/Vilniana_012_05_001_0001.djvu

			- 
Bi
li
] 3Hg
ł
OXXV 
 . 
 4 

 
.
 ":;.) 
',b 
. !,I\Ą,:I.
		

/Vilniana_012_05_002_0001.djvu

			
		

/Vilniana_012_05_003_0001.djvu

			>< >< \,f A 


. 

 . 


',' ",,,ii 


,.. ' _t', __ :--, 
- . -. ....- 
_
-or _-'_o.;.!:.; 
'" 
, ' 


" 
"ił 


) 
. :

. 


"4
 
. ,. .. 
 
 
'. 
. .; -:

/
:" ""-" .,. 


.,) 


+ !i.j
YJ 
4 
 IĄ :4\i. ł.' 


- 


" 


1.. 


AJ 


.. 


J
		

/Vilniana_012_05_004_0001.djvu

			. 


]
		

/Vilniana_012_05_005_0001.djvu

			POŚMIERTNE WSPOMNIENIA 


PIERWSZEGO ARCYP ASTERZA 
METROPOLJI WILEŃSKIEJ 
ś. p. Ks. Arcybiskupa 


JANA CIEPLAKA 


Stanis i/(tw Lisowski. 
Materjał zebrał i opracował 
j. MA TELKlEWlCZ 


5'}h z czystego zysku przeznaCzo- 
no na budowo;: pomnika ś. p. 
Arcyb. Jana Cieplaka 
i 5% na 'Polski Biały Krzyż. 


WILNO - 1926 


Drukarnia ..ZNICZ" w Wilnia.
		

/Vilniana_012_05_006_0001.djvu

			\b.o..1{ 
e
 ('.,) 
4'ł...-'.:


\o'?"'..ł 
.,;i'i
 
c
. 
'ó _-D 
vc,v. .
v 
ć..e':
 _\.Ó 
-.:J ?!;i (.. 


... 


Nihil. obstat. 
Ks. Ignacy Olszański 
Szambelan J. Św. 


p o z wal a s i E: d r u k o wać. 
Wilno, dnia 1, IV, 1926 r Nr. 1389. 
X. Chalecki 
wiz Wikar. Kapit. 


ó62flSO 


1 
j 


'vi . 9JM)
!"
		

/Vilniana_012_05_007_0001.djvu

			MMMMD2JD21D2JD21D21D2JD2J 


! 


Zgon S. p. Arcybiskupa Jana Cieplaka w przededniu 
Jego ingresu na Stolicę Metropolitalną w Wilnie okrył 
żałobą całe społeczeństwo katolickie. 
Cała Polska, jak długa i szeroka. caly świat kato- 
licki łączył się z nami w żalu po stracie. jaką poniósł 
Kościół Katolicki z powodu zgonu Tego Najdostojniejszego 
Arcypasterza opromienionego aureolą męczeństwa za Wiarę 
i Ojczyznę. , 
Żywot Jego to jedna z najchlubniejszych kart naj- 
szczytniejszego posłannictwa Bożego na ziemi. 
Wybawiony z kaźni siepaczy bolszewickich na sku- 
tek jednogłośnych protestów calego świata cywilizowanego 
po pełnem entuzjazmu o niewymownej radości przyjęciu 
00 w Odrodzonej Ojczyźnie" dla której żył i cierpiał, 
wyjechał ostatnio za Ocean. by nieść slowa ottlchy i po- 
krzepienia dla rozsianej tam emigracji polskiej. l oto tam 
za Oceanem, wśród swoich, lecz na obcej ziemi sądzonem 
Mu snać było z woli Opatrzności Bożej dopełnić Swego 
żywota. 
Dla uczczenia pamięci Tego Najdostojniejszego Arcy- 
kapłana Nieustraszonego Obrońcy Wiary katolickiej po- 
stanowiliśmy więc wydać niniejszy zbiór " Wspomnień 
Pośmiertnych" żywiąc nadzieje, źe staną się one praw- 
dziwym pokarmem duchowym w każdej rodzinie kl!- 
tolickiej. 


WYDA WCY 


1 


'I
		

/Vilniana_012_05_008_0001.djvu

			
		

/Vilniana_012_05_009_0001.djvu

			- 


Ś. p. Ks. J R N C I E P L R K, Rrcybiskup tytularny 
Rkwideński. prałat kapituły metropolitalnej Mohylew- 
skiej, ostatnio Rrcybiskup Metropolji Wileńskiej. doktór 
. 
teologji, urodził sił:: dnia 17 sierpnia 1858 r. w Dąbrowie 
Gorniczej. ziemi Kieleckiej. pod strzechą wieśniaczą, jako 
syn bardzo ubogich rodziców. Ś. p. ks. Rrc. Cieplak mło- 
dość swą spł::dził w cił::żkiej pracy, zdobywając szczebel po 
szczeblu w nauce. wykazując niepospolite przytem zdol- 
ności. obok wyjątkowej pilności i pracowitości. Zawsze 
cichy, skromny, UStł::pujący wszystkim miejsca. zawsze 
skłonny do wyświadczenia innym naj rozmaitszych przysług. 
chł:: tnie znoszący za innych przykrości, współczujący głł::- 
boko z cudzym bólem i troską, gotowy każdej chwili po- 
dzielić sił:: z bliźnim ostatnim kawałkiem chleba, już od 
najwcześniejszych lat na ławie szkolnej dawał pełny wyraz 
tych cnót chrześcijańskich, które później w kapłańskiem 
życiu Jego, tak wspaniałym zajaśniały blaskiem i uczyniły 
postać naprawdł:: świł::tą. 
Wyświęcony na kapłana w roku 1874, w cztery lata 
później jest już profesorem w Rkademji Duchownej w Pe- 
terśburgu i kanonikiem kieleckim. W dniu 12-go czerwca 
1908 r. ks. Jan Cieplak mianowany zostaje biskupem 
Ewaryjskim, a w grudniu, tegoż roku. konsekrowany na 
sufragana arcybiskupa Mohylewskiego. W swej pracy pro
 


-
		

/Vilniana_012_05_010_0001.djvu

			-6- 


fesorskiej dawniejszej w F\kademji Duchownej- w Peters- 
burgu, jako też w pracy naukowej. charytatywnej, socjal- 
nej, religijnej. misyjnej. narodowej, św. p. ks. F\r
ybjskup 
Cieplak był wzorem najlepszego Polaka i Pasterza w ko- 
ściele. Znany był na przestrzeni całego ogromnego rozmia- 
rem b. cesarstwa rosyjskiego. Jeszcze na długo przed 
wojną w roku 1910 objechał paraf je katolickie na Syberji, 
nie wyłączając Sachalinu. odwiedził wszystkie osiedla kato- 
lickie. wszystkie placówki polskie na odległej obczyźnie 
i był pierwszym pasterzem katolickim w Rosji. który odbył 
podróż kanoniczną po Syberji. Znały Go mnogie tysiące 
wiernych. miłujące Go i czerpiące z tej postaci wyniosłej, 
a skromnej, wiarę i siły w życie wieczne Kościoła i Polski. 
Tak np. ks. Marceli Nowakowski poseł Zw. Lud. Nar. 
w artykule p, t. "Biskup Męczennik". zamieszczonym 
w n.rze "Gaz. Warsz. Por.". pisze między innemi: ..Był to 
człowiek wyjątkowo prosty, w obejściu łagodny, w przy- 
jaźni wierny, dla ludzi uprzejmy. dla biedy wyrozumiały 
i milosierny. 
Życie Jego było jednym ciągiem poświ
cenia. Praco, 
wał na obczyźnie dla swoich. W obcych wzbudzał szacu- 
nek swą godnością człowieka prawego, w swoich niecił 
przywiązanie do uczciwego ze wszech miar księdza. Był 
też księdzem przedewszystkiem. 
W roku 1910 objechał Syberj
. Tam wykazał, jakie 
zasoby serca tkwiły w tej cichej, nieco pochylonej postaci. 
Tysiące wiorst przebywa konno, czy na saniach. aby odwie- 
dzić osiedla katolickie, aby ludziom przypomnieć o koście- 
le, a jeśli mówili po polsku, aby wspomnieć im również 
o ziemi rodzinnej. Cały żywot Jego, to praca nie tylko 
profesorska, naukowa, lecz i praca charytatywna, socjalna,
		

/Vilniana_012_05_011_0001.djvu

			-7- 


religijna. mIsYJna. Ta dusza Polska. która na ołtarzu ludz- 
kości w różnych kierunkach czy to nauki, czy poświęcenia, 
czy sztuki, składała mu ofiar
, w osobie F\rcyb Cieplaka. 
dała wartości wyznawców pierwszych wieków. 
W dniu 28 marca 1919 r. promowany został ks. F\rc. 
Cieplak na arcybiskupa F\kwideńskiego. Rzecz prosta, 
że wyjątkowe przymioty umysłu i charakteru musia- 
ły wynieść cnotliwego i umysłem jaśniejącego kapłana na 
szczyty hierarcji kościelnej. Nie protekcją. nie znamieni- 
tymi wpływami. nie stosunkami znaczenia dostąpił ten cno- 
tliwy kapłan godności arcypasterstwa na całym obszarze 
b. cesarstwa rosyjskiego. Ś. p. ks. F\rcybiskup Cieplak był 
umysłem światłym niepospolicie. wykitną indywidualnością 
miał w sobie t
 wieczną chwałę Kościoła Rzymskiego. 
To też b. rząd carski, będąc w przekonaniu, że ten ka- 
płan pochodzący z ludu, przytem skromny i cichy z na- 
tury będzie powolnym w ich ręku narz
dziem. zgodził si
 
na jego święcenie biskupie. Życie atoli pokazało, że ś. p. 
f\rcybiskup Jan Cieplak był najprawowitszym spadkobier- 
cą najświętszych tradycyj Kościoła Rzymskiego. Kapłan 
ten był o wielkim sercu i wielkim umyśle. naj pokorniejszy 
sługa Boży, 'jeśli chodziło o sprawy Kościoła, wobec Wia- 
ry, a niezłomny. nieugięty' mąż pełen dumy i wiary 
w wieczność tego Kościoła, jeżeli chodziło o Jego stosu- 
nek do wrogiego państwa i rządu, tego l1ajlepszym do- 
wodem są dzieje m
qeństwa świętobliwego starca z nie- 
dawnych lat więzień i sądów bolszewickich. 
W r. 1922 po uwięzieniu przez bolszewików ks. Metro- 
polity Mohylewskiego Edwarda barona Roppa adniinistruje 
w niezwykle ciężkich warunkach tą metropolją. W uzna- 
niu zasług Stolica F\postolska w tym czasie mianuje ks.
		

/Vilniana_012_05_012_0001.djvu

			-- 


-8- 


biskupa Cieplaka arcybiskupem. W tymże okresie 
zaczęły się szykany w stosunku do ks. F\rcyb. Cieplaka. 
aż do chwili wtrącenia Go do więzienia przez zbirów bol- 
szewickich. 
Dzieje męczennika ks. F\rcybiskupa Cieplaka w ka- 
zamatach bolszewickich to jedna z kart martyrologji pol- 
skiej za czerwonym kordonem. Któż nie pamięta krwa- 
wej komedji sądu sowieckiego w Moskwie? 


Proces i skazanie na śmierć 
ś. p. Ks. Arcybiskupa Cieplaka. 


Naoczny świadek parodji procesu, jaki wytoczyli sie- 
pacze bolszewiccy w 1923 roku ks. F\rcybiskupowi Ciepla- 
kowi i podwładnym Mu księżom, kapitan Franciszek Mac 
Cullagh. który później opisał ów proces w obszernej 
'książce (..The bolshevik persscution of Christianity, by 
Captain Francis Mc. Cullagh, London, John Murray, F\lbe- 
marJestreet, 1924. pag. 401 i XXI, tak opisuje ś. p ks 
Rrcybiskupa Cieplaka: 
"Rrcybiskup Cieplak, wódz naczelny rzymskiego legjo- r 
nu w Moskwie, jest starcem wysokiego wzrostu o siwych 
włosach. krzaczastych brwiach i zmęczonej, pooranej twa- 
rzy. W ciągu' tych lat pięciu postarzał się tak dalece. iż 
trudno go poznać z fotografji z 1917 roku. F\le zmieniła 
się tylko twarz, która na początku procesu czyniła wraże- 
nie steranej: postać Rrcybiskupa pozostała prosta, jak 
lanca. umysł odznacza się jasnością. a wymowę ma bardzo 
wyraźną, dobitną. Z całej postaci przebija dostojność i po-
		

/Vilniana_012_05_013_0001.djvu

			-9 


f 


waga. Przez cały czas procesu ubrany w fioletową piusk
. 
fioletowy pas i krzyż biskupi na piersiach". 
Kapłan ten wiedział dobrze, co reprezentuje, i umiał 
godflie rzeczy wieczne i wielkie reprezentować. Bo wszak, 
jako F\rcybiskup reprezentował przed siepaczami bolsze- 
wickimi. godzącymi w kościół, .olbrzymią - jak powiada 
dalej kapitan Mc. Cullagh - niewidzialną armj
, gdzie 
zmiesza ne były wszystkie rasy i wszystkie klasy ludzkości, 
począwszy od Centurjona rzymskiego, aż do japońskiego 
Darmia. od rycerza normandzkiego, aź do czarnego nie- 
wolnika. Stały za nim niewidzialne szeregi me:czenników. 
mające wkrótce powie:kszyć sie: o jednego wie:cej. Stali za 
nim wielcy pisarze Kościoła. wielcy doktorowie, wielcy 
mistrzowie muzyki kościelnej, wielci malarze wszystkich 
czasów, rzeźbiarle najsławniejsi po Fidjaszu. znakomici 
architekci. Niewidzialne wojsko mieściło twórców nauki 
nowoczesnej, krzewicieli myśli twórczej, założycieli wszech- 
nic najsławniejszych, wielkich misjonarzy. opatów. którzy 
zakładali klasztory w Tebadzie i w pustyni, która dziś nosi 
miano F\nglji. podróżników. którzy wznieśli kaplice na tem 
samem miejscu. na którem dzisiaj stoi Chicago, a których 
nast
pcy wzniosą kaplice na tem samem miejscu, kiedy 
Chicago b
dzie w gruzach. jak obecnie Babilon. _Stały za 
F\rcybiskupem nieprzeliczone tłumy Benedyktynów. Karme- 
litów. Dominikanów. Franciszkanów i JelUitów". "Cóż wie:c 
dziwnego - czytamy w tej pi
knej książce - że czując za 
sobą takie zaste:py, F\rcybiskup, gdy prokurator począł go 
oskarżać o wbijanie dzieciom do głowy kłamstw. oświad- 
czył z godnością, a spokojnie i stanowczo, że przeciwnie, 
nauczał tej boskiej prawdy, która od dwóch tysięcy lat 
świat oświeca, którą najwie:ksze umysły uznały za istotną
		

/Vilniana_012_05_014_0001.djvu

			- 


-10- 


prawd
 i która doprowadzi ludzkość do naJwi
kszego 
rozkwitu... .. 
Jakim szacunkiem cieszył się Arcypasterz wśród wier- 
nych. jaka miłość towarzyszyła wszystkim Jego krokom, 
tego najlepszym dowodem jest, że zarówno na sali. na 
której toczył się ów proces bolszewicki, jako też w czasie 
przewożenia więzionych kapłanów do sądu, ludność kato- 
licka, nie lękająca się kar ze strony władz bolszewickich, 
żegnała się na Jego widok, a On pasterskiego udzielał 
jej błogosławieństwa. Kiedy I1rcybiskupa wprowadzali sie- 
pacze na salę sądową. wypełniająca po brzegi salę rzeSla 
wiernych powstawała z miejsc. niepomna na kary i prze- 
śladowania zbirów bolszewickich, którzy rozstawili we 
wszystkich miejscach swoje szpiegowskie placówki. Nie 
zmogły I1rcypasterza żadne męczarnie ani prześladowania 
siepaczy. Do końca zachował zimną krew. spokój i wyso- 
kie poczucie godności. Wyrok śmierci przyjął z uśmiechem. 
spokojnie, gotując się na tę śmierć, jako na coś rado- 
snego. Zaraz po odczytaniu wyroku, powstał i udzielił 
wiernym obecnym na sali. na której rozległy si
 szlochy 
i krzyki przerażenia, błogosławieństwa pasterskiego: "Bene- 
dicat ves Omnipetens Deus...... 


Ś. p. ks. ł\rcybiskupowi Cieplakowi 
zostaje zamieniona "kara śmierci II na "dziesięć 
lat więzienia". 
Siepacze bolszewiccy ohydnie zamordowali ks. prała- 
ta Butkiewicza. , Oburzenie całego świata cywilizowanego 
na barbarzyńców XX wieku było tak wielkie, że nie odwa- 
żyli siC; rozstrzelać drugiej ofiary swojej ks. I1rcybiskupa 


f 


f 


i 
I 
L
		

/Vilniana_012_05_015_0001.djvu

			- 


-11- 


Cieplaka, ponieważ do Komisarjatu spraw zagranicznych 
zaczęły napływać ze wszystkich stron świata depesze pro
 
testujące. Napływaly one ze Stanów Zjednoczonych, 
z F\nglji, Francji, Włoch, Watykanu, Belgji, Szwecji, Brazy- 
lji. F\rgentyny, Szwajcarji, Rumunji. Niemiec, Czechosłowa- 
cji. Jugosławji, Hiszpanji, Portugalji, Irlandji, Japonji, Ka- 
nady, no i naturalnie z ojczystej Polski. Dnia 31 marca 
1925 r. zamordowano w celi ks. prałata Budkiewicza. 
W tym samym czasie reskryptem przewodniczącego Cen- 
tralnego Komitetu Wykonawczego (W. C. I. K.) "karę śmier- 
ci" zamieniono ks. flrc. Cieplakowi na ,,10 lat więzienia". 
Świętobliwy flrcypasterz przyjął t
 zmianę wyroku z rezy- 
gnacją właściwą ludziom wielkiej wiary. Następnie prze- 
wieziono ks. F\rc. Cieplaka z więzienia w Sokolnikach do 
więzienia G. P. U. w Mos15wie, w którem zaczęły się nie- 
wypowiedziane katusze i tortury dla skazanego. 


r 


Wymiana ś. p. ks. ł\rcybiskupa Cieplaka 
na więźniów komunistycznych z Polski. 
W początkach kwietnia 1924 r. ś. p. F\rc. Cieplak zo- 
$tał zwolniony z wlE:zienia bolszewickiego : wymieniony 
na więźniów komunistycznych z Polski. Zaznaczyć należy, 
iż do ostatniej chwili ks. F\rcybiskup Cieplak nie wiedział, 
że będzie zwolniony. Pewnego dnia wszedł do celi do- 
zorca więzienny, wyrażając się: "Wychodi s wieszczami"1 
"Dokąd"? -, zapytał ks. flrcypasterz - "W ychodi". Przed 
więzieniem czekał samochód, który odwiózł F\rcypasterza 
do G. P. U. (Czerezwyczajka). Regime w czrezwyczajce 
był o wiele surowszy niż w Butyrkach, gdzie siedział ks. 
F\rcypasterz uprzednio. Po dziesięciu dniach tej katorgi
		

/Vilniana_012_05_016_0001.djvu

			- 12- 


ljawił slE: znOwu dozorca wic:zienny i krzyknął: "Wychodi 
s wieszczami". Tym razem odstawiono f\rcypasterza, pod 
czujną eskortą do Siebieża nad granicą łotewską. 
Ks. Rrc. Cieplak nie był pewny swego losu, gdyż 
słyszał, że w okolicach Siebieża rozstrzeliwano swego cza- 
su skazańców politycznych. W reszcie przywieziono Go do 
granicy łotewskiej, gdzie bolszewicy wrE:czyli Mu dowód 
osobisty, zaopatrzony w wizE: łotewską i tutaj ks. f\rcyb. 
został zwolniony. 
Podkreślić należy, . iż po stronie łotewskiej nikt nie 
był uprzedzony o przybyciu f\rcypasterza i dlatego też ks. 
f\rc. Cieplak znalazł siE: w przykrej sytuacji, gdyż nie po- I 
siadał ani grosza pieniE:dzy, ani też żadnego znajomego. 
I tylko dziE:ki kolejarzom łotewskim, którzy okazali Mu swą 
pomoc, otrzymał bilet do Rygi, oraz pewną kwotE: pieniE:- 
dzy. 
W dniu 11 kwietnia 1924 r. ks. f\rc. Cieplak przybył 
do Rygi, skąd nazajutrz udał siE: do Turmont. 


Ś. p. Ks. Rrcybiskup Cieplak po raz pierwszy 
w życiu na ziemi Niepodległej Ojczyzny. 
. Dnia 12 kwietnia o godz. 51/'J. Ś. p. ks. f\rcybiskup' 
przybył na s1. Turmonty, gdzie został w imieniu Rządu 
Polskiego powitany przez Ministra Kolei inż. Kazimierza 
TyszkE:. Pomimo mroźnej śnieżycy, która szalała w tym 
dniu zaczE:ły siE: na stacji gromadzić tłumy okolicznej lu- 
dności, nawet z odległych wsi, wieść bowiem o przyjeź- 
dzie f\rcypasterza rozniosła siE: szybko po okolicy. Po 
przybyci;.) pociągu na stacjE: z rozradowanym obliczem 
wyszedł f\rcypasterz z wagonu salonowego i stanął po raz 


'. , 
I 


r 


I 
I 
I 
L
		

/Vilniana_012_05_017_0001.djvu

			I 


-]3- 


pierwszy w życiu na ziemi Niepodległej Ojczyzny. Odrazu 
dały się słyszeć niemilknące okrzyki. Dziatwa szkolna 
zaśpiewała .Boże coś Polsk
". Poczem nastąpił caly sze- 
reg przemówień. W imieniu Rządu, jako pierwszy prze- 
mówił minister Tyszka. zaś w imieniu Episkopatu Polskie- 
go ks. prałat Borkowski. Ks. F\rcypasterz wzrószony ze 
łzami w oczach dziękował za powitanie i dał wyraz swemu 
szczęściu z powodu przyjazdu do Polski. Przy dźwiękach 
hymnu: "Jeszcze Polska nie zginęła" udali si
 wszyscy 
do sali bufetu siacyjnego, gdzie przyszykowano obiad. 
W czasie obiadu ks. F\rc. Jan Cieplak opowiedział o swych 
ostatnich przejściach, o rzeczach strasznych. o ci
żkiej 
niewoli. a mówił to z taką swobodą i uśmiechem. jakdyby 
nie wyczuwał swego bohaterstwa, jakgdyby chodziło o rzecz 
drobną, a całkiem zwykłe przejście życiowe. Z Turmont 
ks. F\rcypasterz w towarzystwie Ministra Kolei oraz różnyćh 
delegacyj udaje się przez Wilno do Warszawy. 


Ś. p. ł\rcybiskup Cieplak w Wilnie. 


, 


O godz. 9 min. 50 wiecz. pociąg pośpieszny przybył 
do Wilna. Tutaj przyjęty został powitalnemi okrzykami 
po ukazaniu się w oknie wagonu. Po opuszczeniu swego 
wagonu salonowego panie z wiceprezydentową Łokucieje- 
wską na czele wręczyły ś. p. F\rc. Cieplakowi - kwiaty. 
poczem wprowadzony przez J. E. biskupa Matulewicza 
w asystencji Duchowieństwa i przedstawicieli społeczeństwa 
przeszedł ks. F\rcypasterz wzdłuż szpaleru ustawionego 
przez młodzież akademicką i licznie zebranemu prL 
c;lworcęm tłumu, udzielił bło9osławieństwi;l, O (jodz. 10 


r
		

/Vilniana_012_05_018_0001.djvu

			- 14- 


r 


m. 30 wiecz. ś.' p. Rrcypasterz przy dźwi
kach orkiestry 
i entuzjastycznych okrzykach odjechał do Warszawy. 


Ś. p. Ks. Arcybiskup Cieplak w Warszawie. 


Przyjazd do Warszawy umęczonego Pasterza był im- 
ponująco, żywiołową manifestacją uczuć narodowych i ka- 
tolickich Stolicy. Przyjazd ks. Rrcybiskupa zapowiedziany 
był na godz. 8 ą rano, atoli już znacznie wcześniej olbrzy- 
mie tłumy publiczności i delegacje ze sztandarami zaległy 
plac przed dworcem główr.ym. Pocią
 przybył ze znacznym 
opóźnieniem, bo dopiero o godz. 9 min. 15. Z wagonu 
wysiada ks. Rrcybiskup Cieplak. Na twarzy Rrcypasterza 
widoczne są ślady przebyłych cierpień. Obecnych ogarnęło 
silne wzruszenie. Po przywitaniu się z duchowieńslwem 
i obecnymi na peronie, ks. Rrcybiskup przeszedł przez 
salon reprezentacyjny i ukazał się zebranym tłumom od 
strony głównego wejścia. 
Zakołysało si
 morze obnażonych głów. z tysięcy 
piersi wzbił się pod niebo okrzyk: IINiech żyje!". Udrę- 
czoną twarz Rrcypasterza przejaśnił uśmiech. W przy- 
gasłych oczach szkliły si
 łzy. Drżąca ręka kreśliła znak 
nad głowami zebranych. 
Rozpoczęły się przemówienia. 
Głęboko wzruszony, głosem zdławionym przez płacz 
odpowiedział kilka słów dziękczynnych ks. f\rc. Cieplak. 
poczem podszedł do przygotowanego powozu. W tej chwili 
tłum żywiołowo rzucił się do koni. odprzęgł je i ruszył. 

niony rękami wiernych wśród szpalerów publiczności. 
wznoszącej entuzjastyczne okrzyki, błogosławiąc na wszyst- 
kie strony mieszkańców Stolicy. jechał Ś. p, ks. Rrcybiskup 


I..
		

/Vilniana_012_05_019_0001.djvu

			-15- 


F\lejami Jerozolimskiemi, Nowym Światem. Krakowskiem 
Przedmieściem. 
Orszak zatrzymał się przed kościołem Kapucynów, 
gdzie dostojny Pasterz odprawił Mszę Św. Po skończonej 
Mszy Św. ś. p. ks. F\rcybiskup Cieplak, wśród żywiołowych 
manifestacyj zę strony tłumnie zgromadzonej publiczności 
. odjechał do pałacu arcybiskupiego, w którym zamieszkał. 
Po kilkudniowym pobycie w Warszawie Ś. p. ks. F\rc. 
Cieplak udał się do Rzymu, ogłaszając na krótko przed- 
tem podziękowanie społeczeństwu za serdeczne przyjęcie 
o treści następującej: 
.Miłościwem zrządzeniem Opatrzności powróciłem na 
Ojczyzny łono, a Ojczyzny Wolnej i znalazłem się w Sto- 
licy Polskiej, w Warszawie. Ta odzyskana wolność pozwala 
mi spełnić to co już dawno było upragnieniem mojem, 
tkwiło w pamięci. przepełniało serce i co uważałem za 
święty mój obowiązek. 
Podnoszę więc dziś głos i wyrażam najgłębs
ą moją 
wdzięczność wszystkim za żywy i serdeczny współudział 
w ciężkim moim losie i moich towarzyszy niedoli. 
To współczucie było nam wielką osłodą i pociechą. doda- 
wało nam męstwa do znoszenia krzyia jaki na' nas wło- 
żono, nie dozwoliło nam upaść na duchu, owszem pod- 
trzymywało nas i dawało nam otuchę, pokrzepienie i na- 
dzieję. Najżywszy zaś dowód tego współczucia miałem 
tutaj. Przyjęcie, jakiego doznałem od całego narodu 
i szczególnie od Ciebie, droga Stolico. nad wszelki wyraz 
wynagrodziło mi przebyte cierpienia i pozostanie nieza- 
tartem do końca życia w mojem sercu. 
Składam więc najserdeczniejsze podziękowanie, naj- 
wielebniejszemu duchowieństwu, p. p. wojskowym, orQa-
		

/Vilniana_012_05_020_0001.djvu

			-16- 


nizacjom społecznym, prasie, wam ukochani i drodzy mi 
ludzie pracy i tobie szlachetna młodzieży, oraz tym wszy- 
stkim. którzy nadesłali mi listownie lub telegraficznie po- 
witania. Bóg zapłać i jeszcze raz Bóg zapłać. 
W
rszawC!, dnia 17 kwietnia 1924 r. 
(-) J. Cieplak". 


" 


Ś. p. ks. Rrcybiskup Cieplaka w Rzymie. 
W dniu 8 maja 1924 r. Ś. p. ks. F\rc. Jan Cieplak przy- 
był do Rzymu, gdzie na dworcu oczekiwał go poseł pol- 
ski p. Zaleski. który po o'ficjalnej części powitania złożył 
hołd przybyłemu ś. p. F\rcypasterzowi. W towarzystwie ks. 
Kardynała Gasparego ś. p. F\rc. Cieplak przeszedł przez 
dworskie sale kolejowe do karety watykańskiej. którą po- 
jechał do przeznaczonego dla Jego mieszkania. Tegoż 
dnia o godz. II-ej ś. p. ks. Rrcybiskup odprawił w ko- 
ściele św. Stanisława nabożeństwo. Kościół był przepeł- 
niony wiernymi. W godzinach popołudniowych ś. p. ks. 
Rrc. Cieplak został przyjęty przez Ojca Św. na specjalnej 
audjencji w sali bibljoteki. Ojciec Św. uściskawszy ś. p. 
Rrcybiskupa rozmawiał z Nim przez czas dłuższy, poczem 
ofiarował Mu pobyt w wiłłi papieskiej pod Rzymem. 


t 
r 


Wyjazd ś. p. f\rcybiskupa Cieplaka do Stanów 
Zjednoczonych. 


)' 

 


Po kilkumiesięcznym pobycie w Rzymie ks. F\rcybi- 
skup Jan Cieplak miał sobie powierzpny objazd parafij 
rzymsko-katolickich polskich w Stanach Zjednoczonych. 
Wyjechał (Jo F\meryki latem roku 1925. Przyjmowany był
		

/Vilniana_012_05_021_0001.djvu

			- 17- 


wszędzie z niewypowiedzianą radością i entuzjazmem. 
W czasie podróży po Stanach Zjf:dnoczonych ś. p. ks. 
F\rc. Cieplak otrzymuje nominację na pierwszego arcybi- 
skupa archidjecezji wileńskiej i dnia 25 marca r. 1926 
miał się odbyć ingres ks. F\rc. Cieplaka w Wilnie, lecz 
Dostojny Kapłan nie doczekał się powrotu do ojczystej 
ziemi. gdyż nagle za,chorował na zapalenie płuc. 


t 
r 


Zgon ś. p. Arcybiskupa Cieplaka. 


We środę. dn. 17 lutego 1926 r. o godz. 22 m. 10 
ś. p. ks. Arcybiskup Jan Cieplak zasnął w Panu, w szpi- 
talu Sw. Marji w New- Jerstey (Ameryka). Przy śmierci 
ś. p. Arc: Cieplaka byli obecni Konsul generalny Rze- 
czypospolitej Polskiej p. Gruszka. prezydent miasta. 
oraz liczni przedstawiciele duchowieństwa. Poniżej. po- 
'dajemy ostatnią przemowę ś. p. ks. Arcybiskupa Cieplaka. 
po której miał wyruszyć w powrotną podróż do kraju. 
Podobało się Opatrzności, iż była to podróż do... za- 
ziemskiej Ojczyzny. 


Osta.tnia przemowa Ś, p. Rrcypasterza Cieplaka. 


, 
r 

 


"Pozwólcie, że skrócę swoje przemówienie, gdyż 
jestem zaziębiony i nie mogę wysilać się. Chcę jednak 
na wstępie podziękować Wam. drodzy rodacy, bracia 
i siostry, za okazywane w czasie mego pobytu uczucia 
przywiązania i przyjaźni. Pomijam to. co się działo przed 
dwoma laty. Z wielką przyjemnością dowiaduję się. że 
modliliście się wszędzie o wolność moją. Oceniam to 
doskonale. ,I dziękuję za wszystko. Dziękuję za wspa- 
njałe przyjęcie. Z jakiem rozrzewnieniem witałem Was 
wl'zystkich przed tr:zelT!a miesiącami w sali przystani, 
Ą)'
I 
!I 
(- WE'S\"Tf( ł.. 
Wf
		

/Vilniana_012_05_022_0001.djvu

			- 18- 


'-- . 
Ze wszystkich zakątków kraju zjechali się wtedy repre- 
zentanci organizacyj i parafji na spotkanie. Wszystkie 
sfery prześcigały się w powitaniu. Wszyscy wyrażali 
uczucia radości. A ja przyglądałem się Wam z podziwem 
i rozrzewnieniem. Od łez cisnących się do oczu moich 
nie' mogłem przemówić. T aki ogrom uczuć szczęścia 
opanował mię. Bo przyjechałem. aby Was tu poznać, 
Wam się przypatrzyć, Wasze położenie poznać. Chciałem 
widzieć tu dziatwę polską. skazaną może na zaginięcie. 
Jakżeż mogłem być obojętnym na widok wielkiej gro- 
mady zacnych. cichych, zasłużonych działaczy polskich. 
A później. w czasie objazdu, jak pięknie, jak po polsku 
i katolicku mnie przyjmowano wszędzie. Zdawało się 
niejednokrotnie, że się znajduję na polskiej ziemi, wśród 
swoich najbliższych, najmilszych. Bóg Wam zapłaćl 
Dziękuję Wam. Czcigodni Bracia Kapłanil Wyście 
pierwsi dzwonili na powitanie, na przyj
cie mniel Dzię- 
kuję społeczeństwu, organizacjom. reprezentantom prasy I 
Dziękuję ludowi polskiemu. ciężko pracującemu w fabry- 
kach, kopalniach. na rolil 
Zapytacie, jakie ze sobą wywożę wrażenie?-Zbu- 
dowany. zdziwiony. rozentuzjazmowany jestem wszyst- 
kiem, co tu widziałem. Słyszałem o Was wiele. - Czy- 
tałem jeszcze więcej. Ale gdy się czyta. nie przywiązuje 
się ku temu większej wagi; po prostu, puszcza się mimo 
uszu. Ale być tu. spotkać się, rozmawiać. widzieć na 
własne oczy tyle Domów Bożych. tyle szkół polskich, 
tyle dziatwy polskiej, to dopiero poznanie i ocenienie. 
Ja faktycznie pojęcia o Was nie miałem. Zdawało się 
mi, gdy tu jechałem. że znajdę tu i ówdzie polski 
kościót A tu znalazłem ich tyle. a takie piękne. takie 
wspaniałe. że Polska w wielu wypadkach nie mogłaby 
się takimi poszczycić. A tak blisko jedne drugich. T ak 
śliczne. Spytałem raz chłopca w Wisconsinie. gdzie Pol. 
ska się znajduje. Chłopak bez namysłu odpowiedział: 
- W Ameryce! - Naiwne. ale charakterystyczne po- 
wi

b;eQie, Dz;ieci in5tynktQwnie umieją znależć prawd
. 
. 


(I 
i \
		

/Vilniana_012_05_023_0001.djvu

			- 19- 


{\ 


Charakterystyczną cechą narodu amerykańskiego 
jest pracowitość. Tą piękną cechą w szczególny sposób 
odznaczają się Polacy. Podniósł to zupełnie otwarcie 
j szczerze prezydent Coolidge. Powiedział do mnie, gdy 
byłem u niego w Wasżyngtonie. że Polacy ,są praco
 
wici. oszczędni. lojalni. Życzyć by należało. aby temi 
zaletami odznaczali, się rodacy w Polsce, gdyż tam 
jest wiele próżniactwa. Polacy w Ameryce pracą swoją 
nieustanną. ofiarnością przykładną i oszczędnością 
gdzieindziej nieznaną, dokonali wielu dzieł na polu re- 
ligijnem. społecznem i ekonomicznem. Społeczeństwo 
polskie w Ameryce wiele stworzyło. T e liczne kościoły. 
instytucje. organizacje. toć to stało się w stosunkowo 
krótkim okresie czasu. Takiego szybkiego rozwoju nie 
znają w kraju. - Będę mówił wszystkim, gdy pojadę 
do Polski. jak Polacy w Ameryce pracują. jak dorabiają 
się przez pracę i oszczędność. 
Ale nie o samych wesołych rzeczach chcę mówić. 
Trzeba zwrócić myśl w inną stronę. Zauważyłem. że 
dziatwie polskiej grozi tu wielkie niebezpieczeństwo. 
I jeżeli nie weźmiecie się do pracy. jeżeli nie uczynicie 
niczego. aby młodzież ta stała się polską, wynarodowi 
się niechybnie. Jakaż to będzie wielka siła polska. jeżeli 
tę dziatwę należycie wychowaciel Rośnie ona nie ty- 
siącami. ale setkami tysięcy. Wielka to potęga, wielka 
armja. Ale trzeba się zaraz wziąć do pracy. Nie zwlekać 
ani dnia. ani godziny. bo może być zapóżnol... Nie 
wchodzę w szczegóły i środki. Niech wezmą się d.o 
dzieła organizacje świeckie. kapłani, słowem. wszyscy 
pod jednem hasłem, na jednej drodze. Ale nie trzeba 
_ powtarzam - sprawy odwlekać na dłuższy czas. Jest 
to moje serdeczne przed odjazdem wskazanie. moja 
najgorętsza jakby prośba do Was. Prośba do świeckich 
i duchownych. 
Jest tu polska inteligencja. Wzrasta ona z dniem 
każdym. Pracujcie nad nią, aby pamiętała. skąd po- 
chodzi, jaki	
			

/Vilniana_012_05_024_0001.djvu

			- 20 - 


regi. Zachęcajcie ją, aby stanęła w pierwszych szeregach 
walki. Spotkałem wielu młodszych księży, którzy rozu- 
mieją zadanie. Trzeba ich pozyskać dla sprawy. W Chi- 
cago jednego wieczoru przyjmowała mnie młodzież pol- 
ska, zorganizowana. Spędziłem z nią bardzo mile kilka 
godzin. Wszyscy zapewnili mię, że będą bronili pol- 
skości. Wszyscy czuli po polsku. 
O, młodzieży polska! - Zastanów się, kto łożył na 
twoje wychowanie. Czy nie rodzice polscy
 - Bądżcie 
Polakami! - Do was, młodzi, należy przyszłość. Wy 
macie zająć miejsca starszych, dziś walczących o waszą 
przyszłość. - Idźcie drogą ojców waszych, drogą świe- 
tlaną. piękną, miłością Boga i Ojczyzny nakreśloną. Nie 
zrywajcie z Ojczyzną, z tradycją polską! - Były przy- 
krości, niejednemu krzywda może się stała. Niejeden 
doznał upokorzenia. Ale trzeba wszystko to puścić 
w niepamięć, bo któż z nas nie doznał krzywd na 
świecie
-Dzisiaj Polska wolna. niepodległa. Ona może 
wam dużo pomódz. Łączności z Polską nie zrywać. 
Dobrze się zapoznawać z mową polską. literaturą pol- 
ską. Nie powierzchownie. ale gruntownie. jeżdzić do 
Polski. Poznać ducha polskiego. Poznawać historję pol- 
ską. przebogatą pzeszłość Polski. 
A tu, w Ameryce, trzymajcie się jedności. Potrzeba 
nam jedności! - jesteście podobni do braci w Polsce. 
jedni przeciwko drugim występujecie. . jedni drugich 
krytykujecie. Rozbieżnemi drogami idziecie. I prasa 
Wasza wzajemnie się zwalcza. Tak być nie powinno!- 
Niebaczni jesteśmy na to, że niezgoda w niewolę nas 
wtrąciła. T a niezgoda, jakby jaka poczwara włazi w na- 
sze szeregi. I tam w Polsce i tu w Ameryce, niezgoda 
wiele szkodzi. l tu do Was przychodzą ludzie nieuczciw i, 
źli i Was bałamucą, czystą wodę mącą. Bądżcie od nich 
mądrzejsi. Nie dajcie się! Trzymajcie się za ręce, jako 
bracia i siostry jednej matki. 
Założyliście Polską Radę Opieki Społecznej. Na 
W
w
 kon8'res do Detroit zjechali się najlepsi i naiPQ.. 


, ..
		

/Vilniana_012_05_025_0001.djvu

			-21- 


wazmejsI. Radziliście nad przyszłością całego wychodź. 
twa. Zgłosiliście akces. Co wielkie. co znaczące. znala- 
zło się w wielkiem kole. Niestety, są jeszcze przeciwnicy. 
co chcą nowe ołtarze tworzyć. T rzymajcie się już 
jednego' 
Odjeżdżam. Ale wpierw rzucam się duchem w Wasze 
objęcia i żegnam Was. Będę wierny tej miłości. którą 
darzyliście mnie. Uważajcie mnie za swojego. Wyście 
mnie zdobyli swe mi modłami i gorącem sercem. Będę 
o Was pamiętał. Będę błogosławił. A gdy kto przyje- 
dzie do Wilna, serdecznie będę witał". 


Ameryka oddaje ostatnią cześć ś. p. Arcybiskupowi 
Cieplakowi. 


, .. 


W dniu 27 lutego r. b. w katedrze św. Patryka 
w New-Jorku odbyły się uroczystości żałobne z powodu 
śmierci ś. p. Arc. Cieplaka. Przybyło z górą 5.000 osób. 
W katedrze przy trumnie stanęła warta honorowa Hal- 
lerczyków. Po lewej stronie katafalku zasiadł poseł 
Rzeczypospolitej p. Cięchanowski z małżonką i konsul 
generalny p. Gruszka, urzędnicy poselstwa i konsulatu 
oraz ciało konsularne z francuskim konsulem general- 
nym p. Mongendre. Po prawej stronie zajęli miejsca 
delegat gubernatora stanu New.- York gen. Haskel, pre- 
zydent miasta N.- York Walter, Grzegorz, stary sługa 
Arcybiskupa,- wybitne osobistości ze świata amerykań- 
skiego, prezesi stowarzys'zeń polskich oraz liczne dele- 
gacje. O godz. l l-ej, poprzedzony przez 70 kleryków, 
w otoczeniu biskupów, prałatów i kilkuset księży wszedł 
do presbiterjum kardynał Hayes. Mszę św. celebrował 
biskup Ladgens W asystencji licznych diakonów. Pod- 
niosłe kazanie wygłosił biskup Schrembs z Cleveland 
po angielsku i msg. Pitas z Buffalo
po polsku. Uroczy- 


.r
		

/Vilniana_012_05_026_0001.djvu

			- 22- 


ete ..Requiemu. celebrował osobiście .Kardynał. Podczas 
mszy pienia żałobne wykonali artyści Metropolitain'u 
z Didurem na czele oraz chór opery. Po skończonem 
nabożeństwie zwłoki przeniesiono na statek "Olimpic" . 
Orszak żałobny składał się z 200 samochodów. Przed 
wniesieniem trumny nastąpił akt opieczętowania jej 
przez władze konsularne. poczem w ich asystencji usta- 
wiono trumnę w specjalnej kabinie. Na trumnie złożono 
wieniec z laurowych liści ofiarowany przez poselstwo 
oraz liczne wieńce od organizacyj i stowarzyszeń pol
 
skich. Z ramienia duchowieństwa i kolonji polskiej towa- 
rzyszyli zwłokom w drodze do Polski msg. Orzechowski 
z Cleveland'u oraz stary sługa ś.p. Arcybiskupa, Grzegorz. 


Uroczystości żałobne w Gdańsku i w Tczewie. 


Uroczystości żałobne w Gdańsku i w Tczewie 
w dniu 9 i 10 marca 1926 r. z okazji przewiezienia 
'zwłok ś. p. Arc. Cieplaka przybrały charakter wspaniałej 
manifestacji i hołdu dla zmarłego Męczennika Wiary. 
W manifestacji tej wzięły udział poza ludnością polską 
wolnego miasta Gdańska i duchnwieństwa katolickiego. 
także szerokie koła katolickiej ludności niemieckiej, 
pragnącej oddać ostatnią posługę zmarłemu Arcybisku
 
powi. Zwłoki ś.p. Arcybiskupa umieszczone w trzech trum- 
nach: w dwóch metalowych i jednej dębowej przenie- 
siono w dniu 9 marca po południu z okrętu do polskiego 
kościoła im. św. Stanisława. gdzie zostały wystawione 
na widok publiczny. Przy trumnie zaciągnęli wartę ho- 
norową Sokoli gniazda Gdańskiego, oraz żołnierze ma- 
rynarki wojennej. . 
Cały kościół przybrany był \'Vewnątrz kirem i zie
 
lenią. Dnia lO-go marca o godz. 1 O
ej przed południem 
odprawił biskup gdański ks. O'Rourke przy zwłokach 
w asystencji licznego duchowieństwa katolickieio pol
		

/Vilniana_012_05_027_0001.djvu

			- 23- 


.1 
I " 


skiego i niemieckiego uroczyste nabożeństwo załobne 
w które m wzięli udział komisarz generalny Rzeczypo- 
spolitej Polskiej w Gdańsku minister Strassburger, przed- 
stawiciel Senatu Wolnego Miasta. prezes Rady Portu, 
konsulowie państw obcych, kierownicy. i urzędnicy 
wszystkich polskich władz i urzędów gdańskich, przed- 
stawiciele duchowieństwa polskiego z Warszawy, całe 
duchowieństwo polskie w Gdańsku, przedstawiciele du- I 
chowieństwa katolicko - niemieckiego i t. d. W czasie 
nabożeństwa gdański okręgowy chór polski odśpiewał 
szereg pieśni żałobnych przy wtórze orkiestry marynarki 
wojennej w Gdyni. Po nabożeństwie wyruszył z kościoła 
olbrzymi kondukt. w którym uczestniczyło z górą 
5.000 osób. 
Pochód skierował się na dworzec we Wrzeszczu. 
Na czele pochodu kroczyła orkiestra marynarki wojennej, 
oddział marynarzy. Sokoli, uczniowie szkół polskich 
i gimnazjum polskiego w Gdańsku. wszystkie korporacje 
.studentów Polaków politechniki gdańskiej, kolejarze, 
wszystkie towarzystwa i związki polskie w Gdańsku ze 
sztandarami. Przed samym karawanem kroczyły delegacje 
poszczególnych towarzystw oraz gdański chór okręgowy. 
Obok trumny postępowała warta honorowa złożona 
ż Sokołów i marynarzy. Za trumną kroczyło duchowień- 
stwo. przedstawiciele władz i tysiączne rzesze ludności. 
Po przybyciu na dworz'ec trumnę przeniesiono do pię- 
knie udekorowanego kirem i zielenią wagonu, w którym 
urządzono też ołtarz z płonącemi świecami. Pp odpra- 
wieniu ostatnich modlitw przez księdza biskupa, O'Rourke 
wagon odstawiono do Gdańska. skąd o godz. 13 min. 40 
nastąpił odjazd do Tczewa. W wagonie ze zwłokami 
Arcybiskupa objęli wartę honorową kolejarze. Na dworcu 
pożegnał zwłoki po raz ostatni Komisarz. Generalny 
Rzeczypospolitej Strassburger oraz licznie zebrana lud- 
ność polska. Tegoż dnia po godz. 14-tej pociąg wiozący 
zwłoki Arcybiskupa przybył do Tczewa. Cały dworzec 
i olbrzymi plac przed dworcem wypełniony był publicz- 


-!
		

/Vilniana_012_05_028_0001.djvu

			- 24- 


noscią. W Tczewie złożonO na trumnie wieńce od lud- 
ności miasta. poczem krótkie przemówienie wygłosił 
miejscowy starosta. 


Prochy ś. P ks. Arcybiskupa Cieplaka w Warsza wie. 


Na wieść o maJącem nastąpić sprowadzeniu zwłok 
ś. p. Arcybiskupa Cieplaka do Warszawy, od rana w po- 
bliiu dworca poczęły się zbierać tłumy warszawian. 
jednocześnie do salonów recepcyjnych dworca poczęli 
przybywać: ks. bisk. Gall. ks. bisk .sufr. łucko-żytomierski 
Godlewski. posłowie, prezes rady miejskiej sen. I. Ba- 
liński, generałowie: Rozwadowski, jacyna, Szpakowski 
i Suszyński. przedstaw. Rady. prasa i inni. 
Na peronie uszykowała się orkiestra 35 pp., dele- 
gacje cechów ze sztandarami oraz bractwa. 
O godz. 10m. 45 rano przybył pociąg gdański ze 
zwłokami ś. p. Arcybiskupa Cieplaka. Rozległy się 
dźwięki marsza żałobnego Chopina, obnażyły się głowy 
a z chwilą ukazania się wagonu - kaplicy ze zwłokami 
Arcypasterza tułacza-biskupi i kapłani padli na kolana. 
Szepty modlitwy przerywało serdeczne łkanie j. E. 
biskupa Godlewskiego, ucznia i przyjaciela zmarłego 
ś. p. Arcybiskupa. 
T rumna z ciałem ś. p. Arcybiskupa Cieplaka spoczy- 
wała 
 wagonie towarowym. zamienionym na kaplicę 
z ołtarzem i płonącemi świecami, przybranym festonami 
z zieleni. Całe wnętrze, wybite bielą. tonęło w kwiatach. 
Po odmówieniu modłów żałobnych - wagon odcze- 
piono i przesunięto pod rampę, gdzie trumnę wzięli na 
ramiona: . gen. Rozwadowski, gen. jacyna, zast. kom. 
pol. warsz. C b arlemagne i inni i przenieśli na wóz ża- 
łobny, poczel1J rozwinął się - kondukt żałobny. poprze- 
dzany przez d elegacje ze sztandarami. duchowieństwo 
świeckie i zakonne oraz kler. 


-
		

/Vilniana_012_05_029_0001.djvu

			- 25- 


Obok wozu żałobnego postępowała straż ładu i po- 
rządku oraz żałobnicy z płonącemi pochodniami. 
Za trumną kroczyła rodzina, przyjaciele zmarłego. 
delegowani z Polski po zwłoki, przedstawiciele władz 
i organizacyj społecznych. wreszcie rzesze wiernych. 
Zwłoki tymczasowo złożono w mauzoleum Przeź- 
dzieckich przy kościele na Koszykach. 
Na trqmnie złożono liczne wieńce. 
Dodać' wypada, iż zwłokom towarzyszył zaufany 
sługa i przyjaciel zgasłego na obczyźnie Arcybiskupa 
Grzegorz. 
W niedzielę dnia 14 marca o godz. 8 rano prze- 
niesiono trumnę do kościoła św. Piotra i Pawła gdzie 
zaciągnęli wartę honorową Dowborczycy oraz straż ładu 
i porządku. . 
O godz. 10 i pół rano nabożeństwo żałobne od- 
prawił J. E. ks. kardynał Kakowski w asystencji J. E. 
biskupa Galla oraz licznego duchowieństwa. Żałobną 
egzortę wygłosił ks. prof. Szlagowski. 
O godzinie 4-tej nastąpiła exsportacja zwłok na 
dworzec Wileński. 
Dowborczycy. Hallerczycy i Skauci wzięli trum
 
na ramiona i złożyli na wozie żałobnym. poczem roz 
winął się imponujących rozmiarów kondukt. który otwie- 
rała szpica policji konnej. Za szpicą .postępowała mło- 
dzież akademicka i szkolna ze sztandarami, bractwa ze 
wszystkich świątyń Stolicy. cechy, towarzystwa. jak Ka- 
tolicki Zw. Polek. Cz. Krzyż. Cykliści, Wioślarze. kom- 
panja policji z orkiestrą. Dowborczycy, Hallerczycy. So- 
koli (z orkiestrą). skauci. strzelec, III-ci szwadron l p; 
swoleżerów. dwie kompanje 36 pp.. orkiestra 30 p. p., 
wieńce. duchowieństwo świeckie i zakonne z biskupem 
Gallem. Godlewskim i Roppem na czele O. E. kardynał 
Kakowski i J. E. biskup Szcześniak odprowadzili t.rumnę 
clo Marszałkowskiej), wreszcie - wóz żałobny ze zwło- 
kami, przy którym kroczyli Dowborczycy i Hallerczycy 
z obnażonemi szablami. za trumną - rodzina. przedsta-
		

/Vilniana_012_05_030_0001.djvu

			- 26 


wiciele rządu. sejmu. senatu. miasta. generalicja. senaty 
akademickie i t. d. Zamykał kondukt l-y dywizjon art y- 
.lerji konnej pod wodzą pułk. Olchowicza. za którą po- 
stępowały tłumy warszawian. ł 
Przed kościołem po-Bernardyńskim wóz ze zwło- 
kami zatrzymał się, a ze specjalnie wzniesionej mównicy 
żałobne przemówienie wygłosili ks. pos. Wyrębowski, 
imieniem miasta prezes Rady Miejskiej sen. I. Baliński. 
Dworzec na przyjęcie dostojnych prochów Arcy- 
pasterza przybrano w kiry i zieleń. a drogę wysłano 
jedliną. Nad głównem wejściem widniały insygnia arcy- 
biskupie. 
Po zdjęciu z wozu Dowborczycy i Hallerczycy 
złożyli trumnę w wagonie-kaplicy, w której na zaimpro- 
wizowanym ołtarzu płonęły świece przed wizerunkiem 
M. B. Częstochowskiej, a ściany pokrywały wieńce. 
Po odprawieniu modłów i odśpiewaniu przez chór 
alumnów "Salve Regina" - wojsko zaciągnęło wartę, 
którą pełniło do chwili wyruszenia zwłok na wieczny 
spoczynek do Wilna. 
W tymże pociągu wiozącym dostojne prochy wy- 
,jechali z Warszawy J. E. kardynał Kakowski, arcyb. 
Ropp. arcyb. Przeżdziecki. biskup Nowak, biskup 
polowy Gall, biskup Jabłrzykowski. biskupi wscho- 
dniego obrządku' Kucyłowski i Bocian oraz kapucyn 
O. Vialor. 


Zwłoki ś. p. Rrcybiskupa Cieplaka w ŁBpach. 


.. 
W dniu 15 marca o godz. 11 m 25 zajeżdza po- 
ciąg na stację Łapy. 
Szalejąca zadymka smegowa nie zdołała zatrzymać 
licznych rzesz zdążających na dworzec, aby oddać hołd 
prochom ś. p. Rrcybiskupa Cieplaka. J. E. ks. biskup 
Jabrzykowski w otoCzeniu ks. proboszcza Haraburdy oraz 
ks. Oleszczuka odprawił krótkie modły. 


L 


-
		

/Vilniana_012_05_031_0001.djvu

			- 27- 


Ks. Oleszczuk. proboszcz parafji w Surażu jako pierw- 
szej położonej na granicy archidjecezji, wygłosił'- podniosłe 
kazanie. 
Miasto reprezentowane było przez burmistrza oraz 
radę miasta. Wszystkie cechy, związki zawodowe oraz 
inne organizacje wystąpiły ze sztandarami spowitemi ki- 
rem. Komenda powiatowa policji wystawiła wartę hono- 
rową. 
Na trumnę złożono dwa wieńce. Przy::dźwi
kach 
marsza żałobnego, który wykonała orkiestra kolejowa, po- 
. ciąg ruszył. 


Zwloki ś. p. Rrcybiskupa Jana Cieplaka 
w Białymstoku i Grodnie. 
W pół godziny później, żałobny pociąg staje w Bia- 
łymstoku. Z za chmur wyjrzało słońce zalewając promie- 
niami dworzec umajony zielenią i sztandarami przesłonię- 
temi krepą żałobną. Jak w Łapach tak i tu tłumy wier- 
nych oczekują. aby wznieść modły za duszę pierwszego 
Rrcybiskupa. Na peronie spotkali pociąg ks. dziekan Cho- 
dyko oraz przedstawiciele władz na czele z v.-wojewodą 
Korasińskim, prezydentem Fi\ipowiczem, oraz gen. Róm- 
melem. 
Po wyjeździe z Białegostoku zatrzymano pociąg ze 
zwłokami ś. p. Rrc. Cieplaka w Sokółce i Grodnie. W So- 
kółc
 powitano zwłoki przez miejscowe duchowieństwo, 
oraz władze komunalne i państwowe. poczem po odpra- 
wieniu nabożeństwa za spokój duszy Ś. p. pierwszego 
F\rcybiskupa Wileńskiego pociąg ruszył w kierunku 
Grodna. 
Punktualnie o godzinie 2 zajeżdża pociąg na dwo- 
rzec grodzieński. Orkiestry grają marsza żałobl)ego. Na 
peronie oczekują dziekan grodzieński ks. sen. Zebrowski, 
starosta Rogolewicz, prezydent Stempniewski. gen. Ber- 
becki. organizacje związków i !iczne tłumy wiernych. 
W śród skupionej uwagi ks. sen. Zebrowski wygłosił pod- 


.
		

/Vilniana_012_05_032_0001.djvu

			- 28- 


1 


niosłe przemowIenie, poczem złożono wieńce. Gwizd 
i pociąg ruszył. 


Zwłoki ś. p. Rrcypasterza Cieplaka w Wilnie. 


Punktualnie o godzinie 6 m. 6 zajeżdża na czwarty 
tor kolejowy pociąg wiozący zwłoki. 
Związek kolejarzy otoczył natychmiast kordonem wa- 
gony nie dopuszczając tłoczącej się publiczności. Wagon 
-kaplica mieszcząca trumnę ze zwłokami ś. p. f\rcybisku- 
pa Cieplaka udekorowany zielenią. 
Na peronie zebrali się przedstawiciele władz ducho- 
wnych na czele z J. E. J. E. ks. biskupami Michalkiewi- 
czem i Bandurskim, prałatami Sawic
im, Olszańskim i in. 
władz administracyjnych z p. wice-wojewodą Malinowskim 
i komisarzem Wimborem, miasta - z wice-prezydentem 
Łokuciewskim, sądownictwa - prezesem Szczepkowskim, 
prok. generalnej - prez. Kopciem, Rady Ekon. - prez. 
Stanisławem Wańkowiczem, dziennikarzy - prezesem 
K. Bukowskim oraz wielu, wielu przedstawicieli organiza- 
cyj związków, zrleszeń i stowarzyszeń. 
Władze wojskowe reprezentował gen. Pożerski, d-ca 
6 brygady K. O. P. płk. Pasławski, dowódcy stancjonowa- 
nych w Wilnie pułków w otoczeniu oficerów. Władze 
bezpieczeństwa reprezentowali p. Naczelnik Dworakowski, 
inspektor Praszałowicz, zastępca komentanta miasta kom. 
Garwacki i inni. 
Warta honorowa złożona z przedstawicieli warszaw- 
skiego koła związku Dowborczyków kapt. K. Jabłońskiego 
i por. W. Tomaszewskiego, eskortuje trumnę z Warszawy. 
Orkiestra 3 p. Saperów pod batutą p. Salnickiego 
wykonała marsza żałobnego poczem wszyscy odśpiewali 
"f\nioł Pański, łaskiś pełna"...: Orkiestra gimnazjum 
O. O. Jezuitów wykonała pieśń żałobną. Po pieniach ża- 
łobnych członkowi
 związków Dowborczyków i Hallerczy- 
ków tworzą szpaler aby dać możność wiernym podejść do 
trumny i zmówić modlitwę za duszę zmarłego. 


l 


..-
		

/Vilniana_012_05_033_0001.djvu

			! 
I 


- 29- 


Do godz. 10 wieclorem tłumy odwiedzały kaplic
, 
przy której przez całą noc pełnią kolejno wartę kolejowce, 
policja, Dowborczycy, Hallerczycy, korporacja Batorja. 
Z ramienia stołecznego Komitetu konduktowi żało- 
bnemu towarzyszył delegat komitetu p. redaktor Józef 
Sieciński, sekretarz jeneralny Zjednoczenia polskich sto- 
warzyszeń Rzeczpospolitej, który wiezie z sobą sztandar 
Ziednoczenia, drugim delegatem był ks Wincenty Tro- 
janowski. 


, I 


Uroczystości pogrzebowe Ś, p, Arcybiskupa 
Jana Cieplaka w Wilnie. 


W dniu' 16-go marca r. b. Wilno katolickie, stolica 
północnej metropolji Rzeczypospolitej, złożyło wspaniały 
hołd śmiertelnym szczątkom swego pierwszego F\rcybi- 
skupa ś. p. Jana Cieplaka. Wrócił na wieczne spocznienie 
do miasta, które mu opatrzność Boża wskazała. wrócił 
ukoronowany mE:czeństwem za Kościół i PolskE: i jak mo
 
narcha miał pogrzeb dostojny, jakiego równego wspania- 
łością zewnętrzną i porywem serc ludzkich miasto nasze 
nigdy nie oglądało. Wilno. w którem tradycje katolickie 
i polskie płoną niemiszczalnym zniczem i przenikają na 
wskroś wszystkie warstwy nie mogło niedać się porwać 
uczuciu głębokiemu. To też na powitanie zwłok wielkiego 
Kapłan.a-Męczennika przybyły olbrzymie tłumy ludności, 
dochodzące do kilkudziesięciu tysiE:cy osób. Uroczystości 
rozpoczęły się na dworcu kolejowym. Już o godz. 6-ej 
rano zaczE:ły gromadzić się tłumy na ulicach. które mi 
miał kroczyć kondukt pogrzebowy. 
Wagon ze zwłokami F\rcybiskupa nawiedzała ludność 
od samego świtu. Straż przy trumnie pełnili oficerowie.
		

/Vilniana_012_05_034_0001.djvu

			-10 - 


o godzinie 7-mej delegacja z Warszawy, która przywiozła 
zwłoki dostojne do Wilna dopełniła aktu przekazania 
trumny władzom miejscowym. Zdjęto wi
c wstęgi i pie- 
częcie amerykańskie na nich, otworzono pierwszą trumnę 
drewnianą a następnie drugą i w trzeciej po przez oszkle- 
nie stwierdzono identyczność zwłok i przejrzano akta ame- 
rykańskie zgonu. 
Okazało się. że pomimo długiej podróży morskiej 
i lądowej zwłoki przechowały się doskonale tak jak gdyby 
wczoraj złożone do trumny. 
Po tej formalności urzędowej i przekazaniu trumny 
Komisarzowi Rządu zamknięto ją z powrotem i wagon 
przesunięto na tor pierwszy. 
Na chwilę uwaga zwróciła się w inną stronę. 
O godzinie 8 m. 30 oczekiwano przybycia pociągu 
specjalnego z Prezydentem Rzeczypospolitej i ministrami. 
Na peronie zgromadziło się duchowieństwo przybyłe ze 
wszystkich dzielnic Polski z J. E. Kardynałem Kakowskim 
na czele, duchowieństwo prawosławne. przedstawiciele 
władz z ministrem p. Raczkiewiczem, Senat Uniwersytetu. 
przedstawiciele wojskowości, władze kolejowe z prezesem 
p. Staszewskim. władze pocztowe z prezesem p. Popowiczem, 
zaproszeni goście i licznie reprezentowana prasa polska. 
Punktualnie o wyznaczonej godzinie wolno wjechał 
na pierwszy tor pociąg warszawski. W tej chwili rozległy 
sit: trzy strzały armatnie dane na powitanie Pana Prezy- 
denta. Po przyjęciu warty honorowej Pan F'rezydent w to- 
warzystwie wice-marszałka Sejmu prałata ks. Stychela. 
ministrów St. Grabskiego i generała Żeligowskiego udał 
się ku miejscu postoju wagonu ze zwłokami ś. p. Rrcy- 
biskupa Cieplaka. 


--
		

/Vilniana_012_05_035_0001.djvu

			-11 - 


Pełnili tu wart
 honorową oficerowie garnizonu wI- 
leńskiego, oraz przybyli z Warszawy prezes stow. dowbor- 
czyków, kpt. rezerwy Kazimierz Jabłoński i porucznik 
rezerwy Wiesław Tomaszewski, którzy też stanowili wartę, 
aż do chwili złożenia trumny do grobu. 


'. 


ł 


'. ,'o . - 
..- 

 
, i .. 
..... ,,
 

 i 
ł-ł 
- j 
- 
- 
.7 


,.... " --,..-....". 


Pan Prezydent Rzeczyposp. Polskiej w towarzystwie duchowieństwa 
spotyka zwłoki ś. p. Arcybiskupa Jana
Cieplaka na dworcu wileńskim. 


Po krótkiem nabożeństwie delegacja kolejowców 
wzięła trumnE: na ramiona i wyniosła drogie miastu 
szclątki na zewnątrz dworca kolejowego. Wśród płonących 
czterech żałobnych zniczów ukazała się tysiącom ludzi 
trumna ś. p. Rrcybiskupa Gieplaka. Wojsko sprezentowało 
broń. Cisza wielka zapanowała wokół i w chwili, gdy 


-
		

/Vilniana_012_05_036_0001.djvu

			- 12 -, 


wzniesiono i ustawiono ją na wysokim karawanie. białe 
płatki śniegu niepokalanym całunem poczęły okrywać 
wieko trumny. Potem rozpogodziło się i słońce kładło 
ciepłe blaski na ostatnią' drogę kapłana męczennika ku 
wiecznemu Jego odpocznieniu. 


p o C h 6 d. 


Czoło pochodu otwierał gen. Kubin na koniu, w asy- 
ście oficera Policji Państwowej. Za nimi trębacze. 
ł\ potem szła piechota. d(llej ciągnęła artylerja i ka- 
walerja. potem rozwinęły się delegacje instytucji i organi- 
zacji. F\ za nimi las chorągwi żałobnych, sztandarów 
i godeł przysłoniętych krepą. Trzepotały one na wietrze 
jak szum lotu żałobnych ptaków. 
F\ potem szło duchowieństwo. Więc zakony, ducho- 
wieństwo .świeckie ze wszystkich prawie dzielnic i szeregi 
najdostojniejszych w naszym kościele pasterzy djecezji 
w żałobnych szatach, po środku duchowieństwo obrządku 
wschodniego a tuż przed trumną J. E. Kardynał Kakowski. 
Po bokach karawanu warta honorowa wszystkich 
rodzajów broni. 
Za trumną szła naj bliższa rodzina ś. p. F\rcybiskupa 
Cieplaka i wierny sługa stary Grzegorz. który nie odstę- 
pował zmarłego księcia kościoła nawet w więzieniu bol- 
szewickiem, dzieląc z nim dolę i niedolę. 
W pewnem oddaleniu szedł Pan Prezydent Rzeczy- 
pospolitej Wojciechowski a za nim przedstawiciele Sejmu 
wice-marszałek ks. Stychel. ministrowie Stanisław Grabski, 
Wł. Raczkiewicl, gen. ŻeIigowski, dostojnicy przybyli z War- 
szawy, korpus oficerski, Senat Uniwersytetu w togach,
		

/Vilniana_012_05_037_0001.djvu

			- 33- 


przedstawiciel duchowieństwa mahometańskiego. municy- 
pelność wileńska, prasa polska wileńska i warszawska. 
przedstawiciele władz miejscowych i delegacje. 
U wylotu ul. Szopena na białych koniach stanęli ma- 
lowniczo z pochodniami strażacy ogniowi. Kordon trzy- 
mało wojsko łańcuchem karabinów. Pochód posuwał si
 
ulicami Szopena, Bazyljańską ku Ostrejbramie. 
W kaplicy Ostrobramskiej rozjarzyły si
 światła pod 
odsłoniętym obrazem Matki Boskiej i gdy pochód żałobny 
posuwał si
 dalej ku miastu zdawało się, że "Ta, co 
w Ostrej świeci Bramie i gród zamkowy ochrania z jego 
wiernym ludem" łaskawe wejrzenie rzuca na śmiertelne 
szczątki wiernego Jej syna. 
Za Ostrobramą coraz więcej domów przystrojonych 
żałobnie. coraz większe tłumy na drodze pochodu. 
U góry przesłonięte kirem latarnie żarzą się cicho 
jak serca tych tysięcy ludzi, które biją z myślą serdeczną 
o tym, co z dalekiej F\meryki na marach wraca do swego 
miasta. 
Na każdym z kościołów biją wszystkie dzwony. 
Miały ich serca uderzać hymnem wesela na witanie pierw- 
szego Metropolity a zrządzeniem OpatrZl1ości nie powi- 
tawszy Go jeszcze. już żegnać muszą na zawsze. '\V mia- 
rę zbliżania się do wąskich przejść ulic Wielkiej i Zamko- 
wej tłum coraz silniej napiera ze wszystkich bocznych 
uliczek. Policja i wojsko z trudem powstrzymują fale 
ludzkie. Chwilami kordon karabinów pęka. Wtedy ofi- 
cerowiE! wiążą je znowu w ogniwo i pochód coraz wolniej 
posuwa się i zbliża się ku Katedrze. Tu pod Katedrą na 
placu stanęło wojsko wszystkich rodzajów broni. Ułani 
na widok Prezydenta Rzeczypospolitej grają "Jeszcze 


J
		

/Vilniana_012_05_038_0001.djvu

			- 34'-. 


Polska nie zginęła". Pieśń tryumfu, radości i wiary jak- 
gdyby chciała wskazać, że idea męczeńska, idea wyzwo.. 
lenia ś. p. Rrcybiskupa z pęt materjalnych zwyciężyła 
śmierć. On godny syn Polski wraca wolny do wolnej 
Ojczyzny. 


..... 
", '.-: 
.[ 


ł 
 ..."\
 


-: .. ; 


:'.:.: j.. .
. 



 
;; ,- 


.... . . 


\ 



 
, . 


-..... 


- 
."
 



. .... : 


Pochód.:pogrzebowy ze zwłokami ś. p. Arcybiskupa Jana Cieplaka 
przed Bazyliką w Wilnie. 


W Katedrze. 
Gdy pochód stanął przed głównym portykiem Kate- 
dry rozchyliły się szeroko wierzeje bazyliki naszej. Zdjęto 
trumnę i wniesiono ją do świątyni. 
Wysoko, wysoko wzniosła się ponad tłumem wier- 
nych trumna pierwszego kapłana bazyliki. Katafalk. wzru- 
szający swą prostotą, przypominał prostot
 serca zmarłego 
Rrcybiskupa. U dołu na poduszce spoczęła odznaka "Po- 
. loniae Restitutae" I klasy i wieniec od Prezydenta Rze- 


-
		

/Vilniana_012_05_039_0001.djvu

			--'- 35 


czypospolitej. Był to wieniec od całego narodu i na inne 
miejsca już być nie powinno i nie było. 
W stalIach zasiedli biskupi obydwóch obrząd
ów. 
Pan Prezydent zajął miejsce w presbiterjum, zaś J. E. Kar- 
dynał Kakowski jako koncelebrans na tronie. Naoożeń- 
stwo żałobne celebrował J. E. ks. F\rcybiskup Ropp 
w asystencji biskupów Nowaka i Przeździeckiego. Po 
. skończonej ,mszy św. kazani
 wygłosił osobisty przy- 
jaciel ś. p. F\rcybiskupa Cieplaka biskup płocki J. E. 
ks. Nowowiejski. 
Dał w słowach jasnych i prostych całą biografj
 
zmarłego, wi
cej, dał obraz duchowy tej świetlanej postaci, 
która długie lata tam na północy nad Newą w Petersbur- 
gu, jak zorza aorealna świeciła naszym rodakom przykła- 
dem wielkiego ducha pełnego miłości Kościoła i Ojczyzny. 
Po skończonem nabożeństwie modły i śpiewy żałobne 
najpierw wykonało duchowieństwo unickie (biskup Kocy- 
łowski, w otoczeniu biskupa Bociana i archimandryty Moro- 
zowa), a nast
pnie duchowieństwo obrządku łacińskiego. 
Gdy ostatnie śpiewy umilkły, kapłani djecezji wileńskiej 
wzi
1i na ramiona drogie zwłoki swego F\rcypasterza i prze- 
nieśli je do nawy bocznej. Gdy wkładano trumnę do niszy, 
lam na zewnątrz kościoła padła salwa karabinowa. To woj- 
sko żegnało wieikiego syna Kościoła i Polski. Pochyliły si
 
nisko standary, pokłoniły głowy ludzkie. Ostatnie blaski 
świec trzymanych w rękach kapłanów padły na trumnę. 
Na podniesienie wstąpił Prezydent Rzeczypospolitej 
i J. E. Kardynał Kakowski i grudkę ziemi rzucili na tą 
trumnę. F\ za nimi kolejno biskupi i duchowieństwo. 
Trumna na wieki zamknęła się w murach świątyni.
		

/Vilniana_012_05_040_0001.djvu

			36 


II: 
II: * 


Przebrzmiało bicie we dzwony. 
Światła pogasły; powi
dły kwiaty... 
Trwalsza po nad te pietyzmu i czci oznaki 
karta w dziejach Wilna, zapisana jeno żalem, 
szczerym żalem. 
Rrcybiskupstwa Wileńskiego dziejów pierwsza karta. 
Krzyż na niej tylko czarny. 
Taka była Boża wola. 


pozostała 
gh:bokim 


, 


Rysunek.
z- projektu grobowca 
ś. p. Arcybiskupa Jana Cieplaka 
J!o ". wykonany przez prof. U. S. B. 
'1hSrr l w Wilnie p. J. Kłosa. 
., '..-,../ 
, Wydawcy: J. Matelkiewicz i Duńcio w Wilnie.
		

/Vilniana_012_05_041_0001.djvu

			- 


J
		

/Vilniana_012_05_042_0001.djvu

			II 


I
t 


/i 


f 


-