/Czasopisma_003_01_135_0001.djvu

			II 
1 


, ) 
dl 


u 
'li 


..ł 



 
I
 


/ 



 



 


., 


- 


f ł 
<' 
r' 
 
i 
, 
 
i I 
In 
l i 
r'
 s.' =:::c-- 
tl "- 
.." 
I" 
II j 
, I 
r 
I. N 8 
\ P I E "ł 
I l ł 
, 11 
, , 
.
		

/Czasopisma_003_01_136_0001.djvu

			, 


I 


r 
t
		

/Czasopisma_003_01_137_0001.djvu

			ARKADY 



A 
ł 


LIPIEC 
l 9 3 5 


ł 


"' 
',' ) \ I/°' 
" '
 
 ' 
- -. ,--" 
---, ,'- 
__o ....._ 
\ \ \ ..... 
, ., 
, " 
'I 
- 
, 


T 


ś 


R 


E 


ARCH. Z. DZIEWULSKA: OGRÓD MIESZKALNY 
P. M. LUBIŃSKI: WYSTAWA BUDOWLANO- 


MIESZKANIOWA B. G. K. 


R. ST. RYSZARD: POLACY Z SASKIEJ PORCELANY 
J. PARANDOWSKI: FONTANNY RZYMSKIE 
O TADEUSZU GRONOWSKIM 
K. PROSZYŃSKI: O TKANINACH 
E. WIERZBICKI: WPL YWY MAHOMETAŃSKIEGO 


WSCHODU W POLSCE 


POD ARKADAMI 


REDAKTOR: WANDA FILlPOWICZOWA 
Opracowanie graficzne atelier grafiki p. a. I. pad kierownic lwem Henryka Munda 


- 


ć 


133 


141 


150 


154 


160 


170 


176 


184 


CENA ZESZYTU ZŁ. 3
		

/Czasopisma_003_01_138_0001.djvu

			Odbito 


z 


klisz 
Zakładów Chemigraficznych 
R, B O R K E N H A G E N 


w 


Łodzi 
Farbami 
Spółki Akcyjnej Fabr. Chem. 
D r. R A T T N E R 


w 
Warszawie 
na 
papierze 
z fabryki 
J. FRANASZEK S. A. 
w 
Warszawie 


.\"l'O'
Ir, 
UI,YlU5YI:!:!Ia 
, II> I "a1
a'\) 


I:
		

/Czasopisma_003_01_139_0001.djvu

			""'-----
		

/Czasopisma_003_01_140_0001.djvu

			..ł"'" . 
./ 


... 


.. 
I . .., , 
I , 
. 
 .. , 
. 
{
 


\ 


.' , 


. . . 

,,' - 


.. 


t 
iii 


I 


- 


,- 


-

 
- 
 


" 


fa 
 ,,\ 
\ , 


\ 
& 
f. 
I
t ( " 
d ,
 
, 
" \ 
'ł 


ł\ 


ł' 
, __o 

 
 '.;t 

... 
.... 
 "'" 


, 
.. 
J, 
7 


. .....('".,-"1t" 
.... . 
.. 
 
 ".J 
. ' 


f 
)Jt, . 


-- 


.\ 
\\ I £ 
ł..: 
., \\ I 


;:,- 
" 



... 


, '. 
ł 


fł, 


---- 

 - 

-J ___ 



 , I' 


, 
-:- 


1 1 
. 
I , 

. 
.... .. 
! 
,...1 
,r: f' \ 


.' 
f ,. . 
, I' 
..' "Ii 


.. 


.. 


." 


..I 


. ... 


- 


-( ... 

 


, -: 
!f."' . 
. 


J.". 
t 
.- 
-:"-
..ł.';- łu;,,- 

:)
 
" ';: 
ty..J
: 11tł\'


.
" 
-
 ,,
,t
' ,o(!;".,,
 
.. '. . 
" 
7l-:' ';, '.. 


,...... 


.. 
. 


,I,', t\
 .\ ;}\ 


." 


" 


- 

 
II' 


td' 



 ,n \ł 


PROł. ARCH. ST. POŁUłAN, WYK. INŻ, OGR. ł. ZAKOLSK!, BASEN W OGRODZIE INSTYTUTU RADOWEGO W WARSZAWIE 


.. 
" . 


.. 


,
 


.' 


J 


-- 


..... t' " 
, f... . . 

 , 
l, , 
! 
 
\ 
, 
., , 
1"" \ 
1. , 
'¥' ) 
t 
'f - 
, i ' \, - I 


- ---
		

/Czasopisma_003_01_141_0001.djvu

			l,.. 


ł _ 


 " . 

 . <ł!tI!,,,,,; . 
.: ..'. '-..; 
..... . e 

. . . -.11..' 
.... 
 - . 
.. 
.... /
, 


 


. "- 
.. 
 
.r 
. 
. - 
. - 


- 
'- . 


--ol 
. . 
- 


'- 


- 4' 

.'4> . 
. J 
. 
0. . . 
. 
. I,.. , 
.,.. łJ.
 
-. G R O D 
ł O 
') _ t 
'. , 
. ł I ' 


MIESZKALNY 


Ogród mieszkalny - to przedłużenie mieszkania. 
Ta prosta zasada była stosowana konsekwentnie w ciągu wielu wieków. Wiek dziewięt- 
nasty zapomniał o niej, podobnie, jak zapomniał o istotnym sensie samego mieszkania. 
Pomieszano pojęcia ogrodu mieszkalnego i monumentalnego. Usiłowano na kilkunastu 
metrach kwadratowych zimitować Wersal. 
Stąd te śmiesznie napuszone plany małych ogródków o zupełnie zatraconej skali, stąd 
krzewy i kwiaty brutalnie wtłoczone w banalny ornament. Stąd te lukrowane torciki z kwia- 
tów, ta cała zabójcza symetrja kilkumetrowych kompozycyj, ta sama fałszywa reprezen- 
tacyjność, która cechowała ówczesne mieszkania. 
Dziś nie chcemy już reprezentacji. Chcemy poprostu otworzyć drzwi, przestąpić próg po- 
koiu i znaleźć się wśród roślin i pod gołem niebem. Chcemy, żeby tam było cicho i żeby 
pachniało świeżością. 
Z tego naszego prostego pragnienia wywodzi się logicznie koncepcja nowoczesnego 
ogrodu mieszkalnego. Czemże ma być ten ogród? Jednym więcej pokojem, pozbawionym 
dachu, równie zacisznem miejscem naszego home'u, jak kąt przy kominku. Od kwietnia 
do października nie potrzeba nam dachu nad głową, aby się czuć w domu. 
Ogród nie musi być duży. Przez odpowiednie zaprojektowanie możemy na bardzo małej 
powierzchni osiągnąć uczucie ..swobodnego oddechu", Podobno Dumas bardzo lubił się 
chwalić maleńkim ogródkiem, przytykającym do jego mieszkania, Któryś z przyjaciół pi- 
sarza, wchodząc tam poraz pierwszy, zawołał: - Jakiż pan ma malutki ogródek! - Tak, 
ale jaki wysoki... - odpowiedział Dumas, wskazując ręką na niebo. 
Dzisiejszy ogród jest architektonicznie związany z domem. Stanowi z nim nierozłą

ną 
całość kompozycyjną. Granica między domem, a ogrodem zaciera się. Z pokoju mieszkalne- 
go dajemy jaknajwiększe otwory na ogród. Stosujemy obszerne okna i szklone drzwi. J aknaj- 
łatwiej i jaknajprościej chcemy wyjść z tego pokoju do ogrodu. Elementem pośrednim staje się 
taras - miejsce wyłożone materjałem twardym, co pozwala na stawianie mebli i swobodę 
ruchów bez względu na wilgoć. Taras przykryty dachem jest właściwie pokojem, częścio- 
wo pozbawionym ścian. Taras nieprzykryty jest już ogrodem. Gdzie tu przechodzą granice 


133
		

/Czasopisma_003_01_142_0001.djvu

			I"' ) 
:C/

:', 
),.. . 
1 a.', 


krajobrazu i architektury? Nie wnikajmy 
w to, pozwólmy się granicom rozpłynąć. 
Wpuśćmy ogród do mieszkania roz- 
szerzmy mieszkanie na ogród. 


"'9 


Jakże daleko odbiegliśmy od rozwiązań 
wczorajszych. gdy dom stał w ogrodzie, 
jak dobrze zamknięta skrzynia na zielo- 
nym dywanie. - Jak będziecie grzeczni, 
to pójdziecie do ogrodu - mówiono do 
dzieci. Oczywiście, gdyż była to cała 
wyprawa. 


11 


fi(' 
) 
\ 


O ile zrywamy dziś z wczorajszemi roz- 
wiązaniami, o tyle zbliżamy się niepo- 
strzeżenie do koncepcyj przedwczoraj- 
szych. Ni stąd ni zowąd tarasik skromnego domku przypomina rzymskie atrium. Naj- 
nowocześniejszy ogródek nagle uderza podobieństwem do starych ogrodów angiel- 
skich. A nawet... czyż nie zdarza się, że wyczuwamy niejasne pokrewieństwo dziś za- 
projektowanego ogródka z któremś z tajemniczych II patio II Alhambry? Coś wspólnego 


K- 1\ 
'fr 


, 
/').. 
.... .... ł 
7L' · :' 
. ;,. 

.' 
,,' .",. 
. .;, .-' 

. '1.
_" -" "', 
... ,

,
r 
.' ": 

 'J>!-t. 
, 
.' \ '\..,,1a1' -C.. 
j: - ",'J,..;.(, 
 ,"_ 
.1
.... 
 J'
 .-' .' 
. 
.., I ",».,. 

. ....... cJ1-". . . 
 ., .... .. 
; 
 
'),. .JIf" 
' 
, ' )
, '1' ł 0/ ..
, ":. _ 't " 
k: ' - 'r(
.po"'
 ' 
.,:,,.r' ,,-' 

 
,1i'


 
," -it
 ""...., ':::-,'1I
ł...
 -'-i ' 

 'ł' . l' .... ..ł, 
 I'{':\'.p...
 
..'!r . 
}j 

:
....t 
 
 i;
. 
ł ,ł
, t .-.J-'t 
., ' , 

.: #.
4 '"
. 
"
}ł'
'" 


11 
,
 , . ,('.. 1('), -i.'-- 
. '(
.
r ,'i '
t 
" .
 
.;. -I'.;, 
.... ' ,( .t- 
a . 

..,. . ;"'.,':'. ... ,-" _ 
. r- . - .. I "I .
. . :'
 4:.:.J..... 
 ..":,......... 
 _ , . j ) , 
, . ( '... .
.. .-'
, . ..
 ' :\..' I. 
 
-l
, ' .
, 
 :. *" f.. ' '....f 
J. ..¥'
.l
.) -, f

.' r ' 
\ ł'
 
 ' ' . of ,I -;;.
'Jo. . I' "', h'" 
. ':
 ': .,..., 
. ,,; i
 .
'''').':
 i" ,':..ł. 
 .' W :r.
:
" 
'. 1 
 :
j
); L,y .
 
 't_y y ',,", J. . , 
., .
...".
 
 
-.
. 
;.
. #
,
t 
 , .(. ',' .. 
' 
..
. ' ,'::ł,;
 ' . "'.. 
 :1l
""',t. 
, ...

 ",
' 1', _ - 
 
.
,I', ....
' 'L 
 
 K' ",,",
.'" \., ..:. _- 


 't' .....-:;
... -:
. -, 
.., 'dl) ł ',- 
.. '
_t

)
_'''.ł. łr \f' -_ . 
_'" ... 
, ' . ,'''l

,f;
:" '\. ,I .. 
t;. 
 _ -:.. - -", 
.' 
- _...., , - '. ,'.' " ;'
 ",_ 'lo ;" ;:.,
 -. 
 k'" -. 
, ,.-\.. 
 ,....., .,..}J ... "'. ' .. .ł::}.
--W... 
, ,\.,rł_' . .
 ." ...... 
 ..:-. 1Jt' oj -ł: 
 ...," . "'J,r... 
 
-\', ........ ..,' 
';' 
- .,..\ r ,.,.... , .'" 

 ,'... 
,...... 
 -,.'" "" '... .' '01 
.. . Po..' .'}ł ;.. r",1.., 
..... 
 ,I '" .. 

.... ' "ffi! I . 
,. ' , "'!>'. . 
,,'Ił . - - '
 .- r _1!..' , , .
"" ," ',... ..Jrtl;;'
.; , 
- .(".:;fi[':ł.


 
. 4 . . .... , : -...ł"_:, 
t -....' ,
-

 
 - 
'
 
 . ..
 :,....
..., < " - 
". .
 ".... ..

 

' f jo"łt . . 
\. .'.. 
 "-"
' '" . 
..-
 
 ..... 
, " { -<"'7""':'9' . 
',;."--. '" ,. 
. \
:. .A._ "j:"ł... .._ . .,. 
ł..i.i? .. 
.# _ 
 '" . .. 

. ..' - 
.. f ,- .. . 
. "4 
 . oi< '
' . ;, . J'.' 
 ... __ .
 
r 
 }


 


.. 


\\ 


" 
'. 
.,. 


". 

 . 


ł Y - 
-",'t 


-; 


-. 
, 


" 


.....' 
L . 


-= 


....... ...'1. 
. . .
. ., 
\ :-
 I . l' 
r ,
 ' 
.(;" . ł-.:{ 
. \T 
\ .'0. ',- 
-t' 

f... . \- '. . t ':.
 .ł. 
-'." 


..
 +." .
',.
 
:- ' 

... (\
 


 "!' , !!t 


--:łL.. 


-- 
- - 


.: 



 . 
. 


I " 


I:
 . 


...... 


ł 


.... 


. I.t. 'ł,.j ł' .... 
. . """ 
1 


, 
 

 


.,
. 
.....,. " 


....... 


,,( ł 
_' ' 
n....,. ;j,' ", . . . 
_ ' :!.ol .At;:;''''f ;,
" -, 
.. -.- 
---"'.'
 .;::J 
'

, 
.,
-1r..'_" 
. 
 
_':. ..'ł:"... 


't 


t I "' 1 
.. .. 
'
 
!.. 

L i"-'';' 
"s.
 .... >.. I" "'
".'" 
, . ".... , .. 
."" 

, "
 ".,'.. f 


 
 
 
 

 
 
.' 
J.. \'-' 
,... 
" 
 
,
 


-- . 


,_h. 


..t-, '" 
'
 '. 
... 
,. "'-.;.' 
 
1
 1'
" 

 . I 
-..,.
 


".- 


\" \, ; 
...... 
, 
r'l',,1. L 
, , ,\-.;;ł.\. \ 
,'.\' , '.
'(
' 
... .." I '
!\i:'.l
. . 
'4Łi' ' ,:\1'.,' "" l' 

. :"1ł
 " \.
 
. a" 


-o.; 
"-łt,.. :, 
. t. 
"""> ,l 
 


.. 


. 


Proj. Arch. St. Polujon. Wyk. Inż. Ogr. J. Zakolski. Stopnie w ogrodzie Instytutu Radowego w Warszawie 


134
		

/Czasopisma_003_01_143_0001.djvu

			musi być w naszych dzisiejszych upodo- 
baniach i tamtej dawno zagasłej kulturze 
maurytańskiej, po której zostały nam naj- 
subtelniejsze dzieła harmonji architektury 
z ogrodem. 


4
 


Nie znaczy to oczywiście, abyśmy się 
choć trochę wzorowali na tamtych przy- 
kładach. Przyczyna tych podobieństw 
tkwi jedynie w identyczności zasadniczej 
koncepcji ogrodu mieszkalnego. Odzy- 
skuje on dziś swój dawny sens. Przestaje 
być dekoracjq, staje się znów bardzo 
potrzebnq i bardzo upragnionq częściq 
domu. 


Dziś w ogromnej większości wypadków zakładamy dom z ogrodem w bezposre- 
dniem sqsiedztwie wielu innych takich domów. Musimy się z tem sqsiedztwem liczyć. 
Musimy wypracować metody tworzenia architektonicznej całości z grup oddzielnych do- 
mów i zarazem znaleźć sposoby nadania każdemu z tych domów cech indywidualnych. 


4 
 . ta. . ,4."' 
 
 .. ...., Ił . -, :'" I t.... 
 - .; . f} .--' 

.... r ł-ł.. '"" ...... . '" 
$-" .. ..... 
 J.- i\. .. r '; li ,... t f: ' ,*.. "" .. 
 ,
 
=..
, .y. ,- I.-
 - " ", :..
 (, "
'.
 .'... \ .'., " (,"", 
_",.% _. .""" ...,... .. ',_ 
", " 
" .', A- 
 "'-
' ' 
 .. ,Ot"" f -:
. , ' ,," 3 
'f '" ( ,... ;!t \4..
') ... _ '.... "ł-ij;- ' ,., 4- . 
 
,'ł;;I- Ą',';. ,"
''''''. .!.l
'" ",', :łol"
 -1:,\"," 
 .....' .,.: .J'>":'.' 
.. .' tv:'-i .... J) . 

', 1(, f" ;'" "I 
 I ,', E, .lo . ',\{it't" 
'\' . 
 ' -.\,: 
\" t " Ił ".. ',

"., 
ł!.','..' . \)'...' .
 r'''i ' &. ' ;".Jic' , 
; . \ ' 
. ..,. 
 ...
.".. ,'4. ,..-y.ł- "łi'
( ,
! "

;' .I' _ ',', , >

:J 
,.. 
 . ,,'( " 11> Ile" . .. f-t ' " 
 
 "Ii.... " "... 

, . 1.- .'\ .J
 
"'lIIJ.'ił i""" '

 'J.. ' t
' ł- 
 ." ' 't', 

"
ł
.. I. 'Irr."\o.. ..:;):,,..
 .:I
_
 '''j"'' .
 t"o . !.. ,. l I t ,_.... ";;...ł..' 
. '*. ". ',...W' '&ć, 1Itri.. .... '..... .. . a J 
1.... 'ł:.
" 
..W\f.l . .,:' 
..- ',-.... . . ... . \....",. ł
I", ł
:-
-, "" "" ,', ", t, .', ",\', "'. ", t' ., 

. . - . 
-. -... .'
 ' - .;«, , ' . 
. . ,....-i,i'} 
 ,i. ,. 
' ., 
- 
 }ft'i"
" ' , : tł - ,'..,.... J"i
.'
 
 '-'
 
-ł,'j,' I 
 ,
' '_: 
...... \ - 
 
;. 'to I ' 'ł.'
f' £,..., .' "
.I'f ..'" ;.. 
 . 
 . "' 
 
 ... 
'" .-:'
 .ł.. T;"'" ' 
, ,'....... . 
..' '- . .: . 
:: 't' -:;. -. ' '. ", ..... ł'" . - ... -i" 1a-. 
 '. .. «'ł' 'oIJ 
. ..'LS. 
 -; ...... ;'Ł
 ..' ...... -" , : ''-' J,ł-4ł:' i ' '" . , _ ," -1" .....\. 
..' ,. ., f ."'. 
 'JrIi 
' "!"-łł . V ' - , !-, 


 
' 
 . " '! 
...1:' 
 " 
 
)I:'. J.
)" ' , . ' -;, 
 
 " t', - 
 )- 
!2:f'ff.
", ol \ ' . 
 
;{9:: 
 ,,* ,',. \ .'
' , .: " 
 r' 
...ł 
O '@i. 

 \\' · .' -- - 
 ';'::
 - - " - . 
. -.
 .
 ri
. 

'. '. '>}:
..I'Ł-" 'f'.. 
. 
 'o,. ,. 
. _ ,
._.. . '. 
.', . 
r t , ' . 
.., "---"'.i. 
; ..). !" .' ..a. \ .. ł ...... 

 oL 
 
 
". ¥ 
 
',,"1 
.. . 
\ "...
 
'-\o 


> 
;., 


;oI/I&
 


t;' 


p- 


.. 
" ! 
\. . . 
.
\. 10- -{ t_ 

, 
 

,tllb, -' 
 . .. 
': ,. 
.... 
,- '';; -.l' 
. .' 
. 
"t" .... 

' . 
J 
; , ,." 
'.., . . ' 
 
.., ,,' 


" 


. :


: " 7 -:' 
.ł. .' . .-' 
'...
 . 
, 'ł.... .. 
 
'C .. .:'" . ,d l: 
" 1". . , 
'- . ,
. 
. 
 .... " ....' " 
 
."\ .... 
 

.. " 
 


h,_f. 


., 


. 


\' ł r 


'I. 

 ..") 
". ,....ł... ._
 _...,., 
,'

-' 
'"
 .. 
 \ 
,",,"..,. ;" ., .'.. 
, , ,.....""' ,,
:..
, 
-''''..., ,'# 
...... ':.,'. .orf ' " 
_".,
."-:S-.; 
 I ... 
 III \," , 
 j 1 . 
 
'
.ł)i,\'łł ' " oIJ. \(" "'J 
 ,'h
 
Tł"ir' -: ... 
 
 .:..
 , r
t 
 ' , yt J - ,
 _ . 
,':- , 
ł .. , '1 
 -t.., . 
Ił . ''I,,-t:' ", , . I
 : lO, , 
.. 
 , '
 ł..... -
.;. ł '}., ' 
. 'ł-.-. 
 ..
. 

.I'. \.-;.....t4ł ol" :. 
' · 
 S" .
 ;1. Ił,,}, 

,.. 

':f-'. 
.« , , "f' ,J.' "" ¥-
 \' 'W-.
,
 , ' 


rt 


. , 


" 


,ł- a 
 


,

 


Proj. Prof. _Arch. R. Świerczyński 


Ogródek w Warszawie przy ul. Myśliwieckiej 


135 


II
		

/Czasopisma_003_01_144_0001.djvu

			-' I - 

 - 
.
 
 



 J I J-łI_ 
I 



--=----
 I I 

----..::::::::: 
 -=-- -
-- 

 
-- 


- - 


Arch. Korngold i P. M. Lubiński 


....., ". 


..... 


II ,ł- 
, t l 



, 
-ł-t 


" 


.... 


136 


ł ł I_I I 


- ... 


" 


- 
- --
 ,. - - 
-........ 
 -- ---- 

 - " 



 


T aras przy willi na Sa- 
skiej Kępie w Warszawie 


Ten sam la ras widziany z boku 


" . 


i
 ' 
.. A 
....
 
: 
..- 'J 
",ł 


. 

 



 


,.. 


.. 
 .. 
. 
-:-
 . IIt
 
'.-:- " r 
\ 
,.
 
" . 


. 


r 


" 


. 


.- 
«- ..".. 
.. "... 


.. 


I 
, 


-
 - 


 . 

- 
- .,- ..........---- 


, 


Musimy wreszcie zapewnić kaźdemu 
odpowiednie odseparowanie od sąsia- 
dów. Uznaliśmy ogród za część miesz- 
kania. Powinniśmy wobec tego nadać 
mu najbardziej zasadniczą cechę miesz- 
kainości. to znaczy zasłonić go przed 
wzrokiem obcych. Jakże smutny jest 
pod tym względem los mieszkańców 
większości nowych dzielnic warszaw- 
skich. i to takich. gdzie stoją ..luksu- 
sowe pałacyki" i gdzie działki są duże. 
Osiągnęli oni wprawdzie za drogie pie- 
niądze ten upragniony kawałek własnej 
zieloności. ale zato żyją pod ciągłą kon- 
trolą obcych. Po takim przezroczystym 
ogrodzie można pospacerować. ale nie- 
podobna w nim żyć. Wyobraźmy sobie 
życie w pokoju. któryby miał duże okno 
na mieszkanie sąsiadów. Nie znaczy 
to oczywiście. aby cały ogród musiał 
być osłonięty ze wszystkich stron wy- 
sokim murem. Chodzi tylko o to. aby 
część jego najbardziej z domem zwią- 
zana. była. dzięki odpowiedniemu usta- 
wieniu domu. niewidoczna z sąsiednich 
działek. Można to łatwo osiągnąć. trze- 
ba jednak o tern myśleć już przy pro- 
jektowaniu planu zabudowania dla 
dzielnicy. a nie dopiero wówczas gdy 
przy zbudowanym domu usiłuje się 
stworzyć ogród. Wówczas bowiem za 
sadnicze jego założenie jest już przesą- 
dzone i trzeba dużego wysiłku archi- 
tektonicznego. aby w tak źle pomy- 
ślanych ramach zapewnić jednak ogro- 
dowi mieszkalność i odrębność. ",. 
Ciekawą odmianą ogrodu mieszkalne- 
go jest ogród na dachu. Ideja takiego 
ogrodu zjawia się przedewszystkiem 
wtedy. gdy właściwy ogród ma zbyt 
szczupłe rozmiary. a to zdarza się prze- 
cież bardzo często. Z drugiej strony do- 
minujące coraz bardziej dachy płaskie. 
logicznie wynikające z nowoczesnej 
konstrukcji. spełniają doskonale rolę 
tarasów.
		

/Czasopisma_003_01_145_0001.djvu

			W wielu wypadkach okazuje się przy- 
tern. że owa upragniona izolacja od 
sąsiadów. tak często trudna do zreali- 
zowania na powierzchni ziemi. daje się 
bardzo łatwo osiągnąć na dachu. 
Ogromną wyższość ogrodu. założonego 
na dachu. stanowi w wielu wypadkach 
piękny widok. niemożliwy do osiągnię- 
cia na dole. Praktyczne względy za- 
słonięcia od sąsiadów. czy też od stro- 
ny wiatru. nasuwają nam wznoszenie 
ścian - parawanów. wystających po- 
nad poziom dachu. Przebijamy w tych 
ścianach szerokie okna na stronę. w któ- 
rą najmilej będzie patrzeć. Dla pnących 
roślin budujemy pergole. Stawiamy 
duże donice i koryta dla kwiatów. 
N awiasem mówiąc. dość jest rozpow- 
szechnione niesłuszne mniemanie. że 
ogród na dachu jest rzeczą bardzo 
kosztowną. Przeciwnie. mając do dy- 
spozycji płaski dach. możemy na nim 
stworzyć bardzo miłe i bardzo mieszkal- 
ne wnętrze i wprowadzić wiele zielo- 
ności środkami tak skromnymi. jakie 
z pewnością nie wystarczyłyby nam 
na osiągnięcie podobnych rezultatów 
na poziomie terenu. * 
Niedawno otwarta Wystawa Budowla- 
na na Kole była miłą niespodzianką 
pod względem ogrodowym. Nietylko 
dlatego. źe jest pierwszą wystawą 
w Warszawie. przy której wogóle po- 
ważnie pomyślano o zieloności i umia- 
no ją na czas założyć. ale dlatego. że 
większość ogródków. to naprawdę dob- 
rze pomyślane i zrealizowane kompo- 
zycje. Jeśli już dziś te ogródki wyglą- 
dają tak przyjemnie. łatwo sobie wy- 
obrazić. jak piękne będą po upływie 
roku. ,Ich wadą jest pewien brak za- 
ciszności. wynika to jednak raczej z wła- 
ściwości planu osiedla i z braku wyż- 
szych ogrodzeń. które byłyby bardzo 
wskazane w pewnych miejscach.a któ- 



 " 
\ .
.:- . 
.\
 
 
." ';
\
" 
...:
:"'" ,. ..
'.::: 
- ';:"11. .' . '..I:: 
:. ... 
).. .... . 
 
,,

.. l. 
,,
 I' " \o 
lo., ,... f 
. . 
 .' 1: . 
.. '.J ł...!. 
. 
'1 " ''-r:1f 
. 
 ..J. 
,. '., .'
J. :'" 
.
 
 . 


.. 



 . 
'. 
? :,Itt 


, r 


" 
. 
f( : 
" .. .- 
,. 


.' ł- 


..' 


. " 


I..
 
ł ' , 


.. 
" 


4\ 
... . 
, 
" Iji... 
-'-..- 
 
I 


\, .
 
( C- 
r 


- 


Przykład ogrodu południowego 



łll " 
I, ' 


, I 


." 


-- 
- 


Taras ,na dachu przy Polach Elizejskich w Paryżu 



 


.... , .
. . 


.. 


;i': 


. 


. 


.... 


- 


ł 


t[ 


-<\. 
I " 
l ' 


'...,1. . 
..
" II". 
. 
. .' 
\.R.
, 


...... 


, .. 


.* 


""..... 
, ..
 
. ..a 
\ ł' 


. 


Brazylja 


Le Corbusier 


137 '
		

/Czasopisma_003_01_146_0001.djvu

			.."" j,. lU ..- .
.......
'"..
. 
,o: . - .... .. 
 '" -. i 
. 
 ,tr - ... 
_ . 

, ..... 
 
., I' "' . ."': "" .;-. 
;;. , 
, ' ";" l
 
......" 'łb '\ ,"":, , 
T : , vA'. 
, 
 : ' 
-. "........... . :"" A .t, 
/, I
 . ..'.... .ł. 
,.. 
.... 
." 
 
..... 
 ,
.. w .." 
. "1. ( _...
 
_ '.. .."Ao....----;' , 
.;1......., ",/,' 
ła .........;
.."ł' .. ",,, . ".''łII;' t 
" - _o"
 . J:.::.:";';

i;:'
:.; , 
.... .- .....,...,.... ..«
....,.# 

 .--.: 
.,. 
... I&- . ,,
_
.. ".,." . 

 V' ..... U '
.."'w,., .... 
,»' /Ił.. J..., 
 ........... ___ 
. Si. r",r: ..- 
.. J.:;.. 
,\. ,,-.;.1; : - ,-'" 1_, 
:Ir
 j.... 
_" 
 ,..,., ...', 
, 
. .
1' > ., ..........,,' ,., 'k' .- 
o "':. ",,,
 .. 7t ......1: 
. ... .'. 
;: , "".
 "t'., ';/
 ,.'f 


",. -1'1 



 


...
 
"
 ... , 
, " 


. , 


, 
 
,... -.l. 



 '
. 
, .. ł 

 Jo ... 



 


... 


A: 


Z wysiawy na Kole 
.... ...!- 
 

 
, 
 r 


I 
. . fi 
.- 'I. .' 
r ł-

 ' .' " 

'd ," 
- ....--- '\t, :t '.'1 
. " ..... 
.. -*" .... .........!.. ........ :..ł....... 
- 


... 


... 


Arch. S. i Z. Dziewulscy 



 


. 


" 


- 


138 


Arch. Arch. S. i B. Brukalscy. Ścieżka z płyi 
kamiennych w ogródku na wysiawie na Kole 


--- 


,.,. 
J 



1 

I 
, 
-, 
,.. 
:
--" 
':},,
 li 


rych zapewne unikano ze względów czysto 
"wystawowych" Dzisiejszy ogród wymaga 
odpowiedniej realizacji ogrodniczej. Efekt 
może być zupełnie chybiony, jeżeli w ra- 
mach nowocześnie zaprojektowanej cało- 
ści ogrodnik konserwatysta zacznie urzq- 
dzać "rabatki" według niemieckiego pora- 
dnika z przed lat 50-u. Charakterowi dzi- 
siejszego ogrodu odpowiadaj q albo motywy 
zupełnie zdecydowanie geometryczne, albo 
też luźne skupienia roślin. Rozwiqzania po- 
średnie sq zazwyczaj przykre. Jeśli sadzimy 
rośliny rzędem, to chyba wzdłuż ścieżki 
komunikacyjnej, lub ściany domu. Naogół 
jednak cieszy nas przypadkowość właści- 
wa krajobrazowi. Ogród jest wszak tylko 
świadomie zorganizowanym wycinkiem 
krajobrazu. 


arch. ZOFJA DZIEWULSKA 


. , 


Tarasik 


Siary ogród angielski przy pałacu królewskim 
Hampton Couri 



 


,,
 
 ' .... 

, . 
...." 
" '-(1' 
. ł../;. 
"'" " .. 



 
'-(i. 

 
,;.,;tt'- 


i I 
.;> 
#'" 


" 



- 



 


- ',. \. 1. 
r ',.... "'
_ł 


" 


, , , 


..., .....,....."
, 
}
iłII', !.__. 
d 'ł',' -":. 'ł... '.;.._ 
I 
 
t _...
 r "\ 
. ....') ..ł""'"r....., 
..
4.; _: -
;f1.4." 
r
 

 


- k 
. ,
-.." 

.. "l f 
J-?'1;. 
f" 


! ' 


)0;' 


al " 


.,..
 -- 


- -
-

 $. 
.t<' _.z#. ...... .- 
 
-. 
 ,..
,- 
,,-z ,C' .:
		

/Czasopisma_003_01_147_0001.djvu

			<
 
Jt 
 
.', ,
 
) '-'I ..'.,. 

 /\ 


Fotel ogrodowy, lakierowany wodoodpornym lakierem 
(Thonet- Mundus) 


" 
.;' 
;' . . . 
. 
, . . 
'" , . . 
, . . . " 
, 
, . . 
. . . 
. . . 
" , , 
'" . . . . . 
.' Ci< 
'1 
-..... 1 
" 
, . 
-.. 
" - - . 


-- 


... ... 
, , 


. 


... 
" , 
, 
. .." 
, .. 
. 


. 


, 


. , 


... 
.,. 
:'_1 


,
 
, 


r, 


" 


--: ... . 


," 
.. 
.. 
'. 
 
.. 
. " \.111 


......- L' 


. 
 


ł .........').. . 
f, ' 4ł.\'
 

\.
" ,'11 '." 
"'I I' \ ' 
,
 
9' 
,1-.;, 


Il 
r- 
III 



 

 -
 r 
.,. Ji ,! I 
. I' 
,"' 

 
 


" 
. 


,,I 


. 
*, 


...,.;, 


r 
,..Iit
 


-'o 
. '.;f.ł. 
, 
-. 
.", 
,... 
". 
- ..., 


\ 


,. 


Ą. ('" 
I 
l 
l< 

, './ l' . i 
!
 '.
 'ł
 
' ., .t' I .\..;
.. ,,'" {I\ 
;
1
,

Ó 
 , ,

' 
"(. 

'&"''''
 ,I". 
..'t \. \'

i 

,'ł.._
 ' 


.J
\: , ' " 
''1>11 ',
 i" 1 
.
. 
' 
.-S . ';K , 
, . 
I 


" . 


j. 
, . 'I 
iL 
, 
ł..' ".' 
.'
. p..'r 


.. 


, '/ 
'. tJ;" 
,
 
t.

1 

: ''l'' , 
1/,\,", 
)I';"
 


!

,.""
...4r.< 
"'f':

\I:' ,IJ 
. 
't"" 
_'1 
 
...'\.......
 {".' 
, .,. , 
:
»-.. .
 

...
, 

; 


}. 
"'
',: \
 \
 
. ':'4, 
 
',4., I .... ' 
'j' 
 
, 'I I,
 ..
 fl 
" ł ::J:\: 'Iłł" 
 "
:
 
__'1 I .v.: ' 
...... " ' I'" \ ..' J 
> ,',' ,2tift/' - 
 


 '!oOlł-;;
\t\, 
". f 


.ł;, jń...), 
£."f V ;,


r'Y .' 
.'ł'.)"t I .!'!J9'.. .", 
 
'l 
 
f". ..4!.....'
-, 


.. . 


, 


\\ . 


, 
 .t 


, , 


Fotele składane, parasol od słońca 
ze specjalnym stołem (Komispol S. A.) 


Rysunki w tekście 
M. Nowickiego i S. Sandeckiej 


139 


...
		

/Czasopisma_003_01_148_0001.djvu

			". 


':;Ef 




 

 
 
J_ F. . 
-- 

 


-.... 


I'" 


I 


----ł 


-.=! -1 
a:o- 
 



 


! t -' , , 

 - ,. J: 
- ", j.", . 
I tł 
 '+'''' ,1,' 

 t _:.... ,ł..- :lo 
1

' 
... 


Et 


. 
" 


1....-. 


.., 
_Co_ 


... 


'--
'!' 


- 


L--- 


I.' 


Z Wyslawy na Kole 


Domki szeregowe 


Wystawa na Kole w Warszawie zorganizowana przez 
Bank Gospodarstwa Krajowego jest trzecim z kolei 
pokazem drobnego budownictwa mjeszkaniowego. 
Pierwsza w roku 1930 ograniczała się do racjona- 
lizacji wnętrz w domach robotniczych Warszawskiej 
Sp6łdzielni Mieszkaniowej, Skromność środk6w 
i brak doświadczenia dały rezultat nader ubogi pod 
względem formalnym, natomjast wcale niezły z pun- 
ktu widzenia propagandowego. 
Skromny rzemieślnik lub ubogi mieszczuch warszaw. 
ski poraz pierwszy zetknęli się z racjonolnem, 
a mimo to taniem mieszkaniem. 
Polskie Towarzystwo Reformy Mjeszkaniowej zrobiło, 
najtrudniejszy zawsze do postawienia, pierwszy krok. 
Drugim etapem na wytknjętej drodze stała się bez- 
por6wnania lepsza, ciekawsza i bogatsza druga wy- 
stawa Tow. Ref. Mieszk. przy poparcju B. G. K. w roku 
1932 na Bielanach. 
Wystawa ta polegała na dwudzjestu kompletnie wy- 
posażonych domkach jednorodzinnych, zgrupowa- 
nych w osiedle, w cenach od 6000 do 12000.- zł. 
Ponjeważ wystawa przypadła na pierwszy okres 
wielkjej propagandy drzewa, jako budulca w drob- 
nem budownictwie, większość domk6w była dre- 
wniana. 
Architekci prześcigali się w świeżych pomysłach 
konstrukcyjnych i architektonicznych, dając często- 
kroć rozwiązania ładne i interesujące technjcznie. 
Konstrukcja słupowa, ryglowa, deskowa z najroz- 
maitszemi izolacjami, szalowaniem i wyprawą lub 


140 


w 


y 


s 


BUDOW 


M 


I 


s 


E 


z 


B. 


G. 


K. 


bez, wreszcie drewniana z płytami korkowemi, mu- 
rowana j mieszana miały swoich przedstawjcieli' 
Wystawa na Bielanach posjadała charakter wyraź- 
nie eksperymentalny, zarówno pod względem techni- 
cznym, jak i architektonjcznym. Osiedle powstało 
w rekordowym czasie paru miesjęcy i wystawa 
cieszyła się zasłużone m zainteresowaniem najszer- 
szych warstw. Większość domk6w rozsprzedano, 
pomimo niezbyt niskich cen, jak na puste kieszenie 
naszego społeczeństwa. Eksperymentalne domki nie- 
wszystkie, rzecz prosta, przetrzymały pr6bę czasu, 
ostrej zimy j zużycia. Wystawa jednak, właśnje przez 
sw6j charakter eksperymentalny, dała ciekawy ma- 
terjał dyskusyjny i była najodpowiedniejszą próbą 
nowych materjał6w i konstrukcyj. 
Wystawie tej, w znacznej mierze, przypisać należy 
niewątpliwą wartość obecnej ekspozycji na Kole, 
Najwybitnjejszą cechą obecnej wystawy jest to właś- 
nie, że nie posiada ona absolutnie charakteru do- 
świadczalnego. Wystawa B. G. K. jest w pełni tego 
słowa dojrzała. Ową dojrzałość postaramy się po- 
kr6tce om6wjć. 
Całe osiedle składa się z grupy dom6w mieszkal- 
nych wolnostojących, bliźniaczych i szeregowych. 
Opr6cz dużych domów mjeszkalnycł-; mamy zatem 
reprezentowane wszelkie pozostałe typy. Dwadzjeś- 
cia domk6w pojedyńczych, sześć bljźniak6w oraz 
dwa bloki domk6w szeregowych tworzą prostokąt, 
r6wnoległy do kierunku wschód,zachód z dojazdem 
z miasta od strony południowej przez Wolę. 


ł
		

/Czasopisma_003_01_149_0001.djvu

			T 


A 


w 


A 


L 


A 


o 


N 


KAN I OWA 


NA 


KOLE 


l 


Specjalny tramwaj wiezje nas pół godzjny z centrum 
miasta przez najuboższe i najbardziej zapuszczone 
peryferje, by zatrzymać sję wreszcie przed nOWO- 
czesnemi propyleami wzorowego miasteczka. 
Domki zdala już odcinajq się jasnq plamq na tle 
świeżej zieleni okolicznych p61. a specjalnie wesoło 
wyglQda szereg jaskrawych dachów czerwonej da- 
chówki 
I oto znajdujemy się już w obrębie wystawy: Odra- 
zu uderza nas niespotykany ład i porzqdek: Plan 
osiedla jest tak prosty i przejrzysty, że każdy orjen- 
tuje sj
 natychmiast. 
Przed i za każdym domkiem ogr6dek. Ogr6dek nie 
w formie prostokqta piasku czy żwiru, z jednym 
kijkiem szumnje nazwanym zadrzewienjem, lecz ogró- 
dek zupełnie skończony, dobrze zaprojektowany, bar- 
wny, urozmaicony, zabawny. 
Wreszcie pomyślano o otoczenju, wreszcie myśl tę 
wprowadzono w czyn. W projektach ogródk6w, 
kt6re poraz pjerwszy bodaj wykonywał architekt, i to 
niebylejaki, bo St. Brukaiski, na małych parcelkach 
umiejętnje zgrupowano skupiny, pozostały teren 
traktujqc, jako trawnik, poprzerzynany tylko swo- 
bodnq linjq krętych dr6żek z kamienja łamanego 
lub cementowych płyt. 
Po raz pierwszy też urozmajcono ogródki zróżnico- 
waniem poziomów, podkreślonem przez murki opo- 
rOwe z kamjenia. 
O ogródkach piszemy na innem miejscu niniejsze- 
go zeszytu naszego pisma. 


\.. 


... 


'- 


-- 


--- 


... 

".I' 


.,Jl 
t t,.. 
. ,., oi_ 
, ,'./ 
'{I< 
.ł , l'.. 
.. 


-
 
'


 


iY
 -\ 
.
'<'.I.!':' 
, 
 ' - 
ł ;11 


" 



 ' 


.. - 


'. \ . , 


'" 


.. - 


.. 
... 
". ' 



 


:a.a 


't1 


fi' 

'2:" 


, . ..;,. 


j 


.
 


" 


Z Wystawy na Kole 


Domki wolnostoiQce 


Zaczynamy zwiedzać najpjerw zabudowanja zwarte. 
Solidnie murowane z cegły, o stropach Kleina, dom- 
ki sprawjajq wrażenje dodatnje. Projekty pochodzq 
z wydanego przez B. G. K. katalogu typ6w, nagro- 
dzonych na konkursach. Na Kole zrealjzowano w tej 
grupie prace arch. Brukalskjch, Kwieka, Łokcikow- 
skjego, Sieczkowskiego, Tomaszewskiego j Zachwa- 
stowiczowej oraz najlepszy bodaj plan domku sze- 
regowego Kaszubskiego i Putowskiego. 
Wnętrza pierwszego domku, zawierajqcego dwa 
mjeszkania dwupokojowe z kuchni q i łazienkq, za- 
jęte zostały przez Zwiqzek Pań Domu, wystawiajq- 
cy racjonalne urzqdzenia dla hygjeny mieszkalnej 
niemowlęcia i dziecka. Dobre, proste, niedrogje me- 
ble, na ścianach prześliczne fotograf je dzieci, 
Piętro zajmuje równjeż dział dziecka Dep. Zdr. Min. 
Opiekj Społ. W drugim domku mamy urzqdzenia 
pokoju lub kqta dla chorego na gruźlicę, a na dole 
pierwszorzędnie zobrazowanq kwestję łazienki. 
W pomysłowym aparacie widzimy szereg makiet 
jak należy i jak nie należy traktować tę niezbędnq 
część mjeszkania, jakq jest łazjenka. Modele, wyko- 
nane przez Ateljer Grafiki P. A. T. sq poprostu ma- 
łemj arcydziełamj. Szczególnje przykłady złe po- 
myślane sq ze zdumiewajqcym pietyzmem i humo- 
rem. Szkoda natomiast, że żadna firma nie urzqdzi- 
ła paru typów łazjenek jn natura, Pokaz taki byłby 
bezwqtpienia jeszcze ciekawszy. 
P6łtorapokojowe mieszkanie następnego domku ma- 
jq przykry koloryt ścian i niezłe lakjerowane meble 
kuchenne Strychera. 


II 


141
		

/Czasopisma_003_01_150_0001.djvu

			I I 


f\ 


-'f 



 
-., ,', fi 


'!II 
= 


I 


--- 
_-_--łiil'" 
--- 
- - 


- 


Źle urzQdzona łazienka 


') 



,- 


I i 
I ł I 
I ..... I 
I, I II P£ ... 
;1" ! 



 i ! 
 
I \" 
 "'
 
 -=-___ 
- --- --

- -..;;:;:-- 
- -_-_....z- 


MAKIETY Z TURNIKIETU PROPAGUJĄCEGO 
RACJONALNE URZĄDZENIE lAZIENEK 


Dobrze urzQdzona łazienka 


I 


Domki Kaszubskiego i Putowskiego o wygodnych 
j "czystych" planach urządzone są stalowemi me- 
blami f-y Jarnuszkiewjcz. Rzecz ciekawa do zano- 
towania: meble te wykonane są pierwszorzędnie 
i robią wrażenje najlepszej jakości, co wpływa nie- 
stety w rażący sposób na ich wygórowane ceny. 
Arlystycznje natomjast są całkowicie pozbawione 
tego wdzięku i lekkości, jaki posjadają ich zagra- 
njczne wzory. Może zbyt duże przekroje rurek są 
tego przyczyną, a może sam rysunek. 
Domy arch. Brukaiskich umeblowane są sprzętami 
wykonanemi według projektów S. Rzeckiego przez 
wjęźniów z Grudziądza. Meble, nje wyzwoliły się 
całkowicie z wpływ6w Ładu, a największą ich 
zaletą jest taniość. Kolory ścian fatalne, smutne 
i brudne. Tkaniny natomiast są pjerwszorzędne. 
F-a "Wnętrze" urządzjła zupełnie njeźle domkj Nr.8 
i 9. Szczególnie jaworowa sypialnja sprawia dodat- 


I 


Kuchnia jakże często-niestety-spotykana 


,.
t" 


.,. 
.."...'t 1 
..# 4) , . 
. '; ,.'/f!' 
 
",Ą"f' 
.
,.,.... " 

\ , 



- 
, . 


}4 


- 



 


ot 


. a)-y- 


I 
r t 
I , 
I I 


I 


nie wrażenłe. lNajgorsze w meblach "Wnętrza- są 
nóżki. Jak można do prostych nowoczesnych sprzę- 
t6w stosować brzydkje, secesyjne nogi, nogi żywcem 
wyjęte z niemieckich przedwojennych wzorów! 
Kjlka mebli Atelier Dekoracjj Wnętrz Proszyński & Ma- 
gnuskj stoi na wysokim poziomie kulturalnym. Sprzę- 
ty nie są specjalnie wykonane na wystawę, tylko 
wstawiono kjlka modeli tapczan6w i ładnych foteli. 
Propaganda ogr6dków działkowych wypadła blado 
i mało sugestywnie. Zadużo wykres6w i map, zdję- 
cia Ijche. 
Zwiedzamy domkj bliźnjacze, zawierające po dwa 
mieszkania trzy i p6ł pokojowe. 
Po arcyszpetnych kilimach i za dużych meblach 
w domku Nr. 16 zatrzymujemy się z prawdzjwem 
zajnteresowaniem w "zelektryfikowanem" mieszka- 
niu, gdzje absolutnie wszystko jest elektryczne. Po- 
kaz ten zmontowany przez Elektrownię, Okr. Warsz, 


Ta sama kuchnia przerobiona. Wnęka wykorzystana na łazienkę 


"" 


. , 
, 


I 


II- 
i' 


I' 


""" 
l 



Ił 


-- 


": 


--,.. 


\
		

/Czasopisma_003_01_151_0001.djvu

			---- 


..IJ,J 
,...., 
1ł 
., 


"LI 


II' 


.. 
 
 

 
.. Ę \. 


J . 


.... 


I , 



t 


...... 


- 
r . 


-'- 

' 
.. 

 
c-...... 


\ 


.z- 


Przedpokój w zaniedbanem mieszkaniu 


..eJ 
i . --
 



 


.. 


- IT - 

 
- 
 
r- 

 L 


J 


MAKIETY Z TURNIKIETU 
NA WYSTAWIE NA KOLE 


Przedpokój należycie wykorzystany w miesz- 
kaniu, w którem brak miejsca na łazienkę 


obejmuje sygnalizację, grzejnjkj, suszkj, żelazka, pie- 
cyki, odkurzacze, chłodnje, kuchenkj j t. p. Przeko- 
nywujemy sję, że nje sq to rzeczy bynajmnjej nje- 
dostępne, przeciwnie, piecyk kosztuje tylko 40 zło- 
tych, a kuchenkę wyrobu .Gródka. mamy już za 
260 złotych. 
Łazjenka wyłożona pięknq glazurq matowq z Józe- 
fowa. Meble Szczerbińskjego, jak zawsze doskona- 
le wykonane. 
Sprzęty ..Ładu. w domku Nr. 18 sq niekonstruk- 
cyjne j niewygodne. Najcharakterystyczniejszym przy- 
kładem jest fotel-tron, którego monstrualne rozmjary 
sq niczem nieusprawjedliwione. 
Sprawa różnego traktowanja zagadnienia meblj 
i wnętrz przez artystów dekoratorów i malarzy oraz 
architektów jest tak poważnq kwestjq, że należało. 
by omówić jq znacznie szerzej. Różne podejścia 
dajq różne rozwiqzanja. Wydaje nam sję jednak że 


Pokój na letnisku 


.... ,
 
'., 
'..,:,
. 
, 


 .,.......... 

 .;;-. 
ł". 
- . :1 '-- 

 ,j' 
 
- 1"..1... 
'!

I ,Ił 
t 'u.. 
",' 
. 


- 


, I 
II 


----.. 
............ 


.......... 


- 
..'.......:::., ę., -. ' 

::r.-.: 


bljżsi prawdy sq archjtekci technjcznje lepjej przy- 
gotowanj. Tkanjny ..Ładu" jak zawsze bez zarzutu. 
Z obrazków na ścian je najładnjejszy Chrystus Hład- 
kównej. W bljźniaku Nr. 22 i 23 mamy wreszcie coś 
ciekawego. Dobre meble Niny Jankowskiej i jedyne 
naprawdę indywidualnie pojęte wnętrza arch. Bar- 
bary Brukaiskiej. 
Meble Brukaiskjej sq nowe, świeże w rysunku, peł- 
ne inwencji i tanie. Szczególnie udany jest komplet 
stołowy, z kqtem mieszkalnym. Sprzęty te, wyko- 
nane technjkq tokarskq, w masywnej dębjnie sq no- 
woczesne i konstrukcyjne. 
Pokoje pomalowane wesoło. Kropki w sypial- 
ni j paskj oraz kratka w livjng-room'ie sq po- 
mysłem jnteresujqcym. Inna rzecz czy w ma- 
łem mjeszkaniu ta wzorzystość ścian na dłuż- 
szy przecjqg czasu nie okazałaby sję męczqca? 
Wnętrza Brukaiskjej odznaczajq się świetnie wy- 


Ten sam pokój racjonalnie umeblowany 


.--- 


.... 'J 



"11 - 
łl-=- 
-- ł 


- 
t' 


.L- 


ł 
I 
I 


- 



 



\:, 


-- 


-' 'I 
'"'1 
L
		

/Czasopisma_003_01_152_0001.djvu

			I " 


----------- 


------- 
l l l 


- 


- 


. 


-oj, 


l 
1 


) , 


',> 


... 
." 


.: . . 


Arch. B. Brukaiska 


czutą skalą. W skali jest stół, kredensik i w skali 
eklektyczny fotel z uszami, 
Bardzo dobry dom arch. M. Łokcikowskiego jest urzą- 
dzony orzechowemi meblami Thoneta i bardzo ta- 
niemj, a wcale niebrzydkiemi sprzętami fabryki po- 
morskiej Gościcino. W domku tym znajduje się, je- 
dyny na całej wystawie, kominek. Nje jest on czemś 
specjalnje cjekawem, ale dobrze chociaż, źe jest. 
Huta . Dąbrowa. pokazała ładne szkło. 
Domkj wolno stojące są zupełnie jednakowe, za- 
wierają po trzy pokoje z ubjkacjami i kosztują po 
13.500 zł. wraz z instalacjamj. Z szeregu stoisk 
z materjałami budowlanemi i jnstytucjami wyróżnia 
się wyśmienjty stand Funduszu Kwaterunku Wojsko- 
wego. Nje mówjąc już o bogatej treści, sama forma 
pokazu jest pierwszorzędną. Pjękne fotomontaże ze 
zdjęć Kocha i Olszewskjego mówią same za siebie. 
W stoisku Rady Naczelnej Związków Drzewnych 


144 


-- 


- 


.. - 


, 


Fragment pokoju stołowego 


znajdują sję jnteresujące fotosy międzynarodowej 
archjtektury drewnjanej i piękne meble fjńskie, 
z gjętej dykty proj. arch. Alwara AaHo. 
Bardzo dobry pomysł pokazania publiczności jak budu- 
je się dom, jak wyglqda jego konstrukcja, izolacje, sieć 
instalacyjna j t. p. został doskonale zrealizowany. Stro- 
na dydaktyczna znakomjta. Nawet laik, który uważnie 
zwiedzi budowę w różnych jej stadjach rozwoju, nauczy 
się odrazu więcej, njż postrawienju całej fachowej bjbl- 
joteki. Ten dzjał wystawy uważamy za jeden z najjstot- 
njejszych, a przeprowadzony został tak rozumnie 
i przejrzyście, że stanowi ideał swego rodzaju. 
Wszystkie domki na wystawje są wybudowane so- 
lidnie z cegły, o ognjotrwałych stropach i dachach, 
a całe osjedle, co najważnjejsze, jest w zupełności 
uzbrojone, t. zn. posiada sjeć kanalizacyjno-wodo- 
ciągową, instalacje elektryczne i gazowe, a wszystko 
przyłączone do sieci miejskiej. 


r
		

/Czasopisma_003_01_153_0001.djvu

			ł 


, -----== 


" 


ł- 


I 
 


==- 
 
-- 
 


-- 


\ 


-..... 


."
 

 


... 


.. 
.. 


., 


\ 
I 
I 


ARCH. B. BRUKALSKA 


FRAGMENT POKOJU STOŁOWEGO 


J1tr'....
		

/Czasopisma_003_01_154_0001.djvu

			i 


I 
I 
\ 


, 
,
		

/Czasopisma_003_01_155_0001.djvu

			, 



(J 
'" 
(} -'.
 ...,. 

j 


-
 
r @) 
 S!! 
.' 
- - 
J 
. 
 


I'''; 


:.' 
r 
ł' 
J 
i 


..'"I 
 "ł t;}l.:J(J' 



 " , 
* 


Arch. B. i S. Brukolscy 


6 


\l 

 
J 
( 
(A: 
( 
, 
:'WI
I
 
1'1 "'I 
( 
1/ 

; 
J I 
l 


,'< - - 
/,,-' L. 
 E_
 
r- ".
 


l) 
'J 
,) 


'1 


, ,,0.). \ 
7 
c,,",, 

) 

 :" 
''\1 I 
ł,' I
 
V
 


I 


Arch. M. Łokcikowski 


Plan domku wo/nostojQcego 


Plan domku bliźniaczego 


Przy budowje odrzucono z góry wszelkie materiały 
zastępcze, które tylekrotnie zawiodły, a w projek- 
tach zaniechano tanjego efekcjarstwa na korzyść 
praktycznej wygody i trwałości. 
Z tego to powodu strona czysto architektonjczna 
stoi na wysokjm pozjomje ogólnym, zacierajqc na- 
tomiast bogatszq inwencję indywjdualnq i njwelujqc 
różnice artystyczne, 
Osiqgnięto wynikj archjtektoniczne zupełnie jedno- 
lite, zdrowe proste j celowe, a conajważnjejsze 
dojrzałe. 
I to właśnie jest wjelkq zaletq wystawy na Kole. 
Wolna od mody, nowjnek j t. zw. w sferach fachow- 
ców ..wygłupów H, może nje jednemu architektowi 
wydać się nieco mon,:)tonna i njecjekawa, lecz po- 
mimo to bezsprzecznje dobra. 
Do mankamentów należy zaliczyć słaby naogół po- 
zjom umeblowanja i brak urzqdzeń w większości 


mieszkań. Organizatorzy popełnjlj tu niewqtpliwy 
błqd, nje honorujqc pracy archjtektów, projektujq- 
cych wnętrza. 
Fjrmy, wykonywujqce meble, również należalo bar- 
dziej zajnteresować. W rezultacie większość archi- 
tektów dała swoje stare projekty z teki lub, nie 
mogqc sobie pozwoljć na projektowanje bezpłatne, 
zrzekła sję współpracy. 
Njezwjqzane finansowo fjrmy meblarskie w wjelu 
wypadkach zrobjły zawód nje wystawiajqc wogóle 
lub obsyłajqc wystawę na Kole ..garnjturami H ze 
składu, absolutnie njeprzystosowanymj charakterem, 
wjelkościq i cenami do typu tanich, małych mieszkań. 
Czas byłby, aby organjzotorzy zrozumjelj koniecz- 
ność angażowanja archjtektów, których specjalnje 
wypracowane projekty bylyby wykonane przez od- 
powiednjo zajnteresowane firmy, umyślnie na wysta- 
wę i do niej przystosowane. 


,I 


147
		

/Czasopisma_003_01_156_0001.djvu

			" :iI!' 


( "d, "' 


.
 . 



 :..W--, ,-=:.tJ' ii 

 
 ".

t: 
(I ..; 
 JI j . 

' . 
-\-- 


_ -ł.,. 



 


e 



::- 


. 

 
 


" 


Z Wystawy na Kole 


Nada to domkom charakter jeszcze bardziej skoń- 
czony i jeszcze bardziej zach
cajqcy. 
A oto chyba chodzi. 
Domki na Kole sq ..życiowe", t. zn. życiowe sq ich 
plany, wjelkość i układ pomjeszczeń, życiowe wy- 


Z Wystawy na Kole 


.'" 


Gr 
, 


. 

"<; 


J I L' 


.n;
 
.;..I 


I 
-r:-.. .:t- 
, , 
'.., -r 


- 


.-"?ć"- __o 


.'- 
" 


-- 
] JJ 


rr ' 
,r --:,
.,t. 
.!Ih 


1. 


g 


," . 


\. 



 


Domki wolnasto;Qce 


gody, życiowo, njetylko dekoracyjnie, pojęte ogródki 
i uliczkj. 
Pierwsza naprawdę dojrzała, rozumna i celowa wy- 
stawa budowlana w Polsce. 
I to jej największa wartość. 


P. M. LUBIŃSKI 


Domek z pergol Q 


__o 


--I 


T 


I!I
' 


;-;0 


--- 


--' 
- 


, 

. 
filii- 



 -.= --- -=::1 
- - 
-
...
		

/Czasopisma_003_01_157_0001.djvu

			\ 
\ li 
\ 
" 
J 
\' 
"""- 


- 


'-- -=- 


- ----..iI..- 



 l 
 


- 
:::::: 


-- 


--
:::- -;;.. - - 
- -- - -- 
... -- - 
- - 
- -- 
- 
- - 
- - 
- - 
- - 
- - 
- - 
- - 
- - 
- - 
--- 


- 
- 
- 
- 
- 
- 
- 
- 
- 
- 
- 
- 
: -;.
 


ZWIĄZEK PROPAGANDY TURYSTYCZNEJ M. ST. WARSZAWY 


Proj. Z. Orczynski 


<, 


,... 
... -- 


"tV 


- - 


Wnętrza biura Informacyjnego 


'- 


\11 
..e
 
, 
\ 


- 
- 
- 
- 
- -
		

/Czasopisma_003_01_158_0001.djvu

			\ 
I . .. ł 

 "- .. 
... 
 
,'" ; "-ot, 
 
, ." 
...., 



'. 


. \- 


".Ił 


.. 


...... 


Koendler 


Polskie powitanie 


POLACY 


z 


SASKIEJ 


PORCELANY 


Każda z minianych epok zaznaczyła się pewnemi cechami charakterystycznemi i każda 
z nich, w ramach swej cywilizacji I obyczajawości przekazała nam wzary tych cech, 
w dziełach sztuki i przemysłu artystycznego. Odrębność cech w paszczególnych kra- 
jach malała w miarę postępu cywilizacji, bo przez wzrost stasunków politycznych, 
handlawych i kamunikacyjnych zacierały się różnice pojęć i abyczajów, a już pierw- 
sze drogi żelazne były przyczyną znacznega zniwelowania tych odrębności. Wiek XVIII, 
był okresem podporządkowania zwyczajów i obyczajów kulturze francuskiej, klóra 
szeroką falą rozlała się po Europie. Objęła ona i Polskę, w której język, literatura, 
maniery i szaty uległy urokowi francuskiemu, a ten ruga wał kontusze i wprawadzał 
fraki. 
Dwór saski w Dre:tnie hołdował w pełni francuzczy:tnie. Schyłek baroku i rokoka 
znalazły tam najlepsze przyjęcie I grunt, ale nietylko pod względem zewnęlrznym, 
charaktery dostosowały się również da prądu użycia, rozkoszy i swawolnej lekko- 
myślności. 
Augusl II, prześcigną I jednak swój pierwowzór i pobił Francję na jednym punkcie, 
a nawet zazdrość wzbudził, zda był bawiem on pierwszy w Europie, jeszcze jeden 
sposób delektacji dla swego subtelnego, wyrafinowanego smaku, a przytem nowe 
:tródło zawsze niewyslarczających dochodów. 
Zda byczą tą była porcelana, którą na dworze Augusta II alchemik Botlger w r. 1709 
wynalazł i zaczął fabrykować w Miśni (Meissen). Pradukcja wzięła odrazu wielki raz. 
mach, a dwory europejskie z zazdrością patrząc na razkwil tego nowego przemysłu 
artystycznego, skwapliwie korzystały z usług arkanistów, którzy wykradzioną z Miśni 
tajemnicę fabrykacji parcelany im dostarczali. 
W Miśni robiono z porcelany wysako artystycznie dekorawane naczynia użytkowe, 
wazany i t. d., najwięcej jednak uciechy ówczesnemu tawarzystwu dostarczały figury, 
które będąc najdoskanalszym wyrazem epoki, pazwalały współczesnym odnajdywać 
i oglądać samych siebie. Rze:tby manumentalne w malym farmacie, alegorje, sceny 
miłosne, tealr, taniec, dalej dwór, szlachta, mieszczaństwo, lud, obce typy, wreszcie 
zwierzęta i architektura, wszystka ca było praktykowane i lubiane i wszysika co rze:t- 


., 
t\ 


'! 
I 


I 
........
		

/Czasopisma_003_01_159_0001.djvu

			...
 
.. 
, 
h 


t 


:A\ 
 ':t.. 
. .... 
" - 
,/ 
 < --4 
- 4" "" ". 

' 
o'.
. ".-:::'<\ " 
.'\ .. 
;
 ' 

 . 
J 


, 
'A 


" 
........' 
\ 


""'"-- 


""" 


" 



 \', 
'" 
,\ 


. .,J _ .
 
 
" 
'
'.... -Ił, 


 . .'. . 
, l .... 

'\- 



."
I
 


Kaendler 


Statua Augusta III 


.\ 


biarzowi było dostępne, jest w tych kompozycjach ujęte. Nic zatem tak epoki i oby- 
czaJowaści tego kraju nie jest w stanie zobrazować, jak przechowane w zbiarach 
figury i grupy z saskiej porcelany, które nam właśnie hislorję obyczajowości tej epoki 
najlepiej przekazały. 
Związek naszega kraju z dwa rem saskim przysporzył tematu rzefbiarzom, z których 
najsławniejszym był Jan Jaachim Kaendler, kierownik oddziału rzefbiarskiego w Miśni. 
Znamy wiele jega znakomilych kampozycyj, które powstały w latach 1731 do 1775, 
Przewijało się wówczas przez Drezna mnóstwo szlachty palskiej, a z nimi polskich 
strojów i zwyczajów. Jak trafnie Kaendler umiał podpalrzeć i adtworzyć palski gest, 
świadczy scena powilania, zwana _Der palnische Handkuss-. Jest to jedna z najpięk- 
niejszych kompazycyj Kaendlera z ok. r. 1740, znana w kilku egzemplarzach, z któ- 
rych jeden posiada Muzeum Narodowe w Warszawie i jeden Muzeum Książąt Czar- 
toryskich w Krakawie, ten ostatni z deka racją pófniejszą. Reprodukawana tutaj grupa 
znajduje się w Bawarskiem Muzeum narodawem, a ilustracja podana według Friedrich 
H. Hofmann: Porze lian des Bayer. Nationalmuseums, MOnchen 1908. Wysakość grupy 
17 cm. Podabna grupa jest reprodukowana w katalogu aukcyjnym: Alt Meissner Porz., 
Sammlung C. H. Fischer, Dresden (Aucłionhaus Hcberle, Ciiln, 1906) i została 
sprzedana za 7500 marek niem. 
Statua Augusta III, w stroju polskim, modelowana przez Kaendlera I lega pamocnika 
Eberleina, padług Silveslre' a w r. 1740, jest o zakroju monumentalnym, ma wys, 60 cm. 
i znajduje się w Państw. Zbiorach porcelany w Drefnie. (Ilusir. według Max Sauer- 
landt: Deutsche Porzellanfiguren d. XVIII J., Kain 1923). 
Para taneczna przedstawia pełne wdzięku i ruchu prace Kaendlera z lat ok. 1750. 
Wys. 1 4,8 cm., własność Muzeum Ks. Czartoryskich w Krakowie. 
Szlachcic palski modelowany przez Kaendlera ok. r. 1730. Wys. 11,5 cm., (z handl 
antyków we Lwowie). 
Szlachcic polski modelawany przez Kaendlera ok. r. 1750, ze zbioru Edwarda hr. Tysz- 
kiewicza w Krakawie. Wys. 14 cm, 


" 
I 
l' 


" 


....A..-
		

/Czasopisma_003_01_160_0001.djvu

			, -..' 
f" ."\ 

 .
: 
.. ł 
,,4 -f' 
, \' .. 

" l l. 
" 
ł I " . 
lilio 

 
f \ ..... 


. 
,'" 
.r' .. 
. 4
 ,1 - ł.ł. 


Kaendler 


Para taneczna 


Z pod dłuta innych artystów wyszły następujące madele: Najstarsza ze znanych figur 
Palaków z porcelany saskiej nieudolnie modelowana przez Jerzego Fritsche'go ok. 
r. 1728. Figurka ma 14,1 cm. wys. i znajduje się w Muzeum Ks. Czartoryskich 
w Krakowie. Szlachcic Polski madelowany przez J. F. Eberleina ok. r. 1 745, ze 
zbioru Edwarda hr. Tyszkiewicza w Krakowie. Wys. 12 cm. Polka w krynolinie model 
J. F. Eberleina z lat ok. r. 1750, w zbiarach Ks, Czartoryskich w Krakowie. Wys. 15 cm 


r 


-;; 


t. 
[ 
r 


. . 



- 



t
. 


... 
t 


" 


, 


f' 


t 


l 
l 
I 


...' 



 ' 
'. .'. ar.. 
'*'1.: · 



 


, 


lit 
': 



 - 


;- 


'Y 
-,: --.- 


.\. .. 


- 
. 


..... 


Kaendler 


Szlachcic polski
		

/Czasopisma_003_01_161_0001.djvu

			'" 


.
 


.....{ 


.. 



 
\ 


'\ 


'" \ 
\ 


\ 


- -- 
« , 
. 
'. 
1 


Fntsche 


Polak 


Eberlei n 


Szlachcic 


Kaendler 


Polak 


f' 
r 
( 
I 


Szłachcic i szlachcianka modelowane ok. r. 1750, prawdopodobnie przez Reinicke'go. 
Szlachcic wys. 14,9 cm. ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie, szlachcianka 
wys. 15,4 cm. ze zbiorów Ks. Czartoryskich w Krakowie. 
Przedstawione tu porcelany nie wyczerpują wszystkich, na temat polski, skomponowanych 
figur, istnieje jednak wiele kompozycyj mylnie określanych jako .,Polacy-, a które odno- 
szą się da typów wschodnich. Figury Polek i Polaków robiono także w innych, nieomal 
wszystkich wielkich fabrykach porcelany, pod względem jednak charakteru i piękności 
stoją one niżej od wyrobów miśnieńskich. 
Rzecz prosta, że figury Polaków najchętniej były nabywane przez amatorów polskich, 
to też spotykamy je jeszcze w polskiem pa siadaniu, ale nie często, bo kruchy ma- 
terjal, z jakiego były zrabione, nie wytrzymał burz i niepokojów, jakim nasz kraj 
w ciągu ostatnich dwóch wieków podlegał. Oczywiście przed stu laty z górą, było 
w polskich dworach dużo więcej, niż obecnie przechowywanych figur i musiał ich 
widzieć sporo Mickiewicz, skoro dały mu impuls do pięknej fantazji poetyckiej o sej- 
miku porcelanowym. 


R. ST. RYSZARD 


""'" 
. 

 . 
. . 
I 
 1'''' 
" t 
l < ' , 
t- o. 
, ,- ".., 
t, f

., 
, 

> X""' 
.} 
I , , 
. t 
\ 
t , ,I ''1 
"- 
 
- ., 
'1' , .
 , '" 
- -..J 


Reinicke 


Szlachcic 


Eberlem 


Polka 


Reinicke 


Szlachcianka 


153
		

/Czasopisma_003_01_162_0001.djvu

			FONTANNY 


, 


RZYMSKIE 


Woda w kamiennym pejzażu ulic i domów jest zawsze błogosławiona; naj lichszy wodotrysk 
obdarza samotny i głuchy plac duszą. Ale, gdyby miało kiedyś powstać miasto idealne, któ- 
rego poszczególne motywy zebranoby z naj doskonalszych rzeczy wszystkich pięknych miast 
świata, z Rzymu należałoby wziąć wzór fontan. Nigdzie bowiem woda z takim wdziękiem nie 
weszła w urodę miasta. 
Ma ona tu swą odwieczną tradycję i zaiste królewski stan posiadania. Jej historja sięga roku 
312 przed Chrystusem, kiedy zbudowano pierwszy akwedukt. W piećset lat później, w czasach 


I r, 


4It: 
, ; 


r 
I 
r 

 


". .." 
. 


i 


.<1 . 
,i . 
'" 
. 


I 


...A:. 



 



 II 


';:- 


»- \, 


.. 
'":..' 


.. 


, 
 
1 r 


,> 


I 
'" 


l 


rt
'1 1 

 



 
" 


. 
... 
t 


;4 


.. 
po 




 


".. 



. 


. 3- ;,. 
\..
 
-. 


.. II 
 
 
1,1 
'ł' - li I 
'\ 
 , _Ol, ¥T 
I '. , j 
.-, . 
..., 


\ 


"- \, P- 


I 


... 
II \ i 
" 
.
 
I" 


-' 


t 
l 


r. .. 
I 


. 
.... 


.. , 



 



I 



 


..-- - 
--
-.. 
. 


-- 


.... 


Bernini 


Fontanna Czterech Rzek na Piazza Navona 


154
		

/Czasopisma_003_01_163_0001.djvu

			ł ł.. '- l 
 
, 
", 
r 
... 
. 
. 
 
( . j 
\

: 
 
I 
"" 
 --, 
-:-..a. 
I 
., 
u.1.J.J - 
.,),I TI S 
 l C! ' l '> F "' . ' i r \ 
... 


j .
 "\ 
, 
I --- . 

 \ 
r .... 
! - 
- - " 1 , 
h l .. 
 
-:L. 
... ,
." 
. ' - 
""'" , 
.... 
, -, 
..- 

I , I 
;- ,t 
.... 

 
" 


., 
... 
' -p' 


I 


t 
I 
\
 
, 


Bracci 


, 
J 
I 


" 


f:N 


,,- 


l 


\lS 


,(IV 


.. 

 
l, . 
--ł 


1 
 


f. ".. I... 


-:..... 


....! 


I / ,I . 


Tf' 


t: 



 


'
 4. 



"tMl.d i 


, . 


L . 


J'" 



 


-, 


" 
 
 .. 


.. 




 


' l l \ ....... 


tJ.' L 


:'
 
J. 



;.-!- 


,', 



 


, 
, 
 
'- 


-", 


, 


" 



 


, --
 
#'....-- 
t 
.", 
" 
 
-
 


, \ 
( 


, 
-..- "- 
"" 


h 


" \ , 


., 


" ", 
..
 



:. 


'. 


-.1 I 
u
- - 
;\, 
\ 


-' 


, , 


" 


N 


--, 


t 


ł' 


'r:r 
\ . 


, 


(. 

,- 


. 


w' 



 


,fi. -'-, 


... 
J 
 
 L 


.... 


"'-- 


- 



 


:.. 


ł , 


'- 


ł) 


ł 


... 


-.. 


\. 
.' 
 


, 



 


Fontanna Trevi 


1 


\ 
\\ 


f 


...... 


" 


155
		

/Czasopisma_003_01_164_0001.djvu

			cesarstwa, Rzym miał jedenaście akweduktów, dających miljon metrów sześciennych wody 
dziennie, czyli bezmała dziesięć razy więcej niż dziś zużywa Warszawa. Średniowiecze nie zdo- 
łało utrzymać tej olbrzymiej spuścizny, ale renesans znów do niej powrócił. 
Dałoby się napisać piękną historję Rzymu, idąc za samym tylko biegiem wody i gdzie jej szum 
podnosiłby się lub przygasał razem z blaskiem i zamieraniem miasta. Dzisiaj trzy główne 
arterje dostarczają dziennie ponad trzysta litrów wody na osobę. I nie jest to pospolity płyn 
naszych studzien lub wodociągów, z którym obchodzimy się tak podejrzliwie, ale naj czystszy 
dar źródeł górskich. Można spotkać się w Rzymie z namiętną dyskusją o zaletach i smaku 
wody Marcia czy Vergine, ludzie zdolni są w tej materii podzielić się na nieprzejednane 
stronnictwa. dla innych znów żadna droga nie jest zbyt daleka, aby przed nocą napełnić ka- 
rafkę u któregoś ze strumieni Trevi. 
Fontana di Trevi, najpopularniejsza wśród turystów, w swym barokowym przepychu tworzy istny 
pałac wody i tylko potężny zgiełk Aqua Paola na Janikuiskiem wzgórzu, białe pióropusze 
sprzed bazyliki św. Piotra, albo płonący od świateł wieczorem wielki basen na piazza delle 
Terme - mogą jej sprostać okazałością. Są one wyjątkiem, nie regułą. Rzym nie szuka swej 
chwały w ogromie i obfitości, to nie Versal, któremu uchwała parlamentu pozwala w pewne 
tylko dni odegrać zbytkowny koncert wody. Fontanna rzymska jest przedewszystkiem dziełem 
sztuki, któremu nie potrzeba hałasu aby zwrócić uwagę. 



 J 


"""..... -
 '" 
'" 
.......... 
-- 
"'""Y 
- :łl"hl I 
- \1 
......... , 
C,'IIIIIII I 
- Mil- 
- :' I.. '"\ 
- -!'f .. 
'::' 
i 
... 
 
" 
" Uhm I. 
iiTlII. .. ., 
" 
'1;h!łlł " 
.. 1" 

 . 
, l 
\ 
'" t," 
, -... :-" 
łt 
.... I ... Ł 

 
, 
\ 
.J d 
... .A 
. . ..: 
- 
::- - -----ł' ! 
-- 
t;. "" 

 to 

 :,- 



 


L.............. 


'I 
I 


. , 


r- 


- 


7J 


f 


" 
.. 


l. 


Landini 


Fontanna żółwi 


156
		

/Czasopisma_003_01_165_0001.djvu

			Wyborni artyści. od renesansu po dziś dzień, powołali do życia w kamieniu i w bronzie fanta- 
styczny świat zwierząt, roślin, ludzi, tworów bajecznych, kojarząc go ze śpiewnym żywiołem. 
Nie wahano się zaprząc do tej pracy żółwia czy pszczoły, tworząc z nich najszczęśliwsze motywy 
ornamentacyjne. Ileż prostego piękna jest w tej tonącej łodzi na piazza di Spagna, a ileż znów 
rozrzutności w tej zdumiewającej fontannie Czterech Rzek na piazza N avona, gdzie wśród 
furji kształtów Bernini gestami rąk i wyrazem twarzy swych figur wypisał satyrę na jednego 
ze swych rywali! 
Bo i to jeszcze trzeba powiedzieć o fontannach rzymskich, że wiele z nich ma swą historję lub 
legendę, zachowaną nietylko w książkach, ale żywą u tego ludu. który u ich brzegu płucze 
sałatę. Oto np. Facchino z węgła pałacu SimoneUi. Jędrna figura z czasów cinquecenta wy- 
obrażała przedstawiciela cechu tragarzy. a zmieniła się w bajce ludowej w Marcina Lutra 
i przez parę pokoleń brała udział w słynnych dialogach satyrycznych razem z Pasquino. Mar- 
forio iMadama Lucrezia. 
Inną osobliwością fontan rzymskich jest ich wszechobecność. Nie wystarczają im place i ogro- 
dy, które są ich naturalną siedzibą, ale znajdują dla siebie miejsce na rogach ulic, w lada 



 


t 3 

 . 
"' - 
I' 
l, )' 
.,J 
, 
. i\ .1 
.,. \ 

 '* l., IJ l 1 , 0, 
,., \ 
. : .. "..-, 
1ł- 


, j.. 


, 
t 


- - \ II" \ .' 
, q- X. 1\\ t\ .. 
l'uN III 
I 
vI Iv lANf N 

' r -' \,..... r-J.\
,I
()1\RA
 '- >LLF( ,A
.l 
 
· , "':1\11 [1
)NTlI\V'(' vs/1 D'/I I \I II.' 
 
IUU M1I N
L l>'l lin. ' , 
\ '

Al ĄI\iI"r' 
O()ITI'I . 
I ', . II '-
 1\l\lnD\ . \I
 ...;. 
I \:o\- 1 , ;1-\111 I -::,-- -.. -
, 
! I-=-
---- _---. 
. " 
I' ' 


"='" ....,...- 


cif( 
l[ .' - 
--g' - I 
 J I
 0, 
[ r t'
 
· rr
 ::...J ła. 
- 




 


! 
 ,\ 
- 


, 
, 


- "'-1 I I I ". 
.- d'..- 
 
'ł== -- 


-- -- 
- 



J ! 


\ 


, (/ 

 


, 
II 
I 


J 
\ 


.... 


I 


'. 
I : '; 


", JII' 
, ... 1 


r 


.
 



 
- 


. - 


r 11
-\.. I . ... I . 

, [. 
i _ 'ł
 -" 
"34' 
.... t::: l . 
--- '- 


.. 


. 


-- 


.... 


' - 


"1-4 


-ł: -- 


..-:... 


_ l' 


- 

 


- 


I. 


F ontana i Maderno 


Fontanna Aqua Paola 


157 


......
		

/Czasopisma_003_01_166_0001.djvu

			zakqtku między domami. niekiedy tryskaj q wprost z jakiejś ściany, pod którq ustawiono staro- 
żytny sarkofag służqcy im za basen, śpiewajq po zamkniętych podwórzach. Któż je zliczy? Za- 
chowuję w pamięci kolekcję kilkuset fontan, które sam odkryłem, przypadkiem, włóczqc się 
po ulicach, były w śród nich niespodziane arcydzieła i urocze igraszki. jestem zaś pewny, że 
jeszcze conajmniej dwa razy tyle oczekiwało mnie w różnych stronach miasta. 
Najuroczystszq porq fon tan rzymskich jest noc. Gdy umilknq wszystkie głosy miasta, gdy za 
każdym krokiem zamyka się niewzruszona cisza, odzywa się ich uwodzicielska poezja. Każda 
fontanna przemawia w inny sposób, każda ma swq odrębnq melodję, od bębniqcych łosko- 
tów i strzelistych śmiechów aż do stłumionych szeptów, cienkich różańcowych sznureczków, 
natchnionych Bóg wie jakq ufności q, że i one będq wysłuchane. Na granicy nocy i dnia, 
przed samym świtem, zanim odezwq się pierwsze dzwony, ich słowa, starsze od ludzkich, mó- 
wiq o wieczności. 


JAN P ARANDOWSKI 



 


.,Ił 
.<, 



 
'I 
<,

 


, 
l ' 
. 



, 
; \ 
'. / '" 
, , 
.<1:, 
': 


,.I. 
" r 


: I 


.
, " J 
.l:' 
\ 
.; 
\ 


, ' 


,t 


" 


';".'- .. 

 
(..,... .', ' 

",
 ,'''' 
. 


'I 


/ f 


i 


'J U 


..... 


I 
 l' ,l. 


-\;- 



\
\t '" ,
\
, 
 
'; .
 
\ ' -'j 
:-:x: S . 

.
łi'
,' 
r: ',- 
'/, " 


,
 " 
;r ;'., . , eJ" 
',}'11 _f ..,ł 
..,ł,. 


... ,I 


4(, 

 :
. 
4. ,,

 ,,1 


ł :'" 
. 
 '.. I ,.. 
, " I,' .' " 
\ t J 


I ., 
°1 "l . 
,\1 .. 


'L' 
, 
. 
 

 al '\\' 
."' 
) 
?.J! 


,I', 


l, 


- . 
- .
 
\, / 
, I' II 
f, . 
 _, ' ,., 
" .' I'" , I r /; 


_l 

'7..._ 
-,.1.., ' 
. ',_ ,* 

 1
 ' 
'c 


° tI" 
, < 


,
,\'
 ' 
t I .. 
J 
 
'
,I" . \ 

 1"/'''' '-:.. 
"'t' '
\.." 
( :

...: 


/O- 


" 


, 
\ 



 


"*
 : 


. 
$ 


..' 


......-:': 


'0 


- 


fi 


..........
--"""""-- - 


r r ' . 
"ł 1: 'l I:. 
, , . t 


\. 


:-;:: ',<
 " ;'- . . 
 
"'........ ....... 


-, 



 



 
--:;- -. & 


. '-.;: .;:r:!'N	
			

/Czasopisma_003_01_167_0001.djvu

			- 


- 
\ 


.. 


:I 


.,. 


.
 
, r. 
ł 


) 


',' . >"

 ł b

 '7\1 i ," f ', t.,: ! 
"' \ 
 
 J \-. '- > 
 . 
1 '" "r' f . }'.. I' 'i '. r , 1 
, \ -' \:
... ,\ C(To l \r..... 1"1. /, Y. 
. /\ 
 \) '
 
 " .. '. ,_ , :. 'ii_\[ l-l h- 
-() \-- '.- ,;:-. \ ..T- 
 .A, 
 

 . \ , ,\ . t )' 
, T' r - I 
, '?,
 \,' . 
r. '- t\ "" . f t.. 
"' '
J.;)
:S \'U'
 _ I ' ' 'J. 1 0 Ul ..... 
.. ł . 1. 
0Gt.
 \l.:' Ji 
.,. 
JJ 


ol 


# 


-- 


.. .
, 
.......... \'" 
O 
'(
 
< ., 
..,. 
-...,.\ 
, 
=' 'O. 
J 
'", 
" ł 
ił . 
\ 
. .'. - 
: '-- 


'- 


. 



. 


r 


..- .' 


, 


',," ....,..

-.. /
 


.. _ r.:- 
 


. " 
. " 


. 
. 


'....' 


- 


, 
 
.\ 
 
\ 


. 


- 


ł.I, " 


"'''''' i 


, 


, 
I' 


, ' 


----=... 

 


.' - 


Ił; 
 . ........'. 
-,- 
.. f 

 ...".,..... 
.. r" .-...- 


.. ;' 
. 


. 


.
. 


.. 'f 


_ r *' 


. . 


" 


. .
 


...! 


:-' 


r-. 

 



, - 
........A.
 



 


"'\: ' 


:-,: 


\ 


,t 
f'" 


-> 


.,...
 .... 


" 


.t 


"",' 


. '. 


e 


lo, .. 
,. 


. 


----- 
/ .' 
lo 
. .. 
- / I 

 
Bernini 


«. 



 


:1 


,. 


. , 


" 


-.- 


, 


, 


. 



 


,,;p 
...... 


..... 


..J 


F ontanna motyli 


159
		

/Czasopisma_003_01_168_0001.djvu

			I 



_' 
 
-(- 
/
 
(e 1 


.\ 
dl! 

 



 
. 


'1>. 


- 



 


\
 
I 


J 
d( 
I 
/ 
,, / p - 
........- __ a.
al",,"" 
.j( , 
/tL 


r 

} 
L/ 


J 


o 


TADEUSZU GRONOWSKIM 


Piętnaście lat temu byliśmy świadkami nieporozumienia, kt6re wyrosło na tle możliwości artysty, niewsp6łmiernych 
do postulat6w handlu i jego reklamy. Pojęcie grafiki użytkowej niewiele odbiegało w6wczas od zwykłej repro- 
dukcji. litografji czy oleodruku. Utarło się powszechnie, że malarz, akademik, impresjonista czy też innego kie- 
runku, posiada wyłqczny przywilej na ..sztukę-, w skład której wchodzi sztuka ulicy. Biorqc rzecz abstrakcyjnie 
plakat jest specyficznym obrazem natury propagandowej. do kt6rego należy dołqczyć napis wyjaśniajqcy. W tym 
stanie rzeczy powstał plakat naturalistyczny wt6rny obraz tej literatury w malarstwie. kt6re swego czasu czepiało 
się alegoryj i symbol6w, chcqc drogq podniosłych analogij wywołać na widzu wrażenie propagandy, Ojczyznę 
wyobrażano sobie w postaci dziewicy blondyny ubranej w długq białq koszulę, takaż dziewica bardziej podma- 
lowana, znacznie bardziej agresywna i lepiej ubrana, trzymajqc w ręku czekoladkę, starała się drogq pewnych 
skojarzeń wzbudzić w widzach pojęcie nierozdziełności dw6ch rzeczy doskonałych. Przez kobietę do czekoladki 
a raczej naodwr6t, bo towar w tym wypadku stawał się momentem wt6rnym, R6żowa Cecylja, (bo tak było 
potrzebne do rymu) zachwala suche ciasteczka. Podpis brzmiał: 
Piękna jest jak lilja, ta nasza Cecylja 
Lecz serce Cecylji, podobne Bastylji I 
Stqd logiczny wniosek, że za pośrednictwem suchych ciasteczek możnaby nawiqzać bliższy kontakt z Cecyljq. 
Sq to już curiosa muzealne, miłe i ciekawe zabytki archaicznego okresu sztuki ulicznej. 
Pierwsze lata okresu powojennego charakteryzuje tendencja podniesienia poziomu grafiki użytkowej, drogq odda- 
wania zam6wień znanym mistrzom malarzom sztalugowym. Na wystawie Mehoffera oglqdamy pr6bę rozwiqzania 


J\
		

/Czasopisma_003_01_169_0001.djvu

			'1" 


J 


\ 


. , 


):. 


zagadnień tq metodę, Plakat linij lotniczych jest kapitalnym przykładem tej tendencji. Patrzqc nan zdajemy sobie 
doskonale sprawę że ani kupiec, ani wykonawca nie uświadamiali sobie, istoty zadań. Kamień litograficzny od- 
dajqc wiernie technikę olejnq pendzla, zatracił właściwy sens reklamy. jej bezpośredniość. Pozostawał koloryt, 
który sam wiele nie mówi. Plakat tego typu ginie w powodzi efektów ulicznych, marnuje się pomimo wysokiego 
poziomu artysty. Był nieżyciowy i nieużyteczny. 
Dziś, sam już ruch uliczny zmusza nas do maksymalnego wysiłku, aby zwrócić uwagę widza na afisz reklamo- 
wy. W walce o widza powstała nowoczesna grafika użytkowa, której jednym z pierwszych pionierów u nas jest 
Tadeusz Gronowski, 
Gronowski dorósł w środowisku architektów, w chwili gdy usiłowania młodej architektury szły w kierunku po- 
wiqzania sztuk plastycznyc:' w jednq całość. Był to okres poszukiwania definicyj, akademickich dyskusyj, grzeba- 
nia się w pojęciach. Analiza tego typu słworzyła pewne podstawy nowoczesnej filozofji architektury, wprowadziła 
pojęcie fachowości i specjalizacji, obaliła nieprodukcyjny dyletantyzm "wszechstronnych" twórców. 
Pod wpływem profesorów: Kamińskiego i Bartłomiejczyka, którzy położyli niepospolite zasługi przy rozwoju wy- 
działu architektury, powstało wówczas zainteresowanie dla grafiki jako formy narzucania projektu. Wśród talen- 
tów tego działu przodował Gronowski, Grzebiqc się w archiwach Gronowskiego znajdziemy całq kolekcję 
miłych wspomnień tego okresu jego młodości, pierwszych jego usiłowań, które przez dłuższy czas oddziaływały 
wybitnie i na jego kolegów. Plakaty balów młodej architektury, pierwsze okładki dla Ignisa, zaproszenia na czarnq 
kawę. Cały ten zbiorek charakteryzuje wybitne piętno wspólne wówczas dla całego wydziału. Jest to okres 
poszukiwań techniki, klucza graficznego, uniwersalnej metody, która obudzona pod wpływem nowych kierunków 
Paryża i Berlina załamuje się szybko i zmusza do własnych pomysłów. Zaczyna się specjalizacja. Gronowski 
rzuca architekturę, poświęca si
 całkowicie grafice, pracownia jego w tym okresie przypomina wielki śmietnik, 
pakamerę pełnq pism, bibuły. Na rysownicy leżq baterje farb, słoiczków, masy pędzelków. Artysta psuje 
niezmierzone pliki papieru. jest ciqgle niezadowolony, poszukuje wyrazu swej indywidualności i wkońcu odnosi 
wielki sukces w postaci słynnego plakatu, którego wielkim motywem stał się Charlie Chaplin. Plakat ten jest 
momentem przełomowym w jego twórczości, jest niejako wyzwoleniem z wpływów postronnych, jest jego dziełem 
własnem. Dalszy ciqg jego twórczości jest tylko konsekwencjq tego wysiłku. 


T. Gronowski 


Ilustracja 


.. 

,,
L»' 
tJfl'. " & 

 ( ' -. 
 Vi 
" }t-l 
, - "'" 
"- 
rff
J

 
;:1(.' '" . 

\ 

 


lii 


" 
I. 


.i
		

/Czasopisma_003_01_170_0001.djvu

			JVt1Jwnls 


--- 
-:
 

:::-3:-
 
V 


 
........' 


T EiJ A 
ROOM 


T. Gronowski 
l-my Plutos przy ul. 


Wnętrza T ea-Roomu 
Marszałkowskie; w Warszawie 


" 


J 

 


..A 


162 


T. Gronowski 


\ 



 I' , 


" 


Rysunek do prospektu 


-r' - 


I 


, , 
... 


I i I 
t 


/ J 
\ .. 
\ 
- . I 
.,. 
'J, ot 
. 
II 
 
,\ 
- 


. , , 


I f ' 


..
		

/Czasopisma_003_01_171_0001.djvu

			7j f 
I 

 
on l 
- 
\- ... 
; _.iW 
-- . 
( " 
-ł" I" 
ł ...... 


1- -, 


T. Gronowski 


Z wnętrza restauracji Langnera w Warszawie 


'/ 



 


:' i, 
,.\ 
... 
.. 


. " 


-- 
lU 
1,1," 
 
""-":'" 11 i;1 
-r .-ł-:-v- ' 
...,.. 
 1! , ' ' ." !.,....- 


-- " 


-}\." . 


J 


n. 


, 
, 


.j.. 


-.. - ;.......... -- - 
....... -, 
 

-- 


r 


c 


."f
		

/Czasopisma_003_01_172_0001.djvu

			NOBILE8
 


.." 


./ 


.p.
.;r
)<. 



 


w[{Jc[alJJeŃJ 


\' 


T. Gronowski 


Okładka prospektu 


Pomimo tak wybjtnej specjalizacji uwieńczonej powodzeniem Gronowskj pocichu zawsze podświadomie 19nie 
do architektury. Wnętrze j dekoracja teatralna dajq mu w tym kierunku szerokie pole do podpjsu. Definicja jego 
twórczości wskutek tego nasuwa bardzo wjelkie trudności. Jest to jakaś wypadkowa dawnych studjów architekto. 
nicznych j grafiki w której przedewszystkiem czuć przenjesienje efektu graficznego na formę. Tego typu twór- 
czość spotyka się częstokroć ze zjadljwq krytykq ze strony architektów, którzy siłq rzeczy dqżq do syntetyzowania 
formy w materjale i spychajq dekorację na plan dalszy. Czy jednak ten punkt widzenja jest jedynje słuszny? Po 
gruntownej rewolcie w świecie archjtektonjcznym doszljśmy do przekonania, że czeka nas właśnie nowy okres 
bogactwa w archjtekturze. Odczuwamy zmęczenie na wjdok suchej bryły w nagjej fakturze. Przypominam sobie 
w okresje narodzin modernizmu pewjen ciekawy punkt widzenia jednego z architektów: - Naga ściana w pię- 
knej fakturze jest wyrazem doskonałości! 
Dziś jednak już odczuwamy tęsknotę do pewnych komplikacyj tej nagiej ściany, Synteza pozbawiona ciepła 
należy już częściowo do przeszłoścj. Mjja okres fjlozofji. Podchodzjmy do najtrudniejszego zagadnienia, które 
wymaga subtelnej kultury. 
Jeżeli chodzi o zagadnienia handlowe j propagandowe wysiłek Gronowskjego ma swoje pełne wytłumaczenie. 
Sq to problemy plastycznego plakatu, który ma swojq usprawjedliwjonq rację bytu. Zestawjajqc kolejno wnętrza 


166 


..!.
		

/Czasopisma_003_01_173_0001.djvu

			y 



 
'v \
 N kif 
,(
 
t 
': 
u 


\,...... 


'" 
.....1 


l 


,,; 
.,..» 


.... 
ł:JI , 


- 


') 
t 



, 


... 


-
 
,. 


, 
-. \ 


.- 
r-ł 


p. 


i.;;;J 
'" 

 


, 
-. 


o 


.-. 
.t. .- 
..... . 
. 


-< 



 
( 
l 


. 


L. 
O 
/ 
l- 
Q) 


.../ 
ł"\. 
( V A\ :

 j) 
\ c!L
 

 
ELOE 


T. GRONOWSKI 


( 


;- 
-' 


\ , 
,,' 
. \.
'" 
.\'. 


"r.# 
t, 


... 


.\'1 


WYWIESZKA
		

/Czasopisma_003_01_174_0001.djvu

			, 


\ 


\ 


iL
		

/Czasopisma_003_01_175_0001.djvu

			'\ ....... 
. . . 


. 
" 


. 
.-:;. 
,S""t. 
. ,:.' 


-:.. 
--- 
".:.....--ł- 
..... ........... 
.. - 
... 


.: 
- ..-. 


I o'ł' 
.. po' 'ł'" \ 
0'\0 


I- 
I: 
,t. 
ł. 


'ł 


" 


I. J I 
 
UJ6" · , & 
rJpl	
			

/Czasopisma_003_01_176_0001.djvu

			... ...........-: 
 
 
 '-':::::::-:; 
+::
 
 '"f .....J_ 
?

 - 



._-'"'ł4' 

ź?Zsm 
.......J'o
'..........
 
::::r 7.:;.-'
C-'-' 
 --- 
-.-......,... --.,.;. 
t:JO.-- :S 
;:-"' -'--L

 ,<.;f)6 
.. 
 -'._....... 

 ;r
 --r::!-ł'-'- 
 
__ ..... J--
"':::;:::;:; 
............ 
 ....... -. 
 
-....J.....;... 
........... --łłł--.,.-......"....,-..,ł_ J
 
:ł""'"" ....-...,.r...................
...........
 
- -",..
,-,
 

""""'''''''''''''''.
'''--',.IA
.. 
t
""00'-.

 
 
.......,....,,--
...............,..,..........-'.
 
-
.._.,-;...--.. 
, Ą...._ .
. J . :;f.:; 
 
..,....".. 
 r/ A....łł 1> 
 
r..:.""'-:;:::
 
 

 ..",..",-,,
-,...
 

....--".". 
 
. ....,.
y;-ł- r! ........ .".... 

::.
-

 

 
...,rL- 
t 
 ...".
 ...,...,- 
..... -, V" 
.. - ... .. 
-. .....-- '. 


o 


Tkanina wełniana na osno- 
wie jedwabnej. Wzór krajowy 


Mocny zwrot w kierunku warsztatu ręcznego stwo- 
rzył w ostatnim dziesięcioleciu nowoczesne tkactwo. 
Żywiołowy rozwój tej dziedziny rzemiosła jest tylko 
wyrazem pewnego nowego zapotrzebowania, prze- 
męczenia fakturą maszynową 
Metody fabrycznego tkactwa sq w istocie swojej te 
same co metody tkactwa ręcznego. Wartość ma- 
szyny stanowi możliwość jej długotrwał
j pracy i wy- 
rabianie wielkich ilości identycznych materjałów. 
W zaletach tych kryje się jednak i źródło ujemnych 
cech maszynowej produkcji. Maszyny zalały świat 
powodzią nieznośnie zbanalizowanej tandety. Czło- 
wiek szuka odpoczynku i rozrywki w nieoczekiwa- 
nych inwencjach i nowych pomysłach fakturowych. 
I tu warstat ręczny - pole bezpośredniej twórczości 
człowieka okazuje się niezastqpionym. 
Na podkreślenie zasługuje również fakt, że w finezji 
wyrobu jedwabiu i wełny maszyna nie zdystanso- 
wała dotychczas człowieka. Najdelikatniejsze wzo- 
rzyste jedwabne tkaniny wschodnie pochodzą z ręcz- 
nych warsztatów, a wprawna ręka indyjskiego przą- 
śnika z 1 funta wełny wysnuwa włókno długości 
400 metrów. 
Ręczne tkactwo nowoczesne jest dalszym ciągiem 
przerwanej przeszłości. Porównując technikę war- 
sztatu współczesnego ze starem i zabytkami, odnaj- 
dujemy cały szereg uderzających analogij sięgają- 
cych tradycją niemal czasów przedhistorycznych. 
Najstarszym ornamentem tkackim, którego ślady znaj- 
dujemy jeszcze na urnach przedhistorycznych jest ple- 
cionka skośna, bądź też zwykła siatka, której ślady 
na ceramice są tylko odbiciem koszyka oplecione- 
go dokoła naczynia- 
Najpierw wyrabiano tkaniny z długich traw, sitowia 
i łyka, poczem zjawiły się tkaniny ubraniowe. Spo- 
sób tkanja polegał na zawieszeniu nitek pionowych 
i przeciąganiu przez nie poziomych. Jest to tech. 
nika ultraprymitywna, która pomimo swej prostoty 
stanowi po dziś dzień podstawę tkactwa warsztato- 
wego Z tej koncepcji powstaje zdobnictwo geo- 
metryczne, częstokroć bogate w deseniu, ale niemal 
zawsze prymitywne w swej technice. 
Obserwując poszczególne okresy rozwoju tkactwa 
widzi się zawsze degenerację w okresie przewagi 
dekoracji naturaljstycznej, która siłą rzeczy zmusza 
rzemieślnika do poszukiwania metod zastępczych, 
fałszywych surowc6w i uproszczonej techniki przy 
mocno skomplikowanych założeniach. Zamiast tka- 
niny fakturowej powstaje wtedy dekoracja. Jest rze- 


TKANI 
NACH 



 , I 
"'
'
'.r
r,r" 
'.I 'ł''''",. 'J'" ,,,,.1'.1'.1 
, ""rL"'
ł,r".r,.,, 
.I'ł'''J'.I'''I'''.I"I, 
"I..,r
'.,\,..,r...", 
'A',......' '''-''1' .141, 
r\ ""'. '. '.i'.'"" Jo'.' 
""'1 ,.,tI"I'"..,,.,,,,,.1 'I 
""'Ił.',..".,..,.", 
'J""I"""'''''J'.I
'' 
'.'....
..r.',',rL.'..' 
""".,.",1",.,."", 
t.'.,.,. r.',..'.'..... 
"',..,.,.,.".
,,,,,
.
 
,\",."r
r"
'
"L'" 
'
"'
""""'
'
"" 
,\ł.ł.'.'.I"",r.,.... 
, j', ł ," '
"'" '. '''''' l, 
'.'.'.f,'
ł,'.'.łl"'
' 
"I,"'j'I'''''.'.'..." 
""..L""""'""" 
" .oI'..... """" '4"'" 
,.'.f"L'.'.',ł.',..r" 
1
,."I"A,
,,'
"'j" 
',r""I"r."..r...,. 
......'.. I, '.I '" tl ',," ...... 
r."r,'.ł.,..\r"".'.r 
" ,
., .,'., ,t, '. '.... " 
"r.r.r,ł,t,r.,."f.'" 
'. ,..'.... t,', '"ł.', '.I" 
t".,.".,rl ł. ""'1" 
".... ",,"'. "'''''' "" 
r,r",r",r"L'.r",'.r 
,,""""""""'.1'.1,., 
I.t, f. f, 'I '," """'''' r 
"
I. '..."". ',"" ..."", 
_,..r,t",t.'.'.'.".., 
'. ,,,I.'A "'.'.1" '.I 'ot t., 
,la" '1"'" f,'. ""'., 


17 O 


fkanlna z lnu i wełny 
według wzoru szwajcarskiego 


1 


II( 


'i 


;'\ 
:.:I 


......
		

/Czasopisma_003_01_177_0001.djvu

			1 


czq zrozumiałq, że w tych warunkach tylko maszyna 
potrafi wykonać zadanie. 
Polskie tkactwo ludowe jest rażqcym przykładem 
degeneracji innej, która powstaje na tle ingerencji 
dyletantów w tej dziedzinie. Zdawałoby się, że rze- 
miosło ludowe samo przez się jest już dość po- 
wszechne i nie potrzebuje żadnej popularyzacji. 
Przy większem zapotrzebowaniu, przy usiłowaniach 
industrjalizacji tej gałęzi przemysłu następuje zaw. 
sze katastrofalny moment, gdy inteligencja miejska 
zaczyna korygować mistrza prymitywu, sugerujqc mu 
nowe koncepcje, chcqc Huszlachetniać H prymityw. 
Tkactwo ludowe ma sw6j charakter regjonalny na 
który składajq się przedewszystkiem surowce i bar- 
wniki. Reszta jest tylko funkcjq tych dwóch mo- 
ment6w. Poszczególne regjony charakteryzuje nie- 
kiedy wpływ obcy, sięgajqcy często zamierzchłych 
czasów lub odległych krajów. Wpływ ten jednak 
nie zmienia w niczem techniki, usiłuje jedynie w jej 
ramach wpleść na krosna motyw zapożyczony. 
Na ziemiach polskich, terytorja południowo-wchod- 
nie sq przedewszystkiem wyrazem wpływów zewnę- 
trznych. Ruś Czerwona i Wołyń od niepamiętnych 
czasów w kontakcie ze wschodem stworzyły specy- 
ficzny, odrębny charakter dekoracji geometrycznej, 
która przetrwała do naszych czasów bez większej 
ewolucji. Południowy Wołyń i regjon tarnopolski 
zachowały swoje prastare tradycje orjentalizmu 
w tkaninie. Analogje sięgajq daleko. Zwykły czar- 
no-biały pasiak tarnopolskj przypomina nam do złu- 
dzenia tkaniny Haussa, mahometańskich handlarzy 
wędrownych z nad Nigru. 
Ten sam naj prostszy motyw czarno białego pasiaka 
znajdziemy i w liżniku huculskim. Sq to już jednak 
dzisiaj unikaty produkowane w minimalej ilości nie 
majqce wprost nabywców. Rzućmy okiem na hurto. 
wnie sztuki ludowej. Rażqca anilina wyłamana 
w esy floresy w miejsce szlachetnego motywu. Na 
te objawy zdziczenia niema już żadnej rady, Stare 
pokolenie rzemieślników żyjqce tradycjq, wymiera. 
Następcy produkujq tanio i hurtem, bo tego wy- 
maga rynek. 
Północne regjony polskie trzymajq się ściśle pry- 
mitywu, Niesłychane ubóstwo lnianej faktury stwa- 
rza tam tamę obronnq. Jeżeli chodzi o regjony bogate, 
położone bliżej 5tolicy, te uległy kompletnej dege- 
neracji. Poszukjwacze szlachetnego ludowego pry- 
mitywu potrafi q jeszcze wszędzie znalefć rzeczy bez- 
cenne, dziwnym cudem dotqd zachowane. Czy na 


,I( 


'i. 


l
 


J....... 


Tkanina bawełniana 


Tkanina wełniana na 
osnowie jedwabnej 
Wzór typu siatkowego 


Tkanina wełniana 


:;;-,,"


 ." "i'__ ...... 
... -

-:.--:.:........ 
........., ... V'-J _...

:::. 
....... f'ł . - ,- .-=-...:: &. 


""-.. 


,
" 


. , 


. ""'
T
 " ; 

-' 
;;: .
 
-=:::- - - ....;:p;:.: 
:r:::=
-;: -:--.... 

 

. 

 57,'r:
 
· . . " ,. . ' .. ":";sn 
" .:; 
 ' :;; 
I tU
 . ; . .,
 
 . ...1 o . ' 
 ' 
 
....
: - -::::::=:= J- j 

 
- 
"'łI".". t\ :J.. 
b::&- " i=-
;£
 

-:...- -.- ,..;::;. ;.-;
 . - =-::-
 
-..-r
..1:

:." - _;;
 -... 
. . -. -- "-
-.:.-.. 


:.- ..... _._._. ...... _._ _...:
:..:. .._. _... e.-.:.: .:_ :.:.:.::.::. 
_e: .:.:.: .:.:.: 
..: .:_:. :.:.._:_ :.:-:_: .:.:.:.._ .:-:.:.: .:. :.:.: 
we:. :-:. :.:.:.: -. .:.:.: .:-:.:.:.: -:.: .:.:.. :.:. :.:. .:..:.: .:. :_:-: 
:.: .j.: .:.:. :.:.:.. :.:-:-:.:. :-:- :.:. :.: .:. :.:-:-:-. ........ .:..:.:. 
..:. :..: .:.:. :.:. :.: -j- :-:.:.:.:-: .:. :.:.:.: .:.:--:.:.:.:.:.::..:.:-: 

.: .:.: -:-:.:.:.:.:- :..: .:.:.:-:.:. :-:.:.: .:-:. :-:-::::::::-: .:.: 
.-:.:-:.:.:.:.:.:.:.:-:-:.:.:.:-:.:.:.:.:.:-:.:.:.:..-.......:.:.. 
..:.:.:.:-:.:.:-:.:.:.:.:-:.:.:..:.:.:.:.:.:.:..:
..::::::::::::.:.: 
._-.. .... ....... .-. -.- .-.- ."."...-.. .......- :.....J'. .... ... ..... 
:.:-:- :-:.:.:-:-:.: .:-:.:. :.:-:. :.:.:-:-:. :-:.:.:" ...::.:.:.: <-:- 
:.: .".: -:.:.:.:-:.:.:.:- ....
 -...- -:':.:-r:.:.;.:..- .......-.- 
...
 -. a._.. ..... .. -J .
... ...:.: .:_...-.- .....-.- .-.:.: .:. :.:.: 
. JI. ...... ...... fł:..... .... .'tl'.... ....
. -... ... ....
.
...... ..... 
..- .-.- .... .... -J' .-,?...- ............-.. ..... ........:..- ..... .... 
:.:.:..:. :.: -: .:-:.:-;..:..: .:-:.:-: .:.:.:- :-:.:-:.:. ..4:...
:.: a:. 
.- .-.......... 
.. .... .......... .-..... .....-.- ..
.. -...: ..... - ..- 
:-:.:-:.:.:.:...: .:..:.: -:.:..:.: -:.:.: .:.: -:.:.:-: - :...:
 :-:
 -:-:.: 
-:.:.:.:. :.:.:. :..:.:- :..:.:.: .:. :.:.:.: .:-:. :..:-:.:.: :.:.:.:.:.: .:- 
:::.:.:..:.:.:.:.:.:.:-:.:.:.:.:.:.:.:.:-:.:.:.:.-.:..:..:.:..:..:.:.: 
.........,?. .
- .... rl'.-.. -JA.-...-.-.-... e._ .'tr.- -:"'..-.-. .....- ... 
.. ....... ........ J',- .w... .;"..- ..... .-.. _-.. .-.....-.-... ...........-: -.. 
.:.:.:-:.:..:-:-..:.: .:....:.. :....:.:.:.: .:.:.: .:.: .:-. :.:.:.: ..:..: -: 
.
..

.
......
......-..
:::......... 


.- - r" 
, e . .... -t 
. . lit;. ....' .. 

 .... co;. 
 . 
. , -.; 
.-., ,. 
: II'- ł-Ir..... 


-r
.-- - - 
, · A ł · 
-- .,. --, .., 
 

 
p..,
 
...... .., 
 .. . 
'.
'" fiioJ....
 . 
.
,.' 
 
 . ...... ą 

' f::';'.' 
 
 ł/ft . .., . p- 
... 'łt:. . 
 ' '- _ _, 
 .... . 
1),c..
_o1t. "'-'

, 

.' 
 "" .. o;c 
 
__,.,
 C'L ,
.. trJ .. -ł Q 
e. 'I _,
 _.,. _ . 
,.., tfIoI ... ... .' 
 . .t 
...-.ł#I< .. 
 ' 
rł . '
"""';'.e. 
....
.... 
ę..tf¥e. /11'1....- 
l"Ii',,
.".. 1'1>.', .. _ ;i'I fot ... 
,'. 
- 
 
 
{oi 1t.. 
"'_ 
 II 


.. 
 
rł" 


t 


'- 


-. 


171
		

/Czasopisma_003_01_178_0001.djvu

			długo? Prawdopodobnie do czasu gdy pracę wlel- 
skjego tradycjonalisty otoczy opjekq miejski pół- 
jnteljgent. 


* 


Odrodzenje warsztatu ręcznego u nas zawdzięcza- 
my w znacznej mierze usiłowanjom nacjonaljzacji 
naszego rzemiosła. Badania nad twórczości q ludowq 
doprowadziły do pewn
go rezultatu, klóry przede- 
wszystkiem polega na używanju surowców krajo- 
wych. Wełna, len j konopje, sq podstawowymi su- 
rowcami tkactwa ludowego. Zwłaszcza len, którego 
propaganda miała na celu rozszerzenie tego arty- 
kułu w regjonach północnych, stał sję popularnym 
wykładnjkiem tkactwa 
narodowego.'. Jesteśmy śwjad- 
karni prób stosowania lnu we wszelkich możljwych 
założeniach. 
Powstaje tu jednak moment do dyskusji. Czy sucha, 
twarda faktura lnu może zastqpić z powodzeniem 
szlachetnq tkaninę? Teoretycznje, tak. W praktyce 
jednak spotykamy się z całym szeregjem zastrzeżeń. 
T wardość i łamliwość tego Surowca utrudniajq jego 
popularyzację. Cechuje to specjalnje wyroby ludo- 
we, oraz ręcznych warsztatów. które posiłkujq się 
surowcem chłopskim. W przeróbce fabrycznej len 
zyskuje na miękkoścj. Dlatego też przy produkcji 
wyższych gatunków tkanin, warsztat ręczny musj się 
posiłkować przędzq fabrycznq, co oczywjście pod- 
nosj wydatnie koszty. 
Wełna krajowa w połqczeniu ze lnem usuwa po- 
niekqd te dolegliwości. Swego czasu księstwo Ło- 
wickie produkowało tkanjny tego typu o wysokjej 
wartości artystycznej. Sq to już jednak zabytki. 
Dziś w większości wypadków tkanjny takie sq dzie- 
łem warszłalów inteljgenckjch, a częściowo bo. 
gatej produkcji kilimów obliczonych na taniość. 
Patrzqc objeklywnje na stan warsztatowego tkactwa 
u nas, wjdzimy duże niekonsekwencje. Niewolniczy 
prawie konserwatyzm w fakturze ma wszelkie cechy 
zupełnego braku inwencji. Natomjast .,dekoracyj- 
ność" tkanin jest często tak śmiała, że aż niepoko- 
jqca. Zapominamy, że w klasycznych podstawach 


172 


techniki tkackiej leży zarazem jedyny zdrowy punkt 
wyjścia dla dekoracyjności, 
Moglibyśmy poljczyć na palcach warsztaty w tej 
dziedzjnie, które stojq na wysokim poziomie. Jak 
dotychczas jedynq doskonałq wytwórniq jest "Ład". 
Szkoda jednak, że statut tej jnstytucji ogranicza pro. 
dukcje tylko do Surowców krajowych. 
W ten sposób zastosowanie jedwabiu (za wyjqtkiem 
milanowskiego), bawełny i wełny miękkiej (meryno- 
sów) stoi poza ramami możliwości. Dochodzi sję 
w tym wypadku do pewnego szablonu, uniemożli- 
wjajqcego dalszq ewolucję zdrowych założeń. 
W chwilj gdy polskje okręty cjqgnq do kolonij, gdy 
Polska zaczyna prowadzjć njemal własnq poljtykę 
kolonjalnq, zasada ta staje się anachronizmem. 
Trudno przecież odgraniczyć sję chińskim murem od 
zagranjcznych surowców. Pozostanie wtedy jedyne 
rozwiqzanje: sprowadzać gotowe materje albo po- 
sjłkować się wyrobami fabrycznemi, które zresztq 
w wielu wypadkach starajq się już imitować techni- 
kę warsztatu ręcznego. 
Indywidualne warsztaty próbujq wyzwoljć się z tej 
doktryny, p. Śljwjńska przenosi swój punkt zainte- 
resowania z kiljmów na materje. Warsztat Kaufma- 
nowej we Lwowje wyrobjł w ciqgu bieżqcego roku 
kilkaset próbek nowoczesnych materyj, które z po- 
wodzenjem mogq konkurować z warsztatami tej 
mjary co Else Cronenfels w Paryżu, Sq to praco- 
wnie doświadczalne produkujqce narazie niewielkie 
ilości. Artykuły te bowiem nie majq jeszcze wiel- 
kjego zbytu na naszym rynku, poprostu nie sq za- 
reklamowane. 
Możemy stwierdzić na tych próbkach silny wpływ 
szkół zagranjcznych, Jest to logiczne i zrozumiałe, 
że istnieje w tej dziedzinie pewna interferencja 
wpływów. Czy należy to jednak tępjć? W praktyce 
nawet tkanina, która powstaje na tle "próbki
 za- 
granicznej, nabiera charakteru indYWidualnego przez 
odrębny koloryt, a przedewszystkiem własnej faktury 
przez zastosowanje miejscowego surowca. Ze zdzi- 
wjeniem spostrzegamy też w każdym rzemieślniku 
tendencję do transkompozycjj z której zamiast pla- 



 


, I 


-
- 
J 


, , 
I 
I 
I .. 
.. 
... 
''- 


r
 
W, 
II 
"
		

/Czasopisma_003_01_179_0001.djvu

			MATERJAŁY BAWEŁNIANE 
WYROBU TOW. AKC. »WOLA« 
WZORY WŁASNE 


, '" 



 



 '
' . '. ' 
 '\ ' 
, .___'. ł '."
\
 - 
.' . .
 
\ 
, " -, 
 
N""

'-- ,\\,-
'I
' .' , 
. ",' 
 "

": ) '1, 

 
 ., 
 "
.
,....'"'' 
I " ..;<

 ' '
:
. ,

\ 
 I .
,
, , ,
X
 
J . 
 ',
, ...
 
 

. "-,..... , 
t, \ ,\\

 - . . ,'\.' ,\..'
-
. t, ) .. '" (\


, -',

', - ' - \ " I!
 . f 
\ ,<,:,,
 . 0..'
'" , 
- 
:-; ._ 
\ 

 \\\, '-,;,_' 
',,, ,iJ.i\ 
\, '-2.:o.,
' 
&.'

, ':'. ... 
 ..... " 
\ 
:, \ 
 
 
 

,. _ HJ\
\ -"'a,' . "

:/I {

;1
"" " , ,,\ ,"-,i ' ,
 

 _::::: \\' '.' 'Pi 1 ., )"'1 '.f::/ """---:.::.. I '\.::'I 
 " 
 
VZ'" ' } ".....:....... w \ I c .:-;: . l, l.' \. ' \ 1 
 
 ' 

"ł
._"... ,,\. '; ,'/11/1 - I 
,
-::-\')I I . ,I I " ... ':: .' \ ' 
 . 

... II ,- 
łł..;# /1 ...,. 


,' I, I '" __o . ,\ ,\, , 
iA"
::
 
;;;.." . -
,:,.. .'0 ' f ' ( - ';;
""': ' I 

:- :;0- I I ':-- 
 ,

.
 
.,.;
. ,11 
 ",j / 

'::;'" 1/ 
, ";
'''''''' ,Ul/ 
 '. ,. :., te u, 
 
 " I U
 
ą$W

ll"/f1lf 1 
h w 
i r i!;1.

:: , ; - !... - -

.A I 

t:
/!ł Ii "fł.. /:(
 ,.,,
 \' 'fi) 
ł 
l


.1f 
",:

:::: :(;71 11'1 1 .'r&h 1 ,1 1 '" 'I i '- _ 1 = ' : :-1' ,,
 / " I 

.'l "1/ 
 , 


 ," ' . ,,
:& ,\\ 
,,
:,
,,
,



::,
 1,1 , ,..,. /1 Ił rj , ,. 
 '
lłl ,j II/, 

;, '
Q...
.


 
.ł
/:

.,t 
U! ;
!/i! ł'l''Ij · , II, "'; 
 
h l )"'::'
 ł'ltfi 'U' 1\;;
4 
 , 
.
,
.... rII!lIJ '
 :. - 19/.1 11 11 ="" ' ".-,,,>,-,'- I 'I' -. I/M ill '>,
,' ", -... II. "\\ !.
 

 
li
ilL J
 II,."" YN
 r i'c'
) 
 - 
 ;;; ,
 ;I, l',,: t

J : 
 \
.:

i. 
.. ..:,e
,;J
; ,( ,'
J" jl 11.'ł I 
 J! ,'


J p' 11/ '(ł
i'
 ::::::::.... '1 1\\ .,


 


;,
 
 {%. ',,?
 
 ('itł . fII .I; 
 ':; '} I "i

Jłt , lft"h!"l .I1\\

\\
 I 

\

ł\ 
.....
.mll
 l \ 'I
"""'" 1 11.' "-,:-""'" 'i; I..ł " t 1j , H I IIJ """ .. '1.'./: 1",'Ił. . ' 
,,
..7 \\1 \\tt\ 
ij
 " 
 I, 1j ',e.'
 W 'J . ,- , "". ......' 
 ' . 11l'
1 ' ,c -:::::;;-" W .\.
 
/II/
.{

:
f
:. .. łYII&A:- i
 :;: .5 ,::, "; /1'Ił';
':

: 'I 
,I \ \
,
\\
 
.::
?

l!łił . ,@/ MlI/
-
 
' J - J '

;IJ"I
f(,qi l 
!
\\ '
;


\ 
 
 I \
1 . 

\ 
" 
. .....W//J.
 '/Iq ,-.., , Ą . ""..
" I, l
_rlJf\\ \ 1"11 11\\\tg"'
 
\1/JIi
 . ':

::'
'



 
'
1ł,/ '//& / llIit!t, "IIJ.

 11.. _\


\\1.\\
l \ 
..
 .:-.'N
/lIi
 '- 
 -W . ...."i.iiił! ' 'II" · ..' ' '1,";:>-'\\\\ II' 
-';:.
?
.1/)j

' II 
1 

 I., .,' :"(ł:'
,
 , . 
y:, '\ ". :
\\..::\!


 
!IIII.
 '




....« IJ 'I '::'
 
 . II - - \\ \ii' '<>
! :' 
,,::
 
'
,I 
\
:\' 
 \ \
:

-;::;


 ł 
, '. - 
""
 1..,,---...; I, ' -"<.. .
\' 
 .
-:.:--- 




 
,)/ 
I.. , 
J 
,: 

. 
'1#
		

/Czasopisma_003_01_180_0001.djvu

			.1 


1 


. . 


. 



J 


lO
		

/Czasopisma_003_01_181_0001.djvu

			.1 
1 
I I 

. i ,--a a 
"I' 
-. . . 

 
_a. a -a . 
" ..,-
 , I I 
-.'. a, .
 


-,. ,. . 
, . , 
_.. .:.. . 
t' I 
-,. I -. fi . 
.) I 
. ' , 
. . 
. 
- 


- 


, 


- 


, 
, 


. 


Tkanina bawełniana 



J 
r 


gjatu powstaje materja specyłiczna, niczem niepo- 
dobna do prototypu. Doskonałem potwierdzeniem 
tego łaktu są właśnie owe tkaniny ludowe o których 
była już mowa. 
Wereta Tarnopolska czy Huculska nie traci nic ze 
swej regjonalnej i narodowej odrębności przez to, 
że w jakiemś stadjum swego rozwoju czerpała 


z wzorów obcych. Mur chiński przed wpływem nje 
uchroni. Świeże powietrze wpuszczone przez ot- 
warte okna w niczem nie umniejsza piękności miesz- 
kania. Jest zaś rzeczą pewną, że nawet przy in- 
tensywnym kontakcie z zagranicą znajdziemy zawsze 
drogi dla wykazania swej indywidualności i odrę- 
bności narodowej. 


lO 


At 


K. PROSZYNSKI 


175
		

/Czasopisma_003_01_182_0001.djvu

			Imię d-ra Tadeusza Mańkowskiego - to wiel- 
kiej wagi pozycja w rejestrze współczesnych 
polskich historyków sztuki. Każda jego no- 
wa praca - to owoc obszernych, a niezwy- 
kle sumiennych badań i studjów, Każda je- 
go książka lub rozprawa zawiera nowe, a 
zawsze płodne myśli, stwarza nowe proble- 
my, względnie rozwiązuje stare zagadnie- 
nia w sposób jasny i bez żadnych niedo- 
mówień. 
Niema w nim nic z "przyczynkowicza", go- 
niącego za ilością, a nie oglądającego się 
na jakość swoich publikacyj, - charaktery- 
zują go natomiast wszystkie cechy, istotnie 
poważnego badacza. 
Każdą więc nową rozprawę dr. T. Mań- 
kowskiego bierze się skwapliwie do ręki 
i odczytuje z niesłabnącem zainteresowa- 
niem do końca. Następuje potem dłuższa 
praca myśli, polegająca na zestawieniu od- 
czytanego z zasobem własnych wiadomoś- 
ci, na wyciąganiu wniosków i t. p. I w koń- 
cu odkłada się książkę z wdzięcznem prze- 
świadczeniem, że się przez poznanie jej 
zawartości wzbogaciło swój umysł, że się 
powiększyło zasoby swej wiedzy. 
Ostatnia praca dr. T. Mańkowskiego* mó- 
wi o "Sztuce Islamu w Polsce w XVII i XVIII 
wieku". Zawiera ona 7 rozdziałów z dodat- 
kiem b. cennego dla historyka przemysłu 
mtystycznego dawnej Polski "Słowniczka 
nazw tkanin wschodnich" . Wszystkie one 
łączą się ze sobą swoją tematyką, ale każdy 
z nich mógłby stanowić odrębną pracę, oso- 
bny "przyczynek" i chętnie byłby umiesz- 
czony w każdym z naszych. niestety, coraz 
mniej licznych perjodyków, poświęconych 
sztuce. 
"Sztuka Islamu" przedewszystkiem stara się 
ustalić zasięg wpływów sztuki mahometań- 
skiego Wschodu w Polsce. Czasy tych wpły- 
wów sięgają wstecz aż do średniowiecza 
(XIV - XV w.), trwają poprzez dobę renesan- 
su, nabierając pierwszorzędnego znaczenia 
(głównie w tkactwie) w XVII i XVIII w. W XIV 
i XV w. w, odnajduje autor ślady stylów or- 
jentalnych tylko w dekoracji architektonicz- 
nej niektórych naszych budowli (przeważ- 
nie importy ormiańskie). W czasach później- 
szych występują one przeważnie w tkactwie 
i kobiernictwie, a nie mniej w wyrobie bro- 
ni i zbroi. Obala tutaj autor popularne 
u nas mniemanie o zakorzenieniu się w Pol- 
sce na dobre "gustu" wschodniego, dopie- 
ro w czasie wypraw wojennych króla Jana 
III-go przeciw Turkom i Tatarom. Jak widać 
z aktów Lwowskiego Archiwum Miejskiego, 
jeszcze za Zygmunta Starego, a więc pod- 
czas pełni wpływów włoskich, bogaci kupcy 
tureccy utrzymywali swe stałe agendy we 
Lwowie, przez które szedł do Polski dowóz 
ze Wschodu tkanin, kobierców, wyrobów 
złotniczych i broni kosztownej dla zaspaka- 
jania wymogów szlachty polskiej. 
W tych samych czasach turecki sułtan Su- 
lejman II corocznie wysyłał kupców z towa- 


. Tadeusz Mańkowski. SZluka Islamu w Polsce w XVII i XVIII wieku. 
Polska Akademia Umieięlności. Rozprawv Wydzialu filologicznego. 
T. LXIV.. Nr. 3. Kraków 1935. sir. 126. labl. 40. 


176 


ł 
. 


WPŁYWY 


MAHOME 
T AŃSKIEGO 
WSCHODU 
W 
POLSCE 


l 


. ) (
 "\;

., --I 
';
 
 / ,\
r '- . -7)"1 
'ł\ r :
j-:\
 
-.,0}f V I ł=1 ::t
 f.; <$ f
 \/o
' lO"1 \' ' .J:\)' ;> , <- 
-t\;łl ł 
__ !I 
I
.) ł

 'j)
 
 L

 ' 
 
 

."."."."""
"''',,.. :..: .. 
 '. ł- t ,. .- ..
 

--
-"--:;"'::'._._""!.
"!'.!:!:'!":'!':!:

!':'!:'!'
!':
!.'!:::!:!:!:
:
:!':.!:
.:
:"!:

:
 
::) ł - .;: 
.
}i

0-< .", - ° .
 

 

 
'
I,
 

:" 

" 

:
' 



. . 

I.\ 
-ł
ł 
f" . 
o! 


A 


,-i
" 
. , 
," f,"'\ "t 
.. " " 

 .... .\ '.........;y--.. 
" ' 
 ", ) ,'/<.' 
"', 
 
'. '. 

 
\!" . , -.f" 
\,':
. 
.. . 


o 



J 
. I 


., 
\li 
::) 


. 
I,' 
\ 


o 


. , 


'
 , 
t
ł 
I
X

- 
. t
 A 
. :,;1\ 
"_.,a. ," v.oł' 
0_ 
, h 
. .p 
f;;
'i;,

. -. -; ',' -.. 
..


, II
 . 



 \
) 


o 
V 


...... _o 


'-'=';:
l 
: o r. 


Podhorce 


Fragmenl namiolu
		

/Czasopisma_003_01_183_0001.djvu

			ł 
. 


o 
- 
('). 



....,.. 
i (' 


,t;: 
b 


>..\... 11 


'- 


Q 


'"' 


.0,,- 


j 



 \' i') 

.IJ" \. .. 
f, 
fe. I :'1{ " 
'
 
 : 9< 
 , '
-( 
 ;
 
 '
"-( , : .i.:
'610' 

; ; , '1-; l..v.J E 
,' :qq' 
,,

.
 
33i;;.Vt: :
I

 
"'f', '
1 \Y " -,\v r - 
" ....J:;;, '.. r- 
 - . ' ł J II 
-, . ,. . I t::\ . .....
.'*' 
,x./ ':.. '\'
:J' _ ii, ' ZT> 
1', , I <0"'< I' , ',,.-ol 

.l)'
"'" i--łłł,
 'l.... . 
r' !6' r i '- ,
'1 
{'1



-\ 
j\, 
(". ,,'f., (lZ .... 
i 

 L.); 

 ), . ,.,) 
r .I 
 .
 #Jjłf.r . 

. : :

 V ' Q: 
iYy; .
 O 
,I- l li' "'Y 'V") "'II" 
,ri 
'" V '>i /'v'" 
 ",dH' 
'......, V'
' ]f 
.::.L...:L. ,
 
O, l' fA' = 
-, ' $ 
.... . 
l
 II' -J ,J'. 
)h, 'I s()C
t ,_ 

 P£{\
 
. V' l ;:. rł" 
 ' ?


 rx 
 ..., ; r"::!i \, ,:: 
- '

.., 
<1,
.. 
 0J
 
 /ł < :

" 
?' 
_ ,.:..,
 I" 
. 
 
 1"1 
\v
:
i


 Jk 

 , 
, 
( 1 '-0 
I' 'fi'II '1i ' -:"!(.\,"" 
, , ',', ' "(J-.' ' g / I' {";' I" r 
- .,,- 
 ..- -hr'.,
 
'\ I ' ,- :\ I J "" ...ll-' _ _.... ' 
"!: 
 + ,
.....
 ...:;.> -. 
 c: 
- 3ł:-(A 'i J

 =:= 1 <' ::: 
o 1 <ł " _ I 
' " _ [. ,; ę . : $) 

 '1"
=-- ---\1'-' -'I
!I:; -O) 
<> 
1 , ' ,) ..,-.." . 1 '
 ,!,- 

 
 'I .
7) 
, .. _ł "-"'" ...... y i\... 
· .-1 . _l ' > 


)J 
I 


f"/ 


I 
I 
I 
I 
I 

- 


. ( 

 '.(;.,: ...) ...r- I
")" 
 
....;:... '. - - .y- 
-- - 
-' 


-:-
 ..".. 


. 
;--. 


l.t;;Ą 


.- 


Dywan J polski a 


I 
...... 


rem wschodnim do Polski, gdzie zawsze 
znajdywali chętnych nabywców. W XVI w. 
handluj q we Lwowie produktami sztuki 
Wschodu także liczni Grecy i Ormianie. Za- 
kładali oni tam i własne manufaktury, które 
produkowały różne wyroby przemysłu arty- 
stycznego - oczywiście, w "guście" wscho- 
dnim. Sami nieraz później zostawali już na 
zawsze w Polsce, polonizujqc się radykalnie, 
polszczqc swe nazwiska, a nawet uzyskujqc 
indygenaty szlacheckie (Korniaktowie). Duży 
odsetek stanowili wśród nich Ormianie z Ka- 
ffy na Krymie, a także i z rdzennej Armenji. 
To samo działo się i póżniej za Batorego. 
Nie osłabił się popyt w Polsce na orjentalja 
także i za Zygmunta III. W 1601 r. wysyła ten 
król do Persji warszawskiego kupca, ormia- 
nina Setera Muratowicza, który przywozi pod 
koniec 1602 r. m. in. obstalowane ad hoc 
w Kaszanie jedwabne ze złotem i srebrem, 
wykonane t. zw. technikq płaskq kobierce, 
na których polach środkowych widnieje 
orzeł polski. Kobierce te, dane później w wia- 
nie córce królewskiej, Annie Katarzynie Kon- 
stancji przy jej zamqżpójściu za palatyna 
reńskiego Filipa Wilhelma, widzimy dalej 
w królewskiej rezydencji monachijskiej, do- 
kqd dostały się drogq spadku po Filipie 
Wilhelmie. Zachowane dotychczas stanowi q 
żywy dowód zainteresowania sztukq W scho- 
du nawet u takiego, zdawałoby się, wroga 
wszystkiego, co pochodziło ze Wschodu, ja- 
kim był ultrakatolik. a wychowany do tego 
w dalekiej Szwecji, Zygmunt Waza. 
Ale widocznie kultura polska była tak prze- 
siqknięta wpływami sztuki wschodniej, że 
nawet cudzoziemcy, skoro tylko wchodzili 
w bliski kontakt z życiem dawnej Polski, 
zmuszeni do zamieszkania w naszym kraju 
i do współżycia ze szlachtq polskq ipso 
tacto nabierali również skłonności do ota- 
czania się przedmiotami sztuki Wschodu 
i wogóle do "gustu" wschodniego. Przecie 
jeszcze w 1746 r. August III. ten 100-procen- 
towy Sas i żaden adorator polskości, wysyła 
do Persji znowóż Ormianina, Grzegorza Ni- 
korowicza, "pro coemendis et comparandis 
rebus speciosis", a głównie po wyroby tkac- 
twa perskiego. Z tych też czasów obu Sas- 
kich Augustów pochodzq wspaniałe tkani- 
ny, broń, namioty, których resztki przecho- 
wujq się dotychczas w Dreznie i na zamku 
w Morycburgu. 
Stwierdzenie powszechności rozmiłowania 
dawnych Polaków w artystycznych wyro- 
bach orjentalnych - to, oczywiście, rzecz 
dawno już znana. Ważniejszem jest zagad- 
nienie, jak wielki był wpływ Wschodu na 
nasz własny przemysł artystyczny i jak da- 
wne sq tego wpływu poczqtki. Wiemy wszy- 
scy, że np. pasy słuckie stanowi q jaskrawy 
przykład wielce twórczego zastosowania 
wzorów wschodnich do tkactwa polskiego. 
Znamy też i daty ich pierwszych poczqtków. 
Ale jakie inne wyroby artystycznego rę- 
kodzielnictwa stały również pod znakiem 
Wschodu, jak daleko wstecz sięgajq te wpły- 
wy? Te zagadnienia wciqż jeszcze pozostajq 
mgliste i bardzo mało zbadane. Ksiqżka dr. 


177
		

/Czasopisma_003_01_184_0001.djvu

			)!'; 
/ ' V', 
. . , 
. 


,:$ 


- 


"ł-- 
ł ',", 

 


Rękojeść szabli i górna część iei pochwy. Wyrób 
lwowski; pocz. XVIII w. Przykład twórczego skojarze- 
nia elementów sztuki wschodniej ze zdobnictwem 
zachodu 


Mańkowskiego przynosi pod tym względem 
cenne nowe wskazówki. ustala dużej wagi 
nowe fakty. 
Oto okazuje się, że z poczqtki,em XVIII w. 
w świeżo nabytych od Łukasza Zółkiewskie- 
go przez hetmana Stanisława Koniecpol- 
skiego Brodach staraniem i sumptem het- 
mańskim powstaje wielki. a różnorodny prze- 
mysł artystyczny. Zasiedla Koniecpolski swe 
miasto przybyszami z Zachodu (Szkoci i Niem- 
cy) i ze Wschodu (Grecy i naj liczniejsi - Or- 
mianie). którzy zakładajq tam liczne war- 
sztaty (tkackie, kobiernicze, złotnicze, wyrobu 
broni i t. p.), a pozatem domy handlowe, 
importujqce przedewszystkiem ze Wschodu 
wytwory przemysłu artystycznego. Nawet 
Szkoci ucz q się jeździć do Konstantynopola 
po jedwab surowy i ultramarynę! 
Ale naj ciekawsze sq z wielkiem znawstwem 
i niemniejszym nakładem pracy wyłowione 
z archiwów lwowskich i świadectw pisarzy 
współczesnych wiadomości o produkcji wy- 
robów artystycznych w samych Brodach. 
Tu przedewszystkiem chciał mqdry hetman 
zapoczqtkować na ziemi polskiej kunszt 


Rękoj eść szabli 


górna część jej pochwy. 


Wyrób lwowski 
pocz. XVIII w. 


"'
i" 
.. . 
I .,
.
..:. 
'. 

 . 


J 


. 
. . 
" .
 

 


, 


o__ 
I. 


178 


tkactwa wschodniego. dobrze mu znany 
z jego 4-letniej niewoli w Konstantynopolu. 
W swej trosce o rozwój przemysłu polskiego 
idzie Koniecpolski tak daleko, że marzy 
(trzy wieki przed Milanówkiem!) o wprowa- 
dzeniu produkcji rodzimego surowca je- 
dwabiu w swych Brodach i zakłada planta- 
cje drzew morwowych! Syn jego Aleksander, 
wojewoda sandomierski. rozwija w dalszym 
ciqgu dzieło ojca, a o jedwabnictwie i tkac- 
twie brodzkiem za jego czasów daje chlubne 
świadectwo Stanisław Żyznowski. profesor 
Akademji Krakowskiej, opisujqc w r. 1659 
Brody, gdzie warsztaty tkackie wyrabiały 
tkaniny "ac si in ipsa Perside". Dr. Mań- 
kowski przytacza nawet nazwiska niektórych 
tkaczy (a może i kobierników?) wojewody 
Aleksandra. Sq to przeważnie Ormianie 
i Grecy (Marcin Korfiński recte Manuel 
z Korfu-najsławniejszy). 
Jednakże niemało znajduje dr. Mailkowski 
też i nazwisk polskich i rusińskich. 
Byli to uczniowie majstrów greckich i or- 
miańskich, którzy później zaczynali praco- 
wać już na własnq rękę, przetwarzajqc oczy- 
wiście na swój sposób, czysty pierwotnie 
wzór wschodni przez wnoszenie weń pier- 
wiastków polskiej sztuki ludowej, względnie 
współczesnego zdobnictwa zachodniego. 
Inny Koniecpolski. Krzysztof, wojewoda beł- 
zki zakłada w 1643 r. przy pomocy tegoż 
Marcina-Manuela Korfińskiego. we Lwowie 
warsztaty złotogłownicze, które prowadzq 
już dwaj Polacy: Piotr "magister starszy" 
i Jan. syn Łukasza Suchodolskiego. Później, 
w XVIII w. tkactwo brodzkie, mocno zresztq 
zubożałe, ima się wyrobu pasów jedwa- 
bnych. Zaczęło się to. jak stwierdza Dr. T. M. 
conajmniej o lat 14 wcześniej od daty (1758 r.) 
powstania "persjarni" (tak nazywano wów- 
czas wytwórnie pasów) - Słuckiej, uważanej 
dotychczas za najdawniejszq, a która fabry- 
kowała także i tkaniny jedwabne, 
Widzimy więc, że już z górq 100 lat przed 
manufakturq Słuckq Mażarskiego wyrabia- 
no w Brodach jedwabne tkaniny i to wyso- 
kiej klasy w "guście" wschodnim. ("ac si in 
Perside") Słusznie też sqdzi dr. T, Mańkow- 
ski, iż wśród olbrzymiej ilości zachowanych 
w naszych muzeach, kościołach i zbiorach 
prywatnych tkanin wschodnich XVII-XVlIIw. 
znajdujq się liczne objekty. wykonane rękq 
tkacza polskiego, i że należy podjqć dro- 
biazgowe badania, aby je wydzielić i raz 
na zawsze ustalić charakteryzujqce je ce- 
chy jak w ornamencie, tak i w technice ich 
faktury. Spotyka autor niezbite dowody ar- 
chiwalne. że wielkie ilości takich wyrobów 
tkactwa polskiego znajdowały się po ów- 
czesnych zamkach i dworach polskich. Ze 
swojej strony dodam, że nie spotkałem bo- 
daj ani razu w katalogu, lub inwentarzu 
którego bqdź z naszych Muzeów, jakiejkol- 
wiek, poza pasami. XVII-XVIII wiecznej tka- 
niny (podkreślam: tkaniny. a nie - haftu) je- 
dwabnej, uznanej za wyrób polski. Stoi tu 
otworem wdzięczne pole dla badań naszych 
młodych historyków sztuki. 


I 
r 


-(}, 


ł- 


\o
		

/Czasopisma_003_01_185_0001.djvu

			J- 


. 
.. 't_' 
.' " ) "<
 
:"" , Iit: 00.;: -;;'" " \ _ '-, \ ''''''' , y,)..
. ł A7) ( )j -':"- _.' 
-1
O 
. ' 
\
 
:t.'" "
....r ' ". '.,\,r' 
-' '
 . 
'" jf:
':
, "
,o 
 :
:
 ł
t

'.

 , 
,:' :
:
 ", 
j

 
 ' t. 

. 
" ..'
 : . ;.:\łr;.t-'+' " t., " 
 ' łt..- , .. . 
. I ", ' , ,< '").
.,.... _ 
 ....'- 
 
 . 
 "
 " . 
. - ....1' .. 
 ., t I
I r" ' 
. t
 . 
. .
.. .. .. 
, . 
 ' . ' '': n .:
 "III' '" 
 " c;
,' . " ,,' \ 71.' I'. 
'rn " ,. .,..- - -. ' ' a \ J 
' 1 1 ' " ....IIi O'f>'
 ,
, . . '.. '.' '. :=t. 
, 'uj .: . .....' 
1(:. :ł' '. I . I - ,/.. ." t, O Y". (. . . c:. 
..... f I.' 
( . 
 . ." II . 
 If,tI
 ,."...' - . L . 
 ," ,'-' 
. /\ . .. 
 " _"'o/
 
 .., ł. ... . ':.-ł, -J"" ł/lł''''
''''' .: \'I!'- 
.
, . H,.... . t' ...""'<1&....-: .' ., J. 
1JII', ; , .
..) J.'ł
' '!; I 
!;. 


'..I...: wł.. '. ł-"'
 '. A;', \"c · ,... ., l)' . ) ".
 ,..Ił , . ) , I 
tll' q '
" 
 " , "", ' . . \ ,.,. , , 1- \).... ,I', t ..', , v . 
' I 

 ,.:-,*' . 1 ' .:. I, . t ", I, ",!f, ,,;

'
 . L,!" '
i. '.. I "ił.? ' 
J \ .. 
 .,-- ,1 "
 ';.'i.,' :," '

 . ,,{ 
 : I 
 '... 
 ---, . tS '
 ,'\. ,! ., " . 
 I
 
, 
,,)! 
!: 
"k' .,.\:1....' '. 8 ..
, .. .' 
, 101'-".,( 

 ?-- , I
ł

' 


'. ., 
.,..),,
 r ':
;f I 
j
 .!.l.., I 
; 
 . ,'łI.,
..,
Io.. "'''''
.'
-' I t.-
'' 
 t 1 . 1 
. CI' '. 1j-" - , ,. .', .' ' 
 "':"fI ...... ł 
. .. ł . ł.: ..
 I L.' 
 . ,....!' . '-.j' . ...... '¥jI ,(:j "'[U LW , . 
1:\
 ',.,.' 
I 'J '*'.1ł'
,
 . ",, 
,:.


<: 
, o 
'; {
':'-' . 
 o 
'. . _ 
 , 'I t;- ( 
 
Oq "_
 .:", 
 
;J?' ,l' 

-4)
 ,
! (, "
) e"
' 
',.. .. -, .' .'. rł. ,..., ., ,/ 
" .' ¥) _ :',: " ,," , ," " ,- . ,'''r 't: ' .. I' t':..;.. 4,' 
n r 
 / f . <' .. ::
,' . ' , i) 't" . I\{J" I 
, 'j ")':
"i...,)t ,- '.
'<.. ' ;, ,.... . , . ,
'., \. - , " 
1 
 J I 
 :'«11'. ..... . ,-:'" _ ....., Ti'i ..... Tłf. , 
b ':;
"iI.i .. ,n'...,', 
 V '10;0', , 
,{' '

')/

 J '
,'" 
 


 
" . .
., \ t '. :' t.'., ,,
 
 "- 
'ł - 'r .,-« 
'. . 
'l - 
"'. .::.r'
 t'C ;".:
 lU

 }

'; .
:
 

, .;K.... 
 
I" ; a:a,. ''-' " . , I " ", - r ,.. "'Tli :

 ,") lL ro'":,..., 4-ł . 
; ',..jt 
 ." 0'- ,Y", . _
.'. ,
 
.... ' r ,
.Io.- r Ił \, ,
 - '.1 
.. .-." 
.ł"'. .> ;." ,. \ . ..t.................. 
. ..' ' -_: ' ..: 
 
.... .. . 
 ;.
. ,. ....... 


w. 
,f 

 . 


-v 


(., 


Kobierzec wełniany wyrobu polskiego z końca XVII w, Ofiarowany przez rodzinę Amba- 
sadora K. SkirmunUa do zbiorów wawelskich. F ak tura identyczna jak w kobiercu 
w Muz. X. X. Czartoryskich. przypisywanemu przez Dr. T. Mańkowskiego manufakturze 
w Brodach. ale charakter ornamentu i układ rysunku pod znacznie silniejszym wpływem 
perskim. W części środkowej sześciokrotnie powtórzony herb X. X. Ogińskich. 


\o
		

/Czasopisma_003_01_186_0001.djvu

			Wielce ciekawy rozdział "Sztuki Islamu" jest 
poświęcony "polskim kobiercom wełnianym". 
Ten dział naszego dawnego przemysłu ar- 
tystycznego również dotychczas pozostaje 
prawie niezbadany.. Dr. T, Mańkowski 
podejmuje pierwsze próby zaprowadzenia 
chronologicznego ładu, a poniekqd także 
wydzielenia pewnych grup systematycznych 
wśród tych. niestety, już bardzo nielicznych, 
a niezwykle interesujqcych i cennych zabyt- 
ków dawnego kobiernictwa polskiego. Do- 
dać należy, że w niektórych wypadkach 
sama polskość tych kobierców była kwes- 
tjonowana. Aby nie być gołosłownym przyta- 
cza przykład dywanu, należqcego do jednej 
ze starszych katedr polskich, a przechowy- 
wanego w jej skarbcu od setek lat. które- 
go sobowtór, identyczny dosłownie "punkt 
w punkt" w rozmiarach, fakturze. rysunku 
i kolorach (poza tłami. które majq różne ko- 
lory). wisi na poczesnem miejscu pod szkłem 
w Victoria and Albert Museum w Londynie 
i nosi etykietę: "english carpet XVII cent"- 
"kobierzec angielski XVII w.... 
Sporo nowych wiadomości i cennych wska- 
zówek wnosi "Sztuka Islamu" do historj wy- 
robu pasów polskich. Podaje ona 3 niezna- 
ne dotychczas ośrodki tego przemysłu: Bu- 
czacz, Olesko i Łahodów, a także pozwala 
przypuszczać, że pierwszymi pionierami ro- 
dzimej produkcji tych objektów były mało- 
polskie miasta: Lwów. Stanisławów i Brody, 
a nie jak dotqd powszechnie mniemano - 
Słuck. "Słowniczek", o którym już wspom- 
niałem zawiera sporo nieznanych dotych- 
czas terminów technicznych, wyjaśniajqc 
jednocześnie ich niezrozumiałe brzmienie 
i będzie wielkq pomocq dla badaczy historji 
"pasiarstwa" polskiego. "Słowniczek" obej- 
muje 73 wyrazy .,pochodzenia przew. turec- 
kiego" z dziedziny tkactwa i kobiernictwa. 
Niektóre rozwiqzania etymologiczne przyno- 
szq prawdziwe niespodzianki. 
Dowiadujemy się więc, że "dzyryd" nie miał 
nic wspólnego z "dzirytem", a oznaczał: 
"kobierzec turkmeński", "marcepanowy"-to 
nie kolor wszystkim znanych wyrobów 
cukierniczych, - a oznaczenie pochodze- 
nia z perskiego miasta Marzifan, - a "men 
deI" - nie staropolska miara, a... chustka 
do nosa.- 
Obszernie zajmuje się "Sztuka Islamu" także 
wyrobem broni w Polsce, oraz rzędów koń- 
skich i namiotów. Na tem polu przodowało 
miasto Lwów. 
Styl wschodni w uzbrojeniu rycerza polskie- 
go datuje się od naj dawniejszych czasów. 
Trwał on aż do poczqtków XIX w.. kiedy 
jeszcze szlachcic przypasywał sobie kara- 
belę, tq typowO wschodniq broń siecznq. 
Wyrabiał Lwów przez cały XVII i XVIII w. 
szable (których klingi w dużym stopniu po- 
chodziły z importu). oraz innq broń rycer- 
skq. Hafciarze lwowscy (cech liczny i bogaty 
w XVII w.) pokrywali ornamentem wschod- 


. Zaledwie 2 prace: Krygowski T.. Polen Teppiche. (Orienlalisches 
Archiv. II Ihrg.. 1911) i SIępowska. K. Polskie dywany wełniane. 
(Sprawozd. kom. do bad. Hlsl. SZI. w Polsce I. VJ/I) - obie prace 
zresztq przeslarzale. 


180 


nim olstra, czapraki i sahajdaki. Te ostatnie 
oczywiście, pełniły już rolę czysto dekora- 
cyjnq. Złotnicy kuli i cyzelowali okucia na 
pochwy do szabel. Wreszcie namiotnicy szyli 
setkami wielkie i małe namioty. Wobec czę- 
stych peregrynacyj panów polskich: raz 
w potrzebie wojennej, to znów na zjaz- 
dy i sejmy - produkcja namiotów mu- 
siała przebywać stale w stanie kwitnqcym. 
Zdobnictwo namiotów. jak i zdobnictwo bro- 
ni polskiej, a także rynsztunków końskich, 
posługiwało się stale, do naturalnej śmierci 
tego przemysłu po rozbiorach Polski. or- 
namentykq wschodniq. Napewno wielka 
część zachowanych u nas dotychczas na- 
miotów, które klasyfikujemy wciqż jeszcze 
jako: tureckie, perskie, lub poprostu wscho- 
dnie, pochodzi z warsztatów polskich. Do- 
wodzi tego ustalone przez Dr. T. Mańkow- 
skiego pochodzenie jednego namiotu, za- 
chowanego dotqd w zbiorach R. ks. San- 
guszki na zamku w Podhorcach. a pocho- 
dzqcego rzekomo ze "zdobyczy z pod Wie- 
dnia". Udało się. autorowi "Sztuki Islamu", 
stwierdzić drogq archiwalnq, że ten namiot 
wykonał w 1754 r. niejaki Herszko Kofma- 
nowicz, namiotnik z Brodów na obstalu- 
nek hetmana Waelawa Rzewuskiego, właś- 
ciciela Podhorców... Jeszcze raz trzeba po- 
wtórzyć, że praca Dr. T. Mańkowskiego po- 
winna pobudzić naszych muzeologów do 
skrupulatnego zajęcia się rewizjq nomen- 
klatur setek i tysięcy objektów, objętych do- 
tychczas terminami: "wschodni", "turecki" 
i t. p. Należy się naszemu przemysłowi arty- 
stycznemu, bardzo dotychczas po maco- 
szemu traktowanemu przez muzeologję pol- 
skq - ta słuszna rewindykacja. A, jak widać 
ze "Sztuki Islamu" rozmiary jej zapowiadaj q 
się o wiele szerzej, niż tego można było się 
spodziewać. 
W ostatnim rozdziale swej rozprawy, T. Mań- 
kowski porusza tak zawsze jeszcze aktual- 
ne zagagnienie "sarmatyzmu" pojętego jako 
narodowa wola kulturalnej odrębności. 
Poznanie tych wyrobów polskiego przemy- 
słu zdobniczego, które powstały pod uro- 
kiem i wpływem egzotycznego wschodu, 
uważa autor za niezbędny czynnik do 
skompletowania sobie ideowego obrazu 
"sarmatyzmu" . 
Rozdział ten zawiera wiele cennych i cieka- 
wych spostrzeżeń, może się stać pobudkq 
dla naszych historyków kultury do specjalne- 
go pogłębienia zawartych w nim zagadnień. 
Interesujqce studja nad krzyżowaniem się 
w naszej kulturze wpływów wschodu i za- 
chodu, przyczyni q się może do jeszcze bar- 
dziej jasnego ustalenia własnej naszej kul- 
turalnej odrębności. która wyrażała się 
zawsze nietylko w tworzeniu, ale: w prze- 
twarzaniu tego wszystkiego co "na wzór 
obcy pojęte ale przetworzone po swoje- 
jemu, własnq imaginacjq objęte, własnem 
okiem inaczej widziane, własnq dłoniq 
przemodelowane" stawało się czysto pol- 
skim dorobkiem kulturalnym. 


J 
J 
I 


ł 
1). . 


.. 


EMIL WIERZBICKI
		

/Czasopisma_003_01_187_0001.djvu

			,. 



 " ,x . 
l,J 


d,j
 ą;

 k ). 

 I , r) M 

 
 '
" 

 ,:! 
 ' o - ":

. 
u, 
...Jt?, i' I 
 
 I v
a 
'C- ....' \,:. ., 

- 
\..,. ł '-ol 
 ... I 

:X 
" I 'I!OI
-a<:; '


 
'. .:/

: 
'- . l ! ' 'I
 I:' . fi! -.., 
:.. 
--..r-. "iL> I ' 
i ,,7)("" 
", Ą ff, " -
 
f . 'l 
j ' I \, ,
Ji 
 I ""
 '
w ' .' '" f;
;;
)l 
'ł
i 
 
 \ p.. , '..
,. 
! 
\ " ry--,' ł":,:,,i;;
 
 
"'

' o,{\" : 
, . \. i .... 
 .- 
'; --jJł

 
 
 ' i, 
,

 -
'

l@' 

 . 
 ' "'!<.
: 
/,.0.' " . t93
 

 V 


,
. 'G
 
 ' 
,7# 
.f
'1' 
/
 " 


J\ 
- ( 
 :\
 
 8 
 

 
 
' 
 ,
, "-\
, 
I I , 1 :j; I l f : J ...... 6 ł"-oi', 1 
': I I. 
 \ rł.. . "; 
 "'""" l '- ,\tV"?, I ' 
I '- , 
 "'-"= -..... 'A " . 
- I 
 #-. 1;; ł{ " I IAi 
, . l O ' r- ! 1 
_ (i- 11V'1' 
II 
' I.
 ( .-ł..._.......-.?t. I 
I : '.....'.,
 -I . ..............-...., 
 -" - . . ' f 
I. 
 .,: '.... r:
 @:O
O:::O
 I )
. ,():.. --'-ł 
r'" ,r; i
1 " 
 I )......c:::.:;...' II I I l , 
 l , - , . , 
 


'".! J- 'I'r ".1d , I 
 - . 
I ,........... \ . 
I' . I 'Ol' ',' 
:-' 
\
,' ':
 
 )", 
&' l 11\ "'----." .... . 
 A t A h, 
I 
 . ,...';' -.I .FP'>- \- "", " 
. . -. : 
 
. ,t n ': 
'i1::. '7'. I 

: 
'
;0Jl 't' ,

, i',:
 
I 
 S A
U,: 
 l 
;ł.
.. 1 "1" : 
 
. 
21 r 
"I " · ", . I
: \..1, ' 

!l9i 
 ,- . - I " 
;:

:::::::
r ' . L 
 t 
(. '(1J
' I 
ł ">- 
:oj;;
4.- 
/ I
 ,? \;: 
ł
 
I 
x 
 .
 --- 
, !" 
'


 '}rł
[ ,. ,
 & ' ;
 
;- .:- -.- - '"";'\, 
1('.;' ',; . 


	
			

/Czasopisma_003_01_188_0001.djvu

			J' 
.J. - 


r 


, 
" , 


J 



'
		

/Czasopisma_003_01_189_0001.djvu

			r 


1t: .. 


.-c.. 


,
N -, 
.:
, 


.. 
( ., 



i I' 
" f 
. j 


ł. 
l · 


11/; , 


ot 
oj' 


... 


'- 


, 
ł.' 
! 


" \ 


, 
f 


J 
Ił . 


" 
I 
I I 


1 


.. 


, I 


Kobierzec wełniany z dwoma herbami polskimi w środku. Koniec XVII w. Pewne 
właściwości jego faktury (gatunek wełny, kolory, obecność lnianych nici) pozwa- 
lajq zaliczyć go do wyrobu polskiego. Rysunek wzięty żywcem ze wzorów per- 
skich. Monachium. Bawarskie Muzeum Narodowe. 


I 
\ ,
		

/Czasopisma_003_01_190_0001.djvu

			p 


o 


D 


A 


R 


K 


A 


D 


A 


M 


) 
I 
l 


..!!" 


......:l 
 



 


-:. 


T 


....- 


... 


-
 - - 

 -, ,', 
 
II " ""'- 
l -- 
"--- ( 
łtl.
' 
, mi \ = ...
 

 
.' ) 
.' 
I j' 
l" . '1/ 
... .. .:::-- 


I 


::=

 
 
__ .
-
 l' 


JI' 
r- . 



......- 
! I 
L " 1 

 

 --'- ".... 
-. - I. 
,. , , ,"' '
'I 
'c , , 
t 
 

 " '
 


.. 
I 
I 



 


ł -i i -1 
... 
 -- 
- 

-'- 
."
- 
. . j 
-". 
.' . Ił ...lIt 
:} " 
, t
 

 


f 


" 


... " 
I I "- 
'IIJ 
 - '- 
,,,!:\ 
. r
 \ /' 
i II ,II" 
) ! 

 >ci' 
? 
.-:' 
:-..... 
/" 
-, 
.......... "-1 


.. 


. , 


. 


...... 
... ............ ----- 
---- 


S. Łuckiewicz 


Ilustracja do książki Kingsley'a: Na podbój świata 


WYDAWNICTWA GŁÓWNEJ KSIĘGARNI WOJSKOWEJ 
ELGA KERN: ..MARJA PIŁSUDSKA, MATKA MARSZAŁKA. 
WIZERUNEK ŻYCIA-. - Opracawanie graficzne, oprawa i ilu- 
stracie wykonane w akwaforcie i autolilografji w Atelier GIRS- 
BARCZ w Warszawie. Tloczono czcionkami Drukarni M. Arcła S. A. 
w Warszawie. - Wydawnicłwo to obmyślane i wykonane z wi- 
docznym na każdej karcie ksiqżki pietyzmem, i z tendencjq do 
monumentalności. Za zasadę układu ksiqżki przyjęto tradycyjny 
układ klasyczny, który jednak nie wszędzie zostal konsekwentnie 
przeprowadzony, a dotyczy to pierwszych kart ksiqżki, abejmujq- 
cyc h tytul dzieła, znak herbowy rodu i dedykację autorki oraz 
tytulików roździalów. - Piękna czcionka, której użyto da druku 
dziela, wystqpiłaby niewqtpliwie wyraziściej, a kolumny nabrałyby 
przejrzystości, gdyby druk zlożono z interlinjami. Brak interlinij 
zagęszcza zbyt silnie masę kolumny, czyniqc co prawda obraz 
kolumny bardziej zwartym i mocniej kontrastujqcym z bielq brze- 
gów karty, ale równacześnie utrudnia czytelność i daje efekt już 
nazbyt surowy. - Najtrudniej mi jednak zgodzić się z pomysłem 
objaśnień rycin pod sq.iadujqcą z ryciną kolumn q tekstu, zwła 


szcza wabec klasycznych tendencyj ukladu. Na poważny plus 
wydawnicłwa zaliczyć wypada piękne ryciny i niezwykle starannq 
pracę zecerską, ca uwidacznia się w zwartei buda wie każdego 
wiersza i w zarzuceniu pauz na końcach wierszy przy przenoszeniu 
części wyrazów do wiersza następnego. Ten ostatni szczegól 
pozwolił wyrównać prawy brzeg kolumny układu i zdobyć obraz 
pelen równowagi i spokoju, - precedens godny naśladowania 
w wydawnicłwach, których poważna treść wymaga też pełnego 
powagi i spokoju ujęcia graficznego.- 


KAJETAN CZARKOWSKI-GOLEJEWSKI ..SP-AEN-. _13 DNI LOTU 
NAD AZJĄ". - Warszawa 1933. - Okladka i ilustracje oraz uklad 
graficzny wykonane przez Atelier A. GIRS i B. BARCZ. Druk 
w Drukarni Narodowej w Krakowie. - 
Dobry papier, piękna czcionka, uklad drukarski bardzo staranny, 
jak zresztq wszystko, co wychodzi z pras Drukarni Narodowei, 
zalecajq to wydawnictwo. Lecz sama koncepcja ukladu tej ksiqżki 
budzi pewne zastrzeżenia. Pomieszano tu dwie zasady układu: 
kolumnę układu tekstu, pomyślanq tradycyjnie. rozbito rycinami 
fotograficznemi, wybiegajqcemi poza brzeg ukladu tekstu aż do 


184
		

/Czasopisma_003_01_191_0001.djvu

			p 


o 


D 


A 


R 


K 


A 


D 


A 


M 


,. 
I 


, - T r 
'
'T
.Ji I 
i11JJ1
\r I
I'
 I ;: --= h'.'- 
Ir k , I ,I, 



.
 
- __1f 


,
iiT i 
.. .

 jL
 1; 
A'..
J
- I
 . 
",
'... 
; 


-.... 


.). . 


- 


!.... 


-1 


1 . 
- mf
 
{ 
-T )
of 
\ 


.' 


- 



 .I 
 

 " 
. ,\::. I 
....::a 


- 

 --- 


" 


.............. 


- 


, J 


.. 


- l 


f1 l' I 
"", J 
-, 
I.
 pA I 

! 17- 
." -- = 
.r'-' ' , 
 ;;,.. 
 
i - - Ił 
"',
 

- .. 

 
 
"\.. - 

 .
J 
 - 'I 

 ,1 .:ę;::. \ 
( -= "- I
 
fI 
, I \ 
-I, 
.,. 
,) 


I" 



 


t t,V'-j{'«WICoz,. 


S. Łuckiewicz 


Ilustracja do książki Kmgsley'a: Na podbój swiata 



 


samych granic papieru. Nie po raz pierwszy zresztą spotykam się 
z tego rodzaju układem w latach ostatnich. Tego sposobu umie- 
szczania rycin w tekscie zdaje się być źródłem fotomontaż, który 
zerwał z układem Iradycyjnym i ma tendencję wyjścia poza brzeg 
papieru. Lecz zdaje mi się, że tego rodzaju swobodny układ rycin 
w tekście wymagałby też konsekwentnie nowego rozwiązania 
układu samego tekstu. W danym zaś wypadku zachowano układ 
tekstu tradycyjny. W ten sposób obraz daje wrażenie dowolności 
i przypadkawości, spotęgowane jeszcze pomieszaniem stronicowych, 
kompozycyj rysunkowych o charakterze wcale nie naturalistycz- 
nym - z rycinami reprodukowanemi z fotografij w tekście. Tego 
rodzaju ukladu nie można uznać za pożądany w książce o charak- 
terze artystycznym, od której wymaga się harmonijnego zespołu 
wszystkich elementów, ujytych do jej budowy.- 
GEN. MARJUSZ ZARUSKI: .WŚRÓD WICHRÓW I FAL-. 
- Całkowity układ graficzny, opracowanie fotografij, oprawa i kol. 
plansza wykonane w Atelier GIRS - BAR CZ. Warszawa 1935.- 
Odbito w Drukarni Narodowei w Krakowie. - Niezwykle harmo- 
nijnie wydana książka. Piękny format, zestrojona z formatem 


kolumny, a przytem wyrazista i doskonale czytelna czcionka 
piękne, całosironicowe zdięcia fotograficzne, starannie odbite. 
dobry papier i układ bardzo staranny - wyróżnić muszą io wy- 
dawnicłwa spośród wielu innych.- 


J. GIŻYCKI _CHLEB I CHIMERA-I - Okładka i opracowanie 
graficzne Atetier GIRS-BARCZ w Warszawie. Druk w Drukarni 
Współczesnej. - 
Efektowna okładka, starannie wykonane ryciny podług interesują- 
cych fotografij ze zbiorów P. A. Jechaiskiego, The Nalional 
Geographic Magazine i autora, bezpretensjonalny, a równocześ- 
nie estetytyczny uklad graficzny, ładna i latwo czytelna czcionka 
- tworzą wraz z Ireścią tej interesującej publikacji harmonijny 
zespól. - 


JANUSZ STĘPOWSKI: .LEGENDA O MASZTOWEJ SOŚNIE-.- 
Całkowite opracowanie graficzne Atelier GIRS - BARCZ, Warsza- 
wa 1934. Odbito w Drukarni M. Arcła w Warszawie. Książka 
kolorowana ręcznie.- 


185
		

/Czasopisma_003_01_192_0001.djvu

			Wiele pietyzmu i pracy włożono w układ i ozdoby graficzne tej 
książki. Nie ździwiłbym się też, gdyby wydawcą jej było zamiast 
Głównej Księgarni Wojskowej - jedno z kół lub towarzystw 
bibljofilskich. W każdym razie wydawnictwo to odbiega wcale 
daleko od przeciętnego Iypu poeiyckiej książki polskiej, i kontynu- 
ować uSiluje wysakie bibljofilskie aspiracje wydawnictw J. Mori- 
kowicza sprzed dziesięciu lal. Przechodząc do szczegółów, io 
zauważyć należy, że jeśli inicjały i drobne ozdoby są dobrze 
skomponowane i zasiosowane do pełnej i tłustej czcionki romań- 
skiej, jakiej tu do druku użyto, to jednak trudniej się pogodzić 
z czterema całostronicowemi ilustracjami i oprawą nakładową 
książki. Ilustracje te, utrzymane w charakterze drzeworytów, ob- 
ciążone masą czerni tła i szerokim ornamentem, dochodzącym 
do samej granicy papieru, z wielką trudnością pozwalają odcyfro- 
wać wątły i zgubiany w tle Ich rysunek, wykonany cieniutką, 
subtelną kreską. I tego stanu rzeczy nie zmienia na lepsze kolor. 
którym usiłowana uwydatnić kreskę rysunku. Ta w ostatecznym 
rezultacie zamazana masa czerni, w której gubi się rysunek samej 
kompozycji i jej ornamentu, odbiega daleko od wyrazistej, pełnej 
i okrągłej formy czcionki. Jeszcze bardziej odbiega od niej, 
a i od istotnego, poetyckiego charakteru książki, suto wysrebrzo- 
na i wyzłocona okładka nakładowa, odpowiednia dla wydawnictwa 
albumowego, za pompatyczna jednak dla poematu.- 


Z WYDAWNICTW J. PRZEWORSKIEGO.- 


CHARLES KINGSLEY: .NA PODBÓJ ŚWIATA". - Przełożyła 
Z. Popławska. Warszawa 1935. Interesujące są w tej książce 
niektóre z ilustracyj, skomponowanych przez S. luckiewicza w stylu 
dawnych minjatur. Do najudatniejszych zaliczyłbym pierwszą, z dal- 
szych zaś pamieszczone po sironicach 160 i 272.- 


p. s. 


., 


"' f ': 
.. , 
. ' 


,I. . 
n' 
'
 
'il', 
......,J J. 
 


ł 


... 


, ' 


'" '-\.. 
'1
.' 
- 
 ' 
 ,. p- '1 
-... .
- 
"-f.
"" '-.o .:i: , 
..., ...j,.' 
 ..:: 
 
.. '- 
 .. 


" 


.' 
... 
"!.C.' 


>& 
.. :\ ł.,o(' .. 
,,
.': "-::.-J 
- -" 
 
, 'u ,:tEt. 
'.-łl(
,
 - 
 
I
" ..: 
", '}, -.... - 


. 
 


;. 
'j 
. ""1.." . 
'"i' ,.. 
 
 .
. . 

 .:;. ,f;,,h -....:,. " 
"':i"
 p 
:. 
"'....J"..... 
 v".' 
:, -
.,

. #-łJ 
" ""
t"" 
.r 
> . .' .' i -1"
;,_. 
;;,"'1\ .,-"')r1:
 . i' .
J* 
, 
.f 
... Ę... ,
'.



1:1 
- '" "- .. '
""



'''''';:- ."C"
 

 
 - ".."'",.e
--:..... ,. :.> . oj 
C1I ,:'t.' t.' 

';::'!'IO",Q".:':'-'¥-




 
..._0'. 
'. 
 ...:{...... ' S ł..
 

.
: 
,..
 
 . 

 
. rJ..

..,:.; 

-
 ....._

 


,;. 


.' - 


..,. 


-:. 


, 
' "..... 
-ł -- ..

;.v.
.. '";.
 

 li 
- "'
. 

-,.: 
.....- 
./ ........
. 
l :, 
. ,1t' "
" 
, 


,.; 


't.; - - 

-,+ 


'. 


.
. 


.,.,- 



:..
: #!
 


lIusiracja do książki Giżyckiego: Chleb Chimera 


186 


{' 


..-. --- 



-: 


--' 


,. 
\ 
""
 
..... 
\ 
-\ 
> 


, 
[ 


"f 


" ". 


I, 


ł 


I.. 


Ilustracja do książki Gen, Zaruskiego: Wśród Wichrów 


Fal 


"A gm yrki , a piekarze cacek z cukru i mąki! 
Niech siQ tylko żelazo w twardy bot.on zaczyni 
stutysiącznopiętrowy dom zbudujQ z Chylonki, 
nawznak morzu i niebu, białym dworcem-na Gdyni!" 


Prasnął .Taksa Sebastjan, z siły młota nieznany, 
prasnął w keson zwysoka 
z cał<.'j woli i wiary... 
A gdy obuch podnosił, 
t.o u t.rzona: i ściany, 
i żelaznt' bierwiona, 
i z cement.u przyciesie, 
i ciQżarne dźwigary, 
nit.owane gwiazdarni - 
ksi(;życ nocy, dzień słońeu 
holuj<łce w bezkresiech... 


A gdy młot zmógl nad czoło, 
j('s
('
(' w)'żpj, u g() !')' , 

akwjllH;ły na palach, 
lIad kamienie i mu!'y, 


12 



 


.. 


r 


Strona z książki Janusza Stępowskiego: Legenda o masziowej sośnIe
		

/Czasopisma_003_01_193_0001.djvu

			"t 


t 
, 


. .. 


I 
1- 
l 


- 
-I .. 


.. . 
. , 


. 



 I. 


ł 


'1 


Na największym i najszybszym 
transatlantyku 


NORMANDIE 


do smarowania maszyn stosowane 
są oleje 


Oł"o"'" 
{lt,.,,,- .l..... 
.. S 
1':'- -:...:- 11" 

 

_...,,,-, ... -"",I ___,: 
!.=!....! I ... U'__ _..

 


VACUUM Ol l COMPANY 


J
		

/Czasopisma_003_01_194_0001.djvu

			., 
,,- .. 


I 
ł 


-1 
A. 


.' 
 


j 


....
		

/Czasopisma_003_01_195_0001.djvu

			.. 


ł 
 


,
 



 
. I 


'l 


..... 


I 
\1/ 


lor6w kursu rysunkowego, prowadzonego przez Al. Raka. Oglą- 
dając rozwój prac jego uczni, widz nabiera przekanania, że niemal 
każdy człowiek może nauczyć się dobrego rysunku. 
Dziedziną, która w wyglądzie miasta gra kolasalną rolę, są okna 
wystawowe, szyldy i wywieszki. To też przerabianie zadań na te 
tematy w pracowni Cz. Knothego, należy uznać za bardzo słu- 
szne i aktualne. 
Racię istnienia Kurs6w tego typu-potwierdzają wyniki, frekwen- 
cja i entuzjazm uczni. Wielorakie potrzeby plastyczne życia dzi- 
siejszego domagają się przygotowania estetycznego ludzi pracu- 
jących w różnych dziedzinach i na różnych szczeblach. 
Należy tylko życzyć kursom, by zdobyły odpowiednie fundusze na 
rozbudowę warsztatów i ćwiczeń zawodowych. 


..INICJATYWA" 



 


Jeżeli ktoś jest znużony szablonem, a niema ochoty, sił czy cza- 
su-na ..kompozycję" swego wyglądu-niech idzie do ..Inicjatywy"!... 
Tam zajmą się nim fachowe siły, które sharmonizują garderobę 
klijentki, z jej powierzchownością, trybem życia i budżetem. 
.Inicjatywa", spółdzielnia absolwentek szkół zawodowych żeńskich- 
może podjąć się tego trudnego zadania - gdyż jej członkinie zo- 
stały wychowane w myśl zasady, że każde rękodzieło należy pod- 
nieść do godności sztuki. A to można osiągnąć tylko poprzez zje- 
dnoczenie pracy projektodawczej z wykonawczą. 
Toteż w .Inicjatywie" -nawet najbłahszy obstalunek jest wykonany 
pod kierunkiem artystycznym - wybitnej plastyczki p. M. Łomnic- 
kiej-Bujakowej. A najmniejszy nawet objekt-kontroluje bardzo do- 
bra krojczyni - p. Dargis - w której rękach od paru miesięcy 
spaczywa opieka nad pracownią krawiecką. 
..Inicjatywa- jest placówką żywą - wchłania w siebie współczes- 
ność - śledzi modę. To jednak nie osłabia zapału do tworzenia 
wlasnych modeli-dostosowanych do naszych potrzeb i możliwości. 
W pracy tej spółdzielnia korzysta często z projektów wybitnych 
malarek. 
Poniewaź piękny wygląd można osiągnąć Iylko wiedy-gdy wszyst- 
kie elementy zostały sharmonizowane - w ..Inicjatywie", obok pra- 
cowni krawieckiej, są i inne, a więc trykotarska, haltarska, bieli- 
źniarska, galanleryjna i modniarska. Z nich właśnie czerpie się 
odpowiednie dodatki, jak paski, torebki, guziki, kapelusze i t. d. 
Klijentka nie potrzebuje, dla każdega drobiazgu, odbywać uciążli- 
wych wędrówek. Na miejscu może nabyć wszystko, nawet maier- 
jały, w które jest zaopatrzany magazyn spółdzielni. Praca ..Inicja- 
tywy. widać zupełnie zadawalnia klijentki, skoro spółdzielnia w chwili 
założenia, przed trzema laty, liczyła tylko 5 członkiń, a dziś ma 
ich przeszło sto. 


Wywieszki projektu uczniów Kursu Reklamy Arlysiycznej i Projekiowa- 
nia Wnętrz przy Muzeum Rzemiosł i Sztuki Stosowanej w Warszawie 


Z WYSTAW 


Przy Muzeum Rzemiosł i Sztuki Stosowanej w Warszawie, istnieją 
Kursy Reklamy Artystycznej i Projektowania Wnętrz. 
0,1 2 lat placówka ta jest prowadzona przez absolwent6w 
Akademii Warszawskiej. 
Dwie doroczne wystawy wykazały ciekawie prowadzoną pracę. 
Wyniki osiągnięto dobre - choć warunki pracy były trudne. Ucz- 
niowie przyszli na kursy zupełnie nie przygotowani - brak warszta- 
tów, mała ilość godzin wykładowych i trudności finansowe-wszyst- 
ko to utrudniało pracę zespołowi entuzjastów, którzy postawili 
sobie za cel-szerzenie zrozumienia piękna na wszelkich szczeblach 
kultury i wśród różnych środawisk. 
Rezuliaty pracy są dobre, świeże i żywe. Znać, że nauczyciele 
kursów, to ludzie bezpośrednio związani z twórczością plastyczną. 
Nazwiska ich niejednokrotnie wyróżniły się w naszej sziucE'. Kie- 
runek artystyczny nadają pracy: Krasnodębska-Gardowska, Pluiyń- 
ska, Kintop, Knothe, Pręczkowski, Świerczyński, Sigmunt, Podgra- 
biński, Rak i Wiktor Podowski. 
W ramach krótkiej wzmianki nie można pomieścić sprawozdania 
z każdej pracowni-ale trudno oprzeć się chęci-podkreślenia wa- 


. 


I 


189
		

/Czasopisma_003_01_196_0001.djvu

			j 
" '" 
- , 
'" ) 
,. :"i 
'"' 
\ " 
\ 
, 
\. "' , 
.... \. ł 
h "- 
-.... 
'\" - 
,1. ' .
,- 
( , / . 

 i 
... 
, 
...,.. , 
I \ 
, , 
, '" 
, 


Przytem młode sp6łdzielczynie nie mają nigdy ..martwego sezonu". 
Wciąż przewijają się tłumnie klijentki z najróżnorodnieiszych śra. 
dowisk. 
..Inicjatywa" ma poza sobą już dwa pokazy modeli. Potrafiły one 
przekonać klilentelę o wielostronnych możliwościach tej placówki. 
Pokazywano suknie - skomponowane do tła stylowych salonów, 
obok pięknych sukien obliczonych na życiowe możliwości kobiet pra- 
cujących. Prezentowano ekscentryczne kostiumy plażowe. jak rów- 
nież suknie, wykonane podług żurnali. W .Inicjatywie" mogą ubie- 
rać się z doskonałym skutkiem - aktorka rewiowa i pensjonarka, 
starsza czcigadna dama i maleńkie dziecko. 
Szkoda wielka, że te interesujące pokazy, nie byly wcale rekla- 
mowane i zgromadziły tylko grono zaproszonych osób. trochę 
malarek i stałą klijentelę. Ci, którzy zapoznali się z tą placówką- 
mogli podziwiać wysoki poziom artystyczny całej produkcji. Paza 
tem ..serce rośnie", gdy obserwuje się twórczość warsztatów. 
Spółdzielczynie rządzą się same. Prezeska-p- Smoleńska-jeszcze 
niemal podlotek, świetnie, a bezinteresownie prowadzi całą admi- 
nistrację. 
Praca wre, kipi-Jest radością, błogoslawieństwem. Nikt tu nikogo 
nie wyzyskuje-niema pasożytów, ani malkontentów... 
T a radosna placówka zostala zainicjowana przez ..Służbę Obywa- 
telską Kobiet", organizację koncentrującą przeważnie nauczycielki 
szk6ł zawodowych żeńskich. Spółdzielnia jest dziś jej chlubą 
i świadczy pięknie o wielkich mażliwościach pracy zespołowej 
kabiet. 


1.
 


SPROSTOW ANIA 


"Inicjalywa" 


Suknia, torba, pantolle i kapelusz 
z lnianych samodziałów wileńskich 


Do 2 numeru Arkad - wkradły się przeoczenia: - W sprawozda- 
niu z wystawy Szkoły Przemysłu Graficznego im. Marszalka Piłsud- 
skiego-należy dodać-że zamieszczone arły, zostały wykonane na 
kursie, prowadzonym przez art. grafika J. Bohdanowicza, a na- 
stępnie, w sprawozdaniu ze szkół zawodowych - pod fotografjami 
z kursu p. W. Koryckiej-Mańkowej - należy dodać, że kierownic- 
two artystyczne spoczywało w rękach art. malarki p. W. Sakow- 
skiej- W anke. 


Redakcla: Kr61eWlka 5. Tel. 552-80. Adminlllracla: Miodowa 22. Tel. 11-80-13. Kania P. K. O. Nr. t.867. Prenumerata: roczna d. 32. - p61raczna zt. 16. - kwariaino zl. 8. 
Ceny aglo.zeń: S'rono zl. 600.-, J/'J I'ran)' 21. 350.-. 1/4 Ilrony zl. 200.-. adr.lowe 21.50.-, .frana kolorowa zł. 800.-, druga lirona Dkl. 21 700.-, trzecia sirona akr. 21.650.- 
Wydawca: Pol.ka Agencla Telegraficzna. Wydzla' Wydawniclw ArlYllycznych. R..daUor odpowiedzia'ny; Wanda Filipawlczowaa 


MEBLE OGRODOWE I WEEK-END'OWE. Fotele składane różnych typów. Parasole od słońca. 
Leżaki. Stoły i stoliczki japońskie składane. Krzesła i stołeczki składane. Stoliki do bridge'a, etc. 
ARTYKUŁ Y DO SPORTÓW letnich i zimowych. ARTYKUŁ Y PODRÓ
NE I TURYSTYCZNE 
T - wo K O M I S P O L, S. A. 
WARSZAWA, KRAKOWSKIE - PRZEDMIEŚCIE 16/18 


( 
 


J 


PŁÓTNA 
DEKORACYJNE 


WYTWÓRNIA WYROBÓW METALOWYCH 
W. PUCHALSKA i S-kc 


II 
t 


ALEJE UJAZDOWSKIE 30 


Warszawa 
Marszałkowska Nr. 65, tel. 966-49 
Urzqdzenia melalowe wnęlrz i wyslaw. Meble sla- 
lowe i niklowane. Specjalne okucia budowlane. 
Pp. Architektom rabaty. 


W. KRĄKOWSKA 


)lo. 


T..kal i wkladki barwne odbita w Zakladach Graficznych Galewlk' i Dau. Warszawa 


190
		

/Czasopisma_003_01_197_0001.djvu

			1
 


. I 


j 



 


. I 



 


o · 
, . .;
 


, 



 
 



 


I 1 J 
I 
I 


, " 


- 


"' 
..,
 


ł. . 


. 1... 
'I 
,r 
, 


J 


.t 


y 
I 
I 
! 


T. GRONOWSKI ELEWACJA TEA-ROOM'U F.Y PLUTOS 




.
		

/Czasopisma_003_01_198_0001.djvu

			, '"" 
,k .Y' ( 
'" ,r", 


I 

i 


I 
r 


. 


. :t 


" 


" 
, --t. u 



 


,) I' 



 j' I, 


t 
 



 
I 
. 
I . 
r 

 
, 
\ 
i 
, f 
t.:.' 


, 
, 



f 
...' 


}. 


( 
/) 


L ,