiedzianego zarzutu, opartego na smutnenl z 
przeszlych zjazd6w doswiadczeniu. 
Potem zaprojektowalern, aby nazajutrz zebrali si
 
sanii delegowani z powiat6w, gdyz obrad
T w tak licz- 
nem kole Sq niepodobienstwem, a I kazdy dowie si
 0 tern, 
co postamowiono od swoich reprezentant6w. Zebranie 
mialo si
 odbyc "'nazajutrz wieczorem, raNkami b'owi
rri, 
jak i tego dnia tak tez i nazajutrz, rnialy mieJsce sesje 
zjazdu posrednik6w kowienskich. ' 
Nazajutrz 9-0 stycznia ,przykry byl dla rnnie dzien, 
born musial caty ranek 'przyjrnowac rekrut6w. Tu mu- 
'Sz
 zapisac dziwny psychiczny fakt. Obywatel J 6zef 
Bitowt zjawil si
 do Izby ur,z
dowej wprost w celu 
. 
 
przypatrywania si
 tej smutnej czynnosci! Na .uwag
 
prokuratora poprosilem tego pana, aby ustqpil. . 
Wieczorem, po zalatwi
lniu r6znych .nieporozurnien, 
zgodzilismy si
 zebrac w rnieszkaniu p. Apolinarego 

 Statkowskiego, u kt6rego zamieszkal cierpiqcy Czap- 
ski. Po zebraniu si
 wszystkich delegowanych, zqdano, 
byrn ja prezydowal, lecz si
 wym6wilem, zapraszajqc 
marszalka Zylinskiego. Nasttipnie zabralem glos i szcze- 
g610wo powt6rzywszy wczorajsze sprawozdanie, prosi- 
- \ 
1em 0 przeglosowanie programu, przyj
tego w Wilnie 
lub zmienionego przez marszalk6w kowienskich i 0 wy- 
b6r delegowanych ponownie. do Wilna. Przytem doda- 
. 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00209_0001.djvu

			. 


- 207 - 


tern, ze, poniewai juz w 1861 r. skonczyt si
 by! termin 
urz
dowania wszystkich urz
dnik6w z wyboru, wi
c i 
m6j wyb6r nie wiern, czy dzis odpowiada zqdaniu gu- 
bernH, bo co do marszalk6w, ci w znacznej cz
sci nie 
przedstawiajq juz swoich powiat6w. P. Adolf Czapski 
tlumaczyl si
, ze osobiscie przeciwko mnie nic .nie ma; 
ceni owszem mojct .prac
, prosi, bym pozos tat i w Zarzq- 
dzie i w Organizacji, a natzekal tylko na zjazdy posred- 
nik6w i na niekt6re punkta programu wilenskiego. Na 
prosb
 jednoglosnct przyrzeklem nadal pozostae w 
Zarzqdzie. 
Z kolei glosowalismy nad punktami programu, i 
wszystkie .pozostawiono zgodnie z uchwalct wilenskct. 
'Zaledwie kilka glos6w, mianowicie: Czapskiego, Plate- 
ra, delegowanych Z Nowo-Aleksandrowska, Alfreda R6- 
mera i Michala Weyssenhoffa i jeszcze ze dwa, bylo 
za odrzuceniem punktu 0 skladkach. Tak sarno i do 
Wilna wybrani zostali daw.niejsi, t. j. ja, marszalek Kon- 
cza i Boleslaw Czerniewski; od rnlodziezy dr. Konr
d 
Chmielewski. Ten nawet 0 jeden glos mial' wi
cej ode 
mnie, z powodu, ze sam nie glosowat, a ja, naturalnie, 
jego podalern. To pobudnilo niekt6rych do gaw
d, ze 
to Konrad powinien reprezentowae gubernj
, 0 czern na- 
turalnie, ani on, ani delegacja nie myslala. Przytem Ko- 
mitet w Wilnie wybierano bez wzgl
du na .gubernj
. 
Punkt .programu, aby .na zjazdach uczestniczyli 
wszyscy wyksztalceni ludzie, bez wzgl
du na majqtek 
-..I 
i pochodzenie, chciano przyjqe okrzykiern zgody. Lecz 
poniewaz i w Wilnie Domejko, a tu w Kownie Czapski 
z satelitami przeciwko ternu powsta\\'ali, wy,magalem 
glosowania z kolei imiennego. I nikt teraz nie mial od- 
wagi przeciwko projektowi glosowae. 
Wr6citem do mieszkania dose p6ino i znalazlem 
wezwanie do guber,natora. P. Krygier najgrzeczniej mi
 
przyjql i oznajmil, byrn wnet pierwszym pociqgiem. kt6- 
ry za par
 godzin \\T nocy odchodzi, jechal do Wilna, a 
to wskutek telegramu I jeneral-gubernatora. . Gubernator
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00210_0001.djvu

			-208- 


powiedzial mi, ze to on sam doni6s1 do WiLna 0 tak liez- 
ny.m zjeidzie i mojej przemowie na nim. Odparlem na 
to, ze zjazd w samej rzeezy byl niezwykle liczny, leez 
ja nikogo naf1 nie prosilem, a moje przem6wienie nie 
mialo nic zdroznego. Krygier zakonezyt rozmow
 temi 
slowy: - "Szanui
 i eeni
 pansk q prac
 w sprawie 
wloseiailskiei. lecz otwareie m6wi
, ze uwazam pana 
za polityeznie niebezpiecznego". Rozstalismy si
 grzecz- 
nie, jak zwykle, seiskajqe sobie wzajemnie dlonie. 
Gubernator dodal przytem, jakoby telegram 0 kilka 
godzin sp6inil si
, i przypisy,wal to naszy,m wplywom. 
Z usmieehem, ale najszezerzej zapewnialem go, zem nic 
o nitm nie wiedzial, a w kazdym razie nie myslalbYlm si
 
ukrywae. 
W Kownie na wiese 0 telegramie i moi111 naglym 
wyjeidzie zrobil si
 poploch. Opr6cz Adama Medekszy 
kiIku zaledwie pospieszylo, aby mi
 pozegnae. Mi
dzy 
nimi musz
 wy.mienie Leopolda Sopoek
, kt6ry jedyny 
zapytal mi
, czy mam dostatecznq Hose pieni
dzy, bo , 
mogq mi
 wystae i daleje Adolf Czapski zawiadomiony 
oswiadczyl, ze i on razem ze mnq pojedzie do Nazimowa, 
aby mu powody zjazdu wyjasnie; w gruncie bowiem, 
by to w nim wiele szlachetnosci i uczul, jak ,wiele si
 
przyczynil do tej katastrofy, w nocy wit;c wyruszylis- 
my do Wilna. 
Dziesiqtego (10/22) stycznia rano, najprz6d z p61- 
godziny zabawil Adolf Czapski u general-gubernatora. 
Dopiero, gdy wszyscy zalatwili swoje interesa, Nazimow 
wezwal mnie. Trzeba wliedz.iee, ze z natury bt;dqc nie- 
smialym, nadzwyczaj nie lubi
, i unikalem zawsze 
wszelkich stosunk6w z wladzami i tylko gdy juz dotknq 
moich przekonan, ozywiam si
 i zapominam nawet 0 
wszelkiem niebezpieczef1stwie i ,narazaniu sit;. N azimow 
.. 
odezwaf sit; bardzo grzecznie mniej wit;cej w te stowa: 
"Co pan zamyslasz? jakie to zjazdy i przemowy? w 
dzisiejszych czasach czy wiesz pan, czem to grozi?" - 
"Panie jenerale-odparlem-wiem, zes dzisiaj panem 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00211_0001.djvu

			- 209 - 


zycia i snnierci, lecz najprz6d dzi
kuj
 za grzeczne ade- 
zwanie si
, ba lekcewazenia znies6bym nie .m6gl". Tu 
mi an przerM'al, m6wi q c:-"Kta pana uprzedzil, ze ja 
si
 unasz
?"-"Panie jenerale, addawna nasza prawincja 
zna pana i wiele dabrega dos.wiadczylismy ad niego. 
Nikt z nas nie Wqtp-i a panskiej szlachetnasoi i dobraoi, 
lecz wiemy tez, ze jestes pap
dliwym, a asabliwie, gd)T 
pana kta uprlzedzi, i cz
sta asabiscie kagas blizej nie 
znajqc, juz go. pan pat
pia". Na,zimow usiadl i paSadZ1L\V- 
szy mi
 abak siebie, obszernie zaczql m6wic a swaich 
przekananiach a mnie. Tu akazala si
, jak dabrze byl 
an painfarmawany, i ze palicia nie zawsze tylka mylne 
padaje wiadomasci. Od tega zaczql: ,,0 ile mam dabre 
a panu przekonan.ie, najIepszy dow6d, gdy.m 'wezwal te- 
legramem dla dania wyjasnieii, ba kazdega innego po 
takim raparcie gubernatora, kazalby,m dawieic prz
z 
zandarm6w". Obszernie wspaminal a czynnasci majej 
w sprawie wlasciaiiskiej ad samega jej' paczqtku i te- 
raz w Zarzqdzie: sprawy OgifIskiega i p. *** tez nie 
zapomniat-"A jednak panie jenerale, pan po. dwakrac 
telegrafawafes do. ministra po. abiarze maim do. Za- 
rzqdu i nie zatwierdziles mi
 na pasadzie dyrektara 
gimnazjum zeiiskiega?" Zadziwil si
 Nazimaw, zem wie- 
dzial a jega telegramach do. Petersburga, lecz z calq 
szczerasci q adparl, ze czynil to., ba w grunoie nie jest 
pewny mo.ich polityczny.ch przekonaii. Nast
pnie obszer- 
nie na ten temat prawadzilismy razmaw
, w kt6rej Na- 
z,imaw okazal si
 CZI.owiie
iem prawym, i slepa do. ce- 
sar:za przywiqzany,m. W uniesieniu ze lzami m6wil, ze 
\vlasnemu syno.wiby nie wybaczyl, gdyby ten -zawinil 
,vobec manarchy. Lecz przytem pajmuje an i ceni naro.- 
dawe uczucia i w gl
bi
 serca nie ma prawa zaglqdac; 
wy.maga tylka zachawania przepis6.w prawa. tJ ,,1 a ceni
 
patryjatyzm Palak6w, jesli an jest szczery i ro.zumny 
i dlatega szannj
 pana, 'wiem 0 paiiskiem .po.st
powlaniu, 
a apiece nad dziecmi Syrakamli, a pracy, by kwestj
 
wlasciansk q , stasawnie do. wali Najjasniejszega Pana 
"B. P." Pamietniki Gieysztora. Tom I. 14
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00212_0001.djvu

			- 210 - 


najzgodniej ukoi1czye. Ale tu na tem samem miejscu., 
gdzie teraz pan siedzisz, przed kilku laty prosil mi
 
hrabia Tyszkiewicz, abym Najjasniejszego Pana sklo- 
nil do przyj
cia u niego polowania. Gdy si
 ono odbylo, 
hr. Tyszkiewicz w kilka rniesi
cy potem, b
dqc za gra- 
nicq, dal kilkadziesiqt tysi
cy frank6w w Paryzu dla 
emigrant6w. J ak rn6wi przyslowie "i Panu Bogu i czar- 
towi swieczk
". Czy te sumy obr6cone na ,miejscowe 
potrzeby .mlodziezy uczqcej si
 nie bylyby dowodem 
prawdziwego patryjotyzrnu?" Z kolei rn6wil rni 0 za- 
rzutach, uczynionych rnnie przez guberllatora, a naj- 
prz6d 0 skladkach, jakoby zbieranych dla emigracH i na 
legjony. Z zywosci q odparlern, ze ten zarzut nie zgadza 
si
 z uprzedniem zdaniem jenerala 0 mnie. "Jesli pan Je- 
nerat wiesz dobnze, ze legjony nie egzystujq, i ze ja 
szczerze sw6j kraj kocham, 'czyz rn6gt,bym \wi
c, gdy na 
kazdYlTI kroku tyle rzeczywistych potrzeb, wysylae pie- 
niqdze na r
ce ludzi, co najmniej, lekkomyslnych?H. 
W uniesieniu powiedzialem, ze k1azdy z nas caly sw6j 
fundusz.by oddal na potrzeby rzeczywiste kraju, leaz 
wlasnie ta sarna milose Ojczyzny, kaze. bye ogl
dnym 
w szafunku i swojem wlasnem mieniem. "Przy,znaj
- 
dodalem-zern {vysylal ,pieniqdze. za granic
, lecz to 
1 
na potrzeby osobiste i powr6t do kraju przyjaciela mo- 
jego ojca, Prozora". Nazi,mow na zakonczenie parogo- 
dzinnej rozmowy powiedzial, ze uwaza, jz usuni
cie rni
 
.' z Kowna byloby og6lnq strat q dla gubernH; wi
c zebym 
nazajutnz przyni6s1 na pismie kr6tk q odpowiedi na za- 
rzuty, i Irnog
 wracae do cZYinnosci. Dodal, bym jednak 
nic nie wspominal 0 wysylanych jakichbqdi pieni q - 
dzach za granic
, a jutro 'rozm6wimy si
 jeszcze obszer- 
nie 0 rychlem z'akoncrzeniu sprawy WI.osCiianskiej, i, po- 
dajqc mi r
k
 na pozegnanie, powiedzial: "J estern pe- 
wien: r6znic si
 z panem nie b
d:ziemy". Zdawalo si
 
wi
c, ze interes zalatwi si
 dobrze. Roz;mow
 mojq tylko 
w cz
sci komunikowalem znajomym. 
Nazajutrz 11 (23) stycznia, gdy\m przyszedl do Na- 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00213_0001.djvu

			- 211 - 


zimowa i podalem notatk
, przyjql mi
 nawet jeszcze 
uprzejmiej, przejrzat, com napisat, lecz wyrainie byl 
jakby pomieszany. Pokazaf mi pismienny, szczeg610\vy 
raport Krygiera, w ktorym ten wy,raznie pisze, ze nie 
r
czy za spokojnose, jesli ja b
d
 w Kownie. "To mniej- 
sza-dodal-ale zaszly inne zmiany. Panowie zawsze, 
Bog wie, co roicie, dziwny z was narod! No, gdybyscie 
zamyslili napase tu na mnie, cot z tego? jedna gubernja 
kowienska, a zresztq jaka u was niejednolita ludnose,- 
jakaz to dla nas pot
ga? "Rossiia i nie .poczeszetsia" 1). 
Tak pomimo ,mej woli, musz
 zatrz:yimae pana w Wilnie. 
Ostrzegam jednak, b
dq sledzie bacznie panskie po- 
st
powanie. Bq.di )pan ostrozny; mogq donosie do mnie, 
a nawet i ,mnie :pominqwszy". Zapytal, gdzie zamiesz- 
kalem. Wymienilem swoje mies
kanie. Kazal sobie adres 
zapisae, dodajqc: "Wiem, ze w policH jest on zapisa- 
ny, lecz wiem takze, jak nie milo panom z policjq 
miee stosunki, wi
c wol
 sam go zawezwae". Potem po- 
zegnal mi
 serdecznie. Nie sqdzitem, bym to jut ostatni 
raz rozmawial z tym niezaprzeczenie zacnym czlowie- 
kiem. Wyszedlem od ,niego, nic nie pojmujqc, co moglo 
'Spowodowae tak q zmian
. By tern u Adolfa Czapskiego, 
kt6ry z Wilna rozeslal okol,nik do marszalkow wzywa- 
jqcy ich, by powzi
li inicjatyw
 im haleznq \V spra- 
wach obywatelstwa. Okolnik ten napisal po rosyjsku. 
" 
Wrocilem do miesZJkania i wkrotce zagadka aresztu \vy- 
jasnil.a si
. 
W Krolestwie Polskiem wy:buchlo powstanie. 
Wiese ta razita mi
 jak grom. Ani pnzedtem, ani po- 
tern, nigdy najwi
ksze osobiste nieszcz
scia takiego 
wptywu na mnie nie wywarly. Dwa dni nie wychodzitem 
z mieszkania; w glowie mieszalo si
; serce scisn
lo 
dziwnym niepokojem; calla nie przewodnia rzywota zer- 
wan a, jakby si
 czlek na nowo rodzit,-lecz ten now
r 
swit nie mial juz uroku, zadna nadzieja nie rozswietlala 


. 
1) "Rosja nalW"et si
 nie podrapie". (Red.).
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00214_0001.djvu

			- 212 - 


przyszlosci. Myslee, mowic, projektowac;-do wszystkie- 
. go sit brakto. Praca lat dtugich w jednej chwili gin
la. 
Zwolna spojrzatem wstecz, i jak urOCZq okazala si
 dro
 
ga przebyta, jak niedalekim byl cel pragnien,-moze lat 
dziesiqtek! Tak, nie wiem, czy byl drugi czlowiek r6w- 
nie przygn
biony t q wiesci q , tak zrosty z zyciem swego 
kraju, iz zdalo mu si
, ze juz dalej nie ma co robie na 
swiecie. Bytem juz pe\vny, ze kr.aj wszedl na drog
 praw- 
dziwego post
pu, wybuch zas wszystko zniszczyt 
Zaprawd
, wielu ludzi myslq,cych i ja sam oddaw"': 
na widz.ialem, ze pomimo pracy rozumnej, pchni
ci sil q 
uczucia, idziemy drogq, wiodqcq do wybuchu. Czulo si
 
burz
 grozqcq krajowi, lecz, jak ten suchotnik, co choe 
czuje w piersi zarodek pewnej smierci, jeszcze snuie 
projekta dalszego zywota, tak i my ludzilismy si
 
kazd q przewlok q . Teraz fakt juz byl spelniony. Kazda 
piers polska drgn
la Ina wiese z Warszawy, lecz 
aledwo 
setna-iskrq zapatu i nadziei, og61nie zas-p.rzeczuciem 
b616w i niesz.cz
se. " 
Tak w jakiems odr
twieniu, apatji,. a raczej prawie 
bez mysli i skargi, nie chcqc wid.ziee nikogo, dwa dni 
przebylem w mieszkaniu. 
Bo, zaprawd
, dla mnie OJ.czy,zna byla wszyst- 
kiem! Przyjqlem z pod serca matki z krwi q ojca milose 
rodzinnej ziemi. Maly.m dzieciakiem marzytem juz 0 
Ojczyznie, w szkolach garnqlem do siebie wsp6Ikoleg6\v!, 
uczylem ich wierszy i spiew6w, 'kt6ry,ch pelna byla 
gl6wka mloda. Szerzytem wstr
t do . . . . . slu- 
zalstwa, sam 19nqlem do starszych, kt6rzy dali si
 po- 
znae jako zasluzeni synowie OJ,czyzny, a skwapliwie slu- 
chajqc d,ch slow oj rad, w swej piersj i glowie, prlZe.twa- 
rzalem je na wlasne. Dziwna bowiem rzecz, pomimo 
czc-i dla wielu os6b, nigdy nje powtarzalem obcego zda- 
nia, . ni,m si
 ono jakby mojem wlasnem nie stalo. Juz 

 
za pobytu w szkole w Kiejdanach sam nie czujqC tego, 
mialem wplyw na malc6w. W Wilnie, gdy jedynct- 
myslq byla my
l 0 przechowaniu narodowosci, to kie- 
"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00215_0001.djvu

			- 213 - 


rowalo nauk q , czytaniem, zabawq i musialo dawae mi 
pewnq przewag
 wsr6d r6wiesnik6w, a chociazby star- 
szych i zdolniejsz
rch. W uniwersytecie od pierwszej 
chwdli, co tylko bylo gor
tszego serca wsr6d mtodziezy, 
zblizylo si
 do mnie, przywiqzalo sympatjq i szacunkiem. 
Nawet zjawienie si
 Zygmunta Sierakowskiego nie 
zmniejszylo mego wplywu. Nie, ono tylko mnie samego 
bardziej ozywilo, wyrobito we mnie samodzielnose i 
wi
kszq rozwag
. Nie ,moglem ise slepo za ni!kim. a przy 
calej gorqczce temperamentu, cz
sciej zadawatem so- 
bie pytanie: czy to Ina dobie? To bylo zastugq mojq, 
ze zostalem sam sob q . Ceniqc i kochajqc Zygmunta, nie- 
raz r6znitem si
 z nim w zdaniu. Przez ,przeciwstawnose 
poglqdy nasze stawaly si
 szerszymi, praktyczniejszy- 
mi. Sieroctwo moje niegdys rozwin
lo drazliwq uczucio- 
wose, a stan kraju doprowadz,at prawie do rozpaczy, 
zanim powziqlem postanowienie wytrwalej pracy. Latwo 
pojqe, jak trudnem dla mnie bylo zadanie, by na tryska- 
jqce zapatem i milosci q slowa Zygmunta, odpowiadae 
glosem rozwagi! Lecz byla to wielka szkota. Kto znal 
i pami
taf te nasze uniwersyteckie czasy, ehcqe bezstron- 
nie je ocenie, zawaha si
 jeszcze, kt6remu z nas przypisae 
zastug
 wi
kszej pracy: Zyg:munt zyl swojq naturq; po- 
zwalat unosie si
 uezueiom; bujal w marzeniaeh, two- 
rzyt ideaty i chciat je 'Wcielae; byt szcz
sliwy SWq wia- 
rq, zapatem, kt6ry i towarzyszom si
 udzielat. Ja mu- 
sialem walczye z tymi, kt6rych najwi
cej kochalem, a co 
najtrudniej,-i z sob q samym. 
W o;wyin Iczasie obudzone pier,wsze .prawdziwie 
silne uozucie, zaw6d, ezuwanie z nadziejq osobistego 
szcz
sci.a na ziemi, tern g(or
cej rzucily mi
 Ina jednq 
tylko drog
-sluzby ojezyznie. 
Czego cheialem? Czy mialem nietylko eel, lecz i 
drog
 wytkni
tq? 
W sercu, w glow.ie byl ideal, leez uwazatem za 
bluinierstwo i za nierozsqdek brae go w ramki, na- 
kreslae drog
 post
powania, a tern bardziej przeci\\Tny
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00216_0001.djvu

			- 214 - 


bylem wszelkim spiskom. Powinno sift zbier,ae k61ko lu- 
dzi dla pewnych prac, organizowae, lecz zupelnie do te- 
go politycz,nej nie uzywae barwy; zlozone z Polak6w, 
sluzye Polsce b
dzie, a tern skuteczniej, i'm scislej wy- 
pefni swoje wylq'czne zadania. W ten spos6b wszystkie 
stany, kraj caly, pracujqc w swoich zawodach, tworzq 
jedyne, nie uj{tte zadnem przesladowaniern sprtZysi{tzenie, 
z jedynem haslem, spelnienia obowi q zk6w dni'a dzisiej- 
szego-reszta zas sarna przyjsc musi. 
"Czyn kazdy w swoim k6lku, co kaze duch Bo.zy, 
A calosc - sarna sift zlozy!" 
Tak mlod
iencem jeszcze wierzylem, ze obud
one 
voczucie obowiqzku, pracy wytrwalej w calym kraju, 
przyniesie zasluzonq niezaleznosc, konieczny owoc doj- 
rzalosci. Pierwszy r.az w zyciu, teraz zaledwie wypo- 
\viadam, co czutem z b6lem serca, bo kazda piers sarna 
to czuc rnusi, bo nikt tego nie \vleJe do duszy, jesli 
wlasne rnilczy sumienie. Programem wi{tc moim, gdyrn 
wchodzil w.sr6d obywateli, bylo: kochae kliaj, ise tylko 
drogq wskazanq przez wlasne przekonanie, lamae prze- 
szkody, stawiane przez ludzi i okolicznosci, a gt6wnie 
walczye ze sob q samym, robie, co kaze dzien dzisiejszy, 
myslee 0 jutrze, lecz nie przesqdzae, nie kreiSlie doktry- 
nerskich plan6w na lata cale. Gdy tak b{tdziemy goto- 
wi, z zapalonemi pochodnia.mi milosci (W cod
iennej!t a 
godowej szacie pracy, zaden wypadek nie zastanie nas 
nieprzygotowanymi, a nie rozdzielq nas stronnictwa, nie 
b
dziemy sift sprzeozali 0 form{t rzqdu, jakby 0 imi
 
jeszcze nienarodzonego dziecka, nie stanierny si
 igrasz- 
k q interes6w innych narod6w. Znae prz
zlose, znae 
chwil{t dzisiejszq: to i program na jutro gotowy, kt6ry 
nam znowu poda p.rac{t na dzien nast
pny. 
Przedewszystkiem poznawae ludzi, te gloski, kt6re- 
mi pisae musimy dzieje chwil biezqcych, sU q swego go- 
rqcego uczucia gt{tbokiem przekonaniem 0 sw.j{ttosci 
swych zasad, elektryzowae serca, rozwUae umysly,- 
"' 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00217_0001.djvu

			- 215 - 


skupiac, Iqczyc, zlewac w jedno ogl1lisko, snuc dzieje 
z sumienia, rozurnu i serca-a przysztosc zostawic 
Bogu. 
Przeszlo lat wiele, a za malo bylo jeszcze rnaterjalu 
do zlotych rnarzen . . . . . . . . Trudno kreslic 
architektoniczne 'plany budowli wspanialego g,machu, gdy 
jeszcze hrak kamieni, gdy je trlzeba jeszcze zbierac, cio- 


,- 
,- 


'. :""f1" . 


-.', .':-. 


... x- 


.' . 


I 
j 
i 
I 
f';: 
::"" .-. 
!\\\. 


i- 



. 


. 



. ..
 .;;. 


Achilles Bonoldi, 
czt.onek I{01l1itetu l'luchu. 


sac i spory.. zas6b miec spajajqcego cernentu! Trzeba 
bylo, aby ten g.mach ,vielki, cudny, zyjqcy w wyobraz- 
ni kazdego Polaka, stat si
 mozliwyrn nawet i po zim- 
nem obliczeniu ,myslqcej gtowy. 
. Lata dlugie zycia i pracy takie \vyrobily we mnie 
przekonanie. I do dzis dnia tak sarno sqdz
. Trzeba
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00218_0001.djvu

			- 216 - 


. 


. . 
zawsze troszczyc ,si
 pierwej 0 doskonaly .mater,jat, a 
znaJdzie si
 w danej chwHi przew6dca narodu, kt6ry 
go zuzytkuje, a nie b
dzie przeszk6d i zamieszania w 
poj
aiach, gdy zdrowa ,iJraca skupi pier'wej ,W1szy,stkie · 
wybitne jedTIJostk'i. Milosc bez granic dla kraju, nie w 
chwilowy,ch uniesieniach, lecz okreSlona rozumem, su- 
mieniem i cnot q . Charaktery niezalezne, wyrobione sa- 
modzielnq praCq, oswiata, szel1zona we wszystkich war- 
stwach, zwtaszcza w przodujq.cych. Rolnictwo, prze- 
myst, handel obudzony. Na tych drogach kazdego dnia 
spetniac, co jest na dobie. Za dojrzalosci q Kr.aju, podnie- 
sionym dobrobytem, w,szystko si
 znajdzie. A przytem 
znajomosc gruntowna ludzi, majqlcych wptyw i pracu- 
jqcych dla Kraju. I tego juz dosyc, a zadnych sprzysi
- 
zen tajemnych, stow1arzyszen i przedwczesnych pro- 
jekt6w. Ale czy z naszych bt
d6w otrzqsnie si
 przyszte 
pokolenie i skorzysta ze smutnej ,nauki? 
Powstanie wi
c zburzylo calq prac
 lat wielu. Co 
Krai z niego zyskat, co stracit? Czas wyjasni; to pewna, 
ze przewaznie ludzie zacni, sumiennie pojrnujqcy obo- 
wiqzki wygin
Ii, Iecz nowe pokolenie dojrzeje i nOWq 
. 
rozpocznle prac
... 
Oto wierny obraz wewn
tr,zneglO uSPoS1obienia, wy- 
znanie wiary w chwili wybuchu. 
Lecz fakt si
 spetnit. Przez jakis czas moglismy 
sqdz.ic, ze to cZqstkowy wybuch, kt6ry rzqd na razie 
przytlumi i powstania og61nego nie b
dzie. Zawsze trze.. 
ba bylo radzic, co POCZqc. 
Komitet nasz po wybuchu nie miat juz okreslone- 
go programu Ii \wtadzy. Nasz program byt czysto pokojo- 
wy, podobnej katastrofy nie przewidziano. Lecz obok 
w Wilnie istniat inny komitet-ruchu. \V kilka dni, prze- 
. 
drukowal on odezw
 Warszawskiego Komitetu 1), juz te- 


1) J\tIowa tu zapewne 0 manifescie, kt6ry wydal Komitet 
centralny, jako tymczas.Qwy Rzqd Narodowy pod datl}, 22 sty- 
cznia 1863. Przytoczyl go Agaton Giller w t. I "Historji po- 
wstania narod\u polskiego" - str. 312-314. (Red.). 


'-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00219_0001.djvu

			-- 217 -- 



 


.raz tymczaso\vego Rzqdu narodowego i siebie u\vazat 
za wtadz
 jedynq na Litwie! Ludzie, wchodzqcy w sktad 
tego Komitetu, chociai oddawna .m6wili 0 potrzebie po-- 
wstania, nie mieli przeciez nic przygotowanego, ani tez 
sami nie stali na wysokosci zadania. Brakto im nawet 


/"#'f(-
' . 
"-"." 



: <.
 


.. 



 


"-" ! { 
'- \. ');
.' 


". . 
 
.".. .
 


.. .; t 


I 


.«::
. 


, 


. '. 0( 
.,.. ..-+ 


- 
".:;;. 


-C".. ""." 


1.. .
"" -. 


. 


.. .. ". 


".;: ",'- 


.. - 


. t i'-".. . 
". =::0" 


i. . 
 : 


.,...:--- .. 


. 
, 
. . 
o'-J\. .... 
. 


.:' .,1;i 


. 
 . " 
 
. . . 


.:. -

 -;:'., :;..
 
_ r . 


...., .
 


'" ';:" 


.. 
.. - . 
,# ..... 
..... 
... 


." " ":-" j 


... 


....<1' . 



 
' 

 


.",. '. 


: t.
 :.. 

 ."::-..' ":.- -'. 
,";"'".'
 
. 


" 


. .... . "(
, ,- , 
." :."...... '"';:."", ,. ...... 
 ." 
_.: ......_.:-..
 ..' "':"".:'
.: \ 
. :1 .
'::
 

. -... ":"'. .. 
. 
":7, :s

 

".; 
 -}:,< 
:,::i "- ';.:-< 


. 
. 


.... .... 


. f 


Jan Kczie"-Poklewski ("Skala"), 
czlonek Komitetu ruchu. 


dostatecznej energji, b
r wprost, co koniecznem bylo. 
wezwac nas do postuszenstwa. Moze sqdzili poczqtkowo, 
ze si
 bez nas obejd q i samem'i odezwami kraj porUSZq, 
a oszcz
dzq sobie starcia si
 z ludimi, lepiej od nich kraj 
ten znajqcymi, i rzeczywistymi jego przedstawicielami? 
Zawsze z ich strony byl to blqd nie do darowania,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00220_0001.djvu

			I . 



 


- 218 - 


brak zupelny poj
cia 0 zadaniu wladz re1wolucyjnych. 
Ja osobiscie od pierwszej chwili wyczekiwatem tego we- 
zwania od nich do postuszenstwa, obawiatem si
 go
 
bo przyznaj
, ustuchalbym bezwarunkolWo. Lecz post
- 
powanie ich przekonalo mi
 ostatecznie, ze wsr6d Ko- 
mitetu ruchu nie bylo ani jednego czlowieka, polmujqce- 
go .swoje obowiqzki. 
Nalezato wi
c nam, wybranym przez prowincj
 i 
posiadajqcym jej zaufanie, radzic, co czynic. Wlasnie 
w ty,m samym czasie d. 15 (27) styc:znia by! zj,azd mar- 
szalk6w gubernjalnych. Podlug brzmienia naszej orga- 
nizacji, ile razy marszalkowie gubernjalni byli przytomni 
na obradach Komitetu, .mieli glos r6wny z innymi czlon- 
kami bez wzgl
du na to, czy sami nalezeli do .Komitetu z 
wyboru lub nie. 
Zebral si
 wi
c Komitet: Starzenski, PI,ater, Oskier- 
ka, Oalewski i ja (Jelenskiego w Wilnie nie bylo, wyje- 
chal do Minska); z marszalk6w: Lubomirski, Lappa i 
z Wilna, w zast
pstwie Domejki, Konstanty Gieczewicz. 
M6wilismy 0 polozeniu Kraju i jednoglosnie przyzna- i 
walismy, ze nie mamy wyraznego upowaznienia, jak 
obecnie postqpic. Zjazd przyszly mial si
 odbyc w Grod- 
, 
nie, dopiero w drugiej polowie lutego. Lecz tY1mczasem 
. . 
Komitet ruchu wzywa do powstania, mlodziez swiatlej- 
sza w znacznej cz
sci na nas si
 oglqda, naszych rad 
potrzebuje. W obec takiego polozenia Kraju ja wnioslem, 
by 0 He mozna najrychlej za dni 10, na 25 stycznia st. st. 
zwolac do Wilna delegacj
 z gubernji, kt6raby albo nasz 
Komitet upowaznila do dziatania lub go zastqpila innym, 
czy tez sarna jak q innq decyzj
 powzi
la. Przeciwnie,. 
Starzenski dowodzit, ze zJazd nie przyspieszyc, lecz od- 
tozyc potrzeba do 15 marca, -gdyz do tego czasu wykaze 
si
, 0 ile powstanie jest silne, i stosownie do tego b
- 
dziemy mogli powziqc postanowienie 0 naszym udzia- 
Ie w ruchu. Takie post
powanie Komitetu, kt6remu ZCl- 
ufata prowincja, umywanie rqk, zostawienie pola czyn- 
nosci Komitetowi ruchu, niedawanie zadnej rady lu- 


. 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00221_0001.djvu

			- 219 - 


. 


dziom do nas si
 udajqcym, mojem zdaniem, nosilo 
cech
 naedol
stwa, egoiz)mu i nddawalo kraj na pastw
 
anarchji. Wlasciwiej bylaby rozwiqzae si
 zupetnie, 
przyznajqc si
 do bezsilnosci. Owaltowne byly dyskusje. 
Oskier,ka i Dalewski jednego byli zdania ze mnq, pod- 
trzymywali Starzenskiego Gieczewicz i Plater, do kt6- 


.... .

 
" 


'. . 


.-.",: 



 ... :," 


...:=-: 
,. . . . . .. . .. . 
,....
.:/

 .. 
. ., 



.. ;: '--. 

. 
. (.......:.;. ............. 


. . . 
,. 
 .... ..... "" 
r; 
. .. 


*' 


, 


Edmund Weryho, 
cz10nek Komi tet.u ruchu. 
(Fotogr. z lat p6zniejszych). 


rych, z powodu obawy zjazdu w takim czasie, choe 
chwiejnie, przylqczyli si
 Lubomirski i Lappa. Jednakze 
ja zaraz oswiadczylem, ze. postanowienie takie uwazal- 
by.m za zbrodni
 naradowq, zjazd bye musi, bo, skora 
wr6ci J elefIski, kwestja ta zostanie podniesiona nanowo 
i na mocy naszej arganizacyjnej ustawy, zwolamy de- 
legacj
. Jakoz Lappa i Lubomirski odjechali, a gdy przy-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00222_0001.djvu

			- 220 - 


. 


byl Antoni J eleniki i stanowczo do nas sift przechylil, 
. 4 glo
y majqc z siedmiu,-gdyby nawet doliczye Giecze- 
wicza, choe tylko zastftpcft Domejki, - rozestalismy 
. 
wezwanle. 


Komitet ruchu Hczyl w swojem kole nast
pujqce 
osobistosci: Konstanty Kaliftow;ski, ex-student petersbur- 
skiego uniwersytetu, przezwany "chlopem", Zygmunt 
Czechowicz, oby\vatel powi,atu wilejskiego, Edmund We- 
ryho, takze ex-student, Ian KozieU, oHcer .woj:sk rosyj- 
skich, obywatel wilejski, Antoni Zaleski, obywatel PO\v. 
trockiego, Bolestaw Dtuski, .kapitan i lekarz, Achilles 
Bonoldi, nauczyciel spiewu; komisarzem od rzqdu naro- 
dowego byl Du Laurens. Wsr6d nich ciqgte byty nie- 
zgody, osobliwie z komisarzem. Komitet wesp6t z RZq- 
dem narodowym spierat sift 0 powiaty poludniowo-za- 
chodnie gubernji grodzienskiej. Dtuski (z przezwiskiem 
J abtonowski) pojechat w Kowienskie, jako komisarz pet- 
nomocny; Bonoldiemu, jako poddane.mu wtoskiemu, ka- 
zano za grani.cft wyjechae. Knmitet mianow.al go swoim 
reprezentantem w Pa.ryzu. Weryho zostal aresztowany. 
Antoni Zaleski zwotywal mtodziez powiatu trockiego do 
powstania, dzien juz byt naznaczony, gdy dowiedzial sift, 
ze ma bye aresztowany, nie przyspieszajqc juz wybuchu 
zostal wziftty i wystany do Wiatki. Nazimow odzywal si
, 
ze go tern ocalit; mtodziez zas ,zebrana z Andriollim, 
Laskarysem i innymi poszla na pole niebezpieczenstw 


. . . . . . 


Pan Antoni Zaleski, artysta i z upodobaniami arysto- 
kraty,cznemi, bawit sift w demokracjft. Niewqtpliwie byl 
to wyksztalcony i dobry czlowiek, a po swoiemu i go- 
fqCY patryjota. Nie przeszkodzilo to mu jednak, w cza- 
sie bytnosci w Wiatce, podpisae i bye jednym z propa- 
gator6w adresu. Co jednak moze bye lo wy ttumaczone w 
postftpowaniu ludzi, przeciwnych powstaniu, a zacnych, 
to nie do darowania by to czynnemu cztonkowi Komitetu, 
"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00223_0001.djvu

			- 221 - 


czlowiekowi, kt6ry mial pierwszy sztandar powstania na 
Litwie rozwinqc. 
Tak wi
c zostato tylko tr,zech czlonk6w Komitetu. 
KozieUa spotykalem nieraz, byl to niezaprzeczenie 
zdolny, lecz nadzwyczaj zarozumialy mlodzieniec. Zyg- 



 


. 0«"" 


H
 



- .""" 


-' 
,. 
,. . 



. 


.. -:;;.. 


. . 

 
.... 
 
. . "Jo
 


7 4 . 



 



 
. .. 



 . .. ,". ."' 


. .."'- 
.;. 


.. 
. 


.... -. , 
- . .. 
; V,>." ' :> 



'.
' ./' 


-- 


.#." 
.*
 


.ry 
: 
. 
., 


, 
.J >. 
".- .. ." 


J 


.
; .
'.. 
 


"_ .:0., 
. ,. .';;'. 


.....,\\-. 


... ::. 
../ 
'." ..''\ 

 -. ?".- 
 


..
. 
 




.: .:> 
.... .::t". 



tl "t'. 
:
 . : 
::., > 
; . . 
.... 
. .. ,,
.... 
: ,! ; ';. -: 'If _ ..... 
". '."'. - 
 - : 


.. . 


. .{ "),.'., 

. 
 

--: i:{ .. . :.
}.... ("
. ) '\
 
.
 


.... 


Antoni Zaleski, 
czlonek Komitetu rue-bu.- 
(\Vedlug ryciny w "Klosach" z r. 1884). 


munta Czecho\vicza znalem dobrze, szlachetny, unoszq- 
cy si
, lecz przytem n:iekonsekwentny i bez wyrobionych 
przekonan, latwo si
 dawlat powodowac. Konstantego 
Kalinowskiego poznatem juz po wybuchu u franciszka 
Dalewskiego. Byla to natura gwaltowna, lecz prawa, bez 
najmniej
zej obludy. Odd-any duszq i sercem ludowi i 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00224_0001.djvu

			- 222 - 


. 
. 


ojczyznie, lecz przesiqkly krancowemi teorjami, przytem 
litewski separatysta, a w stowach demagog kr,wiozer- 
.czy. Byl on niepor6wnanym, wzorowym konspiratorem, 
duszq Komitetu, doskonalq r
kq do wykonywania roz- 
porzqdzen, kt6reby sam :podzielat Lecz l)a malo mial 
wyksztatcenia, pr6cz tego zas cechowal go brak szcze- 
rego, politycznego poglqdu i, co nadwainiejsza, zupelna 
nieznajomosc ludzi. Przy pierwszem poznaniu dowodzil 
mi, ze udziat szlachty i obywateli w powstaniu, 
iet
Tlko 
jest niepotrzebny, lecz i szkodliwy. Lud sam wywalczy 
sobie niezaleznosc, a upomni si
 0 wlasnosc u obywa- 
telL J ako lask
, dozwalal szlachcie stawac w szeregi 
powstancze, lecz nie w swoich powiatach, jeno tam, 
gdzie Sq nieznani! - Wprawdzie Kalinowski chcial, by 
Iud wspanialomyslnie wybaczyl szlachcie ,
brodnie prze- 
szlosci, lecz gdyby ona i wygin
ta, spotkalaby jq tylko 
zasluzona kara i Kraj nicby na tern nie ucierpiat. A ten 
. 
czlowiek byl jednak niezaprzeczenie najwybitniejsz
 po- 
staci q sr6d tego Komitetu. 



 
, 


. 


D. 25 stycznia, podlug starego stylu, zebrali si
 \V 
Wilnie delegowani, chociai nie w pelnym komplecie. 
Tu na poczqtku popelniono wielki blqd, kt6ry przewaz- 
nie ,moze na mnie ,ciqzy. Wszyscy ,przy.byli wiedzieli juz 
o ,projekcie Starzenskiego (odlozenia zjazdu) i wszyscy 
oez wyjqtku ,moze pod wrazeniem gorqczkowego nastro- 
ju, surowo go pot
pi1i. Oieczewicz nie :przybyl na posie- 
dzenie, ale Plater i Starzenski w dniu i 0 godzinie wy- 
znaczonej stawili si
 na urz
dowe wezwanie do miesz- 
kania Oskierki. Przybycie ich bylo niespodziane; we- 
.szli, gdy juz si
 obrady zacz
ly, powitani bardzo obo- 
j
tnie. Lecz, co gorsza, chociaz -nie bylo uprzedniego po- 
rozumienia si
, wraz z ich wejsciem, rozpocz
ly si
 
zwykle rozmowy mi
dzy pojedynczymi lud
mi. Oni 
. napr6zno kilka razy zwracali rozmow
 na sprawy pu- 
-bliczne, wyraznie zagadywano ich, ja:kby chciano si
 ich 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00225_0001.djvu

			- 223 - 


pozbyc. J akoz po p61godzinnej bytnosci opuscili oni ze- 
branie. J akkolwiek, najsumienniej powtarzam,-ja przy- 
najmniej, nic 0 projekcie takiego post
powania z nimi 
nie slyS'zalem, i stallQ si
 to jakoby instynktowo - byl to 
blqd niczem niewytlumaczony. Zebraruie co najwi
cej 
moglo przyjqc projekt wyboru na nowych cztonk6w Ko- 
mitetu obywatelskiego i do takowego ich nie powolac, 


/._).::'..;,._
_ ".f.- .....
....-.. ..." 


":':= .;:;':
/:'..,..---:..;.-
 . z? .
A. 
 
 ;:.: 
 _ 


f 



 .' . 
\ :- 
.
. .". 

.)I' . ,: .. 


,. 


'
'*'
 . 
, , 



I. . 

 '. ... 


'" . .., n. 


N..; '" ; 
; 


, . . 
.. ".. " 


': -'. ";" 


4& 


. 


J 
. f 


" 



 )" ,"..-.. 


t ' 


Elwiro Andriolli. 


lecz prawo uczestniczenia w obradach mieli oni takie 
same, jak kazdy z nas. Nie \vchodz
 W oSqdzenie "\viny 
innych, nawet ich sa,mych, Starze(lskiego i Platera, bo 
ich by to obowiqzkiem otwarcie 0 swe prawa si
 upom- 
niec, lecz, nie stajqc W obronie prawa wybor6w, r6wniez 
okazalem w6wczas bra.k dojrzalosci do zycia publicznego. 
Po wyjsciu Platera i StarzefIskiego, zacz
ly si
 roz-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00226_0001.djvu

			-224- 


prawy i uwagi nad stanem Kraju. Jesli wszyscy, bez W'
/- 
jqtku, uwazalismy wybuch za nieszcz
scie, to jasnenl 
wszakze bylo, ze rozszerzone powstanie w Koronie musi 
ogarnqe i Litw
. Nazajutrz zebralisrny si
 u Antoniego 
Jelenskiego. Tam tIieronirn Kieniewicz wni6sl, aby, wo- 
bec nadzwyczajnych wypadk6w, zaJr,zqd byl energi,czny, 
a zatem zamiast Komitetu z szesciu (6) os6b poruczyc 
kierunek tylko jednej osobie, posiadajqcej og6lne zaufa- 
nie, a juz ta sarna od siebie dobierze wsp6tpracow'nik6w. 
Po dlugich dyskusjach zdanie to przemogto i, opr6cz 
jednego glosu, wszyscy to zaszczytne, ale i drazliwe 
stanowisko mnie powierzyli. Zaprawd
 zaufanie calej 
prowincji, gdy glos jedyny przeciwny nalezal do Aleksan- 
dra Oskier.ki, cztowieka zupelnie mnie oddanego, bardzo 
mi pochlebialo, lecz tern wi
kszego wymagato zastano- 
wienia. Decyzj
 wi
c zostawilem do jutra. Znalern siebie 
Iepiej, nit kto bqdz, wiedziatem, ze si
 nie cofn
 przed 
zadnq ofiarq i potrafi
 nawet gwatt zadae sercu, lecz 
przytern znalern i to do siebie, zem zbyt pop
dliwy i, cho- 
ciaz w zyciu publicznern dotqd uniesienie to mie"rafo 
cech
 zapalu, czyz ,rnoglem bye pewny 'Plizysztosci? 
Udalem si
 wi
c do Rajnolda Tyzenhauza, w kt6rego ro- 
zum, a przytem i obywatelskie uczucia wierzytern. Opo- 
wiedzialern .mu, j.ak stoi sprawa, zaw
adomilem go 0 
. 
swoim wyborze, dodajqc, ze przyjm
 wladz
 tylko pod 
nast
pujqcy'm warunkiem: dla og6tu ja b
d
 wiadomym 
naczelnikiem organizacji, rzeczywistym zas b
dzie on, 
Tyzenhauz. Nikt 0 tern nie ma wiedziee, dop6ki tajernni- 
ca musi bye koniecznq dla bezpieczenstwa oi6b, lecz 
ja nic nie .postanowi
, nic nie uczyni
, nie zarnianuj
 ni- 
kogo bez jego zgody. Jesli powstanie rozszerzy si
 na 
Litwie i stanie si
 dose pot
Zne, aby miee rzqd jawny; 
w6wczas-ja si
 usun
, a on wystqpi. Ty:zenhauz nie 
odm6wil wr
cz, ale tez i nie pr:zy,rzekl" Nazajutnz, gdym, 
idqc na sesj
, znowu zaszedl do niego, udziatu odm6wil. 
'v'l6wczas to gl
bokie przekonanie nie pozwolilo rni wziqc 
na siebie jednego tak wielkiej odpowiedzialnosci. Moze 
"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00227_0001.djvu

			- 225 - 


to byta i omylka, bqdz co bqdz, powodem odmowy, byla 
milosc dobra og6lnego i nieufnosc w swoje sHy. Po od- 
mowie mojej wybrano na nowo Komitet z szesciu os6b: 
jak6ba Gieysztora, Aleksandra Oskierki, Antoniego Je- 
lenskiego, Franciszka Dalewskiego, 19n,acego topacin- 
skiego i Hieronima Kieniewicza. Komitetowi temu de- 
legacja zdata zupetnq wolnosc decyzji co do wzi
cia 
udzialu w powstaniu, lub pozostania na stronie, co do 
wyboru czasu i t. p. 
Nazajutrz juz w Komitecie Hieroninl Kieniewicz 
przedstawi! sw6j projekt dywersH w RosH, aby dopo- 
m6c naszemu powstaniu. Szlo mu 0 poruszenie mas lu- 
du haslem nadania wlasnosci. Wszelkie pr6by ruchu 
zbroj.nego, majqce POCIZUC si
 w naszych prowincjach, 
stanowczo odrzucono. RozwUat wi
c Kieniewicz projekt 
ruchu ludrfosci nad Wolg q i Kamq, w miejscowosciach 
wslawionych w historji rosyjskiej buntami tlum6w, gdzie 
jeszcze zyla tradycja Pugaczowa 1). Hieronim mial ob- 
szerne stosunki wsr6d mlodziezy uniwersyteckiej, umysl 
jasny, rzutki, wiele wytrwalosci; projekt jego m6g1 w 
samej rzeczy uczynic silnq dywersj
, zapalajqc w samej 
RosH wewn
trznq wojn
 domowq. Koledzy moi odra- 
zu na projekt Kieniewicza zgodzili si
, lecz mnie z me- 
mi zasadami, trudno bylo nail przystac. Sam autor pro- 
jektu, kt6ry barazo ,mi
 ceni!, pnzesadzone majqC wy- 
obrazenie 0 moim polityeznym rozumie, gdyz zawsze 
wynajdywal sHne podobienstwo do Krowmela 2 ), zdziw,iI 
si
 mojej opozycji. \\lyznaj
, ze tylko niewczesny wy- 


1) Biunty slYl1l1ego kozaka Emeljana Pugaczowa, kt6ry 
uciekl z \viezienia kazanskiego do kozak6w mralskich, podhu- 
rzyl ich i, przybieraj&c imie cesarza Piotra Ill, obiecywal 
wieczyste swobody po wymordowRniu urz
dnik6w, pan6w 
i ducho"Tienstwa,-szerzyly sie w okolicach nadwolzanskich 
w latach 1773-75. 
2) Oli\ver Cromwell rozglosny l1l&Z sta1111 i "protektor" 
allgielski, \v6dz opartej 0 armje purytanskiej rzeczypospolitej 
'angielskiej, zmarly w r. 1658. (Red.). 


"B. P." Pamietlliki Gieysztora. Tom I. 


15
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00228_0001.djvu

			- 226 - 


buch, brak wszelkich zasob6w i nadziei powodzenia, 
sklonil .md.
 do uzycia srodka, niez
odnego z polityik q 
prawdziwie chr.zescUansk q . Argument, ze to bylo pra\vo 
odwetu, wobec post
powania rzqdu i podbudzania u 
nas nizszych warstw ludnosci-nie zdolaJby mi
 przeko- 
nae, gdyby powstanie bylo wyni 1 kiem dojrzalosci juz 
naszej do zycia politycznego. Projekt wi
c przyj
to, 
a gdy potrzeba bylo dose znacznei, sumy na wykona- 
nie jego, cz
sc Hieronim z wlasnych pokryl functusz6w. 


,. 
.....".:1. 



 . 
.
. . 
 . 


.. >.. ;


;.:.... .:

: 
 
 l 
.

.(
 .

: . ,-\Co" """:\ - _. . ._

'
 

';";'. i' . .
. y:")' .
;- - 
 ..
\'\
- ." 
:6: .. '... 


'. 
'1 


\' 


. 


'- 


t 
;
 


Zygmunt Czechowicz, 
czlol1ek Komitetu ruchu. 
(F-otogr. z lat ostatnich zycia). 


Przewaznie zas calq potrzebnq sum
 ofiarowat wspom- 
niany juz wyzej J 6zef hr. Tyszkiewicz. . . . . 


. . . . . . . . . 


. . . . . 


. . . . . . . . . . . 1) Kieniewicz w ostatnich 
dniach stycznia starego stylu opuscil Wilno. 
Usilowania Komitetu ruchu wywolaty male obja"'J' 
partyzantki, i na Litewskiej Ziemi. Chociaz artysta-bo- 


1) U ste.p l1il1iejszy jest OPUSZCZOl1Y l1a wyrazne zyczenie, 
wlasl1oreczJ1Iie zaznaczO'ne \v rekopisie przez samego autora. 
"' (Red).
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00229_0001.djvu

			- 227 - 


hater 1 ) w ostatniej chwili dal si
 aresztowac, towarzy- 
sze jego poszli do boju. Oddzialkiem dowodzil mlodzie- 
niec Klety Korewa, lecz oddziat rozbito, Korewa dostat 
si
 do niewoli. Korewowie r6d to starozytny na Litwie, 
bo przodek ich w tIorodle przyjql herb D
bno, nigdy jed- 
nak bardzo zamoznym nie byl. Onufry Korewa, 0 kt6rym 
pisalem wyzej, temu to synowi ofiarowat 6w zegarek 
i\kielewicza. . . . Mtodzian ten. pier\vszy na Litwie 


:....: 



----"...,- 


l 
{ 
{- 
f 


- -' 
-- , -<".. ',- --
-. 
". ... '." 


.' , '--- -.".- 
- . 

 
'. 



- 
-'
y-- 


r-: 


-. 



 


'" 


.. 


..'% \. 

.... 
'" 


"'\ ..., - 
" .- 


. :....".. 


. 


, 


I(lety Korewa. 
, 


zbroczyl krwi q swoje miasto rodzinnc - Kowno. Brat 
stryjeczny jego Antoni Korewa, pulkownik, a dzisiaj ge- 
neral wojsk rosyjskich, innq poszedt drogq: uznat sie- 
bie za Rosjanina, pr,zyjql obrzqdek ws-chodni i zupelnie 
z rodzinq i z narodem zer'wat. Pra\vda tez, ze inny byl 
to cz
owiek-pan Ksawery, ojciec Antoniego, inne musial 
wpajac w syna zasady zbyt r6zne ..od . . ... .. rad i 
przyktad6w pana Onufrego. 


1) Zaleski. (Re(1.).
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00230_0001.djvu

			- 228 - 


W Lidzki1n pOW1iecie Narbutt r6wniez z niewlielka 
garstk q szcz
sliwie staczal potyczki. 
W Wilnie tymczasem, stronnictwo ruchu najsilniej 
nalegato na franciszka Dalewskiego. Nikt na calej Litwie 
wsr6d mlodziezy nie miat takiego zachowania, jak on. 
Wszyscy wiedzieli, ze Sybir nie ostudzit jego serca, ze 
zycie jego tylko do kraju nalezy. ,Do wybuchu szarpali 
go pokqtnie zapalency, lecz gdy powstanie stalo si
 
faktem, nie mogli pojqC, by on zostal na stronie. I w sa- 
mej rzeczy jestern pewien, ze i franciszek, podobnie 
jak i ja, usluchatby rozkazu "r
qdu", gdyby "rzqd" byl 
i umiat "rzqdzic". Tymczase,m z nami si
 tylko 
. 
umaWlano. 
Okoto polowy lutego n. st. wyslalisrny Antoniego 
J elefIskieg9 do Warszawy do organizacH "biatych", aby 
wiedziec co POCZqC, tern bardziej, ze mtodziez z uniwer- 
sytet6w niepokoila si
, rwala do kraju, a jednak czekata 
naszych rozkaz6w. 
Jelenski wr6cil z odpowiedzi q , ze oby!watelstwo Ko- 
rony, szlachta wlasciciele, chcq zostac biernymi widza- 
mi krwawej walki; przywi6z1 nawet odezw
 Komitetu 
"bialych" w tym sensie, by do niczego si
 nie mieszac, 
a po upadku powstania w wyrnownyrn adresie zaprote- 
stowac przeciwko naduzyciorn ...... 
Antoni przywi6z1 przytem wiadomosc, ze si
 po- 
wstanie szerzy i ze w gruncie rzeczy wszyscy z ntm 
sY'ffipatyzujq. Odezwa oby:watelstwa z Korony wywotala 
wsr6d nas oburzenie, i ja na to odpowiedzialem gtosem 
z Litwy 10 (22) lutego. Olos ten zostal wydrukowany 
chociaz bardzo niepoprawnie i nie czysto na matej r
cz- 
nej drukarence i przeslany do Warsza;wy. 
Rzqd Warszawski widzial cale niedot
stwo Kornitetu 
ruchu w Wilnie. Komisarz jego Du Laurens szczeg6lo- 
wo oznajmial 0 wszy,stkiem, co si
 tu dziat/o. I tak np. 
na Wilkomierz mial bye napad, lecz na oznaczony punkt 
stan
to zaledwie kHkanascie os6b. Przytem z "Otosu 
Obywatela z Litwy", 0 kt6rym Komitet wiedziat, ze 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00231_0001.djvu

			- 229 - 


jest wyrazem opinji obywatelstwa litewskiego, widzial 
calC! r6znic
 przekonafi 0 obow,iqzkach wtascicieli i 
szlachty polskiej na Litwie i w Koronie. . 
W Kownie w zwyklym czasie, pomimo mego zatrzy- 
mania w Wilnie, .przewaznie za wplywem obu Chmielew- 
skich, odbyl si
 zJazd w lutym. I znowu, choc zjazd ten 
nie byl liczny, musial Nazimow otr.zymac 0 nirn szcze- 
g610we .zatWiiadomienie. Marszalek Adolf Czapski przy- 
byl do Wilna i odwiedzajqc .mi
, ostrzegt 0 majqcych 
nastqpic w gubernji kowienskiej aresztowaniach i wyrnie- 
nil nawet nazwiska. Przez jadqcego do Kowna obywatela, 
M. Siesickiego, dalem wiedziec 0 tern Chmielewskiemu, 
a.le juz bylo zap6ino. Aresztowano z Kowna Konrada 
Chmielewskiego, z Wilkomier,za Ignacego Wieliczk
; z 
Poniewiez
 B
leslawa Czerniewskiego i Onufrego Oorn- 
browicz1a, z Szawel Kazi,mierza Pilsudzkiego i Feliksa 
Rym
iewicza.; z Telsz Dominika Bociarskiego i Zenon a 
W ojszwill
, z Rosien. Franciszka Billewicza, Konstante- 
go Przeciszewskiego i wszy'stkich ich wywieziono do 
fortecy Dyneburskiei. Prezydenta Chrnielewskiego Na- 
zimow teZ wezwal do Wilna, lecz po rozm6wieniu si
 
pozwolil mu wr6cic do Kowna. Z powodu tych areszto- 
.' wail znowu najr6znorodniejsze byly wnioski i opinja 
og6lna obwiniala ks. Oginskiego za wskazanie tych os6b. 
Bardzo bowiem niedawno przy przedstawieniu z rekru- 
t6w z Retow
zciyzny, Ogiilski byl zazalony do vVoj.. 
szwiUy i Bociarskiegn. Z Ros,ien zas przewla.znie wy- 
wiezieni zostali ci, kt6rzy na zjeidzie jemu si
 na- 
razili. 
Czapski tez po raz drugi przyszedt z ostrzezeniem 
do mnie, ze Nlazirnow i na mnie zazalony, a to z powodu 
zamieszkania wesp61 z Poncetem, kt6ry uciekl byl z 
WiIna, w celu przylqczenia, sit; do powstania, a \vy- 
jezdzajqc zostawit list do Merkutowa, zarzqdzajqcego 
akcyzq w wilenskiej gubernJi, jako do swego .zwierzchni- 
ka. Bylo w tern wyrazne nieporozurnienie, b6 choci"az 
. znatem Ponceta i wiedzialem 0 jego zamiarach, to zad- 


. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00232_0001.djvu

			. 
. 


- 230 - 


ne blizsze nie lqczyly mi
 z nim stosunki i mieszkal on 
w hotelu Niszkowskiego z Wladyslawem Gieysztorem. 
Nazirnow, poniewaz mnie tylko znal, pomieszal dwie oso- 
by z sob q r6zne, lecz tegoz dnia 'byl u mnie policmaister 
wilenski i rzecz si
 wyjasn1ila. WladystawOIwli Gieysztoro- 
wi kazano wyjechae do IKr61estwa, a mnie zostawiono 
w spokoju. 


Aresztowanie i wywiezienie z gubernji IkowieiIskiej 
kilkunastu ludzi energicznych i w,plywowych wielk q bylo 
str\at q dla sprawy. Mlodziez i zap.aleni nalegali, aby lq- 
czye si
 z powstaniern; dluz.sze wahanie si
 moglo wy- 
wolae nawet krwawe stalrcia mi
dzy synami i .starszern 
pokoleniem. Z Wlilkomierza wpraWidzie plizyjeidzal J an 
Butler z prosb q od pewnego kola obywateIi, aieby wszy- 
stko w przewlok
 puszczae, z .rnlodziezq traktowac, zga- 
dzac si
 pozo.rnie, lecz nic nie robic; takie jednak po- 
st
powanie nie zgadzalo si
 z przekonaniem wszystkich 
bez wyjqtku czlonk6w Komitetu. I to tez. jedY1na tylko 
b}yla rada Ziwlekania. Przeciw,nie, zewszqd pl1Zyb
rwali 
ludzie pytajqcy, co robie, a, choc widzieli brak srodk6w 
do powstania, jednakze przyznruwaH, ze to rzecz nie- 
unikniona, gdy szerzy S'i
 powstaniie w Kr61estwie i tu 
forrnujq si
 oddzialy. Mtodziez z Krakowa
 z zagr.anicy i 
. 
z uniwersytet6w wciqz przybywata i do nas sp.ieszyta po 
rad
. Nieraz musielismy . ostre .prowadZ1ic sprlzeczki i, 
na wszystko zaklinajqc, choe j.akqs uzyskac zwlok
. 
T,ak np. z Rosienskiego przybylo dwuch student6w uni- 
wersytetu: Antoni Medeksza i Jan Smolak. 
Z Komitetem ruchu ciqgle ,byly stosunki po wyjei- 
dzie na Zmujdi Dluskiego, areszcie Weryhy i Zaleskie- 
go, a wystaniu za granic
 Bonoldiego, tern bardziej POZQ- 
stali pragn
li \vciqgnqc ,nas do swego kola. Najsilniej, 
jak wyzej wspominatem, latakowali :Franciszka Dalew- 
skiego, jako majqcego wielki ,wplyw wsr6d mlodziezy, 
uzywali groiby, a nawet Konstanty Kalinowski na kl
cz- 


. 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00233_0001.djvu

			- 231 - 


kach p.rosil go 0 \vejscie do KOtm
tetu, ale rranoiszek 
byl n1iewzruszony. Aintoni Jelenski Ii Lopaoin,ski byli naj- 
sklonniejsi do wejscia z ludzmi ruchu w umow
, ale my 
stanowczo uwaza'lismy to za krok niewtasciwy. Opr6cz 
wystania liieronima Kieniewicza, nie zaniedbywalismy 
jedn:ak i innych koniecznych kro.k6w przygotowawlczych. 
leC'z uwazalismy, ze, gdy przy.stqpimy do powstania, to 
wprost Iqczqc si
 z rzqdem warszaiW1skim, jako legalna 
reprezentacja ..Litwy. Przez jadqcego za granic
 Rolc- 
slaw.a Swi
torzeckiego ,poro'zumieldsmy si
 z Bronisl'a- 
wem Zaleski-m, kt6ry rw6wczas bawil w Rzy,mie, lecz 
przyrzekt nam przyjechac do Paryza, dla godnego tam 
reprezentowania naszej prowincji. Przybyly z Petersbur- 
ga Waclaw Przybylski powiedzial nam, ze Petersburg 
juz si
 z Warszawq porozumiat, ze Ohryzko przyjql 
mandat komisarza .pelnomocnego, a seciny. ofi1cerow 
czek,ajq tylko wezwania. Przybylski to wtasnie zawi6zt 
naSZq odezw
 do Warszawy, kt6ra tam najIepsze zrobila 
wrazenie. Nie .mozna bylo si
 ludzic, aby op6r starszego 
obywatelstw.a m6g1 powstrzy,mac powst,anie: mlodziez 
. i zapalensi wciqz b
dq zasilac oddzialy, organizacj a 
rozszerzy si
, a wszystko to, b
dqc lvierowane przez I u- 
dzi niewytrawnych .i przej
tych falszywemi teorjami, 
tylko moze we1\V1n
trznq zapalic niezgiod
. I mtodziez 
i wojskowi z Petersburga z.gtaszali si
 do nas, prOSZqC 
9 
o kierunek. Przed aresztem jeszcze swoim dr. Konrad 
Chmielewski, jeden z najswiatlejszych i wptywowych 
\vsr6d mlodziezy, otw.arcie wyrazal zdanit::, ze juz teraz 
nic nie pozostaje, jak 'qczyc SIi
 z powstaniem. On tez za- 
poznal mi
 :z Du Laurens'em. Nie brakfo i wsr6d obywa- 
teli dojrzalszych ludzi, kt6rzy dalszq z\vlok
 uwazali za 
niegodnq szlachty polskiej. Osobiscie, gdybym nie byl 
. 
zwiqzany organizacjq obywatelsk q , w .kt6rej by tern jak- 
by przewodniczqcym, od pierwszej chwili wybuchu od- 
dal-bym siebie do rozporzqdzenia wladz powstanczych. 
Lecz Ja, razem z innymi czlonkami Komitetu, bytem 
zwiqzany wyborem i ufnosci q wsp6toby.\vateli, 'musialem
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00234_0001.djvu

			- 232 - 


\vi
c liczye sift z okolicznosciami i z tego powod
 oka- 
zywalem si
 trU'dniejszym w porozum1eniach, jak z Ko- 
mitetem ruchu, tak tez i z Warszawq. Wzi
cie \vi
c 
udzialu w :powstaniu bylo skutkiem gt
bokiej rozwagi, 
nie chwilowego zapalu, ani tembardziej tudzeniem si
 
nadziejq jakiegobq,di powodzenia. Osk,ierka i Oalewski 
r6wniez bardzo mato zy,wili nadziei. Przyj,mowalismy 
zarzqd Kraju, kierunek powstania, aby robie co mozna, 
w krwawej demonstracH ocalie charakter ........ 
narodu, a powolujqc ludzi zacnych, jak najmniej spro\\
a- 
. dzie ofiar. Ozi
ki Opatrznosci, zadania swego prawie 'v 
zupelnosci dopilnowalismy. 
Ou Laurens otrzym.at od rzqdu w.arszawskiego roz- 
'kaz, aby razem ze mnq utworzyl "Wydzial Zarzqdza- 
. . 
cy prowincjami LitwyU, i przytem 'instrukcj
, w kt6rej 
zalecono mu zgodzie si
 na nasze zasady. On mial zo- 
stae komisarzem przy Wydziale z ,rownym glosem, jak 
inni czlonkowie. Do Imnie oddzielnie tez bylo pismo wzy- 
. 
w,ajqce do utworzeniia Wydzialu. Jednoczesnie Komitet 
litewski ruchu otrzy,mal rozkaz oddania riam wtadzy i 
piecz
ci. Co do os6b, madqcy.ch weIse w sklad Wyd:ziatu, 
Du Laurens przeciw jednemu Dalewskiemu protestowal, 
lecz ja stanowczo zapowiedzialem, ze wszyscy pi
ciu 
jednostajnie jestesmy wybrani przez Lit,w
 i tylko ra- 
zem wejse mozemy; Kieniewicz byl w Moskwie. Musial 
wi
c Ou Laurens zgodzie si
 na wszystko, a w nast
p- 
stwie zaprowadzilem go do mieszkania Antoniego Je- 
lenskiego na Pohulance, gdzie wszyscy byli zebrani i za- 
znajomili si
 z komisarzem. Nasamprz6d .rozdzielilismy 
mi
dzy sob q na.sZq czynnose. Mnie oddano sprawy we- 
wn
trzne. Oskierce wojskowose, Jelenskiemu kas
, Lo- 
pacif1skiemu korespo
dencj
. Fr,anciszek wziql piecz
e i 
razem z Osk,ierk q zaj
1i si
 tez m. Wilnem. Du Laurens. 
jako. 'komisarz Rzqdu Narodowego, ,mial jakby kontrol
 'j 
rowny glos w obrladach. W razie powrotu KieniewiczC:t 
mial,i on wejse do Wy.dz;ialu. Nazwa byla "Wydzial Za- 
rZQdzajqcy prowincjami Lit
vyu. Wszyscy dawniejsi 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00235_0001.djvu

			. 


-233- 


czlonkowie naszego Komitetu, a dzds Wydzlialu, powolali 
mi
 na prezesa. Du Laurens tylko nie rad byl z oddania 
piecz
ci Franciszkowi, .zresztq pierwsze ID,iesJiqce zupel- 
nie .zgodnie z nami dz,ialal. Z Komitetu ruchu, dotychcza- 
sowej wladzy na Litwie, Weryho, jak wyzej wspomnia- 
lem, by! juz aresztowany, Kozrrett wyruszyl na pro- 
wincj
 do Korony i tam w czasie powstania odegrat wy- 
bitnq rol
, emigrowal, a w koncu, jak 6w przed laty Gu- 
rowski, uderzy! si
 w piersi, .. . . · . · · · · 
. . . . . Zdawali nam czynnosci i papiery Konstan- 
ty Kalinowski i Zygmunt Czechowicz. Obaj byli zaza- 
leni na Du Laurens'a, K.alinowski napisat nawet protest, 
Zyglnunt Czechowicz z caJ q gotowosci q ofiarowa! nam 
swoje uslugi, by! gt6wnie prowadzqcym cat q wewn
trznq 
korespondencj
 ze wszystkiemi wojew6dztwami, --.odbieral 
papiery, nam je oddawal i nawzajem nasze rozsyl.al. Z 
calem oddaniem si
, poswi
cel)iem i gorliwosci q spetnial 
sw6j obowiqzek, rp6zniej w Ko.misjach sledczych, \V dro- 
dze na Sybir i na wygnaniu zawsze okazywal si
 czlo- 
wiekiem prawym i gorqcym patryjot q . Do intryg nigdy. 
si
 nie mieszal; szlo mu 0 dobro kraju, nie 0 ambicje 
drobnq. Niepraktyczny, unOSZqcy si
 cz
sto. marzyciel. 
ale dobry w calem znaczeniu tego slowa Polak. 
Przy odbier.aniu wladzy i sprawozdaniu Komitetl1 
Ruchu, okazala si
 cala niedot
znosc i slabosc partji 
ruchu na Litwie. Zap as broni w Wilnie skladal si
 z kil- 
. . 
kunastu n
dzny'ch fuzyjek, troch
 rewolwer6w i t. p., ca- 
ly kapitat z tysiqca kilkuset rubli. Powiedziatem Zyg- 
muntowi Czechowic;zowi: "J esli zarzucaliscie, moze i 
slusznie, organizacji obywatelskiej, ze, nie dopuszczajqc 
mysli 0 moznosci wybuchu, nic na wypadek powstania 
nie obmyslita, a wi
c okazata" ze nie dostatecznie J1oj
la 
polozenie Kongres6wki i konieczne stqd nast
pstwa i u 
nas; jesli hie umiala ona powstrzYlmac wybuchu, a nie 
przygotowala si
 do walki, winq to jest, przyznaj
" ale 
\vinq, lezqcq juz \" samem zalozeniu,-w progratmie pra- 
cy org.anizacji. Lecz, usunq\Vszy na stron
 nieliczenie si
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00236_0001.djvu

			- 234 - 


z usposobieniem gorqczkowem Kraju, program nietylko 
byl dobrze obmyslony, ale i przeprowadzony skutecznie. 
Szk61ki dla ludu we wszystkich gubernjach rozwUaty si
, 
sprawa wloscianska zgodnie i energicznie przeprowadza- 
na, wplyw opinji pot
zny, oddzfialyw:ajqcy dodatnio na 
procesy, spos6b zyoia, gr
, pij,atyk
 i t. p., rozw6j byl w'i- 
doczny, normalny, przyszlosc okazywala si
 pi
knq, 


.. 


"':-:: 


. .
. 
. ._
. 
:. 
 ." 
 ..: .". 


\ '. 


- 
 


-,: 


. -. ;: .. 


.. .-=- .;,t- 
_t
:l.;:. . 
.,;.....i. . 


" 
? 


"..;. . 
:Ii. '" -. 


>] - 



 
,. 


-< - 
-
 


.-......:-....- 


_A 


. 


I(onstanty I	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00237_0001.djvu

			I 
" 


- 235 - 


nie juz przeszlo od mleSlqCa W Kr6lestw.ie szerzy si
, 
jakze na Litwie slaba jest organizacja, nie m6wi q c nic 
o Bialorusi". Poczciwy Zy,gmunt odpowiedziat mi pa- 
tetycznie, ze za ich organizacjq-caly kraj, kto go kocha, 
ten pospieszy do walki, a wi
c oddajq ludzie ruchu nam 
miljony rqk i cafe mienie dobrych Polak6w. 
I K.onstanty K.alinowski, pomimo srwego protestu, 
przeslanegb do Rzqdu Narodowego, w kt6rym narzeka, 
ze szlachcie powierza sift kierunek powstania, ani chwili 


. 



 


'- 



' 
, 


\\ 
... . 

. . 


.. 


, 


D-r Maurycy I	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00238_0001.djvu

			- 236 - 


uwagach, przyjqlem, ale zasadnicze punkta powt6rzylem 
bez Zlmiany. Gdy chaial mi jeszcze robie zarzuty, zapy- 
talem kategorycznie, czy wlad'Z
 uznaje i chce jej bye 
posluszny. Zapytanie pojql i nawet ocenil energj
, 
\vowczas to \vvkazalem mu, jak nie umieli oni, bedqc 
u steru, wyzyskac dla dobra (podlng ich poj
cia) spra\vy, 
tego obowiqzku posluszenstw,a wladzy. J a, a-sqdz
 na- 
wet wszyscy nloi koledzy z Komitetu obywatelskiego, 
musielibysmy rozwiqzae sw6j Komitet i ustuchae rozka- 
z6w Komitetu ruchu, jako Rzqdu Narodowego na I..,itwie. 
Zalecifem Kalinowskieln.u, aby zadnych r6znic nie uzna- 
wano mi
dzy stanami; szlachty - obywateli nie zrazac,. 
uwazae ich za pot£:g
 koniecznq .w powstaniu, za du- 
cha ozywczego. Kalinowski do konca jednak pozostat 
krancowym, pom,imo calej soity swego p,atryjotyzmu, nie, 
m6g1 si
 wzniesc do bezstronnosci, czynnym wszakze 
w Grodnie byJ bardzo i zapewne nigdzie organiz.acja nie 
zostala tak dokladnie przeprowadzonq. Lecz Kalino\v:.. 
. 
skiemu braklo najwazniejszego uzdolnienia do takich 
czynnosci, braklo znajomosci ludzi. Po wi
kszej cZ
5ci 
. 
\vyb6r os6b, kt6rym zaufal, byl f.atalny. Unoszqcy si£:, 
gwaltowny, a przej
ty zasadami kr,ancowemi, nie lu- 
bit sprzeciwiania si
; umiarkowanie W opinjach co do 
stan6w, co do stosunk6w wewn
trznych, bral za brak 
patryjotyzmu. Pochlebcy najgorszej natury mieli do nie- 
go przystt;p. W og61e ludzie, schlebia,jqcy nam, slepo ni- 
by powolni na kazde nasze skinienlie, Sq nieberz.piecznym,i 
wsp61pracownikami w takich sprawach. Kalinowski sam, 
powiedziec mozna, czlowiek z zakrojem na 'bohatera, z 
poswi
ceniem bez granic, z charakterem silnym, dziesiqt- 
ki figur na:jbHzszy.ch Sliebie upatrrzyl w najin
dzniejsz
vch 
wyrzutkach, jak si
 okazalo, spoleczenstwa. Tacy: 
Zablocki, parf,ianowicz, Dzi'czkowskii-to juz nie sl,abi, 
ale p.ikczemnicy! Gdy r.az przybyli z poleceniami od Ka- 
linowskiego do Wilna ks. Czopowicz i Zablocki i za- 
pytani, moim z\vyczajem. nasamprz6d 0 szczere spra- 
wozdanie, wylozyli swoje teorje (ks. Czopowicz), to zo- 


'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00239_0001.djvu

			- 237 - 


na moja, kt6ra cz
sc rozmowy zaslyszala, po ich wyj- 
sciu powiedziala mi: "Jakze B6g una dopomagac waszej 
czynnosci, gdy takie potwory cierpicie wsr6d siebie i 
dziatac im pozwalacie?". Zasady mordu, pozogi gtosit 
ksiqdz! Zablocki zas byla to postac, kt6ra nie wahafa 
si
 co stowo chw,alic mi
 w oczy, uwielbiac poswi
cenie, 
a gdy ja, swoim zwyc
aljem, co chwila wstaiWalem 1 cho- 
dzilem, Zablocki uwa
al za obow.iqzek zawsze sluzalczo 
powstawac, jak przed zwierzchlli
k,iem! I niepodobna bylo 



.. n 

 
. \).. 


<.10 
-..\. 


-:;. 


("-: 


n . 



. 


\ . ..... 
. ......
 
A , 


.l',+\-: 


::-,
 


\ Jaroslaw Kossakowski. 


Katinowskiemu wykazac, jak si
 mylil \v \vyborze podob- 
nych os6b: sam zacny, zbyt wierzyl innym. Byl to \vzor 
,vytrwalego konspiratora; on jeden tylko magI cale mie- 
5i q ce w Wilnie, w czasie najwi
kszego terroryzmu, pra-. 
cowlac, jak umiat On, kt6rego gorliwie szukano, na kaz- 
Oq egzekucj
, przychodzil do bram Dominikanskich J ,yi- 
dziat prowadzonych na smierc i pod grOZq zaareszto- 
wania codziennego ani na chwil
 energji nie stracit Pod 
r
kq spr
zystq-jedYlny wykonawca, bo i sluchac umiat, 
gdy mu w imi
 obowiqzku rozkazano. W teorjach sza- 


'-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00240_0001.djvu

			- 238 - 


.. 


leniec, p61-Mar i at, Litwlin - separatysta, ale by to tam ser- 
ce staropolskie; gtowa przew,r6cona pochwyconemi obce- 
mi zasadami, ale praca, wytrwalose, poswi
cenie bo- 
hatera. 


, 


Z kolei trzeba dae charakterystyk
 moich koleg6w 
w Wydziale ,pierwszego ;skladu. Pierwsze miejsce slusz- 
nie nalezy Franciszkowi Dalewskiemu. Nie m6wi
 tego 
z powodu zdolnosci, bo miarq mojq W ocenieniu czlo- 
wieka-obywatela, jest to - 0 He on oddaje si
 bezwa- 
runkowo sprawie narodu. J eszcze mtodym chlopakiem 
b
dqc, gimnazistq, kochajqcym kraj calq pot
gq mlodzien- 
czego uczucia, potrafil on ozywie sr6d koleg6w ducha 
narodowego, zach
cic ich do pracy na1d sob q , do pozna- 
nia i ukochania przesztosci, do d q zef1 ku lepszej przy- 
szlosci. Z dose szczuplym zasobem wiedzy, lecz z wy- 
trwalosci q niezr6wnanq, sam ksztalcqc si
 na innych 
wplywal. Brat jego, Aleksander, dusza gor
tsza, byl mu 
pomocnikiem, drugq polowq. Z kolei, jak zwykle bywa, 
okolicznosci pchn
ty mlodziez dalej, niz oni sami skiero- 
wac jq zamierzali. Gdy juz zagrozilo niebezpieczef1stwo, 
Dalewscy, kt6rzy byH duszq tego spisku (1848), cofae 
si
 nie mogli. Chociaz nie mozna zaprzeczyc nawet pew- 
nej donioslosci w mysli uczynieni,a dywersji w czasie 
wojny w
gierskiej, to zawsze wiedzqc, jakie byly w6w- 
czas srodki i jacy ludzie, nie mozna nie wi.dziee i zupel- 
nej niedojrzatosci i nieznajomoscL kraju i warunk6w. K61- 
ko mlodziezy uczqcej si
, troch
 mlodziezy obywatel- 
skiej, poczynajqcej zaledwie zycie, jakiez to sily do 
walki? Aleksander byl wyniowniejszy, ognistszy, rran- 
ciszek nigdy nie mial daru stowa, przytern charakter r
- 
ki 11!iew,prawny, dZliecinny. Na wygna.niu J},a Syberji ,praco- 
wal z mysl q zawsze 0 kraju, nie zwqtpil on nigdy 0 przy- 

 
sztosci, bo zawsze w swojem sercu jq nosH. Dalewski na- 
lezy . . . . do COl1az Sizczuplejszej u .nas liczby lu- 
dzi, kt6rzy, jak' ow li,anlnibal, zaprzysi
glli 0 jednenl 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00241_0001.djvu

			- 239 - 


tylko pami
tae - 0 s\vej rodzinnej ziemi. Przy cafej go- 
rqczce uczucia, cechowata Franciszka rozwaga, -zimny 
rozsqdek: to, co. poetyczne, pOjmie, ukocha, ale wybie- 
rze' to, co praktyczne. Zawsze pracuje nad sob q , a nigdy 
o sobie nie mysli; nie ma drobnej, osobistej ambicii, choc 
przytem dose uporu i cz
sto zaslepdenia sitt raz przyjttte- 
mi teoriami. Zdrowq rad
 przyjmie, wykona, ale swego 
przekonania za nic nie odst'lPi. Pod zadnym wzgl
dem 
nie byla to osobistose blyszczqca, uderzajqca powierz- 


':.-' 



 . 


,
 


'" 


" 


.'... . 


,. 
! . 


. 


"'" 



 : 
.' 
 


. 
 
 


.. 
. ...! ....h7! 
".: 
. 


, 


- .' 


t 


Uenryk Baranowicz. 


chownosci q , wymowq - nie, owszem, postac to zadzi- 
wiajqca prostot q , potrzeba go blizej poznac, by ocenie. 
Nieraz, osobliwie nasi bracia z Korony, z zadziwieniem 
pytaH: co go wyroznia, co go czyni wptywowym, cenio- 
nym tak przez Lirwin6w. Co? oto 'wytr;walosc, charak- 
ter, ieden cel tylko zywota, a tym celem - Polska. Lu- 
dzie zacni musieli go szanowae; byl naj\vi
kszq zas za- 
wad q intrygantom, krzykaczom, ludziom tylko ambicii. 
I\ochal on szczerze osob
 zacn(l, godnq kochania; po-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00242_0001.djvu

			-240- 


wstanie i ten zwi'lzek zerwalo. Zamalo jeszcze nasze nie- 
wiasty maj'l dojrzalosci, nie poj
ly, ze prawdziwq smiesz- 
nosci 'l jest rz'ldzie si
 tern: "Co ludzie powiedz 'l ?". Nie 
dziwi dzis nikogo, gdy 18-to letni31 dziewczyna wycho- 
dzi za 70-cio letniego, byle bogatego, starca. A gdy zac- 
na :Fabjanna Dybowska, kt6ra na Litwie miala wyjse za 
Da'lewskiego, po katastrofie chciala si
 za nim udae na 
Sybir, ,powstrzymala jq obaW1a smiesznosci. Smieszno- 
soi 'l pol'lczye swe zyoie .z zyciem czlowieka, po .raz dru- 
gj p
dzonego na Syberj
! Czy matzenstwo ty,lrko si
 t'lczy 
dla uscisk6w rozkoszy i zabaw, czy jest sakrarnentem 
i zwiqzkiem swi
tym, lub tez prost 'l tylko formq-igrasz- 
k q ?! Ujemnq stron'l :Franciszka' by!, jak wspqmniatem, 
up6r, wiara, ze i inni mUSZq poj'le to, co jest zacne i roz- 
s'ldne, a wi
c nieliczenie si(t z otaczaj'lcymi ludimi, lekce- 
wazenie mlodziezy mniej roztropnej, i to spowodowalo 
tez w cz
sci przed laty oddzielenie si
 od nas pewnej 
liczby zapalenszych. 
Drugirn w Wydziale by! Aleksander Oskierka. L q - 
czyla mi
 z nim przyjain najgor
tsza od pierwszej chwili 
poznania w 1846 r. Byl to cztowiek zamkni
ty w sobie, 
spokojny, zimny. Rozsqdek wielki, poglqd jasny, trzez- 
wy, wytrwalose w pracy niezr6wnana, ambicja wielka
 
lecz nie rzucajqca si
, umiejqca wyczekiwae, bo pewna 
siebie. Oklask6w nie chciwy, choe d'lzqcy zwolna do po- 
zyskania wszystkich, bo nigdy si
 nikomu ostro nie sta- 
wial. Uczucie silne, ale umie je brae w karby powinnosci. 
Przed ofiarq wlasn'l zadnq si
 nie cofnie, ale i z zimnq 
krwi 'l wyrok kazdy fpodpisz,e. Lecz przytern brak ,inicja- 
tywy, ozywczego ducha., natura w'i
cej bierna, ale urnie- 
jqca przysw,oie obcy pomys! i lepliej wykonae od tych, 
kt6rzy go pocz
1,i, bo oceni go kr)Ttycznie i wytrwale do- 
kon
. Sqd 0 ludziach i ich znajornose dose dobre, nie lu- 
dzi si
 pozorami, w czutostki si
 nie bawi, lecz umi:e bye 
dobrym przyjacielem, m
zem, ojcem i synem. Z jego 
charakterem biernym, wyczekuj'lcym, zawsze i wsz
- 
dzie moze bye uzytecznym, lecz najmniej w chwilach sta- 
. 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00243_0001.djvu

			- 241 - 


nowczych. W jego poglqdy samodzielne, w zdolnosc pro- 
wadzenia samemu czegobqdi nie w,ierz
, lecz nawet jako 
minister potrafilby utrzymac si
 i zadnemu stronnictwu 
ostatecznie nie narazic. Przywiqzany byl szczerze do 
mnie, - dlugi bardzo czas w niczem prawne nie r6z- 
ni1is'my si
. Kiedys w uniiwersytecie, gdym mocno byl 
poruszony wypisanem przez niego do matki zdaniem, 
gOt6Wi byl takowe cofuqc. W Usolu mi m6wit, ze udzdal 
\¥ organizacji i powsta\niu 'illlnie zawdzi
cz:l. Lecz ani n:l 



._
 


... .J 


:. 
 J 


t 
f 
t 
\ 


\ 
, 


"'" 


i 
1 


.
.. .. 


.". 
 


*'.
.<' 


'. ';: ........ 


: f- 


... 


Kazimierz Sulistrowski (1865). 


chwil
 on s:i
 nie zaw.ahal, ani si
 tudz,il, \vidzial, ze to 
nie zabawka, a droga do smierci bez rozglosu, bez slawy! 
W sprawie wloscianskiej byl zwolennikiem uwlaszczenia, 
W organizacH obywatelskiej najIepszym pracownikiem!l 
czynnym opiekunem dzieci Syrokomli. Jesli ja obok in- 
nych bylem moze ozywczym duchem organizacH oby- 
watelskiej, to on byl t q glowq, kt6ra porzqdkowala, a w 
znacznej cz
sci r
kq, kt6ra naj\vi
cej pracowala. Ujemnq 
stronq byla zawsze w Aleksandrze ta zbytnia biernosc, 
to spuszczanie si
 na czas. On i Franciszek to byty dwie 
"B. P." Pan1ietl1liki GieY"Hztora. TOlll I. 16
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00244_0001.djvu

			- 242 - 


ostatecznosci, . rranciszek z niczem nie robit kompromi- 
sow, Aleksander z nikim nie zrywat 
Antoni jelenski, bogaty obywatel kilku gubernji, 
nie mial ani wytrwalosci i charakteru Dalewskiego, ani 
pracy i jasnej glowy Aleksandra. Od dziecifistwa l wszyst- 
ko mu szlo jak z platka, rozpieszczony zyciem, ale przy- 
tern z zacnem sercem, calq duszq kochajqcy kraj. Pomi- 
mo znacznej fortuny - form najprostszych, nie lubiqcy 
naj,m.niejszych blichtr6w, dobry tow'artZYsz, serdeczny 
czlowiek. Nde rozumem, lecz sercem zaW1sze si
 k1iero- 
waf i zawsze Iqczyl si
 z najzacniejszymi ludzmi, czy to 
pragnqC uwlaszczenia wloscian, czy popierajqc inicjatyw
 
Towarzystwa Rolniczego, czy oddajqc si
 zupelnie uslu- 
dze organizacii obywatelskiej. Chociaz z natury oszcz
d- 
ny, nigdy llIie zalowal grosza na uzytek publiczny i, sle- 
po wierzqc Aleksandrowi, :Franciszkowi i mnie, szedl 
ochoczo, nawet gor
cej i pospieszniej od nas, do gorqcej 
i niebezpiecznej pracy. Jak zwykle ludz,ie slabi i nie\vy- 

 . 
robieni zawsze si
 przychylal do partii gor
tszej, byl. tez 
najpopularniejszym wsz
dzie. Konserwatysci gO oszcz
- 
dzali, bo w.iedzieli, ze im najmniej zaszkodzd, ultrarewo- 
lucjonisci najch
tniejby tez go przyj
li z calego naszego 
Kola, bo uleglby ich wplywowi. W samem tern mi
kkiem 
sercu i w zyciu calem przeszlem lezala i staba jego stro- 
na, do samodzielnej walki nie moglo tam byc sHy... 
19nacy Lopacinski takze natura \vrazlliwa, wi
c slaba, 
ale wyks
talcenie wyz'Sze, zdolnosci umyslowe w,ielkie, 
I 
pioro dobre, gorqce i gladkie, bo, co pisal, dyktowalo ser- 
ce, a glowa potrafila umiej
tnie wykonac. Lopa'cifiski naj- 
blizej byl z krancowymi: Antoni Zaleski, Bonoldi i inni 
w dobrych z nim zostawali stosunkach. On i Antoni nie- 
raz si
 zapewne ludzili i lepszem jutrem; :Franciszek i 
Aleksander wqtpi
. 
o Hieronimie Kieniewiczu wyzej juz wspomnialem i 
.... 
zawsze to powtorz
: wielka szkoda, ze go z nami nie 
bylo ciqgle. Byla to osobistcsc niewyrobiona jeszcze, ale 
mogl z niego wyjsc' niepospolity czlowiek. 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00245_0001.djvu

			-243- 


Komisarz Nestor Du Laurens byl to, na nieszcz
scie" 
prototyp tej licznej klasy ludzi zy.wych, rzutkich, na 
poz6r gorqcych, iakich wielu wydalo powstanie, a Kr6- 
lestwo nam nasylalo. Dowcipny, dose bystry, bardzo wie- 
le 0 sobie myslqcy, lekcewazqcy innych, a 'wsr6d naj- 
wi
kszych niebezpieczenstw niezapominajqcy 0 wyg6d- 
kach osobistych; prlzytem z interesem kraju Iqczqcy bla- 
zenskJie wyskoki dZlieciak6w, niedouczonych. Oddawna 
nalezqc do organizacji Ruchu, zestosunkowany z czlon- 


"\.. 
'" 
'\ 
\ 
\ 
\ 
. 


I 
I 
\ 


\ 


, , 


\ 


" 


.'" 


'/ 


" 



 


l 


Cezary Orwid. 


, 
kami Rzqdu, uwazal siebie za prawowitego Polaka, nas- 
za neofit6w. Par
 razy z nim, a nawet z Ignacym Lopa- 
cinskim 0 to si
 spieralem, DO, niewczesnose powstania 
poJmujqc, 'mozna jednak, g,dy ono wybuchnie, gor
cej si
 
mu oddae od tych, kt6rzy wlasnie pchn
li do ruchu, a, 
widzqc potem slabose, roztropnie sitt cofn
Ii. W naszych 
to poglqdach wlasnie omylkJi nie bylo; btqd byl raczej 
\V wybuchu, lepiej wi
c, gdy ludz,ie rozsqdni, choe nieroz- 
sqdny flakt podniesH i ocalili, co mozna, jesli nie byt, to 
czese kraiu, zycie i mienie os6b.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00246_0001.djvu

			-244- 


Od samego poczqtku wtajemniczony byl Mikolaj 
I . 
Giedrojc, kt6r
T przybywal na sesje i wkr6tce zostat wo- 
jew6dzkim wiIenskim. Osobistose to, jakiej drugiej po- · 
dobnej nie zmalezc. B6g mu dat wszystko: pi
kne nazwis- 
ko, fortun
 niezaleznq, postac, glos, uktad sliczny, zdol-. 
nosci wielkie, a prac
 i wytrwatose jeszcze wi
ksze. W 
szkotach byt ulubiencem nauczycieli, ub6stwianym przez 
koleg6w. W uniwersytecie nikt nigdy inaczej, jak ze czci q , 
o nim si
 nie odzywat. Uczciwose, prawose, wszystko 
tam by to, braklo jedynego: sity woN i wiary w siebie. 
TYStiqce, .miUony ludz.i grzeSZq zbytni q ufnosci q , zarozu-. 
miatosci q , tu wr
cz inaczei si
 dziato. W czasie zaba'\v 
w instytuaie, gdys'my si
 w sej.m polski bawlilri, on byl 
naszym kr61em i prawdziwie byl to polski kr61, pszczota 
bez zqdla, a jeszcze i'alkby na przepowiednd
 przysztych 
swych los6w, byt on kr6lem Zygmunt em III, kt6ry zmar- 
no\val najpi
kniejsze sHy kraju... W Petersburgu wsz
- 
dzie go wybierano. Zapytany 0 zdanie, wyglaszal zdro-. 
we, sqdzit stusznie, lecz. zawsze byt chorqgwi q pi
knq" 
swi
tq nawet, ale nigdy sam inicjatywy nie mial. Raz tyl- 
ko, gdy szta spra!Wa 0 mnie, na drugim kursie w Peters- 
burgu (nie przy mnie), Mikolaj mial stanowczo wystqpic, 
m6wic dlugo i ,pi
knie; ale ja tego nie styszatem, takze 
nie byt obecnym i Jelenski Kazimierz, przeciw kt6remu 
to skderowane bylo, i ten oswiadczyl, ze w.tasnie to mu 
bylo najbolesniej, iz nietylko prawie wszyscy (3 gtos
r 
zaledwie byty za nim), ale Mikolaj 
yszedl ze swej bier- 
nosci, by go pot
p,ic. Ozeniony niedawno, ze skrzyw:ionq 
tern karjerq, przyjql narzucone sobie s
dziostwo (posred- 
nikostwo) i byl tez wzorowym urz
dnikiem. Teraz zas, 
choe zawsze biernie, niech
tnie wciqgni
ty, swoim zwy-" 
czajem, spetniat obowiqzek wzorowo. Wprowadzenie Mi-- 
kotaia. do organizacii juz tajemnej bylo na
wi
kszym 
moim bl
dem: tacy ludzie nie mogq nic robie tajemnie, 
ani cienia falszu nie znoszq nigdy, wi
c i ginq koniecz- 
nie. Giedrojc miat og6lne zaufanie i szacunek, a w wilen- 
skiem nielatwo by to kogos innego r6wnie cem'iOinego
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00247_0001.djvu

			- 245 - 



na'leic. Byt r6wniez popularny Konstanty Oieczewicz, 
umysl niepospolity, lecz najprz6d, b
dqc wezwany w za- 
st
pstwie Domejki, jakem juz wyzej wspomnial, nie- 
wtasciwie postqpit, czem zrazit gor
tszych;. a powt6re, 
wqtpliwa rzecz, czy w6w.czas w poczqtkach, zanim si
 
o dyktaturze Langiewicza. dowiedziano, przyjqlby udzial 
w organizacH, chocby z prezydencjq Wydziatu, jako 
czlowiek ambitny. 
W'kr6tce powolal1ismy na sekretar,za Olgierda Wag- 
nera, obywatela zacnego., syna niegdys towarzysza \vi
- 


/.... 


I 
I 
I 
r 
,. 
( 
i 
\ 
\ 
, 
i 
\ 
, 


f" ., 
, ..... 


- ':.
......- 


I 
) 
;

: / 


,.,. 


.<. 
.. 


........... . 
< 


,.. 


. :
 
\' 
\
.....'« 
\ 


, .. 


" 


...'......'" / 
---
 


, 


Wincenty RudominD. 


zienda mego dzi.ada Zawdszy. Wagner byl oby\vatelem za- 
moznym, gOfqCO kraj kochajqcym, rozsqdnym, system a- 
tycznym i czynnosc S\vojq spelniat sumiennie. 
Po obj
ciu Wydziatu \v
ydalismy jedno kr6tkie oglo- 
szenie., a potem odezw
. Pra"\vie \vszystkie odez\vy pi- 
sat LopaciIlski, w cz
sci Sq i moje. On mial pi6ro gladsze; 
nl0je byty jakoby silnie.jsze. Roboty by to ogrom. Brakto 
ludzi, brakto broni, pieni
dzy. Mtodziez r\vala si
, ale jej 
trzeba bylo broni. Warszawa' tez chciala rychlego po- 
\vstania; a tu trzeba jeszcze zorganrizo\v.ac kraj, porOZll- 
.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00248_0001.djvu

			- 246 - 


miec si
 z ludimi dobrej wolL Oddzialy juz wprawdzie 
egzystowaly, choc slabe; kowiensko-trockt odrazu ro"z- 
bity, lidzki pod dow6dztwem Narbutta. W Trockiem od- 
dzialek, kt6ry,m mial dowodzlic Ant. Zaleski .z A,n-- 
driollim, Laskarysem i innymi, spelnil sw6j obowiqzek. 
· Dow6dca, mlody Korewa, po rozbiciu oddzialu, wzi
ty 
do niewoli, pierwszy (jak wspomniatem) rozstrzelany w 
Kownie.. Egzekucja ta stalal si
 jeszcze za Nazimowa. 
Choc to byl mlodzieniec zacny, pelen poswi
cenia, roz- 
strzelanie jego uwazalismy za rzecz zwyczajnq, nie zo- 
boj
tnilo ono dla sprawy nikogo, ale to wykonanie wy- 
roku nie wywolalo tez i oburzenia, bo nie byl to mord! 


........... . 


. 


. . . 


........... . 


) 


,. 


W Kownie odbyla si
 pierwsza uroczysta demonstracja 
w r. 1861, a teraz, w 1863-im pierwsza . . . . krew 
poplyn
la ! 
N.ajprz6.d. trzeba bylo 
nam myslec 0 skupieniu wkolo 
siebie ludzi czynnych, energicznych, wynaleic ich w ca- 
Iym kraju. W Wilnie wsr6d mieszkanc6w z latwosci q 
Oskierka wynalazl sobie pomocnik6w, korzystajqc ze 
wskaz6wek Francrrszka Dalewskiego i Kalinowsk,iego; 
kamieniarz Sobolewsk,i, Bulharowski, Pozerski, d-r 
Kleczkowski, nadzwyczajnej pracy i \vytrwalosci Ka- 
tussowski J an, mlody J amont, zdolny i rzutki, - byl bar- 
dzo uzyteczny, ale w komisjli okazat si
 stabym; Tom.a- 
szewski, nozownik Zolner i wielu innych szczerq praCq 
okazali si
 godnymi zaufania w nich polozonego. J esli 
pierwsza il1a'sza odezwa drukowana byla niedot
znie 
(m6\\'!i
 tu 0 "Gtosie Litwina", przeslanym do Rzqdu), 
to potem druk nic nie pozostawi
1 do zyczenia. Co naj- 
ciekawiej, ze kilka druk6w wyszlo z drukarni tak zwa- 
nego RzqdU: Gubernjalnego... Zawsze jednak, od poczqtku 
prawie do konca powstania, dawal si
 uczuwac brak 
mlodziezy podr
cznej do pomocy. Kazdy z nas mial na- 
wal pracy i musial sam wszystko zalartwiac. Kto przy- 
byl z mtodziezy uniwersyteckiej, jakis czas pobyl i bar- 
. . 


" 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00249_0001.djvu

			- 247 - 


GRUPA CZLONK6\V ORGANIZACJI 'VILENSKIEJ. 


.. 


, 1 . . 


- 


'. . 


.. 


#0.. (' 


\ 


\ 


; 


Witold Oiedrojc. 


.. '-;.0.. 
;,. .
'.;. !.. .,..,; 
: 
.... -.' .' :<,"!!, 
 - "
:
: .. 


t 


',,",. 


'" ,4 ,.. 


': '. 


"'\ 
,
 
..
 


b
. 


':»- 


:
.
. . 

 .",' :." 


. "".: ;-
." "'. 


:.
:: 


, , 


.. . 


,"I. 


.... 


. 
. .. 
. . ......:... . 
..:

 .of " ::;:f:'
 .

, to ".". 
:;-.:. :.,....;.... 


. :'P 


J; . 


... 
<. 
. 

". 


,. 
:
: :

 r 


. . 
'1:. . ,

.' 


I 
I 
I 
1 
. ,;:
.:- 
1 
I 
I 
I 
I 
I 



\ 


.

 
. : 


.. :
 :''c 
. 
 .: 


.'- 



 .. 
«. 


l- 


. i><\.. 
;.
. 



. . 


- 


. . 
.., 


.. 


....... 
.,"" .., 


..... 
 . ..,. 


, . , . 
 . 
i: ':: ;
.
 .,-....- w 
\ 


". , . 
J-, -:: ..;;:
,;. :" 



-;' 


. 


Konstanty Maslowski. 


Konstanty lIenszel. 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00250_0001.djvu

			. 
-- 248 - 


dzo naturalnie rwal si
 do broni, wolal tam niebezpie- 
czenstwo otwarte, niz tu ciqgly n
epok6j 0 stryczek, bez 
walki or
znej. Mtodzi: Kossakowski J a1roslaw, MontwiU 
Stanislaw ledwo jaklis czas byli przy mnde. MontwiU o.Ka- 
zal si
 wielce uzytecznym, lecz nie podobna go bylo za- 
trzymac dluzej. Nie bra:klo wprawdzie Ii !wielu amator6\Y 
tej niby bezpieczniejszej zabawki, gaTn
la si
 tu mlodziez 
l
kajqca si
 zapachu prochu; ale taka jakze si
 okazala 
drazliwq na lechtanie postronka... Ot6z wlasnie winq 
bylo Konstantego Kalinowskiego, ze nie rozumiat tego, 
iz mlodziez zacniejsza musi sitt rwac do obozu, do walki, 
a kto si
 cisnie do wladz organizacji, nietylko ze bywa 
najcz
sciej ambitnym pr6zniakiem, ale i tch6rzem. Ta- 
kimi byli Kuszelewski, Orzeszko, Parfianowicz i inni. 
P6iniej przybyl nam zast
p mlodziezy wypr6bowa- 
nej, zacnej, kt6ra przy Kieniewiczu w Kazaniu pracowa- 
la, a gdy si
 tam nie udalo, przybyla tu pelna poswi
ce- 
nia, prostoty i zacnosci niepor6wnanej. Pr6cz tego Tytus 
Dalewski
 P,iepol, Motochow,iec, Baranowicz, SuHstro\v- 
ski byli nam wielk q pomOCq. 
Komisarzem woje\v6dztwa \vilenskiego zostal mia- 
nowany J an Ciechanowski, brat lekarza, naczelnika mia- 
sta Grodna. Byt to nasz to\varzysz z uniwersytetu, oso- 
bistosc wprawdzie dosc czynna, lecz i wiele moznab y " 
. 
o niej powiedziec. Mikolaj Oiedrojc go wskazal i byl jakis 
czas z nieg,o zadow.olo.ny. W powiatach wilenskich \vy- 
mieni
 tych, kt6rych dzis jeszcze pami
tam, jako naczel- 
nik6w powiatowych. A wti
c w 1)0\\7. \vilenskim Witold 
Oiedrojc, towarzysz m6j ze szk61 i z uniwersytetu, jed- 
na z tych rzadkich na catym swiecie osobistosci, kt6re 
wci
z post
pujq; ksztalcq si
, id q naprz6d w poj
ciach, 
w rozwoju umyslowym, a nic nie tracq z uczuc serca, "go- 
fqCa, wtaserwego mlodym na\vet za'palencom. Do .gr.obo- 
wej deski dla Witolda nie b
dzie kresu pracy, ani ch
ci 
odpoczynku... Czynnie mu dopomagali: Konstanty Balin-" 
ski, Zawadzki i wielu innych. W Trokach zdawato si
, 
ze ani na chwH
 wahac sitt nie b
dzie przyjqc obowiqzki 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00251_0001.djvu

			- 249 - 


GRUP A CZLO
KOW ORGANIZ.A-
CJI "TILEXSI{IEJ. 



. 


.,. 
-? .
., , 


..... - 


'" 


...,-:--# . ./. ;.X. .. 
,. " 


./ 




 


Ks. Michal Byszewski. 


if 



. '
" 


, 


...... 


. :
, 


".". ;p 


, ',. 



.. 


." J. 


'" 
 
 


. .. 
, 


/ 


... 


., 
.. 


, .. 


( ., 
R... ' 
.

)' . . 
.: .
 


. ..:...., 


.

. . ." 
. ,. 
'. . 



 .," ....: . 
 


.'C' . 

 


4 u 

 



".. :1''' .-:""..... 



:
: 
 


.. ."'= 


- 
;.\ 
. 


:


- ",,


:. 



 


't 


. .... ....... 

 .'. .... :.'
:..
 .
-: 
.. . 

.:. 
 .:
\ ,,,
_..,


..

'... .' 


-':,:'., ....,.;:..;:. . 


.. S, 
to .". ," . 



 .';" 


 . 


. A
"\'---" . . - ... 


Michal Obr'1palski. 


. t 


t 
:; \ 


,;. .J!'t 


. "' 
.. 


j" . 


. *\ 


. .< 
:'" 


,.... 
.- 



.
 ..,!!... .... ..... 
... -
'
.:.': 

 ." '-..'" 


, '--'
.:.. 


. ....

. ....... - 



'.. ........ 


.Jan Ciechanowski. 



 


:
I 


'.. I 


.. 
0'. 


,... .- 


i.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00252_0001.djvu

			- 250 - 


Ludwik J elenski, marszalek: ten wiecznie ze slowy Kra- 
sinskiego, z poswi
ceniem bez granic na ustach, ale 
tusmy si
 zawiedli. On wolal wyczekiwac lepszych cza- 
s6w i krytykowac nas za zimne i malo energiczne nasze 
post
powanie. Byl to czlowiek zacny; ale frazes zabijal 
w nim czyn. Konstanty Zyl,if1.skli z zacnej, znanej prawo- 
sci rodzliny nie odm6wil. Komisarzem byl ks. Byszewski, 
czynny, energiczny, sprawie zupelnie oddany. Nie niniej 
byli tam czynni Tanski Ignacy, Mankowski, Rudomin
 
Wincentego wywieziono W poczqtkach ruchu; to go oca- 
lilo, ale pozbawilo powiat najenergiczniejszego czlowieka. 
J akis czas komisarzowal tam Zyzll.iewski, ale ten nalezat 
w calem znaczeniu tego wyrazu do tych ludzi ruchu, kt6- 
rzy najgor
cej pragn
li wybuchu, dop6ki ten nie nastqpil! 
laden z powiat6w' Litwy tak wiele nie ucierpial, jak 
Trocki; malo tam zostalo obywateli; ocalal jeden Mal1- 
kowski; Rudomiina, Szetkdewicz, Orwiid, Zylinsk,i, TafI- 
ski, Chmielewski potracHi majqtki. Prawda, ze tu si
 tez 
clqgle uwtijaly oddzialy Lubicza, Lady, Wisloucha. 
Ostatni z nich pozyskal wi
kszq slaw
 od innych, zwlasz- 
cza, ze byl to czlowiek mlody, energiczny i rzutki. 
W Wilejce (powiatowej) udalismy s.j
 0 ,porad
 do .maf- 
. szatka TukaUy, ten wskazal swego brata Konstantego. 
Nie byla to dla mnie osobistosc sympatyczna, ale _ przy- 
znaj
, ze tu si
 omyHlem; byl on czynny, w komisjach 
okazal si
 czlowiekiem z charakterem. Byl tez w pow. 
WHejskim sprawny w dzialaniu Michal Swi
torzecki. 
W S\vi
ciafzskiem Konstanty Maslowski, towarzysz Mi- 
kotaja Oiedrojcia, uczciwy il prawy komisarz Jan Zar- 
nowski, . a takze bardzo czynny Apolinary Tanski. 
W Dzisnie Michal Obrqpalski, jedna z wybitniejszych 
osobistosci; w Oszmianie d-r' Szyszlo; \v Lidzie tIen- 
szeI, tam tez zostal komisarzem Oazyc mlody... ten bar- 
dzo smutnie skonczyt Pis z 
 b e z not a t z p a- 
m i 
 c i, n i c d z i w n ego, z e c hoc k t 0 s i 
 
z a' s I u z y I d 0 b r z e, m 0 g I e m got u 0 m i n q C. 
Kazd q nominacjt=; sam pisatem, dzis jUz wszystkich nie 
pami
tam. 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00253_0001.djvu

			- 251 - 


GRUPA CZI.JO:NKO\V ORGANIZACJI GRODZIENSKIEJ 

 
/"'7" '. ...... 
'" 


" 
'\ 
.\ 
\ 
\ 
\ 
\ 
\ 
J 
f 
,,'. 

":"""""'''' '<,
:? ./ 

">. '.;
 ',,,i. .... 
., ,} 
"" ':> "i.,;-' ..
:..
.," ....:!.; I 
.....,. . ...,' ,r;; >."." ..1 ' 
. <>.;.." '/"" '.;
 ." 


.. 



 


.. 


.
.. .. r:. 


. . 

, -----...:;;, 


..ti
 


, .. . \ii, 


, 
" 


....., !Ii', 


.....,. 


. ...;:: 


,. 
 
. . .. 
. . 
 ... 
. . 
- . 

- -.. 


D-r Celestyn Ciechanowski. 


""r- 



 


\ 
i 


j, 
i 


" 

: 


t. 
}' 


\... 
\ 
\ 
\ 
\ 
:\ 


'
":':O' 


\. 



- :.. 


"":-::' ...."'. 


'. 



 
\ 
, 


l 
?: 


. ..

 
.. 
" 


I 


..:.. ., 

i ,

 


:/"'. - .j 


i 
., 
! 
r 
I 


, ,T ;<;':,' 




,

: . 


,<.. 
-: 
'
 


},....;,;.::- 


, 


.. 
l 

),.... 
. 

 ?' 

. 

 
'\ 


,",' 


... 


'\ : 
'\ . 
\ .;,.' \\;' ': 
'. f"." ot; \'t- 
 . 
i l' ".,
":"" 
 
..
< 
.
 *' . ... "'" 



 
.
;?:
: '.' 


.. . 


.. 


'\ 


";' 


_.
 



 


Piort Pokubiatto. 


Wilczewski.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00254_0001.djvu

			-- 252 -- 


W Grodnie koniecznie chciatem, by Stanislaw S0t- 
tan przyjqt wojew6dzt\vo, ale on stanowczo si
 wym6- 
wit, w6wczas to sprowadzi!em do Wilna tIofmejstra 
Apollina, wr6conego raz z Syberji 'Ze sprawy Reera, Ii ten 
si
 nie cofnql. Na nieszcz
soie, Sottan, n
e przyjmujqc 
nominacji, a obiecujqc tylko popierac nas, mimowoli utat- 
\vial takiemu Zablockiemu wejscie do Organizacji, jako 
zast
pcy Wojewodzkiego. Duszq organizacji w Grodnie 
by! d-r Celestyn Ciechanowski, kochany, wielbiony, 
przez mtodziez, Ii w s.amej r:zeczy niepospolita tlQ byta oso- 
bistosc. W Slonimie d-r Symonowicz byt miastowYlll, 
jego pomocnikiel11 d-r Wilczewski, powiatowym Stra- 
winski, zonaty z Rosiank q , kobiet q zacnq. 0 poludniowe 
powiaty gubernii Grodzienskiej, Komitet Wilenski toczyt 
sp6r z Rzqdem Narodowym; ten pragnql je przylqczy'"c 
do Kr6lestwa, a Litwini upierali si
 przy calosci Litwy. 
Pierwszq naSZq czynnosci q by to zostawienie zup
lnie do 
woli Rzqdu, jesli zyczy objqc i calq Grodziensk q gubernj
, 
kt6ra lezy mi
dzyT Wilnem, a Warszawq, a wi
c rozpo- 
rzqdzenia Rzqdu mogq tam wczesniej otrzymywac z 
Warszawy. Uwazalismy bowiem siebie za jednq Polsk
" 
a tylko szlo 0 pospiech, 0 znajomosc miejscowych wa'run- 
k6w. Chcielismy niszczyc ten separatyzm, kt6ry jest jed- 
net z naszych \vin odwiecznych, a kt6rym my, Litwini, 
przewaznie grzeszymy. 
J elenski czasowo zatrzymal sobie wojew6dztwo 
Minskie, moze \v tern bylo troch
 pr6znosci, ale i nie- 
tat\vo bylo zdecydowac si
 na wyb6r. Zawisza lan wska- 
zat potem i bardzo trafnie - Kornela Peliksz
, niegdys 
z Instytutu koleg
. Byt tam w MiIiskiem Bolestaw Swida, 
jedna z wybitniejszych osobistosci, ale on mieszkat \v Mo- 
zyrskiem na kra(lcu gubernji, zostat wi
c mianowany za- 
st
PCq; w MOZyrZZl Ii. Kieniewicz, a P,rozor Mieczysla'N 
przyjql w RzeczJ'ckiem; Skirmunt Aleksander w Pifz- 
skiem; tak w6w 1 czas inaczej patrzali .najkonserwaty\v- 
niejsi ludzie. Krupski Bonifacy w Ihumerlskienz; d-r No- 
\vicki tam byl czynny jako miastowy. Lukaszewicz 'v 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00255_0001.djvu

			- 253 - 


" ' 


. 
--
 , N 
r-- U 
-- 

 
0 
C 
0 
e 

 
, . if) 
. "";' 

 
 

 .. 
.. 
 

 y" 
...
 ..-.. 

 11 \. en 
7J2 , >. 
'Z ,- "0 
,.-
.... 
,. 
 
- ..... 
H .. . . ,.r 
 

 
 . .. '"' 
. 
0 '- 
0 \ - (. 
... "'.:o
, . 
,.... ". I Q 

 .. 
0 
--t 

 
0 

 

 
- 
Z 

 
rOo( 
'-' 
,..,<;1 
--t 
0 

 
'0 . 
.....-1 -- 

 .:= 
Z en 
0... 'C 
-- 
.... 
 

 . O' 

 C': 
0 .... 
, " ...... 

 . if) 
.... 
H .,- 
 
3'" 
 

 CD 

 N 

 
O 
0 ':.'. 
 I 
 
I ,,
 ". 
-0 
'A\o
 
. 
 
.-
 ." 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00256_0001.djvu

			- 254 - 


. 
Bobrujskiem, Mogilnicki - w Slucku; w Mifzsku Adam 
Wankowicz, potem Boleslaw Oskierka. Komisarzem zas 
w Minsku byl Boleslaw. Swi
torzecki, niepospolitej eIl.er- 
gj,i cztowiek 1 ). W Mifisku naczelnikiem miasta byl d-r 
Piotr Czekotowski, prawa i zacna dusza. J elenski oka- 
zal si
 czynnym bardzo w przeprowadzeniu organizacii 
minskiej, i to niezaprzeczenie wielk 'l jest jego wobec po- 
wstania zaslugq. Do Nowogr6dka! po kilka razy jezdzqc, 
J elenski nle wiedzial, co tam POCZqc. Konst. Kaszyc 
chcial tam zaj'lC stam.owisko. J elefiski z Osk'ierk 'l propo- 
nowlali gIG; ja zas, wiedzqc, jak,ie byly stosunki tego pana 
· Z ojcem, i jaka przeszlose (slawny gracz), nie zyczylem 
sobie takiego urz
dnika; uleglem jednak w. koncu na 
przedstawienie, ze juz w czasie wybor6w minskich \v 
spralWie adresu jakoby on, Kaszyc, dobrze si
 zachowy- 
waf. Tam byl komisarzem d-r Borzobohaty, jeden z ener- 
giczniejszych ludzi, ale odrazu cos z Kaszycem si
 nie 
zgadzali. Kaszyc okazywaf si
 bardzo energiczn.ym. On 
to, gdy przybyl Murawjew, z wlasnej kieszeni dawal dwa 
tysiqce rubli, by go kto zamordowat Zwykle najskorsi 
do mord6w Sq ci, co sami nie majq dose energji do walki 
. yciem, z przeciwnosciami i latwi do spodlenia si
. 
· W Witebskiem mielismy Antoniego Okuszk
, koleg
 
Chmielewskiego z uniwersytetu; w czasie zjazd6w zna- 
)n
 on byl z naj}epszej strony, ale w cz.asie powsta- 
nia, pomimo cafe] zacnosci, ok
zal sit; wcale niespr
- 
zystym. 
W Inflantach wojew6dztwo obj'll Wladyslaw Soltan, 
godny syn zacnego ojca; postae to pi
kna i niedzisiej- 
sza. Tam to odegraly si
 .pierwsze straszne sceny mOf- 
d6w i pozogi, rozbestwienie ludu obce.go pochodzenia 


. 1) Byl to oby,vatel bardzo zamozny, In6j krewny, a to- 

 
\varzysz Aleks. Oskierki z uni,versytetu; 'W spra,yie wloscian- 
skiej byl czynny i teraz dusz
 calq oddal sie p.owstaniu, na 
razie jako komisarz na gub. l\Iinsk
, lecz wkr6tce, ZlTIUSzony 
\vypadkalni prz)Tl
czyl sie do partji Laskowskiego. 
"' 


\ 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00257_0001.djvu

			. 


- 255 - 


GRUP A CZLONI{O'V ORGANIZACJI 
IISSI{IEJ. 


'5-
"!--:::. 


"'-:- . / ?:-::-. 


'
.", 


\ ' 
. . 


,
 
" 


. 


.... 



 . I.' 


(..- . 
"
::;;" 


.... 


. . 
.
. "., . 
, .'"".:....:
. 
. . . 
, . 




 


:...
. 


, .. 
." 


... ,...... 


. . }..' ... . 
"<
 -:

.- 

' .'0 ""... . 


..-
 


...._ .1 


. "'t". 


. 


.
 



: . :..: ' :: 


'-. 
'...,. ',', 


1 


I 
..... 


"\ 


.:, 


.. 

 



..' .:., 


;;'A: .. 


.} ". "'i". ..... 



. 


-II 


. 'i. .., 


, 


;! 
j 
.., 
3 


, 
. " 


f 
!., 


(j 


" .. 


, .
 


r ._ 



 <
"..:. .,%.....« -
- 


'. '-
 


.. 
. 


:1 


:.,,1 


yO 


.. 


..:.... 


\. 


.
. 


D-r Pranciszek Nowicki (1865). 


BonUacy Krupski.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00258_0001.djvu

			- 256 - 


przerwaly pierwszy wybuch wbrew instrukcjom. Tam by! 
Ponset komisarzem. Tam tez w Dyneburgu zginql Leon 
Plater, szlachetny mlodzian. Z gub. witebskiej wyslany 
tez by! do nas Sulistrowski Leon, czl!onek Komitetu lniej- 
scowego; byl on przeciwnym powstaniu, ale tez i silnej 
woli dal dow6d przez niepodpisanie adresu. Wszystkie 
ruchy na Inflantach i w gub. Witebsk,iej skonczyly si
 
rychlo niefortunnie. 
W gub. Mohylewskiej organdzacj
 pr.zeprowadzal Mi- 
chal Oskierlka, kom'jtsarz bardzo zacny, zdolny, pra\vy Ii 
czynny. Wojew6dzkim byl tam Ignacy Brzostowski, pre- 
zes Izby Kryminalnej, po nim zas ks. Wladysl. Luho- 
mirski; obaj robili; co moglL Tam zglinqt w poczqtku 
zaraz powstania Tadeusz Czudowski, m6j towarzysz ze 
szk6t i uniwersytetu. Tam tez by! czynnym CzerwinskP). 
W Kownie nie braklo ludzi, kt6rym mozna bylo za- 
ufac, lecz pierwszenstwo ze wszechmiar nalezato preze- 
sowi AI. Chmielewskiemu; wezwatem go, opowiedzialem, 
jak stojq interesa, co z Warszawy przywi6z1 J eleiiski, 0 
partjach, 0 mlodziezy. - "Niema raJdy, trzeba ujqC kie- 
runek sprawy".-"Tosmy i zrobili".-"Na coz wi
c mi
 
przywolales?"-"Oto chc
, prezydencie, bys przyjql wo- 
jewodztwo kowienskie". Zacny Chmiele\vski przeszedt 
par
 razy po pokoju i rzekl: "Niech si
 dzdeje wola 
Boga!" I w serdeczny'm uscisku, majqc obaj w oczach 
IZy,-bez slow wypowiedzielismy wszystko! Byl to czto- 
\viek niemlody, drugi raz zonaty, mial drobne dzi.eei i 
zadnego osobistego funduszu, ale tylko posad
,. kt6ra 
mu daw,ata utrzy,manie; powszechny szacunek go ota- 
czal-nie ludzU si
 on nadziejq dobrego skutku, wszyst- 
ko wi
c poswi
caf, choc tez nie dzwonil na to kazanie. 
Nieraz jeszcze 0 nim wspomn
. ... · 


ft. 


. 


1) Sqdze, ze byloby obowi q zkiell1 kazdego z uczestnik6,,'" 
	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00259_0001.djvu

			I 
f 
/ 
I 


I 
! 
\ 
\ 


\ 
\ 
\ 


- 257 - 


GRUP A CZLO
I{O\V ORGANIZACJI 
JINSKIEJ. 


I 




-.:-
 
" 
-," 
._, 
\ 
-'). 
-, 
> 


-, - 


\. 
), 
- . 



. 
;. 


::
;,;: 
..: 
.
..' . . 
, 



-' )

. 


--
,,: 


_.,
 
-.'; 
: 



 
t: 



 ." -". . 



- 
i 


';<. 
;-. .
 " 



.
. 
'.; .' f';i:'". 


..:!o.... -? 


-1 "; 
"" - 


,- 
,- 


:')" 


. - - ---
'lf .- 



 




. . 

... ,..: 


-:!o"', 
."" ,1{.- 


Aleksander Skirmunt. 


-" 


.... 


....... ..! 


... 


,. 


. ,. 


Jerzy Mogilnicki. 


;
 ",f-_ . 



. .
, t 


-. .
1 


. -,\ 
/ ." 



 


- 

.- ;. 


.<..u:".. 
"-::-; 


- ; 


<" 


-"', '" 


....:.. . 
.., 


:.
!i. ::. :"." 


Boleslaw Oskierka. 


. 
 '. 


..
,..' 


, 
. 


----f"- 
..\. 


"-"-. "- 

:. .... 


. "---
--, 
"": .; 

-- 


(- .-


 


£- 


i 


..:': 


,.... ":.",,:. 


D-r Jan Swida. 


"B. P." Paluietlliki GieYliztora. TOllI I. 


.. ..:, 
	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00260_0001.djvu

			- 258 - 


ZylifIskd, marszatek kowlienski, p.rzybyl w slad za 
Chmielewskim; zastal mi
 jeszcze w 16zku.-"Czy to 
prawda, zes wszedl do Rzqdu, i zescie wzi
li udzial w 
powstaniu?"-"Tak".-"Ale 'byles zawsze przeciwny i tak 
pot
piales ruchy?" -"Prawda, ale dzis to juz fakt spel- 
niony, wi
c oddzielic si
 od kraju nie umiem, com i 
zawsze powtarzal'
.-"A wi
c jesli tak, to ja tern bardziej 
nie mam prawa, kt6ry inaczej post
powalem! "-I zacny 
pan Ludwik .zostal naczelnikiem powiatu KowJienskiego; 
na pomocnika dalem mu Ad. Medeksz
 1). Wkr6tce po- 
tern zjawia .si
 Napoleon Nowioki jeden z najczynniej- 
szych wsp61pracownik6w Konarskiego, i pyta mi
, c.zy 
prawda zesmy przystqpili do powstania. "Tak". -.:.. 
"A czemuz mnie pomini
to, czym juz niedot
ga, czy mi 
nie ufacie?"-Ucalowalem w rami
 zacnego weteran:l, 
ze IZ q uwielbienia, powiedzialem mu, ze, kto raz juz tak 
wiele cierpial i jest W tym wieku, tego nie smialem po.. 
ciqgae na pewnq zgub
. Lecz Nowicki ani slyszee nie 
chcial i jako drugi pomocnik, pojechat i, wedle st6w pre- 
zesa Chmielewskiego, wytrwal do konca, niczem llie- 
zrazony, smialy, pracowity, jednak ocalal i zmarl spo- 
kojnie, otoczony czci q ludzi zacnych i spokojem sumie- 
nia, bo ten to istotnie wytrwal "usque ad finem H . Zylin- 
ski tez ocalal, nawet nie bylwywieziony. J ako komisarz, 
czy.nny byt bardzo w pow. Kowienskim J6zef Pilsudzki; 
miastowym w Kownie byl caty czas prawie Walery Ku- 
likowski, architekt miejscowy. Okr
gowymi w powiecie 
Kowienskim byli: · J an Kudrewicz, Wla.dyslaw Chle.win- 
ski, JuHan Szukszta. Do Poniewieia zamiano\valenl na 
powiatowego og61nie tam szanowanego J6zefa Kordzi- 
kowskiego, byt to czlek swiatty, lecz nie dose energicz- 
ny, potem zastqpil go wielce czynny MieczyslawSie- 


1) 0 Adamie l\Iedekszy pisalen1 'v oso bl1ej broszurze 
(Lw6w, 187'(); \PO. smierci prezesa Clunielewskiego r6wniez 
skreslilem zyciorys tego Szanownego obywatela osobl1o 
(Lw6w, 1883). . 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00261_0001.djvu

			GRUPA CZLONKO"'" ORGANlZACJI 
IINSKIEJ. 


- 
, 


. 

 


" 
-, 


. 
F 
j, 
( 

 


J 
1 m 
" 


-- J:. -_ 


-. "-,' 


" 



..: -;-
" :> -,-,
 


D-r Piotr Czekotowski. 


/f 


-------".,. 


" 


_
-,t,-_ 


t 
t. 
,-- 
t, 
{ 
V. 
, 
< 
\ - < 
-; 
\.. 
" 
\ 
\ 
...."* 



-' -::c.--?-';'" :. 


-, I, 


:f 


Ji- 


'! 


.
:-iE. 


., , 
...; - "..-! 
.; , 



 


.... ", 


- - - - ". 


.=' 

''.:'' 


'\.... 


,;.:
. ::. 


-- , 
"'''", 


-"':-- 


- - ....:..----
 


Adam Watikowicz. 


'-, 
\ 
\ 
\ 
\ 
\ 
\ 
J 
, 
I 
i 
, 


/ 
" 


4 



 

 


't 


of 


\ 
\ 


D-r Wladyslaw Borzobohaty. 


.: 


- . 


Boleslaw Swi
torzecki.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00262_0001.djvu

			. 


- 260 - 


sicki, m6j towarzysz z Instytutu. Tam tez pracowali: 
.A.dam Podolecki, RomanskJi Ii .inni. W Rosieniach Cezary 
Narbutt, w Telszach Choiseul i Antoni W
slawski, w 
Szawlach Ignacy Witkiewicz. W Wilkomierzu Sawicki 
F erdynand, ten byt mianowany na zqdanie wielu z po- 
wiatu, jako zolnierz z 1831 roku, odznaczyl sr
 za mlo- 
du; dzis byt to wr
cz czlowiek stworzony do paralizowa- 
nia w:szystkiego, a tern bardziej nieodpowiedni, gdy stal 
obok Bol. Wieliczki, osobistosci czynnej i z.acnej, lecz 
Wieliczko przez skromnosc si
 usunql. W No
vo-Aleksan- 
dro
vsJill J. Bohdanowicz byt powiatowym, pomocnikiem 
jego Ant. Komorowski, ale duszq rzeczywiscie byl ks. 
Skorupski. Komis.arzem w-twa byl poczqtkowo dr. Dtu- 
ski - J abfonowski, pote-m dr. J 6zef Koscialkowski, ale ten 
\vkr6tce zostat aresztowany pod Birzami; po nim zajql to 
stanowsko Stan. Puslowski, sam Chmielewskiemu z tern 
si
 oswiadczyt idose byl czynny, wedle. sl6w swego 
zwierzchnika. · 
Mozna powiedziec, ze cala prawie pierwsza orga- 
nizacja kowienska ocalafa dzi
ki temu, ze miala na czele 
takiego, jak prezes Chmielewski, czlowieka, i ze w tas- 
nie my bylismy \v Wydziale, a nie ludzie im nieznani. 
Nie cofn
lismy si
 przed poswi
ceniem swoich os6b i 
nie zawiedlismy zaufania kraju. Seciny ludzi zyje i ko- 
rzysta dzis ze swoich fundusz6w, chociaz byli w organi- 
zacji, a gdyby i nas na czele nie .bylo, Huz w6wczas po- 
jechaloby tam, gdzie my znaleilismy si
? i nie narzeka- 
liby na powstanie, na kierownik6w, na biorqcych udziaf, 
bo sami ucierpieliby! Dzis wyrzekajq widocznie za to, 
ie dzi
ki nam Sq spokojni i szcz
sliwi. 
Tu stwierdzie musz
, z
 wog6le nie braklo u nas 
ludzi energji i poswi
cenia i nieraz moze w dalszem 
opowiadaniu wspomn(t niejedno nazwisko, zaslugujqce 
. ." 
na paml
c. 
Opr6cz cz
sci organizacH grodzienskiej, a znacznej 
cz
soi organizacH nowogr6dzkjego powiatu, caly sklad 
pierwszy zlozony by! z ludzi zacnych, kt6rzy przetrw3.- 
. . 
"' 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00263_0001.djvu

			. 


GRUPA CZLO:NI{O'V ORGANIZACJI INFLANCKIEJ.. 


/. . 


. '. 


,..,:

./.; i

 ,. 
. . . 
. 



 


.. . .." ; 


'::. -:.' .".' 


"'iP" 


;;..:
. 



.), 


, 


. "f' ",,

 

1'" ,- ,",Y'.., .,. d 

'.: .' 



 


e: 
k 


.. 
'" 


1< 
i 


... 


. 
.
. .;. 



, , 
-;- 
 :to 


.':"'. ." 


, 


J6zef Ponset. 


Wladyslaw Soltan z synem. 


, 


:,-., . 


" 


.:, 


'" 
" 


. ':
« 


, c 


"!! 


t"
 -"!>. 
. 
'.. 
 
.' .\ 
. 


.\ .. 



.
 


II 
;, 
 . ... j 
, . I' . 1 f I 
i .f . 


'.1r'.
 
_.ct. 


.f 'i:- 


. . 


.. - 
,. .-' - 


.
 :.. 


.. 


.. 


.. 


Leon hr. Plater. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00264_0001.djvu

			262 - 


Ii wszelkie pr6by. Z osobistego mego wyboru ani jeden 
sit; nie spodIiI, a jesli okazala sit; slabosc, to nigdy wtas- 
ny interes i nikczemnosc, a to jedno juz wielce przema- 
wia za dzialalnosci q naszego Wydzialu. Z grodziefIskiej 
organizacji, wydanej przez Zablockiego, Sylwestrowicz 
z poczqtku dobrze sit; trzymal, lecz po stawieniu na kon- 
irontacjt; z Milewiczem, gdy ten zeznania Zablockiego 


. 


GRUPA CZLONKO\V ORGANIZACJI l\IOHYLEWSKIEJ. 


.,;'. 


,""' 


- ' 


.... 


... ... ..
 ...- 


. 


.
 


." 
it- 


. :;i. 
::,..... ....;. 


. 


, - . 
< 
f 


" 


'- . 


::
 
. . 
 "..? 
f:'-::'; .,
i < 


. . 


..- . 
..... .- 


.. 


,.. 
":I>'.
 ,. 



 . 


'\' 


.." 0'"' ... 
.. .I"
..." .-.. 


Tadeusz Czudowski. 


D-r Michal Oskierka. 


potwierdzil, Sylwestrowicz nletylko sit; przyznal, ale ze 
szczerosci q bezprzykladnq wszystko wypowiedziat Ce- 
· lestyn Ciechanowski, Stain. Kah1ie6ski, W oJsiatycz, Re- 
d
ych, Pokubiatto, Ad. Eysymont i wielu z grodzienskiej 
orga.nizacH wyszlo chwalebnie. Nie mozna tego .powie- 
dziec 0 StrawifIskim, naczelniku slonimskim, lecz to sit; 
dopiero odkrylo przy czytaniu dekretu. Moze najgorzej 
ze wszystkich wobec organizacH na Litwie zachowat sit; 
Sew. Romer, b. marsz. trocki. Ten wkr6tce po areszto
 
waniu, !najszczeg6lorwtiej \\Tymienil komisji \vojskowej os'O- 
by, skladajqce organizacjt; grodziefIsk q . Wykryto sit; to 
r6wniez przy czytaniu dekretu, i pan Romer tylko po- 
jecha do Tobolska na mieszkanie. 


. 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00265_0001.djvu

			-263- 


GRUPA CZLONKOW ORGANIZACJI KO\VIENSKIEJ 


\ :
 



----
 
-
 
\ 
\ 
\ 
1 
i 
-1 
J 


.:
 ..'
 .
. 


'..... 
" 

 - 


/ 
I 
/. 
I 
I 
t 


t'. 
'\ 


, '':'" 
>t;
,
 > ,- { 
... .{ 


,'::(,'. " 


-' ".:=-.x' 


" 


1. 


- 
. "i.-)r 
. > "'- \... 
.. " 11:....... '" 
." . J "'!1.:& t 11( ., ,. 

,.;>. ." \'t
 
 
.":" . t ..:;/

 
. .
 
. . 


I 
\ 
t 

. 


',. 


.:;
 ". 


\ 


f 


.
 '
.. "- 


," . "
\::"\ 
",0{: 


. 


".. .-» 
" .

(
;. <:

.. '
:. "' '. 


" 
. 
4 


Aleksander Chmielewski. 


--- 


D-r J6zei Koscialkowski. 


"'- 


/ 
,/ 


'), 


. 
 'I 


\. 


.... 


I 
I 
I 
I 


. .. ." 
..... 
" 



 


... 



:''': 


«r 


.". ...,' ...... 


.. 


,.' 


.' 
.
 
..
. . 

. 
"
 
: 


. ,- 


. ,. 

 
. \ . 
, 


.. 


" 


. . 
. ,:-,,-"/." .'" .... . I 

_.. ".f :; x<",,
' . .. 
'. . '1\", :.. '.,.f' I 
'ti<" .'" . ." .. i. .. J.t...>. 
., /. <
J:' 
-:2 
., 
;
 
;."i

;; ('>5
i;j
:: <> 
,. '- 
" , - .,
 

;-.::, , '; .'J:"\" - 

 1 
 .. 
 .' :rft
...... 't 

 ::-
 ,..."" '" , .
 '\ ) 
.", 
"'«, ,.

 , . . 
 
, ; "
 .. 

, .' 
, 
. <


 .
:., 
.
 ' ,'

'. 
 ':;< ';

: : 


'" 


---- 


<" . 


\. 


.;to 


'. 



 


.,. 
-. .......... . 
Mieczyslaw Siesicki. 


Cezary Narbutt.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00266_0001.djvu

			- 264 - 


Winienem takze powiedziec 0 wysoce nie\vlasciwem 
zachowaniu si
 jednego z czlonk6w dawnego Komitetu 
ruchu-Bonoldiego. Wyzej wspomnialem, ze Bonoldi 
\vyjechal za granic
, majqc upowaznienie od Kom1ite u 
litewskdego, jako jego reprezentant. My, nim jeszcze wzi
- 
lismy udzial i weszlismy do Wydzialu, przez Bo1. Swi
- 
torzeckiego, jadqcego do Rzymu, zglaszaliSmy si
 do 
Bron. Zaleskie.go, oznajmilis'my mu, ze praw,dopodobnie 
t, 
obejmiemy ster spraw na Litwie a jemu poruczamy na- 
sze sprawy zewn
trzne. On si
 na to zgodzH, jak tylko 


GRUP A CZLONKo"r ORGANIZACJI KO\VIEKSI{IEJ. 



. 


":f 


-" 
-" 


.-> 


" 


'\ 
:., 
,. 
I' 
'1 

 


r 
\ 
-\ 


. 


" 


..". 
 
:. 
"O:: .:. 
.. 
 
 ",' 


:( . 
 .-:' .... . . 
 
:f 


. ,. 




 

,: 3i. ::r; __iff- .!-'.' U 

.. 


.. , 
.... ." 
. .
. . ..... 

 . . . . 
.- .... .". 


'" . 

 '.:'
:::i.;-:.: 
 __ 


Walery Kulikowski. 


Ks. Michal Skorupski. 


wi
c Wydzial si
 zorganizowal, poslalismy mu mandat, 
wzywajqc razem Bonoldiego do zlozenia poprzedniego. 
Tu wi
c odrazu dodaj
, z
 nie pomalu nas zdziwilo, gdy 
dobrze potem wyczytalismy w"Journal des Debats" wy- 
liczenie czlonk6w Komitetu polskiego w Paryzu i tu o'bok 
Oal
zowskiego, Branickiego i innych figurowal z Lit\vy 
,,
onoldi". Napisalismy z wym6wkami do Bronislawa, 
kt6ry si
 tlumaczyl tern, ze Bonoldi .nic nie robi bez jego 
woli, ze jest powolnem narzt;dziem, a uzytecznem w sto- 
sUll1kach z "gazeciarzami"; a ze on, Bronislaw, oddajqc 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00267_0001.djvu

			- 265 - 


si
 zupelnie usludze narodowej, nie chce tylka, by jcgo 
nazwisko by to publikowane i ukrywa si
 do czasu pod 
przezwiskiem Mr6w,ki. Zaraz ponowilismy rozkaz, by 
Bonoldi nie wyst
powal w charakterze reprezentanta 
Litwy, i ze my tylko z Bronistawem Zaleskim mamy do 
czynienia, i on jeden jest odpowiedzialnym wobec nas 
i kraju. Tu wielki przyklad, ze i zbyteczna skromnosc 
bywa szkodliwa, gdy przez to pozwala ludziom pustym 
i pr6znym wdzierac Sli
 na stanowiska i nieraz gubi 
spraw
 narodo\vq i kampromitawac maze spoteczenst\vo. 


. 


. 


... 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00269_0001.djvu

			DODA TKI AUTORA. 


A. Projekt Jak6ba Gieysztora, zgloszony w czerwcu 
1857 r. w sprawie usamowolnienia ludu i oddzieleniazie- 
mi dla drobnej uprawy. 
(do str. 62). 
Obywatele! Wezwani do rozstrzygni
cia sprawy, 
kt6ra oddawna, bo wi
cej niz od p61 wieku, byla zada- 
niem naszych ojc6w i nas samych, do sprawy utrwalenia 
na pewnych podstawach dobrobytu najliczniejszej klasy 
naszych wsp6lbraci, z modlitwq dzi
kczynnq w sercach 
na.szych dla Stworcy, wyrazmy w slowach hold wdzi
cz- 
nosci dla panujqcego lVlonarchy, za ten dow6d pieczolo- 
witosci Jego dla og61u mieszkanc6w, za dow6d zaufania 
dla naszego stanu. Rozwiqzanie wa
nego dziejowego za- 
dania porucza si
 szIachcie, - tej naszej szIachci
, kt6ra 
nieraz w dziejach dawala dowody ofiarnosci, poj
cia 
swych obowi q zk6w, a kt6.ra -- jestenl Ipewny, - i dzis 
zrozumie, co jej nakazuje nasza przeszlose, stan obecny, 
a wi
c szlachetnie i roztropnie z zadania si
 swego wy- 
wiqze. 
Zaprawd
 trudne to.zadanie, pogodzie swi
te zasady 
wlasnosci z obowiqzkiem dla ludu naszego, odpowiedziee 
godnie zaufaniu Monarchy, kt6ry nam wlasnie poruczyl 
rozpocz
cie wielkiei reformy - nakazal bye przodowni- 
kami w tej donioslej sprawie w calej RosH.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00270_0001.djvu

			-268- 


Podaj
 rys tego, co w dzisiejszej pierwszej chwili 
obudzonej wolq Monarchy dzialalnosci, sqdz
 powinnis- 
my uchwalie. 
1. Szlachta kowiellska, wezwana do podania projektu 
do zapewnienia statego dobrobytu swoich wloscian, za 
pierwszy, konieczny krok uwaza: Zrzec si
 wszelkich 
praw do osoby wloscianina, Jakie jej dajq dotychczasowe 
ustawy i zwyczaje i zatqczye prosb
 do Monarchy 0 do- 
zwolenie Iudnosci wiejskiej, dobrowolnej zrniany pobytu. 
Gdy sarno jednak uwolnienie z poddanstwa, zdaniern na- 
szem, nie zapewnialoby dobrobytu, a wi
c nie odpowia- 
datoby zyczeniom Rzqdu i nas sarnych, nast
pne dodaje- 
my punkta. 
2. W olnose przechodzenia ludnosci wiejskiej, rozsze- 
rzye i na wtoscian tak zwanych skarbowych, lub obj
- 
ty.ch WJolnq "rewizk q .skazk q ". Do tej ludnosci 
a\stoso- 
wac i inne punkta, 0 He to b
dzie dla nich z korzysci q . 
. 3. Podstawq dalszych stosunk6w wtascicieli ziemi 
. 
z wtoscianarni, ma bye dobrowolna urnowa. . 
'" 4. Z chwiI q zatwierdzenia projektu, przez szlacht
 po- 
danego, 0 zniesieniu poddanstwa, wloscianie tworzq gmi- 
ny, kt6rych organizacj
, oddzielny statut grninny okresla. 
5. \Vlasnose calej zierni obywatelskiej, pozostaje 
niewzruszenie przy szlachcie, lecz sarna szlachta, powo- 
dowana gt
bokiem ,przekonaniern 0 obowiqzku zapewnie-- 
nia dobrobytu tej wiejskiej ludnosci, z kt6rq wieki cale 
zwiqzanq byla, - t
 cz
se swojej ziemi, kt6ra dotychczas 
byta we wladaniu wtoscian, i nadal pozostawia do uzyt- 
kowania dla nich, na warunkach dobrowolnej umowy, ja- 
ko warsztat dla matej' uprawy, r
kojmi
 przeciw prole- 
tarjatowi. 
6. Ziemia, oddawana w dzderzaw
' wloscianorn, nie 
przestaje bye wlasnosci q obywatela, nie moze bye za- 
leznq od rozporzqdzen zarzqdu grniny, wszelkie tez za- 
miany grunt6w, w wi
kszych lub mniejszyeh obszarach, 
dla dogodnosci ekonomicznej ma prawo obywatel usku- 
teczniae, nie zrnniejszajqc obsza'ru raz wydzielonej ziemi, 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00271_0001.djvu

			- 269 -- 


zamieniajqc na r6wnie uzytecZllq. Szachownice wszelkie 
powinny bye wyplenione. 
. 7. J ako nast
pstwo zniesienia poddanstwa, ze zmianq 
. stosunk6w, uwazalbym za wlasciwe prosie Rzqd 0 zmia- 
n
 systemu podatkowania; mianowicie, 0 przeniesienie 
podatku pogl6wnego na ziemi
, w kazdym razie, jesliby 
pogl6wne nie bylo zniesione, aby wloscianie, uwolnieni 
przez obywateli, nie byli obciqzeni podw6jnym podat- 
kiem, jaki optaca ludnosc tak zwana wolna. 
8. W szelki dobytek (inwentarz), jaki dzis posiadajq 
\vtoscianie, bez r6znicy czy jest nabyty ich wlasnq pra- 
Cq, lub dany jako zapomoga od obywateli, szlachta przy- 
znaje, jako wlasnose wloscian, bez zadnego wynagro- 
dzenia. 
9. W szelkie tez remanenta zbozowe, naleznosci pie': 
ni
zne, jakieby ci
zyly na wlosci, do dnia 23 kwietnia 
1857, szlachta umarza, darowuje; \vzajenlnie tez wsze]- 
kie procesa, jesliby do tej chwili byly, 0 dochodzenie wol- 
nosci i t. p. umarzajq si
. 
10. Magazyn zbozowy w 14 obecnie odsypany, oby- 
watel obowiqzany zdae przy otwarciu zarzqdowi gmin- 
nemu, a do tego czasu w razie potrzeby z magazyn6w 
pozyczki zbozowej udzielae. 
11. Obywatel, oddajqc caly dobytek na wlasnose 
wloscianom i umarzajqc wszelkie nalezllosci do dworu, 
nie maze odpowiadae z.a remanenta podatku rzqdowi, 
ale szla.chta uprasza, aby rzqd takowe naleznosci" na 
wloscianach ciqzqce, do daty 23 kwietnia 1857 r. daro\vat. 
12. [
ozyczki bankowe i wszelkie prywatne dtugi i 
nadal obciqzajq calq ziemi
 wtasciciela. . 
13. Od chwili zatwierdzenia projektu, prawo naby- 
wania wlasnosci ziemskiej sluzy wloscianom, na r6wni 
z innymi mieszkancami gubernji. 
. 14. Ody gl6wnym ce]em tego projektu jest zape\vnie- 
nie dobrobytu wloscian, dzisiejszych mieszkanc6w gu- 
bernji, a jednoczesnie pozqdane jest, aby i szlachta miej- 
scowa nie ponosila wielkich strat przy zmianach, upra-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00272_0001.djvu

			- 270 - 


sza si
 .rzqd 0 wydanie rozporzqdzenia, aby do zakon- 
czenia uregulowania stosunk6w wloscianskich w naszych 
gubernjach, tylko miejscowa ludnosc korzystala z prawa 
nabywania ziemi. 
15. Na zakonczenie osmielamy si
 prosic, aby przy 
rozpatrywaniu na'szych projekt6w i przy mozliwych w 
. nich zmianach, rzqd wzywat do wsp6ludzialu obywateH, 
jako znajqcych ekonomiczne warunki kraju i potrzeby 
rniejscowej ludnosci. 


B. Projekt Jak6ba Gieysztora, zgloszony w czerwcu 
1858 r. w sprawie usamowolnienia ludu i dObrowolnej od- 
przedazy przez szlacht
 wloscianom ziemi. 
(do str. 65). 
Wezwani do Komitetu majqcego tak wazny w skut- 
kach ulozyc projekt, urzqdzenia stosunk6w wtascicieli z 
wiesniakami, powinnismy pami
tac, ze tylko w6wczas 
odpowiemy chlubnemu zaufaniu naszych wsp6lziomk6w, 
gdy potrafimy polqczyc ze znajomosci q potrzeb dzisiej- 
szej chwili i naszych materjalnych korzysci, - wzglqd na 
chlubne stanowisko naszych przodk6w w przesztosci i 
mora
ny interes naszego stanu, przed sqdem po!omk6w. 
Resk,rypt cesarski tlumaczy wyraznie wolf; rZq\du, 
kt6ra jest zgodna i z naszem zyczeniem, - ustalenia do- 
brego bytu najliczniejszej klasy mieszkanc6w. Monarcha, 
wzywajqc samq szlacht
 do ulozenia projektu, okazat 
ufnosc SWq w tym stanie, i ze zyczeniem Jego jest osi q - 
gni
cie pomyslnosci w s z y s t k i c h poddanych i pod- 
niesienia rolnictwa, a wif;C srodkami, kt6reby dla za'dnej 
klasy nie byly uciqzliwe. Jednakze punkta podane, jako 
zasadnicze, w Reskrypcie, w zastosowaniu do naszych 
gubernji, zupelnie przeciwne oczekiwanym przynioslyby 
skutki. Obowiqzkiem wi
c mniemam Komitetu, najpod- 
	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00273_0001.djvu

			- 271 - 


ne, stosowne do miejscowosci i naszego przekonania po- 
· dac. Inaczej nie odpowiedzielibysmy ani woli Monarchy, 
ani zaufa:niu wsp6lbraci, a co najwazniejsza postqpilibys- 
my wbrew naszemu sumieniu, ktore nam nic nie pozwala 
czynic, jedno to, co za dobre uwazamy. A niema ani jed- 
nego czlonka w Komitecie, niema obywa:tela i nieco swia- 
tlejszego wloscianina nawet, kt6rzyby nie widzieli zu- 
pelnej niepraktycznosci w n a d ani u zag r 6 d. Wlo- 
scianin musi oplacae za to, co dotychczas darmo posia- 
dat, obywatel zmuszony jest za pozostaly grunt, odda- 
wany w dzierzaw
 wloscianinowi, albo przyjmowac ce- 
n
 przez niego ofiarowanq, lub nowe wznosie zabudowa- 
nia; rola wi
c moze pustkowac, a po srodku ziemi wy- 
robnej potworzq si
 tak zgubne dla rolnictwa sza'Chow- 
nice. P r z y j q e w i 
 c z a sad 
 s p r zed a z y 
o sad, p 0 m i e s z a c r a z ems y s t e m d z i e d z i c- 
t wac Z q s t e k w i e s n i a c z y ch, i s y s t e m d z i e r- 
z awn y res z t y z i e m i, j est n i e pod 0 b i e n- 
s t w e m. 
W czerwcowym Komitecie, obywatele przyj
li za- 
sady czysto prawne: w 0 I nos e 0 sob i s t q, p 0- 
szanowanie wlasnosci. 
o swi
tosci pierwszej nikt od p61 wieku w naszym 
kraju nie wqtpil i szlachta z zapalem skorzystala z danej 
chwili, by z,r'zucic nieslusznie na niej ciqzqcy zarzut, - 
niewoli wiesniak6w. 
Druga, poszanowanie wlasnosci; wlasnosc, to ka- 
mien w
gielny, to podstawa kazdego 
poleczef1stwa. 
\Vlasnose ziemska ma nieporo\vnany urok dla! wszyst- 
kich lud6w, a mianowicie stowianskich. Naruszenie onej 
jest ciosem, podkopujqcym zasady porzqdku i pierwiej lub 
p6iniej zgubne przyniesc musi skutki. 
Rzqd przyjql.laskawie nasze projekta, ale one roz- 
wiiajqc, zupelnie zmienit w za'Sadzie. Wyznacza cZqstk
 
ziemi naszej do przymusowej wyprzedazy, pozostalq Hose 
ziemi, dotqd zwyczajem oddawanq na uzytkowanie wlo- 
sci, za wiecznie dzierzawnq prawnie uwazac kaze. Nie tu 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00274_0001.djvu

			- 272 - 


. 


miejsce dowodzie prawnie i historycznie praw obywateli 
do calej ziemi, podawae onych w wqtpliwose niepodobna 
bez naruszenia odwiecznie przyjt;tych zasad w calym cy- 
wilizowanym swiecie. Mimo wit;c, ze w Reskrypcie wy- 
rainie zachowuje sit; wlasnosc calej ziemi obywatelom t 
jednakze doslowne przyjt;cie onego, otworzyloby niczem 
niezapelnionq przepasc pod zasad q wlasnosci, bo jaka 
drogq dzis idzie jedna dziesiqta, lub nawet jedna setna, 
tak q z czasem, Z wzrostem ludnosci i zqdz ludu, i pozo- 
stale 99 naszej ziemi p6jse moze i musi. 
Do tego wit;c smutnego rezultatu doprowadziloby 
nas doslowne trzymanie si
 Reskryptu i gdyby w samej 
rzeczy, to bylo wolq Monarchy, pozostawaloby nam z po- 
korq wypelnic rozkazy, ale nie wiem, czy sumiennie mo- 
glibysmy sami do tego rt;kt; przylozyc. Lecz, jak uprzed- 
nio nadmienilem, mojem zdaniem, wolq Monarchy jest nie 
osiqgnit;cie chwilowych korzysci jednego stanu, ale sto- 
pnio\vy wzrost pomyslnosci kraju przy poszanowaniu 
praw odwiecznych. Czerwcowe nasze uchwaly uwazano 
za zbyt og6lne. I w samej.rzeczy zqdze ludu Sq obudzone, 
cZqstkowe jakiekolwiek ustt;pstwa, ani go nie zadowolq, 
ani ostatecznie kwestii tej nie rozstrzygnq. 
Sarna osobista wolnosc, bez zadnego ograniczenia 
posiadlosci ziemskich, moglaby zrodzic proletarjat, pla- 
gt; dotqd u nas nieznanq. Oddzielenie pewnej ilosci ziemi 
do wydzierzawienia dzis juz jest niedostateczne i w tern 
chybia celu, ze kazdy z nas, kto chce szczerze dobra 
wloscian, ma przedewszystkiem na widoku dzisiejszq 
. miejscowq ludnose, z 'kt6r"q nas Iqczy odwieczny Ipatryjar- 
chalny stosunek, dobrowolna zas umowa otworzy kon- 
kurencjt; i zwolna! moze calq dotychczasowq ludnosc, tak 
do swej rodzinnej ziemi przywiqzanq, wycisnqc. Wiecz- 
ny czynsz, polqc.zony z wlkupnem, .iuz blizej D-QPowiedzial- 
by celowi, ale i tu nie bt;dzie tego bod i c a do pracy t 
.. 
Jakim jest milosc dziedzicznego kawalka ziemi. Z tych 
wit;c pewno powod6w i w Reskrypcie przy "sochranienii 
prawa sobstwiennosti na wsiu ziemlu" wrt;CZ przeciw- 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00275_0001.djvu

			- 273 - 


ny czytarny dodatek "prodazu usadby"; jest to wi
c, jak 
ja uwazam, nie ukaz, ale jakby wskazowka szlachcie jej 
. ,. 
pOWlnnOSC1. 
Lecz szlachta naszej gubernji, jak w czerwcu uprze- 
dzila wol
 Monarchy, tak i dzis, idqc nie za zewn
trznym 
przyrnusem, ale drog
 ptilosci i rozwagi, gdy juz pierwsze 
slowa niezalezne od niej w 0 I nos c i 0 sob i s t e j, za.. 
twierdzono, sarna rozwinie drugie, do niej wyl'lcznie na.. 
lezne: rozporzqdzenie swojq wlasnosci q . Obok bowiem 
poszanowania idei i przywiqzania do rodzinnego kawal- 
ka ziemi, silne w niej uczucie, jeszcze swi
tszej milosci 
wsp6lbraci i dobra og6lnego. J ednostki poswi.
camy sie 
dla stanu, stan. caly, nie zawaha si
 uczynie ofiafY dla 
og6lu rnieszkanc6w kraitl. Dzis ofiary materjalnej ze stro- 
ny szlachty zadnej nie widz
 potrzeby, ale uwazam za 
konieczne s
osownie do ducha czasu, do naszego cellI 
i dobra wloscian poniese ofiar
 r6wnie moze wielk'l - 
moraln'l - a t'l jest odprzedaz czt;sci naszej ziemi. Nie 
siedziby wit;c, na mocy Reskryptu, drogq amortyzacii 
odprzedae, nie oddzielac pewnq Hose ziemi na uzytko- 
wanie i zapewne na podobne siedzibom z czasem wy- 
wlaszczenie, ale uchwalie, ze cat 0 s e n a s z e j z i e- 
m i, d z i s pod w s i ami z 0 s t a j q c a, s z 1 a c h- 
tan a m 0 c y p raw a w I a s nos cis a m a 0 d- 
p r zed a j e. Widzt; w tern konieczny i jedyny spo- 
s6b do utrzymania moralnego stanowiska szlachty, wyj- 
scia ze zdradliwego potozenia, w Jakie nas R.eskrypt po- 
stawil, zachowania nawet dobr.ze zrozumiane
o mate- 
rjalnego interesu, a co najwaZniejsza, obron
 zasady wlas- 
nosci, a wit;c porzqdku i pokoju na przyszlosc. Materjal- 
nej wielkiej straty bye nie moze. Obywatel, biorqc cen
 
rzeczywistej wartosci ziemi, jak'l - wykaze oszacowanie 
i dobrowolna umowa, sumq uzyskanq spraca drug, kt6ry, 
ciqzqc na majqtku, juz cZt;se onego pochtaniat, lub nowe 
czyni przykuple, albo tez nakoniec, co jest najkorzystniej- 
sze, kapital wklada w pozostalq ziemit;, a wi
c rolnictwo 
i bogactwo kraju pomnaza. Oddzielenie, zamiany i osza- 
"B. P." Pamietniki Gieysztora. Tom I. 18
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00276_0001.djvu

			- 274 - 


cowanie grunt6w przez samych obywateli dopelnione, 
jak z jednej strony b
dzie r
kojmiq pewnosci dla szlach- 
tjt, tak kaitdy, znajqcy dobrze nasze stosunki, przy
na, 
ze dla wloscian z krzywd q nie b
dzie. 
Gdy sarno zas dobro rolnictwa wymaga wyplenienia 
szachownic, a wi
c w tym celu dozwolone b
dq zamia- 
ny grunt6w. Przyjmujqc za norm
, ze kazdy obywatel 
stosownie do 60/0 dochodu ziemi wlosciaf1skiej ma bye 
calq sumq wynagrodzony, idt; tu tylko za uczuciem spra- 
wiedliwosci, bo jesli na obywatelu ciqzytjr rozmaite slu- 
zebnosci: Jasu, pomocy w chorobie i 1. p., to i wloscianin 
nie procent od ziemi, ale daleko wYZSZq odrabial powin- 
nose; a gdy ziemia dzis jest niezaprzeczonq wlasnosci q 
obywatela, calq sum
, odpo\viedni q jej wartosci, oby- 
watel otrzymac powinien; na czem wszakze juz straci, 
bo nadal nie 6 0/0, ale 4 % miec bt;dzie. Wloscianin zas, 
r6wny dotychczasowym powinnosciom ponOSZqC cit;zar, 
Ilk oplat lub robocizny, z kazdym dniem bt;dzie blizszy dzie- 
dzictwa! i to drogq najwlasciwszq, bo wtasnej starannosci 
i pracy. 
Najwazniejszym i najmocniej uzasadnionym z a r z u- 
t e m p r z e c i w d 0 b row 0 I n emu p r z e z s z 1 a c h- 
t t; u w I a s z c zen i u w t 0 s cia n, j est bra ;k k a- 
pit a I u. Sami zwolennicy najgorliwsi tego systemu 
bardzo si
 r6zni q w podawanych sposobach przeprowa- 
dzenia tej wielkiej reformy. Rozstrzygnit;cie tego pyta- 
nia, jak potrzebuje specjalnych wiadomosci, tak tez i gl
- 
bokiego zastanowienia. Pierwszych nie posiadajqc, nie 
moglem nawet z powod6w ode mnie niezaleznych, zajqc 
sit; ich poznaniem od czasu utworzenia sit; Komitetu. To 
tylko po dlugiern zastanowieniu szczerze wyznac m9g
, 
ze nie podzielam obawy, aby utworzenie Towarzystwa 
Kredytowego w naszych gubernjach (Iub jednej Kowien- 
skiej) bylo zgubne i mialo nie podtrzyrnac, ale zachwiac 
kredyt i dobr'obyt kraju, a papiery onego, aby koniecznie 
zbyt nizko stac musialy. 


"" 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00277_0001.djvu

			- 275 - 


Wartose ziemi, mogqcej bye wyprzedanq w trzech 
gubernjach, wynosi do 90,000 wl6k, co mniej wi
cej od- 
powiada pi
edziesi
Ctiu miljonom rubli. Takiej sumy rzqd 
pewno udzielie nie !zechce, ale jedna dzieSliqta cz
sc, 
czyli pi
e miljoI}.6w jako podstawt; czynnosci' Towarzy- 
stwa, pewno nie odm6\vilby, jako tez ,pnzyjt;cia ,papier6\v 
\" wy.platach Bankowi, przy oddawaniu ferm rzqdowych 
j t. p. Dla ,pewnosci optaty rat .naleznych Towarzystwu 
przez wlos,cian, uwa
am za koniecznq odpowiedzialnosc 
catej g,mi:ny, kt6rej zarzqdowi sluzy .prawo wynajmowa- 
nia na robott; osciennym gospodarstwom, nieoplatnych. 
l'en srodek, jako tez obostrzenie ustawy g'minnej w cza- 
sie lat wylptaty, uwazam Iza konieczny dla prawdziwe- 
go dobra ,wloscian i zatrzymania miejscowej ludnosci, bo 
tu nie idzie 0 jakies pit;knie brzmiqce na papierze filan- 
tropijne zasady, ale 0 osiqgni
cie celu, zacht;cenie do 
prac
r, a przez ni q dojscia do \vtasn.osci, aby ta byla wit;- 
cej cenionq i szanowanq. 
Nie wqtpi
, ze zasady .nizej wyrazone, jesliby byty 
przez Komitet rP,rzyj
te, odpowiadajqc, choc innq drogq, 
\vidokol11 Monarchy, mogq otrzymac Najwyzsze zatwier- 
dzenie, a rZqJd .pewno nie odm6\vi swojej pomocy, bez 
kt6rej zadnego projektu przeprowadzie nie mozna bez 
wy.raznej krzywdy wlascicieli: 
... 
1. Znosi si
 poddaf1stwo - wtoscianie skladajq gmi- 
ny, kt6rych urzqdzenie oddzielna ustawa okresla. 
. 
2. Prawo wI as nosed ziemskied dziedzi- 
c6\v pozostaje niewzruszone. Na mocy 
wit; con ego, z w az a j q c, Z est a I y d 0 b rob y t 
wtosrcian moze bye osiqgnit;ty jedynie gdy 
c i b 
 d q .p 0 S i a d a c z ami z i e .m i, s z 1 a c h tag u... 
b e r on j i K 0 w i e i1 s k .i e j, pow 0 d 0 wan a s z c z e.r q 
p r z y c h y I nos c i q d I a Iud u 'v i e j ski ego t e j- 
z e g u b e ,r \II j i, p 0 S t a .n a w.j ia 0 d p r!z e d a e c z t; s e 
s w y c h p 0 s i a d I 0 s c i, a to 'na nastt;pnych warun- 
kach. 


. 


.. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00278_0001.djvu

			\. 


- 276 - 


3. Ziemia cala pokazana inwentarzami z 1846 r. 
pod wsiami osiedlonemi ludzmi 'poddanemi, oddziela si
 
od grunt6w dw'ornych. 
4. Gdyby od daty podania inwentarzow zaszly jakie 
zmiany, takowe zostajq nienaruszonemi z tern tyLko, ze- 
by Hose dzis oddzielajqcej si(t z.iemi dla wloscian, nie 
byla mniejszq od wykazanei inwentarzem, jak 0 jednq 
piqtq cz
sc, ktorq to cz
se dozwala si(t waielae do grun- 
tow dwornych. 
5. Tam, gdzie wedle dawnego zwyczaiu, ziemia, dzis 
dzierzawiona ,przez .wl.oscian, przewyzsza polow(t og6lnej 
masy gruntow dz.iedzica, tam tylko IPolowa przeznacza 
si
 do wyprzedazy, a pozostala-zostaie do rozporzqdze- 
nia wlasciciela. 
6. Dla 
apew.nienia nadal spokojnosci, w widokach 
przyszlego .post
pu gospodarstwa, przy oddzielanil:1 g-run- 
tow, koniecznie 1P0winny ,bye wypleniane szachownice. 
. 
Z tego powtodu, dozwala si
 przenoszenie i calych osad, 
byle z oznaczeniem ta
kiej samej ilosci gruntow, zdat- 
nych do uprawy, i kosztem dz,ied.zica. 
7. Gdy w naszy;m kraju bar,dzo cz
sto si
 zdarza, 
ze w jednej wsi polozone Sq grunta dwuch tub kilku wI a- 
scicieli, zamiany wi
c dobr.owolne majq bye dozwolone 
mi
dzy takowy,mi i za pralWne uwazane. 
8. Oddzielenie gruntow i' zamiany uskutecznione b
- 
d q przez urz
dnikow, obrany,ch przez szlacht
, przysi
- 
gtych, po czterech na ikazdy powiat i komornikow, ma- 
jqcych prawo praktykowania. 
9. Lasy :wsz
dz.ie stanowjq wlasnose obywateH, 
wst
pu zadnego do nich wies miec nie moze, .gdzieby 
zas koniecznie wyznaczye w nich trzeba bylo lqki tub 
pasz(t, wyci
aie zas drzewa zupelnieby natur(t ich zmie- 
ni'-o, to przy ocenie miec las na wzgl
dz.ie. 
10. Zas.trze
a si
 prawo polowania, rybolowstwa, za- 
bijania jazow i urzqd
ania wodnych mtyno\v dla dzie- 
dzicow. 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00279_0001.djvu

			- 277 - 


11. 0 ile 'moznose dozwoli, znOSZq si
 'wszystktie 
wsp61lnosoi paszy, a dyferencje sqdem polubownym roz- 
dzielajq sif;. 
12. Oddz;ielenie i pomiar majq bye ukonczone wlprze- 
ci(lgu lat sflesciu, od 23 kwietnia, jaJko poczqtku roku eko- 
;nomicznego po zatwierdzeniu ustawy. 
13. Przez te lata wszystkie 
owinnosci, czy to w 
czynszach lub w robociznie odbywane, pozostajq wedle 
dzisiejszego w kazdym maj(ltku zwyczaju. 
14. Po uskutecznieniu oddzielenia, ziemia pod wlose 
p17.zeznaczona Ina tat 'Szese pozostaly.ch ,przejs.cia ma bye 
przez dobrow,ol'llq u.mowf; oddana 'lla wladanie dZlierzaw- 
ne wlos'cialJlom. 
15. Umowy takowe mogq bye zawierane jak na 
CZ-yinsz, talk tez i na robocizn
, z tern zawsze, aby ta 0- 
statnia byla ocenion(l na pieniqdze, a wif;C wykazana Hose 
sumy dzier
awnej. 
16. Te u:mowy zatwierdza na .miejscu jeden z obra- 
ny.ch przez szlachtf; urz
dnik6w; w kopji skladajq si
 
one w powiatowym Komitecie. 
17. Gdzieby dobrowolna nie zaszla ug.oda mif;dzy 
obywatelem a wlosciana.mi, tam zjezdza jeden urzf;dnik 
ze strony dziedzica, drugiego wyznacza Komitet od wlo- 
seian i ci na miejscu, stosownie do powinnosci oscienny.ch 
... 
majqtk6w, dawnych zwyczaj6w i z uwagi na Hose i gatu- 
nek grunt6w, naznaczajq czynsz lub roboty i ta UJnowa 
obowi(lzuj
ca jest dla obu str.on do koftca lat przejscia. 
18. Kom.itet powiatowy sklada sif; z marszalka ; 
czterech obranych .pnzez szlachtf; przysi
glych obywateli, 
do niego nalezy wpierwszych szesciu Iatach przejscia, 
oddzielenie i zamiany grunt6w, zatwierdzanie i uklada- 
nie umow n zalatwianie .w,szelki,ch nieporozumien mi
dzy 
dziedzicem a wloscianami. 
.. 
19. Po ukoftczeniu w IpierwszJTch latach 6-ciu przej- 
scia pracy .przy,gotqwawczej, zawiqzuje sif; TowarzYlstwo
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00280_0001.djvu

			- 278 - 


.' 
Kredytowe dla trzech gubernH wsp61ne lub oddzielne dla 
kazdej, kt6rego ustawa, osobno wypracowana, na Naj- 
wyzsze zatwierdzenie .przedstawiona zostanie. 
20. Jako 0 podstaw
 obrot6w Towarzystwa, p.rosie 
rzqd '0 pozy'czk
 .jednej piqtej potrzebnego. kapitalu, ja- 
ko tez 0 nadanie biletom Towarzystwa w wyplatach ban- 
kowych i -innych kUf1sU rZClidowego. 
21. ,Po zawiC}zaniu si
 Towarzystwa, wszystkie in- 
wentanze maj(ltk6w, mapy, kontrakta przeslane do onega 
zostanq, i to przyst(lpi jak do os.zacowanrra calej prze- 
. strzeni grunt6w obyw'atelskich, dla utworzenia ksiqg hi- 
poteczny,ch, tak tez grunt6w, przeznaczonych do wyprie- 
dazy wloscianom. 
22. Podstawq oceny ziemi b
dzie ocena. ziemi na 
miejscu, Iprzez ,dwuch czlonk6w Towarzystwa, w obecno- 
sci trzech sqs!iednich obywateli i miejscowych gospoda
 
rzy; ,gt6wnie brane Sq pod uwag
 kontrakta dzierzawne, 
licz(lc sum
 odpowiednio 60/0 placonego ozy'nszu za war- 
tose ziemi. 
. . 
23. Ody 1W.i
C w przeciqgu nast
pnych lat 6-ciu przej- 
scia uskuteazni si
 ocena grunt6w,. przeznaczonych do . 
odprzedazy, cala sum a odpowiednia ich wartosci jedno- 
razowo ,w biletach 40/0, .maj(lcych kurs rZ(ldowy, obywa- 
. . 
telom wyplaconq zostanie. 
24. Z wy,platq obywatelom i ukoflczeniem 12 lat 
przejscia, stosunek dzisiejszy calkowicie si
 zmienia, za- 
, 
rzqd nad wl-osci(l nalezy jedy,nie do gminy, kt6ra jedna 
jest odpowiedzialnq jak za porzqdek, tak tez w
r'Petnianie 
wszelkich pow:innosci i OIplat rZ(ldowi i Towarzystwu. 
, 
25. Wloscianin, plac(lc 6 0 10, to jest dzisiejs.z(l mniej 
wi
cej powinnose, w przeciqgu tat 25 staje si
 wlasci- 
cielem. 
26. Rozdzielenie ziemi w gminie ma bye w przeciqgu 
lat przejscia dokonane z uwzgl
dnieniem korzys.ci ekono- 
micznych i stosunkowo do ludnosci. 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00281_0001.djvu

			- 279 - 


27. T'owarzystwo ma pewnose oplaty w odpowie- 
dzialnosci calej gminy, zarzqdowi zas tej dozwolono dla 
. ' 
znaglenia opieszalych w oplacie, zawierae umowy z 0- 
sciennymi wlascicielami na robociz\n
. 
28. Po uplywie okresu lat wyplaty, wtasnosc kazde
. 
go mieszkanca jest osobistq, a zostaje jedynie pod 
zwierzchnosci q administracyjnq gminy. 
29. Ody jedyny;m powodem, sklaniajqcym szlacht
 
Kowienskiej gubernH do odprzedania cz
sci swej zierni, 
jest utnwalende pomyslnosci ludnosci miejscowej, z kt6rq 
jq l'lczy tozsamose pochodzenia i odwiecrzny patryjarehal- 
ny stosunek, waruje si
 wi
c, ze zie.rnia ta nie moze wyjsc . 
z posiadania ludnosci tejze gmi'ny, prawa zas przyj
cia 
do onej o.pisz q si
 w ustawtie gminy. 
30 Poniewaz rozmaitq k.olej'l wy'padk6w, dobra 
szlachty niegdys i tak obszerne, dzis juz 0 .pol,ow
 zmniej- 
szone, dobrowoln'l odprzeda,zq jeszeze sit; uSJZczuplq, a po 
zniesieniu .poddanstwa jedynie ziemia moze bye podstaw'l 
jej prerogat6w, prosie wi
c rz'ld 0 zagwarantowanie 
d6br szlacheckich i dozwolenia nabywania onych tylko 
szlachcie tyehze gubernji. 
Wypowiedzialem z cal'l szczerosci q moje przekona- 
nie, z t'l wiarq, ze kazde sumienne :lIdanie, moze choc \v 
cz
sai przyczynie si
 do rozswietIenia k\vestji, ale razem 
podaj'lc te punkta, nie u\vazam onych za wykoi1czony 
.... 
projekt, ale tylko za szkic onego, kt6ry nawet mojern zda- 
niem wielu zmianom uledz musi. GI6wnie eel nasz osi'lg- 
ni
ty zostanie tylko w6wczas, gdy, nie przy.jmuj'lc tego, 
co za zgubne uwazamy, utrzymamy naSZq godnosc i gdy 
nast
pne trzy zasady uszanowane b
dq w usta'wie. 1. Za- 
chowanie ,w catosci zasady wlasnosoi. 2. 0 ile ludzkie 
pozwol'l srodki, utrwalenie dobreg1o by.tu dzisiejszej miej- 
scowej ludnosci i 3. .przeprowadzenie reformy z jak naj- 
mniejszq materjalnq strat q ,wlascicieli, bo za tern idzie 
bogactwo lub upadek rolnictwa. 
J ako :zastt;pca z glosem doradczym, t
 tylko koncz'lc 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00282_0001.djvu

			-280- 


smiem dodac uwag(t, ze Komitet nasz nie dest ciatem 
prawodawczem, ;nie pisze ustaw, ale projekta, w kt6rych 
jedno zmieni.one slowo cal(l UOh\\11al(t znilWeczy. Wobec 
Wli(tC wielkiej .odpowiedzialnosci przed naSZq braci q , niech 
Komitet nie zraZa Si
 ,pozorami, ,niech idZlie chocby najW1ol- 
niej, ale jednomyslnie do' celu, a ,b y w s z Y IS t ,k 0, c 0 
u c h w a I i, m i a I -0 C e c h (t 
 e w n (t t r z In ego p r z e- 
k 0 n a .n i a, z e . t 0 d z i s j est k 0 n Ii e c z n e d 1 a 
k r a j u. 
. 
Czerwiec 1858 roku. 


. 


. 


. "
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00283_0001.djvu

			If 


PRZYPISY. 


Do wst
pu, zatytulowanego "Od autora". 


Do str. 53. 
Z broszur, w kt6rych iI1az\\risko J ak6ba Gieysztora spo- 
tykam-y, wymienic moina chociazby: znanq broszur
 N. W. 
Gogiela, c.zlonka KomisH sledczej, p. t. "J osafat Ogry.zko 
 
peterburgski'j rewolucjonnyj rzond w dliele, posledni'aho m,ia- 
tieza" (WHno, 1866), albo N. Cyl.owa p. t. "Sigizmund Siera- 
kowskij i jeho kazfi" (Wi,lno, 1867). 


Do rozdzialu I. 


Do str. 55. 


, 


D 0 w g i r d J 6 z e f, syn Stanislawa, dziedzic d6br Po- 
lep,i'e (w pow.. j{owien5kim), byl pow,iatowym marszalkiem 
kowienskim od kwietnia T. 1853 do 17 stycznia .r. 1859. Urzqd 
marszalka gubernjalnego pelonil od 7 cz
rwca 1857 r. do 3 lu- 
tego 1862 r. Byl ostatnim marszalkiem szlachty z \vybor6w. 
Zmarl 2 lipca 1899 r. Zonaty byl z Elwirq Gadon6wnq z Wam- 
but (siostrq Tytusa Gadona, - ob.)
 
Wiadomosc zawdzieczamy p. Michalowi Brensztejnowi. 
C zap s k i-H u t t e.n Mar j an h Ir., brat wzm'iankowa- 
\vanych nizej Adolfa i Edwarda, sy,n Stanislawa, b. pulkowni- 
ka wojsk Ksiestwa Warszawskiego, ur. W r. 1816 w Lacho- 
wfie (pow. m'ozyrskiego), naukL pobierat \Wi Wilnie i Warsza- 
wie (nla Zoliborzu u XX. Bijar6w) - byl w lasci'cielem majqrtku 
Kiejdany. Obrany naj.p.rz6d m.arszalkiem .powiatowym kowien- 
skim', nast
pnie (od stycznia r. 1853 do paidziernika r. 1855) 
byl marszalkiem gubernjalnym ko\viefiski.m. Za podany r.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00284_0001.djvu

			Do str. 55, 5S. 


-:- 282 - 


1860 m'emorjal \v sprawie potrzeby \vyklad6w "'W"o j
zyku pol- 
skim w szkolach nizszy,ch i srednich w okr
gu :naukowym 
wilenskim', po przybyc:iu Murawje\va do WiI.naJ (1863) - ska- 
zany zostal na deportacj
 do Troi'cka (\v gub. orenburskiej). 
Kiejdany (w r. 1866) ulegly konfiskacie i oddane zostaly gien. 
Totlebenowi, wsla\vionemu w \vojnie rosyjsko-tureckiej. Po 
po\vrocie z \vygnania osiadl na stale w Poz.na'nski.em u c6r- 
ki, hr. Brezo\yej, oddajqc s:i
 z zamito\vaniem studjom hi- 
picznym. Znany lest, jako autor dziela .p. t. "Historja po- 
wszechna konia" (1873). Zmarl r: 1875 w W
ckow.icach \V Ks. 
Poznanskiem. 


. 
(Wiad. jak \vyzej). 


M e de k s z a A dam, syn Teodora i Antoniny z JeleiI- 
skich, ur. 1820 r. w Orwisto\vie. Po ukonczeniu instytutu szla- 
checkiego, udal si
 na studja uniwersyt,ecki,e. do Dorpatu. 
\V zw'iqzku ze spra\Vq Konarskiego zostal A. M. \vraz z wielu 
innymi dorpatczanami aresztowany i prze\viezion
: do Wilna 
(1839), poczem na mocy \\:y;foku, musiat udac si
 w glqb RosH. 
Byl w Polta\vie, nast
pnie sluzyl \vojsko\vo na Kaukazie, tu 
awanso\val na oficera, po \vyjsciu do dymisji, znalazt si
 w 
No\vogrodzie, skqd dopiero po kilku lec.i.ech otrzymal pozwo- 
lenie na osiedlenie si
 \\- kraju. Zamieszkawszy w dziedzicz- 
nych Romajniach pod Ko\vnem', brat od r. 1857 czynny udzial 
w obrada:ch nad sprawq \vlosC'iansk q , nad ut\viorzeni'em T -\va 
Kredyto\vego i rolniczego, w.reszcie w r. 1861 zostal posred- 
nikiem do spraw \vloscianskich. Byl A. M. przeci\vnikiem 
po\vstania, lecz \v miar
 moznoscp -popieral je i .na \\T1ezwanie 
Rzqdu Narod. zlozyl urzqd posrednika, w nader odwazny 
spos6b sw6j krok moty\vujqc. Nast
pnie br.at czynny udziat 
W organizacii po\\'stanczej, i to spo\vodowalo \vyslaniel jego 
do Czerdynia: (w gub. pe.rmskiej) i przy,mUSO\Vq sprzedaz 
Romajn. Po pi
cioletniem, wygnaniu po\vr6cil do kraju i osiadt 
w Wa.rsza'wi,e w r. 1868. Zmarl w r. 1876. Byl zonaty d\vu- 
krotnie: z Annq Niela\vick q (t 1855) i Klementynq Weyss.en- 
hoff6\vnq. Zm,arl bez.potomnre. Por. · "Adam M,edeksza" przez 
Rozbitka (J. Gieysztora) Lw6w 1877. 


Do str. 58. 
o niekt6rych osobach, \vym-ienionych na zjezdzie przy- 
taczamy dane biograficzne: 
C zap s k i-H u t ten Ad 01 f, hr., syn Stanislawa, ur. 
1819 r. .w Sa\vejkach (gub. minskiej), ZID. 1883 r. w J6zefo\vie, 
wlasciciel d6br J6zef6w, \V pow. t'elsze\vskim. W r. 1843 za 


. 
"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00285_0001.djvu

			- 283 - 


Do str. 58. 


krnqbrnq odpowi'edz, danq cesarzowi Mikolaiowi, podczas 
prZ'eglqdu \vojsk pod Kiejdanami, skazany zostal na sluZb
 
wojskowq, jako prosty zolnierz na Kaukazi'e. Otrzymat dy- 
mifsj
 :i poz\volenie na po\yr6t dopiero w r. 1847., poczem byt 
\ViYibierany d\vukrotnie na marszalka szlachty PO\v. telszew- 
skie,go (1849-55, i 1858-63), byl ostatnim marszalki'em szl.ach- 
ty teg.o pow'iatu z wyboru. Gubernjalnym marszalkiem szlach- 
ty kowienskiej (z wyboru) by! od 19 grudnia 1855 do 7 czerw- 
ca 1857 r. Znany by I jako mil'osnik starozytnosci. 
Wiad. od p. Michala Brensztejna. 
P r z e cis z e w ski Ii i e r 0 n i m, syn Rocha i Aloizy 
z Zienkowicz6w, ur. 1805 r., zm. 1881, ostatni marszaf.ek rO- 
sienski z wybor6w (piastowat ten urzqd od 12 listopada 1855 r. 
do 31 marca 1862 r.). Zonaty z Celinq Burbiank q . 
. Wiad. od p. M. Brensztejna. 
K 0 s s k 0 0 n u fry, syn Nik.odema, ur. 1791 r. w Stan- 
kuniszkach (w PC\v. nowo-aleksandrowskim). Nauki pobierat 
u J ' ezuit6w w Pol-o.cku. D\vukr,otnie obierany by I marszalkiem 
szlachty pow. wHkomierskilego (ptasto\v.a,f ten urzqd Old 31 
sierpnia 1850 r. do 11 czerwca 1852 Ir., oraz od 2 grudnia 
1854 r. do 17 grudnia 1858 r.). Byl asesorem. Izby Cywilnej w 
. Wilnie. Zmart r. 1867 \v Wilnie, pochowany na Rosie. 
Szczeg61y zawdzi
czamy p. Jano\vi Kossce. 
By s t ram K a r 0 I, syn Karola i BiaUozor6w.ny, ur. 
w r. 1812, zm. 9 czer\vc.a 1886 r.. w majqtku Zmujdkach, po- 
chowa'ny w N-idokach w PO\V" \v.itkom'i,erskim. Ukonczyl gim- 
nazjum w Krozach. Od r. 1852 do r. 1858 w ciqgu dwuch 
trienni6w byl marszalkiem' pow. po.nie\\"ieskiego z \vyboru, 
nastepnie przeni6slszy si
 .z Bystrampola (\v' pow. poniewies- 
kim pol,oionego) ao Nidnk (w pow. wilkomierskim) It tu zostat 
wybrany posrednikiem do spraw \vloscianskich. W r. 1863 zo- 
stat uv;i
zi'Ony i przebywal w .ciqgu lat trzech w wi
zieniu, 
najprz6d w. Wilkomierzu, nast
pnie w Kownie. Uniewinniony 
wreszci,e i uwolniony (z oddaniem maj q tk6w), pracowaf na 
roli w 'swych dobrach rodzinnych. Ozeniony byl z Zofjq Mi- 
neyk6\\"nq. Umierajq'c zosta\vit, z licznych s\vych dzieci, 
zmarlych w mfodszym \vieku, tylko dwuch syn6w: Wlady- 
slawa (oze.nioneg.o z Kamiensk q ) i Kazimierza (ozenionego z 
Szabunie\vicz6wnq)" 
Wi.adnmosc zaw.dzi
czamy p. Wlad. Bystramo\\".j z By- 
strampola. 
P i 0 t u c h-K ubI i' c kd Ant 0 n i, ur. 8 grudnia 1798 r. 
w Pc\vierynciu, syn Tadeusza, lo\vczego wilkom.ierskiego i
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00286_0001.djvu

			Do .str. 58. 


-284- 


E,lzbi'ety z Morykonich, lPodkomorzanki wilkom,i-e.rskiej. Przed 
f. 1831 byl s
dziq przy trybuTIale w Wilnie, - p6zniej w ci q - 
gu lat 17-tu bez przerwy marszalkiem pow. '11'OwO-aleksan- 
drowskiego. Zmarl r. 1880. 
Szczeg6ly zawdzi
czamy p. Euz.e.bjuszowi Lopacinsktemu. 
. P i 1 s u d z k i K a z i m"i .e If z, syn Ludwika i' Urszuli z 
BilleWlicz6w, urodz. pr.zed r. 1820 W BiHew.iczach (pow. ro- 
s,ief1ski). Mlodo bardzo ukonczyl szkol
 w Krozach, poczem 
wstqpil do w()
ska. W 'r. 1845 oZ'enU si
 .z Ludw.ik q G.olki'ewi- 
cz6wn'}, powrocil do 'kraju i osiadl w maj.. B'iUewiczach- W a- 
tach. Po dzialach rodzinny.ch z bracmi (KaHkstem i Juliuszem) 
f. 1854, osiadl WI p.ow. szawelski.m w maj. De.guci'e, i .nabyl 
De.gaicDe w pow. tel,szew:sldm, poczem zostal <>brany mar- 
szatkiem szl.achty p'ow. telszewskie.go (od maia 1856 do "grud- 
nia 1858 r.). Br.al czynny udzial w 6W1czesnych zjazdach oby- 
watelskich. W poczqtkach r. 1863 wraJz z'innymi, 0 czem opo- 
wiadajq nizej pami,
.tniki, zostal Wi 
ow.natowie J ana Stanie- 
wicza aresztowany i .osadzony w twi,e.rdzy Dyneburskiei; po- 
czem \WI majn r. 1863 zeslany do Czem\baru (w gub. penzen- 
ski'ej), gdzie byl r6wn-iez na WY;g1I1aniu Pr.anciszek Billewicz 
(wraz z zonq Kunegund q z Pilsudz,kich i -cork q U.rSZU
q) oraz 
Ludwik Grqbcze:wski (b. zarz£l;dzajqcy d6br Uzwenty), aresz- 
towani r6wnoczesnie. W Cze.m:barz.e Iprzebyl K. P. do r. 1867. 
W lutym pozwtolono mn zamieszkac w Rydzel (pod dozorem 
poUcji). Oko.lo of. 1875 WT6cU P. na Zmudi i zamieszkal w 
Dyrwianach. Z,marl w luty'm r. 1884. Mai. Degajcie ulegl 
sprzedazy p,rzymusow:ej. Imiona dzi1eci: Wanda (za Wlady- 
slawem Chlewdnskim.)., Maria (za J 6zefem Go.dlewskim.), Jan. 
Dane zawdzi
czamy synowi p. Janow-i Pilsudzki/e,mu. 
G 0 r s k Ii T y t usN .a ,p 0 lie 0 'll', syn Ada-ma i Anieli 
z Gobi'att6w, honorow
y dozonca szk61 pow. telszewskiego, 
dziedzic d6br Birzyniany, Kieturaki, Lauksciany i in., rotm,istrz 
W dym,isii. Byl ma'rszalki'em teJszewskim (od 18 czerw'ca 
1846 r. do 19 Hpca 1849 r.) i szaw.elskim (od 8 pazdzielrnika 
1855 do 11 grudnia 1858). 
Szcz , eg6ly od p. M-ich. Brensztejna. 
Tyszkiewicz Benedykt (ur. 1801 r., zm,.11 
sierpnia 1866 r.), zonaty z Wand q z Wankowicz6w, syn Mi- 
cbala, wlasciciel ma.j. Czerwony Dw6r (pod 
ownem), fun- 
dator kosciola mielscOiwego. Byl gubernja1ny , m m.arszalkdem 
kow.ienskim od r. 1846 do 1849. 
 
Por. Eust. Tyszkiewicz, G1roby rodziny Tyszki'ewicz6w, 
Warszawa, 1873. 


. 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00287_0001.djvu

			-285- 


Do str. 58. 


J a n c z e w ski W a I e r y Tom a s z A dam, syn 
Franciszka i Ludwiki z ZyUok6w, urodzil st
 d. 21 grudnia 
r. 1811, w majqtku rodzinnym Dzierzanach na Zmudzi. Byl 
p.iqtym z szesciorga rodzenstwa:. NajstaJrszym z braci by! Cy- 
prj.an, UT. 9 grudnia 1805 r., kt6f1ego uniesmiertelnil Mickie- 
wicz w "Dziadach". Drugi, Henryk, walczyl w. sz.erregach po- 
wstanczych w 1831 r. 
Walery Janczewski skonczyl sz'kol
 w Krozach okolo 
r. 1830, a studi.a wyzsze w akademji medyko-chtrurgicznei w 
Wil.nie. Otrzymal patent lekarza I rz
du d. 30 listopada 1834 r. 
Wskutek roz,maitych .okoIi'cZJ1osci rodzinnych, musial wstqpic 
. do sluiby woiskowej na Kaukazie, iako lekarz, w r. 1836; po- 
rzucH zas sluzb
 30 grudnia r. 1839. 
· Po powrocie do kraju zajqt si
 W. J. uporzqdkowaniem 
interes6w famHijnych, kt6re pozostawaly w najsmutnieiszym 
stanie. Przyczynily si
 do tego: procesy, choroba ojca, nie- 
bezpiecz,enstwo konfiskaty m.ajqtku i wywiezienia Prancisz- 
ka Jal1czewski-ego na Sybir, kt6re to katastrofy zazegnauo 
za p,omOCq niemalych wydatk6w. Kosztowaty tez duio sta- 
rania .0 uwolni'enie brata Cypriana, najprz6d z twierdzy w 
Bobrujsku, a J1ast
pnie z woiska. Zelaz.nq praCq potrafit ocalic 
majqtki ojcowskie: Dzie.rzany, dzis w pow. kowie-nskim, daw- 
niej .WI rosienskim, oraz Buczuny i Podgaj, w szawelski,m. I 
Oc,eni
jq'c j.ego prac
, oraz gotowoSc sluzeni,a wszelkiei 
sprawie pubHcznej, w.ybrala szlachta szaw:elska W. J., 24 
stycznia 1858 r. do komisji gubernjalnej, majqcei opraco\vac 
proj'ekt prawa 0 uwolnieni.u wto.scian; pracowal \\il nie.j do 20 
maja 1859 r. Nast
pnie przyjql obowiqzek komisarza w losciafi- 
, 
ski/ego - pozostawal n.a tern stanowisku od 20 maja r. 1861 
do 2 maia r. 1863. Wtedy, d'Z.i.elqc los inny.ch komisarzy i mar- 
szal.k6w szlachty (kt6rzy si
 podaH do dy,ml,sji), zostal uwi
- 
ziony i odzyskal wolnosc dopiero po kilku miesiqcach. 
Od 13 \vrzesnia tegoz roku do 15 marca 1871, byl W. J. 
marszalki.em szlachty pow. kowiefiski'ego (pierwszy.m z no- 
m,inacH rzqdowej). Opuscil to stanowisko - na kt6rem tez 
zast
po\val najcz
sci'ej marszalka gubernja1nego Karpia - z 
racji koniecznosci zaj
cia si
 wlasnemi' interesami majqtko- 
wemi, kt6re musiat zaniedbY1wac nj,eraz, sluzqc sp6lobywa- 
telom. Po sm.ierci ojca w r. 1847, W. J. objql zarzqd niepo- 
dzi,elonej j.eszcze fortuny. Od r. 1857, w kt6rym nast'lpil dzial, 
majqtek Dzieriany stan'OiWlI jeg.o wlasnosc. W r. 1842 odzie- 
dziczyl domlnium Potruszle, po krewnym Bielskim, tez w po- 
wieci:e kov:ieiIskim.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00288_0001.djvu

			Do str. 58. 


- 286 - 


Po zlozeniu laski. marszal"ko\\-:skiej pow. kowienskiego. 
pe-tnit jeszcze W. J. przez tat kilkanascie obowiqzek s
dz.iego 
honoro\vego. 
Z,e zwiqzku matzenskiego z J 6zef q Biatock q , zawartego 
w Wilni-e 2 !ipca 1844r., zostawit c6rk
 j:edynq Lud\vik
, po-. 
slubirOnq Wtadyslawowi La\vlrynQw,iczow-i. 
Rozstat Sti
 z ty
 swi!atem W. J. \\1 Dzi'erzanach 15 maja 
1896 f. w 85-tym. roku zycia. p,oswi
conego w znacznej cz
- 
sci stuzbie kraju i wsp6lobywateli. 
Kr6tki nekrolog W. J. zam,ieszczony zostat WI "Kraj.u" 
petersb. z r. 1897. 
Zyciorys PO\vyzszy zaw.dzj.
czamy p. Pranciszkowi ' J ur- 
jew1czowi. 
S y rue S z y m 0 n, syn Michala' i J6zefy z ks. Druc- 

ich-Sokol.inskich. ostatni Ii j.edyny po mieczu spadkobier
a 
zn.aneg,o w XVIII w. kasztelana witebski,e,go Szymona Syru- 
cia; jedyny ostatni potomek tej w s\voim czasie Hcznej i 
,,",plywowej rodziny. UrodzH si
 r. 1809 w maj. Syruty.szki. 
zmar t w r. 1870 wsku.tek rozbi-c.ia si
 pociqgu .pod Aschafen- 
burgi-em, gdy wracal z kuracH za granicq. W latach, pqprz.e- 
dzajqcych powstanie, m'ieszkat w sw.ym majqtku Szetejnie' 
(pod K,iejdanami) i byt i'ednym z najblizszych sqsiad6w' Igna- 
cogrodu J ak6ba Gieysztora. Dobroci q i zacnosci q jednal s:er- 
ca wszystkich, zwlaszcza poddany.ch i sluzby. Biorqc zy\vy 
udzial w sprawach publicznych ;przed r,eformq wtosciansk
, 
z.ostat w r. 1861 obrany na kandydata posrednika do spra\\"' 
w'loscianskich z PO\V. k.ow
i,efiski'ego" podczas .po\vstania 
sprzyjal mu, byl aofesztO\vany i wi
ziony w Kownie w ciqgu 
kHku 'mie,si
cy, ''''"iSzakze przychylne zachowanie si
 wtoscian 
mi,ejsco\vych i sluzby podczas sledzt\va, -dopomogt.o mu do 
ocalenia od konfiskaty maj q .tk6w (Szetejnie, Syrutyszki, Ba- 
gatela). Podczas, gdy najblizsze majqtki ulegaty konfiskacie 
(jak Ig.nacogr6d - Jak6ba Gieysztora, Kalnoberze - Edwar- 
da hr. Czapskiego, Kiejdany - Marjana hr. Czapski'ego, Za- 
bieHszki - Stefana Gieysztora), pomagal sqsiadom, opieko- 
wat si
 rodzinami \vysytanych na Syberj
, i, co si
 dat.a, ra- 
towat z pozostatych maj q :tk6w. Tak ocalal ksj.
gozbi6r Jak6- 
ba Gieysztora, przechowany w Szetejniach. 
Zonaty byl dwukrotnie: z Eufrozynq, hr. Kossako\\Tskij 
(c6rki: Wanda i Elw.ira za Antonim KomoOrQwskim,. Ordyna- 
tern kurm.efiskirn) i z Weronik q Bohdanowicz6wnq (1-0 v. 
Szymonowq Ko
sako\\"skq; c6rka l6zefa za Zygmuntem Ku- 
nattern). 
Wiadomosc zawdzi
czamy p. Z. Kunattowi z Szetejn. 
'"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00289_0001.djvu

			- 287 - 


. Do str. 58. 


G r u z e w ski Z y g m u n t A I f 0 n s (z M.t odzianowa). 
Uf. 1812 r. \\t Montwido\vie (Pilamoncie) na Zmudzi. umart 
tamze r. 1880, syn J 6zefa Gruzewskiego, staroscica Szpi'gle\v- 
ski,ego, s
dziego granicznego pow. kowienskieg,o (brat J aro- 
slawa G., ucznia szkoly podchorqzych w Warszawie, kt6ry 
po r. 1831, j,ako oficer wojsk Pol skich, .emigrowal i umart v: 
Sz\y'ajcarji r. 1833). 
Sz.cz.eg6Iy zawdzi
cz. p. Boleslawowi Gruzewskiemu. 
C zap ski Ii u t ten hr. E d war d, syn Stanista\va 
i ZofH z Obuchowicz6w, rodzony brat wyzej wymienionych 
Mariana i Ad-olfa, ur,. r. 1819 '\\Y. Zapolu (pow. stucki-ego); 
ksztaf.cit si
 u XX. Pijar6w na- Zoliborzu w Warsza\vie i \\T 
Berlinie, egzamina rzqdow.e ztozyt \v Charkowie. poczem 
(r. 1842) poswi
cit si
 karjerze. stuzbowei w Sekretarjacie Sta- 
. T 
nu do spraw' K-r6lestwa Polski-ego w Petersburg,u. Po \yzi
- 
ciu dymisli, odbyl dluzszq podr6z za granic
, poczem osiadl 
(r. 1847) w dobrach rodzinnych Katnoberzy (pod Kiejdanami); 
kupit (po ozenieniu z Gorsk q ) dobra Wizuny w PO\v. \vilko- 
mi,erskim ad Puslowskich jl oddat si
 gospodarst\vu wiej- 
skiemu. Zaczql czynnosc od zamykania karczem \v swyth do- 
brach, i miat .opini
 czto\vi-eka liberalnego, - tak, iz za s\y'6j 
liberaliz.m, Z kt6ry.m si
 nie ukrywat za granic£}., i' za stosun- 
ki Z em'igrantami, byl nawet pod dozo-rem .policH (az do 
f. 1856), g-dy zas w r. 1849 zostat \vybr.any na marszalka 
szlachty pow. ko.wienskiego., - \vyb6r ten nie uzyskal san- 
kcH rzqdow'ei. W or. 1861 zostal posrednikiem do spraw \\-'10- 
scianskich Z pO\\t
. \vilkomi.erskieg.o. Podczas powstania, 9 
czerw'ca 1863 r. zostat aresztowany w Wilnie" osadzony \v 
cytadeli razem Z Jar. Kossakowskim i prze\vi.eziony do Ko\v- 
na, jako oskarzony 0 stosunki z partjq Sierak.o\vskiego, kt6ry 
CZqS pe\vien konsystowal \v poblizu Wi'zun, or,az naifatszywiej 
pom6wiony 0 udziat \v po\vieszeniu klucz\v6ita przez parti
 
Kaspero\V''i.cza. Skazany miat bye na smiere, lecz dzi
ki pr.o- 
tekcji os6b \vplywo\\-ych (mi
dzy innemi podobno kr6lo\vej 
pruski-ej) zamieniono mu kar
 smierci na lat 12 rob6t ci
zkich 
i ipozbawjenie pra\\T stanu, a zatem i konfiskat
 d6br. 
W polowie \vrz.esnia 'f. 1864 stanql \v Pietrowsku na Sy- 
berji. W r. 1865 przetrasloko.\vany zostal do Sie\vako\vej za 
Czyt q (gdzie \vsr6d innych \vi
ini6\v stanu byl i znany prof. 
Dybowski). W r. 1866, po 33 miesi
cach wi
zienia, zami'esz- 
kat, razem z Jaroslaw,em hr. Kossako\vskim. da\v"nym towa- 
rzyszem wi
zienia z Wilna, - poza '\y'i
zieniem. \\1 r. 1868 
przeni6s1 si
 do Irkucka. skqd \\r r. .1869 na \\Ti.osn
 Koss-ki 
przeniesiony zostal do gubernH Permsk
ej. Ed\y. Czapski do-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00290_0001.djvu

			Do str. 58. 


-288- 


piero w r. 1871 otrzymal Poz\v.oleni,e na zamieszkan
e w Ro- 
sH europ.ejski'ej i przeni6s1 si
 do Samary; roku nast
pnego do 
Libawy, wreszci'e w r. 1875 pOf\\FT6cil do kraju i osiadt w do- 
brach macierzysty'ch Sw,01atycza'ch (\\1\ gub. m,inskiej). Zm'arl 
w r. 1888 w WHni'e, zahartowany dllugoletniem cierpieniem, 
i zyskawszy opinj
 czlowieka charakteru ndeskazitelnego. 
Gi'eysztor 'W1 swy,ch pami
tnikach parokrotnie z p,ewnym 
prze
qsem m6wi .0 :E. Cz-m, nie pochwalajqc zwlaszcza jego 
stosunku do wtoscian. 
Szczeg6ly zy.ciorysowe oct. p. M. Brensztejna. 
S i e sic kiD 0 w mOll t F e .1 i k s, syn J us.tyna, ur. 
1792 r. Ka:ndydat filoz.ofji uniwer. wilen., kurator szk61 PO\v. 
wilkomierski,egQ, dziedzic d6br oj-czystych Pieniany i J anu- 
s
ew ,i nabytych Troupie; zonaty 1-0 v. z Marjq Kossak.ow- 
sk q , 2-0 v. z Felicjq Wawrzeckq.. Byl marszalkiem' wHkom.ier- 
skim od 14 wrzesnia 1843 r. do 17 li.pca 1849 r. Szanowany dla 
swej nauki i akcentowania potrzeby szerzenia oswiaty ludowej. 
SlJczeg6ly jak wyzej.. 
M e d a r d K 0 n .c z a, z'e wzgl
du na .rol
, jak q w orga- 
nizacji Qbywatelskiei rw dobie przedpowstaniowej, jako jeden 
. 
z jej inicjator6w, odegral-zasluguje. na obszerniejsz'l wzmian- 
k
. Syn Medarda i RozaHi z DowgjaU6w, urodzit si
 4 pazdzier- 
nika 1808 r. Ksztalcil si
 pi'erwotnie w szkole Pijar6w w Wit- 
komierzu, a nast
pnie na wy,dziale pra
'nym uniwersytetu wi- 
lenskieg.o, kt6ry w r. 1826 ukoficzyl. Od1 'l d stoi na stanowisku 
obywatela-ziemianin
 zywy udzial bior'lcego w sprawach, 
obchodzqcych caly nar6d. W r. 1831 stan'll na czele powsta- 
nia w wUkom.i.erskiem, w Zej.mrach zl'lczyl si
 z dyw.i'zjq 
Chtapowskiego (przed j.ego polqc.zeniem z Oielgude,m) i zali- 
czony zostal do sztabu Chlapowskiego. Nast
pnie .w:raz z kO- 
lumn'l Chlapowski,ego przesze.dl granic
, lecz zaraz si
 cofn'll 
w granice Kr6lestwa, by pod'lzyc do Warszawy. Wiadomosc 
o zdobyciu Warszawy zmusHa go do POWTotu w strony ro... 
. dzinne na Litw
, gdzie M. K. zdolal si
 uwolnic od odpowie- 
dzialnosci i osiadl na roli. W r. 1837 ozenil Sri
 z Paulinq 
Biatlozor6wn'l' W r. 1839 za spraw
 Konarski-ego wyslany 
zostal (wraz z Ed.w. R6merem) do gub. wologodzkiej (do 
Wielkiego Ustiuga), dok'ld uda.ty si
 z wygnancami ich z()ny 
(p. Konczyna z niemo\V'l
ciem M,edardem). W r. 1845 ulaska- 
wriony M. K. mial prawo osiedlic si
 bHze,j stron rodzinny.ch 
i zami1eszkal w Mitawie, sk'ld po dwuletnim pobycie prz.eni6st 
si
 do rodzinnej Lukini. W 'f. 1858 wybrany zostaf jednoglos- 
nie na marszalka pow. w.ilkomierski,ego i, urzqd ten ptastowat 
az do 1 maja 1863 f., kiedy to zniewolony do tego rozkazem 
" 


&
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00291_0001.djvu

			- 289 - 


Do str. 58. 


Rzqdu Narodawego, zrezygnowat z urz
du z gt
boki'em prze- 
konaniem, ze fie czyni. 
W dobie reformy wtoscianskiej nietylko byt czynny, ja- 
ko marszatek i ziemi,anin, !reez jednoczesnie, jak si
 okazuje 
z "pami
tnik6w" nalezal do pier\vszych (wraz z franc-isz- 
kiem Dale\vskim i Gieysztorem) inicjator6w organizacH oby- 
'watelskicej, majqcej na celu "pra.Ctt or.ganicznq" na Litwie 
Od poczqtku przygotowafI do powstania zbrojnego, byt ich 
zdeklaro\v'anym przeciwniki.em, pami,mo to, po bitwie, jaka 
zaszta w d
 23 maja mi
dzy wOjskiem rosyjskiem a oddz.ia- 
tern Albertusa (Alberta Mins.kiego) w folwarku, do Lukini na- 
IEzqcym, Gruzach, - w oddziale tym byt syn Medarda -- 
lVledard - ukrywac si
 musiat, a po powrocie, w paidzierniku 
r. 1863 zostat uwi
ziony (najprz6d w Wilkomierzu, p6iniei u 
Dominikan6\v' w Wilni'e). J.ednoczesnie - przez czas pewien - 
uwi
zionq byta zona M. K. i syn Pawet; starszy syn, wspom- 
niany 1\1edard (1838- tI868), na kt6rego gtow
 natozono 
cen
 - zdotal przedostac sitt, po dtuzs.zem ukrywaniu si
 - 
za granic
 i \vkr6tce. umarl w Paryzu. Majqtek ulegt czaso- 
\v.emu sekwestr'owi. U\\''Olniony po catoroczne.m wi
zieniu, nie 
zajmowat juz M. K. zadnego stanowiska urz
dow'ego, miesz- 
kajqc w Lukini-, i tu umart w p6inej s.tarosci d. 6. (18) mar- 
ca 1899 roku. 
Szczeg6ty za\vdzittcza.my p. Pawl-owd Konczy, synowi 
M.edarda. 
R 6 m .e rEd war d, syn Michata, marszatka gubernji 
wilenskiej i Racheli z de Raes'ow. Urodzit sie w r. 1806 w 
Wilnie, zmart w r. 1878 tamze. Byl wy.chowancem univ.-'ersy- 
tetu \vilenskieg.o, przed r. 1830-tym. W latach 1837-39 nale- 
zat do spisku emisarjusza Konarskiego w Wilnie i skazany na 
, 
sm.ierc, ostatecznym \vszakze wyroki1em zt.agodzono mu ka- 
r
 i wystano na. osiedLenie dozywotnie do grub. wotogodzkiei. 
W r. 1852, wskutek prosby do Cesarza, \Y'Ystanej przez siostr
 
E. R. Anntt Podberesk q (matk
 wspomnianego \v pami
tnikach 
Michata POdbereskiego) i za \vstawieniem si
 gen.-guberna- 
tora wilenskiego Bibikowa, otrzymat pozwolenie powrotu do 
kraju, do zyjqcych jeszcze rodzic6w s\voich. W latach 1858-60 
nalezat do Komitetu gub. litewski'ch, przedstawiajqcego rZq- 
dowi projekt usamoi\Volnienia ludu. N.ast
pnie wybrany byt 
w r. 1861, z po.\V'. nowo-aleksandrowskiego gub. kow.renskiiej, 
w kt6rej posiadat dobra Antonosz, Krewno, etc., na posredni- 
ka do spraw wloscianskich i urz
d ten piastowat do kwietnia 
r. 1863, kiedy to zbioro\\'!o, wraz z innymi p.osrednikami, do 
dymisji si
 podat, za co zostat aresztowany i osadzony w 
"B. P." Panlietnuki Gieysztora. TonI T. 19
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00292_0001.djvu

			Do str. 58. 


-290- 


Kownie, w t. zw. areszcie domowym, w kt6rym przebyl az 
do wiosny r. 1864. Niekt6r.e szczeg6ty 0 :E. R. podat Wincenty 
Korotynski w Nr 176 "Tyg.odn. Ilustr." za r. 1879. 
Sz.czeg6ty te zawdz.i,
'czam.y syno\Y'co\vi p. Michatowi Ka- 
zimierzowi R6m.erowi. . 
ORa j n old z j .e T y z ,e n h a u z i e obszerniejszq 
wzmiank
 (pi6ra autora pami
tnik6w), podajemy w dodat- 
kach do pam.i
tnik6w Vol t. II. 
L 'e d 6.c h -0 W ski F r a:n .oi s z e k., syn Stanistawa,. 
mieszkal i umarl .\v majqtku zony (Ludwiki Plat.er6w-ny z do-- 
mu) Antuzowie w pow. nowo-a'leksandrowskim. J ako po- 
srednik do' spraVl wtoscianskich z tego powiatu, zbioro\vo 
-\VTaZ z innymj" podat sit( do dymis.ji. Za czas6w Kr6lest\va 
Kongresow.ego stuzyl w \vo.lsku polskiem, zmarl przed r. 1870. 
Zostawil syn6w - Zdzistawa i Bronista\va, zmarlych bez- 
dzietnie, oraz c6rk
 BogumHt( (za J uIjuszem Roppem), przez 
kt6rq Antuz6w przeszedt do Ropp6w. 
Dane zawdzi
cza.my p. Wdlli Zyndram-Kosciat.ko\vskiej. 
O.g ins k i Ire n e u s z-K 1 e 0 f a s, k s i q z
, ur. 180U 
roku we Plorencji; zm. 18 lutego 1863 r. w Retowj.e'n
yn Mi- 
chal:a-Kleofasa, podskarbi'ego lit., autora pami
.tnik6w i kom- 
pozY1tora i Marji de Neri,; zonaty dwukrotniie z siostram'i J6zefi- 
nq i Olgq Kalinowskiemi\, c6rkam.i g.en. wojsk :pol.; pozostawit 
I 
syn6w - Bohda,na i Mjchala, kt6rzy, po zejsciu bezpotomnem, 
zakonczyli r6d ksiqzqt Oginskich. Znany byt, jako wzor.owy 
roinik; dokladal staran, .celem podniesienia wsr6d wloscian 
swych ,ogromny.cq d6br oswiaty i' dobrob¥tu, w spos6b jed- 
nak ni'e-co zbyt a,bsoIutny j nie liczqcy si
 z wolq Iudu. W roku 
1835 skasowal u siebie panszczyzn
, zast
pujq.c jq okresionym 
czynszem, zalozyl w Retowie kast( oszczt(dnosci ludowq. 
W r. ,1859 zalozyt szk6lkt( ag.r:onom,i,cznq zmudzk q z j
zy:kiem 
wykl.adowym zmudzkim z gospod'arstJ\v-em wZ-:9rowem. Szko- 
l:a ,ta, m,ajqca dostar'czac wy.kwalif.ikowanych agronom.6w zo- 
stala zamkni
ta przez rzqd w r. 1863. W szkole Iudowej, jego. 
sumptem utr.zy.mywanej, byl znany Wawrzy,niec Iwinski (ob.). 
By uwolnic wloscian retowskich .od postoju wojsk, zatozyl 
koszary; wzni6st ochronk
 dia sierot, dom pot.ozniczy i sz.pital. 
. Wtosc.ianie retowscy doty.chczas zachowali siady dawnego 
dobrobytu. Byl ,marsz.al,roiem rosienskim .od marca 1843 do 
czerwca 1846 i kuratorem honorowym sz,k6I.'.W r. 1858 zo- 
stal mianowany przez gubernatora .czlonki'em Komite!tu WID- 
seianskiego gub. kowienskiei. Byl nadto szam,belanem dworu 
ICMci. 


Szczeg6ly od p. M.. Brensztejna. 


. , 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00293_0001.djvu

			- 291 - 


Do s.tr. 58, 59. 


o .r u z e w s k.i. J a n- W i k tor (z Mlodzianowa). Ur. 
1813 r. w Kielmach; zm. tarnze W T. 1892; syn Jak6ba, majora 
byly,ch w,01sk W. Ks. Litewskiego .i Doroty z bar. Osten- 
Sacken. Mlodszy brat JuIjusza Or., glosnego z powstania na 
Zmudzi r. 1831, kt6ry umarl na emigracji w Paryzu w r. 1865. 
Szczeg6ty od p. B. Or.uzewskiego. 
P r z e cis z e w ski Adolf. oby.w:. zi.emski z pow. 
rosienskiego, (1803 + 1869); syn Joachima Przeciszew- 
skiegO', ksztatcit si
 w szkole Kroskiej; byl \\-lascicielem d6br 
Pow.ierpiany i Kroze w pow. rosienskim; byl marszal.kiem 
szlachty pow. rosienskiego od stycznia 1864 do maia 1866 r.; 
znany z pr6b na poJu zaszczepienia' przemysl"u fabrycznego 
(raHneria cukru, blecharnia w dobrach Powierpiany). Zonaty 
z Elwirq Oruzewsk q . 


Dane od p. M. Brenszteina. 
Do str. 59. 
Oiedgowd franciszek. Ur. \YI r. 1817 w maio 
Oile w pow. rosienskim. Wychowaniec szkoty Krosl\1iej. B
- 
dqc studentem uniw. dorpackiego, zostal aresztowany i wi
- 
iiony w ciqgu 3 lat za udzi.al w sprawie Konarskiego, poczem 
deporto"o'any do Kalugi. Po po\vrocie do kraiu byl czlonkiem 
KomisH Kodyfikacyjnej \vlos'cianskiej. Dziedzic maj. Oile. ZO- 
naty z Wand q z Zacharewicz6w. Zmarl 1 Iutego 1893 r. \V 
Oilach. f. 
C6rka jego, J 6zefa O.iedgowd6wna, byla pierwszq zonq 
znanego publicy
ty i dzi.alacza sRoleczhego , u { na Zmudzi, 
· n i' - \ ,) 
Aleksandra Dowojny-Sylwestrowicza
 zmarleg.o w 1911 r. 
Dane J od p. M. Brenszteina. 
. '\' 
Bu r b a K Ie t y, syn Kazimierza, dziedzilc mlaj. BeI\v'e- 
I 
delf, byl marszalkiem guberniainym kowienskim od r. 1849 do 
sty.cznia Ir. 1853. W r. 1858 byl delegatem do Zarzq-du guber- 
-I 
niainego wlos.cianskiego (kt6rego cztonkiem byl r6wniez 
Gieysztor) w r. 1861, - zostal czlonkiem KomisH gubernjalnej 
wykonawczej w'loscianskiej. Zonaty z AdolfLnq Przeciszew- 
sk q , c6rk q Adolfa, marszalka p.owiatowego rosienskiego. 
Szczeg6ly od p. M. Brensztejna. 
D y m s z a K 1 e 0 f as, syn Piotra i Marji Gadon6wny. 
Oiciec jego Piot.r, porucznik z' czasow ,kosciuszkow.skich, Ie.. 
gjonista, waIczqcy pod Kniaziewiczem w.e Wloszech, pozniej- 
ranny pod Lipskiem; umarl w r. 1832, jako ostatni podkomo- 
fZY telszewski. Kleofas po ukonczeniu szk61 Karmelit6w Vi 
Chwalojniach oddal si
 studjom kameralnym na uniwersyte- 

 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00294_0001.djvu

			Do str.' 59. 


- 292 - 


ci-e dorpackim, kt6ry ukonczyl w r. 1842. Nast
pni-e udal si
 
za granic
, byl na uniwersytecie w Bonn, w instytucie rolni- 
czym Grignon (pod Paryzem) i w stoJicy Prancii brat czynny 
udziat w zy'ciu emigracyjnem polski-em. Zetknqt si
 tutaj z 
Mickiewiczem, Slowackim, Towianskim.:- przej
ty nauk q 
To\\-'ianskiego, podqzyt z Mickie.wi-czem (r. 1846) do Rzymu 
i byt wraz z wieszczem na audjencH u papieza. W r. 1847 po- 
wr6cil do kraju, w maj. Luby uwolnil wtoscian, ktadt nacisk 
na emancyp.acj
 i oswiat
 szerokich warstw ludowych, jako 
na najblizsze zadania poslannict\\-a szlachty. W dobie reform 
wloscianskich wszedl, jako 'delegowa.ny kowienski do Ko- 
misii centralnej wilenskiej, nast
.pni-ei do Zarzqdu gubernj.alne- 
go \vlosci'anskieg-o razem. z Gieysztorem. Staral si
 D. 
o to, by kwestja woscianska zatatwiona byla w calym zabo- 
rz.e rosyjskim Vi" spos6b iednakowy; jeidzit w tym celu do 
Zytomierza i Kijowa; jako czlonek centro T -wa Rolniczego 
w Warszawie, usitowal ;Wl-tym duchu wptywac na og61 czlon- 
k6w, parokrotnie przedstawial Wielopolskiemu i Zamoyskie- 
mu potrzeb
 dziatania \vsp6lnego w Koronie i na Litwie. Po- 
wstaniu byl K. D. przeciwny. Nie wr6z.yl mu powodzenia, 
gdyz nie wierzyl w moznos6 poruszenia \vowczas mas ludo- 
wych, pomimo to, po przybyciu Murawjewa do Wilna zostat 
ares
towa,
y, jako niebezpieczny agitator; mial bye zeslany na 
Syberj
, lecz z pow'Odu chor()by zatrzymany w Moskwie; osta- 
te-cznie byl na wygnaniu w W oronezu, majqtki zas ulegly se- 
kwestrowi. P6i,niej \V'szakze sekw.estr zdj
to z warunkiem 
zaplacenia 28,000 rs.; majqtki zas dziedziczne L'uby, J anopo-l, 
Zdaniszki, przeszly na zasadzie ukazu z 9 grudnia W obce 
r
ce. Z wygnania. wr6cit K. D. do Mitawy w r. 1868 i prze- 
bywal tu do r. 1869. W6wczas udalo m'll si
 odkupie z trzecich 
rqk dz-iedziczne Zdaniszki. Zmarl K. D. w r. 1902 il pocho\\':any 
w Zdaniszkach. Zonaty byl z Teresq Nat
cz Gorsk q , ze 
Zmudzi. 
Szczeg61y powyzsze posiadamy od p. tlenryka Dymszy. 
Przytaczamy' je tern ch
t'lliei, ze przedstawiajq one postac 
K. D. w swietle odmiennem., niz pami
tniki Gieysztora. 
G.a don T :y t u S. Stryjeczny brat Antoniego. Syn 
Augustyna, regenta sqdu granicznego apelacyjnego telszew- 
skiego' i Barbary Sawicz6wny. Ur. w: r. 1820 w Wambutach, 
VI p:ow. telszewskim. Rotmlstrz huzar6w, potem posrednik do 
spraw wloscianskich. Dziedzic po ojcu d6br Wam
buty. Zo- 
naty z Emiljq Zukowsk q z Upiny w' pow. szaw-elskim. Zmarl 
w Ems w r. 1860. Wdowa po nim w kilka lat po smierci m
- 
za wyszla za mqz za Eustachego Sadowskiego z pow. wi- 
,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00295_0001.djvu

			- 293 - 


Do str. 59" 61-63. 


lenskieg.o. W r. 1863 byla wi
ziona w. Telszach. Zmarla. w 
Wambutach w r. 1893. Jedyny syn Tytusa-Wa:claw Gadon- 
rozparcelowal Wambuty i sam zmart 14 (27) I 1907. r. w Lo- 
carno. Wi-ad. od p. Michala Brenszte.jn.a. 
Do str. 61. 
N a z i- mow W I 0 d zj m i ei r z I wan 0 w i c z (1802-' 
1874), general-adjutant,. general piechoty, by!. wojennym gu- 
bernatorem wilenskim i general-gubernatorem grodzienskim 
i kowienskim po B.ibik'o\vie, przed Murawjewem, -' od 10 
grudnia 1855 r. do 1 maja 1863 r. Po raz pierwszy dal si
 po- 
znac Wilnu ze s\vej bezstronnosci w r. 1841, kiedy to byl wy- 
slany w celu zb.adania procedury sledczej, zastosowane.j do 
os6b, rzekomo zamieszany.ch do sp1isku Konarski-ego, i wy- 
kryl liczne naduzycia' z"e strony os6b, prowadzq,cych sledztwo. 
Na stanowisku general-gubernatora naog61 wyr.ozumialem. po- 
st
powaniem zjednat sobie pow.szechnq przychylnosc opinji 
polskiej. Natomiast niezmiernie ostre sqdy wywotata takty- 
ka Nazimowa ze strony nast
pcy j.ego, Murawjewa, kt6ry v. r 
swy.ch pami
tnikach nie w'aha si
 czynic N-wowi nader ostry.ch 
zarzut6w. Obroncy taktyki Nazimowa z punktu widzenia pan- 
stwowego podnoszq, ze najwazniejsze srodki dla stlumienia 
powstania przedsi
wzi
te zostaly i naj.wazniejsze. porazki (np. 
pod Birzami) zadane bYlY po\vstaniu jeszcze za Nazimowa, 
ze wi
c M. w gruncie rzeczy mial juz zadanie ulatwione, bo 
ruch zbroj.ny na Litwie chy.Iil si
 z jego przybyciem juz do 
upadku. Pore M. N. Murawje\\\y. "Zapiski ob upraw'lenii si.e- 
wiero-zapadnym kraj'em" (Russkaja staryna 1882; WYSZIY w 
przektadzie polskim \V' Krakowie .f. 1902); art. p. t. "Wlad. 
Iwanowicz Nazi-mow" (Russkaja staryna 1885). 
... 
Do str. 62. 
W Pot q d z e z Kleofasem Dy,mszq m6g1 si
 .poznac 
Gieysztor za swej tam bytnosci jeszcze w czasach studenc- 
. kich. 
Wniosek Gieysztora "c 0 d 0 0 d d z i e" e n i a i i e m i 
d I a m a I e j k u I t u r y" znajdzie czyteJnik w dodatkach 
a utora ,pod lit. A. 
Do str. 63. 
Co do uchwat z r. 1857 w sprawie wtoscianskiej \v g u b. 
\v i I ens k i e i, to zaznaczyc tu nalezy, iz i tutaj powzi
to 
uchwat
 0 potrzebie usa mow 0 I n i e n i a ludu, aczkol \riek 
nie tak jednomyslnie, jak w Kownie. Pore "Z pami
tnik6w je- 
ne-rata Stanistawa Chominskiego" (odbitka z Kv.rart. Litew-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00296_0001.djvu

			. 
. Do str. 63, 65, 68. 



 294'--=- 


. 


skiego). Chomhiski powiada, iz "KDm:ite,ty kowienski i gro- 
dzienski wyczekiwaty pDsta.nowien Komi.tetu wilefIski,ego. Po 
otrzymaniu kopji uchwaty, j'ednDmyslnie uchwality zdanie, po- 
dDbne do. naSzegD" (str. 24). 0 wptywie uchwat wilenskich na 
kDwienskie nic nie wspominajq pami
tniki GieysztDra. 
Do str. 65. 
D 0 m e 1 k 0 Ale k san de r, syn Tadeusza, podkomo-- 
rzego wilejskiego
; ur. w r. 1804; d'ziedzic mlaj. Sitce w pow. 
wilejskim; pnczqtkowo stuzyl wDjskDwO; nast
pnie, wy- 
szedlszy do dymisii, w r. 1832, zostat marszatkiem PDW. wi- 
lejskiego. Marszalkiem gubernjalnym w'ilenskim byt od roku 
] 855 do 28 wrzesnia 1878 (do smiercir). MianQwanie Domejki 
szambelanem dWDru J. C. M. i rz. radca stann, stato si
 PG-- 
\vDdem gtosnej w _ sWDim czasie manifestacii' gratulacyjnej 
d:wustu delegat6w' duchowienstwa, szlachty i urz
dnik6\v, 
kt6ra data pow6d KirkDrD\\"i .do zamieszczenia w Nr 1 z roku 
1860 "Kur. Wil." entuzjas.ty.czneg,o przy,pisu do wzmianki krc- 
nikarskiej. Pisal on tu 'mi.
dzy iTImem
 z chwalczy,m patosem: 
"Komuz niewiadomo, jak wielki brat Dn udziat w pami
tnej 
sprawie wtDscianskiej," z jakiem poswi
ceniem i z jak q mitos- 
ci q i stanowczosci q dqzyt t q zaszczytnq drDgq"! Z. pami
tni- 
k6\\
 Gieysztora, a i 
 cytowanych juz pami
tnik6w Chomin- 
skiego wid.ac, iz ,rDla, jak q odegral Domelko w sprawie wlo- 
scian,skiej, byna'jmniei nie byla tak zaszczytna," jak to przed- 
stawia Kirkor. Owszem
 Chom1inski wr
.cz stwierdza, ze D. 
uwazal uch"'''al
 CD do pDtrzeby zniesieni(l!' poddanstwa za 
"nielegalnq" i- proponowat jej cDfpi
cie. W r. 1863 z powodu 
agitacji za adresem, \pot
piajqcym pDwstanie, obudzil prze- 
ciwko sobie niech
c w kolach powstan-czy.ch i zDstat raniDny 
w zamachu z d. 29 lipta (0 cze.m w t. II obszer.nie opowia- 
dajq pami
tniki). Szczeg61y od p. M. Brensztejna. 
Do str. 68. 
D 0 w n a r 0. w i c z Ale I} san d e,.r, obywatel pow. ko- 
wienskiego, brat pDwszechnie szanowanego i zacnego Stani- 
slawa Downarowi,cza, kt6re.go syn Medard, jako m,lodziutki 
chlopiec wyszedl do powstania, a nast
pnie zeslany zDstal n3. 
Syberj
 na Dsiedlenie. 0 He z p. Stan. Downarowiczem, dzier- 
zawcq Kujan, potozonych 0 wiorst
 od Ignacogrodu, majqtku 
J akoba Gieysztora, 'qczy'y tego ostatniego serd'e,czne sto- 
sunki, 0 tyle ozi
bl,e i niech
tne panDwaly mi
dzy nim, a Ale- 
ksandre.m D. Pomimo to ws.r6d notat wlasnor
cznych J. Giey- 
sztDra, znajdujemy opis nast
pujqcego zdarzenia, kt6ry do- 
datnio s\\-iadczy 0 charakterze AI. Downarowicza, nie cieszq- 
"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00297_0001.djvu

			t 


- 295 - 


Do str. 68, 69. . 


cego si
 zreszt q uznaniem wsr6d obywatelstwa. Oto w lipcu 
r. 1863, gdy Gieysztor oczekiwal "lada dziefI aresztu i tego 
co potem nastqpi", zglosit si
 do niego AI. D. i wiedzqc, ;- 
jak trudnem polozeniu materjalnem G. s.j
 znajduje, zapropo- 
nowal mu pozyczk
 kilku tysi
cy rubH. Na slowa G., ze po- 
zyczki przyjqc nie moze, gdyz nie ma zadnej pe\\;l1osci zycia, 
a nawet majrqtku, odpart z zywosci q : "Ale, Panie, Pan \YSLYS[- 
ko tracisz, moze i zycie, czyz nie powinnismy i my w tem miec 
udzial. Wiem., ze jesli Pan zyc b
dziesz i b
dziesz ,m6g1 wro- 
cic, to moj,e pJeniqdze 'nie zginq, w razie prze.ciwuym, - ia tyl... 
ko cZqstk
 trac
 tego, co Pan". - "Poruszyla mli
 ta ofiara - 
dodaje w notatach G. - p{)dzi
ko\valem serdecznie, ale przy- 
jqC nie mogl,em. Musialem to zapisac, jako fakt dziwi"]Y, a 
pi
kny, bo nic nas 'lIfe lqczylo, owszem D. m6g1 miee zal do. 
mnie, bo nawet w rozmowie. powiedzial: .,Wiem" ze Pan mi
 
nie. lubisz, nigdy u mnie nie byles, ale ja pana ceni
". 


Do str. 69. 
S Z w 0 j n i c k i W lad y s law, syn J 6zefa i Marji z 
rergis6w, ob. PO\v. kowiefIskiegoz maio Marywil, czlowiek 
wyjqtkowej prawosci, zdajqcy sobie spra\v
 z potrzeby zre- 
formowania stosunk6w wloscianskich na Litwie. Ksztalcit si
 
w szkole XX. Pijar6",
 w Lukowie na Podlasiu. Po ukofIcze- 
niu szk6l osiadl w rodzinnym MarY\\Tilu i tu duszq calq oddal 
si
 sprawie podniesienia kultury wloscian, b
dqc wzorowy,m 
i post
powym rolnikiem. Zartowali z niego sqsiedzi, iz dbalosc 
swojq 0 poddanych Posu\v'al za daleko i ze okie,nnice kazal ro- 
bie w .chatach swych poddanych, az.eby dluzej spae mogli. 
Czynny tez byl na zjazdach obywatelskich w dobie uwlasz- 
czenia i obrany oyl na zast
pc
 .posrednika z pow. kowiell- 
skiego. W organizacii powstafIczej bral udzial, zdolal wszakze 
ocalic majqtek i siebie. Zonaty by I z Karolinq Nielawick q . 
Zm.arl w Marywilu w r. 1901. 
Szczeg61y zawdzi
czamy c6rce, P. Zenowiczowej z Ma- 
rywila. 
C h 0 m i Ii. ski S tan i s law, syn Tadeusza, 6wczes- 
ny gubernator kowiefIski, urodzit si
 w r. 1804. Po uko;fI.czeniu 
studj6w na unhversytecie wilefIskim (r. 1824) sluzyl wOjskowo 
w pulku Pawlowskim, i byl w akademji sztabu gl6wnego, 
gdz
'e o.sobiscie poznal 6wcz,esnego nast
pc
 tronu, p6iniej.... 
szego cesarza Aleksandra II. Brat udzia,t 
\\'"I wojnie tureckiei 
z tat 1827-28. Do dymisH wyszedl w randze pulkownika 
(r. 1843) i osiadl w maio rodzinnym Olszewie. Tu trzykrotnie 
obierany byl na marszalka szlachty pow. S\\Yi
ciafIskiego i 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00298_0001.djvu

			Do str. 69, 71-74. 


-296- 


gorq.cy brat udzial w sprawie uwlaszczenia wloscian. W roku 
1857 (1 listopada) mianowany zostat - po generale Roma- 
nusie - gubernatorem wOjennym m. Kowna i gubernatorem 
cywHnym gubernii kowienskiei; w r. 1858 otrzymal rang
 ge- 
neral.a. W koncu r. 1861, kiedy pozycia iego stala si
 wskutek 
-demonstracii bardzo drazliwC\, przeniesiony zostal Chominski 
.na stanowisko gubernatora do W otog-dy, gdzie przebyt lat 17, 
zyskujC\.c opini
 praw.ego i zdolnego administratora (w Swi
- 
. cianach i w Wotogdzie sc\ ulice im. Chominskiego). Zmarl 
S1. Chominski w Olszewie w r. 1886, zostawiaiC\c czterech sy- 
n6\v i trzy c6rki. SkreslH pami
tnik, z kt6rego wYiC\tek, do- 
tyczC\cy okresu reform wtoscianskich (1857-62), ogloszony 
zostal w OSt. zeszycie "Kwartalnika Litewskiego, oraz osobno 
p. t. (Z pamj
tnik6w ienerata St. Chom." . We wst
pie (skreslo- 
nym przez p. Jana Obsta), znaidulemy dane zyciorysowe, kt6- 
re powyzej strescilem. Pr6cz tego zyciorys znaidujemy \\ 
1. XLIII "Klos6w" z r. 1886, Nr 1108. 
Szczeg6ly dodatkowe z.awdzi
czamy synowi p. Alek- 
sandrowi Chominskiem'u z Olszewa. 


Do str. 71. 
.. 
P a c-P 0 m a.r n a c k i J u 1 j an, syn Karola, wlasciciel 
maj q tk6w Chszczeniszki, Podwiliszki i in. w pow. wilkom-ier- 
skim. Cieszyl si
 zaufaniem obywatelstwa mieiscowego. Zmarl 
w wieku podeszlym przed r. 1863, pozostawiaiq'c kilka c6rek 
i syna Bronislawa. 
Dane od p. Ryszarda Pac-Pomarnackiego. 


Do str. 72. 
Odpowiedni wniosek cod 0 W y k u.p u z i e m i wlo- 
scianskiej - w dodatkach autora pod lit. B. 
Do str. 73. 
Mil uti n M i k 0 I ai, syn Aleksego (1818-1872), zna- 
ny dz.ialacz rosyjski wepoce reform cesarza Aleksandra II. 
Mial opini
 czlowieka 0 poglC\dach rady.kalnych, nawet dema- 
gogicznych, pomimo to dzi
ki poparciu ministra Lanskoja, zo- 
stal wice-ministrem spraw wewn
trzny'ch: Po powstaniu 
r. 1863 zapisal si
 w historji spoteczenstwa. polski-ego jako 
-g16wny tw6rca "Komitetu", urzqdzaj.q,cego stosunki w Kr6le- 
stwie Polskiem. 


... 


Do str. 74. 
Ii 0 m bur g - uzdrowisko w prowincji Iiessen-Hayssau. 
Z u pan ski J a n-K 0 'n s tan t y (1801-1883), ksi
garz i 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00299_0001.djvu

			-297- 


Do str. 74, 77. 


wydawca w Poznaniu. Zatozona w r. 1838 ksh;garnia jego by- 
la jednem z gt6wnych ognisk wydawniczych pc-lskich. 
Do str. 77. 
K irk 0 r A dam H 0 nor y (1818-1886), publicysta 
archeolog'i wydawca, piszqcy pod pseudonimem lana ze 
SHwina, Sobarri - autor wielu studj6w i szkic6w literackich 

 
.i archeologicznych w j
zyku polskim i ,rosYlskim, znany by! 
juz w6wczas, jako wydawca-mi
dzy innemi 'pism zbiorowych 
"Radegast", "Pamh;tniki umystowe", "Teka Wilenska" i in. 
Od r. 1860 do konca r. 1863 Kirkor. jak wqadomo, byt redaktn- 
rem "Kurjera W.ilenskiego", wychodzqcego zrazu w h;zyku 
p'olskim, nast
pnie (od poczqtku 1863 r.) polskim i rosyj- 
skim, zanim si
 p6zniej nie pr,zeistoczyf catko\\'icie \\. 
pismo rosyjskie. Kirk-or, znany z git;tkiego usposobie- 
nia i poj
c, przy wielkiej ruchliwos.ci umyslu, w pewnych kie- 
runkach dzialat z niewqtpliwym pozytkiem, choe nie pozyskal 
trwatego uznania i sciqgnqt na si
 liczne za-rzuty. Mal i- 
now ski M i k 0 I a j (1799- t 17/29 VI 1865), historyk p literat. 
byf jednym z najczynniejszych czlonk6w 6wczesnej Komisii 
archeologicznej wilenskiej, bez kt6rego udziatu nie obY\\Taln 
si
 w pol. XIX w. zadne .przedsit;wzi
cie naukowe w zakresie 
historji. C h -0 d z k 00 I g n a c y (1794-1861), glosny po- 
wiesciopisarz, autor "Obraz6w litewskich" ("Pamit;tniki Kwe- 
starza", "Brzegi WilH") i "Podan litewskich". Wstecznym za- 
partywaniom swoim daf wyraz na zjazdach i\\-. la tach 1857-8. 
bt;dqc przeciwny wraz z Aleks. Domeyk q nawet zniesieniu 
poddanstwa (por. wyzej, str. 65). 0 d y n i e c An ton i 
E.d war d (1804-1886), dawny wychowan
ec Uniwersytetu 
Wilenskieg.o, nieco mlodszy od M.ickiewicza i filareta, kt6ry 
zyskat rozgtos nie tyle swem.i poezjami, ile "Listami z po- 
dr6zy" i "W spomnieniami z przesztosci" - z okresu bliz- 
szy,ch stosunk6w s\voich z Mickiewiczem. 
A 1 bum, w y d any p r z e z K irk 0 r a, zaled\vie \V 
100 egzemplarzach (\\7 drukarni Zawadzkiego) i nal'ezqcy do 
rzadkosc-i bibliograficz'TIych, nosi tytut -rosyjski i polski: ..Na 
pamiqtkt; pobytu Najjasniejszego Cesarza lego Mosci w Wilnie 
6 Ii 7 wrzesniJa 1858 roku". Za,wiera str. 181 (in 4-0), z tych 
7 str. na poczqtku po p-olsku, oraz 11 na koncu po francusku. 
reszt
 w j
zyku rosyjskim. Trese obejmuje: 
1. "Przyjdz Kr6lestwo BOoze", przez Antoniego :Edwarda 
Odynca. Wi
rszem. 
2. "Dzien sz6sty i si6dmy wrzesnia 1858 roku, przez Igna- 
cego Chndzk
". Prozq.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00300_0001.djvu

			Do str. 77, 79. 


- 298 - 


3. ,Jst,cryko-statisticzeskije nczerki goroda Wilno. Sosta- 
wit A. K. Kirko-r... 
4. La Lithuanie depuis l'avenem.ent au throne de Sa Ma-_ 
jeste rEmpereur Alexandre II.. Par Nicolas Malinowski. 
Album- spotkal si
 z ostremi wystq,pieniami w - prasie" 
zwlaszcza emigracyjnej (np. w "Wiadomosciach PoJskich" 
z d,n. 3 marca 1860 r.) z osobnym artykulem Klaczki, kt6ry w 
r. 1860 wydal ten artykul z uzupelnieniem osobno. 


Do str. 79. 
"Slowo" Ohryzki etc. Z nazwiskiem J 6 z e fat a 0 h r y z- 
k i 'niejednokrotnie b
dziemy si
 spotykali w pami
tnikach 
(ur. na Bialej Rusi" z.marl w Irkucku r. 1890), dzialacz polity,cz- 
ny i zasluzony wydawca polski. W r. 1858, ja'ko urz
dnik mi- 
nisterjum .skarbu w Petersburgu, przez stosunki otrzymal po- 
zwolenie na zalozenie drukarni oraz na wydawanie pisma w 
j
zyku polskim p. t. "Slo.\\" 0" , dla .kt6rego umial Ohryzko 
pozyska6 wsp6l,pracownictwo wielu ludzi wybitnych (WI. 
Syrokomla, J uljan Bartoszewicz, Michal Balin,ski). Powodze- 
nie tedy "Slowa" zapowiadalo si
 swietnie, istnienie jego 
wszakze bylo nader kr6tkie (od 14 stycznia 1859 r. do 5 mar- 
ca wyszlo NrNr 15, kt6re nalezq dzis do rzadkosci, oraz ze- 
szyt I p. t. "Slowo" na styczen, str. 221 i 50). Zawiesz10ne zo- 
stalo "Slowo" za przekroczenie cenzuralne, zas wydawca na 
miesiqc osadzony w twierdzy. Nagromadzony dla czasopisma 
materjal zuzytkowat Ohryzko w ksiqze-e p. t. "Pismo zbioro- 
we" (2 tomy), aby zas uisci6 -si-
 w10bec prenum'erator6w z 
przyj
tych zobowiqzan, przedrukowal w 8 tomach zbi6r 
uchwal selmowych p.n. Volumina legum (Petersburg 1859-60), 
po raz pierwszy zebranych niegdys w XVIII w. przez zasluzo- 
nego pisarza, ks. Stanislawa Konarskiego. Gor-qco przej
ty . 
myslq 0 sprawach spolecznych, bral O. czy-nny udzial w zy- 
ciu publicznem Polak6w w Petersburgu, a w r. 1863 byt ajen- 
tern Rzqdu Narodow-ego w P-etersburgu. Na poczqtku r. 1865, 
na zqdanae Murawj.ewa, zostat uwi
ziony .i, po.mimo stosunk6w 
i poparcia os6b (wplywowych, ,przewieziony do Wilna, gdzie 
za udzial w organizacji powstanczej (w Petersburgu), juz za 
gen.-gubernatorstwa Kaufmana byt skaza-ny na smierc, wyr,ok 
ten w-szakze zamieniono mu na 20 la t rob6t ci
z'kich. 
zas kary 
zostal mu skr6cony przez manifesta monarsze, lecz wr6cic do 
kraju Ohryzko juz nie m6g1 nigdy. Pore Wiel. :Encykl. Hlustr.; 
wyzej" w przypisie do slowa wst
pnego autora" str. 281, cyto- 
wanq brosz. Gogiiela: Panti'elejew "Iz wospominanij proszlago"; 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00301_0001.djvu

			-299- 


Do. str. 79, 80. 


.. 
Ze wspomnien wygnanca (Apolinare.go Swi
tnrzeckiego), wyd. 
przez Zofj
 Ko\valewskCl. . 
Ze w.sp6IpracownJ.k6w "Sf.owa": Z e 1 i g 0 w ski E d- 
war d Wit old' (ur. 1816 r., w Marjam'polu, wiosee dzie- 
dzicznej rodzic6w, w pow. wilejskim, zm. 1864 w Genewie), 
pisarz gtosny pod pseudoni.mem Antoniego Sowy. Wykszta.t- 
cenie pobieral na Uniwersytecie Dorpackim, - gdzie: stat si
 
()gniskiem k6lka, kt6r
 przeciwko niemieckim zwycza"jom po.- 
wstawac i do powazniej.szej pracy zach
cac mlodziez polsk q 
usilowalo. Za udziat w stowarzyszeniach tajnych; wykrytych 
w zwiClZku ze sprawCl Konarskiego (1839) i'nternowany w ci q - 
gu lat paru w D'orpacie
 powr6cil nast
pnie do kraju i osiadl 
. w Wilnie, lecz w r. 1851, za niekt6re drukiem ogl'oszone utwO- 
. ry, zwlaszcza za ogloszony juz w drugiem wyd. utw6r p. t. 
"jordan, - fantazja dramatyczna" (I-e wyd. r. 1846) wyslC!ny 
do Pietrozawodzka, nast
pnie do Orenburga i Ufy. Byl j1ednym 
ze wsp6lzalozycie1i "Slow.a", r. 1860 wyjechat za granic
; tam 
umarl, do konca oddajClc si
 pismiennictwu i niosClc pomoc 
emigrantom. W swoim czasie, zv;'taszcza przez wydanCl pie,rw- 
SZq cz
sc "Jordana" (druga w calosci ogloszona nie zostala), 
wywieral niezm.ierny wplyw na m,todziez, 0 czem m6wi 
Gieysztor w swych. notatach z mlodosci, przytoczonych w 
przedmowie (por. nekrolog pi6ra Br. Zaleskiego WI "Roczniku 
Tow. histor.-litewskiego" w Paryzu z r. 1866). S i era k 0 w-. 
ski Z y g" m un t (1827-1863), znany p6znie.j dO'\v6dca w 
powstaniu, byl w tej epoc-e of ice rem sztabu gl6wnego \V' Pe- 
tersburgu, chociaz nader rew,olucyjnie usposobiony, utrzy- 
mywat stosunki z Kof.em Qhryzki. Spa sow i c z W I 0- 
d z i m. i e..r z (1829-1906), znany prawnik, publicysta i lite- 
rat; po ukonczeniu studj6w p.r,awnych w Petersburgu objqt 
tamze katedr
 pra,,"a karnego, lecz zrezygnowal z niej wraz 
z innymi profesorami (1862) wskutek konflikt6w mi
dzy stu- 
dentami, a wladz q . W dobie popO\\'staniow.ej nalezal do naj- 
wybitnieiszy.ch ide.owych przedstawicieli 1. zw. kierunku ug
 
dowego polityki polskiej W' RosH (Por. nekrologi w czasopis- 
mach w r. 1906). K a 1 i now ski. zapewne Wi k t Of, star- 
szy brat znanego z wypadk6w f. 1863 na Litwie, Konstantego 
Kalinowskiego, pracowal. w6,,"'czas w Cesarskiei BibHotece 
Publicznej w Petersburgu. 
Do str. 80 
. 
Nie umiemy powiedziec, 0 jakiej to sprawie "dwuch bra- 
ci P r z e cis z e w ski c h" - autof wzmiankuje. 
,.W f. 1860, gdy nasi delegowani udali sie
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00302_0001.djvu

			Do str. 80. 


-300- 


d 0 Pet e r s bur g a..." W charakterze 1. Z\V'. "ekspert6w" 
z gub. litewskich przy Komisii redakcyjnej do ustaw wto- 
scianskich, utworzonej d. 17 lutego 1859 r. pod prezydencj'l 
gen. Rostowcewa, bawili w Petersburgu Bronislaw Zaleski 
(od sierpnia 1859 r.) i Konstanty Gieczewicz (przybyly nieco 
p6i-niej). Delego\v'any'mi z Litwy, kt6rzy wezw,ani udali si
 do 
Petersburga w lutym 1860 r., byli: z Komisii Central'nej Wileil- 
skiej marszalkowie gube.rnjalni: wHenski Aleks. Domejko i 
grodzieiIski Kalikst Orzeszko, oraz Rajnold hr. Tyzenhauz; z 
komitet6w - minskiego Aleks. Oskierka i Aleksander Skir- 
munt; witebskie.go - Stanislalw hr. Zyberg-Plater,' Aleksy 
Ciechanowi1ecki i Stanislaw Juri'ewicz; mohylewskiego - mar- 
szatek gub. Stefan ks. Lubomirski.' i :Edward Zukowski. 
Z a I e ski B r 0 n i s taw, ur. w majqtku Raczko.wicze. 
(Vl pow. stucki-m) 1819, zm. 15 sty.cznia 1880 r. w Mentonie. 
Byt sYll1em Franciszka, oficera legionisty, i J ulji.z Czarnoc- 
kich. Ksztatcit si
 w domu, po
 kierunkiem Dominika Chodz- 
ki, poczem w r. 1837 studiowall prawo na uniw.ers. w Dor- 
pacie" zmuszony byl atoli nauk
 przerwac i zdawal p6zniei 
egzamin panstwowy \v Charkowie. Sluzb
 publicznq rozpoczql 

? KomisH lustr.acyjnej d6br panstwa w gub. wHeilskiei. 
W zwiqzku z nast
pstwami sprawy Konarskiego byl czas 
dluzszy wi
ziony, p6iniej, po .r. 1846, wskutek spr,awy 
Reera - skazany do batalion6w poprawczych \\TI Orenburgu 
brat udzial w wyprawach'do Chiwy i Turkiestanu. W r. 1855 
powr6cit do kraiu, a w r. 1858 wybrany zostal na (
zlonka Ko- 
mitetu wlosci\anskiego gub. minskiei i na delegata (1. Z\\TI. eks- 
perta) do K-omisji redakcyjnei w Petersburgu. W latach 
. 
60-tych emigrowal za granic
 i byl czynny w Paryzu Vv 
sprawach, zwiqzanych z powstaniem. Po upadku powstallia 
wziql czynny udzial \\-! zyciu polskiem na ernigracii: Zosta! 
bibIjotekarzem, a od r. 1862 sekre,tarzem T -.wa hist. literac- 
· kiego w Paryzu i byt duszq "Roczniko\v", przez to T -v.: 0 
\vy- 
da\vanych. Od r. 1869 byl czlonkiem czynnym v:'Y-dzialu 
his1.-filozof. Akad. Umiei
tnosci. Oglosil wiele cenych prac 
historycznych, biograficznych. Zmarl z choroby piersiowej 
w M.entonie. 
W,spomn. posm. Kraszewskiego: "Klosy" Nr 767 z 1880 r., 
XXX, str. 167. 
. G i e c z e w i c z K 0 n s tan t y 1826 zm. 1863 (22 li- 
stopada) w Kr61ewcu, syn Hipolita, marszalka wilejskiego i 
Katarzy.ny Wolodkowicz6wny. Kolega Jak6ba Gieysztora z 
czas6w pobytu jego w Petersburgu. Wlasciciel majqtku Wia- 
zyn w pow. wileiskim, kurator honnrowy sZ'pitala mie,jskiego 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00303_0001.djvu

			- 301 - 


Do str. 80. 


w Wilejce i honorowy czlonek. Komisji Archeologicznej. 
W r. 1858 zostat czl-onkiem Komitetu gubernialnego wHen- 
skiego. do spraw \vloscianskich, zas w r. 1859, jako delegat 
(eks.pert) wszedl do KomisH redakcyjnej do ustaw wloscian- 
skich w Petersburgu. 
Szczeg61y od p. M. Brenszteina. 
o ski e r k a A I e k san de r, sy.n Wladyst.awa i Jad\vi- 
gi z Giec;zewicz6w, ur. r. 1830 w maj. Rudakowie na Polesiu 
(w gub. minskiej), wedtug innych wiad. w Rajewszczyznie 
w pow. \\'Uejskirn), syn wybitnego ziemianina, szkoly prze- 
chodzil w Wilnie., uniwersytet w Petersburgu, nast
pnie, po 
kr6tkiej stui-bie wOjskowej, stanql wczesnie w rz
dzie naiwy- 
bitniejszych oby\\y'ateli krlaju. W r. 1858 wszedl, iako czlonek, 
mianowany przez Rz'ld do Komitetu wtoscianskiego gub. min- 
skiei i byt delegowany przez Knmitet minski da gt6wnej Ko- 
misH wloscianskiej VI Petersburgu (1860). Pilnie sledzil nad- 
ci'lgajqcq burz
 politycznq, krytycznie zapatrywal si
 na 6w- 
czesne pory\\-y i dernonstracje, harnowac je usHowal w rniar
 
moz.nosci, odeg.rywajqc jednoczesnie wybitn'l .rol
 W organI- 
zacji "bialych" i oddajqc si
 pracy publicystycznej (w "Kur- 
jerze Wilenskim" z r. 1861 umiescil cenne artykuly: ,,0 kre- 
dycie ziernskim"" str. 154; "Zasady przYi
te przy zakladaniu 
T -wa Kredytowego Litewskiego", str. 789, 796). Po wybuchu 
po.\vstania wszedl, jako czlonek do "Wydzialu zarz,!,dzajqcegc. 
pro-wincj.ami Litwy". ° dzialalnosci na tern stano\\risku, o. 
aresztowaniu opowiadajq pami
tniki Gieysztora. Skazany na 
pi
tnastoletn.iq katorg
 (cudem niemal uszedlszy kary smierci), 
oraz pozbawienie praw (a co za tern idzie, konfiskat
 rna- 
j'l.tku) - odbywal kar
 w UsoJu (w gub. Irkucki,ej), razem 
z Giey:sztorem. Tu ozenU Sii
 z przybylq dobrowolnie z Li- 
twy kuzynk q p. Grabowsk 'l , kt6ra pragn
la podzieli6 losy 
wygnanca. Dom Oskierk6w, wedlu.g zgodnej opinH zeslanc6\\", 
star Sli
 w Usclu og,niskiem ro.dzinnem, kochanem i szanowa- 
nern przez wszystkich. Z Usola przenoszony byl A. O. de. 
Irkucka i Solikamska, a wreszcie w r. 1875 otrzymal pczwo- 
leni,e p.owrotu do kraju, ale na razie poz\volono mu zamieszkac 
tylko w Warszawie, gdzie obi'll redakci
 "Ateneum". Korzy- 
stajqc z pier'\v'szej spos,obnosci, wr6cil na Litw
; w r. 1882 
obj'll ktierownictwo swiezo zaloi.onego oddzialu Warsza\v- 
ski-e,go T -wa ubezpieczen od Qignia. Odtqd lat dwadziescia z 
g6r'l mieszkal w Wilnie, p6zniej :-- u jednei ze swych c6rek 
na fWSi. Zm.art w W,idzach w pow. jezioroskim u c6rki p. Ma- 
rH Mineykowej d. 11 (24) stycznia 1911 r., pochowany w Wit- 
nie na Rnsie. 


t 


'I>
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00304_0001.djvu

			Do str. 80. 


-302- 


. 


Por. "Kurj. Wilen." z d. 14 stycznia r. 1911, Nr 10; "Go- 
niee Oodzien." z d. 13 stycznia" r. 1911, Nr 9; Br. Zaleski. 
Zniesienie . poddanstwa na Litwi.e w Roczniku T -wa histor.- 
liter. w Paryzu z r. 1867. 
 
. H ,e r e e n A I.e k san d e r (1812-1870), znakomity pu- 
blicysta i pisarz re\\"'olucyjny rosyjsk
., kt6ry wywieral -ogr.om- 
ny wplyw na stan umysl6w w RosH okoto polowy W. XIX, 
zwlaszcza przez wydawany przez siebi-e za granicq od r. 1857 
(w Londynie i G.ene\vi.e) organ p. t. "Kolokol". Zgubne dla 
wptywu tlerce.na na og61 rosyjski byly sy.m:patje jego dla 
powstania polskiego. Gdzie porus at H. spraw
 chlosty. (oma- 
wianq w Komisii petersburskiei w zwiqzku z ograniczeniem 
\vladzy patrymonjalnej dziedzica) - nie ,\yiemy; sqdzimy, iz 
w "K;olokole". 
. 
J a s i ens k i R. u dol f, syn Justy,na, dziedzic d6br 
Olany, Giedrojcie, Na'rwidz.i,szki w gub. willenski,ei; czlo.nek 
Komitetu wloscianskiego; byl czlowieki,em zamoznym i mial 
opinj
 dobrego r()lnika. Zmarl w latach 60--tych W. XIX. 
· Wiadom. od p. W ojcie.cha J atsienskiego. 
Rom e r Sewer y n, ur. 1814, zm. 1891 (9 stycznia n. st., 
t. j. 28 grudnia 1890 r. st. st.) I\V Wilnie., syn Michata, mar- 
szalka gub. wilenskiego, i Racheli z De Raes6w, brat mtodszy 
:Edwarda, nauki szkolne .pobieral w Wiln:ie (u XX Bazyljan6w) 
i uniwersyteckie tamze. Studja uniwersyteckie przerwal 

r. Ib3e) i udal si
 d.o ojca, b
dqcego w6wczas WI Woronezu. 
Po powrocie do kraju, za udzial w sprzysi
zeniu Konarskiego 
wraz z bratem c.dwardem zeslany byl do gub. Wologodzkiei. 
W lat par
 pozwolono .mu zamieszkac w..Mitawie, w r. zas 
'1842 lvf 
raju: W r. 1863 (22 czer'wca) uWl
ziony zostal Sew. 
Romer powt6rnie i przebyl w cytadeli wilenskiej az do maja 
r. 1865. Uwi
ziony zostal pod zarzutem', 'ze wied'zial 0 s.to- 
sunkach .ekonoma folwarkn swego Granopol i towczego z od- 
dzialem p.owstanczym. Folwark Granopol, w,ed'lug komuni- 
katu urzc:dowego, ogloszoneg,o w "Kurj. Wilen.", zostat "zbu- 
rzony do fUl1damentu" - "w strach 
 prymier drugim". Iune 
majqtki u}.egly sprzedazy przymusow,ej. Nabyl je J6zef hr. 
Tyszkiewicz. Po uwolnieniu z wi
zienia byl S. R. lat par
 
w areszcie domo\v'y.m. _ 
Wiadomosc zaczerpn
lismy od p. Mich. Romera, oraz 
z "Kurjera WHe.n." z r. 1863. 
. - K r U.p ski Bon i f a c y, syn Urbana i Katarzyny z An- 
toniewicz6w, urodzil si
 15 Upea 1822 r. w majqtku rodowym 
Ihnatowie, (w gub.. i pow. m,inskim). Nauki pobieral'w gi- 
mnazjum Sluckiem, kt6re znajdowalo si
 w6wczas pod kie- 
runkiem Synodu ewangielickO- reformowanego, i przezywalo 



 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00305_0001.djvu

			- 303 - 


Do str. 80. 


s\vietne chwile istnienia. Nast
pnie ksztalcit sit; na wydziale 
· przyrodniczym uniwersytetu petersburskiego, po ukoiIcz.eniu 
kt6rego i podr6zy za gra'TIic
-osiedlit sit; na wsi, pracu]qC 
wraz z ojcem na roli w duzym kluczu
 dzierzawionym w pov.'". 
bobrujskim od ks. Witgensztejna. W r. 1856 olciec nabyl (od 
Kor"sak6w) dobra Mieciawicze \v pow. sluckim i tam za- 
mieszkat, w roku zaS 1861 (00 Ratynskich) w pow. ihumeiI- 
skim Nowosi61ki na imi
 syna Bonifacego. kt6ry si
 
-. tymze 
roku ozenii ze Stefanjq SWid6wnq, c6rk q Florjana i KonstancH 
z Niepokojczyckich. Aczkolwiek niedaw'Do osiediony w tych 
stronach, zyskal wkr6tce szerokie uznanie obywate.Istwa: 
zostal obrany na posrednika do spraw \rlosciaiIskich pow. 
ihumenskiego. Na tern stanowisku, kieruj
c si
 wylqcznie 
bezwzgl
d.nq sprawie.dliwosci q , rozstrzygal sprawy CZt;sto na 
korzysc wloscian, budzqc niezadowolenie bardziej konserwa- 
tY!\YlJ1ych .obywateli, tern wi
ksze wszakze zyskujqc zaufanie 
wsr6d Iudu. Na Iud .miat wply\v ogromny, - zatozyl tez v. 9 
Nowosi6lkach szkol
 ludowq, kt6rej kierowniki.em byl mlody 
student z Kiiowa, nazwiskiem Ligenza. Na stanowisku posred- 
nika zaskoczyly.B. Krupskiego ,wypadki r. 1863. Jak wieht 
innych, trze'zwiej zapatrujqcych si
 na sytuacj
, Krupski nie 
wierzyl w powodzenie ruchu zbrojnego i byl przeciwny po- 
.wstaniu. Gdy jednak wsze.Ikie wysilki, skierowane' ku po- 

\vstrzy'maniu wybuchu, sp.etzly na niczem, nie .pozostal na 
stronie i wziql czynny udzial w organizacji powstaiIczej. ja- 
, . 
ko komisarz pow. ihumeiIskiego. Wkr6tce zmuszony zostal do 
przeniersienia si
 d.o Ihumenia, d
 czego przyc,zypila 
j
. .relacia 
o nim miejscow.ego ducho\\01ego( pr,\woslawn
go, jako 0 
z
o- 
wieku, 'W'Ywierajqcym niepozqdany .wplyw \1a Iud. W kO(lCU 
zostal ar
sztow:any i osadzony w wi
zieniu minskiem, gdzie 
\v jesieni tegoZ roku zapadt wyrok, za

vierdzony przez Mu- 
rawjewa, skazujqfcy go na osm lat ci
zkich rob6t i konfiskat
 
Nowosi6lek. Zona jego, Stefanja, postano,,-Ha podzielic 10s m
- · 
za i pozostawiajqc w kraju czteromiesi
cznego syna, udala 
si
 w podr6z etapowq na Sybir, odby\vanq w ciqgu czterech . 
miesi
cy pieszo i w kibitkach, wsr6d najgorszych warunko\\9C 
az. do miejsca przeznaczenia, kt6rem byla .osada UsoIe, 0 kil- 
kadziesiqt wiorst od Irkucka. W Usolu, jak wiadomo, odbywal 
r6wniez kar
 i autor pami
tnik6w J. K. Gieysztor. Po pi
ciu 
latach skr6cono .mu termin rob6t ci
zkich i przetranzlokov.rano 
do .Tobolska, a potem do Carewa w gub. astrachanskiej. Do- 
piero w 74 r. pozwolono zamieszkac w Warszawie, a w pa- 
st
pnym '- przywr6cono mu prawa i pozwolono wr6cic na 
Lit;w'e. W 6wczas B. K. zamieszkal na stale w jednym z pozo-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00306_0001.djvu

			Do str. 80. 


-304- 


stalych po sinierci ojca (1872) m.a
qtk6w - Mieciawiczach, 
g.dzie si
 jeszcze przez dlugie lata cieszyl szacunkiclTI sqsia-' 
d6\v i mif.osci q ludu. W. r. 1896 stracil z-on
, kobiet
 wielki
h 
en6t. Sam zas B. K. zakonczyl zycie 12 stycznia 1)03 r. \V 
f'/liccia'wiczach, przezywszy lat 80. 
Szczeg61y zawdzi
czamy p. Stefanji S\\'id6\\ 'l1ie. 
J e 1 e iI ski Ant 0 n i, syn Pawla i Barbary z Lenkie- 
wicz6w; ur. 1818 r., zmarl w Wilnie 1874 r.; nalezal do t. zw. 
Kopatkiewickiej linji J elenskich (od rn,ajqtku Kopatkiewicze 
w gub. minskiej, PO\\-I. mozyrskim). Po przeniesieniu si
 dla 
wychowania dzieci do Wilna, gdzie nabyl okazaly dom,-przez 
tworzqcq si(t organizacj
 obywatelsk q "bialych", obrany zo- 
stal na j1ednego z czl-onk6w je,j ,.Komitetu szesciu", w:esp61 z Os- 
kierk q , Gie,ysztorem i in., p6zniej,. j.ako taki., wszedl do "Wy- 
dzialu zarzqdzajqcego prowincjami Litwy". 0 czynnosciach 
jego na tern stano\Y'isku, aresztowaniach i badaniach, pami
t- 
niki J. Gieysztora liczne podaiq wiadomosci. Ostatecznie ska- 
zany zostal J elenski na zeslanie do ci
zkich rob6t do Usola, 
a przez to sarno na pozbawienie praw i konfiskat
 wszelkich 
nieruchomosci. Na skutek tego dobra w m'ozyrskiem Kopatkie- 
wicze i LudZJiewcze (okolo 5000 dziesi
cin wynoszqce), Du- 
najczyce (ok. 1500 dziesi
cin) w pow. sluckirn, oraz Okni'sta 
(o.k. 2000 dziesi
cin) (\v gub. kowiefiskiej, pow. wilkomierskie.. 
go i dorn swiezo kupioi1y, - wszystko to uleglo konfiskacie. 
Przy Okniscie wszakze zd-olala utrzyrnac si
 zona Ant. J eL 
(rnajq'c na tych dobrach opar.tq sum
 posagowq). Dunaj.czyce 
zas, pornimo wystawienia na licytaci
, pozostaly wlasnosci q 
J elenskich w ten spos6b, iz nabyl ie naistarszy syn Antoniego, 
Pawel J elenski, potraHwszy i\vyrobic sobie pra.wo do stawa- 
nia na licytacji. Gdy si
 zebrana na licytacj
 publicznose 0 
tern dowiedziala, ostentacyinie usun
la si
 od licytacji, dajqc 
w ten spos6b P. J. rnoznose nabycia majqtku za cen
 najnizsz q . 
Pozostaw.il dzieci: Pawla, Witolda, Marj
, Bronislawa, 
Marjana, Edmunda, Adama, Rornualda i Kazimier
. . 
Zona A. J. Sabina z Dybowskich, c6rka Leopolda i An- 
ny z Jelenskich, ur. w r. 1820, towarzyszyla m
zo,\\-'i na Sy- 
berj
, byla wraz z nim w Usolu, kobieta wielkiego serca, 
zmarla w r. 1912 w maio Oknista. 
Szczeg6ly zawdzi
czamy p. Emilowi Dybowskiemu. . 
F"a 1 e -\\".i c z K a r 0 I-P e 1 i k s, syn lana i loanny z Zu- 
" 
bowicz6w;. ur. 18 maia r. 1830 w Cholopieniczach, gdzie oiciec 
jego, wychowaniec Uniwersytetu wilen skiego, byl prefektem 
szk61. Nauki pobieral w Mohylewie, pote-m (r. 1845) wstqpil 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00307_0001.djvu

			- 305 - 


Do str. 80, 81. 


do szkoty inzynier6\v ' wojskowych w Petersburgu, i po ukon- 
czeniu studj6w w r. 1850 awansowany zostat na .oficera. 
W r. 1851 otrzymal przeznaczenie do ryskiego okr
gu woj- 
skowego i aczkolwiek miat przed sob q swietnq karier
 woi- 
skowo-inzynieryjnq (m6g1 zdobyc jako ;\v'iele obiecujqcy fa- 
chowiec katedr
 w Akademji woiskowej), porzucit stuzb
 w 
zakresie Lnzynierji woj,skowej (1852) i przeszedt (r. 1853) do 
inzynierji dr6g i komunikacji. Po uptywie lat kilku (r. 1857) 
wyszedl do dymisii i odbyl podr6z po Europie Zachodniej, po- 
czem nalezat do redakcji "Slowa" Ohryz.k
 w Petersburgu, 
w. kt6rem umie.soit cieka\vy art. p. 1. "Szkoly reformy w Bel- 
gji" (str. 115-142) i wy,glaszal tutaj w T-wie wolnO-ekono- 
micznem' odczyty. OSiadlszy w kraju u starszcgo brata Ale- 
ksandra w Wiljanowie (pod Werkami) pracowal na roli i brat 
czynny udziat w sprawach publiczny.ch w dobie przedpo\v'Sta- 
niowej, a nast
pnie w dobie samego powstania, na skutek te- 
go we wrzesniu r. 1863 zostat uwi
ziony i osadzony w t\vier- 
dzy Dyne,burskiej, gdzie przebyl p6ltora roku w oczekiwaniu 
surowego wyroku. Uratowalo P. wmieszanie si
 przychylnych 
mu os6b I\\"'plyw.owych, tak, iz po uwolnieniu m6g1 pozostac 
w kraju i oddawac si
 nader wszechstronnej i wyt
zonej pracy 
spolecznej. Dzierzawiqc Werki pod Wilnem
 byt jednym z ini- 
ciator6w Banku Ziemskiego w Wilnie, pracowat przy budo- 
wie kolei Lipawo-RomefIskiej, byl zalozycielem kasy pozycz.- 
oszcz
dnosci'owej w Werkach, (j.ednei z p,ierwszych instytucji 
tego rodzaju na Litwie), wreszcie - dlugoletnim czlonkiem 
Rady Mieiskiej. Zmarl w Wilnie, otoczony powszechnym sza- 
cunkiem 8 pazdziernika 1911 r. 
Og61nq charakterystyk
 s. p. Karola Palewicza (zreszt q 
, 
bez scistych danych biograficznych) znalezc ruozna w "Kuri. 
Wil." z r. 1911 w NrNr 110, 138 i 144. 


Do str. 81. 
.T y s z k i e w i c z J an, syn J6zefa, marszatka pow. 
oszmia(lskiego i Anny z Zabiett6w; ur. 1831 r. i\V Wot.ozynie, 
zm. 1892 tamze. Dziedzic \Vakki (po ojcu) i ordynacji bir- 
zanskiej (po. stryju Janie). W r. 1859 obrany zostat marszat- 
kiem powiatowym wilenskim; pomimo urz
dowego stanowis- 
ka, brat zywy udzial (wraz z zonq) w demonstracjach O""\.. 
czesnych i w styczniu r. 1862 zostat z marszalkostwa usuni
ty" 
aresztowany (styczen 1862 r.), otrzymal rozkaz wyjazdu. Z
 
na ty by I z IzabelI q Tyszkiewicz6wnq. 
Dane z3.!\\"dzi
czamy p. Michatowi. Brensztejno,vi. 
"B. P." Parnietniki Gieysztora. Tom I. 20 


...
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00308_0001.djvu

			Do str. 82. 


- 306 -- 


Do str. 82. 
,t i 
Sid or ow i c z J an; ur. \V Wilnie 7 lipca 1830 r. z ojca 
Stanistawa, obywatela ziemskiego i' znanego adwokata i z 
matki J6zefy ze Sztejninger6w. Wychowanie rozp.oczqt we 
Wtoszech, gdzie sp
dzil lat kilka z matk q , bratem starszym 
i nauczycielem Polakiem. Po. smierci matki, zmarlej w Rzy- 
mie (1840) pobieral dalsze nauki Vv- gimnazjum w Wilnie (kt6- 
re ukoilczyt w ,r. 1846) i na J\vydziale matematyczno - przy- 
rodniczym uniwersytetu w Moskwie. Po odbyciu studj6w 
zajmowal posad
 w' Besarabji (w minist. D6br Panst\\-
a). 
Smierc ojca r. 1858 zniewolita go do IPorzucenia stuzby i po- 
wrotu do Wilna dla obj
cia zarzqdu nad pozostatymi po ojcu 
int
resami i majqtkami. W wypadkach r. 1863, nie biorqc 
udzialu czynnego, wspierat 'materjalnie tych, kt6rzy pomocy 
tej potrzebow.ali. Po smierci zony (Aliny z Siesickich 1-0 v. 
Laskowlcz,O"\vej) i po utracie fortuny, zamieszkal w Warsza- 
wie i petnil tu funkcje tlumacza .przy Sqdzie Okr
gowym, nie- 
za.leznie od tego poswi
cajqc si
 studjom historycznO-literac- 
kim, do kt6rych zawsze czul zamHo\vanie. W nauce znany jest 
z tego, iz wydal (wtasnym koszte,m) ."Skarbiec dyplomat6w", 
prof. Ignacego Danitowicza (WUno, 1860-61). Byt czlonkiem 
honorowym i rzeczyw.istym komi,sii archeologicznej wilei1. 
Zmarl r. 1891 w Wa.rszawie. · 
Dane zawdzi
czamy siostrze, p. Helenie z Sidorowicz6w 
Cierpinskiej. 
Lap i c k i J u 1 j a n. Ojciec jego, J an, adniinistrowal do- 
.. br:ami Ciechano\yieckich Bozejkowem Iw pow. Lepelskim 
(gub. witebskie.j), tu tez si
 urodzit J. L. r. 1829. Nast
pnie rc- 
dzice J. L-go, po nabyciu maj. Bucewicze w pow. minskim. 
przeniesli si
 w tamte strony; dlatego tez ksztalcH si.
 J. L. \v 
gimnazjum minskiem (kolegujqc tu i przYlazniqc s'i'
 blizej z WI. 
Spasowiczem), po kt"6rego ukonczeniu (z medalem) odbyl stu- 
dja przyrodnicze w Petersburgu. Nast
pnj.e .osiadl na wsi, ",. 
f. 1861 zostal posrednikiem do spraw wtoscianskich. Wskute.k 
wypadk6w r. 1863 zostal zestany, maJqtek jego ulegt konfi- 
skacie (czy tez sprze.dazy przymusow,ej); obecnie lest wlas- 
nosci q Rosjanina
 p. Iskrzyckiego. Po powrocie z ,\\-'ygnania 
objqt obowiqzki administratora w Kruszynie ks. Eug. Lubo- 
mirskiego, koto Cz
stochowy. W koncu, nabywszy mat q pO- 
siadlosc w Gidlach pod Nowo-Radomskiem, osiadl w niej na 
stale, oddajqc si
 rolnictwu, pisujqc artykuly tresci rolniczej 
i ekonomiczno-spole.cznei do r6znych pism polskich i iednajqc 
sobie og6lny szacunek. Zmart w stanie bezzennym \v Gi-dlach, 
18 wrzesnia 1894 r. Byl J. L. rodzonym bratem oslawionego 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00309_0001.djvu

			-307- 


Do str. 82. 


p6iniej - ze wzgl
du na poczyni.one zeznania - "wojewody" 
powstanczego mi,nskiego. Zyciorys J. L. skreslil w N-rze 271 
"Slowa" z d. 22 listopada 1894 r. p. Aleksander Jelski (kolega 
na urz
dzie posrednika). Wymienione tu S'l waznie.jsze prace 
literacki1e J. L. 
Szczeg61y zawdzi
c.zam'y p. ZofH Kowale,wskiej, autorce 
'"Obrazk6w minskich i wydawczyni ksi'lzki 'p. t. "Ze wspom- 
nien wygnanca', na kt6rq niejednokrotnie wypadnie si
 nam 
jeszcze powolac, oraz p. J anowi Weyssenhoffowi. 
Gad 0 n L u b.o m i r; ur. 1831 r. "'f pow. telszewskim 
na Zmudzi, z.m. 1908 r. w Krakowie. Byl synem Aloizego, po- 
rucznika ulan6w pulku Wincentego Krasinskiego, a w r. 1831 
dow6dcy oddzialu powstanczeg.o i Amelji J ankowskiei. Po 
ukonczeniu gimnazjum w Mitawie i unhversytetu w Dorpacie 
(1856) r.) ob-rany zos,tal na ostatndm sejmiku s.zlaGheckim gu- 
bernialnym Vl Kownie w r. 1858 na deputata Izby Kryminalnei. 
Z pow.odu czynnego udzialu w powstaniu r. 1863 zmuszony 
zostal emigrowae za granic
 :\\
 sierpniu tegoz roku. Pocz'ltko- 
wo mieszkal w Londynie, gdzie (od paidziernika r. 1863 do 
marca r. 1864) byl sekretarzem polskiej ajencji dyplomatycznej. 
Wkr6tce jednak przeni6s1 si
 do Paryza i tu w r. 1867 obj'll 
sekretarj.at Wladyslawa ks. Czartoryskiego, spelniaj'lc t
 
funkci
 do r. 1894, 1. j. do zgonu ksi
cia. J ednoczesnie brat 
czynny udzial w zyciu nauk{},,,-em emigracji., iako sekretarz 
T - wa historyczno-literackiego :\Yf Paryzu, oraz dyrektor ,..Bi- 
bljoteki polskiej". W r. 1899 przeni6s1 si
 do Krakowa, odda- 
. j'lC si
 pracy naukowej i tu tez zycie zakonczyl. Opr6cz nader 
1icznych artykut6w, rozrzuconych po czasopismach polskich 
{galicyjskich) i obcych (irancuskich i niemieckich), jest L. G. 
£lutorem kilku wi
kszych prac, z kt6rych niezaprzeczenie naj- 
donioslejsze znaczeniel ma 3-tomowe dzielo p. t. "Emigracja 
polska", reasumuj'lce syntentycznie, aczkolwiek niezawsze 
moze bezstronnie, dzieje :",-ychoditwa polskiego po r. 1831. 
(Por. art. p. Michala Brensztejna ,.Kurjer .Litewski" 
z r. 1908 Nr 47). 
Z y I ins k i L u d w i k - obszerniejsza 0 nim wi ado- 
.mose w doda tkach autora do 1. II. 


. 


, I 


Do str. 84. 
M6wi 'l c 0 s p raw i e s y r y j ski e j autor ma zapewne 
na mysli inter\Y'encj
 mocarst\v europejskich, mi
dzy inne.mi 
j Rosji, z po\vodu rzezi chrzescijan \v Syrji \v r. 1860.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00310_0001.djvu

			Do str. 86, -87. 


-=- 308 - 


K a r p' p.e 1 i cia n (Stefan Antoni), syn Eustache.go Karola 
. i Wiktorj.i z Plater6w, ur. 1821 r.; w mlod-osci sluiy.t wojskowo 
wyszedtszy do dymisii w r. 1858 tegoz roku (10 grudnia 
1858 r.) obrany z'Ostal na marszatka pow. poniewieskiego. Od 
dn. 3 lutego 1862 r. byt p. o. marszalka szlachty gub. kowien- 
skiei; w tym charakterze 25 sierpnia 1863 r. podal Murawie- 
wowi adres szlachty kowienskiei z ,\\iryrazenie,m uczuc wier- 
nopoddanczych, ogloszony w "Wilen. Wiestniku", "Kuri. Wi- 
lenskim" z dn. 3 wrzesnia 1863 r. Nr 99. 28 sierpnia zostat mar- 
szalkiem gubernji kowienskiej (pierwszym z nominacji rZq- 
do\\'\ej) i piastowat ten urzqd przez lat 15, az do r. 1878. Zmart 
Vol ] ohaniszkielach r. 1880 (por. AI. Meyszto\v,i'cz. Karpiowie 
herbu wlasnego, Wilno 1907 r.). 
Do str. 86. 
S z e m i 0 t h ] 6 z e f, syn Tadeusza, urodzil si
 okolo 
r. 1814 w gub. kowienskiej, w maio Dykteryszki, kt6rego byt 
dziedzicem. Od 11 grudnia 1858 do 23 lipca r. 1864 piastowat 
urzqd marszalka szlachty PO\V'. 
zawelskiego i byl w tym po- 
wiecie ostatnim marszatkiem z wyboru (po Tytusie Gorskim). 
W czasie powstania wyjechal do Nicei. Pomimo to zostal 
....oskarzony 0 udzial w powstaniu i skazany na wygnanie do- 
Uiy. Dzi
ki zonie (Szczytt6\vnie z domu), kt6ra byla damq 
Dworu, wyrok ten zostat zmieniony na mieszkanie w Rydze,. 
bez praWa wyjazdu. Umarl w Rydze w r. 1874. 
Szczeg6ly od p. ] 6zefa ZmitrO'\\:-icza. 


Do str. 87. 
P ia s e c k i K a z i m i eo r z, syn Ignacego (r. 1798 w Wil- 
nie), ojca utracil b
dqc w klasie V gimnazjum w r. 1813; :\V"'zra- 
stat w nader ci
zkich warunkach materjalnych, utrzymujqc 
nietylko siebie, lecz wdow
-matk
 i siostry. W r. 1815, po- 
skonczeniu szkoty sredniej, wszedl na Unh,y:ersytet Wilenski 
na. wydzi.al prawny, kolegujqc z Mickiewiczem, Zanem, Cze- 
czottem i in., oraz biorqc udziat w zyciu mlodziezy filare,ckiei. 
VI r. 1820 ukonczyt wydzial prawny (ze stopniem doktora 
obojga praw. i zostat adwokatem. Podejmujqc si
 spraw wy- 
lqczni'e "czys.tych", zdotat pozyskac licznq klientel
, zarabiat 
duzo, otoczyt wygod q matk
 i siostry. Zamieszany. w proces 
filaret6w, 11 miesi
cy sp
dzil w wi
zieniu, lecz zestania uni- 
knqt. Odzyskawszy wolnosc, ""\ dalszym ciqgu trudnit si
 
praktyk q adwokack q (mi
dzy innemi byt gt6wny.m mecena- 
sem przy Komisii dla uporzqdkow.ania d6br Radzi\viUow-. 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00311_0001.djvu

			-309- 


Do str. 87. 


skich). W r. 1839 nabyl po Houwaltach dobra Szyrw'inty i zy- 
skat opinj
 wzorowego rolnika, tak, iz Szyrwinty zwiedzane 
by ly na wet przez wycieczki uczni6\\, zaklad6w rolniczych. 
Byl fundatorem nowego mturowanego kosciola w SZY'rwin- 
tach, kuratorem szkoly sredniej poniewieskiej, zgromadzil 
znaCZl1q bib1jotek
, brat zy\\-.y udzial w zyciu publicznem. 
Byl to czlowiek istotnie zelaznej pracy i nieugi
tego charak- 
teru. Zyciorys P-go umiescit AI. J elski w II-m tomie Ksi
gi 
pamiqtkowej ku uczczeniu setnej rocznicy urodzin Mickie- 
wicza, str. 77-85; tamze portret P-go. 
Szczeg6ly zawdzi
czamy p. Janowi Weyssenhoffowi. 
Cod 0 
.. n i 0 sku Pia s e c k i ego 0 nie konfisko- 
wanie nadal majqtk6.w za udzial w powstaniu w r. 1831, kt6- 
rych jeszcze skarb nie zaiqt, to zaznaczye nalezy, iz odnosny 
ukaz istotnie wydany zostal, le.cz dopiero w par
 lat p6iniej 
.i nosi dat
 9 (21) grudnia 1862 r. 
. 
T u k a 110M i e c z y s I a w, marszalek wileiski, 0 kt6- 
rym parokrotnie wspominajq pami
tniki niniej,sze, syn Igna- 
ce.go TukaUy, podkomorzego, znanego z udzialu w ruchu 
zbroinym pow. zawilejskiego w r. 1831 i Konstancji ze Swi- 
d6w. Urodzil si
 w maio Osciukowiczach (pod IIjq w pow. wi- 
lejskim). w r. 1817, nauki na \\\"ydziale prawniy.m; ukoiIczyl w 
Dorpacie; zonaty byl z Zuzannq Bohdanowicz6wnq, do roku 
1863 w ciqgu lat kilku byl marszalkiem szlachty powiatu wi- 
lejskiego, brat czynny udziat w sprawach publicznych, przed 
samym wybuchem powstania jeidzit podobno z jakqs misjq 
do Rzymu, do papieza. Nalezat do przeciwnik6\\'j powstania, 
lecz na pierwszq wiadomose 0 wybuchu powr6cit z zagranicy, 
gdzie bawil z chorq zonq, -do kraju, chcqC bye na stanowisku. 
W obradach nad podpisaniem adresu Domejki wyst
powal, 
jako jego przeciwnik, i nie podpisal go. To stalo si
 po\vode.m 
do doniesienia ze strony p. S. do Wilna, iz "dop6ki marszalek 
Tukallo Mieczyslaw nie zostanie usuni
ty, dop6ty adresu nie 
pod.pisz q ". T. wezwany zostal do WHna i, wobec uznanego 
za szkodliwy ,,-plywu na obywateli
 zestany admini.s.tracyjnie 
do Wierchoturja, na majqtki zas nalozony zostat sekv;'estr. 
Adres, po wYwiezieniu TukaUy, byl podpisany, a S. zostal 
marszalkiem. Na wygnaniu przebyf TukaUo lat pi
e, nast
p- 
nie zamieszkal \v Kr61estwie bez prawa pobytu na Litwie, 
p6iniej przebywal \v Dreznie. :\\-'reszcie - wr6cil do kraju 
i w r. 1883 umarl. 
. 
Szczeg6ty. pochodz q od p. Michala Romera. 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00312_0001.djvu

			. 


Do str. 89, 90. 


- 310 - 


. 


Do str. 89. 
D a I e w ski f ran cis z e k. syn Dominika r Dominiki 
Z Narki"ewicz6w, starszy brat wymienionego w pami
tnikach 
Aleksandra (ob.), Konstantego (ob.) i Tytusa (ob.) Dalewskich, 
oraz sZ'\v'agier (przez siostr
 Apolonj
) Zygmunta Sierako\v- 
skiego, urodzony. w r. 1825; za udziat w s.przysi
zeniach mle- 
dziezy litewskiej (r. 1848) zostal uwi
ziony, skazany .na smierc, 
lecz p6zniej, dzi
ki staranio.m rodz.iny, wraz z bra-tem Ale-:- 
ksandrem oSqdzony na tat 15 rob6t ci
zkich, na SyberH (kt6re 
odbywal w Akatui. Po powrocie. na mocy manifestu, do kraju 
(r. 1860), byl jednym z czlonk6w Komitetu "bialych" i ot\\9ar- 
cie walczyl z kierunki'em, dqzqcym do rychlego wybuchu, gdy 
ten wszakze nastqpil, dal si
 porwac .ogqlnemu prqdowi i zo- 
stal czlonkiem "Wy'dzialu zarzqdzajqcego prowincjami Li- 
twy". ]ako taki zostal aresztowany 10/7 1853 r. n. s1. i ska- 
zany pono\\"fnie na'lat 20 do katorgi, kt6rq odbywal w Sie- 
wakowie. Nast
pnie, na mocy mani.festu, uwolniony z katorgi 
by I na Syberji na osiedleniu (W Irkucku), 
 r. 1875 otrzyrnal 
urlop na trzymiesi
czny pobyt z rodzinq w Warszawie, wr6- 
cil wreszcie do kraju na mocy og61nej amnestH z r. 1883. 
Zmarl .w
 Warszawie w r. 1904. 
(] 6zef Bialynia Cholodecki. Ksi
ga pamiqtkowa, opraco- 
wana... w czterdziest q rocznic
... Lw6w 1904 (olfaz szczeg61y 
ad rOdziny). 


. Do str. 90. 
Rat c z B a z y I i, syn Teodora (1816--1870), general 
porucznik, od r. 1864 po;rnocnik naczelnika artyt okr. wojsko- 
wego wilenskiego z polecenia Murawje\\-a pracowal nad ulo- 
zeniem historH powstania z r. 1863 na Litwie i w r. 1867 i 68 
wydal d\ya pierwsze torny S\VIe ,j pracy p. 1. "Swiedienija 0 
polskom miatieze 1863 w siewier()-zapaunych gubiernijach". 
Praca ta, aczkolwiek opieraj-qca si
 na bogatym i niedost
p- 
nym materja.Ie archiwum gen.-gubernatorstwa, pelna jest 
bl
d6w, niescislosci i, przy braku .,,:'Szelkiej metody naukowej, 
przepojona jest duchem bez,vzgl
dnej stronniczosci. Pomimo 
to zjednala autorowi rozglos szeroki. Przykre starcie S'i
 w 
spra\vach sluzbowych z nowym gen.-gub. wilen. Potapowem, 
nie poz\volilo R. dok'Onczyc swej pracy i zmusilo go do po- 
dania si
 do dymisji. 
S tar z e iI ski h r. W i k tor Wac I a w, syn Ma- 
cieja i Marji z hr. Baworowskich, ur. 26 \wrzesnia 1826 r. W 
dobrach Strabli (gub. grodzienskiej); ksztalcil si
 u 0.0. J e- 
zuit6w we fryburgu Szwajcarskim, nast
pnie na uniwersy- 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00313_0001.djvu

			-- 311 - 


.. 


Do str. 90, 91. 


tecie \v Monachjum. Mieszkal stale w Strabli, posiadal zas 
pr
cz tego dobra Niewodnic
 Nargilewsk q (pod Bialymsto- 
kiem) i Baeki (w gub. warszawskiej). Od r. 1847 do 1850 slu- 
zyl w woj'sku rosyjskiem.. Lata 1861-63 zastaly go na stano- 
wisku marszalka szlachty gub. grodzienskiej. W tym charak- 
terze odegrywal znacznq rol
 \V organizacji "biatych" na Li- 
twie, a czem wielokrotnie wspominajq pa.mi
tnikp Gieysztora, 
stwierdzajqce jednoczesnie wyrazny antagoniz.m mi
dzy hr. 
Starzenskim a Gieysztorem. W skutek podania si
 do dymisji 
(na wezwanie Rzqdu Narodowego) i napisania listu ot\vartego 
do marszatk6w powiatowych oraz za stosunki z wybitnemi 
dziataczami r. 1863, zstal aresztowany i osadzony w ",,-'i
zie- 
'niu w 1. zw. N-rze 14 (na Antokolu) w Wilnie, gdzie przebyt 
od wiosny do jesieni r. 1863. Wtadze sledcze przypisywaty mu 
rol
 niemal kierowniczq W 6\vczesnych wypadkach, tak, iz 
S-ki skazany mial bye na smiere, lecz wskutek wstawiennic- 
twa Nap.oleona III. byl utaskawiony, na p6ltora roku zamkni
- 
. ty w twierdzy .v,-' Bobrujsku, poczem zeslany do W'oroneza, 
majqtki zas, pr6cz Baciek, ulegty sprzedazy przy.musowe,j. 
Wr6cit z wygnania W. S. w r. 1867; w r. 1869 osiadl w Gali- 
cji u szwagra (Cezarego M
cinskiego) i zajmowat si
 tutai 
(az do r. 1875) interesami: naftov,-'emi. P6iniej - przebywat 
przy naistarszym synu w Petersburgu i tam nagle umarl 31 
maia 1882 r. Zonaty byl z Marjq Arnorq de Bezzi (ur. 1834 - 
zm. 1875 r.), zostawil syn6w Wiktora, Maurycego, Wtodzi- 
mierza, Mariana, Adama, Aleksandra, oraz c6rki-Gabryel
 
(za Juljuszem hr. Tarnowskim) i Zofj
 (za Leonardem hr. Sta- 
rzenskim). Z pism ' jego (drukiem ogloszonych) opr6cz wspo- 
mnianego listu do marszatk6w, znany jeszcze jest memorjal 
o potrzebach Litwy, napisany na rozkaz cesarza Aleksan- 
dra II. Nekrologi w swoim czasie zamiescHy "Czas" Krako\v
 
ski, "Stowo" warszawskie i "Kraj" petersburski. 
Szczeg61y zyciorysow'e zawdzi
czamy synOl\vi Wiktoro- 
wi hr. Starzef1ski ' ernu. 


Do str. 91. 
"S z I a c h tap o.ct- 01 s k a podala sw6j\ adres"-wyrazenie 
niez.upelnie scisle: adres bowiem, przez szlacht
 podolsk q ulo- 
zony" a dornagajqcy si
 w wyrazach pelnycl1 pokory usuni
cia 
niekt6rych "niedostatk6w" z zycia publicznego - uznany zo- 
stal przez. g.en.-gubernatora kijo\\rskiego Wasilczykowa za 
akt nielegalny i podany bye .nie m6gI. M-ial bye wr
czony ce- 
sarzowi podczas bytnosci w KamieiIcu w d. 13 i 14 paidzier- 
nika 1860 r. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00314_0001.djvu

			Do str. 94. 


/ 


. 


PRZYPISY DO ROZDZIALU II. 
Do str. 94. 
B e r k m a 11 M i c h a
, syn J6zefa "'i Ludwiki,' ur. w Wil- 
nie 23 wrzesnia 1823 r.; tamze ucz
szczal do gimnazjum, kt6- 
re w r. 1841 z medalem zloty'm ukonczyl. Nast
pnie, po od- 
byciu studj6w m.at.-przy.rod. w Charkowie nauczal czas j,akis 
\\"1 szlacheckiei szkole powiatowej w Pruzanie (gub. grodzi'en- 
skiej), a nast
pnie w szkole w Lidzie; st'ld przeni6s1 si
 do 
Wilna i do r. 1858 byl nauczycielem w gimnazjum wileii- 
ski em. Nalezal tu do 1. zw. "Zwi'lzku Bratniego", zal'ozonego 
niegdys mi
dzy innemi przez braci Dalewskich. Posi1adaj'lc 
zamilowanie artystyczne, zbliza si
 w Wilniel do Moniuszki. 
organizuje ch6r amatorski, grywa na wiolonczeli, przyjazni si
 
z Syrokoml'l i Andriollim. Nast
pnie w charakterze nauczy- 
ciela przeniesiony do gimnazjum VI Kiejdana.ch, ci,eszy si
 wiel- 
kim wplywem i ma poparcie w inspektorze gimnazjum Mi- 
chale Turskim, bytym koledze uniwersytecki,m. Po wybuchu 
powstania stracil p05ad
 w gimnazjum; w6wczas czynny byl 
w Kownie w organizacji powstanczej, pod imieniem J uljana 
Dalewskiego, skrz
tnie p6znie 1 j poszukiwanego. W r. 1864 
(czy tez w koncu 1863) zostal wraz z zon'l J ulj'l Dalewsk 'l 
uwi
ziony i zeslany do Makarjewa (gub. Kostromskiej). Na 
mocy manifestu powr6cil do kraju i osi1adl w Warszawie, gdzie 
utrzymywat si
 z udzielania lekcji, a w ci'lgu ostatnich lat 
20-tu pracowal w szkole technicznej kolei Warszawsko- Wie- 
denskiej, jako nauczyciel matematyki. Usun'll si
 z zajm'owa- 
nego stanowiska dla" wieku podeszlego.. Ostatnie lata zycia 
sp
dzil w Skie.rniewicach i tutaj zmart 18 lutego 1913 r. M. B. 
przez zon
 Ju1j
, poslubion'l w r. 1862, a zmarl'l w r. 1874, 
byl szwagrem wymienionych w' pami
tnikach franciszka, 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00315_0001.djvu

			- 313 - 


Do str. 94, 95. 


Aleksandra, Konstantego i Tytusa Dalewskich, oraz Zygmun- 
ta Sierakowskiego. 
Szczeg61y zawdzi
czamy rodzinie oraz zyciorysowi (pi6- 
ra S. Pieczynisa) w Czasop. p. t. "Wychowanie w domu i w 
szkole" 1913 r., zesz. 4-ty. 


Autor, m6wi q c 0 W Y pad k a c h war s z a w ski c h 
i 0 wrazeniu, wywolanem przez nie na Litwie, ma na mysli 
manifestacje uliczne w Warszawie w d. 27 lutego, uroczysty 
pogrzeb pi
ciu os6b, W dniu tym poleglych, odbyty za ze- 
zw'olenie.m wtadzy miejscowej 2 marca, oraz zalob
 na- 
rodowq. 


Do str. 95. 
Co do zdania autora, iz w War s z a w i e n i e z n a- 
lazl si
 ani jeden szlachcic wlasciciel 
z ,i elm ski, kt6ryby pod wplywem 6w.czeSl1ych wypadk6w, 
w y pOW i e d z i a I gtosno z a sad 
 u w I a s z c zen i a, to 
nie lest ono scisle. J ak wiadomo, na sesH lutowej w r. 1861 Ko- 
mitet Towarzystwa Rolniczego ze sw.oim prezesem Zamoy- 
skim na czele, zaproponowal, "aby prze.z wtasciwI'e obmysla- 
nq .operacj
 kredytowq, skup czynsz6w na celu majqcq, wto- 
scianie, po ich oczynszowaniu, doprowadzeni byli do wlas- 
nosci posiadanych grunt6w". Takie rozstrzygni
cie kwestH 
wlosciafiskiej odkladalo na dlugie lata ostateczne jej uregu- 
lowanie (zwlaszcza wobec zasady dobrowolnosci umowy mi
- 
dzy dziedzicem a wie.sniakiem). Nie wystarczalo tez ono wielu 
z posr6d czlonk6w, jak Tomasz hr. Potocki, Djonizy Skar- 
zynski i in., kt6rzy czuli potrzeb
 zalatwienia kwestji w 10- 
scianskiej odrazu za jednym zamachem, tak, zeby juz nikt 
p6zni.ej nie m6g1 do niej wracac i kuc z niej miecza na kark 
calego narodu. Dlatego tez, uznajqc projekt Komitetu T-wa 
za niedostateczny, ..wygtosili oni prze,z usta Tomasza Potoc- 
kiego, d. 24 1 utego na sesji og61.nej, przyj
ty w par
 dni p6zniej 
na posiedze.niu M
al'nem dodatek do propozycH Komitetu: "aby 
wybranq zostata delegacja... kt6raby na podstawie skapita- 
lizowania czynsz6w... b e z z w I 0 c z n i e zai
la si
 utoze- 
niem stosownego projektu i dalszem jego poparcie,m". Stowo 
"uwtaszczenie" nie zostalo wym6wione, ale projekt Potockie- 
go fa k t y c z n i e nicze.m in-nem nie byl, jak projektem 
uwlaszczenia. Usuwajqc leniwie wlokqcq si
 procedur
 d 0- 
b row 0 I n ego 0 c z y n s z 0 wan i a, a nast
pnie skupu 
czynsz6w, zqdal on n a t y c h m r a s tow ego skapitaHzo-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00316_0001.djvu

			Do str. 95, 96. 


- 314 - 


. 


wania czynsz6w i oddartia chlopom roli. Por. Wlad. Grabski 
Historja Tow. Rolniczego; Z. L. S. (Przyborowsk,r). . Historja 
dwuch lat 1861-1862, t. II, str. 11-16; Stanislaw Lubicz. 
Sprawa wloscianska w Polsce porozbiorowej, str. 178-184; 
J. Grabiec. Rok 1863, str. 55, 56. 
R u pre c h t K a r 01 (1821-1875) jeden z najwybitniej- 
szych dzialaczy doby.powstaniowej. W r. 1846, biorqc udzial 
w przygotowaniach do powstania, skazany byl na s.mierc, 
lecz juz pod szubienicq otrzymal zamian
 kary na dozywotnie 
roboty ci
zkie na Syberji. Po wstctpi.eniu na. "tron cesarza Ale- 
ksandra II, ulaskawiony wr6cil do Warszawty, otoczony uro- 
ki:em niezwyklej prawosci duszy i przebytych cierpien. Przy- 
czynil si
 wiele do utworzenia stronnictwa umiarkowanego, 
byl jednym z najwybitn
ejszych czlonk6w organizacii "bia- 
lych" i wchodzil w sklad t. zW. Dyrekcii. Po wybuchu po- 
wstania R. uwazat, iz Dyrekcja bialych winna poprzec ruch 
zbrojny i po zlaniu si
 obu organizacH (Dyrekcji z Komitetem 
Centralnym) dn. 3 marca 1863 r. on, kt6ry tak niedawno przed 
zgubnemi skutkami ruchu zbrojnego ostrzegat, znalazt si
 mi
- 
dzy gl6wnemi kierownikami tegoz. Po obaleniu Rzqdu przez 
ChmieleiIskiego, R. si
 usunql i, zagrozony aresztowani.em, 
wyjechal za granic
. Zmart w Monachjum. Por. Agaton Giller, 
Karol Ruprecht, Szki.c biog-raficzny, Lw6w 1875; .nekrolog 
Br. Z. w Roczniku T-wa hirst.-liter. w Paryzu. 1873-78, t. II 
(Poznan 1879). 


Do str. 96. 
K 0 r z 0 n Tad e u s z, jeden z najbardziej zastuzonych 
obecnie historyk6w polskich; ur. w r. 1839 w Minsku-Lit., 
gdzie tez gimnazjum ukonczyf. Od r. 1855 do 1859 odbywat 
studja na wydziale prawnym uni\v1ers. w Moskwie. Z Mn- 
skwy udal si
 do Kowna, gdzie najprz6d byl nauczycielem 
w gimnazjum kowienskiem, a nast
pnie (w r. 1861) sekreta- 
rzem Zarzqdu gubernjalnego do spraw wlnscianskich. Brat 
(wraz z Konradem Chmiele\v'Skim i in.) czynny udzial w 6w- 
cze.snych demonstracjach w Kownie, poczem, na skutek zna- 
lezi1onego u siebie (nie swego) r
kopisu w sprawie wtosciaf1- 
skiej, skazany zostal przez sqd wojenny na s'mierc pod zarzu- 
tern obrazy majestatu, lecz, po skasowaniu wyroku. admini- 
stracyjnie byl zesfany (r. 1862)" do Diy, kt6rq jednak zamie- 
niono mu na Orenburg. Przebyl .tam wraz z zonq Jadwig q 
z Kulw-iec-i6w do r. 1867, poczem powr6cil do kraju i osiadl 
zrazu w Piotrkowie, nast
pnie w Warszawie. Obecnie jest 
kierownikiem bibljoteki; OrdynacH Zamoyskich. Do najwaz- 


. 


.. 


, 


'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00317_0001.djvu

			. 


- 315 - 


Do str. 96, 97. 


niejszych dziel Korzona nalezq: "W ewn
trzne dzieje Polski 
za Stanislawa Augusta" (4 t. 1882-6; l-sze wyd. 6 t. 1896; 
II wyd.). "Dola i niedola Jana Sobieskiego" (3 t. 1889), "Kos- 
ciuszko" (1894, II \\Tyd. 1906 r.); "Dzie.je wojen i wo]:sko- 
wnsc.i w Polsce" (3 t. 1912 r.) i in. Wydal 0 czasach, "kiedy 
nie byt znany publicznosci z prac historycznych", wspomnie- 
nia p. t. "Moj pami
tnik przedhistoryczny" (Krakow 1912). 
W spomnienia osobisteo Oieysztorze czcigodny uczony skre- 
slil dla niniejszego wyda\\:'l1ictwa na prosb
 Redakcji. 


. 


Do str. 97. 
- . 
Wiadomose 0 zebraniu w Kownie, z pow 0 d u p r z y- 
j a z d u ,,1 it r n i k a win s k 0 w ego" - Wlad. Syrokomli, 
podal wraz z przytoczeniem \v calosci wiersza Syrokomli p. 
Dominik Bociarski w artykule p. t. "Z pobytu Syrokomli \\-. 
Kownie "Kurjer Litewski" z d. 2 (15) wrzesnia 1912 r. Nr 201. 
o osobach; kt6re dotqd w .pami
tnikach wymienione jeszcze 
nie byly, a odegrywaly w owych czasach do pewnego stop- 
nia "" ybitnq rol
, mozemy podac wiadomosci nast
.pujqce: 
S k a r z y n ski D j 0 n i z y, syn Lukasza i Anny, oby- 
wateH ziemski.ch z gub. wilenskiej i suwalskiej, ur. 1820 r. 
Ksztalcil si
 w Sejnach, a nast
pnie w Krolew.cu. Losy jego 
zwiqzane byly nader scisle z losami brata jego Onufrego. Obai 
bracia bowiem nietylko ksztalcili si,
 razem, lecz w r. 1847 zo- 
stali aresztowani i osadzeni v;, wi
zieniu u Dominikanow w 
Wilnie, a nast
pnie przeniesieni do cytadeli w Warszawie, 
gdzie przebyli lat 6. Zestani wreszcie do rob6t ci
zkich, kar
 
odbywali w Tarze, a nasttipnie czas pewien m.ieszkali na wy- 
gnaniu, jako osiedlency (Djonizy Skarzynski mial w6wczas 
m-iejsce. u znanego przedsi.
biorcy 1 przemyslowca KozieU- 
P.oklewskiego). Wr6cili obaj bracia do kraju w r. 1859. W6w- 
czas Djonizy ozenil si
 z p. J adw;ig q Orlowsk q i zalozyl .\\-; 
Kownie, a raczej na przedmi,esciu kowienskiem Aleksocie (juz 
za Niemnem' w gub. suwalskiej) "Dom zlecen rolniko""1 nad- 
niemenskich". Byl tez radcq T-wa Kredytowego ziemskiego 
i czlonkiem T -wa rolniczeg.o w Warszawie, przemawiajqc tu- 
taj (wesp61 z Tomaszem Potockim) za potrzeb q bezzwlocz- 
nego u\v'laszczenia (P.or. Z. L. S. "Historja d\vuch lat, t. II, 
str. 1-4). W okresie demonstracji przedpowstafIczych wyjechal 
za grani:c
 i wskutek udzialu. w pracach emigracyjnych do 
kraju powr6cic nie m6g1 i osiadl za granicq. Byt czas pewien 
w Paryzu, studja prawne odbywaf w Heidelbergu,,,,,"-reszcie 
osiadt \V Krakowie, oddajqc si
 dzialalnosci bankowe], 
t6ra 
wszakze nie odpowiadata jego usposobieniu. Wr6cil na Lit\\'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00318_0001.djvu

			Do str. 97 


- 316 - 


przed r. 1890 i zamieszkal w 'maj. rodtinny'm Dajnowie. 
Zmarl tamze w r. 1903. 
Szczeg6ty od p. J adwigi ze SkarzyiIskich Marszewskiej. 
C h m i e I e w s c y - .0 j c i e c (Aleksander) i s y n 
(Konrad). 
C h m i e I e w ski A I e k san d e r, syn Wincentego, ur. 
w r. 1814, w Doubaliszkach, w pow. szawelskim. Majqc lat 16, 
ukoiIczyl szkot
 w Krozach, a nast
p11i:e odbyl ka.mpanj
 z 
r. 1831. Po upadku powstania brak srodk6w do dalszego 
ksztatcenia si
 zmusit Chmielewskiego do poswi
cenia si
 
sluzbie kancelaryjnej. Sumiennose w pracy, prawosc charak- 
teru utorowaly zwolna drog
 Chmielewskiemu; .wkr6tce zo- 
stat sekretarzem szlachty powiatu szawelskiego, nast
pnie 
sekretarzem Izby cywilne.j w Wilnie, p6zniej (1842 r.) sekre- 
tarzem., wreszcie urz
dnikiem do szcz.eg6lnych zlecefi przy 
general-gubernatorze. W r. 1855 zostal prze.z szlacht
 gubernji 
kowieiIskiej, przez jednomyslny niemal w'Yb6r, powofany na 
wysokie stanowisko prezesa Izby cywilnej kowie.fiskiej. 
Zwykle urzqd ten zajmowali obywatele zamozni, znani ze 
swych wpfyw r 6w i koligacH rodzinnych; wyb6r Chmielewskie- 
go, nie .posiadajqcego wlasnosci zi,emskiej, swiadczyl 0 tej 
wielkiej jeg-o wzi
tosci
 jak q si
 cieszyl wsr6d szlachty i jaka 
kazala jej p6jse wbrew utartemu zwyczajow'i. W pami
tnych 
latach 1857-61, w prz
dedniu uwlaszcze.nia wloscian, Chmi.e- 
lewski czynny byl na zjazdach i naradach szlacheckich, go- 
fqCO interesowal si
 sprawami organizacH obywatelskiej, :wy- 
st
pujqC wsz
dzie wraz z Burb q , J anczewskim, Gruzewskim 
i Gieysztorem, i'ako rzecznik szerszego na sprawy poglqdu i 
jako zwolennik zasady uwlaszczenia. Por\\flany og6lnym prq- 
dem, bral udzial Chmiele.wski w demonstracjach i obchodach 
w r. 1861, wreszcie w organizacH powstanczej zostat woje- 
wod q kowqefiskim. W lipcu r. 1863 wyslany zostal jako .po- 
dejrzany 0 sprzyjanie powstaniu do' Wierchnieuralska (gub. 
orenburska), lecz w r. 1864 powr6c'Ony z zan:darmami do 
Wilna, pod. zarzutem, ze petnil w powstaniu funkcje woje- 
w6dzkie w Kowni.e. Tylko zeznania czlonk6w' "Wydzialu" 
litewskiego (zwlaszcza Gieysztora) i przytomnose umyslu 
ocality Chmielew'skiego. Skazano go na osiedlenie. w Tomsku, 
z pozbawieni:em niekt6rych praw. W Tomsku, dokqd przyby- 
la zona z dwoma malymi synami, spotkal si
 z synem naj- · 
starszym d-re'm Konradem. A. Ch. znalazl w' Tomsku prac
 
i b
T\t jakby patryjarch q calej kolonj:i polskiei.. W r. 1873 po- 
zwolono mu, stopniowo si
 zblizajqc, wra-cac do kraju. Przybyl 
tedy do Warszawy, nast
pnie. do Kowna. Pod koni.ec zycia 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00319_0001.djvu

			- 317 - 


Do str. 97. 


zamieszkat w folwarku zony Borku i tu tez 13 kwietnia 1882 r. 
zyc-ie zakonczyf. Zonaty byt dwukrot.ni1e z Pelagjq Ol
dzkq 
(c6rk q Stantsfawa) i loa-nnq Juszki'E)wicz6wnq. Z pierwszego 
mafzenstwa miat dzieci: Amelj
, K-onrada i Aleksandra; z dru- 
giego: Leonarda i Michala. Por. broszura bezimienna (ale nie- 
wqtpHwie Gieysztora) Aleksander Chmielewski 1814-82"; 
niekt6re szczeg6fy od p. Leonardowej Chmielewski.ej. 
C h m i e I e. w ski K o.n r a d, d-r, syn Aleksandra Chmie- 
lewskiego, prezesa Izby cywilnej '\V" Kownie, a podczas po- 
wstania komisarza wojew6dzkiego kowienskiego i Pelagji z 
Ol
dzkich; ur. 1838 r. w Wilnie. Ksztalci:t si
 najprz6d w In- 
stytucie szlacheckim 'W' Wilnie, nast
pnie zas ukonczyl wy- 
dziaf lekarski w Moskwie r osiadt, jako lekarz, w Kownie. 
Wpfywowy i czynny w ruchu przedpowstanczym aresztowa- 
ny zostal w lutym r. 1863, jako jednostka. mogqca niezgodny 
z \vidokami rzqdu wplyw wywierac na og6l - osadzony zo- 
stat VI twierdzy Dyneburskiej, a nast
pnie zeslany do Wierch- 
nieudinska, a stamtqd do Tobolska i Tomska. W Tomsku si
 
spotkal z oicem, a po kilkoletnim pobycie otrzymal pozwole- 
nie na powr6t do kraju. Tu si
 ozenH z Okta'\\''jq M.edunieck q 
(1-0 v. RadziwiU,owi,czowq), byl jednym z zalozycieli i dy- 
rektorem zakladu w Nal
czowie. Zmarl \V' Nal
czowie 15 
sierpnia 1899 r. 
Szczeg6ly zawdzi
czamy p. Konradowi Chmielewskie- 
mu, synowi d-ra Konrada). 
Koscialkowski J6zef, d-r, syn Jana i Teofili 
z CiemnoloI1skich; ur. w r. 1833; ksztafcit si
 w szkole po- 
wiato\vej szlacheckiej w Poniewiezu i w gimnazjum \v Wil- 
nie. po kt6rego uk-onczeniu udal si
 na studja lekarskie do 
Kijowa. J ako lekarz, osiadl w Kiejdanach, stqd blizkie go lq- 
czyfy stosunki z Gieysztorem. Podczas powstania nalezaf do 
organizacii powstanczej, otrzymal nawet mianowanie na ko- 
. 
misarza wojew6dzkiego, lecz po kl
sce Birzanskiej zostal are- 
sztowany, u\\"i
ziony w Wilnie i zesfany do Omska. Tam, jako 
lekarz. zdobyl znacznq praktyk
, opiekowal si
 wygnancami 
(dla starc6w schorowanych i niezdolnych do pracy utrzymy- 
\val w Omsku cos w rodzaju przytulku). Po maniiescie, sto- 
pniowo zblizajqc si
 do Litwy, osiadt na czas pe\\-/ien w Na- 
row.czacie (gub. penzenskiej), p6iniej w Opocznie (gub. radom- 
ski,ej), w Kr6lestwie Polski-em, (gdzie byllekarzem szpitali1ym), 
\vreszcie, gdy m6gf juz wr6cic na Litw
, zamieszkat w Grod- 
nie i tu 26 grudnia st. st. 1894 r. nagle zycie zakonczyl, oto- 
czony powszechnq milosci q i szacunkiem. Serdeczny nekrolog 
zamiescita \\
 "Kraju" z r. 1895 Nr 2 (str. 28) Orzeszkowa
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00320_0001.djvu

			. 
Do str. 97. 


- 318 - 


z kt6rq zmartego blizsze tqczyty stosunki. Zonaty byt J. K. 
z Ludwik q Z :Eysymont6w (od 1875 f., zm. 1901), rodzonq sio- 
strq drugiej zony Jak6ba Gieysztora. W ten s.pos6b w ostat- 
nich latach zycia byl J. G. szwagrem d-ra J' I K. 
Szczeg6ty od rodziRY. 
Saw i c k i S t e"ll a J an, d-r, Uf. 1831 (?) 
T
 Szawlach, 
po ukoficzeniu szkoly kadet6w w Petersburgu, poswi
cit si
 
stuzbie 
\v'Ojskowej; w r. 1849 awansowat na oficera i brat 
udzial w kampanji w
gief'skiej. W r. 1860 zostat putkownikiem. 
W r. 1863, gdy wybuchto powstanie, wzi:qt dymisj
 i wyje- 
chal za granic
, lecz niebawem wr6cit, i w .oddziale gen. Wy- 
sockiego brat udziat :WI bitwie pod RadziwiUowem. Po uwi
- 
zie.niu Wysockiego, przedostal si
 za granice i zostal organi- 
zatorem sit zbrojnych w GaUcj.i, rozwiiajq'c w tym -. cha,rakte- 
rze, pod .imieniem pulkownika Strusia, nader czynnq dziatal- 
nose.. W powrocie w r. 1864 wyjechat do Szwajcarji, rozta- 
czajqC opiek
 ,nad emi-granta'mi; w r. 1866 roz.poczqt w S.tras- 
burgu studja lekarskie, kt6r.e po czterech latach ukoficzyt Od 
r. 1871" {)siadt w Galicjf. Zmart w r. 1911. 
Brat j-ego, Adolf Saw i c k i, zestany byl do Czerdy- 
nia 
(w gub. permskiej). 
Pop taw ski Adolf - zapewne nauczyciel gimna- 
zjum kowieiIskiego, zmarty w r. 1862, 0 kt6rego pogrzebie 
m6wi Gieysztor w pami
tnikach. 
K uta k 0 w ski Rom u aId, podputkownik ,\\-Qjsk ro- 
syjskich, inzynier dr6g i most6w, nacz.elnik komunikacH wod- 
nej -na Ni-emnie, - byl'/zeslany do Permu. . I 
S tat k 0 w ski A p.o 1 i n a r y, syn Macieja i Brygidy 
z Krzyzanowskich, urodzony w Solecznikach, gub. wileiIskiej, 
okot.o r. 1815; zma:rl w -f. 1878 w Woli Pule_wnej (w pow. put- 
tuskim). Ksztatcit si
 w Krozach i w Wilnie (gdzie ukoficzyl 
gimnazjum, a nast
pnie byt tu na uniwersytecie, po jego zas 
zamkni
ciu w ciqgu lat dwuch ucz
szczat do Akademji me- 
dycznej. Oddat si
 p6zniej z zami:lowaniem gospodarstwu rol- 
nemu, dzierzawiqc majqtki z d6br Kieidafiskich hr. Czap- 
skiego. Przed PO\\i'staniem brat udzial w zjazdach ziemi.afJ- 
skich, podczas powstania zas, za udzielanq powstaiIcom po- 
moc w zywnosci i ubraniu, zestany zostat wraz z zonq do. 
Karg-opola (W\ gub. otonieckiej), i przebyt na wygnaniu lat 
szesc. Uwolnieni z wygnania przybyB p.p. S. do Warszawy 
(r. 1870) i za reszt
 funduszu nabyli' majqtek ziemski w PO\v. 
pultuskim. Zonaty byl A. S. z Marjq SlawiIisk q , z kt6rej ro- 
dzinq Jak6b Gieysztor byl sp,okrewniony. 
Szczeg6ty od syna p. Apol. Statkowskiego. 
"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00321_0001.djvu

			. 


- 319 - 


Do str. 97, 99, 100. 


Hip 0 lit Bill e w i c z, ur.. w 1822 f., syn franciszka 
i Joanny (?) z Gorsk'i,ch Bille\\
dcz6w; urodzit si
 w Berza- 
nach, majqtku Gorskich, 
T .pow. szaw'elskim, ksztalcit si
 w 
Mitawie, a potem na uniwersytecie dorpackim. Nast
pnie 
osiadl w majqtku Billew'i,czowskim-Auszbikowie \\1 pow. ro- 
sieiIskim, ozenil si
 z tIelenq Dowgi.rd6wnq W 1856 r. W 1872 
roku przeni6st si
 do Wilna, gdzie zajmowat przez dtugie lata 
urzqd IW' komisH szacunkow:ej banku Ziemskiego. Podczas po- 
wistania brat czynny udziat w Organizacji, ale szcz
sliw)"m 
zbi'egiem .okolicznosci uniknqt aresztowania. Byl to czlowiek 
bardzo prawy, zdolny, gruntownie i wszechstronnie wy- 
ksztaleony. Tlumaczyl na j
zyk francuski '\\
iele poezji Mic- 
kiewicza i ust
py z "Pana Tadeusza", na j
zyk zas polski 
bajki La-fontaine'a. Na kilka lat przed smierci q oslept zupet- 
tHe i w6wczas dyktowal otaczaj
cej go rodzini.e r6zne filo- 
zoficzne mysli i rozprawy i podal do druku. Umarl w rosieri- 
ski em, "., majqtku Janobilu w 1901 roku, pozostawiajqc 4 c6r- 
ki i 5 syn6w, oraz duzo wnuk6w. . . 
Szczeg61y zawdzit;czamy p. Ign. Kontrymo\\'d. 
. 


Do str. 99. 
Kin k u 1 kin S z ewe 1. znany ksi
garz ul.i.czny i anty- 
kwarjusz wileiIski, przyjaciel "pana Syrokomli", pi
kny typ 
Zyda-Polaka na Litwie; zmarl 12 lutego 1908 r. Por. wzmiank
 
o nim w "Tyg. I1lustr." Nr 11 z r. 1908, str. 222. 
Tow a r z y s t w.o r 0 I n i c z e w Kr6lestwie Polskiem 
zatwierdzone zostalo, jak w'iadomo, na mocy ukazu z d. 24 
listopada 1857 r.; zawiqzalo si
 uroczyscie 16 stycznia 18.58 r.; 
r 0 z w i q Z a n e zostalo na mocy dekretu, ogloszonego \v d. 
6 k wi e t n i a 1861 f., za wply\\-
em Wielopolskiego, kt6ry, nie 
znajdujqc w lonie T -wa po.parcia swego programu, uwazal je 
za szkodli\ve. Wiersz Syrokomli na rozwiqzanie T -wa rolnicze- 
go jest mi
dzy innemi wydrukowany \YI dziele Przyborow- 
skiego (Z. L. S.) p. 1. "tIistorja d
.uch lat", t. II, str. 308, 309 z 
dat q : Kowno, 10 kwietni'a 1861 or. . 
"S k 0 n Ace r n a'. - tytul utworu wt. Syrokomli, kt6- 
rego tresc stanowi opis smierci w n
dzy i opuszczeniu znane- 
go poety z w. XVI Sebastjana fabjana Klonowicza, po laci- 
nie zwanego Acer.nus (acer-klon); por. Poezje Ludwika Kon- 
dratowicza WI. Syr{).komli-; wyd. zupelne, Warszawa, 1872, 
1. II, str. 228-256. 
Do str. 100. 
POdajemy nizei \\riadom.Q-sci 0 posrednikach do spra\v 
wlosc. gub. kowienskiej, kt6re zebrac zdolalismy. Sqdzimy,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00322_0001.djvu

			Do str. 100, 101, 102 


- 320 - 


iz mogq one miec pe.wne znaczenie ze wzgl
du na rol
, jak q 
odegrali oi urz
dnicy w spraw
ie uwlaszczenia: 
Pow. kowieitski. 
.. 
Pus I ow ski S tan is I a w, pOosrednik, syn lana, sztab- 
rotmistrz w dymisH, dziedzic d6br EleOonorOowa i Zamku (w 
pow. kowiensldm); byliwi r. 1861 posrednikiem do spraw wto- 
scianskich z pow. kowienskiego. Bral udzial W organizacii 
pow'stanczej, jako komisarz wOojew6dzki kowienski, po aresz- 
towaniu d-ra Jozefa Kosoi.alko""1Skiego. POo pow,staniu byl mar- 
szalkiem pow. kOowienskiego, z nominacii (od 1880 r. do 1889). 
Zmarl w Kr6lewcu 15/28 lute go 1905 r., majqc lat 72. POogrzeb 
odbyl si
 w Kownie. Zast
pcq jego na stanowisku posr.ednika 
byl nadlesny z Kr6lestwa POolskiego Ii e. n r y k Ii r y n c e- 
w i c z (syn Ju!jana). Szczeg6ly 'od p. M. Brensztejna. 
Co do opowiadan 00 I g n a c y m Z a b i.e 11 e-to autor ma 
zaJpewne na mysli syna pOodkomorzego Onufrego . Ignacego 
Za!bieU
, kt6ry miai opil1j
 czlowieka pr6znego i nie ciesz.qcego 
si
 dobrq slawq. I (Z notat Giteysztora). 
Do str. 101. 
K u d r e w i c z J an, posrednik, syn Jana, Oostatniego hn- 
rodniczego kowienskiego (z epoki przedrOozbiorOowej) i Ewy 
z Koryzn6w, uradzony w r. 1821 w maj. Zemejkiemie (pow. 
kowienskiego). Nauki pOobierat w szkolach kowienskich, po- 
czem Oosiadl na roIi pOoczqtkowo w 2emejkiemiach, nast
pnie 
w J anopolu, pow. poniewieskiegOo. OkOotO r. 1845 poslubil An- 
tonin
 Erdman6wn
 (c6rk
 AntOoniego, pulkol\Yn
ka wojsk z 
czas6w Kosciuszki i J 6zefiny z bar. Grothus6w). Okolo roku 
1850 nabyl majqtek Suryszki w okOolicach Kiejdan i mieszkal 
tam do konca zyoia, nalezqc do najblizszych sqsiad6w Ignaco- 
grodu J ak6ba Gieysztora. W dobie przedpowstaniowe.i brat 
udziat w zjazdach obywatelskich, zajmujqcych si
 spra\Vq re- 
formy wtoscianskiej; w r. 1861 zOostat posrednikiem do spraw 
WIOosci'anskich. W r. 1863 wraz z w.j.elu innymi posrednikami 
aresztowany zostal i oSadzOony w ,,;i
zieniu w Kownie, gdzie 
przeby I do konca powstania, zestany wszakze nie zostal. Po 
uWOolnieniu wr6cH do pracy na rali w Suryszkach. Pozostawil 
syna J ana. ., 
Szczeg61y od wnuka p. Edwarda Kudre\\":icza. 


Do str. 102. 10 
f ran c u z 0 w i c z K 0 n s tan t y, posrednik, syn Jerzego 
i Tekli z Przygockich; ur. w maj. Adamowie, Antuzowskiej . 
parafji, 7 listOopada 1811 t.; zmarl w maj. POodlOokie, par. sko- 
""
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00323_0001.djvu

			- 321 - 


Do str. 102. 


rulskiej, 21 grudnia 1876 r. Ksztalcil si
 w Wilnie, w dobie 
przedpowstaniowej, m,ieszkal w ,maj. Szylach (w pow. ko- 
wienskim). Po wybuchu powstania w r. 1863 zrezygnowal 
z urz
du posr.ednika (wraz z rnny.mi), zostal aresztowany w 
Ko\\-!nie, jako podejrzany 0 zamiar wz-i
cia udzialu w po- 
wstaniu,. i osadzony w czasowem wi-
zieniu na Zielonej 06- 
rze w 1. zw. Olejarni, gdzi przeszlo rok przebyt Po wyjsciu 
z wi
zienia mieszkal w Szylach, oddajqc si
 pracy na roli. 
Zonaty byl trzykrotnie 1-0 v. z Kazimierq St
pkowskq (dzieci: 
Adrjan i Michalina; 2-0 V. z Annq St
pko\\'skq (syn Jan); 
3-0 v. z J6zef q S
ko\vskq (dzieci: J6zef i Konstancja). 
Sz.czeg6ly zawdz. synowi p. J 6zefowi Prancuzowiczowi. 
Pow. wilkomierski. 
K 0 mar K 0 n s tan t y, posredn., syn J6zefa i Tekli 
z Kosciat
owskich, dymisjo"'
any pulkow.nik gwardH, po po- 
w'staniu byt marszalkiem w-ilkomiersldm z nominacH rzqdO- 
wej (1864-1878 r.). Dziedzic d6br Rog6wek, tu mieszkal i 
zmarl w lipcu r. 1880. 
Szczeg6ly zawdzi
czamy p. Willi Zyndram - Koscial- 
kowskiei. 
W i e 1 i c z k 0 I g n a c y, posrednik, syn Kazimierza, zie- 
mianin z pow. wHkomierskiego, z pod Szat - posrednik do 
spra
1 wloscianskich z tegoz powiatu; byl na wygnaniu w 
Tobolsku (za czas6w gubernatorstwa Zenowicza). Zonaty z.e 
Szlagier6wnq, kt6r"a mu towarzyszyla na wygnanie. Majqtki 
jego Podszacie t Kazjmierz6w ulegly sprzedazy przymusowej 
(czv tez konfiskacie). Po powrocie do kraju osiadl J. W. na 
roli, jako dzierza\vca pod Aleksotq. Zyci.e zakoiIczyl :\\1\ nie- 
dostatku w Kownie ok. r. 1897. 
Szczeg61y ad p. Antoniny Burhardtowej. 
Bitt I e r Tad e u s z, posreqnik. syn Wdncentego i Mal- 
gorzaty i Billewicz6w; ur. w maj. Rubszanach w pow. witko- 
mierskim. Czynny jako posrednik, nagrodzooy byl krzyzem 
sw. Anny. W r. 1864 zeslany zostal do CY\\-tilska (w gub. 
kazaiIskiej), jako czlowiek \\yplywowy. Majqtki ' ulegly kon- 
fiskacie. Zmarl \y r. 1909 w wieku lat 85. 
Szczeg61y zawdzi
czamy p. K. Okuliczowej. 
P a c-P 0 mar n a c k i B r o,n i s I a w, posre-dnik, syn J ulja- 
na, inzynier, byl posrednikiem do spra\\y wloscianskich z po- 
wiatu wrilkomierskiego. w powstaniu udzialu nie. bral; umarl 
w latach 70-tych pozostawiajqc syn6\v Jana (t) i Stanisla\\ra. 
Szczeg61Y od p. Ryszarda Pac-Pomarnackiego. 
"B. P." Palllietl1riki Gie

sztora. TOlll I. 21
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00324_0001.djvu

			Do str. 102. 


- 322 - 


Pow. nowo-aleksandrowskL 
Pis ani J 6 z e f, posrednik, syn P-iotra, pierwszego 
marszalka gubernjalnego gub. ko\vienskiej i Augusty z Dolu- 
bowskich, urodzony w r. 1820; nauki pobieral w instytucie 
szlacheckim w Wilnie, na'St
pnie sluzyt w wojsku w pulku 
huzar6w szefostwa ksi
cia liesko-Kasselskiego. Do dym-isH 
I\Ylyszedl po smj.erci ojca (1845) i osiadt na w'Si w majqtku 
Puszki (w pow. jezioroskim), zarzqdzajqc calym funduszem 
rodziny. Brat udziat w naradach w sprawach wloscianskich 
i ,obrany zostal na posrednika do spraw wloscianskich, kt6ry 
to urzqd zlozyt na skutek zqdania rzqdu powstanczego. Wi
- 
ziony podczas pov;;stania nie. by!. Ozeniony byl ze Stefanjq 
Kowalewsk q . Zmarl w r. 1870. . 't'. 
· Szczeg6ty od p. pjsani'ego z Wilna. 
. 
K 0 m 0 row ski Wi k tor, posredn., czy nie syn Anto- 
nieg.o i Doroty z Grotkowskich, kt6r'y zyl w r. .1836-1876, 
ksztalcilt si
 w Birkenruh pod Rygq, nast
pnie w Dorpacie. 
Byt rodzonym bratem wymieniooego 1\\"' pami
tnikach An- 
toniego. 
.. 
Szczeg6ty zawdzi
czamy p. ZofH Kosciatkowskiej. 
Bob row ski A dam, posredn., syn Leona, chorqzego 
pow. ongi brastawskiego, i Anny z Dmochowskich; ur. 24 
grudnia 1811 r.' "'
 majqtku J ampol, pow. brasta\\
'sk.iego (dzis 
nowo-aleksandrowskiego) i tu sp
dzil lata dziecinne. Ukon- 
czywszy mtodo gimnazjum w Wilnie, a nast
pnie w r. 1830 
wydziat przyrodniczo - matematyczny uniwersytetu ,\\",ilen- 
skiego, skutkiem '\\"ypadk6w r. 1830-31 i zmian w rodzinie, 
zmuszony zajqc si
 gospodarstwem, osiadl zrazu w Jampolu, 
a nast
pn.j.e w przypadlej mu na wtasnosc cz
sci Jampola Sta- 
I\\T'arelach. W r. 1861 zostat obrany posrednikiem do spra\v 
wloscianskich z pow. now:o-aleksandrowskiego i zajmowat to 
stanowisko az do maja r. 1863, organizujqc gminy wiejskie i 
starajqc si
 przeprowadzic rozdzial grunt6w di\\":orskich i wiej- 
skich \V spos6b mozliw.ie dla wtoscian dogodny. Jednoczesnie 
brat w r. 1863 udziat, jako okr
gowy PO\\v. n.-alek. i w koncu 
k\\,ietnia r. 1863 (prawie je.dnoczesnie z rozbiciem miejscowej 
partii J elskiego pod Twereczem) zostal uw,i
ziony (we wsi Pe- 
likany). i osadzony w twierdzy Dyneburskiej. Uwolniony stam- 
tqd Oip1i'ec 1863 r.) byt wezwany na sledztwo wraz z innymi 
posrednikami do Kowna, gd,zi.e do koiIca grudnia by I pod 1. Z"'.. 
"wolnym aresztem". Uwolniony wr6cit do Stawarel .i okoto 
lat 10 znajdowat si
 pod nadzorem. Zmarl 25 marca 1880 r. 
.......
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00325_0001.djvu

			- 323 - 


Do str. 102. 


By! to czlo\v'iek dzialalnosci skromnej, cichej, lecz niewqtpli- 
wie pow.aznej i uzytecznej. 
Szczeg61y udzielone laskaw.ie przez syna, p. Leona Bo- 
browski'e,go. 
Rut k 0 w ski K a z i m i e r z, posredn., syn J ana i Pe- 
troneli z Charewicz6w, urodzony w r. 1825, nauki gimnazjalne . 
ukofIczyl w Traszkunach, nast
pnie studja odbyl \\"' peters- 
burskim instytucie illzynier6w dr6g i most6w, poczym zaj
ty 
byl przy budowie szosy w Gruzji (na Kaukazie). Wyszedl do 
dymisji okolo r. 1850 i osiadl na wsi w majqtku rodzinnym 
KozHszki (w pow. no\\-'o-aleksandrowskim) i tu wybrany zo- 
stal na posrednika do spraw wloscianskich. Wskutek zarZq- 
dzenia Rzqdu Narodowego podal si
 do dymisji, poczym byl 
przeszlo rok wi
ziony w Kownie. Zonaty byl z Barbarq 
Kupsci6wuq; zmarl 14 lut-ego 1896 r. w Kozliszkach. 
. Szczeg61y zawdzi
czamy c6rce p. Rutkowskiej z Vlilnz. 
Pow. pon
ewieski. 
K 0 r d z i k 0 w ski J 6 z e f. posrednik. syn Szymona; 
. 
ur. w r. 1813, kszta.tcit si
 w szkole kroskiej; brat cz.ynny udzial 
w pov;
staniu na Litwie w r. 1831; najprz6d W oddziale Augu- 
styna Kordziko\vskie.go, p6ini.ej, po wkroczeniu Gi:etguda, 
zaliczony zostal do ,,,ojsk polskich w randze podporucznika. 
Po powstaniu wr6cil do majqtku Rady (w PO\v. ponre\v'i,eskim) 
i tu .osiadl na re-Ii, interesujqc si
 literaturq i hi.storjq oraz gro- 
madzqc cennq bib1jotek
 (kt6rej cz
sc polska obecnie znajduje 
si
 w Rapperswillu). W r. 1861 zostal komisarzem (posredni- 
kie.m) do spraw wlosciafIskich; w po\\-staniu czynny byl jako 
komisarz parafjalny:,. wskutek czego, po dckonaniu rewi
ji, \V 
r. 1864, wraz z zonq aresztowany, - internowany zostal \y 
Poni,ewiezu (na skutek rozkazu Bozerianowa, naczelnika wo- 
jennego), nast
pnie prz.ewieziony do Ko\vna i tu zagrozony by I 
zeslaniem na osiedlenie i konfiskat
 majqtku; v; koiIcu jednak 
skazany zostal tylko na doz6r poHcyjny i oplat
 40 proc. 
Zmarl w maj. Rady w r. 1899. Zonaty byl z Rachelq Dqbro\\T- 
sk q . Urywki pami
tnik6w jego z r. 1831 znajdujq si
 obecnie 
W muzeum (\v. Ra.pperswHlu. 
Szczeg61y od syna p. J 6zefa Kordziko\\'"skiego. 
C z ern i e w ski B ole s I a \\T, posre.dGik, (1826-1882). 
syn J6zefa, wlasc-iciel majqtk6\v Butailce i Janopol, areszto- 
wany w r. 1863, administracyjnie zeslany zostal do Tobolska. 
Majqtki ulegly konf!skacie. Zonaty byl z Koplevlsk q Sta- 
nisla\vq. 


Szcz.eg6ly od p. Stefana Okulicza.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00326_0001.djvu

			Do str. 102. 


- 324 - 


p u z y naP i Oot r, posredn., .syn J ak6ba, oficer dragon6w 
w dymisH, nast
pnie mieszkal w maj. Wiktoryszki (pow. po- 
niewieskiego). Byt posrednikiem da spraw wtoscianskich w 
r. 1861. Podczas powstania wstq;pit do oddziatu organizowa- 
nego przez ks. Mackiewicza, nast
pnie by! w oddziale Las- 
kowskiego i dowodzH plutonem kawaterji. W jesieni. T. 1868 
emigrOowat do Paryza, tu wstqpH' do szkoly wojskowej W 
S-t Cyr; sluzyt w wojsku francuskiem. Zmart w, Aoniewiezu 
(po r. 1890) (?). 
Szczeg6ty od p. Romana Szwoj,nic-kiego. 
Lan d s b erg K a r 0 I, pOosrednik, syn Ig-nacego; ur. w 
r. 1800 w Tryszkanach, pOV;'. upickiego. Po ukonczeniu szkoty 
w Krozach osiadt w Tryszkanach; cale zyc-ie pracowal na 
roli i czynny brat udzial w sprawach spotecznych w kraju, 
. miedzy innemi w T. 1861 zOostat obrany posredniki'em do. 
spraw :\\-tosc. (W r. 1863 byl przez czas jakis wi
ziony \V 
Szawlach czy Poniew.iezu). Zm. w r. 1888 w Tryszkanach PO\v. 
ponie.wieski'ego. 
Szczeg61y pochodz q od p. Feliksa Landsberga. 
Pow. rosienski: 
M r k s z e w i c z W I a d y s I a \\", posrednik, syn Anto- 
niego i Juljj z Burniewicz6w; ur. w r. 1816 w majqtku rc-- 
dzinnym Baliszkach (pow. poniewieskiego). Do szk6t uC.Zf:- 
szczat w Krozach, pocz.em odbyt studja na ",,-ydz. kamera.l- 
nym uniwersytetu Dor.packiego. W latach 50-tych zamiesz- 
kat w pow. rosienskim i wybrany zostat w r. 1861 na posred- 
nika do spraw wtoscian\skich. W organizacii powstania czyn-- 
nego udzialu nie bral, pomimo to, za demonstracyjne podanie 
sie do dym-isji w r. 1863 byt aresztowany i. siedziat w aresz-- 
cie w Kownie okato roku. Zmart w maj. Druwiszkach (pow. 
rosienskiego) w r. 1892. Zonaty byl dwukrotnie: z Emiljq An- 
druszkiewicz6wnq (syn Lean) i z Elwirq Maslowsk q (synowie 
Stanislaw i Antoni, oraz c6rki: Marja Stawoczynska i Wla- 
dystawa Gruzewska). 
Szczeg61y od syna p. Ant. Mrkszewicza. 
K a r 0 1 Bill e w. i c z, posrednik, brat wymienionego wy- 
zej liipolita Bille:wicza, syn franciszka B. il Gorskiej; ur. W 
1829 r. w Berzanach, ksztalcil sie w Mitawie i Dorpacie; po 
skonczeniu nauk g-ospodarowat w odziedziczonym po linji 
bocznej majqtku Janobilu (w rosienskiem) i zostat posrednikj;em 
pow. rasienskiego. W 1863 r., usuniety z urzedu, przeni6s1 si
 
wraz ze 
Wq matk q na mieszkanie do Mifawy, i l z tego po-- 
,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00327_0001.djvu

			- 325 - 


Do str. 102. 


wodu uniknql aresztowania. Po smierei matki osiadl powt6r- 
nie na wsi, a w 1870 r. wyjeehal za granie
 i osiedlil si
 w 
Dreznie, gdzi.e kolo 1908 r. umart. Kilka razy kraj odwiedzal. 
Szezeg61y od p. Ignaeego Kontryma. 
T r z ask '0 w ski W I a d y s I a w, posrednik, syn Fran- 
ciszka i Aleksandry z Kuniekieh; ur. w maj. P.oszokwiniaeh 
(gub. kowienskiej) w r. 
814. Nauki gimnazjalne odbywat w 
slynnyeh Krozaeh. Z wyboru wsp610bywateli od r. 1846 pia- 
stowal urzqd deputata szlaeheekiego pow. rosienskiego przy 
"zebraniu deputat6w" w Kownie, a od r. 1849 kuratora ma- 
gazyn6w zbozowyeh. Gorqey zwolennik emaneypaeji wlo- 
seian, brat ezynny udzial w praeaeh przY&1otowawezyeh, od 
r. zas 1861, jako posr,ednik z wybor6w ku og6lnemu zadowO;:. 
leniu przeprowadzal t
 doniosl q reform
. Atoli wypadki roku 
1863 .przerwaty przed\vezesnie jego pozyteeznq na tern poiu 
prac
: WI. T.-ki Vl ezerw.cu f. 1863 zostal uwi
ziony w Ko\v- 
iI1ie, w grudniu zas 1. r. uw'oiniony i oddany pod nadz6r poli- 
cyjny. Od r. 1879 zami'eszkal w gub. wi1enskiej, w maj. Anu- 
liszkaeh i tam zakonczyl .iyeie 25 maja 1885 r. 
Wiadom. zawdzi
cz. p. Adamowi Trzaskowski'emu. 
S t f a s z e w i c z 1: d war d, posrednik" syn Ignaeego i 
Pauliny z Przeciszewskieh. Ur. w r. 1821 w maj. Karopol (w 
pow. rosienskim). Tu tez s.p
dzil lata dzieeinne; ksztateil sit; 
w Krozach (gub. kowienskiej), poezem w eiqgu tat kilku slu- 
zyl w wojsku. W epoce, kt6re.j dotyezq "pami
tniki" mieszkat 
Vl majqtku swoim Karo.polu. W r. 1861 zostal posrednikiem 
do spraw wloscianskichi pelnil ten urzcrd az do r. 1863. W po- 
czqtkach tego roku zostal aresztowany \v miasteezku Tauro- 
gach (gub. kowiefIskiej), przebyl cztery miesiqce w wi
zieniu, 
poczem skazany zostal na osiedlenie VolT Syberji, z pozbawie- 
niem praw i' majqtku. Na wygnaniu przebyllat 10 i na wygna- 
niu tez we wsi pow. mJnusinskiego, gub. jenisiejski.ej, zycie 
zakonczyl w r. 1873. 
Dane zawdzi
ezamy c6ree, p. Paulinie Drzniewiezowej 
z Minska. 
P r z e cis z e w ski K .0 n s tan t y, posrednik
 syn Ra- 
fala, z majqtku Zory w pOW. ros.ienskim. Wyslany byl do 
'W.iatki, p6iniej emigrowal do Francii i tam um.arl. 
Szczeg6ty od p. M. Brensztejna. 


. . 
Pow. szawelskl. 
E r d man Ado I f, posrednik, syn Antoniego i J 6zefy 
z Kopa.nskieh brat rodzony Aleksandry z Erdman6w Wyrzy- 
kowskiej (ob), wlaseiciel Suryszek w gub. kowiefIskiej, na-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00328_0001.djvu

			Do str. 102. 


- 326 - 


st
pnie sprzedal je i nabyt maj. WOjniuny (w pow. szawel- 
skim.) i tam w poczqtkach lat 60-tych mieszkal. W r. 1861 zo- 
stal posrednikiem do spraJw wilosciallskich z pow. sz
\velskie- 
go. Zma,rl w 6smem dziesi
'cioleciu W. XIX. 
Wiadomose zawdzi
c.za.my p. MarH KojaUowiczowej. 
Jag m. j n J 6 z e f, posrednik, zyjqcy do dzis dnia; 
ur. w r. 1830 ,,-; maj. p.Qjeziory, w pow. szawelskim; jest sy- 
nero Michal-a, kapitana artylerji wojsk pol. podczas Kampanji 
r. 1812, wzi
teg.o do niewoli i zestanego na Kaukaz, o.raz Ka- 
syldy z Jagmin6w." KsztatcH si
 w szkole podchorqzych gwar- 
dji w Petersburgu. Nast
pn.ie w ciqgu lat trze.ch petnit sluzb
, 
jake- konny grenadjer g\vardji, poczem (wyszedlszy do dymisji 
w randze kapitana) osiadl w folwarku Rauby (wydzielonym 
od POjezior). W r. 1861 zostal posrednikiem do spraw wlo- 
sciaiIskich, zas Vv'" r. 1863, na rozkaz rzqdu narodowego zlo.- 
zyl sw6j urzqd j v:raz z innymi. posrednikami zostal interno- 
wany w K!ownie. Uwolnj!ony wreszcie, w m'aju wi
ziony zo- 
stat w Szawlach, wskutek denuncjacji nam6wionych do tego 
\vloscian i oddany pod .sqd wojenny w Kownie (dokqd byt 
sprowadzony). Do organizacji nie nalezal, oskarzony wszakze 
zostal 0 dost.arczenie zy',,-nosci oddzia!lom powstafIczym. 
W wj
zieniu przes
edzial miesi
cy 19; uwolniony zostal dla 
braku dowod6w. 
Wiadomose zawdzi
czamy same.mu p. J6zefowi Jagminowi. 
Wit k i e w i c z I g n a c y, poslfednik, syn Wiktora (pod- 
prefekta m. Szawel z 'f. 1812) i AnieU z Mikuckich; Uf. w maj. 
Posza,wszu (pow. szawelskiego) o.k. r. 1814. Ksztatcil si
 naj- 
prz6d u Bazyljan6w w Podubisiu, a nast
pnie w' Krozach'l), 
(gdzie przedtem byt uczniem brat jego J an Witkiewicz, ze- 
. stany w r. 1824 do bataljon6w poprawczych Or,enburski-ch). 
W r. 1831 byl Ign. Witkie,,--j.cz na Uniwersytecie w Wilnie. 
lecz wskutek wypadk6w krajowych przer\val nauki i walczyt 
w oddziale powstafIczym ojczyma swego Narbutta, kt6ry zgi- 
nqt w r. 1831 v.;: bitwie pod Sza.wlamL p.o powstaniu Ign. Wit- 
kiewicz 'osia-dl na roli w maj. Poszawsze. W r. 1861 powolany 
zostal na posrednika do spraw wloscianskich, jako znany dzia- 
lacz na polu gospodarstwa, juz. bowiem prz,ed usamo\volnie- 
niem "r.lo.scian oczynszowal ich we wsiach swoich i zaprowa- 
dzi,t ptodozmian z zastosowaniem ulepszonych narz
dzi rol- 
niczych. W maju r. 1863 uwi
ziony, skazany zostal nast
pnie 
. . 


1) ,,,.,. edtug "\viadomosci, z illllego zr6dla przez nas otrzy- 
ma.nej . (od p. J ozefa J agn1illa), mial sie I. W. ksztalcJic w Po- 
dubisiu, a. nast
pnie w Ch,\\Talojniach. 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00329_0001.djvu

			- 327 - 


Do str. 102. 


przez sqd wojenny na zeslanie do gub. tomskiej. Temuz loso- 
wi ulegla .zona jego (Elwiora z Szem.i{)tt6w), 17 -letnia c6rka 
Barrbara i 16-letni syn Jan. Wraz z rodzicami udaly si
 na 
wygnanie d\vie .nieletnile c6rki i syn Stanislaw (uczeiJ. kl. III), 
znany obecnie pisarz i artysta. Elwira Witkiewi'czowa wla- 
sciwie skazana byla administracyjnie juz wepoce demonstracji 
na zeslanie do gub. o.f.onieckiej, ale z powodu jej choroby roz- 
porzqdzenie to wykonane nie bylo. W r. 1868 pzwolono ro- 
dzinie W.itkiewicz6w wr6cic z Syberji. do Kr6lestwa Polskie- 
go. Alisci nie sqdzone bylo Witkie\\""1czowi pow,r6cie do 0]- 
czyzny. W dr-adze na statku, mi
dzy Tomskiem a Tobolskiem, 
zakonczyl zycie. Pochowany .zostal w Tobolsku. Maiqtek 
Poszal\ys.ze ule.gl konfiskacie. 
(Wiadomosc z:ostala nam laskawie udz.j.elona przez syna 
p. !gnacego Witkiewicza z MiiJ.ska). . 
J e I e iJ. ski J u I j a n, posrednik, syn J erzeg.o i Dominiki 
z Mikuckich, urodzony w Warpucianach (pow. szawelskiego), 
okolo r. 1822. Ksztalcit si
 naiprz6d w Mitawie, a nast
pnie 
w zaktadzlie w Werro (w gub. liflandzki'ej). Po ukoiJ.czeniu 
nauk czas jakis urz
dowat na Komorze celnej w ] urborgu, 
p6zniej osiadl na wsi w Wa\rpucianach. W r. 1861 zostat po- 
srednikiem do spraw wl!osciaiJ.skich. Czynny byt w organiza- 
cj.i powstaiJ.czej, skutkiem czego (Iatem r. 1863) internowa
y 
byt w ciqgu miesi
cy ki,lku W
 Ko\vnie. Po powstaniu m-ieszkat 
stale w majqtku Podubisiu (w pow. szawelskim). Zmarl 17 
grudnia 1899 r. w Warpucianach. 
Wiadomose zawdzi
czamy p. Burbinie. 
C h 0 ill j iI s k.1 F e I i k s, posrednik, syn Franciszka i 
. Pauliny z ChlewiiJ.skich (z Odachowa); urodzil si
 w 1825 r. 
\v starostwie Abelin (pow. rosieiJ.skiego); zmarl w r. 19Q5 Vl 
maio Sutki pp. SiawciU6w, gdzie mi'eszkal wraz z zonq po po- 
zarze w majqtku wtasnym. Ksztalcil si
 w znanym pensjona- 
cie prywatnym Buchholza wraz'z \vielu innymi Polakami. 
P6zniej osiadl w odziedz1tczonym po smierci ojca majqtku 
6Iogostav;ieiJ.stwo (w pow. szawelskim) i. tu mieszkat VI do- 
bie przedpowstanio\vej. W r. 1861 zostal posrednikiem do 
spraw wlosc. i w maiu r. 1863 byt aresztowany wmajqtku 
wtasnym i odstaw.iony. do komendy wojskov;ej w Okmianie. 
Wkr6tce lednak uwolniony, udat si
 do Kurlandji, korzysta- 
jqC z uzyskanej uprzednio karty na przejazd wolny do syna 
(kt6ry ksztal-cit si
 w6wczas w Livenber.sen . w Kurlandii), 
nast
pnie do Rygi, zdajqc majqtek na lask
 losu. W Rydze 
otrzymal Ch. miejsce w magistracie, lecz niebawem (li-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00330_0001.djvu

			Do str. 102. 
. 


- 328 - 


pi
-c ] 864 r.) aresztowany ponownie z zonq i przenleslony do 
wj
z.ienia w Szawlach, gdzie przebyli oboje p.P. Chominsc:y 
do Hstopada 1865 r. i skazani zostali na zaplacenie 3000 rs.. 
oraz dozor policyjny. W6wczas mogli wr6cic ponownie do 
Rygi i tu F. Ch. atrzymai miejsce przy kole,i, bo majqtek byl 
zniszczony. W majqtku tym osiadl, po ukonczeniu studj6,,," 
rolniczych w r. 1877 syn Bronislcr\\91 (ozeniony z AntonJnq 
Korsak6wnq), lecz po l.atach osmiu zmart. Wtedy F. Ch. wr6- 
cil z Rygi If osiadt na roli. Zonaty byl z Emiljq z Urbanowi- 
czaw (c6rka obyw. ziem. z m,aj. Mazany i' s
dziego gran. pow. 
rosi'enskiego). 
P. Chom,inskiej, zyjqcej ;obecnie, zawdzi
czam.y szcze- 
g6ly niniejsze. 
Pow. telszewski. 
Ii u s z c z a J 6 z e f, posrednik, syn Feliksa i lionoraty 
z Jucewicz6w; ur. w r. 1826 'v majqtku rodzinnym Pominiiu, 
w pow. telszewskim). Gimnazjum ukonczyt w Mitaw.ie. a uni- 
weusytet w Dorpac:i,e (ze stopniem kandydata matematyki), 
poczem osiadt w Pomini}u. W r. 1861 zostal posrednikiem do 
spraw w;toscianskich z pow. telszewskiego; podczas powsta- 
nia byt komisarzem okr
gowym w parafji retowskiej i, jako 
tak
" dostarczal powstancom odziezy, zywnosci i broni. W r. 
1872 zostat cztonkiem KomisH Szacunkowej Ba.nku Ziemskie- 
go WHenski:ego i na tern stanowisku zycie zakonczyt (11 czerw- 
ca 1899 r.). ' 
Szczeg6ly za \vdzi
czamy synowi J. H., p. Konradowi 
Huszczy. 
G r 0 S sSe w el r y u, posredn
k, syn Aleksandr.a, dzie- 
dzica d6br Repsze i Zeme-Iany (w Po.w. telszewskim) i Domi- 
celi Bi'eiikowskiej (spowinowacony p.rzez matk
 z Teofil-em Wis- 
niowskim, straconym przez rzqd austrj.acki); ur. 1821 r. w Aix 
I\\
;e Francji; w r. 1861 byt posrednikiem wJoscianskim, w r. 
1803 sformowat maly oddzialek powstanczy pod imienitin 
Aleksand.rajtysa; oddat si
 nast
pnie pod komend
 Dlusk1ego- 
J ablonow.ski'ego. J eszcze przed koncem powstan
a emigro\\r at 
do Francji., a zaciqgnqwszy si
 ,do wyprawy przY'fodniczO- 
gieografi.cznej, zmarl na Przylqdku Dobrej Nadziei. 
. Szczeg6ty od p. M. Brensztejna. 
W 
. s I a w s k 11 Ant 0 n i, posrednik, syn Stanist.a w.a, 
podkomorzego i honorowego kuratora szk6t, j J6zefy z Ku- 
nickich; ur. w r. 1814 w dobrach dziedzicznych Giegrany. 
Jako 7-letni chlopiec zostal zupetnym sierot q i byt .oddany 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00331_0001.djvu

			-329- 


Do str. 102. 


przez opiekun6"T najprz6d do szkoly X.X. Domini.kan6w \V 
Kalwarji Zmudzkiej, a p6zniej w Ch","-al-ojni.ach. W r. 1831 byt 
adjutantern J urewicza, po upadku zas powstania konczyt nau- 
ki w Libawie, poczern wr6cH na wies ,I byt wybrany s
dziq 
granicznym. Dwa razy wybierany rnarszatkiem pow. telszew- 
skiego, godnosci tej nie przyjmowat (i piastowat jq tylko za- 
st
pczo). W r. 1861 zostat posrednikiem do. spra.w wtoscian- 
skich i prezesem zjazdu posrednik6w. W r. 1863 bral czynny 
udzial W organizacji powstanczej, jako komisarz pow. tel- 
szewskiego (naczelniki,em 'wojennyrn byl Erard ChoiseuI), le.cz 
juz w koncu rnaja t. r. aresztowany w Potqdze, po kilku mie- 
sLqcach przeniesiony byl do Telsz i trzymany w \vi
zieniu 
do r. 1866. Po parokrotnych wyrokach skazany do Penzy, po- 
tern zmieniano mu miejsce pobytu na Otoniec (w gub. 010- 
nieckiej). W '\vyroku stwiierdzone zostalo, iz aczkolwiek winy 
zadnej A. W-mu nie dowiedziono, pow'i\nien .on jednak bye z 
kraju wys.tany, jako majqcy duze \VptyWY. Majqtki ulegty 
p6zniej sprzedazy przymusowej. Na wygnaniu prze,byl A. \V. 
do r. 1869. W r. tym pozwolono mu przybye najprz6d do 
Pskow'a, potem do Libawy (bez prawa wyjazdu). Wr6cit pra- 
wie zupelnie ociemnia,ty, zezwolenie na wyj.azd za granic
 dla 
poratowania wzroku otrzymat po dwu latach, gdy pomoc by- 
la juz bezskuteczna, zaniewidziat tez zupetnie. W Libawie 
brat c
ynny udzial w zyciu spolecz.ne.m tamtejszej ludnosci 
polskiej, m. i. byt jednym z zalozycieli bibljoteki polskiej dla 
rnlodziezy szkolnej, kt6rei grunt pot.ozyt, of.iarov:ujqC resztk
 
ocalonq z niegdys bogatej bibljoteki G
,egran'skiej. Zmarl w r. 
1880, otoczony powszechnq czci,q, czego dowodem by to iuz to, 
ze duchowienstwo wszelkich wyznan (nie wylqczajqc Zy- 
d6w) brato udzial "'T; pogrzebie, uczniowie zas gimnazjum przez 
dyrektora zwolnieni zostali w dniu .pogrzebu od lekcji. 
Szczeg61y od syna d-ra Wit-olda W
stawskiego. 
Gad 0 n Ant 0 n i, posrednik, syn f elicjana, chorqzego 
pow. telszewskiego i Marji z Ol
dzkich; byl bratankiem Wto- 
dzimaerza, marszatka pow. telszewskie=go., znanego w r. 1831 
na Zmudz.ii; urodzony w r. 1823, by! dziedzicem :po ojcu maj. 
Zai1ezi.ory w PO"'"'. telsze,wskim (pod Siadami). W r. 1861 ZIO- 
stat wybrany posrednikiem do spraw wloscia.fiskich z pow. 
telsz:ewski,ego. J aki udzial brat on w ,,"ypadkach r. 1863 - 
nie wiemy - w kazdym razie byl aresztowany i wi
ziony w 
Telszach, - na skutek denuncjacj.i wJosc.ianina miejscowego 
Budrysa, kt6ry, za zez\\"oleniem A. Gadona, miat zbudowanq 
na gruntach dworskich chat(t .i podobno spodziewat si
, ii, po 
ewentualnej konfiskaci.e majqtku, dostanie kawal ziemi w na-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00332_0001.djvu

			Do str. 102, 103. 


- 320 - 


gf'od
 na wlasnosc. Ocalit wszakze G. zasiadajqcy w KomisH 
nie,jaki Kopylow" kt6ry Z. p,ov;odu dluzszej charoby, przeby- 
wanej niegdys w Zajeziorach,' miaJ wzgl
dem A. G.. pewne 
obowiqzki. Tenze Kopylow okazat si
 wielce wzgl
dnym i 
dla zony Ant. Gadana (Marji z Ol
dzkich), kt6ra po odbytej 
re\v-izji - z pow.odu d-ostarczania pa.wstancom zywnosci i de- 
nuncjac}i parobka, r6wniez cz.as jakis wi
ziona byla w Tel- 
szach. Po p.owstaniu gos.podarz.yt A. G. w Zajeziorach, na- 
st
pnie, skutkiem ruiny majqtkowej, musiat z.ajqC si
 adm,ini- 
stracjq d6br, by pod koniec zycia wr6cic i umrzec w swych 
Zajez:iorach \v r. 1899. Cieszyt si
 A. Go szer,ok q popularnosci q 
we wszystkich sferach, cze,go dowodem moze choci'azby po- 
stuzyC fakt, iz pospieszyli mu z pomOCq materjalnq Zydzi miej- 
scowi, gdy o.plakany stan interes6w zagraz.af licytacjq inwen- 
tarza. 
Szczeg6ty posiadamy od P. Marii Gad-onowej z Zajezior 
i p. Michata Brensztejna. 
S w i r tun Jar '0 s f.a w, Pankracy Onufry, posrednik, 
urodz,it si
 12 maja 1823 roku w majqtku Jazdaj.ci'ach pow. tel- 
szewskiego. Byt synem l6zefa, ostatniego podkomorzego tel- 
szewskiego i Lucyny z Wazynskich. Posiadal majqtki Jazdaj- 
cie i Kowszany w pow. telszewskim. Nauki pobieral w Ry- 
dz'e, w znanym w ow.e' czasy zakladzie Komprechta. Byf po- 
srednikiem do spraw wlosc. \v 1861 i latach nast. W 1864 roku 
byl deportowany do Ust-Sysolska gub. wot-ogodzki.ej, majqtki 
ulegly sprzedazy przymusowej. Na wygnaniu przebyt do 
1872 roku i po pov;rocie zamieszkal \v Lipawie (zamieszki- 
wanie na Litwie bylo mu wzbronione), gdzie umart 22 paz- 
dziernika 1879 roku i pogrzebiony w grobie rodzinnym w 
Plungianach. Poz.ostawit syn6w J6zefa i Artura. 
\Viad. od p. J 6zefa Swirtuna z Mitawy. 
Do str. 103. 
L u bOom i r ski E u g e n jus z ks,. syn ks. Eugenjusza 
(zmartego '\Vi r. 1834); uro 1825 r., dziedzic d6br Kruszyna w 
Kr61estwie Polskiem, po sm1.erci swej pierwszej zony" Kry- 
styny z Lubomirskich, zaslubit R6z
 hr. Zamoysk q , c6rk
 An- 
drzeja Zam.oyskiego (w r. 1859), stqd .blizsze j:ego, jako zi
cia, 
z hr. Andrzejem stosunki. 
Z a m 0 y ski And r z e j hr. (1800-1874), syn Stani- 
stawa i ZofH z kso Czarto'ryskich, brat stars.zy Wtadystawa, 
gl6wnego w czasach przedpowstan.iov;ych kierownika poli- 
tyki hotelu "Lambert". Po powstaniu (r. 1831),. w. kt6rem brat 
udzial, pa.zostal w kraju i, jak wiadoma., powziql mysl leczenia 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00333_0001.djvu

			- 331 - 


Do str. 103. 


ran narodowych drogq pracy pov;,olnej, ekonomieznej, w za- 
kresiie dozwolonym przez rzqd, wobec kt6rego zajmowal sta- 
nowisko acz powsciqgliwe, leez nie ug.i
te. Po utworze,uiu To- 
warzystv;a rolniczego (1857 r.) w Warszawie, je.dnomyslnie 
pnwolany zostal na prezesa Komi.tetu, b
dqc jednoczesni.e 
przyw6deq moralnym og6tu ziemianskiego, stronnietwa "bia- 
. tyeh". W r. 1862 otrzyma't rozkaz wyjazdu za granie
 i do 
kraju nigdy juz nie wr6cit. . J I 
Lan s k 0 j h r. S erg jus z, syn Stefana (1787-1862); 
znany dziatacz w dobie reform wtoscianskich, od r. 1855 mi- 
nister spraw v;:ewn
trznych - tatwo ulegajqcy, wplywom 
otoczenia. 
Z w i e r z d 0 \V ski L u d w i k, w dobie powstania li- 
czy,t lat 38; po ukonczeniu akademji sztabu gl6wnego, zna- 
lazt si
 w Wilnie na stanowisku adjutanta Nazim.ow.a, b
dqe 
jednoczesnie jego ulubiencem. Tu brat udzjal w dztataniach 
"ruchowe6w" wilenskich, w przygotowyv;:aniu demonstraeii, 
za co w przeddzien niemal powstania byl wyda10ny z Wilna 
do. Mosk\vy. Podczas powstania \\-:ziqt W niem ezynny udz.iat, 
jako naezelnik wojenny mohyleiwski (pod pseudon. "Topor"). 
Zorganizowat partj
 w Hory-Horkach, p6zni.ej, po jej rozpro- 
szeniu, zdotal ujsc za granic
, lecz powr6eit w r. 1864 i po 
rozpaezliwej walce pod Opato\\-em (w Sandomierskiem) d. 22 
lut:ego schwytany. zostat straeony w Opatowie . 27 Iutego 
1864 r. Zygmunt Kolumna, .,Pamiqtka dla rodzin' Polskieh". 
(Krak6w 1867). Przyborowski., "Dzieje 1863 roku" (Krak6w 
. 1902) t. III, str. 3 i nast.' 60 i nast. 
"D 00 m M ti II era" - przy ul. Niemieckiej, obecnje na- 
si N r 3. 
D y bow ski Ben e d y k t - wsp6tczesny znakomity 
przyrodnik polski.; ur. 1835. r.. (\\-j gub. minskiej). p.o - ukon- 
ezeniu gimnazjum w Minsku udat si
 na wydziat lekarski 
Uniw. w Dorpaeie (1853rJ, ale od poczqtku zajql si
 naukami 
przyrodniczemi. Stapien doktora medycyny uzyskat w Ber- 
linie (1860). Potwierdzenje dyplomu uzyskat w Dorpacie w 
r. 1862, poez
m VI grudniu tegoz roku powotano go na ad- 
junkt-profesora do b. szkoly Ot6\vnej w Warsz.awie. Po wy- 
p.adkach r. 1863 znalazl si
 D. w Syberj.j, wschodniej. Zy- 
skawszy przychylnosc wladz miejseowych, otrzymal poz\\ro- 
lenie na prowadzenie. badan naukowych, kt6rym 
itt Z .zapa- 
tern oddawal az do powrotu do kraju \\- r. 1877. Bawil tu 
wszakze niedtugo i znowu wyruszyl (tym razem dabrowoI- 
nie) na wsch6d na Kamczatk
,. dla studj6w zoologi.eznych, kt6- 
re uwiefIezyt pIon obiity. W r. 1882 powotany zostal na pro-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00334_0001.djvu

			Do str. 103, 105, 106 


- 332 - 


fesora zoologji do L \\;owa. Obecnie nalezy D. do najwybitniej- 
szych przedstawicieli ruchu a.bstynenckiego w Polsce. Por. art. 
w "Wielk. Ene. Ilustr.". Dybowski byt sp.okrewniony z An- 
tonim J elenskim przez zon
 tego ostatniego, Dybowsk q z 
domu. 


Do str. 105. 
R u d 0 m i noW i nee n t y, syn Ignacego i Tekli Ru- 
domin6w; ur. w maj. Strawienikach (w PO\v. trockim) -okolo 
r. 183
. Ukonczyl wydzial przyrodniczy w KHowie, poczem 
zamieszkal w maj. Juchniszkach w pow. trockim, 0 \\-'Lorst 
szesc od Hanuszyszek, kt6re w6wczas nalezaly do Szetkie- 
wiczow. W epoce przedpowstaniowe.j byl od r. 1861 poSred- 
nikiem do spraJ\V wloscian. w p. trookim. Czynnq w6wczas 
W. R. odegrywal rol
, wraz 'Z sios.trq swojq Pranciszk q (kt6ra 
p6zniej wyszl.a zamqz za d-ra .med. Uniw. Wit Malewskie- 
go, prostego zolnierza ze sprawy Konarskiego); wskutek .tej 
dzialalnosci jeszcze za Nazim'owa zostat aresztowany i zesta- 
ny do Czerdynia w gub. permskiej i na wygna/niu ozenil si
 
z wygnank q p. Suryn6wnq. Dobra Juchniszki. ulegty konfi- 
skacie. (Siostra zostata r6wniez aresztowana, lecz wkr6tce 
uwolniona byta z wi
zienia jeszcze przed przybyciem Mu- 
r.awjewa). Po po\\-.rocie z wygnania W. R. zamieszkaJ 'v Kr6- 
lestwie, gdzie naby.t majqtek Gromadzice. Nast
pnie owdowial, 
sprzedat Grom.adzice .i zamie,szkat przy c6rce, p. Sieheniowe
. 
Szczeg6ty zawdzi
czamy p. Bronistawowi Malewskiemu 
z Wysokiego Dworu. 
,,1 a k 0 b y k 0 b i e t y -i Iud z a n f' e m i r u s z y t 
d 0 pat a c u g e n.-g u b. it p 0 m i n a C s i
 0 u W .0 I- 
n i e n i'e u w i 
 z ion y c h", wedJug "Historii dwuch lat" (t. II, 
str. 452), nast£l'pic to miato dni nas.t
pnych 9 i 10 maja st.st. 
Do sir. 106. 
Nieco inaczej sku t kid e m 0 n s t r a c j i w katedrze 
wilenskiej z d. 8 (20) maja 1861 r., prze:dstaw.iaj.q si
 wedlug 
znanego dzieta: "Historia dwuch lat" (t. II, str. 450-451), oraz 
wed tug swiadectwa ucze.stnika wypadk6w, znanego historyka 
Boleslawa Lim.onowskieg-o, kt6ry podal swojq relaci
 \\11 pismie 
zbiorowem "W czterdziest q rocznic
 powstania stycznio- 
wego" (Lw6w 1903), w artykule p. t. "Pi,erwsza manifestacja 
'W] Wilnie 1861 r.". Obydwa zr6dla wymieniajq nast
pujq\cych 
a.resztowanych: nauczyciela Adolfa Hryniewieckiego, skaza- 
nego na zeslanie do gub. permskiej, stud. U'niwer. w Moskwie, 
Ksawerego Korew
 (czy Korejw
) zeslanego do gub. wiackiej, 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00335_0001.djvu

			-333- 


Do str. 106. 


studenta uniwe.rsyt. moskiewskiego, znanego p6iniei histo- 
ryka, do dz1s dnia zyj
cego Boleslaw.a Limano\v:skiego - do 
gub. archang,ielskiei; dwuch jego braci J 6zefa i Luciana - do 
gub. wOlogodzkiej; pr6cz tego - Benedykta Dybowski,ego 
(znakomitego p6ini.ei zoologa j. pr.ofesora uniwersytetu Lwow- 
skiego), kt6.ry otrzymat pozwolenie na ztozeni,e egzamii116w 
lekarskich w Dorpacie, a p6iniej mial bye internow.any w 
srodkowych gubernjach cesarstwa; taki sam 10s mial spotkac 
i stude.nta uniwers. moskiewskilego Aleksandra Zelwerowd.- 
cza (w.edlug relacii Limanowskiego). Kazimierz Tyszkiewicz, 
areszto\vany w6wczas, mial bye, wedlug "Historji dwuch lat", 
odeslany do Moskwy i oddany "pod naisurowszy doz6r po- 
ncyj.ny", wedlug Limanowskiego zas - po zlozeniu obietnicy, 
"ie do iadnej manif.estacii naleiee nie b
dzie" skutkiem roz- 
stroiu nerwowego juz po kilku dniach zostal uwolniony. Pr6cz 
tego "Historja dwuch lat" wsr6d aresztowanych (Iecz nie ze- 
slanych) "\v.ymieni.a Wiktora Paszkowskiego. S tan i s z e w- 
ski, kt6ry, wedlug parni
tnik6w Gi.eysztora, mial rr6wniez 
ucierpiee za demonstracie, w 0 b u zacytowanych i r 6 d- 
t a c h w y m i e ni 0 n y n i e j est. Podajemy tu kilka 
. 
szczeg616w, dotyczqcych bra c i L i man 0 w s k.i. c h: B 0- 
1 e s I a \\y
. (ur. 1835 r. W P-odg6rzu, w pow. dyneburskim, na 
Inflantach), glosny hi,storyk, og6lem. na wygnaniu przebyl 
lat 5 (naiprz6d w gub. archangielskiei, a od r. 1867 w Woro- 
nezu); w r. 1867 na mocy manifestu powr6cil do. kraiu i osiadl 
w Warszawie, v.." r. 1870 i,edzie do GaUcjj; iest tu do r. 1878; 
w roku tym przymusowo musial Galicj
 opusc
e i dopiero \y 
r. 1904 przeni6s1 si
 ponownie do ni-ei na stale; obecnie miesz- 
ka w Krakow-ie; L u c j an (ur. 1836 r., iyje obecnie), mieszka 
w Inflantach w. swej maj
tl1osci - P!odg6rzu; J 6 z e f, ur. oko- 
10 r. 1837, zmarl okolo 1906 r. Dwaj ostatni pr6bo\\
:ali ucie- 
kae z gub. wol-ogodz.kiei, atoli ucieczka nie. udala si
; dostali 
si
 w r
ce wladzy; stawi.eni byli przed sqdem w Pskowie, 
kt6ry ich skazal na osiedlenie do gub. irkuckiej. Po wojnie tu- 
reckiej otrzymali pozwol,enie po\\'rotu do klraju, osiedli wi
c 
w Inflantach (j 6zef po powrocie z wygnania ws.tqpil 'l1a po- 
litechnik
 w Zurichu i. napisal geometrj
). 
Szczeg61y zaczerpni
te z dziel wymie.nionych, oraz taska- 
wie udzielone przez p. Boleslawa Limanowskiego. W wyd. 
"Sbornik dokumientow muzieja g.rafa M. N. Murawjewa", t. I. 
(Wilno, 1906, ",'yd. Bieleckij) mamy (str. 50) urz
dowy .raport 
o zajsciu z d. 8 malja. Wymiar kary (moie prowizoryczny?) 
nie we wszystkiem odpowiada \vi,adomosciom powyiszym. 
Wedlug raportu tego, Staniszewsk,i kary nie poni6st. 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00336_0001.djvu

			D/o str. 106
 107. 


-334- 


Wspomni.any z powodu demonstracH M i
 e r 0 s I a w ski 
L u d wi k (1814-1878), rozglosny przyw6dca k6t krancowo- 
rewolucyjnych polskich, znany ze swego udziatu \\
; spiskach 
r. 1846 (za co w Berlinie zostat skazany na smi-erc, p6iniej na 
dozywotnie wi
zienie), w r. 1848 uwolniony by" p-rze.w6dcq 
powstania w Pozna(1skiem, p6zniej walczyl we. Wloszech, na 
r.ok 1863 przypadajq jego niefortunne. wystq.pienia wojenne pod 
Krzywosq-dzem i Nowq. wsi q . Odtqd .przebYi\\
al za granicq. 
Ub6stwiany przezkraf1cowych, n.i'e cieszyl si
 zaufaniem zy- 
wiol6w bardziej umiarkowanych. 
o r z e s z k -0 - - glosny p6iniej ze swoich zeznan w Ko- 
m:isji sledczej. 
Do str. 107. 
Wag n e r K a r 01 Fer d y n and, syn Marcina, prezy- 
rlenta sqd6w apelacyjnych m. Wilna i dow6dcy. komp.anH pie- 
choty z r. 1794, urodzil si
 18 sty;cznia r. 1786; ksztalcil si
 . 
w gimnazjum, wilenskie.m (od r. 1794-do 1800); w latach 
1800-1804 odbywal studja na uniiwersytecie wilenskim i ta- ' 
ko,wy w r. 1804 ze stopniem magistra filozofji ukonczyt W r. 
1812 zostat mi.anowany 'przez Rzqd tymczasowy W. X. L. po- 
rucznikie-m I-szej Kampanji grenadier6w gwar-dii Narodowej . 
W. X. Lit. w WilnLe; nast
pnie, podczas wojny r. 1812, 'zdobyl 
szarz
 adjutant-majora (w bitwie pod Widzami utracit rodzo- 
nego hrata Mi.chat.a Wagnera). W r. 1818 zostal wice-prezy- 
dentem kolegj.um. ewangelickiego, \Y .r. 1819- prezydentem te- 
goz. W z\viqzku z wypadkami lat 1825-6 byl aresztowany 
i osadzony w nader ci
zkiem wi
zi'eniu w t. zw. lochu okrqg- 
lym twierdzy Petro.pawlowskiej na lat 3 (1826-29) (m.j
dzy 
innemi razem z Michalem Romer-em, ojoem Edwarda, (ob.). 
Ignacym Za\\:.isz q , dziadem Ja,k6ba Gieysztora i. in.). Wkr6tcc 
po wyjsciu z wi
zienia 14 grudni,a 1830 .r. byl \faresztowany 
ponownie i zeslany do Woroneza, gdzie przebyllat 2. W roku 
1860 w zw,iqzku z denuncjacjami ,i dymisjq marsz. pow. \\t-ilen- 
skiego Jana hr. Tyszkie\\-.icza, liczqc juz lat 74, byl aresztowa- 
ny znowuz i m.iat bye wyslany, lecz przez oesarza zostal ula- 
skawiony. Zmarl w dobrach Solecznilki Wielkie pod Wilnem 
25 grudnia 1863 r. Jako 4 magister farmacji, byl jednym z za- 
lozycieli cesarskiego T -w.a lekarskiego w WHnie, odegrywal 
tez w s\v.oim czasi/e znacznq rol
, jako czlonek 16z masoli- 
skich litewskich i rosyjski'ch. Cechowala K. W -a wielka pra- 
wose charakteru, niezwykla skrom'nosc i poswi
cenie intere- 
.s6w osobistych dla spra\\
, kt6re za zacne uwazat Cieszy I si
 
tez szacunkiem powszechnym. Wzmiank
 nekrologo\vq umie-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00337_0001.djvu

			-335- 


Do str. 107, 108, 109. 


scil "WHen. Wiestnik", "Kurjer WileiIski" z d. 28 grudnia 
1863 r. Nr 148. 
Szczeg6ty zawdzi
czamy prawnukowi p. Karolowi Wa- 
gnerowi z Solecznik. 


Do str. 108. 
Ak i e I e Vol i c z M i k ° taL ur. 1829 r. w pow, lJlarjam- 
polskim gub. suwalskiej; zm. w Paryzu 1887 r.; znany pisarz, 
pochodzqcy z ludu, wsp6tpracownik wielu pism polskich 6w- 
czesnych, autor prac dotyczqcy.ch historji, etnografji i j
zy- 
ka litewskitego, pisujqcy pod pseudonimami: "Chtop z Ma- 
rjampolskiego", "Agri.cola". 
- W latach 61-63 brat czynny udzial "'- wypadkach 6w- 
czesnych i, chcqc oddziatac na szersze masy ludu litewskie- 
go.. .przektadal na j
zyk lite'\yski piesni patryj.otyczne polskie. 
Obszerniejsze wzmianki 0 nim podali: Winc. KorotyiIski w 
"Tygodniku Ilustrnwanym" z r. 1887 Nr 253; Mi:chat Bren- 
sztejn w' "K wartalniku Lite\vskim" z r. 1911, zesz. II, oraz 
Kazimierz Bartoszewicz w "Kurjerz.e Warszawskim" Nr 9, 10 
z r. 1912 wart. p. t. \
,Prowinc}onalista litewski.". 
Szczeg6ty od p. M. Brensztejna. 
Do str. 109. . 
Synein Onuirego Ko re."," y, 0 kt6rym autor tu m6wr, byt 
Klety Korewa. 
K let y K 0 r e \v a, j-eden z kilku syn6w Onufrego i Kon- 
stancji z Giszkiewicz6\v, obywateli PO"''". kowveiIskiego, z maj. 
Ponie\\:-iezyk. UkoiIczyt instytut lesny w Petersburgu (na6\\T- 
czas majqcy organizacj
 wojskowq), poczem prz.ez czas pe- 
wien piastowat urzqd nadlesnego w gl
bi RosH (w gub. tam- 
bo\vskiej, pow. spaskim, w t. Z\V. "WJndrejewskim zawo- 
dzie". Na wiadomosc 0 gotujqcym si
 ruchu zbrojnym postaral 
si
 0 przeniesienie na stano\visko podobne do pow. trockiego 
gub. wileiIski.ej. Tu byl do\v6dcq partji, kt6rq juz \V lutym 
r. 1863.'\\,"I lasach Janowskich utworzyt, a jednoczesnie pier\v- 
szym z ramienia Rzqdu po\vstaiIczego naczelni.ki,em wojen- 
nym pow. trockiego (pod przybranym nazwiskiem Skirmunta. 
W cel u utworz.enia (z polecenia Wydzialu litewskiego) dru- 
giego oddziatu w powiecie. udajqc si
 na mi,ejsce \\"ybrane w 
drodze uj
ty zostal i rozstrzelany w Ko\vnie 21 marca 1863 r. 
B y I a top i e r w s z a e g z e k u c j a n a Lit \v i' e (0 d- 
byta jeszcze za czas6w Nazimowa, przed przybyciem Mura\v- 
jewa. Obszerniejsze szczeg6ty podaje dalej Gieysztor \v "pa- 
mi
tnikach" .
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00338_0001.djvu

			Do str. 109, 112. 


-336- 


Szez,eg61y zaezerpn
lismy od rodziny, oraz u A. Gillera 
"Powstanie narodu polskiego", t. II, str. 336 i nast. W pismie 
zbiorowem, wydanem staraniem i naktadem mtodziezy polskiej 
w Paryzu (Bendlikon 1865) iest artykul J. Laskarysa p. t. "Ko- 
rewa i jego oddziat". 
"W pOle z q t k a e h 1861 r 0 k u u m i.e s e ii t em w 
"K u r j e r z e..." Z wymi,enionyeh tutaj: 
I g n a e y Z a w i s z a (1774-1833), dzi.ad maeierzysty 
J ak6ba Gieysztora., syn Stanistawa M Teresy z BurzyiIskieh, 
wyehowyv;al si
 w damn; w r. 1790 zostal towarzyszem eho- 
rqgwi kr61ewskiej w Warsz.awie; w pow'staniu Koseiuszkow- 
ski em brat udziat, jako major, i \\YI bitwie pod Salantami, spa- 
dajqe z zabitego konia, ulegl kaleetwu na zawsze. Piastujqc 
pomniejsze godnosei, w r. 1802 obrany zostal marszalkiem ko- 
wieiIskim, .w r. 1812 - poslem na sejm. W r. 1826 uwi
ziony 
i wystany do Petersburga, skqd wr6eil w r. 1829. Po powsta- 
niu zestany ponownie do W oroneza, skqd powroeit w r. 1832 
i zyeie zakonezyt w Wilnie (poehowany w Opi\tolokaeh). Por. 
art. Gieyszto-ra v. y , "Kurjerze Wilen." z r. 1861. 
M i e h a I R 6 mer, ojeiee Edwarda, wymienionego w 
pami
tn. - prezydent miasta Wilna, w .f. 1812. Uwi
ziony i 
wyslany w poezq.tkaeh panowania Mikotaja I w zv:iqzku z po- 
ruszeniem sprawy usamow,olnienia wloseian za jego marszal- 
kostwa. Vmarl. 1853 r. Por. "Tyg. ilustr." r. 1912, Nr 28. 
S tan i s I a w Sot tan, ojei.ec wymienilonego w pami
tn. 
Stanislawa, marszatek nadworny lit. i prezes Rzqdu tyeza- 
sowego litews.kiego z r. 1812. Por. Iwaszkiewiez. Litwa w rc- 
ku 1812. . 
K a r 0 1 Pro z 0 r, znany obozny litewski z ezas6w po- 
wstania Koseiuszkowskiego na Litwie. Por. 0 nim monografj
 
Ma'fjana Dubieekiego. 
C y p r j a n J a n e z e w ski (1809-1853), jako uezen 
szkofy kroskiej ueierpial w proee'Si,e mtodziezy z r. 1824 (ze- 
slany d.o Bobrujska) i zostat upami
tni()ny w III ez
sei "Dzia- 
d6w" prz.ez Miekiewieza. Pore Iienryk Moseieki. Wilno- War- 
szav."a w "Dziadaeh". 


Do str. 112. 
T y s z k i e w i' e z J 6 z e f, hr., syn J6zefa, marszalka 
pow. oszmiaiIskiego, i Anny z ZabieU6w; brat Jana (ob.), wla- 
seieiel Landwarowa, Kretyngi i Potqgil; zonaty z Zof]q lior- 
watt6wnq, ex-porueznik Sumskiego putku huzar6w, adjutant 
gen.-gubernatora '\vilenskiego; ur. w r. 1830 w Wotozynie, 
zm. 26 maia 1891 r. w Kretyndze. Nalezat do. nielicznyeh przed- 
"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00339_0001.djvu

			-337- 


D,o str. 112, 114. 


stawicieli spol-eczenstwa .polskiego, kt6rzy i po powstaniu 
mieli prawo nabywac posiadtoscu z.i,emskie na Ltwie. 
Wzmiank
 zawdzi
czamy p. M. Brensztejno.wi. 
Do str. 114. 
,,0 r g ani z a c j a, z a w r q z a n a w Wilnie" - autor ma 
tu natur,alnie na mysH organizacj.
 obywatelsk q "bi,atych", 0 
kt6rej p'owstaniu m6wit w koncu rozdz. I-go. 
Jasienski Teodor, ur. okolo r. 1826 w Wism'on- 
tach (pow. szawelski'ego); syn Adama i Konstancii z Wiesz- 
czyckich. Ksztaf.ci,l si
 na uniwe.rsytecie petersburski.m, lecz 
podczas studj'6w zostal, jako podejrza,ny 0 nalez,enie do za- 
bronionej organizacii mlodzi'ezy, u\\.'i
ziony i przewi,ezLony do 
Dyneburga. Po calorocznym wi
zienitU uwolniony osiadl na 
rol,i
 zrazu w Wismontach, p6iniej w Dowgi,elanach i Lasach 
( w pow. poniewieskim), maj£ltkach Ka'r.piowskich, kt6re trzy- 
mal w dzierzawi,e. Znany ze swej wymowy, cieszyl si
 wiel- 
kim wptywem na. mlodziez. W r. 1863 wzi:ql udzial w.organi- 
zacji powstanczej. Na skutek t,ego zostal uw=i
z¥ony w Ponie- 
wiezu i uwolniony .\\Y, r. 1864. Po powstaniu m,ileszkaf stale w 
Leparach i tu zmarl (przed r. 1880). Zonaty nie byt 
Wiadomosc zawdzi
czamy p. Wojciechowi Jasilenskiemu 
z Podlesia. 
. D-r Pi 0 t r S mug I e w i c z, wnuk stynnego artysty-ma- 
larza Franciszka Smuglewicza. Za studenckich czas6w Giey- 
sztora. uchodzi;l w Petersburgu za poUtyczneg-o Sfinksa. 
"Wszyscy mieli g,o - pisze w swych notatach z lat mlodych 
Gieysztor - za czlowieka bardzo tajemniczego, czynnego pa- 
tryjlot
, ale co on rohH, - nikt nie wiedzilal". OJ'ciec jego byl 
nauczy,c.ielem w Kowni1e. 'Omarl, zostawiajqc trzech syn6w i 
zon
. Z nich najstarszy - d-r Piotr - zamieszalJ1'y w jakqs 
spraw
, mial bye wyslaTIY w glqb R.osji, I.ecz za protekcjq za- 
trzymany zostal w Petersburgu i mial tutaj znaczna praktyk
; 
sredni, Stanislaw, byl ks.i
dzem 
v."! Swi
tobrosciu w najbliZ- 
szem sqsiedztwie Ignacogrodu (s.tqd znajom-osc.z Gieysztorem). 
trzecim z kole.i - byt Szcz
sny. D-r Piotr wsr6d studenterji 
zaciqgal pozyczki., wreszcie. wziql duzq dzie'fzaw
 - .i stal si.
 
krociowym pauem. W wypadkach r. 1863 on, kt6ry uchodzit 
za niezwyklego konspiratora - udzialu zadnego nie brat 
(Szczeg61,y z nota.t Gieysztora). 
W '0 II 0 w i c z tI e.n Ir y k, w lasciciel kilku znacznych 
maj q tk6w w pow. minskj'm, jak Okol6w, Msci.z, Za'dotze, oraz 
duzych obszar6w lesnych. W powstaniu udZ'iafu nie brat, 
"B. P." Pamietniki Gieysztora. T.om T. 22
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00340_0001.djvu

			Do str. 114, 115. 


-338- 


aresztowany nie byl. Byt to dawny kolega szkolny i uniw'er- 
sytecki J ak6ba Gie;ysztora. Dane od. p. AI. Grabowskiego. 
S z e t k j e w i c z K a z i m .1 e r z, syn J 6zefa i Dominiki 
z Szabuniewicz6w, urodzony w r. 1828; kolegowat z Jak6bem 
Gieysztorem w instytucie w Wilni1e i na uni\v;ersytecie w Pe- 
tersburgu. J ako posredniik do spraw w l()sciaiIskich, w r. 1863 
zrezygnowat z tego stanowiska; na skutek rozkazu Rzqdu Na- 
rodowego, i zostat aresztowany. Po pa'romiesi
cznem wi
z.ie- 
niu 'WI Wilnie, najprz6d w cytadeJi, potem w kla'sztorze sw. 
Piotra na Antokolu, wy.w:ieziony byl bez sqdu, bez uwilado- 
mienia rodziny, zrazu do Belebeja (w gub. ufimskiej), potem 
do samej Ufy, gdzie' si
 z Gieysztorem spotkal. p,o tr,zech la- 
tach, na prosb
 'fodziny, pozwolono m'll przeni1esc sL
 do Ria- 
zania, potem do Pskow.a, nareszcie, wskutek m'anifestu w ro- 
ku 1869, zamieszkal na stal'e w Warszawie, gdzie lLmarl \y 
1898 r. Byl tesciem H'enryka Sienk1ewicza. Przed powstani,em 
posi,adal znaczny majqtek w pow. trocki1m Hanuszyszki. Ma- 
jqtek ten (200 wl6k ziemi, w t.em 100 wl6k cennego lasu, kil- 
ka duzych Ii rybnych. jezior, mlyn, tartak, gorzelnia, browar, 
terp'entyni,ca, miasteczko parafjalne), oceniony przez K'Omisj
, 
ulegl sprzedazy przymusow,ej 10'igrudn.i.a 1868 r. generalowi 
Olsufjewowi za 42000 rs. P6zniejsza rzqdowa ocena las6w na 
. 
Litw.ie ocenila las hanuszyski na okloto .miljon rubli. 
Szczeg6ty od rodziny. 
Do str. 115. 
W rot now ski Ant 0 n i (1823-1900), prawnik i zie- 
mianin, obroiIca przy warsza'wski-ch departamentach Rzqdz q - 
f 
ceg.o Se.natu i przy Radzie stanu Kr61. Polskiego, czlonek Dy- 
rekcji Gt6wnej T-wa Kre.dytowego Z-iemskiego w Kr61estwie 
P-olskiem, posel na sejm galicyjski, ostatni,o dyrektor banku 
Krajowego we L w.owie; autor wi-elu artykul6w tresci finan- 
sowej i ekonomiczne,j, mi
dzy innem'i pracy ,,0 kredycie rze- 
czowym, 'obstugiwanym przez T-w'O Kredyt. Ziem. w Kr61. 
Polskiem" (1860). 
Org.erbland "Encyklopedj,a powszechna" t. XV. 
K lob u k '0 w ski A I e k san d e r (1820-1903), grun- 
towny znawca stosunk6w e.konomicznych Wii
kszej wtasnosci 
ziemski,ej w Kr6lestwie P,olskiem, czynny od r. 1858 .w War- 
szawskiem T -wie rolniczem. Chociaz nie odrazu byt zwolenni- 
kiem uwtaszczeni'a, umiat wszakze od poczqtku powsciqgac 
egoizm stanowy w sobie i w innych pobudka,mi obywatel- 
stwa, sprawiedli\VDSci i rozumnego porzqdku w uktadz.ie sto- 
sunk6w mi
dzy dw.orem a lude-m. ZyWY udzilal brat Kl-obu- 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00341_0001.djvu

			- 339 - 
. 


Do .str. 115, 116, 117. 


kowski w 6wczesnym ruchu spolecznym, jako wybitny czlo.. 
nek organizacH "bialych". Podczas powstania K-ki parokrot- 
nile bawil w Berlinie w m:isH dyplom,atycznej, lecz ni-efortunnie 
zakonczonej. Po powrocie do kraju pracowal na roB oraz w 
T - wie . Kredytowe,m ziemskiem, pisujqc jednoczesni,e artykuly 
w spraw'ach .e,konomiczny,ch. 
Pore art. St. Krzemi1nski.ego w Wielk. Encyklop. lIustr. 
Tamze znajdujemy wiadomosc, iz w Ir a z z W rot'll 0 w ski m 
i K 1'0 b uk -0 w ski 1m do Wilna delego-wany byl z ramienia 

omitetu T-wa Rolniczego i Aleksander Preiss, - 0 
tem wszakze m'ilczq pami
tnilki Gieysztora. 
Do str. 116. 
. "A 1 bum W oi 1 e f1 ski e" W i 1 c z y f1 s k E ego, znane 
nader oenne 'wydaw-nictwo ar.tystyczne ilustrowane J. K. Wil- 
czyf1skiego, wydawane w Paryzu nie. systematycznie zeszy- 
tami, a zaw.ier.ajqC'e zbi:6r rycin, Htografji i chromolitografji, 
posw.i
conych przedmiotom krajowym. 
W 0 1'0 w ski, znakomity ekonomista. Autor m6wi tu za- 
pewne 0 L u d w:i k u F ran cis z k u W 0 1 0 \\
o ski m 
(1810-1876). Po r. 1831 wyemigr,o\wawszy do Francji, znany 
by! tu, jako finansista pra
tyczny :i zal1ozyciel,,,Credit foncier 
, 
de P'rance", jako polityk, b
dqc deputowanym. ;do Izby i sena- 
torem, wreszcie jako uczony, w cha'rakterze, profesora na ka- 
tedrze prawodawstw-a i ekonomH w Konserwatorjum Sztuk i 
rz'emiosl, oraz czlonka i prezesa AkademH nank moralnych 
i poHtycznych w P.aryzu i swiez.o zalozonej Akademji\ Umie- 
j
tnosc-i w Krakowie. Mi
dzy innemi jest autorem ksiqzki 
, I' 
,,0 finansach w Rosji". Pore Levasseur. La vie et les travaux 
de Wolowski, Paryz, 1877; ne.krolog 8r. Z. w Roczniku Tow. 
historyczno-IUerackieg.o v.. T1 Paryzu. 
t 
Z a b i e g i w kierunku utworzenia w Wilnie Tow. K r e- 
d y tow ego zi1emskiego r 0 zb it y s i 
 gl6wnie, podob- 
no, na skutek braku na Litwie hipoteki, kt6rq jednak Imiano 
W owym czasie nadziej
 uzyskac. 
Do str. 117. 
o b 'c hod y manifestacyjne rocznicy U n j i LubeIskied (a 
wlasoi'wie za,m:kni
cia s.ejmu w Lublinie !W'f. 1569) wyznaczono 
na d. 12 si-erpni.a (31 lipca st. st. 1861 r.). 
Co .do p 00 10 z.e 'll i, a K 0 W n a - to listotnie ni'egdys 
znaczna cz
sc dzisiejsz.ej gubernji suwalskiej wchodzit.a w 
skl.ad w.ojew6dztwa trocki-ego, a zatem po obu stronach Niem- 
na ,pod Kownem byta Litwa, :i his tor y c z n i' e Kowno n i e 
b y I 0 m'iastem n a d gran I, c z n e m. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00342_0001.djvu

			k 


, 


Do str. 118, 119, 120. 


- 340 - 


Do str. 118. 
S w i 
 t ° b r 0 S C, kosci.61 (pod weiw. Prz.emienienia Pan- 
skieg.o), filjalny paratji Opitolocki1ej nad Niew=iazq, w nalbliz- 
szem sqsiedztwie Ignacogrodu. 
B .e j sag 0 I a, miasteczko i dw'6r w pow. szawelskim. 
S z y d 16 w, miasteczko w pow. rosief1skim., z koscio- 
I,em, posiadajqcym slynny obraz Matki Boskiej, kt6ry stanowi 
przedmiot pobozny.ch .pielgrzymek. 
K 0 r e c k i j P i 0 t .r, syn J ana, by I wirce-gubern. kO- 
wi'enskim od czerwca 1858 do .marca 1865 r. 
Z e r w e i B.i e g i c z e w, koledzy (ex officiO') z Zarzqdu 
gubernjalneg,o do spra\V' wtoscianski:ch. 
Z e r v e (G.e r v a ,i s). Piotr, syn Karola (1832-1879). 
Po ukonczeniu w r. 1853 szkoly prawa i rozpocz
cia karj-ery 
sluzbowej w Pet,ersburgu, mianowany zostal prokuratore.m 
Izby Krymina,lnej w KQlWnie, stamtqd za Murawjewa przenie- 
siony byl na stanovv-;isko gubernatora w Suwal.kach. P6inilej 
zajmowal stanowiskJo kuratora kol.ejno Okr. Nauk. Dorpackie- 
go '1 Charkowskiego. Zycie zakonczyl, jako sena1or. Par. 
szczeg61y W.e wspom,nieniach Konstantego Zerwe s. Karola 
"Istoriczeskjj wie.stn." 1898, t. IV, str. 46. 
. 
Do str. 119. 
Sur w i lis z k i, miasteczko pobHzkie do Swi
tobroscia 
Oecz juz za N-iewiazq lezqce), posiada kosci61 parafjalny. 
o pit '0 I 0 k i - parafja Ignacog.rodu. 
. 
Dog I 0 s n j. ,e j s z y c h man i f est a c j i. w Wilnie' 
po 8 maja 1861 r. nalezalo w czerwcu - nabozenstwo za du- 
sz
 ks. Adama Czartoryskiego. K r w awe s tar c i e · z d. 
6 (18) sierpnia 1861 r., 0 kt6rem autor m6w,i i l1izej (str. 120),- 
miato miejsc.e na t. zw. Pohula-nce. Relacje. 0 tyrn wryvadku, 
maiqcym doniosle znaczenie hi!St'oryczne, bo byl on p6zniej 
wyzyskirwany przez agitator6w, .przesadzany i uchodzil za 
stw.i.erdze.nie Iqcznosc'i Litwy z Kr6Iestwe,m, s.q na.jsprzecz- 
niejsze. Zdai'e si
, ze rpoleglych na m.iiejscu nie bylo. "Historja 
dwu.ch lat", t. III, str. 184-189. 
Do str. 120. 
A I e k san d e r W a f1 k 0 w i c z (syn Ed\\T'arda), nowc- 
obrany., po usunj
ciu (za udzial w dem'onstracjach) J ana Tysz- 
kiew'icza, marszalek pow.iat1owy w.ilef1ski, nie zostat zatwi,er- 
10 
dzony z powodu p,odpisania wraz z innym
 de,monstracyjnego 
pisma do Tyszkiew-i,cza. Demonstracj
 tt; uczyniono na wnio- 


.,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00343_0001.djvu

			. 


- 341 - 


Do str. 120, 123, 126. 


sek Karola Wagnera. Lop ac.i iI ski wyboru nie przyjql. Wobec 
tego czasowo pelnH funkcje s
dzia pow. wi!. Zagiell. . 
Na podst. arch. deputacH szlacheckiej wiadomosc
 udzie- 
lil p. A. J. 
Do str. 123. 
Wewel-v,on-Kr
eger Grzegorz, syn Aleksan- 
dra, kontr-admiral, by'l gubernatorem kowieiIskim po Stani- 
slawie Chom"in.skim, a mianowicie od 13 wrzesnia 1861 r. do 
3 czerwca: 1863 T. Po ntm! rw ciqgu nuesp'elna dwuch miesit;cy 
gubernatorem byl Engelhardt, p6zniej zas (od 24 lipca 1863 r. 
do 30 lipca 1866) syn Murarwjewa, gen.
gubernaltora wileiI- 
. ski.ego, Mikolaj Murawjew. 
Szczeg6ly od p. M. Brensztejna. 
Do str. 126. 
U sun i 
 c i e mar s z a I k 6 w k 0 w i. e iI ski c h mia- 
10 w 6wczesnych stosunkach tern \\Ti
ksz.e znacz.enie, iz na 
skutek stanu woj.ennego (ob. przyp.. do str. 152) na czas trwa- 
nia tegoz w niekt6rych cz
sciach gubernH wileiIskiej, grodzieiI- 
. skiej i kowienskiejwybory szlachec.kie powilnny byly usta6, 
.a wakanse mialy bye obsadzone Iprzez \V ladze. 
PIa t e r-B r -0 e 1 hr. A dam - Alfred-Gustaw" Uf. w 
Wilnie w 1836 r., zmarl 1909 r. w Szwekszni.ach, syn Stefana 
i Aliny Zabianki, wtasciciel d6br Szweksznie (w .pow. rosie.iI- 
skim). Po ukoncz,eniu nauk zwjedzat :Euro!p
 zachodni q , inte- 
resowal si
 sprawami naukowemi, zwlaszcza numizmatyk q , 
posiladal cenne zbiory i byl czlonkiem' r6znych towarzystv. r 
naukowych, mi
dzy innemt WileiIskiej KomisH Archeolo.gicz- 
nej. Brat czynny udziaJ w .zjazdach obywatelskich w dobie 
pr,z.edpow'Staniowej. Od 31 m.arca 1863 r. do stycznia 1864 byl 
marszalkLem pow. rosieiIskiego (pie.rwszym z nominacji rZq- 
dowej), p6zniej oczysciwszy si
 z pOdejrzen co do udzialu w 
powstaniu, zoostal marszalkiem po\viat. wileiIskim (29 stycznia 
-1864 r.). 24 listopada 1878 r. mianowany marszalkiem .guber- 
-njalnym wiJenskim" po Domejce (ob.), 0 kt6rego poglqdach i 
takty,ce w'Yrazal si
 zawsze z wielkie.m uznaniem; piastowal 
urzqd ten az do r. 1908 - zyskawszy godnose wielkiego och- 
mistrza Dworu i rang
 rz.ecz. radcy tajnego. Byl jednoczesni-e 
. prezesem rz.-kat. T -wa Dobroczynnosci w Wilnie, zalozy- 
. c
elem i prezesem Banku Ziemski,ego i pierv.rszym prezesem 
T -wa rolniczego. Zonaty byl z Gienowef q z hr. Puslowskich. 
Nalezy do'tych ludzi, kt6rych Giey.sztor, jakes,mo/ zaznaczyli 
w przedmo\vie, cz
sto w swych sqdach niepowsciqgli\vy, Sq- 
- dzi w spos6b nader ostry. 


. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00344_0001.djvu

			. 


Do str. 126, 127, 129, 130. - 342 - 


t 
Szczeg61y zyciorys.owe od p. M. Brens.ztejna, oraz "Kurj. 
Lit,ewski" z r. 1909 Nr 294. 


Do str. 127. 
I n wen tar z e - wy.kazy maj-qtku ludnosci poddanczej, 
oraz s,wiadczen na rzecz w lascici,ela gruntu. 
"S k a z k i" - t. zw. "r e wi z ski .e" - PQpisy ludnosci 
opodatkowanej, pe.rjody.cznie odbywane w RosH. 


. 


Do str. 129. 
o i e y s z tor Z.e non, dzi,edzic d6br Dydwize i in. w gub. 
suwalskiel, syn Domi,nifka z Mejer6w-ny, byl to daleki krewny 
J ak6ba Gieysztora (Zenon, syn Dom.i'nika, Dominik, syn J 6zefa, 
J 6zef, syn Autoniego, .oboznego trockiego za Augusta II; J a- 
k6b (autor pa,mj
tn.), syn Stanislawa, Stanis.law, syn Jak6ba, 
Jak6b, syn Stanislawa, Stanislaw, syn tegoz obozTI.ego Anto- 
niego). 
. Z notat autora pami
tn. 
Z a 'w i s z a J a n, .ostatni potomek m
skiej Unji Zawi,.. 
sz6w KiezgajU6w, herbu Lab
d.z, syn Tadeusza, ma'rszalka 
pow. .ihumenskiego i Zaw.iszanki. Zonaty z Mariq hr. KwUeck q . 
Pozost
wil dwie c6rki: Magdalen
 1 Marj
, obecnie ksi
zne 
Radziwillowe. OJ.ci,ec lana Z. Tadeusz (rodzqcy si
 z T,ere.sy 
Swi
torzeckiej), byl rodzonym bratem Tekli z Zaw'isz6w 
(Kiezga'j1l6w) Ignacow.ej Zawiszyny (DowgiaUow'ej), rodzonej 
macrerzystej babki Jak6ba Gi'eysztora. Posiadal znaczne d(o- 
bra w Minszczyznie i na Polesiu (Kuchcice). Znany jest, jako 
nakladca "Pami
tnik6w Krzysztof,a; Zawi-szy, wojew'Ody min- 
skie.go'
 (1862 -r .), r\vydanych przez J uljana Bartoszew-i'cza. 
, Z notat autora pami
tn. 
Do str. 130. 
K a 1 ink a W ale r j an (1826-1886), znakomity dzia- 
lacz spoleczny i publicysta ki'erunku zachowawczego oraz hi- 
storyk, zwlaszcza czas6w Stanislawa-Augusta, jede.n z najwy- 
bitnieiszych prz.edstawicieJi Zakonu Zmartwychwstanc6w, do 

t6rego wst'lpil w r. 1868. 
S y r u c i 6 w n aTe kIa, c6rka Michala i. J 6zefy z ks. 
D.ruckich-SokoHf1skich, r'odzona siostra wymienionego w pa- 
mi
tni.kach Szymona Syrucia z Sz:etejn., najbHzszego sqsiada 
Ignacogrodu Jak6ba Gieysztora. Nile wyszla zamqz i od chwili 
owdowienia po pierwszej zoni,e brata zami,eszkala przy nim, 
calkowicieoddana jego rodzinie. Podczas pows1ania b
dq'c w 
""'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00345_0001.djvu

			-343- 


D
 str. 130, 131. 


Wilniie, oddala nie jednq przyslug
 i Jak6bowi o i,ey s.ztor ow i 
i \\rog6le ludziom, bilOlfqcym udzial w organizacii p.owstanczej. 
Odznaczala si
 niezwykl q slodyczq chara-kteru, zyta zawsze 
myslq 0 innych, to tez ,przez rodzin
, sqsiad6w, st.uz,b
 (kt6rq 
leczyla F wspierala materjalnie) byla bardzo kochana. Zmarta 
w Szetejniach majqc lat 73 w r. 1897. . 
Wiadomosc zawdzil
czamy p. Zygmun10wi Kunattowi 
z SzetejfI). 


Do str. 131. 


. 


Nie mozemlY rozstrzygnqc 0 Jakim to L ink 0 w' c u autor 
tutaj wspomina: czy 0 Linkowcu nad Li,nk6wk q i Niewi'azq, 
w1lasnosci Syruci6w, Prozor6w, Zawisz6w (PQ\V
 poniewies- 
ki), czy tez '0 Linkowcu, kt6ry nalezat do PodoleC'
iego. 
Por. "Slowni'k Geograficzny" 


. 
 


, . 


. 


" 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00346_0001.djvu

			Do str. 132, 134, 137. 


PRZYPISY DO ROZDZIALU III. 


Do str. 132. 
"W r a 'C a lis my... 0 d Pod ol:e.c k i e. go". Autor za- 
pewne. m6wi tu '0 Ada,mie Podoleckim., synu Onufrego, zona- 
tym ze Strasze;wicz6w.nq, a mieszk,ai'tcym w Linkowcu (ob. 
l\Vyzej). Ten Podolecki, wedlug swiadectwa pami
tnik6w (por. 
rozdz. V) odegrywal pewnq rol
 w organizacji powstanczej; 
areszt'owany l zeslany nie byl. Zmarl w wi,eku jeszcze mto- 
dym po powstaniu wkr6tce. 
Dane zawdzi
czamy p. tlelenie. Romanskiej. 
Do str. 134. 
L a j w i s z k i i Z ale s. i e wsi, ,\v'chodzqce przed r. 
1863 w sklad d6br i'gnaoogrodzkich Gieysztora. 
Do str. 137. 
By.u W owych czasach d\vaj Il11 a r s z a I k 0 w i e L u b 0- 
m.f rs c y (rodzeni bracia), synowie 'ks. Eugenjusza (zm. 1834) 
'r Marji Czackiej: S t e fan, urodz. 1819 T. marszal.ek szlachty 
gub. mohylewskiej., or,az W I ad y s I a w (ur. 1824 r.) marszat. 
szlachrty pow. orszanski1ego, mieszkal stale w dobrach Stan i- 
slawowiie w gub. mohyle\vskiej; znany ze swych ,prac z za- 
kresu konchiologji 0 muszla.ch. Zmarl r . 1882 w Warszawie. 
Ze wzgl
du na to, co autor m6wi nizej (str. 166), sqdzimy, iz 
i w tym wypadku ma na,. mysli ks. Stefan a, marszalka gu- 
bernjalnego. . . 
Lap p ,a Ale k san d e r, syn Domini1ka i Szulcowny, ur. 
1802 .f. w Rudobielce (pow. bobrujskiego). Ksztalcil si
 w Mo- 
hylewie u Jeuzit6w, a nast
pnie w penslonaciJe ni,emieckim pa- 
st/ora Collensa 'v Petersburgu, poczem po odbyciu studj6w. 



 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00347_0001.djvu

			-345- 


, 
Do str. 137, 145, 149. 


przyrodl1iezyeh w Dorpaeie osiadl w majqtku, odziedzi'czonym 
po ojeu. Tu (od r. 1846) w eiqgu lat dwunastu byl ma:rszal- 
kiem szlaehty pow. bobruiskiego (z \vybor6w), a nas.t
pnie 
(przez lat pi
c) ,marszatkiem gubernjalnym mifIskim. Aczkol- 
wi,ek do organi1zaeH .powstafIczej nie nalezal
 jednak wezwany 
do Wilna, prze.z Murawiewa wyslany zostal do Konguru (gub. 
permskiej), rz.ekomo za pozwolenie na wniesienie do proto- 
kulu sejmiku szlacheckiego w MifIsku (1862 r .), iz miat byc 
zgloszony wniosek 0 przylqezeniu gub. mifIskie
 do Kr6Iest\\"a, 
aezkolwiek do dyskusH nad tym wnioskiem sam. Lappa nie do- . 
puseH, za eo od eesarza otrzymal podzi
kowanie. W r. 1868 
pozwolono L. zamieszkac w Kr.emiefIezugu, gub. pottawskiej, 
gdzie mial on zamiar zajqc si
 handlem drzewem. W kHka 
mj'esi
ey wszaki,e p6iniej w r. 1869 zyeie tutaj zakofIezyl. 
Pitikny. ;majq.tek Rudobielka ule.gl sprzedazy przy-musowej za 
bezeen bar. Wranglov;:r, obecnie zas sta:now-i wlasnosc p. Iwa- 
nienki (zi
eia Katkowa). Zonaty byl marszalek La'ppa z An- 
toni-net Komar6wnet; pozostawit pi
eru syn6w: Dominika, lVli- 
ehala, Antoniego, Bolestawa .i Waclawa; oraz e6rki: Ale- 
ksandr
 (za Bykowski-m)., Malwin
 (za Iiattowskim), Marj
 
(za Korewq) L Aniel
 (za Kieleze\vskim). 
Wiadomosc zawdzi
cza'my p. Dominikowi Lappie. 


Do str. 145. 
I w i f1 ski W a w r z y n i e e - poczqtkowo zajmowaJ 
si
 nauczyeielstwem ludowym na Zmudzi, zanum zostat nau- 
czyeielem w. szk6tc.e parafjalnej vt Retowie, a pote.m tamze 
nauezyeielem szk6tki rolniezej dwuklasowej. Znany jest ze 
swyeh kalendarzy, przeznacz.onyeh dla ludu (w j
zyku litew- 
skim), wydawanych od r. 1846, a zast
pujqcy.eh brak pism li- 
tewoskieh oraz z przektad6w poezji na j
zyk litewski i prac \\'1 
zakr.esi'e p.nzyrodniczym. Zm,arl 1883 r. Pochowany l1a ementa- 
fZU w Kurs.zanaeh. 
Wiadomosc posiadamy od p. Mich. BreQ.sztelna. 


Do str. 149. 
B 0 r t n .0 w ski - sekretarz Zarzqdu. Zapewne J 6zef 
Bortnowski, dyrektor (prawiHeO kancelarji gubernatora, 0 kt6-. 
rym z wielk q sympatjq, iako 0 ezlowieku niezmierni.e praco- 
'\\:"itym i niepokalanej prawosei oby\vatelu, m6wr \v swych 
wspomnieniach Korzon. Por. jego "M6j pami
tnik przedhisto- 
ry.ezny", str. 80, 81.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00348_0001.djvu

			... . 
Do str. 151, 152, 153. 


-346- 


Do str. 151. 


.U' 


Solow j e w J a k 6 b, s y .n Ale k san d r a (1820- 
1876), dzialacz z epoki refor.my stosunk6w wloscia'nskich \v " 
paf1stwie rosyjski,em. W6wczas - r. 1862 - -dyr,ekit.or wy- 
dziatu ziemskiego w ministerjum spraw wewl1
trznych, - .p6z- 
niejszy radca tajny i senator. Pracujqc od poczqtku swej ka'rje- 
ry sluzbowej w zakresie, stosunk6w rolnych i 'w'f.oscianskich, 
uchodzil za powag
 w tym kierunku; do ministe.rjum spraw 
wewn
rznych wprowadzony byl przez min. Lansk,oja w roku 
1857, i jako przedstawiciel tego ministerjum wraz z Mikola- 
jem Milutynem, ks.. Cz,erkasskim, Samarynem i in. br.al udzial 
w komisH redagujqcej projekta, dotyczqce u\vlaszczeni\a wl.o- 
scian. ad r. 1864 byl czl'onkiem Kom'itetu urzqdzaj'qcego w 
Kr61e.st\\.ie Polskie!lTI pod przew.odnictwem oslarw'i,onego Mi- 
lutyna. 
T. zw. "K 0 m is j e d 0 s p raw d z an i ' a" (powierocz- 
nyja Komissji), utwor.zone byly w oelu sprawdz.enia i okresle- 
nia oplat pieni
zny'ch, uiszczanych przez Iudnose wiejsk q , 
kt6ra wyszla z zaleznosci poddanczej. 


. 


a 


Do str. 152. 
Stan 0 c h r 0- n y wzmocnione,j zaprowadzony zostal w 
Wilnie ju.z nazajutrz po demonstracji z d. 6 (18) sierpnia 1861 r. 
Stan wojenny og.losil Nazilmow urz
do:wo (na mocy ukazu Naj... 
wyzszego z d. 9 sierpnia) dopi'ero 12 (24) sierpnia. Obj(ite zo- 
staly tym stane,m miasta: WHno, Grodno, Bialystok, Bielsk 
i Brzesc-Litewskp z 'Pow.ilatami, oraz gubernja kowienska 
z .wylqczeniem pow. nOlWo - aleksandrowskiego. "Historja 
dwuch lalt", t. III, str. 228, 229. 
Do str. 153. 
D a l.e w ski A l,e.k s an d e f, brat wymienionych w pa- 
mi
tnikach Pra'nciszka, Konstantego, Tytusa Dalewskich, oraz 
szwagiler Zygmunta Sierakowskiego, urodzony w r. 1827 we' 
wsi Kunkulce w pow. lidzkim, gub. wilenskiej. Ukonczyl gi- 
mnazjum" w Wilnie, na'St
pnie, wskutek czynnego udzialu w 
stowarzyszeniach mlodziezy, zwlaszcza w "Zwi'q.z.ku Brat- 
nim", kt6rego wraz z brat-em Pranciszkiem byl za'lmycielem, 
wi
ziony. byl w ciqgu lat trzech (1848-51) i skazany na dzie- 
. si
cioletnie roboty ci.
zkie w kopalniach. Po uplywie lat sied- 
miu, na skute.k manifestu, powr6cil do kraju i' tu .otrzymal miej- 
sce kontrolera wydatk6w przy komlPanH francuskiej, prowa- 
dzqcej budow
 HnH kolei Warszawsko-Petersburskiiej. Na tern
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00349_0001.djvu

			- 347 - 


Do str. 153, 155, 159. 


stanowisku zmarl w Wilnie w r. 1862. Pochowany na Rosie. 
Na p.omniku towarzysze prac wyryc kazali napilS, zaczynajC\cy 
sit: od sl6w: 
Nieznt:,kany niedol q uczniu ChrystusoWY! 
Wierny Mistrzowi sercem i posluszny czynem, 
Krzepiles swego ducha odwaznemi slowy 
Usque ad finem. 
Szczeg6ly zawdziit:czamy rodzinie. 


. 


Do str. 155. 
S t rap 'c z y - urzt:dnik 0 funk.clach administracyjno- 
sqdowych, pelniC\cy obowiqzki pomocnika prokura.tora. · 
Do str. 159. 
W i e 1 i c z k 0 Bole s I a W', syn Kazimierza, wlasci- 
ciel ,maj'ttku Poszumilerz (w pow. wiolkomierskim), W kt6rym 
Siierakowski poczql gromadzic sw6j oddzial. Aresztowany, 
uwit:ziony byl w Kownie, a nastt:pnie zesla.ny do Car'
wlo- 
Kokszaiska (Poszumie.rlz konfiskacie nile ulegl., gdyz byla to 
wlasnosc zony, BogumHy z Wieliczk6w, kt6ra mt:zowi towa- 
rzyszyla na wygnanie). Po uzyskaniu pozwolenia zblizania 
sit: stopniowego do kraju, zamieszkal B. W. w Mitawie. Zmarl 
w Aleksocie (przedmiesciu Kowna, dokqd SL
 byl udal dla in- 
teres6w majqtkowych), w r. 1870. 
Szczeg6ly zawdzi
czamy p. Michalowej Burhardtowej. 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00350_0001.djvu

			Dlo str. 163, 164. 


I 


, 


PRZYPISY PO ROZDZIALU IV. 


Do str. 163. 
"Z j a z d w W i I n i e w m a j u 1862..." Wnosz'lc 
z przejrzenia listy os6b przyjezdzajqcyh i wyjezdzajqcych z 
WHna w "Kurler.ze Wilenskim" z maja r. 1862, - sqdzie moz- 
. 'na, .iz zja,zd ten odbyl si
 zapewne mi
dzy 7 a 20 maja st. st. 
KIF m a f1 ski Nap 0 Ie 0 n, obyw. P"OW. nowo-aleksan- 
dro\vskiego, znany 'ze s\vych szeroki1ch i post
powych poglq- 
d6w, kt6rego bHzsze stosunki lqczyly z Edw. Zeligo\vS'kim, 
Waclawem Przybylskim, J.er.zy.m Laskarysem i wi:elu innymi 
'osobam-i, wymi1enionymi w pami
tnikach Gi.eysZJtora. On to 
podobno w,ielki wplY"t 1 wywarl na po,wstanie "Jordana" Ze- 
ligowskiego. W r. 1852 z.ostal z,eslany do R.osH za pisma i dzia- 
lania w duchu demokratycznYlm. P,owrocH niebawem, lecz w 
r. 1863 aresztowany .byl p,onowni'e i PQpadl w ruin
 majqtko- 
W'q. Czy byl na wygnanilU - nie lest mi wiadome. Byf m
zem 
g:losnej pi-sarki ZofH z Chlopickich KHmaf1skiej (1-0 v. Desz- 
trungowej), znanej pod .pseudoni'mem ZofH z Brzoz6wki (zmar- 
l'ej w r. 1870). Pore wspomnienie w. "Tyg. Ilustr." z r. 1871, 
Nr 158, oraz A. Balkow. Z kartek pami
tniika r
kopismj.ennego, 
Lw6w, 1893, str. 220 i nast. 


. 


Do str. 164. 
G i.e d r 0 j e M i k 0 I a j, k s i q z
, syn Janusza, mar- 
. . szal.ka gub. wilenskiej i Anieli z W oUk6w, ur. okofo 1825 r. "y 
maj. Bijuciszkach (gub. wilef1ski!ej). Wychowywal si
 p-oczqt- 
kowo w Kurlandji., nast
p'llie (od r. 1839) w Instytucie szlachec- 
ki:m i tu kolegowal z J a'k6bem Gi'eysztorem. Ujmujqcej po- 
wierzcho\\"'nosci, zdolny, ,choe nie umiejqcy bye blyskotli... 
wym, pracowity, tlwi'elbiany przez koleg6w, lubiany prz.ez 
,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00351_0001.djvu

			-349- 


Do str. 164, 165, 166.. 


nauczycieIi, - kofIczyl .instytut w r. 1844 (z meda,lem zlotym) 
a nast
pnj.e uniwersytet peters.burskil (r. 1848) ze stopnie
 
kandydata. Osiadt p6zniej, pracujqc na roli, w majqtku Olku- 
nacho Obrany na posrednika do spraw w losciafIskich, i' na te,m 
stanowi'Sku byl czynny i wzorowy. Brat tez udzia'l czynny w 
organizacji obywateIski:ej, cieszqc si
 og6Inem zaufanie.m. 
W organizacH powstaiIczej' byl "wojewod q " wi!lefIskim, lecz 
po aresztowaniu Pranciszka Dalewskieg,o, Aleksandra Oski1er- 
ki
, J ak6ba Gieysztora-usunqt si
 (miejsce jego zajql Kono- 
plafIski). Ares.ztowany, na skut,ek wykrycia organizacji, wsku- 
tek s.w,ej idealistycznei szczerosci ' , nie umiat skladac .zeznafI 
wykr
tnych, chciat poniesc jak najsurowszq kar
, zwi
kszal 
nawet SWq win
, by tylko uwolnic ilJ1ny.ch, lecz nazbyt szcze-- 
remi zeznaniami" mimo woli, im zaszkodzil. Obszerni,e opo- 
wiada 0 tern Gieysztor w II t. pami
tnik6w'. Skaza'11Y zostat 
do rob6t ci
zkich, byl w Usolu, Tiumeniu, Irkucku i (od roku 
1870) Wiatce. Na wygnaniu towarzyszyla mu zona (J6zefa ze: 
Stankiewicz6w). Tragiczne przejsci'a, smierc lednego synka 
podczas pobytu w wi
zieniu, drugiego na wygnaniu, - \v.trq- 
city go w stan gl
boki'ego przygn
bienia i zamkni'
cia w so-- 
hie, w kt6rym zyl do smi.e.rcL Umarl po ,p.owrocie do kraju w 
'f. 1894, 24 kwiie'tnia' w maio Czarnoruczu, kt6ry dzierzar\vit od 
krewnego swego, p. SipaHly. 
Wiardomosc pochodzi od p. Izabelli z W.oUk6w Kotwi- 
czowei, od p. Kazimi.erza SipajUy oraz z notat Gieyszt'ora. 
Do .str. 165. 
Zapewne K r z y w i c k i J u I j a TI, syn Ksawerego, dzie-- 
dzic majqtku Wola (pod Lunnq, WI pow. grodziefIskim), mar- 
szal.ek gub. grodziefIski
 kt6ry I\\'..r
czyl gen.-gub. Murawje- 
wowi 29 w,flzesni'a 1863 f. na czele devuta,cH adres wiernopod- 
danczy od szlachty gub. grodzienskiej z 1600 podpisami. Pore 
"Wilenskij Wi.estnik" - "Kurjer WileiIski" Nr 111 z d. 1 paz- 
dzi'ernika 1863 r. 


Do str. 166. 
. Sol tan S tan ii s I a w, syn Stanislawa, prezesa Rzqdu 
tymczasowego litewskieg,o z r. 1812, i 
onstancji z Toplickic
 
ur. \\1 r. 1822 \v pow. wilkomierskim" zm. w r. 1896 w gub. W.1- 
tebskiej, (bawi'qc u zi
cia swego Korsaka.) ksztalcit si
 w 
gim'nazjum w Mitawie, nast
pnj.e na wydziale Kamera
ny.m 
Uniwersyte.tu \v Dorpaciie. W latach 40-tych sprzedat ma!]qtek 
w \vHkomierskim t nabyt majqtek Brzosto\\"ica Murow.ana w 
gub. grudzienskiei. Od czasu wybuchu I?owstania zamieszkat
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00352_0001.djvu

			Do str. 166. 


:.- 350 - 


stale w Grodnie, w organizacH wszakz,e powstancz,ej, (iak si
 
()kazuje z p.ami
tnik6w) bard'ziej bezposredniego i czynnego 
udzialu nie brat. W r. 1864 ares.ztorwany i sqdzony - skazany 
zostal na -osiedlenie w Tobolsku. Przebyl tam do r. 1869, na- 
'St
pni,e otrzymal z
zwolleni,e na zami,es.zkanie Wl Rydze. W r. 
1874 zamieszkal na stale na wsi w B:rzostowicy. Zonaty byl 
z Marjq J undziU6wnq. Mia I syn6w nie zyjqcych obecni'e: 
ks. Karola, Wiktora i Bohdana, oraz zyj(lcego Adama. - Por. 
qe:krolog w "Kraju" petersb. z r. 1897. Zalqcz.ona fotografja 
w ubraniu wi
zi,ennem pochodzi .z czasu pobytu S. S.. \v, dro- 
dze do Tobolska - .w wi
zi'eniu petersburski.eim. 
Szczeg61y zawd'z-i
czamy synowi, p.. Adalmowi Soltanowi. 
Z a m 0 y ski J 6 Z Ie f, hr., syn Konstantego - p6zniej- 
.szego ordynat,a - i AnieH .z ks. Sapieh6w, ur. 1835 ,r. w W,ar- 
szawde, zm. tamze 1878 'r. Gdy po dluzszym pobycie poza 
krajem obj'ql mal'l'tki po m'atce na Li,twie, m.i
dzy innemi J un- 
dzi'lowice w gub. grodzaenskiei, znan y byl z gorliwego zai
- 
cia si
 spraWq wloSciarrslGI. P6iniej znaczne polozyl zaslugi 
na polu rozwoju prz.emyslu, kr-edytu i gospodarstwa rolnego. 
Pore "Klosy" z f. 1878, 1. XXVII, StT. 287 ,i 335. 
o Jakim J elski,m, jako 0 czynnym ucz'estniku zjazd6w, 
autor tutaj .m6wi, - .nie wiem'y stanowczo. Sqdzimy, iz byl 
nim W I 0 d z i m i e r z J Ie I s 'k i, 0 ikt6rym 'znajdzie .czytel- 
nik \V.lZmiank
 ni.zei w 1. II. Podajemy tu dane btogra:fi.czne. 
J Ie 1 ski W I 0 d.z .i ,m i Ie :f z, syn Ludw,ika, zasluzonego 
m
za stanu, prezesa Banku polski'e.go i zast. ministra skanbu, 
oraz Klotyldy z Moniuszk6w, ur. w Ladzie (gub. minskLej) 
1'. 1820, zlm. w Szcza!wllicy, podczas kuracji, 15 .upca 1875 r. 
.Nauki pob
eral w Szwajca.rji .i w Sorbonnie paryski'ej, po kt6- 
,rej ukonczeniu podr6zowal i, okolo r. 1850 zamieszkal u krew- 
nych Wi Ladzi.e. W r. 1857, po zaslubieniu Zofji z Kal
czyn- 
skich, osiadl w je
 majqtku Ignatyczach (w pow. m,inskim). 
.odd
\val si
 tu gospo.darstwu, zni6s1 propin:acj,e (czem wy- 
trzezwU Iud okoHczny); w r. 1861 zostat posre.dnikiem do 
spraw wloscianskich z pow. minsk.i-ego; brat czynny udziat 
w zyciu obywatelskie.m. 10 maja 1863 r., gdy z ro
kazu Rz q - 
du narodow,ego personel urz
d:niczy podal si
 do dym'isii- 
uczynil to r6wni.ez i WI. J., i byl osadzony w w.i
zieniu. P6z- 
niej, wra:z z sZiesciu innymi z gub. minskiej (Sew1e.ryn M.terze- 
. j,ewski " Szcz
sny Oskierka, Stefan K-ieniewicz, Adam. W.anko- 
wi.cz, Kazimierz Skir.munt), nie zlozyl wyznaczonego przez 
Mur.awjewa podpisu na adresie ekspiacyjlnyrn i sh.azany zo- 
stat na wi
zienie do Czelaby (gub. orenburska). Majqtek 
Ignatycze. nie ulegl wszakze konfiskacie, jako wlasnosc zo- 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00353_0001.djvu

			- 351 - 


Do str. 166. 


ny, zas wlasny Szum.sko w Qpatowskiem, jako polozony w 
obr
bie Kr6lestwa. Dzi
kL prawos'ci charakteru, swiaUemi' po- 
glqdami na rz'eczy, zyskal WI. J. na wygnaniu powszechny 
i u wladz i u wsp6t'Wygnanc6w szacunek (zwlaszcza zaprzy- 
jainit si
 z.e ws.p61wygnancem Izraelit q Stanisl. Rotwandem). 
Po powrocie z wygnania (r. 1868) zam:ieszkal w Kr61estwie 
, 
zajmujqc zrazu stanowisko .kontroler'a cukrow.ni w J6zefowie 
(pod Prusz
owem), nast
pnie inspektora Pf:ZY kolei Terespol- 
skiej., lecz skutktem rozwijajqoej si
 choroby pi,ersiow'ej opu- 
scil to 'miej,sce .i zostal bi.bljotekarzem w Wilanowie. Pisywal 
rozprawy tresci filozofi,czno-m'Oralnej ("Krytyka filozoiH 
Cousin'a" w "Gazecie Polskiej" z d. r. 1867, Nr 202 i nast.), 
wydal przekl. "Kwdateczk6w sw. Pranci.szka w Asyrzu". 
Szczeg6ly zawdzi
czamy p. Aleksandrowi J elskiemu. 
. 
M 0 g i 1 n i c k i' J e r z y, syn Piotra (matka byla. Wolko- 
w.icka z domu). Urodzil si
 w majqtku r9'dzinnym Pilipowi- 
czach, w pow. sluckim. Naukr pobieral w Lasdonie, a na- 
st
.pni,e w unfw
-rsytecie Dorpacki,m. Wreszcie objqwszy po 
ojcu rzqdy w majqtku, wyruszyl za graTIj.c
, by zapoznac si
 
z warunkami zycia spoleczenstwa na zachodzie, a z tq myslq 
zawsze, by, jak ,m6wil, u nas, co si
 da;" z tego zastosowac. 
Po powroci'e do kraju oddal si
 z zapatem pracy na .roB, w 
stosunku do ludu roZ'\vJiajqc rozumnq .j.nicjatyw
, w zakresi,e 
podnoszenia pozi-omu gospodarstwa .i oswiaty, tak, iz do dzis 
dnia po :wsiach w -okolicach Pilipowi,cz lezqcych, zyje wdzi
czna 
pami
c 0 nim. J e.dnoczesnie b.rat ud'zial w dobie przedpowsta- 
niowej w zj.azdach obywatelskich. w roku zas 1863 - przy- 
stqpi'l do organizacH powstanczej pow. slucki,ego. W skutek 
tego w r. 1864 ar1esztowany zostat w Pilipowiczach, osadzony 
w wi
zieniu \v, Minsku, i wreszcie skazamy na osiedlenie w Sy- 
berH, e,tapem wyruszyt do Irkucka. Pilipow.ic
e ulegly konfi- 
skacie, lecz skrz
tna .zabiegliwosc siostry p. Ireny Mogil- r 
nickiej, uchronila go na wygnaniu od nied'ostatku. Czynna na- 
tura jego znajdowala dla swej energji ujsci'e we wspieraniu 
wsp6Iw'ygnanc6w, .az do r. 1869, kiedy m6gt powr6cic do Kr6- 
lestwa Polskiego. Byl tu administratorem dQbr Peli.ksa So- 
banskiego (Stawy) r Konstantego G6rs.kiego (Motkowice) w 
gub. kieleckiej, gdzi:e wraz ze w'sp61wygnancem p. Emilem 
Dybowskim, ni'estrudzonq rozwijat p'rac
. Ozenil si
 w6v.
,czas 
z Gabryelq Wojnillowicz6wnq .i nabyl (w gub. lubelskiej) maj. 
Bzowiec. Odtq,d oddal si
 pracy na zagonie wlasnym, wkr6t- 
ce atoli bolesne dotkn
ly go ciosy (smierc zony, d\vojga dzie- 
ci. \Vcreszcie utrata wzroku), kt6re wszakze do dzis. dnia nie 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00354_0001.djvu

			Do str. 166. 


- 352 - 


ztam.aly tei hartownei duszy. P. Mog. mieszka i dzis.iai w 
Bzowcu. 
Szczeg61y taskawie nadestane nam zostaly przez p. M. 
Horwatt. 
P I ate r-Z y b e r k S tan i s I a w, hr., (ur. 1823 r., zm. 
- 
1896 r.), syn Michala hr. Zyberk-Platera i IzabeUi z Zyb,erk- 
. k
w, ukoficzyl studja inzynieryjne w Peters.bur:gu i po kr6tko 
trwajqcym zawodzie stuzbo\viYm os-i:adt w s.wy.ch dobrach 
(byl 'dziedzicem Kalup, Ambelmuj.za, Arsdal w pO'W. dynebur'-. 
skim, i Bebra (B.ew.ern) w KurlandjL Od r. 1858 byl marszal- 
ki,em pow. dyne.bur,skiego, jako taki brat czynny udziat w na- 
radach i zjazdach obywa1telskich, oraz w t. zw. organizacj'l 
"biatych". Po "\y;ystqpieniu W.ielopolskiego, znany byl jako go- 
fqCY zwolennik i'ego polityki i prz.eciwnik ruchu zbrojne.go. 
Przed sam.emi wypadkami wyjechal za granic
, gdzie prze- 
l1]j.eszkiwal stale (najprz6d w Pau, p6iniej w Paryzu) i pow r6- 
cit do kr.aju dopiero w r. 1877, po smierci swej zony MarH 
z Borch6,,-'. Zostawi'l trzech s.ynow i dwie c6rki. 
Szczeg6ty zawdzi
czamy EugenjuszQwi hr. Broel-Pla- 
terowi. . 
Por. "Kra.j" z r. 1897. - Dzial artyst.-li.t. N r 3. 
Lopacifiski .Ignacy, ur. 19 sierpnia (st. st.) 1822 r. 
w SarH (w gub. w.itebskiej,), zmart 29 kwietnia (st. st.) 1882 r. 
Byl synem J6z.efa i Doroty z Morykonich, wychowani1e ode- 
brat w domu pod swiatly.m kierunl\!iem b. p.rzeora pijar6w po- 
lockich ks. J oachima D
bifiskiego. W latach 185
59 byl mar- 
szalkiem pow. drys.i'efiskiego z wybor6w i w epoce. uwlasz- 
czenia \vtoscian czynny brat udzial w naradach w Witebsku, 
a nast
pnie od r. 1860 w WHnie, gdzi'e zaz\v,yczaj od r. tego 
sp
dzal zim
, zas cz
sc lata w .poblizkich Kolranach, 'skqd 
par
 razy tygodniowo wyjezdzal do W.Hna. Po zawiqzaniu 
"Komitetu bialych" wszedl dO' ni,eg0, jako jeden Z sz,esciu 
cztonk6w, nast
pnie po .zlaniu si
 Komitetu tego z Komitete.m 
ruchu, byl czlonRiem t. zw. "Wydzialu zarzq.dzaj.q,cego pro- 
wincjami Litwy". 0 dz.ialatlnoscj, jego na tern s.tanowisku p.o- 
dajq szczeg61y pami
tniki nini'ej.sze. Pomimo roli, j.ak q ode- 
grywal, aresztow.any nie byl, i raz tylko (sierpiefi r. 1863) byt 
przywi.eziony pod eskort q kozak6w do Wilna do 6wcz,esnego 
gubernatora Paniutina dla ttumaczenia si
. Przyczynq tego 
unikni
cia kary by to z jednej strony to, iz mial opin1
 czt.owie- 
ka wielce. spok
jnego, z drugiej zas ta okolicznosc, j,z ni.e byl 
\vydany prz1ez zadnego z u\v,i
zionych ucz,es.tnik6w organi- 
zacji. W Dyneburgu wszakze przez sqd wOjenny za otwarcie 
szk6tki (r. 1862), w Sarji, skazany zOistat zaocznie na wyslanie 


""
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00355_0001.djvu

			-353- 


Do s.tr. 166. 


do gub. wschodnich cesarstwa. Wyrok ten Murawjew uchy- 
lit i zam'ienil na znacznq (okolo 10000 rs. \Vrynoszqcq) kar
 pie- 
ni
inq, kt6ra, oplacona posp.iesznie, zachwiata stanem majqtko- 
wym rodziny. Po powstaniu .mieszkat stale w KOjranach, pod 
silnym dozorem poHcyjnym, tak, iz dopiero \v r. 1867 otrzymal 
po rlaz p.ierwszy pozwolenie na wy,jazd do Sarji. Wskutek 
prz;ejsc lat ostatnich, interes.a Ign. L. byly mocno z.achwiane, 
tak, iz zmusily go do sprzedania KOjran (J 6zefowi hr. Tyszkie- 
\\-j.czow.i) i wyni'esienia sit: nawet na czas pewien do War- 
szawy. Vmarl wszakze w swym gniezdzie ojczystym w Sarji. 
Zonaty byl Ign. Lop. z Marjq Szumsk q , z kt6rq mial troje 
dzieci: J6z ' efa (zmarl,ego w dziecif1stwie), Zofjt: (za Feliksem 
Rzewuskiim) i Stanislawa (obecnie zyjqcego wlasciciela d6br 
Sarja). P.o smierci Ign. Lopacif1ski'ego "\vspom:ni,enia posmi,e.rtne 
zam'iescily "Niwa" i "W-iek". 
Wiadomosc powYZSZq zaw'dzit:czamy synowi Ignacego 
Lop. p. Stanislaw'owi Lopacif1skiemu. 
W broszurze Gieysztora p. 1. Aleksander' Chmiele.wski 
(wydanej bezimiennie), znajdujemy (na s.tr. 19) nast
pujqCq 
charakterystykt: Ign. Lopacif1skieg'o: "Czlowi l ek wielkiej zac- 
nosci, serdeczny i zdolny, ze w.szystki!ch cztonk6w KomHetu 
obywa:teli najblizsze .m-iat stosunki z ruchem. On miat wydzial 
prasy i k'orespondencji i z p-od j-ego pi-6ra wyszl.a odezwa do 
duchow.i,efIstwa i inne". 
Z a I e ski Ant 0 n i, syn Ignacego, chorqzego trockie- 
gO i Konstancji z Zabi f ell6w, a wnuk Michala Zaleski.ego, slyn- 
nego z czas6w Stanistawa Augusta \\',ojski'ego lit., autora pa- 
mit:tnik6w; ur. \v lutym 1824 r. w Warszawi.e, zmart 4 paz- 
dziernika 1885 r. we Flor
ncji. Ksztatci-t si
 najprz6d pry,\vat- 
nie, p6zniej na istni.ejqcych w6wczas \\< Warsza,w.ie t. zw. 
"Kursach Dodatko\vych". W r. 1845 \vyjechal dla ksztatcenia 
sit: w malarst\vie do Wiednia i do Florencii (do B.ezzuoli'ego). 
W r. 1847 ozeniwszy si
 z Marjq Gorsk q , osiadl na wsi w m,a- 
jqtku Zubiszkach w PO\\
'. trockim i m,ieszkat tu stale, az do 
po\\"stania ,zajmujqc sit: m,alarstwem, przygotowujqC ilustracje 
do \\'ydaf1 poznafiskich Zupafiski'ego: MarH Malczewskiego, 
Grazyny, Konrada Wallenroda, Pani Twardo\vskiej, "P-iesni 
o ziemi naszej". Pola (obrazy J-jt\vy Ii Zmudzi). "Zachwyce- 
nia'" i ..Btogosla\\'
ionej" Lenart'o\vi'cza, oraz do znanego albu- 
mu wilefiskieg.o, ilUSt'fUjqC .,Pamit:tniki K\vestarza Chodiki" i 
"Pamit:tniki Paska". Z powndu tych prac bHzsze utrzymywal 
stosunki z Juljuszem Koss,akiem, Cyprjanem Norw,idem, kt6re- 
go znat z czas6w dziecif1st\va, a jednoczesnie cz
sto odwie- 
dzal Wilno. W ruchu przedpowstanio\\-ym wziql czynny 
"B. P." Paluietniki Gie)Tsztora. Tom I. 23
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00356_0001.djvu

			Do str. 166, 168. 


-354- 


udzial, jake. czlonek Komitetu, nast
pnie jake- organizator ,vI; 
samy,m zaczqtku powstania partH dzialajqcej w pow. troc- 
kim pod naZWq partji Lubicza (herb Zaleskich). Aresztowany 
wkrotc-e, po pierwszej wyc
eczce wojskowej. (pO'cz. 1863 r, - 
jeszcze za Nazimo\y,a), osadzony zostal w cytadeli wilenskiej 
i wraz z 13-1etnim synem (rownirez biouqcym udzial w partjn 
admini'str.acyj'nie zestany do Wiatki. Przebyt tu do r. 1867, pe- 
czem osiedlil sit; w Warszawie, prowadzqc dzial Hust.ro\\rany 
w "Klosach" i "Tygodni.ku Ilustrowanym", oraz sekretarzu- 
j-qC w T -"\vii.e Zacht;ty Sztuk Pi
knych. W r. 1869 ozenit si
 
powtornie (z J uljq Prozouownq, siostrq Mieczyslawa Prozora 
(ob.) i przeniosl si
 do Kr,akowa, gdzie przebyl lat 3, p,elniqc 
funkcje sekretarza T -wa Sztuk Pi
knych. Wreszcie. w r. 1872 
prneniosl sit; do Wloch, tu ,mieszkal az do sm:ierci i tu zostat 
pochowany (we PI-orencH). 
Wiadomosci powyzsze za!wdzit;czamy corce s. p. Ant. 
Zaleski ego, p. Marji z Zaleskich Gabryelo\y
j Zaleskiej. 
S tan is I a w a h r. B r 6 e I-P 1 ate r a, inicjatora. "Tellu- 
sa" nie nalezy identyfikowae ze StanilSlawem hr. Zyberk-Pla- 
terem, 0 ktorym wyzej 1 kilkakrotnie gdzieindziej wspomin2 
autor, jako 0 czynnym .cztonku or'ganizacji "bi-alych". Stani- 
slaw hr. Br6el-Plater, jeden z incjatc.row "Tell usa" , byl synem 
Stanistawa i Eleonory z Gaj'ewskich, urodzony \\1 W. Ks. Pc- 
znanskiem. Z powodu upadlosci "Tell usa", poswi
cie musi21 
.majqtek rodowy WroniaJ\\r9Y" poczem .przeniost si
 w Siedlec- 
kie do majq.tku nabytego liruszewjcze (dzisiaj b
dqcym w pc- 
siadaniu wdo\\;-.y po jedynym synu hr. Bernardzi,e. 
Szczegoly od Euge.njusza hr. Br6el-Platera z Kombula. 
1 J 
 


Do str. 168. 


S i era k 0 w s k a A polo n j a z Dalewskich, c6rka Dc-- 
minika i Dom.i.niki z Narkiewicz6w, urodzona w Kunkufce w 
pow. lidzkim (gub. wilenskiej). Ksztalcila si
 w Wilnie \\T iu- 
stytucie dla panien szlacheckich. Po wyjsciu za mqz za Zy
- 
munta Sierakowskiego mieszkala czas pewien w Kiejdanach, 
.nast
pni'e w Wilnie, po wzi
ciu do ni'ewoli m
za, byla \\T
 aresz- 
cie domowym, poczem wyslana z WHna, m"iala bye zamkni
- 
ta 'v.,71 klasztorze Bialozierskim. Nie p.r(lyszlo ws.zakie do tego, 
dzi
ki protekcji osob wplywo\y.ych. Nastt;pni.e Sierakowska 
mieszkala kolejno w Nowogrodzie, Borowiczach, Petersburgu, 
wreszcie w Samarze, gdz.ie znalazfa si
 tez wkr6tce matka 
z siostrami. Tu, w Samarze, zmarla c6reczka Sierakowskiej- 
, 


/
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00357_0001.djvu

			'- 


- 355 - 


Do str. 168, 169, 170. 


Zygmunta. W r. 1867, na skut
k manifestu, za.mieszkac mogla 
Sierako\vska w Warszawie, gdzie dotqd przeby\va. 
Szczegoly od rodziny. 
Z a b i e 1 i s z k.i - majqtek pod Kiejdanami, ktory w do- 
bie prz.edpowstaniowej nalezal do Stefana Gieysztora. 
Do str. 169. 
J e 1 ens k i L u d w i k, syn Rafala i Anny z CzapliiI- 
skich, ur. w 1817 r. w Komarowiczach (pow. mozyrskie;go). 
Po ukonczeniu gim-nazjum w Slucku, sluzy! \\
 wojsku, pozni,ej 
osi-adl w pow. trockim niedale-ko Wilna, w maj. Skorbucianach. 
Od r. 1859 do 1863 piastowal urzqd marszalka szlachty pow. 
trockiego (ostatniego z wyboru). W maju r. 1863 by! interno- 
wany w Wilnie, poiniej zas za niepodpisanie adresu Domejki i 
protes.ty przeciwko niemu, areszto\\-any, wi
ziony (w ciqgu 
dwuch tygodnO w klasztorz.e SW. Piotra na Antokolu, pozniej 
w policji. Wreszcie zeslany do Czerdynia (gub. pe.rmskiej). 
2a-ni , e i corce dopiero w szesc tygodni pozniej pozwolono pe- 
dqzyc za nim. Po calorocznym pobycie w Czerdyni.u, na sku- 
tek staran ( ze wzglt:du na zly stan zdro\yja) otrzymal pozwc- 
lenie zam:ieszkania w Symbirsku, sta.mtq.d wsz.akze przenie- 
siony do Samary j Buzuluku, wreszcie ponownie do Samary, 
a w t. 1865 dQ Rygi, gdzie przebyl okolo p6ltora roku. Pozniej 
zami.eszkal w KurIandji, pracujqc na roli, jako dzierza\vca. 
wreszcie przeni6st si
 do Wilna i zmarl \\
 lipcu r. 1881. Ma- 
jqtek Skorbuciany ulegt sprzedazy przymusowej za cen
 znacz- 
nie nizsz q od warto$ci (P. Pachornowowi). Zonaty byt L.. J. ? 
Z Konstancjq Lenkiewiczownq: 
Szczegoly zawdzit:czamy corce p. Konstancji J elenskiej. 
Do str. 170. .1 
T y s z k i e w i c z E us t a c h y (1814-1873), znany ar- 

heolog i zalozyciel Komisji, oraz muzeum archeologicznego 
". Wilnie (zniesionego w r. 1866). Autor wielu prac z dziedziny 
archeologji. 
K a z ani .e k s. A u g u sty n a L i pn i c k i e g.o (Z.J11. 
1912 r.), wygloszone na pogrzebie Syrokomli, obudzilo niez2- 
dowolenie i' protesty i stale. si
 powodem do ulozenia wiersz:l 
p. 1. "Slo\\dk i Kruk". 
K 0 rot y fi ski Win c e n t y (1831-1891), przyjaciel 
Kondratowicza, wspolpracownik "T.eki WileiIskiej", od roku 
. 
1860 "Kurjera WilefIskiego", publicysta i literat. 
S n a r s k.f Tom a s z, syn Witkora, cztonek wspolpra- 
cownik wi!. Kom. archeologicznej, zdolny ekonomista, prowa
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00358_0001.djvu

			Do str. 170, 171, 172. 


- 356 - 


dzqcy dzial ekonomiczno-rolny w "Kur. Wil." za czasow Kir- 
kora i autor wielu artykutow i prac w tej dziedzi'nie. 
Szczegoly od p. M. Brensztejna. 
D auk s z a, zapewne. J a k 0 b Dauksza, b. student uniw. 
moskiewskiego, znany ze s\voich zarIiwych poglqd6w litew- 
skich. ' 
_ K 0 n d rat 0 W i c z K a z i m i e r z - najmlodszy z dzie... 
ci Ludwika Kondratowicza (WI. Syrokomli) - ur. 1856 r. w 
Borejkowszczyznie. Zyje dotychczas, od dtuzszego czasu 
chory. 


Szczegoly od .p
 WI. Kondratowi.cza. 
Do str. 171. 
A m b r 0 z e w i c z M i e c z y s I a w z uniwersytetu 
moskiewskiego; po wybuchu powstania poszedl do partj.i .i zgi- 
nql w lednej z pierw.szych potycz,ek. Obszerniej autor 0 tern 
m6wi Vi, dalszym ciqgu pami
tnikow.' 
Do str. 172. 
Mat a c how ski W I a d y s 1 a \y, urodzony okafo roku 
1830, w ,majqtku Macie, gub. grodziensk-iej, pow. kobrynski.e- 
go; syn wlascicieli ziemskich Juljana Ii Teofili z Jakubowskich. 
Po ukonczeniu szkoty sredniej. (w Pruzanie, Drohiczynie, 
Swisloczy) "'/stqpil do insytutu ,inzynierow drog i komunikacji 
w Petersburgu, PO ukoncz,eniu zas studjow otrzym,af miejsce 
w Wilnie, przy budowie kolei pete.rsbursko-watf.szawskiej. Po 
zamachu na Domejk
, w zwiqzku z aresztami, ktor1e ",-,owczas 
nastqpily, mial bye rowniez uwi
ziony, lecz w por
 dla sie- 
bie wyjechal do Petersburga, a stamtqd, ukryty na statku an- 
gielskim do Ang1j.i i zamieszkat .na stale w Londynie, gdzie 
przyjqt poddanstwo angielski,e i zatozyt pierwszorz
dny za- 
klad fotograficzny. Zmarl w( koncu XIX w. we P,rancji. Zonaty 
byl z Platerownq (1-0 v. Oginsk q ). Ojciec Malachowski-ego 
po areszcie syna zostat aresztowany i umarl w wi
zieniu, 
matka e.mi.growala do syna. Dobra Macie ul'egly konfiskacie. 
Szczegoly zawdzi
czamy p. Kar-01inie z J asklowskich 
ToUoczkowej. 0 ucieczce M. opo",-iada Murawjew w sw.ych 
pami
tnikach. 
K s. S k 0 r ups k'r M i c h a I, urodzony r. 1828, Viy- 
swi
cony w seminarjum dj-eoezjalnem w Worniach w .r. 1855; 
byl pozniej \v Skopiszkach, roku zas 1859 zostal przeniesiony 
na administratora do Jezioros, gdzie w r. 1861 zostal pro- 
boszczem. Czynny W organizacH po\\,stanczej, zostal osa- 
dzony w Dyneburgu, a nast
pnie skazany na wygnanie do 
. 
'"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00359_0001.djvu

			- 357 - 


Do str. 172, 174, 178. 


.Tomska. Po powrocie z wygnania zamieszkat w Kurlandji, 
byl proboszczem w Ellern.j 'wtasnym ko'Sztem wzni6st. ko- 
sciolek W sqsi-edniej Bor6wce. Po korona'cH cesarza Aleksan- 
dra IIJ zostat proboszczem w Laukiesie (Lauzen) .\y KurlandB 
pod Dyneburgiem. Ojciec mial na imi
 Jak6b, a matka Ewa 
(z Iwanowskich). 
Szcze.g6ly pochodz q z nub-rycel dj.ec. Zmudzkiej, ze \\"spom- 
nien Alfreda Romera, drukow. w "Tygodniku Ilustr." z r. 1912, 
gdzie w N-rze 35 znalezc nlozna wizerunek ks. S., robiony 
.przez Alfr. Romera, oraz od p. MarH Sawickiej. 


Do str. 174. 
"Z b 1 i z a t y s i 
 s e j m i k i m oj fI ski .e". Ocz.ekiwano 
tych sejmik6\\/ z tern wi
kszern zaintereso\vaniem, ze inne gu- 
bernie, wskutek demonstracH i ogloszone.go stanu wojennego, 
byly pozbawione praw sejm-ikowania (por. przypisy do str. 126 
i 152). Poza tern budzity Qne zaint,eresowanie i dlat,eg-o, iz na 
sejmikach tych miano po:dac adres \v sprawie polqczenia gu- 
bernH litewskich i ruskich z Krolest\\.,em (na zasadz.ie art. 113, 
t. IX zbiQru praw, dozwalajqcego szlachcie, zebranej na wy- 
bory, podawac adresa do tronu z wyrazeniem swych potrzeb). 
Adres rnifIski m-iat nosie charakter demollstracji tern bardziej 
opozycyj,nej, ze adres szlachty podolskiej (z wrzesnia r. 1862) 
uznany by t przez Rzqd za. karygodny. Pomyst podania adre- 
sow byt l1aslado\v.ani-em adresu, jaki we wrzesniu szlachta 
k:oronna wystosowala .do Andrzeja ZatmJoyskiego, z zqdaniem 
potqczenia Litwy i Rusi z Koronq. "Historja dwuch lat", 1. V, 
str. 392 i nast. 


Do str. 178. 
Nap ole. 0 n J e 1 e fI s k i
 syn f'eliksa i Kamilli z Rdul- 
lowskich, urodzit si
 w. r. 1810, w m. Luczyce w gub. mi(l- 
skiej, pow-. mozyrski,m. Vmarl w Toplitz r. 1883, w kwietniu, 
pochowany w K,rakowie. W r. 1839 (?) byt wi
ziony w Wil- 
.nie za spraw
 Konarskiego, i sqdzony Vl soldaty na Kaukaz; 
przeni6st si
 stamtqd uwolniony, po kilku odbytych p.o.tycz- 
kach, do Penzy; skqd pozniei w r. 1845 juz zupelnie \yolny 
zamieszkat w majqtku swoim Luczyce. W r. .1863 za czynny 
udziat w ostatnich elekcjach mifIskich, byl przez Nazimowa 
administracyjnie zestany w styczniu do Wiatki - wskutek 
manifestu pozw.olono mu, tak jak J\yielu innym" ooiqsc W War- 
szaw-ie w r. 1868. 
Wiadomosc zawdzit:czamy p. :Emmie z JelefIskich Dmo- 
cho\vskiei. 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00360_0001.djvu

			, 


Do str. 178. 


-358- 


K i e ni,e w-i c z Ii i e r 0 n i m, syn Peliksa, zamoznego 
obywatela z gub. mifIskiej, ktory w r. 1831 emigro\v\al do 
Franc
i i osiadl w Nancy. Ozeniony byl z Polk q z GalicH. 
Z malzenstwa tego w Nancy przyszedt na swi.at Hiernnim 
Kieniewicz (w latach 30-tych w. XIX), jako podd-any francuski. 
Ukonczyl w Paryzu wYZSZq szkot
 inzynieryjnq drag i mo- 
stow (Ponts et Chaussees) i wkrotce pozniej powrocil na Pn- 
lesie wraz z ojcem. Byl czas pew-ien w Moskwie Ii tu nawi q - 
z.al s.tosunki z .ml.odzi'ezq uniw'ersyteck q . W organizacji przed- 
powstanczej wziql czynny udzial, mi
dzy innemi Oak si
 z pa- 
mi
tnikow okazuje), wszedl do Komitetu "bialych" i z jego 
ramienia dla, wY\\"Jolania dywers]i (na wlasnq propozycit:) wy- 
slany zostal w glqb RosH nad Wotg
 w celach propagandy 
rew-olucYinej za pomOCq t. zw. "zot-otych hramot", rozpo-- 
wszechnianych pI:zez grup
 mlodziezy. tHeronim Kienie\vicz 
aresztowany zostal i pomimo prote.stow. i. powolywania Sl!
 
na poddanstwo francuskie, rozstrzelany w Kazaniu w r. 1864 
(latem). Wraz z nim oSqdzonych bylo za udzial w propag.an- 
dzie kilkunastu Rosian, a z Polakow: Perdynand Nowicki 
Stankie.wicz, bracia P
enkowscy, Ma1ewski, Gosciewicz, Olech- 
nowicz i in. 
Wiadomosc t
 zawdzi
czamy p. Magdalenie Kien.i,ewiczo- 
\vej z Dereszewiczow w gub. minskiei. Por. Pantieleiew "Iz wo- 
spominanij- proszlago", str. 304-306. 
. 
Lap i c k i M i c h a I, ml-odszy brat wym.i1e:nionych w pa- 
mi
tnikach J uIjana (ob.) i oslawionego tIektora (ob.). W pn- 
wstaniu udzialu nie bral, ozenil si
 nast
pnie z Rosiank q i 
mieszkal w maj. Hancewiczach (paw. borysowski), kt6re mu 
przypadly z dzialow rodzinnych, po konfiskacie ,innych ma- 
jqtkow, jako ostatni kawal
ek zie.mi, pozostaly Lapic- 
kim. Tam tez M. L. zycie sobie odebral (okolo r. .1890). Po- 
siadal pewne zdo.lnoscil literackie (napisal udatne librettO' do 
operetki flori-ana Miladowskiego "Konkurenci", granej z wiel- 
kiem powodzeniem okolo r. 1863 na scenie minskiej). Obok te- 
go wszakze cechowala gO spora doza proznosci. 
Szczegoly m,amy od p. ZofH Kowalewsk.i.ej, 'oraz p. Ale- 
ksandra J elskiego. 
Z i a z d w War s z a w i e odbyc si
 mial w kofIcu 
grudnia 1862 r. z ini1ciatywy "DyrekcH" bialych, naogol bar- 
dzo malo w owy.ch czasach czynnej. . 
"G rod n 0 - m i e j. see s m u t n e i p a' m. i 
 c in, na- 
turalni.e ze wzgl
du na ostatni sejrn Rzplitej, tutaj odbyty w 
r. 1793. 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00361_0001.djvu

			- 359 - 


Do. str. 180. 


Do str. 180. 
K. La .n d s b erg - jest to K a z i m i e r z Lan d s b erg, 
brat wymienio.nego w pami
tnikach Karola. Ur. w 1805 r. Vt- 
m. Tryszkanach pow. upickicgn; po ukonczeniu szk6t w Kro- 
zach i uniwersytetu wilenskiego (wydz. prawny), pracnwat 
"\\71 Warszawi.e, jako urz
dnik KomisH Sprawiedliwosci. W ro- 
ku 1830 wstqpil do. 3-go. putku Ulan6w w. p. i. odbyl calq kam-- 
panj
 1831 roku, jako podo.ficer, az do zlozenia broni. w Pru- 
sacha J akis czas pracowat na roli, dzierz.awiqc majqtek w put- 
tuski.m powiecie. Za spTaw
 Konarskiego zostat uw.i
ziony i 
sqdz.ony I}a prostego zolnierza na Kaukaz, i tam przep
dzony 
etapem, tr.Vt?ajqcym caly rake Prz.ez 15 lat stuzby, jako sa-per, 
byt w ciqglym oginiu, le,cz pomimo, ze mial kaszkiet i ptaszcz 
wielnkrotnie przestrzelo.ny, nigdy nie byt rannym, nareszcie 
za walecznosc zostal nagrodzony orderem sw. Jerzego i awan- 
sowany na oHcera. Skorzystaf z tego, podaf si
 do dy- 
misji, kt6rq otrzymawszy powr6cil do kraju i osiadt na s.\vnim 
kawalku ziemi na Laudzie w folwarku Szabiszka'ch. Umarl w 
1881 roku, pochowany w Pacunelach na Zm.udzi. 
Szczeg6ty pochodz q od p. Peliksa Landsberga. 
Sop'O C k 0 Leo pol d, mieszka
 \V pOV;. poniewies- 
kim w maj. Sokiele; w r. 1863 od ni-edawna dopie.ro byt zo- 
naty. On i zo.na j-ego (Zofj,a) oboje zmarli mt.odo, zOtstawiajqc 
kilkoro drobnych dzieci. 
Szczeg6fy od p., tleleny Romaf1skiej. 
"P 0 z n ate m DIu ski e g -0" - ze wzgl
du na znacz- 
nq .r'ol
, jak q Dluskr :\V' wyp.adkach r. 1863 odegrat, oraz ze 
wzgl
du na kilkakrotne 0 nim Vt"zmianki w pami
tnikach, 
przytaczamy na tern m.iejscu laska.wie nam udzielone wspo- 
mnienia 0 Dluskim - kolegi jego i przyjaciela - d-ra Kazi- 
mierza Jaworow,skiego z Kowna. 
"W sierpniu 1857 roku - pisze d-r J aworowskj-na egza- 
minach wst
pnych do unLVt-'e,rsytetu 'moskiewskie.go, poznatem 
.si
 z Dtuskim. Mia! on \vtenczas prawdnpodobnie kolo '40 tat, 
ubrany byl w swit
 biatorusk q z szarego p-ro.stego sukna; 
wlosy szpakowate, WqSY sumiaste, Vt° j og61.nosci mial wyraz 
wojaka. Owczesny dziekan fakultetu medycznego Anke, po- 
zwolil Dtuskiemu nosic takie ubranie az do skoiIczenia' uni- 
. wersytetu. J uz w pie,r:wszym roku zawarlismy blizkie kole- 
zenskie stosunki " czas jakis razem mieszkalismy i pracow,ali. 
Podczas wojny' za niepodlegtosc Wloch, Dtuski mial wi
lkq 
ch
c opuscic uniwersytet i wstqpic w szeregi Garibaldiego, 
Iecz usilnym pro.sbom koleg6w udalo si
 po\\?strzy.mac jego 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00362_0001.djvu

			Do str. 180 


-360- 


wojowniczy zapat. Wobec blizkich naszych stosunk6w, dowie- 
dzialem si
, ze Bolestaw, b
detc jeszcze w szkolach w Wilnie
 
zostal zestany na Kaukaz, jako prost1 T zolnierz, lecz tam do- 
sluzyl si
 rangi oficerskiej (kapitana) i nie wiem po \\-ielu la- 
tach wyszedl do dymisji. Na Kaukazie, w \yolny\m od stuzby 
czasie, oddawat si
 malarstwu, to dalo mu moznosc wstetpie- 
nia do akademji Sztuk pi
kny.ch w Petersburgu; tu byl nie- 
dlugo '.il opuscil jet bez stopnia akadem,ika i egzamin6w nie 
skladal, nast
pnie przemieszki\\-at u Teodora J asienskie-go w 
I)owgielanach (pow. poniewieskO; nareszcie powziqt z.amiar 
zostania lekatze,m i dopiqt swego. Podczas pobytu w uniwer- 
sytecie, ch
tnie uczestniczy t we wszystkich kolezenskich 
spra\\-ach, kiedy zas \v 1861 roku zacz
ly si
 demonstracje 
polityczne w kraju, wtenczas i mlodziez uniw.ersytecka w'Zi
- 
la w tym ruchu udziat; kazdy prawi'e student, jadqcy do kraju 
na czas \vakacyjny, zabieral tysiq.ce egzemplarzy rozmaitych 
prok18 l macii, a w tej Uczbie portrety zastuzonych m
z6w, het- 
lTIan6\\
, kr616v; i 1. d. Takn\\Tej pracy podjqt si
 Dtuski; ryso- 
waf on na kamieniach litograficz-nych, .i z tych odbiiano ty- 
siqce egzempiarzy, kt6re rozpowszechniano po kraju. W tym 
czasie mlodziez uniwersytecka podzielila si
 na gminy, kt6- 
rych zadaniem byty przewaznie sprawy kole.zenskie, lecz poza 
tern istnialy sto\varzyszenia, majqce char.akter polity.czny; w 
jednYlTI z takich stowarzyszen Dluski mial czynny udziat, w 
programie jego byJa praca nad os.\\-i,at q i uswiadomieni!em lu- 
du, l1ast
pnie postanowione byly zjazdy czlonk6w dla spra- 
wozdan, co by to zrobione, i co jest do zrobienia. Wszystkie 
te jednak zamiary ni'e przyszly do skutku wobec wypadk6w 
1863 roku. W czerwcu 1862 r. pozegnalem si
 z Dluskim, 
z kt6rym sp-otkalismy si
 dopier'o w koncu marca 1863 r.: 
przyjechat on do Kowna z Warsza.\vy, zajechal do doktora 
Konrada Chmielewskiego, kt6ry, jak wia.domo, wielk q rol
 
wtenczas odegrywat w' organizacj.i bialych. Pewnego dnia 
odbyta si
 rewizja ;\\- jego mieszkaniu, a., zabierajqc rzeczy, za- 
branD i wa1izk
 z rzeczami Dluskiego. Podczas tej rewizji 
Chmielewski byt na obiedzi,e u ojca swego, prezydenta izby 
cywilnej, (Aleksandra - ob. wyzej) i tam zostal areszto\\Tany. 
Ki:e.dy Dluski wJ"6cit do mieszkania i nie znalazl swoich rze- 
czy, zaraz poszedl do odpQ\viednich wladz, lecz po zwrocie 
takowych przeni6s1 si
 na nnc do innego m.i,eszka:nia i naza- 
jutrz wyjechal juz w celu zorganizowania odziatu, z manda- 
tern od Rzqdu Narodowego z Warsza\vy, bo wtenczas jesz- 
cze wszelkie rozkazy wychodzHy stamtqd. Po \vyjeidzie 
Dluskiego wtadze spostrzegly, ze to byl jakis "wazny" czto-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00363_0001.djvu

			- 361 - 


Do str. 180. 


wiek, dochodzity, u kogo w Kowni,e przebywal po wyniesie- 
niu si
 od Chmiele.\yskie:go, lecz nic nile do\viedzialy si
. 
o dziatalnosci Dtuskiego w powstaniu nie b
d
 pisal, bo 
to rzeczy znane. W spomn
 tylko, ze najwazniejszq bitw
 sto- 
czyt pod Popielanami. Nie spotykafem si
 z Dluskim podczas 
powstania, wiedziafem tylka, ze oddziaf jego byl zwini
ty, i on 
wyjechaf za granic
, jakie zas byly.tego powody - \v6wczas 
nie w'iedziat.em. B
dq'C na wygnaniu 17 lat, do koiIca 1880 ro- 
ku, wkr6tce po powlfocie wyjechalem za granic
 i w Krako- 
w1e, a raczej na Podg6rzu, odVv'iedzilem Dluskiego, ktory za- 
trudniony byf wykonywaniem olejnych obrazow swi
tych, 
przewaznie zamowionych do kosciot6w w GaUcji i na Litv:ie. 
Dowiedziafe1)1 si
, ze po rozpuszczeniu swego oddzialu udal 
si
 Dfuski za granic
 z zamia,rem sformowania duzego legjonu 
i wejscia z ninI na Lit\\T'
, lecz zamiaru tego nie mogl uskutecz- 
ll1ic dla wielu powodow, a najwazniejszym byt ten, ze nadzieje 
interwencjF zawi,odfy, powstanie chylilo si
 ku koncQ\vi., wi
c 
nic innegc>. nie pozosta\\yato Dluskiemu, tylko pozostac za gra- 
nicq. Opar
 si
 wowczas 0 Paryz; majqc zas wiele sum, prze- 
znaczonych na ten legjon z rozporzqdzenia istniejqcego tam 
Komitetu emigrantow, zostal skarbni'kiem ty'ch pieni
dzy, z 
kt6rych .Vv'y.dawano zapomogi emigrantom na zycie i ksztat- 
ce.nie si
, z takich to zr6def korzystal Henszel, kt6ry wstqpit 
na medy'cyn
 i skonczyl jq w Paryzu. Nie chcqc dluzej roz- 
porz
dzac temi pi'eni
dz.mi, powi,erzyl j.e komu inn emu, sam 
zas przed woj-nq franko-prusk q wyjechal do Londynu, chcqc 
si
 dostac do formujqcych si
 \\rowczas W Londynie ambu- 
lanso\v. Nadziej.e te jednak zawiodly. Dluski zarabial rysun- 
kami i malarstw.em, mi.eszkajqc lat par
 \\T Anglji i. przyjql tu 
nawet poddanstwo angielskie. Nast
pnie (w koncu 1873 r.) 
st
s.kniony do kraju, przeniosf si
 K'rakowa. J eszcze b
dqc we 
Prancji zwrocil si
 do krola \\Tloskiego Wiktora Emanuela z 
prosb q , zeby go przyjql na sfuzb
 w charakterze lekarza woj- 
skow.ego, lecz kr61 dyplomatycz-ni,e odm6wil jego prosbie, 1110- 
ttyWUjlqC tem, ze obecnie niema: wolnej posady, bo wi'elu s\\'oim 
Sq odm6wione z pow'odu zm;niejszenia armH po wojnach. Po 
takiej odmowie koledzy namowili Dtuski.ego, zeby zda\yat 
egzamina na doktora, ale magI obejsc si
 .i bez tego, bo z roz- 
porzqdzenia cesa1fza Napoleona III, wszystkim naszym leka- 
fzom wydawano swiadectwa l'officier de sante, daj.qce pra- 
wo praktykowania. Gdyby z takiem swiadectwem wyjechaf 
do ktoregokolwiek departamentu, mialby kawalek chleba, 
Iecz z tej rady nie skorzystal. Dowiedziat.em si
, ze pier:\y'sza 
zona Dluskiego byta Pranciszka, z kt6rej mial c6rk
, dzi-s zy-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00364_0001.djvu

			Do str. 180, 182, 185. 


- 362 - 


jqCq, potem w Londy.nie 'o.zenit si
 z P. Leoniewsk q , dawnq 
znajomq z Lit\\"y, z ktorej miat kilka corek i syna; z tych syn, 
po ukonczeni,u instytutu g6rniczego we Pryburgu, um,art z su- 
chat, jedna c6rka umarl.a tez z such-ot, dwie zas (Marja i J a- 
nina) zyjq z tych Marj,a ---J jest nauczycielk q w szkotach w 
Krakowie, druga otrzYtmala stopi,en doktora chem}i i wyszla 
za mqz. Przez dlugie lata, az do smierci, Dluski byl sekreta- 
rzem w muzeum imienia Baranieckiego, lecz opr6cz tego nie 
zarzucal malarstwa, \\1 ten spos6b pracujqc, magI dac wy- 
chowanie rodzinie". 
Uzupelniamy t
 wzmjank
 0 Dluskim szczeg6tami, laska- 
wie nam udzielonemi p.rzez p. Marjana Dubickiego. Urodzit si
 
B. D. w Zamszu na Litwie (p. witkomier,skO ok,olo r. 1829 w ma- 
jqtku babki swe.i Hotowninei. Ucz
szczat do gimnazjum "\\,1 
Wilnie, lecz posqdzony 0 spisek wraz z bratem swoim, Prze- 
myst,awem, iako chtopiec 14-letni, wyslany do stuzby woj- 
skowej na Kaukazie (Przemyslawa wyslano do Orenburga). 
Doswiadczenie \\"'ajenne, tutaj zdobyte, postawic go miato na 
czele partji w r. 1863. Po uwolnieniu, studiach m,atlarskich 
w Petersburgu i ukonczeniu ,m.edycyny w Moskwie, osiadt, ja.- 
ko lekarz w Poswolu. Zmart w Krakowie 10 kwietnia 1905 r. 
Na O'brazie Mateiki "Bitwa pod Grundwaldem" pi,erwsza po- 
stac za w. mistrzem Ulrykiem, po lewej stronie - komtur 
elblqski Tetinger, sportretowana jest z B. Dluskiego, kt6ry 
Mateice pozowat. 
K 0' S cia I k 0 \\" s ok i, J a nus z, syn Aleksego i Anny z 
. Tyszkiewicz6w, dzi'edzic d6br Popiela. 
S z y II i n g S tan i s I a w (1819, w Podbrzeziu zm. 1894 
r. w Warszawie), syn Adama i Elibiety z Szabuniewicz6\Y'. 
Ksztalcil si
 u Bernardyn6w w Datnowie' i Traszkunach. Na 
wy,gnaniu byl w Tomsku. Powr6cil do kra,ju r. 1871. 
Szczeg6ly od p. Szyllinga z Kowna. 
Do str. 182. 
Co do tego, iz mar s z a t k 0 w, i e obrani na la t trzy 
(r. 1858) s p t a \V 0 W a lis w 6 j u r z q d i,"w r. 1862. Por. 
przyp. do str. 126. 


.. 


Do str. 185. 
Gut try A I e k san d e of (1813-1881), glosny dzialacz 
polityczny i rewolucyjny w W. Ks. Poz,nanskie.m. Brat czyn.. 
ny udziat w Po'\vstaniu r. 1830-31 pod generalern Dwernic- 
kim. Wierzqc, ze przez spiski nar6d moz.e odzyskac byt nie- 
podlegty, zawiqzat .stosunki z przedstawicielari1 l i poglqd6w re- 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00365_0001.djvu

			-363- 


Do str. 185. 186. 


wolucyjnych, zwtaszcza z Ludwikiem Mieroslawskim i byt 
czynny w spisku w r. 1846, oraz \\" powstaniu f. 1848. Wy- 
brany nast
pnie do sejmu pruski-e.go, przeciwny polityce 
ust
pstw i ugody, gdy si
 utworzyt tajony rz'ld 'narodow1
_ w 
Warszawie, stat si
 jego gOi'lcym zwolenni-kiem i \\'ykona\v- 
Cq jego woli i stan'lt w Ksi
stwie na czele t. zw. "Czerwo- 
nych", czyli stronnictwa ruchu. Mianowany przez rz'ld naro\- 
do\vy komisarzero wOjennym na" W. Ksi
stwo Poznaiiskie, 
przeprowadzit utworzenie KomHetu centralnego w Poznaniu 
i byl jego duszq, zas J an hr. Dziatyiiski prezesem. Komitet 
. ten, jak wiadomo, sprowadzat bron, or,ganizowat oddzialy 
zbrojne i wysytat je do Kr6lestwa. Ody w Poznaniu rozpo- 
cz
ty si
 areszty, Outtry schronit si
 za granic
, lecz pelnit 
\v dalszym ciqgu funkcje komisarza wojennego w Leodium 
i w Paryzu. \V stynnym "procesie polski.m", wytoczonym 
przez rzqd pruski, Pola.kom: w r. 1864, skazany zostat zaocz- 
. nie na smierc, skutkiem czego dluzszy czas musiat przeby- 
wac za granicq. Zawied.z.iony w .nadziejach, Jakie przywi'lzy- 
waf do wojny rosyjsko-tureckiej. zmart w r. i887 we wsi 
Piotrko\\":i.cach .w W. Ks. Poz.nanskiem. Por. art. w Wielk.. 
Bncy'kiop. Ilustr. 


Do str. 186. 
K r 0 n e n b erg Leo pol d (1812-1878), znany przemy- 
stow.iec i finansista. Przez czas dlugi stat na czele ruchu eko- 
nomicznego kraju i wiele si
 przyczynit do rozbudzenia -inicja- 
tywy przedsi
biorczej 
 rozwoju handlowego V.l' Kr6lestwie 
Polskiem. Znaczn'l fortUln
 zdobyl dzi
ki w.tasnym pomysl- 
nym operacjom, a w szczeg6lnosci monopolowi tabacznemu. 
Brat udz.ial w zapoczqtkowaniu niemal wszystkich powazniej- 
szych instytucH handlowo-przem,y'slowych w Kr6Iest\\'ie, mi
- 
, 
dzy f. 1858-78. Odegrywat znacznq rol
 w organizacii "bia- 
tych u . Na skutek udziatu w zyciu przedpowstaniow,em spote- 
czenstwa polski-ego i podczas po\\.'Stania, - emigrowat z kraju, 
le.ez otrzymat zezw.olenie na powr6t. 
Por. art. St. A. Kempnera w Wielk. Encykl. Ilustr. 
o 6 r ski L u d wi k (ur. 1818, zm. przed kilku laty); syn 
Pranciszka, jeden z inicjator6w Tow. rolniczego, gtosny p6i- 
niej prezes' Komitetu TOf\\r. Kredy.tow. ziemskiego, wlasciciel 
d6br Sterdyni, autor licznych artykut6w tresei ekonomi1czno- 
spotecznej. 
L u b 0 m i r ski J .a n Tad e u s z, ks., historyk, eko- 
nomista i dziatacz spoteczny (ur. 1826 r. w Dubrownie gub. 
mohylewskiej, zm. w Warszawie .1908 r.); syn ks.. Eugenjusza 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00366_0001.djvu

			Do str. 186, 187. 


-364- 


i MarH Czackiej, brat wy.mienionych w pami
tnikach Stefana 
i Wladyslawa. 
P u d a k 0 W ski - czy nie Bolesla\v Herman (1834 - 
1878), lekarz i chemik, docent fizjologji szkoly glownej (od 
r. 1864), pozniej profesor uniwersytetu warszawskiego. 
Do str. 187. 
Bar ani e c k i A d r jl a n d-r (1829-1891), glosny le- 
karz, pozni,ejszy zat-ozyci,el muzeum techniczno,-prz.emy.slowe- 
go w Krakowie (gdzie tez istniejq Kursa jego imienia). 
Zapewne M i c h a I S -0 I tall, syn Adama (oficera na- 
poleonski.ego i putkownika wOjsk polskich, uczestni'ka po- 
wstania 1831 r. i e.migranta) i Idalii Z P-ociej6w. oboznla,nki .vV. 
Ks. Lit., wtnuk Stanislawa (marszalka nadw. W. Ks. Lit., pre- 
zesa Rzqdu tymczasowego na - Litwie 1812 .f.). Drodzit sl
 w 
1830 r. w Zdzi
ciole., dobrach swego dziad'a, i, po e,migracii 
.o1ca w 1831 r., pozostal, wraz z bracmi Aleksandrem i Ada- 
mem, na wycho.\vaniu dziada. W 1833 r. wyszedl rozkaz. 
by dostawie Aleksandra, Adama i Michala Soltanow, jako 
synow oficera-powstanca i emirgranta, do Moskv;y, dla wy- 
chowania w moskiewskim korpusie kadetow. Dziad ich m.ar- 
szatek Soltan, dlugo si
 opiieral, nie pomogly zadne starania 
i w czerwcu 1835 roku zostal wydany nowy, tym razem 
lmi-enny.rozkaz, zeby Ale.ksandra (12 lat), Adama (11 lat) i Mi- 
chafa (5 lat) dostawic do M-oskwy. Poniewaz w razie dluz- 
.szego oporu zandarmerja miata zabrae dzieci, wi/
c chtopcy 
wy\yiezieni zostali do Moskwy. Tam Micha't Soltan, jako 5 Jet- 
nie dziecko, zostal umieszczony w. dzieci
cym (die:1skij) od- 
dziale korpusu kadetow, pod dozorem kobiecym i wkrotce za- 
.czqt zapominae j
zyka ojczystego. Na dworze cesarskiln 
wszakze, gdzie brany byl, jako pachol
, na zabawy, jedna 
Z ochmi.strzyii cesarskich, zdaje si
 ks. W otkonska, znajqc ,ro- 
dzint; Soltanow, przypomniala matemu Michatow.i, ze nie po- 
.winien zapom.inac 0 j
zyku i 0 tradycjach naro-du i rodziny. 
Te upomni,enia, a zapewne baordziej j.eszcze glos krw.i, osiq- 
gn
ly zamie,rzo-ny skutek ,i zachowaly polskie serce w chlopa- 
ku. Gdy skoncz.y t korpus kadet6w i zostat oHcerem, zaczqt brae 
lekcje j
zyka polskiego i kszta'lcil si
 w historji i literaturze 
polskiej, tak, ze mogl zaczqc pisywac artykuly do pism pol- 
.skich perjodycznych. G-dy si
 skonczyt czas obow,iqzko\\rei 
sluzby wlOiskow1ej, podal sit; do dym-isji, brat udlzial w nara- 
dach przedpowstani,owy.ch, a w 1863 r. wstqpil w szeregi po- 
wstancow. Za dzialalnosc swojq zostat aresztowany i zesla- 
ny na Sybir do ci
zkich robot, gdzie prz.ebY\\9al, zdaje si
, oko- 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00367_0001.djvu

			-365- 


Do str. 187-190, 193. 


10 8 lat, poiniej ulaskawiony, mieszkat cz
sciq w Kr.akowie, 
cz
sciq w B.ilczu, gub. wotyiiskiej, dobrach swoj1ej zony Ce- 
cylji z Matynskich. corki J ozefa, marszatka gubernjalnego 
wotynskiego. Dzieci nie mial, umarl w Krakowie w 1893 r. 
Szczegoty zawdzi
czamy p. Wladyslawowi Soltanowi 
z · Prezmy. 


. Do str. 188. 
Po b 0 r do w.o j s k a, 0 ktorym si
 mowi :w, koncu 
str. 188, m.ial byc z inicjatywy Wielopolskiego przeprowadzo- 
ny nie na mocy norm ogolnych (drogq losowani'a), lecz na 
podstawie list konskrypcyjnych, sporzqdzonych przez admini- 
stracj
. W ten spo.sob Wi'elopolski chcial usunqc z kraju zy- 
wi-oly niespokojne i rewolucyjnie nastrojone. 


Do str. 189. 


Autor ma tu zapev;'ne na mysli S tan i s I a waS z c z 
- 
s n e g -0 P 0. t 0. C k i ego. (1752-1805). jednego z tworcow 
Konfederacji Targo\vickiej; jeneral K i c k i L u d w i k (1790- 
1831), stynny z czasovt powstania listopadowego, zginqt pod 
Ostrol
kq. 


, 


Do str. 190. 
A I e k san d e r hr. W i ,e lop 0 I s k L margrabia na 
Mir,o\\-,ie Gonzaga Myszkow:ski (1803-1877), rozglosny mqz 
stanu v. i dobie przedpo.wstani.owej, zbyt znany ze swej bez- 
wzgl
dnosci przy urzeczywi.stnianiu na szerok q skal
 po my- 
slanych refo.rm, - by. tu 0 nim mowic trzeba. 


Do str. 193. 
G 0 I t z A dam (1817-1881), ;v;spolzalozyciel (r. 1842) 
"Rocznikow gospodatfstwa", i staly ich wspotpracownik, czy,n- 
ny cztonek Warszawskiego Towarzystwa Rolniczego, oraz 
radca Tow. Kredytowego Ziemskiego. \\
 r. 1862 czlonek Rady 
wychowania publicznego; \vespol z i.nnymi (Jurgens, Leop. 
Kronenberg, Karol Maje\vski) nalezal do delegacji. 
J u r g e n -s E d war d, jedna z najwydatniejszych posta- 
ci w Warszawie, \vielki wply\v wy,\vierajqca na m.lo.dziez, 
b. wycho\vaniec uniw. \v Dorpacie. poiniej urz
dnik \VI komi- 
sH spr. wewn. Program J ur,gensa i j,ego st,ronniko\\T (t. zw. 
milenerow) polegat na tern. ze powstarnie tylko \\.tenczas u- 
wienczo.ne byc moze skutkiem pomyslnym. jezeli bylo po- 
przedzone dlugotrwalq praCq przygoto\vaw1czq u podstaw, 
praCq organicznq. Dlatego tez byl przeciwnikiem cz
stych
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00368_0001.djvu

			Do str. 193, 194, 195. 


-366- 


manifestacji. W lutym r. 1863 J. zostal uwi
ziony i tegoz rc- 
ku d. 2 sierpnia w cytadeli zycie zakoiJ.czy I. 
Szczegoty od p. AugustaJ Kr
ckiego. 
M a j ,e Vl' ski K a r 0 I, w. r. 1861 student Aka-de.mH medy- 
ko-chirurgicznej w Warszawie, byt uwazany za przywodc
 
mlodziezy akademickiej (w gruncie rzeczy byt jedynym' o i 
gtownym agentem Mierostawskiego). W latach 186.1
63 byt 
czt.onkiem Komitetu Centralnego i Rzqdu Narodowego roz- 
nych skladow. 


Szcze,g6Iy, jak wyiej. 
Do str. 194. 
K r a s z e w ski - mowa tIJ oczywisci'e 0 rozgtosnym 
pisarzu J ozefie Ignacym Kraszewskim (1812-1887). 
Do str: 195. 
"K 0 m una t y" - czasopism'o humorystyczne wydawa- 
ne w Warszaw-ie przez Jozefa Aleksandra Mlmkzewskiego 
od wrzesnia r. 1862, a majqce stuzyc w,idokom politycznym 
ma1rgr. Wielopolskiego. Wtardze owczesne spiskowe zabra- 
niaty .ich kupowania i sprzedawania w ksi
garniach. Mini- 
szewski skoiJ.czy I swoj za wod zamordowany r
kq skry.toboj- 
cy d. 2 maja 1863 'f. . 
Por. AI. Kraushar. Imc Pan Czesnikiewicz-Mi'niszewsk
 
(Miscellanea history.czne, L. Warszawa 1912 r.). 
K r a j e w ski H e'l1 r y k (1824 - 1897) adwokat-filantrop. 
Po ukoczeniu w r. 1847 uniwersytetu r . moskiewskiego i krot- 
kotrwatym pobyci
.. w W jtrszawie. przez czas d,tugi (az do r. 
1860) byl IJa Syberji. Po p.owrocie wziqt czynny udziat w ow- 
czesnej. org.anizacii "biatych", jak.o cztonek 1. zw. "delegacji", 
nas1
p1J1ie w r. 1862 (Iuty) wyw'ieziony na dwumi
si
czny f 
PQbyt w Tambowie, lecz po powrocie znow'u oddawat si
 
zyciu publicznemu, w ,epoce zas po\vstania utrzymywal 
bHzkie stosunki z Rzqdem. czerwcowym, pozniej z Traugu- 
tem. Po r. 1863 po raz trzeci zestany powr6cil w r. ,1870 
oddajqc si
 szerokiej dzialalnosci prawniczej Ii filantropijnej. 
"Wielka Encykl. Ilustr." 
K r a j e w ski Ale k san d e r (1818 - 1903). Znany li- 
terat i publicysta. W mlodosci za udzial w "Stowarzyszeniu 
ludu polskieg'o" (a raczej w lego filji warszawskiej t. Z\\'. 
Swi
tokrzyzcow) skazany byt w r. 1839 do robot ci
zkich na 
Syberji, skqd powrocit dopiero po wstqp.ieniu na tron cesa- 
rza Aleksandra II. W ziql zywy udzial w owczesnem zyciu 
literackiem i spof.ecznem z przerWq ch\\-Howq w r. 1862, kic- 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00369_0001.djvu

			. 


- 367 - 


000 str. 195, 197. 


dy to wraz z Henr. Kraj-ewskim (wcale nie krewnym swoim) 
odbyl paromjesi
cznq przymuSOWq .w
drowk
 do Tambo\\Ta. 
Od r. 1864 wszedl do redakcji "Gazety Polskiej". 
"Wielka Encykl. Ilustr." 
S t a of z e fI ski h r. K a z i. m :i e r z, syn J ozefa Ii Karoli- 
. ny yon Benken (1-0 v. Szczepanowskie}) Uf. w 1816 r. w 
Pietkowie, zm,arl tamze ]4 marca 1899 r., wlasciciel dobr 
Pietk6w i Wilk6w (w gub. lomzyfIsk
ej). Od f. 1835 do 1849 
byl s
dziq pOokoju pow. lomzyfIskiego; od r. 1846 do 1881 
fadcq komlitetu TOo\\-.' Kred. lie-msk. Krolestw.a Polski ego ; 
marszalki.em szlachty gub. t.omzyfIskiej byl od r. 1853 do 
1861, od 1861 do 1863 r. czlOonkiem Rady stalnu Kr61estwa 
Polskiego. Pr6cz h
go p1astowal godnosci dw.orskie i posia- 
dal liczne ordery. Z.onaty z lonq hr. Ozarowsk q . 
Szczeg61y zawdzi
czamy Wiktorowi hr. Starze.fIskiemu. 
K u r t z i W 
 g 1 e fI ski - Aleksander Kurtz i rran- 
ciszek W 
gJ
f1ski, czlonek niegdys Komi,tetu T -wa rolnicze- 
go, - najblizsi doradcy Andrzeja lamoyski,ego, gtosni prze- 
ciwnicy WielOopolskiego. 
Przyboro\\;ski "Historja dwuch lat", 1. V, str. 182 i nast.. 
J 
str. 195. 
Do str. 197. 
"Z a c n y G z 0 w ski - przyjaciel Dalewskiego" za- 
pew.ne G.erwazy Gzowski, kt6ry"niegdys, \\T 1840 r., jako ase- 
sor przy sqdzie kryminalnym w L
czycy, wespot z Wlady- 
slawem Wq
ckowskim, na gruia,ch dawnych organizacH spis- 
kowych, utwo-rzyl nowy zwiqzek demokratyczno-rewolucYi- 
.ny, a po wykryciu tegoz w if. 1843 skaza'11Y byt na smierc, 
1ecz otrzymal zamian
 tej kary na dwadziescia lat rob6t \\r 
kopalniach nerczyfIskich. A. Giller. Po\\?stanie narodu po]- 
skiego 1. III, str. 503, 511. 'J 1 
Gill erA gat 0 n (1831-1887), ,,-ybitny czlonek Rz q - 
au narOdOwegOo, pierwszorz
dny kronikarz wypadk6w z roku 
1
63-4, autor \\-uelu pism ep-oki tej doty,czq'cych. mi
dzy in- 
llemi "HistorH powstania narodu polski ego" (1. 4, Paryz, 
1867-71, dzielo nie dokonczone) i ,.Polska w Walce" zbi6r 
wspomniefI i pami
tnikow, (Paryz 1868, Krak6w 1875). Ska- 
zany na Sybir, uciekt z wygnania za granic
. przybyl do. Ga- 
li.cji, zmuszony atoli stqd uchodzic, mieszkal \v Szwajcarji i 
Paryzu i przed smie.rci q dopi'ero otrzymal pozwolenie prze- 
m,ieszkiwania \\T Galicji. 
"Ksi
ga pamiqtko.\va" J oz,efa Biatyni Cholodeckiego, 
Lw6w 1904.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00370_0001.djvu

			Do str. 197. 


- 368 - 


A c c 00 r d C y r j a k, szwagier Jakoba Gieysztora, syn J 0- 
zefa i Matgorzaty z Wieworowskich, urodzH si
 w r. 1827 w 
pow. sejnenskim w1ojew. augustowskiego, dzis gub. suwalskiej. 
Szkoly s.rednie konczyl w Warszawie, na uniwersytet udal si
 
do Krole\vca, lecz po dv.-uletnich studj'ach, na skutek oczeki- 
wanych wypadkow, chcqc w:ziqc w nich udz-ial, - opuscil 
uniwersytet i wrocit do domu cjca. do majqtku Mankuny w 
pow. sejnenskim. Wkrotce zostal tutaj aresztowany, przenie- 
siony do cytadeli warszawskiej i po ;d.\vuletnie,m (wi
zieniu w 
nader ci
zkich warunkach, skazany n
 10 lat katorgi (ojci-ec 
za ukrywanie syna przebyl riok w twierdzy \V" Zam.osciu). Dla 
odbywa:nia katorgi wyslany zostal Cy,rj.ak Aocord do tw-ier- 
dzy Ustkamienogorskiej. Po dw:uletnich robotach ci
zki'Ch, 
dzi
ki staraniom, zwolni!ony od katorgi poszedl, na osiedlenie 
i zajmowal mJejsoe pry,vatne przy kopalniach ztota. p.o\\-Tocil 
do kraju po wstqpieniu na tron 'C'esarza Aleksandra II i zamiesz.. 
kat w domu siostry, Zygmunty. zam
znej za Leopoldem Filip- 
kowskim, k
ory dzierz
wit dobr.a donacyjne Boczkienikiele 
(w gub. suwalskiej., pow. marjampnlskim.). Ozenit. s.i
 z siostrq 
ciotecznq J akoba Gieysztora, Franci.szk q Orw,ido"'l[1q, i wziql 
w dzierzaw
 Berzniki (koto Sejn). W r. 1863 wziqt nader czyn- 
ny udzj.at w organizacji powstanczej wojew. augustowskiego. 
Po sUum'ie'l1iu pnwstania, gdy na glov.-
 jego wysok q nazna- 
czono cen
, uszedl za granic
 rczstawionymi konmi wysci- 
gowemi Michata hr. W oUowicza (zonq i dziecmi na ra
ie opie- 
kowali si
 p.p. Pilipkowscy). Po roznych zabiegach, w celu 
ustalenia bytu swej rodziny. zdolal uzyskac C. A. dypl'o.m in- 
zyniera we L\ytowie i otrzymal stanowisko, jako inzynier 
drog i mostow, w Rzesz.owie
 dokqd sprowadzit zon
 i dzieci. 
Zmart nagle 25 lipca 1881 r. w Wiedniu, dokqd przybyl w celu 
umieszczenia syna na wyzszych studjach technic.znych. R.o- 
dzina m-ieszka w GalicH. 
Szczegoly za\vdzi
czamy siostrze ro-dzonej p. Zygmuncie. 
z Accordo\V' Filipkowskiej. 


" 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00371_0001.djvu

			Do str. 203, 204, 206. 


. 


PRZYPISY DO ROZDZIAI..U V. 
Do str. 203. 
Z \vymi,enionych tu p ,r zed s taw i c i e I i rodziny Z a- 
w is z 6 w.: K r z y s z t 0 f Marjan (ur. 1711 r. w Zaw:iszy'nie, 
umarl 1791 r. w Kami'enszczyznie), syn Piotra i ZofH z Za- 
bieU6w, skarbnik kowienski, podstarosc-i grodzki kowien., mar- 
szalek sqd6,,;
 kap
urow;ych (1764), wreszcie stolnik kowien. 
Syn i'ego P i 0 t r, miecznik kow,ienski, s
dzi'a z-iem. kowien., 
pulkownik wOjsk polskich, deputat na trybunal lit. (1786 r.). 
Zaslynql w r. 1794, podczas powstania Kosc.iuszkrowskiego 
i by I zeslany do Archangelska. 


Z notat Gieysztora. 


Do str. 204. 
Rod z.j n a Dan en b erg 6 w. Szczeg6lni'ejszq sympa- 
tjq wsr6d sqsiad6w, zyskala rodzina p.p. Dan e .n b erg 6 \V 
skutkiem tego, it p. DaneIlbergowa (Anna z K-iemer6w), wy- 
chowana na pens]i polskilej w Wilnie i nie umiej.qca mowi6 po 
rosyjsku (acz prawostawTIa), z na.razeniem \r'lasnem nie waloo 
hala si
 dawa6 swojei firroy do kupowania I\yystawianych na 
s,przedat maj q tk6w. · 
"L .j sty I1J a d a w c z e" - dokumenta, okreslajqce pra- 
WI() \\"losciani'na do w.lasnosci ziemi. 


Do str. 206. 
R 6 mer A 1 f red, syn wielokrotnite wymi,eniane:go w 
pami
tnikach Edwarda (urodzony 1832 r., zm. 24 stycznia 
1897), wy,chowaniec instytutu szlacheckiego w Wilnie, znany 
art.-malarz, wlasci'cjel maL Krewno, kt6rego na skutek .wry- 
padk6w z r. 1863.j czynnego \V" nich udzialu, zostal pozbawio- 
ny. B.rat przyrodni znanego malarza Edwarda. Ci.ekaw.e 


"B_ P." Paulietl1iki Gieysztora. Tom I. 


24
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00372_0001.djvu

			Do str. 206, 220. 


- 370 - 


j\\"spomnienia jego z r. 1864-65 (w opr. Ii. Moscickiego) za... 
m.iescil "Tygodnik .ilustrowany" z r. 1912, Nr 28-38. 
W e y sse.n h 0 f f M i c h a I - w owym czasie byli ,przy 
zyc-iu d w a j przedstawiciele tego nazwiska 0 tern' sam'em imie- 
'niu: M i c h a I, F ran c J s z e k I g n a c y, s y n A 1 f -0 n s a 
i Rozy z Sielaw6w, urodzony \v r. 1829" ozeniony z Marjq 
B.tegansk q (dzis juz ll1ie Zyj'tCq siostrq Wincentego, marszalka 
pow. lezior.oskiego), z:marty \v koiIcu cz'erwca 1888 f. w Duk- 
sztach; i. Michal, syn Franciszka (z Paprockiej) - urodzony 
okof.o r. 1831; ozeniony z Wand q hr. LubieiIsk q , pozostawit 
dzieci: Jozefa, znanegio pOWiiesciop'Lsarz.a, 'cork
 Amelj
 (za 
Sottanem) i WI-odzimierza. W r
ka;ch tego osta,tniego Sq obec- 
nie dobra dz-iedziczJne Tarnow. i J uzynty w pow. jezioroski,m. 
o ktorym IW ty,m wljlpa-dku Oieysztor mowJ, - nie umiemy 
fiozstrzygnqc. 
Szczegoly 0 W-ach zawdzi
czamy p. Janow
 Weyssen- 
hoffowi. 
Do str. 220. 
K a 1 i n .0 \\-j S 'k 'L K 00 n s tan t y - Win c e n t y, j-e den z 
naj'czynnielszych czlonkow organiza.cH powstanczei w W/il- 
nie, .Q ktor,ego w:ybitnej roli nteraz w.spominaj-q pamli
.tniki ni,- 
. 
niejsz.e. Udalo si
 nam zebrac od rodz.iny nast
pujq'ee dane 
o nim. Urodzit si
 21 stY9znia 1838 If. w Mostowlanach, parafji 
J atowskiej, pow. wotkowyskiego, gub. grodzienskie,j z ojca 
Szy:mona i matki Weronikti z Rybinskich, szlachty, kt6rzy po- 
siadali "'
 Jakuszow,ce .0 10 \viorst 'od Sw!isloczy (pow. \volko- 
wyskiego) fabryk
 wyrobow tkackich; dlatego tez K. Kal. nie- 
ki l edy bYlwa nazyrwany "synem tkacza", aczkolwliek okresle- 
nie to n&e lest zupelnie scisle, bo, w.edlug infornlacj.i, ktore po- 
siadamy, Szymon KaHnowski mi.al tylko og6lny nadzor nad 
fabryk q , za'wodowym zas tkaczem nie byl. Po ukon'czeniu pi
- 
ciu klas progimnazjum \\". Swislioczy., udal si
 
 K. Kal. do Pe- 
tersburga. Zabral go tutaj brat starszy Wiktor Kal., kt6.ry pra- 
c-owal naow'czas \Vi Cesa'rskiej Bibljotece PubHcznej i pozosta- 
wH Uczne r
kopisy, sprzedane p6zniej za kilkaset rubli w W a
- 
szawJe - niew,iadomo komu. W Pete.rsburgu 
onstanty Kal., 
po odpowi'edniem przygotowaniu i .egzaminach, wstqpit na 
uni\versytet p.ete.rsburski Ii ksztalcH Si,
, jako stypendysta, na 
wydziale prawno-kameralnym, kt6ry ukonczyt ze stopniem 
kandyda!ta (w pami
tnikach Gieysztor naz.y'wa go "ex-studen- 
tern unUw,ers. petersburski,ego"). Prz'ed powstani'e.m przybyl 
do kraju, stat si
 w:raz z Edmundem W.e.ryh q " J anem Koziellq 
i innymi (ktorych imiona Sq podane w pami
tnikach) jedny,m 
z naj-czy'uniejszych przedstawicieli Konlitetu ruchu. J uz wow-- 


"'" 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00373_0001.djvu

			- 371 - 
- - 


Do str. 220. 


czas by! poszukiwany przez policj
, bo, gdy w dwa tygodni.e 
po smierci brata Wiktora (ktory umarl z suchot w paidzier- 
n
ku 1862 r.) przybyl do domu rodz.icow na dzieiI j-eden, na- 
tychm-iast po jego wyj.eidzie przybyla ze 
w-isloczy policja, 
dopytujqC s.i
 .a niego. Po ztaniu si
 Komi:tetu ruchu (org. cz,er- 
\vonych) z organizacjq oby,\\-atelsk q (bialych) \v Wydzia'l za- 
rz
dzajq'cy prowincjam,i Litwy, byt Kalin., jak si
 okazuje z 
pami
tnikow Gieysztora, najczynni!ejszym, a j-ednoczesnie naj- 
bardziej radykalnie usposobionYm j.e&io czlonkiem. On to prze- 
prowadzil organizacj
 w Orodnie, jeidzH do Kow/na, chcial 
poruszyc masy ludow'e i \vydawat \v tajnej drukarut RZqdu 
narndowego w j
zyku bial-oruskim pisemko p. 1. "Muzyckaja 
prauda" (ktorej kilka num,erow-niezm,iernie rzadki'ch-posia- 
da .muzeum hr. Murawjewa w WHnie), oraz odezwy WI tymze 
j
zyku, jak np. "Pismo ad J aska Haspadara s pad W-i,lni da 
muzyko\v ziemli polskoj". Pomimo \\'szystko, igradqc po pro\- 
stu z niebezpiecz.enstwem, b
dqc obecnym na kazdej ni.elTI21 
egzekucji w Wilnie, za paszportem Witolda WitorzeiIca, prze- 
mieszkiwal w murach S-to-J anskich, -dziataf prze
 cafy' 
ok 
1863 i byt oOstatecznie, po usuni
'ciu si
, \yyemlgr \.)waniu, aresz- 
tach lub egzekucH innych, jedynym przedsta,wicielem wladzy 
centralnej powstanczej na Lit\\rie. Uj
ty zostat K. dopiero w 
stycz. r. 1864, na skutek zeznan Parfianowicza, zlozony.ch przed 
Kom.isjq A. M. Losiewa \v M.iiisku. Po dwumiesi
cznych ba- 
daniach w KomisH sledczej, \\-1 murach po-DominikaiIskich, 
ktorej przew.odniczyt gen. Sobol,e\\-skiij, Kal. stracony zostat 
przez powieszenie 10/23 'marca 1864 r. w wieku tat 26 na pla.cu 
Lukiskim., .niosq,c tajemnic
 swych dzjalaii wraz ze sob q do 
gliobu. Pod szubienicq, przy cz.ytaniu wyroku, w ktorym na- 
z\vany by I szlachc.icem, miat wykrzyknqc: "szlachty niema, 
wSzyscysmy rO\\"lni!" Byla to ostatnia egzekucja, wykonana 
za czasow Murawjewa w WHnie. ,t 
. 
Zaznatczyc tutaj nalezYl, iz 1-0 podwoj'ne imi
 Kalinow- 
skiego (KonsJanty Wincenty(, oraz im-i
 brata (Wliktor) d
lo 
pow.od do licznych batamuct\\-) w,e. w'Spomnteniach 0 r. .1863, .. 
2-0 Konstanty Kal. 'ni,ema nilc wspolnego (procz nazw.iska) z 
J ozefem., synem d'yr'ektora instytutu szla'checkiego, tez cZl'n- 
nym w organizacj!i w WHnie (0 ktorym nizej.). 
(Wiadomosci powyzsze pochodz q : od stostry Konst., Ka- 
linowskie.go, Kazimiery Bohuszewiczo\\Tej, ad p. Marji Plaw- 
skiej, oraz z pami
tnik6v.
, N,ikotina, str. 242-244. Par. art 
Licza "Gazeta Wileiiska" z r. 1906, Nr 17). . 
Czechowicz-Lach.o,vickj Zygmunt, ur. w 
1831 r. \\' S.urwiliszkach (Wi pow. sw,i
ciaf1sk:im), zm. w Wilnje
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00374_0001.djvu

			Do str. 220. 


. 
- 372 - 


15 pazdziernika 1907 r., pO'chowany w Radoszkowiczach. 
Ksztalcil si
 najprz6d w Instytucie szlacheckim w Wilnie, na- 
st
plllie w P,etersbur,gu na wydz-iale kam,eralnym., kt6ry chlub- 
ni,e ukon'czyl. Z dzialu majqtkow,eg.o dz-i,e,dzic maio Mackowi- 
cze (\\'1 pow. swi
c-ianskim) oz-enil s.i
 rw r. 1859 z Anielq Ara- 
mowtcz6wnq, wlascicd.elk q d6br Biesi'ady w pow. w'ilejskim. 
Czynny W organizacH powstanczej, znarcznq w niej odegral 
rol
, b
dqc jeqnym z czlonk6wI Komitetu ruchu, a nast
pnie 
prowadzq-c korespondenci
 "Wydz-ialu" {jak to si
 z niniej- 
szych pami
tnik6w okazuje}. Skutkuem tego skaza.ny na do- 
zywotnie roboty ci,
zkie, a co zatem\ ,idzie konfiskat
 majqtku, 
w. kopalniach Ne.rczynskich przykuty do taczki przebyl lat 9, 
nast
pnj.e otrzymal z.ezwol'enie na przem'ieszkiwanie w Irkuc- 
ku (gdzie si
 zajmowal wyrobem mydla). Dalsze manifesta 
zblizaly go stopni,o\\"'O do Litw,y, - mieszkal wi
c w. Perrnie, 
Smolen-sku, w.reszcie \¥ War'szawie. Dopiero po 16 lata'ch tu- 
laczki, -osiqsc m6g1 na Litw-ie (w PO\Y'. wilejskim, w Biesiadach). 
Po sm.ierci zany, zamti:eszkal \v Wilni!e. Pier\v'Szym lego 'cZY- 
ne.m byl,o splacenie z otrzy,manego spadku zaleglos,ci i pozy- 
czek, zac-iqgni
tych na cele powstancz'e. Post
pek ten dosta- 
tecZJnie malui
 czlowieka niezmiernej prawosci (por. wzmian- 
k
 p. Z. K. w "D
ienniku WUenskim z roku 1907, Nr 242 (z d. 
3 listopada - 23 pazdziernika). Wiadomosc uzup,elniajqcq 
otrzymalismy od p. Edmunda Cz'echowicza z Slirw-iliszek. 
W e r y hoE d m u n d, urodzony okolo r. 1840, byi trzc- 
Clm z kolei dzieckiem lana i Barbary z Krasowskich. f(odze11- 
stwo starsze Edmunda stanowily di\V'ie siostry: Marja za Fel- 
kerzamem i J6zefa za Majewskim, mlodsze zas: Malwina i Jan, 
ten ostatni, "'rychowaniec szkoly Konstantyno\vskiei w Peters- 
burgu, na wiadomosc 0 powstaniu przybyl do kraju, by! \v 
partli W-isloucha i zginql w potyczce \v pow. trockim. Edm'und 
W. nauki gi.mnazjalne ukonczyl w Wi.lnie, nast
pnie byl stu- 
dentem uni,,-.ersytetu petersburskiego na wydziale matema- 
ty.cznym. Jako stude.nt, przybyl do Wilna, i brat gorq'cy udzial 
w Kom-iteci'e ruchu i w orgallli.zacji powstani.a zbroj1ne:go. Z k011- 
cern zirny roku 1863 wi
ziony (18 lutego) okoto dwuch lat 
przebywal w r6znych wiezieniach w WiJnie ("-f N-rz,e 14, u 
Dominikan6w), skazany wreszciie na 8-letni'e roboty 'c.i
zkie, 
zeslany zostal na Syberj
. J ez,eli zdolal ujsc kary smierci, tn 
dzi
ki pomocy i stosunkom zacnego szwagra swojego., Kon- 
stantego'. Majewskiego, bylego urz
dnika Kancelarji g'eneral- 
gubernatora, ktory, chociaz podczas po".'Stania byl juz WI dy- 
misii, mi.at jednak liczne znajomosci wsr6d wyzszej admini- 
stracH miejscowej. Katorg
 odbywal w Kadai, nast
pnie po- 


""
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00375_0001.djvu

			- 373 -=- 


Do str. 220. 


s,vi
cal si
 pracy zarobkowej w Irkucku. W r. 1874 otrzy- 
mawszy poz",.olenie powrotu do Europy - przybyl na czas 
. pewien do Wilna, nast
pnie, nie majqc pozw.olenia na miesz- 
kanie w kraju, zostal buchalterem Zarzqdu Gl6wne;go kolei ze- 
lazny,ch nadw-islanskich w Petersburgu, wreszcie byl na po- 
sadzie w zn.anych zakla
ach metalurgiczny.ch w Kamienskoje 
(gub. jekaterYtnosla\\"'Ski'ej). Otoczony pow"Szechnq czci q , umar
 
10 wrzesnia 1902 r. w majqtku Omniszewie (Vl gub. mh1skiej, 
(por. borysowskim). Zonaty byt z Izabellq bar. felkerzam6w- 
nq, zostawil dwuch syn6w: Wit-olda i Jana. 
Szcz.eg6ly za \vdzi
czamy siostrze p. J ozefie z Weryh6w 
Majewski,ej. 
K 0 z i 'e t t - P 00 k 1 e w ski J a n, ur. w .maj. Ser,weczu 
(w pow. wilejskim) I\V' r. 1838, zmarl w Bobrujsku 7 maja 1896 
roku. By! synem J ana, wlasciciela Serwecza, i honor. kuratora 
szkot gub. minskiej, oraz J ozefy z Tolsdorf6w, a rodzonym 
bratem Wincentego Kozietla-Poklewskiego, kt6ry zginqt pod 
Wl-adykami w r. 1863 (ob.). Do r. 1854 ksztaltcilt si
 obaj z bra- 
tern w domu, nast
pnie wyjechali do szkoty podchorqzych 
gwardii w Petersburgu; po ukonczeniu szkoly .\ystqpili do 
AkademH inzynier6w wojskowych, kt6rq ukon.czyli z medilla- 
mi zt.otem,i w r. 1858. Dla dalszych studjov-'" J an K. udal si
 do 
Paryza i tu ucz
szczal do szkoly gl6wnej \vojskowei. Po 
po\vrocie do kraju nalezat do Komitetu ruchu w Wilnie. Po- 
tern byl czynny w Warszawie; za dyktatury Traugutta do- 
\vod:zil 'oddzialem pod pseudonimem pulkownika "Skaly". Na 
emigracH pracowat. jako inzynier .,,- La Rochelle we francji. 
W r. 1871 w Wande.i do\yodzil oddziat.e,m woInych strzeIc6'\v 
i byl podszefem sztabu w armji B-ourbakitego. W r. 1874 po- 
wrocil do kraju i oddal si
 WI r
ce wladz. Po kilkomi
si
cz- 
nem wi
zieniu wyslany zostal, jako p.rosty zolni:erz, do Wier- 
nego. Prowadzil tu roboty inzynieryjne rzqdowe, nast
pnie 
przeniosl si
 do Kuldzy, m'i
al tu zaklad wyrobo",.' kamie'11iar- 
skich i byl wlascicie
em parostatku na rzece Illi. W'ezwany 
do Aschabadu kierowal robotami, prow,adzonemi na rzece 
M urgabte. Powrocil do kraju w r. 1883. Z bract J ana, procz 
Wincentego brali udziat w po\vst.aniu J ozef (Zyjq;cy dotqd) i 
Zenon. Obaj zeslani zostali na Sybir w soldaty. 
Wiadomosc pochodzi od brata p. lozefa Kozielt-PokIe\y- 
skiego i szwagra p. Kazimierza Borowskiego. Zawdzi
czamy 
jq uprzejmosci p. Edwarda Makarskiego. 
Bon -old i A chi 11 e s J 6 z e f (1818-1871), Wloch ro- 
dem, brat znanego niegdys w Paryzu kompozytora francisz- 
ka. Ukonczyl uniw.ersytet \v Lozannie, posiadajqc wszakze 


. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00376_0001.djvu

			Do str. 220. 


- 374 - 


pi
kny glos, oddal si
 nauce sp.iewu solowego. W charakterze 
nauczyciela spie.,,-ti spro\vadzony zostal do Wilna i tu byl 
przez czas pewien wychowaw.cq w 6wczesnym instytuci'e 
szlacheckim. W WHnie bi,egle nauczyl si
 m6wic i pisae po 
polsku, dokonywal prz , ektad6w z w loskiego na polski i od- 
w,rotnie; prze.lozyl I1P. tekst polskiego libretta "Ha
ki" na 
wloski. Tu tez zaprzyjaznit si.
 z MonJuszk q . popularyzo.wat, 
jako spi.ewak, wiele utwor6w muzycznych Moniuszki i bral 
· udzial w wielu ko.ncertach. Przed pov.-staniem. czynny w ko- 
tach, przygo.towujq1cych wybuch, ja!ko czlonek Komitetu ru- 
chu, .zatozyl zaklad fot,ograficzny, a przy nim (podobno) dru- 
karni
, pod pozorem litografji. Przlez Nazim'Owa, jako ,,-la-ski. 
poddany, wys.l:any zostal za grall1ic
, m.ajq'c upowaznienie od 
Komitetu ruchu do wyst
powania za granicq w charakterze 
reprez-entanta tegoz. 0 roli, jak q odegral Bonoldi Za granicq 
w,raz z Bolesla\vem Dluski,m, oraz 0 gorszqcych zatargach 
o sumy, wyslane przez Wydzial Htewski za granic
, znajdu- 
jemy obszerniejszq ,,'zmiank
 w dziele Przyborowskiego p. t. 
"Ostatnie chwile powstania stycznio\vego, t. IV, str. 176 i nast. 
o stosunku Wydzialu lit. do Bonoldiego opowiadajq pami
tni- 
ki niniejsze w koncu rozdz. V-go. Zonaty byl z Leokadj:q z 
Bagniewskich (ob.). Zginql Bonoldi tW' Paryzu podczas Komu- 
ny, w r. 1871. Por. AI. Walicki-Stanislaw MQniuszko, War- 
szawa 1873. "Iz zapisok l. A. NikoUna", s.tr. 140; art. ,v.- "Wi elk. 
Encyklop. Ilustr.". Niekt6re szczeg61y zawdzi
czamy p. St1- 
nislawowi Lopacins.kiemu. 
o 0 sob i e N est 0 of a D u L a u r ens (CZy tez Du 
Laurand), pomimo pOiSzukiwan nie zdolalism.y, ni,est.ety, ze- 
brae blizszych .wiadomosci. Zwracalismy si
 z porady p. Mi- 
chala Du Laurans, znanego art.-malarza, za laskawem pc- 
srednictwemos6b trzecich do Charkowa, gdzie mieszkal p. 
Zygmunt Du Laurens, jak si
 zdaje, krewny Nestora. Okarza- 
to si
 wszakze;, iz p. Zygmunt Du Laure-ns zmarl w Charkowie 
w r. 1912. Syn Zygmunta, jeszcze za zycia olc.a, zginql bez 
wiesci,. adresu c6rek natarmiast (WiktoJH i laniny), kt6re p'o- 
wychOldzily za mqz, nie umiano nam dostarczyc. Tyle tedy 
. tylko mozemy po\vt6rzyc za Gillerem C,Historja powstania 
nar. polskiego", t. I, str. 175) i Przyborowskim ("DziJeje 1863 
roku", t. III, str. 5 i 6), iz Nestor Du Laurens by! rodem. z War- 
szawy, synem ofic.era b. ,,>o1sk polskich, a wnukielm dziada 
Prancuza, kt6ry podobno mial tytul margra'biego (B.osQuet du 
Laurant). Do WHna p.rzybYI podohno skutkiem prz.ykrych sto- 
sunk6w rodzinnych z zonq i byl tu urz
dnikie.m kolei \Var- 
szawsko.-Petersburskiej. Komisarzem Komitetu centralnego 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00377_0001.djvu

			- 375 -- 


Do str. 220, 224-5_ 


zos:tal mieszkajqc juz w Wilnie. P6zniej zl1alazt si
 za granicq 
(por. p
almi
tniki nian,i,ejsz,e, t. II, rozd. X). 
o inn y c h . c z Ion k a c h Komitetu ruchu podane Sq 
wiado.mosci zyciorysow.e w .przypisach do rozdziat6w po- 
prz.ednich. 
And r i 0 11 i E 1 w i r 0 ur. Vi' r. 1831 w Wilnie, zm. 
1893 w Nat
czowie), ro.zglos'ny artYJstal-malarz, kt6ry. bra I 
czynny udzial w ruchu zbrojnym, znalazl si
 p6zniej (r. 1864) 
na emigracH za granicq, zas w r. 1867 na wygnaniu w; Wiatce,. 
skqd powr6cil dopiero w r. 1871. Par. monog,rafja artystycz- 
na 0 nim Henr. Piqtko\vskiego i! Henr. Dobrzyckiego (Warsza- 
wa 1904). 
Las k a r y s J e r z y (ur. w r. 1828 w Wilnie, zm. 1888 
w Dow,borach w pow. wilejski!m), s
n Teodora i Wiktorji So- 
kolnik6wny, znany pisarz i poeta, autor opo\\
iadan ("Kartki 
z zycia", "Ludzie prosci"), poezji (np. Pi.
e Hymtnow) i' prze- 
robek dla mlodziezy ("Pam-i
tniki Starego szla.chcica". W ro- 
ku 1863 brat udzial w ruchu zbrojnym, jako partyzant w pa.r- 
tit Wlist-oucha i' Dol

i (Sierakowskiego), TIast
pnte po ich roz- 
. biciu emi1grO\\\'";ai za granic
 i wr6cit do kraju dopiero po la... 
tach - dzijesi
ciu. Por. zyciorys J erzego LaskarysaJ pi6ra W. 
Korotynski.ego \v Tygodn. ilustr. z r. 1888, t. II, str. 225. 
Do str. 224 i 225. 
Stwierdzic tu nalezy, iz Przyborov;ski w "Dziejach 1863 
roku (t. III, str. 19 i nast.) nieco inaczej przedstawia s p r a \V G 
,.d y k tat u r y" n'a L ii t w i e 0 r a z w y b -0 r u K 0. m i- 
t.e t U. Zaznaczaj-qc, zgodnie z Gieysztorem, iz projekt utwo- 
rzenia "rodzaju dyktatury" wyszedl od fIieronima Kieniewi- 
cza, m6\\:i dalej: "Zdaje si
, g-dyz nie ma,my co do t,ego pew- 
TIY1ch da'nych, ze wyb6r pad! na W,iktora hr. Starzenskiego, 
lakesmy juz wspomnieH marszalka szlachty gubernH gro- 
dzienskiej... Wszakze Starzenski czy si
 ulqkl tego zasz,czy- 
tu niebezpiecznego, czy tez widziat, ze. nie \Vs.zyscy z,ebrani 
Sq mu .p.rzychylni, dOose, ze nie przyjql ofiarowanej mu god- 
nosci, ttumaczqc si
 brakiem uzdolnien a dpo\viednich" . W e r- 
s j a: J a k 6 b a 0 i e y s z tor a, wohe.c be.zposredniego za- 
interesowania \V spra".i,e dyktatury jego oso.by, wobec szcze- 
g6low.ego calei kwestii om6wienia, \vobec wreszci,e niepew- 
nosci a.utora ,.Dz.iej6w 1863 roku", \vinlJ1a bye, jak sqdz
, pr,zy- 
l
ta z a f a k t n i- e z bit Y. I co do osobistegn skladu cia- 
fa zbiorowego z szesciu os6b, wybranego zam,iast owei ie-d- 
nej zachodz.i mi
dzy re,lacjam,i Przyborowskiego, a Gieysztora 
r6zni.ca. Przyborowski, jako wybranych, wymienia:. Mikotaja
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00378_0001.djvu

			.... 


Do str. 224-5, 226, 228. - 376 - 


Gi'edrojcia, Jak6ba Gieysztora, Antoniego Je'lenskiego, marsz. 
m1in.skiego Lapp
, Aleksandra Oski'erk
 i hr. Starzenskiego, 
,w'reszcie dodaj,e, iz wedlug niekt6r,ych relacjj wybrany r6w- 
l11.iez do Komitetu zostal i Francisz.ek D.alewski. Sqdz
. ze i co 
do skladu Komitetu zaufac raczej. nalezy scislosci informa- 
cH Gi-eysztora - najprz6d datego, ze infor,macje tie pochodz q 
od bezlposredntego ucz,estnika wypadk6w, a po wt6re dla te- 
go, iz w relacji Przyborowskiego widoczna lest niescislosc, 
.gdy'z w.edlug zapewnien zyjq.ceg-o obecnie SYlna m:arszalka 
Aleksandra Lappy, p. Dominika Lappy, - ojciec jego do o\v'e- 
go Komit,etu, z kt6rego powstat niebawem "Wydzial" - nie 
nalez.at. 


Str. 226. 


Wi
c.ej, nit lekkomyslnq, a g ita c j 
 swojq s pis k 0 \V- 
C y k a z a n s c y, szerzyc mielI nad W olgq za pomOCq fal- 
szywego manifestu z dat q 31 m.arca 1863 r., czyli t. zw. "Zto- 
tej gramoty". Blizsze szczeg6ty: Przyborowski "Dzieje 1863 
roku, str. 100 i dalsze. 


. 


Do str. 228. 
N arb u t t L u d v.,; Ii k - syn znanego h
.storyka Teodo- 
ra 
 Krysty'ny z Sadowskich, urodzony \\-, r. 1831, leden z naj- 
glosnie,iszych partyzant6v.,T na Litwie. Po ukonczeniu szk6t 
w Lidzie, ksztalcil si
 dalej w WHnie, lecz tn, wskutek 'nale- 
zenia do spisku mlod'ziezy (zapewne Dafewskich ?), z.eslany 
zostal w r. 1850 j.ako prosty zolnierz na Kaukaz. Po\\
r6cil do 
kraju w r. 1860 ze stopniem oficera, orderem sw. Wlodzimie- 
rza, a jednocz.esnie z doswiadczeniem w{)jennem, kt6rego nabyt 
w walce podjazdowej z pl,emionam.i na Kaukazie. W samych 
poczqtkach ruchu zbrojnego (podobno juz 20 lutego) zorgani- 
zo\\
'al ni'ewielki ()ddzial zbrojny w pow. lidzkim. P,otyczk,i sto- 
czyl: pod wsi q Rudnikami nad M.ereczank q ; pod Podubicza- 
mi w Wielk q sobot
 r. 1863); pod Laksztucianami. Zginqt nad 
rzek q Kotrq pod m. Dubiczami w walce z przewazajqcq sU q 
wojska rosyjskiego pod wodz q putko\v:ni'ka Tim,oHeje.wa. Data 
tej walki rozmaicie jest podawana: na 30 ma-rca (13 kwietnia), 
3 maja, 13 m.aja 1863. W walce pod Dubiczam,i brat udzial 
rowni:ez br,at L. N. Bolesla\v. Smierc N. upam.j
tnil na pl6tnie 
uczestnik walki - znany art.-malarz Andfliolli. Szcze.g6Iy: 
w kS1qZCe p. 1. "W czterdziest q rocznic
..." (Lw6w 1903) - 
art. p. Sottysowej, wedlug sl6w rodzonej si.ostry Lud\vika, 
p. Teodory Monczunskiej. A. OHler, "Po\\"stanie narodu pol- 


./ 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00379_0001.djvu

			- 377 - 


Do str. 228, 229. 


skie.go, t. II, str. 302 i nast. W. Przyborowski. Dzieie 1863 
roku", t. III, str. 27 i nast. " 
Ode z w a "b i a I y c h" z korony -i "Glos z Litwy" _ 
mialy bye dodane do pami
tnik6\y' przez autora; nie znaidu- 
lemy tam i'ch wszakze. 


Do str. 229. 
S i e sic k i M i e c z y s I a w, syn Antoniego, porucznika 
wojsk polskich i chorqzego pow. wHkomierskiego i Kople\v- 
skiej. Zonaty z FeHcjq Kozakowsk q . Ksztalcil si
 M' insty- 
tucie szla,cheeki.m \\T, WHnie, nast
pnie na uniwersy,teeie w Pe- 
t'ersburgu; ezynny wziqt udziat W organizacji powstanczej 
,poW. poniewieskiego. Byl \\-i
ziony w Poniewiezu i w Wilnie, 
zrazu skazany na smierc, otrzymal p6iniej zlagodzenie wyro- 
ku i p 0 s z ,e dId 0 rob 6 t e i 
 z k i e h, ktore odbywal 
w Usolu za Irkuekiem. Po po\\-roeie zamieszkal w Warsza- 
wie i tu umart 19 maja 1899 r. 
Szezeg61y od p. Romanskiej i: od p. Euzebjusza Lopacin- 
skiego. 
o n i e k t 6 rye h 0 s -0 b a e h, . w y wi.e z ion'y c h ,,- 
I u t y m r. 1863, opr6cz wspomnianyeh w przypisach do stron 
poprzednieh, - mozemy podae llieco szezeg6t6w. 
G 0 m. b row i c z 0 n u fry z Lin'Ogir ,,- pOW. ponte- 
wieskim. Byt na \vygnaniu w gubernji tambow,skiej. Po po- 
wroeie do kr.aju mieszkat \v J akubowi'eaeh w' Kr61est\Yie. 
Zmarl \V lataeh 80-ty,eh. 
Szczeg6ty od p. Krystyny Okuliezowej. 
f' e 1 i k s R y m k i e \\T i c z. Urodzil si
 d. 30 maia 1818 r. 
w m.ajqtku Spiraki, gub. kowienskiej, pow. ponie\vieskiego, z 
olea Antoniego, wtaseieiela. maiqtku, b. sprawnika z wyboru. 
i matki Marji z Olechnov;icz6w. Po ukonczeniu szkoly ks. 
Bernardy.n6w \v Traszkunaeh (pow. wilkomierskO udal si
 
do Dorpatu na uniwersytet, gdzie na wydziale nauk kameral- 
nyeh przebyl niespetnaJ 2 lata i nast
pnie, stosuiqc si
 do ".oli 
ojca, porzueil uniwersytet i w 1837 r. wstqpil do woiska, pel- 
niqc s.tuzb
 w Petersburgu. \v T,\\-erze (gdzie otrzymal rang
 
oficera) i w latach 1842-44 odbyl kamp.anj
 kaukask q , biorqc 
udzial w woinie z SzamHem. Po otrzymaniu wiad'omosci 0 
smierei matki, podal si
 do dymisji i po\\-r6eit do kraiu. Tu 
najprz6d praeowat na roli, iako dzierzawea, p6iniei zas, oze- 
ni'wszy si
 powt6rnie po straeie pierwszej zony (Wandy ze 
Skarzynskich) z wdo\\-q po J ak6bie Bouffale Elwirq z Bede- 
16w i nabywszy od spadkobi.ere6w maj. Ligumy (\\
I PO\V. SZa- 
.\\-elskim) osiadl tam, oddajq'c si
 rolniet\vu i praco.m spol,ecz- 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00380_0001.djvu

			Do str. 229. 


- 378 - 


nym az do wypadk6w r. 1863. Maj. rodowy Spiraki z woli 
ojca d-ostat si-
 mtodszemu bratu feliksa Romualdo\vi, a po. ze- 
slaniu tegoz do Tobolska w r. 1863, ulegl konfiskacie. Romuald 
Rymk. zmarl na \vy.gnaniu w Pskowie w r. 1870. 
Biorq.c czynny udz.iat w se}mikach i \vszy'stkich akcjach 
spotecznych, zajmowal si
 F. K. pHnie potrzebami ludu. W tym' 
celu, po dokonanem uwlasz'czeniu \v.tos.cian, ,zalozyf w mia- 
steczku Ligumach szkolk
 ludowq .z wyktadowy,m.i j
zykami 
lite\vskim i polskim; szkotka ta funkcjonowala przez dwa lata. 
J.edno.czesnie . zainicjowat ciekawq ins.tytucj
 sqdu wtoscian- 
ski-ego. jaki odby\yal si
 w oficynie dworskiej; na s
dziow wy- 
bi.erani byli znani z UCZCiiwosci starsi gospodarze - wloscia- 
nie, v/ ilosci trzech; prezydowat najstarszy z ni'ch. Na Sqdzie 
tym 'roztrzqsano spory m.i
dzy wt,oscianami, wykroczenia 
przeci\\-, m-oralnosci." sprawy 0 kradzi.eze, p.ij.anstwa, bojki 
i 1. p. Jako doswiad'czony wojak, byl r. R. przeciwny zbroj- 
nemu powstaniu i w tym. kierunku wply.\\.al na laltwo zapalnq 
mtodziez, za co ll1ieraz byt naraZouy na szykany i nieprzyjem- 
nosci. W 1862 r., gdy dzialalnosc marszalkow szlachty zosta- 
fa niemal calkowici.e sparalizowana, zostat \\Ty,brany m
zem 
zaufania \v szawelski.m powi.ecie, wsp6'lnie z Adolfem Erdma- 
nero, \vlascicielem m.a.jqtku Wojniuny. Okolicznosc ta byla 
przyczy:nq, ze, wraz z innyrni m
zami zaufania, zostal axesz- 
towany d. 1.6 lutego 1863 r. (1. j. jeszcze przed wybuchem 
zbroj'nego powstania na Lritwie), W S\\T,ym majqtku Lilgumach, 
i wi
ziony w twi,erdzy w Dyneburgu. W po-czqtka,ch maja te- 
goz roku, jeszcze za czasow gen.-gube,r. Nazimo\va, zostal ze- 
slany administracy}nie do Wiatki., skq:d '11ast
pni.e przeniesiony 
zostat do oko-licznego miasta powiatowego Stobodskoje. 
W koncu 1864 r. z rozporzqdzenia MuraJ\vjewa, majqtek Li- 
gum,y ulegl przymusowej sprzedazy, jaka oczywiscie doko-- 
nana zostata z ogromnq, strat q . Nabyl je wojenny inzyniter ge- 
neral Rennenkampff, placqc mnied, niz .polow
 wtasciwej ceny. 
W 1863 r. otrzy,mal F. R. pozwolenie przeniesienia si
 do 
gub. nizno-nowogrodzkiej, stamtqd Oatem t 1866 r .), wskutek 
niezmordowanych zabiegow zony Elw,iry otr.zymat pozwole- 
nie na zamieszkanie w PskO\\iie, a po uplywie roku, w m,aju 
1867 f., za posrednictwem. gen.-gubernatora liflandzkiego, 
zamies.zkat w Rydze, gdzie, po sprze.d.aniu majqtku przeby- 
wata jego zOlna w celu ksztaloenia dzieci. W Rydze. pozosta- 
wal leszcze 3 lata pod dozorem poUcH i' tylko MTI 1870 r. z,ostal 
ostatecznie zwolniony od \\9szelkiego nadzoru z plra-wen] po- 
wrotu do kraju. Z prawa tego jedna:k nie mogt skorzystac 
z pow.odu zupetnie zrujnowanego stanu funduszow. W ostat- 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00381_0001.djvu

			- 379 - 


Do str. 229. 


nich latach zycia mieszkal w Rydz.e, Mita\vie i Liba\\-ie, ro- 
biiq.c rzadkie Ii krotkie w'ycieczki na Litw
. lub do c6rki swej, 
wdowy po Henryku liryncewiczu, takze wygnan.cu z 1863 r." 
zamieszkalej z trzema coreczkami w jego majqtku rodo\vym 
Ilg-owie nad Niemnem, w gub. suwalskiej. 'W iednej z tych wy- 
cieczek zycie zakofIczyl w miasteczku Ligumach (dawniejszej 
swej wtasnosci), odwiedzajqc starego przyjaciela do.mu, s
dz!- 
,"'eg.o kanonika Staftskitego, proboszcza parafji, d. 28 listopa- 
. da 1886 r. i tam zostal pochowany na cm'entarzu, przy ka- 
plicy. FeHks Ry.mkiewi,cz z pier
szego malzenst\vaJ mial 
dwuch syno\\
 i cork
. Starszy Bronislaw zaslynqt, jako in- 
zynier w BrazylH (zmarl w Londynie w r. 1907),' m.todszy 
Wacta\v mieszka obecnie w Warszawie. P. Wactawowi Rym- 
kiewiczowi mamy do zawdii
czenia notatk
 niniejszq. 
B 0 cia r ski D 0 m in i' k, syn lana i. Anie:li z Pietkie\vi- 
czow, ur. \V 1836 r. na Zmudzi w powiecie szawelskim', w m2- 
jqtku Pow-ierwiecie; ksztalcH si
 w szkotach pow,iatowych \v 
Telszach i w Szawlach, i wreszcie w ciqgu lat czterech by! 
w instytucie szla;checkim, w Wilnie, ktory ukonczyl w r. 1854. 
W r. 1855 udal s.j
 na uniwersytet do Moskl\vy Ii tu ukonczyl 
ze stopniem kandydata wydzial prawny w r. 1860. Miesz- 
kat nast
pni'e czas pe\v
.e'n w maj. K
.awlokach (w pow. sza- 
welskim), a nast
pnie byl nauczycielem (j
zyka .rosyjskiego.) 
w seminarjum djece.zjalnem w Worniach. Byl pomocnikiem 
posrednika do spraw wloscianskich (na pow. szaweJski) Igna- 
cego \Vitkiewicza, brat czynny udziat w naradach obywatel- 
skich owczesnych, a zwlaszcza nad projektem to\varzystwa 
Kr,edytow.ego ziemskiego, wreszcie, pod zarzutem og61nej ni.e- 
prawon1yslnosci, \vraz z kilku innymr aresztowany zostat 
(w lutym r. 1863) i przeniesiony do t\vierdzy w Dyneburgu, 
gdzie przebyl (\vraz z innymi) do maja. Nast
pnie odstawiony 
do Petersburga, skqd zestany zostal na osi.edleni,e do obwodu 
Omskiego, lecz dzi
ki przy,chylnosci gubernatora tobolskiego 
Despot-Zenowicza, m6gt pozostac w Tobolsku wraz z Kon. 
Chmielewskim i Zenonem' W ojsz\viU q (jednoczesnie areszto- 
wanym). do ktorych niebawem przytqczyt si
 jeszcze Bot 
Czerniewski i Ignacy Wieliczko. Z Tobolska, ze wzgl
du na 
stan zdrowia wyjednal pr/zeniesienie do Insaru w gub. pen- 
zenskiej, -i tu, na skutek pewny.ch trudnosci ze strony wladz. 
dopiero v,r r. 1868 mogl skorzystac z manifestu wi,erzboto\v- 
skiego, wydanego w r. 1867, a dozwalajq
ego wygnancom z 
Litwy osiqsc \\7 granicach Krolestwa. Wo\vczas to (1868 r.) 
zamieszkal w \\7arszawie. gdzie zajmo\vat stano\visko priy 
hr. Lubiellskim \V 1. Z\v. Ko.mi,tecie manuiaktur. Po latach
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00382_0001.djvu

			Do str. 229. 


-380- 


6 (1874) mia! juz prawo ZJamieszkac na Zmudzi, lecz zamie- 
rzajqc tutaj pos\vi
ci6 si
 adw'okaturze
 chcial si
 zapo.znac 
z nO\Vq procedurq sqdowq i byl po.mocnikie,m Spasowicza w 
Petersburgu. Dopiero w r. 1876 przeni6sl si
 do Kowna, gdzie 
do d'zis dnia przeby\va, cieszqc si
 wielk q wzi
tosci-q, jako 
.adwokat, i powszechnym szacunkiem, jako .czlowiek. 
:F ran cis z e k B i II e w i c z. Uro.ctzil si
 w majqtku 
Steianiszkach, po\\"iatu szawelskiego, w 1820 roku; mlodszy. 
syn J ana, prezydenta sqdu pow. rosieflskiego t TekH z Syrja- 
towicz6w Billewicz6w. Pobieral nauki zrazu w. K'rozach, a 
potem w MLtawi-e; poczem osiadl przy matce wdowie ,-,r ,ma- 
jqtku joej SkoroHyszkach, pow. rosienskiego, parafji szydlow- 
skiej, gdzie gospodarowal. W r. 1847 oze.nil si,
 ze swojq ku- 
zynk q Kunegund q Pitsudzk q . rranciszek Billewicz byl to 
cztowiek nie.z,-,.yktej prawosci, altruista-fHantrop. Podnosil do- 
brobyt swy,ch wloscian i przed ich u\vtaszczeniem dla wi
k- 
szosci panszczyzn
 skasowal. Przy nadzialach grunt6w wIo- 
scianskich w 1862 r., kiedy wi
kszosc starala si.
 addac jak 
lJ1ajmniej s\vej ziemi, r. Billewicz przeciwnie stwarzal no-we 
siedziby cht 1 opskie, tak, z.e wi
.ksza cz
sc majqtku Skorojty- 
szek przeszla w posiadanie JWJoscian. P6iniej doznal zawO- 
d6w,: wtoscianie, podburzani przez posredni1k6\'-'1 i pokqtnych 
doradc6w, coraz to wi'
ksze rosciH do dworu pretensle. Roz- 
czaro\vania tego i niesnasek nie doczekal juz w kraju. Na 
ostatnich sejmikach w latach pi
cdziesj.qty'ch obywatelstwo 
pragn
lo wybrac go. Ina marszalka pow. rosienS'ki
ego, ale 
przez wrodzonq skromnosc odmowit, nie ustqpiono jednak i 
prawie gwaHem obrano go na prezesa Sqdu Powiato\vego. 
Na tern stanowLsku, jako jeden z najczynniejszych i najpopu- 
larniejszych ludzi zostal aresztowany w poczqtkach 1863 ro- 
ku, za jeneral-gubernatorstwa Nazimowa i osadzony w cy- 
tadeli Dyneburskie
, a stamtqd po kiiku miesiqcach, bez sqdu, 
drogq administracyjnq wyslany zostal do. Czembaru, gub. pen- 
zenskiej. To\varzyszyly mu w tej w
dr6wce zo.na z ledynacz- 
k q mat.oletni.q, c6rk q Urszulq, p6tni,ejszq ionq Leona Kootry- 
ma, i wierny sluga kucharz J an Harasimowicz, kt6ry z przy- 
wiqzania -dobrowolni,e dzielil losy sw,ego chl,ebodawcy. 
W Czem.barze zawiqzal 'przyjazny stosunek z wygnancem 
Luszczewskim, oj.cern Deotymy, kt6ra ksztalcila tam i rozwi- 
jata umyst mlodzutkiej jego c6rki Urszulki. Po. dlugich stara- 
niach Vv., Petersburgu, pozwotono P. B osiedili,c s.i
 w Mita- 
wie.w 1867 'T. Ze steranem zd.rowiem (mlial wodnq puchlin
) 
po kilku latach otrzymal wreszcie po.zwo},enie powrotu do 
stron rodzi.nnych, gd'zie przez kilka tat dogorywal i v. T 1878 r. 


'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00383_0001.djvu

			- 381 - 


Do-str. 229. 


dnia 8 grudnia umart. na rok zas przedt.em, tez w Skorojtysz- 
kach, umarIa jego zona. 
Dodac nalezy, ze lqczyly go bardzo serdeczne stosunki 
z biskupem Wolonczewskim, kt6rego byt ulubionym uczniem 
w Krozach, a takze z biskupem Beresniewicze.m. Sko.roj.tyszki 
konfiskacie. nie ulegty" gdyz nalezaty do matki r. B-cza. 
F. BiHewicz zo-stawil jednq c6rk
 - Urszul
 Kontrymowq 
. (urn. 5 wrzesnia 1906 r.). 
Notatk
 PO\vYZSZq mamy od p. Ignacego Kontryma. 
Are s z tow ani e os6b wyrnienionych nastqpUo v..' 1 u- 
t y m r. 1863. W s r 6 d os6b are s z tow any c h w y- 
m i e n i a G Ley s z t -0 r r 6 w .n i e z Tacyta Pac-Po.marnac- 
k,ie.go z pow. wilkomierskiego. Widocznie jednak pami
c w 
tym wypadku zav.-iodta au10ra pami
tnik6w. Jeden z aresz- 
towanych w6\vczas, p. Dominik Bociarski, stano.wczo twier- 
dzi, iz wsr6d aresztowanyeh Taeyta Pomarnackiego nie bylo. 
Szczeg61y zyciorysowe, kt6re 0 Tacyoie P-kim posiadamy 
(od p. Ryszarda Pac-Pomarnackiego) r6w.niez stwie,rdzajq, ze 
uv.-i
ziony on w lutym r. 1863 nie byt. Tacyt Pac-Pomarnae- 
ki, syn Justyna, pochodzil z maj. Bratnowo (w pow. \vilko- 
mierskim). Brat udzial od poczqtku pow.stania w lotnym od- 
dziale konnym, zorganizowanym prze.z brata swojego Adrjana. 
Byt ci
zko ranny, nastepnie, po wyleczeniu si'
 z ran znowu 
wszedl \Y' kadry powstancze i po rozbiciu partH (pod Oniksz- 
tamO w lipeu 1863 r., ukrywal si
 czas dluzszy, p6iniej do- 
pi'ero, .aresztowany, zostat zesiany do Szadrynska w gub. 
perm-skiej). Majqtki ulegty sprzeda,zy przymusowej. Zmart po 
powrocie do kraju w r. 1875. W 0 bee t y c h d any e h 
n a z w i s k 0 l' a c y taP a c - P 00 mar n a e k i ego wy- 
kreslismy z tekstu pami
tnika. Natomiast, zdaniem p. Domi- 
... 
nika Boc-iarskiego, -0 pus z c z 0 n e zostalo p r z e z G i e y- 
s z tor a n a z \V i s k 0 · L u d w 
 k a G r q b e z e I\VI ski e- 
g 0 (rodem z Kr6lestwa), kt6ry aresztowany byt w pow. tel- 
szewskim i zestal1Y do Czembaru w gub. penz.enskiej. 
"Zam-ieszkanie z P,oncetem..." zapewne au-tor ma tu n2 
mys!.i J 6 z e f a P 0 nee t a, czy tez Ponseta, kt6ry w do- 
hie. przedpowstaniowej, jako delegat Komitetu centralnego 
pnd przybranem naz\\-,iskiem Dembowskiego, przy.byl do In- 
flant i byl tutaj gt6wnym organizatorem powstania. Schwyta- 
ny, skazany zostat na smie
c, leez w drodze utaskawienia ze- 
slany do katorgi. Nast
pnie byl w Tomsku i tn, jak zawsze 
energiczny, utworzyt ..sp6Ik
 pracy zjednoczonych fachow- 
c6w-rzemieslniko\\-", kt6ra wielce wygnan-com pomocnq by- 
la. Dzi
ki staraniom' kre\vnej, kt6ra byfa podobno zonq jedne-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00384_0001.djvu

			Do str. 229, 230, 231. 


- 382 - 


go z wysokich dygnitarzy w Petersburgu, zdo.lat u\volnic si
 
od kary i przedostal si
 do Krakowa. nast
pnie byt Vol War- 
szawie. P.or. ksiq.zk
 zbiorowq p. t. "Z okolic Dtwiny" (Witno, 
1912) art. p. Eug.enjusz.a hr. Broel-Plater,a p. t. "W.spomnienie 
z 1863 r.". Niektore szczegoty od v;spolwygnanki z Tomska 
p. Barbary Matuse\viczowej. 
Do str. 230. 
Zapewfne mowa tu 0 W tad y s taw i e 0 i e y s z t o- 
r z e, synu J ozefa i J ozefy z Kar
gow, synowcu \vymienio- 
nego wyzej Zenona Gieysztora. . 
M e d e k s z a Ant 0 n i iSm 0 1 a k J a n - studenci 
uniwersytetu mos}{'ie\\
ski.ego. M e d e k s z a pncho.dzit z ro- 
dziny zamoznej z maj. Pokiewie 
nad Dubis. q ), w ktorym 
mieszkala w r. 1863 matka jego, p. Lucyna ze Skirmuntow, 
ojciec wowczas juz nie zyl. W epoce powstania, po uko.ncze- 
niu instytutu szlach. \\
 W,ilnie, byl (jako 18-1etni chlopiec) na 
wydziale historyczno-filologicznym w M.oskwie; po wybuchu 
zaciqgnql si
 do partji Cytowicza, nas.t
pnie dostal si
 do nie- 
woli, lecz zdolat z niej ujsc niebawem; przylqczy'l si
 zno\vu 
do innych partii, dzialajqcych na Zmudz.i; po rozproszeniu ich 
przedostat si
 do gub. augustowskiei, by I sz,eregowcem w 
. 
partH Rychlewskiego, \vreszcie w listOipadzie r. 1863 emigro- 
\val za granlC
. Zm;arl W f. 1912, pozostawiajqc barwnie skre- 

lony "pami
tnik Jurahy" (w r
kop,islie). S mol a k by! sy- 
nem nauczy.ciela .matematyki gimnazjum \\r Wilnie. Studja 
w Moskwie odbywat na wydziale matem'a'tycznym. 0 rok 
starszy od Medekszy. byl jego przyjac.ielem oq serca. Razem 
z Medeksz q opuscil Moskw
; zaciqgnql si
 d0 1 partji Cytowi- 
cza. Lecz po kl
sce, jak q partja ta pod Cytowianami poniosta, 
postanowil .\yrocic do Moskwy na uniwersyte.t, zanim wyjazd 
jego stamtqd obudzi jakies podeirzenia ze strony wtadzy uni- 
wersyteckiei. J adqc wszakze wraz z oice.m (dla niezwrocenia 
uwagi) w przebraniu kobiecem i za paszportem siostr'y do 
lVl..0SikiV;;y, w Pskowie .na stacH zostat aresztowany, gdyz, za.. 
pomniawszy 0 swej roH kobiecej, zaczq.l m.owic do bufetowe- 
go gruby,m m
skim glosem!, - odstawiony do Wilna, czas 
dtuzszy tutaj w wi
zie.niu przesiedziat 
Szczeg61y wyj
te z r
kopisu "Pami
tnika J urahy". 
Do str. 231. 
S \v i e tor z e c k i B ole s I a w, syn Czesl'lwa i Anny 
ze Swi
torzeckich, Uf. W f. 1831 w maj. Bohuszewicze, w pow. 
ihum,eiIskim, gub. miiIskiei. Po ukonczeniu wyksztatcenia w 


""
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00385_0001.djvu

			-383- 


Do str. 231. 


instytucie szlacheckim w W'ilnie, studja kameralne odbY\\Tal 
w Petersburgu. Przed powstaniem or,az w. samem powstaniu 
ode.grywal nader wybitnq rol
 w organizacji i utworzyl par- 
tj
, liczniejszq i zywotniejszq od innych, a znanq na Litwie pod 
naZWq "partji Swi
torzeckiego", aczkolwiek znajdowata si
 
ana pod .do\\rodztwem Laskowskiego. Na glow
 Bolestawa 
Swi
torzeckiego naznaczona byta nagroda (podobno 10,000 rs.), 
ale on zdolat ujse do PrancH, 'gdzie wstqpit do szkoty woj- 
skowej w Saint-Cyr i brat ud
ial w w01nie francusko-prus- 
kiej \v r. 1870. Nast
pnie, po Komunie., zostat Kom.e.ndantem 
- w Algierze. Do Europy powrocit na \\-ezwanie matki swej, 
. kt6ra, PO powrocLe z wyg:nania, bawita we Wloszech. Bole- 
slaw znalazl si
 wowc.zas (prze.d 20 z gorq laty) w WenecH 
i tu odebral sobie zycie, j-a.k si
 zdaje, na tIe nieporozumiefI 
rodzinnych. Wiele szczegolo\\
 0 Bol. Swi
torzeckim znaleze 
mozna we wspomnieniach Apol. Swi
torzeckiego ("Ze wspom- 
l1ieiI wygnanca"), wydanych .przez p. Zofi
 Kowale.\vsk q . 
Wiadomose po,,'"yzsza udzielona nam zostala przez p. Zo- 
fi
 Kowa,le,,-sk q . 
P r z y b y I ski Wac I a w, ur. w Wilni,e 1828 r. Po 
ukonczeniu instytutu szlacheckiego w Wilnie i uniwersytetu 
\v Pete.rsburgu, byl nauczy.cielem w szkotach wHenskich, pi- 
SU]qC lednoczesnie do pism wars.zawski.ch i b10rqc udziat \v. 
redakcii ,.Kurjera Wilenskiego". Lec.z, gdy zerwanie nast
pnie 
(po r. 1858) dosye rapto\vne, z ludzmi, w Wilnie naowczas 
wptywowe.m'i wy.dalo si
 podejrzanem - .\\"yslany zostal na 
stanowisko nauczyciela do Wologdy. W r. 1863 uzyskat zwol- 
nienie. z zajmowanego stanowiska i przybyl do Wilna. Wkrot- 
ce jed'nak wydalony z granic gienerat-gubernatorstwa \vilen- 
skiego, podqzyl do Wa!rs.zawy" gdzie byl sekretarzem LHwy, 
naczelnikiem miasta i rozwinql niezwykt q energi
 i spryt w 
organizowaniu tajnych drukarni Ii wyda,wania dziennik6\v, kto- 
. re mialy bye orgaTIami Rzqdu Narodowe.go. Byl w ten spo- 
sob ni,eiako naczelnikie.m powstaiIczeg.o biuraJ prasowego. Po- 
. szukiwany przez policj
, zdotat jednak ujse jiej rqk oj przedos,tal 
si
 do Galicii, a stamtqd do Paryza, gdzi,e przy.byl z jakims 
tytulem komisarza nadzwyczadnego. Niedlug.o jednak tu ba- 
wit, dzi
ki niespokojnemu temperamento\vi, nie mogq.c .zna- 
. leze zatrudnienia stateg,o - udal si
 do Konstantynopo
a t byt 
poddyrektorem biura informacyjnego, ktore zalozyl tam \vlas- 
nie wieJki wezyr" sprzyjajqcy Polakom Ali-Pasza. Po jego 
smierci schorowatny przewieziony zostat do Bukares.ztu' i tu 
zycie zakonczyl.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00386_0001.djvu

			Do str. 231, 236-8, 240. - 384 - 


Nekrolog w "Roez. T -wa hist.-liter. w ParyzlJ, oraz 
szezeg61y w pracy Marjana Dubqeckiego "Romuald Traugutt 
(Kijo\v, 1911). 


Do str. 236. 
Wy-mienieni tutaj: Zabl.ocki, Parfianowicz, Dz,iczkowski- 
brali ud'ziar W organizacji pnwstan.czej 
 zeznaniami swojemi 
wielu zaszkodzili: Zablocki\ (czy nje Erazm?) w organizacH 
gr,odzienskiej, Parfianowicz (na6wczas student .m,edycyny z 
Ki]owa) \V org. mohylewskiej i minskiej, Dziczkowski - w 
Kowni,e (?). Co do ks. Czopowicza ('Iel Czepowicza), to, we- 
dlug Tubryceli, byl w djec. wilenskiej, k S. An d r z e j C z 0 p o- 
wi c z (vel C z e pOW i -c z), kt6ry w r. 1855 liczyt wieku 
lat 25, kaplanstwa rok jeden, byt wikarjuszem {}Iszanskim 
(w dek. oszmiafiskim), w r. nast. byl wik. w Jazion6wce (dek. 
bialostockiego),\V' r .1858 wik. \v Zabludowie tegoz dek.; 
w r. 1860 - czasowym adm. w Mostach (d'ek. grodzieilskie- 
go). Na temze stanowisku byl i w r. 1863. 
Do str. 237. 
M u r y b. klasztoru D 0 m i n i k a n 6 w w Wilnie \v ro- 
ku 1863 sfuzyfy za wi
zienie stanu. 
Do str. 238. 
D a I e M".S k i c h 


o spisku braei 
przedmow.ie (str. 23). 


z r. 1848 - W' 


. 


Do str. 240. 
D y b .0 \V S k a F a b l ann a, c6rka Leopolda i Anny z 
J elenskich, urndzona w ma
. Rudzicy (okofo r. 1822); -pauki 
pobierala u P.P. Wizytek w Wilnie. Byla to rodzona siostra 
Sabiny z Dybowskich J elei1sk
ej, zony Antoni-ego J elenskiego. 
Po zeslaniu Ant. Jelenskiego do Usola; (dokqd tOowarzyszyla 
mu zona), po konfi.s.kacie majqtku - zaopiekowala si
 drobne. 
mi jego dziecmi, pozbawionem1i niemal wszelkich srodk6w do 
zycia. Zrazu mieszkala w lichem mieszkaniu w Wilnie, na- 
st
pnie prze.niosla si
 do Rudzicy, kt6ra wszakze po potr6jnej 
\v j.ednym roku kontrybucH, opr6cz scian i najprostszego po- 
zyw"ienia, nie wi
cej dac nie mogla. W takiem. to b
dqe pOoI,o- 
zeniu z wielkiem narazeniem si
 przewiozla w miejsce bezpiecz- 
ne brata, Pawla Dybowskiego, party.zanta znanego pod imie. 
nim Zaremby, kt6remu, jako dow6dcy oddzialu i, w dodatku 
ex-wojskowemu grozila niechybna smierc. Zmarla F. D-ska 
przed kilkunastu laty. 


"'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00387_0001.djvu

			-385- 


Do str. 240, 244-6. 


Szezeg61y zawdz,i
ezamy p. Emilowi Dybowskiemu 
z Luezye. 


Do str. 244. 
J e 1 ens k i K a z i m i e r z. syn Kazimierza i Marji z Hor- 
w'att6w, brat Mieezyslawa - kole:ga z ezas6w uniwersytee- 
kieh Gieysztora. 


. 


Do str. 245. 
D y k tat u raM a r j a n a Lan g i e w,i e z a (1827- 
1887), jednego z najwybitniej-szyeh organizator6w po\vstania 
krakowski-ego, - proklamowana zostala, jak wiadomo, w 
Goszezy d. 10 marea 1863 r. wskutek osw-iadezenia "bialyeh", 
iz gotowi Sq pop-rzee powstanie, byleby kier.o\vnict\vo jego 
przeszlo w r
ee osobistosei umiarknwane.j. Trwala. dyktatura 
zaled\vie dni kilka: po bitwie pod Chrobrzem, i Groehowiskami 
nowy dyktator zamierzal uda'c si
 w Lubelskie przez tery- 
torjum galieyjskie, tu 19 marea 1863 r. dnstal si
 w r
ee wladz 
austriaekieh. 
Wag n e r 01 g,i e r d, syn Karola i Ann;y z Feldman6w, 
ur. 22 marca 1819 Ir., zm. 23 ma-rea 1891 ,f. Studj,a odbywal na 
uniwersytecie w lieidelbergu, poczem gospodarzyl i\V\ ma- 
j
tnosei, odziedziczonei po ojeu, Soleeznikaeh Wielki.eh. W wy- 
padkach r. 1863 wziql czynny udzial w Wydziale wykonaw- 
czym litewskim, jako leden z j:ego cztonk6\v (0 czem obszer- 
niej opowjada w pami
tnikach Gieysztor). Pomim,o kilkakrot- 
nych areszt6\v., byl w koneu wypuszczony na wolnosc Z.- pn- 
wodu braku bardziej obciqzajqcych dowod6w. Zonaty byl z 
lienrjet q Jankowsk q ; mial pi
cj.oro dzieci: syna Wi.tolda i 
cztery c6rki (Ann
 Swi
Criekq, Mari
 Dmochowsk q , Wand
 
J elensk q i Zofj
 Houwaltowq). 
Szczeg61y od wnuka p. Karola Wagnera. 


Do str. 2-16. 
Podajemy tu szczeg61y 0 niekt6rych czlonkach organ1- 
zacii. 
Organizacia wilenska. 
B u I h a row. ski Wac I a \V, syn Ludwika, obywatela 
pow. lidzkiego i Wiktorji. z Siekluckich, Ur. okafo 1833 r., 
ksztatcH si
 vJ. gimlJ1a,zjum v;1i1enskiem; nast
pnie udal si
 na 
studja matelmaty,czne, lecz przed ,ich ukoncz.eniem zamieszk
t 
w Wilnie i byt referentem \v biurze gubernatora, a jednoczes- 
nie brat czy-nny udzial w orga1)izacjli powstanezej, leez aresz- 
tu uniknql, chociaz zos.tat usuni
ty ze stano\viska. Po powsta- 
"B. P." Pami
tlliki Gieysztora. Tom I. 25 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00388_0001.djvu

			Do str. 246. 


-386- 


n-iu m,ieszkal przewaznie w Wilnie i Itutaj zyoie zakoficzyl w 
r. 1895. Pochowany na Rosie. 
Szczegoty od iony p. Antoniny Butharo\vskiej. 
P 0 z e r ski - zapewne mowa tu 0 :E .d war d z i e 
Pozerskim. Urodz. 1829 r. 30 marca w Wilmi:e, ZID. 31 grudnia 
1908 r. w Paryzu. Ksztalcit si
 w Wilnie i tu, n£clezqc do tai- 
'l1ego stowar.zyszenia mf:odziezy, zostal aresztowany i zesla- 
ny, iako PTosty zolni,erz w glqb RosH. Powrocil do Wlilna po 
amnestji, po wstqpieniu na tron cesarza Aleksandra II. Bral 
udz,ial \V organizacji powstania w r. 1863, musial emigrowac 
za granice 'i przez dlugie lata pracowal w Paryzu, przy bi- 
b1j.otece ks. Czartoryskich. 
Sz'czeg6ly zawdzi
czamy p. E. 
le.czkowskiej. 
Kleczkowski Maurycy Stanislaw, syn An- 
toniego i Elzbiety z Toma,sze.wskich, urodzony w gub. ko- 
wieilskiei w maio Kre\Yno, 12-go si:erpnia 1829 r.' zm. w War- 
szawie 31 grudnia 1897 r. Nauki rozpoczql w szkole X.X. Ber- 
nardyno
. w Traszkunaeh (gub. kowiefiskiej), kontynuowal je 
w gimnazlum wHenskiem, ktore ukoficzyt w r. 1846 i udal si
 
na uniw.ersytet do Kazania. J aka uczen jeszcze, nalezat do 
tajnego stowarzyszenia samoksztaleenia mlodziezy, zostal 
aresztowany w Kazaniu, przy,wieziony do Wilna i uwi
ziony 
w murach po-Dominikafiskich, gdzie \Xl warunkach nade,r ci
i- 
kich pozosta\yal lat d\va. W r. 1850 skazany by,1 na oddanie 
do w.oiska i wystany do Orenburga. Tu, jako zolnierz, pefllif 
sluzb
 lat 8, jednoezesnie z Sierakowskim, fiszerem, Br. Za- 
leskim, Ohryzk q , Staniszewskim i wielu innymi. Na moey ma- 
nifestu, po wstqpieniu na tron ces. Aleksandra. II, zwolniony 
od kary, powrocil do kraju i udal si
 do Charko,va dla ukon- 
czenia me.dyey'1ny. W r. 1861 doktoryzowal sie i m,ial pozostac 
w charakterze docenta chirurgji przy uniwersytecie charkow- 
skim. W r. 1862 przybyl do Wilna i wziql .czynny udzial w 
'" ruchu, jako wie.lce energiczny pomocnik Wydzialu, spelniajqc 
czynnosci poborey. Wykryty musial ueiekac z WHna do partji 
Jablonowskiego (Dfuskiego) na Zmudz. B
dqc w partji, ulegt 
wypadkow1i i nie mogl dale] brae udzialu w ruchu. W koficu 
g'rudnia r. 1863 emigrowal do francii. W r. 1867 otrzymal dy- 
pI-om francuski na doktora medy,cyny i, iHko lekarz, pozosta- 
waf \ve FrancH do r. 1883. Na mocy manifestu powroeit do 
Wilna, gdzie do r. 1894 praktykowal\, j.tt!ko lekarz. Ostatnie la- 
ta sp
dzi:l w Warsza,wie. Z rod z e fi s t w a d-ra M. K. Jan 
Kleczkowski odbywaf katorge w Usolu, zmarl .j pochowany 
zostal w lrkucku; siostra franciszka, przelozona pensji - wy- 
m-ieniona lest w "pamietn." (ob.), Wtadystaw zestany po ro- 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00389_0001.djvu

			- 387 -- 


Do str. 246, 248. 


ku 1848 na $ybeTj
, w r. 1863 skazany na osiedlenie d.o Pinegi 
(w gub. ar,changielskiej), wreszcie MiecziYstavr sluzy
 wojsko- 
wo, udzialu w powstaniu nie brat, zmart przed paru laty w 
. RosH. 
Szczeg6ly zawdzi
czamy p. d-rowej Mauryco\yej Klecz- 
kowskiej. 


Do str. 248. 
K () s s a k.o w ski Jar 0 s I a w, syn hr. Ludwika i Ur- 
szuli z DYTmont6w; Uf. 20 !.ipca 1842 r. w majqtku J6zefowie, 
zm. 29 listop (1jd a (11 grudnia) 1889 r. w Rydze, skutkiem ampu- 
tacH nogi. Wychowanie pObiera;1 Vt instytuciei szlacheckiro 
wilenskim, kt6ry ukonczyl w 17-ty,m roku zycia, nast
pnie 
(r. 1858) udal si
 do Moskwy na studja prawne, lecz po dwu- 
le.tnim tutaj pobycie udal si
 do Paryza i ws.tqpil do szkoty 
wojskowej. Byl tu wszakze kr6tko i przed powstaniem przy- 
byl do kraju. W powstantu wziql czynny udzial zrazu w WH- 
nie, nast
pnie w partji Sierako\vskiego, jako lego adjutant. Do 
partli, wedlng wlasnorticznej notatki
 wyszedl z maj. Ma'rci- 
niszki d. 4 kwie,tnia. Ody Sierakowski raniony zostal \v bitwie 
pod Ondziszkam-i W okolicach Birz (14 kw.ietnia st. st.), Kossa- 
kowski uni6sf go na r
kach z pola bitwy; nast
pnie wraz 
z Sierakowskim zostat uj
ty w Skrobiszkach (28 kwietnia) i 
przywieziony do WHna. Tu skazany zostal na kar
 smierci; 
lecz za us
};nem staranie.m rodziny, powotujqcej si
 na jego nie- 
pelnoletnosc, otrzym-al zlagodzenie wY'foku do. 8 lat katorgi 
i zeslanie. 29 czerwca wyslany z Wilna - przeby.wal w ci q - 
gu lat osmin na Syberji, zrazu, w ciqgu lat trzech, Vv T1 katordze 
. 
'v Pi,otrowsku( do czerwca 1865 r.) i gdzieindziej:, p6zniej na 
osiedleniu (przewainie" w Siewakowie, gdzie przebywal .ze 
.sw,ym dawnym opiekunem Edwardem hr. Czapskim). Mani- 
iesty pozwolity .mn przeniesc si
 do RosH europejskiej (do 
Permu Ii do Tam-bowa) - w,reszcie (r. 1871) do Warszawy.. 
Nast
pnie osiadl w dobrach M.wrciniszki', kt6r
, nalezqc do for-. 
tun¥ jeszcze nie podzielonej, -nie ule.gly konfiskacie. Tu oddat 
sif; ,wytrwalej pracy na roli
 zyskujqc og61nq op.jnj
 ni,eposzI.a- 
kowanej prawosc-i i zaufanie bez granic. Ozeniony byl z Lu- 
dwik q z Woynino\vicz6w
 kt6rei szczeg6ty powyzsze za- 
wdzi
czamy. 
... 
Nekrologi s. p. J. K. zam,iescily: "Slo\\-o", "Kraj", "Wiek", 
."Dziennik Poznanski" N.r 296 i "Kurjer Polski" z 29 grudnia 
1889 r. 
. M 0 n t will S tan i s I a w (ur. 1841), syn Stanistawa 
,(kt6rego charakterystyke z-najdzie czytelnik w dodatkach w
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00390_0001.djvu

			Do str. 248. 


-388- 


t. II). G-imnazjum z medalem ukonczy.l \v vVilnie, nastf;pnie byt 
dwa lata na uniwersytecie w Moskwie, skqd udal sif; na studja 
do Krako\va. P'rzed \vybuchem powstania na Litwie wr6cit do 
kraju, byl czas j-akis w WHni.e, a nastf;pnie brat ud-zial w partji 
Z. Sierako\vskiego; brat udzial \v bitwie pod Birzami i tu zo- 
stal raniony. 


Szczeg61y od p. Stefana Okulicza. 
D ale w ski T y t u s, syn Dominika i Dorniniki z Nar- 
kie.\viczow; ur. w Kunkulce (gub. wHenskiej, pow. l.idzkiego) 
1841 r., rozstrzelan
v \v Viilnie na Luki,szkach 30 grudnia 1863 
roku. By,l mlodszym bratern w.z'rn,iankowanych 1\\'", parnif;tnikach 
braci: Pranciszka, Aleksandra i Konstantego Dalewskich, oraz 
przez siostrf; szwagrern Zyg,munta Sierakowski.ego. Ksztalcit 
si
 .\V- girnnazjum l w W.ilnie, poczem, wraz z bra tern Konstan- 
tym (r. 1859), udal si
 do Moskwy na w,ydzial pra\\'ny, biorqc 
jednoczesnie nader zy\vy udzial w zyciu i organizacjach licz- 
nej mlodziezy polskiej w Moskwie i cieszqc :si
 wsr6d nie] 
og6lnem uznaniem. W r. 1863, p.o wybuchu powstania, jezdzit 
do Petersburga dla porozumienia si
 co do udz.ialu n1.lodzie,zy 
tamtejszej w ruchu zbroj1nym i \vog6le odtqd mdal posredni- 
czyc mi
dzy Wydzialem zarzqdzajqcy.m prow-incjarni Litwy 
w WHnie, a Petersburgiem. Z Wydzialem Iqczyly gO tern 
blizsze stosunki, iz rodzony brat jego Pranciszek i serdeczny 
przyjaeiel Konstanty Kalinowski, w.chodzHi w sklad Wydzia- 
lu. On to, odegrywajqc czynnq rolf;, z\vlaszcza po U'wi
zj.eniu 
niem;a,1 .\vszystkich czlonk6w Wydzialu (opr6cz Lopacinskie- 
go i Kalinowskiego) urn,o.wit si
 z tow'ar
ysza.mi, iz ka,zdy 
z nich, w razie aresztowania, ma przed Korn,isjq z.eznac, ze 
by.l dyktatorem-uzurpatorem i zmuszal do udzialu W organi- 
zacH wszystkich przez srodk,i terorystyczne, ze szlachty nie 
UZYWal' bo jej nienawidzi i ga1rd'zi ni q (na postanowienie to 
wpl,yn
lo pragni:eni.e, osl'oni'
ci'a szlachty i ocalenia stanu po- 
siadania w r
kach 'polskich ziern.j). Tytus Dalewski prze.miesz- 
kiwal za cudzym paszportern, wydany wresz,cie - zostal are- 
sztowany i, jako sekr.etarz Rzqdu powstanczego, rozstrzelany. 
Szczeg6ly aresztowania T. D. ponizei w pami
tnikach Sq wy__ 
luszczone.. 


Szczeg61y od "rodziny. 
Dat
 srnierci podaje "Wilen. Wiestn." - "Kuri'er ,wilen." 
z d. 31 grudnia 1863 r. Nr 149). 
" 
. Pie pol - czy nie Berna'rd?, byl on na wygnaniu w gub.. 
permskiej, zmarl wkr6tce po powrocie do kraju. 
. . 
.. 


'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00391_0001.djvu

			-389- 


Do str. 248. 


Mol 0 c how e ,c - czy nie syn Karola ,i CecylH z Pa- 
kow, lekarz z uniwe.rsyt. .m1oskie\\" skiego, zmarly w r. 1882? 
Bar a now i c z Hen Ir Jr k, syn Sylwestra i Wincenty- 
ny z W olkow-Karaczewskich, urod-zony \\T 1841 r. w majqtku 
rodzicow Goreckowszczyinie w PO\v. oszmianskim, gub. \vi- 
lenskiej. Ksztalcit si
 zrazu w Mollodecznie, a nast
pnie w gi- 
mnazjum w Wilnie, ktore ukonczyl w r. 1859. Na studja uni- 
w,ersyteckie udal si
 do Moskwy i tu byl zrazu na wydziale 
lekarskim, a nast
pnie przeniosl si
 na prawo i by! bibljate- 
karzem nieleg!alnej bibljoteki studenckiej. J aka student uni,,-er- 
sytetu w Moskwie, przybyl \v maju r. 1863 do WHna. Tu spet- 
niarl roine polecenia Rzqdu po
sta.n.czego, jako ,czynny lego 
pomocnik, i zostat aresztowany w paidzierniku r. 1863 (na 
skutek zeznan uj
tego przywodcy partH ."0' oszmianskiem _ 
Karola J asiewicza (Karol J asiewicz - czas pewien przewo.... 
dzit partjq, przedtem b
dqcq pod dO\\v.odztwem Borowego 
(Zygmunta Mineyki), po ranieniu te:g.oz). Wi
ziony byl H. B. 
w Wilnie, zrazu w cytadeli, a nast
pni'e u Dominikano\r (i \v 
lipcu r. 1864, gdy nie zdoia.no mu dowiese be.zposredniego 
udziatu w powstaniu, \vskutek dawnego udzialu w ruchu mlo- 
dziezy uniwersytecki-eJ - skazany zostal na osiedlenie do T
 . 
bolska. Do kraju powrocil Ii. B. ',,- r. 1867 i osiadl na stale 
\\r Warsza\vlie, gdzie byl urz
dnikiem', a nast
pnie dyrektore.m 
Tow. wzajem'11ego kredytu. Zmarl H. B. 21 stycznia 1909 r. 
\v Warszawie. Byl on j.ednym z dzi-ewi
ciorga .rodzefIstwa, 
ktore ptawie cale (bo z .,,'yjqtkienl jednej siostry) - ucierpia- 
10 'w powstaniu, a mianowicie (wymieniamy wszystkich we- 
dlug starszenstwa) 1) J ozefa z Baranowiczo\\- Baniev;iczowa, 
byla na wygnaniu wr.az z m
zem w Ufie; 2) 'brat \Vincenty 
, 
mial towarzyszyc staremu oj1cu na ,,'ygnanie, lecz po naglej 
smie'fci ojca zeslany zostal sam do Ufy; 3) M-ichat, jako par- 
tyz.ant zginql w potyczce pod RUQziszkami; 4) Henryk; 5, 6) 
Elzbieta (za Kozlowskim) i HeJenaareszto\vane w drodze z 
Wilna (dokqd jeidzity, aby dowiedzj.ec si
, Jakie byc majq 
daIsze obroty j.ednej partji w oszmiafIskim). Wi
zione byly 
. zrazu w Oszmianie (3 m.iesiqce), poiniej w W-ilnie (u Misjo- 
narzy (pol roku), a nast
p.nie skazane na szesciomiesi
czne 
\vli
zi'enie F zeslanie do Ufy. Do kraju wrocily \v ro- 
ku 1870; 7 8) najmlodsi bracia Sylwester i J ozef, b
dqc jeszcze 
, . . 
ucz'niami gi 1 m,nazjum t wilenskiego-\vyszli do powstania Ilpoml- 
mo rozbicia partH Ostoi (Czechow,icza), do ktorej 
alezeli, pod- . 
dac si
 przez czas dluzszy -nie chcieli. Uj
ci \vreszciie zeslani 
zostaH do gub. lenisiejski'ej. W drodz.e mtodszy J ozef zmarl \v .
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00392_0001.djvu

			Do str. 248.' 


-390- 


Czeboksarach, starszy S¥lwester do kraju pO'wr6cU, zostal 
ksi
dzem i zmarl \v r. 1910, jako kanonik djecezji kulawsko- 
kaliskiej. 
Szczegoly zawdz.i
czamy p.p. Elzbiecie Kozlow,skiej i tle- 
lenie Baranowiczo.wnie. 
Sulistro,w:ski - zapewne Kazimierz, syn Joa- 
chima i Naimskiej; skazany byl na depO'rtacj
 i roboty ci
z- 
kie, nast
pnie zas otrzymal amlnestj
 (r. 18.
7), powrocit do 
kraju; mieszkal w Warszawie, pracujqc, j,ako urz
dnik. Zmart 
okoto r. 1910. Szczegoty od p. Euz. Lopacmskiego. 
C i e c h an 0 w ski J a n, brat Celestyna (ob.) ur. 1827 'r. w 
Kozlowie gub. ,mohylewskiej. Po ukonczeniu gimnaz}um w Mo- 
hylew.ie (r. 1847) udal si
 najprzod na uniwerrsy,tet do P.eters- 
burga, lecz pozniej przeniosl si
 do i'nstytutu rolnilcz'ego w tlo- 
ry-lforkach, ktory ukofIczyt. Osiadlszy WI Wilnie, tworzyl i pro- 
wadzil roine przedsi
biorstwa przemyslow
handlowe (.ktore 
zreszt q nie zawsze dawaly rezultat poZqdan,y pod wzgl
dem 
materjalny.m), a jednoczesnie byt- urz
dnikiem do szczegolnych 
poruczen przy gen.gubernatorze Nazimowie. Pom-imo, iz brat 
czynny udziat W sp1rawach, zwiqzanych Z or,g:anizacj'l, po- 
wstanczq, zdolal ocalec i nie zostal nawet aresztowany, za
 
. 
biegam.i zaS swoimi przyczynit si
 do ztagodz.enia kary bra- 
tu, Celestynowl. W ostatnich latach zycia mieszkal w Peters- 
burgu, a nast
pnie na Wotyniu u corki (p. Godzi
biny) i tu u 
niej w r. 1902 zycie zakonczyl. 
Szczegoly od P.. Michal.a Ciechanowskiego. 
G i e d r 0 j c Wit old, syn Ignacego (nie rodzony sy- 
nowiec Mikolaja OJ; ur. w r. 1826 w pow. kobrynskim, w maj. 
Lachowiczach. W r. 1845 ukonczyt instytut szlachecki w Wil- 
nie (0 'rok pozniej od Giey,sztora i MikotajaJ Giedrojcia), po- 
czem byl na uniwersytecie w Petersburgu, kolegujqc tu 
znowu z Oieysztorem i w kG-tach mtodziezy nalezq'c do wy- 
znw\v,COW hasel krancowych .j zwolennikow Zygm. Siera- 
kowskiego (o-b. wst
p). Stqd miewal utarczki z G-ieysztorem, 
kt6ry umiarko\vane naogol poglqdy wsrod mtodziezy repre- 
zentowal. Po ukofI.czeniu studjow osiadl w. m.aj. Korwiach 
i (r. 1852) ozenil si
 ze Stefaniq W otkownq. W organizacH p.o- 
wstanczej czynny bral udzial, jako komisarz powia,tu wile.n- 
ski,ego, zesta:ny zostal (w sam dzie,n Bozego Nar.odzenia) z 
Wilna do kartorgi, ktorq odbywal w warzelniach soli w Stwa- 
kowie. Na .miOCY ma:nifestow przeniesiony byl W. G. do Ir- 
kucka, a nast
pnie do W.iatki, na osiedlenie. W r. 1872 pozwo- 
lonG mu wrocic do Krolest\va (razem z zonq., ktora mu na 


"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00393_0001.djvu

			- 391 - 


Do str. 248, 250. 


wygna'nie towarzyszy.la). Trzy.mal wowczas W. G. w dzier- 
zawie maj. Witkowszczyzn
 (pod Kutnem). Po kilku latach 
wolno bylo W. G. wrocic na Lit\v
, - wo\vczas zamieszkal 
on w m,aj. zony Gladkiszkach (Korwie ulegly jut da,wniej 
konfiskacie) i tu zycie zakonczyl' W r. 1879. Pochowany w gro- 
bach rodziny Wollkow w Suder\\'ie. "J1edna! z nai'Pi
kniei- 
szych a czystych postaci, czlowiek, ktory do gro.bu zachowal 
mlodzienczosc uczucia przy cora.z jasniejszym i pot
zniejszym 
rozwoju. umyshl"; tak charakteryzuje go Gieysztor we wtas- 
nor
cznie skreslonym zy.ciorysie. . 
Szczegoly pochodz q od p. Izabelli z Wofl.kow Kotwiczo- 
wej, oraz z notat osobistych Gieysztora. 
Zapew
ne B a 1 t n s k p K 0. n s tan t y, syn Michala i Zofji, 
corki J
drzeja Sniadeckiego, bra.t rodzony slynnego psy- 
chjatry, prof. Jana Balinskiego. Urodzif si
 okolo r. 1835 w 
maj
tnosc.i rodzinnej Jaszunach, studlowal nauki kameralne na 
. 
uniwer. petersburskim
 ktory ukonczyl w r. 1856 ze stopniem 
kandydata. Nast
pnie osiadl na wsi. i \vzorowo pracowal na 
roli w J aszunach. Zmarl okofo r. 1880. Zonaty ze Stefanjq Ko- 
strownck q . 
Wiadomosc pochodzi {)d. p. Ap. Bie: z Szaw,el. 
Do str. 250. 
Komisarzem trock-im byl k s. M i 
h a 1 By s z e w ski, 
ur. w 1823 r., wyswi
cony w 1859 r. W tymze roku byl wi- 
karjuszem kosciola sw. J ana w Wdlnie; w r. 1862 zostal man- 
sjonarzem (bez miejsca) \v Dusmianach (."', pow. trockim). 
Wymieniony jest jeszcze w rubryceli - bez wskazania poby- 
tu - pod 'f. 1863. 0 dalszy,ch jego losach m:ilczq rubrycele, 
na ktorych podstawie udZlielil nam szczeg6l6w poWyzszych 
ks. pral. Kurczewski. Procz tego od p. d-row.ei Kleczko\\\yskiej 
posiadamy w.iadomosc, iz ks. B. em,igrowal do Paryza, byl 
tam m'nie.j wi
cej do r. 1872; nast
pnie wyjechal do Oalicji i tu 
zmarl okolo r. 1880. Czy jlest to ten sam ks. Bysze\vski, 0. kto- 
rym opowiada we ,,\vspomnieniach" Alfred Ram.er (Tyg. 
Hustr. 1912, str. 645), ze siedzial w tW1ierdzy Dyneburskiej, na- 
st
pnie zest-any zostat i pozni.ei' dopiero zemknql za granic
,- 
rozstrzygnqc nie mozemy. 
Tan 's k i I g n a C y, syn J ozefa, ktory zginql wskutek 
ran, odniesionych w r.. 1831 pod Szal\v,lami, i Izabelli z Woj- 
szwiUo\v (1-0 V. Roubowej); ur. okolo r. 1818. Ksztalcit si
 
w g.imnazjum wilenskiem, poczem urz
dOl""al w Izbie skar- 
bowei w Wilnie. W majCi!tku s\voim Zuchorany (w p.ow. troc- 
kim) zniosl paiIszczyzn
 i oczynszowat wtoscian, jeszcz.e
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00394_0001.djvu

			Do str. 250. 


- 392 - 


przed zniesieniem poddanst\va. W r. 1861 zostaf posredni- 
kiem do spraw I\\-,toscianskich. Interno\vany \v Wilni.e jeszcze 
za Nazimowa, - za Murawjewa byf osadzony w' wi
zi,eniu. 
najprz6d \v cytadeli, poiniej u sw. Piotra na Antokolu, Iv;resz- 
cie zesfany do Insaru w gub. penzensk'i.eL Dobra Zuchorany 
ulegfy sprzedazy przymusQ\y.ej z l.icytacji g.e.n. Stolypino\vi, 
\vskufek te-go I. T. po p.owrocie do kraju na zasadzie mani- 
festow znalazt si
 z licznq rodzinq swojq w nader ci
zkich 
w'arunkach materjalnych ri pracowaf przez szer,eg tat \\T Kro- 
lestwie .na roli, jako rzqdca. Zmart \\T' Daromj,ni,e (w gub. .r.a- 
dom,sIde]), majqtku daj\\"ne.go sqsiada sw.ego Wincentego Ru- 
dominy, w r. 1883. Zonaty byl z franciszk q Gorzkowsk q . Po- 
zostawit pami
tnik s\vojego. zycia, pisany wierszem, ktory 
znajduje si
 \v r
kopisie \v posiadaniu corki p. MarH Pod- 
gorskiej w Lidzie. 
Szcz,egofy zawdzi
czamy corce p. Klem'entyni,e Tanskiej. 
Man k 0 w ski Wa k tor, syn Tomasza i feli-cH z Gie- 
droici6\v; zm. we Wrocfa\viu 20 listopada 1898 r., pochowany 
w Wilnie na Rosie. Ksztafcit si
 \v instytuoie szlacheckim, na- 
st
pnie odbywal studja prawne na uni:wersyteci.e \v Peters- 
burgu, poczem osiadl na rold w ,majqtku Radziejowszczyzna 
(w pow. tTockim). Aczkol\riek byl .czynny w organizacj-i po- 
wstanczej, jednak zdolat szcz
sliwie uniknqc wi
zienia i ze- 
slania. W dobie hasel pracy organicznej uwaz.at za swoj obo- 
wiqzek sluzyc spra\\Tie uprzemyslownenia kraju (m'i
dz.y inne- 
mi praco\\Taf w kierunku rozwoju ledwabnictwa). Pod koniec 
zycia mieszkaf w Wilnie. Zonaty byl dwukrotnlie: z Juljq Li- 
· sowsk q i ze Stefanjq Mikulsk q . 
\Viadomosc zawdzi
czamy p. J ozefowi Ma,nkowskiemu, 
synoWii Wiktora. 
Wzm'iankowanym tutaj ch\vilowym kom-isarzem trockim 
byl zape\\"ne K 0 n r adZ y z n i e w ski, syn J ozefa i Tere- 
sy z Rozewiczo\\T, urodz. okofo 1830 r. w Rozewie, zm. 1874 r. 
w Miergdszkach w pow. trockim, b. \vychowaniec wydzialu 
history.czno-filologiczne.go uni.\\"'ersytetu w Petersburgu. Kon- 
rad Z. byt najmtcdszym z szesciu braci, ktorych im.iona byly: 
Kazimfierz, Edward, Mieczystaw, Jarosfaw, Bronisfa\v. 
Szczeg61y ,od p. Jana ZyiJniewskiego. 
o r wid C e z a r y J a k 0 b, syn franciszka i Teresy 
z G,ieysztorow, ciotki Jakoba Gieysztora, byf to jego brat 
cioteczny; ur. w 1820 r. w Pfytnikach (w pow. trockim). zm. 
.\\
 1868 r. w Kursku. Ksztalcit si
 w instytucie szlacheckim w 
Wilnie, poiniej w rinstytucie drog komunikacji \v Pet.ersburgu, 


""
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00395_0001.djvu

			- 393 - 


Do str. 250. 


po ktorego ukonczeniu mial stanowisko inzyniera \v Twerze, 
lecz w r. 1857 \V'y szedt do dymisji w randze pulkownika i za- 
mi,eszkal w ,majqtku rodzi,nnym Ptytnikach. 'w r. 1861 zostal 
tutaj .posrednikiem do spra!\\71 wtoscianskich, zyskujqc na. tern 
stanow,isku znaczny wplyw na obywate.lstwo. Skutkiem tego. 
iz wplyw ten mogl byc niezgodny z \vidokami rzqdu - w 
sty,czniu .r. 1863 zostal aresztowany i osadzony Vv'1 wi
zieniu 
w Wdlnie i ' w koncu marca 1864 r. wyslany do. Cy.wilska \\
 
gub. kazanskiej. W kilka lat poiniej (1868 r.) przeniesiony zo- 
stal do Kurska i tutaj zycie zakonczyl. Dobra Plytniki ulegly 
sprzedazy przymusowej (w r. 1867). Ze sporzqdzeniem spisu 
sekwest'racyjnego w Plytnikach z,\\-iqzany jest glosny Vol 
swoim ,czasie fakt porazenia trze,ch przybylych urz
dt1ik6w 
przez piorun podczas burzy, co w spos6b rozmaity, a prze- 
sqdny kom'entowano. Pozostawil syna Adama, kandydata 
praw, .mlodo zmarlego z czarnej ospy w Petersburgu (1887), 
oraz zon
 Z 0 f j 
 E 1 z b jet 
 z Ii act ski c h, cork
 Kon- 
stantego i Kamilli z Pileckich, urodzonq w r. 1831, oby,\\-atel- 
k
, wielkiego hartu ducha i wzniosly.ch zasad, zyjqCq do- dzis 
d11lia, 0 ktorej autor pami
tnik6w niejednokrotnie wspomina. 
O,na to. sta1raniem swojem wyfednala dla J. G-ra zezwolenie 
na przyjazd do RosH Europejskiej - do Wiatki (r. 1870). 
T uk a I t 0 K 0 n s tan t y, rodzony brat ,marszalka wi- 
lejskiego, Mieczyslaw'a TukaUy (ob.), r6\\-niez, jalk brat uro- 
dZlil si.
 w maj
tnosci rodzicow do dzis dnia b
dqcej \\. posia- 
danju TukaUow Osciukowiczach, 0 par
 lat od IVlieczysla\\Ta 
mlodszy, zonaty z Marjq Siesick q , swiatowy, lubiqcy zyc 
hucznie, umiat jednac so,bue ludzi, potrafil zdobyc pe\vien 
i\vplyw nawet na oslawionym naczelniku \vojennym. \v Wilejce 
Borejszy; .ostrzegal obywat
li przed grozqcem im niebezpie- 
czenstwem ,i t,em si
 przyczy,nial do ich ocalenia. Wreszc-ie "'" 
r. 1864 R. T. zostat aresztowany i zeslany na Syberj
. Glo\ynie 
prz'ebywal w Tomsku, b
dq'c opatrznosci q prawdzhvq \vy- 
gnailcQW\ i tam bowiem swiatowq swojq Inaturq i' hojnosci q , 
przechodz<:lcq nawet' w rozrzutnosc, kaptowall sobie. ludzi 
. wplywowych. Majqtek Osciukowicze zostal mu skonfisko\va- 
ny, pOllliewaz jednak ciqzyla na nim znaczna scheda brat a 
(chorego na umysle), przeto osta,teczni.e zostal on K. T. zwro- 
cony. Umart.K. T. po po\\"rocie do kraju okoto r. 1880. 
Szcz
egoly od p. Michala R6mera. 
S w i 
 tor z e c k i M [ c hat, ur. 1837 r., zm. 1891 r., 
syn Standstawa i Justyny Swi
torzeckich, dziedzic Mali- 
nowszczYZlllY, zonaty z Leokadjq StengelmeJerownq, ciotecz- 
no-rodzonq siostrq J ak6ba Gieysztora' (matk q lej byla Emilja 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00396_0001.djvu

			Do str. 250. 


-394- 


z Zawiszow, rodzona c.iotka J. 0.). Pomimo udzialu w po- 
wstaniu nie ucierpiat, a m,ajqtek jeg.o Malinow'szczyzna (w pow. 
wilejskim) stat si
 warsztatem niezm-iernie intensywnej Ii wzo- 
rowej pracy w zakresie gospodarki rolne.i. 0 nim wspomnde- 
nie posmiertne J. K. O. (Jakoba Q,ieysztora) p. t. ."Mi.chal Swi
- 
torzecki" (Krakow 1892, str. 10), 0 ktorem dowiedzielismy si
 
od p. J ozefy Obi,ezierskiej juz po zlozeniu pier'\vszych arku- 
szy, tak, ,iZ w przedmowie (str. 34) 'Die jest ono wymieni,one. 
Z 0 r g ani z a c j i pow i a t u wi 1 e j ski ego, Giey- 
sztor wymienja tylko Mieczyslawa TukaU
 i M-ichala Swi
- 
torzeckiego. Otoz czujemy si
 W obow:iqzku Idodac, iz wedlug 
informacii, laskawie udzi'elonei nam p,rzez p. Zofj
 Kowale\v- 
sk q , oraz jej m
ia, p. :Eugenjusza KO"'"Ia,lewskiego, autDra cen- 
nych "W spomnien z przeszlosci" (WHno, 1907, naklad "Dzien- 
nika Wilenskiego), - naczelnikiem wqjskowy,m' pow. wHei- 
ski1ego byl Ludwik K,owalewski (oiciec p. :Eug. Kowalewskie- 
go), je.go pomocnikiem Konstanty Tukatt.o; komisarzem-Zyg- 
munt Polifowski, nauczyci:el matematyki w 5-klasowiem pro- 
gimnazjum w Molodecznie; pomocnikiem komisalrz8J zrazu by-I 
ziemianin mieiscowy Ignacy Kur,o,w.ski, poiniej dodano m'll po- 
mocnikow: Smogorzewskiego, rowniiez nau.czyciela z pro- 
gimnazjum w Molodecznie i' d-ra Jozefa Koralkiewicza. Na- 
czelnjkiem sit zbrojny.ch (?) pow. '\vHeiskiego m-ial bye pi.er- 
wotnie znany juz nam Jan Kozi,etl, poiniej byl nim brat j.ego 
Wincenty Kozie,U. Wedlug iniormacH p. Kowalewskiego, ucze- 
stnika wypadkow w pow. wHeiskim, - Michal Swi
torzecki 
odegrywat v:, organiza'cjil powstanczei ro.l
 drugorz
dnq, jako 
poborca okrt;gowy. 
Mas I .0 W ski K 0 n s tan t y J 0 a chi m, syn Kon- 
stantego. i Pauliny z Michatowskich, ur. w maio rodzinnym 
Strunojcie w gub. wHenskiej, pow. swi
cianskim r. 1824. Nau- 
ki pobieral w Lasdonie, pocz.em oj.ciec umiescil go w Wilnie 
u ad\vok. Sifdorowicza, po uplywie lat kilku K. M. wrocil na 
wies i oddal si
 pracy na roli. W r. 1863. nalezal do .org1ani'zacji 
powstan-czel, i dostarcza'l powstancom zywno.sci i. odziezy. 
W r. 1864 uwj,
zi'Ony, na skutek zeznan j.ednego z uwi
ziony,ch 
(Mikotaja Oiedroicia (?), osadzony zostal w warrunkach nader 
ci
zkLCh w klasztorze Dominikanow i poddany osobistemu ba- 
daniu znanego putkownitka Losie\\-:a. Podczas wi'
zi.eil1ia roz- 
chorowal si
 ci
zko i, dzi
ki staraniom p. Walentyny z Ro- 
merow Benislawskiej, przeni'esiony byl na tygodnf kilka do 
szpitala. Po wyroku (ktory pierwotnie m"ial bye .0 wiele su- 
rowszy), skazuj£lcym M-g,o na zeslanie do Tobolska i se- 
kwestr majqtku, pozwolono mu - za cptatq 3-ch rubH dz,iennie 
"'
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00397_0001.djvu

			- 395 - 


Do str. 250. 


. 


na rzecz policli pozostac czas pewien 1\\-\ Wilnie. W 6wczas to 
ozenH si
 K. M. z p. tI\elenq Benislawsk q , kt6ra towarzyszyla 
mu na wygnanie do Tobolska. Po dwuletnim tam pobycie, w 
ciq;gu kt6rego stan zdrowia by! niezadaw.ala}qcy, dzi
ki tez 
staraniom matki zony, gdy wyszedt uka,z 0 sprzedazy ma- 
j q tk6w zasekwestrowanych, pozwolono mu wr6cic na Litw
; 
po sprzedaniu zas gen. Lubincewowi Strunojc, wartui(tcych 
60,000 rs. za 28,000 m-6g1 wyjechac za g,rani,c
 dla kuracH. Gdy 
wr6cil, mieszkat lat par
 w Warszawi'e, nast
pnie dzierzawH 
m.ajqtek brata zony, zajmowal si
 interesami. Zmarl 31 stycz- 
nia 1885 r. Pocho\\.any w grobach rOldzinnych w kosciele 
struno].ckim. 0 dziatalnosci j'ego przed powstaoniem w swi(i- 
ci'anskiem - por. "Kurje.r WiJenski" Z r. 1862, Nr 85. 
Szczeg6ly z.awdzi
czamy p. lielenie z Benislawskich 
Szwanski'ej (1-0 v. Maslowskiej). 
o Z a r now ski m J ani e (v. Januszu) mamy tylko 
wi,adomosc (od p. Stan. Obrqpalskiego), iz po powrocile z Sy- 
berH w la1ach 90-tych przemieszkiwat '\VI Domninie gub. or- 
l-owskiej; byl tu zarzqdzajqcym sktadu naftowe.go ft,rm.y N.obel. 
Tan s k if A pol i n a r y, brat mt,odszy Ignacego (ob. wy- 
zej); wlasciciel Bejzan, - byl na Iv;.ygnaniu; p6znicj p.r,zez czas 
dluzszy m'ieszkal w Odesie, zmart w Wilnie w latach 80-tych 
\v. XIX. 


Szcz.eg61y od p. Klementyny Tanskiej. 
Obrqpalski Mi'chal-Bogustaw, ur. 22 kw,iet- 
nia 1825 r., byl synem Augustyna i Zofji z domu Obrqpalskiej, 
, Obrqpalskich i w.esp6l z bratem Franciszkiem odziedziczyl po 
rodziicach dobra Swaraczyzna (pow. lepelski,ego) Ii Kniazyn 
(pow. dZisni.enskiego), grani,czqce ze sob q . J edyny brat lego 
Franciszek, ksiqdz, byl wikarym 4\\1 Dolhinowie, nast
pnie 
proboszcz'em w Drui. wreszcie - dzi'ekanem VI Dzisni!e. Tu 
w plebanji, bodaj ze razem z ks. Franciszki1em, zostat are.szto- 
wany M. O-ski, jako nalezqcy do organizacH powstanczei i' 
czas dluzszy przebywal \v wi
z
eniu w Wilnle, skqd u\\"lOlnio- 
no chor.ego na gruzlic
 ptuc, kt6ra go tez 0 smirerc przypra- 
witw (pod-obno M. O-ski mial bye skazany na smiere przez 
rozstrzelanie, ale uniknql stracenia, dzi
ki leka.rzowt woisko- 
wemu, Mikolaj-O\\Yi Lewikowowi, kt6ry utrzymywal, z.e stan 
zdrowia wi
znia nile pozwala na \vykonani,e wyroku). Zmarl 
w. Wilnie 5 maja 1877 r., pochowany na Rosie. Ks. Pranc-iszek 
o. r6\v:niez byl wi
ziony. przebywat na wygnaniu w Krasno- 
ufimsku, nast
pni.e \v Orle (tam \v koncu byl proboszczem), 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00398_0001.djvu

			Do str. 250. 


-396- 


skqd p,ozwoOlono mu ,,
yjechac na mi,eszkanie do Polocka (bez 
p,rawa opuszczania tego miasta). Majqtek ulegl konfiskacie. 
Szczeg61y od p. Stanislawa Obrqpalskiego. 
Co do organizacH pOW. 0 S z m i.a n ski ego, - to, \ve- 
dlug wyzej zacytowany,ch "wspomni,en z prz.eszlosei" Eug. 
Ko\valewskiego, kom.isarzem byt tam nie zyjqcy dzisiaj d-r 
Wi'tk,owski. 
H e .n s z elK 0 n s tan t y, syn Ludw"ika i Stefanji z Pu- 
cHow.skich tIensz.e16w; urodzil si
 w r. 1841 \v majqtku dzia- 
d6w; swych Milkach (\v pow. dzisnienskim). Tam tez sp
dzal 
pierwsze lata s\\y,ego dziecinstwa, poczem \vraz z rodzicami 
z.amieszkal w maio W,olduciszkd, pow. lidzkiego. Nauki szkolne 
odbywal w Wilnie, a po ich ukonczeniu udal si
 do Moskwy 
i poswi
cil si
 studj-o.m lekarski.m. Nalezal juz wowczas do 
grona mlodziezy, zajmujq,cej s'i
 czynnq propagand q ruchu i. 
chcqc mie.c \vi
cej wolnego czasu, po jednorocznym pobycie 
na medycynie, \\-ymagajqcej \vi.
cej pracy, przerzucH si
 na 
studja matematyczne, ktore ukonczyt chlubnie, majqc ialed,,'",ie 
lat 21. Po ukonczeniu uni\versyt'etu, \vrocit do domu \v ro- 
ku 1862 .i zostal po\volany do organizacH powstanczej, jako 
naczelnik pow. lidzkiego, z obowiqzkiem zaopatrywania ka- 
drow powstanczych '\y' artykuly niezb
dne oraz utrzymy\va- 
nia stalej komunikacH mi
dzy zbrojnemii partjami PO\V. lidz- 
kiego a Wydziat,em, zarzqdzajqcym pr
\\'lincj.ami Litwy. Gdy 
ruchliwosc Henszela zwrocila nan uwag
 policji, - w domu 
jego dokonano rewizH i, aczkol'\\-iek ta nile dala zadny'ch ,,'y- 
nik6w, ojciec K. H. zostal aresztowany, a pozniej zeslany do 
gub. permski-ej, m,ajqtek zas ulegl konfiskacie. K. tie tymczaSelTI 
uciekl do Wilna, w oczekiwaniu paszportu pod przy'branea1 
nazwiskiem mieszkal czas pewien ,,- W.ilnie w hote.lu Pozna,n- 
skiego u J ana Karlo\\dcza, - ktorego num'er policja, robiqc 
rewizj
 hotelu, szcz
sH\\'ym dla H. trafem .0min
la, - Ii na- 
st
pnie po otrzy,maniu paszportu \vyjechal zaraz do Paryza. 
Tu znowu wstqpil na m'edycyn
 i uzyskal stopien doktora. 
Jesz,cze b
dqc student-em' czwartego kursu, brat udziat jako 
lekarz, w wojnie franko-pruskiej, poczem uzyskal obywatel- 
st\VO francuskie i mieszkal w Paryzu, zajmujqc si
 praktyk q 
lekarsk q az do smierci. Zmarl, powszechnq na em;i:gracji 'oto- 
czony sy,mpatjq i szacunkiem \V' grudniu r. 1903. · 
Wiadomosc zawdzi
czamy p. Anieli tIenszelo\vnie, sio- 
strze Konstantego. 
G a z y c z Wit 0 I ct., syn J erzego, marszalka z wyboru 
pOW. brzeski.ego-litewskiego, i Konstancji z J akubo\vskich; 
urodzil si
 w majqtku rodzicow. Siehenio\vsz.czyinir (pow.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00399_0001.djvu

			- 397 - 


Do str. 250, 252. 


b
.z.eski
go), !u sp

zil lata dzi'ecinne, p6zniej ksztalcil si.
 w 
glm'naZJum Sledlecklem. W r. 1861 wstqpil na uni.wersytet w 
Petersburgu, lecz po roku,. pociqgni
ty krzewi:qcym sif: za 
granicq ruchem rewolucyjnym, opuscil P.etersburg i udal si
 
do Paryza, gdzie, jako wolny sluchacz, UCzf:szczal czas jakis 
na wyktady \\v. Sorbonie. Na poczqtku r. 1863 przybyl z .no- 
minacjq Komitetu centralnego na wybitne stanowisko cywilne 
W organizacji i rozpoczql SWq dzi'alalnosc \VI pow. lidzkim. 
].ednak jeszcze w r. 1863 zostal schwytany i uwif:zi
ony w 
Wilnie, a na poczqtku r. 1864 skaza'ny zostal na 20 lat rob6t 
cif:ikich i etapem wyslany na Sybir. Lecz slabego zdrowia 
z natury, wyczerpany wi
zieniem, zachorowal na tyfus i \\1 ' 
Moskwie w szpita'lu zycia dokonal (w k\vietniu r. 1864), li- 
CZqC Iat zaledwie 21. By! to czf.o\viek \vybitnych zdolnosc
 
umysl.owych .\vygorowanej delikatnosci i wrazliwos,ci, troch
 
marzyciel i poeta, zapalony milosnik poezH Stowackiego. 
\Viele uczuc mial \vpojonych prz'ez rodzico\v, ktorzy oboje 
po r. 1863 byli na w
rgnaTI'iu W Szadrynsku (gub. 'I',ermskiej). 
Dane te zawdzi
czamy siostrze WHolda Gazycza, P. An- 
nie Gazyczownie. Od siebie doda}emy, iz mlodosc. Gazycza i 
PO\vyzsze jego kwalifikacje duchovle do\y:odni'e \vykazujq, ze 
pociqgajqca szkodliwe nast
pstwo dla innych uczestnik6w 
nadmierna szczerosc Gazycza, 0 kt6rq pomawia go. if Giey- 
sztor, - nie ze zlego wyply,vala serca, Iecz jed,ynie ze sta- 
bosci i ni'edos\viadczenia mlodzi'enczego. 
Do str. 252. 
Organizacia grodzienska. 
H 0 f m e is t erA poll 00, ur. okolo r. 1825 w Szostako\\:ie 
(w P'O\v. brzeskim-lite\vskim), majqtku rodzicow, zamoznych 
ziemian (z \vyznania protestamtow). Otrzymat wychowanie sta- 
ranne Vol domu, \v gi-mnazjum w Warsza\vie i na uniwersytecie 
w Bertinie. Libelt wprQl\Y-ad
zit H-a do do spisku, majqcego na 
celu \vywolanie po\V'stania w r. 1846, skutkiem czego H. byl 
aresztowany,i OSqdzony (w zwiqzku ze spra\rq Re.era) w Will... 
nie na prf:gierz i roty areszta-nckie \v Orsku. Do kraj,u powro- 
eil, na skutek amnestji w poczqtkach panowania cesarza Ale- 
ks.andra II do majqtku, odzieldziczonego po rodzicach, kt6rzy 
potrafili go zachowac od konfiskaty. Po objf:ciu majqtku 
., 
prze,d r. 1861, u w I a: s z c z y I s\\"ych wiesniak6w, a ze prze- 
pisy owczesne kr
powaty dzialalnosc \v tyro ki,erunku, z wiel- 
kim trudem i kosztem, przeprowadzac musial spra l Wf: symu- 
laeyj.nej sprz.edazy kazdej sadyby i nadziatu gruntu osobno. 
Wytw,orzyto to'stosunek niezwykle przyjazny mi
dizy nim a
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00400_0001.djvu

			Do str. 252. 


- 398 - 


. 
g.rom'ad q '\viejsk q , stosunek, tr\vajqcy przez dl,ugie p6zn
ei la- 
ta. W powstaniu" w r. 1863 wziql czynny Uldzial w organizacH 
g.rodzienskiej, jako jej wojew6dzki naczelnik, zostat w r. 1864 
uwi
ziony i skazany do katorgiJ w Usolu. W r. 1868 IWryszedt, 
na mocy manife.stu na .osiedlenie Ii: zamieszkat w lrkucku, 
udzi,elajqc lekcji muzyki. Dzi
kt staraniom pewnego przyjaz- 
nego mu cudzoziemca, otrzymat paszport emigracyj.ny, bez 
prawa powrotu do RosH. Zam'i,eszkat w6Vlczas (okofo r. 1873) 
w GaUcH - najp.rz6d \V' Brodach, p6zniej w Krakowie, gdzie 
.1 lipca 1890 r. zycia dokonat 
Szczeg6ly zawdzi
czamy p. Marjanow.t Dubiecktemu, zna- 
nemu uczestnikowi i badaczowi wypadk6w r. 1863. 
Ciechanowski Celestyn, d-r., syn Michala i Tekli 
z Macki'ewicz6w, urodzony w gub. mohyie\\rskie.j, pow. czau- 
.sow,skim, par. rasnieiiskiej, w maj. tIorlowie r. 1835, zmarl 28 
grudnia 1906 r. W Irkucku i tam jest pochowany. Naukf po- 
bier.at \WI gimnazjum mohylewskiem', az do .roku 1852. 
t1ast
pnie po dtuzszych \v.ahaniach, chcqc poczqtkowo zostac 
. ksh;dzem, w r. 1853 ws.tqpit na wydziat lekarski uniw.ersytetu 
TIloskiewskiego, kt6ry ukonczyl w r. 1857. Poni!ewaz matka 
mieszkata w6w.czas :vv- okolicach Grodna (w Zydomli), przeto 
osiedlil si
, jako lekarz, w Grodnie, zyskujqc tu powszechny 
szaounek t wzi
tosc. Czynny w organirzacH powstanczej w ro- 
ku 1863, aresztowany zostat podczas niesienia pom'ocy rannym 
powstancom i osadzony w Grodnie w wi
zieniu przy ul. Do- 
minikaiiski'ej (zapewne w murach k1.asztoru Domintkan6w). 
Po dtuze.j trwajqcy.m p.rocesie skazany mial bye na Smiere 
przez rozstrzelanre, lecz zabiegom brata d-ra Celestyna-J ana 
(ob. wyzej) udato si
 pozyskac wyrok, skazujqcy go na 20 lat 
rob6t 'ci
zki,ch. Dla odbywania kary wyslany zostal td-r Ciech. 
do rzqdowych zaklad6w fabryczny.ch Aleksandrowski1ch (pod 
111kuckiem). Tu wszakz.e we wtasciwej katordze d-r C,eiestyn 
byl kr6tko, nast
pnile kazano mu si
 zajmowac pomOCq lekar- 
sk q dla chorych wi
zni6w. Po czterech la tach, pozyska\vszy 
wzgl
dy miejscowej administracH, zosta:t d-r C. lekarzem 
g,16wnym w Aleksandrowsku (z pensjq 4000 rs.), a po latach 
ktlkunastu p,rzeni6st si
 do lrkucka. Ozeniwszy si
 tutaj, do 
kraiu nie wr6cil i w lrkucku zycie zakonczyt. J ako bezintere- 
sowny ,dealista, czt'owiek wielkie,j pracy r sumiennosci, bu- 
dzit ku sobi,e powszechny szacunek, mitosc i podziw nawet. 
Wnmiank
 0 d-rze Ciechano,w., jako lekarzu fabryk Aleksan- 
drowskich, podal w -f. 1882. "Wiestnak Jewropy" - Stasiu- 
le.wicza. . 
Szczeg61y od brata .p. Mirehala Ciechanowski'ego. 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00401_0001.djvu

			- 399 - 


Do str. 252. 


Symonowicz Wladyslaw, d-r, syn tlenryka i 
KamiHi z Rusieckich, siostry znanego malarza Kanuta; ukon- 
czyl szkoty w Wilnie, uniw.ersytet w Kijowie. W Stonimie by! 
'w! ci
qgu lat kilku lekarze.m i podczas powstania zostal naczel- 
nikiem ' m-iejski-m. Byl aresztowany ii wystany do Ochanska 
, 
skqd, na skutek -nowy.ch denuncjacjj', zostal w,r6cony do WHna 
i po przeprowadzeniu sledztwa, skazany do. rob6t ci
zkich, 
kt6re {)dbywal w Usolu raz.em z Jak6bem Gieysztorem. Po 
manifescie zwolniony z rob6t ci
zkich, nie uzyskat atoli po- 
z,wolenia na powr6t do kragu i osiedlil si
 .w Czelabinsku i tam 
umart 22 w.rzesnia 1880 T. Zona, kt6ra towarzyszyla mu na 
wyg,nanie, po smierci m,
za wr6cita do kraju i! z.marla w WHnie. 
Dane za\vdzi
czamy p. Godaczewskiej. 
W tIc z e w ski W ale r j a n, d-r, pomocnik d-ra Symo- 
nowicza W organizacH slontmskiej; zrazu zeslany byl do Uiy, 
lecz po dziesie-ciu miesiqcach wr6cony do Grodna dla badania 
ponownego i w grudniu r. 1864 zeslalfl1 r zostat pow1ornie. Wr6- 
cH do kraju dopiero w r. 1870 i osiadl w Kr6
estw.ie, od lat.l40 
mieszka w Kaliszu, b
dqc jednym z l1ielicznych - zyjqcych 
dzi'Siaj - uczestnikoW1 organizacj.r powstanczej na Litwie. 
Szczeg6ty zawdzh
czamy samemu d-rowi Wilczewskiemu. 
S t raw ins k i, syn Mauryce,go, obywatel pow. stonim- 
skiego; sluzyl \\-o].skowo w ka:
"alerjj, w gl
bi RosH i tu si
 
ozenil z Rosjauk q , p. Anastazjq Satinq. Przed r. 1863 wyszetdt 
do dy,mi.sH i osiadl w majqtku swym R.zepnicze ,w pow. slo- 
ni 1 mskim. Podczas powstania byl '\YI organizacji powstafIczej 
komisa!rzem na pow. stonimski. W oczekiwaniu rewizli doku- 
menty kompromitujqce .i blankiety nomi-nacyjne zatoplt w 
skrzynce zelaznej, w stawFe, zostalo to jednak wykryte, dzie- 
ki doniesie.niu wtoscian miejsC'owych, i StrawiJfiski tem silniej 
skompromitowany, miat byc skazany na sm.ierc. Dzi
ki atoli 
stosunkom (przez zon
) z rodzinq Satin6w, Sa.burow6w, Skal- 
lon6w, ocalal i z.ostat wyslany w glctb Rosji, mi
dzy innemi 
pod koniec swej tulaczki znalazl si
 I\V1 Starej Rusie (gub. no- 
wogrodzkiej.). P6ini'ej mieszkal w Petersburgu. Zmarl w War- 
szawi,e mi
dzy r. 1880-90, majqc lat okoto 80-ciu. Majqtki 
Rzepnicze i Sierotowszczy.zna ulegty po powstaniu sprzedazy 
przymlllsowej V/ r
ce rosyjskie. Osoby J. Str-go nie nalezy 
mieszac z osob q glosnego partyzanta '\\.. grodz,uensktem Gusta- 
wa Str-go. Por. art. "Oddzialy powstancze roku 1863 \y gub. 
grodzienskiej" przez Jana Dlugosza (druk. w "Przeglqdzie Na- . 
rodowym"), oraz "Marzenia. Pami
tnik.o ruchu partyzanckim 
w W-wi'e G.rodzi1en." - Ign. Aramowtcza (u A. GiHera "Hi- 
storja powstania n. p.", t. I, str. 169).
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00402_0001.djvu

			Do str. 252. 


- 400 - 


Wiadomosc za\ydzi
czamy p.p. Michalowi Ciechanow- 
skiemu i Massalskiemu. 
Organizacia mitiska. 
Pel i k s z a K 0 r n e I, syn Ignacego. i Katarzyny z Mi- 
ladowskich; ur. 1823 r. w Stwolowiczach, w pOW. slucki,m, 
gub. miiIskiej.. Ksztatcil s.i
 w Slucku .f w 'instytucie szlachec- 
kim w Wilnie. W dobie przedpo\v'Staniowej dzierza,wil majqtek 
RaqziwHlowski Malew wraz z calym klucz.em, 3J nast
pnie 
mieszkal we wlasnym rnajqtku G6rki w pow. minskim, gdzie 
posia'dal jeszcze i drugi maj-qtek. Jako ezlol\\-'iek rozumny, ja- 
ko gospodarz pracowity, - uchodz.ilt za jednego .z najwybit- 
ntejszych obywateli w kraju. Wraz z Wlodzimierzem Jelskim 
z Ignatycz nalezal do zat,ozyeieli T -wa .wstrz.emi
zHwosei, po 
obj
ci:u di'ed.zictwa zamknql gorzelni
 i karezm,y, w.e dv;orze 
utrzymywal szkot
, szpitalik .1 felczera. Podczas powstania 
nalezal do organizacH i byl naczelnikiem wojew6dzkim ("WG- 
jewod q ") minskim. Umial K. P. utrzymYl\\-ac dobre stosunki 
z wladzam-i, i zrazu nie sciqgat na siebie podejrzen. Ostatecz- 
nie jednak wybitna rola ie-go w organi1zacji si:
 wydata, .i mial 
bye juz areszto1wany, lecz na zqdanie innyeh cztonk6w orga- 
nizacj.i . w por
 us-zedl za granic
, sktadajqc na; zyczeni'e orga- 
nizacH papi'ery i j\\-'tad,z
 w r
ee ni-e.udolnego a osJawione.go 
p6zni.ej Ji.ektora Lapieki'ego (ob.), (jes.j:en r. 1863);' uznawal 
wprawdzie K. P. wyb6r Lapickiego za niefortunny, lecz go 
nie usluchano. Po wyjeidzie by! K. P. scisle poszukilwany i 
zaoczni.e skazany na smiere przez powieszen1e i konfiskat
 
majqtku. Za g,ranicq byl w Paryzu, i\\-'e Wtoszech, czas dluz- 
szy w Rumunji (w Jassach), wreszcie. wz.iqt w dzi€rza\w
 wies 
Lazar6\Yk
 pod HaHczem w Galicji i, tutaj zycie zakof1.czyl 
12 lipea 1872 r. Pozostawil jak na.j1epszq pami
e wsr6d tyeh, . 
kt6rzy go znali. Kochal nauk
 r posjada! cenny ksi,
gozbi6r, 
rozproszony wszakze podczas konfiskaty. Zonaty byl z Marjq 
Wannowsk q , siostrq ciotecznq Stanistawa M-oniuszki. Miat 
pi
e c6rek: Wiktori
, Ann
, Stefallj
, Bronislaw
 .i! Zofj
. 
Wiadom'osc za'wdzit;czamy p. ZofH z Pel,tkszow Wanko- 
\V'itczowej, coree K. P. 
B 0 I e s I a wSw rid a. urodzil sit; 1822 r. w .gub. min- 
skiej w majqtku rodzinnym Zarzecze, pow. borysowskiego. 
Po ukonczeniu gimnazjum stuckie.go i uniwersytetu w Peters- 
burgu, zostat nauezycielem matematykL rw
 temze gimnazjum. 
Lata sluzby lego przypadly na najswietniejszy okres dziejow 
tego slynnego ni'egdys zaktadu, posiadajqc.ego swoj catkowi- 
ty samorzqd i odznaczajqcego si
 kierunki'em narodo.wym. 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00403_0001.djvu

			- 401 - 


Do str. 252. 


Oprocz dyrektora - Rosjanina, pracowaii tam wy,lqcznie Po- 
lacy - pedagogowie, ktorzy obok oj1cowskn- przyjacielskich 
stosunkow z mlodziezq, mieli na ni q wp.lytw: z.nakomHy. Po 
ustqpienri.u ze sluzby w 1854 roku, osiadl, j-ako ziemianin, W ma- 
jqtku Lach\va powiatu mozy'rskiego, gdzie wlasni.e przy kOll- 
cu 1853 r. zostal aresztowany i. osadzony w ;w.jl
zie.niu slucki.em. 
Lecz, gdy wskutek denuncjacji Lapi,ckiego i Jamonta, dOVv-ie- 
dziono mu w'i
kszych, niz przypuszczano p.rzest
ps.tw poli- 
tyc.znych, przewieziono go do Minska - do w.t
zi'enia w kla- 
sztorze Bernardyn6w i komisH Losiewa, i tam, nie mngqc 
otrzymac zeznan co do wspolnikow \viny, wyrokiem sqdu 
woj-enneg.o skazano na smierc (r. 1864). Wyrok ten, wskutek 
starafl, czynionych dlan w Petersburgu przez knleg
 jego i 
przyjaciela Wladzimierza Spasowicza, zostal zJagodzony przez 
Murawlewa do. 12 ]at robot ci
zkich i zestania na Sybir z po- 
zbawieniem pr(f\V' i mienia. Kare t
, odbyvianq w Usolu f n
a- 
lIifesty skrocHy, przenOSZqC go kolejno do lrkucka, Tobolska 
i Tiumenia. W 1877 r. pozwolono mn osifedlic s.i
 \w. RosH Euro- 
pejskiej w gub. penzenskiej-. Prawo pow.rotu do kraju Zldobyl 
zaledwo w pozniejszym wieku, gdy j-uz nie mial poco tam 
\vracac, 1\\"iedzial bowiem, ze w kraju chleba nie znajdzie. To 
tez dokonal zywota w Kolomnie gub. moskiewski,ej w 1897 r. 
. Naog61 byl to Hdealista starej daty, czlowvek, kt6ry nie 
szedl nigdy na zadne komp,f'om.i.sy, moze naw.et z zaniiedbaniem 
wzgl
d6w dyploma'cj,i zyctowej,. Gorqco mHujqc kraj, dla nie- 
go I\\"'szystko gotow byl poswi
cic. Za;wsze pog,oeny, zywego 
i wesol'ego te,m,peramentu, nie znal rozgorycz.enia zawodu, tak 
by
la silna wiara jego w lepszq przyszlosc. . 
Vmarl na obczyznie 
 zapomni'any. 
Wspomnienie powyzsze zawdzi
czamy c6rce Bol. Swi- 
dy, P. S. S\vidownie. 
H. K i e n i e w i.c z, zapewne Hieronim K'ieniewicz, zmar- 
ly "\v r. 1911 \\T. Dereszewiczach M" gub. miiiskiej, 0 kt6rym 
aut-or mowi nizej w t. II. 
Pro z 0 r M i e c z y s I a w, syn Wladysla\\"'a i. Tekli z 
Rokickich. Zonaty z ZaUq Oskierczank q , \vnuk znanego obc-z- 
nego Karola Prozara, wtascici,el 'obszernych d6br w pow. rze- 
rzyckim (Choj.niki, Ostrohlady i t. d.). Aczkolwiek nalezal do 
organizacH powstanczejl, uniknql zesiania i konfiskaty. Pocho- 
. wany w Chojnikach. Zosta'wil ki.lka c6rek t jedynego syna, 
Konstantego, zonatego z Zofjq S,'\\"i
torze'Ckq, cork q znanego 
z r. 1863 Boleslawa , S\vi
torzeckiego. 
Sz.czegoly od p. AI. ] eiskiego. 
"B. P." Palllietniki Gie
Tsztora. TOlll I. 26 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00404_0001.djvu

			. 


Do str. 252. 


- 402 - 


Ski r m u n t A I e k san d e r, syn Aleksandra i Konstan- 
cji z Suli:strowskich; urodzH _si
 w f. 1830, ZITI. W r. 1909. Szkc- 
ly srefdnie ukonczyl w Mitawie, na unhversytet UCZ
s.zlczal \V 
Petersburgu, lecz przed ukonczenie.m tegoz odwotany zostat 
p,rzez ojca, obawiajqcego si
 nast
pstw srogiego ,nadzoru. usta- 
nO\\Tioneg-o po r. 1848 nad studenterjq. Na szerszq l\Vidowni
 spo- 
lecznq wystqpi'l w r. 1858, jako przedstawiciel pO'W. pinskiego 
\\'" naradach nad sprawq wlosciansk q , a nast
pnie. jako dele- 
gat gub. minskiej i cztonek Komisj.i redakcyjnej 1"11 P.etersburgu, 
gdzie \vyst
powal za u\vtaszczeniem. Objqwszy w r. 1861 
zarzqd obsze.rnych majqtkow, staral si
 uregulo\vac spra\\r
 
szachownic i ser\\-itutow, tak, iz majqtek jego P.orz.ecze przed- 
stawial si
 pod tym \\
zgl
dem \vzorowo. A. S. byt stano\v- 
cZy.m przeciwnikiem powstania zbrojnego, lecz oddawat mu 
rozne postugi i staral si
 byc mu w razie potrzeby pomocny. 
Dwa razy osobisci'e przewozit Iprzez bory Traugutta. Chociai 
byl miano\\t-any przez Wydziat Htewski komisarzem powiatu 
pinskiego, jednak uniknqt kary i utraty majqtku. Praca nad 
wzmocnieniem bytu materjalnego wypetnia mu, po katastro- 
fie r. 1863, szereg lat iycia do smierci. Byl jednym z zalozy- 
ci'eli i pierwszym prezesem Poleskiego T-wa Wzajemnego 
Kredytu, osobiscie, do dnia smierci kierowat gospodarst\\y-e.m. 
Ambicji politycznych posiadal malo. i do r. 1905 uwazal za 
pierwszy obowiqzek ziemianina pr.ac
 nati -o}czystym zago- 
nem. W ogole. byl to typ "organicznika" i pozytywisty w szla- 
chetne.m tego slo\va znaczeniu. Od r. 1875 przez dlugie lata 
(z paroletni q przer\Vq r. 1887 z pow.odu niepra\\Tomyslnosci) 
pelnil funkcje s
dziego honoro\Y'ego PO\v. pi'nskie.go. Nieskazi- 
.telna prawosc i lagodnosc w sqdzeniu 0 rzeczach i ludzia'ch 
byla \\t
ybitnq jego cech q . Por. art. \v "Slowie" (N.r 165 z ro- 
ku 1909) p. 1. "Zywot, zgon j\ p'ogrzeb Al-ra S-a. I 
Szczegoty zawdzi
czamlY p. Konstancji Skirmuntownie. 
N -0 w .i c kiP ran cis z e k, d - r, syn J ana. by I dro bnym 
obywatelem gub. m'inskiej; urodzil si,
 pod Minskiiem-lit. okafo 
r. 1811, z.mart w Wi,lnie 3 stycznia 1903 r., majqc lat 92. Po 
ukonczeni'U gimnazjum 'w Minsku, pos\\
.j
cH si
 studjom lekar- 
skim zrazu na uniwersytecie wile.i1skim (?), nast
pnie w Aka- 
demji lekarskie.j (utworzonej z wydzialu 'cesarskiego uni'\ver- 
sytetu) \v Wilnie, ktorq ukcnczyl \\- r. 1836. J eszcze jako stu- 
dent (podobno) \\;"ziq.t p.ewien udzial \v po\\"'Staniu z r. 1830. 
lecz sprawa ta, jako nie wykryta, nie przeszkodzHa mu stu- 
d).ow: ukonczyc. Praktyk q lekarsk q zaj.mowal si
 zrazu w P.in- 
sku. nast
pnie w Ihumeniu, w charakte.rze lekarza powiato- 
wego .i cieszyl si
 ogoInq p,opularnosci q . Czynny w organizacji 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00405_0001.djvu

			, 


-403- 


Do str. 252, 254. 


powstanczej, jak,o komisarz miej,ski ihumenski, zostat aresz- 
towany, osadzony w wi
zieniu minskie.m i skazany do robot 
ci
z'ki'ch. Dz.i
ki wszakze gubernatorowr tobolskiemu Despot- 
Zenowiczowi, ktory zrobit '\,"szystko, by ztagodzic los jego- 
\v katordze nie byl, lecz przez czas dluzszy przebywal \\'" wi
- 
zieniu tobolskiem, a nast
pnie osiadt w Krasnojarsku, gdzie 
zje.dnat sobie u wszystkich powszechny szacunek. W osmem 
dzie.si
cioleciu i\\Y'. XIX otrzymal zezwolenie na zami'eszkanie 
w J ekaterynoslawiu, wreszcie w .r. 1877 osia'dt w Wilnie, juz 
. ci
zko schorowany i tu, gdyby nie opieka kilku pan powaz- 
nych, mozeby w n
dzy i opuszczeniu umart znj.edol
znialy 
starzec. Pochowany zostal na Rosie (por. :\V'zmiank
 0. nim 
p. L(ucjana) U(zi
bly) \V ,.Tygodniku Ilustro\v." z .r. 1903, Nr 6, 
oraz ..Ze \\Tspomni-en wygnanca" Apol. Swi
torzeckiego (\\ryd. 
20fH Kowalewskiej, Witno, 1911, str. 96; Pantieleje\va ,Jz \\ro- 
spominanij prosztago", ks. II, Petersb., 1908, str. 117 i nast. 
Do str. 254.,1 
Komi-sarze.m w bobrujskie.m byJ zapewne A pol i n a r y 
. L u k a s z e w i c z, syn Sylw-estra i Marcjanny z J esmano\\., 
wtasciciel majqtku Maksimro\vicze w sqsi'ednrim PO\v. ihum'eI1- 
skim, urodzony \\T r. 1819. Za udzial \V' organizacji po\vstan- 
czej. aresztowany zostal, a nast
pnie \\-yslany na osiedlenie 
na Syberj
; byl w Tomsku i Tobolsku. Po powro.ci'e czas pe- 
\\Tien mieszkat w \Varsza\vie i pod Warszawq (w Izabelinie), 
wreszcie otrzy,ma,i POz'\y'olenie pO"Y,f,otu na oj,czyst q Litw
 i 
zluarl w majqtku zony Brodziec, \v PO\v. ihum-enskim, r. 1891. 
Mial braci J ak6ba i Boleslawa; zonaty byl z rodzonq syno- 
wicq, Marjq Lukasze\viczo"y,nq. cork q J akoba. 
 
, . 
Szczegoly zawdzi
czamy coree p. l'vlarji z Lukasze\vicz6\v 
Wanko\\-iczowej. 
. W a (1 k 0 \V i c z A dam, syn \\' alentego, znanego arty- 
sty -malarza, i Anieli z Rostockich, urodz. w Slepiance pod 
Minskiem .r. 1827. Giminazjum przeszedl \v Minsku, a nast
pnie 
ukoI1czyt Akademj
 Mikolajewsk q inzyniero\\- wojsko\vych. 
Przed POl\\',stani-em byt prezesem 1. Z\\.. sqdu sumiennego, pra- 
cowal w Komitecie do spra\\' wloscian
lkich na gub. miiIsk q 
i otrzymat odznaczeni,e. Nalezal do organizacH powstanczej, 
lecz w czasie \vybuchu po\vstania \vycofal si
 z ni'ej (zastq
 
piony na stanowisku komisarza miriskiego przez Bo1. Oskier- 
k
). Pomi-mo t'0 zostal uwi
zirony 'v Mirisku r nast
pnie (\v je- 
sieni r. 1864) zeslany, majqtek zas Slepianka ulegl koniiskacie. 
Na :\\-ygnaniu byt A. W. w Irkucku, poiniej \\T Kazaniu. Wro- 
cil do kraju i osiadl \v Krolestwie \\. r. 1871; zas \v r. 1874 na
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00406_0001.djvu

			Do str. 254. 


-404- 
. 


Litwie w ma.j. Mi.ki'elewszczyznie (pow. sok61skiego, gub. gro- 
dzienskiej). Zycie zakonczyt tutaj d. 24 grudnia 1895 r. Zona- 
ty byl z Ameljq Kleczkowsk q , c6rk q wygnanca. Synowi,e: Bo- 
leslal\Y, Maurycy, Pranciszek, Karol, Wactaw r Adam. 
Wiadomosc zawdzi
czamy P. A,m;elji Wankowiczowejo 
o ski e r k a B ole s 1 ,a w, syn Parwta, marszqJka pow. 
m-ozyrskiego i Pranciszki ,z J elenskich; ur. 1822 r 0 v.,r majqtku 
rodzinnym Wadowiczach (gub. mi'nskiej, pow. mozy,flskim); 
zm,art w Warszawie 30 grudnia 1896 r., po-cho\vany tamze na 
cmentarzu Powqzkowskim. Nauki pobierat w instytucie. szla- 
checkim w Wilnie, oraz na uni.wersytecie dorpackim; w Dor- 
pacie byt czasowo aresztowany za spraw
 tIildebranda, Zales- 
kiego i innych. Nast
pnie osiadt '\\-\ majqtku Jaczonce (w gub. 
i pow. m
nski'm) i tu na ostatnich sejmikach (r. 1862) obnany 
zostat na marszat:ka. W org,aniza'cH powstanczej wziqt czyn- 
ny udzial, j.ako kom.isarz pow. minskiego. Na tern stanowisku 
aresztowany w Minsku (r. 1864), wi
ziony byt tutaj prz.eszto 
rok (najprz6d w t. zw. "ostrogu", p6iniej w I\\-i
zi.eniu Ber- 
.nardynskiem) razem z tIenrykiem' Oskierk q , Mieczystal\vem 
P,rozorem i innymi. W w.i
zieniu do niczego si
 nie pr,zyzna.jqc 
(z obawy, by nie narazac zeznaniami innych), skazany zostat 0 
na smierc, le-cz otrzymal zt.ag.odzeniJe wyroku do 20 lat ka- 
torgi, na kt6rq z Minska wystany zostat 30 si.erpnia 1865 r. 
Katorgt; ,odbywat w warzelni/ach soli w Usolu (gub. irkuc-. 
kiej), po kilkuletnim, tutaj pobycie, na m.ocy manifestu, przenie- 
siony zostal na osiedlenie do Tobolska., stamtqd (na skutek 
staran zony) Poz\\-'olono .mu zamieszkac w Wiatce. W r. 1875, 
na m.ocy m,anifestu, zamieszkal w Warszawie, tu tez umarl. 
Dobra J aczonka ulegty konHskaci'e j.eszcze po wystaniu Bo1. 
Oskierki. .Zonaty byl ze SWq siostrzeni:cq, Marjq Mikulicz6wTIq. 
W notat,ach Jak6ba Gieysztora znajdujemy mi
dzy innemi na- 
sttipujqCq charakterystyk
 Bolestawa Oskierki: cztowi'ek wi,el- 
kiej prawosci, nader delikatny i obowiqzkowy, gt
bokich 
uczuc religUnych i pra\\-dziwego, lecz ni.eostentacyjnego pa- 
tryjotyzmu. Ze sprawy wyszedl zacnie. Na wygnaniu kole:zen- 
ski, oddany, na malym poprzesta1qcy; przez wszystkich wy- 
soko ceniony, w towarzystwie, nie bez 'dow,ciIPU, ale bez 
zlosci. 
Szczeg61y zawdzi
czamy pop. Edwardost\\-u Mikuliczom. 
Czekotowski Piotr, d-r, syn Jana, s
dziego z wy- 
bor6w w pow. oszmianskim i Anny z Pstrockich;" ur. w Mo- 
hylew.szczyinie nad Dnieprem 27 kwiietnia 1832 r. W lat kil.. 
ka po urodzeniu syna, J an Cz. przeni.6st sit; do majqtku wtlas.. 
nego Troscienca 0 part; mil/od Minska, i tu upfY'w'afy lata dzie
 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00407_0001.djvu

			- 405 - 


Do str. 254. 


. 


cinne d-ra Piotra, kt6ry z lieznego rodzenstwa najblizej zyt 
zaw'Sze z rodzon'1 siostrq SWq l\liehalinq Ci.. Nauk
 gimna- 
zjalne ukonezyl w Minsku, studja lekarskie odbywal \v Kijo- 
.wie, poezem doktoryzowal si
 przy aka'd.emH petersburskiej 
i tu si
 zblizyt z Aleksandrem OskiJerk q , J ozefatem Ohryzk '1 , 
d-.rem Ig-n. Tomkow
ezem (ktoryeh spoty-kal poiniej na Sy- 
berji). Po ukonezeniu nauk praktyko;w.al, jako lekarz powiatO- 
wy w gub. mifiskiej w Borysowie, ora:z w Chot.opieni'ezach, na- 
lezqcych do p. Dominika Lappy. W r. 1860 jeidzit, towarzy- 
SZqC ehoremu, za granic
 (do Nieei), po powrocie zas osiadl 
na stale w Mifisku, i' tu eieszyl si
 wielk q w'zi
tosci'1, jako le- 
karz r czlowiek. Byl lekarzem domowym u dygnitarzy miej- 
scowych (gubernatora Kellera, marszatka gub. Aleks. Lappy); 
otnzymywal t '1 drogq informaeje 0 instrukcjaeh rzqdowyeh, 
posiadal stosunki i wsr6d innyeh I\\-arstw spoleczefistwa miej- 
SCDwego, mogqC wywierac, jako rozwazny r energiczny czlo- 
nek 'organizacii, wply\v jak najszerszy. Dziatalnosc lego zwro- 
cita uwag
 wladz, tak, it 7 paidziernika 1863 r., po scislej re- 
wizji nocnej, zostal administraeyjnire z Id'\\-oma zandarmami bez 
sqdu zeslany do Diy. Stalo si
 to w par
 dni po wyemigro- 
waniu Kornela Pelikszy. \v'oje\vody minskiego. D-r Piotr Cz. 
wr
czyl tedy sw6j mandat na'Czelnika m. Mi'nska obeenemu 
przy jego odjeidzie koledze d-ro\vi Siemiradzkiemu, ktory 
zreszt q niebawem, r6wniez admini.straeyjnie zeslany zostal z 
Minska do Nizniego No\\-'ogrodu. Alisci \\'" poezqtkaeh r. 1864 
d-r Cze.kotowski, na zq'danie Murawjewa przywieziony zostal 
do Wilna dla dalszego sledztwa. Tu, dzi
ki' staraniom narze- 
cz.onej, p. K.azimie.r.y Bulewskiej, e6rkil zaenego pulkownika 
Kazimierza B., udale si
 zlagodzic nieoo kar
: D-r Cz. nie po- 
szed! do robot ei
zkieh, lecz skazany by! naJ pozbawienie 
praw Ii z'eslanie "po niesoznanii i nie okazanii raskajanija", 
jak gt'osit \vyrok (rOgloszony 29 ezerwea 1864 r.). Byly poszla- 
ki, lecz nie bylo do\vod6w, traf bo\\'.iem zrzqdzil; iz d-r Sie- 
miradzki (juz pierwiej wywieziony z M,hiska do Nizniego), \\'e- 
zwany 'dla ztozenia zeznan, nie czuj'1C si
 na silaeh, otrul si
 
w dnodze. Przed wyruszeniem partji \vi
zni6w odbyt si
 w 
wi
zieniu na Lukiszkach slub d-ra Cz. z narzeczonq, kt6ra za- 
pragn
la dzielic losy ukoehanego. Obrz
d ten I\vyw,arl wielkie 
:wrazenie na wszystkich, ,kt6rzy 0 nirn slyszeli, jak 0 tern 
swi,a,dcz'1 liezne \\ispomnie.nia (prOr. np. "Ze wspornnien wy- 
,gnanca" - Apolinarego Swi
torzeekiego - \\Tyd. Zofja: Ko- 
walewska, str. 81 --- wydanie pier\\-s.ze). P. Czekotowska 
(kt6rej wspornnienie niniejsze zawdzi
czarny) tak je opisUje: 
"Wlasnie w przededniu \\r,yjscia pa-litH z WHna, \veszlam \v
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00408_0001.djvu

			, Do str. 254. 


- 406 - 


slubnym bialym stroju do kaplicy wi
ziennej,
 gdzie juz ka- 
plan czekal przy oltarzu, modlqc si
 0 pomoc Boz q w nie-doli 
i .0 mitosierdzie dla nieszcz
sH"-ej ludzkosci. Ledwo. kilka o.SO
 
to\varzyszyl,o do tego przybytku swi-
tosci, gdzie skladana 
przysi
ga stokroc uroczystsZq by la, niz w zwy.czajnych zy- 
cio\vych warunkach, to tez podnosila mysli i serca otaczajq- 
cych. Zazgrzytaly lancuchy i,,-.srod podnioslej ciszy w pon u- 
rych scianach. Otwar,ly si
 podwoje i uka.zal si
 pan mlody, 
majqc przy so-bie uzbrojonq eskort
 w postaci zolnierzy, co 
\v szeregu stanqwszy, salutowaH nasa Wyraz rad-osci i szcz
- 
scia zajasnial na twarzy Piotra Czekotowskiego, gdy podawal 
mi r
k
, ktora odtqd wspierala mi
 wsz
dzie, dzi'el'l!c wspolny 
los przez lat 18". Na w.ygnaniu p.p. Czekotows
y byli \V' Ir- 
kucku (v/ ciqgu lat 10), nast
pnie przez lat dwa mieszKali Vw T 
Ufie. Pozniej na mocy manifestu mial prawo d>-r Czekotowski 
mieszkac wsz
dzie., z wyjqtkiern stolic, o.raz "Kraju Zachnd- 
niego". Zarnieszkal tedy wraz z zonq na kresach dawnej 
Rzpltej w Smolensku. Tu tez nagle zmart 28-go grudnia ro- 
ku 1882, otoczony powszechnym szacunkiem. Po.z-ostawH cor- 
k
 Mal'Vw-in
 (za Alfredem GnatOrwskim) i synow J ana Piotra, 
oraz Piotra Stanislawa. 
K as z y c K 0 n s tan t y - zape\vne syn Jozefa, oficera 
19-9o. pulku ulanow z r. 1812, p(>zniej,szego. marszal-ka pow. 
nowogrodzkiego, oraz Zofji Dunin Rajeckie.j, kandyd. nauk dy- 
plomatycznych uniw. dorpackiego, \vlasciciel m'aj. Tarno\v- 
szczyzna, Biaf.ogrod i in. (1828-1881 r.). Zonaty byl z Juliq 
W,iesiolowsk q . U\vi
zio.ny w r. 1863, zlozyl Kaszyc zeznania, 
ko.mprom.itujqce czlonkow organizacji. Stqd posypaly si
 na 
niego liczne zarzuty, z ktoremi si
 na kazdym kroku na \vy- 
gnaniu w Syberji i w zyciu pozniej,szem spotykal. Niektore .. 
fakta, rehabilitujqce Kaszyca, - jego cieripienia i o.slabienie fi- 
zyczne, ktoremu ulegl w wj
zi.eniu, jeg.o zal, jaki uczuwal 'poz- 
niej zawsze z pOVw'odu swych zeznan, - przytoczyla w "Pa- 
mi
tnikach wygnanca" p. Zo.fja Kowalewska (str. 115, 116 - 
wyd. z r. 1911). Kaszyc zostawil pamit;tniki', ktore mial zl-ozyc 
w Bibljotece J agiellonskiej. 
Niektore szczeg6ly zyciorysQVw-,e od p. M. Brensztejna. 
B 0 r z 0 b 0. hat y W I a d y s I a w, d-r, sy.n Konstante,go. i 
J ulji z Tuhanowskich, urodzit si
 w majqtku Rutce (0 pi
c 
wiorst od NowDgr'o.dka), od trz.ech wiek6w b
dqcym w r
ku 
Borzobohatych, w r. 1831. W szkolach byl w Minsku, gdzie 
uchodzil za bardz-o uzdolnio.ne
o, lecz za jakies prz.ekroczenie 
(polityczne) zost.at poddany dotkliwej chloscie i p,o usuni
ciu 
z gimnazjum pozba'Vw'iony prawa wstqpienia do jakiegokolwiek 


,.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00409_0001.djvu

			- 407 - 


Do str. 254. 


inn ego zakta'du naukowego. Zamieszkal tedy w I(utce 1 oze- 
nil si
 z p. Panny Strudel, Szwajcark q z Lozanny, nauczy- 
cielk q w domu d-ra Piotra Gnoiiiskiego z Nowogrodka. Po 
wstqpieniu na tron cesarza Aleksandra II nlanifest cesarski 
zdjqt klqtw
 z .imienia Wl,adyslaw'a B. ("i wpre.d' nigdie nie 
prynimat'''); po naradzie famili.jnej udal si
 on na uni'\\-,ersytet 
do Moskwy. Po paroletnich studjach lekaliskich osiadl w No- 
wogrodku, jako Iekarz, i tu odrazu zyskat wielkie uznanie i 
cieszyl si
 ogoInq wzi
tosciq, czarujq-c wszystkich wymO\\-q 
i trafnosci q W sqdach. Czynny w organizacH powstanczei Pow. 
now'ogrodzki'ego, jako komisarz, podI.egat surowej odpowi.e- 
dzialnosci, j.ednak zdolal uniknqc grozqcego niebezpieczeilstwa 
i ukry\\-al si
 w kraju az do sierpnia r. 1865. Na'st
pnie za ial- 
szywym paszportem wyjechal za gra'nic
 i do tar I do Pary- 
za, gdzie zapoznal si
 z Wlad. Mickiewiczem .j zajql si
 prak- 
tyk q lekarsk q . Podczas obl
zenia Paryza by! w armji Loar- 
ski.ej, zona zas z dziecmi zostala \v Paryzu. Nast
pnie prze- 
niosl si
 do Krakow.a, le.cz tu, widziany niech
tnie, jako groz- 
ny wspolzawodnik (pomimo poparcia znaneg,o DietIa) zdecy- 
dow,al si
 na pow.rot w gran ice panst\\-a rosyjskiego, zach
- 
cony dawniej jeszcze w Paryzu ofiarowanq mu protekcjq 
szefa zandarn10w, hr. Szuwal'o\va (kt6rego poznal, leczqc W 
Paryzu pewnego \\'ysokiego dygnitarza rosy.j,ski'ego). Po po- 
\vrocie (okofo r. 1873) z,ostal osadzony w \vi
zie.niu w Wilnie 
i skazany na roboty ci
zkie, kt6re wszakz.e zamienione mu 
zostafy lla osi'edlenie. w gub. kostromskiej" 1\\,1 Warnawinie. Tu 
zajmowal si
 praktyk q i zostat lekarzem ziemskim. Uzy- 
skawszy pozw.olenie na powr6t do krahl, osiadl w miasteczku 
Lubieszow.ie (gub. m'iilskiej) i tu zy.cie zakofIczyt 
Wiadomosc zawdzi
czamy d-ro",-i K. Borzobohatemu; par
 
cieka,wych szczeg6tow 0 Borzobohatym podal Tadeusz Kor- 
zon w. swiezo \vydanych przez siebie wspomnieniach, p. t. 
"Moj pa.mli
tnik przedhistoryczny". 
Co k 0 I w i e kin a c z e j w liscie s\yoim, \V, sprawie pa- 
mi
tnik6w laskawie napisany,m, prz.edstawia skI a.d 0 sob 
naczelnych \V 0 r g ani' z a c j i m i fI ski e j, zyjqcy do 
dzis dnia lej czfonek d-r J an Sw'ida. Oto Sq j.ego sloVv
a: "Na- 
czelnikiem wOjew6dztwa miilskiego zostal Peliksza; \\-'oje.P.- 
nym - Ol
dzki, pulkoVv-nik gieneral.nego sztabu. Naczelni- 
kiem powiatu boryso\vskiego zostalem ja, miilskiego przypad- 
kowo Lapicki, mozyrskiego i rzeczyckiego Boleslaw Swida, 
sluckiego Mogilnicki Jerzy, nowQgrodzkiego - m.atej war- 
tosci czlo\vj.ek-Kaszyc". R. 6 z n j.c 
 tedy w
dzimy jedynie co 
do powiatu m i fI ski ego (u Gieysztora' Adam Wailkowicz, 


.,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00410_0001.djvu

			Do str. 254. 


-408- 


Bolestaw Oskierka, Bolestaw Swit;tDrzecki, \1/ lisci'e J. Swi.. 
dy: La:picki) i rzeczyckie.go (u GieysztDra: Mieczystaw Pro... 
ZDr, U p. S.: Bolestaw Swida). Co do tego ostatniego, to 
gdzieindziej (w. t. II) znajdujemy .\Yiadomosc, iz BDl. Swida 
byl "pom,ocnikiem woje.wodzkieg.o na trzy powiaty". Cennq 
lest wiadDm'osc, p.Dda.na przez d.-ra Switdt; 0 pow. borysow- 
ski'm, kt6rej brak u Gieyszt,ora. 


Organizacia inflancka. 
W I a d y s taw Sol tan, syn Stanisl.awa (marszatka 
nad\y'Ornego W-go X-\va Lit., gorliwego w-sp6tpracownika 
KDnstytucji 3-go maja, wit;zionego w. Sm'olensku w .1794-1796 
.roku, prezesa Rzqdu tymczaso\ve,go Litewskiego w 1812 r.) 
i KDnstancH z TopHckich, urodzH sit; \V 1824 r. w "Uzukrew- 
nie", majqtku matki swojej, do gimnazjum ' Uczt;szczat w Mita;\y.i'e 
\Vi 1835-1842 r., dDkqd na. ostatek tat schrDnili si
 jego rodzice, 
po skonfiskowaniu ojcu jego d6br "Zdzit;ciot" w stoni'mskiem 
(0 kt6rych wspomina' Mickiewicz w Panu Tadeuszu). Studja 
odbywa'l w uniwersytecie petersburskim na '\Y'YG-ziale kame- 
rCi!lnym w 1843-1844 r. Ozenit si
 w 1849 r. z krew-llq swojq 
Oktawjq Soltan6wnq (cork q J6zefa i Walentyny z KubHckich) 
,i zamieszkat w d.obrach zony swej "Prezma" w Inflantach 
polskich, gdzie w 1854 r. uwolnit Dd panszczyzny i oczynszo- 
\val wloscian prezmienskich. W 1858-1859 f. w,yj,ezdzai za 
g-ranic
, gdzie konferowat z ks. Adamem i Wite-Idem Czarto- 
ryskimi i hrabi q Zam.oyski.m 0 owcz.esnym: stanie Litwy 
i Bialejrusi. Soltan byl naowczas przeci".nikiem zbrojnego 
pDwstania, uwazajqc, ze kraj don nie jest przygotDwany. Gdy 
· jednak pow'stanie wybuchlo, Soltau, nie mDgqC go pow.strzy- 
mac, z cat q energjq przylqczyl sit; do niego, posw.it;cajqc mu 
wszystkie swe sHy i srodki i bionqc Vl' niem nader czynny 
udzial, jako kDmisarz WOjew6dztwa Inf1ancki
go. Na wyttu- 
maczenie swego PDstt;powania cytDw.a1 niejednokrotnie zdanie. 
BrodziI1skiego, ktore iu z listu przytaczalmy: "Jezeli wi
k- 
sz.osc, mimo silnych przestr6g, sama pDlityczny btqd popetnia, 
nie mozna jej dla tego porzucic, - jred-en oddalony Dd w.szyst- 
kich nic nie spra \vi... A nawet, gdy zlo jest bez ratunku, trzeba 
pozostac w tym Dkrt;,cie, ktory niebacznie w niebezpieczne 
skierDwali miejsce. J ednostka i zda:nie jej niknie - i obow-i q ... 
zana jest w.ol
 w-it;kszosci, jak swojq Wllasnq uwazac, aby na 
ten1 polu, chocby dla siebie obcem, jeszcze CDS dobrego zdzia- 
lac"'. Szczegot6w dziatalnosci Soltana, lako komisarza W - \va 
Inflanckiego, nie PDsiadamy, wiemy tylkD, ze byta ona bardzo 


"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00411_0001.djvu

			- 409 -. 


Do str. 254. 


ci
zkq, gorqczkowq, napotykajqcq ci
gle ,na brak ludzi, brak 
srodk6w, otoczona nieustannie grozqcem jej zewszqd niebez- 
pieczenstwem. Z pomi
dzy pomocnik6w Soltana, rekrutuj'1- 
cych si
 z przeroznych warstw spolecznych, wymienic nalezy 
Stanisl.aJw.a Romanczuka, w6jta gminy prezmienskiej, Lotysza- 
katolika, wloscianina wsi prezmienskiej Mamolnica, kt6ry z za- 
parciem si
 siebie nieraz najniebezpieczniejsze wypetnia.1 roz- 
kazy Soltana i do konca zy.cia w blizkich z Softanem pozo- 
stawal stos unkach. 
Wladze stal,e na Sottana mialy zw.r6cone oczy, zadnych 
jednak dowod6w przeciwko niemu nie mogly pochwycic, _ 
trzykrotna re\\"izja w Prezmie nic nie wykryta. lViimo to So.I- 
tan aresztowany zo.stat w Witebsku 5 czerw'ca 1863 r. Zarzq- 
dzone sledztwo nie da,lo zadnych rezultat6w; jednak, na za- 
sadzie administracyjnego rozporzqdzeinia Murawjewa zostal 
zeslany do Dfy. Charakterystyczny jest poniiszy ust
p tego 
rozporzqdzenia, cytowany przez WI. S-a synowi. "Chociaz 
zarzqdzone. sledztwo 'TIie moglo udow.odnie w'iny Wladyslawo- 
wi SoltanDw,i, to j.ednak zwazywszy: 1) z.e w kraju jest Dn 
osobistosci q wplyw{)wq r 2) ze rzqdow-i znane Sq jego anty- 
panst\v'Owe przekonania, postanowiono zeslac go na osiedle- 
nie d{) Dfy". Do Dfy zo.stal wyw'ieziony SoHan 18 sierpnia 
1863 r. i przebyt tam do 1866 r. Stamtqd pozwolono mu przez 
wplywy zacnego ks. Suwo.rowa, z kt6rym tqczyly go da\vne 
przyjazne stosunki, zblizac si
 stopniowo do kraju, przez W 01- 
chow, Tw'er, Razan (gdzie mu umarIa zona 1871 r.), nast
pnie 
byl internowany w Rydze (1872-1875), a z Rygi pozwolono 
mu w 1875 r. w.r6cic do pozostalego po wnie majqtku Prez- 
ma w Inflantach Polskich, gdzie umarl w 1900 noku. 
Z porni(idzy \\"'Sp61wygnanc6w \v najzazyIszy.ch sto.sun- 
kach pozostawal Soltan z J ak6bem Gieyszto.rem, prof. Dyb- 
kiem, Szetkiewiczem. P-ozo.staw'if syn6\v: WOjciecha Stan i- 
slawa i Wladyslawa oraz Marj
 (za Bohdanem Soltanem). 
Szczeg61y powyzsze zawdzi
czamy uprzejmosci p. Wlady- 
slawa Soltana (syna), w kt6rego posiadaniu znajduje si
 na- 
. der ci,eka\vy dokurn.ent, swiadczqcy 0 szczeg6lnie serdecz- 
nych stosunkach, lqczqcych WI. Soltana (ojca) z ludem wiej- 
skim. Jest to list wloscian prezmenskich, napisany do WI. S-a 
na wiese 0 jego uwi
zieniu (zacho.wujemy pisowni
 orygina- 
In): "J alS'ni.e Wielmozny Panie, Gromada prezmienska, czujqC 
swoje sie.rotstwo najczulej zegna s\vego dobrodzieJa i prosi 
Boga 0 pr
dszy powrut a tym czasem przesyla prz1ez nizej 
podpisany.ch gospodarzy s\v'e nklony z zyczeniem zdro\via i 
wszelkiej pomyslnosci. Starszyna Jonik Mialdar, starosta Jo.- 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00412_0001.djvu

			. 
Do str. 254, 256. 


- 410 - 


, 


nik Tiarwia, wsi Bykowniko\vl MikH Dzien, Ignat Zachare- 
\vicz, Andrzej Tiar\via, wsi UzuHszki Adam SI.esar, Justyn 
Strod, Antonij Strot, Franka Wilium, Antoni Rom'anczuk, 
\vi'es Puzbary Piotra Romanowski', Stanislaw Romanczuk, An- 
ton Slesar, Juze£p"b (sic!) R.omanowski, Antoni Ogrodnik. 14 sier- 
pnia 1863 r. - List ten zbiorowy tern bardziej zasluguje na 
uwag
, iz podpisani' mogli si
 oba'wiac, ze w.ladze niepnzy - ' 
chylni.e spojrzec mogq na to poz.egnanie wi
znia. 
Szczegoly zawdzi
czamy synowi p. Wladysla\vowi Sol- 
tanowi. 


Do str. 256. 
PIa t ,e r-B r 6 elL eon, h r., syn Jozefa Plate.ra z Kom- 
bula (w pow. dyneburskim i Antoniny z Soltan6w, rozstrze- 
lany zostal w Dyneburgu 27 maja 1863 r. (Iiczqc lat 26) za 
udzial w napadzie w d. 13 kwietnia na: transport broni, idqcy 
przez lasy Battynskie pod Krasla\yiem. Napad zorganizowa- 
ny zostal wlasciwie przez naczelnika partji Zygmiunta Bujnic- 
kiego, ktory, wkr6toe po napadzie, poznawszy niebezpieczen- 
st\VO, zdolal ujsc przez Petersburg za granic
. Chociaz p6z- 
niej z zagranicy nadesla'l w.r
czony 'osobiscie przez zon
 (tIe- 
len
) Komisii sqdowej list, w ktorym pisal, ze on to byl praw- 
. dziwym i jedynym do\yodcq oddzialu, nie danG temu wiary. 
Sam Lenn Flater. bowiem, nie chc'lc szkodzic Bujnickiemu, 
podczas pierwotnego zeznania wziql win
 na siebie. Jako te- 
dy dowodca zbrojnego napadu, stracony zostat 
(Por. ksiqzk
 zbiorowq "Z okolic Dzwiny" - ja,k wyz.ej). 
SuI i s t row 
 k i L e -0 n, sy.n Wlodzi1m'ierza. Ksztalcit 
si
 ,,-I instytucie szlacheckim \v WHnie, nast
pnie net uniwer- 
sytecie kijowskim; kt6ry ukonczyl ze stopniem kandydata 
nauk pr.zyrodniczych. Byl dziedzicem Kamienia 'WI pow. dry- 
sienskim (gub. witebskiej). W r. 1857 wyjezdza w kHkoletni q 
podroz za g.ranic
, nast
pnie powraca i w r. 1863 skazany zo- 
staje za niepodpisanie adresu, na wygnanie do Dfy, gdzie go 
spotykal podczas pierwszego s\\-ojego zeslania J ark6b Giey- 
sztor. Dobra Leona S. ulegly konfiskacie. On sam zmart na wy- 
gnaniu w RosH. 
Szczeg61y od p. Euzebjusza LopacifIskiego. 


Organizacia mohylewska. 
o ski e r k aMi c h a I, syn Andrzeja i MarH z tIorwat- 
tow, urodzil si
 w r. 1836 w Minsku-lit., nauki' g.imnazjalne 
pobieral w Slucku, wydzial lekarski ukonczyt ;W' Moskwie. 
. 
Nast
p.ni.e byl lekarzem domow'ym kolejno u chorego naow-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00413_0001.djvu

			- 411 - 


Do str. 256. 


czas marszalka pow. sienskiego, J ozefa Swiackiego i Mieczy- 
slawa Swi
torzeckiego. Z rodzinq tego ostatni.ego i po jego 
smierci Iqczyly Mich. Oskierk
 jak najscislejsze stosunki a 
, 
ci
zkie przejscia nar,odowe zespolily los tej rodziny z jego 
la-sem. W damu p.p. S\\t"i
torzeckich w Malinowszczyznie (gub. 
wilenska, pow. oszmiaiIski.) zaprzyjainia si
 (r. 1862) Oskierka 
z Jakobem Gieysztorem, spowinowaconym ze Swi
torzeckimi 
przez siostr
 ciotecznq Leokadj
 Swi
torzeckq, zon
 Michala 
S., brata 1\1iecz. W organizacH powstanczej niezm-iernie czyn- 
ny byl w Mohylewszczyznie i WI Minszczyznie, wreszcie, gdy 
na skutek rozeslanych za nim listow gonczych dalszy pobyt 
w kraju staje si
 dlan niemozliwy, - postanawia przedostac 
za gnanic
. Poniewaz bezposredni przejazd granicy w W-ierz- 
bo.f'o\v:ie byl nader niebezpieczny, udaj'e si
, "uzyska\\t"'Szy for- 
Inalny paszport, do Petersburga" by stamtqd w dalszq puscic 
si
 drog
. Na stacH w Ostrowiu zostal (22 pazdziernika) aresz- 
towany \vraz z odprow.adzajqcemi go Olimpjq Z Oskierk6w 
Swi
torz.eckq (V:dO\\T iq po Mieczyslawie) i jej cork q Jozef q 
(pozniejszq Joachirnowq Obieziensk q ). Pod silnq eskort q 
wszyscy ares.z.to\vani zostali dostawieni do Mohylewa i tu sta- 
wieni przed sqde.m woj,ennyrn. Po sledztwie, ktore ukonczone 
zostalo \v koncu grudnia r. 1863, Micha'l Oskierka w lutym 
r. 1864 prze\vieziony zostal na zqdanie Murawjewa do Wilna, 
stamtqd wozony do Minska, towarzyszki zas j.ego (panie 
S\vi
torzeckie) nieco pozniej zeslane do gub. permskiej. 
22 k\vietnia (w Wi,elki piqtek) wyrok smierci, pnzez rozstrze- 
Ian ie, \\"ydany na Oskierk
, przede\vszystkiem na mocy ob- 
ciqzajqcych zeznan Lapickiego i Parfianowicza (z .organizacji 
minskiej i mohylewskiej), zostal przez Murawjewa podpisany 
i w d. 28 kwietnia st. st. 1864 r. \v Mohylewie wyk.onany. 
Ulaskawieni.e na prosb
 siostry Konstancji (za J uIjane.rn Gali- 
no\vskim) podobno nadeszlo, - lecz zapozno, - wieczorem 
juz po egzekucji. - Por.: "Dziennik Wilenski" Nr 12, Z d. 14 
(27) w;rz'esnia 1906 r., art. podp. J. S., p. t. "Na BiaJorusi" (po- 
daje d.at
 smierci Oski.erki na 20 k\vietnia 1864 r."; "Gooiec 
\Vilenski" Nr 1, 3, 4 z 5 (18), 7 (20) i 8 (21) lutego 1908 r., 
art. podp. J. S., p. t. ,.Ostatnie. chwile Michala Oskierki". Na 
tern m-ie.jscu prostuj.
 bl
dnq '\\-.iadomosc, podanq prz
z Aga- 
tona GiHera \ve ,.\\'spom'nieniach z P,o\vstania woje\y'odzt\va 
minskiego" ("Polska \v Walce"" t. II, str. 228), jakoby Michal 
Oskierka rozstrzelan
 zostal w MiiIsku( a nie w M.ohylewie) 
d. 11 maja st. st. (a nie 28 k\vietnia) 1864 r. Wiadomosc urz
- 
dowq 0 egzekucji M. O-ki podat ,,\\Tilen. Wi'estnik" w Nr 51 
z d. 9 maja 1864 r. 


.
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00414_0001.djvu

			Do str. 256, 258. 


- 412 - 


B r z 0 s t 0 j\\
' ski. I g n a c y - syn J6zefa, wlasciciela 
ma1 1 q tk6w Michal-pol i Pawtowicze w p.ow. sieriskim, gub. mo- 
hylewskiej, urod-zony okolo r. 1819. Ksztatcit si
 w szkolach 
w Mirisku, wydziat prawny ukoriczyl \V ' Moski\\T.ie. Miat majq- 
t'ek w pow. sieriskim Lipowicze, prz:ekaza1ny drogq testamentu 
przez stryj,a, w Mohylew-i
. zas byl s
dziq Izby Cywilnej. a po- 
tern przez szereg lat obierany byt CoO roku jednogtosnie pre- 
zesem Izby Kryminalnej tamze. W r. 1863 zestany zostat przez 
gubernatora mohylewskiego Beklem-iszewa administracyjnie 
do Lip.ecka w gub. ta'mhowskiej (jakoby Beklemilszew chcial 
w ten spos6b surowszy wyrok uprzedzic). Na zqdanie Mu- 
rawjewa \vszakie zostal I. B. wezwany do Wilna, sta\\Tiony 
przed sqd i z pozbawieniem p.r.aw zestany do Saratowa. Tu na- 
gle w r. 1875 zycie zakoriczyl. Zonaty nie byl. Z najbHzszej 
rodziny miat trzech braci (Pa\v.la, Antoniego i Walerjana) i 
dwie siostry (Stefanj
 Brz-k q i Rozalj
 Kr.ukowicz61\\
nq). 
Szczeg6ty zawdzi
czarny p. Marj.i z Brzostowskich Kru- 
kowiczow;ej. 
Z innych wymienionych organizator6w powstania w Mo- 
hylewskiem. Tad e u s z C z u d 0 w ski byl kolegq (starszym 
o lat ki1lka) J ak6bC1J Gieysztora z czas6w instytuckich i uniw'er- 
syte.ckich. Urodz'ony \v r. 1818 (?) z ojca Tadeusza, marszat- 
ka pow. czerykowskiego, i matki Justyny z HolyfIskich, w ro- 
dzi l nnym maj. Nizkach (w pow. czerykowskim) . Osiadl w 
swym majqtku w Krasnem i tu zyskal popularnosc przez SWq 
dziatalnosc filantr.opijnq (np. loiy.t ,na wychowanie niezamoz- 
nej mlodziezy w -instytuci'e Hory - Horeckim), i! byl wybrany 
na prezy'denta sqdu pDwiato\v.ego w' Czerykowie. W dobie 
r-eform wlosciariski.ch czynny wielce, faktycznie, jeszcze przed 
ukazem, nadal wolnosc swyrn poddanym. W wypadkach ro- 
ku 1863 wziql udzia.l i zginqt (wsr6d jakich okolicznosci - 0- 
tem Jest mowa w t. II, kDniec rozdz. VII i przyp.). Majqtki Tad. 
Czudowskiego ulegty konfiskacie .i oddane zostaly Ant. Wa- 
sile\\'skiemu. Brat Tadeusza:, Antoni - r6wniez byl czynny 
w r. 1863 i byl zeslany do Kostrlomy (zm. 1869 r. w Smo- 
lensku). 
Szczeg6ty zawdzi
czamy p. Tadeuszowi Czudowskiemu, 
synowi Ant. Czudowskiego. 


Do str. 258. 
Organizacia kowienska. 
Now i c kiN a pol eon - w zwiqzku ze spra\Vq Ko-nar- 
skiego zeslany byl do kopalni NerczyfIskich. 


.-t
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00415_0001.djvu

			- 413 - 


Do str. 258. 


P i f s u d z k i J 0 z e i, syn Piotra i Teodory z Butlerow 
, 
ur. okafo r. 1833; ksztatcit si
 w Krozach, nast
pnie zas w in- 
stytucie tIory-Horeckim. W dobie przedpowsatniowej miesz- 
kaf w Poszuszwiu w, pov;. kOWlienskim. Porni-rno czynnego 
udziafu w org
nizacji powstancz.ej, zdolal ujsc cal,o. Zmarl 
2 kwietnia 1902 r. 
Szcz.egoly od P. J ana Pilsudzkiego, sy'na. 
K u I i k 0 w ski W ale r y, syn lana -i Dominiki z Tysz- 
k6w,; ur. w Wilnie 19 listopada 1836 r., zmarl w Kiiowte 14 
marca 1910 r. Nauki szkolne przechodzH w Wilnie, poczem 
ukofIczyl szkol
 inzynierow. w Peter
burgu i otrzyrnal rZq- 
dowq posad
 budowniczego w Kownie. Tu zastaly go wy- 
padki r. ]863. W organizacii powstancz.e} Waler,y Kulikowski 
\vziql czynny udziat, jako naczelnik m. Kowna, (ktoryrn zo- 
stat z w'lasnej- inicj.atywy, po schroni!eniu si
 Lub. Gadona za 
granic
). Aresztowany w r. 1863 w zeznaniach sw'oich okazal 
wielk q przytomnosc umyslu" i gotowosc przY1
cia odpowie- 
dzialnosci na siebie. W r. 1866, po trzyletniem wi
zieniu ska- 
zany zostal, dzi
ki szcz
slu\\'.emu zbi.egowi' okolicznosci, tylko 
na osiedle:nie do Ancyru na Syberji. W drodze wszakze za- 
padlszy Vv"'1 lrkucku na SZeIiZqCY si
 w,srod wi
zniow; tyfus, zo- 
stat zatrzymany w. tern miescie i przebywal. tu pozniej stale, 
zyskujqc i jako czlowiek, i jako uzdolniony architekt, og6lne 
uznanie. W r. 1872, na mocy spec}a.}ne'g-o zez\volenia, przybyl 
do Libawy, dia' zawarcia zwiqzku z E\vq HUSZCZOW'llq, ktora 
nast
pnie podqza wraz z m
zem na Syberj
 do Nerczynska, 
gdzie \V. K: otrzymal miejsce budowniczego u bogatcgo kup- 
J ca-poszuki \\" acza zlota Bubina. W r. 1876 \vracajq p.p. Kuli- 
ko\vscy do kraju; poniewaz \\rszakze \vst
p na Litw
 byl im 
wzbroniony, - zami.eszkali w Kiiowie, i tu tez W. K. miesz- 
kal odtqd stale az do smierci, otoczony powszechnym szacun- 
kiem i sympatjq. Obs.zerniejsze wspornnienia zamiescil 0 V./. 
K. p. Roman Roginski w Nr 85 z r. 1910 "Dziennika Ki}o\\-- 
skiego", nekrologi tam
e, Nr 72, 80. . 
Szczegoly zawdzi
czamy p. Eugenjuszowi Kuliko\vskiemu. 
Chi e win ski W I a d y s fa v./, ur. \v maj. rodzinnym 
POdgaju na Zmudzi, syn lana, ost. podkomorzego rosienskiego 
i Pranciszki z Puzy.nO\V; ksztatcit si
 w instytucie szlachec- 
kim w Wilnie, a 'l1ast
pnie na uniw.ers. \\
 Petersburgu. Skut- 
kiern udzialu w organizacH po",'"stanczej, zes.f.any zostal na Sy- 
berJ
, skqd powrocil dopiero po latach dziesi
ciu. Zrazu osiadl 
w Mitawie (tu si
 ozenil z Wand q Pilsudzk q , cork q Kazimie- 
rza), p6zniej w maj. Ilgizach (w pow. szawelskim), a po smier- 


.,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00416_0001.djvu

			... 


Do str. 258, 260. 


- 414 - 


ci rodzico\\ w Podgaju. Majqtek ten wszakze, jako wtasnosc 
ojca jego J ana, skazanego na zestanie z pozbawieniem pra\v, 
pomimo usilnych staran m usial wreszcie uledz sprzedazy. 
W 6wczas zamieszkal WI. ChI. pono\v.nie w Ilgizach i tu 12/25 
listopada 1907 r. zycie zakonczyl. 
Szczeg6ly zawdzi
czamy p. Pranciszkowi J urje\viczowi. 
Do sir. 260. 
Rom an ski Pel i k s, syn J6zefa i Agaty z Kremer6w; 
ur. \y r. 1818, zonaty byl \v dobie p():wstania z Olimpjq Bu- 
kowsk q , s.iostrq z,nanego patryjoty po
skiego, jednego z zalozy- 
ci.eli muzeum Raperswilskiego, Henryka Bukowskiego, wl.asci- 
cieJ maj. Danieliszki, wi
ziony byl v/ Ko\vnie, zeslany wszak- 
ie, ani pozbawiony majqtku nie zostal. Zmarl \v r. 1891. 
Dane zawdzi
czamy p. tlelenie Romanskiej. 
N.a r but tee z a r y, syn Kazimierza i Justyny z Mi- 
kuckich; ur. \V' r. 1827 w J ustynowie, majqtku rodzic6w (v/ 
pow. rosi,enskim). Po odbyciu nauk srednich (\\
 Krozarch ?), 
posw-i
cil si
 studjom prawnym na uniwersytecie w Dorpacie. 
Na skutek udzialu W organizacji po\vstanczej, zostal areszto- 
wany i uwil
ziony 15 grudnia 1863 r., najprz6d "I Rosieniach
 
p6zniej iVv'"' Kownie, skqd w.y\vieziono go na wygnanie do Czer- 
dynia (w gub. permskiej). Majqtek rodzinny Justyn6w ulegl 
sprzedazy przy'mu"sowej. Nabyl go gen. Rennenkampf. Po po- 
wrocie z w.ygnania kazano mu zam,ieszkac wraz z z.onq (fe- 
lic.jq z J ankiewiczow) w prowincjach nadbaltyckich. Wybral 
tedy (r. 1868) na miejsce zamieszkania Mitaw
 i'tu zmarl 16 
lipca 1880 r. Dzieci zosta.\,-U troje: syna Marjilna - inzyniera 
	
			

/gieysztor_-_pamietniki_I00417_0001.djvu

			- 415 - 


Do str. 260, 262. 


Saw i c kif e r d y 11 and, sy.n l6zefa, chorqzego, kt6- 
ry na Laudzie nabyt od Koryzn6\v. wtasnosc ziemsk q Mitruny; 
brat udzial w w
padkach r. 1831, em-igro\val, po powrocie 
trudnil si
 gospodarstwem, biorqc wi
ksz.e dzieriawy. \V ro- 
ku 1863 w,i'
ziony by I w Ko\\.nie, lecz na wygnaniu nie by I. 
Zmarl bezzeJ1ny w lakubowie w pow. wilkomierskim r. 1875. 
Szczeg6ly od p. Amelj,i Sawickiej. 
K 0 m -0 r 0 \V ski Ant 0 n i (1835-1881). syn Antoniego 
i Doroty z G,r.otkowskich; ksztalcil si
 \v Birkenruh pod .Ry- 
gq, nast
pnie \v Dorpacie. Byl rodzonym bratem wymienio- 
nego w pami
tnikach wyzej Wiktora. 
Szczegoly od p. Zofji Koscialkowskiej. 


Do str. 262. 
S y 1 w est r 0 \V i c z S tan i s I a w, oby\vatel z majqt- 
ku Hoia p.od Grodnem, - zonaty z Annq Bukowieck q ; ska- 
zany pierwotnie na po\vieszenie., nast
pnie :,\yyrok smierci za- 
mieniono mu na roboty ci
zki'e na Syberji. Zmarl w r. 1910 
\\;. Strzelczu (na W olyniu). 
Szczeg61y od p. A. \Vr6blewskiej. 
W 0 j s i a t y c z 1 0 z e f, p.ochodzil z rodziny w
gierskiej 
(ojciec jego Ijeszcze ile mowil po polsku), byl przed p.o\ysta- 
I' 
ni'em r,zqdcq w maj. Krasnik (\\- gub. grodzieiIski,ej). Tamze 
areszto\V'any, zeslany zostal na Syberj
. byl w Irkucku. Po- 
wrocil do kraju na skutek amne.stH po \\Tstqpieniu na tron ce- 
sarza Aleksand.ra III. P.o powroci,e zajmo\val si
 gospodar- 
stwem wiejskiem, jako rzqdca, najprz6d \V dobrach gen. Kic- 
kiej, nast
pnie w Zlotym Potoku. Zonaty byl z Kuszlo\\Tnq z 
Biatostockiego. Zmarl w Lublinie. I. 
Wiadomosc za \\-dzi
czamy p. \Villi Zyndram - K.oscial- 
kow'Skiej. 
p.o k ubi a t toP i 0 t r - czlonek organizacjj po\Vstail- 
czej grodzie(lskiej, urodz. w maj. dziedzicznym Rusota-Zabloc 
(pow. grodzienskiego) z ojca P-iotra i matki Wiktorji z W olme- 
row. Ksztat.cH si
 \\T gimnazjum g,rodzieiIskie.m. lata mlode 
sp
dzil w majqtku rodzi.nnym. Z listo\\r znajdujqcy.ch si
 w 
posiadaniu synowca p. \\Tiktora Pokubiatty, (kt6remu szczeg6- 
Iy niniej,sze zawdJzi
czamy), \vidac, iz \\\'yslany z wi
zienia gro- 
d.zienskiego 22 paidziernika, stanql \\- Petersburgu; stqd przez 
Uf
 przybyl (12 listopada) do Bielebieja (gub. orenburskiej). 
Po p61rocznym tutaj pobycie \vyslany do Kazania, a stamtqd 
przez Irkuck do Usola (stanq,l tu 14 pazdz. 1864 r .), gdzie prze-
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00418_0001.djvu

			Do str. 262. 


- 416 - 


bywaf j.ako "zesfaniec polityczny".. 7 lipca 1868 r. jut w cha- 
rakterz.e "osiedleiIca politycznego" zamieszkat we wsi Malcie, 
oddalqc si
 g.ospodarstwu wiej:ski.emu. W marcu r. 1873 prze- 
niost si
 do Irkucka, i pod Irkuckiem zarzqdzat mtynem. W 
tym'ze roku, po przywr6ceniu praw otrzymat praw.o zamiesz- 
kania w RosH .eur!opejskiej, lecz juz -roku nast
pnego, 1874, 
23 listopada zmart nagle, 0 c'Zem rodzin
 zawiadamif wspo- 
wygnaniec i przyjaciel Lteopold Walicki. 
Wiadomosc pochodzi od p. Wiktora P.okubiatty. 
o i n .n y c h c z f 0 n k a c h 0 r g a n iz a c j' i
, albo n i e 
p 0 s i a dam y w i ado ill '0 S c i, albo tez znajdzie je czy- 
telnik w p r z y pis a c h d -0 s t r 0 n pop r zed n i c h.. 


KONIEC TOMU I-GO. ' 


. 


, 


'- 


,
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00419_0001.djvu

			.. 


. 


.. 



' 


SPIS RZECZY 


. za,yartych "T tomie I-ynl. 


.. 


str. 
5-40 
41-52 
53-54 


. 
PRZED
IO"T A. 
Ze stosunk6"T osobist

cb 
Od autora . 
ROZDZIAL I. 


przez Taueusza Korzolla . 


.. 


Dookola spra"'-
T ,,-Ioscianskiej. (Rok 
1857--60) 
 
Zj azd czel'\Vco'\vy \v Ko\yuie - 55. Prace 
KOlllitetu redakcyjnego - 59. U chwaly, po\vziete 
,na zjezdzie, a dotycz&ce USalllO\vollliellJia ludu - 61. 
UZllallie ze stl"'OllY Cesarza - 66.. 'Vybory do Ko- 
mi tetu '\y loseianskiego - 66. U \vagi nad charakte- 
rem szlacht:v. -- 70. Sklad Komitetu i stronnictwa 
.w lonie tegoz - 71. \Vyjazd za granice i pobyt 
\v HOlllburg:u - 74. BI
oszura p. t. "Glos szlachci- 
ca" - 74. Jej charakterystyka i znaczenie - 75. 
Eilka .u\vag 0 pobycie za gl'anic& - 76.. Cesarz 
ol..-\leksander II w 'Vilnie - 77. K astroj spoleczen- 
stwa - 77. Stallo\visko 'VI. Syrokomli - 78. Sej- 
miki ko\v"jenskie z r. 1858 - 79. Sprawy r. 1859, 
1860 - 79. Projekt ut,yorzellia TO\\Tarzyst\va rol- 
nicze
o i zjazd \v 'Vilnie - 80. Projekt wreczenia 
adresu Cesarzo\vi \v r. 1860 - 82. Trese .adresu - 83. 
Zachmvanie sie Donlejki - 86. Franmszek Dalew- 
ski.i projekt organizacji krajowej - 89. 
ROZDZIAL II. "Z
rcie call\ piersia/' (Rok 1861) . 92-131 
Zarz&d gubernjalny do sprruw wloscian- 
skich - 92. Echa wypadkow \\Tarszawskich - 94. 
Zjazd obywateli KO\\Tienskich w spraJwie T-wa 


55-91 


"B. P." Pamietniki Gieysztora. Tom I. 


27 


..
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00420_0001.djvu

			- 418 --- 


str. 


Kredyto"
ego - 95. Projekt zalob

 na1'odo\\Tej - 95. 
Pobyt Syrokomli t\Y KO\Vllie - 97. Proba zaradze- 
nia oplakalllemu stanown. jego htllte1'eS()I\Y - 99. 
"P,osredllic
-" do spra \v \vloscianskich 
 100. D\\TU- 
krot1l3 b

tnosc \y "Tilnie - 103. Poczlltek de- 
nlonstracji w "Tilllie - 103. Ro
ne pogllld
r 11a 
lllie - 104. SIPiei\\-Y '\V I{atedrze i .a1'eszty (8 n1a- 
ja) - 104. Demonstracje w Kowllie - 107. lch 
,,
plyw - 109. Zg:r:ollladzenie "posrerlniko\\'"" Ko- 
wienskich - 109. Rozruchy rwiejskie po lual1iife- 
scie z 19 lrutego 1861 r. 
 110. Zjazd ostateczuy 
,"\y \Vlilnlie \v spra \vie T - "
a Kreuyto,vego (lipiec 
1861) - 115. Znaczenie tych zj,azdo"T - 116. Rocz- 
tIlica Ullji LubelskJiej ..i Ul
OCZ

,sty obchod \y Ko- 
"'"Iuie - 117. "T S\\Tlietobrosciu (6 sierpnia) - 119. 
I{l"\va\ve zajscie \y ""'iJU1ie 6 srrerpllia - 119. Cby- 
bion
'" projekt \vystqpiellia 111arszalko\y \Y Stpra\vie 
demollstracj,i - 120. Nieuojscie do skutkJu te- 
goz - 121. Zajsc-ie z ks. Iren
Tnl Og1inskilll - 122. 
Zebranie '\Y Sredniku 11 Zylillskiego - 124. Re- 
presje - 125. Pr,ace \y Zarzqdzie guberlljalllym 
do spra"
 :\vlosciallskich - 126. Iuue spra\v

 ro- 
ku 1861 - 128. 
ROZDZIAL III. Praca Ila gruncie Inauifestu z d. 19 
lutego (1861-1862 styczen-Illaj) . . 132-161 
BolesllY poczqtek roku - 132. U rZlluzellJie 
stosullkow '\\T1osoianskich 1V Laj\viszkach i Zale- 
sin - 134. U rok "ruszlachcenia" - 135., OdrZlucolla 
propozycja - 136. Ireny ks. Oginski i spra\va 
\vlosei '\Y RetcHvie (u1arzec 1862) -137. Sprawa '\\'"10- 
scian ignacogrouzkich - 149. Solowje\\T \v Ko- 
I\vnie - 151. Z z

oia klubu kowieliskiego - 153. 
Przykr
 spra\va p. *** z wlosoia.nami (kollJiec 
k\y,ietllua, poczqtek 111aja 1862) - 153. Z zycia 1'0- 
dziullego - 159. Zakonczenie spra\\'"y,p. *** - 160. 
ROZDZIAL IV. Cisza })rzed burz
 (Illaj-grud
ien 
1862). _ . 162-201 
Spra\\ry "orgallizacji" - 162. Zjazu w 'Vil- 
nie (Illaj 1862) - 163. Slub Zygul'unta Sierako\\
-. 
skliego (30 1ipca 1862) - 168. P'oglqd

 Siel'ako,\\T- 
skiego -168. Zjazd 1\vrzesniowy \y "Villlie i w
"'bor 
staleg
o "I{oll1itetu" - 169. Zg'OIl S
Trokomli (3/15 
'\vrzesnia 1862) - 170. Jego pogrzeb i llabozenst\va 
za jego dusze - 171. Za\\,illzaIMe "Kolka Gos,po- 


""
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00421_0001.djvu

			- 419 -
 


str. 


darskiego" \y g,ub. ko,,'"iellskiej - 172. Sp1'awa sej- 
ll1Jik6\v luinskich i podania adresu - 174. Zjazd 
listopado,,'"y" \y ""',ilnie i znalezienie sie Domej- 
ki - )76. Starcia sie 0 adres 111iinski - 178. ,\.,.

- 
bor delego\vauych lla zj azd do 'V a1'sza \yy - 178. 
Kandyda1nll'
'" na 111arszalko\v - 179. 'VychO\Vallie 
dzieci - 180. Gorqcy llastroj 11a prawincji (\v po- 
nie\vieskliem) - 180. 'V ystqpienie ,przeci'\vko 01'- 
ganizacj!i \V Eo,,
nie -182. Zjazd "bialych" w 'Va 1'- 
sza \vie (gr'udzien 1862) - 184. Zdanie 0 Gieyszto- . 
rze --=- 184. Obrady uad programem - 185. Znajo- 
mosci \",arsza\vskie - 191. (Gu ttry - 192. I{ro- 
nellberg - 193. Tadeusz ks. Lubomirski - 194. 
Krasze'\vsfui - 194). Projekt pOl1l:l1Jika Syro- 
komli - 194. Dalsze znajomosci - 195. (AI. Kra- 
jewski - 195, Ruprecht - 195, Jurgens - 195, 
Goltz i in. - 196). Re\vizja - 197. 'VrazellJia -197. 
Podroz do Czestocho\v'y-198. Po\yrot do donlu-199. 
Ogolny poglqd na r. 1862 - 201. 
ROZDZIAL 'T. Przekl"oczenie Rubikonu (st
"'czen-lu- 
ty 1863) . 202-265 
Powitanie l1o\\"rego roku - 202. ZYCJie s&- 
sriedzkie - 203. CZYl11nosci urzedo\ve 'W Kownie i 
zjazd - 204. 'Y"ez\val1ie do "Tilna - 207. U Nazi- 
.lllo''''a - 208. Areszt \'" "Tilnie - 211. "Tybllch po- 
i\vstania - 211. U sposo bienie 1,\re\\1jnetrzlle - 212
 
Dzialania Konli tetu ruch u - 216. J ego sklad - 220. 
Posiedzelllie I{oill. "bialych" d. 25 stycz. (6 lut.)-222. 
Projekt Kienie\\Ticza - 224. 'V)-rbol' llO\\Tego KOIUj- 
tetu "bialych" - 225. N Q\VY projekt Kienie\vi- 
cza - 225. Piel"\vsze obja\vy 'partyzalltlci na Li- 
twlie - 226. Porozlulliellie sie z organizacjq "bia- 
lych" \v "r arszaf\vie - 228. Zj azd \y Kowllie i 
areszty \\'" gu b. ko"\vlienskiej - 229. N astr6j w kra- 
ju - 230. Stosullki z I{omitetem ruchu - 230. P-o- 
[\vstanie ,,'Vydzialu zarzqdzajqcego .pro\\"'incjalll
 
Lit\\-r

" - 232. Slabosc partji ruchu - 233. Cha- 
rakter)-rst
:'"ka Zygillru,nta Czecho\vicza - 233. Cha- 
rakter)
styka I{onstal1tego KalillOwskiego - 235. 
Charakter
'"styka czlonko'\y ,,'V
"'dzialu" pierwsze- 
go skladu: Fl'ancrrszek Dale\vski - 238; Aleksall- 
del' Oskierka - 240; Antoni J elellski - 242; Igna- 
c
r Lopacinski - 242; H.ierollim Kieniewicz - 242;
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00422_0001.djvu

			-420- 


Nestor Du L31urens - 243; lnne osoby-244. Bierw- 
sze czynnosci Wydzialu - 245.. Organizacja ,po- 
wstancza na Litwie: \Vilno - 246; gub. Wlilen- 
ska - 248; gub. grodzienska - 252; gub. min- 
ska-252; g"ub. witebska-254; Inflanty-254; gub. 
mohylewska - 256; gub. kowienska - 256. U,wagi 
og61ne 0 organizacjli - 260. 
DODATKI AUTORA: 
A. Projekt Jak6ba Gieysztora, zgloszony w 
czerwcu 1857 r. \y spra-\yie :usamo:wolnienia ludu 
i odd
ielenia ziemi dla drobnej uprawy. . . 
B. Projekt Jak6ba Gieysztora, zgloszony w 
czerwcu 1858 r. w spra\yie usamowolnienia ludu 
i dobro\yolllej odprzedazy przez szlachte wloscia- 
. . 
11 0 ill Zl e:lllil 
Przypisy 


.1 


.a 


.. 


str. 


261 


270 
281 


"'"
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00423_0001.djvu

			BIBLJOTEKA p AMI
TNIK()W. 
... 


Opuscily prase: 


Pami
tllliki D- ra J ozefa Franka 
prof.. rruuiwers. Wlilenskiego 'W 3-ch tomach. Cena rb. 4. 
W przededIb
u wiosny Iudow. Wspomniellia Aleksandra 
Guttrego z r. 1846-1848. Cena rb. 1. 

. 


.. 


, \
		

/gieysztor_-_pamietniki_I00424_0001.djvu

			" 


.. . 
. 


I 


,& 


. 


P" 


.. 


. ( 


1 


UUIWU(IAJOZ£fA 

EGQ._'
 


, 


.. 


. 


,.. f 


... 


.. 


. . 


... 


"