/bartoszewicz_dzieje00001_0001.djvu

			£i] -- 
:'\rt ...-" 
.. \. " "a.;Zh , !f;'
 
/A. l' " :)- 
/
.
... (ł.
.' 
I 
 . "\ \.' 
(' .(- ł' 
I
 
 \.... 
 
 \ 
t Q \. . ..:-_.
 
 , 
ł--. ..
 
I_
 ,
. "'".... . 
. "" p " 
. ,;.? \.., ..... "
'. 
\; ..- .. 

.
' 


. 
. . 
: 
 .ZIEJE.INSUREKC 


. 
 
. 
 
. J 


. 
, .J 
OSCIUSZKOWSKI = 


NAPISAŁ KAZIMIERZ 
. 
 
. 
BARTOSZEWI CZ, \NI EDEN 
NAKŁADEM. FRANCISZKA 
. 
BONDEGO. 
, 
( 


, (. 
I, 
\ 
 r 
--K 
, \ 
 
( 
L ,.... 
. 
C w '" ,
		

/bartoszewicz_dzieje00002_0001.djvu

			--- 
". . 




 
-----.. 


,r.... 


. > 


.
 


{. 


Z Drukarni J. Pbilippa we Wiedniu VI. 


, ' 
..., 
\ ' \.. ! 


\ 


-' 


-; 


-... 


... 


_
-d" 


. 
. 


" 
I ł 
\ ..... \. \l 
, , \- . '," \ .. ł 
. 
" 'J 
. " .. 
". . 



 . 
} 


.. -
, 
t ) 
""""<. 
- ......:- 
..... ..., 


\ 
....... 


(- - 
t 


04' 


, 
.' . 



.,...
 ' 
\ 
. \ 
· ł ł ł 
t 
-"to · 


, 
.... ....,.1'... 
...,
. .. 
,. "'.."" 
.... ... " 
_..
 


- 



 
 
,. ;... . 


-. 


... 


)
		

/bartoszewicz_dzieje00003_0001.djvu

			l\
l
 
.. 
"'J \ 
r.- 

- 
/ .. 



. ;o,, 
('> ...... /.
 11- I 
... 
""
 ." , 
'\: ':.. "-ł \; \ ..... -:- .! 
.... 1\ '\. . . ,. 
, " V....-I 
, :
.3 
PIER'VSZY ROZBIOR. - UPADEK DUCHA. - "PRAWA KARDYN 1. EU I RADA 
NIEUSTAJĄCA. - Z\VROT KU XAPRA\VIE RZECZPOSPOLITEJ. 


.,. 


Rozdzial pierwszy. 


Tl) nia 5. sierpnia 1772 roku podpisany został traktat pierwszego rozbioru 
Polski, a w miesiąc później wyszły okupacyjne manifesty dworów wie- 
deńskiego, berlińskiego i petersburskiego. 
Wieść o rozbiorze uderzyła jak grom niespodziewany, a tak ogłuszający, 
że przerażenie odebrało siły, ubezwładniło wszystkich, zgruchotało wolę, na 
miazgę rozbiło naturalne poczucie samoobrony. Położenie kraju zresztą 
o zbrojnym oporze nawet myśleć nie pozwalało. Pięcioletnia blisko walka. 
a raczej partyzantka konfederacyi barskiej, doprowadziła Polskę do ruiny 
materyalnej i moralnej. »Głód groził zagładą - trzecia część pól w pro- 
wincyach najżyzniejszych nie obsiana. . . bydło robocze zjedzone przez wojsko, 
lub ,vyginęło przy ciągłej przewózce z magazynów" - pisał już w roku 1771 
Stę.nisław August do Katarzyny. Wszędzie widać było zgliszcza, spalone wsie 
zrabowane dwory. Rosyanie łupili majątki konfederatów i nakładali na nie 
kontrybucye; konfederaci odwzajemniali si
 niszcząc ekonolnie królewskie 
i majątki stronników dworu. Dziełu zniszczenia pomagały bandy łupieżców 
i swawola żołnierstwa. Fryderyk II. przy pomocy Drewicza przemocą wcielał 
Inłodzież włościańską do -swoich szeregów, a jednocześnie zasilał swój skarb 
przez rozpuszczanie \V Polsce fałszywej monety. Ludność pograniczna opusz- 
czała kraj masowo, chroniąc się do \Vęgier, na Śląsk, na Morawy. llłodzieży 
szlacheckiej, zdolnej do obrony kraju zabrakło, tysiące bowiem konfederatów 
poległo, tysiące poszło na Sybir. . . 
N astępstwem tego położenia był ogólny upadek ducha, brak ,,-i ary we 
własne siły. Stąd też, kiedy "patenta" zaborcze zagroziły karami tym obywa- 
telom, którzyby śmieli stawić opór wojskom trzech mocarstw, a choćby okazać 
nieposłuszeństwo ich komisarzom, przeznaczonym do odbierania hołdu- 
zaledwie jednostki zdobyły się na odwagę nie składania no\vym panon} przy- 
sięgi. Co gorsza, zabrakło nawet godności w nieszczęściu: \V wielu ll}iejscach 
huczne zabawy i uczty towarzyszyły uroczystościon} homagialnym. Szlachta 
1794 . 1
		

/bartoszewicz_dzieje00004_0001.djvu

			białoruska wyrażała w Połocku wdzięczność imperatorowej; wielu Wielkopolan 
oświadczyło zupełną gotowość powiększenia liczby poddanych króla jegomości 
pruskiego. We Lwowie tylko starosta Kicki i podkomorzy Zielonka usunęli się 
od wzięcia udziału w uroczystości "instalacyjnej", inni natomiast wręczali 
składkowy dar pieniężny (6000 dukatów) "organizatorowi prowincyi" Perge- 
nowi l); a byli i tacy co jak głośna kasztelanowa Kossakowska ubolewali nad 
swymi przyjaciółmi, że muszą dalej cierpieć rządy Poniatowskiego, nie mając 
szczęścia dostać. się pod panowanie "świetnego w Europie domu cesarskiego". 
I tylko tym strasznym stanem kraju, tern zupełnem wyczerpaniem jego 
sił, tym niesłychanym wreszcie upadkiem ducha i uczuć obywatelskich da się 
wytłumaczyć fakt, który dziś 
jeszcze rumieni wstydem na- 
sze czoła, fakt, że oddano 
trzecią część dziedzin ojczy- 
stych, prawie bez jednego 
wystrzału, bez jednej próby 
powstrzymania najazdu. 2 ) 
N apróźno Tadeusz Lip- 
ski, kasztelan łęczycki, żą- 
dał na radzie senatu zwo- 
łania pospolitego ruszenia; 
napróźno Stanisław August 
rozpisywał listy do monar- 
chów, aby ujęli się za Polską; 
napróźno Feliks Łojko oba- 
lał w historycznym ,vywodzie 
(Zbior deklaracyi) mniemane 
"prawa II państ,v zaborczych; 
napróźno usiłowano nie z,vo- 
ływać sejmu i zrywano sej- 
miki wybierające posłów, aby 
u daremnić, a przynajmniej 
odwlec żądaną ratyfikacyę 
traktatu rozbiorowego; na- 
próźno Tadeusz Rejtan l'OZ- 
dzierał sza ty i kładł się na 
progu sali sejmowej, - kraj z rezygnacYą przyjął swe losy, nie przyszła pOlnoc 
z pogrążonej w apatyi zagranicy, a delegacya wybrana ze sejmu skonfederowanego 
pod laską Ponińskiego, zatwierdziła podział w dniu 18. września l773 i uło- 
żyła zasady przyszłej formy rządu (" prawa kardynalne") pod naciskiem amba- 
sadorów trzech mocarstw zaborczych, a raczej, ściśle biorąc, stosownie do woli 
ambasadora rosyjskiego Stackelberga. 
Nowe prawa kardynalne, objęte ogólnikowo w traktatach podziałowych, 
zatwierdzon e przez sejm w roku 1775 i gwarantowane osobnym aktem przez 
l) Pepłowski. Z przeszłości Galicyi tom 1., str. 8. 
2) Pi:ołzemy dlatego "prawie", że w niektórych miejscach żołnif'rz na własną r
k
 stawiał opór. 
Tak Jan Kraszewski, r. gimf'ntaJz part
i wielkopolHkiej, stoczył pod Elhlągi...m pot
'czk
 z Prusakami, 
za co jak i za straty majątkowe sf'jm 1;75 roku przeznaczył mu pensy
 d'.żywotnlą 20.00U złp. Innym 
11 "dYMtyngwlljącym się towarzyszom pancernym i husarskim sejm po 20UO złp. wypłacIć polecił. 
Vol. legum VI lI. str. 122. · 


- 2 - 


""-. 


. 

 




 ,. 


'..... .... 


., 
, . 
. 



 


2. Tadeusz Rejtan.
		

/bartoszewicz_dzieje00005_0001.djvu

			- 3 - 


Rosyę, były w części powtórzeniem, a w części dopełnieniem dawnych z roku 
1768. Zatwierdzały one wolny wybór (elekcyę) króla, usuwały cudzoziemców 
od korony, synom lub wnukom królewskim dozwalały objąć tron dopiero po 
upływie dwu panowań, utrzymywały l i b e r u m vet o, tworzyły wreszcie pod 
nazwą "R a d y n i e u s t aj ą c ej" władzę wykonawczą, wyposażoną prawem 
rozdawnictwa łask i urzędów. Dochody uszczuplonego państwa obliczono na 
36 milionów złotych i pozwolóno mu utrzymywać 30.000 wojska. 
R a d a n i e u s 
 aj ą c a, stanowiąca stały rząd "wolnej i nie zależnej 
Rzeczpospolitej"
 składała się z 36 komisarzy, w połowie z senatorów, a w po- 
łowie ze stanu rycerskiego- Przewodniczącym w niej był król. Dzieliła się na 
pięć departamentów: spraw zagranicznych, sprawiedliwości, policyi, skarbowy 
i wojskowy. Wybór pierwszej Rady pozostawiono królowi; wyboru następnych 
miał dokonywać sejm, co dwa lata, .pozostawiając z dawnej Rady dwunastu 
komisarzy. Prócz tego sejm wybierał sąd sejmowy, mający być kontrolą Rady. 
Władza ta, zbyt skomplikowana, stąd ciężka i słaba, musiała ulegać 
wpływom ambasadora rosyjskiego. Mimo to, była ona postępem, przejściem 
z bezrządu do stosunków uregulowanych. Choć słusznie znienawidzona przez 
patryotów, jako kreacya rządu rosyjskiego, aż nazbyt mu powolna, aż nazbyt 
wiele grzechów mająca na sumieniu, była przecież organizacyą posiadającą 
ciągłość działania, wyrabiającą w swych komisyach pierwszorzędne administra- 
cyjne siły fachowe. : 
Spokój zresztą jaki nastał po burzy, pozwolił krajowi w latach od roku 
1775 do 1788, nieobfitych w wypadki polityczne, nietylko powoli wprowadzać 
ład i porządek w administracyi i podnosić się ekonomicznie, ale myśleć 
o lepszej przyszłości i gromadzić materyał do wzniesienia jej fundamentów. 
Apatya i rezygnacya ustępowały. Zrozumiano, że nawet w naj gorszych 
warunkach można pracować dla kraju, wzmacniać go, wyciągać dla niego 
korzyści. Uśpione sumienie narodowe przebudziło się - rozpoczęto dzieło 
naprawy Rzeczpospolitej. "i, ! 
Pozbawiona całkiem znaczenia politycznego, zależna we wszystkiem od 
prokonsula rosyjskiego, rządzona przeważnie przez jego jurgieltników, zgnie- 
ciona, wyczerpana, nie chyliła się przecie Polska do upadku, lecz krzepiła się, 
powsta\vała do nowego życia
 I nie był to żaden cud lub przypadek, był to 
tylko dowód, że naród posiadał niezmierne zasoby moralne i spory zastęp 
tęgich, znakomitych ludzi, umiejących wprowadzić go na drogę odrodzenia. 
W czasach anarchii saskiej, barskiej partyzantki i tragedyi rozbiorowej, zasoby 
te były uśpione, ludzie ci nie mieli możności działania. 


_o
cw
o- 


. 


1*
		

/bartoszewicz_dzieje00006_0001.djvu

			. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
(*g
j*) " (

*

) 
. lJćhwara () {tla 7 bri .s 1794- 
BILET SKARBOWY 
Hei (/
te'r 
 Zloti PolsJrit" 
\

Il I C7. ter 'y Złote 1 

 
I · · · . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . [ 


Rozdzial drugi. 


..,.. 


CHARAKTERYSTYKA I DZIAŁALNOŚĆ STANISŁA"\VA AUGUSTA. - USIŁO\VANIA 
PRYWATNE OKOŁO PODNIESIENIA EKONOMICZNEGO I UMYSŁOWEGO KRAJU 
(1773-1788). - FABRYKI. - ROZ\V
J HANDLU. - KOMUNIKACYE. - POPRA\VA 
DOLI LUDU. 


N a czele usiłowań do odrodzenia kraju i narodu, stanął Stanisław August. 
!J Należy mu to przyznać, pomimo słusznego wyroku potępienia, jaki 
wydała na niego historya za ostatnie nieszczęsne dni jego panowania, za stanie 
się powolnem narzędziem dworu petersburskiego, za przyłożenie, choć niechętne 
i "z płaczem u, ręki do wykreślenia Polski z karty Europy. Stanisław August 
nie dorósł bowiem do chwili dziejowej, która wymagała, aby kierownik 
państwa posiadał moc charakteru, nieugiętość zasad. żelazną energię, poczucie 
godności osobistej i narodowej, wreszcie zdolność do poświęcenia się, do boha- 
terstwa. 
Natomiast w czasach spokojnych, normalnych, w państwie silnem, 
a przynajmniej nie otoczonem przez czyhających na niego wrogów, byłby on 
prawdopodobnie, mimo wad swoich, wzorem monarchów. Miał ku temu 
wszystkie warunki: był światły, rozumny, zdolny, wymowny, pełen dobrych 
chęci, "humanitarnemi zasadami współczesnej filozofii oświecony" (Korzon). 
Nawet naj surowsi jego sędziowie przyznają mu sporo wiadomości, zamiłowanie 
do pracy umysłowej, "w nauce stanu i prawie biegłość niemałą" , opiekowanie 
się nauką, zapał do wszystkiego co piękne, wzniosłe i szlachetne. l ) Oryentował 
się szybko w sprawach publicznych, był zręcznym dyplomatą, umiał zaże- 
gnywać niesnaski i zyskiwać dla siebie serca. Ch?ć sybaryta, wygQdniś, nie 
lenił się jednak do pracy, ilekroć tego była potrzeba. Całe dnie przesiadywał 
w sejmie, słuchał pilnie co mówiono, często sam głos zabiera
, a rada jego była 
prawie zawsze mądra i łagodząca podniecone umysły. Wogóle sprawom państwa 
poświęcał w iele czasu, przytem prowadził olbrzymią korespondencyę dyplom a- 
l) Schmidt. Dzieje Polski XVII. i X VIII. w. t. II., Rtr. 101.
		

/bartoszewicz_dzieje00007_0001.djvu

			5 - 


tyczną. Rozumiał wybornie potrzebę podźwignięcia kraju pod względem eko- 
nomicznym, to też zaraz po wstąpieniu na tron otworzył mennicę, fabrykę 
broni i ludwisarnię. Później kosztem króla powstała w Belwederze fabryka 
fajansu, w Kozienicach hamernia. Starał się podźwignąć kopalnie olkuskie, 
popierał poszukiwania soli po odpadnięciu od Polski Bochni i Wieliczki. 
Kazał przeprowadzać studya nad połączeniem Pilicy z WaItą.1) Nie było 
większego przedsięwzięcia przemysłowego, do którego by nie dał inicyatywy, 
albo na które by nie łożył kosztów. 2 ) Sprowadzał z zagranicy mineralogów, 
chemików, inżynierów, mechaników, rzemieślników. Własnym kosztem założył 
(1766) i utrzymywał "szkołę rycerską" (korpus kadetów), która przygotowywała 
krajowi nietylko wykształconych fachowo oficerów, ale i znakomitych statystów, 
obywateli nieskazitelnych, wdrożonych do karności. JHyśl reformy, zIniany 
konstytucyi, zaprzątała stale jego umysł - już na sejmie 1766 łączył stron- 
nictwa, aby obalić l i b e r u m vet o, i zrzucić gwarancyę rosyjską (dalszą 
jego działalność w tym kierunku na właściwem miejscu przyjdzie zaznaczyć). 
Ubolewał nad dolą ludu poddanego, i co mógł robił, aby wpłynąć na jej 
polepszenie. Już w roku 1764 pisał do Andrzeja Zamojskiego, że "dopóty nie 
zazna spokoju, póki dziedzice będą mieli moc życia i śmierci nad poddanymi, 
póki pieniądzmi będą mogli okupić zabójstwo chłopa".3) Wpływowi też jego 
przypisuje Korzon wydanie pierwszej przychylnej dla ludu ustawy (1768), która 
odbierała dziedzicom prawo karania poddanych za przestępstwa krYlninalne 
i karała ich za zabójstwo rozmyślne i złośliwe chłopa "gardłem", a nie jak 
przedtem grzywnalni. Prócz tego król ustanowił w swych sądach asesorskich 
i referendarskich osobnego "patrona", który pobierał przyzwoite wynagrodzenie 
ze skarbu królewskiego za bezpłatne prowadzenie spraw "ludzi ubogich". 
Później zobaczymy go popierającego gorąco stan miejski; z wybjtniejszymi 
przedstawicielami mieszczaństwa utrzymywał towarzyskie stosunki. Za inicya- 
tywą królewską zebrało się Towarzystwo Dobroczynności, powstał "Dom 
robotny" i "Dom ubogich ".4) Ustanawiając order św. Stanisława zabowiązywał 
jego kawalerów do opieki nad ubogimi i kazał pobierać od nich po 25 czerw. 
złotych na rzecz szpitala Dzieciątka Jezus, któremu nadto rocznie po 4 czerw. 
złotych składać byli powinni. 
Otaczał się ludźmi uczonynli, był protektorem poetów i artystów. 
W szystko co zasłynęło 'v Polsce nauką lub talentem, miało przystęp do dworu 
królewskiego. Na słynnych obiadach czwartkowych zajmowano się nietylko 
plotkami, jak to niechętni twierdzili, ale odczytywano poezye (Krasicki, Trem- 
becki, Węgierski itd.) i studya historyczne tN aruszewicz), poruszano wiele 
spraw żywotnych, roztrząsano zagadnienia naukowe,5) rozprawiano o sztuce, 
literaturze. W ,,1\-10 n i t o r z e" i "Z a b a w a c h p r z y j e In n y c h i p o ż y- 


l) Surowiecki. Dzieła, wyd. Turowskiego str. 344. 
2) Surowiecki. (loc. cit. 137) "na własne oczy widział w Miedzianej Górze i przyległych fabrykach 
jakie nieoszacowane skarby musiał Stanisław August rozsia
 tam po ziemi dlatego jedynie. że nie był 
wspieranym od Stanów." 
3) Czacki. O litewskich i polskich prawach wyd. Turowskiego. Tom II., str. 277. 
') Pamiętnik historyczno-polityczny, wrzesień 1784 str. 88.1. "Szczodrobliwość N. Pana w tej 
mierze jest nadzwyczajna". 
6) Maciejowski (Historya Włościan 865) zna "Pamiętnik o ustanowieniu porządku w nauce 
prawa cywilnego i o założeniu zgromadzenia prawnych ludzi", którJ-, jak to świadczy odwrotna strona 
karty tytułowej, .,był czytan
' w przytomności króla Imci podczas zgromadzenia, na które w zamku 
co Czwartek wyznaczeni od króla schodzą się".
		

/bartoszewicz_dzieje00008_0001.djvu

			- 6 


t e c z n y c h u odbijały się echa tych rozpraw i "posiedzeń akademickichu. 
Z inicyatywy króla i przy jego materyalnej pomocy, Adam Naruszewicz kreślił 
dzieje Polski; z jego też zachęty powstawały dzieła oryginalne, ukazywały 
się przekłady wybitnych obcych autorów. Portrety zasłużonych pędzla Marteau 
zdobiły jedną z komnat zamkowych; medal "B e n e m e r e n t i b u s" był 
zarazem nagrodą i zachętą dla ludzi pracy i nauki. Powstanie teatru narodo- 


;'-
k 


.. ,,),.. 


. "':..' ... 


;.. 
 


... 


.... 
s..;::, >.c. 


.... 


,. ); 


, 
_., .'A 


-' , 


Ą . 
.. 


'!' 


A<. 


'ł 
. 


'-
; 
, 


, > 


" 


I 


.., 
t: 


\ 
,Iw 

. 


J-- 
 

:ł./ 
...,""'" ,. 


.... 


- 
,. 


t 


.. 


.....- - , 
.
' "" 
" 


j; 


;
 ' .... 


.... 
. 


\ 
-, 


.... - 


, . 


. . 


... 


.::-os- 


.. 


'\. 


....... 


4. Król Stanisław August. 


wego W Warszawie i początki opery polskiej, to również w znacznej części 
zasługa Stanisława Augusta. Pozatem król gromadził bogatą bibliotekę, cenną 
galeryę sztuki, gabinet odlewów; założył na zamku o bserwatoryum astrono- 
miczne, stworzył zbiór numizmatyczny i gabinet przyrodniczy. Odkrycia nau- 
kowe zastosowane do celów praktycznych, (balony, elektryczność w medycynie. 
szczepienie ospy), miały w nim gorącego zwolennika. Dla sztuki polskiej 
działał niezmiernie wiele, już to przez przyzywanie z zagranicy słynnych archi-
		

/bartoszewicz_dzieje00009_0001.djvu

			--. 7 


tektów, malarzy, rzeźbiarzy, muzyków, medaljerów i sztycharzy, któ
zy budzili 
zamiłowanie do piękna i kształcili artystów krajowych, już to przez wysyłanie 
za granicę i utrzymywanie swym kosztem młodych i zdolnych adeptów sztuki, 
którzy potem w kraju zasłynęli swemi pracami. Chciał nawet król założyć 
"Akademię kunsztów", ale choć do tego nie przyszło, w każdym razie za jego 
inicyatywą otworzył Bacciarelli w zamku szkołę sztuki, w której prócz niego 
uczyli Lebrun, Monaldi, znakomici rzeźbiarze bracia Staggi i malarz Alber- 
trandi jako profesor anatomii. l) Prócz tegu Bacciarelli był dyrektorem budowli 
królewskich, prowadził z polecenia króla korespondencye znajsłynniejszymi 
artystami zagranicznymi, nabywał dzieła sztuki dla powiększenia zbiorów 
królewskich, a nawet sprowadzał z Karrary kamieniarzy do kopalni marmurów 
krakowskich. Wspaniałą pamiątką smaku Stanisława Augusta są Łazienki, ten 
"naj doskonalszy może typ architektury w stylu Ludwika XVIK; sam król 
podobno pierwszy plan ich nakreślił, na którym się opierali Merlini, Fontana 
i Kamsetzer. 2) 



 ,,-


--
-:._-".--:: -- -;-..-.-.:;. 
..- 

-
- . 
. -'BJI. BJf"X-DT1IE 


.2ALUS-KI 


'. 
6 


+ 


--,.. 


. --? --? 
I 
 
 . --:,
",,:

 .J- 7 _

 _""'-- _
 

 
 . - '( L1 i i1/6 
:;

-r"""".;.-';" . __ < -o - --... o'. _ .......


 __ .-e: 


5. Biblioteka Załuskich. 


Kończymy ten szkic działalności króla powołaniem się na słowa Korzona, 
który nie szczędząc słów potępienia dla" wielkich zbrodni K i "najhaniebniejszego 
upadku tego człowieka", przyznaje jednocześnie, że "wśród garstki tych, co 
przynieśli promyki światła z zachodu, aby rozproszyć ciemnotę, pierwszą 
i główną przyczynę upadku dawnej Rzeczpospolitej, Stanisław August był 
jednym z najpierwszych, najzdolniejszych i naj gorliwszych. .. Pierwsze dzieło 
jego panowania, korpus kadetów, był dobrodziejstwem wielkienl dla ociemnia- 
łego narodu. Dzieje umysłowości świadczą, że naj trudniej przychodzi roznie- 
cenie pierwszej iskry. Tę iskrę Stanisław August zapalił. Po latach dwudziestu 
płonęło już duże ognisko literatury, nauki i szkolnictwa. Stanisław August 
nigdy go nie przygaszał, lecz zawsze podsycał. I ukazało się pokolenie sejmu 
czteroletniego, które przeobraziło, odrodziło Polskę, i znaleźli się czcigodni 


1) R07.maitości, dodatek do Gazety Korespondenta Warszawskiego i Zagranicznego 1819 str. 130. 
Tamże szczegóły do działalności Bacciarellego i projektu Akademii podane przez syna tego artysty. 
Str. 162-170. 
2) .M
'cielski. Sto lat dziejów malarstwa w Polsce str. 26.
		

/bartoszewicz_dzieje00010_0001.djvu

			8 - 


obywatele, nawet bohaterowie, a ci, z Kościuszką na czele, po większej części 
byli wychowańcami korpusu kadetów. Więc niezawodnie Staniśła-w August był 
jedny
 znajzasłużeńszych sprawcó,,- odrodzenia narodul.) II 
Przykład królewski działał. W każdym prawie zakątku Rzeczpospolitej 
znaleźli się ludzie inicyatywy i dobrej woli, którzy pracowali nad podnie- 
sieniem umysłowem i materyalnem kraju. :Nie potrzebował wprawdzie zachęty 
Józef Andrzej Załuski, referendarz koronny, później biskup kijowski, który już 
za Sasów tworzył swą wspaniałą bibliotekę, obejmującą do 300.000 tomów, 
25.000 rycin i 10.000 rękopisów; ale dopiero za czasów Sta,nisława Augusta, to 
olbrzymie dzieło swego życia podarował narodowi. Biblioteki zakładali jeszcze 
Joachim Chreptowicz w Szczorsach, Sapiehowie w Kodniu, Czaccy w Sielcu 
i "\v Porycku, biskup Krasicki w Skierniewicach, Czartoryscy w Puławach; 
dzisiejsza biblioteka wilanowska powstała w tych czasach staraniem Lubo- 
mirskich. Należy tu wspon1nieć i o J. 1\1. OssoliIlskirn, który wprawdzie wspa- 
niałą swą bibliotekę i n1uzeum otworzył z czasen1 we Lwowie, ale już bawiąc 
na dworze Stanisła-wa Augusta, "w całej Polsce K był znany jako miłośnik 
i zbieracz książek. :Mniszchowie 'v Wiśniowcu gromadzili bibliotekę, galeryę 
portretów i zbiory muzealne. Słynna wojewodzina bracławska, Anna z Sapiehów 
J abłonowska gromadziła olbrzymie zbiory w Siemiatyczach; składały się na 
nie: biblioteka, gabinet historyi naturalnej (słynny Kluk stale z niego korzystał) 
starożytności, kolekc
Ta monet i medali, mebli, broni itd. Po jej śmierci nabył 
te zbiory cesarz Aleksander I. za milion złp. i podarował je Akademii 
'v :\Ioskwie. 2 ) Wojewoda wileilski Michał Radziwiłł zbierał numizmaty, biskup 
Krasicki zakładał galeryę. Czartoryscy w "\V ołczynie, a później w Puławach 
otaczali się ludźmi nauki, literatami, artystami; przez nich został sprowadzony 
słynny malarz Xorblin, znakomity uczony Groddeck. Książe Adam Czartoryski 
sam był literatem i autorem znakomitego katechizmu politycznego dla kadetów; 
jego ojciec wysyłał młodzież za granicę, był dobrodziejem Akademii wilellskiej. 
Pomijamy liczne teatry francuskie i włoskie utrzymywane przez wielkich 
panów, bo szło tu tylko o przyjemność, a nie ó popieranie sztuki; ale były 
i teatry polskie jak u Czartoryskich, u Sapiehów w Różance i u hetmana 
Ogińskiego w Słonimie; głośny ten kompozytor i miłośnik sztuk pięknych, 
utrzymywał też operę włoską. Każdy prawie z domó,v magnackich protegował 
sztukę już przez tv, że przy panującej powszechnie modzie portretowania się, 
każdy wybitny portrecista stawał się na pewien czas malarzem nadwo,rnym 
tego lub owego magnata. Sławny malarz l\Iirys osiada na stałe w Białymstoku 
Jana Klemensa Branickiego, gdzie i umiera; architekta Sacco sprowadził 
'ryzenhauz, portrecistę Pitschmana ściągnął do Korca Józef Czartoryski. Inni 
wreszcie magnaci byli mecenas'lrni nauki i literatury, łożyli na wydawnictwa. 
Tak biskup Krzysztof Szembek wzbogacił Akademię Krakowską teleskopeln 
i "machinami fizycznemi", tak Józef Jabłonowski wydał swoim kosztelu atlas 
Polski Rizzi Zannoniego z planem 'Varszawy, podającym widoki najwybit- 
niejszych jej gmachów; tak Paweł Brzostowski "hojnego wsparcia" udzielił 
wydaniu historyi polskiej Solignaca, logiki 
 arbutta, traktatów Seneki, tłuma- 
czeniu dzieła o rolnictwie Duhamel de \1onceau itd. "\V tern Jniejscu wreszcie, 


I) Korzon. Wewnętrzne dzieje IV.. cz
ść II., str. 629. 
2) Gazeta Korespondenta Warszawskiego 1904. Nr. 5. \\" roku 1789 chciała Jabłonowflka swój 
gabinet historyi naturalnej darować narodowi - podawała "kondycye" w liście do Stanisława Mała- 
chowskiego. List ten znajduje 8i
 w archiwum Krasiilskich w Warszawie. 


".
		

/bartoszewicz_dzieje00011_0001.djvu

			bo gdzieindziej nie będzie sposobności, wspomnieć należy choć ogólnikowI 
że w tym czasie wybudowali magnaci setki kościołów, cerkwi i pałacó
 
z których niej eden jest pięknem dziełem sztuki. 
Wprawdzie nie od króla i wielkich panów zależał rozwój literatur 
i nauki, ale prawda każe przyznać, że rozwojowi temu pomagali. Nie spos6 
w krótkim szkicu podać obraz odrodzenia się naszego piśmiennictwa za Stani 
I 
sława Augusta; dość zresztą będzie przypomnieć, że mamy w literaturze nasze 
osobny "okres Stanisławowski." Mimo wad, jakie dzis w niej dostrzegam; 
odznaczała się ona płodnością, wybitnym kierunkiem, odrodzeniem wszystkic I 
gatunków poezyi, rozmaitością formy, nieznaną oddawna czystością języka, 
oswobodzonego z makaro- 
nizmów. Surowy krytyk prze- 
szłości przyznaje jej, że 
P rzeksz
ałciła naród, rzu- 
" 
ciła pierwsze podstawy na- 
szemu wykształceniu, uczu- 
ciom, \vyobraźni myśli, a naj- 
lepszem jej znamieniem była 
niezaprzeczona zdolność i 
w głąb i w szerz rozwoju" .1) 
Równolegle z rozwojem li- 
teratury szedł rozwój nauki 
- świadczą o tern imiona: 
N arusze\vicza, Kluka, \Y yr- 
wicza, Poczobuta, Hubego, 
Albertrandiego, Kopczyń- 
skiego, RogaliIlskiego, Łojki, 
Józefa Osińskiego, 'I'eodora 
Ostrowskiego, Jana Śniadec- 
kiego. Literatura polityczna 
stanęła j ak nigdy \vysoko 
i odegrała olbrzymią rolę 
w dziejach odrodzenia na- 
rodu i w nadchodzących wy- 
padkach politycznych (szerzej 
wspomnimy o niej na innem 
miejscu). Również znalnien- 
nym był rozwój dziennikar- 
stwa i czasopiśmiennictwa. Po \Y i a d o nl o Ś c i a c h \Ya r s z a w s k i c h Boho- 
molca, wychodziła od roku 1774: w \Varszawie dwa razy na tJ.dzień G a z e t a 
'V a r s z a w s kaŁuskiny. ::u o n i t o r pisnlo polityczno-obyczajowe, satyryczne, I 
literackie, o którego stanowisku i wpływie piszemy dzi:s całe rozprawy, 
'Yychodził do roku 1784. P a m i ę t n i k h i s t o r y c z n y i p o l i t Y c z n y I 
Switkowskiego, był rodzajell1 dzisiejszych "przeglądów"; zawier8;ł polityczne 
artykuły rozumowane, opisy obc
'ch krajów, stosunków, zwyczajów; dawal 
wiadolności O zagranicznych urządzeniach gospodarczych, bankach, zakładach. 
naukowych i filantropijnych; poświ
('ał też dość miejsca sprawonl krajowym, 


I 
I 
, 


- 9 


, . 
,. " 
" ' 
. 
.. 
I 



 


ł 
ł 



 
, I .. 
( . 


" 


.i-" 


f
 


.\'<. 


\ 



 


Y
;'ł 


"\ .. 


.. 


6. Adam Naruszewicz. 


t 
J 


I) Bobrzyński. Dzieje Polski tom II., str. 318. 
17
1l 


() 


...
		

/bartoszewicz_dzieje00012_0001.djvu

			J'.. 


\ 
, 
I 


" 


- 10 - 


tak z dziedziny polityki, jak gospodarstwa, handlu, przemysłu. Również w War- 
szawie w'ychodziły "Z a b a w y p r z y j e m n e i p o ż y t e c z n e", "1\1 a- 
gazyn Warszawski", Dziennik handlowy", "Polak pa- 
t r y o t a" itd. Na Litwie były: Kur jer W i le ń s ki, G a z e t a L i t e w s l C 
i G a z e t a G r o d z i e ń s k a (Tyzenhauza). Pomijamy pisma, które się uka- 
zały dopiero za czasów sejmu czteroletniego, ponieważ dajemy w tym szkicu 
tylko obraz kraju i jego odrodzenia w pierwszych 15 latach po rozbiorze. : II 
Na polu podniesienia ekonomicznego, a w części i umysłowego, gorliwi.' 
pracował Antoni Tyzenhauz, podskarbi litewski. Założył w swoich Postawac j 
fabryki płótna i papiernię. Ale działalność swą rozwinął na szeroką skalę dopie.T 
w dobrach stołowych litewskich, odkąd król, oddawszy mu ich zarząd, upoważrf
 
go do zakładania w nich fabryk. Powstały więc naprzód w tych dobrach ol. 
jarnie, krupiarnie, młyny wietrzne i wodne. Następnie założył Tyzenha 
w Brześciu fabrykę sukna. Głównym wszakże punktem jego działalności bJ 
Grodno. Na Horodnicy, przedmieściu tego miasta i w odległej o pół fi 
Łosośnie powstały dwie wielkie o
ady fabryczne, złożone ze sprowadzonyC'" 1 
z Francyi, Niemiec, Włoch, Belgii i Holandyi rękodzielników. Samych 
tych fabryk grodzieńskich było w roku 1777 pietnaście, a liczba ich w r. 178( 
wraz z brzeską i szawelską doszła do 23. Były pomiędzy niemi fabryki s ukn1 i 
bielizny stołowej, pasów, powozów, płótna, koronek, igieł, kart, muślinóJ. 
biżuteryi, kapeluszy itd. Wychodziły z nich najrozmaitsze wyroby galanteryjDłJ 
i zbytkowe: ordery, szlify, guziki, b afty, aksamity, atłasy, \vśtążki itd. Oprócz 
3000 robotników cudzoziemskich, pracowało w fabrykach kilkaset dzieci 
włościańskich, z których miała się z czasem stworzyć dzielna rękodzielnicza 
klasa krajowa. 'J 
Prócz tego Tyzenhauz założył w Grodnie wielki dom handlowy, szko'. 
"regestratury" (biuro ekonomiczne) do kształcenia rządców, pisarzy i ram 
mistrzów dla gospodarstw wiejskich. Jego staraniem powstały szkoły: miernic7" 
budownicza, weterynaryi, położni
twa. Podniósł i udoskonalił drukarnię skart' ł 
wanego zakonu jezuickiego i założył odlewnię dostarczającą czcionek drukarzf> 
wileńskim. Wysłał do Anglii jednego z tęg-ich rolników, aby zbadał upr
 l 
ziemi i wogóle tamtejsze gospodarstwo wiejskie. Urządził "gubernie eko J.' .}., 
miczne", stawiając na czele każdej ludzi praktycznych i biegłych. Dla ka
.
. 
 
"gubernii" zakupywał świetne inwentarze, w każdej stawiał wszelkie budynkI 
według planów sprowadzonego z Włoch budowniczego. Prostował gośchice, 
sypał groble, budował mosty, sta-wiał domy zaj ezdne. Sprowadzał z zagranicy 
ogiery, zakupił najsławniejszą podówczas stadninę Pociejowską. Założył 'szko
 
kadetów i ogród botaniczny. Miał może pierwszą w kraju orkiestrę złoż 
z muzyków i śpiewaków włoskich. Chciał wreszcie wystawić typowe muro" 
miasto fabryczne. l ) Ale ledwie przystąpił do wykonania swego planu, ru 
całe dzieło jego pracy. Tyzenhauz posiadał niewyczerpany zasób energii, 
nie umiał liczyć się z kosztami. Zakończył głośnem bankructwem, Z1U .AJ':} 
\v ubóstwie. Spory o jego działalność i charakter jeszcze do dziś dnia si, 
toczą; ma gorących przeciwnikó\v i zwolenników. W każdym razie była t. 
postać niezwykła, był to wielki pionier przemysłu - i gdyby nie smutny s 
skarbu państwowego, gdyby nie czasy nieprzychylne śmiałym przedsięwzięcie 


l) Bliższe szczegóły o działności Tyszkiewicza w artykule J. Bartoszewicza w wielkiej ł. I 
klopedyi Orgelbranda. 



 


t\J\
		

/bartoszewicz_dzieje00013_0001.djvu

			samego Rożnowskiego, w " Wielkopolsce gospodarstwo jest tak wygórowane, że 
już podobno wyżej ,v
Tjść nie może". Z tych i wielu innych współczesnych 
wzmianek widzimy, jaka różnorodność panowała wśród warunków gospo- 
darskich różnych stron Rzeczpospolitej, W każdym razie postęp był, wszędzie 
szło ku lepszemu. Spotykamy się nawet 7. cyfrą imponującą: z początkiem sej- 
mu czteroletniego tablica handlu zagranicznego wykazywała przeszło 200.000 
łasztów wywozu; był ..to nadzwyczajny, nie spotykany u nas nigdy w wieku 
XVIII. wzrost produkcyi. 
. 
Nie można w tern miejscu pominąć jeszcze dobroczynnego 
w um
Tsłach, jaki się dokonał na rzecz polepszenia doli ludu 
'Viemy już, że król żywił dla 
niego na sam
711 początku pano- 
wania naj życzliwsze uczucia, a nie 
rozstał się z niemi aż do smutnych 
chwil swego upadku. Jednocześnie 
inicyatywa prywatna dążyła do 
zniesienia pańszcz
Tzny. Wprawdzie 
już dawniej były robione próby 
tego rodzaju, jak oczynszowanie 
włościan w Bieżuniu przez ordy- 
nata Andrzej
. Z.amojskiego, lub 
jak na swój czas świetne, z doj- 
rzałynl planem opracowane "U sta- 
wy" ks. Pawła Ksawerego Brzo- 
stowskiego (1769) dla włościan 
dóbr Pawłowa, które dążyły do 
stopniowego usunięcia pańszczyz- 
ny, wprowadzenia czynszów, pod- 
niesienia moralnego i umysłowego 
ludu, 'vyrobienia w nim pojęcia 
prawa własności i obudzenia wśród 
niego uczuć obywatelskich. l) Ale 
dopiero po pierwszym. podziale 
ruch w tym kierunku rozwinął 
się na dość szerokie rozmiary. 
Zasługa w tern niepoślednia tak 
wymienionych inic
Tatoró'v jak i literatury politycznej i wielu posłów, 
którzy tę sprawę na sejmach poruszali. Ksiądz Karpowicz rozpoczął w Wilnie 
(1773) "o
ronę chłopską" w swych kazaniach jubileuszowych. Ksiądz Popławski 
w książce swej, ,,0 niektórych materyach politycznych" pomieścił całe ustępy 
i rozdziały "poddanym naszym, tym najgodniejszyrn politowania sierotom" 
i żądał ubezpieczenia osoby, pracy i majątku chłopskiego. 2 ) Zaraz w następnym 
roku Józef Wybicki, zwiedziwszy Pawłów Bl
ostowskiego, podał jego opis, 
a później w Listach patr
Totycznych, wydawanrch zeszytami, udowadniał 


.. 


- 15 - 


przewrotu 
rolniczego. 



 


-' 



 . 


......... 
....:;...J , 


\ :. 
 
ł '> 


, 


.... 
... 
- \ 


..,- 
,. . 1'!111 
",. 
.' ..ł. I 


.; 


.,. 


ł 
ł 


r J \ 


, 
, 


ł4I 
" 


?!P' -.. 
, . 


.-- 


. 
. . 


.. ,,:: 


I: 


.- 

 


.......:,. ł 


- ., 
. 
 


\\ 
-\ 


... 
. 


'" 


i' 


'\ 


... L
... 


....'f1t1iiIt, 


. 
'I. ..;, 


- 
. \. 


8. Elźbieta z Flemingów X. Czartoryska. 


l) Pierwszej próby w tym kierunku dokonał ks. Swinarski, kustosz poznański, który za zezwo- 
leLiem biskupa Teodora Czartoryskiego jeden folwark puścił kmieciom w dzierzaw
 (1742) i różne 
im dał swobody. Łukaszewicz, Krótki opis biat. kościołów, tom I, str. 361. 
2) Zbiór niektórych materyi politycznych (li';!).
		

/bartoszewicz_dzieje00014_0001.djvu

			16 - 


.. 


cyframi i przykładami zagranIcy, że. wolność włościanina leży w interesie 
kraju, że wpływa dodatnio na zaludnienie i wyzyskanie bogactw ziemi. Za 
uciemiężonynl ludenl przemawiali, rzecz dziwna. w r. 1774 nawet stronnicy 
rosyjscy, W roku 1775 August Sułkowski wystąpił z projektem \v tym kie- 
runku, ale ogół posłów go zakrzyczał. Ten sam lo
 spotkał przemówienia 
posłów Frankowskiego i Jezierskiego. "Twarde lu.)' szlacheckie" (wyrażenie 
Korzona) nie mogły pozbyć się zastarzałych porządków "samolubne serca nie 
umiały zdobyć się na ofiarę". Więc też na sejmie 1780 upadł znakomity 
kodeks praw Andrzeja Zamojskiego.właśnie z powo.du proponowanej w nim 
reformy włościańskiej. Ale myśl raz rzucona coraz szersze "w twardych łbach" 
robiła wyłomy. Nie przyszło wprawdzie do reformy, a nawet konstytucya 3 maja nie 
zdobyła się na rzeczywistą poprawę losu chłopa polskiego, ale sprawa posu- 
nęła się już w umysłach bardzo daleko i zrealizowanie jej było tylko kwestyą 
. 
czasu. Niezapomniane zasługi położył pod tym względem Staszyc (w Uwagach 
nad życiem Jana Zamojskiego) nielnniejsze Kołłątaj \v "Prawie politycznem 
narodu polskiego /I. Pomijamy cały-. szereg broszur i głosów sejmowych, bo 
naj krótsze ich omówienie zamieniłoby się \v rozprawę. Najważniejszym i naj- 
zaszczytniejszym wynikiem tego ruchu, było wprowadzenie go na grunt prak- 
tyczny za przykładem Zamojskiego i Brzostowskiego. Książe Stanisław Ponia- 
towski, synowiec królewski, późniejszy podskarbi, zniósł pańszczyznę a zapro- 
wadził ustawę czynszową w swych dobrach korsuńskich liczących 400.000 
ludności; każdemu włościaninowi, jego żonie, dzieciom i najpóźniejszemu ich 
potomstwu oddał ,,\V wieczystą posesyę /I, grunta, łąki, ogrody, wszelki dobytek 
i zabudowania. Podkanclerzy Chreptowicz zniósł poddaństwo w dobrach 
Szczorse i Wisznie\v. 1 ) Wspomniana już parokrotnie Anna Jabłonowska "ulepsza 
roztropnie stan poddanych" w Kocku, Wysokiem, i Siemiatyczach na Podlasiu ; 
zakłada dla nich szpitale, utrzymuje szkołę babienia; każdy jej włościanin 
sŁawał się na lat 50 wraz ze sukcesorami, właścicielem 12 mórg roli, 2 morgów 
łąki i 2 morgów ogrodu i placu siedzibowego ; grunt ten mógł odsprzedać lub 
zamienić pod pewnemi warunkami, a nawet całkiem z majątku się wynieść, 
jeżeli dał na swoje miejsce innego gospodarza. Szczęsny Potocki zmniejszył 
\V swych dobrach dnie robocizny, a za każdy taki dzień brał czynszu 12 gr. ; 
"na jego 3 milionach morgów chłopi byli bogaci i chętnie szli do roboty 
dworskiej". Jacek Jezierski, kasztelan łukowski chwalił się na sejmie, że we 
wszystkich wsiach swoich poddaństwo wszystkim darował. Były również jakieś 
nowe urządzenia w dobrach Stanisława Potockiego i Franciszka Bielińskiego. 
Spotykamy wreszcie ogólne wzmianki, że w niektórych dobrach nie udały się 
próby czynszowania, że było nawet" wielu godnych, ludzkich i oświeconych 
panów", którzy "myśleli i mówili" o zniesieniu niewoli ludu, a Skrzetuski 
autor Prawa Politycznego ryzykuje nawet twierdzenie, że "podobno wszyscy (!) 
dóbr wiejskich dziedzice chętnie byliby gotowi nadać wolność i dziedzictwo 
poddanym, a nawet pańskie grunta w dzierżawęiln puścić".!) Inni właściciele nie 
zmieniali urządzeń, ale starali ię o dobro swych włościan. Józef Czartoryski, 
stolnik litewski, był "najlepszym panem"; wioski jego pięknie wyglądały; 
kmieci zwalniał od ciężarów, magazyny dla nich zakładał; podczas nieuro- 


'- 


I) Zasady tego zniesienia znajdują si
 w X. tomie "Roczników towarzystwa Przyjaciół nauk-, 
8tr. 468. 
2) Skrzetuski. Prawo Polityczne narodu polskiego, tom II., str. 209. 


, 


..
		

/bartoszewicz_dzieje00015_0001.djvu

			/ 


- 


t 
...- I 
.
, -- " 
I 
. , 
& 


Wsfega z emblematami masońskie mi. 
_' I r.1] ..:).... uilu.
		

/bartoszewicz_dzieje00019_0001.djvu

			- 17 


dzajn zakupywał drogo zboże, aby je tanio włościanom sprzedawać. 1) Głośny 
ksiądz Jezierski, prawa ręka Kołłątaja, powiada, że gdyby był chłopem, chciałby 
żyć w dobrach Czartoryskich (Augusta i jego syna Adama). Księżnie marszał- 
kowej Lubomirskiej, za jej opiekę nad poddanymi, autor jednej z broszur 
politycznych, chciał "kolos" wystawić. 


. 

 - 


Rozdział trzeci. 


KO
IISY A EDUKACYJNA. 


. 


Nie. wspominal
śm:r dotychczas nic O szkołach, o ,t
m najważniejsz!
 środku 
- do odradzenIa umysłowego narodu. Ale choc l na tern polu InIcyatywa 
i ofiarność prywatna sporo zdziałały,2) zasługi te jednalt są niczem w porównaniu 
z zasługami wielkopomnemi, jakie położyła rządowa Komisya Edukacyjna, 
która była pierwszem ministerstwem oświat
. w Europie. Jej wysokie znaczenie 
w dziejach narodu, jej doniosła działalność, wreszcie jej zasady pedagogiczne, 
któremi niejednokrotnie o cały wiek wyprzedzała zasady głoszone i wprowa. 
dzane przez najznakorrtitsz
'ch pedagogów, wYInagają szerszego wspomnienia. 
Na smutnej pamięci sejmie 1773 roku, Feliks Oraczewski, poseł krakowski 
(późniejszy po Kołłątaju rektor uniwersytetu krakowskiego) żądał, aby przedło- 
żono "proj ekt ed ukacyi narodowej", przez który "trzeba zrobić ludzi Polakan}i 
a Polaków obywatelan}i, z czego nastąpią wsz
.stkie pomyślne dla kraju powo- 
dzenia". Mówił, że gdy taka edukacya będzie zaprowadzoną "znikną zakorze- 
nione błędy, a dzieło przemocy nie zyska trwałości er. Trudno dziś stwierdzić, 
czy Oraczewski w
])owiadał własne myśli, a tern samem był moralnym inicya- 
toren} Komis
i edukacyjnej, czy też był echem poglądów szerszych kół patryo- 
t
'czn
'ch. VV każdym razie sprawa przez niego w maju poruszona, już 14 paź- 
dziernika, na wniosek podkanclerzego Joachima Chreptowicza, przeoblekła się 
w formę ustawy. Powstaniu Komisyi Edukacyjnej pomogła, a raczej działalność 
jej umożliwiła, kasata zakonu jezuickiego, którego olbrzymie dobra i fundusze 
przeznaczył sejrn na cele oświaty i oddał je do rozporządzenia Komis
i Eduka- 
cyjnej. Myśl tę Chreptowicz podsunął królowi i uzyskał jego poparcie. 3 ) Tak 
dziwnym zbiegiem okoliczności, sejm ratyfikujący rozbiór Polski, tworzył magi- 
straturę, której zadaniem było dźwignąć z upadku ojczyznę. 
Najwyższa ta władza wykonawcza i prawodawcza w sprawach wycho- 
wania młodzieży, była zupełnie niezależną od Rady Nieustającej, z czynności 
swoich zdawała sprawę tylko sejmowi. 


l) J. Bartoszewicz. Encyklopedya Orgelbranda (wielka), tom VI., str. 248. 
2) "Szereg dobrodziei szkół i młodzieży szkolnej z tych czasów,jest bardzo długi." Karbowiak. 
Muzeum 1906. Tom II., str. 438. 
. 
au

::
r Bartoszewicz. Encyklopedya wielka Orgelbranda tom V., str. 499, w obs'Zel'ny
 życiorysi 
...
 Chrep
 za. Potwierdza to Pami
tnik Michała Zaleskiego str. 6ł. . 
J .4


1
 3 
.. \\" "(ł.
\ · 
\ 
ę- . 
.,.
 .
		

/bartoszewicz_dzieje00020_0001.djvu

			- 18 - 


W skład komisyi weszli: Chreptowicz, Ignacy Potocki, Adam Czarto- 
ryski, Andrzej Zamojski, Poniński starosta kopanicki, książe Michał Ponia- 
towski bsp. płocki, późniejszy prymas, Sułkowski wojewoda gnieźnieński i ks. 
Massalski biskup wileński. Później widzimy w niej generała 
Iokronowskiegot 
Małachowskiego, 'wojewodę mazowieckiego, Stanisława Poniato,vskiego, pod- 
skarbiego litewskiego, Niemcewicza, Antoniego Lanckorońskiego, Feliksa Ora- 
cze,vskiego itd. 
Komisya przedewszystkiem wzięła się do uregulowania i uporządkowania 
funduszów jezuickich, które przez tymczasowe komisye" rozdawnicze i sądowe" 
były dosłownie rozszarpywane i rozkradane. Jednocześnie obejmowała pod 
swój zarząd wszystkie szkoły jezuickie, pijarskie, bazyljańskie, dominikal1.skie 
itd. i zakładała nowe szkoły, co nie było rzeczą łatwą, ponieważ trzeba było 
nietylko tworzyć zbiory naukowe i sta,viać gmachy szkolne, ale starać się 
o odpowiednich nauczycieli i odpowiednie podręczniki. , 
Reformę na wyższą skalę rozpoczęto od akademii krakowskiej. Wysłany 
w tym celu Hugo Kołłątaj zabrał się naprzód do urządzenia szkół Nowo- ł 
dworskich (1777) pod zarządem tej akademii zostających. Następnie organi- ł 
zował samą akademię, a spełniwszy swe zadanie został jej rektorem w roku \ 
1782. Uporządkował i ubezpieczał jej dochody, usunął z niej wiele tradycyi 
średniowiecznych, oddalił niezdolnych nauczycieli. Wypracował nowy plan 
nauk, nadał im nowy kierunek, zgodny ze stanem wiedzy zagranicą. Podniósł 
poziom wykładów prawniczych, przyrodniczych i filozoficznych, rozszerzył 
zakres nauk ścisłych i doświadczalnych - "w ciągu jednego roku zatarto 
prawie co wieki wyrobiły".!) Zaprowadził publiczne posiedzenia, odczyty, kon- 
kursy. Wybudował wiele gmachów, między innemi obserwatoryum astrono- 
miczne. Założył liczne gabinety, laboratoryum chemiczne, szkołę chirurgiczną, 
ogród botaniczny. Wszystkie katedry zostały obsadzone, bibliotekę akademicką 
wzbogacono szeregiem dzieł naukowych. sprowadzonych z zagranicy. 
Jednocześnie w tymże duchu reformował ks. Poczobut pod kierunkiem 
Chreptowicza akademię wileńską. Uczeni cudzoziemcy powołani zostali na 
katedry historyi naturalnej chemii i anatomii. Do słynnego już z czasów jezu- 
ickich obserwatoryum astronomicznego sprowadzono nowe
 instrumenty.2) 
Szkoły średnie podzielone zostały na okręgi, których w koronie Komisya 
ustanowiła 6, na Litwie 4. W każdym okręgu była jedna szkoła wydziałowa 
6 klasowa z dwuletnim kursem klasy V., i pewna ilość szkół podwydziałowych, 
podzielonych na trzy klasy z kursem dla każdej d wuletnim. Na czele szkół 
wydziałowych stali rektorowie, na czele podwydziałowych prorektorowie, którzy 
zarazem pełnili nadzór nad szkołami parafialnemi (ludowemi). 
Komisya mając na uwadze, że młodzieży potrzebne są rzeczy praktyczne, 
"pożyteczne jednostkom i ojczyznie", nadawała szkołom średnim charakter 
zbliżony do dzisiejszych poglądów na zadanie szkoły. 
W pierwszych dwóch klasach jej szkół wydziałowych uczono gramatyki, 
arytmetyki, nauki moralnej, pierwszych wiadomości z nauk przyrodniczych 
i geografii. W następnych klasach profesor wymowy uczył dalszego ciągu 
gramatyki, algebry, geometryi z początkami praktycznej geodezyi "na polach 
1) Słowa Jana Śniadeckiego, który z entuzjazmem pisze o Kołłątaju w jego "Żywocie". Dzieła 
Śniadeckiego (1837), tom II., str. 44. 
2) Chreptowicz mając pod sobą cały departament szkół litewskich zreformował je przy pomocy 
Poczobutaj l!Iam w I!Iwoich dobrach Wiazniewie założył szkoł
 podwydziałową. 


# 


..
		

/bartoszewicz_dzieje00021_0001.djvu

			i innych miejscach", wprawiał uczniów w używanie narzędzi i rysowanie map 
mierniczych, - do niego też należał wykład logiki (w klasie VI.) z prak- 
tycznem zastosowaniem do zadań życiowych i spraw moralnych. Do nauczy- 
i.ila fizyki należało udzielanie nauk przyrodniczych \v praktycznem 
zastosowaniu, a więc w klasie III. historya naturalna była wykładana na 
tle ogrodnictwa, w klasie IV. na tle rolnictwa - później szły: fizyka, 
'oineralogia, botanika i hygiena; w klasie VI. tenże nauczyciel zaznajamiał 
czniów z historyą sztuk i rzemiosł; ten ostatni przedmiot ujęto w części 
raktycznie : polecono przypatrywać się i oceniać warsztaty i "rzeczy na targach 
kramach". Profesor nauk moralnych był jednocześnie nauczycielem historyi 
opedeutyki prawa polskiego i polityki (urządzeń państwowych polskich). I tu 
ęc kładziono nacisk na kierunek praktyczny, na wiadomości każdemu Pola- 
nvi potrzebne. 
Łacinę pozbawiono dawnych przywilejów, uczyniwszy język polski 
jłącznym językiem wykładowym. :,Umiejętność języka polskiego (twierdziła 
- 0misya) jest sama przez się 
dla Polaka celem nauki jego, 
a język łaciński tylko środkiem 
drogą.l)" Przy nauce łaciny 
.e polecano czytania autorów 
la nich samych, dla stylu 
i języka, lecz kazano wypisy 
z nich dostosowywać do nauki 
moralności, historyi, nauk przy- 
rodniczych, rolnictwa, hygieny, 
ięc też n. p. nauczyciel fizyki 
Jbierał do wszystkich nauk, 
óre wykładał, wypisy z auto- 
\\r łacińskich. Znajomość ła- 
'1.y dawała zatem uczniom 
)sobność zapoznawania się 
\oglądami starożytnych na nauki, na ich rozwój i źródła. Języków obcych 
góle polecano nabywać wprzód "wprawą i zwyczajem, jak nabywamy języka 
ojczystego, później dopiero przyjść mogą prawidła i przepisy." 2) W Europie 
zaczęto tak się zapatrywać. . . w sto lat później. 
Dla szkół tych Komisya budowała nowe gmachy i opatrywała wszystkie 
f<
 biblioteki, . karty geograficzne, narzędzia fizyczne i maten1atyczne. Przy 


. "{tórych zakładała ogrody botaniczne. Krakowska n. p. szkoła N owo- 
;Crf; rska posiadała ogród w Łobzowie z daru króla, "aby młodzież ucząca 
q{r TIlogła wraz z nauczycielami przez doświadczenia wpajać W' umysły te 
J. 'ki, których prawidła W' szkole sobie przekładane miewa-. Pomiędzy tema- 

1Hui przeznaczonemi dla popisu uczniów tej szkoły, znajdowały SIę i tematy 
r tkresu historyi naturalnej na tle rolnictwa i ogrodnichya. 3 ) A więc znowu 
wieku XVIII. było już u nas to, co dopiero dziś pedagodzy europejscy 
voli wprowadzają. 


, 
J 


{ 


łi 
. 


. 


- 19 


- - 
COLLE&
 DES ECOL"ES .PIES 


;j 
7 


. . 
:::...: - 
.. -- . -. ,
- -- .
--==


 
=- 
 tP
), - --
=--
. - -- 

- -'f"" -!.- 

 ':..lF' !...::;..
ł : _ 
. - _

) ) ':"..;.;,.1 


. 
_ . 

:.:._
2- 
 -_ 

 I _

 
-- -=- -- -...., t 
... =- -
 - =. ł 

',. 
. . -

...-- - :'W' ";:"\, 
. ....J/L. __ 


..-....::.r...__
;.. 


:;-;-. ---.,- 


- 
------:
 -..'ł:_r:.... =.- - ..
'?:: 
 
 _ 
_... 


-. ,,- 
- - - ......--. ..... 


- -..- :.,;
-'
- - -.
--==.:;.;.-£ 


tO. Kolegium pijarskie w Warszawie (ze współcz. sztychu.) 


l) Piramowicz. Mowy str. 23. 
2) Piramowicz. Powinności nauczyciela sir. 136. 
3) K8i
ga pamil\tkowa gimnazyum św. Anny.] 


.. 


3* 


..
		

/bartoszewicz_dzieje00022_0001.djvu

			. 


2U - 


Komisya ustanowiła konwikty dla ubogiej Inłodzieży. Postarała się, że 
król przeznaczał medale złote i srebrne dla młodzieży, odznaczającej się 
pilnością i dobremi obyczajami. }Iedale te rozdawane po egzaminach corocznych, 
miały z jednej strony cyfrę króla a z drugiej napis: D i l i g e n t i a e. 
Jednem z najtrudniejszych zadań dla Komisyi Edukacyjnej, było dostar- 
czanie szkołom średnim nauczycieli. Założonu w tym celu seminarya nauczy- 
cielskie przy akademiach krakowskiej i wileńskiej; wychowańcy tych semi- 
naryów p0 trzech letnich studyach uniwersyteckich obowiązani byli przez 6 lat 
uczyć w szkołach publicznych. Zanim jednak ci nowi nauczyciele mogli 
zastąpić brak dobrych sił pedagogicznych, trzeba było na razie poprzestać na 
tych, jacy byli pod ręką. Znajdowali się wprawdzie pomiędzy nimi ludzie 
zdatni i wykstałceni, ale znaczna ich część potrzebo,vała ciągłJTch wskazówek 
i odpowiedniego kierownictwa. Spełniali w części to zadanie wizytatoro
vie, 
ludzie zdolni, przeniknięci duchem obywatelskim, którzy wchodzili w najdrob- 
niejsze szczegóły szkół przez siebie zwiedzanych. Prócz tego wydano cały 
szereg instrukcyi, a w roku J783 wyszły "Ustawy KOInisyi Edukacyjnej naro- 
dowej dla stanu akademickiego i na szkoły w krajach Rzeczpospolitej przepi- 
_ sane". Z ustaw tych, które dziś jeszcze niejednokrotnie obudzają podziw 
u pedagogów, podajemy w streszczeniu rozdział czternasty: 
"Nauczyciel uważać siebie będzie, jako obywatela, służącego ojczyznie 
w wychowaniu synów jej, a ,vspółobywateló,v swoich. Rozważy istotę edukacyi 
człowieka i obywatela, jako ona zależ
 na tern, aby ucznia sposobnym ze 
wszechmiar uczynić do tego, ż e b y i j e m u b y ł o d o b r z e i z n i nl 
b y ł o d o b r z e. Cokolwiek stanowi szczęśliwość szczególną człowieka: zdrowie, 
cnota i obyczaje, rozsądek pewny, dobry rząd domowy, Iniłość, przyjaźll 
i szacunek u drugich, cokolwiek składa szczęśliwość publiczną: równa i naj- 
ściślejsza sprawiedliwość, prawodawstwo mądre, óbrona krajowa, cnoty obywa- 
telskie, niepodległość w zdaniu, szanowanie jako najświętsze własności cudzej 
- t o w s z y s t ko jest rzeczą edukacyi i celem starań nauczycieli. . . 
"Nauczyciel powinien być o teIn przekonany, że przymioty jego rozurnu 
i serca wpłyną 'v rozum i serca uczniów". Trzeba nauczycielowi "jaśnie widzieć 
rzeczy, znać grunt człowieka, skłonności, namiętności, pojętność każdelllu 
wiekowi właściwą". Ma być "czułym, sprawiedliwym, gorliwym o dobro pospo- 
, 
lite ludzi i szczególnie swoich uczniów". Powinien podejmując się tej "usługi 
ojczyznie", obliczyć się'l czy mu wystarczy sił do spełnienia obowiązku. Sanl 
I 
wciąż się uczyć powinien, "czytać książki o sposobie uczenia". Zanim zacznie 
uczyć, ma wprzód zapoznać się z książkami elementarnemi, "ich układ i całą 
osnowę z gruntu zrozumieć". powinien "rachować się z sobą saInym po szkole, 
myśleć o postępowaniu swojem, rozważać jeszcze więcej, niż czytać". · 
"Niech uważa co ma mówić, co zamilczeć". Niech nie mówi tego, "czego 
sam jaśnie nie rozumie", do czego się nie przygotuje, "coby nad pojętność 
uczniów było". Ma być grzeczny; pomnieć, "że z ludźmi rozumnymi sprawa, 
." 
choć z dziećmi sprawa". Więc niecI mówi rozsądnie, zrozunliale, "niech 
wprawia uczniów w z d r o 'v ą p rak t Y 'c.z n ą log i k ę, to jest w gruntowny 
rozsądek, który ma być przewodnikiem cg:łowieka w całem jego życiu, w pu- 
blicznych i domowych sprawach". Starać się powinien o p o z n a n i e c h a rak- 
t e r u, s k ł o n n o ś c i, p r z y m i o t ó w 'k a ż d e g o u c z n i a. Niech wzbudzi 
w dzieciach zaufanie, aby pytały się go o wszelkie wątpliwości. Niech ich
		

/bartoszewicz_dzieje00023_0001.djvu

			. 


- 21 - 


n I e o b r a ż a "mową dumną, za.palczywą, próźną, grubjańską", bu dzieci 
czuć będą dla niego pogardę. · 
Niema się powodować żadnemi względami, "urodzenia, przywiązania, 
pokrewieństwa". Niech daje z siebie p r z y kła d pilnego wykonywania obo- 
wiązków. Niech okazuje uczniom "szczerą, przyjacielską, ojcowską m i łoś ć", 
niech ich napomina "s ł o d k o i z o s o b n a", niech ma staranie o ich zdrowiu, 
niech odwiedza Ich w chorobie. Niech zachowuje ś c i s ł ą s p r a w i e d l i w ość 
, 
- niech "nie chwali ani nagradza nad miarę zasługi CI. Niech nie karze 
"w gniewie", lub zanim karanego o winie przekona. Kara nie powinna się 
"zakładać na przykrościach na ciele, ale na umartwieniu umysłu, na 
skromnem poniżeniu", a winna się stosować "do charakteru, czułości i skłon- 
ności" ucznia. Nauczyciel powinien "z a p o b i e g a ć p r z y c z y n o ID zasłu- 
żenia na kary, przez co u m n i e j s z y s i ę i c h P o t r z e b a. . ." 
Szczegółowsze przepisy dla nauczycieli znajdują się w innych rozdziałach 
Ustawy. Przytoczymy dla przykładu ustęp z przepisów dla nauczycieli" moralnej 
nalJki i prawa". 
,. 
"W opowiadaniu dziejów nauczyciel c
Honić się będzie, aby nie dawał 
fałszywych wyobrażeń rzeczy. . . Wytykać powinien w czynach ludzkich, chociaż 
na pozór okazałych i błędnie za chwalebne poczytanych, co się ze sprawiedli- 
wością, z ludzkością, z dobrą wiarą i dotrzymaniem sło,va nie zgadza. Przeto 
nigdy nie będzie nazywał polityką, to jest umiejętnością rządu, ani boha- 
terstwem, co jest chytrością, zdradą, podłością, gwałtem, przemocą i cudzego 
przywłaszczeniem. . ." 
Dla zaradzenia brakowi podręczników szkolnych zorganizowała Komisya 
w roku 1779 osobne Towarzystwo ksiąg elementarnych, którego prezesem 
został Ignacy Potocki, a członkami wybitni uczeni i pedagodzy, jak Kołłątaj, 
Piramowicz, Kopczyński, Sierakowski, Bogucicki, Popławski, Hołowczyc itd. 
'rowarzystwo ogłosiło konkurs na książki szkolne, dopuszczaj ąc do niego 
i zagranicznych pedagogów. Nagrody były wyznaczone od 50 do 150 dukatów 
za podręcznik. Każda książka miała się składać z dwóch części: pierwszą miał 
być właściwy podręcznik, druga miała obejmować wskazówki dla nauczyciela 
jak ma swój przedmiot wykładać i stosowa
 teoryę do praktyki. Najwyższe 
nagrody przeznaczono za książkę o gospodarstwie, oraz za podręcznik fizyki 
i mechaniki. Żądano naprzód od auturów, aby nadesłali program, plan dokładny 
książki; dopiero po zatwierdzeniu go, po wprowadzeniu do niego zmian, pole- 
ca:lO autorowi przystąpić do wykonania pracy. Nadesłany rękopis podlegał 
sumiennemu i szczegóło,vemu przejrzeniu; napisany w obcym języku był 
tłumaczony dokładnie pod kontrolą znawców przedmiotu i języka. Wiele prac, 
choć wY8zły z pod pióra głośnych swego czasu uczonych, odrzucono ze względu. 
że nie odpowiadały wymaganiom. 
, Tylko podręczniki, uznane za zupełne dobre, polecano Komis
Ti Eduka- 
cyjnej do zatwierdzenia. To też dwunastoletnia zaledwie działalność Towa- 
rzystwa, mimo ogromnych trudności, z jakiemi musiało walczyć, wydała świetne 
wyniki. Jeszcze dziś niej eden z doskonałych na owe czasy podręczników Komis
ri 
uderza znawców swą treścią, a zwłaszcza metodą, która pod wielu ,vzględami 
za wz
r służyć może. l ) 


l) K. Bartoszewicz. O szkole - szereg feljetonów w Kurjerze Warszawskim roku 1905 wrzesień
		

/bartoszewicz_dzieje00024_0001.djvu

			Zakładąnie szkół parafialn)Tch dla ludu wiejskiego i małonliejskiego, to 
dalsza troska Komisyi. Tu jednak z braku dostatecznych funduszów nie mogła 
się Komisya opierać tylko na własnych siłach, a więc wzywała do ofiarności 
duchowieństwo i obywateli ziernskich. Przyrzekała wszystkim, którzyby je 
zakładali, albo założone już ulepszali, głosić ich dobrodziejstwo przy otwarciu 
szkół i podawać je w pismach do publicznej wiadonl0ści. l ) "Nie może być, 
wołał Piramowicz, ze strony księży i panąw większej w obec Boga i ojczyzny 
zasługi (I. Dla szkół tych przepisała Komisya plan nauk, wydawała książki 
elementarne. Miała być w nich udzielana "nauka chrześcijańska i obyczajów, 
czytanie, pisanie, rachunki, początki rozmiaru (gruntów) z wiadomością miar, 
wag i monet; nauka ogrodnicza 
i rolnicza, więcej przez okazywa- 
nie samychże robót, niż przez mó- 
wienie i przepisy na pamięć; geo- 
grafia parafii, wiadomości zacho- 
wania zdrowia; leczenia bydląt, 
handlu wewnętrznego w tej oko- 
licy i :sąsiedztwie; użycia tych 
rzeczy, które się częstokroć po 
wsiach i miasteczkach zaniedbują, 
a użytecznemi być mogą, jak n. p. 
szmat, popiołów itp. (I Komisya od: 
rzuciła to wszystko "co jest mar- 
nem, bezpłodnem" , a żądała dla 
młodzieży rzeczy praktycznych, 
pożytecznych jednostkom i ojczyz- 
nie. Dziewczęta w tych szkołach 
chciała wychowywać na dobre 
matki, żon)", gospodynie, sługi 
i robotnice - "mają się one uczyć 
czytać, pisać, rachować, szyć, prać, 
prząść, gotować, piec chleb, około 
n
biału chodzić, robić domo- 
we lekarstwa (I itd. Zapatrywania 
swoje na szkołę ludową rozwinęła 11. 
Komisya w wybornem dziele: 
"Powinności nauczyciela, mianowicie zaś 'v szkołach parafialnychi sposoby ich 
dopełnienia (I, (Warszawa 1787), napisanem z jej polecenia przez największego 
w swoim czasie pedagoga Grzegorza Piramowicza. - Ks. prymas Michał Po- 
niatowski, prezes Komisyi, własnym kosztem założył w Kielcach i Łowiczu 
seminarya dla kształcenia nauczycieli szkół parafialnych. 
Nie było też Komisyi obojętne, wychowanie kobiet ze sfer inteligentnych. 
Pierwsza ona w Polsce uznała, że lInie można wychować dobrych synów oj- 
czyzny i ludzi cnotliwych, bez wychowania tej płci, która społeczeństwu daje 
matki, małżonki i panie, do których należy fun
ment wszelkiego wychowania, 
to jest wychowanie domowe. (I 2) Komisya poddała wszystkie pensye żeńskie 


, 


-J.) 



 


.. 


1 


..,.
 


J 


.. 


.'
. 
"'" 


" ,,' 
'I. 


.J ... ....k." . 

- 
'" 



 


" 


.,j..Ą 



 


'\. , 


... 


" 



 H 
. . 
'" to 'Ir. 


Michał Poniatowski, Pr}mas Królestwa polsko 


l) Ustawy Komisyi Edukacyi narodowej, przedruk warszawski z roku 1872., str. 100. 
I) Piramowicz. Mowy, str. 157. 


,
		

/bartoszewicz_dzieje00025_0001.djvu

			- 23 - 


. 


pod nadzór rektorów szkół wydziałowych i przepisała dla nich plan nauk. 
Gorąco wzywała kobiety, aby gorliwie sią zaopiekowały wychowaniem domowern 
córek i utworzyły patryotyczne Towarzystwo dJa wykonywania ściślejszego 
dozoru nad szkołami i pensyonatami żeńskiemi. 
Zwróciła też Komisya uwagę na szkoł

. żydowskie i oddała je pod 
zwierz
hność władz krajowych. Pozwoliła żydom uczęszczać do szkół wydzia- 
łowyc}l. 
Nie pominęła też komisya edukacyi fizycznej. Marnowanie zdrowia i sił, 
oraz nierozwijanie ich wskazanemi środkami, uważała za występek przeciw 
ojczyznie. "Do tych środków należy między inne mi ćwiczenie żołnierskie, aby 
uczynić młodzież zdatną, w razie nagłej potrzeby, do obrony ojczyzny". Wpro- 
wadziła też do planu naukowego wszystkich szkół wykład hygieny.l) 
Kończąc ten szkic dZIałalności Komisyi Edukacyjnej, musimy jeszcze 
zauważyć, że pracowała ona bezinteresownie, bez żadnego wynagrodzenia, 
wychodząc z zasady, iż "majętni właściciele powinni Rzeczpospolitej nietylko 
dawać swą pracę, ale pokrywać ze swych majętności publiczny niedostatek 
na nieuchronne edukacyi narodowej wydatki, szukając nagrody w tern, iż 
zobaczą uleczone rany ojczyzny dawaniem jej dobrych synóWCI. Ustawa sejmowa 
z roku 1793 orzekając, iż "komisarze edukacyjni żadnej pensyi ze skarbu 
publicznego brać nie będą" powołuje się na chwalebny przykład od uśtano- 
wienia Komisyi dotąd zachowany, który kazał "poszukiwać nagrody swych 
prac i starań w wdzięczności narodu za tak ważną dla niego usługę CI. 
System dydaktyczno-pedagogiczny Komisyi Edukacyjnej wywołuje podziw 
u wszystkich, którzy go bliżej badali. "Kto zna ten system jako tako - pisze 
kompetentny znawca, - kto jednocześnie idzie za ruchem literackim w dzie- 
dzinie wychowania i szkół, ten bez trudu przekona się, że znajdzie w nim to 
wszystko zebrane w harmonijną całość, co dobrego przyniosły systemy dawne 
jak Montaigne'a, Locke'a, Rousseau'a, endajmonistyczne filantropistów, co póź- 
niejszy system Herbarta i jego szkoły, co głośne dziś aforystyczne opinie 
zfanatyzowanycb reformistów".. .2) 
O duchu patryotycznym, jaki przenikał działalność Komisyi można 
powziąć pojęcie nawet z powyższego krótkiego szkicu. Sumienny badacz histo- 
ryi tej magistratury. temi słowy kończy swą rozprawę o pierwiastku patryo- 
tycznym w jej pedagogice: "Przyszła pedagogika Komisyi jako lekarstwo na 
groźną chorobę Rzeczpospolitej za późno, ale charakterem swym tłumaczy nam 
zapał w żołnierzach Kościuszki, tłumaczy nam owo bezprzykładne poświęcenie 
i ofiarność krwi i życia legionistów polskich, tłumaczy nam, dlaczego właśnie 
pokolenie wychowane w patryotycznem cieple szkół i systemu Komisyi, roz- 
głosiło po całym świecie: Jeszcze Polska nie zginęła Cl . 3 ) 


. 


- . -<>-.oO-.
 . 


I) Karbowiak. Pierwiastek patryotyczny w pedagogice Komisyi Edukacyi narodowej. Muzeum 
1906, tom n., str. 12. W Powinnościach nauczyciela Piramowicza nsposobom nabierania mocy" poświę- 
cony jest cały rozdział. 
l) Karbowiak. Muzeum 1905. Tom III., str. 1595. 
I) Tenże. Muzeum. Tom II., str. 13. 


(
		

/bartoszewicz_dzieje00026a_0001.djvu

			- 

 ......-....... 
: I ....
 -... 
... -
 
 

 I
 ,;.; -"__-'_
 .:
,-,,:::

..:;. -< -_ :: 
 - l
 
.. - , ":::.:-': 
" I ''-'''''''''

'- :-:::'-'::::.
-::s-, .....
 ,
--- --:-:.-- ....:.
	
			

/bartoszewicz_dzieje00026b_0001.djvu

			-ol 


. '" ,\; "',1 1'1. '. 
 . " 
r", - 
,,- 
. .. 
a 
\ * Jf .. 
* ¥- * 


. 



.\.nN\f":ł;. \[ 
.r\(.flsT.J1f.nl
{lrJll\":\'IHTl;O 
V.1 n.\. . . 
.. J\\AOUlnnAS. 'nat ł-::)£" .., \\1... Hov1\haoDoWVIOh,"/uł....,h all/(;, h, 
..... ')oj PC11,01HJ"\fłLVlF.. .l1toc. 'I łU):\Ins\'.. 


111J 



 


'!III 


, 



 c: __)-
 
- . . .... . . . . . .. .. I 
 
.. - . . . - ... ....... ,. 
.... - ....... .. ...}- . 
 
. - . - -- - :£: ...:....:.-== - L 
-- 


I - 


- 


. 
, 


......
 
 . 


Winieta dyplomu galicyjskiej loży wolnomularskIej. 
(......uzeum narodowe w £1., ....,.34 r
. lu 


/lUf U 


j :"1 



 l
		

/bartoszewicz_dzieje00027_0001.djvu

			- 25 - 


KaziInierza W. założyli spichlerze i skład tak na krajowe jak zagranICzne 
towary. Otoczono opieką powstały świeżo handel czarnomorski, nadto sejm 
wydał uchwałę uformowania Towarzystwa handlowego pod imieniem " polskich 
handlów wschodnich kompanii (I, któl'e już istniało od roku 1782, mając na 
swem czele Prota Potockiego. Komisya skarbowa śledziła obroty tych kompanIi, 
wydawała dość znaczne sumy na wyprawy potrzebne dla ułatwienia. handlu 
przez Cherson, w którym osadziła konsula. Czyniła też liczne udogodnienia 
kupcom przy transportowaniu towarów. Weszła wreszcie na drogę protekcyi 
handlowej. Już w roku 1776 starała się: zachęcić do wywozu sukien krajowych 
przez odpowiednie opusty w taryfie celnej. Później zmnIejszyła cło wywozowe 
od fajansów, a w końcu wszystkie cła wywozowe zniżyła do połowy. "V roku 
1787 z polecenia Komisyi 'l'adeusz Czacki wyjechał do Jass dla ułożenia sto- 
sunków handlowych z Mołdawią; wykonaniu zawartego traktatu przeszkodziła 
wojna rosyjsko-turecka. 
Dla ułatwienia komunikacyi, również Komisye skarbowe dosyć czyniły. 
Wyznaczały lustracye mostów i grobel, pozywały przed sąd dziedziców i pose- 
sorów za pobieranie opłat dowolnych. Pilnowały, aby na rzekach spławnych 
nie stawiano młynów z groblami przeszkadzającemi żegludze. Komisya koronna 
wysyłała komisarzy i inżynierów na rewizye rzek dla odrysowanie map, dla 
czyszczenia koryt, dla wymierzenia ich głębokości itd. Uznała też potrzebę 
bicia tanł dla uregulowania "\Visły, łożyła na utrzymanie szpicy montawskiej 
pod Gdańskiem. Komisya litewska za zleceniem króla, a pod dozorem jezuity 
Narwojsza, przeprowadziła oczyszczenie Niemna z " kamieni i skał żeglugę 
zatrudniających" .1) Pod kierunkiem tejże Komisyi dokonano wielkiego dzieła, 
a mianowicie przekopania kanału królewskiego, który łączył dopływ Prypeci 
Pinę z dopływem Buga Muchawcem, a więc morze Czarne z Bałtykiem. 
Długość kanału wynosiła mil 8, a koszta kopania dosięgły miliona złp. 
Kiedy mowa o komunikacyach należy zaznaczyć, że poczta polska, za 
swą dokładność otrzymywała nawet od obcych pochwały. "Kto tylko podróżował 
w Polsce - pisze Friezel vicegubernator wileński, organizujący w roku 1796 
nową służbę pocztową - wie z doświadczenia, iż urządzenia pocztowe w Polsce 
i Litwie były tak dobre, że lepszych żądać niepodobna:C. Nieprzyjazny nam 
Szulc, radził jadącym z Niemiec do Rosyi, aby obierali drogę przez Polskę, 
a nie przez Berlin, Królewiec i Memel, gdyż i prędzej dojadą i nie doznają 
niewygód. Poczmistrzom polskim daje on świadectwo, że są najgrzeczniejszymi 
ludźmi na świecie. 
Komisya skarbowa koronna weszła też na drogę przedsiębiorstw przemy- 
słowych. Zawarła kontrakt z Rafałowiczem, Dekertem i Blankiem, mocą którego 
obowiązani oni byli założyć fabryki tytoniu i wybudować magazyny, w których 
"oficianci (I Komisyi "na zysk Skarbu koronnego (I tytoń i tabakę dystrybutorom 
sprzedawali. 2 ) Następnie odkupiła Komisya fabrykę warszawską, oraz fabryki 
w Poznaniu i Korcu; założyła jeszcze sama fabrykę w I
aliszu i wzięła na 
siebie całą manipulacyę tabaczną. Sama sprowadzała tytonie, ściągała z Ame- 
ryki plantatorów. Dla zaradzenia brakowi soli delegowała Tadeusza Czackiego 
do zwiedzania mieJsc solnych "T Krakowskiem i Sandomierskiem; popierała 


I) Skrzetuski. Prawo polityczne tom II., str. 238. 
.2) "Uniwersały i rezolucye względem tabaki". Rękopis, własność autora. 
1794: 


4
		

/bartoszewicz_dzieje00028_0001.djvu

			- 26 - 


prowadzone przez spółkę Beusta i J ezierskiego roboty w Solcu i Busku. W tych 
czasach jest początek Ciechocinka, doniesiono bowiem Komisyi, że w tej wsi 
wytryskuje woda solna, co stwierdził wydelegowany przez Komisyę Dziarkowski, 
"nauki lekarskiej doktór II. Szukano też z polecenia Komisyi soli w Łęczyckiem, 
wyznaczono hojne nagrody za wynalezienie gdziekolwiek soli kopalnej. Sta- 
raniem Komisyi rozszerzano kopalnie węgla kamiennego w dobrach biskupstwa 
krakowskiego; również Komisya okazała chęć rozszerzenia kopalni ołowiu 
pod Siewierzem. W kuźnicach suchedniowskich i samsonowskich zaczęto 
wyrabiać kule, bomby, kartacze, granaty, piece obozowe, naczynia szańcowe, 
blachę na pontony. Natomiast spełzł na niczem projekt założenia papierni 
krajowej skarbowej do wyrabiania stempla. 
Komisye skarbowe przychodziły też z pomocą miastom, starając się 
w nich o podniesienie przemysłu, rzemiosł i handlu, ku czemu czyniły im 
różue udogodnienia. Dbałość o rozwój miast kazała im wyjednywać fundusze 
na reparacye zniszczonych gmachó
. Dla podniesienia Leszna, uzyskała Komi- 
sya zwolnienie tego miasta od poboru rekruta na lat 12 i wypłatę mu znacz- 
niejszej sumy tytułem zaliczki na sukno dla wojska. W dobrach biskupstwa 
krakowskiego, budujących domy uwolniono na 10 lat od podatku. Wstawiała 
. 
się Komisya za Krakowem, aby otrzymał zamówienia dla dywizyi Małopolskiej 
i odpowiednią zaliczkę; projektowała również, aby w celu podniesienia Kra- 
kowa z upadku, nadano mu prawo składowe na towary zagraniczne bez opłaty 
ceł wewnątrz murów; prócz tego Kraków w roku 1781 otrzymał alewiacyę 
(ulgę) w kwocie 12.000 złp. rocznie. Od roku 1777 król wyznaczał do różnych 
Dliast komisye Dobrego Porządku (boni ordinis) złożone ze szlachty okolicznej 
pod prezydencyą wojewody lub stal'osty. Zadaniem tych KOlnisyi było upo- 
rządkowanie gospodarstwa miejskiego; badały one dokładnie stan majątku 
i dochód miast, układały przepisy tyczące się bezpieczeństwa i ładu wewnętrz- 
nego. Później rozwinął energiczną działalność Departament Policyi, który 
dokonał lustracyi 33 miast, polepszył ich dochody przez dopilnowanie licytacyi 
dochodów propinacyjnych i asygnował na różne ich potrzeby 312.916 zlp. Lu- 
stratorowie odkrywali fatalne stosunki w gospodarce miejskiej i usiłowaJi je 
poprawić. Uznano za konieczne wyznaczyć 15 stałych komisarzy, którym przydzie- 
lono odpowiednie okręgi. We wszystkich miastach pooznaczano domy nume- 
rami, kazano murować kominy. Departament Policyi "na wzór rządnych krajów II, 
postanowił założyć kasę ogniową (asekuracyę), ale sprawa ta, jako obarczająca 
miasta podatkiem, musiała być przedstawiona sejmowi, do cz
go nie przyszło. 
Pogorzałym miastom na przedłożenie Departamentu, wyznaczała Komisya 
skarbowa dość znaczne zapomogi. Zgorzały Chełm otrzymał nietylko zapomogę, 
ale rozszerzono mu ratusz, wystawiono cegielnię. Piotrków z powodu pogorzeli 
dostał 40.000 zlp. i otrzymał pewne ulgi. Poznaniowi dano zapomogę na prze- 
brukowanie rynku, wymurowanie odwachu i wystawienie bramy. W całym 
szeregu miast dokonano kosztem skarbu budowy lub restauracyi ratuszów. 
Zabezpieczono Sandomierz od zalewu Wisły. W 15 miastach założono szkółki 
miejskie; wielu miastom dopomożono w ukońc
eniu procesów; innym asygno- 
wano sumy na wykupienie zastawionych wójtostw, folwarków i gruntów. l) 
Z kolei należy wspomnieć i o sądownictwie, lubo z natury rzeczy nie 
mogło ono wywierać bezpośredniego wpływu na losy państwa i' narodu. 


I) Korzon. Dzieje wewnętrzne.
		

/bartoszewicz_dzieje00029_0001.djvu

			- 27 


. 


W każdym razie miało ono wpływ moralny, im bowiem lepszy jest wymiar 
sprawiedliwości, tem większe jest posłuszeństwo prawom, tern mniej paczą się 
charaktery. 
Zasada ,vyborcza w organizacyi wszystkich sądów nie sprzyjała wprawdzie 
udoskonaleniu techniki sądowej, ale zabezpieczała niezależność i moralne kwa- 
lifikacye sędziów. Historyk tych czasów (Korzon) nie napotkał ani jednego 
faktu lub zarzutu wyraźnego o przedajności trybunałów, znalazł natomiast 
św
adectwo, że były one trzeźwe. Nie spotkał również żadnych skarg na sądy 
asesąrskie, czytał natomiast oddawane im pochwały. Niemcewicz świadczy,że 
na Litwie w ważnych sprawach, których nie można było w ciągu dnia załatwić. 
sędziowie trybunalscy zamykali się na noc, aby strony nie miały sposobności 
widzenia się z nimi i ujmowania ich sobie. Fakt siedzenia po kilka dni i nocy 
z rzędu stwierdza Bułhakow, gubernator wileński po ostatnim rozbiorze, który 
też przyznaje, że mimo braku formalności w sądach był wielki porządek. Całe 
sądownictw'o znajdowało się pod kontrolą wydziału sprawiedliwości w Radzie 
Nieustającej. Wydział wpłynął na ustanie tak zwanych zajazdów, gdyż strona 
wygrywająca w razie potrzeby otrzymywała pomoc wojskową. Już w roku 1774 
na posiedzeniu delegacyi sejmowej odzywały się głosy przeciw karze śmierci 
i torturom. W roku 1776 sejm uchwalił znieść na zawsze karę śmierci w spra- 
wach o czary i lualeficya i usunąć na zawsze tortury we wszystkich sprawach 
krynlinalnych. Uprzedziliśmy pod tym względem całą Europę, z wyjątkiem 
jedynie Prus, gdzie już poprzednio Fryderyk II. zniósł tortury. 
Materyał prakt.yczny daje historykowi możność zaprzeczenia twierdzeniom 
o bezkarności złoczyńców, b braku sprawiedliwości i urąganiu z niej za czasów 
Stanisława Augusta. Co roku było decydowanych kilka tysięcy spraw i kara 
dosięgała nietylko plebejuszów ale i szlachtę, magnatów i dygnitarzy. Własność 
była zabezpieczona, stwierdzając przysłowie zanotowane przez Czackiego, że 
w Polsce łatwiej było stracić życie niż własność. U znawali to obcy pisarze 
i podróżnicy. Coxe, profesor uniwersytetu w Cambridge, stwierdza, iż w podróży 
przez Polskę nic mu nie zginęło, choć powóz zostawał w nocy na dworze bez 
dozoru; Biester pisze, że bezpieczeństwo w Polsce jest zupełne, że może jeden 
człowiek bez obawy przewozić kilkakroć tysięcy dukatów, lub powierzyć znaczne 
sumy woźnicy. Tern się tłumaczy, że czasem milionowe kasy przewożono co 
kwartał z każdej prowincyi skarbowej do Warszawy, budą żydowską, pod 
eskortą jednego lub dwóch strażników. l ) 
Niestety nie dało się przeprowadzić reformy kodeksu, który sejm 1776 r. 
polecił wypracować Andrzejowi Zamojskiemu, jako "mającemu cnotę i przy- 
mioty, do tego dzieła sposobnym go czyniące" (słowa Konstytucyi). Zamojski 
przyjął zaszczytne wezwanie i uprosiwszy sobie za" współeczników" pracy pod- 
kanclerzego Chreptowicza i Szembeka koadjutora biskupa płockiego, przy 
pomocy biegłych prawników jak Józef Wybicki, Michał \Vęgrzecki i Antoni 
Rogalski, przygotował i w
tdrukował w roku 1778 "Zbiór praw sądowych" obej- 
mujący kodeks cywilny, kryminalny i proces. Czuł, że do "nowości" przez 
niego wprowadzonych nie są umysły dostatecznie przygotowane, więc też 
w osobnej nocie upraszał marszał-ków, koronnego i sejmowego, żeby dzieło 
"jako tylko jest projektem, a wielkiej dla narodu wagi . k

kwencyi" nie- 
tylko sejmowi, ale i "pozostałym w domu współbra . 


a;n

omunikowane 

.)\o « .).
' 
l) Według Korzona. , ft "",:- ,,' 
N '. ... )\ ł* 
f :::: u' '"' "i..J \ 
. r;, ,-::.
 \.
.. \
 
\ , ; \.: >"7. . J 

 -
		

/bartoszewicz_dzieje00030_0001.djvu

			- 28 - 


, 


i do deliberacyi oddane było II. Rzeczywiście sejn} pozwolił mu dopiero za dwa 
lata projekt przedstawić. "Zbiór praw ll przekraczał granice prawa prywatnego 
i zawierał całe artykuły, które miały dać początek gruntownej reformie spo- 
łecznej. Zamojski chciał zmniejszyć przepaść istniejącą między stanami 
i pragnął to uczynić przez reformę stosunków włościańskich i miejskich. 
Ułatwiał zawieranie małżeństw między osobami stanu szlacheckiego i mieszczań- 
skiego. Nadawał obywatelom miast wojewódzkich prawo nabywania dóbr 
ziemskich, nie dalej jednak nad trzy mile od swego miasta. Szlachta mająca 
w miastach nieruchomości, "względem nich II miała być podległa juryzdykcyi 
miejskiej i obowiązana była płacić wszelkie miastu podatki i ciężary. Każdy 
mieszczanin jest osobą wojną, a "synowie ich dobrych obyczajów mieścić się 
mogą w służbie wojskowej, i dla zasług w wojsku lub innych talentów mogą 
być do prerogatyw szlachectwa dopuszczeni ".1) Włościan nie śmiał jeszcze 
wziąć Zamojski po
 opiekę .prawa ogólnego, ale starał się o ulepszenie ich 
losu. Czynił to ostrożnie, pościągliwie, bo wiedział jakie przesądy będą do 
zwalczenia; - miał obawy, ale zape_!,ne nie spodziewał się jaką burzę wywo- 
ła. Stanisław August to przewidywał, gdyż na marginesie "Zbioru praw II 
położył uwagę: "zbawienne prawo, ale zawczesne, popsuje wszystkoII. (Kalinka) 
Zamojski dzielił chłopów na przywiązanych do gruntu (g l e b a e a d s c l' i P t i) 
i na wolnych zakontraktowanych. "Osobę chłopa II pierwszej kategoryi, który 
uciekł, "pan może prawem tylko w rok jeden dochodzić II ; tego, który uciekł 
z inwentarzem, może pan w ciągu czterech lat "prawem odzyskać". Tylko 
najstarszy i trzeci syn chłopa pierwszej kategoryi ma pozostać na gruncie; 
inni zyskują rzetelną wolność i mogą się zajmować albo rolnictwem, albo 
mogą być oddani 'v roku dziesiątym życia do "kunsztów i rzemiosłII; w przy- 
jęciu do miejskiego prawa i "wszelkiej natury nauk" żadnej trudności doznawać 
nie powinni. Gdyby pan na osobie chłopa wolnego i jego rodziny gwałt popełnił, 
albo kontraktu mu nie dotrzymał, chłop będzje mógł go pozwać do sądów 
grodzkich. Chłop krajowy wolny lub z zagranicy przybyły, ma mieć prawo 
dzierżawienia dóbr, dawania pieniędzy na zastaw dóbr dziedzicznych, posia- 
dania gruntu prawem lennem lub emphiteutycznem. Chłop niewolny również 
może się udać do sądu grodzkiego, jeżeli pan ukarze go lIdo zadania ran lub 
kalectwa II, jeżeli mu zabierze własny majątek, jeżeli go w więzieniu więcej 
niż 24 godzin trzyma i jeżeli sobie nad nim kary kryminalne przywłaszcza. 
"Nad życien1. człeka, nikt oprócz sądów prawa mieć nie powinien ", stąd też 
pan, któryby chłopa swego zabił lub ranił śmiertelnie, śmiercią zostanie karany. 
Zawieranie małżeństw przez włościan niewolnych, miało być swobodne, tylko 
jedynaczka zamężna powinna była po śmierci ojca osiąść z mężem na jego 
roli, lub też dostawić panu chłopa zdatnego, któryby objął rolę i' majątek 
pozostały. W każdej parafii przy kościele powinna być szkoła, gdzie synowie 
i córki wieśniaków "przynajmniej od święta św. Marcina aż do świąt Wielka- 
nocnych zostawać i uczyć się powinni. 2 ) Wreszcie chciał Zamojski ograniczyć 
nieco wolność Kościoła: czwartą część majątku po kśiężach przeznaczał na cele 
dobroczynne, pragnął oznaczyć lata dla osób wstępujących do zakonu itd. Te 
wszystkie nowości, a zwłaszcza tak powściągliwie poruszona sprawa włościańska, 
stały się przyczyną, że jak to już wiemy, projekt Zamojskiego został z obu- 


I) Zbiór praw 83oi dow ych. Część l. art}'kuły xxm. i XXIV. 
2) Zbiór Praw 83oi dow ych część I. artykuły XXIII. i XXIV.
		

/bartoszewicz_dzieje00031_0001.djvu

			. 


- 29 


rzeniem przez "twarde głowyll przyjęty; sprawdziły się obawy Stanisława 
Augusta. Co więcej wystąpił przeciw projektowi Stackelberg, który w depeszy 
do Katarzyny wyraził zdanie, że projekt Zamojskiego nie powinien być przy- 
jęty, ponieważ wkracza w zakres konstytucyi. Katarzyna przyznała słuszność- 
ambasadorowi, który też wpływem swoim na jurgieltników i na dokrynerów 
wszechwładztwa szlacheckiego niemało się przyczynił do upadku projektu 
Zamojskiego. Król sprzyjający projektowi, widząc na co się zanosi, chciał 
odwlec sprawę i przekazać "Zbiór praw II Komisyi, któraby dopiero na następnym 
sejmie z opinią swoją wystąpiła. Ale szlachta nie chciała czekać, pragnęła 
odrazu z tą zbrodnią się ułatwić. Żądano, aby bez czytania potępić projekt 
tak, "aby nawet nie doszedł uszów naj odleglej szych potomkó\V lI . Zaledwie udało 
się złagodzić tekst uchwały w ten sposób, że stany wyrażały wdzięczność Za- 
mojskiemu, ale uważały, że "projekt nie dogadza ich zamiarom II i dlatego nie 
dozwalały go wskrzeszać na żadnym sejmie. Curavimus Babiloniam I powie 
dział rozgoryczony Zamojski. 
Pozostaje nam jeszcze do rozpatrzenia działalność departamentu wojsko- 
wego. Niestety nie wiele jest tu do powiedzenia. Z hetmanów Branicki 
wichrzył, Ogińskiego znać nie było, Rzewuski usunął się od wszystkiego, prócz 
od pobierania wysokiej pensyi - i tylko jeden Sosnowski, hetman polny litewski, 
służalec Repnina a potem Stackelberga, pełnił w dopartamencie swe obowiązki. 
Był wprawdzie etat wojskowy uchwalony na 30.000 głów, ale w skarbie brakło 
pieniędzy, a zwyczaj kupowania szarż i wszelkich stopni wojskowych zagradzał 
drogą do awansu oficerom zdolnym lecz biednym. Stan wojska był opłakany; 
były regimenty bez broni i bez mundurów. Pomału jednak i tu okazał się, 
choć nieznaczny, postęp. Sejm z roku 1778 polecił wszystkie nadwyżki dochodów 
obracać na powiększenie liczby żołnierza. Nie wiele tym funduszem można 
było zrobić, bo zaledwie co roku o kilkaset głów zwiększała się armia polska. 
Po rozbiorze Uczyła ona w roku 1775 głów 11.484 (w tern kawaleryi 3208 1 ), 
w roku 1780 doszła do 15.300, a w roku 1786 było piechoty 10.385 i kawaleryi 
8200, razem 18.535 głów. 2 ) Z fortec, jeden tylko Kamieniec nie tyle przez 
.swe fortyfikacye, co przez położenie, mógł stawić 
kuteczny opór nieprzyjacie- 
lowi; król wprawdzie z początkiem panowania swoim kosztem kazał naprawie; 
jego mury i osadzić na nowo jego działa, później jednak wszystko się w nim 
waliło, wszystko było popsute, wszystko niedokładne. Za to ludwisarnia, która 
leżała w gruzach, podniesiona na nowo przez Stanisława Augusta i podaro- 
wana później przez niego Rzeczpospolitej, od roku 1767-1791 dostarczyła 227 
.dział ,vszelkiego rodzaju (arnlat, haubic i moździerzy). O dodatnich rezul- 
tatach korpusu kadetów już poprzednio wspomnieliśmy. Wreszcie nadmienić 
należy, że na sejmie 1784 roku padło z ust Linowskiego pierwsze słowo 
o potrz'ebie doprowadzenia armii do stu tysięcy żołnierza. 
Na zakończenie jeszcze cyfr kilka: 
Dochody obu skarbów, koronnego i litewskiego, zwłaszcza pierwszego, 
skutkiem nowego systemu podatkowego pOlnału, lecz stale wzrastały. 'Ved.ług 
obliczenia Korzona, przychody koronne " dwuleciu 1786-1788 wynosiły 
przeszło 32 miliony. Przychody litewskie w dwuleciu 1778-1780 wynosiły około 


l) Rękopis, własność autora. 
2) Kalinka. Sejm Czteroletni
 wyd. I. str. 140.
		

/bartoszewicz_dzieje00032_0001.djvu

			- 30 - 


10 milionów j w następnych dwuleciach 11 i 13 milionów, poczem znów spadły 
na 11 milionów. 
Porównując te cyfry z najwyższemi dochodami skarbu przez rozbiorem, 
można się przekonać, że uszczuplona Polska miała półtora, a później nawet 
13/4 więcej dochodu, a blisko trzy razy więcej niż w roku 1748 (Korz on). 
Również ,vzrastała i ludność. "\Vprawdzie z braku ścisłych obliczel}, 
można tu tylko przypuszczalne stawiać cyfry, w każdym razie nie będzie 
dalekim od prawdy Korzon, który na mocy mozolnych dociekań podaj e, Żf\ 
kiedy po pierwszym rozbiorze liczyła Polska 7,400.000 ludności
 to 'v roku 1791 
ludność jej doszła do 8,800.000, czyli powiększyła się blisko o 20%' 


. e 
.... w . 


... 


Rozdział piąty. 


LrrERATURA POLITYCZNA. 


Nie piszemy dziejów panowania Stanisława Augusta - chcieliśmy tylko 
!J . naszkicować obraz odradzenia się narodu po pierwszym rozbiorze. Bez 
tego obrazu trudno byłoby zrozumieć skąd powstał ten przewrót umysłowy, który 
pozwolił dokonać wielkiego dzieła reformy, tak jak znowu bez zapoznania się 
z dziejami przeprowadzenia i treścią tej reformy, trudno byłoby pojąć, skąd 
się wzięła Targowica, której następstwem był drugi rozbiór Polski, zmuszający 
naród do rozpaczliwej walki pod sztandarami Kościuszki. 
W podanym przez nas obrazie, są prawie same światła, - nie znaczy to, 
aby cieniów w tym okresie brakowało. Ale, powtarzamy, chodzi nam tylko 
o fakta ekonomicznego i umysłowego odradzania się narodu, a więc pominę- 
liśmy rządy Stackelberga i jego jurgieltników, wichrzenia ludzi ambitnych, 
brzydkie ich walki z królem, kradzież grosza publicznego przez takich ludzi jak 
Poniński, jałowość sejmów, przykre objawy rozpusty, rozrzutności, kartciarstwa, 
pijaństwa. Grzechy były, nawet wielkie, ale tern świetniej wobec nich wystę- 
puj e proces pracy wewnętrznej nad podniesieniem narodu, tern wspanialsze 
jest jego zwycięstwo. Z każdym rokiem, można powiedzieć, zmniejszała się 
I 
ilość tych grzechó"T, każdy rok natomiast wzmacniał moralne, materyalne 
i umysłowe siły narodu. Świętnym ich rezultatem był sejm czteroletni i owoc 
j ego pracy: Konstytucya 3 maja. 
Zanim jednak streścimy pokrótce dzieje sejmu czteroletniego i uchwalenia 
nowej "ustawy rządowej II, musimy wspomnieć o jednym z ważnych czynników, 
który ,vpłynął na przyspie'szenie ostatecznego dzieła "naprawyll i o sprzyja- 
jących 
kolicznościach politycznych, które dozwoliły dzieło to przeprowadzić. 
Czynnikiem tym, a raczej, ściślej mówiąc, pomocnikiem, agitatorem na 
rzecz reformy, była literatura polityczna. 
N ad poprawą Rzeczpospolitej, nad zmianą konstytucyi narodowej myśleli 
od dawna troskliwi o losy ojczyzny obywatele. Jeszcze za czasów kiedy Polska 
stała na szczycie swej potęgi, nie brakło głosów ostrzegających o niebezpie- 
czeństwie, jakiem groził nieodpowiedni ustrój państwa.
		

/bartoszewicz_dzieje00033_0001.djvu

			- 31 - 


Później za Sasów, Stanisław' Karwicki, Szczuka, król Stanisław Leszczyński, 
Stanisław Poniatowski, wojewoda mazowiecki, Franciszek Radzewski, Stefan 
Garczyński, wojewoda poznański, Stanisław Rzewuski, żądali zmian w wielu 
kierunkach dla wzmocnienia siły państwa, dla udoskonalenia administracyi. 
Najwięcej zasługuje na uwagę pierwszy z nich chronologicznie Karwicki. Pisał 
on o poprawie "sposobu rad" (sejmów i sejmików), żądał sejmu g o t o w e g o 
t. j. stałego, nieustającego, chciał ażeby dochody z żup i ceł szły na wojsko, 
stawiał l i b e r u fi vet o pod kontrolę wybranych sędziów, przemawiał za 
skróceniem czasu bezkrólewia, czynił hetmanów odpowiedzialnymi przed sejmem, 
wkraczał \v reformę finansów, sądów itd. Wpływ Karwickiego na umysły był 
jednak niewiell5i, ponieważ pracy swej nie ogłosił drukiem i stąd tylko \v od- 
pisach była ona znana garstce ludzi uznających potrzebę reformy.l) 
Znał ;ą i ks. Stanisław Konarski i korzystał z niej w sw ero słynnem 
dziele: ,,0 skutecznym rad sposobie". Zauważono nawet, iż Karwicki "niepo- 
trze bnie ustąpił miejsca Konarskiemu", to znaczy, że "skuteczny sposób rad II 
Konarskiego nie cieszyłby się takim rozgłosem, nie miałby w literaturze reformy 
tak wielkiego znaczenia, gdyby praca Karwickiego nie pozostawała w ręko- 
pisie. Ale to nie umniejsza zasługi Konarskiego; czterotomowe, częściami 
wychodzące jego dzieło (1760-1763) wywarło ogromne zainteresowanie, czego 
dowodzą choćby listy dołączone do tomu II. Konarski za główną przyczynę 
bezrządu uważał wadliwy tryb sejn10w!łnia. \Vszechstronnie uzasadniał tezę 
stanowienia \viększością, obalał więc l i b e r u m vet o, ową "źrenicę wolności". 
Podnosił m:yśl dziedziczności tronu, radził natomiast pozbawić króla rozdaw- 
nictwa wakansów, aby wpływ jego ograniczyć. Dzieło Konarskiego było 
pierwszym silnym wyłomem w murach przestarzałego systemu państwowego, 
nie było bez wpływu na reformatorską działalność Czartoryskich, przyczyniło 
się do chwilowego nadwyrężenia l i b e r u m vet o. Ponieważ dla swej obszer- 
ności było niedostępne szerszym warstwom szlacheckim, przeto Konarski streścił 
zwięźle s\ve poglądy w broszurze: ,,1\Iyśli na myśli", która rozchodząc się 
szeroko, torowała drogę zwycięstwu dobrej sprawy. , 
Jak dalece myśl reformy przenikała umysły, najlepszym dowodem, że 
nawet wśród konserwatywnej konfederacri barskiej, znajdowali się ludzie 
odczuwający konieczność poprawy ustroju Rzeczpospolitej. Wielhorski, poseł 
generalności barskiej w Paryżu, prosił o radę i pomoc w tym względzie dwóch 
naj znakomitszych ówczesnych pisarzy politycznych. Pierwszy z nich, Rousseau, 
nie namyślał się długo i bez znajomości kraju i stosunków, polegając zapewne 
na ustnych ,vskazówkach \Vielhorskiego, napisał swe" Uwagi o rządzie polskin1 ".2) 
Słynny doktryner i genialny utopista pozostał w tej pracy wierny sobie. Podo- 
bały mu się elekcye, konfederacye, podobało i l i b e r u m vet o, jako wielkie 
zdobycze wolności. Radził, aby kraj był "jak Sparta otwarty", bo fortece nie 
służą duchowi polskiemu i ,,
 gniazdo tyrańskie zamienić się mogą. ,,"\Vprawdzie 


l) Pierwszą wiadomość o systemacie Karwickiego reformy Rzeczpospolitej (1706) podał w ob- 
szernej .rozprawie J. Bartoszewicz. (Przeg. Polski 1868-69). W dwa lata l'óźniej wydał dzieło Karwic- 
kie
o z rękopisu dr. Stanisław Krzyżanowski p. t. "Stariislai Dunin Karwicki de ordinanda re- 
publica". (Kraków 1871). Na końcu 8ą listy Stanisława Morsztyna wojewody sandomierskif'go i Kui- 
mierza Łubieńskiego, biskupa krakowskiego, pisane do Karwickiego ; obaj uznają dzieło jego za "godne 
druku", a Morsztyn i "nieśmiertelnej pochwały". Dowód 'W tern, że Xarwicki pracy swej udzielał 
ludziom wybitnym. 
I) Considerations sur le gouvern
ment de Pologne et sur la reformation projetŁee.
		

/bartoszewicz_dzieje00034_0001.djvu

			- 32 


nie podołacie temu - tłumaczył nam, - aby wróg w granice wasze nie 
wkroczył, ale podołacie, aby wyjść z nich nie mógł; powinno się zbudować 
cytadelę w sercach obywali". Był oczywiście przeciw powiększeniu wojska, nie 
godził się na artyleryę. "Dobry jest porządek, ale lepsza wolność". Zalecał 
system federacyjny, gdyż Polska wydawała mu się za rozległa; chciał z każ- 
dego województwa zrobić rodzaj kantonu szwajcarskiego. Uważał nawet za 
odpowiednie, ażeby Polska ścieśniła swe granice - a może, dodawał (i tu się 
okazał prorokiem) "już sąsiedzi myślą o oddaniu wam tej usługier. Co dziwniejsza, 
oświadczał się przeciw usamowolnieniu ludu, bo ten jeszcze nie dorósł do 
wolności. Po co z chłopa zdejmować kajdany, aby je na siebie wdziewać? 
"Nie oswobadzajcie ciała, wprzód nim oswobodzicie duszę". 
Drugi z wezwanych do udzielenia rady pisarzy, Gabryel Mably, okazał 
się sumienniejszy. Nie chciał pisać o tern, czego nie znał, a więc wybrał się do 
Polski, bawił w Krakowie i na Wołyniu, gdzie po'wszechną sobie zjednał sympatyę, 
i potem dopiero napisał rozpra\vę: "Du gouvernement et des lois de la 
Pologne I{. Wystąpił w niej przeciw l i b- e r u m vet o, oświadczył się za dzie- 
dzicznością tronu i za uwłaszczeniem włościan. 
'Vspominaliśmy już poprzednio, o dwóch obrońcach ludu, ks. Popławskim 
i Józefie Wybickim. Pierwszy z nich, zasłużony członek Towarzystwa do ksił\g 
elementarnych, w swym "Zbiorze niektórych materyj politycznych" (1774) 
zalecał reformy, tak w rządzie wewnętrznym, jak i zewnętrznym Rzeczpospolitej; 
drugi głośny poseł, później współpracownik Zamojskiego "Zbioru spraw sądo- 
wych", w "Myślach politycznych o \volności cywilnej" (1775-1776) i w "Listach 
patryotycznych" (1777-1778) również podawał projekt reformy we wszystkich 
częściach ustroju Rzeczpospolitej, radził ją nawet przeprowadzić ryczałtowo 
, 
bez szczegółowej dyskusyi. Ow Wielhorski, na którego prośby Rousseau i Malby 
rad nam udzielali, sam wydał książkę o przywróceniu dawnego rządu, według 
pierwiastko\vych Rzeczpospolitej ustaw (1775), w której radził powrócić do 
patryarchalnego ustroju z czasów Popielidów i Piasta. Dążenie do reformy 
silnie przebija w "Prawie politycznym narodu polskiego" ks. Wincentego Skrze- 
tuskiego (1782 do 1784). Sporo rozpraw o przyczynach upadku Rzeczpospolitej 
i o tern jakie reformy ją podźwignąć mogą, znajdujemy w "Pamiętniku histo- 
ryczno - politycznym" Świtkowskiego. Nie bez zasługi w tym kierunku był już 
znany nam "Monitorl{. "Ze sfery ogólników - mówi badacz tej literatury 
_ i bezcelowego moralizowania, zaczęła literatura polityczna schodzić coraz 
śmielej na pole praktyki, docierała coraz bliżej do rzeczywistych upadku przyczyn 
i nieograniczając się na samem wykazywaniu istniejącego złego, podawała 
środki i sposoby zaradzenia na przyszłość".l) 
Nie bez wpływu na umysły były też liczne tłumaczenia dzieł i rozpraw 
polityków i myślicieli francuskich: Rousseau'a (O porządkach i nierówności 
między ludźmi), Raynala (historya rewolucyi amerykańskiej), Montesquie'go 
(przyczyny upadku Rzeczpospolitej rzymskiej, Duch praw, Listy perskie), 
Mably'ego (Uwagi nad historyą grecką) Marmontela (Powieści moralne, Beli- 
zaryusz, Inkasy), Filangieriego (Znajomość prawodawstwa), Lockego (O rozumie 
ludzkim, O edukacyi dzieci) itd. 
Ale dziełem, które najsilniejsze uczyniło wrażenie i stało się niejako 
programem politycznym zwolenników refonny, były "Uwagi nad życiem Jana 


I). Piłat. O literaturze 8ejmu czteroletniego. Str. 7. 


,
		

/bartoszewicz_dzieje00035_0001.djvu

			XOVA 


.."'" 


GAZETA WARSZAWSKA 


1JI' J'O!BOErS f/JSV,,$7.'JJtJ'llYl91.0J1/Zl.l79.1. 
'" 


...--,_. A.u,;-._.
 ....::,. 
, ,,-
 - 
.-. 


", 




.

--- ..-
........
 
,. ..
,..- ..--. 


. -=- ....-... 


\1 ...-.. .J
 


...:-
 - 



 
::-.- 


. 
"" 
ł 
Z W.arftawq dnia 7. Jla.z"ct. 
R2ec"% od \\'ie&':óW> iątfaolJ. Se)'m tel
aił'1jeY5zy 
OycZyił"e (we, prz.vnłOfł'; a co tyrn KroIć", 
pr
 f2uuto...to N.ywyir-z:a BolJca 
r"t'rznośC 
Panutącel\11J dZ1s SlanvłllwOtn AUf,ujfow, pozwo- 
mR fzczęślłWI8 znaleśc. . to W' {a in. dz'£n ?na. 
lt%;enN s. Krzyia. y tym fpofoben.lt tyle tli" Pano. 
"aoiu 'cegoż Monarchy gorzkich. ponieficmycb 
Kr'lyiw. hOJnie ofłod"ziła: p.rzeto. może tuź 
Rrćl y z Nacodem podnieść rad'ofny Gr09 Ro- 
wy Dawi'J'. Kło/s a podzi
łowaniew do B Gs!\. 
iż. PQdrug 'uiar)' tyłu t tak długich dopufzczo- 
"ych aa Pol]lr gor-dośp. D2dgniłdtić r
c2ył ró- 
wrUł n,iRC'ł ratfośclł SccunJ'um f/HJlt;tu'Jmem 'lo. 
lo;uJ7J ",torum . 
onf
/atiOlłtg Tua taiifi""" 
lun,.. r.mimam fTlfQI1J, Tego to włGc
uey pa- 
Inięd godoego dnia. Dl
dzy Slanaf/ri 
tymu- 
;qcenu fkołft{zyła f:
 Rlwolu
)'tł. nie oa wwr ()e 
'W)'ch "'
iJjeifzych Za?.al1jc
Dycb buatowllłczycb 
y k.rwawych. Ale I1'lłtosci
 Dubra Pofpohtego fpo- 
lO)ll1ie 

dnw:zona. y pr2yi

 
ofia12 nowa 
FMm
 Całt&o RZQJ"J o czym lIafłfpuIl!ce Dpi. 
Jat'Jie SelTyi SeYIDQwel.ce&uz ..duia O-:'pt8W,QJ1 P Y. 
o
I7crniey opow le. 
Gał.eta 'Varszawska Z dnia 7. 
Iaja 1794 roku. (
luzeum narodowe \v RapperswiIu.) 
. 


SESSYA SEYMO: CCCCXxvm. 
Dn;(J 5.. Jl.'laia. 


lP. Marrzarek Seym.n_j w Z:galłhJ;n. 
(woim wyraził J iż damefie'll!ł Poiłów 'Da[cyc'h 
Zagran1czn)'ch f, takie. które .
żą byc baosna- 
mi Rz.pIter. eieby w pofiepowaDlu fwolm.7 
 
pnyfp1e
'n1u Formy Rzq
u, oraz W21noc
lenl
 
fil 1{raiowycb. wfzeJkiey uźywała dzielnosc' t 
dJa sw roc::eDia zamyRó\Y S
6:adów Daf
)'
b. oeS 
tych krokÓ\V. które. r, Da ufzkodzeDle RJpltcv 
ałoiooe. 
J P:- łtaluuwiu Poreł Bri.tf£j Lzt: ia-ko za. 
!adfłil!CY w VeputO.&yi 1nłen}oll' ZDgr(l
1ł)c4s> 
,zynlł Rapor& w przytonU1ości J1,h,lroJII. r.a 
wlreltich doniwenPo"ó"IV oarzycb przy Dw
 
rach Z2grlruC'%nycb b(J.ących, w JcroryJn RapoI. 
cie iafno onz_Dym zortało. iź blJkie niebespje- 
neńfłwo grozI Oyczyznie flaf
eJ', ie fI} zamy- 
0, n'ekcor1cb Potenty.t. fpory Woie1me Kra;en1 
PDJftlt1 zafpokaiać. y aiehy do tego hcniey 
frzy'sć mogło.. Lei Potenc,e 
r
eUdtł. aiywa e 
I
 fjofob ó 9, ue c)' Selru terauJlc¥f
l, d'o tlał., 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00036_0001.djvu

			,. 


f' 


. 


... 


... Ił 


..' 
 


" 


k 
'.\ 




 


.. 


- 
- 


- 


-- 


.., 


-- 


t: 
.. 
., f 


- 


I 


-- 


- 
- 


ł-ato 


... 


..... 



 

 


-" 
..... 


... 


\ 


.,) 


'II 


'? . 
J .. 
. 
!ł
 ., 
ł ł-. 
'0" 
.ł " 
-h"\ .... 
fI ". ! 
.. 
. 
oc.. ;£ 
d-i.'" ł -. 
-Q 
, :.r 
IJ 
 
. 
 ittl: .. 
-]I ł \ 
... 
'} . .. .. .,. 
"I ł ..!,.)ł
 . l 
(" 

 ot" t'< 
... 


J 


ł 


A 


. 
"'t 

 

 

. 
.n . . '" 
. 
40 T 


\ 


, 


\
		

/bartoszewicz_dzieje00037_0001.djvu

			"'--- 


- 33 - 


Zamojskiego, hetmana i kanclerza wielkiego koronnego, do teraźniejszego stanu 
Polski przystosowane", (1785), owoc długoletnich badań i wielkiego patryotyzmu 
Stanisława Staszyca. Mało znany nauczyciel dzieci Andrzeja Zamojskiego, 
mieszczanin z rodu, dziełem tern stanął odrazl1 wysoko, zajął pierwszorzędne 
miejsce wśród najlepszych synów ojczyzny. \Vydał je bezimiennie, więc długo 
nie wiedziano nawet, kto jest tym rozumnym doradcą narodu. "Uwagi" nie 
były życiorysem Zamojskiego, lecz rozbiorem jego polityki, aby dowieść, że 
idąc śladem wielkiego kanclerza, naród powinien porzucić dawne przesądy 
i postępując naprzód, stosując się do wymagań wieku, zmienić swój ustrój 
i swoje prawodawstwo. Staszyc przedstawiał w 17. rozdziałach cały szereg reform, 


't 


, 
. 


.. 

 
.. 
I , . 
. . 

..ł: -. 
"'" 



.
 #..-- 
..
 
. ,,
 
. 
) .. 
,.. 
.. .. 
{ . 
.. .. 
.. 


"'" I)e 
.,.... 
.. .." 
-.... to 
, 
ł 'lltJ... ."t....... 
.. t. A,t.. ,." 
.
 


-. 



 


-;. 


.. 


, 


-. 

.. 


" 


'\1 
'
" .'1 , 
','.., ,I 
qt' '. 


... 


" 


13. Stani
ław 
t3SZYC. 


od których zawisła niepodległość i przyszła potęga Polski. Dowodził, że "z lek- 
kienl podatków ponlnożeniem l( łatwo można otrz
Tmać sto tysięcy wojska; 
że należy, aby konfederacya powszechna postanowiła tron dziedzicznJ", uczyniła 
sejm nieustannym, decydujqcynl większością głosów. Żądał też Staszyc równo- 
upra,,
ienia mieszczaństwa ze szlachtą, podzwignięcia 
hłop6w przez oczyn- 
szowanie i oświatę. Przenlawiał gorąco i bez ogródek. Powiedział królowi, 
że splamił się podpisując pierwszy rozbiór Polski. ":Niech szlachta (wołał) jako 
dynastya rządząca, tak ż
.je jak dynastya pruska i austryacka, niech chodzi 
jak Fryderyk II. 'v podartym kapeluszu, albo jak Józef II. w w
Ttartynl surducie, 
lecz na czele 200.000 wojska". "Pod opieką szlachty straciła Polska sól i "odę, 
(vVieliczkę i ujście 'Visły), został jej tylko chleb", więc kiedy źle rządziła, niech 
1794 5
		

/bartoszewicz_dzieje00038_0001.djvu

			- 34 - 


inne klasy do rządów przypuści, niech zajmie się podniesieniem ludu. \V prawdzie 
"Uwagi" nie były szczegółowo opracowanym programem politycznym, wprawdzie 
znać ". nich czasami hołdowanie doktrynom, ,vprawdzie mogły czasem razić 
i niezgrabne zwroty stylowe, ale tak wUwagach, jak i później wydanych "Przestro- 
gach dla Polski" po raz pierwszy widzimy skreślone główne zarysy przyszłego 
rządu. Co więcej, Staszyc umiał się wznieść na te wyżyny prawdziwpgo 
patryotyzmu, który jest zdolny poświęcić swe przekonanie dla dobra publicznego, 
Republikanin i radykał, wobec bezsilności Polski gotów był nawet zgodzić się na 
absolutyzm. Za dziedzicznością tronu przemawiał ten, który był w zasadzie zwolen- 
nikiem zniesienia władzy królewskiej; - za powiększeniem wojska ten
 który uważał 
armię za podporę despotyzmu. Chciał "chronić się większego złego, obierając 
mniejsze". Hasłem jego było: "pierwej naród, potem swobody; pierwej życie, potem 
wygoda". A ha8ło drugie: "miłość ojczyzny nie kończy się śmiercią". Dodajmy 
wreszcie, że Staszyc umiał przemawiać gorąco, z zapałem, że przykuwał, pod- 
niecał umysł czytelnika, a zrozumiemy jaki wpływ wywarł, jak naprzód posunął 
sprawę reformy. Jego" Uwagi ", przedrukowywane kilka razy, stały się materyałenl 
dla sejmu czteroletniego, a jaki ruch obudziły w literaturze politycznej, dowodzi 
choćby to, że 22 broszur ulotnych i pism wyszło na poparcie "Uwag" lub 
, 
polemikę z nimi. Ukazał się nawet cały "Zbiór pism, do których były po- 
wodem Uwagi nad życipm Jana Zamojskiego". (1788). 
I byłyby "Uwagi" Staszyca najznakomitszem dziełem literatury poli- 
tycznej odradzającej się Polski, gdyby w trzy lata po nich nie ukazało się 
dzieło: "Do Stanisława l\Iałachowskiego referendarza koronnego, o przyszłym 
-sejmie Anonyma, listów kilka". (1788).1) Autorem jego był IIugo Kołłątaj, 
wówczas referendarz litewski, głośny organizator Akademii krakowskiej, naj- 
głębszy umysł swego czasu. Nie tak gorący i porywający jak Staszj"c, posiadał 
natomiast to wszystko, czego autorowi " Uwag" brakowało, a mianowicie: 
bystry pogląd na stosunki polityczne, twórczy i samodzielny zmysł orga- 
nizacyjny, a wreszcie mistrzowską prawdziwie umiejętność ujęcia 
i przedsta,vienia przedmiotu. Pisma Kołłątaja,' pełne bogactwa myśli, 
do dziś dnia mogą być wzorem tak stylu, jak ścisłej przekonywającej 
argumentacyi. \V owych "Listach Anonyma" podał on gotowy projekt 
nowych ustaw rządowych w chwHi kiedy zbierał się sejm czteroletni, 
któremu właśnie przypadło dzieło reformy doprowadzić do skutku. Zaczął od 
ostrej analizy ustroju państwowego Polski, nie będącej ani Rzeczpospolitą ani 
monarchją, posiadającej rząd, "któremu tylko co dwa lata na sześć niedziel 
głowę (sejm) przyprawiają", który chcąc coś zrobić, musi tworzyć konfederacye, 
"a więc buntować się przeciw własnej konstytucyi". Główną zasadą dla Kołłątaja 
było zabezpieczenie wolności i własności osobistej wszystkim mieszkańcom 
kraju. Rozróżniwszy trzy Stany: ziemski, rolniczy i mieszczański, pragnął jednak 
zacierać cechy kastowości, stąd ułatwiał przejście z jednego stanu do drugiego 
Budowę rządu głównie opierał na województwach, których dobrą organizacyę 
uważał za podstawę jedności państwa i wolności obywatelskiej. Upraszczał ich 
administracyę, znosił sądy grodzkie i rozmaite t
.tularne godności. Dla miast 
żądał wspólnego kodeksu, wymagał ich ścisłego związku z województwem 


l) ,.Listy stanowiące Tom I. rozchodziły si
 naprzód w odpisach i wyszły z druku w sierpniu 
1788 - drugi ich tom wyszedł w listopadzie, już po otwarciu sejmu, trzeci ukazał si
 zapewne w styczniu 
] 789, bo zawierał listy pisane mi
dzy 11. listopada a 19. grudnia 178R roku. 


. .. 


, 


.' 
.,
		

/bartoszewicz_dzieje00039_0001.djvu

			- 35 - 


i udziału w rządzie. Szlachtę czynszową usuwał od sejmików jako żywioł 
niepewny, na usługach magnatów będący. Jedność państwa ma zabezpieczać sejm 
i naj wyższa władza. Sejm ma być nieustający, aby miał ciągły dozór nad władzą. 
Powinien się dzielić na dwie izby: w wyższej, stanowiącej 2/3 sejmu mają 
zasiadać posłowie szlacheccy (właściciele ziemscy) i senatorowie, w niższej repre- 
zentanci miast. Władza wykonawcza, 
ybierana przez sejm, dzieli się na pięć 
komisyi: skarbową, wojskową, edukacyjną, policyi i spraw zagranicznych. Powiązać 
je ze sobą ma S t r a ż, również przez sejm wybierana, a pod przewodnictwem 
króla obradująca. Obie izby mają równy udział w prawodawstwie i wyborze 
władzy; izbie wyższej służy jednak wyłączne prawo wybierania mini- 
strów, posłów do dworów zagranicznych, oraz kandydatów komisyi wojskowej 
i interesów zagranicznych; prócz tego zawiera ona traktaty i przymierza, 
ona ma też prawo nobilitacyi. Dla ścisłego rozdziału władzy prawodawczej 
. od wykonawczej, co uważał Kołłątaj za główny warun"ek \volności, żaden 
z posłów ani senatorów nie może brać jakiegokolwiekbądź udziału w rządzie 
wykonawczym. Wszystkie komisy e są odpowiedzialne przed sejmem 
i składają sprawozdanie przed nim ze swoich czynności. Dla jedności rządu, 
pragnął Kołłątaj wspólnej komisyi skarbowej dla Korony i Litwy. Tron powinien 
być dziedziczny, gdyż inaczej nie powstrzyma się wpływu i chciwości obcych 
mocarstw i nie zapobiegnie się ambicyom magnatów. Atrybucye królewskie 
mają być zresztą bardzo małe: król wykonywa najwyższy dozór i mianuje 

złonków senatu. Kołłątaj, jako republikanin, nie uważał swojego projektu za 
doskonałość; rzeczywiste jego zapatrywania szły znacznie dalej, znacznie rady- 
kalniej. Ale jako rozumny polityk chciał, jak sam powiada "rewolucyi łagodnej ", 
powolnego przekształcania, czyli jak dziś mówimy, chciał nie rewolucJi ale 
€wolucyi. Liczył się z przesądami i wyobrażeniami swego czasu, stąd nie uchylał 
,. 
przodownictwa szlachty, pozostawiał na pozór dawne kształty, lecz wlewał 
w nie nowego ducha. "Chcąc '
ysta",ić nową zupełnie budowę - są jego słowa 
....... 
_ nie należy bynajmniej pogardzać dawnym materyałem, który nie przeto 
jest zły, że się stara popsuła budowa". O gruntownej i radykalnej reformie 
myślał jako dopiero o dziele przyszłości, na którego drodze projekt jego 1niał 
być pierwszym etapem, formą przejściową, liczącą się z istniejącemi stosunkami 
i potrzebami chwili. Osobna w jego projekcie izba dla stanu mieszczańskiego, 
miała podkopać wyłączność szlachecką, \vprowadzić nowy czynnik, mający 
z czasem zająć równe szlachcie stanowisko. Służyć ku temu miało i otwarcie 
drogi do stanu szlacheckiego wszystkim. którzy położyli dla kraju zasługi 
w wojsku, lub na polu edukacyi publicznej. Dla obrony interesów ludu wiejskiego 
ustanawiał Kołłątaj trzech trybunów przez sejm wybieranych. 
"Listy Anonyma" były bez przesady wypadkiem politycznym. W myśl ich 
sejm czteroletni w r. 1790 \vybrał deputacyę do reformy rządu, do której wybrano 
i Kołłątaja. Wówczas ujął on swój projekt w formę ściśle opracowanychiwniosków, 
i wydał go pod tytułem "Prawo polityczne narodu polskiego, czyli układ rządu 
Rzeczpospolitej "l). 
Wzmianką o tern "Prawie polityczne m " \vkroczyliśmy już w czasy sejmu 

zteroletniego. Musimy się więc zatrzymać, aby nie wyprzedzać wypadków. 
Poprzestani emy tylko na ogólnikowem stwierdzeniu, że od wyjścia Kołłąta- 
l). Dzieło to w tytule nosi nazw
 .,IV. cz
ść dzieła Listów" i objaśnienie, ze jest projektem 
.., w III. cz
ści Listów obiecanym" i "Deputacyi do układu przyszłego rządu wyznaczonej podanym". 
5* 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00040_0001.djvu

			- 36 - 


jowskich "Listów do Małachowskiego", ruch na polu publicystyki WZIllÓgł SH
 do 
niebywałych rozmiarów. Setki książek, broszur i pism ulotnych omawiały 
potrzebę reformy rządu, lub stawałY"\\T obronie form przeżytych. Każdy prawie, 
kto władał jako tako piórem, czuł się w obowiązku zabrac głos ,y sprawach 
publicznych, udzielać sejnlującym swoi
h rad, opartych na wiedzy i doświad- 
czeniu, na miłości dobra powszechnego, lub na starych pr.lesądach, przywiązaniu 
do mniemanych "źrenic wolności", a na-wet na prostej prywacie, która z istnieją- 



 


. + ';;11... 


,: 


... 
,. 


. .\. 


""\,,. , 
£" ....'-.. 



 f
Y 
.. .. 
 ...\,..; 


*' 


lo' 


l 


} " 
I '. 



 j' 


.' 


, " 


, :/J . . 
\. " I 
) . 
. 


,." 


,. . 
;
 
:t . 1.1: 


.. 


.....< - 
 
" .. 
.. .-..,.'- ... 
. \'< 
:
, 

 


. -. "f" . , 
, '\ ........ 'J' " 
" -
.-
' 
.:.
 


."- 


.. 


.
..\,. 
_ ... ł. 


" 


'- 


':..
 
" 


"" >, 
.. "," -- ' 
 
':':
.;-
 4. ."'".. : ."
 
..
 '.. 
- >.:..; 
....... .......... 'V'- . 
 "- 
'" 1>- " 'I', .'\...... '!T ,,', ". \, \ ,.,.' 
,',.. 
"	
			

/bartoszewicz_dzieje00041_0001.djvu

			- 37 - 


,I 
,I 


Powstawały nowe pisma peryodyczne (Gazeta narodowa i obca), ukazywały 
się niezliczone efenlerydy i świstki, sat
'ry, wierszyki, listy, dyalogi, epigramaty, 
pamflety, a nawet paszkwile. Sama tak zwana "kuźnica Kołłątajowska", w której 
prym trzynlało cięte pióro ks. J ezierskiego, wyda.ła cały szereg pism okoliczno- 
ściowych. l ) Nawet literatura piękna wzięła udział w tej walce politycznej,2) 
nawet ze sceny padały słowa wzywające do reformy, które jeszcze dziś, po latach 
stukilkunastu, wywołują zapał słuchaczów. (Niemcewicz: "Powrót Posła"). 
Tak w zarysie wyglądał ten "pomocnik", "agitator" za naprawą rządu, 
jakim była literatura polityczna. 
Ale ani j ej usiłowania, ani najlepsze chęci i zacne trudy zwolenników 
reformy, ani budzący się duch narodu, ani jego wzrastające z dniem każdym 
siły ekonomiczne i umysłowe, nie wystarczyłyby do przeprowadzenia dzieła, 
mającego wlać nowe życie w schorzały organizm państwowy, gdyby nie ogólny . 
stan polityczny, który i rzeczy samej dokonać dozwolił i dawał uzasadnioną 
na pozór pewność, że uchwalonej naprawie Rzeczpospolitej nie grozi żadne 
niebezpieczeństwo. 


----c:--.--.. 
- 


Rozdzial szósty. 


STOSUNKI :\IIĘDZY, rrRZE:\IA :\[OCARST\V Al\II ZABORCZE:\II. - ZJAZD \V KA- 
NIO\YIE. -..KRÓL ZABIEGA O ALJANS Z ROSY-Ą. - 'VOJNA ROSYI Z TURCYĄ. - 
PIER\VSZE UMIZGI PRUSKIE. 


. 


p o kilkunastu latach'p0
oj u zaczynał się chm urzy? horyzont polityczny.
miany 
- \v stosunku do sIebIe trzech mocarstw podzIałowych zaznaczały SIę coraz 
silniej. Na pierwszy plan napr:ł:ód wystąpił dawny, ale nieprzedawniony, ciągnący 
się od czasów wojny siedmioletniej, antagonIzm pomiędzy Austryą i Prusami, 
Fryderyk lII. przez wtargnięcie do Czech przeszkodził Józefowi II. w jego 
apetycie na Bawaryę Dolną; wprawdzie nie prz
'szło do walki, ale pozostało 
rozgoryczenie. Również plany Rosyi na Wschodzie nie zyskiwały ani uznania, 
ani poparcia Fryderyka II-go. Ponlimo zawal.tego dwudziestoletniego przymierza 
między Rosyą a Prusami, na przyjaźni międz
' temi dwoma nl0carstwalni, za 
wpływem Potemkina, ulubieńca carowej Katarzyn
T, ukazywały się coraz głębsze 
rysy. Nastąpiło natomiast znaczne zbliżenie pomiędzy Rosyą i Austryą od 
chwili zjazdu cesarza IT ózefa II. z carową Katarzyną "-' 1\Iohylowie (". r. 1780). 
W rok po tym zjeździe (1781) zawarty został między te mi państwami tajemny 
traktat, w którym Austrya zobowiązywała się pomagać Rosyi w wojnie z Turcyą. 
To pozwoliło Katarzynie do czynnego wmięszania się \v sprawy niepodległych 
Tatarów Krymskich, czego rezultatem b
'ło wcielenie Krynlu do RosJ'i (1783). 


l). Studyum o nich podał Smoleński w książce p. t. "Kuźnica Kołłątajowska". 
2). K. Bartoszewicz. Literatura pi
kna na usługach roformy rządu. Kurj. Warsz. z dnia 3. maja 
190;;. Tenże w pierwszym tomie "Księgi pamiątkowej 3. maja" (Kraków 1891) podał w przedruku ,.próbki'c 
tej literatury i kilka broszur po1it)'
7n
 eh. 


--
		

/bartoszewicz_dzieje00042_0001.djvu

			- 38 - 


Przez zagarnięcie Krymu zyskiwała ona podstawę do działań wojennych przeciw 
Turcyi, mogła bowiem utworzyć flotę wojenną na morzu Czarnem, do czego 
się też zabrał Potemkin, generalny gubernator "nowej Rosyi ", jak nazwała 
Katarzyna ziemie Turcyi zabrane. Część Tatarów opuściła półwysep, a połą- 
czywszy się z hordami Kubańskiemi, niepokoiła Rosyę, która odpowiedzialność 
za te napady składała na Turcyę. Zachowanie się posła rosyjskiego 'v Kon- 
stantynopolu było tego rodzaju, iż Porta, mimo chęci utrzymania pokoju, 
zaczynała wychodzić z cierpliwości. Było rzeczą aż nadto,vidoczną, że nowa wojna 
rosyjsko-turecka wisiała na włosku. Są dowody, że Stanisław August, pragnąc 
zapewne wyjść z bierności, proponował już wówczas Katarzynie zaczepno- 
odporne przymierze. Ale" wielka monarchini" nie uznała jeszcze za stosowne 
zastanowić się nad tą propozycyą. 
Tymczasem stosunki Prus z Rosyą i Austryą zaostrzały się coraz bardziej. 
Kiedy Józef II. ponowił swoje projekta bawarskie, za sprawą Frydryka stanął 
Związek książąt niemieckich (1785) przeciw cesarzowi, gdyby chciał wprowadzać 
jakiekolwiekbądź zmiany w ustroju wewnętrznym Rzeszy, lub w jej stosunkach 
terytoryalnych. Z drugiej strony Rosya po zawarciu traktatu z Austryą, nie 
zgadzała się na odnowienie przymierza z Prusami. Odczuł to silnie Fryderyk II., 
ale zanim miał czas rozwinąć akcyę dyplomatyczną w celu: osłabienia przy- 
mierza austryacko-rosyjskiego i zmuszenia Rosyi do odnowienia starej przyjaźni, 
zaskoczyła go śmierć w roku 1786. Ze wstąpieniem na tron Fryderyka Wilhelma II. 
nie było już mowy o porozumieniu Berlina z Petersburgiem. Nowy monarcha 
pruski złożył kierunek spraw publicznych 'v ręce Hertzberga. Sprytny ten 
i przedsiębiorczy minister zbliżył się przedewszystkiem do Anglii, podrażnionej 
przez Rosyę sprawą traktatów handlowych. Drugi powód do przyjaźni prusko- 
angielskiej dały zatargi Stanów holenderskich ze stathuderem Wilhelmem V., 
szwagrem króla pruskiego. Anglia stała po stronie; wygnanego stathudera, 
Francya po stronie Stanów. Spostrzegłszy, że ta ostatnia nie kwapi się z udzie- 
leniem zbrojnej pomocy Stanom, Hertzberg wysłał 24.000 wojska pruskiego do 
Holandyi, które utrzymały stathudera przy władzy. Przymierze prusko - angielsko- 
holenderskie stało 
się więc bliskiem urzecz
ywistnienia. Jednocześnie Hertzberg 
porozumiewał się z Turcyą i SzwecYą, a do planów swoich zamierzał 'wciągnąć 
i Polskę. 
W czasie układów Prus z Anglią, jeszcze przed czynnem ich ,vystąpieniem 
na rzecz stathudera, nastąpiła słynna podróż carowej Katarzyny do Krymu, 
gdzie się miała zjechać z Józefem II. Na spotkanie jej wyjechał do Kaniowa 
Stanisław August, mający wciąż na myśli zawarcia przymierza zaczepno odpor- 
nego z Rosyą. Chciał ofiarować Katarzynie zbrojną pomoc
 w zamian za 
zezwolenie na pewne zmiany w Polsce. Szło mu o wzmocnienie władzy królew- 
skiej, o pomnożenie armii, o zawiązanie sejmu pod węzłem konfederacyi. Jechał 
więc do Kaniowa z wielkiemi nadziejami. Uprzedzili go jednak malkontenci 
polscy (Branicki, Potocki) którzy na spotkanie Katarzyny wybrali się licznie 
do Kijowa, również z planami zawiązania konfederacyi na rzecz przJ mierza 
z Rosyą, lecz przeciw królowi. 
Sądzili oni, że podkopią stanowisko Stanisława Augusta i zdołają 
uzyskać odwołanie z Warszawy nieidącego im na rękę Stackelberga. Ale carowa 
,yobec bliskiej wojny z Turcyą nie miała interesu wichrzyć "r Polsce. Owszem, 
rozumiejąc dobl'ze, że geograficzne położenie Polski mogłoby jej podczas wojny
		

/bartoszewicz_dzieje00043_0001.djvu

			- 39 


oddać ważne usługi, była raczej skłonna 'v razie potrzeby zawrzeć owe przy- 
mierze, o którym marzył jej były kochanek. Przyjęła więc opozycyonistów 
ozięble, wyróżniając jedynie Szczęsnego Potockiego, którego ujęła całkiem dla 
siebie wyszukaną grzecznością; od tej chwili Szczęsny był pewnym, że go nie 
mini e korona. Widzenie się carowej z Stanisławem Augustem odbyło się 6. maja 
na Dnieprze na galerze pod Kaniowem. Carowa propozycyi królewskich 
wysłuchała uprzejmie, ale nie dała na nie stanowczej odpowiedzi. Niczego 
nie odmawiała, ale niczego nie przyrzekała. W zasadzie przyjęła przychylnie zobo- 
wiązanie się Stanisława Augusta, że skłoni Rzeczpospolitę do popierania Rosyi 
w wojnie tureckiej. Również w zasadzie nic nie miała przeciw wprowadzeniu tych 
zmian, "których wymaga dobro Rzeczpospolitej", ale 'wszelkie układy odłożyła na 
później, po swoim powrocie do Petersburga; zaręczała tylko, że ani sama niema 
na myśli uszczuplenia granic Rzeczpospolitej, ani na to uszczuplenie nikomu 
nie zezwoli. Stanisław August opuszczał ją z pewnem na razie rozczarowaniem, 
ale nie tracąc nadziei l). "\V pięć dni potem (11. maja) spotkał się z Józefem II. 
w J{orsuniu, który go zapewniał pod słowem honoru, że na całość Rzeczpospo- 
litej targnąć się nie zezwoli, i miał się wyrazić, iż "nie wziąłby z niej ani 
jednego drzewa" (qu'il n'y toucherait pas memeun arbre).2) Wracał ,vięc król 
dość zadowolony, a wstępując po drodze do dworów magnatów i zamożnej 
szlachty, agitował zręcznie za przyszłem przymierzem z Rosyą, i za zmianami 
w narzuconej konstytucyi, ku czemu miał służyć przyszły sejm konfederacyjny. 
Tymczasem wypadki rozwijały się szybko. Tajne umowy carowej Kata- 
rzyny z Józefem n. uważane były w całej Europie za przygotowanie do rozbioru 
Turcyi. Wiemy dziś, że w głowie Katarzyny powstał już w roku 1782 tak zwany 
"projekt grecki", który Austryi miał dać Serbię z Bośnią, Rosyi kraj między 
Bohem a Dniestreln
 z Mołdawii i 'V ołoszczyzny utworzyć nowe państwo Dacyę 
(potemkin miał ochotę być j ej królem, choć marzył i o koronie polskiej) a resztę 
posiadłości tureckich zanlienić w cesarstwo greckie, którego monarchą miał 
zostać wnuk carowej" Konstanty Pawłowicz. Potemkin na granicy Krymu wzniósł 
tryumfalną bramę z napisem: "Tędy droga do Carogrodu ". Krymskie układy 
zaniepokoiły Prusy i Anglię, które też parły na Portę, aby uprzedziła zamiary 
wrogówi wydała wojnęRosyi,korzystając zjej nieprzygotowania. Turcya posłuchała 
tej rady i już w chwili, kiedy carowa kończ)?ła swą podróż tryumfalną, Bułha- 
kowo,vi, posłowi jej 'v Konstantynopolu, wręczono 'v kształcie u l t i m a t u ID 
notę, zawierającą szereg żądań nienlożliwych do przyjęcia dla Rosyi, bez ujmy 
dla jej powagi. Żądanie naturalnie odrzucono i już 16. sierpnia 1787 roku, 
nastąpiło wypowiedzenie wojny przez Turcyę. 
Turcy ,vystąpili zaczepnie i odnosili powodzenia. Oblegli nawet rosyjską 
twierdzę Kinburn (przy ujściu Dniepru, naprzeciw Oczakowa) zaninl Potem kin 
mógł pospieszyć z odsieczą. Burza zniszczyła większą część floty rosyjskiej na 
morzu Czarnem. Przybity niepowodzeniami Potemkin błagał carowę, aby oddała 
- 
dowództwo Rumiancowowi i ceną najdalej idących ustępstw wstrzYlnała Prusy 
i Anglię od mięszania. się w wojnę. Austrya zwlekała z rozpoczęcienl kroków 
l) Hermann, "Gescbicbte Russlands" (t. VI. str. 522) podaje z archiwum drezdeńskiego tekst 
konwencyi jaką miał zawrzeć w Kaniowie Stanisław August z Katarzyną. Z treści tego dokumentu 
widać jednak, te jest to projekt późniejszej dat
.. Natomiast jest pewnem, te kr61 wręczył jakiś me- 
moryał, notatk
 Katarzynie. 
2) EugEme Mottaz. Stanislas Poniatowski et Maurice Gla
're. Correspondence reJathe 8UX par- 
tages de:la PoJogne. Paris 1897.; str. 186.
		

/bartoszewicz_dzieje00044_0001.djvu

			40 - 


wojennych przeciw -Turcyi, tak z powodu niedostatecznego przygotowania, jak 
i z powodu powstania w Brabancie. 
Nareszcie .W lutym 1788 r., wypo,viedziała Austrya wojnę Turcyi: Zaraz 
potem, bo 13. czerwca tegoż roku, pełnomocnicy pruscy, angielscy i holenderscy 
zawarli ostatecznie 'v Loo zaczepno odporne przymierze. 
W dziesięć dni później (23. czerwca 1788), król szwedzki Gustaw III. chcąc 
odzyskać dawne straty 'v Finlandyi i w ogóle wrz,volić się z pod wpływu Rosyi, 
zerwał z nią dyplomatyczne stosunki i rozpoczął kroki wojenne. 
Nadomiar niepowodzeń Rosyi rozchwiało się już przedtem omówione 
zupełnie w szczegółach przystąpienie Francyi i Hiszpanii do przymierza 
austryacko- rosyj skiego. 
W czasie tych wypadków politycznych Stanisław August nie rozstawał 
się z ulubioną myślą aliansu odpornego z Rosyą. Zaraz po powrocie z Kaniowa 
przypomniał go Katarzynie, omawiał jego szczegóły. Chciał, aby każda ze stron 
na przypadek wojny zobowiązana była dostarczyć sprzymierzeńcowi korpusu 
złożonego z 20.000 ludzi. Domagał się równi&i. korzyści terytoryalnych w Besarabii 
i Mołdawii. Dalsze szczegóły tyczyły się zmian ,,- gwarantowanej konstytucyi 1775 r. 
Petersburg jednak milczał, nie spieszył się. Dopiery w początkach 1788 roku, 
gabinet petersburski zaproponował traktat daleko odbiegający od proj ektów 
królewskich. Katarzyna nie zezwalała na żadne zmiany 'v fornlie rządu, 
zgadzała się jedynie na zawiązanie nadchodzącego sejmu w konfederacyę, dla 
powiększenia armii i zawarcia przymierza odpornego. 'Vojska pomocnicze ubu 
stron redukowała do 12.000. Pomocniczym trzem korpusom polskim przeznaczała 
z góry dowódzców w osobach Branickiego, Szczęsnego Potockiego i ks. Stani- 
sława Poniatowskiego. O .udziale w zdobyczach nie było wzmianki. Warunki 
te poprzedzał Z""'JTkły frazes o poręczeniu całości terytoryalnej państw sprzy- 
n1ierzonych. 
Ten kontrprojekt wprawił króla w tern przykrzejsze położenie, że Kata- 
rzyna o zamierzonem przymierzu zawiadomiła Austryę i Prusy, a tern samem 
wywarła na niego przymus moralny, nie dozwalający mu cofnąć się z obranej 
drogi. 
'Vięc znowu szturmował do Petersburga o lepsze warunki. Łudzono go 
wciąż obietnicami, może dlatego, że na terenie walki nie mogła się Rosya 
poszczycić postępami; sojusznik jej, Austrya, również doznawała prawie samych 
tylko niepowodzeń. Rosya przyrzekała ogólnikowo, "że zrobi wkrótce wszystko 
co nam potrzeba", ale to "wkrótce" (skarzył się król 11. maja w liście do Glayrea) 
trwa już dawno i niema jeszcze wcale pewnego terminul). W 10 dni później 
Rosya dała królowi "nowe zapewnienia" (assurances), które mu dozwoliły spo- 
dziewać się, że "zbliżający się sejm rozpocznie epokę bardzo pamiętną i korzystną 
dla Polski". Pocieszał się, że "może szczęśliwie się stało, iż dobro się opóźniło, 
gdyż to opóźnienie posłużyło do uśpienia niespokojnej czujności sąsiadów 
nien1ieckich" 2). A ta "niespokojna czujność", ze strony przynajmniej jednego 
sąsiada, budziła już od dłuższego czasu trwogę. Ciągłe powtarzały się pogłoski, 
że Prusy, korzystając z kłopotów Rosyi, zajnlą Gdańsk, Toruń i część Wielko- 
polski. Mówiono, że wojska pruskie gotowe są do pochodu, oznaczano nawet 
województwa i powiaty, które Iniały się stać łupem sąsiada. Pogłoski te nie były 


l) Mottaz Stanisław Poniatowski itd. str. 195. 
2) Tamże str. 200.
		

/bartoszewicz_dzieje00045_0001.djvu

			41 - 


na rękę Prusom, obawiającym się, że Polska rzuci się w objęcia Rosyi. Prusom 
przeciwnie szło 'v tej chwili o wzbudzenie zaufania do siebie, gdyż jak wiemy. 
. pragnęły Polskę ,vciągnąć do koalicyi anti-rosyjskiej i anti-austryackiej. Więc 
też już 29. kwietnia z upoważnienia J. M. Króla pruskiego ekscelencya hr. Fin- 
kenstein wezwał Zabłockiego, rezydenta polskiego w Berlinie, aby mu 
oświę.dczyć, że Fryderyk Wilhelm, dziwi się "bezzasadnym pogłoskom" i że mu 
polecił JJ dać do poznania stałe uczucia przyjaźni j ego dla króla i Rzeczpospo- 
litej Polskiej". 
\ . 
O tych stałych "uczuclach przyjaźni" zapewniał w Warszawie również 
Buchholz poseł pruski, który otrzymał znaczną sumę dla urządzenia się na 
wyższą stopę, aby prowadząc dom otwarty starał się o utworzenie stronnictwa 
pruskiego. To posunięcie na szachownicy ze strony Prus, chciała odeprzeć 
Rosya ustępstwami na rzecz projektu Stanisława Augusta. Gotowa była wziąć 
na swój żołd i swoim kosztem wystawić polski 12 tysięczny korpus posiłkowy. 
Zapewniała Polsce korzyści handlowe i udział w przyszłych zdobyczach, godziła 
się na powiększenie władzy królewskiej. Te umizgi ze strony Rosyi i Prus 
wzmogły się zwłaszcza odkąd Szwecya rozpoczęła działania woj enne. 
Tak ,vięc w chwili, kiedy się miał zbierać sejm, do którego cały kraj 
wielką wagę przywiązy,vał, bo miał pracować nad wzmocnienienl Rzeczpospo- 
litej, Polska znalazła się 'v bardzo dogodnych warunkach. Ani ze ,yschodu. 
ani ze zachodu nie zdawało się się jej grozić niebezpieczeństwo. Owszem, 
z obu tych stron starano się o jej przyjaźń, z obu stron zapewniano całość jej 
granic. \Vprawdzie W ostatniej chwili przed zebraniem się sejmu, Rosya zrzekła 
się zawarcia przymierza z Polską, ale to sprawiło jedynie przykrość królowi 
i jego stronnictwu. Przymierze było dla ogółu niepopularne, bo ,vciągało Polskę 
w wojenną awanturę, a samo jego wniesienie na sejm, mogłoby doprowadzić 
do groźnych zawichrzeń, do silnej walki stronnictw, a co za tern idzie do 
stanowczego zniszczenia tego dzieła, dla którego sejm był zwołany. 
Rosya cofnęła się-wskutek groźnej agitacyi pruskiej - nie chciała spraw
 
stawiać na ostrzu miecza, "nie chciała niepokoić króla pruskiego", jak się 
wyraził Stackelberg w swym komunikacie. Ale już to samo cofnięcie się, 
podkopywało jej wpływ, i dawało pewność, że sejm z jej strony nie potrzebuje 
obawiać się nacisku. Była ,yięc to pierwsza chwila od rozbioru, w której ogół poczuł, 
że może obradować swobodnie nad swojem dobrem i zrzucić z siebie jarzmo 
gwarancyi rosyjskiej. 
Zjeżdżający do Warszawy na sejm posłowie byli ożywieni przeważnie 
jednym «uchem. \V obec szczerej woli ratowania ojczyzny, musiały przycichnąć 
żywioły anarchiczne. Wszyscy dobrzy patryoci czuli potrzebę wyzyskać oko- 
liczności i postawić Rzeczpospolitę na takim stopniu potęgi, aby mogła sobie 
zapewnić byt niezależny - wszyscy 'v pierwszym rzędzie jednoczyli się we 
wspólnie odczuwanej potrzebie, pomnożenia wojska. Ale choć cel był jeden
 
nie było zgody co do środków. 
W tern miejscu wypadałoby dać charakterystykę stronnictw, gdybyśnlY 
zamierzali przedstawić pełny obraz ich walki za sejmu czteroletniego. Ponieważ 
jednak ograniczymy się na zszeregowaniu najważniejszych faktów z działalności 
i z czasów tego sejmu, więc charakterystyka stronnictw byłaby bezcelową. 
Co więcej stronnictwa i frakcye, jakie się zawiązały przed sejmenl i zazna- 
czyły się w j ego początkach, z natury rzeczy przechodziły liczne ewolucye, 
1794
		

/bartoszewicz_dzieje00046_0001.djvu

			- 42 


zmieniały
 swoje stanowiska, łączyły się i rozbiegały, a stąd ich skład i stosunek 
do siebie zmieniał się z biegiem wypadków i materyą obrad. Zupełnie inaczej 
wyglądały i grupowały się stronnictwa na początku sejmu, niż w tej chwili, . 
kiedy przyszły pod obrady najważniejsze sprawy reformy rządu. Inaczej wyglą- 
dali i ludzie stronnictw: - niejednego z tych co w swych przemówieniach hojnie 
s7.afowali krwią i mieniem dla dobra ojczyzny, co zdawali się być kandyd
tami 
na Rejtanów, spotkamy później 'v szeregach Targowicy. 
Ażeby sejm mógł korzystnie obradować, postanowiono go odbywać pod 
węzłem konfederacyi, forma ta bowiem wymagała do uchwał tylko większości 
głosów. Na konfederacyę, jak wiadomo, zgodziła się przedtem i Rosya, chcąc 
przeprowadzić przymierze. Przy tworzeniu jednak konfederacyi, odrazu zawód 
spotkał Stackelberga. Chciał on, aby ją zawiązałalRada nieustająca, dotychczas 
powolne jego narzędzie, ale Stanisław Małach(lwski, upatrzony na marszałka 
sprzeciwił się temu z całem stronnictwem patryotycznem. Postanowiono otwo- 
rzyć zwykły sejm, wybrać; marszałka i dopiero po złączeniu izby poselskiej 
z senatem, zawiązać
węzeł konfederacyi, której akt przepisze zakres czynności 
sejmowi konfederackiemu. Prócz tego Małachowski zastrzegł się, że marszałek 
konfederacyi nie będzie miał:mocy wydawania osobnych sancytów, lecz że 
wszyst
e decyzye mają pochodzić od sejmu i z woli jego większości. Sejm 
otwarto 6. października. Marszałkiem wybrano Małachowskiego, przeznaczając 
następny dzień na zawiązanie konfederacyi. 


--n
@)\'-- 


Rozdział siódmy. 


OTWARCIE SEJMU CZTEROLETNIEGO I PIER\VSZE. JEGO PRACE. - DEKLA- 
. 
CYE PRUSKIE. - ZNIESIENIE RADY:NIEUSTAJĄCEJ. 


J eżeli rządząca losami narodów Opatrzność, naznacza dla nich w zamiarze nie- 
J dościgłych wyroków swoich rozmaite kresy, w których one niknąć i upadać 
lub dźwigać się, zasilać i kwitnąć poczynają; zdaje się, iż ta wielowładna ręka 
Najwyższego przybliżyła nas do tego terminu, gdzie ojczyzna nasza po tylo- 
letnich przeciwnościach swoich, znajduje porę jedyną do ratunku swego, 
a przywrócenia mocy i sławy dawnych Polaków. 
"Czas to jest mówię właściwy, a daj Boże! żeby nie ostatni, z którego 
nam jak najusilniej korzystać należy. Bo wiadome są wszystkim okoliczności,. 
w jakich zostajemy, bo powszechny mnie odgłos naucza, jak 'wszyscy narodu 
tego obywatele pragną polepszenia stanu jego, bo i widzę sam i doświadczam 
obecnie, jak zacnych, jak gorliwych, jak dobro powszechne kochających współ- 
ziomków naród na sejm niniejszy do wspólny_ch obrad na to miejsce zgromadził.
		

/bartoszewicz_dzieje00047_0001.djvu

			- 43 - 


". . . . . . .Ten jest moment, od którego i moje i wasze losy dalsze zawisły; 
ten jest moment, gdzie uczyniwszy dla Ojczyzny, której wszystko winniśmy, 
spólną ofiarę serc i majątków naszych, cieszyć się trwale będziemy, że sejm 
nasz teraźniejszy zostanie w potomności epoką jej szczęścia, jej sławy i zacho- 
wania" . 
Temi słowy Stanisław August otworzył dnia 7. października 1788 roku połą- 
czone Izby poselską i senatorską, przedstawiając projekt aktu konfederacyi, 
ułożony przez niego poprzednio przy współudziale najwybitniejsJ:ych posłów 
i senatorów. Akt ten opiewał, że Stany gorąco pragnąc "najdokładniejszego 
ubezpieczenia i ulepszenia ojczyzny" uznały jako "jedyny sposób ku temu" 
związek Konfederacyi Jeneralnej, pod którym "wszystkie obrady chcą mieć 
nierozerwane", przy zachowaniu praw ubezpieczających wiarę katolicką, całość 
krajów Rzeczpospolitej, rząd wolny republikański, wszystkie: prawa i prero- 
gatywy tronu, jako i wszelkich magistratur. Ponieważ "żaden z tych najdroższych 
zaszczytó'w narodowych nie będzie mógł być nazwany prawdziwie naszym", 
póki nie będzie siły je zabezpieczającej, przeto sprawę powiększenia wojska 
Związek stawia na pierwszym planie, obiecując nie skąpić na ten cel ofiar 
i majątków. Następnie Związek obiecywał "w dalszym ciągu" przystąpić do 
"ulepszeIl wewnętrznych" i do o
myślenia "wszelkich użyteczności Rzeczpo- 
spolitej, w prywatne interesa nie wdając się". Marszałkiem Konfederacyi 
kOJ.onnej postanowił Związek Stanisława Małachowskiegol) a marszałkiem Kon- 
federacyi litewskiej Kazimierza Sapiehę. 
Już w kilka dni po otwarCiu sejmu, bo 12. października, poseł pruski 
złożył Stanom skonfederowanym notę, która odczytana nazajutrz w sejmie 
wywarła niesłychane wrażenie. W nocie tej oświadczał Buchholz, iż król pruski 
zawiadomi ony urzędownie przez Stackelberga o zamierzonym aliansie między 
Rosyą a Rzeczpospolitą, kazał Stackelbergowi oświadczyć, że wobec istniejących 
traktató,v, "żadnej takiego aliansu nie widzi potrzeby", a gdyby przyszło do 
jego zawarcia, to ze swej strony zaofiaruje także odnowienie traktatów Polski 
z Prusami. Ponieważ jednak król pruski "z zadziwieniem" dowiedział się, że 
projekt owego aliansu może być teraz przed Stanami wznowiony, przeto posta- 
nowił złożyć "deklaracyę w tej sprawie swego sentymentu". Jeżeli alians miałby 
na celu zachowanie całości Polski, to byłby niepotrzebny, bo ta całość przecież 
traktatamI ubezpieczoną została; ponieważ zaś "trudno przypuszczać, aby 
imperatorowa lub jej aliant cesarz rzymski, chcieli ją nadwyrężyć", przeto 
rzecz wygląda tak, jakby podobny zamysł miał król pruski i jakby alians 
przeciw niemu miał być zwrócony. Wobec tego król pruski oświadcza, iż pod 
suwane mu zamiary nie zgadzają się z jego "prawością il wspaniałością"; 
wzywa na świadectwo "myślącą i oświeconą część narodu polskiego", że był 
jak najlepszym sąsiadem i protestuje uroczyście przeciw aliansowi, dążącemu 
po zerwania harmonii i dobrych stosunków sąsiedzkich między Polską 
a Prusami. Jeżeli: ten alians;ma b:yć zwrócony przeciw Turcyi, to król 
ostrzega przed niebezpieczeństwem, jakiem wtargnięcie jej wojsk do !Polski 
grozić by mogło. Zresztą Turcya "dochowuje w,sposób najświętszy pokoju karło- 
wickiego", a i traktat z 1763 roku wyrażnie wyłącza:wojnę ;Polski z Portą Oto- 
l) l\1ałachows ki :Znany był ze swego patrytyzmu, ofiarnosCl i niepokalanej uczciwości. Nie na!eżał 
zrazu do żadnego 8tronnictwa, później dopiero stał się "człowiekiem Kołłątaja", jak go nazywa KalInka. 
Ogół go 1nazywał przyjacielem ludu i Aristidesem, I co oznaczało zarówno "najsprawiedliw8zego" jak 
i zwolennika równouprawnienia stanów. 


. 



 


6*
		

/bartoszewicz_dzieje00048_0001.djvu

			-44- ., 


mańską. Alians wciągający .Polskę ,,
 tę wojnę "odjąłby Rzeczpospolitej wsparcie 
i gwarancyę króla Imci pruskiego, nie okazując jej nic lepszego ani dosta- 
teczniejszego". Król pruski niema nic przeciw temu, żeby Rzeczpospolita 
powięks zyła s\voje wojsko. ale nie na to, aby się wplątała w wojnę zupełnie 
jej obcą. Przez króla przenla\viają pobudki najszczerszej przyjaźni; sądzi, że 
zrozumi to również imperatorowa, i że "umorzona zostanie" myśl o aliansie 
z Rosyą. W przeciwnym razie sam ofiaruje alians i "rozulllie być siebie, 
w możności zabezpieczenia całości Rzeczpospolitej tyle, ile którekolwiekbądź 
mocarstwo". Oświadcza dalej, że uczyni wszystko, aby "uwolnić prześwietny 
naród polski od wszelkiej obcej presyi". Gdyby te przyjacielskie rady nie 
poskutkowały, to alians z Ro- 
syą będzie król pruski uważał 
za wymierzony przeciw sobie, 
a wojnę z Turcyą za narażenie 
jego własnych granic, a wskutek 
tego nikt mu za złe nie poczyta, 
eżeli przedsięweźmie środki 
"na 
apobieżenie zamy
łom dla 
obu państw tak niebezpiecz- 
nYIll ". "\Y tyIV niespodziewanynl 
wypadku, wzywa wszystkich pa- 
tryotó\v, aby się z nim łączy li 
w celu odwrócenia klęsk gro- 
żących ich ojczyźnie. "Za- 
e wnla oraz Imci król pruski, 
e chce dać im wszelkie wspar- 
jak najskuteczniejszą po- 
moc końcem utrzymania nie- 
podległości, wolności i bezpie 
czeństwa Polski "l). 
Ze deklaracya ta uczyniła 
wielkie wrażenie, to było pro- 
stem następstwem panującego 
nastroju. Tylko człowiek obcy, 
mogący spokojnie patrzeć na 
wypadki mógł się dziwić, że 15. Stanisław Nałęcz Małachowski, Marszałek Wielko Sejmu. 
"nota zelektryzowała wszystkie 
głowy, które biorą nikczemne pochlebstwa pruskie (flagoneries prussienes) za do- 
wody prawdziwej przyjaźni", tylko obcy mógł zrozumieć, że "to licho, król pruski, 
gra swoją rolę do brze "2). Stany sejmuj ące wzięły oświadczenia FryderykaWilhelma 
za dobrą monetę. Pierwszy raz od rozbioru przemówiono do nich tak ciepło i bądź 
co bądź rozumnie. Była to pierwsza nota ze strony jednego z zaborców utrzymana 
\y tonie odpowiadającym godności państwa niezależnego, niczem niepodobna 
do rozkazujących, upakarzających not rosyjskich. Przy tern olbrzymia większość 
posłów nie sprzyjała przymierzu, tak zaprzątającemu głowę Stanisława Augusta. 
I
osyę, z wyjątkiem jej jurgieltników, nienawidzili wszyscy za jej rządy w Polsce. 


......... :Ii 


'- 



"" 
- 


-- 


.t - 


!' 


) 



 



 ,. 



,'" 


'. ....' 



 


\: 


"' 


l) Dyaryusz sejmu 1';88 roku, tom I., część I., str. 33. 
2) List Barnewalla do Glayrea. J\Iottaz: StanisJas Poniatowski, 207. 


\.
		

/bartoszewicz_dzieje00049_0001.djvu

			. -45- 


Oburzające się zachowanie Stackelberga, który przez lat kilkanaście rządził 
Polską jakby krajem podbitym, miało wszelką cechę prowokacyi, chęci dopro- 
wadzenia patryotów do rozpaczliwego kroku, aby drugi rozbiór uzasadnić. 
Nadeszła nareszcie chwila, w której naród, wskutek kłopotów Rosyi, po długich 
latach uczuł się po raz pierwszy wolnym, kiedy mogło się ziścić jego marzenie 
zrzucić rosyjską gwarancyę, znieść hańbiące jarzmo, a z niem i tę znienawi- 
dzoną formę rządu, którą mu ta gwarancya narzuciła. I w takiej chwili od 
potężnego sąsiada, który stworzył formalną koalicYę przeciw Rosyi, tak z inte- 
resu jak i obrażonej dumy,l) przychodzą słowa przyja7.ne, zachęcające jeżeli 
nie '''prost, to ubocznie do pozbycia się "obcej presyi", do powiększenia siły 
wojennej, byle ta służyła do obrony kraju, a nie do poparcia awanturniczej 
polit.yki. Odpowiadało to najzupełniej uczuciom ogółu, który chciał zachować 
to, co posiada i być panem w swoim domu, a jeżeli marzył o powiększeniu 
granic Rzeczpospolitej, to przez odebranie dziedzin własnych, a nie zabór 
cudzych. Prusy zapewniały całość, niepodległość. wolność i bezpieczeństwo 
- czegóż więcej żądać było można? Co więcej, czyniły to w chwili, w której 
mogły najechać Polskę wiedząc, ż.e Rosya niema siły sprzeciwić się zaborowi. 
Czyż ,,
obec tego możemy dziś żądać, aby ówczesni patryoci nie dali się unieść 
błogim nadziejom, jakie w nich budziła przyjaźnie wyciągnięta ręka króla 
pruskiego; czyż można dziś żądać, aby zrozumieli oni grę fałszYFą i przewi- 
dzieli jej rezulta
y? Czy wreszcie można zaręczyć, że owe' rezultaty byłyby 
takie, a nie inne, gdyby nie ten zbieg wypadków i okoliczności, który wpłynął. 
na rozwianie się złudzeń i na ukazanie się polityki pruskiej w całej jej nagości. 

loże być, że i byli tacy przewidujący, są nawet dowody, że byli, ale po pierwsze, 
głos ich ginął w ogólnym zapale, a powtóre głos ten wychodził z grona stron- 
ników Rosyi, a więc nie mógł budzić zaufania. 
Faktem jest, że uwierzono królowi jegomości pruskiemu, l że wyjątkie m 
był człowiek gorącego serca, któryby się nie stał stronnikiem pruskim. Zaraz 
po odczytaniu deklaracyi, liczne grono posłów udało się do Buchholza dziękując 
za wspaniałomyślne uczucia jego monarchy. Na żądanie wielu posłów, dekla- 
racyę pruską ogłoszono drukiem, rozeszła się więc po całej Polsce i wszędzie 
wywoływała uczucia radości. "Trzeba widzieć, jak wszyscy są tutaj Prusakami 
i Turkami", pisał obcy obserwator w tydzień po jej odczytaniu.. 
,Przeciwko 
Rosyanom, (dodawał) jest głos powszech ny 2)". Inaczej być nie mogło. . 
Dnia 20. października sejm odpowiedział posłowi pruskiemu, że samo 
odczytanie deklaracyi przejęło Stany "żywej i szczerej wdzięczności uczuciem ", 
że "wspaniały sposób myślenia króla sąsiada i przyjaciela" stwierdza powszechną 
opinię, głoszącą go "równie cnotliwym jak potężnym monarchą". Xastępnie 
odpowiedź zapewniała, że ani Radzie nieustającej, ani Stanom, projekt aliansu 
z Rosyą nie był przedłożony, i że sejm wszelkie usiłowania chce zwrócić jedynie 
ku powiększeniu podatków i wojska, lecz nie "aby mieć moc zaczepną", lecz 
aby utrzymać "swoją własność i swój rząd wolny". Gdyby zaś wniesiono 
projekt ] 'akie g o aliansu to . sama natura obrad sejmowych jawnemi uczyni 
. , ., 


lf Na dworze rosyjskim i na zjeździe Józefa II. z Katarzyną, króla pruskiego nazywano "mar- 
grabiątkiem brandenburskiem" - "samą zaś osobę Gwilhelma jako niegdyś zelżywie E p j kur a 
u c z n ió w zwano". (O ustanowieniu i upadku Konstytucyi polskiej, Lwów 1793., str. 34). Horacy 
nazywa siebie wieprzem epikurejskiej trzody. 

) Mottaz loco cit. Taki duch ożywiał i kobiety. Tamże (str. 210) pisze Lubomirska (też obca 
z domu Haddick, niemka): "Miłość ojczyzny doszła do szaleństwa (fureur), a zwłaszcza wśród kobiet".
		

/bartoszewicz_dzieje00050_0001.djvu

			kroki sejmu, który nIe zapomnI o przyjaznych króla pruskiego sentymentach. 
Stany nieoddzielnie ale raczej jednomyślnie, z wszelką przyłożą się usilnością, 
aby 'wspólnie w umyśle J. Kr. Mości zjednali sob e chwalebny' oświecenia 
i patryotyzmu zaszczyt" l). 
Tegoż dnia uchwalił sejm jednomyślnie podniesienie wojska do 100.000. 
Uchwała wywołała nieopisany zapał. "Podobnego entuzjazmu narodowego nie 
widziałem" - pisał król do jednego z zaufanych. 
Nastąpiła długa walka o to, komu oddać władzę nad wojskiem. W ciągu 
tej walki zniesiono 3. listopada, departament wojskowy, narzucony przez Rosyę 
i podległ)? jej wpływom. Natomiast przywrócono komisYę wojskową, zależną 
tylko od sejmu. Podczas dyskusyi występowano przeciw Rosyi, wypowiedziano. 
głośno, że gwarancya z roku 1775, nie 
istnieje i nie obowiązuje. Stackelberg 
choć czuł się upokorzony, zachowywał 
się biernie, ale kiedy Matuszewicz poseł 
brzesko-litewski złożył 5. listopada do 
laski wniosek o uchwaleniu sejmu zawsze 
trwałego i do zwołania w każdym czasie 
gotowego, zaraz nazajutrz otrzymały 
Stany od Stackelberga notę ostrzega- 
jącą. "Dotychczasowe uchwały - pisał 
'v niej - naruszały konstytucyę roku 
1776, ale ponieważ" wprost (directe) nie 
nadwyrężyły aktu gwarancyi", przeto 
poseł "chciał zostawać w zupełnem mil- 
czeniu". Życzyłby sobie "nie być nigdy 
do przykrej przywiedziony potrzeby 
protestowania przeciw przestąpieniu for- 
my rządu". Ponieważ jednak ta myśl 
jest zawarta w projektach uchwalenia 
sejmu nieustającego, przeto oświadcza, 
że najjaśniejsza imperatorowa "odstę- 
pując z żalem przyjaźni", każdą odmianę 
konstytucyi z roku 1775, będzie uważała 
_ "za zgwałcenie traktatu" .2) 
Nota wywołała ogromne oburzenie. Stanisław August, obawiając się jego 
skutków, starał się wpłynąć na sejm uspakajająco. Czule i łagodnie ostrzegał 
przed łamaniem traktatów. Mogli sobie na to pozwalać ci, co im na to "pora 
do tego służyła". Upatrzyliśmy właściwą chwilę do powiększenia wojska, ale 
pamiętajmy, że tej siły jeszcze nie mamy. Wiemy jak wyglądał nasz kraj gdy 
był teatrem wojny; pamiętajmy, że "z własnych poddanych możemy, czego strzeż 
Boże, mieć;nieprzyjaciół najsroższych Cl. Któżby nie chciał zmienić formy rządu, 
ale trzeba dążyć do niej stopniowo, bo "raptowne rewolucye zawsze podlegały 
błędom ". Żyjmy w zgodzie ze wszystkimi sąsiadami. Interesa nasze i' Rosyi 
najmniej mają punktów spornych. "Rosya w handlowych zamiarach najlepsze 
nam wystawuje widoki". Zezwoliła nam na wzmocnienie sił naszych narodo- 


.. 



 -''- ... 
- 

 
 
; 


 _ .:. 
 . 

:. . ,- , . -- ---=- 

 : 
- " ;.
 :: .s...
.f-: ' I :t. 1 - 

.. 
j&=- --- - - . .;.-:::

 PI - -- 



 
1j






 
=-l
 ,,:s:- ..;.;: r- ł";'i

: 
- - - 
 -;- 
 
 :. ,.< .,:; ; 
. - , :;::.
 

 <>\ 
 :_.
 :' ..


- ,

.t 
r 

 
\ 
 .' ft 
_ 
. ; , 
t ..'i,
_ '".ł
 . .. 
':t ,.... - ' I ,- .... ...
 , 
 -
'. 
_.
., 
!' 
 . '. N' ". . . "?t.c..:....
 .

.
 
.
.
:, '- _I:

.,:".J:. .-: .... Ił'.:;: I -. . 
'r .' 'p' p!:' 
:
..,':!: 

.,".J ....
. 
-;, . .""C. 
 i::"J
 i: : ! t ' .
. :c ", .':>re 
- 
'___- ........... "'''łIt
 ,,' I . 
 l , 
'-, . -i-O; 
I
" - ,:
' '''
.- a' iii:. 
t. f- .. -
!- -
.-:,' fi: 
 '.:1..';.;0 
 . 
} to;'.... .....-.. '-I-.r
 
 ' "'to
: ...'
....
 
.. I _.'. . ',' · :' . f i:':.
., . 

 -- "-. ._ __ . - - - . J . _'.. 
 
."7 
 
, . __
I 1...' ...........: I}.t;
'
ar 

ł."" 
!J




:

.
 
 

 
 :;{.h';, 
f
f 

.ó.!..=. 


' -'.h;.. -<-<1;;;r.;
't. ...->
_5'; . 
r-
 
..
 1..ł'..-t,.S
"'" '""'- 

_.... - '" 
=-..:
 _ - <___ -..... - .:c--", - ._
 .,,



 ',,,=... ' 
_ 
.. .
, := -""_
""'" _ ....
 bo 1to.,..'C'" 


?- 


16. Widok na zamek w Warszawie z poczl\tku 
XIX. wieku. 


1) Dyaryusz sejmu. str. 84. . 
2) Dyaryusz, tom l. część II. str. 13. 


I 


- 46 - 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00051_0001.djvu

			- 47 


wych. Więc nie trzeba jej draźnić. Im więcej okażemy przychylności najjaś- 
niejszej imperatorowej,'" tern łatwiej dojdziemy do domowych urządzeń i ulep- 
szeń naszych". Król to czuje, że się naraża "na złośliwe tłumaczenia niechętnych. 
a nawet na podejrzenia naj cnotliwszych ", ale nie zważa na to dla dobra 
ojczyzny. Prosi o "najprzyzwoitszy repons" abasadorowi rosyjskiemu. 
Słowa królewskie nie znalazły oddźwięku, owszemjeszcze ,vięcej rozdrażniły. 
Król zawiesił posiedzenie i zapowiedział następne dopiero za dni cztery. Wy- 
wołało to wielką wrzawę - niektórzy posłowie chcieli biedz za królem, aby 
go zmusić do powrotu. Odzywano się głośno o potrzebie wybrania nowego 
króla, a nawet dyktatoral). 
Dnia 10. listopada uchwalono spokojnie i jednomyślnie "Rząd wojska ". 
Król skorzystał z tego, aby naprawić złe wrażenie swej mowy. Więc chwalił 
"szczęśliwy dzień dzisiejszy« i dodał: "król z narodem i naród z królem 
jest to hasło", od którego w biegu życia mego nigdy odstępować nie umiem 
i które spo
ziewam się, że przezacnym Stanoln zawsze przytomnym będ7.ie." 
Nazajutrz Stanisław Małachowski zagajając sesyę zaznaczył, iż "słyszane na 
dniu wczorajszym z tronu słowa czule przeniknęły serca poddanych '(2). 
Odpowiedź na notę rosyjską odczytana i przyjęta na sesyi 15. listopada, 
była w tonie stanowcza. Co do zarzutu naruszonej konstytucyi i gwarancyi, 
który odnosi się zapewne do przywrócenia komisyi wojskowej, Sejm oświadczał, 
że postąpił "jak każda władza prawodawcza w samowładztwie swojem niepo- 
dległa ", która odmieniając dawne lub stanowiąc nowe prawa "nie jest w przy- 
padku naruszenia praw wewnętrznych". Następnie sejm zaspakajał" troskliwość" 
ambasadora o "przywrócenie całego rządu" tern, że żaden projekt w tym 
kierunku dotychczas nie był czytany, ani d.o delibracyi wzięty; jeżeli zaś idzie 
o projekt sejmu nieustającego, to w projekcie tym należy upatrywać nie przewrót 
w formie rządu, "lecz czasu tylko sejmowania odmianę". Gdyby Stany uznały 
potrzebę zmiany konstytucyi "ku ulepszeniu wewnętrznego rządu", to (ironizowano) 
mają takie przeświadczenie "o wielkomyślności i przyjaźni najjaśniejszej 
imperatorowej jejmości", że sądzą, "iżby chętnie ukontentowanie s,voje raczyła 
łączyć z najlepszem Rzeczpospolitej bycienl". Odpowiedź kończyła się czułym, 
a w gruncie rzeczy ironicznym zwroteł'!l, że "dzień odstąpienia przyjaźni tak 
wielkiej monarchini, Rzeczpospolita poczytałaby za dzień powszechnego żalu". 
Jednoczesnie z tą odpowiedzią otrzymał Stackelberg notę, żądającą ustąpienia 
wojsk rosyjskich z Polski. 
Dwór pru
ki natychmiast skorzystał z dodatniego wrażenia, jakie sprawiła 
nota Buchholza i z oburzenia ,vywołanego deklaracyą rosyjską. Już 20. listo- 
pada wpłynęła do sejmu druga nota pruska, która treścią swoją do reszty 
podbiła umysły. Buchholz zawiadamiał, że otrzymał rozkaz od swego monarchy 
oświadczenia "żywej jego satysfakcyi" z powodu odpowiedzi sejmowej na 
pierwszą deklaracyę. Król cieszy się, że sprawa aliansu między Polską a Rosyą 
"nie stanowi objektu aktu związku sejmu teraźniejszego". Z "ukontentowaniem" 
dowiedział się, że Stany taki rząd nad wojskiem postanowiły "iż upewniając 
niepodległość Rzeczpospolitej, wszelkiemu nadużyciu samowładnemu influencyi 
zagranicznej przecina sposobność". Król sądzi, iż "żadna partykularna poprzednich 
ustaw gwarancya", nie może przeszkadzać ulepszeniu rządu, gdyż gwarancya 


l) List ks. Marcinowej Lubomirskiej. .Mottaz. Stanisław Poniatowski str. 216. 
2) Dyaryuss sejmu 1788, tom l. część II, str. 26.
		

/bartoszewicz_dzieje00052_0001.djvu

			- 48 - 


owa, podpisana tylko przez jedno mocarstwo, nie zgadza się nawet "z pierwiastko- 
wymi umowami traktatu z roku 1773". Król chce wypełnić obowiązk.i, płynące 
z dotychczasowego aliansu "i gwarancyi generalnej w celu zapewnienia niepo- 
dległości Rzeczpospolitej ", nie chce natomiast ani wdawać się w jej urządzenia 
W"e"Wnętrzne, ani ścieśniać wolności jej ustaw, "którą jak najmocniej owszem 
gwarantować chce." Koniec noty był pełen czułych wynurzeń' dla Rzeczpospo- 
litej, którą tylko "zawistne ogłosy" pragną oddalić od dworu pruskiego "naj- 
dawniejszego" jej sprzymierzeńca, któl'y był jej "czasem użytecznym,. a przynaj- 
mniej nie jest jej uciążliwym". 
Było to już zupełne, a nie uboczne jak w pierwszej nocie, wezwanie, 
aby Rzeczpospolita zrzuciła opiekę Rosyi, potargała zawarty z nią osobno 
traktat gwarancyjny i zmieniła formę swego rządu według własnego upodobania. 
To mało, bo jegomość król pruski oświadczał wyraźnie, iż got6,v j e!St stanąć 
w obronie tych nowych urządzeń wewnętrznych. Czegóż więcej było potrzeba? 
"\Vięc też sympat
?a do Prus jeszcze się podwoiła. Wyrazem jej była odpowiedź, 
że Sejm z największą wdzięcznością przyjmuje oświadczenie króla pruskiego. 
Zwraca jego uwagę na wzmacniającą s'ię jednomyślność ducha. "Zrażony naród 
rozciągnionem bez przykładu gwarancyi rządu swego tłómaczeniem" z tern 
większą czułością przyjmuje gwarancyę za niepodległością Rzeczpospolitej, bez 
wdawania się w urządzenie jej wewnętrzne, bez ścieśnienia jej wolności". 
"
końcu Sejm zawiadamiał, że dla negocyacyi zamierza wysłać osobnego 
.. 
posła do króla pruskiego, spodziewając się, że tenże popierając starania 
sejmu "utwierdzi powszechne całego - narodu polskiego zdanie o jego 
wspaniałomyślnoścI umysłu i charakterze duszy, najdalszym od niewzględnej 
na moralność polityki" l). ł j.... 
Sejm nominował posłów nittylko do Berlina, ale i do wszystkich większych 
dworów europejskich. Król dla świętej zgody zrzekł się swojej atrybucyi nomi- 
nowania posłów. Ustępował wogóle na każdym kroku, choć mu to było przykro, 
choć to władzę jego ścieśniał0 2 ). 
Kiedy przyszła na stół sprawa ułożenia dla posłów instrukcyi, uchwalono, 
że ma się tern zająć nie departament. interesów cudzoziemskich w Radzie 
nieustającej, lecz osobna deputacya sejmowa. Deputacyi tej polecono wogóle 
kierować polityką zagraniczną, znosząc 'v ten sposób już drugi z kolei departa- 
ment Rady" nieustającej. Był to nowy zamach na gwarancyę rosyjską. Do. 
deputacyi weszli w przeważnej części otwarci nieprzyjaciele Rosyi. 
Ilustracyą zapału, jaki panował, były liczne dobrowolne ofiary na potrzeby 
Rzeczpospolitej. Posłowie i zamożni obywatele podpisywali większe sumy, 
magnatki składały swoje klejnoty; kowal l\Iarjański ofiarował dwa wozy amu- 
nicyjne dla wojska. \V ojewoda wileński, słynny Radziwiłł "panie kochanku IC 
przyrzekł na dzień 1. maja 1789,
 wysta,vić na żołd Rzeczpospolitej legion 
z 6210 lud zi złożony, tak piechoty jak i konnicy, zupełnie umundurowany- 
l) Z Buchholzem prowadzono prywatnie narady. Śladem ich jest kartka Kołłątaja do Stani- 
sława Małachowskiego (archiwum Krasińskich w Warszawie). Kołłątaj pisze: "Buchholz będzie 
u J.W. Pana Dobr. o 5. i prosi, aby J.W.Pana zastał. Chciej J.W.Pan pomówić z nim w wiadomych 
propozycyach śmiało i otwarcie. Trzeba mater
'ały gotować. W ręku J.W.Pana Dobrodzieja zbawienie 
kraju". (Bez daty). 
2) Posiadamy n. p. list króla do kasztelana Ożarowskiego, w którym prosi przypomnieć woje- 
wodzie sierad?..kiemu Walewskiemu, aby mu "przykrości nie czyniono", praw jego nie ścieśniono przy 
uchwalaniu usta.wy o komisyi wojskowej. Później, jak widzimy ze sprawozdań sejmowych, sam z praw 
tych zrezygnował.
		

/bartoszewicz_dzieje00053_0001.djvu

			.. 


.,.. 


-'......,.. , 
..,.,. 


'-.. . 


\ 
\. 


" 


t .' 


"" 


" 


..... 
. 
\ 
)" 
\" 
I 
, 
;) 


'. 


:
 


I ' 


-. 

 
, 
 
.....
-. "' 


- 
 .. ", . ." 
-- ------
- ---- ----
- 


J'...

 ' -. 

: f'
. J 
"""Co, , 
-, 
.
+. 


'; ':
t' 


:.
... .... 
o" 


; 

 


... .,.... 
.

_.
 . 


. , 
.) 


\l.:. .. 


."'-:. 


': I 
":'1' 
. '1 
.' 


........:..E- 



. 


.1.) 


\. 


-' 


.,1 'I 
.-
 


Rysunek Kościuszki, ofiarowany przez niego ks. Czartoryskiemu 
jen. ziem podolskich. 
,Muzeum ks. ks. Czartoryskich w Krakowie,)
		

/bartoszewicz_dzieje00055_0001.djvu

			- 49 - 


l uzbrojony, z warunkiem, aby ten legion miał konsystencyę w jego dobrach, 
żeby on przedstawiał oficerów do nominacyi i żeby on i jego następcy, ordy- 
naci nieświeżscy byli jego szefami. Ofiara ta wywołała z jednej strony wielkie 
pochwały dla wojewody i zaszczytne uchwały, z drugiej jednak pewną wątpli- 
wość co do jej wartości. Książe Stanisław Poniatowski, podskarbi wielki litewski, 
zauważył, że to będzie wojsko bądź co bądź radziwiłłowskie, utrzymywane ze skarbu 
Rzeczpospolitej. Zachęcony przykładenl Radziwiłła, Szczęsny Potocki przyrzekł, 
że wystawi w ciągu roku 10.000 ludzi swoim kosztem, jednak pod takiemi 
samemi jak Radziwiłł warunkami. Ofiary te wprawdzie dowodziły, jak potężnemi 



 :i
. 

 . 

. 
 . 
 
."W ... _... ... 
-i':- 
'.. \l, 
--./
.. "',..... 

 ... w
 
'I;. '-. 
'It- 
.....
 ,".. 
.. t 
 
;.
...1 
w# _
" 
. 
W'ł: 

. 
 
...... . ... 


.. 


. 


.. 


5 


- 

 .. 


. 


, -, 



 
p' 


- 


,ł.t > 



 ' -t 

.' . 
04-"':
_, 


J 
.. 


. 


If 
,. 


- ... 


'" 


'<- 


,r 
. 

 < 

" 
 ,.. .\.-'" 


" 


;oM 



 

, 


, 


.
..... " ... 


t .. 



 


)J . 


- 


17. Paysage dessin par Kościuszko. 


środkami rozporządzali nasi magnaci i jak wielką przy ich dobrej woli byłoby 
można wystawić armię, ale bądź co bądź ostrzeżenie podskarbiego litewskiego 
było zupełnie uzasadnione. Jeszcze tego brakowało, aby każdy magnat miał 
swoje własne wojsko, utrzymywane kosztem skarbu - ile tych wojsk, tyle byłoby 
rządów, tyle wytworzyłoby się jakichś książąt niepodległych czy lennych, któ- 
rzyby ,volę swoją, popartą siłą zbrojną, rzucali na szalę losu Rzeczpospolitej. 
Dnia 19. stycznia 1789, zniesioną została zupełnie Rada nieustająca. 
Kiedy głosowanie w późna l noc się skończyło, usłyszano z wieży kościoła 
Bernardynów dźwięki dzwonów pogrzebowych. Któryś z patryotów chciał w ten 
sposób zaznaczyć pogrzeb gwarancyi rosyjskiej. 
1794 7
		

/bartoszewicz_dzieje00056_0001.djvu

			- 50 -- 


Stackelberg zachowywał się wstrzemięźliwie. Rosya pomimo zdobycia 
Oczakowa{w grudniu 1788), coraz więcej zawikłana w wojnie szwedzkiej i tureckiej 
a zwłaszcza w tej ostatniej, której końca przewidzieć było trudno, musiała 
patrzeć spokojnie na całkowity upadek jej wpływu w Polsce. Przyczyniły się 
do tego umiarkowania przedstawienia dworu austryackiego, a raczej kanclerza 
Kaunitza, który wobec postępowania Prus pragnął uniknąć z nimi kolizyi, 
przekonany, że Fryderyk Wilhelm tylko tego pragnie, aby mieć pozór zajęcia 
,vojewództw Wielkopolskich. Rosya znalazła inny sposób zemszczenia się na 
Polsce: starała się o wywołanie ruchu chłopstwa na Ukrainie. Sejm zapobiegł 
przewidywanym klęskom. Stanęła konstytucya _ "Ubezpieczenie. woj ewództw 
ruskich." Posłano wojsko w zagrożone okolice, chwytano agitatorów, ukarano 
kilku śmiercią.Wyznaczono osubną deputacyę "do egzaminowania sprawy o bunty 
oskarzonych. " Deputacya przedstawiła później obszerną relacyę, która jest 
pierwszej wagi dokun1entem do dziejów propagandy ros)Tjskiej w ziemiach 
Rzeczpospoli tej. 
Obrady sejmu w roku 1789 słusznej niestety podlegają dziś krytyce. Mówiono 
badzo wiele, okazywano wiele dobrej chęci, ale też i ogromnie wiele marnowano 
.czasu. Sprawa powiększenia wojska do 100.000, daleką była do urzeczywistnienia. 
'Vprawdzie nałożono nowe podatki na starostwa i dzierżawy wieczyste i dość 
znaczne ciężary. na duchowieństwo, wprawdzie przezna-czono na potrzeby wojska 
dochody z dóbr biskupów krakowskich, zostawiając im 100.000 rocznej pensyi 
(korzystano ze śmierci biskupa Sołtyka), wprawdzie postanowiono po śmierci 
innych biskupów z dobrami ich postąpić tak samo, a wreszcie wyznaczono 
ofiarę wieczystą (10%od dochodu z dóbr ziemskich szlacheckich), ale te wszystkie 
. 
nowe źródła dochodów nie dały sumy potrzebnej (40 milionów) do utrzymania 
100.000 armii. Zawiodły i inne zródła (podymne, czopowe itd.) - musiano się 
więc ograniczyć do wyznaczenia etatu dla 65.000 wojska. 
Tymczasem dwór pruski nie zasypiał sprawy. Miejsce dość ciężkiego 
Buchholza zajął w kwietniu 1789 przebiegły i układny Lucchesini. Umiał on 
lepiej jeszcze jednać stronników i zachęcać do zupełnego zerwania z Rosyą. 
Spotykał się już z Inałym oporem ze strony króla, który zgodził się z położe- 
nien1 rzeczy, wszystko robił co od niego żądano, był cierpliwym, a nawet, ule- 
gając ogólnemu prądowi, pomału pozbywał się sympatyi rosyjskich. Na tę 
zmianę \v jego zapatrywaniach wpłynęło n10że znacznie wymuszone na Rosyi 
przez sejm ustąpienie jej wojsk i wywóz jej magazynów z krajów Rzeczypo- 
spolitej. Nie bez wpływu było i to, że za Lucchesinim stał przysłany do War- 
s awy nadzwyczajny poseł angielski de Hailes, który działał w sprawie przy- 
stąpienia Polski do tworzącego się potężnego zWIązku Anglii, Szwecyi, Holandyi, 
Turcyi, Prus i kilku państw Rzeszy niemieckiej, którego ostrze miało być 
zwrócone przeciw Rosyi i Austryi. Hailes bywał z Lucchesinim na posiedzeniach 
Deputacyi interesów spraw zagranicznych i popierał wszelkie zabiegi posła 
pruskiego. 



 . . . .
		

/bartoszewicz_dzieje00057_0001.djvu

			Rozdział ósmy. 


ZJA:lD DELEGATÓ\V MIEJSKICH. DEPUTACYA KONSTYTUCYJNA. - PRO PO- 
ZYCYE \VIEDEŃSKIE. - TRAKTAT ZACZEPNO - ODPORNY Z PRUSAMI. 
DYSKUSYA NAD PROJEKTEl\I REFORMY RZĄDU. - SUKCESYA TRONU. - 
MANIFESTY l\IALKONTENTÓ \V. 


N ajw
żniejszą uc
wał.ą sejmu ?yłwybór de
utacyi do n
p
awy formy rządu, 
- to Jest do napIsanIa nowej konstytucYI. Na czele Jej stanął ks. Adam 
Krasiński, biskup kamieniecki, jeden z filarów konfederacyi barskiej. 
Uchwała ta, spowodowana w znacznej części pismami Kołłątaja, wywołała 
szalony ruch publicystyczny, który już poprzednio zaznaczyliśmy. Dała ona 
również impuls do zjazdu w Warszawie delegatów 141 miast polskich i litew- 
skich (listopad 1789). 
Myśl zjazdu wyszła od Kołłątaja, który pragnął przeprowadzić myśl 
swoją, aby mieszczanom zapewnić wybitny udział w sprawach publicznych. 
Kołłątaj działał w porozulnieniu z Deckertem, prezydentem Warszawy. Zjazd 
ułożył nlemoryał (zredagował go właściwie Kołłątaj) i wybrał deputacyę dla 
wręczenia go Stanom sejmującym. Memoryał żądał, aby stanowi miejskiemu 
przyznano: prawo n e m i n e m c a p t i v a b i nI u s, nabywanie dóbr ziemskich, 
wybieranie reprezentantów na sejrn, dostęp do godności duchownych, do 
urzędów cywilnych i stopni oficerskich, udział w zawieraniu traktatów 
handlowych itd. Deputacya mieszczan otrzymała audyencyę u króla, poczem 
udała się do marszałków sejmowych i ministrów. 
Na posiedzeniu sejmowem, dnia 10. grudnia, złożyła deputacya do inte- 
resów zagranicznych opis konferencyi, odbytej w dniu 6. grudnia z posłami 
pruskim i angielskim. W opisie tym znajdował się ,vyjątek z listu własno- 
ręcznego króla pruskiego, w którym tenże zapewniał o swojej przyjaźni i żądał 
zawarcia przymierza. Zanim jednak to przymierze zawarte zostanie, pragnął 
Fryderyk Wilhelm, aby Stany sejmujące załatwiły sprawę reformy rządu, 
a przynajmniej zgodziły się na jej główne zasady. Upatrywał on bowiem 
w stałym rządzie najpewniejszą rękojmię proponowanego przymierza. Radził 
Polakom, aby korzystali ze sprzyjających okoliczności. Największe wrażenie 
7*
		

/bartoszewicz_dzieje00058_0001.djvu

			- 52 - 


uczyniły następujące słowa listu: "Choćby jednak do aliansu z Polską p-rzyjść 
nie miało,- może mi Polska zawierzyć, iż jej nie opuszczę; może polegać na 
moim charakterze, na moim sposobie myślenia, wreszcie na znajomości tego, 
co jest własnym i istotnym moim interesem." Donosiła też deputacya, że 
i poseł angielski '''yraził życzenie, aby "choć pryncypalne linearnenta" nowej 
formy rządu były określone. Deputacya zapytała się obu posłów, czy może 
ich oświadczenia przedłożyć sejmowi. na co odpowiedział poseł pruski: "sądzę, 
iż mamy nawet prawo o to dopraszać się, abyśmy sami i dwory nasze dłużej 
w niepewności nie zostawały wzg]ędem przyszłego losu Polski." Po teIn 
sprawozdaniu deputacyi zniknęły wśród sejmujących ostatki nieufności; "duchy 
przeciwne umilkły na propozycyę niepospolicie użytecznie i szlachetnie podaną.i) 
To też jednomyślnie polecono deputacyi do poprawy formy rządu, aby 
przyspieszyła ułożenie zasad ogólnych przyszłej konstytucyi i równocześnie 
zażądano od deputacyi do interesów zagranicznych, aby niezwłocznie przystąpiła 
do układów o przymierze obronne i traktat handlowy z Prusami. 
Deputacya konstytucyjna stanęła już w ciągu tygodnia (17. grudnia) 
przed sejmem z ułożonemi w ośmiu artykułach zasadami do poprawy rządu. 
Usuwano, w myśl Kołłątaja, od obrad szlachtę, nie posiadającą własności 
ziemskiej, żywioł ten bowiem, nie mający nic do stracenia, stał zawsze na 
usługach królewiąt. Następnie proponowano, aby w czasie między dwoma 
sejmami, na wypadek wojny, bezkrólewia, zamieszek domowych lub głodu, 
obradował sejm gotowy, złożony z posłów rozwiązanego sejmu. Żądano dalej 
zniesienia konfederacyi, l i b e r u m vet o, utworzenia Straży, mającej wraz 
z królem czuwać nad wykonywaniem ustaw i odpowiedzialnej przed sejmem 
(wszystko myśli Kołłątaja). Stany po kilkudniowej dyskusyi przyjęły przedsta- 
wione zasady i poleciły deputacyi ułożenie praw kardynalnych, to jest tych, 
które za jednomyślną tylko zgodą wszystkich instrukcyj poselskich mogły być 
zniesione lub zmienione. . 
Jednocześnie (19. grudnia) wyznaczył sejm osobną deputacyę do rozpa- 
trzenia żądań mieszczaństwa, której to deputacyi polecono, aby znosiła się 
z deputacyą do naprawy rządu. 
W tymże czasie ustanowił sejm komisye porządkowe cywilno-wojskowe, 
mające się zająć zaprowadzeniem ładu wewnętrznego, zanim ostatecznie 
opracowaną i przyjętą zostanie nowa forma rządu. Komisye te, zaprowadzone 
po wszystkich województwach, ziemiach i powiatach, były wybierane przez 
sejmiki i pełniły swe czynności bezpłatnie. Załatwiały wszystkie sprawy 
cywilno-wojskowe (kwatery, rekrutacye, magazyny itd.), ściągały podatki, 
czuwały nad handl
m, przemysłem i rolnictwem, prowadziły statystykę ludności 
kontrolowały fundusze dobroczynne itd. 
\V końcu roku odroczono sejm do 8. lutego 1790. Miał prawo żądać 
tego wytchnienia, bo przez 15 miesięcy obradował prawie bez przerwy. Chciano 
też zbadać, jak prowincya i cały ogół szlachecki zapatruje się na działanie 
sejn1u i na sprawę przymierza z Prusami. Marszałkowie osobnym uniwersałen1 
z 31. grudnia zawiadomili naród o pracach przez sejm dokonanych. 
'rymczasem na polu wojny szczęście stale odwracało się od rrurków. 
Prusy wobec tego zdecydowały się na krok stanowczy, postanowiły wypowiedzieć 
wojnę Aust ryi. Dnia 31. stycznia 1790. roku zawarły przymierze z Turcyą. 
J) O ustanowieniu i upadku konstytucyi polskiej 3. maja Część I, rozdział III.
		

/bartoszewicz_dzieje00059_0001.djvu

			- 53 - 


Przymierze to zobowiązywało wpra
dzie Prusy do ogromnych ofiar na rzecz 
Turcyi, do wypowiedzenia jednocześnie wojny i Rosyi i Austryi, ale Prusy 
nie myślały się krępować - im dość było wojny z Austryą. Usiłowały wywołać 
bunt na Węgrzech i czyniły zabiegi o wywołanie powstania w Galicyi. 
Sejm zebrany w lutynl pełen był najlepszych nadziei. Odzyskanie 
Galicyi wydawało się pewne, stąd zapał do przymierza z Prusami był 
powszechny. Jedynie król go nie podzielał. Podejrzywał Prusy, nie chciał 
zerwać z Austryą. W każdym razie pragnął, aby przymierze odporne zawarte 
zostało jednocześnie z traktatem handlowym; miał nadzieję uzyskać zwolnienie 
od tych ciężkich warunków, jakie nakładał na Polskę traktat podziałowy 
z Prusami. Na żądanie więc króla deputacya do układów z Prusami w proj ekcie 
swym miała połączyć oba traktaty. Król pruski, mając zapowiedziane przysłanie 
projektu polskiego, powołał Lucchesiniego do Berlina. 
Kiedy Lucchesini powrócił i przedłożył oba traktaty, sprawiły one fatalne 
,vrażenie. W traktacie odpornym była mowa o zobowiązaniu się obu stron do 
dostarczenia 12.000 posiłków; żądania ubezpieczenia Rzeczpospolitej od 
przewagi obcych, o co głównie sejmującym chodziło, zbył Fryderyk \Vilhelnl 
ogólnikiem, że "zrobi wszystko, co okoliczności wskażą i pozwolą dla zaręczenia 
jej niepodległości". W traktacie handlowym za zniżenie ceł zażądał król 
pruski odstąpienia Gdańska i Torunia. 
Rozczarowanie było zupełne; "najgorliwsi stronnicy Prus wstydzili się, 
że po tylu zapowiedzianych dobrociach zjawiły się takie żydowstwa." 1) 
Lucchesini ,vidząc, że sprawa przegrana, odraz u zaczął mówić, iż najlepiej 
byłoby odłożyć traktat handlowy, a załatwić tymczasem tylko odporny; do 
Fryderyka Wilhelma zaś pisał, że sejm woli się raczej wyrzec sojuśzu pruskiego, 
niż odstąpić Gdańska i Torunia. 
Tymczasem zawisły nad Rzeczpospolitą kłopoty finansowe. Spodziewane 
dochody z "dziesiątego grosza" nie przyniosły tyle co obliczono, nie było 
więc z czego opatrzyć wojska, ani żołdu mu ,vypłacić. Lucchesini odnlówił 
wyrobienia pożyczki, polecono więc o nią starać się posłowi Jabłonowskiemu 
w Berlinie. Na razie marszałek Małachowski ofiarował hipotekę na swych 
dobrach, ale była to kropla 'v morzu. \łVięc król zaproponował na sejluie 
składkę narodową i złożył klejnoty swoje, wartości pół miliona, mówiąc: 
"niechże te ozdoby próżności idą na ofiarę ojczyzny." Ofiarność królewska 
wzruszyła sejmujących. Uchwalili natychmiast, aby oprócz zwykłych podatków 
Wielkopolska na 1. marca złożyła podwójne całoroczne podymne, a 
Iałopolska 
i Litwa pojedyncze, z zastrzeżeniem, że ten wyjątkowy podatek jest darowizną 
i że dwory anie chłopi mają go opłacać. Jabłonowskiemu polecono, aby 
zaprzestał starań o pożyczkę, co się nie podobało Lucchesiniemu tern więcej, 
że król w swem przemówieniu sejmowem wyraził się: "warci jestesmy tego, 
aby się z nanli sprawiedliwiej i względniej obchodzono, a nie urągano więcej." 
Kiedy zażądał od króla wytłumaczenia tego zwrotu, otrzymał cierpką odpowiedź, 
że "król nie czuje się 'v obowiązku zdawania sprawy ze swych słów i czynów" 
i prosi o nieodzywanie się do niego w tonie "nieprzyzwoitym ". 2) 
Kiedy przymierze z Prusami rwało się, a przynajulniej oddalało, dwór 
wiedeński, który już przedteul doradzał Rosyi, aby wyrazić życzliwość Polsce 


l) Król do Debolego. Kalinka. Sejm czteroletni, tom II., wydanie III., tSS! roku, str. 29. 
2)KaJinka. loc. cit., str. SG.
		

/bartoszewicz_dzieje00060_0001.djvu

			- 54: - 


i jej konstytucyi, wystąpił wprost z propozycyą zawarcia z Polską przymi.e rza 
pod temi samemi warunkami jak z dworem berlińskim. Nie podobało SI
 to 
w Petersburgu, ale polecono Stackelbergowi udawać, że propozycya Kau
lltza 
wyraża i życzenia dworu petersburskiego. Król był przychylny przymIerzu 
z Austryą, deputacya jednak sprawy tej na sejm wnieść nie chciała. Prawdo- 
podobnie wobec uzbrojeń Prus wierzyła w odzyskanie Galicyi, a przymierze 
z Austryą nadzieje te musiałyby zniweczyć. 
W przewidywaniu bliskiej wojny zbroiła się i Rzeczpospolita. Utworzony 
komisaryat wojenny zajmował się poborem rekruta, sprowadzeniem broni, 
zakładaniem magazynów żywności i amunicyi. Szesnastotysięczny korpus 
zajmował stanowisko w pobliżu granicy galicyjskiej. 
Rząd pruski wycofał się z propozycyi odstąpienia przez Polskę Gdańska 
i Torunia. Fryderyk \Vilhelm w obszernej depeszy do Lucchesiniego oświadczał, 
że z przykrością dowiedział się, jak go źle zrozumiano. Sądził, że tu szło jedynie 
,,0 zamianę tytułu posiadania dwóch miast", które Polsce nic nie przynoszą, 
w zamian za wielkie korzyści. Chciał uczynić dla Rzeczpospolitej "rzecz najpo- 
żądańszą" a sam narazić się na straty. Kiedy jednak jego dobre chęci źle 
zrozumiano, gotów poprzestać na traktacie odpornym. O ilość wojska posiłkowego 
mu nie idzie, zgadza się też na wszelką "przyzwoitą" redakcyę ustępu tyczą- 
cego się niepodległości Polski. Ten słodki ton depeszy króla pruskiego 
był zapewne następstwem uchwalonych przez sejm podatków i propozycyi 
austryackiej. 
Oburzenie wśród sejmujących przeminęło, natomiast deputacya, zostając 
pod wpływem królewskim, wahała się. Król Lucchesiniemu wprost mówił, że 
"póki będzie widział figlarne i szkodliwe propozycye, póty im się będzie 
sprzeciwiał." Na posiedzeniu deputacyi Sapieha wobec posła pruskiego zaznaczył, 
że "nie można zawierać nowych traktatów z mocarstwem, które dawnych nie 
wykonało." Opinia jednak stanowczo oświadczała się za przymierzem; zarzucała 
królowi, że trzyma z nieprzyjaciółmi ojczyzny. Na dzień przed posiedzeniem sejmu, 
na którem miała być wniesiona sprawa przymierza, Lucchesini przemawiał do 
króla nie jako minister pruski, lecz jako "człowiek bezstronny". "Krzywdzimy 
was - mówił - to prawda, ale jeżeli nie zawrzecie aliansu, to jeszcze więcej 
krzywdzić was będziemy. A któż stanie w waszej obronie? Zawarliśmy przy- 
mierze z Turcyą i rozpoczynamy wojnę. Polska będzie j ej teatrem, a w razie 
zgody między wojującymi, znów zostanie podzieloną. A jeżeli zawrzecie 
z nami alians, to przynajmniej my was będziemy bronili i gwarantowali 
waszą całość. A z nami pójdzie Szwecya, Holandya i Anglia. Jest taki moment, 
że Polska przyjść może do związków z połową Europy; gdy ten moment chybi, 
będzie wzgardzona i zgubiona na zawsze." 1) Lucchesiniego popm-ł poseł 
angielski Hailes. Biskup Krasiński przed salnem posiedzeniem ostrzegł króla, 
że cała Warszawa uważa opór królewski za skutek zmowy ze Stackelbergiem, 
o "zepsucie aliansu pruskiego pod pozorem handlowych interesów" i dodał: 
"gdy to W. K. 
Iość zrobisz, siebie i nas zgubisz." Król ustąpił, pomimo listu 
Stackelberga, który zapowiadał "nastanie niewygasłych wojen, jeżeli Polska 
da ucho Prusom". . . 
Z ustąpieniem króla rzecz już poszła gładko. Wprawdzie jeszcze na 
sesyi sejmo wej Stanisław August wykazywał "obustronne racye", ale w końcu 
1) List kró Ja do Debolego u Kalinki. 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00061_0001.djvu

			- 5a - 


oświadczył SIę za przymierzem. Tylko kilku posłów wielkopolskich przemawiało 
za tern, aby alians odporny uczynić zależnym od ważniejszych traktatów 
handlowych. \V końcu posiedzenia polecono deputacyi wypracować ostateczny 
projekt przymierza obronneg() i przedłożyć go stanom (15. marca). W dziesięć 
dni później (25. marca) deputacya odczytała gotowy projekt, 27. marca uchwa- 
lono go, a 29. marca podpisano. 
Główne warunki traktatu były następujące: W razie zaczepienia jednej 
ze stron, druga powinna była naprzód przez b o n a o f f i c i a (drogą dyplo- 
matyczną) starać się uprzedzić kroki nieprzyjacielskie ; gdyby to zaś nie 
pomogło, winna pospieszyć z pomocą zbrojną w przeciągu dwóch miesięcy. 
Król pruski obowiązany był dostarczyć 14.000 piechoty i 4000 kawaleryi 
z odpowiednią liczbą artyleryi (artykuł III. traktatu); gdyby ta pomoc okazała 
się niedostateczną, winien był dostarczyć posiłków do 30.000 ludzi, a w razie 
potrzeby przyrzekał, za porozumieniem się, całe swe siły wysłać na plac boju. 
Rzeczpospolita (artykuł IV. traktatu) natomiast obowiązywała się dostarczyć 
8000 kawaleryi i 4000 piechoty z artyletyą, a w razie potrzeby zwiększyć 
posiłki do 20.000. Artykuł VI. -traktatu jeszcze szerzej i dobitniej zaznaczał 
obowiązek króla pruskiego, który powinien był użyć środków dyplomatycznych 
na wypadek, gdyby jakie zagraniczne mocarstwo "z powodu jakichkolwiekbądź 
aktów, umów lub ich tłumaczenia przywłaszczać sobie chciało w jakimkolwiek- 
bądź czasie i sposobie prawo do mieszania się w sprawy wewnętrzne Rzecz- 
pospolitej polskiej i jej należnosci", a gdyby te środki "nie skutkowały, 
a nieprzyjazne kroki wypływały dla Polski z pomienionej okoliczności", król 
pruski powinien był "uznając taki wypadek za objęty w przymierzu wspomagać 
Rzeczpospolitę podług brzmienia artykułu IV. niniejszego traktatu." 
Ledwie traktat został podpisany, nadeszło z Petersburga odwołanie Sta- 
ckelberga. Nie tyle mu może miano za złe, że dopuścił do zupełnego usunięcia 
,vpływu Rosyi, bo nie on był temu winien, ale rozumiano, że po tylu niepo- 
wodzeniach stracił swoją osobistą powagę. Dowiedziano się wreszcie w Peters- 
burgu, że ambasador, podrażniony do żywego traktatem z Prusami, zrobił 
formalną awanturę na wieczorze u Małachowskiego. Również baron d'Asch, 
jego pomocnik, doniósł tajemnie do Petersburga, że ambasador wyszedł zupełnie 
z równowagi. To rzecz ostatecznie zdecydowało. Stackelberg złożył reprezen- 
tacyę Rosyi w ręce d' Ascha, a w parę miesięcy później całkiem opuścił War- 
szawę. Na jego miejsce przybył później Bułbakow, były minister rosyjski 
w Konstantynopolu, kreatura Potemkina. Ta zmiana przedstawiciela Rosyi, 
nawiasem mówiąc, była na rękę Branickiemu i całej partyi potemkinowskiej, 
która wciąż intrygowała w Petersburgu przeciw Stackelbergo,vi za jego sprz
.- 
janie królowi; "sądzono
 że Bułhako,v lepiej potrafi utrzynlać " jedności 
podzielonych moskiewskich przyjaciół".1) 
Odjazd Stackelberga rozwiązał zupełnie ręce Stanisławowi Augustowi. 
Lubo coraz więcej usuwał się od jego wpływu, lubo już przedtenl prawie 
całkiem porzucił swoje sympatye rosyjskie, to przecież Stackelberg, niejedno- 
krotnie broniący jego praw wobec stronnictwa hetmaiiskiego, był jeszcze tą 
ostatnią nicią, jaka go wiązała z Rosyą. Od tej chwili, król już bez żadnych 
restrykcyi zbliżył się do stronnictwa patryotycznego; odtąd już głośniej, silniej 


l) Cytata z broszury współczesnej: "Co się też dzieje z nieszczęśliwl\ ojczyznl\ naszl\" (podobno 
Kołłątaja). Potwierdzajl\ t
 opinię autorowie dzieła: ,,0 ustanowieniu i upadku konstytucyi S maja". 
.
		

/bartoszewicz_dzieje00062_0001.djvu

			- 56 


powtarzał swe rzucone w początkach sejmu hasło: "Król z narodem, naród 
z królem"'- 
Deputacya do naprawy rządu, pragnąc zrazu przeprowadzić reformę 
częściowo, przedłożyła sejmowi (7. maja 1790) projekt o sejmikach, poczem 
-iść miały projekta o sejmie, straży, sądach sejmowych i urzędach Rzeczpospo- 
litej. Ale spotkała się z gwałtownym oporem, gdyż opozycya, w poczuciu niby 
patryotycznem, wołała o całość praw kardynalnych, rozumiejąc, że walka dla 
niej będzie wówczas łatwiejszą. Natomiast nie udało się opozycyi przepro- 
wadzić zamknięcia sejmu i rozwiązania konfederacyi przed zebraniem nowego. 
Według praw, nowy sejm powinien być rzeczywiście za kilka miesięcy 
zwołany, gdyż upływał ustawą przepisany termin dwuletni jego obradowania, 
ale któż mógł przewidzieć czy nowy sejm zawiąże się na nowO w konfede- 
racyę i będzie dalej prowadził prace poprzednika. Więc po burzliwych roz- 
prawach uchwalono większością głosów (14. czerwca) przedłużenie sejmu 
i zwołanie sejmików do wyboru nowych posłów na 9. lutego 1791 r. Dalsze 
obrady z powodu kontraktów świętojańskich odroczono do 12. lipca. 
Tymczasem po śmierci Józefa II. (20. lutego 1790) brat jego i następca 
Leopold II., postanowił usunąć zewnętrzne i wewnętrzne niebezpieczeństwa 
grożące Austryi. Naj,vażniejszą rzeczą dla niego było wycofać się z wojny 
tureckiej i nie dopuścić do wiszącej na włosku wojny z Prusami. Rokowania 
z temi ostatniemi za wpływem Anglii przyjęły niespodziewanie obrót bardzo 
pomyślny. W Berlinie wzięło górę przeciwne Hertzbergowi stronnictwo poko- 
jowe. W chwili więc, kiedy już wszystko było gotowe do wojny, przyszło do 
zawarcia konwencyi prusko-austryackiej w Reichenbachu, na Śląsku pruskim 
(27. lipca 1790). Cesarz Leopold zobowiązywał się zawrzeć na własną rękę 
pokój z Turcyą i tern samem zerwać przymierze łączące go z Rosyą; król 
pruski natomiast zrzekał się rozszerzenia swych granic, a więc odstępował od 
myśli zajęcia Torunia i Gdańska. Konwencya reichenbachska choć oddalała 
obawę o stratę tych dwóch rlliast, choć osłabiała Rosyę odciągając od niej 
Austryę, była przecie niekorzystną dla Polski, gdyż spełzły z nią wszelkie 
nadzieje odzyskania Galicyi. Co więcej, zachodziła obawa, że Prusy tak samo 
mogą pogodzić się z Rosyą, jak się pogodziły z Austryą, a więc traktat z nimi 
zawarty może nie przedstawiać żadnej wartości. Jak one nie krępowały się 
traktatami dowiodła zresztą sama konwencya reichenbachska, stojąca w sprzecz- 
ności z warunkami przymierza prusko-tureckiego. I położenie Rosyi, choć 
odstąpionej przez Austryę, stało się za chwilą korzystniejsze. Ni etylko , że 
w wojnie z Turcyą zyskiwała przewagę, ale po klęsce morskiej pod Swens- 
kasund zawarła pokój ze Szwecyą (14. sierpnia), co jej pozwoliło zwrócić 
wszystki e swe siły przeci w Turcyi. 
W tern położeniu trzeba było na gwałt przyspieszyć reformę rządu. 
Projekt jej wniesiono na sejm dnia 5. sierpnia 1790 roku. Dyskusyę nad 
nIm odłożono na trzy tygodnie, ażeby dać czas sejmującym do namysłu i poro- 
zUł:łi:nia. Na prywat?ych sesjach u marszałka Małachowskiego uchwalono, aby 
WZIąC pod obrady sejmowe tylko prawa kardynalne i przyjąć je w takiej 
redakcyi, któraby najmniej krępowała" ulepszenia konstytucyi". Postanowiono 
również w sprawie elekcyi czy następstwa tronu wydać uniwersał do narodu, 
aby sprawę tę obywatele na sejmikach omawiali, i opinię swą wyrazili. Pomimo 
tych prywatnycł- posiedzeń, na których panowała pozornie wielka zgoda,
		

/bartoszewicz_dzieje00063_0001.djvu

			57 


otwarta \v sejmie dyskusya nad prawami kardynalnemi, wywołała walkę i liczne 
poprawki. Punkta o religii panującej i o wolności wyznań przeszły dość 
spokojnie, ale artykuł o całości i nierozdzielności Rzeczpospolitej nietylko 
wywołał długą dyskusyą, ale przyj ęty został z dodatkiem wymierzonym przeciw 
zakusom pruskim na Gdańsk i Toruń. Oto jego uchwalone brzmienie: "Kró- 
lestwo Polskie i Wielkie Księstwo Litewskie, ze wszystkiemi księstwami, \voje- 
wództwami, ziemiami, powiatami, feudami, wszelkiemi miastami i portami do 
siebie należącemi, wieczystą unją podług uroczystych warunków nawzaj em 
złączone, na zawsze w nienaruszonym związku, złączeniu i trwałości zostawać 
ma: nie będzie się godziło na żadnym sejmie, ani komużkolwiekbądź żadnej 
części zamieniać, tembardziej od ciała Rzeczpospolitej oddzielać, ustępować, 
lub oddzielnie, albo zamianę przedsiębrać". Nietylko współczesni, ale i dzisiejsi 
historycy sądzą, iż przyjęcie tego artykułu w tej redakcyi, było krokiem nie- 
politycznym, wpłynęło zniechęcająco na króla pruskiego, zamykając mu widoki 
na Gdańsk i Toruń. l ) 
Namiętne rozprawy wywołał artykuł o wszechwładztwie Rzeczpospolitej. 
Opozycyoniści przeprowadzili dodatek, iż "sama Rzeczpospolita w stanie szla- 
checkim, pra\va dla narodu stanowić jest mocna", co stało w sprzeczności 
z głośnemi zaręczeniami, że opozycyoniści nie mają zarruaru zamykać drogi 
mieszczanom. . Jednomyślnością natomiast postano,viono znieść gwarancYę 
rosyjską, co __znowu według dzisiejszych zapatrywań było krokiem hazardowym, 
pogarszającym jeszcze sytuacyę polityczną.2) 
Największą jednak burzę ,vywołał artykuł o sukcesyi tronu. Opozycyo- 
niści przemawiali przeciw niemu nieustannie, każdego dnia, przy każdym 
artykule. Najgwałto,vniejsze starcia były na sesyach 16., 17. i 20. września. 
Nareszcie na sesyi 20. września postanowiono nie decydować w tej sprawie, 
lecz ,vydać uniwersał, ale nie taki, jaki uchwalono na prywatnych zebraniach 
li marszałka 
Iałachowskiego. Na wniosek Kazinlierza Sapiehy, poparty gorąco 


l) Kalinka, Smoleński, przedtem Schmidt, Wegner itd. Autorowie dzieła: "O ustanowieniu 
i upadku konstytucyi-', uwatali prawo to za "zbyteczne dla silnego narodu", a dla bezsilnego "więcej 
bezskuteczne", a które ..zmienności króla pruskiego pierwszym stało się powodem". - Podajemy te 
opinie na dowód jak się łudzono wartościł\ przymierza pruskiego i jak dziś jeszcze za niedotrzymanie 
go przez Prusy, składamy część winy na siebie. W opowiadaniu naszem trzymamy się zasad
T 
przedstawienia faktów w świetle współczesnem i dlatego też np. zapał do przymierza z Prusami uwa- 
żaliśmy za naturalny. Gdyb)"śmy na podstawie tego, co dziś wiemy, oceniali politJkę stronnictwa 
patryotycznego, musielibyśmy (jak to czyni Kalinka) potępić ją zupełnie. Ale ani stronnictwo, ani 
sejm nie wiedział, te Prusy ani na chwilę nie m
'ślały dotrz)'mać przymierza, a szło im tylko o chwi- 
lowe dla siebie korz
'ści. "Teraz kiedy już m a m y wrę k u tych ludzi - pisał w dwa dni po pod- 
piRaniu prz
'miera Lucchesini do króla pruskiego - i kiedy p r v. y s z łoś ć P o l s kij e d y n i e o d 
n a s z y c h k o m b i n a c y i z a w i s ł a, kraj ten posłużyć mote W. K. .Mości za teatr wojny. . . albo 
też b ę d z i e p r z e d m i o t e m t a r g u p r z y u kła d a c h p o k o j o w y c h. Cała sztuka jest wtem, 
aby ci ludzie niczego się nie domyślili i aby nie mogli przewidzieć, do jakich ustE:pstw bE:dą zmu- 
szeni" . . . (Kalinka H., 73) Zaraz po traktacie w kwietniu 1790 roku Prus)' proponował)' w Peters- 
burgu, aby Ros
'a przystąpiła do potrójnej ligi, aby zgodziła się na prz
.łączenie do Polski Galic
'i 
(za co Prusy chciały zabrać 'Vielkopolskę), a Prusy zapewnią jej wszelkie na Turc
-i korz
.ści i prz)- 
zwolą, aby i m p e r a t o r o wa w r ó c i ł a d o s w e g o w P ł
' w u w P o ls c e (Kalinka II., 8S.) 
Rosya natomiast proponowała Austr
'i now
' r('zbiór Polski i zapewniała, że "n i e m o ż n a w ą t P i ć 
Q p r z y c h y l e n i u s i ę P r u s". Po zawarciu kon wencyi reichenbachskiej, która w 'Yarszawie wywołała 
wielki niepokój, pisał Goltz (zast
pca Lucchesiniego) : '"PojmujE:, że "T. K. ]\[OSĆ roozeS2: bJć naj- 
zupełniej obojętny na krzyki Polaków. Dla Prus Polska n i e m a i n n e g o z n a c z e n i a prócz tego 
że będzie zasłoną od Rosyi" . . . Poprzestajemy na t
 ch kilku cytatach, które najlepiej dowodzą jak 
Prusy pojmował
" przymierze r; Polską. I co tu mówić o tem, że uchwalenie przez sejm art
kułu 
o nierozdzielności Rzeczpospolitej, b
'ło powodem "zniechęcenia" i "zmienności" króla pruskiego. Ze go 
zirytowało to prawda, ale i bez tej uchwały rzecz
 poszłyb
' swoj
\ koleją. 
J) Smolenski (Grabienski) : Dzieje narodu polskiego, w
'd. 18H8 roku. CZE:ść.II., str. Hi. .. 
1794 S
		

/bartoszewicz_dzieje00064_0001.djvu

			58 - 


przez króla, polecono zapytać ogółu szlacheckiego, czy zgodzi się, aby dla 
uniknięcia bezkrólewia, wybrać za życia króla zastępcę tronu. Tern samem 
sprawę sukcesyi całkiem uchylano, elekcyę w zasadzie zostawiano nienaru- 
szoną, a tylko oddawano pod deliberacyę narodu-szlachty, czyby nie można 
jednorazowo odbyć jej za życia Stanisława Augusta. Mimo tej uchwały jeszcze 
na następnych sesyach toczonQ zaciekłą walkę o sukcesyą, aż ją skończono 
30. września uchwałą, aby marszałko\vie wydali jeszcze drugi uniwersał zale- 
cający narodowi \vybór następcy tronu \v osobie elektora saskiego. 
Sejmiki uchwalono zwołać na dzieil 16. grudnia, tak w celu oświadczenia 
się co do następcy tronu, jak i dla wyboru nowych posłów. PostanowionQ 
jednakże, że ci nowi posłowie nie będą stanowili nowego sejmu, lecz przy- 
stąpią do Związku konfederacyi i razem z dotychczasowymi posłami, w po- 
dwójnym składzie sejmu, obradować będą. Szło mianowicie o to, aby wobec 
niepewnej sytuacyi, niezaopatrzonych potrzeb skarbu i wojska i rozpoczętego 
dzieła naprawy rządu, Związek konfederacki nie został przerwany, aby dalej 
prace sejmowe kontynuowano, aby ,viększa ilość przedstawicieli narodu obra- 
dowała nad jego najważniejszemi sprawami. 
W tym czasie Szczęsny Potocki, który opuścił sejm zaraz po traktacie- 
z Prusami, a później do Włoch wyjechał, przybył do hetmana Rzewuskiego, 
stale siedzącego w Wiedniu i ułożył wraz z nim protestacyę przeciw sukcesyi 
. 
tronu. Złożona w ziemstwie bracławskiem i rozpowszechniona drukiem, zachę- 
ciła posłów wołyńskich i kilku obywateli z województw ruskich do wniesienia 
podobnych protestów (manifestów) do ksiąg włodzimirskich. Była to jawna 
oznaka, że stronnicy rosyjscy i doktrynerzy republikańscy, nie schylą kornie 
swych głów przed wolą narodu. 


..w .... a- 


.. 


Rozdział dziewiąty. 


SEJl\1IKI ELEKCYJNE. - NO'VY SEJM o [SKŁADZIE PODWÓJNYM. - PRAWO 
DLA MIAST -KRÓLE'VSKICH. - PRZYGOTO'VANIA DO ZAl\fACHU STANU. 


. 


Sejrnik
 elekcyjne poszły niespodziewanie gładko. Spora w tern była zasługa 
StanIsława Augusta, który przez ludzi zaufanych agitował silnie w duchu 
stronnictwa patryotycznego; wysłał nawet Stanisława Potockiego do Wiednia 
aby zwrócić Szczęsnego z obranej drogi i skłonić do zerwania z Rzewuskim' 
Wszystkie prawie sejmiki z małemi wyjątkami oświadczyły się za wybore
 
następcy tronu i zgodziły się, aby nim został Fryderyk A ugust elektor saski. 
Co więcej wszystkie sejmiki, również prawie bez wyjątku, poleciły wybranym 
posłom przystąpić do konfederacyi i uchwaliły wyrazić sejmowi zaufanie 
i wdzięczność z
 jego prace nad odrodzeniem ojczyzny. Natomiast na zasadę
		

/bartoszewicz_dzieje00065_0001.djvu

			dziedziczności tronu zgodziło się tylko kilka sejmików. l ) 
Iimo zabiegów stron- 
ników rosyjskich i republikanów przeważna większość obranych posłów nale- 
żała do stronnictwa patryotycznego. 
Nowy sejm składający się z 500 blisko członków, razem z senatorami 
rozpoczął swe czynności dnia 16. grudnia 1790 roku. 
Pierwsze dni jego zabrała sprawa przysięgi przez wszystkich członków 
sejmu, że pieniędzy od obcych mocarstw nie brali i brać nie będą; wniosek 
w tym kierunku postawiony przez Kazimierza Sapiehę po trzechdniowej 
dyskusyi upadł kilkunastu głosami; sprzeciwiał mu się król i Małachowski, 
uważając taką przysięgę za wstyd dla narodu. Załatwiono następnie sprawy 
r
gulaminowe w celu uproszczenia obrad sejmowych. W dalszym ciągu rozwinął 
się wielki spór, czy rozpocząć narady nad naprawą rządu od projektu o sej- 
mikach, czy też kontynuować przerwane we 
wrześniu obrady nad prawami kardynalnemi, 
czego gwałtownie domagała się opozycya, 
wiedząc, że w ten sposób przedłuży w nie- 
skończoność dyskusyę, a tern samem odwlecze 
naprawę rządu. Po Hporczywej i długiej walce 
zwyciężyło stronnictwo patryotyczne i 20. 
stycznia 1791 roku projekt o sejmikach został 
wzięty pod obrady. Trwały one dwa miesiące 
L. przerwami. Opozycya w imię niby rów- 
ności i wolności, w żaden sposób nIe chciała 
się zgodzić, aby usunąć od głosu na sejmi- 
kach szlachtę nie posiadającą własności ziem- 
skiej, (,vspominaliśmy już powyżej, co było 
powodem, że tę słuszną inowacyę wprowadzić 
chciano). 'Vreszcle, mimo nieustannych utru- 
dnień, dnia 24. marca, stanęła ustawa o sej- 
mikach. Prawo wyborcze przyznano właści- 
cielom ziemskim i ich synom, dalej zasta- 
wnikom i dożywotnikom, płacącym 100 złp. 
dziesiątego gr	
			

/bartoszewicz_dzieje00066_0001.djvu

			- 60 - 



zającego się za ustawą, rezultat dyskusyi był bardzo wątpliwy. 
areszcie 
słynny opozycyonista Suchorzewski, poseł kaliski, zabrał głos i złożył swój 
projekt prawa o miastach. Projekt ten różnił się zasadniczo od projektu 
Chreptowicza tylko w tym punkcie, że Suchorzewski prz
yznawał stanowczy 
głos reprezentantom miejskim jedynie w sprawach miejskich i handlowych; 
natomiast ogromnie ułatwiał przechodzenie mieszczan do stanu szlacheck
eg? 
. . ,-. ,.. 
Inne różnice polegały na formIe, a nIe na tresCl, naJczęscleJ na zmIanie 
wyrazów i przestawieniu punktów. "Ponieważ Suchor7.ewski (pisał król do 
posłów polskich w Londynie i Petersburgu) prawie to wszystko proponował 
.sam, czegośmy chcieli, 7.a swoje nasze podając myśli. . . . jam uchwycił okazyę 
i zaraz powiedziałem, że sobie i ojczyznie winszuję zawsze, gdy w świetle 
sejmujących znajduję lepszość nad moje zdanie i całkiem poparłem jego 
projekt". Kazimierz Rzewuski i Tomasz Wawrzecki głos jeszcze zabierali, ale 
król zaczął wszystkich prosić o zgodę i stało się zadosyć jego życzeniom. Po 
przyjęciu "zasad" Suchorzewskiego, polecono deputacyom konstytucyjnej i do 
spraw miejskich, aby przyszły z opartym na tych zasadach projektem 



. 
W\Mj)
X@£ 

I2f& 

&1 fi,
@lIIDm m@IDwill 
lmrl:>1imu@ gł,1j
J!rn
 

'2f 
'H e 
@x,ux 
m&.lIRig 1IDfiID
 
I;
fi@f2rn@
 

@G:
&&&.m 
wm 
m,£f;I1o 


 


20. 21. Medal wybity z powodu prawa o miastach. 


(14. kwiet.) W 4 dni później (18.) rozpoczęła się dyskusya nad poprawionym pro- 
jektem. Opozycyoniści usiłowali jeszcze rzecz wywrócić, ale dzięki ,vdaniu się 
króla, który parokrotnie, równie rozumnie jak serdecznie przemawiał, trzy- 
krotną, jednomyślną stanów zgodą, stanęło prawo o miastach. Po zapadłej 
uchwale, Małachowski złożył serdeczne powinszowania królowi za ustawę, która 
będzie wieczną pamiątką jego panowania, pożyteczną dla kraju, sławną dla 
narodu w całej Europie,1) poczem wszyscy ministrowie i posłowie przez poca- 
łowanie ręki królewskiej "złożyli osobiste u tronu podziękowanie za mądrą 
radę królewską i za to, że swemi uwagami, przełożeniem i silnenl zachęcanieIIl 
stanów w tej materyi przyspieszył koniec dla tak ważnego i zbawiennego dla 
(}jczyzny dzieła".2) Na galeryi powstały głośne okrzyki: "\Viwat król, wiwat 
sejm, wiwat naród, wiwat szlachta, wiwat mieszczanie! Kilku z mies.lczan 
"rybiegło z galeryi, aby dać znać o uchwale stojącemu na krużgankach i przed 
zamkiem mieszczaństwu. Dokoła zabrzmiały okrzyki, chyża wieść z ust do ust 
przebiegała, dostała się na Stare Miasto, kupcy i rzemieślnicy wybiegli Zp 
sklepów i warstatów, rynek zaludnił się wznoszącymi okrzyki mieszczanami. 


l) Suplement do Gazety 'Varszawskiej. Rok 1791, nr. 32. 
2) Gazeta Karodowa i Obca. Rok 1791, str. 32.
		

/bartoszewicz_dzieje00067_0001.djvu

			- 61 


"Wychodzącpgo z zamku króla opadło z radosnym płaczem i dziękczynieniem 
przeszło 300 mieszczan warszawskich i innych ". vVzruszająca była to scena- 
król pojmował coraz bardziej, że staje się ojcem narodu. ,,1 jam się rozrzewnił 
- pisał sam o tej scenie do Bukatego - i podziękowałem Bogu za tę słodycz, 
nagradzającą 
i tyloliczne dwudziestokilkoletnie przykrości ".1) 
Prawo o miastach było potężnym krokiem na drodze reformy. Obejmo- 
wało urządzenie wewnętrzne miast, prerogatywy mieszczan i wymiar sprawie- 
dliwości. Obowiązywało jednak tylko miasta ,volne czyli królewskie, aby nie 
naruszać praw dziedziców miast szlacheckich, którym wszakże pozwalano prze- 
mieniać s,ve miasta na wolne. VV szyscy mieszkańcy miast królewskich mieli 
używać równego prawa; każdy wolny krajowiec czy cudzoziemiec mógł się do 
ksiąg miejskich zapisać. Szlachcic przyjmujący pra,yo miejskie, nie tracił 
szlachectwa, bez względu na zajęcie. Żaden mieszczanin nie mógł być ,vięziony 
dopóki prawem przekonany nie był (przewilej szlachecki: n e mi n em c a p ti- 
v a b i m u s) chyba, że był schwytany na gorącym uczynku, lub nie mógł 
złożyć kaucyi. l\Iieszczanie uwolnieni zostali od wszelkich sądów ziemiańskich; 
tylko w mieście rezydencyonalnem monarchy, byli podlegli juryzdykcyi mar- 
szałkowskiej. l\Iagistrat ,vydawał ',yroki w sprawach cywilnych do 300 zlp. 
i w przestępstwach podlegających karze do 3 dni aresztu; 21 sądów apelacyj- 
nych wyrokowało w sprawach cywilnych do 3.000 złp. i w przestępstwach 
pociągających karę do.3 tygodni aresztu; sądy zadworne ,,
 'Yarszawie i Wilnie 
były najwyższą instancYą w sprawach cywiln
Tch i kryminalnych. 1\Iagistraty 
i burmistrzów wybierają mieszkańcy sami. Każdy mieszczanin miał praw'o 
kupo" ania dóbr ziemskich i mógł, z małemi wyjątkami, dojść do wszelkich 
urzędów i godności w stanie duchownynI, sądownictwie i w wojsku. 
Prawodawcom szło przedewszystkiem o to, aby mieszczanie poczuli się 
zupełnie obywatelami kraju i wiedzieli, że każda ich zasługa, każde 'wzniesienie 
się pracą, nauką, stanowiskiem, a choćby tylko zaufaniem współobywateli, daje 
im możność, a raczej prawo otrzymania szlachectwa, a co za tern idzie bez- 
pośredniego wpływu na sprawy pallstwa i korzystania z wszelkich prerogatyw, 
jakie stan szlachecki, jako rządzący, miał" Rzeczpospolitej. 
Plenipotenci ,,"ybrani prLez 21 miast w ustawie wymienion:rch (po 7 na 
każdą prowincyę) obowiązani byli na dzień rozpoczynającego się sejluu, przed- 
stawić marszałkowi sejlll0wemu "dzieło swej elekcJ"i". Sesye prowincyonalne 
obowiązane były po"olywa
 z pomiędzy nich pewną ilość na członków 
asesoryi, oraz k01l1isyi skarbu i policri. Ci miejscy komisarze i asesorowie, 
w sprawach tyczących się miast i handlo,,
Tch, lllieli zawarowany prawem głos 
stanowczy, 'v innych zaś sprawach głos doradczy. Również W' sejmie nlieli 
prawo popierać sprawy llliast, "a gdy tego potrzeba będzie i gdy zechcą. będ
 
li marszałka sejnlowego u laski o głos prosić i ten im zabronion,ynl być nie 
może". Plenipotenci ci, po odbytej dwuletniej wysłudze publicznej w komisyach 
lub asesoryj, powinni byli zaraz na następnynl sejnlie, otrzymać nobilitacYę 
bez opłaty dyploll1u szlacheckiego. Każdy mieszczanin kupujący pra"wern 
dziedzicznem wieq lub miasteczko, jeżeli t.ylko opłacał dziesiątego grosza 200 zlp. 
rocznie, na wniesioną prosbę na najpierwszynl sejnlie otrzymywał nobilitacyę. 
Prócz tego na każdynl sejnlie trzyd7iestu mieszczan, posiadających posesjTe 
d7.ied7.iczne 'v luiRstach, luiało być przypuszczonych do zaszczytu szlacheckiego. 
II List), do BukatE'jto w archi,,"um Czartoryskich mB. 549.
		

/bartoszewicz_dzieje00068_0001.djvu

			- 62 - 
, 


w czem jednak uwzględniać przedewszystkiem należało zasłużonych wojskowych, 
wybitniejszych rękodzielników i kupców "prowadzących handel z pr o d u k tó w 
kraj owych". Ktokolwiek dosłuży się rangi sztabs-kapitana, kapitana chorągwi 
w piechocie, lub rotmistrza w pułku, otrzyma szlachectwo dziedziczne za oka- 
-zaniem patentu (wyłączona tylko kawalerya narodowa). Również każdy regent 
kancelaryi w dekasteryach rządowych, miał zapewniony dyplom szlachectwa. 
Ażeby zaś to połączenie stanu szlacheckiego i mieszczańskiego tern silniejszem 
się okazało, ustawa każdemu szlachcicowi nadawała prawo przyjmowania 
prawa miejskiego i zapisania się w księgę obywatelów miasta, a tern samem 
sprawowania wszelkich urzędów miejskich. 
Doniosłość zapadłej uchwały pojmowali posłowie pruski i austryacki. 
Rozumieli przedewszystkiem, że naród polski przez nią się wzmacnia i że nie 
będzie ona bez wpływu na stosunki u "sąsiadów". Rezydent saski Essen zazna- 
czył, że obu tym posłom uchwała wyrządziła" wielką przykrość" i sprawiła 
"mocne nieukontentowanie", obawiali się bowiem, ażeby te przywileje JJnie- 
przywidywanie nadane mieszczanom Królestwa, nie spowodowały prędzej lub 
później znacznego wychodźtwa z ich państ
 do Polski 1). Essen nie mógł 
poprostu zrozumieć tego co się stało. "Układu tego - pisał - nikt się nie 
spodziewał, wnosząc z ducha, który od wieków ożywiał szlachtę polską, wnosząc 
ze wzgardy i nienawiści przeciw wszystkiemu, co nie było szlachtą". Również 
poseł austryacki de Cache dziwił się w swym raporcie do Wiednia, że szlachta 
"zazdrosna o swoje zaszczyty" i "samowolnie" obchodząca się z mieszczanami, 
teraz podzieliła się z niemi większą częścią swych przywiJejów. Sądził, że "jestto 
w pierwszym rzędzie, skutkiem tego światła, które za staraniem króla coraz 
bardziej w tym narodzie się rozchodzi'" Że opozycya dała się tym "nowościom" 
pociągnąć, tłómaczył nadzieją, że "nowe prawo ściągnie do Polski ludność 
z sąsiednich krajów a zwłaszcza z Prus". Kto wie - dodawał - czy nie 
należałoby temu zaradzić »aby i z Galicyi nie ciągnęli tu przybysze". Uwaga 
ta uderz
?ła cesarza Leopolda, który polecił zapytać gubernatora Galicyi, 
. hr. Brigido, "coby należało zrobić dla mieszczan i chłopów GalicJi wobec reform 
dokonanych w Polsce" 2). 
Nie mniejsze wrażenie wywołała ustawa i w Berlinie. Goltz, (jak świadczą 
Essen i de Cache) napróźno starał się ją "powstrzymać"; pocieszał się tylko, 
:że "nikomu się nie zechce do Polski emigrować, gdzie nikt nie jest pewien 
swojego mienia i dobra", oraz tern, że inny sejm może to "pospiesznie chwa- 
lone" prawo znieść lub odmienić. Sam Fryderyk Wilhelm jeszcze przed 
uchwaleniem prawa pisał do Goltza, że widzi dobrze następstwa "ułatwień 
i przywilejów", które sejm polski chce przyznać mieszczanom, ale pojmując 
"trudności ich odwrócenia" zdawał się na "roztropność" i patryotyzm Goltza, 
:że "zdoła zaradzić złemu, któreby mogło stąd wyniknąć". 
Po uchwaleniu ustawy: "Miasta nasze królewskie w o l n e w państwach 
Rzeczpospolitej" i po wyczerpaniu reszty porządku dziennego, marszałek 
zamykaj ąc sesyę 18. kwietnia naznaczył następną z powodu świąt Wielkanoc- 
nych na dzień 2. maja. Ta dwutygodniowa przerwa posłużyła stronnictwu 
patryotycznemu do ostatecznego zredagowania konstytucyi i do przygotowań, 
aby natychmiast na jednej z pierwszych sesyj powielkanocnych wnieść ją do 


l) Listy do Bukatego w archiwum Czartoryskich, Ms. 549. 
!) Kalinka II. str. 634. 


,-- 
. 


:;.., 
. lo."..
		

/bartoszewicz_dzieje00069_0001.djvu

			- 63 - 


sejmu i uchwalić 'v całości, bez dyskusyi nad pojedynczemi artykułami. Był 
to naturalnie zamach stanu, tern więcej, że według oznaczonego ustawą 
porządku sejmowania, w pierwszych dwóch tygodniach każdego mieśiąca sejm 
obowiązany był poświęcać się wyłącznie sprawom skarbowym, zmiany więc 
w ustroju konstytucyjnym i prawodawczym mogły być deliberowane i uchwa- 
lane dopiero w' drugiej połowie miesiąca; zresztą każdy projekt powinien być 
wydrukowany i na trzy dni naprzód rozdany posłom. Na mocy tpgo posłowie 
partyi rosyjskiej i republikańskiej spokojnie rozjechali się do domów. 
Powody tego zamachu stanu były jasne. Naprzód dyskusyanad uchwaloną 
już cząstką budowy konstytucyjnej (ustawa o sejmikach i mIastach) dowiodła 
aż nadto, że przeprowadzenie całej konstytucyi wymagałoby bodaj czy nie 
paru-lat czasu, a szło przecież o to, aby korzystać ze sprzyjających warunków 
politycznych, nie czekać, aż Rosya ukończy wojnę z Turcyą i mając swobodne 
ręce, znów stanie się panem losów Rzeczpospolitej. 
Drugą pomyślną okolicznością, której lekceważyć nie należało, było 
zupełne pozyskanie króla dla sprawy konstytucyi. Na rok już przedtem starano 
się go wciągnąć do koalicyi, mówiono mu: "zaufaj nam a zrobimy wszystko 
dla ciebie i z tobą." Przez pięć miesięcy, jak to sam przyznaje, na oświadczenia 
odpowiadał tylko "komplementami", uważając za mrzonkę nadzieję "oderwania 
całego narodu a choćby tylko większości sejmu od przesądów przeciwnych 
dziedziczności tronu i sile rządu". Dopiero około Bożego narodzenia (1790) 
"zaczął rozszerzać swą ufność". "\Vahał się jeszcze przez kilka tygodni, aż sam 
pody kto wał zarys konstytucyi i wspólnie ze stronnictwem patryotycznem 
układał jej szczegóły. Cbarakterystycznem było to, że kiedy przez cały ciąg 
przeszło d,vuletnich obrad sejmowych starano się władzę królewską ograniczyć, 
<>becnie zwiększenie tej władzy uważano za warunek s i n e q u a n o n; sam 
król chciał sobie zostawić mniej ,vładzy, ale go "przeparto". "Od Bożego Xa- 
rodzenia do końca kwietnia (są słowa króla) trzeba się było starać o zapewnienie 
znacznej większości, zachowując całe przedsięwzięcie w tajemnicy. Przybywało 
coraz więcej nawróconych, utworzyły się kluby, tajemnica utrzymała się wśród 
60 z górą osób. Gdyby nie było innych dowodów, już to świadectwo samego króla, 
wystarczyłoby do obalenia sztucznych rozumowań, iż przyspieszenie wniesienia 
konstytucyi, było następstwem zmian 'v polityce angielskiej, jak to twierdzi Ka- 
linka 1 ). Sprawa była po prostu dojrzała, a więc owoc z jej drzewa spaść musiał. 
Oprócz powodów powyżej przytoczonych, postanowieniem króla i 
tronnictwa 
patryotycznego kierowało i to, że tajemnica i tak już zbyt długo się utrzy- 
mywała. Trzeba było więc kuć żelazo, póki gorące. A może należało czekać, 
aż w drugiej połowie maja zjadą się w komplecie stronnicy rosyjscy, szlachta 
Branickiego, i zapaleni doktrynerzy republikańscy? 
Nie było ,vięc żadnej logicznej przyczyny, aby przewlekać dzieło 
już gotowe i uznawane przez związkowych za jedyny środek utrwalenia 
szczęścia ojczyzny. 


. $0.(>"" · 


J) Anglia, która gotowała się do wojny z Rosy
, zacz
ła się chwiać w swem postanowieniu. 
Stało się to najwcześniej koło 20. kwietnia, kiedy zwolennik wojny książe Leeds, ustąpił z 
abinetu, 
co Kalinka uważa za powód przyspieszenia konstytucyi. W książce: "Konstytucya3. maJa."("Tarszawa 
1906), cał
 tę fantazy
 Kalinki zbiliśmy chronologicznie. O ustąpieniu ks. de Leeds można było 
Yi Warszawie wiedzieć najwcześniej koło 1. maja tj. wtedy, kiedy wszystko już było przygotowane, 
1 te
min wniesienia konstytucyi naznaczony. W tejże książce z korespondencyi Stanisława Augusta. 
zn
Jduj
cej się w arcbiwum Czartoryskich przytocz
'liśmy wyjątki li listów króla, wz
-waj
cych nie- 
k
orycb posłów, aby jak najprędzej przybywali, gdyż nadchodzą .materye najważniejsze-. Listy te był}- 
pIsane lu. kwietnia, 


- 
..
		

/bartoszewicz_dzieje00070_0001.djvu

			.. 


- --- 


"" 


Rozdzial dziesiąty. 
KONSTYTUCYA 3 :MAJA. 


, 


lit. 


Staraniem króla, marszałka sejmowego i wtajemniczonych było 
atrzymać 
, w Warszawie jak najwięcej posłów przychylnych zamierzonemu zamachowi 
stanu, lub na których patryotycznie śmiało polegać było można. Do nieobecnych 
a "pewnych" wysyłali:listy: król, nlarszałek Małachowski, biskup: Krasiński itd., 
aby jak najprędzej w Warszawie:stanęli. Szło o zaskoczenie nieprzygotowanych 
na wniesieni
 konstytucyi przeciwników. 
W ciągu dwóch tygodni ś
viątecznych odbywały), się ostateczne narady 
u Kołłątaja, Stanisława ltiałachowskiego i II ks. Scypiona Piattolego, sekretarza 
królewskiego. Brali w nich udział Ignacy i Stanisław Potoccy, biskupi Krasiński 
i Rybiński, Aleksander Linowski, Julian Niemcewicz, Michał Weyssenhof, 
Józef Wybicki, Ignacy Działyński, Stanisław Sołtyk, Tomasz Ostrowski, Józef 
Zabiełło 1), Lanckoroński. Nie jestto naturalnie _lista zupełna, ale współczesne 
pamiętniki i źródła innych nazwisk nie podają. 
W sam dzień pierwszego święta Wielkanocy (24. kwietnia) odbyła się 
narada u króla w Łazienkach. 
Początkowo miano
 wnieść "dzieło konstytucyi" na sesyę sejmową 
7. maja, następnie postanowiono termin o dwa dni przybliżyć, tak że dzień 
5. maja miał się stać jednym z dni największych w naszej historyi. Lecz 
niestety tajemnica się wykryła i to z winy króla. Zwierzył się z całe
 "planty" 
marszałkowi wielkiemu koron. Mniszchowi, kanclerzowi wielko kor. Jackowi .Thiała- 
chowskiemu i podkanclerzemu litewskiemu Chreptowiczowi, których oporu się 
obawiał i na których charakterze polegał. Podobno Jacek Małachowski, wybitny 
stronnik rosyjski, pozbył się ciężaru sekretu przed Bułhakowem 2). 
. Projektowany zamach Stanu przeraził posła rosyjskiego i przeciwnikó,v 
reformy. N a gwałt rozesłano kuryerów, sztafety i listy po całym kraju, żądając 
l) Należy go odróżnić od Józefa Zabiełły, hetmana Targowicy, powieszonego przez lud war- 
szawski 9. maja 1794 roku. 
2) Król w liście do Glayra zdradzenie tajemnicy przypisuje "napomknieniom w rozmowach" 
i "ogólnym zdaniom" któr
 się "wymknęły przywódcom" i doszły do uszu ministrów cudzoziemlilkich.
		

/bartoszewicz_dzieje00071_0001.djvu

			od jednych w imię uciśnionej wolności, od drugich w imię przyjętych i zapła- 
conych obowiązków, aby jako prawdziwi patryoci zdążyli na dzień 5. D1aja dla 
ratowania narażonej na zgubę Rzeczpospolitej. Branicki, jak opowiadają jedno- 
zgodnie współczesni, zwoływał listami swoich rębaczów, rekrutujących się 
właśnie z tej szlachty nieosiadłej, którą sejm już poprzednio usunął od udziału 
w sejmikach; zawadyacy ci, zostający na jurgielcie pana hetmana, zdolni byli 
każdej chwili do awantur i bitki. . 
Trwoga więc z kolei opanowała związkowych. W nocy z 28. na 29. kwietnia 
zebrali się ich przywódcy, aby powziąć ostateczne postanowienia. Posiedzenie 
skończyło się późno w nocy, a o godzinie 4 rano Piattoli pisał do króla: że 
komitet złożony z "siedmiu wiernych" uznał za konieczne" domagać się większych 
ostrożności, o których mądrość 
W. K. Mości zdecyduje 'f. Król 
zdobył się na energię i zdecy- 
dował. Przedewszystkiem posta- 
nowił zamach stanu przyspieszyć 
o dwa dni, a temsamem zasko- 
CZ
TĆ dążących na 5. maja do 'Var- 
szawy stronników rosyjskich i re- 
publikanów. Następnie zgodził się 
na zaciągnięcie około zamku wart 
wojskowych. 
Ostatnie 3 dni przed uchwa- 
leniem konstytucyi upłynęły na 
gorączkowej działalności obu 
stronnictw. l\latuszewicz, poseł 
brzesko - litewski był proszony 
"o przygotowanie wystawienia sta- 
nu okoliczności politycznych dla 
wiadomości N.N. stanów" 1). "K
- 
mit et siedmiu" i król nie utrzyn1Y- 
wali już tajemnicy, tylko niezdra- 
dzili się do ostatniej chwili przed 
nikim, nawet przed przyjaciółmi, że 
przyspieszony został o 2 dni termin wniesienia nowej ustawy rządowej. 
2. maja odbyła się pierwsza poświąteczna sesya sejmowa. Wieczorem tego 
dnia zwołano posiedzenie posłów do pałacu radziwiłłowskiego, gdzie już 
poprzednio zbierali się przyjaciele nowej ustawy, opowiadając się przy wejściu 
hasłem: "By dobrze było. Ojczyżnip" 2). Drugiego maja nie zachowano już 
tej ostrożności, stąd na sali pojawiło się .wielu opozycyonistów. Oprócz posłów 
napełnił salę wielki tłum ciekawych. Posiedzeniu przewodniczyli biskupi Kra- 
siński i Rybiński. Przemawiali posłowie: Lanckoroński i Sołtyk. Obaj kreślili 
smutny stan bezsilnego narodu. Rosya i Austrya - mówili dalej - grożą 
nOWYln zaborom - trzeba więc zrzec się osobistych zapatrywań i wlać życie 
\v słabnące ciało Rzeczpospolitej. Sprawić to lnoże jedynie rząd silny, wsparty 
przez obóz narodowy. Trzeba otoczyć całą ludność opieką prawa. powołać ją 


- 65 


" 


.... 


" . 
"" 



- 

.... 


. 



' 


. . 


.& 


23. J. U. Niemcewicz. 


l) Protokół deputacyi do I!Ipraw zagranicznych w archiwum CzartoryskiC'h !\fso 8S. 
2) Siarczyński ; Dzien 3. maja 1791 roku, w przedmowie. 
1794 y
		

/bartoszewicz_dzieje00072_0001.djvu

			66 - 


do życia obywatelskiego: trzeba wyrzec się nieszczęśliwego l i b e r u m veto. 
poskromić butę możnowładców, nadać rządowi prawdziwą władzę egzekucyjną, 
ustanowić wres7.cie sukcesyę tronu, ponieważ elekcye sprowad7.ają bezrząd. 
intrygi i przekupstwa państw ościennych. J\Iowy obu posłów przyjęto z zapałem. 
a kiedy odczytano projekt konstytucyi, powszechne oklaski i okrzyki: z go da! 
niech żyje ustawa! niech żyj e konstytucya! były najlepszym 
dowodem, że zrozulniano cel i doniosłość przygotowanej ustawy. 
Odbyła się jeszcze później narada u Małachowskiego, a jednocześnie 
u posła rosyjskiego Bułhakowa stronnictwo rosyjskie poleciło posłowi Sucho- 
rzewskiemu wystąpić gwałtownie przeciw projektowi ustawy, aby uczynić 
wrażenie na doktrynerach wszechwładztwa szlacheckiego, a przynajmniej 
zawichrzyć zgromadzenie, wywołać szerokie rozprawy i temsamem odwlec \ 
sprawę przynajmniej na dni parę, póki świętujący przeciwnicy reformy nie 
staną w Warszawie. 
Nareszcie zaświtał dzień 3. maja. 
Od samego rana zaciągnięto koło 


zamku warty wojskowe - pełnił także 
służbę i regiment Działyńskiego. 
Ustawiły się cechy z chorągwiami. 
stanęli i radni miasta z prezy- 
dentem na czele. Schody i kruż- 
ganki, prowadzące do sali sej- 
mowej, zapełniła ciekawa publicz- 
ność. 
Wybiła godzina jedenasta - 
do napełnionej posłami sali wszedł 
dwór, za nim pojawili się mini- 
strowie i marszałkowie, niosący 
laski w złoto oprawne z herbami 
Polski i Litwy. Wreszcie ukazał 
się Stanisław August, przybrany 
w mundur korpusu kadetów z gwiazdą orderu orła białego na piersi. Za królem 
weszła liczna rzesza szambelanów i straż wojskowa, złożona z gwardyi koronnej 
i ułanów. Około tronu stanął książe Józef i inni generałowie. 
Zaległa cisza - marszałek wielki koronny, Michał Mniszech, uderzył 
trzykrotnie laską o ziemię, poczem zabrał głos Stanisław 
{ałachowski, marszałek 
konfederacyi koronnej, zawiadanliając sejmujące stany, że "deputacya stanów 
zagranicznych pragnie przedstawić wypadki teraźniejsze w okolicznościach 
politycznych! " 
Stanisław Sołt
Tk, zaznaczywszy, że dochodzą "naj okropniejsze i najsmu- 
tniejsze odgłosy..... o nieszczęściach, przygotowanych dla ojczyzny," prosił 
króla i stany, aby deputacya natychmiast przedłożyła swe" wiadomości". Król 
. poparł to żądanie, ale Suchorzewski, wyskoczywszy na środek izby, zerwał 
otrzymany świeżo order św. Stanisława, rzucił się na ziemię i czołgając się 
ku królowi, wołał: że "ostatni raz chce mówić za wolnością, a jeżeli mu głos 
dany nie będzie, to niech osoby zmówione na zgubę wolności prędzej na jego 
osobie wykonają przedsięwzięty zamiar zabijania." 1) Dano mu głos - i mówił 
niestworzon e rzeczy. Ostrzegał przed "niewolą", zaręczał, że przeciwników 


PAJLAJiS DE RADZJlwu!:.1f:., 


I 
l 


" .....,.n..
- -::..- <
 
 
t7-'
 .l>.......f;. ", :. _ ':;-T.
 
..: -ffi .:" 
 Effl T

 
: i
 
, .
. I 1.:" l; !! . - .1. 
.[ltl.tI i..
 .,.' 


, 


-
 


--
 



..: ...,..;. . --
......... 
_ ';..-=
:_-::; __
Ą
_:___ :
._..

.!' 


. &
 


;..--.;:-- .
 . -::"--. - 


2-1. Pałac Radziwiłłowski. 


6< 


J) Słowa, które przytaeza sam Suchorzewski w swej "Odezwie", str. 2;,.
		

/bartoszewicz_dzieje00073_0001.djvu

			konstytucyi "postanowiono zabijać i wyrżnąć", że "jeżeli będzie despotyzm, 
to gardzi ojczyzną i oświadcza się nieprzyjacielem Polski". Był na placu 
i Herod - było i to, że "jeżeli wolność nie będzie miała innego obrońcy, to 
on sam pierwszy ofiarą się za nią położy". Pytał się 'v końcu Ignacego 
i Stanisława Potockich, czemu ich żony mdlały ze strachu, gdy mężowie na 
sesyę wychodzili. Huczny śmiech pokrył słowa lnówcy, bo Ignacy Potocki był 
,vdowcenl, a żona Stanisława siedziała na galeryi. 
Po tym niesmacznym, choć zabawnym epizodzie, rl'adeusz l\Iatuszewicz 
przemówił w imieniu deputacyi do spraw zagranicznych. Charakteryzował 
stan polityki europejskiej i podawał doniesienia posłów polskich przy dworach 
zagranicznych. Doniesienia te stwierdzały, że drugi r o z b i ó r P o l s k i 
uważano tylko za kwestyę czasu, że nieprzyjazne mocarstwa patrzą z wielkiem 
n i e z a d o w o l e n i e m na pomno- 
żenie wojska i skarbu naszego, ale 
pocieszają się tern, że sejm nie prze- 
prowadzi takiej reformy rządu, któ- 
raby Polskę gruntownie zabezpie- 
czyła. Najciekawsze były doniesienia 
Debolego z Petersbuł-ga, który fak- 
tami ilustrował grożące niebezpie- 
czeństwo rozbioru. 
Sprawozdanie l\Iatuszewicza wy- 
warło przygnębiające wrażenie. "Przy- 
toczone doniesienia - mówił Ignacy 
Potocki - dowodzą, że rzecz toczy 
się nie o prywatę, lecz o zabójstwo 
ojczyzny." Trzeba ją przeto ratować. 
Xiech więc pierwszej rady udzieli 
lnonarcha, jako wyższy nad innych, 
nietylko prawem, ale 7,rozumu i na- 
uki przymiotami", jako ten, co zga- 
dzając się na mianowanie następcr 
za życia swego, "okazał, że [interes 
oj czyzny nad swój i swoich prze- 
kłada" . 
Wszystkich oczy zwróciły się ku królowi. Stanisław August w ciepłenI, 
poważnem i płynnie wypowiedzianym przenlówieniu oświadczył, że "zwłoka 
w ustanowieniu rządu jest szkodą dla nas, a dla obcych korzyścią". Dobrze 
11lyślący obywatele "prosili go, zaklinali, aby przedsięwziął środki skuteczne". 
Owocem wspólnej ich pracy jest projekt "zgodny już z wolą ,vielu sejnIujących". 
Jeżeli zostanie on odczytany i przyjęty, to "nie ziszczą się zalniary sąsiadów, 
aby nas 'v niedołężności utrzymywać". "\V końcu prosił król ma'rszałka sejllI0- 
wego o odczytanie projektu. 
Podniosły się ze wszystkich stron okrzyki: "prosimy o projekt!" więc 
posłuszny im sekretarz sejmo,vy Antoni Siarczyński odczytał ułożoną "ustawę 
rządową". Nieustające okrzyki i oklaski rozległy się po całej izbip i na gale- 
ryach. Ze wszystkich stron wzywano lnarszałka sejmowego, aby z urzędu 
swego zapytał się sejmujących, czy się na projekt zgadzają. Tylko Korsak: 
1'1* 
, 



,.. 
- vi 


.+'-. 


.....,..., 
:
,,- '";;.... 
'-
 


£ ., 
. ł - 
.; 


-- 


":...'}; 


ł. J 


ł ....
 
...- a.!.... 
F, .
: 

 
...:. 
-' 

.-.Ą.r.k. 
r:
::.

 ., 
 . 
.
 ....":t.... 1.... 
i:.
. 
;. .' -.l , ,V> 

;--- 
'.- ' . " \ 
.....,...".-. '#,.. t. ,# - 
t.


 'ifl:t "

.''- .
"v .;:.: 
 
,1>:S-!j-;S ?'.:
;ł...jc. ... ... 

,

. ,:;
.:\
;...' \ 


 

'
i:*


;4Z
\:
' 
:_' 
 
..........
 
- 
.. ....:łr';:-?'"""'
-' _ '..,!" .. 
 .......\iJ\I".. 
"'-k.
"'" . 
'-' - - \ 1 ..... J. 
. 
 
 ,.:,; . 
"'>;śi"- ,,
*, '. - k"-": ........ 
 ,., . 

<" .:

',';
:;:i:r
;
,':. 
 - 
.; '.;'-4i
.:
 
". 
 
 ył
', 

 ., . - . f. . , 
-: :ł..i"
-:', '-,,:: -:rr#
"ff ?-'. . .-"$. 
...., - 
. 
. w, - --':;:/f. 
 .' ._'Cł'}.. '".. .. ... 
. «
:' 
".;\- :'-:&t. .:
 _:'.-.:;., \ 
 
 ,< ' . . ,:
,-; 
.' ."'"

., .£,
 ...,' - " 

.., 4.,'"J l'-" 
. t;- '

 ' 

3:Ł,',i!:.f '

" ...'!k'.&'.'. 
 
'
 
.
A:
 



:.:.. 
 
-
.
 -, .. 

.

. ... '$.,. 

 
 
,
.iI.. ,< "" ,,
<. : '. )I 
. '. ,,=, "f:' ..... . '., . 
....

:.w)'
' at. 
.... 



. 


fi 


'. (
 . 


4rj 




 


. 
. 


- . I 


'::
 



'i. 


.. 

.... ... 


ł.:.. . 


-.....:.:.. - 


25. Tadeusz Matuszewicz, minister skarbu.
		

/bartoszewicz_dzieje00074_0001.djvu

			- 68 - 


poseł wileński, żądał deliberacyi (<;lyskusyi), Suchorzewski wrzeszczał, że 
protestuje, a posłowie wołyńscy oświadczyli, że wnoszą opozycyę przecIw 
następstwu tronu. 
Kiedy się uciszyło, Stanisław .:.\Iałachowski dziękował królowi za usiłowanie 
"zapewnienia na wieczne czasy szczęścia i świetności Rzeczpospolitej ". Odczy- 
tany projekt uważał za najlepszą ustawę republikańską. Prosił wreszcie króla, 
aby "przez nowe związki złączył się z narodem, a od dawnych go uwolnił". 
Cała izba, z małym wyjątkiem, powtórzyła prośbę marszałka. Król 
w odpowiedzi zażądał, aby izba uwolniła go od tego artykułu "paktów 
konwentów", który się odnosił do sukcesyi tronu. Szczęśliwy będzie, jeżeli 
projekt obróci się w prawo. Jak raz już powiedział, tak będzie powtarzał do 
śmierci: K ról z n a r o d e m, n a ród z k ról e m ! 
Po ukończeniu przemówienia królewskiego wpadł Suchorzewski na nowy 
pon1ysł: wyprowadził na środek sali swego synka i oświadczył, że go natych- 
miast zabije, aby nie był "niewolnikiem". Najbliżej stojący posłowie wyrwali 
dziecko z rąk dobywającego szabli fanatyka nierządu j swawoli. 1) 
'Yystąpili ostro przeciw projektowi: 
Iielżyński, starosta wałecki, Antoni 
Małachowski, wojewoda mazowiecki, Złotnicki, poseł podolski, zaufaniec 
Szczęsnego, Czetwertyński, kasztelan przenlyski i Piotr z Alkantary Ożarowski, 
kasztelan wojnicki. 
Za konstytucyą przemawiali długo, wymownie i gorąco: Zakrzewski, poseł 
poznański, Linowski, poseł krakowski, Stanisław Potocki, poseł lubelski, Zbo- 
iński, poseł dobrzyński, !\1:inejko, poseł kowieński, Pius Kicillski, poseł liwski. 
Kazimierz Rzewuski, poseł podolski. Z przemówień tych tryskała gorąca miłość 
ojczyzny, chęć złożenia ofiary ze swych przywilejów. . . "Krew, majątek, inte- 
resy osobiste, życie nasze niczem są obok szczęśliwości ojczyzny" - wołał 
Linowski. "Nie mamy czasu na wahanie się . . . czas jest tylko zgubić lub 
zbawić ojczyznę" - zapewniał Zakrzewski. Kiciński w wywodzie historycznym 
przypomniał nieszczęścia, jakie sprowadziły elekcye i brak silnego rządu. 
Rzewuski żądał głosowania, "a gdyby temu sprzeciwiała się opozycya, to 
składa u nóg króla 
apewnienie, że póty nie wyjdzie z izby, póki decyzya 
nie stanie. 
Ze wszystkich stron odzywają się głosy: n i e w y j d z i e ID y! Więc 
Rzewuski prosił króla, aby wykonał cywilną przysięgę. Przeciągłe okrzyki: 
z g O d a! p r o s i m y! brzmią po całej sali. 
Król znów przemówił serdecznie i zażądał, aby sejm przez głosowanie 
objawił prawdziwą swoją wolę. l\tIarszałek więc prosił, aby ci, co się zgadzają, 
"zostali w milczeniu, a ci co się sprzeciwiają, uczynili oświadczenie". Przez 
chwilę głucha cisza zaległa salę sejmową. \V reszcie po naradzie opozycyi 
oświadczył 'v jej imieniu Chomiński, poseł oszmiański, że na ten projekt nigdy 
nie zezwoli. Hieronim Sanguszko nazwał go "rewolucyą". Kazimierz Sapieha, 
marszałek konfederac;yi litewskiej. choć opozycyoni:sta, przelnawiał szlachetni
 
- na wszystko przystanie, aby kraj ratować, choć nie jest zdecydowany co 
lepsze: sukcesya czy elekcya. Chciał godzić, prosił jeszcze raz odczytać projekt, 


l) Kitowi('.z (Pamiętniki) opowiada rzecz odmif'nnie. a mianowicie: że SuchorzewRki, powró- 
ciw8z
. do domu, chciał dziecko zabić. Kitowicz mó
i dalej, że dziecko z przestrachu zachorowało 
i w kilka dni zmarło.
		

/bartoszewicz_dzieje00075_0001.djvu

			- 69 - 


ale opozycya wołała: n i e p o z wal a m y! Powstał zgiełk, wrzawa - poczem 
Zabiełło wniósł przerwanie dyskusyi, prosząc króla, aby wykonał natychmiast 
przysięgę. Zrywają się posłowie z miejsc i biegną ku królowi. ::\Iałachowski 
pyta o zgodę, na co nie trzykrotnie, ale sto razy otrzymuje żądaną odpowiedź. 
Okrzyki: w i wat k ról! 'v i wat k o n s t y t u c y a! rozlegają się w całej 
izbie i na galeryi - rozchodzą się echem po krużgankach, po dziedzińcu 
zamkowym i na ulicach. Powtarza je tłum kilkotysięczny, zapał ogarnia 
wszystkich, tylko nie opozycyonistów. Suchorzewski traci resztki przytomności 
i rzuca się ku królowi, wołając: nie przysięgaj, boż już raz przysiągł. Wreszcie 
przewraca się w natłoku i o mało nie zostaje podeptany. 
Król widząc, że zapał unosi 
wszystkich, chciał jeszcze raz prze- 
mówić, ale w zgiełku do głosu 
dojść nie mógł. Więc daje znak 
l'ęką. Poczytano to za wezwanie do 
przysięgi i wzniesiono entuzyas- 
tyczne okrzyki." Spostrzegłem wów- 
czas - pisze - że ch,vila na- 
deszła. te Zamiast siedzieć, stanął 
na krześle, wezwał Turskiego, 
biskupa krakowskiego i "tak speł- 
niło się". 1) 
Po dokonanej wśród entu- 
zyazmu przysiędze król wezwał 
"kochających ojczyznę", aby udali 
się do kościoła "na złożenie Bogu 
przysięgi i dziękczynienia, że nam 
dozwolił tak urocz
.stego i z ba- 
wiennego dopełnić dzieła". 
Kościół św . Jana napełniony 
JU.l był lud
m i cechami miej- 
skiemi. Król wszedł do niego 
osobnem wejściem z zamku, a 
nlarszałków sejmowych lud rozen- 
tuzyazmowanJ' wniósł na rękach 
, 
do świątyni. 
Przemówił jeszcze szlachetnie Kazimierz Sapieha, motywując dlaczego 
odstępuje od swego zdania ("miłość ojczyzny jej bezpieczeństwu z własnego 
zdania każe uczynić ofiarę") - poczem biskup krakowski odebrał od ,yszystkich 
przysięgę, a biskup smoleński, Gorzellski, zaintonował hymn ś,y. Ambrożego, 
powtarzany przez tysiące ludu, zapełniającego kościół i ulice. .. Rozległy się 
wystrzały afnIatnie . . . . 
Powracającego do zanIku króla witano okrzykami. GdJ. zajął miejsce na 
tronie, ze stolika przed nim ustawionego zrzucono na. ziemię wszystkie dawne 
prawa kardynalne i p a c t a c o n v e n t a. i) Król polecił lnarszałkom ode brać 


::rl'--p- 


.... ' 
"'? 


"'- 
... 


}" 


. \;..." "" :..... 
0 \ - 
. . 
- 
. 

::- 
. . ," 


, ..' 



..- .J 


. 



 


." .....' 


..-. .. 


.' " 


d
 


,
. 


, 


-''V 


, 


,-... 



 
, 
. 


ł <
 


ł 


", 


26. Książe Kazimierz Nestor Sapieha. 
naczelnik artyleryi Wielkiego Księstwa. Litewskiego. 
marszałek Sejmu czteroletniego, urodzony 1759 t 1798. 


l) Według listu króla do Gl ayrea. 
ol) Szczegół ten z listu pisanego do szlaC'hetnego magistratu miasta Krakowa przez pleni- 
po\entów krakowskich Kałlparzego i Laskie
icz8. \.rchiwum miejl'lkie krakowskie. 
.
		

/bartoszewicz_dzieje00076_0001.djvu

			- 7U - 


. 


przysięgę od luagistratur, a zwłaszcza od komisyi wojskowej, poczem salwował 
sesyę na dzień 5. maja. 
Lud tłumnie z chorągwiami odprowadzał Inarszałków sejmowych do 
domów, a później udał się przed pałac Saski, wznosząc okrzyki: w i wat 
e l e k t o r s a s k i, n a s t ę P c a t r o n u ! 
Uchwalona w dniu 3. maja ustawa rozpoczynała się od ogólnych motywów': 
"Uznając, iż los nas wszystkich od ugruntowania i wydoskonalenia 
konstytucyi narodowej jedynie zawisł, długiem doświadczeniem poznawszy 
zadawnione rządu naszego wady, a chcąc korzystać z pory, w jakiej się 
Europa znajduje i z tej dogorywającej chwili, która nas samym sobie wróciła. 
wolni od hańbiących obcej przemocy nakazów, ceniąc drożej nad życie, nad 
szczęśliwość osobistą, egzystencyę polityczną, niepodległość zewnętrzną i wolność 
wewnętrzną narodu, którego los w ręce nasze jest powierzony; chcąc oraz na 
błogosławieństwo, na wdzięczność współczesnych i przyszłych pokoleń zasłużyć; 


.-'" '''''" 
 
 
 IJ! 
1> .ALAI
 ))"F.. SJa.."}I
 . 


_ ę- 
'1.> 
...,.ł '(_ł"łI 


..-" ...,.. 


.. 


. 
- 
 ./" 

 
I 
 - -..;; 
7-- -c. - - 
 - -' .. '-j?JL.: 
 
... -li. ._. """ ' 
 --: - 
: ; 1 '!ł l jf. II 
 
 
-1 >li'

 l' .l '
rl-'I: OI[:1l[Ji;
:ttil 
 f1 r 
; :/Ij 

 fif 
l i ij o I1
.l-:i
' 
. I': lU 3, - n r . - 

 -' 1ł-'1 L;
 >ltY1 tJI J.lJi l 100 IIi: I . 
> ":'11; Ill ł ". lU'" '11' l' ::I
 Ill;t II.: I J . :. 
., - 
 - .- - - -- - - .....,. 


. 


r"- -. 
 
: :1111; : H 
. 'J" :'jij: ;' 'N 
t. ,
 


",:,1 


. . 


'II!:' ",. 

 
... "t. 


k.... - - 
 - :.. 

 

,-,--,
 'Ii....... -........ -

_


 
--' ::-

:-..
 - ; .': - : - .!:

-
, 


-, 
...- 
-. --:o" 
--- -.. 
 - 



 

r "t"
_ 
_ 

:
:;;_ '

!
;
_ .
:-
 
":t<
_,
:,
;qp 


21. Pałac Saski. 


mimo przeszkód, które w nas namiętności sprawować mogą; dla dobra 
powszechnego, dla ugruntowania wolności, dla ocalenia Ojczyzny naszej i jej 
granic, z największą stałością ducha niniejszą konstytucyę uchwalamy i tę 
całkowicie za świętą, za nie wzruszoną deklaruj emy, dopókiby naród w czasie 
prawem przepisanym wyraźną wolą swoją nie uznał potrzeby odmienienia w niej 
jakiego artykułu". 
Pierwszy paragraf uznawał religię katolicką za panującą, ale dodawał: 
"Że saś ta sama wiara święta przykazuje nam kochać bliźnich naszych, przeto 
wszystkim ludziom jakiegokolwiekbądź wyznania, pokój w wierze i opiekę 
rządową winniśmy, i dlatego wszelkich obrządków i religii wolność w krajach 
polskich, podług ustaw krajowych, \varuj
my." 
Po zapewnieniu w paragrafie drugim pierwszeństwa stanowi szlacheckiemu
 
uchwalili sejmujący, aby zapadłe 18. kwietnia prawo pod tytułem: 
,Miasta 
nasze królewskie wolne w państwach Rzeczpospolitej" w zupełności było 
utrzymane "jako (słowa ustawy) dla całości wspólnej ojczyzny, nową, prawdziwą 
i skuteczną dające siłę". 


. 


...
		

/bartoszewicz_dzieje00077_0001.djvu

			- 71 - 


Zaraz po ustępie, warującym mieszcżaństwu świeżo nabyte prawa, czytamy- 
w ustawie: "Lud rolniczy, z pod którego ręki płynie najobfitsze źródło, który 
najliczniejszą w narodzie stanowi ludność, a zatem najdzielniejszą kraju siłę 
tak przez sprawiedliwość, ludzkość i obowiązki chrześcijańskie, jako i przez 
własny nas interes dobrze zrozumiany, pod opiekę prawa i rządu krajowego 
przyjmujemy, stanowiąc: iż odtąd, jakiebykolwiek swobody, nadania lub umowy, 
dziedzice z włościanami dóbr swoich autentycznie ułożyli, czyliby te swobody, 
nadania i umowy były z gromadami, czyli też z każdym osobno wsi mieszkańcem 
zrobione, będą stanowić wspólny i wzajemny obowiązek, podług rzetelnego 
znaczenia warunków i opisu zawartego w ta- 
kowych nadaniach i umowach, pod opiekę 
rządu krajowego podpadający. Układy takowe 
i wynikające z nich obowi
zki przez jednego 
właściciela gruntu dobrowol
ie przyjęte, nie- 
tylko jego samego, ale i następców jego, lub 
prawa nabywców, tak wiązać będą, iż ich 
nigdy samowolnie odmieniać nie będą 
. " 
mocnI .... 
"Chcąc jak naj skuteczniej zachęcić po- 
mnożenie ludności kraju, ogłaszamy wolność 
zupełną dla wszystkich ludzi, tak nowo przy- 
bywających jako i tych, którzyby pierwej 
z kraju oddaliwszy się, teraz do ojczyzny 
powrócić chcieli, tak dalece, iż każdy czło- 
wiek do państw Rzeczpospolitej nowo z któ- 
rejkolwiek strony przybyły lub powracający, 
jak tylko stanie nogą na zielni polskiej, 
,volnym jest zupełnie użyć przemysłu swego, 
jak i gdzie chce; wolny jest czynić umowy 
na osiadłość, robociznę lub czynsze, jak 
i dopóki się umówi; wolny jest osiadać 
w mieście lub wsiach K . . . . 
Dla ludu, jak widzimy, ustawa nie 
wiele zrobiła, ale nie zapominajmy, kiedy 
to było. O sięgającym głęboko przewrocie społecznym marzyć było z a 
wcześnie. Wszak nawet Rousseau był przeciw nadaniu ludowi wolności i wołał: 
"oswobodźcie wprzód duszę, a później 9iało". Przepis konstytucyi oddawał lud 
pod opiekę prawa, pozwalał powoli go oczynszowywać, a to był pierwszy krok 
na drodze do zniesienia poddaństwa, zwłaszcza że, jak wiemy, zacniejsi 
obywatele kraju wstępowali już na tę drogę; liczba ich po ogłoszeniu konsty- 
tucyi ogromnie wzrosła, projekty "UIllÓW" z włościananli sypały się jak 
z rękawa l). Zresztą jednelll pociągnięcielll pióra nie można było ludu unaro- 
dowić i stworzyc z niego dobro,volnych obrońców ojczyzny, a tern sanlenI 
pociągnięciem pióra można było w chwili niebezpiecznej zrazić i odepchnąć 
całą szlachtę, która, niestety! była jedynynl prawie żywiołenl llarodowYlU. 
Następne paragrafy urządzały władzę prawodawczą, znosiły nieszczęsne 
"l i b e ru m vet o", konfederacye i elekcye. 


U 5T J:1.. \W A 


RZĄDOW A. 


-

........""""''''''''''''''''"'"'''
 


PRA WO UCH\V ALONE. 


!2)1'l'
 3, s/1ata, .!1łoku 1791. 


..- 
-- 






-


 


w W ARSZA\\'IE, 


". Drukarni UpnYWiieiowantY M. GaoLLAo. 
'(fięgan:.a Nadł/lurntgo .fl. K. Md 




. Karta. tytułowa 
pierwszego wydania. KODstytucyi. 


I) Patrz: Smoleński. Ostatni rok 8EJjmu wielkiego. wyd. II. 98 - l07.
		

/bartoszewicz_dzieje00078_0001.djvu

			- 72 - 


, 


,,'rron polski elekcyjnym przez fanlilie mieć na zawsze chcemy i stanowimy. 
Doznane klęski bezkrólewiów peryodycznie rząd wywracających, powinność 
ubez;ieczenia losu każdego mie
zkańca ziemi. po
s
iej i ,z

knięc!a. na.zawsze 
drogi wpływom mocarstw zagranlm
nych; pamIęć s,vletnoscll szczęsCJa ojczyzny 
naszej za czasów familii ciągle panujących, potrzeba odwrócenia od ambicyi 
tronu obcych i możnych Polaków zwrócenia do jednomyślnego wolności narodowej 
pielęgnowania, wskazał
T roztropności naszej oddanie tronu polskiego prawem 
następstwa. .. 
"Stanowilny przeto, iż po życiu, jakiego nam dobroć Boska pozwoli, 
elektor dzisiejszy saski w Polsce królować będzie. . . Gdyby zaś dzisiejszy 
elektor saski nie miał potomstwa płci męskiej, tedy mąż przez elektora, za 
zgodą stanów zgrOlłladzonych, córce jego dobrany, zaczynać lna linię następstwa 
w płci męskiej du tronu polskiego. . Dlaczego Maryę Augustę Nepomucenę, 
córkę elektol'a, za infantkę polską deklarujemy. . . 
"Każdy król wstępując na tron, wykona pl'zY8ięgę Bogu i narodowi na 
achowanie konstytucyi niniejszej. . . . 
"Osoba króla jest święta i bezpieczna od ,vszystkiego. Nic sam przez się 
nie czyniąty, za nic w odpowiedzi narodowi być nie może. Nie samowładcą, 
ale ojcem i głową narodu być powinien i tym go prawo i konstytucya niniejsza 
być uznaje i deklaruje". 
Prerogatywy władzy królewskiej zostały powiększone. Królowi "do dozoru 
całości i egzekucyi" praw dodano Straż, czyli radę królewską, odpowiedzialną 
przed reprezentantami narodu. 
Kto wie, czem była elekcya, kto wie, że każd
y magnat był kandydatem 
do tronu, bo i każdy szlachcic do niego miał prawo, kto wie, że elekcya była 
źródłem powstawania i rozrastania się fortun magnackich i początkiem karyery 
dla niejednego szlachcica, ten zrozumie, jak wielkim duchem patryotyzmu 
były owiane sejmujące stany, kiedy burzyły to, co przez półtrzecia wieku 
uważały za gmach swego szczęścia, za najwyższy idealny wyraz wolnosci. 
Pozostałe ustępy konstytucyi przynosiły postanowienia o \vładzy sądowej, 
regencyi, sile zbrojnej i edukacyi dzieci królewskich. W dołączonej "Deklaracyi" 
stanów zgronladzonych" czytamy: . 
"Aby zaś potomne wieki tern silniej czuć mogły, iż dzieło tak pożądane. 
minIo największej trudności i przeszkody, za pomocą Najw}Tższego losami 
narodów rządcy do skutku przywodząc, nie utraciliśnlY tej szczęśliwej dla 
ocalenia narod u pory, uchwalamy: aby na tę pamiątkę kościół" ex voto te wszystkich 
stanów był wystawiony i Najwyższej Opatrzności poświęcony". 
"Uczyniwszy zadość radościpowszechnej,dajemy pilne oko na ubezpieczenie 
tej kon
tytucyi, stanowiąc, iż ktobykolwiek śmiał być przeciwnym niniejszej 
konstytucyi, lub targnąć się na jej zepsucie, albo wzruszał spokojność dob 'ego 
i szczęśliwym być zaczynającego narodu, przez zasiewanie nieufności, przewrotńe 
tł6maczenie konstytucyi, a tern bardziej przez formowanie jakiegokolwiek 
w kraju rokoszu, czyli konfederacyi, onej przodkował, lub jakowym sposobem 
do tego dokładał się, ten za nieprzyjaciela ojczyzny, za jej zdrajcę, za buntownika 
uznany, najsurowszemi karami natychmiast przez sąd sejmowy ukarany będzie" .,: 



 . 
.
		

/bartoszewicz_dzieje00079_0001.djvu

			Rozdzial: j edynasty. 


RADOŚĆ Z KONSrryrrUCYI - WRAŻENIE JEJ ZAGRANICĄ. - 
EJl\I PRACUJE 
NAD BUDO"\V Ą NO'VEGO RZĄDU. - SEJl\lIKI OŚ'VIADCZAJ-,,\ SIĘ ZA KOXSTY- 
rrUCYĄ. .- PIER'YSZE 'YIADOMOŚCI O GROŹNEJ POSTA"\YIE KATARZYNY 
I KNOWANIACH l\1ALKO
TENTÓ\V. 


D:ł,:,że j niżb
' n
poz
r wypadał
, zatrzymaliśmy się przy k0n.s,tytU?y
 
. 
aja 
- l czasach ktore Ją poprzedzIły, przygotowały. Zaznaczyhsmy JUz Jednak 
poprzednio, że tak naprawa rządu, będąca wynikiem odrodzenia się narodu, 
jak i towarzyszące jej wypadki polityczne, stoją w bezpośrednim, przyczynowynl 
związku z insurekcyą kościuszkowską. Kościuszko walc'zył o tę właśnie "egzystencyę 
polit.yczną, niepodległość zewnętrzną i ,volność wewnętrzną narodu li, którą 
twórcy konstytucyi "cenili drożej nad życie", o te granice ojczyzny, które 
pragnęli "ocalić" i o ten jej ustrój który_"deklarowali" za "święty, nie,vzruszony", 
dopókiby go sam naród" wyraźną swoją wolą" nie uznał za potrzebne odmienić. 
Ukończywszy jednak opowieść o najpiękniejszym czynie upadającej Polski, 
jakim była Konstytucya 3. maja, czynie, który do dziś dnia budzi 'v sercach 
naszych uczucie zasłużonej dumy i jest jednym z najpiękniejszych, jeżeli nie 
najpiękniejszym klejnotem ze skarbca wspomnień naszej przeszłości, - nie 
Jnożemy już w tym zakresie snuć dalszego wątku dziejów przedinsurekcyjn)?ch. 
Krępowani zakreślonym rozmiarenl naszej pracy, krótko, po kronikarsku prze- 
biegnien1Y dzieje dwóch lat. jakie oddzielają konstytucyę 3. maja od ostatniej 
walki, jaką stoczyła Polska przed zupełną utratą bytu państwowego. 
Zaraz dnia 3. maja napisał Stanisław August list do króla pruskiego. 
jako do jedynego sprzymierzeńca Polski (seul alie de la Pologne) zawiadamiając 
go o uchwaleniu konstytucyi. W 10 dni później otrzymał odpowiedź zredago- 
waną w najprzyjaźniejszy sposób 1). 
4. maja d,vudziestu siedmiu opozycyonistów wniosło swój protest do 
ksiąg grodzkich przeciw konstytucyi. 


l) 11 m'a repondu de la maniere le plus amicale et agit en cODsequence. List króla do GlaJ re'&, 
Mottaz. loco cit. 259. 
1794 10
		

/bartoszewicz_dzieje00080_0001.djvu

			- 7-1- 


- -
...,., 


. 


@IIU1>gm'l7
 



:ID

, 

ID

 
	
			

/bartoszewicz_dzieje00081_0001.djvu

			- 75 


Na sesyi dnia 5. nlaja deputacya konstytucyjna zważywszy, że nowa 
ustawa rządowa przeszła bez zachowania formalności, prosiła, aby ją zwolnić 
od przysięgi niepodpisywania żadnego prawa, nieprzyjętego formalnie. Izba 
trzykrotnie i jednomyślnie oświadczyła swą zgodę, poczem deputacya podpisała 
akt konstytucyi. Od tej dopiero chwili stała się ona zupełnie prawomocną. 
Następnie zawiadomiono izbę o złożeniu przez komisYę wojskową i skarbo,vą 
przysięgi na wierność i zachowanie konstytucyi. Nie bez wrażenia przeszły 
oświadczenia wielu opozycyonistów, że do konstytucyi przystępują. Z pomiędzy 
nich Korsak, poseł wileński, uznał za "rzecz świętą" przyłączyć się do 
konstytucyi, "aby nie było rozdwojenia, któreby przyniosło najokropniejszy 
los dla ojczyzny" i prosił, aby "na znak zjednoczenia serc i umysłów" ucałować 
rękę królewską, 
,dźwigającą ojczyznę z niewoli u, którego to aktu uszanowania 
dopełniono "przy wesołych aplauzach całej publiczności".I) Na tejże sesyi 
uchwalono jednomyślnie polecić komisyom skarbowej i wojskowej, aby obmy- 
śliły środki do wczesnego zaopatrzenia w broń wojska i arsenałów, ponieważ 
"jedynie wojsko może utwierdzić na dniu 3. maja wykonane dzieło, poskromić 
burzliwe złych ludzi zamachy, zabezpieczyć od sąsiadów szczęście i spokojność". 2) 
Również jednomyślnie uchwalono, aby w naj krótszym czasie przedstawiono 
sejmowi projekt ulepszenia stanu wojska, jego formacyi i poprawy etatu. 
Jednomyślność, jaka panowała na sesyi 5. maja, była oddawna nie widzianą 
w sejmie polskinl, stąd też na wet małomówne współczesne gazety fakt ten 
z naciskiem podniosły. "Sesya ta właśnie jakby pieczęć ostateczną przyłożyła 
na całem dziele", pisał król do Bukatego. Nawet hetman Branicki w dniu 
tym przyszedł do króla oznajmić, że odstępuje od opozycyi (list króla do 
Glayrea). Na dalszych sesyach sejm.owych wygłaszano jeszcze wiele mów 
pochwalnych dla konstytucyi, choć nie brak było i "manifestantów wyrzeka- 
jąch podobno . . . dla popisywania się przed pryncypałami swynli". 3) Pochwały 
dla konstytucyi dochodziły i ze wszystkich stron kraj u. Wszędzie składano 
przysięgę na konstytucyę, wszędzie objawiał się zapał. Dochodziły liczne 
wiadomości o zapisywaniu się szlachty na prawo miejskie; formalność tę 
odbywano uroczyście, z wielkim entuzyazmem mieszczaństwa. "\Varszawa 
wspaniale obchodziła dzień imienin króla nabożeństwem, ucztą wydaną przez 
prezydenta dla szlachty i świetną iluminacyą. Później stan rycerski przyjmował 
obiadem delegatów miejskich i kupców. Inne miasta też uroczyście obchodziły 
dzień imienin królewskich i marszałka; niektóre z nich nie wiedząc jeszcze 
u konstytucyi, obchodziły w ten sposób uchwalenie prawa o Iuiastach. 4 ) 
Z uroczystościami (nabożeństwami, pochodalni i ilun1inacyami) były także 
połączone przysięgi mieszczan na wierność konstytucyi. Biskupi polecali 
odprawiać nabożeństwa, władze szkolne urządzały obchody w szkołach aka- 


.- 


l) Suplement do Gazet
T 'Val"szawskiej, nl", i,. Kl'ól w liście do Glayrea zaznacza, że z pomiędz:r 
27 protestujących 4. maja, b
'ło 25 na posiedzeniu 5. maja, "na którem jednomyślnie obwarowano akt 
konstytucyi wszelkiemi formalnpściami prawnemi" . 2\Iottaz 261. 
2) Gazeta Narodowa i Obca, nr. 37. 
3) List króla. do Bukatego, podan
. w K. Bartoszewicza "Ksiądze pamiątkowej usta.nowienia 
konstytucyi 3. maja", tom II., 41;. Listu tego niema u Kalinki. 
-I) W archiwum miasta Krakowa znajduje się opis iluminac
-i, która b;yła t
'lko częśdą urocz
- 
stości, jaką na cześć króla i Stanisława Małachowskiego w dniu ich imienin w Krakowie urządzono. 
Śzczegóły w K. Bal"toszewi
za "Księdze pamiątkowej", tom I, 256. 


10*
		

/bartoszewicz_dzieje00082_0001.djvu

			- 76 - 


, 


demickich. 1 ) Od komisyj wojskowych przychodziły listy i odezwy z wyrażeniem 
wdzięczności stanom i królowi. Trybunały lubelski i grodzieński dokonały 
.,aktu przystąpienia"; pierwszy z nich nawet wysłał tblegacyę do sejmu 
z "rekognicyą i oświadczeniem posłuszeństwa". Przybywały też deputacye od 
województw, ziemstw i powiatów. Od wybitnych obywateli, duchowieństwa, 
posłów i senatorów nieobecnych 'v Warszawie otrzymywał król ogromną ilość 
listów, pełnych uwielbienia dla niego i dla konstytucyi. Niektórzy kaznodzieje, 
jak słynny Karpowicz, przysyłali ekscepta ze swych kazań sławiących wielkie 
dzieło. Jeden tylko Szczęsny Potocki napisał piorunujące listy d.o Małachow- 
skiego, Seweryna Potockiego i do króla; twierdził, że wyprzeda się z Polski 
i przeniesie do Galicyi szukać wolności. 
Na posiedzeniu 17. maja odczytano wyjątek z depeszy księcia Jabłonow- 
skiego, posła w Berlinie, który zawiadomił, że król JJ\IC. pruski czule przyjął 
"komunikacyę o zapadłej konstytucyi" i zapewniał, że z "ukontentowaniem 
patrzy na pomyślność Polski, która w nim znajdzie zawsze alianta szczerego". 
Jabłonowski donosił dalej, że odbiera »powszechne powinszowania", że wszyscy 
wyrażają "admiracyę dla oświeconego patryotyzmu ". Po odczytaniu tego 
wyjątku zawiadomił Chreptowicz, iż Goltz na konferencyi z deputacyą interesów 
zagranicznych oświadczył "na mocy wyraźnego rozkazu króla pruskiego", ŻE" 
jego monarcha "uwielbia śmiały i mądry krok Rzeczpospolitej" i sądzi, ŻE" 
nowa konstytucya "zatwierdzi jej pomyślność i nada znaczenie i poważanie 
W' Europie!" Jednocześnie nadeszła wiadomość z Wiednia
 że "Książe Kaunitz 
jeszcze nie urzędownie, ale już prywatnie chwali nasze dzieła". 2) Później 
Kaunitz już urzędownie wydał swą przychylną opinię i z polecenia cesarza 
Leopolda zachęcał dwór petersburski do uznania nowej konstytucyi. Wiedziano 
również, że król pruski winszował elektorowi saskiemu jego wyboru na następcę 
tronu. Petersburg milczał, ale po nlinie i zachowaniu się Bułhakowa przypu- 
szczano, że "Moskwa nam wojny nie wypowie"; dowiedziano się też wkrótce 
o przychylnem odezwaniu się o konstytucyi posła rosyjskiego w Londynie, 
'V oroncowa. Wprawdzie elektor saski poprzestał na prywatnem podziękowaniu, 
ale w końcu czerwca spodziewano się, że "za dwie nied7.iele" napewno nadeśle 
swą "finalną determinacyę".3) Ankwicz pisał z Kopenhagi, że minister sp';aw 
zagranicznych Bernstorff widzi w konstytucyi zabezpieczenie egzystencyi 
Rzeczpospolitej i powrót jej do dawnego stanowiska w Europie. Z Konstanty- 
nopola donosił Piotr Potocki, że Porta mile przyjęła wiadomość o ustawie 
rządowej i poleciła elektorowi saskiemu przez swego posła w Berlinie wyrazić 
swe "ukontentowanie". 4) Dworowi angielskiemu urzędownie nie donoszono 
o "naszej rewolucyi", ale Hailes winszował królowi i powiedział, że tak on, 
jak i Ewart, 'v Berlinie będący, sądzą, że Anglia tern "chętniej teraz weźlnie 
się do związków z nami". 5) Wreszcie od papieża przyszedł list do króla, szczerze 
mu winszujący naprawy rządu i dziękujący za uznanie przez konstytucyę 


l) O
isy takich obchodów miejskich i szkolnych podaje z archiwów cytowana "Księga pamięt- 
nikowa", tom II., str. 54-6t. Tamże są listy, pisane do króla po 3. maja, oraz te listy króla do 
Bukatago (od 11. maja do 20. lipca), które opuścił Kalinka w "Ostatnich latach panowania Stanisława 
Augusta". 
2) List Króla do Bukatego. Księga pamiątkowa, II. 47. 
3) Tamże, str. 47-:)2. 
4) Depesza Potockiego z dnia 4. czerwca, w archiwum Czartoryskich. 1\ls. 846. 
5, Król do Bukatego. Księga pamiątkowa, tom II, 50.
		

/bartoszewicz_dzieje00083_0001.djvu

			77 


wszystkich praw kościoła katolickiego; papież prócz tego kazał " Rzynlie 
odprawić nabożeństwo za pomyślność narodu polskiego i jego konstytucyi. 
Wogóle konstytucya zrobiła za granicą jak najlepsze wrażenie. Chwalili 
ją pierwszorzędni francuscy i angielscy nlężowie stanu. Wielkimi jej zwolen- 
nikami okazali się: książe de la Rochefoucault i słynny Sieyes, który zapo- 
wiedział, że zażąda od zgromadzenia narodowego złożenia powinszowania 
Rzeczpospolitej. Najwybitniej podziw dla niej wyraził słynny polityk i mowca 
Edmund Burke; nie miał on dość słów uznania dla rewolucyi polskiej w przeciw- 
stawieniu do rewolucyi francuskiej. Oraczewski, poseł polski 'v Paryżu donosił. 
że ministrowie zagraniczni składali nlU powinszowania, a dzienniki unosiły się 
nad konstytucyą. ::\Iałachowski otrzymał z Francyi od Towarzystwa przyjaciół 
konstytucyi wyrazy hołdu dla sejmu za przywrócenie ludowi wolności. W Hadze 
"wszędzie winszowano" polskiemu agentowi dyplomatycznemu Midletonowi 
i rozkupiono w ciągu dwóch tygodni 2000 egzenlplarzy przetłómaczonej na 
język francuski ustawy. Obywatele amsterdamscy nadesłali królowi medal
 
wybity ku uczczeniu konstytucyi. 
Wśród radosnego nastroju sejm obradował dalej. Do 28. czerwca uchwalił 
projekt o sejmach, poprawiony stosownie do brzmienia ustawy 3. maja. 
Następnie uchwalono projekt sądów sejmowych i sejmu konstytucyjnego, 
mającego zbierać się co 25 lat dla poprawienia konstytucyi. "\Vybrano komisyę 
do wyegzaminowania deputacyi do śpI'aw zagranicznych, która chciała oczyścić 
się z czynionych jej przez 0pozycYę zarzutów, że dla przyspieszenia konstytucyi 
sztucznie szerzyła trwogę, przedstawiając widmo nowego podziału Polski; po 
wyegzaminowaniu udzielono deputacyi absolutoryum "z wyrażenienI wdzięczności 
za cnotliwe prace bez pensyi dla dobra narodu podjęte". Zajmowano się 
sprawami kurlandzkiemi, starost\\ami sumowymi, sejmikami elekcyjnemi, 
deputackien1i i gospodarskiemi. Uchwalono projekt Straży, projekt komisyi 
policyi, projekt wewnętrznej organizacyi miast - jednem słowem dokon:ywano 
w szczegółach budowy nowego rządu, według planu nakreślonego przez 
konstytucyę 3. maja. Na żądanie sejmu król nominował ministrów na miejsca 
opróżnione; nominacya Kołłątaja na podkanclerzego koronnego wywołała 
ogromne niezaaowolenie wśród opozycyonistów l ). Stanęła Straż, dokonano ,vyboru 
sędziów sejmowych i członków kOlllisyi policyi, uchwalono wysłać oficerów 
polskich na rewie zagraniczne; na potrzeby spra,v zagranicznych przeznaczono 
rocznie półtora miliona; wybrano deputacyę dla ponlnożenia skarbu publicznego 
i dla projektu o starostwach; przeznaczono 200.000 zlp. na zakładanie obozów 
i urządzanie manewrów; bardzo ważnem dla jedności państwa było uchwalenie 
wspólnej komisyi policyi obojga narodów, a ponieważ już była wspólna komisya 
wojskowa, przeto zrobiono ogromny krok naprzód w sprawie ścisłego połączenia 
Litwy z Koroną pod względem administracyjnym. Ró"wnież bardzo ważnym był 
wniosek Kołłątaja, aby dla utrwalenia rządu wolnego napisano nowy kodeks 
praw cywilnych i krynlinalnych; wniosek uchwalono po wyczerpującej dyskusyi, 
w której brały udział naj tęższe głowy sej Ul u. 
Na tejże sesyi, na której uchwalono wniosek Kołłątaja (28. czerwca), 
odroczono obrady sejmowe do dnia 15. września, "chcąc dać odpoczynek 
zmordowan ym siłom naszym trzechletnią pracą sejmową te. Zastrzeżono jednak, 
I) Król długo si
 waLał zanim mianował Kołłątaja - IIboi si
, aby nie cierpiał" pisał Kołłątaj 
do Małachowskiego. (Archiwum Krasińskich, rps. 2993.
		

/bartoszewicz_dzieje00084_0001.djvu

			78 - 


że w razie nagłej pot.rzeby sejm i wcześniej może być zwołany. Polecono 
przytem, aby wszystkie deputacye wyznaczone sobie projekta gotowały i do 
przejrzenia deputacyi konstytucyjnej oddawały. l) 
W połowie lipca obudziły pewien niepokój "niektóre słówka hetmana 
Branickiego i inne okoliczności", z których można było wnosić "zamysł 
kontrrewolucyi ", ale wiadomości z prowincyi o przychylnem usposobieniu dla 
konstytucyi rozpraszały wszelkie obawy. Dowiedziano się między innerni, że 
Branicki tentował księcia stolnika Czartoryskiego, ale ten mu odpowiedział: 

,prawda, że nie lubię rewolucyi, ale miałbym za szelmę tego, któryby chciał 
kraj burzyć". Ten nieudany zamysł "uczynił Branickiego śmiesznym u publicz- 
ności i utrudnił dalsze zamysły malkontentów, podając ich tylko w większe 
pośmiewisko i nienawiść". 2) 
"Szelmy" na razie przycichli, 
położył zj azd króla pruskiego z 


a. ostateczny zdawało się cios ich zamysłom 
cesarzem Leopoldem w Pilnitz, gdzie ich 
podejmował elektor saski (25. 
sierpnia 1791). Już przedtem (25. 
lipca), podczas rokowań z Pru- 
sami o przymierze przeciw Fran- 
cyi, cesarz Leopold zastrzegł utrzy- 
manie całości Polski i jej konsty- 
tucyi; na zjeździe zaś obaj monar- 
chowie potwierdzili swe zobowią- 
zania i aby usunąć między sobą 
możliwe nieporozumienia, przy- 
rzekli sobie, że żaden z nich nie 
będzie się starał o zapewnienie 
swemu domowi tronu polskiego 
przez związek małżeński którego 
z książąt pruskich lub austry- 
ackich z infantką polską Maryą Augustą Nepomuceną. Prócz tego postanowili, 
wzywając Rosyę do koalicyi przeciw Francyi, wyjednać li niej uznanie elek- 
tora saskiego za następcę tronu w Polsce. 
Zjazd pilnitzki rozproszył ostatnie obawy. Elektor saski, który urzędownie 
swej determinacyi dotychczas nie przysyłał, wciąż czekając na to, co powie 
dwór petersburski, po zjeździe pilnitzkim prywatnie kładł już pewne warunki: 
chciał powiększenia władzy królewskiej, a zamiast córki wolał widzieć po sobie 
na tronie polskim jednego ze swych braci. 
Na sesyi sejmowej 15. września powitał marszałek Małachowski pleni- 
potentów miast, pierwszy raz w sejmie zasiadających; oświadczył, ż'e "czuje 
się szczęśliwy, iż może im na tern miejscu dawniej upragnione, a dziś w 
kutku 
uiszczone okazywać chętliwe posługi". Odpowiadał mu w imieniu plenipvtentów 
\Vybicki zaznaczając, że dawniej w tej "świątnicy wolności et winien był "powagę'; 
swoim przodkom, jako poseł z różnych województw wybierany, a dziś tę powagę 
zawdzięcza sobie. "Sejm przedstawia wspaniały widok, bo powrót miliona 



 


PAJ AIS 'l\R...
:ł;H'lU 



c. 


.
 



.;:-.... :...
...... 


....;.; 
J.J 


... "I. 
_ .... '::;r_ ... 
_...;..
 T'_ .. 


_ ;_ 
_: ... --=- . '-:- , _ . 
 .c... 
- - '-":"-:"-'. - 


,_ 
; h 
.. . 
-..r.:t.r.- - 


36. Pałac Branicki. 


I) Najobszerniej o czasach po 3. maja aż do Targowicy opowiada Smoleński w dziele: Ostatni 
rok sejmu wielkiego. Przebieg sesyj sejmowych od 3. maja do 28. czerwca podaje K. Bartoszewicz 
w .Konstytuc;yi 3. maja" (Warszawa, 1906, str. 111-154). 
2) Listy króla do Bukatego z dnia 20. i 30. lipca. "Księga pamiqtkowa" K. Bartoszewioza, 
tom II., str. 53-54.
		

/bartoszewicz_dzieje00085_0001.djvu

			- 79 


dzieci na łono matki swoJeJ, dzieci przez niej podeptanych, a żywiących 
naj czystszą dla niej miłość." Mowę swoją, pełną zapału i patryotyzmu, zakończył 
Wybicki oznajmieniem, że miasta Korony i Litwy składają w ofierze Rzecz- 
pospolitej 12 armat i tyleż wozów wojennych i że zamierzają 'vystawić królowi 
posąg "T Warszawie z napisem: "Ten stargał pierwszy więzy człowieka!" .Pleni- 
potentom dziękował od tronu Kołłątaj. 
Pierwszą ważniejszą sprawą, uchwaloną na sejmie, był "opis" wspólnej 
komisyi skarbowej, co było znów dalszym krokiem do zaprowadzenia jedności 
administracyjnej dwu państw unią powiązanych. 'V listopadzie i grudniu 
obmyślał sejm nowe źródła dochodów i uchwalił "Zasady do urządzenia na 
sprzedaż wieczystą królewszczyzn ", Z której osiągnięte fundusze postanowiono 
obrócić wyłf\cznie na wojsko. Uchwałę tę przyjął ogół z zapałem, interesowani 
natomiast okazywali jawnie swoje niezadowolenie. l) W styczniu uchwalił 
sejm opis trybunału i deklaracyę ,vzględem porządnego odbycia sejmików 
l4. lutego. 
Sejmiki te miały ,wyrazić opinię ogółu szlacheckiego o konstytucyi, stąd 
też oba stronnictwa wytężyły wszystkie siły, aby ,vypadły one po ich myśli. 
l\ialkontentom szło o to, aby sejmiki były burzliwe, aby szlachta wyraziła na 
nich potępienie nowego porządku rzeczy; natomiast król ze stronnictwem 
patryotycznem życzył sobie, aby na sejmikach panował spokój i porządek, aby 
szlachta "Tyraziła uznanie dla konstytucyi i wogóle dla prac sejmowych. Takie 
uznanie było potrzebne niety]ko ze względu na utrwalenie nowych zasad 
rządu, ale i wobec niepokojących wieści o knowaniach Szczęsnego Potockiego 
i hetmana Seweryna Rzewuskiego. Wiedziano o ich znoszeniach się z impera- 
torową i wierzono, że sejmiki oświadczające się 7.a ustawą 3. maja położą kres 
tym wichrzeniom, a samą imperatorową przekonają, że nie znajdzie wśród 
szlachty podatnego gruntu do przeprowadzenia swych zamysłów obalenia 
konstytucyi. 
Energiczne zabiegi króla i patryotów wydały rezultat. prawie nadspodzie- 
wany.2) Sejmiki, z małym wyjątkiem, odbyły się spokojnie i porządnie, składały 
przysięgę na konstytucyę, uchwalały podziękowanie królowi i stanom, a nawet 
wybierały w tym celu deputacye. Niektóre budziły ,vprost podzhv swojem 
zachowaniem się, zerwaniem z tradycyą sejmikową. 'Vawrzecki opisując seju1ik 
w Prenach, gdzie miał kazanie wspominany już ks. Karpowicz, mówi, że pierwszy 
raz był na takim sejmiku, na który sami zgromadzili się obywatele a "nikt 
ich nie przywoził", na którym nie było "niczyjej partyi, nikt nigdzie szlachty 
nie zamykał, nikt nie poił", - nie widział pij anych ani kłócących się, nie 
słyszał wrzasku i wiwatów - "wszyscy od najmajętniejszego do najuboższego 
byli pełni radości z praw nadanych". Z 34 sejmików litewskich zaledwie trzy 
odbyły się nieprawidłowo, ale i z tych dwa, choć nie zaprzysięgły konstytucyi, 
podziękowały królowi za wzmocnienie rządu i za wprowadzenie sukcesyi. 
Biskup 
Iasalski dziwił się nie mało z nowej postaci rzeczy - "cała Lit,va 
(pisał w liście prywatnym) z nowej 3. maja kontenta ustawy, cała ją niemal 
zaprzysięgła tak z niechęci ku 1Ioskwie, jak i z nadziei życia w bezpieczeństwie." 


I) W wilię Nowego Roku na dorocznem zebraniu wieczornem w zamku znajdowało się t
lko 
siedem kobiet; inne wymówiły się chorobą, lub wprost oświadcz)'ły, ze po skasowaniu starost" nie 
mają za ('o kupować sukien. 
2) Opis tych zabiegów podaje szczegółowo Smolenski w "Ostatnim roku sejmu wielkiego".
		

/bartoszewicz_dzieje00086_0001.djvu

			- 80 - 


Na sejmiku województwa kijowskiego ślubowano wszelkiemi sposobami bronić 
konstytucyi, dziękowano królowi za uchwałę i nominacyę Kołłątaja, zobowiązano 
się wreszcie do składki na budowę pamiątkowego kościoła Opatrzności Boskiej. 
Na Wołyniu szło dość ciężko, ale przyjaciele kołłątajowscy wzięli w końcu 
górę; "cały Wołyń zupełnie się poprawił" - pisał ks. podkanclerzy do króla. 
W Chełmie nietylko zaprzysiężono posłuszeństwo konstytucyi, ale postanowiono 
poskramiać opornych. Szlachta powiatu częstocho,vskiego przyrzekła słoweIll 
honoru szlacheckiego, bronić konstytucyi majątkiem, życiem . ')rężem, 
a każdego jej przeciwnika mieć za burzyciela i nieprzyjaciela spukojności 
publicznej. Z prowincyj wielkopolskich zawiódł tylko jeden sejmik ciechanowski. 
3. marca pisał król uradowany do Oraczewskiego: "Dotąd żaden sejmik nic 
przeciwnego konstytucyi nie wyrzekł, i owszem, prócz trzech milczących 
wszystkie za nią 
 dziękowały . . . 
Taka jednomyślność była dotąd 
bez przykładu w Polsce." 1) Ude- 
rzała ona również i marszałka 
Małachowskiego. "Człowiek reli- 
gijny - pisał "przyjaciel ludu"- 
uzna 'v zdarzeniu tern rękę Opatrz- 
ności; polityk znajdzie wielki do- 
wód przywiązania całego narodu 
do prawa. " Owe trzy milczące 
sejmiki, o których król wspo- 
minał, były to sejmiki w Lublinie, 
Mielniku i Ciechanowie. 'Vłodzi- 
mierz poprzestał tylko na podzię- 
kowaniu za nową formę sejmiko- 
wanIa. 


." - 


; 


{ -\: 


.. 
, J 



 


.. 


-" 

... . 
( 


/ 


I ,.ł. .. 


\ .{ JII. 


... 


.
\
 

 .
. 
.... . 
':,=- 'r 

 


.". 


I 
" 'Ij, ..... 
....,.,.- 


Zagajając sesyę 15. marca. 
marszałek Małachowski 
dożył 
dzięki Najwyższemu za zjedno- 
czenie umysłów na sejmikach lu- 
towych i przypomniał uchwałę 
wystawienia na pamiątkę konstJ- 
tucyi kościoła, pod wezwaniem Opatrzności. Uchwalono położyć kamień wę- 
gielny pod tę świątynię w samą rocznicę konstytucyi. Dalsze sesye mar- 
cowe załatwiały różne dezyderaty sejmikowe i obradowały nad tymczasową 
ordynacyą dla sądów trybunalskich. 
Podczas przerwy ,vielkanocnej dokonały miasta elekcyj municypalnych. 
Dając dowód wdzięczności i zaufania do szlachty, Warszawa wybrała na prezy- 
denta posła Zakrzewskiego: Kraków Wielopolskiego, Wilno Tyzenhauza. Ra- 
dosną również była wiadomość, że oporna szlachta ciechanowska zaprzysięgła 
konstytucyę, a oporny Włodzimierz wysłał na sejm deputatów. 
Radość zamąciła relacya powracającego z Drezna Adama Czartorys- 
kiego o braku decyzyi ze strony elektora saskiego; co gorsza nadeszły z Pe- 
tersburga informacye Debolego o groźnej postawie imperatorowej. Rozprawiano 
o tern na tajnem posiedzeniu sejmowem 16. kwietnia. Pod wrażeniem niebez- 


. I 


37. J. W. Zakrzewski, prezydent miasta Warszawy, 
później człon
k najwyższ
j rady wojskowej. 


I) Król do Oraczewskiego. Smoleński, Joe. cit. 294.
		

/bartoszewicz_dzieje00087_0001.djvu

			. 


. 


. 


. 


. .. 


. 



. 


" 


. Jo.'.. 


'10 


, 
l

 
t f u 
 :

 11,'1,. .;t 
1:"1'-' 
M
 
,,,:-., r - $ 
li-I'::::. -:p .,
 - 
ł
'I
\
 ,..- j . '-. 

!hU' 
 ';. 

I" 

11 i-1. '1 ' 
I ,
l,
 
 : 
I "f,
 .1.- 

'H 
..\ 
"r' r ii ' . , ;\ 
I 
 
 i.: 
:: 
 '- 
. , iL!.
 '>I, · 
k, \" \- 
.I
t
 , 
: t
} 
I
;I. 
,>t
 
I".;al", : 

 I
t
:.'.
 
Id: - '1;' 
I
:. ..... 


ł 



...-
 
'11'\', 



 


... 


. 


..'
 



 
.. 


.., 


1. 


-.- - 
 

...C ' 
.tli: "
. 
j' 
."'

,:,,(:. 
'I" .!:;
 
l 

.. \o .' 
. , I.,_'A. 
1 "
t.. 

t 
..-.....,.ł.r ,. 


.l 
......
 


:"!. , 
./1'; ł 
.' 
:.;:, 
:f:
 I 
'..1- 
., . 


ł 


.
 
:,. 
J 
I 
j
 


, ; 
I... 
 
 
i
 

 
. 
1..1 -: 
1,: ,;,:- 

 .:
 


l" , 
. ł- 
,., 
. . 
, 
!'I' 

( 
. ,

 
, -


 
. /\t I. 
;?:
I i 
.\ I ':ti: i F 
...
.., ....I'(
.
 
"1II!i.
. 0 .,.1- 
. " . 
; ," 
.___
...;..,Ił" 


'l

 


II T!)ma$1 Wawrucl	
			

/bartoszewicz_dzieje00089_0001.djvu

			81 - 


pieczeństwa uchwalił sejm projekt: "Gotowość do obrony pospolitej". Król 
miał użyć władzy s,yojej 'v całej rozciągłości "ku opatrzeniu obrony narodowej" ; 
oprócz kierownictwa siłami zbrojnemi, polecono mu sprowadzić z zagranicy 
doś,
iadczonych w sztuce wojennej generałów, art.ylerzystów i inżynierów. Ko- 
misya skarbowa na żądanie króla winna była postarać się o pożyczkę 30 Inilionów 
a 9 milionów miał król zaraz podnieść ze sum skarbowych na przygotowanie 
obrony narodowej. 
W kilka dni później nadeszły od Debolego nowe depesze, podające 
szczegóły o konferencyach Potockiego i Rzewuskiego z ministrami imperato- 
rowej i o dyzlokacyi i sile korpusów mających wkroczyć do Polski. Król 
odczytał wyjątki z tej depeszy na tajnem posiedzeniu 21. kwietnia, zalecając 
najenergiczniejsze uzbrojenia, ale jednocześnie wstrzymanie się od wszelkich 
"wyrazów ostrych i grubych i nie przybieranie postawy wojowniczej, lecz oka- 
zywanie raczej chęci zakończenia wszystkiego w sposób pokoj owy ".1) Na jawnem 
tegoż dnia posiedzeniu uchwalono jednomyślnie wystawić .armię stutysięcznl\ 
i przyjąć 20 oficerów ze służby zagranicznej. 
Na sesyi 24. kwietnia uchwalono prawo "urządzenie wieczyste królew- 
sczyzn", (starostw), których sprzedaż miała stworzyć hipotekę dla pożyczki 30 
milionów. Przy tej uchwale polepszono los włościan starościńskich. Mogli oni 
sprzedawać swoje grunta, byle na nich osadzili następców; ludność nie posiada- 
jącą gruntó,v, ,volną od obowiązków przyszłego dziedzica, poddano jedynie 
zwierzchności miejscowej. 
Kiedy tak radzono nad obroną kraj u, w Petersburgu stanęła Targowica. 
l\Iu8imy nieco się cofnąć, aby opowiedzieć jej genezę. 


tO 


o II o 


Ot 


Rozdział dwunasty. 
ZA \VI.ĄZANIE "TARGO'VICY". 


J . 
uż na posiedzeniu sejmowem dnia 22. czerwca 1791 r. podnosiły się głosy, 
aby wojskowym przebywającym za granicą nakazać powrót do kraju i zło- 
żenie przysięgi na konstytucyę. Miano na myśli generała artyleryi Szczęsnego 
Potockiego i hetmana pol. kor. Seweryna Rzewuskiego, którzy nie taili swej 
nienawiści do nowej formy rządu, owszem demonstracyjnie przeciw niej wy- 
stępowali. Znane nam już "niektóre słówka II i zabiegi hetmana wielkiego koron- 
nego Branickiego, nie pozostawiały żadnej wątpliwości, że ci trzej ludzie znoszą 
się ze sobą i knują niecne zamiary. Jeżeli można wybierać pomiędzy łotrami, 
to Branicki pod pewnym względem był z nich największy: tamci występowali 
przynajmniej jako jawni wrogowie konstytucyi, Branicki zaś przrsiągł na 
konstytucyę i jako minister wojny należał do Straży. 
Ale nietylko ci trzej pano,vie mieli serdeczne uczucia dla konstytucyi 
3. maja. Kiedy Potocki przybył do Wiednia, malkontenci listownie, jak biskup 
Kossakowski, lub osobiście, jak Moszczeński, Ożarowski itd., zapewniali go, iż 
poprą jego zan1iary. Uznawano go za głowę opozycyi, proszono go, aby dla 


I) Popiel: Powstanie i upadek KODstytucyi 3. maja J str. 68. 
1794 


11
		

/bartoszewicz_dzieje00090_0001.djvu

			- 82 - 


porozunlienia się przyjechał do Lwowa, lub do którego z mnIejszych miast 
galicyjskich. W Warszawie wnoszono jego zdrowia na prywatnych zebraniach 
malkontentów. Złotnicki objeżdżał Podole, Hulewicz Wołyń i Ukrainę, aby 
szerzyć niezadowolenie z konstytucyi i przygotowywać do jej obalenia. Na Po- 
dolu gorliwie pracował przeciw konstytucyi Michał Czacki, podczaszy koronny. l) 
Lwów stał się punktem zbornym dla przyjaciół Szczęsnego. Układano w nim 
odezwy i broszury, które rozrzucano po województwach ruskich. 
Potocki próbował naprzód szczęścia u ministrów austryackich, ale wobec 
sympatyi cesarza Leopolda dla Polski i konstytucyi, zabiegi jego były 
daremne. W 6wczas w porozumieniu z Rzewuskim zawiązał stosunek z Potem- 
kinem, który list z propozycyami Potockiego przesłał Katarzynie. Imperato- 
rowa mile przyjęła dobre chęci Szczęsnego i Rzewuskiego, lecz żądała (reskrypt 
z 29. lipca 1791), aby "sami rozpoczęli akcYę od uorganizowania stronnictwa 
pewnego i licznego i zwrócenia się do niej jako gwarantki dawnej konstytucyi, 
z prośbą o formalną protekcyą i pomoc". Chciała zawiązania konfederacyi 
przed wkroczeniem wojsk rosyjskich do Polski, aby wystąpić w roli wezwanej 
przez naród opiekunki! Zanim się konfederacya zawiąże, imperatorowa obja- 
wiła Potemkinowi zamiar porozumienia się z Austryą i Prusami. Dwór cesarski 
chciała przekonać o "konieczności przedsięwzięcia środków energicznych 
i poparcia zamiarów czynem". Gdyby król pruski okazał "chciwość niepoha- 
mowaną", imperatorowa gotowa była zezwolić na "podział kraju pomiędzy 
trzy domy zjednoczone ". Skoro konfederacya da znak życia, Rosya ogłosi zaraz 
swoją deklaracyę. Powrót wojsk rosyjskich po zawarciu pokoju z Turcyą będzie 
"najwłaściwszym do rozpoczęcia akcyi momentem ". W końcu reskryptu radziła 
imperatorowa Potem kinowi, aby wezwał Potockiego do siebie dla szczegóło- 
wego omówienia sprawy.2) 
Posłuszny wezwaniu, chyłkiem przez Galicyę, wybrał się do Jass pan 
generał artyleryi do przebywającego tamże Potemkina ; w tropy za nim 
pospieszył pan hetman polny. Było to już po zawarciu preliminaryów poko- 
jowych Rosyi z Turcyą w 
faczynie (wrzesień 1791), imperatorowa zatem lada 
chwila mogła mieć ręce rozwiązane. Potocki przybył do Jass 15. października, 
ale nie znalazł już w nich Potemkina, który czując się chorym, wyjechał do 
M:ikołajewa. Na drugi dzień przybył Rzewuski incognito do wioski pod Jassami 
i o tej samej prawie godzinie umarł Potemkin w 1\iikołajewie na rękach 
hetmanowej Branickiej. Niespodzianka ta niemile dotknęła przybyłych. Nie 
wiedzieli co z sobą robić, do kogo się udać. Na ich szczęście generał Popow 
dał do zrozumienia, że zna cel przybycia obu dostojników Rzeczpospolitej. 
Zapewniał Potockiego o najlepszem usposobieniu dla niego imperatorowej 
i podjął się pośrednictwa. Potocki wręczył mu dwa listy, od siebie i od Rze- 
wuskiego do imperatorowej i wraz ze wspólnikiem zdrady udał się do Jazłowca 
na Podolu galicyjskiem, aby tam oczekiwać dalszych rozkazów z Petersburga. 


1) Dowiadujemy sit} o tern z listów Grabieńskiej do Stanisława Małachowskiego. ..Podczaszy 
koronny (pisze w jednym 2 nich) stara się ile może mieć sposobności. obalić konstytucyę. a przy- 
najmniej zawichrzeć . _ . . . Do Wiednia niechętni jadą" (list z 17. września). W drugim liście z 10. 
października powtarza to samo i dodaje. że Czacki od konstytucyi był z Rzewuskim w porozumieniu. 
(Archiwum Krasińskich, rps. 2993) Grabieńska była siostrą Małachowskiego - pisała do "braciszka" 
Z Zameczka. 
2) Przekład reskryptu podał Kalinka w "PoJityce dworu austryackiego w sprawie konstytucyi 
3 maja".
		

/bartoszewicz_dzieje00091_0001.djvu

			- 83 - 


W kilka dni później zjechał na krótko do Jazłowca hetman Branicki, udający 
się do żony swojej, pozostającej w Jassach w sprawie spadku po Potemkinie. 
W Warszawie już 23. października wiedziano o śmierci Potemkina i o po- 
bycie Potockiego i Rzewuskiego w J assach. W śmierci Potemkina widział 
Stanisław August "palec Boży". Pomijając, że usunął mu się rywal, bo Po- 
temkin nie krył się z myślą o koronie polskiej, wypadek ten naprzód" wikłał, 
a przynajmniej opóźniał", podług mniemania króla, "zamiary naszych nie- 
chętnych", a powtóre "ośmielił sejm do energicznego czynu, który stał się 
koniecznym a nawet nieuniknionym ". Czynem tym była uchwała (24. paździer- 
nika) nakazująca każdemu wojskowemu, będącemu na urlopie, złożyć przysięgę 
na konstytucyę, a każdemu ministrowi nieobecnemu w kraju, powrócić w ciągu 
trzech miesięcy do objęcia swych czynności. Jeżeli posłuchają, sądził król, 
którego zapatrywania były echem ogólnej opinii, "zerwie się nić knowań 
wewnętrznych"; w przeciwnym razie zostaną oddani pod sąd sejmowy, utracą 
swoje urzędy i powagę wśród tego "drobiazgu", który jeszcze "nie'vyraźne 
lub niechętne stanowisko zajmował wobec konstytucyi 3. maja". Więc choć 
"nie był wolny od wszelkiego niepokoju", pocieszał się król, że się "nie zanosi 
na podniesienie oręża w kraju", a póki tego nie będzie, Rosya nas nie 
zaczepi, nie mając pozoru do poparcia "jakiegoś odłamu obywateli niby to ucie- 
miężonych ". A zresztą wszak istnieje sprzymierzeniec król pruski, który obo- 
wiązany jest przyjść z pomocą. l) 
Zanim rozkaz sejmu został wykonany, biskup inflancki Kossakowski, 
doniósł o nim przebywającemu w Jassach swemu bratu Szymonowi, genera- 
łowi rosyjskiemu, niegdyś barszczaninowi; doradzał w tym liście Potockiemu 
i Rzewuskiemu, aby zwlekali z odpowiedzią, gdyż \V razie nieposłuszeństwa 
utracą urzędy i majątki. 'Vkrótce zjechał do Jass Branicki, gdzie go żona 
uspokoiła, iż list jego doszedł do imperatorowej. A więc i on zgłaszał się już 
wcześniej wprost do Petersburga. 
W połowie listopada Potocki i Rzewuski otrzymali z J ass listy Katarzyny, 
które przywiózł ze sobą Bezborodko, wysłany dla ukończenia układów pokojowych 
z Turcyą. Bezborodko proponował im zjechanie się na polowanie pod Jassami, 
ale ani generał artyleryi ani hetman polny nie uważali już za potrzebne tak 
dalece ukrywać swoich zamiaró,v. vV każdym razie zachowywali tajemnicę 
przed przejeżdzającymi przez J assy Polakami. O wszystkiem prawdopodobnie 
wiedział jeden tylko Branicki, który ze swojej strony oznajmił Bezborodce 
swą gotowość do usług 2). Katarzyna dziwiła się, dlaczego Branicki "chce się 
narażać na szwank, ,vracając do 'V arszawy". 
Układy były na najlepszej drodze. Bezborodko zachwycał się "roztropnością, 
stałością i zacnością dwóch przywódców stronnictwa naszego", zwłaszcza 
Potockiego. Obaj oni, pisał do Katarzyny (11. grudnia) "pracują obecnie nad 
planem działania, nie spuszczając z uwagi rady mojej, że należy czekać cierpliwie, 
dopóki ręce nasze rozwiązane nie będą". 
Powtórny pobyt hersztów opozycyi w Jassach uznano w vVarszawie już 
za jawny dowód zdrady. Wysłano do nich rekwizycye, poruszono ich sprawę 


l) List króla do Glayrea. :Mottaz 1. c. str. 270. 
2) Smoleński (Ostatni rok, 195) przytacza dowody na to, jakohy Branicki nie był wtajemniczon
'. 
Dowody te jednak nie s,,\ przekonywujące, prędzej przypuszczaó należy, że grano komedyę, aby nie 
kompromitować Branickiego, który wracał z żoną do Warszawy. A może rzeczywiście Potocki i Rze- 
wuski bali się, aby król przez hetma.now
 nie przyciągnął do siebie hetmana. 


11*
		

/bartoszewicz_dzieje00092_0001.djvu

			- 84 


na sejmie. Zachowanie się ich wpłynęło też na uchwalenie "Deklaracyi względem 
manifestów", która polecała pozywać do sądów sej,nowych i karać tych co 
wnoszą manifesty i protestacye przeciw sejmowi i ustawie rządowej. Tymczasem 
obu hersztów odwiedzali coraz częściej w J assach ich przyjaciele, chcąc 
zasięgnąć języka, otrzymać wskazówki. Majorowi Krasickiemu, który przybył 
z rekwizycyą komisyi wojskowej, odpowiedział Potocki, że na konstytucyę nie 
przysięgnie, ale i konfederacyi zawiązywać nie zam);śla. W liście do komisyi 
wojskowej oświadczał, że "życie ojczyznie i wolności gotów poświęcić, ale 
przysiądz na rząd nie republikański, żadna moc na świecie przymusić go nie 
zdoła". Powstawał na rzucane na niego "czernidła", zaręczał, że "nie potrafiłby 
zdradzać Rzeczpospolitej, lub czołgać się u nóg czyich - wierniejszym Rzecz- 
pospolitej i przywiązańszym do wolności być niepodobna". Rzewuski na razie 
wstrzymał się z odpowiedzią i pytał o radę Katarzyny jak ma postąpić, 
- w końcu zuchwale odpowiedział królowi, protestując przeciw czynnościom 
sejmu, przeciw sukcesyi tronu, konśtytucyi i "wszystkim gwałtom". 
Branicki za powrotem do Warszawy zaręczał, że Potocki i Rzewuski 
"nie zrobią nic, byle na nich nie" następowano", w drodze jednak wysłał list 
do Potockiego, w którym był ustęp: "Jadę do miejsca zdzierstwa i prześla- 
dowania; wszędzie dobrego i przywiązanego znajdziesz we mnie przyjaciela 
i ten sentyment, który mu raz poświęciłem, aż do śmierci niezmazanym będzie". 
Król zdołał namówić Stanisława Potockiego, posła lubelskiego, aby 
pojechał do Jass wpłynąć na Szczęsnego. Wysłannik królewski stanął na miejscu 
13. stycznia w kilka dni po zawarciu pokoju rosyjsko-tureckiego (9. stycznia 1792). 
Serdeczny list królewski odczytał Szczęsny ze łzami. Poseł lubelski odniósł 
wrażenie, że "dałby się on może zczasem oświecić, ale pan hetman jest 
do tego przeszkodą". Odpisał też Szczęsny królowi serdecznie, ale odmownie. 
Poseł lubelski zabawił tylko B dni w Jassach, gdyż Bezborodko kazał mu 
wyjeżdżać z powodu konferencyi, jakie miał z Turkami. 
Sejm w dniu 27. stycznia, a więc po upływie trzechmiesięcznego terminu, 
danego Rzewuskiemu i Potockiemu, pozbawił ich urzędów i jednocześnie 
uchwalił znieść obie polne buł awy 1). Wkrótce potem były hetman polny i były 
generał artyleryi jechali do Petersburga na wezwanie carowej. 
Spiskowi zdrajców z Rosyą szły na rękę europejskie stosunki polityczne. 
Groźne postępy rewolucyi francuskiej dotknęły silnie dwór wiedeński, zaniepo- 
kojony losenl Ludwika XVI. i Maryi Antoniny siostry cesarza. Wiemy już, 
że Leopold II. przygotowywał się do wojny z Francyą, że zawarł ,,
 tym celu 
przymierze z Prusami. Katarzyna z zadowoleniem patrzyła na te przygotowania, 
gniewała się, że postępują zbyt powolnie. "Są powody - zwierzała się Chra- 
powieckiemu - o których nie mówi się głośno; chcę ich wciągnąć w sprawy 
francuskie, żeby mieć samej l'ęce wolne. Mam wiele przedsięwzięć na ukoń- 
czeniu, trzeba więc, żeby byli zajęci i mnie nie zawadzali". Wkrótce zadość 

ię st
ło jej pragnieniom. Francyazażądała wyjaśnień co do przymierza z Prusami 
l wOJsk zgromadzonych nad Renem. Po szorstkiej odpowiedzi gabinetu wiedeń- 
skiego, - wojna stała się nieuniknioną. Na domiar szczęścia Katarzyny, umarł 
,,:śród przygotowań wojennych Leopold II. (1. marca 1792), który żywił tak 
sIlne sympatye .dla Polski i jej konstytucyi. Następca jego Franciszek II. nie 
miał czasu myśleć o Polsce, pochłonięty nadzieją łatwych. jak sądził, tryumfó,v 
I) Szarż
 generała leutnanta. po Potockim. nadał kr61 ksi
ciu J6zefowi Poniatowskiemu.
		

/bartoszewicz_dzieje00093_0001.djvu

			- 85 - 


na polu walki. Katarzyna zresztą łudziła go obietnicą przystąpienia do koalicyi 
przeciw "buntownikom francuskim". 
W takiej chwili stanęli w Petersburgu Potocki z Rz
wuskim. Wkrótce 
znalazł się nad Newą i hetman Branicki, który przybył pod pozorem załatwienia 
interesów spadkowych po Potemkiniel). Król mu dozwolił na wyjazd wskutek 
nalegań Bułhakowa, ale odebrał wprzód od niego słowo honoru i piśmienne 
zobowiązanie, że powróci na każde ,vezwanie i dochowa wierności konstytucyi. 
Prócz trzech hersztów zdrady zjechało. do Petersburga kilkunastu prze- 
ciwników konstytucyi i jurgieltników Szczęsnego. Wszyscy ci »cnotliwi Polacy" 
przyjmowani byli na dworze i przez ministrów. Potocki i Rzewuski bywali 
prawie codziennymi gośćmi imperatoro,vej; - Branicki rzadziej się ukazywał, 
mniej go bowiem miała cenić Katarzyna i mniej mieli go lubić ministrowie; 
prawdopodobniej jednak starał się, również jak w Jassach, ocalić do końca 
pozory, bo wszak przysięgał na konstytucyę, wszak był tylko na urlopie. 
Sprawy polskie omawiano w ściślejszym kółku, podobno tylko z udziałem 
Potockiego i Rzewuskiego. Ułożono wreszcie akt konfederacyi generalnej 
koronnej i podpisano go 27. kwietnia kładąc na nim fałszywą datę 14. maja 
i fałszywą miejscowość: Targowicę.J ednocześnie wręczono imperatorowej pokorną 
suplikę, 'v której czternastu "dobrych patryotów" wzywało "pomocy obcych 
bogów sprzyjających wolności, kiedy zaginęły domowe". Wyliczywszy cały 
szereg spełnionych zbrodni w dniu 3. maja i następnych, opisawszy jak wszyscy 
»jęczą", jak się odbywają "proskrypcye rzymskie" a nawet jak »sponiewierano 
J. P. Suchorzewskiego" suplikanci w te słowa odzywali się do imperatorowej: 
"Wielka Katarzyno, podobna bogom bardziej jeszcze przez chęć czynienia 
dobrze, niż przez posiadaną od nich władzę nieograniczoną, tobie jednej przy- 
stało być bogiem przyjaznym wolności polskiej. Europa zadziwiona tobą 
oniemiała; nie masz już ani nieprzyjaciół, ani przeciwnikó,v. Naród polski 
skonfederowany wzywa cię jak boga przyjaznego wolności i błaga o jej obronę... 
Wszyscy 'v tobie pokładają nadzieję, od ciebie tylko ,vyczekujemy ratunku. 
Ty, któraś napełniła świat cały sławą swego imienia i zwycięztwa, któraś stała 
się ucieczką królów i ludów, mogłażbyś nie podać ,vspaniałej ręki narodo"yi 
sąsiadowi, sprzymierzeńcowi? Zawsze taż sama, zawsze wielka, naj wspanialszym 
opromieniasz się blaskiem, wysłuchując skarg uciśnionego narodu. Wielka 
monarchini I liczne narody podległe berłu twemu uszczęśliwiłaś; spraw, żeby 
wielkie imię twoje w naj odleglejsze czasy wzbudzało 'v najpóźniejszej potomności 
Polaków uczucie nieograniczonej wdzięczności ". Suplikę podpisali: Potocki, 
Branicki, Rzewuski, kasztelan przemyski Czetwertyński, Szymon Kossakowski, 
Jerzy Wielhorski, Adam łtloszczeński, Antoni Złotnicki, Jan Suchorzewski, Jan 
Zagórski, Jan Świejkowski, l\Iichał Kobyłecki, Fryderyk 'Yolski i D:yzłna 
Bończa Tomaszewski. Wszyscy oni znaleźli się potem w Targowicy, gdzie 
TI1arszałkiem konfederacyi okrzyknięto Szczęsnego Potockiego, władzę hetInańską 
złożono 'v ręce Branickiego i Rzewuskiego, sekretarzem mianowano TOIl1aSZe\\- 
skiego ; reszta z czternastu suplikantów, została konsyliarzami konfederacyi. 
. Po tym opisie genezy konfederacyi targowickiej, powracamy do 'Var- 
szawy, którą opuściliśmy w chwili, kiedy sejm zaniepokojony depeszan1i Debo- 


1) Żona Branickiego Engelhardtówna (?) z domu była spadkobiercz
-nil'\ Potemkina, jako jego 
kuzynka (?). Podobno b
'ła również bardzo bliskl'\ kuz
'nkł\ Katarzyny. 'V reskrypcie do Stackelberga 
1785) nazywa Katarz
'na Branickiego swym siostrzeńcem (p1E'miannik nasz). Russkaja Starina ł8i1 str. 477.
		

/bartoszewicz_dzieje00094_0001.djvu

			- 86 - 


lego o pobycie hersztów spisku w Petersburgu i o zamiarach Rosyi, uchwalił 
wystawić stutysięczną armię i zaciągnąć pożyczkę milionową. 
Wśród takich okoliczności przyszło Warszawie święcić w dniu 3. maja 
rocznicę konstytucyi. Pomimo grożącego niebezpieczeństwa czyniono przygoto- 
wania do wspaniałych uroczystości. Miały one podnieść ducha narodu, miały 
zebrane z całego kraju tłumy przywiązać do konstytucyi i zachęcić do jej 
obrony. Postanowiono w dniu tym »z,vyczajem dawnych Rzymian II l) odbyć 
sęsyę sejmową w świątyni i wybrano w tym celu kościół św. Krzyża. Na dzień 
ten naznaczono i uroczyste położenie kamienia węgielnego pod kościół Opatrz- 
ności, mający powstać na pamiątkę konstytucyi. 


. 
 


6"
 



 . 


Rozdział trzynasty. 


ROCZNICA 8. :MAJA. - DEKLARACYA o "TTARGNIĘCIU \VOJSK ROSYJSKICH.- 
PRZYGOTO\VANIE ŚRODKÓW OBRONY. - ODPO'VIEDŹ NA DEKLARACYĘ - 
ODEZ\VY DO NARODU I "\VOJSKA. 


W dniu 3. maja 1792 roku cała ludność Warszawy zebrała Sil: na Kra- 
r.J kowskiem Przedmieściu między zamkiem a kościołem św. Krzyża; 
tłum ten powiększyła olbrzymia ilość przyjezdnych ze wszystkich okolic kraju 
i z Galicyi. Samych »obcych II liczono na 40 tysięcy. Wśród szeregów wojska 
(kawaleryj narodowej, gwardyi itd.), konfraternii kupieckich w mundurach 
i cechów, jechał król 'v karecie kryształowej poprzedzany przez koniuszego 
koronnego, otoczony eskortą "kawalerów" i gwardyi koronnej; za nim jechali 
prymas z krucyferem i nuncjusz z »liberyą". Przy biciu dzwonów i okrzykach 
przyjęło króla u bram kościelnych duchowieństwo z biskupem poznańskiem 
na czele. Kiedy wszyscy zajęli miejsca w kościele, 'v porządku sejmowym 
nastąpiły przemówienia, ucałowanie ręki itd. Król zakończył swą mowę sło- 
wami psalmu: I n t e D o m i n e s p e r a v i. Podczas nabożeństwa wygłosił 
kazanie ks. :M:alinowski, biskup cynneński. Nagle zerwała się burza, ciemność 
zaległa świątynię, grad uderzył o mury i okna kościoła. Wkrótce jednak wypo- 
godziło się i zabrzmiało »Te Deum" Paesellego, wykonane przez 200 śpiewaków 
i muzyków; towarzyszyło mu sto wystrzałów działowych. Po »T e D e u fi" 
nastąpił wspaniały pochód do miejsca wyznaczonego na kościół Opatrzności 
naprzeciwko koszar ujazdowskich. Przy uroczystości położenia kamienia węgiel- 
nego wygłosił mowę Adam Naruszewicz w zastępstwie chorego Kołłątaja. Po 
skończonej ceremonii król odjechał do Łazienek, a u marszałkó,v wielkiego 
koronnego, wielkiego litewskiego i sejmowych, u prymasa i prezydenta miasta 
odbyły się wspaniałe przyjęcia. Wieczorem zajaśniała Warszawa iluminacyą, 
a w teatrze przedstawiono napisany na tę uroczystość przez Niemcewicza 
dramat: »K azimierz Wielki". Kiedy aktor grający rolę tytułową wypowiedział 
l) Niemcewicz. "Pamiętniki z czasó!' moich", wydanie z roku 1880., str. 57.
		

/bartoszewicz_dzieje00095_0001.djvu

			słowa: "W potrzebie stanę na czele narodu mego", król wychylił się z loży 
i rzekł: "Stanę i wystawię się", co wywołało olbrzymi zapał zgromadzonych. 
Dzień ten uroczysty zakończyły bezpłatne reduty.l) 
I w innych miastach Rzeczpospolitej rocznicę konstytucyi obchodzono 
uroczyście. Był to niestety ostatni spokojny dzień radosny niepodległej Polski. 
Po uroczystościach 3. maja, sejm zajmował się uzupełnieniem środków 
obrony. 7. maja uchwalono jednomyślnie sformować po dwa pułki tatarskie 
i kozackie, oraz 4 bataliony ochotników. 11. maja stanęło prawo; "Wymiar 
obywatelskiej sprawiedliwości, ku powszechnej kraju obronie", które z jednej 
strony zapewniało odszkodowanie obywatelom za straty poniesione podczas 
wojny, a z drugiej zapowiadało zdrajcom dożywotni sekwestr ich majątków, 
oprócz kar ustawami przepisa- 
nych. 14. maja uchwalono, że 
wszystkie prywatne milicye na- 
dworne, w razie wojny przejdą 
na żołd Rzeczpospolitej i pod 
dowództwo komendantów wojsk 
regularnych. Pod wpływem za- 
pału przeprowadzono nareszcie 
18. maja opis komisyi wojsko- 
wej, nad którym poprzednio 
tracono niepotrzebnie wiele 
czasu. 
Przed samem głosowaniem 
nad tym opisem, wręczył Buł- 
hakow Chreptowiczowi dekla- 
racyę o wtargnięciu wojsk ro- 
syjskich do Polski. 'N dekla- 
racyi tej wyliczała naprzód im- 
peratorowa wszystkie z bro- 
dnie jakie względem niej 
popełniono, a więc zniesienie gwarancyi, obalenie dawnej wolnej ustawy rzą- 
dowej, a ustanowienie na jej miejsce nowej konstytucyi, przeciwnej zawartym 
z nią traktatom i niszczącej od wieczne swobody, narodu polskiego; dalej 
liczne nadużycia i napaści na nią samą, uciemiężenie jej poddanych, ofiaro- 
wanie przymier
a zaczepnego Turcyi, na co "są jasne dowody" itd. Ale impe- 
ratorowa "nie chce słuchać głosu własnych uraz", gotową jest przebaczyć, 
"lecz nie może być nieczułą na głos zażaleń, z któremi do niej udała się wielka 
liczba Polaków, między którymi znajduje się wielu znakomitych, przez swe 
urodzenie i stopień, któren posiadają w Rzeczpospolitej, jako przez swe cnoty 
patryotyczne i sposobność służenia ojczyznie'. Otoż ci cnotliwi patryoci "dla 
ratunku ojczyzny i odzyskania dawnej swej wolności, niepodległości, złączyli 
się z sobą ku zdziałaniu prawnej konfederacyi przeciw nieszczęściom, w które 
warszawska konfederacya nieprawna i moc sobie przywłaszczająca, pogrążyła 
naród". Więc carowa przyrzekła im wsparcie i pomoc, "będąc spowodo'waną 
do tego sentymentami przyjaźni i najlepszej chęci dla Rzeczpospolitej". Dla 
nskntecznipnia tpgo przyrzeczenia, część wojsk caro,vej wejdzie w kraje polskie. 


- 87 - 


,,.. 40 ft 


-

 -=:-.. 
EGLT r
} ES 


i\IISSI:O
AIRE:J 
. l 


. " 


, 
\ 


ł 
.I - t I -:T:-J £t

.
 . 
!- ' L,.:r- 
- . 
 
)
:
-- 
:--- .. - , 
ł . ! :
:.: ; ,"I . 
ł , I 


............... 



 ' 
!l
 


F.
 ;.-::, 
 
 i' l t] 
3 -, i 
 ,. -L 
..-- .-..- ..- "-
 
 
1<-.......... ł f!' -f--' n-'" 
.;;rr:.. -.. _ - _.. _ - 



-
- 



-- 
....___..L
 _ 


=- - 


3S. Kościół św. Krzyża (Missjonarzy.) 


I) Opis uroczystości w Niemcewiczu (I. c.) i u Smoleńskiego w "Ostatnim roku".
		

/bartoszewicz_dzieje00096_0001.djvu

			Kto je będzie uważał za przyjaciół, ten nie poniesie żadnej szkody i otrzyma 
"darowanie uraz /I, natomiast sam każdy będzie winien swym "nieszczęściolll", 
kto się będzie opierał "chęciom dobroczynnym imperatorowej i chęciom 
patryotycznym swoich współobywat
li". W końcu imperatorowa wzywa i "za- 
prasza naród polski, aby całe swoje zaufanie złożył w wspaniałości i nieinte- 
resowaniu, które powodują jej kroki". 
Dnia 19. maja na radzie u Kołłątaja postanowiono odczytać deklaracyę 
rosyjską na najbliższem posiedzeniu sejmowem i zapytać się posłów pruskiego, 
austryackiego i saskiego, 
czy Polska może liczyć na 
pomoc ich dworów. Prócz 
tego naradzano się nad środ- 
kalui obrony i nad sposo- 
bami "utrzymania w posłu- 
szeństwie prowincyi", to zna- 
czy nad sparaliżowanienl 
agitacyi Targowicy wśród 
szlach ty. 
Na sesyi 21. maja od- 
czytano deklaracyę rosyj ską ; 
z początku słuchano jej 
w milczeniu, ale ustępy 
o "zacnych Polakach" i "naj- 
lepszych chęciach /I impera- 
torowej, ,vywołały swą bez- 
czelnością śmiechy i oznaki 
oburzenia. Przemówił król 
o potrzebie zastosowania 
wszelkich środków do o brony 
i ratowania oj czyzny. On 
sam, "stawi i wystawi SIę 
gdzie j ego przytomność bę- 
dzie przydatna". Oprócz jed- 
nak środków, które daj e 
"odwaga i męstwo" trzeba 
szukać ratunku i w nego- 
cyacyach. Należy udać się 
przedewszystkiem do król a 
pruskiego, wszak na jego żą- 
danie zabraliśmy się do sta- 
łego rządu, "na którym dopiero fundować pragnął alians z nami", a w tym 
aliansie zapewniał naprzód b o n a o f f i c i a, a potem "istotne posiłki /I. 

ypada także udać się do dworu austryackiego i do elektora saskiego. 
Zadnego środka nie należy pominąć, któryby pozwolił do traktowania "raczej 
piórem niż orężem /I. Król sądził, że Katarzyna nie zechce odrzucić przełożeń, 
"jakie jej z tylu stron mogą być uczynione". Ponieważ "niektórzy rodacy" 
żądania swoje "chcą wymuszać za pomocą obcej broni", należy zapobiegać, 
aby się więcej nie znalazło" wspólników tego złego zamiaru" . Na razie należy, 


88 - 


f't.)\ 
- 
 '
 
-

 


.J' 
 J
: ... 
. .' 
(
 .' 
" :, 
': ".': . ltI. .:;; 
t

 



 . 


..,.., 


di ....... 
'. ""'-.. 
. f.' 
>: . # 
-,----i
 
\ .' 
... - 


.
. 
l 
i
.>f' 

r 
:: 


--7:

S 
% 
::<-_:o- _ 
.
 2 


39. 


1. Pocztowy kawaleryi narodowej. 
2. Brygadyer kawaleryi narodowej.
		

/bartoszewicz_dzieje00097_0001.djvu

			- 89 


aby sejm załatwił jeszcze sprawy najpilniejsze a mIanOWICIe dyzunicką, kur- 
landzką, etatu wojskowego itd. 
Spra,va dyzunicka była o tyle nagl
cą, że "dobrze i prędko załatwiona! 
nam wiele pomocy, a nieprzyjaznym wiele ująć może". Sejm już przedtem 
uznał za konieczne uchylić wpływy rosyjskie na dyzunitów przez ustanowienie 
dla nich niezależnej zwierzchności kościelnej. Szło więc o to, aby się przychylić 
do uchwał zwołanej w tym cel:l kongregacyi pińskiej (15. czerwca 1791 roku) 
Kongregacya ta, po zaprzysiężeniu konstytucyi uchwaliła upraszać o zaprowa- 
dzenie stałej hierarchii dYł;unickiej, złożonej z arcybiskupa i trzech biskupów 
składających synod krajowy. Zgodziła się na to, aby w sprawach dogmatycznych 
dyzunya (schizma) była zależną wyłącznie od patryarchy carogrodzkiego. 
wreszcie na żądanie stanów podała projekt tymczasowej organizacyi cer- 
kiewnej. 
Pomimo opozycyi olbrzymią większością głosów 123 przeciw 13 uczy- 
niono sprawiedliwość dyzunyi, a zarazem dysydentom, przez uchwalenie prawa: 
"Załatwienie żądań obywatelów polskich, grecko-nieunitów i dysydentów". 
Przedtem jeszcze podniesiono stanowisko kościoła unickiego przez wprowa- 
dzenie jego metropolity do senatu, o co niegdyś napróźno się starali nietylko 
władycy i królowie, ale nawet papieże; już 9. września 1790 roku metropolita 
Rostocki złożył przysięgę senatorską i dziękował stanom. Te ustępstwa dla 
unii i dyzunii były zarazem mądre i szlachetne, i gdyby nie upadek Polski, 
przyniosłyby olbrzymie dla narodu korzyści. Dyzunia miała posiadać poniekąd 
nawet ,vięcej swobody niż kościół łaciński, bo na elekcyę jej biskupów król 
o tyle tylko mógł wpływać, że zostawiono mu 'wybór jednego z czterech kandy- 
datów przedstawionych przez synod. "Polska - mówi historyk kościoła rus- 
kiego - dała najpiękniejszy ,vzór tolerancyi religijnej, najpierwszy chrono- 
ogicznie i to w wieku, który nie miał dla niczego tolerancyi ".1) 
26. maja rozstrzygnięto spory kurlandzkie, w duchu interesów księcia 
Birona. Projekt przeszedł zaledwie jednym głosem większości i to dopiero na 
skutek usilnych starań króla, który za radą Kołłątaja popierał księcia, 
mając nadzieję, że z gotowem swem wojskiem przyjdzie na pomoc rzecz- 
pospolitej. 
Resztę czas
 poświęcono środkom obrony. Uchwalono "pobór generalny" 
podnoszący o 10% podatek z dóbr ziemskich, nakładający drugie podymne 
i półpodymne, podwajający wreszcie pogłówne opłacane przez żydów (24. maja) 
Druga uchwała" Wsparcie obrony krajowej", polecała strącać na czas wojny 
dziesiąty grosz od pensyi urzędników; trzecia "Składka do browolna na 
powszechną obronę ojczyzny", ustanawiała sposób zbierania składek i zapro- 
wadzała "skarbony patryotyczne lf . Prawo "Nagroda dzieł walecznych" wyzna- 
czało półtora miliona złotych dla żołnierzy, którzy odznaczą się na polu walki ; 
wdowom i sierotom po poległych, zapewniono połowę gaży. Po długich dys- 
kusyach przyjęto nareszcie nowy etat wojskowy. Postano".iono wyznaczyć 
komendanta dla zorganizowania oddziałów ochotniczych z Kurpiów. Uchwalono 
pod nazwą: "Przyspieszenie obywatelskiego bezpieczeństwa", upoważnić króla 
w razie potrzeby do uzbrojenia wszystkich obywateli. Całą komendę sił 


I) J. Bartoszewicz: Szkic dziejów kościoła ruskiego w Polsco, str. 301. Tamże od str. 280-303, 
i od 390-Ul, szczegółowe przedstawienie pracy sejmu czteroletniego na r
ecz unii i schizmy. Porównaj 
Kalinka ,,8ejrn o
teroletniCl, tom H., str. 353-381 i Smoleński: "Ostatni rok" str. 82--88 i 401-4.03. 
179ł 12 


,
		

/bartoszewicz_dzieje00098_0001.djvu

			- 90 - 


zbrojnych powIerzono królowi. lvIiał on prawo decyzyi w wszystkich sprawach 
połączonych z wojną, z ,vyjątkiem prawa zawarcia pokoju. Na wydatki obo- 
zowe dla króla wyznaczył sejm dwa miliony złp. Przy tej sposobności poseł 
Sołtyk mówił do króla: " Wstępujesz w naj niebezpieczniejsze życia twego 
momenta: tu jest kamień probierczy, który okaże, czyJi wart będziesz być 
umieszczonym w rzędzie najznakoInitszych monarchów. . . . Wszystko ci naród 
wspaniały do świętej powierzył wyprawy. Jesteś panenl majątków naszych, 
życia naszego, wszędzie pój dą za tobą Polacy śmieli i mężni" . . . 
Na tejże sesyj (29. maja) przyjęto wygotowaną odpowiedź na deklaracyę 
rosyjską i uniwersał króla i stanów sejmujących do narodu. 
Sesyę popołudniową 29. maja zakończono o godzinie 4. rano. Uchwalono 
jeszcze liczne przepisy na czas wojny i odroczenie sejmu. Stało się zadość 
życzeniom Kazimierza Sapiehy, który ,vołał: "przestańmy pisać prawa, a pójdźmy 
ich bronić". 
Odpowiedź na deklacyę rosyjską była utrzymana w tonie zbyt grzecznym. 
Usprawiedliwiano postępowanie Rzeczpospolitej, zbijano zarzuty imperatorowej, 
wspominano o jej "wspaniałości serca", odwoływano się do jej ",vysokiego 
światła", spodziewano się, że "intencyom narodu polskiego odda tę samą 
sprawiedliwość, jaką im przyznała Europa". W końcu oświadczano, że "Rzecz- 
pospolita w razie zaprzeczenia jej samowładności, nie mogłaby się wahać 
w wyborze, między spokojnością podłego ulegania, a chlubną determinacyę 
na wszelkie hazardy potrzebnej obrony". Autorom deklaracyi Ignacemu i Sta- 
nisławowi Potockim, Weyssenhofowi, J\Iostowskiemu i Piattolemu 1 ) zdawało się, 
że odpowiedź energiczna będzie uważaną przez Europę za uderzenie w" ton 
francuski". Kierowali się wyższą polityką, nic przez nią nie zyskali, a wywo- 
łali tylko przykre wrażenie. 
Innemi słowami przemawiał uniwersał do narodu. napisany przez ks. 
Piramowicza, fi poprawiony przez Kołłątaja. "Donosimy wam - są słowa tego 
uniwersału - że stan dzisiejszy Polski jest stanem obrony przeciw wojsku 
moskiewskiemu . . . Będziecie walczyć za ołtarze, za prawa, za wolność i ma- 
jątki wasze j będziecie walczyć za rodzice, żony, dzieci i to wszystko, 
co tylko sercu człowieka naj droższego być może. 
"Jest wojsko, kosztem i gorliwością waszą dźwignione, w rynsztunki 
wojenne opatrzone, które was zasłoni piersiami swojemi; jest duch rycerskI 
i męstwo w Polakach. . . Ale nade,vszystko w stałości i jedności szukajcie 
zbawienia Rzeczpospolitej. . . Dadzą się wam słyszeć głosy fałszu i obłudy; 
dostaną się wam pisma pełne podstępu i zdrady. Ci, których ślepota i zaciętość 
do tego stopnia przyszła, iż nie wzdrygnęli się podnieść" ręki na własną 
ojczyznę i obcegp na nią sprowadzić żołnierza, będą przed wami czernić rząd, 
rzucać nieufność przeciwko królowi i sejmowi; będą was dzielić i rozdwajać... 
Tu się uzbrójcie stałością i cnotą. . . Kto przeciw ojczyznie waszej sprowadził 
obce wojsko, ten nie ufności, ale zemsty waszej jest godzien. To wojsko, które 
wchodzi w celu obalenia rządu waszego, nie wolność, ale niewolę wam gotuje. 
Jużeście doświadczyli, co to kosztuje opieka Rosyi. Wzięcie z pod boku króla 
i sejmu 13enatorów, ministrów i posłów, haniebne traktowanie szlachty, zgwał- 
cenie domów, ucisk miast, zabieranie i wyprowadzenie z kraju włościan; 
nare
z(>ie r 07.szarpanie na części Rzeczpospolitej - oto skutki gwarancyi 
I) Nazwiska te podaje Bułhakow w sw;ym dzienniku.
		

/bartoszewicz_dzieje00099_0001.djvu

			- 91 - 


narzuconej od Moskwy. Możecież sobie dziś co lepszego od tego mocarstwa 
obiecywać? Skoro was tylko uwiedzie, odnowi dawne rany ojczyzny waszej, 
odnowi j ej klęski". . . . . 
Po tem ostrzeżeniu wzywała odezwa do jedności, do "śmiałego wysta- 
wienia się na wszystko, za prawa i swobody nasze, aby stanąć murem nieprze- 
łamanym przeciwko zamachom nieprzyjacielskim ". Kończyła się słowami: 
nA Ty, Boże zastępów! Boże ojców naszych! który widzisz niewinność i dobroć 
sprawy naszej; który czystość zmTI,ysłów naszych przenikasz: wlej i utrzymuj 


i 


...
 
'
1 '\ 
\ r1 

 
"- 
. . . 
i-. 

 
-... 
- 
- 
.. 1) 
\'- .. - 
'" .\ 
"' , r ..,. 
..- . ,.
..jl ..., 
r. 
\ )
 
I 
"- 
" \). 
 
" 

.....
 

 \ 
te ., " 
I.. 'I 
 
I' 

 l 


-. 


........:.
.iii 
- 



 


40. Ignacy Potocki. marszałek Rady nieustającej w roku 1;78. 
i marszałek \V. Litewski w roku 1'i91. 


ducha jedności i męstwa w narodzie polskim. Błogosław tej broni, która nIe 
w celu ambicyi, nie w celu wydarcia cudzego, lub panowania nad drugimi, 
idzie krew przelewać, ale jedynie dla obrony praw i swobód narodoWJ"ch, 
którycheś Sam rozumnej i wolnej naturze ludzkiej udzielił; ale dla obronJ" 
tej ojczyzny, którąś już tyle razy wszechnlocną prawicą Twoją ratował, 
i którąś teraz duchem rady i mądrości z ostatniego prawie upadku podźwignął. 
Twej łaski wzywa król i naród prawowierny, który Twą "\Vielmożność 
i Opatrzność w pieśniach wdzięczności wystawiać będzie". 
Prócz odpowiedzi na deklaracyę i uniwersału, wydaną jeszcze została 
odezwa króla do wojska. Przypominała ona krzywdy do
nane przez Polskę od 
Rosyi, wzywała do walki w imię obowiązków obywatelskich. KOl1czyła się 
12*
		

/bartoszewicz_dzieje00100_0001.djvu

			- 92 - 


słowami: "Dzieci, albo żyjmy niepodlegli i poważani, albo gińmy wszyscy 
z honorem". 
Do mocarstw zagranicznych' wysłano nadzwyczajnych posłów. Do Berlina 
pojechał Ignacy Potocki z pismem, które sam ułożył i nad którem długo 
" radzono" .1) 
. Zapał był powszechny. Do objawów jego zaliczyć należy ofiarność na 
cele wojenne, z jaką spieszyły wszystkie warstwy narodu. Z magnatów naj- 
większą ofiarność okazali: obaj marszałkowie sejmu Małachowski i Kazimierz, 
Sapieha, książe Stanisław Poniatowski, ordynat Zamojski, Małachowski starosta 
opoczyński i kilku innych; dawali oni przeważnie zboże, konie, armaty, broń 
itd. Pozatem jednak ofiary od innych magnatów w gotówce i naturze były 
bardzo skromne, nieodpowiadające ich majątkom. Z zamożnej szlachty, Jan 
Nagurski, pułkownik żmudzki, złożył 100.000 złp. na chorągiew stukonną; 
Zboiński, pułkownik dobrzyński 40.000 złp.; Tykiel ofiarował 150 koni wartości 
koło 40.000 złp. itd. Z duchowieństwa najwięcej ofiarnym okazał się X. Wacław 
Sierakowski i klasztor lubiński Benedyktynów. N a ratuszu wileńskim i w ka- 
hale złożono 200.000 zlp. Profesorowie szkoły krakowskiej ofiarowali 10.000 złp. 
Pomijamy inne większe pozycye w spisie ofiar, ale nie możemy się 
oprzeć, aby nie zaznaczyć ofiarności ze strony maluczkich. Spotykamy 'v spisie 
ofiarodawców: fryzyerów, lakierników, drukarzy, cukierników, rzeźników, krawców 
itd. Są takie ofiary jak np. siedmiu muzykantów 192 złp., czeladnik szewski 
3 zlp. Młodzież szkół warszawskich złożyła 500 złp., młodzież szkół brzeskich 
480 złp., młodzież pułtuska 479 złp. Bardzo pokaźne stosunkowo ofiary wpły- 
wały od służby, tak np. dworzanie księżny Ogińskiej złożyli 2000 złp., służf\cy 
"pewnego dworu If 1418 zlp. - ale najwięcej uderzają składki od włościan. 
Już poprzednio, kiedy ogłoszono "Dobrowolne ofiary na naglące potrzeby 
ojczyzny", włościanie Pawłowa (Brzostowskiego) ofiarowali dwie armaty, wło- 
ścianie ze wsi Ruda 'v starostwie knyszyńskiem 790 złp. itd. - Obok nich 
stanęli ze swym wdowim groszem włościanie wielkopolscy z Jarosła wka, 
Goniembia, Zukowa, Gronowa, Dalewa itd. Włościanie z Zalucza pod Ka- 
mieńcem dali 100 korcy zboża wartości 1000 złp. Tomasz Brandys, galarnik 
z pod Krakowa, złożył na ofiarę oj czyzny 360 złp., takąż sumę dał syn jego 
Jan. Gmina Czyżów złożyła ofiarę z krwi, bo zamiast dostawić 20 ludzi do 
obsługi armat, dała ich 30. Były nawet skladki synagog; żydzi krawcy wileńscy 
uszyli darmo 200 mundurów. 2 ) 


. eo 

 
 . 


l) o naradach w3pomina Bułbakow. Ignacy Potocki wyjechał 31. maja zapewne poznym wie- 
czorem, bo tegoż dnia o godzinie 5. zwołał Kołłątaj jakąś naradę do Małachowskiego. Polecił wezwać 
na nią obu Potockich (Sta.nisława i Ignacego), 'Wawrzeckiego i Ostrowskiego. "Już się - pisał - na 
czysto przepisuje pismo nasze. . . trzeba się zjechać dla podpisu i narady jak podać. . . i ja z pismem 
będę" (Ms. 2993, w bibliotece Krasińskich). Jeżeli szło o list do króla pruskiego, to wyrazów "jak 
podać" trudno byłoby wytłumaczyć. A może szło o deklaracyę lub uniwersał. ale naco deklaracyi 
owe podpisy, poco "podawać" uniwersał? W każdym razie wymienione nazwiska wskazują kto w danej 
chwili był de facto u steru. 
2) Podajemy w przypisku kilka jeszcze ciekawszych pozycyj: Józef Wybicki utrzymywał IIwym 
kosztem "dwóch synów szlachty humańskiej. co się nie połączyła z rokoszem" (Targowicą) i dał 
gotówką 2000 złp. Poeta Kniaźnin złożył 1200 zlp, jakiś ..ob
'watel galic
'jski do króla i ojczyzny 
przywiązany" 2700 zlp. Polacy z Londynu 7000 złp.. obywatel gdański Groddeck 180 zlp., nauczyciele 
brzescy 1800 złp., Łazarewiczowa 3000 zlp., "pewien chłop z Galicyi" 180 zlp. Dzianoty. kupiec kra- 
kowsJd ofiarował 300 kling. Wojciech Bogusławski obowiązał się składać po 1000 zlp. miesięcznie do 
końca wojny. Tadeusz Czacki dał 72 karabinów, "obywatel" Bartoszewicz 12 karabinów, cześnik 
Lelewel 10 itd. Dużo ofiar było w srebrach i klejnotach.
		

/bartoszewicz_dzieje00101_0001.djvu

			. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 
. . 
. . 
, 
. . , 
. . . 
. . 
. . . . . . . . . . . . . . . . . . 


Rozdział czternasty. 


'VOJNA ROKU 1792. - NIEPOWODZENIA NA LIT'VIE. -- BIT\VY POD ZIELEN- 
CA1\lI I DUBIENKĄ. - KRÓL I KSIĄŻE JÓZEF. - KONIEC ,V ALKI. - KSL\ŻE 
JÓZEF BIERZE DY!\I1SYĘ. 


N azajutrz po złożeniu deklaracyi p!zez Bułhakowa, stutysięczna armia 

 rosyjska wkroczyła do Polski dnia 19. maja, dwoma szlakami: generał 
Kachowski na czele 64.000.żołnierza wszedł na Ukrainę, a generał Kreczet- 
nikow z 32.000 żołnierza zajmował Litwę. Armja Kachowskiego składała się 
z czterech korpusów pod generałami: Golniszczewem - Kutuzowem, Duninem 
Derfeldenem i Lewanidowem; trzema korpusami armii Kreczetnikowa dowo- 
dzili generałowie: Dołgoruki, l\Iellin i 
ersen. 
 Przy korpusie Derfeldena znaj- 
dowali się: Szczęsny Potocki, Rzewuski, Branicki i konsyljarze konfederacyj 
zawiązanej w Petersburgu. Z chwilą gdy korpus ten zajął Targowicę ogłoszono 
akt konfederacyi generalnej wolnej koronnej, wiążącej się przy wierze kato- 
lickiej, przy równości i wolności ,vszystkiei szlachty, a nie tylko osiadłej, 
przy całości Rzeczpospolitej, rządzie republikańskielll i elekcyi królów, 
a przeciw konstytucyi 3. ITlaja i Wtzystkim jej następstwolll. 
Przeciw potężnej armii rosyjskiej, miała Polska na papierze zaledwie 
57.000 żołnierza. W rzeczywistości kilka tysięcy ludzj brakło, a jeżeli w

łą- 
czymy rezerwy i garnizony: kamieniecki, krakowski i częstochowski, to cała 
armia polska lllogąca stanąć do boju, ,vynosiła zaledwie 45.000. Gdybyż jeszcze 
te 45.000 były razem, i mogły stawić opór jednej z armii wkraczających, ale 
niestety wojsko polskie było rozproszone: część jego znajdow'ała się na Litwie, 
część na Ukrainie, nie mówiąc o małych oddziałach rozrzuconych po całym 
kraj u, a korpus odwodowy, z któr
TJn król miał ,vyrusz)'ć na plac boj u, wtedy 
dopiero był gotó,v, kiedy wojna się kończyła. Przytem pozostawiało wiele do 
życzenia uzbrojenie i zaprowiantowanie wojska. Nie było ani generalnych 
kwatermistrzów, ani zawiadujących naczelnie amunicyą, tak, że dowódzcy obu
		

/bartoszewicz_dzieje00102_0001.djvu

			- 94 - 


armii, litewskiej i ukraińskiej, sami musieli wypełniać czynności, od jakich 
gdzieindziej wodzowie zazwyczaj bywali wolni. 
Dowództwo armii ukraińskiej (koronnej) powierzono księciu Józefowi 
Poniatowskiemu, na czele armii litewskiej stał Ludwik książe Wirtemberski, 
zięć Czartoryskiego z Puław. Obaj ci wodzowie, przebywający w vVarszawie 
na uroczystościach rocznicy 3. maj a, omówili ,vspólnie plan kampanii. Zgo- 
dzili się na to, że wobec rozprószonego wojska "nie będą się zabawiali szcze- 
gółową obroną granic",l) lecz że się będą starali skupić rozrzucone siły w naj- 
przyjaźniejszych dla nich punktach. Książe Józef miał jak najrychlej zapewnić 
sobie jakie warowne miejsce, gdzieby zapasy wojenne i zakłady swoje ubez- 
pieczył; miał nadto utrzymywać związek z wojskieln litewskiem, aby z niem 
wspólnie zasłaniać Warszawę. Księciu J\iichałowi Lubomirskiemu polecono, 
aby założył magazyny w województwie wołyńskiem i z kilkutysięcznym kor- 
pusem zajął okolicę Konstantynowa dla zasłony tylnej straży i wojennych 
składów Poniatowskiego. Wtedy dopiero obaj wodzowie mieli rozpocząć 
wspólne działanie. Artylerya i potrzebne zapasy, miały być z pospiechem 
dostarczone; nadto łoi ał książe Józef otrzymać polecenie sformowania kilku 
tysięcy kozaków. Król miał opuścić Warszawę na czele ośmtysięcznego korpusu 
i zwrócić się tam, gdzie okoliczności tego będą wymagały. Upewniono wreszcie 
księcia Józefa, że z chwilą rozpoczęcia kroków wojennych, król pruski stosownie 
do zawartego przymierza przyjdzie na pomoc z 30tysięczną armią.2) 
Wszystkie te plany i nadzieje, jak zobaczyroy, zawiodły. rfu tylko z góry 
zaznaczymy, że król pruski, który jeszcze przed zawarciem traktatu kazał 
Polsce polegać na "swoim charakterze i sposobie myślenia lf , na swojej 
"prawości i wspaniałomyślności", który konstytucyę "uwielbiał jako krok . 
mądry i śmiały", nietylko, że nie myślał przyjść z pomocą, nietylko oświadczył, 
że nie poczuwa się do obowiązku obrony Polski przed skutkami konstytucyi 
3. maja, "ustanowionej bez jego ,viedzy i woli," ale prowadził już z Katarzyną 
ukłądy o drugi podział Polski. Ignacemu Potockiemu, wysłanemu w poselstwie 
do Berlina, kiedy mu tenże przypominał jego zachętę do zerwania z 
Ioskwą 
i obowiązki wypływające z traktatu, Fryderyk Wilhelm po długiem milczeniu 
"pocąc się" odpowiedział krótko: "Okoliczności się odmieniły". 3) 
Na litewskim teatrze wojny rozpoczęło się od- zdrady naczelnego wodza. 
Książe Wirtemberski ociągał się naprzód z wyjazdem z Warszawy i dopiero 
na wyraźny rozkaz komisyi wojskowej wyjechał na Litwę, skąd doniósł, że 
zachorował. 4 ) Co więcej, przejęto list jego, w którym zawiadamiał króla 
'pruskiego, że stosownie do jego życzeń nie ściąga rozprószonych oddziałów, 
aby tern łatwiej wpadły w ręce nieprzyjaciół. Czartoryscy odczuli ten cios 
boleśnie, ale spotkała ich zasłużona kara, tak za szukanie koligacyi z domem 
panującym (książe był siostrzeńcenl Fryderyka TI. a bratem następczyni tronu 
rosyjskiego), jak za wyniesienie drogą protekcyi obcego krajowi Wirtemberga na 
stanowisko naczelnego wodza. Ale mniejsza o Czartoryskich wobec tego, że zdrada 
Wirtemberga ułatwiła nieprzyjacielowi opanowanie Litwy. Wojska rosyjskie 
wzięły bez wystrzału Połock i Bobrujsk i wypierały z łatwością rozpierzchnięte 
oddziały po lskie. Zawinił tu wiele i generał Józef Judycki, który obrażony, 
l) Pamiętnik księcia Józefa, w bibliotece Ossolińskich. Tom II. 1863, str. 302. 
2) Pamiętnik księcia Józefa w Bibliotece Ossolińskich. Tom II. 1863, str. 302. 
8) Niemcewicz z ust Potockiego w "Pamiętnikach czasów moich", wpL z roku 18S0, str. 164. 
.) Bułhakow podaje, że odrazu nie chciał jechać i t
'lko Czartoryscy zmusili go do wyjazdu.
		

/bartoszewicz_dzieje00103_0001.djvu

			95 - 


że poddano go pod rozkazy młodszego od niego wiekiem księcia Wirtem- 
berskiego, "wynajdywał tysiące pozorów, aby zaniechać tego, co mógł uczynić". 1) 
Gdy po udzieleniu dymisyi Wirtembergowi został głównodowodzącym, trzecia 
część Litwy była już zajęta przez wojska rosyjskie. Judycki okazał się zupełnie 
nieudolnym, oddał bez oporu l\Iińsk i "\Vilno (14. czerwca); nareszcie zebrawszy 
6000 ludzi, stoczył pod Mirem bitwę nieszczęśliwą i cofnął się do Grodna. 
Na skargi generałów król odebrał dowództwo J udyckiemu, a powierzył je 
Michałowi Zabielle, byłemu kapitanowi wojsk francuskich, którego w roku 1788 


.h. 


t. 


'Ą 
.
 



. ... 
", -.. 
. " 

 
- , 
:
 .-.. 
. . 


..... ' 



 
t.. 


.. 
',. .,
 

 Ił' 


I 
 . 

 ,,
) 
... ..... 
!..... 


... 

l. 


..\ 

;., - - -- 
'\ \ 
lo :., 


I 
, 
. I 


" 
.- 


. .01 
. , 


'
 


..,.... . 


" ..... 


42. J 6zef Poniatowski. 


obok Kościuszki polecali królowi do $zarż wojskowych
) różni posłowie, a mię- 
dzy nimi i Kazimierz Sapieha, i który też jednocześnie z Kościuszką i księciem 
Józefem został generał-nut jorem. Nominacya ta zrobiła dobre wrażenie, 
ożywiła nadzieje Litwinów. Niestety i one zawiodły. Zabiełło oddał bez 
wystrżału Grodno, stoczył kilka potyczek zakończonych "bardzo piękną ret.y- 
radą", potem zwrócił się ku Brzesciowi, aż wreszcie stanął pod "\Vęgro'wem 
w ziemi drohickiej, aby osłaniać Warszawę. Przy końcu dopiero tej kampanii 
złączył się z nim generał Byszewski z korpusem gwardyi liczącym 6000 ludzi. 
I) Listy kró]a do G]a)'rea l. c. str. 282. 
2) Dyaryusz sejmu 1788. str. 303. Poprzednio polecali Zabiełłę z Kościuszk8cKublicki, Szymanowki 
i Matuszewicz.
		

/bartoszewicz_dzieje00104_0001.djvu

			96 - 


'raki był cały opór ze strony wojska litewskiego. Gdyby nie zdrada "\Virtem- 
berga i nieudolność Judyckiego, możeby się udało, jeżeli nie odeprzeć nieprzy- 
jaciela, na co siły nie wystarczały, to choć ocalić sławę oręża polskiego. 
Zabiełło miał bezsprzecznie dobre chęci, szczery swój patryotyzm i później 
okazywał - a bezstronny sędzia miałby niemałą trudność ocenić, jaką część 
winy jego złożyć na brak zdolności, a jakie na ciężkie warunki, w jakich się 
znajdował. 1) 
Lepiej poszło na drugim teatrze wojny, choć w pierwszej chwili położenie 
polskiej armii na Ukrainie było wprost beznadziejne, daleko gorsze niż na 
Litwie. Obie armie polskie były równe w sile, ale gdy litewska miała stawić 
opór 32 tysiącom żołnierza, koronnej przypadało walczyć z armią 64tysiączną 
i to armią wracającą z czteroletniej zwycięzkiej wojny tureckiej, a więc 
wyćwiczoną, zaha.rtowaną w boj u. Siły nasze na Ukrainie były tak samo rozpro- 
szone jak na Litwie. W chwili kiedy książe Józef w połowie maja powrócił 
z Warszawy, miał pod ręką zaledwie 2000 ludzi - reszta wojska rozproszona 
była po całej przestrzeni rozległych województw kijowskiego i bracławskiego. 
Co gorsza, na samym kresowym terenie ,valki, podkopanym przez wrogie 
wpływy targowickie, spotykał się ze złą wolą w najżywotniejszych sprawach 
prowiantowych i wywiadowczych, a nawet, co najgorsza, spotykał się z niekar- 
nością we własnych szeregach. 2) W chwili wkroczenia wojsk rosyjskich 
donosił królowi o objawach nieposłuszeństwa. Lud ruski, pamiętający niedawną 
hajdamaczyznę i podlegający od dawna wpływom rosyjskim, był dla Polaków 
nieprzychylnie usposobiony. Szlachta w znacznej części była obojętną, nie 
mówiąc już o tern, że w tym kącie Rzeczpospolitej hersztowie targowiccy 
ll1ieli najwięcej swoich przyjaciół. Gorszył się książe, że nigdzie szpiegów 
dobrych znaleść nie można. .. "Wielka część parku - narzekał w swych 
raportach - jest bez koni; kilka korpusów bez namiotów i polowych rekwi- 
zytów; kasy bez pieniędzy. . . broń od piechoty zła, kulbaki, ekwipaże końskie 
w najniegodziwszym stanie, lazarety nie zaopatrzone. .. umundurowanie 
zaczęte - ale dla spóźnienia sukna niemal nigdzie nie ukończone. fi 3) Artylerya 
i potrzebne zasoby przybywały zbyt pomału. Sformowanie kozaków, jak to 
książe projektował, nie udało się, gdyż żądany w tym kieruJtku przez niego 
rozkaz przybył dopiero wówczas, kiedy nieprzyjaciel zajął już te miejsca, które 
tego oddziału dostarczyć mogły. 4) Książe Józef zresztą nie taił, że sam ma 
za mało doświadczenIa, aby podołać trudnemu zadaniu. W Warszawie błagał 
Stanisława Augusta, "aby powierzył dowództwo jakiemu bieglejszemu odemnie 
wodzowi . . . chętnie pod nim służyć będę". 
Iówił też do króla: ,,
Iainy czem 
się bić, nie mamy czem wojować. fi Wypełniał swój obowiązek z całem przeko- 
naniem, że "nietylko samo życie niesie na ofiarę, ale honor i reputacyę". 
Wiemy, że książe Józef już w Warszawie postanowił cofnąć się od granic 
i skupić swoje siły w jakiem "miejscu warownem fi; był pchany do tego zresztą 
koniecznością, gdyż kolumny rosyjskie, wykonując ruchy według planów 
wybornego kwatermistrza, Niemca Pi stora, zagrażały mu oskrzydleniem. Cofał 
I) Niemcewicz (1. c. 172) wspomina o ..małej nauce wojskowej" Zabiełły i o zrażonem niepowo- 
dzeniami ..rycerstwie G , dodając, że wobec sił przeważnych .nie zostawało mu jak unikać wstępnego 
boju i cofać się". 

 Askenazy: Ksiqże Józef Poniatowski, str 26. 
8) Tamże z archiwum Potockich. 
f.) Pamiętnik księcia Józefa, J. c., str. 303.
		

/bartoszewicz_dzieje00105_0001.djvu

			ttJ,k
 £Va
 
 


 ;rd-u 
k.. 
7l lJhk / 

 
c!
,,/L »T
7 
jvJ;;-)
 -ri4)
 

:ue -n	
			

/bartoszewicz_dzieje00107_0001.djvu

			się więc naprzód na Pików ku Ułanowu, gdzie się z nun zetknęły dywizye 
Kościuszki i Wielhorskiego, a później na Tywrów, Winnicę do Lubaru. Tu 
zatrzymał się dłużej dla spoczynku, a może i w tym celu, aby i nieprzyjaciel 
zatrzymał się nieco w pochodzie, dając czas do postawienia w stanie obrony 
Połonnego, wybranego na owo "miejsce warowne", o które miała się oprzeć 
armia polska. Wynosiła ona wtedy zaledwie 14.709 ludzi, z tych kawaleryi 
6488, piechoty 7747 i artyleryi 474. Z Lubaru książe Józef wciąż słał sztafetę za 
sztafetą do Warsza,vy, dopominając się o posiłki; prosił o litość "nad tą garstką 
żołnierza ochoczego wprawdzie, ale bardzo szczupłego; inaczej pozostanie mu 
w ostateczności szukanie chyba tylko 
śmierci". ,y Lubarze doszedł księcia 
ordynans hetmana Seweryna Rze- 
wuskiego, rozkazujący wojskom ko- 
l'Onnynl łączyć się z Targowicą. Od- 
pisał zdrajcy krótko i wyraźnie, jak 
"żołnierz przysięgły honor kocha- 
jący i powinności zadość czyniący. . . 
jak obywatel poczciwy, nie ukrywa- 
jący swych myśli, wzgardę dla podłych 
mający za prawidło". Przeczytał tę 
odpowiedź generałom i oficerom, 
a "taki zapał i entuzyazm 'v ich 
d uszy odezwał się, że wszyscy pro- 
sili, aby odpowiedź tę podpisać 
mogli; nie chcąc utłumić tej ich 
gorliwości i poświęcenia, pozwolił 
składać podpisy nie tylko oficerom, 
lecz i prostym żołnierzom, którzy 
się o to meldowali". 1) 
Tymczasem ruszyły kolumny 
Lewanidowa i Kachowskiego, żeby 
od południa i północy oskrzydlić 
wojsko polskie, przeciąć mu drogę 
do Połonnego a może nawet zupeł- 
nie otoczyć i zmusić do poddania 
43. Kościuszko. General de l' armee Revolutionaire 
się. Książe Józef widział się zgubio- Polonaise en 1,92. 
nym, posłał raport rozpaczliwy do 
Warszawy, a widząc ostatni ratunek w pospiesznym odwrócie, polecił Kościuszce 
zająć Lewanidowa przez pozorne rozwinięcie sił bojowych do ataku pod CzartorJTą. 
na północ Lubaru. Kościuszko na czele powiększonej dywiz
Ti spełnił wybornie swe 
zadanie, a książe Józef o świcie (15. czerwca) wj
nknął się szczęśliwie Kachow- 
skiemu i cofnął się ku Zasławiu. Nie obeszło się jednak bez dotkliwej straty, gdyż 
ariergardo,,?a kolulnna 'Yielhorskiego poniosła porażkę na grobli boruszko- 
wieckiej. Zajączek w swych pamiętnikach 2) twierdzi, że tylko nadciągnięcie 
Kościuszki uratowało od zupełnej zguby całą kolumn,r 'Vielhorskiego; sam 
Kościuszko jednak przypisuje tę zasługę księciu Józefowi, Iuówiąc, że wziął 


- 97 


---- - 
............ 

 
" 
'- 


... 


. 


/ 
( 
ł 
\ 
\ 


-, 
, 
 



 



. 


\ 
'-
, . 
 
" ..... 


J 


II 


\ 


" \:. . 
.-- 
!-' ł.. 
-........
 I.. 


,.. 


ł, 


'C 


+-ll 
, , .. 
.II .t I ././ In J/
 :,t/" /4 Nn' 
....f", ł'/.., f( ,./1 " ;/"' 


I) A8kenaz
' 1. C, str. 246. Z archiwum O. Z. w 'Warszawie. 
2) Wydanie Żupanskiego, tom II., str. 41. 
lH)-! 


13
		

/bartoszewicz_dzieje00108_0001.djvu

			- 98 - 


on jeden pułk z jego dywizyi i pobiegł w kierunku strzałó,v. l) Wielhorski 
stratę swą obliczał na 200 poległych i 7 armat; źródła rosyjskie twierdzą, że 
wzięto do niewoli 375 ludzi, co nie godzi się ze słowami księcia .Józefa: 
"żołnierze bronili się do upadł
go, dawali się zabić, ale nie składali broni". 
Najświetniej się w tern spotkaniu odznaczył kapitan Bronikowski. 
Po długim i przykrym marszu zbliżył się książe Józef do Połonnego 
ale nie zastał czego się spodziewał. Wprawdzie pułkownik Sierakowski już 
od pary tygodni pracował nad jego ufortyfikowaniem, ale do końca było ieszcz
 
daleko, a nieprzyjaciel blisko. Więc na radzie wojennej uznano za potrzebne iść 
dalej ku Zasławiowi, a lazaret i kasę wysłać do Dubna. Wywieziono z Połon- 
nego wszystko, co się dało: armaty, prowianty, amunicyę, ale i tak z braku 
koni i wozów musiano część zapasów spalić i kilka armat zagwoździć. Kiedy 
Kościuszko zostawiony w ariergardzie przybył do Szepetówki, dano znać, ż
 
w niedalekim Zasławiu stała już dywizya księcia Lubomirskiego; tak więc 
uszczuplona armia księcia Józefa doszła do 18 tysięcy; była to naj wyższa 
cyfra zgromadzonego razem wojska polskiego 'v ciągu całej kampanii. "... chwili 
gdy część korpusu Lubomirskiego zetknęła się z korpusem głównym, zjawiła 
się ośmiotysięczna awangarda rosyjska pod komendą generała Markowa. Wy- 
wiązała się niespodziewanie bitwa pod wsią Zieleńcami (19. czerwca). Na 
wzgórku ukształtowanym w "półokrąg jajowaty" stało wszystkiego 3000 żoł- 
nierza polskiego, lecz wkrótce nadciągnęła brygada Mokronowskiego 
z 12 armatami, a zaraz po nIeJ nadszedł korpus główny księcia Józefa, 
szykując się w drugą linię. O godz. 5. rano rozpoczął się najżywszy ogień. Konnica 
ni
przyjacielska złamała polską na prawem skrzydle, lecz ]'iokronowski ze swym 
konnym pułkiem pospi
szył na pomoc i w pień prawie wyciął jazdę nieprzyjacielską. 
Kiedy trzy bataliony Lubomir
kiego poszły w rozsypkę, książe Józef w najgo- 
rętszej chwili osobiście poprowadził w ogień batalion imienia Potockich 
i zmusił piechotę ro
yjską do cofnięcia się. Rosyanie usiło,vali kilkakrotnie 
przebić środek polski bagnetem, ale za każdym razem odparci zostali przez 
silny ogień kartaczowy. Uderzenie generała Wielhorskiego na prawe skrzydło 
rosyjskie zmusiło :Markowa złożyć czworobok 1 cofnąć się, zostawiwszy Polaków 
panami pobojowiska. Również i lewe skrzydło zostało złamane i byłoby poszło 
w rozsypkę, gdyby generał Czapski chciał podtrzymać tę ważną korzyść, jaką 
odniósł generał 
lokl'onowski.2) Pojawił się wreszcie ze swoją dywizyą Kościuszko, 
dążąc pospiesznie na odgłos strzałów, ale bitwa już była skończona. "Kanonował 
wprawdzie - są jego wła
ne słowa - przez dwie godzin, ale nie mógł 
przejść przez błoto przed nim lf-żące, bo przez nie tylko przez groble iść 
można było; naprzeciwko zaś l\loskale postawili byli nierównie mocniejszą 
artyleryę na górze, to jest 16 armat, z których nieustannie dawali ognia, 
oczekując powrotu armii do drugi
go ataku. To wszystko było przyczyną, że 
kolumna rosyjska nie b:rła wzięta w niewolę.« . 
Jak Kościuszce przeszkadzała j
go pozycya, że nie mógł dopomódz do 
wyzyskania zwycięstwa, tak znów książe Józef tłumaczy się, iż roztropność 
I 
l) Książe Józef w swoich pamiętnikach nic o tem nie wspomina, owszem mówi: z mojej strony 
iadnego posiłku mu (Wielhorski..mll) dać nie mogłem. Są więc trzy relacye, a każda odmienna. 
Dcwód, jak pamięć zawodzi piszących pamiętniki i jak ostro
nie przyjmować należy apodyktyczne 
slłdy, na ni('h oparte. 
2? K
iąże 
ózef mówi, że Czapskiemu "nie zdało się postąpić naprzód. Inne źródła wprost 
oRkarzaJą CzapskIego o zdradę. Niemcewicz (1. c. 169) mówi, że nie usłuchał rozkazu.
		

/bartoszewicz_dzieje00109_0001.djvu

			- 99 - 


nie pozwoliła mu się puścić za nieprzyjacielem. "Pomimo błędów popełnionych 
porażka Rosyan byłaby zupełną i przywiodłaby ich o stratę całego wojennego 
rynsztunku, gdybym się poprostu dał unieść żołnierskiemu zapałowi, a nie 
musiał bacznego zwracać oka na ruchy wszystkich trzech kolumn rosyjskich, 
natężających ,vłaśnie w tej chwili całą swą usilność, żeby mnie koniecznie 
okrążyć. II Pomimo to historycy wojny 1792. roku czynią zarzut księciu Józefowi, 
że nie wyzyskał zwycięstwa. Podobno on sam przyznawał się później do tej 
pomyłki i miał po wielu jeszcze latach mówić z westchnieniem, że "Zieleniec 
sobie nie daruje". 1) 
Zanim wieść o zwycięstwie pod Zieleńcami przybyła do Warszawy, 
Stanisław August przekonany o niemożliwości prowadzenia skutecznej walki 
z nieprzyjacielem, wysłał kuryera do księcia Józefa z rozkazem, aby prosił 
Kachowskiego o rozejm czterotygodniowy, podczas którego pragnął wejść 
w układy z imperatorową. Rozkaz ten zastał księcia Józefa w Ostrogu, gdzie 
połączyła się cała armia polska. Kachowski na rozejm nie przystał i 25. czerwca 
atakował księcia Józefa. Opanował dwa mosty na krętej rzeczułce Wiliji, ale 
trzeciego zdobyć nie mógł, pomimo 'vysłania znacznych posiłków. Nazajutrz 
ponowił atak, ale również bez skutku. Niestety książe Józef musiał oszczędzać 
amunicyi, której miał bardzo mało; bo lnu zostało tylko po kilka ładunków' 
na działa dwunasto- i sześciofuntowe. Odczuwał przytem brak żywności, więc 
"choć wszystkim generałom żal bj"ło tej pozycyi", uchwalono znowu się cofnąć. 
Przez Warkowice zbliżono się do Dubna, gdzie miały się znajdować 
wielkie magazyny prowiantów i amunicyi i gdzie spodzie\vano się, że przybędzie 
Stanisław August. Wszystko to zawiodło. Stanisław August rozstał się z myślą 
wyruszenia do obozu; amunicya złożona była gdzieś nad granicą austr
.acką 

przez niedołęstwo czy zdradę" 2); prowianty były, ale tylko ich część można 
było zabrać, gdyż książe Lubomirski narzekał na brak podwód, chociaż był 
dziedzicem Dubna i licznych koło niego włości. Zachowanie się jego było 
takie, że go podejrzywano o zdradę. W korpusie jego panował nieład, który 
" więcej niż nieprzyj aciel szkody wyrządzał. " Eustachy Sanguszko podaj e 
\v swych pamiętnikach, że książe Józef przebił pałaszem żołnierza z kolumny 
Lubomirskiego, który w imieniu innj?ch powiedział, że w ogień nie pójdą. Są 
tacy, co wprost oskarzają Lubomirskiego, że był w tajemnym z przeciwnikiem 
porozumieniu. 3 ) Nareszcie odwołano go - "szczęściem dla mnie" - dodaje 
książe Józef. Przedtem ostrzegł przed nim króla, że za czynności Lubomirskiego 
nie chce odpowiadaó. 4) 
Kiedy Rosyanie zbliżyli się do Dubna, książe Józef uznał, że należy 
przejść Bug i bronić tej rzeki między Du bienką i Opalinem. Przez Łokacze 


l) Niemcewi<'Z l. c., str. 270. Jako ciekawy przycz
'nek do prawdomówności raportów wojennych 
rosyjskich należy zaznacz
'ć, iż Kacbowski przedstawiał bitwę pod Zieleńcami jako zwycięstwo 
"bezprzykładnie walecznych Cl wojsk imperatorowej. Prz
'czem oblieza siłJ" Poniatowskiego na 30.000, 
kiedy wynosiły one co najwięcej 10.000. jeżeli nie będziem
. liczyć dywizyi Kośeiuszki, która przybyła 
już prz
' końcu bitwy i ograniczyła się, jak wiem
'. do dwugodzinnej kanonady. 
2) Korzon. Kościuszko, 179-1, str. 234. 
3) Askenaz
t: Książe Józef Poniatowski, str. 27. 
.) Pamiętnik księcia Józefa l. c.. str. 303. Król w lista<,h swoich również, eboć nie wprost, 
oskarza o zdradę Lubomirskiego. Mówi, że w Dubnie dostarczał mało żywności, a Rosyanie jej 
znaleźli trzy razy tyle. Również .żołnierzy nie używał w sposób umówiony z k!
d
ciem Józefem-. 
Wreszcie "inne czyny" zmusiły króla do odebrania. mu dowód:dwa. List króla do Glayrea. Mottu, 
1. c., Btr. 287. Lubomirskiego już przedtem zdaje się podejrzywano. Kołłątaj pisał do ){ałachowskiego. 
aby dowodów na gwałt w
'słać do armii, a Lubomirskiego zatrz
-mać: (arch. Kl'asińskich 2993,) 
13*
		

/bartoszewicz_dzieje00110_0001.djvu

			- 100 - 


i Włodzimierz odbywała się. "rety rada" ku Bugowi, przez który się pOlllyślni
 
pod Bindugą przeprawiono. Książf' Józef oddawał pochwały Kościuszce, że 
przy tern cofaniu się położył wielkie .zasługi, powstrzynlując nieprzyjaciela; 
na czele ariergardy odpierał ataki wojska rosyjskiego, pragnącf'go przeszkodzić 
przy przeprawIe. 
10. lipca ustawiły się ostatecznie siły polskie dla obrony Bugu. Kościuszko 
stanął koło Dubienki, książe Józef w Świrzu, Wielhorski w Siedliszczach; 
łączność między trzeIna dywizyanli utrzynlywały mniejsze oddziały, a pułkownik 
Poniatowski z dwoma pułkami kawaleryi, poszedł aż do 'Vłodawy, aby utrzymywać 
komunikacyę z wojskieln litewskienl, znajdującenl się w Brześciu. Obrona 
Bugu była wogóle dość trudna wskutek niskiego stanu wody. Najsilniejszą 
była pozycya Kościuszki, gdyż miał oparcie o Galicyę, a z drugiej strony okolicę 
bagnistą. Ze Świrza wysłał książe Józef list do króla, w którynl znajdował 
się ustęp, będący pięknem świadectwem jego patryotyzmu i zrozumienia jak 
należało ratować Rzeezpospolitę. "Gdybyś 'V. K. Mość - są słowa księcia 
- na początku tej kampanii, ponieważ ona nie była przygotowana pod względenł 
militarnym, był poruszył kraj cały, siadając na koń wraz ze szlachtą, uzbrajając 
miasta i dając wolność chłopom, albo bylibyśmy zginęli z honorem, albo 
Polska byłaby 111ocarstwem". 
Kachowski dnia 17. lipca przeprawił się z "wielkinl hukiem armat" pod 
Kładniowem, o pół mili od Dubienki. Nazajutrz (18. lipca), wysłał generała 
TorrrIasowa z częścią korpusu Kutuzowa w sile 9.000 ludzj pod Dorohusk dla 
przeprawy przez Bug, gdzie stały oddziały pułkownika Grochowskiego i majora 
Krasickiego. Nieprzyjaciel opanował kilka brodów, ustawił 28 dział polowych 
prócz batalionowych, aby zabezpieczyć ustawianie mostu pontowanego i prze- 
prawił się "przy srogiej kanonadzie", poniósłszy małe straty. Książe Józef 
pobiegł na pomoc Krasickiemu, ale spot.kał już oddziały w odwrocie z Dorohuska, 
zapalonego bombami i fajerbalami przez nieprzyjaciela. Gdy z drugiej strony 
doszła wiadomość, że kolumna z korpusu Lewanidowa ustawiła baterye między 
Huszczą a Opalinem, książe Józef polecił Wielhorskiemu cofać się k Chełmowi. 
Cały ten atak i cała wogóle ta przeprawa była tylko dywersyą ze strony 
Kachowskiego, aby zamaskować atak na Kościuszkę pod Dubienką; była to, 
jak wiemy, naj silniejsza pozycya, którą jeszcze Kościuszko (słowa Kachowskiego) 
"z wszelką możliwą umiejfttnością" ufortyfikował, celem osłonieni a innych 
korpusów, które przeprawie przeszkadzały. 
 a niego też zwrócił Kachowski 
główne swe siły, aby zniszczyć jego korpus do szczętu 1). Bój rozpoczął się 
o godzinie 5. po południu, zastępy rosyjskie rozwinęły się pod osłoną 56 arrnat 
i uderzyły jednocześnie na prawe i lewe skrzydło polskie. Wkrótce nadciągnął 
generał Dunin i 3 szańce polskie, bronione przez 10 dział, zostały zdobyte. 

idząc, że Kościuszko pospif'sznie wywozi działa, gotując się widocznie do 
odwrotu, Kachowski wysłał kawaleryę z pulkieln elizawetgradzkiln na czeh
 
dla obejścia i zdobycia bateryi polskich. Dowódca tej jazdy Palmenbach nie 
uszanował nawet granicy austryackiej, aby obejść bateryę, ale i tak atak nie 
powiódł śię; Palnlenbach przy zdobywaniu bateryi poległ, jazda \Vielowiejskiego 
rozbiła pułk elizawetgradzki, drugi atak reszty kawaleryi rosyjskiej również 


I) Korzon siły Kachowskiego oblicza na 29,OOJ, Smitt na 19.000, Zajączek na 20.000, król na 15.000 
. a książe Józef na 17.000. Tenże pisze: ,.relSzta ros:rj
kiej armii gorącemi natarciami trzymała w szachu 
wszystkie oddziały mojego wojska rozłożone wzdłuż rzeki, niedopuszczając wzajemnych pomocy".
		

/bartoszewicz_dzieje00111_0001.djvu

			101 


się nie udał. Pomimo jednak dzielnej obrony, Kościuszko widząc niebezpieczeń- 
stwo oskrzydlenia, zarządził odwrót ten! więcej, iż uciekła brygada Biernackiego 
"nie będąca na"et w ogniu akcyi". Odwrót osłaniał skutecznie Kniaziewicz na 
czele czworoboku z batalionem fizylierów. Wojska rosyjskie ścigały Kościuszkę 
jeszcze przez dwie lnile, ale wstrzymywał ich ciągle nieus
anny ogień karabinow) 
i armatni. Cały odwrót odbył się "z najzimniejszą krwią i ,,
 największym 
porządku Ul). Stratę swoją obliczał Kościuszko na 900 głów, co stanowiło szóstą 
część jego korpusu, wynoszącego koło 5.000 ludzi. Cała walka z pościgiem 


,.. 


, 


...-... 
--ł-< 
.,. 
-- 
.,. 
,-I \ 


\' 


-c. 


) 



 


-- .... 


.tł. Kościu
zko, p u:o.t Sll-, do kohm. stoj
\c
przy armacie nad mapami. 
twarz zwrócona w prawo <,zapka niebieska z kitą, 2 ordery. (Lit. kol.) 


trwała pr7.eszło 5 godzin i zakollczyła się już pozną nocą. 'Vsławiła on8 iłuię 
Kościuszki, jako przf'zornego dowódzcy, ulniejącego bronić się przeważnyn1 
siłoln i wycofać się bez rozbicia. 
Książe Józef postano,vił przenieść linię bojową za 'Y-isłę. Jeszcze z obozu 
pod Lublin em 23. lipca pisał do króla: "my bronić się będzienlY ile możności". 
I) Zajączek. Pamiętniki. wp'ł. Lupall
kiego str. 53. Tenże podaje. te .Kościu
zko z dwoma bata- 
Honami piechoty i jedn
-m pułkiem jazdy znalazł się w Kuniowie. mając resztę lIa stracone". Dopiero 
w godzine potem Wielowiejski "prz
prowadził mu res7tę d
'wjz:yi". Strat
 oblicza Zajączek na ; armat 
i 9S ludzi (zapewne om
'łka zamiast 900). nd
'h:r nie "
ielowiejski strata hyłd.b
- większa - i "noc 
przyszła w pomoc".Tę relacy
Zajqczka powtarzaNiE'r.1cewicz któr
- zaraz po bit.wie przybył "do Kościuszki. 
Wojska ha<,howskiego oblicza tak Zajączek jak Niemce\\icz na 20.000. .
iemce"i('Z 1. c. 1;2.)
		

/bartoszewicz_dzieje00112_0001.djvu

			102 - 


Niestety data tego listu zeszła się z datą przystąpienia Stanisława Augusta do 
konfederacyi targowickiej. Wiadomość o tem przesłała Izabela Czartoryska 
księciu Józefowi do obozu pod Kurowem, o dwie mile od Puław, gdzie pułkownik 
Sierakowski zbudował most dla przejścia przez Wisłę. \Vieść ta wywarła 
wrażenie piorunujące. 'Vszyscy oficerowie przyszli do księcia Józefa chcąc 
uzyskać potwierdzenie szerzonej pogłoski. "Znaczna część tych walecznych 
_ pisze książe Józef w swym pamiętniku - widząc się po,vtrzymaną w swoinl 
szlachetnym zapędzie brwi marszczyła i objawiała zamysły mimowolnej 1'oz- 


.-... ""'l1lI: 


-
 
-- . 



 
j,;J 
 - 
('''' -' 


... '. 


45. Generał Mokronowski. 


paczy. . '. Starałem się ich uspokoić, aby nie spoglądali tak posępnym
wzrokieln 
na wypadki, w których prawdopodobność sam jeszcze wierzyć nie mogłem" l). 
"N a wszystko byłem przygotowany - pisał książe do Czartoryskiej - lecz nie 
na podobną nikczemność. Raczej należało bić się do zgonu, niż oddychać 
hańbą". W porozumieniu z kolegami napisał książe list do króla, w którym 
donosił, że "chodzą tu wieści, zapewne puszczane przez ludzi niechętnych 
i nie dobrze życzących, jakobyś W. K. Mość miał traktować ze zdrajcanli 
ojczyzny. Same takowe wieści wzbudziły już w wojsku niezmierne zdumieni
 
i nieukontentowanie. Konsekwencyom stąd wynikającym, żadnym sposobem 
zapobiedz nie mógłbym, ponieważ nie taję się, że... podobnem oddycham 
uczuciem ". Bez ogródki pisał dalej, że "podłość zniżenia się, aż do zdrajców 
l) Pamiętniki ks. Józefa l. c 311.
		

/bartoszewicz_dzieje00113_0001.djvu

			- 103 


ojczyzny, byłaby grobem nasz.ym". Żądał, aby król przybył do wojska, "które 
go własnemi piersiami okrywać będzie". ,,0 to W. K. 
lość prosimy, o to błagamy, 
o to nakoniec będziemy się d o b i j ać". List ten zawieźli do króla generałowie, 
Wielhorski i Mokronowski, którzy ,vedług groźnego dopisku mieli wystąpić 
przed królem "w imieniu całego d o tąd wiernego mu żołnierza". Słowa: 
"b ę d z i e m y s i ę d o b i j a ć", stały zapewne w z.wiązku z planem porwania 
króla i przywiezienia go do armii. Kto pierwszy tę myśl poddał niewiadomo, 
dość że książe zrazu na nią się zgodził, ale jej nie ,vykonał, za co mu później 
silne zarzuty robili jego przeciwnicy 3). Czy to porwanie miałoby jaki skutek, 
zapewne się nie zastanawiali. 
Zaled wie Wielhorski z Mokronowskim opuścili obóz, nadeszła wiadomość 
urzędowa o przystąpieniu króla do Targowicy, z rozkazem zaprzestania działań 
wojennych, cofnięcia się na lewy brzeg \Visły i odprowadzenia wojska do 
Kozienic. Do rozkazu dołączone były trzy listy: jeden Bułhakowa do Kachow- 
skiego donoszący o zawartem armistycium, drugi od króla do oficerów 
usprawiedliwiający postanowienie królewskie, trzeci od króla do księcia Józefa. 
W tym ostatnim król zapewniał, że rzeczy nie stoją tak źle, jak "drogi Pepi" 
sądzi i że król myśli o nin}, "aby nie miał zmartwienia". Oficerowie wobec 
tej urzędowej wiadomości "rękę sobie podali, przyrzekając słuchać tylko swego 
wodza, porzucić wojsko i kraj, żeby nie widzieć swojego poniżenia i nie służyć 
w jednych szeregach z kilku nikczemnikami spodlonymi i napiętnowanymi 
niesławą". W tym sensie odpowiedział ks. Józef królowi żądając dymisyi. 
"Los mój - pisał - nie zależy już odemnie, ale przywiązany jest do losu 
wielu zacnych ludzi, pełnych uczucia, honoru i niezachwian
9ch 'v postanowieniu 
raczej umrzeć, niż b)"ć spodlonymi. .. 
arzucić im obowiązki, iżby służyć mieli 
z ludźmi zniesławionymi i okrytynli pogardą. . . byłoby to ubliżać ich zaufaniu 
i przywiązaniu do rIlnie". . . 
Król błagał swego synowca, aby cofnął dymisyę; słał list za listem. Na- 
próźno. Książe odpo,viadał zawsze: żądam dymisyi. "Żołnierz ma tylko jedno 
słowo - pisał z pod Sieciechowa - a poczciwy człowiek jedną przysięgę; i jedno 
i drugie nas wiązało do tej sprawy, której broniliśnlY krwią i ż)'ciem ". Do 
listu tego było dołączonych 200 podań o dYlnisyę. Gdy wojsko stanęło W' Ko- 
zienicach ks. Józef powtórzył żądanie natychmiastowej dymisyi. Król po tern 
"noweUl pchnięciu sztyletenl" starał się wpłynąć na ba"
ącego w 'Yarszawie 
Kościuszkę, którego mianował generałleutnantem i szefem regimentu 4 buław,}" 
polnej koronnej. Nalegał na niego aby powstrzymał postanowienie księcia Józefa, 
złożył 'v jego ręce "wy
vód przekonywujących racyi", nasyłał na niego nareszcip- 
"damy", które prosiły "abyśmy króla nie opuszczali i nie nalegali o dynlisyę łI . 
Kościuszko ze łzami tłómaczył się, że "z infamisami i łotrami" służyć nie można, 
na co król odpowiedział: .zostawić im tę hańbę"' P). 
Wobec stanowczości księcia Józefa, nie było rady - dymisya została podpi- 
sana. }J"a wyjezdnem ks. Józefa z obozu, (6. sierpnia) wojsko żegnało go owacyjnie. 
\Vręczono mu adres zbiorowy podpisany przez 8 generałów z Kościuszką na 
czele, przez adjutantów i oficerów, oraz przez ,vszystkie komendy. . Dopóki 
imię żołnierza nie wygasnie - były słowa adresu - dopóki cnota wdzięczności 
ludzioln miłą będzie, zaręczamy Mu tern pismem naszą nieśmiertelną wdzięczno( '. 


l) Przytacza je Askenazy. l. o. 35 i w przypiskach 250. 
2) List Kościu8zki ". Korsonie Rtr. 2jl,
		

/bartoszewicz_dzieje00114_0001.djvu

			- 104 - 


głębokie uszanowanie i niczem niezatarte przywiązanie nasze. Aby zaś niniejszy 
hołd, który męstwu, cnocie, talentowi i szlachetności duszy Jego oddajemy, 
całemu światu był wiadomy, medal hić zalecalny, na którym z jednej strony 
ma być wyryty biust Jego, a z drugiej ten napis: Miles imperatori" 1). 
Tak się zakończyła walka orężna 'v obronie konstytucyi 3. maja. "Była 
to wojna święta - pisał książe Józef w odezwie do wojska (16. sierpnia) - bo 
żołnierz nie walczył za dUInę swego króla, lecz za swobody ojców swoich 
i całość ziemi, w której się urodził. Okoliczności utruły nadzieje nasze: obca 
przemoc, duma kilku obywateli, którzy 'v osobach swoich przywykli uważać 
szczęście lub nieszczęście kraju, przyprowadziły rzeczy do dawnej postaci. 
Zatem lubo nie podbici, lubo nie zwyciężeni, błąkać się musimy i szukać obcej 
ziemi" 2). Wyłożywszy jasno powody swej dymisyi, potępiwszy bezwzględnie 
Targowiczan, książe Józef żądał 'v tej odezwie od wojska wytrwałości i przy- 
gotowania się do odwetu... "Śmiało oświadczam mój sposób myślenia; prze- 
śladowanie wzgardę tylko wywołac może, a zemsty czekam nie cofając przed 
nią kroku". 
'V cztery dni później naczelny wódz armii rosyjskiej przybył do Warszawy 
i Stanisław August "został reprezentowany generałowi Kachowskiemu przez Bułha- 
kowa" 3). Król do żywego dotknięty odezwą księcia Józefa, kazał mu wyjechać za 
granI cę. 


-......<> 



 t. 
 


<>+ 


Rozdział pietnasty. 


, , 
TH.YU
I1i' I H.OBO
rY TARGO\VICY \V BRZESCIU I GRODNIE. - PRZYSTAPIENII
 
KRÓLA DO TARGO'VICY. - \VEJŚCIE 'VOJSK PRUSKICH. - DEKLARACYE 
ROZRIORO\VE. - SEJM \V GRODNIE ZA1"VIERDZA DRUGI ROZBIÓR. - KONIEC 
TARGOWICY. 


T'argOWica' cieszyła się tryumfem. . Najjaśni ejsza konfe de racy a · została 
- panią losów Polski. Tak się jej przynajmniej zdawało, nie czuła bowiem, 
iż jest jedynie nikczemnem narzędziem 'v rękach Katarzyny. 
,V pierwszych chwilach, generalną konfederacyę wolną koronną spotykały 
same zawody. Posuwając się w głąb kraju z wojskiem rosyjskiem, starała się 
zawiązywać wojewódzkie konfederacye, ale nie mogła przyciągnąć do siebie 
wybitniejszych obywateli. Musiała spędzać szlachtę drobniejszą, przeważnie 
czynszową i nieosiadłą, która pod grozą bagnetów składała jej przysięgę. 
Szh
,chta zamożniejsza wprolSt uciekała przed Targowicą do Warszawy lub do 
Galicyi. Podobnie działo się na Litwie. Stamtąd wybitniejsi obywatele uciekali 
do Prus, a drobniejszą tylko szlachtę wiązał 'v konfederacyę Szymon Kossa- 


I) Medal ten znajduje się obe{'nie w muzeum Ossolińskich we Lwowie. 
2) Druk współczesny w bibliote<,e Uniwers
.tetu Jagi.Uońskiego. August Sokołowski. Dzieje 
porozbiorowe Polski. tom l. str. 115. . 
3) Wyrażenie współczesnej sat:yr
'. obiegającej w rękopisie Warszawę. \V:rjątek z niej podaje 
Kraszewski w ..Polsce w czasie trzecb rozbiorów". tom lIT.
		

/bartoszewicz_dzieje00115_0001.djvu

			105 


kowski, towarzyszący Kreczetnikowo\vi. Kiedy wojska rosyjskie zajęły Wilno, 
stanął akt konfederacyi generalnej wolnej "\Vielkiego ks. Litewskiego. (25. czerwca.) 
Marszałki
m jej ogłoszono bawiącego za granicą kanclerza, Aleksandra 
Iichała 
Sapiehę, a jego zastępcą Józefa Zabiełłę, łowczego litewskiego. Szymona 
Kossakowskiego mianowano hetmanem; brat jego biskup inflancki po T e 
D e u m \v kościele katedralnym winszował mu godności hetmańskiej "z woli 
narodu ". 
rrargowica wówczas dopiero przyszła do znaczenia, kiedy zbrojny opór 
ustał, a król akces Jo niej uczynił. N a postanowienie króla wpłynęła głównie 
zdrada Prus. Miał do wyboru; albo stanąć na czele wojska i stoczyć rozpaczliwą 
walkę, albo też zawiązać układy z Katarzyną. Pierwszy z tych środków, należy 
to przyznać, nie rokował \viele nadziei; ze wstydem widzimy, że szlachta nie 
biegła do boju, nie powiększała walczących szeregów. \Vszystkie "planty" 
ogólnej obrony narodowej spełzły na niczem. Nie zdobyto się choćby na 
stworzenie jednego ochotniczego oddziału 1). KroI zresztą nie miał bohaterskiego 
ducha i obawiał się ni
 bez podstaw, że jeżeli postawi wszystko na kartę, 
to Kat.arzyna wywrze swą zemstę na nim i na Polsce. Dotychczas zresztą 
występowała \V roli aliantki, twierdziła, że idzie jej tylko o przywrócenie dawnego 
stanu rzeczy. \Vięc wybrał król sposób drugi i napisał list do carowej (22. czerwca) 
mieszczący propozycyę osadzenia na tronie polskiem wielkiego księcia Kon- 
stantego, wnuka Katarzyny, żądając wzamian utrzymania konstytucyi 3. maja. 
W miesiąc później (20. lipca) nadeszła odmowna odpowiedź Katarzyny; odrzucała 
w niej wszystkie propozycye kró lewskie, nie chciała się zgodzić na,vet na 
za wieszenie broni; oświadczała, że nie zerwie z Targowicą, że przywróci 
wolności republikańskie, groziła wreszcie Stanisławo,vi Augustowi, że go zde- 
tronizuje, jeżeli natychmiast nie przystąpi do konfederacyi targowickiej. Nazajutrz 
po otrzymaniu tego listu zawezwał król na radę prymasa, ministrów' i obu 
marszałków sejmowych. Przechvko przystąpieniu do Targowicy oświadczyli się 
tylko Stanisław I\Iałachowski, Kazimierz Sapieha, Ignacy Potocki, podskarbi 
Ostrowski i Sołtan marszałek nadworny litewski. Reszta a między nimi i Kołłątaj 2) 
uznała, że akces do Targowicy, lubo obali konstytucyę 3. maja i wszelkie 
nadzieje do niej przywiązane, lnoże przynajmniej uratować całość Rzeczpospolitej 
i ochronić ją przed zupełnem zniszczeniem. Król, który nawiasenl nlówiąc 
miał z góry już postanowienie zastosować się do życzeń imperatorowej, chętnie 
poszedł za radą większości. Zaręczał, że nie chodziło mu o utratę korony, 
"gdyby mógł swoją zgubą ocalić konstytucYę". "Lecz gdy to być nie może, 
- są jego słowa - a moie usunięcie przyspieszyłoby tylko ruinę kraju, więc 
mniej źle, że zostanę przy koronie na to, aby wcielając się w konfederacyę 


I) Na Litwie chciał oboźny Prozor wywołaó powstanie, ale to mu się nie udało. Janusz Tysz- 
kiewicz pisał że był
T .,intencye uczynić wszystko, ale nadspodziewanie pr
dkie wtargni
cie wojsk 
tJ 
moskiewskich nie pozwoliło dopełnić umówionego Z\\.... \zku. Dubie('ki. Karol Prozor str. 128. ,,
 ogóle 
intencyi i przedtem było wiele. Kiedy zaraz po 3. maja. rozeszły się pogłoski o knowaniach malkon- 
, , 
tentów, Tadeusz Kościałkowski zarę('zał królowi, 
e "siędzie na koń na czele d - tysi
cy szlacht
.-, 
bo ma 
in reaU szczere oświadczenia-. List z ar('hiwum Czartor
'skich drukowłl.n
. w K. Bartoszewicza 
.Księdze pamiątkowej". Tom II. str. 72. 
2) Nie wstyd mi. - tłómaczył się Kołłątaj później - żem chciał zrobić akces. . . w celu 
uratowania wielu dobrych rzeczy... Nie b
'łem tak zaślepion
' własnego pojęcia miłośnik, żebym 
nie chciał ratowaó ojcz
.zny i być jej u8łu
nym, nawet w tak kryt.rczn
-ch okolicznościach. (List Kołłl\- 
taja z 29, wrześ 1792 roku). Pami
tniki z :XVIII. w. Żupallskiego atr. 4.9. 
79-l 1-l
		

/bartoszewicz_dzieje00116_0001.djvu

			- 106 - 


i stając się jej głową, cokolwiek przecie mam nadzieję uratować z dobrych dzieł 
naszego sejmu 1). 
Marszałkowie sejmowi, Małachowski i Sapieha, wnieśli do grodu war- 
szawskiego protestacyę przeciw akcesowi króla do Targowicy. Oświadczali, że 
konfederacya targowicka przynosi "przed sobą ogień i miecz obcy, a za sobą 
anarchię i zgubę ojczyzny". Ponieważ zaś król według prawa nie zwołał sejmu 
a ten tylko miałby prawo stanowić o losie Rzeczpospolitej; przeto sejmowa 
konfederacya warszawska trwa w całej mocy, a targowicka jest rokoszem. 
Kiedy naj dzielniej si z patryotów kraj opuszczali, a król dał zły przykład 
swym akcesem, zaczęły się wiązać woj ewódzkie konfederacye pod patronatem 


-\ 
I 


.. 



.w/<- 
 iD 

 /J
AP.t ¥ l- 


46. Kościuszko w Ameryce. 


Targowicy. Stanęła konfederacya warszawska pod laską Kickiego, marszałkiem 
krakowskiej został Walewski, wielkopolskiej Bniński, lubelskiej Miączyński, 
ilandomierskiej Potkański i t. d. Z małym wyjątkiem byli to ludzie najgorszej 
opinii, ale nie brak było pomiędzy przystępującymi do konfederacyi i dobrych 
nieraz patryotów, którzy chcieli przez swój udział powstrzymywać gwałty 
i bezprawia. 
Szczęsny Potocki stanął u szczytu swej potęgi; sądził że jeden krok tylko 
oddziela go od tronu. Znosił wszelkie władze ustanowione przez sejm cztero- 
letni. Króla tylko tolerował, unikał nawet jego nazwiska w swoich uniwerśałach. 
Poł,ożenie Stanisława Augusta stało się rzeczywiście okropne. Carowa kazała 
mu podpisać inną ostrzejszą formę akcesu, ułożoną przez Szczęsnego. Bułhakow 
w imieniu c arowej oświadczył, że jeżeli zmieni jedno słowo, to imperatorowa 
I) Ust króla do Bukatego.
		

/bartoszewicz_dzieje00117_0001.djvu

			107 - 


"rzuci go na pastwę najzjadliwszej niechęci konfederatów" l). Musiał więc 
w tym nowym akcie akcesu zrzucić z siebie ,vinę za rzeczy dokonane 3. maja 
i oświadczyć, że konstytucya była "zgubną nowością, zaprowadzającą rząd 
monarchiczno-demokratyczny", a konfederacya targowicka daje "rękojmę 
trwałości i bezpieczeństwa Polski". Robiono wszakże królowi pewne nadzieje, 
iż niektóre uch wały sejmu czteroletniego pozostaną z małemi zmianami, że 
nawet utrzymaną będzie sześćdziesięcio-pięcio-tysięczna armia, ale wszystkie te 
nadzieje były podane" w sposób mglisty i niepewny". Natomiast nie pozwolono 
królowi rozporządzać posadami i kazano mu aż do sejmu być" bezczynnym "2). 
Dnia B. września starszyzna obu konfederacyi, koronnej i litewskiej, 
zjechała się w Brześciu litewskim, który wyglądał na oszańcowany obóz. 
11. września pod osłoną rosyjskich bagnetów odegrano komedyę odnowienia 
unii dwóch narodów, nadwerężonej niby przez to, że sejm czteroletni usta- 
nowił wspólne komisye, wojskową, skarbową i policyi. Obie konfederacye 
połączyły się w jedną "Najjaśniejszą konfederacyę obojga narodów". Wśród 
uczt i toastów na cześć wolności i niepodległości dokonywano niszczenia tej 
reformy rządu, którą naród ustanowił jako właśnie twierdzę swobody i nie- 
zależności. Wyprawiono poselstwo do imperatorowej z podziękowaniem, że "do 
podźwignięcia swobód, do skruszenia zamachów monarchicznych, do powrócenia 
jestestwa staropolskiego, wspaniała i wielko myślna j ej dusza szczególnie 
i skutecznie pomoc dać raczyła". Wysłano również deputacyę do króla z po- 
dziękowaniem za akces i z prośbą o radj
, jak ugruntować w Polsce rząd 
republikański. 27. września zawiesiła konfederacya na miesiąc swe czynności, 
przeznaczając Grodno na miejsce następnego zebrania się. 
Główną czynnością Najjaśniejszej konfederacyi, za jej pobytu w Brześciu 
i Grodnie, było niszczenie tego, co sejm czteroletni uczynił. Zniosła więc prawo 
r O miastach wolnych rzeczpospolitej", odbierając temsamem mieszczanom 
wszystkie nadane im przywileje. W konsekwencyi zakazała zapis
Twać się 
szlachcie do ksiąg miejskich, a tych, którzy przyjęli prawo miejskie pozba,viła 
dostępu do urzędów i udziału w obradach publicznych. Zniosła prawo wyborcze 
sejmikowe, przywracając na sejmikach głos szlachcie nieosiadłej. Wyznaczyła 
deputacyę do reformy rządu "wy,vróconego przez spisek warszawski". Poz,vała 
przed sąd marszałków sejmowych, Małachowskiego i Sapiehę, za zaprowa- 
dzenie "rządu despotycznego", za uczynienie ze szlachty "podłych niewolników". 
Wytoczyła skargę również przeci\y Kołłątajowi za to, że spiskował przeci" 
wolności i podburzał przeciw szlachcie mieszczan i chłGpóW i uznała go za 
"incapacem honorum et munioruln". 
Zamykała kluby, zaprowadziła cenzurę, zakazała wydawnictwa "Gazety 

arodowej i Obcej" i "Pamiętnika historyczno-politycznego". Ustanowiła medal 
dla "obrońców rzeczpospolitej", tj. dla konfederatów targo,vickich, "aby był 
pobudką potomkom do bronienia jej od wszystkich zamachów monarszych" 3). 
Wydawszy przedtem zakaz noszenia krzyżów, udzielonych za ostatnią wojnę 
w nagrodę męztwa, zakazała nawet wybicia lnedalu na cześć księcia 
Józefa. Poleciła biskupom, aby kaznodzieje wstrzymali się od "politycznych 
uwag", a plebani o burzycielach spokojności donosili, "przytem obligując 


t) List króla do Glayrea. 
!) Tamże. 
3) Sumaryuszczynnosci konfedel'acyi Glnej Targowickiej obojga narodów. Uchwała 5.grudnia.l'i9
. 
14*
		

/bartoszewicz_dzieje00118_0001.djvu

			- 108 - 


tychże biskupów, iż ojczyzna więcej pożytku odniesie z cnotliwych obywateli, 
jak obiecywać sobie może po matelnatykach, astronomach itd ". Potępiła 
całą działalność komisyi edukacyjnej i zapowiedziała powrót do dawnego 
systemu wychowania. SadkoW"skiego, biskupa perejasławskiego, znanego agenta 
l\Ioskwy, podżegacza do buntów, przywróciła do wszystkich dóbr i juryzdykcyi 
dawniej posiadanych. Wypędziła z Warszawy rezydenta francuskiego Descorchesa, 
ponieważ w dzisiejszym stanie rewolucyjnym Francyi, "od pana swego nie 
mogący Inieć zlecenia, pod opieką praw służących posłolu, zostawać nie może "1). 
Znosiła dekret
- karne księcia Józefa, wymierzone przeciw tym oficerom, co 
opuścili szeregi lub popełnili zdradę; nikczemnik Rudnicki, który zbiegł do 
lVloskwy przed bitwą pod Zieleńcami, otrzymał w nagrodę stopień generała 
i komendę dywizyi ukraińskiej i podolskiej 2). Ze szczególną troskliwością 
zajmowała się rrargowica furażowanierr.l wojska rosyjskiego. Nie ufając wojsku, 
kazała usunąć z \Varszawy regiment gwardyi Jitewskiej i regiment Działyń- 
skiego, "celem ulżenia kwaterunku". Oddaliła dawnych posłów do dworów 
zagranicznych, a wyznaczyła nowych z pośród siebie. Ustanowiła nowe sądy 
najwyższej instancyi dla Litwy, kryrrlinalne dla Warszawy itd. Uchwaliła rotę 
przysięgi dla profesorów szkoły kadeckiej, w której umieściła ustęp, że "nie 
będą nic uczyć, nic dozwalać uczyć, cob
T było. . .. za rozszerzeniem władzy 
królów, zasukcesyą i monarchią"3). \Vśród tych "prac" dla "wolności", ogromną 
troskliwością otoczyła Targowica dobro nlateryalne swych członków. Z jednej 
strony dopuszczała się niesłychanych grabieży, a z drugiej hojną ręką rozda- 
wała urzędy i wyznaczała wspaniałe pensye swoim przywódcom i zwolennikoln. 
Zastępcy marszałków brali po tysiąc dukatów miesięcznie. Biskupowi Kossa- 
kowskiemu przJTznano dożywociem dobra biskupstwa krakowskiego i oddano 
mu na łupiestwo dobra edukacyjne na Lit"Tie; bratu jego Szymonowi płacono 
podwójną pensyę, jako generałowi i hetmanowi; prócz' tego dała Targowica 
"domowi i imieniowi tego hetInana praweln lennem ", dobra Lachowicze, Ora7 
skonfiskowane Kazilnierzowi Sapieże dobra Geranony i Lipniszki; nie na tern 
koniec, bo z sekwestracyi majątku Michała Ogińskiego, przeznaczono pann 
hetmanowi kwotę 200.000. Do tych, których złupiono, należał i J{ołłątaj: 
jako uznanego za "incapacem honoruln et muniorum" wywłaszczono go ze 
wszystkich dóbr duchownych i dziedzicznych o 70 tysiącach intraty; dożJTwotne 
jego probostwo Krzyżanowieckie zabrano na rzecz zaciekłego targowi- 
czanina ks. Michała Sierakowskiego, biskupa prusseńskiego, znanego ateusza 
i rozpustnika, człowieka bez czci i wiary 4); klucz gorłatowicki kupiony za milion 
przez Kołłątaja dano w dziedzictwo Raczyńskiemu. Łupiestwa targowiczan 
dochodziły do tego, że Rosyanie musieli czasem powstrzymać ich chciwość 
niepohamowaną. 
Kiedy tak Targowica rządziła się w Polsce, toczyły się tymczasem układy 
między Prusami, Austryą i Rosyą o drugi rozbiór Polski. Już w chwili, kiedy 
wojska rosyjskie wkraczały w nasze granice, minister pruski Schulenburg 
przedłożył gabinetowi wiedeńskiemu projekt, aby wspólnie wtargnąć do Polski, 


l) Tamże. U chwała z 14. września 1792 roku. 
2) Mylnemjestpowszechnetwierdzenie, że Rudnicki uciekł podczas bitwy pod Zieleńcami. UczJ'nił 
to t. w potyczce cZł\stkowej" na kilka dni przedtem. Pamiętniki Bukara w pamiętnikach Ochockiego 
tom IV. str. 117. 
3) Sumaryusz. Uchwała z dnia 21. 
rudnia. 
6) O tym nikczemniku opowiada ciekawe szczegóły Henryk Rzewuski w Teofraśoie polskim.
		

/bartoszewicz_dzieje00119_0001.djvu

			- 109 


"dla obrony swych zagrożonych interesów". Prusy chcIały żabrać prowincye 
wielkopolskie, Rosyi ofiarować Ukrainę, Austryi zaś za ,vspółdziałanie dać 
wynagrodzenie nad Renem. Zastępujący Kaunitza radca Spielmann chętnie 
godził się na propozycye, żądając dla Austryi części Bawaryi. Ale Kaunitz nie 
podzielał zdania swojego zastępcy, uznał projekt pruski jako "obelżywy" dla 
wiedeńskiego dworu, wobec Polski zaś "niegodny" 1). Kiedy jednak Austrya 
i Prusy doznały ciężkich niepowodzeń w wojnie francuskiej, Fryderyk vVilhehn 
II. powrócił znowu do ulubionej swej myśli i kazał oświadczyć bawiącemu 
w głównej kwaterze pruskiej Spielmannowi, że za klęski poniesione w kampanii 
francuskiej, musi szukać wynagrodzenia w Polsce. Następca Kaunitza Cobentzl 
oburz
'ł się na te propozycye twierdząc, że straciłby kredyt u cesarza Franciszka II. 
gdyby poparł zabory pruskie bez zajęcia na rzecz Austryi Bawaryi i Górnego 
Palatynatu. Wobec tego Prusy zagroziły Austryi wystąpieniem z koalicyi 
przeciw Francyi, a jednocześnie uzyskały w Petersburgu zez,volenie na zabór 
Gda11ska i Wielkopolski. Zawiadomiona o tern Austrya znalazła się wobec 
dokonanego faktu. Chciała wprawdzie przeszkodzić zaborowi, czy też 
podzielić się połowem, bo gromadziła wojsko w Galicyi, miała gotowy plan 
zajęcia Krakowa i Kan1ieńca, - ale tymczasem 13. stycznia 1793 roku Rosya 
zawarła ostateczną konwenc3"ę z Prusami bez udziału Austryi, a w dwa tygodnie 
później Prusacy zajęli Poznań i Toruń i przystąpili do blokowania Gdańska. 
Wiedeń poprzestał na oburzeniu - cesarz Franciszek II. usunął Cobentzla od 
steru polityki zagranicznej. 
Wejście wojsk pruskich do Polski poprzedziła deklaracya dworu berliń- 
skiego, podana Najjaśniejszej konfederacyi przez Buchholza (20. stycznia). 
W deklaracyi tej dwór berliński twierdził, iż "duch demokratyzmu francuskiego 
i nlaxymy tej okropnej sekty" zaczynają się zakorzeniać w Polsce, że powstały 
'W niej kluby rewolucyjne, że wysłańcy Jakobinów znajdują w niej silne 
poparcie, zwłaszcza w Wielkopolsce, naj szczególniej tym "zarażonej jadem II. 
Stąd też król JMC. pruski, dbały o bezpieczeństwo swego państwa i "nie 
chcąc mieć w tyle nieprzyjaciela", kazał wejść wojsku swemu 'v kraje Rzecz- 
pospolitej dla zasłonienia swych prowincyj pogranicznych, poskromienia 
niespokojnych, utrzymania porządku i dla zapewnienia "dobrze chcącynl 
mieszkańcom skutecznej protekcyi". Zaskoczona tą deklaracyą Targowica napisała 
odpowied
 dworowi berlińskiemu, w której zaprzeczyła istnieniu klubó',. 
i zażądała, aby król pruski ro
kazy swoje do wojska "cofnąć raczył". Jedno- 
cześnie wysłała listy do imperatorowej i do króla, oraz ,vydała ordynans do 
wojska koronnego i litewskiego, aby" baczyły na spokojność krajową i stanęły 
w goto\vości". W tydzień później (28. stycznia) zdecydowano ,vysłać kuryera 
do Petersburga z doniesieniem o wejściu ,yojsk pruskich. Dnia 31. stJ"cznia 
. 
polecono marszałkom pisać do najjaśniejszej imperatoro,vej Jejmości o pomoc 
i wzywano duchowieństwo, aby urządzało nabożeństwa po całym kraju. 
Następnie w dniu 3. lutego ogłosiła Targowica protest przeciw wtargnięciu 
wojsk pruskich. W proteście tym podawała naprzód treść odpowiedzi swojej 
na deklaracyę pruską, a następnie opisywała jak wojsko pruskie podstąpiło pod 


t) A. Sokołowski: Dzieje Polski porozbiorowe str. 119, na podstawie \'ivenota i Zeissberga 
Quellen zur deutschen Kaiserpolitik Osterreichs. wahrend der franzotdscben Revolutionskriege 1790 
bis 1801". O tern, że Scbulenburg podał pierwszą myśl rozbioru, mówił Niemcewiczowi Alopeus, poseł 
rosyjski w Berlinie (Pamt. 167) Na Schulenburga. i Biscbo:ffswedera już przedtem .,krocie tysi
cy rubli 
wysypały sif:". str. 118.
		

/bartoszewicz_dzieje00120_0001.djvu

			- 110 - 


Toruń, wyłamało gwałtownie bramy bezbronnego miasta, jak garnizony Rzecz- 
pospolitej z orężem w ręku po nieprzyjacielsku napadnięto. Spodziewając się, 
że król pruski po odebranej odpowiedzi "zechce cofnąć krok uczyniony", 
konfederacya generalna przypomniała mu traktaty a wreszcie protestowała 
"jak naj uroczyściej w obliczu świata" przeciwko wszelkiemu 
abieraniu krajÓ'w 
Rzeczpospolitej, zaręczała, że "do żadnych umów o oderwanie jakiejkolwiek 
ich części nie należy" i wzywała dwory cesarskie, aby na mocy gwarancyi 
i dla własnego interesu "nie patrzyły obojętnym okiem na złamanie prawa 
narodu". Po tym proteście poszła nota do posła rosyjskiego Sieversa z czuło': 


"'!. 


, 


.. 


"' 


f 
L i 
". .... ".".- 


-' " 
......." ), . 

 
 l 
. 


...... - 


'.. 


.
 



. \ 
, \ 
, t 
\ .A 
\(\ f 
. 

\\ ł 


. 


; 


y 


\ 


.. 


47. Podobizna siodła Kościuszki, które znajduje się w arsenałe w Solurze. 


ściami dla imperatorowej i z wyrażeniem wiary, że " monarchini, wszystkim 
swoim czynom wielkości i wspaniałości cechę nadająca nie zezwoli na zgubę 
narodu". Mimo to - twierdziła nota - wieści nowego podziału rozchodzą się 
z trwogą po kraju, a "zawady" czynione przez Igelstroma, komendanta wojsk 
rosyjskich w Warszawie, "naprzeciw ruszeniu wojsk i armat Rzeczpospolitej, 
zwiększają niespokojność powszechną i dają miejsce najokropniejszym 
domysłom ". 1) Nota kończyła się prośbą do Katarzyny, aby "zaspokoiła 
zatrwożonych obywateli". Dnia 11. lutego, kiedy nie było żadnej odpowiedzi 
od Sieversa, wydała Targo\vica uniwersał do narodu, aby się przysposobił do 
"takiej obrony, jaką naród w ostatniej rozpaczy przedsięwziąć może". vVzywała 
więc konfederacya generalna, aby przygotowano się do pospolitego ruszenia, 


l) Igelstrom przeszkodził wysłaniu pułku z Wa.rszawy przeciw Prusakom, arsenał zaś, z którego 
miały być wzięte armaty, osadził kozakami.
		

/bartoszewicz_dzieje00121_0001.djvu

			. 



l 


- 111 - 


zalecała "przyjaźń z wojskiem przyjacieiskiem najjaśniejszej imperatorowej", 
kazała wybierać regimentarzów i rotmistrzów powiatowych, zalecała wszakże, 
"aby pospolite ruszenie dopóty się nie zbierało, dopóki konfederacya nie 
ostrzeże narodu i wici ostatnich wytknąć nie każe u. 
Sievers odpowIedział na notę wyrażeniem zdziwienia, że konfederacya 
generalna wezwała do pospo1itego ruszenia i zażądał cofnięcia uniwersału, 
oświadczając, że wojska imperatorowej mają rozkaz przeszkadzać i rozpraszać 
jakiekohviek zgromadzenia. Przestrzegał, że "przez kroki przeciwne mogłaby 
wejśC; konfederacya w zatargi z tak silną potencyą". Wyrażał wreszcie swą 
"niespokojność", iż konfederacya "obiecuje tajemnie powszechną amnestyę 
dla tych, którzy według jej własnego wyznania na obalenie rzeczpospolitej 
pracowali". Konfederacya w odpowiedzi usprawiedliwiała się ze swego postą- 
pienia a w końcu oświadczyła, że cofa wezwanie do pospolitego ruszenia 
i "w tym celu wydała uniwersał stosownie do wezwania J. W. ambasadora". 
Tymczasem Prusacy wzięli Gdańsk, który długo im się opierał i oblegli 
Częstocho"-ę; - wojska polskie, dowodzone przez Byszewskiego, cofnęły się 
pod 'Varszawę. Targowica 7. marca wyprawiła w poselstwie do Katarzyny 
Szczęsnego Potockiego. Przyjęty przez nią chłodno, dowiedział się całej prawdy; 
mianowany generałem rosyjskim, powrócił do kraiu dopiero po trzecim 
rozbiorze. l) Przedtem już Branicki złożył buławę i przyjął poddaństwo rosyjskie. 
Trzeci z hersztów Targowicy, Rzewuski, napisał list pełny wyrzutów do 
Katarzyny i wyjechał. za granicę. Buława koronna dostała się Ożarowskiemu, 
mężowi kochanki Stackelberga. 
Sievers żądał od Stanisława Augusta, aby wyjechał do Grodna, gdzie 
obradowała konfederacya i gdzie się miał zebrać sejm nadzwyczajny. Król 
opierał się długo jego naleganiom, ale w końcu pod wpływem gróźb ustąpił. 
W drodze dowiedział się o patentach okupacyjnych Prus i Rosyi, oznaczających 
rozciągłość nowego zaboru. Patenta te wręczono Targowicy 9. kwietnia. 
Pod panowanie pruskie przechodziły prócz Gdańska i Torunia woje- 
wództwa: poznańskie, gnieźnieńskie, kaliskie, sieradzkie z ziemią wieluńską, 
część krakowskiego z Częstochową, łęczyckie i kujawskie z ziemią dobrzyńską, 
płockie, część rawskiego i część mazowieckiego na prawym brzegu 'Visły 
(ziemia zakroczymska). Rosya zabierała województwa: kijowskie, bracła\vskie, 
podolskie, mińskie, oraz część wileńskiego, nowogrodzkiego, brzesko-litewskiego 
i wołyńskiego. Prusy po\viększały się o 1060 mil kwadratowych, Rosyi przypadło 
ich przeszło 4500. "W olnej, niepodległej " Polsce zostawiono 3830 mil kwadra- 
towych i około 4,000.000 ludności. 
Zabory te należało sankcyonować, a więc odegrać tę samą komedyę, co po 
pierwszym rozbiorze, to jest zwołać sejm i wymódz na nim zrzeczenie się ziem 
gwałtem zabranych. Już w patentach okupacyjnych oba mocarstwa żądały 
najrych1ejszego zwołania sejmu dla "przyjacielskiego" załatwienia sprawy 
terytoryalnej. . 
Po wyjeździe Szczęsnego, zastępcą jego w urzędzie marszałkowskim został 
Michał Walewski, wojewoda sieradzki, dawny konfederat barski. Był to 
człowiek uczciwy, w gruncie dobry patryota, ale zbłąkany na punkcie mnie- 


I) Kiedy Szczf:sny, na zapytanie Katarzyny o zdrowie, odpowiedział: ..Mam si
 dobrze, a1e 
ojc.zyzna moja..." - imperatorowa tupn
ła nogą i pokazując palcem na ziemi
 zawołała z gniewem: 
.. votre patrie t>!!It ici".
		

/bartoszewicz_dzieje00122_0001.djvu

			., \ 


. 


- 112 - 


manych wolności republikańskich. To go popchnęło do .Targowicy, a choć 
przejrzał później do czego ona prowadzi, pozostał w niej, aby przynajmniej 
ocalić co będzie można. Kiedy Sievers zażądał zwołania sejmu, Walewski 
nietylko sam stawił opór, ale zachęcał do niego króla i przygotowywał 
odpowiedź na deklaracye mocarstw zaborczych. Nie mogąc sobie z nim 
poradzić, Sievers żądał przywrócenia obalonej przez sejm czteroletni Rady 
Nieustającej, ażeby ta upoważniła króla do zwołania sejmu. I na to nie 
zgodził się vValewski, poparty w tern przez Kossakowskich, którzy nie chcieli 
pozbyć się władzy, jaką na Litwie posiadali. Po burzliwej sesyi 20. kwietnia, 
na której Walewski oparł się stanowczo przywróceniu tak Rady Nieustającej, 
jak i wszystkich dawnych instytucyj sejmu delegacyjnego (1772), zgniewany 
Sievers znlusił generalność do złożenia z marszałkowstwa Wale,vskiego 
i wykluczenia go nawet z rzędu swych członków. Walewski wniósł protest 
i wyjechał do dóbr swoich, a laskę po nim objął Antoni Puławski, również 
dawny konfederat barski, oddany Rosyi duszą i ciałem. Zaraz nazajutrz 
(21. kwietnia) odżyła Rada Nieustająca, do której powołano żyjących jej 
członków i naj podlej szych służalców Rosyi. Dnia 6. maja wydany został 
uniwersał zwołujący na dzień 27. maja sejmiki dla ,vyboru posłów sejmowych. 1) 
Poprzedniego dnia konfederacya uchwaliła, że nikt posłem być nie może, kto 
do Targowicy nie przystąpił, a w kilka dni później \'1'Tłączył Puławski od 
udziału w sejmikach wszystkich, którzy zapisali się na prawo miejskie, jeździli 
do króla z podziękowaniem za konstytucyę, lub którzy kie9.ykolwiek protestowali 
przeciw uchwałom konfederacyi. "'-tV ten sposób wyłączono Walewskiego, 
a nawet hetmana Rzewuskiego. Dla charakterystyki Targowicy z tych czasów 
zaznaczyć należy, że 13. maja przywróciła do czci Adama Ponińskiego, czyniąc 
go "uczestnikiem wszelkich dobrodziejsbv dla szlachty prawem warowanych" 
· i dozwalając, ab
. "eliminowano z aktów pisma wszelkie sławę i honor onegoż 
czerniące". 2) 
Należy zaznaczyć w tern miejscu, że opuścili Targowicę jednocześnie 
z Walewskim Chreptowicz. hetman Ogiński, marszałek Mniszech, kanclerz 

Iałacbowski itd. Z biskupów przybył do Grodna tylko Skarszewski. Dla braku 
senatorów świeckich, musiała Targowica porobić kasztelanami swych marszałków 
wojewódzkich. 
Sejmiki odbyły się pod przymusem i osłoną bagnetów rosyjskich. Przyto- 
czymy z rękopisu opis przebiegu jednego z nich, który da pojęcie o innych. 
"Wołkow, pułkownik od huzarów, kwaterujący w Chełmie - pisze Józef 
Rulikowski, autor niewydanego pamiętnika 3 ) - rozesłał zawiadomienia, aby się 
stawili obywatele nagle na obrady sejmikowe, a uwiadomiony, że się mój 
ojciec nie znajduje w domu, rozkazał d,vom. szwadronom huzarów stanąć na 
egzekucyi i nie ustępować, dopokąd do Chełma nie przybędzie. Egzekucya 
zakończyła się na kilku furach siana i kilkunastu korcach owsa, poniewai 
sztafeta z Z amościa przywiozła świadectwo rządu austryackiego o rzeczywistej 
1) Król podpisał uniwersał 3. maja w drugą rocznicę konstytucyi. Siewers podaje w swych 
pamiętnikach, że krój zalał się gorzkiemi łzami (obliny ja slezy) i dodaje: "Łzy te są najlepsz
'm 
dowodem, że nie pozbył się jeszcze swoich błędnych przekonań i że mnie będzie kosztowało wiele 
praC'y, nim go z nich wyleczyć potrafię." Podły najemnik (Siewers był Niemcem, Infla.ntczykiem) nie 
umiał uszanować tych łez, które bądź co bądź tylko zaszczyt słabemu mona.rsze przynosiły. 
2) Sumaryusz cz)nności konfedera.cyi genera1nej targowickiej. Uchwała z dnia 13
 maja 1793. 
3) Małą tyJko cząstk
 pamiętników RuJikowskiego wydał J. Bartoszewicr: pod tytułem: 
..Ur)-wek wspomnień.....
		

/bartoszewicz_dzieje00123_0001.djvu

			. 


. 


. 


__..
.. I- 
" 
'
 
'" . 
.J 


tf\ 


r .. .. - .. 
 
 
 . ..,. ... .;J' . .;.JII .. 
 J' o P' 
 .. . .. "",a:»-4. 

 (.., 


.-
' 
#. .............. 



\
 
:
 
,...."$. ,...... 


'1\ 



-., . 

 
), 
,
: 

. 
. 
 ::y, 
fi 
ł

 .: 


J..I 
I'
 I 


.&...
. 


"j.-; 


1, :'. 


.. 


.:. I 
, I" 
... .,. 

 , 
..,-. 
, -- 
," 
-.... '
ou' -' 



 V 



... 


'- 


.- 
ł -
 
ł ,,,.. 
cł:
 
" 


 

 (. 


" 



'JóufWod!kki 


\ 
(
, 


.t 


,- 
..r..- .' 
""- . (Io.I
 


:". 


. 


. 


. 


. 


. 


. 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00125_0001.djvu

			- 113 - 


ojca chorobie. . . Pułkownik chciał przedłożyć obywatelom, aby sami prosiJi 
najjaśniejszej imperatorowej Katarzyny II. o łaskawe przyj ęcie w poczet 
poddanych. Feliks Wereszczyński, zaufany w swym młodzieńczym piórze, 
napisał ten adres od obywateli chełmskich w wyrazach górnych, które upoka- 
rzały choć w nieszczęściu zostających. Sprzeciwiono się temu i W ęgliński 
napisał adres w wyrazach umiarko\vanych z oświadczeniem, że wtedy tylko 
woleliby pozostać poddanymi rosyjskiemi, gdyby los przeznaczył im pójść pod 
panowanie innych mocarstw. . . 


"Sejmik odbył się pod bronią rosyjską, warty u drzwi kościoła trzymały 
straż wojenną i nikogo z kościoła nie wypuszczono, 
dopóki adres nie został podpisany. Dwie roty na dzie- 
dzińcu pijarskim stały z nabitą bronią i dwa szwa- 
drony z nabitą także bronią na ulicy przed kościo- 
łem . .. Obywatela Kochowskiego, który zaniedbawszy 
siebie oddawna siedział w domu nieczynnie, pod 
strażą dwóch huzaró,y z dobytemi pałaszami przywie- 
ziono na sejmik u. . . 
Że w ten sposób odbywały się inne sejmiki. świad- 
czy i Stanisław August. "Posłowie - pisze - \YSZ
?scy 
pod bagnetami, a wielu też za pieniądze moskiewskie 
było obranych.« Pomimo jednak wykluczenia znanych 
z patryotyzmu obywateli,pomimo przekupstwa szlachty 
nieosiadłej, mimo gróźb i przemocy orężnej, mimo 
uwięzienia we własnych domach "wielu obywateli, mimo 
wszelkich wogóle zabiegów i środków najniegodziwszych, 
wybrano przecież wielu posłów, którzy na sejmie mieli 
odwagę stawić opór zaprzedańcom i doprowadzić do 
tego, że rozbiór kraju zatwierdzono nie wolną ,,"olą, lecz 
pod naciskiem gwałtu. 
. 
Sejm ten zebrał się 17. czerwca. Uczestniczyło 
w nim zaledwie dwunastu senatorów i 120 posłów. Mar- 
szałkiem na żądanie Sieversa został wybrany Stanisław 
Bieliński, cześnik koronny, człowiek znany z marno- 
trawstwa i rozpusty, pobierający od Sieversa stałą pen- 
syę miesięczną. Opozycya w
'stąpiła odrazu, kiedy 
postanowiono usunąć ze sali arbitrów. Do protestu pa- 
tryotów przyłączył się nawet i Ludwik Tyszkiewicz, marszałek wielki litewski 
(został nilu na miejsce Ignacego Potockiego). Sievers kazał uwięzić w swych 
lnieszkaniach dziewięciu oponentów, innym groził wywiezieniem i sekwestracyą 
majątków. W ten sposób przeprowadził tajność obrad - arbitrowie zostali z izby 
wydaleni. Jeszcze większa opozycya powstała wobec żądania Sieversa i Buch- 
holza, aby wyznaczono delegacYę do ułożenia traktatów podziałowych . Wystąpił 
przeciwko temu energicznie sam Stanisła,v August oświadczając, że przystąpił 
do Targowicy jedynie na podstawie aktu poręczającego całość Rzeczpospolitej. 
"Trwam - mówił - w zamiarze nieprz
?kładania się w żaden sposób do 
ustąpienia kraju nam zabranego, w ufności, że sejmujące stany w równem 
ze mną w tej mierze zostawać będą przedsięwzięciu. u Uch,valono jednogłośnie 
1794 15 


O! . 


- 
l' 


. . 


. . 


I · 


'. 


, 


48. Barometr Kościuszki
		

/bartoszewicz_dzieje00126_0001.djvu

			114 - 


"' 


notę do Sieversa z oznaJmIeniem, że sejm do podziału kraju nie dopuści, 
a Buchholtzowi odpowiedziano żądanieIll wyprowadzenia wojsk pruskich z granic 
Rzeczpospolitej. 
Łudzono się jeszcze, że Rosya przystanie na układy, że będzie można 
uratować choć tę część Polski, którą Prusy zabrać postanowiły. Nawet 
Kossakowscy czynili starania w Petersburgu, aby Rosya zgodziła się na unię 
z Polską. Król postanowił złożyć koronę, w celu ułatwienia tego połączenia. 
To też kiedy Sievers w swojej odpowiedzi zażądał bezwarunkowego posłu- 
szeństwa, po wielkiej burzy w sejmie, po wnioskach odrzucenia żądania 
i udania się o pomoc do dworów europejskich, po przemówieniu posła upiekiego 
Kinlbara, żądającego od wszystkich posłów przysięgi, że nie pozwolą na 
odstąpienie ani piędzi ziemi, przyjęty został wniosek Bielińskiego, aby wybrać 
delegacyę jedynie tylko do porozumienia się z dworem petersburskim. Przy 
układaniu instrukcyi dla delegacyi, opozycya zażądała wykluczenia z przyszłych 
układów sprawy odstąpienia krajów polskich. Sievers w odpowiedzi otoczył 
szczelnie Grodno wojskieln rosyjskim, aby nikogo nie wypuścić; kazał uwięzić 
pięciu posłów, a na dochody - królewskie, dobra Tyszkiewicza i Ogińskiego 
położył sekwestr. Sejm oświ
czył, że dopóty nie będzie obradował, dopóki 
uwięzieni posłowie nie zasiędą w sejmie. Groźba ta poskutkowała: Sievers 
zgodził się na wybranie delegacyi jedynie do traktowania z dworem peters- 
burskim, a sejm 74 głosami przeciw 59 uchwalił projekt instrukcyi bez 
wszelkich zastrzeżeń. 
Dnia 15. lipca przedłożyła delegacya sejmowi ułożony przez Sieversa. 
projekt traktatu podziałowego z Rosyą, a jednocześnie Sievers zażądał nieogra- 
niczO'Ilego pełnomocnictwa dla delegacyi. Zerwała się w sejmie burza. Wielu 
z posłów oświadczyło, że wolą pójść na Sybir, niż zezwolić na podobne 
żł\dania. Znów uwięziono kilku oponentów, a Sievers w nowej nocie (17. lipca) 
zagroził egzekucyą wojskową wszystkim sprzeciwiającym się "powszechnemu 
żądaniu ludzi cnotliwych i narodu". Ostatecznie opór został złamany i 69 głosami 
przeciw 20 uchwalono udzielić delegacyi nie ograniczonego pełnomocnictwa. 
Dnia 22. lipca podpisała delegacya traktat z Rosyą, ustępując jej ziemie 
objęte publikacyą okupacyjną. 
Na parę dni przed podpisaniem tego traktatu wystąpił Buchholtz 
z żądaniem, aby sejm wybrał delegacyę do układów rozbiorowych z Prusami. 
Zamiast odpowiedzieć Buchholtzowi, sejm wystosował pismo do Sieversa 
z prośbą, aby" wspaniałolnyślna monarchini II ochroniła Rzeczpospolitę od zaboru 
pruskiego. Wysłano też Szymona Kossakowskiego (już hetmana wielkiego- 
litewskiego po Ogińskim) do Petersburga dla poparcia prośby Stanów. Sievers 
nieco złagodniał. Wprawdzie na jego naleganie upoważnił w końcu sejm tę 
samą delegacyę traktatową do układów z Buchholtzem, ale jedynie w sprawach 
handlowych. Kiedy Buchholtz chciał mówić o podziale, delegacya zasłoniła się 
brakiem instrukcyi. Wszystko to jednak oddalało tylko na chwilę zatwierdzenie 
zaboru pruskiego. Po ratyfikacyi, traktatu z Rosyą (17. sierpnia), dokonanej 
po długinloporze opozycyi, Sievers porzucił swoje na pozór bierne stano- 
wisko i zmuszał sejm do przyspieszenia układu z Prusami. Dnia 27. sierpnia 
wniosła delegacya projekt układu. Tylko jeden poseł Podhorski oświadczył się 
za jego przyjęciem - reszta posłów poszła za głosem Szydłowskiego, który 
napiętnowawszy imieniem zdrajcy każdego zgadzającego się na żądania pruskie,
		

/bartoszewicz_dzieje00127_0001.djvu

			- 115 - 


postawił wniosek zerwania wszelkich układów z Prusami. Wniosek zapadł 
jednomyślnie, Podhorskiego wyrzucono z izby obrad, a gdy powrócił, wykluczono 
go jako zdrajcę z grona sejmujących. Wobec tego Sievers postanowił użyć 
gwałtu. Pod pozorem, że jest przygotowany zamach na Stanisława Augusta, 
obu marszałków i wielu senatorów i posłów, otoczył dwoma batalionami 
grenadyerów zamek, w którym sejm obradował, wprowadził na dziedziniec 
armaty i oświadczył, że nie pozwoli posłom rozejść się przed udzieleniem 
delegacyi prawa do podpisania traktatu podziałowego z Prusami (2. września). 
Na ławkach arbitrów zasiedli oficerowie rosyjscy. generał Rautenfeld zajął 
miejsce obok tronu Stanisława Augusta. Opozycya nie oglądając się na grożące 
jej następstwa, nie pozwoliła marszałkowi zagaić posiedzenia, zanim obcy 
żołnierz nie opuści sali. Wysłano do Sieversa deputacyę, aby odwołał wojs
o 
i wskazał kto rzucił potwarz na sejm i naród. Król ze swej strony zapewnił, 
że ma zaufanie do narodu i nie sprowadzał obcej straży. Sievers odpowiedział, 
że wojsko cofnie, ale nikogo ze sali nie puści, królowi z tronu zejść nie 
pozwoli i każe przynieść słomy na pościel dla posłów i senatorów. O godzinie 
4. po północy przyjęto nareszcie 39 głosami przeciw 26 wniosek Podhorskiego 
{) podpisanie traktatu podziałowego, zastrzegając jedynie, że ratyfikacya jego 
nastąpi dopiero po zawarciu układu handlowego i zagwarantowaniu go 
przez Rosyę. 
Tymczasem spadł cios i na Targowicę. Była ona już niepotrzebna impe- 
ratorowej. Sievers zresztą obmyślił dla Rzeczpospolitej nową formę rządu 
(projekt wygotował Fryderyk Moszyński, który objął laskę marszałkowską po 
ustąpieniu Mniszcha), a ponie,vaż w niej rozszerzył nieco władzę królewską, 
więc przeczuwał opozycyę ze strony Targowicy, pragnącej pozbawić króla 
wszelkiego znaczenia. Imperatorowej i Sieversowi szła na rękę powszechna 
nienawiść do Targowicy. Dnia 15. września, po porozumieniu się z królem, 
wniesiono projekt jej rozwiązania, motywując, że stała się niepotrzebną wobec 
uspokojenia kraju. Wnioskowi temu nikt się nie sprzeciwiał i zawiązano natych- 
miast nową konfederacyę grodzieńską, stojącej przy religii katolickiej, wolności 
i bezpieczeństwie "uszczuplonej posesyi aktualnej"; 22 posłów dodało zastrze- 
"Żenie całości Rzeczpospolitej. Jeden tylko biskup Kossakowski nie podpisał 
.aktu nowej konfederacyi. Sejmowi nadano prawo roztrząsania zaskarzon:ycb 
uchwał (sancitów) Targowicy. Deputacya wybrana \v tym celu gorliwie wzięła 
:się do pracy, kasując wiele sancitów targowickich, j
ko stronniczych i rabun- 
kowych. Sam król zaskarzył przed deputacyą cały szereg uchwał, które prawa 
j ego łamały. 
Buchholtz, rzecz prosta, nie zgodził się na ratyfikacyę podziałowego 
układu dopiero po ukończeniu negocyacyj handlowych i po zagwarantowaniu 
ich przez Rosyę. Notę jego poparł Sievers obiecując, że będzie się starał 
wyjednać dla Rzeczpospolitej korzyści handlowe. Opozycya znowu głos podniosła 
i starała się nie dopuścić do uchwały odbierającej ostatnią nadzieję. Mimo 
bagnetów rosyjskich nie oszczędzano Katarzyny, choć głównie uderzano na 
wiarołomstwo Fryderyka Wilhelma. Sievers groził nowym gwałtem i wreszcie 
dokonał go \v dniu 23. ,vrześnia." Przed sesyą sejmową aresztował i "'J?wiózł 
z Grodna opozycyonistów: Szydłowskiego, Krasnodębskiego, Skarzyńskiego 
i Mikorskiego. Salę obrad otoczyło wojsko rosyjskie, a generał Rautenfeld 
powtórnie zasiadł obok tronu. 'Vobec tego opozycya nie dopuściła do otwarcia 
15*
		

/bartoszewicz_dzieje00128_0001.djvu

			- 116 - 


posiedzenia, a poseł Gosławski przypomniał sejmowi własną uchwałę, że się 
natychmiast rozejdzie w razie targnięcia się na osobę lub mienie którego- 
kolwiek z jego członków. Nastąpiły parogodzinne pertraktacye z Sieversem 
o uwolnienie uwięzionych; odpowiedział, że pod tym względem nie uległby 
nawet rozkazowi z Petersburga. Sejmujący siedzieli w milczeniu do godziny 
czwartej rano, stąd też sesya ta ma w dziejach nazwę n i e m e j. Nie chciano 
się zgodzić nawet na propozycyę Ankwicza, aby otwor
yć sesyę dla oświad- 
czenia się przeciw porwaniu posłów. Dopiero kiedy Rautenfeld oznajmił, że 
każe wejść wojsku do sali, odczytano wśród głuchego milczenia projekt' 
upoważniający delegacyę do podpisania traktatu podziałowego z Prusami. 
Marszałek zapytywał trzykrotnIe o zgodę, lecz nikt nie odpowiadał. Wówczas 
Józef Ankwicz, poseł krakowski, wytłómaczył, że Inilczenie należy uważać za 
jednomyślną zgodę. 
Dnia 25. września ratyfikowano traktat rozbiorowy z Prusami a 6. paź- 
dziernika podpisano przymierze z Rosyą, mocą którego oba państwa zabezpie- 
czały sobie. wzajemnie posiadłości i miały ich bronić wszystkiemi siłami 
zbrojnemi. Polsce nie wolno było zawierać traktatów lub przymierzy bez 

ezwolenia Rosyi; szlachta polska i rosyjska miały w obu państwach używać 
praw równych; Rosya gwarantowała Polsce przyszłą jej formę rządu. Na 
roztrząsanie projektu tej nowej ustawy przeznaczono ostatni dzień sesyi 
sejmowej (23. listopada). Naturalnie, że o dyskusyi nad tak wielkim materyałem 
nie mogło być mowy. Przyjęto też nową konstytucyę bez rozpraw. Według 
niej sejmy miały się zbierać co lat cztery, uchwały ich miały zapadać prostą 
większością, albo przy sprawach ważniejszych dwoma trzeciemi głosów. Królowi 
przyznano prawo vet o co do uchwał tyczących się praw kardynalnych. 
W czasie między sejmami Rada Nieustająca obowiązana była czuwać nad 
wykonaniem ustaw. Przywrócono tron elekcyjny. Szlachcie nieosiadłej odebrano 
prawo udziału w sejlnikach. 1\lieszczanom przyznano prawo n e m i n e m 
c a p t i v a b i m u s. Jak widzimy, był to powrót do "dawnych czasów", z uwzglę- 
dnieniem wszakże niektórych ustaw przez sejm czteroletni wydanych. 
Do innych czynności sejmu Sievers mało się już mieszał. Były to zresztą 
czynności drugorzędne. Jedyną ważniejszą ucHwałą było postanowienie utrzy: 
mywania 15.000 armii, na co wyznaczono 18 milionów, i rozpuszczenia wojsk 
na.dliczbowych. Opozycya chciała przynajmniej zażądać wyjścia z kraju wojsk 
rosyjskich, ale Sievers sądził, że potrzebne są one dla bezpieczeństwa Rzecz- 
pospolitej. Ludwika Tyszkiewicza wysłano do imperatorowej z "podziękowaniem" 
za traktat przymierza. Wybrano Radę Nieustającą, której marszałkiem został 
jurgieltnik rosyjski, Józef Ankwicz. 
Król w końcu grudnia powrócił z Grodna do Warszawy. Był znękany, 
przybity, rozumiał bowiem do jak haniebnego czynu przyłożył swą rękę. Do 
lIichała Ogińskiego mówił: "Jakże smutnem jest moje przeznaczenie. Chciałem 
zawsze dobra dla mojego kraju, a tylko złe mu wyrządzałem." l) 


.r 
 
 
 
 


J) Ogiński: Memoires. P:\!is 1826. Tom J., itr. 327.
		

/bartoszewicz_dzieje00129_0001.djvu

			+ + + + + .,. + .f. 
 
 
 .;. + 
+ 



 
i
j 
,' 
,s 
 (f$. -
 
!ói::2 _
......... 

 


\
 

'i 
\ J 

. 
er ..J/ 
+ + -1- .,. + 4- + -1- 


Rozdzial szesnasty. 


E:.łIlGRACYA POLSKA \V LIPSKU. - MISYA KOSCIUSZKI \V PARYŻU. - DZIA- 
Ł YŃSKI ZA WL\ZUJE I ROZGAŁĘZIA SPRZYSIĘŻENIE. - UKŁADY Z KOŚCIUSZKĄ 
_ JEGO POBYT POD KRAKO\VE:\I I "\VYJAZD DO "'ŁOCH. - OCIĄGANIE SIĘ 
KOŚCIUSZKI I NIECIERPLI\VOŚĆ Z'YIĄZKO\VYCH. - \VYKRYCIE Z'YL\ZKU. 
- KOŚCIUSZKO WYJEŻDŻA DO {{RAKO\V A, ABY PODNIEŚĆ CHORĄGIE'V 
INSURREKCYL 


D1rugi rozbiór Polski zniweczył wszelkie nadzieje, sprowadzał Polskę do 

 stanowiska hołdowniczego państewka. Po pierwszym rozbiorze b)'ła 
jeszcze bądź co bądź państwem wielkiem, dwa razy większem terytoryaJnie, 
niż ówczesne Prusy, i przewyższającem też je ludnością. 'Vprawdzie skołatana, 
zniszczona przez pięcioletnią blisko partyzankę konfederacyi barskiej, nie miała 
sił stawić oporu, ale dwadzieścia lat - spokoju pozwoliło jej przyjść do siebie. 
Widzieliśmy jak się podnosiła ekonomicznie i umysłowo, jak się krzepiła, jak 
umiała rozwijać się w trudnych warunkach. Zdobyła się wreszcie i na reformę 
rządu rozumną, dającą moralną gwarancyę, że stan rządzący nie powróci do 
dawnych błędów. Polska roku 1772 a roku 1791; to prawie dwa odrębne 
światy, dwie niepodobne do siebie organizacye państwowe. Pierwsza mogła 
powiedzieć, że padła ofiarą swych win, - druga, że padła ofiarą swych 
zasług. 
Obciąża ją tylko jedna wielka wina: nie umiała skorzystać z pomyślnej 
chwili i zdobyć się na postawienie silnej armii. .:\Iimo rozbudzonego patryotyzmu, 
brak jej jeszcze było ofiarności. Zgubił ją spadek po czasach saskich: sobko- 
stwo wielkich panów i szlachty. Z tej warly nie w,rleczono się jeszcze. Sobko- 
stwo zawiodło nikczemnych do stóp Katarz,rny, sobkostwo nie dozwoliło wykonać 
uchwały o stu t.rsięcach żołnierza. 
Po wspaniałym śnie 3. maja, nastąpiło straszne przebudzenie. Rozumiano, 
że trzeba ratować kraj, że lepiej nawet zginąć z honorem, niż upaść nikczemnie, 
ale nie znajdowano na razie środków do uskutecznienia tego zamiaru. Prowincye 
zabrane zalewały wojska pruskie i rosyjskie, niszcząc Illożliwość zbrojnego
		

/bartoszewicz_dzieje00130_0001.djvu

			oporu; pułki polskie tak rozłożono, że każdy z nich był otoczony \vojskami 
rosyjskiemi. W samej uszczuplonej Polsce następca Sie,versa Igelstrom miał 
pod swojemi rozkazami 30.000 wojska, z którego 8.000 stało w Warszawie. 
Pomimo to, myśl zrzucenia więzó,v zajmowała umysły wszystkich patryotów, 
zanim jeszcze drugi rozbiór ogłoszono, a ściślej mówiąc od chwili kiedy 
Stanisław August przystąpił do Targowicy. Już zamiar porwania króla i zawie- 
zienia go do obozu nie był niczem innem, jak dążeniem do ".zięcia obrony kraju 
w ręce narodu, do utworzenia rządu re,volucyjnego. Zamiar spełzł na niczem, 
ale w wojsku wciąż wrzało. Wprawdzie dowódzcy je opuścili dla zamanifesto- 
wania swych uczuć i nie chcąc 
służyć zdrajcom, wprawdzie 
poszło za ich przykładem wielu 
oficerów, ale nie trzeba sądzić, 
ażeby pomiędzy tymi, co pozo- 
stali w szeregach, nie było ta- 
kich, co mieli na myśli zrzu- 
cenie przemocy. Nietylko byli, 
ale może nawet pokazali wię- 
cej zaparcia się, nie ulegając 
pierwszemu popędowi szlachet- 
nego oburzenia; rozumieli, że 
trzeba pilnować armii, aby jej 
użyć w razie potrzeby. I zoba- 
czymy wkrótce, iż tylko dzięki 
im mogła wybuchnąć insurekcya 
kościuszkowska. O uczuciach 
prostych żołnierzy mówi fakt, 
że kiedy później część ,vojska 
wcielała imperatorowa do swo- 
ich szeregów, przychodziło do 
krwawych zaburzeń; do roz- 
paczliwych wybuchów 1). . 
Jakie było usposobienie 
wśród ludności Warszawy, wi- 
dzimy z przyjęcia księcia J
 
zefa. Kiedy po otrzymaniu dy- 
misyi zj echał do stolicy i uka- 
zał się w teatrze, publiczność powstała z miejsc, rozległy się burzliwe oklaski; 
młodzież porwała go na ręce i obnosiła po sali. 
Pomimo tego usposobienia wojska i Warszawy, nie posiadamy żadnych 
pewnych wiadomości, aby chęć wyzwolenia się z pod przemocy przybrała 


118 - 



" 



 


... 
'( 


\ 


. , ł. 
. 


\ 


- 


\ 


.... 
,. . 

. " 


ł 


50. Kościuszko na wspi
tym koniu z szablą w r
ku na 
tle krajobrazu. - Akwarela na papierze. 


I) Dobraczyński dowódca pu)ku ułanów, rzucił si
 z szablą na genera)a Lubowickiego w No- 
wochwastowie (a nie jak u Korzona w Hołochwastowie) kiedy. ten wezwał oficerów do złożenia przy- 
si
gi na poddaństwo imperatorowej; rozbrojony umarł trzeciego dnia wśród objawów obłąkania. 
Oficerowie widząc, że są otoczeni przez Rosyan i że są przygotowane kibitki z kozakami, podpisali 
akt przysi
gi, ale o mało przy tym akcie nie zostali rozsiekani przez żołnierzJ-. (Opis kampanii pod 
Wyszkowskim w dodatkach do ll. tomu, Pami
tników xvm: w. Żupańskiego str. 8.) Zasługuje również 
na zaznaczenie "Odpowiedź żołnierzy polskich do J. W. Szcz
snego Potockiego" datowana z pod 
Zieleniec 15. stycznia 1793, która wypowiada Targ9wicy posłuszeństwo. "Widzimy na czele tych - Sl\ 
słowa Odpowiedzi - których imiona niedawno oglądaliśmy na szubienicy".
		

/bartoszewicz_dzieje00131_0001.djvu

			- 119 - 


w roku 1792 realne kształty. Wprawdzie są tacy, którzy twierdzą, że już w sierpniu 
tego roku Kościuszko widział się w Grodnie z pułkownikiem Jasińskim i "umawiał 
się z nim o pierwsze kroki przygotowawcze do podniesienia broni", ale są to 
bajeczki, osnute na sztucznej kombinacyi, którym wreszcie przeczy fakt stałego 
\v tym czasie przebywania Kościuszki w Warszawie l). Więcej prawdopodobień- 
stwa pi'zedstawiałby domysł, że Ignacy Działyński, woje\yodzic kaliski, znany 
nam już poseł na sejm czteroletni, jeden z twórców 3. maja, szef regimentu 
pieszego wojsk koronnych, nawiązywał "T listopadzie i grudniu "sieć spisku (I 
w swym Trojanowie (w zachodniej kijowszczyznie na pograniczu Wołynia), 
ale przemawia za tym domysłem tylko to, że Działyński stał się pófniej rzeczy- 
wiście głową spisku \v Warszawie; zresztą sam Trojanów nie był chyba miejscem 
odpowiedniem do zakładania \v nim ognisk
 konspiracyi 2). 
Jeżeli jednak. nie mamy wyraźnego śladu, aby w roku 1792 był już 
układany plan powstania, to jednak są pewne poszlaki, że coś się przygotowywało, 
a przynajmniej, że było w tym kierunku parcie opinii. Wiliam Gardiner, rezy- 
dent angielski \v Warszawie, pisał 14. listopada 1792 roku do Lorda Grenville, 
sekretarza stanu spraw zagranicznych: "Nienawiść, milordzie, ku Rosyanom 
w tej stolicy, zdaje się każdą godziną pomnażać, rozdmuchiwana, jak z wielu 
I 
powodów dorozumiewam się, przez głównych aktorów przeszłej rewolucyi 
(właściwie stronników Ustawy 3. maja). Tak często byłem tego świadkiem na 
ulicach, na tea.trze i \v różnych innych zdarzeniach, iż lękam się co moment 
gwałtownego wybuchu, który może pociągnąć za sobą stanowczą katastrofę. 
Zapewne to dla tej ciągłej fermentacyi, ściągnięto pod samą Warszawę znaczne 
siły rosyjskie; być też może, iż to dla innej przyczyny jak n. p. dla furażu 
lub żywności; wszakże jeżeli powyższa okoliczność była owego ruchu powodem 
'" 
nie okazano ani dość imponującej postawy, ttni żadnej deklaracyi nie ogłoszono. 
Owa nienawiść ku Rosyanom daje się także postrzegać w wyższych klasach, 
chociaż z większą nieco powściągliwością. Główny dowódzca Kachowski, dał 
był przed kilku dniami bal, na który mnóstwo osób wysokiego tonu było 
zaproszonych; tymczasem mało kto przybył, a cała kompania led"rie cztery 
tancerek dostarczyć mogła". 
"T dalszym ciągu swej relacyi Gardiner domyśla się, że jest wielu takich 
co "życzą zapro"radzić systemat francuski, a prz
'Ila.jmniej; wez".ać pomocy 
Francyi do utrzymania w Polsce wspólnych sobie zasad \volności; mówią nawet 
iż w tej mierze rozpoczęto korespondencyę z niektóryn1i członkami konwencyi ". 
W tymże samym czasie (w listopadzie) francuski ,,:1\10 n i t o ret pisał 
o "stowarzyszeniu patryotów" w Lipsku i o zawiązywaniu konfederac
Ti w celu 
przywrócenia UstawY; 3. maja. Donosił, że takie stowarzyszenie powstało i \y kraju, 
co "nie 111iało być tajemnicą". Patryoci, pisał dalej, "zaprzysięgali pon1iędzy 
sobą umowę chlubną, chociaż niebezpieczną. Urodzeni w wolności, chcą oni 


l) Sztuczną ta. kombinacy
 na podstawie na wskróś kłamliwych pamiętników Gąsianowskiego. 
wydanych w roku 1861 przez Dobrzańskiego, podaje miesięcznik "Kościuszko" wychodzący w Krakowie 
1893 - 1895), którego tytularnJ-m} wydawcą i redaktorem b
'ł Antoni Kostecki, rzeczywistym zaś 
O. Wacław Kapucyn (Edward Nowakowski). Również i Schmitt w dziejach Polski XVIII i XIX. tom 
ITI. str. 189, wierzy bajeczce Gąsianowskiego. Nawet rosyjski bistoryk Kostomarow w dziele P o ś l e- 
d n ij e g o d y Ri e c z p o s p o l i t oj (str. 694) powtarza brednie tego bezwst
'dnego blagiera. 
2) Dom
'sł ten jako fakt podaje Dubiecki (Karol Prozor, str. 157). .Mówi też opierając się na 
pamiętnikach Ochockiego, że DziałJ'ński rozwijał ..wielką agitacy
U; na st
'czniowych kontraktach 
w Dubnie. W pamiętnikach tych jednak jest tJJko wzmianka, że DziałJ-ński bawił w Trojanowie. a na 
(kontraktach w Dubnie (w końcu stycznia 1793 roku) bywało u niego wiele osóbl; mówiono w ogóle 
o sprawach leżących wszystkim na sercu. Co naj'wyźfj więc Dział;)'Dski w tym ('zasie "badał opinię'. 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00132_0001.djvu

			120 


umrzeć wolni. Zarówno po za granicami jak wewnątrz Rzeczpospolitej, jak 
i w san1ej stolicy, potrafią oni obmyśleć i do dojrzałości doprowadzić zaszczytny 
plan zemst

 narodowej". 
Dalszym dowodem, że jakieś porozumienie istniało, a przynajmniej, że 
się go obawiano, jest doniesienie urzędowe Kachowskiego Zubowowi, że istnieje 
w Warszawie niebezpieczna agitacya prowadzona przez Mędrzeckiego, Święto- 
rzeckiego, Karskiego i Pieniążka i że zapowiadany jest nawet wybuch rewolucyi 
na dzień 10. listopada) J). Wobec tego doniesienia imperatorowa zażądała, aby 
lepiej urządzić policyę warszawską, a "ponieważ J. P. .Th'Iniszech (marszałek 
wielki koronny) nie zdaje się być sposobnym do sprawowania jej "?teraźniejszych 
okolicznościach" zalecała ją zatem oddać pod władzę Raczyńskiego, który też 
został później marszałkiem. 
O policyę bardzo też dbał w tym czasie Szczęsny Potocki. Marzył 
o koronie, a nie mógł się doczekać abdykacyi króla. Więc pisał do Złotnic- 
kiego: "Dotąd król burzyć będzie, pokąd generalność swoją mocą nie zaćmi 
jego powagi, przez użycie tęgiego rządu nad wojskiem i miastem, pokąd nie 
opali skrzydeł tym, którzy dla samych siebie wstrzymują króla od ab dykacy i 
i jedynie rozlania potężnej krwi polskiej żądają - i pokąd nie będzie apro- 
wadzona w Warszawie sroga policya, pilnie czuwająca na wszystkie p o r u- 
s z e n i a adoratorów niewolniczej konstytucyi". Proponował więc Złotnickiem u, 
aby jechał do Warszawy i podjął się tej misyi; oświadczał, że da mu "dosta- 
teczną instrukcyę, a ta dziwnie może skutkować za zniesieniem się z komen- 
derującemi wojskami alianckiemi". 
Wszystkie te obawy przed "tajnemi machinacyami partyi patryotycznej" 
. nie były zapewne całkiem bezpodsta\ ne, jeżeli nawet Austrya na początku roku 1793 
zaczęła się troszczyć o to, aby mieszkańcy Galicyi udziału w nich nie brali. 
"Chociaż my - słowa reskryptu cesarza Franciszka z 14. lutego 1793 roku - 
do wewnętrznych interesów Rzeczpospolitej polskiej bynajmniej się nie 'wda- 
jemy. . . . choć szanujemy z największym ukontentowaniem postrzeżone posłu- 
szeństwo, oraz miłość spokojności i porządku w poddanych naszych w Galicyi, 
i że się oni do żadnego uczestnictwa tak względem zamysłów i knowań, 
jakoteż względem no"
ych odmian i pokuszeń w Polsce, nie ,vda- 
wali, uwielbiamy, - ale gdyby mimo nasze spodziewanie przytrafiło się, 
iżby poddani polscy, w naszych krajach będący, jaką przeciwność temu 
,vszystkiemu, co teraz w Polsce za pośrednictwem dworu rosyjskiego dzieje 
się, sprawić usiłowali, oznajmujemy: iż gdyby się to pokazało i odkryte zostały 
takowe zamiary, takowemu obywatelowi przebywanie w kraju naszym będzie 
zakazane itd." . . . 
Wzmianka M o n i t o r a o "stowarzyszeniu patryotów" w Lipsku nie 
była całkiem bezpodstawna. Po przystąpieniu króla do Targowicy, rozpo- 
częła SIę emigracya patryotów. Pierwszy ,vyjechał za granicę Kołłątaj, bo 
. 
opuścił Warszawę zaraz nazajutrz po akcesie króla o godzinie 2. 'w nocy z 24. 
na 25. lipca, może w obawie przed uwięzieniem, gdyż Bułhakow nie przyjął 
jego akcesu, uważając go za człowieka niebezpiecznego, mogącego szkodzić 
"szlachetnym robotom" Targowicy. Wkrótce podążyli za nim: książe Józef, 


J) Korzon, (Kościuszko 273J nazywa relacye M o n i t o r a niebacznemi i nieprawdziwemi. Że 
l1iebaczne zgoda, ale czy całkiem nieprawdziwe, wolno powątpiewać. Doniesienie Kachowskiego 

łuszniej uważa Korzon, za "mocno przesadzone a nawet fałszywe nowiny". 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00133_0001.djvu

			- 121 - 


obaj marszałkowie: Stanisław Małachowski i Kazimierz Sapieha, Weyssenhoff, 
Sołtan, Niemcewicz, Nagórski, Zabiełło, Lanckoroński, Zajączek, Linowski itd. 
Jednym z ostatnich emigrantów był Kościuszko; dopiero \v listopadzie \vyjechał 
do Galicyi, którą mu 5. grudnia kazano opuścić w ciągu 12 godzin. Emi- 
granci ci rozjechali się po całej Europie, najwięcej ich jednak ściągnęło do 
Lipska, zapewne w nadziei, że elektor saski, jako były następca tronu pol- 
skiego, nie będzie im zabraniał pobytu i pozostawi swobodę działania; zresztą 
chcieli być blisko kraju, a Lipsk najlepiej się do tego nadawał. 1 ) Prócz emi- 
grantów, ludzi wybitnych, przyjeżdżali do Lipska liczni obywatele polscy dla 
odwiedzenia swoich krewnych, lub przyjaciół; załatwiając interesy exulantów, 
przewożąc im listy, stali się pośrednikami pomiędzy nimi, a krajem ojczystym. 
Z listów Kołłątaja wiemy, że kiedy przybył do Lipska w końcu września, 
zastał w nim między innymi: Ignacego, Stanisława i Jana Potockich, dwóch 
Sołtanów, dwóch Kościałkowskich, Weyssenhoffa, Michdła Zabiełłę, Piatolego, 
Wolickiego, młodych Chreptowiczów, Jaroszewskiego, Grabowskich, Wiesio- 
łowskiego, Radziwiłłowę, kasztelanowę witebską itd.; na kilka dni przed jego 
przybyciem wyjechali do Włoch Nagurski i Niemce\vicz; przedtem jeszcze 
bawił w Lipsku Wojciech Turski (Albert Sarmata) głośny później z mowy, 
jaką 30. grudnia 1792 roku wypowiedział w obronie Polski przed kratkami 
konwentu paryzkiego. Rzecz prosta, że "exulanci" radzili nad środkami zba- 
wienia ojczyzny, a z przybyciem Kołłątaja narady te stały się bardziej oży- 
wione, a środki bardziej określone. Świadectwem tego może być ustęp z listu 
Kołłątaja do Barssa, znakomitego prawnika i ekonomisty, który brał wybitny 
udział w sprawie mieszczańskiej za sejmu czteroletniego. "Gdybyś mógł - 
pisze do niego Kołłątaj 24. listopada 1792 roku - wstrzymać jeszcze pośpiech 
twego do Polski powrotu - rpowróciłbyś przyjemniej. Gdybyś mógł obrócić 
twoją podróż na Lipsk, widziałbyś rzeczy jaśniej. Gdybyś widział rzeczy jaśniej, 
mógłbyś się pożyteczniej w Polsce znaj dować, bo t e g o p i s a ć n i e p o- 
d o b n a, c o m ó w i ć m o ż na". 2) 
Nie myślał jednak wówczas Kołłątaj o nagłym wybuchu rewolucyi. 
Owszem, wobec doniesień z kraju, że zanosi się na wybuch, uważał, że "zapał 
jest niewczesny" ; obawiał się, aby skutkiem gwałtów konfederacyi targowickiej, 
nie zrobiła się "jaka licha Barszczyzna na ostatnie kraju nieszczęście".3) W Inną 
stronę kierowały się jego nadzieje - spodziewał śię pomocy 
od Francyi. 
Wszakże 20. kwietnia 1792 roku w,rgłoszono w jej Zgromadzeniu Prawo- 
dawczem (Assamblee Legislative) hasło: "wojna królom, a ludom pokój ", 
a 26. sierpnia uchwalono urzędowo "braterstwo ludów". 'Vszak Dumouriez, 
chwilowy minister sprRw zagranicznych wysłał do 'Varszawy Descorches'a 
z życzliwą instrukcyą. Co więcej ten Descorches, wydalony przez Targo\vicę, 
założył protest, który przesłał królowi pruskiemu, 
Iałachowskiemu i exulantonl 
lipskim, a następnie sam zjechał do Lipska, wszedł w stosunki z Polakami 
i "ustanowił agenta rezydującego w Lipsku przy Comite, (jak mówił), polskim 
i oświadczył, że za przybyciem swojem do Paryża zrobi jaknajdokładniejszy 


l) .Zamiar nieoddalania się jest koniecznym-, pisze w jednJ'm ? listów Kołłątaj;; - po wtarza to 
później w liście do Małachowskiego z 13. grudnia. Listy Kołłątaja tom l. str. 148. 
I) Listy Hu
ona Kołłątaja, w Pamiętnikach xvrn. wydanie Żupańskiego tom l. str. 128. 
8) 20. Listopada 1792 roku. Tamże str. 122 do 123. W kilka dni później 
podejrzywa Kołłątaj 
w innym liście, że groźby buntu ze strony "pospólstwa", są prowokacyą Targowicza.n, że "musi tu 
być jakiś interes". (
tr. 132.) · 
1794 et 16 


,
		

/bartoszewicz_dzieje00134_0001.djvu

			122 - 


związek między ministrem interesów zagranicznych, a zgromadzeniem Polaków 
w Lipsku".1) Agentem ustanowionym przez Descorchesa był Piotr Parandier, 
niegdyś adwokat, później kilkuletni sekretarz Ignacego Potockiego, znający 
dobrze Polskę i władający polskim językiem. Prócz niego bawił w Lipsku 
Kazimierz Laroche. urodzony w Polsce i z Polki, autor wiadomości o sprawach 
polskich umieszczanych 'v l\1onitorze, potem jeden z pierwszych twórców 
polskich legionó,v. Zawiązały się bliskie stosunki między obu tymi francuzami, 
a naszymi exulantami. 'Vkrótce Descorches dał znać, że rząd francuski przy- 



-
 


'I 


,. 


iii! .. 
. '" 
 
łY
"
 


... .. 
'\ 


... 


51. Garnuszek gliniany z napisem "Boże day" używany przez Kościuszkę. 
Dar S. Lewenda z Paryża dla Muzeum w Raperswyl1u, dawniej własność Leonarda Rettla. 


chylnie przyjął jego propozycyę i chce się osobiście porozumieć z Polakami 
lipskimi. Postano,viono 'vysłać do Paryża Weyssenhoffa, ale ten naprzód misyę 
przyjął, a potem odrzucił. 2 ) Kołłątaj zapalał się, w liście 13. grudnia pisał do 
przebywającego w Wenecyi Stanisława Małachowskiego, że "Francuzi są jedy- 
nymi gromicielami despotyzmu" i prosił Małachowskiego, aby czekał w We- 
necyi na wiadomość "co przedsięweźmiemy". Świetne zwycięstwa Francuzów 
nad koalicyą "przedsięwzięciom" tym dodawały bodźca. 
Właśnie w tym czasie, w końcu grudnia przybył Kościuszko do Lipska. 
"Człowiek t en - pisze Kołłątaj w liście z 29. grudnia 1792 - nie widząc dla 
l) Pamiętnik Kołłątaja znajdujący si
 w 'Akademii Umi
tności, rps. 190. Znał go O. Wacław 
w ,,Kościuszce") ale bałamutnie z niego korzystał. Wydał gol dopiero Wacław Tokarz w JJOstatni
h 
latach Hugona Kołłątaja" tom. n. str. 229-251. 
I) Tamże str. 232. 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00135_0001.djvu

			]23 


siebie bezpieczeństwa ani w GalicYI, ani w Polsce, powiada nam, że chce jechać 
do Francyi. "1) W Lipsku dopiero do",iedział się Kościuszko, że Narodowe Zgro- 
madzenie Prawodawcze francuzkie, w tym samym dniu, w którym uchwaliło 
braterstwo wszystkich ludów, nadało mu wraz z Waszyngtonem, Schillerem, 
Pestalozzim itd. tytuł "obywatela Francyi". Sądził, że ten tytuł zaszczytny, 
może się mu przydać; tak samo sądzili exulanci lipscy, tegoż zdania był i Pa- 
randier. Właśnie w tym czasie Parandier zwracał się do Rolanda, francuskiego 
ministra spraw wewnętrznych, z prośbą w imieniu emigracyi, aby 
I o n i t o r 
sprostował omyłki i niedomówienia Alberta Sarmaty, Turski bowiem nie 
wyjasnił dokładnie powodów bezużytecznych wysiłków narodowych i starał się 
przedstawić przystąpienie króla do Targowicy, jako czyn patryotyczny, spowo- 
dowany chęcią uzyskania wpływu na Targowicę. W ciekawym tym liście Pa- 
randiera znajduje się ważna wzmianka, że prawdziwość słów piszącego" będzie 
mógł poświadczyć obywatel Kościuszko". 
Słowa te wskazują, iż emigranci wraz z Parandierem postanowili sko- 
rzystać z wyjazdu Kościuszki do Paryża i powierzyć mu jakąś misyę, a raczej, 
że przystąpili do misyi, jaką mu wyznaczył czy do jakiej go namówił Des- 
corches. Kościuszko - pisze bowiem Lebrun, francuski minister spraw zagra- 
nicznych - "oddawna mi był zapowiedziany od Descorches'a - talenta jego. . . 
sława. . . pochwały Descorches'a skłoniły mnie do upoważnienia tegoż posła, .. 
by zachęcił Kościuszkę do przybycia do Paryża". Emigranci lipscy w porozu- 
mieniu z Kościuszką nadali tej misyi określone formy. Jakie one były, dowia- 
dujemy się w następnych listów Parandiera. "Obywatelu ministrze - pisze 
on do Rolanda (16. stycznia 1793) - cała nadzieja patryotów tutaj przeby- 
wających polega na twej pieczołowitosci dla losu narodu tak okrutnie gnębio- 
nego . . . . Wybór, jaki uczynili w osobie Kościuszki, by stał się wobec ciebie 
ich przedstawicielem, może ci być tylko przyjemnym". Po pochwałach dla 
Kosciuszki, pisze dalej Parandier: "Zanosi on ze sobą dwa memoryały 
łączące subtelność z dokładnością, (nie ulega wątpliwości, że autorem ich był 
Kołłątaj). Pierwszy z nich obejmuje wyjaśnienie obecnego stanu Polski, drugi 
wyjaśnia związek jej z Prusami". W Idwa dni później (18. stycznia 1793) pisze 
Parandier do Rolanda: "Pismo niniejsze, obywatelu ministrze, niewątpliwie 
dojdzie rąk twoich, przed listem przesłanym tobie za pośrednictwem generała 
Kościuszki. Posiada on bezgraniczne zaufanie całego narodu polskiego; zasłuży 
i na twoje". Następnie komunikuje Parandier Rolandowi instrukcye, jakie 
otrzymał Kościuszko od patryotów polskich. Składały się one z 12. punktów. 
Oto ich streszczenie: Powinien przedstawić ministrowi konieczność porozumienia 
się z naj główni ej szymi członkami sejmu polskiego, "stosownie do życzenia 
wypowiedzianego w tej mierze obywatela Descorchesa", i udzielić mu ustnie 
lub na piśmie wszelkich wyjaśnień. Z notat wręczonych Kościuszce będzie się 
mógł minister przekonać, że wywołanie powstania narodo" ego może być urze- 
czywistnione tylko drogą wypowiedzenia Rosyi wojny, lub "każdym innym 
sposobem, któryby zmusił część wojsk rosyjskich do opuszczenia Polski". 
Gdyby była] mowa o krokach nieprzyjacielskich Szwecyi ij Turcyi, po"inien 
Kościuszko wyjednać poufne wyjaśnienie "środków i miejsco'wości". Gdyby 
kroki nieprzyjacielskie ze strony tych państw nastręczały; trudności,- Kościuszko 


I) Listy Kołłątaja str. 155. 


16*
		

/bartoszewicz_dzieje00136_0001.djvu

			- 1
4: - 


. 


zaproponuje "środek ugruntowania zarządzeń państwowych, ze strony Polaków, 
drogą zaniepokojenia Rosyi przez deklaracyę Konwencyi Narodowej 
o następstwach pogwałcenia przez nią prawa narodów w osobie przedstawiciela 
Francyi w Polsce" (wypędzenie Descol'ches'a). 'V deklaracyi tej powinna 
Francya oświadczyć, że "nie uznaje i nie uzna nigdy innej Polski, tylko" wolną 
i niepodległą", że Targowica jest uzurpacyą wszechwładzy narodowej, że Francya 
żąda zadośćuczynienia za wspomniane powyżej pogwałcenie prawa narodów 
i że "ponawia przed Polakalni uczucia wyrażone w dekrecie Konwentu względem 
narodów powołujących się na nietykalność swoich praw". Następnie Kościuszko 
sprzeciwi się ponlysło'wi utworzenia w Paryżu komitetu patryotów polskich, 
gdyż to obudziłoby czujność W. Rosyi i zatamowało możność istnienia w Polsce 
zgromadzeń patryotów' i stosunków z nimi 1). Kościuszko powinien zapewnić 
ministra, iż życzenia podpisanych są zgodne z życzeniami narodu i z republi- 
kańskim ustrojem "zgodnym. z konstytucyą francuską, o ile na to pozwalają 
okoliczności nliejscowe". Gdyby Francya nliała zawrzeć pokój oddzielny z królem 
pruskim, to minister "ze szczerością republikanina powinien się wypowiedzieć 
w tej mierze" i przyczynić się wedle możności do zabezpieczenia niezawisłości 
Polski. 
Kościuszko wyjechał do Paryża pomiędzy 16. a 18. stycznia przez Nider- 
. landy2) gdzie widział się z Dumourierem. Kołłątaj dał mu do towarzystwa "titulo 
guwernera" swego synowca Eustachego; spodziewał się ich widzieć napowrót 
. 
w marcu. Nadzieje miał wielkie. Do warszawskich przyjaciół pisał 27. stycznia: 
"Polska ma ludzi, którzy o sobie zapomniawszy, oniej tylko myślą. Ufam w Bogu, 
że nas te wieloryby nie zjedzą, i chociaż lllają dość śmiałości pochłonąć jakąś 
część Polski, będą ją musieli wyrzucić jak niegdyś Jonasza... Napróźno bała- 
nlucą naród bajkami, które Łuskina o Francuzach pisze. Przyszła wiosna pokaże, 
jak wielki oni będą mieć postępek w Niemczech i na morzu; pokaże, że nie 
oni tylko sami interesować się będą o całość Polski".... A w druginl jego 
liście z 9. lutego znajdujemy słowa: "Proszę się nie turbować o los Polski. 
Nie zostanie ona bez ratunku i sposobu. Niech robią, co chcą: nie dokażą 
zgubić jej, a choćby Targowiczanie przyspieszyli podział, robota ich będzie 
nietrwała, a lepiej, żeby scenę swoją skończyli. I sąsiedzi nasi najdą się wkrótce 
w takiem zaburzeniu, że się sami u siebie ratować muszą. Dość na tern. Proszę 
być dobrego humoru.... Pytasz się 'V. Pan gdzie jest Kościuszko? Musiał 
się więc. źle wytłómaczyć 1\Iirosławski 3) ... Jest teraz w Paryżu, będzie w Anglii 
i Szwecyi; powróci tu na końcu marca, lub w kwietniu. Ten poczciwy człowiek 
bardzo jest swej Ojczyznie pożyteczny. Proszę się reszty domyśleć, bo moje 
wnioski nie są płoche, choć ich teraz trudno zrozumieć". rro też dla "rzeczy 
niepłochej i fundamentalnej" żądał Kołłątaj odJ Strassera (20. stycznia), aby 
mu przysłał natychmiast "kredJTt" na 3000 franków. "Potrzebuję]tego na cele 
bardzo sprawiedliwe, korzystne i potrzebne. . . . Sam pochwalisz" ł). 


l, W tym ustępie jest potwierdzenie domysłu,
 że Kołłątaj był autorem memoryałów, a zate m 
i instrukcyi. w liście bowiem do Małachows.1dego z 13. grudnia, nie przychyla się do jego propozycyi 
.,zgromadzenia się w jednem miejscu" motywując....to ..ni
bezpieczenstwem zwrócenia uwagi. Ros yi" 
Listy str. 148. Ust
p ten również dowodzi, że były w Polsce jakieś zgromadzenia patryotów. 
..... 2} Tak można wywnioskować z listów Parandiera. Kołłątaj w liście z 19. stycznia pisze: "Ko::l 
ciuszko już od nas odjechał. 
8} l¥Iaciej Mirosławski, a właściwie Mierosławski, kapitan art
-leryi, był agentem Kołłątaja. 
4) Listy Kołłątaja str. 181.
		

/bartoszewicz_dzieje00137_0001.djvu

			- 125 


Kościuszko stanął w Paryżu w jaki tydzień po 21. stycznia t. j. pu dniu, 
kiedy gilotyna dokonałn "wielkiego aktu bezpieczeństwa i sprawiedliwości", 
ścinając głowę LudwikaKapeta(LndwikaXVI.) Nie była to zapewne chwila zbyt 
odpowiednia do traktowania z ministrami Konwencyi. Pomin10 to konferował 
Kościu
zko z Lebrunem i Pachem, ministrem wojny, a potem z następcą tego 
ostatniego Dumourierem. Niestety Francuzi myśleli tylko o sobie, czemu 
zresztą dziwić się nie rl1ożna, jeżeli zważymy, że morderstwo dokonane na 
Ludwiku XVI. połączyło prawie wszystkie państwa przeciw Francyi. Drugi 
rozbiÓr Polski był nawet na rękę interesom francuzkim, gdyż odciągał część 
sił pruskich. Ażeby je jednak jeszcze więcej zająć, Francya z_chęcią by widziała 
powstanie w Polsce. Namawiała do niego, ale zamiast pomocy udzielała 


ł 


" 


-- 
Lit de !tOStIlulu. 
.ilU 'Ił 


-
. 
J 


. 


52. Łóżko na którem zmarł Kościuszko, dębowe, lakierowane, w stylu francuskim, 
z początku tego wieku (Muzeum Raperswylskie). 


tylko nie określonych obietnic. "Odbyliśmy wiele narad - pisał Lebrun do Paran- 
diera (28. lutego) z dzielnym generałem Kościuszką i innymi patryotami... 
l\Iożesz upewnić patryotó,v lipskich, że rzeczpospolita francuzka gorliwie się 
krząta około przygotowania środków ,vyzwolenia owego sympatycznego narodu.. 
Zachęcał Lebrun do zawiązania komitetu rewolucyjnego. Radził, aby go "usa- 
do,vić na Pomorzu szwedzkiem", wyrażał nadzieję, że Sz'wec)"a i Porta 'wesprzą 
"naszp usiłowania". Prócz tego kazał zapewnić "cnotliwych ,vodzów": 
Iała- 
chowskiego, Potockiego i Kołłątaja, że Francya dostarczy tymczasowych fun- 
duszów na wydatki komitetu. "Nieodległy już czas - pisał dalej - gdy eskadry 
Rzeczpospolitej ukazując się jednocześnie na Bałtyku i Archipelagu, ,y połączf'- 
niu z siłami Szwecyi, Porty-Otomańskiej i dzielnych Polaków, zmienią stan 
rzeczy na północy i wywołają pożądaną dyw'ersyę napędzeniem obaw PI
t1S0m 
i Rosyi o bezpieczeńshvo ich własnych siedlisk".
		

/bartoszewicz_dzieje00138_0001.djvu

			- 126 - 


Przerywamy dalsze opowiadanie o tych negocyacyach, które do niczego 
nie doprowadziły. Wprawdzie toczyły się one jeszcze długo, ale bez rezultatu. 
Zmieniły się rządy we Francyi, nastały straszne czasy teroryzmu. De
forgues, 
który zastąpił Lebruna, korespondował dalej z Parandierem i Larochem, aż ci 
w końcu zupełnie prawie nadzieję pomocy dla Polski stracili. O bezskuteczności 
misyi Kościuszki świadczy raport Larocha (bez daty), 'v którym pisze: "nie 
chodziło wtedy o politykę, lecz o zen1stę, o ,vojnę, o przedmioty bezwzględnie 
zaczepne, wskutek czego obecność osoby wojskowej przedstawiała korzyści 
istotne. . . . Lecz znamy obecnie tych, którzy owem ministeryum kierowali 
i dlatego dziwić się nie powinniśmy, iż po zniechęceniu, rozczarowaniu, a nawet 
po wywołaniu oburzenia w owym dzielnym mężu (Kościuszce), pozwolono mu 
wyjechać bez powzięcia żadnej uchwały 'v czasie pobytu jego 'v Paryżu". Nie 
wiedział Kościuszko, że Komitet Ocalenia Publicznego, którego duszą był 
Danton, w instrukcyi danej komisarzom przy armiach umieszczał taki paragraf: 
"Francya nie uzna podziału Polski; jednakże jeśli dwory rozbiorcze zadowolą 
się prostem oświadczeniem nieoponowania, rozsądek nakazuje przystać na to"!). 
Kościuszko powrócił do Lipska prawdopodo bnie 'Y maju, przedtem jeszcze czas 
jakiś bawił w Belgii. Do Anglii i Szwecyi, jak był pierwotny jego zamiar, już nie 
pojechał; l)ył zniechęcony i rozżalony. Nietylko się misya jego nie udała, ale 
byli tacy, co go oczerniali. "Niech cię oczerniają i wyganiają - pisze do niego 
Kołłątaj 18. lipca 1793 roku z Karlsbadu - cnota twoja nawet i od nieprzy- 
jaciół na uwielbienie z.asłuży. Król pruski pragnie cię mieć 'v swem wojsku; 
wolni obywatele chcieli ci powierzyć swoją obronę, Ojczyzna jeszcze tobie ufa" . . . 
Tymczasem w Warszawie zawiązywał się spisek powstańczy. Wprawdzie 
Linowski w głośnym "Liście do Przyjaciela" t,vierdzi, iż "re,volucya zrobiła 
się sama naturalną rzeczy koleją" i zaprzecza, aby ją zrobił "ten lub ów", ale 
zbyt wiele faktów i dowodów mamy na to, że byli "ci i o,vi", a przedewszystkiem 
był taki, co spisek i zawiązał i rozgałęził i przygotował do wybuchu. Nazwisko 
jego: generał Działyński. Słusznie też historyk rosyjski Sołowiew, jedynie na 
podst
wie protokółów Sa
ojłowa, generalnego:prokuratora badającego w Peters- 
burgu Kościuszkę i innych więźniów polskich, nazywa Działyńskiego głównym 
sprawcą i duszą całego spisku. Inne źródła, o których później wspomnimy, 
naj zupełniej tę opinię;potwierdzają 2). 


l) Ciekawy bliższych szczegółów paryzkiej misyi Kościuszki Oraz dalszego przebiegu negocyacyi, 
znajdziejewksiążceAreksandr
Kraushara p. t.Harss, palestrant warszawskiijego misya polityczna we 
Francyi. Lwów,rok 1903.Barss był wysłany przez emigracyę lipską (w lutym 1794) wraz z Parandierem do 
Paryża, a z wybuchem powstania został "pełnomocnikiem rządu rewolucyjne2'o tymczasowego Polski" 
we Francyi. W książce przytoczonej są ślady, że i Stanisław August przy pomocy Piattolego i swoich 
agentów zawiązywał, czy tylko chciał zawiązać, jakieś z Francyą stosunki Kołłątaj w swym pamiętniku 
(memoriale) pisze, że po przybyciu Kościuszki do Paryża nastąpiła zdrada Dumouriera. ,,""'ojsko 
francuskie zbite, Niderland stracony, kłótnie w konwencyi sprawiły, że Kościuszko nie mógł positive 
żadnej odpowiedzi uzyskać". Po kilku konferencyach otrzymał przyrzeczenia pomocy. Podał swój 
plan wysłania floty na morze Bałtyckie, .obowiązywał się ,.rozpocząć insurekcyę gdziekolwiek wy. 
lądowawszy", żądał dostarczenia broni ręcznej i 30 milionów złp. Deschorches wysłany do Stambułu 
miał przyspieszyć wojnę turecka, z Moskwą. Obiecywał Kościuszko, że wystawi 100.000 wojska. Ale rząd 
francuski był w smutnem położeniu, stąd jego obietnice ,.skutku wziąć nie mogły-'. Dumourier odkrył 
potem plany Kościuszki przed rządem berlińskim. - Podajemy tę relacyę Kołłątaja w streszczeniu, bo 
w całości jest bałamutna i miesza fakta, w niezgodzie zostając z chronologią. 
2) Oryginału Sołowiewa "Istorya padienja Polszi" ,nie mamy pod ręką, korzystamy więc z tłóma- 
czenia niemieckiego (Ssolowieff: Geschichte des Falles von Polen. Gotha 1865). Później częsć zeznań 
więźniów polskich podały "Cztienja w istoryi i drewno Ross.. (Rok 1866-1867) w dziale "Rozmaitości" 
(Smiesi). Tytuł tych materyałów: "Doprosy Kościuszki i proczich i pokazanja". Wyjmiemy z nich 
szczegóły w dalszem opowiadaniu. 


,
		

/bartoszewicz_dzieje00139_0001.djvu

			- 127 -- 


Sołowiew, opierając się na protokułach Samojłowa, pierwszy skreślił dość 
wierny i całkowity obraz przygotowań do insurekcyi. Działyński, według niego, 
mając na myśli zawiązanie sprzysiężenia, szukał sobie pomocników wśród ludzi 
wszelkiego stanu. Między innymi zwrócił uwagę na Kapostasa, Węgra rodem, 
który 'v roku 1780 przesiedlił się do Warszawy i założył z niejakim Masingiem, 
spółkę bankierską; był radcą magistratu i starszym kupiectwa warszawskiego 
za czasów 3. maja, po którym wkrótce został podniesiony do stanu szlachec- 


....... 
.' <
 
.. .... _ ....' 
.... ...ę..". 
 


\\. 
, 


, , 


'
.t 
\ 


.. 


... 


.... 


<'". 


.... 



.o': 



 -
 
_ .. ,1 
. -' 
'ł;.. . 
,fj, 
. -,. 


' in '-\'
" 
'- 

... 
. ;}, łtł*\
, 
'\
:h ł 
h
ił
 
.(. .hh:. 
. .
.łł
 


. 
" 



 ., 


'¥ )o 


... 


... 


..' 


\ '. 
Ił< .... i' 


(1 



 : 



 



 


'1' 


... 


...... 


53. Portret Ignacego Dział.rńskiego znajdując
' się w pałacu Działyńskich w Poznaniu. 


kiego. Kiedy pod koniec maja, czy też na początku czerwca 1793 przyszedł 
Kapostas do Działyńskiego dla uregulowania rachunków,) Działyński odezwał 
się do niego: "Codziennie u mnie bywają tak wojskowi, jak cywilni, urzędnicy 
i mieszczanie, a wszyscy wyrażają chęć zrobienia rewolucyi, wszyscy pragną 
niepodległości i odebrania utraconych prowincyi". Na uwagę Kapostasa, że 
sprawa ta wymaga zastanowienia się, aby jeszcze gorzej nie było, Działyński 
odpowiedział: "I ja to samo niejednemu mówiłem, lecz zawsze otrzymałeln 
odpowiedź, że gorszego położenia już być nie może. \V prawdzie jeżeli ulegnielny , 
to czeka nas rozbiór całego pal1stwa, ale kto ,vie, czy nie lepiej być pod obcem 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00140_0001.djvu

			1:!8 - 


panowaniem, aniżeli pod dzisiejszemi rządami". Następnie Działyński zapoznał 
Kapostasa z innymi spiskowymi. Obaj usiłowali pozyskać Zakrzewskiego, prezy- 
denta Warszawy po 3. maja, jednego z twórców konstytucyi; Zakrzewski wprawdzie 
z miłości dla żony i dziecka nie chciał się narażać, ale przysiągł tajemnicę 
, 
i zapewnił, że jeżeli rzecz będzie rozumnie przeprowadzona, to w danej chwili 
nie usunie się od ofiary dla Ojczyzny. Oprócz Działyńskiego i Kapostasa na czele 
spisku stali: Czyż, Pawlikowski, Jelski i Aloe l). To grono złożone z sześciu 
ludzi, postanowiło naprzód upewnić się o duchu mieszkańc ów i wojska na 
pro\vincyi, o tern, czy Kościuszko podejmie się dowództwa i czy ogół pokłada 
w nim zaufanie, czy Porta i Szwedzi zechcą wydać wojnę Rosyi, czy we Francyi 
n10żnaby zasiągnąć pożyczkę, czy Anglia, jeżeli nie da pomocy, zachowa przy- 
najn1niej życzliwą neutralność przy dostarczaniu wszystkiego, co do \vojny 
potrzebne, czy wreszcie uda się jednocześnie wywołać ruch rewolucyjny \v. kilku 
miej
cach, aby rozbroić wojska pruskie i rosyjskie? 
Działyński, Jelski i Kapostas zabrali się do gromadzenia funduszów 
i wyprawili jednego emisaryusza do Krako\va i 
lałopolski, a drugiego do "\Vilna 
i na Litwę. W parę dni y później, zastał u Działyńskiego Kapostas brygadyera 
1\Iadalińskiego z porucznikiem Piotrowskim, którzy donieśli, że w Krakowskien1 
wojsko postanowiło zerwać się do walki o niepodległość, zanim nastąpi redukcya 
pułków przez sejm grodzieński uchwalona. Madaliński przeto przybył do War- 
szawy, aby porozumieć się z mieszczaństwem i załogą stolicy. Nakłoniono go 
do powstrzymania wybuchu i do uznania Kościuszki za naczelnika przyszłego 
powstania. 'Vkrótce wysłani dwaj emisaryusze donieśli o gotowości Małopolski, 
Litwy i Wielkopolski, poczem wysłano zaufanych do Lipsk3ll_ 'dla porozumienia 
się z Kościuszką, Kołłątajem i Ignacym Potockim 2). 
Tu urywamy streszczenie opowiadania Sołowiewa z protokołów Samoiłowa, 
ażeby dać głos innym świadkom, którzy nie zeznawali przed prokuratorem, 
a więc mogli szerzej i wyraźniej rzecz opowiedzieć, nie oba\viając się, aby 
ich zeznania komukolwiek szkodziły. . 
A więc przedewszystkiem posłuchajmy pamiętnikarza Jana Duklana 
Ochockiego. Wiemy już, jak na podstawie jego opowiadania, stworzono domysł, 
że Działyński w końcu roku 1792 utworzył ognisko spisku w Trojanowie i na kon- 
traktach dubieńskich w styczniu porożumiewał się co do \vybuchu powstania 
z wołyńskimi obywatelami. Ochocki o tern jednak nic :riie mówi. Dopiero na 
wyjezdnem z Dubna (a właśnie w tym czasie doszła wiadomosć o wejście wojsk 
pruskich do \Vielkopolski). Działyński zaproponował mu, aby pojechał z nim 
do Warszawy, mówiąc: "może do · spra \v ważnych będziesz nam potrzebny". 3) 
To dowodziłoby, że w Warszawie już coś było, że Działyński szukał człowieka, 
którego by na miejscu wtajemniczył w konspiracyę i użył do utrzymania sto- 
sunków z obywatelami W ołynia i Ukrainy. Ochocki przystał na propozycye 
i bawił w Warszawie półtora miesiąca. Mieszkał w pałacyku Działyńskiego 


J) Jan Czyż był majorem kawaleryi i autorem wierszy. które miały wielu z"VI'-olenników; Eliasz 
Aloe pochodził z dawnej rodziny francuskiej. odbywał posługi dyplomatyczne. za czasów sejmu czte- 
roletniego był przy poselstwie w Berlinie, a za powstania Kościuszki zasiadał w radzie najwyższej 
narodowej; Konstanty Jelski był posłem na sejm czteroletni; Józef Pawlikowski, syn mieszczanina 
pochodzącego podobno ze szlachty, byłjw Akademii Krakowskiej z Tomaszem Maruszewskim. zasłużonym 
w przygotowaniu rewolucyi, w
dał potem broszurę przeciw poddaństwu; po powstaniu emigrował do 
Francyi, umarł w Warszawie za Królestwa Polskiego, w więzieniu u Karmelitów. 
2) Sołowiew l. c. 822-323. 
3) Pamiętniki Ochockiego. Warszawa 1857. T. II., str. 294. 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00141_0001.djvu

			TADEUSZ KOSCIUSZKO 


NACZEI.NIK N,-\YWYZSZY SIl.Y. ZBf.OYNEY 
NAROVOWEY. 


Oz.naymUlę ninieyrzym Li1'Łem Patenrem Moi",_ komu O tym VIie.. 
dzieć należy. Iż ia maiąc fobie nIeconą dObrą "pplikacyą i .d,,- 
tno
ć do fiuiby Wy/kowey Obywatela 


 {)Y
"''' 
./
 
.#
o /audt
uJ£V /t1{w
'.
' 
?VO CJ '(/ 
ł;;Y
 
 

ffJ"iS'-- 


---..-----.. 


li cI.cąc do delfzych Rzpltey ucllęcic ufiug, umy,liłem mu Szarżę 
(}!f)Y'Vf
 w!y

'") 7ny- /5- 
 

""- t!1au
;{I-y det i kcnlerowao!.; ikkoż ni- 
nieyfzym Liftem Patentem Moim, z należącemi d", niey. wedlug 0- 
pifu i uftllwy RzpUey porciami. tudzIeż ze wfz-yllki""; prerogaty- 
wam,. ..ir.do śsniercl..lub po.fiąpienia no. wyżrLą .:;z....żę Wny1'k.c- 
WII daię i konferuię. Co mianowic
 (jet1f
rIJOI11, oraz wrzyftklm 
wyifzey, i niżfze! Rangi Or.cycrom. a orobli..ie 
 4 


 ____o "> wia
omo czyniąc rozkazu
ę, aby pomlemoae
Jł 
ObjwJn	
			

/bartoszewicz_dzieje00143_0001.djvu

			- 129 - 


na Lesznie. Co rano Działyński przychodził do niego i rozpytywał o obywa- 
teli województwa kijowskiego, chciał wiedzieć jaki wśród nich duch panuJe. 
Te same zapytania zadawali Ochockiemu odwiedzający Działyńskiego cywilni 
i wojskowi, ale tylko w takiej chwili, kiedy ich było tylko dwóch lub trzech 
razem. Kiedy Ochocki po karnawale wybierał się z powrotem do domu, Działyński 
mu oświadczył, iż są okoliczności, dla których wyjazd odroczyć powinien. 
" Wezwę cię, - mówił, - do ,vażnej posługi" . I zaraz potem był Ochocki dopuszczony 
na zebranie, na którem znajdowali się generałowie: Niesiołowski, l.Iadaliński, 
Czapski i jeszcze dziesięć osób. Wtedy kazano Ochockiemu złożyć przysięgę 
i wtajemniczono go w spisek. Następnie wręczono mu spis obywateli, do których 
miał się udać, i polecono mu zbierać składki. Działyński dodał mu do towa- 
rzystwa oficera Kaczanowskiego, którego zadaniem było śledzić obroty woj- 
skowe i zbierać wskazówki do przygotowań militarnych. Zaopatrzył ich na drogę 
pieniądzmi:" Ochockiemu dał na wydatki 600 dukatów, Kaczano,,,"skiemu 100. 
Ochocki lwypełnił polecenia i zebrał 10.000 dukatów, zanim Działyński 
'v .
końcu czerwca przybył do Berdyczo"wa na jarmark onufrejski (dzień 
"św. Onufrya" przypada 12. czerwca starego stylu). Otóż na tym dopiero 
jarmarku, a ,vięc w pół roku później, niż twierdzi dzisiejszy historyk, rozpoczął 
Działyński wielką agitacyę. Nietylko sam najął dom największy, ale kazał 
i Ochockiemu mieć dom otwarty, karmić i poić szlachtę, na co mu dostarczył 
funduszó,v; na samo zakładanie banków dał mu 1000 dukatów. Przybył do 
Berdyczowa opat Bazylianów, Xawery Józef Ochocki, pan o stutysięcznej 
intracie, stryj Jana Duklana, człowiek światły, mający 'wiele wpływu w 0,,- 
ruckiem i 'v l\fińszczyznie. Z tym opatem po jarInarku berdyczowskim poje- 
chał Działyński do oboźnego Karola Prozora, człowieka bogatego, dobrego 
patryoty, który już podczas walki 1792 roku krzątał się około stworzenia oddziału 
ochotników, (brat jego Ignacy porzucił w tym czasie dom i wstąpił do wojska 
litewskiego.) Prozor Inieszkał w Chojnikach, ". powiecie O,vruckim, majątku 
żony; pochodził ze Żmudzi, na pograniczu jej z województwem wileńskiem, 
gdzie dom Prozorów miał wielkie wpływy i znaczenie. Oboźny z Litwą utrzy- 
mywał ciągle stosunki, stąd też Chojniki nazywa Ochocki "ogniskien1 Litwy 
i części powiatu owruckiego". Działyński zastał w Chojnikach oby,,-ateli O. P., 
N. D. B. i dużo osób Z Litwyl). Zebrał na miejscu 25.000 dukatów, co do".odzi, 
że zgromadzeni u Prozora byli już wciągnięci do spisku i przy'wieźli ze sobą 
pieniądze składkowe. 2 ) Następnie Działyński pojechał do Grodna, gdzie obra- 
dował ostatni sejm Rzeczpospolitej. Domysł bardzo łat'YY, że nie pojechał 
tam na uczty i bale, które niestety towarzyszyły obradom sejmu rozbIorowego, 
lecz, że pragnął porozumieć się z gorącymi patryotau1i, którzy taką 'walkę 
beznadziejną staczali na posiedzeniach sejmowych. Że w Grodnie ll1usiały być 
narady, to pewna, a potwierdzenie tego znajdujemy W' niewydanych pan1iętni- 
kach Rulikowskiego. "Podobno jeszcze w Grodnie - pisze Rulikowski - 7awią- 
zało się ta jemne towarzystwo, które rozciągnęło nadzór swój 
ad sejmem, 
l) z t
.ch początkowych liter nazwisk obywateli. litera P. oznacza zapewne Kajetana Proskurę. 
D. sędziego Dubrowskiego, N. Tadeusza Niemirycza, O. strażnika. litewskiego Oskierkę, R. starost
 
Bohusza, gdyż po wykryciu spisku ci właśnie z Dział)liskim opatem Ochockim, kanonikiem Kulikow- 
skim, proboszczem z Litwy Salomonowiczem, przeorem Siliszem, prezydentem Żytomierza Lewan- 
dowskim. regentem Ostaszewskim, Stanisławem Trzeciakiem i t. d. wywiezieni zostali w głąb Rosyi 
i na Syhir. 
2) Dubiecki dom)'sla si
, że sam Prozor dał te pieni3cdze, ale domysł ten na niczem nie jest 
oparty. 
179
 17 


..
		

/bartoszewicz_dzieje00144_0001.djvu

			- 130 - 


którego celem było utrzymać jakąkolwiek egzystencyę narodową.. ., Głównymi 
naczelnikami miał być ksiądz Kołłątaj \V Koronie, a na Litwie oboźny litewski 
Karol Prozor. Zamiary ich wspierali: Adam Czartoryski, Stanisław i Ignacy 
Potoccy, Stanisław Małachowski, Tomasz Ostrowski, Sapiehowie, Sanguszkowie 
i wielu innych pierwszych obywateli. Związek miał się otoczyć nieprze- 
bytą tajemnicą - na przyszłego naczelnika wskazano Kościuszkę. u Pomimo 
bałamuct,v tej relacyi, w każdym razie stwierdza ona opinię, że w Grodnie 
istniał również jakiś związek, a nazwisko Prozora w niej przytoczone, daje 
niejaką wskazówkę, że pan oboźny zawiązał z Grodnem s tosunki. Wy jazd wreszcie 
Działyńskiego wprost z domu Prozora do Grodna stwierdza zarówno istnienie 
tego związku, jak i tłumaczy nam cel podróży Dzi ałyński ego. - Ochocki 
tymczasem skupował konie i wysyłał je do Warszawy, potem wstąpił znów do 
Chojnik, gdzie mu Prozor dał 8.000 dukatów, aby je wręczył Działyń- 
skiemu. 1 ) 
Drugim świadkiem i uczestnikiem spisku był znany nam już z pro- 
tokółów Samojłowa Józef Pawlikowski. Ten zostawił nam najobszerniejszą 
relacyę przygotowań do insurrekcyi Kościuszkowskiej. 2) We wstępie do tej 
relacyi mówi, że Polacy przyciśnieni nieszczęściami, zwrócili oczy swoj e ku 
Francyi; "zdawało im się, że Francuzi zbliżają się do polskich granic, aby 
narodowi dać pomoc do odparcia Moskali i Prusaków". Stąd też wielu Polaków 
przedzierało się do Francyi, a dwaj z nich, Chrzanowski i Józef Pągowski, 
znajomi Działyńskiego, "przyrzekli dać mu prawdziwe wyobrażenie tego kraju 
i opinię rządu tego czasu względem Polski ". Pawlikowski, jako. przyjaciel 
odjeżdżających, miał być pośrednikiem tej korespondencyi i z tego powodu 
widywał się często z Ignacym Działyńskim; po paru miesiącach Działyński 
prosił Pawlikowskiego, aby przyszedł do niego niezawodnie w dzień oznaczony 
przy końcu maja. Działyński stawił się na żądanie i zastał u niego nieznajo- 
mych sobie Jana Czyża i Eliasza Aloe. Kiedy otwarcie zaczęli mówić o bez- 
prawiach sejmu grodzieńskiego i o gwałtach mocarstw rozbiorowych, odezwał 
się Czyż: "Co za nieszczęście, że żaden z większych do nas się nie odezwie, 
a w-szyscybyśn1Y poszli za nim. " Na te słowa zerwał się Działyński, pozamykał 
drzwi, oddalił służbę i powiedział: "Dajmy sobie ręce i przysiężmy, że zrobimy 
rewolucyę." Po przysiędze łzy rzęsiste toczyć się zaczęły Działyńskiemu. ?,Mam 
CÓ1'kę, - mówił - którą kocham nad życie, ale gdyby mi ją w oczach 
Moskale zamordowali, słowabym nie powiedział, gdybym tą ofiarą mógł wy- 
bawić Ojczyznę." Pawlikowski taką daje charakterystykę Działyńskiego: 
"W czasie wojny 1792. roku dał dowody odwagi z krwią zimną połączonej. 
Ale co najwięcej panowało w jego duszy. była to miłość Ojczyzny. Dla tej 
wielkiej pasyi, chociaż popędliwy z natury, umiał się hamować i być cierpli- 
wym, znosił wszystko, nie zważał na urazy; lubił dostojeństwa wojskowe, ale 
ustępował pierwszeństwa, na kogo tylko wskazano, iż może być użyteczniej- 
szym od niego Ojczyznie. Dlatego z ochotą byłby żołnierzem prostym i to 
zdawało mu się- być zaszczytem. Wszelka w tym celu ofiara nie była w nim 
wysileniem się nadzwyczajnem duszy, ale zdawała się być słodką powin- 
nością serca." 


I J .Pamiętnik Ochockiego str. 296-321. 
2) Pamiętnik Pawlikowskiego ogłoeił Lucyan Siemieński w zeszycie styczniowym) Przeglądu 
Polskiego na rok 1876.
		

/bartoszewicz_dzieje00145_0001.djvu

			131 - 


Nazajutrz związkowi zebrali SIę na naradę. Uznali, że powstanie War- 
szawy pnciągnie za sobą całą Polskę. Działyński twierdził, że nie potrzeba się 
porozumiewać z garnizonem, bo to mogłoby narazić na niebezpieczeństwo, 
a zresztą on, jako starszy generał od komenderującego generała Cichockiego, 
może kiedy tylko zechce objąć komendę. Postanowiono, aby Działyński i Czyż 
objechali rozstawione koło Warszawy obozy rosyjskie, aby poznać ich poło- 
żenie i wymiarkować, z której strony naj zręczniej na nie uderzyć. Aloemu 
polecono, aby doniósł o sprzysiężeniu Ignacemu Potockiemu, Kołłątajowi, 
Kościuszce i innym patryotom, przebywającym w Saksonii. Pawlikowski miał 
o tern zawiadomić patryotów, znajdujących się we Francyi. 
Po objechaniu obozów, Działyński chciał porozumienia z Warszawą 
i prowincyami. Czyż i Aloe obawiali się zdradzenia sekretu; sądzili, że lud 
warszawski bez porozumienia rzuci się do broni, gdy zobaczy, że wojsko 
uderza na nieprzyjaciela. W końcu jednak nastąpiła zgoda na porozumienie 
się z Warszawą i Działyński przyprowadził na posiedzenie Kapostasa, bankiera, 
członka magistratu warszawskiego za konstytucyi 3. maja. "człowieka roz- 
sądnego i cnotliwego u, skąd nabył wiele wpływu między obywatelami miasta. 
Kapostas zapytał się: "a skąd pieniądze ?", na co Działyński oświadczył, że 
zaciągnie pożyczkę na swe dobra. Kapostas zauważył, że potrzeba na to dłuż- 
szego czasu z powodu wielkich bankructw. Zgodzono się więc na zwłokę, 
choć Aloe był jej niechętny. Działyński oświadczył następnie, że porozumienia 
z województwem krakowskiem, Wielkopolską i Litwą są konieczne. Poparł go 
Kapostas i uchwalono przyjąć do zgromadzenia Konstantego Jelskiego dla 
porozumienia się z Litwą.1) 
Przybyły Jelski zapewnił, że na Litwie umysły gotowe są do poruszenia. 
Przybrano więc do komitetu i wysłano do "\Vilna Grosmanniego, który był 
jednym z tych, co gardząc przesądami szlacheckiemi, przyjęli miejskie obywa- 
telstwo po ogłoszeniu Konstytucyi 3. maja i obrany był członkiem magistratu 
wileńskiego. Grono spiskowców powiększyło się przybyłym z zagranicy Barssem. 
Zapewnił on, że patryoci w Saksonii nie przestali m:yśleć o wydźwignięciu 
narodu, opowiedział o ich staraniach we Francyi. Wobec tego postanowiono 
połączyć się z nimi, ale wprzód porozumieć 
dę z prowincyami. Kiedy Grosmanni 
doniósł, że stanął 'v Wilnie, Pawlikowskiego wysłano do Krakowa z listami do 
Aleksandra Potockiego, późniejszego ministra policyi za księstwa warszawskiego 
i do Stanisława Sołtyka. Pawlikowski w drodze poznał się z Gordonem, majorem 
kawaleryi brygady Madalińskiego, konsystującej w Opoczyńskiem. Zwierzył 
mu sekret pod przysięgą i polecił, aby porozumiał się z 
Iadalińskim i zachęcił 
go do widzenia się \v Warszawie z Działyńskim. (Pawlikowski nie wiedział, że 
Działyński już przedtem z l\iadalińskim sprawę omawiał.) Aleksander Potocki 
wymówił się od czynnego udziału, za to Sołtyk przyrzekł Krakó'y i województwo 
krakowskie poruszyć i namówić generała W odzickiego, komenderującego 
dywizyą 'v Krakowskiem, aby się złączył ze sprzysiężonymi. Powróciwszy do 
Warszawy Pawlikowski "znalazł z ukontentowaniem w gronie sprzysiężonych 


. 


l) Jedyny Pawlikowski podaje dobrze imię Jelskiego. Inne współczesne źródła piszą poprostu: 
Jelski. Wszyscy dy.isiejsi historycy nazywają go Franciszkiem, posłem na sejm i stolnikiem staro- 
dubowskim. Tymczasem Franciszek był podkomorzym starodubowskim, a stolnikiem starodubowskim 
i posłem b
.ł Konstanty. (Kalendarzyk polityczny z roku 179.1.) Stolnik a nie podkomon:y jest w spisie 
posłów, o stolniku też wspomina Kapostas w swych zeznaniach. (.Cztienja." Tom r. 1867 roku. Smieś. 
.tr. 118.) . 


17*
		

/bartoszewicz_dzieje00146_0001.djvu

			r 
..- 


132 - 


1\Iadaljńskiego z porucznikiem Piotrowskim." Było to zdaj e SIę w końcu 
sierpnia 1793 roku. 
Grosmanni donosił z Wilna, że sprawy idą pomyślnie. Pomiędzy obywa- 
telaIni wpływowymi, którzy przyrzekli pomoc, ,vymieniał Gedrojcia na Żmudzi r 
kanonika Bohusza, Prozora, Sulistrowskiego, a ,vreszcie pułkownika Jakóba 
Jasińskiego, który cały garnizon Wilna mógł poprowadzić. Czyż radził nie 
ociągać się, lecz uderzyć jednocześnie w Warszawie, Krakowie i Wilnie na 


. 


, - 



. 


, 
"" 


:. 


. 


.> 
< 


- 

 


l=- 


.... - 
....-- 


.. oj ---- 
. \..: . 
ł 
.. 
.' 
" 
-, 
...., r f fi 1 
JJlt 


_"" 


......... ...'t 


I 


,", 


, 


" 


... 


, 
.. "'r' u C"""71.
' G 
. Q 
 ,l. 
).£}J\. '; 


V:E
_:'f
:bA .{
 


:
; l"f 


('
E.ct:EJ
 . 


A.' J 


ilt'::s - .1\:1'...n !> 
 .ł 
i:.>tt1 ti:tl£...:l ;:), t.
 


. 


54. Kościuszko, popiersie w futrze, owal w ramach pod 
nim szabla i laur. (Muzeum Rapperswilskie). 


nieprzyjaciela. Działyński jednak nie odstępował ud myśli poprzedniego 
porozumienia się z patryotami w Saksonii. Zawiadomił przytem, że zjednał 
już generała Cichockiego, który dowiedziawszy się, iż Kościuszko stanie na 
czele powstania, dał swą rękę, że będzie mu posłusznym. Odezwały się jednak 
zdania, że trudno w ręce jednego człowieka zdawać 
prawę; mogą-mówiono 
- niektóre regimenty być przywiązane do Kościuszki, ale "ogół wojska nie 
ogląda się na to kto komendantem; jego przywódcami - wolność i rozpacz. 
Słabość lub błędy jednego człowieka mogą ,vszystko zepsuć". Zarzucano
		

/bartoszewicz_dzieje00147_0001.djvu

			133 - 


Kościuszce, że tak on, jak i inni, co byli na czele wojska i rządu w czasie 
akcesu króla do konfederacyi targowickiej, nie zrozumieli swego obowiązku; 
powinni byli poruszyć wojsko i objąć najwyższą władzę, zamiast brać dymisyę 
i wyjeżdżać za granicę. "Mamyż w te słabe ręce - mówiono dalej - teraz ster 
oddawać, kiedy tysiąc trudności jest do przełamania i została tylko połowa 
wojska." Zwolennicy dyktatury Kościuszki: Działyński, Kapostas, Jelski i Barss 
."nie mogli się oprzeć tym dowodom" powiada Pawlikowski. l) 
Czyż, niezadowolony ze zwłoki. wyj echał na prowincyę chcąc rozpocząć 
powstanie z brygadą Madalińskiego. Spostrzegłszy jego wyjazd;1 Działyński 
zwołał sprzysiężonych, wprowadzając na zebranie superintendenta Zajączka 
i Aleksandra "\Valichnowskiego, który świeżo powrócił z Saksonii, Działyński 
tłumaczył się, "że nie jest daleki od zaczęcia u, ale bezwarunkowo żąda, aby 
porozumieć się z emigracyą, o której usiłowaniach i pracach mówiłWalichnowski. 
Radził wysłać"\V alichnowskiego i Aloego do Drezna, a tymczasem przygotowywać 
powstanie. Sprzeciwiali się tylko Aloe i Pawlikowski, ale 'v końcu ustąpili. 
Zajączek odezwał się do Działyńskiego: "Rób dla swojej Ojczyzny wydźwi- 
gnienia jak sądzisz naj użyteczniej , a my za tobą pójdziemy. Szwajcarzy 
sławią Tella, Ameryka \Vaschingtona, Polacy będą winni swoje wyswobodzenie 
Działyńskiemu. u Nazajutrz Aloe i Wa]ichnowski wyjechali do Lipska i do 
Drezna. 2 ) 
Na tern przerywamy opowiadanie Pawlikowskiego o pierwszych krokach 
przygotowawczych do powstania. Przytoczymy jeszcze relacyę Barssa z jego 
."raportu historycznego, u jaki przedstawił w marcu 1794 roku ministrowi 
Desforguesowi. Pisze 'v nim, że będąc w Dreznie w pierwszych dniach sierpnia, 
-otrzymał list (5. sierpnia) z Warszawy, wzywający go do najrychlejszego 
powrotu. Zaledwie stanął w stolicy, gdy niejaki P. (mowa tu o Pawlikowskim), 
"jeden z najgorliwszych demokratów polskich, znany z pism przeciw poddaństwu 
włościan", przybył do niego, aby powierzyć mu rzeczy ważne, zawiadomił, że 
-on, K. (Kapostas), D. (Dzi, ałyński) J. (Jeiski), L. t?) i wielu innych powzięli 
plan zrzucenia jarzma. Nazajutrz P. zaprowadził Barssa do Działyńskiego, gdzie 
dowiedział się o szczegółach planu z dwóch części składającego się. Pierwsza 
część jego tyczyła się wyswobodzenia 'Varszawy. Naprzeciw 8000 Rosyan 
mogło stanąć 1200 ludzi regimentu Działyńskiego, 600 artylerzystów, 400 strzelców, 
4000 pontonierów, 2200 gwardyi koronnej i 400 kawalerzystów pod wodzą 
W. (?); ,vojska te miało wzmocnić 4000-6000 mieszkańców Warszawy. Kiedy 
kawalerzyści mieli uderzyć ha Igelstroma ze sztabem, a "sankiloci" rzucić 
się na gwardyę rosyjską; artylerzyści przebrani za "sankilotów" mieli zagwoździć 
działa, a po wyrzuceniu Rosyan z "\Varszawy, poprowadzić większość armat 
do armii 13-tysięcznej, stojącej między Pilicą od Nowego Miasta, a Wisłą od 
strony Krakowa. Co do wnętrza kraju postanowiono::z tej 13-tysięcznej:-annii 
połowę zwrócić przeciwko Prusakom, a druga połowa z garnizonem warszawskim 
miała ruszyć przeciw Rosyanon1, obozującym w województwach lubelskiem 
i wołyńskiem. Prócz tego Z. (zapewne Zieliński, podkomorzy nurski, bo go 
później na posiedzeniu sprzysiężonych zobaczymy), a przedtem N. (?) " skaptowali " 
starszyznę Kurpiów, zamieszkujących ziemię łomżyńską u; 3000 tych włościan 


l) Zaznaczyć należy, że i Ignacy Potocki niebardzo godził się z myślą oddania dyktatury 
w ręce Kościuszki. UshWił opinii, ale sądził, że na czele powstania powinien stanl\ć .jaki Sulla.. 
2) We współczesnych relacyach, jak i pamiętnikaC'h Pawlikowskiego, ciągle si
 pJączą ze sobą 
Lipsk i Drezno. Przycz
Tna w t9m, że PoJacy lipscy l'Zęsto w Dreznie przebywaH i naodwrót.
		

/bartoszewicz_dzieje00148_0001.djvu

			- 134 - 


miało przybyć w razie potrzeby na pomoc Warszawie, albo też przyłączyć się 
do armii działającej przeciw Prusakom, lub wreszcie zwrócić się na Litwę 
dla powiększenia wojska litewskiego złożonego z 7000 do 8000 żołnierzy. 
'Vreszcie od wojsk znajdujących się 'v okolicach zajętych przez Rosyan (mowa 
tu o "\Vołyniu i Ukrainie) posiadano liczne zaręczenia, że przystąpią do 
powstania. Siły Rosyan i Prusaków obliczał Barss na 37.000, przeciwko którym 
mogło stanąć 44.000 ludzi, licząc z Kurpiami i Warszawiakami. Choć obrachunek 
powyższy ściśle odpowiadał rzeczywistości, lecz z drugiej strony było pewne m, 
że armia nieprzyjacielska mogła w bardzo krótkim czasie wzróść do 80.000, 
zwłaszcza, że 6000 Rosyan stało już 'v kraju świeżo zabranym, a król pruski 
na Śląsku i Brandenburgii miał gotowego do wymarszu 20.000 żołnierza. 
Gorliwość patryotów nie cofała się jednak przed tym szkopułem. "Ufając 
zapałowi wojsk, jeżeli stanie na ich czele żołnierz patryota, słysząc ogólną 
opinię, przeznaczaj ącą na to stanowisko Kościuszkę, spiskowi wysłali do 
Drezna delegatów, aby go sprowadzić do Polski". 
Jak widzimy ,vszystkie te relacye o początkach sprzysiężenia zgadzają 
się ze sobą, a jeżeli się różnią, to tylko w drobnych szczegółach. l ) Można więc 
z nich napewno ustanowić, że duszą związku był Działyński, który zanim 
stworzył tajn37 komitet, badał opinię i zawiązywał stosunki z patryotyczną 
starszyzną wojskową, dobierał sobie współpracowników pewnych, szczerze 
oddanych spra,vie. Nie poprzestał zapewne na jednym agencie Ochockim, o 
którym także byśmy nic nie wiedzieli, gdyby nie spisał swych pamiętnikó,v. 
Zbierał przy ich pomocy pieniądze, nie szczędząc na pierwsze wydatki swego 
mienia. Dopiero po trzech, czterech miesiącach, utworzył w końcu maja 1793 
roku pierwszy komitet rewolucyjny składający się z Aloego, Czyża i Pawli- 
kowskiego. Później dobrał Kapostasa, J eiskiego i innych. W czerwcu i lipcu 
zawiązał stosunki ściślejsze z Wołyniem, Ukrainą i Litwą. 
Iając z góry przy- 
obiecaną pomoc ze strony Madalińskiego, zjednawszy później Cichockiego, 
porozumiawszy się z Krakowem, przygotowaw
zy plan uderzenia na nieprzy- 
jaciela, zapewniwszy sobie wreszcie udział Kurpiów, nie chciał wszakże nic 
poczynać bez zniesienia się z ludźmi, którzy stanowili moralną władzę narodu, 
a przebywali w -Dreznie i Lipsku. 
Wysłańcy warszawscy przedłożyli sprawę Ignacemu Potockiemu, Kościuszce 
i Kołłątajowi; wprawdzie pierwsi dwaj znajdowali się w Lipsku, a trzeci 
w Dreznie, zapewne jednak zjechali się razem. "Zdumieli się, i prawie wierzyć 
nie chcieli, aby ich współziomkowie sami przez siebie na tak śmiały krok się 
odważyli. "2) Ale nie mogli się oprzeć dowodom przez Walichno,vskiego i Aloego 
przełożonym. Kościuszko wybór na wodza naczelnego w zasadzie przyjął, lecz 
oświadczył, że wprzód musi osobiście: przyjrzeć się przygotowaniom i w tym 
celu pojed zie pod Kraków. ił ) Na razie ułożono plan powstania w ogólnych 
l) Paszkowski w swych dziejach T. Kościuszki stronica 44. zasługę zawiązania spisku przypi- 
l!Iuje Kapostasowi, który był człowiekiem .nikczemnym napozór, ale pochwytnego umysłu i ruchawej 
duszy.- Przybrał on sobie Maruszewskiego z Piotrkowa i "rzucili obydwa pierwszy rys zamiarów 
i sposobów." Kościuszko wyciągnąć miał dopiero Dział
-ńskiego, z którym b
'ł w "poufałem zażyciu.- 
Wiemy, że było inaczej. Maruszewski odznaczał się rzeczywiście jako świetny i niestraszony agitator. 
2) Pawlikowski str. 83. 
8J Barss twierdzi, że w liście do Kościuszki i Zajączka l!Iam im wskazał Podgórze w kordonie 
austryackim naprzeciw Krakowa, jako miejsce spotkania si
, ułożone wspólnie z patryotami warszaw- 
skimi. Zdaje się że nawet tak było, ponieważ krótkość czasu między widzeniem się wYE<łańców 
warszawskich z Kościuszką. a spotkaniem się jego z innymi członkami Komit('tu na Podgórzu, nie 
dozwalała na przeprowadzenie korespondencyi.
		

/bartoszewicz_dzieje00149_0001.djvu

			- 135 


zarysach, jak to widać ze słów Kołłątaja: "Dla uchronienia się nieszczęśliwych 
wypadków rewolucyi francuskiej, zgodziliśmy się, że insurrekcya w Polsce 
powinna być pod dyktaturą jednego człowieka, któryby zyskał powszechne 
zaufanie. Cały naród wskazywał do tego Kościuszkę. On więc jako wybrany, 
takowe podawał kondycye: ażeby insurrekcya z całym rządem rewolucyjnym 
była zupełnie wojskowa; w każdem województwie, ziemi i powiecie jeden 
obywatel podjął się być generał-majorem; ażeby takowy generał-major miał 
się wcześniej starać o przysposobienie kos, pik, broni jakiegokolwiek kalibru
 
o przysposobienie sucharów przynajmniej na 10 dni i powinień był dowiedzieć 
się o sile nieprzyjacielskiej w swem województwie lub powiecie, a S\voją 
powinien był przez swych dobranych oficerów z jak największą ostrożnością 
dysponować, lub razem do powstania odprowadzić i o tern wszystkie m raport 
ł 'II l ) 
przes ac. ... 
Kościuszko z Zajączkiem i Rafałem Kołłątajem stanął na Podgórzu koło 
10. września. 8. września wyjechali naprzeciw niego z Warszawy Barss i Pawli- 
kowski; złączył się z nimi Dziemiński, porucznik brygady 
Iadalińskiego. 
W drodze widzieli Madalińskiego i wojsko, gotowe na rozkazy Kościuszki; 2) 
spotkali i Czyża, któremu się nie udał projekt natychmiastoweg-o wybuchu 
rewolucyi. Stanęli 11. września na Podgórzu, gdzie się już znajdo'wał Koś- 
ciuszko, przybyły pod nazwillkiem Milewskiego. Barss przedstawił zamiary 
i przygotowania. Po Sołtyka, który miał działać w Krakowskiem, posłano J anu- 
szewicza, sekretarza akademii. Kościuszko miał mówić, że wyśle Zajączka do 
Warszawy, aby podnieść powstanie, a sam uderzy na Piotrków, gdzie stał 
Mollendorf. Kiedy go Pawlikowski spytał o opinie polityczne, wziął go za rękę 
i rzekł z poruszeniem: "Za samą szlachtę bić się nie będę, chcę wolności 
całego narodu i dla niej tylko wystawię me życie." 
Tymczasem pokazało się, że Sołtyk nic nie zrobił z generałem Wodzi c- 
kim. Dziemiński ściągnął na Podgórze Mangeta, dowódcę brygady 'Valew- 
skiego, stojącej w obozie W odzickiego pod Krzeszowicami. Manget, zoba- 
czywszy Kościuszkę, zmieszał się, ale natychmiast przystał do rewolucyi, 
ostrzegał jednak, że kawalerya będąca, pod jego rozkazami, pójdzie nieza- 
wodnie, ale na infanteryę niema żadnego wpływu. Sądził, że najlepiej udać 
się wprost do Wodzickiego. Proszono Mangeta, aby podjął się tej misyi. Wo- 
dzicki zawiodomiony o rewolucyi i o "osobach, które do niej wchodzą", 
oświadczył, że natychmiast stanie pod rozkazy Kościuszki. Chcąc bliżej dowie- 
dzieć się o przygotowaniach, wysłał Kościuszko Zajączka do Warszawy i żądał 
raportów z innych stron kraju; sam zaś oddalił się z Podgórza i bawił w oko- 
licy Niepołomic, czy też w Wiatowicach pod Gdowem. 3 ) Kilku wtajemniczonych 
wyjechało natychmiast w różne okolice, a przychodzące od nich wiadomości 
były "najpomyślniejsze. " Kościuszko jednak nie śmiał zaczynać, a nalegania 
Pawlikowskiego brał za zapał młodości. Tymczasem przybył do Kościuszki 
Jelski z Warszawy "dla przyspieszenia większego." Ale zamiast "przyspie- 
szenia" utwierdził Kościuszkę w "przewłoce" mówiąc. że Litwa nie jest jeszcze 


l) Pamiętnik Kołłątaja u Tokarza str. 24.9. 
2) Pawlikowski str. 84. Harss pisze ze swojej strony, że pomiędzy żołnierzami był zapał, 
a i chłopi o nikim z takim zapałem nie rozmawiali, jak o Kościuszce. 
3) Paszkowski str. 49. wymienia Zabawę Wojciechowskiego, aż pod Tarnowem. W' Wiatowicach 
mieszkała wdowa po generale Dębickim. (Dębicki. Puławy l. 386.) Zresztą słusznie zauważ
-ł O. Wa- 
cław, że niema tu sprzecznosci, bo Kościuszko mógł i tu i tam bawić, a nawet jeszcze gdzieindziej.
		

/bartoszewicz_dzieje00150_0001.djvu

			136 - 


dostatecznie przygotowana. 
Iiano zaprzeczeń Pawlikowskiego, Kościuszko 
uwierzył J eIskiemu i wysłał go na Litwę przez vVarszawę, gdzie miał zalecić 
dalsze przygotowania do rozpoczęcia rewolucyi na zimę. Również widzenie się 
Wodzickiego z !{ościuszką, po drugiej stronie Wisły naprzeciw Tyńca, wpły- 
nęło ujemnie na przyspieszenie ,vybuchu. 1 ) W odzicki bowiem nie okazał się 
tak gotowym jak w pierwszej chwili, wymawiał się, "wchodził w polityczne 
okoliczności i pokazywał nieporę zaczynania rewolucyi;" w końcu "zdawał się 
skłaniać", ale wyraźnego oświadczenia zrobić nie chciał. Kościuszko, przepra- 
wiwszy się napowrót do TYIica po odjeździe \V odzickiego, powiedział Pawli- 
kowskiemu, że uda się do Włoch; na błagania Pawlikowskiego zauważył, że 
nie potrzeba wszystkim powiadać o jego wyjeździe, a on "stawi się, gdy czas 
będzie." Nareszcie pokazał Kościuszko dwa listy - jeden od Zajączka z War- 
szawy, który donosił, że przygotowania są małe, chłopi zimni, szlachta obo- 
jętna,2) a drugi od Sołtyka, donoszący, iż rozeszła się ,viadomość pomiędzy 
kawaleryą o przybyciu Kościuszki i żołnierze z powodu tego śpiewają pieśni 
narodowe i odgrażają się Prusakom, na granicach nO,"Tego kordonu stojącym. 
Pawlikowski zbijał doniesienia Zajączka, a list Sołtyka przedstawiał jako 
dowód zapału. Kościuszko oświadczył w końcu, że zatrzyma się, aby czekać na 
odpowiedź W odzickiego. a tymczasem napisał listy do Jelskiego i Zajączka, 
z któremi pojechał Pawlikowski, aby dogonić Jelskiego. W liście do Jelskiego 
dawał mu instrukcye i zawiadamiał, że udaje się do Pizy, ale sta,vi się, "gdy 
będzie gotowość." Pawlikowski bojąc się wrażenia ,jakie ten list uczyni, wy- 
mazał Pizę z listu. W trzy dni po jego wyjeździe Wodzicki doniósł Kościuszce, 
że komenda rosyjska kogoś szuka i radzi mu, 
by natychmiast wyjechał. Koś- 
ciuszko usłuchał rady. P6źlliej się pokazało. że szukano tylko zbiegów woj- 
skowych. 
Tak przedstawia rzecz Pawlikowski. Barss w swoinl raporCIe, pIsanym 
w pół roku później dla rządu francuskiego, nie wdaje się naturalnie w takie 
szczeg
ły, ale oświetla rzecz z innego stanowiska, w czem rjednak nie stoi 
w sprzeczności z Pawlikowskim. Mówi on, że zaraz po spotkaniu się z Koś- 
ciuszką na Podgórzu, przedstawił mu 'v obecności Zajączka stan rzeczy. Koś- 
ciuszko wezwał do narady kilku oficerów z obożu krakowskiego. Na tej 
naradzie nastręczyły się "szkopuły" i środki do ich zwalczenia. Pozycyę wojsk 
rozłożonych między Nowem l\Iiastem a Krakowem uznano za niekorzystną, 
ponieważ za pierwszem poruszeniem otoczone one _ byłyby przeważnemi siłami 


l) Pismo "Kościuszko" przytacza, iż koło roku 1810 Wład. Łuszczkiewiczowi i Karlińskiemu, 
późniejszemu astronomowi, Idedy jako koledzy szkolni, zaskoczeni burzą na wycieczce, zanocowaU 
w kole Tynieckiem, ktoś powiedział: ..Macie panowie szczęście, że wam przyszło nocować w tym 
samym domu gdzie nocował Kościuszko." Drobny ten szczegół wykazuje nawet w drobiazgach 
ścisłość opowiadań Pawlikowskiego. 
2) Zajączek w swym pamiętniku podaje, co doniósł Kościuszce. Członkami związku rewolu- 
cyjnego - pisał - "są osoby bardzo gorliwe. ale zbytecznym zajęte zapałem, nie dość środków uży- 
wające". Nie mają pewne
o planu. -Powstania włościan nie przygotowano, a całą nadzieję "grunto- 
wano na powszechnej nienawiści do Moskwy" i ufności narodu 
w Naczelniku. Oddawał Zajączek 
hołd DziałJ-ńskiemu, ale mówił, że oprócz niego i l\Iadalińskiego, tylko niższej fangi oficerowie do 
związku należeli. Nie można wiedzieć .jak sobie postąpi wojsko do służby rosyjskiej przy- 
muszone", ponieważ Rpuszczano się tylko na ..tajemne [chęci niektórych osób tego korpusu". Wogóle 
Zajączek zarzucał, że przygotowania są małe, porozumienia niedostateczne. ;Pawlikowski twierdzi, że 
Zajączek z nikim się widzieć nie chciał, prócz z bratem swoim i dwoma własnymi znajomymi, że nie 
dopełnił polecenia Kościuszki, aby się ułożył ze sprzysiężonymi i "jak się:potem pokazało, dla niebez- 
pieczeństwa urojonego swej osoby \Vyjechał z Warszawy". Kostomarow (1. c. 700) podaje, że :Zającz- 
kowi kazał wyjecbać Igelstrom.
		

/bartoszewicz_dzieje00151_0001.djvu

			- 137 - 


wojsk pruskich i rosyjskich. Należałoby więc wywołać dywersyę przez powstanie 
ludu miejskiego i wiejskiego na północy Litwy, przez poruszenie Tataró,v 
litewskich, Kozaków i Ukrainców, ażeby w chwili, kiedy wojsko polskie zaata- 
kuje Rosyan, powstańcy poprzedzeni wojskiem liniowem, rzucili się na oddziały 
rosyjskie stojące na Litwie i Ukrainie, dla przeszkodzenia im w udzieleniu 
pomocy armii rosyjskiej w Polsce stojącej. Takąż samą dywersyę należałoby 
urządzić od strony Prus. Co do broni uznano, że jest jej ilość dostateczna 
W arsenale warszawskim jest 400 armat i 20.000 sztuk broni; szlachta ma 
szable i strzelby; mie- 
szczanie również je 
mają; włościanie mie- 
szkający w pobliżu ]a- 
só,v, posiadają broń 
palną, a " wszyscy prócz 
tego mają oręż stra- 
szli wy w s,vych kosach; 
forma kos polskich po- 
zwala z łatwością przy- 
twierdzać j e poziomo 
do kijów". Naradzono 
się następnie nad u- 
mundurowaniem, nad 
składami amunicyi i 
żywności. Uznano, że 
najlepiej byłoby akcyę 
rozpocząć, kiedy wojska 
nieprzyj acielskie uda- 
dzą się na zimowe leże. 
Z chwilą gdy Warsza- 
wa zacznie działać, po- 
winno wybuchnąć po- 
wstanie jednocześnie 
w kilku punktach. N a-: 
stępnie odczuto po- 
trzebę ustanowienia 
klubów patryotycz- 
nych, któreby znosiły 
. się z sobą, agitowały 
wśród ludności za po- 
,vstaniem; kiedy rzecz dojrzeje, ludzie wybrani z członków komitetu powinni 
stanąć na czele Judu, rozmieścić go po oddziałach i 
alczyć na ich cZfi)le pod 
rozkazami władzy tymczasowo ustanowionej, złożonej z wojskowych i członków 
_:Dr 
różnych komitetów. Utworzenie owych klubó,v uważano za rzecz największej 

 
,vagi, a nie trudno było wpro,vadzić je w życie, ponieważ już wiele stowarzy- 
szeń ludowych powstało nagle w Warszawie, Poznaniu, 'Viinie, Krakowie, 
Piotrkowie itd. 
Plan ten - mówi dalej Barss - ,vymagał jednak czasu i pieniędzy. 
Kościuszko nie mógł pozostać dłużej na Podgórzu bez obudzenia czujności 
1794 18 


, /" 
,(

 
". 
 ..:£ o-° -
 



- 


. 'IV :;.- 
-\';: 
.' L -'-:: 'li 

 --" i/I n\ 
r 
 Ę 
, 1. ' 
\ ,
";: 


, 


55. Żołnierze z regimentu Nr. 2 generała Wodzickiego na czatach. 


:
 
'. 


-

.

 1.! _ ł
: 
" :\
 ł ' 
. 
- . 
'" 
.,;.A i-l"f::' 
O'1! 
-=-._
 .

 .;
 



-'. 

:- 


I I' . , ,; tjl'
. > 

 \ .. 'ł' ';- 
I o - '\ .--






t
: 
(J ..,:
:-
.<'t....P
.:-_o 
-;",.;:"
?
,-!'>i__<- :\
;::- 2==-==- 
') . L .' 
". . .._- 


.' .r- "
		

/bartoszewicz_dzieje00152_0001.djvu

			- 138 - 


Austryaków, zwłaszcza, że obecność jego zdradzały już okrzyki radosne ludu 
i wojska na granicach Polski. Aby zmylić przeto nieprzyjaciół i "nie stracić 
na przyszłość zasobów, z których teraźniejszość korzystać mu nie poz,vala", 
postanowił wyjechać do Włoch obiecując, że jak tylko rezultaty narady pod- 
górskiej zostaną urzeczywistnione, natychmiast na wezwanie do Polski powróci. 
Po rozstaniu się z Kościuszką, wtajemniczeni rozjeżdżali się po województwach, 
aby działać w myśl instrukcyi. Barss pojechał w sandomierskie i sieradzkie 
i był zachwycony ogólną gotowością; można zresztą przypuścić, że pisząc 


17:.rr"':. 
't '
. 
 
1 7 -ł("",-
 
. 'r :1 1 ) 
,
 (
 j 1., 
t .J o.. 

.
.. 

 .... 
't- ". 
, 
. -,) J 
. :I' 





';£#
 

¥'-
!.
 
._jy.s


:: 0_. 


. 


-1 


2 3 f 
56. 1) Żołnierz z regimentu Nr. 8 generała Potockiego. 
2) Żołnierz z regimentu generała Racz
ńskiego.1 
3) Żołnierz z regimentu Czapskiego. 
4) Żołnierz z regimentu Nr. 1 królowej Jadwigi. 


raport dla rządu francuskiego znacznie przesadzał, aby rzecz w lepszym przed- 
stawić świetle. Powrócił do Warszawy 'v pierwszych dniach listopada. 
Godząc te dwie relacye Pawlikowskiego i Barssa, można powiedzieć, 
w ogóle, że Kościuszko odniósł ujemne wrażenie o przygotowaniach, a stąd 
uznał wybuch powstania za przedwczesny. Pawlikowski ogromnie narzekał, że 
rzecz została odwleczoną".Dość szeroko wykazuje stan wojska, zgadzając się 
mniej więcej z obliczeniami Barssa. Zwłoka zmniejszyła tę siłę, bo wkrótce 
Moskwa gwałtem i namową zaczęła zniewalać żołnierza polskiego na Podolu, 
- 
Wołyniu i Ukrainie do wejścia w służbę rosyjską/
stąd za insurrekcyi tylko
		

/bartoszewicz_dzieje00153_0001.djvu

			- 139 


część jego drobna przerżnęła się do szeregów ojczystych. Nie podobała SIę 
zwłoka i Kołłątajowi: "Odjazd tak daleki pana Rafała - pisze do brata 
Jana - z kolegą jego podróży, wcale mi się nie zdaje. Opóźnienie oczywiste. 
Okoliczności miną, a później interes może będzie trudniejszy". . .1) 
Ale najgorsze wrażenie wywarła odwłoka w Warszawie. Działyński dowie- 
dziawszy się o odjeździe Kościuszki, "głośno okazał swe nieukontentowanie". 
Sprzysiężeni zebrali się na naradę. Liczba ich znacznie się zwiększyła; na 
posiedzenie przybyli, prócz dawnych członków Komitetu: Piotr Potocki, Zie- 
liński, podkomor
y nurski, Stanisław Ledochowski wojewodzic, Franciszek 
Orsetti i Jan Dembowski sekretarz Ignacego Potockiego. Kiedy czytano list 
Kościuszki, na wyraz o d j a z d wszyscy się poruszyli i przypisali winę tego 
"nadzwyczajnego kroku" Jelskiemu i Pawlikowskiemu. Działyński rzucił list 
na ziemię; "sam przyganiał sobie, iż był za tern, aby wzywać Kościuszkę - 
bez niego bylibyśmy już swoje zrobili ". Chcieli z nim zupełnie zerwać, ale 
czytając po raz drugi list, dostrzegli, że Kościuszko nie oznaczył, gdzie wy- 
jechał. Nie przypuszczali, aby "opuścił Polskę w tak 'ważnej chwili; sądzili 
prędzej, że osoby wysłane do niego wzbudziły nieufność swoim niskiem stano- 
wiskiem ". Więc postanowili wysłać do Kościusz
i "wysokiego urzędnika krajo- 
,vego", którego w tajemnicy miały ,vybrać trzy osoby. Wtedy Pawlikowski 
oświadczył, że Kościuszko wyjechał do Włoch, ale widocznie mu nie uwie- 
rzono, kiedy wybrano na poselstwo Piotra Potockiego.i Orsettiego. Ci poje- 
chali do Krakowa, sądząc, że Januszewicz wskaże im miejsce pobytu Koś- 
ciuszki, ale ponieważ ten nic nie wiedział, więc powrócili z niczem do \Varszawy. 
T
ymczaseIn z Litwy i z Wielkopolski od obywatelstwa, przychodziły po- 
myślne wiadomości; takież same od wojska na Litwie i Ukrainie. 2 ) Jedno- 
cześnie jednak Rosyanie przyspieszali zmniejszenie wojska. Działyński i':: Ci- 
chocki "potrafili je przeciągać przez zwikłania rachunkó,v i ,viele innych zwle- 
kających przyczyn ".3) Gorący Pawlikowski, [sądząc, że Kapostas:j ulegaj ący 
mu Działyński najwięcej szybkiemu działaniu opierali się, za pomocą dwu 
kobiet (jedną z nich była żona Barssa) wpłynął na Kapostasa, że przestał się 
ociągać i na gw'ałt chciał sprowadzić :Rościuszkę. Na posiedzeniu związkowych 
u Kapostasa wydelegowano Jelskiego i Pawlikowskiego do Kościuszki, przed- 
tem jednak mieli oni z Zielińskim i Orsettim udać się do Madalińskiego 
i wojska "naokół stojącego", aby zebrać podpisy i pokazać Kościuszce, iż 
zgadzają się poddać jego rozkazom. Posiedzenie skończyło się o 10 wie 'zór, 
a już o północy "przeznaczeni wyjechali". ., W tern miejscu przery,vają się 
pamiętniki Pawlikowskiego, z których najwięcej korzystaliśmy przy opo,via- 
daniu o Zw iązku warszawskim i jego czynnościach. 
l) W pamiętniku, później naturalnie pisanym, Kołłątaj mówi, że Kościuszko nie znalazł żadnych 
przygotowań i musiał odjechać do Włoch. Zostawił tylko instrukcye, "aby zapał w poczciwych nie 
upadł'" Zgromadzenie warszawskie uznało plan jego za niepodobn
' do wykonania, a Dział
-ński i Ka- 
postas tak daleko rozszerzyli sekret, iż ten zupełnie do króla doszedł. Uczestnikiem jego niewątpliwie 
bJ-ł Cichocki generał i Sie1"piński. Lecz mimo t
Tch dwóch sam Działyński powierzył go królowi" 
(Tokarz, tom II., str. 238.) 
2) SołC\wiew podaje, że w tym czasie wielu wyższych wojskowych pnybyło z "\Varszawy, żą- 
dając od Działyńskiego pod groźbą śmierci, aby przyjął naczelne dowództwo. Ofiarowywano je 
i Madalińskiemu. 
8) Skałkowski w życiorysie Dąbrowskiego (Kraków 1904 Monografie w zakresie dziejów nowo- 
żytnych, tom IV.) przypuszcza (bez dowodów) że prawdopodobnie Dąbrowski, jako członek komisyi 
wojskowej, wywierał wpływ .na możliwie jak najmniej szkodliwe wykonanie uchwał sf>jmo"Jch 
o redukcyi wojska- w kierunku zachowania mu sił najlepszych (str. 69.) 


18*
		

/bartoszewicz_dzieje00154_0001.djvu

			140 - 


. 


Pawlikowski nie pojechał jednak z Jelskim do Kościuszki, a zastąpił go 
oficer Guszkowski (inni nazywają go Goszkowskirn). Uznano bowiem, że ten 
jako wojskowy zda najlepsze relacye Kościuszce i najlepiej też pojmie jego 
instrukcye. Spotkali się dopiero z Kościuszką we Florencyi, kiedy ,vracał 
z Rzymu. Zastali we Florencyi Niemcewicza i marszałka J\Iałachowskiego - 
Kościuszko przyjechał dopiero 'v dni kilka. Niemcewicz w swych pamiętnikach 
opisuje jak się widział z Jelskim, z rozmowy z którym przekonał się, że Za- 
jączek miał słuszność pisząc, że. więcej więcej było zapału niż :rzeczywistego 
przy gotowania. l ) Według pamiętnika Kołłątaja ,vysłańcy "zaręczali" Ęościuszce, 
że wszystko już przygotowane do insurrekcyi, że tylko przybycia jego czekają, 
aby rozpocząć. Ostrzegali zarazem, że "jeżeli nie zjedzie,
.lwojsko rozproszone 
zostanie, najlepsi oficerowie się rozejdą i nie będzie można niczego dokazać". 
- 
Kościuszko, według Kołłątaja odparł, że planu jego w niczem nie przeprowa- 
dzono ; zaklinał, aby zastosowano się do jego instrukcyi,-:-gdyż inaczej, "insur- 
rekcya nie będzie powszechna i bardzo będzie do niej trudno przystąpić ". 
Obiecał z początkiem lutego zjechać do Drezna i kazał sobie przesyłać raporty' 
Polecił delegowanym, aby wracali na Drezno i stamtąd "potrzebne rady, 
stosowne do jego planu odebrali ". W zgodzie z :tem jest relacya Niemce- 
wicza, któremu Kościuszko mówił, że wiadomości, jakie miał z kraju i z Lipska 
"nie pozwalają na tak błahych podstawach budować", że] "smutnie byłoby 
lekko i nierozmyślnie zacząć, by upaść". 
To spotkanie się Kościuszki z warszawskimi wysłańcami miało miejsce 
w końcu grudnia 1793 roku, lub na początku stycznia 179-1 roku, gdyż 
Barss, który w połowie stycznia wyjechał z "\Varszawy, zastał już 
J eiskiego i,
 Guszkowskiego 'v Dreznie. "\V tymże czasie Parandier otrzymał 
wez wanie francuskiego ministra spraw zagranicznych, aby przybył do Paryża 
w towarzystwie którego z Polaków, w celu wyjaśnienia planu powstania 
i przygotowanych środkó,v. Pojechał z nim Barss, który też - wkrótce 
złożył ów "raport historyczny", z którego cenne szczegóły przytoczyliśmy. 
Staraniem Parandiera i Barssa, jako unlocowanego demokracyi lipskiej i komitetu 
warszawskiego, było pozyskać od Francyi pomoc pieniężną. Kołłątaj pisze, że 
obliczono ją poprzednio na kwotę jedenastu milionów liwrów i że właśnie 
wskutek tego przedstawienia został Parandier wezwany "dla porozumienia 
się tak względem principiów jako i sposobów przyprowadzenia do skutku 
tej wielkiej roboty".' 
Jelski i Guszkowski wyjechali wkrótce z Drezna z zaleceniem, aby przez 
czas układów z Francyą wstrzymać wybuch przynajmniej do końca marca. 
Wśród tych przygotowań doszła wiadomość z Wiednia, że":
.Austrya wie 
o mającej wybuchnąć insurrekcyi i pragnie się także do niej przygotować 
w Galicyi. "Gubernator Galicyi - pisze 'v swym pamiętniku KołłątaJ - mIał 
od s,vego dworu zlecenie szukać między znaczącymi Polakami takiego, któryby 
się podjął zrobić insurrekcyę, gdyby na to był od Austryi 'v czasie wezwany. 
Ci, z którymi o to traktował, wskazali mu Polaków w Dreznie mieszkających, 
na co on odpowiedział, że o tanltych dwór wiedeński wie; 'lecz gdy mu kazał 
we Lwowie szukać, znać, że chciał mieć nocyę o dyspozycyach innych Polaków. 
Wypadało to właśnie w czasie frymarków króla pruskiego o subsydya na nową 
kampanię. Do tej konfidencyi mieli byc przypuszczeni: Seweryn Potocki 
l} Niemcewicz. Pamiętniki, l. c. str. 190. 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00155_0001.djvu

			141 


(poseł bracławski) i Tadeusz Morski (kasztelan kamieniecki) ludzie, po których 
nie można było nic obiecywać, jako po tych, którzy ani kredytu, ani odwagi 
nie mieli. W rzeczy zaś samej krok ten jedynie do tego zmierzał, aby rozsze- 
rzona pod mniemanym sekretem wiadomość, mogła obudzić ufność Polakó"7 
'v domu austryackim, żeby też rząd galicyjski pewniej wiedział, jeżeliby Polacy 
zamyślali w swym kraju insurrekcyę. Czas bowiem odkrył, że ta konfidencya 
krótko trwała, a nawet gubernator Brigido, który ją otworzył, odwołanym 
został" .1) 
Kiedy Jelski z Guszkowskim złożyli swe sprawozdanie komitetowi war- 
sza\vskiemu, wybuchło gwałtowne niezadowolenie. Wyczerpała się cierpliwość, 
zwłaszcza, że komisya wojskowa na żądanie Rady Nieustającej przygoto\vywała 
stanowczą redukcyę wojska. Wielu wyższych wojskowych przybiegało już 
przedtem do Warszawy, nastając na Działyńskiego, aby nie c7.ekał na Kościuszkę 
i podniósł chorągiew powstania. Do najbardziej niezadowolonych z oświadczenia 
Kościuszki, należał Jakób Jasiński, poeta, pułkownik artyleryi litewskiej, który 
później zginął bohaterską śmiercią przy obronie Pragi. Był on wysłany do 
Warszawy z doniesieniem od wojska, że ,v'Vilnie wszystko do wybuchu gotowe. 2 ) 
"Jedni chcieli bez żadnego szefa wpaść na zamek podczas audyencji publicznej 
i tam ,vyciąwszy 
Ioskalów rozpocząć robotę przez rozesłanie sztafet po 
- 
województwach, drudzy Prozora chcieli wziąć za naczelnika".3) Podobno już 
przedtenl Prozor "r Chojnikach otrzymał od najgorętszych to \vezwanie, więc 
też natychmiast udał się do 'Varszawy, JJ aby nakłonić związkowych do trzy- 
lnania się Kościuszki". Protokóły Samojłowa wspominają, że Jasińskiego 
uspokojono, a Działyński i Kapostas wyjechali do Galicyi, gdzie listownie 
wzywali Kościuszkę. Kiedy powrócili, nie,vidziawszy się z nim, a Dział.rński 
wyjechał na Ukrainę, ogłoszono redukcyę wojska (21. lutego) kładąc jako 
ostatni jej termin dzień 15. lllarca. Prozor z księdzem Franciszkiem Dmochow- 
skim \vyjechali do Drezna, aby błagać Kościuszkę o rozpoczęcie insurrekcyi. 
25. lutego (st. st. a więc 7. marca) było posiedzenie zWIązku li szambelana 
\Vęgierskiego, gdzie przyszło 70 osób. 4 ) Nie pytano już czy z Kościuszką, czy 
bez Kościuszki rozpocząć powstanie, a postanowiono za dwa dni przystąpić 
do działania. Kiedy Kapostas stanowczo nastawał, aby czekać jeszcze choć 
tydzień na wiadomość od Kościuszki, kapitan artyleryi Miller porwał się na 
niego z szablą wołając: "Zdrajco, wkręciłeś się do nas, aby nam przeszkadzać 
\v dokonaniu dzieła wyswobodzenia. Jak Moskale przez ten czas zabiorą 


l) Rząd austryacki po prostu dowiedział się czego chciał i wkrótce po wybuchu insurrekcyi 
uwięził t;)'ch wszystkich, co rozwinęli akcyę pomocniczą. Prócz aresztowanych:.W aleryana Dzieduszyc- 
kiego, Dzierzkowskiego i t. d. rozkazał uwięzić w Karlsbadzie Zabiełłę, Piatolego i StanishLwa Potoc- 
kiego; osadzono ich w Josefstadzie. Drzewiecki, Or.osnowski i Błędowski w kajdanach z Brodów do 
Lwowa zostali przywiezieni. PolitJkę austryacką dobrze określają słowa generała Harnoncourta do 
Michała Czackiego: .Przedsięwzięcie wasze jest zbyt zuchwałe, jednak jeżeliby się udało, otwarcie 
będziemy z wami, w przeciwnym razie rzucim się na was-. Mówił to Harnoncourt, gdy Kościuszko 
stał pod Połańcem i gdy mu żywności z magazynów austryackich dostarczano. (Michał Czacki. 
Wspommenia. Poznań 1862 str. 45.) 
I) Kiedy b;)"łem w 'Vilnie w końcu lutE-go, - zeznawał później Wawrzecki. - Jasiński przybywszy 
z Warszawy ml)'wił. . . że będzie rewolucJ"a, że on ją zrobi w wojsku. (Cztienja 186;. Śmieś 61). 
8) Pamiętniki Kołłątaja. O propozycyi uczynionej Prozorowi mówią i inne źródła. Wspomina 
o tern Paszkowski (1. c. 53). i St. Wodzicki. .Wspomnienia str. 323. 
') Jan Węgierski b!"ł posłem bielskim na Af'jm czteroletni; znajdujemy go tE'! w spisie kawa- 
lerów orderu św. Stanisława. Uwięzion
' tłumaczył się, te miał tylko pieniężne stosunki ze tłpiskowcami 
i nie wierz;)"ł w udanie się powstania. Mówił, że zapewniano o pomocy pieniężnej Anglii i że Wiedeń 
miał dać 30.000 wojska, że spodziewano się zatargu Ros;)'i z Prusami. (Kostomarow .00).
		

/bartoszewicz_dzieje00156_0001.djvu

			- 142 - 


arsenał i rozbroją naszych żołnierzy, cóż nas czeka?" Na to Kapostas: "Lepiej, 
żeby tysiąc zginęło, niż sto tysięcy przez naszą nierozwagę" .1) 
To zebranie u Węgierskiego z 7. marca nieco inaczej opisuje Kołłątaj. 
Mówi, że jedni chcieli jeszcze czekać, a drudzy odrazu dać hasło do insurrekcyi. 
Ponieważ robota" wiadoma była królowi", przeto zaczęły się formować partye. 
Jedna chciała postawić na czele księcia Józefa, druga Kościuszkę. "Zapaleni 
mniej na te partye zważali, bo im było jedno, czy z szefem, czy bez szefa 
zaczynać, byle zacząć, ile, że sekret coraz bardziej się wydawał". Gdy Kapostas 
zalecał zwłokę, Meller, " człowiek zapalony, ale poczciwy", porwał się do szpady 
na I{apostasa, - "zrobił się tumult", związkowi rozeszli się bez porozumienia. 
Meller z J eżewskim wyj echał za- 
raz do Drezna, aby Kościuszkę' 
nakłonić do jak najrychlejszego 
zj echania do Polski 2) 
O tern zebraniu dowiedział 
się Igelstrom i kazał areszto'\vać 
Węgierskiego, Stanislawa Potoc- 
kiego, Działyńskiego, Kapostasa 
i Dziarkowskiego. Działyński, jak 
wiemy, bawił wtedy na Ukrainie. 
Dowiedziawszy się o wykryciu 
związku chciał uciekać. Został 
pochwycony na samej granicy 
austryackiej.3) Kapostas uciekł do 
Krakowa. "Inni związkowi roz- 
pierzchli się, rozprzągł się cały 
związek". ł 
Tymczasem Prozor przybył do 
Drezna i 'widział się z Kościuszką. 
Notatka rękopiśmienna z tradycyi 
rodziny Prozorów ułożona mówi, 
że Prozor z pistoletem W' ręku 
groził odebraniem nawet sobie 
życia, "jeżeli Kościuszko tr\\ać 
będzie dalej 'v odmowie ratowania 
Ojczyzny".4) Karpiński znowu opo- 
wiada (z ust Prozora), że kiedy "Kościuszko opierał się przyjęciu naczelnictwa, 
mówiąc, że przygotowania są niewykończone" , że krótki zapał w niektórych 
obywatelach prędko przygaśnie", że "nieopatrznie porywać się nie mając mocy 
gruntownej ", Prozor obiegł całą kolonię polską i 'wraz z nią padł do nog 
Kościuszce, prosząc ze łzami, "ażeby ratunku swojej nieszczęślhvej Ojczyznie 
nie odmawiał". Kościuszko pod naciskiem ustąpił, a Prozor podążył do 


.' 


... 


} 
ł. 


,,) 
...., 


,-- 



, 



 
, 
, ' 



 


. 
\ 
. 
(

' e 
s.i 
'. 
...t: 
4.. 


. 


57. Karol Prozor. Oboźny W. W. Ks. Litewski. 


l) Protokóły Samojłowa. 
2) Tokarz (Ostatnie lata H. Kołł
taja) tego 
Ielera, czy Millera przerobił dwukrotnie na Meyera. 
(246). :Może to Mehler, kapitan artyleryi. 
3) Pamiętniki S. Bukara, Drezno 1871. W}mieniliśmy już powy
ej osoby, które aresztowano na 
Ukrainie. Działyński został wysłany do Berezowa na Syberyi. Uwolniony po wstf\pjeniu na tron 
Pawła, powrócił do kraju, ale wkrótce umarł w Żytomierzu. Jedyny jego życiorys podał J. Barto- 
szewicz w wielkiej Encyklopedyi Orgelbranda. 
4) Dubiecki. Karol Prozor. Nr. 208. 


.,
		

/bartoszewicz_dzieje00157_0001.djvu

			. 


- 143 - 


Warszawy i Wilna, wioząc pożf\daną wiadomość. Z niezmiernym zapałem 
witano go w obu stolicach. l ) 
Na Kościuszkę nalegali i przybyli z Warszawy Meller (czy Miller) 
i Jeżewski. Zachęcały go też listy "już przed tygodniem odebrane" od 
Kazimierza Sapiehy, Zielińskiego i innych obywateli, jak również list z Krakowa 
od Linowskiego "z najsilniejszemi zaklęciami - pisze Kołłątaj, - iż już niema 
czasu dłużej oczekiwać i oglądać się na jakikohviek systematyczny układ; że 
ta robota, jeżeli nie będzie skutkiem rozpaczy, przez żaden inny sposób udać 
się nie może; że ją trzeba rozpocząć z wojskiem, nim je do reszty rozpuszczą, 
że wojsko koło Krakowa stojące na to jedynie czeka; że Kościuszko odpowie 
Bogu i Ojczyznie, jeżeli zwlecze dłużej tę robotę, której prawie tydzień tylko 
czasu zostawiono". . . . Wysłano więc X. Dmochowskiego przez Wrocław, "aby 
ostrzegł zgromadzenie krako,vskie o terminie przyjazdu Kościuszki". Sam zaś 
Kościuszko z bratem Kołłątaja udał się przez Pragę do Krakowa. 
Kościuszko jechał ze "szczegółowym programem obrzędów politycznych ", 
jakie się miały odbyć w Krakowie. Autorami tego programu byli Potocki 
i Kołłątaj, którzy chcieli w ten sposób "przeszkodzić tworzeniu się innych 
stronnictw, przeciwnych pożytkowi narodu i żeby jedność osiągnąć". "Po 
'vyjeździe Kościuszki, - znów pisze Kołłątaj, - poczta przyniosła wiadomość 
do Drezna, że 1vIadaliński nie czekając na nic, rozpoczął insurrekcyę nad 
Narwią". . .. Po tej wiadomości Zajączek z Weyssenhofem udali się zaraz do 
Krakowa. Przybył także Gaudzicki kurj erem od generała W odzickiego 
z wezwaniem do Kościuszki, aby jak najrychlej przyjechał, zaręczając ,,
szystko 
z nim robić, nic bez niego nie poczynać". 
Choć zatem związek wskutek aresztowań upadł, rzecz stanęła. Przygotowania 
były tak dalece posunięte, zapał pomiędzy wtajemniczonymi tak wielki, że 
I"ie potrzeba już było ani uchwał, ani rozkazów. Zresztą lUaruszewski, wspominany 
już jako jeden z najgorli,vszych agentów, objeżdżał krakowskie i sandomierskie, 
,vidział się, z kilku związkowymi, którzy się schronili 'v Krakowie i udał się 
do Warszawy, "gdzie się starał zbierać gorliwszych", zaklinając ich na miłość 
Ojczyzny, aby rąk nie opuszczali. Powierzone mu listy do wojskowych rozdał, 
a do dalszych komend sam poj echał wszystko wypełnił według danych zleceń 
tak, że według Kołłątaja "zaczęcie pracy na nowo około insurrekcyi W' War- 
szawie, poruszenie całego koronnego wojska jemu ,vinni jesteśnlY", - 
Dla przechowania we wdzięcznej pamięci twórców insurrekcyi n1usimy 
jeszcze wymienić 
azwiska tych spiskowych i agitatorów, o których w opowiadaniu 
naszem nie wspomnieliśmy. A więc należeli do nich: poseł Kochanowski 
z Sandomierskiego, Gliszczyński z 'Vielkopolski, poseł 'Veyssenhof, Liberadzki, 
Gąsiorowski, Wojczyński z Rawskiego, J. Krusze,vski i skarbnik Bogucki. 
dzierża,vcy w dobrach Prozora, ks. oficyał Pałuski ze Żytonlierza, Pa,vszowie 
z Owruckiego, z tychże okolic Antoni Przybora, Rabsztyński, Biernacki, 
Ostaszewski ; - w Wilnie i na Litwie: mecenas Ignacy Grabowski. Sulistrowski, 


I 


I) List Amilkara Kosińskiego do generała Paszkowskiego. (Poznański Tygodnik literacki ISU 
roku. Nr. 86-37). KosiIiski późniejszy generał, jako kapitan był w roku 1.93 przysłany Prozorowi 
przez Działyńskiełt o jako agent wojskowy. Jest to jeden wi
ct'j dowód szerokiej działalnosci konspi- 
racyjnej Dział
'nskiego. Rzecz ciekawa, że Kołłł\taj, który szeroko opowiada ostatnie nalegania na 
Kościuszkę, o udziale w nich Prozora ani słowem nie wspomina. Wymienia go zatol ale wczf'śniej 
jako jednego z tJ'ch, przez któr
'ch Kosciuszko przesłał listy i instrukc
'e. 'fote wi
c: tu mamy do 
czynienia z pomyłkl\ ze strony Prozora, bo Karpillski 4 Kosiński na jego opowiadaniu polegali.
		

/bartoszewicz_dzieje00158_0001.djvu

			144 - 


Stanisła,v Sołtan, marszałek litewski, 
Iichał Brzostowski, Adam Wierzejski, 
pisarz nowogrodzki, Michał Dziekoński, Ignacy Tyzenhauz, szef gwardyi 
litewskiej z ośmiu oficerami, Karol Morawski i t. d. l ) W Krakowie byli 
wtajemniczeni prócz Wodzickiego, Mangeta, Linowskiego: kasztelan Dembowski, 
buchalter Manderle, który jeździł kilkakrotnie do Saksonii z szyfrowanemi 
listami, oraz wyżsi wojskowi, Karczewski, Krzycki, Ukielski, Lukke, Kalk i inni. 2 ) 
Są również ślady, że zgromadzano się i naradzano po klasztorach i m?nasterach, 
jak w kijowskim,. u Ba
ylianów w Owruczu, Radomyślu, Zytomierzu 
i u Trynitarzy w Kamielicu podolskim. 


£'".'i2 -. 
 


o .. .. 



- 


Rozdział siedemnasty. 



IADALIŃSKI ROZPOCZYKA PO'VSrrANIE.-PRZYSIĘGA KOŚCIUSZKI NA RYNKU 
KRAKO'VSKIl\l.-AKT INSURREKCYI. - PIER'VSZE ODEZ\\'Y I ROZPORZĄDZENIA 
KOŚCmSZKI. - KOMISYA PORZĄDKO'YA KRAKO'VSKA I JEJ PRACE. 


W chwili kiedy Kościuszko zdążał do Polski, insurrekcya już wybuchła. 
rJ 
 W drodze do'wiedział się, że 1\Iadaliński 12. marca podniósł chorągiew 
powstania. 
Madaliński, żołnierz starej daty, bo służył Rzeczpospolitej już od roku 
1768 (brygadierem został w roku 1792), należał do tych wojskowych, którzy 
w "Rang-liście" '''ystawionej 28. lutego 1794 na zapytanie postawione, ,?gdzie 
i jakie zasługi okazał Rzeczpospolitej?" odpowiedział: "nie zdarzyła się pora 
chęci odpowiadająca". Nareszcie owa pora się zdarzyła - jakże ją miał opuścić? 
Wiemy, że od samego początku konspiracyi warszawskiej należał do niej ciałem 
i duszą. Była chwila, kiedy wobec ociągania się Kościuszki, zażądano od niego, 
aby sam stanął na czele walki, ale nie usłuchał podszeptu ambicyi, bo czuł, 
że są - zdolniejsi od niego. Sam mawiał o sobie: "Ja, gdzie chcecie żołnierza 
wprowadzę, ale nie ręczę, czy go wyprowadzić potrafię tI. Do rozpoczęcia, do 
rzucenia się naprzód z narażeniem życia, każdej ch wili był gotów. Imię jego 
uwieczniło się nawet w przysłowiu: Madaliński pierwszą bijał. S ) Więc też już 
- . 
na jesIeni 1793 chciał rozpocząć walkę, a potem pójść pod rozkazy wybranego 
;-odza ; powstrzymano go wówczas zapewnieniem, że Kościuszko przyrzekł stanąf' 
- 
na czele powstania w chwili, gdy przygotowania będą dostateczne. I byłby 

oże czekał na przybycie Kościuszki, gdyby nie sprawa redukcyi. 'V wielu 
komendach redukcJa ta, dążąca do dezorganizowania szeregów, przynosiła 
rezultaty wprost zastraszające. Madaliński, stojący na czele pierwszej brygady 
dywizyi wielkopolskiej kawaleryi narodowej, opierał się jak mógł redukcyi, 


l) Wszyscy ci Litwini zostali"uwięzieni, w czero już dowód ich udziału, gdyby innych nie było. 
2) Bąkowski. Kraków w czasie powstania Kościuszki str. 4-7. Kostomarow (1. c. 703) podaje jako 
agenta Kosciuszki w Krakowie, Rożnieckiego porucznika w brygadzie MaDgeta. Mowa tu o Aleksan- 
drze Rożnipckim majorze. _ 
I) Przysłowie to wprawdzie' poszło od gry w .marjażd", ale późniejsi 
ołnierze, zwłaszcza 
polscy kawalerzyści, zastosowali je do na.głego ataku w otwartem polu.
 


...
		

/bartoszewicz_dzieje00159_0001.djvu

			- u 
; t I,IV lL 
/-="" 

 '
Y' p- .., ) 
'\'''' 
".- 
 
.. 
.
 



 


 
\L-
 

 
 
 
(

 
- .
- 


 \'.\,,
 ,.
i) 
1\.....-" . I),' .. 
 



f1 

, t

 
I 
 


/
 
't.,. 


..... 


ł 



 . 
" 
I- 
 
t. 


-ł 
I I - ! 
\, . . 
-J ol. J 
I 11"- - ł".... . 
....... .. 
 
. t- o. " - , 
, 
 - 
 'Ił 
....
 , , 
4
'" .. "-t-łl 
 
!!![ . - I - ...... . ; :J .1. 
- r .. - \" 
-,- , ,. \
'. . . 
t t
 ..;:. ... . 
- 
\:. ..- - ! .. . . Jt '1' ",'I , '. 
.. ',- . -
 ..\ .
 '.' j 

 '\ '
0 . ...' . . ., . 
O
 
 . .' - . . 

. - I": -- " f . . 1, . . 

'- - 

 . . t'- . 
..- 
 .... .. . 
 
 ... , 
'Ił J -.. 
 
. . . . .T 
<..- 
 
 , ... ,ł I . ł ,,
 
. . '.. ... 
" . .. 1 .. 
... . ł . 
-:ł- ..... . "" I \.. 
 . 

-
- -;. '1'; ", , t . . .... 
..;:., . 
" . 
..'" .....-\ . '-- . . ..:;'1 
. , , " . , ; 
. .." } . . .- 
- f 
.!;... t . " . t- '::..' .til. \, "
'. 

 (
. 
. ,- 
 .. \ . 
I . 
 ł . . " .- , " . 
. 
.... .. . . . ." , . 
 . 
...... 1. I . ...' . , 
., , ł - ... .. - , " .. ł .. 
 
, 
 '.. _" . ł ...
 
. ." , . '. I " .
 

 "-i' '"'1 ' . .. 
. . 
'. , . ." 
 .' 
). - 
 
.
 t " .. f 
 y; . 
.. .. , ) " - '}ł 
 '. ...." \( 'f. ;". 
t'- ł -. ..., 
. . .,. 
...... I . " l' 

 f, ....1 # t 'r! '. ,... -. 
-.- -
 . . '" .,ł! . .. .. I 
-.
 - .. ., ... ... f: 
.... -- &....... I - ... . ....". ,. 
, 
 
' c1'. _ I . $ .... . 

f' 
 
'i .OĄ .. " 
" -Ć - · 
- - - . .... ..\ , '. 
.Ji- 
.
 , . ..... " . ... '. . .... . 
. - . ..J 
. . .. .-',.." -!lo l- .,. " ,. \_'1\.;> . . , . 
l .. 
 
,.c .. J ,. . . , " 
. . , ,.1 , :.. . 
. . 
.. ..
 
- 'ł-
 --ł 
 li': ; . - - . 
, , 
.... ...... -
 1"'<, 't . .. ,
. 
'..... .' .. 'i:.
 ,... :\ - ._-
 - , .
 
 
-ł- 
.4"J ,- .' .- - 
- , . .. t...: o ........ -J - , 
- \ \ 
\'
 ""{. .. - . -- .... -.
. ...-ł- 
. - .... -. -, .. -_o , " 
 . - .. "'ł':' q - . 
- 
. .. t'" ( 

 . l I "" , 
, " " , J.. -- 
 1 . 

 . - ''',c' . - - - . 
- . - 
 -. I. o' ¥. , = - - .. 
,
,
. ). . .. 0-. -
 . " . . 
" . .... ,-, . . . . 
" " .... ." \ 
\' . , 
t,. . \. 'O " - " 

 .. . ... 
-. I.. -, . t " , 

 '''2IJ .-, 0- ...", . -. .. 
I , '.:.:. ,.....- , , .... - - . 
- i ! , , , " t 
. \ , ł. ., I 

l , . , 

 , i r 
. ff . 
 . .
 . 
 
. , ....... , - . -- , 
- 4ii>' 

 ..A r- 
'\ 


.!. 
.
 



 


. J 


f 
) 


4 


ł 


t
'" 


'(ł-rl
 
r; 


:( 


.1. 
... 


i 



 
I 
. ....... 


}. 


OBROŃCY OJ C '{Ę NY _Z_ 18 31 13- 


..
		

/bartoszewicz_dzieje00161_0001.djvu

			145 - 


ale niektórzy z jego podwładnych okazali się chętnymi do słuchania rozkazów 
komisyi ,vojskowej. Nie było więc czasu do stracenia, tern więcej kiedy związek 
odkryto, a wysłańcy jego pojechali po Kościuszkę.1) Wysławszy więc komisyi 
raport (12. marca), że nie może przeprowadzić redukcyi, dopóki żołnierz, od 
dwóch miesięcy nie pobierający żołdu, zaspokojonym nie zostanie, :\Iadaliński 
zebrał 'v Ostrołęce 700 jazdy (brygada jego liczyła dwa razy tyle) i ruszył 
naprzód ku Krakowu, rozpocząwszy marsz wzdłuż nowej granicy pruskiej. 
O ruszeniu jego brygady przyniósł ,viadomość do Warszawy porucznik Robert 
Kampenhausen, którego 1tladaliński wydalił, ponieważ nie chciał złożyć przy- 
sięgi powstańczej. Kampenhausen opowiadał, że "cyfry królewskie zdarto, do 
patentów strzelano i owe szarpano"; sam Kampenhausen o mało nie został 
rozstrzelany. Usunięto z szeregów kilku oficerów, między innymi wicebrygadyera 
Jana Henryka Dąbrowskiego. 2 ) "Za przynagleniem sztabsoficerów i subalternów", 
.l\Iadaliński złożył "sztandrecht", który skazał na powieszenie porucznika 
Kiełczewskiego za to, że dezerterował z częścią pieniędzy batalionowych 
i namiestnika Bielamowskiego, który uszedł ze swoim szwadronem; Kampen- 
hausena sąd wojenny '"zupełnie za i
famisya ogłosił, i od koleżeństwa 
wojskowego odłączonym być uznał", ponieważ w Grodnie na sejmie "intrygi 
czynił i był pomocą podającemu projekt redukcyi wojska i etatu ".3) 
:\Iadaliński ruszył naprzód do lIławy, skąd wysłał oddział do Działdowa 
dla zabrania pruskiej kasy celnej. 15. marca był już pod Sierpcem, gdzie ,yziął 
w niewolę kilku oficerów pruskich. Przeszedł następnie "\Visłę pod Wyszogrodem 
i na Sochaczew i Rawę ciągnął bez przeszkody, aż do Xowego ::\Iiasta. Igelstrom 
dowiedzia,vszy się o "buncie", wysłał przeci,v Madalińskiemu brygadyera 
Bachrejewa, który jednak zdołał jedynie zatrzymać spóźnione szwadrony, 
pragnące podążyć za swym wodzem. Gonił następnie też bezskutecznie 
Iada- 
lińskiego oddział majora Nieczajewa i oddział sprowadzony z Grannego. 
Wreszcie Igelstrom uformował większą kolumnę, złożoną z piechoty, jazdy, 
kozaków i czterech armat pod dowództwem generała Tormasowa. Ale i ta 
J) W zbiorach po Żegocie PauJim znajduje si
 bardzo ciekawy dokument, pocbodzący z archi- 
wum Kołłątają.. Jestto odezwa Madalińskiego, .wicereymentarza wojsk Rzeczypospolitej Polski9j
, 
w której "wszem wobec". a zwłaszcza wojskow
'm obwieszcza, że podnosi chorągiew powstania. 
Wzywa oficerów, aby stawili si
 w Ostrołęce. a żołnierz
., -aby pospieszyli .pod komend
 kochanego 
generała. Kościuszki, który w teraźniejszym związku jest Reymentarzem". Pod odezwą jest data 
1. marca 1794 roku. Ta data poważne nasuwa wątpliwosci czy odezwa była rzeczywiście wydam\, 
gdyż Mada.liński rozpoczął swój "bunt" 12. marca, a układy z Kościuszką nie były jeszcze ukończone. 
Również razi w odezwie ni9ka cyfra 2000 wojs.ka, które miano rozbroić - może to omyłka przepisy- 
wacza. Może i data jest mylną. A może ::\Iadaliń9ki projekt takiej odezwy tylko przesłał Kosciuszce 
do aprobaty. Ale przecie wspomniałby o tern Kołłątaj w swym pamiętniku. Z drugiej strony jedno- 
czesnyprawie "bunt" Zborowskiego w Rykach (patrz niżej) przemawiałby za tern, że odezwa Madaliń- 
skiego musiała dojść do niektórych dowódców wojska, którym ufał :\'Iadaliński. 
2) Dąbrowski, późniejszy twórca legionów. niedawno przeszedł do wojska polskiego ze służby 
saskiej. Od młodości był do niej przeznaczony, w Saksonii też pobierał nauki. Matka jego pochodziła 
z rodziny niemieckiej. ojciec do końca ż
.cia służył warmii saskiej, siostra wyszła za niemca. Dąbrow- 
ski słabo nawet władał językiem polskim. 'Wiedzy swej wojskowej zawdzięczał, że otrzymał w Polsce 
odrazu wyższy stopień. Nie miał czasu zor
'entować się w położeniu, kiedy powstała Targowica. 
Przez to, 
e był członkiem komisyi wojskowej, ściągnął na siebie podejrzenie, iż był wykonawcą woli 
[gelstroma. Zarzucano mu jeszcze potem, że przed zaczęciem rewolucyi zdradzał Madalińskiego. Kiedy 
Mada.liński wyruszył z Ostroł
ki. był wydelegowany do obj
cia komend
 nad pozostał
'mi szwadro- 
nami Kiedy w miesiąc później przybył z niemi do 'Warszawy dla połączenia si
 z insurrekcYl\, o mało 
nie padł z r
ki tłumu. eratował go 'V
'bicki, a departament wojskowy przeprowa.dziwsz
' śledztwo. 
"ocalił honor i ob
'watelstwo Dąbrowskiemu". W insurrekcyi spotykamy go jako jednego z najdziel- 
niejszych wodzów. 
IJ Bielamowski i Kampenbausen brali potem ud,.iał w walce, a więc do czci ich powrócono. 
1794 19
		

/bartoszewicz_dzieje00162_0001.djvu

			- 146 - 


kolumna również nie dogoniła 
Iadalillskiego. Jednocześnie zarządził Igelstrolll 
koncentracyę ws
ystkich swych sił rozlokowanych na południu. 1\1:ieli zejść 
się w Radomiu: Denisow z Łucka, Rachmanów z Lublina, Ekespaar z Opatowa 
i Łykoszyn z Krakowa. l ) 
Od Nowego Miasta Madaliński przerzynał się ku Krakowu wśród 'wojsk 
rosyjskich. Szczupłe jego siły zostały powiększone dWOIna szwadronami 
pułku czwartego przedniej straży szefostwa księcia 'Virternberga, przypro'wa- 
dzonymi przez rotmistrza Ignacego Zborowskiego, który otrzymawszy w Rykach 
od Rachnlanowa polecenie prz
Tłączenia się do jego oddziału, uznał za właściwsze 
zasilić bratnie szeregi. Ten drugi ,vypadek "buntu" zrobił ,vrażenie na Igel- 
stromie, który licz
ył na posłuszeństwo wojsk polskich. W przekonaniu, iż 
przyczyną buntu jest redukcya ,vojska, 
polecił wydać komisyi wojskowej łago- 
dniejszą instrukcyę, która kazała zastoso- 
wać redukcyę "do czasu, możności i oko- 
liczności u. Komisya była bardzo zadowo- 
lona z l'edukcyi przeprowadzonej przez 
W odzickiego, więc też 24. marca polecała 
mu zachować 
omendę dywizyonalną, "po- 
nieważ zaczęte pod jego przewodnichvenl 
dzieło redukcyi zasilone być musi jego 
pracowitością". Nie wiedziała o tern, że 
W odzicki przeprowadza tylko pozorną re- 
dukcyę, utrzymując własnym kosztem po 
wsiach bliskich rozpu8łczonych żołnierzy. 
Deklaracye hetmanów i komisyi wojskowej 
ogłosiły (22. marca) ::\Iadalińskiego i Zbo- 
rowskiego za "buntowników" i " burzy- 
cielów spokojności publicznej u; 29. marca 
wydano im pozwy przed sąd ,vojenny. 
Tymczasem w Warszawie panowała "głucha jakaś i prawie powszechna 
fermentacya" objawiająca się przez przylepianie po rogach ulic "karteluszów" 
przez "dyskursa buntownicze, po kafenhauzach, gospodach i innych miejscach 
publicznych", ,vreszcie przez rozrzucanie po mieście "doniesień na piśmie". 
Wobec tego Igelstrom przesłał notę do króla, jako przewodniczącego Rady 
Nieustającej, żądając użycia nadzwyczajnych środków policyjnych (23. marca) 
a zaraz na drugi dzień juryzdykcya marszałkowska wydała "naj surowsze 
"obwieszczenie" do "trzymających domy zajezdne, traktyernie, kafenhauzy, 
ogrody, bilardy, aby tak o czytających burzliwe paszkwile i afisze, jak i o roz- 
noszących je i rozpowiadających natychmiast do pierwszej warty najbliższej 
znać dawali u. 
Ani komisya wojskowa wydająca swe polecenie do W odzickiego w dniu 
24. marca, ani juryzdykcya marszałkowska pod tą samą datą ogłaszająca swe 
"naj surowsze obwieszczenie" nie przypuszczały, że ten dzień, ta data, pozostaną 
na zawsze w dziejach narodu jako jedna z jego kart naj piękniej szych. Dzień 


- 
, 


'" 


,'- 
"':.-- 


,(........ 


" ': 


.. 


. ' 
r 


- :""< .
.. 



 ;:: 


...;.. 
 -::.. 


.: ;- -"1:. 


ł Y'.- "- 



 .
:: 
ł ..., 
::: -
 
-- - 


.f 


.' 


.
 

< 


Nr. 57. Generał Madaliński. 


I) Pamiętniki Pistora (wydanie Żupańskiego) str. 15 i dalsze, gdzie są obliczone i sił)" tych 
oddziałów.
		

/bartoszewicz_dzieje00163_0001.djvu

			147 


. 


ten możeby się opóźnił, odwlókł jeszcze na czas pewien, gdyby nie stanowczość 
.:\1 ad alińs ki e gO.l) 
Rozkaz Igelstroma opuszczenia Krakowa i maszerowania do Radomia 
doszedł Łykoszyna 22. marca wieczorem. Nazajutrz rano o godzinie 5., gdy 
prezydent Krakowa Lichocki spał jeszcze w łóżku, sierżant rosyjski zbudził 
go rozkazenl, aby udał się do komendanta. Gdy przyszedł do jego kwatery, 
zastał "Łykoszynową, komendantowę w kolasie już z kamienicy wyjeżdżającą", 
Łykoszyn oddał mu klucze od magazynów, zapytał którędy droga prowadzi 
do Pinczowa i wsiadłszy na koń na czele szwadronu jazdy Sławkowską bramą 
wyj echał. 2) 
Łykoszyn w sam czas ustąpił z Krakowa, bo zaraz tego samego dnia 
wieczorem Kościuszko stanął w jego murach i zamieszkał w pałacyku generała 


. Ił> 


- ':---". 
i>' 

 



 



. "
.... 
,
 
.F-: '.. 


<>£ . . 
'..... .. ''J.. \.
 
.
:- ..
.; , 

j- . . . 

 ,... .. ..... .' . 
.

 .- 
."'!
 ...;> 
'- 
4. 
1 
.. '. 
 



 '''' 



 
'!"" -;fil.,.., 
, 
"'
 
. <." .- W 
.. "";." - ,., 
.. 
.....
, 



. ",) 


.. 


'J: 
;:
 
'. 
<" . 


, 


. ... 


'"-- 
... - .. . 



 -,ł,'" 


.. . 
. .,«:"" 


,'!" ' 


.' 
" 


1r ' 


'. 


... 


... 


, . 

 o 


.
 


c. 


'" 


". 


. , 
...ł. 
'.ł'. Ol,. 
...... Vt). C 
}"o " 
....... '.. 

 .- 
 . :.


-\. 
, ł 


.
 


.... 



 


l. 
 
-.' 


../ . 
I/i-.t- . ... 


" 


, 
 


.4 
( ...... 


. .- 
40... "t 
.. 
 


, :
:
, 
'.
 


. 


. 
 



 . 


, -\ 


.ł 



 


.. 


f-- 


.06 


..... 



 


Nr. 58. Baszta Kościuszkowska w Krakowie. 


Wodzickiego, stojącym wśród ogrodu "za Szewską Furtą" w sąsiedztwie klasz- 
toru 00. Kapuc
.n6w..3) Dzięki ustąpieniu Łykoszyna nie potrzeba było staczać 


l) Sam KościuRzko zeznawał przed Samojłowem, że możeby odłożył termin powstania, możeby 
czekał nawet na zapowlada.nl\ wojn
 turecko-rosyjską, gd
-by nie to, że "!\Iada1iński zaczął przed 
czasem PL a commence avant ce tempa. Cztenja IV" 1866, str. 189.) Niemcewicz też w śledztwie mówił, że 
kiedy spytał w Kotłowie Kościuszk
 czemu tak pr
dko rozpoczął, ten mu odpowiedział, że nie chciał 
QPuścić Mada1ińskiego (tamże 2()(). Wreszcie adjutant Kościuszki Fiszer zeznał, że o ile mu wiadomo 
rnszenie Madalińskiego wpłyn
ło na Kościuszkę, że przyspieszył insurrekc
'ę (tamże 206). 
2) Pami
tniki Lichockiego str. 7-8. 
8) Pałacyk ten przed kilkunastu laty został zburzony, pozostała t
-)ko brama w kształcie baslIty 
z pokoikiem na górze, w którym według podania Kosciuszko noc z dnia 23. na 2,1. marca przep
d
il. 
Pod o bn o poprzedniego d. (22. marca) stanął na Podgórzu, w gościnnym domu Majewskiego. (Paszkowaki. 
Dzieje Tadeusza Kościuszki str. 53). N e u w i e d e r Z e i t u n g doniosła, że 23. marca jakiś 
szlachcic przyjechał bryczkł\ na Podgórze, a nazajutrz Vi Krakowie w
'powiedział wojn
 imperatorowej 
i królowi pruskiemu. Falkenstein w pierwszem w
'daniu poważnej niemieckiej biografii Kościuszki 
(Leipzig 1827) opowiada, że tłumy ludu wyszły na jego spotkanie, że "księżyc zbladł od blasku nie- 
zliczonych pochodni
 itd. - ale sq to fantaz
'e, któr
'm zaprzeczsjl\ ustalone fakt a. 


19*
		

/bartoszewicz_dzieje00164_0001.djvu

			walki z jego batalion en} piechoty, szwadronem smoleńskiego pułku piechoty 
i dwoma sotniami Kozaków. 
Rano 24. marca stanęły przy bramach krakowskich warty 7. batalionu 
Czapskiego, nie wypuszczając nikogo z miasta. Wiadomość o tern przyniosła 
z rynku służąca prezydentowi Lichockiemu, który zdziwiony posłał chorążego 
miejskiego do pułkownika Kczewskiego, aby się go zapytał co to znaczy. 
\V tejże chwili u Wodzickiego odbywała się ostateczna narada nad sposobenl 
ogłoszenia uroczystego insurrekcyi. Posłano Biegallskiego, adjutanta W odzic- 
kiego do prezydenta Lichockiego, aby z'wołał urzędników miejskich i lud 
zgromadził przed ratuszem, "za godzinę naj dalej bo tan} mu będzie ogłoszoną 
wola narodu i będzie mu prezentowany J m. Pan generał 'radeusz Kościuszko, na- 
czelnik narodu ". Zaraz potem przyszedł do prezydenta kapitan \Vasilewski 
i zawiadomił go, że jeżeli zechce się widzieć z Kościuszką, to straż ma pole- 
cenie przypuszczenia go prze,z bramy 
miejskie. Lichocki pobiegł na ratusz, 
aby naradzić się z rajcami. Ci mu po- 
wiedzieli, że "iść potrzeba". 
Kościuszko w tym czasie udał się 
z Wodzickim i 'wielu wojskowymi do 
kościółka Kapucynów, gdzie po cichej 
mszy w kaplicy Loretańskiej, zakonnik 
poświęcił ich szable, przyczem Koś- 
ciuszko miał powiedzieć: "Daj Boże 
zwyciężyć lub zginąć!" 
Lichocki na pokojach W odzickiego 
spostrzegł "wielu ichmościów" i woj- 
skowych. Kiedy mówił "komplement" 
Kościuszce, generał W odzicki przerwał 
mu go w środku i w ostrych wyrazach 
zgromił za sprzyjanie Rosyanom. Kiedy 
się tak "trząsł na niego i tupał no- 
gami ", Kościuszko wziął Lichockiego 
"za pas" i wyraził nadzieję, że kiedy pan 
prezydent był grzecznym dla l\Ioskali, to będzie grzecznym i dla niego. 
Następnie zapytawszy się czy pan prezydent kazał radcom miasta zebrać 
się w ratuszu i czy lud jest zgromadzony, po otrzymaniu potwierdzającej 
odpowiedzi, polecił Kościuszko Lichockiemu iść na ratusz, i sam szedł za 
nim "o trzy kroki" z generałem W odzickim w asystencyi oficerów i różnych 
poważnych osób. 
Dzwon na ratuszu uderzył na J alarm. Tłum ludu z wszystkich stanó"
 
płynął ku rynkowi. Po chwili przybył w paradzie batalion regimentu drugiego 
szefostwa \V odzickiego. l ) Porucznik Święcicki przysłany, aby dokonać rozkazu 
zgromadzenia ludu, oświadczył zebranym, że na rynku od strony "wsypek" 


.... 


'" 


\ 


Nr. 59. Filip Nereusz Lichocki, 
prezydent miasta Krakowa. (Z portretu M. Sta. 
chowicza, znajdującego si
 przy oryginale pa- 
mi
tników Licbockiego, archiwum hr. Tarnow- 
skich w Dzikowie). 


-.ol 148 - 


. 


l) Paszkowski, (Dzieje Tadeusza Kościuszki, - Kraków 1872 str. 57) podaje, że oprócz batalionu 
Wodzickiego stały jeszcze na rynku batalion
. Czapskiego i Raczyńskiego - jeden szwadron jazdy 
i czternaście armatek polowych. Lichocki widział tylko dwa bataliony W od:lickiego i Czapskiego - 
o armatach i szwadronie jazdy nikt, prócz Paszkowskiego, nie wspomina. Batalionu Raczyńskiego 
być nie mogło, bo nie stał wówczas w okolicach Krakowa. Na współczesnym obrazie Stachowicza 
widać tylko front jednego batalionu. Kościuszko pisał wkrótce potem do Franciszka. Sapiehy: ..Ja 
z jednym batalionem także zacząłem".
		

/bartoszewicz_dzieje00165_0001.djvu

			- 14:9 - 


(t. j. od ulicy Szewskiej) ogłoszonym będzie akt powstania obywatelów wOJe- 
wództwa krakowskiego. Zakończył okrzykiem: Niech żyje Ojczyzna! który 
cały tłum z zapałem powtórzył. Tłum ten tak wzrastał, że zaległ schody ratusza 
i salę posiedzień magistratu. W sali tej powstał taki natłok obywateli, dam 
i młodzieży, że biedny prezydent nawet "na przyzwoite mu miejsce prezydenckie 
docisnąć się nie mógł". Sporo nlłodzieży przystroiło się w bandeloty z napisami 
"Wolność lub śmierć", "Za prawa i wolność", "Jedność i niepodległość", 
"Vi wat Kościuszko", "Jedność i równość", "Za Kraków i Ojczyznę". 
Koło godziny 10. ukazał się na ulicy św. Anny Kościuszko, zmierzający 
ku rynkowi w towarzystwie orszaku, 'v którym naj wybjtniejszemi osobanli 
prócz Wodzickiego byli: kasztelan czechowski Stefan Dembowski i były' poseł 
sejmowy Aleksander Linowski. 
Kościuszko stanął przed frontem wojska, nieopodal nliejsca, które dziś 
,vskazuje kamień pamiątkowy.l) Uderzono w bębny, nastała cisza, wśród której 
odczytał Linowski akt insurrekcyi. Następnie wojsko wykonało przysięgę, a lud 
zgromadzony powtarzał ją z zapałem. Z kolei, Kościuszko podniósł rękę do 
przysięgi i powtarzał rotę odczytywaną przez Linowsk
ego: "Ja Tadeusz Koś- 
ciuszko, przysięgam w obliczu Boga całemu narodowi polskiemu, iż powierzonej 
mi władzy na niczyj prywatny ucisk nie użyję, lecz jedynie jej dla obrony całości 
granic, odzyskanIa samowładności narodu i ugruntowania powszechnej wol- 
ności, używać będę. Tak mi Panie Boże doponlóż, i niewinna męka syna 
Jego! " 2) 
Zabrzmiały bębny - wojsko weszło do 
Iarjackiego kościoła, a Koś- 
ciuszko udał się na ratusz. "Powitano go okrzykami: "Niech żyje Kościuszko!'- 
"Niech żyje obrońca Ojczyzny!" Gdy się zgromadzeni uspokoili, Kościuszko 
zabrał głos i oświadczył, że wezwany przez liczn
Tch obywateli, przybył dla 
oddania usługi Ojczyznie. Wzywał wszystkich do jej obrony, zaręczając, że 
wszyscy dla niego są równi, tak szlachta jak duchowni, tak mieszczanie, chłopi, 
jak żydzi. Nie wymagał od obywateli przysięgi, bo wszystkich łączy wspólna 
sprawa. 3 ) :Następnie polecił Linowskiemu po raz drugi odczytać akt insur- 
rekcyi narodu. 
Akt insurrekcyi ułożony, przez Kołłątaja, rozpoczynał się od słów: ,,\Via- 
domy jest światu stan teraźniejszy nieszczęśliwej Polski. 
"iegodziwość dwóch 
sąsiedzkich mocarstw i zbrodnia zdrajców Ojczyzny pogrążył)' ją w tę prze- 
paść. U wzięta na zniszczenie imienia polskiego K_atarzyna II. 'W zmowie z ,,-ia- 
rołomnym Fryderykiem "\Vilhelmenl, dokonała zamiarów' nieprawości swojej. 
Nie masz rodzaju fałszu, obłudy i podstępu, którenliby się te dwa rządu nie 
splaIniły, dla dogodzenia swojej zenlście i chciwości". 
Następnie akt opowiadał, jak carowa ogłosiwsz
? się "be,zw3tydnie
 za 
gwarantkę Polski, rozrywała i dzieliła jej kraje, znieważyła jej niepodległość, 
a gdy Polska "odzyskała prawa samowładności swojf'j" (Konstytucya 3. maja) 
użyła przeci w niej zdrajców Ojczyzny, "króla od obrony kraju chytrze odwiodła u 
1) Miejsce przysi
gi Kościuszki według podania, znajdowało si
 o kilka krokóqr bliżej ulicy 
Wiślnej, niż to wskazuje tablica pamiątkowa. 
2) Ściśle podług współczesnego druku (Akt powstania). Korzon nie wiadomo dlaczego wolał 
domyślać si
, że Kościuszko przysi
gał według rozsyłanej przez niego "Rothy prz
'si
gi dla wojska" 
i dlatego podaje tekst odmienny. 
S) pJ"Zemówienie to podaje Lichocki, ale w formie, która dowodzi, że nie umiał powtórz
.ć 
z pami
ci słów Kościuszki, albo um
.ślnie je przekr
cił.
		

/bartoszewicz_dzieje00166_0001.djvu

			to: 
to:I 
« 
CD 
.... 
,(I) 
!IQ 
SD 

 
O 
m- 
G 
_. 
s: 
CD 
to:I 
;o;- 
.... 


c:s 
SD 
"':I 
"< 
= 
li=<' 
s:: 

 

 
SD 
p;- 
O 

 
CD 
II':" 
.... 
S 

 

 
I:S 
.... 
s:: 
t.o 

 
fE 
SD 
"':I 
G 
SD 


--- 


. 
, 
. -J 


J 


.,... 
1> 
.
 


. 
ł 


- 


. 


-;. 


.Ą , 


Z 
:-:s 
C) 
p 



r
 
,. 
e 
. .'.' 
ł . 'ł
'. 
'V . f 
J ł ł' t 

f 
-\.
 

 
.Ił r 


J \ 


.. 


f 
, 


.. 


1. 


.. 


ł 


Ił 


" 


I 


) 
, ¥. 
, 


, 


t .
 

 

, . 
 . 
,t 
1" 
, ," I 
f,''''. 
ł 
J
 
'" 


, , 
; 
,l 


tł 


'I.,. .6. 
.} 


. 
J 
J 


, ' 


p.. 
, 


ł 
. 


" 


'- 


1 ' 


, 



 
-:) 
c.o 
.... . 
"':I 
o 
1:1;' 
s:: 


.. > 
.......
 'ł 
. '- 


.,.-- 



 .....«!- #I 
- ,. , '# t!:[. 
} . . 

 w. 


.. 



... 



 
+- 



 - 


-...... - 
y.. '.....".:. ':'.:". 
. ." -. 


\. 


l> 


.... 


.. 


, - 


" 


}f 


.t 
. 
.t 


-:..
 


.... 


.. 
>\.. 
ho. 
_'..

 


'" 
. 
.... 


....-. 


II!! 


.. 


'1 
....
 
'. 


'. 


'" ,..,1',- 
...
 

cr> 


'" 


... 


'" 


........... 


oM 


. 
....,. 


......;- 
"'7 


,.; 



 


.'- 


. 


.-: 


;:f. 


.... 


.' t\ 
.ł... i 


0'0 



 

 


"- 
. 


. 


......a. 


.. 
'- 


.... 


'. 


ł 


.
- 
;ł 
 


. . 


.. 


-.. 


.. 
" 


I 


.- 


.= 


.... 



. 

 


-

 


....- 


ł 



.. 


.. . 
. 


l. 


-- 
- 
... 


. . 


. :;::; 
'f * 
-- -4 
. i!'O'< 
" - 
-- 
...,J'" 
- -
 
- 
- 
.. - """'" 


.,- 


. 



 


.. 


. 


... 


-- 


- 


- . 
... 


I 


- 


.., 


J 


;L.._ J 


.. 
.. 


: 1 
 
lO 
.. 
.....; -ł 
ltII 


l:;,Y_ 


'," -.,. 


J 


..Ii 


W'" 


;/.. 


--"",.- 
--- 

.. 


t. 



 
:-

 
...... -.':: 
:"":...-:; ) 
.-... 
. .. ...,. 
-... 
- 
.ł:'....,. i 


"t 
...,,- 


o;. 


I 
I 



 


!:" 


t 



 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00167_0001.djvu

			i samych "zdrajców zdradziła"; jak potem wezwała do łupów Fryderyka 
Wilhelma, "nagradzając jego wiarołomstwo"; jak dwa "spiknione mocarstwa" 
zagarnęły "odwieczne i niezaprzeczone dziedzictwa Rzeczpospolitej"; jak 
postąpiły sobie samowolnie uważając północną Europę "za łup przeznaczony 
dla ich drapieżnego despotyzmu". Ale i w tej reszcie Polski carowa WY" ie- 
rała "swą barbarzyńską i nieukojoną zemstę", depcze wszelkie prawa wol- 
ności i 'własności, prześladuje "myśli i czucia poczciwego Polaka". Pobłaża 
tylko zdrajcom, którzy dopuszczają się wszelkich zbrodni i wypełniają wszystko, 
czego obca tyrania wymaga. Rząd "mniemany" narodu zostaje w rękach "nie- 
wolników" posła moskiewskiego, 
"sługi caro,vej". "Przytłoczeni tym 
ogromem nieszczęść, znękani bar- 
dziej zdradą, aniżeli mocą oręża 
nieprzyj acieIskiego . . . . postra- 
dawszy Ojczyznę.... zdradzeni 
i naigrawani od jednych, opu- 
szczeni od drugich rządów, my 
Polacy, Obywatele, miesLkańcy 
Województwa Krakowskiego, po- 
święcaj ąc Oj czyznie życie nasze, 
jako jedyne dobro, którego nam 
jeszcze tyrania .wydrzeć nie chciała, 
idziemy do tych ostatnich i gwał- 
townych środków, które nam roz- 
pacz obywatelska podaje". Przed- 
sięwziąwszy, albo "zagrzebać się 
'v ruinach własnego kraju, albo 
oswobodzić ziemię ojczystą", 
oświadczają podpisani "w obliczu 
Boga i całego rodzaj u ludzkiego", 
że łączą "w jedno siły swoj e" 
 wy- 
rzekają się "wszelkich przesądów 
i opinii, które synów jednej Oj- 
czyzny dzieliły" i zaręczają nie 
szczędzić "wszelkich ofiar i spo- 
sobów na obronę wolności". "Ce- 
lem świętym powstania" jest prz
'- 
wrócenie granic Polski, " wytępienie wszelkiej przełnocy i uzurpacyi 
tak obcej jak i domowej, ugruntowanie ,volnosci i niepodległości Rzeczpospo- 
litej". Następnie akt zawiera organizacyę rządu powstańczego. Tadeusz Koś- 
ciuszko zostaje "jed
"'Ilym, najwyższym naczelnikiem całego zbrojnego po\\stania
. 
Ma on złożyć zaraz Najwyższą Radę :Narodową. \Vładza nad wojskiem jedynie do 
niego będzie należała. Rada Narodowa pod tYDl względeul "będzie wypeł- 
niała tylko jego rozkaz
'." Gdyby naczelnik 'v przypadku choroby lub innej 
przyczyny nie nlógł pełni
 obo,viązkó,," swego urzędu, zan1ianuje w{nvczas 
s,vego zastępcę 'v porozumienia z Radą Narodową; w razie jego śmierci, lub 
niewoli, Rada zamianuje no'wego Naczelnika, ale ten już rozkazom Rady 
podlegać będzie. Dalsza część aktu wymieniała obo,viązki Rady Najwyższej 


151 


A 


K 


T 


fIO"STAHlA OBTr ATliLO", MIESZKANcor rOlErODZT1I' L 
/! BAKO,,$ KI EO o. 


W iad Olllf iest 'wiatu stan teTaiDi
 Diftzcaełuw., Pol- 
Iki. Nlegoclai...ołł dwoch "liedUkb MocaneW i abrodDi& 
Zdra
o
 Oyc
aay'. pot:...:iyły .i, w 
 pnepaić. V..aię- 

 Da 
lZCseD1e bUeD1a Polskiep.lUtanyaa II. .. amo- 
..,e oZ "1"'
omO
 !"rydeIJkiem _G..i
lmem, dokoDała 
&allUaro.. o,eprawosct I..oi.,. Nie muz rOcisaiu fiLllau 
'y dla ,,_-' . ob!udy i 

tępu. 
tor
 by lię te dwa rz!d, niuplami: 
. -1S
ZI'Ola IWOley zem.ue I chC1..ołcl. 0cla._de lie bea
"'dnieCa- 
.owa aa pa.....d:e al . o podl ..1:",0 . . , .. -
 
lila Je1ICrair .' c .0Kl, DJr . eIS-" nc
a Polsk
 rosrywała i dzie- 
rodaaiu kIes.. ' 
Ie..aaała Jey alepod
. trapiła beau.tanole .1"lkiec
 
od kał J> anll. Gdy zal Pol.ka abraydal"lay'sobi. i., c.brl:iy.e iarzmo, 
aYI a _ n.a la
OwładDOlC
 Iwoi.,y,uzyla prucipko IIlq a ltaycowOycay- 
Ky,_be
!,n>; Ich 'pllek wlparła cal, IW' nioe, a!.rOTllIb a c
...e ocI obroD1 
ralu 
"'k sz11CJ'OIa, kc
nł- Mym pra.y i Narod wtzy!.kie 11Iy Iwoi. 
pow...n.J"" rotc:c A"'ydtir zclr:tya.1Ir huieMie zcI..uziłt. P.... Ulli. pod_ 
Ir:l' 
&..
&y_sle Pa;a.ałoso. Poliki, weaonł. dołup09 FIJdeIJka Gwil.lma, 
n ,r aa,!c.eco ,,'arołonfłtwo, .cdląpieniu oayurocsysnse-o Z Rsecupo- 
lpalią craktatu. Pod WJ'lny.loaemi peaor:uai, kioryell fAlIZ i
be..,zeID061la- 
my.nt, !ylto ,tyraDOm pr

toi, 
,i.tocie ... ..łopdaaifC al'eaa..cooey dlci- 
"OSC'J I chuCi. 
postal'\:aa tyrulI pnea OpallO..aaie raylecł 11 NarodOY . aa. 
"F.Dęły. te d..a .pikoioa. o
 Pol.kę Mocufh,a, od..!ec_ r oi.aapnec
ooe 
d &I
Zlctwa R&ecil1potpol,t.,y. otnroały Da abrodllicSJI1I sieuzie zat.ier- 
. zenie aa
ro.. l"01CIt, wymuliły praysięgi .. 
ań.t.o i ..ie..ola. ..kłacu- 


c ,naysrc.a.u na Ob,.,uelo.. obowi,zki, a "U..I iadoJ"h pl'OC'a arbitralDe)'wo. 
nie, sDal'C; o
czył, zuch..ale, no"ym i DiesfJdtanis dołU w Prawie 
aro- 
do.. l
tY
lelD! I
 Itzeczypospoł.t.ey w nędsie paliltW ..:isae
 Iłopttia; o- 
kaa

c 
a
ole. ae ta" prawa iak crui
 paAst.. udsielnych od ieb"upodob&aia 
aaw.'sll' I ze p.trz;, ... PULtocIlf Europę. iak 11& łup prsuaacSODJ dla i.:b dn- 
'IU""CO desł'Dtyz.mu . 
. PoaolłAła reszta PoI
Iti, aie otu
ila ta
 It...._i kletka...i polrpura.ia 
.taJnI 111'1"". U
IJwa
'co 

 ruebelp'ec... 'Eu
ki... Nocant"olll 
claJsz., zamiary I..o.e! pos..'
!a Ił tylll naw.. barbanyu'kiey i ..\eukoioaeJ 
s
mk'e. o Depce.. D'.' o:a,,"'ętue Prawa WoIoo6. i. ""piecSl'ńft.... ..łu.- 
tCl Qo
 I n1&l

ko,. Obywatebkicb :..yW I Ciocia pocsci..elO Polalta, -Die 

.ydu'ł ....-:on'.ola praed i
 po<łeynGwym pl'Hłład07uie...: lIIO.rie lalll..; 

Ięzy o
nuc,la. . ZdraJCY tylko Oyc.,..oy.aj" od ni
 pob£iiauie. aby li, 
IInkar
.e WlZelklc
 dopu'kaali arocłoi: R.o
rra\t o 0Di mai't
k i docbo- 
dy 
ubl.
, ""'1'11 obyYateht, wła.-f. podalelib 11tled&)' .iebie Vned1 
k.raJO
,ialt rd
. 11!I'Y 11& potoc auey o,czyaoi. sdobyee: a pnJbra"I.
y . io- 
b!. Iw'ęto.trada.k? If
"e 
 arodo...., go "

, :"Izyftko I",o'i obcey tyraau I .." 
"emze .I.y lkio_te. ..'....c.IoKH dopeIGJ&la. Rada Nieust.U
 tWOI' obe.. 
'0 aarzutu, pra.., lIo.rodu wol, &lUesioua,'. t.i.-o od ..łrayco.. Da DO..o 
wst!",_, tU£".... '..atu Poiła Mo.ki....kl
 te u..et craaice wł..ł ., 
'''O'ey.bON od &eBoS Posła z podlołci, pnyIęł"" cd)' Ied..ie co ariieliooe,lub 
V.-b..IOD. 11ft.... samo.ollłie pod.-i, pnenbia i Ditac..,. Sło..e.. Raw 
.....,..m
' Narodu, W.oI
 brlp ircirti.two i ..I--łe Ob,.uelc.., _tai, '., 
r.klł 1I
...oln!1Iri' Ilu .j o..,OWY. ktony prHnlalalace 1f .....ju WOfIk.... u.r- 
n
 JI.. 10:11 lIIepra..oKi. )I( 


Nr. 61. Akt powstania ob
.wateli Woj ew. Krak.
		

/bartoszewicz_dzieje00168_0001.djvu

			- 152 - 


pod względem zasilania skarbu publicznego, doglądan_ia sprawiedliwości 
i "krzepienia- d!lcha narodowego". Następnie akt. ustanawiał komisyę porząd- 
kową wojewódżtwa krak
wskiegb', pol
ca
 Radzie Narodowej przepisanie pra- 
wideł dla sądów kryminalnych woje.wódzkiego i najwyższego, - sądy wojenne 
i doraźne miał ustanowić Naczelnik. Akt zastrzegał, że żadna z władz nie może 
uchwalić, żadnych aktów, ,,,któreby stanowiły Konstytucyę Narodową" 
wszystkie władz
 trwać będą, dopó
i "cel pow&tania uskuteczniony nie zo- 
stanie". \Vówczas dopiero naród w reprezentantach s.woich zebrany, "stanowić 
będzie o przyszłej swojej'.i późnych pokoleń szczęśliwości". Składając w ręku 
naczelnika i Rady N ajwy
szej - są ostatnie słowa aktu - "użycie osób 
i majątków naszych przez ten czas walki wolności z despotyzmem, sprawiedli- 
_wości z przemocą i tyranią, chceqly aby za\vsz
 przytomną mieli tę '
elką 
prawdę: że ocalenie lud
, jest najwrższe
 prawem".l) . ' 
Po przeczytaniu tego aktu wzniosły-się radosne okrz'yki. Zukowski, patron 
miejski, donośnynl głosem zażądał, iżby wyrzu90no ze sali portret Stanisława 
Augusta. Popierał to żądanie Ta
zycki, późniejszy generał milicyi krakowskiej, 
wraz z innynli obywatelami, - większbŚć jednak sprzeciwiła się temu. Przystą- 
piono natomiast do podpisywania aktu insurrekc
:i, na któr
'm znalazł się 
i podpis pana prezydenta Lichockiego. 
Kościuszko powrócił do mieszkania generała- \V odzickieg
, skąd rozsyłał 
rozkazy do wojska i podpisywał uniwer
ały. PierwszYITI z nich był uniwersał - 
do wojska polskiego i litewskiego. .Podajemy' go dosłownie: 


TADEUSZ KOŚCIUSZKO, 


. 


X a j w y Ż s z y N, a c z e l n i -k S i ł Y Z b r o j li e j N a r o d o w ej, 
d o ,,- o j s k a P o l s k i e g o i L i t e w s k i e g o. 


"Przysięgliśmy Koledzy nieraz Ojczyznie, naszej być wiernymi i daliśmy 
Jej tego dowód. Dotrzymajmy Jej jeszcze tej Wierności i teraz, gdy przemoc, 
nie dość mając na podziele Ziemi naszej, chce nam wydrzeć Oręż, a rozbro- 
jonych na ostatni
 nędzę i szyderstwo ,vystawić. Obróćmy go do piersi nie- 
przyjacielskich, wydźwignijmy Ojczyznę z niewoli, powróćmy świetność imie- 
niowi Polaka, samowładność Narodowi, zasłużmy na wdzięczność Ojczyzny 
i sławę drogą Żołnierzowi! . . . 
" Wzywany od Was, stawam na Gzele Waszym Koledzy! . .. Przyniosłenl 
życi
 moje dla Was! Odwaga Wasza i 'Obywatelstwo są mi rękojmią pomyśl- 
ności kochanej Ojczyzny. Bądźlny jednem ciałem z Obywatelami, łączmy się 
naściślej, łączmy serca, ręce i sposoby wszystkich Ziemi naszej Mieszkańców. 
Zdrada nam Broń wytrąciła z ręku: niech 
nota znowu tę Broń podniesie, 
a wnet spadnie to ohydne jarzmo, w którynl jęczymy. 
"I czyż możecie znieść Koledzy! aby \Vas obca przemoc ze wstydem 
.. i hańbą rozpędziła? poczciwych ludzi naszych zabierała! zbrojownie nasze 
opanowała, a potem resztę nieszczęśliwych Współziomków podług swej woli 
dręczyła! . . . Nie, Koledz.y! Pójdźcie zemną! czeka \Vas Sława i słodka pociecha 


l) Akt powstania został przetłumaczony na j
zyk niemiecki i wydany drukiem w tymże for- 
macie jak tekst polski. Znajduje si
 w zbiorze druków dołączonych do oryginału pami
tników Lichoc- 
. 
kiego (archiwum Dzikowskie).
		

/bartoszewicz_dzieje00169_0001.djvu

			153 ,- 


być zbawcami Ojczyzny. Ja Wam ręczę, iż będę SIę starał Waszej wyrównać 
gorliwości. 
"Nie mniemajcie, abyście winni posłuszeństwo tej zwierzchności, pod 
którą jesteście. Rząd i Magistratury przez Moskalów narzucone, czyż warte Wa- 
szego uszanowania? Narodowi i Ojczyznie tylko Waszą ,vierność winniście, 
Ona na was woła o obronę; ja w Jej imieniu moje Wam przesyłam rozkazy. 
"Biorę z vVami ukochani Koledzy za Hasło; Ś m i e l' Ć a l b o Z w y- 
- . 


J 

 


.. 


. 


Nr. 62. Przysięga Wodzickiego i Kościuszki. 
Ryśunek M. Stachowicza. (Własność Dra. Sternschussa w Krakowie.) 


c i ę S t w o! ufam Wam i temu Narodowi, który zginąć raczej 
aniżeli dłużej jęczeć 'v haniebnej niewoli. 


postanowił 


T a li e u s z Koś c i u s z k o. 


Drugi uniwersał "Do Obywatelów" wzywał do poświęceń i ofiar dla 
Ojczyzny." Współobywatele! (wołał Kościuszko) wzywany po tylekrotnie od 'V as 
do ratowania ukochanej Ojczyzny, stawam na czele podług 'Vaszej ,voli. L.ecz 
nie potrafię skruszyć obelżywego jarzma niewoli, jeżeli od 'V as jak najpręd- 
szego i najdzielniejszego wsparcia nie znajdę. Wspomagajcie mńie więc całą 
siłą 'Vaszą i spieszcie się pod chorągwie Ojczyzny. .. Pierwszy krok do zrzucenia 
1794 20
		

/bartoszewicz_dzieje00170_0001.djvu

			- 154 


niewoli jest odważyć się być wolnym; pierwszy krok do zwycięstwa poznać 
się na własnej sile. .. Kto w takiej okoliczności okaże się nieczułym na potrzeby 
kraju, ten słusznie cechą niesławy naznaczony będzie". Następnie zaznaczał 
uniwersał, iż w chwili walki z ,wrogiem powinny ustać wszelkie nieporozu- 
nlienia stronnictw: "kto nie iest z nami, ten jest przeciwko nam". Zapewniał, że 
zdrajców nie minie zasłużona kara. 
Trzeci uniwersał zwracał się do kobiet polskich: "Ozdobo rodzaju ludz- 
kiego! - pisał w nim Kościuszko - płci piękna! cierpię szczerze na widok 


. 


Nr. 63. Przysięga Kościuszki. 


niespokojnej twej troskliwości o los śmiałego przedsięwzięcia, które ku os,vobo- 
dzeniu Ojczyzny biorą Polacy. .. Tak jest los ludzkości nieszczęśliwy, iż ani 
praw swoich utrzymać, ani praw Narodu odzyskać nie można bez przykrych 
i kosztownych sercom tkliwym ofiar! Bracia, synowie, męże wasi bić się 
idą. . . Krew nasza- musi wasze upewnić szczęście! Kobiety! niech onej ,vylew 
wasze wstrzymają starania! Raczcie, proszę was o to na miłość ludzkości, 
robić szarpie i bandaże dla wojska - ofiara ta z rąk pięknych ulży cierpieniom 
i męstwo same zachęci". 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00171_0001.djvu

			155 


.. 


W czwartym uniwersale do duchowieństwa polskiego wyrażał Kościuszko 
ufność, iż kler polski "\v sprawie ratowania Ojczyzny nikomu się nie da wy- 
przedzić, ale owszem, iż stanie się dla wszystkich przykładem, "że lud za sprawą 
tego ducho,vieństwa uczuje aby raz godność swoją i poczuje się do świętych 
obowiązków ratowania swobód powszechnych i ocalenia tej ziemi, którą mu 
Opatrzność łaskawie z darów swoich użyczyła". Wzywał wreszcie Kościuszko 
wszelką zwierzchność duchowną, "aby nakazała powszechne modły za powo- 
dzenie obrońców swobód i całości Ojczyzny... aby w naukach zachęcała lud 
do ratunku Ojczyzny i wolności z zapewnieniem, że Bóg. . . dobrej sprawie pobło- 
gosł
wi, jeżeli szczerze i odważnie wszyscy na jej ratunek własne życie wy- 
stawić zechcą chętnie i co mogą poniosą na jej ofiarę". 
Tegoż dnia, uznając konieczność pozyskania neutralności Austryi, W)Tsłał 
Kościuszko do Podgórza kapitana Usielskiego z listem do Webera, "komen- 
danta pogranicznych krajów Jego C. K. .Mości ". Vv'" liście tym zawiadamiał, że 
już" w dniu wczorajszym" wszystkim komendom i urzędnikom celnym wydał 
rozkaz święcie szanować granic krajów cesarskich i zapewnić w krajach 
polskich wszelkie bezpieczeństwo własności i transportom obywatelów austry- 
ackich . . . słowem, pod każdym względem, jak przystoi na przyjazne sobie 
ludy, starać się o zachowanie dobrych stosunków i jak najlepszej har- 
monii. l ) 
Jednocześnie w ratuszu krakowskim stanęła "Uchwała obywatelów, 
mieszkańców woj e,vództwa krako,\\Tskiego względem urządzenia i opatrzenia 
siły zbrojnej". Powoływała ona przedewszystkiem wszystkich zdrowych 
męzczyzn województwa od lat 18-28 do stawienia się pod broń i nakazywała 
wszystkim miastom i ,vsiom, aby przygotowały się do obrony. Ponieważ "skarb 
publiczny zostawał w rękach zdrajców Ojczyzny i zagranicznej przemocy", 
przeto uchwała ustanawiała podatek postępowy po 10, 20, 30 i 40°/ 0 od intraty 
1000, 2000, 10.000 i 50.000 złp. z dóbr ziemskich; osobne podatki ustanowione 
zost!lły dla królewszczyzn, dla duchownych i dla żydów (całoroczne pogłówne). 
\Vreszcie nakazywała uch,vała zsypkę do magazynów i czego będzie potrzeba 
do żywności wojska, dostawę podwód, koni i robotnikó"T do naprawy dróg na 
każde żądanie najwyższego Naczelnika lub jego podkomendnych. 
Resztę historycznego dnia 24. marca spędził Kościuszko na wysyłaniu 
depesz i przyjmowaniu różnych osób. l\Iiędzy innemi wysłał kurjera do Kołłą- 
taja i Ignacego Potockiego donosząc o "rozpoczęciu roboty", zaklinając ich na 
miłość Ojczyzny, aby natychmiast zjechali, grożąc nawet ogłoszeniem za nie- 


l) W cztery t
rgodnie póżniej z obozu pod Bosutowem w
rdał Kościuszko .List okólny wzgl
dem 
zachowania się przyjacielskiego z granicami państwa Cesarza J. M. Rzymskiego do komisyi porząd- 
kowych i wojsk wydan
r.. Była to odpowiedź na wieści rozszerzane przez Igelstroma i (niestety l) 
..niech
tnych ziomków", :!e Kościuszko podniósł insurrekcy
 przeciw wszystkim trzem mocarstwom 
zaborczynt. W okólniku tym zaznaczał Kościuszko. iż ,.powstanie nie rozciąga si
. do tej ściany granic 
Rzec
posJ olitej, z której ona żadnej samowładności i w dziedzictwie swojem nie doświadcza gwałtów. 
owszem pokoju. dobrego sąsiedztwa wedle prawa narodów doznawa dowodów". Stąd też, "przez 
głosne 01 wieszczenie, potwierdza poprzednie urządzenie względem szanowania granic palistw cesarza 
J. M. Rz:
mskiego. obchodzenia si
 w sposób pokojowy i pTZ
jaźni sąsiedzkiej przyzwoity j nie nama- 
wiania i nie pociągania w :!aden sposób mieszkańców Państw Domu Austryackiego do służby Rt:ecz- 
pospolit"j, zgoła nie dawania nawet żadnego pozoru, jakoby powstanie narodowe wzbudzić mogło 
niespok('jność bądź mieszkańcom, bądź Rządowi Palistw pograniczn
'ch Cesarza J. M. Rzymskiego.. 
Okólnik nosi dat
 20. kwietnia. 


20*
		

/bartoszewicz_dzieje00172_0001.djvu

			- 156 - 


przyjaciół powstania gdyby SIę ociągali. 1 ) Popołudniu przeniósł Kościuszko 
swą kwaterę do ,., Szarej kamienicy", będącej własnością Żeleńskiego, kaszte- 
lana bieckiego. Wieczorem zaszedł do klasztoru św. Jana odwiedzić dawną 
swą znajomą, serdeczną opiekunkę sierot, przełożoną Magdalenę Grastilankę. 
Kiedy ją prosił o błogosławieństwo, matka Magdalena zaprowadziła Kościuszkę 
do kościoła, a zapaliwszy przed wielkim ołtarzenl świece i odsłoniwszy cudowny 
obraz Matki Boskiej, rzekła z pokorą: nie mnie Ci błogosławić, - niech l\latka 
Boża to uczyni. 2 ) 
Nazajutrz 25. marca w święto Zwiastowania N. :M. P. udał się Kościuszko 
w gronie licznych obywateli do kościoła Maryackiego, gdzie wysłuchał mszy 
uroczystej, odprawionej przed wielkim ołtarzem przez jednego z kanoników 
katedralnych. Po ukończeniu mszy św. wstąpił na balustradę przed N ajśw. 
Sakramentem i powtórzył złożoną w dniu poprzedninl przysięgę.3) 
Następnie udał się na ratusz, gdzie Lino,vski odczytał "Urządzenie Ko- 
misyi Porządkowej Cywilno-Wojskowej Województwa Krakowskiego". Powo- 
łano do niej 20 osób. Prezydowali jej naprzemian znany nam Stefan Dem- 
bowski, kasztelan czechowski "patryota oświecony, zasad starożytnych, suro- 
wych" i Ignacy Dembiński, chorąży krakowski, poseł na Sejm 'Vielki, ojciec 
generała Henryka. - - Członkanli Komisyi byli prócz nich: Józef Jordan, 
Andrzej Slaski, Stanisław Mieroszewski, Wojciech Linowski, Piotr Bernier, ks. 
Józef Bogucicki, ks. Teodor Sołtyk, kanonik krakowski, ks. Wincenty Łańcucki, 
kanonik katedralny, późniejszy infułat i rektor uniwersytetu, znakomity uczony 
Jan Śniadecki, trzej jego koledzy profesorowie uniwersytetu: Felix Rad- 
wański, Józef Czech, późniejszy dyrektor gimnazyum krzemienieckiego i Józef 
Sołtykowicz, późniejszy historyk akademii i znakomity bibliograf, poseł Se- 
bastjan Dembowski, Teodor Dembowski, Franciszek Schaidt, Fryderyk Klosse, 
kupiec Lud,vik Przanowski i Kacper l\Ięciszewski prokurator przysięgły prawa 
magd
burskiego który jako ,.,komisarz porządkowy, pióro województwa kra- 
kowskiego trzymający", zaświadczył zgodność z oryginałem kopii aktu powstania 
i stwierdzał później swym podpisem odezwy Kościuszki. 
Komisya porządkowa, organ wykonawczy rozkazów Najwyższego Naczel- 
nika, natychmiast (25. marca) objęła swe czynności i urzędowała w kamienicy 
"pod "\Vagą", stojącej na rynku, obok kościoła św. Wojciecha. 4 ) Przedewszystkiem 
odebrała od prezydenta i magistratu przysięgę na ,vierność. Następnie (tegoż 
25. marca) wydała list okólny do obywateli 'v myśl uniwersału Kościuszki, 
wzywającego ich do obrony kraju. W ,.,liście" tym były podane rozporządzenia 
Naczelnika tyczące się zasady organizacyi wojskowej. Siła zbrojna miała być 
trojakiego rodzaju: pierwsza miała tworzyć bataliony wojska liniowego) zło- 
żonego z rekrutów dymowych (jeden piechur z pięciu dymów), każdy z re- 
krutów miał być uzbrojony karabinem albo piką 11 stóp długą i siekierą; 
z braku mundurów, miał być ubrany. po chłopsku i zaopatrzony w dobre buty, 
czapkę, dwi e koszule i płachtę, czyli grube prześcieradło z dwóch brytów. 
l) Pamu:tniki Kołłątaja (rsp. Ak. Um.). Kołłątaj i Potocki zaraz mieli jechać, ale musieli kilka 
dni poświęcić najważniejszym czynnościom (między innemi doniesieniu o insurrekcyi (
o Paryia). 
Przytem Kołłątaj miał atak podagry, stąd Potocki wyjechał przed nim, wzillwszy WieJ iawskiego. 
Kołłątaj stanął w Krakowie dopiero 17. kwietnia. 
Z) \\Tojciech l\Iączyński. Kościuszkowskie czas
r. (Dodatek do C z a s u 1857, tom VII.. str. 4.76.) 
8) X. Wacław, kapucyn. Kraków w roku 1794:. Atr. 41. 
&) Kamienjc
 tę, późniejszy odwach austryacki, zburzono za naszych czasów po zbudowaniu 
dzisiejszego odwachu przy wieży ratuszowej. 


I
		

/bartoszewicz_dzieje00173_0001.djvu

			Drugi rodzaj siły' zbrojnej miała stanowić milicya, złożona ze wszystkich 
zdrowych mieszkańców od lat 18 do 28; obowiązkiem Jej było stanąć pod 
bronią na specyalne rozkazy Naczelnika. Pozatem list okólny nakazywał go- 
towość do pospolitego ruszenia wszystkich męzczyzn od 18 do 40 roku życia; 
mieli uzbroić się czem można i co niedziela odbywać ćwiczenia wojskowe. 
Następnie komisya (również 25. marca) ,vezwała duchowieństwo obojga 
obrządków, aby w każdą niedzielę i święto odczytywało z ambon akt powstania 
narodowego, aby "przez suplikacye wzywało pomocy Bożej do wspierania zba- 
wiennych związku narodowego zamiarów", aby zagrzewało lud do obrony Ojczyzny 
i składało ofiary na jej potrzeby. 
20. marca Komisya ogłosiła de- 
klaracyę o wnoszenie monety do 
skarbu Rzeczpospolitej i upominała 
,yszystkich posesorów lub dzie- 
rżawców, aby spiesznie przesyłali 
oddane im do dalszej przesyłki 
rezolucye Komisyj. 27. marca Ko- 
misya zaleciła mieszkańcom spo- 
kojne zachowywanie się, zaklinając 
wszystkich, aby się powstrzymywali 
,., nietylko od wszelkich postęp- 
ków, pism, mów i uwag, któreby 
jaki miały pozór złośli"Tych dla 
Ojczyzny zamiarów", ale i od ta- 
kich, któreby mogły wzbudzić 
trwogę lub ostudzać zapał. Datę 
tegoż dnia nosi wez,\Tanie o wczes- 
ne opatrzenie wojska 'v żywność, 
ze wskazówkami sposobu robienia 
sucharów. 28. n1arca wzywała Ko- 
misya do łagodnego postępowania 
z \vłościanan1i i do zachęcania 
ich, aby dobrowolnie zaciągali 
się pod chorągwie; powinno się 
to dziać ,.,bez żadnej gwałtow- 
ności bądź w wybieraniu, bądź 
'v dostawianiu onychże". Tegoż 
dnia wyszły: wezwanie do skła- 
dania ofiar dobrowolnych na potrzeby Ojczyzny i rozporządzenie o uzbro- 
jeniu wszystkich mie
zkańców w kosy, tak aby każdy włościanin miał 
,,"'prost kija na 5 łokci długiego, mocno oprawną kosę trawną", czego 
mają dopilnować w każdej wsi posesorowie, ekonomo,vie lub podsta- 
rościowie. 29. marca zakazała Komisya wywozu zboża za granicę, czyniąc 
wyjątek jedynie dla krajów austryackich, oraz ,vywozu sreber i klejnotów 
z kraju, zapewniając zabezpieczenie każdemu jego własności; jednocześnie 
wzywała do składania ofiar w efektach lekarskich na potrzeby chorych i rannych, 
upoważniając do ich odbioru ,.,Antoniego Schaftera, medycyny doktora Ci. 
Wreszcie 31. marca z powodu wieści ,.,przez trwożliwe albo złośliwe duchy" 


. 


157 - 


TADEUSZ 


J( O S C I U S Z K O; 


t\AYWYZSZY NACZEL.KIK SIŁY ZBROYKEY 


N AROOOWE¥. 


., 


J 


p oniewai idzie rzecz o los clłego Narodu, o \1Szcz£śJiwicnie 
i oswobodzenie wszystkich tey Ziemi Mieszkańcow, przeto pb. 
ł
czenie iak llayściśJeYS'le. iedno
ć. dobrę harmQni1 "godność 
wzaielDn
 między Woyskowemi i Obywatelami 2alecdm. 


J eden cel, ledcn interess wszystkich DIS ZI.)'mnie. W 01- 
sIłO, Ziemilnie , POdDOSZ, broń naprzeciw przemocy, ieoen 
więc drugiemu, ani przeszkldzać, ani przeciwić się niepowi- 
nicn. i czyniłby przeciw cnocie Obywate-Jskiey, ktoby chc.iał 
byd2 ,Im tylko gorliwym, sam tylKo zbawienie Oj'clYzP}' 111 SW! 
sil
 bior1 c ym 
ZarKlm pneto Woyskn , aby tym, ktorz! MiJlicye rekru- I 
ł
i
 w nicl.ym prnszkod, nie byl1 . zalecam Ofł.cyerol11 pod od
 
powiedzi" . Zołoierzom pod surow
 br!. 
Dahlm w Krakowie Dnia 
6. Marca 1794. iokBo 


TADEUSZ J(OSC1USZKo. 


Nr. 64. Odezwa Kościuszki. \Druk współczesny.}
		

/bartoszewicz_dzieje00174_0001.djvu

			- 158 - 


. 


trwożono ,.,fałszywemi po- 
jest 'v zupełnej gotowości 


rozsiewanych, przestrzegała l{olnisya, aby się nie 
wieściami" i donosiła, iż Najwyższy Naczelnik już 
\vychodzić na nieprzyjaciela" .1) 
To zawiadonlienie Komisyi było, 


jak za chwilę zobaczymy, zupełnie 
zgodne z rzeczywistością. Przez ten 
tydzień, w którym przebywał w Kra- 
kowie, Kościuszko oprócz zarządzeń, 
których wykonanie polecił Komisyi 
Porządkowej, zajmował się przede- 
wszystkiem przygotowaniem swych 
drobnych sił do boju. Ściągał z oko- 
licy rozproszone oddziały, wydawał 
patenty na szarze oficerskie, wyzna- 
czał punkta zborne, oglądał i wzmac- 
niał obwarowania Krakowa, kazał 
wreszcie sypać okopy ziemne po za 
miastem, gdyż miejskie w znacznej 
części zrujnowane, nie przedstawiały 
dostatecznego zabezpieczenia dla 
miasta w razie najścia nieprzyjaciela. 
Współczesne pamiętniki dają 
świadectwo gorączkowej czynności 
Kościuszki. Od godziny 6. rano przyj- 
mował licznych interesantów - 
w kilku pokojach osobna - kance- 
larya pracowała pod kierunkiem Li- 
nowskiego. 2 ) 
Ofiary na potrzeby Ojczyzny pły- 
nęły dość obficie. Najhojniejszym 
okazał się Gabryel Taszycki, który 
oprócz gotówki w kwocie 1740 złp. 
ofiarował srebra wartości 19.016 złp, 
Znany nam Kapostas ofiarował 5000 
kos
 wartości 20.000 złp. Józef Hei- 
tzinger kos 1000. Ksieni klasztoru 
Zwierzynieckiego dostarczyła 2 ar- 
lnatek, 2 moździerzy, 7 szmigownic 
(wartości 7.700 złp.) oraz materyału 
na flejtuchy. Andrzej Ślaski, komi- 
sarz porządkowy, dostawił 6 uzbro- 
jonych kawalerzystów, 35 korcy mąki 
i 1000 łokci płótna wartości około 
Nr. 65. Grobowiec Filipa Lichockiego, w kościele 
O. O. Kapucynów w Krakowie 4000 złp. Parę koni, 10 mundurów 
i pewną ilość patrontaszy, torni- 
strów, koszul itd. w8.rtości 2000 złp. nadesłał Józef Wielowiejski. Tadeusz Czacki 


, '\ 

 ... 


, \ 
" . 
.\ 


ł- 


. \ 


. 'P , 
'-"'ł:
-- 


,
 
. :,,,,", 

..,\ 

 
 < ... 



 


.....' " 
J.' 
. 
-.." '" 




. 
 


.... J
, 


- 


.. 



 


".
,) 
I 


. 
'>...
:

 ....;, -# \.. .. 
"{ .-' 
!Ił.",.f "'...:i '.,..- - ł '\ ł
 
A P, " i . 
 
3
. .
 
. t ....t
 
..., :"... - 'j,- .. 
tS") . '.
 }:<\ 'l, 
:.. 
'!I:I .. '.- 
.. 
. 
 'q"i' 
a11ł'1", 
 
 i< ' 

 V#--' 1 
h 
> ::.
 ;f
..<.. .' 
;\ . 
. - ..
 .t><';.
 
....:.). .,' ., . "".:;. 

- 
 ,
; " . 
,: lot rer-- 
'.- 
, .... . " 


r.J! 
.
 
iu'£""" 


,. . . " 
.11.,łlV. ,
2fłft'''. 
,.,'" 
'},'" /I}n1/C : 
· l zą '. ..... ., 11 
"lm-:",.{e 
 

*i 
f't.
.:- .; 
.

 d: ' . 
t J»1iazr . et:
 1 
. ... 1$q/1 
.. "":\ . 


", -t 
..... / 
r 


ul 


ł\ 
..... 


1da 


...... 


.\ 
.., 


, . 


" 


r-'-- 


" 


l) Wszystkie te szczegóły z plakatów i gazet ówczesnych, tudzież ze .Zbioru wszystkich pism 
urz
dowych. . 
2) Korzon podaje, że "w jednym pokoju siedział Kołłątaj przy stole". Kołłqtaj, jak wiemy, 
przybył do Krakowa dopiero 17. kwietnia.
		

/bartoszewicz_dzieje00175_0001.djvu

			159 


z Urszulą Dembińską ofiarowali 7 koni do armat; po 4 koni dostarczyli: staro- 
ścina Duninowa, starosta Szaniawski, referendarz kar. Michał Sołtyk, ks. Józef 
Olechowski, Tomasz Gorajski i Jacek Kluszewski. Wśród drobniejszych ofiar 
spotykanlY i dary pana prezydenta Lichockiego : dał szablę, pałasz, siodło, 
sztuciec, fuzję. parę pistoletów. 1 ) Kapituła krakowska, kiedy się później bro- 
niła przed nakazaną jej "ofiarą", zaręczała, że już 25. marca do dyspozycyi 

ajwyższego Naczelnika wydała ex ae rari o 20.000 zlp. 
Ale naj milszym zapewne dla Kościuszki był dar trzech chłopów, galar- 
ników z Czernichowa : Woj ciecha Łyski, Tomasza Brandysa i Jana Grzywy. 
Stanęli przed nim z ofiarą 20 galarów, a kiedy Naczelnik, dziękując im, zaU- 
ważył, iż na razie z daru korzystać nie ma sposobności, Brandys wyjął ze 
skórzanego pasa 30 dukatów, a dwaj jego towarzysze poszli za tym przy- 
kładem. 2 ) Z nazwiskiem Tomasza Brandysa spotkaliśmy SIę już w spisie ofiar 
na potrzeby Ojczyzny w roku 1792 - wówczas on i syn jego Jan złożyli po 
360 złp. 
Ostatni uniwersał podpisany w Krakowie wydał "Najwyżs:bY Naczelnik 
Siły Zbrojnej Narodowej" do wojska i do obywateli. Ponieważ idzie rzecz 
o los całego narodu o oswobodzenie i uszczęśliwienie wszystkich tej ziemi 
mieszkańców, wzywał ich przeto "o połączenie jak najściślejsze, jedność, dobrą 
harmonię, łagodność wzajemną". Podnosząc wspólnie broń naprzeciw przemocy, 
"wojsko i ziemianie" nie powinni przeciwić się sobie; "ktoby chciał b
yć sam 
tylko zbawienie Ojczyzny na swą siłę biorącym, ten czyniłby przeciw cnocie 
obywatelskiej". Zalecał oficerom "pod odpowiedzią", a żołnierzom pod surową 
karą, aby w niczem nie przeszkadzali obywatelom tworzącym milicye. 


,- 





 
 


l) U Korzona (640) mylnie podano Cichocki zamiast Lichocki. \\r pamiętnikach swych Lichocki 
-ofiarność swI\ w lepszem przedstawia. świetle. Pamiętniki te wyszły po raz pierwszy w Poznaniu 
nakładem Zupańskiego (1862). Wydawca nie zaznaczył, gdzie si
 znajduje ich oryginał. Przypadkiem 
znalazłem go w archiwum dzikowskiem hr. Tarnowskich. Katalog rękopisów dzikowskich dra Chmiela 
wspominał o r
kopisie zawierającym plany pitw Kościuszkowskich. Otói ten rękopis, to oryginał 
pami
tników Lichockiego. Pisane Sl\, jak sprawdziłem, jego własną rękl\. Nieznany wydawca (zapewne 
Siemieński) przedrukował je z błędami. Na str. 2. znajduje si
 portret Lichockiego, wykonany akwa- 
relą przez Stachowicza. Plany bitw Sl\ równiei ręki Stachowicza (o nich później). Jest wreszcie 
"Wszyta do rękopisu akwarela Stachowicza "Przysięga Kościuszki" - z tego szkicu dopiero malarz 
wykonał znany powszechnie obraz olejny. Szkic, różniący sj
 nieco od obrazu, posiada podpis malarsa 
i dat
 16. grudnia 1795. Reszt
 rękopisu Dzikowskiego wypełniają druki insurrekc;yjne. N a okładce 
-znajduje si
 niezdarny rysunek Lichockiego. przedstawiający brata jego Karola, rannego dnia 17. 
kwietnia w Warszawie; leży oparty na armacie. Rysunek jest kopią votum srebrnego, zawieszonego 
w kościele Mogilskim. 
3) Wojciech Mączyński, (Kościuszkowskie czasy dodatek do Czasu VII, str. 4,9), opisuje szcze- 
gółowo złożenie dań przez Brand3Tsa Kościuszce. Mączyński jednak zbyt umie kolor;rzować i puszc.ać 
wodze fantazyi, stąd tylko fakta bez "dodatków" brać z niego można.
		

/bartoszewicz_dzieje00176_0001.djvu

			, 


--
 
 
 
---. 
\ \\ 

 
., 9'
"f - , \ - \ \

 

f 1,d
 
 
., ;I:!: 
 
"'.'a-"., 
 \\ 

 ,. :. \ .....:
,
 
\ił!:;
m:: \., \ ło:

::::. 
....;..
Z..-I...., ,............
 
/ .................:;:...... _. .,.....,.u...,,
 



:
...
'.i':.:
 ..:


.-.::-i

.. 


==::t-:
,,:..\
.!:
- .




::.. 
........i

.ti\ 
...:,..... a1:.
'..... 




.,.lll 


t11 


ł 


Rozdział ośmnasty. 
"--- -- 


R A C Ł A W I C E. 


Z ałatwiwszy wreszcie wszystkie przygotowawcze czynności, Kościuszko, sto- 

 sownie do zawiadomienia Komisyi Porządkowej, był już, jak wiemy, 
"w zupełnej gotowości wychodzić na nieprzyjaciela" - to też nazajutrz po tern 
zawiadomieniu w dniu 1. kwietnia, zostawiwszy w Krakowie małą załogę pod 
komendą generała W odzickiego, który z powodu podagry nie mógł mu towa- 
rZ3TszyĆ, Najwyższy Naczelnik na czele dwu batalionów wyruszył do Luboczy,. 
aby połączyć się z resztą sił swoich i uderzyć na gromadzącego się pod 
Skalmierzem nieprzyjaciela. . ' 
Przedtem już wojska powstańcze powąchały prochu w kilku potyczkach. 
Za uchodzącym z Krakowa Ły koszynem, puścił się z Pinczowa w pogoń na 
rozkaz generała W odzickiego, wicebrygadyer Manget, na czele brygady kawaleryi 
narodowej szefostwa 'V al ewski ego, liczącej 800 ludzi. W odzicki po
łał lnu do 
pomocy 100 grenadyerów. :i\Ianget jednak nie czekał na nich, i w nocy 25. marca 
dopadł Łykoszyna pod Kozubowem, w półtorej mili od Pinczowa. Zaskoczona 
piechota nieprzyjacielska skryła się pod powózki, ale widząc małą garść 
atakujących (Manget miał nie poprzeć we właściwym czasie swej awangardy) 
zaczęła się bronić, pozwoliła Łykoszynowi doprowadzić do porządku swój 
oddział i pomaszerować dalej. Wprawdzie l\1Ianget prześladował dalej Łykoszyna, 
ucierał się z jego dragonami, rozbił ich, urwał ze 40 powózek, pochwycił nawet 
żonę Łykoszyna i pobiegł za nim aż do Opatowa (18 mil od Krakowa), ale 
w Opatowie zastał już Łykoszyn korpus lubelski Rachmanowa. !vlanget 29. marca 
uderzył na Opatów i wtargnął do miasta, ale choć jazda jego walczyła zsiadłszy 
z koni, nie mogła się oprzeć siłom połączonym i cofnęła się aż na Iwaniska 
(2 mile na południe Opatowa, na drodze do Staszowa) straciwszy porucznika,. 
2 namiestników i 65 szeregowców zabranych w niewolę. l) 
Nieprzyjaciel ścigał Mangeta aż do Pinczowa (9 mil od Opatowa) ale tu 
30. marca połączył się z nim :Madaliński. Forpoczty Madalińskiego " uganiały 


1) Początek wyprawy Mangeta na Łykoszyna opisuje szczegółowo Stanisław Wodzicki 
we JJ Wspomnieniach z przeszłości", str. 331-336.
		

/bartoszewicz_dzieje00177_0001.djvu

			.. 


- 161 - 


się nieco" z następującym nieprzyjacielem, przyczem nasi stracili kilku strzelcó,v, 
"których komenda dorachować się nie może". Madaliński chciał uszykować się 
pod Skalmierzem i "koniecznie potkać się" (słowa raportu), ale otrzymawszy 
wiadolność, iż inna komenda przerzyna się od Koszyc, postanowił, po naradzie 
z l\tlangetem, pomaszerować do Koniuszy, a następnie do Krakowa. Kościuszko 
otrzymawszy raport 1\fadalińskiego, polecił mu zatrzymać się w Koniuszy lub 
okolicy, aby przez zbliżenie się do Krakowa ,.,nie zrobić trwogi". Nazajutrz 
(31. marca), według polecenia Kościuszki, połączył się z ::\Iadalińskim pułkownik 
:.\Iaciej Szyrer, który na czele 6. pieszego regimentu opuścił Sandomierz 
i dąż:}'ł traktem krakowskim zasilić szeregi powstańcze. Tegoż dnia połączone 


- - -- 
-- 


".' 


f 


" 


.... ... .>
 
... 


... ..ł.... ...... 


Kr. 67. "
idok wsi Janowiczek i Racławic oraz góry Zamcz
ysko od południa. 
malował z natury 'Vawrzeniecki 1893. 


siły 1\tladalińskiego, lIangeta i Szyrera przeszkodziły pod Skalmierzem prze- 
prawie przez Nidzicę kolumny Tormasowa. Przy tej "okazyi" nie mieli nasi 
ani zabitych, ani rannych, choć rapo"rt rosyjski głosił o zwycięstwie nad 
,., buntownikami". 
ieprzyjaciel pochwycił tylko nieco szerego"
ców, którzy się 
za:.ladto wysunęli. 
Bataliony Kościuszki szły z Krakowa traktenl lubelskim przez Mogiłę, 
Pleszów l ), . 'Vadów, Kocmyrzów, aż zatrzymały się w Luborzycy wsi leżącej 
, 
dziś w Królestwie Polskienl, na samej granic

 Galicyi o ';!1/ 2 mili od 


. 
l) Piękną legend
 ludową o .,wierzbif:\H Kościuszki pod Pleszowem. pod którą miał wódz spo- 
czywać w pochodzie, podaje.M. Gralewski. (Zbiór' wiadomości do antropologii, w
ydanie Akademii 
Umiejętności tom XIII., str. 106.) 
1794 21 


..
		

/bartoszewicz_dzieje00178_0001.djvu

			- 162 - 


Krakowa. Jednocześnie przybyły do Luborzycy brygady kawaleryi l\Iadaliń- 
skiego i Mangeta, dwu batalionowy regiment Szyrera, 2 szwadrony Zborowskiego 
z pułku 'Virtemberga i jeszcze jeden batalion regimentu "\V odzickiego czy też 
Czapskiego. Razem siły Kościuszki składały się z 5. batalionów piechoty 
i 22. szwadronów jazdy. Zajączek oblicza je na 3000 piechoty i 1200 kawaleryi. 1 ) 
Armat spiżow:rch wziętych z zamku krakowskiego było 10 (4 sześciofuntowe 
i 6 trzyfuntowych) ; prócz tego drugi batalion W odzickiego miał dwie "armatki" ; 
pozatem mogło być chyba c.o najwyżej kilka r. wiwatówek" zabranych po 
klasztorach. 2 ) 
Dzień 2. kwietnia spędził Kościuszko na uporządkowaniu, " sprawieniu" 
swej małej armii. Komendę jednej dywizyi objął Madalillski, drugiej przybyły 
z zagranicy Zajączek. Nazajutrz (3. kwietnia) posunął się Kościuszko o milę 
dalej do Koniuszy, gdzie dwaj bracia Ślascy przyprowadzili mu około 2000 
"rekruta domowego", to jest chłopów krakowskich uzbrojonych w piki i "kosy 
na prost oprawne".3) 
Dążący przeciw Kościuszce Denisow wyprzedził swój korpus i stanął 
w Skalmierzu, obejmując komendę nad kolumnami Tormasowa i Rachma- 
nowa. Siły jego "
nosiły około 5500 ludzi i dział polowych 18, batalionowych 12. 4 ) 
"\V skutek mylnej wiadomości, iż większy oddział polski posuwa się wzdłuż 
'Visły ku Koszycom na granicy galicyjskiej, gdzie stały cztery rosyjskie 
szwadrony huzarskie podpułkownika Friesela, wysłał Denisow w tę stronę 
batalion Łykoszyna (w nocy z 3. na 4. kwietnia). Jednocześnie polecił kolumnie 
Tormasowa z batalionem jegrów korpusu ..Rachmanowa ruszyć na prawo 
w kierunku drogi ze Słomnik do Działoszyc prowadzącej. TOflnasow miał 
pod sobą batalion grenadyerów, półtora bataliona strzelców (jegrów) 6 szwa- 
dronów jazdy regularnej i pułk kozacki majora Denisowa 5 ), razem około 3000 
ludzi z 12 działami. 
Kościuszko wyruszył z Koniuszy \v nocy z dnia 3. na 4. kwietnia drogą 
skalmierską, a jednocześnie z przeciwnej strony od Skalmierza zbliżał się ku 
niemu Tormasow. Kiedy o świcie 4. kwietnia stanął Kościuszko niedaleko 
drogi prowadzącej do Działoszyć, naprzeci'w ,vsi Kościejów, przednie straże 
jego prawego skrzydła spotkały się z kozakami rekonesansu majora Denisowa, 
poprzedzającego przechodzący przez Kościejów korpus Tormasowa. Denisow 
doniósł o znacznych siłach polskich Tormasowowi i zażądał, aby mu cały 
pułk ko
acki przysłano. Gdy to się stało, pragnął zatrzymać kolumnę polską, 
ale wobec przeważających sił musiał się cofnąć. Zobaczywszy jednak, że parę 


J) Złłjączek. Pami
tniki str. 9!. Korzon podaje okrągłą cyfr
 4000, Wodzicki 3000, Pistol' na 
5000-6000. Szczegółowe obli('zenie u Korzona Wewn. dzieje tom IV., cz
ść 2, str. 356-363. Autor artykuhl 
o bitwie ra('ławickiej w Przeglądzie Polskim (1891 kwiecień), człowiek fachowy, podaje, że wojsko 
polskie liczyło prawdopodobnie 1989 piechoty, 1850 jazdy, tj. razem 3839 regularnego żołnierza i 1920 
kosynierów (podług Ślaskiego). Annat ten autor liczy 14, gdyż tyle ich było na zamku krakowskim. 
2) Wodzicki 1. c. 341. 
8) Korzon podaje, że chłopów przyprowadził .Jan Ślaski, członek Komisyi porządkowej, 
tymczasem członkiem tym był Andrzej. .Jan Ślaski, którego za chwil
 ujrzymy w akcyi, zbierał 
i późnif'j chłopów na mocy ordynansu Kościuszki, wydanego z Bosutowa (15. kwietnia). Ślaskim 
pomagali TaFl7.J{'ki i Bernier. . 
4) Bfo
inli "J1n
' autor wRpomnianej rozprawy w Przeglądzie Polskim twierdzi, 
e wojska Deni- 
80wa mogły wyrlO"ić 5975 głów. 
6) Podług Pistora, szefa rosyjskiego !!ztabu (str. 24). Pistol' myli 8i
 jedynie wymieniając 8 dział. 
Autor opisu bitwy racławickiej w Przeglądzie Polskim (189:1, kwiecień) przyjmuje, że korpus Torma- 
sowa składał si
 z 1775 piechoty i 1000 jazdy z 12 armatami.
		

/bartoszewicz_dzieje00179_0001.djvu

			163 


szwadronó,v jazdy polskiej oddzieliło się od głównej kolumny, rzucił się 
na nich z kozakami, ale przywitany rzęsistym ogniem, w porządku 
zrejterował. 1 ) Tymczasem Kościuszko ostrzeżony o bliskości nieprzyjaciela, dla 
zabezpieczenia swego prawego skrzydła polecił Zajączkowi opanować prędko 
pobliski pagórek, a następnie gdy nieprzyjaciel skierował się na górę koście- 
jowską, Kościuszko posunął się ku Janowiczkom i obszedłszy po lewej stronie 
Torrnasowa ujrzał go nad wsią Racławicami, ustawionego na pozycyi silnej, 
górującej nad zajętą przez naszych. 2 ) Widząc, że atak na tę pozycyę niema 
wid9-ków powodzenia, Kościuszko cofnął się nieco ku wyżynie na pola dzie- 
mierzyckie i kazał usypać naprędce kilka bateryi po skrzydłach, z których 
prawe pod wodzą 1\Iadalińskiego zajęło płaskowzgórza, opierając się o bardzo 
głęboką dolinę, a lewe Zajączka było zakryte' młodym lasem "na dół scho- 
dzącym ".3) 1\łladaliński miał pod sobą własną brygadę, pół bataliona piechoty 
i nieco strzelców, Zajączek 2 kompanie piechoty, 100 strzelcó\v i kawaleryę 
narodową Mangeta. Środek pozycyi na małym wzgórku zajął sam Kościuszko 
z kilku kompaniami, za wzgórkiem ukrył zostającą pod dowództwem Jana 
Ślaskiegd "milicyę krakowską", to jest chłopów uzbrojonych kosami; "kręcili 
się przy nim" wreszcie w liczbie stu koni o('hotnicy z młodzieży szlacheckiej.4) 
Usypanie bateryi i rozlokowanie sił zajęło Kościuszce parę godzin połu- 
dniowych. Koło godziny 1. był gotów do walki z również do niej przygoto- 
wanym nieprzyjacielem. Ale obie strony czekały na siebie, żadna nie chciała 
rozpocząć. Dla Kościuszki atak był niekorzystny z powodu silniejszej pozycyi 
nieprzyjaciela - musiałby zejść w dolinę i drapać się pod górę pod ogniem 
armat i ręcznej broni - zresztą chciał wyzyskać uskutecznione " urządzenia 
obronne ku własnenlu bezpieczeństwu ".5) Tormasowowi również nie było na 
rękę porzucać świetną pozycyę, z której można było jak na dłoni widzieć 
,vojska Kościuszki i, za najmniejszem ich ruchem naprzód, sypnąć na nie 
kartaczami; nawet bez dział' obrona stromej góry b,yła niezmiernie łatwą. 
Zresztą Tormasow oczekiwał korpusu Denisowa, który lada chwila powinien 
był nadejść, o czem go zawiadomił przez wysłanych jako forpoczty kozaków. 
Dwie godziny zatem przpszły na " patrzeni u się na siebie". 6) Nareszcie znie- 
cierpliwiony bezczynnością Tormasow wezwał na naradę pułkownikó\\r Obrez- 
kowa i Muromcewa, oraz atamana kozaków Denisowa. Muronlcew oświadczył 
się za atakiem, Obrezkow dał opinię wymijającą, major Denisow wobec 
znacznej siły nieprzyjaciela radził zaczekać na przyjście korpusu Denisowa. 
W obec tych sprzecznych zdań Tormasow, żołnierz odważny i otrzaskany 
w boju (\v roku 1792 bił się przy przeprawie pod Dorohuskiem), oświadczył, że 
"nie życzy sobie stać bezczynnie pod kulami" i wysławszy zawiadomienie o swenl 
postanowieniu do generała Denisowa, wydał rozkazy do ataku. 7 ) 
Przed godziną 3. popołudniu posunęli się naprzód Rosyanie. Ruch ich 
prawego skrzydła był zasłonięty łańcuchem wzgórzy. Sądzono już w wojsku 
polskiem, że do rozprawy nie przyjdzie, że nieprzyjaciel zabiera się do od- 


1) Z zapiAków Denisowa. _ 
2) Zajączek nazywa gór
 koś
iejowską "nieprzyst
pną". Paml
tniki. (Wydanie Żupaliskiego) 95. 
3) Zajączek las ten nazywa gaikiem. Mączyński I. c. 487. · 
4) W odzicki 
40. 
li) Raport Kościuszki. 
6) Zajączek 95. 
7) "Zapiski donskawo atamana Denisowa", Russkaja Starina 187-:1 - cytat
. z PrzeglS\du Pol- 
skieg6 (1894, kwiecień). 


21*
		

/bartoszewicz_dzieje00180_0001.djvu

			- 164 - 


- 
. ol 


,,'rotu. 1 ) 'Vtem nagle środkowa rosyjska kolumna pod osobistem dowództwem 
Tormaso\va zaczęła się spuszczać "krętą drogą" ku Dziemierzycom, zagra- 
żając lewemu skrzydłu polskiemu. Przywitał ją Zajączek szybkim ogniem 
z armat ukrytych za lasem; celne strzały "wywracały ludzi" nieprzyjacielowi 
i powstrzymały jego natarcie. Tormasow zwrócił się przeto nagle ku środ- 
kowi pozycyi polskiej (podobno, jak niektórzy twierdzą, atak. na Zajączka był 
tylko manewrem) lecz i tu go powstrzymał ogień z bateryi prawego skrzydła, 
przy pomocy ustawionych 'v lesie strzelców i pół batalionu piechoty. Równo- 
cześnie na lewem naszem skrzydle ukazała się druga kolumna rosyjska, zło- 
żona ze strzelców Pustowałowa z armatami i kozakami. 2 ) Na przedzie jej kro- 
czyli kozacy pod wodzą maj ora Denisowa i ci pierwsi ,vykonali atak, ale 
zostali odparci. Denisow widząc, że jazda polska chce go odciąć, przysunął 
się do Jegrów i prosił Pustowałowa o armatę. Później część kozaków wysłał 
Tormasowowi na jego żądanie. Tymczasem l\'Iadaliński z prawego skrzydła 
. 
przybiegł ze swą kawaleryą wzmocnić siły Zajączka. Z obrony przeszli nasi 


" 


i l 
11 


. 


' 1 



 


--ł 


... 


, 



 .. 


.. 


ł" 


'\ .. 


-I 


t . 
,. 


JJI
" 
 


" 


-ł 


"" 


... . '. 


Nr. 68. 'Widok na pozycyę Rosyan oraz na rozrywaną obecnie mogiłę. malował Wawrzeniecki 1893. 


do ataku; strzelcy (j egry) Pustowałowa dzielnie się bronili i Pustowałow 
utrzymał się na stanowisku, ale słał po pomoc - Tormasow przysłał mu 
huzarów Muromcewa. 3 ) Dwa razy jeszcze uderzali nasi i dwa razy zostali 
odparci. Co więcej, część kawaleryi l\langeta prawie na samym początku starcia 
pierzchnęła 'v nieładzie i oparła się aż o Kraków, szerząc popłoch wiadomością 
o klęsce i zabiciu Kościuszki. Podobno część chłopów poszła za tym smutnym 
przykładem. 4 ) 


l) Zajączek. 
2) Jegry z pułku J ekater
'nosławskiego stanowili najświetniejszą piechotę ros
'j 
:ką. Pustowałow 
należał do najtęższych dowódców, - odznaczył się już przedtem pod Dubienką i Zieleńcami. Jegrów, 
.gemejnów. było 680 a wraz ze sztabem i JJprimapJanami" 848. Dokładną tę cyfrę można podać z tego 
powodu, że "sp1sok imienn
'" jegrów dostał się po bitwie w ręce Kościuszki. Znajduje się on dziś 
w bibliotece Jagiellońskiej jako manuskrypt 1051, (str. 20.) W okładce jego tkwi dotychczas kula 
racławicka. 
3) Z zapisków Denisowa. 
4) Wspomina o tern KreisLauptmann Baum w swej relacyi wysłanej do Wiednia: po pierwszym 
armatnim w
-strzale .2 Eskadrons NationalkavaJlerie ffiichtig wurden-, a za nimi poszli i chłopi. Re- 
Jacya w archiwum austr. ministr. wojny.
		

/bartoszewicz_dzieje00181_0001.djvu

			- 165 - 


Przes7.ło dwie godziny już trwała walka bez rezultatu, z równemi choć 
ni
 wielkiemi obu stron stratami, kiedy " w większej nieco odległości" na 
prawem skrzydle naszem ukazała się trzecia kolumna rosyjska. l ) Jednocześnie 
środkowa kolumna 'formasowa wydostawszy się z parowu zaczęła się na nowo 
formować od osłoną dział swoich. Chwila była niebezpieczna, więc Kościuszko 
zdobył się na krok stano\vczy. Jedną kompanię 6. regimentu zostawił na miejscu, 
aby stanowiła punkt oparcia w razie nieudanego ataku; jedną kompanię 2. 
regimentu i jazdę. p0stawił na lewo, aby broniły atakowanemu przez niego 
nieprzyjacielowi połączyć się z kolumną Pusto,vałowa, walczącą na lewem 
skrzydle, a 'v razie odparcia ataku osłaniały cofające się oddziały; brygadye- 


. 


- 


., 


- 


t 


...... 


I, 
I 
! 


... 


....
;, 


" 


v:. 1&
3 


...... 


.... 


Nr. 69. Droga prowadząca od wsi Janowiczki do wsi Dziemierzyce, malował Wawrzeniecki 1893. 


rowi Mangetowi z dW01l1a kompaniami 3. regimentu kazał uderzyć bagnetem 
na piechotę lewego skrzydła kolumny frontowej nieprzJ
jaciela; a część 
milicyi krakowskiej, posiłkowanej przez dwie kompanie 6. regimentu, zosta- 
jącego pod wodzą kapitana Kajetana Nideckiego, przeznaczył do ataku na 
bateryę środkową kolumny nieprzyjaciela. 2 ) 
Po wydaniu tych rozkazów .l\Ianget ruszJł do ataku, a :Naczelnik z do- 
bytym pałaszem stanął na koniu przed frontem 320 kosynierów. 3 ) i zawoławszy 


I) Raport Kościuszki. Zajączek mówi, że nadesda dopiero po zwyci£:skim ataku kos
'nierów. 
2) Te rozporzl\dzenia do ataku podajemy na wiar£: MąCZYliskiego, który opisał bitw
 racła- 
wicką z ..opowiadań wyższych oficerów", sam bowiem lubo brał udział w bitwie, uważał się za ,.pionka 
szachowego poru8zanego ręko, grającego". 
3) Według ,,'Wypisu z raportu urz
dowego przez Jana Slaskiego K omisyi Porzqdko" ej woje- 
wództwa krakowskiego ucz)'nionego, a przez Kościuszk
 podpisanego". Dziennik patryot
'cznvch poli- 
t)'ków wydawany we Lwowie nr. 11 z dnia 2. kwietnia.
		

/bartoszewicz_dzieje00182_0001.djvu

			- 166 - 


« 


do nich: "Zabrać mi chłopcy te armaty! Bóg i Ojczyzna! naprzód ,viara ! l) 
wskazał im ręką na bateryę. \Vspoma.gani ogniem dwu kompanii Nideckiego, 
z szaloną odwagą rzucili się chłopi 'v kierunku bateryi rosJjskiej. Zagrały 
rosyjskie armaty, kilku kosynierów padło po tym pierwszym wystrzale, ale nie 
przestraszyło to dzielnych krakusów, którzy z krzykiem przerażaj ącym: Szymku, 
Maćku, a dalej! 2) popędzili przeciw zionącym ogniem armatom. Nastąpił jeszcze 
drugi armatni wystrzał, znów kilku kosynierów oddało swe życie za Ojczyznę, 
ale za chwilę zamilkły działa nieprzyjacielskie. Pierwszy skoczył na bateryę 
i przykrył krakuską panewkę armaty Wojciech Bartos z Rzędowic. Tuż za nim 
wpadli na bateryę chłopi Gwizdzicki i Swistacki i Krzysztof Dębowski, chorąży 
3 regimentu. 3 ) 
Śmia.ły ten i niespodziewany atak kosynierów zmieszał nieprzyjaciela. 
Zdobywszy 3 armaty chłopi z pół batalionem piechoty "ścianą" uderzyli na 
wroga. Kosa i bagnet szerzyły śmierć do okoła. Nieprzyjaciel uciekał w po- 
płochu "rzucając broń i patrontasze. 4 ) 'Vkrótce "rów wielki i długi wzdłuż 
lasu tam będącego trupami napełnili ". Zdobyli jeszcze kilka armat cięższego 
i lżejszego kalibru. 5 ) "Chłopi nie rozumiejąc słowa P a r d o n, na śmierć bili. G } 
Do zwycięstwa przyczyniła się i pozycya, gdyż głęboki zarośnięty wąwóz,. 
ciągnący się między środkową a prawą kolumną nieprzyjaciela, nie pozwolił- 
tym kolumnom ani się widzieć, ani się wzajeInnie posiłkować. 7 ) Zajączek 
natomiast widząc co się dzieje, część konnicy wysłał Kościuszce dla dokoń- 
czenia rozsypki nieprzyjaciela. Prócz tego koło stu konnych "młodych ochotników" 
zagrzanych zapałem, bez rozkazu rzuciło się w pogoń za uciekającym nie- 
przyjacielem. Rezultatem tej dobrowolnej akcyi, było zdobycie sztandaru - 
i nagana od naczelnika za samowolę. Naganę tę zresztą ,vynagrodził im później 
pochwałą w raporcie. - 
Zwycięstwo to nie zażegnało jednak niebezpieczeństwa. " Wojsko powstańcze,. 
środek nieprzyjaciela atakujące, przez nagłe uderzenie połamało się". (Zają- 

zek) - chłopi rzucili się na poszukiwanie zdobyczy wojennej (Ślaski) - dużo- 
czasu było potrzeba zanim szyk przywrócono. (Zajączek). A tu na lewem 
skrzydle w ciąż stała nierozbita kolumna Pustowałowa, a na prawem pojawiłac 
l) Mączyński. 
2) Slaski. 
3) Czemu Kościuszko uż
'ł do ataku nie w
'ćwiczonych chłopów? zapytuje dzisiejszy znawca. 
8ztuki wojennej (Przegląd Polski, 1. c.) Sądzi, źe może batalion przeznaczony do ataku, widząc trudną 
pozycyę zawahał się i to zmusiło Kościuszkę do ryzykownego kroku. Przypuszcza, źe chłopi nieświa- 
domi byli niebezpieczeństwa, a zresztą. prowadzeni drogą zagłębioną. nie spostrzegli nawet jak stanęli- 
w bliskiem od armat oddaleniu. Może Kościuszko chciał wojsku swemu dać z nich przykład posłl1- 
szeństwa. Przypuszczenie o zawahaniu się batalionu regularnego, ma uzasadnienie w relacyach Wo- 
dzickiego i Paszkowski
go. Pierwszy (str. 3U) opowiada o pewnym pułkowniku, "niedawno umarłym'" 
(Wodzicki pisał l)amiętniki w roku 1841) który nie chciał iść z bagnetem na baterye, i został 
wypłazowany prz
z Kościl1szkę, który sam stanął na czele kosynierów; Paszkowski zaś (str. 66) mówi, 
że kiedy pewnemu pułkownikowi kazał naczelnik ruszyć, a ten się wahał, Kościuszko "zawstydzony 
i dotknięty, że taki Polak znajdować się może", zawołał: kiedy ten nie chce nikczemnik, to wy za mnł\ 
dzieci, pobijem nieprzyjaciela. Batalion ochoczej postąpił. . . a Naczelnik stanął na czele kosynierów. 
ł) Raport Kościuszki. 
li) Liczby nie podajem)', choć Korzon idąc za Slaskim pisze o 5 armatach cięższego a S mniej- 
szego kalibru co stanowIłoby z poprzednio wziętemi armat 11, a Rosyanie wszystkich mieli 12. Ale 
wiemy przecie już z raportu KościUf
zki, że i Pustowałow miał armaty. (Autor artykułu w Prze- 
glądzie Polskim mówi, ż
 się Tormasow z Pustowałowem armatami podzielił) - wszak Pustowałow 
jedną z nich dał kozakowi Denisowowi. Stąd liczbę armat wzięt
'ch wogóle przez kosynierów w drugim 
ataku trzeba ograniczyć do 4-5 razem 7 -S. 
6) Slaski. 
'1) Zajączek.
		

/bartoszewicz_dzieje00183_0001.djvu

			- 167 - 


się ze strony Wrocimowic, świeża, nie będąca jeszcze w boju kolumna Deni- 
sowa. Zajączek mówi, że przybyła ona właśnie w tej chwili, już po zdobyciu 
armat i zniszczeniu kolumny Tormasowa; "oddzielona głęboką doliną musiała 
poprzestać na strzelaniu z arn1at". Dolina jednak była do przebycia, a świeże, 
niezlnęczone wojsko Denisowa mogło wydrzeć zwycięstwo, podając rękę 
kolumnie Pustowałowa. Więc poleciwszy Mada1ińskiemu obron
 prawego 
skrzydła przed Denisowem, \vziął Kościuszko ze sobą resztę piechoty, która 
nie była w ogniu i pobiegł wzmocnić kolumnę Zajączka, aby skończyć z Pusto- 
wałoweIn. Niezadowolony, że piechota zbyt długo bawiła się plutonowym 
ogniem, co ją nierównie więcej kosztowało ludzi, niż gdyby na bagnety odrazu 
uderzyła,l) Kościuszko "nie mogąc inaczej zaczętego ognia uśmierzyć", stanął 
na czele najbliższego półbatalionu i rzucił się z bagnetem na nieprzyjaciela. 
Zachęcona tym przykładem reszta polskiej piechoty, pod wodzą majora Kon- 
stantego Lukkego, rzuciła się na batalion Pustowałowa ; major Lukke świetnie 
wykonał ten atak, sam z karabinem w ręku idąc na czele. 2 ) Jegry bronili się 


.... - 


t f { ,t 


..... 


.1 H 



 .....>t.:: . 


Nr. 70. Widok na pozycy
 Rosyan od lasu Janowskiego do dworu Dziemierzyckiego. 
malował Wawrzenienit:cki 1893. 


zapamiętale, ale rozbici szukali ratunku w ucieczce zostawiąjąc armaty.S) Rota, 
przy której był Pustowałow, została w pień wycięta; sam Pustowałow poległ 
pokryty ranami. Co się stało z huzarami Muromcewa, niema w źródłach żadnej 
wzmianki; sam :Muromce,v sześć razy ranny dostał się w niewolę. .Major 
Deniso,v uznał za stosowne już przedtenl wycofać się zawczasu ze swymi 
kozakarni, pozostawiając wziętą od PusŁowałowa armatę; część kozaków 
uciekła 'v popłochu na wsze strony.ł) 
Tak się zakończyła bitwa racławicka. Generał Denisow bowiem, widząc 
zupełną klęskę Tormasowa, uformował swą kohunnę w czworoboki i pospie- 
sznYIll marszenl cofnął się w kierunku Kazinlierzy. Tłunlaczył się później, że 
wojsko jego zalękło się (orobieli) tern więcej, iż żołnierze wiedzieli, że niema 
żadnej nadziei otrzymania posiłków".5) 


I) Tenże. 
2) :\Iączyński mówi, że Zajączek dał rozkaz Lukkemu, ale sam Zajączek o tern nie wspomina; 
mylnie go wi£:c cytuje Korzon. zamiast Mąf'zyńskif>go. 
3) Zajączek. Jt"st tu potwierdzenie, że cz£:ść armat miał Pustowałow. 
ł) \V trz
' t
ygodnie póżnit'j \25. kwietnia) sch
.tano w Sosnowicy w Chełmskiem kilku tych 
.walecznych" uciekających aż tak daleko z pod Racławic. D
'al"Jusz Waż3"nskiE'go w Przeglądzie 
IU'cheo l. (Lwów 18
2). str. 35. 
li) Engelhardt (str. 100) tłumaczy spóźniE'nie si
 Dellisowa tern, że lZ'enerałowie Rachmanow 
i Chrusz,'zew, niech
tnie rozkazów jego jako kozaka (dońskiego generała.) 8łuchAją('
., namówili go, 
aby zjadł jeszcze w Skalmierzu obiad i napił si
 kawy. a dopiero później w
'rusz
'ł za Tormaso'\\em.
		

/bartoszewicz_dzieje00184_0001.djvu

			168 


Bitwa trwała pięć godzin, od 5 do 8. Kościuszko utraciwszy 100 zabitych 
i tyluż rannych l) , pozostał panem placu boju. Strata nieprzyjacielska \v ludziach 

 
zabitych i rannych, wynosiła zapewne koło 1000 ludzi, gdyż sanl batalion 
Pustowałowa, zupełnie prawie zniesiony, liczył ich przeszło 800, a przecie 
wzięcie armat przez kosynierów i rozbicie kolumny Tormasowa nie obeszło się 
bez wielkiego krwi przelewu, nie mówiąc już o huzarach l\luromcewa i kozakach 
Denisowa, którzy również cało nie \vyszli. 2 ) Do niewoli wzięto zaledwie 
pułkownika, kapitana, porucznika, chorążego i 18 żołnierzy; mała ta liczba 
tłumaczy się zawziętością polskiego żołnierza, o której ,vspomina już wyżej 
Ślaski, a co stwierdza po raz drugi mówiąc: "niewolnika nie,viele zabrali, bo 


1- 


, 



 

 


: 1 



 
._
. 


Nr. 71. Mogiła na polach Dziemierzyckich, malował Wawrzeniecki 1893. 


najwięcej żołnierzy na śmierć zabijali; również i sam Kościuszko zaznacza, 
iż "żywość potyczki nie dała czasu pardonowania zapalonemu żołnierzowi«. 
Dział z zaprzęgami i alllunicyą zdobyto 12, (część prz
T rozbiciu bata- 
lionu Pustowałowa). l\fiędzy niemi były 4 armaty 12 funtowe i 8 armat 


J) Jest to obliczenie Kościuszki. Zajączek liczy 150 zabitych i 200 rannych. Pomi£:dzy rannymi 
miał si£: podobno znajdować .unterlieutenant Mszanecki", (Relacya w au str. minist. wojny). Pod 
Antonim Kołłątajem, synowcem Hugona, ubito konia. (Szczegół z mowy pogrzebowej X. Gumkowskiego 
A. Kołłątaj padł w obronie Warszawy pod Powązkami). 
2) Zajączek liczy zabitych tylko 400, Mączyński i Slaski zaJ:>itych 2000 i 2000 rannych. Kościuszko 
w raporcie wyraża si£: ogólnikowo: . strat y nieprzyjacielskiej domyśleć si£: można po samym obrocie 
i skutku batalii. Lipowsky, Kreiskommissar z Podgórza w relacyi przesłanej do Wiednia podaje liczb£: 
zabitych na 800. Bitw£: nazywa bitwą pod Dziemierzycami. Szczegółów mu dostarczył Sicherheits. 
kommissar "Szlawsky". Naturalnie mowa tu o Slaskim, który też bitw
 racławicką nazywa w swym 
raporcie bitwą pod Dziemierzycami (wydrukowano mylnie: Dziesięczycami). I rzeczywiście z planów 
bitwy widać, że odbyła si£: na gruntach wsi Dziemierzyce.
		

/bartoszewicz_dzieje00185_0001.djvu

			169 


6 funtowych. l) Do trofeów należały: sztandar kawaleryi, wiele orderów i oznak 
oficerskich, oraz 1200 sztuk broni. 2 ) 
Kiedy ostatnie strzały zamilkły, a nieprzyjaciela nie pozostało ani śladu, 
uniesiona zwycięstwem mała armia polska witała swego wodza okrzykiem: 


, 



 


- 
.... 
.- 
Q 
.- 

 
7J 
.- 
.
 
m 
::., 
a> 

 
.... 
as 

 

 
-;:I 
::., 
O 
..... 

 
N 
a> 

 
...; 


-- 



. 


r,,, ..... 


, ...- 


1'- 



 


o,. 


... 
 I \'
\" 
:, i : '" ,X 
 
ł.
'" "" 
f.," . 
 ł · 
<-:"-......."" '- 
 ." - ...,. - 

 '- ,.. 
:' -,
>
, 
-""'. \ .
". 

 
 -0<11" 
\1-; 


1: 


... 


t. 


ci 
> 
;:I 

 
tIS 
m 
tIS 
O 


. \ , 

"
 V 
.1:l. t" -, 


.. i 
-....... '" 


.... 
::2, 
a> 
m 


". 
._}.ł.. - 


\ 
, f 
,./ 

 I.
; 
\ 
i 
, .-- 
""- 

 I,-/.. 
'"C 
." 
t · . 
, .' lJ. 
# 
{. '.. 
11, \ fi 
, 

 


.. - ł 
tL- 
. ,f 
\
, -
 
'ł" 'I 


." 
c .............łł. '" ... 
, ... 
- # 
'

 ' 
.' ..._ł. 
, ł 
 


t 
ł 1t 


- 
tIS 
> 
, 
;:I 
- 
::S 
:;; 
I 


,.
 


.. 


, ' 


.. 
.. ,..\ 
., ... 
-
' 
.' , 
 


( 


.- 

 
.... 
tIS 
;; 


.. 


. --, 


" 



 
tIS 
...... 

 

 

 
't:1 
:) 

 
as 

 
+> 
.- 


'" 


-:.,
. - 
.. 
 jOr >
 
;. ...... --..... \ .<' .....
. 
1 ., 
 t . 

 .... . \ \. ' 

*' . 
-:..\ . ,- 
?łł 

 · 



 


-,.. 

- 
....- 

 ..

 
.....'w" 
- ..... 

.. 


\
 


, 
..... 



 
L- 


j" 
_.. 
. . 


4 


::., 
Z 


.. . 


'- 


.\ 


I) Baum W drugim raporcie do ""'iednia z dnia 7. kwietnia pisze: zwey Haubitzen, 4-zwolf 
i 5-sechspfunder. Omyłka o jedną. bo było razem 12. (W innej relac
'i do Wiednia z polskiego źródła 
wymieniono 4 dwunastofuntówki i 8 sześciofuntówek). Ale i Kościuszko w raporcie wspomina t
Tlko 
o 11 armatach, a dopiero w liście do generała Grabowskiego z dnia tł. kwietnia poprawia t
 pomyłk
 
w słowach: ..Czy uwierzysz, że jeden dzień t
'lko do nas zgromadzeni (włościanie) będąc uzbrojeni 
kosami, pierwsi zmieszali rosyjską piechotę i 12 odebrali armat. Dwanaście mówię, chociaż w pierwszym 
raporcie jedenaście tylko wyrażono". 
2) Baum w swej drugiej relacyi zaznacza, iż w ręce Kościuszki wpadło trzy razy więcej amu- 
nicyi, niż jej wziął ze sobą z Krakowa. 
1794 22
		

/bartoszewicz_dzieje00186_0001.djvu

			170 ' 


.. 


"Vivat naród! vivat wolność! vivat Kościuszko !" Wzruszony Naczelnik, gromkim 
głosem odpowiedział: "Szczęślhvym, że mogę uwielbiać waszą waleczność 
i przewodniczyć wam, dopóki niebo żyć da".1) Przywołał potem podporucznika 
l\'Iączyńskiego, syna winiarza krakowskiego i polecił mu, aby pospieszył do 
Krakowa z wiadomością o zwycięstwie. 2 ) 
O ściganiu nieprzyjaciela marzyć nie było można. Nieład, który SIę 
wkradł już po zdobyciu bateryi Tormasowa, wystąpił w całej sile po zupełnem 
zwycięstwie. "Piechota i jazda tak się połamały, że ani jedna kompania 
w porządku nie została". 3) Zamieszanie to zapewne powiększyli i ci chłopi, 
co nie byli w boju, a teraz chcieli korzystać ze zwycięstwa i dzielić się łupami. 
Nieładowi sprzyjała i pora nocna. Nietylko więc Kościuszko nie mógł 
myśleć o pościgu, ale owszem sam postanowił cofnąć się jak najprędzej ze 
zdobytej pozyc)i. Obawiał się, aby nieprzyjaciel nie powrócił o świcie i całej 
jego zwycięzkiej, ale i niekarnej armii, nie zniósł ze szczętem. Wydał więc 
o północy rozkaz do wymarszu i przez Janikowice, Prędocin, dotarł nad ranem 
do Słomnik, położonych o trzy mile na południe Racławic. 4) 
Tradycya mówi, że jeszcze na pobojowisku racławickiem Kościuszko 
włożył chłopską sukm anę 5) i mianował 'Vojciecha Bartosa chorążym w regi- 


I) Mączyński 489. 
Ił Szczegół ten podajemy na wiar
 1\Iączyńskiego, choć opowieść jego mocno bałamutna. Mówi, 
że rozkaz ten otrzymał zaraz po zdobyciu pierwszych armat, kiedy jeszcze zawcześnie było ):rzesądzać 
o zwyci£:stwie. Ale to 
Ią{',zyńskiemu potrzebne do opisu. jaki entuzyazm wywołał w Krakowie. Gdyby 
wyruszył po bitwie, tj. koło godziny 8, mógłby do Krakowa przybyć dopiero w nocy, skąd wi
c 
wzi£:łyby si£: tłumy przed ratuszem? O. Wacław ratuje prawdomowność Mączyńskiego (Kraków w roku 
1794) podając, że został on dopiero nazajutrz wysłany do Krakowa. 
3) Zajączek. 
ł) Opis bitwy racławicki
j ułożyliśmy na podstawie relacyi i opowiadań Zajączka, Slaskiego, 
Mącz
'ńskiego, Denisowa, 'Wodzickiego, Paszkowskiego i raportu Kościuszki. Z tych samych źródeł 
korzystali autorowie najobszerniejszych opisów Racławic: Korzon i anonim (może Konstanty Górski) 
w Przpglądzie Polskim. Ten ostatni wydobył jeszcze par
 szczegółów z archiwów wiedeńskich. Wogóle 
źródła są tak skąpe i nieraz sprzeczne, że z trudem z nich da si
 złożyć obraz całości. Zbyt lako- 
niczny raport Kościuszki raczej utrudnia, niż ułatwia, zoryentowanie si
 w szczegółach. Pozostają 
wi
c liczne wątpliwości - niektóre z nich zaznaczyliśmy w przypiskach. Gdyby nie raport Slaskiego, 
na który dość późno zwrócono uwag
, byłaby wątpliwość nawet co do liczebnej siły milicyi (włościan). 
Jedni jej widzieli pod Racławicami 2000, drudzy 300. Ddś wiemy. że było jej koło 2000 a biło si
 320 
(raport austryacki podaje 360). Przypuszczać zatem należy, te Kościuszko powołał z niej tylko ochot- 
nika, a może tylko jeden oddział miał sformowany i lepiej uzbrojony. Prócz wspomnianych relacyj 
8f\ i inne zupełnie już bałamutne, choć współczesne. Przytaczamy jedną, umieszczoną jako pierwszą 
wiadomość o bitwie w lwow:łkim Dzienniku patryotycznych polityków (Nr. 10): .Rosyjscy generałowie 
Tormanow (tak) i Dynysow w 6000 zbliżywszy si
 już o mil sześć ku Krakowu, natrafili niedaleko 
Słomnika dnia 4. kwietnia na kawaler
-
 narodową pod komendą Kościuszki zostającą, przy której si
 
3000 chłopów z pikami, czyli raczej na prost nabitemi kosami uzbrojonych znajdowało. Kawaler
'a 
narodowa pierzchn£:ła natychmiast z takim pośpiechem, że niektórzy, aż si
 o Kraków oparli. Widząc 
to chłopi pocz£:li iśe za ich przykładem. Kościuszko rozkazał piechocie regularnej do 8000 w).noszącej 
maszerować i armaty kartaczami nahite przeciw uciekającym wymierzyć z tym ordynansem. aby 
natychmiast do nich ognia dawano, jeśliby si
 ważyli dalej uciekać. Sam jeżdżąc po przed front, miał 
mow
 do wojska zwyczajem ..starożytnych Rzymian-. Te środki były "skuteczne"... . Dalej następują 
zgodne z rzeczywistością szczegóły, co jednak jest już wynikiem .urz£:dowego doniesienia" Kościuszki... 
"które już tutaj przez kopi
 doszło". Z relacyi tej zasługuje na powtórzenie ust£:p o włościanach: 
"Chłopi są naj straszniejszymi wojownikami. Pierwszy tylko glid strzelbą, drugi siekierami, a trzeci 
pikami, to jest kosami naprost nabitemi jest uzbrojony; temi oni kinając, nieprzyjaciołom okropna, 
siekanin
 sprawują". . . . Właściwie była to druga wiadomość Dziennika patr. polsk., który już dnia 
poprzedniego (Nr. 9., z 10. kwietnia) zamieścił lakoniczną wzmiank
: "Rozchodzi si
 pogłoska, it Polacy 
znakomite odnieśli zwyci£:stwo - co najwi
kszą szczególnością, iż chłopi 4: armat zdobyli-. 
6) Inna tradycya podaje. że podczas walki Kościuszko był w ubraniu generała amerykanskiego 
- w takim go też przedstawił Matejko na swym obrazie. Na sepii Casanowy, wskonanej za życia 
Kościuszki i prawdopodobnie za jego wskazówkami, widzimy Kościuszk
 w surducie z 2 rz
dami 
guzików i w kapeluszu "strzeleckim", filcowym z piórem. 'W takim samym kapeluszu umieścił go
		

/bartoszewicz_dzieje00187_0001.djvu

			171 


mencie grenadyerów Milicyi krakowskiej, nadając mu sz]achectwo i nazwisko 
Głowackiego. W żadnym ze współczesnych opisów bitwy niema tego szczegółu, 
ale sam fakt nominacyi stwierdza dokument. łtloże dopiero w Słomnikach 
spotkała ta nagroda Bartosa, może tam oddział walecznych kosynierów otrzymał 
zaszczytną nazwę Regimentu Grenadyerów krakowskich. l ) 
W Słomnikach Kościuszko ułożył 5. kwietnia "Raport pierwszy narodowi 
polskiemu o zwycięstwie pod Racławicami ". Dokument ten, jako drogą pamiątkę, 
przytaczamy w całości. 


TADEUSZ KOŚCIUSZKO, 
N aj 'W y ż s z y N a c z e l n i k S i ł y Z b r o j n e j 
 a r o d o we j. 


Jakie są sprawy i dzieła obywatelów twoich Narodzie, i jakie są obroty 
ważniejs7.e hyej siły zbrojnej, znam być moją powinnością, podług wyrazów 
A k t u P o w s t a n i a N a r o do we g o, i czuję słodką mojego serca potrzebą 
wierny ci o tern uczynić r..aport. 
Narodzie! podnieś ducha twojej odwagi i twego obywatelstwa. Bóg po- 
tężnej twej sprawie sprzyja. Ogół ludzi na całym świecie, modły i łzy rzew- 
]iwe do :Niego za tobą przesyła, a sami tylko twoi tyrani i podłe ich narzędzia 
ZłOI"Zeczą twojemu przedsięwzięciu. 
Rozpoczęcie P o w s t a n i a N a r o d o w e g o wskazało nagłą potrzebę 
szukania i at
kowania prze"Todzącego w kraju nieprzyjaciela. Dvpełniwszy 
w pierwszym celu urządzeń najna.glejszych (w czem 'V ojewództwo Krako,\"skie 
i Komisya jego najpiękniejszej cnoty i gorliwości dali przykład); w drugim, 
ruSZ)'łelll z wojskiem Rzeczpospolitej z Krakowa, pierwszego kwietnia i sta- 
nąłem obozem pod Luborzycą, potem pod Koniuszą; stamtąd idąc ku Skal- 
mierzowi i stanąwszy rano dnia czwartego kwietnia niedaleko drogi do Dzia- 
łoszyc idącej, pokazał nam się nieprzyjaciel naprzeciwko prawego skrzydła 
nasze
o. To ubezpieczywszy opanowaniem prędkiem pagórka, zobaczyliśmy, iż 


Stachowicz na swym planie bitwy racławickiej. Oryginał tE'go planu, wraz z 5 innemi planami (Szcze- 
kociny, obrona Warszawy, opanowanie Krakowa przez Prusaków, Macipjowice i obrona Pragi) znaj- 
duje się w archiwum hr. Tarnowskich w Dzikowie. Dzi£:ki uprzejmości hr. Zdz sława Tarnowskipgo, 
uz
'ska1iśmy dla 'wydawcy prawo reprodukcyi tych planów. 
ą one kolorowane. wielkości 25XłO ctm. 
'Vszystkie wykonane w Krakowie w marcu 1795, - na dwu jest podpis S, achowicza.. .Malarz korzystał 
zapewne ze wskazówek oficerów kościuszkowskich. Pomimo znacznych niedokładności plany te 
w głównych zarysach dość wiernie rzecz przedstawiają. Mają też wartość wpółczesnosci i pamil\tki 
po wyhitnym art
'scie. Szło mu nie o szczegóły, lecz o zaznaczenie pozycyi. Stąd n. p. La planie 
racławickim widzimy zaznaczone Dzie.łoszyce. które zbyt sl\ oddalone, aby na przestrzeni planem 
objętej zmieśc
ć się mogł
. 
J) Kosciuszko z obozu pod Bosutowem zawiadamiał 13. kwietnia. Komisyę Porządkowl\ Kra- 
kowskl\, iż 'Yojcie('h Głowacki .oka,..ał męstwa dowody, pierwszy skoczywszy na bateryę", że za to 
placował go chorl\żym w regimencie grenadyerów krakowskich; polecał td Komisyi. aby prosiła 
starost
 Szujskiego, własciciela Rzędowic, o opiekę nad żoną i dziećmi B art-o sa. Xa odezwie tPj 
własns, ręką dopisał: .Ja też sam zanoszę prosb
' do starosty Szujskiego, aby raczył uIi)'ć pracy 
familii jPgo, stać się Ojcem w niebytnosci jE'go.. Szujski, znajdujący się wówczas w Krakowie wydał 
odpowifldnie polecenie swemu zarzl\dcy Trawinskiemu w liście z Ił. kw. Czytamy w nim: "Ta jego 
(Bartosa) odwa
a daje mi okazyę najsłodszł\ w życiu mojem, je go uwalniam od wszystkich powinności, 
równiet i żonę i dziatki jego, a tą zagrodę w którt>j robił, wiecznemi czasy dla jego jon
- i dziatek 
d-.ruję, żadnych robocizn nie pretendując". Dalej polecał wydaó Bartosowej oznaczonl\ ilość zboja, 
.najlepszł\ z obory krowę", maciorę i wieprzaka. Ni6stet)" Głowacki krótko się cieszył 8Wą sławł\ 
i nagrodl\: w dniu 6. czerwca poległ w bitwie pod Szczekocinami.
		

/bartoszewicz_dzieje00188_0001.djvu

			- ]72 - 


nieprzyj aciel ruszył dalej i poszedł na górę Kościej owska zwaną. Poszliśmy za 
nim, i obszedłszy po lewej stronie, obaczyliśmy go znowu nad wsią Racła\vi- 
cami, gdzie pozycya jego górowała tę, na której byliśmy; sytuacya miejsca nie 
sprzyjała przeto widokom naszym atako\vania nieprzyjaciela: zrobione więc 
były urządzenia obronne ku własnemu bezpieczeństwu. Wkrótce naprzeciw 
lewego skrzydła naszego ruszyła się piechota i al'tylerya nloskiewska, i wtedy 
armaty nasze, ukryte za lasem na dół schodzącym, dobrze między gałęzie 
celowane, wywracały mu ludzi. Cofnął ogień szybki i skuteczny tej bateryi 
nieprzyjaciela, który idąc na punkt naprzeciw środka naszego, zaczął pomykać 
się ku nam, gdzie go armaty nasze z prawego skrzydła, z równym skutkienl 
usłużone, wstrzymywać zaczęły, przy pomocy strzelców i połowy batalionu 
regimentu drugiego w lesie postawionych. Pokazała się na lewem skrzydle 
naszem kolumna druga moskiewska, złożona z jegrów z armatami i kawaleryi, 
a nakoniec w większej cokolwiek odległości pokazała się kolumna trzecia, na 
prawem skrzydle naszem... Wtedy święte hasło Narodu i wolności \vzru- 
szyło duszę i dzielność walecznego żołnierza o los Ojczyzny i wolność swoją 
walczącego. 
Poszliśmy z frontu naszego z milicyą, dniem pierwej z rekruta 
dymowego do obozu przybyłą, z dwiema kompaniami trzeciego i z dwiema 
szóstego regimentu na nieprzyjaciela i nie daliśmy więcej czasu bateryom 
jego tylko dwa z kartaczami \vyzionąć na nas ognie, bo wraz piki, kosy 
i bagnety złamały piechotę, opanowały armaty i zniosły tę kolumnę tak, że 
w ucieczce broń i patrontasze rzucał za sobą nieprzyjaciel. Toż samo stało się 
na lewem skrzydle naszem, gdzie odpór nieprzyjaciela, dłuższy cokohviek, 
ustąpił niezmordowanej równie waleczności. Zniesienie i pokonanie najzupeł- 
niejsze frontu i prawego skrzydła nieprzyjacielskiego przymusiło lewe jego 
skrzydło po odparciu naszem do cofnienia się nagłego. 
Batalia ta pod Racławicami trwała od godziny trzeciej po południu do 
godziny 8. wieczór. 
Skutek jej jest zupełne zwycięstwo. Otrzymaliśmy plac bitwy, wzię- 
liśmy jedenaście armat wielkiego i mniejszego kalibru, z zaprzęgami 
i amunicyą do nich należącą. Wzięliśmy sztandar kawaleryj, pułkownika, 
kapitana, porucznika, chorążego i ośmastu jeńców, bo żywość potyczki nie 
dała czasu pardonowania zapalonemu żołnierzowi. Zdobyto wiele orderów 
i znaków oficerskich, i wojsko zwycięskie wykrzyknęło na placu bitwy: Wiwat 
naród! wiwat wolność! Rachować można zabitych naszych ludzi koło stu, 
rannych tyleż; . . ale straty nieprzyjacielskiej domyślić się można po samym 
obrocie i skutku batalii. Komenderowali naprzeciwko nam generałowie De- 
nisow i Tormasow. Z naszej strony generałowie Zajączek i Madaliński, bry- 
gadyer Manget i Lukke, major regimentu drugiego, szczególniej się dystyn- 
gwowali. Młodzież z ochotników pierwszy raz bitwę widząca, w ogniu 
z trzech stron na nas sypanym, pokazała się prawdziwymi obrońcami swobód 
narodowych, to jest ludźmi za nic życie własne dla Ojczyzny ważącymi. 
Narodzie! to jest wierne dnia czwartego kwietnia pod Racławicami opi- 
sanie. Racz poczuć nakoniec twą siłę, dobądź jej całkowitej, chciej być wolnym 
i niepodległym; jednością i odwagą dojdziesz tego szanownego celu! Umysł 
twój przygotuj do zwycięstw i do klęsk; duch prawdziwego patryotyzmu
		

/bartoszewicz_dzieje00189_0001.djvu

			- 173 - 


pOWInIen W obydwóch zachować Swą tęgość i energię. .r.łlnie nic nie zostaje, 
tylko wielbić twoje powstanie i służyć ci, dopóki mi Nieba życia pozwolą. 


Dan dnia 5. kwietnia w obozie pod Słomnikami 1794 roku. 


T a d e u s z Koś c i u s z k o. 


* 


* 


* 


.. 


Bitwa racławicka, biorąc ściśle, była tylko większą potyczką (sam Koś- 
ciuszko nazywa ją "utarczką" W' liście do Franciszka Sapiehy), która na rozwój 
wypadków ,vojennych nie wywarła wpływu. Była to, powiedźmy szczerze, nie- 
spod7.ianka, na którą się złożyły tak błędy przeciwnika, jak osobista waleczność 
Kościuszki i brawura chłopa oderwanego od pługa. Niespodzianki tej nie mógł 
Kościuszko wyzyskać, nie mógł zgnieść Denisowa, popchnąć naprzód swych za- 
stępów, przeszkodzić skupieniu się nieprzyjaciela - nie miał bowiem jeszcze 
sił do rozwinięcia szerokiej akcyi. . . 
Ale moralne znaczenie Racławic było ogromne. Gdyby bitwa, co łatwo 
stać się mogło przy użyciu całych sił Denisowa, zakończyła się klęską, - in- 
surrekcya prawdopodobnie w zarodku zostałaby zgniecioną. Wieść jednak 
o zwycięstwie rozbiegła się szeroko, wszędzie budząc zapał i otuchę. Dzięki 
Racławicom, jak zobaczymy później, powstanie rozszerzyło się, pogłębiło. Ra- 
cławice wlały 'v społeczeństwo wiarę w możliwość zrzucenia obcej przemocy, 
wytworzyły pierwszy ,varunek powodzenia: zaufanie we własne siły. 
Ale choćby nie sprowadziły tych błogich i nieocenionych następstw, i tak 
jeszcze stano,viłyby jeden z naj cenniej szych klejnotów w skarbcu wspomnień 
narodowych. W strasznej pomroce dziejów rozbiorowych, to jedyny prawie 
snop światła, jedyna prawie baśń tęczo'wa, wpleciona 'v sceny ponurego dra- 
matu. Przyjdzie wpra,vdzie po nich czyn nierównie większy, potężniejszy, 
bardziej decydujący w oczach historyków i znawców sztuki wojennej, przyjdzie: 
oswobodzenie Warszawy - ale w poezyi dziejowej, jeżeli się tak można wy- 
razić, w tej poezyi co budzi zapał, co działa na czasy odległe, Racławice nie 
dadzą sobie wydrzeć miejsca honorowego, jakie im się należy': 
Już to samo, że były one pierwszą walką i pierwszem zwycięstwem 
Polski powstającej po drugim rozbiorze - zapewniłob
? im 'wdzięczną pamięć 
u potomnych, zaszczytną kartę w dziejach narodu. Ale nie 'v tern tylko ich 
wielkość, nie 'v tern ta siła ożywcza, która przetrwała wiek cały, działa na 
dzisiejsze pokolenie i długo jeszcze będzie działać na umysły i serca następnych 
pokoleń. Epokowego znaczenia Racławicom nadały te kosy chłopskie, których 
brzęk dochodzi nas jak najpiękniejsza melodya, jak najpotężniejszy hymn 
tryumfu ducha narodo,vego. 
Poraz pierwszy na polach racławickich stanął dobrowolnie lud polski 
'v obronie Ojczyzny, poraz pierwszy przelał dobrowolnie kre,v swoją za sprawę 
narodową, poraz pierwszy poczuł się obywatelem kraju, poraz pierwszy przy- 
czynił się do zwycięstwa nad wrogiem i okazał, że jest niespożytą siłą, 
granitową kolumną, na której przyjdzie oprzeć sklepienie przyszłego gn1achu 
odrodzonej Polski.
		

/bartoszewicz_dzieje00190_0001.djvu

			174 


. 


A kiedy 'v dwa tygodnie po Racławicach, mieszczanie warszawscy, wypę- 
dzili ,vroga z murów stolicy, kiedy i z Wilna doszła wieść o jego wygnaniu, 
nastał radosny dzień dziejowy. Szlachcic, chłop i mieszczanin stanęli obok 
siebie, zapomnieli o dzielących ich różnicach, przesądach, nieufnościach. Był 
to widok nowy, obcy Polsce w całym przebiegu jej dziejów. Na całej ziemi 
polskiej, od Wawelu, aż po krańce dziedzin Gedyminowych, zlewała się na 
polu walki w jeden strumień krew szlachecka, mieszczańska i chłopska. 
Nazwiska Kościuszki, Głowackiego, Kilińskiego, stały się symbolem jedności 
stanów narodowy
h, symbolem wielkiej ofiary, składanej przez wszystkie 
warstwy dla dobra i niepodległości Rzeczpospolitej. 
To nadaje olbrzymie, ideowe znaczenie insurrekcyi Kościuszkowskiej, - 
a w insurrekcyi tej Racławice zdobyły sobie prawo, abyśmy do dziś dnia ich 
rocznicę uważali za święto narodowe. 


.. 


t. 


...--. 
'-_ £l... 


-, 
. , 
k 


\ - 
.
 


\, 
" 



- ., 
. 
 
 . 


A j... 
"../""- " 


r; 


<.#- 


":oiIr.< 


" 


."' .'" '. '" 


ł,. 


;. 


c . 
. 


.. 
-;. 


ł 


" 
. 


... 
Ą " 
\. 


" 


_
 I 


Ił I 


... 


(l 


\ 


I 
\ 
. 


't.}.' 


\ 


, 


, ł.' ft 



 


\ 
¥ 
r 


-" 


. f 



. 


.' ..,.. 


. ......... ',. 




 


--- ,

. 


- 
. 
'- 
--.
		

/bartoszewicz_dzieje00191_0001.djvu

			Rozdzial dziewietnasty. 


. 


KOŚCIUSZKO ,V SŁOMNIKACH I BOSUTO'VIE.- ODEZ'V A DO SA
DOMIERZAN.- 
PO\V8TANIE W CHEŁMSKIEM. - 'VEZ\VANIE DO POSPOLITEGO RUSZENIA. - 
INNE ODEZ'VY. 


W Słomnikach przebywał Kościuszko półtora dnia, doprowadzając do 
ładu swą dezorganizowaną armię. Doznał przytem przykrego zawodu: 
część "dymowych rekrutów" sądząc, że kiedy wróg już pobity, to im odpocząć. 
należy, opuszczała obóz bez prośby o pozwolenie. Co więcej, znaleźli się tacy 
"obywatele", co przybywali do obozu, aby zabierać swych poddanych, którzy 
bez ich wiedzy zaciągali się do szeregów. Inni znowu grzeszyli nadmiarem 
gorliwości, bo kazali chłopów wiązać i przyprowadzać Kościuszce. Potrzeba 
było tej wielkiej wyrozumiałości, jaką się odznaczał Kościuszko, aby podobne 
spra wy łagodzić, aby nie zrazić włościan ostrem postępowaniem, aby działać 
na nich nie groźbą lecz perswazyą. W tym kierunku też, zgodnie z życzeniem 
wodza, postępowała Komisya Porządkowa krakowska, która w okólniku do 
rządców wydanym w dniu 7. kwietnia, nakazywała zbiegłych zachęcać do 
powrotu "drogą łagodności". 
6. kwietnia Kościuszko zwinął obóz w Słomnikach, a sam cofnął się 
przez Dłubnie do Bosutowa, wsi, leżącej o milę na północ 
rakowa, po prawej 
stronie drogi ku 
1:ichałowicom. Tu zatoczył obóz, okopał się, na wałach 
ustawił armaty. 
Tegoż dnia, czy też następnego (bo źródła zarówno 6. jak 7. kwietnia 
podają), Kraków ujrzał trofea racławickie. 'Vieziono przez rynek zdobyte 
armaty, niesiono sztandar, prowadzono jeńców. Wielokrotnie r
pr'odukowany 
obraz Stachowicza, przekazał nam pamięć tego "ostatniego dnia tryumfu fi 
w Krakowie. ) 
W Bosutowie przebywał Kościuszko do ?4.. kwietnia. l ) Pomnażał swe 
siły, formował je, nowo zaciągniętych ćwiczył 'Y służbie wojennej. Prócz tego, 


l) 'v ogrodzie bosutowskim stoją trzy wielkie d
by pod któremi miał Kościuszko siadać na 
ławce i układać plany, patrząc na widne z oddali wieży Je Krakowa. Na jednym z t)'ch d
bów, miał 
kapitan MoJski wyciąć krzyż. którt'go śJad przed kilkuriastu Jaty był jeszcze widoczny. W stronie po- 
łudniowej wznosi si
 niewielka mogiła, w której, podług poda.nia, złożono c
ała tołnierzy zmarłych 
z ran, otrzymanych pod Racławicami. Na pagórku ku wschodowi znać jeszcze ślady usypanej bateI)i. 


"
		

/bartoszewicz_dzieje00192_0001.djvu

			o 
o- 
.., 
ID 
t'I 

 
Ul 
..... 
ID 

 
- 

 
O 

. 
I':> 
N 
;g 
-:..... 


. 


't 


z 
.., 


J h 
t
 


-
 
O' 


'- 
... 
o 

 
.., 
c. 

 
t'I 


, 


..... 
,..., 
g;, 
c:> 
- 
ID 
s: 
,,;. 
p 


\.' 
, 1 
:- 


N 


. 
I 


/} 
. 
. 
f I 
ł 
" 
,.. 
11 
'1 
I 
. 
, 



 


Jło, 
-,.. , . ... .,......::. 
'...4. li' _, 
 ł ::¥ 
.. '1)J. '0;....., 1.11 - 
: '<:, ".:,." '


 
'
 ' ł 
 ;JJ 
..., 
.", 

 

 ł 

.. 
",'t
 
f 


,,; 


, , 



 
 


. 


.lit- 


. 

,- 
'" 
--.I r 
ł. 
;;JI 
..J\ 
-:e 
"l- 


I 


. 1.. 
or
 
. .
 


.. 


.... 


4 !M. 

ry,

'i; 1W...' " 


t . ' 
- .... 



 \l1-\
. 
J 
 \ 


... 


,.' i l 
I. 
f f -f' 
 
. . " 
, -, 


"' 


l 


, 
l 
.q.:
 \ - 

 
., i 
'L{ . 
r 
, 


- 


ł 
" 
. 


_. 


.. 


},
-
 
"
+.,I 
. 
\.
 
 
 \ 
.I:f. ....,. .... 
.;, 


"'Ii; 


K


 


C!) 



 



 t .--. 


'-.., ' 


..... 
.- 
- 


.' 
-
 


-
 


, 


. 
 ,), ..t: 
......., '.......'" 
.' op.... .. 


.,," Wf9a 
 =-- 
 .;. 
;
,.= ::.. 


4J 


, . .i 1 ' , = 
"
 , ' 
.
.. ,... 
lot.. 
'-! ..1 
_ł 
 "
I ł 
..."W ---
 

.;-. , - 
. .. 
..,.,;} . -i' . 
"1___ 

........".'l 


.... 


'"' 


, 
. 


\ 
 '''- 
, 1l:I: ł-- --:' 
.4, (Ir-. 
"" '\-
' 
..\
 

i ' 


- 


. " 


L .3 
-ł" !dI 
t-.- 
t_ 
..- 
.. 
ł - 
- 
.. 
,. iIii:" 


" 


"" ;; 
-of 
'\ { 
 .; 
......: 


 


....L":\ 


. 7..... 


.... 



 
),... 
" !».'" 


, . 


ł.: 
 
h lO 
... .. .. 
\


 <. 

 -- - 
. ".!IIS't 
?>- -- - ........- 1" 
,.... ... :.-1 --:--, 
. .. 


'- 


.....
 


:\1 
_iir 
-
 
.:t . 
= \' 
.. , ' 1 ;;;-' "' -t ' ' 
- - -,. 
-;. '- - l 
' 
. - - . 
... 
::II -. 
.I!" 


.. 


. 
,,'.. 
(- ........ j::f- 
'::-... '. . J: ' 


" 



 


..... 
"'-{ 


.... " 
..,. 


.t 



 
.. 
...
 


.... '.. 
"""'- . 


j
, 
. ., 
I- 
ł 
. 


..... 


- I 


r 
. 


\
		

/bartoszewicz_dzieje00193_0001.djvu

			177 


pracował nad organizacyą i rozszerzeniem powstania. Pisał listy, odezwy, 
wysyłał \v różne strony chętnych obywateli, aby podnosili sztandar wolności. 
.. Najbliższe krakowskiego było sandomierskie, więc też na nie Kościuszko 
naprzód zwrócił uwagę. Już przedtem, na czwarty dzień po przysiędze 'w Kra- 
kowie (28. marca), wysłał przez Jana Dębińskiego, patenty na generał-majoró\v 
nlilicyi woje,vództwa sandomierskiego, Stanisławowi W odzickiemu i Siemień- 
skiernu. Posyłał im akt powstania i uchwały ,vojewództwa krakowskiego, wraz 
z innymi proklamacyami, a jednocześnie, przez innych wysłańców, pisał do 
nich listy. W odzickiemu oddał list Ignacy Linowski. W liście tym Kościuszko 
polecał \Vodzickiemu znieść się z Siemieńskim, aby "podzieliwszy między siebie 
powiaty województwa sandomierskiego, uskuteczniali zgodnie i czynnie 
powinność swoją". "Skoro tylko - pisał - stanie w Sandomierzu akt powstania 
narodowego i będzie na mocy jego uformowana Komisya porządkowa, należy 
znieść się i naradzić z tą Kon1isyą, względem miejsc, na które rekrut według 
uchwały ma być dostawiony". Ponieważ z powodu oddalenia, sam Kościuszko 
nie miał "łatwości nominowania osób" do tej Komisyi, przeto prosił 'Vodzic- 
kiego (a zapewne i Siemieńskiego) o przypilnowanie, aby wybór padł na ludzi 
"światłych, cnotliwych i czynnych ". Jednym z komisarzy naznaczał Kościuszko 
oddawcę listu, który miał prócz tego "trzy osoby wynotowane". Żądał, aby 
Komisya postępowała jednolicie z Komisyą krakowską, tak pod względem 
ducha jak i formy. Jednocześnie wysłał Kościuszko listy do wojewody sando- 
mierskiego l\Iacieja Sołtyka, do podkomorzego Jędrzeja Dobieckiego, do chorążego 
Kochanowskiego i do opata jędrzejowskiego. Z nimi i z innymi obywatelami, 
znanymi z gorliwości, mieli o'baj generałowie "czynić wspólnie". Błagał 
o pośpiech, bo ten "we wszystkiem jest gwałtownie do ratowania Ojczyzny 
potrzebny ".l) 
Xiestety, sandomierskie sprawiło zawód Kościuszce. Rodzice 'V odzickiego 
za nic w świecie nie chcieli się zgodzić, aby syn ich mieszał się do " awantury" ; 
płakali wprawdzie czytając słowa Kościuszki, ale płacz ojca był płaczem... 
nad swem sieroctwem, nad "niewdzięcznością" syna. Jedno spojrzenie ojca 
wystarczyło, że Stanisław W odzicki. nawet Kościuszce na razie nie odpisał, 
a dopiero później, w dwa tygodnie (19. kwietnia), wykłamywał się, że list go 
na czas nie doszedł, i że za mały posiada "kredyt" w obywatelstwie i za mało 
doświadczenia, aby mógł przyjąć obowiązki generała ziemiańskiego; prosił 
przeto, o rangę subalterna w milicyach, wolontaryusza lub szeregowego w,vojsku 
liniowem. 2 ) Co zrobił Siemieński, co zrobili inni, w liście do 'V odzickiego 
wymienieni - nie wiemy. To pewna, że nie odpowiedzieli, albo też. odpo- 
'viedzieć nie mogli położonemu 'v nich zaufaniu Kościuszki. ::\Ioże, jak 
\Vodzicki, zaręczali Kościuszce, że kiedy "wyparowany zostanie z województwa 
nieprzyjaciel ", to obywatele podniosą 
kt powstania. Gdyby wszyscy tak 
powiedzieli - to powstania całkiem by nie było. 
Cisza W' sand-omierskiem sprawiała ogrolllną przykrość Naczelnikowi 
i patryotom, więc "też już 7. i 8. kwietnia, zaraz po przybyciu Kościuszki do 
Bosutowa, "wyjechało wielu obywatelów w sandomierskie dla uzbrojenia chłopów 


l) List do 'Vodzickiego umieszczony jest w całości w jego ,.'Wspomnieniach" str. 3.15. 
2) Wodzicki był później komisarzem cywilno.wojskow
'm przy Kościuszce i zajmował się pro- 
wiantowaniem wojska. 
1794 23
		

/bartoszewicz_dzieje00194_0001.djvu

			- 178 - 


i robienia tamże związku ",1) - ale i to nie pomogło. - Sandonlierzanie wciąż 
czekali, aż nieprzyjaciel bez ich pomocy. . . wyparowany zostanie. 'Vięc też 
Kościuszko, posłał do nich 17. kwietnia odezwę, pełną gorzkich wyrzutów 
i gorącego wezwania, do spełnienia obowiązku obywatelskiego: "Nie mogę- 
wołał - bez wzruszenia głębokiego czułości mojej pomyśleć o nieczynności 
Sandomierzanów ! Jakże? więc miłość Ojczyzny waszej ma przestawać na zapale 
nie czynnym, na życzeniach niepożytecznych, na cierpieniach słabości, która 
śmiałego kroku przedsię,vziąć nie umie! . . . l\:fniemacie, iż same województwo 
krakowskie, wystarczyć zdoła na obronę waszą i kraju całego. l\ie tak myślały 
ziemia chełmska i województwo lubelskie, kiedy was uprzedziły w szlachetnym 
dla powszechnego ratunku, powstaniu. Wierzcie mi, pierwszy z was, który 
głośno wykrzyknie hasło ratunku Ojczyzny i odważnie da przykład z siebie, 
doświadczy, jak łatwo jest obudzić w ludziach męstwo i determinacyę, kiedy 
mu jest pokazany cel szanowny i samej tylko cnoty pobudki. Rodacy! nie 
jest czas pilnować teraz formalności i krokiem leniwym zbliżać się do dzieła 
Powstania Narodowego. Do broni, Polacy, do broni! Bóg już orężowi polskiemu 
pobłogosławił i potężna Jego Opatrzność wskazała, jakim sposobem ta ziemia 
ma być od nieprzyjaciół uwolnioną, jak ich ogrolnem swej masy zadziwić 
może i jak od woli tylko naszej zawisło, być wolnymi i niepodległymi. Do 
uzbrojenia więc powszechnego łączcie usiłow-ania wasze. . . . K t o n i e j e s t 
z n a m i, t e n j e s t p r z e c i w k o n a m. l\Iniemałem, że nie będzie ". tym przy- 
padku żadnego Polaka. Jeżeli mnie ta nadzieja omyli, a znajdą się ludzie, co 
się Ojczyzny podle zaprzeć zechcą, wyprze się ich Ojczyzna i poda ich zemście 
narodowej, hańbie własnej i surowej odpowiedzialności". 
Odezwa poskutkowała - poskutko,vały i Racławice. Sandomierzanie 
przystąpili do spełnienia rozka7.ów Naczelnika. Zebrali się w końcu kwietnia 
w 
owym Korczynie i wybrali Komisyę porządkową, na której czele stanął 
Joachim Tarnowski. Znamy dwie odezwy tej Komisyi z jego podpisem. 
W pierwszej (1. maja) zaznaczała Komisya, "że zwycięstwo nad hordą moskiewską 
w znacznej liczbie spędzoną pod Racławicami", ,vinien naród włościanom. 
Więc też wzywała Komisya, aby "poczciwym włościanom" zmniejszyć ciężary. 
"Dzień jeden pańszczyzny nas nie zbawi" - 'v obecnej chwili "z jakąkolwiek 
stratą mierzyć się" nie wolno. Idących do boju, całkiem na czas ,valki z pań- 
szczyzny uwolnić należy, a żony ich i dzieci opatrzyć. Obywatele. wreszcie 
sami przykład z siebie dawać powinni. Niech kto może, d08tarczy konia 
z człowiekiem i bronią z ubranieln i "lenungiem na miesiąc złp. 15" - tę 
ofiarę strąci Komisya z drugiej raty poboru pieniężnego i "w księgi sławy 
i wdzięczności" potomnym przekaże. Druga odezwa z 2. maja wzywała do 
ofiar w gotowiźnie, srebrze, klejnotach, broni, prochu, żelazie, suknach, 
wozach, zbożu, koniach, bydle itd. - ofiary te można było zapisywać w księdze 
na to sporządzonej, lub też składać anonime. 2 ) Generałem ziemiańskim, 
czy też jednym z generałów ziemiańskich ,vojewództwa sandomierskiego, był 


l) 1Jzi
nnik patryotyczny polityków nr. 11, z 11. kwietnia. W tymże numerze podano wiadomość, 
że Rey, starosta nowowiejski, dnia 6. kwietnia zabrał Moskalom 3000 czerwonych złotych i wziął do 
niewoli konwojującego te pieniąd.ze porucznika i żołnierzy. 
2) Odezwy te, miejsce zawiązania Komisyi województwa sandomierskiego. jak wreszcie nazwisko 
jej przewodniczącego, nie były dotychczas znane historykom insurrekcyi. Zawdzięczamy o nich wia- 
domość drukom archiwum hr. Tarnowskich w Dzikowie.
		

/bartoszewicz_dzieje00195_0001.djvu

			179 - 


Strasz, jak to widzimy z odezwy Tadeusza Kościuszki, pisanej do nIego pod 
Połańcem.t) 
Na Sandomierzan podziałał też zapewne przykład ziemi Chełmskiej 
i województwa lubelskiego, na który powoływał się Kościuszko 'v swej odezwie. 
Trzeba jednak przyznać, że Chełmianie wystąpili w warunkach przyjazniejszych. 
Skoro bowiem tylko ordynanse Kościuszki, z wiadomością o insurrekcyi w Kra- 
kowie, doszły do wojsk polskich, stojących na Wołyniu, żołnierz wypowiedział 
posłuszeńshvo swym pułkownikom i generałom, podniósł chorągiew powstania, 
i połączywszy się w Lubomli, majątku Branickiego, z pułkiem" Wielkiej buławy" 
(hetmańskim), ruszył naprzód do Chełma, gdzie wybrał swym 'wodzem pod- 
pułkownika Jana Grochowskiego, który jednocześnie z powstaniem wołyńskiem, 
wyruszył ze swoim oddziałem z Parczewa ku Chełmowi. Stało się to najpóźniej 
koło 4. kwietnia, a 6. kwietnia widzimy już Grochowskiego w Chełmie na 
zjeździe obywateli ,vojewództwa ruskiego, (części nie zajętej przez Austryę.2) 
Obywatele ci, zebrawszy się w cerkwi bazyliańskiej, pod przewodnictwem 
biskupa unickiego Ważyńskiego, uch walili przyłączyć się do powstania. Nie 
spisywali osobnego aktu, ale przytoczywszy w całości tekst aktu krakowskiego 
z dnia 24. marca, dopisali przy końcu: " W wyż wyrażony akt powstania narodu 
Polskiego przez vVojewództwo krakowskie sporządzony i ogłoszony, we wszystkich 
szczegółach przyjmując, obywatele wolni "\V ojewództwa Ruskiego, Ziemi 
Chełmskiej i powiatu Krasnostawskiego podpisują. Datum w mieście stołecznem 
Ziemi Chełmskiej, Chełmie w kościele J. J. X. X. Bazylianów, dnia szóstego, miesiąca 
kwietnia, 1794 roku". Pierwszy na 
kcie podpisał się biskup Ważyński w słowach: 
"Przytomny temu aktowi w mojej katedrze, odprawionemu z zaręczeniem 
gorących do Boga Zastępów modlitw, za pomyślne Ojczyzny powodzenie pod- 
pisuję - X. Porfiryusz Skarbek "\Vażyński, biskup Chełmski i Bełzki". Po 
podpisach kilkudziesięciu obywateli, potwierdzili zgodę z oryginałem: "za zgodę, 
generał-major Raczyński i Jan Grochowski podpułkownik, zastępca komendy". 
Na akcie tym znajdują się nazwiska wybranych Komisarzy Porządkowych, 
11 obywateli, 4 mieszczan z Chełma i 4 mieszczan z Krasnegostawu. 3 ) 


l) Nabielak. Tadeusz Koś
iuszko, jego odezwy i raporta, tom V.. str. 42, z archiwum rapper- 
8wylskit'go. 
2) Mylnie zatem podaje Korzon. że czynne wystąpienie Grochowskiego. było pierwszą korzyścią 
ze zwycięstwa racławickiego. O Racławicach Grochowski je!lzcze nie wiedział. Gdyby nie wystarczała 
Fama data powstania chełmskiego, mielib
-śmy i inny dowód. Oto: "Dziennik patryotyC'znych polityków" 
w numerze 14,. podał list z Lubomli, datowany dnia 8. kwietnia. Korespondent donosi, że do pułku 
..Wielkiej buławy", konsystującego w Lubomli przybyły dwa inne z ordJ-nansem Kościuszki. (Z Korzona 
wynika, że był to pułk Zagórskiego z brygady Biernackiego. Wewnętrzne dzieje. tom. IV., str. 377). 
Rozlokowawszy się we wsiach sąsiednich. zebrały 300 rekrutów. 112 bojarów i tyluż strzelców, na 
których mundury zabrano sukno od żydów. Wzięto 100 koni hetmana Branickiego z brykami. kulbakami 
itd. i kilkanaście koni gubernatora Lewandowskiego. Zabrano wreszcie kasę hetmańską do 3O,OCO złp., 
wynoszącą. Połączywsz
' się z pułkiem Wielkiej buławy, powstańc.y ruszyli ku Polsce. Pułkownik udał, 
że jest chory; podpułkownik "chory będąc pojechał". Korespondent pisał, po w
-jściu już powstańców 
z Lubomli, gdzie 3-4 dni bawili - to więc dowodzi, że pułki woł
-ńskie powstałJ- przed Racławicami. 
- Tenże ..Dziennik" ma wiadomość z Krakowa z dnia 13. kwietnia, że w Chełmskiem znajduje się 
6000 ludzi pod Grochowskim. Groc.howski, podpułkownik pułku Pułaskiego (targowiczanina), utrzy- 
mywał już przedtem stosunki z patryotami warszawskimi i gotował się do powstania ze swymi po- 
rucznikami Fiszerem i KOQ-towskim. Kiedy rozpuszczeni w Lubartowie żołnierze regimentu Brodowskiego, 
przechodzili przez Parczew, Grochowski rzekł do Kierzkowskiego: "zabieraj ic.h bracisinku, bo będą 
nam potrzebni". Więc ich Kierzkowski rozkwaterował po wsiach. ,Vkl'ótc.e przybył wysłaniec od 
Kościuszki i uradowany Grochowski rusz
'ł "na całą noc" do oddalonego o 9 mil Chełma. (Pamiętniki 
Kierzkowskiego, Poznań 11366. str. 17). 
8) Dziennik patryotycznych polityków (nr. 17, z 19. kwietnia), przytacza cały ten akt z 6. kwietnia, 
że wszystkiemi podpisami i składem Komisyi Porządkowej. Również 10. kwietnia ogłosiła ten akt 
"'23
		

/bartoszewicz_dzieje00196_0001.djvu

			180 


. 


Do Chełnla 9. kwietnia, nadciągnął regiment lubomIski z czterema arma- 
tami, nadciągnęła i kawalerya. Wtedy zapewne Grochowski został obwołany 
, 
,vodzenl. Rano 11. kwietnia, przybył kuryerem Radzimiński z raportem o zwy- 
cięstwie racławickiem. N atychmiast odprawiono wotywę ,z rr e D e u nl 
L a u d a m u s "przy odgłosie dzwonów "Tszystkich". W ażyński miał przemo,vę; 
'v imieniu wojska odpowiadał mu generał Raczyński, ,vykazując "czystą 
intencyę" rycerstwa polskiego, pałającego chęcią oswobodzenia Ojczyzny od 
jarzma niewolniczego". Komisya Porządkowa jednak działała opieszale. Stąd 
na jej posiedzenie 1-:1. kwietnia, zjechali się obywatele "dla uczynienia porządku ", 
ale "nic nie zrobili"; drugie posiedzenie nie doszło do skutku, na trzeciem 
dopiero (16.), komisarze i inni obywatele wybrali prezesem Komisyi Porząd- 
kowej, biskupa Ważyńskiego. Rozpoczęto od "utworzenia księgi ofiar". Tomasz 
Wydżga, podkomorzy halicki "zadziwił hojnością ofiary swojej" - wątpiono, 
czy ,vszyscy obywatele razem wzięci, dorównać mu zdołają.l) Grochowski 
dziękował mu gorąco z obozu pod Korytnicą. 
Wiadomość o powstaniu chełmskiem doszła już dnia 10. kwietnia do 
Krakowa. Komisya Porządkowa województwa krakowskiego, natychmiast wydała 
"uwiadolnienie o akcesie", wyrażając nadzieję, że gorliwość obywate1i ,voje- 
,vództwa krakowskiego i "dla innych ,vojel'Tództw kraju Polskiego, równym 
będzie przykładem". Odezwę swoją poleciła ,vydrukować i z ambon ogłosić. 2 ) 
"y dziesięć dni potem otrzymała wiadomość, że wojsko pod komendą Gro- 
chowskiego zostające, stuczyło w dniu 14. kwietnia między Opalinenl i Ruszczą 
potyczkę z Rosyanami; zabiło ich 8, raniło 12 i za.brało do niewoli 64, w tern 
jednego oficera i 6 kadetów - samo zaś straciło jednego zabitego i jednego 
rannego. Komisya (21. kwietnia ogłosiła tę wiadomość plakatami, jako dowód 
za ,,\Vszechmocność i dobroć Najwyższego Twórcy cnotliwemu ludowi sprzyja 
i błogosławi. 3 ) Kościuszko wkrótce napisał list do Ważyńskiego, a vVydżgę 
mianował generał-majorem, (ziemiańskim) wojsk Ziemi Chełmskiej i powiatu 
Krasnosta,vskiego. 
"Jednocześnie zapewne" (pisze Korzon), rozpoczęła swe czynności Komisya 
Porządkowa lubelska; generałem ziemiańskim został Piotr Potocki, starosta 
szczerzecki, b.rł
- poseł Rzeczpospolitej w Konstantynopolu za czasów sejmu 
czteroletniego. 
Komisya Porządkowa krakowska, pod okiem Kościuszki energicznie 
spełniała swe obowiązki. 2. kwietnia, wydała odezwę zalecającą ,vywiadywanie 
się o siłach nieprzyjacielskich, uzbrajanie się przeciw bandom kozackim i tę- 
pienie ich bez litości. 4. kwietnia, zażądała dostarczania koni pod jazdę naro- 
dową. 5. kwietnia, wezwała do "ofiary dla pleyzerowanych ". Tegoż dnia,' 
wydała pierwsze doniesienie o Racławicach - nazajutrz ogłosiła "generalny 
pardon" dla ,vracających dezerterów. 7. kwietnia, podając do wiadomości raport 
Naczelnika o zwycięztwie racławickiem, ,vyrażała jednocześnie żal, z powodu 


w całośc.i krakowska Komisya Porządkowa. 
[ylnie więc podaje Korzon (z Ważyńskiego, Przegląd 
archeologic.zny. Lwów 1882, str. 30). że dopiero 14. kwietnia, zawiązała się Komisya Porządkowa Był 
to już "dalszy ciąg" posiedzenia Komisyi. Korzon między czterema generałami, którym wojsko wy- 
powiedziało posłuszeństwo, wylicza i Raczyńskiego. (Wewnętrzne dzieje. tom IV., część 2, str. 370); 
- wobec tego należy podkreślić, że Rac.zyński podpisał akt powstania Chełmskiego. 
J) Dyaryusz Ważyńskiego l. c. 27-31. 'Wydżga dał tysiąc garncy gorzałki. płótna półsetków 50, 
wołów karmnych 20. ogromną ilość naczyń srebrnych. złote tabakierki. brylanty, pierścionki itd. 
2) Zbiór wszystkic.h pism urzędowyc.h str. 111. 
3) Druk Dzikowski.
		

/bartoszewicz_dzieje00197_0001.djvu

			- 181 - 


opieszałości obywa
eli \v dostawianiu i opatrzeniu rekruta i groziła nieposłusznym 
egzekucyą wojskową. 9. kwietnia, wzywała obywateli i plebanó\v, aby "szlakowali 
nieprzyjaciela" i zasięgali o ninl wiadomości. 10. kwietnia, wydała przepisy 
dla komend exekwujących. Datę 11. kwietnia, nosi "uniwersał \vzględem za- 
pasów gruntowych, furaży i poboru ". Następnego dnia Komisya odzywała się 
do obywatelskiej gorliwości, ,,0 zwrócenie dawniejszych ofiar" przyobiecanych 
a nie złożonych. Następnie 14. kwietnia, wydała "nakaz uzbrojenia wszystkich 
lllieszkańców, dostawiania rekruta konnego, odbywania musztry i ścigania 
nieprzyjaciół". Powoływała się tutaj na uniwersał z dnia 25. marca i uzupełniała 
go \v kilku kierunkach. Nakazywała dziedzicom, posesorom, rządcom dóbr 
i magistratonl, w ciągu siedmiu dni dokonać rewizyi czy uniwersał zostal 
dopełniony i natychmiast o tern zawiadomić pod osobistą odpowiedzialnością. 
"Z zalecenia najwyższego siły zbrojnej Naczelnika", Komisya prócz rekruta, 
poprzednim uniwersałem nakazanego, polecała, dla uformowania konnej milicyi 
\vojewódzkiej, dostawić z każdych 50 dymów jednego człowieka z koniem, 
dwoma pistoletami, pałaszem i piką; jako naj zdatniejszych ku temu wskazy- 
\vała strzelców, masztalerzy, stangretów i forysiów "jako umiejących dobrze 
jeździć na koniu ". Do musztry pospolitego ruszenia w dnie świąteczne nakazanej, 
należy na instruktorów \vezwać żołnierzy, kantonistów lub dawnych wojsko'wych. 
Nieprzyjacielskich żołnierzy, a zwłaszcza kozactwo, krzywdy wyrządzające 
i okrucieństw dopuszczające się, należy chwytać i pokonywać; \y tym celu 
użytą będzie część wojska. Gdz
e taki oddział nadejdzie, trzeba bić w dzwony, 
zbierać włościan uzbrojonych, zaopatrzyć ich na 5 dni w żywność i dawać 
ich do pomocy oddziałowi dla ścigania łupieżców. Wreszcie Komisya groziła 
"nieodpuszczenie" karami więzienia i robót publicznych, wszystkim, którzyby 
rozkazów uniwersału nie dopełnili, a gdyby kto przeszkadzał urządzeniolll 
Komisyi, to czy on dziedzic, czy posesor, jako "zły obywatel, narodowi szkodliwy", 
zostanie sądowi kryminalnemu doniesiony i oddany.l) 
Tegoż dnia Komisya \vydała odezwę, polecającą obchodzić się łagodnie 
z dezerterami z wojska nieprzyjacielskiego. O ile tępić należy kozactwo i rabujące 
żołnierstwo, o tyle każdy bezbronn
y zbiegły żołnierz, szukający schronienia 
i protekcyi, powinien doznawać "w
zelkiego bezpieczeństwa ludzkości i praw- 
dziwej opieki ".2) 
\V dwa dni później "rydała Komisya również z "woli Naczelnika t: nakaz, 
aby \vojskowi do korpusów powracali, ponieważ ,,(',odziennie obywatele ranganli 
wojsko\vemi zaszczyceni, bez ordynansu i nad potrzebę w Krakowie i w okolicach 
zabawiają się". Kto więc z wojskowych do I
rakowa lub do okolicy przybędzie, 
powinien \v ciągu 2-1 godzin meldować się, przedłożyć ordynans, urlop, lub 
podać przyczynę swego pobytu. Kto po dopełnieniu ordynansu, lub upły" ie 
urlopu, lub też zezwolenia komendanta do korpusu swego nie powróci, będzie 
podlegał utracie rangi i będzie poczytany za włóczęgę.3) 
l-tównież 16. kwietnia, KOlllisya" w przykrej konieczności", ""ydała odezwę 
wyrażającą oburzenie, że wielu obywateli opuściło kraj, \vywożąc swe majątki 
za granicę. \V zywała więc ich gorąco do powrotu, bo w clnvili, kiedy idzie 
o zbawienie Ojcz}?zny, nikonlu nie wolno opuszczać kraju, uchylać się od 
spełnienia obo\viązków. 
1) Zbiór wszJ"stkich pism urz
dowych i druki Dzikowskie. 
2) Zbiór wszystkich pism urz
dowJch str. 13.1. 
8) Tamże 141.
		

/bartoszewicz_dzieje00198_0001.djvu

			19. kwietnia, wydała Komisya nakaz pospolitego ruszenia na obronę 
Ojczyzny. ,,\V gwałtownych potrzebach - mówiła Komisya - wszyscy obywatele 
i mieszkańcy tej ziemi wolnej brali się do broni". \V takiej potrzebie znaj duj emy 
się dzisiaj, - więc też Komisya wzywała, aby "każdy obywatel posiadłość 
ziemską mający, z całym dworem swoim stanął i szedł na czele gromady 
z bronią 'v ręku jaką nlieć może i aby złączył się z wojskiem Rzeczpospolitej". 
Kto chory, lub wiekiem podeszły, niech zamiast siebie wyszle syna, a gdyby 
go nie miał, lub nie był w kraju przytomnym, to "jego miejsce mają zastąpić 
dwaj ludzie, oddzielnie z każ- 
dej wsi". Gromady należy 
opatrzyć żywnością, dopóki 
nieprzyjaciel z ,yojewództwa 
nie zostanie wypędzony. 
Wszyscy inni, jeżeli nie są 
obarczeni publiczną usługą 
"winni stawić się zbrojno na 
pierwsze zawołanie". Takie 
uz broj enie się i poruszenie,ma 
być pod rygorem kar w ośmiu 
dniach dopełnione. Gorącemi 
słowy do wszystkich obywa- 
teli, a zwłaszcz
 stanu rycer- 
skiego, kończyła Komisya 
s,vój nakaz. "l\Iusimy być ,vol- 
nymi - ,vołała - albo zginąć 
i zagrze bać się 'v ruinach 
własnego kraju. Naród ocze- 
kuje prawdziwej naszej deter- 
minacyi ".... Niestety, było to 
złudzenie Komisyi i Kościu- 
szki, który sądził, że krocie 
wyruszą na plac boju. . . .1) 
W tym czasie (14. kwietnia), 
Kościuszko wyprawiłnaLitwę 

Iorawskiego, nadawszy mu 
rangę generał-majora komen- 
derującego wojskiem litew- 
skiem. 
1:orawski ,viózł ze sobą uniwersał Kościuszki, wzywający do powstania 
i listy do obywateli. W uniwersale polecał Kościuszko wszystkim generałom, ofi- 
cerom, podoficerom i gemeinom, aby się łączyli z Morawskim. Zapewniał, że ci, 
"którzy najpierwej wystąpią z korpusami dla przyłączenia się do świętych związków 
naszych, odbiorą natychmiast 'v nagrodzie naczelnictwo tychże korpusów". 
Od całego narodu wymagał, aby przystąpił do formowania "powstania woje- 


182 


.. 




 



m-ł' 


IJ.L 


DODATEK 
G A Z 
PO'VST ANIA 


DO NRU 5. 
E T Y 
POLSKI. 



 
Z 1f'ar/zawy $nia 
9. Xwietrzia. 
DALSZE PROKLAMACYE y ROZRZĄDZEXIA KRAKOWSKIE. 
- 


+
 




 


( Res1lta oaezwy Koiciuszki ao W0!lflca:) 


winnilc.ie. Ona na Was woła a ObroDł!; ia w Jey Imieoia moie Wam prze. 
ryłam rozkazy. 
810rf .z W.ml ukoc:hll
i Ko.ledzy.za Hasro Sm;n-ć! alho ZWYC.;fltwO! 
IIf.
 Wam I tema Narodow.. ktory ZIID
Ć 
c:zey poftanowi!. a aiżeli dłu. 
iey IfcUĆ 'IV banieboey aiewoli. 


TADEUSZ KOSCIl1SZIO. 
mpp. 


- OJezw4 tegoz. ao li
u' Po!f1c;ch. 


TADEUSZ KOSCIUSZKa NACZELNIK NAYWYZSZY SILY ZBROYNEY 
NARODOWEY. 
O tdobo Rodzaiu ladakiego Płc:i piękna! cierpi
 (ac:serze ... wi"dolc nie- 
fpoko,yney t,,'eJ trofkjnl7oici. 0101 sl1l1alelo przedlirwzifC:la. które lnJ of",o- 
b
zenlu Oyczyzny prze
lifbio... 
olacy i łzy "aue. bóre "al1l tu troO:lj- 
.05t z ferc: !:Zurych wyclOca. przeymoie ferca Rodaka' waszego 0lółDemll 
{zczfśdu pohrircai\n,o IIł! z Rozkosz.,. 
P
z
olci. "!ł p
clae wam Wlpoł.Obywatelki';' moi, .y'l. .. kt6(Oy li,. 
:lnayllule I dogodz
Dle nułoici Wauey i dC?lodzeDie potneble Pubhczney. 
",f.k leR lo. lu.Jz.kol.c, n)...r
czfilj"y. ii a
 Pn" (waich Dtnymać. ani Pnw 
N.rodu odz.rfkac: ale można. bez pnybych i-kosztowaych rercom tkliwym 

fliar.
 Bracl
. Syno
le wasi. bić .if id,. krew DarZ. mUli ,waru upewnił: 
Cnzflcla kobiety; nIech oney wylew ".rz. "ltr.ymai, Iłuania , Raczcie 
'1'rorz, .... na milośt lad2kołci robić hupie i baadate dl. Woyita, Offiara 
ta K'lk flfknych, .uły cierpieniom i mrftwo,rame aat'hfcl. - 
- TADEVSŻ KOSClUSZlO. 
G _UchU/c- 


Nr. 76. Odezwa Kościuszki w Gazecie Powstania Polski. 


l) Że Kośc.iuszko w to wierzył, dowodem Sl\ słowa jego listu do Franciszka Sapiehy, pisanego 
w miesiąc później z obozu pod Połańcem: "Pamiętaj, że wojna nasza ma swój szczęśliwy charakter.. .. 
Jej pomyślność zasadza się najwięc.ej na upowszechnieniu zapału i na uzbrojeniu generalnem wszystkich 
ziemi naszej mieszkańców. Postawić odrazu 100.000 wojska liniowego jest trudno w naszych okolicz- 
nościach, lec.z postawić masę 300.000 nl\ łatwo przyjdzie, byle szczerze c.hcieli ziemianie i księża.". Korzon 
Kościuszko str. 316.
		

/bartoszewicz_dzieje00199_0001.djvu

			- 183 - 


wództw, ziemi i powiatów, oraz do uzbrojenia ludu ". - Jak wieśniaków 
uzbroić i do porządku doprowadzić, o tern, generał Morawski "da zupełne 
zainformowanie". \V liście do Fryderyka Sapiehy, generała artyleryi litewskiej, 
pisał między innemi: "Narodowe powstanie w tej stronie nastałe, uwieńczone 
zostało pOITlyślną utarczką, która i same serca zlodowaciałe powinnaby ożywić 
i zastalić, a porywcze umysły do ochoty pobudzić". . . . Macie, - (pisał dalej) 
- mało nieprzyjaciela na Litwie, wojsko wasze "pała zemstą i odwagą ", 
naród jest uciskany, - więc położenie sprzyja wybuchowi. "Ale nie trzeba 
tracić ani minuty czasu. . .. Szlachta na koniach, a pospólstwo z kosami 
i pikami niech ,vychodzi. Polegał na Sapieże, "znając jego du:szę", ale ostrzegał 
go, że jest otoczony takimi, "co więcej własnego interesu niż Ojczyzny i Twego 
słuchają".I) \V listach do "miłego towarzysza" Niesiołowskiego, szefa regimentu 6. 
pisał: "Znam twą duszę. .. Ty jesteś naczelnikiem pułku, - idź z ninl, łącz 
się, szukaj ochotników.. " Rosyanie już doświadczyli, że nie tak łatwo jest 
pokonać broniących Ojczyzny". Kazał mu po zebraniu wojska iść pod Warszawę, 
choć "ocalenie \Vilna takoż nie małą jest rzeczą".2) Tejże treści były listy 
do Grabowskiego i Kurnatowskiego. \Ve wszystkich wspominał o Racławicach; 
'v każdym powoływał się na zlecenia ustnie udzielone lIorawskiemu. 3 ) 
Zaznaczyć należ)", że 'v tymże czasie (17. kwietnia), przybył do Krakowa 
Kołłątaj, poprzedzony przez Ignacego Potockiego. Byli to przyszli naczelnicy 
Najwyższej Rady Sarodowej, zapowiedzianej krakowskim aktem powstania, 
więc zapewne układał z nimi Ę-ościuszko główne jej zarysy. "\Vciąż mając na 
pamięci dobro włościan, ,valczących za Ojczyznę, wydał Kościuszko dnia 
19. kwietnIa "odezwę za fanlilią włościan do walczenia z nieprzyjaciółmi 
wezwanych, z zakazenl uciemiężania ich i z zaleceniem, aby od robocizn 
wolnymi byli". Z boleścią dowiadywał się, że obrońcy Ojczyzny doznają 
"wielorakich ucisków". Skarzyły się przed nim reginlenty 6. i grenadyerów 
krakowskich, że żony i dzieci żołnierzy nietylko "żadnego osłodzenia nie 
łnają", ale wystawione są na "największe uciążliwości". Skarżył się na to 
i :, lud ruszający się w całej masie przeciw nieprzyjacielowi
'. "\Yięc Kościuszko 
upominał i groził. Nakazywał, aby zwierzchności nietylko walczącynl "folgę u 
dawał,y, ale starały się, aby gospodarstwo ich nie upadało. Oświadczał, że "lud 
ruszony do obrony kraju II "ToIny jest od wszelkiej robocizny. 
akazał Komisyi, 
podzielić powiaty "na pewne części" i ustanowić dozorców, którzy co tydzień 
pod przysięgą mają donieść, "czy zalecenia Komisyi są dopełniane i czyją 
winą są niedopełnione ". Komisya 20. kwietnia ,,
konała polecenie Kościuszki, 
wydając uniwersał "Zapewnienie opieki rządu włościanom i ulgi 'v robociznach ". 
Doprowadziwszy swą armię do ładu i porządku, nauczywszy ją karności, 
poczyniwszy nowe zaciągi i obeznawszy je z pierwszemi zasadanli służby 
wojskowej, postanowił Kościuszko wyruszyć w strony sandomierskie, aby zbliżyć 
się ku korpusowi Grochowskiego, mianowanego przez niego generał-lllajorem. 


1) Powstanie KościuszkI, z pism autent.ycznych sekretnych. dotąd drukiem nieogloszon'ych 
wydane. Poznań 1846, str. 85. 
2) Tamże 88. 
S) .Morawskiego z tą korespondenc
-ą schwytano, ale powstanie na Litwie i tak już było przy- 
gotowane i jak zobaczymy, wybuchło wcześniej, zanim byłby Morawski zdążył na Litwę. Jakie bajki 
krążyły wówczas, mamy dowód w Dzienniku patr
'otyczn
Tm polskim (nr. 16), któr
- w kore8pondenc
-i 
z Krakowa 13. kwietnia, donosi. że przybył do Kościuszki Morawski z wiadomością, iż Litwa już 
powstała, że 15.000 z arsenałem jest już w marszu lu "Warszawie, że ,nIno najlepiej się "dystyngwo- 
wało" itd.
		

/bartoszewicz_dzieje00200_0001.djvu

			184: - 


Prócz tego, trzymając się blisko granicy galicyjskiej, nliał nadzieję łatwiejszych 
dostaw i liczył na zabezpieczenie sobie tyłów wobec mniemanej przychylności 
Austryi, z którą J. Ossoliński i Ignacy Potocki wciąż starali się zawiązać 
stosunki 1 ) 'V chwili opuszczenia Bosutowa miał pod sobą koło 8000 ludzi. 
J\Iiędzy nimi był już porządnie uformowany i wyćwiczony przez pułkownika 
Krzyckiego batalion grenadyerów krakowskich, który wraz z milicyą krakowską 
podpułkownika Siemianiowskiego liczył około 1000 ludzi; przez cały czas ,vojny 
batalion ten dzielnie się spisywał, przeszedłszy 'v 'Varsza,vie pod k0111endą 


('h 
\
, 


._.::::;:::; 
 , [ 
:':L ' 



. ".....j.,
 .,. ;;.. :: 
._r
:.
::. .
. 'C. (

 "-

.--94.""'. j,. 
' A
 -' .0:::.11 . - ,-,"i!,-,..".r.,. ",' 
- . 
-. . r' -..-, :.
 
"'
 > <-.- - -- 
-
 
:.- 


2 


3 



 



:--
- 


5 


6 


Nr. 77. 1) Filip Lichocki, prezydent miasta Krakowa. 
2) Stanisław Mieroszewski. 
3) Franciszek Ksawer
' Korwin "Yyszkowski. 


4) Adjutant Kościuszki. 
5) Tadeusz Kościuszko. 
6) Żołnierz na odwachu. 


Jabłonowskiego, walczył pod l\Iaciejowicami i 'v obronie Pragi. Jazdę podzielił 
Kościuszko na dwie części: jedną złożył ze szlachty, drugą ze »sług" (szere- 
gowych ?), "aby obudzić między nimi współzawodnictwo".2) 
Przed wyjściem z Bosutowa, starał się I(ościuszko zabezpieczyć Kraków. 
Wisła go broniła od południa, a po części od wschodu i zachodu, szło więc 
głównie o zabezpieczenie go ze strony północnej. 'V tym celu sypano okopy 


J) Obszernie o tern w Kościuszce Korzona str. 357-362. 
2) Z l i s t uJ. O S S o l i 11 S k i e g o do ministr. austr
'ackiego Thuguta (Zeissberg. Quellen von 
der "Geschichte deL' Politik" Oesterreichs, Band II., S. 2U3), Ossoliński bawił 5 dni w obozie pod Bosu- 
towem i zachwycał się we wspomnianym liście tak Kościuszką, jak porządkiem w obozie panującym.
		

/bartoszewicz_dzieje00201_0001.djvu

			- 185 - 


. 


pod kierunkiem oficera-inżyniera Pilewskiego. Do pracy tej zaprzągnięto 
włościan, służących obywatelskich, włóczęgów i żydów; najlepiej spisywali się 
ochotnicy ze wszystkich sfer miejskich. Na okopy zaciągnięto armaty zdobyte 
pod Racławicami i śmigownice dostarczone przez klasztor zwierzyniecki. Służbę 
w okopach pełniła Iuilicya miejska, pod kierunkiem kilku oficerów. Było tu 
nieco konnicy i rekruta. Prócz tego w osobnym obozie pod Skałą, formował 
pułkownik Bukowski szeregi przyszłych obrońców Krakowa; zebrało się tam 
do 4000 ludzi, nieco konnicy i sześć żelaznych armatek. Komendantem Krakowa 
mianował Kościuszko, na rekomendacyę Zajączka, pułk. Ign. Wieniawskiego, 
"nllodego niedoświadczonego człowieka",l) zapewne tego samego, co przybył 
z Lipska z Ignacym Potockim. 
Z Bosutowa wyruszył Kościuszko dnia 25. kwietnia i tego dnia dotarł 
do Igołomii. Tu dopadł go wieczorem pułkownik Sokolnicki, wysłany z \Varsza\vy 
z wiadomością o oswobodzeniu stolicy. Ogromna radość zapanowała w obozie. 
Uderzono \v bębny, całe wojsko stanęło pod bronią. Nazajutrz urządzono 
\vspaniałe nabożeństwo - wesołe pieśni rozlegały się po obozie. Nie było 
jednak sahv »dla oszczędzania prochu". »Ile serce moje - pisał Kościuszko 
Jo Tymczasowej Rady Zastępczej \Varszawskiej - pełne jest przywiązania do 
Ojczyzny naszej, tyle mnie odebrane dnia dzisiejszego ,viadomości najwyższą 
przejęły radością". . . . 


tO 


-Q II Q 


Ot 


Rozdzial dwudziesty. 


, 
"Swięta insurrekcya" w Warszawie. 


J ;- ak wiemy, Igelstrom, \v pierwszej połowie marca, dowiedział się o spisku 

' \varszawskinl. Natychmiast kazał uwięzić szambelana Węgierskiego, Stani- 
sława Potockiego, (adjutanta generała :Mokronowskiego), Dziarkowskiego 
i Kapostasa (dwaj ostatni uciekli z Warszawy); jednocześnie \vysłał polecenie na 
Ukrainę, aby pochwycić Działyńskiego "duszę spisku".2) 
Wiemy również jakie wywarł wrażenie na Igelstromie »bunt" :Madaliń- 
skiego i Zborowskiego i jakie nadzwyczajne środki policyjne zarządzono 
w Warszawie, 'wobec głuchej fernlentacyi" buntowniczych dyskursów" i burzliw
-ch 
"paszkwili ikarteluszów". 


1) Tak się o nim wyraża Paszkowski l. c. str. 75. Tenże podaje, że na .,osadę" Krakowa prze- 
znaczył Kościuszko 1200 dawnej i nowej słabszej piechoty i do 2000 zbrojnych ochotnych mieszkaliców ; 
6 dział mniejszych do pola i kilka żelazn
'ch do warowni. Przez przeniesienie wojny do środka kraju 
strata Krakowa, leżącego na granicy Prus i Austr!'i, według Paszkowkiego była nieuchronną. Twierdzi 
on, że Kościuszko dał Wieniawskiemu list zapieczętowany, w którym polecał w razie niemożności 
obrony, oddać Kraków raczej Austr!-akom niż Pl'usakom. Inne źródła stwierdzają istnienie takiego 
listu, ale wydanego dopiero w Jędrzejowie po bitwie pod Szczekocinami. 
2) Kamieniecki: DzielI li. i 18. kwietnia 179.,1 w 'Warszawie przez naocznego świadka. (Żupań- 
skiego Pamiętnik, XVIII. wieku, tom I.) Potockiego i 'Vęgierskiego osadził Igelstrom w lochach swego 
pałacu, gdzie też wkrótce mieli się znaleść Stalicki i Sierpiński, oficer Madalińskiego. Zostawali oni 
pod strażą księcia Daszkowa i 12 grenad
-erów; Kamieniecki podaje międz
" uwięzionpui u Igelstroma 
i Stasz!"ca, ale wiadomość ta nigdzie nie znajduje potwierdzenia. 
1794 2ł
		

/bartoszewicz_dzieje00202_0001.djvu

			- 186 - 


"\Viadomość o powstaniu w Krakowie przeraziła i tak już przestraszonego 
Igelstroma: Udał się natychmiast do króla i żądał wydania deklaracyi, że. 
pra\vo n e ID i n u nl c a p t i y a b i m u s ma być zawieszone. Król pod naciskiem 
Igelstroma wydał 2. kwietnia uniwersał przeciw insurrekcyi i Kościuszce. 
Zaczynał się on od słów : "Jużeś aż nadto doświadczył najnlilszy narodzie". 
'Vięc ostrzegał król przed "wszczętem 'v Krakowie, przeciw spokojności 
publicznej powstaniem", przed "omamieniem" pochodzącem z Francyi, przed 
tymi co "przyłudą" wyciągając ofiary, przyspieszają zgubę. Rzucał podejrzenie, 
że po'wstanie jest "może przedajnem narzędziem obcej intrygi". W:::eszcie król 
oświadczał, iż "ktokolwiek wdziera się do władzy, której nie wziął od narodu, 
gwałcicielem jest i jakiekohviek bierze na siebie pozory, za takiego uważanym 
być powinien" .1) 
,y dwa dni później (4. kwietnia), \vystoso\vał Igelstrom notę z powodu 
ukazania się "aktu formalnego, \vzywającego do buntu". Uważał ten akt za 
jedno z tych pism buntowniczych, któremi od początku rewolucyi francuskiej 
}'ozkrze\viają się "prawidła morderst\v i łupieztw", za "zbiór potworny zwodniczych 
sofizmatów patryotyzmu". "Zgraj a rokoszan" chce przepisywać prawa, naigrawa 
się z pra\v świętych własności". Oświadczał, że \vojska imperatowej odebrały 
rozkaz rozproszyć "łupiezkie hordy". Żądał zwołania sądów sejmowych i innych, 
aby ukarać "głównych wino\vajców i popieraczów spisku rewolucyjnego". 
'V liście do BezboTodki (5. kwietnia), donosił Igelstrom, że całe wojsko 
w Koronie powstało, wyjątkiem garnizonu \v Warszawie liczącego 4000 głów. 
Obliczał siłę zbuntowanego wojska na 18.000. Co więcej, "konfederacyejakobińskie 
zawiązały się w Krakowie i 'województwoach krakowskiem, sandomierskiem, 
lubelskiem, chełmskiem, \vołyńskiem i łuckiem". Naturalnie w strachu prze- 
sadzał, uprzedzał wypadki, bo sandomierskie jeszcze spało, a gdzieindziej był 
już "bunt" \vojskowy, ale nie było jeszcze "konfederacyi". Zaręczał Bezborodce, 
że ,,-straszna zbiera się burza". Litwa niezawodnie pójdzie za przykładem 
Korony. Siły miejscowe nie wystarczą, a na Prusaków i Austryaków niema co 
rachować. "Na Boga" - wołał - nie uważajcie panowie tej rzeczy za fraszkę. . . . 
"\Vystaw pan sobie moje położenie. .. otoczonego co chwila nieprzyjaciółmi 
i szpiegami, nieznajdującego nigdzie \ysparcia, ani sprzymierzeńców o , ani wojsk 
naszej monarchini, które powinnyby się przynajmniej zająć \vstTzymaniem buntu 
c h ł o P s k i e g o od naszych granic". (Ostatni ustęp wygląda na to, że Igel- 
strom obawiał się powstania ludu w zaborze rosyjskim). Potrzeba, aby natychmiast 
wkroczyła do Polski armia Sołtykowa, a wówczas "w dwa miesiące wszystko 
będzie przytłumione". 2) 
'V dwa dni później (7. kwietnia), \v liście do Repnina, pisał Igelstrom: 
,,:
Iadaliński przechodząc przez nowe pruskie granice, poczynił \v nich różne 
złodziejstwa! . .. poszedł \v \vojewórlztwa sandomierskie i krakowskie, gdzie 
przyłączywszy do siebie wojska, pociągnął do Krakowa, w czasie gdy zjawił 
się w Krakowie polski generał Kościuszko i nazwawszy siebie najwyższym 
naczelnikiem siły narodowej, ogłosił tamże wolność na kształt francuskiej 
rewolucyi. A po wykonanej przez miasto przysiędze, wydał do całego narodu 


1) Gazeta krajowa nr. 27. 
2) Powstanie Tadeusza Kościuszki z pism autentyczn
.ch, sekretnych, dotąd drukiem nieogło- 
szon
.cb wydane. Poznań 1846, w księgarni nowej J. Łukaszewicza, str. l. Ten list Igelstroma, jak i inne 
tu c
.towane został
' przejęte na Litwie przez nasze komendy wojskowe.
		

/bartoszewicz_dzieje00203_0001.djvu

			i ,,'ojsk polskich manifesta i akt powstania, napełniony prawidłami zgubnej 
. teraźniejszej nauki francuskiej. Animuje on wsz
'stkich w ogół i każdego 
z osobna, aby się brali do oręża, dla postawienia Polski 'v dawnej sytuacyi 
i zabezpieczenia j ej całości i wolności. Buntownik ten, błysnąwszy w oczach 
narodu i wojska tak ponętnemi przedłożeniami, potrafił przy pierwszym kroku 
pociągnąć ku sobie kilka- tysięcy tak wojsk polskich, jako drobniejszej szlachty 
i różnych prostej kondyc
Ti ludzi. Po takowem zdarzeniu wyprawiłem jeden 
korpus ku Krakowu, a drugi utrzymuję w "\Varszawie; gdyż dostrzegłem, że 
i 'v 'Varszawie taił się duch zmowy, składający się z różnego rodzaj li i stanu 
ludzi, a to dla wzniecenia w całym tutejszym kraju buntowniczego zapału, 
i dla ,vprowadzenia tu zgubą grożącego systemu Jakobinów. Ba, co większa, 
dostrzegłem, iż 'Varszawa była przeznaczoną na początkowe odkrycie tej re,vo- 
lucyi, do której gotowało się już miasto, - jakoto widzieć można z teraźniejszej 
natrętności i hardości jego mieszkańców". 
W liście tym błagał również Igelstrom o posiłki i donosił, że zaprosił 
"ministrów pruskiego i austry- 
ackiego, aby tę sprawę ,yspólnie 
z nami za swoj ą uważali ". 
10. kwietnia Antoni Suł- 
kowski odpowiedział Igelstro- 
lnowi, że król z radą nieusta- . 
jącą wyraża ukontentowanie 
z "troskliwosci" imperatorowej, 
że polecono- instygatorom roz- 
począć proces przeciw autorom 
insurrekcyi i ich wspólnikom, 
że jednak niema potrzeby przy- 
spieszyć zwołania sądó,v sej- 
nlowych, bo i tak prawo po- 
czątek ich na 1. nI aj a naznacza. , 
Jednocześnie król z Radą Nieustającą zwrócił uwagę Buchholza, ministra 
pruskiego, że pobyt wojsk pruskich dla ścigania l\Iadalińskiego, ,vobec jego 
oddalenia się, "niema celu, ani dostatecznego pretekstu". Buchholz nazajutrz 
oświadczył, w skutek porozumienia się z Igelstrolnem, że "okoliczności stały 
się gwałtowniejsze", odkąd "kupa łupieżcza" złączyła się z innerni, które 
ogłosiły insurrekcyę. Chociaż ten akt z "najwyższą ,vzgardą przyjąć należy", 
jak i "nieroztropno - śmieszne chełpienia się", - to jednak" trzeba ,vstrzymać 
zbrodniczy związek hersztów jego i dlatego wejście wojsk Najjaśn. króla IIllCi 
Pruskiego i złączenie się ich z wojskauli Najjaśn. aliantki nie powinno 
wzniecać obawy w Najjaśn. Rzeczpospolitej". 
Łatwo pojąć jakie wrażenie na Igelstromie 'wywarła ,,-iadomość o Racła- 
wicach, gdzie Kościuszko "przewodniczył wojsku i różnej hałastrze uzbrojonej 
w dzidy i topor
T, a prowadzonej do boju na wpół pijanych (?)".l) Zarządził suro" e 
środki, dopuszczał się gwałtów, czelll "tenlbardziej umysły się zapalały". Sam 
w ciągłej trwodze do snu się nie rozbierał i wojsku otaczającemu jego 


- 187 - 


10 


PA,LA:IS Sm...KOWS
I" 
.-oł' 

. 


... 


...
 


. ..,,. ,... .. 'ł'f; ;o 

 :.". - ..-".", - ..... 
-r.' 
 r. . ł- 
 1 - . 
 .I I - " a 
. .1; .. -
- I.... .. 
 " _ 
f ' 1 " 1 ' 1 .:: I .J' - ' - .; I ,--'. : _ _ .11 °l '-' I 
. 
. , 
 . - .: . - I ... - 1f . I : I l , 
, J . 1 I - . I . - I 
ł :'::.: l! '
 " J! .
I!aJW U " . .
łł!:!'
 
' .;:1.' e. l . 
.. I ,. i.' 
-Ił!li I "111'1-0. Ii' I: . I: t'
 
. - . -

- . I
 - ,'. . 
- 
_. -- -- 


'. - 

::


;-": ..::



_ :;;- ,-
_ _-
T
-:
-cc 


- . 

 

....
. 

:_0
:=-.... 

.
- 
. - :i 
.. - ,
'-"£. ..,... '" 
 
 
-.
- 

 
 


Xr. 78. Pałac Antoniego Sułkowskiego. 


1) List Igelstroma do Repnina z dnia 14. kwietnia. (Powstanie Tadeusza Kosciuszki z pism 
autentycznych str. 17). 'Vidocznie opuszczono lub przekręcono tu jakiś wymz. Może miało być przez 
oficerów nawpół pijan
'ch, albo może owa hałastra b
-la prowadzona .nawpół pijana". 


24*
		

/bartoszewicz_dzieje00204_0001.djvu

			. 


188 - 


pomieszkanie "kazał czuwać nietylko "we dnie, ale i w nocy bez odpoczynku". 
(Pistor). Zwołał natychmiast radę wojenną, na której postawił pytanie: czy 
pozostać w Warszawie, czy też z całemi siłami rzucić się na Kościuszkę. Sam 
przychylał się do drugiego zdania, chciał nawet zabrać ze sobą i króla, na co 
król się zgadzał i już kazał w tym celu swój ekwipaż przygotować. 1 ) Na razie 
jednak zapadło postanowienie, aby nie opuszczać vVarszawy. Przemawiały 
za tern następujące powody: po pierwsze: Kościuszko niema dostatecznych 
zapasów wojennych, a otrzymać je mógłby tylko z warszawskiego arsenału, 
powtóre dopóki Rosyanie siedzą w Warszawie, to po'wstanie się nie rozszerzy, 
a mieszkańcy Warszawy czekają tylko na ich wyjście, aby połączyć się 
z oddziałami wojska polskiego i uformować znaczną siłę, po trzecie: w War- 
szawie znajdują się "tak dla nas (Rosyan) przychylne i zupełnie nam oddane" 
władze urzędowe, które znajdą się w strasznem niebezpieczeństwie, 'po czwarte: 
opuścić Warszawę to przyznać się do strachu przed Polakami 2 ), wreszcie po 
piąte: król bez Rosyan nie może pozostać w Warszawie, a brać go z sobą 
byłoby ciężarem. Generał-kwatermistrz Pistol' radził, 
otoczyć nocną porą 
koszary pułku Działyńskiego i batalionu kanonierskiego, zabrać je do niewoli 
i opanować arsenał. 3 ) Ponieważ zaś obawiano się, aby ten zamach nie wywołał 
oporu ze strony ludu, przeto biskup Kossakowski podał myśl, aby dokonać 
tego czynu podczas rezurekcyi (19':-'kwietnia), która 
iałaby się 
 odbyć we 
,,-szystkich kościołach o jednej godzinie: wówczas ńależy otoczyć kościoły 
wojskiem i nikogo z nich. nie ,vypuszczać. ł ) Proj
kt ten przyjęto. 1Iłożenie 
ogólnego planu obrony na wypadek rewolucyi polecono Apraxinowi i Cichockiemu. 
Po Warszawie tymczasem wiadomość o Racławicach rozbiegła się szeroko. 
Podawano ją sobie z ust do ust, tylko gazety o niej n1ilczały, bo im mówić nie 
było wolno. Gazeta krajowa z dnia 12. kwietnia, zawiadamiała: "Trzymając się 
ściśle raz sobie przepisanych prawideł, nigdy się nie. ośmielimy położyć 

 w okolicznościach tyczących się kraju, coby rntjmniejszej wątpliwości podpadać 
mogło, lub urzędownym nie było. Z tych powodów nie maj ąc żadnych dalszych 
urzędownie komunikowanych sobie raportów względem rozruchów 'v "tVoje- 
wództwie krakowskiem, nie umieszczamy dzisiaj różniących się 
 'v tej mierze 
wieści ". Więc też oprócz not ambasadorskich i Rady Nieustającej, nic "Gazeta 
krajowa" nie podawała, a jedyna jej własna 
viadomość, poprzednio umieszczona 
w dniu 5. kwietnia, (w nr. 27.) brzmiała lakonicznie: ,,0 zamieszaniu 'v Woje- 
wództwie krakowskiem, a mianowicie 'v samym Krakowie, tysiączne błędne 
rozchodzą się wieści". 
Igelstrom poprzestał na razie na wydaniu polecenia kolumnie Chruszczowa, 
aby połączyła się z Denisowem, który powrócił do Skalmierza. Niepokoiły go 
wieści, jakie otrzymywał z chełmskiego i lubelskiego. Donoszono mu, że siły 
Grochowskiego ,vynoszą 8000 ludzi, z którymi zbliża się ku Lublinowi. Przy- 


1) Pistor str. 53. 
2) Pistor str.54. 
S) Pistor str. 33. 
') Wojda, w bezimiennie wydanej książce: "Versuch einer Geschichte der letzten polnischen 
Rewolution vom Jahre 1791", podaje, że plan zbrojenia powziął Jgelstrom i Ożarowski z Zabiełłą, i że 
termin jego był naznaczony na Wielki Piątek 18. kwietnia. Ożarowski mial polecić pułkownikowi 
Styrowi, dowódzcy piechoty gwardyi koronnej, aby połączył się z Moskalami j kozacy mieli na kiJku 
rogach miasta wzniecić pożar, aby odciągnąć uwagę resztę ludności (str. 100-101). Pamiętnik 'Vojdy 
nieco skrócony i z opuszczeniem dokumentów wydano w przekładzie polskim w Poznaniu (1867). "?ojda 
był później prezydentem "Warszawy i' sen
torem.
		

/bartoszewicz_dzieje00205_0001.djvu

			- 189 


staje do niego dużo szlachty i chłopów. Radzimińskiemu polecono formować 
pikinierów, - ma już ich 10.000 i 12 armat. Do Chełma wezwano całą szlachtę, 
aby stanęła pod bronią. O tern wszystkiem Igestrom donosił carowej dodając, 
że jeżeli się "ogień buntowniczy rozszerzy, nie poradzimy, chyba nowemi 
i wielkiemi korpusami ".1) 
List ten pisał Igelstrom 16. kwietnia, nie spodziewając się, że noc dnia 
następnego będzie końcem j ego panowania 'v Warszawie. 
"Skoro tylko - pisze Pistol' - Kościuszko ogłosił swą odezwę, zapaleńcy 
warszawscy niebo i ziemię poruszali, ażeby lud do powstania nakłonić; przez 


... 


l:-

 
VI . 


{,.;-._ 4. 


!i1i 
f -::
'u.-i" 
: . '
 . :''''-\ 


_U' _ 
'" 
. " tłt -,g; , 
, CI .-4/ 
{- 
o 
 ".; 
1
. - 
ł.::::::". ,-_o, 
-
 


j .. .-- - 
. ..;;;;,..._
-..' 
...
 


.'--- 
_.3<-.. 


:.. 
 
 
. ł l .-<" .. 
--"'>"
 
 .:-....>, :- 
d....r, .. ,,-, ',.,,-, " 
. .-' 
J "
", '


,:,.. i 
.. . ._:;. _. 
 '

M_$ 
. '__& -h,_,
:._ ) 
NY"ł'7"

;:


1--

_

-_.___ ___ .. 

 ".-r



::J._ 
---=< 
2 



 


/ 



:. 


3 


s- 


Nr. 79. 1) Oficer z brygady Biernackiego. 2) Generał Kniaziewicz. 
3) Oficer z br
-gad
' Biernackiego. 4) Generał sztabu. 
- 5) Żołniel'z z regimentu gen. 'V odzickiego. 


afisze przylepione na rogach ulic, przez sztuki w teatrze napełnione patryo- 
tycznemi myślami, l ud podniecali". 2) 
To była robota zewnętrzna, jawna, która jednak, jeżeli wierzyć Pistorowi, 
na kilka dni przed 'vybuchem ucichła. Było spokojnie, "tylko głucha wieść 
obiegała miasto, że 16. kwietnia wieczorem, przez okna arsenału ""rrzucono 
dla ludu 50.000 nabojó,v".3) Może ten spokój, jeżeli istniał rzeczywiście, był 
umyślny, przez spiskowych nakazany, aby uspic czujnt>ść nieprzyjaciela. 


l) Powstanie Tadeusza Kościuszki z pism autentycznych, str. 11--14. 
2) Pistor str. 28. 
S) Pistor str. 60.
		

/bartoszewicz_dzieje00206_0001.djvu

			190 - 


Bo spisek istniał dalej. W pierwszej chwili po jego odkryciu i dokonanych 
aresztowaniach, rozpierzchł się. Ale rzucone ziarno dalej kiełkowało, aż wyrosło 
w kłos z chwilą, kiedy wystąpił Kościuszko. Ustąpili z placu jedni, przyszli 
na ich miejsce drudzy. Nicią między nimi był prawdopodobnie wtajemniczony 
przez Działyńskiego 'v spisek, generał Jan August Cichowski, komendant 
Warszawy, który umiał sprytnie w swoim czasie przeciągać redukcyę wojska, 
a wobec Igelstroma i hetmana Ożarowskiego nietylko przywdział, ale wybornie 
nosił maskę zwolennika istniejącego porządku rzeczy i dlatego nawet układał 
z Apraxinem plan obrony przed" buntem". Przypuszczenie to opieramy na tern, 
że nowo zawiązany spisek .był prawie wyłącznie wojskowym, a Cichocki, jak 
zobaczymy, położył największe zasługi w przygotowaniu wybuchu; wątpić 
należy, czy byłby się on udał bez jego udziału. Do spisku należeli obok 
Cichockiego : Krystyan Deybel, generał art y leryi konnej, który wtenczas zarządzał 
arsenałem 1 ), podporucznik Ropp, kapitanowie Linowski, Jakubowski, Kos- 
mowski, Józef Hiż (z korpusu inżynieryi), Erazm l\Iycielski (z pułku Dzia-, 
łyńskiego), major Józef Zeydlic (z tegoż pułku), oraz inni oficerowie" jak: Bon- 
czakiewicz, Strzałkowski (z konnej gwardyi), bracia Meilfortowie (z g,vardyi 
pieszej), Sypniewski i Kałużowski (z reg. Działyńskiego), Suchodolski (z pułku 
mirowskiego), Kubicki, pułk. Dobrski, Dembowski itd. Nie ulega wątpliwości, 
że wtajemniczony był w sprzysiężenie i pułkownik Filip Hauman, "najlepszy 
przyjaciel Cichockiego", dzielny żołnierz z pod Zieleniec i Dubienki, boć jego 
pułk, to pułk Działyńczyków; on stał na jego czele po aresztowaniu Działyń- 
skiego, on też na jego czele walczył. 
Z cywilnych zapewne brali udział 'v spisku znani nam: Pawlikowski 
i Aloe, bo czytamy ich nazwiska między aresztowanymi na rozkaz Igelstroma 
Przedstawił on 16. kwietnia Radzie Nieustającej spis 20. (inni podają 26) osób 
które należy aresztować, na co Rada się zgodziła. Pomiędzy uwięzionymi spo- 
tykamy i księdza Józefa Mej era, wielkiego patryotę, który» starał się o znaczne 
osoby", a wciągnął do spisku i Kilińskiego, majstra szewskiego, radnego miasta 
Warszawy, który znów wciągnął rzeźnika Sierakowskiego. 2) Wszyscy ci spis- 


l) Krystyan Godfryd Deybel de Hamerau, kadet już w roku 1740. wysłany w roku 1750 do 
Saksonii dJa nauki artyleryi, powrócił w roku 1753 i odtąd stale służył w korpusie artyler
.i koronnej. 
l) Pistor najgłówniejszymi sprężynami zamachu" nazywa Cichockiego Mokronowskiego, Hau- 
manna, Sierpińskiego i Dobrskiego. komendanta artyleryi przy Cichockim. Kiliński w swoim "Drugim 
Pamiętniku" (wydanie Kraushara), przytacza kilka z wymienionych powyżej w tekscie nazwisk, a prócz 
tego dodaje maj. Chomentowskiego, który miał przewodniczyć na zebraniu w domu jezuickim, Woj- 
ciecha Pągowskiego, Kujawskiego intendanta ogniowego, drugiego Zeydlica, kapitana Lachowskiego, 
poruczników Górskiego i Gąsiorowskiego, kapitana Osieckiego, majora Pieścińskiego, pułkownika 
Zielińskiego, kapitana Bogusławskiego, z gwardyi konnej brygadyera Frankowskiego itd. Ale niestet
-, 
je
eli pierwszy Pamiętnik Kilińskiego nie zawsze prawdomówny. to "drugi" jest stekiem bałamuctw 
i samochwalstwa. Kiliński będzie zawsze piękną postacią - ale polegać na jego pamiętnikach trudno. 
Nie zachowywał miary: komponował listy przez siebie niby. odbierane, po oswobodzeniu Warszawy 
odwiedzał Kościuszkę. . . w Racławicach, kazał grać "Jeszcze Polska nie zginęła" na kilka lat przed 
powstaniem tej pieśni, 
Iadaliński, Wodzicki i Grochowski byli jego dawnymi "przyjaciółmi", Gro- 
chowski kłaniał mu się w liście Kościuszki z obozu pod Krakowem (?), w Warszawie było 24.000 wojska 
rosyjskiego itd. Co do Haumana Kiliński opowiada, że Hauman nie zgodził się należeć do I:Ipisku, 
ale powiedział: ..gdy się zacznie, będę bił. naturalnie nie swoich. tylko Moskali". Kajetan Kraszewski 
w ż
.ciorysie Haumana (Bibl. Warsz. 1887, tom IV., str. 206-208) podaje, że Hauman odrazu należał 
do spisku. N a kilka dni przed powstaniem, bo 12. kwietnia, pisał do niego książe expodkomorzy brlit 
królewski, że pułk Dział:yńskich jest u Moskwy w podejrzeniu, że o nim samym Moskwa "ma złe mnie- 
manie". więc mu radzi usunąć się i wziąć urlop. Już podczas wa1ki na uJicach Warszawy, przybiegł 
od Kościuszki porucznik Biegański z kartką do Haumana, na której było napisane "Masz serce 
i cnotę, 8tań na czele roboty; Ojczyzna zwłoką zginie; zaczynając żałować nie będziesz". Kartkę tę 
z objaśnieniem znalazł Kraszewski w papierach po Haumanie.
		

/bartoszewicz_dzieje00207_0001.djvu

			- 191 - 


kowi podzielili się pracą: jedni przygotowywali wojskowych do powstania, 
inni szli między mieszczan i rzemieślników. Narady ,vojskowych odbywały się 
'v arsenale, inne w murach pojezuickich. 
Kiedy już stosunki z mieszczaństwem zawiązane zostały, szło tylko 
o wybór terminu. Początkowo naznaczony był podobno na 14. kwietnia. l ) 
Tymczasem działał przygotowawczo Cichocki. Jako współautor "planu 
obrony" postarał się o taki rozkład w Warszawie dla wojska polskiego, ażeby 
w razie wybuchu, był korzystnym dla powstańców. "Polacy zażądali aby im 
powierzono obronę zamku, arsenału i prochowni" (Pistor). Rozkład ten nazywa 
Pistol' podstępem i zdradą. "Niby to chciano działać wspólnie z nami, bronić 
arsenału i prochowni przeciw motłochowi, któryby powstał, lub przeci,v zew- 
nętrznemu ,vdzierającemu się do miasta nieprzyjacielowi, a tu tymczasem 
jedyny był cel, zapewnić sobie najważniejsze posterunki przeciwko nam, a nas 
utulić pozornem bezpieczeństwem i zdradą podejść".2) Prócz tego Cichocki nie 
zważając na wspólne układy, wydał jeszcze inne korzystniejsze dla wojsk 
polskich rozkazy przy zajęciu przez nie pozycyi. Pozatem chciał jeszcze 
postawić przy arsenale pułk Działyńskich, czemu sprzeciwił się Ożarowski, oraz 
,vzmocnić arsenał czterema fortami (fleches), na co znowu Igelstroln nie 
poz,volił. Pistol' użala się. że Cichocki żadnemu wojskowemu rosyjskiemu nie 
pozwolił nawet zajrzeć do arsenału, "a wiedzieli inni, że tam dzień i noc pra- 
cują. że leją kule dla piechoty i' artyleryi i że przyrządzają wszystko, co do 
użycia dział potrzeba". Ta ślepota Igelstroma polegać miała na bezwględnej 
ufności do Ożarowskiego, który "patrzał na wszystko oczami Cichockiego". 
Kiedy odkryto (zdaje się dzięki Cichockiemu), zamiar rozbrojenia 
,vojska polskiego w dzień resurekcyi i rozpoczęto aresztowania, spiskowi nie 
mieli już czasu do namysłu. Ostatnia ich narada odbyła się w arsenale; posta- 
nowili rozpocząć ,valkę w nocy z 'Vielkiej Środy na Wielki Czwartek. 3 ) 
W 'Vielką Środę rozdano wojskom ładunki i skałki; wieczorem kompania 
strzelców z pułku Działyńskiego, rozstawiła skryte czaty na ulicach sąsiadu- 
jących z pałacem (ambasadą) Igelstroma, (pałac ten, dawniej Załuskich, stał 
frontem od ulicy l\Iiodowej, tyły zaś jego wychodziły na ulicę Podwale) aby 
przejmować wysyłane przez niego rozkazy. Na rozpoczęcie walki wyznaczono 
godzinę 3. Postanowiono przerlewszystkiem zabrać arsenał i uderzyć na amba- 
sadę. Sygnałem lniało być uderzenie w'. wielki dzwon bernard
7ński "T jedną 
stronę, tak jak się dzwoni w chwili. pożaru lub innego niebezpieczeństwa, a za 
tym dzwonem miały się odezwać 
zwony dominikańskie, paulińskie, święto- 
krzyzkie i kilku jeszcze innych kościołów. 
Zapewne dla celó,v agitacyjnych "rozpuszczono 16. kwietnia pogłoskę", 
że Rosyanie w Grodnie rozbroili gwardyę pieszą litewską, co "wzburzyło woj- 
sko'wych". Również w nocy z 16. na 17. kwietnia, "nieznani ludzie", żołnierzon1 
zaciągającym wartę przy arsenale i magazynach prochu powiedzieli, że Ro- 
syanie gotują się do zajęcia tych miejsc obu. \Vieść ta obiegła ,vszystkie ko- 
szary gwardyi i art.y leryi. ł) 


l) Kamieniecki 153. 
2) Pi8tor 37. 
S) Ki1iński mówi, że ostatnia narada odbyła si
 u oficera Kubickiego. Może w tern niema 
sprzecznośoi; może oprócz narady v: arsenale, było u Kubickiego zebranie mieszczan. na które dele- 
gowano kilku oficerów. 
6) Dziennik króla w Roczniku Tow. hiat. lit. w Parrżu 1866, str. 280
		

/bartoszewicz_dzieje00208_0001.djvu

			19
 - 


Rosyanie, choć nie mieli od s,voich szpiegó"T pewnych o przygotowanym 
wybuchu wiadomości, przecież się czegoś domyślali, rozstawionemu bowiem 
przez Pistora wojsku kazano być 'v pogotowiu i ,vydano rozporządzenia na 
wypadek insurrekcyi; to też oddziały rosyjskie zająwszy miejsca przeznaczone, 
w znacznej części stały pod bronią, a tylko część ich ułożyła się 'v ubraniach 
do spoczynku pod dozorem czuwających podofi
erów. Jest na,vet przypuszczenie, 
że Igelstrom 'v ostatniej chwili był u,viadomiony o terminie wybuchu, ponieważ 
spiskowi, którzy chcieli go znienacka pochwycić, ujrzeli go podobno stojącego 
na czele wojska przed pałacem. 1) Również o wybuchu powstania miał wiedzieć 
król, ponieważ o godzinie 3. ,y nocy, jak niektórzy zapewniają, nietylko nie 
spał, ale był zupełnie ubrany.2) 
Zanim jednak przystąpimy do opisu »Wielkiego Czwartku II 'v \Varsz awi e , 
należy obliczyć siły mających się zetrzeć przeciwników. 
Rosyanie posiadali 'v Warszawie 7948 ludzi, 1041 koni i 34 dział. 3 ) 
Iiał 
też Igelstrom na zawołanie, gdyby uznał potrzebne, stojący między .11 ary- 
montenl a Powązkami oddział Prusaków, generała von \Volcky, składający się 
najmniej z 1500 głów z 4. działami. Oddział ten na rozkaz generała Schwe- 
rina, a na żądanie Igelstroma, przybył'z pod Zakroczymia. 
Naprzeciw tej siły mieli Polacy 'v \Varszawie wojska regularnego 3000 
i 150 koni, a oprócz tego, stojące na Pradze szwadrony ułallskie i batalion 
skarbowy, które mogły całkiem nie przybyć, a liczyły razem wziąwszy 680 głów 
i 337 koni. 4 ) Pomijając zatem Prusakó,v, nie wezwanych przez Igelstroma, 
wojsko polskie i tak było przeszło dwa razy słabsze liczebnie od przeciwnika. 
Ilu mieszczan stanęło do boju, obliczyć nie podobna, ale sądząc po ilości za- 
bitych i rannych w stosunku do strat wojska regularnego, stanęło mieszczan 
do boju co najwyżej 3000.5) Była to poważna siła pomocnicza, ale nie mogąca 
równać się z wojskiem regularnem; nie uzbrojona należycie, nie wyćwiczona, 
nie mogła zastąpić nawet tysiąca regularnego żołnierza. Tak więc i z luden} 
miejskim, można śmiało powiedzieć, siły po,vstańcze wynosiły zaledwie nieco 
więcej niż połowę sił nieprzyjacielskicli. 6 ) Stosunek ten był tern gorszy, że 
w rękach nieprzyjaciela znajdowały się najlepsze punkty strategiczne; mógł 
działami ostrzeliwać wszystkie główniejsze ulice. Słusznie też mówi historyk 
(Korzon), że "wojsko polskie odważyło się na czyn ,vielce ryzykowny 
i trudny". 


J) :Mówimy ,.podobno", ponieważ szczegół ten znajduje si
 tylko u Ki1ińskiego, który jakoby 
miał rozkaz pochwycenia IgeJstroma, co si
 wydaje małoprawdopodobne. 
!) Kamieniecki. Jednak z dyaryusza króla wiemy. że o godzinie 5. dopiero doniesiono mu o przy- 
byciu przed zamek gwardyi pieszej, i że w jakiś czas dOl'iero zeszedł na dziedziniec. Miał wi
c chyba 
dość czasu od godziay 3. do ubrania si
. A na tern jedynie, że o godziDie 3. był ubrany, opiera 8i
 
podejrzenie, iż doniósł o wybuchu Igelstromowi (O. "Wacław). 
S) Liczb
 Roayan podaje szczegółowa "Specyfikacya wojska moskiewskiego", ogłoszona w do- 
datku Gazety Wolnej Warszawskiej. 
6) Ułani przeprawili si
 przez Wi
ł
, ale bez koni i walczyli pieszo; batalion skarbowy prze- 
pływał Wisł
 łodziami. Obliczenia sił podajemy podług Korzona. Wewn
trzne dzieje tom IV., cz
ść 2., 
str. 370-374. 
5) Jest to najwyższa cyfra jaką przypuścić można. Oprócz Kilińskiego, który w8z
dzie widział 
tysiące, wszyscy świadkowie zgadzają si
, że mieszczan było 1500-2000. Pi stor i tak wysoko nie liczy 
ba! całe siły polskie (wojsko i lud) oblicza na 2łOO. Nie widział ani jednego oddziału mieszczan zło- 
żonego z wi
cej nad 200 ludzi, a przeci
ciowo każdy składał si
 ze 100-150. ByJi to, jak pisze Wojda 
r
kodzielnicy i ich czeladnicy, służący, parobcy i żydzi, "którzy zaszczytnie si
 odznaczyli". 
6) Pistor (110) przyznaje, że "liczba rewolucyonistów, tak wojskowych jak cywilnych była 
mniejszą od naszych".
		

/bartoszewicz_dzieje00211_0001.djvu

			193 


o północy wojsko w arsenale stanęło pod bronią; artylerzystom w braku 
dostatecznej ilości koni, rozdano pasy, któremi później tak działa, jak wozy 
z amunicyą ciągnęli. 
Pierwszy po godzinie 3. wystąpił z koszar l\Iirowskich kapitan Kos- 
n10" ski, na czeie 20 dragonów. Placówka rosyjska stojąca przy Żelaznej 
Bramie, z dwoma armatalni, dała ognia, ale wnet ją sprzątnięto i koła armat 
porąbano. Za chwilę ,vystąpiła z koszar cała gwardya konna, ale przeważnie 
pieszo, bo konie były na paszy na Podlasiu. Oczekiwanego sygnału jeszcze nie 
dano, stąd była chwila, w której sprzysiężeni sądzili, że "sekret został wydany'
. 
. 
"\Vystrzał armatni z arsenału rozproszył tę obawę. 
Odezwały się dz,
ony kościelne i bębny, a powszechny okrzyk: do broni! 
rozległ się po wszystkich zakątkach 'Varszawy. Część dragonów (gwardyi 
konnej) pospieszyła do obrony arsenału, a część udała się za 'Yolskie rogatki, 
aby osłonić prochownię. Przybyła z Pragi kawalerya narodowa z pontonie- 
ran1i, pod wodzą pułkownika Gizlera, pospieszyła do arsenału. l ) Natychmiast 
po jej przybyciu rozdano z arsenału broń ludowi. Niecierpliwsi rozbijali sklepy 
puszkarzy, aby się uzbroić. "Gromada motłochu" (słowa Pistora), z jedną armatą. 
ruszyła ze Starego l\Iiasta na plac Krasińskich - druga szła od arsenału 
ulicą Długą, trzecia przez Zakroczymską na Długą - każda miała ze so bą 
jedną arn1atę. Oddział gwardyi p
eszej, pod wodzą młodych oficeró,v przerżnął 
się do zamku i stanął pod posągiem Zygmunta
 a kiedy usłyszał strzały około 
pałacH Igelstroma, rzucił się z "g'
ałtownością" w tę stronę.2) 
\V szystkie te poruszenia, o ile można sądzić z opisów, trwały do godz. 6. 
rano. ił ) O tej godzinie kapitan Ropp ustawiwszy trzy armaty "T otworach że- 
laznych sztachet ogrodu Krasińskich, kazał dać z nich ognia w ulicę lIiodową 
"zapchaną" wojskiem rosyjskiem. W odpowiedzi zagrały 4 działa rosyjskie: po- 
legło 5 polskich kanonierów, 8 obywateli i porucznik Linowski. Rosyjski ha- 
talion piechoty rzucił się naprzód i zmusił powstańcó,v do ustąpienia z placu 
Krasiiiskich, a jednocześnie drugi oddział chciał uderzyć na lud zgromadzony 


I) Gizler dał znać królowi, że przybył dla obrony pałacu R7.eczpospolitej (Krasińskich) przed 
powstańcami. Król posłał adjutanta do Jgelstroma, aby Gizlera przepuścił. e 
2) Król w swym Pamiętniku (Rocznik Tow. hist. lit. paryskiego 1866. str. 281), tak pisze o tym 
epizodzie: O godzinie 4. zrana oddział gward
-i pieszej z kilku młodymi oficerami, bez wiedzy oficerów 
głównego sztabu (pułkownik Brodowski nie chciał brać udziału w powstaniu), przyszedł z koszar do 
miasta, dla zdj
cia straży honorowej j o godzinie 5 doniesiono o tern królowi. Król posłał zrazu po 
swoją gward
'ę konną i ułanów. rozkazując, ab
. stan
li w zamku przy jego o s o b i e. ale już ich na 
kwaterach nie znaleziono. poszli do prochowni i do arsenału. Król zszedł na dziedziniec zamkowy, 
aby zapewnić t;ych przynajmnit'j, którz;y byli na warcie tej nocy; przyrzekli mu wierność, k
zał im 
nie ruszać się bez jego rozkazu. 'V
.szedł z pi
ciu, czy sześciu osobami o kilka kroków za zamek, żeby 
zobaczyć, ('o się działo na placu. gdzie spostrzegł już dużo uzbrojonego ludu. ,,' dziesięć minut potem 
....sł
'szał hałas za sobą, a odwróciw
z
 głowę, ujrzał idącą tę samą gward
-ę zamkową, która przed 
chwilą prz
'rzekła b
-ła pozosta(
 na miejscu. Król pobiegł Daprzeciw niej, ręką i głosem starając się 
zatrz) mać j żołnierze wstrzymali się, ale młody oficer (LeszczYliski). zapewniając króla o uczuciach 
wierno
ci. powiedział, że lllUSZ:\ i
ć tam, gdzie ich wzywa honor. ,V chwili. kiedy krój mówił do nich: 
..honor wasz i obowiązek przywiązuje was do waszego stanowiska pl zy mojej osobie", dały się słyszeć 
pieł'w
ze wystrzaly w stronie domu Jgelstroma j wtenczas cał
. ten oddział rzucił si
 z taką gwałtow- 
no
ci..\ w tę stronę, 
e król o mało nie był w
.wrócony i pozostał bez straży na zamku. W godzinę 
potem (o 6.), magistrat prz
.szedł powiedzieć królowi, że nie jest panem mieszczaństwa, które z bronią 
w ręku połącz
'ło się z wojskiem- . . . 
8) Trudno oznacz
-(o stanoWCZl\ godzin
. Gazeta. krajowa (warszawska) (z roku l'i9! nr. 31, 
z 22. kwietnia), podaje, że o ,,-1. rano wyhuchn
ła śwh:ta insurrekcya-, a około godziny 6. rano rozpo- 
cz
ła się krwawa walka o ar:'lenał. Tak samo Pistor mówi, że powstanie zacz
o się o godzinie .J. 
a o godzinie 7. }Jadły dopiero strzał
. ar-matnie. 
1794 25
		

/bartoszewicz_dzieje00212_0001.djvu

			- 194 


na ulicy Senatorskiej, ale został wstrzymany ogniem arnlat i wystrzałanli 
padającemi z pałacu Teppera i domu Reslera. 
Igelstrom rozsyłał na ,vszystkie strony posłańców z rozkazami, ale żaden 
nie mógł nigdzie się dostać, gdyż chwytano ich i zabijano; "pospólstwo oto- 
cZ
Tło do tego stopnia główną kwaterę, że nie można było żadnego rozkazu 
bez k.onwoju posłać, a do konwojów nie było ludzi" l). Nie chcieli iść, wiedząc, 
że nie unikną śmierci z rąk walczącego tłumu, lub też od osobnych czatowników, 
specyalnie 'v tym celu porozstawianych; wreszcie i 'v oknach domó,v stali 
ludzie "z nabitą bronią pilnujący, ażeby żadnego Rosyanina nie' przepuścić, 
jakoż 'v istocie żaden nie mógł się przemknąć".2) 
Powstańcy oczekiwali z trwogą pułku Działyńskiego, który był "najpew- 
niejszy" i do którego posłał Cichocki rozkaz wyruszenia z koszar pod zamek 
(Pistor). Tymczasem pułk ten oczekiwał ze swojej strony na konie pod 4: armaty 
i amunicyę; nie mogąc się doczekać, pozbierał konie skąd mógł (Kaminiecki) 
i dopiero o godzinie 6., wyruszył z koszar ujazdowskich. Przy placu Trzech 
Krzyży spotkał się z kolumną rosyjską, składającą się ze strzelców, pod do- 
wództwem podpułkownika Klugena; kolumna ta, posiadała ośm armat. Klugen 
miał rozkaz nie puszcza;ć Działyńczyków, ,vięc wysłał adjutanta z zapytaniem, 
dokąd maszerują. Hauman odpowiedział, że ma rozkaz iść ku zamkowi i nie 
zatrzymując się szedł dalej "w groźnej postawie". To samo stało się na Nowym 
Świecie, gdzie stała rosyjska jazda pułku Baura; zanim jej dowód.zca otrzymał 
od generała Miłaszewicza, stojącego przy kościele Św.-Krzyzkim, odpowiedź na 
zapytanie, co ma czynić, pułk Działyńskiego przeszedł dalej, aż do wylotu 
ulicy Św.-Krzyzkiej. Tu nieprzyjaciel, ustawiony między Św. Krzyżem a koszarami 
kadeckiemi, wzbronił mu przechodu. Hauman wysłał adjutanta Lipnickiego, 
żądając, aby mu nie tamowano przejścia; Lipnicki powrócił z odpowiedzią 
odmowną, ale zarazem rozejrzał się w siłach nieprzyjacielskich ; nieprzyjaciel 
według niego posiadał pięciuset ludzi i ośm armat. 3 ) 
1:iłaszewicz tymczasem 
ściągnął na pomoc oddział Gagaryna. Układy toczyły się z godzinę. Wśród 
nich nadbiegł od króla generał Mokronowski, żądając również od Miłaszewicza 
przepuszczenia D ziałyńczykó w, a gdy tego nie uzyskał, spiął konia i chciał 
dostać się do swoich; powstrzymali go grenadyerzy bagnetami, a więc gniewny 
wrócił do zamku. 4) Wreszcie Hauman przeciął układy, rozkazując (koło godziny 8.) 
dać ognia z armaty na czele pułku stojącej, na co nieprzyjaciel odpowiedział 
silnym ogniem kartaczowym. Powstało zamięszanie w plutonach, ale zaraz 
Lipnicki z chorążym Urbanowskim z pierwszym" cugiem" uderzyli na bagnety. 
Mały ten oddział był już blisko armat rosyjskich, lecz Lipnicki widząc bez- 


l) Pistor, str. 70. 
2) Tamże. 
S) Według Kaminieckiego, (str. 157), stojący w tern miejscu Miłaszewicz i Gagaryn mieli BOO 
ludzi i 5 armat. Pistor nie przytacza liczby, ale mówi, że dwa bataliony i dwa szwadrony z liczną 
artyleryą. przewyższały d w u kro tn i e siłę polskiego pułku (str. 74). Działyńczycy zaś według niego 
mieli 400 ludzi, na tylu obliczył ich Kaminiecki, tylu też (414) sami podali w opisie swych działań. 
Mimo to Korzon im nie wierzy i chce ich widzie c 944, a to na podstawie raportu urzędowego 
o stanie garnizonu warszawskiego w dniu 20. kwietnia. Trudno przeciw powadze dokumentu wy- 
stąpić, ale dlaczego wszyscy i oni sami zgodnie inną liczb
 podają? Może nie cały pułk wyruszył? 
Pamiętajmy też, że Działyńczycy byli już rozstawieni we środę wieczorem na czatach po ulicach 
przyległych do 'pałacu Igelstroma. Może ich część i do innej posługi użyto? 
4) Pistor.
		

/bartoszewicz_dzieje00213_0001.djvu

			19j 


skuteczność ataku wobec przewagi sił niepr7.yjacielskich, rzucił' się ze swoim 
cugiem do klasztoru Dominikanów obserwantów.ł) 
Jednocześnie podporucznik Sypniewski przedarł się ze strzelcami do pałacu 
Branickiego. Z pałacu tego i z wieży dominikańskiej zaczęto ostrzeli wać nie- 
przyjaciela. Inne oddziały Działyńczyków przez ulicę Św.-Krzyzką, a z drugiej 
strony Ordynacką i Aleksandryę, dostały się na Krakowskie Przedmieście koło 
"\Vizytek i koło pałacu Karasia. Otoczone w ten sposób i ostrzeliw'ane, prawie 


j' 


...... 


.'1 
" , . ,r! 
J: .,1 . t 
,.,
 
I/.> J 
., 


.l' 


- 
 

 -,,, 
:! 'J 
 

i "ł.'f;,; ł
 .' . J\:"
 \' 

 " i fJ. 
\'-f 
 \% 
- 
<;1" V. > -ó.-,' ,,,,;;h
 rl{ 

 
 
 \ ' 
':. . . i. - / -:.

 

{i" - I 
; J 
oJ -,..a 

I - .to' '. 
/#
 /
 CJ (t 
 '" '. . 
. .l,' 
 
A
ff'J E-- 
..'" 

 '" 
.J 
,.. 
 .
 f .;;łi 

C
A

 
,. ',' ..
.j,h." fr! ,7' 
\, ,,-' . :..,1 - C' ...... -::-.. . 
.. 
J . .;;... c.... 
\
. '  ., ' f ' ' .
' :' \
\'
 ',
 :.' , 
\ . . l .
- / 
, f' .... Jt '-!I ( -k ,.{,(, ).','. I'.l \\ I; ,4 
\\,'\\i .'.'. \;
 


ł
D ...,.1. .'\ .
, .,
" I. 
\\W}l,
! " '!",
 .
';\
, 
r . ł: ' '-Ał-
 · ." '-- -"-fi.T
' 
1\' l 'lł\ -'.. __ 
 _ dj\-Ui;' 'tt"'''I. di ; i- 
." \ ...., 
/_ \!:: 1:.\ ) 
 ! \
ł ' t"';:--.. 
" 
%
 
--$-
'
 


._
1{ '. 


li
 .: 


_. 
 


I '0'- 

 
. 
"=.I ..... -, . 
,-. , 
'- 


J 




..: 


p" . :. 
 '.r 
.
:, j
 '-. 
.:;-.. 
;. l.",.,..' 
.ł' 


.A 


II / - 
, - 
: :
:':::- .'--
 
1/tf
.jjji.


?'it

:


'" 
., -:-..
-. .
.;:i'-
;- '

'-- 



\ 1-: 
""
" 
 ..
-:: I
 . 
r--..........
'I.
.}1,;',;; .
 ł.. .' 
" , }}' f .;-; 
" 
 H.". 
 


___ ,.Ił'ś'
'
(,>= 


... 

 


-- -
 - - 


I 


2 


3 


-9 


.Ńr. 80. 1) Jan Kiliński w mundurze województwa mazo" ieckiego; kontusz ciemno-szafiroW)r,. 
guziki żółte z literami Ks. M.; zupan słomianE\go koloru i obszelgi. 
2) Dobosz z regimentu generała Wodzickieg-o. 3) i 4) Ulani z bQ.gad
' ::\Iadalińskiego. 


ze ,vszystkich stron wojsko rosyjskie, zostawiwszy dwie armaty zaczęło. się 
cofać na dziedziniec pałacu Małachowskich, (dziś Krasińskich). ....\..le i tu odcięto 
lnu rejteradę, a generał Ariłaszewicz został raniony. 'l'ynlczasem "tłunl" mieszczan 
od strony Krakowskiego Przedmieścia również zaatakował Rosyan. 2 ) '\Yyruszył 
przeciw tenlU tłumowi książe Gagar,rn, ale lllusiał się cofnąć ku Saskiej kuzni, 
gdzie został zabity rozpaloną szyną z rąk kowalczyka. Nieprzyjaciel pierzchną 
w popłochu ; lnajor Zeydlic z podporucznikienl '\V olillskim, zabiegli nlU drogę 
I) ,\r miejscu, gdzi
 potem stanął palac Staszica. (Tow. Pn-
'j. Nauk) i pomnik Kopernika. 
:!) Tłum len, o ile z opisow 8
\dzić można, skladal się z 100-150 ludzi. KiliI'1ski. który sil
' 
Miłaszewicza obliczał na 4000 (!) widział też naturalnie tłum 5000 ludzi. Ale wszak on raz nawet 
widział w akc
 i ludu .kilkadziesiąt- tysi
cy, a zaprz
'się:l.on
'ch przed spiskiem nali(,z
'ł... 5O.'i20 !... 
CO ZR hujna fantazya. 


25*
		

/bartoszewicz_dzieje00214_0001.djvu

			196 - 


od dziedzińca Saskiego i do reszty go pokonali. Mała garstka uciekła ku 
rogatce Jerozolimskiej. Generał 
iiłaszewicz dostał się do niewoli. 
rra walka Działyńczyków trwała od godziny 8. rano do pół do 12. Cały 
ich regi1l1ent znów się sforn10wał i stanął na Krako\vskienl Przednlieściu, witany 
przez lud okrzykami radości. Część jego poszła atakować dom Igelstroma, 
druga część atakowała nieprzyjaciela, zamkniętego nad Wisłą 'v d	
			

/bartoszewicz_dzieje00215_0001.djvu

			- 197 


dziedziniec pałacu Brylowskiego, skąd znowu ze swej jednej armaty razili 
kolumnę rosyjską. Część tej kolumny udała się na rabunek do pałacu Saskiego 
i pobliskich domów. 'rak trwało prawie przez 3 godziny. Garstka powstańców 
strzelała, a 'żołnierze rosyjscy rabowali. Wreszcie za ukazaniem się oddziału 
z pułku Działyńskiego, "nie str7.eliwszy ani razu z armat (mówi Pistor), cofnęli 
się nasi po raz wtóry z miasta i to ze strachu przed garstką 50 ludzi z po- 
spólstwa. Dla tej przyczyny, groźna kolumna generałowi Igelstromowi w pomoc 
przyjść nie lnogła ",1) Cała ta "grozna kolumna" zostawiwszy dwa działa, 
nietylko powróciła pod Jerozolimską l'ogatkę, lecz zaraz ruszyła za miasto 
przez Raszyn do Karczewa, ku swemu ,,\V agenburgowi" ,2) rabując i zabijając 
po drodze bezbronnych włościan. 
Jednocześnie jak wiemy, trwała walka koło arsenału. Zaatakowano go 
z trzech stron około godziny 3. po południu. Przez nieostrożność wyleciała 
w powietrze jedna z wież arsenału. 
Iimo zamieszHnia, jakie stąd powstało, 
mimo dymu i kurzu zasłaniającego widok, powstańcy w pół godziny odparli 
kolumnę rosyjską, przybywającą z )Iiodowej ulicy. Druga kolumna, idąca 
ogroden1 Krasińskich, zbliżyła 
się o sto kroków do armat zasło- 
nięt
Tch krzakami; przywitana 
kartaczami, rzuciła się 'v po- 
płochu do ucieczki. Trzeci 
oddział generała Tiszczewa, do- 
szedłszy do arsenału od strony 
Leszna, stoczył walkę z gwar- 
dyą koronną; wynikiem walki 
było poddanie się całego ba- 
talionu. San1enlu do,,'ódzcy 
ku la oderwała nogę; przynie- 
siony do arsenału, zmarł dnia 
następnego. Xie powiodło się 
i batalionowi rosyjskiemu, dążącemu z X owego .:\Iiasta. Torował sobie drogę 
bagnetem, ale prażyły go strzały z okien i kartacze z armaty broniącej brau1Y 

owomiejskiej. Przedarł się wprawd
ie ku ulicy:Miodowej, ale stracił -! działa 
i więcej niż połowę żołnierzy. 
Główna jednak akcya powstańców skierowaną była przeciw Igelstromowi. 
Po pier\Vs
ych ,vystrzałach przy Żelaznej Bralnie, Pistol' pospieszył do Igel- 
stroma, który już zebrał najbliisze oddziały i stał na ich czele z generałan1i 
Apraksinem i Zubowem. }(iedy król posłał adjutanta Gordona, dla wyjednania 
przejścia Gizlerowi, Igelstr01l1 pytał go się, co ten rozruch znaczy; przypuszczał, 
że przyczyną jego "plotka", iż chc
 zabrać arsenał i rozbroić ,vojsko. Zaręczał 
II honorem oficerskim", że nie miał tego zalniaru. (?) T.rnlczasenl coraz bliżej 
słychać było strzały, a wysłani przez Igelstrollla adjutanci nie powracali. Brat 
królewski, książe expodkolnorzy Kazinlierz, przybiegł do niego od króla z radą, 
aby opuścił "\Varszawę. Nie usłuchał - i już koło godziny 6 armaty Roppa 


P AI...ć"'IS DL --- - 
 

 "'Jt" 


} " . 
'- 
n.1}:BLL 
'" 


-Z.:> 


-- 
I' __ .tr l
-

 --.. 


Nr. 81. Pałac Br;ylowski. 


q l'i:łtor, sb'. 81J poczem dodaje: kilku oficerów chciało mi zaręcz}'ć, it tołnierze nie C'hcieli 
iść dalej. 
2) B;ył
' to barykady z wozów i furgonów nad Wisłą naprzeciw Karczewia, o 3 mile od War- 
bzaw
'. Bronił ich oddział v.ojska z armatą. Celem ich b
'ło w razie potrzeby, .ułatwić wojsku wyjscit' 
z miasta, zabezpiecz
'ć jego pochód". Pistor, str. 5f:.
		

/bartoszewicz_dzieje00216_0001.djvu

			t 


198 - 


zmiatały n1U ludzi i atakowały go "gromady motłochu "; jednocześnie, jak 
wiemy, od ulicy Senatorskiej z arma't i z domów rozpoczęto ogień. Rosyanie 
musieli się kryć po don1ach i na krużganku Kapucynów. Król posłał znów do 
Igestroma generała Byszewskiego z tą salną radą co poprzednio. "Igelstron1 
zrazu chciał sam udać się do króla, ale na przedstawienie Byszewskiego posłał 
swego synowca niewiadomo z jaką misyą. Towarzyszyli mu l\'Iokronowski 
i Byszewski, żeby go ustrzedz od wściekłosci ludu - ale nadaremnie. l ) Synowca 
1ge1stroma zabito, Byszewskiego raniono w głowę. Ige]strom postanowił nie 


. 


tj ł
 :b 
ł '
., 
- .. > 
'J 
tr 
 ......
 -, . 

 
 /OL '
i" . _.-.-.... 
o>, 
 """',., t- ..... ' . .- f . 
 " 
.. - ---'';''". ... 
.i1l-
 . -
 -..... . - -- . 
. ..... 
,-- ./ '. -., .
...... ..... 
\! ..", J
 
 -.... . 
........ , 
 
.
,,
. ,,
 
..' , 


. > 
j 


-- 


,.. 'Ił 


""'- 


'"\. 



 


.., ......... 


- 
. 
" 
, ł 

- 

 
.. 
# 
\. 

 
. 
. 

 
; 



 
,;f1'- 


...... 


\:" 


- 


-. j' 
1/ 
, 



 
- '\.?.., 'I 
". '- ,-- l 

 
. 

.1'.'" \' - 


ł-,.' 
i' 


f -......A 


..... 



.." -..
 .......- 
.
 .
q\ 

.; 1 
......,
 --- 


... 


'
 


, *' 
, 


. 
 


. J 


......... . "-- 
--... .... 


ł 


. 


\ 



 


,\ 


, 

 - 


.. 


;jiL.
 


- 


Nr. 82. Kiliński na ulicach Warszawy. - Rysunek tuszem J. P. Norblina. 


ustępować, zwłaszcza, że oprócz własnego oddziału, miał batalion pułkownika 
Parfeniewa, ściągnięty z 
Iarywilu, batalion pułku sybirskiego i kawaleryę 
brygadyera Baura. Zdecydował się nawet przejść z pozycyi obronnej w zaczepną. 
Wtedy to sypnął (o czem była już mo,va) kartaczami na plac Krasińskich 
i usunął z niego powstańców, zabierając im jedną armatę. Wprawdzie powstańcy 
niezadługo znów go zaatakowali i armatę odebrali, ale oddział rosyjski zabiegł 
im tyły od strony teatru i zmusił do porzucenia dwu armat, a nawet zajął 
pałac Krasiń
kich. To niepowodzenie nie odstraszyło powstańców, którzy dalej 
ogniem prażyli od Nalewek i arsenału; strzelali z ręcznej broni i z armat 


J) Pamiętnik króla.
		

/bartoszewicz_dzieje00217_0001.djvu

			- 199 - 


wziętych w arsenale, przez dziury powybijane 'v murach i parkanach. "\Valka 
ta trwała aż do drugiej godziny. W tym to czasie Igelstrom, zostawiwszy przy 
sobie batalion Parfenie,va, całą swą siłę pod dowództwem Mikołaja Zubowa 
wysłał na zdobycie arsenału. WieIny, że po półgodzinnej walce zmuszono 
Rosyan do odwrotu; nie powiodła się też Igelstromowi chęć oczyszczenia drogi 
do zamku, od strony ulicy Senatorskiej. Tymczasem ze strony Podwala Dzia- 
łyńczycy zaatakowali pałac Igelstroma i po 
żwawym ataku II przypuścili szturm 
do bran1Y, lecz utraciwszy artylerzystę, dla mocnego ognia cofnąć się przy 
muszeni byli, osadziwszy pobliższe domy do blokowania "zamkniętego nieprzy 
jaciela ".1) Strzelanina trwała nieustannie. Igelstrom znalazł się w pułapce, 
napróźno oczekując pomocy. Dopiero po nastaniu zmroku przedarł się do niego 
z małą garstką żołnierzy major Titow, który przedtem uciekł pod opiekę 
pruską na Powązki; w marszu musiał Titow ucierać się na ulicy Zakroczymskiej, 
przyczem sam został raniony. 
Tymczasem koło godziny 5. kilka tysięcy ludu weszło .na dziedziniec 
zal11kowy, a znalazłszy tam Mokronowskiego i Zakrzewskiego, gwałtem porwaŁo 
ich i zaniosło na ratusz, gdzie okrzyknięci zostali Zakrzewski prezydentem, a 

lokronowski komendantem miasta. 2 ) 
. 

a tern okrzyknięciu i na osaczeniu Igelstrol11a, kończą się dzieje 
17. kwietnia. Dla całości obrazu dodajemy jeszcze .kilka szczegółów. Xa Lesznie 
trwała walka przez parę godzin około kościoła Karmelitów; zabrano Rosyanom 
trzy armaty, żołnierzy wzięto ,y niewolę, a oficerów nie chcących się podać, 
prawie co do nogi wybito. Na ulicy Bonifraterskiej (około godziny 7. rano), 
gwardya piesza, przy pomocy armat, zaatakowała batalion Titowa, który po 
czterogodzinnej walce ustąpił i udał się jak wiemy pod skrzydła Prusakó,,? 
Rosyj
ki major Mayer z dwoma konlpaniami i dwoma armatami zajął łazienki 
Kwiecińskiego nad "\Yisłą i bronił się do późnej nocy; gdy nlU pozostało tylko 
BO ludzi, z połową ich dopadł krypy na brzegu i uszedł na Pragę, zostawiwszy 
armaty. Straszna walka odbyła się w klasturze Kapucynów, zajętym przez 
Rosyan, podczas starć na ulicy :M:iodowej: rozbito bramę klasztorną, wtoczono 
armatę do krużganku, strzelano z niej na schody, walczono \v celach; cały 
klasztor był pełen trupów, ze schodów krew płynęła strumieniami. "\V podobny 
sposób (choć bez armaty), zdobyto na tejże ulicy pałac Borchów, w którym się 
zabarykadowali Rosyanie ; major Wimfen chciał im iść na ratunek z al'lnatą, 
ale minIo małej odległości, bo zaledwie stu kilkudziesięciu krokó". żaden 
żołnierz się nie ruszył; również otoczono i zdobyto: kamienicę na Dunaju, 
dom narożny ulic Mazowieckiej i Św.-Krzyzkiej i dom tak zwany. Gdallski, 
'v których nieprzyjaciel szukał schronienia. "\V podwórzu ambasady rosyjskiej 
(twierdzi naoczny świadek, poeta niemiecki Seume), ogień był tak gwałtowny, 
że od dymu nie podobna było ,vidzieć przed sobą "na szerokość dłoni".3) 
II Noc zapadła, ogień nie ustał bynajmniej - pisze tenże Seume. - 
Bliski i odległy grzmot armat, rozlegający się głucho po ulicach, wtórujący 
im rzęsisty huk ręcznej broni, wrzaskliwy odgłos bębna, jęk dz,vonów do 


l) Relacya oficera z pułku Działyilskiego w .Gazecie Wolnej Warszawskiej", Nr. 3. 
2) Dziennik króla, 1. c. str. 282. Stanisław Mokronowski. znany nam z bitwy pod Zielellcami, 
słynął ze swojej odwagi. Ignacy Zakrzewski był wybrany prezydentem Warszawy po 3. maja - odda. 
liła go z tego stanowiska Targowica, przywrócił go na nie lud warszawski. 
S) Einige Nacbrichten iiber die Vorfalle in Polen. Leipzig 1796. Seume służył w wojsku ro- 
i:lyjskim. Podczas walki ukrył się, a później sam się oddał w niewolę Działyńczykom.
		

/bartoszewicz_dzieje00218_0001.djvu

			szturmu zwołujących, świst kul, wycie przerażliwe psów, szczęk pałaszy,.dzikie 
okrzyki powstańców, rozpaczliwe jęki rannych i konających - oto jest okropny 
obraz owej jasnej, straszliwej nocy". 
Z brzaskieln dnia następnego, lud rozpoczął na nowo szturm do pałacu 
Igelstroma od strony Podwala. Udało go się Rosyanom odeprzeć, ale z domów 
i rogów ulic Senatorskiej i lIiodowej padały tak gęste strzały z armat i ręcznej 
broni, że Igelstrom zostawiwszy przy ambasadzie 400 żołnierzy i oddział kawaleryi, 
przeniósł się do pałacu Rzeczpospolitej (Krasińskich). 
"Polacy 1&, mówi Pistol': "co tylko mieli sił, użyli ich, ażeby otoczyć 
przez nas trzymaną część miasta, (to jest ulicę l\Iiodową, część Długiej, plac 
i pałac Krasińskich). Ulice wszystkie do tej części dochodzące uzbroili annatalni, 
żołnierzy i pospólstwo umieścili w domach, ażeby z okien nas razić; nagro- 
lnadzono kamieni "7 domach, ażeby je na nas rzucać w razie naszego odwrotu 
z miasta. Z arsenału rozpoczęto znowu ogień z dział przez sztachety ogrodu 
Rzeczpospolitej w dziedziniec czyli plac pałacowy. Armaty te, jako też 
i umieszczone w rogu ulicy 
Senatorskiej, wzięły nas w krzy- 
żowy ogień, strzelając kulami 
i kartaczami". 
Igelstromowi nie pozosta- 
wało nic innego, jak poddać- 
się, lub wymknąć się jakim 
fortelem. Jeżeli wierzyć Pisto- 
rowi, to Igelstrom wysłał Baue- 
ra zapytać się, czy walka nie 
wynikła w skutek ponlyłki (?} 
i czyby nie było środka do za- 
łatwienia sprawy. Odpowie- 
dziano, że jest środek: zdać 
się na łaskę. Z odpowiedzią tą pobiegł oficer, a Bauer pozostał. Igelstronl prosił 
o osobiste porozumienie się z :rvlokronowskim. Więc o 10. rano ,vysłał znów do 
::\Iokronowskiego brygadyera Bauera (?) z prośbą q zaniechanie ognia, gdyż pragnie 
wejść w układy.l) Uczyniono zadość jego życzeniu, lIokronowski z Zakrzewskim 
zbliżyli się ku pałacowi Krasińskich, lecz zo.stali ogniem przywitani. 2 ) Rozpoczęło 
się na nowo strzelanie. Nareszcie. Rosyańie wywiesili białą chorągiew. Znów 
zaprzestano strzelania, ale oficerowie wysłani z arsenału do ułożenia kapitulacyi, 
nie zastali już Igelstroma, który korzystając z chwilowego zawieszenia broni, 
wymknął się z generałami Apraksinem, Pistorem i Zubowem i z resztą swego 
oddziału przez ulicę św.-Jerską i uciekł na Powązki do Prusaków. 3 ) 


-200- 


..r..1 


PALAIS 'K..--łA!'IS SE"I 



 . , 
--'-_ i- -
;:,,

=--=- -
,- - - 
 _ ..K ==_ _ 

-
-
.ł 
"",".!I -.. 
.. ł -,"6!__ ,- ,
 
__ -. . _______ _ -
 

 .. - ...f"'łł". """ " --..... 
__ ... . ....---- . -. .....". .9.
. 
_ ' .... .r I.' .- --
-.
.1;..... __ 
 . ... ł.!::'IIt,..." ". 
.:-.....-- n - . 
 ..':" 


'?
 
 ...... ......._ J... 
.

 .
.... 
. .ł. .. _." ,łto. J : _
 . - _:Jł.i1i 
 I ł-1 ... .......£.
......,..-... fi4!'"-:-I\
 ł... .. 
; Ji1,:':
 " 
 "--ł;;.....ł.-..;;:-.--"
 . ;.

:f'
.... 
 
- . r - Q, _ I " "'-Yr j ':'t"


 1 ' !." ,.,. . . 
.,....- 
';--" 
, I I " i .r"5. 
 ""'

 I :. _ --s .- I
. i j!-ł,al -. . 
I . _..I . Ii.- . -' <1.:TTt.ł"'f. 
 
_' . .. ł 1fl'. ;:v'" 
 i, '"" "y. . 
 i . ,. . 

 -=- . _ -...." .ą...P. . .'\. ti F ,..
. . . 
ł 
- 
 . I
 
.
 
J.. . ...;", .
<.' ..,.
"JJ -..' , 
) 1 -: I " , ' OJ . - . -

 L' --...,...;..
 
 
....
 
. ..,. I, "."1I i fII'- iJ, 
.. . 
J:' 4! f.1- 
.:.:'n!
j,-!' ,t. - I J):

 
_. .. ___ ',.. __ 
jIJI!,
if .1-" _.

.. 'I.J '" 
..-ii_ 
- - - -..;." .....-'- .
 '. . - 
.- o" -- 

'":.... _ -- - -ł-
-=-, _ 
. --_.
'- .: 



 




 
- -'- ""-=':'
'-. -":" -
-
 : 
 


..
 


Nr. 83. Pałac Krasińskich. 


l) Król mówi, że wysłany był oficer Braun i że Bauer wzięty dnia poprzedniego do niewoli, 
mówił już wówczas, że Igelstrom chce kapitulować (282). Również Wojda mówi O Bauerze jako 
o wziętj'm przedtem do niewoli w domu Gdańskim na ulicy Miodowej. Ale wszyscy inni w!lllieniają 
Bauera jako parlamentarza. Także i Zakrzewski, w śledztwie petersburskim zaznaczał, że Mokronowski 
pojechał do niego do ratusza, aby z nim razem udał się do Igelstroma, bo "Bauer przybył- od niego. 
2) Zakrzewski w śledztwie petersburskim przupuszcza, że mogła tu być ..om;yłka- żołnierz
', 
że może nie dostrzegli trębacza w tyle jadącego. 
3) Relacye co do ucieczki Igelstroma są bardzo sprzeczne. Pistor szeroko opisujący ucieczk
, 
(str. 107), mówi, iż Igelstrom uciekał piechotą, a dopiero na ulicy FranciszkańRkiej wsiadł na konia, że 
miał ze sobą 400 ludzi i 8 armat, że w ucieczce był przez lud atakowany, że nawet z armat strzelano 
do jego oddziału, że sam stracił prz
'tem aTmaty itd. Król każe Jgelstromowi przenieść się do domu 
rzeźnika, na ulicę Wałową i z tamtąd prowadzić układy i uciekać. Jedni dodają mu 30 koni, drudzy (Kami- 
t
		

/bartoszewicz_dzieje00219_0001.djvu

			- 201 


Skoro rozeszła się wiadomość o ucieczce Igelstroma, lud z wojskiem 
przypuscił ostatni szturm do anlbasady rosyjskiej. Po uporczywej walce, zdobyto 
ją ,vreszcie od strony Podwala, pod wodzą I{alinowskiego z pułku Działyńskiego. 
W ataku odznaczyli się Działyńczyki: podporucznik Sypniewski, który, choć 
pchnięty bagnetem, zdobył chorągiew i chorąży Urbanowski, który choć raniony 
upadł z drabiny, nie stracił przytomności, podniósł się i wpadł jeden z pierwszych 
do pałacu Igelstroma. Pułkownika Parfeniewa i resztę niedobitych Rosyan 
wzięto do niewoli. Otwarto natychmiast lochy i wypuszczono z nich uwięzionych 
patryotów. Stało się to o godzinie 5, po południu. 
W pałacu znaleziono 95.000 dukatów w złocie, znaczną sumę w papierach, 
serwis srebrny, darowany Igelstromowi przez Katarzynę i tajne archiwum 
posłów rosyjskich od roku 1763 utrzymywane. 
'rak po 38. godzinach nieustannej walki \Varszawa ujrzała się wolną. 
Rosyanie utracili w zabitych 2265, do niewoli wzięto oficerów 161, podofi- 
cerów i żołnierzy 1445, wreszcie służby, markietanów, kapelistów i zwoszczyków 320, 
razem 1926, licząc w to 122 rannych, a nie licząc 65 kobiet. l) "\Vłaściwie liczba 
była większa, bo w spisie opuszczono znlarłych z ran od 17. kwietnia do 11. maja. 
Straty polskie wynosiły w zabitych i "rannych 800-900. 2 ) Sam waleczny pułk Dzia- 
łyńskiego stracił w zabitych 48 ludzi, a miał rannych 89. 
Nazajutrz (19. kwietnia), podpisano w ratuszu "akces obywateló,v i luie- 
szkańców księstwa Mazowieckiego do aktu powstania narodowego, pod naczel- 
nictwem, 'radeusza Kościuszki, naczelnika Siły Zbrojnej X arodowej " i ustanowiono 
Radę Zastępczą TYlllczasową, mającą urzędować aż do chwili odebrania rozkazó'v 
od Kościuszki. Do Rady tej oprócz :\Iokronowskiego i Zakrzewskiego należeli: 
Ksawery Działyński, Szymon Szydłowski, .Józef \Vybicki, Eliasz Aloe, Ignacy Zają- 
czek, Andrzej Ciemniewski, Jan Horain, Stanisław Rafałowicz, Franciszek :\Iaka- 
rowicz, l\Iichał "\Yulfers, Franciszek Gautier i Jan Kiliński. "Akt akcesu" zaznaczał, 
że obywatele łączą się z powstaniem, "zagrzani chwalebnym przykładenl gorliwych 
obywateli województwa krakowskiego, oswobodzeni od obcej przemocy dzielnością 
ludu i wojska \V tutejszej stolicy zgrollladzonego". ,,:Niezwyciężonemu " Kościuszce 
i "N aj wyższej Radzie Narodowej od :Niego przybranej", przyrzekaj ą zupełne 
posłuszeństwo. Nim ujrzą "pożądaną osobę Naczelnika", lub otrzymają od niego 
dyspozycye, nominują Radę Zastępczą. 
Rada ta wydała natychnliast odezwę do obywateli. Zaznaczała w niej, 
iż Warszawa, zagrzana patryotyzmem Kościuszki i gorliwością woje,yództwa 
krakowskiego, wzięła się do oręża 'v tej chwili, kiedy przemoc chciała zabrać 
gwałtem arsenał, "ostatnią nadzieję uciśnionych ". "Był llloment krytyczny. . . 


niecki) 100 koni; Wojda mówi, że uszedł przez dom na pole z adjutantem Fabowem i Apraksinem 
i 300 ludźmi. Kiliński "panu Igelstromowi" każe uciekać w kilka k<,ni, a w drugich pamiętnikach obwinia 
nawet wprost l\Iokronowskiego i Zakrzewskiego, że ułatwili Igelstromowi ucieczkę, ale o prawdo- 
mówności tych drugich pamiętników jużeśmy w;rżej wspominali. 
l) Takie cyfry podaj e specyfikacya szczegółowa w doda
ku do nr. S. JJ Gazety"
 olnej W' arszawskiej" . 
Korzon podaje cyfr
 jeńców na 1445, nie zauważył bowiem innych rubr;rk, prócz podoficerów i żołnierzy- 
Wojda podaje liczb
 Ros
'an wziętych do niewoli na li61, znów dodał 2 c3--fry: 1445 i 320 i m;r ślał , 
że w tem już było 161 oficerów. Morawski, tom V., str. 388, liczy jeńców aż 4500, co naturalnie 
jest fantazyą, gdyż cała siła rosyjska wynosiła 8000 ludzi, a połowa jej z generałem N owicktm uciekła 
do Karczewa. "Gazeta Wolna Wartlzawska -, (Nr. 8). na podstawie raportu podaje ze strony polskiej 
zabitych męzcz;yzn 203 i kobiet 6, rann
'ch męzcz
'zn 169 i kobiet 5, ale sam ten raport zaznacza, że 
trudno dociec liczby, z powodu .zaszłych w odległ
'ch lub zakątnych ulicach ak('yi- jak niemniej z tego 
powodu, że Rosyanie wrzucali trup3-' do kloak j Wisł
. 
2) Korzon licz
' 900-1000. 
1794 26
		

/bartoszewicz_dzieje00220_0001.djvu

			-202- 


.1l1e Bóg wejrzał na unieszczęśliwiony naród. . . . Już nie masz w mieście naszem 
tych niewolniczych ukazów, które wkładały jarzmo na najcnotliwsze serca. . . 
już niema zbrojnej ręki, która je popierała". Trzeba więc teraz się jednoczyć, 
aby uskutecznić wielkie przedsięwzięcie odrodzenia uciemiężonej Ojczyzny. 
W końcu odezwa zawiadamiała o przystąpieniu do aktu powstania, ogłoszonego 
przez Kościuszkę, o wybraniu Mokronowskiego na "naczelnika Siły Zbrojnej 
księstwa Mazowieckiego", o przywróceniu Zakrzewskiego na urząd prezydenta, 
i o powołaniu Rady Zastępczej. Odezwę podpisał Ignacy Wyssogota Zakrzewski 
w Warszawie, "mieście wolnem". Rada wysłała delegatów do króla z prośbą, 
.aby ją wspierał, zaznaczając jednakże, iż posłuszeństwo przyrzekła Kościuszce. 
Prosili też delegaci króla, aby nie wyjeżdżał z n1iasta. Król odpowiedział, że 
."nikt goręcej od niego nie pragnie dobra Ojczyzny", że życzy sobie, "aby ich 
przedsięwzięcie doprowadziło do tego", że wreszcie 'Varszawy opuścić nie 
.zan1ierza. l ) 
'V dzień Zmartwychwstania Pańskiego, był król na wielkiej mszy wielka- 
nocnej w katedrze św. Jana, poczeln "stosownie do żądania Rady", celebrujący 
prymas na podziękowanie Panu Bogu za oswobodzenie 'Varszawy, zaintonował 
T e D e um. 2) Tegoż dnia Rada Zastępcza rrYlnczasowa zawiadolniła 
Kościuszkę o oswobodzeniu \Varszawy i o swych zarządzeniach. Poruczała się 
jego opiece i oczekiwała rozkazów. "Nie omieszkamy tYlnczasowo - końc7ył 
się list Rady - z gorliwości ludu walecznego korz
Ystając, przedsiębrać takich 
ku obronie kroków, któreby za zbliżenien1 się, daj Boże vV. \V. l\Ić. Pana ku 
nanl niebawnem, Jego i Narodu całego odpowiedziały zamiarom". Następnego 
dnia (21. kwietnia), prezydent i członkowie Rady, odbierali przysięgą na 
posłuszeństwo Kościuszce od wojska i korpusu kadetów. Chcąc powstrzymać 
nadużycia "ochotników", postanowiła Rada naznaczyć im sześciu pułkowników, 
dla uformowania z nich regularnych zaciągó,v. 
'Vogóle Rada Zastępcza, pod kierownikiem Zakrzewskiego, pracowała 
gorliwie, (prócz niej urzędowała i Komisya Porządkowa). Starała się skutecznie 
{) bezpieczeństwo wewnętrzne miasta i o jego obronę. Ustanowiła 22. kwietnia 
sąd kryminalny księstwa l\Iazowieckiego, "dla zapobieżenia i poskromienia 
wszelkich złośliwych zamachów i czynów przeciw dziełu powstania narodowego, 
jakoteż przeciwko spokojności publicznej i bezpieczeństwu osób, majątków". 
Sprawy pierwszego rodzaju mogły być wprowadzone tylko za poprzedzającą 
rezolucyą Rady Zastępczej. Do składu Sądu należeli, obok znanych prawników, 
tacy wybitni obywatele, jak: Jan Nepomucen 1\iałachowski, referendarz koronny, 
Kazimierz Krasiński, oboźny koronny, hr. Stanisław Tarnowski itd.; nie brakło 
też w nim przedstawicieli mieszczan, między którymi znajdował się i Jan 
1\Iaryański, ów kowal patryota, opiewany przez Trembeckiego. 
24. kwietnia, ,vydała Rada przepisy co do rozkładu rekrutów na dymy, 
tak miejskie, jako i wiejskie w księstwie Mazowieckiem, a to podług aktu 
powstania narodu krakowskiego. Dla Warszawy uchwalono specyalne przepisy 


l) Kitowicz opowiada. że podczas walki król wołał z okien zamkowych: trzymam z narodem, 
bijcie naszych tyranów. Nakazał hajdukom wynosić z zamku koszami prochy i kule, oraz wszelki 
oręż dla rozdania pospólstwu. Kitowicz to jednak uważa za obłudę, wywołaną przestrachem. O za- 
miarze ucieczki króla wciąż mówiono. pilnowano go też na każdym kroku. Sam opowiada o tern 
w swoim dzienniku zaręczając, że mylnie go posądzono, (str. 283-284). 
2) Dziennik króla l. c. 284.
		

/bartoszewicz_dzieje00221_0001.djvu

			.według sześciu klas kominów. Rekruci powinni się byli stawić w ciągu ośmiu 
dni, a ze ,vsi w przeciągu dni dziesięciu, do koszar Kazimirowskich. 
27. kwietnia, wydała Rada odezwę do mieszkańców \Varszawy, względem 
.okopania tego miasta; zawiadamiała, że są w tym celu wykomenderowani 
inżynierowie dla wytknięcia punktów. "Idzie teraz o tysiączne ręce, któreby 
pracowały około dzieła tak zbawiennego i istotnpgo". 'Vzywała zatem Rada 
"wszystkich mieszkańców miasta: starców, nlłodzież, panów, sługi, zgromadzenia 
i to wszystko, cokolwiek od Opatrzności ma siły i zdrowie, do stawienia się 
przy okopach miasta naszego z rydlami, łopatami, taczkami, koszami i tern 
wszystkiem narzędziem, które potrzebnem będzie do uskutecznienia dzieła 
wZl11iankowanego. . .. Bogaty! zapomnij o wygodach; wysoko urodzony, za- 
pomnij o swem dostojeństwie! Stańcie obok ubogich i pracowitych obywateli, 
aby na jednej ziemi powziąwszy życie, na jednejże mogliście kosztować owoców 
bezpieczeństwa, swobód i własności naszych ". - Praca około sypania okopów 
i szańców, prowadzona pod kiero,vnikiem pułkownika Karola Sierakowskiego, 
szła, jak świadczą współcześni 
raźno i wesoło - brali ""y niej 
udział rzeczywiście wszyscy, któ-' 
rzy 111ieli cokolwiek od Opatrz- 
ności siły i zdrowia. 
2
. kwietnia, wydała Rada 
odezwę do składania na potrzeby 
Ojczyzny pieniędzy i klejnotów, 
zdobytych na nieprzyjacielu l) 
i urządziła Deputacyę Ratunkową 
dla ,vej rzenia w stan tych nie- 
szczęśli wych, którzy przy powsta- 
niu na nieprzyjaciela w dniach 
17. i 18. tegoż miesiąca, "utratą 
rodziców, mężów, dzieci, majątków, albo przez kalectwo podupadli". Depu- 
tacya ta odbywała sesye swoje w pałacu biskupa krakowskiego, gdzie zapi- 
sywała i roztrząsała wszelkie żądania na piśmie lub ustnie podane. Do składu 
Deputacyi należeli pomiędzy innymi: Józef V{ybicki i ks. Onufry Kopczyński, 
'zasłużony pedagog i gramatyk. 
Ustanowiono Deputacyę dla opatrywania mieszkańców w ŻY'VllOŚĆ, znie- 
siono wszelkie magistratury i trybunały sądowe, przez ostatni sejm grodzieński 
ustanowione, oddano pod ścisłą straż więżniów stanu, t. j. oskarżonych o zdradę, 
których aresztowano natychmiast po oswobodzeniu Warszawy, (Ankwicza, 
marszałka Rady Nieustającej, biskupa Kossakowskiego, hetmanów Ożarowskiego 
i Zabiełłę). Polecono wydziałowi dyplomatycznemu, zebranie i rozpatrzenie 
znalezionych u Igelstroma papierów. Ustanowiono Deputacyę pocztową do 
rewizyi listów, z wyjątkiem korespondencyi posłó"," zagranicznych. 
Rada zastępcza przybrała do swego grona nowych członków i rozdzieliła 
się na 3 wydziały: dyplomatyczny, wojskowy i skarbowy. 


- 203 


A 
1-!.u.A:L.
 DE I.rEVE51
; :JJR Clł,A..{'O""\ JE 


- 
Ił. - 
_ ::.-
:;-:: .". 
 -=-::..;; _ -= -=---=-
 --	
			

/bartoszewicz_dzieje00222_0001.djvu

			-204- 


29. kwietnia nadeszła do Warszawy radosna wiadomość o powstaniu 
\\' \Vilnie, pod wodzą Jasińskiego. Następnego dnia odprawiono w kościele 
św. Krzyża uroczyste nabożeństwo żałobne za poległych. Na wspaniałym kata- 
falku, przyozdobionym laurami, znajdowały się odpowiednie napisy, wyjęte 
z Pislna Świętego. Na nabożeństwie, odprawionem przez prymasa, znajdo\"vał 
się i Stanisław August. Kazanie miał były jezuita, ks. Ignacy Witoszyński. 
'V silnYln ustępie zwrócił się do króla: "Skoro tu obecnym jesteś - mówił - 
czcigodny królu, niechaj mi wolno będzie, z należnem Ci uszanowaniem 
i właściwą temu miejscu otwartością, do Ciebie się odezwać. Podobało się 
Opatrznąści trzydziestoletnie Twe panowanie oznaczyć wielu nieszczęściami. 
Wielki, cnotliwy naród, który całkienl swoim królom był oddany, drży na 
wspomnienie przeszłości, której przypisać należy niejedną nędzę, w jaką tak 
dawno go już wtrącono. Nawet akt powstania nie jest Twojem dziełem, ale 
owszem b r u d n a z d r a d a za przyczynę ostatnich kraj u nieszczęść podana. 
'Vyrażono w nim, że przez zdradę wstrzymałeś obronę kraju. Teraz jest ostatnia 
epoka Twojego panowania i teraz się pokaże, czy w niej my Polacy możemy 
szczęście nasze ustalić, albo paść ofiarą okrutnego i chciwego zemsty nieprzy- 
jaciela, który nas, i imię nasze na zawsze pogrzebie. Ty, królu, albo przez 
udział swój w powstaniu narodowem, podniesiesz tron polśki do pierwszej jego 
świetności i resztę życia przepędzisz 'v spokojności i zadowoleniu, albo upadek 
narodu zapowiada i rrwój, Najjaśniejszy Panie. Przygotuj się do obojga, ale 
zamknij uszy namowom i pochlebnym obietnicom, któremi Cię nieprzyjaciele 
Ojczyzny kusić będą; oni łudzić Cię będą odległą nadzieją, będą ci radzić 
odłączenie się od narodu, a może jeszcze i co gorszego, ale chroń się ich. 
:\Iógłżebyć C'hętnie, zbryzgany krwią współobywateli, rządzić krajem, zawalonym 
ich trupami? . . . Nie! - Ja znam Twoje uczucia, Twoje dobre serce, Ty, nie 
uczynisz tego: jestem pewny, że mocno i nieodmiennie postanowiłeś żyć, lub 
umierać z narodem". 
vV tem miejscu król przerwał kaznodziei i zawołał: "nie oIllyliłeś śię; 
tak myślę, jak mówiłeś i tak też postępować będę. Zawsze trzymać będę 
z narodem, - z narodem chcę żyć, albo z nim razem zginąć".l) 
Nazajutrz Prymas, ks. l\Iichał Jerzy Poniatowski, wydał odezwę do ducho- 
wieństwa: "Zaczynamy - pisał w niej - zbierać owoce boskiego zmiłowania". . . . 
Zaszłe wypadki wskazują, że "Bóg naród wspiera". Potrzeba l\iu więc ufać - 
"w jego ręku cała ziemia; On czasu niedoli wzbudził nam Naczelnika, On 
wedle swej woli i nlOCY, uciekające się do niego narody podnosi, a poniża te, 
które są dumne". Polecał zatem Prymas, odprawianie nabożeństw dzięk- 
czynnych i błagalnych, nakazywał 40-godzinne nabożeństwa z odpustami, "które 
już się rozpoczęły w kościołach każdego dekanatu". Kazał modlić się ducho- 
wieństwu i parafianom "nietylko o pomyślność .Siły Zbrojnej narodowej, ale 
także o króla i Rzeczpospolitą i za całą zwierzchność, by duchem zgody, wza- 
jemnej miłości i gorliwości, dla powszechnego dobra prowadzeni, z niezachwianem 
męstwem szczęśliwie osiągnąć mogli cel swoich szczytnych zamiarów i pracy". 
Żądał modłów do Boga, za poległych bohaterów i za tych braci, "którzy jeszcze 
poledz mogą". Kazał duchowieństwu "przekonywać współrodaków i cudzo- 
zienlców, nieprzychylnych teraźniejszemu przedsięwzięciu", że powstanie nie 


J) 'Vojda. Wydanie niemieckie 1796, str. 178. Kazanie to wydrukowane później w Lublinie.. 
Dależy do rzadkości bibliograficznych.
		

/bartoszewicz_dzieje00223_0001.djvu

			mastaje na cudzą własność, "a nie dąży do osobistej zemsty, nie obala tronu 
i ołtarza,. ale chce tylko odzyskać wolność i niepodległość narodu". Dawał za 
przykład, "uległość jaką okazuje lud tej królewskiej stolicy wybranej Radzie; 
pokazuje on, jak walczyć z nieprzyjacielem, ale umie zarazem swemu zapało" i 
kłaść granice, skoro go pokona". - 
1. maja, powrócił wysłany do Kościuszki Sokolnicki i przywiózł ze sobą 
odpowiedź Naczelnika na raport Rady Zastępczej Tymczasowej, i ordynans dla 
:rvlokronowskiego. Pierwsze ustępy odpowiedzi brzmiały jak następuje: "Ile 
serce llloje pełne jest przywiązania do ojczyzny naszej, tyle mnie odebrane 
dnia dzisiejszego wiadomości, najwyższą przejęły radością. Stolica Polski, wolna 
i oswobodzona dzielnością jej mieszkańców, chwila burzy i zamięszania prze- 
mieniona w porządek i regularne tymczasowego rządu odbywanie, przykład 
świetny, dany reszcie narodu: te są dzieła wasze, cnotliwi Warszawy obywatele, 
godni tej nadziei, którą w was pokłada Ojczyzna, godni sławy, którą współ- 
cześni i potomność samym tylko miłośnikom wolności gotują. .:\lamli powiedzieć 
wam, jaką radość, jakie uczucia, 
jaką otuchę wzbudziło dzieło wa- 
sze w obywatelach tutejszego wo, 
jewództwa? Pyszni być początkiem 
powstania narodowego, oddają 
waIll uwielbienie, które się należy 
męstwu zwyciężającemu niezwy- 
ciężone prawie przeszkody. Tego 
tylko co się stało 'v Warszawie, 
potrzeba było, aby krok rozpaczą 
podyktowany, ożywił troskliwość 
narodową, niemal pewną nadzieją 
utrzymania onego z pomocą nieba, 
. a pomimo zawistnej przemocy 
naprzeciw niemu usiłowań". 
Oddawszy "hołd naturalny radości z pOlnyślnych dla dobra powszechnego 
Ikroków" , przystąpił Kościuszko do różnych" zalpceń". Potwierd7.ił przytem skład 
Rady Zastępczej i zapewniał, że jeszcze przed odebraniem wiadomości o po- 
wstaniu 'Varszawy, było myślą jego "dążyć ku niej", że uczyni też to, o "ile 
obrot
r wojenne dozwolą". 
'V ordynansie do Mokronowskiego, oświadczał Kościuszko, iż "nigdy 
milszego nad jego raport doniesienia lnieć nie mógł". Polecał wyrazić" uwiel- 
bienie całemu wojsku, w komendzie jego będącemu" . Wszystkich oficerów. 
którzy brali udział w akcyi, awansował "jednynl stopniem wyżej", zaznaczając, 
iż 'v dalszym awansie nie lata służby, lecz "zdatność" uwzględniać będzie. 
Każdy podoficer zostaje oficerem, a każdy żołnierz może być oficerem, gdy 
na to zasłuży. Polecał natychmiast kilku żołnierzy, którzy się odznaczyli, "nil 
oficeró" fortragować". Natomiast kazał aresztować wszystkich tych oficerów, 
co się usunęli od udziału \\ powstaniu \Varszawy i przysłać sobie ich dymisye 
do podpisu. 
'Vreszcie złożył Kościuszko" Raport II. narodowi Polskienlu". Opowiedział 
w nim krótko, na mocy otrzymanych doniesień, jak "stolica Polski, miasto 
'Varszawa" zrzuciła swe jarzmo. Raport kończył się słowami: "Xarodzie! To 


- 205 


L 


PALAIS PRIM.-\.TIAL 


t 

-"-. 


" _'1 
.. ,:J 'Y.!""'-""'" 


t 



 


---.-...., 


... ..... -- .... - . - 
- _-'-
 -- ...;, . '!1!t 
- - 



 

 


Nr. rl5. Pałac prymasowski.
		

/bartoszewicz_dzieje00224_0001.djvu

			- 206 


jest, co ci donieść jestem obo"riązany, te są powstania twojego świetne wypadki; 
ale pomnij na tę prawdę, iż nic wtenczas zrobionego nie Inas
, kiedy jeszcze- 
cokolwiek do zrobienia pozostaje".l) 
Wszystkie te trzy pisma były datowane w "obozie pod Igołonlią", dnia 
25. kwietnia 179-1. 

a rozkaz Kościuszki, Rada Zastępcza wydała dnia 4. maja wezwanie 
do pospolitego ruszenia Księstwa l\Iazowieckiego. Powoływała się na jego. 
słowa: d o b r o n i, c o Ż y w o! "Zalecenia" jej w znacznej części, były wzoro- 
wane na wezwaniu do pospolitego ruszenia, wydanem przez Komisyę Porządkową 
województwa krakowskiego. 
Prócz tego Rada załatwiła cały szereg czynności. Utworzyła komisaryat 
wojenny dla pOlllnożenia wojska, złożony z 24 osób, na których czele stali 
generał Cichocki, generał Orłowski i Czyżewski, powołała Komisyę do odbie- 
rania ofiar,2) w;ysłała osoby do Deputacyi indagacyjnej, która miała odkrywać 
zdrajców i czuwać nad ludźmi "źle intencyonowanymi" (deputacya ta kazała 
uwięzić biskupów 
Iassalskiego i Skarszewskiego, marszałka llioszyńskiego. 
kasztelana przemyskiego Czetwertyńskiego, kasztelana lubacze,vskiego Ledo- 
chowskiego itd.) rozpisała podatki na wszystkich mieszkańców, nie wyłączając 
nawet czeladzi rzemieślniczej (każdy czeladnik miał jednorazowo złożyć 
6 złotych). Dalej wydała rozkaz złożenia do arsenału broni z niego 
wziętej w dniu 17. kwietnia, uformowała lazaret, przeprowadziła rewizyę 
aresztów, wydała proklamacyę do obywateli litewskich o dostarczanie koni 
pod armaty i amunicyę do Litwy wysłane itd. Dnia 3. maja, chcąc "uwielbić- 
nieskażony charakter" prezydenta. Zakrzewskiego, Rada Zastępcza w całym 
swym składzie była obecną na chrzcie jego syna, który przyszedł na świat 
w drugim dniu walki na ulicach vV arsza wy (18. kwietnia). Poleciła też wy- 
puścić z więzienia rosyjskiego kapitana Daszkowa, gdyż okazało się, że oficer 
ten nie wykonał rozkazu Igelstroma, zamordowania uwięzionych 'v jego lochach 
'V ęgierskiego i 
tanisława Potockiego. 
Do ścigania uchodzących z 'Varszawy Rosyan wysłał l\Iokronowski, 
pułkownika Haumana, który szedł na Jeziornę, Warkę, Nowe l\Iiasto, nad 


I, "\\T raporcie wspomina Kościuszko, że .zewnątrz atakowana była Warszawa przez wojsko. 
pruskie pod komendą generała von W olcky.. Dosłownie tego brać nie można -- Kościuszko polegał na 
niejasn
Tch doniesieniach. ,V Kaminieckim znajdujemy wzmiankę, że wojsko pruskie. pokazało się od 
Górców i Woli, lecz strzały ? prochowni przeszkodziły mu się rozwinąć j .odpowiadali na nie przez 
pół godziny i rejterowali się-. Coś o tern bałamuci i Kiliński, ale u niego Polacy Prusakom .pod 
nos zakadzili" już po wypędzeniu (?) Rosyan. Tymczasem Pistor, który szczegółowo mówi o zno- 
szeniach się Igelstroma z Prusakami, wie tylko tyle, że Wolcky zbliżał się parokrotnie pod miasto, 
i że kiedy ułani polscy stojący przy prochowniach podsunęli się ku Prusakom, W olcky posłał do 
króla z zapytaniem, czy ułani są po stronie królewskiej j na to otrzymał odpowiedź: "Naród i król, to. 
jedność, Rosyanie zaś to ich jedyni nieprzyjaciele". Również i do Mokronowskiego posłali Prusacy 
z zapytaniem, czy Warszawa uważa ich za przyjaciół, c
y nieprzyjaciół, - na co odpowiedział Mokro. 
nowski, że Polacy Prusaków atakować nie będą. jeśli ci odstąpią od miasta i redut, w któr
.ch są 
składy prochu (dyaryusz króla), poczem Prusacy się cofnęli. Z tego wypada, że owej zamiany strzałów 
za "atak" Prusaków brać trudno. 
2) Ofiary w pierwszym dniu składek w Warszawie (22. kwietnia), wynosiły 16.7t:!2 zlp. l;) gr. 
Większe złożyli: Szembek, biskup płocki 1800 złp. i... marszałek Moszyński 2000 złp. co go nie 
uratowało przed aresztowaniem, jako uznanego za zdrajcę. Drugi zdrajca, biskup Massalski, zloż
'ł 
8CO złp. "Pewien ubogi" dał 60 złp., a Wilhelm Choralik prz)--niósł uskładaną przez siebie "miedź nie- 
ruchom
" w kwocie 540 zlp. Król złożył na ręce Mokronowskiej 18.000, prymas dał srebra 791 grz
'wien, 
(później dał jeszcze 11 koni). Hieronim Strojnowski, znany uczony, później rektor uniwers
.tetu 
wileńskiego i biskup wileński, oddał na potrzeby Ojczyzn
' zaszczytny medal złoty M e r e n t i b u s 
i 200 złp. Do rąk Mokronowskiej, złożyli też:: wojewodzina Lanckorońska 8600 złp., tyleż 'ksit:żna Radzi- 
willowa marszałkowa, oboźny Krasiński 1080 zlp., XX. )1isyonarze 1000 zlp. itd.
		

/bartoszewicz_dzieje00225_0001.djvu

			- 207 


Pilicą, wszędzi
 rozpraszając drobne oddziały nieprzyjacielskie, (pod Białą 
była nawet większa potyczka, z poważniejszą kolumną nieprzyjaciela) i chwy- 
tając rabusiów maroderów. 1 ) Później wysłał nad Narew w tym samym celu 
Cichockiego. Haumana, mianowanego wkrótce przez Kościuszkę generał- 
majorem i wysłanego w lubelskie do Zajączka, w strzeżeniu Pilicy zastąpił 
,vycebrygadyer Dąbrowski.!) Prócz tego, l\łlokronowski założył obóz pod Błoniem. 
W dzień imienin królewskich, (8. maja): powstał alarm w 'Varszawie, że. 
Rosyanie i Prusacy nadchodzą. Uderzono w dzwony i bębny; wojsko stanęło 
pod bronią, ustawiono armaty, rozesłano patrole, tłumy ludu wybiegły na 
ulice. Alarm okazał się fałszywy; mówiono, że chciano ułatwić ucieczkę- 
aresztowanym. W tern podnieceniu umysłów, ktoś ku wieczorowi na Starem 
Mieście zawołał, że król uciekł przez Pragę. Tłumy rzuciły się "r pogoń 
i rzeczywiście znalazły króla na Pradze, przy bateryi na okopach. 'Vłaśnie, 
"już wziął rydel i miał rzucić ziemię, kiedy wszczął się gwar, rozruch, zamie- 
szanie". Król powrócił wśród okrzyków: niech żyje! do których dodawali inni:. 
ale niech nie ucieka! Czy król miał wówczas zamiar ucieczki, wątpić należy. 
Ale podejrzenie zostało. Rada Zastępcza prosiła go, "aby nigdy nie wyj eżdżał 
za miasto, bo to lud niepokoi". 
Ten alarm, z powodu Inniemanego nadciągnięcia nieprzyjaciela i zapewne 
również mniemanej ucieczki króla, przyspieszył ukaranie n zdraj ców". Lud 
wzburzony i rozdrażniony "wymagał natychmiastowej "sprawiedliwości ot. W nocy 
z 8. na 9. maja, postawił szubienice i zażądał od Zakrzewskiego, aby natychmiast 
sąd się zebrał. Zakrzewski po dłuższym uporze ustąpił i kazał sprowadzić na 
ratusz Ankwicza, Ożarowskiego, Zabiełłę i Kossakowskiego, "jako obwinionych 
nietylko o zdradę Ojczyzny, ale i o działanie przeciw powstaniu narodowemu ". 
Sąd kryminalny załatwił się krótko - dowody zdrady były zbyt jawne. 
vVystarczała już wprawdzie zupełnie cała działalność oskarżonych, ale potępiły 
ich jeszcze znalezione w papierach ambasady rosyjskiej kwity na pensye- 
i datki pobierane od Katarzyny. Oskarżeni bronili się w obszernych i zręcznych 
przemówieniach, ale nie zdolali się oczyścić. Sąd uznał, iż n wzgardziwszy 
imieniem Polaków i wolnych obywateli. .. hojnie od własnej Ojczyzny urzę- 
dami, dochodami obdarzeni, zupełnie i całkowicie na usługi potencyi zagra- 
nicznej rosyjskiej zaprzedali się, a nawet ,vtenczas, kiedy naród polski, od 
obcego jarzma oswobodzony, sam sobie na wielkim Sejmie Czteroletnim prawa 
uchwaJał. . . i najsurowsze 'kary na tych, którzyby za pieniądze, przeciw włas- 
nemu krajowi służyć ważyli się, stanowił, - . . . pensyę od dworu petersbur- 
skiego pobierać nie wzdrygali się". Wymieniwszy szczegółowe kwoty, pobrane 
przez oskarżonych za Sejmu Grodzieńskiego,3) sąd oświadczał, że obwinieni 
'v tym czasie, nnajsilniej żądania i życzenia ministra dworu petersburskiego 


J) Rabowały prócz maroder i regularne oddziały. Niet}-lko rabowały, ale niszczyły. palił:y,. 
mordowały. "T Kozienicach dowódzcy rosyjscy pozwolili na zupełny rabunek - sami skradzione rzeczy 
rozbierali miE:dzy siebie. W pałacu królewskim zabrano wszystko co było, aż do pościeli i materaców. 
Zabijano niewinnych, gwałcono kobiety. Od magistratu zażądano .dostarczenia pastwy ich nierządnej 
rozpuście". A nie byli to uciekinierzy warszawsc}" - było to wojsko, które nie wiedziało nawet jeszcze 
o oswobodzeniu 'Varszawy. (Szczegóły w "Gazecie ".o)nej Warszawskiej"). 
2) Dąbrowski przybył ze swą komendą do Warszawy 28. kwietnia. Wtedy zaszedł fakt o skarżenia 
go o zd.rad
, o czem przy pierwszych ruchach Mad8.Iinskiego wspominaliśmy. 
8) Zabiełło pobierał po 1000 dukatów miesięcznie; Ożarowski naprzód po 500. potem po 1000, 
a oprócz tego dostał 1000 na posłów "w jego dyspozycyi będących" i na wybory 8000 jAnkwicz mial 
500 dukatów pensyi miesięcznej i tyleż wziął na sejmiki krakowskie; Kossakowskiemu dano 4(01) du- 
katów na sejmiki litewskie.
		

/bartoszewicz_dzieje00226_0001.djvu

			- 208 


i sami przez siebie i przez dostawionych przez siebie posłów, wprowadzając 
i popierając, stali się narzędziem i przyczyną, że kraj polski. . . na nown 
z obszernych prowincyj został ogołocony, siła zbrojna, tak wielkiem staraniem 
i kosztenl wskrzeszona, znowu rozbrojona, wojsko Rzeczpospolitej w znacznej 
części sąsiado"Ti wydane; prawa sejmu wolnego, z gruntu wywrócone, imie 
nawet jego na haniebne zalnienione". Po całym szeregu dowodów, sąd oskarżał 
dodatkowo Ankwicza, że po wybuchu powstania popierał najsilniej w Radzie 
Nieustającej przyspieszenie zwołania sądów sejmowych i pOL;wanie do nich 
tak Kościuszki jak i obywateli z niIn łączących się; Ożarowskiego zaś, że 
w tymże czasie, nakazywał wojsku polskiemu porozumiewać się i znosić 
z ,,'ojskiem rosyjskiem, (świadczyły o tern dwa ordynanse). Z tych powodów 
Sąd Kryminalny, uznał i ogłosił obwinionych "za nieprzyjaciół Ojczyzny 
i zdrajców Rzeczpospolitej ot, odsądził ich "od wszelkiej czci, sławy i bezpie- 
czeństwa" i skazał na ślnierć przez powieszenie, "jako niegodnych społp- 
czeństwa ludzkiego i owszem onemu wielce szkodliwych". Wyrok śmierci został 
natychmiast wykonany. Z Kossakowskiego zdjął sakrę biskup Malinowski. 
Rada Zastępcza tegoż dnia ogłosiła, iż "choć Ożarowski, Ankwicz i Za- 
bielło, odebrali zasłużoną karę za zbrodnie, ale to ich pOtOTIlstwu ani plamy, 
ani zakały przynieść 
ie może, tembardziej, że od komendanta Siły Zbrojnej 
ks. :\Iazowieckiego i innych osób, zapewnione jest, iż szczególniej Kajetan, 
Stanisław i Adam Ożarowscy, z przykładneln dla Ojczyzny swej przywiązanienl, 
dzielnie przyłożyli się do powstania. narodowego, nietylko sami ochoczo idąc 
pod chorągwie Ojczyzny, ale i prowadząc razenl z sobą żołnierzy, pod komendą 
swoją zostających" . . . 
"Na żądanie króla':, (tak przynajmniej brznli urzędowe sprawozdanie 
z czynności Rady), wyznaczono mu 12. lnaja obywateli do asystencyi. Obywa- 
tele ci obowiązani byli zmieniać się kolejno po dwóch na dobę. 
17. maja wykonano wyrok śmierci na RogozińskiIn, "bywszym inten- 
dencie policyi ", przekonanym o szpiegostwo wieloletnie na rzecz Rosyan, i o 
n1achinacye przeciw powstaniu. Nazajutrz aresztowano Piotra Wulfersa, adwo- 
kata, członka deputacyi indagacyjnej, podejrzanego o usuwanie dokumentó" 
z archiwunl z ambasady rosyjskiej i stosunki z aresztowanym Boskanlpfeln 
i U" ięzionymi Rosyanalni.ł) 
Jednem z ostatnich rozporządzell Rady Zastępczej było żądanie od 
wszystkich ministrów i urzędników Targowicy, aby zwrócili pensye i poda- 
runki, podczas swojego urzędowania odebrane. \Vkrótce Rada Zastępcza prze- 
stała istnieć, gdyż już 10. maja, w obozie pod Połańcem, powołał Kościuszko 
do życia Radę Najwyższą i mianował jej członków. Pomiędzy nimi najwybit- 
niejsze stanowisko przyszło zająć Ignacemu Potockiemu i Hugonowi Kołłąta- 
jowi, którzy prawdopodobnie wprost z obozu Kościuszki pospieszyli do "\Var- 
szawy. Przybycie Potockiego i Kołłątaja do stolicy, tak opisuje "Korespondent" : 
"Dnia 24. maja przybyli tu do stolicy J. P. Ignacy Potocki, lnarszałek 
wielki litewski i J. X. Kołłątaj, podkanclerzy koronny. Co za szczęślhva od- 
miana! którzy będąc od przemocy prześladowanymi, ojczyste musieli dawniej 
opuszczać granice, szukając w obcych krajach schronienia, ci z wielkiemi 
oklaskanli ludu, prowadzeni byli od okopów samych, przez Nowy Świat aż do 


l) "Aresztantów krajowych" było 151. Siedzieli przeważnie na ratuszu Starego Miasta, (str. 83,) 
i w prochowni (str. 37,. 'Vielu z nich zostało później uwolnionych, wykazaWRZ)" swą niewinno
ć
		

/bartoszewicz_dzieje00227_0001.djvu

			. 
209 


ratusza, miasta Starej Warszawy. J. P. Potockiego pojazd chciał lud, wy- 
przęgłszy konie, ciągnąć, ale wolał otoczony mnóstwelll nieprzeliczonych oby- 
watelów i obywatelek, iść pieszo. Wkrótce potem J. X. Kołłątaj, że nieco 
słaby na nogi, jechał 'v podróżnym koczu, mając z sobą obok J. P. Kiliń- 
skiego, jednego z członków Rady Zastępczej obywatela. Okrzyki wiwat! 
i przeprowadzenie aż do samego ratusza, przy muzyce, przygrywającej wesołe 
marsze, oraz asystencya z bronią obywatelów, w mundurach municypalnych, 
cały ten widok czyniły tkliwym i bardziej niż wyrazić można, okazałym ".1) 
'V cztery dni później (28.), odbyła się ostatnia sesya Rady Zastępczej 
Tymczasowej. Zagaił ją Zakrzewski dłuższem przemówieniem, po którem 
polecił odczytać rozporządzenie Kościuszki, tyczące się utworzenia i organi- 
zacyi Rady Najwyższej Narodowej Doczesnej dla Polski i Litwy. Rada Za- 
stępcza ułożyła odezwę, zawiadamiającą o złożeniu "w oczach ludu władzy 
docześnie jej przez lud powierzonej, a przez Najwyższego Naczelnika dotąd 
przedłużonej". qświadezała, że ,,
vyciąga z niej ręce czyste i nieskażone ", ale 
nie cofa się przed odpowiedzialnością: gdyby jej obywatele mieli co do zarzu- 
cenia, gotowa jest stanąć przed sądem. W końc; zapewniała, iż członko"ie jej 
"choć w innym składzie, nie oddadzą się gnuśnej bezczynności, ale każdy 
piórem czy orężem, służyć będzie dalej dziełu powstania narodowego". 
Nazajutrz zebrała się po raz pierwszy Rada Xajwyższa Narodowa. Jedną 
z jej pierwszych pzynności było ogłoszenie (30. nlaja), słynnego "uniwersału 
połanieckiego ".2) 
Przerywamy na razie dalsze opowiadanie dziejów 'Varszawy w r. 1794, 
bo trzeba zobaczyć, co się jednocześnie działo na Litwie i u innych częściach 
Korony. Przedtem jednak należy jeszcze zdać sobie sprawę z tego, jaki 
wpływ na losy powstania miało oswobodzenie 'Varszawy. 
Zdecydowało ono bezwarunkowo utrzymanie się i rozszerzenie insurrekcyi, 
było podwaliną jej bytu. Słusznie pisał Kościuszko, że 
 tego tylko, co się stało 
w Warszawie, potrzeba było, aby krok, rozpaczą podyktowany, ożywił tros- 
kliwość narodową i niemal pewną nadzieję" . . . 
Jeżeli ogromnem było moralne znaczenie Racławic, jeżeli do dziś dnia, 
bije od nich blask potężny, to "święta insurrekcya" warszawska, przyniosła 
nieskollczone korzyści, nietylko moralne ale i realne. Po Racławicach powstanie 
rozszerzało się, ale nie mogło jeszcze imponować, nie miało silnej podstawy. 
Kilka tysięcy wojska zgromadzonego pod Kościuszką i drugie kilka tysięc
- 
pod Grochowskim, za słabe to' były siły, aby mogły stawić czoło zbierającemu 
się ze wszech stron nieprzyjacielowi, dążącej od wschodu arnlii rosyjskiej i zbli- 
żającej się od północy i zachodu armii pruskiej. Powstanie nie miało przytem 
jeszcze punktu oparcia, podstawy operacyjnej, którą dać nl0gła jedynie 
Warszawa. Rozumiał to dobrze Pistor, kiedy nie radził opuszczać 'Varszaw
y . . . 
Była t.o stolica państwa, było to miasto największe, najludniejsze i naj- 
zamożniejsze w całej Polsce. Posiadało arsenał, bez którego powstalicy nie 
lnieliby dostatecznej ilości ani armat, ani amunicyi. 'V murach jego znajdo- 
wała się nieliczna ale doborowa, najlepszym duchenl ożywiona armia. W'Var- 
szawie sied ział przytem król, wprawdzie słaby, niedołężny, a raczej niedorosły 
l) "Gazeta Wolna W'arszawska" w tymże duchu opisuje przybycie Potockiego i Kołłątaja. 
Dodaje, że uprzedził ich na kilka dni w przybyciu "znany z patryotyzmu obywatel Kapostas". 
2) O atr
.buc)-.ach i organizac
.i Rady Najwyzszej Narodowej oraz o uniwersale połanieckim, 
podamy szczegóły w miejsC'u właściwem, tj. przy opisie działalności Kosciuszki. 
17U-ł 


Q- 
...j
		

/bartoszewicz_dzieje00228_0001.djvu

			. 
210 


do czasów, które "Tymagały zaparcia się i bohaterstwa, ale zawsze król, wi- 
domy znak ostatka niepodległości narodu; choć go powstanie usunęło od 
,vładzy, ale oswobodzenie Warszawy połączyło go nominalnie z narodem, - 
przestał być igraszką w rękach rosyjskiego ambasadora. Co więcej, dzień 17. 
kwietnia obalił rząd wpra,vdzie narzucony, zbrodniczy, siłą wroga zaprowa- 
dzony i podtrzymywany, ale zawsze mający pozory jakiejś legalności. "Święta 
insurrekcya" śladu z niego nie pozosta,viła, - jedyna, od tej chwili najwyższa, 
przez cały kraj uznana władza, spoczęła w rękach Kościuszki, który też nie- 
zadługo nowy rząd powołał do życia. 
Przy tern zwycięstwo warszawskie było świetne. To nie, jak Racławice, 
przypadkowa, szczęśliwa, kilkogodzinna utarczka z mniej bądź co bądź liczn)'m 
przeciwnikiem, (jeżeli zważymy, że kolumna Denisowa przyszła zapóźno i nie 
brała udziału w boju), utarczka zakończona znaczną wprawdzie stratą nieprzy- 
jaciela, ale pozwalająca DIU wycofać się ] nie zmieniająca położenia na placu 
wojny. Zwycięstwo warszawskie, to dwa dni walki z przeważającemi podwójnie 
siłami, zakończone zupełnem zniszczeniem przeszło połowy głównego rosyj- 
skiego korpu
u i to korpusu, zostającego pod naczelnym ,yodzem i ambasa- 
dorem imperatorowej. 
Racławice, to piękny wojenny epizod, to dumą napawające nas wspo- 
mnienie pierwszej walki chłopa polskiego za Ojczyznę - pod tym względem, 
jak zaznaczyliśmy, Dlają one epokowe znaczenie; ale oswobodzenie Warszawy, 
to największy pomyślny wypadek 'v dziejach insurrekcyi, to największy jej 
tryumf wojenny. . . . 
Co prawda, trzeźwo spoglądając na dzieje 17. i 18. kwietnia, oddając 
najwyższy hołd ,valeczności wojska i odwadze ludu warszawskiego, trzeba 
przyznać, że zasługę szczęśliwego ,vyniku tej walki, należy "T pewnej części 
przypisać nieprzyjacielowi, jego tchórzostwu i niedołęztwu. 
Wojsko rozkazodawcy nie miało - powiada Pistor, - zwalając winę 
klęski na Igelstroma. Prawda, Igelstrom nie dorósł do zadania - został gene- 
rałem en chef, mając za sobą zwycięstwa tylko... na manewrach.ł) Ale 
i powstańcy rozkazodawcy nie mieli, - każdy prawie oddział na własną 
działał rękę, szedł gdzie mu instynkt ,vskazywał. Naznaczono termin powstania, 
rzucono pierwszy plan wspólnego ataku, ale resztę zostawiono losowi. :llIokro- 
nowski stanął na czele dopiero po upływie dnia pienvszego, kiedy odgrywał 
się już epilog, kiedy położenie Rosyan stało się już bez wyjścia. Nawet po- 
czątek wybuchu nie odbył się .według ułożonego planu i w naznaczonym ter- 
minie. Spóźnili się Działyńczycy, bo nie mieli koni, spóźnił się Kiliński 
z ludem, bo go na czas nie zebrał; gwardya piesza poszła pod zamek, stała 
tam czas jakiś i bez rozkazu puściła się :z gwałtownością" w stronę, gdzie 
usłyszano strzały. Ale po stronie powstańców było męstwo i poświęcenie - 
po stronie Rosyan, powtarzamy, tchórzostwo i niedołęztwo. Czem wytłumaczyć, 
że kiedy Działyńczycy rozpoczęli walkę pod św. Krzyżem z 
1iłaszewiczem, 
oddział Klugena i jazda Baura, stały nieruchomo na Nowym Swiecie i placu 
Trzech Krzyży ? Wszak mogły zabrać tył Działyńczykom, którzy minIo boha- 
terstwa, wzięci w dwa ognie przez trzy razy większe siły, Inogli być do szczętu 


l) Engelhaidt (str. 28) opowiada. że na uczcie po jednym z takich manewrów rozrzucono między 
oficerami wierszyki, które opiewały: ,,'Viecie, dlaczego Igelstrom taki wesół i ocbocz
-? Oto dlatego, 
że pierwszą w życiu wygrał dzisiaj batalię". I rzeczywiście, dodaje Engelhardt, "Igelstrom nigdy nie- 
tylko bitwy nie w
-grał, ale nawet żadnego starcia z nieprzyjacielem pod własnem nie odb)-ł dowództwem".
		

/bartoszewicz_dzieje00229_0001.djvu

			- 211 - 


zniesieni, - a wszak zwycięstwo Działyńczyków "zdecydowało". Ozem wytłu- 
maczyć, że różne oddziały rosyjskie, stanowiące połowę korpusu Igelstroma, 
bez walki cofnęły się "co tchu" pod Jerozolimskie rogatki, że wreszcie, kiedy 
wyruszyły w "groźnej kulumnie" 3-tysięcznej przez Marszałkowską i Kró- 
lewską i Plac Saski, wstrzymane zostały przez jakąś setkę "pospólstwa" z jedną 
armatą, i zobaczywszy wreszcie kilkuset Działyńczyków, pO"Tóciły skąd 
przyszły, nie dawszy prawie wystrzału? 
W parze z tern tchórzostwem i niedołęztwem szła zupełna niesubordy- 
nacya. Walka się toczy, a żołnierze rosyjscy rozłażą się po domach i puszczają 
się na rabunek. Tak było przy Placu Saskim, tak było na Lesznie, tak było 
przy rogatce lVlarymonckiej, gdzie mieszkańcy wezwali Prusaków, aby rabu- 
jących schwytali. Wszystkie te fakta przytacza Pistol', a więc śwjadek nie- 
podejrzany. Tenże Pistol' powiada, że "były w tym dniu przykłady", iż żoł- 
nierze nie chcieli. iść gdzie im kazano. Prócz tego żołnierze ci, zalewali się 
gorzałką: na Lesznie znaleziono w piwnicy 60 pijanych "gemajnów". Seun1e 
opowiada, że na własne oczy widział, "jak na placu grupa grenadyerów, 
obsiadła beczkę ze spirytusem, nie zwracając uwagę na świstanie kul". 
Takie "przymioty" nieprzyjaciela, dopomogły olbrzYlnio powstańcom. 
Ale to nie zmniejsza ich zasługi. Tchórzostwo i niedołęztwo dowódzców 
rosyjskich, w połączeniu z niesubordynacyą żołnierzy, nie wyrównywały jeszcze 
szans, tak wobec wielkiej przewagi liczebnej Rosyan, posiadających przy tern 
W' swych rękach najlepsze punkty strategiczne, jak i wobec braku naczelnego 
kierownictwa "świętą insurrekcyą". Zwyciężyła ostatecznie tylko dzielność' 
powstańców, zwyciężyło bohaterstwo wojska, które wiedziało, za co walczy, 
zwyciężyło poświęcenie ludu, prowadzonego do boju wielką ideą. 'V ojsko 
rosyjskie tej "broni" nie posiadało - ono we wszystkich walkach, jakie z nami 
kiedykolwiek toczyło, odnosiło tryumfy jedynie wówczas, gdy posiadało znaczną 
przewagę liczebną. \Y \Varszawie i ta przewaga nie wystarCzYłaj 


'\ 


(\ 



 
	
			

/bartoszewicz_dzieje00230_0001.djvu

			o o 
o 
o 
o 
v 
o o 
o 1\"1 J' I I (J 
Jhll\ 
 ,I CJ 
o 
o o o o o o o u o o o (.) o (J o o o 


. 


Rozdział dwudziestypierwszy. 


PO"\VSTAXIE SA LIT\VIE I Ż:\IUDZI. -- OS'VOBODZE
IE 'VICNA. - PIER\VSZE 
""ALKI. - PRZEDARCIE SIĘ BRYGAD Z KIJO'VSZCZYZ
Y. - 17ZBRAJANIE SIĘ 
KORONY. 


J ednocześnie z "\Varszawą usłuchała i Litwa wezwanie Kościuszki. l ) Żnludź 

 nawet mogła się poszczycić, że już \y przeddzień .,świętej insurrekcyi" 
warszawskiej porwała się do broni. 
Rzeczywiście 16. kwietnia, podczas "agitowania się" w Szawlach sądu 
ziemiańskiego, znani i wybitni obywatele : 
iesiołowski szef pułku 6, Romuald 
Gedroić były ,,-icebrygadyer, Antoni Prozor wojewodzie witebski i Piotr Za- 
wisza, sędzia ziemski kowieński, przybyli do Sulistrowskiego, brygadyera sto- 
jącego ze swą komendą w Szawlach, aby porozulnieć się z ninl co do rozpo- 
częcia powstania. Zastali u niego generał-majora Chlewińskiego, przysłanego 
przez hetnlana Kossakowskiego, aby przeprowadził redukcyę wojska. "Po 
mocnych i gruntownych przełożeniach" Chlewiński dał się nakłonić do przy- 
sięgi na obronę Ojczyzny i do aktu powstania narodu. Natych
iast za przy- 
kładem tych obywateli poszli sędziowie ziemiańscy i "wszyscy przytomni". 
Podług ułożonego planu, Gedroić wymaszerował z Szawel w sile 200 koni 
do Szat, gdzie znajdował się 3. regiment. Po drodze pozbierał "pomniejsze 
komendki", znalazł opór tylko ze strony dwu oficerów, którzy mu "batalią. 
wydali"; po utarczkach musieli się poddać. Przybywszy do Szat, opanował 
Gedroić odwach i dwie armaty, poczem z pistoletem odwiedzionym wpadł do 
mieszkania podpułkownika Sztejetyna, swego szwagra, który "z wielką ochotą 
i wesołością" podał mu się z całą komendą. Z Szat podążył Gedroić do J a- 
nowa, aresztując po drodze Targowiczan. "\V Zyżmorach złączył się z regi- 
mentem 4. pod komendą pułkownika 
Ieyena. 
Niesiołowski z Sulistrowskim udali się do wojska konsystującego w Po- 
niewieżu, skąd podążyli do Wiłkornirza, gdzie zabrali pułk szefostwa woj ewo- 
dzica Kossakowskiego i pospiesznym Inarszem ruszyli do Wilna. 


!) Stefan Grabowski, jeden z dowódzców powstania na Litwie, mówi w sw
'ch .Niektórych 
szczegóła<>h t
'czących się rdwoluc
'i", że "cała zima w roku 1793 na 179-1 zes?ła na potajemnych poro- 
zumieniach i stowarzyszeniach w celu skruszenia nałożonych więzów". "B
-ł klub w Wilnie, którego 
atoli związki z warszawskim b
Tły niedokładne i rzadkie". (Paszkowski, Dzieje Tadeusza Kościuszki, 
str. 305). 'Vyżej już wspomnieliśmy o udziale Prozora, o w)-'cieczkacb Jasiliskiego do Warszawy, 
o misyi Grosmaniego itd.
		

/bartoszewicz_dzieje00231_0001.djvu

			213 - 


Chlewiński udał się do Rosień, gdzie stała 3. brygada brygadyera Kossa- 
kowskiego. Cała brygada chętnie złożyła przysięgę; nie wyłączył się i bry- 
gadyer Kossakowski, "będąc tara przytomny poniechętnie", ale wkrótce chciał 
umknąć za granicę kurlandzką' z wicebrygadyerem Białozorem; "obywatele 
wespół z wojskiem" zatrzymali ich uciekających. W drodze do Kowna przy- 
łączył się do Chlewińskiego pułk Lisowskiego. Nie udało się w W ołkowyszkach : 
pułkownik Baranowski odmówił złożenia przysięgi i ruszył do Olity, zawiada- 
miając o tem co się dzieje hetmana Kossakowskiego. Nie wiedział, że już na 
panu hetmanie spełniono ,vyrok sprawiedliwości narodowej. 1) 
W Wilnie głównodowodzący generał Arseniew, zrazu nie bardzo wierzył 
w wybuch powstania, pomimo ostrzeżeń Szymona Kossakowskiego. 2 ) Kie od- 
czuwał też jak Wilno "obrażone było gwałtem", popełnionym przez areszto- 
wanie Brzostowskiego, Radziszewskiego, księdza Bohusza, Grabowskiego i wielu 
innych. Ale gwałt ten, "nie zrobiłby tak szczęśliwej i prędkiej rewolucyi ", 
gdyby nie Szymon Kossako}vski, który kazał aresztować kilku oficerów szta- 
bowych, podejrzywając ich o knowanie spisku. Między proskrybo,vanymi znaj- 
dował się i pułkownik inżynierów J akób Jasiński, gorąc
? patryota, "urodzony 
rewolucyonista", który jak to już wiemy, znosił się z warszawskinl spiskiem 
. 
Działyńskiego. Jasiński ostrzeżony, ukrył się i pracował nad przyspieszeniem 
wybuchu. . .3) 
Arsenie"r zaczął nareszcie wierzyć, że "powstały nliędzy szlachtą i woj- 
skiem polskiem zmowy w celu przywrócenia sposobenl rewolucyjnym konsty- 
tucyi 3. maja", stąd też 21. kwietnia wysłał ordynans do pułkownika Dejowa, 
aby z pułkiem tambowskim maszerował do \Vilna;''} Nazajutrz Kossakowski, 
przybywszy wieczorem z dóbr swoich, stanowczo przestrzegł Arseniewa, że 
brygady litewskie 'v zamiarach nieprzyjaznych ciągną na \Vilno. 5 ) 
\V tejże chwili (22. kwietnia), Jasiński, "ukochany od współkolegów ofi- 
cerów", kończył przygotowania. Siły miał słabe, bo zaledwie dwie zreduko- 
wane kompanie pułku 4., dwie kompanie pułku 7. i wreszcie też zredukowany 
oddział art y leryi litewskiej. Ale żołnierze i oficerowie byli "determinowani". 
Jasiński podzielił ich na kilka "cząstek", którym polecił jednoczesne wykonanie 
ataku w kilku miejscach. Strzał armatni dany o godzinie 1. w nocy, był 
hasłem ogólnej akcyi. Atakowano jednocześnie odwach, kwaterę Arseniewa 
i kwaterę innych ,vyższych oficerów. \V ojsko rosyjskie zaskoczone w śnie, 
przestraszone, nie zdobyło się nawet na energiczniejszą obronę. Bez strat 
prawie kapitan Solecki zabrał odwach i dwie stojące przed nim na rynku 
armaty, całe pułki Narwski i Pskowski dostały się do niewoli. Schwytano 
Arseniewa,6) Kossakowskiego, pułkownika Jazykowa i innych oficerów. "Taki 


l) Szczegół
' z Gazety .Wolnej Warszawskiej, nr. 5. 
2) Engelhardt mówi, że Arseniew był oślepiony przez panią Wołodkowiczową i bezwzględną 
tak jej samej, jak innym Polakom dawał we wszystkiem wiarę. Pamiętniki Engelhardta, str. 108. 
3) 'Vawrzecki w śledztwie petersburskiem mówił, iż Jasiński jako koroniarz obcy Litwinom (?) 
nie zdołałby wywołać powstania, gdyby nie aresztowanie wymienionych obywateli i w
"dalenie 
przez Kossakowskiego, majora artyleryi Spenebergera (Cztenia w Obszczestwie Istoryi i Drewn 
Rosyi. rok 1887, tom I., str. 61-63), ale świadectwo to nie przekonywa. :U:ógl "?awrzecki umyślnie 
tak mówić, aby zmniejsz}"ć "winę" powstaliców wileńskich. 
ł) Powstanie Tadeusza Kościus
ki z pism autentycznych str. 66. 
5) Kitowicz opowiada (str. 180). że Chlewiilski przybył do Janowa, aby pochwycić Kossakow- 
skiego. przeb
-w8jąc.ego tam u swego brata, ale pan hetman uc.iekł furtką i dostał 8i
 do Wilna. 
6) Ujął go kap. art. Nielepiec. (Raport Repnina) Kitowicz mówi. że prz
"jaciel JasiIiskiego Chod- 
kiewicz z dwudziestukilku żołnierzami atakował Arseniewa.
		

/bartoszewicz_dzieje00232_0001.djvu

			214 - 


padł postrach generalny, że zewsząd l\Ioskalów dezarmowanych, brano i pro- 
,,-adzono, a zamykano do kościoła św. Kazimierza; armaty, chorąg,vie, sztan- 
dary, anlunicye, nlagazyny, kasa, ,vszystko co się dostało 'v ręce nasze". Cały 
atak trwał zaledwie dwie godziny. Do niewoli wzięto prócz wyższych woj- 
skowych 90J podoficerów i genleinów. 1 ) Zabitych i ranionych Rosyan było 
zaledwie 30 do 40, po stronie polskiej był jeden zabity i kilku rannych. 
'Vymknął się tylko major artyleryi Tuczkow, który po pierwszym ude- 
rzeniu dzwonów, podążył do dwóch swoich rot stojących na Pohulance z ar- 
Inatami, przyprowadził je do porządku i miał nawet ochotę o świcie atakować 
powstallców, ale ujrzawszy "przeważające siły" wolał poprzestać na spaleniu 
tak Pohulanki, jak przedmieść Lubiszek i Snipiszek i urządzić "retyradę" do 
Grodna, paląc na drodze ,vsie, karczmy i dwory.2) 
"\V dniu 24. kwietnia oby,vatele wileńscy 
l Inni "w Wilnie przytomni", korzystając 
z "molnentu ,volności otwartej", podpisali 
osobny akt powstanIa Narodu litewskiego, 
zaprzysięgli go na rynku wileńskim i wybrali 
Radę Najwyższą Rządową. Rada. ta 'v dniu 
następnym wydała "Uniwersał do "\Voje- 
,vództw i Powiatów Prowincyi Wielkiego 
Księstwa Litewskiego i Miast wolnych" ; 
'v którym ogłaszała: "Ojczyzno miła jesteś 
zbawiona. Słuchaj Narodzie Litewski co ci 
donosi nie król, słaby z słabszego jeszcze 
tronu, nie swawolna gromada, nic prócz mar- 
nego tytułu niemającego ludu, ale spokojny 
związek życzliwych twoich synów, którzy 
długo na oswobodzenie twoje pracowali wtedy, 
kiedyś ty już o niem rozpaczał. . ." Następnie 
niewiadomo skąd wtrącono, na podstawie za- 
pewne relacyi drezdeńskiej Prozora, ustęp o 
pomocy (?) Francyi, o jej "żądaniu po- 
,vstania naszego". Dalej uniwersał donosił, że po "zrobieniu powin- 
ności przez wojsko mężnie od J. P. Jasińskiego, pułkownika inżynierów 
komenderowane", "\Vilno jest oswobodzone od .nieprzyjaciela, a obywatele, 
którzy podpisali akt powstania, wybrali Radę Najwyższą Rządową do której 
weszli: Józef Kiesiołowski, wojewoda nowogrodzki, Antoni Tyzenhauz, chorąży 


4 


"" 



 


- 


\ 


J .: 


....."". 



 



 


/ 


... 
-., 


". J 
f ł t 


ł 


" 


I 


1 _ 


-, 


...----.' 


Nr. 88. Jakób Jasiński. 


I) Skracamy opis ogłoszony przez Radę litewską plakatami, i przedrukowany w Gazecie Wolnej 
Warszawskiej nr. 4-, dodając parę szczegółów z Kitowicza, raportu Repnina i z Engelhardta. Kossa- 
kowski bronił się do upadłego, według Engelhardta j według Radziwiłła wdy trockiego (Powstanie 
Tadeusza Kościuszki z pism autentycznych), sam. Jasiński miał pójść naprzód do jego kwatery, za- 
strzelić adjutanta i schwytać zdrajcę. Fakt zabicia adjutant.a stwierdza relacya Gazety Wolnej War- 
szawskiej, która mówi, że gdy oficerowie przyszli brać Kossakowskiego z łóżka w areszt, "nie był 
broniony przez wartę własną, "tylko adjutant Budziński porwał za pistolet, ale został w "łeb strze- 
lony". Repnin w raporcie do Katarzyny mówi, że Kossakowskiego ujęli kapitan Kleczkowski z po- 
rucznikiem Gawlasińskim. Kitowicz wreszcie mówi, że Kossakowski dostał "grzmotnienie w mordę" 
od swego adjutanta ::\1ichałowskiego i skI"}"ł się za komin. (Engelhardt twierdzi, Ż9 za komin skrył 
się Arseniew). 
2) Stefan GrabowISki w swych "Niektórych szczegółach, tyczących rewolucyi 179t roku w Li- 
twie- (wydrukowanych przez Paszkowskiego) podaje, że Tuczkow rzucał granaty i bomby na miasto, 
ustąpił dopiero po prz:rb)'ciu Grabowskiego z resztą pułku 7.
		

/bartoszewicz_dzieje00233_0001.djvu

			- 215 - 


wileński, prezydent miasta Benedykt :\Iorykoni i Stanisław :Mirski pisarze 
litewscy, 
Iichał Brzostowski starosta miński, Dominik 
arbut, Józef Pac, 
Michał Grabowski, Stanisław W ołłowicz, Tomasz W awrzecki, Walenty Gorecki, 
Benedykt Karp, lViichał Straszewicz, Józef KocieU, Kajetan Nagurski, Wisz- 
niewski, l\likołaj l\rlorawski, Tadeusz \Vysogierd, Alojzy Sulitrowski, Ignacy 
Giełgud, Marcin Poczobut (rektor akademii), ks. Michał Karpowicz, Jerzy 
Białopiotrowicz, generał-majorowie Antoni Chlewiński i Romuald Gedroić, 
pułkownik Jasiński i Antoni Lachnicki. Jednocześnie powołano do życia Sąd 


J - .s 
N 
rzylirgRm Panu 
ogu WIzechmogącemu IV Troycy l 
SWJętey Jedynemu na tym lako Oyczyznie moiey wierny Zy- 
ciem i maii!tkicm l1aygoTliwi.ey fłużyć będ
. Radzie N ayw.yż. 
szey Narodowcy Aktem powllania Narodu w Wilnie uQanowio- 
ney jako też Deputacyi. bezpieczeńrł:wa Władz
 nad łił
 zbroy... 
n,! NarodoWi! maił!cey połłulznym ł b
dę; wfzyfikie Ordynanse z 
woli tychie władz wychodzące naywierniey wypełniać b
d

 
tak mi Panie Boie dopomoź. 


Takowq Rotl w9konane!l Przgjtg i konnotuLI Datt: D. 10. ApriltJ 

79'ł' Roku. 


/ózif NilfiolowlU 
1ł'oiewoaa NoWOsroa.!cI. 


Nr. 89. Rota przysięgi litewskiej. 


Kryn1inalny dla sądzenia zdrajców, który to sąd "ma być krótki" i w razie 
gwałtownej potrzeby w 24. godzinach decydować o uwolnieniu lub szubienicy. 
Powołano też deputacye: opatrzenia, skarbu, bezpieczeństwa publicznego. 
'V kOllcu wzywał uniwersał obywateli do pospolitego ruszenia "na wzór pro- 
wincyj koronnych" i do przystawiania rekrutów. .,Przemówcie - są jego słowa 
- łaskawym głosem natury do Ludu, który tylu dręczony uciskami, żywiąc 
chlebem, od ,vłasnej gęby oderwanym, nieprzyjaciela swojego, w ostatniej 
nędzy i rozpaczy ,vaszej tylko podobno oczekuje rozkazu; niech to narzędzie, 
którego mu do uprawy roli rozpustny sołdat użyć przeszkadza, w jegoż pier- 
siach utopione, ocaleniu Ojczyzny i wolności poświęcone zostanie". Przyto- 
czywszy słowa przysięgi na rynku wileńskin1 złożonej, Rada Xaj,vyższa upew-
		

/bartoszewicz_dzieje00234_0001.djvu

			216 


prywatnemi zajmować SH
 nIe będzie, że wyrzeka 
aż "dopóki Rzeczpospolita oswobo- 
oczyszczona od wS7'ystkich Ojczyzny 
naszej zdrajców w stopniu najwyższej nie stanie szczęśliwości ".1) 
Sąd Kryminalny natychmiast się zebrał i skazał na powieszenie Szymona 
Kossakowskiego. Ustawiono szubienicę na rynku, przywieziono skazanego 
"w żółtym nankinowym szlafroku z białenli barankami", a szambelan EIsner, 
adwokat sądów wileńskich, z białego. konia odczytał krótki dekret: Szymon 


niała, że żadnemi interesami 
się wszelkich pensyj, nagród i korzyści, 
dzona zupełnie od obcego żołnierza l 


NrD 5to 00 Lpy N&..."..
.,. 


o 


D 


E 


z 


\V 


A 


OD RIlD,. NIlf'II"f':ZSZE.T NJtRODOIPE.'l' DO OB'l'1F4TELOIT- 


O 
JY"'Io' ..z
c w.. wlkyłtkidl .... r6łoie, 
 ..rpol...? Qr Itk......'.ZftJ.... SlOl_,eh. f .
..... c,- .1In11Cll R_ 
cz"", ........b. k.ok...nek .,Iko je..ZII'ftII PoII<"r m..
kllc:ao. co,,.rpol..., !Ił""" ("'"'..... w ...,;.a GI.....'cIo. WoIo,cb. 
kom.. jat lI1IIa "'o1aeł
 I ...-r,.....ń"w
 .w
 wol....' dl ........ 4oodd&i...."'. .-,....lic. d,h..i lIłdł' .ub,.. M,. 

.. _Iwalt, da,e.. pnr"łP I.....; Wf
ncl do r...e WaSayc) ,..... "' ...-..... a &:>&4,.. O,.... O.......... 1"łC- a..... 
...u,m,.,. wrs,kJ _..., N ..l'rtfiJ alf . f.o.b ...11........ o_..t6<_ .... It...,g" P-łł....'c11 r_ 
110 Broai! Bncq do tir.. Jlli "'a.&... , Who .robiły poWUłnotc lC.b WOJ..d4at..i Pt_to. łIoft..
 
,,,aj,, 1'1.."",,)0<\001 .. ',eb 01>.. Siolicooll poII._y. Zdn,<
 Oy Ob'-lCb.' ....... lO"" do...... r....,.. Shrbu PobIo-.CO .....b...' ..1 
C'lp' Ił ..kłna.. Jut WojI-wechr.. K..r
" ..pa1oae dudltmlOł" .I'&,atkl. i.'.... Ii" ....,.. ..,1,.. u .. :u. 
.",U... Spdka T.rc.
 
bwoki pod Ak..... 
-łzn:...o pow.....,. 1'1....... ..
 !"st M ."&:"1" lOw.rpoo. ...r n ,. 101'" łeb ...,. 0""",," Skarbo.a 
piuci. N	
			

/bartoszewicz_dzieje00235_0001.djvu

			- 217 - 


działać. Dowiedziawszy się, że pod Niemenczynem, o trzy mile od Wilna nad 
Wilją, zebrało się ze 300 piechoty rosyjskiej ze 150 kozakami, pod dowódz- 
twem pułkownika Kirejewa, wyszedł z Wilna 21. kwietnia ze 300 wybornynli 
ludźmi pułku 7., biorąc ze sobą 60 kawalerzystów i dwie armaty. Tymczasem 
w nocy przybył z 'Viłkomirza pułkownik rosyjski Lonizy z 1000 ludzi i po- 
łączył się z Kirejewem. Grabowski o tern nie wiedział i wyszedłszy z Niemen- 
czyna, uderzył ze świtem na cztery razy liczniejszego nieprzyjaciela. Bitwa 
była zacięta, pułk 7. szedł na bagnety. Przewaga liczebna zdecydowała, atak 
został odparty. Pomimo to nieprzyjaciel cofnął się z zajętej pozycyi, a Gra- 
bowski wrócił do Niemenczyna. Pochował 280 Rosyan, 98 Polaków. Padło 
kilku polskich oficerów: porucznicy Nidecki i Hornowski z piechoty, Zydowicz 
od jazdy. Najwięcej żałowano majora Biruli. 1 ) Odznaczył się odwagą Józef 
Narbut, ,vojskowicz lidzki. 
Tymczasem do Wilna przybywali ze wszystkich stron obywatele, aby 
uczynić akces do powstania. :!\Iiędzy innymi zgłosili 29. kwietnia Antoni Gra- 
nowski sekretarzowicz koronny, oboźny Pociej i Michał Ogiński, podskarbi 
targowicki. Ten ostatni złożył swój urząd i oświadczył chęć uformowania 
własnego oddziału, co też wkrótce do skutku doprowadził. 
Wojsko obrało sobie ,vodzem Jasińskiego. Wobec tego faktu, litewska 
Najwyższa Rada Rządowa nie czekała na rozkazy Kościuszki, lecz zastoso- 
wała się do życzenia wojska i w dniu 3. maja "oddawszy generalną komendę 
siły zbrojnej Narodowej ,vojska lite" skiego Imci panu Jakóbowi Jasińskiemu, 
pułkowniko,vi inżynierów litewskich, pod najwyższym sił obojga narodów na- 
czelnictwem Imci pana Tadeusza Kościuszki, temuż Imci panu J akóbowi 
Jasińskiemu, komendantowi generalnemu, dla wchodzenia ,y plany i wszystkie 
operacye, dla łatwiejszego i prędszego przez raporta z Radą znoszenia się, 
jakoteż dla obserwacyi wszelkich rozrządzeń J.'V. Józefa Niesiołowskiego, 
wojewodę nowogrodzkiego, Józefa Kociełła pułkownika i Romualda Gedrojcia, 
generał-majora, z Rady Xajwyższej obranych kolegów dodała i wyznaczyła
. 
Rada Najwyższa przekroczyła tu wprawdzie swoją kompetencyę, ale 
nie ze złej woli. Zarzutów, jakie ją z tego powodu spotykają od dzisiejsz
?ch 
historyków i jakie odbiły się w późniejsz
?ch odezwach Kościuszki, nie można 
uważać za słuszne. l\Iówiono, że przywłaszczała sobie niezależną władzę, wpro- 
,vadzała "ducha niezgody, obrażającego unię obojga bratnich narodów". Zapo- 
mina się o tern, że lniędzy Kościuszką a 'ViInem była wielka przestrzeń, że 
trudno było czekać, aż kuryer do niego dobiegnie i z rozkazami powróci. 
Nie był to czas kolei żelaznych i telegrafów - najnlniej trzy tygodnie trzeba 
było czekać na odpowiedź (kuryer z \Varszawy, a nie z 'Yilna, znalazł Kos- 
ciuszkę dopiero po tygodniu). Trzeba więc było w czyjeś ręce złożyć dowództwo, 
komuś prowadzenie akc)Ti wojennej powierzyć. Ale wszak Rada litewska wy- 
słała z początkiem maja do Kościuszki Sulistrowskiego "dla umówienia spo- 
sobu sprostowania aktu wileńskiego i spojenia dwu prowincyj 'v jedno ciało",2) 
widoczn
e o na sanla czuła, że j ej władza jest tynlczasowa, że do Kościuszki 
l) Grabowski 1. c. 308. O Nideckim dowiadujemy się z tego, że Rada Najw:rższa przeznaczyła 
połowę gaży jego żonie (Gaz. W, ,Y.), o Hornowskim z mowy pogrzebowej ks. Karpowicza. Kitowicz 
(192) podaje, że Polaków padło -100! (wszystkich było 360, a po bitwie dopiero prz}'łączył się major 
Ejdziatowicz w 150 koni.) Tenże Kitowicz opowiada., że Polakom niespodziewanie wzięli t)"ł jegrzy 
rosyjscy ukryci w klasztorn)'ch murach, 
2) Gazeta "'olna 'Varszawska, nr. 'i. 
1794: 2R
		

/bartoszewicz_dzieje00236_0001.djvu

			- 218 


należy decyzya. Wszak i w sprawie nominacyi wodza wojsk 1ite,vskich uch,vała 
Rady wyraźnie mówiła, że Jasiński ma zostawać "pod najwyższem sił obojga 
narodów naczelnictwem Imci pana Tadeusza Kościuszki". Rada litewska nie 
mogła te' wiedzieć, że dni jej są policzone, że Kościuszko w tym czasie usta- 
nawiał już Radę 
ajwyższą Narodową. Dekret organizacyjny tej Rady Naj- 
wyższej nosi datę 10. maja, a odezwa obwieszczająca o niej datę 21. maja, 
(sama Rada rozpoczyna swe czynności w tydzień później), wiadomość o jej 
ustanowieniu mogła dość do Wilna dopiero koło 1. czerwca. Stąd wszelkie 
zarzuty stawiane Radzie litewskiej, że chciała działać na własną rękę, są 
zdaniem naszem pozbawione wszelkiej podstawy.l) 
Jasiński zebrawszy koło 1800 żołnierza pod dowództwenl1Ieyena, Niesio- 
łowskiego i Stefana Grabowskiego, wzmocnhvszy się powstańcami chłopskimi 
w sile 700 ludzi, ruszył 7. maja pod Polany (o 7 mil od Wilna), przechv sto- 
jącemu tam pułkownikowi Dejenowi. I tu spotkała wojska litewskie niespo- 
dzianka. Lonizy i Kirejew połączyli się na czas z Dejenem, stanowiąc razem 
siłę regularną przewyższającą 3000. JasiIlski zaskoczył nieprzyjaciela i ogniem 
z armat przerzedzał silnie jego szeregi. Niestety, chłopi nie wytrzymali ognia 
nieprzyjacielskiego i rzucili się do ucieczki. Skorzystał z tego nieprzyjaciel 
i zmusił Jasińskiego do odwrotu. :Nie była to zresztą przegrana, bo nieprzy- 
jaciel poniósł znacznie większe niż Jasiński straty i nie prześladując Jasiń- 
skiego cofnął się ku Smorgoniom, - był to ,vięc raczej atak nieudany. 
Tynlczasem nadeszły rozporządzenia Kościuszki, z których jedno dzieliło 
wojska litewskie na trzy korpusy pod dowództwem Jasińskiego, Chlewińskiego 
i Franciszka Sapiehy. Poddano się wszystkim rozporządzenionl, a Rada litewska 
wysłała 13. maja Józefa Kociełła do Kościuszki, z zapewnieniem "nieoddzielności " 
i poddania się jego rozkazom. Prócz tego, odpierając posądzenie o uzurpacyę 
władzy, ogłosiła Rada odezwę
 dając
 najlepszy dowód jej uczuć obywatelskich. 
Podpisała się już na niej nie Radą Najwyższą Rządową dla Litwy, lecz "Radą 
Tymczasową Zastępczą Litewską u. 2) 
. 
"Próżna byłaby wasza gorliwość - są słowa odezwy - próżne byłyby Rady 
starania, próżny krwi walecznego żołnierza byłby rozlew, gdyby lub rozróżnienie 
celów działań politycznych, lub m n i e m a n i e o ich rozróżnieniu szkodliwe 
trwać mogło. Potężny Bóg, oswobodzając Xaród Polski z pod okrutnego nie- 
woli jarzma, Ziemię krakowską na kolebkę nowej Polaka wolności poświęcił, 
Tadeusza Kościuszkę, współrodaka naszego, Litewscy Obywatele, zesłał na 
świętą ziemię, aby woli Jego dokonał. Stało się! . .. Już za sprawą dzielności 
tego męża, którego pokolenia wasze prochy nawet czcić i szanować będą, 
odrodziły się swobody Polaka; już słyszycie wszędzie szczęk zwycięzkiej waszej 
broni; już wszędzie widzicie pierzchającego ziemi waszej najezdnika. Na samo 
imię rycerskiego 1\Ięża, którego akt w Krakowie na dniu 24. marca, roku 


J) Kościuszko zdaje się był w błąd wprowadzony przez podejrzliwych lub intrygujących 
przeciw Jasinskiemu. Znajdujemy potwierd.zenie tego w Kitowiczu, który wspomina o emulacyi, 
a na wet wymienia niesłusznie Chlewińskiego. Że niesłusznie wiemy o tem z listu Chlewińskiego. 
..RzuciIi b}-li - pisze Chlewiński - kość między mną a Jasińskim. komendantem, podesłali mi list 
bezimienny; chcieli nas poróżnić. N"iechże powszechność wie, że JasiIlski i ja jesteśmy bracia i jedno- 
myślni synowie Ojczyzny; nie chcą innej cechy nosić jak tylko imion dobrych obywatelów". (Dubiecki. 
Karol Pcozor, str. 216, z archiwum Prozorów.) 
:!} Korespondent z Wilna do Gazety Wolnej Warszawskiej już pod datą 13. maja donosił: 
Zajmujemy się organizacyą. która przyjmie tytuł: Rady Narodowej Tymczasowej, prowincyi Wielkiego 
Ks. Litewskiego, pod naczelnictwem Kościuszki. .Organizacya ta poddaje nas zupełnie pod zwierzchność 
Kościuszki. .
		

/bartoszewicz_dzieje00237_0001.djvu

			- 219 - 


nInIejSzego zawarty, Najwyższym ogłosił siły zbrojnej Xaczelnikiem, inną 
Ziemia Polska wzięła postać, inny duch sercem znękanego kraju mieszkańca 
władać począł. Czuł zaiste każdy, iż im większe są dzieła, tern trudniejsze do 
naśladowania. Lecz kogóżby te wielkie męstwa przykłady nie ,vzbudziły, śmierci 
lub zwycięstwa szukać? Mąż ten, którego sercem tylko czcią najwyższą prze- 
niknionem wspomnieć się godzi, a jakich ledwie w przeciągu długich wieków 
Nieba narodom udzielić zwykły, przelał waleczności swojej ducha i w serca 
litewskich rycerzy. Jemuśmy winni naszą Ojczyznę! Jemuśmy winni podniesienie 
nas samych; jego więc cnocie, gorliwości i męstwu. Gdy Rada litewska pod 
jego najwyższym naczelnictwem utworzona, nie znajduje nic tak drogiego 
u siebie, z czegoby hołd wielkości duszy jego wyrównywającej poświęcić mogła; 
lubo akt swój na dniu 24. k,vietnia sporządziwszy w Wilnie, do aktu po,vstania 
Narodu w Krakowie zawartego zasŁosowała, a przeto najwyższe dla siebie 
naczelnictwo w drogiej jego dla Xarodu osobie już uznała; chcąc jednak, iżby 
czci, poszanowania i naj zupełniej szej podległości temu ::Uężowi ,vszystkie 
działania Rady nieobojętną na sobie nosiły cechę, publicznie całema 
arodowi 
ogłasza: iż skład tej Rady nie jest inny, tylko Rady tymczasowej, Rady 
zastępczej i pod najwyższem Tadeusza Kościuszki naczelnictwem egzystującej; 
iż ta Rada wszystkie tego Najwyższego Xaczelnika urządzenia wykonywać 
zna rzeczą dla siebie tak ,vażną, że na niej jedynie nieobojętne nadzieje trwa- 
łego narodu szczęścia zakłada; iż pod nim jedynie szuka to wszystko dopełniać, 
czego wolność, całość i niepodległość Ojczyzny ku swemu wymagają ubez- 
pieczeniu" . 
Nie tak chyba przema,viają uzurp!ltorzy.W dalszym ciągu swej odezwy Rada 
litewska oświadczała, że niema zamiaru rozciągać swej surowości do tych, co 
przystąpili do Targowicy, "okolicznościom, gwałtom i prześladowaniom ulegając". 
\V końcu wzywała gorąco do poświęcenia Ojczyznie tej krwi, życia i majątków, 
.,po które ,vasz tyran sięga". 
Odezwa ,yydaną została 22. maja, a więc nie ,viedziała jeszcze Rada 
litewska, iż ją oskarzono przed Kościuszką, czego dowodenl była jego odezwa 
"do całego Księstwa Litewskiego, a szczególnie do Rady tymczasowej wileńskiej ", 
datowana z obozu pod Borkowenl dnia 21. nlaja: \V odezwie tej Kościuszko 
oświadczył, że byłby "niegodny ufności" jaką naród w nim położył, gdyby 
powierzonej sobie władzy "nie umiał użyć i utrzymać". Przeto "prostując kroki 
'v pierwszym momencie powstania chybnie przedsięwzięte" zawiadamiał, że wobce 
mającej "w tych dniach" rozpocząć swe czynności Rady Najwyższej Narodowej, 
"Rady tynlczasowe" tak \Varszawska jak "\Vileńska być przestaną". Oświad- 
czał, że nikt nigdzie nie może przyjmować tytułu 
aczelnika siły zbrojnej - 
że mianowani przez niego dla Litwy generałowie-Ieitnanci Jasiński, Gra- 
bowski i Chlewiński l) mają oddzielnie konlenderować korpusami, lub ,vedług 
potrzeby, złączyć się raZeIll, z największą jednomyślnością, z wzajemnem między 
sobą znoszeniem się, pamiętając, że miłość Ojczyzny powinna w nas samą 
nawet miłość własną przytłulllić". Ostrzegał Radę litewską przed" intrygantami, 


1) Gł-abowskiego Kościuszko mianował na miejsce Sapiehy. O tem, że Kościuszko przeznaczył 
początkowo dowództwo jednego z 3. korpusów Sapieże, pisze Dietylko Stefan Grabowski, ale i Gazeta 
Wolna Warszawska. Mamy też list Kościuszki do Sapiehy (u Korzona), w którym go mianuje generał 
leitnantem. Grabowski mówi nawet, że Sapieha działał około Słonima, ale złożył komendę. Inne 
źródła podają, że komend
 doż;ył w Bielsku i ofiarował swe usługi w randze kapitana, dał 6000 czer- 
won
'ch złp. (Gazeta Wolna .Warszawska, nr. 7.). 'V Korzonie, (tak w Kościuszce jak Wewnętrznych 
Dz.iejach), o udziale jego na Litwie niema najmniejszej wzmianki - oprócz owego listu. 


28*
		

/bartoszewicz_dzieje00238_0001.djvu

			220 - 


do ,vszystkich robót w Polsce, bez wyboru tłoczącYlni się", przed ludźmI 
"związkami swymi podejrzanymi, bezczelność z przewrotnością łączącymi" . 
Kogo Kościuszko miał na myśli, trudno dziś oglądnąć, ale choć broniliśnlY 
całą Radę przedtem od zarzutów uzurpacyi władzy, nie ulega ,vątpliwości, że 
były intrygi może 'v jej łonie, 
oże po za nią. 1\Iusiały silne ich echa dojść 
do Kościuszki, kiedy się zdecydował na tak ostre słowa. l) . 
\Vkrótce potem jeszcze jedną odez,vę Kościuszki odebrała Litwa. Czy 
nloże poczuł, iż zbyt ostro poprzednio przemawiał i chciał złagodzić swoje 
słowa, czy też dochodziły go kłamliwe wieści, iż Litwa okazuje obojętność, 
dość, że z wielką miłością, z wielkim zapałem do niej się zwracał. Dowodenl 
choćby ten ustęp: 
"Litwo! Ziomkowie i Rodacy moi! na waszej się urodziłem ziemi i w za- 
pale poczciwym dla mojej Ojczyzny odzywa się we mnie szczególniejsza 
skłonność do tych, pomiędzy którymi pierwiastki rozpocząłem życia. Patrzy na 
was Polska cała, czeka waszej obywatelskiej energii, a wy spojrzyjcie na resztę 
narodu, którego częścią jesteście; patrzcie na ten lud, z ochotą do powszechnego 
stawający uzbrojenia, łączący się z wojskienl liniowem, zwycięstwa z niem 
dzielący; patrzcie na tych ochotnikó,y, już "r każdym powiecie całej Korony 
gromadzących śię, szukających nieprzyjaciela, opuszczających domy i familię 
dla kochanej Oj czyzny, zapalonych hasłem narodowców: umrzeć, albo zwyciężyć !... 
Jeszcze raz mówię, zwyciężymy! Bóg potężny wcześniej lub później upokarza 
dumę najezdników i wspomaga narody prześladowane, wierne jemu i wierne 
cnocie obywatelskiej! Zwyciężymy, ale bierznlY broń wszyscy, ale ją dajnlY 
'v ręce licznego ludu, ale zaponlnijmy o ,vszystkich względach i widokach, 
i miejmy na względzie i widoku tylko zbawienie Ojczyzny i dzielny odpór 
nieprzyjacielowi! ,; 
"Litwo! sławna ,valecznością i obywatelstwem, długo nieszczęśliwa 
własnych synów zdradami, obiecuję tobie stanąć pośród was, z ,vdzięcznością 
za ufność waszą we mnie, ,vam podziękować, kieuy mi obroty wojenne pozwolą. 
Jednością, dzielnością i energią ułatwiajcie całemu krajowi sposobność być 
wszędzie groźnym. Niech nieprzyjaciel nie zawadza na zienli waszej; niech ja 
,vas zwycięzcanli pozdrowię; niech wspólnem naszenl staraniem, dzielność narodu 
polskiego nauczy jego nieprzyjaciół szanować naszą wolność i niepodległość!" 
li ponieważ po utworzeniu Rady Najwyższej Narodowej 'v Warszawie, 
rozwiązaną została Rada litewska, a pozostała tylko "Komisya porządkowa 
Ks. Litewskiego", przeto do tej KOll1isyi zwracał się Naczelnik żądając, aby dała 
"czynom obywatelskim ducha jednostajności", aby "zbierała w masę dobre 
chęci ", lud oświecała i zagrzewała, potrzebom ,vojska dogadzała, praco- 
wała "z pośpiechem", była "prz

kładeln cnoty i od wagi". Donosił wreszcie, że 
"w tym lnomencie" polecił Radzie Najwyższej Narodowej wydać do Litwy 
uni wersały pospolitego ruszenia. 
Odezwa ta wydana została dnia 2. czerwca z obozu pod Krzęcicanli. 
Litwa i bez tej odezwy dzielnie się ruszała. 
Wilno uformowało dwa bataliony i utworzyło prócz tego gwardyę muni- 
cypalną, porządnie umundurowaną i uzbrojoną w karabiny, piki, pistolety, 


l) We wspomnianym powyżej liście Chlewińskiego, czytamy skargi na Radę. Są w niej ludzie 
"nieinteresowani i poczciwi", ale są też mężowie i bracia kochanic i metres moskiewskich. Byli tacy, co 
.dla własnego interesu weszli do Rad;r", byli i podejrzani. "z których jeden już uciekł".
		

/bartoszewicz_dzieje00239_0001.djvu

			- 221 - 


topory i be.rdysze. 11. maja, przed delegowanymi do Rady Litewskiej Tomaszem 
Wawrzeckinl i l\Iichałem Ogińskim, odbył się przegląd tej gwardyi wynoszącej 
podobno 3000 ludzi (liczba zapewne przesadzona). 1) Z początkiem czerwca ilość 
rekruta, zebranego w Wilnie, obliczano urzędowo na 6000. Za przykładem 
Krako,va i Warszawy, ludność bez różnicy płci i stanu, ochoczo brała udział 
w sypaniu szańców, mających zabezpieczyć miasto przed nieprzyjacielem. 
W czerwcu otworzono ,,
 \Vilnie młyn prochowy i ludwisiarnię, jakiej Litwa 
"od niepamiętnych czasów" nie miała. Znalazł się "artysta" Z'aliwski, który co 
tydzień dostarczał jednej armaty 6. funtowej, bardzo dobrej i lekkiej. 2) 
_Po "\tViinie i Żmudzi, pienvszy akces do powstania uczyniło miasteczko 
Zabłudó,v (obok Białostoka) w dniu 24. kwietnia, a to za staraniem Andrzeja 
Kazanowskiego i Jana Stryjeńskiego, szefa gwardyi konnej litewskiej. Obywatele 
powiatu grodzieńskiego, 9. maja zebrali się w Sokółce, (tam zwołano obywateli, 
ponieważ Grodno zajmowała kolumna Cycyanowa) i powołali do życia Komisyę 
porządkową. N a zebraniu przewodniczył Franciszek Bouffał, który zaproponował, 
aby na komendanta powiatu wybrać znanego nam z przygotowań insurrek- 
cyjnych Konstantego Jelskiego. PropozycYę przyjęto jednogłośnie i postanowiono 
wysłać kuryera do Kościuszki z wiadomością o akcesie i z prośbą, aby J eIskiego 
mianował generał-majorem. W Sokółce stał 'wówczas oddział stu ludzi z pułku 
Azulewicza - znajdowali się i ochotnicy pod wodzą Kazanowskiego, (zapewne 
zebrani po akcesie zabłudowskim),któremuKościuszko przyznał rangę pułkownika. 

 a kilka dni przedtem, do stojącego 'v Grodnie Cycyanowa, prz:yłączył 
się uchodzący z pod 'Vilna Tuczkow. "\tV całynl pochodzie trzymał się przyjętej 
metody: palił, mordował, rabował, pozostawiał za sobą trupy, zgliszcza i popioły.3) 
Kiedy przybył do Grodna, odbyła się 4. maja narada u Cycyanowa. Brał w niej 
udział nikczemny zdrajca, major w-ojsk polskich, Kleist, który ,yraz z pułkow- 
nikiem Bordakowem i Korowałowem radził zrabować miasto i wyciąć obywateli. 
Sprzeciwili się tej radzie pułkownik Zakrzewski i anglik Fok, komendant 
artyleryi. Cycyanow podobno gorąco ich poparł i poprzestał na wyciśnięciu 
z miasta kontrybucyi 108.600 zlp., na zabraniu 600.000 pieniędzy skarbowych 
i Jnagazynu sukna. Tak obładowany wyruszył na Skidce, Szczuczyn ku Nie- 
świeżowi, nisz.cząc po drodze wsie i paląc dwory.4) 
Po ,vyjściu księcia Cycyanowa, przybył do Grodna kOlnisarz porządkowy 
powiatu grodzieńskiego, zasłużony za czasów sejnlu czteroletniego, Joachim 
Chreptowicz. Był to jeden z tych, co "ulegając okolicznościom", przystąpili do 
Targowicy; król go wtedy lnianował kanclerzem. Całe j ego życie dowodzi, że 
akces targowicki był uczyniony przez niego w dobrej wierze, że nie widząc 
możności obrony, chciał prz
ynajmniej szukać ratunku ,ve ., w'spaniałomyślności" 
Katarzyny. Ale wkrótce złożył pieczęć przed samym sejmem grodzieńskim 
i wyjechał za granicę. Dowiedzia,vszy się o powstaniu Kościuszki, biegł z Rzymu 
do 'Viednia, a potem na Litwę. Całą duszą oddał się sprawie powstania. 
19. maja, przemawiał gorąco do zebranych obywateli i ludu, podając im za 
przykład inne miasta. Zrobiono akces i wybrano Komisyę porządkową, która 


... 
l) liazeta rZfł.dowa nr. 22. 
2) Grabowski u Paszkowskiego, str. 311. 
3) Miasta Orany i Merecz zostały całkiem spalone i zrabowane - pozostały z nich ruiny, cóż 
mówić o wsiach, dworach i karczmach. Żołnierze gwałcili kobiety, zabijali starców i dzieci. Okolice 
Grodna wyglł\dały jak po napadzie tatarskiem. 
ł) O naradzie u Cyc;ranowa szczegóły w Gazecie 'Volnej Warszawskiej, nr. 10.
		

/bartoszewicz_dzieje00240_0001.djvu

			- 222 - 


zasiadała w tej samej sali zamkowej, 'v której haniebnej pamięci sejm rozbio- 
rowy zgodził się na rozdarcie Rzeczpospolitej. Natychmiast spisano ludność 
, zdolną do broni, ustanowiono dla niej dziesiętników', setników i tysiącznikó,,
. 
'uż 25. maja stanęli przed Komisyę porządkową, uzbrojeni mieszkańcy miasta 
i obywatele; wśród tych 8zeregów nie brakło nawet żydów. Naczelnikami tej 
milicyi byli kupcy, a komendę tymczasowo objął Erenkrajtrz. 1 ) 'Vysłano 
natychmiast raport do Kościuszki, który przesłał odwrotnie instrukcye, kazał 
klasyfikować "kantonistó\y" podług prawideł zachowywanych 'v Koronie, 
formować bataliony przez generał-majorów, przygotowywać włościan do pospo- 
litego ruszenia i przelewać dzwony na armaty w Wilnie lub w vVarszawie. Już 
7. czerwca, posiadał powiat grodzieński 5000 rekrutów, którymi przedewszystkiem 
kompletowano regimenty drugi i trzeci, tudzież tworzono nowe oddziały. 
300 strzelców pieszych i 40 konnych, pod ,vodzą Sochackiego, oraz batalion 
strzelców pułko".nika Trębickiego, wysłał generał -major Jelski do obozu 
Jasińskiego. 2 ) Kazanowski uformował potem pułk konny, a znacznie później, 
bo w lipcu, oddział ochotników ze szlachty, wynoszący 1200 głów, przyprowadził 
J elski do Łomży dla dania pomocy generałowi Karwowskiemu. 3 ) 
4. maja, stojący w Brześciu litewskiem oddział rosyjski, pod ".odzą 
Cieśmińskiego, uciekł podwodami do Pińska. Goniła go komenda Bielaka, 
który zastępował Franciszka Sapiehę - goniły i inne oddziały na drodze ku 
Kobryniowi. "'\V kilka dni potem, 9. maja, odbyło się w Brześciu zebranie obywateli 
i mieszkańców, które otworzył mową Kazimierz Sapieha, były marszałek sejmu 
czteroletniego. Ka zebraniu, znajdował się, przysłany od Kościuszki, wojewodzic 
brzesko-lite,vski Jan Horain. Zgromadzeni, uchwalili akces do powstania, 
wybrali Komisyę porządkową i powołali Sąd Kryminalny. Brześć, jak widzimy 
z odezwy Kościuszki "do obywateló,v brzeskich i kobryńskich 4), połączył się 
w akcyi z Kobryniem i pow-ziął uch".ały, tyczące się uzbrojenia i poboru 
"stosownie do ustawy krakowskiej ". Poleconym obywateloln ".ydał Kościuszko 
patenta i przyrzekł "pamiętać o cnotliwym obywatelu Bielskim, podporuczniku". 
l\Iilicyę brzeską i kobryńską zobaczymy potem w obozie Sierakowskiego 
i w toczonych przez niego ".alkach. Tworzył ją generał ziemiański Kazirrlierz 
Ruszczyc. W lipcu wynosiła ona razem głów 713, koni 199. 
Powiat kowieński powstał w końcu maja; sformo,vał batalion, w3Tnoszący 
692 głów piechoty, nie licząc oficerów, i wysŁawił szwadron ze 100 jazdy; później 
jeszcze dostarczył 400 ludzi z pospolitego ruszenia. Generał-majorem kowień- 
skim był Ignacy Prozor, brat Karola. 
Nie doszły do nas daty, tyczące się akcesu innych powiató\y litewskich, 
ani też dokładne spisy za,viązanych na Litwie Komisyi Porządkowych. Wiemy 
tylko, że oprócz ,vymienionych, istniały 'v początkach lipca Komisye: pillska, 
słonimska, merecka, wołkowyska, nowogrodzka, preńska, rossieńska, telszewska, 
szawelska i upitska. 5 ) 


l) Tak go nazywa Gazeta Wolna, Warszawska, z której te wszystkie szczegóły. 
2) Gazeta Wolna Warszawska, nr. 18. Wogóle, aby nie za CZę9to cytować, zaznaczamy, że wiado- 
mości o Litwie czerpiemy w znacznej części z tej gazety. Korespondencye otrzymywane przez nią 
z .Wilna i Grodna, oraz wyjątki z raportów, są głównem prawie źródłem do dziejów ruszania się Litwy. 
3) Uprzedzamy tu chronologicznie wypadki zaszłe na głównym placu boju, ale trudno nieustannie 
przenosić się z Litwy do Korony i odwrotnie. Ogólny obraz wysiłków stałby si
 przez to rozerwany. 
4} O tej odezwie podamy szerzej wiadomość w miejscu właściwem. 
5) Gazeta Na.rodowa, nr. 6. W komisyi kowieńskiej prezydował Ksawery Jurkiewicz. Spotykamy 
później jeszcze Komisyę trocką, rezydującą w Żyźmorach.
		

/bartoszewicz_dzieje00241_0001.djvu

			-223- 


Trudną też jest rzeczą zestawić chronologicznie obroty wojenne i walki 
powstańczych oddziałów na Litwie, w pierwszych miesiącach po,vstania. 1Viemy 
tylko, że koło 5. maja była utarczka pod łtIichaliszkami, w której jako adju- 
tanci komendanta, "znajdowali się z honorem" Pociej, Granowski i znany nam 
już z pod Niemenczyna, Narbut. 11. maja, porucznik Korsak z brygady 
pierwszej, napadł na awangardę Cycyanowa pomiędzy Załudkiem i Szczucinem 
i sporo ludzi ,vziął mu w niewolę. Tego salllego Korsaka wciąż spotykamy 
".. podjazdach i utarczkach: pod :ThIikołajewem przeszedł Niemen, żołnierzy 
urwał, karabinierów rozbił; pod Oszmianą, gdzie stał Jasiński, przetrzepał 
kozaków. Następnie Jasiński dał Korsaka z 200 konn)-mi l\Iichałowi Ogińskiemu, 
na jego wyprawę niebezpieczną do Białorusi. Ogiński, wziął 300 swoich strzelcó"r 
i napadł na W ołożyn, gdzie miał być silny oddział nieprzyjaciela; pokazało 
się, że było tylko 40 Rosyan, których rozbito i zabrano im wielkie łupy. 
Następnie Ogiński, odesławszy te łupy do Wilna, wszedł do Iwieńca, gdzie znalazł 
olbrzymie zapasy i "zdobycze" nieprzyjacielskie : alllunicyę, pieniądze, sukna, 
sprzęty srebrne. Zabrał to ,vszystko na 170 powózek i chciał konwojować do 
'ViIna, ale pod 'Viszniewem otoczyło go 3000 nieprzyjaciela. Po krótkiej obronie 
porzucił zdobycz i ocalił większą część oddziału. 
W okolicach Szawel ,valczył Janusz Tyszkiewicz, generał-major powiatu 
rosieńskiego; llliał pod sobą wolontaryuszy, strzelców, własnych ułanów i pięć 
armat. Również na czele strzelców i wolontaryuszy, bił się na granic
" Kurlandyi 
pod Zagorami ('v czenvcu) Statkiewicz, generał-major powiatu szawelskiego. 
Atakował go niepr
yjaciel, ale ustąpił, zostawiwszy 120 ludzi na placu boju. 
'Vojtkiewicz, generał-major powiatu telszewskiego, przed powstaniem ad,,"okat, 
przerwał naprzód komunikacyę lądową Rosyan z Prusami, a kiedy wskutek 
tego zaprowadzono komunikacyę morską, Vtojtkiewicz wkroczył do Kurlandyi, 
pod Połągą ustawił straż na nlorzu, złożoną z kilkudziesięciu batów, zabrał 
szmagę pruską i schwycił kur
;rera rosyjskiego, wysłanego do Prus z Rygi, 
(w końcu maja), wreszcie z Lipawy (Libawy) "r Kurlandyi, wyprowadził broń 
i amunicyę.l) 
Pod Oszmianą, wolontaryusze zaatakowali obóz Lowsza, który też cofnął 
się. Tatar Mucha poszedł z wolontaryuszami trockimi za kordon rosyjski, aby 
uczynić dywersyę. Mieszkańcy Nowogródka uzbroili się i odparli przy pomocy 
dwóch armatek atak kozaków i karabinierów nieprzyjacielskich. Jan Zienkowicz. 
dowiedziawszy się, że w Wołokacie, majątku jego krewnego za kordonem, 
znajduje się oddział rosyjski, napadł na niego, połowę ubił, a połowę wziął 
do niewoli, (w początkach czerwca). "... okolicy Birż stoczył pomyślnie potyczkę 
pod Poszołatami oddział kowieński Ignacego Prozora; strzelcy kowieńscy pod 
Radziwiliszkami z obywatelem Kuszelewskim wpław przeprawili się przez 
Niemenek, goniąc nieprzyjaciela. Jeden z oddziałów wolontaryuszy Prozorowskich 
pod Szemberkiem rozbił oddział kozaków i odebrał im zrabowany chłopski 
dobytek. W Wiłkomirskiem spotykamy oddział Komara, złożony z pięcio- 
dymowych obywateli, pikinierów i kosynierów, oraz wolontaryuszy żmudzkich 
Przeciszewskiego. Znany nam już z ofiarności w roku' 1792 Nagurski, wysta,,-ił 
"rłasnym kosztem pułk konnicy z 500 ludzi, nad którymi objął dowództwo syn 


. 
. 


. 


1) Powstańcy za 120 cetnarów prochu. dwie armaty i 2000 sztuk broni. zapłacili miastu ';000 talarów 
albert)-ńskich. (Jarochowski. .Opowiadania histor).czne., z broszury niemieckiej o powstaniu w Kur- 
Jand
ri wydanej w roku 1795).
		

/bartoszewicz_dzieje00242_0001.djvu

			224: - 


jego Jan, również już nam znany "egzulant" lipski, obecnie generał-major 
Księstwa Żmudzkiego. Połączone siły powstańcze powiatów kowieńskiego, 
upitskiego, wiłkomirskiego, bracławskiego i księstwa żmudzkiego, miały już 
'v maju w).nosić przynajmniej 8000 ludzi ", .,v czem była część wojska regular- 
nego. Biły się one pod J aniszkielami, Birżami, J aniszkami, gdzie Prozor został 
ranny. Ogólne dowództwo na Żmudzi nad korpusem, operującynl na granicy 
Kurlandyi, objął Sulistrowski. Z ordynansu Tomasza Wawrzeckiego, komisarza 
wojennego, ,vyruszył Sulistrowski 20. nlaja do Klebowa, na samą granicę 
Kurlandzką. Pod Ponie,vieżem Ludwik Syruć, wysłany na rekonesans, 
spotkał się z 300 rosyjskimi infaterzystami i 100 kozakami z jedną arnlatą. 
Sulistrowski po j ego raporcie, zaczaił się w rowach i w lesie i nadchodzący 
oddział powitał ogniem armatnim -nieprzyjaciel zostawił 40 zabitych na placu. 
O ,vojsku regularnem Jasińskiego i Chlewińskiego wiemy, że walczyło 
z różnenl szczęściem, ale o korpusie Sapiehy nic słychać nie było. Opuścił go 
naprzód dowódzca, a Bielak, który objął komendę, \vymawiał się, że z powodu 
zawad przez nieprzyjaciela czynionych, nic zrobić nie może. Z początkiem 
czerwca, wysłano więc z Wilna do kolumny Sapiehy Narbuta, Tyszkiewicza 
i Grabowskiego, aby ją zrobić czynną. Dlaczego nominowany przez Kościuszkę 
Grabowski, n1e' objął przedtem komendy, niema nigdzie wzmianki. Później 
doszła ogólnikowa wiadomość, że "w inakcyi zostająca kolumna Sapiehy, 
odmieniła pozycyę, i że jest nadzieja, iż czynnie wystąpi ". 
Tak przedstawiała się działalność Lit1vy 'v początkach powstania. Znać 
w niej dużo dobrej woli i poświęcenia, zwłaszcza, że siły nieprzyjacielskie 
były poważne. Zostające pod naczelnem dowództwem Repnina korpusy 
Benningsena i Zubowa stały między lIińskiem a 'ViInem. Cycyanow w okolicy 
lwia pilnował nieczynnego korpusu Sapiehy i prócz tego szły posiłki Kno- 
ringa i Golicyna. 'Vogóle dziwić się należy, że wojska rosyjskie, mimo swej 
siły liczebnej, przez dwa miesiące nie przystępowały do akcyi. 
Słabą stroną po,vstania litewskiego były owe niezgody, o których nas 
wieści od współczesnych dochodzą i brak kierującej ręki. Xiepodobna zdać 
sobie dziś sprawy, na czem polegała opozycya przeciw J asińskienlu, który 
położył tak wielkie zasługi i okazywał tak wiele energii. :Następstwem j ej był 
nieszczęśliwy pomysł utworzenia trzech korpusów - brak głównego wodza 
ogólnie odczuwano. Sam Jasiński miał pisać do Kościuszki, prosząc go, aby 
przysłał kogo, co ujmie w swe ręce władzę nad całem wojskiem. l ) Kościuszko 
rozunliał, że tak dalej iść nie może i wybór jego padł na :l\Iichała Wiel- 
horskiego. 
Jednocześnie po rozwiązaniu "Rady tymczasowej Zastępczej litewskiej ", 
ustanowił Kościuszko Deputacyę Centralną \Vielkiego Księstwa Litewskiego 
(4. czerwca), nominując zarządzających wydziałami. 'Vydział skarbu objął 
. Niesiołowski, wojewoda nowogrodzki, wydział porządku Tyzenhauz, chorąży 
wileński i prezydent Wilna, wydział żywności Morykoni, pisarz Wielkiego 
Księstwa Litewskiego, wydział sprawiedliwości Mirski, pisarz Wielkiego Księstwa 
Litewskiego, wydział ,vojskowy Białopiotrowicz, bezpieczeństwa publicznego 
Gorecki, wojski województwa wileńskiego, wreszcie wydział edukacyi Ksawery 
Pilchowski, biskup sufragan wileński. 


I) Kltowicz str. 192. 


4 
..
		

/bartoszewicz_dzieje00245_0001.djvu

			-225- 


W południowej i północnej Kijowszczyznie znajdowały się polskie pułki, 
wcielone do wojsk rosyjskich. Mimo zwierzchniej komendy rosyjskiej, dowo- 
dzili nimi dotychczasowi komendanci, nie zmienił się całkiem ich korpus ofi- 
cerski. Wśród tych oficerów, zwłaszcza niższych stopni, chęć zerwania kajdan 
dawno nurtowała. Jeszcze w kwietniu 1793, kiedy odbierano przemocą przy- 
sięgę na wierność Katarzynie, brygada Suchorzewskiego przeszła terytoryum 
tureckie i rozproszona, niedostatkiem smagana, czekała, czy nie nadej dzie 
chwila, w której będzie mogła śtać się pożyteczną OjczY7.nie. Tej chwili ocze- 
kiwały i pułki pozostałe w Kijowszczyźnie. Są ślady, że spisek Działyńskiego 
zawiązał stosunki z ich oficerami. Był plan, aby w chwili, kiedy wybuchnie 
w Polsce powstanie i zbliży się ku granicom rosyjskim, wszystkie pułki skon- 
centrowały się w Kijowie i razem wyruszyły ku Polsce. t ) Odkrycie spisku 
Działyńskiego podziałało niekorzystnie - Rosyanie "stali się czujniejsi". Wieść 
o powstaniu Kościuszki, a raczej o "buncie" :Madalińskiego, przedarła się do 
oficerów polskich w połowie kwietnia. Nic dziwnego, że ich zelektryzowała 
i zbudziła chęć przedarcia się do bratnich szeregów. Jednocześnie do pułków 
polskich doszła wiadomość, że część ich ma być rozbrojona, a część wysłana 
do Krymu. 17. kwietnia nadszedł rozkaz Suworowa, aby pułki polskie były 
gotowe do wymarszu. rrrudno było o lepszą zachętę, aby pójść nie do Krym u, 
ale za Bug ku 'Varszawie. 
Pierwszy obrał ten kierunek Józef Kopeć, starszy major dawnej brygady 
Petyhorskiej czyli Pińskiej wojska litewskiego, zostającej pod komendą bryga- 
dyera Słomińskiego. Nosił się on z tą myślą- oddawna, ale nie zwierzał się 
Słomińskienlu, u,vażając go za człowieka słabego ducha, niezdeterminowanego. 
Porozumiał się z oficerami rozrzuconych szeroko szwadronów, a ci tajemnie 
"sklejali związek" odbierając przysięgę. Praca była utrudniona, gdyż Rosyanie, 
wietrząc "buntownicze" zamiary, ścisnęli swojemi wojskanli pułki polskie. 
.Kopeć wysłał potajemnie za kordon na zwiady oficera, a ten przywiózł mu 
gazetę z wiadomością o wyruszeniu 1tf adalińskiego z pod Ostrołęki. Właśnie 
w tYln czasie polecono Kopciowi, aby objechał szwadrony, z wiadomością 
D łasce carowej, która poleciła oficerom opłacić rangi i zaległości dwuletnie 
od rządu polskiego należne, a żołnierzom przyrzekła "sprawiedliwość", żołd 
zaległy i wynagrodzenie za mundury. Kopeć wyzyskał dzielnie wyborną 
sposobność do porozumienia się z całą brygadą: z każdego szwadronu "-ybrał 
4 oficerów i wyjawiwszy im swój zamiar, odebrał od nich przysięgę. Ponieważ 
nie można było myśleć o koncentracyi w Kijowie, postanowił działać na własną 
rękę. 22. kwietnia zebrały się szwadrony w sile tysiąca koni w Owruczu, roz- 
dano im ostre ładunki, co wywołało ogólny zapał; przemówił następnie gorąco 
kapelan brygady, O. Anioł trynitarz, i ruszono ku Uszomierzowi. W klasztorze 
uszomirskim przeb
ywał słynny z proroctw i patryotyzmu konfederat barski 
Ojciec Marek, karn1elita. Do niego o godzinie drugiej po północy zgłosił się 
Kopeć, prosząc o błogosławieństwo dla powstańców; choć chory, zwlókł się 
z łoża mąż święty i wyszedłszy z krzyżem w ręku przed usta\vione szeregi, 
błogosławił je mówiąc: "Idźcie \v imię Boże a wynijdziecie". I \vyszli szczę- 
śliwie, przedzierając się wojennymi fortelanli wśród silnych oddziałów rosyjskich. 
W pochodzie śpiewali starodawną pieśń: "Boga Rodzico Dziewico, prowadź 
nas J\fatko nasza". Ciągnęli na Korzec, Annopol, Ostróg, pospiesznynl marszem, 


l) Kopeć w pami
tnikach. \Vog6le cały ten ustęp polega przeważnie na jego relacyi. 
1794 29
		

/bartoszewicz_dzieje00246_0001.djvu

			- 226 - 


który ich uchronił od otoczenia. W oczach nieprzyjaciela przeprawił się Kopeć 
przez Słucz i Horyń, - stoczył przy tern zwycięzką utarczkę, zdemontował 
działa nieprzyjaciela, a Jeńców \vziętych wypuścił, bo nie \viedział co z nimi 
robić. W Kamiellcu połączyły się z nim: batalion Lubomirskiego i lnne oddziały 
z 4. armatami. Wtedy zdał komendę naj starszemu pułkownikowi Gran6w- 
skiernu, który przebył Bug, 2. maja stanął w Krasnymstawie, a 10. maja po- 
łączył się z korpusem generała Grochowskiego. 
Łaźniński, kOlnendant wołyńskiej brygady, dowiedzia,vszy się o pow- 
staniu Kościuszki od generała Sałtykowa, rozpisał natychmiast listy do ofi- 
cerów i w ciągu kilku godzin jedenaście szwadronów brygady stanęło gotowych 
do wymarszu (26. kwietnia). "Nie przybył tylko jeden szwadron, którego oficer 
Głowiński prowadzić nie chciał. (Głowiński przeszedł następnie do l'vloskwy 
i w
'llagrodzony został stopniem maj ora). Pierwszego dnia ścigany przez nie- 
przyjaciela, uszedł Łaźniński mil 15. Przyparty do Dniestru, przebył go wpła\v 
i wkroczył do Wołoszczyzny, gdzie się z nim zapewne połączyły owe resztki 
brygady Suchorzewskiego, która przed rokiem przeszła na terytoryum tureckie. 
\V:ypocząwszy na Wołoszczyznie, Łaźniński wszedł do Galicyi i ciągnął przez 
Krystynopol (17. maja), Zborów (21. maja), Sokal, wymykając się przed korpu- 
sami austryackiemi. Przebywszy obwód Zamojski, wszedł pod Dubienką w gra- 
nice ówczesnej Rzeczpospolitej. Siły jego wynosiły koło 2000 ludzi. 1 ) Koś- 
ciuszko mianował go generałem, a brygada jego przeszła pod komendę Kołyski. 
O dwa dni później od Łaźnińskiego, bo 28. kwietnia" w imię Boga 
i Ojczyzny na marsz się puścił" Franciszek Ksawery 'Vyszko,vski, dawny rot- 
mistrz austryacki, a teraz major brygady, dawniej Dzierżka, przezwanej 
Dnieprską, a rozłożonej w okolicy Białej cerkwi. I ten, jak Kopeć, o zamiarach 
swoich nie powiedział nic komendanto\vi, lecz dowiedziawszy się o powstaniu 
na jarmarku w Berdyczewie, ułożył z oficerami i dwoma Rozwadowskimi, Ko- 
. zickim i Liberadzkim, plan przerżnięcia się do Kościuszki. Zgromadziwszy 
szwadrony pod Owsiannikami, w sile tysiąc kilkuset ludzi,
) posunął się do 
Pohrebyszcz, skąd w nocy wyruszył ,vielkim traktem na Pików, Chmielnik, 
Białorękawy ku Staremu Konstantynowi. Zostawił z całej brygady wicebryga- 
dyera Kublickiego, kilku oficerów, którym nie ufał i koło 150 głów to,varzystwa, 
namiestników i szeregowych, na których ściągnięcie z dalszych posterunkó\v 
zabrakło mu czasu. W czwartym dniu pochodu (1. maja), pod Pohoryłem, 
około Starego Konstantynowa, zabiegł mu drogę batalion pułku grenadyer- 
skiego Ekaterynosławskiego z siedmiu armatami. Stoczona pięciogodzinna 
walka skończyła się zwycięstwem Wyszkowskiego. Pierwszy przełamał piechotę 
i jedną armatę "wywrócił" porucznik Rozwadowski - brygada ze wszech stron 
atakowała nieprzyjaciela, który uciekł w popłochu. zostawiając resztę armat 
z lawet pozrzucanych. Trofeami oprócz 18 jeńców były 4 \vozy amunicyjne 
(dwa prócz tego wrzucono w błoto), 2 karety lazaretowe i kasa pułkowa, zawie- 
rająca 356.000 złp.3) Strata Wyszkowskiego wynosiła 41 ludzi i 50 koni - Ro- 


" 


I) Gazeta Wolna Wars'tawska. nr. 13. 
2) Liczby ścisłej nie podajemy, bo zachodzą sprzeczności w dwu relacyach Wyszkowskiego. 
'V pamiętniKu mówi, że wyszedł z Pohrebyszcz, mając głów 1673, a 17. maja zeznał przed komisY1\ lu- 
belską, że w chwili wyjścia miał 1120 koni i 90 głów pieszych. Pamiętnik pisany jest w kilka lat 
później, a więc wiarogodniejsza jest ta druga cyfra. 
8) W Chełmie złożył Wyazkowski znacznie mniejszą sumą bo 17.560 rubli - więc i te 350.000, 
jak 800 zabitych można na. karb przesady policzyć. Wszyscy zresztą pamiętnikarze, z rzadkim W)"- 
jątkiem, mają tę tak "ludzką- śmiesznostkę.
		

/bartoszewicz_dzieje00247_0001.djvu

			- 227 - 


syanie stracili przeszło 800 (?) rannych i zabitych. Pózniej maszerował Wysz- 
kowski ku granicy galicyjskiej, gdzie jeszcze miał przeprawę ze strażą pogra- 
niczną i kozakami. Za kordonem austryackim, \v obwodzie tarnopolskim, stanął 
2. maja nad ranem. Dalej ciągnął przez obwód złoczowski do Białokamienia, 
gdzie odprawił dniówkę, dobrze przyjęty przez obywateli i księży Bazylianó\
. 
Kiedy nie posłuchał wezwania austryackiego generała Harnoncourta, aby 
opuścił Galicyę, przybył do niego adjutant z "cyrkułowym kapitanem ", którzy 
ofiarowali mu swe służby w przeprowadzeniu oddziału przez obwód zamojski 
do granic polskich, obiecując dostarczyć za pieniądze żywność i furażu, z czego 
Wyszkowski nie korzystał, gdyż hojność obywatelska zaspokoiła wszelkie jego 
potrzeby.l) Na żądanie Harnoncourta, uwolnił 'Vyszkowski jeńców rosyjskich, 
poczem ruszył dalej w kierunku Dubienki. Po drodze powiększyły się jego 
zastępy o 900 ochotnikó\v galicyjskich na dobrych koniach. 2 ) Po 12. dniach 
marszu przez Galicyę, stanął 14. maja pod Dorohuskiem w pobliżu, Dubienki, 
gdzie go już czekał patent Kościuszki na brygadyera. W Dubience objął 
komendę nad 600 piechoty, 200 (?) kawalerzystami Kopcia, 450 ludźmi z pułku 
buławy polnej i 1600 kosynieranli z chełmskiego i lubelskiego. 
Czy oprócz brygad Kopcia, Łuźnińskiego i Wyszkowskiego, przerżnęły 
się jakie inne oddziały z za kordonu rosyjskiego - nie mamy pewnych wia- 
domości. Jest wzmianka w dziennikach o "pułku złotym" kozaków hetmańskich 
(Szczęsnego PotQckiego) i o komendzie Czyżewskiego, która w sile 350 ludzi 
miała nawet 27. kwietnia stoczyć bój zwycięzki między Raszkowem a Mohy- 
lowem, ale ani z tym pułkiem, ani z tą komendą nie spotykamy się nigdzie 
w dziejach 1794 roku. 3 ) 
" Wogóle obliczenie przybyłych z za kordonu rosyjskiego oddziałów i po
 
jedynczych zabiegów (nlówi Korzon), stanowi jedno z naj zawilszych 
i naj trudniejszych do wyświetlenia pytań. Świadectwa współczesne rażą sprzecz- 
nościanli. Według informacyj pruskich Suworow i Sołtyko\v mieli rozbroić 
9000, nie zdołali zaś przeszkodzić wyjściu 6000 Polaków. Komarzewski twierdzi, 
że przyb;yło z za kordonu tylko 3000, a Zajączek wymieniwszy 2100 głów, 
Wyszkowskiego i Łaźnińskiego, nie wspomina o brygadzie Pińskiej Kopcia, 
która przecie do j ego własnej dywizyi należała i krótko oświadcza, że n resztę 
wojska polskiego rozbrojono". 
Po przeprowadzeniu możliwych obliczeń, sądzi Korzon, że Sołtykow 
i Suworow rozbroił koło 8000, a do Kościuszki przebiło się wogóle z tego 
"wcielonego" do armii rosyjskiej wojska koło 4000. 4 ) 


l) l\Iichał Czacki we" Wspomnieniach" mówi, że w jego obecności adjutantowi .Wyszkowskiego 
Harnoncourt pokazywał na mapie, gdzie wojska autryackie mają swe leże; była to wyraźna wska- 
zówska, aby je omijać. 
2) Tych ochotników kwestyonuje Korzon, gd
7ż w późniejszych raportach brygada \V
7szkowskiego 
ma najwyżej 1041 głów. 
3) O Cz:yżewskim podaje wiadomość Gazeta Wolna Warszawska. Wylicza nawet szczegółowo 
ilość zabranych armat i wozów, oraz straty po stronie polskiej - wie. że 2. maja Czyżewski przeszedł 
do \Vołoszczyzny pod Soroką. Dodaje, że za jego przykładem ma pójść .w kilka tysięcy" Orlewicz 
i Kaleński. Z nazwiskiem Orlewicza nigdzie się nie spotykam)", a Kaleńskiego znamy tylko targo- 
wiczanina, zaufańca Scz
snego. Czyżewski, naturalnie nie ten sam, z majorem Orłowskim i generałem 
Cichockim zawiadywali od 25. kwietnia warszawskim komisaryatem wojennym. Chyba, że ów Czyżewski 
uwiązł na Wołoszczyznie. Co do pułku "złotego humańskiego., opowiadał Kopciowi później Sołtykow, 
że jeden pułk lekkiej kawaleryi przedarł się do Polski - jest wi
c niejakie potwierdzenie doniesień 
dziennikarskich. 
4) Patrz Korzon. . Wewnętrzne dzieje Polski-, część druga, str. 381-386. 


29*
		

/bartoszewicz_dzieje00248_0001.djvu

			228 


Jedno nie ulega wą tpli wości, a mianowIcIe, że oprócz brygad, które się 
do Polski przedarły, ze strony żołnierzy, przemocą rozdzielonych po pułkach 
rosyjskich, były usiłowania, aby się przedostać do powstania. Uciekali poje- 
dynczo, grupami, a nawet zdaje się gromadami, z rozmaitem szczęściem. 
Urządzono za nimi pogoń i część (zapewne większą) schwytano. Świadczy o tern 
historyk rosyjski Kostomarow, który nie ukrywa losu tych nieszczęśliwych. 
"Postępowano z nimi - pisze - bez litości. Szczególniej okrutnie karano 
tych, którzy stawiali opór przy pochwyceniu. W ten sposób nastąpił wyrok, 
ogłoszony przez kijowski Kriegsgericht (wojenny sąd), w sierpniu (1794 roku): 
dwustu ośmdziesięciu zasądzono na łamanie kołem (czy wplatanie w koło - 
w oryginale rosyjskiem: kolesowat') i kazano na koła wkładać ich ciała. Innych 
tylko wieszano. vVielu winnych karano cieleśnie i wysyłano na służbę do 
,vewnętrznych gubernii ".1) 
Jeżeli 280 "naj winniejszych " wpleciono \y koła, a "innych tylko wieszano", 
karano cieleśnie, lub dalej wysyłano, to chyba śmiało można przypuścić, że 
liczba tych nieszczęśliwych \vynosiła przynajmniej tysiąc, a tych co uciekli 
choćby kilkuset. 


* 


* 


* 


Przyjrzyjmy się jeszcze jak się ruszała Korona. 
Prym trzymała Warszawa i Ziemia 'Varszawska. Jeszcze przed 26. kwie- 
tnia zaczęli w Warszawie garnąć się ochotnicy do formująpych się pułków 
koronnych Kwaśniewskiego, Pągowskiego i Ośmiałowskiego. Generał Cichocki 
formował regiment pietnasty, zwinięty przez Targowicę. Pułkownik Rottemburg 
tworzył Legię mazowiecką, Gładyszewski zbierał pikinierów, pułkownik Sokol- 
nicki zbierał batalion strzelców. Radny Rafałowicz formował batalion 111uni- 
cypalny swego imienia; Jan Czyż, major ka,vale, ryi którego już widzieliśmy 
w spisku Działyńskiego, zajął się też utworzeniem własnego batalionu. Pilno- 
wa.ła jeńców i stała przy rogatkach" warta obywatelska" 216 głów wynosząca. 
Ryła wreszcie pod pułkownikiem Starczewskim "milicya policyi ", uzbrojona 
w piki. Zaciąg ochotników odbywał się szybko, czego dowodem, że już 
28. kwietnia oddziały Kwaśniewskiego i Gładyszewskiego wymaszerowały 
z Warszawy. Nawet klasztory dawały nowicyuszów do wojska. 
W ciągu pięciu tygodni siły zbrojne 'Varszawy, liczące 20. kwietnia 
3233 głów, powiększyły się o przeszło 6000 żołnierza, - razem więc wynosiły 9300. 
N aturaInie, nie stały one bezczynnie w Warszawie, lecz wyruszyły na plac 
boju i stoczyły w kwietniu i maju kilkanaście drobnych potyczek. IIauman 
na czele Działyńczykó,v i części ułanów królewskich, pod wodzą Wojciechow- 
skiego gonił Nowickiego i szedł przez Czersk, Warkę, Białobrzegi ku K owemu 
Miastu, wszędzie rozpędzając bandy kozackie. W Warce, 1. maja przyłączyło się 
do niego 200 chłopów. Pod Białobrzegami przeszkadzał przeprawie jakiegoś 
oddziału przez Pilicę; pod N owem 1Vliastem poraził przednie straż
 niepq:y- 
jaciela, ale nie zapędził się dalej, bo cała kolumna u1l1knęła za kordon pruski 
do Rzeczycy, a Prusacy dotychczas nie byli uważani za stronę wojującą. 
Z Haumanem połączył się Woyczyński z powstańcami województwa rawskiego; 
razem byli pod Białą atakowani przez trzy kolumny nieprzyjacielskie, ale 
Zajdlic i Wojciechowski wstrzymali impet kawaleryi i połączyli się z korpusem, 
nieścigani p rzez nieprzyjaciela. 
l) Kostomarow. Poślednije gody Rieczypospolitoj. Tom II., str. 508.
		

/bartoszewicz_dzieje00249_0001.djvu

			- 229 - 


Jednocześnie z Haumanem wyszedł. generał Cichocki 'v dół Wisły ku 
Nal'\vi, "r kierunku ustępujących z Igelstromem Prusaków. Rotmistrz Wojcie- 
chowski 25. kwietnia, z komendą przeszedł Wisłę i puścił się, aż do Nowego 
Dworu,1) ocalił kasę, następnie" odparł" dwie armaty, które nieprzyjaciel chciał 
sekretnie przeprowadzić przez Wisłę, rzucił postrach na uciekających za Narew. 
Kwaśniewski z jazdą złożoną z 300 ochotników wyruszył na Pragę ku Karczewiu, 
ścigając kozaków - później go spotykamy jak z vVojciechowskim obserwuje 
Igelstroma. 2 ) \V tej stronie założono obóz podobno w Nieporęcie, a pierwszą 
siłę zbrojną stanowiło 300 ludzi Kwaśniewskiego i 100 pikinierów Głady- 
szewskiego. !{ waśniewski wycinał krzaki nad Narwią, nie przepuścił Prusakó,v 
pod Gawronowem i był przez nich "respektowany", jak świadczył 1\Iokronowski. 3 ) 
Jedne oddziały ,vychodziły z 'Varszawy, drugie do niej dążyły. 26. kwie- 
tnia, przybył do Warszawy Kajetan Ożarowski, brygadyer kawaleryi narodo,vej, 
syn hetmana i zdał raport, że jego brygada licząca 1050 głów, stanęła na 
noc w Stanisławowie (o 4 mile od Warszawy), że połączył się z nią podpo- 
rucznik Kijeński z 250 fizyljerami, 40 ochotnikami i dwoma armatami, 
ofiarowanemi przez 1Iichała Starzeńskiego, starostę brańskiego. Po drodze 
kolumna ta rozpraszała kozaków, wzięła 50 jeńców, a między nimi pięciu oficerów 
i przejęła kilku kuryerów, między nimi podpułkownika hr. Stackelberga. Na 
trzeci dzień (28. kwietnia), brygada Ożarowskiego stanęła na Pradze. 
Jednocześnie przybył na Pragę major Antoni Szuszkowski, dzielny żołnierz 
z pod Dubienki, (Kościuszko chwalił go przy parolu, a książę Józef w raporcie), 
prowadząc ze Siedlec regiment fizylierów. Razem z nim stanęły na Pradze 
dwie komendy Henryka Dąbrowskiego, którego ,viadomość o "świętej insur- 
rekcyi" warszawskiej, doszła pod Tykocinem. Zdecydował się wówczas przy- 
łączyć do powstania; przedtenl, jak już wiemy, był wysłany, ąby wstrzymać 

Iadalińskiego i wziął pozostałe jego szwadrony pod swoją komendę, za co 
zapadł na niego wyrok 
,sztandrechtu" na śmierć i infamię. Wiadomość o kra- 
kowskim akcie powstania, przyjął obojętnie; przestał się wahać dopiero, kiedy 
stolica zrzuciła okowy. Ale czuł, że ciężko mu będzie usprawiedliwić się, tern 
więcej, że jako członek byłej Komisyi wojskowej, uchodził za stronnika Tar- 
gowicy. 'Vięc wysłał naprzód raport, że między Tykocinem i Zambrowem zabrał 
sześć wozów H,osyanonl z kasą i płótnem, i wziął do niewoli oficera i dziesięciu 
ludzi. 'V oczach żołnierzy nie wiele mu to pomogło - dowód w tern, że 
wspomniany Starzeński, generał zielniański podlaski, mógł go "zabrać" i przed 
Radą Zastępczą "oskarzyć, jako nieprzyja:znego powstaniu". ,,'Yiemy już, że 
dzięki 'Vybickiemu, ocalił życie przed tłumem i "honor przed departarllentem 
wojskowym". Rada Zastępcza zapisała pod dnia 30. kwietnia, że "oddała 
usprawiedliwienie Janowi Dąbrowskiemu, wicebrygadyerowi". ł) 
Zaraz potem, bo w połowie maja, przeznaczył :\Iokronowski Dąbrowskiego 
do strzeżenia Pilicy, na miejsce Haumana, którego Kościuszko mianował gene- 
rałem i posłał wraz z Działyńczykami nad Bug, do tworzącego się korpusu, 


l) Niewiadomo CZ
7 to ten sam \Vojciechowski, który był później przy Haumanie. Może to po- 
m
.łka w doniesieniu Gazety Wolnej 'Warszawskiej (nr. 1), będącej jedynem prawie źródłem do tych 
ruchów, a może ułani \Vojciechowskiego zostali na dwie części podzieleni, lub zrobiwszy swoje nad 
Narwią przeniesieni zostali do Haumana. Wogóle takich niejasności sporo - przeszł)' one w części do 
,,\Vewnętrznych Dziejów". Korzona. 
2) Gazeta Wolna 'Varszawska, nr. 3. 
3) Korzon. "Wewnętrzne Dzieje, t
m IV.. część druga, str. 460. 
ł) Henryk, b
7ło drugie imię DąbJ'owskiego.
		

/bartoszewicz_dzieje00250_0001.djvu

			-230- 


mającego zadanie wstrzymać ,vojska rosyjskie, zabierające się do wkroczenia 
w województwo lubelskie. 20. maja Dąbrowski był pod Grójcem, skąd donosił 
o sch,vytaniu dziesięciu huzarów pruskich, 'v dwa dni potem podkomendny 
jego Gładyszewski gonił z pikinierami kozaków przez Danków i Białę, aż 
dopadł ich wRosławicach, 30 zabił i odebrał 1000 sztuk zrabowanego bydła. 
30. maja, z obozu pod Gostomią, donosił Dąbrowski o "mocnej pozycyi swego 
korpusu i o najtrwalszenl na wszelkie zdarzenia zabezpieczeniu się"; zawiada- 
miał też o szczęśliwem powodzeniu ,vakcyach, a między inne mi o przetrzepaniu 
w dniu 28. kwietnia oddziału kozackiego i odebraniu mu znowu 500 sztuk 
bydła. 
Po za 'Varszawą, cała ziemia mazowiecka stanęła do broni. Po,vołano 
do życia Komisye porządkowe: warszawską, czerską, wizką, wyszogrodzką, 
zakroczYlDską, ciechanowską, łomżyńską, rożańską, liwską i nurską.1) Generałem 
ziellii warszawskiej został mianowany Stanisła,v Szymanowski, czerskiej 
'V odziński, liwskiej Hryniewicz, łomżyńskiej Aleksander Zieliński, który fornlował 
Kurpiów jeszcze przed powstaniem "\Varszawy, a następnie zbierał kantonistów 
w ziemiach łonlżyńskiej i nurskiej. W ziemi czerskiej formowaniem batalionu 
zajmował się Ignacy Boski; spotykamy później osobny pułk ziemi czerskiej. 
Obywatele Garwolińscy przystąpili do insurrekcyi 1. maja na zjeździe w Siennicy, 
a działali wspólnie z ziemią stężycką. Pospolite ruszenie ziemi liwskiej liczyło 
później głów 970. 
Na szczególną wzmiankę zasługują Podlasianie. Zanim Kościuszko wezwał 
ich osobną odezwą (1. 
aja) do zasilenia bratnich szeregów,2) na pierwszą 
prawie wieść o podniesieniu sztandaru powstania, ziemia drohicka zgłosiła do 
niego swój akces. Ponieważ j ej obywatele zebrali się 20. kwietnia, a zebranie 
takie na parę dni przynajmniej przedtem musiało być zwołane, więc nie mógł dzia- 
łać na Drohiczan dopiero przykład "\Varsza,vy. 'Vysłali oni wkrótce delegatów do 
Kościuszki, a generał-majorem ziemiańskim obwołali Jana Krasnodębskiego, 
(później na tern stanowisku spotykamy Urbańskiego). Obywatele uchwalili 
własnym kosztem wystawić batalion,. za co im dziękował Kościuszko listenl 
z 23. maja; wielką ofiarnością odznaczJ1i się tu dwaj bracia Ossolińscy: Jan, 
kasztelan podlaski i Józef, starosta drohicki; ten ostatni zagajał zjazd dla 
wybrania Konlisyi Porządkowej. 3) 
Ziemia bielska również wcześniej zgłosiła swój akces, bo właśnie 'v sam 
dzień wydania owej odezwy kościuszkowskiej do Podlasian, już Komisya po- 
rządkowa bielska rozpoczęła swe czynności, prosząc biskupa łuckiego o wydanie 
sreber kościelnych, (tu wyprzedzała rozporządzenie Kościuszki, które wyszło, 
z jego obozowej kancelaryi 30. kwietnia, a więc stało się wiadomem dopiero 
w pierwszych dniach maja) i polecając zdejmowanie dzwonów kościelnych dla 
przelania ich na armaty.ł) Później spotykamy 1200 "kantonistów" ziemi bielskiej, 


l) Niektóre z nich powstał
' dopiero później. ale nie będziemy mieli już sposobności dalej 
o nich wspominać. 
2) Odezwę tę we właściwem miejscu przytoczymy. 
8) Korzon podaje, że Ossolińscy wraz z Izydorem Krasińskim i Tarnowskim wspólnym kosztem 
pułk wystawili; mówi o tern nota Krasińskiego z dnia 24. kwietnia. Prz
7puszczać należy, że przykład 
Ossolińskich podziałał, i że zamiast jednego batalionu, uformowano dwa. Młod)', 22 letni Krasiński 
został pułkownikiem, potem generałem. Pierwszy z tych batalionów b
7ł ju
 w marszu 16. maja, a drugi 
z armatami i artyJeIJ-ą wyruszył 7. czerwca na plac boju z Sokołowa. Prócz tego jedna kompania 
została w Węgrowie. Cał
7 regiment liczył z górą 1400 głów. 
') Protokóły z czynności Komisyi drohickiej i bielskiej znajdują się w archiwum Akademii 
Umiejętności, sk
d wzięliśmy tych kiJka szczegółów. (Rps. 190).
		

/bartoszewicz_dzieje00251_0001.djvu

			231 - 


których zabierano do fOlmujących się batalionów Starzeńskiego (strzelców) 
i Karwowskiego (pikinierów). Karwowski wysłał już 25. maja z Bielska ku 
Narwi 600 ludzi, a sam z 800 miał maszerować ku Goniądzowi. Karwowski 
ten był generałenl ziemiańskim Ziemi Bielśkiej - ostatecznie korpus jego 
liczył kawaleryi głów 542, strzelców 612 i pikinierów 1064. 
11. maja a ,vięc w dziesięć dni po pierwszym zjeździe Sandomierzan 
w Nowym JYIieście (Korczynie) odbył się ich drugi zjazd w R
domiu. Uczyniono 
akces, wybrano Komisyę Porządkową, Sąd Kryminalny i wysłano delegacyę do 
Grochowskiego, aby za swym korpusem w stronę Radomia nadciągnął. Rado- 
mianie mieli ukrytych 400 sztuk broni, pozostałej po regimencie "\V odzickiego 
, - broń tę rozdano natychmiast obywatelom. DZIedzice Piastowa i J edlińska 
przystawili "gromady z kosami", z których uformowano garnizon radomski. 
Z zebranym już korpusem ochotników zameldowali się Dobek i Gawdzicki, 
a młoda szlachta oświadczyła się z chęcią werbowania ochotników. Prezydentenl 
miasta obwołano Antoniego S
adnickiego, starostę zatorskiego. Powstanie 
radomskie miało liczyć 1500 piechoty, (trzecia część tylko posiadała broń palną), 
300 do 400 koni i sześć armatek. l) 
Sandomierzanie zbierali też pospolite ruszenie w Kielcach i Opocznie- 
były to liczne "gromady ludu ". Stu kosynierów znajdowało się przy robotach 
artyleryjskich w Suchedniowie, w Ruskim Brodzie itd. Była "milicya sando- 
mierska", gdyż znanym jest ordynans Kościuszki, dany jej chorążemu Antoniemu 
Mińskiemu. Pod Warszawą później spotkamy batalion grenadyerów sando- 
mierskich. Kościuszko z pod Połańca 16. maja, dawał ordynans Straszowi, 
generał-majorowi województwa sandomierskiego. 
Do tego województwa należała i ziemia stężycka, która zgłosiła swój 
akces 10. maja. Wspólnie z nią szedł sąsiedni powiat garwoliński, należący do 
ziemi mazowieckiej. Oba te powiaty sformowały razem: milicyę garwolińską, 
pod generałem ziemiańskim garwolińskim Adamem SkiIskim, (wyszła w pole 
dnia 22. maja), korpus generała Baranowskiego i pułk konny "Złotej Wolności" 
pod komendą Zgliczyńskiego, generał-majora ziemi stężyckiej.2) 
"\V województwie sandomierskiem, prócz Sandomierza, 
owego !\Iiasta 
(Korczyna), Radomia i Stężycy, miały jeszcze swoje Komis
7e Porządkowe: 
Opoczno, Chęciny i Wiślica. 
"\V województwie rawskiem, dawny kadet Kajetan \Vojczyński uczynił 
w dniu 10. maja akt powstania. Zebrał natychmiast ochotników i, jak już 
,viemy, połączył się z Działyńczykami Haumana. 
Spotyka się jeszcze wzmianki o Komisyach Porządkowych: łukowskiej 
i mielnickiej. Generał-majorem mielnickinl był Niemira. 
Już przedtenl ,vspominaliśmy o akcesie do powstania ziemi chełmskiej 
z powiatem krasnostawskim i lubelskiej. Tu dodamy, że Konlisya lubelska 
była czynną już 6. maja, a prezydowali w niej początkowo Stanisław Kossowski, 
Grabowski i Radzimiński ; ściągała do Lublina rusznikarzy, podzieliła woje- 
wództwo na dozory, według instrukcyi Kościuszki. Urzędowała krótko i z przer- 


l) Tak oblicza Denisow. -Korzon uwzględniając przesad
 źródeł rosyjskich, liczb
 tę redukuje 
do 1000. Denisow (pułkownik kozaków), rozbił to powstanie po bitwie szczekociIiskiej na Lipowem 
Polu - samych jeńców naliczył 700 z pułkownikiem Dobkiem. 
2) Komenda Baranowskiego wynosiła później pod Demblinem 1100 głów i 1400 koni. Księgi 
ziemi st
życkiej, powiatu garwolińskiego i ziemi liwskiej, dostarcz)"ły Korzonowi . wielu cennych 
wiadomości" (l. c. 281). Komisye Porządkowe tych ziem pracowały aż do połowy października.
		

/bartoszewicz_dzieje00252_0001.djvu

			- 
32 - 


wami, bo zajęły ją wkrótce wojska rosyjskie, a następnie austryackie. Korpus 
Piotra Potockiego, generał-majora wojska lUbelskiego, składał się później 
z pułku ziemiańskiego (230 ludzi), z 60 "wIernych kozaków" konnych, 50 kawa- 
leryi w eskorcie i jegrów, prócz 80 ludzi i koni przy bagażach. 
Dodać jeszcze należy, iż w końcu kwietnia kilka mniejszych miast 
\v okolicach Wars
awy porwało się do broni. Tak n. p. magistrat radzynliński 
zachęcony przez Sokolnickiego, uzbroił mieszkańców, którzy zabrali tabor 
rosyjski, "niemałą liczbę" nieprzyjaciół położyli i wzięli 26 niewolników'. Tarczyn 
również zabrał tabor rosyjski, a konwój jego rozproszył. Z Góry i Czerska 
doniesiono, że 28. kwietnia mieszkańcy obu tych miast odpędzili wchodzącego 
nieprzyjaciela; stało się to za namową namiestnika Sawickiego i obywatela 
Łochowskiego, który "dodawał ducha". 
Oto pobieżnie określony op
s pierwszych ruchó\v i organizacyi powstańczych 
na całej przestrzeni Rzeczpospolitej. Szczupłość źródeł nie pozwala na danie 
pełniejszego obrazu. 
I z tego jednak, co \viemy, \vidzimy, że oprócz 'Vielkopolski i Wołynia 
nie było prawie zakątka Rzeczpospolitej, w którym wez\vanie Kościuszki do 
walki za wolność przebrzmiałoby bez echa. 'Vielkopolska powstać nie mogła, 
bo była zajęta przez wojska pruskie, ale 'wkrótce i ona sztandar niepodległości 
podniesie. Jeden Wołyń okazał się do końca całkiem obojętny. 


oe> .
. 
 


Rozdział dwudziestydrugi. 


KOŚCIUSZKO ,v POŁAKCU. - UNI'VERSAŁ POŁANIECKI. - ODEZ_W A DO RUSINÓW. 
- ORGANIZACYA RADY NAJWYŻSZEJ NARODO'VEJ. - :l\IARSZ KU JĘORZEJO"\VU. 
- PRZYBYCIE KS. JÓZEFA. 


ZostawiliŚmy Kościuszkę 25. kwietnia w Igołomii, w chwili, kiedy się do- 
i = wiedział o oswobodzeniu W arszaw
r. Znamy już z treści odezwę, jaką 
... Jnapisał do Rady Zastępczej, ordynans do 1\lokronowskiego i drugi raport obwie- 
szczający narodowi tę wielką nowinę. 
Nazajutrz opuściwszy Igołomię, ruszył Kościuszko z wojskiem lewym 
brzegiem Wisły przez Wawrzyńczyce i Brzesko-Słomiane pod Stare Brzesko. 
Zatrzymawszy się tam przez dni parę, wydał "na usilne żądanie" przepisy, 
ustanawiające organizacyę i "postępek sądowy" (urządzenie) Sądu Kryminalnego 
\vojewództwa krakowskiego. :Mianował ośmiu sędziów, z których Ignacemu 
Stadnickiemu polecił prezydować. Do Sądu należały "zbrodnie przeciw narodowi 
i czyny przeciwne świętemu celowi powstania" (art. 9. aktu powstania), tudzież 
wszystkie sprawy karę śmierci lub dożywotnie ,vięzienie "za sobą ciągnące". 
29. kwietnia, przez Witów obok Koszyc, dotarł Kościuszko do 'Viniar, poło-
		

/bartoszewicz_dzieje00253_0001.djvu

			, 


. "':r... .} - "Ił 
. #' ". .., .:.
.. t. r 1 ..... ...,....
 X--..,.,......... -.
..... ............... J ..t --",......,..
4'\.- r
--ł'.'" .... ...-- ' 
,.... ... .'-
"J' 
łp"" I.'il_"
 .... "'.l" .-Is o ,. ..t 1.1. I 
" \ ł'\""'\ SZ h . ., o" . ł'''.s..
 OJ!I .
....)"T.ł..
.
. .t. -:-."-
' .
I." .. K ... ....7,. .... 
;:.":J. ....... ....ł..-:. ....r.".:... .: ........-r:rr
 
I .
 ." .
. r>.' ... .:,'.- ..;... Ii v!'.U ... Ko r; s 
..,.
.-t.'
.' .
_r
'!.t"'
"i!t:;.....>t "ńchl' A.. cr
Ą
 1 e-f"ł/'i' _'>':'''''''' ł :
'
;''!:''''F';)o
 .r-¥-::..;.':",.
' "'
:?":-' '. 
...... ....
.,:, _1. . ..... ..,.., ." " 1.\ . ,." .
 .....,. ,-_ ---ł .r. '-.;11 n. 
..... J;.,\
 -.:.1>1'''''''-... :
 
#. ---&... °rt._ " '!14. " "'. .:,". 
 ł 
'.- t.._..
tł',ł.i.1

_
<
;tI..1.L\
_" 'ł.,
 ł._' .. J",:':<
:" .'
"!",':'
.15''''' ".1.', .....,.,.... . -..,":"...... ..J: 


.:

r
........
.':_J:rs.
t
'. '" 
;iI 
.'. , -('W!.w!t'lr: 
:.
 ła"'
 
>"r.
łt;. ",lIR. IN OIr.MI.'''''' '
">'';\$.-:" '. >1.. ........., . j , l
'ł .;.. , ł-J

 
ł.r07MłJ ..... 1':r.""J
' '
. t:... : d 
,
,;. .... ., tf

 ic....:.t.. 
. .....14
 t:t
"'" ...
 ....
.
- 
 ..r... ." 
 --ł: '.' ;:
\
 
..:

t
...,. 
 1...
\I:ł.;ar.
.1JIipaAł.. ...:., 
G _ :,


 .L!t...'t...
til.. 
 '''''\
j'_ 'ł::, .
\i*


'ttłt
;,;; L, f . j 

.f.. ,ł. 
,..


_
1ł
.M i ........,..... 
.I...ł' ....
:;. Jt
. 1.ł\:..,'!I."d? t...., '1 .>,;...
.... "" -; -.,( 
:J;:.'.
'
ł. ,a.ł.f«n,..
 .
 
..,..i. ełr

."'{:ł t



-::
I\
"c:.

;:- ....;
..
..
i >'._ .
::. o.-i..\ ../

;- h
't'. 
,U!
t. '.':-«.

,
f
:,:;
.;:;;:


;-

c

.;1!11:.ł.a
1
' '. .....M '
'r : 
,t. 
 
 '
"..'"

!
: 
"!,"1
 ,



4'h 
ł

r-Jł:ł,.... 
;:

"fo A
 
r

oJ' t 
Ii 
..... .rr :
 
 
. .:
 
,7;' ! -. :.. "'r
' . _" 
 '.' i
 
t:ł:J:.
.1::'o ,.:
 f. .., tf'
).
' 

I
 ..o'
r

 Je .,,)'
: 'Yt
 ;- 
 . t-t 
7

:_ 
) '»:':i'.' '. .' .".... f -ł thl,...,.c _]'*')1 .' 


\.łH' . ?,. ",. 
 
 . .' """_ -,..
. --
... .:. ........
 "r
 -"",'i ..I:..,...'
.
 ..... 
' [ . '

'.;..
' 
 i..
 {.


 1 
....: '4,'
: r . :-;:.. B - '," \. . ': '. . 
, 
'.
. ", '1 .:. . "; 
 :"- .
:
 '.

: . .
\
. ' 
 .; 
:"( .
 1.::
? '. 
.::.' ' . ..:- < . :; ;"{; :..'-:.1;: "
 l ' 
 ;'
 N 
' S 
:: . 1 i ' i R ' 
 t " 
 J -. ::- fi . -r.- - .." - 
"' y -": i. - . - 
:.
-
:".f " :'::\1: J
1t :; 
 ;
 S '#. f ' N S . , I{ ' , " ," .....: :".<:.'
. -'
 '/...., 1\ . ....i...
;... ..-." -' - '. ot. '-.' .-.._'. · 
l" ..,.
:. _0. ')9:," . ..:t-' 
, \fi}. I' . 
 
 ł--. o .. .'.\t .".' . . . 1
 .... 
.
/C.C. t;..... 'o. ." .".. . .. J 
" 
.. 
 . ),.."':, 't,. :
. ".. 
"o'" I.. '.. .: . I..... . I !. -;,. )1 ..0:-. 
.' . - 
. .. . "'\.. I-
 ..... ..L.... ., -Ą" -: . . 
 (... ..... 
t : 

:. ..'
.' ('
.
/&.'
'
.1i 
 'liJS:/:ii.'llN ł/rr A
.A'I'h.
l' tJ 
rf.uo y' \ \ ł_ - ;;. 
 
. ijJ . . " 
.':.....: 
< :;-" . ,- \ :-.. . ł o_

. '. . .- . ;

 '-"'. '." v-- o,QZ! -
.;:, . ':, 
o-o, :.: .' --,,-." .;.......
. , . 
VG.'" rU" 0\ \ \-
"!I4l 
 /) . _.
',a
.o(",..) .. !;
 WSJ'h
 :J l& 
fł;'lU'łc""."- 
 ,
-.",-" 
I.:,.;..
 
'
_-,,--'j""..'''I''''.;,'., ......... ..', 0.< _':;
 "\:!\I it)'J;
;':/>
.
'":."';.'i- ". -.,.:'..\ "o
. 4..........
.: "'..:'
_'. z.J'"('
':''' 
1.,1;..< A' .'ł
.'.1o-'r'Oł
;ifo{l:.J,,:.
.ł;

,'.
6fd(Mp-'łf1.
:i\
1ł . .M.....:'';:. - .' .,' '/\1';
.'i/J'-t,
 '.: '
.,,"
__....,- "'';-'" . "." 
_:' 
',. .;_' '. > _ "-::.'
 -
 - _if '-'..' , 1 
..,..
_;j, ..l.,
.
. 


:;
:

;'
iq
;'-!f'łC>


h'ffll."; 
. 
"*
-łJ'/l
 """"':."'\, f;'\'\:
/""..IVI - ...,.../:....:'"::...-J

___
 ł
 . 1 ' 
 Ittiei.i

..P.
łtt6
t
.
 
- 

 "
: J 4 
.

)
"b:U:
f\eJtH
./f.-:


r

_
);. .

fł
',
.
 
J.' . _
 
;t

 -:'. ". . ..-..
J.
 
 .> / . ;t,1rJ" 

, -:
:.
.. ..:-!.
 '. !-'. 

 \,*cOc.c..,\
h,. .

łUtDł!

 ::::.
_ 

-'. .;
.'2 .
.
tłt.

.. tl.r\.ł :.'ł, :... .'" .\\ 
 .._ . .,-'-.... ......;J!. .,."-. ł;Mr't,ł1a.d
..."t"'JII"
..słu

'" 
1 L .\r
}t" ..(Jr.....!It;ri..łą 1:L.
d
'ł
...
.:
!)..
.I..


ifb:J
. ł 
.,:;
}' r..ł:.'.- M
r
1:.. 

:,,: \ f 
. ',_..' ::1} :-:t;:-.:\/

 '_ #0;. /
 
"Ił)"", 
&:a h-,,1ftr"illl fth .
. "
!l'\l.>'" J'
 łh:.
' 

 ..:j 
of\.:
.tDłd\<"0<
:.a.:"':'1
''':
Ub1
':-
?,'ł"''

k-łt
:t
j...
.}.r-t
"
,,,',j-' .' 
:rr ./. .......:;; ....'" . '--i-. -. ': l"4':-Its!
ya
"łlł
.IIIt'
"'):
.r..
..!III&te
 _Uł_"Qi.
"""'"_.ł 
':- .
-'tliW
"'

-(\.fl...isr)' t

Jdi'
-.rJ.'l''''.

ł

.;.'łItI
 tt'''ł w..... :., .r ;. "-" !1<
:""",,
,,
 . .-
. 'rUI... paddH
 fI'ł' 
.łt.!"lIn-'!nł
..t,... tłlJtł"
 


 
 
'
c-t'j!ł,*,f<'gA,.(il.r.
:'i.t 
"'

't !)""t!tI,'V':'"I?
. 
."f'ł1'
"!ł
rrr 'pt.. 
", ':. " 
., ';.: ":J-:'{"
'
ł-':{ '.\'
\..'. .
_
 .tf..7"-.=, 'I'''',
 .M
ut:tr{&: 
,,- !'tt....tI. ł..:. oioiM , łb. t
 :'- ł 

. -' .t, th-b,; 
s

't 1Q
.
młę-.tl
.(\.l>A
!
.., . ". .. '. , . '
o..t\-'t/. 
ł 
ir. . &.M
 b;-łdrrt,tribfd.-' . bvd. ...."'fI\.. S\t' 

.
ła1b
;:Y" 0Sr01ł\da tr 
..łł 
ł : 
'
..i
ł


't....i" 
;
?< b!'!..
;
r/t
:
l.
ł;;

ł.. ,"" 
.":

r
' .-' ">" -Ot"
)4
" 
 'OIYi..- O.' ot.("(Joftt t.(d1.: '.. tł.;
 ,":

"fI"
 . -.. .u
 MAt: i,' ł-łt 
 P; 
 
J
1 

 
1f*' $'..


ti- 
i"
...łlc-rnv':i,; _'ł- ,
t. !I)"-
..... f,.
l
 .t.IIoI""'\t ł
""

 .
:J!i;&"
of' I ,/ 
 ("
:: i\U')If! , J ut h'I"\!: łI':
 ;';', '410. r....,..\. 
O& 
--......!In - ł j 
. . 
"j\"
.*' '

ł PI:., 
 W '
I. d (I'łi
ł.,nJ.drJ"__."" a it
. gr) ."..
.ł.
. w aLp,:&"ł(()i
 
' L ':- 
 fI't4..a..tt-
)to1..łb
""I""Jta"Mttl(ue
ł-ta1U.Fł'ł" 
. ł' 'ii:.

:W
 ł,ł,.:.
\t'
;J) f
S

':
' 01UV.".:J' 
..;. 
7'11':Y\.
"'.;' . .
.łff:ułlJi\- rGc:r





 _

..u-,"'.f\t 
[fU"'ł : 1tI
 ..:.f K,,
t.
 
".\1M;"1 '$ 
 .
 H).)

c . 
"1. ,*

-ił.,,';":.
, i t . :t J,;-L 't
W'1'\1t

 .
n..ł
{ jc:.tJ".dq:..H$ t.-"'
'_ 
- 
1;."

r-
.td
}'S «te. :ł"n.' I11 . nłC
'ył, ,..,..
 M:
.. J, "r 


.. . kCIIMĆ. 
.r.-Jw

 . fJ..... 1 
':s,.,:./;.. -ł-
 0-;. :.....;,i
-
; .;rt) '_
I
 fWlC
'łrl7''''' 'ł.
I:1l!QW.. ..rvił»;: .,!tf'
 jey.. 
'i .tQ.1b
"łtfła.- 
.t:

1 ;
. '. _ ł"g
 ..ułA,.'ł- "W 
a.aa 
. Sł..' 
 P
. 
.

l.
- 

-
!.
'.. łł..\r-i &i ti;'ł. o
 

. /
 
'o.I:';"" loroi" 

t i
 ',i.
,:' . !,j..,J
f;fllt. jd 
il;-:f
 I 'ł.. )r'i>i;f',jf.
ł tJk.r . -ł ÓfoI n"'-t'a"Orifł -.-dd,.. _ .' 
', J '- 
.} 
: cY.
._.,
....
 i_

:: . 

: __ .'_ 
-'łi
t';f
':; <:):.....1:... M'1t.. 

 :.. 'rf
)


 .:::-', -r"',: ". . 
.ł. 
i

4 A
 *;'1 &.d
q"i,?
_
it:"t'U
_.ja
',- _' -. 
a' \ł' ł,..\.
...h W
b 
S
._ 
 Ul 
r:--Ot 
i.. -aQ;:::_.otbo- 
ł.o:
rtntJtq
'y: r

-i..
 .


.:ł""'

.J9
-ł-I:t-I;h*'

, . i.,tw
 .()
ł..t.
itł'-rrdf:.-,łli,,: ł",:ł1!i. h \tt5...,... 
 ł-o;\J\a'" 
'ł\ęUł. OĄ
)'. ot. '

Iif,,'-ł 
J ..At'l 
.' 
:t, 'I') .... """...!\ ....J
 n
..ł.t#' ...../.. r:,,
,
 
- 
 ....r\>..t"'...
, ..,,:1!.lł
.' hd.-ł 
. t ' '-t (t: 1Iearrit(& &_-rł"ł:
"n. '. .,....
 ,,
:tvl1'\,:i) ,r:-'

- -:.: -";"' r 
 n.. d,.. łro.iCo_ .'....dt".t,-l cSfJ-..!"tt& 

 aR p'9_ł-ł) 
ł-ł 11- -- 1 
. Q-;",.at-... .6 - _ r ........ -ol. ., 1óI:::t
,..):«jh"J.
...od\ł: o1b ,,; J . . " .
- ..R-... 11... 
'Y. '. o
'-' _ . - . - ,..... .'. -. 
I '_0;-';" 

łiC"
 ... "fi\."fłlh.. a;:I!'
Ył>'
J'l'.iMtÓ't!'

.:.
t\_...: ..' '" .A}.,,!'t:- 
t.ih.""ł)'. "...... 

:
.uf.1i. ""r.V(\\U, (1)(;,Cs. . 
"""I> L'::"
''''
''' - l ru.,
.. 
 1 '

 -..... " 
1- "".1". ..łAj .rc-
łC1'C
:Jt'ł 
Ja)' 1""-'" · .>. -
 ..CI'<' 
S.., 1 1', A.-: r-..,... - 'L_L A:'" . . ... '.1 .. .&e W " 't Uln't" ---.. ..
, 
- I ł 
. . ł4
h...,JIt ..... :.: : '. . ('if' ,.rh1p'ł':rł
"''''''''1-:.''.1 f,,
' "t!-!Ił,.6e,t.'.j.b"', . tjłJ lIym'łalł
;'ł""(>M 
 'i"-'l'k...r,,, 
 10-111:-0 ..l'&)\ 
., .. ... \ ....... ..............w tf- '. ,-k ; e- ' ; 
" . '
',. 
.I.II.
tt'fiN' . ..,
H - .t. . .,. '.. tv . At' L.- I . " 
 I 
-Ł ..,ttł_W ,.......-....., a--"\ ,". 
'_J-:""', .
;'f4łV'

;J
'?Ó S'6, O :,"
".=I:

", "W"'1I
,1_
k.It.ł!i:' .
,. .'.' 
ij
"", .

.Zt

 \
\I Y,.';fl.!\ \.' 'l
J ..ał,:.rlV R


..,
._..i. ł}ctaa- _.
 '. r 
,


qłn.t.f 

. ""(ł>:

.".,
:t
-:1 :'t,¥./,C'1
' & t..,.....t. 
..t-.:. '. \

ł)ł '};
!ł. 
 '
j.';I'.!ll1t
;n)t)n: 
łA.r..".',U
_ :ł.".a
..P I;...w
br"od;t\t '_' "'_.' :-': ..
 '.' :', ..:! 
.._ 
.
 1 }
,'\It

,
ł":
 
"ł'J
"K":'" _' 
 -. 
: .. 
-",.,e)..u.J
Jt_
q.a
)liono,,h'l.Li1F. .
.'UI"..b

. -r. ""?-:ł 'W.).... .a..,..łCl4łr-l:ht",,
,
. tic4fft:
'i 1 

 
- 'J:ł'"'f:.
r..... $
j.." re'
; ..,
, 




01'wt. t.:t

 u\t\. . p
<)- ¥fS'rrAlr
l · r.
 ''J\'

Jk:C" ,,"I.P'

I%\ tj'. '.'WflJeł..4 a. nk!.t ..tl
.J bł)'
.'c, !W
Q;\"'...J'E-
' be > _ 
'."""""'-.co> 
 >; . ¥""ł"ł 
.....I,(t .",. 1!VOy!k()_, ,,
I.,J" t..... . I" . " , '. . t ....... , Ą w J " ""J . - .'. '. 
: --
'''7 ....._lC"tt':;,.
.{H
r..ł-
1-a)1:.
'.."".fił1f
.. .. 
 "",!'., .f:3"1.&'y. :'A.'!



 -i.:" ¥A ,ł,. _.

, .'. 4-0 "
citll. 1"'';0; COl t ,,o o',,':(','W'-;'ił'łObł",flk.' o': .
.. ; IW W
 trtł
 . ubł--:tIo 
ł 
as;., .D
 ie'i..-.J.'1ił. 
. .
 7u
 poę'.f

.
.,
....lł. 
,'



'łri
::'
 

';:\- 
: 
 ...
lłtf'n. P!'''G..jo\ ij .'
ł:,,,,ł.i' -. 
'.. t'fcb,eJ::"_. _"um.. td 

 tlb»trll s
_, .:. 
 .'. . ," .-i
. - - - '-' 4 
,'. . '1\1. ł_ 
 

Vf.s
tr Wu ft; ',111' 
 ,.. .,\t...""... tll('''',IW'(' 
l'oIb.o.lY ,r." - Sła
.. '. R.....rl1tt.. - p.t. 
IC.\» ł-
!1
 c
. 'ły", hna)' .._
 
i 
:'.',
 ,ł:
:;

;
t:,k
:i jJj
.:


Y
:'ł:';:



, , ,:

ło
'i 


'iU.
 
l

{


i;'.d
'r.

JCai
:' 

s 




 :,.:t'.
b

;'::'=::

-::'
 
ł .. .,,- wr..... .... .A.
 Jl>.\h- 
 ..,\P".....::.. bil\' M,,,,"tL___ fJ'o!" J'..
.\u '.'WtPII'C :'.tI!..\. liliI\!. Ld.klł'l\ a łt'Ulh. 
 \ \ L _ "dJ. 'II. , -t"loy.....£IU " -
--.. 

_ 
t 
 ,...- --,1r" 
'Mł..T1'I jł4lt
f 'ł "oIt
 fr.' lt'" i ' 
 . . Ą- łIJ<.... 
 .... . 1".... . -.,..-.
ł 
 
r-'łf. ."1- ...
..
.fda'4 

...
..... '. .
.
.';o- ,j". ,,,\Ib).i, 
. , Ol e" c. -n CUllc' itł !
t{...k, 

.''''''''II.ł\&' ,
'..ił- .-,.4.,.-', _*«MI. 
,

.. roak 
. _.:_ . . :.. 
,- .;!
 
td.;\t4- II 0..8{ "" 7


'*Y\.
"- 

 


t!L

Cłs-:.
..,Q1 1 
(>ll\ółl'_ 
4ł'a ej"
l& .... . fIlIIł T.(f).... pl"'
'ł.'
&
" I.łłł- )I:.' ..'tiiL ....... 
t: 1ta}
f 

. 3! łf* t..ru, ,t:.Jo lo'" :
d

fołł 
'ł._
 . MIJ" N
I"'
I. KojtJł
ł "


,,iR"'
 1t'O..!,!\

;' ł,)f.t. '_' ''''-.. 61 1. t»'nl..'
ł';" OPk,., c:
 J
}t;lt.t!W 

ł
,,*1 ."'" 
.. 'IlU łt, .....;n.\:s:ł.
 t 
Jr. 

.. 
t" ::..
,
 

 
ldw .p
, ł&l
 *..
"'
i?'..l!tli.". '.:

. JI&:1L4..f)6,e- 
I


' bert.. CothG
 }..1: ... a"h U

1\ł kt
oJ
.
 tła "
I. ."'" 
I. ..... 

, 
1 .n}lt.. . 
 )O
 1b1lf'R
":
 O ,.,."- ..

...ł. . 
Cltts.
ot..e
t:
..ł f l. i
 -'.. ,:;;.'. , . .tł.....1ł,
..ł"ł.c.._P..!t!
 t.\1<1i3
MJ- t .
u, bt

. 
_ . Qi* 

 .

 \Ił.. ł-
b!..,. "" !
J-ęł
. fł
. ¥ lta..., aca. " 1.< '... " , ! .:: ;" 
.' !-)
 "t 0/'.'1 ł"",w
-łi
 "Ił_ :r)t
 
 _
',
,\N..
tk 

:._ 

. - ł 
 - ,... t. -\' -"'l' '. '... . t . 
 . - . 
: ,ł 
\. ) ' j
O' l""SI""
łu 
 ...;.. "- 
 'a 
"4 «:: ł o;; i
r;7i
"','tf
 . 
 -
 ( - . .if' ) 
; 
 .' hlt
1 i
'\ł
S
 . .: 
:
 1\ .: 
 '-
l
. 
. ,,_ ł'h!r.ct ,. 

 "- . · :t. t.n
 .v L . - . .
 _. 
" . . 
'.,. - "-' . " 

. '- fi I
 
 '(-ł ...t.....".
 ; . "I'..!: . n.,.. ł(.' "... 
 
 '
 :'
 ..t' 
lo . . ) . . .... ...... 6 ......., :.J 
 
. If/ 
'J:..I." (.l.....r., 
 
t...., Ił ...... -'. '.. . tJ.w ......,. , .,' - '0;.. ........,. .,. . - ..' , - . -. ,-' ./: "
'_ 
":: :"'!ftJ:fi

 ?
tlt
 

Ult._r""'. Gellł!l
 

,
 het to cły . 
Jł,.ł WoJt';)' 
+ 

ł9 '
_ .. 
.i
ł ...
rł..
 .rłlft

 
,łU'C
 , f:b,.MIU.. caA
 .
.łhr:--ł
. ", ':-.'1 
..
....
,. u.


 r......JC!, B-.".,........
 
"II'6-.h 
. ł..l ....tłł...c- IW.., kC' ł-.'.. ...Iot". "..tAel"". ...,... f'n,......"...f. ., e;'
" - . 
 
 _. t'. 
-1 M",.,.ł:..c "'fu""r 
 ... JJI
 J łar.d' 1I.,.ł. .ołUl'ł..
 U lłII)łbł(t..- 
...".. I'.
... 
. - . . ...' '.' . .
. _ -'f;- ..-c. 0_- . j 
. . .
. 
 6.. erft;i\!
. r;, ł.
"" Iie III! 

 ..
::-..
 ..

 ttłll'łt\& N..-I\..utłIw aJ 
,.u. ...
...t.lc. u
.;;':",łt:ł\f.-.m..*,",.' Q"a,
. a.;.\
 , ,
 
 łt:w'rr tFb}rwr4" ł*"u.ttł
 

, 
. . ł;;)\.tni l:,t"'r:(I.,-ł:.:ł., 
f=srir 
""lłr. ł-. "...
 -J\: ,.:J 
1Qt 
1łJ;t 

 l..,., 
"..rii .)'UD:
r ..u Qaa.
" 
 k.u Dt
', 
.. 

.'

"U Sc:.",- :. 
 
 , -' j 
"I(> li ł:'7 1 <1-łl 

.. , 
. ł .1"P'lI'łew 4 ftt wł. ",.ar uł.łt... \łIł1&..' t W f 
 .r"r .' ......tK,ttt.. ł.ł. CI.Jer"J.I., *,!IW« ... 4łałt'to1a ł..-r' Jk.eCl1ł. cłł. ł
'. f'
. 
 
.<11.: .
"'
)"łI.fh't.....,Or... '+ł:

.-k'
 : - ' - . f.,. -tl ._ 
_ . .- .". ' .
. . . .-'. , _ . -,
 . 
' 1 '_ 

.
" fl 
. 'lit: .. . .. .. t,ą 
" d
'.r",r(4 !h.t
 'I..,t!
t.. Ak,ę:-
fł'.
łn

 Wini.. ' ł&eł'&t.
"'"" ",ii.r tQm '(" 
i 
bt... ł- ItlD ..
,. 'U
ł9 ....,.. s..ł.
 '
' J 
. -..
 '.nt, łM! ..... ,. '. . - ...... . - 
. - .. 
 . .- 
... 'to li( _.£- . 
 P'-łJ!l.. 11:. ,..I(łl;"" Ott........ . - . .' 
 '. .. ..' . . " -. . _ ...t" __o . . 
I ..i. ;_"e"'. w. _oh" . "1i;,,"_', 7! VT..... : 'i'
 r Ił
 
... - łII 
I" ftłw-«.. S!...
.ot flt

łIl 
 . ł"\ia.-.sa f,,"'«..... .. net.. hłtly wp.....
fł. 
 "'. Afłt.1I1.('¥I; ,
",
",łt,.- 
ł!>di, 
.I"",
 łt.
Ił-'" 
I... f4."..! I.

łt 'f.{o · a. ..... n '_:"'J<'j, tZ.. Qa I r.
..
 ,I..:J"".. O"*.
 $"«lairy i traWlłtk, ł
K, C.J III' 
ł(..1I, ...
..t. HIC
iII'" Nable (o-t.I.t... t.,;.
...1
 SIt..tbj' . D.44y . .u, 
 ....... ..-.h. ł1rA,6. 
. 
. .
." ;J>
lG'rhOt 
 b"'lNo!...__
 :t'Ił
::4..t;':"\
 u.bic
 łł.rł,nthlło
f\\
b.... .; \'.1"'11 '1\1 
.J', n_l'..\łłł.;.t. ., '.fr-."" lit..'} P:'
lS
.I'.*, t.utl'all.....I',ł h
... p.q.b.i" r
 

ł1 T 4 :J&P' s k i ,I . .",":' 'rn, ,b. 

'ł-Uł ""'
 Nlb,.... OrJ
'" JJ,,
 At ..
 
:ł)'ft 
. r..
" . . 
 
". " "iłM 
,'...,1 r'.. . . . r
, '. 
. ' , _ ,. 
 \ 
.. I 
- ___....-.-- _...
 "1.. "'
_. _»....... __ ____..... .......-_., L _6" _._ ł_:" "".... .......... 


Ordynanse 
enera -komendanta Jakóba Jasińskiego, podane do ,viadomosci przez Tadeusza Korsaka, 
generał-majora wojska wileńskiego. (
luzeum narodowe w Rapperswilu.) 


.... 


......... 


t 
ł
		

/bartoszewicz_dzieje00254_0001.djvu

			-233- 



 


żonych na samej granicy województwa sandomierskiego, między Wisłą 
a wpadającą do niej Nidą. Denisow stojący w niedalekim Skalmierzu, cofnął się 
ku Staszowu, zostawiwszy ślady swego pochodu w zgliszczach całych wsi, 
rabowauI'ch przez żołnierstwo, bez oszczędzenia życia ich mieszkańców. Zdaje 
się, że nie był to tylko wynik niesubordynacyi żołnierza najezdniczego, ale że 
był-w tern system, rozkaz z góry nadany. Takie same okrucieństwa ?owiem 
spotykaliśmy już w bliższych i dalszych okolicach Warszawy i na Litwie, 
o takich samych dochodziły słuchy z lubelskiego. 
Ioże 'v ten sposób wojskom 
imperatorowej polecono mścić się na ludzie za jego udział w powstaniu, lub 
srogością wywołać jego niechęć do sprawy wolności. 
W \Viniarach zatrzYlnał się Kościuszko do 3. maja. Rozpuścił milicyę 
krakowską, trzymaj
c się zasady, że z, chwilą, kiedy województwo jest oczy- 
szczone z nieprzyjaciela, milicya wypełniła swe obowiązki i ma prawo powrócić 
do swych zagród i zajęć rolniczych. Nie tyczyło się to naturalnie regimentu 
grenadyer6w krakowskich, bo ten składał się z rekrutów dymowych, stano- 
wiących regularny batalion wojska liniowego. Zamiast milicyi krakowskiej, 
miała stanąć z kolei w szeregach milicya ,vojewództwa sandomierskiego. Sando- 
n1ierzanie jednak nie wyszli jeszcze ze s,vej obojętności; szlachta ani sama nie 
zaciągała się do szeregów, (owszem wielu z niej opuszczało chwilowo kraj, prze- 
nosząc ,się do Galicyi), ale i nie wpływała odpowiednio na lud, aby szedł za 
przykładem włościan krakowskich. Chlubne wyjątki już zaznaczyliśmy. 
Co więcej skarb powstańczy, niezasilany odpowiednio podatkami, wy- 
próżniał się, a potrzeby wzrastaly wobec zwiększającego się wojska. Musiał więc 
Kościuszko uciec się do tak przykrego zapewne dla siebie środka, jak do 
rekwizycyi sreber i kosztowności kościelnych. l) Uczynił to 'v przekonaniu, że 
"ofiary, które pobożność na ozdobę świątyń Boskich oddała, są skarbem 
powszechności", że przeto" w gwałtownej Ojczyzny potrzebie, w spra,vie Boskiej, 
bo 'v sprawie uciemiężonego narodu, ratującego swe prawa i własności, które 
posiada z daru Opatrznej ręki, użyć ich nietylko się godzi, ale i należy", a to 
tern więcej, iż i tak "świątynie Pańskie nie są bezpieczne od rabunku nieprzy- 
jaciela. . .. Co więc może stać się łupem jego, przystoi oddać Ojczyznie". 
Polecał przeto Komisyi krakowskiej traktować ze zwierzchnością duchowną 
o ,vydanie wszelkich bogactw "pod rejestrem i szacun.kiem ", obiecując, iż 
Rzeczpospolita po oswobodzeniu od nieprzyjaciela, zwróci ich ,vartość sza- 
cunkową.2) .. 
Po tern rozporządzeniu (30. kwietnia), wydał Najwyższy Naczelnik (1. maja) 
odezwę do Podlasianów w tym celu, aby ich" wezwać, zachęcić nietylko do 
obrony powszechnej, której każden z nich widzi zapewne potrzebę, lecz do 
przyspieszenia tej obrony i najpożądańszego pod 
 chorągiew Rzeczpospolitej 


, 


') Projekt ten wyszedł z natchnienia Kołłątaja, jak świadczy o tern 'Vodzicki, (Wspomnienia, 
str. 250). 
2) Zwierzchność duchowna niebardzo bJ'ła powolna rozkazowi. Interesujące szczegóły do za- 
targów jej oZ KornisYł\ podał ks. Polkowski w "Przeglądzie bib!. archeologicznym-, (Warszawa 1881). 
Ze skarbca katedralnego krakowskiego zabrano 1905grz
'wien srebra i 320 grzywien złota (wartości 527, 
642 zlp.) Kościół Maryacki wydał złota wartości 2752 dukatów, a srebra 1653 grzywien, wartości 
139, 679 złp. Złoto stanowiła statua Matki Boskiej, ważąca 10 11 ; funtów, wartości 13U dukatów 
i manstracya wartości 1408 dukatów. (Kartki wypadłe, czyli materyał do historyi czasów Kościusz- 
kowskich. Kraków, rok, 1862). - Interesujący list Kołłątaja w sprawie kapitałów i kosztowności kościel- 
nych, pisany z pod Połańca dnia 14. maja do sufr. krakowskiego Ks. Olechowskiego, posiada zbiór 
tomaszewicki Konopków. 
1794: 30
		

/bartoszewicz_dzieje00255_0001.djvu

			234: 


zaciągania się". Wskazywał "na przykład stolicy i całej Polski", polecał "ośmielać 
lud rolniczy, aby tem samem żelazem, którem płody naszej ziemi zbierał, 
poszedł zniżać karki nieprzyjacielskie ".1) 

azajutrz z obozowej kancelaryi Kościuszki, wyszła obszerna "Przestroga 
o intrygach rr.Loskiewskich ". l\Iotywy jej charakterystyczne i bardzo wiernie 
rzecz malujące: 
"Nigdyby Po] akonl broń ich aieprzyjaciół straszną nie bJ'ła, gdyby sami 
pomiędzy sobą zgodni, znali swą siłę i całej tej siły użyć Uffi161I. Nigdyby 


. "" 


"--- "'
 



 


---!I 


K O l\I M I S S Y A P O R Z f\ D K O \Xl i\ 
no OBY\\- .\TCJ...U\\' :\m':SZKA
COW \\ on:\\ onZ'ł w \ KIUI\OWShll:':UO 


C ..,.' 
 . ł...
",W.... łł....J...
C 4. u]U .
 .,.:i'
,&
. 
"';'ł -łA:

""'ł\a łl'-"-""......,., )i",* .ftj u.i"

 .t-" 0-. ".,ł"'''' ., ,rnt-J.w
 Z 44.,tti 
'11. 
łł" ,..-ł..ł. .tdl:.l.r£>1jI 
-łc.., t,...
.1 
ue a.4. Ot>

..,.
 ...
 '* li ..... .
M'" ....t...
 
.... ł-«.ł: ..t, 


., 


._li-"'" 


'ol .,,
 ł'f#.'" --ł 
ł A\.ł h*t: O,.. r.łrI, ""t"T ft
 "'IM'!::..ł,. ..I,
 ., .... ...l:ałtJ ... ..... 
., 
 .............,.,.,
.'-.
,.ł! .""
,.... 
.. M. t ':"ffW!.
"""C.) 4"-'
 1 f 
.:""'.tw"k.'
_"'..tI'.,j,.ft"'ar'''-.. 
. - . 'tł:.{ ....."', I!" 
 '" .... 
... ł 
"9__ "
'""I .. ł 
 to.... {f"a>'''' \-\.lł p........tłl
.... 1II'f{ ... . ... .,;«..... 
... ... . . 'ft Ił-..
 ,.w
. fJt: w.,t.i _ 
, ,,_..... 1If'.
>oII 
.,...... . .. bi' IIIHIMt ..... 
..... ,.$.A '"-

 .. 
IIV'W-" .. t
 I un'" ' .... - ".-. 

- .._..ł ... #- J ,. . J
 .t
.", r' ."łi".
 .
.... Pt..
1I;;.. w
"'łc_ "'&J"CA 
-..ł 
 ..... -y 
 1i ....fd....... a ile. ....).4,..:" ł'&! 
 ,-'W .' . 
1-'-www\ .. . 
 ' łOIIł 14, . 'W'Ff.1i 
' .. 


.... . A 'ł"-r..) ,.._,,"a ....... 
..-wł'!"' ...."'*"'.
. ..
 '""'f u"\'':; 

 . . . ' ... '" 
 
.... ..,., 1ł!IIto,;t"" .
ł 
t.
 
.
. 7' 
 I!II:-ł ł .y.J::t" $1 
'iMI .-łk.
*",.'" 
..... )JIł' ..s.łIj 
 ... ,"&-'00 "'hoA M- 
ł.... ,,
....
...tf"""""'
ł..,..rl,....,..... 
. 
,
... -.ww -li'.... .,....", 
>It .
 ..........ł;. --;.łM("".. 
 
D'-.,
 Ćf....
..., .'- - <. >. . l ' -,ot .-t:łt ".' 
¥. . -.ł...,.
"
 
 1'"1: (
 t:. 
-ł-
' _'JA 
-łr!ł- ... . . ...... ....- V. '>'tC1 ......łM-'C..-" p.as....... 
..,<1, J''''n ., ;;;..".....,.._ ''','
..t1
 "'-ł"'''''' .. iM"'" Io-'
. 
'-łł
..
-,",
 At.- J,xł=-r-ł,'" 
 ......tCtf'..ł.a, ł.
&t 
ł -o.-.,łr.ł., ¥..... 
,.... ł-ł

'!I'Ii. ., Si"" , I.' 
4" ICtJl _... I U .1" 

..""'1";1ł-""'ł.< w'I 
""ii ..

 
.łt>) ." 


- 


&.>"",4
"';l t ł1.1 .... W''''L'
C. ""
tm. 


lo 


rh-ł..!' F Ił" . 


n . 1tA:." ., .........! W'-I>..'-" 


-<:". ... .. '!..... ł'łi"..t_ UIwc..JJa-,... 
.
 . ..,Jt. . rifOł:n'lt'*" 
 ..UJ..d.:iI,...... 


ł'" 


"W 40:, 


. 
iP-.t I .I mww:d
 


.. 


- 

.. 


_ hs:" lit. 


CI>, 


""..iQ ...."1IIł1U""".. ....... 

..,. U' 
_.Ąłd ...
 t..K! ol" 

,..,....,..,.1.- -łlWrt w . 
....i
 
. ęł I ".. . .....
J" «.& 
i 
.......pJ..w. I .... """""'.. 1'''' p";'.- ł... ł;j 
..........ł ..........łt..... 
, ".1.Jt Itł

." t. łn,':! 
ar
 ł

 _.. tdd
 
t ... . N
""F,. .M ".
 ł 


. t . ł' 


... 
..w.c..ły..pr.." .":"rrl1<" 
.,ł.., "" 

 ,.. 1)1'ł....'łt ., ..tar..a. .. 
. ., _t.:..łIJ<..'
O'f( ..o'.. r.'''. 
f. ł Iti. -nt Ot r "('('U J,."".16- 

 '!Ił t.,,--:... tl '..,,
 
w- ''ł*-I
'' ..,,,,at w.. r :..\,ur. 
 .. 


I..
..,.',........ 
'100 .... 


. a 



.'" 
. 


a.ł"p',,
 


0<"I.....ł. ..., 
_ct-ł'
 f
" 
.-w ... - 


("k lit. 
-.', ł'l! __ ..,.."W#..r.
'II"t! 
. 1- Ił.'- -don!1'i 
"I." ,a.< ..... ł
-ł\ł" o-u..'.. P:).. 

, łł-"'" · 

,...". """) . tlll:. tL\Ił.. Jv r.zoo. t=*7 WIH...- 
....
.p '''.t_t'lti« ._. -'f">.) ,i Ad}()t ,,"'11 nr.. p;.\-f!'"1 ...
. r.Sł
 -..łWiI f I 


f."''' 


"'" 


I) ...., 


iłą-; . w.,. :-t. It,-ł. 


,* 


' 


;
:iw = ttll
'nł HIIt',d(:.... 
II ',t t.oMo- .....
 L .. .. 


SU/In D 171 ' IJ'JJ...i }. 1 z/(;hn C::('
/; '.łIJJ.i 
Af.,I'lfllij r1'Z. Pri:':fJui".J rop. 


II n!V 


".. 


F. ..... I 


;t. 


.y ..u
' p:łł--ł-i t' 
'ł. , , 


- 


Nr. 91. Uniwersał Komisyi Porządkowej krakowskiej z dnia 2. maja, 
nakłaniający włościan do posłuszeństwa dziedzicom. 


mówię orężem Polaków pokonać nie można, gdyby chytry nieprzyjaciel prze- 
wrotnością, zdradą i podstępami nIe niszczył chęci i sposobów odporu. Cały 
ciąg tyranii moskiewskiej 'v Polsce jest dowodem, do jakiego stopnia ta 
przenloc miotała losem naszym, używając koleją przekupstwa, zwodniczych 
przyrzeczeń, podchlebi ania przesądom, głaskania namiętności, burzenia jednych 
przeciw druginl, czernienia u obcych, wszystkiego słowem, co złość piekielna 
z chytrością najprzewrotniejszą wymyślić może". 


l) Podlasianie, jak wiemy, a co im zaszczyt przynosi, nie czekali na odezwę, lecz sami powstali. 
Protokoły czynności ich Komis:yi są w archiwum Akademii Umiejętności, (Rps. 190).
		

/bartoszewicz_dzieje00256_0001.djvu

			- 235 


Czy kiedy ten "ród rozbójników" - zapytywał SIę dalej Kościuszko - 
odniósł nad nami choć jedno prawdziwe zwycięstwo? a przecież zawsze 
zwyciężony narzucał na nowo jarzmo na karki zwycięzców. Działo się to dla- 
tego, że "chytrość moskiewskich intryg, mocniejsza niż broń, gubiła zawsze 
Polaków samymi Polakami". Dzieliły nas nadto "mniemania rządowe", następnie 
opinie jak naród zorganizować, a wreszcie "duch miłości własnej i osobistych 
widoków upór". . . . Ale teraz nie czas myśleć o systenlie rządu, - wola narodu 
o tern postanuwi. "Los Polski od tego zawisł, byśmy skruszyli podwójną siłę 
nieprzyjaciół naszych, to jest siłę oręża i intrygi ". "\Vięc ostrzegał Kościuszko, 
że Moskale starają się- lud podburzyć, "wystawiając mu arbitralność panów" 
i dawną nędzę, obiecując pomyślność za swoją pomocą. Więc nietylko zachęcają, 
ale "przypuszczają lud do wspólnego dworów rabunku", a nawet" uwiedzionych, 
czy gwałtem wziętych, 'v mundury swoje ubierają". \Vobec tego polecał 
Kościuszko Radzie warszawskiej i wszystkim Komisyom Porządkowym, aby 
"każdemu kantoniście do wojska idącemu przynajmniej jeden dzień pańszczyzny 
był darowany", (wolno hojniej postąpić), a gromady idące w pospolitem ruszeniu 
lub obławą na nieprzyjaciela, były uwolnione od robocizny przez cały czas 
ich w obozie bytności, a rodziny ich miały naj troskliwszą opiekę. "Ten jest 
sposób, - kończyła odezwa - przywiązania ludu do sprawy publicznej i ochro- 
nienia go od s i d e ł n i e p r z y j a c i e l s k i c h". 
Z Winiar wyruszył Kościuszko 3. maja do \Viślicy, skąd zarządził "utwo- 
rzenie zarządu mennicy". Tu prawdopodobnie, jeżeli nie o dzień później, 
przybył do niego Kołłątaj z Ignacym Potockim, a może i Vi eyssenhofem. 
4. maja, przez Nowe Miasto (Korczyn), ,vyruszył pod \Vójczę, skąd nazajutrz 
przez Pacanów stanął pod Połańcenl. 
Iiejscowość ta stała się sławną nietylko 
przez dłuższy pobyt Kościuszki, ale i przez" uniwersał połaniecki". 
Spostrzegł Kościuszko, że ulga jaką zapewnił ludowi" w Przestrodze", 
była zbyt drobna i dotyczyła tylko tych, co się zaciągnęli w bratnie szeregi. 
Postanowił ,vięc uczynić krok stanowczy, na ówczesne czasy bardzo odważny, 
jeszcze dziś ganiony przez wybitnych i szczerze wielbiących Kościuszkę historyków 
jako "nieudatny i niebezpieczny". Chciał choć w części to urzeczywistnić, o czem 
już marzyli za lat dawnych Modrzewski, Skarga, Birkowski, Starowolski, 
Sebastjan Petrycy, a co za Stanisława _\.ugusta w czyn wprowadzali lub głosili 
Andrzej Zamojski, Brzostow'ski, :Thlałachowski, Chreptowicz, podskarbi Ponia. 
to,vski, Ks. Karpowicz, Ks. Popławski, \Vybicki, Staszyc, Kołłątaj i tylu innych 
rozumnych obywateli. Postanowił jednem słowem nadać \vłościanom wolność 
osobistą, zapewnić im opiekę prawa, ulżyć w robociznach, zabezpieczyć im 
własność tak zagrody jak i owoców ich pracy. \Vięc też pierwszą jego czynnością 
w nowym obozie, było ogłoszenie słynnego "Uniwersału połanieckiego". 
Wszystkie motywy jego wydania powtórzył dosłownie Kościuszko 
z "Przestrogi o intrygach moskiewskich ". Dopiero w końcu dodał nowe ustępy, 
zastosowane wprost do ogłoszonego "urządzenia". Ze względu na olbrzymie 
znaczenie ideowe uniwersału podajemy te ustępy, jak i to urządzenie w całości: 
"Z żalem to wyznać muszę, iż często srogie obchodzenie się z luden}, 
daje miejsce Moskalom do powszechnej na cały Naród potwarzy. OdbieranI 
ustawiczne skargi od żołnierzy i rekrutów, że żony ich i dzieci, nietylko żadnego 
osłodzenia nie mają, ale za to prawie, że służą Rzeczpospolitej ich nIężowif> 
i ojcowie, "rystawieni są na większe uciążliwości. Takowe postępki, 'v wielu 
30*
		

/bartoszewicz_dzieje00257_0001.djvu

			.. 


- 236 - 


. 
Jniejscach są zapewne bez wiedzy i przec'iw woli dziedziców; lecz w drugich 
muszą być skutkiem złej chęci, lub obcego natchnienia, aby zupełnie zapał 
do obrony Ojczyzny \v sercach ludu ostudzić. 
"Ale ludzkość, sprawiedliw'ość i dobro Ojczyzny, wskazuje nan1 łatwe 
i pewne środki, przez które postępom złości domowej, lub zagranicznej intrygi 
zapobiedz możemy. Rzeknijmy, że lud nie dopiero zostaje pod opieką rządu 
krajowego, że uciśniony człowiek ma gotową ucieczkę do Komisyi Porządkow
j 
swego województwa, że ciemiężyciel, prześladowca obrońców kraju, jako nie- 
przyjaciel i zdrajca Ojczyzny karany będzie. Sposób ten, z sprawiedliwością 
wspaniałego narodu zgodny, duszom tkliwym Iniły, a osobistemu interesowi 
lekką tylko kosztujący ofiarę, przywiąże lud do sprawy publicznej i uchroni 
go od sideł nieprzyjacielskich. Zalecam przeto Komisyom Porządkowym W 0- 
jewództw i Ziem w całym kraju, aby następujące urządzenie do wszystkich 
dziedziców, posesorów i miejsce ich zastępujących rządców wydały: 
1. Ogłosić ludowi, iż podług prawa zostaje pod opieką rządu krajowego. 
2. Że osoba wszelkiego włościanina jest wolna i że mu wolno przenieść 
się gdzie chce, byleby oświadczył Komisyi Porządkowej swego Województwa, 
gdzie się przenosi i byleby długi winne, oraz podatki krajowe opłacił.. 
3. Że lud ma ulżenie w robociznach, tak, iż ten, który robi dni 5 lub 6 
w tygodniu, ma mieć dwa dni opuszczone w tygodniu; który robił dni 3 lub 4 
w tygodniu, ma mieć opuszczony dzień jeden; kto robił 2 dni, ma mieć 
opuszczony dzień jeden. Kto robił \v tygodniu dzień jeden, ma teraz robić 
w dwóch tygodniach dzień jeden. Do tego, kto robił pańszczyznę we dwoje, 
mają mu być opuszczone dni po dwoje. Kto robił pojedynczo, mają mu być- 
dni opuszczone pojedyncze. Takowe opuszczenie trwać będzie przez czas insur- 
rekcyi, póki w czasie władza pra\vodawcza stałego w tej mierze urządzenia 
. . 
nIe uczynI. 
4. Zwierzchności miejscowe starać się będą, aby tych, którzy zostają 
w wojsku Rzeczpospolitej, gospodarstwo nie upadało, i żeby ziemia, która jest 
źródłem bogactw naszych, odłogiem nie leżała; do czego równie dwory jako 
i gromady przykładać się powinne. 
5. Od tych, którzy będą wezwani na pospolite ruszenie, póki tylko zo- 
stawać będą pod bronią, pańszczyzna przez ten czas nie będzie wyciągana, 
lecz dopiero rozpocznie się od powrotu ich do domu. 
6. Własność posiadanego gruntu z obowiązkami do niego przywiązanemi, 
podług \vyżej \VJ7ażonej ulgi, nie może być od dziedzica żadnemu włościaninowi 
odjęta, chybaby się wprzód o to przed dozorcą miejscowym rozprawił i dowiódł, 
że włościanin obowiązkom swoim zadosyć nie czyni. 
7. Któryby postarości, ekonom lub komisarz, wykraczał przecIw mnIeJ- 
szemu ur:lądzeniu i czyniłby jakie uciążliwości ludowi, taki ma być wzięty, 
przed Komisyą stawiony i do Sądu Kryminalnego oddany. 
8. Gdyby dziedzice (czego się nie spodziewam), nakazywali lub popełniali 
podobne uciski, jako przeciwni celowi powstania, do odpowiedzi pociągnięci 
będą. 
9. 'Vzajemnie lud wiejski, doznając sprawiedliwości i dobroci rządu, 
powinien gorliwie zostałe dni pańszczyzny odbywać, zwierzchności swojej być 
posłusznym, gospodarstwa pilnować, role dobrze uprawiać i zasiewać. A gdy 
takowa ulga uczyniona jest dla włościan z pobudek ratunku Ojczyzny i wła-
		

/bartoszewicz_dzieje00258_0001.djvu

			ściciele przez miłość Ojczyzny chętnie ją przyjmują; przeto włościanie nie 
mają się wymawiać od najmów potrzebnych dworom za przyzwoitą zapłatą. 
10. Dla łatwiejszego dopilnowania porządku i zapewnienia się o skutku 
tych zleceń, podzielą Komisye Porządkowe, jak jest rzeczono w ich orga.ni- 
zacyi, Województwa, albo Ziemie lub Powiaty swoje na dozory, tak, żeby 
każdy dozór tysiąc, a najwięcej tysiąc dwieście gospodarzy mieszkańców obej- 
mował. Nadadzą tym nadzorom naz\viska od głównej wsi lub miasteczka, 
i w takim zamkną je okręgu, żeby łatwa komunikacya być mogła. 
11. W każdym dozorze wyznaczą 
dozorcę, człowieka zdatnego i poczci- 
,vego, który prócz włożonych na siebie 
obowiązków w organizacyi Komisyi 
Porządkowych, będzie odbierał skargi 
od ludu w jego uciskach i od dworu 
w prz
Tpadku nieposłuszeństwa, lub nie- 
sforności ludu. Powinnością j ego będzie, 
rozsądzać spory, a gdyby strony nie 
były kontente, do Komisyi Porząd- 
-kowej j e odsyłać. 
12. Dobrodziejstwo rządu w ulże- 
niu ludowi ciężarów, zachęcić go po- 
winno bardziej jeszcze do pracy, do rol- 
nictwa, do obrony Ojczyzny. Gdyby 
więc hultaje jacy, na złe używając do- 
broci i sprawiedliwości rządu, odwodzili 
lud od pracy, buntowali przeciwko dzie- 
dzicom, odmawiali od obrony Ojczyzny; 
Komisye Porządkowe w swoich "\Voj e- 
wództwach i Powiatach pilni-e na to mieć 
będą oko, i natychmiast takowych hul- 
tajów łapać rozkażą i do Sądu Krymi- 
nalnego oddadzą. Niemniej Kon1isye 
Porządkowe czuwać mają nad włóczę- 
gami, którzyby w tyn1 czasie domy po- 
rzucili, i po kraju włóczyli się. Wszystkich 
takowych ludzi chwytać i do 'Vydzia- 
łu Bezpieczeńst\va, 'v każdej KOlnisyi 
będącego, oddawać trzeba, a po zro- 
bionym egzaminie, gdy się tułaczami i próżniakami okażą, do robót publicz- 
nych używać. 
13. Duchow-ni, najbliżsi ludu nauczyciele, powinni mu przekładać, jakie 
ma obowiązki dla Ojczyzny, która się prawdziwą matką względem niego oka- 
zuje. Ciż duchowni oświecać lud powinni: że pracując pilnie około roli swojej 
i dworskiej, równie miłą czyni Ojczyznie ofiarę, jak ten, który ją orężem od 
zdzierstw i rabunków żołnierstwa nieprzyjacielskiego zasłania; że pełniąc po- 
winność względem dworów, zwłaszcza tak sfolgowanę przez niniejsze urządzenie, 
nic innego nie czyni, tylko ,vinny dług wypłaca dziedzicom, od których grunta 
trzyma. 


- 237 


TADEUSZ 
KOSCIUSZKO 


NA YWYZSZY NACZELNIK 
SIŁY ZBROY NEY NA RODOWEY 




 
 - JH 
Organi%acyn KornrnifsJJi Por
qiJkow!lch. 


G OT ieszcze.w tym czesie Rad. nay- 
wyższa Narodowa uftanowioną 
bydź nie moie; gdyż przerznięte y ta- 
D'lowen-e od Nieprzylacloł w Kraiu Korn- 
O1unikacye. n'j'e dozwalają zapewnJć'lię 
authenrycz:nie. O' Jlości Aktu powftania 
Narodowego, a dla Jednofiayności 'fi 
czynia.niu jedno{hynego potrzeba pra. 
widła. pr
eto naftępui
ce daję urządze- 
nie. y przfpify dla Kommifsyi POr2.i}d- 
kowych. 


1.- Co do Składu Kommifsyi? 
2. Co do ugólnych Kommif'yi obowi,z- 
ków. 
5. Co do podziatu pra.cy miedzy człoeki 
'
om,nifsyi, y Ich f
cze&otnych 

o- 
wiązków. 


A. 


Nr. 92. 


Odezwa Kościuszki.
		

/bartoszewicz_dzieje00259_0001.djvu

			238 


14. Duchowni obojga obrządków, nUlleJsze urządzenie ogłaszać będą 
z ambon po kościołach i cerkwiach, ciągle przez niedziel cztery; prócz tego 
Komisye Porządkowe z grona swego, lub z obywatelów gorliwych o dobro 
Ojczyzny, wyznaczą osoby, które objeżdżać będą gromady po wsiach i parafiach 
i onym toż urządzenie głośno czytać, z zachęceniem ich, aby wdzięczni tak 
wielkiego dobrodziejstwa Rzeczpospolitej, szczerą ochotą 'v jej obronie wypła- 
cali się. I 


Dan w obozie pod Połańcem, dnia 7. maja 1794 roku. 


T a d e u s z Koś c i u s z k o. 


Powtarzamy, był to krok na ó,vczesne czasy od\vażny. 
iestety i bez- 
skuteczny. Kościuszko łudził się, że miłość Ojczyzny przemoże interes osobisty 
szlachty. Znaczna jej część uważała jednak uniwersał połaniecki za zamach 
na pra,vo własności. Łudził się również Naczelnik sądząc, że lud pojmie do- 
niosłość uniwersału i rzuci się tłumnie, na obronę Ojczyzny; lud był niestety 
jeszcze za ciemny, nie uświadomiony i niedowierzający.l) 
Ale jeżeli uniwersał połaniecki nie pomógł powstaniu, to mu i nie za- 
szkodził. Nie spotkaliśmy nigdzie przeciw nien1u jawnego protestu - przeszedł 
bez echa. Ale został drogą pamiątką - pięknenl świadectwem szlachetnych 
uczuć Kościuszki. .A. i dziś dla nas posiada wartość, bo daj e naln zadowolenie 
z czystego sumienia. Śmiało możemy mówić, że w chwilach naj cięższych, 
dobro ludu leżało na sercu przodownikom narodu. 2 ) 
Dzięki również Kościuszce, jak poprzednio sejmowi czteroletniemu, marny 
i czyste sumienie 'względem Rusinów. 
Tę sarną datę, co sławny" uniwersał połaniecki" (7. maja), nosi odezwa 
Kościuszki do duchowieństwa grecko-oryentalnego, n i e u n i c k i e g o, tak 
zakonnego, jak świeckiego. Przedstawiał w niej różnicę między rządem rosyjskim, 
utrzymującym je w "nędznej niew.oli ", gorszącym cały świat" bezprawiami i nie- 


1) "Uniwersały (Kościuszki) nie doszły (do ludu) lub nie znajdowały wiary., pisze Niemcewicz, 
towarzysz i sekretarz Kościuszki w .Pami
tnikach czasów moich." 
2) W tern miejscu zauważyć należy, aby oddać s u u m c u i q u e, że wszystkie ważniejsze akta, 
wychodzące z podpisem Kościuszki, były rezultatem narady, a prawdopodobnie w znacznej części 
pochodziły i z inicyatywy towarzyszącego mu "miilisteryum powstańczego., jak trafnie wyraża się 
Ossoliński. Wiemy o tern, że nawet akt powstania był przygotowany już poprzednio przez ..exulantów". 
Wiemy też jak zaklinał Kościuszko Kołłątaja i Ignacego Potockiego. aby natychmiast przyjeżdżali. Na 
początku miał przy sobie Linowskiego, który pełnił obowiązki sekretarza. Koło l. kwietnia przybył do 
niego Weyssenhof, koło 10. Ignacy Potocki, aż 17. zjechał do Krakowa Kołłątaj. Ci trzej stanowili 
owe ministeryum, a zwłaszcza dwaj drudzy, których lada chwila miał postawić na czele rządu. Miał 
zapewne głos i Linowski. Jeżeli wi
c piszemy: Kościuszko wydał uniwersał, Kościuszko ogłosił, Koś- 
ciuszko postanowił - to stwierdzamy właściwie tylko fakt podpisu Kościuszki. 'V tym wypadku n. p. 
jeżeli piszemy Kościuszko łudził się, to znaczy, że właściwie łudzili się: Koś...iuszko, Kołłątaj, Potocki 
itd. Zapewne, że o niejednem Kościuszko sam pomyślał, niejedną sam rzucił uwagę, alenaogół biorąc, 
odezwy jego i rozkazy (prócz wojskowych) były to wyniki wspólnych narad, a kto weźmie n. p. na 
uwagę gł
boki polityczny i organizacyjny umysł Kołłątaja, ten musi mu przypisać lwią część tej 
"roboty". Co do uniwersału połanieckiego, przypominamy zresztą słowa Kołłątaja, wygłoszone za 
czasów sejmu czteroletniego: "Niechaj Polak tę przed Bogiem i Ojczyzną wykona przysięg
. iż nie 
chce, aby ziemia j tlgo była siedliskiem niewolniczego ludu, a b 
 d z i e m i ał n a t y c h m i a s t m iJ i o n y 
o b roń c Ó w ll (przedmowa do projektu praw, tom IV., str. 49.) - Przypominamy, że Kołłątaj przybył 
do obozu Kościuszki w dniu S. a najwyżej 4. maja, to jest na S dni przed datą uniwersału, (wiemy, 
że wyjechał z Krakowa 2. maja) i że .wolą Nacze1nika został zatrzymany w obozie" (list Kołłątaja 
z 14. maja.) Wydawał wtedy .codziennie ekspedycye, które nie dozwalały ni na krok oddalić się.1I
		

/bartoszewicz_dzieje00260_0001.djvu

			-239- 


ludzkiem ludzi i narodów prześladowanienl ", a rządem słodkim prawa i wolności, 
za który krew swoją przelewają Polacy. "Różnica opinii i obrządku - pisał- 
nie przeszka.dza naIn kochać was jak braci i współrodaków". Powoławszy się 
na Kongregacyę pińską i na uch wały sejmu czteroletniego, którego prace 
wróg najazdem przerwał, dodawał Kościuszko: "Ale bądźcie pewni, że czego 
on (sejm) nie dokonał, to dokonanem będzie, że wolność obrządku grecko- 
oryentalnego i przyzwoite opatrzenie kapłanów jego, jest w zamiarze naszym. 
Przychylnością, dobrodziejstwami chcemy was, braci naszych, do wspólnej 
Ojczyzny przywiązać. . . . 1\facie otwartą drogę do szczęśliwości waszej i waszych 
potomków. l ) 
Do duchowieństwa unickiego nie potrzebował tak przemawiać Naczelnik 

arodu. 'Vszak duchowieństwu temu sejm czteroletni dał świadectwo, że 
odznaczało się" nieskazitelną wiernością". Ale szło o to, aby lud ciemny oświecić 
o celach powstania, przychylnym go dla niego uczynić. 'Vięc też jednocześnie 
z wydanienl odezwy do duchowieństwa dyzunickiego, napisał Kościuszko list 
do znanego nam już biskupa unickiego Porfirego Ważyńskiego, prezesa Komisyi 
Porządkowej chełmskiej: "Przypomnij sobie biskupie - pisał - w jakim duchu 
sejln 1791 roku pracował i jaką obrządkowi greckiemu wymierzył sprawiedliwość. 
'Vierzaj mi, że nie może być żaden naród skłonniejszym do uczynienia dobrze 
każdemu, jak naród polski, kiedy tylko sam swoją wolę czynić może. 'Vzywam 
cię ,vięc biskupie na miłość Boga, na miłość ludu i na miłość Ojczyzny, abyś 
cel nasz tłumaczył prostocie tak, by każdy człowiek pojął, że ,vojna teraźniejsza 
zaczęta jest o dobro, o interes, o szczęśliwość każdego, że chcemy, aby nikt 
nikogo ciemiężyć nie mógł". . . .2) 
Wkrótce ucieszyła Kościuszkę wiadomość, że obywatele brzescy i kobryńscy, 
najbliżsi iego "spółrodacy" i sąsiedzi, do Komisyi Porządkowej powołali ośm 
usób obrządku grecko-oryentalnego, a więc schizmatyków. Natychmiast (15. maja), 
wydał do nich odezwę, wyrażającą radość z tego faktu. "Wybór od was uczy- 
niony - pisał - okazuje, jak z duchem obywatelstwa zdrową politykę 
łączyć umiecie. Starajcie się, aby drugie powiaty, gdzie się dosyć ludu tego 
,vyznania znajduje, naśladowały przezorność waszą. rrynl sposobem lud, fana- 
tyzmem od 1\foskwy wodzony, do Oj czyzny przywiążecie. Będzie on życzliwszy 
swoim rodakom, gdy obaczy, że z nim po bratersku postępują, że go obok 
kładą i że mu do p i e r w s z y c h nl a g' i s t r a t u r, jako ,vspółobywatelom, . 
wstęp otwierają. Zapewnijcie wszystkich grecko-oryentalnych imieniem mojem, 
że wszelkie swobody, któremi wolność pozwala cieszyć się ludziom, będą mieć 
wspólne z nami, i że konsystorz ich z całą władzą, podług praw sejmu konsty- 
tucyjnego, jest powrócony. Niechaj użyją tego wpływu, który mieć mogą do 
ludu swego wyznania na przekonanie ich, że nlY, walcząc o ,volność, w s z y s tki c h 
z i e m i n a s z ej nl i e s z kań c ó w uszczęśliwić pragniemy".3) 
"Szlachetne, mądre - pisze Korzon, - a niewątpliwie zupełnie szczere 
sło,va obu t
Tch odezw przemaz
'wały cały okres zgubnej dla Polski polityki 
wyznaniowej Zygmunta III. i Jana Kazimierza Wazów, a przywracały zasadę 
unii Jagiellońskich, wskrzeszały logikę i uczucia owych Polaków, którzy zbu- 


J} Odezwa ta wydrukowana była i w j
zyku niby ruskim; tłumacz zdaje się, znał tylko język ro- 
syjski. Podajemy ust
p jej w reprodukc;yi. 
2, Przeglł\d archeologiczny. Lwów rok 1882, str. 39. 
8) Nabielak. Tadeusz Kościuszko, jego odezwy i rozkazy, tom V., str. 40.
		

/bartoszewicz_dzieje00261_0001.djvu

			. 
dowali wielką Rzeczpospolitę zunijowaną, i tak utrafiały w ton złotego wieku, 
że przypominają żywo stylizacyę aktów Zygmunta Augusta". 
Nazajutrz po wydaniu uniwersału połanieckiego, wyszła z kancelaryi 
obozowej Kościuszki odezwa do "\Varszawian. "Jakkolwiek wielkie - pisał 
w niej Kościuszko - powziąłem o was nadzieje, czyn ,vasz przewyższył 
oczekiwania moje". Zachęcał \Varszawian, aby dalej trwali w tym duchu, aby 
cywilni w najściślejszym braterstwie zostawali z wojskowymi, bo niema teraz 
żadnej między nimi różnicy - wszyscy jesteśm
- obrońcami Ojczyzny". Dość 
długi, a przytem główny w odezwie ustęp o cywilnych i wojskowych, zdaje 
się ,vskazywać, że zachodziły jakieś 
międz
T nimi nieporozumienia. Odezwę, 
zakończoną wezwaniem do prędkiego 
uzbrajania się, polecał Kościuszko prze- 
słać do obywateli "wszystkich miast 
polskich i litewskich". 
Datę 10. maja, nosi "Organizacya 
Rady Najwyższej Narodowej docze3nej 
dla Polski i Litwy". Gdy już "większa 
część narodu", przez uroczyste przyjęcie 
aktu powstania" wolę swą deklarowała'., 
przeto Kościuszko "dopełniając ,voli 
obywatel ów i powinności swojej" zano- 
minował Radę :Kajwyższą Narodową, 
dając jej urządzenie i przepisy: 1. co 
do składu Rady, 2. co do ogólnych Rady 
obowiązków, 3. co do podziału pracy 
między członków, 4. co do sposobu po- 
stępowania w Radzie". Organizacyę tę 
podajemy w streszczeniu: 
Radę Najwyższą składa ośmiu rad- 
ców i jeden Naczelnik .siły zbrojnej 
narodo,vej. Prócz tego będzie 32 zastęp- 
có,v, którzy wejdą do ośmiu wydziałów: 
a) porządku, b) bezpieczeństwa, e) spra- 
,viedliwości, d) skarbu, e) żywności, 
f) potrzeb wojskowych, g) interesów za- 
granicznych, h) instrukcyi (edukacyi) 
narodowej. Na czele każdego wydziału będzie sŁał radca, mający szczególny 
dozór nad osobami do jego wydziału użytymi. Gdyhy który z radców dla 
choroby lub nieobecności nie mógł zasiadać, Rada powoła na jego miejsce 
jednego z zastępców. 
Rada przepisze natychmiast organizacyę Konlisyi Porządkowych, Sądów 
Kryminalnych, jako też Deputacyi Centralnej dla prowincyi Wielkiego Księstwa 
Litewskiego, "której konieczna jest potrzeba dla bliższego dozoru i egzekucyi 
w tej prowincyi". Deputacya Centralna, do której wybieranie oRób powierza 
Radzie Kościuszko, "będzie narzędziem wykonawczem Naczelnika siły zbrojnej 
i Rady Najwyższej Narodowej, tak jak inne pośrednicze władze podług aktu 
po,vstania" . 


TADEUSZ KOSCIUSZ!i:O 


N A V'\VYZSZY NACZELNIK 


SIŁY ZBB.OYNBY N.ARODOWEY. 


.Da 1N,
"",¥_ Po""'"" GrlZco-Orłcoulae:;o Nu..
. 


,.. Zd"II8ISo ;.10 SIl1;rr!i,so. 


I{Aphnll dcrIllłiedł ,odz.irnD!jt, I.li ieA la. loJdzl poił 1.n",eM 
iJe'fot
.v01m !yiłcycil: "'uaiecle 'coc!ziC1n;e. if wzgl
d1 %I1IJtlon.:-, 
.t
ren1J ..... na 010 teO 
złd IIUIml. 'pochocłz, nie a pr_dziwego 
'k"PłalloV'1II2U1O.anl.,.Ie 
 fnt
rdru lIicloobi.ofci. chc,cey pr
z 
Wat lud.. IIrdzoc1 :.:trz1ma( lIiC"dli. 'Wiccie oraz. i1 tron paAjl... 
MOlkic...kiclo. II. Iw.h.ch i zaboru., n. zLrodaiub i I'r
""r
 
laole) \Obcł.1ohGJ' l0r.o-r ,.i.r c.ry bupra""iuDi i l1icludzkiol, 
łudzi i N.rodo.. przcal.dowuUcm, chełe Zlwue wi
tokił Reli. 
lii., i ie,. Klptanow pomoc,. bezbotn04c: ....ił popicat.: 
WJ r kloryra ot1Niecel1io Ludu ieft powierz,,"e. i Juor%,. icgo 
luz
li...-oI( piclrsDow.ł .iaDikie, otworuic im ocEJ, i pan:i
u. 
i,c o iCEo dobro, i o swoim ..ta.nym, przckoDlJcic lir: że pr.wdd. 
"'1 OyuJŹllio ....zcy .icrucll1i 
dłC. do Narodu Polskicgo Ih. 
ccczne pnywił-unie utrzymu"1c., Ihniecfe 6r ,odllemi &UJwał 
Pro",. I PUJ..iJeiow W oln.tei. J ..u.liieb dobrodzie,llw nł:tca 
6o.ik;cgo. Inorcg" 6, krwi. .""oi, dokupui, Pol.e1' 
Tak ieR 
.płlni! i.:tdcje Z całJm LudclJI aicwolaibmiMolkie. 
...kicmi.. :II altllj br'..i.r.. J::'pl.llami ,zll1Owncmi: w.u ohu?dc k . 
....n ..łnoolł ,....ze docb04ly. W IC1 u_y u lU. 'ł- ccaie. . 
i.kiey nn'tJth wlasll1ch KIpiano... Kicu.oicic lir, .t>,. rożni. 
II opinii i obrz.dltu prze.u.duła alm kocb.ł wall" j.k braci i w'r oł 

a"o" ; i o.ozcm, z. !ło"oł ,obie przcpi
iemJ powinllolĆ:, 
d.c! W.III uczuć' ro!nief p.nowlai. '..rdclo ; aie'prowicdliw,,!o. 
pod ktorym ieftdcic. a p...".oniclD Pr....... Wolno'ci. do kWlJc
 
... ...,....1111. 
Pr.ypomnlycie lObIe, i aS: wieUiey ur.\D:ei dlł ..m dowodJ 
S",m W.,.n.....i, kicd1 WIJ II. CCl1cr..(n. KOII&fel.C)'ł ..ez.... 
do Pillftc. wyn., na ni, Kommi£rzo.. % cronv,,,clu, pozwolillir 
..m rz,dził, i cale utzłdzcai" Ccrkwi ti,.,&c>-Ori...'al",
 I pr ZC:Z wac 
umJcb lpoułdzcme a uprzcylllolci, pra1i.ł. Mielib)"lcic ""Ii do 
cClo cz..u lepue Gp'tratilie. miel ibJ'c ie uł, .w,,;, Hi
rarebił ko- 
.clelll" ...oie.. Bilkupow. niecicrpielibi'rie dłute1 n. czele K.. 
'dol. kobielJ. co o!ol,!i. cboł Cif wJn1nie ItrirleJ ..ier.e i lt.a.o 
lianoM SS. 01co'" .przeclwi.. eicrpicc! lIIu1icici IdyL, puce Icr 
a...nego SCJl1In, a.llc fr.1cr"'.ne lIie zoA.'J Alc b,dtde pe_ 


Nr. 93. Odezwa Kościuszki do duchowieństwa 
ruskiego, DieuDickiego. 


24:0
		

/bartoszewicz_dzieje00262_0001.djvu

			ORGANlIZACY A 
:RAD T 
NAYWYZSZ-EY NAJRODOWEY 
DOCZ,JB.SN1F,y 
DLA. 
:POZSJKJl ..l LI rw Y. 


I 


-- 


....L1 




 


- 


- 


-- 


I. 


T AD.EUSZ KOS'CIUSZ,KO 
NAYWYZSZY NACZELNIK SIf:.Y 
\, 
ZBROYNEY NARODOWBY. 


G D1' ju
 wola "i
k.rzey cz
śc; Narodu przez uroczyfte AUli 
Powlbnia Narodowego przyjęcie t ien deklarowani t prze-ło do
 

IDiając Woli Obywał.elow i powinno!ci moic:y, wyraioney pod 
,Artylulem lJgirJJ w tymże Alrie, n<.\mint1ir Rad
 Nayw.yif%ł Na- 
'TOdot),. ąaf\fPuia.c.e d.uac Jcy Ur.Jądzc:nic i pr
epify.. 1,"0_ Co. 
do SkfaduRndy_ 2.. Co rloOf-Y
yth R
y Oł.owif.u.oW. -t;lmrCQ 
do podz.iału pracy miedzy c1.Yon\i Rady ; ien fzc%eg61dJch oboe- 
»;azkow. 410. Co do fpofobu polłępowani.,-w Radzie. 


AR TYKUŁ J. 
Skrad &ady Naywyi£zey Naroaowey- 


. 
,1111/). Ośmiu Radzcó.. i ieden Naczelnik Sity Zbroy.ney Nerodo, 
we, £kła

 b
. lladsł Naywytfzł Narodowi- 


aIo. B
dz1e frzyd'Zi
ftu dwóc]) .lai\rpców. ktorllY w ptltyp3d" 
k
cb ciiey. opifan
b 
an,pował maił mle,rc
 RndzcÓU1. 
N
ze]niJc Siły 2łbr01oey nie bsdue miallan,pc,. 1.wezo 
W B.acJ %.i
o 


s/io. Na Radztó',V f\[n1)inni
 t Igntu,p ZlIłrs""flJeS fJ PrQzydełlło. 
War
awQs.łcio, To6W/" }Y1lJOff1r&
.¥,o, . . WI
 
A 
Akt organizacyi Najwyiszej Rady Narodowej. (Muzeum 
narodowe w Rapperswilu.) 


,
		

/bartoszewicz_dzieje00263_0001.djvu

			... 


'L 


-ł 


. 


. 


- 


, 


.ł.. 


q 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00264_0001.djvu

			- 241 - 


Rada pilnować będzie, aby ani ona sama, ani podwładne jej władze nie 
,vykraczały przeciw artykułowi XII. aktu powstania, (artykuł ten zabraniał 
uchwalania aktów, "któreby stanowiły konstytucyę narodową ".) Będzie utrzy- 
mywała ciągłą korespondencyę z Komisyami Porządkowemi i Sądami Krfmi- 
na]nemi. Będzie składała co tydzień, a w razie potrzeby częściej, raporty 
Naczelnikowi o swych czynnościach i uchwałach. "Gdy szczęśliwie cel powstania 
uskuteczniony zostanie" Rada przepisze sposób wyborów na Sejm wolny, który 
"odbierze rachunek ze wszystkich postępków od Naczelnika, Rady i innych 
władz i będzie stanowić o Konstytucyi Narodowej". 
Komplet Rady ma składać przynajmniej pięć osób. Radcy będą prezydowali 
kolejno według starszeństwa wieku, zmieniając się co tydzień. Rozstrzyga 
większość zdań, a "różność zdań prezydujący rozwiąże". W sprawach wyma- 
gających sekretu, "ścisłe jego zachowanie zaleci osobna decyzya", aktoby 
sekret zdradził, będzie ,vydalony z Rady i oddany jako zdrajca Sądowi Kry- 
minalnemu. 
Dalej był opisany zakres czynności każdego z wydziałów, oraz podaną 
była rota przysięgi dla radców i ich zastępców. Inne szczegóły urządzenia, 
przepisze Rada tak sama sobie, jak wydziałom i kancelaryi. 
Akt organizacyi był zarazem i aktem nominacyi członków Rady i ich 
zastępców. Na radców nominował Kościuszko: Ignacego Zakrzewskiego, prezy- 
-	
			

/bartoszewicz_dzieje00265_0001.djvu

			- 242 - 


obszernie tłumaczyć "dlaczego w małej liczbie osób zamknął Radę Narodową" 
- przykłady wskazują, iż "dla nadania tęgości egzekucyi, władzę wykonawczą 
w niewielkiej liczbie umieszczać należy". Tembardziej to się stosuje do czasów 
rewolucyjnych, "gdzie dawnego rządu intryga wpływ swój odzyskać pragnie,. 
gdzie fałszywy patryotyzm usiłuje zwlekać najzbawienniejsze zamiary, gdzie 
wreszcie gwałtowne okoliczności prędkich i silnych sposobów wyciągają"..... 
Usprawiedliwiał się dalej Kościuszko, dlaczego zaraz na początku powstania. 
nie nominował Rady. Oto czekał, aby,viększość narodu akt powstania potwier- 
dziła. "Bo nie chciałem - pisał dosło'wnie - Rady dawać narodowi z woli 
jednego województwa, lecz z woli całej, a przynajmniej większej części Polski 
i Litwy. Stąd wynikło, iż w pierwszych i gwałtownych potrzebach, wolałem 
w województwach za insurrekcyą deklarujących się, sam dawać rozkaz
7 i czynić- 
urządzenia, które w akcie Radzie są powierzone, niżeli tąż Radę stanowić,. 
póki mnie jeszcze wyraźnie głosy innych województw nie upoważniły. Z ra- 
dością widzę zbliżoną porę, 'v której już nic usprawiedliwić by mnie nie mogło. 
od najmniejszego uchybienia granicom, któreście władzy mojej założyli. 
Szanuję je, bo są sprawiedliwe, bo wytknięte są z woli waszej, która jest dla 
mnie najświętszem prawem. Spodziewam się, że nietylko teraz, ale kiedy da 
Bóg uwolniwszy Ojczyznę z nieprzyjaciół, rzucę miecz nlój pod nogi narodu, 
nikt mnie o przestąpienie ich nie obwini". 
"Obywatele! - kończył Kościuszko odezwę - na wzajemnej ufności, na_ 
świetle i prawości w radzeniu, dzielności w czynieniu, zawisło zbawienie nasze. 
Wykonywajcie z największą usilnością rozkazy władz rządowych, słuchajcie ich 
przestróg, szanujcie siebie w ich powadze. Nie może się naród ocalić bez rządu,. 
lecz rząd nie może być czynnym bez zaufania, posłuszeństwa i gorliwości ludu. 
Widzicie, że tacy biorą do rąk kierowanie rzeczy publicznej, których c8.łość 
osobista z całością powszechną ściśle jest złączona, i na którychby najsroższą. 
zemstę wywarł nieprzyjaciel, gdyby się Ojczyzna uratować nie mogła. Ale: 
uratujemy ją bracia, tylko myślmy zgodnie, czyńmy dzielnie i bijmy się walecznie".. 
Odezwa była napisana, a raczej wydana z obozu pod Sieczkowem, gdzie- 
po dwutygodniowym pobycie w Połańcu, przeniósł Kościuszko swój obóz. 
W Połańcu bawił tak długo, zrazu czekając na połączenie się z Grochowskim,. 
a następnie z konieczności. Grochowski napotkał r, trudności 'v przeprawie" l). 
przez Wisłę, a tymczasem Połaniec dawał Kościuszce dobrą pozycyę. Od 
głębokiej, choć wąskiej rzeki Czarnej aż do brzegu Wisły, zabezpieczającej. 
prawe skrzydło, ciągnęły się spore wzgórza, - lewe skrzydło zasłonięte było 
lasem i bagnami. Na froncie ustawił Kościuszko baterye połączone palisadami. 
To obronne położenie Połańca krępowało generała lJenisowa, który równolegle 
z Kościuszką P9suwał się ku granicy województwa sandomierskiego, upatrując- 
korzystnej chwili do ataku. Pod Połańcem przednie jego straże stykały się 
prawie ze strażami polskiemi, to też codziennie między nimi zachodziły żwawe 
utarczki. 2 ) Po paru dniach cofnął się jednak nieco Denisow i stanął obozem 
w Staszo,vie, gdzie mu przybyła na pomoc kolumna Chruszczowa i inne drobne- 
oddziały. Uczuł się wówczas na siłach i 12. maja zaatakował prawe skrzydło, 
ale został odparty. Poprzestał zatem na rozsyłaniu oddziałów rabunkowych, 


1) Słowa raportu Kościuszki o bitwie szczekocińskiej. 
2) "Nieprzyjaciel przyszedł pod Połaniec, zostawiwszy małą cząstk
 na bronienie przeprawy 
Grochowskiemu. Przez kilka dni b
dąc naprzeciw siebie nieprzyjaciel w codziennych utarczkach,.. 
zawsze z korzyścią naszych, utracił więcej stu ludzi". (Z rap. Kościuszki o bitwie pod Szczekocinami).
		

/bartoszewicz_dzieje00266_0001.djvu

			-243- 


. 


które całą okolicę "niszczyły i rabowały. Z obozu Kościuszki widać było codziennie 
wieczorem szerokie łuny pożarów, a nazajutrz dziedzice i dzierżawcy przybywali 
do obozu wywodzić swe żale. Kościuszko musiał na to patrzeć cierpliwie, bo 
wobec zwiększonych sB Denisowa, nie mógł opuszczać dobrej pozycyi. Równi
ż 
cierpliwie znosiło wojsko niewygody. W obozie dał się odczuwać brak żywności, 
Denisow bowiem jej nie dopuszczał; jedynie można ją było otrzymywać 
z Galicyi, ale i tu niemałe trudności czynili celnicy austryaccy. Trzeba ich 
było dobrze opłacać, aby zezwolili na dowóz galarami mąki i chleba. Brako- 
wało nawet czystej wody, bo mąciła ją kawalerya, pojąc konie. Wojsko dla 
pustek w kasie od kilku dni nie odbierało żołdu. Komunikacya z \Y ::uszaw
 
i wogóle z cał
'm krajem była niezmiernie utrudnioną.l) '\V tern położeniu 
Denisow 17. maja przypuścił drugi atak, a raczej alarmował, chciał wyciągnąć 
do boju lewe skrzydło. i znó,v został odparty. Wyczerpała się wreszcie 
cierpliwość Kościuszki i choć opuszczenie oszańcowanego obozu groziło wielkiem 
niebezpieczeństwem, postanowił odważyć się na ten krok rozpaczliwy. Na 
szczęście wyprawiony przez Grochowskiego oficer przedarł się przez Galicyę 
i doniósł, że korpus Grochowskiego 17. maja przeszedł Wisłę pod Rachowem, 
zmyliwszy czujność broniącego przeprawy Bagrejewa, i spiesznym marszeIn 
dąży do Kościuszki. Wiadomość o tern otrzymał jednocześnie Denisow, 
a obawiając się, aby nie był wzięty we dwa ognie, wyniósł się cichaczem 
w nocy lasami w kierunku granicy pruskiej. Uczynił to tak szybko, że zostawił 
nawet namioty, i tak niespostrzeżenie, że Kościuszko o jego odejściu dopiero 
na drugi dzień się dowiedział.2) 
\Vyszedł natychmiast ordynans do wymarszu i 20. nlaja stanął Kościuszko 
pod Sieczkowem, gdzie podo bno nastąpiło 'połączenie się z nim korpusu 
Grochowskiego, przez co się siły Kościuszki podwoiły. Grochowski przypro- 
wadził mu bowiem pięć pułków piechoty liczących głów 4415 i 1993 kawaleryj, 
razem 6408 ludzi - resztę wojska, zwłaszcza kawaleryę (\Vyszkowskiego, 
Kopcia), zostawił za Bugiem, gdzie tworzył się korpus Zajączka. Siły. samego 
}(ościuszki wynosiły wprawdzie do 9000, ale połowa ich składała się z nie- 
regularn
7ch zastępó,v, z pikinierów i kosynierów. 
vł. T Sieczkowie odpowiedział Kościuszko na list pisany do niego przez 
króla w dniu 5. maja. 3 ) Z odpowiedzi tej dowiadujemy się zarazem jaka była 
treść listu królewskiego. Kościuszko wyczytał w nim naprzód, że król" władnym 
i znaczącym inaczej być nie pragnie, tylko wtedy i tyle, jak on (Kościuszko) 
z narodem osądzi". Zdawał się więc na łaskę i niełaskę, - co mu Kościuszko 
każe, to zrobi. Musiał się uskarżać król następnie, że go usunięto od udziału 
w Radzie (wówczas jeszcze Tymczasowej), kiedy Kościuszko z góry go uprzedzał, 
że i przy organizacyi Rady Najwyższej go pominął, a to z tego powodu, że 
"znając wierne tronowi uszanowanie" uważał "osobę J. K. ::\lci. za wyjętą od 
mocy mi nadanej nominowania osób do składu Rady Najwyższej". Oświadczał 
jednak, że "przepisał oddzielnie Radzie Najwyższej obowiązek", aby zdawała 
l) Szczegóły te i wiele innJ.ch podaje Wodzicki (l. c.351-353), który w tym czasie bJ-ł w Połańcu 
i jako komisarz powiatów sandomierskiego i wiślickiego udawał si
 do klasztorów po zbieranie 
funduszów. Ta przerwa w komnnikacyi opóźniła organizacy
 Rady Najwyższej Narodowej, mimo 
wydania aktu, i b;yła może powodem niedokładn;ych wiadomości Kościuszki o sta.nie rzeczy na Litwie. 
- Sanguszko w Pami
tnikach (str. 28), wprost mówi, że Kościuszko ..był otoczony". 
2) W odzicki (1. c. 351-353) i raport Kościuszki z bitwy szczekocińskiej. 
3) Widocznie list ten po dwu tJ-godniach dopiero doszedł adresata. - w tern dowód, że 
prawdziwł\ jest relacya Wodzickiego o zupełnej przerwie komunikacyi. 


31* 


,
		

/bartoszewicz_dzieje00267_0001.djvu

			królowi sprawę ze swych czynności, "a t.o w przeświadczeniu, że W. K. Mość nie- 
tylko światłern, ale pomocą jej będziesz, ilekroć zdolne do tego podadzą się 
okoliczności" . Następnie król oświadczał w liście swoim, że "Oj czyzn.r i narodu 
nie odstąpi, choćby z największem niebezpieczeństwem" - co dało Kościuszce 
powód do zaręczenia, że "zwątlona od targowickiego rokoszu ufność publiczna ", 
została przywróconą kroiowi, skutkiem jego zachowania się podczas powstania, 
i że z tego powodu nie wątpi, iż "przyszły sejm zabezpieczy królowi władzę 
dobru Ojczyzny najdogodniejszą". Wspominał król dalej w liście o jakichś 
swoich "potrzebach ", które Kościuszko polecił "baczności i opatrzności Rady 
Najwyższej". Były w końcu 
w liście królewskim życze- 
nia, tyczące się osoby Koś- 
ciuszki, za które tenże dzię- 
kował i zaręczał, iż "pomyśl. 
ności króla od pomyślności 
Ojczyzny w swem 2!lercu i 
umyśle nie oddziela". 
ZSieczkowa 21. Jllaja 
posunął się Kościuszko ku 
Borkowu, skąd wyjechali do 
Warszawy Kołłątaj i Ignacy 
Potocki, wioząc ze sobą or- 
ganizacyę Rady N aj wyższej 
N arodowej i znaną nam 
odezwę "do obywatelów 
Polski i Litwy". Jak już 
wiemy, stanęli w stolicy 24. 
maja i "z wielkiemi oklas- 
kami ludu" byli prowadzeni 
od okopów, aż do l'atusza 
starej Warszawy. 
Z Borkowa przez Pin- 
czów udała się armia Koś- 
-łP"
- .. . 
ciuszki ku Jędrzejowu. 'VPlń- 
czowie zatrzymał się I{oś- 
ciuszko, oczekując na San- 
guszkę, któremu polecił na 
czele silnego oddziału ocalić kasę, znajdującą się w Galicyi.l) 25. maja 
widzimy Kościuszkę 'v Konarach i Przyłęku pod Wodzisławiem. Nazajutrz 
stanął w Jędrze; -\-rie, gdzie przez trzy dni obozował. 
Do Jędrzejo, 27. maja przybył książe Józef w towarzystwie Wielhorskiego 
i Bronikowskiego. 'Valeczny synowiec królewski przebywał w Brukseli, kiedy 
go doszła wiadomość o wybuchu powstania. Znając jego głęboki p atryoty zm, 
nie '"można przypuszczać, aby został obojętny na głos powstającej Ojczyzny, 
to też są dowody, że już w kwietniu wiedziano "r 'Viedniu i Petersburgu o jego 
zalniarze przystąpienia do ruchu. 2 ) Król nietylko okazał się zamiarom jego 


. 


- 2-1-1 


'. 


" 


.,. 


J 


". 


. 


,. ... 


.\ 
; 

 . 



 - 
 
\ ., ) 


t 


"\'

1 


..... . 


.., 


'* 


\ 


'...... 


l' 
ł 
 


ł. 




 
l' . 



 


--..... 


" 


. 
. 


.. : 1-..,A ": 
.... ę..
" . 
, ĄtP: ' "Io...It 
-," 




. ' 


- 
"'- 


oS 


. '-,i 


, . 


'f 
, 1 
. 


" 
. . 


" 


..' '" 


, , . 


....
.... 


l '. 
; .' 


... , ., 
}' 

. 
. :.,:'-.. 


......,. 


... 
;.- .J, 


-..,.,. . 
_.. .. 


,. 


I' 


.A. - 
..... 


.' . :'
.


. 


/' 


, --., ',
?. " -, 
. 
.:. 
 '"""' . 
. ,,
 . 


.11. .. 


,"" 


I . 
I 


- 
-=----=--
 . . 


.śł.
 : . . _ j 


 " 'j 

 

-. 
 
... 
 ., .
. 


;: 


Nr. 94. Kościuszko przy armacie, na tle pejażu, rys. współcz. 


., 


.. 


l) Sanguszko. Pamiętniki, str. 29. 
2) Askenazy. Książe Józef Poniatowski, str. 53, i prz
'piski str. 255.
		

/bartoszewicz_dzieje00268_0001.djvu

			- 245 


powolny, ale owszem sam go wzywał do powrotu; niepewny o swój los, liczył 
wiele na popularność wodza z roku 1792. Ale czasy się zmieniły, i o noszonym 
na rękach 'Var
zawian, o ukochanym przez wojsko wodzu, miano już czas 
zapomnieć, a niechęć jaką otaczano Stanisława Augusta, przeniosła się na całą 
rodzinę królewską, a więc i na księcia Józefa. Położenie jego było rzeczywiście 
nadzwyczaj przykre. Nie tylko , że w przygotowaniach do powstania, jego, 
przed chwilą przecie naczelnego wodza, zupełnie pominięto, ale i po wybuchu 
insurrekcyi nikt się do niego nie zgłosił, - prócz króla nikt go nie wzywał "Dymi- 
syonowany dotychczas tylko z urzędu
 odbierał teraz naprawdę dymisyę od na- 
rodu".ł) Umyślnie, czymimowoli wyrządzono mu krzywdę. Pominął go i sanlKoś- 
ciuszko, dawny jego podkomendny, a teraz naczelnik narodu. Jakie były tego po- 
wody, trudno dziś stanowczo orzec, w każdym razie to pominięcie było rażące, 
mówiło wyraźnie: jesteś zbyteczny. Czuł więc książe Józef żal do Kościuszki, 
a Kościuszko miał znowu najwyraźniej do niego uprzedzenie; może puryta- 
ninowi nie podobało się wogóle wesołe, zawadjackie usposobienie księcia, może 
z czasu wojny 1792 pozostała jakaś gorycz. Sanguszko w
7raźnie mówi o ich 
"małej niechęci ", o "oziębłości". Tak czy owak, księcia Józefa musiało boleć 
to ponlinięcie, i wpłynąć na to, że się wahał, a raczej, że szukał drogi jak 
pogodzić obowiązek z poczuciem własnej godności. Choćby nie myślał nawet 
o tern, jak przypuszcza jego biograf, że "samem pojawieniem mógł przybrać 
barwę pretendenta do utraconego naczelnictwa", to niezawodnie bał się, aby 
go nie wzięto za intruza. 1Iógł wreszcie w pienyszej chwili, niewtajemniczony 
w szczegóły ruchu, uważać go za wybuch rozpaczy, nieposiadający warunków 
powodzenia; wszak wiemy dobrze jak się ociągał sam Kościuszko, jak to ociąganie 
się usprawiedliwiał niedostatecznemi przygotowaniami, jak poprostu uległ 
w końcu namo,vom, porywając się na "krok rozpaczą podyktowany", jak do- 
piero to, "co się stało w \Varszawie" dało mu "niemal pewną nad:lieję".2) 
Należy sądzić, że i na decyzyę księcia Józefa wpłynęło dopiero to, "co się 
. stało 'v Warszawie", że dopiero wtedy uwierzył, iż cały naród porywa się do 
broni. A wobec tego zapomniał o wszelkich osobistych żalach i wyjechał do 
Wiednia, gdzie spodziewał się zaczerpnąć dokładniejszych o powstaniu wiado- 
mości, a może (są tego nawet ślady), pragnął wybadać usposobienie dworu 
austryackiego. W Wiedniu bawił kilka dni zaledwie, "w przebraniu przedostał 
się przez Galicyę".3) 
Nie udał się wprost do Kościuszki, "uprzedzony zawczasu, że nie może 
liczyć na dość gorące przyjęcie, że nawet od wojska nie jest lubionym ".4) 
Wojsko go zresztą nie poznało, bo był w cywilnym stroju podróżnym. Znalazł 
w obozie serdecznego przyjaciela w osobie księcia Eustachego Sanguszki i ten 
dopiero zaprowadził go do opactwa jędrzejowskiego, g d7 5,e była kwatera 
Naczelnika. Spotkanie "było suche ze stron obydwóch". "\t.izego sobie książe 
życzysz CI? - były pierwsze słowa Kościuszki. "Służyć p_ 0stym żołnierzem", 
odpowiedział książe. Kościuszko ofiarował mu dowództwo na Litwie, ale książe 


l) Tamże. 
2) Słowa Kościuszki z odpowiedzi na raport o oswobodzeniu 'Warszawy. 
3) Askenazy, str. 54. Zdaje si
. że w skutek relacyi ksi
cia Józefa o tern, co słyszał w ,nedniu, 
wysłał Kościuszko Wieniawskiemu do Krakowa polecenie, aby w razie konieczności wydał Kraków 
austryakom. Świadczy o tern data polecenia 28. maja. 
ł) Askenazy i Sanguszko. Fakt tern wymowniejszy. że to wojsko tak niedawno ubóstwiało księcia, 
że biło na cześć jego medal: m i l e s i m p e r a t o r i. N ależy si
 wi
c dorozumiewać, iż silnie 
starano rozbudzić w nim nieufność do niedawnego "imperatora".
		

/bartoszewicz_dzieje00269_0001.djvu

			-246- 


« 


Józef wymówił się, może dlatego, że nie znał kraju i stosunków, a moż
 chciał 
być bliżej boku królewskiego. Stanęło więc na tern, że książe uda się do 
Warszawy i tam obejmie obowiązki, jakie wskażą okoliczności. Podczas tej 
rozmowy, Sanguszko o przyb
7ciu księcia zawiadomił starszyznę wojskową 
i żołnierzy. "Zrazu, szlachta zacięła się, milczą CI - pisze Sanguszko, ale skoro 
ukazał się ksi ąże, szeregi pod wpływem niedawnych wspomnień, wystąpiły pod 
broń, rozlegały się wiwaty. . . . "Goście zanocowali w szczupłym moim namiocie 
- mówi Sanguszko. Z niechętnych zaś podkradali się i słuchali w nocy 
poufałych rozmów naszych. Rozmowy te były doniesione Naczelnikowi.... 
Krzywił się po trochu, wszelako dopóki bawiłem przy ninl, był dobrym dla mnie". 
Nazajutrz książe Józef pojechał do vVal'szawy, a z nim Wielhorski, który 
"otrzymał dowództwo w Litwie Poniatowskiemu ofiarowane i nieprzyjęte".l) 
Nazajutrz po wyjeździe księcia Józefa (29. maja), posunął się Kościuszko 
do Krzęcic, gdzie przez cztery dni obozował. Z Krzęcic wydał znaną nam 
odezwę "do Litwinów i Komisyi Porządkowych \Vielkiego Księstwa Litewskiego". 
3. czerwca widzimy go z powrotem w Jędrzejowie. Jaki był cel t
Tch ruchów, 
żadne źródło nie podaje wiadomości. Korzon przypuszcza, że w Krzęcicach 
nloże łatwiej było porozumiewać się Kościuszce z Grochowskim, obozującYln 
pod Desznem. Przedlniotem ich narad było rozszerzenie powstania na woje- 
wództwa woł,yllskie, kijowskie i bracławskie. Grochowski otrzymał od Kościuszki 
"dużo blankietów", które miano wypełnić nominacyami na generał-majorów 
ziemiańskich, - Gl'ochowski wątpił jednak, czy myśl Kościuszki da się prze- 
prowadzić wobec znacznych sił rosyjskich w tych stronach i braku ludzi 
"zdolnych zacząć".::!) 
Tymczasem zbliżyła się chwila rozprawy z nieprzyjacielem. Cofający się 
ku granicy pruskiej Denisow rozbił swój obóz pod Szczekocinami, o dwie mile 
od Żarnowca, gdzie b,yła główna kwatera armii pruskiej. 


tO 


o.. 


.eo II $ 


11 Sanguszko str. 36. Ważna jest jego uwaga t)'cząca si
 późniejszych stosunków między 
Kościuszką a Poniatowskim: "Plotki osób otaczając)"ch księcia i Naczelnika, stały się nieporozumienia 
między nimi zawiązkiem. l'ie były one napojone jadem zawiści. lecz skutkiem niechęci zejścia się 
i wymówienia słów prawdy-. . . . I jeszcze jedna uwaga: JJSądz
 po wypadkach późniejszych, że książe 
był uporczywszym w oziębłości dla Naczelmka". - W bibliotece Ossolińskich jest list króla, pisany 
w dwa tyfltodnie później. Król pisze w nim: .Oddawca listu niniejszego, synowiec mój. książe Józef 
Poniatowski i samo przybycie jego do wojska i pod komendę W. Pana najlepiej mu zaświadczą 
o chęciach i zamiarach moich ku dobru Ojcz
'zny i sławie W. Pana najżyczliwszych-. W krótkim t
'm 
liście wspomina król, że "zupełnie się referuje do tego, co synowiec mój z zlecenia mego ustnie 
opowie W. Panu". Widocznie więc książe Józef powtórnie widział się z Kościuszkł\ po bitwie szcze- 
kocińskiej, gdzieś w okolicach Radomia. 
2J Korzon str. 338 z zeznań Kościuszki. 


. 


,.,.
		

/bartoszewicz_dzieje00270_0001.djvu

			- 24:7 - 


, 


Rozdział dwudziestytrzeci. 


s Z C Z E K O C I N Y. 


NiepO
Obna dziś dob
ze. zrozum
eć, c
. było. p'
zyczyną,. że .(0 .ile sądzić 
mozna) w WarszawIe I w obozIe KOSCIuszkI wIerzono, JeżelI nIe w przy- 
jazną postawę, to W neutralność Berlina. 
"Są poszlaki wyraźne - pisze Korzon, że złudzenie wytworzyło się: 
czemuż bowiem po wypędzeniu Igelstroma z Warszawy pozostał w niej Buch- 
holtz przez kwiecień, maj, aż do 23. czerwca? Przecież ani Rada Zastępcza 
Tymczasowa, ani Potocki z Radą Najwyższą Narodową nie mogli go uważać 
za zakładnika". Czy przypadkowemu zapomnieniu, czy niedbałej stylizacyi, 
(pyta dalej historyk), przypisać mamy przemilczenie o Prusakach w odezwie 
do obywatelów Warszawy (z Połańca 8. maja); jest w tej odezwie tylko mowa 
o "wojnie aż do śmierci przeciwko tyranii moskiewskiej". Za pierwotnego 
sprawcę złudzenia uważa Korzon Lucchesiniego, który dnia 7. kwietnia wysłał 
z Wiednia do Berlina obszerny memoryał o tern, że powstanie wprowadza 
"zmianę w stosunkach świata politycznego", a przed Polakami rozpowiadał, 
. 
że doradzał w swoim czasie nabycie Wielkopolski bez sojuszu z Rosyą, a za 
równowaźnem wynagrodzeniem Polsce (mowa 
apewne o Galicyi), obecnie zaś 
sądził, że Prusom wypada wrócić do zasad roku 1790 i jak niegdyś pomogły 
Polsce do utworzenia ustawy 3. maja, tak teraz powinny dopomódz do jej 
ugruntowania i wspierać Polskę tajemnie, aby odzyskała to, co inne mocarstwa 
jej zabrały.l) Te wywody (streszczamy tu wciąż Korzona) doszły zapewne do 
wiadomości Ignacego Potockiego i "odświeżyły w jego pami
ci słodkie stosunki 
z Lucchesinim II (w 1790 roku). Optymizm też mógł budzić fakt, że w ciągu 
kwietnia i maja wojska pruskie nie szły z pomocą siłom rosyjskim. 2 ) W ów- 
czesnych pismach polskich znajduje się wzmianka, jakoby Bucholtz zaręczył 
"dokumentem II Potockiemu, że Prusy zachowają neutralność. Dokument ten 
jednak" trzebaby widzieć i czytać", aby w istnienie jego uwierzyć. S ) Jednakże 
"toczyły się jakieś układy", które zniweczył Mannstein. "On to sprawił, że 
Fryderyk Wilhelm II. wyjechał z Berlina do Polski, żeby objąć dowództwo nad 
arnlią swoją. Tego ostatniego zwrotu nikt nie mógł przewidzieć w Berlinie, 
a więc tem bardziej niespodziewanym był dla Potockiego - i oto jest powód 
1) Korzon wyjmuje t
 opini
 Lucchesiniego z Zeissberga: Quellen zur Geschichte der Polen 
Oesterreichs. W przytoczonym przez niego sekretnym raporcie policyjnym jest wzmianka, że Kościuszko 
robi min
, jakoby był w porozumieniu z Prusami i trzyma byłego radc
 pruskiego Glavego, jako 
swego sekretarza l?) że Zakrzewski żl\dajl\cemu paszportów Bucholtzowi (19. kwietnia), nagadał wiele 
komplemt'ntów. 
2) Nast
pstwem tego optymi,;mu było zapewne, że Hauman w początku maja wstrzymał pogon 
za Nowickim, skoro ten umknl\ł za kordon pruski do Rzeczycy. (Uwaga autora). 
3) Wodzicki (l. c. str. 368) wspomina, jakoby Ignacy Potocki przysłał Kościuszce "umow
 z pod- 
pisem Bucholtza, mOCI\ której Prusacy prz)Trzekali neutralność, jak i to, że Denisowa do Śląska nie 
wpuszczą-. Były to naturalnie plotki, bo przecież KościuszkO lub Potocki po bitwie szczekocińskiej 
byliby t
 zdrad
 Prus ogłosili i napiętnowali. 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00271_0001.djvu

			-248- 


li 
zasiepienia Kościuszki przed bitwą szczekocińską". Całą odpowiedzialność 
składa historyk na Potockiego, jako ministra spraw zagranicznych. Kościuszko 
.,mniemał, że się nie zna ,vcale" na sprawach dyplomatycznych i zaufał 
Potockienlu, "który dał się po raz drugi wyprowadzić w pole Pl'USakoln". l) 
To przypuszczenie historyka ma za sobą wszelkie pozory słuszności,- 
ale nie usprawiedliwia dostatecznie złudzenia }{ościuszki. 
l\Iożna było zupełnie zrozumieć pogoń Prusaków za l\Iadalińskim, bo byli 
w tym wypadku bądź co bądź stroną zaczepioną - jednak nieco mniej "przy- 
jaźnie" wyglądał pobyt wojsk pruskich w granicach "niepodległej " Polski 
już po oddaleniu się 1\IadaIińskiego. Wiemy, że król z Radą Nieustającą 
10. kwietnia zwracał uwagę Bucholtza, że pobyt ten, "niema celu ani dosta- 
tecznego pretekstu", na co otrzymał nazajutrz aż nadto jasną odpowiedź, że 
wojsko pruskie będzie pomagać wojskom "Najjaśniejszej Aliantki" w powstrzy- 
Inani u" kup łupieżczych", - było.to zaś w 17 dni po akcie powstania krakowski ego, 
a w tydzień po Racławicach, o których Bucholtz musiał już wiedzieć. Ten 
Bucholtz przed oswobodzenienl vVarszawy, "występował w roli jawnego wroga 
Polaków" (Korzon), domagając się nawet od 1ge1stroma, aby zabrał arsenał. 
Ale i to jeszcze można tłumaczyć niepewnością położenia, lub działaniem 
Bucholtza na własną rękę. Lecz przybycie pod "\Varszawę wojsk pruskich na 
pomoc Igelstromowi mogło już b,yło wszystkim otworzyć oczy. Wprawdzie 
Prusacy nie weszli do Warszawy, ale mieli ochotę, a nawet tak się "zbliżyli" t 
że trzeba ich było odpędzić; może byliby i weszli, gdyby Igelstromowi lepiej 
się powodziło, gdyby się nie bali o własną skórę. Zresztą pomińmy i to "przy- 
jacielskie" zachowanie się, ale ucieczka Igelstroma do ich obozu nie była 
chyba dowodem neutralności, a tern mniej marsz jego przez terytoryum 
pruskie do Łowicza, gdzie zgronladził niedobitki warszawskie i rozproszone 
oddziały w sile 7000 żołnierza. 
Ale i to jeszcze (czyja wola), można nie uważać za naruszenie neutralności. 
Mógł Ignacy Potocki wierzyć, że "jakieś układy" (nie bliższego zresztą 
o nich nie wiemy) doprowadzą do porozumienia. Lecz Naczelnikowi siły zbrojnej 
należało chyba było liczyć się z faktem, że generał Favrat, głównodowodzący 
armii Prus południowych, przygotowywał się otwarcie i pospiesznie do wkro- 
czenia do Polski, że wreszcie 10. maja w sile piętnastu batalionów i ośmnastu 
szwadronów, wynoszących razem 11.000 żołnierza wkroczył w granice woje- 
wództwa krakow
kiego. '\Vojska jego rozłożyły się pod Kromołowem, Ogro- 
dzieńcem, Wierzbicą i Żarnowcem; saln Favrat stanął kwaterą w Pilicy. 16. maja, 
wydał Fryderyk vVilhelrn bezwstydną proklamacyę tłumaczącą, że idzie bronić 
"zdrowej czę'ści narodu ", a zaraz nazajutrz 17. maja Favrat z całą armią 
wyruszył w kierunku Krakowa, zniósł posterunek polski we wsi Wielmożnie, 
następnie uderzył na obóz Bukowskiego pod Skałą.. Szczęściem powstańcy 
szyb ko, prawie bez strat się cofnęli, a Favrat nazajutrz wypoczywał na "zdo- 
bytern " stanowisku i powrócił z tej wycieczki na nowo do Pi]icy i Żarnowca 
"ku zgorszeniu współczesnych i późniejszych dziejopisów pruskich ".2) 


1) Korzon. Kościuszko, .str. 362-364. 
2) Zresztł\ "złudzenie" Kościuszki w tych czasach, kiedy obozował w Połańcu, dałoby się wy- 
tłumaczyć przecięciem komunikacyi przez Denisowa. Może ruchy wojsk pruskich między 5. a 20. maja, 
były Kościuszce niewiadome. Jak dalece zaś wierzył w neutralność Prusaków, obozując w Połańcu, 
podaje ciekawy fakt Wodzicki. Oto przybyłego do Połańca Sołtykowicza, profesora uniwersytetu 
krakowskiego, kazał aresztować "za rozgadywanie, że ma pewnł\ wiadomość o połączeniu się Prusaków
		

/bartoszewicz_dzieje00274_0001.djvu

			24:9 - 


Denisow, na rozkaz 1ge1stroma, pospiesznym marszem przebył kilkunasto- 
milową przestrzell, zbliżył się do Favrata i stanął w Szczekocinach. Kolumna 
Rachmanowa stanowiła jego lewe skrzydło. Chruszczow z prawem skrzydłem 
zajął pozycyę na pół drogi między Szczekocinami i Żarnowcem, a więc o milę 
zaledwie od kwatery pruskiej, a zważywszy na rozpołożenie wojsk o pół mili 
od pierwszych posterunków pruskich. 
.'ro zajęcie pozyc
,'i na froncie armii pruskiej, w bezpośredniem z nią 
zetknięciu się, mówiło wszystko. Czyż można było przypuścić, aby ciągle 
cofający się Denisow, a cofający się dJatego, że nie czuł się na siłach zmie. 
rzenia się z Kościuszką (wszak z pod Połańca po przejściu Wisły przez 
Grochowskiego uciekł "w nocy lasami "), poczuł nagle w sobie bohaterskiego 
ducha i biegł pospiesznie "w trzech marszach", aby przebyć "kilkunastumilową" 
przestrzeń dla zbliżenia się do Kościuszki? Czy mógł to uczynić bez zupełnej 
świadomości, że arIllia pruska razem z nim do boj u wyruszy? 
Kościuszko tego jednak jakby nie przewidywał. Trudno to już nazwać 
"złudzeniem ", a nawet jak Korzon "zaślepieniem", - wypadałoby to raczej 
położyć na karb zupełnej nieświadomości o ruchach nieprzyjaciela. Należałoby 
przypuścić, że służba wywiadowcza Kościuszki była nad wyraz Inarna, że nie- 
tylko nie wiedziała o siłach nieprzyjaciela, ale nie miała pojęcia o skoncen- 
trowaniu się armii pruskiej pod Żarnowcem. .l\lożnaby jej darować, gdyby 
tajemnicą był dla niej pobyt króla pruskiego wśród swojej armii (przybył 
3. czerwca i stanął w Woli Libertowskiej pod Żarnowcem), lub gdyby nie 
wiedziała, iż następca tronu pruskiego pobiegł do Piotrkowa po korpus gene- 
rała Bonina, - ale o pospiesznym marszu Denisowa i o połączeniu się jego 
z armią pruską, chyba wiedzieć była powinna. Tymczasem Kościuszkę "docho- 
dziły (tylko) wiadomości, że nieprzyj'aciel do granicy pruskiej dąży i że tam 
puścić go Prusacy nie życzyli sobie; wtedy przymusić go do potyczki spodzie- 
l . , '" l ) 
wa lsmy SIę . . . . 
Korzon wini nietylko służbę wywiadowczą, ale i sztab Kościuszki. "Alboż 
ktokolwiek dostarczył mu takich wiadomości, pomiarów i planów jak Pistol', 
(kwatermistrz rosyjski) i oficerowie sztabu pruskiego.. . .?" Posiadał tylko 
oficerów polowych i trzech artylerzystów, a nikogo bodaj z korpusu inżynierów. . . . 
N ajwykształceńszym oficerem specyalistą był sam Kościuszko, ależ obowiązkom 
wodza i subalterna zarazem podołać nie mógł". Konkluduje zatem historyk: 
"wierzmy więc, że szczerem było jego zdumienie, gdy spostrzegł przez lunetę 
pruskie mundury w dużej kolumnie". . . . 
Wręcz odmiennego zdania jest generał Prądzyński, uważany za naj bieg- 
lejszego strategika polskiego ostatnich czasów. Dla niego tego rodzaju obrona 
Kościuszki jest "gorszą od czynu". Jakto? (pytał) "wódz naczelny, mógłby nie 
wiedzieć o ruchach kilkudziesięciotysięcznej armii przychodzącej wojować go 
we własnym kraju, i która w tymże postępuje po nieprzyjacielsku? Armia przecież 
nie budka kramna, co się rozbierze, 'v wóz schowa i pojedzie".2) Zapatrywania 
Prądzyńskiego popierają fakt a przytoczone przez W odzickiego i Sanguszkę. 


. 


z Moskalami". Fakt ten jednak z drugiej strony dowodzi, że o ruchach pruskich, choć ubocznie, ale 
donoszono Kościuszce i że SołtSJkowicz był echem zapatrywań panujących w Krakowie. Niemcewicz 
też wspomina, że do Połańca ..dochodziła wiadomość, że i Prusacy nadchodzą". (Pami
tniki czasów 
moich, wydanie 1880 roku, str. 197.) - 
l) Raport szczekociński. 
2) Czterej ostatni wodzowie polscy przed sądem historyi, str. 15. 
1794 32
		

/bartoszewicz_dzieje00275_0001.djvu

			250 - 


.. 


Obaj stanowczo twierdzą, że Kościuszko wiedział o przybyciu Prusaków £lo 
Żarnowca. Według Sanguszki, major Rożniecki wysłany na wyszpiegowanie 
mocy nieprzyjaciela, "zdał raport najprawdziwszy, o siłach jego ku nan1 
dążących ".1) Wodzicki opowiada, że 3. czerwca pojmał na podjeździe szpiega 
z kopią raportu zrobionego dla Prusaków, o stanie wojska polskiego z dnia 
28. maja; był.. to wykaz' z nazwiskami generałów, pułkowników, ilości żołnierzy, 
armat, koni itd. Sanguszko miał nadzieję, że ten dowód wystarczy do prze- 
konania Kościuszki, "który ciągle nie przypuszczał, aby armia pruska mogła 
się z rosyjską połączyć. . .. Ale nic to nie skutkowało, gdyż Kościuszko r a z 
w b i w s z y s o b i e w g ł o w ę, że Prusacy l\'Ioskalom nie będą pomagać, przyj ął 
niefortunną bitwę pod Szczekocinami ".2) Jeżeli jednak opowiadania Sanguszki 
i W odzickiego potwierdzają, że Kościuszce donoszono o Prusakach, to z relacyi 
'Vodzickiego wychodzi, że doniesieniom tym nie chciał dać on wiary. Trzebaby 
to uważać za jakiś dziwny upór, za umyślne zamykanie oczu na rzeczywistość. 
Do rozwikłania jednak tej zagadki przychodzi w pomoc generał Paszkowski, 
którego, jak wiadomo, łączyły bliskie stosunki z Naczelnikiem (Kościuszko 
uczynił mu nawet z8.pis w SWOiUl testamencie) co każe się domyślać, że ten 
biograf Kościuszki korzystał niejednokrotnie z jego własnych uwag i wyjaśnień. 
Otóż i Paszkowski stanowczo oświadcza, że "Naczelnik wiedział o bliskości 
króla pruskiego.. . . Przed swoimi jednak, których znał umysłową płochliwość, 
przeczył nawet możności przybycia króla", żeby ich nie przerazić, czyli, jak się 
Paszkowski wyraża, "aby ich wyobraźni nie zrażać i do boju ich zwykłą 
śmiałość calszą zachować". To utwierdziło wśród nich "mylne mniemanie, że 
nie wierzył w obecność Prusaków w tej bitwie, i zjawienie się ich dla niego 
samego było niespodziewanem ". . .. Dalej Paszkowski dowodzi, że "wódz pra- 
wy" zawsze tai swe zamiary, nawet przed świadomymi, "a tembardziej przed 
nieświadomymi, którzyby ani pojąć, ani przejąć się jego zamiarami nie n10gli ".3) 
Wyjaśnienie to wydaje się najbliższe prawdy. Jeżeli je przyjmiemy, to 
zrozumiemy, dlaczego Kościuszko taił przed wojskiem przybycie Prusaków - 
pojmiemy, że musiał konsekwentnie i w raporcie wspomnieć o tej "niespo
 
dziance". Po prostu zdecydował się przyjąć bitwę, a więc chciał utrzymać 
w wojsku i ten zapał, o którym wspominają źródła współczesne, i tę pewność 
zwycięstwa, którą sam w swym raporcie zaznacza. Ale tu nasuwa się pytanie, 
którego chyba nikt stanowczo nie rozstrzygnie: jak mógł przyjąć bitwę, "która 
nie miała żadnej szansy pomyślnego wypadku"? l\'Ioże nie wiedział dokładnie 
o sile P
usaków
 może sądził, że lepiej przyjąć bitwę w dogodnej pozycyi, 
aniżeli być ściganym i zmuszonym w końcu do walki tam, gdzieby jeszcze 
mniejsze przedstawiała szanse, może wreszcie słuszną jest ogólna uwaga 
Prądzyńskiego, że Kościuszko "nad wartość rzeczywistą ufał kosynierom", 


l) Pami
tnik Sanguszki, str. 32. Tenże Sanguszko podaje. że kiedy przed bitwa, z generałem 
Ponińskim przedstawiał Kościuszce nierówność sił, miał Kościuszko odpowiedzieć: "chc
 si
 obeznać 
z manewrami pruskiemi". W odpowiedzi tej. mówi Korzon, ..brzmi i rycerska odwaga i dumali. Nale- 
żałoby to inaczej nazwać, gdyby była pewność, że Kościuszko wiedział o sile armii pruskiej i że 
l.zeczywiście wypowiedział te słowa. 
2) Wodzicki 1. c. 362. To samo stwierdza po raz drugi pisząc o ostatnich chwilach swojego stryja 
generała Józefa .Wodzickiego. Generał przed rozpoczęciem bitwy, wysunąwszy si
 na wzgórek, aby 
się przypatrzeć poruszeniom nieprzyjaciela, odezwał si
 do kapitana Usielskiego: To niepodobna, aby 
DeD1sow miał takie siły. ., chyba mię oczy mylą, ale ja przecież poznaj
 Prusaków. . .. Ta długa 
linia piechoty, to Prusacy. . . chociaż Naczelnik upiera si
, że z Moskalami jest jeden tylko batalion 
pruski", (str. 365). 
8) Paszkowski. "Dzieje Tadeusza Kościuszki", str. 102.
		

/bartoszewicz_dzieje00276_0001.djvu

			i stąd wdawał się w walne bitwy z mniejszemi od nieprzyjaciela siłalni. 
Epizod racławicki, - te 300 zaledwie kos chłopskich, które wystarczyły na 
zdobycie armat i zdecydowanie losów bitwy - mógł rzeczywiście wzbudzić 
przesadzone pojęcie w Kościuszce o potędze kosy w ręku chłopa polskiego. 
Może i amerykańskie wspomnienia odgrywały rolę w jego zapatrywnniach; 
wszak tam odnosili zwycięstwa nad regularnem wojskiem "obdartusy w kurtach 
. .. 
i boso", wszak tam największą wiarę pokładano w milicyi, wszak tam "lndzioln 
momentalnym" pierwsze zawdzięczano zwycięstwa. Tak czy owak, jest rzeczą 
możliwą, że Kościuszko miał głęboką wiarę w zwycięstwo, co zresztą przebija 
z jego raportu. 
Z tą wiarą ruszył w dniu 4. lub 5. czerwca z pod Jędrzejowa do odda- 
lonych o cztery mile Szczekocin. l ) Prze- 
szedłszy za Sieńsko "\v dniu 5. czerwca 
pod Rawkę, zobaczył Kościuszko "obóz 
nieprzyjacielski pod Sz(,zekocinami 
i przednie straże j ego, daleko od obozu 
posunięte, miały z naszemi do czy- 
nienia".2) Pochwycony oficer kozacki 
"potwierdził wiadomości o liczbie l\10- 
skalów ". Siły te wynosiły 14. batalio- 
nów i 20. szwadronów, to znaczy około 
9000 żołnierza - armat posiadał De- 
nisow' 60, z tych koło 40 polowych 
a 20 batalionowych. Była to siła mało 
co mniejsza od sił polskich, lubo bo- 
wiem armia polska przenosiła 14.000, 
ale w tych czternastu tysiącach było 
tylko 9000 regularnego żołnierza; armat 
zaś Kościuszko miał tylko 24. 3 ) 
A wangarda Kościuszki stanęła 
pod Rawką już przed południem, a za- 
pewne i cała armia w ciągu paru go- 
dzin była pod Rawką, kiedy Kościuszko 
zamierzał natychmiast uderzyć na Deni- 
sowa. Była to myśl bardzo szczęśliwa, 
można zresztą powied
ieć sama nasuwa- 
jąca się podyktowana położeniem rzeczy, 


251 - 


- 


-.;:.: 


- 
 


- .... 


..... 


.. 



 



 


.
 


... 


-" 


W; 


..; 



 


-. 


K 


'J;< 


. 
\ 


... 


'I' 



 


.. 


'" 


--- 


''''1 


r 


- - 


Nr. 95. General K08ciuszko, Published as 
tha Act directs February 12 1795. (Ze zbio- 
rów Rapperswilskich.)_ 


l) Znajdująca si
 w Archiwum Czartoryskich .Marszruta czyli wyka
 pochodu i obozowań 
Kościuszki od wyjścia na lini
 bojową do stanięcia obozem pod Warszawą" podaje: 3. czerwca pod 
J
drzejowem. 5. pod Rawką. Marszrut
 t
 pisał Łukasz Gołębiowski, przydzielony z pułku Wodzickiego 
do kancalaryi Kościuszki. 
2) Z raportu Kościuszki. 
8) Korzon liczy wojska regularnego 9138. kosynierów i pikinierów (chłopów). przy regimentach 
piechoty 3529 oraz dwa bataliony grenadyerów krakowskich i sandomierskich w sile 14.08 do 2000. 
Paszkowski (Pomysły do dziejów Polski, str. 72) liczy 12.910 ludzi (w dziejach Tadeusza Kościuszki 
12.000 do 13.000). Pi stor natomiast widział pod Szczekocinem aż 16.000 polskiego wojRka regularnego 
i 10.000 kosynierów. Naturalnie Pistorowi wypadało powi
kszyć siły Kościuszki, aby zwycięstwo 
w lepszem wystawić świetle. Treskow (Feldzug der Preusen im Jahre 1794, Berlin 1837, Beil
ge III.) 
idzie ślepo za Pistorem. Natomiast Treskow jest poważnem źródłem co do obliczenia wojsk pruskich 
i rosyjskich i jego też cyfry przyjmuje Korzon. z małą poprawką bł
du w obliczeniu szwadronów 
rosyjskich. 


32*
		

/bartoszewicz_dzieje00277_0001.djvu

			'y') 
_::>... 


.. 


gdyż wojsko pruskie w tym czasie znajdowało się na swoich pozycyach pod 
Żarnowcem, a więc mogło się stać to, co pod Racławicami: jak tam Denisow 
spóźnił się z pomocą Tormasowowi, tak tu Prusacy Illogli opóźnić się z pomocą 
Denisowowi, tern więcej, że wieczór by zapadł, zanimby przybyli i ustawili się- 
w szyku boj owym. 
Niestety dobra myśl Kościuszki nie mogła być urzecz)'wistniona. Szykowanie 
wojska zabrało mu pół dnia; nawet regularne zastępy nie były zbyt wprawne 
"stosownie do zasad wojennych ćwiczone", a cóż dopiero mówić o siłach nie- 
regularnych. Zamęt, jaki powstał po bitwie racławickiej, a potem pod Połańcem 
po odejściu Denisowa, tłumaczy zupełnie, z jakielni trudnościami przyszło 
Kościuszce walczyć, zanim mógł sprawić wojsko do boju. "To też kiedy w po- 
rządku batalji uformowani (słowa raportu Kościuszki), posunęliśmy się do 
ataku - bliski wieczór i błota, które nas od nieprzyjaciela dzieliły, nie pozwo- 
liły nam w ten dzień pójść wprost na niego; cofnęliśmy się zatem na miejsce 
obozu ".1) 
Długie szykowanie wojska polskiego, przesuwanie oddziałów z mIeJsca 
na n1iejsce, miało, (gdyby wierzyć Paszkowskiemu) jeszcze jeden zły skutek. 
Kwatermistrz rosyjski Pistol', z tego "ciągłego szykowania", powziął mylne 
wyobrażenie o sile armii polskiej; potroiła się ona w jego oczach (wiemy, że 
ją później obliczał na 26.000), a więc przerażony o los Denisowa, "nocą na. 
stępną króla pruskiego z Żarnowca sprowadził". Sam Pistol' przyznaje, że długie 
szykowanie się armii polskiej dało mu sposobność narysować plan stanowiska 
I{ościuszki i posłać go królowi pruskiemu. Sam wreszcie wybrał się do Żar- 
nowca, żeby przedstawić królowi korzyści wspólnego ataku. Obawiał się, że 
Denisow, pozostawiony sam sobie, może uledz, bo lubo ściągnął do siebie 
kolumny Chruszczowa i Rachmanowa, ale pozostawił ich dywizye "bez ładu" r 
a więc z "trudnością się by oparł" atakowi.2) Pistol' przybywszy do obozu 
pruskiego, zastał już króla wydającego dyspozycye generałom; były óne tak 
szczegółowe, "jak gdyby J. K. Mość widział cały front wojska polskiego". 
Tymczasem wieść o cofnięciu się Kościuszki doszła do Denisowa; goniec, który 
przybył z tern doniesieniem, "cofnięcie się na miejsce obozu" (słowa raportu 
Kościuszki), wziął za zupełny odwrót. Denisow podzielił się tą wiadomością 
z Fryrlerykieln 'Vilhelmem, wskutek czego powstrzymano marsz wojsk pruskich, 


l) Paszkowski (który i tu może jest echem Kościuszki), tak rzecz przedstawia: Gdy na 5. czerwca 
rano z przednią swoją strażą przybył Kościuszko pod wieś Rawk
, zastał nieprzyjaciela rozłożonego 
obozem pod Szczekocinami i rozpoznając to jego położenie, przekonał si
, że sam był, Prusacy których 
zapowiadano. jeszcze si
 z nim nie złączyli byli. Uderzyć zatem nań obcesowo z całą przewagą 
i zręcznością "hyło w jego myśli i chęciach, gdyby przeszkody w błotach, któremi front nieprzyja- 
ciela z małemi przesmykami hył okryty, dały si
 były przez to pewniej zwyci
żyć, iżby wcześniej na 
nie u(lerzono i dzielniej potem nastawano. Ale zbyt świef;e doświadczenie niewprawności wojska 
myśl t
 okazało do w
'konania niepodobną. (Tu wspomina Paszkowski o zamieszaniu pod Połańcem.) 
Doświadczyły już często i dawniej i później porządne i długą służbą wprawniejsze, lecz nie dość sto- 
sownie do zasad wojennych ćwiczone wojska, kl
sk tern niezawodniejszych w bitwach, im same licz- 
niej 	
			

/bartoszewicz_dzieje00278_0001.djvu

			-253- 


a tylko wysłano dwa bataliony i cztery szwadrony, aby z nadejścienl dnia ści- 
gały uchodzącego Kościuszkę. 
Z owem nadejściem dnia jednak przekonano się o omyłce. Polacy nie- 
tylko nie ustąpili, ale owszem" w najmilszej nadziei zwycięstwa, czekali po- 
ranku" (słowa raportu Kościuszki.) 
Zawiadomiony o tern król pruski, dał rozkaz do wymarszu. Sam pierwszy 
posunął się z awangardą, a już koło godziny 9. cała armia jego znalazła się 
pod Szczekocinami. Armia ta składała się z 18. batalionów i 27. szwadronów 
liczących razem 17.500 głów z 28 działami polowemi i 36 batalionowemi. Siły 
zatem połączonych wojsk rosyjskich i pruskich wynosiły 26.500 żołnierza ze 
124 działami, czyli liczebnie przewyższały dwukrotnie armię polską (ponlijając, 
że składała się w znacznej części z wojska nieregularnego), a kilka razy jeśli się 
weźmie na uwagę różnicę uzbrojenia. Różnica ta naj silniej występuje w arty- 
leryi: naprzeciw 124 dział nieprzyjaciela, Polacy wystawili armat 24. Wobec 
tego "najmilsza nadzieja zwycięstwa" była mrzonką. Kościuszko w rzeczywis- 
tości dążył nie do zwycięstwa, ale do l' walki hazardownej" (słowa Korzona) 
z trzy razy przynajmniej, lekko licząc, silniejszym nieprzyjacielem. 
Pistor przedłożył Fryderykowi Wilhelmowi swój plan ataku i uzyskał na 
niego zgodę. Wioska Przybysze w, leżąca za Szczekocinami, naprzeci w Hebdzia 
i Rawki, gdzie była rozłożona armia polska, miała się stać punktem środ- 
kowynl szyku; na lewo od niej ku wsi 'Vywle, miały stanąć w dwu liniach 
razem zebrane wszystkie dywizye rosyjskie, na prawo zaś Przybysz ewa również 
w dwie linie rozciągnąć się mieli Prusacy. Pierwszą linię rosyjską miała sta- 
nowić sama piechota, łącząc się swem prawem skrzydłem z piechotą pruską 
we wsi Przybyszewie. 
'ak samo stykać się miały ze sobą linie drugie. Do- 
wództwo prawego skrzydła armii rosyjskiej powierzono Chruszczowowi, środ- 
kiem komenderował pułkownik Apraksin, a lewem skrzydłem Rachmanow. 
20. szwadronom jazdy rosyjskiej polecono stanąć na krańcu linii pierwszej 
lewego skrzydła, pozostałe zaś 14 szwadronów umieszczono po za drugą linią, 
aby w razie potrzeby mogły zarówno posiłkować tak wojska pruskie jak ro- 
syj skie. 
I{ościuszko zajął pozycyę dogodną na nie znacznej wyniosłości. Prawe 
swe skrzydło, złożone przeważnie z konnicy, ustawił przed wsią Hebdzie, za 
którą rozciągał się SPOl'y las ku Lubachowolll i Rawce; skrzydłem tern do- 
wodził książe Eustachy Sanguszko. Lewe skrzydło pod wodzą Adama Poniń- 
skiego wysunęło się przed Rawkę, mając na wzgórzu mały lasek, przy którynl 
ustawiono baterye. 
To, że Kościuszko, który dnia poprzedniego jeszcze chciał uderzyć na 
Denisowa, nie przystąpił do akcyi od samego rana, lecz pozwolił Prusakom 
połączyć się z armią rosyjską, przemawia stanowczo za tern, że wiedział już 
dobrze, przynajmniej w tej chwili, z kim będzie miał do czynienia. Kie chciał 
opuścić dogodnej pozycyi, postanowił się bronić, nie atakować, przyjąć bitwę: 
a nie wydawać. l) 


l) Pa8zkow8ki bardzo dobrze to tłumaczy: ..Spodziewając si
 przybycia wojsk pruskich, nie 
spieszył na 6. rano z uderzeniem na Denisowa, gotów doń gdyby król nie przybywał, ale razem gotów 
przyjąć bitw
 w 8wojem położeniu tem bezpieczniej, że na przypadek niepomyślności w boju, tak 
nierównym liczbą, co ci
ższe i zwleklej8ze zawady 8wego taboru usunął, by cofanie si
 ułatwić 80bie 
i zapewnić".
		

/bartoszewicz_dzieje00279_0001.djvu

			- 254 



Iniej zrozumieć można (co surowo też wytykają krytycy wojskowi), że 
Kościuszko nie korzystał z chwilowego zamieszania, jakie powstało wśród wojsk 
połączonych podczas zajmowania wJTznaczonych im pozycyi. Chruszczow wi- 
docznie źle zrozumiał wydane dyspozycye, gdyż zamiast skierować się na lewo 
ku WywIe, pociągnął na prawo do Przybysz ewa i wieś tą kazał zapalić. Kiedy 
nadeszli ciągnący za Chruszczowem Prusacy, zastali zajęte swoje stanowisko, 
a co więcej, wskut.ek płonącego Przybyszewa nie nlożna było przeprowadzić 
odraz u połączenia linii piechoty. Wojsko pruskie musiało zatem przystanąć 
i przepuścić obok siebie Chruszczowa, aby posunął się na właściwe miejsce; 
trzeba było również zmienić linię pierwszą, a mianowicie przesunąć ją po za 
Przybysz ew. Uskuteczniono to wszystko bez żadnej przeszkody, choć front 
polski "znajdował się w odległości dobrego strzału armatniego, a strzelcy 
zostali wyrugowani ". 
Około godziny 10. - mówi w swym raporcie Kościuszko - "wróCIły się 
flankiery kozackie na miejsce wczorajsze i zaczęli z naszymi utarczkę. Wkrótce 
znać dano, że nieprzyjaciel namioty zabrał, korpus swój ruszył i że w prawo 
i w lewo, omijając błota, ku nam maszeruje", Wtedy dopiero, wedłag tegoż 
raportu, spostrzeżono, "że nie z samymi 
foskalami mieliśmy do czynienia, 
albowiem prawo skrzydło nieprzyjacielskie było złożone z wojska pruskiego, 
które jak wszystko dowodzi, z Żarnowca w nocy przybyło. Na tern skrzydle 
zaczął się atak". 
"Z daleka (dalsze słowa raportu) ogień z wielkiego kalibru armat sypano 
na linie nasze, któremu baterya na lewem skrzydle odpowiadała z najlepszym 
skutkiem. Dwudziestoczterofuntowe armaty pruskie długo nas przenosiły, 
nasze nie miały próźnego wystrzału". Natomiast rosyjskie strzały armatnie 
(świadectwo Pistora) "ze zbyt wielkiego oddalenia puszczane" nie dochodziły 
Polaków; Pistol' stwierdza również, że Prusacy od bateryj polskich korzystnie 
na wzgórzu ustawionych, wiele straty ponieśli. Nie wszystkie jednak niestety 
armaty pruskie przenosiły, kiedy za czwartym ich wystrzałenl 24 funtowa kula 
urwała głowę generałowi Wodzickiemu, a kapitana Usielskiego przecięła na 
dwoje. l ) 
"Wkrótce zaczął się ogień ogromny ze wszystkich stron, który dowodził 
wielką liczbę wielkich dział nieprzyjacielskich. Postępował nieprzyjaciel po- 
przedzony rzęsistym ogniem, po którego dwugodzinnem wytrzymaniu, posz- 
liśnlY pierwsi do ataku", - dalsze słowa raportu Kościuszki. Uzupełniamy go 


l) Wodzicki 1. c. 366. Autor, choć nie był osobiście pod Szczekocinami, bo wyjechał za rekrutem 
z obozu Kościu
zki do Szydłowa. zebrał naturalnie dokładne wiadomości o śmierci swego stryja Generał 
Wodzicki, znany nam już z czasu przygotowań do powstania i z wybitnego udziału w akcię krakow- 
skim, przybył pod Szczekociny prosto z Krakowa; tylko cierpienie nóg (pedogra) nie pozwoliło mu 
ruszyć z Kościuszką pod Racławice. Później wbrew swej woli, był mianowany gubernatorem Krakowa 
(autor" Wspomnień- sądzi, że na to wpłynął nieprzyjazny mu Kołłątaj), ale po zagojeniu ran w nogach 
.opowiedziawszy si
 Kościuszce zdał gubernatorstwo" - i przybył do głównpj kwatery. Ponieważ plan 
bitwy był już ułożony. więc nie mógł Kościuszko przezna('zyć Wodzickiemu osobnego dowództwa. 
"A więc pozwolisz mi KaczellJiku - rzekł Wodzicki - żebym stanął na czele swt'go pułku". Żołniprze 
powitali go serdecznie. (wiem
T, że rozpuszczoną przez Targowicę połow
 pułku utrzymywał swoim 
kosztem po wsiach, aby była w gotowości). - Mączyński opowiada, że Wodzicki, kiedy padły armatnie 
wystrzały, zwrócił si
 do oołnierzy ze słowami: "Dzieci, krok w tył bez rozkazu, a wyrzekn
 się was. 
Pamiętajcie". . . . Nie dokończył zdania - a kula armatnia położyła koniec jego życiu. (Kościuszkowskie 
czasy. Dodatek do CzaEiu 1857, tom VII, str. 498). Nagrobek jego znajduje si
 w kościele Kapucynów 
w Krakowie. Koniec napisu brzmi: "Jako za życia w tej świątyni ślubował uratować Ojczyzn
, albo 
w jej obronie zginąć, tak przy tej samej świątyni pamil\tk
 jego zejścia i prośb
 o pomoc jego duszy 
od smutnych braci zostawia si
".
		

/bartoszewicz_dzieje00280_0001.djvu

			-255- 


dalej r
lacyą Treskowa. O godzinie 12. batalion fizylierów pruskich rozpoczął 
walkę z posterunkiem polskim w WywIe i wyparł go z dwoma armatami. 
Równocześnie król pruski polecił pierwszej linii swoich batalionów, stojących 
na prawo od Przybyszewa, postąpić eszelonami ku lewemu skrzydłu Kościuszki 
- ale atak ten uprzedziła piechota polska: kosynierzy krakowscy z pułkow- 
nikiem Krzyckim na czele, wielkim pędem ruszyli na nieprzyjaciela. "Raz od- 
parli natarcie całej jazdy, drugi raz z nadzwyczajnem męstwem byli już o 15 
kroków pl-zed linią nieprzyjacielską, gdy odgłos śmierci Kościuszki zrobił 
popłoch w szeregach walecznie potykającego się wojska polskiego".1) Jedno- 
cześnie regiment 2. Wodzickiego, dowodzony przez maj. Lukkego, "z największą 
odwagą zInieszał infanteryę pruską, wpadł na armaty, jedną z nich skutecznie 
zagwoździł, kilka zaś, nie mając gwoździ piaskiem zasypać usiłował (raport 
Kościuszki).2) Treskow objaśnia, że zachwiały się i zmieszały dwa bataliony 
regimentu Klinkowstroma, a Natzmer dodaje, że jeden z nich sam Fryderyk 
Wilhelm przyprowadził do porządku, czem zachęcony drugi zebrał się sam na 
nowo i już z lepszem powodzeniem odparł nacierających. Wtedy padł od kuli 
nieprzyjacielskiej generał Grochowski, dowodzący pierwszym regimentem, 
biorącym też udział w tej walce. 
"Regimel'.t drugi ubiwszy znacznie nieprzyjacIela cofnąć się przecież. 
musiał, bo śmierć generałów Grochowskiego i Wodzickiego, łechciwość nie- 
oswojonego z ogniem w niektórych batalionach żołnierza, niektórych sub- 
alternów nieprzytomność, a śmiem powiedzieć i zadziwienie znalezienia się 
w batalii naprzeciwko niespodziewanym Prusakom, wprawiło w zamieszanie 
naszych, przeszkodziło poparciu batalionów awansujących i dało czas nieprzy- 
jacielowi wzmocnić się drugą swą linią dotąd w akcyi nie będącą II (raport 
Kościuszki). 
Oskrzydlił polskie bataliony naprzód regiment dragonii Bibersteina 
(Treskow) - ale była znów chwila, pozwalająca naszym awansować. Pomiędzy 
atakującymi Prusakami, a postępującymi za nimi Rosyanami, utworzyła się 
luka, skutkiem tego, że Rosyanie pozostali w tyle o 500 kroków. Zanim ją 
Fryderyk Wilhelm zdołał zapełnić, Kościuszko zaatakował kraniec lewego 
skrzydła pruskiego. Wówczas mówi Pistor, "czternaście szwadronów (rosyjskich) 
ruszyło rozwiniętym frontem i z szwadronami pruskiemi równocześnie wpadły 
na nieprzyjaciela, ale Polacy widząc szarżującą konnicę, cofnęli tylko swą 
piechotę z pierwszej linii i wysunęli zbrojnych chłopów z drugiej linii naprzód.- 
Ci chłopi (pod wodzą Krzyckiego), uzbrojeni kosami i wsparci za nimi stojącą- 
piechotą, dotrzymali na miejscu i szarża się nie udała". Był to jednak ostatni 
dzielny opór przemagaj ącej sile. N adbiegły spóźnione bataliony nieprzyj a- 
cielskie i ze wszech stron zaczęły otaczać front polski. "Nie dość było na tern. 
(raport Kościuszki), że z batalionem kosynierów Krzycki dwa razy awansował- 
do ataku i że regiment pierwszy godny swego dawnego komendanta, odważ- 
nego generała Grochowskiego, w drugiej już kampanii, dzielnie z niewzru- 
szoną stałością w każdej okazyi znajd
jący się i w tej do ostatniego znosił 
przewyższającą siłę". Pierwszy pierzchnął batalion regimentu Czapskiego. Pod 


l) Treskow, str. 88. 
2) Pistor dosłownie to powtarza. Wodzicki tak opisuje atak 2. regimentu: (str. 367) "Za zbli-- 
żeniem się nieprzyjaciela. żołnierze pałający zemstą, nie słuchając żadnej komendy, z szalona, wściek- 
łością rzucili się z bagnetami w ręku na dwa najbliższe bataliony piechoty, i wykłuwszy je, zdobyli 
przytem cztery armaty".
		

/bartoszewicz_dzieje00281_0001.djvu

			56 


, 


Kościuszką zabito dwa konie, on sam otrzynlał lekką kontuzyę w nogę.l) Po- 
między rannymi byli generałowie: JHadaliński, Poniński i Granowski. Przy 
ataku kosynierów zginął Bartosz Głowacki. 


, 
- l 

I " . 


. 



it' . ln 
:ł " ;1 'f 
i\..' ,. ł 
( 
;.It 
{ 


;'-'8\,,; 
'V:..ł.l; .;' .. 
 

 ,
 

. 
) 


 



.. 


l \ .- 
.:!!.
 




 


.-- ."': 


.......... 


'. 
... .-- - 'i-' .......-- .
 
.' 
"i:: f.ł- ' '

.. ,...._.
 
-
... 
 ........... 
 
-. . v-.' . ...
. . 
. 
 'I;ł-r. 
\..ot .. i_ ; 
,_J .bl'!lł '-i ł :" -fi.- i.,.;, >., J . 

ł :.ł....
. - . .:.ął.i' > ""t
 .. 
<
. 
ł
. _ _):...- 
., ',łt 
, _
. 
 
;.tt.... ..".... '

 '\.... . 
.
-
 ."łi.
, ,.....-.. .... 'L" 
,,
. ol ':t/
'
,...,':
JAe 
 
'i j' 
, . , ...\
 

 
 ' 4'ł-;" ¥łł ,; .t< 
... . "
 i #. J'I ...- ..,""" 
, . .

 - :.';:-
 '.:.,




::/
 

. - ' 

: .ł
'\..
.' .
: : 
 
' 
 :łt . "i1.
:",(
':' ' .t'
,.: 
, '1 · *. 
':<",' JiA 
\ o;',h'. 
.
. ".. 
 

... _ .
 '\. 
"ł'':;' 
.......'
. 

 
 
.


., < 
,>" . '.. 't \ ::re" 
""'''ę.;;j..' - ...;, 
\ \ ........:.. ;'
,;f " 4.'>:".\'. 
\'" . 

.t.,..iłg;I.' ;;{;, 
t ;.... 
..

 !-!;:f
' . ł.,. 
_ . .. 
'. 


.... - 't' 


... ....."....... 
" 


"'l 
., ,.:
 


' 
, , 


., 


'
 ł . 


. , 


-:""ł... : # \; 
 ł: 



..' 


.. . 


..
\ '. 


. . 


ł 
.-. 


. I 


'" 



ł:
 


'. 


\ 

 


I 
. . 
/ :"': . 
/ ..\ 
/, . 
- ł . 
\ 


, .' 


. I. '''''" 


- 
" 


;t. 


lO 


.
 


Nr. 96. Grobowiec generała Józefa 
odzickiego, w kościele 00. Kapucynów, w Krakowie. 


... 


Jazda pruska zapędziła się aż pod Ra,vkę i zagroziła odwrotowi, a po- 
nieważ "wz wyż "Tymienione przyczyny nie dały uskutecznić generalnego nie- 
1) Paszkowski, Dzieje Tadeusza Kościuszki, str. 104. T
 kontuzyę (ranę) według Sanguszki 
otrzymał Kościuszko już po bitwie. (Czytaj następny przypisek).
		

/bartoszewicz_dzieje00282_0001.djvu

			:= 
/)".« vd. m v-'. D-
' - p 
 - ,.;t f".' . ... A 
-
'11"
 ___lA. 'Co /.- - 
,
 

-
..F£'''-'ć7 "l <'I;

 
- L (- - )(

') 

 .--
ii:ł 
L-
' 
 ; 
 ' _

'1?8': 
Q 
-. -'?--...) .." "\-.' -' -- 
 

 tf-._--=------______ __ _ --:;;;
 
 
......P t .,.
")
 /)___-
. '--'--11 .

'""'-- ..._____-ł--
......"'_ ,_ 
o.. . 0{ 
-.,. ./. ---- . ------ . - ---..... - . ----.::.. ---- 
1-
 _____ 
;
J,1 
'\
4l
 fJ _-:!'.j-ł 
 ,I.t 4 -1-4---- .--l-t----.. 
h ----.
I -1,..;fi . ......::

.t'i!l;
y. L 
:- 


 
 
 m
. -o, 

. t ) 

gW

¥i 
W;W


:j I 

tł

 
 

: tw
J


ij 
i,

itU 

1


y
 I - j ,
łJ.-:::-: -..") -. - - 
4', - 
\.-:
 C "'L ....u."'".
 I......!',...I';.
 -"'.

 l\I'r..>--
-. );.l.WIt\j \. '''''-'''
r -:-.. . _..M;II"""'....., , _ -..- 
- '" 
 C .-""t- '''''' r--:........
 ,,",r'<'" -, .... J -
 
 
.--J ._ '__ 
-t- """\
/J,.,' 
 ("' -? '''C.. 
: <...t. , ..
.
. L" -. _ _ _ . .I _.Y:." '. :..)
.' :.----:- y 

 II 
 
I
UlJij
1 . __ 
I ..,,,. . I . 
 ""oL.,; _--o v-""'l...... .. . _ "'.1'. I &
 

iU, 
 
-.-#. '-! .J . 
........ -" 
. - . - ,. 
>

 l.... -w.!ullll -=-__
 
.. Ł. _ (.'. 
. . ", __
 

-' -' ).. . .... '- A ,-r'-"'ł:::. "\ -4 0
 r--'.
..., 
 """ 1'__ I 
ł .;;- 
 . ,G' ",,/. r:-:'
lI
 
 ((j'
:=::,l::
:!
-:),
c:-:
-J
-j
Y".\.H:')) lu r"rc., =: - ," 
, ł, 'ł.' _ 
 ';$t C 
f


lł:i
;
rJJl
,



;
 I
-[
ji(i

'f
@
m





:
 E g\llt
;
 C;
.7;' :f 

.
,
" 1, .:.._ 
.6\
 !
m

\'ii\.

':łt
ifi
,j11
!l'itYj
:
m
;.."'; 


.l'.<'.. ,
 

 ({t 
 . - ..t( '
, 

..L"\ 
1
V1Lg({Vffirr.E. 
 '
': )
łli1f
t{fr - t ,..- 
-: :.,
-.)'
!AL1{1(" r Y): rj) {:.. ..!:.('f.f-ł:..... j 
. 
; 

/'-, - -
 ....' T\ ;:. 

 .J

 
,-,-...J C:.. -' ,
 - ..) 
..). l.....-c. r -
. ) 't!} . ' l 
 
. 
ł


 
:-
v
 
 C
)
C



,'
 ij :.

. \ / 
<
;!;'
 I *

 - 
 
.Jł. / ) '-/ 
 .;---.00L
 ,., 
 (..
 ,. J ",).f.;f:). 
 (-.. ,'. rc>_ \: >..:J .
 
 ' . 
 . 1 -r- 
r-:f()..---;0,,
i1


;

:
:
:

('

-
X
-'(j



'p, . 
. " i 

 
-.:' r_
, i.)
 . j;

:ł,i

I 
 -'i' ij . l \ WI,' ł
/
Ii." 

 i l
 
 ,
I I 
: \
I)'\.:

 - o''; , ;;:;;,.. . 
--=.. V I
 \11 NI fi 1 \1 tłf' · 
 
 tUI\!jIjUII'M\M I ,(. I b 
? 11\'. lU! I' ,_ 
 
-
L_ _ J

. 
I . 
--.. , U. 
 'I!t II
'! l..'! .IlC
I'JA'JL. - - =.40- -' "- 7t
.vt.
'

tA 

 . . - &, 9_""""_SI. _. T J_ d, .. a. ;ł;:;I
' ,.,
 
.
 ,.c:!'
 
 -
 "--- _ T _ __ c.. .. 
 _ .-.: ?It

:'.Io1j.,..
 

., ,. 
n - - . _ 
"'''7T" -___n''
 I'I'IJIUIt, 
 ( N 
_ .........._ ...M.A.A/-

.J: 
ClI',.t>...t'( '" . . ,
- _ !"". _ _ 
 ' 
 (!I'ltt
0J4lft.acI..
- 
 
 li 
- - 
 \" ! J.' . -
 
AJAJ ..

 f?.;?".PC<"";1'''
 c: 
. ,--t -: .. .' ..;, L
 RI

.,-q-
_ '.- 
 ---=--
 ";f
':;:

f}. m,:a 
_ .. . Yn

'1 
 ;
 ., 
,
\ . 
 
. __ 
/f-.. ' 
 
. .. 
-
-::- 
 
, - } J.-.6;' \,1 * 
,:., 
 -
 > '" ......... 


PLAN IJITWY POD SZCZEKOCINAMI. 
Rysunek M. Stachowieza. 
(Pierw8za reprodukcya z or
'ginału, znaj
ujl¥::ego 8i
 w archiwum 
hr. Tarnowskich w DZlkowle.)
		

/bartoszewicz_dzieje00284_0001.djvu

			- 257 


przyjacielowi oparcia się", przeto, "ten obrót zaczętej dzielnie i odważnie 
akcyi przymusił nas do cofnięcia się z placu i porządnego uchronienia odu-. 
rzonych niespodziewanem wydarciem sobie zwycięstwa żołnierzy". W tych 
słowach raportu Kościuszki odzywa się jeszcze raz ta trudna do zrozumienia 
jego wiara w zwycięstwo, która kazała mu być głuchym na przestrogi i przyjąć 
bitwę nie mającą żadnych szans powodzenia. 
Wskutek wspomnianego ruchu jazdy pruskiej, Kościuszko wydał rozkaz 
cofania się na 
fałogoszcz. Odwrót odbywał się w porządku przez wieś Hebdzie 
i las do niej przytykający. Ten porządek w odwrocie zawdzięczać należy 
przedewszystkiem konnicy polskiej, będącej dzielną osłoną dla cofającej się 
piechoty. Kościuszko podnosi w raporcie "przytomność w zręcznem zasłanianiu 
rejterady generałów Kamieńskiego i Sanguszki". Kamieński połączył swój 
pułk z brygadą rannego 
fadalińskiego. Sanguszko nietylko świetnie na czele 
600 konnicy osłaniał odwrót, ale (jeżeli mu wierzyć można) ocalił Kościuszkę 
od śmierci lub niewoli. l ) 
Bitwa trwała od godz. 11. rano do 5. - osłanianie odwrbtu przez konnicę 
aż do wieczora. Straty polskie obliczał Kościuszko na tysiąc ludzi w zabitych 
i rannych; prócz tego w ręce nieprzyjaciela wpadło 8. armat - o jeńcach 
Kościuszko nie wspon1ina. Źródła pruskie straty przedstawiają o wiele znacz- 
niejsze; mówią, że pochowano 1250 trupów polskich, że samych rannych 
jeńców wzięto 500, armat zaś zdobyto 17.2) Jakie były straty rosyjskie i pruskie 
niewiadomo. "Gdyby nieprzyjaciele nasi - pisze w raporcie Kościuszko - tak 
jak my szczerymi być umieli, przyznaćby musieli zapewne, że drogo tę korzyść 
zapłacili", poczem podaje mylne pogłoski o śmierci Denisowa, dwóch gene- 
rałów itd. :\IiJczenie zwycięzców o stratach własnych wiele mówi, - musiały 
być rzeczywiście dotkliw
 i one to może były przyczyną, że nie ścigali zwycię- 
żonych, i dopiero po trzech dniach odpoczynku wyruszyli za Kościuszką.3) 
Stanąwszy w 
fałogoszczu, wysłał Kościuszko natychmiast (7. czerwca) 
"uprzedzając uboczne doniesienia", pierwszą wiadomość o klęsce. Wspomniał 


]) Podajemy dlatego zastrzeżenie, że jak już zauważyliśmy, wszyscy pamiętnikarze lubią się 
chwalić, a z potwierdzeniem faktu podanego przez Sanguszkę nigdzie się nie spotkaliśmy. Opowiada 
on tak: "Zjeżdżając z pola bitwy, widziałem jeżdżącego po niem człowieka w czujce i bez pałasza 
dobytego. Deszcz silny zaczął padać, a że przódy był Kościuszko w kurtce swojej zwyczajnej szarej 
i na skarogniadym koniu, którego ubito. l'rzeto nie po.znałem go odrazu i wziąłem za uczciwego kape- 
lana, dysponującego na śmierć rannych. Zadziwiony spokojnem męstwem w mniemaniu mojem kapelana, 
ruszyłem do niego, ażeby go wycofać z niebezpieczeństwa, gdyż trzeba się było odcinać i często 
huzarom, którzy po bojowisku ubiegali się za łupem. Nie uszedł byłby i Naczelnik od nich, tylko, że 
postać jego w tej czujce nie była łakomą, i że siedział na małym wilczatym podjezdku. Gdym go po- 
znał, cicho rzekłem: "C ó ż t u N a c z e l n ikr o b i s Z?II Odpowiedział mi: "C h c ę b y ć u b i t Y ID I" 
'Vtedy porwałem go za rękaw i prowadzę do nieoddalonego kołowrotu wioski Hebdzia, za którą były 
przeprawione nasze niedobitki. W ściśnieniu się we wrotach trzymałem go silnie, bo mi się wyrywał, 
dwóch żołnierzy wsunęło się między nasze konie i kula ich położyła, lekko w nogę raniła Kościuszkę, 
a urwała zad koniowi. na którym siedział. Przesadziłem go na. mego, pojeC'hał się opatrzyć". - Słowa 
Kościuszki: "chcę być ubitym" dałyb
T się tłumaczyć jego rozpaczą. Możnaby się nie dziwić, gdyby 
szukał śmierci, ale to jeżdżenie jego po polu bitwy, wśród ubiegających się za łupem huzarów, to 
"wyrywanie się" w kołowrocie i inne szczegóły, trącą nieco fantazyą. 
2) Treskow ogólną stratę zaokrągla do 2000, co się Korzonowi wydaje prawdopodobnem, zwła- 
szcza, że dość kosynierów miało dezerterować. ..W istocie (słowa Korzona) korpusy z pod Szczekocin 
ukazują się pod Warszawą w znacznie uszczuplonej liczbie głów i koni". Kierzkowski (str. 29) liczy 
wziętych do niewoli aż 2UOO. Do Krakowa przyprowadzili potem Prusacy 500 rannych. 
8) W przejętym na Litwie liście jednego z Prusaków do księcia KurJandzkiego czytamy 
łowa: 
"Za dzisi
jszego panowania nie było tak upartej bitwy; Polacy okazali taka, wytrwałość i zaciętość t 
że w tern samych Francuzów przewyższyli i gdyby nie przytomność króla, zachęcającego i biegającego 
w8zędzie, nie wiedzieć, coby się z nami stało I" Jest tu zapewne przesada na. . . cześć króla, ale z wy- 
jątku tego można mieć niejakie wyobrażenie o dotkliwości strat pruskich. 
1794: 33
		

/bartoszewicz_dzieje00285_0001.djvu

			- 258 - 


. 


o dwa razy większej sile wojsk skombinowanych, o "szkodzie mnIej znacznej 
co do liczby, ale zawsze kosztownej, bo generałów Grocho'wskiego i "\V odzickiego 
i kilka sztuk armat utraciliśmy". "Nie chciał nas Bóg - pisze dalej - wzbić 
w hardość pomyślnością dnia tego, bo w moment, kiedy zwycięstwo w naszych 
ręku było, nieprzytomność niektórych subalternów i pierzchnienie jednego 
batalionu wydarło nam z ręku korzyści. Cofnęliśmy się przecież w porządku 
po trzech godzinnej kanonadzie". 
Zapowiedział dalej Kościuszko, że wkrótce zda "szczery raport narodowi". 
Zalecał Radzie, aby utrzymywała spokojność w Warszawie i narodzie i wzywał 
"do podwojenia gorliwości i natężenia republikanckiego męstwa". 


I I 
.t, 
'''. 
'4. 
, 
, . 
\ 
, , 
" 
t 


. 


., 


. 
 


'A'
;::'/' ".; . 'i--..J....: J#' 


,';- 
....- 


"'t 
.....
... 


..."""'1. 


-- 


- 


ot 


. ,. 


Nr. 97. Krzyż dla poległych, wzniesiony na polach 
Szczekocińskich. (Z muzeum Czapskich w Krakowie.) 


Drugi raport obszerny, wydany w dwa dni później (9. czerwca) z obozu 
pod Kielcami, znamy już w znacznej części z przy
oczonych z niego ustępów 
.. o przebiegu bitwy szczekocińskiej. Dodajemy więc tylko, że podnosił w nim 
Kościuszko "męstwo regimentu pierwszego, który tak w oficerach Jak żołnie- 
rzach ucierpiał" ; stawiał go za przykład, "jak należy w obronie Ojczyzny pilnować 
naznaczonego sobie miejsca". Oprócz pochwał dla Sanguszki i Kamieńskiego, 
jest w raporcie wzmianka o od wadze generała Ponińskiego. Prócz tego wielu 
innych "dało męstwa i gorliwości dowody". Osobną wzmiankę poświęcał 
Naczelnik sierżantowi regimentu drugiego Franciszkowi Derysarzowi,- "który 
mając obydwie nogi od kuli armatniej urwane, wołał jeszcze na swoich: Bracia, 
brońcie Ojczyzny, śmiało brońcie, zwyciężycie! II
		

/bartoszewicz_dzieje00286_0001.djvu

			-259- 


Koniec raportu brzmiał dosłownie: "Narodzie! pierwsza to stałości ducha 
twojego próba, pierwszy dzień twego powstania, w którym ci się zasrnucic, ale 
nie przerażać wolno. Poprawią się winni twej szkodzie w n3.jpierwszej okazyi, 
a ci, co w swej odwadze nigdy cię nie zawiedli, zemścić się pragną momentalnej 
twej niepomyślności. Byłżebyś godny
 wolności i samowładztwa, gdybyś 
odmian losu znośić nie umiał? Podłe i nikczemne wyrodki twoje zechcą 
korzystać z tego momentu, aby cię trwożyć; ale oni się ze zwycięstw twoich 
.smucą, udają radość, a z klęsk się twych cieszą, udając smutek! 
"N arodzie! ziemia twoja będzie wolną, niech tylko duch twój wyższym 
nad wszystko będzie. Nie żałujże się, abyś żałowanym lub pogardzonym nie 
był".l) 
Bitwa szczekocińska, to jest, ściślej mówiąc, wdanie się w tę bitwę, uwa- 
żają za błąd jak już wiemy, wszyscy współcześni krytycy wojskowi. "\Vprawdzie 
szkoda, jaką ponieśliśmy, była rzeczywiście "mniej znaczną co do liczby", ale 
straty moralne były nieobliczone. Następstwem jej przedewszystkiem, był 
.chwilowy upadek ducha. "Drażliwsze umysły" przestały wierzyć w powodzenie 
oręża polskiego - zbladła gwiazda "niezwyciężonego" Kościuszki. Sam fakt, 
że zamiast jednego wroga, dwu stanęło do walki z powstającym narodem, 
działałby już ujemnie na trwożliwszych, - cóż dopiero, kiedy już pierwsze 
wspólne tych wrogów wystąpienie zaćmiło blask Racławic i świętej insurrekcj"i. 
warszawskiej. "Szczekociny - mówi Sanguszko, jeden z głównych uczestników 
walki, - osłabiły zapał chłopów, źle oddziałały na armię".2) Dalszem zresztą 
a prostern następstwem Szczekocin był upadek powstania w województwach 
krakowskiem i sandomierskiem i spodziewany wprawdzie, ale przez Szczeko- 
ciny przybliżony upadek Krakowa. 


ł<> 



..e 


<>to 


l) Oprócz tych dwóch raportów, istnieje jeszcze trzecie doniesienie Kościuszki o bitwie szcze- 
kocińskiej. Komendant krakowski Wieniawski wysłał na parę dni przed bitwą kuryera do Kościuszki 
z rozmaitemi zażaleniami na Komisyę krakowską. Kuryer ten spotkał Kościuszkę w odwrocie pod 
Małogoszczem. Kościuszko natychmiast odpisał Wieniawskiemu, a przy sposobności dodał: Biliśmy 
się z Prusakami złączonymi z 1floskalami. Liczba ich przewyższała naszą. Mieli także liczną i co do 
kalibru daleko' mocniejszą od naszej artyleryę. Bitwa od godziny 11. przed południem trwała aż do 6. 
wieczór. Jużeśmy byli kilkanaści
 armat odebrali nieprzyjacielowi, i cała jego pierwsza linia była 
w zupełnem pomięszaniu, kiedy trzeci batalion regimentu Czapskiego, tudzież kawalerya lewego 
skrzydła naszego raptownie pierzchnęła i 2 bataliony uzbrojonych chłopów za sobą pociągnęła. Tak 
tedy widziałem się być zmuszonym odwołać batalion Wodzickiego. który kilka armat nieprzyjacielskich 
opanowałszy, gdy cały tejże artyleryi zaprząg pobity znalazł, trzy armat
. bagnetami był zagwoździł. 
Batalia na tem się z naszej strony skończyła, a nieprzyjaciel także się cofnął. Mieliśmy w zabitych, 
ranionych i niedorachowanych straty 1000 ludzi. Okoliczną relacyę uczynię do Najwyższej Rady N aro- 
dowej Warszawskiej. Dan w obozie pod Małogoszczem etc.- Jestto prawdopodobnie pierwsza relacya 
Kościuszki o Szczekocinach. Wydrukował ją z odpisu lwowski "Dziennik patryotycznych 'polityków", 
(Nr. 70, z dnia 25. czerwca). - Wykonany. przez Stachowicza plan bitwy szczekocińskiej podajemy 
jedynie jako Jlciekawostkę-, gdyż ze wszystkich planów Stachowicza ten jest najmniej do prawdy zbli- 
:żony. 


2) Pamiętniki, str. 34. 


33*
		

/bartoszewicz_dzieje00287_0001.djvu

			. 



 

-.:r ,--'
: 
. _ ' ""f 
- 
..,. "" r--r:' 
-
i .-..---.- . 


I 
-' I', 
-- 
- 

 

 ' 

 . V <.......--- 
 ,tf 
A-, 
.i 
 -, i' .!f' 

Z"'
 
.!... lJ , - i-_- . ":-/.' ..- ... 
!t
r ił II 

 
oT. b I:............ -. .".lc-' ,,, <'/ < II - 'ł' 

. ,.... , ..


 
 
 , 
:>"... :::" 1 " ,'''1 .. 
 
 .. 
"1' '. lO.. . _. ..;.... . 
 >( 
...' t111.s,
O '".;,"
" _'p

" .1,.. Ul I ".
. , .f' ł, 
, 
 II.,."" Ił- A-'.Ił";-ł / .... 1 ' , .. I t., I' Ul"" ni 
 .;łf; -" , 
..:-; . / __:.ł.. 
 ' ł 
1IJ''f' 
 r;' J! ł"/ ___
 
 
 ,.. ł '-, r.;I' 
-
 _ _ ł t ł ł ' 


--- 


f. 
- 
"t- 
r:. 'I, I '-łt-"'!-
 
 ":nrn1 I I 


Rozdział dwudziesty czwarty. 


KOŚCIUSZKO POSU\VA SIĘ KU WARSZA\VIE. - PRZEGRANA ZAJĄCZKA POD 
CHEŁMEM. - ZACHO\VANIE SIĘ AUSTRYI. - UPADEK KRAKOWA. 


Z obozu pod Kielcami wydał Kościuszko ordynans generalny wszystkim 
- komendantom korpusów wojska liniowego, aby ,,0 ile pozycya pozwoli", 
szli w granice pruskie i rosyjskie "i tam głosząc wolność i powstanie Polaków,. 
lud uciemiężony i jarzmem przyciśniony niewoli wzywali do łączenia się- 
z nami i uzbrojenia powszechnego przeciw uzurpatorom i ich przemocy". Jako 
motY'vy podawał naprzód, że "już widocznie i głośno wojska króla pruskiego 
łączą się z moskalami, że uzurpatorowie nawet naznaczone gwałtem przez 
siebie granice, przechodzą po nieprzyjacielsku ", a następnie, że ziemia polska 
dotąd sama tylko jest pobojowiskiem i stąd znosi wyłącznie "wszystkie 
skutki nielud7.kich gwałtów i zbrodniczej napaści". 
Przedsięwziąwszy I ,vięc "śmiałą determinacyę" dać "lnny obrót" sile- 
zbrojnej narodowej, żądał od komendantów zbierających pospolite ruszenie; 
aby z temi korpusami, jakie już mają, lub z ludem pogranicznym wiejskim 
"od robót w tym czasie uwolnić się mogącym", wkraczali ,,'w kraje wydarte- 
Rzeczpospolitej polskiej, a potem i w kraje dawnej pruskiej i moskiewskiej 
posesyi", podając wszędzie rękę "chcącym wrócić do swobód własnej Ojczyzny, 
lub chcącym wolną uzyskać Ojczyznę". Zalecał braterskie obchodzenie się 
z tJIni, co ,,'zamiarowi okażą się pomocnymi"; kazał uszanować wszelką własność 
prywatną, poddając pod "prawo zdobyczy" jedynie własności rządów pruskiego 
lub moskiewskiego. Oświadczał "w imieniu dźwigającego się narodu", iż. 
każdemu dowódzcy czy komendantowi lub jego potomkom przypadną w na- 
grodę "dobra narodowe starostwami zwane, lub te, które naród zdrajcom 
konfiskuje". 'Vzywał w końcu do pośpiechu, zwracając uwagę, iż obecnie jest 
najlepsza pora do wkroczenia w kraje nieprzyjaciół, są one bowiem przeważnie 
ogołocone z wojsk, które do nas wprowadzono. 
Ordynans ten Rada Najwyższa Narodowa natychmiast, bo już 12. czerwca, 
podała do wiadomości Komisyom Porządkowym i wojsku Rzeczpospolitej. 
i kazała ogłosić z ambon w cerkwiach i kościołach.
		

/bartoszewicz_dzieje00288_0001.djvu

			261 - 


We dwa dni później wydała ona od siebie odezwę do obywatelów pro- 
wincyi wielkopolskiej. Polemizowała w niej przedewszystkiem "z bezwstydnością 
i niesprawiedliwością" dworu berlińskiego, zawartą tak w patencie, wydanym 
23. kwietnia po buncie 1fadalińskiego, jak i w obwieszczeniu, jakie w dniu 
16. maja ogłosił rząd pruski po wkroczeniu wojsk jego w granice województwa 
krakowskiego; 'v obwieszczeniu .tem Fryderyk Wilhelm dowodził, że w Polsce 
panuje wojna domowa, że "zdrowa część narodu jęczy pod nieszczęściem", że 
dla szczęścia i pokoju swoich poddanych Prus południowych (taką nazwę dano 
Wielkopolsce) "własną poświęca spokojność". Zbiwszy te obłudne, prawdziwie 
pruskie motywy wyruszenia na nowe rozboje, przypomniawszy nikczemność 
polityki pruskiej od czasu konstytucyi 3. maja, Rada Najwyższa Narodowa 
"chcąc wam Wielkopolanom pewne wytknąć prawidła, w których się w dzi- 
siejszym stanie Ojczyzny 'Naszej trzymać powinniście, ogłasza za nieprawne 
zabory pruskie; niszczy gwałtownie na zbrodniczym zjeździe Grodzieńskim 
wymuszone ratyfikacye; uważa \V ojewództwa i Ziemie prowincyi Wielkopolskiej 
za nierozdzielne części Rzeczpospolitej, a mieszkańców ich za Polaków 
i współobywatelów; deklaruje, iż innego rządu uznawać nie macie nad Rząd 
Polski; że obwieszczenia i rozkazy pruskie, do żadnego Was nie obowiązują 
posłuszeństwa; nakazuje wyraźnie wszystkim obywatelom, pod konfiskatą dóbr, 
na swoich zostawac miejscach, odbywać obowiązki do jakich od Rzeczpospolitej 
są wezwani i obwieszcza, że ci za zdrajców Ojczyzny poczytani i karani będą, 
którzyby wmawiali jakąkolwiek podległość nieprawej przywłaszczyciel ów i na- 
jezdników władzy". 
Tymczasem Kościuszko posuwał się ku Warszawie traktem krakowsko- 
warszawskim. 10. czerwca stanął pod Zagdańskiem, 11. obozował pod Lipowem 
Polem, 13. minąwszy Szydło wiec za
rzymał się pod \Vysockiem, a 14. przeszła 
jego armia przez Radom i stanęła pod Kozłowem na dłuższy, bo czterodniowy 
wypoczynek. Z obozu pod Radomiem datowany jest list Kościuszki do któregoś 
z dawnych towarzyszów broni, może do generała Karwickiego, w którym 
Kościuszko wzywał "kolegę", aby przystąpił do "najpiękniejszego dzieła". 
Pisał mu, że jest w kraju, w którym obywatele, wojsko i lud ćzeka tylko 
zawołania i dowódcy. \Vspominał, że "wysłał partyzantów" co naprowadza na 
myśl, że mowa tu o \Vołyniu, ponieważ w tym czasie polecił Kościuszko ma- 
jorowi Liberackiemu, aby w 500 koni ruszył na \V ołyń. 1 ) 
Z Kielc jeszcze pobiegł kuryer do Zajączka, wysłanego niedawno dla 
objęcia dowództwa nad wojskiem broniącem linii Bugu. Kuryer wiózł rozkaz 
Zajączkowi cofnięcia się ku 'Viśle. Dążąc ku \Varszawie raz dlatego, aby jej 
bronić przed nieprzyjacielem, który niechybnie zająć ją zamierzał, a powtóre, 
aby i dla swych uszczuplonych zastępów znaleźć pod jej murami osłonę 
i zyskać silną podstawę operacyjną, musiał Kościuszko zrezygnować z obrony 
Bugu, aby mieć bliżej siebie silny korpus Zajączka. 
Kuryer spotkał już dywizyę Zajączka w odwrocie po przegranej pod 
Chełmem. 


l) List ten bez adresu był już znany, kiedy pan Józef Karwieki ogłosił w Atencum (1881 roku 
tom II., str. MO), że pochodzi z jego zbiorów lIa lubo adresu niema, wiadomo atoli, że adresatem był 
6enerał Karwicki". Osłabia to twierdzenie fakt. że pan Karwicki w swojej JJ Wędrówce
od źróde 
o 
ujścia Horynia" (Kraków 1891 roku) dla upiększenia pamięci swego':przodka, dopuszcza się fałszowan
a 
cytatów i przypisuje mu czyny, jakich nie popełnił. Więc bardzo wierzyć mu nie można. Wres
c
e 
odezwa Kościuszki nie odniosła skutku - Karwicki nie usłuchał wezwania. Wołyń świetnie się bawlł, 
z' wrogiem utrzymywał towarzyskie stosunki W Mizowcu u Karwickiego było bardzo wesoło.
		

/bartoszewicz_dzieje00289_0001.djvu

			- 262 


" 
\Viemy, że dla obrony linii Bugu przeciw wkraczającemu do Polski na 
czele silnego korpusu generał-majorowi Zagrażskiemu (Zagrajskiemu) pozostawił 
Grochowski ok(\ło Dubienki kawaJeryę Wyszko,vskiego, Kopcia, Zagórskiego 
i jeszcze kilka innych pomniejszych oddziałów jazdy. 18. maja donosił Zagórski, 
że siły te są niewystarczające do powstrzymania przeprawy 5. tysięcznego 
korpusu nieprzyjaciela, zwłaszcza z powodu braku artyleryi. Generał ziemiański 
lubelski Piotr Potocki, wyprawił przeto gońców do Kościuszki i Grochowskiego, 
a Zagórskiemu na razie wysłał pomoc złożoną z 60 żołnierzy i 290 rekrutów. 
Zarządzono natychmiast dalsze uzbrojenie włościan. Grochowski przysłał Po- 
tockiemu na rozstawnych furach batalion piechoty z 3. armatami. Potocki 
z tym batalionem i kilku tysiącami kosynierów i pikinierów posunął się ku 
broniącej Bugu kawaleryi; większą część jednak włościan zostawił na granicy 
województwa, gdyż ziemia Chełmska miała też własną milicyę. Siły te wstrzy- 
mywały czas jakiś nieprzyjaciela. Wyszkowski nawet twierdzi, że się przeprawiał 
brodami za Bug i codziennie staczał utarczki. 
Jednocześnie wysłał Kościuszko nad Bug generałów Wedelstetta z 1000 
ludzi i Haumana z Działyńczykami i armatami. l ) Prócz tego, przybył z Podlasia 
generał Kajetan Ożarowski w 800 koni, a pułkownik Chomentowski prganizował 
włościan. Nadchodziły jeszcze "inne posiłki". 
"\Vkrótce (29. maja), przybył Zajączek dla objęcia głównego dowództwa 
Wyszkowski opowiada, że Zajączek, obejrzawszy posterunki nad Bugiem 
pod Dorohuskiem i Dubienką, zgodził się na jego projekt zaatakowania Rosyan 
po drugiej stronie Bugu. Komendę pod Dubienką nad 1200 piechoty i 1300 
kawaleryi z działami większego kalibru powierzył "\Vedelstettowi z wyraźnem 
zaleceniem, aby nie przystępował do ataku, dopóki nie usłyszy strzałów. Sam 
Zajączek z resztą piechoty i 8. trzyfuntowemi działami miał przejść po moście 
promowym, kawaleryę swoją przeprawić w bród i rozpocząć atak. Kiedy 
,vszystko było gotowe, odebrał Zajączek wiadomość, że z korpusem Zagrażskiego 
połączył się korpus Derfeldena, który objął naczelne dowództwo. Tak połą- 
czone siły Rosyan były zbyt przeważne, aby Zajączek mógł do wykonania 
planu przystąpić. Uwiadomił o tern Wedelstetta, ale ten w porozumieniu 
z Haumanem i Ożarowskim, mimo zakazu przeszedł Bug, "nieprzyjaciół z dział 
zaatakował i na tern swe zwycięstwo zakończył, iż całą amunicyę i tak już 
szczupłą wystrzelał i napróżno zmarnował". 2) . 
\V obec nadejścia Derfeldena, postanowił Zajączek cofnąć się z pod 
Dubienki i zająć stanowisko pod Chełmem. Wybrał na obóz dwa wzgórza 
wznoszące się ku Dubience, a odległe od siebie o 4000 do 5000 kroków. N a 
jednem z, nich "w równej dyrekcyi z miastem leżącem" postawił dywizye 
Haumana i Wedelstetta. Skrzydło prawe dywizyi Haumana przypierało do lasu, 
a lewe ku miastu. Las był opatrzony arn1atą i strzelcami; na lewem zaś 
l) Z "\V arszawy było wysłanych 12 armat z Haumanem i kapitanem Tyszk
, wykomenderowano 
zaś Działyńczyków 785, fizylierów 266 i z pułku Wirtemberga 1-19 koni. Korzon, Wewnętrzne dzieje, 
str. 388. 
,

 2) Powtarzamy to opowiadanie Wyszkowskiego z wielki€m zastrzeżeniem, gdyż Wyszkowsk 
jest bałamutny, a jako wielki zwolennik Zajączka, wszystkim jego przeciwnikom wci
ż zarzuca zdradę 
Inne źródła mówi
, że nie" przybycie Derfeldena, który dopiero później połączył się z Zagrażskim, ale 
trudności przebycia rzeki stanęły na przeszkodzie wykonaniu planu. Wyszkowski przybywszy do 
Dorobuska miał nie zastać przygotowanych do zbudowania mostu materyałów. Choć więc Wedelstett 
smiało natarł, nie widząc wsparcia cofnąć się musiał. Paszkowski zrzuca winę nu. Zajączka, że "nie 
umiał korzystać z pomocy i zdatności Wedelstetta, w zręcznym jego składzie skutecznego napadu 
Derfeldena". Trzy relacye, a każda inna.
		

/bartoszewicz_dzieje00290_0001.djvu

			- 263 - 


skrzydle od miasta. równie jak w środku były baterye. Dywizya"\V edelstetta 
opierała się swojem lewem skrzydłem o drugą stronę lasu, a prawem o mniejsze 
wzgórza, na których także ustawiono baterye. Na drugiej przeciwległej górze, 
opatrzonej bateryą z 4. armat składającą się, stały trzy bataliony pod komendą 
pułkownika Chomentowskiego. "\Vreszcie generał Ożarowski stał ze swoją 
komendą o trzy ćwierci mili od Chełma, dla zabezpieczenia obozu od strony 
południowej.l) 
Jaka była siła liczebna całego korpusu Zajączka, trudno jest oznaczyć, 
z powodu bardz:o sprzecznych relacyi."\V raporcie Zajączek jej nie podaje, 
w Pamiętniku swoim mówi, że dawnego wojska miał 3485 (1885 jazdy i 1600 
piechoty) i rekrutów 2000, nie licząc włościan (milicyi). Kopeć liczy wojska 
regularnego 6000, włościan 4000. Lekarz pułku DziałYlIskich Jan Drozdowski 
oblicza też wojsko regularne na 6000, 
ale pikinierów i kosynierów " osobliwie 
szlachty (drobnej) z Łukowskiego i San- 
domierskiego", widział aż 8000. "\Vysz- 
kowski jeszcze wyższą cyfrę wojsk re- 
gularnych podaje, bo kawaleryi 4533, 
piechoty 4150, razem 8683, a prócz tego 
kosynierów 2050. Przy takiej " zgodności " 
Korzon poprzestaje na wykazie korpu 
sów, "jakie znajdować się były powinny 
w dywizyi Zajączka", i wypada mu daw- 
nego ,vojska regularnego 6016 i 2000 
rekrutów oprócz włościan, (pod Cheł- 
mem liczono ich 2000, nad "\Visłą 3000, 
a pod Lublinem rozbiegło się 3000). 
Przyznaje jednak Korzon, że we froncie 
pod Chełmem mogło stać tylko 3485 
głów dawnego żołnierza, jak Zajączek 
podaje, - prawdopodobnie nie liczył 
on komendy Ożarowskiego, która jako 
stojąca opodal, udziału w bitwie nie 
miała, chociaż jej armaty były czynne. 
Taż sama niezgodność panuje w obliczeniu ilości armat. Zajączek podaje 
w raporcie armat większego kalibru 10, (z tych jedna tylko była dwunasto- 
funtowa i cztery czterofuntowych - w Pamiętniku zaś mówi o 11 działach 
spiżowych i tyluż żelaznych lIdo użytku niezdatnych". 
Wojsko rosyjskie według Korzona liczyło koło 10.000 żołnierza, jeżeli ich 
14 szwadronów i 14 batalionów, wymienionych przez Treskowa, znajdowało się 
w komplecie. Engelhardt, który był przy Zagrażskim, podaje jednak znacznie 
wyższą liczbę. Samą kolumnę Zagrażskiego oblicza na 10 batalionów, 12 szwa- 
dronów, jeden pułk Dońców i 10 dział polowej artyleryi, a po przybyciu Der- 
feldena "cały oddział liczył przeszło 15 tysięcy ludzi". 2) Naturalnie przypuszczać 
należy, mając na uwadze przebieg bitwy, że nie cała ta siła brała w niej 


. ...ł'Y
:J
 r. ..- 
.. . '''
'1t
!".1> . 
""" 
}""\.!. ",?t.. 
.j
,J':;t'.,-, I'.n:.-'. 
. .' ..('..'}"<:'
""
r-:""

--;' -' ".i./ ...r.....

::'j<
 
 
. 




.\. .'
 . "''' . ."... -, !..:f.
...'((ji
ł'-.: 
 " 
. 
 kW::5J;
'r.' '. i .... 
' "':?

.\:t
 
 F?': 
 
' 
...-=' 
':".,
,?
,:,

, f ' .. {' ... )'
.' I 
..
.c: .....=ł":.
... .. .... .. ,. '..s:. 
.
.,. 
'
f,'N<.
.Jj;..-.... . "- f...., : ,

::"-!"m.
V 
, 
,,'" 1
"

 
 
 łr l" 
, 

 "'łt.1"t1".:...J:
(.
,\ 

 
Ki:j"ft
. i. ""'-""..,.- .' 
.:
'!t
 r;..1..;:;
 
o'.'f.'Vb
 .
. , .
 J '.-!I"" ".'::'<'J
'łIf;..:f5.j,..!jj:'!;, 
o;}....,L>.-1,->:O..ł/<
 . '. .' . o}r*:t: 
 :t.:-H::ilr."

; 
,';"-;'
'i;p..
t
"'i'
 .""':;... 0'0 ..;...
:..... -:'''
'M.

'\\.., 
-:}1

'



\ ".}l._ 
 
 ;
""'






 
ł
; :
<0\ ... ' 
\$':i'1ł.t 
 .=*

.\," 
_
,
. . .
{.. ;",... . :II) "x-\

t;;
{
 
1;:
 
.
 o..' , "' o " . ".P 
 ',-' '
"A '-'
'. 
_

. .":.). ,,
;.('.. ..rJo::;{ ,?w
-":
\"..\l-,,",.,, 
. 
':

r.
\
s?'o:
. . . '. 
 . 
.i:?

.:::::,,':,


:ł,l:
 

 '.''''':'
''''4

 
 '
 . . . r .-.,",.1 
)

 ..:-.

)..
t.".:.,.-"L'r; 
. :,:. 
 
.,.
,,).,
. ":1> , '-'. <.. "1" v-:...-.r.

I
'
'''.c;
'
tf
: 
IS
.' . .2..J: o .łł ..:t.-ł..:- I ...... ....
.r.. ..." ...
... 
:
--I } "'.



 1 '
:tj


:..s . 
ł::' ., ' \ -. --,.. '

..,




{i:}:A t 1
1ł:"
(
 
1.'. 1":,I
.I_. 
"):,'''''.'\-I(\,''';\r''' 1?'ł'J'-ł=v- ..:"..,..
- 
i

.t'
-.n


":"
':,;'\;':'::ł... ':


. 
..;!,..,,-<
:;
%:......':1 

I 


"
l

:"" ł-ł*!t:: . . "'..ł:":; lJ:'\!$f
 
 ' 

: 
 i>
t1?;'-:_1

fi
W.t;: .... 
 .. .. .<>
iV1i
'{




.. ') 
 
. ..,. '_ł::ł,..("
'rl,,ł
"'JI
. . , .....r
 '!'J'.:'!i..;"ł'"",
...
 
,r. j - ,";f,'
';.J.-»f!J;<> '. ł .. ':'.. )..r.-\4'
 t,
ł:f !,-!..:j:J:" 
li'" ............. 


..._r , :-- '"":-:.f',;:-,;,:-:f.::...
.
 " 
 
;,_jo;i" 
4
"'-" ... 0('.. ;.........=t-.;...........I}o'\ 

"..co- .... 

 
 " i,' '.. -ftt.. _ ...Ił... ;.,,:......

;C 
-łf./ ,... ...;.... ,. l-..'

 . ..,...... 
lf II '. 1i,;
 . 


4
t ,

 ... ..
\' 
#.. 
 .,': 
'fb 
 
 -'i-.
'" '. 
! 
..\ "ł,<&-
' . _:
 
 . · 
· \ . i
t

V.;. ,
"
. 
 . 
\ 


':'Ió...' "ił!. 
 
, :

<;. i1Ętt..-:. _:' 
(
- J 
 
r _ ..

.a. 'r-_ 
\' -t;",;. 

,. .. 
.......... 1(&.... r. 
..., .. 1"..... 
;."' -:,; .)i-'i- ... ....... . 
Q. 

t.
. 0. 0 . . :-:.... 
. 
 . 


N... 99. Józef Zajączek. generał dywizyi. 


l) Wszystko podług raportu Zajączka. 
2) Pamiętniki Engelhardta, str. 109. Treskow liczy sił
- Derfeldena na 5000 t
.l.ko j za to Wysz- 
kowski na 22.000.
		

/bartoszewicz_dzieje00291_0001.djvu

			- 264 - 


>I 
udział. Armat Rosyanie posiadali według Zajączka 22 dwunastofuntowych, 
-a koło 40 batalionowych. 
Dnia 8. czerwca o godzinie 10. z rana odebrał Zajączek wiadomość, że 
nieprzyjaciel postępuje ku niemu "z całą forsą". Sytuacya miejsca, lubo wy- 
niosła i panująca, miała okolice, "tak przykryte lasami ichruszezami", że 
dojrzano nieprzyjaciela dopiero wtedy, kiedy się już znacznie zbliżył (koło 
południa). Szedł 4 kolumnami, jedną od Serebryszczy, a trzema od wsi Kamienia. 
.J edna z tych ostatnich zwróciła się na prawe skrzydło Wedelstetta, druga 
.posuwała się w ten sposób ku lasowi, że mogła zarówno grozić i lewemu 
skrzydłu, jak i Wedelstettowi; trzecia szła przeciw bateryi Cllomentowskiego. 
Zagrzmiały działa polskie - odpowiedziały rosyjskie. Ogień z bateryi Wedel- 
stetta i armatek Ożarowskiego zmusił nieprzyjaciela na chwilę do cofnięcia 
się. Zajączek wysłał wówczas w róg lasu 2 bataliony fizylierów Działyńskiego 
i bateryą Haumana. Trwał w tern miejscu ogień morderczy i długi, - w końcu 
"mnóstwo armat nieprzyjacielskich " zmusiło Haumana do cofnięcia się na 
dawną pozycyę. "\V ówczas całą forsę obróciły baterye nieprzyjacielskie na bateryę 
Chomentowskiego; bronił się długo i walecznie, lecz gdy padł od kuli armat- 
niej, "przestraszeni żołnierze, osobliwie z pospolitego ruszenia, uciekać poczęli ",1) 
Nieprzyjaciel opanował redutę, ale Polacy uwieźli z niej wszystkie działa, 
prócz jednego, które ugrzęzło w błocie. 2 ) Uciekających kosynierów dzielnie 
zasłoniła część brygady Wyszkowskiego, wstrzymując nieprzyjacielską kawaleryę. 
Ale mimo to kosynierów trudno było zebrać, "bo w wigilię tej bitwy zacząwszy 
być żołnierzami, nie mogli trafić do porządku". Zajączek puścił ich przeto do 
miasta, armaty zaś ze straconej reduty kazał ustawić na górze pod nliastem, 
dla asekurowania rejterady. Ogień trwał jeszcze z godzinę, ale gdy nowo- 
zaciężni na całym froncie mieszać się poczęli, jedynie tylko Działyńczycy pod 
komendą pułkownika Zajdlica, wsparci lewą bateryą, wstrzymywali nieprzy- 
jaciela. Wobec tego Zajączek nakazał odwrót przez miasto na trakt I{rasno- 
stawski. Nieprzyjaciel ścigał rejterujących i byłby może korzystając z ich 
nieporządku pochwycił część armat, gdyby nie Wyszkowski, który z całą 
kawaleryę natarł na nieprzyjaciela. . . .3) 
Na tern skollczyła się bitwa, opisana podług raportu Zajączka, a trwa- 
jąca od południa do godziny 7. wieczór. Wypada z tego opisu, że głównie, 
a może jedynie przyczyną porażki, byli "nowozaciężni ", którzy sprawili za- 
mieszanie. Ale tu wina spada raczej na dowódzcę, który widocznie źle ich 
rozstawił i na pierwszy ogień wypuścił. Wyszkowski, przyjaciel Zajączka, mówi, 
że po dziel nym ataku kawaleryj, chciał Zajączek całym korpusem go wspierać 
l) Wszystko podług rapOl"tu Zajączka.' 
2) Eugelhardt, str. 109. 
S) Engelhardt tak opisuje ten atak kawaleryi: "Dwom puł}wm kawaleryi naszej rozkazano 
atakować kawaleryą narodową. zakrywającą kosynierów. Położenie miejsca było błotniste, z naszej 
strony klinem wehodzące, szersze od nieprzyjaciela, za którego kawaleryą w szańcu stał batalion jego 
piechoty, a kiedy stąd pułki nasze rzuciły się do ataku, konie, ściskając się, sprawiły zamięszanie 
w linii, z czego korzystając nieprz
'jaciel, zaczął razić jazdę naszą wystrzałami działowemi z szańca 
swojego, kawalerya zaś narodowa rzuciła się na oba jej skrzydła i spędziła z placu jazdę naszą, goniąc 
za uciekającymi. Derfelden kazał z dział palić na swoich i nieprzyjaciół, pomieszanych z sobą, co 
zmusiło naszych do zatrzy!nania się, a polską kawaleryę do zaniechania pogoni". Przytaczamy jeszcze 
opis Wyszkowskiego: ..Nagle pokazanie się kawalliryi polskiej w proporce uzbrojonej, nieprzyjaciół 
przestrachem przeraża, gdy nasza kawalerya na 30 kroków do pierwszej linii nieprzyjacielskiej się 
zbliżyła, wezwaniem i świstem chorągiewek tak konie nieprzyjacielBkiej jazdy przestraszyła, iż w nie- 
ładzie tył podała i drugą swoję linię złamała, a uciekając naprzód, artylerzystów roztratowała, na 
piechotę wpadłszy, tę przełamała i w rozsypkę wprawiła".
		

/bartoszewicz_dzieje00292_0001.djvu

			-265- 


i "byłby łatwo odniósł sławne i stanowcze zwycięstwo, gdyby nie spiknienie 
się i zdrada Haumana, Ożarowskiego i "\Vedelstetta u, którzy zamiast iść do 
ataku na wojska rosyjskie, w największym nieładzie zostające, nakazali odwrót 
i doprowadzili go mimo usiłowań Zajączka. "\Vtedy dopiero Zajączek" widząc 
już nie rejterujących, lecz uciekających", posłał rozkaz 'Vyszkowskiemu do 
odwrotu. O czemś podobnem Zajączek nie wspomina; owszem mówi, że sam 
od wrót nakazał. 
Trudno dziś zresztą ocenić czy była i jaka wina Zajączka. .Paszkowski 
oskarża go o 
niedołęztwo", Korzon mówi, że nie okazał uzdolnienia, Nabielak 
sądzi, że niedoświadczenie j ego było widoczne. Sam Zajączek w Pamiętniku 
zaznacza, "że w tej bitwie pierwszy raz korpusem dowodził", czem zapewne 
chce się usprawiedliwić; co więcej, sam przyznaje, że stracił zaufanie wojska. 
Ale, jak wiemy, w obronie Zajączka staje 'Vyszkowski, bo nawet przewiduje 
"sławne zwycięstwo", gdyby nie mniemana "zdrada". "\Vyszkowskiego świadectwo 
niema tu zapewne wagi, bo relator to wysoce bałamutny, ale i Kopeć oddaje 
Zajączkowi pochwały. Według niego Zajączek "nlając tylko 6000 regularnego 
wojska, przez mądre obracanie pozycyi ścieśnionego czoła i przytonlność 
przezorną w samem manewI'owaniu, całodzienny (?) wytrzymawszy atak 20.000 (!) 
przeszło nieprzyjaciół unieśIniertelnił ten dzień w palnięci swych rodaków". Nie 
tak jednak n1yśleli inni podkomendni Zajączka. Hauman, Ożarowski i 'Vedel- 
stP.tt z kilku sztabsoficerami, postanowili po wyjeździe Zajączka do Lublina, 
żądać od niego złożenia dowództwa i gdy powrócił uczynili nlU tę "niesłychaną 
propozycyę", którą na jego żądanie podali na piśmie. Jeden tylko 'Vyszkowski 
nie chciał dać swego podpisu, ponieważ jak mówi, jemu dowództwo zdać 
chciano; łączyły go zresztą stosunki przyjaźni z Zajączkiem, z którym w jednym 
mieszkał nanliocie. Sprawa oparła się o Kościuszkę, który, czy nie dostrzegł 
winy Zajączka, czy też polegał wyłącznie na opinii wezwanego 'W tym celu 
Wyszkowskiego, czy wreszcie dla ratowania zasady subordynacyi, dość że utrzYlnał 
Zajączka przy dowództwie, \Yyszkowskiego mianował dyżurnym generałem, 
Ożarowskiego przeniósł do korpusu l\Iokronowskiego. Haunlan został przy 
korpusie, ale stał się poniekąd podległym i "\Vyszkowskiemu, który w imieniu 
Zajączka mógł mu rozkazy wydawać. "\Vedelstett wreszcie za chorego się podał 
i wziął dymisyę - Wyszkowski rzuca na niego podejrzenie, że uczynił to dla 
własnego interesu, obawiając się o swój majątek w zaborze pruskim. 1) Cała 
sprawa zresztą nie jest dość jasna, bo nie znamy zarzutów stawianych przez 
korpus oficerów Zajączkowi. Bądź co bądź przykre miała następstwa: pozo- 
stawiła niechęć między wybitnymi komendantami, a przytem spowodowała 
ustąpienie 'Vedelstefta, który należał do tęższych generałów i Iniał wyższe 
wykształcenie wojskowe. 2 ) 
Te następstwa gorsze nloże były od przegranej Zajączka, który szczęśliwie 
się wycofał, straciwszy zaledwie 203 ludzi w zabitych, 57 rannych i 195 koni; 
prócz tego" brakowało" mu 350 żołnierzy, którzy jednak "codzień wracali" 


l) Sprawę przedstawiamy według. jedynego, anietylko wogóle bardzo bałamutnego, l
cz w tym 
wypadku i niesłychanie stronnego źródła, bo na podstawie pamiętnika Wyszkowskiego. 
I) Wedelstett, obywatel wielkopolski, właściciel dóbr koło Grudziądza, odbył praktykę w wojsku 
pruskiem, gdzie dosłużył się stopnia majora. Porzucił je za sejmu czterole
niego. W roku 1:92 na,le
ał 
do wojska litewskiego. Głównodowodzący Zabiełło pisał o nim w raporCIe: "wsz
.scy daJemy 
wla- 
dectwo, że jest człowiek zdatny, piln
-, ochoczy i poczciwy". Pod Zelwą wykonał "bardzo piękną 
rejteradę" z 1474 ludźmi przeciw 5000 nieprzyjaciela. 
1794 


34
		

/bartoszewicz_dzieje00293_0001.djvu

			W rozsypkę za to poszła większa część kosynierów i pikinierów, ale dziwić się 
nie trze ba, że "lud pierwszy raz w ogniu będący uląkl się artyleryi nieprzy- 
jacielskiej " - (raport Zajączka. 1) 
Straty więc były niewielkie i słusznie bitwę chełmską nazywa Engelhardt 
utarczką. Ale utarczka ta, niepomyślna dla naszego oręża, zbiegłszy się z klęską 
szczekocińską, wywarła przygnębiające wrażenie. Po tych przegranych" umysł 
wojska okazał się chmurnym", mówi Sanguszko. Przegrana chełmska mogła 
się stać fatalną i dla Kościuszki, otwierała bowiem drogę Derfeldenowi, którego 
wzywał król pruski, aby przeszedłszy Wisłę razem z nim odciął Kościuszkę od 
Warszawy. "Już gotowaliśmy się radośnie do tego pochodu (pisze Engelhardt), 
gdy wtem odebraliśmy rozkaz od Repnina, abyśmy spieszyli co prędzej do 
Nieświeża nie bacząc na żadne prze- 
szkody, albowiem granice cesarstwa za- 
grożone zostały wpadnięciem w nie sil- 
nego oddziału wojsk buntowniczych; 
Derfelden przeto, choć z ciężkiln żalem, 
nazaj utrz rozkaz ten wypełnić był przy- 
muszony". 


Zanim jednak nadszedł rozkaz Rep- 
nina, Derfelden postępował szybko za 
cofającym się ku Wiśle ZajączkieIll. 
Kiedy 13. czerwca Zajączek przeszedł 
'Visłę pod Puławami, Derfelden zatrzy- 
mał się i wypełnił rozkaz "nieszczędzenia 
majętności Czartoryskiego, który dużo 
pomagał rewolucyi zasilając ją znacznie 
pieniądzmi". "\Vymownyobraz tego "nie- 
szczędzenia "podaj e Engelhardt: "Puławy 
zniszczone i zburzone zostały do szczętu; 
ogród i park tego pięknego miejsca, 
nie ustępujący bynajmniej carsko-sieJ- 
skim, bogato i wytwornie ozdobiony pałac 
zburzono zupełnie, ryciny, obrazy, rOz- 
szarpano i zdarto; bibliotekę, liczącą 
więcej niż 40 tysięcy tomów, 'całą zniszczono tak, że nikt potem żadnego 
zupełnego nie mógł dobrać dzieła. Jeden tylko pułkownik Szczerbaczew 
schwycił d'yie całe paki (zapewne przygotowane do wywiezienia), pełne kosztow- 
nych wydań francuskich, i te sobie przywłaszczył. Gabinet historyi naturalnej, 
znakomity i rzadki zbiór skamieniałości, wszystko to zostało zdruzgotane 
i zniszczone". 
"\V_ Puławach otrzymał Derfelden wspomniany rozkaz Repnina, wskutek 
którego korpus swój skierował na Litwę, zostawiając w drodze dla zakrycia 
granic, tylko generała Lassy z 4 batalionami i 6 szwadronami. Zajączek, żeby 
zbliżyć się do Kościuszki, pomaszerował 'v Radomskie. 


.. 



, 


. '.. 


- 

-._ ,


i "So-. 
..
.

 
 

_i
 
t:ł-- .
'.... " -
 
 
:
 
,.- ;.:= 
-;.. 
 


\--' 


.... 
 

 



 


- 
r " . 
... 



F--=- 




, 
. .,....... 

. rt 

 
-' 
\Ą ,,; ..t, -.. 9>-- ",J 
>: 
-
;. / 

q.;
.
:, ,
 .. 
 .;: 


:
::i, 
. ...:
. 


.. 


--/ ',";:0 ". " 
:111... . '1 - 
;-" ,
::

 
.\: 
., ," ','t' 
. -
 


- 
.:.= 


" ". 
,..... . 


- 

 ; 


......<""'..-= 



-- - -=-:... ---- 



Ot/nl-,x. G:
?,,& 

. X.:P 


Nr. 100. Adam X. Czartoryski, Gener. Z. PodoI. 


266 - 


l) Z raportu tego należy zaznaczyć jeszcze "akcyę" wicebrygadyera Rozwadowskiego, który 
kiedy konie od jednej armaty poplątane i znarowione ciągnąć nie chciały, "sam zsiadł z konia i za 
jego przykładem więcej żołnierzy z tejże brygady (Wyszkowskiego) na ręku prawie armatę przed 
nieprzyjacielem uratowali".
		

/bartoszewicz_dzieje00294_0001.djvu

			- 267 - 


Z pod Radomia przez Jedlińsk ruszył Kościuszko ku ujściu Pilicy do 
Wisły i 19. czerwca zatrzymał się pod Warką. Tu go doszła nowa nieszczęsna 
wiadomość: Kraków wpadł w ręce Prusaków. 
Wiemy, że go Kościuszko przed wyjściem jeszcze z Bosutowa (25. kwie- 
. tnia) starał się zabezpieczyć (patrz rozdział XIX). ,,:M:agistrat ogólny miasta 
stołecznego i wydziałowego Krakowa" ogłosił 26. kwietnia "spósób obrony 
miasta" przez Komisyę Porządkową ułożony. Podzielono Kraków jak za "daw- 
niejszych czasów" na cztery kwartały, z których każdy Jniał osobnego rot- 
mistrza. Polecono uzbroić się wszystkim obywatelom, przepisano ilu ludzi do 
obrony dostarczyć mają właściciele większych kamienic, klasztory i inne "spo- 
łeczeństwa". 2. maja pułkownik Wieniawski, komendant Krakowa, gorącą 
odezwą do mieszkańców poprzedził wydaną przez siebie instrukcyę co czynić 
mają obywatele w razie alarmu, którego znakiem będzie" bicie larum w bębny 
i dzwonienie po wszystkich kościołach zacząwszy najpierwej od kościoła Panny 
1\laryi ". Jeżeli larum uderzone będzie w nocy, w każdym oknie od ulicy ma 
być postawiona świeca. Obywatele uzbrojeni mają przed każdym rotmistrzem 
"uszykować się 'v dwa glejty", a strzelcy kurkowi stanąć przed pałacem 
Spiskim. Żydzi "którzy inaczej do obrony miasta przyczynić się nie umieją" 
obowiązani byli przystawić 250 ludzi z rydlami do kopania trawersów i zatara- 
sowania bram. Na wieży kościoła Panny 1\laryi "człowiek rozsądny" będzie 
obserwował ruchy nieprzyjaciela i "trąbą do gadania" na rynek ogłaszać 
będzie. Obywatele dzielić się będą na kompanie po 150 ludzi - 'v niedziele 
i czwartki ćwiczyć się powinni w maszerowaniu kompaniami.ł)
 
Wiemy, że 28. maja wysłał Kościuszko rozkaz komendantowi Krakowa 
"\Vieniawskiemu, aby w razie niemożności obrony przed Prusakami, wydał 
miasto "w depozyt" dobrowolnie Austryakon1. Polegało to na złudzeniu, że 
Austrya sprzyja sprawie polskiej, a w każdym razie przynajmniej zachowa 
neutralność. Prawdopodobnie złudzenie to ugruntował jeszcze więcej książe 
Józef po swym przyjeździe prosto z "\Viednia do obozu Kościuszki. 
Zachowanie się Austryi było rzeczywiście napozór dość przychylne. O tern 
co dziś wiemy, o tajnych poleceniach, o zamysłach cesarza Franciszka, Koś- 
ciuszko wiedzieć nie mógł. Ze swojej strony zrobił wszystko, aby przychylność 
Austryi uzyskać. Jak nam wiadomo, w sam dzień przysięgi na rynku kra- 
kowskim, wysłał do komendanta austryackiego na Podgórzu zapewnienie chęci 
zachowania dobrych stosunków, i wydał rozkaz, aby granice krajów cesarskich 
szanowano, aby transportom obywatelów austryackich wszelkie bezpieczp.ństwo 
zapewniono. "W liście okólnym" wydanym 20. kwietnia z pod Bosutowa, nie- · 
tylko potwierdził (jak już nam również wiadomo) "poprzednie urządzenia 
względem szanowania państw cesarza J. Mości Rzymskiego", ale ubolewał 
jeszcze nad tern, że kilka oddziałów polskich przechodziło pl'zez Galicyę, 
oświadczał gotowość udzielania wiadomości komisyi cesarskiej na Podgórzu 
o ważniejszych swoich przedsięwzięciach, pragnął stworzenia organu pośredni- 
czącego w stosunkach z ministrami cesarskimi, prosił o pozwolenie na zakupy 
amunicyi i prowiantów, oraz o drogę otwartą pr
ez Galicyę dla gońców i ko- 
respondencyj; wreszcie wyrażał życzenie otrzymania "formalnego zapewnienia 
łaskawych z amiarów J. C. 11. względem Polski" i uzyskania od niego "przez 
l) Szczegóły wyjęte z druków archiwum w Dzikowie. 


34*
		

/bartoszewicz_dzieje00295_0001.djvu

			- 268 - 


c 
poufne tajemne wpływy" poparcia słusznej sprawy polskiej u dworów zagra- 
nicznych. 
Jednocześnie, Ossoliński, galicyanin. dobrze widziany u dworu, wybrał 
się do Wiednia z poleceniem Ignacego Potockiego do ministra Thuguta, któ- 
rego z Potockim łączyła dawna przyjaźń. Potocki wykładał długo Ossoliń- 
skiemu o naturalnej łączności interesów polski z Austryą; sam gotów był 
zjechać się incognito z Thugutem. Ale Ossoliński prżybył już po wyjeździe 
Thuguta z \Viednia, więc poprzestał na wysłaniu listu, w którym przypominał 
zarówno zdrady rosyjskie i pruskie, jak i to, że Austrya "odmawia stale 
udziału w łupieniu Polski". Przedstawiał 'W powiększonych rozmiarach siły 
polskie, unosił się nad Kościuszką, chwalił Zajączka. . . Również z jakąś misyą 
bawił w tym czasie w Wiedniu i Sołtyk. 1 ) 
Swobodne przejście przez Galicyę oddziału Łaźnińskiego, a zwłaszcza 
oddziału Wyszkowskiego, któremu komenderujący generał austryacki Harnon- 
court poniekąd marsz ułatwiał i kierunek jego wskazywał, mogło rzeczywiście 
przemawiać za tern, że Austrya ma zamiar zachować neutralność. Wprawdzie 
28. kwietnia skarżył się Kościuszko przed hr. Brigido, gubernatorem Galicyi, 
że komunikacye jego doznają przeszkód, a handel jest krępowany, i domagał 
się szanowania traktatów istniejących między dworem cesarskim i Rzeczpos- 
politą; wprawdzie hr. Gallenberg, ,viceprezydent Galicyi, bawiący chwilowo 
w Podgórzu w rozmowie z Ignacym Potockim odrzucił wszystkie jego propo- 
zycye (już wówczas zdaje się proponowano Austryakom zajęcie Krakowa) i t.ylko 
je przesłał do \Viednia; wprawdzie pod Połańcem czyniono trudności Koś- 
ciuszce 'v otrzymywaniu prowiantów z Galicyi; wprawdzie celnicy austryaccy 
chcieli zabrać pieniądze i srebra wiezione do obozu Kościuszki - ale wszystko 
to nie dowodziło złych zamiarów, a było raczej stwierdzeniem chwiejności. 
Ta chwiejność, ten brak decyzyi ze strony rządu austryackiego widzieć 
było można z odpowiedzi Gallenberga na zażalenia Kościuszki przesłane hr. 
Brigido, a może pośrednio i na "propozycye" Ignacego Potockiego. Odpowiedź 
datowana z Wiednia 11. maja, była zapewne następstwem wskazówek otrzy- 
manych od tajnej kance]aryi. Przebija w niej chęć zaznaczenia, że rząd 
austryacki nie może zawiązywać prawidłowych stosunków z władzą nieprawo- 
witą, z " konfederatami ". Stąd też Kościuszkę tytułuje Gallenberg "panem ge- 
nerałem". Z drugiej strony jednak widać dążność ułatwienia stosunków i spraw 
bieżących władzom granicznym. "Wszyscy urzędnicy rządowi (zapewnia Gal- 
lenberg) mają najściślejsze rozkazy nie mącenia dobrej zgody, jaka istnieje 
pomiędzy poddanymi J. C. 11. a Rzeczpospolitą. . . lecz. . . zaburzenia, wstrzą- 
. sające Pols
ą, wymagają takiej czujności w krajach ościennych, iżby. zabez- 
pieczoną była spokojność ,vewnętrzna i uchylonem było wszystko, cokolwiek 
mogłoby kompromitować rząd wobec sąsiadów. . . Środki bezpieczeństwa i po- 
licyi nie powinny być brane za dokuczanie (vexations)" . . .2) 
'V rzeczywistości rząd austryacki miał od początku bardzo stałe zamiary, 
a chwilową chwiejność rodziły tylko okoliczności i pobyt cesarza Franciszka 


l) Sekretny raport policyjny (u Zeissberga l. c.) mówi o projekcie oddania tronu polskiego 
jednemu z arcyksiążąt, który" miałby się ożenić z infantką saską. 
2) Co znaczyły środki policyjne, piBze Korzon, tego poucza nas inny tajemny raport z gabinetu 
tegoż hr. Gallenberga pochodzący: ..Austrya (od czasu drugiego rozbioru Polski) ma w swojej mocy 
bez armii, tylko za pomocą zarządzeń policyjnych tak zamknąć Polskę, że będzie jakby odciętą od 
reszty Europy. a w takim razie przymierza francuskie i tureckie przejdą do rzędu niemożliwości. 
(Undinge).
		

/bartoszewicz_dzieje00296_0001.djvu

			- 269 


w Belgii na teatrze wojny koalicyjnej przeciw Francyi. Poprostu znoszenie się- 
Lwowa z Wiedniem, a vViednia z Belgią, wymagało wiele czasu, a "nikt nie 
otrzymał dostatecznych upoważnień do san10dzielnego kierownictwa nad gra- 
nicą polską". (Korzon). 
Cesarz Franci
zek postanowił korzystać z okoliczności i zaokrąglić bez 
wielkiego trudu nabytki pobożnej, płaczącej nad rozbiorem Polski Maryi 
Teresy,l) Już przed wyjazdem do Belgii Thugut myślał o trzecim rozbiorze' 
i 5. kwietnia zapadło postanowienie porozumienia się z dworem berlińskim 
i petersburskim. Nazajutrz poleciła Nadworna Rada Wojenna (Hofkriegsrat)t" 
aby aresztowano Kościuszkę i Madalińskiego, gdyby się w Galicyi pojawili, 
a oddziałom zbrojnym, opór stawiano, powstańcoln "szukającym opieki" dozwo- 
lono na pobyt w głębi kraju. Tegoż dnia wyszedł rozkaz arcyksięcia Leopolda,_ 
aby wysłano do Galicyi 2 bataliony piechoty z l\Ioraw, oraz 3 bataliony i 2: 
dywizjony kawaleryi z Siedmiogrodu. 7. kwietnia wysłał Thugut do Harnon- 
courta polecenie, aby wspólnie z Gallenbergiem ułożył dla cesarza "tajne wy- 
jaśnienia". Gallenberg był już wtajemniczony w zamiary cesarza i Thuguta, 
gdyż wyjawił po powrocie z Wiednia Harnoncourtowi, że "Kraków nie może 
się dostać Prusakom", że on przedłoży proj ekt podziału Polski, co jest zresztą 
tajemnicą między cesarzem, Thugutem i nim (Gallenbergiem). Po wypędzeniu 
Igelstroma z vVarszawy Thugut wpływami swemi powstrzymał rozpoczęty atak 
armii koalicyjnej w 140.000 żołnierza - sprawy polskie ważniejsze dla niego 
były niż walka z Rzeczpospolitą Francuską (Korzon z Sybla). 
12. maja kapitan inżynieryi Langfrey
 otrzymał najwyższe polecenie, aby 
udał się z kilku oficeran1i do Galicyi dla zbadania, "czyby ze znajdnjącemi 
się tam siłami, nie można bez pomocy Rosyi opanować Krakowa i województw 
sandomierskiego i lubelskiego". 1-1. maja Nadworna Rada Wojenna Jlakazała 
oddziały polskie, któreby wkroczyły do Galicyi, siłą rozpędzać, rosyjskie na- 
tomiast przyjąć po przyjacielsku, nie rozbrajać ich i ułatwić im powrót za 
granicę. Wskutek jednak zapewne doniesienia Harnoncourta, które minęło się 
z poprzednie m rozporządzenieIn, że siły jego nie są dostateczne do stanowczego 
działania, przyszedł 21. maja rozkaz cesarski, aby" uciekających Rosyan i Pru- 
saków ci o b r z e przyjąć, Polaków nie przyjmować pod żadnym pozorem, lecz 
po przyjacielsku odprawić i oczekiwać dalszych rozkazów". Dopiero, kiedy wy- 
słano dwa nowe bataliony z Moraw, przyszedł znów odmienny rozkaz z 31. 
maja, aby przeciw Polakom użyć siły tam, gdzie wojska austryackie będą 
"w sile przewyższającej", i aby przygotować się do wkroczenia w kraje polskie 
na każde polecenie. Względem Rosyan rozkaz ten utrzymał rozporządzenie 
Nadwornej Rady \Vojennej z dnia 14. maja, Prusaków zaś pozwalał prze- 
puszczać przez granicę, ale jak naj prędzej napowrót odsyłać. - W tyn1że 
czasie Thugut ostatecznie ułożył referat w sprawie podziału Polski, na który 
cesarz Franciszek II. zgodził się 24. maja. Oddawszy generałom dalsze prowa- 
dzenie kampanii, niezadługo ruszył z powrotem do Wiednia, a1?y przepro- 
wadzać pla n Thuguta. 2 ) 
l) Marya Teresa napojona była "zgryzotą z tego łotrostwa" (I. podziału) i "ze straszną boleścią" 
dowiedział
 się. że Fryderyk zgadza się na to, aby... jak najwięcej zabrała. Jednocześnie w najści- 
ślejszej tajemnicy "z dobrą wiarą" podpisała umowę w zajemnego wspierania się przy podziale Pol
i. 
2) Wojska sprzymierzonych w Belgii poniosły 25. czerwca klęskę pod Fleurus. Z dokumentow 
ogłoszonych p!'zez Zeissberga widać, dlaczego pobitej armii nie wzmocnił Franciszek posiłkami. Oto,," 
wysy)ał wszelkie rozporządzalne bataliony, dywiziony i działa. do Galicyi. (Korzon 368.)
		

/bartoszewicz_dzieje00297_0001.djvu

			270 


Tymczasem ponieśliślllY klęskę pod Szczekocinami. Fryderyk nie kwapił 
SIę z pościgiem za Kościuszką. Odpoczywał trzy dni na placu bitwy, ruszył 
się dopiero 10. czerwca i doszedł zaledwie do Michałowa przed Pinczowem, 
gdzie całe dziesięć dni obozował. Ztamtąd wysłał generała EIsnera do zajęcia 
Krakowa. Elsner poszedł na czele 2 batalionów i 5 szwadronów pruskich, 
tudzież oddziału rosyjskiego niewiadomej siły; wzmocnił go jeszcze sprowadzony 
ze Śląska oddział generała Riitsa, składający się z 5 batalionów i 1300 jazdy. 
Siły pruskie zatem, nie licząc oddziału rosyjskiego, wynosiły koło 3500 pie- 
choty i przeszło 2000 jazdy. Ilość arlllat niewiadoma. 
Przeciw tej sile Kraków miał prócz zamku i starych murów, okopy 
silnie wzniesione i zaopatrzone 13 armatami, oraz kilku śmigownicami; prócz 
tego posiadał do 7000 obrońców. Co prawda obrońcy ci składali się prawie 
z samych nowozaciężnych i milicyi, ale "kilkakrotnie czynione fałszywe alarmy 
dowodziły najwidoczniej chęci obywatel ów bronienia powróconej ludowi wol- 
ności".l) Miasto zaopatrzone było w żywność na cały miesiąc - amunicyi miało 
poddostatkiem. 
Kiedy Wieniawski 13. czerwca dowiedział się o zbliżaniu się nieprzyjaciela 
pod Kraków, natychllliast udał się na Podgórze do Langfreya w celu omówienia 
z nim warunków kapitulacyi. Langfrey nie wiedział co czynić, zażądał przeto 
na gwałt instrukcyi i oczekiwał na nią, przygotowawszy 4 bataliony na zajęcie 
Krakowa. 
Nazajutrz ukazali się Prusacy opół mili od Krakowa. Z rana zetknęli 
się pikinierzy kawaleryi narodowej na Prądniku z huzarami pruskimi; utarczka 
obu stronom przyniosła równe straty "w kilku rannych". Na pomoc pikinierom 
przybyli z okopów strzelcy, przybiegło i kilkunastu obywateli - przepędzono 
Prusaków aż na góry 
Iichałowickie. Za danym znakielll alarmu, obywatele 
zgromadzili się wszyscy zbrojno do okopów. 
Dla Komisyi Porządkowej dziwnem było zachowanie się Wieniawskiego, 
który od dłuższego czasu opowiadał o wielkiej sile Prusaków i o niemożności 
obrony miasta. Powtarzał to i w tej chwili, był jednak przytomny w okopach 
do południa i wydawał potrzebne rozporządzenia. Komisya wiedziała od niego 
ustnie o ordynansie Kościuszki oddania Krakowa "w depozyt" austryakom, 
w razie niemożności obrony. Więc też nie ściągnął "\Vieniawski podejrzenia, 
kiedy wieczorem wyjechał 
a Podgórze. Tymczasem o gocTzinie 10. wieczór 
otrzymała Komisya o-d niego zawiadomienie, że składa komendę Krakowa 
w ręce podpułkownika Kalka. Komisya "ujrzała w tak niespodziewanym nie- 
obywatelskim kroku komendanta, pierwszy stopień zdrady".2) 
KOlllisya P orządkowa powołała rzeczywiście Kalka na miejsce Wieniaw- 
skiego, nie dlatego, że padł na niego wybór "komendanta dezertera", lecz że 
wobec niedostatku oficerów polegała na jego "gorliwości i zdatności, których 
dał dowody podczas trzymania komendy nad obozem kantonistów i strzelców". 
Kalk przyjął propozycye Komisyi, a zbadawszy stan magazynu i amunicyi, 
zaręczał, iż "nie chybi w powierzonej mu komendzie dopełnić poczciwego 
obywatela powinności". 
KOlllisya postanowiła urzędować przez noc całą, a chcąc dalej prowadzić 
układy z komendantem austryackim, wysłała do niego Sołtyka, aby "zarekwi- 


l) Słowa raportu Komisyi Porządkowej. 
2) Słowa. raportu Komisyi Porządkowej.
		

/bartoszewicz_dzieje00298_0001.djvu

			271 - 


rował tak instrument od Naczelnika dany, jak i inne papiery". Sołtyka z po- 
,vodu spóźnionej pory nie przepuszczono, a o godzinie 3. po północy pojawił się 
Wieniawski"z najpomyślniejszą wiadomością, iż cesarscy odebrali w ten 1110ll1ent 
rozkaz posiłkowania Krakowa i że na to ułożone kondycye adjutant generała 
d'Arnoncourt przywiezie". I rzeczywiście przybył adjutant, ale kondycye odrzu- 
cono jako "niedogodne dla miasta a ubliżające obywatelom" . Według źródeł 
austryackich Wieniawski odstąpił od warunku oddania Krakowa "w depozyt", 
lecz poddawał go bez,warunkowo, stąd też Austryacy zażądali: "na piślllie sub- 
misyi od wojska, władz cywilnych i llliejskich, oddającej miasto bez żadnego 
warunku na teraz i na przyszłość". Wojsko miało złożyć broń, mieszkańcy 
mieli przyrzec, że ani bezpośrednio, ani pośrednio, nie będą brali udziału 
w powstaniu. Langfrey, po otrzymaniu "we własnem imieniu" submisyi, miał 
również w swojem imieniu udać się do obozu wojska pruskiego i rosyjskiego 
i jeżeli do,vódzcy tych ,vojsk się nie sprzeciwią. zarządzić wkroczenie załogi 
austryackiej do Krakowa. Takie dziwne i rzeczywiście ubliżające instrukcye 
dla miasta i wojska, poddać się pragnącego dobrowolnie, bez wezwania, bez 
oblężenia, bez nieprzyjacielskich kroków, bez wojny, otrzymał Langfrey od 
Harnoncourta i Gallenberga. Nie wiedział, że biegnie do niego kurjer cesarski 
z rozkazem, aby n a w s z e l k i s p o s ó b zajął Kraków i nie dał się li biedz 
Prusakolll. I w tym wypadku Austrya, jak zawsze, spóźniła się. 
Po odrzuceniu tych warunków, Langfrey udał się do obozu pruskiego 
oświadczając zamiar zajęcia Krakowa, ale EIsner odpowiedział mu krótko, że 
sam "ma rozkaz od króla zająć Kraków i od tego nie odstąpi". Tymczasem 
vVieniawski dalej straszył, :łe najmniejsza zwłoka ściągnie okropne skutki, 
poczem wyjechał do obozu pruskiego i podpisał kapitulacyę. Była to właściwie 
nie kapitulacya, lecz "wykonanie zalecenia Naj. 1\1:onarchy króla pruskiego" 
z prośbą do "wielkomyślności Naj. 1\Ional'chy", aby puścił wolno oficerów. 
List ten, bo inaczej tego dokumentu nazwać nie można, kończ)'ł się słowy: 
,,1Iiasto zupełnie bezbronne oczekuje wnijścia 'wojsk Naj. Króla".l) 'Vróciwszy 
zaalarlllował Wieniawski obywateli i żołnierzy w okopach, radząc irn ratować 
się ucieczką. Przestraszeni obywatele posłuchali rady - pierwsi pierzchnęli 
kantoniści. Mieszczanie uciekali w popłochu na Podgórze - nastąpiła zupełna 
dezorganizacya. Jeden ty łko rotmistrz Kazinlierz Cieński oświadczył na piśmie 
'Vieniawskiemu, że "z oddziałami przy sobie erygowanenli do tt>j kapitulacyi 
należeć nie chce" i żądał wypłaty 2000 czerw. złotych, aby zaspokoił żołnierzy 
i w dalszym marszu ich utrzymał, - lecz wysłaniec z tern pismem od ucieka- 
jącego na Podgórze Wieniawskiego usłyszał tylko: "niech każdy broń rzuca, 
a do donlu ucieka CI. 
Cieński posłał obywatela Waligórskieio do komendanta podgórskiego, 
"oberstleitnanta v. Dalguien CI, zapytując się, czy może przejść ze swą komendą 
przez Galicyę do Kościuszki. Odpowiedź była przychylna. Zanim jednak zde- 
cydowano wymaszerowanie oddziałów, zebrani oficerowie od różnych komend 
chcieli jeszcze próbować obrony i ofiarowali Cieńskiemu dowództwo. Wjechał 
więc do miasta na czele kilkunastu oficerów, chcąc się naradzić z Komisyą 
Porządkową, ale już jej nie zastał. Ruszył przed ratusz, aby z magistratem 
obronę ułożyć, ale i w ratuszu nie było nikogo. Więc wrócił do kwatery na 
Kleparzu, gdzie mu Kalk oświadczył, że kapitulacya vVieniawskiego go nie 


l) Oryginał znajduje się w archiwum miasta Krakowa.
		

/bartoszewicz_dzieje00299_0001.djvu

			- 272 - 


, 


obowiązuje i że inną kapitulacyę czynić będzie, "przez co ze cztery godziny 
najn1niej zyskać musimy". Wtem przybył do rogatki major pruski z trębaczem. 
Kalk wyjechał z Cieńskiln naprzeciw niego. Oświadczył majorowi pruskiemu, 
że Wieniawski już po złożeniu komendy podpisał kapitulacyę, a więc nie- 
prawnie, dalej żądał owych czterech godzin do narady z obywatelami i komen- 
dantami, prosząc, aby EIsner ku okopom nie postępował, bo "oficerowie nie 
wiedzą o kapitulacyi, więc ile siły pozwolą, obrony czynić nie przestaniemy". 
Major pruski radził nie zastanawiać się i zaręczał, że wojsko rosyjskie nie 
wejdzie do Krakowa. Wtem nad głowami rozmawiających zaczęły przelatywać 
kule armatnie; strwożeni, nie wiedząc skąd te strzały pochodzą, cofnęli się do 
kwatery Kalka. Żołnierze zaczęli uciekać z okopów. Kalk przystąpił do 
omówienia punktów kapitulacyi, a Cieński chciał się udać z oddziałami na 
Podgórze, ale już ich nie zastał - przeprawiały się w nieładzie przez lnost 
i wpław na Podgórze. Poszła z nimi znaczna część milicyi i 
trzelców, zabie- 
rając ze sobą dwie armaty. Cieński udał się za nimi sądząc, że szczęśliwie 
przedóstanie się do Kościuszki - ale pan oberlejtnant Dalguien nie dotrzymał 
słowa: "rozstawieni po brzegach "\Visły żołnierze austryaccy skłonili przepra- 
wiające się wojska do złożenia _ broni ".1) 
A jednak nie bez wystrzału zajęli Prusacy Krak
w. Kiedy podeszli pod 
zamek, spotkali nieprzewidziany opór: przywitały ich strzały z ręcznej broni 
i z dwu annatek. Wobec tego Prusacy ze swej strony zatoczyli dwie armaty 
i rozpoczęła się półtoragodzinna kanonada. 'Vreszcie zaproponowano oblężonym 
honorową kapitulacyę. Prusacy niezmiernie się zdziwili widząc wychodzącą 
z zamku przy odgłosie bębnów, garstkę źle uzbrojonych mieszczan i kilku- 
dziesięciu żołnierzy z milicyi miejskiej. Na czele postępował dowódzca: Manderle, 
buchalter kupca Laszkiewicza. Poznaliśmy go już poprzednio, kiedy przed 
insurrekcyą z korespondencyami szyfrowanemi jeżdził z Krakowa do exulantów, 
przebywających w Lipsku i Dreznie. 
Kapitulacyę podpisali Pontanus "J. K. 
I. pruski kapitan artyleryi 
i kawaler orderów zasług", oraz J. Kalk pułkownik, i przedstawiciele magistratu: 
}\Iichał W ohlmann, Ksawery Willant i Maciej Bajer. Ani jednego polskiego 
nazwiska. " 
"\Varunki kapitulacyi brzmiały w streszczeniu: "-a) wojsko' pruskie obejmie 
natychmiast w posiadanie zamek i miasto Kraków ; b) wszyscy oficerowie 
polskiego wojska regularnego, jako też do tego wojska należący oficyaliści, 
mogą udać się gdzie zechcą pod warunkiem, że w przeciągu pół roku nie 
będą służyli przeciw WOjSkOlII pruskim i rosyjskim; c) wojsko nieregularne będzie 
do domów swych puszczone, jednak.,kara postronka" każdego czeka, ktoby kiedy- 
kolwiek uzbroił się przeciw wojskoln pruskim i rosyjskim; d) wszystkich rannych, 
tornistry i bagaże, aż do uzdrowienia, będą zachowane - Iniasto dostarczy im 
żywności i opieki lekarskiej; e) wszelka amunicya i broń, kasy, magazyny itd. 
zostaną wydane pruskim oficerom i komisarzom; f) magistratowi, obywatelstwu 
i duchowieństwu zapewnia się wolność i własność, bez względu czy należeli 
.. 
do insurrekcyi, lub nie. Powyższą kapitulacyę aprobował "w kwaterze głównej 


. 
l) Słowa raportu Komisyi. Raport Cieńskiego, z którego podajemy te szczegóły o ostatnich 
chwilach przed kapitulacys., w broszurze Bf\kowskiego .Kraków w czasie powstania Kościuszki" 
(str. 47-51).
		

/bartoszewicz_dzieje00300_0001.djvu

			I 


.., 
'

.,..
IlL:' 


.¥. 9' 
a.... /r;.
 . 
W'""....._C& · 
3!.

".'1'. 

ii:;
=::

........ 
tJ.o........., ...&I&..;t 

 
c.!c::::::"-S ::-Tf:ł....'i;:.
1i1 

U& 
/
 .1.Hlai;' 
,:
 
9: ,......."I'./JiI.lc. """'''''6..6
' 
.I> 
.}'rJf" ł#"K.rd_ ;.../ ,,
 
" "".p
,_ ,p.J/ ''''''a eJ. 
..
,.;.w y4".,t..
..
.j,.,. 
 

TI ...,ł'... /1

'. #t:'r/f& -----:- "0 



 
 
 
- -
I 
 
""'
.II":- -:- --
 
 --41}
,.-. _
 _---II-,
..== __ 
_ 
-!i
p;
1

JIf

 

. _- 

 
--= - _ 
 -

- -' . 
 !-- t- !- ł--:- tt /!i;jj.lf A ! ! 
 
.2- -;-:- ___
 ,- 
.
 _ --::- 
- 9nqA

 'li 
 ;jti{JI
 '-łł- 

. 
 Ł
 
_,
;- -----,. 


, 
 *'.1;\.\I\=-=- 
_ _\:. 
_ _
 __ 

 

 '.
h _ 
-1_ 

;.
_
I:/t
 ( Tj; 
D 
..,. ) ( rf [ t ( t 
'\
 
c;g.,.
.


/-(.____ .\t!
4
,... __o ł, ł 't ;:J.6
 
 ! 
rłM
':'1 ..--



\(tr(l#Q

. J 
"If

,
 
()
" - 
 J: J. . ':' i1 ')1 I ...A 
:I... j'i;::!'1
I,,:,,".J.1T(I !1_ . \ 
 
;
 pl '
Il I. Ho , · 
z,,,,..K,' ./--- 2>A _
 
 --
 I
I.

! . (JJf"A.łJ.-l
 ,''r -i' : -I ł 

.

 I'£I' I \
' _ I 1:'1... : '-o:. .Jttt/J .Jt,t¥ ! . 
 - t3 J 
..,.,..,6' 

:
\j J' f-)' 1 -
 
 


 .' 

 ...n 
 '- -'- oJ. - 
 '1
,'
4'1
 


 i1'I':':"\
I
 
.,,

_ :Ir

 
 
 ,

/;- 
;';:ł,.
;-'...-..4-- l 
.
 LI' 

 


.'k
0 

d

 

 .. .;J]. " ił.' -!. u..t.
 łł },dtE!1 
 
 -ł-ł' 'h ł- J l,
 
 W(
ł
 t 
 /:::---:: Po -" A 

 _h, ... 'stEn! '!Q..'.-! _ c --.. -!!2,it 
 


 --o: -__ B... -.ff f"l 
 

,
 .\\S\. \ 
\
 
 U:.. I>, ....... clU" L 

')_lI..... --
-'--- 
 
 - ---'" 
 -':5-.""
,'''1'
\
''- 
 
 - 1
 

11""" .A 
 
 - - . - 
 -,:

,,,<,, 
 
 

 I T -, -"" 
 . - ". 
 ", 

 ';4..U. -0\"\ . 
 

 


 -" ____-. ::-
 -:- 
 -=-::: . -' -'-
 .

,f I ,,'l;
n{.1
 
- 
C
 
.;. "",,\,\\
\ -ł.J -------- 
AI


 

1. 
 ,-: - __ 
 .'_ ._ 

,)?


 --' 
 I "' I '
 kt! --=--.._ 
 
4_-

,\


' ?'ł
lt 
I '

 . -. 
 
 
;; 12.!;..

 

l-
 - "J

':[
' 
U';' 
 .' 

>
 
 ; 
I 
-:

-
 ,
_\
 
 tU. 
" 
 
 ----",:-' - ,_

- -..* 
 -: d'I 'I 

 
 
 
 '\'\

'
"" . 
· ' --
"-pr 
= - 
 ,. --:=:: """,-' '--
-- --- "
'O 
:..
""- 
.. "'I' -:.t:-------=-
_..-'
 . -:::--:::: - .....
- ..- ,
- - 
 ' - - "\ '\ \." 

 ___ ! 
 fłJ' _

.::::;;--_;----:: _ ,.......-=-= 411 
 - t;- _ ,'''''=S' .;. '4"; - ,.--, - - ',\. '\L
 
.', _..":..."..:. ". . . :. _ ::;;..- _ 
_ _____ _ "? 11: _ 


.1 


- i>:, 


.3 


l. 


.... 


"'
 -J- 



 



 


\VYŁOŻENIE BATALJI ORAZ ODEBRANIA KRAKOWA. 
. R)'sup.ek M, Stachowieza. I 
(plerwflza reprodukcya Z oryginału, znajdującego się \V archiwum 
hr. TRl"nowskich w Dzikowie.) . 


(: 


I 
l. 
I
		

/bartoszewicz_dzieje00302_0001.djvu

			- 273 - 


w Promniku von EIsner J. K. M. pruski aktualny generał-major, szef regimentu 
Gens-d'Armes czerwonego orła i zasług kawaler".1) 
Pierwszy oddział pruski przebył okopy o godzinie 9. rano - o 2 1 / 2 po- 
południu byli już Prusacy zupełnymi panami miasta i zamku. 
Komendantem Krakowa został generał von Riits. Przywrócono dawne 
porządki, podpisany na kapitulacyi Bajer został prezydentem. Rewidowano 
wszystkie domy, klasztory i kościoły. Wtedy to prawdopodobnie zrabowano 
skarbiec i kosztowności w pokojach królewskich. Grabież była zupełna - za- 
bierano nawet meble, zdzierano obicia, wyrywano posadzkę, okna, drzwi 
w fasony cięte. 2 ) 
"Kon1enderujący generał, na wyraźny rozkaz najjaśniejszego króla prus- 
kiego" wydał 27. czerwca uniwersał do stanu rycerskiego, duchownych, mie- 
szczan, włościan wojew. krakowskiego i sandomierskiego "a z osobna do obywa- 
telów tutejszego miasta Krakowa z należącemi do niego przedmieściami - 
którzy podczas insurrekcyi albo już gdy wojsko J. K. M. króla pruskiego 
weszło umknęli", aby w ciągu 6 niedziel powrócili, gdyż w przeciwnym razie 
." wszelka ich posesya i majątek konfiskowany będzie i na wieczne czasy prze- 
padnie". Powracającym zapewniał wszelką pomoc i bezpieczeństwo. We dwa 
dni później (29. czerwca) v. Hoym, "konsyliarz Naj. Króla Imci Pruskiego umo- 
.cowany" zawiadamiał, iż wszelkie transakcye i kontrakty tyczące się sprze- 
-daży dóbr, dworów, ról, jak również darowizn, zastawów, dzierżaw itd. w obu 
województwach nie będą uznane aż do dalszego najwyższego urządzenia. 
Również zabraniał obciążenia hipotek, zaciągania długów. B ) 
Upadek Krakowa nie mógł mieć żadnego większego wpływu na losy 
powstania, ale moralne znaczenie jego było doniosłe. Dostało się wrogom 
miasto, które pierwsze wywiesiło sztandar wolności, padła stolica królów, 
w której brzmiały jeszcze słowa przysięgi Kościusz
i. I to padła haniebnie, 
przez zdradę, czy też skończone niedołęztwo i tchórzostwo komendanta. Po 
Szczekocinac
 Chełm, po Chełmie Kraków - klęska za klęską. Zdawało się, 
że cała sprawa runie odrazu, że prysną wszystkie nadzieje. Z Litwy nie do- 
-chodziły żadne pomyślne wiadomości, w Koronie dwa jedyne większe korpusy, 
Zluniejszone liczebnie, przygnębione duchowo, cofały się przed nieprzyjacielem. 
Wiara w kosy chłopskie, w potężną pomoc ze strony ludu, zachwiała się 
znacznie. Po ruchawkach województw i powiatów nie wiele już sobie obie- 
cywano. Z krakowskiego, które było kolebką powstania, wyciągnięto już 
wszystko, również i z sandomierskiego, - toż samo można było powiedzieć 
o ziemi chełmskiej i województwie lubelskiem. Wielkopolska nie dawała znaku 
życia. Pozostała jeszcze jedna wielka strażnica: Warszawa, ale i ona już była 
ogołocona z wojska, które wyszło na plac boju i z niej niezadługo dojdą 
wieści niepomyślne o niesnaskach i zaburzeniach. 
Kościuszko odczuł, że upadek Krakowa może mieć zgubny wpływ na 
umysły. Więc w obszernej odezwie do narodu starał się go uspokoić. \V ódz, 


l) Oryginał niemiecki znajduje się w archiwum miejskiem krakowskiem. 
2) Opis rabunku zostawił w swych pamiętnikach Kratzer, kantor katedralny. Z pamiętników 
-1iych korzystali Łepkowski i Siemieński. Łepkowski pisze, że rabunku dokonano dopiero w roku 1795, 
temu jednak przeczy ojciec Wacław, nazna.czając go na koniec czerwca 179! roku. Tenże a.utor \ za- 
pewnia, że insygnia królewskie przesłano przedtem do przechowania biskupowi Cieciszowskiemu - 
wywiózł je 25. maja ojciec Kajetan, ten sam, co poświęcał szablę Kościuszki w dniu 24:. marca (.Kra- 
ków w roku 1794", str. 55-63). 
8) Druki z archiwum Dzikowskiego. 
1794 35
		

/bartoszewicz_dzieje00303_0001.djvu

			- 274 - 


nietylko ma walczyć, mówił w odezwie, ale zarazem "strzedz lud od szkodliwych 
wrażeń, utrzymywać w nim ducha stałości". "Kraków stał się łupem zdrady. 
Ponieśliśmy stratę, lecz nie taką, jaką nam lubiący powiększać niepomyślność 
naszą, wystawiać usiłują". Żołnierz uprowadził większe armaty, przeszedł Wisłę 
i wkrótce złączy się z nami.1) Nieprzewidzianem szczęściem składy znaczną 
część amunicyi przystawiły mi do obozu. . .. Powtarzam raz jeszcze: ponieśliśnlY 
stratę, lecz pytam dusz mężnych i stałych, czy ona powinna nas trwożyć? Czy 
strata jednego miasta może kazać rozpaczać o losie Rzeczypospolitej całej? 
"Pierwszą cnotą (mówił dalej) wolnego człowieka nie rozpaczać o losie Ojczyzny"-. 
Przytaczał przykłady z dziejów starożytnych i nowszych, że z największego 
nawet upadku powstają narody. Ale po co szukać daleko: czyż za Jana Kazi-. 
mierza nie bili na Polskę Szwedzi, Turcy, Tatary i Moskwicin - nie zwątpił 
jednak Czarniecki, "nie zwątpili inni dzielni i cnotliwi mężowie; zamiast rozwo- 
dzenia nieużytecznych ubolewań rzucili się do oręża i kraj od najazdów nie- 
przyjacielskich oswobodzili". J\ly jesteśmy dziś w mniejszem niebezpieczeńswie. 
Strata jednego miasta, lub bitwy nas nie zgubi; sroższym nieprzyjacielem, 
najokropniejszą klęską, byłaby słabość, zwątpienie. Czyż mało uczyniliśmy? 
"Trzy miesiące jak toczymy wojnę z dwoma połężnemi mocarstwami; Moskwa 
wstępnym bojem zw'yciężona, w pomniejszych utarczkach tylekroć groluiona; 
złączone jej szyki z licznem Prusaków ,vojskiem, wydrzeć nam zwycięstwo 
kusiły się, lec? nas pokonać nie zdołały. Żmudź cała i większa część Litwy 
oswobodzone. Możnaż co tydzień wydawać bitwy z wojskiem, które powiększonem 
i urządzonem być potrzebuje? Obroty wojenne jawnymi być nie mogą; są 
takie, co mają postać zwłoki, a są koniecznie potrzebne i do skutecznych 
i czynnych prowadzą działań". 
Odezwę swą Kościuszko kończył temi słowy: 
"Powiedziałem wam, obywatele, co mi w dzisiejszych okolicznościach 
powinność moja powiedzieć kazała; strzeżcie się ubocznych i trwożących wrażeń, 
strzeżcie się tych, co je rozsiewają. Polegajcie na waleczności wojsk naszych 
i wierności ich wodzów; łączcie z nami wszystkie siły wasze i nie powątpie- 
wajcie o tych, którzy nieskażonem życiem i prześladowaniem od nieprzyjaciół 
i od ojczystych zdrajców, zasłużywszy na ufność waszą, przez nią do steru 
rządu są powołani. Niech nie mówi Europa: Polak prędki jest do zapalenia, 
prędszy do zrażenia się. Niech raczej powiedzą narody: Polacy mężni są 
w przedsięwzięciu, nieustraszeni w przygodach, śtali w dokonaniu". 
Odezwę tę 'vydał Kościuszko 24. czerwca pod Przybyszewem, dokąd 
22. czerwca przybył z Warki. Przedtem jeszcze (20. czerwca) wysłał Dąbrow-- 
skiemu patent na generał-majora, a jednocześnie ,vydał rozkaz Karolowi 
Sierakowskiemu, posuniętemu również z pułkownika na generała i komen- 
derującemu pod BłonienI, aby dla obserwowania posuwającego się przez Lublin 
korpusu rosyjskiego, 'wziął swoją komendę, "i objąwszy komendę nad korpusami, 
które generał Mokronowski do Warszawy przyprowadzi, i z przydanymi 
strzelcami od generała Cichockiego i Sokolnickiego pomaszerował do Karczewa, 
gdzie pomnożywszy siłę swoją tak wolontaryuszami, jak i pospolitem ruszeniem, 
'" . 
pomknie się coraz dalej ku Zelechowu". Resztę oddawał "znanym dobrze 
talentom i gorliwości" Sierakowskiego. Sierakowski już 23. czerwca znajdował 


l) Kościuszko albo nie wiedział o rozbrojeniu żołnierzy, albo taił umyślnie postępowanie 
Austryi. Zresztą mała garstka rzeczywiście przedostała się do Kościuszki.
		

/bartoszewicz_dzieje00304_0001.djvu

			- 275 - 


się pod Karczewem na czele kolumny liczącej 2966 ludzi, a w tern 712 jazdy.l) 
Z pod 
rzybyszewa też 26. czerwca, wydał Kościuszko list do Wielhorskiego, 
polecając mu tworzenie partyzanckich oddziałów. Chwalił Ogińskiego, że dobrze 
ekspedycyę sobie zleconą uskutecznił - uważał ten gatunek wojny za najsto- 
sowniejszy. Zawiadamiał, że Wawrzeckiemu posłał patent na generał-Iejtnanta. 2 ) 
Tymczasem król pruski, po zajęciu Krakowa, powrocie EIsnera i przJ'byciu 
do jego obozu w Michałowie rosyjskiego generał-lejtnanta Fersena, któremu 
polecono zastąpić odwołanego Igelstroma, zwinął swój obóz i 22. czerwca po- 
maszerował ku Kielcom, gdzie się znowu parę dni zatrzymał, poczem posunął 
się przez Końskie i Opoczno ku Pilicy. Przeprawił się przez nią pod Inowłodzem. 
Jednocześnie wojska rosyjskie pod dowództwem Fersena przeprawiały się pod 
N owe m 
Iiastem, a kolumna Denisowa posunęła się pod Białobrzegi, między 
Prżybyszewen1 a Warką. Przeprawa tych dywizyj odbyła się bez przeszkody 
ITliędzy 30. czerwca a 2. lipca. W całym tym pochodzie zaszła tylko jedna 
potyczka z forpocztami Madalińskiego pod Skarżyskiem 26. czy 29. czerwca. 
Wówczas to zapewne wzięto do niewoli na Lipowem Polu pod Skarżyskiem 
300-400 powstańców radomskich pod dowództwem Dobka, o czem wspomina 
pułkownik kozacki Denisow. 3 ) 
Kościuszko 27. czerwca opuścił Przybyszew i przez Goszczyn i pod 
Lewiczyn (27.), dalej przez Grójec i Gołków (28.) dotarł 30. czerwca do Prackiej 
VV ólki. W ten sposób wszedł już na pozycyę vVarszawy, do której kazał się 
zbliżyć i Zajączkowi. O ubieżeniu stolicy przez Prusaków, mowy już być nie 
mogło. 
VV obozie pod Pracką "\Vólką złożył Kościuszko sąd wojenny na Wie- 
niawskiego i Kalka. Przewodniczył sądowi generał-major Ludwik Kamieniecki, 
Sąd uznał, że Wieniawski miał dostateczne siły do obrony, że zdradził Komisyę 
krakowską przez chytre układy, że był twórcą postrachu, że zręcznie pobudził 
lud i wojsko do ucieczki, że dopiąwszy chytrze haniebnej zdrady, sam uciekł 
za kordon, wysławszy naprzód swe ruchomości przez Kwileckiego - i w ten 
sposób "bez żadnego wystrzału i obrony, miasto i fortecę Kraków opuścił 
i w ręce nieprzyjaciół poddał". Za tę zbrodnię, "wiarę publiczną obrażającą", 
sąd Wieniawskiego "jako zdrajcę Ojczyzny od szarży i czci odsądził, a za 
infan1isa tegoż zdeklarowawszy, portret jego na publicznej szubienicy powiesić 
nakazał, a gdyby kiedy 'v kraj u polskim pokazał się, tedy komendy winne są 
kazać go złapać i wyrok wymieniony natychmiast egzekwować". Takiż sam 
wyrok zapadł na Kalka, jako "wspólnika zdrady i zmowy Wieniawskiego". 
Sąd uznał, że Kalk zamiast dotrzymać przyrzeczenia obrony, zawiódł zaufanie 
Komisyi, bo nawet wojsku nie ogłosił, że objął komendę, a vVieniawskiemu, 
przybyłemu z za kordonu, pozwolił rzucać postrachy między wojsko i lud 
zbrojny, nie aresztował go i sam się do obrony nie wziął. Prócz tego śledztwo 
wykryło, że Kalk majora Cichocińskiego i innych oficerów upewniał, że "żadne 
nieszczęście ich nie czeka", a kiedy jeden z nich oświadczył, że woli śmierć 
niż złamanie wierności, Kalk odpowiedział: mnie miłe życie, - "przez co okazał, 
że więcej swoje życie prywatne niż całość kraju i miłość Ojczyzny cenił i stąd 
obowiązkom powołania swego i przysięgi zadosyć nie uczynił". Prócz tego 


l) Korzon. Kościuszko str. 376. 
2) Autograf tego listu zna.jduje siQ w Bibliotece Jagiellońskiej. 
B) Patrz przypisek w rozdziale dwudziestympierwszym. 


35*
		

/bartoszewicz_dzieje00305_0001.djvu

			276 


'Sąd wzywał porucznika Palewskiego od inżynierów, który według raportu pod- 
komendnych należał do zdrady, aby w ciągu ośmiu tygodni stawił się do 
-.explikacyi. 
Kościuszko "aJ?robował ten wyrok co do słowa" w dniu 2. lipca. 


-.
 


oQ .. 9 



- 


Rozdział dwudziestypiąty. 


ZABURZENIA 'VARSZAWSKIE. - 'VEJŚCIE AUSTRYAKÓ\V. 
LIBERADZKIEGO. - PO\VSTANIE ,V KURLANDYI. 


WYPRAWA 


Upadek Krakowa przejął oburzeniem.lud warszawski. Wiadomość o zdradzie 
Wieniawskiego, "który gniazdo narodowego powstania w ręce nieprzy- 
jaciół podał", zapaliła ten lud "zemstą chciwą najprędszego ukarania tych, 
którzy posądzeni lub obwinieni o występki przeciwko narodowi pod strażą 
publiczną w więzieniach trzymani byli ",1) 
Już 25. czerwca między innelui żądaniami przedstawionemiRadzieNajwyż. 
Narodowej, domagano się, aby przyspieszyć ukaranie zdrajców. Gdy Rada 
na to odpowiedziała odmownie, nie chcąc tamować biegu sprawiedliwości, 
wystąpiło przeciw niej silne rozjątrzenie. Iskrę tę rozniecił w wielki płomień 
Kazimier
 Konopka, który 27. czerwca wyszedłszy na okopy Warszawy, gdzie 
milicya z trzech cyrkułów (Warszawa podzielona była na sześć cyrkułów - 
siódmy stanowiła Praga) odbywała ćwiczenia, przemówił gorąco do ludu 
o zdradzie Wieniawskiego, a wskazując s,łuchaczom bosego żołnierza, porównał 
j ego dolę z dolą u więzionych zdraj ców, których kosztownie żywi i których 
gardło oszczędza .Najwyższa Rada Narodowa. Wezwaniem, aby lud zażądał 
ukarania zdrajców, zakończył swą przemowę. Gdy wieczorem rozpuszczano 
przed ratuszem Starego Miasta sypiących szańce, Konopka" po raz drugi z pod- 
wyższenia przemówił i nietylko powtórzył swe wezwanie, "lecz dla zapalenia 
umysłów kilku więźniów i ich zbrodnie wymienił ".2) Lud tenli mowami podbu- 
rzony "rzucił się do buntu, bijąc alarm w bęben, gwałtem z warty wzięty". 
Kiedy lud zgromadził się na Krakowskiem Przedmieściu, szukał Kochanowskiego, 
członka Rady Najwyższej Narodowej prezesa wydziału bezpieczeństwa. B) Kocha- 
nowski uspokoił lud, przedstawiając mu konieczność przeprowadzenia dokładnego 
śledztwa, oraz przyrzekając, że wyrok na tych, przeciw którym są dostateczne 
dowody, lada chwila zapadnie. "Lud zawsze dobry i powolny, gdy czucia tylko 
własnego słucha, począł uśmierzać swój zapał", 4) ale znaleźli się inni,. co nie 
byli powolni głosowi "własnego czucia". Ci inni postawili w nocy przy po- 
chodniach jedenaście szubienic w różnych stronach miasta, a rano o godz. 8. 


l) Słowa rządowego doniesienia o wzburzeniu ludu warszawskiego 28. czerwca. 
2) Zeznanie samego Konopki podane w dekrecie Sądu Kryminalnego. 
.) Z listu Kołłątaja (autograf w Archiwum Akademii Umiejętności Nr. 6(7). 
ł) Słowa urzędowego doniesienia.
		

/bartoszewicz_dzieje00306_0001.djvu

			- 277 - 


przybyli zbrojno do prezydenta miasta Zakrzewskiego, żądając natychmiastowego 
wyroku na zdrajców i również natychmiastowej jego egzekucyi. Zakrzewski 
powtarzał mniej więcej to samo co Kochanowski i również trafił do prze- 
- konania większości. W)'dał też rozkaz tysiącznikowi Węgierskiemu zniesienia 
szubienic, które też już" w wielu miejscach podcięte zostały", gdy część ludu 
"nieostrzeżona podobno, że to z woli zwierzchności policyjnej się działo, dała 


f 


-, 


-= 


-"..- 


P' 


.... 


.. , 



. 
 
 


, 
. 
. . 'ł;. 



 

 



, 
r

i 


, 
" 

 ",:.

,

."''' . - 


,
. 
, "'00 


li' ' L . 


....' 


- 


. 
-'- 


. 


ł 
.La. 
,\, 


p, 


. Y. 



,
 
. _ ..r_ 
'"':.::....,_. 
.. 
 -=-

 

 


«> 


)" 


- 


,. , 


... 
"" -oS 



 ---== - 
.... ..- ...., ... - -=
-:::; :-- 


..-._

:--"... '\: 



@
CClrm
uJ-{@ 


.<:.
...JofI: .. 


Nr. 101. Kościuszko, popiersie. - J. U. Niemcewiczowi poświęca ziomek 
A(ntoni) O(leszczyński.} 


uczuć silny odpór pełniącemu swą powinność urzędnikowi".ł) Wobec tych 
rozruchów Rada Najwyższa Narodowa na sesyi nadzwyczajnej zaleciła Sądowi 
Kryminalnemu przyspieszenie śledztwa i wyroków, oraz uchwaliła wydać do 
ludu proklamacyę; - sam Ignacy Potocki "czytał ją zgromadzonynl na miejscu 
sesyi Rady". Odezwa zapewniała, że "zdrajcy, którzy obcynl sprzedawali Ojczyznę, 
a na głowy wasze podpisywali wyroki", muszą być ukarani, że "Ojczyzna musi 
się zemścić krzywdy swoj ej na wyrodnych synach". "Ale obywatele! (wołała 


l) Słowa arz
dowego doniesiel1ia
		

/bartoszewicz_dzieje00307_0001.djvu

			- 278 - 


. 


odezwa) nie chciejcie pozorem przymusu kazic wyroku naj świętszej sprawie- 
dliwości", nie chciejcie być sami sędziami, nie dawajcie powodu "do potwarzy 
niechętnym powstaniu naszemu, że zbrodnie w Polsce bardziej przez zapał 
ludu, niż przez wyrok prawa są ukarane". VV końcu odezwa, przyrzekając naj- 
szybsze o ile można wymierzenie sprawiedliwości, wyznaczała już na miejsce 
egzekucyi "plac Nalewek, gdzie od kilku wieków były karane zbrodnie przeciw 
Ojczyźnie". 
"Zdawała się powracać umysłom spokojność". Ale lud nieobecny przy 
uchwałach Rady, podburzony wieścią jakoby zamierzano odwlekaniem egzekucyi 
uchylić zdrajców od kary, postawił na nowo obalone szubienice i rzucił się na 
więzienia, z których wywlókł naj winni ej szych według swego mniemania. 
Wyciągnięto więc Massalskiego biskupa wileńskiego, Antoniego Czetwertyń- 
skiego kasztelana przemyskiego, jako tych, "co na szkodę kraju pensye za- 
graniczne brali", Boscampa Lasopolskiego oskarżonego o kilkakrotną zdradę 
kraju, Roguskiego "instygatora postawionego przez Igelstroma przeciw po- 
wstaniu", Piętkę i Grabowskiego, obwinionych o szpiegostwo, wreszcie Michała 
Wulfersa, byłego członka Rady tymczasowej, którego ośkarżono o utrzymywanie 
stosunków z uwięzionym Boskampem i o ,vykradzenie papierów kompromi- 
tujących z archiwum Igelstroll,2a. \Vszystkich ich natychmiast powieszono 
wśród scen niej ednokrotnie wstrętnych, o których wspomina "wyrok przeciw 
burzycielom spokojności". \Vulfers podobno był niesłusznie podejrzany i aresz- 
towany. Zupełnie jednak niewinnym, ofiarą ślepych, dzikich instynktów, był 
instygator Józef Majewski. Niósł on w chwili rozbestwienia papiery do Sądu 
Kryminalnego, które szalejącemu tłumowi wydały się podejrzane; Majewski na 
zapytania ostro odpowiadał. nie chciał. papierów pokazać, lecz usiłował je 
podrzeć; obwiniony na miejścu o wspólnictwo zdrady, zawisł na szubienicy. 
Na wiadomość o porwaniu uwięzionych, pobiegł natychmiast Zakrzewski 
do więzienia w pałacu Brylowskim. Uratować "zgubionych" nie mógł, ale 
ocalił tych, na których kolej przyjść miała. "Głos jego zapanował nad zapa- 
lonemi umysłami". Lud ulu bieńca swego porwał na ręce, aby lepiej był 
słyszany. Udało mu się uratować nawet ciągnionego już na plac egzekucyi 
Fryderyka 
Ioszyńskiego, marszałka wielkiego koronnego Z' woli Katarzyny, 
wiernego pomocnika Ig.elstroma w szpiegowaniu i chwytaniu patryotów. "Lud 
przestał - pisała Gazeta rządowa - na zaręczonem przyspieszeniu sprawie- 
dlhyości, ale chcącego prezydenta do domu powracać, częścią na własnych 
niósł barkach, częścią w powozie aż do mieszkania b
'ł od obywatelów ciągnionym, 
w pośród okrzyków i innych okazów publicznego szacunku. Ztamtądsię lud 
rozchodząc, sam niezajęte trupan1i szubienice powywracał. 
Iożnaż wątpić, aby 
lud tak dobry w przywiązaniu, tak powolny w uspokojeniu się, w zbytnim 
swym zapale nie był obcem powodowany natchnieniem? Aby lud, który w czasie 
oswobodzenia Warszawy od nieprzyjaciół tyle skromności i ludzkości okazał, 
ni
 był przywiedzionym do \vyzucia się prawie z własnych sobie przymiotów 
przez zręczne podejści
 chytrej intrygi? Trzebaż jawniejszego dowodu nad smutek 
powszechny, który nazajutrz \vyryty na twarzach lu
u każdy postrzegał?" l) 


. 1) Warto zaznaczyć, że lud ten 28. czerwca nie okazał nawet uczuć nieprzyjaznych względem 
jeńców rosyjskich. Jeden z tych jeńców, Seume, oficer sztabu rosyjskiego, pisze wyraźDi.'e: .Należy 
oddać sprawiedliwość pospólstwu, że gdy wybiło drzwi do więzień, traktowało jeńców z największą 
ludzkością, pocieszając nawet wystraszone kobiety, że tylko zdrajców przychodzi wieszać".
		

/bartoszewicz_dzieje00308_0001.djvu

			-279- 


Wieść o "wzburzeniu ludu warszawskiego", doszła Kościuszkę nazajutrz 
pod Gołkowem. Przyjął ją "z goryczą i smutkiem". Kiedy ja - pisał w bdezwie 
do ludu warszawskiego - wszystkie trudy i starania natężam, aby odeprzeć 
nieprzyjaciela, "inny straszniejszy nieprzyjaciel grozi nam i wnętrzności 
rozdziera". Chęć ukarania winowajców była dobrą, ale nie bez wyroku Sądu, 
z pogwałceniem świętości i powagi prawa. I to czyni lud, który wypędził na- 
jezdników? Zastanówcie się - "obłąkały was złośliwe duchy, które chcą, aby 
Rządu nie było, bo wtedy łatwo was przyjdzie pokonać". "Skoro obroty wojenne 
-dozwolą oddalić się na moment od powierzonej mi powinności, stanę wśród 
was; może widok żołnierza, który życie swoje codziennie dla was naraża, 
będzie wam miły, ale chcę, ażeby żaden smutek, na twarzy mojej wyryty, nie 
skaził tej chwili, chcę, ażeby radość zupełna była wtenczas dla was i dla mnie, 
chcę, ażeby widok mój przypomniał wam, że obrona wolności i Ojczyzny po- 
winna nas jedynie zaprzątać i łączyć, że jednością tylko możemy być silni, że 
-sprawiedliwością, nie gwałtem, bezpieczni u siebie i szanowani u świata będziemy". 
W dalszym ciągu ganił opóźnienie sprawiedliwości i wskazywał właściwe drogi, 
jakiemi lud ma przedkładać swoje żądania. Prócz tego wysłał Kościuszko list 
do Rady, wyrzucając jej, że dopuściła do takiego zgorszenia)) 
Niezwłocznie po wydaniu tej odezwy, do ogołoconej z wojska vVarszawy 
wkroczyła brygada Jazwińskiego w 1200 koni, część pułku "przedniej straży" 
i pewna ilość piechoty. Najwyższy Sąd Kryminalny koronny wziął w swe ręce 
ukaranie winnych. Aresztowano 800 osób. Następnie Rada Najwyższa Narodowa 
11. lipca wydała odezwę z powodu "okropnego zdarzenia, które jest przyczyną 
żałoby i smutku wszystkich poczciwych Polaków". Tłumaczyła jakie przyczyny 
sądowi Księstwa1\Iazowieckiego nie dozwoliły" tak prędko pisać swoich wyroków, 
jak ich publiczna niecierpliwość żądała". Odezwa piętnowała zbrodnię i obwie- 
szczała, że rząd ukarze jej sprawców, że do sądzenia winnych Rada umoco- 
wała Sąd Kryminalny.2) 
Zaburzenia warszawskie, smutne same przez SIę, miały jeszcze i te 
przykre następstwa, że wywołały wzajemne oskarżania się i podejrzenia. 
Wprawdzie Kościuszko stwierdzał w odezwie swojej do Rady Najwyższej Naro- 
dowej, że "obce intrygi i przekupstwo nie powodowały ludźmi na dniu 
28. czerwca obłąkanymi", ale pozostało jeszcze na długo poszukiwanie wła- 
ściwych winowajców. Niemcewicz w pamiętnikach swoich podaje fakt, że już 
po tych wypadkach "pospólstwo podburzone przez Dembowskiego i Konopkę 
tłumnie zaczęło się gromadzić oskarżając (któż by powiedział?) niedawno ulubio- 


l) Odezwa i list były pióra Niemcewicza, który już w Warce zastąpił przy Kościuszce Linow- 
skiego i był sekretarzem Naczelnika aż do bitwy maciejowickiej. 
2) Sąd wydał wyrok 24. lipca. Skazał nu. powieszenie 7 obwinionych, którzy si
 przyznali, lub 
którym dowiedziono, że wieszali Massalskiego, Czetwertyńskiego, Majewskiego i Wulfersa. Straceni 
byli indywiduami najgol'szego prowadzenia si
. Innych, którzy pomagali oprawcom, skazano na trzy 
lata. Obywatel Jan Dembowski wyszedł do ludu kiedy ten stawiał szubienice i wskazywał odpowie- 
dnie według niego miejsca j prócz tego zach
cał do postawienia szubienicy przed pałacem prymasa 
- skazano go za to na pół roku wi
zienia. Wreszcie Knopk
, jako burzyciela spokojności, skazano 
na wywołanie z kraju. Sąd zaznaczył, że Konopka wprawdzie "ze smutkiem widział- wieszanie winnych 
ł niewinnych, ale temu nie przeszkadzał. Wyrok przeciw skazanym na śmierć wykonano 26. lipca. 
Kościuszko w dwa dni później wydał odezw
 do Rady, aby zaprzestała dalszych dochodzeń i aresz- 
towań. "Należy uwiedzionym dać napomnienie i przekonać ich, że w mężnej walce z nieprzyjaciółmi 
jedyny mają sposób powrócenia do sławy obywatelskiej i do względów Ojczyzny.. Dodajemy jeszcze, 
że Konopka i Dembowski znaleźli się później w legionach j Konopka dosłużył się rangi kapitana, 
a Dembowski został z czasem generałem brygady w wojsku włoskiem.
		

/bartoszewicz_dzieje00309_0001.djvu

			\ 


-280- 


. . 


nego sOQie Kołłątaja. Jest podejrzenie, że przychylni 1Ioskalom, a może i sam 
dwór lękający się, by Kołłątaj nie powtórzył w V\Tarszawie scen tragicznych 
Paryża, tę burzę przeciw Kołłątajowi podnieśli". O co jednak oskarżano Kołłą- 
taja, Niemcewicz nie podaje. Czyżby o wywołanie zaburzeń? Ależ Konopka 
sam był inicyatorem rozruchów i uchodził własnie za kreaturę Kołłątaja jako 
sekretarz podkanclerstwa, kiedy Kołłątaj był podkanclerzym. Z drugiej strony 
Godebski (w przypiskach do dzieła Micheleta o Kościuszce) podaje, że Konopka 
groził Kołłątajowi, że wystawił szubienicę przed jego domem, że go Kołłątaj 
wezwał do siebie i upominał. Trudno wogóle sprawę tę rozstrzygnąć. Dlaczego 
n. p. nie oskarżano Ignacego Potockiego, kiedy Dembowski, drugi podburzyciel, 
był jego sekretarzem i zarządzał jego sprawami w vVarszawie, 'v czasie gdy 
Potocki wyjechał po Targowicy do Drezna? Do dziś dnia zresztą z powodu Ko- 
nopki Kołłątaj jest oskarżony, iż był moralnym sprawcą 28. czerwca. Dowodów na 
to nie ma, ale podejrzenia zostały. Łagodny ,vyrok na Konopkę wystarcza oska- 
rżycielom. 
 Jeżeli zaś dziś ta sprawa drażni i roznamiętnia, cóż dopiero musiało 
być zaraz po wypadkach. l ) 
Wypadki warszawskie miały jeszcze inne następstwo. Kiliński pojechał 
do obozu Kościuszki z propozycyą, aby" wyłapać próżniaków". Kościuszko się 
zgodził i w ciągu jednej nocy (jeżeli Kiliński, jak zwykle, nie przesadza) "wy- 
brano" 6000 próżniaków. Kościuszko polecił Kilińskiemu, aby z pomiędzy nich 
werbował regiment. W ten sposób sformował się regiment XX., którego puł- 
kownikiem został Kiliński; składał się on z 20 oficerów danych przez Kościuszkę 
i 716 gemejnów. Podpułkownikiem był "graf" Konarski. 
W parę dni po wypadkach warszawskich nastąpiła nowa przykra niespo- 
dzianka. O planach cesarza Franciszka względem Polski nikt u nas nie wie- 
dział; owszem, jak wiemy, łudzono się przychylnością, a przynajmniej neutral- 
nością Austryi, więc też proklamacya generała Harnoncourta, datowana 
z '\Vielowsi, że wkracza do Polski" 'v celu usunięcia wszelkich niebezpieczeństw, 
na jakie mogłyby być wystawione granice Galicyi, jako też w celu zapew- 
nienia bezpieczeństwa i spokojności krajów J. C. Mości" - była gromem 
rzeczywiście niespodziewanym. W ślad za proklamacyą wkroczyły w dniach lp 
i 2. lipca wojska austryackie w sile 4000 w granice województwa lubelskiego. 
Ponie,vaż proklamacya, ułożona w nader łagodnych wyrazacH, nie wspominała 
o krokach nieprzyjacielskich, zapowiadała nie walkę lecz okupacyę, przeto 
Kościuszko dla niepowiększania liczby walczących wrogów, poprzestał na pro- 
teście, 'v którym oświadczył, że Polacy "szanują sumiennie traktaty i że nie 
należy czynić odpowiedzialną Rzeczpospolitę za zgubne następstwa, jakie wejście 


l) Oskarżycielem głównym Kołłątaja. pałającym ku niemu .zawzi
tą nienawiścią" lKorzon) był 
Linowski, człowiek bardzo małej wartości, szwagier powieszonego Wulfersa. Wydał on w roku 1795 
List do przyjaciela, w którym wytacza szereg oskarżeń przeciw Kołłątajowi. Dokładał też wszelkich 
starań, aby poróżnić Kościuszk
 z Kołłątajem, i to może było przyczyną, że go Kościuszko odsunął 
od siebie. a Kołłątaja nietylko "nie zamknął", jak był powinien według Linowskiego, lecz przed i pod- 
czas oblężenia Warszawy bywał u niego prawie codziennie. Swoją drogą "wiele zmartwienia ucierpiał od 
Kołłątaja Kościuszko, że nie szedł dość śmiało prędk(\" (Niemcewicz, str. 200). Stosunek Kołłątaja do 
dnia 28. czerwca, wyjaśnia w części bilet, jaki pisał w dniu poprzednim w odpowiedzi na list króla, 
przestraszonego pierwszemi 'zaburzeniami. "Patrzałem ja - są słowa biletu - na zgromadzony przed 
domem moim lud, który szukał Kochanowskiego w'Wydziale Bezpieczeństwa zasiadającego j poszedł 
on z nimi i pewnie im wyperswaduje ten zamysł. W. K. Mość bądź spokojnym. Lud ten dobry jest, 
obraża go przewłoka i opieszałość sądu: wszakże ufam, że sądowi z rąk władzy nie wydrze j zaspokoi 
się przełożeniami Kochanowskiego. a nadewszystko prezydenta od siebie ukochanego (Zakrzewskiego)" 
Uznawał więc Kołłątaj opieszałość sądu (tegoż zdania b
Tł i Kościuszko), ale nie przypuszczsł. aby lud 
przekroczył granice zw
'kłej demonstracyi.
		

/bartoszewicz_dzieje00310_0001.djvu

			281 - 


. 
,vojsk austryackich sprowadzić może". Wojskom swoinl rozkazał Austryaków 
nie zaczepiać, a walczyć tylko w tym razie, gdyby były zaczepione. Austryacy 
zresztą sami nie mieli ochoty do walki, - Franciszkowi II. szło o dostanie owocu, 
który sam z drzewa spadnie. Nie udało mu się zajęcie Krakowa, więc wkraczał 
'W województwa ogołocone prawie z wojsk walczących. Nic nie ryzykując, na 
nic się nie narażając, przez wprowadzenie wojsk swoich mówił sprzymierzonym: 
i ja tu jestem, i mnie przyszłego łupu część przypaść musi. Jak dziś wiemy, już 
poprzednio był wydany rozkaz Harnoncourtowi, aby był gotowym do obsadzenia 
Sandomierza i posunięcia się w głąb województwa lubelskiego i ziemi chełm- 
skiej o tyle, o ile będzie to można uczynić "bez narażenia się na uzasadnione 
zażalenia sprzymierzonych dworów pruskiego i rosyjskiego". Austryacy później 
zajęli Lublin, ale się z niego cofnęli. Na rezultaty walki bezpośrednio nie 
wpływali, ale przynosili poważne szkody. Zabierali rekrutów i sprawiali dywersyę 
strategiczną, trzeba bowiem byłu na wszelki wypadek trzymać w ich pobliżu 
oddziały obserwacyjne, przez co zmniejszały się siły bojowe armii polskiej. 
Prócz tego pobyt ich w najżyźniejszych województwach utrudniał zaprowianto- 
wanie Warszawy.t) 
vVmieszanie się Austryi do akcyi odczuł nie zadługo Klemens Liberadzki, 
którego, jak wiemy, wysłał Kościuszko z 500 ludźmi na Wołyń w celu wywo- 
łania tam ruchów powstańczych. W pierwszej chwili wiodło mu się szczęśliwie, 
28. czerwca stoczył zwycięzką czterogodzinną walkę pod Włodzimierzem, po- 
chwycił 40 jeńców i wpędził nIeprzyjaciela za kordon austryacki. Wszedłszy 
do Włodzimierza, zabrał rosyjskie magazyny, bagaże i pieniądze, a zostawiwszy 
w nim załogę z ochotników tam zabranych, ruszył ku Łuckowi. Ostrzeżony 
o znaczych w nim siłach, poszedł do Krzemieńca, gdzie zniósł oddział przybyły 
dla zabrania pieniędzy ze skarbu Rzeczpospolitej. Wyruszył przeciw niemu 
z pod Kobrynia (7. lipca) pospiesznym marszem 5 tysięczny korpus pod wodzą 
generała Lascy, i dopadł go po pięciu dniach nad granicą austryacką. Wtedy 
Liberadzki, widząc się otoczonym, wszedł do Galicyi pod Popowcami około 
Podkamienia. Tu mu kazano złożyć broń mimo, że atakowali go kozacy i kara- 
binierzy; musiał nawet stoczyć walkę z huzarami, których wstrzymał dzięki 
2 armatom w rękach jego jeszcze będącym. W ten sposób dał sobie czas do 
rejterowania ku Podkamieniu, "lecz ledwo co na górę wszedłem (pisze w swym 
raporcie) zaraz Moskale kilku wystrzałami szkodzić mi chcieli, ale szczęśliwie 
nic nie straciłem z tych ludzi, którym broń pozostała... Dezarmowani ani 
siebie ani bagażów obronić nie mogli, a zatem te wzięte zostały". Wywiązała 
się nawet krwawa potyczka, naprzód porucznika austryackiego hr. Schwirdinga 
z kozakami, a potem przybyłej z Brodów pod wodzą pułkownika Hillenbranda 
piechoty i kawaleryi austryackiej z dragonami i kozakami rosyjskimi. Na to 
"extraorrlynaryjne zdarzenie" Austryacy wyrazili swe nieukontentowanie, 
i pułkownikowi kozackiemu odebrano natychmiast komendę.2) Liberadzkiego 


l) Te cele akcyi wojennej przedstawił też sam Thugut prezesowi Rady nadw. woj. (Korzon 
z Zeissberga). Austryacy stoczyli zresztą par
 drobnych potyczek. Pod Józefowem major Cybulski 
w 120 ludzi uderzył na 1500 Austryaków i przez ten niespodziewamy napad tak ich zmieszał, że rzu- 
cili si
 do ucieczki, zostawiając 9 galarów zboża i magazyny w Józefowie. Cybulski wziął do niewoli 
24kawalerzystów i 51 żołnierzy z piechoty. Później dzielnie obronił te galary przed Prusakami i koza- 
kami, którzy je napadli z drugiej strony Wisły. Kościuszko przysłał mu pamiątkowy zegarek. 
2) Raport Liberadzkiego z Brodów 26. lipca i wyjaśnienie ze strony władzy austryackiej podaje 
lwowski .Dziennik patryotycznych polityków., str. 750. Wyjaśnienie kończy si
 wiadomością, że 
.Moskale obrócili swój marsz na Poczajów, a po drodze już kilka wsi zrabowali". 
1794 36
		

/bartoszewicz_dzieje00311_0001.djvu

			- 282 - 


. 


z rozbrojonym oddziałem odesłano do L\vowa. On sam powrócił na pole walki, 
ale żołnierzy jego przemocą wcielono do pułków austryackich. Wyprawa Libe- 
radzkiego była epizodem drobnym, ale z jej nieudaniem się zniknęła ostatnia 
nadzieja wyrwania z karygodnej obojętności Wołynia. 
Jeden po drugim padał gronl na nieszczęśli wą Polskę. Szczekociny, 
Chełm, upadek Krakowa, zaburzenie warszawskie, wejście Austryaków, nie- 
udana wyprawa partyzancka dla wywołania powstania na Wołyniu - wszystko 
w ciągu jednego miesiąca! A tu potężna armia prusko-rosyjska zbliżała się 
pod Warszawę. Można było wpaść w rozpacz i zwątpić o powodzeniu świętej 
sprawy. 


Wśród tych chmur przebił 
się jeden tylko promyk jaś- 
niejszy: powstała Kurlandya. 
Księstwo kurlandzkie, ten 
najodleglejszy kąt Rzeczpospo- 
litej, połączony z nią na pra- 
wie lennem, zamieszkały przez 
ludność innoplemienną, rzą- 
dzony przez księcia Piotra Bi- 
rona, który z ambon kazał ogła- 
szać zakaz rozprawiania o wol- 
ności i równości i sprzedawa- 
nia powstańcom broni i amu- 
nicyi, - nie wchodził prawie 
w zakres nadziei patryotów. 
'rem większa była radość, że 
i wśród tej ludności, obcej 
mową i pochodzeniem, zwią- 
zanej bardzo luźnym węzłem 
z Rzeczpospolitą, objawił się 
patryotyzm polski. 
"\tViemy już z opowieści o 
początkach 'powstania na Li- 
twie' że Liba\va (zwana wów- 
czas Lipa wą), odstąpiła pow- 
stańconl litewskim broń i amunicyę, że Antoni W ojtkiewicz, generał zie- 
miański, 2:ajął port Połągę, zabierał pruskie szmagi (statki) i przecinał komu- 
nikacyę Prus z Rosyą tak na lądzie jak i na morzu. Wojtkiewicz posuwając 
się w głąb kraju, zajął koło 20. czerwca bez oporu Libawę. Wówczas zgroma- 
dzona część szlachty (reszta 19nęła do Moskwy i niemieckim duchem była 
przepojona) z mieszczaństwem i ludem \y dniu 17. czerwca zebrała się 
\v Libawie i podpisała akt powstania. Początek jego brzmi: 
"
fy' szlachta, obywatele i mieszkańcy Księstwa Kurlandzkiego. - Tros- 
kliwi o całość, wolność i niepodległość naszą, w czasie, kiedy Naród Polski 
i Litewski, zrzuciwszy z siebie jarzmo przemocy, wzywa nas do wspólnego po- 
wstania, jako obywatele zdawna do tegoż narodu inkorporowani i jednej Oj- 
czyzny synowie, bynajmniej nie wahamy się dążyć z współbracią naszą, do 
wspólnego uszczęśliwienia; bardziej, kiedy uniwersał obywatela Antoniego 


.. 


ł. 
.. 


I 


,", 
.. 
 


. - 
-1.- .": - . 
"PJ, 
 
, . 
, £ 
.'\> 


," 



. 


J !' , 
. . 
 


, J 
\ -, 
1\ .ł 


... . 
. I .... 

 

. 


, . 


. I- 
'
 
. ł' . 


.'" , 


,
 


',I 


.' 


-, .., \ - 


,. 


- 


.".. '. 

 ."'-
. '
 .. 
.7: 
 < 
. 'I. .
, I ' 
Q-j ... ..' 
,
C;; ;
,,
1' ,." . 1ft...' 
'
..I.rr."
 \. · 
c._ 4.- } J 
1i\DEl;,s1 KOS£J\TS 
.hO 
... 
(8 t.ULW lfłtsk

. 
. r. ł 


<
: 
"'
 
(;1:1 
 
\ 



. 


I 
Nr. 102. Tadeusz Kościuszko, sztych.
		

/bartoszewicz_dzieje00312_0001.djvu

			-283- 


Wojtkiewicza, generał-majora powiatu Księstwa Żmudzkiego, pod dniem 20. 
p r a e s e n t i u m pisany, z rozkazu Narodu, oraz imieniem tegoż Narodu, 
zaręczył nam, nie tylko wszelką każdego własność, religię, bezpieczeństwo, 
wolność przyzwoitą i sprawiedliwość, ale też prawa i przywileje nasze. Sto- 
sowny więc do Aktu Krakowskiego Województwa, jako też Powstania całego 
Narodu polskiego i litewskiego czyniąc związek, za Najwyższego Naczelnika 
Siły Zbrojnej całego Narodu ze wszystkiemi przyległościami, Państwami, 
Księstwami i "\Vojewództwami, Tadeusza Kościuszkę uznajemy". 
Następnie akt wspominał o delegatach do Rady Najwyższej Narodowej, 
który mają przedłożyć na piśmie d e s i d e r i a Kurlandyi i powoływał jedno- 
myślnie obywatela Henryka l\Iirbacha na generał-majora, "obowiązując go 
miłością Oj czyzny do wierności Księstwu naszemu, a do posłuszeństwa N aj- 
wyższemu Naczelnikowi Kościuszce". Dalej akt przyrzekał, "gdy naród polski 
wesprzeć powstanie nasze wojskiem swym deklaruje", dostarczanie dla tego 
wojska furażu; przyrzekał również obronę "życiem i majątkiem wolności, 
całości i niepodległości, uległość Radzie warszawskiej i uważanie za zdrajców 
kraju tych wszytkich, co w ciągu dwóch niedziel nie przystąpią do świętego 
związku ". Akt kończył się słowami złożonej przez wszystkich obecnych przy- 
SIęgI. 
Nazajutrz rano na rozkaz J\tIirbacha zgromadziła się na rynku cała 
ludność męska z magistratem. l\Iirbach oświadczył zebranym, że w imieniu 
Rady Najwyższej Narodowej obejmuje nietylko Libawę, ale całą Kurlandyę. 
Następnie polecono mieszkańcom przysięgać, na co jednak niektórzy zrazu 
zgodzić się nie chcieli. l ) \V końcu poszli wszyscy do kościoła i tu złożono 
przysięgę. Szlachta musiała uzupełniać ją jeszcze dodatkiem, że nada wolność 
chłopom. Po ukończeniu przysięgi, wyprawił l\iirbach ucztę w książęcym pałacu, 
zakończoną balem, w którym wzięli udział obecni w Libawie kapitanowie 
okrętowi. 
Do Libawy nadciągały powoli oddziały litewskie. Około 1500 ludzi obo- 
zowało pod miastem. Na końcu przybyli Nagórski i \Vawrzecki, który jako 
członek Najwyższej Rady Narodowej uważany był za naczelnika. I został też 
nim wkrótce, otrzymawszy od Kościuszki patent na generał-lejtnanta. 
l\Iirbach 3. lipca wysłał następujący raport do litewskiej Deputacyi Cen- 
tralnej: Szanowni obywatele! Wdzięczności za urodzenie się na ziemi polskiej, 
powołaniu tworzącemu we mnie cnotę, przywiązaniu, którym oddycham dla 
ukochanej Ojczyzny, wypłacając powinność: schyliłem ramiona pod słodkie 
rozkazy wasze, w zamiarach i planie wiązącym szczęście Narodu naszego 
z Kurlandzkim, przez renowacyą unii pod naczelnictwem Tadeusza Kościuszki. 
Za pomocą Nieba te cele wasze już wzięły skutek. - Objąłem bez wystrzału 
Libawę dni a 27. czerwca, a następnie pobliższe Księstwa Kurlandzkiego, na 
1, Z broszury .Die polnischen Confoderierten in Kurland", (Altona 1795) b
dącej jednem 
z głównych źródeł do histo1"yi powstania z Kurlandyi, przytaczamy charakterystyczny szczegół: "Pod- 
czas utarczek między mieszkańcami Libawy a l\Iirbachem, wszedł do sali, dokąd si
 zgromadzeni 
z rynku udali, były pruski kapitan, von Heyking: - Wezwano mnie tutaj, rzekł, cóż mam uczynić? 
- Przysięgać, odpowiedziano mu. - .Ńa cóż? - Na to zapytanie przedłożono mu formularz przysięgi. 
- Dobrze, rzekł na to, ale któż was upoważnił zmusić mnie do tego? - Rada Naj wyższa warszawska 
i Naczelnik Kościuszko. - Dowody! - Z początku nie chciano mu ich przekładać, lecz nareszcie 
pokazał :Mirbach niemiecką kopi
 swego pełnomocnictwa, która pana Heykinga jeszcze nie zadowo- 
liła. Dopiero, gdy mu pokazano polski oryginał z podpisem Kościuszki i Rady Najwyższej. poszedł 
razem z wszystkimi innymi do kościoła". Z broszury przytoczonej korzystał K. Jarochowski w szkicu 
swoim: Powstanie Kościuszki w Kurlandyi. (Opowiadania historyczne, Poznań 1860, str. 181-201.) 
36*
		

/bartoszewicz_dzieje00313_0001.djvu

			-284- 


mil kilka osady. - Po przysiędze nastąpiły subskrypcye dobrowolne obywa- 
telskie. Po tych solennościach, pod prezydencyą. obywatela Wojtkiewicza ge- 
nerał-majora pułku telszewskiego, wolnemi głosami zostałem obranym na ge- 
nerał-majora Księstwa Kurlandzkiego. Przyjaźni powstaniu naszemu i swemu 
razem, szlachta, kupcy i gmin, z przywiązania najzręczniej pomagają. - 
Otrzymałem za wkroczeniem tu moim armat 5 i moździerz do puszczania 
bomb, tudzież i nieco ręcznej broni, nadto jeszcze armat czterofuntowych 
z okrętu angielskiego 6 zakupiłem. - Uniwersały stosowne do Powstania 
Narodu rozesłałem. Prowianta i furaże dla wojsk naszych z dóbr książęcych 
udysponowałem, i te bez oporu są dostawiane. - vVewnętrzne uporządkowanie 
przyjmują z chęcią obywatele Libawscy. - Dalsze operacye kontynuować będę, 
innej nie pragnąc chluby, na tę, żem dopełnił obowiązków Polaka. 
H e n ryk M i r b a c h obywatel. 
"P. S. Regularnej Milicyi Nadwornej Księcia z bronią i mundurami chętnych 
służenia Oj czyznie głów 48 dostałem, i w momencie tej expedycyi 
jeszcze armat dwie z jednego okrętu zakupiłem". 
Wiadomość o powstaniu Kurlandzkiem przyjęto w Warszawie z zapałem. . 
Rada Najwyższa Narodowa wydała natychmiast odezwę "do obywatelów 
Księstwa Kurlandzkiego i Semigalii". Rozpoczynała się ona od słów: "Ile nas 
szczęście wspólnej Ojczyzny zajmuje, tyle serce nasze uczuło radości, dowie- 
dziawszy się o powstaniu waszem. Z największą pociechą widzimy, że święte 
hasło wolności i niepodległości Narodu Polskiego, przeszło do serc waszych 
i obudziło ducha cnoty obywa
elskiej w tych współziomkach, którym prze- 
wrotność obcych usiłowała narzucić podległość i obrzydzić. braterstwo wolnego 
narodu". Polacy w największych swoich uciskach - mó,viła dalej odezwa - 
uważali was jako braci. "Za zbyt długo byliśmy razem igrzyskiem przemocy 
i podstępów". Akt powstania waszego połączył nas węzłem niestarganym. 
Jedność nasza będzie tarczą przeciw przemocy, a wolność mocniejszą nad 
wszelkie potęgi. Rada wierzy wyrazom waszego aktu, że będziecie powstanie 
utrzymywać i walczyć z wrogiem. "Ziemia wasza wydała tylu dzielnych ludzi, 
którzy w różnych wojskach zbierali rycerskie dla obcych monarchów laury; 
czegóż się po was spodziewać można? kiedy broń w ręce weźmiecie za własne 
wasze swobody, za was.zą wspólną Ojczyznę; za wolność, którą sobie i potom- 
kom naszym przedsięwzięJiśmy na zawsze ubezpieczyć". A kiedy "zwycięzka 
ręka narodu broń zawiesi, Polska bez was o was radzić nie będzie. Uczyni, czego 
będziecie żądali dla ugruntowania swojej szczęśliwości". W końcu Rada wzy- 
wała obywateli kurlandzkich: "Rozszerzajcie jak naj powszechniej przedsię- 
wzięcie nasze; przenieście w ościenne Inflanty i w kraje od Rzeczpospolitej 
oderwane, miłość prawdziwej ich Ojczyzny, chęć wrócenia się do ciała Rzecz- 
pospolitej, której swobody i wolność da im zapomnieć hańbę obcego jarzma; 
natchnijcie' ich duchem naszym i waszym, a wkrótce wszyscy nawzajem bracia 
długo rozłączeni i ciemiężeni na łonie jednej i wspólnej Ojczyzny złączeni 
znowu, damy przykład światu wolnego i rządnego narodu, powróconego nie- 
zaprzeczonym swym prawom niepodległości... Wierzcie honoro,vi i cnocie 
narodu, wszystko dla zbawienia swego, wszystko dla dobra ogólnego poświęcić 
umiej ącego; wierzcie, iż pierwej w własnych zagrzebiemy się gru7.ach, niż 
sobie wzajemną być pomocą, niż interes ..wasz z naszym łączyć, niż jednej
		

/bartoszewicz_dzieje00314_0001.djvu

			285 - 


Ojczyzny wolnej i niepodległej synami, a między sobą bracią i współobywa- 
telami być przestaniemy".l) 
Ponieważ nie powrócimy już do epizodu kurlandzkiego, drobnego 
wprawdzie, ale mającego wysokie moralne znaczenie, przeto zaznaczymy, że 
powstanie kurlandzkie było prawie wyłącznie ludowem i mieszczańskiem. 
Szlachta niemiecka na samą myśl nadania wolności chłopom odwróciła się od 
niego odrazu i z,vołała sejm na 30. lipca, aby wynaleść środki przeciw n wście- 
kłemu pospólstwu". Korzystając z tego usposobienia szlachty, Rosyanie czynnie 
przyszli jej z pomocą i zajęli Libawę. Kilka szczęśliwych potyczek, a zwłaszcza 
pod Salantami (29. lipca), gdzie Gedroić z Niesiołowskim odnieśli zwycięstwo 
nad dwa razy silniejszym Golicynem, przytłumiło na razie opór szlachty i po- 
zwoliło w sierpniu Ignacemu Prozorowi posunąć się ku Libawie z zamiarem 
jej odzyskania. Rozbił dwa oddziały, jeden z 600, drugi ze 100 ludzi złożony 
i obóz w Krutten założył. 2) Wspomógł go Wawrzecki i 8. sierpnia zajął po- 
wtórnie to miasto, zdobywszy okopy bronione przez załogę rosyjską. Do ko- 
rzyści z powstania kurlandzkiego zaliczyć należy, że Rosyanie w obawie o In- 
flanty ustąpili ze Żmudzi; tylko pod Zagórami na samej granicy niewielki 
ich obóz pozostał. 3 ) Wszystkie te korzyści upadły ze stratą Wilna. Wtedy też 
i niemiecka szlachta, po ustąpieniu oddziałów polskich, pokazała co umie. 
Rzuciła się na "wściekłe pospólstwo" i znęcała się nad niem barbarzyńsko. 
"Powstańcy nasi - pisze K. Jarochowski - odznaczali się w Libawie 
przykładną karnością; podczas ich pobytu nie wydarzył się żaden gwałt; każdy 
płacił za to, co wziął, tak oficer jak i żołnierz prosty, a lubo generalicya 
cokolwiek długów zaciągnęła, później zapłaciła je co do grosza. Nie było też 
między nimi, począwszy od generała aż do prostego żołnierza, słychać owych 
przechwałek, marzących tylko o zdobyczy i zwycięstwie, a lekceważących nie- 
przyjaciela; mówiąc o przyszłości dodawali zawsze skromnie: Jeżeli Bóg da, 
jeżeli Bóg wspomoże! Jednem słowem, przejęci uczuciem dobrej sprawy, 
wszystkiego dla niej dobrego spodziewali się od Opatrzności. 4 ) 



 .. 



 .e .y. 


.. 00. 


l) Odezwa ta jest wydrukowaną w Gazecie Rządowej nr. 8 z dnia 8. lipca. 
2) Adam Prażmowski, biskup płocki w "Krótkim zbiorze dziejów narodu po Iski ego II , drukowanym 
w Pamiętniku Warszawskim roku 1810, str. 343-345. Tenże Prażmowski nazywa generała. kurlandz- 
kiego starostą Mirbachem Polangowękim. 
8) Nabielak. Tadeusz Kościuszko, tom VIII., str.l0. 
') Przypomnieć należy, że szlachta kurlandzka w lutym roku 1791 złożyła na ofiarę Rzeczpos- 
politej 12 armat z przyborami, z napisem na każdej: "Polonis magnanimis. Curonorum defensoribus, 
hoc sacrat Ordo equestris CurJandiae et Semigaliae" (Wielkodusznym Polakom, obrońcom Kurlandyl, 
poświęca stan rycerski Kurlandyi i Semigalii). W trzy miesiące później, po ogłoszeniu ustawy o mia- 
stach, również 12 armat ofiarowali Rzeczpospolitej mieszczanie kurlandzcy. Napis na nich brzmiał: 
Matri Reipublicae ob restaurata universis status civici iura, aes hocce beIlicum, pie sacrat Ordo, 
civicus Curoniae et Semigaliae Ducatum = Rzeczpospolitej, Matce swojej, za powrócone całemu 
mieszczaństwu prawa obywatelskie, kruszec ten wojenny poświęca stan mieszczański Księstw Kur- 
landyi i Semigalii.
		

/bartoszewicz_dzieje00315_0001.djvu

			\ 
I 


l
 l. 
 h A 

 f
\ # .. 
,
 li!J. 
 
,
r11' ...
", I '" . . ' , . :(\..:,. , - t 
. ::. .'''' .r 
 " .. " , ' 1 o ......
.II- "... I" 
.I'.'" .. 1 ........ .... , .... .. '/.\'1':11 II' o'. ".' ", , !:... \' 
>"" .0' 
,,-ł ' ..., . ....... 1..1... 
 , . '.' 
:
 Ił .... . 
, 
 _ 
 j;".. ., - .... 'I. .,. ,_
" ".f
 - '\ 
. "\ - 
 _ - -::.Ił . '-
 j.... Ir .". >.. ..... ...., "'>1. -. .",... ....
. 
....... . 4F ." I .' 
.._ . " f. . " I" '.1 . '_ 
 
. . . .... . 

.. 
- 
 - .=---:.:. .. _ _ ..'_ .:"" .....;. . _-_-:.,.
' ..... ' .
. " .. -.;:ł._l: 
"
ł ....".. . - _ ... ......... 
" - 


. 
...:
:_
-:--::-
--- --
---
--=,,--- - 
 


Rozdział dwudziestyszósty. 


BITWY I POTYCZKI PRZED OBLĘŻENIEl\l ,V ARSZ,A 'VY. - PIER"\VSZY MIESIĄC 
OBLĘŻENIA. 


-ł 


.' 


Armie nieprzyjacielskie zbliżały się do Warszawy. Codzień praWIe odby- 
- - wały się zacięte. utarczki podjazdowe. 
Kościuszko aż do 8. lipca stał pod Pracką Wólką, załatwiając szereg orga- 
nizacyjnych czynności. Między innemi zwrócił uwagę na brak organizacyi 
w pospolitem ruszeniu po prawym brzegu vVisły. Postanowił więc na czele 
tych oddziałów powstańczych postawić zastępców-pełnomocników. l) Pierwszym 
takim zastępcą-pełnon10cnikiem dla dywizyi Cichockiego i Sierakowskiego, 
oraz dla wszystkich dywizyi od Warszawy do granicy grodzieńskiej z woje- 
,vództwem brzesko-litewskiem i powiatem Kobryńskim, mianował Jana Horaina 
"wybranego z Rady Najwyższej Narodowej do wezwania i urządzenia pospo- 
litego ruszenia, na posiłek wymienionym dywizyom wojsk Rzeczpospolitej, 
według potrzeby, tudzież rozporządzenia wszelkich czynności rządowych, do 
odparcia sił nieprzyjacielskich stosować się mogących u . . . Miał on od Cichoc- 
kiego i Sierakowskiego dowiedzieć się, ile każdy z nich potrzebuje sił pospo- 
litego ruszenia i gdzie je mieć pragnie.' Obaj ci generałowie mieli przedłożyć 
Horainowi "ogólną plan tę " wojennych operacyj ,vspólnych obu dywizyom, sto- 
sownie do czego miał Horain uczymć dyspozycye do urzędów porządkowych 
i naczelników pospolitego ruszenia. Nieposłusznych miał prawo zawieszać 
'v komendzie. Również wszystkie urzędy i komisye mjały być posłuszne pełno- 
mocnikowi. Obowiązkiem jego było czuwać nad ' 'is1em wykonaniem rozpo- 
rządzeń Naczel:n.ika i Rady Najwyższej Narodowej, utrzymywać wszędzie ducha 
narodowego, wprowadzać porządek, gdzieby go nie było, nie oszczędzając po- 
trzebnej surowości, z obywatelami "oziębłymi u, lub podeJr
ę.nymi postąpić, jak 
prawidła powstania narodowego wymagają. Co do obrotów pospolitego ru- 
szenia, zajmujących ścianę litewską, miał Horain czynić doniesięnie Wielhor- 
skiemu i do jego poleceń stosować się. Co tydzień powinien był przesłać raport 
Radzie Najwyższej Narodowej i Kościuszce. N ominacyę j ego podpisał Koś- 
, 
1) W nominacyach wsz
dzie jest .zast
pcą Pełnomocnik- byli to bowiem zastępcy członków 
Rady Najwyższej Narodowej mianowani pełnomocnikami. Chciano w nazwie urz
du połączyć dwa 
stanowiska.
		

/bartoszewicz_dzieje00316_0001.djvu

			. 


- 287 - 


ciuszko 4. lipca. Później 18. lipca mianował takiego samego zastępcę pełno- 
mocnika dla całej Litwy w osobie Karola Prozora, udzielając mu prawie do- 
słownie takich samych instrukcyi co Horainowi. Jak Horain z Wielhorskim_ 
tak Prozor z Cichockim i Sierakowskim znosić się był powinien. - Oprócz 
tego sama Rada Najwyższa Narodowa mianowała komisarzy swoich do poje- 
dynczych korpusów. Tak n. p. przy obozie J\:Iokronowskiego był jej komi- 
sarzem zastępca członka Rady Józef \Vybicki. Kiedy znowu odjęto plenipo- 
tencyę generałom ziemiańskim Krzuckiemu i Piotrowi Potockiemu, Rada wy- 
słała do województw lubelskiego i wołyńskiego i ziemi Chełmskiej, swego 
członka zastępcę ks. Mikołaja Tomasze'wskiego. Pomijając innych komisarzy, 
wymienimy jeszcze Jana KropiIiskiego przy korpusie Zajączka. 
Za pobytu Kościuszki pod Pracką Wólką, wydała Rada Najwyższa Naro- 
dowa uniwersał względem niestawiających się do pospolitej obrony i usuwa- 
jących się za granicę. Do tego czasu zaliczyć wypada załatwienie prośby 
księcia Józefa, aby mógł służyć w charakterze zwyczajnego ochotnika przy 
l\Iokronowskim; uczyniono j ej zadość, choć nad nią "długo rozmyślano". 
Kościuszko opuścił Pracką Wólkę 8. lipca i obróciwszy marsz na Pia- 
seczno i Służewiec, zatrzymał się pod Raszynem. Już dnia poprzedniego naqtą- 
piło pierwsze silniejsze starcie Prusaków z wojskiem mającem bronić \Var- 
szawy. Kiedy Fryderyk Wilhelm dotarł do Grójca, a syn jego od Sochaczewa 
zbliżył się ku Błoniu, idący w awangardzie generał EIsner, ów "zdobywca" 
Krakowa, natarł na obóz :\Iokronowskiego pod Błoniem. Cały dzień prawie 
trwała strzelanina, aż pod wieczór dzielnie odpierany cofnął się EIsner do 
Miedniewic, a nasze wojska pozostały na dawnej pozycyi. Następnego dnia 
nieprzyjaciel nie pokazywał się wcale, ponieważ jednak zbliżył się na nowo,. 
a chodziły wieści, że zbiera większe siły
 aby obóz polski otoczyć, przeto Mo- 
kronowski po naradzie z Dąbrowskim i księciem Józefem, postanowił go 
uprzedzić i 9. lipca zaatakował go rano ze świtem. Atak nie przyniósł spodzie- 
wanych korzyści, bo EIsner nie chciał przyjąć bitwy. Cofał się spiesznie na 
calej linii, odstrzeliwając się tylko. Ani artylerya, ani piechota nie mogły go- 
doścignąć. l\Iokronowski kazał więc Kołysce, aby ze swoją brygadą i 2 szwa- 
dronami 5. pułku jazdy natarł na cofającego się EIsnera. Kołysko dzielnie 
szarżował, lnimo rzęsistego ognia i kartaczów, ale nie zdołał bez pomocy pie- 
choty i artyleryi rozbić nieprzyjaciela "w czworogran zwiniętego". EIsner 
cofnął się o milę za Błonie. l ) Strata Prusaków była nie wielka, ale i Polacy 
stracili tylko jednego żołnierza i mieli 3 rannych. 
Tegoż dnia stoczył bitwę Zajączek pod Gołkowem, gdzie stanął, idąc na 
rozkaz Kościuszki, pospiesznym marszem z nad Pilicy ku Warszawie. Już 
o godzinie 11. rano zaczepił go Denisow, ale po kilku wystrzałach cofnął się- 
do lasu i dopiero o godzinie 5. po południu pokazał się powtórnie i atakował 
z przodu. Przyjęty dzielnie od bateryi i ręcznej broni pierwszej linii, którą 
dowodził Hauman, wysłał oddzielnie komendy jazdy, które z prawego skrzydła 
i z tyłu zaczęły mieszać drugą linię, czemu pomagała gęsta kurzawa. I tu 
jednak major Obersztyński z brygadą J\tIadalińskiego i major Lipnicki z pół- 
batalionem Działyńczyków stawili tęgi odpór. Regimenty 7., 9. i 10. stały 


l) Wybicki, komisarz Rady Najwyższej, Narodowej w raporcie pisanym li!'.: placu obozu nieprzy- 
jacielskiego, nie może si
 nachwalić postawy wojska polskiego. Myli się jednak pisząc, że atakiem. 
kawaleryi dowodził l\Iokronowski. 


.
		

/bartoszewicz_dzieje00317_0001.djvu

			-288- 


. 


niewzruszone pod ogniem. Kosynierzy też dzielnie odpierali atak kawaleryi, 
"płatając jeźdźca razem z koniem". Po "pięciogodzinnem usiłowaniu" Denisow 
ze znaczną stratą ustąpić musiał. Zmieszany w rejteradzie, przyprowadził nocą 
swe szyki do porządku i już o godzinie 3. rano na nowQ ruszył do ataku. 
Rozpoczęła się kanonada. Baterye nasze sprawnie strzelały "czując ten awantaż, 
że już kurz nie przeszkadzał do celnego strzelania", a ukryta we dworze ar- 
mata, rażąca kolumnę przez wieś postępującą, zmusiła ją do cofnięcia się. 
Przez 2. godziny stał nieprzyjaciel w jednem miejscu pod kanonadą. Dopiero 
koło godziny 6. otrzymawszy posiłki ze wszystkich trzech rodzajów broni (była 
to prawdopodobnie kolumna Chruszczowa), Denisow uformował drugą linię, 
"z której jedną kolumnę wysłał dla przeskrzydlenia" naszego prawego skrzydła, 
a drugą lewego - z tyłu uka7.ali się kozacy. Ponieważ z "układu wojennego" 
wypadało Zajączkowi cofać się, rozpoczął prz:eto ruch odwrotny o godzinie 
pół do 8. rano ku Woli. Uczynił to w największym porządku, pod zasłoną 
Wyszkowskiego, odpierającego skutecznie ataki. Równie dzielnie osłaniał 
odwrót Kniaziewicz czworobokami piechoty. Gdzie tylko miejsce pozwalało 
robiono front, a "celnie dyrygowane armaty kilka razy przymuszały ogromną 
linię do ucieczki w pełnym galopie". Odznaczył się 'v tej rejteradzie i bry- 
gadyer Józef Kopeć. Straty polskie wynosiły w zabitych 7 oficerów, 5 z towa- 
rzystwa, 2 podoficerów i 11 gemejnów; w rannych 5 oficerów, 2 podoficerów 
i 78 gemejnów, razem w rannych i zabitych 110; - prócz tego zabłąkało się 
100 strzelców i pikinieró,v. Strata nieprzyjaciela wynosiła około 500 zabitych 
i tyluż rannych, a to z powodu. że kiedy jego armaty mało szkodziły, "nasze 
nie były daremne", a same 12 funtowe armaty 70 razy kartaczami wystrzeliły. 
Jednocześnie 10. lipca atakowany był i sam Kościuszko, obozujący 
pod Raszynem. Król pruski o godz. pół do 5. rano, po naprawieniu mostu na 
rzeczce Rnowie, wysłał ku niemu pod dowództwem generała Gotz.ą swą awan- 
gardę, składającą się z 4 batalionów, 10 szwadronów i 8 dział artyleryi konnej. 
Po dwugodzinnej blisko kanonadzie PrusacJ'" cofnęli się, zostawiając 15 trupów. 
Kościuszko mając wiadomość o bitwie pod Gołkowem i sądząc, że celem Pru- 
saków było "przerżnąć" Zajączka, ruszył ze swoim korpusem, aby go zasłonić 
i nie dopuścić do przerwania komunikacyi między dywizyami. Zetknął się też 
z nim wkrótce i zatrzymał się pod Królikarnią, stąd teg.oż samego dnia ,vysłał 
list do Rady Najwyższej Narodowej, zawiadamiając o tern jak "w przeciągu 
24 godzin 
kombinowane wojska nieprzyjaciół starały się alarmować wszystkie 
korpusa nasze". Przyłączał w aneksach raporty, jakie go doszły, oddawał spra- 
wiedliwość "męstwu i przytomności" Zajączka i Haumana. Wspominał i ści- 
ganiu nieprzyjaciela przez "dzielnego wodza" Mokronowskiego i o akcyi bry- 
gadyera Kołyski, który w podjeździe do stu kirasyerów i trzystu huzarów 
pruskich położył na placu. Donosił wreszcie, że generał Sierakowski rapor- 
tował o ważnych zdobyczach na nieprzyjacielu. l ) Dodajmy, że w raporcie Wy- 
bickiego z obozu Mokronowskiego pojawiło się po raz pierwszy nazwisko 
"obywatela generała księcia Józefa Poniatowskiego", któremu Wybicki część 
zasługi w starciu pod Błoniem przypisywał. 
. 


\oto 


l) Mowa tu o otoczeniu koło Karczewa przez Skilskiego, generała powiatu garwolińskiego, 
konwoju rosyjskiego prowadzącego 276 wołów, oraz furaże i pontony naładowane na 44 wozach; 
wszystko to stało się zdobyczą Skilskiego. który prócz tego wzi4ł do niewoli 50 jeńców; reszta kon- 
woju uciekła. Jednocześnie patrol wysłany przez Sierakowskiego ku Międzyrzeczowi zabrał 130 fur 
prowiantu rosyjskiego.
		

/bartoszewicz_dzieje00318_0001.djvu

			,/ 




z . . 

:¥ń

:;t'V _
_
=-
.___


 ' H!
 

- - 
l::lS C2IIII!IIIm 
ICJ 
.-'
..,
",.' 




 .

 \
"' 4AA _ w
__
.. 
---._
..... 
" . -::.,;,;

;,l:}!r!
'i
.' f"1( 
 
 wJ6 ) 
 II\.J 
.\'" ,.tj I II 

 --
- 


 ł 
- &, 
I" 

' 
 
' I -

' _ M


 -- - j t
\\\ 

/
P.!.(t
:r'
'114



 

t

 
 
 '" (\ ;? 'f/-----'-'-'''' 

. --, )tA1

\\ 
QqQ
Q---=


4
 I "



l
f

j".f:' (; I " 1.... 0 X .{ ............, -. "1 }If. 
u 

 _ l _ Q'J" Q o. Q r 
..,- . ,'"t\}
'I!

f\'fI'./ifiii1
 A 
 . _ . /t-t>2!. ,.r
, .!_ ...: :A 
 (1; .:;- '
',.,. 
:::.-.-- 1 .(
 -J-. 
- - 'I. t 
,'?9 "'" 
 ;Jr A "{ 'A.
} 9'/ - I. , \ 
 
ł
 

(-


:,.

 A 
&A 
' , 7
 'i -=

---. \..-=- _. .'
ą
i\ 
r--=-__ .\ {:: ;';:r '


4:
' 
t
 
.-, .' - 
 Wf£, > l
:.

' "
 .:__..' \ - 
 _

"
-- ., II. 
. I .' .' 
 ry'..-......, :-. . ,........,...-r 1;tfIfB. 
J:f
 - -:'. )1. ..... :'. ...T ..... \ \ 
.!ii


,;.::::. ,...,.. II", "-- 
 
 ..:: 
 :'.. ',' .;: ::
i '.1. : lI!' f,\ I I t ':' .!iI.I
I 'l llfI 
L _\, 
 \1 \. \ 
-- ,.:ił"'
:
,.,...,,' ',., '.: 
 ;:.':'tl :j""" ; l 
 '. r :. 
 \.'
 
 ,. I" 
Ijł '.':- : 
 


14 .'.;;'..' '. ,'
"
 ' ;;;
 :f/l J ':' -- ----.r----.-.._ .:
-- =:: \:. . - 
 'o .

.;
I 

- _ .li li '::-. 
....--:;.
 
'(.:, 


1;,.., -
.,,
/ ': _ _ Ił',. 
--f...."
'
 

.v 
.J £i':L . ,,
 . .,S 
-- '- "
'. ::
':' " /
 - --f - - ';;".-- ł \\ -7' l :'-ol' 
 - 'r .-- 
, t-\..
. 'o,. ".....
h0 -r--- 
rłol ..',', '.::' l , - I" 'fI. 
· · rf1 "
,.. . ,.:- :
,- ;. - :' b'''.: ...łf:. " -
 ,. -.,, 
 .
 . 
\' I .,.' "'7::?;/¥ d"¥ .1 
"II.\ II : - K"..",l ..... _.p--;",-h_, " -, 
r · 1 _. . Ii!
 
 . ." . 
. -A 
 - " !' - : --- 
 ') 
t}\
 . /.--: 
. ". 
 p r'l 
. '" .W -". .""'-.... ' : 'ii,,.,. c
:.i.. "', " . 1.: ,. I 
. 
\ _ 
ITDL-I"
 - 
C' .' 
 "" - -_:;' /7 _ .{ .' r-
 J'j 'ł, ". (
.


....
 
łW! . . -- 'ii_ -c-ł"'
 .. ,'. _------rr"'(
 -- " ... I 'fI, -. I
;.
 
1I.Jr..__"-'.,,,,.... /f",U, .-...., ", ,;J. . .... 

 ,\".1'_7 .' ( " "r. - I" r 
 
 'I... 
.1, 
,..-.,,,- > 
', " 
 '-',. '"" _ k .. ą. 
. f!JI'K#.IW",,,,,,,,.tHI --::r 
 t1't .