/Vilniana_031_11_001_0001.djvu

			1<.>'1
'i1 


Dr. Antoni Miller 


Pierwsza Porozbiorowa 
Konspiracja Litewska 


SPISEK 
KS. CIECIERSKIEGO 


przeora Dominikanów Wileńskich 
(1796 - 1797) 


Studjum historyczne. 


Motto: .Historia sprzysiężeń krajowych 
stała się częściq historji Legjonów.. 
M. Ku"id. 


Nakład i własność 00. Dominikanów w Krakowie. 



 
in 1łvJ' 


l
		

/Vilniana_031_11_002_0001.djvu

			1
 3"11.1 


II 


DruJwrnia "Powściągliwość i Praca" w Krakowie.
		

/Vilniana_031_11_003_0001.djvu

			W stęp. 


W przedmowie do dzieła M. Kukiela: "Próby 
powstańcze po trzecim rozbiorze" l) S. Askenazy pi- 
sze: "Naród polski po trzecim rozbiorze znalazł się 
pod każdym względem w położeniu nieskończenie 
trudniejszem i niebezpieczniejszem, niż w 1831 i 1864 
r. niż bodaj kiedykolwiek przedtem czy potem". Sło- 
wa te bardziej niż kiedyindziej mają być zastosowane 
do dzielnicy litewskiej, gdzie położenie było nietylko 
trudniejsze i niebezpieczniejsze, lecz wprost bezna- 
dziejnie rozpaczliwe. Po ciosie drugiego rozbioru, 
po błysku insurrekcji wileńskiej Jasińskiego - Li- 
twa poraz wtóry wpadła pod jarzmo mściwego na- 
jeźdźcy, gromiącego w dalszym ciągu szlachtę i du- 
chowieństwo surowemi wyrokami smoleńskiej Komisji 
Sądowej i dzikiemi administracyj.nemi represjami 
księcia Repnina, dążącemi -do zniszczenia dobrobytu 
narodu i jego starej kultury. Wciąż trwał poważny 
upływ sił twórczych i ofiarnych, potęgując nieby- 
wałe przygnębienie ducha wiary i nadziei. Sam Buł. 


l) Monogr. Dz. Nowocz. T. XIX. Przedmo'wa ABkena.zego, 
str. VII. .
		

/Vilniana_031_11_004_0001.djvu

			4 


hakow *) w pewnym momencie dosadnie ten stan 
okre
la: "gospodstwujet unynje" 2). 
Tego co oglądał litwin, nie widział chyba ża- 
den ze zwyciężonych,narodów. Nie mógł budzić opty- 
mizmu przedewszystkiem stan rzeczy w Grodnie, 
od zamieszkania tam ',króla do schyłku rządów Ka- 
tarzyny II i brzasków'panowania jej; następcy - de- 
generata na tronie. Vi około zdetronizowanego, wy- 
zutego z godności .Stanisława Augusta trwa sara- 
banda pogrzebowych styp .pod reżyserją czujnych 
satrapów carskich, węszących jak Cycjan6w i Rep- 
nin "prestupnoje bujstwo poliakow". Niedobre wieści 
szły i z Warszawy o despotyźmie prusak6w, popie- 
rających utracjuszostwo, i o dezorjentacji społeczeń- 
stwa; a ze Lwowa - o prowokacyjnem podburza- 
niu do wybuchu przy pozorach podstępnej pobła- 
żliwości. Pozatem łaskawość dworska i ucisk na- 
wzajem się dopełniające we wszystkich zaborach... 
"Należało to do utartej już metody działania wszyst- 
kich trzech mocarstw rozbiorowych w Polsce: w jed- 
nej ręce pałka, w drugiej' cukierek i to zatruty". 
(Ask.). 
Nie można się dziwić, że przez Czas pewien
 
zwłaszcza na Litwie, bezpośrednio po katastrofie mo- 
gło się zdawać, ,iż "wszystko runęło w gruzy .i nie 
masz nigdzie w kraju ani podpory, ani widoku", 'że 
w takim ducha nastroju uwierzono w okrzyk "finis 
Poloniae", powtarzany: wroga fanfarą radosną. "Pod 


ł<) Był gubernatorem wileńskim od 6/1.1797 r. do. 
19/XII. 1798 r. 
2) ...po zdemaskowan-iIu assocjacji wileliskiej.
		

/Vilniana_031_11_005_0001.djvu

			5 


oszałamiającem wrażeniem niesłychanego ciosu 
pisze Askenazy - nie uświadamiano :sobie należycie 
dystynkcji rdzennej, zachodzącej, pomiędzy docze- 
sną, dziełem ręki ludzkiej będącą forn1ą powalonej 
państwowości, anieśmiertelną, niezniszczalną, naro- 
dowości istotą" S). 
Recz oczywista, że ta "dystynkcja rdzenna", ten 
pierwiastek odwieczny - fanatyczny kult wolności, 
znamionujący istotę bytu 8oo-letniego z górą pań- 
stwa, musiał rychło, niemal automatycznie - pchnąć 
aemokratyczną i oświeconą część społeczeństwa do 
akcji, dwoma łożyskami płynącej.: konspiracyjnej 
i legjonowej, ku restytucji Ojczyzny zmierzającej. 
Konieczność dynamiczną tego zjawiska już przed 
stu laty ujął swoiście, ale trafnie naoczny świadek 
ówczesnych przełomów, literat, smutnej pap1ięci J6- 
zef Kalasanty Szaniawski, jeden z konspiratorów 
warszawskich za władztwa prusaków. "Chodziło, pi- 
sze, o idealnem przynajmniej. do czasu utrzymywaniu 
bytu narodowego, przez niejaką reprezentację jego 
w przyjaznych krainach: tym celem mnóstwo pola- 
ków poddało się dobrowolnemu wyojczyźnieniu, o- 
puszczając familj.e i przyj.aciół, oddając majątki wła- 
sne na łup prześladujących rządów... Kiedy rozpro- 
szyli się jedni po rozmaitych Europy miejscach, dla 
.. 
zasiągnięcia wiadomości potrzebnych gwoli kierun- 
kowi patrjotycznych chęci wpośród ujarzmionego 
kraju, wznosili inni oną narodową' reprezentację 
nierównie skuteczniej i okazalej, tworząc pamiętne 
związki siły zbrojneji Polaków, któraby później stała 


S) S. Askenazy: "Napoleon a PoL3ka", atr. 53--54.
		

/Vilniana_031_11_006_0001.djvu

			6 - 


się węgielną podstawą nowej budowy oj.czystego 
gmachu" '). 
Tak swe zadania rozumiała Deputacja Paryska 
pomimo zarzucanej j
jl nieoględności ferworu "spi- 
skowo-powstańczego", tak pojmowała emigracja nad 
granicą wołoską i "Centralicja Lwowska". Poczuła 
rychło te prądy i nurty najbardziej. zdeptana i zgnę- 
biona Litwa. Wewnętrzna dynamika tej twardejl 
części narodu, mającego w swej. innerwacji !psy- 
chicznej zaszczepione pierwiastki poczucia prawa 
i ,wiary w zwycięstwo sprawiedliwości dziejowej;; 
wciąż trwająca w ustroju życia zbiorowego i indy- 
widualnego więź z Koroną, jako podstawą siły mo- 
carstwowej złączonych na wieki narodów - musiały 
zwyciężyć chwilowe oszołomienie myśli politycznej, 
w rodzaju twierdzenia Czackiego, że Polska jest wy- 
mazana ż liczby narodów. Musiał zwyciężyć w końcu 
i instynkt samozachowawczy dzielnicy, stykającej, 

ię z dzikim wrogiem, od dwóch stuleci jako 
nimicus 
hael'editarius prącym do zagłady nie tylko państwo- 
wości, lecz i kultury katolicko-łacińskiej narodu.- 
Po odprężeniu, po pewnem ochłonięciu, po porozu- 
mieniu 'się z innemi dzielnicami i emigracją, musiały 
tu bardziej intensywnie ujawnić się myśli wyzwoleń- 
cze, "dążności ratunkowe", które oczywiście, narazie 
pójść mog y tylko nurtem konspiracyjnym, subsy- 
djamym. Ujarzmieni w szczególnie dławiący sposób 
bronią i negocjacją polityczną, jęli się litwini z całą 
detenninacją szukania drogi odwrotnej w dążeniu do 
rewizjonizm u układu politycznego, do wykorzystania 
') Cyprjan Godebskru: "Dzida prozą i wierszem pił!ane". 
Warsz. 1821. Przedmowa J. K. Szaniawskiego.
		

/Vilniana_031_11_007_0001.djvu

			7 


przemian konstellacyj politycznych, chociażby z po- 
parciem oręża we własnej dłoni błyskającego. - Da- 
lecy od "ziemi włoskiej", dalecy i od Lwowa, prze- 
grodzeni czujnym kordonem od Warszawy, znajdując 
się w warunkach wyjątkowo utrudniających akcję 
wyzwoleńczą - pomimo to wszystko pomni, powta- 
rzamy, na więź Unji, na mał"tyrologj.ę wspólną, na 
łączność czterowiekową z kulturą Zachodu autochto- 
ni kresów pokonanej Rzeczypospolitej zaczęli... dzia- 
łać. 


Działalność patrjotyczno-konspiracyjną, wyraź- 
ną już w ujęciu sposobów i celu, rozpoczęła t. zw. 
assocjacj.a wileńska, utrzymująca kontakt przez try- 
nitarza ks. Aureljana Dąbrowskiego z assocjacj.ą 
łucko-wołyńską. Konspiracje te pośrednio przez Cen- 
tralicję Lwowską z ruchem legjonowym związane,. 
były jego naj.dalej. na północ wysuniętym bastjonem. 
Łączyły się z niemi pomniejsze assocjacj.e w Brześ- 
ciu, Mińsku, Grodnie. Dlatego studjum nasze nad 
tą pierwszą porozbiorową konspiracją litewską tra- 
ktujemy jako opracowanie .rozdziału historji legjo- 
nów, podzielając pogląd prof. M. Kukiela, że wszyst- 
kie owoczesne konspiracje, czyli sprzysiężenia stały 
się składową częścią organizacji legjonów" 6). 2:ywot 
tych wszystkich assocjacyj; był bardzo krótki: od 
'wiosny r. 1796 do końca września r. 1797 .Nie zdą- 
żyły one ogarnąć szerszych kręgów społeczeństwa,. 
atoli jako wyłoniona z niego siła odruchowa, żywot- 
na, kierowana przez jednostki o wysokiej wartości 


6) M. Kuk,oo'!: .,Próby powstańcze po trzecim rozbiorz0"
		

/Vilniana_031_11_008_0001.djvu

			8 


intellektualnej - staj.ą one wobec Historji Poroz- 
biorowej jako przej.aw ducha patrjotyzmu, jako pro- 
gnostyk naszej stuletniej, walki konspiracyjnej, wal- 
ki czekającej, najeźdźcę, używającego względem nas 
metod, biorących zasób z mroków ducha "słowa idie- 
ła" Anny Ivanówny, trwających przez ponury okres 
"ochrany" i tonących 'w Ipodziemiach "Cepu". 
O wymienionych wyżej konspiracjach pisali 
w bieżącym stuleciu trzej polscy historycy: S. Aske- 
nazy. H. Mościcki C) i M. Kukiel. Z rosyjskich pisa- 
rzy, o ile wiemy, najwięcejl napisał de Pule, 
tóry 
w ubiegłym stuleciu (między r. 1867-1871) powierz- 
chownie zapoznał się z materjałem, malo dostępnym 
nawet dla uczonych rosyjskich. Rzecz oczywista, że 
i ten, aczkolwiek śmiały pisarz, nadał swej wzmiance 
oświetlenie w duchu ówczesnej urzędowej historjo- 
zofji rosyjskiej. (w stosunku do historji polskiej). 
zdradz.ając nadto całkowite niezrozumienie konstruk- 
cji .politycznego sprzysiężenia, psychiki bohaterów 
spisku. Kukiel i Mościcki skreślili przebieg kata- 
strofy wykrycia assocjacyj. w ogólnych zarysach, 
gdyż obszerniejsze omówienie jej oddaliło by ich od 
głównej linji tematu, który opracowywali. Askena- 
zy 7), podnosząc z uznaniem poruszenie przez Kukiela 
sprawy, "ponurej tragedji Jana Nartowskiego, Mi- 
chała Dłuskiego, ks. Ciecierskiego i inn." wyraża 
nadzieję, że akta tej, sprawy "przedmiotu okropnego, 
a najmniej. wiadomego", będą kiedyś ogłoszone". 


6) H. Mościcki: "Dzieje porozbiorowe Litwy i Rusi", str. 
420-425. . 
7) S. Askenazy: "Naro:eon a Pol.ska". 
J,Luka3
ńilki", et'r. 202, 416. 


l
		

/Vilniana_031_11_009_0001.djvu

			9 


Podejmując myśl znakomitego historyka - 
przystąpiliśmy na podstawie akt śledztwa i szeregu 
nowych źródeł do wszechstronnego zbadania powsta- 
nia i rozgromu tej antecesorki wszystkich konspi- 
racyj litewskich, o 27 lat wyprzedzającej inkwizycję 
filaretów, a o 42 - męczeńską śmierć Konarskiego, 
kryjącej. tragiczne zaiste losy pierwszych porozbio- 
rowej Litwy sprzysiężeńców, na czele których stał: 
w assocjacji wileńskiej - przeor kss. dominikanów 
wileńskich Faustyn Ciecierski, ,a w łucko-wołyń- 
!;;kicj - znany poeta legjonowy Cyprjan Godebski, 
wraz z ks. Aureljanem Dąbrowskim, benedyktynem 
\Vaclawem Ziółkowskim, Janem Kilińskim i innymi. 


..
		

/Vilniana_031_11_010_0001.djvu

			Rozdział I. 


ZWIĄZEK ASSOCJACYJ LITEWSKICH 
Z TŁEM DZIEJOWEM. 


Po zgniecieniu insurrekcji kościuszkowskiejl Li- 
twa dostała się pod bezpośrednie rządy administra- 
cyjno-polityczne księcia Mikołaja, s. Bazylego, Rep- 
nina z grupą sił pomocniczych, wytrawnych i wyro- 
bionych w pracy nad uskutecznieniem upadku Polski. 
W Grodnie grasował gen.-major Jak6b Daniłowicz 
Merlin l) z tępym horodniczym Pincerbiterem i sam 
Repnin tu rezydował. W Wilnie dawał się we znaki 
swą bezwzględnością wicegub. Iwan Georgiewicz Fry- 
zel, a p6źniej Jakób Iwanowicz Bułhakow, ten, kt6- 
rego ks. Kalinka nazwał "robakiem podziemnym, co 
ruinę Polski przed czasem przysposobił". W Mińsku 
pilnował prawomyślności ruchliwych ziemian względ- 
nie zr6wnoważony i pogodny Zacharij Jakowlewicz 
Karniejew. Znany brutal i dziki żołdak katarzyński, 
gen.-maj. Cicjanow 2) miał sobie powierzoną bliższą 
l) ,Był naczeln:i.kiem ko'r'donu. 
2) Tuczkow: "Zap:iski", Pete'I'ilburg r. -1908. .Str. 100. 
Oicja'l"Ow był z pcchQdzenia gruzinem... Był 'tak bruta
nym, 
te n:ikt w Po:Sce nie chciał 'f!łutyć pod jego komendą,. Był 
upa:rty, .a.:e chciał być sprawiedliwym... Str. '197.
		

/Vilniana_031_11_011_0001.djvu

			11 


pieczę nad żołnierzem i... szkolnictwem rozgromionej: 
dzielnicy I Na granicy litewsko-pruskiej ruchem oso-, 
bowym zarządzał rezydujący w Jurborgu Teodor,. 
s. Jana, Bradke, a ruchem tranzytowym i handlowym 
inspektor komory Gustaw Chowden S). Do tego kom- 
pletu dołączyć jeszcze należy znanego pogromcę bun- 
tów chłopskich w Rosji "Moskiewskiego Grenadj.er- 
skiego pułku szefa i kawalera" Fiłosofowa, gen. 
Timofieja Iwanowicza Tutołmina i gen.-gub. Ka- 
mieńca Podolskiego - Bekieszowa.'). 
Repnin, stary znużony "służaka" carski, przy- 
słaniał ówczesną kulturą dworską duszę dzikiego.. 
azjaty, intryganta, egoisty, pyszałka, przebiegłego. 
aroganta, a zarazem tchórza. Poeta DieTŻawin, sena- 
tor, znawca ówczesnego dworu Katarzyny, mówi, że 
"odczuwał wstręt do tego człowieka, który nosił 
obłudną maskę zacności i miłości dla bliźniego, pie- 
lęgnując jednocześnie w sercu pychę piekielną.._ 
Wielu poznało się na nikczemności tego księcia,.. 
a w ich liczbie i Paweł I" 6), usuwający go na 'wy- 
gnanie do jego majątku. \Vschodnią swą dzikość- 
w szczególnie złośliwy sposób ujawnił Repnin wspól- 
nie z Fryzelem podczas śledztwa w sprawie ks. Cie-- 
cierskiego 6) i w późniejszem ujarzmianiu chłopów 
w centralnych gubernjach Rosji. Na stanowisku wiel-- 
korządcy b ył Repnin chwiejnym, pomimo despotycz-- 
S) Arch. WHo G. G. F. N. 9 B. 1046. 
') 3 grudnia 1796 r. Paweł mianuje jgo gcn.-gub. K&-- 
mieńca Pod(}
0'3kiego. Późnit>j został gen.-gub. · Kijowski,m._ 
(Encykl,. 'Powsz.). 
b) Dier
awin: "Zapiski" T. VI. Str. 393. B
b:j. U. S. B._ 
Sygn. lA. 3,3/29. 
6) Mamy wiarogodne świadectwo Isamego ks. 'Ciecier- 
skiego w jPgo .,Pamiętniku". (.'3tr. 10-11).
		

/Vilniana_031_11_012_0001.djvu

			12 


nego usposobienia typowego kacyka rosyjskiego, 
oraz podejrzliwym, jak 'wszyscy ówcześni dworacy. 
Bał się polskiego "wichrzycielstwa i 
amowoli"; 
szlachcie polskiej nie ufał, "naj lojalniejszej insynuo- 
wał działania spiskowe" 7). ,Nieraz błahy powód bu- 
dził w nim niepokój, jak np. zjawienie się mody czar- 
nych czapek w \Vilnie, - czasem zaś poddawał się 
sugestji potęgi mocarstwowej, Rosji i niebywałemu 
w dziejach uzgodnieniu polityki zwycięzców w gnę- 
bieniu ducha i myśli pokonanego narodu. Rozszcze- 
piony pion narodq zdawał mu się chwilami być niez- 
dolnym do sklecenia. Sądził, że kleszcze, któremi 
obramował od końca r. 1794 społeczne i polityczne 
bytowanie dzielnicy - wyduszą z serc i mózgów li- 
twinów "dur buntowniczy", że ty
ko licha garstka 
"niemądrych" miodzików pieści "nieprzystojne" my- 
śli. W takich momentach satrapa jakby osłabiał swą 
czujność na nastroj.e wewnętrzne kraju, nawet pomi- 
mo otrzymywanych spostrzeżeń i skupiał swą uwa- 
gę na ruchu Idyplomacji zagranicznej - w gabine- 
tach Wiednia i Berlina, gdzie dopatrywał się istnie- 
nia niebezpiecznych dążeń "jakobini stycznych". Bał 
się nie lokalnego, czynnego odruchu rozpaczy, lecz 
przesiąkających do gabinetów ideologij republikań- 
skich; obawiał się promieniowania na pokonaną Li- 
twę kultury Zachodu, z którym więź uważał za 



 


7) 
lo!Zcicld: .,Dzi{'je porozbiorowe Litwy i R\L
i". Tu{'z- 
ków: "Zap'iski". I. KnllS2Jewski: "Pul:ska podczas trzech TOZ- 
bijorów". Str. 530-531. T. Hl. - Kraszewski wzg:ędnio 

ycz!ilvie o.dzywa .się o. Repninie, jako. o polityku i a1mini- 

trato.rze, ale ]Jl'zyznaje, 
e rozkaz monarchini był dlail 
prawem. Zamykał wtedy oczy ]
a. :;ro	
			

/Vilniana_031_11_013_0001.djvu

			13 


porwaną. Nie ufał ani politykom-sprzymierzeńcom
 
ani narodowi polskiemu, ani nawet płaszczącej się 
przed nim socjecie 'grodzieńskiej. Prusom najmniej 
ufał. "Duch wiarołomstwa, pisze, wichrzycielstwa, 
wzgardy ku dawnym zobowiązaniom... porwał wszyst- 
kie głowy i rządy. Jakżeż nam się ostać w pokoju 
wpośród owej zawieruchy politycznej,?..." "Boję się 
groźnego niebezpieczeństwa. Litwa zupełnie spokoj- 
na i będzie nią. nadal, dopóki pożar nie wybuchnie' 
w innych miejscowościach"... 8). 
Pomimo tak wyraźnie wrogiego stanowiska, Rep- 
nina do ducha czasu w Europie i podejrzliwości 
względem zgniecionego narodu - niektórzy pisarze 
zarzucali mu polonofilstwo i upodobanie do kultury 
polskiej. Rozwiał te kh urojenia śmiały i czasem 
bezstronny de Pule, który dobrze poznał pracę po- 
lityczną Repnind. i jego dążenia. "Repnin, powiada, 
był naocznym świadkiem zastosowania francuskich 
zasad 1 789 r. w zakrzepłym w niewolniczości i anar- 
chji gruncie polskim, rewolucji w górnych war- 
stwach i ucisku w,niższych... Nie odczuwał sympatji 
do rewolucji, ani nie miał do niej; pociągu, a tem- 
bardziej nie podporzą.dkowywał się upodobaniu dla 
cywilizacji polskiej". 9). :l\Iiał on tem trudniejsze, 
według de Pule, zadanie, że. krępował go' 'stan 
spraw europejskich, stawiających go między dwa 
ognie. \Vewnątrz podbitego kraju musiał od po- 
czątku r. 1795, do ,drugiej połowy r. rl796 przepro- 
wadzać reformy imperatrycy, zapoznawać się z kra- 


') M()
cicki: "Dzi('jl' pod'ozbioro-we Litwy i Rusi", str. 
386-7. 
9) de Pule: .,Stanisław AEg'-!st w Groduic". 'Wilno 1871 r. 


I 
4
		

/Vilniana_031_11_014_0001.djvu

			14 


jem i wprowadzać stopniowo przejście z jednej for- 
my zarządu w drugą, a w szczególności konkrety- 
zować "asymilatorskie (I)" wskazania Katarzyny, czy- 
li "umacniać proces fizjologicznego (I) zlania się 
:z Rosją według niezrównanego (I) wzoru przyłącze- 
nia Małorosji..... wzoru dla Litwy, która "jeszcze nie 
-ochłonęła po amputacji, odrywaj;ącej. ją od Pol- 
'ski". l0). · 
Zadania polityki wewnętrznej Repnina były więc 
wyraźne: dążenie do oderwania Litwy od pozostałej 
części Rzeczypospolitej i zasymilowania jej ludności 
: z Rosją. Osiągnąć to można było j.edynie przez roz- 
-bicie, zniesienie tego, co stanowiło fundament trwa- 
-nia ideowego bytu narodu, jego mocy wewnętrz- 
nej: myślenia i odczuwania kategorjami wartości 
pozytywnych, które urabiały: religja rz.-katolicka, 
kultura łacińska, oraz swoisty, wiekami wyrobiony: 
,rygor gospodarczo-administracyjny, na Statucie Li- 
-tewskim, na samorządzie miast i dzielnicowych usu- 
sach prawnych oparty. Dlatego z wściekłą za ja- 
.dłością rzucił się Repnin przedewszystkiem na twier- 
dze: religję katolicką - podstawę morału dusz ina 
. szkoły świeckie i zakonne - siedliska kultury Za- 
chodu. Jednocześnie zabrał się z energją do reor- 
ganizacji ustroju terytorjalnego w myśl "ukazów" 
Katarzyny, dążących do zniesienia wszelkich śladów 
łączności Litwy z Polską. Tego zabarwienia cywili- 
zacji polskiej patyną kultury łacińskiej, bał się Rep- 
nin i jego sztab najeźdźczy bardziej, niż brzasków 
ruchu wyzwoleńczego emigracji. Te j'ego obawy i po- 


I 


10) tam:te, str. 69. 


f
		

/Vilniana_031_11_015_0001.djvu

			- 


15 


sunięcia taktyczne świetnie ,charakteryzuje wyj.ąt- 
kowo tym razem bezstronny de. Pule: "Jakkolwiek- 
bądź były złe, szkodliwe organy tworzące kulturę 
polską (jezuici i inne zakony), jednak one nieustan- 
nie pracowały i gromadziły dla niej dużo materjału". 
Ta produkcyjność umysłowa, oświata i literatura 
wzbudziła bezwzględną podejrzliwość nowych władz, 
które czyniły wszelkie. usiłowania, aby zahamować 
je w ich rozwoju... Szczególniej pijarskie szkoły bu- 
dziły podejrzliwość carycy. 
, Repnin podzielał tę nieufność, przechodzącą 
w nienawiść do pijarów, a IJotem i do dominikanów, 
trapionych specjalnym ukazem Pawła 1. 11 ). I następ- 
cy Repnina dręczyli zakony szpiegostwem, interwen- 
cjami i karami, czuj.ąc, trafnie zresztą, że tu ,może 
i musi rozwinąć się pierwszy odruch czynny i konspi- 
racja. Jak na drwiny Repnin poleca nadzór nad 
szkolnictwem Cycjanowowi, tak się wyrażając: 
"Szkoły pijarytów szalonemi, bezbożnemi - i dla 
całego rodzaju ludzkiego zgubnemi wpływami zara- 
żają młódź litewską". 11). Podczas procesu ks. Cie- 
cierskiego w liście do Kurakina Repnin, po flam-' 
knięciu przez cara pijarskiej; szkoły wileńskiej, daje 
ujemną Opirlję o nich i o innych zakonach. 1S ). 
Tragedja administracyjnych uwięzień bez są- 
dów wybitniejszych duchownych rozpoczęła się już 
z końcem r. 1794 i trwała po wyjeździe Repnina 
z Grodna aż do śmierci Pawła. Fryzel kontynuuje 
dzieło Repnina. W r. 1794 ulegają deportacji księża 


11) Arch. P. Wil Ręk. G. T. F. 6 cz. l[ N. 39, Btr.139-145, 
12) de Pule "St. Aug. w Gr." str. 69. 
lS) Areh. P. Wil. N. 23. G. G. T. 17
7.
		

/Vilniana_031_11_016_0001.djvu

			16 


dominikanie: Leopold Bulhak i Tomasz 
ilicz, w na- 
stępnym padają ofiarą nienawiści satrapy pijarzy:' 
reg.kanon. later. ks. Józafat Zydejko, Inarski An- 
toni, \Vawrzyniec Adamowicz; bazyljanie: Ferdynand 
..Ciechanowski i Samuel Toficzewski, oraz ks. rektor 
Florjan Kruszewski - za patryotyczne kazanie, uwła- 
czające czci J. C. M. O ukaraniu ks. A.damowicza 
rozsyła Repnin specjalny uniwersał, a w związku 
z tym - drugi, zakazujący pijarom mieszkać poza 
klasztorem "pod pozorem nauczycielstwa lub innemi 
pretekstami", bez wiedzy zwierzchności, gdyż takie 
życie rzekomo "robi regule nieporządki, intrygi i za- 
mieszanie", czego dowodem "przykład ks. Adamo- 
wicza". W końcu Repnin nakazuje tym pijarom 
zgromadzić się w Szczuczynie i potem "ze swoich 
zgromadzeń nie wydalać się"; ktoby zaś tych pija- 
rów przetrzymywał - ma być karany. 14). 
Uniwersałowi, dotyczącemu ks. Adamowicza, 
sekunduje list administratora ks. Pilchowskiego, sub- 
mitującego się przed Repninem. "List mój pasterski, 
pisze, poszedł asystując Uniwersałowi xięcia i błąd 
ks. Adamowicza tak wyświecił, iż nikt nie wątpi, 
że to do niego cała rzecz wymierzona", a ze "nie 
trafiłem zupełnie w myśl Xięcia... proszę by przez. 
dobroć i litość serca swego mi przebaczył". 15). 
Nie tajnem było Repninowi i potem Fryzelowi, 
że zakony Pijarów i Dominikanów mialy doskonale 
---- 
Ił) Tam
AJ. "SZczuc.zyn był głównym cent.rem skupilIk. 
XX. pija'rów lidzkich, którzy mieli w mim swój Dom, i.stnil6- 
j'L\.cy od 1718 r. Szkołę prowadzili pijarzy t>d r. 1730". Dzieje 
kollegjów XX. Pijarów w Lidzie przez A. K. ."Kurj. \Vii. 
Nr. 241 r. 1932. 
15) 'l1a:mże K. G. ,o. 1796. NT. 10. L12ty ró:tne. List P

cho\V- 
ski.ego do Repnina 15. VI. 1795, str. 1147. 


.. 


.
		

/Vilniana_031_11_017_0001.djvu

			17 


zorganizowany kontakt wewnętrzny z zagranicznemi 
Konwentami. One pierwsze wiedziały, co się za kor- 
donem carskim dzieje. To irytowało Repnina i Fry- 
zela oraz władze petersburskie, starające się odgro- 
dzić Litwę murem od ech życia politycznego Euro- 
py, zwłaszcza wówczas, gdy zaczęły się utrwalać po- 
głoski o ruchu legjonowym, a potem coraz głośniej;- 
sza fama o zwycięstwach Bonapartego, co doprowa- 
dzało Pawła i satrapów jego do furji. Również po- 
głoski i uniwersały o rzekomej ucieczce Kościuszki 
z petersburskiej niewoli, a potem o powrocie j.ego 
z Paryża - w szczególny sposób drażniły Rep- 
nina, Rząd zaborczy stawał się wyjątkowo okrutny
 
zwłaszcza dla księży i szlachty, winnej zbrodni "kom- 
ponowania bredni". Ks. Oleński za wypisy z zagra- 
nicznych gazet "o fałszywem zwycięstwie francu- 
zów" i za "udzielenie tego niektórym osobom", ska- 
zany zostaje na rózgi w klasztorze i degradacj.ę do 
wojska. Za to samo ks. Aleksego Krupowskiego po 
oćwiczeniu w klasztorze zesłano do wojska... Szlach- 
cic Tadeusz Kruszyński za to, że w Lidzie jakoby 
"od imienia Kościuszki pobudzał polaków do czynu 
zbrojnego" - stanął w Wilnie pod szubienicą, gdzie 
kat "po spaleniu paszkwilu" dał mu 25 kijów i na- 
piętnował gorącem żelazem policzki. 16 ). Po tej egze- 
kucji zesłano go do Nerczyńska. 
Ruchliwość Dominikanów, pobyt ks. Ciecier- 
skiego w Mińsku w związku ze znanym adresem oby- 


16) ,Arch. P. Wił. Ręk. '"Akta o OBobach karanych w lit. 
gub. na skutek Najwy:t.szych Rozkazów..:' K. 'O. G. N. 153. 
Pismo Fryzela do Mich. s. Larionowa Benrogsen80, 8. I. 1801. 
Tam
e: Listy 'ró
ne K. O. O. 1796, N. 10, str. 1147 i nast. 
Z 


.-J
		

/Vilniana_031_11_018_0001.djvu

			18 


wateIstwa 1itewskiego do cesarza Pawła, a potem 
wykrycie spisku (o tern niżej) - wzmocniły podej- 
rzliwość Pawła, co widać z listu Kurakina do Buł- 
hakowa (w marcu 1798 roku), w którym pisze, że 
cesarz wie, iż Dominikanie "przechodzą przez mia- 
sta, miasteczka, osiedla, mając tyklo zezwolenie prze- 
orów. J. c. M. życzy sobie, by te :wydalania się Do- 
minikanie poddać kontroli i by o tern wiedzieli za- 
rządzający gubernj.ą". Bułhakow w odpowiedzi do- 
tlaje, że to już sam uczynił i że polecił biskupom: 
żmudzkiemu (po francusku), i wileńskiemu: "żeby 
nie włóczyły się mnich y" , Repnin zaś radzi rozsze- 
rzyć ten nakaz i na inne zakony, a nieposłusznych 
poleca karać. 17). Prawdopodobnie pod naciskiem 
Kurakina i Repnina, wcześniej nieco, metropolita 
Siestrzencewicz wysyła l
st pasterski, w którym za- 
znacza, że "raportów o klasztorach Dominikanów 
i Pijarów w Wilnie, z wielkiem zasmuceniem !widzę 
nierząd w Gospodarstwie zakonników... rozwolnienie 
karności zakonnej... Staram się usilnie zwrócić zbłą- 
kanych na drogę ich powołania, ale co długi nierząd 
zepsuł, trudno w prędkim czasie naprawić... Oto i te- 
raz znalazł się tak obłąkany i płochy zakonnik Kru- 
kowski - Bernardyn, że się ważył pisać jakieś 'no- 
winy fałszywe i te oddał Xiędzu świeckiemu Kacza- 
nowskiemu...". W dalszym. ciągu metropolita kate- 
gorycznie żąda od przełożonych zakonów, "aby nie 
ważyli SIę mnisi politycznych Baśni rozsiewać", 
a prowincjałowi zakonu Dominikanów specjalnie po- 


j 



 


17) Tamże. G. T. cz. II. N. 39. :str. 139-145. List Kura- 
killl\ do Bułhakowa 14/III. 1798, N.3784 (wł. podpis); Hot 
Bułh. do Repn. i Repn. do Bułh. z 'Petcrsb. N. 1G7. 


I ·
		

/Vilniana_031_11_019_0001.djvu

			.. 


\ 
\' 


-..-- 


19 


leca "by żaden (zakonnik) nie ważył się pisać poli- 
tycznych nowin... i aby każdy list wpierw przeło- 
żony miejscowy przeczytał". 18). 
Ponieważ list ten i reklamacje Repnina poprze- 
dzają o 6 tygodni aresztowanie ks. Ciecierskiego 
i wykrycie assocjacyj. - przeto należy przypusz- 
czać, że władze policyjne już coś podejrzewały. 
Po zlikwidowaniu spisku zakon Dominikanów był 
w dalszym ciągu pod surową kontrolą; mówi o tern 
m. in. list Fryzela z r. 1799, poprzestającego hesz- 
tą na względnie łagodnem ostrzeżeniu i zagrożeniu 
karami: "Doświadczywszy, pisze, wielokrotnie, a na- 
wet w tych dniach, że zakonnicy obracają czas woI- 
ny na komponowanie i rozszerzanie po świecie wieści 
politycznych, a bardziej bredni od zdrowego roz- 
sądku( I) dalekich", doświadczywszy również, że 
"w celach są niedopatrzenia i zatrudnienia stanowi 
nieodpowiednie jak kompozycje bredni ludzi bała- 
mucących", z mocy urzędu jemu "łaskawie zezwolo- 
nego rekwirują Jurom, aby bez wiedzy Przełożonego 
nie wychodziły z Zakonu żadne pisma" 19). Za 'nie- 
zastosowanie się do przestrogi Fryzel grozi przeorom 
karami. 
Nietylko zakonnicy, lecz i księża świeccy podda- 
ni byli inwigilacji przez Repnina, zwłaszcza w miej- 
scowościac h, które zamieszkiwali rebelIanci, wów- 
18) Bib
j. U. 1. li. Ręk. Kskg;
 N. 1395. Protok.',ł liot6w 
w inteTeaach duchownych pisallych od 1797-1801. N. 100- 
lO2" st.r. 131. 
19) Bib:j. U. St. Bat. Ręk. Sygn. 4799. Ex. 
Ianuscr. mmwi' 
ATcheo
ogej' VihlPnsi,
. A. Cap. Generalis Provincialum et 
DefiJuitorum R. O. I\L A. no clie 3'VIL 1756. - List bi
k. 
.TQanl1(,A N. 102. z hist. pi;una Fryzela. N. 540j17U9. 3/14. 
VIII. 1799.
		

/Vilniana_031_11_020_0001.djvu

			20 


czas już przebywający w Paryżu lub na emigracji 
wog6le. Poddano obserwacji klucz Włodawski, do- 
bra Ogińskich, Prozora, Tadeusza Tyszkiewicza to), 
I ana na Świsłoczy, którą rząd skonfiskował wraz z 30-u 
wsiami. Majętność ta wraz z Dereczynem, Rożanami 
i Zelwą tworzyła jeden z piękniejszych ośrodków 
kultury polskiej i dobrego gospodarowani.a, co wy- 
starczyło, by czuwało nad nią oko Repnina. Na IPO- 
czątku roku 1795 każe on śledzić "pewnego du- 
chownego", który był "wrogo usposobiony podczas 
rewolucji w Polsce". Niebawem otrzymuje Repnin 
takie zagadkowe "zawiadomienie:" "Powołując się 
na list K. T. (K. M) starościca i porucznika Ka- 
walerji Narodowej, zawiadamiamy, że w Wilnie byli 
trzej popi: Grabowski, Piątkowski i Dąbrowski", * 
kt6rzy dowiedziawszy się o wybuchu rewolucji w Kra- 
kowie, naradzali się z malkontentami, żeby sprowa- 
dzić do miasta wielką ilość włościal1skich wozów 
i wywracając je przed rosyj.ską wartą - napaść 'na 
nią i wymordować. Lecz że się o tern przedsięwzię- 
ciu dowiedział Hetman Kossakowski - więc się 
to nie stało. Pierwszy z tych pop6w mieszka Iteraz 
w Świsłoczy, pozostali dwaj w Wilnie". 21). 
Za wieści o Kościuszce Repnin tyranizował nie- 
EO) T
'szldlf\wicz w 8t.opniu ratmistrza stał na czl'!(' wła- 
sneJ ch()rą
\Vi w 1794 r., ranny wa:czył przy dbranie Pragi. 
*) Pał!1'z "przyp1ski", N. 19 i 20. 
21) Arch. Państw. Wii. G. T. 1795. F. 1. N. 3. "Opis 
aek'l'etnych zleceń E. S. Gen. Gub. litewsk., liflandzk., esflan- 
dandzkiega. głównodO\wdzącngo- wajskami Q'rIlZ r(i
nych arde- 
rów K.awal{'ra Księcia Mikałaja Baz. Repnina". Arch. 
l\Ulhlki.('go Kamieslin. b. ,num. T. 1792-1800. 'piotr J.a- 
1JUch)'n dz. 23jXII/98 1'. zawia.damia wa'i. gub. Lit. dl' LasdY, 
re cesarza painfarmawano. i
 pułk. Chodkiewicz, będący 
zagranica.. pisuje da przyjac. 'W WiLnit'. niejakiegO' Grabo w- 
skiegoo. - .Jeśli się ta patwierrdzi ta ma przf'Rłać Graba'w- 
skiegO' da Lapuchina. St.kl'. 11 )<'I'anc. Telm ł
ngla.
		

/Vilniana_031_11_021_0001.djvu

			21 


tylko znienawidzonych zakonników, lecz i Bogu du- 
cha winnych laików. - Pierwsze wieści o rzekomej 
ucieczce Kościuszki doszły do Grodna w lutym 
1795 r. Diwow zawiadamia Repnina, a ten Cicja- 
nowa, że w kluczu Włodawskim znajduje się w (0- 
obiegu uniwersał o ucieczce Kościuszki z więzienia. 
Podejrzenie padło na lekarza "Ganzia" (?) i "gu- 
bernatora" (rządcy) klucza. Repnin każe rzekomych 
"rozsiewaczy fałszywych wieści dostarczyć do Grod- 
na pod pewną strażą". Po upływie kilku dni (2. III) 
żąda wciąż zaniepokojony Repnin od Cicjanowa ory- 
l
inału raportu gen. maj. Borowskiego do Diwowa 
w tej sprawie i poleca aresztować szerzycieli "pa- 
szkwilu" we Wlodawskim kluczu: "szlachcica Leona 
Turskiego, jego sługę i żyda, któremu ten pokazywał 
paszkwil". Przy tern żądaniu zaleca Repnin "nie wy- 
woływać ruchawki nieostrożnem i niepotrzebnem o- 
becnie opowiadaniem". Taki sam popłoch budzi 
w Słonimie wieść o wypowiedzeniu wojny Rosji przez 
Turcję (1795 r.), "brednie" szambelana Wolmara, 
niepokój siejące, a bardziej. jeszcze późniejsze wie- 
ści o powrocie Kościuszki z Paryża pod nazwiskiem 
Da-Frenua 21). Repnin rozpoczyna korespondencję 
z Gudowiczem 2s ) (4. XI. 1197), z de Lassym '(12. 
Ix. 197), polecając ścigać Kościuszkę i tych, któ- 
rzyby mu udzielili schronienia; ogłasza brutalny uni- 
wersał do litwinów, nazywając Kościuszkę "zdraj,- 
cą", który działa w porozumieniu z wrogiem..,'. 


22) AlJ'Ch. Państw. Wi)o K. G. G. 1797. N. 39. A. A
 D, 
N. 8. cz. III r. 1795. 26/XI. 
IS) Gudowicz Jan przez Pawła wyznaczony na guberna- 
tora kjJowskiego, a potem Kamiel1ca PooolBkiego (Encykl. 
Wielka Powsz. T. XXVII" 
tr. 48). 
*) PogłOBk
 o przybyciu KościUdZki do Rosji' Cztienia.
		

/Vilniana_031_11_022_0001.djvu

			22 


"Każdy, grozi, ktoby z nim wchodził w związki, ;Za 
zdrajcę i Burzyciela będzie poczytany". Uniwersał 
ten kazał Repnin czytać z ambon przez "trzy Nie- 
dziele". 2:ywą też korespondencję w tej: materji pro- 
wadzą: Rychter z Rygi z gen.-prokuratorem t.o- 
puchinem, Panin z Berlina z Benkendorf.em 12/13. 
X/98) i Łopuchin z de Lassy'm;, Gudowicz z 'Ka- 
mie{lca Podolskiego z t.opuchinem i t. d. Mały isa_ 
trapka Gudowicz wysila .się na epitety: "przewrotny 
Kościuszko", którego trzeba I przedstawić "we wstręt- 
nej postaci" ("w omierzitit11
om i gnusnom widze'), 
jako krzywoprzysiężcę", bowiem I,W czci ku niemu 
.
myśl narodu zbytnio była podniesiona". De Lassy 
po liście Repnina Izawiadamia Makarowa, że sam 
jedzie w objazd po gubernji, "by powiadomić, 'je- 
(żeli Kościuszko gdzie ,był", lub ośmielił (I) się zja- 
wić". Do poszukiwaczy Kościuszki przyłączył się 
i marszałek dubieński Miączyński 24), który w .liście 
do Repnina wyraża wątpliwość, aby Kościuszko był 
w Prusach, przypuszczając, że raczej będzie dążył ao 
Turcji. (16/1. 1799'r.)
). 
Jakże humorystycznie w perspektywie czasu wy- 
gląda to polowanie na Kościuszkę I A jednocześnie 
wskazuje na istnienie poważnych obaw u rządu, że 
samo zjawienie się Kościuszki może znów zbudzić 
ddcha pokonanego narodu, wobec nadziei, że zzew- 
nątrz może przyjść łPomoc i wyzwolenie. Rząd nie- 


, I 


2ł) o MiącZYIlskim patrz "Pamiętniki" Karpil\i3kiego, 
str. 159. 
25) A.rch. Pal-łetw. N. 9 cz. II. 
biden N. 23. Uniwcrsały Rep- 
uima 19j1I 1799 i 14jVI1800. l'ogłcski o prz,\'byc;u KośdU8zki 
do R09ji. "Czytania", Cztienia. Ks. 2. Str. /40 i na
t. - Kllrj, 
Lit. 179H. N. 15.
		

/Vilniana_031_11_023_0001.djvu

			l 


23 


.. 


wolników zaczął rozumieć, że nawet trzykrotnie zło- 
żona wymuszona przysięga na wierność fonnalną. 
zewnętrzną nie świadczy o lojalności wewnętrznej!... 
\Vszak tam na emigracji są duchy, co nie uznały 
podziału Polski i "wyojczyźniły się". Czy nazawsze? 
Może ich przygna tęsknota, może pokora, a może 
chęć zapalenia nowej insurrekcji? Coś tam baj.ą 
o Dąbrowskim, o jego akcji w Prusach... 1Trzeba 
mocniej obwarować te wykute traktatami sprzymie- 
rzeńców granice I 
I oto już od początku roku 1795 widzimy wy- 
tężoną obserwację granicy, wzmacnianą kontrolą 
paszportów, wymianą informacyj z sąsiedniemi wła- 
dzami i perlustracją. Na ,zagranicznych placówkach 
śledzi się bacznie przyjeżdżających z Polski i po- 
wracających do niej. Na Litwie czuwa władza celna 
nad każdym przyjeżdżaj.ącym z Warszawy i przez 
granicę wołoską. Najbardziej, boi ,się Petersburg 
"niepożądanych elementów", które przyjmowały u- 
dział "w buncie r. 1794", oraz tych, których 'Wysłał 
rząd pruski, lub austrjacki. Sama carowa każe od 
czerwca r. 1796 przysyłać sobie co tydzień listę prze- 
jeżdżających granicę 26). Później Paweł I specjalnym 
ukazem (12/23. II. 1797 r.) rozkazuje zatrzymywać 
przekraczających gra,nicę uczestników "buntu 1794 
r." i przesyłać ich gen.-prokuratorowi *). 
Obserwacja przej,eżdżających była ściśle połą- 
czona z inwigilacją ruchów wojska pruskiego poza 


,. 


116) Arch. P.	
			

/Vilniana_031_11_024_0001.djvu

			- 24 


granicą wgłąb części Litwy przez prusaków zajętej. 
Repnin zdaje się stamtąd wyczekiwać niebezpieczeń- 
stwa. - Pismem z dn. 26. V. 1795 :t. 'do Cicjanowa 
nakazuje "tajne obserwowanie pruskiej granicznej 
piechoty, którą usunięto wgłąb, pozostawiając na 
kordonie litewskim kawalerję". Każe Cicjanowowi 
zbadać tę rze.cz natychmiast, a ten wyjaśnia, że 
wzdłuż wsi Kadysze, Nowy-Dwór i miasteczko Lipsk 
stoją magazyny batalj.onu Ejkiela, a znaczną część 
wojska usunięto tylko dla braku furażu 17). Pobór 
rekruta w Prusach znów zaniepokoił Repnina 18). 
Podczas gdy wewnętrzna policja celna i sztab 
wojskowy obserwują ruchy zaprzyjaźnionych sąsia- 
dów - na wszystkich zagranicznych placówkach czu- 
wają nad emigrantami akredytowani dyplomaci 
i 'Snują się wszędzie llczni szpiedzy doskonale zorga- 
nizowanego wywiadu rosyjskiego. Sekundują mu 
władze rozbiorcze. W pruskiej dzielnicy działa prze- 
biegły Karol-Grzegorz Henryk hr. Hoym i naj ruch- 
liwszy wróg Polaków - cesarski internuncjusz peł- 
nomocny w Wiedniu - Piotr Filip d'Herbert Ra- 
thkeal wraz z hr. Wiktorem Pawłowiczem Koczube- 
jem, rezydującym w Porcie. Dyplomacja nadnew- 
ska nie jest oboj.ętna na ,głosy ostrzeżeń, zwłaszcza 
co do emigrantów, snujących się nad granicą wołos- 
ką, lub spiskujących w Galicji. Jeszcze w grudniu r. 
1794 Ostennan wyrzoca Coblenzowi, że przygarnia 
źle myślących Polaków. Suwarow l-go maja 1795 r. 
ostrzega o zbieraniu się "polskich insurgentów" na 


, 


17) Arch. P. W. G. T. F. l. N. 3. E. str. 16. 
18) tamże: GG. '1:. cz. II. N. 39, str. 219. pjsmo Chowdena 
7/V 98.
		

/Vilniana_031_11_025_0001.djvu

			25 


# 


WołosZlCzyźnie, a w czerwcu t. r. zawiadamia Ci- 
cjanowa o otrzymaniu wieści z Carogrodu i Jass, 
wskazujących na konieczność ostrzeżenia ho rodni- 
czych i ,sprawników 29) Gen.-maj. Morkow poszukuje 
żydów "Gawryłuszkę" i Szafer Szejna J ozelewi:cza, 
żyda rosyjskiego, którzy w nocy I JVI wyjechali do 
Rosji z listem
 i zawiadamia o tern gen.-por. i kawa- 
lera Stefana s. Stefana Ap rak sina. Łapanie żydów 
polecono brygadjerowi Mikłaszewskiemu. 80 ) Koczu- 
bej w grudniu I pisze z Bender do Suworowa o dzia- 
łalności Deniski i "nadziejach Polaków, związanych 
z przychylnością Porty".. Treść listu przesyła Su- 
worow Repninowi. ,,1:aden, pisze we wstępie Koczu- 
bej, nie zaszedł tu osobliwy przypadek polityczny, 
godny pilnej uwagi. Minister rzekomej. Republiki 
Francuskiej był 28jXI/95 r. u Wielkiego Wezyra 
ze zwykłą ceremonjalną wizytą w swym nowym 
charakterze... Zre;sztą, bez względu na to, że 'stron- 
nictwa Państw nam niesprzyjających, po zawarciu 
pokoju prusko-francuskiego, wzmocniły się, co zwia- 
stuje ogólnq względem nas agres;ę: nie znać bynaj,- 
mniej ze strony Porty usposobienia do zmiany sy- 
stemu neutralności. z którym dotąd pozostawała,".... 
"Znajdujący się tu Polacy z partji buntującej się..;odzy- 
wają się, że niemało ich! ;rodaków 'zamierza osiedlić się 
w Mołdawji i że zrobiono Porcie propozycj;ę zebraniado 
6-ciu tysięcy wojska, jeżeli tylko ona da mu utrzy- 
manie, ustacjonuje w Mołdawji, lub użyje do po- 


29) Arch. Wit P. G. T. F. 1. IN. 3 E. str. 6-8, 25, 26, 
32. List Koczubeja z Benderl/XIl/95, t!tr. 26. - Kukit'l: 
"Plróby poW8t. po III rozb.", str. 154-155. 
80) Areh. P.: ibidem. str. 25.
		

/Vilniana_031_11_026_0001.djvu

			26 


granicznych fortecznych garnizonów. 'Możliwe, że 
podobna propozycja będzie 'tu uczyniona, lecz nie 
przypuszczam, by przywiązywano \do niej wagę... 
Niemniej j.ednak uważam za swój obowiązek powia- 
domić o tern Waszą Ekscellencję, bowiem nie j.est 
wykluczone, że w liczbie chcących przejść do Moł- 
dawji są Polacy z naszych granic. A w -podejrze- 
niach moich utwierdzam się tembardziej, ponieważ 
Denisko, brygadjer Kościuszkowskiej. 'armji, wysłał 
onegdaj jednego ze swych służących do Chocimia, 
z listami, które stamtąd mają być dostarczone do 
Kamieńca Podols
go. Poleciłem naszemu gene- 
ralnemu konsulowi Seperynowi zawiadomić o tern 
władze, żeby owe listy przejęły. Mogą one być n.ie- 
małej wagi: bowiem tutejsi Polacy, a razem 'Z 'himi 
francuzi nie przestają' przekonywać wszystkich, że 
w Polsce nowy ;eszcze bunt będzie, dopóki się rzie 
zakończy sprawa podziału. Oczywiście nie ustaną 
wszystkie intrygi, dążące do przyczynienia nam no- 
wych niepokojów". S1) 
26-go kwietnia Repnin wysyła najtajniejsze pi- 
smo do 'gubernatorów o zaraźliwych pogłoskach 
co do "powstańczej ruchawki" w austrjackim kor- 
dQIlie, w majątku Sielce, i o areszcie niektórych 
osób, a między niemi Giełguda i Grabowskiego. 
Siódmego maja v. der Palen poleca zabezyieczenie 
Upity i Szawel wojskiem wobec przesunięcia pułku 
kirasjerów do Wilna, i dodaje, że znów koło Ka- 
mieńca Podolskiego zawiązała się jakoby konfede- 
racja, mog ąca wywołać w głowach młodzieży pewną 
S1) krch. W. P. G. T. F L N. 3 E. str. 26 iI nast. .Arch. 
K. G. N. 118 r. 1796. K. 18 i 23. 


. 


t 
"
		

/Vilniana_031_11_027_0001.djvu

			- 


27 


t 
, 


chwiejność - nad czem należy czuwać. - Rów- 
nież ostrzegawcze listy śle Koczubej do Herberta, a 
ten stale alarmuje w ciągu r. 1796, że "Pokucie stało 
się jaskinią malkontentów". \V Warszawie narazie 
wyczuwa się lekki niepokój przed "niepożądanemi 
elementami" aczkolwiek Suworow czuwa z Petersbur- 
ga, jak to już widzieliśmy. Major Buxhoewden zawia- 
damia Repnina, a ten Cicjanowa, że z Warszawy !Wy- 
sIani zostali pod eskortf1l ,
odcjrz,ani w słowach j piś- 1 
mic: imcp. szambelan Leszniewski, szlachcic Nazarew. 
ski, pułk. Ginta i rotmistrz Zaleski - z zabronieniem 
napotym wjeżdżać". W "tajnych wskazaniach" dla Ci- 
cjanowa jeszcze w r. 1794 podejrzliwy Repnin z Gro- 
dna ostnega przed nicsfornością polaków i ich za- 
palczywością zwłaszcza "w stanie nietrzeźwym". Nie- 
tylko bliższe otoczenie Repnina, ale i dworacy Kata- 
rzyny nie zaznali spokoju zwycięzc6w. Repnin czuł, 
że wulkan europejski nie na<.lługo przycichł, dlatego 
prześladował nawet za nieostrożne słowa, przepro- 
wadzał coraz ściślejszą- kontrolę listów na pograniczu 
i pocztamcie wileńskim, a każdy lokałny przejaw 
niesubordynacji szlachty i włościan tłumił w zarodku 
surowemi karami, chociażby rozdrażnienie wywołanc 
zostało nietaldownem 
lub prowokacyjnem zachowa- 
niem się wojskowych lub urzędników. 
Rozkazy tłumienia rozruchów owija w <>błudną 
szatę humanitaryzmu, z pod której j.ednak przeglą- 
da zołdacki bagnet i nahaj. Przy pomiarach strate- 
gicznych sztabu rosyjskiego zaszły lokalne nieporozu- 
m
enia. Repnin dając zlecenia Cicjanowowi nie szczę- 
dzi uwag, że w zachowaniu się polaków względem 
członków sztabu "dostrzega wie1e podobieństwa z za-
		

/Vilniana_031_11_028_0001.djvu

			28 - 


f 


chowaniem się ich przed dwu laty oraz ponowne 
rozbudzenie się "du.cha samowoli". Pneto poleca 
"śledzić zachowanie się polaków i utrzymywać ich 
na podstawie przysięgi w należytem posłuszeństwie". 
Szlachtę podej rzaną o wywoływanie podniecenia 
wśród włościan (np. w Brześciu) każe przywozić 
do Grodna.' Na 'wieść o ruchawce brzeskiej (nawia- 
sem mówiąc bardzo nikłej) posyła Repnin premj,er- 
majora Sokołowa z piłatowskim rąk umyciem: roz- 
kazuje "priwiest osłuszników w powinowienje" przy 
pomocy "siły zbrojnej.",:którą osobiście ma dowodzić 
Sokołow, by zweryfikować stan powiatu. A choć 
zaleca uciekać ,się do tego w ostateczności, jednak 
dodaje taki sofistyczny komentarz: "na naród głupi 
i lekkomyślny powinien podziałać nie bez powodzenia 
i postrach nielitościwego w przyszłości wymiaru ka- 
ry, jeśli nie ulegną posłusznie". Jestto typowy styl 
wszystkich ówczesnych wielkorządców - satrapów, 
dający do zrozumienia podkomendnym, że najisku- 
teczniejszym czynnikiem, skłaniającym do uległości 
jest lęk przed karą. Stary duch dworu Iwana Groź- 
nego, który za tronem miał czterech żołnierzy "z to- 
porikami" na ramieniu, by od nich "szła groza". 


f 


I 


Na początku wios.ny r. 1796 zaczęło się w całej 
Polsce i Litwie jakieś wyczekiwanie... niepokój'. Nie 
uszło to uwagi Repnina. Pisze w kwietniu do Tutoł. 
mina, że słYSiZał, iż Gali
ja jest gniazdem polskich 
wybryków S2). Niewątpliwie miał wiadomości o orygi- 
nalnych pomysłach Gorzkowskiego. Wreszcie dowia- 


f' 


SI) Mościcki: "Dzieje pQrozb. L. i R." !!Itr. 686-387.
		

/Vilniana_031_11_029_0001.djvu

			29 


t 


duje się i o liście Hoyma. "Duch rewolucyjny pola- 
ków, pisze dn. 9/V/1796 r. Ho)'m, który wybuchnął 
w r. 1794, \rozbiorem ostatecznym Polski zupełnie 
jeszcze nie by ł przytłumiony... Już w r. 1796 
zaczęli nanowo snuć pla;ny... Znaleziono tego ślady 
wyraźne - pismo: \"Organizacja Zgromadzenia Cen- 
tralnego". Podaje dalej. Hoym nazwiska ośmiu 
uczestników: Józefa Kalasantego Szaniawskiego, Pio- 
tra Grossmaniego, Ernesta Musoniusza, Antoniego 
Bleszyńskiego, Józefa Rosego, Bartłomieja Szulec- 
kiego, Jerzego Grabowskiego i Ernesta D unkierta. 
"Wysłany miał być jako emisarjusz - Musonj.usz 
do \Vrocławia, Wiednia, Paryża, Wołoszczyzny i Tur- 
cji... Zawiązali oni Rady Polskie. W Paryżu (po wy- 
kluczeniu Wybickiego za sympatje do Prus) byli: 
Prozor, Mniewski, Dmochowski, Paszycki, bracia 
\Vyszkowscy, Maruszewski, Pawlikowski, Meyer, 
jen. Bars., jen. Gedroyć i Dąbrowski. W Wenecji 
należą do Rardy: Łaźniński, Pruszyński, X. Jezierski, 
RiedeI, Stan. Potocki z synami, Kociełł i bawiący 
w Wiedniu marsz. Małachowski. \V Carogrodzie : 
Ogiński, Jurski, Sułkowski, Kołysko, Denikin*), Swi- 
derski. - Mają oni nadzieję, że popierani przez Tur- 
cję, Danję, Szwecję i Francję wybuch rozpoczną 
w \Vołoszczyźnie..... 
Na te zamiary patrzy wprawdzie Hoym sceptycz- 
nie, bo "dass dieses mehr Projekt aIs 50Iider 
Entwurf ist", niemniej j.ednak uważa, 
e tą sprawą 
muszą się zająć państwa: austrjackie i rosyjskie, bo 
mają dużo powodów, aby się mieć na baczności... 


. 


*) I
l'awdopodoblIiJe Dęm3ko.
		

/Vilniana_031_11_030_0001.djvu

			30 


zwłaszcza wobec osób duchem rewolucji zarażonych 7 
które w ich granicach mieszkają. \V konkluzji propo- 
nuje Hoym "porozumiewanie się wzajemne tych 
państw w kwestji aresztowania rewolucjonistów" 88). 
Ostrzej jeszcze z Wiednia nalega na tępienie 
"karmanjolczyków, jakóbinów, jaskini Pokuckiej"- 
hr. Herbert. "Dzięki jego donosom l alarmom - 
dowodzi Kukiel - potencja rosyjska obserwowała 
działania patrjotów na wychodźtwie i w dzielnicy 
austrjackiej.. "Stąd to owe niezliczone donosy, nad 
któremi z irytacją ślęczeli Gallenberg z Harnonco- 
urt'em; stąd przes.trogi Soltykowa, avertissement 
Suworowa, stąd szła wciąż wymiana papierów, "idą- 
cych do Alopensa w Berlinie, Razumowskiego - 
w Wiedniu, Harnoncourta i Mailatha" 8ł). 
Najmniej uwagi na ruch emigracyjny zwracali 
urzędnicy galicyjscy, którzy nie spostrzegli wzmożonej, 
od początku roku 1796 dzialalności CentralicjiLwow- 
skiej, popierającej, akcję zbrojną na \Voloszczyźnic. 
Na ostrzeżenia, idące w r. 1796 z 'Petersburga, (pa- 
trzyli niedowierzająco. Nie wykluczona j,est jednak, 
poza niedbalstwem, pewna prowokacyjna abstynen- 
cja. Dopiero przedsięwzięcie jawne aniepomyślne 
wiosną r. 1796 na granicy Wołoskiej zmusi 'rządców 
austrjackich do uderzenia w organizację -Centrali- 
cję Lwowską - ową Metropolis spisku, jak ókreśla 
ją Mościcki i równie trafnie Askenazy - "Ognisko 


, 


SS) Sobótka (1875) 90 Sq. - Sbo:rnik XVI. 438 Sq. Trl'';ć 
LilBtu Hoyma podano p'rzez 'dr. 
VojdL'cha K

rz
I'lskiego. 
..Pamit
tnik Zbiorowy na uczczeme S. Goazczynslw'go. 
Askenazv: .,Luka;;iJń8ki". . 
8
) I(ukwl: "Próby powat. .po HI. rozb." 
tr. liiI, 153, li)i). 


, 


I
		

/Vilniana_031_11_031_0001.djvu

			31 


, 


kierownicze akcji w latach 1795-97 na mne '!Za- 
bory" 86). 
Niewątpliwie te to wiadomości ma na myśli 
Repnin, pisząc 7-8/V /97 r. w liście do Sołtykowa 
o wykryciu niektórych złych zamiarów, a w lipcu 
(18-29) już ostrzej" z rozdrażnieniem o tutejszych 
"łotrach" (mierzawcach), będących u Turków. Zresz-. 
tą już pod wrażeniem informacji Tutołmina o 
,bu- 
rzeniu się umY5łów" nie szczędzi ostrych epitetów 
o zwichrzonych głowach polskich i polskiej gorączce, 
o wybrykach, zmierzających do "stworzenia w Moł- 
dawji jakiegoś pozoru konfederacji pod tą maską 
budząc nieświadomość i głupotę tutejszej: młodzieży". 
Jednak w liście do Łans.koja uważa, że 'Tuchy kon- 
fcdcrackie "zakrawają na bajkę" 86). 
Więcej jeszcze niepokoiła Repnina polityka 
Francji, a przedewszystkiem j.ej działania we Wło- 
szech. "Francuskie powodzenia zda się nieco osła- 
bły, zawiadamia Sołtykowa, lecz barbarzyństwa nad 
wrogiem trwają przez niszc?:enie wsi i miast... \Vczo- 
raj był w przejeździe do Petersburga kurjer 'wene- 
cjański, który i Wam przywiezie nowe wiadomości. 
Broń Boże, by pod jakimbądź pretekstem wpuszczono 
Francuzów do Galicji, o czem z pogłosek pisze Pan 
do mnie... Tego wszakże nie oczekuję... co jednak... 
gdyby się stało to kłopoty będą bez kOI1Ca i krwi 
przelanie... Biada tej krainie... O Francuzach, pi- 
sze potem, nie ma co i mówić... dość tego, co pisma 
pis.zą, lecz zda się i pokój z nimi Cesarzów pokoju 


, 


86) Askenazy: "Napoleon a Polska", str. 207 i 416. 

6) Arch. P. W;it K. G. G. 1796. N. 10. Listy ró
ne. 
Str. 1094--5; 1168--1174. 


- -
		

/Vilniana_031_11_032_0001.djvu

			32 


narodu nie umocni. Zaraza, która się od nich udziela 
przez styczność z nimi zwiększa się i jest niebezpiecz- 
niejsza dla powszechnego pokoju od ich fuzyj," S7). 
Taką zygzagowatą linją 
ły myśli Repnina od 
wiosny do jesieni roku 1796, pomimo 'wiadomości 
o ruchu patrjotycznym na Litwie, zawiązanym z Ga.. 
licją jeszcze przez Ged1"Ojcia, działającego z ramie- 
nia Konfederacji. Odnosi się wrażenie, 
e Repnill 
nie chce dopuścić myśli o poważniejszem niebezpie- 
czeństwie ze strony nieświadomej i głupiej młodzie- 
ży. Nie wierzył w nielojalność starszego, znużonego 
pokolenia; znał wyż
e sfery: Targowica mocno sta- 
nie przy "wspaniałomyślnej carycy". Nie podej.rzewał 
drzemiącej mocy w litewskim narodzie, przesiąk- 
niętym demokratycznemi ideami czasu, i że za nim 
stoi szara uboższa część społeczeństwa. Był tylko 
'W tern blizki prawdy, !Że "pożar zzewnątrz" :zbliżał 
się' j mógł ogarnąć naród, ale nie rozumiał, 'nie 
wierzył, by w łonie tego zwyciężonego republikanina 
płonęła żarna tęsknota wyzwoleńcza, żądza odwe- 
tu: w gotowość bojową dzielnicy litewskiej nie wie- 
rzył. 


Tymczasem litwin pocztą pantoflową otrzymy- 
wał wiadomości z nad wód Bosforu, brzegów fArno, 
lagun Wenecji, z Wiednia... Były dlań brzaskami na_ 
dziei, możliwości ziszczenia tęsknot do wolności, po- 
dmuchami dum skrzydlatych... Więc nie pytał, czy 
te wieści są prawdziwe, czy zawiązki ,konfederacji 
dość "wyt rawne" i należycie obmyślane... To jedno 
87) tam
e. Str. 1173. Li
t RepIlina do Soltykowa 2/VIII. 
196 T. . t
		

/Vilniana_031_11_033_0001.djvu

			33 


. 


wiedział i czuł (co i pan satrapa grodzieński): że 
o ile przyjdzie pomoc zzewnątrz - zapali się pochod- 
nia insurrekcji. 
A działy się istotnie w Warszawie, Lwowie, Pa- 
ryżu, Medjolanie, na Pokuciu i w cieniu minaretów 
dawnego kościoła św. Zofji sprawy, brzemienne w 
następstwa. Wykuwała się myśllegjonowa, dojrze- 
wały projekty mądre s.zaleństwem, różne dusz ro- 
daków zmagania... Już orły i chorągwie Bonapartego 
cień swój rzucały na poczynania patryotów-tułaczy... 
Wykwita pieśń "Jeszcze Polska nie zginęła"; ma- 
gnat litewski daje j,ej cudną szatę muzyczną... 
N a ponurej północy Katarzyna, u szczytu po- 
tęgi stojąca, przyspiesza urganizację cywilną "wcie- 
lonej" Rzeczpospolitej., niepewna ostatniej zdobyczy. 
Pieści się zuchwałą. myślą Piotra I zagarnięcia ca- 
łej Galicji aż po wirchY,Karpat... I gdyby nie zdra- 
dzieckie Prusy ze swym odrębnym pokojem... Gdyby 
nie ta protestująca po dworach i annjach irydentd. 
Qroń dzierżąca, budząca czujność polityków wrogich 
Rosji... I te wiszące w powietrzu spiski i carobójlCze 
programy konspiracyj I... 
Nad przyszłością "oderwanej i powróconej" Ru- 
si wciąż wisiala mgła, niepewność zdobyczy kryjąca. 
Zwycięzca, który łacniej podstępem, niż bronią zdo- 
bywał, wyczuwał. że ducha narodu nie podbił I 
Naraz w splot kontrowersyj politycznych i taj- 
nych knowali mocarstw uderza niespodziewana wieść 
o śmierci Katarzyny.
		

/Vilniana_031_11_034_0001.djvu

			Rozdzial II. 


POWSTANIE ASSOCJACYJ LUCKO - WOŁY!'\'- 
SKlEJ I WILEŃSKIEJ OR.\Z WYKRYCIE ICI-I. 


Śmierć Katarzyny II i wstąpienie na tron Pa- 
wła I musiały obudzić pewne nadzieje i reakcj,ę w 
orjentacji politycznej, zarówno w kraju. jak i na 
emigracji. Pierwsze kroki cara dawały polakom po- 
zory życzliwości i znamionowaly pewną zmianę kursu 
uwolnienie z więzienia Kościuszki, amnestja dla ze- 
słanych, odwołanie Repnina do Petersburga i łiczne 
rozporządzenia, znoszące ukazy Katarzyny. Najda- 
lej szły nadziej.e grodzieilskiego otoczenia Stanislawa 
Augusta, po odwołaniu go do Petersburga. Szlachta 
Litewska upatrzyła moment koronacji j,ako najodpo- 
wiedniejszą chwilę do :złożenia adresu z żądaniami 
natury polityczno-społecznej. Oczywiście maskowały 
one obławę narodu przed zarządzeniami Katarzyny, 
mającemi na celu ową "asymilację" Litwy z Cesar- 
stwem oraz zniwelowanie zachodniej kultury auto- 
chtonów do poziomu najeźdźczej. _. turano-bizantyil- 
skiej. Forma żądań wszelako byla bardzo oględna 
i nie godziła w pełnię suwerenitetu carskiego. Pa- 
wel jednak. nie wnikając w istotę zamierzenia me-
		

/Vilniana_031_11_035_0001.djvu

			35 


l 


morjalów wszystkich powiatów, uznał sam fakt proby 
zlożenia adresu za zuchwałą zbrodnię, za zamiar o- 
derwania się od Imperjum rosyjskiego i wysłał gen. 
Fiłosofowa l) dla zbadania "buntu" i ukarania win- 
nych. Zamierzenia szlachty nie były jednak tak o- 
pacznie zrozumiane przez l{epnina, który je zresztą 
znał, oraz przez Bułhakowa i Fryzela. Uważali oni 
udzielenie Instrukcji przedstawicielom ziemiaństwa 
za zjawisko zgodne ze zwyczaj.em wszystkich narodów 
skladania petycyj do tronu. 
Stanowisko Pawia w tej sprawie rozwiało chwi- 
lowe złudzenie patryotów i niewątpliwie wplynęło na 
większą intensywność pracy Centralicji lwowskiej 
oraz na wznowienie ruchu wyzwoleńczego, co się 
wyrazilo w tworzeniu związków, zapoczątkowanych 
przez akcję Gedroycia
) w r. 1796. \V tym też czasie 
coraz częściej dochodzą do wladz niewyraźne, nie- 
uchwytne, ale poważnie niepokojące zaborcę po- 
głoski o potęgowaniu się ruchu legjonowego i po- 
ważnej sytuacji nad granicą woloską. 
Krócej jeszcze ludziła się emigracja polska nad 
Bosforem i Sekwaną. ..Pierwszy odgłos, - piszc 
\Vybicki, Barss i Pctcrson do Potockiego i \\'ey- 
gtynowskiego, - śmierci Katarzyny byl odgłosem 
dła nas pociechy. Tej impresji, jako naturalnej, Imu- 
siał każdy Połak na swym umyśłe doświadczyć. Nie- 
długo atoli ta mara pomyślności nas mamiła: dni 
kilka panowania wrócily nas do stanu niespokojno- 
ści. Zaczęliśmy dostrzegać, że (Katarzyna) musia- 


l) Arch. Wil. U. G. F. 8. C. 1. N. stl', 1-2. 
2) "Pamiętniki" 
1. Ogi,'18kieg-o. II. 103. ..EmigI'. ł-łul.:!k:
". 
W. Smolell8ki, stl'. 13.
		

/Vilniana_031_11_036_0001.djvu

			36 


łaby dla naszego dobra albo umrzeć prędzej, albo 
fyć dłużej". s). "Łagodność Pawła dla indywiduów 
polskich nie wraca narodu polskiego, nie wraca Tur- 
kowi zabranych krajów, nie oswabadza od depen- 
dencji Szweda, Prusaka w przemocy swojej nie u- 
walnia od stanu zagrożenia, Francji nic nie zapewnia 
pewność influencji, tak w widoku politycznym i han- 
dlowym, potrzebnej mu na północy... A zatcm tenże 
widzimy stan niebezpieczeństwa dla Europy przez 
wstąpienie na tron Pawła, względnie przewagi mo- 
skiewskiej, i przez to samo dźwignienia narodu po- 
średniczego w dźwignieniu narodu polskiego dla 
zmniejszenia siły Moskwy - nadzieja dla nas me 
upadła". 4). 
SJowa te przypominają dzisiejszą teorję o Pol- 
sce, jako państwie buforowem, osJabiającem nacisk 
azjatyckiej, Rosji. Tę myśl podtrzymywano na wszy- 
stkich placówkach emigracyjnych i wspierano ją two- 
rzeniem siły zbrojnej;, licząc na pomoc Francji i Por- 
ty. W pomoc innych państw nie wierzy nikt. Rym- 
kiewicz, zastanawiając się nad polityką gabinetów 
mówi niemal slowami Repnina do Sołtykowa: "tam 
tylko podstęp, zdrada i przemoc". Pomoc Austryi 
i Prus "jako najezdników naszych, nie może być 
jak tylko nieszczera i łudząca, a zatem szkodliwsza, 
jak gdyby jej nie bylo".
) 
Pomimo utarclck i niesnasek wewnętrznych emi- 
gracji - w duszy jej tkwiła już w pieśń zakuta myśl: 


" 


;1) W. Smoler'13I,;:j: .,EruigI'aeja pnIska \... latach 1795-17\17. 
..tI'. :H. 
4) tamże, st
.. 32. 
") t.amże, str'. 51.
		

/Vilniana_031_11_037_0001.djvu

			. 


37 


"co nam obca przemoc wzięła, mocą odbierzemy". 
Płomienny Rymkiewicz zapewnia, że jeżeli w wy- 
rokach odwiecznych przeznaczona jest zguba nasza 
"zostaru.e nam prz} najmniej ta słodka i chlubna 
satysfakcja, że sobie nie mamy nic do 'Zarzucenia, 
uczyniwszy wszystko, co od nas wymaga Ojczyzna". 6) 
Tymczasem radzi, by w Galicji "gorączką nie eks- 
pensowali się, byli cierpliwi... póki Porta nie udeter- 
minuje się zupełnie na jedną lub drugą stronę". 
\V maju r. 1796 przybywa nad Bosfor 'Z aktem 
Konfederacji Krakowskiej Michał Ogiński; bawi do 
listopada i prowadzi korespondencję z \Venccj,ą, De- 
putacją Paryską i obywatelami galicyjskimi. I Rym- 
kiewicz pisują do \Veygtynowskiego, mieszkającego 
w Wenecji i do Deputacji w przedmiocie akcji Ksawe- 
rego Dąbrowskiego na Woloszczyźnie, który pisze do 
Francji pełne optymizmu listy: "o wzroście wśród 
polaków miłości ku Ojczyźnie", "o niewzruszoności 
uczuć i woli narodu", wreszcie ,.0 kłubach założo- 
nych we Lwowie, Wilnie, Krakowie, Poznaniu, gdzie 
się wyrabia plan uczynienia powstania powszech- 
nym, jeżeli tyłko Turcja wypowie wojnę Rosji". 7) 
\V łiście ze Stambułu. w sierpniu r. -. 796. Ogiński 
mówi już "o rozwinięciu się związk{)w obszernych, 
które się po wszystkich utrzymują prowincjach..... 
i nawołuje: "bierzmy się do broni bez różnicy stanu 
i kondycji, złączeni nierozerwałnym węzłem jedno- 
ści... równości... braterstwa!... Dzieło narodowe nic 
jest dziełem momentu". W liście do Weygtynowskie- 
go prosi T adeusza Wyssogierda, by ten "napisał do 
6) t'1mte, str. 51. 
.) ('ztienia, tR67. KI'. I. str. 78-81.
		

/Vilniana_031_11_038_0001.djvu

			38 


Litwy, aby jakim sposobem obywatele dobrze myślą- 
cy przesiali na utrzymanie jego fundusz, bo "jak 
miarkuję, j.eszcze tu dlugo sicdzieć przyjdzie".
) 
Przejechawszy szczęśliwie przez Galicję do Drezna 9), 
potem do Paryża wyraża Ogiński wdzięczność ro- 
dakom za ducha gotowość do ofiar. - . N a , wieść 
o "łaskach" Pawła śmiało i głęboko ujmuje ten mo- 
ment, mówiąc, że te "dowody lagodności Pawła 
smucą go... Boday

y to nie był najokrutniejszy tios 
zadany cnergji Polaka, który sądzi się być wolnym 
zupełnie, gdy nie słyszy brzęku kajdan". 10). 
Znał Ogiński dobrze duszę ludzką, skłonną do 
marazmu, skoro nie czuje bodźca... Liczył na czyn, 
znając zapalność polaka i stateczność litwina, z nad 
Sekwany, Trebii i Arno wyczekujących hasła do 
ratowania Ojczyzny. Razem z Prozorem i Mniewskim 
w kwietniu r. 1797 tak pisze: "Równie :z wami zay- 
mowala zawsze ojczyzna całość dusz naszych. R ów- 
nie z wami poświęciliśmy wszystko, co człeku jest 
naymiłszem. Dla niej znosimy z cierpliwością i mę- 
stwem wygnanie i niedołę. Dla niej niemasz gatunku 
?fiary, którejby dziś j,eszcze uczynić nie bylibyśmy 
gotowi. Gdziekolwiek cnotliwy oddycha Polak - 
cierpi zawsze". 11) 
Centralicja Lwowska, ożywiona duchem \Va- 
lcrego Dzieduszyckiego, stawszy się ośrodkiem czyn- 
ności organizacyjnych, korzysta właśnie "ze wszy- 
stkich gatunków ofiary". N a wiosnę r. 1797 'przystę- 



 


. 


B) tamże. 9) List. z Dl'PZn3 17/1/1797 r. 
10) W. Smoleliski : "EII/igl'. pohka..," 
tl'. 75. 
11) tamże. /:Itr. 40.
		

/Vilniana_031_11_039_0001.djvu

			39 



 


pUJe do rekonstrukcji .,stowarzyszeń litewskich'. 
(Kukieł); rozwija żywszą agitację, popierając akcję 
na \Vołoszczyźnie i organizację klubów na Litwie, 
pod nazwą assocjacyj. Nieudany wypad wiosenny 
Ksawerego Dąbrowskiego i nieudolne przygotowania 
Deniski zmuszają Centralicję do rozszerzenia dzia- 
łalności przygotowawczej powstańczej, robiąc da- 
leki zasiąg aż wgłąb i na Kresy Litwy. 
W ten sposób zawiązała się konspiracja litewsko- 
wołyńska, mająca za zadanie zasilanie pieniędzmi 
i oficerami legjonów Dąbrowskiego i przygotowanie 
umysłów do oczekiwanej insurrekcji. Dzikie rządy 
Pawła, gwiazda Bonapartegu. mglistość dyplomacji 
europejskiej. - uzasadniały optymizm powstańczy 
kunspiratorów litewskich, aczkolwiek ich praca tu- 
taj stawała się coraz niebezpieczniejsza, gdyż czuj- 
ność władz zaborczych znacznie się zaostrzyła zwła- 
"zeza na granicy, której bacznie strzeżono przed 
uniwersałami Dąbrowskiego 12), listami zakordono- 
wych polaków, oraz przedostaniem się na Litwę emi- 
sarjuszów gen. Dąbrowskiego, lub byłych uczestni- 
ków ostatniej insurrekcji. 


j 


. 


Pierwsze zetknięcie się władz zaborczych z or- 
ganizatorem assocjacji wileńskiej ks. Faustynem Cie- 
cierskim nastąpiło w Wilnie, jednak nie wskutek po- 
dejrzeń o tworzenie spisku, lecz z powodu już znane- 
go "adresu" szlachty mińskiej do Pawła - w lutym 


12) Arch. p, WiJ:. K. G. G. N. (24 Polecenie Bułhakowa 
za. N. 6(j!) Z t1n. 
/11I/97 .() oL
el'\\'a-cji: "żeby we Włoszech 
pl'zebyw11j	
			

/Vilniana_031_11_040_0001.djvu

			40 


r. 1797. Prawdopod-obnie Ciecierski, korzystając re 
zjazdu szlachty, pod pretekstem interesów klasztoru 
Dominikanów w Wilnie, którego wówczas był pro- 
kuratorem - udał się do Mińska, celem zawiązania 
'tam assocjacji. Jednocześnie zapoznał się z tekstem 
adresu mińskiego, ułożonego przez prezesa Izby A- 
pelacyjnej. Daszkiewicza i odpis tego przeczytał szla- 
chcie wileńskiej. List j,ego w tej sprawie, przychwyco- 
ny na pocztamcie stał się początkiem dochodzenia. 
Oto treść tego listu, zaświadczonego (w odpisie) 
przez Aleksego Tutolmina: 
"Jaśnie Wielmożny Dobrodzieju' Względy 
Pańskie, które pod bytność moją w Mińsku 
doświadczałem Radą i łaskawa pomoc utworzy- 
Iy mi miłą powinność istotnej wdzięczności, 
którą przynajmniej powszechnym uwielbieniem 
dopełniać staram się i starać się będę. Dzieła 
instrukcyj delegatom całemu komunikowałem 
Wilnowi. Najjaśniejszy Pan dwa Exemplarze 
rozkazał sobie przepisać co też uskuteczniłem. 
Wszyscy ducha obywatelskiego wielbią i spraw, 
co tak pięknego Dzieła i śrzodk6w do tego uży- 
tych. Wilno. Poszlas(?) za przykładem zdaje się 
że prawie się zgodzono. ja dalszym Pańskim po- 
lecając mnie względom jlestem z głębokim usza- 
nowaniem JWP. D. naj niższym sługą. X. Czi- 
czierski 18). Pierwszy Prokurator Dominikański 
1797 Febr. 27 z Wilna - Dziś JNayyaśniejsz)' 
Pan wyjechał z W
lna przez ,5umieliszki do 
Kowna" . 


, 


. 


18) AI"ch. P. W. K. U. G.' 1<'. 8. C 1. N. 21. SI'kl'l.tne Na- 
zwiak.o napi8ane innI\: ręką i innym atr:lIIwntpm. 


-
		

/Vilniana_031_11_041_0001.djvu

			41 


, 


Ta niewinna korespondencja prywatna przeraża 
satrapę Fiłosofowa, który pisze do Fryzela, że spe- 
'cjalnym ukazem cara zostają aresztowani, jako po- 
dejrzani o skłonności buntownicze, i wysłani pod 
eskortą do Petcrsburga: radca tajny millskiego Na- 
miestnika Ksawery Chomiński i prezes Izby Apela- 
cyjnej Daszkiewicz Ił). Filosofow, trzymając się tek- 
stu ukazu, polecającego zbadać wszystkie bunty 
i ukrócić je - zwraca się do Fryzeła z naiwnym 
zapytaniem, czy niema w tym kraju jeszcze podob- 
nych objawów buntu, bowiem z listu Ciecierskiego 
wnosi, że "wszystkie te przedsięwzięcia delagata (Da- 
szkiewicza) mają łączność z namiestnictwami wileń- 
skim i grodzieńskim, a również i z "Najjaśniejszym 
Królem Polskim". Treść listu Ciecicrskiego Fiłoso- 
fo\\' poleca przesłać "wojennym naczelnIkom" 
w Grodnie i Wilnie. 
Inny byl pogląd Fryzcla na epizod z adresem 
szlachty i na list Ckcierskiego. \V odpowiedzi wy- 
jaśnił Fiłosofowi. że ks. Ciecierski, będąc w Mi6sku, 
I raktował tekst adresu, jako rzecz nową, 
le le- 
galną, jako akt publiczny i dlatego w dobrej wie- 
rze "czytał Instrukcjł: daną I>aszkiewiczowi, nie- 
którym tutejszym obywatelom. a na żądanie Szam- 
bellana J. K. M. - Wolskiego, udzielił mu nawet 
dwa odpisy tej Instrukcji, które właśnie zostały 


. 


Ił) Tam2e. K. U. H. N 24. K. 8-1O/17H7, Ou. 21/1L st. dt. 
1797 r. List Fryze:.1 N 61. z załąc.zcuic'l1l Bt"kretnego roz'- 
kazu \\' 81'r. podejrzeli względcm miaiBkiej Ł-Izlachty. Chomiń- 
skiJego a,resztowali tatarzy. którzy byli nieKdYH w rpolskilrj 
słu
bie. z dz. 22/11/97 N. 34. Podk,reśla to 'Tllczkow w swych 
zap'il9k,'}Ch str. 137 i dodaje. 1,(> car po'tf>m 'wynagrodził 
uwolnionego Chomil'lskit>go. 


-
		

/Vilniana_031_11_042_0001.djvu

			42 


z łożone J. Król. Mości". Słuchacze ksil;dza akcep- 
towali formę Instrukcji, co słysząc Ciecierski (wie- 
dząc, że Daszkiewicz jest jej autorem), jako "l1Iile 
powitany i obdarzony przez niego w l\liii.sku", uwa- 
lał za właściwe o powyższem uznaniu ze strony oby- 
watelstwa wileńskiego poinformować marsza-łka Da- 

zkiewicza
'. Kończy Fryzel list zapewnieniem, że 
"Instrukcja nic wywar1a .i.adnego podpjrzanego i po- 
wSlcchnego skutku", bowiem, jak wynika z wyjaś- 
nień Ciecinskiego, szlachta tutejsza "miala tylko 
chęć również i swoją imtrukcję skoordynować z miń- 
ską" 15). 
\V toczącej się od początku roku ) 797 korespon- 
dencji pomiędzy BuJhako'.vem a Fiłosofowem, Fry- 
7.elcm i Fiłosofowem, Karniejewem a Bulhakowem 
i tyin ostatnim z Mer:lincm płyną z pod pióra rząd- 
ców wzajemne zapewnienia, o spokoju w ich guber- 
njach panującym. A jednocześnie wszyscy objawiają 
czujność na wpływy zzewnątrz 16) i ślą zlecenia strze_ 
żenia granic przedewszystkiem przed osobami, nie- 
gdyś uczestniczącemi w zaburzeniach w Polsce. Dnia 
l/IB. Bulhakow wysyła sztafetę do pogranicznych 
posterunków wojskowych z rozkazem bacznego śle- 
dzenia osób, przejeżdżających granicę, czy nie przy- 
wożą znanych proklamacyj gen. I )ąbrowskiego, wzy- 
wającego rodaków do porwania za oręż. Ostrzega 
też Bułhakow przed prÓbami (możliwością) nawią- 


1Ó) Tamże. Ubok w;ymi.l'niull<'j ko\','s/,ollllcllcji dułączone 
są odpis,\' w tłt"lmaczelliu na jęz. 1'011. tt-kstów instrukcyj uby- 
wateli litewskich. 
16) Tam
e. K. O. G. F., M C 1 N 1. (OI'aZ (Ip Pu!.'), 


..-
		

/Vilniana_031_11_043_0001.djvu

			43 


zama przez Dąbrowskiego kontaktu z micszkallcami 
kraju II). 
\V początkach lutego przekroczył granicę Zicn- 
kowicz. 18 ). Fryzel kazal go odesłać z powrotem, za 
co dnia I2/23/Il otrzymał od cesarza Pawła liSt 
dziękczynny tej treści :... "Z doniesienia pańskiego 
widzę, że pan postąpił rozsądnie, odsyłając Zienko- 
wicza z powrotem zagranicę, za co wyrażamy mu 
nasze uznanie, rozkazując nadal każdego z pozosta- 
łych uczestników byłego buntu w Polsce, ukrywają- 
cych się w obcych państwach - o ile przekrocz
 
granicę - aresztować i odesłać do naszego gen.- 
prokuratora... 19). 
W marcu i kwietniu naczelnik komory Bradke 
raportuje, że "w dystansie swoim czuwa", i że po- 
sterunki graniczne od Kowna do Jurborga są wzmoc- 
nione", zgodnie zaś z rozkazem Repnina }udność 
i listy przez granicę idące przeprowadza przez Tyl- 
żę, a nie przez granicę pruską. Stosownie też do 
ukazu cesarza "unika rozgłosu" i śledzi, żeby żad- 
nego kontaktu z gen. Dąbrowskim nie było. 20). - 
\V połowie marca (st. st.) Fiłosofow znów zdra- 
dza niepokój, z którym się zwierza Bułhakowowi: 
ł,krąŻą tu (na Litwie) pogłoski, że od emigrantów 


. 


l,) Tamt.e Liilt Bułhakowa do pograllicznych komór l/III. 
N 664 i list Bulh. do Fiłoao[owa 7/111/97 r. - Oryginalna 
jest instrukcja w spr. rewizji pI'zejl'zllnych: "A za podejrza- 
nych na:eż
' uwa
 tych, których wyglą'ł i sposób zacho- 
wania się nie licuje z ubraniem..... 
18) Ksawery. (tam:te). 
19) T,tmże: Liilt I<'ryzeła do 13radke 24/n 'N '352 (o zatrzy- 
maniu "Polaka" Zicllkowicza). a przy nim odpis listu cesal'za. 
20) 'Tamże. Li..ty Bmdk.' z .Jurbol'ga do Bułhakowa: 
19jJTL 31/IlI, ii/lV i U/IV.
		

/Vilniana_031_11_044_0001.djvu

			44 


ł 


polaków we Francji - a mianowicie: Prozora Nie- 
siołowskiego (syna wojewody nawogródzkiego) i Dą- 
browskiego, znajdujących się we francuskiej armji 
Bonapartego, dochodzą tu listy, wzywające do służ- 
by w armji francuskiej z zapewnieniem, że Rząd 
francuski nie zaniedba okazji przywrócenia im wol- 
ności. O ile pogłoski te są istotne, to mogą "wzbu- 
rzyć umysły do awanturniczości skłonne". 21). 
Przy tak już podminowanem usposobieniu stra- 
ży pogranicznej i policji - zjawienie się na granicy 
bohatera narodowego Jana Kilińskiego i Kapostasd. 
stało się sensacją dla władz ogromnie kłopotliwą. - 
Horodniczy grodzieński, pułkownik Pincerbitter za- 
trzymał przybyszów i wraz z pasportem przesłał 
ich gen. Merlinowi. Merlin zapytał Bułhakowa, co 
ma robić, ten zaś zwrócił się z fzapytaniem do ks. Ku- 
rakina. Satrapi grodzieńscy, wiedząc o zmianie uspo- 
sobienia Pawia dla polaków, poczuli się międzymło- 
tt'm a kowadłem. Z jednej. strony znany im był list 
Pawła (o którym wyżej) do Fryzela z dn. 12/11 o za- 
trzymywaniu na granicy insurgentów, ukrywających 
się w innych pal'1stwach; z drugiej - uważali ukaz 
amnestyjny Pawła z dn. 29/XI./96 r. również la 
nietykalny. Nadto Kilil'1ski z Kapostasem mieli prze- 
pustkę od królewskiego urzędu pruskiego, a porucz- 
nik bośniackiego pułku - fon Gelnica (podpis: 
Grellenz) przeprowadził ich przez pruską granicę I
). 


21) tam
e. List z dn. 13 / U£. Tuczkow: "Zapiski". 1908. 

'uczkow twierdzi. :l;e FiłoBOl'ow b.ył wyk.izta.lconym I'złowie- 
kiPJII, znal języki Bt.aro:l;ytlu' oraz franc. i ang. Ur. 1731 ..., 
zm. 1811. 
11:1) taJII
e: 8tr. 12.
		

/Vilniana_031_11_045_0001.djvu

			.i5 



 


Bułhakow zapytał władze pruskie o powodach wy- 
dania pasportu, .lecz odpowiedzi nie otrzymał. Tym- 
czascm zatrzymał Kilińskiego i Kapustasa w Ora- 
nach i tak pisze do Kurakina: ,,,Według pogłosek 
- skutkiem zjawienia się ich ,w \\Tarszawie, motłoch 
zaczął gromadzićć się i burzyć i to może było 'powo- 
dem wydalenia Kilińskiego. Ale dlaczego do na- 
szych granic?" Robi przytem uwagę, że Kiliński i Ka- 
postas, jako ludzie "niespokojni i zdolni do podbu- 
rzania motłochu... nie mający majętności... i którzy 
tyle popełnili zbrodni w \Varszawie... .nie są pożą- 
dani w kraju". Z tych .wszystkich względów Bulha- 
kow prosi o dyrektywę: co ma czynić, 'jeżeli pru- 

acy ich nie wpuszczą i jak ma w przyszłości po- 
stępować z tymi, których prusacy zechcą \usuwać 
za przewinienia w Prusach popełnione. 
Zyczeniu Bulhakowa nie stało się zadość: Ki- 
liński otrzymał pozwolenie zamieszkania w Wilnie, 
skąd został nagle wywieziony do Petershurga po 
zbadaniu ks. Aureljana Dąbrowskiego i Pajzderskie- 
go - i to dopicro na specjalny ukaz cara z dn. 
23/X./97 r. st. st. 13). 
Odpowiedź nadesIana ze stolicy zezwala Kapo- 
stasowi i KiIińskiemu zamieszkać, gdzie zechcą, lecz 
"jeżeli pozostaną na Litwie, to powinni złożyć 'przy- 
sięgę wiernopoddaI1czą, stawiąc się w tym celu 
przed naczelnikiem miasta, do którego pojadą" II). 
Poważny dowód działalności emisarjuszów gen. 
Dąbrowskiego ujawniono w Oszmianie, został on 


23) AI'ch. M. N 9 cz. n. 
tr. 868. 
24) Arcb. .M. N 9 cz. II. Hruijoll listu Bllłhakowa do gro- 
dzieliskiego horodniczego i Mpr:ina, bez numeru i bez .3tronicy. 


-
		

/Vilniana_031_11_046_0001.djvu

			46 


jednak zbagatelizowany przez cara i władze. \V mieś- 
cie słynnem z patryotycznej działalności w latach 
183°-3 r. znalazł się zdrajca. ktllry omal nie stał się 
przyczyną wtrącenia do więzienia wiciu osób. Był 
to lekarz powiatowy Ignacy Passanowski, b. po- 
rucznik wojsk polskich, nieslawny twórca "sprawy 
braci Choros.zewskich". Doniósł on horodniczemu 
Oszmiany Hołowinowi, że pisarz Magistratu m. 
Oszmiany Józef Choroszewski pokazywał mu listy, 
zapowiadające "powstanie wśród tutejszego naro- 
du".26). Naczelnik powiatu Dwornikow melduje o tem 
BuJhakowowi. vVedług jego relacji Choroszewski. 
który służył w jednym pułku z Passanowskim i był 
z nim w zażyłych stosunkach - pudczas rozmowy 
pokazał mu "korespondencję z b. generałem pol- 
skim Dąbrowskim. obecnie w Italji będącym", oraz 
pismo własnoręczne generała i ,.oburzające wezwa- 
nie do chwycenia za broI1". \V pierwszym liście za- 
warte są wskazówki, jak i z jaką ostrożnością na- 
łeży komunikować o ilości wojska rosyjskiego, jak 
organizować "ruchawkę" i pisać alegorycznie przez 
Lwów, przez który musi jechać każdy dążący do 
Dąbrowskiego. Na uwagę Passanuwskiego "jak śmie 
'Choroszewski wdawać się w takie rzeczy, brzemien- 
ne w groźne skutki.' - ten podobno "zmienił się na 
twarzy, podarł list i wrzucił do 'pieca". Dałej Pas- 
sanowski oświadczył, że nie wie, _czy Choroszewski 
u tern komu mówił, lecz wie, że odpisał ostrożnie 
przez Lwów na nazwisko Szablińskiego. Insynuuje 
przytem Dwornikowowi podejrzenie, że połscy pocz- 
tyljoni przemycają tajne listy patryotów z emigracji. 



 



 



6) Arcb. W. r. Hub. T. ]<'. 179-l-!I!j, N. 21. ,.1'ajIlY do- 
kUl\lcnt o szlachcicu Chnroszl'\Vskim". 


- 


.-
		

/Vilniana_031_11_047_0001.djvu

			47 



 


Dwornikow 1HZ) puszcza, że Choroszewski roz- 
gadał o liście palestrantom, zbierającym się w ka- 
wiarni .Mickiewicza - skoro czyta l ,go Passanow- 
skiemu "ktbremu ufał". 
Zbadano braci Choroszewskich : .\ntoniego 
(29/111) i Józefa (16/11I). Pierwszy wręcz powie- 
dziai, że odpieczętował list, a widząc, że 'to do brata. 
oświadczył ciekawym, iż cudzych listów się nie czyta. 
List oddał 'bratu i nikomu treści listu Dąbrowskiego 
nic podał. J 6zef Choro szewski dał śmialą, zwięzłą 
odpowiedź, która, kto wie, czy nie ,płynęla dodatnio 
na fantazję cara i przekonanie Bułhakow:l. (>świdl!- 
czyI, że Szabłińskiego poznał w KO\\nie, jako wach- 
mistrza w brygadzie kowieńskiej. Potem, g:ły kozacki 
pulk Kirasjerów stanął w Oszmianie, Szabliński 
(który z nieznanych Choroszewskiemu powodów był 
kadetem tego pulku) odwiedził go 4 razy. Na tern 
zakończyła się znajomość. Jak trafił Szabliński do 
Lwowa - o tern Choroszewski nie wie, "czy si<,: 
abszytował, czy uciekł". Na list jego zapatrywal się. 
jak "na bałamuctwo" i dlatego właśnie ,.pokazywał 
go doktorowi bez żadnej myśli i szczególnie przez 
otwartość przyjaźni nalszej" czego dowodem. że spa- 
lił' list". Na zapytanie, jakiej treści była .odezwa 
w liście Dąbrowskiego, wyrecytowal z pami<,:ci taki 
tekst: "Do \Vas to pozostali synowie wolności, kh')- 
rzy jesteście pod jarzmem niewoli y kaydanów Des- 
potyzmu. Ja używający słodyczy wolności pod nie- 
zwyciężonym Jenerałem Francuskim Bonaparte że- 
brzę \Vas y lączcie się wy pozostali (synowie wolnoki, 
abyście się w dobrey myśli utrzymywali: jak nay- 
pn;dzej tu do nas prz) hywajcie: my, którzy z 'nic-
		

/Vilniana_031_11_048_0001.djvu

			48 


małem wylaniem łez żalu y krwi naszej opuściliśmy 
Domy, 20ny y Córki, więc zaręczam iż wkrótce zo- 
baczymy się w naymilszey wesołości oddawna pożą- 
daney naszey wolności". Denuncjacji Passanowskie- 
go, że odpisywał i mówi I o liczbie wojska rosyjskie- 
go - Choroszewski kategorycznie zaprzeczył. 
Z wywiadu o SzablilIskim władze rosyjskie usta- 
liły tylko tyle, że istotnie był w pułku kozackim, 
a,le "wobec niepowrócenia z komisji Prowiantowej 
- usunięty z pułku. 26). 
Dla obu młodzieńców śledztwo zakończyło się 
niespodzianie pomyślnie. Bułhakow napisał rezolu<:ję, 
że po zbadaniu nie znalazl nic powa.lnego. \Vszelako 
każe śledzić ich zachowanie się. Cesarz zaś raczył 
wypowiedzieć takie zdanie: 
"pisarja Choroszawskago w nastojaszczem dielie nie 
tolko nie widim winownym, no postupok jego w soz- 
nanii toj bumagi zasłużiwajet błagodarnosti. 


Zamierzając, jak wyżej mówiliśmy, wciągnąć 
w pracę nowe sily w zgnębionej Litwi(' - Cf'ntraii- 
cja L\wwska, po sesji z dn. I ;/VII/97 r. z udziałem 
li latowskiego, w 10 dni później na Zgromadzeniu 
Centralności pisze odezwę. Odpis tej odezwy, pod- 
pisanej przez 1Ilatowskiego, otrzymuje assocjacja 
łucka, a przez nią ks. Dąhrowski Aureljan i Ciecier- 
ski Faustyn, organizatorowie associacji \','ilpńskL'j. 


26) tamże: 1BfVI. N. I'ap. 450. OU!Jowi.oedź oz t;arsa:i 
") tam:te: z dn. lO!1V. Otlpi.s. 


..-
		

/Vilniana_031_11_049_0001.djvu

			49 


j 

 
I 


Zgromadzenie Centralne obywateli około 
zwrotu Existencji Oyczyzny pracujących do a- 
ssocjacji Województwa \Vołyńskiego, Bracław- 
skiego i Kijowskiego. 
Nigdy dotąd Ojczyzna nasza od czasu rozkrze- 
wienia pierwiastkowego rodu przodków nie była po- 
grążona w podobnym nieszczęścia stanie, ażby po 
tylu dopełnionych mordach, przelaniu krwi niewin- 
nej, spustoszeniu i zrabowaniu własności obywatel- 
skich, łupem przemocy obcej zdrady współbraci stać 
się, a nakoniec do szczętu pomiędzy chciwych są- 
siadujących tyranów rozszarpana być miała. Epoka 
r. 1794 ściągnęła na naród okropne nie tak z potęgi 
uzurpatorów, nie z braku sił fizycznych, ,ale z słabości 
politycznej pochodzące skutki. Dokonane zostały nie- 
nasycone Samowładców żądze, wtłoczone na karki 
jarzmo, współbracia uwięzieni, pozdzierani z mająt- 
ków, wyzuci z najprzyj,emniejszych darów przyrodze- 
nia. Zaledwo zostawione mając to co chyba wraz 
z życiem wydartym być może. Serca, w których 
miłość Ojczyzny i ludzkości wytępiona być nie po- 
winna, zostały nam też same, które na wspomnienie 
rzeczonych dokuczeń chęć wydźwignięcia się a zem- 
stę i nienawiść przeciwko ich autorom rozbudzać 
powinny. Powodując się tym przedziwnym porusze- 
niem iść za skłonnościami wewnętrznych uczuć czynić 
w tej mierze to wszystko co tylko możność -wydała 
należy do dobrych pa:Łryotów. Tym umysłem powodo_ 
wani obywatele Centralne Zgromadzenie składający 
użyli wszystkich sposobów ratowania biednej Ojczyz- 
ny i jej cierpiących mieszkańców. Zaraz po nastą- 
pionym i podpisanym akcie, przesłanym Rządowi 


I 
I 


4
		

/Vilniana_031_11_050_0001.djvu

			50 


Francuskiemu, wysłali osoby do Paryża, do Włoch 
i do Konstantynopola. Dyrektorjat, reprezentanci lu- 
du francuskiego, generał Bonaparte, ten waleczny 
generał i miłośnik wolności wszystkich narodów, o- 
bywatel Minter Aubert du Bayet prawdziwy repu- 
blikanin i na jmocniej.sze u swego rządu posiadający 
zaufanie. Wszystko to było objektem naszego stara- 
nia i .nieprzerwanej troskliwości. Możemy Was śmia- 
ło zapewnić obywatele żeśmy wszędzie znaleźli przy- 
jaciół dobrej. sprawy, wszędzie obrońców wolności 
narodu polskiego, wszędzie nieprzyjaciół okrutnym 
i zdradliwym naszym sąsiadom. Niedosyć na tem, 
obywatele, prócz zagranicznych przyjaciół potrzeba 
nam było uzbroić się męstwem, cnotą i patryjotyz- 
mem właSnych rodaków, umocnić nadzieją słabych, 
ośmielić zalęknionych, nakoniec przekonać wszyst- 
kich, że polacy są wolni ludzie, którzy cierpią lecz 
nie uznają napastujlących na podległą ziemię obcych 
panów. W tym zamiarze zaczęliśmy rozS!zerzać woje- 
wódzkie assocjacje w całym kraju, zrobiliśmy związ- 
ki z Legjonarni polskimi i ich naczelnikiem genera- 
łem Dąbrowskim. Nakoniec posunęliśmy rzecz do 
tego stopnia jakiego okoliczności wojenne, porozu- 
mienie się wewnętrzne i skinienie Rządu Francuskie- 
go wymagały. Wpośród urządzeń na któreśmy ani 
pracy, ani wydatku nie oszczędzali, przymuszony 
meustającemi kJęskami cesarz, prosi o pokój. dają 
mu go wspaniali francuzi i obie strony podpisują 
przedl1godne punk ta, jakie zwycięzca zwyciężonemu 
przepisuje. Podwaja się energja Zgromadzenia i po- 
myślny skutek uwieńcza nasze prace. Odbieramy 
z największym ukontentowaniem najważniejszą
		

/Vilniana_031_11_051_0001.djvu

			- 51 


z Włoch wiadomość, że Rząd francuski postanowił 
egzystencję naszej, Ojczyzny, pomimo przemoc trzech 
uzurpatorów, z których jeden przymuszony około jej 
całości pracować. Legjony polskie do 20000 mają 
być powiększone a Zgromadzeniu Centralnemu dwie 
rzeczy naznaczone do wykonania. Pierwszą aby re- 
prezentantów narodu wysłać do Medjolanu na miej- 
sce agentów do tego czasu tam bawiących, drugą, aby 
jaknaj.więcej. oficerów z kraju posłać do Legjonów. 
Obywatele I jestto moment w którym wszystkie siły 
jaknajmocniej. wytężyć powinniśmy, abyśmy to obo- 
je 'prędko i doskonale wykonali. Zgromadzenie Cen- 
tralne wzywa was abyście: I) Związki czyli Assocja- 
cje w województwach Bracławskim i Kijowskim jak- 
naj rychlej. porobili. 2) Zgromadzenie Centralne przy- 
jęło już z ukontentowaniem Deputowanego od Was 
z województwa Wołyńskiego obywatela Godebskiego, 
prosi o przysłanie podobnych z Bracławskiego i Ki- 
jowskiego. 3) Donosi Wam, iż po zjechaniu się de- 
putowanych ci obiorą reprezentantów narodu, któ- 
rzy stąd do MedjoJanu natychmiast będą wy- 
prawieni. 4) Prosi Was też Zgromadzenie abyście 
oficerów polskich opatrzonych sposobnością dostania 
się do Włoch, wyexaminowawszy wprzód ich sposob- 
ność myślenia, roztropność i patryotyzm do Zgroma- 
dzenia Centralnego przysłali, którzy stąd odebrawszy 
zalecenie drogą im przepisaną do Włoch pojadą. 
5) Ponieważ wysIanie niektórych z Galicji znajdują- 
cych się ubogich oficerów, jako też podróż i utrzy- 
manie reprezentantów znacznej potrzebują expensy, 
zechcecie obywatele zrobić wojewódzkie składki. i te 
przez deputatów lub inną jaką sposobność pewną
		

/Vilniana_031_11_052_0001.djvu

			52 - 


przesłać. Zgromadzenie Centralne użyje tej, ofiary 
najdogodniej do \Vaszych zamiarów, zapisze do swe- 
go protokułu osoby i pieniądze, a w tzasie przez 
dokładne rachunki o użyciu tych pieniędzy dla sa- 
mego dobra publicznego związki wojewódzkie prze- 
konać nie zaniedba. - Polecając uskutecznienie po- 
wyższych artykułów \Vaszej energji i patryotyzmo- 
wi wyraża prawdziwy szacunek i braterstwo. Dan we 
Lwowie dn. 25 lipca 1797 roku. 
Karol Ulatowski Prezydujący". 


Porozumienie się z Centralicją dla assocjacji 
łuckiej 'było ulatwione warunkami terytorjalnemi. 
Do klasztoru ks. Trynitarzy w Beresteczku, stojącego 
nad granicą, przylegał gęsty las; prócz tego łatwo 
było ścieżkami i opłotkami wsi Mytnica i Kłodniewo, 
z boków Radziwiłłówki i w różnych miejscach "suchej 
granicy" (słowa ks. Dąbrowskiego) uniknąć oka 
nielicznej straży. Tędy więc przekradal się Jerzy Ze- 
nowicz do Dąbrowskiego, mając pied-{l-terre w kla- 
sztorze i bazę ,operacyjną dla wycieczek wgłąb Podo- 
la i Wołynia, gdzie kaptował oficerów; i ,[żołnierzy do 
Legjonów. Ks. Dąbrowski przeprowadził czterech 
szeregowców, por. Stachomirskiego i chor. Kamiń- 
skiego. Zenowicz zasilał Dąbrowskiego pieniędzmi dla 
subsydjowania przemycających się do Galicji patry- 
jotów. Stąd dn. 4/VII/97 r. wyruszył na Litwę 
Narbutt, który pomyślnie wymknął się policji ro- 
syjskiej. Zenowicz i pułkownik Wallensztejn należeli 
do naj ruchliwszych emisarjuszów, znaj,ących teren. 
Kilka razy udało im się dotrzeć do 'Viina, gdzie 


- 


-
		

/Vilniana_031_11_053_0001.djvu

			53 


Zenowicz, jako autochton, miał wielu znajomych 
i życzliwych. 28). 
N ader czynną działaJność rozwijał na Wołyniu 
poeta legjonowy Cyprjan Godebski. 29). Oprócz tych 
czołowych postaci należeli do assocjacji łuckiej: 
szambelan Józef hr. Olizar, Izdebski, D łuski, Mro- 
żek i Jan Nartowski, Ks. Aureljan Dąbrowski ode- 
grał tu rolę łącznika Wilna ze Lwowem i Luckiem, 
a i sam czynnie agitował, nawiązując kontakt ze Swi- 
słoczą, Dereczynem, Różanami, Oszmianą, oraz wi- 
leńskimi zakonnikami - ks. Faustynem Ciecierskim, 
przeorem klasztoru Dominikanów w \Vilnie i ks. 
Wacławem Ziółkowskim, doktorem teologji - be- 
nedyktynem. Dn. 27 sierpnia została zawiązana przez 
tych księży assocjacja wileńska i spisany w mieszkaniu 
ks. Ziółkowskiego ,.Akt Powstania Wileńskiego" 80), 
a pod tekstem "Artykuły Członkom Assocjacji". 


Akt Powstania Wileńskiego. 
"Póki sily obywatela skrępowane otaczającą 
go przemocą użyte w całej swej obszerności być 
nie mogą, póty jednak każdy czynić tyle jest o- 
bowiązanym, ile mu dozwala możność. Nie było 
mome ntu, w którymbyśmy jęcząc pod obcą nie- 
Z8) Jerzy Heepot Zenowicz. Był pob-m adjutantl'm i ko- 
mendantem przy głównym sztabie NalJoleona i pułkowni- 
ki
m_ Napi
ał: "L'oppinion Bur l'arfaire de Waterloo", Paris 
1H16; "Dćfense de la. Pol ognI' 011 histoire morale polit. 
et litteraire de cet ancien etat", Paris 1812 - Mościcki: 
Dzieje porozbiorowe Litwy i Rusi". sb'. 420. 

9) tamże. str. 420. Patrz tet "Przedmowa J. SzaniJaw- 
flkitJgo do dz. .,Cyprjan Godl'b8ki". Dzieła prozą i wierszem 
pisane. 1821 r. 
30) Arch. P. Wil. N. 9. str. 321, 326, 327, 328, 343, 
346; N. 23. str. 110.
		

/Vilniana_031_11_054_0001.djvu

			54 


wolą nie myśleli o odzyskaniu Praw swobód 
i wolności człowiekowi każdemu przyrodzoney, 
a chciwi tey chwili posilaliśmy się nadzieią: 
e 
nałożona przemoc ostygnąwszy kiedyż, ,tedyż 
nie przeszkodzi cnotliwym użycia środkami od- 
zyskania Praw i wolności i o to wzdychaliśmy 
do Boga. Gruntowała się ta nadzieja po Bogu 
na rządzie, orężu i świetle Nayjaśnieyszey "Rze- 
czypospolitej Francuskiej, którey wzrostu i po- 
wodzenia życząc wzdychaliśmy razem do pole- 
pszenia losu w naszych. Zostawiona nam przy- 
rodzona myślenia wolność przy utłumionej sile 
czynienia, jakie wybierać śrzodki... nam do- 
zwala tych użyć nie zaniedbywamy. Jakoż pole- 
gając na wzwyż rzeczonych zasadach oraz Re- 
prezentacji nar:odowey tak w Paryżu, jako 
 
w Medjolanie staraniem Nayj.aśnieyszey Rzeczy- 
pospolitey Francuskiey exystuiącey, ninieyszy 
akt powstania stosownie do aktu 1794 r. uczy- 
nionego podpisujemy po wykonaney formą prze- 
pisaną przysiędze i sessye rozpoczynamy pod 
prezydencją obywatelów dnia 27 augusta 1797 r. 
Artykuły członkom associacyi. 
I) Każdy członek obowiązany honorem y ży- 
ciem nie powiadać od kogo wciągnionym został, 
nawet ani temu, którego robi i o związku tudzież 
żadnych nie rozgłaszać wiadomości, które od zgro- 
madzenia wychodzić będą, 2) każdy przybrany 
członek winien wszistko komunikować tylko te- 
mu od którego jest zrobiony, y tak stopniami... 
3) każdy członek wchodzący do assocjacji wno- 


.-.
		

/Vilniana_031_11_055_0001.djvu

			55 


si ofiarę naymnieyszą trzy. 4) Przeznaczenie zaś 
. składek na przesłanie potrzebnych ludzi; na 
wsparcie nieszczęśliwych y prześladowanych a 
ducha mocnego maiących. 5) Każdy z członk6w 
może przybrać naywięcey trzech, którzy 6) są 
w stanie to pomienioną tylko ofiarę wnosić po- 
winni, za członk6w każdego stanu osoby, cnotą 
y talentami zaSoCzycone przybierane być maią. 
7) Każdy członek przybierając drugiego wi- 
nien poznać zdanie y charakter osoby, kt6rey 
się ma zwierzyć; znanego dobrze z cnoty, pr6bo- 
wać z męstwa umysłu, powierzyć w osobności 
dzieło, odebrać przysięgę y podpis, postępując 
wszędy z ostrożnością, 8) Każdy z członków 
winien z -tym, od którego iest zrobiony ,y 'z temi, 
których sam robi, um6wionych używać zna- 
ków, osobliwie w posiedzeniach publicznych. 
9) Da szczeg6lnie baczenie ieśli się gdzie nie 
fonnuią jakie kluby te examinować, o nich do- 
nieść temu, który go zrobił. 10) Takowe punkta 
każden członek winien mieć własną ręką prze- 
pisane wraz z wykonaną przysięgą y one co- 
dzień czytać. I I) Przysięga, którey taka iest 
forma: "Swiadczę się Bogiem, którego sprawie- 
dliwość nayjaśniey się wydaie w ukaraniu zdray- 
c6w, jako niniejszą przysięgę wykonywam z roz- 
my;słem, nikt mnie do niey nie zmusza, sam iey 
szukam, w którym związku ani celem haniebne- 
go zy,sku, ani osobistey nienawiści, ani przez 
słabość zdraycą nie będę; żadney osoby, a tym 
więcey towarzystwa jakimkolwiek bądź znakiem 
nie wydam; sekret ściśle zachowam, aż póki
		

/Vilniana_031_11_056_0001.djvu

			56 


skutek lub śmierć nie ukończy Dzielła. Oprócz 
kary nieba, którey wzywam na mnie, ieśli bym 
chciał zdradzić, poddaję się powszechnej zem- 
ście y hańbie. Tak mi pomóż Panie Boże. 


N a przewodniczącego a.ssocjacji Ciecierski o- 
brał ks. Ziółkowskiego. Do assocjacji w ciągu mie- 
siąca przystąpili: Sebastjan Ciecierski, b. podpor. 
wojsk litewskich; adw. Michał Grabowski z Wilna; 
Józef Czarnowski, b. łowczy mścisławski, rządca 
dóbr biskupa Łopacińskiego w Wilnie; Stanislaw 
Judycki, syn generała wojsk polskich z 1792 r., 
gen. Romuald Gedroyć; Gabryel Siestrzewitowski, 
pisarz ziemski kobryński z bratem Tadeuszem, re- 
jentem kobryńskim; Ignacy Snieżko, sędzia kobryń- 
ski; Pazderski Fabjan, szlachcic; Pazderski Fran- 
ciszek, zarządzający jurydyką wil. ks. Radziwiłłów; 
Kajetan Nagurski, b. członek Rady Narodowej li- 
tewskiej w r. 1794; Niewiarowicz; Ludwik Narbutt, 
syn sędziego ziemskiego .lidzkiego; Petraiski - 
krawiec; Kondratowicz - profesor, Jan Kiliński, bo- 
hater powstania Kościuszkowskiego; Ejtmin - oby- 
watel ziemi trockiej; Horodecki i, prawdopodobnie 
prof. Hussarzewski - misjonarz. 
Sebastjan Ciecierski był wyznaczony na delegata 
do Medjolanu, a Tadeusz Siestrzewitowski - na 
delegata do Centralicji Lwowskiej. Po paru sesjach, 
na których czytano wycinki z gazet, omawiano kwe- 
stje emigracjli i Sejmu w Medjolanie oraz wznowie- 
nia konstytucji 3-go Maja, uchwalono wysłanie Se- 
bastjana Ciecierskiego do gen. Dąbrowskiego do 
Medjolanu i polecono mu zawiadomić po drodze we 


-
		

/Vilniana_031_11_057_0001.djvu

			57 


Lwowie l\latkowskiego, Ulatowskiego i Raciborow- 
skiego o zawiązaniu się .assocjacji wileńskiej. 
Gdyby nie młodzieńcze roztrzepanie Stanisława 
Judyckiego - assocjacj,a wileńska prawdopodobnie 
przetrwałaby dłużej i szersze zatoczyła kręgi, prze- 
dewszystkiem jako instytucja, zasilająca legjony go- 
tówką i doborowym materjałem patryotów-żołnie- 
rzy. Jednocześnie powolnym, cichym, podziemnym 
nurtem budziłaby ducha nadziei i gotowość do (in- 
surrekcji we właściwej. chwili. Tropiąc widmo gen. 
Dąbrowskiego na granicy, władze najeźdicze dotąd 
nie natrafiły na konkretny ślad pracy Godebskiego 
i ks. Dąbrowskiego. Dopiero list Judyckiego do 
podstolego starodubowskiego Brzostowskiego, pisany 
IS/IX/97 r. a znaleziony na stole przez jego faktora 
żyda Tobjasza 31) i wręczony skwapliwie Bułhakowo- 
wi, dostarczył temu ostatniemu nici, prowadzącej 
do kłębka. \V liście Judycki z zapałem pisze o za- 
miarze służenia Ojczyźnie w armji Bonapartego, do- 
kąd się właśnie udaje. Bułhakow kazał Merlinowi 
szukać go w Grodnie i jednocześnie w tdomu ojca, 
gdzie go już nie znaleziono. 92) Zanim jednak aresz- 
towano Judyckiego w ręce Merlina wpadł w Grod- 
nie dn. I8/IX bratanek przeora Faustyna Ciecier- 
skiego - Sebastjan Ciederski, u którego w Kołnie- 
rzu fraka znaleziono dokumenty, zdradzające istnienie 


81) Arch. A. D. N. ,3726. K. :3. Rewizja pogłówna 
m. WHna. 1765. W kamienicy p. Kierbiedziowej 'przy ul. 
RudllilJkiej. Tobjasz Abrahamowicz. s. Abla Oawidowicza. 
i Mirjam. Mieli 2 córki. Sarę i Bajlę roku nie ma.jącą. tarot('. 
4250. K. 624/1014. - r. 1798; 20/XII. 'Spr. Tobja3za z .Iu. 
dyckim o siano. 
82) Arch. P. Wij!. K. G. G. N. 23. str. II.
		

/Vilniana_031_11_058_0001.djvu

			- 58 


assocjacji. Te dwa fatalne aresztowania ułatwiły 
satrapom rozwinięcie śledztwa w niezmiernie szyb- 
kim tempie w Grodnie, Wilnie, Beresteczku oraz za- 
ostrzyły czujność na pograniczu i w pocztamtach. 
W nocy na 2o/IX (st. st.) aresztowano w Wilnie 
ks. przeora Ciecierkiego i ks. Ziółkowskiego; 29/IX 
- Stanisława Judyckiego u obywatela Ejtmina; 
3o/IX - ks. Aureljana Dąbrowskiego w klasztorze 
Beresteckim. skąd go przez Słonim pod eskortą 
dostarczono do Wilna. SS). W ciągu października 
miały miejsce dalsze areszty. Badanie prowadzif 
Fryzel, a potem mniej więcejl od I 2/X,sam Repnin, 
przybyły z Peter.sburga, by wzmocnić katowskie spo- 
soby wydobywania zeznań. 


8S) Pi.sma. Bułhakowa do Repnina 30/IX N. 15 
tr. 38. 
Arch. P. W. K. G. G. N. 23. 


--
		

/Vilniana_031_11_059_0001.djvu

			I 


Rozdział III. 


I 


SLEDZTWO. OBOSTRZENIA NA GRANICY. 
WYROK. ZESŁANIE SKAZAŃCÓ\V NA 
SYBERJĘ. 


Dwukrotne badanie Sebastjana Ciecicrskiego 
przez Merlina w Grodnie nadało fatalny bieg spra- 
wie. Natrafiono na człowieka o słabej woli, średniej 
inteligencji i małej am,bicji. \Vedług raportu Mer- 
lina początek sprawy tak się przedstawia: "Nasku- 
tek zawiadomienia gub. Bułhakowa zatrzymałem 
I8-29/IX l)... polskiego porucznika S. 
iecierskiego 
Znaleziono ( u niego) zaszyte .w kołnierzu fraka 
następujące papiery: I) Akt Powstania Wileńskie- 
go; JI). 2) Artykuły do assocjacji przyjęte S), 3) Arty_ 
kuły dla członków assocjacji; 4) Kwit Judyckiego; 
5) Alfabet hieroglificzny (kopję przedstawiam). Tem 
odkryciem Ciecierski tak był przestraszony, że chciał 
się zarżnąć, lecz temu przeszkodziłem... Na pytanie 
o wspólników Ciecierski odpowiedział, że lepiej, aby 
sam zginął niżby miał zgubić wielu. Lecz gdym 
go zapewn ił, że wszystko już wiadomo, powiedział, 
l) Arch. P. W. N. 9., cz. II. str. 324. 2) tam
e, str. 343: 
S) tam:te, str. 346.
		

/Vilniana_031_11_060_0001.djvu

			60 


że jeżeli mu obiecam ("obnadiożu"), IZ go ani na 
Syberję nie poślę, ani nie zdradzę przed towarzy- 
szami, wówczas on wyzna mi całą prawdę i nic nie 
ukryje. To mu obiecałem i on tylko to mi odkrył, że 
członkami assocjacji w Wilnie są: ks. Ziółkowski, za- 
mieszkaly w żeńskim k,lasztorze Benedyktynek, domini- 
kanin - ks. Ciecierski i patron miejscowy Grabowski, 
brat rodzony adwokata Grabowskiego, znajduj.ącego 
się w Smo(leńsku. "Według jego słów wszyscy przysię- 
gali na Powstanie u ks. Ziółkowskiego; wszyscy mają 
kopje tak Aktu, jak i Artykułów, o czem już zawia- 
domiłem J. E. J akóba I wanowicza i kopje... posła- 
łem do wiadomości. Co dalej wybadam, tak o tern 
przedsięwzięciu (zatiejonnosti), jak i o wspólnikach 
- zakomunikuję wraz z oficjalnym Ciecierskiego ba- 
daniem i prześlę natychmiast do W. Eksc. dla zde- 
maskowania tych, których wskaże Ciecierski" . 
Nazajutrz po tym pierwszym ustnym badaniu 
nastąpiło drugie, zaprotokułowanc, o którym Merlin 
tak pisze: "Pomimo wszystkich sposobów, jakich u- 
żyłem - nie udało się nic więcej z niego wydobyć, 
zaklina się, że nic .więcej nie wie... co mi się wy- 
daje prawdą, bo nie należy do sprytnych (nie 'iż 
wostrieców). Wszystko przesyłam Jakóbowi Iwa- 
nowiczowi. Może on (I) wydobęnzie więcej wiado- 
mości od księży, zwłaszcza od Ziółkowskiego, jako 
prezydenta assocjacji". Przy raporcie załącza spis rze_ 
czy w walizie, znalezionej przy (Ciecierskim, oraz 
rozwiązanie hieroglifów. ,) 


ł) Arch. P. W. K. G. G. Ks. 23. str. 17 i Ks. 9: atr: 325:
		

/Vilniana_031_11_061_0001.djvu

			61 


Odsyłam na rozkaz Repnina 6) Ciecierskiego 
Bułhakowowi, Merlin pisze, że przesyła więźnia pod 
silną eskortą z "czemodanom", w którym były do- 
kumenty i kończy zapewnieniem, że wszystko zro- 
bił, co się tylko mogło przyczynić do wynalezienia 
"prostej drogi dla wykrycia godnego pogardy za- 
machu" 6). Z Wilna Bułhakow zawiadamia Kura- 
kina, że Ciecierski złożył nowe zeznania 7), należy 
przypuszczać, że to już było wymuszone 8). 
Niewątpliwie po zaaresztowaniu Sebastjana Cie- 
cierskiego dn. I8/29/X została wysłana z 'Grodna 
sztafeta, powiadamiająca o rezultacie nie oficjalnego 
zbadania go i spowodowała szybkie zaaresztowanie ks. 
Faustyna Ciecierskiego już w noc na I-go paździer- 
nika n. st. \Vskazuje na to tragicznie brzmiąca 'ad- 
notacja w księdze zakrysty;ne; kościoła Dominika- 
hów z dn. I/X/I797 r. Mianowicie w księdze: "Ce- 
lebralltes et quantitas Missarum Celebrandorum pro 
Conventus" zanotowano odwołanie Mszy ks. Faust y_ 
na Ciecierskiego "ob eventum obducta" 6). 
Przeżycia tej strasznej nocy, aresztowanie i od- 
prowadzenie do kla:sztoru ks. Bazyljanów opisuj.e 
ks. 'Ciecierski w swym "pamiętniku" (bez podania 
daty). Ta noc była też prawdopodobnie pierwszą, 


I 


6) tarnre. Kij. 23, str. 24,/12. 
l:) tam:2:e, N. 17. str. 1. 7) tam:2:e, 'str. 30. 
8) I jeszcze 23/X było had
l.Die Sl'b. Ciec. - Z1tkomu- 
n
kowallie Bułhako\\R w N. 38. i tego:2: zawiadomi{'nic Rep- 
pilnowi za N. 2412 o odesłaniu Ciecier	
			

/Vilniana_031_11_062_0001.djvu

			62 - 


od której w murach Bazylianów rozpoczyna się po. 
rozbiorowa martyrologia i historj.a kaźni litewskich 
patrjotów... Idąc pod eskortą, ks. Ciecierski myślał 
o tern, "jak się sprawi w Grodnie zaaresztowany 
"kawaler" i czy będzie miał na tyle siły, ile w po- 
dobnych wypadkach ,mieć potrzeba. 10". "Z mojej 
strony podkreśla szozerze, szczególniej lękałem się 
tego, rozumiałem, że podobnej że determinacji są ci, 
którzy zaaresztowani być mogli." 11). 
Niepokój ks. Ciecierskiego był uzasadniony: 
"kawalerowi" nie starczyło sił moralnych, a może 
i fizycznych, nie starczyło ich i Aurelian()wi -Dqbrow- 
skiemu i wielu innym, katowanym ,przez Fryzela 
i Repnina. Trudno dociec, czy podstępem, czy groź- 
bą, czy katowaniem wydobył Merlin od Sebastjana 
Ciecierskiego pierwszy klucz do tajemnicy. W Wil- 
nie po przybyciu Repnina rozpoczęło się nanowo 
śledztwo inkwizycyjne. Sam Repnin po "wywarciu 
najszkaradniej.szych wyr.azów, pisze ks. Ciecierski 
- świstał mi pod nosem trzciną" i oopiero gdy "ten 
zgrzybiały złoczyńca" spostrzegł, że ks. Ciecierski 
sięgnął po scyzoryk, - pochwycił go, złożył i przy- 
krył papierami (Pam. str. 10). "Brzęk kajdan, stwier- 
dza Ciecierski, rozLegał się w krużgankach obszer- 
nego klasztoru... 2elazo na nogi nie włożono... o- 
braziły one moją miłość własną, żem od łez wstrzy- 
mać .się niemógł"... Dzięki interwencji jakiejś pani 
Fryzel nie dopuścił do bicia ks. Ciecierskiego. A. 
toli inni byli niemiłosiernie dręczeni. "I ks. Dąbrow- 
ski, pisze Ciecierski, nie uszedł kija Repninowego... 


10) "Pami
tnik Ks. CiecierskiegQ, str. 2. 
11) tamże, str. 2-3.
		

/Vilniana_031_11_063_0001.djvu

			63 


\V tej łaźni rosyjskiej, widziałem kopy rózg miotłami 
złożone... Chodziłem na plac pełen miotełek i łań- 
cuchów, słyszałem bębna smutny (nocą) łoskot... 
Rzadko kto uszedł ręki doboszów, których towa- 
rzysze bili w bęben, dla utłumienia i świstu rózeg 
i głosu cierpiącego... Dlatego nakoniec wiele się wy_ 
jawiło rzeczy to przez młodość niektórych, to przez 
bojaźń dalszych mąk, to przez podejście i pozory 
łaskawości". 
Ks. Ciecierski niczem się nie zdradził i, -jak 
twierdzi w "Pamiętniku", stale "zamurowane miał 
usta", choć widział, że "wydał się sekret poczęści" 
i dlatego konfrontowani z nim współoskarżeni prosili 
go "aby im więcej nie przyczyniał cierpień". 'Aresz- 
towani około 7o-ciu osób. "Dużo uszło kary" zdaniem 
Ciecierskiego, "bo widu z nas odważnie przeczących 
wszystkiemu, uspokoiło ciekawych i przegrodziło 
przeto dalszemu pas.mu nieszczęść"... Przez sześć ty- 
godni jednak co noc działy się ze inną sceny, któ- 
re z przytomności zbić mogły każdego (str. -15). Po- 
mimo to "nie" nie schodziło z ust moich". 
Materjał grodzieński Bułhakow śle 22/IX st. st. 
do Kurakina i zarządza pościg "za mnichem Dą- 
browskim, który niedawno wyjechał do Beresteczka". 
Aresztowanie go polecił wojennemu gubernatorowi 
Kamieńca Podolskiego - Bekleszowowi. Utyskuje 
dalej, że nic w związku ze 5:piskiem nie znajduje 
w listach otwieranych na granicy i w pocztamtach, 
gdyż Polacy zrobili się nadzwyczaj ostrożni,".,. 
"Wielu z aresztowanych zbadano i wszystkiego się 
wypierają". Co do ks. Ziółkowskiego robi Bułha- 
kow charakterystyczną uwagę, że "po długich wy- 


-
		

/Vilniana_031_11_064_0001.djvu

			T 


64 


krętach, po przYJsciu z Grodna zeznań Sebastjana 
Ciecierskiego - przyznał się, ale nic więcej nie 
doda je." 12) 
Przybycia ks. Dąbrowskiego Bułhakow wycze_ 
kuje z niecierpliwością, bo uważa go za "główne- 
go naczelnika spisku", posiadającego listy nawet 
z Paryża i kończy raport tłómaczeniem się, iż nie 
może narazie przesłać posiadanych zeznań, ponie- 
waż codziennie coś nowego się zjawia". Tegoż dnia 
(26/IX st. st.) Bulhakow donosi Repninowi, że Mer- 
lin wydobył od Sebastjana Ciecierskiego nowe ze- 
znanie, z którego wnioskuje, że Dąorowski jest "pa- 
tryotą" całego spisku, a więc od niego można będzie 
wiele się dowiedzieć. W liście do Kurakina Bułhakow 
dołącza odpis,listu Merlina z informacją, że Sebastjan 
Ciecierski "na wszystko prosi nie zdradzać go przed 
wspólnikami jego i 2Je tę kwestję po.lostawia (lo uzna- 
nia J. EksceIlencji". 
Więźniowie, dręczeni bezsennością, konfronta- 
cjami, biciem i zakuw.aniem w kajdany, nie 'wiedzie- 
li, co który zeznał i nawet nie zawsze wiedzieli, co 
podpisali, gdyż protokuły fałszowano. Nawet ks. 
Ciecierskiemu podsunięto protokul ze zdaniami, ob- 
ciążającemi jego i ks. Dąbrowskiego; spostrzegł to 
jednak wczas, podarł z oburzeniem protokuł i sta- 
nowczo oświadczył Fryzelowi: "Niczego, Mospanie 
Generale, odemnie się nie dowiesz. Mnie największą 
uczynisz łaskę, jeżeli zamiast tak nieznośnego obej,- 
ścia się wystrzałem z pistoletu mizerne moje rla- 
kończysz życie; pal - ja ci wcześnie dziękuję i pro- 
szę... Nie męczcie więcej biednych i niewinnych lu- 
-ł2f Arc h. w. P. K. G. G. Ks. 23, str. '30-31. 


--
		

/Vilniana_031_11_065_0001.djvu

			65 


dzi przywykłych o rządzie swoim gadać i ludzi nie- 
znających jeszcze praw poddanego rosyjskiego". 
(Pam. str. 14). Po tern oświadczeniu Fryzel zaniechał 
nalegań. Pr6bował jednak wraz z Repninem przeko- 
nać ks. Ciecierskiego, że o wszystkiem wiedzą, a ks. 
Dąbrowskiego - że ks. Ciecierski wszystko wyznał. 
Dąbrowski zażądał konfrontacji, lecz tej. mu odmó- 
wiono. Ówczesny proces moskiewski w stosunku do 
oskarżonych politycznych i społeczeństwa był księgą 
zamkniętą. Jeden nic nie wiedział o losie !drugiego 
i jego zeznaniach. 
W Senacie ogłaszano wyrok, a przedtem prze. 
słuchiwano pojedyńczo w tajnej kancelarji Senatu. 
Z zestawienia materjał6w śledztwa z pamiętnikiem 
ks. Ciecierskiego należy wnioskować, że ksiądz nic 
nie wiedział o braku hartu i upakarzającej 'prośbie 
bratanka Sebastjana i o zbytniej 'drobiazgowości 
rewelacyj Dąbrowskiego. Nie jest też wykluczone, 
że Dąbrowski, nie chcąc powiększać jego cierpień - 
nic mu nie powiedział o tern, że 'uległ pod batem 
katów, zaś ks. Ciecierski, który niejednokrotnie ak- 
centował nieustraszoność i odwagę ks. Dąbrowskie- 
go, nie przypuszczał, aby ten m6gł wydać assocjację 
wołyńską. Możliwe też, że ks. Ciecierski wiedząc
 
jJe wycierpiał Dąbrowski na wygnaniu, gdzie umarł, 
nie chciał o tern pisać przez wyrozumiałość i przy- 
jaźń serdeczną, która ich łączyła za dni syberyj.skiej 
gehenny. 
Należy podkreślić, że ani w wydanych "Pa- 
miętnikach Wizytatora",18) ani w odnalezionej przez 


18) ArohooLogiczny Zbiór dokumentów. T. XIV. Wilno 
1004, '!Itr. 126-195. 


5 


-
		

/Vilniana_031_11_066_0001.djvu

			66 


nas "Kronice Litewskiej", pisanej po 'łacinie przez te- 
goż ks. Ciecierskiego, ani w licznych "Aktach Za- 
konu Dominikan6w" - nie spotykamy żadnej 
wzmianki o bliższych towarzyszach niedoli. U) 


Kurakin poinformował o wszystkiem cara, któ- 
ry kazał prowadzić śledztwo "z najwyższą pieczoło- 
witością 16), a zatrzymanych dostarczyć pod strażą 
do Petersburga. "Przy tej sposobności, pisze dalej 
Kurakin, cesarz rozkazał zamknąć szkołę wileńskich 
Pijarów i mieć baczny i surowy nadzór nad za- 
chowaniemićwiczeniami samych Pijarów, aby wich 
postępowaniu nie okazało się nic szkodliwego. Gdy- 
by zaś znaleźli się wśród nich "jakobini" lub "skłon- 
ni do rozpusty" - po wykazaniu im ich zuchwalstwa, 
aresztować i wysłać również do Petersburga. 
Repnin nie omieszkał wyrazić Kurakinowi swe- 
go zadowolenia z powodu zamknięcia szkoły i praw- 
dopodobnie radził zamknąć wszystkie, ale Kurakin 
odpisał mu, że "rozkazu co do innych szkół' żadne- 
go nie otrzymał". 16). 
Dnia 29/X aresztowano Judyckiego (pod da- 
chem pewnego kościoła w trockim powiecie - we- 
dług raportu) u obywatela Ejtmina, a 30-1 I. X. 
pochwycono ks. Aureljana Dąbrowskiego w Bere- 
steczku. - Bulhakow śle o tern sztafetę 'do Repni- 
na : 17) "Dziś przywieźli Dąbrowskiego "duszę i pier- 


14) "Pami-ętniki" pisane były w Latach 1807-11. Kronika 
od r. 1808 doprowadzona do 1828, a "Dziennik Wizytacji" 
od 1821 do 1831. 
16) Arch. W. P. K. G. G. ks. 23, str. 37. 
16) tamre, ks. 9. cz. II. str. 578. 
17) tamre, ks. 23. Bt... 38. 


-
		

/Vilniana_031_11_067_0001.djvu

			67 


wszego aktora "całego zbrodniczego zamachu". Trud- 
no było skłonić aresztowanych do przyznania się. 
Jednak wszyscy się przyznali. Trzeba było zmusić 
księży, którzy odbierali od nich przysięgę, żeby ich 
od niej uwolnili, i wówczas każdy zeznał, co wie- 
dział. Nie spodziewałem się, żeby zabobony tak sil- 
nie dotąd działały na polaków..... 
O tern zmuszeniu Bułhakow pisze bez obsłonek 
w swym długim, nawpół prywatnym liście do Rep- 
nina: "Wszyscy zamachowcy są już wyłapani. Głów- 
ny z nich mnich Dąbrowski, jest naj.większym filu- 
tem. Dobrowolnie nic powiedzieć nie chce, a przyzna- 
je się tylko do tego, o czem my już wiemy" 18). 
Te komentarze Bułhakowa jakże trafnie pod- 
kreślają sąd o nim ks. Kalinki, jako o robaku l Cy- 
nicznie dziwi się, że są ludzie, szanujący przysięgę. 
Jednak do faktu zmuszania księży do rozwiązania 
członków assocjacji od przysięgi należy się odnieść 
z dużą dozą krytycyzmu. Do tego środka śledztwo 
tajne niekoniecznie musiało się uciekać. Działały 
rózgi i kije na głównych "aktorów i patryarchów", 
jak widzieliśmy, skutecznie. \Vszakże zeznania S. 
Ciecierskiego i ks. Dąbrowskiego wyraźnie dema- 
skują cały spisek. Dalsze zeznania: Michała Gra- 
bowskiego, Józefa Czamowskiego, Franciszka Paz- 
derskiego, Stanisława Judyckiego i Mateusza Pe- 
traIskiego, jak niżej. zobaczymy, niewiele dodały po- 
ważniejszych szczegółów. Przypuszczamy więc, że 
Bułhakow popisywał się swoim zmysłem śledczym 
i pomysłowością. 


18) tamże, ks. 9. str. 495-498.
		

/Vilniana_031_11_068_0001.djvu

			68 


Zeznanie Grabowskiego (26/X st. st.) 18 nosi pięt- 
no popłochu, przerażenia wykluczającego nawet zbyt- 
ni przymus ze strony śledztwa. Podaje on 'Szczegóły 
mało potrzebne indagującym, jako fakty realne, lecz 
poważne, jako obciążające napięcie woli współoskar- 
żonych i psychiczne ustosunkowanie się do planu 
i pracy konspiracyjnej.. Usiłuje pomniejszyć swą winę 
i upokarza się wyrażając nadzieję, że "miłosierdzie 
i sprawiedliwość Cesarza dotknie jego ukochanej 
żony i dzieci, jako wiernych poddanych i nie biorą- 
cych żadnego udziału..... Wyraża żal z powodu po- 
pełnionych "błędów i przestępstw", w które wpadł 
"nie z rozmysłu" i dlatego czuł wyrzuty sumIenia, 
które "radziło wszystko wyjawić władzom", od czego 
jednak powstrzymała go "obawa kary" za współu- 
dział, a jeżeli miłosierdzie cesarza dawało mu na- 
dzieję przebaczenia, z drugiej strony "ogarniał go 
strach przed pogardą publiczną i wyrzutem za do- 
nosicielstwo na rodaków i zdradę". - Przytaczając 
szczegóły namawiania go przez ks. Dąbrowskiego, 
swego kolegę szkolnego, do udziału w assocjacji _ 
obciążył go zeznaniem, że zmusił zamkniętego w ścia- 
nach klasztoru, złożyć "pomimo wstrętu" przysięgę 
i tern "naraził jego młode życie na niebezpieczeń- 
stwo"; przytem zarzuca podsunięcie mu innej treści 
przysięgi, niż przedstawionej mu poprzednio. 'Za- 
pewniał, że nie podpisał akcesu do associa
1J-, napi- 
sanego przez przeora Ciecierskiego własnoręcznie. 
Oskarżając Dąbrowskiego, że "złapał go za poły 
kaftana, gdy chciał uciec" nazywa go "przeklętym 



 


18) tam
e, str. 412. 


-
		

/Vilniana_031_11_069_0001.djvu

			- 69 - 



 


mnichem". Równie niesmacznie wyraża się o por. 
Sebastjanie Ciecierskim, jako o "dokuczliwym patry- 
ocie", od którego się uwolnił, ,!dając 5 zł. Znał go od 
czasu poprzedniej rewolucji, lecz nie wie, jakie mu 
dano do Lwowa zlecenie. Ciecierskiemu pono ks. 
Ziółkowski pokazywał "kolekcję", w której zapisano 
6 osób spiskowych. W dalszych zeznaniach Grabow- 
ski wydał przeora Ciecierskiego (nie znał go), i ks. 
Ziółkowskiego. Ks. Dąbrowskiego przedstawił jako 
najlepiej; wiedzącego co się dzieje zagranicą: we 
Lwowie. Nagurskiego w assocjacji nie widział; wi- 
dział tylko dwuch kss. Misjonarzy, którzy wyszli, 
gdy wchodził. SłYlszał coś o Gieysztorze w Prusach 
(b. poseł do Sejmu C2teroletniego) i o "niejakim 
Romerze." Judyckiego nie wydał. O ruchu emigra. 
cyjnym we Francji i Włoszech słyszał przelotnie od 
ks. Dąbrowskiego, od niego też słyszał nazwiska 
Ogińskiego i Barssa i że w listopadzie rozpocznie 
się Sejm w Medjolanie. Nie wie, kto stanowił Cen- 
tralicję Lwowską, lecz twierdzi, że Dąbrowski j,est 
od niej przy.słany. Wyjazdy Dąbrowskiego do Trok 
i Oszmiany tłómaczył poszukiwaniem genealogji ro- 
dziny Paszkiewiczów. 
Szczegół, że Dąbrowski, "widział w assocjacji 
zbawienie Ojczyzny", zgodny z takimże ,zeznaniem 
Czarnowskiego, wskazuje na metody kaptowania 
członków assocjacji pr.zez Dąbrowskiego. 
Mało znana postać pl'Ocesu - Józef Czarnowski 
(lat 61), burgrabia domu biskupa Łopacińskiego, 
wzięty prawdopodobnie ostro w obroty śledcze, dodał 
sporo szczegółów drugorzędnych, dopełniających ze- 
znanie Sebastjana Ciecierskiego, a dających mocną
		

/Vilniana_031_11_070_0001.djvu

			70 


podstawę do obalenia wyjaśnień Dąbrowskiego, któ- 
rego niebawem Bekleszow dostarczy do Wilna. Spo- 
czątku Czarnowski oświadczył, że zna Dąbrowskiego 
od czasu, gdy ten zaczął bywać w kościele Trynita- 
r:zy na Antokolu. Dąbrowski sam przyszedł do niego 
i namawiał, aby przyłączył się do assocjacji, "która 
jedynie zbawi naszą Ojczyznę". Na pytanie Czarnow- 
skiego, w jaki sposób ma to uczynić 
ssocjacja?'- 
Dąbrowski "zwierzył się", że w Polsce jest "złączone 
zebranie" pod mianem Centralności we Lwowie, któ- 
ra kilku swych reprezentantów wyśle do Medjolanu 
dla obecności "przy tamtej polskiej Konwencji", 
a drugich skieruje tam, gdzie wyznaczone będzie 
"Generalne Zgromadzenie dla zawierania traktatów". 
Dodał jes,zcze, że Deputacja Medjolańska liczy 50 
osób, wtem Prozora, Ogińskiego i jeszcze 3 pola- 
ków z Komny, których nazwisk Czarnowski nie zapa- 
miętał. Rozmowę z Dąbrowskim przerwało przyjście 
żydów. Wychodzącego Czarnowskiego prosił Dą- 
browski, aby przyszedł do ks. Ziółkowskiego, spo- 
wiednika Benedyktynek, co Czarnowski uczynił. 
Ziółkowski natychmiast zaczął "namawiać do wstą- 
pienia do assocjacji, kilkakrotnie powtarzając, że 
assocjacja uratuje Ojczyznę". Popierał Ziółkowskiego 
Dąbrowski, zapewniając, że wszystko czyni podług 
rozporządzeń Centralności i Deputacji w Medjolanie, 
przyczem zaproponował przysięgę na zachowanie ta- 
jemnicy. Czarnowski zapoznał się z treścią "Aktu 
Powstania Wileńskiej Assocjacji" i jej artykułów 
i dał 5 złotych - Sebastjana Ciecierskiego nie zna 
i nie wie, kto go zaopaJ:rywał na drogę pieniędzmi. 
Kto pisał akt powstania wileńskiego- również nie 


-
		

/Vilniana_031_11_071_0001.djvu

			71 


wie i nie!pytał o to. Przysięgę wykonał,w mieszkaniu 
ks. Ziółkowskiego' tylko w jego obecności "przed 
Męką Pańską". Na pytanie, czy wie o ilości'assocja- 
cyj w innych miejscach - dał odpowiedź przeczącą, 
lecz "słyszał, od Ziółkowskiego, że są i że ido 'innych 
województw są wysłani dla zawiązywania ich, lecz 
jakich i kto - nie mówili. Nie wie nic o posiedze- 
niach, ani o tern, kto ma w opiece protokół posie- 
dzenia. Ks.. Ciecierskiego, Judyckiego i Grabowskie- 
go nie zna. \Vie 'jeno od ks.. Zió-lkowskiego, że należą 
do tutejszej .assocjacji: Ziółkowski, przeor Ciecierski, 
komornik (?) Grabowski, a za czwartego miał być 
przyjęty on. Nie wie też, kto należy ,do CentI.(alności 
we Lwowie. Ziółkowski o tern nie mówił. Słyszał, 'że 
mówiono, iż zebrano dos,tateczną ilość wojska, lecz 
ile - nie wie. Zl1jaczenia cyfr: pod artykułami' asso- 
cjacji nie rozumie. Mówił ks. Dąbrowski o 'Znakach. 
lecz nie wtajemniczono go. Ks. Dąbrowski nic nie 
mówił dokąd i z kim jeździł. Odnalezione wycinki 
z pism posiadał Czarnowski z \Varszawy od niejakie- 
go Zubkowskiego, ,którego dawno zna i który, kore- 
spondując z nim wysyłał mu je "przy okazji; 'te wia- 
domości Czarnowski "zapisywał na oddzielnym arku- 
szu". Proklamacje ma od ks. Dąbrowskiego, zaś 
paszkwile otrzymywał w różnych czasach od różnych 
ludzi. Protokuł kończy temi słowy: "Na te wszystkie 
pytania odpowiedziałem jaknajrzetelniej, y jeśli co 
utaiłem - poddaję się pod najsurowszą karę". ,- 
Bada ł F ryzel. 
Spisek, jak widać z powyższego, znany był 'już 
w głównych zarysach Fryze.lowi i Bułhakowowi, prze.
		

/Vilniana_031_11_072_0001.djvu

			72 


to badanie Judyckiego i Dąbrowskiego nie nasuwało 
trudności. 
Badany poraz pierwszy dn. 25/IX, Franciszek 
Pazderski, zachowywał się dość oględnie 20). Py_ 
tania do niego skierowane miały na celu przede- 
wszystkiem zdemaskowanie działalności Dąbrowskie- 
go. Pazderski oświadczył, że znał Dąbrowskiego do- 
rywczo i dopiero przed dwoma tygodniami zauważył, 
że ten, przychodząc do niego "miał wygląd człowie- 
ka" chcącego powiedzieć coś tajemniczego. "Ze 
względu na swe stanowisko i zajęcia - mówi Pazder- 
ski, ani też usposobienie nie pozwoliłem sobie na 
jakąś szczerą rozmowę". Pamięta jednak uwagę Dą- 
browskiego, że warto by było oficerów bez zajęcia 
odesłać do "wojska Cesarskiego, lub do Dąbrow-' 
skiego" i że jeżeli on, Pazderski, zna takich "bied- 
nych" oficerów, to niechby im poradził "aby udali 
się do cesarskiego kordonu i tam zaciągnęli do służ- 
by". 
Tu Pazderski niebacznie wymienia imię brata 
Fabjana, który służył pod Madalińskim, przyczem 
dodaje, że "może Dąbrowski ważniejsze poczyni l 
zwierzenia jego bratu". .- \Vygląda to na próbę 
skicrowania uwagi Fryzela w inną stronę, a kto wie, 
czy nie jest objawem wrogości dla brata, 'gdyż 'zaraz 
wyjaśnia, że "go wydalił z domu po I 1/2 mies. po- 
bycie za "rozwiązłe" sprawowanie. - Sebastjana 
Ciecierskiego zna bardzo krótko i nie wie, czy chciał 
go Dąbrowski zrobić członkiem jakiejś assocjacji, 
ale "zdaje mu się", że 'trynitarz radził Ciecierskiemu 


BO) tamże, N. 23, atr. 61. 


.....
		

/Vilniana_031_11_073_0001.djvu

			73 


"nie próżnować" i wstąpić do służby pruskiej CZy 
rosyjskiej., na co ten zawsze (?) odpowiadał, że 
"niema okazji i sposobu". Zakończył swe niezgrabne 
wykręty zapewnieniem, że gdyby mu powierzono ja- 
kie s,ckretne zamiary, poczytałby sobie za święty obo- 
wiązek zdradzić je przed władzą". 
Po czterokrotnym zbadaniu ks. Aureljana Dą- 
browskiego, który wypełnił luki poprzednich zez- 
nań i dał materjał Bułhakowowi dla przesłania wia- 
domości do Austrji o Centralicji - Fry
el zn
w 
wziął się do Fr:anciszka Pazderskiego dn. 14/ X , 21) 
skonfrontował go z Dąbrowskim i wniósł w protokuł 
nowe zezna.nie
 jako, że "pierwsze (notuj.e, nie bylo 
oparte na sprawiedliwości". Pazderski zeznał, że w tej 
chwili, kiedy ks. Dąbrowski rozmawiał z nim o wysy- 
łaniu biednych oficerów do legjonów gen. Dąbrow- 
skiego - ujrzeli przez okno oficerów: Pietkiewicza 
i Ciecierskiego, na co ksiądz zrobił uwagę, ze to są 
patrjoci, którzy poj.echaliby do Wloch, gdyby mieli 
za co. Na uwagę Pazderskiego, :Że niechby wziął jego 
brata, który był w brygadzie Madalińskiego, Dą- 
browski odp,arł, że uczyni to po powrocie. 'N a cele 
t>rganizacji Pazderski przeznaczył tylko kilka czerw. 
złotych. Raz pl'zez okno zobaczyli Kilińskiego, któ- 
rego Pazderski wezwał, a ksiądz czynił mu te same 
propozycje. Końca ich rozmowy Pazderski nie słyszał. 
Po pewnym czasie Dąbrowski obiecał zabrać Fabja- 
na Pazderskiego do Dereczyna na podwodach ks. 
Sapiehy, a oficerów, którzy się dadzą namówić, po- 
lecił skierować do Rożan albo do Dereczyna do Ada- 


21) tamże. N. 9. str. 615.
		

/Vilniana_031_11_074_0001.djvu

			74 


mowicza, skąd znajdzie sposób wyprawienia ich dalej; 
zostawił też pieniądze na przesłanie listu do Swisło- 
czy, do majątku Romera. \Vynalezieniem posłańca 
zajął się z powodzeniem Pazderski. W dalszym cią- 
gu swoich zeznań wplątał w sprawę Nagurskiego, 
którego "na prośbę Dąbrowskiego wezwał do sie- 
bie", i ten miał z nim tajemniczą rozmowę, o której 
do zaciekawionego Pazderskiego N agurski tak się 
wyraził: nonsens i prawdziwe głupstwo: zwymyśla- 
łem popa". - Dosyć podejrzanem wydaje się oświad- 
czenie . Pazderskiego, że znał N agurskiego, którego 
brat został mu winien 10 złp. za lustro; poraz wtóry 
wskazuje osoby, z któremi ma pewne tarcia. "Od 
tego czasu, kOl1czy swoje zeznanie, zacząłem lękać 
się Dąbrowskiego i unikać go". Jednak oddał mu 
odpowiedź Romera, przeczytawszy ją w tajemnicy 
przed Dąbrowskim, który mu opowiadał o sukcesach 
francuzów (a był z nimi i gen. Dąbrowski) bad 
prusakami i o tern, że marszalkowie Sejmu są w Ba- 
zylei, bo tam zbierze się Sejm. Do tych 'wiadomości 
odnosi się z nieufnością, bo wie, że Sapiehy nie wypu- 
szczają z Wiednia za długi, a Małachowski mieszka 
w Warszawie. Broni się przed wskazaniem odpowied- 
niego kandydata na delegata do Wiednia, jednak 
wymienia nazwisko doktora \Vojnicza. Powołuje też 
burgrabiego antokolskiego Pięknołońskiego i bu- 
chaltera Konacewicza na świadków, że brata wypę- 
dził. Por. Ciecierskiego pogrąża relacją, że ten go 
zapytywał o okazję do cesarskiego kordonu i mówił, 
że jedzie do legjonów Dąbrowskiego i ma już pas- 
port do Warszawy. Brata oskarża, że włóczy się po 
bilardach i pije, a od Kilińskiego wie, że jest w służ- 


.-
		

/Vilniana_031_11_075_0001.djvu

			75 


bie u p. Sołtanowej, od ks. Dąbrowskiego zaś, że 
jeden pan dał bratu kilkaset złotych, które on roz- 
dał oficerom, a kilku przeprowadził zagranicę. Koń- 
czy tak: "Biorę Boga Wszechmogącego, że wszystko 
co tylko wiedziałem, teraz wyjawiłem i jeżeli okaże 
się, że cośkolwiek zataiłem, lub do czegoś należałem 
- to niech władza ukarze mnie śmiercią. To wyzna- 
nie podpisuję". Franciszek Pazderski. 
O ile słabo i niezbyt etycznie bronil się Fran- 
ciszek Pazderski, o tyle brat jego, Fabjan 22), 24- 
letni dziarski żołnierz, zahartowany w bojach, trochę 
hulaka, przez brata skrzywdzony -i zdradzony - 
trzymai się dzielnie. Ballany I9/XJ ośv.iadczył: uro- 
dził się w Sempelburgu, który po I-ym rozbiorze do- 
stal się pod panowanie pruskie. Straciwszy w uzie" 
ciństwi
 ojca, służył, jako kamerdyner u warszaw- 
skiego bankiera Paca, później u pani Tomatis. Po- 
tem wstąpił do wojska i służył w Brygadzie Kawa- 
lerji Narodowej pod Madalińskim, jako chorąży; 
na tę rangę otrzymał patent od Kościuszki. Po 
wzięciu Pragi i rozproszeniu polskich wojsk, był 
wzięty do niewoli pruskiej pod Końskiem i osadzo- 
ny w fortecy Graudenz *). Od 'S-ciu miesięcy jest 
w Wilnie, szukając, wobec niechęci brata do niego, 
służby w pal1skich domach. Złamał nogę, spadając 
z konia należącego do brata, a ratował go Pięknołoń- 
ski, u którego znalazł schronienie, kiedy go brat wy- 
pędził, bez względu na jego kalectwo. Znalazł służ- 


22) 'Arch. M. N. 2008. r. 1808-1812. Fahjan Pazderski:, 
syn Fabjana, wychodziec z X-twa Warszawskiego, rodem 
z m. Sempelburga, kamf'rdyne1'. Wykonał prz)sięgę w 18081'. 
*) Grudziądz.
		

/Vilniana_031_11_076_0001.djvu

			- 76 


bę u b. marszałka litewskiego Sołtana, jako :nauczy- 
ciel (niemieckiego) jego syna i dotąd we wsi Dzien- 
cioł pozostawał. - Księdza Dąbrowskiego widział 
kilkakrotnie u brata, ale nie wie, o czem mówili, 
bo go brat wówczas zawsze wysyłał z pokoju. Prosił 
brata o wynalezienie mu służby, na co ten zapropo- 
nował mu wyjazd do Włoch, do legjonów Dąbrow- 
skiego, bo tam chętnie biorą oficerów; to jednak 
nie dogadzało Fabjanowi, który niedawno wrócił 
z niewoli i nie widział sposobu dostania się do le- 
gjonów "nie maj.ąc na plecach kaftana". Brat go 
zapewniał, że znalazłby na wszystko sposób, lecz 
boi się jego gadatliwości. Obiecywał bratu posłu- 
s.zeństwo, ale się zastrzegł, by go "nie wciągnął 
w biedę"; lecz wkrótce, po kłótni, został przez bra- 
ta wypędzony i więcej z nim nie 'rozmawiał. Nigdy 
brat mu nie mówił, że przez wieś ks. Sapiehy Dere- 
czyn i Rożany będzie wyprawiony zagranicę i że 
stamtąd weźmie go mnich Dąbrowski, (7. którym 
nigdy nie rozma.wiał); a również i tego, li kogo ma 
tam czekać na przybycie Dąbrowskiego. Nie otrzy- 
mał też od nich żadnego polecenia, aby namawiał by- 
łych oficerów polskich na wyjazd do legj.onów gen. 
Dąbrowskiego i nie wie, czy tam kto pojechał. 
Z panem swoim rozmów żadnych o propozycjach, 
jakie mu robił brat, nie prowadził. W domu p. Soł- 
tana nigdy nie mówiono o żadnych związkach 'w kra.- 
ju lub zagranicą, któreby miały na celu wznowienie 
dawnego bytu Polski, ani o powodzeniu w formowa- 
niu legjonów we Włoszech, lub o Sejmie w Me- 
djolanie. 2adnych zebrań u p. Sołtana nie było; 
najwięcej zajmuje się p. Sołtan polowaniem, naktó. 


r
		

/Vilniana_031_11_077_0001.djvu

			77 


t 
I 


re przyjeżdżają: ks. Radziwiłł, brat pani i jen.-maj. 
Murawski. Pazderski nie wiedział, że brat jego został 
aresztowany; dowiedział się o tem dopiero po przysła- 
niu do kościoła parafjalnego tej. wsi, w której miesz- 
kał u p. Sołtana - ogłoszenia, w '"którem brat jego 
opublikowany został, jako przestępca". Gotów stwier- 
dzić przysięgą, że nad to, co powiedział '-'nic więcej 
brat mu nie mówił; że nic więcej nie słyszał i w'ża- 
dne wstrętne związki z nikim się nie łączył, a jeżeli 
ktokolwiek tego mu dowiedzie - wtedy on wart 
będzie surowej kary. 
Młody 2o-letni Judycki, mimowolny nieszczę- 
śliwy sprawca wykrycia spisku, stanął przed Fry- 
zelem dn. 3/X. Był wychowankiem ,Pijarów, co 
zwiększyło jeszcze niechęć do niego władz, znają- 
cych nienawiść Repnina do "pijarytów". Do Wilna 
przyjechał w lipcu dla uregulowania rachunków 
z wierzycielami; zamie5:Zkał u swego faktora, żyda 
Tobjasza. Był w przyjaźni z por. Ciecierskim, któ- 
ry go wciągnął do ass,ocjacjli i zakomunikował mu 
I I punktów artykułów dla niej ustanowionych. Obo- 
wiązki każdego członka polegały na tern, aby: wysłać 
oficerów do Włoch, do gen. Dąbrowskiego; dać 
do kasy ogólnej przynajmniej, 3 złote, namówić do 
assocjacji dwie lub trzy osoby; dowiadywać się, czy 
nie istnieją gdzie kluby, zbadać ich oparcie i zawia- 
domić o nich tego, który go przyjął do assocjacji, 
wreszcie zachować wszystko powierzone w naj głęb- 
szej tajemnicy. Obawiając się przez wstąpienie do 
assocjacji narazić się tutaj, na jakie nieszczęście 
i aby go uniknąć, uznał za lepsze 'Wyjechać do Lwo- 
wa i tam zbadać dokładnie prawdę całej sprawy.
		

/Vilniana_031_11_078_0001.djvu

			78 


Innych pobudek i poleceń nie mial. Cieciers.ki, bez 
żadnej z jego strony prośby, obiecal mu :dostarczyć 
pasport, lecz nie zdążył. Nigdy nie proponował Cie- 
cierskiemu 8o-ciu złotych na wyjazd do armji Dą- 
browskiego. Nie zna nikogo z tych, którzy wstąpili 
do jakiejkohviek assocjacji; wie tylko, że w Wilnie 
jest assocj.acjla i że do niej należą dwaj mnisi; gdy- 
by kogo znał, z pewnością wymieniłby go w liście do 
Brzostowskiego *). 
\Vyjechał z \Vilna na wieś Podzisnę do szlachci- 
ca Kondratowicza, którego namówił do assocjacjj. 
W drodze powrotnej dowiedział się, że w Wilnie 
wzięli wielu pod straż i że jego szukają. Ukrył się 
w lesie, lecz nie mogąc tam długo wytrzymać - 
- przemknął się na wieś Barbaryszki do szlachcica 
Ejtmina, u którego z wielkim trudem znalazł schro- 
nienie w ciągu 26 godzin i gdzie go w prostej szubie 
znalazł, wysłany dla aresztowania go, kapitan Wil- 
gostacki, który może poświadczyć, że nie chcąc się 
w takim stanie przedstawić gubernatorowi, wypro- 
sił u Ejtmina polskie ubranie i w nim przyjechał 
do Wilna. Ejtmin nic nie wie o okolicznościach jego 
dotyczących i do assocjacji nie należy. 
Do tej grupy ludzi, przeważnie dużej kultury 
umysłowej i towarzyskiej (oprócz Pazderskich) - 
wciągnięto krawca, Mateusza Petralskiego. 25 ). 
Z pochodzenia warszawiak, 47-letni ubogi kra- 
wiec Petraiski, obarczony siedmiorgiem dzieci, zeznał 


*) LiL'lt doręczony władzom przez żyda Tobjasza. 
25) Metryki pogrzebowe kość. św. Jana: Zmarł 'W" r. 
1807 dn. 30/VIII. Foohowany na cmentarzu Ro.aaa. 'Wiek 
podano - Lat 50. ? 


--
		

/Vilniana_031_11_079_0001.djvu

			79 


niewiele, dosyć ostrożnie. Badano go prawie ostat- 
niego (IB/XI), więc tern się tłómaczy względny 
lakonizm jego zeznań, nic nowego nie wnoszących 
do sprawy. Opowiedział, że zna Sebastjana Ciecier- 
skiego od dzieciństwa, gdy był w wileńskiej 5zkole 
szlacheckiej rządowej.. - W lipcu PetraIski jeździł 
do \Varszawy w sprawie spadku, a w 5ierpniu po- 
wrócił. Ciecierski z zaciekawieniem wypytywał go o 
nowiny ze stolicy. "Zaspokoiłem jego ciekawość opo- 
wiadaniem, że Warszawa jest zupełnie pusta, że 
nikt z panów tam nie mieszka, a towarzystwo tworzą 
tylko pruskie wojska i żydzi, skąd na wszystko 
powstała wielka taniość i brak gotówki". Dodał. 
że aresztowano za niedozwolone rozmowy w gospo- 
dach. Odmówił prośbie Ciecierskiego wyrobienia pa- 
sportu, na co potrzebowałby zgody cechu krawiec- 
kiego. Nic mu Ciecierski nie proponował, wspominał 
ty'lko w rozmowie, że w Medjolanie .zbierze się Sejm 
i że Grecja się zbuntowała, lecz że 'go Ile rzeczy mało 
interesowały, przeto nie zwrócił na nie żadnej uwa- 
gi, starając się go naj rychlej. pozbyć, a później już 
go nie widział. Nie podejrzewając Ciecierskiego o 
żadne karygodne zamiary - nie uważał za potrzebne 
o tej rozmowie, która trwała niecałą godzinę, za- 
wiadamiać władze. 
Zeznanie Sebastjana Ciecierskiego wnosi naj.wię- 
cej materjału do sprawy i 'naj obszerniej omawia 
przygotowania do spisku. Dlatego przytaczamy je 
w całości. 
'). 
"Ja, Sebastjan Ciecierski, do ostatniej re- 
wolu cji w ciągu 9-ciu lat byłem w 'wileńskich 
2ł) Arch. W. P. N. ks. 23. str. 11. 


-
		

/Vilniana_031_11_080_0001.djvu

			80 


szkołach, podczas rewolucji zaś służyłem jako 
podchorąży w 8-ym litewskim pułku; przy wystą- 
pieniu z tego pułku mianowany zostałem chorą- 
żym, a przeszedłszy do korpusu jegierskiego zo- 
stałem podporucznikiem i służyłem pod komendą 
majora Tomaszewskiego i podpułkownika Grabiń- 
skiego ; po ukończeniu zaś rewolucji uwolniony 
zostałem za pasportem rosyjskiej służby bryga- 
djera Borawskiego w obozie pod Pragą na zamie- 
szkanie w m. Wilnie, gdzie też znajdowałem się do 
16/IX t. r. 2) Podczas pobytu mego w Wilnie o- 
koło 4 lat - mieszkania miałem u znajomych 
i główne moje mieszkanie było u Niewierowicza 
nawet do samego wyjazdu z Wilna 16. t. m. 3) Wia- 
domość o powstaniu otrzymałem przed miesią- 
cem od trynitarskiego księdza Aureljana Dą- 
browskiego, mieszkającego w miasteczku Bere- 
steczku - pod panowaniem cesarskim, który 
przyjechawszy do Wilna pod pozorem plenipo- 
tencji dla odszukania w różnych sądowych miej- 
scach dokumentów z upoważnienia różnych osób 
do chodzenia za majątkiem - dał przedewszyst- 
kiem akt powstania i artykuły przyjęte dofasso- 
cjacji księdzu Zakonu Benedyktynów Wacła- 
wowi Ziółkowskiemu, uczyniwszy go prezydentem 
assocjacji; potem przeorowi Dominikanów Cie- 
cierskiemu - memu ciotecznemu wujowi, który 
pewnego razu kazał mi przyjść do ks. 'Ziółkow- 
skiego, gdzie razem z ks. Dąbrowskim, którego 
wówczas tam poraz pierwszy zobac
yłem i z n:im 
się zapoznałem - namówili mnie, abym wstąpił 
do ich assocjacji; a wreszcie mieszkańcowi Wił- 


.-
		

/Vilniana_031_11_081_0001.djvu

			81 


na - miejscowemu patronowi Grabowskiemu. 
Na to powstanie przysięgaliśmy wszyscy ra- 
zem podług fonny przysięgi w artykułach przy- 
jętych do assocjacji w punkcie 18; księża przed 
Ewangelją, my zaś przed krucyfiksem, w miesz- 
kaniu ZiółkowskJiego, gdzie wtedy również mie- 
liśmy pierwszą sesję, poczem Dąbrowskiego już 
nie widziałem wobec jego rychłego z Wilna wy- 
jazdu - dokąd? nie wiem. Po powrocie śwoim 
po upływie trzech tygodni; Dąbrowski zawia- 
domił mnie i Ziółkowskiego, że jeżdżąc po ''róż- 
nych miejscach wiele narobił już assocjacji i że 
niektóre znakomite i bogate osoby, lecz kto - 
tego niewiem, obiecały swoją pomoc pieniężną 
w porozumieniu od Centralności w Medjolanie... 
dodając, że on mówił o akcie powstania i N agur- 
skiernu, lecz nie mogę twierdzić, czy przyjął go. 
Poczem Dąbrowski powtórnie wyjechał z Wil- 
na, jak mówił do Oszmiany, lecz 'czy istotnie tam 
i z kim - o tern nie mogę zapewnić również 
jak i o celu jego pobytu w Wilnie 'również (nic 
nie wiem, lecz myślę, że skoro on z zakonu Try- 
nitarzy - to i mieszkał u Trynitarzy na 'Antoko- 
lu. - Generałowiczowi Stanisławowi Judyckie- 
mu dałem akt powstania już od siebie i 1 I pun- 
któw wybranych przezemnie z artykułów asso- 
cjacji, bo wszystkich zakomunikować mu nie 
mogłem, ponieważ był przyjęty dopiero jako 
zwykły członek i dlatego nie mógł mieć żadnego 
wpływu w samej assocjacji. J udycki, wykonaw- 
szy przysięgę według formy, wyjechał z \\lUna, 
we wtorek 15 t. m. pod cudzem 'nazwiskiem, pod 
6 


-
		

/Vilniana_031_11_082_0001.djvu

			82 


jakim - nie powiedział mi tego, w powiat trocki 
do szlachcica Ejtmina, w celu powiększenia licz- 
by członków assocjacji i dla użycia starań o wy- 
s.łanie do Medjolanu oficerów, obiecując dać 
im wszelką ze swej strony pomoc. Ksiądz Ziół- 
kowski powiedział mi, że do naszej wileńskiej 
assocjacji przyjęty został obywatel szlachcic 
Czernecki. Oprócz wyżej wspomnianych zawia- 
domił o powstaniu syna gospodarza mojego Pa- 
stana (?) Niewierowicza i polskiego poruczni- 
ka Horodeckiego, z których pierwszy nie zgodził 
się przyjąć ani aktu, ani punktów przezemnie 
jemu pokazanych; drugi chciał zostać człon- 
kiem, lecz dla braku czasu nie zdążyłem go nim 
zrobić, ani dać mu aktu i punktów. Dowie- 
działem się również od murgrabiego Pazder- 
skiego, mieszkającego w kardynalji, że wspom- 
niany ksiądz Dąbrowski, wielki jego przyjaciel, 
chciał go uczynić członkiem assocjacji, lecz 
go nie przyjęli; polecił mu namawianie różnych 
polskich oficerów i wysyłanie ich do miasteczka 
Dereczyna lub Rożany (dokładnie nie wiem) 
własność ks. Sapiehy, któremu również powie- 
dziano o powstaniu, lecz książę nie chciał inawet 
o tern słuchać; w jednym z tych miasteczek 
zebrani oficerowie powinni oczekiwać, lecz u 
kogo - nie wiem, przyjazdu Dąbrowskiego, 
który ich wyprawi do Beresteczka, a stamtąd 
już do Medjolanu. Czy wie kto z :mieszkających 
w Dcreczynie lub Rożanach o akcie powstania 
- nic o tern nie wiem. - Wysłany byłem przez 
assocjacj.ę jako delegat do Lwowa do Central- 


-
		

/Vilniana_031_11_083_0001.djvu

			83 


ności, gdzie miałem rozkaz stawić się u Majt- 
kowskiego, Ulatowskiego i Raciborowskiego dla 
zawiadomienia ich o powstałej w Wilnie asso- 
cjacji; po wypełnieniu tego polecenia - wyru- 
szyć do Medjolanu do gen. Dąbrowskiego, na 
co assocjacja dała mi na drogę 53 złote, Cie- 
cierski - 12, Grabowski - 3, a pozostałą sumę 
- Ziółkowski, wziąwszy odemnie kwit na 50 
dukatów. Listów, dotyczących powstania, żad- 
nych od nikogo ani na swoje, ani na cudze na- 
zwisko nigdy nie otrzymywałem. Tylko, jadąc 
do Lwowa po dmdze do Merecza, zostawiłem 
jeden list od siebie u przeora tamtejszych tiomi. 
nikanów, który jednak naszego nie 
na., pro- 
sząc przesłać go Ciecierskiemu, co przeor, bę- 
dąc jednego z nim zakonu łatwiej, może uczy- 
nić; w którym zawiadamiałem Ciecierskiego, że 
chciałbym, nie zajeżdżając do Lwowa, jechać 
prosto przez \Viedeń do Medjolanu i prawie 
tej treści: Ponieważ na drodze z Warszawy da- 
leko mi do samego Pana Lewkowskiego (nazy- 
wając tak Lwów) - to gdyby można mnie za- 
wiadomić o jego plenipotentach, znajdujących 
się w Wiedniewsku (t. zn. w Wiedniu) i kto oni... 
Pierwszą sesję mieliśmy w Wilnie 27 sierp- 
nia w domu księdza Ziółkowskiego, prezydenta 
assocjacji, o godz. 3-ciej popołudniu, na której 
byli Dąbrowski, Ciecierski, ja i Grabowski. In- 
nych sesji nie pamiętam; zresztą było ich nie- 
wiele. Zajmowaliśmy się na sesjach różnemi no- 
wościami, znanemi z gazet, o mającym się ze- 
brać w Medjolanie Sejmie, o wznowieniu konsty-
		

/Vilniana_031_11_084_0001.djvu

			84 


tucji, o liczbie wojsk, znajdujących SIę u gen. 
Dąbrowskiego; o sposobach zebrania większej 
składki i o powiększeniu ilości wspólników; naj- 
więcej o tern mówił Ziółkowski. 7) W Grodnie 
nie znam nikogo z uczestników powstania i do 
nikogo nie tylko nie pisałem, lecz do nikogo 
nie mam polecenia. 8) Przy wyjeździe moim 
z Wilna prosił mnie generałowicz Judycki, a- 
bym mu dostarczył pasportu na cudze naz- 
wisko dla wyjazdu do Lwowa i do Medjolanu, 
lecz jaką drogą - niewiem, i jeśli można - 
poczekać na niego we Lwowie, a jeżeii nie - 
to zostawić dla niego listy na poczcie, adresując: 
"panu Etminowi", w którym go zawiadomić, do 
kogo ma się zjawić w Centralności, 'znajdu- 
jącej. się we Lwowie. Chcąc mu się przysłużyć 
prosiłem o wystar.anie się o pasport polskiego 
pułkownika Kilińskiego, zawiadomiwszy go sam- 
nasam o powstaniu, na co odpowiedział: że rad- 
by wszystko zrobił, gdyby sam nie był uważany 
przez władze za podejrzanego. Prosiłem o to 
również krawca Petralskiego, zawiadomiwszy go 
o mającem być w Medjolanie powstaniu i o tern, 
że jadę do gen. Dąbrowskiego, lecz PetraIski 
tłómaczył się trudnościami otrzymania paspor- 
tu na cudze nazwisko i nie wiem, czy otrzymał 
od niego ]udyckiżądany pasport, czy nie? Przy 
wyjeździe moim z Wilna umówiliśmy się: ja, Ziół- 
kowski i Ciecierski, żeby po moim przybyciu 
do Lwowa zawiadomić ich pocztą o wszystkiem, 
co się dzieje - dla uniknięcia podejrzeń róż- 
nemi omówieniami, np. pod pozorem gospo- 



 


-
		

/Vilniana_031_11_085_0001.djvu

			85 


darskich zarządzeń, lub powierzonych mi sta- 
rań o sprawach, z sensu których powinni się do- 
myśleć bądź pomyślnych rezultatów, bądź też 
niepowodzenia naszego zamierzenia; pr6cz tego 
list zawierający pomyślną wiadomość ma być 
zapieczętowany pieczęcią, wyobrażającą lwa 
z mieczem, w przeciwnym razie - Lwem bez 
mlecza. 
Pozatern zwierzył mi się jeszcze Ziółkowski, 
dowiedziawszy się o tern od księcia Dąbrowskie- 
go, że Sejm w Medjolanie rozpocznie się w listo- 
padzie tego roku, pod laską marszałka Mała- 
chowskiego, gdzie musi być urzeczywistniona 
Konst. 3. Maja i ostatecznie wykonana. 9) Do- 
kładnej liczby wojsk, znajdujących się we Wło- 
szech, ks. Dąbrowski nie znał, a przypuszczał, 
że gen. Dąbrowski ma około 30.000 wojska". 


Zeznania ks. Aureljana Dąbrowskiego, gł6w- 
nego, według opinji władz rosyjskich, twórcy spisku, 
są tak charakterystyczne w treści i formie i tyle 
wnoszą materjału oraz szczeg6łów, rozjaśniających 
sprawę spisku i udział osób, do niego należących, 
tak przy tern zwarte, że koniecznością się staje przy- 
toczenie ich niemal w całości, co czynimy w tł6- 
maczeniu: z francuskiego dw6ch pierwszych, a z ro- 
syjskiego - pozostałych. Zasadniczą r6żnicę w to- 
nie pierwszego i pozostałych należałoby tł6maczyć 
sposobami, których używano celem wydobycia z o- 
skarżonego jaknajobfitszego materjału, obciążające- 
go uczestnik6w spisku. Temu też przypisać należy, 
że po każdym zapewnieniu o wyczerpaniu "wszyst-
		

/Vilniana_031_11_086_0001.djvu

			86 


kich wiadomości" następują znów zeznania o nowych 
osobach i ich mniej lub więcej ważnym udziale 
w spisku. 
Pierwsze zeznanie, zatytułowane w aktach spra- 
wy jako: Traduction du polonais de la premiere 
deposition, faite par Aurelian Dąbrowski, supeńeur 
des Religieux Tńnitaires, intitulee padui: "J ustifi- 
cation essentiele des demarches, auxquelles 5e fus 
force par violence dans le Ue Beresteczko, situe 
sur la frontiere meme des nouveaux Etats Autri- 
chiens" - robi wr.ażenie nieco fantastycznego opo- 
wiadania, wysnutego od hoc w krytycznym momen- 
cie .aresztowania i świadczy o wielkim zdenerwowa- 
niu oraz chęci zrzucenia z 'siebie odpowiedzialności 
'ta czyny inkryminowane. Oto ono: 
"Dwaj polscy oficerowie, Wachowski i Dą- 
browski, przybyli do Beresteczka z Wołoszczyz- 
ny w tym właśnie czasie, kiedy wojewoda bielski 
wyznania greckiego (nie unita), w porozumieniu 
z innymi duchownymi, w liczbie dwudziestu kil- 
ku osób, zdobył w ciągu jednej nocy kościół u- 
nicki, położony za miastem, a następnego dnia, 
o godz. 9-ej rano, uzbrojeni w koły, łomy i topo- 
ry, rzucili się na drugi kościół unicki, w środku 
miasta. Zebrał się tłum i obydwie strony rozpo- 
czę-ly walkę. To widząc oficerowie tak prze- 
mówili do obecnych: "Oto jakiego macie cesa- 
rza: skoro nie dotrzymuje słowa, które jego 
matka i on dali narodowi - to jakże ten może 
mu zaufać?" Poczem przyszli do mnie i 'po 'dłu- 
giej rozmowie na różne tematy zaczęli mi tio- 
wodzić, że istnienie Polski jest rzeczą najpew- 


- 


-
		

/Vilniana_031_11_087_0001.djvu

			87 


niejszą; że w każdym państwie są polscy 
genci; 
że Sejm 3-go Maja będzie kontynuowany w Me- 
djolanie, że wszystkie przygotowania są podane 
do wiadomości publicznej bądź przez manifesty, 
bądź też przez skargi. D la przekonania mnie po- 
kazali mi wiele pism francuskich i polskich; 
wielką liczbę raportów z różnych miejsc kraju 
i zagranicy i zapewnili, że wkrótce już nasza 
pomyślność będzie zapewniona. Następnie chcie- 
li mnie skłonić do zrobienia powstania w Wilnie. 
To wszystko miało miejsce w mojej celi o 111/2 
wieczorem. Ponieważ okazałem wstręt do tego 
przedsięwzięcia, zaczę.li mi robić wymówki: 
"Gdzież mamy szukać oparcia, jeżeli nie wśród 
duchownych? Obywatele nieraz już wykazali 
swoją przykładną gorliwość w różnych stronach, 
podczas kiedy duchowni, wolni od tych spraw - 
nic nie chcą przedsiębrać. Teraz widzimy, że 
wszyscy księża są zbytecznym ciężarem na ziemi 
i naszym obowiązkiem jest wszystkich ich wy- 
tępić. "Skończywszy, wyjęli sznur, który mieli 
ze sobą i biorąc mnie siłą pomiędzy siebie, spy- 
tali: "czy chcesz pracować dla zbawienia Oj- 
czyzny i zrobić powstanie w Wilnie?" Odpowie- 
działem, że nie mogę tego uczynić tak z przy- 
wiązania do klasztoru, którym rządzę, jak i do 
życia; wówczas z wściekłością uwiązali sznur na 
mojej szyi, żądając, abym spełnił ich życzenie. 
Wołałem na pomoc, ale nikt ze świeckich osób 
nie znajdował się w klasztorze; zakonnicy ma- 
ją swe cele na 11 piętrze, a moja jest na par- 
terze, gdzie nikt nie mieszka; mieli więc -sw 0-
		

/Vilniana_031_11_088_0001.djvu

			88 


bodę działania, będąc odemnie silniejsi... Za- 
częli od zmuszenia mnie do złożenia przysięgi, 
a ponieważ się opierałem, zaprowadzili mnie do 
wielkiej szafy w kącie mojej. celi i zaciskali 
sznur, mówiąc: "nie możemy znieść twojej obo- 
jętności dla Oj,czyzny; rozumiesz chyba, że przy- 
sięga, którą złożyłeś Rosji, była wymuszona; nie 
kierowałeś się przekonaniem; nie była wyni- 
kiem twojej, wolnej, woli i nie była ugruntowa- 
na na sprawiedliwości. A więc masz prawo wy- 
konać tę, którą ci nakazuje Ojczyzna, zwłaszcza 
skoro sprawa ta Jest tak szczęśliwie ułożona 
przez pomysł fr:ancuski, że wszystko już jest 
dokonane, a nikt o tern nie wie. Cała moc 
sprawy polega na sekrecie; jeżeli będzie zacho- 
wany - nastąpi pomyślność tak dawno oczeki- 
wana najdalej w ciągu dwóch miesięcy. Każdy 
z was dobrze myślących powinien oczekiwać 
tej słodkiej chwili u siebie; nic się nie zrobi 
w kraju, lecz zagranicą; wszystkie te sprawy są 
obmyślone przez koalicję dworów aż do najdrob- 
niejszego szczegółu i będą ogłoszone w chwili 
wykonania". Po tych przekonywujących argu- 
mentach zdecydowałem się wykonać przysięgę, 
którą mi przedstaw
li na piśmie, poczem otrzy- 
małem rozkaz wyjazdu nazajutrz do \lViIna. Zwle- 
kałem z narzuconem mi poleceniem w ciągu 
trzech tygodni, poczem otrzymałem przez umyśl- 
nego list od Wachowskiego tej treści: "Jeśli 
nadal będziesz zwlekał - wyrzekniemy się tej 
przysługi od ciebie. Pozatem - już został wy- 
słany pewien obywate 1. któremu powierzono po- 


- 


...
		

/Vilniana_031_11_089_0001.djvu

			89 


dobną robotę. Czyń jednak ze swej strony to 
samo, bo to nie zaszkodzi, jeżeli cię ktoś ubieg- 
nie". Widząc się w tak nieszczęśliwej sytuacji, 
uczyniłem akt insurrekcji w Wilnie. Niewolno 
było składać piśmiennego raportu, ty lko nale- 
żało zawiadomić przez posła, że wszystko wy- 
konano. Jednak z chwilą, gdy złożę mój raport 
ze swoich czynności osobiście - tracę na zaw- 
sze prawo porzucenia związku głównego..... 


Następne, jak należy przypuszczać, zeznanie nosi 
tytuł: "Traduction du polonais des demandes pro- 
possees au Prieur de Trinitaires Aurelian Dąbrow- 
ski et des reponses donnees par lui" 
 i opatrzone 
już j.est datą 30/IX, której poprzedniemu brakuje. 
Właściwie robi ono wrażenie pierwszego, skrupulatne- 
go badania, tembardziej, że zaczyna się od pytań, ty- 
czących dnia i miejsc.a urodzin i zagadką, trudną do 
rozwiązania, jest istnienie tego, które już przyto- 
czyliśmy. 
Dowiadujemy się więc, że Dąbrowski rozpo- 
rządzał dwoma pasportami, które otrzymał: od Pio- 
tra Skąpskiego (dubieński kapitan - sprawnik i dru- 
gi - od marszałka powiatu M. Miączyńskiego, Lecz 
się zastrzega, że żadnych stosunków nie miał zagra- 
nicą. Do Wilna przybył 18 sierpnia. Otrzymał pi- 
śmienne instrukcje od oficerów: Dąbrowskiego i Wa- 
chowskiego (imion nie podaje) upoważnionych przez 
Centralicję Lwowską i podpisane przez tych ofice- 
rów, bez podpisu kogokolwiek z członków Zgroma- 
dzenia, którego istnienia można się domyśleć jedynie 
ze wstępu: "par la volonte expresse de toute l'assem- 


--
		

/Vilniana_031_11_090_0001.djvu

			90 


b]ee centrale..... Ustnie dodano, że ponieważ osoby, 
które tworzą Centra lność zmuszone są ukrywać się 
_ przeto nigdy nie podpisują. Dla poparcia 'prawd, 
zawartych w instrukcji (o których w poprzednim lez- 
naniu), wzmiankowani oficerowie wręczyli mu szereg 
kopIj z pism z Włoch, z Francjli i ze Lwowa. Wszyst- 
kie te papi'ery wraz z raportami spalił wieczorem 
tego dnia, kiedy się dowiedział o aresztowaniu człon- 
ków assocjacji, którą zawiązał w Wilnie. Celem Jej 
było zbieranie pieniędzy w województwie na wysy- 
łanie oficerów do Włoch. Jednakże z papierów, wy- 
mienionych przez Dąbrowskiego jako zniszczone, od- 
najdujemy w aktach tej sprawy następujące: "Odez- 
wa Deputacji Centralnej Paryskiej do różnych asso- 
cjacji"; "List O. Serbelloni członka Dyrektorjatu 
Rzeczpospolitej Cisalpińskiej. do Ob. Rynkiewicza"; 
"Kopja instrukcji", oraz "Kopja listu" (bez podpisu) 
i "Odezwa Centralności Lwowskiej do assocjacji łuc- 
kiej". 
Punkty, czy li artykuły assocjacji zawierają (7 
zobowiązań, od których wykonania żadna uch} lać się 
nie może. Do jedynej utworzonej przez niego assocja- 
cji wileńskiej należeli: ::\Iichał Grabowski, Czernow- 
ski (?), benedyktyn Ziółkowski, dominikanin Cie- 
cierski i b. porucznik wojsk polskich - Ciecierski. 
Jak słyszał - podobne akty uczyniono we wszystkich 
województwach. Centralność ma swoją rezydencję 
we Lwowie i uzgadnia swe plany z Konwencją pol- 
ską w Paryżu, od której jest zależna. Każda assocja- 
cja winna wysyłać jednego deputowanego, który 
jest zaopatrzony jedynie w akt insurrekcji. Wileń- 
ska assocjacja wysIała porucznika Ciecierskiego z po- 


... 


......
		

/Vilniana_031_11_091_0001.djvu

			91 


leceniem, aby się udał do Majtkowskiego, który 
wraz z Ulatowskjm i Raciborowskim jest członkiem 
Centralności Lwowskiej - i wykonał jego rozkazy. 
Zatem to assocjacja powinna wiedzieć, ile i skąd 
Ciecierski otrzymał pieniędzy i jakie miał instrukcje. 
Korespondencja Centralności z Konwencją i asso- 
cjacji z Centra Inością prowadzona była atramen- 
tem chemicznym (następuje opis stosowania go). 
-- Nie wie, jaka j.est siła armji gen. Dąbrowskiego, 
ale wie napewno, że wśród generałów znajdują się: 
Za jączek, Rynkiewicz, Dcnisko, Kołysko i J .iberadz- 
ki. Nazwisk głównych oficerów nie zna i nie umie 
określić liczby żołnierzy, którzy stąd przedostali 
się do a nnji gen. Dąbrowskiego, ale wie, że jest 
znaczna. Punkty zborne, z których mieli być wysyła- 
ni dalej, zna tylko Centralność i nikomu ich nie 
wyjawia. Nie dowiedzial się ile otrzymuje oficer, uda- 
jący się do armji Dąbrowskiego; żołnierz dostaje 
10 zł. Pieniądze czerpie się z kasy, zasilanej przez 
koalicję; nie wie, kto jest upoważniony do zaciągu 
i do wysyłania żołnierzy z punktów zbornych. Nie 
miał polecenia namawiać do wyjazdu Pazderskiego, 
który z własnej woli zamierzał udać się do Rożan, 
i nie wie, czy ten wyjechał. Poza propozycją, którą 
zrobił Nagurskiemu, przeczytał mu również wszystkie 
pisma, ale ten wręcz odmówił, pamiętając swoje o- 
statnie więzienie. - Słyszał, że gen. Gedroyć jest 
na Litwie, lecz nie wie, czy mu dano jakie zlecenie. 
Nie zna syna gen. Judyckiego i nie wie przez kogo 
i w jakim celu był wysłany zagranicę. - Akt Pow- 
stania Wileńskiego ułożył ks. Ciecierski, wzorując 
się na innym akcie; tylko jedną kopję otrzymał dla
		

/Vilniana_031_11_092_0001.djvu

			92 


członków assocjacji; inni kandydaci mogli znów 
z niej kopjować artykuły assocjacji. Związkowcy mo- 
gą ustanawiać dowolnie różne znaki i zmieniać je, 
ale on nie wie, jakie znaczenie mają cyfry pod arty- 
kułami assocjacji. - Mówił częściowo o wstąpieniu 
do assocjacji z Pociejem, oboźnym lit., lecz ten wy- 
dał mu się zbyt dalekim od tych 'spraw. O pienią- 
dzach nie było między nimi żadnej wzmianki. Mło- 
dego hr. Paca nie zna. - Wyjeżdżał trzy razy z WH- 
na: dwa razy w powiat Oszmiański na poszukiwanie 
dokumentów i wyciągów z metryk, celem wylegity- 
mowania rodziny Paszkiewiczów, a raz w powiat 
Trocki, skąd przywiózł tego M., który narysował 
drzewo genea Logiczne Paszkiewiczów. Podczas tej 
ostatniej podróży był w Kietowiszkach u Pocieja 
i w innych miejscach. Korzystał w podróży i dla in- 
nych wydatków ze swoich własnych pieniędzy i zni- 
kąd mu ich nie przysyłano. \V kLasztorze Trynitar- 
skim, jako powód swoich przyjazdów do Wilna, 
podał konieczność ostatecznego zakończenia sprawy 
klasztoru na Antokolu z ks. Sapiehą, z którym spra- 
wę tę w połowie załatwił. Nic nie wie, czy książę 
jest wtajemniczony i czy należy do związków. 
Dwunastego października Dąbrowski zeznaje, że 
namówił do assocjacji szwagra swego Ignacego 
Snieżkę, oraz dwóch braci Siestrzewitowskich, w któ- 
rych domu został napisany Akt Powstania Brzeskie- 
go, podpisany przez wszystkich czterech. Nadmienia- 
jąc, że dał im kopje ze znajdujących się przy nim 
pism, wymienia poza temi, o których już mówił: I) 
zawiadomienie Centralności Lwowskiej do assocja- 
cji łuckiej, że "obywatel Narbutt wyjechał na Li- 


.... 


......
		

/Vilniana_031_11_093_0001.djvu

			93 


twę" 4 lipca, oraz 2) raport warszawskiej assocjacji 
do Lwowskiej Centralności, zawierający doniesienia 
o osobach, namówionych do wyjazdu do Medjolanu, 
których nazwiska są: Kochanowski, Jeżewski, Woj- 
czyński Ąleksy. W tym też ra'porcie powiedziano, że 
Kochanowski i Wojczyński niewątpliwie zdoJają skło- 
nić b. marszałka Małachowskiego do wyjazdu do Me- 
djoLaam, gdzie pod Laską jego i Sapiehy będzie wzno- 
wiony Sejm 3 Maja, uznany jako trwający 
 przez 
b. posła francuskiego w \Varszawie, a i teraz przez 
francuską Reśpublikę. Ten raport podpisany przez 
obywateLa Trebegoskiego. 
Na Wołyniu assocjacji nie zawiązywał, jednak 
słyszał od Zenowicza, który podczas swoich częstych 
przyjazdów ze Lwowa na WOłYIl namawiał go, aby 
wstąpił do assocjacji - że członkami assocjacji 
w Łucku 5ą: Michał Dłuski, Godebski, Mrożek, Jan 
Nartowski. Od tegoż Zenowicza słyszał, że assocja- 
cje zostały zawiązane w Warszawie, Mińsku, a nawet 
w Gdańsku i Królewcu, lecz nie wie, kto wchodził 
w ich skład. Zenowicz też wyjaśnił mu, że od Nar- 
bulta, którego Konwent polski w Paryżu wyprawił 
na Litwę - nie mają żadnej. wiadomości, a przeto 
on Dąbrowski, powinien jechać na Litwę dla zawią- 
zania assocjacji w Brześciu i Wilnie i dla wysłania 
stamtąd delegatów. Namawiał go do tego również 
b. wojsk po.1skich puJkownik Waldensztejn, o któ- 
rym Zenowicz mówił, że jest przyjęty jako generał 
do legjonów Dąbrowskiego - lecz on stale !'.ię wy- 
mawiał aż do przyjazdu do Beresteczka majora Wa- 
ćhowskiego i brygadjera Dąbrowskiego, którzy mu 
przywieźli od Zenowicza list z rozkazem od Central-
		

/Vilniana_031_11_094_0001.djvu

			9,ł 


ności "wyjazdu na Litwę, gdzie wielu chętnie uspo- 
sobionych, lecz mało uświadomionych ludzi... Przeko- 
naj ich, że Ojczyzna ma obowiązek powstać i że 
istnienie jej pewne. Wyprawiaj, młodych ludzi do le- 
gjonów, od obywateli zbieraj ofiary. Daj na to kwit 
i prowadź rachunki, na co użyte - oto rozkaz, 
który ci daje Centralność z woli Narodu". List ten, 
który pokazywał członkom assocjacji, został spa- 
lony wraz z innemi znalezionemi przy nim papierami. 
Dalej Dąbrowski twierdzi, że nigdy nie mówił 
ks. Ziółk.owskiemu, na którego słowa powołują się 
badający go - jakoby żołnierze i oficerowie, na- 
mawiani do legjonów Dąbrowskiego, mieli być wy- 
prawiani do wsi ks. Sapiehy, gdzie mieli się znaj- 
dować ci, na których włożono obowiązek przyjęcia 
ich i wysłania dalej, bo gdyby on znał kogokolwiek 
w tych wsiach, do kogoby można kierować wypra- 
wianych stąd oficerów - to nie omieszkałby Cie- 
cierskiego i pazderskiego przez ich ręce przepro- 
wadzić. 
Jednak w następnych zeznaniach z dn. 13 i 14 
października, naskutek "zdemaskowania" go przez 
spowiednika ks. Ziółkowskiego składa wyjaśnienia 
zgodne z zeznaniami Franciszka Pazderskiego i Se- 
bastjana Ciecierskiego. Wyjlaśnia dalej, że gdy przy 
zawiązywaniu w Wilnie assocjacji brakowało jeszcze 
jednego członka i właśnie takiego, który mógłby być 
prezydentem - wyznaczył na to podwojewodę troc- 
kiego Romera, mieszkającego 3 mile .od Grodna, 
w swojej własnej, wsi- Świsłoczy. Korzystając z daw- 
nej i krótkiej z nim znajomości i pewny jego uspo- 
sobienia, - napisał i wyprawił do niego przez u- 


--
		

/Vilniana_031_11_095_0001.djvu

			., 


95 


myślnego list tej treści: "kuzynka pańska ciężko la- 
chorowa ła, używamy wszelkich środków, aby jej wró- 
cić dawne zdrowie. Proszę nie odmówić swojej. po- 
mocy przez rychły przyjazd, którego ona sobie życzy. 
ł ja również szczerem sercem oczekuję pańskiego tu 
przyjazdu". - Pod słowem "kuzynka" allegorycz- 
nie rozumieć należało "Ojczyzna". - Czy zrozumiał 
to Romer - nie wie. Odpowiedź otrzymał ,'taką: "Tak 
jestem zaj,ęty sprawami, że nietylko do Wilna, ale 
nawet o milę od domu oddalać się nie mogę. Dzię- 
kuję ci za opiekę nad moją kuzynką". 
Badany w sprawie "sekretnego zlecenia", o któ- 
rym mówił Ziółkowskiemu, zeznał dn. 13/X że pole- 
gało ono na tern: I) aby z aktów powstania, układa- 
nych po województwach w assocjacji - poczyniwszy 
dokładne kopje, dos.tarczyć je Centra lności dla ze- 
stawienia z oryginałami, które delegaci od assocja- 
cji przedstawią, aby w dokładności ich można było 
upewnić się. 2) Dać świadectwo o członkach, którzy 
wstąpili do. assocjacji, jakich zalet i usposobienia. 
3) Dowiedzieć się i donieść Centralności, jaki jest 
sposób myślenia obywateli. Po otrzymaniu o tern · 
wszystkiem wiadomości Centralność miała zdecydo- 
wać, kogo z obywateli w każdym województwie wy- 
brać i wysłać jako delegata na Sejm do Medjolanu. 
A ci deLegaci winni zaopatrzyć się w pełną instruk- 
cję nie od Centralności, lecz od Konwentu pol- 
skiego, znajdującego się w Paryżu, o tern wszyst- 
kiem, co mają przedsiębrać i ja.k postępować. Po- 
stanowiono również, aby Centralność z każdego wo- 
jewództwa przedstawiła Konwentowi jako deLegatów 
dwóch kandydatów, z których jeden zostanie za- 


--
		

/Vilniana_031_11_096_0001.djvu

			96 


twierdzony jako deputowany na Sejm, a o drugim 
powiedziano, że będzie użyty do polecenia, które 
wiadome jest tylko Konwentowi. W planie - na 
czynne osoby całego spisku przeznaczone są w każ- 
dym z niżej wymienionych stanów osoby: a) wybrany 
i wysłany przez Centralność assocjant. Do jego obo- 
wiązków naJeży: zawiązać w województwie assocjacje 
i tak o tern, jak i o wyżej wspomnianych tajnych 
poleceniach donieść Centralności. b) Członkowie 
assocjacji. c) Delegat od- assocjacji tmysłany do 
Centralności: on jest jakby łącznikiem, który tak 
od aiSsocjacji do Centralności, jak i odwrotnie do- 
starcza wiadomości o wszystkich rozporządzeniach, 
wypadkach, poczynaniach i skutkach, otrzymuje tylko 
ustne wskazówki. d) Delegaci wojskowi, wysłani od 
Centralności dla werbowania do legjonów Dąbrow- 
skiego, Deniski i Rynkiewicza oficerów i żołnierzy, 
na co zaopatrzeni są w pieniądze, a ,także mają jeź- 
dzić po obywatelach pewnego usposobienia i żądać 
od nich pomocy pieniężnej - na zadatkowanie i wy- 
prawienie zwerbowanych żołnierzy i oficerów. Asso- 
cjacje i ich delegaci nie są znani; nieznani też są woj- 
skowi deIega>ci i oni również nie wiedzą, kto jest 
członkiem assocjacji i jej delegatem. Słyszał Dą- 
browski, że na Litwę, jako wojskowy delegat wy- 
znaczony jf-st gen. Gedroyć, a na Wołyń przypusz- 
czają, że wysłany miał być pułkownik Waldensztejn. 
Więcej o nikim nie słyszał. Legjony Dąbrowskiego, 
tworzące się w Lombardji, nazwane 
ostały armją 
pomocniczą Rzeczpospolitej. Legjony Rynkiewicza- 
cisalpińskiemi, aDeniski - mołdawskiemi. Dla wy- 
prawienia z Litwy i Polski, do tworzących się pol-
		

/Vilniana_031_11_097_0001.djvu

			- 97 


skich legjonów, oficerów i żołnierzy - wyznaczono 
trzy drogi: I - przez Mołdawję, II - przez Ga- 
licję i Austrję, a III - przez Prusy. Drogę przez 
Prusy uważają za pewniejszą dla dostania się do 
wyznaczonych miejsc. - Centralność nie ma obo- 
wiązku pozostawania zawsze na jednem tmiejscu, lecz 
może zmieniać miejsce swego pobytu, kiedy i gdzie 
uzna za pożyteczne. e) Delegat wyznaczony na posła 
na domniemany Sejm w Medj.olanie. Wybór dwóch 
kandydatów na delegatów należy do Centralności, 
a zatwierdzenie i opatrzenie wszystkiemi potrzebnemi 
wskazówkami pozostawił sobie Konwent. Postanowio- 
no przed wszystkimi innymi obywatelami wybierać 
i za'chęcać na delegatów byłych posłów na Sejm 
Konst. 3 Maja. f) Kandydat pozostawiony przez Kon- 
went dla siebie, dla celów jemu tylko wiadomych. g) 
Agenci do różnych państw i miejsc. Ich wybiera 
i wypra:wia Konwent i po wyznaczeniu na tę po- 
winność daje o tern znać Centralności, która znów 
zawiadamia wszystkie assocjacj,e z rozkazem, aby 
uznani zostali za upoważnionych przez cały naród. 
Te obszerne wiadomości uzupełnia Dąbrowski 
dn. q/X następującemi szczegółami: żąda
 od Pa- 
zderskiego, aby mu zarekomendował pewnego czło- 
wieka, nie jako reprezentanta do Wiednia, lecz jako 
delegata od m. Wilna dla wyprawienia do Cen- 
tralności, a stamtąd do Medjolanu. Na Sejmie 
Konst. 3 Maja byli delegaci od wszystkich miast 
i dlatego w planie obecnych zamierzeń postanowio- 
no, aby, podobnie jak wtedy - na 'Sejm do Medj.o- 
lanu byli przysłani od każdego miasta dwaj kandy- 
daci na delegatów, z których jeden będzie przez 
7 


-
		

/Vilniana_031_11_098_0001.djvu

			98 


Konwent zatwierdzony na Sejm, a drugi będzie użyty 
do celów, tylko Konwentowi wiadomych. - Pazder- 
ski polecał mu na kandydata od m. Wilna lekarza 
\Vojnicza, lecz Dąbrowski, znaj,ąc go, jako niesta- 
łego i gwałtownego - nie zgodził się i więcej o nim 
nie mówił. Miał rozkaz od Centralności nakłonić na 
delegatów od m. Brześcia tamtejszych mieszczan: Ro- 
manowskiego i Drugaka, lecz nie zdążył tego wykonać. 
W sprawie pieniędzy, o których mówił do Pa- 
zderskiego, że mu je dał pewien znakomity pan, 
wyjaśnia: Zenowicz, który przyjeżdżał do niego do 
klasztoru dość często, dal mu około 230 iłotych dla 
schowania i dla rozdania według swego uznania 
oficerom, udającym się do legjonów Dąbrowskiego, 
a odprowadzanym z klasztoru Beresteckiego i za- 
granicę przez niego, oraz przez Zenowicza, który, 
rozjeżdżajląc dla werbowania ich po Wołyniu - do- 
starczał mu ich do klasztoru. Przeprowadził zagra- 
nicę porucznika Stachomirskiego, chorążego Kamiń- 
skiego i czterech szeregowców; kilku jeszcze prze- J 
prowadził Zenowicz. Tuż koło klasztoru berestec- 
kiego ciągnie się do samej granicy las, przez który 
małemi ścieżkami niepostrzeżenie można się swobod- 
nie przedostać zagranicę i wrócić, i przez ten las 
czasami w dzień, a czasem w nocy przeprowadzało 
się zwerbowanych do legjonów Dąbrowskiego ofi- 
cerów i żołnierzy, którym dawano przytem i pienią- 
dze na drogę: oficerom - od 30-70 duk., szere- 
gowcom od 5-6. Oprócz tego - tajne przejścia 
zagranicę były w Mytnicy, Kładniewie, z boku Ra- 
dziwiłłówki i jeszcze w różnych miejscach suchej 
granicy.
		

/Vilniana_031_11_099_0001.djvu

			Rozdział IV. 


PRZERZUCENIE SLEDZTWA NA KRESY 
ROSYJSKIEGO ZABORU i ZAGRANICĘ. 


Otrzymawszy wiadomość o ujęciu uczestników 
wileńskiego spisku, Repnin poleca, przez adjutanta 
swojego, majora Kniaziewa, skompletować wszystkie 
wiadomości o "ohydnym spisku" i sam w końcu 
września wyrusza w podróż na Litwę 1). Siódmego 
października Repnin pisze w drodze, z Szawel, do 
Kurakina, aby osobiście podjął na poczcie peter- 
sburskiej dokumenty, dotyczące spisku, a wysłane 
z Wilna. Zapowiada wysłanie po przybyciu do Wilna 
"tych szkaradników". W końcu listu wyraża zadowo- 
lenie z notatki, że Nagurski nie splamił się "nie- 
wdzięcznością i obrzydliwościami" 2). 
Wykrycie spisku zdwaja podejrzliwość i obawy 
władz, graniczące z popłochem. Przedewszystkiem 
zwrócono uwagę na granice, które opatrzono trzy- 
łańcuchowym kordonem i kwarantanną, broniąc się 


l) Arch. P. WiL K. G. G. 1797 r. N. 39. Li8ty do Bulha- 
kowa L Merlina dn. 29f[X st. st. 
2) tamże. N. 23 str. 39. O Nagur8k
m pisał Bułhakow 
Ó/X. więc wysłał go prawdopodobnie do Szaweł na s potka- 
n
 Repnillowi. Tamże wspomina o wYi!łaniu akt spr. 3/X.
		

/Vilniana_031_11_100_0001.djvu

			100 


w ten sposób nietylko przed pismaml l emisarjusza- 
mi Dąbrowskiego, lecz i przed nadciągającą z po- 
łudnia cholerą. Fiłosofow zawiadamia Repnina, że 
zarządził łańcuch straży, który odgrodził całą miń- 
ską gubernję od niebezpieczeństwa. Chowden na 
specjalny rozkaz Repnina obserwuje granice, "sty- 
kające się z cholerą"; towary podlegają oględzinom, 
a przyjezdni - ścisłej: rewizji i kwarantannie. 
Karniejew zawiadamia gubernatora o otrzymaniu od 
Aleksego Andrejewicza Bekieszowa wiadomość, iż 
udało mu się "zdusić zarazę, gdyż kordon wojenny 
pilnuje jej S). Bułhakow jest co do cholery ironIcz- 
nie usposobiony. "Cholera daleko, pisze, i każdą cho- 
robę na karb cholery kładą; lada febra przeraża 
otoczenie, powoduje ucieczkę i... oczywiście chory 
pozostawiony bez opieki, umiera" 4). 
Po przyjeździe do Wilna Repnin wydaje wszyst- 
kim wojennym naczelnikom polecenie, by nie udzie- 
lali nikomu zagranicznych pasportów i biletów, na- 
wet na przeciąg kilku godzin, nietylko miejscowym 
obywatelom, lecz i żydom i włościanom 6). W kilka 
dni potem przychodzi ukaz cara, w tym samym du- 
chu pisany. Bułhakow sam wydaje pasporty, o czem 
zawiadamia horodniczych i komisarzy ziemskich, po- 
zwalając robić wyjątek dla drobnych żydków i włoś- 
cia.n na krótki termin, by, "nie nadużyli zaufania 
i nie przewozi)i listów" 6). Zaostrza się cenzura prze- 
wożonych książek, a otwieranie listów staje się Jaw- 
S) tamw.. N. 9. cz. II. str. 710. Rap. N. 380 23/X/1797 r. 
List Kiarniejewa z dn. 30/X/97 r. str. 760. 
4) tamte. str. 493-498. Lhilt Bułhakowa do Repnina. 
6) tamte. str. 591. Rozp. 12/X/97 r. 'N. 2443. 
6) tam:le. str. 659. 


.-
		

/Vilniana_031_11_101_0001.djvu

			101 


nie praktykowanym zwyczajem. Przemytu książek 
zagranicznych, poruszających problemy polityczne 
i społeczne, bał się Paweł więcej niż cholery. Zwłasz- 
cza obostrza cenzurę ksiąg i pism, kolportowanych 
przez Połągę "by się nie przedostały zabronione 
szkodliwe idee". 
Niemniej niż książek, bał się reżim carski cudzo- 
ziemców, wjeżdżających w granice państwa, a j,ed- 
nocześnie ścigał wymykających się, względem któ- 
rych wydano instrukcje, aby położyć kres ucieczkom. 
W tym celu wzmocniono patrole na granicy 1). Cu- 
dzoziemców wogóle, z wyjątkiem monarchistów fran- 
cuskich, uważano za koiporterów "zarazy". :Medin 
donosi, że stosuje się do 12 p. Ukazu z r. 1793 
o niewpuszczaniu "z powodu zaburzeń we Francji" - 
bez przepisanych dowodów S). Langel również za- 
wiadamia Repnina, że s,tosuje się do ukazu Pawła 
o niewpuszczaniu francuzów do Estlandzkiej gub. 9), 
a dla zapobieżenia ucieczkom do Szwecji i Finlan- 
dji - -odbierano rybakom na noc żagle i wiosła 10). 
Książę Cond6 został wprawdzie przepuszczony przez 
Połągę wraz z kilku generałami, sekretarzem Melet 
i 8 -osobami służby, ale działo się to pod kontrolą ra- 
portującego Barchay - de Tolli 11). Wpuszczać do 
sto1icy wolno było tylko takich francuzów, którzy 
posiadali zaświadczenia rosyjskich konsulów lub mi. 
nistrów 12). Chowden na pograniczu otrzymuje kate. 


1) tam
e. str. 484. LiJBt Kurakiua do Repnina I/X/07. 
Pi,smo Chowdena M) tam
e. str. 794. Rp. N. 425. 2 / X/97. 
9 tamoo. Rap. N. 433. 4/XI/97 r. Rewel. 10) tam
. 9/X/07. 
11) tam
e. iSk 863. List do Repnina N. 63. 5/XII97 r.' 
12) tamże. str. 717. List do Repnint1 N. 1197. 24/X/97 r.
		

/Vilniana_031_11_102_0001.djvu

			102 


goryczny zakaz wpuszczania dezerterów pruskich 15). 
Wpuszczanie włochów zawarunkowano uprzednim śle- 
dzeniem i sprawdzaniem Ił). 
Ukończywszy badanie torturowanego Dąbrow- 
skiego - Repnin listami z dn. 13/X i IS/X poleca 
Bekleszowowi aresztowanie pułk. Wallensztejna 
i członków łuckie; assoc;ac;i, wymienionych przez 
Dąbrowskiego: Dłuskiego, Cypriana Godebskiego, 
Mrożka i Nartowskiego, oraz każe "pilnować" na 
komorach Jerzego Zenowicza 1
). Do listu Repnin 
dołącza odpis zeznania Dąbrowskiego. Bekleszow 
poleca szukać i schwytać Wallensztejna, a pułkow- 
nikowi kozaków Borysowi Orekowowi - obserwo- 
wanie granicy i zrewidowanie klasztoru Trynitarzy 
Beresteckich 16). W tymże czasie otrzymuje Bekle- 
szow Najwyższy Ukaz o przesłanie zapytania cho- 
cimskiemu baszy, czy niema u niego podobnych do 
wileńskiego spisków. Czyniąc polecenie BekIeszowo- 
wi, Repnin przesyła odpis zeznań Dąbrowskiego ko- 
misarzowi Galicji Zachodniej. baronowi Margelikowi, 
ten zaś śle I/XI list gubernatorowi lwowskiemu - 
Ganzrukowi. Rozpoczyna się ożywiona koresponden- 
cja pomiędzy Galicją a Wiedniem Margelika, Har- 
noncourt'a, Kaunitza, Ganzruka - z ministrem dy- 
rektorjalnym Łazańskim, ministrem policji Perge- 
nem i Clary'm. Repnin wymienia szereg listów z Ku- 
rakinym i Bekleszowym, a Kurakin o wszystkiem 'ra- 
portuje ca rowi 17). 
15) tamM. Rap. Chowdena 23/X/97 r. N. '379 o otrzym. 
polec. 14/X/97 r. za N. 2466. 
Ił} tamre. str. 828. Rap. Rychtera 9/X1/97 N. 705. 
1
) tamże. N. 23. str. 56-58. Listy Beklc8zowa z Ka- 
mieńca Podolskiego. 2O/X. i 23/X. List Kurakina do Rpp- 
nina z Petersb. 20/X. 16) tamże str. 58. 17) tamże.
		

/Vilniana_031_11_103_0001.djvu

			103 


Ganzruk, jak można wnioskować z jego listu do 
Bekieszowa - albo zlekceważył informacje Repnina, 
albo narazie nie chciał wsp6łdziałać z Bekieszowym, 
lub zdradzić się przed Margelikiem z niedopatrzenia. 
Pisze więc do Bekieszowa, że policja lwowska stwier- 
dziła z całą stanowczością, iż wymienieni przez mni- 
cha Dąbrowskiego spiskowcy nigdy we Lwowie nie 
byli z wyjątkiem Jerzego Zenowicza, który podczas 
kontraktów zatrzymywał się w zajeździe. Pułk. Wal- 
densztejn (czy Walsztej.n) nigdy do Galicji nie przy- 
jeżdżał i wog6le podane nazwiska nie figurują w ra- 
portach. "Co do Raciborowskiego, zapewnia Ganz- 
rok, to ten "r6wnież tu (we Lwowie) nigdy nie za- 
mieszkiwał, lecz w Nowej Rosji" i potem na granicy 
w dzierżawionym folwarku Horodence. Aresztowany 
jeszcze w kwietniu - był sądzony za udzielanie schro- 
nienia i pomocy żywnościowej moldaws.kim pow- 
stańcom". Zapewnia dalej, że ani Dzieduszycki z Ra- 
ciborowskim, ani powieszeni na Bukowinie powstańcy 
nic o istnieniu Centralności Lwowskiej nie zeznali 
i w listach skazanych na śmierć politycznych prze- 
stępc6w - nic też nie znaleziono oprócz wskazówek, 
dotyczących powstania Deniski i Ksawerego Dą- 
browskiego. Oświadcza w dalszym ciągu, że po uka- 
raniu i zniesieniu band powstańczych - sprawdzono 
w mieście generalja wszystkich polskich szlachcic6w 
i o ile się nie wylegitymowali bądź miejscowym sta- 
nem posiadania, bądź pochodzeniem, lub zamieszka- 
niem u rodziny, czy przyjaciół - wysłano ich do 
ojczyzny t. j. przeważnie "do Korony i Litwy", skąd 
pochodzą.
		

/Vilniana_031_11_104_0001.djvu

			104 


Oryginalne jest zakończenie listu: "Wszelkiemi 
siłami będę się starał wykryć Centralicję. Chciałbym. 
aby mnich Dąbrowski wskazał mi dom, w którym 
ona się zbiera. Co się tyczy pogłosek, jakoby w ",Cho- 
cimskim Raju" i w Mołdawji, na granicy Galicji 
i Bukowiny ukazywały ,się orężne polskie bandy - 
to są kłamstwa i baśnie, ponieważ, jak mi donoszą, 
w okręgach mołdawskim i tureckim szaleje dotąd 
zaraza, przeto czujny tamtej.szy komendant niewąt- 
pliwie dałby mi o tern znać. A '.i. pokój zawarty 
w Udinie z francuzami zniweczy szalone nadzieje nie- 
których polskich lekkoduchów, dających się uwodzić 
wszelkim oszustom". 
Bardzo charakterystyczne są komentarze i infor- 
macje Bekieszowa przy odsyłaniu dn. I z/XI Repnino- 
wi odpisu wyżej wzmiankowanego listu Ganzruka. Po 
dziela on pogląd lwowskiego gubernatora na bez- 
podstawność obaw co do ruchu band polskich ina 
granicy, gdyż stosownie do żądania Ministrów J. C. 
M. i Rzymskiego Cesarza, z rozkazu Porty, wszyscy 
ci polacy wypędzeni zostali za Dunaj". "Cholera 
również nie sprzyja tworzeniu się skupisk". Ze spi- 
skowców łuckich są odnalezieni i przywiezieni: Jan 
Nartowski i Michał D łuski, obadwaj urzędnicy 
polskiej tytuniowej, administracji w Łucku. Po grun- 
townym badaniu i udowodnieniu im winy, przyznali 
się, że wiedzieli o zamiarze wznowienia dawnego bytu 
Polski; w tym celu formują się pod protektoratem 
Francji t. zw. Legjony Dąbrowskiego i Rynkiewicza 
we \Vłoszech; w ParytŻu - Konwent; w Medjolanie 
- Sejm. a dla współdziałania utworzono Centralne 
Zgromadzenie we Lwowie i assoc;ac;ę po wszystkich 


--
		

/Vilniana_031_11_105_0001.djvu

			105 


wo;ewództwach dawnej Polski, wzorowane na wileń- 
skie; i kobryńskie;, informowanej przez łuckq, której 
Centralność powierzyła utworzenie assocjacyj w wo- 
jewództwach ki;owskim i brodowskim, czego nie zdą- 
ży'li wykonać. \Vymienili 20 osób członków i opła- 
cających składki dla assocjacji łuckiej, którą zawią- 
zali w lipcu; zebrali przeszło 20.000 złp., które wywieźli 
do Lwowa. Właściwego poboru oficerów i żołnierzy 
nie było; do Lwowa wyjechało tylko czterech ofice- 
rów. - Nic ponadto od nich dowiedzieć się nie moż- 
na było, "prócz szczegółów głównych okoliczności, 
zależnie od których dalsze śledztwo będzie prowa- 
dzone" . 
Z tych ustępów listu widać, że jeszcze w pierw- 
szej połowie listopada Bekleszow sam prowadził śle- 
dztwo. (Czy stosował metody Repninowskie - nie 
wiemy). Ponieważ, jak twierdzi, protokuł assocj.acji 
był pisany specjalnym atramentem i ukryty na wsi 
pod Łuckiem u jednego ze spiskowców, przeto po.lecil 
przez umyślnego gen.-majorowi Kożynowi, stojącemu 
w Łucku "z młodym bodeńskim pułkiem", odnaleźć 
protokół i przysłać mu pod strażą wszystkich wska- 
zanych uczestników zbrodniczego spisku *). . 
BekJeszow wyczuł jednak, że wszystkie nici spi- 
sku koncentrują się w Centralicji i dążył do wykrycia 
miejsca jej urzędowania. Ponieważ gubernator lwow- 
ski twierdzi, że Matkowskiego i Ulatowskiego we 
Lwowie niema i nie było - przeto Bekleszow podej- 
rzewa, że są to nazwiska zmyś,lone, lub, że Centrali- 


*) W p0c3ioadanym materjale nie mamy wskazań. czy 
ów protokuł został odnaLeziQny. Pl"awdopodobllie akta po- 
8zły w grudniu bezI:ośrednio do Kurakina i ominęły Wilno. 


-
		

/Vilniana_031_11_106_0001.djvu

			106 


cja przeniosła się gdzieindziej, zgodnie z ustawą. 
A że niejaki Cyprian Godebski, pierwszy założyciel 
łuckie; assoc;ac;i, jest właśnie deputowanym od tej 
Centralicji i przez niego szły wszystkie wiadomości, 
a teraz on znajduj
 się w Warszawie, skąd przejęto 
list z dn. I z/X od niego do Nartowskiego, tutaj 
przyprowadzonego - nasuwa się podejrzenie, czy 
nie do Warszawy przeniosła się Cent ra lic j a ?... Gdy- 
by ją odkryć, a najłatwiej przez Godebskiego, 
toby cały spisek mógł być ujawniony, co mając na 
uwadze śle Bekleszow sztafetę do Warszawy z żąda- 
niem odnalezienia Godebskiego i wydania go, jako 
poddanego rosyjskiego... 18 ). Przyczem powtórnie za- 
leca gubernatorowi lwowskiemu nie zaniedbywać po- 
szukiwań poza obrębem Lwowa I 
Dnia 8 grudnia Bekleszow komunikuje Repnino- 
wi, że u łuckich assocjant6w znaleziono oryginał 
pisma Centralic;i z dn. z5/VII, podpisany przez 
Ulatowskiego - zgodny z odpisem, znalezionym 
przy Dąbrowskim, i że obecnie otrzymano wiadomość 
o U,latowskim. Przed czterema tygodniami, zaopa- 
trzony w pa5port, wydany przez wice-gubernatora 
Grocholskiego - był posłany przez gen. Karwickie- 
go do Wilna... jako pełnomocnik na Komisję Ogiń- 
skiego. 


18) Arch. Wii. P. K. G. G. N. 9, cz. II str. 845. Rząd 
pruski nie znalazł Godebskiego, który w tym czasie uciekł 
do Lwowa, potem prawdopodQbnie do Lublina, wymknąw- 
szy się szczęśliwie Bckleszo\vi. Tak sądzi J. K. Szaniaw- 
ski. podkreśla.jący, że Godebski objeżdża tajnie prowincje, 
aczkolwiek był "zapisany W' księdze "zemsty" i unika w,.:z '1- 
kich śledzeń znajomej "policji" (., I'rzC{\mow.a...") 


.... 


.....
		

/Vilniana_031_11_107_0001.djvu

			107 


Aresztowanie Dąbrowskiego spłoszyło okolicę 
i dzięki temu zdążyła się ukryć część assocjantów 
łuckich, a mianowicie: Cyprjan Godebski, Jerzy Ze- 
nowicz, Klemens Leszczyński, Józef Kalasanty Olizar, 
Izdebski i Mrożek. W ręce Bekłeszowa wpadli stop- 
niowo pozostali członkowie assocjacji łuckiej: Wierz- 
biński, pisarz wsi Smolany, Linkiewicz - komisarz 
ziemski, Pigłowski - sekretarz domowy ks. Lubo- 
mirskiego, szlachcic U rbanowski, rządca dóbr - 
Bargie,lski, Jurkowski, Zagórski, Skomorowski i So- 
kołowski. 
Jednocześnie z prowadzonem śledztwem w spra- 
wie assocjacji - Bekleszow zawzięcie tropi roz- 
bitków wyprawy Deniski .i wydaje Austrji jej pod- 
danych 19). Dnia 3o/XII97 r. tak raportuje Repnino- 
wi: "chwytam włóczęgów po k,lęsce Deniski, tułają- 
cych się nad granicą austrjacką *). ,Niektórzy z nich 
stawili się nawet sami: Józef Zadniewicz, Michał 
Berezowski, Łukasz Markiewicz, Franciszek i Mi- 
chał Boguccy (przepłynęli Dniestr)". Kończy uwagą: 
"Łukasza Markiewicza odesłano do pułku gen. Dą- 
browskiego (Ksawerego), a pozostałych, po odbyciu 
kwarantanny - do Austrji 20). 


Zanim jeszcze Bekleszow zarzucił swe sieci na 
łuckich partjotów - Repnin, po brutalnem zbada- 
niu Dąbrowskiego i innych, uznał dn. 27 IX śledztwo 


19) tamże. str. 1001. Kukiel: .,Próby po\Vst." str. 266. 
*) "byłe skupisko polskich włóczęgów". 
20) W tym liście Bekleszow nie wspomina jeszcze o je- 
dnym, przezeń zdradziecko wydanym - Rzodkiewiczu. Ku- 
kiel 8zczegółowo opisuje losy wymienionych uczestników wy- 
prawy wołoskiej. .,Próby powst." str. 266 i następne. 


.......
		

/Vilniana_031_11_108_0001.djvu

			108 


za skończone, a Merlin zawiadamia Kurakina, że 
"zbrodnicza sprawa" została już zlikwidowana i po- 
szukiwanych przestępców "wszystkich wyłapano po 
lasach nawet, do czego byli użyci miejscowej; etato- 
wej komendy oficerowie, którzy jak gończe psy thwy- . 
tali poszukiwanych". Byli pomiędzy nimi i polacy, 
którym należy się wdzięczność za ich zwinność, wier- 
ność i trudy" 21). 
Przesyłając oskarżonych na sąd do Senatu, rad- 
ca stanu Makarow układa dla Kurak.ina "Rejestr 
uwięzionych", z odnotow<ł:lliem winy każdego 22). Re- 
jestr ten tak się przedstawia: 
I) przeor Dąbrowski; 2) ksiądz Ziółkowski; 3) 
przeor Ciecierski; 4) podporucznik Ciederski; 5) 
adw. Grabowski; 6) szlachcic Czamowski; 7) szlach- 
t 
cic Pazderski; 8) Judycki; 9) Kondratowicz; 10) 'sę- 
dzia Snieżko; II) pisarz Siestrzewitowski; 12) rejent 
Siestrzewitowski. ( wysłani). 
13) Niewierowicz; 14) Nagurski; 15) Kiliński; 
16) Ejtmin; 17) Narbutt; 18) 'Giedroyć;! 19) Horo- 
decki; 20) Petraiski; 21) Pazderski '(Fabjan). 
Przesyłanie "sekretnych więźniów" odbywało się 
w kibitkach pod ostrą strażą. Zawiadomiono wzdłuż 


21) Arch. W
l. P. ks. 23. Bruljon. str. '93-94. Pl'zypi8ek: 
W liczbie 10 o3ób, tropiących spiskowców, wymienieni 
ą 
następujący polacy: 1) Kap
tan policji Wygostowski, posyła- 
ny: a) dla odszukania i przywieziPnla Jud,vckiego i Ejtminaj 
b) -dla powtórnego przyw.
ezieni8 Ejtminaj c) dla przywi:ezie- 
ni'8 Kondratowicza. 2) Kapitan policji: Edtje: a) posyłany dla 
przywiezienia Dąbrowskiego do samego 
łoni.maj b) dla 
przywiezienia z rosieli8qe.go pow. Niewierowicza. 3) Kapi- 
tan policji Erdman przywiózł HorodeckiRgo. Wszystkim lO-elu 
nakazał car wydać nagrod
 "z dochodów I
tewskiej gub." 

tr. 95. List Kurakina do Repllina 14/XlIj97 r.)., 
22) ta.m
e. N. 9. !str. 807. Kuraki.n do Repnina. 


- 


......
		

/Vilniana_031_11_109_0001.djvu

			109 


marszruty gubernatorów o mających przejJeżdżać 
przez ich miasta eskortach: gen. Lansdorfa w Mita- 
wie, J,iflandzkiego gub. Rychtera; Knorringa w Dor- 
pacie, gen. bar. Tyzenhauza w Narwi. W.gub. liflan- 
dzkiej czeka na każdej. stacji po 25 koni i po 3 kibit- 
ki. Towarzyszą, jako eskortujący part je więźniów - 
oficerowie: Nikiforow, Sawczenkow, Bachsztein, a po- 
tem, w grudniowej partji "pięciu sekretnych" *) - 
por. Goremykin. 
Ksiądz Ciecierski jechał w pierwszej, partji wraz 
z księdzem Dąbrowskim, Grabowskim, dwoma Si e- 
strzewitowskimi i Snieżką. Wyruszył (prawdopodob- 
nie już 28/X. st. st.) Trocką Bramą na trakt ko- 
wieński przez Rykonty, gdzie spotkał go przyja- 
ciel 2yliński. Tu poraz pierwszy od dnia zaareszto- 
wania zetknął się ze współoskarżonymi. Krzyżowa 
droga więźniów szła przez Mitawę (dn. 2/XI o godz. 
7-ej wi.ecz.), Rygę, Dorpat, Narwę *). Part ja ta przy- 
była do Petersburga z por. Bachsztejnem dn. 13/XI; 
druga - z księdzem Ziółkowskim, Sebastjanem Cie- 
cierskim, Czarnowskim, pazderskim Franciszkiem, 
Judyckim i Kondratowiczem - IS/XI. W kancelarji 
Kurakina przebada:no każdego zosobna i już 2o/XI 
stawiono przed Senatem, w którym pod przewodnic- 
twem Makarowa :l4l'siadali, między innymi: poeta 
Dierżawin oraz dwaj senatorowie polacy; Jan August 
hr. I1jński i hr. Potocki Seweryn (późniejszy kurator 
charkowski) . 


*) Prawdopodobnie z łuckiej grupy. 
*) Trudy drogi i nikczemne obchodzenie się z wu
zma- 
mj eskortująoogo ofkera opisuje ks. Viederski w "Pamięt- 
niku" . 


--
		

/Vilniana_031_11_110_0001.djvu

			lID 


Nikt z oskarżonych nie mógł się bronić: wszy- 
scy stawili się poto, by wysłuchać wyroku. 
Ukaz cal ski z dn. 2o/XI mówi o skazaniu 
dwunastu uczestników spisku. Kurakin powiadamia 
o nim sztafetą Repnina, pozostałego w Wilnie, temi 
słowy: 23) 
"Najwyższym ukazem z dn. 2o/XI na raport 
Rządzącego Senatu, rozkazano: Z liczby wia- 
domych przestępców: przeora Dąbrowskiego, ks. 
Ziółkowskiego, przeora Ciecierskiego, podpo- 
rucznika Ciecier:skiego i Judyckiego - zdjąw- 
szy z księży sakrę, a z pozostałych godność 
szlachecką i rangi - zesłać do Nerczyńska na 
dożywotnie roboty. Palestranta Grabowskiego, 
szlachcica Czamowskiego, rejenta Siestrzewi- 
towskiego i pisarza Siestrzewitowskiego - zd ją- 
wszy z nich sz,lachectwo, rangi i wszelkie ty- 
tuły - zesłać na Syberję na osiedlenie. Szlachci- 
ców: Pazderskiego, Kondratowicza zesłać na 
osiedlenie w Tobolsku; sędziemu zaś Śnieżce, 
wciągniętemu do spisku i nie mającemu żadne- 
go złego zamiaru, z uwagi na jego familijny 
stan - uchylając jego areszt i sąd nad nim 
pozwalamy wrócić do domu. Wobec czego roz- 
kaz wykonano na leżycie i przestępcy zesłani do 
miejsc wskazanych, a sędziego Śnieżkę zwraca- 
my Waszej Ekscellen.cji". 
Druga późniejsza grupa wileńskich spiskowców 
składająca się z szewca Kilińskiego, Ej,tmina, Niewie- 
rowicza, Pazderskiego (Fabjana), Petralskiego i Ho. 


23) Arch. Wił. P. ks. 23. str. 60.
		

/Vilniana_031_11_111_0001.djvu

			111 


rodeckiego - przybyła do Petersburga 9/XII. Już 
I I grudnia nastąpił ukaz uniewinniający ich 2&). 
Szczęśliwie uniknął w tym czasie śledztwa ks. 
Toma.sz Hussarzewski, profesor historji w Akademji 
Wileńskiej, członek kongregacji Misjonarzy w Wil- 
nie, niewątpliwy uczestnik lub sympatyk spisku. 
Otrzymał on zapieczętowany list z Kr.akowa. Po 
przeczytaniu go domyślił się, że list był na poczcie 
otwierany i że go niewątpliwie policja śledzi. Udał 
się więc do władz i przedstawił list, wyrażając zdzi- 
wienie, że choć list do niego a.dresowany - nie wy- 
jaśnia do kogo jest pisany i kogo oznaczają litery 
podpisu: J. D.26). 
Z treści listu widać, że pisał go ktoś dobrze 
znający stan pertraktacyj gen. Dąbrowskiego z Bo- 
napartym i formowania ]
gjonów, zakończonego na- 
razie umową cisalpińską. 
Hussarzewski nie był na szczęście tak badany, 
jak Dąbrowski i inni i pozostawiono go w spokoju. 
List w odpisie okazano carowi i przesłano go Marge- 
likowi. I tym razem ku oburzeniu władz rosyjskich 
na obojętność i bezczynność władz galicyjskich 
Margelik nie zwrócił na to specjalnej uwagi. *). 


2&) tamte. ks. 9. .str. 10-13. 
26) tamte. ks. 9. cz. II. fadc. 13. str. 1006. .Jeden z oskar- 
żonych mówi, te widział u ks. ZiółkoWBkiego dwóch misjo- 
narzy. Kto wie? Mote joonym z nich 'był Hussarzpwski. 
*) Wyciąg z listu z Krakowa z dn. 9 grudnia 1797 r., 
ad'resowany do p. HussarzewBki,ego. profesora hiat. powsz. 
ksi.ędza kongregacji Misjonarzy w Witnie: .,Wszyscy ocze- 
kujemy, co się stanie w Raszta.dzie. Nasze nowirW dzisiejsze 
sa.: re Jegjony otrzymają rnożno
ć stawić czoło wrogom przez 
republikę cisalpińską. Otrzymają wszystko co trzeba. aby 
dotrzeć do Ojczyzny. Ta republika dostarczy im pieniędzy 
niezbędnych, aby wynagrodzić <;prlLwę Po,J6ki. G. Bonaparte 


.......
		

/Vilniana_031_11_112_0001.djvu

			112 


Oddzielnie był uniewinniony Kajetan Nagur- 
ski *), który przybył do Petersburga dopiero 24/ X I. 
Zostawał on pod wyraźną opieką Repnina od sa- 
mego początku, a w Petersburgu był wyjątkowo ży- 
czliwie traktowany przez Kurakina. Zawiadamiając 
(24/ XI ) Repnina o przyjeździe Nagurskiego - Ku- 
rakin zapewnia, że świadectwo księcia o niewinności 
Nagurskiego i jego uczciwości będzie dla niego obo- 
wiązkiem troszczenia się o złagodzenie losu (jeśli to 
możHwe), obciążonego należeniem do spiskowców. 
Jest przekonany, że błąd Nagurskiego będzie zła- 
godzony przez prawo... W liście zaś następnym, z dn. 
29/ XI mówi, że miał szczęście raportować cesarzowi 
o Nagurskim i car, wyraziwszy dla niego swe współ- 
czucie, - rozkazał przedstawić go na sąd Rządzą- 
cego Senatu. Senat, zważywszy okoliczności i zesta- 


bierze na siebie ciężar zna
eźć sumy konieczne dla p. Dą- 
browskiegO'. Ka.żdy oficer i cała armja po:ska zostanl\ wy- 
nagrodzeni stasownie da ich zasług padczas ostatniej wajny. 
Cesarz jest obawjązany przez artykuły sekretne pozwolić 
na wolne }JTzej:<.cie armji polskiej aż da 'Galicji. L'empereul' 
uznał Sejm Warszaw8ki. jaka trwający, tyLkO' przel'wa.ny. 
Cesarz, aby Francuzi' mog:i razpocząć swaje sprawy Ojczy- 
zny daje (a cette fi.n) całą Galicję... NadtO' w tych dniach 
pogłaf!ka wszczęła si
 u na8, że ca:r Mask. w areszt wzięty, 
a drudzy mówi-l\, że otruty razem z Stanisławem, przeszłym 
po:skim. Mamy ta tu .za bajkę. ale mat.{> caś padabnego 
8tJała, jeśli, można suplikuję donieść. Przychadzili tu Sran- 
CUZt do Włodzimierza, widać była smutek w twarzach ich, 
śliczny lud. ubiór osabliwszy, wyzna.wali, i
 żałują, w 
y- 
szli z Ojczy.zny... W Dzienniku HambuTskim jeszcze 'ta jest. 
,i
 legjollY palskie linją df'markacyjną !Od granic pru.ski
h 
trzSlnać będą. ju
 tam z Włoch idą, też same nazwiska re- 
gi1nentów jak były y wszyotko u nichpopoLBku. To w ku- 
rorne. Bo tam w Litwie gdy mamencik 
za.9U będzIe racz WP. 
namienić. Sługa J. Dąbrowski. 
*) ,Kajetan Nagu:l'Bki. powrÓcił z zagranicy :z Janem 
Statkowskim na wiosnę T. 1797. Arch. M. Wi'l. N. 1976. 


- 


..........
		

/Vilniana_031_11_113_0001.djvu

			113 


wiając odpowiedzi jego z zeznaniami przestępców, 
ustalił, że Nagurski nie brał udziału w zbrodniczych 
ich zamiarach. Co 
ę tyczy tego, ze po wskazaniu 
mu przez Dąbrowskiego papierów nie doniósł wła- 
dzy, Ito postąpił tak dlatego, że miał je za głupie.i bez 
znaczenia dla władz. Wobec tego, nie znajdując żad- 
nej winy w Nagurskim, któraby podlegała karze - 
Senat postanowił: uwalniając go od wszelkiego w tej 
sprawie śledztwa pozwolić mu ,wrócić na miejsce 
jego pobytu... 26 ). ,,0 czem zakomunikowano Nagur- 
skiemu i przez niego podpisem stwierdzono". W koń- 
cu ,listu Kurakin zapewnia Repnina, że początkowo 
Nagurski był zatrzymany u niego w domu, lecz 'nie 
jako więzień, a ty
ko jak domowy, znajomy, i w tych 
dniach ma być osobiście przedstawiony cesarzowi, 
o czem Kurakin już otrzymał rozkaz carski *). 
Wołyńsko-łuckich spiskowców przywiezionu do 
Petersburga w grudniu. Sąd nad nimi odbył się 
w lutym (I 2-23/1I). 1798 r. Senat skazał na dęż- 
kie roboty na Syberji: Michała Dłuskiego i Jana 
Nartowskiego, zatrudnionych w łuckiej fabryce t y- 
tuniowej; na osiedlenie w Syberji: Wierzbińskiego, 
pisarza wsi Smolany; Linkiewicza, komisarza ziem- 
skiego, Pigłowskiego, b. sekretarza osobistego ks. 


26) Arch. W.iol. P. ks. 9. cz. II. str. 1043. Ukaz. l/XII 
N 19502 podp.isany: Ober-sekr. Aleksander Pawłow, radca 
tyto Zujew. . 
6 *) Dlaczego takiemi wzgl
dami ()taczano Nagu:rskiego - 
dooiec trudn{). Nal.e
y 'przypuszczać, 
e działały tu protekcja. 
Przecie
 Ciecierskiego me tknął }<'ryzel dzi
ki ,opiece 'j.ak
ejś 
damy, .a za Sn.ie
ką, jak '"am 'kB. Ciecie.rski utrzymuje, wsta- 
wiła 8i
 jakaś "polska dama" do Kurakina.. 'Niewykluczona te
 
mo
liwość łapówki. Die'r
awin bez ceremonji pisze, :00 Kura- 
kin rabunkowo nabijał 8W{)je kieszenie. 


.I......- 


. 


8
		

/Vilniana_031_11_114_0001.djvu

			114 


Lubomirskiego; szlachcica Urbanowskiego; Bargiel- 
skiego, rządcę dóbr; Mrożka; Jurkowskiego; Sko- 
morowskiego i Sokołowskiego. Inni oskarżeni: hr. 
Olizar, szambelan (którego winę wziął na siebie So- 
kołowski); Zagórski, ,Cyprjan Godebski - zostali 
uniewinnieni. 27). 
Wśród senatorów wyrokujących w sprawie, ma- 
lazł się jeden jiedyny, śmiały i sprawiedliwy sędzia. 
Był nim rosyjski poeta, piewca wielkości Katarzyny 
II - Oierżawin. To jego stanowisko z wdzięcz- 
nością podkreśJa ks. Ciecierski "w 'Pamiętniku", 
a sam Dierżawin w swoich "Zapiskach" pisze o pro- 
cesie z bezwzględną śmiałością. W trakcie procesu 
zapytał Makarow:a: "czy byF winni Pożarski, Minin 
i Palicyn, że chcieli zrzucić jarzmo polskie i uczy- 
nili związek?" - Przeciwnie, odpowiedział Maka- 
row, "godni są wielkiej pochwały i naszej wdzięcz- 
ności". - A więc dlaczego tak surowo zostali osą- 
dzeni ci nieszczęśliwi za to, że prowadzili między 
sobą rozmowy o wybawieniu swojej, ojrzyzny z pod 
naszej władzy? I czyż można ich czynić winnymi 
zbrodni zdrady i krzywoprzysięstwa według tych sa- 
mych praw, którym podJegają za podobne spiski na- 
turalni poddani?". Dalej mówi z pogardą: "spy- 
tajcie sumienia tych wszystkich magnatów, którzy 
podpisali wyrok śmierci - t. j. hr. Ilińskiego, Po- 
tockiego i inn., - czy nie myślą tak samo, jak ci 
osądzeni? Przy,jdzie czas, kiedy się przekonacie, że. 


. 


27) Arch. Wił. P. K. G. G. N. 153. "Akta o specjalnych 
ka:rach w Lit. Gub." 
Uwaga. W wil. spisie skazanych (z r. 1BOl) }Iro1:l'k nic 
figuruje. 


......
		

/Vilniana_031_11_115_0001.djvu

			liS 


aby uczynić naród podbity wiernym poddanym, trze- 
ba najpierw przywiązać do siebie jego serce spra- 
wiedliwością i wdzięcznością i wtedy dopiero ka- 
rać go za winy, jak naturalnych poddanych... Moim 
zdaniem niech sobie myślą i mówią o zbawieniu oj- 
czyzny jak chcą, by leby nie zaczęli działać, na co na- 
sze władze winny baczną zwracać uwagę i nie du- 
puszczać do tego łagodnemi i szłachetnemi sposo- 
bami, nie zaś karami oraz zsyłaniem, bowiem Polski 
całej nie zdołacie wyciąć, ani uwięzić. Co innego 
jeżełi idzie o głównych inicjatorów: uważajcie lepiej 
na Dąbrowskiego *), który wyprosił u cesarza przy- 
wilej na utworzenie pułków. Zebrawszy j
, łatwo 
może postąpić tak, jak jego bracia, t. j.. 'Ujść 'do fran- 
cuzów, albo przyłączyć się zdradziecko do nich, 
kiedy się zbłiżą. Oto nad czem należy nieustannie 
czuwać, a nie nad rozmowami księży i "podja- 
czych", jakie między sobą wiodą, i za to ich zsy- 
łać..." 28). 
Nazajutrz tę przemowę l\1akarow powtórzył Ku- 
rakinowi, a ten carowi. Dierżawin otrzymał od cara 
lakoniczne ostrzeżenie: "nie rozumować l" (Ty, nie 
umniczaj I). Niemniej. jednak rezultatem procesu, 
konkluduje Dierżawin, było polecenie, aby polaków 
do Petersburga nie posyłać, a na miejscu ich za 
gadulstwo uspokajać, zgodnie z prawem". 
Jak na rosjanina, piewcę "bogu podobnej ca- 
rycy i jej panowania - wobec autokratyzmu Pa- 
wła, Dierżawin wykazał wyjątkową odwagę cy- 


. *) Prawdopodobnie ma na myśli Ksawerego.. 
28) Biblj. U. S. B. S.-z 3/30' Wyd. .,RUBSkoj Biesiedy". 
"Za.piski". T. VI. Moskwa. 1860 r. 


.......
		

/Vilniana_031_11_116_0001.djvu

			116 


wilną i poczucie sprawiedliwości. Nie zorjentował się 
wszakże, kogo miał przed sobą; traktował trzech 
katolickich księży-zakonników, jak każdy rosjanin 
SWQich ciemnych duchownych. Zalicza ich i pozo- 
stałych oskarżonych do kategorji .ludzi niskiego po-o 
chodzenia, z czego mOŻllaby wnioskować, że nie 
przeglądał dokładnie akt śledztwa. Nie uszłaby chy- 
ba jego uwadze i uczoność doktora filozofji, ks. 
Faustyna Ciecierskiego, i doktorat ks. Ziółkowskie- . 
go - członka komisji naukowej (do której zapro- 
sił go sam Repnin), i wybitna kultura ks. Aureljana 
Dąbrowskiego. Również Sebastjan Ciecierski, Ju- 
dycki, adwokat Grabowski, akademik Kondratowicz, 
sędzia Śnieżko; rejent i pisarz Siestrzewitowscy i po- 
rucznik Horodecki - nie mogą być podciągnięci 
pod kategorję "pod jaczych". Sąd taki staruszka 
Die
,żawina - syna innego wieku i kultury - dałby 
się wytłomaczyć nieświadomością, natomiast wręcz 
niesprawiedliwą i jaskrawą jest takaż opinja rosyj- 
skiego historyka de-Pu
e, piszącego w 75 lat później. 
Historyk ten jest pierwszym, który dotknął 
części posiadanego przez nas materjału w sprawie 
spisku ks. Ciecierskiego 29). Nie zrozmniał patryotyz- 
mu dążących do legjonów Dąbrowskiego oficerów 
z Litwy i Wołynia, ani gorącej chęci służenia Oj- 
czyźnie skromnych mnichów, z których drwi. Spisek 
nazywa "pierwowzorem późniejszych ruchów (pow- 
stańczych) polskich" i objaśnia go przyczynami na- 
tury ekonomicznej i socjalnej, oraz odpychającemi 
cechami charakteru polskiego, jak: "bezmyślność, 


29) "Stanisław AUgUBt w Grodnie" De-PuLe. str. 253. 


.......
		

/Vilniana_031_11_117_0001.djvu

			117 


niepoczyte.lność i lekkomyślność". "Tak odniósł się 
do zamachu rząd, nazywając głównych winowaj- 
ców zbiegami i włóczęgami, nie posiadającymi ani 
własności, ani schronienia, dla których ideałem - 
zysk, ja prawem - rozpusta, rabunek i zabójstwo" SD). 
"Istotnie komentuje de-Pule, ujawnionymi u- 
czestnikami pierwszego spisku by la, oprócz sytych 
i zabezpieczonych księży, którymi kierowały ta- 
kie pobudki, jak .fanatyzm i lekkomyślność - 
sama hołota, proletarjusze, pozbawieni kawałka chle- 
ba i bez przyszłości, tłumy pozbawionych miejsca 
oficerów i groźna chmura szlachty... I ten materjał 
nazywają polacy zdrowym demokratycznym elemen- 
tem" ... 
Po tych wycieczkach w stylu fłowajskiego nastę- 
puje refleksja: "Ten pierwszy wileński spisek osta- 
tecznie nie był niczem innem, jak zwykłym nieuda- 
nym zamachem i niewątpliwie nie było w nim kobiet, 
ani dzikiego rozpętania, ani religijnego lub politycz- 
nego fanatyzmu. Takie sprawy powstają z braku o- 
chładzających środków... Po tym procesie Repnin 
wyjechał do Petersburga i więcej tu nie powró- 
cił" ... SI). 


Po wyroku na ks. Ciecierskiego i towarzyszy- 
nastąpił najboleśniej.szy dramat moralny dla trzech 
księży: zdjęcie z nich sakry przez metropolitę Sie- 
strzencewicza w asyście ks. Dydzińskiego i prałata 
Dederki (późniejszego biskupa mińskiego). "Czyn 


.SO) De-Pule cytuje t.o z ..,Pełn. Zebr. Praw, T. XXIV, 
N. 18. 248. Ukaz Senatu, Str. 80l. 
SI) tamte. 


a.......
		

/Vilniana_031_11_118_0001.djvu

			118 


ten Siestrzencewicza - zwłaszcza precyzyjne wyko- 
nanie strasznej ceremonji - pisze Ciecierski (Pa- 
miętnik, str. 28), nie da się niczem usprawiedliwić, 
gdyż tego nie wymagał ani rząd, ani stan rzeczy, 
ani acceptum nuncjusza Litty". Z kościoła zapro- 
wadzono księży na szafot, gdzie przeczytano irł uła- 
!>kawienie: zamianę tortur wyrwania nozdrzy i ćwi- 
czenia knutem oraz śmierci - na karę katorgi. Na- 
tychmiast po ogłoszeniu łaski carskiej - skuto pra- 
wą nogę ks. Ciecierskiego z lewą ks. Dąbrowskiego 
i posłano ich kibitką na Syberję. 
Losy skazanych księży opisz'emy w rozdziale 
ostatnim. Obecnie przystąpimy do skreślenia dal- 
szych prób rządu carskiego likwidacji na Litwie 
ruchu konspiracyjnego, związanego z ruchem legjo- 
nowym na emigracji włosko-francuskiej; ruchu wciąż 
niepokojącego i nękającego Pawła I i jego satra- 
pów-dyplomatów. 
Tropiąc najmniejsze przejawy naturalnego cią- 
żenia trzech organizmów ,porozbiorowych do ducho- 
wej i politycznej jedności - Paweł, jak to trafnie 
podkreślił Kukiel, dążył "skwapliwie" do informo- 
wania rządów ościennych o każdej pracy konspira- 
cyjnej polaków, w szczególności galicyjskich, "żeby 
ustosunkowanie się tych rządów do polaków było 
najgorsze". 32). 


82) Kukiel "Próby pow::Jt. po 3-cim :rozb....
		

/Vilniana_031_11_119_0001.djvu

			Rozdział V. 


I) Dalsze represje rządców litewskich, dą- 
żące do zlikwidowania kontaktu mlodzieży 
z werbunkiem do Legjonów Dąbrowskiego. 
2) Obostrzenie cenzury na komorach. 
3) Rozciągnięcie obserwacyj na Wołyń i Po- 
dole. 
4) Niepokój Pawła I po powrocie Koś- 
ciuszki do Europy. 
5) Czujność placówek dyplomatycznych wo- 
bec ruchu legjonowego. 
Repnin, Bułhakow i Fryzel, pomimo ujęcia głów- 
nych spiskowców, nie ufają już społeczeństwu, wy- 
raźnie budzącemu się z apatji i przygnębienia po 
ciosie roku 1795. Ich zmorą staje się gen. iDąbrow- 
ski? a po pewnym znów czasie... Kościuszko I Za- 
częła się więc zaraz po wysłaniu pierwszych 12-U 
uczestników spisku teroryzowanie społeczeństwa zo- 
hydzaniem "zbrodniczego czynu" ks. Ciecierskiego. 
Jeszcze był on w drodze do stolicy, a Ijuż Bułhakow 
zawiadomił wszystkie sądy i wszystkich gubernato- 
rów o wydaniu przez Repnina Uniwersału pod dn. 
2-13/X1 i podaniu w nim do wiadomości publicz- 
nej wywieszonych na sądach i placach przez kata 


--
		

/Vilniana_031_11_120_0001.djvu

			120 


"gnuśnych imion zbrodniarzów niegodnych najwięk- 
szej sromot y". 1). 
Uniwersał Repnina "Do \Vszystkich Obywateli", 
towarzyszący spisowi skazańców, obfituje w zwroty 
prowokacyjne i brutalnie szydzące. Oto próbki, "po- 
śród tego obdarzonego N arodu znalazły się nie- 
które wyrodki (izwiergi) co zapamiętawszy honor, 
obowiązki, przysięgę, prawa, a nawet i boskie w bez- 
bożnym i zbrodniczym obłąkaniu targnęli się kleić 
spisek przeciwko Samowładnej J. C. M. od Boga 
Jemu danej władzy i przeciwko pokojowi własnej 
ojczyzny..... "Smutno i nadto jest bolesno widzieć 
w nich zacny stan szlachecki i znajdować między 
niemi osoby poświęcone Bogu. Ale niegodni są nie- 
tylko swego urodzenia i nazwiska, ale też nawet, 
aby się 'ludźmi mianować mogli". Kończy Repnin 
Uniwersał nawoływaniem, aby "każdy starał się 
wszelkiemi sposoby, iżby pomiędzy ,niemi nie ,byli 
cierpiani obrzydliwi nauczyciele..... których zaleca 
denuncjować, jako "przyrodzonych wyrodków". 
Uniwersał ten, z rozkazu Repnina, powtórzył 
;,Kurjer Lit
wski" (N 14), a przedrukowała, zbyt 
skwapliwie, jak słusznie wyrzuca ,Askenazy, "Ga- 
zeta Warszawska". 2). 
Nieco później, po wyroku ,petersburskim, dn. 
S grudnia władze austryackie otrzymują zawiado- 
I) -Arch. Akt. Dawnych, 12862, r. 1797, tam
e r. 1798. 
N. 12863. Arch. W. P. Akt N. 373, str. 46. Pismo Bułhakowa 
do Sądu Nowogr. 4-15fXI/97 r. za 'N. 12790. G. G. T. N 9. 
str. 16 
t Karniejewa z 'dn. G/XI/97. atr. 83. W zwU\zku 
z tern un.iweTBały i odezwy Repnina, Bułhakowa, Fryzela 
z 2 
 3 'list. 1797 T.; 19/11/1799. Rkp. Arch. Wił. M. 
i WH. Biblj. Publ. . 
. 2) Askenazy: "Łukasi-ński". 


. 


--
		

/Vilniana_031_11_121_0001.djvu

			121 


. 


mienie, że: "Le s principaux conspirateurs polonais, 
le prieur des Trinitaires Dąbrowski, le benedictin 
Ziółkowski ;le prieur des Dominicains - Cieci.crski 
et Stanislas Judycki, fils du'Ci - devant lieutenant- 
g{neral polonais, ontete condamnesa la peine du 
mort, qui au lieu et du moment au supplice a ete 
commuee au exil et travaux oans les mines de Si- 
berle, un vieillard a eu sa grace, \.m autre un exil 
moins rigoureux". 
Wyraźne wskazania na czynną dzialalność Nar- 
butta w papierach, znalezionych przy ks. Dąbrow- 
skim, i informacje, że gen.-major ks. .Gedroyć krąży 
po Litwie - wywolują ogłoszenie listów gończych 
za Gedroyciem (21 i 31/X) oraz za Ludwikiem 
Narbuttem. Twardzo brzmi rozkaz: "Narbutta trze- 
ba mieć w ręku I" S). \"'1 tym samym duchu idą 
pisma do wszystkich horodniczych i komisarzy w po- 
szukiwaniu R. Gedroycia. Horodniczy nowogródzki 
de Scallon odpisuje że "b. uczestnik powstania 'gen- 
maj. kS;. Gedroyć pomimo zakazu dwukrotnie przy- 
jeżdżał na Litwę i bawił u teścia Bialopiotrowicza 
w N owogródzkiem. Białopiotrowicz tłomaczył się, że 
Gedroyć był u żony i u niego, lecz wtedy, gdy miał 
pasport od Bułhakowa na wyjazd zagranicę, a potem 
był w majątku Macejewna u krewnego też Gedro- 
ycia. Ostatni list z Białegostoku miał Białopiotro- 
wicz IS/VIII/97 r. Bułhakow ostrzega, że o ile Bia- 
łopiotrowicz nie doniesie w razie zjawienia się u nie- 
go Gedroycia "ściągnie na siebie wieikie nieprzy- 


S) Arch. P. W. K. G. G. fasc. V. cz. H. N. 39, str, 45 
wet do Chowdena prawdopodobnie Bułhakowa 28!X/97 r.
		

/Vilniana_031_11_122_0001.djvu

			122 


jemności" '). Holowin - oszmiański ziemski naczel- 
nik zawiadamia, że spełni rozkaz aresztowania Ge- 
droycia 6). Chowden odpowiada, że uwięzi Narbut- 
ta 6), a komisarz lidzki przesyła wieść, że według 
"tajnych informacyj syn sędziego grodzkiego w Li- 
dzie, Ludwik Narbutt, jest gdzieś pod Warszawą 
i podkreśla, że jest to ten sam N arbutt, który już 
w r. 1795 był przez Knorringa usunięty z \Vilna do 
Austrji. Pisarzowa litewska Mirska Stanislawa ze 
swym szwagrem podkomorzym "bracławskim Bogu- 
sławem Mirskim szczęśliwie przeprawia się przez 
komorę puńską, unikając rewizji, poleconej przez 
Bułhakowa (dn. 24/IX) w związku z wykryciem 
spisku w Grodnie 1). \V następnym roku władze 
litewskie tropią He rcla , Pernaud Duanrepa, por. 
Tyzenhauza (aresztowany w Berlinie) 8), Brońca (spe- 
cjalnym ukazem Pawła 9). \V ten sposób, bro- 
niąc wjazdu i wyjazdu podejrzanym osobnikom, Rep- 
nin przeciwstawia się wtargnięciu idei, niebezpiecz- 
niejszej niż fuzje francuskie, myśli i wieści z Fran- 
cji - ,
ośrodka zarazy demokratycznej płynących". 
\V maju r. 1798 (17/V) wychodzi Ukaz cara o cen- 
zurze głoszący że "obecny rząd francuski, chcąc roz- 
powszechnić swoje bezbożne zasady we wszystkich 
zorganizowanych pań:stwach, szerzy rozpustę wśród 
spokojnych tychże państw obywateli dziełami pel- 
nemi szko dliwych rozumowań" 10). 
", li, 6) tamte, str. 4-6, 10. 23/X/97. N 51. List 31/X/97. 
1) tamte .N 39, str. 1-2. 'Uwaga: Po)€cenie Bułhakowa 
przyszło zspóźno (25/IX), lecz naczelnfk komoil'Y Jełcza- 
ninow od:raportowa.ł, :re :nic nie zna.Leziono. 
8) ta.mte. List H/IV /98, poL€cenie KU'rakina. 
9) tamte. N 9 str. 1046. dz. 21/XII/97. G. T. F. V. cz. 
II. 
tr. 3. Odp. przez Repnina 26/H/9B. 10) tamte. str. 256. 


.
		

/Vilniana_031_11_123_0001.djvu

			123 


\V \Vilnie naskutek zlecenia kanclerza Bezbo- 
rodki (2I/V/98) na pocztamcie, pod okiem Fryzela 
i sekretarza Rejznera 11) utworzono cenzurę pism, na 
które pozwolono przyjmować prenumeratę. Pilno- 
wano listów, żeby w _ kopertach nie było wycinków 
z gazet. Rząd rosyjski proponował władzom kra- 
kowskim, aby nie wysyłały listów przez Terespol, 
lecz te nie zgodziły się na to. Otwierano też listy 
na komorach, którym nakazano czuwanie nad :szko- 
dliwemi ijstami 12). W szczególności ostrze represji 
cenzuralnych skierowano na zakonników Domini- 
kanów za otrzymywanie i rozpowszechnianie wieści 
o Bonapartem, a eo ipso i o Legjonach. Rzecz na- 
turalna, że takie represje wywoływały reakcję: wie- 
ści dochodziły ustnie i to w formie często przesa- 
dzonej, zniekształconej, mnożąc liczbę wrogów Pawła, 
rozbudzając nadzieje "wśród nocnej rodaków roz- 
mowy" . 
Aureola czynów legjonowych jaśnieje coraz szer- 
szym kręgiem; imiona Dąbrowskiego i Kościuszki 
stają się coraz częstszemi na ust.ach litwina. 
Taka była psychika pionu narodu: jego elity 
moralnej, tej która duchem była zawsze daleka od 
Targowicy, a w walce insurrekcyjnej kładła w ofie- 
rze życie i mienie. 
N a jasnym tle tego patryotycznego porywu 
ciemną plamą znaczą się przejawy upodlenia i tchó- 
rzostwa. Można się było spodziewać, że 'Społeczeń- 


. 


11) W r. 1806 jest ju
 cenwrem Pocztallltu wi1c liski£' go. 
12) Raport horodnicwgo Piksa z Brześcia 'na pismo Buł- 
hakowa z dn. 12/VI/98 o nliewpuszczaniu listów zzewnątrz; 
stOi!ownie do Ukazu z dn. 17/V. Tam
e. str. 256. 


I 
---
		

/Vilniana_031_11_124_0001.djvu

			124 


stwo polskie zgodnem milczeniem wyrazi pogardę 
dla dzikiego wymiaru kary na spiskowców, skoro 
nie jest w stanie protestować, ani się bronić. Nie- 
stety - znalazły się jednostki, które potępiając za- 
mach, składały Repninowi wyrazy "uczuć wierno- 
poddańczych". Pierwszymi gratulantami byli: mar- 
szałek rosieński Micewicz Ignacy i prezydent 
m. Wilna, Kasper Czyż. "Zpowodu ogłoszonego Uni- 
wersału, pisze pierwszy, o imionach osób zmaza- 
nych ni.ewiernością poddaństwa i przysięgi, obywa- 
tele mego powiatu, przejęci bojaźnią, aby praw- 
dziwa nasza wierność N. Majestatowi nie odniosła 
stąd jakowego usznerbku - złecili mi, abym w ich 
imieniu złożył Panu najpowinniejszą wdzięczność za 
dany nam dowód troskliwości. A gdy istotna pod- 
danych szczęśliwość na całośCi zaufania N. Mo- 
narchy naszego polega, najpokorniej przeto supli- 
kujemy względu o wstawienie się za nami do domu 
Najj. Imp. Naszego, aby nie uszczuplał: owszem 
wraz powiększał Dobroć swoją, której najłaskawsze 
skutki prawą słodyczą napawają serca nasze, jako 
zajęte najpodleglejszemi dla J. C. M. Poddaństwem 
i nieskończonem do naj później szych pokoleń UwieI- 
bieniem"/13). 
Kasper Czyż napisał w tymże duchu. Zapew- 
nia o "wdzięczności obywateli", korzystających ze 
spokoju; twierdzi, że "doktryna" nie znajdzie do- 
stępu do serc cnotliwych i uczciwych. Prosi o zanie- 
sienie do "stóp tronu" uroczystego zapewnienia 
o całkowitej wIerności za "dobrodziejstwa bez li- 
ku" 14). Jednocześnie adresy hołdownicze wysłały dwie 
----ł3j A reb . P. W. K. G. G. N. 9. str. 810. 14) tamŻ6. 


.
		

/Vilniana_031_11_125_0001.djvu

			125 


. 


grupy marszałków szlachty, po 5 'osób. Do tego 
chóru kornych zapew.nień przyłącza się z denuncja- 
torskim listem Włodek z Berdyczowa, przysyłając: 
"Gazette de deux Bont1s", de vendredi 6 oct. N. 
274 r. 1797, z podkreślonemi ustępami, dotyczącemi 
Polski, i zaznac
a, że ta "neuvelle", choć fałszywa, 
budzi radość, zwłaszcza wśród tych "którzy nie 
mają dość logiki, aby odróżnić prawdę od fałszu, 
a na nieszczęście W tym kraju jest takich duża 
ilość" 1
). 
Nie brakło nigdzie chwalców rządów cara Paw- 
ła, w rodzaju autora "Ramot starego Oetiuka", 
służalcy magnatów wołyńskich. Nazywa on 'Pawła 
"dzielnym umysłem", a panowanie jego określa ja- 
ko "czynne i mądre". Zarzuca mu jedynie "ekscen- 
tryczność, wynikającą z długo tłumionej \'Swobody 
woli, co "omierziło mu ród 1udzki". Polakom za- 
rzuca Andrzejowski, że w Polsce "duch rewolucyjny 
tolerują i że Francja ma u nas więcej stronników, 
niż jej książęta tułacze" 16). Ale z jego "Ramot" 
właśnie widzimy, jaki duch panował na \Vołyniu, 
nad którym Repnin nadal rozciągał swoją czujność 
przez Bekieszowa, Gudowicza i innych. "Krążyły 
wieści, pisze, o naszych wojakach, a ojcowie i matki, 
ciesząc się walecznością swych synów, ocierali łzy, 
wyciśnięte ich odjazdem, ale się taili". "Legje polskie 
wciąż formowały się we Włoszech... Konsul Bona- 
parte stawał się już groźnym w Europie... Zacią- 
ganie się pod jego znaki brał . by cesarz za złe... 


15) tam
e str. 801 i nast.. 
16) A. AndTzejowskr: "Ramoty starego Detiukt\ o Wo- 
łyrrlu". (Pisma zbiorowe wiL. na r. 1859). T. l. str. 75. 


........
		

/Vilniana_031_11_126_0001.djvu

			116 


Z wiadomościami (o Bonapartem) ukrywano się... 
W tymże czasie (1798 r.) .wysłany był na Wołyń 
jen.-adj. graf Jan Gudowicz". 
Graf rozciągnął sieć szpiegowską we wszystkich 
kierunkach, szukając "wpływu francuskiego" w dwo- 
rach polskich. Sam o tern zadaniu 
ypowiedział się 
w Tuczynie, że wieści "chodzą, krążą po \\'ołyniu", 
iż rewolucjoniści z Francji "rozsiewają swoje niby to 
filozoficzne zasady a komunikacja między obywate- 
lami tutejszymi a legjonami trwa..... Radzi obywate- 
lom "żadnych pism, książek, rysunków nie odbierać 
i w domu nie przechowywać" (str. 77). Na rozbi- 
janie właśnie tej. łączności mlodzieży kresowej Z Dą- 
browskim skierował swe wysiłki Gudowicz razem 
z przemyślnym wice-gub. podolskim Aleksym s. Eu- 
stachego Józefowiczem, który go informuje o każ- 
dym przejawie ruchu nagranicy, o wyjeździe z Rosji 
Litwińskiego, Czosnowskich, pułk. Ziółkiewskiego, 
Leśmiana, uprzedza, że Cisalpińscy pisują. do tutej- 
szych z wezwaniem, by im dostarczano pieniędzy" 17), 
a otrzymawszy skądś spis oficerów legjonowych 
(nb. z przekręc()nemi nazwiskami), każe ich aresz- 
tować w razie, gdyby wrócili do kraju. Jednocześnie 
od :lipca r. 1798 rozpoczyna, jak Repnin na poł- 
nocy gonitwę za wieściami i kursującemi - rzekomo 
odezwami Kościuszki, zwłaszcza po powrocie Na- 
czelnika z Ameryki i jego liście do Pawła. Poszła 
w ruch "sfora kurjerów, pędzących co koń wyskoczy 
w kierunku rozmaitych stolic świata" 18). Nie zor- 
jentował s ię Repnin, że jak stwierdza, za Korzonem 
17) Rolle: .,Z minionych dni". Biblj. U. 'S. B. Sygn. 16407. 
str. 234-2:39. 1
) tamże. str. 239. 



 


.
		

/Vilniana_031_11_127_0001.djvu

			127 


I 
t/ 


Rolle, w tych sztafetach tajnych agentów pruskich 
i rosyjskich "było ,wieJe bałamuctwa i płonnych 
strachów, gdyż właśnie wtedy Kościuszko siedział 
w Paryżu i nie myślał ruszyć do Hamburga, Mo- 
guncji, Brukseli i Frankfurtu". Zabiegi hr. Panina 
u rządu francuskiego spaliły na panewce. Gudowicz 
poleca ]ózefo\\iczowi oraz, drogą najsekretni.ejszego 
okólnika - komisarzom miejskim i wiejskim "nie 
należącym do byłych polaków, lecz do kategorji do- 
brze myślących osób rosyjskiego pochodzenia", aby 
zbadali, czy nie "kusi się ktokolwiek rozdawać 
w imieniu Kościuszki, lub przez jego zwolenników, 
jakichś antypaństwowych tendencyj" 19). 
I tak trwa wciąż na granicach tropienie ucie- 
kinicrów do Legjonów ; biegną wymiany !tlot amba- 
sad i poselstw rosyjskich, mających licznych szpie- 
gów. Kurakin ostrzega Bułhakowa, że Dyrektorjat 
wyznaczył "niejakiego Małaszewskiego (?) jako se- 
kretarza przy Bernadocie w Wiedniu, i że on ma 
zamiar podburzać wciąż swoich rodaków ("wozmu- 
szczat pokoliku swoich rodziczej"). "Anonimowej 
pogłosce, że koło Telsz przygotowuje się jakiś spisek 
z udziałem prezydenta miasta i marszałka szlachty - 
nikt zdaje .się nie wierzy. Natomiast niepokoi Repni- 
na wieść (zresztą falszywa),' że korpus Dąbrowskiego 
jest rozwiąz.any i że pewno, z odpowiednim paspor- 
tem zaprzyjaźnionych pa6stw lub rosyjskich mini- 


. 


19 i 211) Arch. W il. P. K. G. G. :!\. !-J str. 10-16. G. T: 
«'. V. Cz. II. stl'_ Ul. 2H-5; 21/'\'1. N. 74, 217, 220, 223. 
Ukaz cesaBki o aresztowaniu 
Ii!liszewi!kiego. tam:l;e. str. 
170. Predłożellje Upr. Lit. gub. kil. Repniul\. Hułhakowowi 
JII. 20,'111. 98. - Exll'ait d'une lettn> 1.1 III. 9H bez pod- 
piau. tamże list 19/V 98 r.
		

/Vilniana_031_11_128_0001.djvu

			r 


128 


str6w - żołnierze rozWIąza:nego korpusu zaczr
 do 
Litwy przybywać. Poleca przeto prowadzić rejestr 
tych, co dawno z Litwy wyjechali. Przytem ten niby 
kulturalny wielkorządca i salanawiec dworski w taki 
uprzejmy spos6b traktuje legjonist6w: "Należy przy- 
puszczać, że ta wszystko czyni się w tym celu ("w tam 
widie"), żeby wpuścić w pajedynkę znajdującą się 
tam "swołocz" w granice nasze i w ten spas6b wy- 
wołać rewalucję" 10). 
Zwr6cona też uwagę i na chłopów, 'kt6rzy wi- 
dacznie pomagali uciekinierom, gdyż pad datą 
26jVIj I 799 r. znajduj,emy .ogłoszenie gen.-guberna- 
tora, że "właścianie co żołnierzy zbiegłych przewa- 
zić będą zagranicę... na posielenie na Syberję z ca- 
łą radziną wysyłani będą, a 'Z każdej osady, gdzie 
takowi pamacnicy w ukryciu lub ucieczce ukażą 
się, będą brani zamiast jednego - dwaj rekruci" 21). 
Rząd petersburski szczególne zdenerwowanie u- 
jawniał prawdapodabnie dlatego, że nie miał do- 
kładnych wiadamości a wyruszeniu Bonapartega 
da Egiptu i o utrwaleniu narazie 'Stanawiska Legja- 
nów w Rzeczpo
politej Cisalpińskiej oraz .omacnej 
pozycji gen. Dąbrowskiego po traktacie 'Cisa.lpino _ 
francuskim. Bylo ta wkrótce pa 'przyjeździe do Wied- 
nia Maliszewskiego, tego .l,dwuznacznego men tara" 
(Askenazy) Bernadotta. Pergen wciąż raportuje ce- 
sarzowi o ruchach w otaczeniu Bernadotta i a stosun- 
kach wśród kalonji palskiej w 'Wiedniu "wewnątrz po 
swojemu pa pańsku w sobie rozdattej, rozbieżnie ze- 
stopniowan ej". (Askenazy). Niewątpliwie nie miał też 
21) Arch. Akt Dawnych N. 12793 K. 34-35 (podług ulffizu 
z dn. 26fVI. 1799).
		

/Vilniana_031_11_129_0001.djvu

			129 


rząd carski dokładnych wiadomości i co do treści 
"Uwag" Talleyranda do Dyrektorjatu - ;,mętnie 
poruszających sprawę polską", i o instrukcji Dyrek- 
torjatu do Bemadotta, którą Askenazy słusznie na- 
zywa "bardzo obosieczną", nastrojoną naogół "wbrew 
intencjom Bonapartego i ,widokom Campoformia 
w przychylnym raczej dla Prus, a ostrym względem 
Austrji duchu". 
Policja wiedeńska wiedziała dobrze o planach 
legjonowych, sejmowych i powstańczych, w szcze- 
gólności po zaaresztowaniu Antoniego Kochanow- 
skiego i Rykaczewskiego z dokumentami, dotyczą- 
cemi misji paryskiej Michała Kochanowskiego i Woj- 
czyńskiego 22). 
W takim stanie rzeczy wiatr represyj z północy 
nie tkwi w fakcie samego wykrycia spisku Gecier- 
skiego. Dla Pawła wystarczyły raporty o rozpędzie 
Bonapartego na Austrję - poprzedzającym leobeń- 
skie propozycje; wystarczyła wieść o cisa.lpińskiej u- 
mowie (docierająca do Litwy); wystarczyło wreszcie 
przeświadczenie, że w nurcie duchowym narodu żyje 
myśl zrzucenia jarzma... Tego dzika, azyatycka natura 
autokraty nie znosiła. Raporty ambasadorów, niezaw- 
sze dokładne, były dostateczną przyczyną, .aby nadal 
nad Litwą wisiały chmury represyj, słabnących nieco 
dopiero ku końcowi r. 1800. Czujność wewnątrz kra- 
ju, zwłaszcza nad klerem i młodzieżą nieustawała 
nawet po nieudanej misji Repnina :do Berlina, jego 
ustąpieniu ze stanowiska i banicji. Na Litwie pozo- 
stał jego duch w jego współpracownikach. 


22) Askenazy: "Napol€oo a Polska", str. 246. 


9 


-
		

/Vilniana_031_11_130_0001.djvu

			1 


Rozdział VI. 


. 


ZAKOŃCZENIE. WNIOSKI. . 


I. 


Po tragicznej śmierci Pawła I. przestępcy poli- 
tyCZn.1, zesłani z jego ukazu, zacz,ę,li powracać do 
kraju. W Archiwum Państwowym Wileńskim 'znaleź- 
liśmy spis ogólny skazańców litewskich, przedstawio- 
ny przez Fryze.la Kutuzowowi jeszcze 8/1/1801 r. 1 ). 
Na czele figurują: Tadeusz Kruszyński, Aleksander 
Krupowski i bernardyn "Alenskij" (Oleński); dalej 
"były wojsk polskich pułkownik" Lipowicz, skazany 
na wieżę i Jeleński (bez imienia) 
-,za gwałty nad 
chłopami"; por. Ge,droyć (bez imienia) "za dezercję" 
zesłany do Nerczyńska. Spis tych osób jest zrobiony 
piórem. Dalej idzie spis drukowany na dwóch od. 
dzielnych arkuszach. 
Na I-szym arkuszu: 
I) Jeleński ,polak (Sołówki), 
2) 'ZieJef1ski, małoros (Nerczyńsk), 
3) Montaigne (francuz), 
4) Czaplic, dypl. pułk. Sieński, polak. 


1) Arch. W. P. K. G. G. Nr. 153. "Spmwa specjalnych 
ka'r w Lit. gub. na skutek Najwytszych rozkazów 181 str. 17. 


-
		

/Vilniana_031_11_131_0001.djvu

			l 


131 


5) Lubowicki i Snarski (Szlisselburg). 
6) Ksawery Dąbrowski, gen.-Iejt. (Ryska for- 
teca) , 
7) Wojczyński, porucznik (Wyborg), 
8) Kozłowski, szlachcic (Keastholm), 
9) Dłuski, pol. szl. (Nerczyńsk). Uw.: zmart, 
Na II-im arkuszu: 
10) Kamiński - pol. poruczn. (Topolsk.). 
I I) Korozy - major polski, 
i dalej znane nam nazwiska 'spiskowców litewskich: 
Skomorowski, szlachcic, łowczy, 
U rbanowski - szlachcic, 
Wierbiński, pisarz wsi Smolary *), 
Linkiewicz, kom. ziemski. 
Pigłowski, b. sekretarz osobisty ks. Lubomir- 
skiego. 
Bargielski, kam. hr. Krasockaho (?), 
Dąmbrowski, b. Tryn,itarz, 
Ziółkowski, b. Bernardyn, mnich, ksiądz, 
Ciecierski, b. P. D. Klasztoru, 
Judycki, s. polsko gen. porucznik, 
(sz1. Józef Czarnowski)., 
Siestrzewitowski ,b. pisarz, 
Siestrzewitowski, b. rejent, 
Pazderski - szlachcic, 
Kondratowicz -- szlachcic. 
Gdy amnestjowani zaczęli się zjawiać na Litwie, 
Fryzel zwrócił się z zapytaniem do ówczesnego gen.- 
gub. Kutuzowa: "wobec złożenia raportu przez b. 
podskarbiego Ogińskiego ,ks. Ged, roycia Zenowicza 
i Prozora ( który jest w Wiłkomierzu) - co mam ro- 
.) pow. B'rasławski. 


--
		

/Vilniana_031_11_132_0001.djvu

			132 - 


bić z tymi powracającymi? Czy do nich ma być za- 
stosowany Najwyższy reskrypt?" 2). Odpowiedzi na 
to pytanie przy aktach niema. 
Jakie były losy wszystkich bohaterów 'pierwszego 
porozbiorowego spisku - ustalić nie mogliśmy. Czy- 
nimy to tylko częściowo, w miarę posiadanego mater- 
jału 3 ), co do następujących osób: r I ) Sebastj.ana Cie- 
cierskiego; 2) ks. Ziółkowskiego; 3) ,Iks. Dąbrowskie- 
go; 4) Nartowskiego; 5) Dłuskiego; 6) Judyckiego; 
7) Siestrzewitowskiego Gabrjela; 8) Pazderskiego 
Franciszka i 9) ks. Faustyna Ciecierskiego. 


I. Dla Sebastjana Ciecierskiego los okazał się 
naj łaskawszy : przeznaczony do "zawodu" Kutomar- 
skiego znalazł tam oficera komenderującego, francu- 
za Jana Mokleta, który dał mu porządny dom skar- 
bowy na rnies.zkanie, a o pracy ani wspomniał. Wy- 
brany na setnika, musiał Ciecierski pełnić powinność 
pilnowania i porządkowania "niewolników", rozda- 
wania im chleba, liczenia ich, uspakajania ich swarów 
i t. d. Najął sobie stół u konfederata barskiego, Kos- 
sakowskiego z Krakowskiego 4). 
Z korespondencji pomiędzy Kurakinem a BekIe- 
szowem, z odpowiedzi gub. Łanskoja (9/X/I802) do- 
wiadujemy się, że Sebastj.an Ciecierski,
,polak, obec- 
nie zwolniony z Syberji", żądał zwrotu "patentu",. 
lecz chociaż sprawa o zamach t. I 797 znajduje się 

 A:rch--:- M. W. 1801 r. 3tr. 524, 526. 
3) A'r. P. W. K. G. G. r. 1803. N. 16 cz. n. K. 1096. 
Podpis Gabryela Sieetrzewitow8kiego z dn. 19fXII 1803 r. 
CataloguB .ab introductione Ordini9. 
') Czytelnika, pragnącego poznać okres tycia wygnali- 
ców w katordze odsyłamy do .,Pamiętnika" ks. F. Ciecier- 
sk iego.
		

/Vilniana_031_11_133_0001.djvu

			133 


na nueJscu - o patencie Ciecierskiego nIema 
wzmianki 5). 
II. Ksiądz Wacław Ziółkowski urodził 
ię w 
1749 r. dnia 19/X; do Zakonu wstąpił w 1765, 3/X1; 
wyświęcony S/VI 1773 r. W:r. 1789 przebywał wkla- 
sztorze płocko-pułtuskim. Niedługo przed zawiąza- 
niem assocjacji był wyznaczony przez Repnina na 
Komisarza Edukacyjnego razem z Pi1chowskim, 
Strojnowskim, Kontrymem, Dłuskim i bazyljaninem 
Synkajewskim 6). Przywieziony po wyroku do Kutu- 
jeńska otrzymał pozwolenie mieszkania w 
,kwaterze", 
czyli domku nawpół w ziemię wkopanym, pełnym 
ludności gospodarskiej i "mających wolność żyć na 
kwaterach robotników." Nazajutrz poprowadzono go 
na rozbiór rudy. Od 4-ej rano do I l-ej pracował 
w szopie, w trującej, atmosferze rudy; upadał ze zmę- 
czenia. Z czasem towarzysze jego ,niedoli za "kołacze" 
odrabiali za niego robotę. Zmuszany przez tlozorców 
do poczęstunku - sam pić nieraz musiał i "przy- 
jąć pocałowanie, wstrętne zaduchem wódki i cebuli". 
Nieutraktowani pijacy wyznaczali go często na "wa- 
łek", t. j. do naj,okropniej.szej roboty w ziemi, do 
pompowania wody; wolał ostatni grosz oddać, by 
tego uniknąć. W ósmym miesiącu niewoli przewiezio- 
no go z Kutujeńska do głównego "zawodu" i obwołano 
nauczycielem geografji przy młodym Czerniszynie, 
(synie, naczełnika, głównego zwierzchnika górnych 
robót), oraz kilkorgu oficerskich dzieciach. Nie są- 
dzonem mu było radować się amnestją: zmarł w 1802 
5) Areh P. W. K. G. G. N. 158. O patencie Seb. Ciec. 
R. 1796 N. 110. Li,i!ty'z li. 29/VIII 1802 i 6/VI ,(z Petersburga) 
6) Arch. Biblj. U. S. B. T. 53 N. 1395 str. 62. Protokół 
listów pisanych przez biBkupów wi!. 1795-1801.
		

/Vilniana_031_11_134_0001.djvu

			134 


r. niewiadomo, czy w drodze, czy też dotarł do kraju. 
Wiadomość o jego śmierci umieszczona jest w ru. 
bryceli z r. 1810 7 ). 
III. Ksiądz Tomasz, w klasztorze - Aureljan 
Dąbrowski urodził się w Kobryniu dn. 20/XII/1761 
r. *). 8/XIj1780 r. wstąpił do zakonu wTrynopolu 
pod Wilnem, śluby zakonne złożył 
 Beresteczku 
w 1781 r. 12-23/IX, o godz. II ran0 8 ). W r. r 1794, 
4/X, już jako doktór teologji i Lector primae lectio- 
nis, mianowany zostaje przez wizytatora konsyljarzem 
i zarazem bibljotekarzem 8). \V r. 1795 wizytator po- 
twierdza to stanowIsko, a w 1796 r. Dąbrowski sam 
zostaje wizytatorem, 10) potem przeorem klasztoru 
Beresteckiego. Już od wiosny r. 1797 rozwija żywą 
działalność w organizowaniu assocjacji wileńsko- 
wołyńskiej ; jeździ do Oszmiany, nawiązuje, jak wi- 
7) Aroh. Bib:j. U. S. B. 
.) W()łyniak myLnie podaje T. 1726. P()wsta.łe daty zgodne 
z podanemi poniżej źródłami. Patrz: Wołyniak - .,Notatka 
o niektó'l'ych 8iedzibach Trynit. Kraków. 1912, os także M. 
Dubrecki-. .,Szkice". Bib:j. War;;z. HI08. 
8) Biblj. U. S. B. Dział 'rękopisów bez sygnatury: l) Ca- 
ta!ogue ab introductiolle Ordinia 1n Regnum .Polv"niae ab. a. 
1685 omnium Religiv&orum Provinci,a.e S. Jo,achimi Ord. SSH. 
Trinitati.cJ Redemptiont9 c.aptivorum dcscripto a P. F. F()rtu- 
nato.a Thoma. '2) Liber in quo scribuntur 1ratrl:'3 novitii reccpti. 
ab anno 1746-1808. Karta 115. 
9) ta.mże. LibeT in quo 8cribuntar jecreta, quae fiunt a 
p.a.t1'ibw visitantibUB. ...P()
econo też Dąbrowskiemu w ciągu 
3-ch mies. 81
)'rządzić katalog książek w bibljotece i spraw- 
dzić wypożyczone do cel zakonników. 
10) Tamże. Ręk. N. 275. K. 635. Podpis wizytacji klasz- 
to;ru Trynopo!ak,iego pod Wi,lncm 21/X 1796 r. Podpis A. Natt. 
B. V. Mal'Lae Minist. Be:re8tA'cpn. Visitator De!egatuB. Ta.mM 
N 305. K. 257 odwr. podp. whumor. a Nativ. B. V. Mariae. 
a me S. Thomae. jak myLnie podano w spisie. Data w Berest. 
1796 '1'. 4jIX. Przypisek: Wiemy tylko 'o jednej pracy ks. 
Da,br.: De tripUci Mag'stf'rio - S. Joallnem de Mathaj 01'80- 
tio pan<,girica. In 40. str. 12.
		

/Vilniana_031_11_135_0001.djvu

			135 


dzieLiśmy, żywy kontakt z ks. Ciecierskim i Ziólkow- 
skim. 
Warunki na wygnaniu w Błahodacku miał strasz- 
ne: umieszczony w koszarach, gdzie IW jednej sali 
znajdowało się 500 osób skutych l nieskutych, oka- 
zał tyle przerażenia i rozpaczy, że obudził współczu- 
cie towarzysza niedoli, kapitana floty morza Kaspij- 
skiego, który zaopiekował się nim i bronił przed 
drwinami i okrucieństwem otoczenia. 
- Zawołany na roboty stanąć musiał w ,szeregu ze 
złoczyńcami; wraz z trzema chłopcami - towarzysza- 
mi musiał wybić i na drobne bąstki rozbić 24 pu- 
dy rudy, znieść ją, zważyć i oczyścić miejsce. Udało 
mu się zczasem przekupić chciwych dozorców, któ- 
rzy pozwalali mu roboty nie wykonywać, ale dla 
pozoru chodził na nie. Prześladował go też i ober- 
stejger, ale ułagodzony - przeznaczył 'go do robienia 
zapałek. - Towarzysz Serb, obdarowany koszulą, 
podjął się wywiedzieć o innych 'skazańcach; porozu- 
miewali się przez listy, które przenosił Kaurygin, ko- 
misarz błahodacki, dostarczywszy im papieru i piór. 
Pewnego dnia, do "zawodu" o 10 wiorst odległego, 
przywieziono Dłuskiego i Nartowskiego. Wówczas 
Dąbrowski udał zaraźliwie chorego, skutkiem czego 
wysłano go do lazaretu, w którym leżał chory N ar- 
towski w komorze pisarza pod opieką sztab -lekarza 
Kryczewskiego, rodem z Małorosji - zacnego i świa- 
tłego człowieka, który i Dąbrowskiemu pozwolił tu 
pozostać. 
IV. Nartowski po przyjeździe, pomimo wyczer- 
pania i próśb, aby go odesłano do szpitala - wy- 
słany został do fabryki, gdzie srebro topią i tam
		

/Vilniana_031_11_136_0001.djvu

			136 


dwukrotnie zemdlał; jednak dano mu taczki i ka- 
zano wozić rudę do pieców jemu i Dłuskiemu, który 
bezskutecznie usiłował nieszczęśliwego towarzysza 
żartami rozweselać. Omdlewał Nartowski i słabł, 
aż wzbudził litość u prostego majstra, a gdy zagrał 
na skrzypcach - rozczulił tak unter-oficera, że ów 
przy raporcie doniósł naczelnikowi o jego ciężkiej 
chorobie. Czując zbliżającą się śmierć, \vyspowiadał 
się najpierw przed popem, a potem spowiedź powtó- 
rzył przed Dąbrowskim i umarł 'na jego rękach. Po- 
chowany został w "zawodzie", zwanym Wielkim. 
Po jego śmierci Dąbrowski wrócił do koszar, 
gdzie jeszcze w ciągu 6 mies. wiódł straszne życie, 
poczem został uwolniony "na kwaterę". 'Zmarł na 
wygnaniu w Narymie 1801 roku 3-go listopada. 
V. Przeznaczony do Duczarskiego "zawodu" Sta- 
nisław Judycki, wypieszczony i delikatny dostał 'się 
pod władzę dzikiego, brutalnego jakuta, Miłochina, 
w randze majora (choć dawniej kradł i pletniami 
dostawał). Wysłany do koszar Judycki słabł i omdle- 
wal od zaduchu i na widok żelaza, łańcuchów i plet- 
ni. Kazali mu podaw.ać w koszu węgle do jednego 
z pieców w "pławitielnej, do piekła podobnej.", gdzie 
spotkał podobnego sobie nędzarza - kapitana pierw- 
szej floty w swoim kraju, a potem floty czarnomor- 
skiej - Montaigne. Uprosił oficera, aby im, pozwolił 
wspólnie przebywać. Za pieniądze odkupili się od ro- 
bót: przekupili wszystkich i po tygodniowejdężkiej 
robocie wolni byli od niej. Judycki został dozorcą 
byków. Praca ciężka i męcząca: od 4-tej rano do 
1 z-ej, a potem do byków \ dodali i konie. Wkrótce 
buty się zdarły, skaleczone nogi thodzić nie 'pozwa-
		

/Vilniana_031_11_137_0001.djvu

			137 


lały. Odmieniono mu dozór byków na robienie zapa- 
łek. Wreszcie został stróżem w kantonie, Montaigu- 
stróżem w stolarni. Przez żołnierza 'Borysiewicza do- 
stał wiadomość od ks. Ciecierskiego, który jeszcze 
nie miał honoru być stróżem. W "Pamiętniku", z któ- 
rego zresztą czerpiemy wszystkie te wiadomości - 
ks .Ciecierski tak charakteryzuje Judyckiego wygląd 
i warunki, w których się znajdował: "Ubiór Judyc- 
kiego był w te pier\\-sze miesiące: buty juchtowe, 
płaszcz wytarty jednego z naszych \Współtowarzyszów. 
rzemień, którym się przepasywał, kapelusz figury 
furmanów ruskich i kożuch prosty. Jedzenie: mleko, 
chleb i czaj kierpiczny; kwatera: kazarma, kantora 
i koniusznia, czyli stajnia. Towarzystwo: żołnierz 
i beznosowe rozbójniki. Przełożony: człowiek tylko 
z postaci i to jeszcze nie rzupełnie podobny do ludzi". 
W dalszym ciągu pobytu Judyckiego na Sy- 
berji, losy j.ego splatają się z losami. innych wygnań- 
ców; na tern kończą się nasze wiadomości o nim. 
VI. Gabryel Siestrzewitowski powrócił do kraju 
i w r. 1803 zajmował stanowisko !Sędziego w II 
Departamencie Grodzieńskiego Głównego Sądu 11). 
VII. Franciszek Pazderski powrócił do kraju, 
ale znałazł ognisko rodzinne zburzone: zona z 'kimś 
uciekła, rujnuj.ąc go materjalnie. Podczas pobytu 
cara na Litwie w r. 1803 składa mu podanie, pisane 
po francusku (własnoręczny podpis: Francois Pa- 
zderski) z prośbą o po
,3.dę w gub. Grodzieńskiej. 
Cesarz polecił Nowosilcowowi zasięgnąć opinji Ben- 


11) Arch. W. P. K. G, G. r. 11;03. N. 16 cz. [l K: 1096: 
Jest własnoręczny podpis Gabryc1a Sicstl'zewitowskicg.J z dn. 
19/XII 1803. 


........
		

/Vilniana_031_11_138_0001.djvu

			138 


nigsena w tej sprawie; Bennigsen odpowiedział, że 
spełni wolę cesarza po sprawdzeniu stopnia wykształ- 
cenia Pazderskiego 12). 
VIII. Michał Dłuski powtórnie znalazł się na 
Syberji; poraz pierwszy zesłany został za udział 
w Konfederacji Barskiej i przebył w Kazaniu trzy 
lata; uwolniony z innymi - żył do spisku we wła- 
snym majątku. Wyróżniał się usposobieniem pogod- 
nem i wesołem; dowcipami i żartami pocieszał 1. roz- 
weselał towarzyszów w niedoli. Wyjątkowa prawość 
charakteru jednała mu nawet najnikczemniejszych 
okrutników, ale i ściągała nienawiść tych, których 
demaskował wyrzucając im ich podłe postępowanie. 
Dowcip zjednał mu względy naczelnika, który 
mu powierzył zarząd swego domu, ale niechęć i in- 
trygi otoczenia s:prawiły, że został owczarzem, lecz 
i na tern "stanowisku" czynił wiele dobrego. Jednak 
jego rzetelność jaJskrawo kontrastująca z tradycyj- 
nemi złodziejstwami, dla których był 'przeszkodą - 
ściągnęła nań nienawiść i zemstę wrogów: sprowo- 
kowany przez huzara uderzył go, zaca znów go okuto 
w łańcuchy i umieszczono w liczbie głównych roz- 
bójników; czterdziestofuntowe żelaza krępowały jego 
nogi, gdy go wiedli do "pławitielnej" i tak go w cią- 
gu dwóch dni bez miłosierdzia męczyli, że 'śmiertel- 
nie chorego odwieziono do lazaretu, :gdzie go od 
śmierci uratował zacny sztabowy lekarz, Józef Kry- 
czewski. śledztwo wykazało niewinność Dłuskiego, 
do czego przyczynił się sam skruszony sprawca nie- 


12) tamże. N 223 'r. 1803. Pismo Nowosi:cowa z dn. 15/IV 
1803 'r. do woj. gub. Bennigsena.. z załączeniem prośby Pa. 
zde'l1skil'go.
		

/Vilniana_031_11_139_0001.djvu

			139 


szczęścia. Na prośbę jego stałej opiekunki, spara- 
liżowanej żony naczelnika Czerniczyna - odesłano 
Dłuskiego na Czałbudze dla dozorowania zasiewów, 
gdzie pozostawał aż do nowego nieszczęścia, które 
na wszystkich polskich skazańców ściągnęła spra- 
wa Kolberga. Ponieważ Dłuski ośmielił się zbesztać 
faworytę naczelnika, przeto naj sroższej uległ karze, 
zakuty w łal1cuchy dłużej niż inni. 
Sterany życiem, którego ciężar stał się ponad 
jego siły - umarł na wygnaniu przypuszczalnie w r. 
-ł 800, ponieważ na liście skazal1ców) przedstawionej 
Kutuzowowi przez Fryzela dn. 8/1/1801 r. figuruje 
jego nazwisko z adnotacją: zmarł. 


J. 


Profesor Mościcki uważał, że assoCJaqa WI- 
leńska "nie ogarnę la szerszych kręgów społeczeń- 
stwa", prof. Askenazy zaś dostrzegł w tworzeniu 'ich 
czynnik ujemny. "Assocj.acje owe, pisze, zostały za- 
szczepione na tle potrzebnych doraźnych komunikacji 
leg jonowych staraniem Gedroycia i towarzyszów"- 
a to "z natchnienia Deputacji paryskiej i ramienia 
Centralicji lwowskiej". \Vymienione stałe organizacje 
spiskowe uważa Askenazy za "zgoła niepotrzebne", 
bowiem pociągały za sobą "powszechne represje, 
zesłanie mnóstwa ofiar na Sybir i prześladowania, 
znamionujące stanowczo odmienną postawę Pawła 
w rzeczach polskich". "Glowacze nad Sekwaną nie 
liczyli się z tern, iż wszędzie na związki tajne, lekko- 
myś'lne i zbyteczne, bez sumienia i bez celu powsta-
		

/Vilniana_031_11_140_0001.djvu

			140 


jące, prócz chyba celu czysto fikcyjnego, ogromna 
spadła klęska". 
Pro£. Kukiel stoi na wręcz fodmiennem stanowi- 
sku, ku któremu i my się przychylamy. Uważa on, 
iż ofiara galicyjskich i wołyńsko-wileńskich działa- 
czy nie poszła na marne. 
Obecnie, opierając się na poznanych przez nas 
źródłach i spoglądając na spisek z perspektywy wie- 
ku - możemy postawić pytanie: 'jakie miał on zna- 
czenie w dziejach walki Narodu .o przywrócenie Nie- 
podległości ? 
Sądząc z "Pamiętnika" ks. Ciecie rs kiego, kon- 
spiracja wołyńsko-litewska, jak na tak krótki okres 
trwania, ogarnęła względnie szerokie kręgi. 'Areszto- 
wanie Ciecierskiego zaniepokoiło całe miasto. - 
Bułhakow raportuje, że "młodzież pochowała się", 
a starsi boją się aresztów. Ruchliwość emisarj.uszów 
Godebskiego i Dąbrowskiego była żywa i śmiała. 
Niewątpliwie assocjacja wileńska wzburzyła au- 
tokratę Pawła, lecz nietylko ona wywołała zaostrze- 
nie represyj z j,ego strony, które zaczęły się już od 
niewinnej sprawy adresów lit.ewskich. Nastroj
 ga- 
binetów zachodnich, polityka Francji, tarcia z naj- 
bliższym otoczeniem - wszystko to potęgowało hi- 
sterję Pawła. Już w czasie jlCgo podróży na Litwę 
cechowała go zimna rezerwa w 'stosunku do polaków. 
A ileż trzeba zaliczyć na karb jego nieokiełznanej 
podejrzliwości ? 
Znaczenie assocjacji wileńsko-wołyńskiej tkwi 
w jej. wybitnie demokratycznym charakterze. 'U wy- 
pukla go I) skład stanowy i personalny assocjan-
		

/Vilniana_031_11_141_0001.djvu

			141 


tów, .oraz 2) wniknięcie w 'treść tekstu Aktu Pawsta- 
nia Wileńskiego, ułażonega przez ks. 'Ciecierskiego. 
Wśród twórców assocjacji wileńskiej, widzimy 
przedstawicieli wszystkich stanów: duchowieństwa za- 
konnego, szlachty, mieszczaństwa, różnych zawodów: 
adwokata, szewca, krawca, żołnierza, akademika... 
Ta sama spostrzegamy i w assocjacji łuckiej. Naj- 
piękniej wyraziła się rala i charakter assocjacji w u- 
stosunkowaniu się do Legjanów da tego skupiska 
naprawdę demokratycznego. Był ta element bojawy: 
duchem i siłą dzielnego ramienia Legjanista niósł 
na bagnecie rozpowszechnienie zasad nawożytnych, 
co kilkakrotnie padkreśla stary Limanowski, przy- 
znając stanowczo ruchawi legj.onowemu większą da- 
niosłaść demokratyczną, niż "ruchawce wołoskiej". 
Wyraźne załażenie celów i większe .obmyślenie 
planów działania krajowych assocjacyj" przygatawu- 
jących przywrócenie Niepadległości - spoczywało 
w ręku ludzi a szerszym pokroju, zwłazcza ze sfer 
duchownych i wojskawych. I chociaż Wybicki twier- 
dził, że "wszystkie (ówczesne) zamiary były patry- 
otyczne ,a,le wszystkich pojęcia nie były równe"; - że 
wabec tego różnice pajęć musiały 'twarzyć rozbież- 
ność dróg i sposobów dążenia da celu, - jednak 
wielkość tega celu: Niepodległość bytu państwawe- 
go, budźiła moc wewnętrzną duchowej i rasawej 
Jedności, łączyła stronę programową konspiratorów 
z duchem zachodniego demakratyzmu, ku któremu 
ciążyła Litwa drogą Unji, odwracając się od pół- 
nocna-wschadniej ściany I 
Akt Powstania Wileńskiego, wzorowany na Kra- 
kowskim, streszcza w sobie naj żywotniejszą ewange-
		

/Vilniana_031_11_142_0001.djvu

			142 


lję walki moralnej. i orężnej z gnębicielem, brzmi, 
jak płomienny protest przeciwko rozszarpaniu Oj- 
czyzny. "Nie było momentu, w którymbyśmy, jęcząc 
pod obcą niewolą, nie myśleli -o odzyskaniu Praw 
swobód i wolności, człowiekowi każdemu przyrodzo- 
nej 1..," 
Czyż nie czuć tu tchnienia "Deklaracji Praw?" 
A dalej czytamy: "gdy cnotliwi w poszukiwaniu środ- 
ków odzyskania wolności gruntowali nadzieję w Bo- 
gu" - autor wyraźnie podkreśla, że po Bogu na,- 
dzieja ta gruntuje się i na "rządzie oręża i świetle 
Najj. Rzp-tej Francuskjej"... 
Ten realny, bojowy duch wiary w moc broni 
bije z 'pod pióra syna ,'ziemi \\Tarmińskiej, uczestnika 
lnsurrekcji Jasińskiego I Jako kapłan - Ciecierski 
korzy się przed wO,lą Boga... lecz czuje w j,ednej. 
ręce krzyż, a w drugiej brońl Kończy się zwięzły 
akt nowym błyskiem umysłu nowoczesnego 'człowie- 
ka: "Zostawiona nam przyrodzona myślenia woł- 
ność... dozwala wybierać środki"... pomimo "utłumio- 
nej siły czynienia"... Nie zaniedbano oprzeć tych 
środków na zasadach "Reprezentacji Narodowej - 
stosownie do Aktu z r. '1794". 
Temi słowy Akt W
leński przerzuca pomost 
do wielkiego momentu dziejowego. A więc: Wilno- 
Krakówl Unja wyraźna myśli i serc 'dwu narodów, 
uzgodnienie p.lanów, dalszy ciąg ducha uniwersałów 
Kościuszki l 
Slusznie przeto prof. Kukiel patrzy przychylnie 
na próby konspiracyjno-powstańcze, pomimo błędy 
i "bezowocne chwilowo ofiary", mimo dreszcze, któ- 
re przeszły społeczność polską. Nie pozostały one 


L
		

/Vilniana_031_11_143_0001.djvu

			143 


. 
bez wpływu na przyszłość narodową". Zwłaszcza do. 
niosłą rolę odegrały, jego zdaniem (zupełnie traf- 
nym) - poraz pierwszy uwydatnione wysiłki Ga- 
licji, która zrozumiała, że i jej losy nierozerwalnie są 
złączone z losami "całej Polski, Jednej i Niepo- 
dzielnej" . 
Już samo ujawnienie wiary w odzyskanie Nie- 
podległości, sam fakt zbudzenia myśli wśród zgnę- 
bionego piorunem politycznym Narodu, że dziejowa 
Nemezis może odwrócić karty historji, że z ziemi 
włoskiej wśród sztandarów Bonapartego - błyśnie 
lanca ułańska i zabrzmi pieśń legjonów - czyż nie 
spełniły swej roli dziej,owej? 
Dziś w perspektywie czasu i świetle dokwnen- 
tów, widzimy, że ta pierwsza litewska błyskawica 
konspiracyjna była konieczną i pożyteczną I Pomimo 
· klęski - spełniła swe zadanie I Do prochowni uczuć, 
myśli, nadziei, marzeń - rzuciła pierwszy płonący 
lont, który długo, przez wiek cały, budził wybuchy 
nagromadzonych "utłumionych sił człowieka". 


.....
		

/Vilniana_031_11_144_0001.djvu

			.
		

/Vilniana_031_11_145_0001.djvu

			Prowincjała Zakonu księży Dominikanów 
na Litwie i Białej Rusi 
Ks. Ciecierskiego Fausfyna 
doktora św. Teologji i Filozofii 


Zywot i Dzieje 


ł 
,I 


.......
		

/Vilniana_031_11_147_0001.djvu

			I. 


Ksiądz Faustyn Ciecierski pochodzi z rodziny 
zdawna osiadłej w ziemi Wannińskiej;*). Urodził się 
w Wannji w r. 1760. Kiedy Cjecierscy przenieśli 
się na Litwę - niewiadomo. 'Do zakonu Ciecierski 
wstąpił w zaraniu młodości, w 1777 r. Doktorat 
filozofji i teologji otrzymał prawdopodobnie j.eszcze 
w Akademji Wileńskiej. W późniejszych latach - 
dokładnie niewiadomo kiedy - dost<}.je tytuł człon- 
ka Uniwersytetu Lipskiego. ° pierwszym ukazaniu 
się Ciecierskiego na terenie pracy zakonnej i nauko- 
wej dowiadujemy się z rękopisu, znajdującego się 
w archiwum U. S. B. w Wilnie, pod tytułem: ,,0- 
bligationes perpetuae" z r. 17901). ,\V październiku 
t. r. figuruje Ciecierski jako lektor w \Vilnie, a już 
w listopadzie wykłada w Różanym Stoku filozofję 
i ponownie logikę w klasztorze 'Św. Ducha w Wilnie. 
Dnia 27/V roku 1791 Kapituła klasztoru wileńskiego 


. 


.) O rel:igijnym n.astroju rodziny świ.adczy obecność \\' 1..'1- 
konie dominikaJiakim jeszcze 4-ch Ciecit'Tskich: prof. mat.ema. 
tyki'i fizyki - Feliksa (t 1824 'r.); Michała 	
			

/Vilniana_031_11_148_0001.djvu

			148 


. 


uchwala wysłanie młodego profesora filozofji 00 Ró- 
żanego Stoku *) "pro expedientis negotiis 'Conven- 
tus". W r. 1792 Ciecierski 'wykłada .od 5/VII, krom 
filozofji, matematykę w szkole klasztoru 'Sw. Ducha 
w Wilnie 2) i te przedmioty wykłada aż do wyboru 
na przeora. 29 stycznia 1793 r. Ciecierski zostaje 
wybrany na sekretarza Konwentu, a 'w 1795 roku na 
posiedzeniu tegoż Konwentu dn. 13jVI otrzymuje, 
jako Prokurat.or Causarum Prowincji Litewskiej, 
wsp6lnie z 6wczesnym przeorem Krzysztofem Rudziń- 

kim - p.lenipotencję na prowadzenie sprawy klasz- 
toru wileńskiego z Rymszą o majątek Merecz S). Nie- 
bawem zdolności prawno-administracyjne ujawnia 
młody prokurator w "Memorjale" z (In. 16/XI 1795 r. 
Q zwolnieniu od czopowego i w walce z rządem w spra- 
wie uregulowania podatku subsidium charitativum 
z powodu konfiskaty d6br. Rzecz tę przychylnie po- 
pierał gub. Fryze
 4). Oprócz Konwentu wileńskiego 
.okazywały ks. Ciecierskiemu zaufanie i inne klasz- 
tory. Oto przeor Dominikan6w now.ogródzkich, O. 
Henryk Herbatowski wydaje jemu i Antoninie Mil- 
kiewiczównie, przeoryszy Konwentu Dominikanek 
w Nowogródku - plenipotencję na zastępstwo w są- 
dach i urzędach administracyjnych w Wilnie 6). 


*) '8ą wskazania, :re 
iecie,r"ki 'wide troski po
więcił 
szkołom Wilerzbołowskim. 
2) Liber Provisionum Convent. Gen. Viln. Ord. Praed. Pod- 
pisy 31/VlI. 13/III 'r. 1791 i podpis 'Faustyna Ciederskiego: 
Prof. PhiL. Lector. 1790-31jX. 
S) Tam:te N. 349. K. 141 odwr. Arch. M. Wiil. N.1974, 
r. 1795. Li
ta zakonników klaaztoru wiI. .zakonu Dominik. 
Bw. Ducha 
 na miejscu ośmym 'zapisano: Prokurator 
BpTaW :Fauatyn Oieci-erski - S. T. I.. "Skazka." z decembra 
(Powilastka z grudnia) r. 1795. 4) Arch. ':Akt Dawnych. N.2819; 
K. 148 i N. .2820;K. 1122. b) Ta.m:te. 12576. R. 1795-30jX. 


- 


......
		

/Vilniana_031_11_149_0001.djvu

			149 


W maju roku 1797 (2ojV) 'Ciecierski otwiera 
posiedzenie Konwentu, jako przeor. "Incipiunt, "pi- 
sze kronikarz, consilia sub prioratu 'A. R. P. lectoris 
Faust. Ciecierski, Prioris Conventus" 6). Spostrzega- 
my tu charakterystyczny szczegół: pod protokułami 
tego posiedzenia Ciecierski narazie nie podpisał się 
pod nazwiskami uczestników. Prawdopodobnie za- 
pomniał. Dopiero po powrocie z Syberji, będąc już 
Prowincjałem (a więc w r. 18(8), pedantyczny mnich 
drżącą już ręką kładzie następującą uwagę: "con- 
silium istud post relegationem Prioris in Siberiam 
factum manu eiusdem Prioris non subscriptum, relic- 
tum est" 1). 
Pracując w ramach obowiązków zakonnych, Cie- 
cierski był czynnym, śmiałym działaczem-patrjotą. 
W zimie r. 1793-4 .widzimy go wśród radzących spi- 
skowców, przygotowujących Insurrekcj.ę wileńską Ja- 
sińskiego w mieszka.niu obywatela ,prezydenta S. Ap. 
Wydziału Wileńskiego *). Pod pozorem interesów 
zakonnych zagląda Ciecierski z agitacją patryotyczną 
do Mińska i przywozi stamtąd tekst wiernopoddań- 
czego adresu obywateJstwa z powodu :oczekiwanej 
koronacji Pawła 1. Z tego powodu Ciecierski ma 
tarcia z władzą, lecz Fryzel 'potrafił obronić przeora. 
Podczas Insurrekcji Kościuszkowskiej, miał wyraźny 


B) Wybrany był na przeora w końcu kwietnia lub 
poozątku maja. gdyż dn. 6jIV figurują jeszcze podpisy prze- 
ora K. Rudzińskiego. (Arch. U. S. B. N. 349. K. 145) 
1) Uchwałę tę podp,iBał 23jXj1797 T. Prowincjał O. Hja- 
cynt, Starzeński. Dotyczyła ona próby odebrania rzeźni ży- 
dom, .gdyż ci nieludzko obchodzili 8i
 a..e zwierzętami. 
.) Na ragu ul. Szklanej, opodal 'koścwła Bw. Ducha 

patrz: "Jasiński" Mościckiego).
		

/Vilniana_031_11_150_0001.djvu

			. 


150' - 


kontakt z grodzieńskimi powstańcami i był wtajem- 
niczony w sprawy komitet6w powstańczych. 'Świad- 
czy o tern znaleziony przez nas w Archiwum Akt 
Dawnych list (adresowany do Ciecierskiego) nieja- 
kiego Lawruczka Bidnego z Grodna: "Przywieźli 
Podskarbiego i Nielubowicza w asyście .kozackiej 
i naszej chorągwi *). Broń złożyć kazali. Budukow 
i Karawajew pułkownicy pytali podskarbiego ile 
w kasie było. Podskarbi odpowiada: 80 tys. złotych. 
Tedy pytali exactora Jezierskiego. Ten bez żadnej 
prinuki w oczach Komisji pokazał, gdzie zakopał 
kasę z Danielem, człekiem swym i dobyli z trzech 
miejsc 600 tys. zł." 8). Trzeci rozbiór Ojczyzny nie 
złamał hartu ducha Ciecierskiego. Już \v r. '1797 po- 
rozumiewa się z Centra.licją Lwowską przez przeora 
Beresteckiego, ks. Aureljana Dąbrowskiego i nawią- 
zuje stosunki z Warszawą **). Z 'pierwszych kart "Pa- 
miętnika" widać, że znał wielu wtajemniczonych 
w działalność wspierającą ruch legjonowy przez t. zw. 
assocjacj,e. Oprócz władz wiele os6b w mieście wie- 
działo na kiJka godzin przed aresztowaniem Ciecier- 
skiego o niebezpieczeństwie jemu grożącem: otrzy- 
mywał liczne anonimy, ostrzegające o wykryciu spi- 
sku. Aresztowanie prz
ora poruszyło całe Wilno 
i dzięki temu, oraz protekcji "pewnej pani" - pięk- 
nej przyjaci6łki Fryzela - 
 Ciecierski nie był ka- 
towany. Dziko napastowany pogr6żkami Repnina 
i: Fryzela nie zdradza się "Z niczem. "Słowo nie - 
pisze Ciecierski - nie schodziło z ust moich... Nic 
sądziłem, by w braku dqwod6w konkretnych udzia- 
.).ta:rgowi.ckiej. 8) Al'Ch. A. D. N 2815. K. 13. R. 1791. 
..) vide "Pamiętnik" Ciecie'l1skicgo.
		

/Vilniana_031_11_151_0001.djvu

			151 


lu w spisku mógłbym być sądzony na knuty i Sy- 
bir". Syn europejskiej; Rzeczypospolitej, widocznie 
słabo znał wtedy Rosję, skoro sądził, że "najwyżej, 
wyś
ą mnie zagranicę, skażą na 'banicję". 
Niestety I Losy jego i towarzyszów były zgóry 
przesądzone. Jeszcze Senat wyroku nie 'Ogłosił; jesz- 
cze kibitki nie wiozły męczenników do Petersburga, 
a już dziki Repnin rozkazał poddać ohydzie imiona 
dwunastu głównych działaczy, przez wywieszenie 
przez kata ich nazwisk na placach i gmachach sądo- 
wych. 
Dnia l-go grudnia 1797 r. ks. Ciecierski zostaje 
skazany na tortury i zesłanie do katorgi, z której 
powrócił dopiero w r. 1802. 
Dzieje czterech lat martyrologji patryotów wi- 
leńskich uwiecznił ks. Ciecierski w 'swoim "Pamięt- 
niku", utworze niepospolitej wartości wśród dzieł 
traktujących o Syberji. Na tern !niejscu odsyłamy 
Sz. Czytelników do tego dzieła, wydanego w 1865 
roku we Lwowie, nakładem A. V ogla, z przedmową 
Augusta Bielowskiego. 


n. 


Po powrocie z Syberji i po przywróceniu mu 
wszystkich praw - Ciecierski narazie osiada w Za- 
białach *), gdzie jest przeorem od 1804 r. do 1810. 
W:latach 1806-7 pisze swój "Pamiętnik....). W 1809 


.) .W klasztorze. 
..) ..."Gdy to przypominam - co było przed 10 laty..... 
Pami,ętn.
		

/Vilniana_031_11_152_0001.djvu

			152 


wykłada już w Zabiałach, a w 1810 - w Wilnie roz- 
poczyna rok szko.1ny9). W r. 18u znajduj,emy jego 
podpis, jako Regensa II Studjum. 'Na tym urzędzie 
pozostaje do 4/VIII 1812 r. 'W ,latach 1813-14 do 
wakacji roku 1814 pełni obowiązki Regensa I Stu- 
djum 10 ). 
W r. 1816 od 16/X ,do 15/XI r. 1817 piastuje 
po przeorze Wie,lkowiejskim godność przeora w Ró- 
żanym Stoku, gdzie przed 25 ,laty był początkującym 
profesorem 11). 
Wreszcie 16/XII 1817 r. powołuje go brać za- 
konna na najwyższe stanowisko Prowincj,ała 'l>ro- 
wincji Litew.skiej;. Zatwierdzony na nią. 16/11 1818 
piastuje Ciecierski tę godność przez dwie kadencj.e 
trzyletnie, przekazując ją bratu swemu '- prof. fi- 
zyki, Fe,liksowi Ciecierskiemu (4/X1 1824 'r.). 
Resztę życia spędza Ciecierski, już .zapadający: 
na zdrowiu, jako wizytator klasztorów dominikań- 
skich, zamieszkując stale w Proporcach, gdzie też do- 


9) .A. U. S. B. N. 277. "Liber Encyclicarum caeterumqu" 
l.1te'rarum -ad Conventus toto Prov. ano 1809. K. I. Zabiały 
alias Wołyńce. Ks. F. Ciecie'raki. lat '49, kapl. 25. Uczni 
w 'l3zk. 168". 
10) Ręk. U. B. B. bez N. Rejestr oddanych prowi-zji 
Ojoom 
 B
a.)iom KIMzt. WiI. Ord. '\Praed. S. Dom. ad 1786- 
1842. Ręk. N. '349. K. 182. :odwr. 146. 1811 r. 20/11. podpi13 
F.' C. Reg'. II. 08tatni podpis 1812. 4. VIII w kI. WHo 
.
 W.iiadomości o Dominikanach Prow. L
t." zebrał Wołyniak, 
K'raków. 1917 r. Cz. I. str. 35. 
11) :Ręk. U. S. B. N. 351. Liber OOllBiHorum ConventU$ 
Rostooaecens.is K. 133. tam:re str. 47. Zapis: 6/XII/17 electus 
V,ic. p'rov. juxta conatitution68 A. i R. 'P. F. Ciecierski Prior 
Proporc.iensid. - Rękopis bez N. Spis :mszy śW. IW klaszt. 
Sw. Ducha. T. C. K. 295. Zap.iIi: F. Ciecie'raki
, Vic. Prov. et 
Pr,i.or. Conv. Propor. Ręk. N. -351. K. 179 i Ręk. Bibij. 
U. S. B. N. 135. T. I ,j, II. K. 179 'r. 1797. Wła.snor
zna; 
notatka CiecieNkiego o swem wygnaniu: "Frater 'FaustuiJ
		

/Vilniana_031_11_153_0001.djvu

			153 


konał świątobliwego i pracowitego żywota w 1832/3 r. 
Obecnie Proporce znajdują się w granicach Litwy 
Kowieńskiej, dlatego nie możemy nic napisać o miej,- 
scu jego wiecznego spoczynku. 


lo 


Działalność Ciecierskiego - zakonną, społeczną, 
polityczną oraz pedagogiczną poznać można 'Z trzech 
jego prac oraz całego szeregu listów, odezw, uwag, 
kronikarskich notatek rozsianych po różnych księ- 
gach kilasztorów dominikańskich, wonczas tak licz- 
nych na Litwie i Białej Rusi 12). 'Głównemi atoli j,ego 
pracami są: "Pamiętnik", "Dziennik Wizytatora", 
pisany po polsku i "Kronika Litewska" - pisana 
po łacinie. 
"Pamiętnik" robi wrażenie pracy, którą jakby 
poprzedzała inna - również pamiętnik. Rozpoczyna 
się bowiem w ten sposób: "Już tedy następowała ta 
okropna noc, która mnie nazawsze rozdzielić miała 
od przyjaciół i ojczyzny, a która pasmo nieszczęść 


CiJecierski Prior Vilnensis sola suspicione quasi Gallis fa- 
vjsset in Siberiam reLegatus per quattuor ad psti-a Amur 
in provincia Dauriae in districtu Nerciae et Selingiae trans- 
mare Bilve lacum Baykal ad \imiteB Ta,rtari.ae ma.joris 
ceto .graIHluum a Pekin civitate Sinari:um (Chyny) miserri- 
mam v,iJtam agebat mutato Domino regiminis Bub impera- 
tore Alexandro revcl'8us jn propria professo'ris Theologiae 
Primis ZabialensiB, Rosestocensis ac demum Provincialis 
munus 'gerebat ejuB itineris manuBcripta tomia secundo et 
te.rtio compraehensa cOllBervantur, 4-us tomus est in cO'n11 0- 
tationibusj p'rimus nec 'lucern, nec lectorem aspecturus". - 
Ręk. U. S. B. Liber Oons
li{)rum Conventus Rosestocensis,. K. 
133. Pod datą 16/X/1816 r. odbyło się consilium KO'nw. 
p<>d przew. Przeora Faust. Ci.ecierskiego. Przed nim przeo- 
rem był W.iilkowYBSki Maurycy. Następcą Ciecierskiego 'Zo- 
stał .JachiJnowicz Marcolinus (pierwsza za,p. 1818 r. 5/IT). 
Rubrycele Uno st. Bat
 6/1824 i 1823. 
12) O nich patrz przypi3y.
		

/Vilniana_031_11_154_0001.djvu

			154 


moich rozwIJac poczynała. Odebrałem kilka biletów 
bezimiennych, odkrywających mi tajłemnicę nastę- 
pującego aresztu... Popaliłem był wszystkie papiery... 
Marszałek S.....) powróciwszy od gubernatora wileń- 
skiego, którego wielkim był przyjacielem, cały zmię- 
szany wpatrywał się we mnie, z pełnymi żalu znaka- 
mi, znał pewnie u'łożony nocą mój areszt, tylko 
mnie uwiadomić lękał się..." 
Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że August Bie- 
lowski odnalazł u antykwarjusza lwowskiego rękopis 
"Pamiętnika" w stanie, jak pisze, Xlość świeżym, "jak- 
by przed kilkunastą laty zrobionym odpisem z jakie- 
goś dawniejszego oryginału, może nawet i autogra- 
fu", że, jak dalej, twierdzi, 'nie było tytułu, żadnego 
wstępu, a jakby się zdawało i końca, można przyjść 
do prawie pewnego wniosku, że "Pamiętnik" ten jest 
drugim tomem. Potwierdzenie tego znajduj.emy rów- 
nież w notatce Ciecierskiego, zrobionej przezeń wła- 
snoręcznie, gdzie wspomina o swem wygnaniu na Sy.- 
berję, o powrocie do Zabiał i przyj.ęciu urzędu Pro- 
wincjała oraz o opisaniu swych 'peregrynacyjl w to- 
mie II i IłI i w tomie 'lV, będącym "in connotatio- 
nibus" i tak kończy: "tomus primus nec lucern, nec 
lec torem, aspecturus". (odsyłacz N. I I). .Trudno 
stwierdzić, czy to miało znaczyć, !ze nie chce, aby 
pierwszy tom był czytan,y, czy 'też, .ze zagubił manu- 
skrypt, na innem bowiem miejscu wspomina, że 
w szpitalu Sw. .Jakóba zaginął mu jakiś manu- 
skrypt 18). Zakończenie "Pamiętnika" również robi 


.) SuNstroW'ski. 
1S) mblj. U. S. B. Ręk. N. 349. Notatka z 1O/VI/1824 T. 
L
ber ()Qnsiliorum. 


J....
		

/Vilniana_031_11_155_0001.djvu

			155 - 


wrażenie czegoś urwanego - bo 'natatki kończą się 
opisem minerałów, folkloru, ziemi i miast sybe- 
ryjskich... Powróciwszy w 1801 r.1&) pisze, że w 1802 
,ma 'już wiadomość z Syberji o szerzeniu się tam gło- 
du i mrozów. Opis
 powrotu i życia w kraju' od 1802 
do 1806 nie znajdujemy. 


Obok "Pamiętnika", w którym, jak w zwiercia- 
dle odbija się szeroki umysł i gorące serce autora- 
wybitne miejsce zajmuje "Kronika Litewska", pisana 
po łacinie. Odnaleźliśmy ją w archiwum U. S. B., 
leżącą bez numeru, jako j.edną z wielu ksiąg, skon- 
fiskowanych przez rząd rosyjski przy kasacie Za- 
konu. "Kronika" jest dalszym ciągiem kroniki «omi- 
nikańskiej Zakonu 00. Dominikanów, prowadzonej, 
przez jego członków. - O sobie Ciecierski pisze tam 
w trzeciej osobie. Na wstępie zamieszcza rzut oka na 
przeszłość Litwy i litwinów (str. 15-18), Łotwy 
i łotyszów (str. 20-21), oraz 2mujdzi (28-39). 
Kreśli potem obraz stanu Kościoła katolickiego na 
Litwie i Białej Rusi ze specjalnym 'Uwzględnieniem 
dziejów swego Zakonu. Losy obrządku unickiego 
również żywo go obchodzą. Pełniąc obowiązki 'Pro- 
wincjała i \Vizytatora, zwiedza dużo miast i klasz- 
torów, robiąc trafne spostrzeżenia i uwagi, dotąd 
mogące być fakultatywnym czynnikiem dla 'badaczy 
dziejów Litwy i Białej, Rusi za panowania Aleksan- 
dra I. i początku rządów Mikołaja I. Kronikarskie 
notatki i uwagi ex re wizyt w klasztorach i szkołach 
zajmują zgórą 400 kart. Notuje uwagi z wizytacji w Wi- 


14) Naskutek Ukazu z dn. 15jIIl. at. ,st. 1801 r. 


.-.
		

/Vilniana_031_11_156_0001.djvu

			156 


tebsku, Połocku, Różanym Stoku, Wasiliszkach, Cho- 
roszezy, Kalwarji, Trokach, Duniłowicach, Lucynie, 
Agłonie, Dereczynie, Ostrowiu, Nowogródku, Grod- 
nie. Wszędzie, gdzie się tylko nadarzy .okazja czyni 
dywersje w dziedzinę historji, numizmatyki, folkloru, 
etnologji i ostrożnie podkreśla wybitniejsze fakty, 
charakteryzujące postępowanie władz naj.eźdźczych, 
jak np. opis skasowania klasztoru w Witebsku przez 
Chowańskiego. Pisze i o działalności Murawjewa 
w Grodnie w r. 1832 i nastrojach ówczesnych, o No- 
wosilcowie i relegowaniu studentów. Ze zgrozą wy- 
tyka świeckiemu dyrektorowi .Labuńskiemu denun- 
cjację fałszywą na dominikanów mereczańskich. 'Po- 
rusza sprawę przechrzty prowokatora Aleksandra 
Grabowskiego, zwięźle kreśli swe uwagi o 'Stosunku 
uniwersytetu wileńskiego do dominikanów ido szkoły 
grodzieńskiej. Zajmuje nieprzychylne stanowisko z ra- 
cji panującego w niej, ducha sekularyzacyjnego oraz 
dążenia do uzależnienia ciała profesorskiego .szkół 
dominikańskich od Uniwersytetu. Prądy masońskie 
i częściowo józefińskie nie mogły uj,ść krytycznego 
oka zakonnika, który twardo bronił 'Swej .autonomj.i 
zakonnej i prawowierności rełigijnej, opartej na sta- 
rożytnej dyscyplinie. Odebranie przez uniwersytet 
beneficjów uważa za "dzieło rad Czartoryskiego i Czac- 
kiego, za milczącą zgodą biskupa Stroynowskiego", 
dla którego wyczuwa się jego wielką niechęć. Wrogo 
też usposobiony jest dla metropolity Siestrzencewi- 
cza, któremu nie szczędzi epitetów potępiających. 
O Czartoryskim tak pisze: "Byłem u księcia A. Czar- 
toryskiego, opiekuna Uniwersytetu i nauk; pan mło- 
dy, gr,zeczny, lecz z pretensjami nie potrzebnemi; tak 


f
		

/Vilniana_031_11_157_0001.djvu

			157 


np. żąda, .aby niższe klasy w Nowogródku zakońnicy 
uczyli, a wyższe - akademicy. .co ,za sprzeczność l 
Jaki stosunek synów Boga z dziećmi Beljala. Na 
to 'się ,zgodzić nie mogłem, .ani mogę, ani chcę, ani 
potrzeba I" 16). Dzieła .sztuki i pamiątki historyczne 
zwracają szczególną uwagę światłego Dominikanina. 
Zarówno w "Kronice", jak i w :,Dzienniku Wizyta- 
tora" skrzętnie notuje barbarję gospodarki mo- 
skiewskiej. Z r:ozpaczą podkreśla niszczenie zabyt- 
ków, jak np. pr:ześlicznego gotyku świątyń i klaszto- 
ru zakonu Jezuitów w Połocku i śladów mostu, 
prowadzącego na wyspę do zamku Trockiego. Oglą- 
dając zamek spostrzega jeszcze w wewnętrznej sali 
freski, wyobrażające epizod z czasów Witolda. Dużo 
też jest w "Kronice" wzmianek o różnych współcze- 
snych osobistościach . 


"Dziennik Wizytatora" *) odnaleziony przez ro- 
sjan prawdopodobnie w Proporcach, gdzie umarł 
Ciecierski i wydrukowany w "Archeologicznym Zbio- 
rze", zawiera jakby odbicie ducha "Kroniki" z tą różni- 
!=ą, że, mówiąc dziesiejszym językiem - jak w skrócie 
filmowym przebiega ,życie wizytatora, który pomimo 
podeszłych lat więcej czasu spędza na wozie, niż 
\V cichej celi ascety; - zycie człowieka, patrzącego 
z bólem, .a czasem z I:pewną już rezygnacją na schy- 
łek Zakonu, na rozkład społeczeństwa, ha polityczny 


16) "Dziennik Wizytato,ra" str. 132. Arch. Zbiór DokulII. 
odn08z 'Się do ist. Rusi .T. XIV. 1905. 
.) Prowadzony od 1/VnI/21 do 27/VIII/1832 r. Widocz- 
nie ju:t w maju 1832 'T. ,zapallł Ciecierski na zdrow
u, ja.k 
widać z adnot
ji: ,,-od 
laja do Augusta opuszczone j£'st 
da
sze dniowe opisywante..... 


......
		

/Vilniana_031_11_158_0001.djvu

			158 - 


upadek dzielnicy, czującej' na sobie jarzmo pano- 
wania Mikołaja I-go. Podziwiać należy ten umysł 
lotny, obserwacyjny, przytłoczony już nieco chorobą 
i pewnem zdezorjentowa,niem politycznem. Od r. 
1821 do 1832 idą niemal 	
			

/Vilniana_031_11_159_0001.djvu

			159 


szość upatruje niedokładności w układzie. Moj:em 
zdaniem wpierwej chleba ludziom dać ,trzeba, a po- 
tym swobody. Kraj górzysty, wodnisty, po ,części 
bezleśny, ubogi, lud bez chat, koni i bydła, podat- 
kami obarczony nie wiem jak przyjmie ;zasady swo- 
bód. Trzeba .poprawiać pierwej gospodarkę, uczy,- 
nić lud zamożnym czyli właścicielem, Idać lnu opiekę 
porządną i wydział sprawiedliwości, następnie stopień 
właściwy mu - oświecenia, a potem puścić to 
dziecię nie umiejące jeszcze chodzić. Dziś ta część 
Inflant wyraża postać biednego rybackiego zawodu. 
gdzie nie gdzie nędzna chata okopciałego skrywa 
włościanina" 16). 
Nędzę i ciemnotę chłopa zestawia Ciecierski 
z moralną i materjalną nędzą obywatelstwa: .,Dwory 
bez wiary, bez wyobrażenia onej. Już dziś i śladu 
chrześcijaństwa gdzie 'nie gdzie znaleźć można. Ja 
mówię o dworskich - katolickich .domach. Bawią 
jak chcą, :wyszydzają wszystko, a niczemu nie wierzą. 
2:adnych praktyk religijnych niema. Postu ani pytaj:: 
Cóż to więc są za ludzie? Prostota biedna pozbawio- 
na wszystkiego - duchownej nauki niema, znudzo- 
na wzgardą, pozbawiona chleba, bita bezustannie, 
bez chleba, żywiołów, zasiewów i nadziej. 'Przykładem 
bydląt stracili czucie rolnicy, tylko dają znać, że 
żyją. Sami panowie bez chleba... 'Dziś nie mamy żad- 
nego systematu 'życia i że cała usilność samej nawet 
iż tak rzekę natury, na tym aby ludzie trapionymi 
byli" . 
Przejeżdżając przez wszystkie administracyjne 
i kulturaln e ośrodki kraju - Ciecierski notuje różne 
16) "Dziennik wizytatora" str. 129. 


......
		

/Vilniana_031_11_160_0001.djvu

			160 - 


jego bolączki. W sądzie o .nich uderza przedewszyst- 
kiem poczucie sprawiedliwości i serce -:- miłości 
chrześcijańskiej, pełne. Widać to naprzykład \v obu- 
rzeniu jego na nadużycia władz i pastwienia !3ię 
nad żydami, aczkolwiek wyraźnie podkreśla ich 5zko- 
dliwość dla społeczeństwa. Wzrusza go los akade- 
mików, aresztowanych przez Nowosilcowa. Piorunuje 
na łapownictwo urzędników moskiewskich i często 
zaprawia drwiną swoje o nich uwagi. Nie szczędzi 
też surowy zakonnik przytyków i duchowieństwu 
świeckiemu, zwła;szcza konsystorzom: _"N asz klasztor 
jest spiżarnią konsistorza, to kara Boska 
 temi kon- 
sistorzami - czyste zdziercy" 17). Karci również !3ym- 
patyków masonerji wśród księży. "Duchowny ma- 
sonem czyli nieprzyjacielem tronu i ołtarza być nie 
może. - Masoni zaleli ludzkie plemię. Oświata znie- 
pogodziła nasz horyzont; duchowni (jakoby) pomie- 
szali się do tej klasya.udzi, wiozą do Wilna czy War- 
szawy różnych stanów osoby; dwuch z Połocka wzię- 
to jakoby masonów. Ja rozumiem, że głupcy byli". 
Ruchu filareckiego Ciecierski nie zrozumiał. 
Kontakt młodzieży z masonami raził go. Pisze np. 
tak: "Z Wilna dochodzą wieści 'o aresztowaniu ilu- 
minatów (ł)... co chcą anarchyczne porządki wpro- 
wadzić..... W styczniu r.1824 znów notuje 
reszty 
"masonów". Pamiętnikarz upatruje nawet wpływ pie- 
niędzy Anglji i masonów na zamieszki w Hiszpanj,i, 
Echa ruchu dekabryistów dochodzą do cichej celi 
Dominikanina i w .nim on widzi robotę karbonarju- 
szów. "Zechciało się, w.oła, błaznom 'Wojować 2 ołta- 
rzem i tro nem. Pierwsze i drugie ma pomoc z nieba... 
17) tam:te str. 143. 


I' 


ł 
I
		

/Vilniana_031_11_161_0001.djvu

			1 


161 


we Francji już nikt gemby :nie otWlOrzył przeciw 
tym dwojakiego rodzaju stronnikom, a przecież u- 
milkli okropnym doświadczeniem zniewoleni, a tu 
północne sowki chciały coś przejrzeć w dniu po- 
chmurneml Nawet Czemichowskiego pułku 'część 
za namową jakiegoś Murawj,ewa 'nie chciała przy- 
sięgać powt6re". Zaniepokojony pogłoskami, że są 
aresztowani w Warszawie w związku ,z peter.sburskimi 
insurgentami, wyraża obawę "żeby Polacy do 'królo- 
pójstwa nie należeli, których historja 'nigdy 
 podob- 
ny szkaradny wystempek nie obwinia". 
Ostatnie pięć lat (1827-1832) życia wykazują 
wyraźne fizyczne znużenie latopisca, pomimo to 
wszystko i nadal go interesuje. Pamięć ma aoskona- 
łą, lecz już słabiej. się orjentuje W całości zagadnień; 
naiwnie wspomina o Aleksandrze I, jako o najmil- 
szym i najJepszym cesarzu i wyraża nadzieję, ze 
rządy Konstantego będą ludzkie. 
Wzmaga się jego antysemityzm "za wyraźną nie- 
nawiść ,żyd6w do Panującego". Potępiając wszędzie 
ździerstwo moskiewskie naiwnie wierzy, że "Mo- 
narcha o tern nie wie". 
vVybuch powstania listopadowego całkowicie de- 
zorjentuje staruszka. W pewnym miejscu wyraża się, 
że niepotrzebną jest walka na: Wileńszczyźnie "za 
cudzą ziemię". Boleścią serdeczną przejęty !,pisze: 
"nie mam ani ochoty, ani zdatności do pisania. Od 
nO\-embra rozpoczęło się powstanie w Warszawie. Do 
dziś dnia nic pewnego nie wiemy (10/111/31 'r.). 
Mrozu 2 stopnie. W przeszłym 'tygodniu (29/111) 
przybieg,li powstańcy Litewscy i zabrali ludzi w licz- 
bie 50. Patrzaliśmy na ludzi 
apalonych, młodych, 


I 


....
		

/Vilniana_031_11_162_0001.djvu

			162 - 


niedoświadczonych i oni już wojownikami1" 16). Wspo- 
mina da,lej .(1 rzezi oszmiańskiej, i plądrowaniu ko- 
ściołów przez żydów, o partji Matuszewicza i \Vincen- 
tego Seńkowskiego, oraz o partji księcia Ogińskie- 
go *) - generalnego komendanta powstańców po- 
wiatu Trockiego, który ze swoim sztabem 'Stanął 
w Proporcach. Pomiędzy stronicami 187 GO 193 
dużo jest ciekawych dorywczych informacji .o lokal- 
nych ruchach powstańców, o ofiarach powstania 
i działaczach, np. o Horodeńskim "z porządną ka- 
walerją", ]azdowskim, Sankowskim, Gedroyciu; Q 
gen. Dembińskim, Romerze, Skrzyneckim, Giełgu- 
dzie; o Kudrewiczu, Raczyńskim, Przewłockim, Fin- 
ku, Labanowskim; Q trzech TrYTlUarzacll: ks. Woj- 
tkiewiczu, kleryku Skarbku i laiku Sorokiewiczu; 
Q dwuch Dmuchowskich, zabitych w Giedroyciach; 
Q proboszczu Zawadzkim, zabitym w Niemenczynie 
i księdzu Kamendule z Pożayścia; Q powst01icacll: 
Zaleskim, Kuczewskim, Rudominie, Strawińskim 
i inn. Kończy wzmianką oPlaterównie: "Otóż i ama- 
zonki litewskie I pod imieniem Sarmatek przybyły 
do Proporcl wojsko szczególne pod komendą panny 
Platerówny i maleńkieg.o Giedroycia. Boję się aby 
nie spotkały k.ozaków. Od dnia wczorajszego jeszcze 
do godziny siódmej wieczornej nie wyruszyły 'Się 
panienki. Mają przy sobie trzech czy czterech mo- 
skalów. Nieład sam i pijatyka w Komendzie panuje. 
Ludzi biją, furmanki pędzą, rekwizyta różne czynią 


lB) tamże str. 186. , 
*) Gabryel. Był później introligatorem nadwornym króla 
Ludwika-:Filipa.. Potem wrócił do kraju j, osiadł kolo Dor- 
Buniszek.
		

/Vilniana_031_11_163_0001.djvu

			163 


i domagają się. Boże odpuść' Deszcz i grzmot. Wczo- 
raj w nocy wyszła komenda panny Platerówney, 
czyli raczej wyjechała na zerwanych funnankach, 
nawet gnojówkach, gwałtem zabranych. Poszły do 
woysk polskich w pobliżu nas zebranych. Anegdot 
ludzie nawymyślali suto. Jedni twierdzą, że wo- 
jownicy - są kontency z przytomności tych bab, że 
mogą być praczkami, kucharkami i posługaczkami 
dla chorych i tam dalej" 19). 
Z notatek Ciecierskiego z okresu powstaniowego 
można zdać sobie 'dokładnie sprawę, jaką nędzę 
wokół sprawiły rekwizycje stron obu. Grozą 
przejmują lakoniczne marginesy o aresztowaniu Do- 
minikanów mereczOliskich; o najazdach kozaków, 
zakaźnych chorobach, o głodzie, bandytyźmie _ 
zwłaszcza ze strony "kompanji kozaków, zawiera- 
jącej. najwięcej burłaków i żydów". Cóż ,dziwnego
 
skoro kapitan - sprawnik Trocki 'był na czele kir- 
gizów - rabusiów' Czasami starowina kończy wyli- 
czanie krzywd filozoficzną refleksją: "nabrawszy pro- 
duktów i opiwszy się do syta nie krzywdzą nas wre- 
szcie. Deszcz pada prawie dzień cały". Nieco dalej 
znów czytamy treny: "jarzyna zniszczona, żyto zie- 
lone skoszone, wioski zrabowane i popalone, lud tuła 
się po lesie, cholera, strach i poletnia (?) kozacka do 
grobu tłumy ludzi wciska". 
Charakterystyczną jest w "Pamiętnikach Wizy- 
tatora" obserwacja meteorologiczna. Widać, że to 
jest autor ciekawych stronic o klimacie, florze, faunie 
i wnętrzu bogatej ziemi Syberyjskiej. Stary już, zmę- 
czony .fizycznie, były katorźanin odbywa między 60- 


19) "Dziennik Wizytato'ra", str. 187.
		

/Vilniana_031_11_164_0001.djvu

			IM 


tym a 73-cim rokiem życia ,uciążliwe podróże w ów- 
czesnych warunkach, w kra;u bez dróg, spustoszo- 
nym po wojnach napoleońskich ex .dywizjami, najaz- 
dami sekwestratorów podatkowych, trapionym wy- 
,!yskiem policji i wciąż czującym wzmacnianie obroży 
-reakcyjnego reżymu Arakczejewa, w końcu wpada- 
jącym w otchłań trwóg powstańczych Iw 18 3 1 . 
Ile nocy 3pędzonych w karczmach, .zajazdach I 
Ile niewygód zniósł ten mocny organizml Kilkakrot- 
.nie wypadał z 
ozu do rowu, bo konie poniosły. Po 
jednym z tych wypadków doznał wstrząsu i skarżył 
się na utratę pamięci. Raz załamał się pod nim lód 
-na jeziorze. Opatruje ten wypadek krótką notatką: 
"pomyślnie oparłem się rękami o lód i wydostałem 
-się". Jako zawodowy pedagog kreśli dużo trafnych 
uwag o ówczesnym stanie nauk na Litwie. Cieszy 
się niewymownie, ilekroć skonstatuje na egzaminach 
postęp w filozofji. Szczególną opieką otaczał szkołę 
grodzieńską, której dawał sute ofiary dla muzeum 
fizycznego i bibljoteki, jak np. "bibljotekę z 200 ksią,- 
żek złożoną, "czerwony złoty mohuncki", imperjał 
rosyjski z 1767 r., "numizmatów .srebrnych .sztuk 
,4 0 ".; "machinę z Ang
ji dla ,szlifowania kamieni"; 
."piłę do operacji chirurgicznych". - Zdradza Cie<- 
..cierski wielką znajomość historji i zamiłowanie do 
niej. Szczególnie interesowała go historja cerkwi 
unickie; i wogóle życie klasztorne, w które wkra- 
.czał Siestrzencewicz, wyraźnie nienawidzony przez 
Ciecierskiego. Należy przypuszczać, że wyczuł zbli- 
żającą się katastrofę kasaty klasztorów katolickich 
j w pierwszym rzędzie najświatlejszego zakonu Do- 
minikanów. Tern tragiczniejszy był ten fakt dla gor-
		

/Vilniana_031_11_165_0001.djvu

			165 


liwego dominikanina iż w r. 1825 błysnęła mu na- 
dzieja wzmocnienia autonomji klasztoru i poparcia 
go materjalnie przez Alek'sa:ndra I. Jak się dowiadu- 
jemy z wyżej wzmiankowanej. "Kroniki", cesarz we- 
zwał księdza Feliksa Ciecierskiego, profesora fizyki 
(stryjecznego brata Faustyna Ciecierskiego do siebie- 
i miał z nim rozmowę, którą ze /Słów Feliksa Cie- 
cierski doslownie zapisał po francusku. 'Była to obie- 
tnica wsparcia Zakonu i przywrócenia mu ,jego daw- 
nej ś,Yietności 20). 


Sądzimy, że materjał w I-szej części pracy ni- 
niejszej zawarty, oraz krótka monografja - zyciorys 
Ciecierskiego dostatecznie uwydatnia postać uczestni- 
ka Pierwszej Porozbiorowej Konspiracji Litewskiej._ 
Pomimo bezwzględnej prawowierności katolickiej, 
pomimo surowości wlasnego ducha ascetycznego - 
Ciecierski już nosił w sobie wielkie zrozumienie idei 
republikańskich, szczególnie w młodszym okresie zy- 
cia. Podkreśliliśmy to przy analizie,-,Aktu Powstania 
\VileIlskiego". Był to bezwzględnie człowiek "Zac/lO- 
du. Bodaj. że on pierwszy z piszących o Rosji tak 
plastycznie uwydatnił w swym "Pamiętniku" różnicę 
pomiędzy psyche polską a rosyjską. rNa tle obecnych 
stosunków świata polskiego a bolszewickiego;.Pa- 
miętnik" Ciecierskiego nabiera waloru wyjątkowego" 
wyrazu walk dwuch nurtów, wzajemnie 'Się zwalcza- 
jących. · 


20) W r. 1802 Aleksander I wspiera pl'Z.JZ Nowosilcowa 
6zkQł
 grodzieńską, Dominikanów - na l'
e przeora. Korni)' 
łowicza. A. A. D. K. G. G. N. 371/1802. 


......
		

/Vilniana_031_11_166_0001.djvu

			.
		

/Vilniana_031_11_167_0001.djvu

			I 


ŹR6DŁA ZASADNICZE-. 


Opis sekretnych zleceń G. S. Gen. Gub. Mitawskie- 
go, LifIandzkiego i Estlandzkiego, głównodowodzące- 
go wojskami oraz różnych orderów Kawalera Księcia 
Mikołaja S. Bazylego Repnina. Arch. Miej. F. 1. N. 3. E. 
O niewypuszczeniu zagranicę Marszałka Giełguda. 
Arch. 'Miej. K. G. G. N. 102. 
Akta koresp. Gener. prokuratora BekIeszowa 'o zwro- 
cie patentów polaka Ciecierskiego. R. '1802. 30/V1. Arch. 
Miej. K. G. G. N. 158. 
Akta Bibl. Publ. Uniw. Wił. Pismo Buchanowa do 
Sądu Grodzkiego w Nowogródku z przesłaniem Uni- 
wersału Repnina dla ogłoszenia przez kata N. 12790, str. 
42-45. 4/15/XI. 1797. Uniwersały i odezwy Repnina, 
Bułhakowa i Repnina z 2 i 3 listop. 1797 r. i 14/VI. 
1800. Rękop. Arch. Miej. Wił. orilz Biblj. Wil. Publ. 
Capitulum Extraordinarium Electivum Provinciale 
Lithuaniae CUSltodis Ord. Praedicatorum. R. 1818. Druk. 
Polociae. Typis Academicis Soc. Jesu. Własność pryw. 
p. Euzebjusza Łopacińskiego w Wilnie. Liber Sacri- 
stiae VilnenS;is ConvoCntus Vilnensis Sancti Spiritus. Ord. 
Praed. Anno D. 1792. Ręk. B. U. St. Bat. Sygn. 2440. 
Bez tytułu księga spisu nazwisk Dorninikanów ca- 
lej Prowincji. Biblj. U. S. B. Sygn. 3526. 
Liber Consiliorum Conventus Generalis Vilnensis 
S. Sp. Ord. Praed. posrt. Conflagrationem eiusdem (ąua 
Deo permittente contigita 1737) comparatus sub Fellis- 
sirno Prioratu Rev. Patris F. Damiani Jarkiewicl. 
MDCCXXXVIII sui vero officiia. 11. Ręk. U. S. B.
		

/Vilniana_031_11_168_0001.djvu

			168 


Tu znajdujemy opis Faust. Ciecierskiego wkroczenia wojsk 
Napoleona do Wilna oraz ucieczkę: "inopinatum Gallo- 
rurn velox retro ces sus" ... "Rossiaci rexercitus designare 
visus est. Hora ąuarta matutina 
am adjacentes campi 
obseąuierant ab innumerabili militum copia ex diversis 
nationibus constatorwn. Scąuente rlie monasterium 110- 
strum ab honoraria Gallorum Imperatoriscustodia occu- 
patum. In ictu oculis omnibus rebus spoliati fuimus... 
Narzeka na zniszczenie klasztoru przez powracające woj- 
ska ros.... quorum occasione - pisze - ad miserrimum 
statum perduotus est Conventus nostf'r. Monastcrium in 
Dipos.itum aegrotarum militum convocatum est. 5000 
aegrotantium I Gdy na rozgrzewkę rozłożono 50 ogni na 
podwórzu - vickre - notuje rCiecierski - tanquam in 
Vesuviis flamma fumaque suos evomente !per ostia cla- 
ustri purum aegritudinem. Pod datą 12 / 111/1821 opisuje 
Ciecicrski o stratach Zakonu z powodu konfiskaty dóbr 
Ogińskiego i zmian politycznych (str. 198). f 
Liber Consiliorl1!IU Conventus Ostrovie. S. O. 
Praed. camparatus sub adm. Onufrio Mordas A. 1749 
-Julii B. U. S. .B. Ręk.' N. 350', Tu są uwagi Faustyna 
Ciecierskiego (3/111/1819 str. 56): z fadością podkreśla 
zakońozenie budowy kościoła. Obok adnotacja 'Feliksa 
Ciecierskiego, prov., chwalącego "Status temporali ac 
spirituali" klasztoru. R. 1826. 5/1 - str. 57. 
Libcr Encyclicarum sub Prioratu Fr. Jacobi Fran- 
kowski prefec;ti Misionum Concionatoris Vil. et promo- 
toris confr. Rosar. Conv. S. Spir. componatus. ,A. 1825. 
- B. U. S. B. 'Ręk. bez N-u. Ciekawe jest polecenie 
Prowincjała Jatowta do przełoi. klasztoru na Łukiszkach 
o dostarczenie spisu wszystkich zakonników - a to na 
skutek Ukazu Ces. o Rzymsko-kat. 'Duch. KoUcgjach 
z dn. 14/VI/1827 r. N. 1006. 'W spisie figurował Fau- 
styn Ciederski: "ex-provincjał". Z pisma 'Sokuiskiego 
z d:n. 18/1/31 r. widać, że Faustyn Ciecierski żyje 
w Proporcach. W r. 1833 wciągnięta jest w akta ode7wa 
Jatowta o "burzycielach pokoju... z '!zagranicy wdarłszy
		

/Vilniana_031_11_169_0001.djvu

			169 


się..... Czy nie o Zaliwskim mowa? Księga kończy Sl
' 
na 11842 r. 30/XI. 
Liber Encyclicarum ab A. 1809. "Conventus. Dcrecin 
B. U. S. B. Rę'k. 261. Wpisano 18/X/1818 (str. 32) po- 
leoenie Ks. Konstantego o zwolnieniu duchownych od 
donosów za nie zachowanie świąt. - Do r. 1824 w czasie 
rząd.zenia Prowincją są różne odezwy F. Ciecierskiego 
po łacinie i po polsku: "Patribus, fratribus ac sorOTibu3 
ejusdem Ordinis". - Przestrogi tchną wielką stanow- 
czością. Kllasztor Dereczyński przeznacza C. dla odbycia 
"karności" (kar.) Nr. 55-61 zawierają pismo nowego 
Prowincjała Feliksa Ciecierskiego (ładnie, kaligraficznie. 
napisane), nawołujące do pracy zbożnej Zakonu. Za- 
bawnie wyglądla podpis (9/XI/1826 r.) nies.zc.zęśliwych 
mnichów pod ros. tekstem (oczywiścit' przY'ffi\1SOwo 
wpisanym), że "Do iadnych tajnych towarzystw nie 
naleZą". Jes.tto wyraźny nacisk rządów po r. 1825. 
Ex Manuscriptis Musei Archeologei Vilnensis. Acta 
Capituli Gen. Provincialium et Definitorum R. O. M. A. 
a -dli.e 3 Julii 1756. - B. Uno St. Bat. Sygn. 4799. Ręk. 
Godzien uwagi wpisany list Fryzela z dn. 3-14/VIII 
1799 zabraniający zakonnikom rozsiewania "wieści po- 
litycznych a bardziej bredni podobieństwa nawet do 
prawdy nie :mających. a od zdrowego rozsądku dale
 
kich". - Poleca też Fryzel przełożonyrn kontrolę pism 
zakonników. 
Liber Litcrarum Encyclicarum sub prioratu A. R. 
P. S. T. S. Vincentii Jarud A. S. 1780 comparatus. B. 
U. S. B. Ręk. N. '369. Manuskrypt ten zawiera dużo cie- 
kawych wiadomości o Faustynie i Feliksie 'CiecierskiCh. 
W r. 1800 jest zakaz przeora Hyacynta (Szumsk) da- 
wania ślubów "katolikOit1l z moskalami" bez zapowiedzi 
i dyspenzy. W 1811 polec.ono zakonnikom "odrzucić na 
stronę wszelką politykę i delikatność, które !Się już oka- 
zały bardzo szkodliwe" - a do klasztorów nie przyjmo- 
wać podejrzanyc,h ludzi. W tej księdze nader szczegó- 
łowo jest wpisana cała dliałalność 'Ciecierskiego - jako
		

/Vilniana_031_11_170_0001.djvu

			170 


.wizytującego Prowincjała w Poławenie, Proporcach, Za- 
białach, Grodnie, Agłonie, Werkach, Orszy, Wilnie, 
. Ostrównie, Szumsku. 
Liber Encyc1icarum caeterarumąue litterarum Con- 
ventus Totius Prov. Lituaniae. R. 1809. B. U. S. B. 
Ręk. N. 277. 
Biblj. U. St. Bat. Księga bez tytułu N. 3820. 
Liber Encycl. Convent. Szumcnsis 1771-1821. 
W r. 1806 polecone są modły za Jakóba Ciecierskiego 
i KonstancjęCiecierską. Wizytacje Faustyna Ciecierskiego. 
Nist Nowosilcowa z dn. 30/X/1802 do Benigsena 
z Petersburga przesyła z polecenia 'cara Aleksandra I; 
list do przeora Dom. Klaszt. w Grodnie Piusa Kornił- 
łowicza O udzielenie subsydjum dla 'Szkoły i dla kształ- 
cenia "błogorodnago jurnos,zestwa". Pyta o zdrowie 
A. A. D. K. G. G. N. 371 (1802). 
Lithua. Militiae Ancelico Praedicatoriae per. Ma- 
gnum Ducatum Lith. Samogitiae Livoni Clangentia etc. 
B. U. St. Bat. Rękopis bez N-u. Ckkawą mieści uwagę 
Faust. Ciec. po łacinie o tern, że dalej będzie notował 
"transmutationes mutationesąue regiminum". Wszędzie 
w ,p odobnym duchu rozsypane są uwagi Ciec. w kro- 
nikach 7JWiedzanych klasz,torów. 
Libcr litterarum En.cyc1icarum sub prioratu A. R. 
P. S. T. L. Vincentii Jarub. ab. a. 1780. Ręk. Biblj. 
U. S. B. N. 369. Tu się zjawia nazwisko Piusa Saplicy, 
'które często się powtarza w innych kronikach. 
Catalogus Pat rum et Fratrum Prov. Lit. S. A. C. 
Ord. Praed. Vilno 1826. W tym egzemplarzu jest Fa- 
ustyn Ciecierski w spisie żyj.ących w r. 1832; w spisie 
z lat 32-34 już go nie:ma. Biblj. U. S. B. Ręk. bez N-u. 
A. A. D. N. 4251 K. 160/126 r. 1799 l/II Reyzner 
Michał w r. 1787 hył Rotmistrzem pow. Wołkowy- 
. skiego, a za patentem Rz. ;Senatu horodowym sekre- 
tarzem Pocztamtu Litew. dn. 28/IV /1798 r. 
A. A. D. N.\8ICz..\III. r.\1795 26/XI K. 1104. Ra- 
. port pl'emjer-majora ks. Szczerbatowa do Litewskiego 
. Gubernatora Nikity Pictrowicza Panina: "Dn. 24/XI
		

/Vilniana_031_11_171_0001.djvu

			- 


171 


t. r. dowiedziałem się, iż w Słonimie rozeszły się po- 
głoski uporczywe o wypowiedzeniu przez Turcję wojny 
Rosji i po przeprowadzeniu śledztwa znalazłem 'u tutej- 
szego obywatela bruljon-kopia po polsku pisana mani- 
festu wydanego jakoby przez Cesarzową;' a ponieważ ani 
wojsk. władze ani cywilne nic o nim nie wiedziały i praw- 
dopodobnie jest podejrzanem, że to Ja żądałem, aby mnie 
pow1ed;dał od kogo on to przepisał, 'On wyjaśnił, że 
otrzymał tę kopję od syna Sędziego Stanisława Win- 
centego Mikulskiego; ten zaś mówił. że otrzymał ta- 
kowy z domu Kasztel.ana Makowieckiego od jego sIu- 
ż,ąc.ego rękodajnego szlachcica Rumszewskiego ; tenże wy- 
jaśnił, że manifest ten znaj.duje się u Kasztelana druka
 
wany. Kasztelana kazałem dostawić ze szlachcicem Rum- 
szewskim". Tamże, '1<. 1243-1265 spr. 
jst6w 'moni- 
mowych Domejków do Olcndlkiego i Zaleskiego oraz 
Andrzeja Malczewskiego. Są to też 'ślady niepokojów 
rządu ros. przed wszelkic.mi, nawet i anonimowemi po- 
głoskami o ruchach poza granicami 'impcrjum i w pasie 
granicznym. 
Co do żyda Tobjasza-zdrajcy - są wskazania, że 
się nazywał Abramowicz. Jego antenaci mieszkali przy 
ul. Rudnickiej w ,kamienicy Kierbicdtiowej. Zapis:mo 
w księdze rewizji pogłównej. Abel Dawidowicz, żona 
Mirjam, syn Tobjasz, c6rki dwie: Sora i Bayle, roku 
nie mające. A. A. D. N. 4250. K. 620/1014; 3726 K. 3. 
Arh. 'U. St. N. 275 K. 635. Akta klasztoru XX. Try- 
nitarzy w Wilnie. Podpis własnoręczny Dombrowskiego. 
Visitans N. P. Aureljanus a ',N at. B. 'V. Mariae Minister 
Berestecensis ac Visit.ator Delegatus Provincialis Provin- 
cial S. Joachimi Ord. SS. Trinitt. Red. Capt. per Lith. 
Delegatus -Jibrum presentem protocollon apud 'nos dic- 
tum Tevitiis... etc. ,Die Oct. 1796. Mariae Min. Bere- 
stece.ns Visitator Delegatus mpo Fr. Samuel a S. Paulo 
'Consionatu Berest. ac Secretarius. 
Protokuł Ukazów i Rezol. Dep. Skarbu w Rządzie 
Nayw. Litewskim od 3/14 Januar. 1796 r. do 10/21 Dec. 
.t. r. Arch. A. D. N. 2820. Wił. Centr. Ar. od str:
		

/Vilniana_031_11_172_0001.djvu

			172 


122-130. Są protokuły posiedzeń Dep. Skarbu. Opisano 
tu memorjał Prokuratora Dominikanów Faustyna Cie- 
cierskie.go o podatkach. Podpis: Frizel Jan (po pol- 
sku). Ostatni memorjał słuchany z F. Cie.cierskim - 
dat. 29/9 Aug. 1796 r. 
O zas.zły.oh wypadkach w Wił. gub. w sprawie 
spisku. - Arch. W. P. K. G. G. N. 23. r. 1797. 
Dieło po otnoszemi IGen. Anszcfa Fiłosofowa. Tam- 
że. F. 8. 
Dicło Tarnie N. 9. cz. II I. 
Historia Domcs.tka Provinciae Lithuaniae Fra- 
truli Ordinis Praedicatorum. Pars altera. Anno 1824. 
Biblj. Uno St. Bat. Rf,;kopis N. 135. 
Bez tytulu księga spisu nazwisk Daminikanów 
całej Prowincji. Biblj. U. S. B. Sygn. 3526. 
Liber EncyclicaruJm ab. A. 1810 Bibljot. U. S. 
B. Rękopis. Sygn. 4812. Tu z dn. 28/X/1818 r. figuruje 
autentycmy najlepicj zachowany podpis Ciecicrskiego 
jako ,.Prior Pro\'incialis" r. 1809. 
Celehrantes et quantitas. Missanl'm celebrandarum 
pro Conventus. Biblj. U. S. B. Rękopis bez sygnatury. 
Akta o s)pccjalnych . karach w litewskich gub. na 
skute.k Najwyższych Rozkazów. Arch. Akt Dawnych. 
N. 153. I
		

/Vilniana_031_11_173_0001.djvu

			-- 


LITERATURA. 


1) Kukiel Marjan : ,.Próby powstańcze po III-im 
rozbiorze". Biblj. U. S. B. '85.4/19. Kraków 1912 r. 
str. 87, 228. 277. 
2) Mościcki Henryk: ,.Dzieje porozbiorowe 'Litwy 
i Rusi". Warszawa. 1908 r. str. '386. 
3) Rolle M'idhał: "Z minionych stule,ci". 1908. 
4) Dziennik Wileński. 1909. N. 150. Jan Wejssen- 
hoL Pamiętnik. 
5) Askenazy Szymon: "Łukasiński". Biblj. U. S. 
B. '26278. 
6) Askenazy Szyrno.n: "Napoleon a Polska". 
7) Kalinka Walerjan: a) "Sejm Czteroletni". 1895 r. 
pl. 5 są. 
b) "Ostatnie lata panowania Stanisława Augusta". 
1868. II str. 266. są. 
8j Sbornik. XVI. 438 "Są. (Zbiór). 
9) Sobótka. 1875. str. 90. są. 
10) Czticnja w Imper. obszcz. 1st. i Drewn. 1867. 
Kn. I u. I I. Kapm;;tas broniąc si'ebie broni i Kilińskie- 
go, uważa jednak, że się ten więcej chwali tern, czego 
nie czynił. 
11) Dierżawin. "Zapiski". T. VI. 1871. Pisarz ro- 
syjski bodaj najtrafniej charakteryzuje Repnina, 'którego 
znał przez lat 30. 
12) "Pamiętnik oblężenia Mantui". Napisał C. Go- 
d7iemba-Godebski. Lwów. 1864. 
13) Godebski Cyprjan. Dzieła wierszem i prozą. 
Wars7.awa 1821. Z przedmową K. Szaniawskiego.
		

/Vilniana_031_11_174_0001.djvu

			174 


14) De-Pule: "Stanisław August w Grodnie". Wilno 
1871. 
15) Smoleński Władysław: "Emigracja polska w la. 
tach 1795-97". 
16) Limanowski Jan. y,Historja Demokracji Polskiej 
w epoce porozbiorowej". Warszawa. 1922. . 
17) Archeologiczny Zbiór Dokumentów dotycz. ist. 
S. Z. Rusi.< T. XIV. 1905. 
18) Ks. Ciecierski : "Pamiętnik" Lwów. 1866 r. 
Nakł. Aleks. Vogla. w druk. Zakładu Narodowego im. 
Ossolińskich. 
19) W ołyniak: Notatka o niektórych :naszych sie. 
dzibach Trynitarskich. 
20) Dubiccki Marjan. Szkice. "Biblj. warsz.... 1908. 
(znalazł mogiłę Morrisona). 


l 


ł( ł t '-ł J(rt 


l 


--
		

/Vilniana_031_11_175_0001.djvu

			OMYŁKI DRUKU. 


Strona wiersz z góry zamiast ma być 
18 8 Dr.minikanie Dominikanów. 
32 7 Gedrojcia Gedroycia 
45 20 Pajzderskicgo Pazderskiego 
73 13 "pierwsze notuje "pierwsze. notuje,_ 
84 4 7) W Grodnie W Grodnie, 
84 7 8) przy wyjeździe Przy wyjeździe 
149 nota 8) Wybrany 6) Wybrany 
159 14 Savonarola Savonarola
		

/Vilniana_031_11_176_0001.djvu

			--łIIIII.
		

/Vilniana_031_11_177_0001.djvu

			Sprostowanie. 


W tytule dzieła zamiast )Dr. Antoni Miller« 
ma być »Antoni Miller«. 


oIIIIIIl