/brodzinski_o0001_0001.djvu

			" 



 1'1L 
. .ł."(; ..,.
 . 
"(
,, -.r;/ą
. 
Y'.-? 


-

 
BIBLJOTEKł\ NARODOWA ą-SERJA l 


NR. -10 


'-' 


. 


. 


KAZIMIERZ BROOZIŃSKI 


o KLASYCZNOŚCI 
I ROMANrYCZNOŚCI 


TUDZIEŻ 


o DUCHU POEZJI POLSKIEJ 


Z WSTĘPEM IOBJASNIENIAMI 


PROF. DRA ALEKSANDRA ŁUCKlEGO 


o 



4\ 
. SI. K(
'1le, C ) 
,- IwO'ł' I 
\. I.M, tu U .. 

# --- . 
. 4".
I'" 


KI'{AKÓW 
NAt\ŁAD.Ef"\ KRAKOWSKieJ SfłÓLKł WYDAWNlCZt:J
		

/brodzinski_o0002_0001.djvu

			.. . 


t 


. 


. 


56
'1 


. 


. 


. 


. 


ODBITO W DRUKARNI NARODOWEJ W KRAKOWIE
		

/brodzinski_o0003_0001.djvu

			... 


w S T-Ę P 


I 
GENEZA ROZPRAWY 
t Rzut oka na polski preromantyzm. Wiek XVIII. 
Kazimierz Brodziński - zarówno poeta jak i krytyk - rc- 
prezent.uje ostatnie ogniwo w rozwoju polskiego preromanty- 
zmu. Picrwsze oznaki przygotowującej się przemiany pojawiły 
się u nas już w drugiej połowie XVIII w., nie o wiele więc 
. później, niż na Zachodzie, niemniej przecież dzieje preroman- 
tyzmu przedstawiają w Polsce obraz zgoła odmienny niż za- 
granicą; gdy bowiem tam zaczyna się on po długiem pano- 
waniu klasycyzmu i powstaje na tle jego obumierania, jako 
reakcja przeciwko niemu, to u nas pojawia się niemal równo- 
cześnie z samym klasycyzmem i towarzyszy jego rozkwitowi. 
Istotnie - wskutek specjalnych warunków rozwoju litera- 
tury polskiej, przejmuje ona w drugiej połowie XVIII wieku 
z zagranicy niemal równocześnie, a przynajmniej w bardzo 
krótkich odstępach czasu - klasycyzm francuski (z XVII 
w.), ale i pseudoklasycyzm (XVIII wieku), a dalej pierwsze 
objawy przemiany w literaturze francuskiej, wreszcie także 
niektóre nowości przeobrażonej już zgoła literatury angiel- 
skiej, a nawet i niemieckiej. 
W dziejach recepcji nowości romantycznych w Polsce 
wyróżnić należy dwie fazy: do roku 1795 - i po nim, a to 
nie tylko przez, wzgląd na zgoła odmienne warunki życia i li- 
teratury, ale i na fakt, że w XVIII wieku prądem panującym, 
na tle którego się one pojawiają, jest u nas na ogół klasycyzm, 
zaś w pocz=łtkach XIX - pseudoklasycyzm. 


l-
		

/brodzinski_o0004_0001.djvu

			4 


W XVIII wieku nowości jest jeszcze ;,;t.osunkowo niewiele. 
. Niewątpliwie c z y t a n o u nas w o r y g i n a I e i zachwyca- 
no się No 'Ją Heloizą Russa oraz dziełami innych preroman- 
tyków francuskich, a tak samo Gessnerem lub Osjanem 
t w thimac.leniach francuskich), ale w i a d o m o ś c i, choćby 
wzmianek tylko o tych nowych prądach literatury francu- 
skiej, a tembardziej angielskiej lub niemieckiej, w piśmien- 
nictwie naszem ówczesnem, w czasopismach, bardzo mało; 
uajpoważniejszem właściwie źródłem informacyj o owych pi- 
sarzach zagranicznych był wówczas Zbiór potrzebniejszych 
wiadomości (1781) oraz O rymotwórstwie i rymotwórcach 
(ogłoszone drukiem dopiero 1803 r.) Krasickiego, nie mające- 
go jednak zrożumienia dla nowości w ich pismach zawartych. 
Pojawiają się też p r z e kła d y owych pisarzy: Gessne- 
ra tłumaczą (z przekładów francuskich) już od 1768 roku po- 
CZ1\HiZY, WSZY8CY niemal ówczesni poeci p
lscy; toż Noc
 
Younga od 1785 r.; z RU8sa obok Pigmaljona w przekładzie 
Węgierskiego pojawiają się Reveries d'un promeneur solitail.e 
1794 roku w tłumaczeniu W olickiego, który w tymże roku 
vrzelożył także Chatkę indyjską Bernardina de St.. Pierre; 
ORjana tłumaczą Krasicki, Tyminiecki, Kniaźnin oraz (drobny 
urywek prozą) Karpiński; z niemieckiej wreszcie literatury 
pojawiają się w polskiej szacie (oprócz Gessnera) poszczegól- 
ne utwory Hallera, Hagedorna, Kleista, Klopstocka, Wielan- 
da, Lessinga. Kajwiększą jednak popularnością cieszą się 
przekłady francuskich powieści sentymentalnych .(1785 roku 
pojawia się już cała antologja powiastek Letourneur'a, Saint- 
Lamberta, de Baculard'a itd., przetłumaczonych przez K. Czer- 
mińską p. t. Zabawka serc czułych, toż w 1790 r. wychodzi 
Zbiór powieści moralnych itp.) oraz dramatów zagranicznych, 
dla potrzeb teatrów polskich: m. in. grano u nas już w XVIII 
wieku dwa dramaty Lessinga, zaś w roku 1797 wystawił Bo- 
gusławski we Lwowie, a w 1799 w Warszawie, Hamleta. 
I w oryginalnych utworach polskich pojawiaj, się już 
pierwsze ślady nowości i to nawet nieraz w utworach najwy- 
bitniejs
ych klasyków XVIII wieku, co tłumaczy się faktem, 
że nie są oni bynajmniej tak ekskluzywni, jak pseudoklasycy
		

/brodzinski_o0005_0001.djvu

			ó 
z początków XIX wirku. Oprócz te
o zaś obserwować można 
u niektórych pisarzy ówczesnych, K8,rpińskiego i Kniaźnina 
przedewszystkiem, wyraźny z w r O t d o u c z u c i o w o Ś c i, 
wyrażającej się wówczas w formie sentymentalizmu, - w 
związku z trm za.ś pojawia się w popzji subjektywizm (u Kar- 
pińskiego nawet w sielance); u pisarzy tych odezwie się zno- 
wu głośno - po dłuższej przerwie":"'- uczucie religijne, a tak 
samo uczucie patrjotyczne, które jeszcze za czasów konfede- 
racji Barskiej wypowiadało się' ,silniej tylko w poezji żołnier- 
skiej, obozowej, pod koniec wieku przyjdzie do głosu i w twór-. 
czości artystycznej, u Karpińskiego, 
[orelowskiego, W oroni- 
cza, Czartoryskiego i innych - oraz w pieś
i legjonów. Z t€m 
rozbudzeniem uczuć 
trjotycznych pozostaje w związku 
z w r o t w twórczości d O P r z e s z łoś c i n a r o d o 'W e j. 
zwłaszcza w pieśniach l duma( h Karpiń<'lkiego, Kniaźnina, 
Nicm('ewicz
 toż w twórczości dramatycznej... 
Z innych' nowości najważniejszym jest z w r o t d o l u- 
d u. Lud staje się teraz tematem popzji w całym !'zereg-u utwo- 
rów. jak Pan dobry Bohomolca. Czynsz Karpińskiego, oraz, . 
co ważniejsza, pieśni tegoż poety: Mazurek, Pieśń mazurska, 
Pieśń dziada sokalskiego; Kniaźnina Rozmaryn, Babia góra, 
Cyganie; Bogusławskiego Cud. czyli Krakowiacy i górale. 
Zwrot tpn zaczyna już nawet oddziaływać na reformę sielanki 
w duchu jej unarodowienia i ludowości - u Kniaźnina oraz 
w sielance Przybylskiego z 1795 roku: Wyżynek na Piaskaclt 
przy Krakowie. 
Na wielu utworach wykazać można o d d z i a ł y w a- 
n i c wspomnianych wyi
j o b c y c h P i s a r z y: Gf'ssnera 
w ówczesnych siE'lan1.ach. Rus!'a przedrw!'zystkiem oczywiści f' 
w romansach, ale także w poezji ora
 w poglada{'h na popzje. 
zwłaszcza u Karpińskięgo (wpływ utopji Russa w wierszu 
Do ?L'olności, a także w rozprawie O 1L"?lmml"ie): Youn
a u 
BykowRkiego i innych. Osjana słabe ślady n Ka.rpiń!'kif'
o 
i Kniaźnina oraz w dumach Nirmcf\wirza (o Żó7kiewskim i Ste- 
fanie Potockim), wyraźnie zaś już zuppłnie w Bardzie f'zar- 
t,oryskictro Z 1795 (ale druk. dopiero w 1839 roku). 
Owe "dumy" Niemcewicza oraz pojawiaj
.ce się znowu
		

/brodzinski_o0006_0001.djvu

			i 
po dłuższej przerwie sonety (w czasopismach), wreszcie "po- 
emat liryczny" Kniaźnina (Rozmaryn) - to jedyne WÓWCZ.'l.H 
próby n O'W o Ś c i w z akr e s i e f o r m, gatunków poetyc- 
kich (nie licząc oczywiście powieści, pisanej prozą), - zresztą 
nowe pierwiastki wyrażać się muszą w starych formach. 
W zakresie f o r m y. z e w n ę t r z n e j należy podnieść 
przedewszystkiem zasługę Trembeckiego, któremu udało się 
ożywić język przez wprowadzenie do poezji wyrażeń z zyda 
codziennego, nawet gminnych, także szczęśliwych neologizmów 
i archaizmów; o ile chodzi o sam wiersz, wymienić można pró- 
by rymowania wierszy różnozgłoskowych Oraz staranie o mu- 
zykalność wiersza, jego rytmikę - u Kniaźnina; (w roku 1781 
pojawia się rozprawa Nowaczyńskiego O Prozodji i harmonji 
języka polskiego). 
T e o r j a ówczesna była - jak wszędzie, tak i u nas - 
śmielszą od praktyki. Przedewsz
tkiem i tutaj trzeba pod- 
kreślić, że nawet prawodawcy poetyki klasycznej XVIII w., 
Dmochowski i inni, nie byli tak wyłączni i krępujący swą 
prawowiernością, jak pseudoklasycy z początkiem XIX w., że 
opierali się nie na samym tylko Boileau, ale i na nowszych 
teoretykach francuskich (Dubos, Rollin, :Marmontel itp.). Obok 
zaś uznanych teoryj klasycznych pojawiają się już w XVIII 
wieku nowe hasła i postulaty. 
Najważniejszym jest p o s t u l a t o r y g i n a l n o ś c i. 
Wypowiada go wielu: Jakób Jasiński w znanym wierśzyku, 
potępiającym naśladowanie, W orpnicz w kazaniu na pogrze- 
bie prymasa Poniatowskiego (żądał oryginalności na WSZYRt- 
kich polach twórczości, więc także w literaturze), naj silniej 
jrdnak Karpiński w rozprawie O wymowie 'lo prozie i 'wierszu 
z roku 1782, 'W której wykazuje szkodliwość wszelkich wi
- 
zów, trzymania się wzorów, prawideł i żąda swobody dla po- 
['ty: wzorrm dla jpg'o twórczości ma być jedynie natura. 
Wynika :::tąd potępienie wielu przepisów eRtetyki klasycznej, 
zwłaRzcza odnoszących się do mitologji starożytnej, żądanie 
prostoty, obrona praw uczucia, wypowiedziana także w pi£'- 
śni Do wolności. Krytykę prawideł krępujących poetę, po- 
wątpiewanie co do ich niezbędności, wypowiadało zresztą wów- 


J
		

/brodzinski_o0007_0001.djvu

			7 
czas przygodnie wielu, np. Ad. W. Rzewuski, Ad. K. Czarto- 
ryski, Krajewski (w powieści o Zdarzyńskim) i t. p. 
Nie brak wreszcie już ludzi występujących p r z e c i w 
w y ł ą c z n e m u n a ś l a d o w a n i u f r a n c u z c z y z n v; 
jeżeli jedni z nich na łamach Monitora zalecali zwrócić się 
raczej do samego źródła literatury klasycznej, t. j. do staroży- 
tnych, to pojawiają się już także głosy zachęcające do korzy- 
stania z przykładu innych literatur współczesnych: e a więc 
a n g i e l s k ą zalecają Siarczyński, Przybylski, Za5 n i €0- 
m i e c k ą - z-ae-cydowany wróg gallomanji, ks. Piotr Swit- 
kowski (1744-1793), zasłużony redaktor kilku czasopism li- 
terackich pod koniec XVIII wieku; (ważny pod tym względem 
zwłaszcza artykuł jego ..O Niemcach" w "Magazynie Warsza'w- 
skim pięknych nauk" z roku 1784, oraz pismo Zabawy przy- 
jemne ł obywatelskie (1792/93), założone już z wyraźnym 
programem popularyzowania u nas literatur obcych, angiel- 
skiej i niemieckiej). Dodać jeszcze można, że w 1788 roku 
zakład3 Steiner, nauczyciel w korpusie kadetów, Bibljotekę 
Warszawskq, poświęconą informacjom o życiu umysłowem 
niemieckiem; istniała: ona jednak bardzo krótko i z zakre!':u 
litpratury niemieckiej dała poznać tylko Wielanda. 


. 


. 


" 


. 


L Wiek XIX. Romantyczne pierwi,u,tki w ówczesnej 
poezji. W wieku XIX (t. j. w pierwszych jego dzie- 
siątkach lat, do chwili pojawienia się rozprawy Brodzińskie- 
go) ilość p r z e k-ł a d ó w z literatury angielskiej i niemiec- 
kiej silnie wzrasJ:a; obok ulubionych dotychczas pisarzy wy- 
stępuje zwłaszcza Schil1er
z angięlski
!!...zaś Szekspir. I teraz 
jednak liczebnie biorą górę przekłady modnych powieści sen- 
tymentalnych, fantastycznych. a także t. zw. "romansów gro- 
zy", oraz (dla potrzeb sceny) dramatów fantastycznych, me- 
lodramów itp. Z literatury francuskiej na.le7
 podnieść prze- 
kład Chatpaubrianda Genie du christianisme z roku 1816, oraz 
Atali z 1817, obu dzieł znanych u nas zresztą już i przedtem 
, . l 
w orygma e. 
 
W twórczości polskich poetów wystąpi teraz silnie ob- 
jaw, zaznaczający się już pod koniec XVIII wieku, a wynika- 


fi
		

/brodzinski_o0008_0001.djvu

			-. 


H 
. 
jący z nowych warunków życia, utraty niepodległości: a więc 
zmiana nastroju, ogólne spoważnienie literatury, z'W r o t d o 
u c z u c i o w o Ś c i. Coraz silniej wypowiada się uczucie pa- 
trjotyczne i łączy się teraz często z uczuciem religij nem, od- 
rodzonem wła.śnie wówczas w dobie ogólnego zwrotu do idea- 
lizmu (około roku 1816 przychodzi wprawdzię nowa fala re- 
akcji w kierunku racjonalizmu, zaznaczająca się zarówno na 
polu filozofji jak i literatury, walką z wpływami niemiecki{'- 
mi, ale 'zwyciężyć już nie zdoła): połączenie obu tych pier- 
wiastków stworzy też niebawem podłoże dla wybujania me- 
sjanizmu, którego zawiązki pojawią się już teraz. Patrjotyczne 
względy każą zwracać się w twórczości poetyckiej do t e m a- 
t ó w z p r z e s z łoś c i n a r O d O'W e j, jakoż dążność tę wi- 
dzimy teraz u wszystkich bez wyjątku niemal poetów, zwła8z- 
cza zaś u W oronicza, Nipmcewicza, Koźmiana, Fe1ińskiego, 
Wężyka, Marji z Czartoryskich ks. Wirtemberskiej (poemat 
Wenda), Zaborowskiego (poemat Boleslaw Chrobry), Toma- 
szewskiego (Jagiellonida) i t. p. 
Uczuciowością sentymentalną przejęty jest zwłaszcza An- 
drzej Brodziński (Zabawki 'wierszem w roku 180718), który 
też nadto ma zupełną świadomość, żp owa ..czułość" jest 
właśnie najważniejszą cechą natury prawdziwie poetyckiej 
i w tym kierunku oddziaływa na swego brata, również skłon- 
llE'go do sentympntalizmu, KazimiE'rza; dodać trzeba, że uczu- 
ciowość Andrzeja z powodu nipszczęś1iwej miłości przyhrała 
odcień staJego smutku, m e l a n c h o l j i, przypominając£'j 
już romantyczną "chorobę wieku". 
p i e r w i a s t e k l u d <> w y zaczyna .zdobywać teraz 
ostatecznie formę w XVIII wieku prócz nielicznych tylko wy- 
jątków zg'oła dlań niedost
pną, tj. sielankę, a to dzięki pn
r- 

czniejszej, niż u Kniażnina, reformie tejże w kierunku niC' 
tylko unarodowienia, swojskości, ale i realizmu, podjętej 
przpz W. Reklpwskicgo (Pienia 'Wiejskie z 1811 roku, oraz 
wydane po jego śmierci Sielanki Krakowskie), a za jego przy- 
kładem - K. Brodzińskieg-o. Krytykę fałszu !':iplanE'k kon- 
wPllcjonalnych XVIII w. zamieszcza już w 1804 r. Tygodnik 
Wileński, jeszcze dm;adniej wypowiada ją. Brodziilski Kazi- 
mien w liście do Ambr. Grabowskiego z 20. IV. 1814 roku.
		

/brodzinski_o0009_0001.djvu

			9 
W p ł Y w Y z a g r a n i c z n e j p o e z j i r o ID a n t y- 
e z n e j odbiją się teraz w twórczości wielu poetów, zwła.'q- 
('za zaś powieściopisarzy. I tak w ówczesnych powieściach 
sentymentalnych są liczne ślady wpływu Russa, Osjana, w nie- 
których także Rene'go, Werthera, (n. p. w Lipiil::>kif'go Ha- 
linip i Firleju, w powieściach :Mostowskiej, w Julji i Adolfie 
Kropińskiego, znanej w odpisacłf od 1810 roku, w Malwinie 
ks. Wirtemberskiej (1816) i t. p.), a w historycznych - Wal- 
tpr S('otta (Astolda 
Iostowskiej z 1807 roku). W zakresie 
poezji należy podnieść typową Osjanidę Ks. 'Yirtemberskiej 
p. t. Wenda - Pieśni sławiańskiego Barda (wyjątki z pieśni 
pierwszej w Pam. Warszaw. z 1815 roku), nadto wpływ poe- 
tów niemieckich (Gessnera, Kleista, Hallera i t. 1'.) w twórczo- 
ści Brodzińskich i Reklcwskiego, wreszcie wpływ Schillera 
w młodocianych, nie drukowanych wówczas wierszach Węży- 
ka (także w jego dramacie Don Carlos z 1805 r.) oraz w utwo- 
rach K. Brodzińskiego. jak- Piękne sztuki, Radość, Poezja. Do 
Dafne i t. p. 
Z nowych form obok d u m h i s t o r y C z n y c h pojawia 
się rodzaj e l e g j i r o ID a n t y c z n e j (zwłaszcza Wier
 do 
legjów Godebskiego z 1805), co ważniejsza zaś, Niemcewicz 
wprowadza od 1802 roku do naszej literatury b a II a d ę - 
w tłumaczeniach i przeróbkach z angielskiego, a pośrednio m. 
in. z Lenory Bfirgera 
 choć jeszcze pod nazwą dumy (nazwa 
ballada pojawia się u na.<; wog-6le po raz pierwszy w 1803 r.). 
a przykład jego znajdzie około 1818 roku liczniejszych naśla- 
iłowców. T r i o l e ty uprawia MinasO'Wicz, a po nim Za n, 
R o n e t Reklewski oraz K. Brodziński. Rozwija Rię też buj- 
nie p o w i e Ś ć s e n t y ID e n t a l n a, z Malwiną Ks. Wirtem- 
berskiej na czele, powstają polskie "p o w i e ś c i g r o z y" 
z Rwiatem upio
ów. ezarów i t. p. (Mostowskiej) oraz p ()- 
wieść historyczna z pod znaku Waltcr S('ot- 
t a. W zakrE'sie formy czysto zewnętrznej wymienić należy 
pr6bę K. Brodzińskipg'o wprowadzenia r y m ó w m ę R k i (' h 
do poezji artystycznE'j, już w 1814 roku w wierszu Wieczór. 
w 1816 zaś w Zł,. i dobre oraz w pięknej Dum.ce do muzyki
		

/brodzinski_o0010_0001.djvu

			10 
Kurpińskiego, w której znać nadto świadome staranie o mu- 
zykalność wiersza. 


. 


L-Romantyczne hasła i nostulaty w ówczesnej kry- 
tyce. Jeżeli twórczość oryginalna z tych lat niewiele 
poczyniła, jak widzimy, postępów w porównaniu z wie- 
kiem XVIII, inaczej ma się rzecz z teorją, stawiającą teraz 
śmiałe i daleko idące postulaty. Na pierwszy plan wysuwa się 
w związku z ogólnem położeniem narodu p.ostulat li te- 
r a t u r y n a r o d o we j; wypowiada go wówczas wielu: więc 
"T oronicz w programie Pieśni narodowych, przedkładanym 
zaraz z początkiem XIX wieku, w 1803 i 1805 roku, w To- 
warzystwie pI,Zyjaciół nauk, ks. Wirtemberska (domaga się 
poematów narodowych), Zaborowski w Ćwiczeniach nauko- 
u'ych, Lach Szynna (w imię właśnie narodowego charakteru 
poezji domaga się 'W niej zwrotu do twórczości ludowej). Po- 
stulaty te płynęły przedewszystkM>m z pobudek patrjotycz- 
nych, dodać jednak należy, że poglądy niemieckie na znacze- 
nio narodowego charakteru w poezji także z czysto literackie- 
go pJ.lnktu widzenia popularyzował w Wilnie Groddeck (w wy- 
kładach literatury starożytnej, druk. w 1811 T. po łacinie, oraz 
. w programie ułożonym dla katedry wymowy i poezji z 1815 
l'oku), oraz te l1iemały wpływ wywrzeć musiał na opinję pol- 
!'ką przekład fragmrntu z dzieła pani de Stai:\y O Niemczech 
p. t. O naśladowaniu francuzczyzny, w którym autorka wy- · 
wodzi, że tylko dzieła oryginalne, tchnące duchem narodo- 
wym, mają trwałą wartoŚĆ. 
Za p r a wam i u c z u c i a w p o e z j i ujmuje się art y-o 
kuł O poezji w ogólności w Nowym Pamiętniku Warszawskim 
z 1802 roku, toż W oronicz w wspomnianym wyżej prog-ramir, 
naj wymowniej jednak wiersz Uwagi nad romansami w Ty- 
godniku Wileńskim z 1804 roku, zastrzegający uczuciu pierw- 
Rzrństwo narl rozumrm, będący więc jakby poprzednikiem 
Romantyczności Mickiewicza. 
Coraz częściej też można słyszeć wezwania do w y z W 0- 
lenia się z pod jarzma ..przepisów estetyki 


.,
		

/brodzinski_o0011_0001.djvu

			11 
k l a s y c z n e j, więc w cytowanym wyżej artykule w N. P. 
W. z 1802 roku, oraz w rozprawach Wężyka: wprawdzie w re- 
feracie O poezji dramatycznej, przedstawionym Tow. przyj.. 
nauk w 1811 roku, ale nie drukowanym wówczas, pozytywny 
program wyswobodzenia się z pod tyranji reguł okazuje się 
ostatecznie bardzo skromny, znaczenie pisma leży w czem in- 
nem, jak jeszcze zobaczymy, zato jednak rozprawa O po- 
ezji w ogólności (Pam. Warsz. 1815 r.) jest niby hymnem pro- 
zą na cześć genjusza nieskrępowanego regułami i przepisami, 
które mogą być potrzebne tylko dla miernych talentów. Ze 
Stanisławem Potockim, domagającym się ścisłego naśladowa- 
nia wzorów klasycznych (w 1811 O krytyce), polemizuje w 
Krakowie ks. Trzciński, głosząc w dziele Duch księgi natury 
z 1815 roku, że jedynym wzorem twórczości poetów powinna 
być natura, a pośrednio - Stwórca. 
Bardzo ważną rolę odegra wreszcie hasło z w r o t u d o 
l u d u w twórczości poetyckiej, do czerpania z jego podań 
i pieśni, szukania w nich motywów świeżych, oryginalnych, 
pierwiastków rodzimych, narodowych. Hasło takie odezwie się 
głośniej po raz pierwszy dopiero w 1818 roku: niemniej praca . 
przygotowawcza, badanie twórczości ludowej rozpoczyna się 
już wcześniej - z innych pobudek, "a mianowicie dla lepszeg-o 
poznania naj dawniej szej przeszłooei na.rodu i wogóle Sło- 
wiańszczyzny. Na znaczenie pieśni ludowych pod tym wzg-Ię- 
dem zwracał- uwagę jeszcze Krasicki w dziele O rymotwór- 
stwie i rymotwórcach, przedewszystkiem zaś Kołłątaj w li- 
ście do księgarza Maya z 1802 r., toż Albertrandy, Czacki, 
Staszyc, Woropicz. Bohusz, Fijałkowski i wielu innych, aż naj- 
g'oręcej przemówi w 181R r. Adam Czamocki w entuzjasty- 
eZlwj rozprawie O Słowiańszczyźnie przed chrześcijaństwem. 
Jakoż od początku XIX wieku panuje ruch na polu owych 
badań, prowadzonych celem poznania naj dawniej szej prze- 
szłości Polaków czy Słowiańszczyzny wo
óle. Podejmują je 
Jan Potocki, Aleksander Sapieha, Majewski, Surowiecki, 
a- 
kowiecki, Wiesiołowski, Kossakowski, Czerwiński, Marja 
Czamowska, także Lelewel, który, mając 15 lat, zbierał już pie- 
śni ludowe.
		

/brodzinski_o0012_0001.djvu

			12 


o znaczeniu ich dla poezji artystycznej wspomina mimc- 
chodem już Kołłątaj w 1802 roku, później Królikowski w roz- 
prawie O śpiewach z muzyką i zastosowaniu poezji do muzy- 
ki (Pam. Warsz. 1817 r.) zwraca uwagę poetów na pieśni l:u- 
dowe jako wzór do naśladowania pod wzgl
dem muzykalności 
i melodyjności wiersza, gruntownie jednak i wszechstronnie 
omówiono tę kwestję dopieru w maju 1818 roku: wtedy to 
bowiem odezwały się zupełnie równocześnie dwa wymowne 
g:łosy o znaczeniu i artystycznej wartości pieśni ludu, Lacha 
Szyrmy w Dzienniku Wileńskim we wstępie do artystycznej 
przeróbki dwóch pieśni czerwonoruskich, oraz K. Brodziń- 
skiego (w trzecim ustępie rozprawy O klasyczności i roman- 
tyczności, drukowanym w zeszycie Pam. Warsz. z maja, przy 
charakterystyce romantyzmu niemieckiego). 
W zakresie fonny toczy się wówczas ożywiona dyskusja 
w sprawie ID u z y k a I n o ś c i w i e r s z a. Wspomniana już 
wyżej próba Brodzińskiego wprowadzenia rymów męskich. 
wywołała szyderstwa Okraszewskiego, ale i obron
 ze strotly 
Królikowskiego (Pam. Warsz. 1816), autora wymienionej wy- 
· żej rozprawy z 1817 roku. W roku 1818 wydaje EIsner bro- 
szurę O metryczności i rytmiczności języka polskiego, szcz('- 
gólniej o u-ierszach polskich we względzie muzycznym, któr
 
Brodziński zilustrował dziesięciu umyślnie napisanemi wiPT- 
szami miarowemi. Wywołała ona obszerną recenzję w Pam. 
TVarsz. pióra Królikowskiego, który też w 1821 r. 'ogłosił dzi('- 
ło Prozodja polska. 
L Wiadomości o nowych pr"dach literatur zalT a - 
nicznych PTzed rokiem 1818. Znajomość obcych lite- 
ratur wzrasta u nas z początkiem XIX wieku niezaprze- 
c7:enie coraz bardziej: zwłaszcza literatura niemiecka oraz 
niemieckie teorje estetyczne zyskują teraz szereg- zwolenni- 
ków i rzeczników. Wspomniano już wYżej o Grodku, który 
nadto w 1805 roku oświadcza się w Dzienniku Wileński>]? 
za teorją Wo1ffa co do Homera, a w roku 1816 w artykule 
O znaczeniu, celu i osnowie lieratury powszechnej (Tygodnik 
Wil.) wydaje bardzo pochlebny sąd o literaturze niemieckiej:
		

/brodzinski_o0013_0001.djvu

			l3 
tak samo na estetyka ch ni
i eckich opieraj
 swe poglądy 
Euzebjusz ,Słowacki.-{zi odł em jego Sulzer, Bouterwek, Eschen- 
burg), Borowski oraz Wężyk, który w rozprawie z 1811 roku, 
p(...Jnej entuzjazmu dla Szekspira, a także pochwał dla Schille- 
ra i Gothego, oparł 
ię głównie na wykłaqach Literatury dra- 
matycznej A. \Y. Schlegla, choć korzystał i z Sulzera, Baum- 
gartcna, w rozprawie zaś z 18t5 roku uległ całkowicie wpły- 
wowi Schillera, tj. jego wierszy, wypowiadających poglądy 
na sztukę, jak np. Die Kunstler, Der Genius, nie zaś rozpraw 
estetycznych. Wo Lwowie znawcą literatury niemieckiej jest 
Kamiński, w Warszawie Bentkowski, niegdyś 
łuchacz Uni- 
wersytetu w Halli, który też otwiera teraz gościnnie łamy 
Pamiętnika Wa:rszawskiego dla przekladów- z literatury nie- 
mieckiej i wiadomości o niej. Entuzjastami literatury niemie- 
ckiej są Andrzej Brodziński iReklewski, przedewszystkiem 
zaś Edward Lubomirski, który w Opisie historyczno-staty- 
stycznym Wiednia (1815, druk. 1821) poświęcił jej trzy roz- 
działy. Dodać należy, że zainteresowanie się literaturą nie- 
miecką pozostaje w ścisłym związku z studjami nad filozof ją J 
niemiecką, zwłaszcza Kanta: już wtedy zjawiają się u nas je- 
go uczniowie, inni potępiają jego naukę (Jan Sniadecki 1814 
O metafizyce), wywiązuje się więc w czasopismach polemika. 
. Coraz więcej pojawia się informacyj, artykułów o pisa- 
rzach zagranicznych w czasopismach: Dmochowski już w 1801 
roku, w mowie na cześć Krasickiego, drukowanej w Pam. 
Warsz. 1802, czyni wzmiankę o pani de Stael, jako o autorce 
dzieła De la litterature.... z 1800 r.; w 1803 roku pojawia się 
w N. P. W. przetłumaczony z niemieckiego artykuł O przyczy- 
nach opóźniających wzrost literatury niemieckiej, a w nim 
pierwsza obszerniejsza, choć nieprzychylna, wiadomość o 
Gothem; w r. 1805 drukują się w Dzienniku Wileńskim arty- 
kuły o Herderze, oraz o Schillerze (z powodu jego zgonu); tam- 
że w r. 1806 pochlebne uwagi o literaturze niemieckiej. 
a w Rocznikach teatru U'arszaw,<;kiego z 1811 i 1815 artykuły 
o niemieckim teatrze. Od 1815 roku począ.wszy poja.wiają się 
w wielkiej ilości (zwłaszcza w Pam. Warsz.) wyjątki tłuma- 
czone z dzieła pani de Sta.el De V AUemagne; w 1816 Gazeta
		

/brodzinski_o0014_0001.djvu

			14 
'lCarszawska daje biografję Cł}.ateaubrianda, a Tygodnik Wi- 
leński tłumaczy z francuskiego Zdanie o teatrze i literatw"zc 
ulemieckiej, wyjątek z G. Risbecka; w 1817 r. pojawia się 
'W Pamiętniku lwowskim tłumaczwie rozprawy Schillera Die 
Schaubil/me als eine moralische ' Anstalt betrachtet. 
Pamiętnik Warszawski daje w 1816 r. Rzut oka na litera- 
turę angielską w ostatnich dwudziestu latach (m. in. po raz 
pierwszy u nas wiadomość o Walter Skocie i o Byronie), za8 
w 1817 Rzut oka na stan niniejszy literatury niemieckiej (oba 
te artykuły są przekładem z genewskiej Revue umverselle 
z 1816 ); w 1817 r. ogłasza znowu Zdanie Anglika o literaturze 
niemieckiej (nie przychylne dla niej). 
Od wszystkich wyżej wymienionych ważniejszą jest je- 
dnak rozprawa, ogłoszona w 1816 r. w języku niemieckim 
przez rektora liceum poznańskiego, J. S. KauIfussa Wanttn 
ist die deutsche Sprache und Literatur aZs Hilfsmittel zur 
Fortbildung, der franzosischen vorzuziehen; rozprawa ta bo- 
wiem, głosząca wyższość literatury niemieckiej nad francu- 
ską, wywołała głośną polemikę (odpowiedzi w Dzienniku Wi- 
leńskim z 1817 i Pam. Warsz. 1818 rJ) i stała się jedną z po- 
Ludek ogłoszenia rozprawy Brodzińskiego-: Dodać jeszcze na- 
leży, że przed wystąpieniem Brodzińskiego pojawiła się już 
w 1816 r. pierwsza wiadomość o klasyczności i romantyczno- 
ści (w recenzji Hamleta przez jednego z Iksów, w dodatku do 
Gazety korespondenta warszawskiego i zagranicznego, z 8. 
VI. 1816 r.), przychylna dla romantyzmu, oparta o teorje nie- 
mieckie, a mianowicie A. W. Schlegla, jednak zbyt pobieżna 
i przygodna, przeszła więc zgoła bez wrażenia i zwrócenia 
na się uwagi. 


Z powyższego przeglądu wybitniejszych zjawisk polskie- 
go preromantyzmu do roku 1818 wynika, że w czasie tym były 
już u nas zawiązki nowych pierwiastków oraz nowe hasła, 
teorje, była też znajomość dzieł obcych, ich przekłady oraz 
wzmianki o nich w naszem piśmiennictwie, - wszystko to 
jednak pojawiało się tylko przygodnie i przypadkowo, bez 
programu, bez jakiejkolwiek myśli przewodniej: wprowadza- 
.
		

/brodzinski_o0015_0001.djvu

			15 
jący nowości li nas czynili to najczęściej nieświadomie, pi- 
szący zaś o nowych prądach zagranicznych nie określali wo- 
bec nich jasno własnego stanowiska. 
Dla zorjentowania publiczności naszej w chaosie nowości 
w ten sposób poznawanych, trzeba było koniecznie dać je po- 
znać dokładniej i gruntowniej, dostarczyć informacji ujmują-- 
cej je w jakąś całość, 8ystem, wyjaśnić związek pomiędzy 
niemi, ich wspólne dążności i wspólny sens, oraz zająć wobec 
nich wyraźne 8tanowisko, określić w stosunku do nich pro- 
gram literatury polskiej. Zadania tego podjął się u nas pierw- 
szy Brodzrnski i dlatego rozprawa jego rozpoczyna nowy okres 
w dziejach recep
ji romantyzmu w Polsce. 


Warunki rozwoju umysł-::>wego Brodzińskiego. Ka- 
. zimierz Brodziński (urodzony w 1791 roku we wsi Królówce 
pod Bochnią, w ówczesnym zaborze austrjackim) rozwijał ęię 
wśród wyjątkowych warunków, zgoła odmiennych, niż inni 
pisarze polscy tego okresu. Z natury obdarzony bardzo roz- 
winiętą uczuciowością, o zabarwieniu tkIiwem, sentymental- 
nem, był on jakby predestynowany na kontynuatora Karpiń- 
skiego i Kniaźnina w naszej literaturze; dodać trzeba, że i sam 
zdawał sobie sprawę z tej swojej "czułości" i że nawet, pod 
wpływem brata Andrzeja, który wogóle wywarł ogromny 
wpłJW na cały jego rozwój duchowy, uważał ją za istotną ce- 
chę prawdziwego poety. Otóż ta właśnie uczuciowość sprawi- 
ła, że biedny sierota, który matki wcale nie pamiętał i w do- 
mu ojcowskim miłośoi, serca nie zaznał, przywiązał się od 
dziecka całą duszą do ludu wiejskiego, gdyż tylko lud mu to 
serce okazywał. Co więcej,. przebywając ustawicznie wśród 
niego, zżył się z nim, poznał bliżej jego zwyczaje, a przede- 
wszystkiem pieśni i podania, które też były pierwszym po- 
karmem dla jego fantazji poetyckiej, a także pierwszym bodź- 
cem dla własnej twórczości: wiadomo przecież ze Wspomnień 
młodości, że najwcześniejsze wierszyki Brodzińskiego powsta- 
ły istotnie dzięki podłożeniu jego słów pod melodję ludowych 
piosenek. 
Gą.y więc u innych poetów ówczesnych twórczość poety-
		

/brodzinski_o0016_0001.djvu

			16 
cką wyprzedzało z reguły poznanie zasad obowiązuj
cej poe- 
tyki, Brodziilski, zaczynając pisać, wcale jej jeszcze nie zna. 
Wynika stąd fakt, dla całego rozwoju i późniejszego stanu- 
wiska autora rozpIawy z 1818 I. bardzo ważny, że nie był 
on od samego początku ani na chwilę pseudoklasykiem, nie 

toiował się nigdy w swych utworach niewolniczo do reguł 
i przepisów obowiązującej w6wczas estetyki. Co więcej: kie- 
dy inni w latach szkolnych kształcili się na wzorach poezji 
pseudoklasycznej, Brodziński w szkole niemieckiej, do takiej 
bowiem tylko wyłącznie uczęszczał, poznawał literaturę nie- 
miecką, na niej kształcił swój smak estetyczny i wyobrażenia 
o poezji. Już więc jako kilkunastoletni chłopiec, poznał w or)'- 
ginale poezje Gessnera, Kleista, Hallera, ale wnet i Herdera, 
Schillera, Gothego, i już wtedy przejął się prawdziwym entu- 
zjazmem dla nich, czego dowodem jego wyznania ówczesne, 
n. p. w liście z 16 maja 1807 r.: "Niemcom przyznać trzeba, 
że naj piękniejsze książki u nich są... ja ich dawniej nie lubił, 
a teraz nad wszystkie..." Wpływy tej lektury odbiją się też 
odrazu w jego twórczości: już w utworach na ławie szkolnej 
pisanych, wprowadza Brodziński szereg ważnych nowości. 
Kiedy zaś wreszcie, po latach służby wojskowej i tułac- 
twa, osiedlił się 'W 1814 r. w Warszawie, rozpoczyna odrazu 
wytężoną pracę nad uzupełnieniem i pogłębieniem dotych- 
czasowego wykształcenia. Praca ta wydaje już po kilku la
 
tach świetne rezultaty, Brodziński rozwija się ogromnie, d"ocbo- 
dzi do skrystfllizowania swych pogląd6w na poezję (por. jego 
poemat z 1816 r. Poezja. Do Dafny), oraz zdobywa wielką 
erudycję. Dodać zaś trzeba, że praca szła nadal 'W tym samym 
kierunku, co dotychczas; więc opok gruntownej wiedzy w za- 
kresie historji literatury polskiej, rozszerzył też wszechstron- 
nie znajomość literatury powszechnej, przyczern i teraz na 
pierwszym planie była zawsze literatura niemiecka: świadczą 
o tern choćby tak liczne w tych latach jego przekłady z lite- 
ratury niemieckiej. Do kontynuowania tych studj6w, tak nie- 
popularnych wówczas w Warszawie, zachęcał go może Bent- 
kowski, z którym Brodziński wszedł od pocz
tku w bliższe 


.
		

/brodzinski_o0017_0001.djvu

			17 
stOlmnki - jako współpracownik Pam. Warsz. od 1815 roku, 
a współredaktor od 1819. Co zaś najważniejsze, czyta wów- 
czas Brodziń
ki nie tylko ąrcydzieła poezji niemieckiej, ale 
zagł
bia się także w 8tudjum pism niemieckich z zakrel:!u este... 
tyki, krytyki i historji literatury, poznaje m. in. rozprawy Her- 
tlel'a, Schillera, dzieła Schleglów i t. p. Otóż w tych to właśnie 
dzidach spotkał bię po raz pierwszy z rozpatrywaniem głośne- 
go już wówczas zagranicą zagadnienia "klasyczności" i "ro- 
m:tutycznoś<::i"; należy więc wyjaśnić, co oznaczały wtedy w 

it'mczl'ch te nazwy i w jaki sp08ób się wytworzyły. 


Geneza oraz ewolucja pojęć "klasycznoici" i "ro- 
mantyczności". N owej poezji, jaka powstała w Niemczech 
w drugiej połowie XVIII-tego wieku, nie oznaczano przez 
dłuższy czas wcale nazwą romantyzmu. Dopiero pod sam ko- 
niec wieku użył jej po raz. pierwszy Fryderyk Schlegel i to 
zrazu tylko dla oznaczenia poezji przyszłości, o .jakiej właśnie 
marzył; uświadomił on sobie bowiem już wtedy, pod wraże- 
niem rewolucji francuskiej oraz idei filozofji Fichtego, że roz- 
poczyna się nowa epoka dziejów ludzkości i że w tej nowej 
epoce powstać musi także 

w!ł'.Jite.r.a.tura. Próbował już na- 
wet określić jej charakter: a więc miała to być poezja łącząca 
w sobio wszystkie dotychczas oddzielne rodzaje, związana 
ściśle z innemi gałęziami sztuki oraz wiedzy, a przedewszyst- 
kiem z życiem, którego możliwie naj pełniejszy obraz miał być 
I 
właśnio jej zadaniem, poezja ciągle rozwijająca się i tlosko- \ 
naląca. Pierwiastki takiej poezji tkwią zdaniem jego w za- 
wiązku w duszy każdego prawdziwego poety, najwyraźniej -- 
I3tosunkowo przejawiły'się dotychczas w twórczości Gothego, 
wogóle jednak uważał ją raczej za dzieło przyszłości, a pf'łny 
jej rozkwit za ideał, do którego należy dą.żyć. 
Otóż tę to właśnie poezję przyszłości nazwał on w 1798 ,. 
roku r o m a n t y c z n ą. Wyraz ten, pochodzący z łacińskie- J 
. -a romanus, uż)"Wany był w wiekach średnich 
ej Euro zachodniej dla oznaczenia utworów w języ- 
k JłJJ.49,'ł'
cł przeciwstawieniu do literatury w języku 
ł "'s
f
C'" ieśni (romance) i przedews-zystkiem powia- 

 . 
1>111).. IIilU'. :N... 10 dzińlIki. o klasycznolIci) 2 
" I,..
		

/brodzinski_o0018_0001.djvu

			18 
stek (roman[tj); w dalszym ciągu zaczął oznaczać także coś 
przypominającego owe średniowieczne romanse, podobnego do 
ich treści, a więc coś nieprawdopodobnego, niezwykłego, fan- 
tastycznego, jakby z romansu wyjętego. Ponieważ zaś ten 
bajeczny świat romansów wydawał się w porównaniu z pro- 
zaicznloł rzeczywistością pięknym, poetycznym, oddziaływał 
silnie na uczucie i wyobraźnię, zaczęto wnet wszystko, co 
wydawało się pięknem, poetycznem, co działało u"rokiem nie- 
zwykłości, nazywać romantycznem. Najczęściej używano tego 
wyrazu w odniesieniu do przyrody, ale mówiono również o ro- 
mantycznem pięknie utworów poetyckich i t. p. Z drugiej stro- 
ny, ponieważ wyraz pochodził od romansów średniowiecznych, 
nic dziwnego, że używano go również dla oznaczenia czegoś 
odnoszlołcego się do średniowiecza, n. p. utworów o treści sta.m- 
t
d zaczerpniętej i t. p. 
Wyraz ten mógł się istotnie wydawać Fr. Schleglowi bar- 
dzo odpowiednim dla oznaczenia owej wymarzonej, prawdzi- 
wej poezji przyszłości. Oznaczał przecież właśnie coś poety- 
cznego, pięknego, nęc
cego urokiem nowości i niezwykłości, 
powtóre zaś, co jeszcze ważniejsze, wywodził się od wyrazu 
powieść (roman), Schlegel uważ
ł zaś za najważnitJjszy rodzaj 
tej nowej poezji - właśnie powieść, naturalnie nie zwykłą, 
dotychczasową, ale powieść nowego typu, której wzór stwo- 
rzył świeżo Gothe w Wilhelmie Meistrze. 
Tak skonstruowane pojęcie poezji romantycznej zaczął 
jednak sam Schlegel wnet coraz bardziej rozszerzać. Pierwo- 
tnie oznaczała ona poezję przyszłości, ale zarody jej widział 
od początku w twórczości Gothego, niebawem zaś i w .utwo- 
rach innych wielkich poetów przeszłości, Szekspira; Danta: 
zaczyna więc i ich poezję nazywać roman
yczn4, przyczem 
określenie to przechodzi z poetów na epoki całe, w których 
oni działali, J'Vięc przedewszystkiem na wieki średnie aż do 
ustalenia się klasycyzmu .oraz na nową poezję z drugiej po- 
łowy XVIII wieku. W ten sposób doszedł on powoli do utoż- 
samienia poezji romantycznej z tą, którą już dawniej - pod 
wpł)Twem Schillera, a pośrednio i Kanta - określał przymio- 
tnikami "charakteristisch", ..interessant", "modern" i którą 


ł
		

/brodzinski_o0019_0001.djvu

			19 
przeciwstawiał poezji starożytnej, t. zw. "objektywnej". Tej I 
ostatniej nalia obecnie nazwę "klasycznej", używan
 wów- 
czas powszechnie dla oznaczenia czegoś- doskonałego, wzoro- 
wego, rozciągnie ją także na epoki naAladowania starożytnej 
i w ten sposób powstanie podział całej literatury na klasyczną 
i romantyczną, t. j. na starożytną oraz nowszą ją naśladującą, 
i na całą nieklasyczną., t. j. literaturę niezależną od wzorÓ'w 
starożytnych, więc średniowieczną i naj nowszą. Pierwotny 
pogląd jego (z 1798 r.) na istotę poezji romantycznej musiał 
oczywiście teraz - wobec takiego rozszerzenia jej zakresu - 
ulec modyfikacjom, istotnie też zmienia się on u -ScWegla wie- 
lokrotnie. Najważniejszą z tych późniejszych definicyj jest 
wypowiedziana w 1800 (w Gespriich uber die Poesie): "...ro- 
mantisch (ist), was uns einen sentimentalen Stoff in einer fau- 
ta-stischen Form darstellt". 
Zasługa rozpowszechnienia pojęcia romantyzmu w całych 
Niemczech przypada bratu Fryderyka, Augustowi Wilhelmowi 
ScWeglowi: on to przejął od brata teorję romantyzmu jako 
poezji przeciwstawiającej l3ię klas)Tcyzmowi i oparłszy się lla 
niej, przeprowadził systematycznie podział całej literatury 
europejskiej na dwie grupy
_klasyczną i romanty".czną, w sła- 
wnych wykładach berlińskich z 1801-3 r. p. t. Vorlesungen 
uber schih
e Literatur und Kunst, oraz wiedeńskich z 1808 r. 
p. t. Vorlesungen fiber dramatische Kun.st und Literatur; z ko- 
lei od niego znowu przejęła teorję IOmantyzmu p. de Stael, 
a wyłożywszy w.dziele De l'Allemagne (druk. w 1813 r.), roz- 
powszechniła ją w całej Europie. Dodać należy,' że A. W. 
Schlegel i p. de Stael nie wspominają wprawdzie o literatu- 
rach wschodnich, ale tylko dlatego, że wogóle ograniczają się 
wyłącznie do literatury europęjskiej, w razie uwzględnieni:t 
ich jednak musieliby zaliczyć je również do romant)'zmu. Tak 
też uczyni Fr. Schlegel w Geschichte der alten Jmd neuen Li- 
teratur (1815), wspominając przygodnie o literaturach wscho- 
dnich i nazywając je romantycznemi (n. p. w tomie 2-gim, str. 
128/9), - u nas zaś Brodziński. '" 
Tak obszerne pojęcie poezji romantycznej, przeciwsta- 
wionej klasycznej, więc obejmującej wszelką literaturę nie- 


2*
		

/brodzinski_o0020_0001.djvu

			20 
klasyczną, średniowieczną i nowszą, nie utrzymało się długo 
i dzisiaj ma już tylko znaczenie historyczne. Z biegiem c
u 
zacieśniano granice j{'go coraz baruziej, przyczem należy skoll- 
statować, że i dzi8iaj granice te w różnych literaturach albo 
ą 
chwiejne, albo też ustaliły się różnie. I. tak, jeżeli WSZ)'scy 
zgadzają się, by romantyczną nazywać tylko literaturę nowszą. 
powstałą jako reakcja po pseudoklasycyzmie, to jedni obej- 
mują tą nazwą całą epokę owej reakcji od połowy XVIH W., 
inni tylko jeden jej okres, t. j. pomijając fazy początkowe 
(gdy nowości przejawiały 8ię tylko w treści), dopiero od chwi- 
li wystąpienia świetnych poetów, dając)'ch poezję nową tak 
pod względem treści jak i formy; wielu posługuje się nią 
w obu znaczeniach, ściślejszem i obszerniejszem, wreszcie nic- 
którzy dla uniknięcia wynlkając.ego 8tąd chaosu używają. wy- 
razu romantyzm tylko w znaczeniu ściślejszem, zaś dla ozna- 
czenia początkowych faz nowego kierunku wprowadzili na- 
zwę - preromantyzm. W Niemczech wregzcie .ustaliło si
 już 
od dawna jedno, ale zupełnie inne niż z3.{rranieą, kryterjum: 
okrcs romantyzmu rozpoczyna się od chwili zjawienia się na.: 
z.....y i teorji romantyzmu. 
Z takiego stanu rzeczy wynika ocz)'wiście chaos i różne' 
nieporozumipnia; tak n. p. niemiecki okres "burzy i wrzenia" 
(Sturm und Drangperiode) oraz Gothe i Schiller byli zawsze 
i &'}. do dzisiaj zaliczani do romantyzmu w całej Europie, ale 
nie w Kiemczech, gdzie nazwą tą określa się tylko t. zw. 
"szkołę romantyczną" z początków XIX wieku. 


Postulat lite:l'atury narodowej. Współczesni widzieli 
w rozprawie Brodzińskiego przedewszystkiem pierwszą in- 
formację o romantyzmie i. z t{'go punktu widzenia ją o- 
ceniali. Stanowisko takie jednak ni{'słusznp: wyjaśnimie isto- 
ty romantyzmu, choć tak bardzo ważne, tak zupf'lnie WÓWCZ	
			

/brodzinski_o0021_0001.djvu

			21 
pof'zji polskiej, aby zmienić go dopiero w zeszytach lla"
tę- 
pnych. Otóż ów tytuł pierwotny nie był bynajmniej przypadko- 
"y, ale odzwierciedlał właśnie. prawdziwą. intencję autora. 
gdy rozprawę tę pisał; istotnie bowiem. cała rozprawa, a 
zwła-,zcza jej ustQPY końcowe, 6..wiadClą p.onad wszelką. wąt- 
pliwość, ze przedewszystkiem chciał on w niej wypowiedzieć 
postulat literatury. ilarorlowej. 
Aby zrozmnieć taką genpzę rozprawy i takie stanowisko 
BrodzińRkiego, trzeba sobie uprzytc.mnić, żo hasło literatury 
Il'lrodowej było wówcz:!s głośne w ('ałej Europie, że było ono I 
IUl,jważniejszym chyba postulatem teoretyków reakcji przeeh":::: 
!,seudoklasycyzmowi i odegrało istotnie w walce z nim_.rol
 
pierwszorzędną. \V szak oznaczało zerwanie z ideałem, jaki 
przyświecał od setek lat twórczoś.ci artystycznej cał(>j Europy, 
t. j. dorównania starożytnym przez jaknajwierniej
ze ich nar 
śladowanie, i zastąpienie go nowym, t. j. dążeniem do stworze- 
nia literatury wła.-,nej, oryginalnej, rodzimej, będącej wyra- 
zpm ppoki i sp()łeczeń:;;twa, słowem literatury narodowej; zro- 
zt!111iano bowiem wreszcie, że jest to jedyna droga wiodąca 
do dorównania starożytnym, których literatura przecież wł3r 
śnie tm charakter narodowy posiadała. W dążeniu więc do 
osiąg'Ilięcia tegoż zwracają. Rię teraz poeci Zachodu do twó:-- 
czośei wieków śrerlnich, bo tam były już zawiązki takiej ory- 
ginalnej, rodzimej literatury, 
tłumione później w epoce kla- 
Rycyzmu, a także do poezji ludowej, bo w niej, jako nie ulega- I 
jacej wpływom o
cym ani wzorom literackim, naj wierniej 
mÓł!ł się odbić. i przechować charakter narodowy.. 
Idpa li t erat1:ry narod()wej nie je::::t. wprawdzie oryginal- 
nym "-ynal3.zkipfIl pp()ki rowantyzmu, pojawiała siQ już i da- 
wniej. we Włoszech n. p. u samej kokbki rozwoju lih''"atury 
w jp:zyku narodowym, we FrancJi w epoeB r',zkwitu, ale tu 
i tam poszła niebawem w zapomriienh' wobec wzmożonej pro- 
. . 
pag-andy na rzerz naśladowania start)żytnych. 
Z now
. f;ił
 oilżyła dopiero w Ang-Iji w połowie XVIII 
wic- 1 ';1I, a Rtamtąd docier& do innych krajów, m. in. do Nirmipc, 
!!dzic apostołem jej najwymowniejszym i najżarliwszym sta- 
nie się Herrler. Od niego też przedf'w
zystkicm przejął id£'ę
		

/brodzinski_o0022_0001.djvu

			ł2 


tę Brodziński, który wogóle Herdera ukochał najbardziej ze 
wszystkich-pisarzy niemieckich i jemu w wyrobieniu swych 
poglądów na literaturę najwięcej zawdzięczał. 


Brodziński apostołem idei narodowo
ci. Idea litera- 
tury narodowej odpowiadała doskonale całej natur-ze i 
przekonaniom Brodzińskiego, godziła się bez reszty z jegQ 
szlachetn:ym utylitaryzmem, t
 j. ocenianiem literatury zawsze 
ze stanowiska patrjotycznego, więc upatrywaniem w niej bar- . 
dzo ważnego środka odrodzenia, dźwigania narodu; 8t
d też 
według Brodzińskiego narodowość powinna być nie tylko pod- 
stawą, źródłem literatury, ale także i jej celem. Rozszerzywszy 
w ten sposób, stosownie do naszej sytuacji po rozbiorach, po- 
stulat literatury narodowej 'na postulat zachowania chara'ł':te- 
ru narodowego wogóle, na ",szystkich polach, stał się też u nas 
Brodziński apostołem tej idei niemniej żarliwym, jak Herder 
w Niemczech, a pani de Stael we Francji; programowi swemu 
pozostał wierny przez całe życie, głosił go wytrwale zawsze 
i przy każdej sposohności (z tej myśli zrodziła się przecież 
między innemi wspaniała Mowa o narodowości w 1831 roku). 
W odniesieniu do literatury wypowiedział ją po raz pierwszy 
w utworze p. t. Poezja. Do Dafny, w jej imię starł się pole- 
micznie z Witowskim, aż uczyni ją myślą. przewodnią rozprawy 
O klasyczności i romantyczności: wezwie więc w niej swych . 
ziomków gorąco do dbałości o narodowy charakter w litera 
turze, pragnąc zaś skutecznie oddziałać sam na literaturę pol- 
ską 'W tym właśnie duchu, zastanowi się w rozprawie, na czem 
polega nasz narodowy charakter i jaką. musi być literatur:ł. 
by stała się godną. nazwy - narodowej. . 
Wyst.1Pi zaś z f.emi uwa
ami w roku 1818, gdyż chwilp 
ówczesną uważa za szczeg-ólnie ważną, odpowiednią dla porn- 
fo:zenia tej sprawy, tak ze wzg-Iędu na sytuację polityczną, jak 
· i na stan literatury fo:amej. I tak - z całej rozprawy, pisanej 
w trzy lata po utworzeniu Królestwa poIskieg-o, widać, że 
Brodziński ma żywe poczucie wielkości chwili historycznej, 
przejęty jest radością. z powodu wskrzeszenia Ojczyzny i ży-
		

/brodzinski_o0023_0001.djvu

			23 
wi najlepsze nadzieje na przyszłość, która w oczach entuzja- 
sty-słowianofila, pełnego zaufania i wdzięczności dla Ale- 
ksandra, przedstawia się jako epoka rozkwitu na wszystkich po- 
lach, więc także w literaturze. W
runki dotychczasowe, ciągłe 
walki nie mogły jej, rzecz oczywista, sprzyjać, tern usilniej 
należy więc obecnie, gdy przeszkody usunięte, d
żyć do jej 
nowego rozkwitu: w tym celu trzeba zaś przedewszystkiem H- 
. teraturę budzącą się do nowego życia - odrazu skierować 
. na właściwą drogę. . 
Zdaje sobie bowiem Brodziński sprawę, że ówczesna li- 
teratura polska na tej drodze bynajmniej się nie znajduje, 
te taka, jaką jest wówczas, nie byłaby wcale odpowiednią 
w owej nowej rozpoczynaj
cej się epoce, raziłaby anachroni- 
zmem 1). Patrzy więc na nią bardzo krytycznie" i choć wyraźnie 
teg-o nie chce mówić, widać, że uważa ją za chylącą. się coraz 
bardziej ku upadkowi. Zarzut zaś naj cięższy, jaki ma jej do 
uczynienia, to coraz bardziej niewolnicze naśladowanie wzorów 
obcych, zwłaszcza literatury francuskiej: ono to właśnie nie 
pozwala rozwiną się w tej literaturze charakterowi narodo- 
wemu, zaciera go l zabija, wskutek czego traci ona grunt pod 
nog-ami, staje się sztuczną, nie ma znaczenia ani popularności 
wśród społeczeństwa. I właśnie ten fakt, że literatura wsp6ł- 
czpsna wywołuje wśród społeczeństwa uczucie przesytu, że 
si
 znudziła, sprawia, że społeczeństwo pragnie zmiany, szuka 
czegoś nowego i zaczyna się COraz żywiej interesować nowo- 
ściami literatur obcych, przedostaj
l'emi się do n
 pod nazwą 
romantyzmu. 
ChwHa więc bardzo ważna: z jednej strony, wobec ogól- 
nego niezadowolenia z literatury dotychczasowej, jest najsto- ( 
sownipjszą do wprowadzenia koniecznej zmiany, reformy, -;- 

 drugipj jednak g-rozi niebezpieczeń
twem, że społeczeństwo 
spragnione czegoś nowego, rzuci się na oślep do naśladowania 


I Podheślió nalef:y zupełną analo
ę do stanowiska pani de Stai'l. któr 011 
jUf: w 19X1 r., po rewolucji francuskiej. I:dała 'sobie sprawę, f:e literatur:lo 
dotychczasowa skońozyła swoją rolę - i nadal jest niemof:liwa; i jUf: wted y 
u progu nowege stulecia, 
bsiła koni8cznośc powstania nowej literatur 
 
i zastanawiała się, jaką ena musi byó. jef:eli ma się sta,ó wyrazem noweJ 
epoki, nowego .połeozeństwa po rewolucji (w dziele De la littirature cons i- 
d/r/e dans ses rapports al/es les institutions sociales z'1&1O r.). 


"
		

/brodzinski_o0024_0001.djvu

			24 
romantyzmu zagranicznego, którl'go w rlodatku należycie nie 
rozumie, którego h:totnc tend('ll('je przekręca na podstawie zna- 
jomości utworów trzeciorz.ę{}nycn, naj
krajnicjszych, we wła- 
snym kraju potępionych, ale właśnie pociągających swą ja- 
skrawością i sensacyjnością. . 
Brodziński lęka się tego, gdyż jak potępia naśladowanie 
fra.nouzczyzny, tak samo nie życzy sobie naśladowania roman- 
tyzmu zagranicznego, niemit;ckiPgo: n
unąć pierwsze a nie 
dopuścić do drugi.ęg-o - oto cN jPg"o WVf>.tą pienia. W obcc tep-o 
uważa sobio za obowiązek - obok potępienia dotychczasowe- 
go llaślado" ania francuzczyny - wyja.
nić. czem jest na- 
prawdę romantyzm niemiecki (bo on jeden wówczas zna go 
u nas tak dobrze i rozumie prawdziwe jego intc'ncje) oraz, co 
jeszcze ważniej
"ze, zastanowić 
ię i przestrzec, czy i o ile by- 
łoby korzystne wprowadzenie do literatury polskiej różnych 
pierwiastków tego romantyzmu, przyczem probierzem musi 
być ich zgodność lub niezg-odność z narodowym na
zym cha- 
rakterem, - przedewszystkiem zaś wezwać do przywrócenia 
literaturze i jaknajtroskliwszeg-o pielęgnow. nia w niej odtą.d 
owego narodoweg'o charakteru. Jakoż wymienione wyżej wska- 
zania stanowią istotną, treść rozprawy z 1818 roku. 


, 


II 
STANOWISKO I PROGRAV BJWnZ1ŃSKIEGO 


Pojęcie Jdasycyzmu j' romantyzmu w rozprawie 
. Brodziń.kiego. Wykazaw
zy bpzpotJf:tawność różnych 
niedokładnych 11lh wręcz fałszywych Or,i'lij i wyobrażeń. 
jakie zaczęły się 11 na
 sz('rzy(
 wówczas o ..romantyczności'
, 
wprowadza Brodziński w ich miejsce auwntyczne pojęcie, ja.- 
kic wytworzyło się w Nipmczecl1. przejmując je' ze Ramf'g'O 
źródła, t. j. z dzieł SchlcgJf.". Za ieh prz
-kład('m dzieli więc 
i on całą literaturę Pow
zPp.hną na dwie gTUPY: tlo kla.c;;yrznpj 
zaticza litpraturę grecką i rzymską oraz nowsze do nich na,- 
wiązujące (bliżej omawia tylko francuską i polską.), całą zaś
		

/brodzinski_o0025_0001.djvu

			I . 
 
. re
ztę nazywa - ron
antyczną. Należy tu wszystko, co roz. 
wijało się bC'z ,\ pływu literatury klasycznpj, więc literatur
 
wschodnie, średniowif'e'na oraz nowa od połowy XVIII wie- 
ku (właściwi o tylko niemiecka,\gdyż angidskiej ani francu- 
skiej Broaziński wcale nie uwzg-l
dnia), 'Wr
szcie w
zelka poc- 
o zja ludowa wszYf:tkil:h epok i narodów. 
_. Zarzuty czynione niejednokrotnie Brodzińskif'mu z powo- 
ł da takieg'o pojmowania romantyzmu są oczywiście niesłuszne: 
wfoizak takic właśnie pojęcie rozpowszechnione było wówcza!! 
w całej Europie - i Brodziński wyłożył jo poprostu tak, jak 
je poznał u sameg-o źródła. u Schleglów. Mówić zaś z tego po- 
wodu, żO nie zrozumiał on należycie istoty romantyzmu, je!'t 
to żądać, by w 1818 roku oceniał romantyzm z dzisiejszego, 
naszeg'o punktu wirlzenia. 
W ocenie bezwzględnej najwyżej z litRratur klasycznych 
stawia Brodziński gr('ck
., jpdnakie z punktu widzeilia uży. 
te('zno
ci jako wzpru przenm:i nad nią rzymską: jest wtem 
oczywiście przecenienie rzymskiej, aniedocenienie grecki.'j, 
której też wtor należycie nie zna i której charakter zbyt jo- 

nostronnie, zbyt sielankowo RoPie wyobraż2. Nrł..jsunmi....j wy- 
padł sąd o literaturze francuskiej, powiedzieć trzeba nawet, że 
j1:hyt 
mrOWI): i tak krzy,\dzi ją Brodziński, nie odróżniając 
okresu rozkwitu z XVII wieku od okresu upadku z po{'zątkó
v 
XIX wieku, oraz nie uwzględniają
 wcale nowych prąaów od 
połowy xvm wieku, całego 
zprcg'U świetnych pi!'arzy - rrl 
Rusl"a aż po ChatC'aubriand'a. Prawrla} że ma on na myśli 

łównie literaturę dramatyczną, wogóle zajmuje się tylko ów- 
czesną poezją, zaś wymienieni wyżej pisarze pisali proz:J 
Stanowi
ko takie wobec litpratury francuskiej tłuma
zy 
się tem, że istotnie nic orlpowiarlała ona eatpj jeg-o naturze 
Pt'ctyckiej" usposobieniu, to pojęciom o istocie i roli poezji 
płynącej z "czułości". Nio potrafi on więc odczuć wielkości 
literatury francu!;kiej z XVII wieku, stara się wprawrlzip być, 
wobec niej bpz!':tronnym, Rprawipdliwym. ale zachwycać Ri
 
nią nie umip. ŁTcmu przyświeca ideał zupełnie innej poezji, jc!':t 
()O wogóle pierwszym u nas poważnym estetykiem, tak zasa- 
dniczo niechętnym francuzczyźnie.
		

/brodzinski_o0026_0001.djvu

			26 


Tęmbardziej naturalnie musi 
o razić naśladowanie jej 
u nas - i mimo całej nieśmiałości, obawy narażenia się prze- 
możnej opinji arystarchów warszawskich, rozprawa jest prze- 
cież cała jednem potępieniem naśladowania u nas francuzczy- 
zny: uważa on je. stanowczo za szkodliwe, gdyż wobec zasa- 
dniczej różnicy w charakterze narodowym i sposobie życia, li- 
teratura francuska musi być dla nas zaws.ze obc
, sztuczną, 
nie odpoWiada naszym stosunkom ani naszemu charakterowi 
narodowemu. · - 
W literaturze rom
ntycznej wyróżnia Brodziński dwie 
główne epoki: romantyzm p
zeszłości i romantyzm współcze- 
sny. Przedzieliła je od Śiebie epoka klasycyzmu, stąd nawet 
efektowne porównanie rozwoju literatury i całej wogóle du- 
chowej kultury ludzkości do życia ludzkiego. Różnica zasa-. 
dnicza obu' epok romantyzmu wtem, - że pierW!':za nie była sam3 
w sobie romantyczną, a tylKo nam się dzisiaj taką wydaje. 
Określenie takie staje się zrozumialszpm dopiero w 
wietle po- 
jęcia istoty romantyzmu u Brodzińskiego. Zdefinjowanie jej 
uważa on za rzecz bardzo_ trudną (analogicznej definicji isto- 
t
T klasycyzmu wogóle nie rozw
ł); określenia romantyzmu 
przez przeciwstawienie do klasycyzmu (tam więcej sztuki, tu 
natury, tam trzeba 'Więcej smaku. tu uczucia) nie mog
 oczywi- 
ścio Wystarczyć. Istoty romantyzmu nie można jednak wyrazić 
słowami. trzeba ją odczuć. Wogóle bowiem za romantyczne 
uważa tę utwory, które budz
 w nas pewnego rodzaju uczu- 
cie
 nazywane przezeń właśnie romanŁ-ycznem. Z bliższego 
określenia tego uczucia okazuje się, -
ę jest to rodzaj miłeł!o 
smutku, melancholji, tęsknoty za utracone m szczęściem nie- 
. winnej przeszłości. Otóż podane wyżej wyróżnienie rom:mty- 
zmu przeszłości i teraźniejszości świadczy. że Brodziński zda- 
wał sobie sprawę, iż rOJ11antykamt, jako ludzie, są tylko wsp6ł- 
czp.
nL Oni to doznają uczuć, które on określa jako "czucie 
romantyczne", t. j. odczuwają holeśnie złożoność swej natury 
i dlateg-o t
sknią za prostotą dawnych wieków. Uczucia te wy- 
rażają w swej poezji, która też z tego powodu ma charakter 
romantyczny; ale takie uczucia budzi w nich (Brodziński mó- . 
wi "w nas", gdyż i sam u'Waża się z& romantyka w tern zna- 
 .
		

/brodzinski_o0027_0001.djvu

			27 
czeniu) także literatura dawnych epok, owej szczęśliwej prze- 
szłości, więc i tę literaturę przeszłości nażywają. romantyczną; 
oczywiście jednak jest ona romantyczn
 tylko dla nich, ludzi 
nowoczesnych, nie 
aś sama w sobie. Z tego, co wyżej powie- 
dziane, wynika jeszcze, że utwory romantyków znaleźć mogą 
wogóle odczucie nie we wszystkich sercach: tylko ludzie ob- 
darzeni uczuciowością i tkliw{)ścią, P9Wtóre Za8 rozumiejący 
ducha przeszłości, umiejący się w nią przenieść, słowem 'obda- 
rzeni zmysłem historycznym, Dędą wrażliwi na piękno roman- 
tycznej literatury i zdobędą. się na należytą jej ocenę. 
Wyłożone wyżej pojęcie "czucia romantyc,nego" w ogól- 
nyeh zarysach przejął Brodziński oczywiście pd Schleglów. 
na szczegółowe ukształtowanie jego' wpłynęła niewątpliwie 
swym podziałem poezji na naiwną 'i sentymentalną, oraz spo- 
:o:obem pojmowania poezji wogóle, także rozprawa Schillera 
Ober naive und sent#mentalische Dicktung. Zauważyć jednak 
trzeba, że pojęcie to zostało przez sainego Brodzińskiego zmo- · 
dyfikowane: jego "czucie romantyczne", o nastroju łagodnym, 
miłym, sielankowym, niezupełnie odpowi.ada temu, co Schle- 
glowie rozumieli przez "romantisch", gdyż, jak nie trudno do- 
:o:trzcc, utożsamił on je popros1;u z nastrojem własnej duszy, 
z wła!'mem usposobieniem, więc z czułością. tkliwością, jednem 
słowem - z sentymentalizmem: okazał się więc i tyIrl razem, 
jak w innych wypadkach, wybitnym subjekty:wist4. . · 


StanowiSKo' Brodzińskiego wobec romantyzmu. 
Z wywodów powyższych należałoby wyciągnąć wnios{>k, 
że Brodziński sam jako poeta musiał się uważać za ro- 
mantyka, oczywiście w wyżej podanem.znaczeniu te
o wyrazu. 
Jakoż, choć wyraźnie nigdzie on teg9 nie mówi, było tak istl)
 . 
tnie; nstępy poświęcone charakterystyce romantyzmu, pisane 
z prawdziwe m odczuciem tego właśnie rodzaju poezji, a je- 
szcze bardziej zastrzeżenia, że czyje serce niezdolne do "czucia 
romantycznego", ten nie pojmie, czem jest romantyzm, nie po- 
trafi go sprawiedliwie ocenić, - świadczą wymownie, że autor 
rozprawy jest sam obdarzony owem "czuciem" i wobec tego
		

/brodzinski_o0028_0001.djvu

			2H 
uważa się za romantyka (w owem sppcj:łlnem znaczeniu), 'W' 
każdym zaś razie zdaje sobie przynajmniej sprawę, że wiele 
z jego utworów za.sługuje na nazwę romantycznych. Zresztą, 
że tak było istotnie, świadczy o tern ubocznie fakt, że nazywa 
romantykiem - Karpińskiego. . 
Co więcej - u
mżając lItwory Karpińskiego i innych za 
romantycz:r'1
, uznaje oczywiście Brodziński tern samem nie tyl- 
ko rnoili",:"ość, ale już i istnipnie polsJ:iego romantyzmu, i kip- 
runkowi temu przyznaje prawo istnienia w polskiej litpraturze 
obok klasycyzmu. Świa:dczy o. tern ponad wszelką wątpliwość 
cały szpreg wzmianek rozrzuconych 'W rozprawie: wszak za- 
stanawia się on, jakiego rodzaju romantyzm jest dla nas po- 
żądany, co jest dla nas romantycznem, lub nawet wprost wy- 
jaśnia, na CZł"m ma polegać polski romantyzm, daje więc jeg'o 
program. 
Należy jednak odrazu uczynić dwa zastrzeżPllia: po pif'iw
 

 f'ze - nie za.leca on wcale wprowadzpnia u na
 jakic[.::'O.
 
okre':'lonego kiprunku romantycznego z zag-r:micy. nie chc.e 
nynajmniej n3ŚI
d(mania :omantyzmu przeszłości lub współ- 
('Z€8nego niemif'ckic
o 1). Owe romantyzmy zagraniczne umi(' 
pod.ziwiać i cenić jako wyraz danej epoki i społeczeństwą.., ro- 
zumie znaczenie ich dla narodów, które je wydały, nie sądzi 
jPdnak bynajmniej, by mogły one odpowiadać nam, gdyż. za- 
wif'rają szere
 cech i pierwiagtków zupełnie dla nas obcych. 
Mówiąc. więe () wprowadzeniu romantyzmu w Polsce, ma na 
myśli t;rlko zwrócenie s
ę' za przykładem zag-ranicy...do poezji 
opartej na "czuf'h' rom3.łl.tvrzn"m". Poeci polscy 
lUSZą jednak 
. :-;ami zn
lł'Źć, C'1.)'to w polskiej pr: p:-;zł()
ci, I'zy w współczesno- 
ści, tematy budzące owo "czucie" (Brodziński wymienia s<,O} 
cały szerf'g- takich tCl1J:ltów), czyli stworzyć w ten spos()}) 
w1asny, polski romantyzm. Znowu uderza tu zupełna analor.-Ja 
tło stanowiska pani d(\ StaflJ. która zal('('ając Francuzom 'W nr 
l' Allemagne romantyzm, mi:tła na myśli romantyzm francuski, 
\ 


I Tj. włMriwie literatury nil'lmif'lckiPj 2: druJ1:icj połowy XVIH w., 
dyl; 
poezja tzw. Mzkoły romantycznej nieDli"ckiej z poczl\tków X[X"W". nic cieszyła 
.ię wogólc u.naniem BrodzińBkiego.
		

/brodzinski_o0029_0001.djvu

			29 
t. j. na narodowych pierwiastkach oparty, a więc poprostu 
narodową francuską literaturę typu romantycznego 1). 
Za::;trZ'3żenie drugie - to ż(' Brodzillski nie ilważa bynaj- 
nlllicj poezji. romantycznej za jedynie u nas możliwą, jedynie 
nam' odpowiadającą, więc jedynie narodową-- i nie zaleca 
wprowadzenia jej w mieJRce klasycznej. W romantyzmie wi- 
dzi tylko pewien rodzaj _ 'poezji, uznaje' zaś obok niego także 
inne. 


Program polskiej literatury. Życzenia swojf' i postu- 
laty, co do ogólnego cha.rakteru i uk:;ztałtowania :;ię polRkiej 
literatury w Ilajbliż
;zej przyszłości, wyp
wiedzi3.ł Brcdziil
ki 
w rozprawie na wielu miejscach. Punktem wyjśc-ia jego pro- 
gramu jCRt żą-danie, by była ona narodcm-ą, t. j. wyrazem epO- 
ki i społeczeństwa, by odpowiadała naszemu narodowemu 
charakt
rowi, by treść jej była na rodzimych, polskich pier- 
wiastkach opaJta. .Wzorem pod tym względem powinni h
-ć 
pisarze staropclscy: złotego wieku: ich utwory miały ten cha- 
rakt-:r mimo licznych zapotyczeiL z literatur starożytnych, bo 
to, co z nich zapożyczali, odpowiadało w6wcza
 8tosunkom 
politycznym i wogóle życiu, charakterowi s.poleczeilstwa pol- 
!':kiego; należy 'Więc do tl.j literatury staropolskiej nawiąza,ć 
i postępować dalej za jej przykładem. . · 
Wynika stąd. że i to:-raz można przejmować niejedno od 
obcych, ale ostr07nic i krytycznie: a więc naśladować można 
tylko do pewnt'go stopnia, nic dosłownie i niewolniczo, powtó- 
re zaś trzeba wybierać tylko to, co nie stoi w' 
przecmości 
z narodowym charakterem. Stanowisko takie co do sposobu 
korzystania z literatur obcych jest zupełnie u nas nowe: do- 


. 


- .0.-,----- 
ł I Brodziński mówi o romantyzmie jako o literaturze narodowej; zllpeł- 
uie wyraźnie utotsamił oba to pojęcia w 1<;19 r. w rozprAwie O poetyczn,j 
literaturze niemieckiej, w:!jqtek % francuskiej Minerwy z paźdz. 1818, - z uwa- 
gal7JJ. tłómacza nad poezjq polską 
przetłómaczonej, by poglądami Francul:a 
N
czniej bronió slusznoz$ci swego I!Itanowisk& I: ]S18 roku przed zarzu- 
tami pseudoklaAyków warszawskich i wiLebskichl. Otót w .uwagach tłómacza M 
wyraz nie proponuje (widząr, I:e nazwa .romantyzm" dopuszczona przeze6 
w ISI
 r_, zrata do jego progcamu): wuazwijmy roma:ltyc
ność malowaniem 
uczuć według narodowcści. rehgji i nowyt'h Jndzi .tosunkó"". a to nie miłe 
n&Rzym lit.eratom ..łowo ju;t u nas wspominane nie będzie. a pod nazwiskiem 
n a r o d o woli c i z"mieni się w przyjemne uC.l:ucie-. Najwyraźniej rozumie 
więc przez romantyzm -litoratm'ę narodową typu uczuciowego.
		

/brodzinski_o0030_0001.djvu

			00 
tąd obowiązYwała zasada jak naJWlermPJszego naśladowania 
wz..:>rów uznanych za doskonałe, za takie' uważano zaś wyłą- 
cznie tylko. literaturę jednego typu, t. j. klasyczn
; Brodziń- 
ski wprowadza ooecnie nowy sposób naśladowania, ostrożne- 
" go, krytycznego, ale zato pozwala z wszelkich literatur o ró-- 
żnych typach kombinować, dobierać pierwiastki dla nas najuu- 
powiedniejsze, - a tern samem wprowadza u nas zasadę ko- 
smopolityzmu literackiego, jaki głosili w Europie Herdpr, Schle- 
glowie, pani de Stael i t. p. Ze stanowiska takiego wynika 
oczywiście możliwość kompromisu między klasycyzmem a ro- 
mantyzmem: wszak poeci nasi mogą - stosownie do swej na- 
tury poetyckif'j -'Z literatur obu tych typów przejmowM 
owe pierwiastki dla nas odpowiednie, czyli, że w Polsce mog
 
istnieć obok siebie - naturalnie pod warunkiem zachowania 
narodo'WPgo charakteru - klasycyzm i romantyzm. I rozpa- 
truje Brodziński nawet 
zczegółowo, co możnaby przejąć z obu 
tych rodzajów bez szkody dla narodowego charakteru naszej 
literatury. Stanowisko jego wobec romantyzmu zagranicznego 
poznaliśmy już wYŻf'j: w szczegółach nie można na.śladować 
w treści, a tern mniej w formie, żadnego okresu romantyzmu 
zagranicznego, tylko za przykładem tegoż mo
 i u nas poeci 
obdarzeni "czuciem romantycznem" dawać mu wyraz w swej 
twórczości, p;-zedewszystkiem zaś należy za przykładem współ- 
czesnego rom tntyzmu niemieckiego przejąć się staraniem, tro- 
ską o narodo vy charakter literatury. (Stosunek ten określił 
Brodziński wy. 'ornie w 1819 roku w cytowanej wyżej rozpra- 
wie w słowach: "Naśladujmy Niemców w dążeniu do narodo- 
. wego charakteru, nie w sposobie i treści tego dążenia".) 
. Z poezji klasycznej przejąć należy formę, oczywiście nie 
ową określoną i skrępowaną regułami pseudoklasycznej este- 
tyki francuskiej, ale formę poezji starożytnej. Nie sądzi natu- 
ralnie Brodziński, by forma taka była jedynie dobrą, możliwą, 
tylko jest przekonany, że ona odpowiada nam najlepi
1). 


I Zapełnic podobnie jak p. de StaiH we Francji. Wogóle analogja całego 
tego programu do stanowiska p. de StaCl w De l'Allemagne j4lst zupełna: t.... 
danic literatury odpowiadającej epoce, o formie naogół klasycznej. a treści 
do....olnie kombinowanej. Rót.ica tylko w tern, te p. de Stael przekonana, u; 
picrwiastki romantyol:ne najlepiej odpo....iadają epoce ó....ol:esnej. zaleca jc
		

/brodzinski_o0031_0001.djvu

			81 
Wogóle zdaje sobie sprawę z wielkiego znaczenia artyzmu dla 
poezji, każe więc łączyć naturę ze sztuk4; zostawiaj:t-c swobodę 
w wyborze wzorów klasycznych czy romantycznych, żąda prze- 
cież zachowania najQgólniejszych przepisów dobrego. smaku, 
obowią,zujących zawsze i wszędzie. Przedewszystkiem jednak 
zaleca u nas formę klasyczną dlatego, że stała się ona już u nas 
narodową, gdyż na niej przecież ugruntowała się, z niej wy- 
rosła cała nasza literatura złotego wieku; a forma ta odpowia- 
dała dobrze ówczesnej literaturze (z powodu podobieństwa 
w budowie języka, składni) i dzięki niej rozkwitła poezja pol- 
8ka za Zygmuntów. Ządając więc trzymania się formy kla- 
sycznej, zaleca 'Wł
ciwie nawiązanie i pod tym względem 
(w myśl ogólnego swego programu) do literatury staropol- 
skiej: w niej, a nie w literaturach obcych, znajdziemy naj- 
lepsze wzory formy kla.sycznej, nam odpowiadają,cej. 
I Ostatecznie więc możnaby streścić program Brodzińskie- 
go w słowach: literatura narodowa, oparta o wzory staropol- 
skie, w formie klasyczna, w treści będąca odbiciem społeczeń- 
stwa i epoki, a poza tern kombinująca dowolnie różne, byle 
') nie sprzeczne z narodowym charakterem, pierwiastki z lite- 
1 ratur tak klasycznych jak i romantycznych. Jeżeli te pier- 
. wiastki będą romantyczne, co Brodzińskiemu osobiście ze 
J względu na własną naturę i charakter twórczo
ci lepiejby o- 
czywiście odpowiadało, to taki rodzaj literatury narodowej 
nazwałby ;- polskim romantyzmem. 


Pozostaje jeszcze do rozpatrzenia jedna ważna kwest ja: 
jak pojmował Brodziński ten narodowy charakter, którego 
umie tak wymownie bronić, za którym tak gorliwie apostołuje. 


przedewliZystkiem - i dlatego ową literaturę narodow
 nazywa wprost roman- 
tyczną, Brolilliński I!:all rom"ntyzm uwata tylko za jeden rodzaj literatury 
narodowej. 
Rótnica inna, a miano" icie te p. de Słael, nie odrzucając na ogół formy 
klasycznej, czyni przeciel: wielkie ce do niej zaitrzetenia, tl\da odrzucenia 
IIzaregu dotychczasowych przepisów, poczynienia powatnych I:mian, Bro. 
dziński zali o tem wszystkiem nic nie mówi,-jest tylko pozorna: p. de Stael 
ma do czynienia z klasycyzmem fraacuskim, Hrodziński zaś odrzucił tente 
odrazu, a limine, - a ma na. myśli klasyoyzm literatury staropolskiej" (przejęty 
ze starotytnej), nie krępujący przeoiet wcale regułami i przepisami, - nie 
po
rzebnj9 się więc przed niemi bronió, t"daó ewo body, walc'6Yó o nią.. 


,
		

/brodzinski_o0032_0001.djvu

			32 
Otóż w poglądzie na Polskę, w
Tpowiedzianym w rozprawie 
mt. \\-ieln mit'Jsca('h
 ni o zmienionym Zft'sztą rlo końca życia, 
okazujo się- on bardzo jp,h
ostronnym, co więcrj, znowu, jak 
i w poięeiu romantyzmu, subjektywistą. Kie tylko idealizujr 
przeszłość Polski, Jej charakter i warunki życia, położenie, ale 
\V naturze Polaka dopatruje się przedewszystkiem cech właści- . 
wych wła
nemu łagodnemu usposobieniu, a {'ałe dzieje Pol
ki 
pojmujo idyllicznie; wychodząc z założenia, że Polacy są. na.- 
rodem rolniczym, przypisuje im szereg cech typowych dla 
rolnika - w przeciwstawieniu do charakteru ludów oddają- 
eyeh :,;ię innym zat11ldnieniom. 
Konsekwencją dalszą takiego na Polskę poglądu jest prze- 
konanif>, żo rodzajem poezji najlepiej nam odpowiadającym, 
najbardziej narodowym, polskim. - jest sielanka. przekona- 
'- nio. to jest u Brodziński.>.go tem silniejsze, że według jego pro- 
gramu literatura współczesna powinna być, jak widzieliśmy 
wyżej, kontynuacją, nawiązaniem do staropolskiej, tamta za:i 
, miała istotnie ów charakter sielski: umiłowanie wsi, spokojne- 
g"O żywota wiejskiego odgrywało w życiu i literaturze Zygmun- 
towskich czasów wielką rolę. Co więcej, ówczesna literatura 
polska dokonała w zakresie sielanki wcześniej, niż inne, waż- 
nej reformy w kierunku unarodowienia jej. Brodziński mógł 
więc 
łusznie uważać poezję sielską za odpowiadającą dobrze. 
społeczeństwu staropolskieqłu, a nawpt ową sielankę nar odo- 
'r. ą Szrmonowicza uznać, na tle literatury powl'zechnej. now- 
szych wieków, za rodzimy, własny produkt polskiej literatJ- 
ry, - mniej słusznie tylko łudził się, sądząc według UBpO
O- 
biPnia wła:sncgo, że może ona i w XIX wieku odpowiadać na- 
szcmll; społeczeństwu. naszemu położeniu - i zalecał jej kon- 
tynuację. 


Program Brodzińskiego jest na ogół niezaprzeczenie ro- 
mantyczny: w
zak podstawę jego, istotę stanowi żądanie li- 
tpratury narodowej, oryginalnej, nawiązującej do przeszłości. 
{łl'zyczem, uznając możliwość różnych jej typów, najwięcej In 
Brodziński odczucia dla typu romantycznego (według własne.. 
go rozumienia), który i Bam reprezentuje. Są. jednak w pro..
		

/brodzinski_o0033_0001.djvu

			. 63 
gramie tym pewne niedomówienia - oraz, co gorsza, ważne 
modyfikacje: jeżeli pierw8ze wynikały z nieśmiałości autora, 
Zł} względów na klasyków warszawskich, to drugie, jak prze- 
dewszystkiem poglądy na istotę. romantyzmu, jednostronne 
pojmowanie narodowego charakteru, zalecanie w literaturze 
formy klasycznej a treści sielankowej, płynęły z wybujania 
w jego krytyce pierwiastka subjektywnego. . 


li 
ZNACZENIE ROZPRAWY 


Zależność od obcych pisarzy i stopień orYłrinalno- 
SCI. Rozprawę O klasyczności i romantyczności na.pisał Bro- o 
dziński pod wpływem rozczytywania się w dziełach nie- 
mieckich i francuskich estetyków i teoretyków literatur). 
lstotnio też zawdzięcza im rozprawa bardzo dużo. Jako llaj- 
\Vaż'lliej8ze jej źródła wskazały uotychczasowe badania kry- 
tYCZllf> - H e r d e r a i S c h l e g l ó w. Herderowi zawdzię- 
cza bowiem rozprawa swą zasadniczą myśl, postulat literatu- 
ry narodowej, nadto entuzjazm dla poezji ludowej, Fryd. 
. _ Schleglowi (Geschichte der alten und neuen Literatur 1
15) 
ogólny układ, zaś Aug. Wilh. ScWeglowi (V orlesungen iiber 
drarnatisclle Kunst und Literatur 1809/11) poglądy na klasy- 
cyzm i romantyzm. Podkreślić jednak należy jeszcze wielki 
wpływ S c h i 11 o r a; BrodziJlski przejął wprawdzie podział 
I literatury na klasyczną i romantyczną od Schleglów, ale lIa 
jego określenie istoty romantyzmu wywarł także silny wpływ 
autor rozprawy Ober naive und sentimentalische Dichtung. 
Program znowu literatury narodowej, stanowisko wobec ro- 
mantyzmu niemieckiego, pojęcie romantyzmu polskiego - 
wszystko to wykazuje, jak zwrócono uwagę w' poprzednim 
rozdziale, ogromne i nie przypadkowe z pewnością podobień- 
, stwo do stanowiska p a n i d e S t a e l w "De l' Allemagne". 
Lekcewa
enie z powodu takiego wyniku badań rozprawy 
- 


Bibl. Nar. Nr. 10 (Brodziilski: O klal!yczno
i) 


.
		

/brodzinski_o0034_0001.djvu

			34 
Brodzińskicgo, jako pozbawionej oryginalnych myśli, nie by- 
łoby słw;znr. Xależy sobie zdać sprawę z sytuacji li nas w 1818 
roku: o romantyzmie jedni nie wiedzieli nic, inni powtarzali 
 
niedorzeczne plotki. W ob
 tego zadaniem Brodzińskiego by-_ 
ło - nie wypo'Wiedziel
 jakiś nowy, oryginalny pogląd na ro- _ 
mantyzm, ale jak najlepiej o nim poinfonnować, a więc jak 
#' n
jwierniej streścić autentyczne poglądy na romantyzm naj- 
wybitniejszych pisarzy w jego ojczyźnie. Otóż zadanie to speł- 
nił on, jak nikt inny wówczas w Polsce nie byłby potrafił. 
i to jest wielką jego 'lasługą. 
Poza tern zaś należy !:'twierdzić. że mimo zależności 'W 
licznych szczegółach, czy nawet całych partjach rozprawy, 
Brodziński tchnął w nią własn('go dncha. pierwiastki zapoży- 
czono od obcych umiał stopić w jedną oryginalną całość, roz- 
prawę całą osnuć około jednoj zasadniczej myśli. Pozostajf' 
wreszcie część, poświQcona literaturze polskiej, tchnąca nie- 
zaprzeczoną oryginalnością. Wprawdzie i tutaj stara się autor 
korzystać z prac s'Wych poprzedników, jak Krasickiego, Bent- 
kowskiego, Lipińskiego, zbyt wiel{' jednak u nich nie mógł 
znaleźć. Sądy wypowiadane tutaj oparte są na własnej lektu- 
rze i przemyśleniu utworów, świadczą. o prawdziwem rozmiło- 
waniu się w pisarzach staropoh-kich, odbiegają też w wielu 
wypadkach od dotychczasowych. Zwłaszcza w stosunku do 
literatury współczesnej zdobywa się Brodziński na samodziel- 
ność, wygłasza' sądy bardzo śmiałe, jak na niego, i niezależne, 
n. p. o Szymanowskim i poezji żyjących wówcza.s warszaw- 
skich poetów. . 
Rozprawa cała wykazuj o więc przedewsz Y5tk iem wielką 
erudycję autora-- tak w stoslmku do literatury polskiej (bez- 
pośrednia znajomość samych pisarzy i dzieł), jak i obcej 
(choć tu już pewne nierównomierności, na które zwrócono 
wyżej uwagę), przedewS'lystkiem zaś, zgoła wyjątkową wt€dy 
u nas, w zakresie naj nowszych teoryj zag-ranicznych. I ta to 
właśni£' erudycja pozwoliła. mu zająć 'Wobec romantyzmu za.- 
granicnego nowe stanowisko i odegrać w dziejach jego re- 
cepcji w Polsce tak wybitną rolę. 


.-
		

/brodzinski_o0035_0001.djvu

			35 
Stanowisko rozprawy w dziejach polskiej krytyki. 
Je::;t ono bardzo wybitne: BrodzińBki odegrał przez nią 
.
,
 
aałą :skaiQ pouobną rulę u na::;, jak Lessing i Herder 
w Niemczec
, pani dQ Stael we Francji. Jest ona pierwszym 
utworem polskiej krytyki romantycznej, a to nie tylko przez 
ów program nowej literatury, ale przedf>w:-\zystkiem przez za- 
:-;atlniczo nowy punkt widzenia, oceny zjawisk literaekich, t. j. 
podstawowe uznanie za.."ady, że każda literatura musi być od- 
biciem epoki i społeczeństwa, że więc w każdej epoce i w każ- 
dem ::;połeczeństwie musi być odmienna, i przez wprowadzenie 
zlll
;::;łu historycznego do krytyki, mającej wyjaśniać gCllezQ 
różnych typów literatur, a nie occniać je wszystkie wetUu;,!' 
kanonu reb roł estetyki kla:sycznej; dodać należy, że krytyka t.a 
wogóle nie powinna wf>tlług Brodzińskiego krępować poezji 
żadnemi przepi:5ami, zakazami, lecz co najwyżej dawać rady. 
Romantycznym jest także podkreślony już wyżej pro- 
gram kosmopolityzmu literackiego i 'Wogóle' cała teorja spo- 
sobu korzystania z wzorów obcych; romantycznym wreszcie 
par excellence - postulat literatury narodowej, nie zupełnie 
wprawdzie u nas nowy, ale po raz pierwszy użyty jako argu- 
ment w walce romantyzmu z pseudoklasycyzmem; BrodziIlski 
złączył go bowirm po raz pierwszy ściśle z postulatem orygi-' 
nalności, a dzięki temu wynikły zeń zgoła nieoczekiwane kon- 
sekwencje: żądanie zerwania z klasycyzmem francuskim, od.. 
mówienie naszej pseudoklasycZll('j literaturze ówczesnej pra- 
wa do nazwy narodowej.' Nadto Brodziński pierwszy położył 
na ten postulat tyle nacisku, oświetlił wszechstronnie, sfornlU- 
łował dobitnie, wystąpił z argumentami dotąd nieznanemi, 
wogóle przemówił z siłą i zapałem u niego wyjątkowym. 
Po raz pierwszy także tak świetna charakt.erystyka pie- 
śni ludowych, ocena wartości ich z arty::;tycznego punkt.u wi- 
'dzenia, - t. j. ich znacz<>nia jako żródła i początku wszelkiej 
po
ji i roli, jaką mogą odegrać w stosunku do literatury '1J"- 
tystycznej. Wogóle rozprawa zawiera l'ały szereg udatnych 
charakterystyk i ocen, trafnych sp0strzeżeń, głębokich mY8li, 
jak zresztą całe stanowisko autora jest w niej tak. rozsądne 
r umiarkowane, Vodyktowano sz('zerem, bezinteresoWTIem umi- 


5-
		

/brodzinski_o0036_0001.djvu

			. 


3i 
łowaniem naszej literatury i gor
cym patrjotyzmem; napisana 
zaś jest z niezaprzeczonym talentem, z polotem poetyckim, a 
także z wielką erudycją. Poglądy Brodzińskiego zabarwione są - 
jednak silnie subjektywizmem, przebijającym nie tylko, jak 
widzieliśmy, w ogó
nym jego stosunku do poezji, romantyzmu 
i t. p" ale także w. charaktery
tykach poszczególnych pisarzy 
i dzieł, n. p. Osjana, Gothego, Karpińskiego i t. p.; w tern 
znaczeniu możnaby powiedzieć, że Brodziński jest u nas twór- 
cą krytyki subjektywnej. 


Rola rozprawy w polskim ruchu romantycznym. 
Dała ona pocz
tek prawdziwej walce klasyków z romanty- 
kami w Polsce. Dotąd jej na piśmie, w druku, właściwie nie" 
było, brakowało bowiem substratu, znajomości nowych prą- 
dów z3.0l7fanicznych, więc tylk(\ na zebraniach, w salonac
, 
omawiano ustnie różne pogłoski i plotki na ten temat; Bro- 
dziIiski pierwszy" dał tak obszerną i tak gruntoWną informację 
lo o romantyzmie, prostującą dotychczasowe mylne wyobra1e- 
nia, dostarczył więc materjału do dyskusji i do walki. 
Zaczęła się też ona bezzwłocznie. Rozprawa zrobiła wog6- 
lo wielkie wrażenie (autorowi samemu utorowała drogę do 
. katedry literatury w Uniwersytecie Warszawskim), oddziałała 
silnie na współczesnych: ośmieliła młodych, zdobyła zwolenni- 
ków, ale i sprowokowała przeciwników do głośnego wystąpie- 
nia przeciw romantyzmowi. I tak - zaraz w roku następnym 
zabiera "głos sam Jan Śniadecki w Dzienniku Wileńskim, by 
w rozprawie O pismach klasycznych i romantycznych stanąć do 
walki 
 romantyzmem; wywoła ona protesty, m. in. w odpowie- 
dzi na nią to właśnie wydrukuje'Brodziński w tym samym 1819 
roku wspomnianą już wyżej rzecz O poetycznej literaturże 
ni
mieckiej - i tak nieprzerwanie toczy się już odtąd dy- 
skusja, czyli walka klasyków z romantykami.. 
Młodzi romantycy prz.yjęli rozprawę z zapałem, naj wy- 
bitniejsi krytycy tego obozu, jak Mochnacki, Grabowski, oce- 
nili ją bardzo pochlebnie. Inna rzecz, czy został wykonany 
zawarty w niej tak mądry, tak piękny program literatury 
narodowej. Otóż- niewątpliwie tak, ale nie odrazu: pełną re&- 
..
		

/brodzinski_o0037_0001.djvu

			37 
lizacją. tego programu, oczywiście naj ogólniej tylko pojęt€go, 
nie jego szczegółów, stała się dopiero literatura nasza po roku. 
1830, - na razie zaś, choć w teorji postulat literatury naro- 
dowej przyjęto powszechniej powtarzano jak aksjomat, w pra- 
I ktyce przecież rzuciło się wielu młodych roman'tyków do na- 
śladowania romantyzmu zagranicznego, wprowadzania stam- 
tąd .nowości. Objaw to zrozumiały: dla ówczesnego pokolenia, 
znudzonego monotonją. literatury pseudoklasycznej, spragnio- 
nego za wszelką. cenę nowości, program Brodzińskiego nie 
był dość nęcący, efektowny, raczej wydawał s.ię zbyt roz- 
sądny i umiarkowany; a przytern, co najważniejsze, głos jego 
nie był doŚĆ silny, dość świetny, by mógł wszystkich przeko- 
nać i porwać l). 
Wobec takiego b
tu rzeczy interesuj
cem jest śledzić, 
jak ukształtował się stosunek Brodzińskiego do owego mło- 
dego romantyzmu polskiego. W 1818 roku gotów był on na- 
wet sam uważać się za roma.ntyka (oczywiście w podanem wy- 
żej znaczeniu t.ego wyrazu); gody w obozie kl3.'5yków takie sta- 
nowisko jego wywołało niezadowolenie, cofa tę nazwę i w 1819 
proponuje zamiast niej - nazwę literatury narodowej. Na 
próby młodych poetów wyzwolenia się z pod jarzma pseudo- 
klasycyzmu patrzy przychylnie, jednakże gdy młody roman- 
tyzm polski okazuje skłonność do wybujałości, karci je; prze- 
dewszystkiem zaś, gdy 'fi ruchu tym dostrzeże tendencje po- 
lityczne, wręcz przeciwne swojemu własnemu programowi, za- 
cznie je zwalczać... i dopiero po wybuchu powstania przejrzał, 
zmienił swoje stanowisko - "padł na kolana przed genjuszem 
narodu", jak to pięknie określił Mickiewicz w paryskich pre- 
lekcjach. 


. . 


I W teorji lltolunkowo najwierniej przejął si.,. wówczas jego pro
amem 
Królikowski, który jut.... !fU9 r. ogłosił w Pam. Warsz. ro.pra..... p. t O lite- 
raturze. Rozprawa, w ktdrej si, rozwatają istotne cele dziel smaku - i co szcze- 
gdlniejszym przedm;.tem literatllry narodowej być powinno?, zaś 'W 1
21 r. 
w ftMl'ó....ce. poznablIkiej: RozprawtJ, w ktdrej sit okazuje, te nie katda roman- 
t.lcznoJć przecIwna jest klasyczności, te owszem. aby literatura b
l/J naro
owc 
i celowI odpowiadajqcq, romant.lczności wyrzekać si{ nie powinna. 


.
		

/brodzinski_o0038_0001.djvu

			. 


, 


B l B L J O G R A F J A. 


Wydrukował Brodziński swą rozprawę w Pami
tnikll 
Warszawskim z 1818 roku, w pięciu zeszytach, tj. 
od marca do lipca włącznie. W zeszycie z marca 
tytuł brzmi: Uwagi nad duchem poezji polskiej, w 
kwietniu zmienia się na O ro1ftantyczności i klasycz- 
no
ci tudzież ° duchu poezji polskiej, by z. kolei 
w maju przybrać formułę: O klasyczności i roman- 
tyczności, oraz ° duchu poezji polskiej. W czerwcu 
i lipcu zmienia się jeszcze "oraz" na "tudzież". 
W przedruku niniejszym przyjęto tytuł z owych osta- 
tnich dwóch miesięcy. Za życia autora rozprawa nie 
została już przedrukowana, po Bmierci jego zaś uka- 
zała się po raz pierwszy w zbiorowej, 10-tomowej 
edycji jego pism z 184214 roku. dokonanej prze" 
Chodźkę, ale w tekście zepsutym, z licznemi opu- 
szczeniami z winy cenzuą; w tem samem bamie- 
niu wydawano ją i później: Kraszewski w 8-tomowej 
erlycji pism Brodzińskiego z 1872/4 oraz osobno 
"Bibljoteka powszechna" w Złoczowie w 1893 roku. 
aż 
 1904 roku sporządził Chmieiowski dla "Bibljo- 
teki arcydzieł polskich i obcych pisarzy" Westa 
wydanie, oparte po raz pierwszy na pierwodruku, 
opatrzone wstępem oraz licznemi objaśnieniami. 
Tekst niniejszej edycji oparty jest również na pierwo- 
druku, przyczem w porównaniu z "ydanicm Clull;e- 
lowskiego usunięto szereg pomyłek lub opuszczeń. 
jakie się tam zakradły. Pisownię i interpunkcję pier- 
wodruku, nie odtwarzającą wcale pisowni Brodziń- 
skiego, lecz Pami
tnika Warszawskiego, zmoderni- 
zowano; oczywiste błędy drukarskie poprawiono. 
W8zelkie podkreBlenia wyraźeń lu
 zwrotów pocho-
		

/brodzinski_o0039_0001.djvu

			39 
dzą od autora, natomiast wyróżnianie odmiennym 
dl okiem na'Zwisk oraz tytułów dzieł starano się prze- 
prowadzić konsekwentniej, niż w pierwodruku. Po- 
dział na ustępy pokrywa się niemal całkowicie z roz- 
mieszczeniem tekstu w poszczególnych zeszytach 
Pamiętnika (tylko zawartość pierwszego zeszytu roz- 
bito na dwa ustępy). 
Z licznych rozbiorów i ocen, poświęconych rozprawie, 
wymienić należy wstęp C h m i e l o w s k i e g o do 
edycji z 1904, nauto opracowanie jej przez h
goż 
autora w "Historji literatury polskiej", w "Dziejach 
krytyki literackiej" i w dwóch pracach monograr 
licznych poświęconych jej autorowi (w "Studjach 
i szkicach", II serja z 1886, i w "Charakterystykach 
literackich" Bibljoteki powszechnej, nr. X, 1903 r.); 
. dalej ustępy w monografjach A r a b a. ż i n a (Ka
 
zimir Brodzińskij i jewo litieraturnaja diejatielnost'" 
Kijów 1891) i G u b r y n o w i c z a (Kazimierz Bro- 
dziński, Zycie i dzieła. Tom I. 1917), w "Historji 
literatury polskiej" P i l a t a (zeszyt I tomu V-ego), 
w "Krytyce literackiej w Polsce w epoce pseudokla- 
sycyzmu" T, G r a b o w s k i e g o (1918). wreszcie 
w rozprawie ks. P ę c h e r s k i e g o: "Brodziński 
a Herder" (1916) oraz świeżo Z y c z Y ń s k i e g o : 
"Estetylm Pamiętnika Warszawskiego" (Pamiętn. li- 
ter. 1918). 
Dla zorjentowania się w dzisiejszych poglądach na ro- 
mantyzm (celem porównania ich z poglądami epoki 
Brodzińskiego) należy uwzględnić przedewszystkiem 
studjum I g n. C h r z a n o w s k i e g o "Charaktery- 
styka romantyzmu", ogłoszone w "Roku polskim" 
z 1917 roku oraz w zbiorze szkiców pt. "Z epoki 
romantyzmu" 1918 r.
		

/brodzinski_o0040_0001.djvu

			
		

/brodzinski_o0041_0001.djvu

			o klasyczności i romantyczności 


tudzież 


o duchu poezji polskiej 


.
		

/brodzinski_o0042_0001.djvu

			.
		

/brodzinski_o0043_0001.djvu

			. 


.. 


Zdaje się teraz dla poezji polskiej nadchodzić pora, w której 
r.aczynającemu wahać się potrzeba nad obraniem drogi do przy- 
bytku pamięci. to jest: czyli tak zwaną klasyczność, czyli tak zwa- 
ną romantyczność ma obrać. Dotąd imaginacja, czucie, rozsądek 
.j i dowcip, razem połączone, jedną tylko drogę znały do Apollina 
świątyni; teraz sądzimy, żeśmy dwie wcale przeciwne odkryli. 
Pierwsza jest wymierzony, dobrze ubity, porządnie i regularnie 
,Irzewami zasadzony gościniec, która to regularność zdaje się już 
niektórych nudzić. szczególniej przeto, że z tego gościńca zbaczać 
hl nie wolno. Druga jest kręta ścieżka, albo raczej podróż, wśród któ- 
rej, jak się komu bliżej zdaje, wolno zbaczać, albo też nasycać się 
widokami natury, i swobodnie płoty przeskakiwać. Doświadczeni, 
wzWycz
5A"'; wolą pierwszą
 młodzież naturalnie ma pociąg do 
drugiej. Pierwsi mniej i swobody i uderzających widoków mają 
15 w swojej podróży, ale są zato pewniejsi; drudzy przechodzą czę- 
,to miejsca niebezpieczne i łatwo obłąkać się mogą;" ale swoboda 
i wdzięki natury żywiej im się uśmiechają. Ci nie wierzą doświad- 
czeniu starszych, owi nie chcą być wyrozumiałymi dla popędu 
młodości. U jednych wzory, u drugich natchnienie pierwsze ma 
::''0 miejsce. Ci naturę nad sztukę. owi sztukę nad naturę przenoszą: 
a nie wszysey są b:łcznymi na to, że naj piękniejszą metą sztuki 
jest zbliżyć się do natury; jako też przeciwnie, że natura w poezji 
tylko przez sztukę pięknośeią się zdobi. 
Przyczyną tego rozbratu jest zapewnie doŚĆ mylne wyobrate- 
25 pie, jakie się teraz rozszerzyło o klasyczności i romantyczności. 
Klasycznością w prawdziwem znaczeniu były dotąd dzieła staro- 
łytnych Greków i Rzymian, zdaniem powszechnem za najlepsze 
uznane, i które młodzieży od wieków za wzór wskazywano; teraz 
. 


- 


11'. ł: Czucie - wyrazu tego u
w
 8rodzińllki stale w 
n8czeniu: uczucie. 
Dowcip - w znaczeniu: talent. 
.. 6: 
wiqt.lnla Apollina, jako przybJ.,!:.ek poezji i innych Bztuk pięknych. 
oznacza tu Bamą poezję i sztuki J1'iIIkne. 
..16: oblqka' sil - 1taloozeniu: 
abł_ka6 się.
		

/brodzinski_o0044_0001.djvu

			- 


4.4 
pod to najz3.8zczytniejsze znacz.enie podciągnięto prawie wezyst- 
30 ko, co nie uchybia przepisom sztuki, co gustem zbliża się do wie- 
ku złotego Rzymian, albo do gustu Francji, szczególniej pod Lu- 
dwikiem XIV. Romantyczność przeciwnie chą niektórzy, według 
znaczenia tego wyrazu, odnosić jedynie do wieku kawalerstwa, 
gdy jednak, zważając ściśle jej ducha, należy do tego rodzaju 
35 poezji wszystko, co z naj odleglej szych czasów wschodnie i inne 
narody wydały, co zowiemy dotąd poezją ludu, co tchnie duchem 
kawalerstwa, chrześcijaństwa i 1.. d. 
Z tego to mylnego wyobrażenia pochodzić mote szkoda, kt ór 4 
tak na jednej, jak na drugiej drodze łatwo ponieść można. Je- 
40 żeli trzymaj
cy się mylnie klasyczności nie będą się napawać 
pierwszemi jej wzorami. ale tylko tyle czerpać z niej, ile ją póź- 
niejsi naśladować zdołali, to jest: jeżeli się w tym celu samymi 
francuskimi zajmą pisarzami; tyle być mogą dalecy od nich, ile 
tamci od oryginałów starożytnych klasyków; - jeżeli wielbiciele 
45 romantyczności pod to znaczenie podciągać będą tylko przygody 
rycerz ów wieku średniego. legendy, czary itp., przejdą. mowu 
w naśladownictwo łatwe do wyczerpania, albo pójdą za wzorami 
Anglików i Niemców, naj obfitszych w tym rodzaju romantyczno- 
ści. I tak niestety na ziemi Polaków możemy się spodziewać 0- 
50 krzyku dwóch stronnictw: Francuzczyzna albo Niemczyzna! W ta- 
kim uporze pójdą jedni za gustem Francuzów tak daleko, że zatrą 
piętno narodQwości i gust dawnej klasyuności. na której za.sa- 
flach ugruntowała się dawniejsza nasza literatura: drudzy chcąc 
pozbyć się koniecznego i miłego jarzma zdrowych sztuki przepisów, 
55 zowiąc przesądnie wszystko przes
dem, nadto nie zgłębiaj4c praw- 
dziwie ducha romantycznoeci. rzucą się także w naśladownictwo. 
szkodliwsze rokujące skutki, niżeli wiara w gust francuski. 
Z powodu, że ta druga strona (acz dotąd słaba jeszcze, ale 
dla nowości, która zwykle ludzi uderza. znacznie się rozszerzyć 
60 mogąca). jakową
 odmianę w narodowej literaturze sprowadzić 
może; usilnego zatem starania i rozwagi potrzeba;, aby ta odmiana 
nie była szkodliw
; wszelkiej owszem wypada dołożyć gorliwości. 
by to małe zaburzenie stać się mogło raczej powodem do takiej 
odmiany, przez którąbyśmy w poezji właściwą cechę narodową 
65 odzyskać mo
li. 


" 


w. 53: .iek kawalerstwa - ekrellleDle utworzone na wzór francuskiego chnll- 
lerie, oznacza czasy-rycerstwa lIrednio..neczne,;o. "\ 
w.82-87: Stosunek definicji tej de ó-{}ze!lnych teoryj romantyzmu zagra- 
nicą - wyjallniony we Wstępie. 
. 


. 


.
		

/brodzinski_o0045_0001.djvu

			45 
Równie genjuszowi, jak Językowi narodowemu śmiało przy- 

 znać możemy, że piękności każdego narodu oświeconegO' był 
w stanie wiernie w mowie ojczystej oddać i w płodach własnych 
zręcznie naśladować; dlatego, po tych llznanych już korzyściach 
'i0 i zdolnościac.h, powinniśmy sobie postanowić z wszelką narodową 
gorliwością za prawo i powinność, abyśmy baczni na to, w czem 
przodkowie w literaturze być nam mogą wzorami, co nam ich dzie- 
je wskazują, czem duch narodowy wewnętrznie w nas przemawia, 
starali się śledzić, co w krainach piękności jest nam właściwe 
75 i pożyteczne. Niechaj między francuskimi i niemieckimi pisarzami 
zacięte wszczynają się walki. z których żaden ani wad swoidl. 
ani piękności obcych uznawać nie chce; nam nie wypada trzymać 
'iię ślepo żadnej strony, ale przyznając bezstronnie wady i korzy- 
ści olmdwóch, pracować na własnem polu, przyswajając sobie to
 
80 co nam przystoi, lub pozbywając się tego. w czem na wzrost l1a- 
_ !oduwej Iitera
ry nie będzie można rachować.. 
Smutna zaiste byłaby wróżba;, gdyby jewi, oddający się ro- 
mantyczności, ważyli się nazywać przesądnymi tych, którzy już 
na drodze klasycznośei lub zułułone'Zebrali wieńce, lub się słu- 
ł35 8znie przy jej korzy6ci.ach upieraj,; smutna niemniej, gdyby ""-y- 
znawcy klasyczności nie chcieli wglądać w powody, dla których 
.. inni zapalaj
 się romantyczności
. Jeżeli pierwsza tylko jako prze- 
sąd trwać zechce, a druga tylko jako moda rozszerzać się zacznie; 
nie znajdziemy środka i bł,kać się będziemy, w czasie, gdy najsto- 
90 sowniejsza, a może i naj potrzebniejsza błysnęła pora dla narodu. 
aby dawną świetność równie w naukach, jak pięknych sztukach 
odgrzebywał, ścigał inne w tem, w czem go w czasie nieszczęść 
uprzedtiły i aby innym uprzedzić się nie dał. 
Czas może byłby pozbyć się tej nie bardzo zyskownej chluby, 
!If) przy której wielu obstaje, że gustem i charakterem najbardziej 
się do Francuzów zbliżyć umiemy; abyśmy się nie oddalili od tego, 
w czem pierwej przodkowie nasi celowali, co nam za drogą pu- 
ściznę zostawili, abyśmy ją potomkom święcie przekaza:ć mogli. 
, Nie wytępiajmy na naszej ziemi własnych kwiatów dlatego, że 
. 00 się zagraniczne łatwo na niej krzewią. . 
Poezja jest zwierciadłem każdego wieku i narodu, stosownie 
jak każdy pod innem niebem, odmiennych jest obyczajów, różne 


w. 71'!: korzyJci - w znaczeniu: zalety. 
w 88: \P czasie - po roku 1815, t. j. w chwili utworzenia Królestwa Kongreso- 
we
o i naatania pokoju po długoletnim okresie ustawicznych walk. 
w. 100-HM: W słowach tych wypowiada Brodzi:flski jed.ą z. najbardziej zasa- 
dnicsych idei calej nowoczesnej krytyki, wypracowaną w zachodniej
		

/brodzinski_o0046_0001.djvu

			46 
ma wyobrażenia o Bogu, i wielorako rzą.dzony bywa. Filozofowi
 
i uczeni mogą pracować dla całego społeezeństwa ludzkiego;._ ale _ 
105 mówcy i poeci swój naród szczególniej mieć powinni na celu. 
Dziejopisowie wpajają w pamięć naszą czyny przodków; mówcy 
i poeci ich cnoty, ich uczuc.ia w sercach ziomków zaszczepiać lub 
ożywiać mają sposobność i obowiązek. Poezja ma tę szczególną. 
własność, że jeżeli nauki nie w każdym kraju i wieku jaśniały, 
HO jeżeli wymowa tylko wolnego ludu była udziałem; poezja od tro- 
nów do chatek, od naj ciemniej szych aż do naj oświeceńszych wie- 
ków, ogólnie szanowaną była i ciągle kwitnęła. Jak owoce i kłosy 
poprzedzają kwiaty, jak niwa, na której ciężą już kłosy, jeszcze 
pomiędzy niemi kwiatami się zdobi; tak obok nauk i umiejętności 
115 pożytecznych w narodzie, poezja zawsze będzie jego ozdobą. Rów- 
llY może naukom jest jej pożytek, ale mniej znacznie działający: 
zasiewać gruzy przeszłości kwiatami; czyny pogasłych ojców 
w żywych obrazach wystawiać; do wszystkiego, co jest świętem, 
zachwycającem, sk!onne serca nakłaniać: wielkie prawdy POW,l- 
120 bem zdobić i igraszką onych nauczać; zgoła pięknością' piękne 
czucie obudzać - jest to naj trudniejsze, ale jedyne jej powołanie. 
Jeżeli mieTność, pochlebstwo, uszczypliwość, nawet rozwolnienie 
obyczajów, w każdym oświeconym narodzie najwięc
j pod tę ga- 
łąź oświaty się cisnęły i onę poniżały: nie należy do tego nigdy 
125 prawdziwy talent, z szlachetnem uczuciem i pracowitością złączo- 
ny. Lubo w Kraju naszym więcej do przykładania się w naukach 
i umiejętnościach zachęcać potrzeba, aniżeli do literatury, atoli co- 
raz wyższy w niej postęp jest tamtych rękojmią, próCz tego ODa 
naj powszechniejszy ma wpływ na oświecenie. 
130 W uwagach niniejszych jest moim zamiarem, przebiegłlzy po- 
krótce ducha greckiej, rzymskiej, a za niemi francuskiej poezji, 
jako trzech oddziałów tak zwanego gustu klasyczności, zastano- 
wić się nad duchem romantyczności, to jest: jaką poezję i dlaczego 
uważamy teraz_za romantyczną? co cechuje różne jej rodzaje? 
135 dlaczego w tym wieku tak się jej gust rozszerza? Skąd wypłyną' 
nad duchem poezji polskiej uwagi, w których będę usiłował oka- 
zać: dlaczego postąpiliśmy w guście klasyczności? co w niej ce- 


Europie w drugiej połowie XVIII wieku, głoBzoną w Niemozech prllede- 
w8zY8tkiem przez Herdera, we Francji zali przez panią de StaiH; (l'łollna 
formuła franoWlka: la litr'rature est l'expression de la socut' pochodzi od 
Bonelda. 
w. 116 -1
1: Podobne pojęcie roli poezji, pobudzającej B...em pięknem do 
pięknych CzYnów, wyraził Schiller w Listach Ober tlie aesth.tlsch. E,- 
zlehunl( des Men
chen II 1795 1'.
		

/brodzinski_o0047_0001.djvu

			4.7 
chuje oryginalność na.rodowi właściwą? i co dla nas jest roman- 
tycznem? 
110 Zastrzegam sobie atoli naprzód. że przeto ani chcę, ani mogę 
dawać przepisów; radzę owszem każdemu, na to pole wychouzące- 
mu, aby więcej z siebie i z natury czerpał; wszelkie wzory i prze- 
pisy niechaj raczej będą potrąceniem jego uczucia i wskazówką 
zdolności. W wolnej krainie piękności - racJy, nie przepisy panu- 
lł5 ją; kto w słuchaniu rad umie wybór uczynić, wypełnił wszelkie 
przepisy. 



 


.
		

/brodzinski_o0048_0001.djvu

			.... 


W młodocianym wieku świata., pod najłagodniejszem niebem. 
wśród wszystko ożywiającej i wesołą imaginację obuuzającej mi- 
tologji, z żywym zapałem do chwały, z pełnem uczuciem miłości 
rodzinnej i poświęcania się stałej przyjaźni (przymiotów tak wła- 
5 ściwych młodocianemu wiekowi), żył lud grecki, tworzyła się 
poezja. Religja, tyle do zmysłów i imaginacji mówiąca, w której. 
jak się SzyBer wyraża, wszystkie nieżyjące przedmioty mialy du- 
sze, a idealność przybierała zmyslowe postacie, łącząca ludzi i 
popęd do chwały dająca wolność; rozkoszne wyspy r wzgórz:l 
lU rozmaite pokolenia oddzielające; gry olimpijskie, owe uroczysto- 
ści nie królów. ale narodów, na których rycerstwo, poezja, kun- 
szta, równe pochwały i nagrody zbierały, gdzie czyny pobudzały 
do śpiewu a chwała śpiewu równała się czynom. i do nich pobu- 
dzała; - wszystko to nadało greckiej poezji piętno gustu towarzy- 
15 skiego, wesołości i swobodnej imaginacji. Radość, gry, tańce, były 
uczczeniem bogów; każda potrzeba miała swojego boga, którzy 
słabości z ludżmi dzielili. w których gronie pokolenia n:U\t
l)ul 
liczyły przodków swoich. Najpracowitsze drogi badania tajemnic 
natury, przerażającą cicmność przeznaczenia człowieka osłaniała 
20 swobodna imaginacja pięknemi kwiatami, w którem to lubem ouu- 
rzeniu żył ten młodociany lud wesoło, jak dziecię, mamione miłe- 
mi bajecznemi powiastkami. We wszystkiem bogowie przemieszki- 
wali na ziemi i na tern. co ją otacza; we wszystldem uśmiechali 
się podobnemi "ludziom obrazami i skłonnościami. Samo nawet 
25 piekło miało swoje piękności i czuło litość. Ujmującą odwagą cno-. 
tliwego młodzieńca szukającego ojca, cudownym brzękiem lutni 


w. 'l-I:!: :Mylił tę zobrRzował Schiller w wierBzu Die Ootter Oriechenlantls. 
w. 10: pokolenia - zamiast: ..plemiona". 
w. 11: r
C6rstwo - okreilenie to, utyte w rozprawie kilkakrotnie w odnł - 
sieni u do BtoBunków greckich, razi anachrenizmem. 
w. 
: mlodzieniec - mowa e Enea811u pOBzukuj
cym ojca BWe(O, Auchize8a.
		

/brodzinski_o0049_0001.djvu

			4.
 
płaczącego za żoną Orfeja zmiękczyć się dawało; po piorunach na- 
. we! zagniewanego Jowisza, trzęsącego ziemią i niebem, pogodna 
Iris, zarzucając wstęgę z nieba do ziemi, zdawała się zwi
tować 
.,,) ułagodzenie boga. i lube jeszcze ziemi z niebem stosunki. Piękność 
była powszechną żądzą, która wszystkie rodzaje kunsztu ł
czyła. 

ąd o nagrodę zwycięstwa w kunszcie i męstwie był tak uroczy- 
stym i zajmującym, jak sąd o życie człowieka. Zapał, nie rachu- 
ba skłaniała do wszystkich czynów; piękność postaci ciała była 
35 dostateczną do ujęcia sobie ludu, a czarująca wymowa do wszyst- 
kiego zdołała nakłonić. Oto miejsce i ezas zawsze ożywianej 

 wszystko ożywiającej poezji. Duch jej w narodzie, pod każdym 
względem tak ściśle stowarzyszonym. musiał być u każdego poety 
co do smaku i ogólnych wyobrażeń, czy o bóstwie, czy o człowie- 
40 ku, czy o dziełach natury i tworach sztuki, jednakowym. Dzieje 
i przymioty bogów po ludzku wystawione i za nieodmienne przy- 
jęte; natura, której przedinioty jednako w oezach wszystkich ży- 
ły; posągi i obrazy, które poeta wszędzie napotykał, a których 
poezja zawsze matką bywała; wesołość ludu, przy biesiadach lu- 
41) biącego pieśni, ceniącego w wodzu talenta: kunsztu, i otwierają- 
cego wzajem kuns
tmistrzom pole do chwały rządu i wojny, - 
stanowiły, że piękność u Greków zawsze była ogólną, jednakowo 
do czucia poety i słuchaczów mówiącą. Ogólność tę tak szanowa- 
no, że według Winkelmana na posągach, płeć piękną wyobrażają- 
;)0 cych, nie ważono się dawać uroczych dołków na twarzy, jako 
wdzięku nie każdej piękności użyczonego. Nie mógł przeto poeta 
błąkać się w dzikiej imaginacji, zatapiać się w samym sobie, bo 
wszystko koło niego żyło poetycznie, rozpływał on się we wszyst- 
ko, sam zapomniał o sobie. Toć to stanowi piętno żywej, towa- 
;;& nyskiej, więcej zewnętrzne przedmioty, wspólne uczuciom wszyst- 
kich, niż własne marzenia, tęsknoty itd. opiewającej greckiej poe- 
zji. Własnemi oczyma patrzał poeta na czyny, które opiewał, zwie- 
dzał ziemię, którą malowal: skąd widać mocne oddanie przedmio- 


w. 27: Orfeusz - legendaruy poeta i muzyk grecki, który ApiewoJm 8wym 
i grą zdołał wyprosić u bóstw podziemia powrót. na lIwiat 8wej 
marłej 
tony, Eurydyki, utracił jl\ jednak na nowo nie wypełniw8zy w powrocie 
na ziemię postawionych mu warunków. 
w. 5!9: Iris, posłanka bogów, znaczyła drogę swą 8iedmiobarwną tęcz!\- 
w. J-Si: W całej tej tak entuzjostycv:nej charakterystyce, idealiRJj.,cej 
Grecję i przedstawiaj.,cej tycie jej jako sielankę, odbił się wielki wpływ 
pOltll\dów Schillera. 
w. ł9: Winckelmanna J. J. (171';"-1768) dzieło Geschichte der Kunst des Alter- 
tums z 1764 r. przerobił u nB8, uzupełniwszy własnemi dodatkami, Stan. 
Potocki p. t. O sztuce u da
 nych czyli Winkelman pOlski w 8 tomach 
1815 roku. 


Bibl. Nar. Nr. 10 (Brodzii1s1r.i: O kl:uyc:rnolici) 


,
		

/brodzinski_o0050_0001.djvu

			50 
tu, skąd prawda charakterów w I l j a d z i e, obrazów w 
 d Y s- 
60 8 e i. Sąd o nim nie zależał od władzy i gustu mecenasa, ale od 
całego ludu; skąd godność, umiarkowanie i powszechny z poezji 
pożytek. Pochlebstwo nie kaziło lut::J.i P i n d a r a, bo głosił rycerza 
wprzód przez lud uwieilCzonego. bo sam od ludu wieńca oczeki- 
wał. Fałszywa skromność wielu teraźniejszyeh poetów. którą mier- 
li5 ność i d.ym pochlebczy zdobić usiłują. Ilie śmiała kłaść fałszu na 
ustaeh zachwyconego wieszcza: czuł on swoją godność, kiedy go- 
dnego przed godnym ludem opiewał. Również towarzyskość na- 
dała greckiej poezji cechę wesołoE,ci i spokojnosci; lud przytem, 
który rodzinnie z bogami być się mniemał pokrewnionym, tak roz- 
70 koszne o przyszłości mający wyobrażenie. musiał być samą weso- 
łością, szczerością, odwagą i godnością natchnięty. ... 
Tego ducha obyczajów, poezji i kunsztów, które nigdy od sie- 
Lie różne być nie mogą.. pokazuje nam ,zut oka na ten tak znako- 
mity naród; uczy zarazem. że poezja każdego ludu wtenczas jest 
l.) prawdziwą i czerstwą, kiedy z ducha narodowego jest czerpaną. 
Nauczą nas także Rzymianie, że wzory są koniecznemi, przeciez 
ani na dueha narodu
 ani jego poezji. nie mogą mieć tyle wpływu. 
ażeby ćmiły piętno narodowości. 
Wspólną greckiej była mitologja Rzymian. Posiadali oni w naj- 
SD wyższym stopniu miłość wolności. Zamożni jednak grabieżą, wol- 
noŚĆ zakładali tylko na niewoli ziemi: zaczepne toczyli wojny o 
hołd i łupy, nie dzielili się jak Grecy na wolne państwa, ale w je- 
dnem skupieni mieście, jedną. że tak powiem, despotyczną skła- 
dali rzeczpospolitą. Nie tak wrodzone czucie piękności, jak zamo- 
8G żność. przykład oświeeonych Greków (bo naród oświecony więcej 

anuje nad umysłami, niżeli zwycięski nad podbitemi państwami), 
ten, mówię, przykład dał im uczuć potrzebę kunsztów. Grecy ka- 
zali się naśladować. Sztuka, w czerstwości i niewinności lat swoich 
przebywająca u Greków. wzięła wychowanie od Rzymian: przy. 
90 łączyła powaby_ do piękności, ehęć podobania się do naturalności; 
" nie byia to już luba dziewica z dolin jońskich. ale wabna piękność 
wielkiego miasta. Lud dumny na swoje zwyci
stwa:, wjednem 


w.fl2: Pindar, poeta grecki z V. w. przed Chr., znany przedewszY8tkiem 
jako autor ód na czeŚĆ zwycięzców w igrzyskach Olimpij8kich- 
w. 37-71: Cała ta charakterystyka literatury greckiej. podobnie jak wytej 8tO- 
sunków greckich, jest jednostronną (jako najwybitniej8za cecha podkre- 
ślona naiwnoilć). Tłumaczy 8ię to tem, te Brodziński nie znał 8am nale- 

ycie literatury greckiej i opierał 8ię na teoretykach, którzy równillt 
ni ed ollć j 1\ znali. 
w. 74--';'R: W "łowach tych S'!awiera lię cały program i stanowisko Bro- 
dzitl.kiego.
		

/brodzinski_o0051_0001.djvu

			61 
skupiony mieście, inne od uczonych Greków musiał mieć wyobra- 
żenia, odmienną poezję. Zbytki nie były tam zbytkami ludu, ale 
95 możnych; sąd talentów od nich zależał, od nich przechodziło ich 
upowszechnienie. Augustom i Mecenom nucił li o r a c y i M a r o, 
już nie od ludu. al
 od nich zależało znaczenie poetów; dosyć już 
było Horacemu od ludu digito monstrari. Uczucie miłości już nie 
przez się objawiało się w pieniach. Nie tkliwego kochanka, ale 
100 miejskiego zalotnika wiu zimy w N a z o n i e. Już' on nie miłość 
samą, ale jej powaby malował; nie do miłości pobudzał, ale zalo- 
tów nauczał. Jeżeli na polu Homera sztuka zdaje się tylko obfitej 
naturze pomagać, wzorowa sztuka Wirgilego naj ściślejsze z naturą 
prawa podzieliła. U pierwszego dziwnie pięknie rosnącym kwia- 
105 tom, u drugiego gustowi w ułożeniu z nich wieńca, wydziwić się 
nie można. Anakreon swobodnym jest i wesołym z natury; swobo- 
dy i życie bez troski, przez Horacego zalecane, zdają się już być 
owocem dojrzałej praktycznej filozofji. 
Do któregoż brzegu dwóch tych krain poezji kla.	
			

/brodzinski_o0052_0001.djvu

			. 


52 
kom? - czyli raczej wypadnie mu czcić męskość, wyn
osłość, ro- 
12:) zumowanie wyższc nad zapęd imaginacji, gdy Cezara wzywa. .'10 
zwycięstwa i spełnione uwielbia? 
Zapalona młodość wabiłaby niezawodnie do pierwszych wzo- 
rów młodzieńczego narodu; rozsądek i doś",iadczenie ciągnęłoby 
uo urugich. Minęła czerstwość natury, minęła młodość grecka, już 
130 ona nie jest dla nas; do dawncj natury, jak Jo lat młodości, wró- 
cić nie podobna; kto raz wstąpił na granicę sztuki, już się do na- 
tury z trudnością cofnąć może; aby się do niej zbliżyć, całe wprzód 
pole sztuki potrzeba przemierzyć. Dlatego Grecy i natura wzora- 
mi, ale Rzymianie i sztuka nauczycielami naszymi być muszą. Do 
13;) młodości picrwszych łatwo się przywiążemy, ale igrać z nimi już 
nam nie wolno. Trudnicjszy zawóu z dTugimi, ale należy im ufać. 
Czuć nakoniec piękności Greków więcej jesteśmy w stanie, 
niżcli je naśladować; do zajęcia się niemi, nie tak możc przyczy- 
niają się same przez siebie. ile do tego nasze raczej wyobrażenie 
140 jcst pobudką. l\Iy już nie t
'lko utworem genjuszu, ale samą zie- 
mią, ludem, obyczajami" i nawet śpiewakiem zajmujeJIlY się; 
wszystko to jest dla nas poetycznem. Tej tak znakomitej korzyści 
żadne późniejsze dzieła. rzymskie nawet, już mieć nie mogą. 
Wszystko tam jcst dla nas idealnem, bo najwięcej przez poezję 
145 wszystkiego pamięć nas doszła. Bogowie w Olimpie samymi Gre- 
kami zdają nam się zajęci; doliny, gaje i góry greckie na przy- 
gody Logów naprowadzają myśl naszą; czyny i mieszkanie bogów 
i Greków razem zawsze przedstawiają się wyobrażeniu n3szemu. 
Nie są tak dla nas poetycznymi bogowie w Rzymie, a czyny Rzy- 
1;)0 mian. przez dziejopisów 'doszłe, więcej badającego umysłu, niżeli 
poetycznego uczucia być mogą. 
ywiołem. 
Charakter narodu francuskiego, z wielu względów greckiemu 
podobny, nie mógł mu wyrównać w poezji. Wiek trubadurów, o 
których niżej mówić znajdziemy sposobność, nic prawie nie miał 
15;) wpływu. na późniejszy stan literatury francuskiej, jeżeli do tego 
nie będziemy liczyć tak zwanej galanterji, od czasów kawalerstwa 
i trubadurów tak znacznie we Francji upowszechnionej. 
Poezja' FTancuzó
 jest także towarzyska. ale rÓżna od Tzym- 


.... 1-1..,_ Cczara wzywa - mowa tu o Odach Horn"'o
o na cześó Augusta. 
.... 133' przemiern-t - zapomnieć o wS7.ystkich puepisach ostetyki. 
w.!"..;: Trubadurow'ie - średniowiAtlzni poec.i rycerskielto stanu w południowej 

'ra!l...ji. c/y1i Prowancji. l'óźnit'j takto 7llwo.'lowi 
piowacy. w pieśniac.h 
liryozn;v ch roiłoś" opiewający. - Wiek Trubadurów - w znaczeniu: franc. 
).oczja śreanio",icc
n&. 
w. I$;: galanterja - wyraz pochodzi z francuskiego i oznacza czellć dla dam, 
OkBi!:ywaną im przez rycorzy. B potom przez dworaków.
		

/brodzinski_o0053_0001.djvu

			ó3 


skiej. różniejsza od greckiej. Nie byli oni już w st.anie wieku gre- 
160 ckiej młodości, sztuka Rzymian przyzwoitszą im była; sztuka, nie 
natura, rozwinęła ich poezję. W czasie poniżenia trubadurów, od- 
kryły Włochy niezatarte pomniki Rzymu, pomniki genjuszu. Myśli 
Rzymian, jak niegdyś oręż, powtórnie oświatą zdobyły ziemię. 
W tymto cZ3sie i Francja najbliżej ich naśladować usiłowała. Lecz 
Hi?> jak męscy Rzymianie nie byli już greckimi młodzieńcami, tak 
Francuzi. miękkości oddani, tem mniej Rzymianami być mogli. 
Towarzyskość ich inną drogą musiała się rozwinąć; nie była ona. 
jak u tamtych, polityczną. Kawalerstwo i trubadurowie łączyli 
i uprzyjemniali ją po zamkach: wydoskonalił ją wzorowy w tym 
170 względzie dwór. którego przykład na cały kraj się rozszenył. To- 
warzyskość Francuzów była domową. Płeć piękna, która tak w 
Grecji jak i w Rzymie, lubo cnotom mężów wyrównywała, zbyt 
jednak zapomnianą była, otrzymała berło w towarzyskości Fran- 
f'1I.7:ów. Fr:mcja stała się szkołą posiedzeń. Praktyczni jej filozofo- 
175 wie nie tak przyszłość i tajemnice świata hadali. jak ziemskie. do- 
czesne szc7.ęście: uspokojenie człowieka na łonie towarzyskiem 
było ich celem: starali się oni raczej utulić człowieka w rozta.rgnie- 
niu świata, aniżeli dowodzić, jak daleko umysł jego w szperanin 
dosięgnąć może. Podciągnęli oni pod cel badań swoi.ch obstawanie 
180 1.3 prawami płci pięknej, gdy dawniej nad męską wyłącznie 8ię 
prawie zastanawiano. Wyższe płeć ta odebrała wychowanie, a od 
tego zależała chęć podobania .się przez doskonalenie towarzyskich 
przymiotów, ł3godność, grzeczność. słodycz domowego pozycia. 
Rozszerzenie druku 8tanowiło w naukach sąd publiczności, 
185 tak jak zgromadzenie ludu greckiego. Francja wydała ludzi naj- 
celniejszych w każdym nauk rodzaju. Uderzającą jest rzeczą tak 
znakomite wydoskonalenie tak ubogiego języka. który, acz nad in- 
ne żyjące w budowie nieszczęśliwszy, w tem ze starożytnemi równać 
się może i tę jedną ma cechę. że jak one stanął na stopniu ukot1- 
190 c7.enia. Jasność, powahność. i przyzwoitość stylu jest cechą towa- 
nyskiego ludu. Uderzać nowością i oryginalnością stylu ani się 
żaden pisarz stara. ani u czytelników swoich względów przeto uzy- 
ska,ć może. Poezja (lramatyczn;l, u ludu towarzyskiego najwyżej 
posuniętą być może. Jest to najwierniejsze zwierciadło obyczajów. 
195 ognisko wszystkich kunsztów. gałąź poezji najwięcej na publi- 
cznoM skutkująca. w naj żywszym kształcie wystawiona i na,jwię- 


w. 163: powtórnie - mowa o flpoce odrodzenia. ....e Włoszech. 
w. 181: ubogi j,z"k. - Na ubóstwo j
zyka franeuskieKo IIwra.cł'li wówrzall 
UWBj1;ę Niemcy, n. p. Fichte
		

/brodzinski_o0054_0001.djvu

			. 


.... 


54 
cej powszechnemu sądowi podległa. Nie dziw tedy. że dramaturgja \ 
Francuzów. zawsze co do sztuki, całości, jedności, zrozumiałości, 
prawdopodobieństwa wzorową będzie. Rzymskie cnoty patrjoty- 
200 czne. pamięć znakomitych przygodami Greków umiał R a s y n i 
Kor n e l obudzić na ziemi wtenczas, gdy płody genjuszu tych 
narodów obudziły do światła Europę. Wady ludzkie nauczy- 
ciclami były M o l jer a, naj większego może z francuskich 
poetów. Sława jego razem z wiecznemi wad3mi ludzi trwać będzie. 
205 Xie podobna jest oddać winnej cześci z3sługom tego narodu dla 
oświaty i wzorom jego sztuki; ani moje siły po temu, ani też za- 
kres niniejszego pisma pozwala mi na to. Ale obaczmy niedosta- 
tcczność jego z innej strony. nie przeto abyśmy mu chcieli lub :mo- 
gli ubliżać. ale dlatego. abyśmy obierając gO za wzór z pewnych 
210 tylko względów, nie naśladowali go w tem, co jemu tylko jest 
właściwe, a nam niepodobne: aIli też bardziej. abyśmy naśladując 
go niewolniczo i z uprzedzeniem. nie poświęcili tego. w czem 
duch narodu i języka naszego nad nim celować może. 
Jeżeli żartobliwym, dowcipnym. polerownością znakomitym 
215 dziełom francuskim, duch ani język żadnego może nie Wyrówna 
narodu, jakże nisko zostaną tam. gdzie czucie żywo dosięgać po- 
winno. gdzie imaginacja tworząc obrazy i igrając z pięknością 
i filozofj
 tworzy zarazem i igra z wyrazami wolnego języka? 
Jakże zimni. jak wymuszeni. mimo oczywistej st.3ranności, ZOst3- 
220 ną tam. gdzie ujmująca. rzewna prostota prosto trafia do serca? 
.Tak język ten. obfity w grzeczności i dowcipne zwroty, słabym 
i niewolniczym jest do lirycznych, zachwycenie tłumaczących obra- 
zów? Na którekolwiek pole tych dwóch naj istotniej szych oddzia- 
łów poezji zwrócić się usiłuje. tak jest dalekim od szczerej prosto- 
225 ty. tak niskim od wolnych. uniesief! imaginacji, jak daleko jest 
ubogim w wyrażeniu słów zmniejszających i pOll'iększających. 
Francuzi roztargnieni w przyjemności, lekkości towarzystwa. w 
posiedzeniach swoich dalecy od prostoty. równie jak od głębo- 
kiego badania i wyrażania wewnętrznych uczuć, mniej są baczny- 
2!30 mi na wdzięki natury: trudno im rozgrzać się na jej łonie: żywi 
i mili w salonach swoich. ziębnąć się zdają. gdy przyjdzie na o- 
twarte pole. pojmować czuciem głos i widok natury. W salonowych 
posiedzeniach, w których. jak powiedziano, berło otrzymała płeć 
piękna, od jej sądu zależy po większej części poezja, a w miarę 
235 chęci podobania się tejże płcI, obok lekkości, przyjemności i do- 


w.2i6: sidli' zmnle;szajqcych i powi,kszajqcych - zdrobniałych i zgrubiałych.
		

/brodzinski_o0055_0001.djvu

			55 
wcipu, brak w pieniach męskiej siły, głębokości i poetyckiego za- 
pału; zamiast serdecznych wyrazów, więcej wyszukanego pochleb- 
stwa, nie miłość, ale próżność podsycającego. 
"Pisarze francuscy (mówi p. Stal!!) są zawsze w towarzystwie, 
:?40 wtenczas nawet gdy piszą, nigdy bowiem nie oddala się z ich 
myśli sąd. żarty i gust mody, pod ktl'1rą w tej lub owej żyją epo- 
ce". Stan ten pisarzów nie dozwala im się nigdy unieść za wła- 
snym popędem; iść oni muszą zawsze w równi z publicznością, 
w jedne przepisy i w jedną modę wierzącą. Dowcip przytem, ten 
245 pośrednik między rozumem a czuciem, całkowite objął panowanie 
tak w tłumączeniu myśli, jak wyrażeniu uczuć. On równie jest 
duchem krytyków francuskich, on dla szczęśliwej błyskotki za..- 
haczy o wszystko. co mogło prawdziwe czucie lub głęboka roz- 
waga utworzyć, a często wewnętrzne nawet przekonanie jest jej 
250 gotów poświęcić. Równie odwyknienie pojmowania piękności przez 
czucie odraża pisarzów od wszystkiego niepowierzchownego; sta.- 
wia ich w ciągłej obawie i ostrożności i przebudzae musi w każdem 
poetyckiem zapomnieniu. w którem tylko poezja prawdziwą jest 
poezją. 
255 Lubo nauczycielami Kornela był Eurypides i romantyczność 
hiszpafl.ska. genjusz jego atoli potrafił utworzyć z nich właściwą. 
Francuzom tragedję. Wielkie jednak zalety tragedyj fra.ncuskich 
co do sztuki nie nagrodzą przecie nigdy tego, czem zajmuje teatr 
innych narodów. Któż. pomijając zręczny układ. szlachetność cha- 
. 260 rakterów, prawdopodobipństwo, a umiejący czuć piękności ro- 
mantyczne. nie dostrzeże nudnej jednostajności w charakterach. 
hraku owego czucia rozrzewniającego, tej niewoli przepisów co 
do jedności miejsca i czasu. które lubo postanowił rozsądei. atoli 
"największe teatralne korzyści i często prawdopodobieństwo dla 
265 prawdopodobieństwa poświęca. Czyż nie znudzą nakoniec owe mo- 
ralne sentencje, które bez braku z ust tyranów j osób w stanie nie- 
szczęścia (nie morałami. ale c
nem samym nauczać mających). 
dystychami deklamowane słyszymy? Czyliż tragiczne fatum M- 

rodzą nam owe dworskie intrygi. w które tragedja francuska 
270 wikła owych żywych. prosto i silnie za popędem uczucia działają- 


....23P: mówi p. Stael - w dziele De l'Allemagne, c",. n. rozdz. 1. 
.... 
5: to znaczy: prawdopodobief1stwo iltotne pollwięca dla pozornego. 
.... 900: bez braku - bez :l:adnej ró:l:nicy. 
w. 
: dystJ"chv - W poezji starotytnej były to dwuwiersze Flo:l:on" z heksa- 
metru i pentametra. Brodzif1ski utył tu tej nazwy dla ozn8Cl:enia dwu- 
wierszy rymowanych, w których musiała się zawieraó zawaze n>ylll 
"kof1czona.
		

/brodzinski_o0056_0001.djvu

			56 
cych Greków? Czyliż dyplomatyc7.lle rozmowy królów i ministrów 
zajmą nas tyle, ile gwałtowne namiętności. które pewniej i silniej 
muszą uderzać słuchaczów, jako do każdego czucia mówiące? Zgo- 
ła, owa jednostajność. którą późniejszym autorom tak trudno było 
275 okrasić wymową Kornela i lubą poezją Rasyna, chociaż tak grun- 
towna w budowie swojej, trudno, aby nieuprzedzonych słuchaczów 
wyłącznie nadal zajmować mogła. . 
Co do trafności. przyjemności. dowcipu lekkich komedyj fran- 
cuskich, żaden niezawodnie nie wyrównał im naród. Ale jeżeli 
280 jak to po Moljerz
 uczyniono, w komedjach tak zwany dobry ton 
szczególniej panować będzie, znudzą nakoniec: jak bowiem w po- 
kojach dobry ton zawsze jest jednakowy. takim być musi na sce- 
nie; a znajomość wielkiego świata. cokolwiek trafności - dosta- 
teczną będzie do zastąpienia prawdy. z jaką Moljer i inni z głę- 
28:) bokiem badaniem człowieka wystawili nam ludzi w ich prawdzi- 
wym obrazie, w domowem pożyciu. Dlatego los podobnych kome- 
dyj równać się będzie pośledniejszym tragedjom francuskim: jak 
ta na budowie. tak ta na samej intrydze i wysłowieniu opierał t 
się będzie. gdy przecież w tragedji czucie. a w komedji charakte- 
290 ry główniejszym być powinny przedmiotem. Pierwsza podług 
wszelkich przepisów. druga podług wszelkiego dobrego tonu. bę- 
dzie nudną i jednostajną: Ogólnie zaś mówiąc, jak tragedje wip,- 
cej poezji i prawdy w uczuciach potrzebują. tak komedje więcej 
charakteru i prawdopodobieństwa żądają: uderzającą bowiem je
t 
295 rzeczą, że Francuzi w tragedjach wszystko pra'Wdopodohień
twn 
poświęcają. a w intrygach komedyj dla komi
znoś('i niepodobień- 
stwo do najwyższego stopnia posuwać się wazą. 
Qt o tych dwóch naj znakomitszych gałęziach poezji francu: 
skiej napomknąć się ważymy, to może służyć do całej poezji. Je
t 
300 to foremnie strzyżony francuski ogród, w którym żadne dn;pwko 
wywyższy
 ani rozszerzyć 
ię nieJIloże: którego piękność, jedynie 
na regularności zasadzoną, jednym rzutem oka zaspokoić można. 
Krzewy jego nie będą się coraz przyjemniej roz/!,ałęziać i umajać 
liściami. ale dopóki reg'tlJarnie zimnemi nożycami podstrzyg:mr 
805 będą. Coraz such
zemi stprczeć muszą gałęźmi. 
Ogólność, cechująca ducha poezji francuskiej, nie jest już :mi 
żywem czuciem greckiem. :mi silną sztuką Rzymian. Czemźe 
ą 


w. 299-'102: NipmBl w tv,.b qnmvch ..łowncł. cbRr"kfervzuit' literaturA frBn- 
cURką A. W. Scblt'ltel w Vl'riesungen iJber die dramatische Kunst und Lite- 
ratur (1&19), w tomie TI-gim.
		

/brodzinski_o0057_0001.djvu

			67 
rymy R u s s a. przeciw mocy i śpiewności Horacego? Czem dysty- 
rhony Henrjady przeciw wyrażeniu i płynności heksametrów :Ma- 
310 rona? czem wyszukane ozdoby D e l i II a przeciw nieocenionym 
skarbom Georgik6w? 
Ten zbyt ogólny i krótki rzut, z którego i przeciw któremu 
wiele jeszcze uwag wypłynąćby mogło, nie miał wcale zamiaru 
dawać zdania o tak rozległej literaturze; godziło się przecież na- 
81& pomknąć tyle, ile nasz zamiar wymagał. Osądzićby bowiem stąd 
można, że co do lekkości, dowcipu. delikatności stylu, żaden ję- 
zyk. a rzadko który naród może się równać Francuzom: że zdrowe 
przepisy sztuki (byle nie były przesądem. wszystko dla: zachowa- 
nia ich poświęcić zdolnym). że jasność. zrozumiałość są przymio- 

 tarni, które g-enjuszowi każdemu za konieczną służyć powinny 
skazówkę. Stan teraźniejszej literatury jasno tego dowodzi. 
Dopóki niemieccy poeci w przeszłym wieku szli niewolniczo 
za gustem Francuzów, ani ich płody obudziły z
pału w narodzie. 
ani !'łię język do dzisiejszego wydoskonalenia posuwał, a w opinji 
S
1j Francuzów z lito
cią na naśladownictwo patrzących. na żadną nie 
zasłużyli uwag-ę. jeżeli nie na szydzenie. Ale skoro zniecierpliwieni 
Niemcy rzucili się za własnym genjuszem, stanęli na wysokim 
stopniu jemu właściwym. i dopiero ściągnęli na siebie uwag-ę tych. 
których porzucili. . Również Anglja dotąd prawie samą francuski! 
a,!j(\ literaturę ocenia, tak jak Francuzi pierwej angielskie tylko płody 
szanowali. dlatego jedynie. że tak są róine od siebie i każda m:! 
wzory w swoim rodzajno W mniejszem powaieniu u Anglików są 
Niemcy. dlatego. że ory(rinalnością do nich sie zhliżaj
. Najnowsi 
pisarze francuscy przejmują się już po czę
ci zaletami Niemców. 

I.
 i swoją sztukę i polor wdzięk::łmi romantyczności okrasić nsiłuja: 
lec:r. 
dyhy to w g-łówny ich cel przes:7.ło. stracilihy zapewnie pię- 
tno właściw*, RObie. którem jedynip i oni Rami celować mogą. Nipm- 
com. po stracie Szyn era i niewielu innych. da się zapewne ncmć. 


w.
: rymy Ru!sa - Jean R"pti
tA R011SReau. poeta francuski XVIII w.. 
imiennik wielkieSI:o Jana Jakóba Rou.Reau'a,. 
w. 8('9: Henrjada - epopej" Vo1łaire'a. 
w. P09: hek!ametrv - wierRZ daktyliov.ny. v.łotony z IIze6ciu RtÓP, utywlUlY 
..tale w epopejRch lO"eckich i MJvm..kich. 
w. 510: Delllle - l'"bbe J8t'queR (1738 --1815), autor sławnyoh ongi Le 'ardins 
oral: L'homme de! champs. 
w. 811: Oeorl!lki - poemat Wergiljullza. 
w. Si2-829: Ten lIam sąd I:najduje się w Paml(tniku Warszawskim z 1815 r., 
w tłumaczonej I: francuRkiego rozprawie: Rzut oka na stan niniejszy lite- 
ratu,., niemieckiej. 
w. 882: Ulzor.l - utwory wllorowe.
		

/brodzinski_o0058_0001.djvu

			58 · 
jak jest niebezpieczną bez mocnych genjuszu skrzydeł, puścić się 
340 za obręb rozsądnych przepisów. Wysokie wyobrażenie o poezji, 
jakiem 
iemcy nad wszystkie narody przejąć się są zdolni, zmusi 
ich może niezadługo do wyznania tej prawdy, że ta iskra acz bo- 
ska, jednakowoż w łonie człowieka tlejąca, po ludzku ograniczoną 
być winna, że i w krajach piękności prawdziwa wolność od wol- 
345 nych i rozsądnych praw zależeć musi. Zapał, z jakim w niniejszych 
czasach narodowa potrzeba zwrócić się Niemcom kazała do wieków 
średnich, acz tyle na ducha narodowego i na skarby literatury 
zdziałała, z czasem ostygnąć musi; a poezja tego rodzaju, gdy już 
politycznym okolicznościom zalet swoich nie będzie winna
 ale 
350 sama przez się zająć zechce, trudno jest, aby nie została wyczer- 
paną. aby nie przymusiła starać się o inne ozdoby, co temu naro- 
dowi tak łatwo jest, jako erudycją i imaginacją wszystko ogarnia- 
jącemu, czującemu naj żywiej wdzięki natury i umiejącemu spra- 
wiedliwiej ocenić wszystkie obce piękności, więcej niżeli sam 
355 dotąd był ceniony. Uwagi te dadzą się jeszcze rozwinąć, 
eżeIi 
czytelnik zechce z nami .przebyć wprzódy mglistą krainę roman- 
tyczności.
		

/brodzinski_o0059_0001.djvu

			r 


. 


r Jeżeli (jak mówi Krasicki) Horacjusz i Wirgiljusz nie śmieli 
sobie zadawać pytania; co jest poezja, trudno niemniej dać ogóln:l 
definicję, co jest romantyczność? 
Jedni chcą rozumieć pod tem słowem odstąpienie od wszelkich 
5 przepisów, na których gruntuje się klasyczność; drud2iY zowią ją 

ztuką obudzania tęsknych uczuć lub przerażenia; inni chC4 mie
 
w niej malowanie prostej n3tury; u wielu. jest ona duchem rycer- 

twa i chrześcijaństwa średnich wieków: niektórzy uważają ją ja- 
ko igraszkę niczem nieograniczającej się imaginacji, w której 
10 nadzwyczajne istoty, czary. duchy niebieskie lub piekielne, łudz, 
i przerażają i t. d. 
Według niemieckich pisarzów, słowo romantyczność pochodzić 
może lub od trubadurów, którzy w tak zwanym romańskim języ- 
ku. z łacińskiego i staroniemieckiego złożonym, rycerskie śpiewali 
15 przygody, lub od dumek hiszpańskich romance zwanych, w któ- 
rych przez stosunki wojenne z Ara15ami. styl orjentalny z duchem 
r
'cerstwa i chrześcijaństwa hył połączony. 
Z tego atoli oznaczenia wyrazu nie można przypuścić. ażeby 
to. co romantyczne sprawia wrażenie. jedynie do średnich wie- 
<>o kó'W należało, gdy dawna Rkandynawska: mitologj3 gdy ()Rjan. 
Rzekspir (którego genjusz jak swój wiek malować umiał. tak się 
do czasów rzymskich. unosił). gdy nakoniec i pieśni różnych lu- 
dów. i malowanie obywatelskiego życia w naszym wieku. są dl:ł 
nas romantvcznemi. 
.!5 Wszystkie wieki i narody różniły sil' swoją poezją. Niektóre 


w l: Jak mówi Krasicki. - ZdQDie Krssickiej!:o, niezupełnie dO!lłownie prllelll 
Brodziilskiego przytoczone <"amiast . Wirll:iljusz. - ma być .Boile8u.), 
znajduje się w Zbiorze potrzebniejszJ1ch wiadomości. 
w. 12: niemieckich pisarzów - Au!!u!lta Wilhelma Schlegla. 
w 20: Osjan - Brodziński, jak i inni współoześni, uwatAł Pieśni Osjana. 
wydane prliez Macphersoua w latach 1760-6,'), za autentyczne utwory 
barda celtyckielro w Szkooji, syna króla Fin
la, z 8 wieku po Chrystusie; 
w rzeczywistości napisał je SAm wydawca, posługując się materjałem 
rieśni ludowych.
		

/brodzinski_o0060_0001.djvu

			60 
z nich sprawiają to uczucie. które teraz, po wynalezieniu tego sło 
wa, romantycznem zowiemy. Zaczem wyszczególnię. które poezje 
i w jakim f(ldzaju są dla nas romantycznemi, obaczmy, co jest 
czucie romantyc:me. bez względu na to. skąd to słowo pochodzi. 
30 Wszystko. co z przeszłości niewinność, swobodę, zapał zło- 
tych, patrjarchalnych. rycerskich wieków przypomina, gdzie za
 
pał, nie rachuba w czynach. prostota. nie sztuka w piękności się 
maluje. sprawia na nas romantyczne wrażenie. którego cechą- jef',t 
miły 
mutek jak mgła. towarzyszka jesieni. ho tylko llc7Ucia 
35 wspomnień i tęsknoty obudzać może. Piękności tOmantyczne są 
wyłącznie dla serc tkliwych i dla: umysłu. naturę i ducha wieków 
badającego. Kto nie śledząc ducha narodu, jeW> religji i nie chcą- 
cy się postawić na jego ziemi. będzip chciał sądzić o jego poez,ii 
według gustu z wychowania przyjętpgo, wedhIg sztuki poezji kb- 
40 sycznej. nie znajdzie nigdy klucza do jej tajemnic, wRzystkie 
piękno
ci będą mu obce. prostota płaskością. ohrazy - dzikie. po- 
równania - niesforne i myśli - niezrozumiałe. W czyjpm !'teren 
ohraz natury i prostoty nie ohudza rozrzewnienia, tęsknot i wspo- 
mnipń. miłości wszystkiego: kto n:1} chce się postawić'w sercu 
45 człowipka k::tżdeg-o wieku i stanu, :tby z nim ihieJil niewinność. 
tęsknoty. smutl'k. weselp: dla teg'o .1hcą jest rom3ntyczność: 
wszystko zwać hędzie albo ihiecinnem. Rlho 
1łstem zepsutym. Dl} 
k1a.c:;yczności potrzpha mie
 wiecej uiłoskonalnny 
Ist. iło roman- 
tyc7Dości wiecej uiłoskon:tlone czucie. Pierwszy nahvwamy wycho- 
E)() waniem. drugie zaszczepione jest w sercu każdego. T:t-to może je. 
ił
na if'qt (lhawiana metafizyka i mistyczność romantyczn(lści. jak::! 
jej niektórzy chcą pr7.ypisywać. licząc iło niej płody głów z3palo- 
n
ch. samych 
iehie nie r07.11miej:Jcych. ohraż:tjących zdrowy r07- 
fI
dek i światło 
ębiących. Jaśniejszy ohraz teg'o romantycznego 
f'>f) czucia wykaz:tć może podohipń!ltwo. któreg'o się użyć odw::J
am. 
npr:!'
z;1.jąC łaskawego czytelnika o cierpli
ość. aby z całości iło- 
piero chci:tł sądzić o iłą
enh1 tef!'o T1ismn. 
Człowipk w !,wohodzie. prosto cip i szczerości młoiłocianego 
wieku. w swobodnych skokach nipliczone pomija godziny: w go- 


w. SO-3.;: 'I'IIki')lpojęrie .czucia romRnt.v('zn
l!'o' iRko RenłvmentRIDl'i łeRknoty 
ZR QZCVI'ł.1i..." epok!ł _..łote
o wiekl1
 1lt.wor7vł Brodzif1Rki przet1ewAzvRłkiem 
pod wływem rov.prawy S('hi!le1'B: Ob
r nallle und sentimentalische Dichtung 
179" 'fi. 
.... Bfl-SR: To znaczy: pozbawiony zmysłu historycznep:o; to I&mO we "Wierszu 
'.-46. 
w. 52: płody 1!ló" zapalonych. - tneciorz
dn:roh piRarzy. przesadzającycb 
i wynAr"''';!ł(lych prawdzi....e dątllollci romantyzmu i nadutywających je
o 
I1I1Z"'Y dlR Rwych utworów.
		

/brodzinski_o0061_0001.djvu

			6L 
rące dłonie chciałby objąć, ukochać całą naturę; wszystko piękne 
ulic! za go, wszystko niepojętym sposobem działa na niego, tak 
jak 011 W oczach . starszych jest powabnym, i sam tylko nie za.- 
stanawia się nad sobą, ani umie się cenić. Męski wiek jego już na- 
leży do towarzystwa, już mu czynnym być rozkazuje. Uczuciom 
bU żywym, nadziejom nieogarnionym, męska sila wytyka umiarkowa- 
nie i granice. Koło, jakie sobie wykreśla, zahacza z ogniwem ca- 
łego towarzystwa, które jak już więcej na niego działa, tak on wię- 
cej niem się zajmować przywyka. Bada on już, czem i jak skute- 
cznie na towarzystwo działać może. Rozsądek i doświadczenie 
7 1 ) każe mu wybierać, wybór oddziela naj piękniejsze i najlepsze, któ- 
re s.ltuka tak wydoskonala, aby wybór przedstawiony był ogólnie 
przyjętym i skutkującym. Nadchodzi wiek późniejszy: im dalej 
w lata, tem więcej wspomnień i uronionych nadziei. Wspomnienia 
w późnym wieku są zwierciadłem tęsknot młodzieilCa. Tęsknota, 
i5 która ścigała go za nadzieją, tą. samą drogą wraca go później za 
ws
mnieniami. Wspomnienia młodości milsze są nad cały ciąg 
pamięci późniejszego życia. Podobnie w naturze poranek i wieczór 
jest naj przyj emniej szy. Pogoda jesienna przypomina wesołość 
wiosny, ale już przy żółtych liściach; wieczorne zorze przywodzi 
, 
J na myśl ranny strój jutrzenki, ale to nie otwiera już bram utęs- 
knionemu słońcu, lecz zamyka je za sobą. Pada rosa na kwiaty, 
ale już to nie jest rosa poranna, po której pączek się rozwija; łzy 
wspomnień nie są łzami tęsknej nadziei. 
Taka jest kolej człowieka i natury, taka zdaje się być wy- 

 tkniętą ludom i poezji, bo wszystko w naturze jest sobie podobne 
i nic nie zawisło samo od siebie. Wszystkich ludów dochodzi pa- 
mięć swobodnego w stanie natury życia, nim się w znaczne połą- 
czyły towarzystwa. nim się w naród złączyły i kraj rozszerzyły. 
Był to stan patrjarchalny. pasterski i rycerski. Cnota nie miała 
I 
}tl Ilazwiska, ale żyła wszędzie, było czucie poezji, ale nie.łJyło ści- 
;łych umówionych jej prawideł. Prostotą. wyrażał się człowiek; 
bliższy siebie, przywiązańszy do natury, jaśniej siebie, żywiej na- 
turę wyrażał, a w tern nie miał wcale na myśli tej piękności, jaką 
my teraz w nim upatrujemy. Czem dla późnego wieku jest wspomnie- 

I;I nic swobodnej młodości, tem jest teraz dla nas wspomnienie tych 
y, ieków pierwiastkowych człowieczeństwa. Toć-to pełne tajemnic 
\VBpomnienie
 tylko poetycznie nam się objawiać mogące, jakby 
(lo rodzinnej zagrody pierwszych ojców naszych, jest dla nas ro- 
mantycznem. Takiemi są poezje, z tych wiekó nam pozostałe. 
100 które jednak tym ,swobodnym i pobożnym ludom inne,. bo proste
		

/brodzinski_o0062_0001.djvu

			t:>2 
dyktowało uczucie. Zywy obraz tego widzimy w serdecznej mowie 
muzyki. Piosnka wesoła, którą niewinny i pełen jeszcze nadziei 
nucił młodzieniec, inne wcale sprawia na nim wrażenie, gdy ją 
w .późniejszym wieku usłyszy; jest ona najprzyjemniejszą. dla nie- 
105 go, ale razem smutną i tęskną. Uti>ź jest pierwsza romantyczność, 
nie tak z ducha swojego czasu, jak ze stanu naszego wieku wy- 
pływająca, nie pisana przez twórców swoich romantycznie; :lIt:. 
tak przez nas pojmowana. Jako w czasach naj dawniej szych naj- 
więcej przyszłością się zajmowano przez proroków i wieszczów; 
HO tak w naszych poetyczne uczucia do przeszłości najodleglejszej 
z tęskną rozkoszą unosić się lubią. 
W narodach wielkich i oświeconych, tak jak każdy mniej natu- 
rze był bliski, jak towarzystwo było więcej jego przedmiotem, tak 
więcej potrzebował sztuki; im bardziej był od natury daleki, sztuki 
J lj .użyć musiał, ażeby trafił do pojęcia i skłonności tych, któr) III 
chciał się podobać, i to zwać można poezją towarzyską udoskona- 
lonego smaku, o której jako o klasyczności mówiliśmy wyżej. Poe- 
zja ta zdaje się niejako przedzielać dwa rodzaje roman€yczności. 
W pierwszym żyła ona bez imienia, czul każdy naturę, i jako IItlO- 
1.:0 dzian ją objawiał; w drugim rodzaju teraźniejszej, umiemy czui 
piękności tejże natury, jak lata młodzieńcze, gdy są od n
 dalekie. 
My w wieku naszym, zajęci potrzebami tak koniecznemi na- 
szej cywilizacji, zniewalani do stosunków obojętnych dla naszego 
uczucia. im dalsi od natury, tem żywiej porywa nas tęskność do 
1
5 niej; tem więcej czujemy jej wdzięki, im rzadziej rozważać ją 
możemy. Rozszerzone i tyle wypracowane dzieje narodów, w poe" 
zji. we wszystkich kunsztach i w ruinach zawsze nam przypomin3. 
ne, muszą nas z naszej rzeczywistości do upłynionych wieków 
unosić. Poezja.. która przez tak długi przeciąg czasu tylko do naj- 
IBO ulubieńszych swoich krain, Grecji i Rzymu, umiała nas prowa- 
dzić, ciągłem naśladowaniem, powtarzaniem się, ścisłością sztuki. 
którą już nie zapęd imaginacji miarkować. ale 'brak jej zastąpić 
usiłowała, musiała nakoniec szukać żywiołu w krainach, z pło- 
uów swoich mniej ogołoconych, w krainach więcej woln
'ch. :1 
I R5 których pieśni bliżej czucia naszego dotykać muszą. FiIozofją ze- 


w. 67-110: W całym tym ustępie. poświęconym cbara!tterystyce romantyzmn 
przeszłoś('i, wyratny wpływ rozprawy Scbillera Ober nai" u. senttmenta- 
lische Dichtung. 
w. 118-121: Por. u Scbillera: ..Sie (die Altan). e,:"pfan
en natiirlicb; wir 
empfinden da.
atiirlicbe" (rozdział wstępny: Ober das Naipe).
		

/brodzinski_o0063_0001.djvu

			63 
szłcgo wieku oddaleni prawie od wszystkiego, co religijne czucie 

 czarować mogło, przywiedzeni naukami do samej rzeczywistości, 
do rachuby, wśróU których swoboda imaginacji przytłumioną być 
I musiała; wszystko to utęskniło n
 do dawnej niewinności, swo- 
HU lJotly, stanu natury, i czujemy potrzebę, ażeby filozof ja była wię- 
cej religijną, poezja filozoficzniejszą, piękność prawdziwszą i pra- 
wda piękniejszą. 
Trzy śmiem uważać epoki, do których romantycznie unosi się 
czucie każdego, jako człowieka, obywatela i chrześcijanina. Pier- 
lłJ w
.zą jest najodlegiejsza starożytność, ów początek rodu ludzkie- 
go, gdzie w dziecinnych umysłach tak blisko objawiała się opieka 
powszechnego ojca. Tęsknimy do tych zagród, jakby do naszego 
rodzinnego domu, na których tych pierwszych ojców nasżych icJe- 
alnie sobie wyobrażamy. Równie świętą jest dla członka każdego 
150 narodu, acz późniejsza starożytność, to jest: pierwsi założyciele, 
rycerze naszej krainy. Zywiej oni przedstawiają się wyobrażeniu 
naszemu, bo po ich śladach chodzimy, bo ich siedliska w pozosta- 
łych zgadujemy ruinach, bo ich czyny i obyczaje poetycznemi są 
dla nas. Trzecią epoką są początki chrześcijaństwa. jako moralne 
15& odrodzenie się nasze, które nas wywyższyło. We wszystkich tych 
epokach był pełen lud młodzieńczej fantazji, pamięć .ich przeto 
tylko nam się w poezji przedstawiać może, jakoż w niej prawie 
nas doszła. W każdej właściwe panowało uczucie i poświęcenie 
się, którego pamięć świętą być nam powinna. W czasach patrjar- 
60 'cltalnych nie upatrujemy innej żądzy. szczęścia i chwały, jak tyl- 
ko, aby naj liczniejsze potomstwo błogosławionem było; wszystko 
temu poświęcano uczuciu. Swiętą jest dla każdego pamięć począ- 
tku swojego narodu. kiedy rycerze dla rozszerzenia- i bronienia 
siedlisk następnych pokoleń. trudy i życie poświęcaJi. UderzajJł- 
16ó cym jest nakoniec zapał i poświęcenie się wyznawców. męczenni- 
ków i rycerzów chrześcijaństwa, z jakiem czcząc i ustalając świę- 
toM religji. wszystko doczesne jej umieli ponieść w ofierze. 
Greccy i późniejsi poeci. chcąc wyobrazić błogi stan niewinno- 
ści i pokoju. w którym żyć mógł pierwszy ród ludzki, przedsta- 
17D wili nam go w swobodneID paBterskiem życiu. naznaczyli mu czas 
przed cywilizacją i w bliskości bogów. obJawiających się na zie- 
m:. Nie hyło prawie poety. kt6ryby się nie przenosił do tego wieku. 
a.te VI T e o kry c i e. jakże wszystkim trudno było uczynić za- 
Ilość W) "Ibrażeniu. jakie o tym błogim stanie zupełnego szczęścia 


w. 1';3: Teokryt - lIielankopi8&u grecki 8 III wieku pued Chrystusem.
		

/brodzinski_o0064_0001.djvu

			64 
17& w ograniczeniu tworzymy sobieil Dlatego zbyt małą liczbę" czytel- 
ników znajduje teraz ten rodzaj poezji. Zupełnie arkadyjlSkim 
być i'owimen i'astel'Zelll, kto na t" iJługą ziemi" przenieść nas pra- 
gnie. lrlul::\j on I::\i" wyrzec wszelkiej poetyckiej próżności, powinien 
lI)-Ć naturą samą, tak ualece, ażeby nie zdawal się starać o natu- - 
lł:j() ralność. Potrzeba mu zapomnieć zupełnie o wieku, w którym ży- 
je; a wlSt
pienie do tej czarownej krainy, żadną nowością nie po- 
winno go uderzać, wszystko musi mu być zwyczajne; szczęścia 
liiwojego, pięknośoi natury, nie może wychwalać pasterz; w czytel- 
niku on tylko przez swój stan te uczucia obudzać powinien, jako 
185 dziecię, którego wiek szczęśliwy sami tylko starsi oceniać umieją. 
Poezja takowa jestto sen naj delikatniejszy, instrument, którego 
jeden ton fałszy\\y całe omamienie zniweczy. 
Piękności natury mogą nas przenieść do obrazów natury zło- 
tego wieku, ale zbyt już jest trudno przenieść się w stan jego 
190 pasterzy. Z gór alpejskich mógł uwielbiany G e s s n er przeniel;. 
się do gajów arkadyjskich, ale nie postawił się w stanie ich nie- 
winności. W wychwalaniu natury wszędzie przebija się tl:!goczesn) 
poeta, samo najpiękniejsze oddanie jej obrazów psuje omamienb. 
Gessner zdawał się podróżować do Arkadji, ale nie zastał jej pa- 
1
5 sterzy; jako obcy, unosił się-tam nad jej pięknością. Wychwalano 
go, iż on pierwszy wprowadził do idylli moralnosć, ale tem sa- 
mem chybił prawdy idylli.. Równie nasze cnoty jak występki nie 
były znane tym niewinnym pasterzom. W sielankach, w których 
malowano szczęście wieśniaków w ograniczeniu, łatwiej można 
200 było zbliżyć się do prawdy, ale jak pasterzom złotego wieku na- 
uawano uczucia i wyobrażenia naszych czasów, tak wieśniaków 
zbyt łączono z pasterzami i bogami arkadyjskimi. Przeto idyUa, 
acz w naj szczęśliwszy stan człowieka myśl unosząca, chociaż z 
wlir,elkiemi wdziękami wystawiona. utraca swą wartość, bo prawdę 
205 straciła. 
Piękniejsze; bo prawdziwsze wyobrażenie pierwotnego stanu 
człowieczeństwa dać nam mogą poezje hebrajskie. Niemasz może 
piękniejszego uniesienia myśli, jak do pierwszego cdowieka na 


w. 176: arkadyjskI - krainQ pierwotnego szczęścia, złotego wieku, umiejRco- 
wiali Grecy, a I:a ich przykładem i pótniejAi poeci, w Arkadji. 
w. 176-1
: Por. w rozprawie Bchillera rozdział o idylli. 
w. 190: Qessner BolomoD (t 18)'), najsławniejRzy w XVIll w. sielankopilara 
niemiecki. rodem I: Bzwajcarji. 
w. 198-205: Mowa tu o nowszych próbacb odrodzenia sielauki przez wpro' 
wadzenie do niej mieszkańców wsi wlipółczelinej. W całej tej krytyce sie- 
lanki Ges8nera pOl'zedł Brodziilski - odstępując tym razem od Herdera- 
sa Bcllillerem.
		

/brodzinski_o0065_0001.djvu

			. 


65 

LO ziemi. jego stanu szczęśliwości zupełnej, piel wszej na Zie1l1i lliłiu- 
ści. pIerwszych łez, pierwszpgo z:tuójstwa itd. - do pierwszych 
uogobojnych rouzin, których pokoleń rozproszyć się mających, 
cał
r okr
g ziCID.t;ki oczekiwał w milczcniu, do pierwszych pmw, 
CZCl re1igijlle
, na jan.ą bię \\ dZJęczne st\\ orzenie ku i wórcy zdo- 
:!la bye umiało, do ludu, którego OjCOlli .Bóg się objawiał, który Boga 
swego za\\ sze z imieniem ojców wspominał i od B0ga naLywał się 
 
wyL; auym. .Miłość ku Bogu, ufność z dziecinnem poddaniem się 
jcgo opiece, miłość ku potomstwu. wszystkie inne uczucia prze- 
wyższająca, pasterze ojcowie królów, szczera prostota w opowia- 

:!O daniu, luba poezja w malowaniu. spokojnie, ale wysoko wzbijają- 
ca się imaginacja w miłości ku Bogu i rozważaniu dzieł jego, 
wszystko to stawia poezję hebrajską w wyższem znaczeniu u lu- 
du swojego, nij;eli u ludów pogańskich, gdzie nie poezja dla BOg
l, 
ale 1J0gowie ula niej służyli, gdzie nie królowie, jako. słudzy wspie- 

25 raI1i od Boga. podnosili glos przy arfach uo nieba za wybranym 
ludem, ale gdzie pienia były narzędziem pochlebstwa możnym. 
Odgłosy hymnów króla Izraela przez długie wieki 'brzmią jeszcze po 
świątyniach okręgu ziemskiego, nie ustępując niczemu, co później 
chrześcijaństwo i oświecenie mogło w tym rodzaju utworzyć. 

3u Innych wschodnicp narouów znamionują się .poezje gorącą 
imaginacją jak ich niebo, i mistycznością jak ich religijne obrzą- 
dki. - Poezje indyjskie noszą piętno łagodnej, równie do duszy.. 
jak do zmysłów mówiącej retigji. Sakontala, naj piękniej sza z pło- 
d{'w uramatycznych K a I i cI a. s y, którego tłumacz angielski, J 0- 
235 nes, Szekspirem indyjskim nazywa. dowodzi stopnia oświecenia 
wieku swojego, takie dramatyczne płody posiadającego. Lago- 
dność ohyczajów.' przyjemna poezja, prostota jest jej cechą. tak 
rzatJką u wsdlOdnich poetów. W ukł3dzie swoim różna od greckich 
i angielskich dramatów
 nie ustępuje żadnej w piękności dykcji 
40 i 11eHkatności uczucia. 
Północ posiada w starożytności swojej Eddę i Osjana. 
W poezji skandynawskiej widzieć się daje surowość obycza- 
jów okropnych, jak natur... północna, srogość bogów równa dzi- 
kości. ich ry('erzów. Prostota jednak poezji. głębokie alegorje mi- 
45 tologji, _ unoszą myśli w \\ ieki odległej starożytności. 


ł 


w. 2:U: Kalidasa - poeta indyjski z pierwszych wieków po ChryBt., autor 
licznych dramatów. 
.Iones William, uczony orjentalista angi"lski, przeło:!:ył pod koniec XVIIIw. 
Sslmntalę na język angielski. 
w. 2"1: Eddą nazywa się zbiór najBtll.r8zych, kosmogonicznych oraz bohater- 
skich podail Geł.manów skandynawskich, spiBanych około XII w. po Chr. 


"ibl. Nar. Nr. 10 (Rrodziflski: O klasyc7Dości) 


ó
		

/brodzinski_o0066_0001.djvu

			. 


. 


66 


Północny UsjaIl podzielił berło poezji z Homerem. Zdaje się, 
L..tI Diana, po gór
lCl1 i skalach polująca, podzieliła z bratem swoim 
puezję, tak jak oświatę dnia i nocy, że jak tamten Homera, ona 
U8jana natchnęła. Przyjemne, smutkiem 'napełniające obrazy jegu 
250 jak noc: niosą jeslcze cechę kobiecej łagodności i wdzięków, we- 
łzach nawet przyjemnej. Jak noc pogodna ze dniem, walczy Ho- 
mer z Usjanem/ o piękności.J,eżeli pierwszy, jak słońce, budzi, 
ożywia całą naturę, i w j;,lsnych barwach poznać ją daje, jeżeli 
śmiało porywa za sobą słuchacza do Olimpu; drugi, jak księżyc, 
255 łagodne nad uśpion=ł, cichą ziemią rozlewając światło, sprawia 
jak noc rozkoszne wrażenia; jak w nocy oko niepewne błąka się 
po leuwo rozpoznanych urzewach, zwaliskach, górach, jak doliny 
nikną w ciemności, a szczyty skał w obłokach, tak pędzel Osjana 
przy łagodnY\ll cieniu nocy zdaje się z za mgły uśpioną w roz1e- 
260 głości swojej malować naturę. Poezja jego jest wolna jak wiatr, 
z chmurami ku morzu przepływający, wydaje ona głos jak wIatr 
według fantazji trącający o zawieszone struny, i z tonami IDniej 
porządnemi, ale pełnemi wrażenia, gutiący się w przestrzeniach. 
Noc Osjana tak mało jest okropną, jak groby jego rycerzów. Te 
265 tak blisko ziemię okrążające obłoki, na których duchy wojowni- 
ków jeszcze unoszą swe tarcze. jeszcze bardy brząkają, bliżej ży- 
jących łączą z cieniami przodków, niż odległe za Styksem elizej- 
\ie równiny, przyjemniejsze są, niżeli ubóstwienie Herkulesa i 
g",iazdy Kastora i PoUuksa. Okropne mordy na błoniach Priama, 
270 walki ciała, z którego się dusza wydziera, nie przerażają w Osja- 
nie; miłość i luba poezja wszędzie śmierci jest towarzyszką. Głos 
struny barda lub pieśni kochanki, razem z duchem ulatujący, nie- 
sie za nim pochwałę, roznosi pamięć, drugą, świetniejszą życia 
połowę. Duch wiernej kochanki pośpiesza za życiem swojego ry- 
275 cerza, a towarzyszki za jeleniem zapędzone, napotykając zwłoki 
kochanków, płaczą tylko, że dwie uusze uleciały od nich, i uwiel- 
.. biając sławę rycerza, wierność kochanki, zgadują ich pobyt na 
przemijających obłokach. Mgłą pokryte brzegi Morwenu odłączo- 
ne zdają się być od reszty świata; lud obłokami orldzielony orl 
ł 


w. 246--\U8: Diana - bogini k8i
tyca i myślistwa; brat jej, Apollo, OOK 
słoilca i poezj i. 
w. 266: bardy, śpiewacy i poeci celt:vccr, liczni zwłaszcza w Szkocji. 
w. 269: na błoniach I'riama - pod TroJą. 
w. 278: brzegi Morwenu - pailetwo króla Fingala (w półn. Szkocji), którego 
synem był bard Osjan.
		

/brodzinski_o0067_0001.djvu

			. 


67 


. 



dU bogów, który sam jeden w sYtej poetji wjolJrażeń u niell nie WI- 
c.1zlał; rycerze samutni o miłości i rycerstYt ie tylko zadumani, I.Jrz't- 
kiem tylko tarczy lub arf} przebudzani; opuszczone zamki, lliogi- 
łami nasterczone pagórki; wszystko to posępnej poezji czarowll)m 
krajem być się wydaje. 

 Poezja średniego wieku, romant)"czna dla nas, czerpaną była 
z uwóch żródeł: chrześcijaństwa i rycerstwa. 
lJhrześcijaństwo inną postać światu nadało, inne uczucia obu- 
dziło w człowieku. Wszystkie przyjemne mary, jakiemi mitologja 
otoczyła ziemię, spełzły nagle, a oko ludzkie zobaczyło niezmier- 
, 290 ność świata, i zgadywało pana nieskończoności. Tęsknota, owa 
wróżba wieczności, porywała duszę, depcząc wszystko doczesne; 
imagin
cja w niezmierności, w nieskoilCzoności gubiło się czucie; 
i im wyżej mógł człowiek myślą. dosięgać, tem niżej czuł się na 
ziemi. Ale jakkolwiek ze wszystkich lubych marzeń umysł prze- 
295 buuzony, zdawał się wewnętrzny pokój utracać, jecJnakowoż po- 
ciecha i otucha została się sercu. Królowa niebios, niegdyś zie- 
mianka, opatrująca potrzehy, i opiekunka dusz niewinnych, cnotli- 
wi śmiertelni w wiecznej chwale i szczęśliwości, patronami zosta- 
wionych .bliźnich będący, braterska miłość tyle boskiem prawem 
000 zalecana, jedyne może i nierozdzielne granice ziemskiej szczęśli- 
wości: wiara, nadzi
ja i miłość; oto religja, która ludzi rodzinnie 
łączy, i jako matka do ojcowskiego domu w przyszłości sposobi. 
Prostota Ewangelji, wielkie prawdy dla każdego stanu i wieku 
:.:awierająca, przykład Boga-człowieka, cierpiącego z miłości ku ro- 
305 dowi ludzkiemu, od pasterzy zaczynającego nauki, mające być 
źródłem oświecenia ziemi. miłość ludzi w miłości Boga pojmowana, 
innego ducha musiała nadać poezji chrześcijańskiej. Nie dla nas 
już są pieśni tych wieków, ale jeżeli się zechcemy zwrócić do 
czucia ówczesnego, poznamy, jak ona błogą, jak była pożyteczną. 
310 Chrześcijaństwo, poniżane w początkach swoich, tem gorliw- 
szych, bo ukrytych miało wyznawców. Pustelnikom opuszczają- 
cym dla Boga wszystko do<:zesne, rycerzom dla Boga tylko wal- 
czącym, cierpiącym prześladowanie w więzieniach, wszędzie na- 
bożna poezja towarzyszyła, UilOSZąC duszę z poniżenia do nieb.l.. 
315 z doczesnych nieszczęść do szczęśliwości wiecznej. Ona wszystkie 


w. 2J6-28ł: W całej tej ('hlLrBkte-l-ystyce silny wpływ rozprawy Herders: He- 
mer and Ossian z 1795 r. 
... 9:j!')-2!)J.: Takie IIBmo określenie u A. W. Scblegls w Vorlesungen ilber dl' 
dr/JmatiSche Kunst und Literatur 19{J-1811.: 
\ 


6-
		

/brodzinski_o0068_0001.djvu

			68 
ch\\1w samotności 8łodziła, wszY8tkie u
ypia1a tęsknoty. Chwala 
była bóstwelli rycerzów pogaliskicb, miłość bóstwelli pasterzów, tu 
Bog wszędzie natchnienielli i celem był poezji. Z czasem po odsło- 
nieniu wielkości Hoga zdumiony człowiek więcej si" bać niż ko- 
3
0 chać go umiał. .Pieklo "' ięcej niżeii niebo, złe duchy czę8ciej ni:l 
aIlioły objawiały się we śnie. \\" przyszłości więcej obawiano t;ię 
kary; niż przeczuwano nagrody. Życie było walką przeciw piekłu, 
ofiarą dla przyszłości. Pamięć przodków, uie jak u Homera i Usja- 
na objawiafa się, ale l"kli\\-a imaginacja tworzyła z nich nocne wi- 
a25 dmit, Iiad które nic okropniejszego nie utworzyła. Samotność, pu- 
styme, klasztorne mury, do jakich prowadziła pobożność, w któ- 
rych niewinność już prawie w grobie zamknięta, tęskna, długo 
śmierci oClekiwała; powinności religijne, całego serca, umysłu. 
wszystkich lat potrzebujące, posępne - świątynie, obraz Boga ra- 
330 hionego w cierniowej koronie, matki z tkwiącym mieczem w bo- 
lesnem łonie, męczeństwa wyznawców, krzyże po polach rozsta- 
,\ione, pomniki cierpiącego Zbawiciela; jakże to wszystko mogło 
zost3wić śmiertelnikow w swobOunej wesołości, w miłej imaginacji'! 
Płeć piękna, konwulsyjnym słabościom podlegająca, którą imagi- 
335 nacja w wysokim stopniu obłąkać może, jak z tego powodu dała 
starożytnym mniemanie, iż ma związki z wyższemi istotami, ",kąu 
powstało tłumaczenie 8nów. proroctwa, i co jej wysoki jednało u 
ludu szacunek; tak w tych wiekach dla tejże samej słabości, przy- 
pisywano jej związki ze ziemi duchami, skąd powstały czarownice. 
340 względem których ciemność i okrucieństwo do najwyższego docho- 
dziły stopnia. Nędzni malarze w postaci starych kobiet malowali 
czarownice. a zabobonnoścI dość było najmniej szych pozorów do 
odkrycia winnych. Czyjakolwiek wiadomość fizyki bywała często- 
kroć cudem lub czarodziejstwem. 
345 Zapał religijny, tak wysoko posunięty, przeszedł nakoniec 
w obrządki, w powierzchowność. a prawdziwy ogień miłości Boga 
rozszedł się z dymem kadzidła. SIedzenie wielkości Twórcy, nau- 
ki moralności, zakończyły się na drobnostkach teologicznych. na 
ofiarach, pielgrzymkach itd. Cóż w takim stanie mniemać o oby- 
350 czaj ach, o skłonnościach możnych, o owej feudalności? Niedo- 
łężność władnących pozwala stawiać obronne zamki po kraju, n3 
których zakładała bezpieczeństwo od nieprzyjaciół, a które tyle 
mieszały publiczną spokojność. Wojska bez żołdu żyły z grabieży 
okolic; dobrze obwarowany zamek był powodem nieprzyjacielowi 


.. 


w. S
: I,udalno
ć - średniowieczn,- .,-I!tem lenny.
		

/brodzinski_o0069_0001.djvu

			69 


, 
355 do wystawienia drugiego. a każde oddaJenie się z niego było na- 
paścią. Głuche ruiny tych murów, ślady więzień wskazujące, do- 
myślać się jeszcze dają przerażonemu wędrowcowi tajemnych 
zbrodni. jakich się przemoc i dzikość dopuścić mogła. Potrzeba 
i rozpusta kazała napadać podróżnych, tłumihl. handel. Wszelkie 
360 przyjemności towarzystwa ludzkiego zerwane, wszelka 
posobność 
tło łączenia Rię odcięta. Tak to rlłu
i przeciąg lat poświęcenia się 
i ciemnoty kosztowało wywyższające człowieka chrześcij3ń
two 
z prawdziwem światłem złączone: takie czasy poprzedziły ry('er- 
stwo i trubadurów. 
365 Rycerstwo równać się może wiekom bohaterskim Greków. 
Odgrzebana pamięć przygód rycerskich. bo
obojności, żądzy 110 
sławy. uczuć honoru, jest dla nas romantyczną, tak jak poetyczne- 
mi były dla Greków bajeczne o rycerzach podania. Krucjaty przy- 
pominają wyprawę Argonautów. lubo tej co do skutków, z tamte- 
370 mi w porównanie nawet postawić nie można. Obrona niewinno
ci. 
oczyszczanie ziemi z potworów, rycerze z pełności czucia. nie r:1.- 
chuby działający, sławę nie na zaszczyta
h. ale na osobliwo
ci 
przy
ód zakładający. były to jedn3kie zorz3. poprzedzające o- 
światę st:\rożytności i naszych wieków. Rycerskiego potrzeba było 
,m; zapału. ażeby się przerlrzeć ze światłem z tak okropnych ciemno- 
ści. w które nieszczęśliwa i poniżona Europa pogrążoną była. 
Gwałtami praw gościnności, niewiarą. okrucieństwem oburzone 
serca szlachetniejszej młodzieży uczuły potrzebę. ażehy z wszel- 
kiem poświęceniem się bronić uciśnioną. niewinność. karać nie
pr(\- 
380 wiedliwe napaści. mścić się niewiary mieczem i po
arrlą, ('.zeić 
święte gościnności prawa dla samych nawet niepnyj3riół. 7.
oła 
wysokiem o honorze wyobrażenif'm za.s7.Czepić wszy!\tko. z czego 
na czasy późniejszf' wypłynęła 
rzeczno
ć. porządek. uległf)
 
prawom. i wszelkie towarzyskie pn:ymioty. 
zlachetne czyny tych 
!!f!", rycerzów. .-tyle nad swój wiek wzniosłe. zapał do przygóil i sławy, 
miłość religijnie pojęta. na którą przez szlachetną odwagę trzeba 
było zasłużyć. tyle poświęcenia co przyjażń niegdyś u Greków 
wymagająca. imaginacja zawsze nadzwyczajnemi zdarzeniami. 
istotami d obrem i lub złemi duchami zapełniona. samotne grody. 
390 ciemne lasy. zakony. pustelnictwa, były obfitem żródłem ryc er- 
skiPj m(>l:mcholicznej poezji. 
Zhrojnym rycerzom na pomoc wyszli więc t r u b a d u r 0- 


w. 3&5: Podobnie mówi de Sł8i'l: 
L8 cbevalerie est pour leR modernes ce 
quo leA ł
mps llprniql1es et8ient pour les 8nciens. (De l'Allemagne. I, 
ł. ro
d7.iQł).
		

/brodzinski_o0070_0001.djvu

			70 
w i e. jako heroldowie światła. rozpędzać ciemności. Płeć piękna. 
która tak długo była powodem okrucieństw, niemoralności. nie- 
895 szczęśliwa ofiara przemocy albo pustyń klasztornych. wysławipn:l 
przez trubadurów, zwróciła nagle rycerstwo do łagodzenia oby- 
czajów. znania wartości prawdziwej sławy i miłości. Trubadurowie 
kwitnęli w środku XIII wieku i blisko przez 300 lat należeli do 
nich rycerze, panowie. nawet kapłani. Tenże prawie czas trwało 
400 rycerstwo." Tak rycerz. jak trubadur miał swoją damę. do której 
wszelkie jego myśli zmierzały. Ten orężem, ten lutnią wsławiał 
jf'j wdzięki. Bó
. honor kohiety. hyły ohn n:łt('hnif'niem
 łf'm; 
słowami hrzmiały lutnie, temi zdobiły się puklerze. Siła pięknośi'i 
i odwagi łączyła się na wytępienie dzikości i ciemnoty. Rycerze 
,(05 wyprawianiem turniejów. trubadurowie pieśniami rozweselali po- 
nurość zamków. Poezje tych wieków są romanty('zno
cj,! lila FT:1n- 
cji; różnią się one od innych współczesnych sentymentalnością 
i starannością w ozdobach;* w prostocie zaś, malowaniu czerstwem 


w. 8!1R: w Arodku X111 wieku. Jelit to pomyłka (mote druku); rozkwit poezji 
tTubadurów przypadał w rzeczywistoś
i na wiek XII. 
iI UmieslScza siIJ tu w oryll:inale, dla pokazania pięll:nollci i moćy języka. 
sonet z ter:o wieku pnez trubadura Jor d i ułoton", który Petrarka, w sto 
lat przeszło po nim tyjący, w sonetach 102 i 104 nallladował: 
MaIs e plazer que dlns moun cor sentisse, 
Qo'ara yeu voli e piey noun voli pas, 
Dol d'eunt'yeu vive e 
"uch d'ount mi mourripse, 
8'amour non sies deque dounqne BarBs? 
8e BieB tu gaucho amb'tn cousBi patiBse? 
E se Bies dol amb'tu canssi mi plaz? 
Gauch d'onnt mi doli e dol d'ount mi gauzisse. 
8'amonr non BieB deque dounque saras? 
8enz teme reB perque BOUY en egla.? 
E non hai paz senz jamai guera? 
Odia hai de yeu. voli aIs autr8B plaz? 
Noun eBtreng res e tut lou mouude abraz? 
Vole Bul'ciel, e noun movi de tera? 
8'amonr non Bies deque dounque sar8B! 
Ollmielam Bię przyłączyó moje tłumaczenie tego:!: sonetu. 
O I .łA i dobre. które w sercu noslSę! 

tór8go pragnę, a zyskaó się boję, 
Zyciem twem bóle, a lImiercią rozkosze, 
Gdyll ty nie miłolló, jakiej; imię twoje? 
Jeślill ty dobre, czemu tyle znoBzę? 
Gdyll złe, za co cię lubi serce maje? 
Rozk')llzne bóle. bolełlDe Tozkos7.A! 
Jellliś nie miłość. jaki('j; imię twuje?
		

/brodzinski_o0071_0001.djvu

			71 
natury ustępują innym. Wkońcu trubadurowie znikczemnieli. ja- 
410 ko mierni naśladowcy dawnych pieśni. wtrąc3jący się w sprawy 
i!.omów. gdzie przebywali. i jako bez godnych celów i 7dolności 
pogardzone włóczęgi. . . 
W tymże czasie po długim śnie poczuły Rie Włochy na gro- 
hach Rzymianów. Odgrzebano drogie starożytności 7ahytki. Euro- 
41fi pa rzuciła się do łacińskiego języka. Trubadurowie zniknęli. 
D a n t e. P e t r ark a i B o c c a c c i o. naj znakomitsi XIV-ego 
wieku poeci. nie mogli Robie zjedna6 w języku łacińskim sławy. 
o którą się starali. Mniej sami cenili płorly Rwoje w ojczystej mo- 
wie pisane. nie bacząc. że one jedynie unie
miertelni6 ich mają. 
420 i że przez nie wykształcili RWÓj język. Petrarka. który swojemu 
i następnym wiekom pracowitością drogę Rtarożytności otworzył. 
dla siebie znalazł skromną. ale pewną ścieżkę do nieśmiertelności. 
jaką mu czucie i nieszczęśliwa miłoM wskazała. Cokolwiek mi- 
stycznego, lub PT7.ymuszonego w poezjach tego poety wydawać 
125 Rię może: niezawodną jeRt rzeczą. że starożytnoM w tym rodzaju 
nic podobnego nie miała. Ta reIigijna miłość. która w stwor7enil1 
Twórcę wielbiła. w pi
knem dziele natury całą naturę ukochała 
i w przymiotach godnej duszy czeM wszystkim cnotom oddała. 
chrześcijaństwa tylko by6 mogła owocem. Wszystkie piękne po- 
430' jęcia, uczucia i tęsknoty rlo żyjącej Laurv zmief7.ały. wszelkie 
hadania duszy. religijność i wspomnienia wzbijały się nad gwiazdy 
za jej duchem. w pieniach nieśmiertelnych jak ona. W ogólności 
włoscy tych czasów poeci różnią si
 w romantyc7.llości od kra- 
t jów północnych: jeRt ona pogodniejszą jak inne. jako pod niebem 
135 pogodniejszem kwitńąca. jako gURt g'l'eckiej i rzymskiej staroży- 
tności z duchem chrześcijaństwa i wieku swojego łącząca. ..Poezja 
Włochów (powiada H e r d e r) jest jak ich dusza: ciche morze. 
pełne wRtrzymywanej g-ł
bokiej namiętności i siły, głęboko na 


f'zemu:/: bez winy jestem ni"l!t)okojny? 
Nie mllm pnkojn. nie proWMZąc wojny? 
Chcę sel'ca innych. nipnawidzll,c swoje? 


Bl'zsilny. Awiat ł'I"cę ją
 rękami memi, 
Wzbijam się w niehn a mlll'twy na 7.ipmi: 
Gdyll ty nie miłoś
, jakie:/: imię twoje? 


Prl!ypis ten, jak i wsz\"stkie następne oznn.czone 
wiazdkllmi, jeqt piórR 
Brodzińskiego. 
Rerl.olom... ZOl'lti (Jordi. Gior
i). t.rubad'lr włoski z XIII. w. piszący p 
prowancku. (Prz",pisek wydawcy'- -
		

/brodzinski_o0072_0001.djvu

			72 
dnie szerzy się burza, na powierzchni jeszczf' przepływają hał- 
440 wany". 
Romantyczność hiszpańska nosi cechę orjent3lności, z duchem 
rycerstwa i chrześcijaństwa złączoną. 
Mgliste góry i gęste lasy, inne zabytki pogaństwa, odmienn'ł 
nadały postać poezji romantycznej na północy; posępna natura, 
415 bądż gdzie mgły odosobnione wyspy okrywają, bądź gdzie rozle- 
głe lasy długa noc osłania., inny nadała kierunek imaginacji. Po- 
sępność jak mgła, przerażenie jak noc. ponuroM jak lasy, i głębo- 
kość jak morze. rozróżnia ją od pogodnych południowych krajów. 
Nie tu miejsce wspominać o zalet3ch i wadach S z e k s p i- 
450 r a, ojca dramatycznej romantyczności. Genjusz ten nie znala?ł 
jeszcze bezstronnego krytyka; zawsze albo zapalonych apologi- 
stów zyskiwały dzieła jego. aJbo je zimnemi dręczono nożycami. 
Nic łatwiejszego, jak nie czując jego piękności. pełną ręką wykła- 
dać wady, przymierzając je do gustu i sztuki klasyczności; ale nic 
455 naturalniejszego. jak czując moc tego ducha, od natury uczonego 
i samej naturze ,podległego, pominąć wszystko. co przeciwnego 
gnstowi, polerowności naszej znaleźć możemy. Najłatwiej 'wad się 
jego ustrzec, naj trudniej wielkości rlosięgnąć. Jest to samotny gf'- 
njusz, który wskróś całą naturę przemierzył, powiernik serca, naj- 
460 skrytsze jego tajemnice wydzierający. sędzia czytający w sumie- 
niu, umysł dzieła natury i dzieje ludu przenikający, mocą czucia 
uprzedzający wszystkie prawdy filozofji. władca rozległych kra- 
jów imaginacji, z których wszystko rozrzewniające i okropne. 
piękne i przerażające laską czarodziejską n\ ziemię sprowadzał. 


w. ł35-ł.W: Zdunie to, niezupcłnie dosłownie p
zetłumllczone przez 8ro- 
dzińskiego, wypowiedzinł Herder w rozprawie Ober die Wirkung der Dicht- 
kunst auf die Sitten der ViJlker in aUen und neuen Zeiten 1718 
Poezję włol!kiego renesansu zaliczał do romantyzmu takte A. W. Schle"'el. 
w. 449-46.,: Por. rozpra.wę Herdara Shokupeore li7S. 
Za romantyka uWII!nli Szekspira ju! Schl(,ll'lnw;E': o},QzE'T'Tlio mówił n nim 
A. W. SchlE'j2;el, zwłaszcza w Vor/t'sulI!!en iiber dramatisrhe Kunst und 
Literatur. 


.
		

/brodzinski_o0073_0001.djvu

			Mówiliśmy o czuciu romantycznem, o poezjach dawnych wie- 
ków toż czucie obudzających: należy teraz rozważyó poezję roman- 
tyczną naszego wieku, z tegoż uczucia wynikającą. kt6rą smakiem 
filozoficznym nazwaóby można; już ona bowiem nie samą naturą. 
jak dawna romantycznoM, nie przepisami. umiarkowaniem i prak- 
tycznym rozsądkiem jak kla.sycznoM, ale się oznacza duchem 
badani3 filozoficznego, kt6ry razem naturę, religję, poezję i sztuki 
ohejmuje. W tym celu nie mogę się zatrzyma6 jak nad poezją nie- 
miecką. Zhyt trudną byłoby rzem'ą m6wió ogólnie o poetach teg-o 
I': narodu. tak rozmaitemi drogami idących! Wie]and obok Klopsto- 
ka. Gessner obok Goethego. Biirger obok SzylI era itd.. każdy tak 
souie właściwą tchnie oryginalnością, że chcąc się puścić za je- 
dnym, innych z oka stració potrzeba. Napomkniemy zatem tyle 
tylko. He do naszego przedmiotu jest potrzebne i co się szczeg61- 
Hi niej romantyczności dotycze. 
Niemcy z ducha dawnych swych dziej 6w rozległe pole dla 
poezji dziedziczą. Mają nawet jej zabytki od dawnych wiek6w. 
PoIł' to nit'zem jPszcze nip. jp.st w por6wnaniu z ich skłonnością 
do dumania. miłością natury, zapałem do sztuk, w czem wszystkiem 

j zapędzeni badaniem przechodzą w niezmierne przestworza ima- 
ginacji. 
Po odgrzebaniu 8tarożytności. Niemcy, za przykładem całej 
w6wczas Europy, rzucili się do pism łacińskich
 zag-rzebując 
wszystko. co było narodowem. Zyskały na, tej drodze inne narod
'; 
) Niemcy nie mogl się na niej utrzymać. Praktyczny rozsądek. 
skłonnoM do dumania, umiarkowanie nie były dostateczne ich 
imaginacji, kt6rej chrześcijaństwo. po zwaleniu świata mitolo- 
gicznego, szczęśliwe granice wyobrażeniu dającego. do nieskoń- 


, 
l¥. 1-4: Poezja romanty,.zDII przeszłości nie była sama w BObie roman. 
tyczną. tylko w nas dzisiaj budzi .clilucie romaTltyczne., zaś poezja współ- 
czesna je..t sama prllepojona tern .czuciem", jest więc sama w .obie ro- 
mantyczną. 
w. 
: po odgrzebantu storoiytności - tj. w epoce renesansu.
		

/brodzinski_o0074_0001.djvu

			>\'I: 


74 
czoności szranki otwarło. Najpierwszym żywiołem dla poezji je
t 
30 religja. w kt6rą się wierzy. Mitologja pogaf1ska mogła skutkować 
na lud w nią wierzący; ale nic podobnego nie mogła zawierać dla 
chrześcijan. kt6rym ona już tylko za piękne utwory ima
nacjl 
służyła, a kt6rych religja nie tylko dowolniejsze otwarła pole wy- 
ohrażeniom, ale nadto wszystkie moralne dążenia w sobie zawiera 
35 Nie m6wiła taż religja tak gołeboko rlo Rerca Francuz6w. więcej do 
towaf7.yskiej przyjemności skłonnych. dlatego udało im się na dro- 
dze klasyczności rzymskiej wyprzedzić wsp6łczesnych i powabnem 
herłem za sobą prowadzić. Niemcy. niebaczni na to, ile Francuzi 
w naśladownictwie swojem starożytnej gruntowności dosięgnąć 
40 nie mogli. a ile za to na powaba('h. im tylko właściwych. zyskali. 
puścili się za nimi drogoą jeszcze dla llarodowej literatury zgn- 
bniejszą. Gł
bokość myśli. moc ima
n
cji leżała martwą, gody w ję- 
zyku. tyle do icb wyrażenia sposobnym. chciano się niesfornie ubie- 
f!ać za dowcipem. lekkością i przyjemnością Francuz6w. Był t
 
45 uczony chcący się spierać z dowcipnymi. prosty i szczery wieśniak 
('hcący błyszczeć w posiedzeniach os6b dobrego tonu. 
rześlado- 
wania w połowie zeszłegoo wieku. jakip Niemcy nie tylko od Fran- 
cuz6w ponie
1i
 alf' i od własnegoo kr6la. ohcą literaturę ceniącegoo 
i jej piRarz6w nag-raił7.ającego. trzymało icb w upokorzeniu. opi- 
50 nji niesmaku i ociężałości. którą słusznie na siebie ściągnęli. zapu- 
ściwszy się nie na Rwe pole. K ł o p s t o k nakonipc relig-ijnemi 
i patrjotycznemi pi pniami.- J. e s f1 i n go krytyką w duchu narodo- 
wym. obudził zapał młodzieży. niecierpliwej poniżenia i jarzm3 
naśladownictwa! Dzieła 
zeksDira przełożone rlały poznać goenju- 
5,1) sza lud6w goermańskich. na a.IbjońRka ziemię wieniec rzucaj:jceg-o. 
H e r d e r. najwięcej m07f' u Niemców zasłużony, bądź przekłada- 
mi z różnych jezyk6w. hąrlź głehokiem badaniem mowy i ducha 
narodowegoo. hądź krytycznemi pism3mi. zdrowemi nakoniec praw- 
dami i powabnym Rtylem odkrywał skarby dla ziomk6w w wła- 
snym i obcych krajach. G o e t h e. najtrafniej skłonności swojef!o 
narorlu . przenikaJą('y. łączący prostotę z fi1ozqf.ią. romantycznoM 
z wdziękami południowemi i wesołość towarzySką z tkIiwem czu- 
ciem. powszechny zapał pozyskał. S z y II p r. obdarzony wwio- 
słym genjuszem. Rzlachetnym umysłem. 7. spr('em hijącem do 
1>1) wszYRtkiegoo. co jest dohrem i pięknem. bad3jący dzieje czło- J 
wieka, jeden może w wiekach naszych posunął poezję do go- 


w.4R: od własnego krdla - Fryderyka lI, króla pruskiego (1740-BA). wiel- 
biciela j
zyka i literatury fro.ncuRkiej.
		

/brodzinski_o0075_0001.djvu

			75 


dności, w jakiej była u starożytnych. i do dążenia. jakie w o- 
świeconym wieku mieć powinna. Mówię tu szczególnie o jego li- 
rycznych pieniach: w nich on i siebie malował i wskazywał razem. 
70 jakim powinien być człowiek, jakie cele mieć winien poeta. Przed 
temi to zorzami prawdziwej niemieckiej poezji znikło wszystko. 
co G o t 8 z e d. niezręczny Francuzów n3.Śladownik, chciał jej 
upornie narzucić. S z l e g l o w i e nakoniec, u obcych o daleko 
posunięty zapał stronnictwa posądzani, godni naśladowania w każ- 
7'J dym narodzie w gorliwości. z jaką tłumaczeniami, krytyką, bad
t- 
niem dziejów narodowych starali się podnieść ojczystego ducha, ja- 
ko jedyną podstawę i cel literatury. Zapał narodu, odpowiadające- 

o usiłowaniu swoich pisarzów. z jakim ich płody przyjmuje i upo- 
wszechnia. pobłażanie nawet dla błędów już raz zasłużonych auto- 
80 rów. stawia w tym względzie Niemców wyżej nad inne oświecone 
narody. którym genjusze. prześladowaniem lub zazdrością gnębione, 
tyle zakału przyniosły, He im sławy przez dzieła swoje zjednały. 
Nigdy o niemieckich poetach sprawiedliwie sądzić nie b
- 
dziemy mogli. jeżeli ich naszym gustem. obyczajami i usposobie- 
% niem mierzyć zechcemy. Przyznajmy im tę prawdę. że zajmują 
swych ziomków. że noszą cechę ducha narodowego. że poezję nie 
za narzędzie kadzidła uważają: w tem ich ocpniajmy. w tern ich 
t 1edYfiie naśladując. - > 
Trudną jest rzeczą chcąc uniknąć metaIizyki. ważyć się na - 
90 objaśnienie teraźniejszej romantyc
T.Dej poezji niemieckiej, gdyż 
Qna równie jak muzyka. metafizyką czucia nazwaną być może. 
W smętnej tej poezji przemawia jakowyś głos tajemniczy. pr7edsta- 
wiają się jakby nieukończone przedmioty, które tem samem utę- 
skniają nas do jakowegoś idealnego świata. Smutek jej nie jest 
9ó to jeszcze ów smutek towarzyszący przygodom, namiętnościom 
człowieka; jest on nierównie wyższem uczuciem. jakie rodzi w nas 
przypomnienie straconej niewinności lub obiecanej czyli przeczu- 
wanej doskonałości. Uczucie takowe tylko dumania być może owo- 
cem i tylko w miłości wszystkiego pojęte być może. :Zycie duma- 
100 jącego jest to sen przeszłości i przyszłości; w tym śnie obrazy, z tę- 
sknot i wspomnień wynikające. mieszając się razem. tworzą dla 
niego ów nieogarniony świat idealny, w którym jak we śnie nic- 


. 


w. '12: Oottsched J. (1700-ł'1fI', poeta i krytyk, naj wybitniejszy reprezentant 
pSł'udoklasycyzmu francuskie 11:0 w Niemczech. 
w. 75: Szleglow,e. O obu braciach, Augullcie Wilhelmie i Fryderyku Schleglu, 
obszernie we Wlltępie. 
w.8j-f;6: Aluzja do niesprawiedliwych sl\dów krytyków pseudo"lasycznych. 
w ill: Mowa zapewne o poezji tzw. _lIzkoły romantycznej- w Niemczech.
		

/brodzinski_o0076_0001.djvu

			76 
pewne, niedokonane. ale pełne wrażenia przedmioty ogląda. Z tej 
to przyczyny trurlno jest odpowiedzieć na zapytanie, gdzie są wzo- 
105 ry romantyczności. tak powszechnie podobać się mogące. tak do- 
kładne. jak są w klasyczności? Niemasz ich niezawodnie. gdyż 
tu niernasz tego kunsztownego prowadzenia rzeczy, któraby zim- 
nemu rozsądkowi w pewnym dla niego zakresie przedf';tawiać 
się mogła, której by zalety komentatorowie podzieh1ć i objaśniać 
110 mogli; jest ona raczej tajnym powiernikiem tkliwego serca albo 
nieogarnionem polem dla dumającego. Drobne pieśni i dumy, acz 
najwięcej tym dncłu>m tchnące. nie są dla pytającego się dosta- 
tl'c:me, nie dostrzeże go w poemach i dramatach, g-dyż tam zwa- 
żać on będzie na prz
dmiot. sposób prowadzenia rzeczy. p:1n1Jj
p
 
115 namiętnoM; ten zaś duch romantyczny będzie dla niego niewidzial- 
nym duchem jak dla matki Hamleta. Nic wprawdzie łatwiejszego. 
jak w trudności dowodzenia takiego, odwołać się tylko do czucia.: 
;łJe też nic trudniejszego. jak rzecz, przez czucie samo pojmowa.ną. 
chcieć zimnej rozwadze dokładnie wyjaśnić. Dlatego dowodzenie 
120 takowe przyrównane być może do 7.llanego obiadu liszki li. bociana. 
Powtarzam tu łaskawemu czytelnikowi. że wcale nie myślę być 
apostołem tejże romantyczności. ale zdaniem jest mojem,.że chcąc 
sprawiedliwie ocenić czyje przymioty lub wady, potrzeba wejść 
ile możności w grunt serca jego i u:;;posohienia. abyśmy się w ufno- 
1
5 ści ku niemu nie zawiedli. i z powierzchowności źle o nim nie 
sąrlzi1i. Poezja zaś jest. j:łk człowiek. nig-rly niewyczerpaną, zaW81e 
coś do odgadnienia 7.Ostawującą! Z każdej jej gałęzi według gu- 
:;;tu naszego możemy coś przyjąć lub powinniśmy odrzucić, ażeby 
ze wszystkich wdzięków jedną piękność, jak ów posąg Wen ery 
130 u Greków. utworzyć. 
Czucie romantyczności dawnych wieków objawia. się w teraź- 
niejszej poezji Niemców. Tamta była kwitnącą wiosną, ta jest smu- 
t.ną je:;;ienią: t:lmta pełna życia. ta wspomnień: tamtej matką je;;t 
samo czucie, tej .dumanie; czucie tamtej otworzyło pole do duma- 
135 nia. tak' jak teraz badanie i dumanie otwiera je dla poezji. Ta jest 
więcej filozoficzną, tamta więcej religijną: ta jec;:t elegją. tamta 


w. 106: dokladne - doskonałe. 
w. 115: dla pyta;ącego sIl --- dla krytyka pseudoklasycznego. 
w. 117: matka Hamlet/J - w tral("edji Szekppira. 
w. 121: obiad liszki - według znanej powszechnie bajki L.fontaine'a. To 
samo porownauie u pani de Stael w De l'Allemagn" 1/, rozdział I. 
w. 130: posąg Wener.l. Według podania artysta odtworzył w owym pOBllrg>1 
bo
ni T'i
kno
ci .- _d7.!.
ki najpiękniejpz;\"cb kobiet 
rockich. 
w. l'i6: ta jest elegją. Por. Uber naive und sentimentalische Dichtung; ro7.dzi&ł 
pt. Elegische Dkhtung. .
		

/brodzinski_o0077_0001.djvu

			77 
była idyllą. Owoce klasyc7npj poezji. szczególnie greckiej. wy- 
wiły się także z kwiatów romantyczności, to jest z pieśni luuu, po. 
wieśei bajecznych wieków rycerskich itd., ale tam mitologja wy- 
140 mierzyła pewne obręby imagiyacji i uspo&obienie człowieka mniej- 
sze zawierało granice; lud przestający na podanem wyobrażeniu 
o swych bogach. bardzo majo albo wC31e nic nie troszczący się o 
wiarę, ob)Tczaje i t. d. innych ludów, prócz swojej ojczyzny, utu- 
lił się pod "'woim Olimpem na łonie towarzyskiem i w szczęśliwem 
145 ograniczeniu się mógł pięknie: i szczęśliwie doskonalić swój gllst 
i pojęcie. Nie tak się ma z póe;fją teraźniejszą niemiecką, usiłującą 
się gruntowa6 na religji chrześcijańskiej, jej rycerskich wiekach 
i teraźniejszej fiJozofji. _ .' 
Religja, ba.daniu rozległe poje otwierająca, rozszerzona znajo- 
150 m08ć dziejów świata. tyle zdań ścierających się, nie dają imagina- 
cji tego myślącego ludu szczęśliwych obrębów. Smutek przeto. 
w tej poezji przebijający się, pochodzi z zapuszczenia się na pole. 
z którego albo wspomnienie wzywa do szczęśliwego ograniczenia 
się albo tęskność uwodzi do doskonałości. której granic nie wi- 
100 d

my. KlasyeznoM, ograniczając wyobrażenie, do jednego na!' 
pn.cdmiotu sprowadza; romantyczność od przedmiotu do nieskoii- 
czoności unosi; tamta jest fantazją zewnętrzną. zmysłową: dru
a 
wewnętrzną. nieskończoną. Dla Homera wszystko było ciałem, dla 
romantyków naszych wszystko jPst. duchpm. Pierwsza. jest Ilzieil 
J60 j3.sny, w którym nam się nieskończonoM zdaje by6 ograniczoną, 
druga jest noc tęż nieskończonoM otwierająca i niepewne dla oka:, 
alp pełne wrażenia przedstawiająca przedmioty: Jest to oddajona 
muzyka. która niezupełnie ucho zaspokaja i tern większe czyni 
wrażenie, tem obszerniejsze pole wyobrażeniu otwiera. Starożytni 
165 o
raniczali wyobrażenie swoje o Bogu na dziełach jego. zmysłom 
podpadających: teraz widok natury ku Bogu nieogarnionemu po- 
rywa czucie tkliwego serca i zapęd badającego umysłu. Miłośnicy 
natury. jakimi szczególniej są Niemcy, są przyjaciółmi prostoty 
i fiJozofji. Prostota. tylko i fiJozofja obudza prawdziwe religijne 
170 czucie. Obiedwie najbliżej są Bog-a. W prostocie naturę, w naturze 
Boga kochamy. Miłość nat.ury zawsze musi być religijną. bo jej 
niezbadane dzieła przypominają niepojętego Boga, w którym się 
wszystko zawiera. T06 to uczucie jest tęsknotą romantyczną mi- 
łośnika natury. Takie uczucie sprawia poezja w tym duchu po- 


. w. 142: s"-,ch. W pierwodruku .ich.,
		

/brodzinski_o0078_0001.djvu

			78 
175 czI;1ta, nie dająca wyobrażeniu naszemu dokonanych rysów, ale 
otwierająca mu, równie jak widok natury, pole do tęsknych ucz",
. 
W zadumaniu nad naturą poruszona tęsknota chcia.łaby nal'- 
postawić wszędzie i tak szybko, jak myśl nasza dolata, chciałaby 
nas ponieść do wszystkiego, co widzimy, lub sobie wyobrażamy. 
180 Vfidok niebies
iego koła, zasutego światami, prowadzi myśl naszą 
za swoje sklepienia, za któremi inne koła krążą z swojemi świata- 
mi po nieogarnionej przestrzeni, i tak najodleglejsze myśli granice 
są tylko początkiem nowych niezmierności. Widok ziemskiej prze- 
strzeni, po której od niepamiętnych wieków ga.rnęły się morza na 
185 lądy, i góry nad morza wystąpiły; myśl zwrócona na rozrojone 
i rozchodzące się pokolenia, gdzie światło z potęgą nikło, gdzie 
znowu rozjaśniać się poczynało; wspomnienie na niezliczone ludy, 
które nam ustąpiły i które się garną z przyszłości na groby na- 
sze, jakże ku niepojętemu Bogu myśl unosi. jak pJ:zenikającem 
190 jest wyobrażenie tego wszystkiego! Widok naj piękniejszych wzgór- 
ków i dolin nie wydoła jeszcze tęsknocie naszej i czucie tej pięk- 
ności nie jest nigdy dopełnionem, ale niejako znikomym tylko obra- 
zem tej, którą nie wiedzieć czy sobie wspominamy czy rokujemy. 
Szum z góry na doliny pędzącego strumienia jeszcze m1śl naszą 
19;') wiedzie za sobą ku morzu, a widok morza prowadzi ją do rzek 
różnych krajów, skąd te krople spłynęły. Zawsze się w takowem 
zadumaniu czujemy na łonie nieskończoności, zawsze myśl rozciąg3 
się ku niezmierności i utęsknia nas, ja.kby do jednego punktu przy- 
kutych. Śpiewanie ptasząt, radość tylko lub tęskność głoszących, 

 wesele kwitnących na wiosnę i smutek w jesieni pożółkłych kwia- 
tów, których życia nie pojmujemy, widok przeistaczających $ię 
motylów i swobodnie z przybraną pięknością w powietrze się uno- 
. szących, które obraz naszej przyszłości zdają nam się nasuwać. 
zgoła ta niepojęta miłość i walka w całej naturze, obudza zawsz
 

()5 tęsknotę do niej. jakby do matki, tajemniczym głosem do serca 
przemawiającej. W miłości natury zdajemy się być wędrowcami 
po naszej dziedzińie, w której wszystko straciliśmy, w której sobie 
serce wszystko przypomina, której skarbów trudno nam pożS'ć. 
chociaż je mamy przed sobą i już w samem utęsknieniu do niej 
210 rozkosz czujemy. Ruiny pełne wspomnień o dawnych wiekach, 
ozdobne doliny do spokojności utęskniające, wspomnienie miej- 
sca rodzinnego, gdzieśmy pierwszy raz światło ujrzeli, gdzieśmy 
na kwiatach naj piękniejsze prześnili życie, smutną s, zawsze dla 
nas rozkoszą. Nigdy takte natura nie może być bliższą. człowieka, 
215 nigdy wszystkie jej przedmioty żywiej do. niego mówiące, jak
		

/brodzinski_o0079_0001.djvu

			79 
kiedy po długicLt latach zobaczy na ziemi ojczystej drzewa, ju:.: . 
jak on latami zmienione, usłyszy strumień z tym samym szumem 
pędzący, którego krople nigdy już, jak jego dni dziecinne, w to 
miejsce nie wrócą. Księżyc, niegdyś wszędzie mu na drodze towa- 

 rzyszący, zdaje mu się w tej- chwili nie do świata, ale do tego 
tylko miejsca, jak te góry i lasy, należeć. Każde drz
wko i kwia- 
tek jest tu dla niego rodziną. Ale radośne łzy wspomnienia mie- 
szają się razem z smutnemi łzami tęsknoty. Są to cienie upłynio- 
nych lat, wszędzie mu zastępujące. Nie to jest, co było, nie to 

:.5 ud zyskane, co stracone! - Taki obraz romantyczności postrzega- 
my w całej naturze. .... 
Serdeczny język mnzyki zawiera równie dla czucia naszego 
tajemnice, obudzające uniesienia i tęsknotę, jak widok natury. 
J{jst to głos powszechnej matki natury, do każdego uczucia prze- 
: 
JO mawiający. Wesołość młodzieży, tęskność kochających, zapał ry- 
cerz6w do sławy, uniesienia poetów, boski jej język niepojętym 
obudza sposobem. Za potokiem jej głosów porywane uczucie do- 
ZDaje naprz8mian smutku radości. wspomnień tęsknoty; wyobra- 
żenie zaś unosi ku Bogu, stawia w świecie idealnym, tworzy przed- 
235 mioty zachwycające, i chętną a niezmordowaną duszę wodzi po 
wszelkich czarownych krajach. W początkach zawsze ten boski 
język poezji towarzyszył. Poeci późniejsi oddzielili się od muzyki. 
Obiedwie te siostry rozdzielone, doskonaliły się osobno i rosły we 
wdzięki i teraz w serdecznem znowu uściśnieniu łączyć się zdają, 
tłO aby jedna drugą nową pięknością obdarzając, uroczym głosem ra- 
zem do czucia i myśli słuchacza przemówić mogły. - W począt- 
kach pobudzała muzyka do wesołości i tańca, dzisiejsza więcej 
unosi duszę, więcej przyjemny smutek w nas budzi. Taka sama 
jest r6żnica poezji pierwszych ludów od teraźniejszej romanty- 
:.45 czności, w której prócz oper, także pieśni, dumy, ballady powsze- 
chnie zdobione są muzyką, tak jak u starożytnych śpiewali poeci 
przy lutniach. We Włoszech stała się poezja powszechnie biedn:t- 
i najniższą sługą muzyk
 tak jak u nas po większej części żadne- 
go na nią nie raczy mieć względu; w operach francuskich oddają 
))0 sobie powinny szacunek i wzajem najuprzejmiej się wspierają; 
w Niemczech, jeżeli poezja nie może w operach być r6wną swej 
liostrze, i jeżeli się więcej dla niej poświęca, nie mogąc jak fran- 


.. 249: nie ,/Jcz", miet wzgl,du. Istotnie dopiero w XIX wieku I:&częto .ię 
u nas jnteresowa
 muzykalną stroną wiersza. (szczell:óły we Wstępie); 
wa!ną rolę odejUM pod tym względem .am Brodziński, jako autor pio..- 
nek do lIpiewu, uroczystych kantat, toA wi.nzy miarowych.
		

/brodzinski_o0080_0001.djvu

			80 


cuska wzajemnego godzić pożytku, odbiera jedna.k hołdy od mu- 
zyki wszędzie, gdzie dla niej pole otwiera. Ileż to w Niemczech 
200 pieśni, ballad. powieśd :L nawet większych poematów. ozdobionych 
i upowszechnionych przez muzykę? Tam to już ona wszelkiemu 
uniesieniu poezji ośmiela siQ towarzyszyć. Muzyka, równie j3k poe- 
zja do nieskończoności dążąca, niepewne obudzająca wyobraż
- 
nia, i w Niemczech w jedn)m uuchu co poezja doskonalona, musi 
260 mieć ważny wpływ na teraźniejszą romantycznoM. -. Chciałbym 
się tu czytelnikowi wytłumaczyć. że przez tę nieskończOl
oM wcale 
nie rozumiem niedokładności dzieła lub nied.o'Pełnienia tego, co 
rozsądek i prawdziwa sztuka wymagają po niem, ani też pod nie- 
pewne wyobrażenia należą niesfornie powikłane myśli, niezrozu- 

65 miałe obrazy. Nasze pojęcie nie wystarcza naszej imaginacji, m()- 

- wa nie wydoła czuciu. Dłateg'.() pod nieskończonością w poezji ro- 
. zumiem odsłonienie pola do wyobrażeń dla duszy. albo potrącenie 
czucia, to je::;t: kiedy poeta nie stara się wymownie przeświadczać 
o stanie czucia, ale obraz tylko jego wystawi, abyśmy je z nim 
:!"70 dzielili. Tak nieskończoności ohr:łz wystawia nam Karpiński. ma- 
lując Boga: 
W środku samego siebie bóstwo siedzi... 
Za tron, na którym nie miał poprzednika. 
Kiedy swe boskie obróci powieki, 
Nieogarnione przepaści przenika. 
Za ostatniemi stworzenia zasieki. 


. .. 



7ó 


Bezpieczny w swojem. bo nie ma sąsiada... 
Mocniejszy nad moc, baczniejszy nad zdrady... 

)8!j W tym obrazie nieskończoności Boga. dla śmiert.elnych w 
!17.I"ankarh zniysłowości zawartym. nie mamy dokonanego rysu, ale 
wyobrażenie nasze uniesione jest do niezmierności i nad zmysło- 
wość.' - Żona .Makbeta, ocierająca we śnie ręce we krwi zhroczo- 
ne. jednem głębokiem westchnieniem więcej mówi do serca, niżeli 
290 najwymowniejsze deklamacje tragicznych heroin. Nieszczęśliwa 
Ludgarda, powtarzając wyrazy wiarołomnego męża: 
Mając w Ryks-ie kochankę, mieć będę i żonę! - harrlzi('j 
wzrusza słuchacza, niż wszelkie uniesienia rozpaczy. 
Takieto uniesienia myśli, nieupstrzone nadętemi wyrazami. 


w. 2;0: Karpiński w w10rRZU O wielkoJci Boga ( w l. kRo PieJni). 
w. 28R; tona Malcbet/J w tragedji Szekspira. 
w. 291: Ludgarda, bohaterka tragedji Ludwika Kropińskiego z 1809 r.
		

/brodzinski_o0081_0001.djvu

			l 

9ó lakie tłumaczenie czucia, ni,ęprzesadzone krasomówstwem, zajmu- 
j" wyybrażenie, porywa serce. 
Pieśnł ludu były początkiem poezji. Czucie, przesądy, zabo- 
hony, podania historyczne w nich si
 zawarły, z nich zastanowie- 
nie, rozsądek i dobry smak utwOIzyiy sztukę. Po udoskonaleniu 
;"OO)s'ltuki poznajemy oświecenie narodu; z pieśni ludu sądzimy o jego 
oLyczajach i namiętnościach. Tu lud w prostocie i szczerości spo- 
wiaua się z wszelkich swoich skłonności. Pieśni je
o noszą cechę 
wesołości lub smutku, swobody lub niewoli; pokolenia.podają so- 
bie pamięć tyranów swoich lub ojców ludu, wystawiają obrządki 
'305 weseine lub pog-rzebowe, przesądy i zabobony, powieść o duchach, 
czarodziejstwach, przyjemne lub przerażające pieśni wojenne lub 
rolnicze, przysłowia i podobieństwa, i w tern malują dowcip, ima- 
ginaoję, stan, w jakim się znajduj4, i panujący charakter. Jeżeli 
jest powinnością poety w oświeconym wieku szanować gust po- 
310 wszechny; jeżeli pamiętać będzie, że przepisy sztuki, nie są wy- 
mysłem, ale że je rozsądek z natury wyczerpał, że te równie prze- 
to jak natura, każdemu za skazówkę służyć po:winny; świętszym 
nierównie jest jego obowiązkiem czerpać z pieśni ludu, jako z na- 
tury, charakter i obyczaje narodu, Pieśni ludu mają, przez swoją 
315 prostotę i sposóL malowania uczuć, pod01Jieństwo niej3kie we 
wszystkich narodach, tak jak rozsądne przepisy wszędzie służyć 
powinny; ale wi
kszy lliL mniejszy postęp w smaku dowodzi tylko 
stopień oświecenia.. czerpanie zaś poezji z pieśni i obyczajów ludu 
nadaje mu piętno oryginalności i pewnego charakteru. Zniknęły 
3:W podania ludu greckiego o bogach i wojnie tl"9jańskiej, ale Homer 
z nich wybudow3ł kolos ich pamięci. Z takich źródeł czerpał za- 
pewnie Tasso. ty('h używał gellju:-;z. 8ilake
pea"a w uramat3l'
1 
swoich, i niezłwodną jest rzeczą, ie pieśni ludu są źródłem n3j- 
piękniejszej poezji. i że sztuka, robiąca z nich całość. uwiecznia 
3:!5 razem i charakter narodu i jego oświecenie. Zbieraniem takowych 
pieśni ileż zrobili przysługi Percy i :Macpherson, Herder i inni? Na 
pieśniach ludu ugruntowała się poezja Greków, Anglików. do nich 
wrócili się Niemcy. 
Nad włościami spokojnych i T7.ądnych mieszkańców niemiec- 
:&) kich wznoszą się góry nasterczone gruzami zamków, gdzie dawna 


w 596: Perc-" Tomasz, 8rc
 biskup. wydał w 1765 r. w Anglji zbiór pieśni lu- 
dowych p. t. The reliqu
s of ancient Enl1ish poetry. Macpherson OgłORił 
I'ieśni Osjana w 1700-65. HertJ.er - Volkslieder w 2 częściach w 1778 i 177(1 
roku, w wydaniu poilmil"rtnem, uzupełnionem z rękopiau, ).\rzezwane 
Stimmen der Volker. 


Bibl. Nar. Nr. 10 (Brodzińliki: O kh
sYc.P;II"8CiJ
		

/brodzinski_o0082_0001.djvu

			b2 
;:,rogobc ustąpiła mieszkania drapieznym ptakom. Trwożliwe opo- 
wiad,anie mieszkańców o uziejach i czarach zwróciło imaginacj
 
dzczególniej do tej ponurej przeszłości. 
zczęśliwie korzystać z nich 
umiał litirger, Goethe i 
zyller; napłodziły one mnóstwo naślado- 
a35 wników, którzy, bez rzadkiego daru prostoty, chcą się podszyć 
pod pieśni ludu, a b
z wyboru, co jest piękne i szlachetne,. chcą 
w wieku oświeconym odwrócić się szczególnie do zabobonów, cza- 
l'Ouziejstw, okropności duchów, tyranów, i chcą przerażać lub dzi- 
kością ua
nych wieków lub trwożliwą imaginacją, w długich no- 
iBIJ cach i ciemnych lasach północy osiadłą. 
.Nie przestawać na rzeczywistości jest w naturze człowieka. 
Wszyscy szukamy cudów, czy nas zajmują, czy przerażają. Lu- 
Lią je dzieci i ludy; oświecony, jeżeli nie chce się zniżyć do baje- 
cznych powiastek, szuka cudów w poezji, i równie jak dzieci i lud, 
a45 lubi się wznosić w kraj idealny, być uńiesionym albo przerażonym. 
Wszystkie wieki i ludy, stosownie do klimatu, religji i rządu, two- 
rzą sobie idealne krainy. Są one wesołe u Greków, przyjemne i 
swobodne u Włochów, łączących do chrześcijaństwa pogodę sta- 
rożytną, przyjemne ale tęskne w dumach hiszpańskie£., przeraża- 
350 jące i posępnu na północy. Ja
wlwiek pięknem i koniecznem jest 
przeznaczeniem człowieka tworzyć sobie świat nadzwyczajny i wol- 
ną myślą rozległe jego przepatrywać przestrzenie; jakkolwiek 
płody imaginacji cechują stan każdego wieku i narodu, przez co 
je szanować i zachować. należy: nie widzę atoli potrzeby ani ko- 
3ób rzyści, ażeby w wieku naszym czarowna gałązka poezji miała po- 
tl'zeLę obudzać te wszystkie okropnobci osłabionej raczej niżeli 
wzniosłej imaginacji, jakie nam pozostały w Anglji i Niemczech 
z wieków przed rycerstwem. Przyjemnie na elizejskich polach wy- 
stawiali Grecy dusze ludzkie, mile je na obłokach umieszczał Osjan, 
360 na"'t,:
 u dzikjch ludów zostawują im po większej części ziemską 
postać, rozkosze i potrzeby; genjusze u ludów wschodnich są opie- 
kunami ludzi i przez cuua swoje dają im nauki moralności. Cza- 
rownice nawet w piękne kraje imaginacji prowadzą; ale czyż go- 
dnem jest chrześcijaństwa malowanie tych okropnych duchów błą- 
365 kających się po ruinach i lasach, przerażających na ziemi i od- 
straszających od czekającej na nas przyszłości? 
Chlubnie jest wznieść się do wielkości Boga, unosi się umysł, 
guy wiuzimy cnotę zwalcz;ljąCą przeciwność, albo zbrodnię drżącą 
przed własnym cieniem i tworzącą okropne wyobrażenia; pożąda- 
370 ną jest nam pamięć ziemian"ów przeszłych do szczęśliwego życia, 
i poezja już tylko łączy nas z tym światem przyszłości naszej; ale
		

/brodzinski_o0083_0001.djvu

			83 
jakąż ona korzyść przymesIe; jeżeli jej nie będzie raczej milemi 
obrazami upiękniać? Smutny byłby może stan dla naszej moralno- 

ci i wewnętrznego szczęścia, gdybyśmy samą tylko rachubą i do- 
375 chodzeniem prawdy umysł nasz zatrudniali, a nie pozwolili się ser- 
cu zatapiać czasem w marzeniach łagodzących czucie, i tę religijną 
miłość wszystkiego obudzających, gdyby poezja nasza (jak je8t 
po większej części) samem rozumowaniem, samą była wymową; , 
ale smutna niemniej, gdyby ten boski, niepojęty dar imaginacji. 
380 same nam wynajdywał okropności, aby nam truł wewnętrzną w ser- 
cu spokojność, abyśmy, oderwani od rzeczywistości naszej, same- 
mi okropnemi snami przerażeni byli. 
Nie czas tu rozwodzić się nad mistycznością i metafizyką nie- 
mieckiej poezji, która tak wielu obłąkała, która z pięknego ide- 
385 alnego kraju w samą czczoŚĆ wyprowadza, i obowiązana samo 
czucie omamiać, mami rozsądek. Zginęłaby poezja, gdyby nie była 
m!stycznością dla czucia jako do niego mówiąca, ale nie powinna 
być nigdy mistycznością dla pojęcia paszego. Lubimy w słuchaniu 
poezji być przejętymi do głębi serca, obudzić w sobie miły smutek. 
390 wspomnienia i tęskność, zatopić się w słodkie marzenia, ale nie 
chcemy nigdy w zawikłanych myślach. niezrozumiałych obrazach, 
nurzyć naszego pojęcia. I 
Uważmy.w tym celu G o e t h e g o, który (jak trafnie pani 
Stael mówi) reprezelttantem poezji niemieckiej być może. Poezja 
395 jego jest spokojną i pogodną jak natura, ale jak ona utęskniającą 
serce i podnoszącą umysł. Łatwy on jest, nie rozumujący, ale 
przedstawia, jak dziecię w niewinności i prostocie, serce i umysł 
przekonywające prawdy, igra on z pięknością i prawdą, tak, że 
pod jego pędzlem ziem8ka istota, najzwyczajniejsze obrazy poto- 
400 cznego życia przybierają miłą postać idealności, wszelkie zaś unie- 
sienia się do ideałów, tajemnic natury, wyobrażenia nadzwyczaj- 
nych istot tak są naturalne i jasne, że Goethe równie z naturą 
i nadzwyczaj nem i istotami, jak z ludżmi żyć się wydaje. Łącząc 
swobodę imaginacji pbłudniowej z romantycznością północną, spa- 
40ó ja w zgodny wieniec kwiaty Osja . r i Homera. Nie wzbija on się 
przy szumie słów pod niebiosa, ale z kwiecistego brzegu pokazuje 
nam je w czystym potoku. Najtrafniej umie on oznaczyć obręb im3- 
. ginacji i ozdobić prostotę. Wszystko w jego ręku naturalne i praw- 
dziwe. Smak jego, nabyty z rozumu, nie cechuje się żadnym szcze- 


w 883-592:Krytykaniemłeckiej .Romanti
che SchnIe". Nurzył- zam.zanurza6. 
w. 593: pani Stall mówi - w De l' Allemagne. w osobnym r,>zdziale poświę- 
conym Cłóthemu (cz. TT. rozdziBł 7 ' . 


6.
		

/brodzinski_o0084_0001.djvu

			84 
410 gólnie ohranym przedmiotem; w poezJl Jego zYJe się jak między 
bwolJodnymi, cnotliwymi luuźmi, których się z gruntu poznał". 
Przez malowanie szczęścia uczy on moralności, przez prostotę - 
szlachetnych uczuć. Łączy on rzadką u Niemców praktyczną Zll:l- 
jomość rzeczy z piękną idealnością i nigdy ich nie rozdziela. Zna. 
4\6 jomość świata umieścił on w szczerości swojego języka, w czem 
mu powrócił dawny piękny jego przymiot. Nie porywa się na 
wielkie przedsięwzięcia, ale jak roztropny gospodarz z przezorną 
oszczędnością kształci, upięknia i ubogaca mały zakres, jaki so- 
lJie założ
r. Jeżeli mówiłem "yżej, że teraźniejsza niemiecka ro- 
420 mantyczność pochodzi z badania, obudzonego przez czucie dawnej 
romantyczności, Goethemu przyznać potrzeba, że poezje jego są 
samą czerstwą naturą; nie wznosi on się nad swój wiek, nie zna- 
mionuje się wyłącznym entuzjazmem, ale wiernie swój wiek ma- 
luje, wewnętrzne uczucia i domo"e pożycie w żywych b
łJ"wach 
425 oudaje i zbiera skłau narodowości. V\'iejskość i życie obywatelskie, 
najwięcej przez Kiemców, szczególniej przez niego malowane. są 
tak żywym obrazem wieku swojego. jak patrjarchalnośęi w biblji. 
rycerstwa w Homerze. 
S z y Ił e r podnosi ;,;ię nad swój wiek; nie zniża się do ogółu, 
430 jak Goethe, ale pociąga za sobą. Goethe zawsze zdaje się być spo- 
kojnym i wszędzie poetą: swobodna muza zawsze mu wśród ludzi 
towarzyszy; Szyllera porywa silny genjusz pod niebiosa i sercu 
bijącemu do wszystkiego. co jest szlachetne, otwiera szranki roz- 
ległej imaginacji. Tkliwem czuciem. głęboko
cią mY8li zdawał się 
435 zapominać. jakim jest człowiek, ale malo"ał, jaklm być powinien. 
Goethe utęsknia do szczęśliwego świata, Szyller porywa do zamiło- 
wania cnoty; miłość. przyjażń. wolność, prawda świętą jest u 
niego: z równym entuzjazmem wyrażał zamiłowanie szlachetności. 
jak obrzydzenie występku. · 
440 Nie jest tu podobną ani potf7.pbną rzeczą mówić dłużej o ró- 
żnych rodzajach i pięknościach poetów nie}Ilieckich. a tem mnie;: 
warlach, jakie im jako obcy więcej przypisywać możemy, niżeL 
ich ziomkowie. chociaż wady two jeRt dow\eść. a piękności tru 
ano nawet wskaza.ć, jakkolwiek być możemy niemi przejęci. Ci. 
.145 któny w literaturze nie chcą wiedzieć o uniesieniu myśli i czuciu 
ale tylko jednego zmysłu smaku się trzymają, odrażają się od po 
dt.ji niemieckiej. przyczepi3ją się z lekkością dOwcipu do błędó", 


w. l!93-ł28: U"tęp ten, jak zre
ztą wogóle charakterystyka Gothego w t.ej 
rozprawie czy w pracach późniejRz;ych. świadczy, jo Brodziński nio miał 
nI
)Atytell:O 7.ro7.umienia dla twórc7.ości autora Faustn.
		

/brodzinski_o0085_0001.djvu

			przeciw smakowi. 
ich piękności. 
450 Po tym krótkim obrazie klasyczności i romantyczności po- 
trzebnem jest porównanie zalet obudwóch: ale, abyśmy do tego 
z korzyścią dla nas przyjść mogli. zastanówmy się wprzód nad 
poezją ojczystą, z której przekonamy się, że klasyczność, dobry 
smak jest nam właściwy. który święcie szanow3Ć powinniśmy, że 
455 przywm przyzwoity wybór z rom3ntyczności, narodowi właściwy. 
nie może i nie powinien zepsuć gustu naszego. ale owszem nadać 
mu pewniejszy kierunek. 


. 
nie chcąc lub ni{j mogąc dosięgnąć prawdziwej 


&1) 


CI
		

/brodzinski_o0086_0001.djvu

			. 


Widzieliśmy, że narodom teraźniejszym, z szczepu łacińskie- 
go i germańskiego pochodzącym. zostały w dziejach i pieniach. 
zabytki pogaństwa, które na ich poezję w średnich wiekach wpływ 
mieć musiały (wyjąwszy Hiszpanów, nie, zabytki pog3ństwa, ale 
5 ducha poezyj wschodnich do chrześcijaństwa łączących); że t.aż 
poezja średnich wieków. szczególniej u ludów germańskich, jako 
mniejsze nierównie zabytki pogaństwa mających, nie przestaje 
mieć wpływu na ducha teraźniejszej ich poezji. Niedocieczone 
w szczepie, a: tak rozległe w gałęziach swoich ludy słówiańskie, 
10 cóż posiadają, lub raczej co dotąd odkryły? Naród Polaków, naj- 
celniejszy z nich w oświeceniu, niestety! jakież posiada wiadomo- 
ści o początku swoim i obyczajach, gdy nawet od znakomitej epo- 
ki chrześcijaństwa aż do czasów rozszerzenia nauk we Włoszech. 
jeżeli dzieje mniej wątpliwe posiada, nic znaczącego z poezji swo- 
15 jej nie mógł dochować. Brak wiadomości naszej o czasach po- 
gańskich przypisać musimy wprowadzeniu chrześcijaństwa, które 
obdarzając nas światłem i zasiewając nowy zarórl świetności na- 
f'zej. było powodem. przez niebaczną gorliwość. do wytępienia 
wszystkiego, coby nam mogło posłużyć do wiadomości o obycza- 
20 jach i wyobraieniach przodków naszych. Lecz nie chrześcijaństwo, 
ale duchownych cudzoziemców, oboj
tnych na naszą narodowość. 
winić o to należy. Straty poezji od chrześcijaństwa aż do czasów 
wskrzeszenia nauk we Włoszech, przypisać musimy niezliczonym 
rzeziom, pożogom i pomorom. wciąż przez barbarzyńskie napady 
25 po naszej krainie roznoszonym. Niemasz naj dzikszego ludu bez 
poezji, niepodobną jest rzeczą, ażeby: u nas przez ciąg tak świet- 
nych panowail, zwycięstw i urządzeil milczały pieśni, w każdym 
wieku i powołaniu ludom towarzyszące, gdy nadto pozostały nam 
acz szczupłe zabytki, gdy nakoniec nie możemy dopuścił, aieby 
30 naród wciąż barbarzyńskiemi hordami zajęty, w wieku wskrzesze- 


..... 15-20: Ten sam powód podany u Fryderyka Schlegla \I' Oeschlchte der 
aUen und neuen Literatur, tom ITJ w ustępie - poświęconym Polsce.
		

/brodzinski_o0087_0001.djvu

			87 
nia nauk mógł się z oddalonej północy zbliźyć tak nagle w naukach 
do Włochów. więcej niż inne bliższe narody, bez poprzedniczej mi- 
. 'ości oświecenia i jakiegokolwiek w niem stopnia:. 
Rzadkiem tedy zdarzeniem. spostrzegamy poezję w Polsce 
35 dopiero przez nauki wskrzeszoną. Nie dziw, że w wiekach, w któ- 
rych cała oświeoona Europa porzuciła swój język i narodowość. 
biorąc się do języka uczonego, Polacy tak. znakomity w nim sto- 
pień trzymający, za zasadę literatury swojej grecką i rzymską 
klasyczność obrali. Ale nie należy tu mniema
. ażeby samo na- 
40 śladownictwo do tego było powodem. Szukać go jeszcze należy 
w języku i formie rządu. Równie Polacy j3k inne narody dORkona- 
lili się na łaciilskim języku. włoski i francuski pochodzą od nie/!o. 
rllacze/!óż polRki n3jbliżej może mu równać? W rozprawie St. hr. 
Potockiego czytamy dokładnie wywiedzioną stosowność naszeg'o 
45 języka z łaciilskim i j3sno widzieć możemy." że język polski nie 
będąc zepsuciem słowiailskiego, tak jak języki pochodne od łaciil- 
skieg'o. może przez budowę swoją. mierzy
 Rię ze staroźytnemi. 
a pewną jest rzeczą.. że wozbHżonej hudowie języka podobny duch 
gustu objawić się musi. 
50 Mówiliśmy na początku. że polityczna towar7yskość Grpków 
i Rzymian nadała ich poezji piętno umiarkowania. oe-ólności 
w wyobrażeniach i malowania. raczej zewnc;otrznych pnedmjotów niż 
wewnptrznej fantazji: widocznie zatem poka.wje się. że Polak 
w wieku wskrzeszenia nauk, nie tylko za powszechnym Europy 
55 przykładem. nie tylko przez stosownoM języka. ale najwic;ocej przez 
towarzyską formę rządu. w tym wieku szcze/!ólniej tak świetną. 
g1lRtu klaRyczności najwięcej Rię trzymał. Lubił się zaprawiać na 
dziejach. na pieniach wolne/!o lurlu. on może jeden c7Uł w owych 
czasach powab ku wymowie Demostenes()w i Cyceronów, której 
60 sam na obradach tak potrzebował. tak świetne pomniki zostawił. 
. Polityc7.fl:ł towarzyskoM ludu wyma/!a rloskonalpni:ł. ro7RRdk1!. 
pojmowania rzeczy w duchu powszechnym. jasnego i stosowneg'o 
rlo pojc;ocia wszystkich tłumaczenia Rię i mniPj rlozwala c7łowipl
(\- 
wi zatapiać sie w Ramym sobie. mniej /!o do irleaMw uwOrl7i. TRkie 
65 iest piętno towaf7.yskieg-o ludu i je/!o poezji. Wjd7ieliRmv tak;.e. 
że towarzyskość Francuzów. zatem i g1lst klasyc7.flości, była do- 
mową. w zamkach przez trubadurów upows7echnjoną. nie poJity- 


. 


w. 9:;: prz
z nallki - w o1rrc
ie }mmani"mu. 
w. 4'ł: rn>'nrawa Potorkll'l!O. w zbiorze pt.: P{lchwalr mOIll! i r(lznrml1" 1
!6. 
tom II.
		

/brodzinski_o0088_0001.djvu

			88 
czną; dlatego (nie mow1ę tu o stopniu literatury, ale tylko o ró- 
żnicy), jeżeli tamci w wytworze i guście nas przewyższają. my 
70 przez szlachetność i prostotę więcej się do starożytnych zbliża- 
my. Poezja nasza ma tę szczególną własność, że nie tylko malo- 
wania tegoczesnych obyczajów i obrzędów nie są stosowne jej 
powadze. chyba gdy je przez podobieństwo i przypomnienie d,) 
starożytności zbliżamy: ale nawet nazwiska tegoczesne, a szcze- 
75 gólniej z obcych wzięte narod6w, zdają się być odbijającemi i nie- 
znośnemi w płynieniu śpiewów naszych, gdy przeciwnie wszelkie 
starożytne nazwiska, szczególniej greckie, brzmią naj przyj emniej. 
Napomknąwszy w poprzedniczych uwagach. czem się poezjp 
.: innych narodów. bądź kl:łsycznc. bądź rom:łntyczne, różnią od 
80 siebie, starajmy się zobaczyć, czem poezja polska. na klasyczllo- 
ści ug-runtowana. rozróżnia się także. 
Włoscy poeti, prócz staroiytności 1J nich odgrzebanej, cechują 
się romantycznością średnich wieków z nią połączoną. ho pozo- 
stały im pieśni trubadurów tak hliskie ich językowi, gd
 Polacy 
R? nic podobnego nie dziedziczą. Nie mie1iśmy t:łkże romantyczn:>j 
czyli rycerskiej poezji średnieg-o wieku. jak szczególniej- germań- 
skie narody: łącznie bowiem już Polacy 7ajmowali się ogólnem 
dohrem w tych wiekach. w których u innych europejskich ludów 
tyle pozostało pod:łń dla romantyczności z czasów lenniczych. Nie 

IO mieliśmy rycerz6w błąkającYf'h się. bo wsp6lnemi tylko siłami pro- 
wachono wojny przeciw niepnyjaCiołom ojczyzny; W narod7ie. 
gdzie nie tylko siłą na nieprzyjaciela nacierać. ale i w obradach 
przekonywać potrzeba było. mniej z:ł.pewnie fantazji i popędu do 
nadzwyczajnych przygód widzieć się daje i namiętności łag-odniej- 
95 sze hyć muszą; umysł obywatela. zajęt.y powszechne
i sprawami. 
mierzący się zawsze z innemi w wyobrażeniu i są4.zie o rzeczach. 
wspólnie wszystkich dotyczących, żyje zawsze w duchu towarzy- 
stwa: zęwnętrzne przedmioty więcej na niego działają, zatem jego 
poezja być musi umiarkowaną. więcPj rozumującą, niżeli fant:,- 
100 zyjną. Nie mówią takie dzieje nasze o płci pięknej. ahy się dla 
niej różnili rycerze. burzyli zamki itp. Nie wyzIJ.3czały Polki 7:\- 
wodów współubiegającym się o ich rękę i może naj zaszczytniej- 
szem w dziejach narodowych jest dla nich to. że' o nich niewiele 
mówią. Nie próżność. j::tką rycerskie wieki podsyeały, ale spokojne 
105 przywiązanie i bogohojność nądziła niemi. '
ławą i zatrudnieniem 
ich była wiara dla mężów i wychow:łnie synów, o których tyje mó- 
wią dzieje. Nie rozlegaly się po obozach Polak6w nazwiska dam 
oręża, lecz Jednem hasłe1l\ była ojczyzna. Ojczyzną nie były ludne
		

/brodzinski_o0089_0001.djvu

			. \ 
miasta" ale tem imieniem nazywały się ziemie, gdzie po rozległych 
no włościach gospodarne obywatelki oczekiwały z nad granic ryce- 
J'zów, aby osiadali na miejscu, gdzie pradziadowie zostawili zapra- 
cowane puścizny, gdzie groby tychże przypominały błogoslawieil- 
stwo niebios na nich zlewane, gdzie zaszczyt zasług przodka, po- 
tomkom w dziedzictwie zosta-wiony. zobowiązywał do cnót i utrzy- 
115 mania sławy zasłużonej krajowi rodziny. Powolna córka oczeki- 
wała wyboru rodziców. przez który sąsiedzkie domy w późnych 
pokoleniach dochowywały p:łmięć swojej przyjaźni. 
Chrześcijaństwo, przez małżeńskie związki w kraju naszym 
upowszechnione i przez nie na dalsze słowiańskie ludy rozkrze- 
120 wione, w pokoju roznieciło oświatę i nadal nie przez miecz, nie 
przez zapał rycerski się utwierdzało. Nie należeli Polacy do kru- 
cjaty. tak zn:łkomitej epoki w chrześcijańst.wie. ale jeżeli nie ci- 
snęli si
 na zdobycie Ziemi świętej, bronili chrześcijaństwo od n:ł- 
pływów barhanyńskich. i do najpóźniejszego czasu za sprawę 
12.1') jego w:łlezyli w Europie. Walki te. nie tak świetne przez dzieje 
Europy jak krucjata, z obroną własnej ziemi złączone, okropne . 
skutki wojny na zagrody niosące. opóźniające postęp cywilizacji. 
a fltawiająee przed Europą puklerz. za którym spokojnie chrze- 
ścijańskie ludy mog-ły rozszerz:łć oświM-ę: wyprawa 
obieskiego 
130 pod Wiedeń na obronę wiary i sąsiedzkieg-o państwa. godm\ wip- . 
ków rycerskich w swpm przedsięwzięciu i skutkach: hogohojna 
uleg-łoAć najwyż8zej władzy kościoła przy tak rzadkiej w Euro- 
pie tolerancji. za Kazimierza W. i za Zygmunt6w; zasz('zyt obok 
thiejów oświpcon
ch narod6w w Europie. iż w sprawie reli
jnpj 
135 nig-dy Polacy krwią zipmi nip 7hroczy1i: s7czeg6Jnipj za
 zapał wol- 
n
ri z najświętszą czcią relig-ji połączony. umieścił powinny Po- 
1:łków w oddziplnym. lpcz niemniPj znakomitym r7ętlzip rhr7eśri- 
jańskich rycerz6w. e 
W takiej różnicy rycf'rstw8. naS7.f'e"o i ('hrzp
cijaństwa. pod 
140 w7.glętlami poetyckiemi uważanej. widzimy przytem. prócz sta- 
rożytnyc.h kJ:ł syk ów. znakomity wpływ Pisma świętego nR Iitpra- 
turę złotych ZYf!Tnuntowskich wipków. Tylokrotnp wydania 1l na" 
BihJji. t
TJoHcznp. tłómar7.pnia. pS:łJmów Dawida. prostota znako- 
mits'7.yrh tlzieionisów. ujmuiącv 
k3Te"a w mowach do woJnp!!o lu- 
14/i duo tak s7.lachptna nrostota i duchf'm Pisma 'Hożego t.('hnący; są 
tP.!!O widorznymi światlkami. 
Nie hyłohy tu od rzP('z
- n:1dmienić. Hp pr70dkowif' nasi 7hli- 
żyli flię do st:1rożytności połutlniowe.i i Hp do patrjarchalno
ci 
w swym Tząd7ip i ohycza
rh a ro im wła
('iw!\ rec.hę w dziejach 


R9 


.
		

/brodzinski_o0090_0001.djvu

			90 
150 i w literaturze za Zygmuntów zjednało; ale ttl nadchodzi .obawa 
o posądzenie przesadzema pochwał: w które często Polaków miłość 
narodu wplątała, a których częstsze jeszcze mamy wyrzuty. Na- 
leży tu jednak uważy(', że pod względem poetycznym inaczej się 
lla dzieje zapatrywać potrzeba. Tu albowiem należy się wejść w 
]55 szczery grunt ucwć i skłonności ludzi, oddzielić wszystko, czem 
przez napływ cudzoziemców. przez czasowe okoliczności lub po- 
jedyńcze w dziejach osoby i zdarzenia zmienionem lub zepsutem 
być może, przejąć się duchem. w jakim lud wierzył, działał, my- 
ślał, wynosił się lub błądził; a z tej prawdy wszelkie ideały wy- 
] 60 nikające zawsze będą nosiły cechę ducha na-rodowego i właściwe 
dla poezji skarby otworzą. Dziejopisowie Greków i Rzymian, bez 
sądu publicznego wRpółczesnych, bez Wystawienia dzieł, które 
opisywali ze strony lub bezstronnych lub nieprzyjaznych naro- 
dów, mogli nam p:łmięć swych ziomków prze
łać z barwami. jakie 
]6f) im się nadać podobało. Szczę'aiwsi jeszcze st:łroiytni poeci, któ- 
rych utwory imaginacji już u nas jako dzieje, jako prawda jaśnie- 
. ją i przytem w ducha wieku i narodu wyobrażonego myśli nas
e 
unoszą. .Jeżeli to ilziejom późniejszym nie było wolno, ma do te- 
go prawo poezja. która jej istotę stanowi. a; ugruntowana na głę- 
170 b.okiem przeniknieniu ducha wieku i narodu, wszystkiemu, co 
. z nich wyprowadzi. potrafi nadać cechę pięknej, do serca mówiącej 
prawdy. Dzieje opowiadają tylko. 00 lud uczynił. o ile udało mu 
się wewnętrzne swoje uczucia i skłonności na jaw okazać; poe- 
zja stawić się powinna w sercu jego i rozwinąć w nim zarody, 
175 i wyobrazić to. ('o byłby w st:łnie uczynić. J.akże to liczne l:łta 
w d7.iejach różnych narodów wsławiają się tylko rachubą lub orę- 
żem jednego króla i wodza, gdy reszty ludu obyczaje i czyny za- 
ciemnione tylko przychodzą: czemżeby nawet byli w oczach na- 
szych ci mężowie. gdybyśmy w szczerości i prawdzie dziejów 
180 mieli ich podanie; c7.emby był bez ozdób poetycznych wsławiony 
w starożytności Achilles i tylu rycerzów; jakążby to znamienitą. 
epokę w dziejach stanowiło to oblężenie i zburzenie jednego z 
miast greckich. gdyby tylko w dziejach wspomniane było? ktohy 
dziś przychodniom pokazywał miejsce przez Homera wsławionej 
185 Troi? 
Rozwinięcie pięknych zarodów. które tkwiły w przodkach na- 
szych, których pierwiastkowe owoce niezIiezone otrząsały burze, 
zależy jeszcze od pełnej otuchy dla nas przyszłości, której rękoj- 
mię założyła siłą wszystkich grzmotów nieugięta stałość w miło- 
190 ści.Qjczyzny i żadnemi chmurami niepr
yćmiona nadzieja jej odro-
		

/brodzinski_o0091_0001.djvu

			91 


rlzenia; a świetna pamięć przeszłości na ołtarzu Muz hodowaną 
być powinna. 
Miłość wolności przy poświęcaniu się dla dobra ojczyzny, 
tak znamienita u przodków naszych, równając:ł ich do staroży- 
19!', tnych Greków.i Rzymian: religijność i prostota z niemi pQłączona. 
przypominająca obrai .patrjarchalnych. czasów. wystaWia nam 
najpiękniejszy ideał towarzystwa ludzkiego, do którego, po tylu 
ofiarach i obłąkaniach. nakoniec przyjŚĆ musi. Chociażby i szcze- 
gólne czyny przeci-.vko tym odwiecznym zasadom przodków na-- 
200 :;zych mówiły. poświadczają je niezhicie prócz dziejów. same ha- 
sła od nich ulubione: Wiara i ojczyzna; król z narod
m, naród 
z "królem; wolność lub .l;mierć! Poświadcza je zwyczaj ojców nazy- 
.wania króla ojcem. siebie hracią. ojczyznę matką. a Marję w nie- 
bie Pol8ki królową. .Jakże gorlnego. umiarkowan
o i wdzięcznego 
205 narodu widzimy obraz w tej czci wolnego ludu dla obieranych 
i prawami ograniczonych królów, z jaką pokolenie Piastów i Ja- 
giełłów przez wieki aż do wygaśnienia potomków na tronie utrzy- 
myw:tł. mimo że pierwszy pro8tym rolnikiem i kołodziejem. drugi . 
był tylko książęciem pobratymczego ludu! mimo że przez ciąg tych 
210 wieków wokoło z wS7.echwładnością utwierdzonych tronów spadali 
monarchowie. Jakże przytem miłą patrjarchalną prostotę ozna-cza 
wybór rolnika na tron rllatego. że rlomowi jego Bflg błogosławił. 
że z oszczędności swojej mógł przychodniom gościnnie służyf. 

tarożytni wywodzili od hogów potomstwo królów swoich i n:ł 
215 tern ich 8ławę chcieli utwierdza.r: w rolniczym naszym narod7ie orl 
rolnika wywodziło 8ię plemię coraz znakomitszych Piastów. .Jak7e 
Rwietną i wyłączną je8t wielkość g08poda:rnego Kazimief7.a. gdy 
obok tytułu Wielkiego. królem go chłopków mianujem. jakże pa- 
mietnym hyłby w dziejach 8tarożytności król. co ziemię wyrwa w- 
220 R'7.Y 7. ok'Topn
'ch zahurzeń. dobijał sie or
żem pokoju. i w nim setne 
miasta burluje. 7,woł:tnemu narodowi nadaje prawa
 stawia Rwią- 
tnicę nauk. zaludnia wyniszel.Oną ziemię zwabionymi pr
ychodnia- 
mł. rozszerza handel i ostatniej klasy ludu ojcem i npiekunem si
 
staje. .neż jest ujmujacą. t:l. pohożność. z jaka się rycerze do boju 
225 wychodzący odrlawaIi opiece Pana zast
pów w świątyniach, do 
których zwycj
skie z boju zno8i1i chorag-wie: pobożność. z jak:} 
flię zgromaiłzali do przybytku Pańskiego pf7.ed zaczeciem obrad. 
gd7.ie kapłan tRk pełen gorlności jak proflt.oty. wskazując na zgro- 
madzone popioły król6w i bohaterów, zachęcał do naślaiłowania 


w. 'J02 
': T 1de "nm ok1"eś1"n;n. w !lfowie o narodowości z 1
1 r. 
.
		

/brodzinski_o0092_0001.djvu

			92 
230 zgouy. poswu
cenia się dobru publicznemu i działania w jednako 
pojętej miłości Boga i ojczyzny! .Jakże świetnym jest przykładem 
świętości w dotrzymaniu słowa, owa sprawa Zygmuntc't Augusta 
z narodem o potajemne zaślubienie Barbary! .Jakaż tu walka mię- 
dzy trojstą, miłością i poszanowaniem religji, króla i ojczyzny! 
235 czyli odwołać przysięgę Bogu przez króla uczynioną dlateg
 że 
była bez wiedzy i woli narodu, czy zadać ranę w sercu ukochane- 
go króla. ażeby uprzedzić szkodę ojczyzny? Jakiejże godności, 
umiarkowania i czucia ofiary. której naród od króla wymagał, do- 
wodzi mowa Boratyńskiego. wśród której, że się razem Rumienia. 
240 ojczyzny i serca królewskiego dotyczy. senat raz pierwszy ugiął 
kolana i nakoniec religji i miłości małżeńskiej umial poświęcić 
-swoje prawa i mogąrą wyniknąć szkodę dobra publicznego. - 
Rycerstwo. uprawie roli w pokoju oddane, ani ślepo rachubie je- 
dnego wodza podległe, ani dowoln,ie błąkające się i szukające 

45 przygód. ale wspólnie z rozległych siedzib przeciw powszechnemu 
nieprzyjacielowi kupiące się, oddzielnem jest także rycerstwem. 
piękne poezji pole otwierającem. i t.rzyma pewien środek między 
patrjarchalnością. a rycerstwem greckiem i rzymskiem. '- Jakże 
to godną postać w poezji mieć mogą owi radą i mieczem zasłużeni 
250 obywatele. którym naród wysokie dostojeństwa powierzał. i ich 
bogobojności. prostemu rozsądkowi i szlachetno
ci losy swoje po- 
ufał. nadawał im liczne włości: zyskiwali błogie i nagradzające 
pierwszeństwo w usłużeniu ojc7yźnie. bądź gdy wystawiali wojska 
i jego potf7.eby wspierali. bądź gdy uboższym przeznaczali wioski 
255 w posiadanie. otwierali im drogę do usługi puhlicznej. i w dom:tch 
swoi ('h. gościnnie dla każdego otwartych. ut.rzymywali tow:uzy- 
skość. przykładem i wsparciem liczną przysposahiali młod7ież, wy- 
syłając ją za g-ranicę. wspierając talenta i rozszerzając właflnym 
koszte
 i pracą. potrzebne nauki. Jakże piękną jP'Rt ta wdzięcznoM 
260 uboższej szlachty. która mając głos w obradach puhlic7'llych, wy- 
syłaną była od panów w ohronie ich spraw najważniejszych przeil 
króla i senat. która hronionych p:mami swymi na7ywając. nic nie 
traciła na powadze. wymową i znajomością prawa poil7.iwie!Jie 
i uszanowanie wzhudzając. Cz
'ż t.akże nie stanowi pięknej ('e('h.. 

ó naroilu to poszanowanie illa ohywateli R71
('het.Jly('h. T07łropnv('h 
i 
'mową njmnjący('h. co dawnym starożytnym zwyczajem mię- 
I17,Y saRiail:tmi goilzi1i r07terki. uprzedzali prawnictw n i wła.'Inemi 
mająt.kami. przyjacielskiemi u('ztami i wszelkim wpływem zapo- 


w. 2!'19: BorotJński Piotr - poseł DB sejm 6WCI'..GIiDY. 


G
		

/brodzinski_o0093_0001.djvu

			m3 
biegali nieL.godolll; do których wljzyscy z ufnością udawali się po 
27u l"auy, któł
'm t
 lc ojcow }.Io\\imzaio na łożu 8mierci los
- potom- 
stwa. Jakle chlUlmiejsz)'lli lila narodu lJył zw
"czaj ten (dotąd na- 
wc
 Hif;1 utrzymując)), nIżeli owo rycen;t\\ o, co I:!iłą na niespra- 
wiedliwość nacierac musiało; jaKże Oli wamionuje łagodność cha.- 
rakteru, towarzyskość ludu, mocą }.Ilzekonania dającego si
 wy- 
2'j..., wieść z 1J1ędu lub się POŚ\\ ięcić dla zgody i darować urazę. 
 ie 
.lSił Ż chlubą narodu królowie, którzy ograniczeni prawami mieli tyl
 
cześci od ludu, tyle s}.losolJności do dolJrodziejstw i tyle powagi 
u sąsiedzkich monarchów, że im sprawy mięuq solJą przeli.lauali 
i na ich jednaniu przesta.\ali, lub l1ieszc
ęśliwi udawali się pod icu 
28IJ oVickę i olJronę, ktorym oni z ISzlachetnem wojskieID tak chętnie 
szli w pomoc. Jakże miłym olJrazem są te po różnych ziemiach 
i grodach zwoł)"wane sejmy, na które tak jak do obozu zjeżdżali 
się obywatele z dalekich zagróu i tych, któIych miłość rolnictwa 
samotności oddała, miłość ojczyzny i dobra Rzeczypospolitej sto- 
:!'J warzyszala. - Rolniczy naród później niżeli handlujący przycho- 
dzi do oświecenia, ale naj dłużej zachowuje czystość obyczajów, 
prostotę i miłość ojczyzny. Handel i przemysł czyni obojętnym na 
ziemię rodz}nną, staje się popędem do krążenia po świecie i po- 
dług zysku każe szukać i obierać mieszkanie; rolnictwo przywią- 
::.;{) wje do ziemi, jako córki do rodzicielskiego domu. W rolniczym 
narodzie przywiązany do zagrody ojców swoich mieszkaniec, po- 
dający do późnych pok'olell. przyjaźń i pomoc sąsiedzką, łączący 
się na pogranicznych włościach związkami krwi, zachowuje sło- 
dycz i uprzejmość w pożyciu, szczerość i poświęcenie się przy- 
_ 5 jemnym związkom. Taki to charakter był naszych przodków, przy- 
wiązanie do ziemi i gościnn08ć, którzy najczęściej miasta zosta- 
wiali dla przychouniów, im oddali handel i ubieganie się za zy- 
skami, fiobie tylko radę dobra publicznego, uprawę ziemi i jej 
obronę zostav;ując. W tern oni przywiązaniu do kraju nie byli 
.10 chciwi na zdobywanie ziem obcych, nie szukali zysków po morzach 
dalekich i obcych stolicach, naukowe tylko związki mieli z oświe- 
conemi narody, uzbl'Ojonych tylko cudzoziemców zapędzali za 
granicę i wracali do miłych zagród tylokrotnie wojnami zniszczo- 
nych. przyjmując gościnnie na bOlllo swoje przybyszów z krzyżem. 
1)5 z księgami luh z przemysłem i kunsztem. przytułku luh zysku 
8zukających. 
Te i wiele innych '\\ łasności narodu naRzego, które dzieje wska- 
zać mogą. patrjarchalności uboI.. rycerRtwa, czci dla tronu obok 
wolności. religijnm
ci bez fanatyzmu. praktyczneg-o rozsądku obok
		

/brodzinski_o0094_0001.djvu

			94 
310 jednego tylko zapalu miłości ojczyzny, przypominające w pewnym 
względzie ziemie klasyczności i patrjarchalność, wartowanie na- 
koniec pism Greków i Rzymian obok Biulji i poezji chrześcijań- 
skiej średniego wieku, Dadają poezji polskiej czasów Kochanow- 
skich piętno narodowości. 
315 J a n K o c h a n o w s k i, którego nieśmiertelne pienia trzy 
już wieki są wzorem polszczyzny, jest najlepszym przodkow na- 
szych zabytkiem, a najświetniejs
ym przeto, że dotąd wzorem uyć. 
może. Słysząc w pieniach jego lutnię Anakreona po arfie Dawida. 
gęślę ojczystą po strunach Horacego, myśleć potrzeba, że do cichego 
320 gościnnego Qlarnolasu ustronia zgromadzili się pobożny król 
Izraelu, wesoty tejskiej ziemi lutnista i kochanek dworu Augusta, 
a ujęci proIStotą wiślańskiego śpiewaka, stali się krajowcami zie- 
mi jego i jego przybrali obyczaje. Jakżeto w Kochanowskim te 
trzy tak rozmaite gusta tak oddzielnych narodów przybierają w 
325 mowie polskiej tę miłą, nieprzymuszollą płynność, szlachetną pro- 
stotę, obrazy wiejskości, D:trodowość naszą przypominające! U- 
miał on mocy Horacego dodać łagodność i ten wdzięk tak trudny 
wiernemu niewolniczemu tłumaczeniu, z jakiem późniejsi chcieli 
nam oddać zwięzłość Horacego. Jakiejże delikatnośd czucia nie 
330 dowodzi tłómaczenie psalmów Dawida, w którem nie zdawal się 
go tłumaczyć, ale raczej tak jego duchem by
 przejęty, jak sam 
ten pasterz .ludu był Bogiem natchniony. W pieniach własnych, 
czy opiewa wojenne wyprawy, czyli wewnętrzne uczucia, spokoj- 
noŚĆ swej wioski, swego sumienia. czyli narzeka na zbytki i błędy 
335 w rządzie, czy opiewa miłosne troski pasterek nad Wisłą i obrzę- 
dy Sobótki, czyli nakoniec z prakttcznym rozsądkiem i szlachet- 
nością czucia śpiewa pieśni pod lipą, więcej proste niż Horacegl), 
mniej jednak pochlebcze, wszędzie widzimy malowanie ludu, 
z któiJ'I1l żył, ojczyzny, dla której oddychal, rolnictwa, które z poe- 
340 zją połączył, słodką melancholję tak różną od romantyczności pół- 
nocnej, więcej cechę prawdziwej tkliwości niż z samotności i ma- 



 


w. 311: wartowanie - dziś wertowanie. 
w. 83-814: W całej tej obszernej charakterystyce idealizującej (jak później 
w Mowie o narodowości), przeszłość i charakter narodowy Polski, znać 
wpływ Herdera, a m'anowicie jego por;lądów na Słowian -"- w dziele ldeen 
zur Philosophie der Geschichte der Menscheit 17114 91. ks. XVL 4; ustęp ten 
przełQ
ył Brodziński i 0ifłosił w drugim Liście o polskiej literaturze w -Pa.- 
miętIHku Warszawskim 18'.!O r. 
w. iW7-814: Ówczesna poezja polska, zawdzięczajl!,ca tlwe powstanie oparciu 
liię o wzory starożytne, odpowiadała mimo to, a nawet dzięki temu 
właśnie, ówczesnym polskim litosunkom, miała więc charakter narodowy. 
w. 521: tejskiej ziemi lutnista - Anakreont, pochodzący z wyspy Teo.. 
w. 821: K.chanek dworu AUlusta - Horacy.
		

/brodzinski_o0095_0001.djvu

			95 
i'zen
 budzonej imaginacji noszącą. Którażto wymowa, jakaż fra11- 
cUMka sentymentalność i wyszukane ozdoby poezji, podołają. tre- 
110m Kochanowskiego za dziecięciem? \Vszystkie uczucia przywią- 
345 zania i miłości mogą lJyć podejrzan9 lub z lJurzą namiętności prze- 
illijaj ące, ale możeż być prawdziwsza miło:ść nad ojcowską, któta 
jak spokojne morze jest razem .cichą, głęboką i nieograniczoną! 
Polaka to szczerości przypaG.ło opiewać uczucie naj prawdziwsze 
n3. ziemi. Takiem to wy\\nętrzeniem s
rca ciężki lal swój Kocha- 
35\) nowski mi
dzy różne pokolenia rozdzielił i dodał poezji, bajkom 
tylko przypisywanej, najserdeczniejszą prawdę. 1-lie unosi on się 
rozpaczą i opisywaniem żalu swojego, ale z taką spokojnością. 
go maluje, jak gdylJy już lJył przywykły do kraju żałości. Wszys!r 
kich do żalu pobudzając, nie widzi łez swych padających na stru- 
355 uy. Bez wszelkiej poetyckiej próżnuóci pogardza pięknościami na- 
tury i czarów imaginacji, ujmuje tylko najchętniej przebaczaną 
próżnością ojcom właściwą, malując piękność, dowcip i przymila- 
nie utraconego aniołka; sceną jego jest tylko izba, gdzie każdy 
sprzęt, każdy kąt w milczeniu, przepełniony jest wspomnieniami 
860 8zczebiotliwej dzieciny; zresztą przenosimy się tylko do serca, 
gdzie tyle nadziei poburzonych! Jakże tu stawają w duszy każde- 
go myśli rodziców zajmujące! Sama lutnia jego, jedyna żalu po- 
wiernica, zdaje mu się niemilą, że mu zdarza sposobność żal swój 
opiewać: 


.fi<) 


Jeślim kiedy nad dziećmi miał piórko zabawić, 
Bogdajżebych był raczej kolebkę kołysał 
I z drugimi niewaine mamkom dzieje pisal... 
Niżli, w co mię nieszczęście moje dziŚ' wprawiJo.... 
Płakać nad głuchym grobem mej wdzięcznej dziewczyny! 
lJ""alej wywnętrza się z ojcowskiemi marzeniami, z pieczoło- 
witGścią o uobytek dla dziecięcia; szczupłą jego miłości i warto- 
ści córki zdawała się jego chudoba: 
Wzgardziłaś mną. dzieuziczko moja ulubiona, 
Zdałać się ojca twego bardziej uszczuplona 
Ojczyzna, niźli byś ty przestać na niej miała: 
To prawda, żeby była nigdy nie zrównała 
Z ranym rozumem twoim, z pięknemi przymioty. 


3...
 


.ł-- 
i ,I,,) 
I 


w. ;>.6: ojczyzn". W XVI w. u
ywano wy.-azu tego.. znacooeniu: ojcowizD". 
Por. Tren
 w v.ydaniu prof. t:,inki I.Bibl. Narodowa Nr. 1).
		

/brodzinski_o0096_0001.djvu

			90 


Czyjże żal tkliwiej przemówił do 8mierci, jak Kochanowskie- 
go. woł jąc: 
380 Zgwałciłaś. niepobożna śmierci. oczy mOJc, 
Żem widział umierając miłe dziecię moje. 
Już nazywa Urszulę Safoną słowiańską, która z cząstką zie- 
mi miała jego lutnię odziedziczyć; włiPomina, jak sobie tworzyła 
piosneczki, uigdy ustek nie zamykała; jak przenikliwie pow1arza 
385 słowa umierając
j, które rzekła matkę ucałowawszy: 
. 
Już ja tobie. moja matko. służyć nie będę, 
Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiędę, 
Przyjdzie mi klue,ze położyć, samej precz jechać.... 
Ubiory po córce pozostałe ciągną zawsze wzrok jeg'Oi ku so- 
Bi,O bie, i co matka do weselnej łożnicy gotowała, poszło do trumny. 
Jak
e maluje rozkoszne dziecię, po którem tak głucho zrobiło 
się w domu, co wszędzie śp
ewało, wszystkie przebiegało kąty 
i nie dopuszczało frasować się matce. ani ojcu myśleniem psować 
głowy, co ukłony wszystkich naśladowało. 
:395 Woła nakoniec córki z niepowrotnej krainy: 
Czyś ty nad wszystkie nieba wysoko wzniesiona, 
I tam w liczbę aniołków małych policzona? 
Czy cię na szczęśliwe wyspy zaprowadzono, czyli cię Ch:!.ron 
wiezie przez tę
kliwe jezioro i napawa zdrojem niepamięci, że ty 
400 nic nie wiesz o płaczu moim! 
. J 
Czy człowieka zrzuciwszy i myśli dziewicze. 
Wzięła"ś na się postawę i piórka słowicze... 
I:d7.ie:;kolwiek jest. je
liś jest, lituj mej żałoścI, 
A nie możeszli w onej dawnej swej całości, 
40
 Pociesz mię. jako możesz. a staw się przedemną. 
Lubo snem, lubo cieniem. lub marą nikczemną. 
Ale dlaczegóż tu w}"jmować piękności, których nie z br3ku, 
ale z obfitości tak trudny wybór! 
Godną naśladowania po wszystkie wieki jest w lirycznych 
410 pieniach Kochanowskiego ta spokojność. z jaką i wysokie wyobra- 
żenia i tkliwe uczucia małuje, która zawsze jest oznaką, że uczu- 
cia ;;oety, zdrowy s
d i im posłuszna imaginacja są mu wrodzone. 
Nieprzywykli tylko w ciąg'\! życia do pięknych uczuć albo ci, któ- 


'\
		

/brodzinski_o0097_0001.djvu

			97 
r.y je rza.d.ko w !lobie i z pr.ymu!lem obudzaj,., potrzebują do wyż- 
415 6
ycb wyobrażeń rozchybać się przy szumie słów, przy apostrofach 
i dziwieniu się nad objawiającą się przecie Muzą. Piękności tako- 
we, 8ztuką tylko rozwinięte, tylko jako sztuka podobać się mogą. 
Piękność poetyczna powinna być prawdą trafiającą do serca. Nie 
powinien poeta dumnie opiewać sentencyj, gdyż prawdy nie wmó- 
ł2U wi w słuchaczów, jeżeli ta jest tylko w nim skutkiem przysady. 
Prawdziwe tylko czucie do czucia przemawia, a niezawodną jest 
rzeczą, że gdy szczerą prawdą przeniknione jest serce słuchacza, 
zaW8ze ona w niem pozostanie, gdy tymczasem najpiękniejsze ro- 
I zumowania giną z pamięci lub są jej nieużytecznym sprzętem, gdy 
.t!5 się nie stają nałogiem serca. Ta powabna spokojność i prostota 
w wyrażeniu szlachetnych myśli i uczuć jest oznaką prawdziwego 
ich posiadacza, obeznanego z własnością swoją, której skromnie 
używa. Kochanowski w łatwem uniesieniu się spokojnem okiem 
przegląda świata przestrzenie, nie dziwi się wszystkiemu, nie po- 
-l30 gardza ziemią; między sąsiadami nie pamięta o swej wyższości, 
tokiem właściwym codziennemu pożyciu opiewa piękne zdania, 
prawdy filozoficzne i rady ob
 watelskie. a spowiadając się z we- 
wnętrznych uczuć, zna swoją wartość i ze spokojną godnością 
nie dziwuje się, 
-lir> ...że ludzie cisną się za złotem, 
A poeta. słuchaczów próżny, gra za płotem; 
patrzy z ufnością na przyszłość: widzi nad brzegiem Wisły kościół 
Sybilli, urnę !lwoją obok pamięci królów i bohaterów, których 
opiewał. dyktować się zdaje córce pamięci swój napis w świątyni: 
440 I opatrzył to dawno syn pięknej Latony, 
Że popiół kości moich nie będzie wzgardzony. 
DoŚĆ w naszym wieku szczycuny się znajom06cią gustu, doŚĆ 
mamy stróżów jego, ażebym wymieniał wykroczenia Kochanow- 
skiego przeciw niemu i to, czego się w zajęciu jego wzorami wy- 
445 strzegać potrzeba. Są one już nadto uderzające i wolni być możem 
od wszelkiej w tym względzie obawy; raczej jeszcze dodać tu 


. 
w. 4!;,O: przysada - tak mówiono jellzcze II: pocl!:ątkiem XIX wieku zamia..t 
pne88da. ' 
w. '81: Koścwl Sybilli. Świątynia Sybilli w Puławae.h. pierwo1l1:e u nas Mu- 
zeum pamiątek polskich, załotoDe przeli k.. lllabellę Czartoryek
 w 1800 r. 
w. "0: syn Lat.ny - Apollo. · 


BibL Nar. Nr. 10 (Brod.ińaki: O JduyclIDości) 


7
		

/brodzinski_o0098_0001.djvu

			91:! 
muszę, że nasze ubit:ganie się za rzadkiemi rymami nie nagrodÓ 
jego łatwości; nasze ulub100le dystychony, w płynieniu wierszy 
od ł'rancuzów przejęte, ani szumne retoryczne figury nie zastąpią 
450 toku jego poezji; że nasze tłómaczenia albo używanie języka fran- . 
cuskiego pozbawiły nas może najpiękniejszej cechy naszego ję- 
zyka, cieniowania wyrazów przyimkami, dobranemi przymiotnika,. 
mi, na które już baczni nie jesteśmy, a które w Kochanowskim 
dodają wagi czuciu i dobitności obrazom. Wyrażenia jego tak 
455 urozmaicone, sposób nadania duszy nieżyjącym przedIniotom, a 
ciala idealom tyle są trafne, zdania filozoficzne tak godne wieku 
naszego, sposób przybierania obrazów do swego przedIniotu z ca- 
łego świata. tak. łatwy, malowanie domowego pożycia i praktyczny 
rozsądek tyle ujmujący, przy delikatnem czuciu namiętności tak 
460 łagodne, smutek zawsze się z rozumem ważący i wesołość przy 
spokojności sumienia czystej ograniczającej się filozofji tak wa
 
bna, że trudno jest, skończywszy czytanie jego pieśni, nie myśleć 
o nowem zaczęciu. Z podwórza swojego maluje on piękności na- 
tury i nie ćmi jej ozdobami, nie nienawidzi obyczajów ziomków. 
(65 którym z szczerości przygania, nie przesadza w zalecaniu cnót, nie 
przenosi nas do świata mitologicznego, ale na polską zdaje się go 
ziemię sprowadzać, do Boga nie jak filozof do niepojętej mu isto- 
ty, ale jak syn do ojca z ufnością i pokorą przemawia. Zgoła, poe- 
zja Kochanowskiego jestto nasza Wisła (jeżeli to przyrównanie 
470 uczynić wolno), pierwsza z naszych skał wytryskająca, zaraz od 
źródła znakomita. przepływająca naj piękniejsze Polski okolice 
i pomniki świetności naszej, w cieniu czyste dno pokazująca lub 
na świetle niebo odbijająca, spokojna ale mocna, nie głęboka ale 
nos
ąca narodowe bogactwa i wpośród ojczystych tylko niegdyś 
475 brzegów do morza przechodząca. 
Mówiąc tu tylko o duchu poezji polskiej, pominąć muszę go- 
dnych powszechnej znajomości G r o c h o w s k i c h, M i a s k o w- 
s k i c h itd., wspominając tylko tych, co najważniejszy wpływ na 
poezję polską mieć mogą. Smutną jest przytem rzeczą uważać, że 
(80 po nowem odrodzeniu światła "la Stanisława Augusta aż do dnia 
dzisiejszego, kilku ledwo poetów złotego Zygmuntów wieku 73- 
służyło na powtórne edycje, gdy reszta po księgozbiorach i w kilku 
może egzemplarzach chowana, nie jest powszechności podaną. Dru- 
karnie, zarzUCone tł6maczeniami romansów bez wyboru, nie mo- 
485 gły być poświęcone odświeżeniu dzieł przodk6w. Nie m6wię ja. 
żeby wszystkie. wiersze, których wydania za Zygmuntów widzimy
		

/brodzinski_o0099_0001.djvu

			199 
w Historji literatury Bentkowskiego, miały być godne przedruko- 
wania, ale wybór celniejszych pism z celniejszych autorów znako- 
mitą stałby się przysługą i więcej by nas z tym świetnym wiekiem 
490 mógł obeznajmić. 
Wracam do sielanek S y m o n o w i c z a i Z i m o r o w i c z a. 
Pienia tych dwóch znakomitych poetów już dla nas nie są do na- 
śladowania. Co przed niedawnym czasem V oss i Goethe w "Niem- 
czech uczynili, zarzucając w sielankach trudne do oddania' obrazy 
495 wieku złotego, krajowe rolnictwo i obywatelstwo! malując; to u- 
czynili u nas przed dwoma wiekami po części ci dwaj Sońscy 
śpiewacy. 
Najchwalebniejszą jest w S y m o n O w i c z u słodycz języka 
i łatwość wyrażenia się. Pokładł on w rozmowy pagterzów polskich 
500 pieśni Teokryta i dziwnym sposobem, malując obyczaje wieku 
swojego i ziemię, miesza grecką mitologję. Wada ta mniej będzie 
uderzającą, gdy wspomnimy, ile świetlej si Polacy wówczas obeznaj- 
mieni byli z starożytną literaturą, a dla których Symonowicz śpie- 
wał. Dowodzi to, jak Polacy, przy zamiłowaniu starożytnych. na- 
505 rodowość swoją kochali. Widzimy w Symonowiczu pieśni krótkie. 
które pasterze na wzór Teokryta i Wirgilego naprzemian śpiewają. 
ale wiemy, że oOOle są zupełnie w duchu narodowym, gdy takowe 
w krakowiakach wiejski lud dotąd składa i nuci i do Symonowicza 
zupełnie są podobne. Jestto widać najdawniejszy starożytności 
510 zabytek *). Pięknie używ
 Symonowicz przysłów. które wszędzip 


w. 487: Historja literatury Bentkowlkiego. Ogłollzena w 1814 r. w 2 tomach 
jelit r&C1'.ej podręcznikiem bibljoll:rBficznym. 
w. 
: V016 w lIielance LufIe (ogłoszonej częściami w 1785 i 1m, w całołci 
dopiero 1796); GiJthe w Hermann und Dorothetl 1797. 
w, '98: lollscy lplewaey -. prawdopodobnie Enaczy to: pochod.zący E nad 
S_u. 
* apiewy te, pospolicie II dwóch wiersmy młotone, lIpiewane są bez prsr:ygoto- 
wania, S" dzieómi natchnienia, wesołości lub smutku. NajcEęściej śpiewak 
dotyka jakiego prEedmiotu natury w pierwszym wiersEu, w dru
m l:8ł 
wyprowadza m tego obrazu podobieilstwo do stanu swego uczucia; cmęsto 
obadwa wiersl'.e nie mają m BObą nic wsp6lnego w myśli, a1e obram natury 
wpierwsmym wie1'llzu, a głos uCEucia w drugim, w rymie tylko m sobą 
połączone. wyatawia6 lIię zdają scenę Apiewaka w polu. kt6remu echo . 
towarEyslIY. S" obramem nierolldsr:ielnym natury i człowieka. Prócm uczuó 
miłoAci i wesołości, mawierają w nich nauki moralne, podania historycEne 
i lIatyry. Dziwną jest rzec-ą, te między niepodróRjącym nMsym ludem 
niektóre te tak krótkie piosneczki na cały kraj się romchodll'" Nie po- 

mi mote cmytelnik kilkoma m tych polnych kwiatk6w, które mu 
Amicm pokalla6: 
f'mumi gaj, IIzumi g.j, sIlumi p;al4Hcua I 
Nie widać, nie Błycha6 mego kochanec9'..ka. 


7-
		

/brodzinski_o0100_0001.djvu

			100 
są zbiorem nauki dla ludu. }Ialowauie natury urozmaicone, i nie tak 
wykwintne jak uessnera, nie tak szczegółowe jak V ossa. Sielanka 
fVit!TZby, osobliwie zaczęcie, pełna piękności. Śpiew żniwiarki: 
Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego, 
515 Nie jesteś ty zwyczaj6w starosty naszego, 
jest nader smutną pamiątką uciemiężenia ludu rolniczego; Kolacze 
są bardzo miłym obrazem dawnych obrządków i zwyczajów. 
Mnicj płynny, mniej narodowość malujący jest Z i m o r 0- 
w i c z. Ale dla oryginalności swojej na dłuższą uwagę zasługują- 
620 cy. Piękności jego bardziej zajmują, nii Symonowicza, którego 
się naśladownikiem nazywa. Miał on więcej imaginacji. dlatego 
pole jego poetyczne jest więcej idealnem, nie mierzące się do Teo- 
kryta., mniej wierne narodowości. Mniej znany światu, niż uwień- 
czony od papieża Symonowicz (który też od wszystkich ma przy- 
:'25 znane pierwszeństwo), na ustronnych zapewnie roksoJańskich ni- 
wach, gdzie naj dłużej między zwyczajami pospólstwa zabytki po- 
gaństwa dochowały się, przy pieśniach i obrzędach ludu. ożywił 
8woją imaginację, o czem też sam mówi w sielance Trużenicy: 
Słysząc przy godoWJliczych stołach trefne noty, 
530 Pojąłem kilka wiersz6w doŚĆ prostej roboty, 
Te ustawicznie w głowie jęły mi się marzyć, 
Żem się też ich podobnych poku6ił kojarzyć. 

 Dalej w tejże samej sielance wspomina o żywości młodego I 
wieku: 


Słonecznik Im słoilCu, słof1ce kolo ziemi, 
A ja się obracam za oczyma twe m i ! 
Hłonecznik ku IIłODCU, słońce koło ziemi, 
Ale ty uciekasz przed oczyma memi. 
Świeó:te mi miesilP,Cu! czyi to niema komu? 
WlilSsk to ja z Marysi" powracam do domu! 
Cesarzu! cesarzu! có:t ci się to stało! 
Uciekłeś z Warszawy W' samo Boie ciało. 
Kamief1 nad potokiem, nad kamieniem skała, 
Nie mylll sobie tego, bym cię poniechała. 
(Przyp. BrodzilfskieEo) 
w. 52.): roksolańskie niwy. RuŚ Czerwoną nazywano po łaeinie - 1t01olania.
		

/brodzinski_o0101_0001.djvu

			101 


ó35 Dziękuję ci. 6tal'ości, iżt:ś prz]tępila 
Rogów bystrości mojej, której żadna siła 
Poskromić nie zdołała... 


Na polu Zimorowicza widzimy jak we śnie razem bogi i nimfy 
tessalskich dolin, lasy północne, obrządki chrześcijańskie i miłe "o 
MO acz mało zrozumiane zabytki słowiańskiego wielobóstwa. Te z pro- 
stotą pomieszane wyobrażenia. ożywione imaginacją, ozdobione 
słodką melancholją,.przenoszą czytelnika w czarujący kraj poezji. 
Stąd, wczytawszy się dobrze w Zimorowicza, przypomina się 
VI pewnym względzie Osjan, tak jak on więcej melancholiczny niż 
545 tkliwy, więcej wyobrażeniu nasuwający przedmiotów. Nie sąż 
przypomnieniem Osjana i Malwiny. pieśni śpiewane w sielance 
Roczyzna? Tam Osjanowi towarzyszy wszędzie rycerstwo, tu wi- 
dzimy wszędzie bardów słowiańskich przy rolnictwie. Na trumnę 
młodego śpiewaka, gałązkami hiacyntu umajoną, wysypuje druży- 
550 na dawnym słowiańskim -zwyczajem wielką mogiłę, nasadza ją ja- 
łowcem i barwinkowemi wieńcami ozdabia i miasto napisu, pif'
ni 
Apiewa. Pieśni te zawierają wszystko. co poezja pięknego mie6 
może: tchną duchem dawnej starożytności i mają mYRli g'odne Fo- 
mera. obrazy w zawód idące z Osjanem i podług wszelkiego po- 

 555 dobieństwa domyślać się potrzeba., że korzystać musiał z dawnych 
słowiańskich pieśni. Jakże miły tok owej prostej pieśni: 
Komu kwiateczki moje kwitniecie?... 
jak piękny zwrot poety. gd.y śpiewając nad grobem towarzysza.. 

e się pieśniami będzie pocieszał po jego stracie, mówi: 
Ale orlica wziąwszy w piersi strzałę. 4Ik 
Chociaż z tym razem na wysoką skałę. 
Chociaż uleci na dzikie Bałchany, 
Nie może pozbyć raz zadanej rany. 
Ma niemniej obrazy wielkie, np. malując sąd ostateczny: 
Ziemia się z gruntu poruszy, a skały 
Będą się 'zbija6, jako morskie wały. 
Pełna melancholji sielanka Pomarlica, w której pasterki śpie- 
wają rówiennicom swoim, w zarazie powietrznej popadłym, pie- 
Rni pogrzebne; niemniej przyjemne śpiewy nad mogiłą młodzieńca 
570 podczas rocznego ohrzędu. pod nazwaniem "laloba. Często malo- 


. 


560 


565 


w. 6'6
: Malwina - bo
at;erka opiewana w Pleśniach Osjana.
		

/brodzinski_o0102_0001.djvu

			102 
wanie naj wdzięczniejsze nawry i 8wobód śpiewaków przerywa 
okropnościami napadów tatarskich; dziwnie pięknie maluje przy- 
szły świat. który obiecanym nazywa: 
...Błogosławionej wieczności żyjemy, 
675 Tę od nas przepaść dzieli, środkiem której z oczy 
Osierociałych płód się niewesoły toczy; 
Rzeka grzęska i mętna, z płaczów rzewnych owych 
I lamentów zebrana gorzkich pogrzebowych; 
Za nią trzykroć szczęśliwie leżą rajskie kraje, 
580 Kędy dzień, ani wiosna wczesna nie ustaje, 
Gdzie z barankiem niewinnym nasze niewinięta, 
Odprawują wesoło nieskończone święta... 
Stąd i do nas rączęta swoje wyciągają. 
Poezje Zimorowicza dla oryginalności swojej i rozmaitości. . 
585 jaka rzadko w którym poecie natrafić się zdarzy, gdyby zagra- 
nicznym zbieraczom pieśni ludów znane być mogły, niezawodnie 
na wielkąby pochwałę zasłużyły. 2ałować należy, że może miłość 
autorstwa nie dozwalała mu zebrać pieśni ludu, któremi widocznie 
ubogacał 'swe pieśni; więcej by się tem przysłużył, niżeli mieszając 
590 10 sielskich swych obrazów greczyznę, szczególniej gdyby zebrał 
był pieśni przy obrządkach z słowiańskich czasów. Kilkadziesiąt pie- 
śni, przez dzie\\ice przy obrządku weselnym śpiewanych, pod na- 
zwaniem Roxolanki, z pośpiechem widać pisane, rozwlekłe, niefo- 
remne często, w wielu miejscach tchną swobodą Anakreona i miłą 
59ó narodową wiejskością. Niektóre z tych pieśni, z małemi odmiana- 
mi przez lud w Galicji śpiewane, słyszeć mi się zdarzyło. 
Godną jest rzeczą uważyć, że w malowaniu ludu naszego przez 
tych dwóch poetów i innych, widzimy łagodność ooyczajów, cier- 
pliwość i miłą wesołość, że ich zabobony i obrządki piękniejszemi 
600 są niżeli innych północnych narodów, że przyszłość w pięknej so- 
bie postaci wystawiali, a o strasznych duchach, jakich pełno wi- 
dzimy VI imaginacji germańskich ludów, śladu dostrzec nie można 
VI poezji naszej; ani te
 widzimy zdarzeń zabójstwa i srogości 
w naszym narodzie, których sobie inne pamięć w pieśniach podają, 
605 opiewają tylko wojenne przygody lub rodzinne uczucia. 
Ze wstrętem przychodzi wspomnieć łzami potomków polane 
karty dziejów naszych od Zygmunta III. do Stanisława Augusta. 
Jakże drogo kosztowało obłąkanie jednego wiekul Wokoło wzma- 
gała się oświata Europy, my nagle w nieszczęściach i ciemnocie 
610 pogrążeni, z świetności do poniżenia, z przewagi na igrzysko losów
		

/brodzinski_o0103_0001.djvu

			103 
przyszliśmy. Do murów klasztornych zapędzona młodziet, bez roz- 
winięcia władz umysłowych, obywatelstwu przyzwoitych, nieuży- 
tecznem szkolnictwem i samą łaciną upstrzona, za granicą zbyt.. 
kom tylko oddać. się umiejąca, przynosiła radzie i obronie ojczy- 
la.') zny grubą niewiadomość i serca skażone. Smutną niestety! z pra- 
dziadóW' naszych mamy naukę , że odstąpienie światła gorszem 
jest niżeli prostota niewiadomości. Tak u nas, po przytłumieniu 
światła, wpływ każdego do rzeczy publicznej zrodził pieniactwo, 
władza stanowienia o powszechnem dobru zmieniła się w zgubne 
620 widoki własnych pożytków, wolność w rozpustę, religja w po- 
wierzchowne obrządki, gościnność w zbytki, zasługi przodków 
w nadużycie przywilejów, a skażenie dawnych przymiotów zastąpi- 
ły szumne tytuły, podłe pochlebstwa itd. Erudycja wydała po so- 
bie skażenie języka; wymowa, jasnością i prostotą nacechowana, 
625 W' zawikłaniu, okrucieństwie nad językiem i szumnej czczości zalet 
szukała. Nie dziw przeto, że poezja tych czasów, mimo niektórych 
celujących, na to nazwisko zasłużyć nie może, gdyż i ci niosą wszę- 
dzie grzechy pierworodne wieku swojego. Równie jak obyczaje 
i nauki, przeszła poezja w makaronizmy, szumne tytuły, służyła 
6,JO nikczemnemu pochlebstwu tak, że i w książkach religji poświę- 
conych więcej wydawała kadzidła dla klasztornych protektorów. 
niż do Twórcy unieść się .mogła. W akrostychach .krzyżowano nie- 
sforne rymy pod herbami i sprzyjano wszystkiemu, co gnuśność 
i upodlenie piętnować mogło; zgoła, jeżeli poezja była i jest wszę- 
635:,"dzie ozdobnem podaniem obyczajów i oświaty, tak równie w tym 
nieszczęśliwym wieku jest wiernem zwierciadłem ciemnoty i obłą- 
kania. 
Pomińmy ten smutny stan choroby kraju naszego i jej przy- 
czyny, przejdźmy do czasu Stanisława Augusta, którego pochodnią 
fUO ocucona ojczyzna ozdrowiała, niestety! na odebranie śmiertelnego 
ciosu. Po sławie oręża Sobieskiego dało przeznaczenie pochodnię 
królowi, którą rozgrzał serca i oświecił umysły, a niebo, niecofnio- 


w. 611-612: Młodzie
 polska kRztałciła się wówczas niemal wyłącZDie 
w szkołach klasztornych. jezuickich i pijarskich. 
w. 1112: obywatelstwu przyzwoit1ch - potrzebnych w 
yciu publicznem. 
w. 618: nieużyteczfłem szkolnIctwem - naukami nieprzynoszącemi 
adnego. 
potytku 'tli' tyciu. . 
w. 6012: akrostychy - kunsztowne utwory, wypełniane zazwyczaj treścią pa- 
negiryczną; układano je zwykle tak I'ztucznie. aby początkowe litery 
posl:czególnych wierszy składały
razem imię i nazwil'ko chwalonej osohy 
w. 
7: Obraz literatury polskiej od 1632-1763 .byt jednostronnie. w zbyt 
ciemnych barwach odmalowany. nie uwzględnia ani jaśniejszych stron 
Jiteratury XVII w., Rni prób odrodzenia I!:a c7.al'ów Sal'kich; co prawda- 
najwa:l:nicjsze pod tym względem utwory dopiero później zostałr odkqte.
		

/brodzinski_o0104_0001.djvu

			104 
ne w wyrokach swoich, nie dało przynajmniej błogosławionemu 
niegdyś narodowi upaść w hańbie i poniżeniu. Z cieniów klasztor- 
6,t5 nych rozległa się noc i później z zacienia klasztornego, zasłużone- 
go wiecznie zakonu pijarów. występować zaczęły ożywczP pro- 
myki, które nowe rozwinęły kwiatki. Pierwszy K o n a r s k i 73- 
czął hodować narodu nadzieje i ośmielił się wstrzymywać bezrząd. 
Za tym to heroldem światła wracającego wystąpili wzorowi opie- 
650 kunowie nauk, zakładacze szkół, a wkrótce znakomici radcy oj- 
czyzny, obrońcy i pisarze. Pół niespełna wieku potrzeba było 7dol- 
nemu narodowi do dźwignienia oświaty, która. pierwszym w dzi('- 
jach przykładem. stała się zgasłemu narodowi rękojmią przyszłe- 
go tycia. 
655 Język ojczysty. gwałcony łaciną. w sprawach publicznych i 
pismach, dochował przecież czysto
ci swojej w zakątkach domo- 
wych, między płcią piękn
 i łatwo po nawróceniu do Zygmuntow- 
skich pisarzów mógł być do świetno
ci swojej nanowo przywiedzio- 
nym .). Stracił nieco na swej prostocie. ale więcej zyskał jędrności 
660 i udoskonalenia: szkodliwy na ducha jego miały wpływ liczne tłó- 
maczenia Francuzów. któremu przeciet jeszcze wtenczas znakomitsi 
oryginalni pisarze obronić się umieli. 
Wiek Stanisła.wa Augusta szczególniej obfituje w poetów, bo 
ich powabami naj prędzej do miłości nauk ludy nawrócić motna.. 
66!) N a r u S z e w i c z, z zacienia klasztornego przywiedziony do 
blasku. jaki na dworze króla, miłośnika nauk. panował, nie zdołał 
!iię jeszcze otrz
sn
ć z niektórych przywar nadętości myśli i chro- 
powato
ci języka. Język jego poezji nie mógł dojść do prostoty 
Kochanowskich, nie skaził się przecie
 zarazą nowych. Szczęśliwy 
670 niekiedy w tworzeniu i doborZf
 wyrazów, nie umiał im nad
 cią- 
gle właściwego toku, w którym dopiero prawdziwy duch języka 
poznać się daje. Przy sta.ra.nnem przejmowaniu się Językami sta- 


.) Ośmieliłbym się tu wyznać bez przesa	
			

/brodzinski_o0105_0001.djvu

			105 
rożytnemi. trudniej mu było wskrzesić mow
 poezji polskiej, nit 
ją. Kochanowskiemu utworzyć. Nie zastał przytem prostoty oby- 
75 czajów jak Kochanowski. nie pisał w wiejskim zakątku, ale na 
dworze. Erudycja obciążała jeszcze jego skrzydła. Obdarzony 
prawdziwie bujną imagina.cją. nie umiał zwiedzać jej krajów z tą 
spokojnością co Kochanowski; w zapale swoim i żywem CZę8tO 
malowaniu. nie starał się przecież o tę przyjemność i słodycz mile 
oHO mamiącą, ani o tkliwość. co do serca przemawia. Lubo nie tak jak 
Kochanowski i Krasicki maluje nasze obyczaje. jest jednak Naru- 
szewicz prawdziwie narodowym poetą. Poeta dworski i tak. jak 
Horacy. wielbiciel swojego Augusta, lecz nie mniejszy miłośnik 
ojczyzny i dobra publicznego. z wszelką gorliwością i poetyckim 
fi
 zapałem, z godnością. a najczęściej gTożącym tonem przemawia 
do obywatel ów, zachęca do zg-ody. miłości króla i dobra ojczyzny. 
z surowością powstaje na wady i występki; a jako dziejopis umie 
wszędzie znaleźć wzory w cnotach i obywatelstwie dawnych ojcÓw. 
Atoli mimo tej wspaniałej godności poety. który do narodu wolne- 

i
'i) go z tą śmiałością i zapałem obywatelskim przemawia. zniża się 
często, zwyczajem wieku jego młodości. do tych kadzideł w dzień 
imienin możnych panów. w których dymie tłumi swój ogień: wszel- 
kie akty weselne. szumno opiewane. nie są u niego malowanit'm 
rodzinnych uczuć. ale każde zaślubiny 8tanowić mają epokę szczę- 
695 ścia narodu. Równie pozwala sobie poeta częst.Q. być wieszczem 
przy kolebkach, w których widzi nowe filary podupadłej ojczy- 
zny. wieszczby. na które najbardziej natchniony poet.a ważyćby 
się nie powinien. Przesadzając w pochwałach. wpada także w sr 
tyrach swoich w zbyt czarne obrazy przywar wieku swojego. wię-. 
700 cej jednak widać w nim obrzydzenia występków. niż gorszej nail 
nie. złośliwej uszczypliwości. jaką się Horacy cechuje: w satyrach 
nbfituje wyłącznie w szcz
śliwe zwroty. Prawdziwie pi
kny mal:łrz 
w sielankach. nie cieniuje obrazów !\woich koniecznie potrzebną 
prostotą. 
70. Ceniony od narodu. a.cz !\zczupły w płodach swoich co do ob- 
szerności. T r e m b e c k i. mocny w języku swoim. więcej go 
'Imiał wygładzić, niżeli Naruszewicz. Wzorami jego byli Rzymia- 
nie. natchnieniem - narodowośł. Prawda i łatwość w obrazach 
Niejskich. wesołoM w bajkach. czucie obywatelskie wodach. zwię- 
7łO '.le oddanie wysokich my
1i. szczególniej znamię czerstwej. staro- 
żytnej poezji nosz
ca ZofMu'ka (może jeden płód żyjących języ- 
ków z rzymskimi poetami równa.ć się mogący), zrobiły Trembeckie-
		

/brodzinski_o0106_0001.djvu

			106 
go wzorowym poetą; wyjąwszy. że podobnież w kościele Apollina 
jest kapłanem kadzidła i że męska postać jeg.()1 poezji tem bardziej 
715 jest obrażoną, gdy się pokusi na lekki skok dowcipu, rzadko mu 
przyzwoity. , 
Gdybyśmy nieśmiertelnego Kra s i c k i e g o tylko jako poe- 
tę malującego nasze obyczaje, jako pomnik wesołego dowcipu. 
dzieci i starców, prostotę i oświeconych dotąd uczący i razem ba- 
720 wiący, uważać chcieli, odjęlibyśmy mu połowę zasłużonej pochwa. 
ły, którą mu jako wdzięczni potomkowie winni jesteśmy. Mim" 
zawsze miłych płodów jego. podwaja się w Pola.ku przywiązanie 
do nich, ile każdy z nich w szczególności dążył dro
ą naj prostszą 
i najprzyjemniejsz
 do wytępienia przywar i zamiłowania oświaty. 
725 Krasicki nie był to genjusz, mający tylko oczy zwrócone na swo- 
ją chwałę w przyszłości; był to obywatel, najszczęśliwszemi środ- 
kami nie tak siebie, jak wiek swój i ojczyznę wynieść usiłujący. 
Gdyby go sama natura nie tyle obdarzyła łatwością i wesołością, 
samo serce jego kazałoby mu zapewne szukać tej drogi, przez 
730 którą jedynie mógł mieć tyle utytecznego wpływu na wiek. gdzie 
jeszcze upór przesądów, smak niedorzeczny, a szczególniej gnu- 
śność co do nauk nie mogły. utracić swej władzy. Jeżeli satyryczni 
pisarze najczęściej dowcipowi swemu cały ród ludzki z obojętno- 
ścią poświęcali albo dręczeni ehorobą widzenia wszystkiego w czar. 
735 nych - barwach, próżnując sami, wyszydzali usiłowania ludzi, któ- 
rych i najlepsze chęci od słabości być nie mogą oddzielne; Kra- 
sicki dowiódł. że chcąc skutecznie bliźnim wady wytykać, potrze- 
ba ich kochać. Tento widoczny przedmiot w dążeniu pism jeg'o 
sprawił. że każdy szedł do niego. chociaż widział swój obraz. i nie 
740 mógł- się urażać. Satyra jego nie jest p.awet obrazem, ale raczej 
zwierciadłem, do którego każdy sam chętnie zaglądał i sobie tyl- 
ko przypisywać musiał tajemne zawstydzenie. gdy się obaczył. 
On to w niczem wiary nie obrażając. nie dotykając osób co do 
moralności, raczej z dobrej ją strony wystawując. zdołał bezczyn- 
745 ność zakonów i ich niewinne zwady tak oddać, że sami w tej igra- 
szce obrazów swoich szukający trafne ich oddanie raczej na karb 
niewinnej wesołości, niż na chęć satyry rachować musieli. :Ze sa- 
ma. wesołość i czyste ...ele podawały mu satyryczne pióro, jest tego 
jeszcze dowodem równa prawda i łatwość.w malowaniu obyczajów 


w.713: II' koście!e Apollina jest kaplanem kadzidla - poezja jego;ma cha- 
rakter pAnegIryczny. . 
w.729: do nich - po słowach t;veh odczuwamy brak zdania: .gdy Inratymy.. 
w. 768-7ł7: W Monachomachji i Antimonachomachji.
		

/brodzinski_o0107_0001.djvu

			107 
760 z dobrej strony. Krasicki jest najlepszy malarz wieku swojego. 
najwięcej narodowy poeta, a najwięcej od narodowych się różnią- 
cy. On to przed zgonem ojcz'yzny zostawił wierny jej wizerunek. 
Podstolego uważać powinniśmy za drogi skład narodowości, tem 
bardziej droższy, że w przeciągu lat niemal trzydziestu, po t y- 
755 siącznych zmianach narodu naszego. zatem i obyczajów, stał się 
ten wizerunek już dla nas jakby pomnikiem dawnych przodków. 
W dziele tem jest Krasicki wyższy w samem filozoficznem jego 
dążeniu nad wszystko. co malarze charakterów, pisarze romansów 
i moraliści mogli kiedy zostawić. W oddaniu charakteru Podsto- 
760 lego nie trzyma się Krasicki samego ideału lub szczególnej ory- 
ginalności człowieka. czem wielu pisarzów podobne dzieła ciekaw- 
8zemi czynią, ale odmalował obywatela. męża, ojca, sąsiada, w 
czem wszystkiem przymioty jego oświecenia i serca, z pewną tyl- 
Jw miarą oddane. prostym kierowane rozsądkiem, wystawują czło- 
76& wieka w pełności szczęścia. wewnętrznego i rodzinnego, oraz uży- 
tecznego obywatela. Tento mąż ujmujący nie zdaje się w niczem 
różnić od ziomków swoich. przecież wszystkich naj łatwiejszym 
i naj powabniejszym jest wzorem. Żwalcza on razem dawne prze- 
sądy i broni się od nowych, przez popłacanie cudzoziemczyzny 
770 tamte zastąpić grożących: ceni oświatę. ale tylko jako własnemu 
rozsądkowi służącą: hojny przy gospodarstwie, wspaniały przy 
oszczędności, moralista pobłażający. wesoły z dobroci serca. szcze- 
ry przy skromności; zgoła mąż w mierności oświecenia i majątku, 
w umiarkowaniu cnót i skłonności każący się naśladowat, wzbu- 
7.:' dzający w każdym tęsknotę do szczęścia jemu podobnego. 
Jak w chara.kterze Podstolego, tak w calej Krasickiego poezji 
panuje ten duch łagodnej filozofji. każdego w potocznem tyciu 
z łatwością i powszechnym pożytkiem szczęśliwym czyniący; w 
bajkach zaś swoich tak umie głębokość myśli łatwością i ozdobą 
780 upięknić albo samą dziecinną igraszkę za cel wysokich prawd 
obrać. że dzieci i ojcowie. jak uczniowie w jednem kole, chętnie 
się bawi
 i uczą jego powieścią. 
Ale niepotrzebną byłoby tu rzeczą rozwodzić się nad tak chę- 
tnemi pochwałami zalet Krasickiel!'o, gdy nie tylko uczOne pióra 
785 oddały mu hołd naletyty, ale gdy nadto powszechne w nim upo- 
dobanie i powtarzanie z pamięci jego poezyj już mu zapewniają 


w. 771: gospodarstwo - w znacl!:enie: gospodarność. zapobiegliwość. 
w. 78ł: uczone pidra - Franciszek Ksawery Dmochowski w mowie 12i121ROl r. 
(druk. w Now.lm Paml,tnlku Warsz.l800r.); Stan. Potocki w mowie I: 1816r. 
(druk. 'W Pami,tn. Warsz. w 1816 r.). 


.
 


.
		

/brodzinski_o0108_0001.djvu

			108 


. 


pamięć i stawiają go na czele poetów, dla narodu pisz
cycb. Do- 
daó mi tylko należy, że ten szczególny, acz tak łatwy genjusz, nie 
jest do naśladowania: ile się bowiem nad wszystkich narodowo- 
790 ścią cechuje, tyle sam jest oryginalnym i sobie tylko właściwym 
sposobem mógł ją malować. Nasze i dla nas wszystkich są jego 
obrazy, pędzel tylko jemu samemu służy. Nie wznosząc się w liry- 
cznych pieśniach ani tkliwego rodzaju poezji używając, w szczę. 
śliwym humorze. nie w zapale lub rozrzewnieniu piszący, nie zbo- 
795 gacił prawda języka tylu szczęśliwemi wyrażeniami. co Kocha- 
nowski i niektórzy póżniejsi: ale pierwszy nadał mu potoczną ła- 
twość i jasność przy szczerości i zwięzłości, przez co nad Francu- 
zami, celującymi w tym rodzaju pisania, zyskać może pierwszeń- 
stwo. Niezawsze baczny w składaniu wierszy. zastępuje przecież 
800 tak płynnością myśli, jak naturalnym tokiem wyrazów, to, na czem 
najbardziej wypracowanym i polerownym rymom zbywa często- 
kroć. 
Żartobliwy W ę g i e.r s k i, z łatwości do Krasickiego się zbli- 
żający, był w poezji uczniem Francuzów i równie gładkością 
805 Woltera swój język oznaczył, jak duchem uszczypliwości jego 
przejąć się umiał. W satyrach swoich nie nosi cechy powoła- 
nia tego rodzaju poezji. Potwarza bez malowideł ch31akterów. 
gani obmową, nie oburzeniem się na występki, nie lekkiem przy- 
war wytknięciem; strzały takowego satyryka najczęściej na rzu- 
8JO cającego spadają. czego też dl{)
nał Węgierski i dlaczego tak często 
własnem powodzeniem czytelników zatrudnia. Gdy chwali jednego. 
nieszczęśliwi inni; gdy filozofuje, niemiła mu drugich wziętość 
i po
odzenie; a miłość wł
na obrażona zwykle jest bodźcem do 
pisania:. Z Horacego i Boala zachęcił się widać tem, co o nich 
815 powiada: 
Że umiejąc wybornie z szydności korzystać, 
Udało im się nieraz swych ziomków wyświstać. 
Byłby on jednym z najwyborniejszych satyryków, gdyby ten 
rodzaj nie był jedynem jego natchnieniem, gdyby zdania, jakie mu 
820 się o sobie samym objawiać zdarza, nie ublitały powadze poety. 
dla satyryka naj potrzebniej szej. 
Od Naruszewicza, mogącego się zwać poetą urzędowym, z 
przedmiotów, które do pisania obierał; od Krasickiego, miłego 
nauczyciela. obywatela i przyjaciela, umiejącego prawdy bez obra- 


w. 795: t
lu - wyraz ten W:pierwodM1ku 0PUBzcl!:ony. 
w. 814: Boalo - Boileau (1686-1711), autor aatyr oraz dawnej L'art poltique. 
.
		

/brodzinski_o0109_0001.djvu

			J 
Erló ienia. objawiać, przejdźmy do poetów, co jut nie do l5ame
o prze- 
konania o obywatelstwie i cnotach towarzyskich, ale więcej do 
serca przemawiali, malując wewnętrzne uczucia, wspomnienia 
miłe i młodzieńcze tęsknoty, przymiot poezji, robiący człowieka 
łagodnym, szczęślivrym wewlllłtrz i nieznacznym sposobem zaszcze- 
SBi) piający w sercu piękne przymioty. 
Do tych rzędu należeć powinien S z y m a n o w s k i, lubo nie 
tkliwosć i prostota (wyjąwszy niektóre pieśni), lecz raczej francu- 
ska sentymentalność jest jego osobą panującą. Jest on na wzór 
ł'rancuzów łatwym, gładko-wymownym i gustownym pisarzem; 
"3Z; atoli mimo wzorowie pięknej budowy wiersza, doboru wyrazów co 
do gładkości. nie znać w nim języka poetycznego, który nie tylko 
ucho głaskać, ale i do serca i do WY9braźni mówić powinien. 
W Świątyni W
nery w Knidzi
, która mu jako tłómaczowl sprawie- 
dliwą chwałę zjednała, nie mógł znależć tego, czem serdeczny ję- 
R40 zyk w Trenach Kochanowskiego i w Karpińskim do czucia prze- 
mówić jest zdolnym. Nie mogąc w tym gustownym tylko poemacie 
zająć swojego czucia, nie szukał w przekładaniu skarbów własne- 
go języka; a prozaicznych wysłowień się trzymając, gładkością 
wiersza odniósł nad oryginałem zwycięstwo, i nadał językowi pol- 
t1. ') skiemu to, do czego francuski zdolnym być może. Po złamaniu 
szyku wiersza i odjęciu rymów, zostanie się taż sama proza co 
w oryginale, gustowna i gładka, ale prócz treści poematu, zbywać 
jej musi na wdziękach i duchu poetycznym. W drobniejszych poe- 
zjach jego panuje piękna delikatność czucia i łagodny charakter, 
850 znamię wszystkich tego rodzaju poezyj polskich, płynność i kształ- 
tność wiersza, ani do prostoty zniżona. ani też liryczne uniesienia 
oznaczająca. Tok wyrazów nie bogaty w obrazy, lecz spokojnie 
płynący i czysty, jak strumień przez dolinę łagodnym dążący 
szmerem, co się daje w sobie przeglądać i czyste dno pokazuje. 
h. Puławy, ten wiekopomny przybytek muz polskich, któremu 
dżwignienie oświaty w narodzie winni jesteśmy, jak były natchnie- 
niem i przytułkiem tylu uczonych. tak stały się tkliwej i wdzię- 
cznej duszy K n i a ż n i n a lubym przedmiotem. Miło jest zajmu- 
jącemu się wiekiem Stanisława przenieść się od blasku hojnego 
860 dworu stolicy w najp
kniejsze wiejskie zacisze, gdzie hojność dla 
nauk, gust dla wzoru i domowe nawet rozrywki dla podnieca:nia 


109 


W. 838: Świątynia Wener.l w /(nidzie - przekład. Le tempIe de Onide Monte.. 
quieu. 
....865: Pula".1 - reaydeneja ks. Adama X.aimierza Caarloryskie
o, jenerała 
siem podolskich, i b.belli I: Fleminl!:ów.
		

/brodzinski_o0110_0001.djvu

			110 
talentów. były szkołą, opieką i zachęceniem młodzieży; gdzie to- 
warzyskość, sztuka i natura b
-ły jak trzy Gracje, orszakowi Muz 
przewodniczące. Jeżeli (jak w ciągu tego pisma mogliśmy uważać) 
865 poezja wszędzie nosi piętno wieku i narodu swojego, tak jeszcze 
Kniaźnin tchnie wszędzie towarz).stwem, z którem żył, i miejscem. 
które malował. W całej jego poezji malowanie natury nie wysta- 
wia narodowej wiejskości, jest ona raczej piękną sztuką ozdobna, 
jaką jest ta. co go otaczała. Do niej łączył on gust grecki naj sto- 
870 sowniej, bo Vi ich poezji natura wszędzie .obok zdobiącej ją sztuki 
jest malowana. Słodycz, uprzejmość, rodzinna towarzyskość j ta 
czysta niewinność serca, skromność obyczajów, wszędzie pienia 
jego zajmująca, są zaszczytnymi świadkami natchnienia Kniaźnina 
i jego serca. Nie ma on tej galanterji, oschłej sztuki i powierzcho- 
876 wnoś ci, jakiej pełen jest dobry ton francuski, ani wyszukanego 
dowcipu. na wzór pochlebstwa Woltera, ani też uszczypliwości 
zwykłej u dworów. której jak on, tak Szymanowski i Karpiński, 
towarzysze jego, nie znali. Miłość ojczyzny, za którą w obłąkaniu 
zstąpił do grobu, jest najczęściej natchnieniem ód jego; w wytszej 
860 jednakże poezji, mimo szlachetności czucia i szczęśliwej niekiedy 
imaginacji, niebogaty w wysłowieniu, miernym zostaje. Nader zaś 
powabny tam, gdzie się do piękności natury i prostoty' powraca. 
\\' tym rodzaju pieśni pasterskie, Gałązki, Matka obywatelka, Ama- 
rylla, i lżejsze ody, jak n. p. Do Gracyj, których związek porówny- 
885 wa do związk
 ziomków z cnotą i chwałą, są wzorem po wszystkie 
wieki pięknej poezji. Rozmaryn, Matka do córki, pienia polotną 
imaginacją i pięknością uczuć ozdobne, miłe są ziomkom i ujmu- 
jącem wspomnieniem być nie przestaną dla domu, tyle oświeceniu 
narodowemu zasłużonego. Tok wiersza Kniaźnina, szczególniej w 
890 sześciu idyllach na końcu dzieł umieszczonych, ma coś oddzielne- 
go i jemu tylko właściwego. Zwięzłość w wysłowieniu, dobór mięk- 
kich zgłosek i naturalne oddanie myśli. czynią wiersz jego tak 
wdzięcznym dla ucha, jak rzadko który współczesnych jego. Na- 
der trudno napotkać u niego wiersz ośmiosyllabny w czterech 
896 miarach z trochejów złożony; wszystkie trzymiarowe, lubo bez 
porządku z saficznemi, adonicznemi i daktylicznemi przeplatane, 
nadają poezji ten wdzięczny, żywy tok, jakim się swobodna fan- 


w. 888: dla domu - dla rodziny Czartoryskich. 
w. 895: trochej -miara dwull:łoskowa, zło
ona z zgłoski długiej i krótkiej L!_
). 
w. 896: Sajiczn.l wiersa ułada się I: troohejów i daktylów (daktyl = miara 
trzyzgłoskowa, zło!ona z długiej i dwóch krótkich (1.-.....-); wiersz ado- 
niczn.l składa się z jednego dakt.yla i jednego trocheja; wiersz dakt.lllcZR.I 
w I:aaadzie a aamyoh daktylów.
		

/brodzinski_o0111_0001.djvu

			III 
tazja Kniaźnina piętnuje. Poeta, w języku łacińskim piszący, naj- 
lepszy podobno z tłumaczów Horacego w zbiorze wydanych, i zna- 
900 wca języka greckiego. uczuł piękność z mierzonej budowy wiersza 
pochodzącą i przez samo czucie przelał ją w swe pieśni; dlatego 
poezje Kniaźnina prędzej. niż inne, wytrzymują podłożenie pod 
muzykę. Po przyjaciołach. na których przysługę tkliwe serce Knia- 
źnina zasłużyć umiało, spodziewać się można, że tragedja jego 
905 Hektor, na wzór grecki pisana, i inne niewydane poezje, wraz z 
życiem poety publiczności ogłoszone zostaną. 
Z wielu, którym wypadło przeżyć ojczyznę i jej doczekać 
wskrzeszenia, a których pamięć na zawsze z nią będzie żyła, ośmie- 
lam się tylko wspomnieć nestora żyjących poetów, Kar p i ń- 
9!O.s k i e g o. W wiejskiem ustroniu pędzi ten narodowy śpiewak re- 
sztę dni cnotliwych i spokojnych, jaką jest jego poezja, a tkliwe 
jego pieśni powtarza po całym narodzie swobodna młodzież, już 
do prostych wieśniaczych chat przeniesione. W wesołych posie- 
dzeniach powtarzamy płody dowcipu Krasickiego, dzieci pieszczo- 
915 tliwym językiem odmawiają ojcom bajki jego; do młodzieży na- 
leżą śpiewy Karpińskiego, pełne czystego czucia, milsze nad ga- 
lanterję i dowcip francuski. Być śpiewanym od ludu jest to niepo- 
żyta zaleta, jaką sobie naj więksi poeci zjednali, trzymając się 
świętej jak natura, zawsze jednej i miłej prostoty. Lubo Karpiński 
H:?O więcej jest elegicznym śpiewakiem, z Goethem jedynie, co do na- 
rodowości i serdecznego wysłowienia czucia, w porównanie iść 
może. Jest on zupełnie w tym rodzaju tem, co Niemcy przez ro- 
mantyczność rozumieją.. Takiemi są drobne jego pieśni, Duma Lud- 
gardy, O Tęczyńskim i t. d. Co Marcinowi w liście swoim z prosto- 
925 tą zaleca: 
(Wiersz twój niech szanuje wiarę, 
Obyczaje przodków stare, 
Niech nie szarpie cudzej sławy, 
Z win ludzkich nie chce zabawy. 
930 Wiersz twój niech ma piętno cnoty, 
Niech cieszy ludzkie kłopoty, 
Niechaj chwali czyn chwalebny. 
Nigdy nie będąc służebny, 
Niech obywatelstwem słynie. 
935 Tak nam pisz, fXJnie Marcini
!) 


... sg& najlep"Szy z tlumaczdw Horacego. Por. Pldnl wsz.lstkie Horllcjuszll 
przekllldania rdJ.n
ch, Warsl/Sawa 17'18. 
w 909: nestor J.yjqC.1ch poetdw. KarpiiIlIki IImarł w 1825 r.
		

/brodzinski_o0112_0001.djvu

			'1l2 
to je8t duchem całej jego poezji. - Nie ma.luje on natury, jak 
powszechnie sielscy śpiewacy, ale tCm Laruziej tchnie samą natu- 
rą; widać tam zawsze Polaka, żyjącego w prostocie na roli, któ- 
rego poetyczne wyobrażenia zawsze wiejskość, zawsze udzielające 
940 się rodzinne pożycie przypominają. Sama kraina imaginacji zdaje 
się składać tylko z domowych stosunków, z krajowego rolnictwa. 
Nie używając mitologji, umie rzeczom idealnym sobie tylko wła- 
ściwym sposobem, nadawać przyjemną zmysłowość. W sielankach 
(płodach pierwszej młodości), jak np. w XIII i XV-tej, zbliża się 
945 zbytnie do sentymentalności, poezjom tego rodzaju szczególnie 
niewłaściwej, co jednak w innych, mianowicie pieśniach, czystem 
czuciem i ujmującą prostotą. nagradza. 
Tłómacz Dawida, gładkością i budową wiersza nad Kocha- 
nowskiego celujący, przejąć się umiał w pieniach religijnych, 
9jO czwartą księgę pieśni jego składających, duchem wiecznego psal- 
misty. Słusznie powiedziećby móżna, że ta księga największą Kar- 
pińskiego zaletę stanowi. Prorok, którego tłumaczył, śpiewał jako 
król, pasterz ludu, pełen łask Boga na jego rodzinę i lud zlewa- 
nych, śpiewał w imieniu ludu, jako rycerz często z namiętnością 
900 zemsty, wszystkim starożytnym przed chrześcijaństwem właściwej; 
Karpiński odzywa się w gronie ludu, uczuciem najpiękniejszem 
zasad chrześcijańskich, z serdeczną. prostoą, ufności4, jaka dzie- 
ciom najlepszego Ojca przystoi. Niemasz nigdzie przyzwoitszej 
poezji tego rodzaju, ani nawet tak serdecznego języka, jaka c,e- 
960 chuje te pienia, godne Boga, właściwe cierpliwemu rolniczemu 
ludowi. Cały naród tu śpiewa do Boga, którego, obyczajem patrjar- 
chów. ojcem królestwa polskiego mianuje, i cały o szczęście po- 
wszechne prosi. Nie jest tu Bóg, jak sobie go filozofowie i poeci 
wystawiają (przed którego wielkością wszelkie wybujałe myśli 
965 i imaginacja jest tylko dziecinną prostotą), nie jest groźny i ka- 
rzący, jakim go Dawid i same chrześcijańskie pieśni maluj
 ale 
wystawiony zupełnie w ludzkim, do serca mówiącym obrazie, do 
którego jak do ojca sprawiedliwych, cnotliwy naród z ufności4, 
a nieszczęśliwy z pokorą przemawia. Jakże tkliwą dla narodu jest 
970 pieśń: . 
Gdyśmy na pańskiej usłudze stali, 
Skinienia jego strzegli, 
S4łJiedzi nasi na to czekali 
I niespodzianych zbiegli 


J 


w.957: dzieciom. W pif'rwodruku: dziejom.
		

/brodzinski_o0113_0001.djvu

			113 


5 
 Tyś widział, Boże! żeśmy do kłótni 
Przyczyn żadnych nie dali.... 
jak miłą teraz, niegdyś na pamiątkę Trzeciego Maja napisana, po 
której Bóg cofnął swoją opiekę, a t.eraz na nowo tą aamą pieśnią 
ufnemu ludowi chwalić się daje: 
"J Teraz jego wyzwoleńce, 
N iedawno prześladowani! 
· Chodzimy włożywszy wieńce, 
Szatą łask pańskich odziani. 
Złożeni
 ze łzami lutni na grobie ostatniego króla. z Jagiełłów 
- jest wiekopomnym wzorem tkliwości i przywiązania do ojczyzny. 
Zostawując tę drogą ojczyżnie lutnię Karpińskiego na gro- 
bowcu wiecznego Zygmunta, co do mogiły ojczyzny ostatnie brzmie- 
nie poniosła, przystępuję do czasu grobowego snu ojczyzny, który, 
jak prorocy Jerozolimy, od zniknienia Jagiełłów królowie, obywa- 
9" tele i poeci narodowi przepowiadali. Zwracając oczy na martwe 
zwłoki matki Polaków, uderza najpierwej o ucho odgłos smutnych 
pieni, jakie nieszczęśliwi synowie przy zaw\eszeniu nieużytecznej 
zbroi w zakątkach nucili. 
Osobnemu pismu zostawić wypada rozbiór i opis tej narodo- 
95 wo-eleęiczJ?ej poezji, której zbiór w jedno dzieło, tak jak księgi 
Jeremjasza i inne hebrajskie, stanowićby mógł piękny pomnik na- 
rodowy i serdecznej poezji, obok Bpiewów historycznych. Aby nie 
rozciągnąć niniejszej rozprawy i nie przerwać jej zamiaru, na- 
pomknę tu tylkQ o celującym rodzaju poezji, od niesłychanego 
II upadku do cudownego powstania ojczyzny naszej. Mieliśmy poe- 
tów, którzy (jeżeli małe do większych przyrównać można), jak 
Petra.rka połowę życia dla żyjącej Laury, połowę dla śpiącej w 
grobie pOBwięcił, tak. oni miłością gorzeli dla ojczyzny przed jej 
zgonem i łzy dla niej na grobie poświęcali, póki zmiłowania go- 
łOó dzina nie przyszła. Ale wspomnijmy nieco o tym ródzaju smutnej 
poezji, skąd wziął początek. 


w. Y77: na pamiqtk, - na uroczysty obchód J)ierwszej rocl/Snicy Konstytucji 
8 maja. 
w. U78: po ktdrej Bdg cofnqł swojq optek,. I'rl:Y obohodl:ie pamiątki KonlIty 
tucji w r. 17!ł
 azereg 2łowieszczych !l:daueil wywołał w narodl:ie przeko 
Danie, te nieba odwróciły lIię od Konlltytuoji. Istotnie w kilka dni po nim 
wysł.l\piła public!l:nie Konfederacja Targowick
. 
w. {IM: złożenie lutni - w elegji p. t. Żale Sarmat.l nad grobem Zyemunta 
Augusta. 
w. 1000: do cudowneeo powstania ojczyzn.l - utworzenia Króleitwa polIIkiego 
w 1815 r. 


Bibl. Nar. Nr. 10 (
rMl/Siilllki: O klallycKJloici) 


8 


.
		

/brodzinski_o0114_0001.djvu

			114 
Więcej smutek niż wesołość właściwy jest rodowi ludzkiemu. 
Pierwszy zawiązek syna w łonie matki człowieczeństwa już stał 
się łez przyczyną. Pierwszy na ziemi spłodzony wiódł życie posę- 
1010 pne i pierwszy krwią się zmazał. Płaczem wita każdy narodzony 
światło słoneczne. W kolebce świata, między ojcami rozprószyć się 
mających narodów, wzięła początek elegja, treny, po hebrajsku 
kinoth nazywana. Rzuciwszy oczyma na poezje narodów, z pewno- 
ścią widzieć możemy, że od proroków, co upadek córki Syjonu 
1015 przepowiadali i opłakali, nie znajdziemy wzniosłej i świętsze cele 
mającej poezji tego rodzaju. aż do tych pieni, któremi nieszczę- 
ście i strata ojczyzny serca Polaków natchnęła. Nikogo może jak 
Polaka, znającego, co jest strata ojczyzny, nie zachwycą tak pie- 
nia proroków, pełne boskiego natchnienia, z jakiem odwieść chcie- 
]020 Ii lud swój od błędów, widzieli w zachwyceniu jego upadek, wzmo- 
. cnili go prawdą objawienia i nakoniec nad rozproszeniem jego 
płakali. Jakiemiż to uczuciami przepełniają Polaka pienia na 
śmierć Jozjasza, upadek Tyru, na ruinę Jerozolimy, wygnanie Izra- 
elitów? Przeto też po Hebrajczykach u nas dopiero, w czasie po- 
1025 litycznej zagłady, pienia do ich ducha zbliżone słyszeć się dały. 
Grecy, te wesołe dzieci szczęśliwego nieba, w których mło- 
dzieńczej imaginacji nie postał Bóg, jedynowładca świata i losów 
ludu, których potężny Jowisz dzielił władzę między boską swoją 
rodzinę. dawał się głaskać i uwodzić pieszczotami niebieskich 
1030 i ziemskich córek; Grecy, których wspierali jedni bogowie, gdy ich 
karaJ.i inni, nie mieli, jak synowie Jakuba, elegicznych narodowych 
pieni. Przecież i u nich był zwyczaj, przez Lesbijczyk6w Jlświęco- 
ny, opłakiwać uroczyście straty z zaburzeń wojennych wynikłe; 
dlatego mniemali, że muzy corocznie opuszczają wzg6rek Parnasu 
1055 dla śpiewania w Lesbie pogrzebnych pieśni. Plutarch wspomina, 
że Ateńczykom pod karą śmierci zakazane było wspominać o Sa- 
laminie, wziętej przez Megarejczyków. Solon, widząc w tem poni- 
żenie narodu. opłakał publicznem pieniem stratę tej wyspy, czem 
lud tak był wzruszony, że prawo na miejscu odwołano, a zapał do 
1040 boju podwoił się. Małe zabytki Tyrteusza należą także do rodzaju 
heroicznych elegij. Kassandra. sławna Grecji kapłanka, przepo- 
wiadała i opłakała los Troi.. SzyBer prawdziwie duchem greckim 
i czuciem nieszczęśliwej prorokini jej żal wystawił. Oprócz przygód 
pamiętnej Atrydów rodziny, przenieśli Grecy elegję do miłost.ek. 


w. 1020: w zachwyceniu - w chwili jasnowidzenia. 
w. IOł3: tal wystawił - w wierszu pt. Kassandra, przetłómaczonym na jęmyk 
pollIki przeli Brodziń8kie
0.
		

/brodzinski_o0115_0001.djvu

			I. 115 
1045 i bez żalu nad swoją mogiłą upadł lud grecki, olbrzym staroły- 
tn ości. . 
Trudno u Rzymian znaleźć co w tym rodzaju. Lud ten, w chwi- 
li szczęścia chciwy zaborów zewnątrz, a wewnątrz dostojności, 
cenił w poezji to tylko, co pochlebnem, co gustownem było; a 
1050 wróżący jego kapłani nie mieli świętych zasad, ani powagi w po- 
wszechności; upadł zaś wtenczas, kiedy nie było duszy tchnącej 
rzymskiem męstwem i godnością, coby dawną swą wielkość uczuć 
mogła. Piękne elegje TybulIa i Propercjusza nie należą wcale do 
rodzaju rycerskich czyli narodowych; liczyć się nawet do tego 
1065 nie mogą pełne z innych stron zalet Heroiny Owidjusza. Ten wie- 
kopomny genjusz w Przemianach swoich, czemże jest, gdy mu 
przyszło swoje wewnętrzne uczucia., a później stan dolegliwoAci 
na wygnaniu opiewać? Jak pierwszych zniewieściałość, 
 dru- 
giego podła nikczemność jest cechą. Dzieło niegodne priekładu na 
1060 język f3armatów, na których ziemi pisane było. Pełne skarg nie- 
wieścich, żebrania łaski, bez śladu najmniejszego wielkości rzym- 
skiej duszy w nieszczęściu. 
Dumy średnich wieków są tylko fantazją, jak przygody ry- 
cerzów, których opiewają. Niemcy. u których towa.rzystwo bar- 
J065 dów ożywiało zapał do cnót domowych i rycerskich, śpiewało ry- 
cerzów i przygody narodu, posiadają z nowych nad innymi Klop- 
sztoka. sławnego z patrjotycznych pieni, szczególniej w Grobach 
Rothschildu. Francuzi - Les Tombeauz' de Saint-Dems i t. d.. 
Okropne zaburzooia tego ludu. z oświaty do obłąkania. ze szczytu 
1070 do poniżenia przez igrzysko losu miota.nego, wielkie pole dla po- 
ezji tego rodzaju otwierają. Ale przejdźmy do p
skiego narodu, 
który ani odstąpieniu od zasad religijnej moralności, ani chęci 
podbijania narodów swoje winien nieszczęścia. 
Czas zagłady imienia polskiego aż do cudównego wskrzeszf'- 
1075 nia ojczy;zny jesf; epoką elegieznej poezji polskiej. 


w. l05i: HerOin.l OwidIusza - Lillty bohatorok znanych z podail greckich- 
pt. Heroldes. 
w. 10M: w Przemianach - t. j. w poemacie pt. Metamorphoseis. 
w 1068: pierwszych - Tristia. 
w. 1059: drugiego - Epistulae ex Ponto. 
w. 1067: Groby Rothschilda - elegja patrjotyczna poświęcona pamięci Fry- 
deryka I., króla pruskiego. 
w. 1068: Les Tornbea '.1".- W 1817 r. pojawił lIię pod tym tytułem zbiór elegij 
patrjotycznych, pollwięconych pamięci królów franculIkich, spoczywających 
w 
bowcach w Saint-Denis (7 kilom. na północ od Pary
a); autor11m 
był Louill marqnis de Fontanell (1757-18'21). 


i.
		

/brodzinski_o0116_0001.djvu

			116 


f 


Oręż rozpaczy w upadku stał się chwałą, a światło, które St.:t- 
nisław August na grobowcu zawiesił, stało się rękojmią Lezprz)- 
kładnej nadziei podniesienia z grobu zmarlej ojczyzny. Jakież to 
pole tkliwej elegji nad mogiłą tak wielką, pełną gorzkich wspom- 
1080 nień i dalekiej nadziei! *) Szczątki rycerz ów opuściły ziemię, ści- 
gając marne nadzieje na daleki£h brzegach, lejąc krew za cudzą 
sprawę, na cudzej ziemi, w nadziei, że ostatnie krople dla ojczy- 
zny zostaną! **). Po zabłyśnieniu otuchy, jakby słońca przed za- 
chodem, wrócili mężowie do obrad. a ranni rycerze w ustroIlIle 
1085 siedziby; tam opłakiwali ziemię swoją i dzieci, nie wiedzących, 
co jest ojczyzna, wysłanych na uczenie się obcego języka i oby- 
czajów. ***) Inni w dalekich więzieniach albo z żalu na dalekit' 
brzegi rozproszeni składali smętne pienia tęsknoty do ziemi ****), 
inni spieszyli do odległych stolic trawić przy lampa.ch noce nad 
1090 odpisywaniem pism przodków i dziejów naszych; ci rozeszli się 
po kraju na szukanie po zakątkach klasztornych wszystkiego, co 
przynajmniej marnej pamięci Polaków powrócić można; ci zakrz
- 
tn
li się nad zachowaniem ostatniej i niewydartej puścizny, języ- 
ka narodowego; ci składali pieśni ojczyste, aby przynajmniej z pa- 
1095 mięcią dzieci przesłać je przekazaniem do potomności.*****) Pod 
ojcowskiem berłem przyszłego wskrzesiciela, gdzie przecie język 


.) Obw-ła jej zniknęła jako kwiatek! Izajasz. - Rozkwitnie znowu jako 
kwiatek na polu. Psalm. 102. · 
.') Zaśle cię za matką twą do cudzo:>j ziemio, gdzieścic się nie rodzili i tam 
pomrzecie... Ale tet zJrI'omadzę ostatki trzody mojej ze wszech ziem, do 
którvch je poo1!ę i przywró
ę je na pola ich, a rozmnotą lIię. JeremIasz, 
r.xm. 
..., Jako siedzi lIamo miasto pełno ni
gdyllludu, staJa lIię wdową pani na- 
rodu, księtna powiatów stała się hołdowną. jerem. TrenT, rozd. l. Dzie- 
dl:ictwo .aRze obróciło się do cudzych. domy do obcych. - Starcy z bram, 
młodzieńcy lIS tańca śpiewajłłCychodeszli.- Spadł wieniec głowy naszej- 
biada nam. rozd. V. 
.....) Lutnia moja w tałobie nie nie wyda okrom wzdychania; głos mój 
pełen jest łez. job, rozd. XXX. 
.....) Jeruzalem! jeśli ciebie zapomnę, niech 11tracę prawicę moją. Psalm 


w. 1076: Stanisław August. - Dzięki jego to w smacznej mierze staraniom 
Polska.,. olltatnich latach IIwego bytu paillltwowego podniosła si. na wyl;szy 
poziom cywilizacji i oliwi aty. II 
w. 10!;0: szczqtki rycerzdw - mowa o Leltjonach. 
w. 11193: nad zachowaniem /,zyka - Taki program miało przedewszystkiem 
.Towarzystwo przyjaciół nauk", sałotone w Warszawie w 10<01 r. 
w. l09i: pleśni ojczyste - przedewszystkiem Śpiewy hlstor.lczne Niemcewicza 
oraz poematy Woronicza. 
w.lGJ6: wskrzesiciel - car Aleksander.
		

/brodzinski_o0117_0001.djvu

			117 


. 
narodowość uchować się mogła *), zgromadzali opiekunowie 
i nauczyciele młodzież, wpajając w nią z światłem, ducha ojczy- 
stego, wzrastający zakład przyszłości **). Jakiż stan! Kiedy za 
] ]00 mocarzem Południa przybyła nadzieja, już nie łzami, ale potem 
i krwią ziomków żywiona, jak w zamieszaniu tylu narodów z ol- 
brzymem upadła, jak nakoniec anioł Północy ożywił ją tchnieniem 
sprawiedliwoBci i łaski ***). 
o N ad innych, co losy krainy naszej w smętnych opiewali pie- 
1105 niach, zbliżył się szczególniej do lutni hebrajskiej i jej głos odży- 
wił szanowny kapłan, dziś nad grobami królów naszych przełożo- 
ny. Ze wszystkich pieniów. których język i poezja wszędzie się 
znamionuje narodowością, tak. jak miłość ojczyzny jest ich na- 
tchnieniem, ośmielę się tylko wspomnieć Hymn do Boga o opa- 
1110 trzoości dla narodu: 


Nieogarniony światem ojców naszych Boże! · 
Ty, który jeden nie znasz płochej wieków zmiany! ****). 
" 
Głosem całego narodu, oblegającego podnoże ołtarzów pań- 
skich, woła tu lutnista, a w nieszczęściu, nie śmiejąc lud mówić za 
J 115 sobą, wspomina tylko przed tysiąc laty zawarte Boga przymierze 
z ojcami. że go uznali prawdziwym BO,1iem i służyć mu przyrzekli 
w stałej wierze; Bóg zaś obieca! ojcom przewodniczyć w sławie. 
i wielkości. Dalej przebiega śpiewak, co według tego przymierza . 
uczynił lud dla wiary i spra.wiedliwości, jak równie Bóg błogo- 


ił) Pięknej i r02kosznej przyrównałem córkę syjońską, do niej przyjdą, pa- 
literze, katdy będzie pB8ł trzo<\y, które lIą pod ręką jego. terem. 
.") I jest nadzieja o ostatku twym, wrócą, lIię lIynowie do granic twoicb. 
/.erem. XXXI. 
" .) Wzbudzę ród sprawiedliwy i będ2ilł królował król i mądrym będzie 
i będzie czynił sąd i sprawiedliwollć Ba ziemi. jerem. rozd. 2:1. - Przy- 
prowadzę je, bom się IItBł ludo"i temu ojcem. on jelit pierworodnym 
moim, Rozd. 36, w. B. 
.....) Ty, którego nieba i niebo nieb OgarDąÓ nie mote, a k t ó r y p r z e- 
c i e w i d 2 i a l n y m j e s t e II w i 'IV i ą t Y n i n a SIlI e j. KSi,,!i krdL 1/1. 
Rol:d. 8. Nuz poeta. pełen obecnego stanu ojczyzny, powiedział tylko: 
Ty, kt.óry jeden nie I:nB8Z płocbej wieków IImiany. 
Równie jako Polak mówił Karpiński o Bogu: 
"Bempieczny w IIwojem, bo I.Lie ma sąsiada, 
Coby mu jego napadał osady! - Pidń 20 ks. l. 
w. 1100: mocarz Poludnia - Napoleon. 
w. 1102: aniol Pdlnoc.l - AleklIander. 
w. 1106: szanowny kaplan -Jan Paweł Weronicz, billkup krakowski od 181" 
1828 roku.
		

/brodzinski_o0118_0001.djvu

			. 
1125 


118 
1120 sławił jego kłosom l Wlencom, jego sławie wojennej i domowej, 
światłu i znaczeniu i t. d. Wnet duchem Jeremiasza zwraca oczy 
na obecny stan: 
Cóż się wzdy podziało z późnem ich plemieniem? 
Tyś twarz odwrócił, a my w proch się rozsypali... 
Starcy nasi w popiele siedzą na podsieniu, 
Wory im wypłakan
 źrzenice zakryły... . 
Jak mocą i szlachetnością odmalowane są łaski. tak pozllIej 
głębokie czucie i posępna imaginacja przerażają' w wystawieniu 
zagłady i zniewagi. które temi słowy zakończa: 


Pamięć naszą uczciwą. głośną w poprzek świata... 
Pogwizdując wędrowiec depce i pomiata. 
A patrząc na bram naszych postać okopconą, 
Potrząsa głową i pyta zdumiany: 
I gdzież ich teraz ów Bóg zawołany? . 
1135 Ale wśród tak bolef'nego urągania przechodnia. z jakimże za- 
pałem i wieszczym głosem odzywa się lutnista do Boga Swydl 
ojców: 


1130 


." 


Ty żyjesz i żyć będziesz, chociaż świat upadnie! 
Wyznaje w nieszczęściu Boga, któremu szczęśliwy bluźni, od- 
wraca się z pokorą do niego i wymuszać się zdaje z ust Boskich 
słowa: 


1140 


Kości spróchniałe. powstańcie z mogiły. 
Przywdziejcie uucha. i ciało. i siły! 
Czytelnik, sądzący o dziele według ducha, w jakim pisane 
1145 było, nie zadziwi się zapewnie. że Rolnictwo T o m a s z e w s ki e- 
g o do tego rodzaju poezji przyłączyć się ważę. Równie każdy 
umiejący sobie powiedzieć: Ubi plura nitent in carmine, non ego 
paucis ottendar maculis, osądzi to dzieło za prawdziwie piękny 
narodowy zabytek. Nie mogę tu mówić o głównym przedmiocie 
1150 poematu, ale tylko o rzewnej miłości do kraju, jaka się w nim 


w llł5: Tomaszewski - Dyzma Boiu,ma (1749-1825): oprócz Rolnictwa (18Oa 
napiaał jeslJcze jagiellonid, (1818). której recenzję Mickiewicz oJCIosił 
w Pamiętno Warsz. w 1819 r. 
w. 1147: Ubi plura. - Cytat lIS Horacego Listu do .Pisonów (De /Jrte poetica) 
Po polsku: Gdy poema_ błyllzczy wielu lIwietnemi zaletami, nie IJruam 
lIię drobnemi usterkami.
		

/brodzinski_o0119_0001.djvu

			119 
wszędzie odzywa. Obok Lechjady, Sybilli i tylu elegij, najwłaści- 
wiej było żałobnem pieniem ziomków bez rady i oręża, wołać w za- 
cisze i uczyć rolnictwa. 
Pokłon tobie, rolnictwo i zagrodna strzecho! 
1165 Wyście teraz Polaków jedyną pociechą... 
Jeszcze ziemia ojczystą być nam nie przest:łła. 
A gdy ją ręka będzie lemieszem krajała, 
Znajdzie w niej jeszcze ojców popioły i kości, 
Te drogie szczątki dawnej chluby i wolności. (w. 24(0). 
1160 Tak utraciwszy Eden ów najpierwszy człowiek... 
Przeklinając swą ufność z naj żywszą żałobą, 
Ujrzał pocieszyciela anioła przed sobą. 
Który z twarzą słodyczy ciesząc jego dolę, 
Zachęcał go do pracy i ukazał rolę. (w. 1510). 
1165 W poemacie tym. pełnym tajemnic i piękności przyrodzenia, 
wszędzie widać cienie, które posępny cień oj czyzny na obrazy 
jego rzucać się zdaje. We wszystkich królestwach natury, przez 
poetę opiewanych. odzywa się duch ojczyzny, wszędy widzi jej 
stratę i podobieństwo. Rozrzewniająca czułość, melancholiczna 
1170 imaginacja, któremi naukę swoją okrasza, zdają się nie dbać, spo- 
sobem elegji właściwym. o powierzchowne wiersza ozdoby, który 
przytero na prostocie zyskuje, a rzadko na płynności swojej utra- 
ca. Trzy ustępy, nieszczęśliwe kraju zdarzenia malujące, są wzo- 
rem tkliwości i miłej poezji. Nic tkliwszego w Ofelji i wstelkich 
1176 romantycznych poezjach nie znajdziemy nad ustęp drugiej pieśni. 
Prócz tych elegijnych poezyj. najcelniejszemi są z rzeczonej 
epoki tłumaczenia z różnych języków, któremi się prawda język 
zbogaca, ale przytem przez wiernoM, nie tylko myślom autora, ale 
i językowi jego zaprzysiężoną, właściwe sobie piętna nieznacznie 
1180 zaciera. Tego jednak po tłumaczach starożytnych autorów nie 
można się było obawiać; ale kiedy niczem niepozbyta moda, cza- 
sowe okoliczności zrobiły język i literaturę francuską tak panują- 
cą. jak przepisy gotowalni: i nasz sta.rożytny język, mimo zabie- 
gów Kopczyńskiego, Dantyska i innych mężów, gwałtem występ 0- 


w. 1101: Lechjada, S,billa - utwory Woronicza. 
w. 1175: W ust,pie drugiej pi-śni - opowiedział poeta o losacb Karoliny, która 
utraciwszy w powstaniu KollciuRzkowskiem m
f:a i brat". popadła wobłą-- 
kanie I"tl\d u Brodzibskiell:o zestawienie jej z Ofelją w Hamlecie Szekspira). 
w. 11	
			

/brodzinski_o0120_0001.djvu

			120 
1185 wać zaczął we francuskiej sukience. Za tem poszedł i duch narodo- 
wej poezji; krytycy francuscy s(;.'łli się prawodawcami polskiego 
gustu; gładkość, powierzchowność. galanterja zaległy miejsce pro- 
stoty, czucia: imaginacji. Poezja stała się tylko świątnicą gustu. 
dobrego tonu, zabawą, polem do uszc?ypJiwych walk literackich. 
1190 a oprawdziwem swojem powołaniu zapomnieć się zdała. Nie mó- 
wię tu przecież o poetach, których powszechne zalety umie cała 
publiczność oceniać. 
Teatr narodowy stał się w czasach zaguby jedynem ogniskiem 
języka polskiego. Zaczem do tej naj znakomitszej gałęzi poezji 
1195 przyszliśmy, widzieliśmy ją już tyle Z8 granicą kwitnącą, że nam 
tylko pozostało obce krzewy na naszą ziemię przesadzać. Pięknie 
one rozkwitnęły, ale ?agłuszyły narodowe latorośle. Zarzuceni tak 
wzorowemi Hómaczeniami i doŚĆ licznych wzorowych sztuk. za 
surowi byliśmy na usiłowania własne, niosąc wszystko pod taksę 
1201) paryską, lubo wiemy, iż sama Francja. Hiszpanja, Anglja i Niem- 
cy, od własnych pierwiastek zaczynając, posunęły się do stopnia 
swojego i narodowy gust utwierdziły. 
usi być naśladowcą, kt.) 
najpóźniej poczyna. ale niewolnikiem byćby nie powinien. .Wi- 
dzieliśmy na naszej scenie płody szczególniej francuskie i niemie- 
1265 ckie; ale te dwa tak przeciwne poprzedniki nasze nie zdołały nam 
jeszcze właściwej drogi pokazać. Słusznie poszliśmy za Francuza- 
mi,. opuszczając Niemców. bośmy nie mieli celniejszych ich sztuk. 
oprócz dram, zjawisk jednego wieczora
 Zajmowały nas we fran- 
cuskich tłumaczeniach cnoty greckie i rzymskie, ojczyznę i wol- 
1210 ność w sercu obudzające; przygody rycerzów niemieckich wraz 
z duchami nie tak mówiły do naszego charakteru. Jednakowoż 
piękności jednych przejęliśmy niewolniczo z wszystkiemi warlami. 
wady drugich odrzuciliśmy przesądnie z wszystkiemi pięknościa- 
mi. Tak obcą monetę w obieg puszczając, deptaliśmy po krnsz- 
1215 cach własnej ziemi. nie śmiejąc na nich wybić stempla narodo- 
wego. Publiczność, nad wszystko narodowość kochająca. szukaJa 
w scenicznem omamieniu jej przypomnienia. Polski tytuł zwołał 
wszystkich do świątyni Tałji. Charakter i przygody królów zajmo- 
wały serce Polaka, wspomnienie ojczyzny wzruszało go, ale próżne 
1220 usiłowania autora. Chociaż chciał razem dogodzić przepisom i gu- 


w. 1180--1190: Surowa krytyka polIIkiego pleudoklasycyzmu z XIX wieku. 
w. 15101: ,ierwiastka zawiązek, próba. . 
w. 1203-1200: Istotnie WYli ta wiano u naR duto melodramfttów pióra": trzeoio- 
raędnych pillarzy niemieckich, r7chło I/!Upelnie lIapoml1.ianych. 
w. h!1:,j; TalJa - muza tragedji; 
wiqt.rnia Talji - teatr.
		

/brodzinski_o0121_0001.djvu

			121 
stowi francuskiemu, lękał się terminu 24-ch godzin. zamknął bo- 
haterów swoich w jednej sali, takowym krokiem postępował za 
wzorową boginią swoją; jednakowoż znawcy, wywyższeni nad 
publiczność znajomością Paryża. chcący, ażebyśmy według prze- 
19'"
 pisów czuli, według sądu innych sądzili, dali wyrok na autora 
stosownie do odległości jego od Rasyna.)ub Woltera, jak gdyby 
zawód polskiego poety nie był innym, ty1ko do mety przez Fran- 
cuzów wytkniętej. 
W trudności zatem o płody oryg-in31n
, wynaleziono szczęśliwy 
1280 sposób przekabacenia obcych sztuk po polsku, co znacznie zaspo- 
kajać umiało obiedwie strony publiczności; jed.nej przypominała 
się droga narodowość, drugiej ulubione wz
ry; jakoż istotnie mi- 
I strzom scenicznej sztuki powiodło się wybornie zyskiwać powsze- 
, chne oklaski. Ale nie wszyscy mieli prawdziwie ducha narodowego 
123fJ na celu. Z tak nieostrożnie przebitej monety pokazuje się cudzy 
orzełek. Polak zastanawiający się nad obyczajami swoich braci. 
dziwi się, skąd do tej polskiej sukni przyszedł jakowyś cudzozie- 
miec; prócz mowy, ubioru, nazwiska i miejsca sceny, nie może 
dostrzeo Polaków. Dziwne mu się zdają intrygi obce domom na- 
1240 szyni; przywary i wady. niewinnie nam z obcego ludu narzuc.one, 
jak gdybyśmy swoich własnych nie mieli: kochankowie przebiera- 
ją się szczęśliwie w ubiory rozmaitego stanu, ojcowie - zawsze 
cele oszukaństwa swych dzieci i dla przyspieszenia końca sztuki 
dają się zara'Z przeprosić; dowcipne bez wszelkiej moralności Fron- 
124') tyny z wymownemi subretkami ważą losy i szczęście swoich pa- 
nów i t. d. Podobnym więc sposobem moglibyśmy przyjŚĆ do 
tego. że nie scena komiczna z naszych obyczajów, ale my ze sce- 
ny wzorybyśmy przejmowali. 
Nie dziw, że w takim stanie dramatyki teatr nie mógł mieć 
121)0 tyle wpływu na narodową literaturę. ile go wszędzie miał i mieć 
powinien; że gust publiczności polskiej nie oświadczył się jeszcze 
na pewną drogę. Raz słyszano pełnych powagi bohaterów, których 
losy nakonieo wymowna narrarja rozstrzygnęła. drugi raz żwa- 
wych niemieckich książąt, obok nich brudnych ministrów. których 
12;')5 tet na końcu niegodziwie traktowano: raz zimną g-alanterję roz- 
kochanych monarchów, drugi raz rycerzów dla kochanki ca}ej na- 
turze upadkiem grożących: dziś bohaterowie. wierni przepisom 


w. 12--'3 -122tc: W..łowach tych pot
pienie stanowiska pseudoklasycznej krytyki 
polskiej. 
w. 12«: Front.ln - często po'Wtarzajll,Ce się w komedjach franc1lskich imię 
IIprytneco lokaja. ·
		

/brodzinski_o0122_0001.djvu

			122 
jedności miejsca, kazali się z pola nieść do salonu, ażeby skonać 
według wszelkich prawideł; nazajutrz ścigano rycerza po skalach 
1260 i lasach, aż nakoniec po zwijaniu i rozwijaniu różnych dekoracyj, 
wśród dymu prochowego, z powszechnem zadowolnieniem poległ 
tyran, co się ważył mieć za żonę kochankę żwawego rycerza; dziś 
rozwinęły się wszelkie t.aIenta dworskiej intrygi, p6żniej duchy 
wspierać musiały niedołężność ludzką. . 
1266 Każdy z tych dwóch oddzielnych gustów zyskał swoich stron- 
ników. Jedni zajmowali"się rzeczą według czucia, drudzy sądzili 
o niej według sztuki. Jedni, zajęci przygodami bohatera. nie zwa- 
żali, że nie w jednym salonie działa. u drugich przegrał najlepszą 
sprawę, jeżeli co fo
alności uchybił. Wzorowe sztuki z połączo- 
1270 nym zapałem przyjęto. Skończyło się jednak na tem, że jedna 
strona poleciwszy mocno drugiej częste słuchanie wychwalonego 
dzieła, sama na nie przyjść nie raczyła. 
Po zwiedzeniu krajów oświeconych przez nasze rycerstwo 
i ukształceniu gustu, teatr narodowy nową świetniejszą zaczął 
.127ó epokę. Czasami z samego spodu repertorjum teatralnego wystę- 
pują jeszcze dawne niemieckie dramata. ale te piękności, niegdyś 
zajmujące. jakby latami na wdziękach ukrzywdzone, już nas za- 
jąć nie zdołają. 


, 


. 


ł. 


.. . 
w. 
: dwa oddZIelne gusty - utwory lrancullł.ie i niemieckio.
		

/brodzinski_o0123_0001.djvu

			Po tem krótkiem napomknieniu o obcej i naszej poezji, wy- 
pada' nam teraz zastanowić się, czego w tym wieku, w którym 
nowość tyle popłaca, trzymać się mamy? który rodzaj tak zwanej 
klasyczności. Greków i Rzymian i Francuzów. jest nam najwła- 
ó ściwszy? co jest dla nas romantycznem w tym duchu, jak ten ro- 
dzaj poezji w niniejszem piśmie uważaliśmy? 
Do starożytnych klasyków zbliżają nas zaiste. jak widzieliśmy, 
wzory naszyoo przodków, nasz język, nasza im równająca się mi- 
łość ojczyzny i wolności; ale nasze rolnicze obywatelstwo. lo=,y 
10 naszej ojczyzny, religja chrześcijańska, ogólny wreszcie duch wie- 
ku i.oświecenia, na każdy naród mniej lub więcej wpływu mający. 
nie pozwala nam być zupełnymi Greków i Rzymian naśladowcami. 
Wysoki stopień literatury francuskiej, który nad wszystkie euro- 
pejskie narody na nas w ostatnich czasach najwięcej miał wpływu. 
15 pociąga nas wytworem gustu, łatwością, przyzwoitością i powierz- 
chownemi pow3hami; ale wolność i serdeczność języka naszego. 
charakter narodu. skromniejsze obyczaje ich lekkości i dowcipowi 
nie podołają. a właściwą swoją chlubną cechę stracićby mogły. Ich 
surowe przepisy sztuki i gustu kładą prawda tamę zdrożnościom. 
20 jakich się inne narody w zupełnem rozpasaniu z przepisów naba- 
wiły; jednakowot, jak prawa być powinny zapewnieniem swobody 
ludu. tak przepisy sztuki nie powinny ścieśniać dążeń genjuszll. 
ale wskazywać mu zbawienną drogę; 
dy częstokroć przepisy sztu- 
ki i gustu francuskiego są raczej tylko formalnością, której do- 
26 pełnienie stanowi, prawda. nienagannego w poezji obywatela. alp 

 zato tamuje mu drogę do rozwinięcia władz umysłowych. gdy nie 
tylko ścisłe praw dopełnianie, ale ich używanie odznacza prawdzi- 
wego obywatela. 
Jakiż rodzaj )pezji z tych. które wyżej pod rodzaj romanty- 
50 czności podciągnąłem, jest dla nas stosowny? 
Prostota bibliczna nie wielu rodzajom poezji służyć może; styl 
orjentalny ani wiekowi, ani towarzyskości, ani też wyobrażeniom 
naszym służyć już zdoła. Poezje Osjańskie są raczej utworem
		

/brodzinski_o0124_0001.djvu

			124 
samej imaginacji, nie noszą żadnego pi
tna pewnego charakteru; 
B5 naśladowanie ich tyle jest niestosownem, ile niepodobnem. Ślednie 
rycerskie wieki, ten główny punkt romantyczności, od którego 
wzięła nazwisko i odznaczenie się swoje w poezji, nie są dla nas, bo 
nasza polityczna towarzyskość już była zawiązaną, kiedy się ry- 
cerze chrześcijańscy za osobnemi przygodami i widokami błąkali, 
40 gdzie obok cnót szczególnych rycerzów widzimy gwałty towarzy- 
skie, za któremi nasza imagin:tcja błąkać się nie ma potrzeby. 
Chrześcijaństwo. w średnich wiekach u nas łagodnemi środkami 
przyjęte i rozszerzone. nie nabawiło naszych przodków rozleiVu 
krwi za opinje, a zatem nie zostawiło smutnego pola dla poezji, 
45 coby rozlew krwi z powodu zasad chrześcijańskiego braterstwa 
opiewać mogła. Szczególniej zaś nie zaczerniło naszej imaginacji 
chrześcijaństwo tą posępnością, trwożnemi uczuciami i okropnością 
duchów, które przerażają imaginację ludów germańskich, a na 
męskość człowieka i pogodę wewnętrzną tak ważny. wpływ mają. 
50 Włochy, od niewieściej miękkości do przebujałej imaginacji prze- 
chodzący, nie noszą odznaczającego piętna narodowości, dla Po- 
laków tak świętej. Shakespeare potrzebował zimnych i posępnych 
swych ziomków zwabiać okropnościami, nadzwyczajnemi utworćł- 
mi imaginacji. wydobył wszystko straszliwe z narodu, wszystko 
55 przerażające z religji. czego ani w dziejach naszych znajdziemy, 
ani też nasze łagodniejsze uczucia i weselsze pojmowanie ducha 
chrześcijaństwa nie zniosą i nie potrzebują. Przytem uważyć nale- 
ży, że tak ro-, jak inne słowiańskie ludy, cechujemy się między 
p6łnocnem" "uodami swobodniejszą imaginacją i oprócz miłej 
60 melancholj\ _.e widzimy w niej przeraźenia i okropności. 
Jestże teraźniejsza idealność i mistyczność niemiecka dla na- 
rodu naszego? Sam naprzód niemierki język jest zdolny do tego. 
co z tej powietrznej wydał krainy. Nie można przepisywać granic 
myśli, ani wyznaczać kierunku imaginacji, ale porywać się w nie- 
6FJ pewny lot, bez natchnienia, puszczać się jedynie dlatego. że w tę 
drogę inny się puścił. jest nierozsądkiem, którego skutkiem jest 
obłąkanie, a korzyść żadna. Idealnością jest cala poezja. ale jej 
przeznaczeniem jest zdobić ją miłą zmysłowością: unoszenie się 
za sfery, w ten błogi sen przeznaczenia naszego. te marzenia, w 
70 których się wielkie i cnotliwe dusze pojmują, ale nie rozumieją, 
jak są zakładem naszej świetnej przyszłości, tak są uciążliwe w 
praktycznem pożyciu, do którego docześnie przeznaczeni jesteśmy. 


w: 61: t6ralni6jsza ldealnolł l mlstycznolł niemiecIta - w pcezji tzw. Szkoy 
-romantyczuej niemieckiej z poczlłtków XIX. wieku.
		

/brodzinski_o0125_0001.djvu

			1!5 
Duch niemieckiej filozofji, tchnącej ogólnem dobrem dla całego 
człowieczeństwa, lubo staje :się razem powodem i do obłędnych 
75 marzeń, szanowany jednak być winien dla świętych swych celów; 
jest on zawodnym często dla słabości ludzkiej, śmiesznym dla 
praktycznego tylko rozsądku; nie idźmy przecież ślepo przeciw 
niemu. jako synowie jednego Boga i przeznaczenia, ale jako Po- 
lacy, dziedzice ziemi odwiecznych ojców, której utrzymanie tak 
bO drogo opłaciliśmy; my, którzy po ofiarach, jej stracie i odzyska- 
niu, czujemy, co jest ojczyzna, nie uwodźmy się temi marzeniami. 
Każdy kochający prawą ojczyznę przyczynia się do ogólnego do- 
bra ludzkości. Dla tej chluby, dość nam wspomnieć, że nasi ojco- 
wie nie przez zdobywanie krajów ojczyźnie i ludzkości służyli, że 
ł'f> na zasady chrześcijaństwa, mające europejskie narody węzłem 
zgody połączyć, ważny wpływ mieli, walcząc przeciw jego nieprzy- 
jaciołom i odpierając ich z siedzib możnych sąsiadów, że rozsze- 
rzanie oświaty w Europie, teraz relfgji na pomoc idące, zasłaniali 
swoim puklerzem z własną szkodą., że naród nasz mial zasady, 
90 o które oświecone narody później zaczęły się dobijać. a które st.ały 
się przyczyną zaszłej zguby i że ich odzyskanie tylko naszej sta- 
łości i wspaniałości monarchy pobratymczego ludu winni jesteśmy. 
Dla korzyści naszej pamiętajmy. że nam pozostaje doskonalić pra- 
ktyczne towarzyskie usposobienia. jakie naszemu odgrzebaniu się 
G ó przystoją, a od których idealność odwodzi. Jeżeli W&zystkim pa.- 
mięt:W należy, że za uszkodzeniem ('.zęści ocalości myślić nie wy- 
pada, tak i my pomnijmy, że na doskonaleniu części dobroć calo- 
ści zawisła. Tak zachowując cechę starożytnych ludów w miłości 
ojczyzny, godźmy ją z zasadami chrześcijaństwa i zdrowej fi- 
t O lozofji. 
Mistyczność, zaczynająca się wdzierać do poezji Niemców. 
nie jest to kielich pociechy, który religja podaje. Proste i krótkie 
jej nauki, przez prosty lud najpierwej przyjęte, są wynikło8cią 
długich bada'ń i walk z tajemnicami natury. Boska, do serca m6- 
lorJ wiąca prawda nie może być wikłaniem pojęcia. Na to przez długie 
wieki musieli mędrcowie błąkać się i walczyć w zdaniach, ażeby 
prawda coraz stawała się czyściejszą; wikłać ją jest to znieważać 
prace długich wieków. 
Jak szkodliwą jest płytka tylko znajomość korzyści, jakie 
ł}l) nam erudycja gotuje; tak równie dla poezji strzeżmy się nienasy- 
conego w niej szperania. Jakążbyśmy to korzyść odnieśli, gdyby 
pamięć nasza stała się tylko niewolniczym składem tego, 00 się 
innym dzielić, rozdrabiać i wnioskować upodobalo? Nauki dążą
		

/brodzinski_o0126_0001.djvu

			" 


126 
tajemną. drogą do coraz łatwiejszego używania własnego rozsą.dku, 
11ó nie zaś do zabrania mu miejsca. Gdzież swoboda obciążonej pa- 
mięci, gdzież porządne użycie tak licznych i sprzecznych materja- 
łów być może? Nie możemy być wiecznymi uczniami ani nosiciela- 
mi cudzej własności. Dla nas ludzie myślą, ale nie za nas. 
Lecz, jeżeli przytem obowiązkiem i koniecznością jest korzy- 
120 stać z tego, co oświecone narody we względzie nauk i umiejętno- 
ści zrobiły, gdyż żniwo badań rozumu i doświadczeń do całego 
rodu ludzkiego należy, tak mniej potrzebnem jest naśladowanie, 
osobliwie dla nas nowoczesnych. w poezji, która, jak widzieliśmy, 
być powinna zwierciadłem języka, czucia i obyczajów każdego 
125 narodu. Dlatego też, mimo że w poezji oświeconych narodów s1a- 
wniejsze wzory mieć możem, sądzę, że najwięcej narodowych na- 
szych poetów tchnąć powinniśmy duchem. Duchem, mówię, gdyż 
co do sztuki i doskonałości, można wszędzie szukać potrącenia 
lub wzoru lub je samemu w 
obie wynaleźć; wszystkiego jednak 
130 powinien być język i narodowość podsta"ą. 
W języku naszym winniśmy szczególnie szanować starożytną 
budowę, którą się szczyci nasz język, najwięcej ze słowiańskich 
wypracowany. Jest ona naj chlubniejszą naszą cechą między ży- 
jącemi językami, której naśladowanie obcych szkodliwe być może. 
135 Wolność, szczerość i zwięzłość naszego języka, szczególniej zaś 
niewyczerpane prawie bogactwo w cieniowaniu wyrazów, daje mu 
pierwszeństwo nad francuskim, o czem najłatwiej przekonywamy 
się ze wzorowych naszych wykładów dzieł tego języka, jako też 
z tłómaczeń na francuskie Trembeckiego i Krasickiego. Zastana- 
140 wiająca logiczność języka polskiego w źródle i pochodzeniu słów 
umysłowych powinna nam być wieczną rękojmią zdrowej i jasnej 
filozofji, i zasłonić nas od tylu utworów, jakiemi z grzechem nie- 
odpuszczonym zaciemniają niektórzy tłumacze pism niemieckich 
jego naturalną jasność i zdrowy porządek. Rozdrabianie i skla- 
145 danie słów niemieckich i dosłowne ich u nas tłumaczenie noszą 
zawsze cechę cudzoziemca w obcej sukni, i prócz tej nie mają ro- 
dzinnego pokrewieństwa z tak logicznemi w pochodzeniu wyraza- 
mi naszemi. Ich gruntowne poznanie i wybadanie powinno być za- 
sadą zdrowej i jasnej filozofji. Zaniechanie tego, a chęć dosłownego 
160 szykowania naszego języka do obcych, jest jedyną przyczyną 
użaleń na jego ubóstwo. Myślmy bogato i po swojemu, język ubo- 


w. 119-100: W ulltępie tym Iformułował Brodzińllki najdobitniej Iwoje IItano- 
....illko i program literatnry polskiej. 
w. 140: sld" um
slo"
ch - t. j. .łutlłCych dc wyrałenis pojęó oderwaDych 
abltrakcyjnych.
		

/brodzinski_o0127_0001.djvu

			. 


127 


gim nie będzie. Zajmować się nie tylko pismami obcych języków, 
ale nadto temi, w których autorom niemieckim dowolnie tyle wy- 
razów tworzyć się podoba, i myśląc po obcemu chcieć z łatwością 
155 wszystko w swój język {Y"zelewać jest to wymagać po nim niepo- 
dobieństwa, kazić obadwa razem j"Z
yki. Co do poetycznych wysło- 
wień, z Francuzów.nic nie skorzystamy; Niemcy "fil ideaJach swo- 
ich żadnemu językowi naśladować się nie dadzą; oryginalni poeci 
nasi i starożytni pisarze, są naj szczęśliwszą dla nas skazówką. 
160 Poezja polska za Zygmuntów (mówię tu wszędzie o celniej- 
_ szych pisarzach) znamionuje się, przy zwięzłości klasyków, miłą 
prostotą; za Stanisława Augusta nosi cechę dokładności i rozgałę- 
. zienia bogactw języka; za naszych czasów zyskała piętno większej 
czystości, poprawy i gustu, co znakomitą wróżbą jej coraz świet- 
165 njejszego postępu być może, jeżeli przy odzyskanej czystości ję- 
zyka, wyrzuciwszy obce wyrazy, obcego jeszcze toku wystrzegać 
się zechcemy. 
Co do ducha poezji naszej, widzimy w niej wszędzie panującą 
miłość ojczyzny, zapał w uwielbianiu szlachetnych obywatelskich 
170 czynów, miarkowanie w uniesieniu, imaginację swobodną nie prze- 
rażającą, bez "fantastycznych wyobrażeń, łagodną tkliwość, prosto- 
tę zbyt małej liczbie tegoczesnych obcych pisarzów właściwą, rol- 
nicze obrazy wiejskości i rodzinnego pożycia, moralnoM prakty- 
cznej filozofji, namiętności nie burzliwe i skromność obyczajów. 
175 Tego ducha trzymać się jest może naj zbawienniejszym po- 
żytkiem dla dalszych owoców. W czasach naszych zyskaliśmy tyle 
w rozmaitych gałęziach poezji, że z opiekuńczym wiekiem nauk 
Stanisława Augusta możemy iść w porównanie; stratę tylko wy- 
łącznego dowcipu Krasickiego nagrodzić sobie motemy znakomi- 
100 tym postępem płodów drattlatycznych. Ujmę sobie, a krzywdę po- 
stępkowi zrobimy, jeżeli się tylko o tyle cenić i o tyle doskonalić 
zechcemy, ile się do obcych możem przyrównywać. taden na.ród 
nie doskonalił się tą drogą, a każdy ma swoich pisarzów, których 
umie oceniać według narodowego ducha i gustu swojego. W ję- 
185 zyku i w charakterze. narodowym możemy zakładać wszystkiego 
nadzieje. 
Co do czucia romantyczności (jeżeli ją czytelnik w tym du- 
chu uważać zechce, jak ją wyżej rozwinąć się starałem), nie po- 
zwolę sobie więcej żadnych uwag; byłoby to albowiem wykreślać 
11)() władzę myślenia, nadawać przepisy czuciu; wzór jej jest w natu- 
rze, z którego czytać nikt się od nikogo nie nauczy. Każdy, jako 
człowiek pojmujący czuciem glos i widok natury oraz dziejów
		

/brodzinski_o0128_0001.djvu

			128 


. 


ozłowieczeństwa, pojmuje ją.; jako Polacy chrześcijanie nie szu- 
kajmy wrażenia romantycznego z religji w tych okropnościach 
H/b pos;:pności, jak ją znalazły ludy germańskie; szanujmy w niej ła.- 
godniejsze towarzyskie uczucia, jakiemi tchnął święty jej prawo- 
dawca, jakie z jej nauk wypływać powinny i jak ją przodkowie 
nasi pojmowali. Jako Polacy, przywiązani do ziemi ojców, nie 
szukajmy do wspomnienia na przodków wzorów w rycerskiej po- 
200 ezji średnich wiekó'\\', malujmy ich sposobem obywatelskich ryce- 
rzów, zajętych radą o jej dobro, żyjących z rolnictwa, nie waru- 
jących się po skalach jak orły, nie wypadających z gniazd swoich 
jak orły na zdobycz po bliskich równinach, nie za sławę dam swo- 
ich, ale za ziemię walczących. Teraz szczególniej żyjemy w wieku 
205 pełnym wspomnień. Cudowne losy naszej ojczyzny są wielkie m 
polem dla poezjL Romantycznością naszą są nasze niegdyś mia- 
sta, których obwody już czarna rola przykr)'łaj smutne grody
 
 
których nasi królowie przemieszkiwali, a do których murów teraz 
wieśniacy strzechy swoje przytykają; stolica, gdzie teraz na 00- 

1O dzielonej ziemi śpią dwie ukochane rodziny królów naszych i tylu 
rycerzów; Sybilla, gdzie marne pozostałki świetności naszej przed 
zagład.1 uniesiono; mogiły rycerzów, które po niwach naszych 
wszędzie napotykamy; rycerstwo, 00 na wzór Eneasza zniszczoną. 
opuściło Troję, nie dla zakładania nowej siedziby na ziemi latyń- 

lu skiej, ale dla dochowaniA oręża z okupem krwi za cudzą sprawę, 
aby z nim wrócić do grobu ojczyzny z niesłychaną nadzieją. 
O ile wzorów niemieckiej czyli francuskiej poezji trzymać się 
mamy, powinien każdemu wskazać gust narodowy, nie zaś uprze- 
dzenie za jednym albo przeciw drugiemu. Nie bądźmy echem cu- 

lO dzoziemcówl Nie na samem zachowaniu formalności i przyjętego 
gustu zalety jednej, 'ani też na odstąpieniu wszelkich przepisów 
zawisły piękności drugiej. Genjusz umie swobodę swoją z prawa- 
mi pogodzić; mierny talent nic prócz ich niewolniczego dopełnie- 
niA nie zrobL Strzeżmy się samej powierzchowności francuskiej, 
225 nie do uczucia, ale do gustu tylko mówiącej, gdyż wyższe jest 
poezji powołanie; strzeżmy się zapuszczania niemieckiego, które 
miasto nadania barwy wyobrażeniom, :-aciemnia pojęcie. Nie sza.- 
nujmy wyłącznie w poezji samego dobrego tonu, jak nas Francuzi 
nauczyli, gdyż ona jest jedynym pomnikiem złotego wieku; i te- 


w. 
 StoliLa.- Kraków Ił: grobami królewskiemi na Wawelu. 
w. ill: Sybilla - por. objailnaenie na str. 97. do wiersza 4,iJ'i. 
w. 2H: rFurstwo - Legjonów D"browskiego. 
w. 1/26: zapuszczanie niemieckie - mywame wybujałych przenośni.
		

/brodzinski_o0129_0001.djvu

			129 
230 r:\i:. jak na godach świąt Saturnowych, powinni wszyscy mieć do 
uicj vczestnictwo. Francuzi, znający w swej poezji tylko wysokie 
osoby albo idealnych pasterz ów, nie maluj;ł obywatelstwa, czem 
Niemcy poezję swoją upowszechniają i zbawienne osięgają skutki, 
wystawując piękny ideał rodzinnego pożycia. Czcić należy cnoty 
235 i 7.asługi wielkich osób, ale nie wystawiajmy ich, jak francuskie 
zimne ody i zawsze. jednotonne tragedje, w których nie odznaczają 
ich piętnem charaktel1l, wieku ł stopnia, ale z jednakową zawsze 
galanterją i dworszczyzną każą im deklamować. Nie na błahem też 
tylko zaspokojeniu prawdopodobieństwa przez termin 24 godzin 
240 i cztery ściany, ale na wrażającem i rozsądnem rozwijaniu wątka 
sztuki zależy zamiar dramatyczny; sądźmy o sztuce według tego, 
ile nas do końca interesuje, jakie uczucie zostawia w nas po opu- 
szczeniu sceny. Kie róbmy równie, jak Niemcy, wszystkich boha- 
te:.ów szumnymi poetami. szanujmy obok natury sztukę i przy- 
245 zwoItoM, nadpwszystko kunsztowne, nie niewolnicze prawdopo- 
dob:.eństwo. Nie bądźmy, jak Francuzi, niewolnikami przepisów, 
'\ ażeby się coś naturze zostało; nie bądźmy, jak Niemcy, zuchwa- 
łymi ich przestępcami, a.zeby naturze służyła sztuka i prawa 1'02- 
sądku. Poezja być powinna jak kamień drogi, który.mając war- 
250 toM f:woją wewnętrzną. przez polor i sztukę nabiera jej jeszeze 
i dla oka powabniejszym się staje. Wewnętrzne poezji zalety. czu- 
cia i ima.ginacji. osobliwie zaś dątenia filozoficznego, widzimy w 
:Niemcach: zewnętrzne, gustu i poloru, mamy w Francuzach; po- 
winnibyśmy obiedwie połączyć. Jak uczucia, czerpane z powsze- 
255 chnej natury, tak przepisy. wynikłe z powszechnego rozsądku. 
wszędzie służyć powinny. Słońce wszędzie płody rozwija, gdzie 
sięga, ale ręka sztuki idzie mu na pomoc. Gdzie płodna ziemia, 
tam sztuka strzeże przebujania i zdobi ją; gdzie mniej płodna, tam 
więcej dopomaga naturze. 
260 W krytyce nie róbmy z poezji umiejętności, aźeby się tylko 
znaw('om podohać mogła: nie jest ona dla oddzielnej klasy, dobry 
gust sobie przyznawająeej, ale ola całej publiczności. Każdy na
 
ród odmawia z pamięci swojego Rasyna. Shakespeara, Tassa. Kra-- 
sickiego. SzylIera, bo kaM;; z nich dla swojego pisał narodu, wc- 
265 dług właściwego mu I!ustu. 
Kiedy się przodkowie nasi piórem wsławiać zaczynali. nie 


w. 230: lwi,ta SaturnoU'e - Baturnalia. Obchodzili je Rzymianie corocznie 
w 
dniu przez cały łydzieil. W CZRsił' tym niewolnicy uw ani byli v.a 
wolnych, zaliadali do atołu E pAnami, którzy im ullługiw
li. 
w. 2
u: I&ratajqce - _w:r...ierajl\ce wrałenie. 


Babt. Xar. Nr. 10 (Brodziński: O kIBsycznv
ci) 


9
		

/brodzinski_o0130_0001.djvu

			1:;0 
mieli krytyki, b<>z niej odżywiło się światło za Stanisława. Fr
Ul- 
cuzi. u których literatura stała się rzemiosłem, sposobem do liyci:J, 
:::
j'7.Uceni mnóstwem piszącyrh. mogli sobie w krytyce pozwolić 
270 G
;yu
.ącego i ucinkowego sposobu wad wytykania; u nas. gdzie 
d.;ięki Bogu! literatura nie jest rzemiosłem, ale owocem S7C7e
f'j 
chQci, wolnej od obowiązków chwili, nie celem zysków. tpn lodzaj 
krytyki ostaćby się nie powinien. Jak autorom szanować należy 
zdrowe i życzliwe rady, tak równie krytyk nie powinienby znie- 
275 ważać chęci piszących. jedynie może dlatego, że go dowcip. wzór 
r.ancuskich ucinków i t. d., niespokojnym czyni. Niernasz w na
 
s;;cj literaturze wybujałości, coby nożyc krytyki potrzebowała., wo- 
ła raczej o prostowanie i podparcie; poświst płochego wiatru poni- 
ży ją., ale nie pomoże do wzrostu. . 
280 Jakże-to wie!kiemi ofiarami naród n3.BZ dobijlli się o swo;e 
7.wyczaje i j
zyk! Jakże szanow3.ć PO\\ inien te jed) ne dz!edzictr;:, 
które mu w czasie zagł3.uy towarzyszyły? .Język nasz, n3jzoako- 
mitsza gałąż słovwiailszczyzny. m3.tki najliczniejs7.ych hufów, jedy- 
nie z żyjących języków budowę st.arożytności noszący. ileż jeszc7e 
285 w miarę swej doskonałości potrzebuje pieczy i rozwijania? Ale 
niedostateczne są. prace uczonych, jeżeli płeć piękna, wszęoz;" 
czystość i wdzięki mowy utrzymująca, języka ojców w domm.'em 
pożyciu szanować nie bf,;dzie. Jeżeli Polki mbrajały własnemi rę- 
koma synów na obronę ojczyzny. j::kże mogą hyć nier:i1l1iętnemi 
WO na jej język? Jakże dzieci, ta potomność pod ich opieką wzrasta- 
jąca, ma być jedyn;e obcym językiem zajęta, gdy nauka ojczy"'b- 
go niańkom tylko oudana. a użycie jego do sług ma być obrćcone! 
Czyliż do pieszczot rodzicielskich, do sło()dyczy domowego pożycia 
niedostatecznym jest serdeczny język swej zipm;? Dr.iwią siQ i uno- 
295 szą. C'udzo7.;emcy T:ad jego pięknościami. giły je w pisma.ch Pola- 
h.Ów rozumieją: cóżby im odpowiedzif'ć, ulacze
o w domu nie jest 
używany i może wic.:cej do pióra aniżeli uo rozmów już służy!' 
Chlubimy się dokładnem wymawianiem francuskiego języka: wię- 
cej-byśmy się naszym szczycili, gdybyśmy mu chcieli poświęcić 
aoo tyle nauki i tyle lat dziecinnych, ile ich ula tamtego łożymy. Nit' 
uhóstwo-to, ani brak wdzięku w języku ojców, alc rac7.f'j jf'go 
!lzczero'ć. zwięzłof:ić i zaniedhanie go przez płeć piękną jest przy- 
czyną., że do posieuzeń obcy przybraliśmy. j:lko ohfity \\" nic ni.
- 
znaczące wyr3.zy grzeczności. przydatny do obojętnych rozmów. 
B05 UO upnejmo-7.wodniczych listów, słowem do wszystldego. co pię- 
. 
w. 275: le £0 dowcip niespokoJn
1II cz
ni - :te pragnie się popilla
 dowcipem. 


o
		

/brodzinski_o0131_0001.djvu

			1:31 
knem nic nazywamy. Płeć piękna we Francji wzniosła swój język; 
płeć piękna niemiecka pomogła mu do wzrostu. gdy porzuciła 
obcy, z którego JaY już tylko wydobyć. się możemy. 
Polacy! wskazują nam dzieje, jak długiem i wiekami od Egiptu 
310 przez Grecję na brzegi Tybru aż do Sekwany, dalej do Renu prze- 
chodzi światło ku północy; widzimy, jak córki latyńskiej i germań- 
5kiej matki, według właściwego ducha rodu swojego, ubiegają się 
wzajemnie o swój postęp w n:mkach. kunsztach i narodowości: 
szczep słowiański, ginący we mgle starożytności, w najliczniejsze 
31;} pokolenia rozrodzony, naj obszerniej ziemię osiadający, czyż nie 
f,owinien równie odznaczać się duchem wł
_ściwym w gugcie i pło- 
dach genjuszu, tak jak się od niepamiętnych wieków językiem 
i charakterem nigdy nieodmiennym piętnuje? Czuć powinniśmy 
naszą przeszłość, naszą potęgę słowiailSką. a najwięcej przezna- 
520 c7.enie, które nam kolej czasu i wielkość monarchy gotuje. Z chlu- 
bą słowiańskiego szczepu daliśmy Europie przykład bronienia 
praw swoich, dobywania z grobu ojczyzny; w obliczu dziwnego 
świata ujęliśmy się za dłonie, klwią wzajemną zbroczone, z ludem 
pobratymczym; niegdyś straż i ofiara Europy, dziś staliśmy si
 
3:?5 
::uocJem pomyślności obszernego pohraty-mczego ludu. narzędziem 
rozwijania tych zasad, które uc
cił wielki monarcha. a które tkwi- 
ły od wieków w narodzie nas:-ym. Pomnijmy, że światło i duch 
narodowy pod każdym względem są jedyną r
kojmią tego. do 
czego nas męstwo, poświęcenie się obywateh-kie i wsp:mi3łośł 
inO monarchy cudem Opatrzności ,ItOWO wróciły. 
'::-o.. 
J' " . 
. 10- 
- \toI.... u :) 


 
w. ;/so--80S: Obronie języka polskiell:o pollwięcił Brodziński w tym samym 
1818 r. piękn7 wiersz p. t Żal Z/J polskim i,zykiem (.Pam. Warsz. lO). 
w. 311: cdrki - narody- 
w.320: monarchy - cara Aleksandra I. jako króla polIikiego. 
"'. 82'2: dziwnego - w I:Dsczeniu: zdziwionego. 
w.32:\: % ludem pobratl'mczym - z Rosją. 
w. B2H t.lch zasad - 7-asad wolności. 
w.524-3'J7: Nadanie Królostwu polRkiemu konstytucji przez Aleklandra - 
otwiera i dla Rosji perspektywy I:dobycia takichte wolności. 
w. 518--330: W wyli aniach późniejszyoh usunięto trzy ostatDie zdania i 1:8- 
ruialIt nich wydrukowano: "Z chlubą słowiańRkiego Izczepu daliśmy 
ł;uropio przykłall namiętnego upodobania w naukach: i gdyby do tego 
upodobania dodać t.ylko stahizą wytrwałość, ju:i;byśll1Y iotl\d obok naj- 
ollwiecei1szych Europy ludów .tanęli". 


{