Wiadomości, R. 27 nr 53 (1396), 1972

1 


London, 31st IDecember, 1972 


Registered at the G.P.O. as a newspaper 


Cena 2Op.' , Dziś 6 stron I 
Rok XXVII nr 53 (1396) 


LONDYN 31 grudnia 1972 


pOWYżSZY tytJuł wymaga wyjaś- 
nienia, dla uniknięcia nieporo- 
zumień. Nie znaczy to że Adam 
Bromke, profesor nauk politycznych 
Carleton Universj.ty w Ottawie, nie 
istnieje. Owszem, wszystko wskazuje 
na to że istnieje. Nie znaczy także 
by miał, broń Boże, przestać istnieć. 
Znaczy natomiast że wszystko co ma 
do powiedzenia w sprawie "popra- 
wienia bytu Polaków w kraju" po- 
zostaje w całkowitym rozbracie z 
rzeczywistością, a przeto na nic nie 
jest przydatne. 
Już jego punkt wyjścia, z którego 
wynikają wszystkie wnioski i wska- 
zania, jest błędny. Podmiotem poli- 
tyki pols.kiej w wolnym świecie ma 
być wedle niego "diaspora polska". 
Obejmuje ona wszetkie możliwe śro- 
dowiska w jakikolwiek sposób zwią- 
zane z polskością. A więc "konsek- 
wentnych emigrantów politycznych, 
polaków urodzonych na emigracji, 
nowych przybyszów z Polski i wszel- 
kiego rodzaju dawne przedwojenne 
Polonie". Oni wszyscy razem, nie- 
zależnie od obywatelstwa jakie mają, 
i niezależnie od różnych typów or- 
ganizacji, do których należą, polity- 
cznych, kulturalnych, religij'nych, 
młodzieżowych. kombatanckich i in- 
nych, powinni utrzymywać ze sobą 
bliskie zwią:zJki, oparte na zasadzie 
pluralizmu. Ostatecznie powinno się 
to wyrazić w utworzeniu Światowe- 
go Kongresu Polaków. Taki Kon- 
gres miałby "dostateczny autorytet, 
aby stać się skutec:mym środkiem 
n;;.ciJsku na rządy zachodnie", co 
będzie miało wplyw także na sto- 
sunki w Polsce. 
Owoż trzeba zauważyć że taka 
..diaspora", która nie istnieje, a któ- 
rą sobie Bromke umyślił, byłaby 
bezpostaciową miazgą, a nie narzę- 
dziem skutecznego dziatania, nie mia- 
laby bowiem jednolitej li'nii kierun- 
kowe.i - przede wszystlkim po.Ji1ycz- 
nej, ale ta'kże orga,nizacy
nej. Całkiem 
inny przecie jest stosunek "konsek- 
wentnego emigranta połitycznego" 
do sprawy odbudowy niepodległej 
Polski, czy nawet do wpływania dro- 
gą nacisku opinii na władze komuni- 
styczne w kraju dla poprawy bytu 
Polaków, a znowu inny dawnych 
Polonii, dla których polska jest od- 
leglym wspomnieniem oraz okazją 
do uroczystych obrzędów. 
Trudno także pojąć, na czym 
Bromke opiera swoją wiarę że świa- 
towy Kongres Polaków, który pro- 
jektuje, miałby mieć większy auto- 
rytet niż suma arytmetyczna czyn- 
ni"ów, które mają wchodzić w jego 
skład. Wisiałby on przecie calkiem 
w powietrzu, bo nie byłby powią- 
zany z żadnym ośrodkiem siły na 
zachodzie. 
lstn:eje w tej mierze zresztą pou- 
czający przykład w postaci Kon.gre
u 
Połonii Amerykańskiej. OrgamzaCje 
polonijne w Ameryce na pierwszy 


Założyciel: Mieczysław Grydzewski 


ADAM PRAGIER 


BRO
IKE 


rzut oka wyglądają 
cale poważnie. 
Liqą dziesią'tlki tysIęcy cztonków. 
Ale w rzeczywistości są to im;tytu- 
cje wzajemnych ubezpieczeń, a ich 
działalność poli1yczl1a, a nawet kul- 
turallJla, są całkiem marginesowe. 
Niepodobna przytoczyć ani jednego 
przyk'ładu rzeczywistego wpływu 
Kongresu Polonii Amerykańskiej na 
jaką.kolwiek decyzk rządu amery- 
kańskiego w sprawach dotyczących 
Polski czy Sowietów. Wszystko spro- 
wadza sie ze. strony polonijnej do 
uroczystych obrzędów, a ze stro- 
ny amerykańskiej do łapania głosów 
polskich w sposób zupełnie bezwsty- 
dny. Z okazji 3 Maja w amerykań- 
skim Kongresie ronią wylewnie łzy 
nad losem Polski kongresmeni, w 
kotórych okręgach Polacy, czy raczej 
Amerykanie polskiego pochodzenia, 
mają pewne znaczenie przy wybo- 
rach. Prezydent Nixon był niedawno 
w Warszawie, w drodze powrotnej 
z Moskwy, i przyjmowano go z go- 
rącą radością. Ale w Moskwie ani 
slowa o Polsce nie pisnął, a jego 
wizyta w Warszawie zmierzała do 
przysporzenia sobie głosów polskich 
przy wyborach. 
Bromke pisze że ..stawianie celów 
bez określania, jakimi środkami mOż- 
na je osiągnąć, nie jest polityką, a 
moralistyką". A przecie idzie nam o 
poprawę bytu Polaków w Polsce, 
"nie w abstrakcji, a w konkretnych 
warunkach, w jakich się :majdują ". 
Nie całkiem tak jest naprawdę. Przed 
,pierwszą wojną światową, kiedy two- 
rzył się polski ruch niepodległościo "'y, 
wiadomy był tylko cel, do którego 
ten ruch zmierzał. Nie można było 
z góry przewidzieć wszystkich oko- 
liczności, w jakich wY'Padnie działać 
dlą osiągnięcia zamierzonego celu. 
A przecież wytkniecie tego celu było 
najdonioślejszym warunkiem samej 
możliwości jakiegokolwiek działania. 
Słowo "diaspora" stosuje się za- 
zwyczaj do Żydów, żyjących w rOl- 
proszeniu we wszystkich zakątkach 
świata niemal od 2.000 lat. Ale nie 
ma żadnego podobieństwa między 
diasporą żydowską a umy
loną Qrzez 
Bromkego "diasporą polską". Żydzi 
są nie tylko narodem, ale także 
społecznością rehgijną, czymś w ro- 
dzaju zakonu. Prawowierny Żyd, 
gdziekolwiek żyje, kieruje się w każ- 
dej chwili swojego życia nakazami 
Jehowy. Judaizm jest religią mono- 
teistyczną, najstarszą, ale Jehowa nie 
jest Bogiem całego świata, lecz ple- 
miennym Bogiem żydów. Istnieje 248 
nakazów i 365 zakazów, których Żyd 
ma przestrz.egać. Żydzi widzą świat 


Zamiast życzeń świątecznych 
wydawnictwo »Wiadomości« 
złożyło pięć funtów na Fundusz Biblioteczny 


JANINA PIASKOWSKA-HU!MIŃSKA 


Frasobliwemu śpiwuję 


Hej - Pallil' Jew frasobliwy 
('l) marlwisz się palrzql na dm{;ę 
;ahbyś chciał rzec 
- pl?ecil'
eTll .lI'szySI
o 
IJfzencż 1111 lL'lęcel llle 


im dał 
mORę. - 


różne sq 


A rowc są II' ludzhie drogi 
a lo li' góre ul//ęczone 
a lo w doll'k za pędzom: 
a lo grząshie zbłocone 
a lo b oczn l' sh rr
one - różne są... 


I 
I 
I 


I że I)'ch ludzkich dróg w'Yp
.oslowal się 
a ludzkich nóg IJOkierować SIę nie l/a 
- że P9 dobroci nie idzie 
więc rączką Iwarz /JOdparłeś 
siedzisz w bólu i wslwhie 
- że za 01le marne Ty ma des. 


1/Ie da 


Tak siedzisz zm/IITlIf/n)' w deszcz zImno 
wszczerYTlI lJOlu nad. mil'lhq 
i ja Cię In-óżno wolal// 
i ja Cię próżno swkam 
- ludzie / u o f msoh/iwym nic ll'il'llzą... 


.1 bo.
 T)' w P
}lsce zoslał 1/tO, 
li' IJOlu nf/ drÓR rozslaju. - 
jakże Cię leraz ułapię 
- jakil' do Ciebie dziś trafię 
gdym poszła z kraju... 


Jezu 


Hej jeszcze ja powrócę 
hej jeszcze Cię odsmllcę 
rączkę z twarz'}' odejmę 
do ril'płej izby IJTZejrnę 
- bqdźże mi wre.\Zcie szczęśliw)' 


mój frasobliwy 


Siędę Ci na kalana 
mój Gazdo IIlwchml)' 
boś Ty ociec - (l -ja lIIała 
a T,. już bl'z /mwnlw tJOgłaslwsz 
- Ilaści cÓruchno nscylJek sp.ka 


TlIlI/C Im Rłowie 


hoś mi ,piwa/a. 


dwubiegunowo. Na jednym biegunie 
są Żydzi, na drugim wszys
y inni 
ludzie, czyli goje. W oczach Żyda 
rÓŻnice między Esklimosem a Mu- 
rzynem są bez znaczenia w zesta- 
wieniu z jedną wspólną cechą, która 
ich łączy - że obaj są gojami. Warun- 
ki życia skłoniły znaczną część Żydów 
do porzucenia tradycyjnych bród, pej- 
sów, chałatów i peruk mężatek, któ- 
re do niedawna jeszcze były w po- 
wszechnym użyciu w Europie Wschod- 
niej. Ale nie jest to asymiIacja, lecz 
raczej powierzchowne mimikry, czy- 
niące zadość potrzebom praktycz- 
nym. Zdarzają się wypad.ki asymila- 
cji, oznaczającej zespolenie z naro- 
dem, wśród którego się żyje, i czyn- 
ny udział w jego dobrych i złych 
losach, a także wypadki zupe.ł:nej in- 
tegracji (z czym się często łączy 
zmiana religii), ale są to objawy 
marginesowe, nie zmieniające całości 
obrazu. 
Ten charakter diaspory żydowskiej 
nadaje jej wielką spoistość. Choć 
wieści o "anonimowym mocarstwie" 
i "spisku światowym" Żydów trakto- 
wać trzeba jako mity i fantazje 
antysemickie, to jednak nieza- 
przeczonym falktem jest solidar- 
ność w działaniu diaspory żydow- 
sktej nawe! bez ścisłych form orga- 
nizacyjnych. Poręką tej solidarności 
iest właśnie poczucie wzajemnej przy- 
należności, umo
nione przez zasady 
prastarej religii i obyczajów. To du- 
maczy też wielkie w.pływy, jakie ma 
diaspora żydo\\'ska w Ameryce, k,tóre 
odC7uwa się calkiem wyraźnie w n'e- 
jednej ważnej decyzji rządu amen.. 
kańskiego. . 
Bromke powiada że "najważniej- 
szym kryterium, którym powinna kie- 
rować się polska diaspora w stosunku 
do władz PRL jest właśnie postawa 
społeczeństwa w kraju". I dodaje 
że ..nasza poswwa... powinna być 
selektywna, powinniśmy władzom 
PRL udzielać poparcia tam gdzie 
dzia.łają zgodnie z interesem nawdu 
polskiego, a przeciwst:;wiać si
 tam, 
gdzie od tego odchodzą". Jak widać. 
Bromke chciałby żeby jego "diaspo- 
ra" by
a czymś w rodzaju lojalnej 
opozycji w sto'iunku do władz ko- 
munistycznych w Polsce, uprawianej 
z zagranicy. Poglądu tego nie można 
przyjąć. Władza rządząca Polską nie 
jest rodzimą władzą polską, lecz jest 
narzucona przez Moskwę i ..wola 
państwowa" (która jest jedną z cech 
państwowości) nie mieści się w War- 
szawie, lecz w Mosh\-ie. Tę okolicz- 
ność Bro:nke catkiem pomija. Trak- 
tuje Polskę jak gdyby była państwem 
niepodległym, tyle że rządzonym przez 
komunistów, którzy si: wzięli nie- 
wiadomo skąd. Partnerem naszym w 
rrojektowanym przez niego dialogu 
..selektywnego" popierania czy po- 
tępiania nie byłaby Warszawa, lecz 
Moskwa. A co do tej selektywności, 
to trzeba przypomnieć że za rządów 
Mussoliniego podnoszono nieraz że 
obok rzeczy złych zrobił on dużo 
rzeczy dobrych, takich jak budowa 
Gróg, usprawnienie w:hu pociągów, 
..dopo lavoro" i in. 
"Konsekwentni emigranci polscy", 
czyli polski ruch niepodległościowy 
na zachodzie, nie jest opozycją w 
stosunku do rządów Gomulki czy 
Gierka. Odmawia on prawowitości 
wszystkim rządom, narzuconym kra- 
Jowi przez obcych. Nie znaczy to 
oczywiście żeby trzeba było potępiać 
budowe dróg w Polsce, rozwijanie 
nowych gałęzi przemysłu i innych 
podobnych rzeczy. Ale to są przecie 
detale, a sedno sprawy tlkwi w tym, 
skąd się wziął system rządzenia, jaki_ 
mi interesami się kieruje i do czego 
zmierza. 
Bromke wskazuje na podstawie wy- 
rlJIków badań socjologicmych prof. 
Szczepańskiego że Polacy są naro- 
dem młodym, że większość polaków 
Polski przedwojennej nie pamięta, a 
istniejący stan rzeczy chcieliby ulep- 
szyć, ale w zasadzie uważ.ają go za 
normalny. Do tego poglądu, wedle 
Bromkego, winna się ..diaspora pol- 
ska" dostosować. 
Tutaj trzeba zauważyć że wszędzie 
na świecie ludzie uważają każdy stan 
rzeczy, który istnieje przez dłuższy 
czas, za normalny, choć czasem to 
i owo ganią. Tak było też w Polsce 
przed pierwszą wojną światową, nie 
tylko w Galicji, gdzie naród polski 
mial doŚĆ szeroki margines możli- 
wości rozwojowych, ale także w za- 
borach rosyjskim i pruskim. Otóż 
zadaniem ruchu niepodległościowego 
jest właśnie walika z tym przeświad- 
czeniem o "normalności". Wznieca- 
nie zarzewia buntu przeciw niej biło 
zawsze dziełem n;eIicznej mniejszości. 
Ruch niepodległościowy, o czym się 
niechętnie teraz przypomina, przez 
wiele lat nie by'ł ruchem masowym, 
lecz elitarnym. Ogromna większość 
odnosiła się do niego obojętnie, a 
była ta.kże i część spoleczeństwa, któ- 
ra ruch niepodległościowy potępiała. 
Jest bardzo znamienne że kiedy Pił- 
sudski 6 s:erplJlia 19 I 4 r. obali'ł słupy 
graniczne w kielecczyźnie i wszedł 
do Kielc, sztab austro-węgierski li- 
czył na to że wejście Pierwszej Bry- 
gady przyczyni s:e do wywołania 
powstania nawdowego w poludniowej 
części Królestwa, co podtrzyma ofen- 
sywne działania wojsk au&tro-węgier- 
skich na tym odcinku frontu. Nic 
takiego się nie stalo. Ludność odno- 


TYGODNIK 



ZYLI 


siła SIę do legionistów niechętnie, 
nie udzieliła im poparcia i żadnego 
powstania nie było. Trzeba tu przy- 
pomnieć dawniejsze jeszcze czasy: 
powstanie 1863 r. Mimo że 22 stycz- 
nia tegoż roku RZąd Narodowy ogło- 
sił debet o uwłaszczeniu chłopów 
bez wykupu i bez żadnych obciążeń, 
wieś powstan.ia nie poparła. A bylo 
wiele wypadków że chłopi wiązali 
powstańców i odstawiali do urzędów 
rosyjskich. Rządy rosyj
kie uważali 
za "normalne". Więc powiedzmy so- 
bie otwarcie że dążymy do wprowa- 
dzenia w Polsce ,,.nienormalności" w 
stosunku do stanu rzeczy, jaki Mos- 
kwa Polsce narzuciła. 
Bromke pisze że "racją bytu emi- 
gracji jest działanie w kraj'u, w któ- 
rym się znajduje, na rzecz kraju, z 
którego się wywodzi". Na pierwszy 
rzut oka wygląda to logicznie, ale 
jest całkiem błędne. Rozmiar tego 
\)łędu jest najbardziej widoczny w 
Kanadzie, gdzie Bromke mieszka. 
Żyją w Kanadzie dziesiątki tysięcy 
Polaków, ale cóż oni mogą zrobić 
w tym kraju dla .,poprawienia bytu 
PolakÓiw w Polsce"? Przecie Kanada, 
mimo swojego obszaru i bogactwa, 
nie ma żadnego wpływu na bieg 
polityki światowej, a co więcej, Pol- 
ską i Europą wcale się nie inte- 
resuje. Polska emigracja polity- 
czna działa nie w kraju zamie- 
szkania poszczególnych jej odła- 
mów, ale na calym świecie. Są różne 
formy tego działania. Informowanie 
kraju o tym, co się w kraju dzieje, 
a co jest ukrywane przez władze 
(tak by-lo w czasie buntu robotni- 
ków na Wybrzeżu w grudniu 1970 r., 
gdy władze odcięly kordonami woj- 
skowymi ten obszar od reszty kraju 
i przerwały komuni'kację pocztową, 
telefoniczną I telegraficzną), jest jed- 
nym z przykładów tego działania. 
Polska emigracja polityczna informu- 
je także kraje zachodnie o tym, co 
sie dzieje w Polsce, a czego kores- 
pondenci zagraniczni nie dostrzega- 
ją, albo boją się pisać, żeby ich 
nie wyrzucono. Demas'kuje wszel- 
kie poczynania agresywne i eks- 
pansywne Sowietów i partii komu- 
nistycznych w innych krajach. Spo- 
sobów uzia'ania emigracji poli1yc7nej 
jest wiele i są, właśnie jak Bromke 
sobie życzy, wysoce "elastyczne", ale 
nie w tym sensie jakby tego chciał, 
to znaczy nie w stosunku do komu- 
nistów, rządzących Polską. 
Nie jest także słuszne wskazanie 
Bromkego że "polska d:aspora" po- 
winna się kierować "w stosunku do 
wLdz PRL postawą społeczeństwa 
IW kraju". Wręcz na odwrót. Spole- 
czeństwo w kraju jest zniewolone i 
jego możność działania politycznego 
bądź wcale nie istnieje, bądź jest 
moono ograniczona. Polski ruch nie- 
popległościowy na obczyźnie musi 
właśnie spoleczeństwo w kraju wy- 
ręczać, i korzystając ze swobód kon- 
stytucyjnych na zachodzie, być dla 
niego odsieczą poli1yczną. 
Bromke oczekuje że warunki bytu 


Polaków pod rządami komunistycz- 
nymi mogą ulec znacznej poprawie 
w wyniku przyjaznych rokowań 
państw zachodnich z Sowietami, któ- 
przyniosą "odprężenie". Jest to cał- 
kowita iluzja. "Odprężenie" z samej 
swojej istoty jest procesem co naj- 
mniej dwustronnym. Owóż niezależ- 
nie od wszystkich poczynań Ameryki 
w stosun/ku do Sowietów, wizyty 
Nixona w Moskwie, licznych ukła- 
dów dwustronnych, dogodnych po- 
życzek, zapowiedzialJlej pomocj 
Ameryki przy dobywaniu bogactw 
naturalnych na Syberii, i in., Sowiety 
zbroją sie w tempie coraz bardziej 
przyspieszonym i nie ma żadnych 
objawów. by miało się to zmienić. 
Nie zapowiada to zbrojlJlej agresji 
Sowietów na Europę Zachodnią czy 
Amerykę, ale ma służyć za narzędzie 
szantażu dla wymuszenia zgody Ame- 
ryki na hegemonię Sowietów w ca- 
łej Europie i skłonić ją do wycofania 
swoich wojsk z Europy poza Atlan- 
tyk. A co się tyczy zwiększenia swo- 
body poddanych sowieokich w na- 
s
pstwie ..odprężenia", wystarczy 
przytoczyć wypowiedź akademika Sa- 
charowa z wywiadzie z Newsweek, w 
którym stwierdził on że właśnie na 
skutek "odprężenia" dysydenci w So- 
wietach stracili wszelką możność dzia- 
łania. Dawniej znajdowali pomoc w 
opinii Ameryki, co w pewnym stop- 
pniu ich wspierało. Teraz Amery'ka, 
nie chcąc drażnić Rosji, przemilcza 
wszystkie objawy oporu przeciwko 
totalizmowi sowieckiemu. Sacharow 
mówił że nie widzi żadnej możności 
dalszego skutecznego działania. Tyle 
o "odprężeniu" i o jego wpływie 
na "poprawę bytu polaków". 
Bromke przewiduje cztery możli- 
we warianty rozwoju położenia mię- 
dzynarodowego, oraz na tym tle lo- 
sów Polski. Pierwszy z nich to na- 
dzieja, dziś już stracona, że Zachód, 
a w szczególności Ameryka wymusi 
na Sowietach ustąpienie ze zdoby- 
tych w czasie wojny obszarów środ- 
kowowschodnich w Europie. Nie- 
wiadomo kto 
 nadzieje żywii, bo 
z pewnością nie emigracja polity- 
czna. Raczej rozwodzili się nad tym 
dziennikarze i była przejściową sen- 
sacją. Bromke uskarża się że Ameryka 
nie tylKo tych nadziei nie spęlniła, ale 
co więcej związała s:ę ścisle z Niem- 
cami, a Niemcy to przecie "dziedzi- 
czny wróg" Polski, gdzie rewanżyzm 
szaleje. Tutaj Bromike rozminął się 
z aktualnością. Propaganda sowiecka 
głosiła że dobrzy N iemcy w są ci w 
komunistycznej Niemieckiej Repu- 
b!ice Demokratycznej. a w Niemiec- 
kiej Republice Federalnej to są właś- 
nie tli Niemcy, rewanżyści, których 
tylko obawa przed Sowietami wstrzy- 
muje od napaści na Pol5kę. W taki 
sposób Sowiety stawały sie gwaran- 
tcm niby ..niepodległej " Polski, pod- 
bi,tej właśnie przez Sowiety. Ale tego 
rewanżyzmu w rzeczywistosci nigdy 
nie było, a nawet t.Z'W. ziomkowstwa, 
kt6re domagały się "prawa powrotu", 
głośno wyrzekały się woj'ny. Trzeba 
tutaj przypomnieć że Niemcy Za- 


Redakcja i administracJa: 
67 Great Russell Street, 
London 
WClB 3BS 
tel , 01.242.3644 
Prenumerata kwartalna £2.50, w Stanach Zjed- 
noczonych i Kanadzie $7.50, w Belgii 355 łr. 
belg., We Francji 35 fr., w Niemczech 30 DM, 
w Szwajcarii 35 fr. szw., we Włoszech 4.125 
lir, w innych krajach równowartość $7.50. - 
Zmiana adresu lOp. - Czeki na'leży wystawiać 
na ,,\Viadomości". - Ogłoszenia. Cena za 
l cal x l szpalta £2.00 


NI
 


chodnie przez dlugi czas nie chciały 
tworzyć wojska i że to Ameryka wy- 
musiła na nich tę decyzję. A potniej 
nastąpiło zdarzenie, o kwrym 
Bromke jak gdyby nie wiedział, a 
w każdym razie o nim nie wspom:,na. 
W ramach sowiecb:,i "Westpolitik" 
kanclerz Brandt, który zabrnął w 
..OsliPoMik", zawarł układy z Moskwą 
i z Warszawą, które obok innych 
punktów zawierają także zobowiąza- 
nie do wstrzymania się od napaści 
oraz groźby napaści. A więc k:edy 
do chwili zawarcia tych układów 
byli w oczach Moskwy i Warszawy 
dobrzy Niemcy na wschód od Łaby 
i tli Niemcy na zachód od tej rzeki, 
to od chwili ich zawarcia i oni stali 
się dobrzy i teraz złych Niemców w 
ogóle już nie ma. Dla Bromkego 
wciąż jeszcze są. 
Drugi wariant Bromkego, który 
zresztą także jego zdaniem stracił 
iuż aktualność, to możliwość hege- 
monii Sowietów w Europie Zachod- 
niej. Bromke słusm:e nie przewiduje 
by miało się to stać drogą inwazji 
zbrojnej. Ale pomija inną możli- 
wość, mianowicie że Sowiety mogły- 
by w pewnych warul1lkach uzyskać 
taką hegemonię bez wojny. Temu 
przecie celowi ma służyć "Konfe- 
rencja Bezpieczeństwa i Współpracy 
w Europie", na którą Sowiety na- 
stają od wielu lat i zdołały wreszcie 
wymusić zgodę na nią mocarstw za- 
chodnich. Dzisiaj już Gierek otwarci
 
mówi że komunizm musi być wpro- 
wadzony t:ikże w Europie Zachod- 
niej. Taka jego wypowiedź nie by- 
łaby możliwa bez zgody, czy zgoła 
inspiracji, Moskwy. 
Za najgorszy wariant uwaŻa Brom- 
ke ..stan zimlJlo-wojbnny" to jest 
taki, przy którym świat jest podzie- 
lony na dwa przeciwstawne bloki, 
kierowane na zachodzie przez Ame- 
rykę, a na wschodzie przez Sowiety. 
Niewiadomo dlaczego to go tak mart- 
wi. Przecie ta linia Łaby gdzie oko 
w oko stoją przeciwko sobie dwa 
super-mocarstwa zagradza dotąd So- 
wietom drogę ku zachodowi Euro- 
py i czyni to skutecznie od końca 
wojny. A to że Polska jest opano- 
wana przez Sowiety nie wynika wca- 
le z istnienia owych dwóch bloków, 
ale ze zdaneń dawniejszych, poprze- 
dzających ich powstanie, z układów 
w Teheranie, w Jałcie i w Poczda- 
mie. 
Pociech4 niezmąconą dla Bromke- 
go jest wariant czwarty, mianowicie 
"odprężenie w Europie, przelamywa- 
nie jej podziału, a jednocześnie stop- 
niowe poszerzanie się zalkresu swo- 
body krajów środkowoeuropejskich", 
co ostatecznie wyraziłoby się w 
"stworzeniu rzeczywistego systemu 
bezpieczeństwa i wspóhpracy na ca- 
łym kontynencie europejskim". Pro- 
wadziłoby to, jak wierzy, do prze- 
łamania barier, dzielących Polskę od 
zachodu, a ponadto przyniosłoby jej 
szczególną premię w postaci "utrzy- 
mania sojuszu z Rosją, niezbędnego 
dla Polski w celu zachowania rów- 
nowagi wobec Niemiec". Zaiste nie- 


podobna pomieścit więcej bzdur w 
jednym zdaniu. Sowiety głoszą prze- 
cie od lat że "nieubłagana walka 
ideologiczna z kapitalizmem" nie 
może ulegać żadnej przerwie na sku- 
tek choćby najdogodniejiSzych dla 
Sowietów umów z państwami kapi- 
talistycznymi, dotyczących poszcze- 
gólnych dziedzin polityki i gospo- 
darki. I istotnie rzeczywista współ- 
praca państw komunistycznych z pań- 
stwami zachodnimi po prostu nie jest 
możliwa, chyba jako naiwne szachraj- 
stwo propagandowe Sowietów. Trak- 
towanie na serio "przelamania ba- 
ner " i zastąpIenia ich przez rzetelną 
współpracę jest sennym marzeniem, 
które z polityką praktyczną nie ma 
żadnego związku. Bromoce powoł'uje 
sie przy tym na niejakiego Micew- 
skiego, który podobne myśli snuje w 
"życiu \Varszawy". W opanowanej 
przez komunistow Warszawie nie 
można inaczej pisać, choćby nawet 
kto chciał. ł tam też trzeba zalecać 
"konferencję bezpieczeńst!Wa", bo tak 
nakazuje Moskwa. Ale kto to każe 
robić Bro111lkemu i poco? 
A jednak Bromke z entuzjazmem 
patrzy na błogosł-awieństwa, ktÓre 
przyniesIe "europejski system bez- 
pieczeństwa". Gdyby mu wierzyć, 
ten "system" związałby Polskę bliżej 
z zachodem, a zarazem umocnil jej 
stanowisko wobec Sowietów. Byloby 
to wiec dla Polski wrecz idealne, 
gdyby nie jeden szkopuł - że nie 
jest możliwe. Przypomi,nają się sło- 
wa poety niemieckiego: "Jakże pięk- 
ny jest ten koń, szkoda że jest nie- 
żywy". 
Bromke nawołuje polakow, gdzie- 
kolwiek są, żeby każdy z nich zabiegał 
u "naszych rządów" o poparcie owej 
zbawiennej "konferencji bezpieczeń- 
stwa". Tutaj trzeba nawiasowo nu- 
ważyć, że dla nas, ..konsekwentnych 
emigr ,mtów poli1ycznych" jest tylko 
jeden "nasz rząd", rząd polski, prze- 
bywający obecnie w Lordyn:e. On 
kieruje całą działalnością polityczną 
wolnych Pola'ków w świecie. Do 
"konferencji bezpieczeństwa" odno- 
si się równie sceptycznie jak Ame- 
ryka i kil'ka innych krajów. A gdy 
do tej konferencji dojdzie, bo to 
jest chyb;! przesądzone, trzeba bę- 
dzie wielkiego wysitku, by nie otwo- 
rzył:, Sowietom drogi do wpływów w 
Europie Zachodniej, co już dzisiaj 
zapowiada Gierek. 
J ak widać - z wszystkich tych roz- 
ważań Bromkego nie wynikają żadn
 
wskazania, k.tóre mogłyby na coś 
sie przydać w istniejącej rzeczywisto_ 
ści. Otatecznie niech sobie Bromke 
snuje swoje zlote myśli przed stu- 
dentami obojga płci, którzy chcą go 
słuchać. Ale niech nie próbuje mie- 
szać się do polityki praktycznej, bo si
 
na tym nie rozumie. Byłoby gorzej, 
gdyby się przypuszczało że sie na 
ni
j rozumie, a jednak tak pisze. 
Bo to by znaczyło że jest narzędziem 
propagandy sowieckiej. Ale z pew- 
nością tak nie jest, bo jest zbyt nie- 
poradny. Sowiety używają do takich 
celów ludzi o wiele od niego zręczniej- 
szych. 
Przypomina się uroczy dialog z 
warszawskiego teatrzyku Qui Pro 
Quo między starozakonnym kupcem 
(Lawińskim) a jego synem (Tomem). 
Ojciec przestrzega syna: "Hipuchna, 
ty się nie wtrącaj do Ojczyz;ny, ty 
zarób cóś". 


Adam Pcagier. 


M. K. DZIEW ANOWSKI 
POLSKA NI E PODLEGŁA POD MIKROSKOPEM 


pIERWSZE wrażenie, jakie odnosi 
się z czytania obszernej książki 
Antoniego Polonsky'ego o Polsce lat 
1921-1939, to ogrom pracy jaką za- 
dał sobie autor, by monografię tę 
przygotować. Baza źródlowf: jest dość 
szeroka. Bibliografia, wypef.niająca 
36 stron druku, obejmuje dokumenty 
archiwum Akt Nowych w Warszawie, 
archiwum Zakladu Historii Partii, 
oddział Rękopisów Bibliotexi J
giel- 
lońskiej, oraz archiwum Instytutu 
Józefa Piłsudskiego w Londynie. Do 
tego należy dodać około pięćdziesi
c;u 
pozycji dokumentów ogłoszon,ch 
drukiem, tyleż zespotów czasopism, 
oraz niemal 600 książek, broszur, 
oraz artykułów, dotyczących bezpo- 
średnio lub pośrednio omawianego 
przez autora okresu. Ksiąika za.wie- 
ra siedem map, oraz trzynaście tablic 
statystycznych. Również opanowa- 
nie przez autora języka polskiego 
jest imponujące. 
Zada'nie, j.r.kie sobie autor posta- 
wił, to "opisanie życia politycznego 
nowopowstałego państwa polskiego, 
od marca 1921 (gdy ratyfikowany 
został traktat ryski i weszła w życie 
demokratyczn..' konstytucja) do wrze- 
śnia 1939". Autor rozpoczyna swą 
analize od starannego przedstawie- 
nia tła społeczno-gospodarczego i pO_ 
Ilycznego Polski niepodkgtei, po 
czym obszernie omawia kryzys insty- 
tucji parlamentarnych w la1ach 1922- 
1926 i zamach majo\\y. Jak przyzna- 
je polonsky: ..Ostateczne zalamanie 
sie konstytucji marcowej, w wyniku 
którego Piłsudski powrócił do wł.a- 
dzy w maju 1926, nie oznaczało zde- 
cydowanego odrzucenia demokracji 
liberalnej, bo reżym Piłsudskiego pró_ 
bował działać w ramach na poły 
konstytucyjlnego systemu 'demokracji 
kierowanej' ". 
Lwia część ksiąŻJki (370 stron spo- 
śród 517) jest poświęcona okresowi 


") Antony Polonsky, fulitics illl J,nde- 
de'l,rlent Poland, 1921-1939. The Grisi; 
of ConlSltitution.a.1 Government. Oxford, 
a,t the CIaTendom Press, 1972, SJtr. XVI. 
sn, £7.00. 


pom

jowemu. Polonsky nie podziela 
zachwytu dla charyzmy, czy też "le- 
gendy" Piłsudskiego, jaki cechuje 
monografię Józefa Rothschilda "Pił- 
sudski's Co up d'Eta1", ogłoszoną w 
trzydzIestą rocznicę zamachu majo- 
wego w Nowym Yorku. Przyznając 
MarszałkowI niepośledni talent poli- 
tyczny, ,
utor poddaje surowej kryty- 
ce jego metody działania. Obszerna 
analiza roli Piłsudskiego jalko mini- 
stra spraw wojskowych oraz general- 
nego inspektora sił zbroj'nych wypa- 
da dlań n;;der niekorzystnie. W opar- 
ciu ta'k o hterat'urę głównie krajową 
[jak np. Marian Romejlko, "Przed 
majem i po maju", Józef Kirchmajer, 
,,1939-1944, kilka zagadnień pol- 
skich", Edward Kozłowski, ,.Wojsko 
polskie, 1936-1939"] or
.z materiały 
archiwaIne, autor wykazuje że szyb- 
ko starzejący się i schorowany Pił- 
sudski był czynni.kiem hamującym 
polskie przygotowania obronne. Za- 
patrzony w wojnę r. 1920, nie posia- 
dał on zrozumienia nie tyłko dla 
lotnictwa, broni J):lJlcernej, radia, czy 
artylerii przeciwlotniczej, ale nawet 
dla saperów. Jedną z jego pierwszych 
wojskowych decyzJi po maju 1926 
było zmniej/izenie ilości batalionów 
saperów z dziesięciu do ośmiu. Mar- 
szałek, podkreśla polonsky, przywią- 
zywał przesadną wagę do "im'Ponde. 
Tabiliów", a 21byt małą do nowo- 
czesnej techniiki. 
Właściwe unowocze
nienie polskich 
sił zbrojnych zaczęło się dopiero po 
śmierci Pi,łsudskiego, to jest po maju 
1935. Jego następcy zrobili duży wy- 
siłek, aby nadrobić za.niedbania lat 
1926-1935, ale usiłowania te przy- 
szły za późno. Zdaniem Polonsky'ego 
w r. 1939 polska byk.. gorzej przy- 
gotowana do wojny niż w r. 1925; 
na przykład iloŚĆ samolotów bojo- 
wych była w r. 1925 dwa razy więk- 
sza (około 800) niż we wrześniu 
1939 (str. 486). 
Czy katastrofa Polski przedwrześ- 
niowej była do unilknięcia? Na to 
pyt.;nie polonsky daje odpowiedź 
niezbyt różną, lecz nieco ostrożniej- 
szą od opinii wyrażonej przez Cie- 


chanowskiego w jego pracy o tle 
politycznym Powstania Warszawskie- 
go: wczesne porozumienie z Rosją, 
gdy Polska przedstawiała pewną siłę, 
którą Rosjanie jeszcze respektowali. 
ROZiważając wagę rokow;ń sowiecko- 
brytyjskich z wiosny i lata 1939, 
Polonsky zauważa: "Jest możliwe że 
rokowania anglo-rosyjskie nigdy nie 
miały szans by zakończyć się powo- 
dzeniem, i że od Monachium Rosj,a- 
nie st,:;lfali się dojść do porozumienia 
z Niemcami. Wydaje się jed'nak bar- 
dziej prawdopodobne że Rosjanie wa- 
żyli oferty sojusznicze obu stron, i 
że większa gotowość do ugody ze 
strony Polaków moglaby była do- 
prowadzić do pomyśłnego zakończe- 
nia rokowań; Polska z::płacilaby za 
to ograniczeniem swej wolności i swo- 
body ruchólw, ale mogłaby w zamian 
uzyskać możność oparcia się Niem- 
com, a nawet odstraszenia Hitlera 
od wojny. Ale do chwili udostępnie- 
nia uokumentólw rosyjskich, możemy 
tylko [na ten temat] spekulować". 
Książka Polonsky'ego nie wolna 
jest od szeregu drobnych błędów fak- 
tycznych oraz interpretacyjnych. Tak 
np. data Ślffiierci gen. Sikorskiego 
jest podana błędnie ("in August 
1943", str. 505). Niektóre terminy 
używane przez autora są wą
plLwej 
w.;:'rtości: Białorusinów nazywa on, 
"White Russians"; jest to mylące 
ze wzgłędu na ilden!tycznosć tego 
terminu z nazwą stosowaną do ..Bia- 
Iych Rosjan" jako obow politycz- 
nego, oraz tendencją nacjonaEstów 
wielkoruskich do tra,ktowania Biało- 
rusinów, jako jedlJlego z odh
mów 
narodu rosyjiSkiego. Wydana w r. 
1956 przez Instytut Rosyjski Har- 
vanlu praca N. V3ikar'a, ..Byelorus- 
sia. . ." w obszernym źródlowym i 
nader przekon}'1Wającym wywodzie 
ustaIila w piśmiennictwie n':;lukowym 
ten powszechnie dziś używany ter- 
mitn. 
polonsky jest n
der sceptyczny 
wobec sondowania PiI"zez Piłsudskie- 
go opinii francuskich mężów stanu, 
w latach 1933-1934, w sprawie ewen- 
tJualnej wojl!1Y prewencyjlnej przeciwko 


Trzeciej Rzeszy. O ile ta jego Opinia 
może być l.IIZasadniona z punktu wi- 
dzenia ścisłej, skrupulatnej metody 
historycznej brakiem niewą't,pliwych 
dokumentów źród.\1owych, potwier- 
dz;.;.iących te poczynania, to jego ne- 
gatywny stosunek do propozycji 
min. Becka z 7 marCa 1936, po za- 
jęciu Nadrenii przez wojska niemiec- 
kie, jest zaprzeczeniem tej metody. 
Niewąrpliwemu świadectwu zdecydo- 
wanego przeciwnika poEtyki Becka, 
Leona Noel'a, z jego pamiętllliokow 
..L'al?ression allemande contre la 
Pologne", Polonsky przeciwstawia, 
jako dowód, wątpliwe roŁumowanie 
Mariana Wojciechowskiego co do 
istotnych intencji Becka z pracy tego 
wykładowcy Akademii Politycznej 
..Stosunki polsko-niemieckie, 1933- 
1938", [Poznań, 1965, str. 257-:?9l]. 
Można by się spierać z 
utorem o 
rozmai1e jego interpretacje, jak n
. 
w sprawach polityki gospodarczej, 
czy też mn:ej'szościowej, m.in. poli- 
tyki wobec Żydów, ale na ogót, jak 
na pracę tych rozmiar6w, sporów 
tych nie byłoby zbyt wiele. N.b., 
jednym z ciek
:wych, a mało zna- 
nych aż do ogtoszenia przez Zeszyty 
Historyczne "KuFtUlfY", szczegól'Ów, 
wzmianfkowanych przez Polonsky'ego, 
iest fa,kt pomocy, udzielone i przez 
rząd polski ruchowi syj,onistycznemu, 
m.in. również i Żabotyńsk.iemu (str. 
468). łnną ciekawos,tką książki jest 
aneks p.t. "Czy brytyjskie minister- 
stwo spraw zagranicznych było odpo- 
wiedzialne za zamach strmu Piłsud- 
skiego?". 
Pomimo rozmaitego rodzaju drob- 
=,ych zastrzeżeń, czy punktów spor- 
nych ksią:żJka Polonsky'ego jest waż- 
kim przyczynkiem do dziejów Polski 
okresu międzywojennego. Jest to 
chyba najrpoważniejsza dziś praca n
 
ten temat w języku a.ngielskim, a i 
w jęzv,ku polskim trudno byłoby zna 
leźć monografię, która mogłaby się 
! nią porównać, co do zakresu i st..:- 
ranności przygowwania. Można :ą 
wiec traktować jako wyzwanie rzu- 
cone historykom polskim. 
M. K. Dziewanow'iki.
>>>
2 


WIADOMOSCl 


Nr 1396, 31st December, 1972 


NICOLE Darcy krążyła niespokoj- 
na po pokojach swego ładnego, 
dużego domu w jednej z najlepszych 
dZlelmc Melbourne, Dzieci już daw- 
no spały. MąJŻ miał wrÓCIĆ póino - 
wybrał Się na jakieś czysto męskie, 
jak zwykle, spotkame. NIepokóJ NI- 
cole zrodził Się z samotnoŚCI. Ale 
me tylko. Potrzebowała czegoś, cze- 
go dlugl CZas Się wyrzekła I sama 
me wiedzIała, ja,kle Imię temu nadać. 
ZapalIła papierosa, nała'a sob.e 
whisky I na kanapie w sałomku za- 
częła przeglądać przysłane przez mat- 
ke z Paryża francuskie czasopIsma. 
Moda... dlugle sukme czy mIm? Wy- 
darze ma... Przeczytała kIlka zdań, 
które pobudzały lą do dyskusJI, chcIa- 
łaby podzielIć Sle myślami z kimś, 
kto podchwycl'by wątek... dyskusla 
potoczyłaby Się dalej .. może zadowo- 
mć do kogoś... me, jest JUZ za późno. 
Ona I jel mąż są osobami dość zna- 
nymi w australIjskIm "socIety", mo- 
zna powIedzieć że mają dużo zna- 
Jomych I ...przy]aclół (mówI SIę ta,k 
- "przYjacIół"). To w AustralII ozna- 
cza coś Innego - mleć przYJaciół, 
to znaczy przede wszY!itklm móc so- 
bie pozwolIć na to, być kimś żeby 
Inni zechcIelI pOŚWięcIĆ sWÓJ czas... 
być na tyłe mezależnym zeby móc 
także "żyć", a me tylko oszczędzać, 
lak to robią przeclętlI1l ludzie w 
Austrahl 
W ŻYCIU NIcole zawsze ta.k było 
- mogła sobIe pOliwolIć na korzy- 
stame ze wszyst,klch naJ,wlększych 
przYJemnoŚCI. ChwIleczkę, czy to 
czasem me przesada, owszem, zna 
dużo dobrych rzeczy w ŻYCIU, na 
które pozwała dobrobyt, ałe ostatmo 
zauwazyła że pociąga Ją cos Innego, 
co dZieJe Się za pewnym murem; 
murem sIworzonym przez Jej pozy- 
Cje, wychowame, stan cywIlny. Po- 
chodzI z dobrej francuskiej rodzIny; 
wyszla młodo za mąż, poprawme I 
J"k potrzeba, za dżentelmena austra- 
h,lsklego pochodzema, być może me 
kochała go zbyt namlętme, bo była 
za mloda na odczU'wąme gwałtow- 
nych uczuć I pasji, za czym tęskm 
teraz: ale m.,ż był dobry, zapewnll 
lei wszystko, co tylko mógł I dał 
lej dZiecI! Początkowo, gdy kanera 
meża mc by 'a jeszcze ustalona, po- 
drozowall wszędzie, gdzie otwIerały 
Się dl" mego Jakieś mozhwoścl - 
był reprezentantem firm w Afryce, 
'" ChInach... wreszcIe mogli sobIe 
pozwolić na otworzeme własneJ kom- 
pam. I oSiedli w Austr,llu. Aby za- 
docuczymć tradYCJI, mieszkali tro- 
chę w AnglII; mąi, lak wszyscy 
Australijczycy z zamożnych rodzin, 
lubił "otrzeć Się" o trddYCję I kul- 
turę angielską, co mu dodawało szy- 
ku I OpInII człowIeka śWldtowego. 
10 Jednak me przeszkadza mu uwa- 
żać AustralII za najlepszy kraj na 
ŚWieCie, szczególme jezell chodzI o 
życIe rodzmne i wychowame dZie- 
CI. NIcole wprawdzie uważa że we 
Francji są jeszcze lepsze warunki, 
szczególme jezell chodzI o ogólną 
edukaCJę I kuiturę. ale me próbowa- 
ła nawet o tym dyskutować z mężem 
,\Dl z mklln; skoro wyszła za Austra- 
I licZ Y k.I , swoJe opmle wypad.tło jej 
zachować tylko dla s!eble. 
Tego, co myśla'a, racze] me po- 
wtlrzala innym, a wprowadzała w 
zycie Z dZiećmI w domu rozmawla- 
la po francusku, próbowała zapoznać 
je z wiadomoścIami, które posiadała 
s"ma I sprowadzała nawet kSlązki z 
Paryża. które Jej przysylał na za- 
mówleme, wybierając I czasem sam 
proponuJąc, znajomy kSięgarz z Pa- 
ryza, przYJacIel lat szkol,nych. 
Przeszła do pokoJu, który służyl 
Za ..study" dla Jej dZIecI. FotografIe 
czterech chłopców - śhcznych, zdro- 
wych blondynków, w tym dwóch 
Identycznych jak dWIe krople wody 
I podobnych do me] (byli bllźma- 
kaml) 7doblły śCianę I za każdym 
razem gdy spogh,dała na me, nape'- 
maly ją dumą. Była żoną, matką, 
kobIetą bogatą I me zmlemaJącą m- 
gdy swej POZYCJI życIOweJ na gor- 
szą; ale me tylko. Była także leszcze 
bardzo przystojna I mogła Się po- 
dobać męzczyznom. Gdy podróżo. 
wall, miała rózne mew Inne przygody 
Ilubila flirtować, szczególme gdy 
mąż b}" w mnym pokoj/u. Nigdy te 
fhrty nie przekraczaly !Iranie przy- 
ZWOitOśCI I mgdy tez me zdradzI la 
męża; dawaly Jej natomiast poczucIe 
pewneJ satysfakCJI. 
DopIero gdy przyjechali do Austra- 
III I oSiedli na stałe, życie Jel stalo 
sle nagle inne, za bezbarwne, za 
nudne. WprawdZ'e mieli dużo przy- 
laclół, ale CI mIeli naturalme styl 
żYCia australIJskI; nawet CI, których 
poznała podczas rómych podróży, 
a którzy mleslikali teraz w tym sa- 
mym mieście, zachowywali Sle tutaj 
Inaczej mż tam, był Inny rodzaj 
stosunku z mml, albo też ustawał 
on zupetme I wspólzycie opierało 
Sle na faktach, a me na tych pod- 
Sikórnych, me do określema i stale 
Sle zmlemaJących atmosferach, któ- 
re cechują stOSUnIkI między ludźmi 
w EuropIe. Nawet w ChInach, gdzIe 
nauczyła Się różnych odclem wy- 
mownego mllczema, ludzie byli cie- 
kawsi mż tutaj T,lk myślala, ale 
mgdy tego me mówiła, bo nawet me 
mIałaby z kim rozmawIać I ocemać 
tych rzeczy po europejsku, po francu- 


LILIANA RYDZYŃSKA 


Gdy 


. 
SI e 

 


sku FrancuskI! Mój Boze, Jakże daw- 
no me rozmawiała w tym lęzy,ku z 
kImś mtellgentnym I doroslym, me 
z dZIećmi Ale to me le] WIna: żylI 
J'UŻ przez tyle lat w śWIecie austra- 
hjlskJ,m. MIala meraz ochotę szu- 
kać francuskiego towarzy'stwa, ale 
wledzIa'd, że CI FrancuzI, którzy 
przYjeżdzaJą tutaj za chlebem tak 
samo, jak WłosI I Grecy, me inte- 
resu,Ją lej. Czyżby znalazło Się wśród 
mch kIlku Interesulących ludzI? 0, 
wtedy wybIegiaby na Ich spotkame, 
aby porozmawiać w rodzinnym ]ę- 
zyku, wymlemć myśli tak, Jak była 
do tego przyzwyczajona w m'odo- 
ści I czasem miała wrażeme że Jej 
rozwól w francuskIm stylu zatrzy- 
ma' Się na wczesnej mtodoścl; potem 
to lUZ byla inna NIcole, konltrolu
ącd 
chłodno SWOle myśli I zawsze lekko 
zażenowana, gdy przyszło Jel wymó- 
WIĆ trudną zgłoskę "h". WIedzIała 
że jest dorosla, opanowana I trochę 
nudna Sdma dla sIebIe, lemwa na 
sposób australIJski. Ale gdy myślała, 
myślała po francusku I czuła po fran- 
cusku I odnajdywała dZiwny roz- 
dźwięk mIędzy tą mlodą, pełną z'j- 
cia I utajonych, mespełmonych pra- 
gmeń dzIewczyną, którą Się czuła, a 
za dorosią, za CI ęeJk ą, za lemwą 
kobietą, którą musiała być mIędzy 
ludźmI. 0, gdyby znowu rozmaWIaĆ, 
reagować po francusku, po europel- 
sku I odbIerać te cudowne wrażema 
ludzI młodych"
 me muszących ha- 
mować Się na każdym kroku I żuć 
każde.I myślI, zanim Ją uJawmą, aż 
twarz staje Się wleczme napIęta I 
znużona, a WIęC meclelkawa, bez żad- 
neJ ekspresJI. Czyż FrancuzI, wyra- 
żając na różne sposoby swoJe uczu- 
CIa, nawet zmyślając Je I udając, 
co Im zarzucają AnglosasI, me są 
I me będą ludiJml wleczme młodymi, 
którzy ze względu na sWÓJ potenCJał 
energlL I za Interesowa ma wszystkim, 
co ludz,kle, co żywe, przeżYI! naJ- 
d
użel ze wszystkich ludzI na śWie- 
cie?! 
Jej chlopcy 
ą wprawdzie Australij- 
czykami I przyjmą wszystkie nal- 
lepsze rzeczy od Ojca; ale do mej 
należy Ich wrazhwość, serdeczność, 
temperament. To pr"wd." tempera- 
ment odrózma Francuzów od zdro- 
wych, ale duchowQ., wewnętrzme 
śpIących AustraliJczyków. I Jej dZie- 
CI muszą zachować tę naJPozytyw- 
meJ'szą ze wszystkIch cechę - fran- 
cuskI temperament (tak !Dny Jednak 
od włoskiego, bardzie. zrózmcowa- 
ny, bardzie. subtelny, bdrdZleJ skie- 
rowany na IntehgenCJ
 I rozwóJ, a 
nie tylko na wyrażame prostych Im- 
pulsów i seksu). 
W pokoJu chlopców zaszeleścIło 
cZYjeś prześcieradło I szelest ten 
przywrócIł Jej myśli do Innego po- 
rządku. "Wczesne Jutrzejsze śmdda- 
me, sport, gaulemng i plywame" - 
pomyśla'a - rachu11kl, które przyjdą 
do przeilifzema, ubrame chłopców, 
pogoda i wiadomoścI z gazety, czylI 
ogłoszema o ślubach, zaręczynach 
i pogrzebach, następme ponure, ale 
dość sensacY'Jne wzmIankI o morder- 
stwach popełnIonych w Wiktom w 
czaSIe dma I nocy. Nowe fasony ka- 
peluszy, których mkt me nosI w 
Paryżu... 
Jalkże to slowo P a ryż brzmi da- 
leko i obco, me do OSlągmęcla n.e 
tylko ze wz..ględu na odleg'ość, ale 
takze dlatego że to takle magIczne 
słowo Jak zaklęcIe, P a ryż - wzdy- 
cha SIę, tak Jakby tam me było 
w ogóle normalnych rodZIn I ludzI, 
tylko seks I s,lme zakazane rzeczy. 
Wzrok Jej padl na list znajomej 
z towarzystwa dobroczynnoścI. Do- 
broczynnoŚĆ Jest dobrze wIdzIana, 
NIcole nudzI, ale Jest zbaw lemem 
ala austrahJskich dam, które ma- 
czej me miałyby właścIwie co robić 
ze sWOIm kQńsklm, zachowanym do 
późnego wIeku zdrowIem poi11lmo 
nadwyrężema go w calożyclOwel wal- 
ce o plemądze. DopIero ter.lz mogą 
Je mieć, te plemądze, I me wIedzą, 
co z mml robIĆ, tylko kilka z mch 
'Pracuje w stworzonych speCjalme dla 
mch eleganckich "butlkach", przy 
osławIOneJ Toorak Ro,ld, zabierając 
miejsce I chleb ludzIOm, dł.l których 
handel Jest czasem jedynym źródlem 
dochodu, codzienną walką o byt. 
Inne bawią Się warmię zbawlema 
I dobroczynnloś,ć, ozd,,'b
aJą swo,e 
pomarszczone sZYJe drogocennymi 
naszYJDJlkaml, z nudów cz"sem Jeżdzą 
do "mIasta" aU'tobusem zajmując in- 
nym mleJl.ice (cały autobus zrywa Się 
z szacunlklem, aby UStąpiĆ miejsca 
starszej, obwleszonel klejnotami da- 
mIe, którą stać w australIJ
klm luk- 
susie na taksówkę, w Europie mia- 
łaby wlasnego szofera ze względu 
na zamozność, ale tu, gdyby Je] wy_ 
padło, z chcęclą zadzwom'aby do 
agenCJI, aby posprzątać z nudów czy- 
Jeś mieszkame, bo przecIeż to plemą- 
dze I większe konto w banku...). 
Nieole nagle zmęczyła Się i roz- 
drażmła SWOimI myślami. Przedtem 


- 


---- .--. 


POLSKA FUNDACJA KULTURALNA 


9, Charlcville Road, London W.J4 


General Wladyslaw Anders 
KLĘSKA HITLERA W ROSJI 
1941-1945 


208 stron w oprawie 


Wydanie wznowione l p(J
Zerzone 


Cena £1.75 


$4.50 


............. - 


.- 


- 


myślala spokojnie, a teraz z niechę- 
CIą I krytyką. Tyliko ona może sobie 
samel to powIedzieć że gdy myśh o 
rzeczach przyziemnych, konkretnych, 
rozsądnych, które dZIeją Się lub mogą 
Się stać, me tylko myŚilI wtedy Ina- 
czet, ale I uczucia są Inne; staje Się 
meżyczlilWa dla ludzI nieznajomych, 
o których myśli z mechęc!ą, wydaje 
SIę być chłodna I trochę wulgarna. 
l naturalme p["zesta
e żartować na 
tematy zupełme abstrakcYJne. Rze- 
czy abstrakcYJne mają raczej mezro- 
zumłaty wydźwIęk dla przeciętnego 
Australijczyka (a CI znów meprze- 
clętm, nawet Jej własny mąż czasem 
wydaje jej SIę - pomImo całego 
SWOjego wyksZJtaJcema I angIelskIego 
oSZlhfowanIa - Z!Wylk1'ym fa!fmerem, 
prOWInCJuszem i ograniCzonym wą- 
skim umysłem; są takie chw.le, są, 
szczególme w mIędzynarodowym to- 
warzys
wie w Europie zawsze to od- 
cZllJwała; ostatecznIe wszyscy mInI_ 
strowie tego kralu są farmerami z 
pochodzema, no a przecież EuropeJ- 
czyków na stanowiskach tego rodza- 
JU wcale me ma). 
Byla zł'i na sIebie że zaczyna 
myśleć meżyczlllwle, za chłodno, za 
Jednostronme. Nawet matka Je] -- 
no ale to JUlZ bzdury - pisała że 
dZIecI tu urodzone będą Sl
 zawsze 
różmły od eU!fopeJl.ikich, nawet wy- 
razem twarzy, i że jeślI Się chce 
przekonać. to niech przyjedzie do 
Paryża, UrodzI choć jedno dZIecko, 
które będzie francuskie i porówna z 
tam
yml: bo gdy się t a m urodzI, 
to nawet me wIem JakI pobyt w 
EuropIe me zatrze na mm tej austra- 
IIJsklel tęsknoty za mleJ,scem, prze- 
strzemą, Qrzewaml rozroslyml lak 
szalone I ogrodem z duko zatpusz- 
czoną trawą. 
PomImo że matka lubiła JeJ dzie- 
CI, I by la dla nIl;h bardzo dobra 
podczas Ich ZImowego pobytu we 
FranCJI, Jednak uważała że Jest w 
mch stale coś wulgarnego, ze me 
są uczuciowe I puszczone za bardzo 
swobodme ..Jak te drzewa-gumowce, 
o których każdy mówI. kto t a m 
był że olbrzymIe I swobodme rosnące, 
ale tak Jednakowe I montonne, że 
Się mdlo od mch robI". 
Po tych uwagach mamy, które 
zresztą robi la tylko w obecnośCI NI- 
cole I rodzmy, NIcole zaczęla bar- 
dZieJ dbać o edukację dZiecI, uczyć 
Ich rzeczy, które zamedbywała, bo 
me zauważała, sprowadzać dla mch 
kslążlkl I poświęcać Wl-ęcel czasu Ich 
rozwo;oWI wewnęltrznemu. Dawa'o 
]ej to satysfakCJę, ale takze I wym- 
ki; czuła Się z mml lep' eJ, me tylko 
rozmawiając z mml po francusku, 
ale dZieląc UCZUCia I wrażema w 
europejskI sposób. Naturalme me 
szlo to równo; najstarszy wiekIem 
przypomIna' ojca I był dość opor.ny, 
toteż gdy zacząl chodzIć do szkoly, 
NlcoJe postanowiła że zostaw1 go w 
spoko]l\.l, a ml
dszego I bhźmakl 
wychowa po swoJemu. 
Z dZiećmi, z mężem me miała 
kłopotu. MIała kłopot ze sobą. Pra- 
gnęla rozmaWIaĆ, dZIelić Się myśla- 
mi z ludźmI. Z Francuzam1. Bywah 
czasem u ludzI skupIOnych wokół 
konsulatu, na ekskłuzywnych "par- 
tles", które znajdowały zawsze echo 
w rubrykach "Age" czy ,.Heralda", 
poświęconych mIejscowemu "hlgh 
I.fe" ze szczegóLme podłego rodzaju 
snobistycznym nastawlemem. NIcole 
czuła że snob1flJ11 ten jest melJWY'kle 
prOWInCJonalny i w złym guścIe, o 
czym najilepIej świadczyło przyjęcie 
wydane na cześć NureJewa, który 
rzeCZYWIśCie zachowywał Się trochę 
dZIwme; ale co miał rob£, biedak, 
gdy prowInCJonalne damy z uWlel- 
blemem uczepIOne u rękawów jego 
ubrama pytały mistrza, gdzIe kupił 
taką a taką rzecz, którą ma na 
sobie. AustrahJlkl po WypICIU kilku 
dnnków stają SIę czasem wulgarne. 
NureJew odpowl,adał też w sposób, 
który można WZIąĆ za wyglu.pIame 
Się, ale te rozmowy ŚWIadczyły o 
pOZIOmie australI
skleJ soclety I o 
dZIWO, czy przez naiwność czy przez 
g
UipOtę przytacZlane były dos!ow- 
me w pelnych pOdZIWU sprawozda- 
mach. 
Towarzystwo konsulatowe me da- 
wało rówmeż zadowolema NIcole; 
połowa ludzI tam, mimo francus.klc- 
go pochodzenia, zdążyła się talk ZJlTIle- 
nić I zarazIć snobizmem od Austra. 
lI
czYlków że drażmh Francu
a z 
krwi i koścI. 
Ale warto było być Francuzem w 
tym kraju AustralIlczycy albo kry- 
tykuJą wszystko co francU'skie, po- 
wtarzajac za Anglikami że jest to 
kraJ ogólnego zepsucIa (szczególme 
Paryż) l gdzie przemysłem cięuim 
Jest szczególnego rodzaju dZiałalność 
przynosząca na)lepsze dochody, tak 
lak by nie było Jej gdzie indZJej, 
albo też pławią się w uwielbianiu 
wszystkIego, co francus
oe. Najbar- 
dZieJ śpIąca 
uslralIjslka królewna z 
domu towarowego ożywiała się sły' 
sząc że NIcole jest Francuzką i to 
z samego Paryża! Najgorsze Ci na]- 
droższe) fr,mcus.kle rzeczy reprezen- 
towaly Paryż I sprzedawane były 
błyska wlcznie 
... PorozmawIać. Normalnie, szcze- 
rze, z dowcipem. NIcole myślała że 
może wśród przeclęltnych Francuzów, 
którzy przyjeżdiŻ:ają tutaj, znajdzie 
sie Jednak ktoś ciekawy, nie tylko 
zwykly Zjadacz i posmkiwacz chle- 
ba .. sama mogłaby się już czegoś 
nauczyć, bo czuła że jest jałowa i 
pusta po tym nieprzerwanym pobycie 
tutaj. Może przyjedzIe jakiś intelek- 
tualista, poeta, artysta, Bóg wie kto. 
Tacy ludzie, choć czasem skompli- 
kowani itrudm, odślwlciają umysł 
bardziej mż ksiąŻJkl, które są martwe. 
Ale najbardziej pragnęła mieć przy- 
Jaciólkę-kobietę_ cIekawą i inteligent- 
ną żeby ona, NIcole, skorzystała coś 
mecoś z Jej towarzystwa, a nie tylko 
czuła SIę dobrze i szczerze. 
Ach, pójść do jakle
ś eleganc. 
kieJ kawIarni, gdzIe mOżna obserwo- 
wać przechodzących lud'zi, zostając 
samemu Incogmto; i tam rozmaWIać, 


spotkaDłY 


rozmawiać godzinamI, próbując zrzu- 
CIĆ z siebie ten CIążący coraz bar- 
dzieJ bagaż słów .l wraż,eń nie dZIe- 
lonych, wymawIanych samej sobIe 
(bo przecIeż me dziecIOm, mój Bo- 
że). 
Ale ludzie, którzy przYlcżdżaJą tu- 
taJ z Eur.opy, nie mają najczęścIej 
mczego oprócz Jlednego: chęci szyb- 
kiego zrobienia plemędzy i włZJji par- 
terowego, brzydkiego domku na odle- 
g'ym przedmIeścIu. l CI ludzIe dopóki 
nie nauczą Się tutel'szego przecIętnego 
skąpstwa, co Im tylko na dobre wyj- 
dZIe w tym kraJu, będą tylko kło- 
potem. l rzeba Ich przyjmować u 
sIebIe bez tej przy
emneJ możliwo- 
ŚCI barbecue u mch; poza tym oni 
nie potrafIą żyć i korzystać z Austra- 
III w stylu tutejszego "high life". 
Na przykład me potrafią grać w 
tenisa I korzystać z różnego rodzaJIU 
klubów. Wielu z nich me umie pły- 
wać i uprawiać nart wodnych. Nie 
potrafią korzystać z wielu rzeczy i 
me tyllco to; nie mają na to plemę- 
dzy, bo skąd? WIęc trzeba by bylo 
wszędzie za mch placlĆ i wszęd'zle 
Ich zabIerać na własny kosZlt; a to 
tutaj drożej kosztuje mż w Europie, 
na przykład zaproszeme kogoś do 
restauracJI: mąż by Się na to nie 
zgodził, tu się mkt z mlom me dzieli 
żeby SIę podzielić i mleć Z tego za- 
dowolenie: niektórzy udają że się 
dzielą I czekają na równował"tość, 
ale przeważ me każdy żyje dla siebIe. 
W Paryżu było inaczej. U ro- 
dziców bywali czasem bardzo bIedni 
ludzie. Naturalme mkt ich tak me 
nazywał, ani też om nie nazywali 
tak siebIe, co SIę zdarza tutaj. Byli 
to ludzIe na pOZiomie I przYJmowa- 
no ich wszędzie ze względu na Ja- 
kieś cechy charakteru, które były 
lubIane w towarzys.twle. Bo towarzy- 
stwo - tak zawsze myślano - musI 
być naprawdę towarzystJwem, to zna- 
czy skuplemem ludzI, którzy mają 
sobIe coś do powIedzema; mało któ- 
rzy potrafIą to powledz:eć cIekawie. 
Poza tym na przYKcIach tych bywalt 
me t}'lko ludZIe dowcl,pm I mtere- 
sUJący, ale również śhczne dZIew- 
czyny. ślIczną dZIewczynę mógl przy- 
prowadzIć znajomy nawet w naj- 

krommeJszeJ sukience - i mogła tu 
królować tylko dlatego że ludzie lu- 
bilI na mą patrzeć, podzIwIać Jej uro- 
4: I że mężczyźOl prawIli Jej kom- 
plementy, a kobIety dobrze Się czuły 
w atmosferze podzIwIanej pIęknoścI. 
Ale to było w EuropIe... Tutaj toa- 
leta Jest naJwazmeJs
a I po to, aby 
zazdroścIły jej inne kobiety. Męż. 
czyźm skuplem w jednym kręgu, zo- 
stawIaJą swoJe damy na pastwę ko- 
biecego półśwIatka, spoJrzeń, plote- 
czek. 
- Madame NIcole... przejrzałam 
francuskIe żurnale panI, są bardzo 
InteresuJące. ...przyzmam Jednak 
szczerze że wolę "Vogue" albo "Au- 
stralIan Women", gdyż są tam stroje 
bardzIel wyszukane, bardzIej na par- 
ty, podczas gdy w "Elle" Jest wszy- 
stko albo za proste, na co dzień, 
albo za bardzo mdywldualne, co by 
razIło tutaj... No i Ja Jednak wolę, 
co do fryzur, czoła odkryte, fryzury 
wyższe, z dopIętymi perulkamI teraz 
tak modnymi, spiętrzone, w lokach; 
każda australijska dama spędza mnó- 
stwo czasu ucząc SIę uplmać te skom- 
plIkowane rzeczy" ale też efek
 jest 
wIększy i lepszy nIZ francuskie małe 
główkI I te meskromne grzywki, któ- 
re właścIwIe, Jak mówI mąż, znający 
Paryż jeszcze sprzed wOJny, noszą 
tylko prostytutkI... 
Tak. nawet w sklepach góruJ'ti 
kSIężnIczkI z fryzurą a la madame 
Pompadour, z rzęsami kapIącymI od 
tuszu I oczyma bardziej niebIeskImi 
mż wymarzyłby Je robIący zakupy 
australtJiSki króleWIcz... - myśh NI- 
cole, ale mówI; "Wszys.tkiego za dużo 
używają t'uteJsze kobIety, albo w 
ogóle mc". "ZarabIaJą dobrze - 
mogą sobIe na to pozwolić" - brzmi 
odpowiedź. 
* 
NIcole Jest zmęczona myślami. Nie 
może z mklm poroZJmąwlać. Nie 
może zadzwonić do mkogo o tej 
porze (choć niby malą mnóstwo przy_ 
Jaciół) I wyciągnąć, ot, po prostu, 
na spotkame, tak ja'k to się robIło w 
Paryżu. Tutaj o tej porze wszystko 
pozamY'kane. Może przesadza, ale co 
Jej z tych nocnych lokah trzeciorzę- 
dneJ kategoriI, w których trzeba Jeść 
kolaCjJę I oglądać trzecIOrzędne tan- 
cerkI. 
I do niej też nie zadZJwoni nikt. 
NIkt, kogo by chcIała, czyj glos 
(francuski, mÓJ Boże) chcIałaby usły- 
szeć. 
NIcole bierze z fotela porzucony 
przez któreś z dZiecI koc, książ,kę z 
bIUrka I postanawia położyć SIę spać. 
Bo przecIeż pojutrze wYjeżdżają do 
Sorrento, a WIęc wczesne śmadanie, 
przygotowama, wYjazd i. 
Nagle w salomku dZJwoni telefon. 
Ze dZlwiemem podnosI stuchawkę. 
"Yes -- mÓWI i głos jej waha się 
mIędzy rezerwą a nadZieją i zdurnIe. 
n:em. 
- Czy mówię z lTIad"me NIcole? 


"Wbite Eagle Red Star" 
W recenZji X Walena.na Meysztowl- 
OLa z książki lNonmana Davlesa p.t 
"Whiłe Ea
le Red Star" (poc. "RiZ.ecZ 
o bIałym kru!ku" w nr. 1393 "Wlado- 
moścI") zmalazła się imforma.oja jaJko- 
by iksaąili DalVlesa. me moma by
o do- 
stać w Iksięgammcll al!ll!!i1dslkicl1 już na 
trzeci dZień po jeJ wydJa.nlllU, .,gdyz zo- 
sita la wYCiOfarna z obiegu". 
Wradlomość t/a byla opa!1ta na niepo- 
alOOUffilen[llI. KSlążjka Daviesa me zoota- 
ła mgdy wycofa.na z obl'f1gU I można ją. 
w OiI"}'Igma.Lnym 'Pierwszym wydamilll. 
dostać we wszystkich WlękSlZych kSię- 
garniach. 
Reda'koja "WlaJdomOŚCI" prz.oprasLa 
autora iksiązki, Norml!Jna Davlesa, oraz 
wydi3iwcę Maooona1ld and Oompany 
W'Ubhs'hers) Ltd za zaml,eslZczenie tej 
mydnej ill1fOiI"IDaoj i. 


- pyta po drugiej stronie młody, 
kobIecy głos - Prmprasliam" że 
dZJwomę, me znając pam... NIe by- 
łyśmy sobIe przedstawione, ale to 
Osman dał mi paDl telefon... - głos 
Jest francuski, melodyjny, szczery, 
 
akcentem paryskIm I lekkim, meu- 
chwytnym odclemem, który trudno 
Jest określIć od ram. NIcole za
lera 
oddech, wsłuchuje Się cała - z wra- 
żema, jak mała dziewczynka, okręca 
sznurek telefonu wokół dloni... 
* 
Nicole Jest nagle sobą. Roześmia- 
na, młoda dZIewczyna, któm z tą 
nielinaJomą przy telefonie rozmawia 
tak, Jakby Się znały od lat. Jes,zcze 
me wIe kto to jest I skąd przybywa, 
a jJUż .zdążyła wymiemć kll,ka uwag 
na temdt AustraHl, mody, polItyki, 
fi11mu, wszystko po koleI. Tamta 
młoda kobieta Jest też zachwyco- 
na tą rozmową, też me rolimawiala 
po f'l"anou
ku dłuższy czas. Mów,1 że 
głos NIcole przypomina Jej roman- 
tyC2lt1y gtoo kobiety z flllmu ,,09tat- 
mego roku w Manenbadzle", Le 
Nicole ma śWIetną d)l1kcję. 
- To mme ZJmusza do kontrolI 
ffiO!J'CIj dykqjlL i mus.zę prilyZinać że 
JUŻ dawno nie rozmawllało mi 
Ię 
tak dobrze. 
- To pani me jest Franzuzką" 
Doprawd
, pan
 świetJnie mówi! 
- Jestem bardlzJleJ Francuzką I 
paJtJriotką mż wszyscy CI. którzy Się 
w t}'1m kraju u roodz Ił I - śmteJe się 
Dleznajoma - IDOjJla matka Jest frun- 
cusklego pochodzema, a oJciec Po- 
lakIem. WIe pani, te zWIązkii mię- 
dzy Francją a Po
ską, różnego ro- 
dJz;a
IU i rozmiarów... Tylko tutaj nikt 
o nich nie s'ys.zał, a Polskę, ze 

7Jględu na je.,) stan obecny no ,j ł"ÓW- 
nież ze 
ZJględu na pozuom emig'l"a- 
oP tUitaj racze) się lekceważy, jak 
zdążyłam zlaulWiażyć... 
- Ale pani urodz!i"a Się w Polsce? 
- Tak. Wy
echałam dawno temu. 
Nie 
ido2iiata!!1 rodziców, którzy ży- 
j
 w Krakowie i których nie chcą 
wypuścić już przez dz.leslęć lat. Ja 
wybrałam FiI"ancJę jako kmj rodrzin- 
ny mOjej matkI i pokochałem ją tak, 
jak tylko moglam. Chciałam tam zo- 
stać na zam;
e, myślałam że będę 
mIała męża Francu
a, że Zlwiążę Się 
z mOJą nową ojczyzną slJnymi, me- 
rozerwaLnymi więZJami. P.rreznacze- 
me, czy te/Ż pI1Zypadek, chciały ima- 
czej: przyjechałam tutaj odwiedzić 
SIostrę, zamężną za AustralI
czyka, 
polskIego pochodizenla i proozę so- 
bIe wyobrazIć, znal
łam od razu 
mojego obecnego męŻJa... 
- Franculia? 
- Nie, też Pola.ka, mieszkaJąceg.J 
tu od lat .. 
- Paflii mówi że tu Polaków lek- 
cewaią? 
- Najoczywi5cieJ. We FrancjI czy 
w AnglIi mówLlo SIę z pewną dumą 
że Się jest Polakiem czy Polką. Za- 
chwycano Się naszym romanty,zmem 
I tyGoma 1l1Inyml rzeczarrri, czasem 
już legendarnymi, pr:zebrzmla'ymi 
wraz z naszą alTystokraoją i Jej słyn- 
nymi podróżami po śWIecie Tutaj, 
niestety, uważają Polaków jakby za 
coś gOl'SlZego. Wszystko jedno, czy 
ktoś jest na poziomie, czy me. Wie 
pam, tutaj pOZIom rncrej nie ma 
żadnego znaczenia. Chyba że typo- 
wo !\JustraJiU'ski, oparty na I1Zeczach, 
które dla EuropejczY'ka są nie do 
przyjęcia. Liczy się raczeJ zdoll1iOŚć 
do robienia pieniędzy i pionierskIe 
zacięcie nuż prawdziwą tradycję i 
kulturę. 
- Na takie rzeczy nie ma co 
zwracać uwagi - ludzie tu czasem 
są zwykłymI ignorantami i trzeba 
Im wIele tłumaczyć Ponieważ je- 
stem tu dość długo, mogę pani dać 
naprawdę dobrą radę: lak najmniej 
przejmować Się tego rodzaju rzecza- 
mi Ja'k tutejsze opi'l1le, Jak najmniej 
dyskuJtować na te tematy, bo to 
rZJadko kied'y coś daje; ludiZl się nie 
zmienia tak szybko, zostają tacy, 
jacy są i dopiero może w nastf\pnych 
pokolemach... niech pani, tak inte- 
ligentna i wraŻJhwa, jak mi się wy- 
daJe, od razu wIe do czego tutaj 
dąiJyć, co chcieć OSIągnąć i dążyć do 
tego naj,szybszymi drogami, me zawra- 
caJąc sobie głowy Innymi SJPrawami, 
które za kilka lat będą SIę pam wy- 
dawały megodne uWagi. Jak na przy- 
kład lekceważenie ze strony Igno- 
rantów, czy poddame SIę rozczaro- 
wamu Australią Przerź.ywa Je każdy 
kto coś przedstawiał sobą w EuropIe 
choć tam może me był za to pla- 
cony, ale szanowany. 
- Za późno - westchnęła tamta 
- ja JUŻ dwa lata zmarnowałam na 
te rozczarowania i porównywania I 
refleksje, i przygnębleme oraz sa- 
motność Intelektualną... 
- A co z pani ITItellgencją? poczu- 
ciem własnej, choć mne] wartości? 
innej niż ta, którą znają AustraliJ- 
czycy I którą gotowi są k\liPIĆ do- 
pIero za kJllka ustępstIW? Za kil1ca- 
naścIe lat będ'zle ona na wagę złota 
; mech pani dobrze to zapamięta 
ze ci, którzy robią teraz pIeniądze 
na łeb na szy
ę, odrzucając wszy- 
stkie infle sprawy, będą niedługo po- 
trzebowali duchowej strawy jeśli juz 
nie dla sIebie, to dla sWOIch dZIecI 
- I wtedy tacy ludzie Jak pam mUSzą 
być w pełm sił i taleOilu, aby sobie 
odbIć lata mtelektualneJ klęski, kul- 
turalnego zamrożema. 
- Czy pani robi coś w tym kie- 
runku? Mam wraże me że pam Jest 
kimś znanym i sławnym? 
- Ja?' Jestem pamą domu I wy- 
chowuję moich cZ!Woro austrahJlsklch 
doZIeci, z których tyl
o najmłodszy 
wygląda trochę na Francuza. J dla 
mme jest za późno na pewne rze- 
czy, pomimo że materialnie mogłabym 
sobie na me pOZJwolić. Gdybym zo- 
stała we Francji, gdzie przerwałam 
fIlozofIę, gdy poznałam mOjego mę- 
ża przebywającego tam w sprawach 
fIrmowych . Ale Jedno mogę pańl 
powiedzIeć... zresz
ą, powiem pani 
to osobiście, gdy SIę spotkamy, bo 
spotkać się musImy, właśnie myślę . 


NIcole układała naprędce w myśli 
da
 spotkama, a jednocześme my- 
śla'a o tym co powIedziała Osmano- 
WI na teJ ostatmej party, na którel 
go poznała; że ma doŚĆ takIego 
Życld I męfZa i wszystlklego i zaczyna 
w duchu lekcewaiyć sobIe swoJe Idea- 
ły I swoJe wychowame I domagać SIę 
czegoś więcej od życIa. "Tym, na 
co mme teraz stać, I na co me Jest 
Jeszcze za późno jest przygoda... 
ml'ość szybka I mespodzIewana, któ- 
rej me znam, przeJścIowy flIrt - 
rzeczy meobmyślane 1 mezaplano- 
wane, a urocze, a lek,kle". 
Dala do zrozumlema Osmanowl 
że podoba lej SIę jako mężczyzna I 
że Jeśli tylko... ChcIała właśme to 
powiedzieć tej mlodel kobIecie, któ- 
reJ powiermczką chętnie by się stała. 
ale zastanowl'a Się I odłoży1a to na 
późmej. Przez ChwIlę tylko przemknę- 
ła lej myśl że Jeżeli teraz Się z tego 
me zWierzy, może me zrobi tego 
mgdy. 
- Czy pam zna "AllIance Fran- 

aise de VIctoria?" - przerwała na- 
gle tam
a, zaniepOkojona dłuższą 
przerwą w rOZ;l11OWle. 
- N Le - przyznała szczerze. 
- WłaścIwie rozumiem pamą. 
Chodzą tam przeważme sympatycy 
francllJskleJ kui'1Iury I dla Francuzów 
Jest to może trochę za nudne... Po- 
mimo tego Jest tam dobra bibliote- 
ka I urocza pam Bertson, która robI 
dla wszystkich co może. Przychodzą 
tam czasem bardzo przygnęb lem lu- 
dzie, zna)ouJący SIę na gramcy wy- 
trzymałoścI I zdrowego rozsądku i 
błagają o skontakJtowanie Ich z ro- 
dakamI, Ale na ogół z tych kon. 
taUów mgdy mc nie wychodzI, po- 
meważ przybywa
ą tu ludzIe o róż- 
nych stopniach wychowama I kul- 
tury, a jak często bywa na obczyź- 
me, jedm me mają żadnych, drudzy 
tracą swoJe dobre obyczaje. Wtedy 
jedm drugimi są rozczarowam... I 
mc dZlwngo że rzadko kIedy stają 
Się przYJaclólml we wspólnel emigra- 
cYjneJ dolI czy medoll... 
- NIgdy tam me był'im. Nawet 
nie mam na to czasu. Stale lesteśmy 
gdzieś zapraszam na przYJęcIa, poza 
tym mam coraz więcej ObOWIąlików, 
bo muszę wszystko sama robIć. Wła- 
śme myślę, kiedy mogłYbyśmy SIę 
spotkać... pOjutrze wprawdzie wYJeż- 
dżamy do Sorrento, ale Jutro .. za- 
praszam panią z mężem na jutro. 
- Z przYJemnoścIą przyjdzIemy 
I poznamy pam męża. 
- WprawdzIe zakuty Austrahlczyk, 
ale podf16żowal dużo, WIęc może 
państwo dOjdziecie z mm do poro- 
zumlerua. Proszę mi na wszelki wy- 
padek podać SWÓJ numer telefonu 
FIat cztery... nazwa ulIcy... me, to 
nazwa domu? 0, Jaklez to wszystko 
skomplikowane! 
- Jest to nazwisko znanego au- 
straliJskIego pIsarza, - nazwa ulIcy, 
przy której mieszkam, - powiedZia- 
ła tamta. 
- WIęC do zobaczenia! O, pani 
powie mi o wielu ciekawych rze- 
czach! ° wszystkIm, o czym chcla- 
lam rozmawIać przez lata! Jestem 
naprawdę pam cIekawa lak kogoś, 
na kogo SIę czeka od lat. Jestem prze- 
konana że spędzimy wiele uroczych 
ChwIl, me tylko te, przy telefome... 
- Upłynęło JUŻ pół godzInY... 
Pół godzmy JUŻ rozmawiamy. 
- Doprawdy! WJJęC do jutra, o 
szóstej tr:zydzleścl... Ach, nIe wiem 
dlaczego pytam... może to głupIe... 
Jak pani właścIIWie wygląda? 
Jestem blondynką, średniego 
wzrostu, móWIą, że lestem oodobna 
do Jeanne Moreau. - 
A Jak pam na Imię? 
- Krystyna. 


* 


Rano Krystyna obudzIła się dziw- 
nie zadumana. .,Wlesz - powIedzIa- 
ła do męża, który zbierał SIę do 
pracy I przymósł je] kawę do }ózka 
- śmło mI Się że wybIeralam dZIś 
dla NIcole naJIPlęknieJ
ze kwiaty, 
biegając po całeJ Toorak Road, po 
najdrozszych kWlaclarmach. W koń- 
cu, gdy IUiŹ znalazłam się przed do- 
mem. nnęczona, ale szczęśliwa z 
wyboru, zauważyłam ze zdzlwiemem 
że ręce mOJe są puste... że me mam 
żadnych kwmtów... 
Okolo po
udma zadzwoniła NI- 
cole. Była bardzo zażenowana, "le 
stanowcza I rzeczowa. Przepraszała, 
było Jej przykro i tak dalej że musI 
oowolać dZIsIeJsze spotkame z po- 
wodu wyjazdu, wcześniejszego nIż 
przewidywała. W odpowIedzI I grze- 
cznoŚCIOwych zapewmeniach że ,.rllC 
me szkodzi", glos Krystyny brzmiał 
naturalme I życzliwIe, ale można 
było wyczuć w nim lek,kle rozczaro- 
wame. 
- Tak, Jakby mlato Się stać wiele 
cIekawych rzeczy - I me stało SIę 
mówIła Krystyna wIeczorem do 
męża - jakby ktoś mIał weJść w 
mOJe życie i cofnął s'ę. 
- NIe bądi aż tak romantyczna - 
mąż Krystyny patrzył na mą kryty- 
czme I troskhwIe jednocześnie - 
sprawa Jest prostsza, mż myślisz i 
nLe ma mc wspólnego z JakImś szcze- 
gólnego rodzajU przeznaczemem, któ- 
rego Się doszukujesz To jasne - 
NIcole zWlerzy'a SIę mężowI że po- 
znala kogoś ciekawego I Jest tym 
kImś zachwycona. Mąż pyta o szcze- 
góły - znając mentalność australIJ- 
ską widzę to lak na dłoni - WięC 
Nieole opowmda o tej osobLe w "ił- 
mych superlatywach. "A gdzie ją 
spotkalaś" - pyta mąż. "Wcale jej 
Jeszcze me spotkałam, rozmawiałam 
z mą tylko przez telefon I od razu 
przypadła mI do serca". "Wobec te- 
go będziesz może miała kIedyś oka- 
ZJę Ją poznać". ..KIedy - mówi N 1- 
cole - ja ]ą zaprosiłam Jutro do 
domu, razem z mężem". ..Co? - 
możemy sobie wyobrazIć mInę męża 
- me dość, że znasz ją tylko z roz- 
mowy przez telefon, to leszcze za- 
praszasz ją do domu?". Nicole czuje 
sluszność swojej decYZli, ale juz za- 
czyna się wahać. "Wiesz chociaż, 


gdzie CI ludzie mies
a1ą? We fIa- 
cie?'. A któż porządny moiŻe mie- 
szkać we 'fiacie?!', Na pewno są to 
ludzIe bez pieniędzy i będzie z mmi 
tyłko kłopot. NIe, natychmIast JU'tro 
rano zadzwoń do mch I odwołaj 
..potkanie. POWIedZ że. .. " . 
Jf. 
W dwa dni potem Krystyna prze- 
czytała wIadomość o tym w poran- 
neJ gazecIe, WidzIała tylko p.erwsze 
słowa. WybIegła z domu, chodzda 
zdenerwowana po uhcach, me mo- 
g'a dojść do SIebie am doc2iytać no- 
tatkI do końca. WreszcIe po opano- 
wamu Się postanowiła że me powIe 
o tym mężowI... o tym że NIcole 
i jc:! roozma ulegli wypadkowi sa- 
mochodowemu w drodze do domku 
letmego w Sorrento. Mąż Krystyny 
zrobIł to samo - przeczytał I scho- 
wa' gazetę mIędzy starymI kSIążka- 
mI, mIlcząc Jak zaklęty. Wydawało 
Się że Imię NIcole zmknęło na zaw- 
sze z Ich ŻYCIa, tak samo jak Jej 
osoba z kręgu żywych. 
Aż pewnego dma zadZJwomł tele- 
fon. "Pam Krystyna? To Ja, NIcole 
- powledZlaq znajomy głoo jak z 
zaŚWIatów. "J!\Jk z zaśwIatów" - 
trzęsła Się Krystyna, SIedZąC na ław_ 
ce przed domem z książką w ręku, 
gdzIe zastał Ją mąż wracając z pracy. 
Albo masz halucynaCJe, albo to 
była pomyłka w gazecIe - powIedział. 
gdy JUŻ oboje zWIerzyli Się sobIe 
nawzajem z ukrywanego sekretu - 
w każdym raZie, gdy jeszcze raz 
usłyszysz jej głos, me rzucaj słuchaw_ 
ki, na miłość Boską, gdyż to znaczy 
ze Jlest żywa I zdrowa i że nasze 
mmemame było pomyłką. 
I rzeczYWIścIe. Zywa i zdrowa Ni- 
cole zjawiła Się któregoś dma u 
Krystyny. Stanęła w drZ!Wlach I mia- 
la minę bardziej mepewną nIż sama 
Krystyna, k1Jó.ta stanęla mucząca, 
me mogąc znaleźć słów. Na szczę- 
śCIe był I mąż Krystyny. Stanął 
szybko mIędzy mml I uśmlechnąl 
Się do jednel i do drugiej. 
NareszcIe spotkałyście Się - powle- 
dZIa' - a ja przyznam Się szczerze -- 
myślałem ze panI pożegnala Się z 
tym śWIatem, NIcole. 
- A malo co - odpowledZJała 
NIcole ale Ja'koś wybrnęłam. 
Gdy tylko zaczęłam trochę cho- 
dZIć I byłam sIlmejsza, zadzwo- 
m'am do was. Od razu wledzla- 
lam że Kr}'styna SIę obrazIła. Jak 
to - musIała SIę obrazIć! Ale teraz 
- Krystyno, me masz prawa gme- 
wać SLę na kogoś, kto prawie ze 
wrócił z tamtego śwIata...". Reszta 
slów NIcole utknęła w szeroko otwar- 
tych ramionach Krystyny. 


Liłiana Rydzyńska. 


- 


W
@
@[ł 
i komentarze 


Miała baba KrclziOlka 
W sadZIła go do worka. 
Patrzy baba do worka 
a tam nie ma KędzIOrka. 
Patrzy baba za WOI ek - 
a tu skacze K,dZlOrek. 


T en polski "nlłrsel y rhyme" 
(bez ZWIązku Z "WorkIem Judaszów" 
l IIOĆ w pewnym stopniu dotyczy ról\'- 
meż ilutora "Worka") można 
by zadedykować współpracownikom 
"WiadomośCI", którzy mają podobne 
kłopoty co owa baba z KędziorkIem. 
Zwracając SIę do redakCJI, nie wiedzą 
kto Im Z tego worka wyskolzy. PI- 
szą llS1y do "Pana MIchała" i od- 
powiada lin Stefan a, Wlt'C następ- 
nym razem piszą ,.Droga pam" - 
a to JUŻ Józef przy biurku. Więc 
pOL hwały, nagany i pretensje trafIa- 
Ją l zęsto pod mew!aś:'UI ym adresem 
I w ogóle wynikają różne nieporozu- 
miema, za które nad osobowa redak- 
l Ja wszystkich przeprasza. 
Zamleszame powIększa jesZl ze pra- 
ktyka antydatowania "WiadomośCI" 
i gdy Łobodowskl ObeJlllUie I edaklJę 
na atel y tygodnie listopada, n e każ- 
dy SIt' orrentu;e że numelY p,zez me- 
go redagowane noszą dat!' grudmo- 
wą Po wydanl!l podwój1/ego nume- 
ru świątelznego J. Ł. wyjechał do 
Madrytu a S. K., wypuszczona na lrs- 
topad na parol, znalazła SIt' znowu 
w redakcJI, gdzie spodZiewa S't' za 
part' tygodni pOWlOtu M. C, pełnego 
1/ol\'ych sri. 


* 


"PI zestarzCie wreszcIe powoływać 
sit' 1/a Grydzewsklego" - ktoś S!ę 
niedawno znieClerplrwił, słyszą! ze 
"Grydzewski mgdy by. .". Dlac zeKo 
przestać? Grydzewskl miał swoJe 
dziwactwa, które można czasem pu- 
ŚCIĆ w niepamIęć. Powodem nieJed- 
neJ kłótni było np. jego upierame się 
przy pisowni rosYjskI( h nazwIsk 
(Dostojewsklj), a jednocześnie uży- 
wanie tak bezsensown\'( h spolszl ZelZ 
lak "Kornel" zamiast COl1/e Ile. Brak 
przel mka przed "że" też mOże SIę 
wydae' nie uzasadniony, ale że to Z" y- 
ClaJ łatwy do utrzyman a, Wlt'C po- 
gódźmy się z mm ,ako ::e znakiem 
sZlzególnym "WiadomoślI". Wiele 
mnych konwenCji (duże lrtel y, małe 
111ery, razem, osob1/o) zmka w na- 
tural1/Y sposób. Po śmielll Pam 
Badowiczowel może tylko MICh,.ł 
ChmielowIec I KazImIerz Grocholski 
czeŚ£' Z mlh pamlętajQ, ale kogo się 
pytać, gdy il h me ma w poblrżu? 
Więc choć powoli s t' zdradza przy- 
kazania Grydzewsklego w drobnych 
sprawach pisowni, nie ma powodu 
żeby w ogóle odl hodzić od ;ego za- 
sad. Przeciwme, są powody (nawet 
statutowe FundaCji "Wiadomoś(/") 
żeby przy nil h trwać, zwłaszcza jeśli 
l hodli o politYl zny kIerunek I zawo 
dowe obyczaje. A l zasem calklem 
wygodnie sit' nimi zas 'a1/iać, r:d}' 
dzielr się upodobama czy awers'e 
Grydzewsklego. ,Vp gdy me znosi 
sIr długil h artykułów, które trzeba 
przenosie' na drugą stronę. l gdy 
uważa sit' za Madame de Sevigm f 
- i NowacZYlzsk,m, i Stro1/skim, i 
Zygmuntem Nowakowskim - że im 
krócej się pisze tym lepie; dla arty- 
kułu I czytelnika. Chol
 to znacznie 
więcej zabiera autorowi czasu.
>>>
r 


Nr 1396, 3.1st December, 1972 


WIADOMOSCI 


PROZA 


3 


Anno Domi1ni 1972. 1367. Taki sobie 
przelot. 1370. Gruzjja jes't G'11UZjją. 1394/ 
An'k.ieta .,Wiadomości". Gd'.}1by .n.a
oda 1395. 
Jj,teracka Nobla miaJIa obeonie przypaś': Jędrzejewicz Janusz. Rozmowy z Mar- 
pi'S,a.r,wWli polskiemu, k,to powmlen ją szałkiem P
łsuds'kilJ11. 1350. 
otrzymać? Ostatnie odpowiedzi i pod- Jędrzejewicz Waclaw. Pa.nie Waclaw, 
sumoIWanie. 1356/1357. ..rise"a 10 centów. 1393. 
Bab;ński Witold. PrzycLYiDDc.i do na.jnow- Kamasa J. Zygmunt. Sentimental Jour- 
szej hi&torii Polski. L06y stIO\icy. ney. 1370. 
1356/1357. Karpiński 7iemowit, Lechoń jako aiktor. 
Badowiczówna Maria. O zmiany w sy- 1394/1395. 
stemie karnym. 1352. Karsov Nina i Szechter Szymon. Okno 
Batko Stanisław. ś.p. prof. Bogumił na Rosgę. 1386/1387. 1388. 1389. 
P
ł
ki. 1349. 1392. 1393. 1396. 
Big Ben. Osta,tni łam. 1346. 1359. 1360. Karst Roman, Ks.!ążę Otranto. 1349. 
1361. - W LO[1dynie. Anp;lia z lotu Katelbach Tadeusz. Oz.y Miedzjński 
droz.da
ubeszJka. 1356/1357. Bryłan- mógł być polskim Talleyrandem? 1373. 

owe serce. 1362. Kesten Hennann przcl. Wittlin Józef. 
Bird Andrzej. ..PoisIka w Europie". 1382. Odyseusz czyli daremn'Y pO\Wlf6t. 1348. 
Bogusz Edward. Henri Ber
. 1358. Kibish Krystyna. Podpalić a będzie spo- 
Bohdanowiczowa Zofia. Pamiątlki wo- kój. 1364. Czy niebezpiecZini'! 1378. Co? 
jenne. (Dwa wiersze i list). 1390. Świadectwo mora.lności! 1368. 
Bohusz-Szyszko Marian. Mechanomania. Kielanowski Leopołd Cztery małe 
1346. RewelaGie g!r:obu Tutenchamoma. d'Ziewczyniki. 1355. ..Biesy" Dostojew- 
1373. Jaook MaleŁewski w Londymie. ski,ego czy Wajdy? 1371. Komedie na u- 
1381. kowe. WSIpOmnienie o Antonam Owoj- 
Bond James. Z życia sodallicji. 1353. dzińskim. 1383. 
Doniecka Maria A. Nad wodą. 1347. Kirkor Stanisław. Polacy warmia 
Pif
ekt haniebne,; us,tawy. 1378. angielskiej za Napoleona I. 1355. 
Borkowski Piotr. Kupić łwta (świnię, Koło P1r.zJyJjaciół TWÓTCZ.ośc.i Józefa Ma- 
2laJjąca) w worku. 1394/1395. c'kiewilOLa. 1351. 1356/1357. 
Braun Jerzy, Wspomnienia z Buohen- Konlkurs Iilter&iki dla UCLCzool:a pamięci 
wałdu. 1353. Histaria na odIWrót. 1363. profesora Ignacego Józefa Szemborowi- 
Perspektywy futurologii jako nauki. OLa. 1381. . 
1379. K.ongres w Madrycie. 1396. Kon'ku11S dla uOZICZenia pami'
lCi ge!1. 
Broncel Zdzislaw. "Maikbet" i Zulusi. Antoniego Szylłi,11ga. 1360. 
1364. Korboński Stefan. Emisariusz Salaman- 
Brzozowska Krystyna. Notatki niemie- dra. 1377. 
ckie. 1344. 1345. 1347. 1349. 1353. 1361. Koscialkowska Janina. Droga na Wa- 
1372. 1377. 1378. 1382. 1383. 1388. we\. 1354. U dna. 1394/1395. 
1394/1395. Chopim i kobiety. 1369. K,ośció
 na Devonili,. 1394 '1395. 
..Capt. A. N. Curie" ob. Poopiesrz.aJlslki Kott Jan. Czamy Sofokles albo o krą- 
AJntoni 1359. żenliu jadów. 1363. 
Chciuk Andrzej. GalWęda 'O smak05ilach .Kowalewski Janusz. Z cy.klu: .,Podróże 
i biblilofilach. 1375. brztałcą", Ostpalitik z pOzycji opozy- 
Chłapowski K. R. Na list z Polski. cji. 1345. Cudze chwalicie... Tadeusz 
1346. Norwid-Nowacki. 1359. 
Chmielowiec Micbał. Z pamięci i ku Kowalska Janina. ,.Pogran,icze": U Sło- 
pamięci. 1382. wian gody. 1352. Jaik niektóre dziewcze- 
Chrzanowski Fełiks, Notatki fraJllCUSlkie. ta schodzą na :z;!e dT02i. 1356/135 7 . 
1344. 1348. 1356/1357. 1361. 1365. 1371. ..Takie bY'ły z:a;bawYI, spory IW one la. 
1381. 1391. 1393. ta...". 1383. Oro
leys.kie choroby i m- 
Cbudzikowski Romuald. Pościg. 1374. ne żaloIby. 1386 '1387. - O pos
!p w 
Ciolkosz Adam. Dwudziesta świecZika. literatuN.e poJsikiej. 1367. - Zaiws!ze z 
1348. nami'. 1373. Mój dom - pałac mój. 
Czarkowski-Gołejewski Kajetan, AJnglia 1391. 1392. 
w ocz.ach pows,tańca-em;.walJlta z lat Kozarynowa Zofia. A jednak Baudelai- 
1832-1837. 1394/1395. re miał życioorys. 1369. Polsko-bawar- 
Cybulski Maciej. Teatl1Um nas;ze naro- si)(ie gody wesetne. 1388. 
dowe. .,CilOtunia" Fredry w Tea,trze Krancowa Felicja. Z Arturami l1a ('J 
PoisIkam ZASP w Londvnie. 1372. - tlz:i.eń. 1375. 
Teatry Jerzego S=ia:wstkie/IP. 1389. - Kret Wojciech. Israela Hoppego wize- 
Dora KaIliJJ1ówma w Lo.n.dymie. 1392. 1'UJ1reik ojczy.z.ny. 1347. 
Cywińska Krystyna, Sacharyna czy he- Kronika. 1344. 1345. 1346. 1347. 1348. 
f'o.ina? 1363. 1349. 1350. 1351. 1352. 1353. 1356/1357. 
40 \a;t temu. 25 lllt temu. 1344. 1345. 1358. 1359. 1360. 1361. 1363. 1364. 
1346. 1347. 1348. 1349. 1350. 1351. 1352. 1365. 1367. 1368. 1369. 1370. 1372. 
1353. 1354. 1355. 1356/1357. 1358. 1359. 1375. 1376. 1378. 1379. 1380. 131n. 
1360. 1361. 1362. 1363. 1364 1365. 1382. 1383. 1384. 1385. 1386/1387. 
1366. 1367. 1368. 1369. 1370. 1371. 1389. 1390. 1394/1395. 1396. 
1372. 1373. 1374. 1375. 1376. 1377. Kroll1ika mUZYeŁ11a .ob. Halski Czesław. 
1378. 1380. 1381. 1382. 1383. 1384. Kruszelnicki Ludwik. ZaJklimacze desz- 
1385. 1386/1387. 1388. 1389. 1390. cm. 1352. 
1391. 1392. 1393. 1394/1395. 1396. Krzywicka Irena. Dwie śmierci Boya, 
Cz;ytelmicy o ..Wiadomościach". 1344. 1354. 
1345. 1347. 1348. 1349. 1350. 13S I. Książki nades.łalJle. 
1352. 1353. 1354. 1355. 1356/1357. 1358. 1351. 1353. 1358. 
1360. 1361. 1362. 1363. 1364 1367. 1368. 1363. 1364. 1365. 
1369. 1370. 1371. 1374. 1375. 1376. 1370. 1372. 1374. 
1377. 1379. 1381. 1382. 1386/1387. 1390. 1382. 1384. 1385. 
1391. 1394/1395. 1390. 1391. 1396. 
OZ)'ltelmocy p'ilSzą. 1385. 1394: 1395. Kukiel Marian. F,uturologia i as'ł.rolo- 
Darowski Jan. Z notatnika. 1385. gia. 1378. 
Demel Franciszek. Na maorgilnesie re- Kwast Wiktor. Ś.p. Ignacy Józef Szem- 
fleks
.j retilJlgeTOwslkich. 1368. borowicz. 1359. 
Dla uCLCzernia pamięci Edmumd-a Kona. Lanckorońska Karołina. O Jacku Mal- 
1346. czewslkim. 1381. \1 aria Bortno()WSlka. 
Dytrych Benedykt. Echa polskie na diwo- 1391. 
rze WiktoriJi. 1370. Laterański Jan. Preludi'll1TI śród.ziemno- 
Emilł Ewa. H.otello. 1346. morskie O) Mgły. 1349. (2) Ametyst i 
Fagot Ludwik. Wiener Festwochen 1972. opale we mgle. 1356/1357. 
138 I, Lazer Dawid. Ws.pomnienia o Włady- 
Fischlowitz Stanisław. Próbugemv raz slła.wi.e B1"onie,wslkim. 1379, .,Nawróco- 
jes=e ..odk'fYć" Amerylkę Łacińską. ny" w Ja,ffie - ..bea1yfiikowany" w 
1390. WaiI"SrzaIWie. 1391. 
Frenkieł Stanisław, Nowa faza Barnnow- LegeŻyński Stefan. "Kącilk" Ma.ryi Ka- 
skie;. 1353. Wy&tawa rzeźb Aleksal!1drd sterskiej. 1359. 
Wernera. 1356/1357. Malarstwo Alana Leitgeber Witold. Cla'udeliści całe
o 
Mohuna. 1372. RuslJkows'ki. 1393. Ob. świata ląc:zc:e się. 1388. 
Obrazy Rus,zikowsikie
o. 1396. Liebert Waclaw. Spotkanie. 1372. 
Friemann Witold. Zygmumił Sera£i.l1o' Lisiecka Alicja. Wielki .,nieprzystosowa- 
wicz. 1351. ny". 1349. Wiktor Worosz.ylski. 1362 
Frylin& Jan. Wieczorna piesń wędrowca. Szkoła ja[1czarów. 1368. - Alicji Drysz- 
1365. kierwicz ks.:ążiki daw:Je i nowe. 1393. 
Ga!ewski Stefan. 13 refleksji o etyce Lisiewicz Teodozya. List. 1386/1387. 
ws-vółcze!inej. 1358. L'st z klra
u. 1394/1395. 
Garliński Józef. Głos wolnego świata. Lurczyński Mieczyslaw. Maiiana es 
1369. otro dia.... 1380. Drobny prlyczynek do 
GiertYl"h Jędrzej. Niemcy. 1345. biografii autora "Wi,osny i w:ma". 1393. 
Glosator. Z CzaS.opiOO1 kra
owych. 1348. L. J, Nota tlłuma.oza. 1J94 1395. 
1351. 1355. 1359. 1360. 1361. 1366. 1376. Lakociński Zygmunt. Ludwika Broel 
1377. 1380. 1386/1387. \388. 1389. Plater. 1369. 
1390. 1396. Lastowski Zenon. Wigilia w kacecie. 
Głosy Przy9aciół i Czytelników. (Po 1359. " 

miel1Ci Mari'an'l Hemara). 1365. Lobodowski Jozef. Worek Judaszów: 
Gniatczyński Wojciech. Ka.niJmła, nef- Noso.
żec l"awinił. 1350. Nowości wy- 
ryt. świadomość. 1354. dawl1Icze. 1353. Precz z angres.tem, 
Godlo ..8007", Mój piel1WSzy rok na 1356/ 135? Barow sję w

ydz.ę. 1360. 
emigracji. 1371. Jaik tu ryć? 1361. Podroze "ksZJtałcą. 
GoldschłaJl; Fryderyk. Krętki w litera- 1363. ,,
aik wam w sma'k. 1365. 
tUlTze pi,knClj. 1347. Tryumf
jąca zairaza. 1
66. Na balu, u 
Goli Edmund. Składałem "Wiadomo- weteranow. 1.367.. 
aJgorszy 
wod. 
m06ci" w Bmkseli. 1351. "Ja piszę takie 136.8. "Moza
la bles,y . 1371. J
I pan. 
wiersze. które tylko ja roZlUmiem i Pa,
 t
'kl
 p
e
enSJe. 1372. Proszę panI, Lub- 
Bóg". 1374. 'l1Ie 1SItme.Ją. 1373. Stary. ml
n 
ad L!vro_ 
Gomb1"Ow:oz o Ja.ncie. 1371. a1
. ,,1374. ..Kudy. SI
:Jlkl
ICZ;o/w! do 
G b k' Zb" K J1Ik' . II1Iego. 1375. MackiewiCZ I1Is.zczv poe- 
ra ows I I.gmew.. a I. z notatl1l- tów. 1377. Testamell1t niepoko.rnyc!1. 
ka. 1345. PanIe Mieczysławie. 1361. 1378 S h " . 
Grynberg Henryk, Na zasadzie wLględ- .., .zac mat mOim wrogo
. 
ności. 1349. l:ydows'ka tematyka w pol- 1379. Ten!s. -. gTIIi szlachetna,. 1380. Nle- 
.. . 't. potrzebne ZYCJorysy. 1382 O cell1zurze 
slkJl
 lIteraturze wspo czes[1.e
. 1361. W r t h . M . k' . 1 . 383 Ol . ..' 
imię przyzJWoitości. 1389. lS. ac I msz oWl1Ie.. . Implj- 
Guzy Piotr. Ciemne skle1Ji
:1':e (fll"a,gment s,kle tere-fere. 1384. 
ledY b
em gra- 
w. . . ) 1351 - mdomem. 1385. Dwie Rooje. 1386/ 
po lesel. . 1387 N. Ik. vt 1388 --" 
Giintber Wladysław. Mój emigracyjny .. :epo ,oj
ce c. a.ty. . 
 
Londym. 1371. Podwójme Zinac;zeoie lwaoh. I pllUslkwlalkach. 1389. Starzv. I 
..Wars,zawiamiki". 1392. rnłodtzl. 1390. Ma
eHanada. 139
. Nle- 
Halski Czesław. Kroni'ka muzycma. 
g
ny fotel. 
392. Dla
zego 
Ię c
e- 
1344 1353 1354 p.am. 1393. Pa1ęcZa.n:e I posazna Sle- 
H b . t Zb .' . . O K .. W . ,notka. 1394/1395. - JesLC,ze o MajakJw- 
er er Igmew. aZlmIe.rzu le. . .. 
rzyńslkim. Zap:ski do wspomnień. 1363. sk:rm. 13
4.. 'fra.gedla anida.
uzYjska. 
. . d .. k 1366. Sołrel1lcyn bez za!J!:adkl. 1369. 
Horzelski Jerzy. Znaj uJjąc Się w r-DpCe. P . h.' 1370 Oz . 
1370 Decl Jszpanscy. . y Je- 
IwaÓska A!icja. Pogrzeb Ha-esa. 1361. ::.
y 

7a'
i:ó 1386/138
 1388 
Jankowska Helena. Nowy seLon teatral- "L
CZY
'! o I lej w awan
a y. 139.1. 
1972-1973 D ' M r "1373 
alksyml'lJall1 Wo.),oozyn. 139::!. Cvrul.' 
ny w:: omu o I
ra . . lJl:eLbyt przytomny. 1393 Ob. L J. 
,.DY'rekt?T opery Jean AiI1iO
lha. 1390. 1394/1395. .' 
Janowski Adam. Po pO.2T'zeble Hemara. Lob " b La t k . Zen 1359 
1365 .. uz o. s OWS I 'on.. . 
. Mal"kiewicz JÓ7.ef. Z ksiąŻ1ki, której nikt 
Janta Aleksander. Droga generalslka. n:e chce wydać. 1344. W ciernillJ krzyża. 
1356/1357. Krótki wiemz. 1362. ,.prze- 1355. Pomnilk katyńs'ki. 1356/1357. 
cież Wam ni,e umieram". 1365. Miny i Poeta osta,tniej linii obrony. 1365. Nie 
maska. 1371. Dwa listy Józefa Retinge- rm:wiąza.na zagadka Aletksandra Sołże- 
ra, 1381. Marmur i mur. 1384. n:cyna. 1366. Michał K. Pawnk'O/WSlki. 
Jasiński Zbigniew. Arturek. 1384. 1377. Arzeg\ąmjąc albumy z wycill1h- 
Jesman Czesław. l:ycie i 
ierć ootat- mi. 1379. 
niego cesarza WSlZechrosói. 1349. Wyż- Mantel Feliks. Festiwal w Salzburgu. 
sze stu.dia białorusikie. 1354. Krzyżacy 1394/1395. 


1345. 1347. 
1360. 1361. 
1366. 1367. 
1376. 1378. 
1386/1387. 


ob' 


Wykaz 


1350 
1362. 
1369. 
1379. 
1388. 


:\1aurer Jadwiga. Sobowtóry. 1346. PJd- 
róż na wybrzeże Dalmacji. 1380. Paweł 
z legend
. 1369. PaJn MichaJ. 1377. 
Mitkiewicz Leon, Moje spó:imione re- 
fłeks
e o dT. Ret:mgel1Ze. 1366. 
Moskwa Paweł. TwalrL mł.od'OŚci. 1360. 
11wan młodości (Ił). 1376. U brzegu. 
1394/1395. 
Mostwin Danuta. J'oka.sta. 1390. 139\. 
1392. 
Mół. Mati.sse i AJra
orn. 1353. Wśród 
ks.iążck. 1383. O Wojoiechu Krecie. 
1388. 
NagUkówa J. Wiktor Tyszedki. 1367. 
Na
a "Wiadom
i" za JJ.aijIWył,itndej- 
s.zą ksi.ą.ż.kę na emi!Jtracji. 1383. Prle- 
bieg obrad jmy. 1389. 
Na
ody Fundacji im. Alfreda Jurzy- 
kowsikiego. 1356/1357. 
Nasi auiłOI1ZY. Lisiedka Alicja. 1349. 
Guzy PiołlI". 1353. Lubaś CU/!1Inelly Ja- 
l11ima. 1371. Jasińslld Zbi

. 1384. 
Fisohlow)tz StanjlSiłaIW. 1390. 
NastępC2. W ocz.ach Zachodu. 1371. 
1378. 
Notatki wlioskie. 1349. 1355. 1358. 1364. 
1368. 1379. 1380. 1394/1395. 
Nowakowski Tadeusz. Z dzieo.nika lek- 
tury. 1347. Pożegnarnie niepopraWIlej 
1356 1357. Być w Rzymie i... 1358. 
Nowicki Jan. Trema. 1344. 
Nowotanka Róża. Pienwszy ro.k. 1378. 
O Baliń
im w b,aju. 1389. 
Obr1iJZY RuszikQwsikieeo. 1396. 
Ostrowski Jan. Jeremy Ben
h'lm -- uni- 
wersalLny wyspiall1Z. 1369. 
Pałacz. Przestaję palić. 1372. 
Pandora. PusZJka. Chi.ny w świecie. 1344. 
Wschód i Zaohód. 1345. Upiór Stalina. 
1347. Zbrojenia sowieckie. 1348. Obóz 
narodowy. 1349. Bóg Mao. 1350. BeT- 
pieczeństwo. 1351. Na Blisikim Wscho- 
dzie. 1352. Peikm-Waszyngton. 1353. 
Pentagram. 1354. Europa. 1355. Strajk 
górników. 1356/1357. Opozycja nie- 
mjlOClka. 1358. Obrona E'llTopv. 1359. W 
Egipcie. 1361. Wa5Z)o111j!Jtom-Pekm. 1362. 
Ryzyka "OstpoJit:lk". 1363. Odpl1ężenie. 
1364. Giap - Nixon. 1366. Sowiety na 
morzaoh. 1367. Zajścia marcowe. 1368. 
Ratyfibcja. 1369. Nixon-BreżJ11.iew. 1370. 
Fra.ncja w Europie. 1371. Li,terartura w 
'Okowach. 1372. Japonia. 1373. Tl1Zecia 
wojl!1a światowa. 1374. Na Środkowym 
Wschodzie. 1375. Dialog filozofów. 1376. 
Przed wyborem prezydenta. 1377. 
McGove1111. 1378. Izrael w Ameryce. 
1379. Andlrej Sachal1'OW. 1380. ElIIfopa. 
zawożona. 1382. Na rówrnj pochyłej. 
1383. Walka o wnme. 1384. Olimoiada 
1385. Przemia.ny na - Blisikim WschOdzie: 
1386/1387. Geometria po1iJtydd świato- 
wej. 1388. PalesJtyńczvey. 1389. Prze- 
miany w Azói. 1390. Międzynarodów- 
ka terroru 1391. Niebezpieczeńsi!MI0 
konfere.'1cji. 1392. NtxJI:J II. 1393. 
UkJad ni
mi'ecko-niemieck,i. 1394/1395. 
ROTgj!,rdialSz a'ra'bslki. 1396. 
Pankowski Marian. Kartka z rękopisu 
Leśmiana. 1382. 
Paszkiewicz Mieczvslaw, Listy do przy- 
jaciela. 1373. 
Paszkowski Lech. Tom piąty ,.\1ateria- 
łów". 1362. MaLI,owsiki i Witkacy",. 
Austra.lii. 1384. Ma[mowski i Witkacy 
w Aus
,ralii (2). 1386/1387. 
Pawłikowski Michal K. OkmJ na R0IS1ę. 
1345. 1348. 1350. 1356/1357. 136(\. 
1363. 1366. 1367. Ob. SZechtcT Szymoo 
ora:l Kars'Ov N:ln,a i Szechter Szymoo. 
StQC,kl!1Jlm. 1377. 
.,PazjlO'Wi-e K,ról'l Zygmunta" w teatrze 
..Syrena". 1354. 


treści 


rok 


1972 


wyjaśmenia. 1380. Okll1o na RosJę 
(przeł.). 1380. Ob. KIJI'sov N.iI!1a. 
Szubska Barbara. Polaik z wyboI1U. 1365. 
Sołżenicyn jesZJCZe inaczej. 1375. 
śmieja Fłorian, Powrót z emJigracji. 
1374. Czy "cudzoziemiec" był Pold- 
kiem? 1377. 
Świo;:cicki Marek. Raja z Turlki naJd Stry- 
jem. 1379. 
Tamawska Maria. DaT poety. 1365. 
Tamaw$ki Wit. Nowe aforyzmy. 1356/ 
1357. Conrad od w,ony domu. 1358. 
Nowe aforyzmy. 1372. Oonrad w r. 1920. 
1367. Conradowslkie drobiaJZ
i. 1374. 
Doko()i/a zaga.dn.:eń nowoczesnej powie- 
ści,. 1392. 
Terlecki Tymon. Katherine i Florian. 
1367. 
Tiche-Falencka Karin d Rodzińska Artu- 
rowa Hałina. LasIk.i nowojors:k.ie. 1358. 
Tomaszewski Adam. Z kira9'U Warty. 
1354. l:aglowcem po Bahamadh. 1394/ 
1395. 
Tomkiewicz Mina, O gwa.łcie przez 
czarne s.zJk.Jo S7J1ruki. 1382. 
Toporowski Wieslaw. Wyspianski i pi- 
saJ'lka z antypodów. 1349. WV1kład o Ja- 
n:e Laskim. 1354. Fra.nz Hellens (1881- 
1972). 1358. 
Lornica u-Ia.ndzikie. 1363. 
Pani de Stael w Łańcucie. 1372. W 
SZJwajcaJri.i o poW\Slta.nilu 1863 roku. 1373. 
Thomas Moore i Polslka. 1376. Jchall1il1cs 
BobrowSki. 1378. Eoiln McWhi1e. 1380. 
PoloOlltisiłyka w Oxfordzie. 1381. Stulecie 
=1!1Iej :ks.iążlki. 1389. Polonica.. 1396. 
Trębicki Kazimierz. "FederalilZJJ1" i 
,.imperiali=" Józefa Piłsudslldegc. 1349. 
Turysta. Największa księgamia świata. 
1370. Cz;arna dama. 1373. Angielska nie- 
dziela. 1374. Stacja kolej.owa Sherlocka 
Holmesa. 1375. Młodzi goście. 1376. 
Uła.s.kawiorna garncami'a. 1377. BobTOwy 
dom. 1379. 200.lecie "Encylk.lopedi.i Ba"y- 
tyj&kliej". 1383. GIrY woje'!1l1le. 1385. 
Fałs.zerstJwa w British Museum. 1386/ 
1387. ZnikaUące drrewa. 1391 Histo- 
ryczne okulary. 1392. 
rzysięga sądo- 
wa. 1393, 
Tynnand Leopold. Cywilizacja komu- 
/I1'i.zJmu. 1349. Co tJ jest ola.n? 1351. 
Polioja CZ)"li sumienie. 1352. 
Vincenz Andrzej. W Heidelbergu pod 
mak,iem MiOkiewicza. 1389. 
Viocenz Kazimierz F. Pocztówka '.e 
Sl/Wajcarii. 1380. 
Wacbowiak Stanislaw. Kochany przy;a- 
cielu. 1362. 
Wandycz Damian S. PieJTe Boulez w 
NJwym JorIku. 1350. Wspomnienje (J 
Gustawie BychoW51kim. 1364. 
Watowa Paulimi (Oła). SZJ11!UII". 1348. 
Weinstein Jan. Pawła Sta.I1zeńskie;l/lo 3 
laJta z Beckiem. 1383. 
Weintraub Wiktor. Roman Polla1k, 1886- 
1972. 1376. 
Wernik Romuałd. RYSoOwn:.k doslkonały. 
1359. 
Wiadomości i komentarze. 1349. 1351. 
1364. 1369. 1377. 1382. 1396. 
Wieniewski Ignacy. Sny - tajemniczy 
dar bogów. 1345. O ni.eprzystojll1JŚci w 
Erterai!Ur:ze. 1386/1387. Napoleon o "lIid- 
dz;ie" i .
ZJie". 1394/1395. 
Wiel1'Zyńslli "h .kJraju. 1378. 
Wilding-White Ałec. Mareik Chmielo- 
wiec i RA!P. 1352. 
Wittlin Józef. ob. Kesten Hennann. 1348. 
Oortona. Luca Si,gnorelli i Śiw:i1;4a Mał- 
gJiI"Zata z CoJ1ton y. 1384. 
Wittłin Tadeusz. Sentymenta.Lny k.ról hu- 
moru. 1351. 
Wpła.ty na fumdusz "Wiado()mo
i". 
1356/1357. 



 
 
. 


za 


Pieńkow'iki Jerzy. Tematy nieprzyjem- 
ne. 1348. Zegarek. 1369. 
Po śmiel1Ci Mariana Hemara. Wyjątki 
z listów do "W.iadomosci" i do przyja- 
ciół poety. 1356/1357. 
PospieszaIski Antoni. Wieczór na Ealm- 
gu. 1354. Z miSiją brytyjską w Polsce. 
1359. ŚWiadek wydarzeń. 1379. Rama- 
no() PolaJCOO. 1384. Antymonodia.. 1388. 
1389. 
Pragier Adam. "Ostpoli,tiik." i s,prawa 
poLs'ka. 1360. Obywatelsikie wybocze- 
nie. 1361. AugllSlt Zaleslki. 1366. Carl 
Gustav Jung. 1379. BJlomk.e - czyli 
noc. 1396. 

rasa niemiecka o ks.iążce Ma.ria.na 
PaJ11kOW5lkiego. 1373. 

11z.ed pI1ZYlZlnlalTAiem nag110dy "Wiado- 
mości". 1360. 1362. 1368. 
P.rz.edśw.iątecZJne pJ1iZJądki. 1355. 
Przy borowski Henryk. Towarzysze bro- 
n.i. 1354. KaJ1llki z 11otatnika: za,waJooy 
namit()t. 1378. CadiUac. 1384. 
Przybylski Wojciech. Kronilka sZlWajcar- 
sika. 1352. 
Przylaski Bronislaw. Spoj:rzenie na 
warsztat poetydki Micikiewicza. 1360. 
Obrazy Sukiennicikiej. 1390. 
RAP (Rad:lCall Altem,atives to Pri&on). 
Dwugłos o nowym Sto/Warzys.zeniu. Ob. 
BadowiCIZ.ÓWlna Marj:a i Wilwl18-White 
Alec. 1352. 
Rapacka Jadwiga. Pra/WdJa. 1378. 
Rey Robert. Emi'granci. 1361. 
Rom:ińska Arturowa Halina i Tiche- 
Falencka Karin. Las.k.i iI1iOwojJrskie. 
1358. 
Romnnowiczowa Zofia Groby Napo- 
leona. 1372. 
Ros Jerzy. Pamiątka z E
i'!,)tu. 1371. 
Rostafiński Wojciech. Unąd do spraw 
aeronautyki i przestrzell1i koomiCZJl1ej. 
1350. Co dalej? 1351. 
Rowiński Krzysztof, Polo
ica. 134
. 
1360. 1382. 1389. Chouin Express. 
1368. - 
Rozstrzygnjęcie komktmsu "Wjadomo- 

i'" na szik.ilC aut.obioOgrafic7JnY p.ił. " M ój 
pieI1W5,ZJy rOik na emi!ll:raoji". 1369. Pra- 
ce ni3lgrodzione: ob. Godło ..8007", ob. 
Za,r.zycki Tadeusz .i :lerańslka AJma. 
Rydzyń'ika Liliana. Gdy się spootk.amy. 
1396. 
"akowski Juliusz. Czermańs'ki w listach 
i wspomnieniu. 1360. Opowieść 00- 
że
nalna. 1365. 
Siemaszko Z. S. Praca Ciecha!1.owslkie- 
go. 1358. 
Skowroński Tadeusz. Polonica brazylij- 
skie XIX wieku. 1388. 
Sobotkiewicz Stanisław. .,Bwe mij crzor- 
m.oborowyj ". 1360. 
Solski Waclaw. SłII"ach. 1389. 
Stanhope Elżbieta. Cerlldewka pod Pary- 
żem. 1384. 
Starzewski Jan. W obl1Q!1ie dyplomacji. 
1374. 
Stempowski Jerzy. Z kl)respondene:ji Je- 
rzego Stem,)XJW'SIkiego: List do Tadeusza 
Nowakowskiego. 1353. 
Struś Adam. Gaudeamus w cydu cie- 
mi. 1392. 
Struve Gleb, pneł. Lobodowski Józef. 
Przyjaci'el Midhał K. PaJWllilkowski. 1371. 
Strzalkowski Wieslaw. Księga k.ongre- 
so.wa, 1370. 
Strzetelski Tadeusz. Ospowaty AI.i z Tan- 
geru. 1373. 
Surynowa-Wyczółkowska Jani.na. Mar- 
celito. 1356/1357. Moje argentyńsikie 
dzieci. }367. ,.DU5za Quebrady". 1392. 
Szechter Szymon. CLaS zatrzymany do 


BOMBA Y EMPORIUM LTD. 


WALLIS ROAD, LONDON E.9, 
tel.: 01-985-7186 


zawiadamiają ze znane 


potrawy 


. 
l 


pierwszorzędnej jakości 
przyprawy marki: 


. 
ze swe) 


orientalne 


BOLST 


BOMBA Y 


RAJAH 


nabywać mozna we wszystkich sklepach delikatesów 
oraz w sklepach żywnościowych 


DYSTRYBUCJĄ 00 SKLEPÓW ZAJMUJĄ SIĘ RóWNIEŻ 


POLSKIE HURTOWNIE 


"",,
 
--



....:
-..,
?
..

-



 


,.
,"
'.
a_
""'
.'.."""". 


ł .. 

",...... 

 ...".. 
 


..,.... .., , --- 
ł Stawki prenumeraty 


w 


r. 


1973 


lcWlllrtał 
 cały rok 
WIELKA BRYTANIA (£) 2.50 5.00 10.00 
STANY ZJEDNOCZONE 
I KANADA ($) 7.50 15.00 30.00 . 
FRANCJA (Fr.. Er.) 35 70 140 
SZW AJCARIA (F
. uw.) 35 70 140 
BELGIA (Fr. belg.) 355 710 1420 
NIEMCY (DM) 30 60 120 
WŁOCHY (liry) 4125 8250 16500 
INNE KRAJE - 
RóWNOWARTOść ($) 7,50 15.00 30.00 


Kwartalna dopłata n wysyłanie pocztą lotniczą $41ub £1.25 


_..,,,.,.......... ............... ............................ ...... .. .. ...,....... .....,...., ,.."".. ....", 


Anonim z XVI wieku. przeł. I.obodow- 1:ytomirski EUKeniusz. Jalk ptalki. 1379. 
ski Józef. Sonet. 1370. 
Balicki Stefan. ModJj,twa lwl!'dynala. 
1344. 
B"Jbkowska Barbara. Sen. 1349. - ZlO1y 
paJnltofele'k. Kra1 szaty. \393. 


danowiczowa Zofia ob. dzi-aJ "Pro- 
za . 
lkowniD& Robert, przeł. Przyłuski Bro. 
nisław. De gustilbus. Myśl z obczyzny. 
\382. 
Calderon de la Barca Podro, przeł. 
Lobodowski Józef. Do Fi.lipa IV. N:I 
kJwia.ty. 1370. W iIl1OCY. Do świętego Izy- 
dOTa. 1394/1395. 
Cervantes Saavedra MiKuel de. przeł. 
Lobodowski Józef. CygaJ:Jecz;ika. Sonet 
- modl.iJtwa. 1370. 
Chabro,,'ski Tadeusz. Cztellma.sl\iu wspo- 
możycieli. Św. JÓLef. 1374. 
.'rajlicb Anna, Pory :roiku. Nemwv. 1379. 
Pompeó-a. Santa MI3JT:a Ausilial\ir;ce. Z 
Florengi. "H. 1372. - Samoobrona. 
1388. 
Fryłing Jan. Spotkan
e z LaUlrą. 1346. 
- Dwie fras.z.kj na jed:Je
 sLpał.a. \348. 
- WYiI"dk. 1374. FrasiZki. \369. 
Firas:zJki. 1384. 
Gongora y Argote Luis de, przd. 1.0- 
bodowski Józef. Sondy. 
Grynberg Henryk. Pa,lmy. RellI1oka41l1a. 
oja. W:ł
rz;iernny sipacer. 1378. - Hemo. 
fiJ.:a. W tropiku bez zmialn. 1382. Ob. 
Stearns R'ornald. 1378. 
Hemar Marian. Moja lwowska t,sdmo. 
ta. 1365. 
Hoffman Ewa. ROLmOwa. Geometcia. 
1388. 
Horacjusz. przeł. Wieniewski Ignacy. 
Naotrętny s.nob. 1356/1357. 
Hughes Te..], przeł. Rostworowski Jan. 
Z 1"Ozmówek poob:
dTIo:ch kuka. 1358. 
Ihnatowicz Janusz A. Quis dives m 
re!!J11O paup.ell'um. Hamlet prlem
enJiO- 
ny w cyu.rys. Mat,ki. 1354. - 
opo- 
lud'nie z fau:lem grającym na f1etl!1i. 
Da.nte u buegu Stybu. 1383. - O 

wic:e. Pogoda apoka,lilpt)'CZJ1a IV. Les 
adioox. 1386/1387. 
Iwaniuk Waclaw. Spaceshi'P Apollo 15 
JoumeylS to the Moon. 1346. - Wsry- 
stko WTaoa do tych sa.mych ciem.i. 1350. 
H:eraJ11Chie. 1356/1357. - Myśli 
wierszem i pI1ozą. 1374. - Złote wy- 
brzeże. Refleksje. 1386/1387. 
Janta Ałeksander. Nowe pl1ze5l\irOigli: Wa- 
tle1"loo. Cią,g
ość. TI1ZY takty. l:ycrenk 
Hailku na temat pe.w'nych Polalków. 
Spojrzenie w pI1Zyszłość. ł"TIzyk,ład. Baj- 
ka drulekowschod-n.:a. List 
ończv. Re:n- 
kamaoje. Klucz. Recepty. 1351. 
Juana Ines de la Cruz Sor, przd. 1.0- 
bodowski Józef, Kocham.ka srokam 
który mnie wz;.garoroną os
.wia. 1370: 
Kobmński Boleslaw. Roik 2000. 1347. 
- Muza. 1379. 
Kowalik Jan, SIOOCZ.ÓW nad Wisłą. 
W
atr. 1374. 
LegeŻyński Stefan. Wiersze lomdyńskie. 
Ozennamsko. Z mego dkma. 1372. 
Leon Fray Luis de, pl'reł. 1.0bodow- 
ski Józef. Sonety. 1370. Noc spoikoj- 
na. Z życia nieb:ań
lkiego. Ccetlli mar- 
ral!1ił. 1394/1395. 
Lope de Vega Carpio Felix, prrzet 1.0- 
bodowski Józef. SonJet. 1370. Lękam si.ę 
11113 mą kOlTZ)"ŚĆ. H". .**. Kolęda. 
1394/1395. 
Lurczyń
ki 
1350. 
Lobodowski Józef. A!1I!Ia Achm3lt0lWa. 
1345. - MaiI"iam'Owi Hemall"ow'i.. 1365. 
Ob. OailderOl!1 de la Ball'Ca PedI1o, Cervam- 
tes SaavedTa Mj'giUel de" GomlgOl!'a y Ar- 
gcY.e LlUilS de, Juana Lnes de la Cruz 
Sor. Leoo Fray Luis de, Lope de Vega 
CaII1pilO Feliix. Queved:J Vi1łe
aJS Fnn- 
cisco de. . torre y SebH FmncilSoo de 
la. 1370. 1394 / 1395. Św. Jal:'! od Krzy- 
ża. św. Te,
esa Z Aviti. 1394/1395. Wo- 
łOlSiZyn Mz.!symiliam. 1392. 
Mansfield Katherine, pr:zeł. Obertyńska 
Beata. Do St'l,i'Sława Wyspioańskiego. 
1367. 
Mehoffer Zbięniew. Za.ohwycone aOdo- 
ły. ..La cathedrale engl , ou1ie". 1376. 
Obertyńska Beata. Baj!JIll:tc.a. SOI\WI. Pły- 
ną,ł przez:e mnie sm. Pobr:zaslk. Jalbł.ko 
i śmiell"Ć. 1347. ob. Mansti:eld K3itłle- 
Til11e. 1367. 
OIasek Tadeusz. Czasy. 1363. 
PP.ar5= Padraic Henry, pr.zel. Śmieja 
Fłorian. Mailka. W,:drowiec. 1376. 
Piaskowska-Humióska Janina. Frasobli- 
wemu ś.piwuję. 1396. 
Przyluski Bronislaw. Ws.tę!P11e ooisamie 
c?:'owie'ka. ***. 1346. - Dla kogo? 
1356/1357. FraJSZlki. 1375. Ob. 
Brownmg Robert. 1382. 
Quevedo Viłłegas Francisco, pruł. 1.0- 
bodowski Józef. Sorntet wykładający jaJko 
wszy1'ko śmieI1Ć zapoWlia:da. Na Rzym 
w slW)"Ch ru.;mach z:agrzeba.ny. 1370. 
Rey Sydor. śpiew ptaków. W nas,zym 
ogródl\cu. 1355. 
Rostworowski Jan, ob. Hughes Ted. 
1358. 
Rudis Jan. Przedwiośnie. Strrz:ała. Nie- 
zwiędła wodla. Genezi5. ZdaJ1"ZeII1i.e 
klWiletJn
owe. 1388. 
Sołs
i Wacław. Benga,lskie ognie. Lisz. 


Wręczem.ie .nagród im. Anll1Y Godlew- 
sIWej. 1356/1357. 
Wylk3rz trclci za r. 1972. 1396. 
Zambc7;'cka-świaniewiczowa Olimpia. 
His.toria kaolicZiki wiazynskiej. 1384. 
Zarzycki Tadeusz. U stóp Ur.iltorco. 
1372. 
Zastępca. Jeden numer .,Tygod.,ika 
Powszechnego". 1375. 
Zbyszewski Karol, Mariail1 n-a zwyczaj- 
nie. 1365. 
Zdziechowski Kazimierz. Lewis Namier. 
1351. Jesroze o .,00tpolit.Ik". 1355. 
Ziarski Tadeusz. "fTzerlWij ogień". 138
. 
7ieliński Adam. A Pol6n:a. 1366. Ś.p. 
Pedro Ooreia Marques. 1383. 
Zimnter K. Szczepan. 400-lecie pie.rw- 
SLej dmkami cyryliclkiej w Wi,Lnie. 1385. 
1:eleński Władyslaw. U źródeł obmowy 
Boya we Lw.owie. 1350. Jakież imię 
zos.tawię SY1T1owi.... 1352. Decyzja Boya 
we Lwowie. 1353. Jeszcze o Boyu we 
Lwowie. 1374. 
1:erańska Alina. W pog:01lli za n'OTmal- 
nym życiem. 1371. 
1:ochowski Stanislaw. Nume,r rej.es1tra- 
cyjn'Y. 1349. Przygotowanje do alannu. 
1350. Znów na kursie. 1353. 
1:mkowska Helena, Z pracOlWl11.i pisar- 

,k.=ch. 1391. 
1:ytomirski Eu&eniusz, Kanada też ma 
s,wój Stratford. 1356/ 1357. Spowiedź. 
1384. 


POEZJA 


\łieczyslaw 


WaiI"Sz:awie. 


....... 


J 


Iki. 1357 - W l11Iajju JJa ławce. 1361- 
Stearn'i Ronald, przeł. Grynberg Hen- 
ryk. Nowa. to nic nowego. On nabywa 

 mną mól. Disa G:ra.ndiflon. 
1378. 
Sznarbachowski Wlodzimierz. E'fotyk. 
Schodz;ą ku mO!7;u. Rocque Brune. 
Maszym'i5tce. Sa,LZJburJt. 1385 
Śmieja Florian ob. Pea'rse P
draic Hen- 
ry. 1376. 
Św. Jan od Krzyża, pl1reł. Lobodowski 
Józef. Pieśń, ktlórą śpiewa dus.za w 
czułym sojusZJu z Panem B
i'em. Pdeśń 
o Ohrystusie i duszy. ***. *..... 1394/ 
1395. 
Św. Teresa z Avili. p
zel. Lobodowski 
Józef. Wiersze lJrodlJOll1e z ognia milło- 
ści Boga., którego w sobie oosi.ła. 1394 
1395. 
Torre y Sebil "'rancisco de ła, przeł. 
L
bodowski Józef. Na urod'z;lWą łowczy- 
Olę, która gdy spoczywała we śnic 


a j
 uci
a. 1370. Do Panny 
NaJśwlętsZej w roz:pac;roe1 samotnosci. 
1394/1395. 
Wieniew5ki Ignacy, ob. HoroqjlUSiZ. 
1356/1357. Luki'
ł1nlowe pal10die 
poe
i. 1377. 
Wołoszyn Maks.vmilian. przeł. Lobo- 
dowski Józef. Z p.Demcnów 
uch011ie- 
mych". 1392. 
Woroszylski Wiktor. Za'Wada galtun- 
ków. Prorocy prawdziwi i mll1iem,ani. 
Włady
ław Broniewsiki. MłyI!1¥. 136::!. 
Wygodzki Stanislaw. Nowe wiersze. 
1386/1387. 


RECENZJE KSIĄżEK 


Alf-Tarczyński Tadeus.t: Dwu,I1;łos o 
kapraJu Szc;zatpie. 1367. 
B3IlIdelailre Cha.rles: ,,sLtuika romoo- 
tYOZl11a - Dzienniki poufne" ob. Li. 
siecka Alioja. 1361. 
Benedykt Stefan. Roik 1920 - po an- 
gielslku. 1378. Działo się na Wierzbo- 
wej. 1383. 
BieńlkQlWSlka Danuta Iren.a: "Pieśń su- 
chł:lgo jęJ.YIka" ob. Miązelk Bonifacy, X. 
1381. 
Bugaj Anna. Owoc wdzioęczmo
ci. 1366. 
ChcilUlk Ai11dro:ej: "W
zvta w luaeJu" 
ob. KaJT'e1n Tama,ra. 1375. 
Chciuk Andrzej. Is1kra w popiele. 1347. 
Chmielowiec Michał ,.Happy-e'nd" po 
ro&.u. 1353. Pamią,tka rodz:l:'!:na. 1375. 
ChomoviU V. KaJndvba I. Lukya.ncn..o 
L. V. 3Ind .others: "Ferment m the 
Ukra.:me" ob. Lewiokvj Bon's. I 35:!. 
ChOl1omańslk.i Michał: ..K.otJły Beetho- 
ven.owsikie" ob. Lisie.oka AI.:cja. 1352 
CiechaJn'OlW:'edkJi AmJd
zej JeżelWs'ki 
Bohdaln O.: .,P.ołonica na wyspach bry- 
t}'1jskiich" ob. ZdziechO/Wslki Kazimierz. 
1349. 
Ciech",no'Nski Ja.n M.: "Powstail1ie war- 
sza,wSlkie" .ob. Gadińslkli Józef. 1349. 
Ciechanowski Jan VI Na tropach k'b- 
siki. 1367. 
Oonrnd Jes&ie: ,A Ha,ndboloik of Cooke- 
ry for Sma.11 House" ob. KOSSOW6ikd 
Stda.nia. 1363. 
Cwietagewa Maryma: "Dom kolo Stare- 
go Pimooa" przełoży,li Bień'kowG'koi 
Wiem i PolIak Se.Vvcryn 00. US.:ICC'ka 
Alioja. 1373. 
Cywi,ńslki Bohdan: "Rodowody 11IiepO- 
kornyoh" ob. Halilkowska Te.relS13.. 1370. 
Oz:em;,a,wslki Adam: ,.Urv,ka i drlllk" 
ob. Haliikowska Teresa. I 39:!. 
Danilewiczowa Maria. pols'k,a w her- 
baJ"ZJu z XV w. 1354. UrzecLol!1y Corn'fa- 
demo 1386/1387. 
Davies N.ormalJl: .,Wbite Ea.gle - ReJ 
Sror" ob. \1e
ztow:cz Waler.oan X. 
1393. 
Dąbrowski Stanisław. S:edem lat w Ro- 
sj,i i na Syber:ii. 1369. 
DiJJk David: ,.The Di
ries of Sili" Ale- 
xj!,nder CadQgan, 1938-1945" ob. Zby- 
szelW'Slki W. A. 1363. 
Drobnik Jerzy. BibliolcWa,fi,a wydawnictw 
Księ
I111i Św. Wojciecha. 1359. 
Dybooki Roma.n: ,.si,edem lat w Rsji 
i na Sybe,r;'i" .ob. Dąbrowslk,i Staa1isław. 
1369. 
"DzJieje KałiedlrY H:stori,i Literaltury 
Polslkiej w U.niwersytecie Jag:.elIoń- 
śkim" ob. Chmielowiec Micha.1. 1375. 
Dziewanowski M. K. Polsika niepodle- 
gła pod milkrosIkopem. 1396. 
Frossl3Jl1d Ai11dre: ,.Spo:Jkamlie 
Uumacz:y1ł z j',;zYka !iro,ncuslk j'e:llio 
ohowslki Pa
e.ł ob. POSIOi,eSZG,lslkd 
ni. 1356/1357. 
Fryling Jan. Dwugłos le,gi'OIl11owy o ka- 
pralu SZlClIaPi.e. 1367. 
Ga.le
siki Stefail1: "Jak żyć żeby dlugo 
ż.yć" ob. Wiottli:l'l Toooosz. 1366. 
Garliński Józef. O 00 tloczyła się wal- 
k,;}. 1349. 
GarliTISlki Józef: ..Politycy i Lołil1ierze" 
ob. CiechaJ110lWSlki JaJn M. 1367. 
Goldber1g Lea: "Sonety" ob. Pytel Ru- 
ma.n. 1383. 
Gr:ońslkj Marek .,Od 'S!edmiu kotów' 
do owcy" ob. Mól. 1383. 
Grynberg Hearyk. Dzieje kOlS.T.ma,rll. 
1392. 
Halikowska Teresa. Intełł:lgoo.t pols'ki w 
pOSZ!likiJwaru:u idei. 1370. - O dobrej 
poezJ.i i. 1392. 
Hautzig Ester: "The E:ldless Steppe" 
ob. Zamoll"Siki Ka:z.irn:erz. 1386/1387. 
Hemaif MaJrioan: .,Chl,:'b ku1i1k.OWSIki" 
ob. Chciuk AlTldrrzej. 1347. 
Hostowiec PaJWeł ob. Stempows,ki Je,zy. 
1391. 
Twan:lUk Waoła/W: ,.Lustro" ob. Miązek 
Bonilfacy X. 1364. 
Ja.strum M.ieozys,łaIW: "Es,eje wybrn.ne" 
.ob. Lis,:oedka Allioja. 1356/1357. 
Jaworski Wladyslaw. Zapiski krytycz- 
ne Zbi.gnielwa Pędz
ń
l\dle.:llio. 1351. 
)('ołaikolWS
kJi po 3I11giel
kllJ. 1367. - W 
SZJeTSlZym kontekście: SpóZJn:lOI1e uwagi 
o !książce Ja.nus.m KOIW'alowslkiego. 1373. 
Jelen ChriSJtioo: ,.La Ptlll1jte" ob. Gryn- 
boog Henryk 1392. 
JeżewlSlki Bohd-alJl O. ob. Ciechall1owie- 
aki Andrzej. 
Jędl1zejelWicz JIMlIUSIZ: 
ob. Ubioako KOII1iI"ad. 
Karczewski Marceli. 
Leiltgebell"a. 1392. 
Karren Tamara. DI1O'hobyoz w Izraelu. 
1375. 
Kli\Sielewsiki Stefan: ,,100 ra;zy Jtłową w 
śO!lanę" ob. PoopielSlZa.lslki AJnił:oni. 1378. 
Koczy Leon. A11torni TY'zemha!UZ. 1383. 
Koła,k0w;1d Leszek: Wybór jeJto pism 


Boga" 
Zdzie- 
A1nto. 


" W s.łu.żbie ide.i" 
1375. 
Dzjeln[liik WidoMa 


. 


-
>>>
4 


WIADOMO.CI 


Nr 1396, 31st December, 1972 


Libicki Konrad. W srużbie 
dei. 1375. 
Lisiecka Ałicja. Michał Ohooomański. 
1352. - Jas,tmn - Rudnioki. 1356/ 
1357. - CudlJOZJiemk,a. Baudelatilfe -- 
Antoni ob. Perza.nOlWski żywy. 1361. - Dom koł{) s'ta
 Pi- 
me:1a. 1373. - WqjdOlW5kll i Kuśm:e- 
"Farutomy " ob. WiOl: "Chleb rzuoony umam1ym", "Stre- 
fy". 1380. - "Nic a.lbo nic". 1381. 
ob. -- Lema groteslka koomiczna. 1386/ 
1387. - Em;
rall1d doslkon-a'ł'y. 1391. 
Lubaś Cunnelly Janina. Cy
al:J'ie i cy- 
ga.ner:a, 1374. 
Lubomil'Ski Stefan. DilaJriooz. Jana 
Szembe.ka. 1380. 
Łobodowski Józef. Stud:a jes£CiZe nic 
wkońoZlone. 1355. - Portret niewy1koń- 
oZiony. 1362. 
Mackiewicz Józef. Na,j,nows,ZJa ks'iąrżJka 
Michała K. PaJwlilk'OWslkie
. 1350. - 
K&iążka o njepdkqjących analog'lach. 
1385. 
Maokiewicz Jómf: "W ci.eni.u k,rZiyża" 
Qb. Siemasłzkl() Z. S. 1375. 
M.aJiJnowsiki BronilsłalW: ,.A Di.ary im the 
Strict Sernise of the Term" ob. PaSizklow- 
ski Lech. 1384. 1386/1387. 
Ml3JSsie Robert K.: "Nioholas a.nd A1e- 
xandra" ob. Meys.ztowioz WaderiaJn '\(. 
1391. 
,.,Ma1el"iały do bi,QgraJfili, geneałogii 
 
heraldyki poLskiej". T.om V. ob. Pas z- 
kowslki Lech. 1362. 
\ifedvedev Roy A.: .,Let HistOiI"V Judge" 
ob. Święcioki Marek. 1360. 
Medvedev Zhores A.: .,The Med- 
vedev paipers" ob. ŚWięc;:.cki Ma.reIk. 
1360. 
Meysztowicz Walerian X. Polska 
"Enei.da". 1377. - Nj,emiecka praca 
o dziejach Polsk.i. 1380. - O pr.6bie 
-r............. II... II................................ .r
 życi'OI!"YslU Milkoła9'a II. 1391. - Rzecz 
. O białym buku. 1393. 
Miązek Bonifacy X. Dramat pami\;ci. 
1364. - Wiek klęSlki. 1371. -- W kiI"e- 
gu uczrucia. 1381. -- O poezji Beaty 
Obertyńskiej. 1383. 
MiJ-ewicz JeiI"zy, X.: ,.P,rQl1ok i łl3Jncer- 
ka" ob. Bu,ga9 Ainlna. 
MO!JIOId Jacques: "Chail1ce and Necessi- 
ty" ob. KosilliS'ki Zdz6s,laow. 1386/ 
1387. Ob. też ow dL:taJe ..P1'1oza" 
O'S1';e- 
szalski Aintoni (1388 i 1389) OiI"aZ Ko- 
ścia-Jtklows.ka J a.n :lI1ta (1394 l 1395). 
\1orelowski Jan. Ks'iążka o ReymOll1- 
cie. 1362. 
Mól: Wśród ksiąteJk: Od SZJkocji t1:o 
Ka,nady. 1360. 1383. Doz,gOll1lDY więzień. 
1394/1395. 
Nowakowski Tadeusz. Z dzienl:Ji!ka lek- 
tury. 1353. 
NOWla'kowski Tadeus.z: ,.Happy-end" 
ob. Chmie1owiec MilOhal 1353. 
Nowiidki Z}IIgmu'11t: ,.Treść i fOl1ffia" 
Ob. Mól. 1360. 
ObertyńS!ka Beata: "Miód i piłOlulI1" ob. 
Miązek BOII1i.facy X. 1383. 
Orłows,ki Loon: "Reymon.t w Amery- 
ce" ob. Morel owsk i Jan. 1362, 
. Pankowski Marian. O W;.tkacym 00 
Zachodzie. 1354. 
Paszkowski Lech. T,om piąty "Ma.teria- 
łów". 1362. Ma.liII1JQwslk,i i Witikacy w 
Australiri (1). 1384. - Mali,n.oowS'ki i 
Witkacy w AU6ltlnalii (II). 1386/1387. 
Pawliooows'k,i Michał K.: ..Brudne nie- 
bo" ob. MalClkiew:Ol Jóref. 1350. 
Pawlikowski Michal K. LennontolW'ia- 
n,a Eugen1uslZJa l:ytomlfsk]
. U68. 
PerzanolWSlki Lucjan K., KJuczmiell"Czyk 
Am'tOll1li: .,Nie ma chleba bez wo']o){)- 
ści" ob. Pandora. 1368, 
,Pędzińslkoi Zbi
niew: .,Z notatil1ilka sze- 
regowego I1ecenrzemta" ob. Ja:worski 
Władyslaw. 1351. 
Piaskowska-Humińska Janina. O sone- 
tach l:y'tomirsk
ego i 
nnych w;ers
ch. 
1351. 
Pimohes Rosema.ry and WQod Anthony 
(ooitms) "A BUrqpe3Jn Aa-mori-ad" ob. 
DaJruidewic.rowa Maria: 1354, (An aiI"mO- 
ria,1 of KJ'lights of the Goldem Fleece 
aJnd XVth oe'!lliUry Europe from a eon- 
terJ1iPor.aJry ma.nuscript w
t:h am il!1 tll"o- 
ducl\iilQn to PQlm hera.!d,ry by Klec- 
. Pillewslki Benna,rd J.). 
P11sudsł:i Józef: _,Yea,r 1920" Qb. Be- 
nedyikt Stefa,n. 1378. 
PollOll1rslky AmItOI!1!y: "PoJi.tics i;n Indepen- 
dend Pola.oo. 1921-1939" ob. Dziewa- 
'I1lowski M. K. 1396. 
Pospieszalski Antoni. SLCZęŚCi arz, który 
spotkał Boga. 1356/1357. - Sto porcji 
dJobre@o Kirsie1a. 1378. 
Pragier Adam. Wolin ość w nieowoOli 
\J63. - KomunilZl!T1 na co dzień. 1382. 
Przyborowski Henryk. Okienko. 1365. 
Pytel Roman. 
ie$ń z bólu dwóch 
ojczYZJn poczęta. 1383. 
Rhode Ootth,oJd: "Polen-Li,tauen voa 
EJnde der Ve!(ib
lndlllng mit Unga.rn bis 
wrn En,cte der Vasas" ob. Meyslzto. 
wilCz Walerian X. 1380. 
RóżelwilOz Taldeu,,"z: ..
l1LyJtot'owa.n:e d"O 
wiec:zo1'1u aurtJorslkieg,o" ob. Mól. 1381. 
Itoonicki AdQlf: "Teks'ty male i mn.ie1- 
s.ze" ob. Usiecka Alicja. 1356/1357. 
RukallSlkw Silgmund: "VoY'ages d'un em- 
mrure" 00. Mól. 1394/1395. 
Sak owrslk i Julirusrz: Da
ne i nlowe la,ta 
ob. NOlWalkows1i TaJdeursiZ. 1353. 
Scheps Samuel: "The Dethromememt ot 
Oold" ob. Zdiziechowslki KaJzimoeiI"z. 
1358. 
Siemaszko Z. S, Kościól w k'rzywym 
ZlWierciadle. 1375. 
Speer Albert: "The Thi,rd Re:ch Me- 
moilT" .ob. K'OSS'OIws,k,a Danuta. 1364. 
StarzeńsIki PaJWeł: "Tmzy lata z Be- 
okiem" ob. Bemedy1kt Stefan. 1383. Ob 
w dZiale ,.Proza" Wci
steim Jall1. 1383. 
StempQwskd Jel1ZY (Paweł Host.ow'iec): 
,Od BenlycZJOwa do Rzymu" ob. Li- 

i,ec'k-a A'I-ic
a. 1391. 
Szechtelr Szymon: ,,ozas z,a,trzymany du 
wYljaśn" iernna ob. 'J1Q!}o'rska Bal1barn. 
1394/1395. 
Szembeik Ja.n ob. Zalrańslki Józef. 1380. 
Święcicki Marek. Polowa;:)ie na up:lora. 
1360. 
TamalWski Wilt: ,.Co.n,rad. - CL
o.wie.l( 
- pils,al11z - Po
aik" ob. DaniJewiclZ.owa 
Mami.a. 1386/1387. 
Terej JeI1Zy Jail1rusz: ,.Rzeczywistość l 
pollidyka" ob. Puszka. 1349. 
Topols.ki Felitks: ,,Shem. Ham and 
Ja;phet Jmc." I()b. Wirttlim TadeUSiz. 1358. 
Toporska Barbara. Czas zat.nzymall1Y do 
IWyaraśnienia. 1394/1395. 
Tirościalnlko Wi'ktor: ..Wie,k klęslki" ob. 
""" Miąze!k Bonifacy X. 1371. 
T}llTffiail1id LeQpold: ,.Cyw
LiJz.:aoja komu- 
nilZl!T1u" ob. P'ragie,T Adam. 1382. 
Vam Cruehteo Altain: ,.S. I. Wiltki.e- 
W!IaZ aux sources d'un theatre nouveau" 
ob. Piall1lkoOl\W:lki Mana:n. 1354. 
Wa9 d "OlWSki Bohdan: ..Chleb rLucony 
llmalrlym" OIb. Lisieeka A,Hoja. 1380. 
Wasi,lewska Eugeniita: "The Sij,lver Ma- 
_ domlI1Ja" ob. Zamorski Ka,limierz. 1361. 


w przekbdzie an
idslion p.t. "A Le- 
SJzek Koł,aooOWSiki ReadeiI"" ob. Jaworski 
WładyslalW. 1367. 
Konw':dki Ta.deus.z: .,Nic albo 11Iic" ob. 
Lisieak.a Alicja. 1381. 
Kosiński Zdzisław. Pl1zypad
ik i re
lI- 
la. 1386 1387. 
Kossowska Danuta. TJ1ZIeoia Rzesza ,v 
podlWójnyoh wspomnieniach. 1364. 
Kossowska Stefania. W kuchni CQnt'a- 
da. 1363. 
Kościałk,ows'ki Sromisław: .,Antoni Ty- 
Zenha,UIS" ,b. Koczy Leo'Il. 1383. 
K,awal].eow&kJi Ja'l1USiZ: ..O ŻQlbn.i,emzu c
u- 
łaOZJU" ob. JtalwoTSlk-i Władysrław. 1373. 
KowalewdU Janusz. Zbyrs=wslkj (Ka- 
1'1(1) - .lItrip-tea:Ser". 1376. 
K'owa,l1ka JaJ!1Iłna: ,.Moje 
ty" ob. Łobodowski Józef. 
,.KSlI
 dziejów 7 pu
ku 


be\Sk,ilOh im. gm. K. SOSllIkolW&k.iego 
wydana nak,ładem b. ŻJQbn,ierzy 7 pułku 
ułal:Jów" ob. PrzyborOWSiki Hoooryk. 
136
. 
Kuczm 'remczytk 
Luqj-amK. 
Kuno{IWioz,crwa Maria: 
LilSiedka Al icja. 1361. 
K,uś'n:{w:c.z: A
drz;e,j "St,refy" 
Lisiecka Alicja. 1380. 
Le:tgebe.r Wiltold: "W kwater.ze praso- 
''lej'' 00. KaJ""CZewSlkli Ma:rceli. 1392. 
Lem Stanisław: ,,8ez;semlność" ob. Li- 
sieclka Alioja. 1386/1387. 
Lewickyj Borys. FermeIlJt 100 Ulkranl1łie. 
1352. 
Lilbicki Komad (przygotował do dmku 
i wyda.!): .,Kapral SzcZJa,oa" ob. Fry- 
liT!g Ja.... 1367. ob. Alf-Tarczyński Ta- 
d n u;7. 1367. 


uniwersyte- 
1355. 
ula,now lu, 


........ .... .. .. .. ...... .. .........................
 


KUPUJJ; 


DRUKI. RĘKOPISY, PAMIĘTNIKI, LISTY, AUTOGRAFY. 
\1 APY, SZTYCHY, RYSUNKI, PORTRETY, WIDOKI, FOTO- 
GRAFIE, KOLEKCJE WSZELKIEGO RODZAJU, i t.p. DOTY- 
CZĄCE DAWNEJ I WSPÓŁCZESNEJ POLSKI I LITWY 


. 
. 
. 
. 
. 
. 
. 
.................................................. .' 


R. UMIASTOWSKI 


1, Fountain Drive, London, S.E.19 


DYWANY 



OWE I UŻYWANE 
sprzedaż, kupno, reperacje, układanie, ofert) na łądanie 


ATLAITIC BAY CARPETS 


Stacja 


739, Fulham Rd., London, S. W .6. 
tel.: 01-7368777 
metra: Parsons Green. Autobus: nr 


14. 


....................................... 
....... n. 


...... ........ .. ................ ................. ...... 


12-L E C I E D Z I A Ł A L N O 
 C I 
TYSIĄCE ZACHWYCONYCH PRZEJAZDAMI 
W NASZYCH LUKSUSOWYCH AUTOKARACH 


. 


DO POLSKI 
ANGLO-POLlSH ENTERPRISES L ID., 
WŁAŚC. W. 1. TOMASZEWSKI Z POZNANIA 


....c 


-",-
 r 
 
gdy zdecydujesz sifł V lub sprow.dzić r 
s.m jech.ć leogoś z PoIsIeI 
tenlo I wygodnie 
STAł.E WYCIECZKI AUTOKARAMI 
POZNAŃ-LONDON-POZNA
 
z noclegiem,posiłkami i opieki\. w drodze 


12, 


POLSKIE BIURO PODR6;t:y 
/\NGLO- POLlSH ENTERPRISES.LT D. (TRAVEL ) 
CECIL COURT, LONDON WC2 N4HE. Tel. 01-8363391/2987 
Przy stacji kolej.ki podz!emnej LEICESTER SQUARE 


REWELACYJNIE TANIO 
SPROW ADZAMY KREWNYCH i ZNAJOMYCH 
LUKSUSOWYMI AUTOKARAMI 
POZNAŃ LONDYN POZNAŃ 



przedaż biletów kolejowych - lotniczych 


okrętowych 


Załatwiamy przekazy pieniężne. 
Wymieniamy bony hotelowe (vouchery). 
Załatwiamy przedłużanie ważności paszportów, 
wiz pobytowych i tranzytowych. 
Ponad 50.000 zadowolonych podróżnych 


skorzystało z naszych usług. 


. ........ .... .... ...... .... .... ............ ........ 


r 
. 
. 
. ..' 


.) .. 
W znakomity sposób uzupełnisz listę 
ulubionych potraw dodając do niej 
chińskie dania gotowe 


:t9 


produkowane w Ameryce ściśle według autentycznej 
recepty chińskiej. 


· Pełne danie sporządzone w ciągu kilku minut: 
Wołowina - Kura - Krewetki 
'" Przyprawy kuchenne do zwykłych dań: 
Sosy - Jarzyny - Makarony - Ryż 
W szystko ze specyficznym posmakiem 
doskonałej chińskiej kuchni. 


Wyroby LA CHOY są do nabycia we wszystkich sklepach 
delikatesów. 


DYSTRYBUCJĄ DO SKLEPÓW ZAJMUJĄ SIĘ RÓWNIEż 
POLSKIE HURTOWNIE 


- 


I 


Ogłoszenia w "Wiadomościach" 
trwają długie lata 
Cena 1 cal X 1 szpaltę £2.00 
Zniżki puy wielokrotnych i dużych ogłoszeniach 


- 


- 


- 


Weiss Tomasz: "Cyga.neda Mlodej 

oLsiki" .ob. Lubaś Ou1meliIy Jal!JJma 
1374. 
WeI1gidilUSlZ: ,.,EneUlda." przełożył Wie- 
niewskii Igjnacy. ob MeYS1Jtowicz Wa- 
lenialll X. 1377. 
Wędzilai&JoJSlki KaJTol: .,Pamiętnillki" ob. 
Mack'iewioz Józef. 1385. 
WienilflWSlki Jgnacy ob. Wengi:lIusz. 1377. 
Wn
kom
l1S,ki K!alzimierz: "WSlpomnłe- 
nita" ob. :Oul1kolWSlk-a Helena. 1371. 
Wiloou'kJiewicL JaJn: ,.Pola&: ZJWiedza Pa- 
ryż" ob. W. A. Zbyszęwsiki. 1390. 
Wittlin Tadeusz, "sem., Obaro i Jafe:, 
spól'k.a. z ogr. oop.". 1358. - Na esku- 
lapa tira&zJklOp"isa pro:ed!1l
e.R'o. 1366. 
W1Ql1oszyilrslklL WilkItor: ,,:l:yC'ie M.a.jaJklO/W- 
skiego" ob. LQbodowski JOOef. 1362. 
ZialgÓirS1ki Wa.d1-aw: "WoLność w niewo- 
li" ob. Ptragier Adtam. 1363. 
Zamorski Kazimierz. SrebMJa MoolOn- 
.na. 1361. - ESitera na beZ'kresmym ste- 
pie. 1386/1387. 
ZaJra ńsik i J óref ( opracow-ał): "Źródła 
do ma,jil1,owSlzej hist01'ui PoirsIki. Diari'llsz 
i teki Jana S.6embeka" ob. LubomilrSki 
Stefan. 1380. 
ZibySzelWSlki Kall"'Ol: "Ktoś kto jes
 kimś 
iJnmym" ob. Kowalewsiki Jl3JnUSIL. 1376. 
Zbyszewski W. A. Dia,r:.usz Oadogama. 
1363. - Paoyz W
nczalkiewicza. 1390. 
Zdziechowski Kazimierz. Polon,ica ml 
wyspach brytyjslkilCh. 1349. - Detro- 
nnzaqa z
ota. 1358. 
Żurkow;ka Helena. .,Wspomnoerua" 
Kazilmiemza Wi.JikomilJiSkiego. 1371. - 

us.ta wodJa. 1374. 
l:ymda Bioles.mw (opracował): "B
bli.()- 
grafcra. wyOOlW1Iliotw św. Wojciecha 
1895-1969" ob. Drobn,iik JeTZY. 1359. 
l:yit:omilrslki BugenalUlSlZ: ,,somety " ob. 
F'itaSik/OIWSika
Humi,ńsk-a Jani,n.a. 135 \. 
LeiI"ffiOll1l1JowiaJlIia (Pirzelkła.dy poet
kie). 
LermontQwiana (Artykuly i eseje) 
ob. PalWli,kowsiki Michał Ku 1368. ,.The 
DiSlłlO!1t:/OII1 of LiJtemtUJre i,n Polish 
Peo,ple's RepUiblic" ob. Pand'OiI"a. 1372. 
l:y/wulslkła Krystyma: ,.L'e3lu vide". ob. 
l:uI'kJWS'ka Helenra. 1374. 


KORESPONDENCJA 


Andrzejewski BOKumil. Natyohmiasw\\a 
odpowiedź w palącej sprawie. 1345. 
Ciemme sIkilepienie. 1356/1357. 
Aronson A. Artur. M"ł,odość i duma i 
tresowaJnl}' SZC:ZJUrr. 1349. W obwl11ie 
"Wilad'Omości". 1350. 
Bałk'w:czówna Maria. "KQntynenty" nie 
były m rowisikiem. 1382. 
Beckowa Jadwiga. Jeszcze o odz'Jacze- 
,niu Hemara. 1374. 
Borkowski Piotr. Idąc ulicą. 1365. 
Braun Jerzy. Gi"Orgi.o La PiTa. 1358. 
Brzeziński Tadeusz. Tajemnjca Os,jalk:u. 
1376. 
Budny Michał Wycieczka za szyl'iil1ga. 
1350. 
Chciuk Andrzej. Pr.repisy i przypisy 
ozy'Ii panu ZborowsOOiemu do sztambu- 
cha. 1388. 
Chudzikowski Roman. Selklret .,Cudu nad 
Wistłą". 138\. 0110Źlba wvmacr"odowienia. 
1386/1387. - 
Ciechanowski Jan. 31 lipca. 1370. 
Ciolkosz Adam. August Zaleski. t 369. 
JeszoLe raz o Auguście Zalooknrn. 1377. 
Cmnft Olgierd. ,.Jeszcze Pols'ka". 1364. 
Czermawski Adam. Chl,uba red'akcji. 
1372. 
Danilewiczowa Maria. Ma
ialJ1 Hemar 
- i':1 memori.am. 1355. 
Dębski Franciszek. Józefowi Łobodow- 
sikiemu. 1368. 


............ .. .. .. .... .. .. 




/i ,ł

 

'-\1ti 'J' 


. I 

'.
: 
 


', . 
, 


( 

 


L 


Podcinają 
byt »Wiadomości« 
Prenumeratorzy, którzy. 
1. nie opłacają 
prenumeraty z eóry 
2. ienorują nasze 
przypomnienia 
o prenumeracie 


.. .. .11 .. .. .. .. .. .. .... .. .. 


SYGNETY HERBOWE 
SYGNETY NARODOWE 
(SREBRNE ORŁY 
NA RUBINACH) 
wyłconuje 


" 


BIJOU 


194 Nortb End ROold, London, W.t" 
tel. 385-377' 
sklep jubilersko - zegarmistrzowIlkI 
L. KANTECKIEGU 

 ----------- ---------- 

__....U_III...,___v/V"..,_________. 


" 


Dunin-Borkowska Jadwiga. Uwoowie. 
1375. 
Erdman Marta. DżdŻlownice, wj
la i od- 
gad}'rwanie myśli. 1360. 
Felczak Jall. Ain,egdota sprzed lat. 1361. 
Fidos Henryk. Poemat o a
tronaułach. 
1346. 
Fuz Jeny K. W ZlwiązJkJu z ,:
fY'Pty1l.iem 
gdańslkim". 1381. 
Garłiński Józef. Powszechność ruchu 
podziemnego. 1358. 
Gełandre Macaire. Cyoowa czy nie Cy- 
cowa.? \388. . 
Giertych Jedrzej. KsiąŻJka Tereja. 1352. 
- "Oporka". 13561 \357. - Dmowski 
i. Na.mier. 1362, 
Gniat(:;Q'ń5ki Wojciech. Z historii słoÓw i 
gier. L386/1387. 
GQ!d:.:\:blaK Fr,yder,y". Aoor.zejewslkiega 
uzasadnione treny n!ld ;nos.orożcem. 134). 
Skąd ten pe:sym;,z;m? 1358. Ponad wszel- 
ką pochwałę. 1359. ,. Niepl1Zystosowan i " 
a medYCYil1a. 1376. Nie ten "F. G". 
1377. O n:eprzystoj,ności w l'iteiI"atune. 
1396. 
Goli Edmund. "J-a pi'szę talkie wier- 
sze...". 138\. 
Grabowski Zbi&niew. Niemcy. 1345. 
Grobicki Jerzy. Ostrogi Wieniawy i 
nne. 
1362. 
Grynberx Henryk. l:ydlzi są cięŻJkostra w. 
ni. 1347. Radoozytna. 1364. Aforyzmy o 
l:ydach i o Pol'a:kach. 1379. 
Halecki Oskar. Jes=e Q "sumien
u 
mjeomylmości". \364. 
Herbichowa Kazimiera H. Lunoh w 
iI1aOwiębzej księgamni świata. 1377. 
Horzelski Jerzy. l:ołna i ska. 1368. 
,.Niedoll"O:Z!wi.n:'ęcie umysł.owe". 1392. 
Iwaniuk Wacław ob. Jas.ińslka J!Idw;ga. 
Jacewicz Alfom.. MęczenmJcy. 1352. W 
cieniu ikrzY'ża. 1376. WaLka z wiatraka- 
mi? 1379. Rzep i OWQn. 1391. 
Jarowiecki Henryk. NumeiI" nudnawy z 
wyją.tfk.arni. które moma na pa,lcach po- 
Iic:Lyć. 1352. 
Jasińska Jadwiga. Iwaniuk Waclaw. 
PrzY'jao:ele kultury. 1345. 
Jasiński Zbigniew. Katyń - a svm i 
córka Sta.I i n.-a. 1346. 
Kirkor Stanisław. SproSltowa.nie. 1346. 
AugulSlt Zaleski. 1369. Misja Auwusta 
Zalesik.iego. 1373. Rrekomy grób Bole- 
SllaJWa Śmia:łego. 1384. 
Kon Leopołd. Pom;QC dla Lasek. 1367. 
Korboński Stefan. RJuoh podziemny w 
Polsce. 1363. 
Korzec Paweł. Jeszcz;e o Piństku. 1350. 
Kosiński Jerzy. ,.Bein.g there". 1345. 
Kossowski Adam, Drohojowslki i la
ier- 
lI1il::y. 1394/1395. 
Kowalewljki Janusz. Tadeusz Hollender. 
1344. Mea culpa. 1352. Wj'ktor Zadora. 
1366. 
Kowałska Janina. W imi'ę umi!"walJ1ia 
ikonlkretow. 1358. 
Krancowa Felicja, LaSlki nowojorslkie, 
1363. 
Krzeczunowicz Kornel. Słowacy. 1367. 
Kukieł Mar;an. G11aJl:1Ce MOŹJI:owOści. 1350 
Rękojmie bryty
skie i amerykańslkie. 
1361. W 50-lecie powstan:a Wy
szej 
Szikoly Wojelllnej IW WaJl"Smwie. 1382. 
Laks Szymon. O kUl1tu:łzji. 1345, 
Latoszyński Stanisław. JesZt:ze Shaw 'N 
SJw;etach. 1348. Noc sanacyjna. 1349. 
LeitKeber Witołd. Sa.la im. Brandla. 
1389. 
LOw Ry
zard. Pms po hebra
s.kiU. 137b. 
Łobodowski Józef. Samokrytyka. 1344. 
Poeci i poeci. 1370. Niepo,mwmieil1ia. 
1382. Parafrazy i op:l11i.e. 1384. SaTma- 
ci i kukurydza. 1394 '1395. Amnestia 
noiepotrzebna. 1396. 
Lukaszew
ki Jerzy. Edmund Wilson. 
1372. 
Lysek Paweł. O Mar:ani-e Hem-arze. 
1345. 
Mackiewicz Józef, Na dwudziestolecie 
roz,gło
n
 .,FTe.e ElIifope". 1374. 
Makarewkz Roman. Saeculurn obsou- 
rum. 1360. 
Malczewika Zofia. Poprawki i przy- 
czymlld. 1358. 
Mantel Feliks. Cukiemia Nowor,oJslkie- 
g.o. 1388. Patagon,i-a i a.mnes
ia. 1394, 
1395. 
Marek Krystyna. Ładna ostoja. 1356' 
1357. 
Maurizio Marian. Rozsąd!1
 prenume- 
ratoI1ka. 1359. 
Meysztowicz Walerian X. Po-Islki Insty- 
tlIJt Hisltoryc.my w Rzymie. 1364. .,Pie- 
ta" Michała Anioła. 1371. Du Bellay- 
Quevedo-ŁobodO/WSIk,i. 138 ł . 
Mieczysławska Anieła. Pierwsze od'ma- 
07et:l,:e Mariana Hemara. 1371. 
Mitkiewicz Leon. ,.Pijmy", nie ,bi
my" 
- ..WbrW", nie ,.w mOll"d
". 1345. Kon- 
dolenoje.1356/1357. 
Nowotarska Róża. Zamiast kwiatów :la 

rób Maifia'1la Hemalra. 1355. 
Odyniec Michał. Spj,ritus fIat ubi vult. 
1356/1357. 
Paschke Teodor. Piękny przy/kład pa- 
mięci o "Wiadomościa.ch". 135611357. 
Pawlikowski Józef. FuturQlogia i astro- 
logia. 1391. Boja.rs.kie alwantllifV. 1391. 
Pawlikowski Michał K. Przek1ady poe- 
tyckie. 1348. Zami'aSlt kwiatów na tmm- 
nę Maria,na Hema
a. 1356/1357. 
Peterkiewicz Jerzy. NiedosiZłe polonica. 
1348. 
Ploski Józef. Sta'l1Zeńscy. 1396. 
Pomian-Piątkowski Boleslaw. Lotnicy 
cz.y szwoleżerowie? 1361. 
Popkiewicz Sabin.. Gdy ważyły się losy 
sltolicy. 1345. 
Pragier Adam. A jednak rząd WjJToOwa- 
dzał w błąd. 1356, 1357. O ozym w Kra- 
kowie pisać mOŻJ11a a o czym nie można. 
1358. HilSltoll"yczne pomyl'k.i i wy
af,nie- 
no;a. 1372. "PI1Zepiję i wrócę". 1393. 
Pruszyńska Maria. PJ"ace archiwalne X. 
!\1eysZltIOlwicza. 135611357. 
Radziejowski Adam. Krytyika ,kobył i 
ilnmych. 1392. 
Rosol Tadeusz. O Józefie Mack,i.ewi- 
OZlU. 1361. 
Rostafiński Wojciecb. Salutowa,nie. 1370. 
Rostworowski Jan. .,Oficyna Poetów": 
1368. 
Stawiński Florian. Wdzięczmy czytelr.li'k. 
1355. ZamialSlt kWliatów na truffine Ma- 
ria.na Hema,ra. 1360. - 
Sukiel1nicki Wiktor. Jeszcze o tifagedii 
pi,ńslkiej. 1363. August ZalesIki. 1370. 
Sułimirski Tadeusz. ChaotYOZll1e i po- 
w
rzchOlWne. 1394 l 1395. 
Sury nowa-Wyczółkowska Janina. Porwa- 
dzenie ..Trędowatej". 1391. 
Szczerbiński Zdzisław. TMiana Jajkow- 
IewIlia. 1369. Gombrowioz we fra.ncu- 
ski ej krzyżówce. 1379. 
Szeliga Adam. .,Zadziesiątać". 1373. 
Szubska Barbara. Wszystko o avocadO'. 
1388. 
śmieja Florian, Sonet "Na Rzym" 
1389. 


świaoiewiczowa Olimpia Maaąltek Ben- 
niigSema. ) 366. 
Tarnawski Wit. Owa lI1iepOlTOzumienia. 
1384. 
Terajewicz Alicja. Pięlk!Da naSZia Polska 
cala. 1379. 
Terlecki Tymon. O gabil11et KomISItamte- 
go BraJndJa ,w POSK. 1366. 
Titow Jan. PoChwała ,.bezdomności". 
1379. "Jutro" Conrada. 1388. 
Tomaszewljki Jan. Łużyc,zamie. 1371. 
Topołski Fełiks. Jeszcze ,o piękl!1ej T a- 
tiaJTIie. 1370. 
Toporska Barbara. Ape.ł do czytelni- 
ików. 1362. 
Trenczyński Andrzej W. August Za,le- 
siki. 1371. 
Wajda R. L. POSK - k'ości I'Zlucone. 
1344. 
Wałdorf S. de. Piłsudslki a Niemcy. 1362. 
Wasiutyński Antoni E. Helena Mn.iszek. 
1391. 
Wat Paulina (Ola). Wat i partia. i350. 


Wieniewski Ignacy. O p11zeikładrach 
poez.j i antycZll1ej. 1368. 
Wisznicka Pinto Pereira Zofia. Andalu- 
zy.jski Proteusz. 1359. 
Wodzicki Kazimierz. :OołJna.. 1365. 
Wołodkowicz Andrzej. Róża OrJ.ilk-Rii- 
ckema,nI!Iowa. 1348. 
Wyderko Mieczysław. W obronie czci 
Boya. 1364. 
Zagórski Waclaw. W obron.ie ;,Wiado- 
mości". 1389. 
Zborowski Wincenty. Dręczące pyw.nia 
i. pOlwaiŻJ11e wątpliwości. 1381. Sz.cz1upa- 
ki i avocado. 1391. 
1:eleński Władysław. Litera lI10cet - li- 
tera d'ocet. 1355. Chyba nileporo.zumie- 
nie. 1394/1395. 
Żerański Ludwik. Nie tyrLko płeć słab.l. 
1390. 
Żytomirski Euaeoiu.sz. Nie po raz pierw- 
szy. 1353. "Uśmieoh archa.ni,ola". 1373. 
1'I1Z)'1koowski o GronowicZJu. 1381. Os'tat- 
nia :recemlZÓa Michaiła K. Pa,wli,kowskie- 
go. 1391. 


II.............. ...................................... 
. 
. 
. 
. 
. 
. 
. 
. 
. 
. 
. 


Pozostałe egzemplarze książki 


»Wiadomości« na emigracji 
Antologia prozy 1940-1967 
w wyborze i z przedmową 


STEFANII KOSSOWSKIEJ 


Dla Prenumeratorów "Wiadomości" po znacznie 
zniżonej cenie: 
zamiast £ 1.20 - 75p. 


. 
: Zamówienia przyjmuje Administracja "Wiadomości" 
. 
. 
".. .......... .. .. .... .... .. .. .. .. .. .. .... ...... .. .. .. 


POLSKA FUNDACJA KULTURALNA 
9, CharIeville Road, London, W.14 
(z udziałem instytucji społecznych i osób prywatnych) 


. 
PAMIĘTNIK WILENSKI 


Księga zbiorowa dwudziestu dwóch autorów, 
poświęcona ziemiom dawnego W. Ks. Litewskiego i jego stolicy 
Wilnu. 


Wydanie ozdobne w oprawie 


Stron 456 i 26 ilustracyj 


Cena £4, $10. 


- -- 


.. .. .. .. .. .. .. .. .. ...... .. .. .. .. .. .... .. .. .... .. .. ... 


NOWOść WYDAWNICZA 
JÓZEF LOBODOWSKI 


W połowie wędrówki 


tom wierszy i poematów w ozdobnej oprawie 
Str, 180 Cena £2, $5 
POLSKA FUNDACJA KULTURALNA 
9, Charleville Road, London, W.14. 


.. ............................... ................ .... 


- 


-
 


KOLO STUDIóW SPRAW MIĘDZYNARODOWYCH 
przypomina iż ostateczny termin składania prac konkursowych 
o nagrodę imienia Dra HENRYKA GRUBERA na temat 
"Kraj i Emigracja" upływa 31 grudnia 1972. 
Maszynopisy należy przysyłać pod adresem: 
"STUDY CIRCLE FOR INTERNATIONAL AFFAIRS" 
26 Pont Street, London, S.W.1. 


- 


- 


Kornel Krzeczunowicz 


,,--
'I" 


..... 
, 
 


HISTORIA 




 


 . 


JEDNEGO RODU 


" 


DWU 


EMIGRACJI 


,+
!" 


Nakładem Autora 


: ";-: 


Londyn 1973 


" 


Autur. znam. nam dotąd jaku historyk 
wojskowy, hi
graf i pamiętnikarz, zapo- 
wiada nuwą pracę. Tym razem sięgnął trzy 
tysiącl' lat wstecz, ahy rozpocząć histonę 
swojŁ'j rodziny onniańskil'j i rodzin z nią 
spokrewnionych, które dzieliły te saml' lusy. 
Gl'nt'z'l książki jl'st spostrzeżl'nie. Żl' trzej synowie autora. nic o tej .długil'j 
historii me wil'dzą. Zwraca się więc do nich w przedmowIe. nawołuJąc du 
poznaJnia przeszłości i do wiernuści tradycji i ojczyź
ie polskiej,. o tak.. pu- 
dolmej hi
torii najazdów i pudziałów i tak podobnl'J, kluczowe) pOZYCji w 
samym centrum Europy, jak Amwnia na pograniczu Azji. 
Nuwa książka nil' jest oklepanym powtórzenit;m ogólnie znanej 
istorii 
Ormian polskich, przybyłych z początkiem XIV wleku z Krymu, P?dowcz
s 
hugatej kolunii genueńskiej, dla puśredniczenia w handlu wscho;łnnn Rusl, 
Polski i Litwy. Książka ta jest pracą odkrywczą nad zapommaJną przez 
historyków pulskich drogą kilkudziesięciu rodzin onniańskch, które już w 
1064 roku upuścly swą ojczyznę i założyh' królestwo Małej Annenii w Cy- 
licji, gdzie obok Krzyżowców zachodni u-europejskich walczyły o Zil'mię Świętą 
aż do upadkL1 ostatniŁ'j swej ostoi, Cypru (1375). Ci hyli Krzyżowcy wzięli 
ndział w hitwach pod Gnmwaldem, 'Varną i Wiedniem. 
Od założenia miasta Stanisławowa (1662) toczy się historia wspomnianych 
rodzin. hez przerw i luk aż po nasze czasy. W ciągu XVIII w. przechodzą 
w Polsce, a raczej powracają. do stanu ziemiańskiego. Tradycyjnie trzymają się 
hlisko granicy moldawskiej, ho na Mułdawach od wieków już wolno im hyło 
posiadać ziemię. To o nich pisze zagorzały Sarmata, Ludwik ]abłonowski, w 
swoich pamiętnikach, jak szyhku rozszerzali swoje posiadłości rozchodząc się, 
z Pokucia na cały kraj, po ,.zym prawie niespodziewanie dodaje: ,.Wysoko 
ich cenię... Iho) czuli się dzil'Óni przyhranej ojczyzny i nie wyparli jej 
się nigdy". Autor wspomina o siedmiu Krzyżach Virtuti Militari zduhytych 
przez jedną generację; jednej rodziny. 
Książka, której dmk rozpoczął się w listopadzie 1972, jest I tomem 
pamiętników autora. II tomem jest ..Ostatnia Kampania Konna" (Vl'rita
, 
Londyn, 1971) już w ręku czytdników. Trzeci tom jest w przygotowaniu. 
Niniejszy, J tom wydaje autor - z braku wydawców polskich - na- 
kladł'm własnym. Prosi u przl'dpłaty po £2 pod adresem: K. Krzeczunowicz 
4, Th:.met Court, .Queens' J?rive, London W
 OHW, EngIand. Przy czekach 
zagramcznych proS] o dO'daml' 1.5p na koszt mkassa. Książka zawipra ok 250 
stronic i jest hogato ilmtrowana. Cena księgarska wyniesie ponad £4. . 


- 


- ..-..
>>>
Nr 1396, 31st December, 1972 


WIADOMOSCl 


, 


PUSZKA 


Rozgardiasz arabski 


Konflikt na Bliskim Wschodzie 
jest z tej przyczyny tak trudny do 
jakiegoś rozsądnego roZlwiązania że 
partnerzy w tym konflikcie, Izrael i 
t.ZJW. świat arabski, są tak bardzo 
do siebie niepodobni. Izrael. chociaż 
malutki obszarem i ludnością, jest 
niezmiernie spoi.sty, zdolny do trud- 
nych decyzji, połączony
h z ryzy- 
kiem, i jak dotąd, we wszystkich 
zbrojnych sta.rciach z krajami arab- 
skimi, zwycięski. Państwa arabskie, 
choć tak bardzo przeważają obsza- 
rem i ludnością Izrael i otaczają go 
ze- wszystkich stron, są skłócone, wew- 
nętrznie rozbite i nie mają żadnego 
planu politycznego czy wojennego. 
Im dłużej trwa konflikt izraelsko- 
arabski, tym wyraźniej widać rozbie- 
żność, narastającą między różnymi 
państwami arabskimi, a ponadto w 
niejednym z tych państw zaostrzanie 
się rozdźwięków wewnętrznych. 
Ja.kkolwiek Jordania należy do naj- 
uboższych i najsłabszych państw arab- 
skich, to jednak dzięki odwadze. oso- 
bistej ludności i talentowi polItycz- 
nemu króla Husseina przedstawia si
 
stosunkowo jeszcze najlepiej. Jorda- 
nia zapowiedziała otwarcie że nie 
podejmuje działań zaczepnych prze- 
ciwko Izraelowi. W rzeczywistości 
przestała być z Izraelem w stanie 
wojny. Stała się jego faktycznym 
sojusznikiem, mimo że wcale układu 
sojuszniczego nie sporządzo.no. Stan 
rzeczy jest taki że Izrael, zwłaszcza 
wraz z obszarami obecnie okupowa- 
nymi, jest zaporą przeciwko najaz- 
dowi Jordanii przez Egipt i Syrię, 
a chyba i Irak. Z drugiej strony ist- 
nieni
 Jordanii zabezpiecza południo- 
wy front Izraela. co wzmaga jego 
gotowość obronną, zwłaszcza na fro
- 
cie sueskim. Niedawno król Hussem 
wystąpił z planem pokoju, który - 
jak się wydaje - ze względóN tak- 
tycznych został przez Izrael odrzu- 
cony, ale wygląda całkiem rozsądnie. 
Hussein chce żeby utworzono na za- 
chodnim pobrzeżu Jordanii, dziś oku- 
powanym przez Izrael, "nową Pa- 
lestynę", gdzie obok istniejącej już 
tam ludności arabskiej mogliby zna- 
leźć pomieszczeni.e t.zw. Palestyń- 
czycy, przebywającyobecnie w obo- 
zach, w liczbie powyżej miliona. Za- 
ła't/Wiłoby to sprawę tych uchodźców, 
a jednocześnie uwolniłoby Izrael od 
groźby "arabizacji". Ta groźba jest 
tym większa że przyrost naturalny 
w Izraelu odpowiada norJllom świa- 
ta zachodniego, zaś "Palestyńczycy", 
choć zamknięci z górą ćwierć wieku 
w obozach, mnożą się jak króliki. 
Ta "nowa Pałestyna" byłaby luźn
 
połączona w federacji jordańskie). 
Punkt sporny stanowi wciąż JerozolI- 
ma, ale i tutaj z pewnością, przy 
dobrej woli, można by znaleźć jakąś 
formułę, m071iwą do przyjęcia dla 
obu stron. Hussein jest wciąż ostro 
z,wa1czany przez inne państwa arab- 
skie a niedawno wykryto spisek na 
jegd życie, dwudziesty z kolei,. i
- 
spirowany przez dy'ktatora Llbn, 
Gadaffi 
W Egi.pcie wszystko kotłuje się w 
sposób niepodobny do przewidzenia 
z dnia na dzień. Prezydent Egiptu 
Sad at dokonał niedawno śmiałego 
kroku - pozbycia się powyżej 15 
tysięcy "doradców" sowieckich, któ- 
rzy w istocie byli organami swoiste- 
go rodz.f!ju okupacji. Jak się mówi, 
Sadat powziął tę decyzję pod wpły- 
wem ministra wojny Sadeka, którego 
niepokoilo rosnące n:ezadowolenie 
w wojsku, wywołane przez nadmier- 
ne wtrącanie się "doradców" sowiec- 
kich nawet do drobnych spraw woj- 
ska, na szczeblu batalionu. Sowiety 
wyniosły się z Egiptu bez oporu i 
zabrały także wiele sprzętu. Ale wnet 
okazało się że Egipt, przynajmniej 
w pewnym stopniu, nie może się bez 
nich obejść. Bnik mu części zamien- 
nych dla prostych stosunkowo nawet 
urządzeń wojennych, zwłaszcza w 
broni pancernej, artylerii i w lot- 
nictwie. Skończyło się na dymisji 
Sadeka i na pokornej podróży jego 
następcy do Moskwy z prośbą o do- 
stawe koniecznych czę_ści zamiennych, 
na co Sowiety zgodziły się tylko 
przy jednoczesn}m wyprawieniu pew- 
nej ilości instruktorów. Nie j,est to 
jednak już masowy najazd, ale raczej 
dyskretna infiltracja. Oczywiście i na 
Sad ata próbowano dokonać zamachu, 
a w każdym razie w związku z ta- 
kim podejrzeniem aresZJtowano po- 
wyżej stu oficerów, przeważnie wyż- 
szych stopni. Jako urozmaicenie mo- 
zna do tego dodać kilka pogromów 


- -- 


Koptów przez fana,tyczne Bractwo 
Muwłmańskie. Jest w Egipcie 6 mi- 
lionów Koptów na 30 milionów lud- 
ności. czyli 20%, odsetek niemały. 
Jeden z najstarszych kościołów chrze- 
ścijańskich, mający swoją Głowę Ko- 
ścioła i hierarchię, na ogół jest to- 
lerowany. Ale w czasach mniej spo- 
kojnych spelniają oni w Egipcie 
mniej więcej tę samą rolę co Żydzi 
w Europie Wschodniej: są kozłem 
ofiarnym. Móry ponosi winę za wszy- 
stkie kłopoty i trudności. Te pogro- 
my antykoptyjskie są więc teraz nie- 
ja'ko termometrem, wskazu
ącym wy- 
soką temperaturę. 
Armia i studenci najgłośniej dają 
wyraz swojeffiIU niezadowoleniu ze 
stanu rzeczy, k1óry nie jest ani wojną 
ani pokojem. Ale dowództwo woj- 
skowe nie może podjąć wojny bez 
nowoczesnego sprzętu zaczepnego, 
zwłaszcza rakiet o większym zasięgu, 
a tego sprzętu Sowiety Egiptowi ni
 
dostarczają. Raz dlatego że, kl.'rzy- 
sta
ąc z trzy'krptnych doświadczeń, 
przewidują że wo;ska izraelskie roz- 
pędzą Egipcjan i odbiorą im ten 
sprzęt, a powtóre dlatego że 
owiety 
za wszelką cenę chcą uniknąć bez- 
pośredniej konfrontacji z Amer.tką. 
Gdyby Izraelowi, co nie jest pri1w- 
dopodobne, miało grozić naprawdę 
zajęcie przez wojska eg;pskie, niw- 
nikniona byłaby odsiecz amervk;tń- 
ska, przynajmniej z morza 
 z Ipo- 
wietrza. 
Mówi się o wznowieniu "wojny 
nękającej" w obszarze Kanału Sues- 
ki
,go i w ogóle na półwyspie synaj- 
s'kim, ale jak dotąd są to tylko 
puste groźby. Straty, które Egipt po- 
niósł w poprzednim okresie takiej 
wojny nękającej sprzed dwóch blisko 
lat, były zbyt dotkliwe by można 
było taki bezwyjlŚCiowy w gruncie 
rzeczy zabieg ponownie podjąć. Więc 
liczy się na interwenck Ameryki i 
uzyskanie w drodze rokOiWań częścio- 
wego wycofania Izraela na półwys- 
pie synajskim i otwarcie Kanału Su- 
eskiego. Jak dotąd prez. Nixon żad- 
nego kroku w tym zakresie nie uczy- 
nił, ale z pewnością w nadchodzącym 
roku, który nazwał był "rokiem 
Buropy" będzie musiał zająć się bli- 
żej talkże sprawą Bliskiego Wschodu, 
bo obszar Morza Śródziemnego jest 
przecie integralną częścią Buropy. 
Wreszcie jeśli idzie o Syrię i Liban, 
to tutaj Izrael ma do czynienia nie 
tyle z tymi państwami ile z party- 
zantami palestyńskimi, którzy zna- 
leźli sobie na ich obszarze schronie- 
nie po wyrzuceniu ich niedobit1(ów 
z Jordanii. Korzystając z pom:}cy 
sowieckiej w sprzecie, utworzyli tam 
obozy ćwiczebne i coś podobn
go 
do garnizonów na mniej dostępnych 
górzystych terenach, graniczących z 
Izraelem. Izrael stosuje taktykę wo- 
bec tych państw już od niejakiego 
czasu ustaloną. W przypad'ku więk- 
szeJ napaści partyzantów z obszaru 
pogranicznego na osiedla izraelskie 
następuje nieodmiennie wyprawa lot- 
nictwa i czołgów izraelskich, która 
niszczy obozy partyzantów i wsie, 
gdzie się ukrywają. W Libanie wy- 
wołało to skutek taki .że pogranicze 
z Izraelem zostało przez wojska li- 
bańskie, choć bardzo nieliczne, cał- 
kowicie uwolnione od partyzantów. 
W Syrii proces ten tak .laleko się 
jeszcze nie posunął, ho t..ż 

vria 
najsilniej powiązana iest z :-:owieta- 
mi. Walki zresztą toczą się głównie 
w obszarze wzgórza Golan, okup'J- 
wanym przez Izrael, a nie na obsza- 
rze Izraela. 
Więc z całego nie istniejącego fron- 
tu wojennego arabsko-izraelskiego po- 
zostaje jako jedyny element, skupia- 
jący uwagę, terror arabski w różnych 
formach, stosowany nie tylko prze- 
ciwko Izraelowi ile przec
wko Żydom 
w rÓŻnych kątach świata. Najjaskraw- 
sze przypadki takie ja.k rzeź pasaże- 
rów na lotnisku w Lod pod Tel 
Awiwem, czy wyrżnięcie zawodników 
izraelskich w czas:e olimpady w Mo- 
nachium, czy pomysłowe koperty 
ek;splodujące rozsyłane na różne adre- 
Sy firm handlowych żydowskich, czy 
nawet osób prywatnych, mają przy- 
pominać światu że Palestyna doma- 
ga sie wyzwolenia. Eksterytorialny 
charakter tych zabiegów utrud-nia 
walkę z nimi. ale też nie mają one 
istotnego związku z konfhktem arab- 
sko-izraelskim, umiejscowionym tery- 
torialnie na południowym wybrzeżu 
Morza Śródziemnego. 


Pandora. 


POLSKA FUNDACJA KULTURALNA 
9 Charleville Road. London W.14 


WIT TARNAWSKI 


CONRAD 
CZłOWIEK - PISARZ - POLAK 


KSIĄŻKA DZIELI SIĘ NA 5 CZĘŚCI: 
Osobowość i sztuka Conrada - Wybrane wątki wewnętrznej biografii 
Conrada - Szkice porównawcze. - Szkice okolicznościowe - Luźne 
notatki. 
Wśród 44 rozdzialów książki m.in.: Narodziny pisarza - O Conradzie 
Dostojewskim i innych sprawach - Czy Conrad był antyrosyjski _ Ech
 
mickiewiczowskie u Conrada - Conrad a Polska - Conrad a psycho- 
analiza - Od twórczości głębinowej do baśniowej - Conrad od strony 
domu - Kosmopolityzm - odrzucone rozwiązanie. 


WYDANIE OZDOBNE W OPRAWIE 
306 stronic, 22 ilustracje. Cena z przesyłką £3 lub $7.50. 
(Czeki na: POLISH CULTURAL FOUNDATlON) 


- 


Obrazy 


Ruszkowskiego 


Z czasopism krajowych 


40 lat temu 


W nr. 1393 "Wiadomości" (z dn. \O grudnia b.r.) ukazał się artykuł 
Stanisława FreJllkla o malarstwie Zdzisława Ruszkowskiego. 
Podajemy reprooukcje dwóch obrazów z ostatniej wystawy RuszJww- 
ksiego w Londynie. 



.........-..
. 
:..., ... /I" ..... 
. -- 
. ...
 

.. . 

: ..... 
.-- . 
fi 
II' 


t 


......--:- 


MORALNOść SOCJAUSTYCZNA 


. 
O 


"Coraz powszechniej słkła,niamy saę 
k,u przekonaniu że &iiś pl'obJemem 1IlIU- 
mer jedem stają się dla baju spralWy 
moraiLne". ,,są w świecie społeczeń- 
stwa, dla których problemy zdrowia mo- 
ra:lnego są dzi
 o wiele ba.rdziej palą- 
ce niż dla. nas". "Nasze spoleczenstwo 
ma znacmie większe morliwości wy- 
wieraJnia wpłyrwu na zjawilsIka i procesy 
z zakresu morall1l
i. Te możliwości 
tlkwią w naszych warlli11kach ustrojo- 
wych". Tak twierdzń Sta:nisław Grzele- 
oki w ,,:l:ycilU Wa.rs.zawy" z 21 w
ia. 
Wormuje on, że "gwahowność i sdks, 
które w cią-
 ootatnich lat coralZ wyż- 
szą falą pty.ną przez ebal11Y kim w wie- 
lu kra
ach świata, zaczyna
ą budzić nie- 
pokój i sprzeciw". Na sZICz
cje ,,rnasze 
społeczeństwo nie ogląda f-ilmów POT- 
lIlogra1iiomyc;h, aro fiłmóe.v brutalnych". 
Brawo ustrój! Tylko dlaczego spn.- 
wy moralne w tym ustroju stają się 
sprawą n.umer jeden? 
Grzeleckiemu La.przeczvł (pośrednio) 
Jerzy A. Sa,lecki w .,Sz1andal1Ze Mło- 
dych" z 6 J.il5
opoa.da, kiedy pisał o epi- 
logu procesu gwałoio:eli nowodlWor- 
skich. Opisuje taką oto scelnę: Z sali 
sqOoIWej wychodzi główny os'kaJTŻony, 
który jedną ze swych .ofiar zamoroo- 
wa'ł, Fa.jfeTT. ,.Dopiero co usłyszał wy- 
roik. s,kazujący go na 25 lat więzienia, 
a,1.e nie straÓł n,:c ze swej junackości". 
Mówi Fajfer: ,.Gwaloiłem, owszem, 
ale zawslze daIWałem sobie radę sam. I 
La.wsze byłem pierwszy". 
W toiku procoou wielu osika.rz,onych 
powtamało takie rezmarue: ..PoozI.iśmy 
za wał przecilWpowod.zjowy i tam za- 
P1'opOll1i01wa.łem jeJi stosunek". 
Salecki dochodzi do na.stępujących 
wnuiOSlk ów: 
,ZabTaikto w ich wychowa.niu mo- 
ralY1lo-etyozmego wychowania la iIOkiego. 
Tedy, by m
od"Zli ludzie już mie od księ- 
dza, pas'tora. popa (?) czy rab.ma (?), 
ale od matki, ojca, nauczyciela. lekto- 
ra, prelegemta, z ksią1.ki, z lekcji, z 
dyskusji., z audycji radi10wej lub tel e- 
wizy,jmej dOlWiecLZ;ie1i 
ię o normach 
współżycia między ludźmi, o zasadach 
i pra/Wach, które enigmatycm;e obeo;la 
się w dwóch słowacn: moralność so- 
cjal i.stycZJna ". 
Cregoż uczy się adept moral.1"oŚC'i 
socjalistycZJnej obsenwując życie w 
ustroju komunistycZinym? Wi&i, że bo- 
ha,teTowie i geniusze w oiągu nocy zmi- 
kają ze świa,ta i encyklopedi.i. że to co 
się dZJieje na ulicach, wpełnie sie :Ue 
zgadz.a z tym, co się o tym pis.ze w 
gazetach (malr.zec 1968 r., 
rudzic:ń 
1970 11".), że zbrojną napaść na poik.o- 
jowego sąsiada, Czechos
owacje, nazy- 
wa się alktem międzynal1odowej so- 
liOOm,
i; że jaiko taką egzystencję 
moŻina sobie SłIWOITLYĆ tylko meuczci- 
wością. i tak dalej, bez końca. K
'(' 
ma dia niego być wZJorem te9 moral- 
n
i &oojabs,tYOZL'1!ej: StaLiin? Ką.k.ol? 
Gomullka? CzechowicL? Żo1ngerz Wol- 
n.ości"'! 


. - 


'r
,.. .. 


., ,. 
4 F 
- ;,:: 

 '. . t 
... 
, 1... 
, 
'. 
Antibes w nocy (ołej) 


..::J
 '.-'. . 
. ;V u. 
r""J... 
, "'I', 
 C
1
 . 
'. ._
 'l,.;/; l.. 
,- . ;' ;;: 


ł....l:.: 
 ,,

.. 
't-ł"f.- .'r.:r 
-I:( '. 
'.. 


t
\r 


. "',- 


'.0 


/£ 


Leżaki (olej) 


- 


- 


., 


. -""..f , 
-:"-41. 


...... 


.'ł ..\ 
\ o,,#-' j 

 .... ,

 
r '
. 
''''_' , . 
\.;;. : 
,:;
'łit
 . 


... 


.L 


, 
 


.
 


't- 


::\i.... 


-. ."'''- 

'- 


- 


- 


PRENUMERATA 


Prosimy o zapłacenie prenumeraty zaleglej za rok 1972 
oraz z góry za I-szy kwartal, I-sze pólrocze lub cal)" rok 1973. 


- 



 


POLONICA 


- 


LEKTORAT JĘZYkA POLSKIEGO 
W OXFORDZIE 
W bieżącym roku alka.demickim po 
rllL pieJIWSZY w historii oxfordzkiego 
UniweiI"Sytetu prowadzone są wykłady z 
ję.zy1ka polsok,iego. Dotąd język polski 
wykładany był tyl.ko uboczmie w ramach 
itUI'SIU słowiańsikiej fi,lologii po.r:ówlnalW- 
czej: Kurs prowadzj prof. R{)bert Auty, 
który mówi po poisIku. 
W środę 18 października b.T. odbyl 
s:ę pieI1W&ZY wykład: "lnt.rod-uction to 
Polish". Li:OOtIor, dr Gerald Stone zna 
doslkonaJe języ.k poiSIki. W la,tach 1968- 
1971 uczył go na uniwersytecie w Not- 
ti:ngham. Przy na
ry/Wam,iach teks
ów i 
Układaniu ćwiczeń poma,gał mu wtedy 
zmany czytell11ikom " Wiadomo
i" poeta 
polSlki, FJoriall1 śmie9a. 
Dr Stone jeslt poliglotą. Polskiego 
uozył się w Krakowie i w Wa'l'Slza/Wie, 
gdzne pracował w Zakładzie Słowiano- 
znaWlStwa PAN z dr. ZdzisłaJWem Stie- 
berem, aUJtorem .,Za-ry&u grarnaty1ki po- 
rÓ/Wl!lalWozeD języków słow
ańslkich" 
fi 969). 
Dr Geralld Stone inte,resuje si..., róż- 
nymi dialektami, specja-1TI!ie kaswbslkim. 
Jego praca doktolTslka o języku p;órno- 
łużycikim llios'i tytul: ,,Lexical Cha
es 
iJ11 the Upper Serbian Uteuary La.ngua- 
ge durilllg and follow1ng the Nati'onal 
Aiwakeming" (Słow,nikJowe zmiany w li- 
teroclkim języku gómołużycikim w czasie 
i w nars.tę.pstw;e oży/wienia narodowych 
tradycji). Okres odrodzenia narodowych 
tradyqji wśród Lużyczan rozpocząq &ie 
okJoł.o r. 1840 i trwał aż do wczesnych 
lat XX w. Wtedy porwf/tała literatura 
świedka i pa'tri-otyczne dLiemQlil\caJ'Sltwo. 
Praca dr. Stone została wydrulkowana 
w BudLiszytnie, wyd. Ludowe Nakład- 
niStwo Domowill1a, Budysin. 1972. 
Budysin &taJnoM-li dz;iś ceII1ltrum du- 
chowe kultury łUŻycikiej w Niemczech 
Wsohodmioh. We wczeSl11ym średn
()IWie- 
cw byrł to 
ód bużycldego plemienia 
Milczan. Na7JWY ulic w oaJym mieście 
są w dwu języlkaoh: łużyclk.im i niernie- 
cIkim. 
Dr Stone jeSJt również autorem sze- 
regu arty
ułów, ogłoszonyoh w czaso- 
pismach na'llk,owych. Baroro się imtere- 
suje pracami w zaJkJresie języika buży- 
okiego i inmych j,ęzy1ków s,ł.owi-a, ńslkich 
które prowadz.ił przed nim pierwszy 
slawis,ta odordzki, Wi'lIii3lm Richa.rd 
MorfiII (1834-1911). Morfm był autorem 
pieJIWSzej gramatyki języika polskiego, 
opracowa.nej w Oksforozie: ,.A Simpli- 
fied Gramma
 of the polish LaJnguage" 
(1884) oraz iksiąrżJki p.t. ,,'PoIa.nd" (1893). 
Książka tra,k,tuje o historii Polsik.j i za- 
wiem też roZJdzJiaJI o Ji.teraturze. MJrfill 
znał Polslkę, specjal:nie Kraków, dokąd 
jeździł na jubileusz 500-lecia uniwersy- 
te
u w r. 1900. W r. 1907 korespondo- 
wał z Hen'TYkiem Siemkie/Wiczem, które- 
go dw,UJkrotnie za,of1aJSiZał do Oxsforou. 
Sienkiew;cz wspomi.na o tym w jednym 
ze swoioh listów. Z zapl10szenia jednak 
nie sIkJrzy&tał. 


-, 


EAMON DE V ALERA 
14 paźdLiemMa 1972, Eamon de Va- 
lera, wiet1ci iiI"laJndZiki mąż stanu i obec- 
ny prezydemt Irlalndii" !]koc.zy
 90 
lat. Urodził się w Nowym JoI1kJu. 
Ojciec jego był His.zpanem, matka 
Trlall1d,ką. W r. 1904 de V'a,lera ukoń- 


ozyl sl\iudia uni.wersytec.kie w DubliJnie. 
Potem był profes,wem ma,tema,tyłi na 
tymże uniwersytecie. Dopiero w r. 19 I 3 
rOLpoczął działalność poli1ycz;ną i .me- 
po
]egłośoj,ową, której poświ/?OiII resrztę 
życia. 
W latach 1932-1948 d'l" de Valera stal 
na czele rządu. JaJko premiu i kaJnolerL 
uniJwersytetu okazał wiele PfIZYI:iaciel- 
skiej ży
liłwości slly.nmemu poisIkiemu 
pr-ofesorolWli lo.g;iku, Janowi ŁukaJS.iewi- 
OZJOlWiI, za,praoslzając go w r. 1946 do 
DubliJna. ŁułasiewicL, ucwny światowej 
Slliawy, wy1kłaJdał logtkę ma.tematyczną 
w Roya.1 Iri
sh Acaden1Y. Mialł też diLie- 
sięć wylktladów o logice ArysOOtelesa w 
UJliversruty ColIege w DubliJnie. Reml- 
tatem tych wY'kłaJdów jest ksią.ż.ka ,.Ari- 
stotle's Sy\łogistic f1'om the Sta:ndpoint 
of M{)dem FOInmal Logic".*) 
(Jam Łukasiewhc:z zmarł w 1956 r w 
Dublinie; milał 77 lat). . 
Na WDoonę 1973 roku upłynie 14 la,t 
prezydentury Eamona de VaJery. Bedą 
to pehne dwie kadencje jego U1".z
ido- 
wania na tym wysokim staJn.owisku. 
Spodziewane j
t je prezydent de Valera 
wycofa. snę z życia polirtycznego. 


l'l OTKI I PRASA 


Stefa.n KOLicik.i dOll1losi w "Argumen- 
tach" z 8 paroziem:ika, że -ot!1Zyma ł 
pnrez pocztę 3I11onUmową ulol\ikę, na- 
wolującą do walki z kurzem i ha.ła. 
sem. Au
oi1".zy ulOltki stwierdzaią. że w 
Wa.rsz.awtie n,aJglOII"Szym źrodlem kUI1Z1l 
i hałaslU są tramwaje. 
ULotka ta 
wioadczy o tym, twierdzi 
daleJi K.,OLWki, .,że część &połeczeństwa 
przestala już wierzyć w skutecZin,ośoi 
mOlbLłii.ziac
ne masowych srodlków pl1Ze- 
kazu". (W kwesJtii &tylu: dlaCzego s'ku- 
te-...l1I1JOŚĆ mdb.ifuacyjna, w l:cLbie mno- 
gieJi, jeśli jUJŻ w ogóle chce się użyć 
taJlcieglO Określemia?). "Nie od dniiŚ 
wiemy, że nasre tramwaje są fatal'lle, 
kiedyś doliozono się w nich niema.l 100 
wad fabrycZJnYch". Przy tym są nie- 
eikJonom.cme. bo ,,rnaIWet dwUJkrotm.e 
wyżsrze ceII1y billetów nie zwrócą k()S(Z- 
tów". I tuaz: istota rzeczy: ..Talk d
u- 
go się już o tym pisze, że n'a/Wet ja 
sam nlie :zjWlTóoiłbym U/Wa,gi na jalkiś 
ocIolejny artykuł pra.sowy. Ale na a.DJO- 
nim uwagę zwróciłem!". 
Jakaż to porażka. dla prasy lO1nuni- 
stycznej, dla całej k-omunistyc.z:nej kOI11- 
cepcjci gazet, radia i telewilZji! Taki fe- 
liletoniik oba
a jednym uderzeniem 
drętwą mo.wę oficjalną, ja,k na przykład 
taik1e twie,rozemie ,.P,rasy Polskieu" (Nr 
10): "Wjełik.ie zadania stoją przed 
dziel1lni
rzami Europy, któr,zy w pełn:i 
uświadamiają sobie rolę. jaką 'mass 
media' od
rylWla
ą w procesie ksrztałto- 
wal!1Ji'a OP:I:1!1.i publlioznej w duchu WGiPól 
pracy i zalufal11l!:a między n.a.l'odami". 


T. HARDY I NAGRODA NOBLA 
25 ma.rca 1871, ukazała się w dn.llku 
p:.emwsza powieść Tomasm Hardy D.t. 
..Des.perate Remedies". Autor, kt6ry 
mitaJł wówczas 31 lat, pracował w Wey- 
mouth, jako pomQCl1ik architekta. 
Tak ro
oczęta z trudem karie-ra pi- 
sarska (.rękopis pienwszej powieści "The 
POOT Ma.n aJnd the Lady" zos.tał odr:w- 
oony przez; dwóch znanych londyńskich 
wydawcóM-) po latach dopmwadzić mia- 
ła autora do =zytów światowej sła- 
wy. Hardy pisał prozą i wierszem, wy- 
sta/Wia.ł w teatrze, tłumaczony był 11'1 
obce jlęlZYId. 
6 maja 1924 odbywał się w Londy- 
nie obiad a.n.gieolsikiego PEN Klubu. na 
którym gosLCZJono tym razem dr. Toma- 
SLa M3I!1.11a z Ncitemiec. John Galslworthy. 
prezes a.ngielskieg{) oddzia'łu, powiedział 
zebranym że otrzymał telegram z No- 
wego Jo
ku. Obradujący tam między- 
na.rodowy kongres delegatów PEN Klu- 
bow ;nw.rócił się do S21WedzJkie
 Komi- 
tetu Nagrody Nobla o pr,zyz:nanie na- 
grody li
eraokiej M-letniemu TomasJlo- 
wi Hardy. 
W Londynie przy
ęto natyohmias
 re- 
zolucję popiernjącą decyzję, która za- 
padła w Nowym J.orku. 
NasI1:ępnego dmia ukazał się o tym 
krótki k{)miUniikat w londyńskim 
.,Times" . 
Po pół roku, 13 listopada 1924. na- 
deszła ze SLtokholmu do Londy11lU wia- 
dom06ć że nagrodę Nobla w dziedzinie 
Iili:eratury przyznano polsik.iemu powie- 
ściopisaf1zowi Władysław-owi Reymonto- 
wi, autorowi "Chłopów". 
Reymont by.ł o 27 lat mtodszy od 
angielskiego, napewno duŻJo &liawniejsze- 
go. kaII1dydata. 
W kilka dni później "Times" pod3ł 
krótki żydorys Reymonta, a potem za. 
mieścił jego f-otog.rafię. Reymont .ZII11arł 
w ,nastęlpllym roku. Hardy w r. 1928. 


DOKTOR NAUK POLICYJNYCH 


Anna Kłodziń&ka .poda1e w .,:l:yciu 
WarszaJWY" z 7 października definicję 
humanitaryzmu na ws,tępie artykułu p.!. 
"Kadra ludzi myślących". Ni,kt by się 
z tego Qlie domyśli.ł że artyikuł jest o 
- milioji! 
Pisze Kłodz.ińska: 
"Jestem w Wyższej SLkole Milicji 
Obywatelslkie9 im. gen. Fr. Jóźwiaka w 
Swzytnie. Otrzymała ona we wrześniu 
pmwa wyhrej uczelni i 7 b.m. rozpo- 
cZ}'llla się tu nolWY rok akademicki. Przez 
trzy lata ks.ltałcić się b,
dzie w WSO 
\10 kadra ludLi myślących". 
O miasLach WybrzeŻJa już zapomnia- 
no'? 


KRAINA ARTYSToW 


"Z/Więzłość i j-aJSność to moje Weały.'. 
pisze Kisiel w "Tygodlnl.,ku p'O'WSlZech- 
nym" z 10 paźd.ziern:ika. ,Sw jat jes,t 
i'l1faojona.\ny i łaoemniczy, człowiek. 
chcąc j-ako tako przytomn';e przejść 
przez; życie, musi &two-r.zyć sobie ra. 
ojomaJJną konCClpcję, choóby tylko ro- 
boczą". Ale naJWet ta'ki minimaHzm 
..n.ie jest tu u naJS dziś populanny, 
zwła&zcza wśród mbodzie,ży. a także w 
naszej sztuce, gdZJie jako postawa w!a- 

iwa dz:isiejs:zym czasom przyjęty w- 
stał roZ/Wichrzony i m,zbucha.ny ekspres- 
jonizm oraz symbołk.ziny lec,L 'bebe- 
chowaty' tragi.Zll11 za wszel'ką ceII1ę". 
"Rów;nież w mU2Yce konrnnlktura. na 
dkspresjiOllljistyo:zme 'WSltII",ząsy trwa nie- 
przel11Wan l ie". 
Na filmie Wajdy .,W
zys,
ko '"!a 


*) wyd. the Clarendon Press, Oxford 
1951. 


Wiesław Toporowski. 


sprzedaż" Kisiel wykaył ,,niemożność". 
,,AIIli msz nie mop;łem zroZIll111icć, o 
co tam chodzll i dlaczego ci młiodzi lu- 
dzie talk się sklI"ęcaOą w &urrea1nych k,on- 
wulsJach". Zachwycilł JtO jednak mny 
nim polskJi, ,,
olow3l11:e na muohy", .. 
.Jecz tem wł
ie film !lJn-i się nie po- 
dobał aY1li nie ZJJ5tał 7J1'01llimillamy, za- 
ró
 w kra
u jak i za 
a.nicą". 
"Polska staje się z każdym dniem 
coraJL ba.rdlZiej i bardlzie9 kll"
ą art y . 
st ów. G i,taI1Zy\Ści, , grupy' esl\iradiowe, 
pi,o-s.ernikalrze idą j'UJŻ w setlki tysięcy lu- 
diZJi. konkursy recyiłaltorsJkJi,e i poetyciklie 
IJ1I!IIożą się a ml!llOZą w dzies11tik.i tys
ę- . 
cy, od festiwali opędzić się JJJie spo- 
sób, z tym l!JJa
s.zkodl
 bo. wZJOr- 
cowyrn, Sopoclk.im na crele. To potwor- 
ne: KRAINA ARTYSTÓW, n.ic gor- 
szego być me może, o nieszczęs.rla 
Polsiko!". 
,.Pogląd na pooZJję joot f1oZJbmjający: 
b
Oirą ją za i.rracjOl1l3.lny bel'klO!., gdy w 
istooie ma to być mistemn.y s.zyfr". No- . 
woc,ześ.n.i poeci to ..p
 ani teleg.ra.fiści" . 


WIADOM OS CI 
LITERACKIJ; 


WARSZA W A, 1 STYCZNIA 1933 


CONRAD A BRAKORÓBSTWO 


Pro£. Zygmunt Łempioki zapowia- 
da wydanie pięciu tomów encyrklo- 
pedii ..Swiat i :l:ycie" prz
zornel 
dla młodziezy. Ks,i-ąŻJnica-Atla.s wy- 
da
a już pjel1Wszy .zeszyrt tego ,,za- 
r}'SIU encykLopedycZJnegD współczes- 
nej wiedLY i .kultury". Piąty tom 
będzie pielWSlZą próbą rea.liz.acj i 
"malego polslkiego Laro\J5Se'a". 
W dodatku "DrjJti nami WSiPół- 
c 7 es.nej" redakoja zapowiada że bę- 
dzie us
!iowała ,.dać ozytelnilk.om 
obraz wysi'łków w rÓŻl11Ych dziedzi- 
nach na.ulki, stosując populaT)'!Zaoję 
1'OIWnie dosl\ięfP1!ą jak i odpowiedzia,l- 
ną", na poziomie wyi:srzym ntż róż- 
ne "rloda.tki naukowe" prasy co- 
dziernmej. 
EdwaiI'd Stenz opisuje w artykule 
.,Wyspa Niedźwiedzia", udzia
 Po- 
laków w "Roku polarnym 1932,' 
1933". Stalraniem polslkich instytJucji 
naUlkowych ZJootała wysłana na wy. 
SPę B
omiiya, na Oceanie Lodowa- 
tym 3 osobowa dkspedycja nauko- 
wa WII1aIZ z d/Wu1!onowym ładun- 
kiem Spil1Zętu na.ukowego i pro- 
wia.n
em. 16 lipca Polacy rozpoczę- 
li prace bada/W'CZe: obserwacje me- 
teorologiCZlne, &ondowam1e abnOlSfe
 
ryoZJne, pomi'ary malgnetyc;zme. ob- 
senwaoje ZÓI1Z !,olamn.yoh. badaJnia 
elektrycznIOści atmosferyczmej, pro- 
miemi,owanie &ł-ońca i nieba, obser- 
wacja ohmur i Lp. W pracach "Ro- 
ku Pola.mego" bierze udział 15 
pa.ń&tw. "Mamy nadzieję - pisz: 
Stenz - że naJSi mbodzi eksplora- 
tOI1ZY wrócą do klra
u z obfitym i 
cennym dorobkiem". 
. Nota,tka. ..Niebezpieczeńs.twa po- 
pula,ry.zaoji" donosi o wielkiej pu- 
bliozmej dyskus.ji w Westminster 
Hall w Londyrnie. IZ okazji stule- 
cia BrytVijskiego To-warzvStwa Po- 
pierania Nauki, na tema,t .,ROZJWój 
wszeOhŚiwia,ta". Zabiera,li głos m.in. 
Eddilngtm, Jea,ns. de Sitter, a także: 
gen. Smuts, bisklllp Ba,mes.i Ld. 
Dyslk,usj.
 zamknął Sir Oliver Lod- 
ge pesymistycZJt1ą k'i:mikIUlZJją: ..WSly- 
stkie teorie o !?OCzątku i końcu 
wSlzechświata Qlie zalWLerają nic 
00 by ws,kalzywało że coś ..,guide the 
world to some nobler end". 


Olgi,er Terleclki dOlnooi w ,.:l:ycliu Li- 
te,raokilim " z 1 paźd.z.iJeiI"n11ka, że będące 
w opraoolW,alnllU i druku J?Olslkie wydJ.- 
nie WStZySItkiclh dniet C ontrada ZJOSłiało 
.,spartoLone" pod w,zględem druikaJTSkim. 
Powierzone zostało ono dwóm dm- 
kannilom, a ,.kto wre, czy nie będzie ic., 
więceU". Jedna z nich, "Łódzka DmI- 
kW111.;a DZJliełowa.", ZJawilodJła oaLkowi- 
o:e. Pierwsre trzy tomy wyd.ruk()M'ane 
są i opra/Wi1ol!le zaJdriJwjaJjąoo nieChluj- 
nie". (Zapytuję w nawilasie: dlac.z.ej;!;o 
ta druka.nn.:.a nl:e mogła-by się nazywać 
Łódzką Drukarnią DZJiel, a nie Dzieło- 
wą'?). "WyÓ,-"ki tytułów na opI'aJWach 
pOZJalelWane są białą fa,rbą". Są kleksv. 
..Plótn'o opra/wy pJISlZIWególiI1ych tomow 
rÓŻI!1i się odcitell1liaJl11Ii". ,,ldeIMYC1Zl1e nie- 
chlujstwo prezelMują w reallilZacji (o re- 
ty. ten styl - Glosa.toll") tomu 4 Poz- 
nańsik.:e Zakliady GrafiCZlne im. Ka- 
slprLaka". "Oczy.wIiscje kdor opraw:. 
pOZJn,ańsik.i.e
 rÓŻJnIi się odcienfiem od 
kol,oll'u opll"atwy łódLkiej". Sy
et wy- 
dawcy ,.w kalŻdym z tomóW znaUduje 
s;ę na il11lnym pwomie". ,.OzyteImIk bę- 
dzie miał na półce okOlło trzydziestu 
tom6w, opa,
.zcnych na p;rzb:etach na- 
pisem Joseph Oornlfad "Dzida" z do- 
daniem jedym
e enigmatyczmych cyfe- 
rek". Ż,cby zmaleźć pożądany tytuł, tme- 
ba będzie pl'zeglądać po ocolei tomy, 
aż się z;n-ajdzJie pOSoZJUJkiwall1Y. 


Z ŻYCIA LUDl 


25 lat temu 
W[łlN0@ill@
@Lł 


Podaję temalty do dwóch nowel, 00- 
wi.eści albo 6IZtuIk: 
..Z powia.tu kłobtWki,ego pl1Zyjechał 
do BOTek Wielkicih (pOIW. Oleśno) 41- 
letlnli E. B orecik i, aby kuoić owcę. Gd
 
ł"Otntik 
ł na pole, aby pt'Zypro- 
wadLić ZIW1iemzę - E. Boreok,i rzucił s:,. . 
n.a jego 70-letcr'lią żonę, przeWlrócił na 
łóZk{) i diQlkooo ł gwaJttu. WikIótce po- 
tem odbyła się rOlZlpfawa przed Sądem 
PO/WIDatOM'ym w OIe
nie. Jak t/Wierdził 
oslkarżony. me :z;da.wał on &obie spmwy, 
że tego rodzaóu postępowaY1lie jes
 prze- 
stępstwem ka
anym sądOlWl!Lie". 
..W jednym ze &Lpitali woj. kiele- 
ok,iegJo lelkarz wszedl nocą do kJootni- 
cy i ujlr.zał cZJtełrech na.gich nieb'OlSrzc.zy- 
kow siiedz:ącyoh pl1Zy sl\iole i.. joaik się 
zda
a.ło, rżnących w kacr:ty. Żairoiik UlfZą- 
dZDI leka.rrowi pielęgnitaJ11Z, w reIWaII1ż,u 
m ZWlolnieIJJie z pracy, posadził on tru- . 
py pll"Zy &tole z kartami w ręOCu. sam 
kuonął zaś pod stołem i dla spotęgo- 
wania ża
ciku 1icytow-u: Czitery piiki". 
Hi8l1loryjlkli te podała "Polity1ka" z 14 
paździell'il,iika. 


LONDYN, 4 STYCZNIA 194łj 


OBYCZAJE 


Ludwik Tyśmienicki dokonuje 
przeglądu wydaT'zeń polhtycroych we 
Francji: upaJdek kaJooydatury Blu- 
ma na premiera i poratŻki sooja,li. 
słów na terenie robotniczym. W 
zwią.zku z powrotem StaniLSłal\\i'a 
Mi,kołajcizy'ka ma Zachód, Tyśmieni- 
cki ocemia wymi'ki -je
o misji w Pol- 
sce i pis.ze: ,.położenie 'Polski wy- 
maga konsekwen
nego, f!lJnatyczne- 
go przestrze
a,nia liQlii podziallU. 
Istnieją tylko: obóz m:iepodleg1o- 
ściowy i obóz z najaJZJdem... Mię' 
dzy tymi dwoma fironl\iami, nie ma 
moo,tów ani kładek". 
Wacław Solski w swej podiI"óży po 
Sta.nach ZjednoocZJOnycl1 opiwje 
Detroit- i zakłady Forda, gdzie 
5 
procent robotnilków - to Polacy. 
Jeden z nich, &tudemt poIi
echniki 
warsza/WS1k i,eU, alk,owiec, jest już trze- 
ci miesiąc w Staooch. Móe.vi: .,Jest 
mi tu 'nie n.aJ,goro:ej... Tyllko 'IIOC
 
są złe.. ciągle mi się śni że wjeż- 
dża na mnie kolo, do którell;O za 
dnia przyikręcarn gwin
y\ że nie 
zdążę ich pl1zyk,1'
ić, i że mnie to 
koło pI1Z.y-
iecie". 
Stanisl
ae.va. K.,uSlzelewsika, w repo!1ta- 
ŻU .,Na przeciągu", --opisuje' I1dzme 
w Londym,ie zebraJnia, których te- 
matem jest Eu.ropa Wschodnjoa i 
RosJa. "Słowo 'polaoo' c.zęsl\io pa- 
da z mównicy - pis.ze KusrzeleIW- 
sika - gdy,zież są Plolacy? Czy po 
k'l'tach przebiel1a1ą różaniec wspom- 
n:,eń? Czy nie lJJffiieJią po aJngiel- 
siku?" Kuslzellewska prz)"tacza sło- 
wa Bertranda Rus,sella z zebrania 
Brytyjskiej Ligi ObTony Europy: 
.,Spożywamy teraz gorZJkie owoce 
zdradze:Jia Polski... appeasement 
nie jest już tym, 00 mówi s
OWI!Ii%:, 
appeasemelnt to zbrodnia i ślepota". 
Oto imne zebranie. Osmiu Slkl1'adnie 
lewioowych posłów LaboulT Pa.J1ty L 
en:tuZljazmem opowiada o wypra- 
wie do SOIwietów Czechosłowacji, 
Pol
lki, Jugosławii. "Widzieliśmy 
slocjalDzm - wołał Koni ZiIliacus 
- it wOl1ks". ,.Czy mam pisać ;) 
emltuzjoa,zmie tłumów? - pislze Ku- 
slze\.ewska - to się nie da wy,ralZi,; 
sbowami". 
Zygmunt Na.górSlki jr. opis'Uje w 
felietonie "Jaik być cudZioziemcem". 
książecZJkę Georgea Miikes'a pod 
tym tytułem. "Niech eni!JuJZJjaści bry- 
ty-jslkiJej przymale,Żiności pa.ńMwOWe) 
pr.zeczy,tają ksią.żeczkę Mi'kesa. I 
nieclha
 wspomną słowa mąd
ego 
prof. SaroIea: ,,II takes 100 years 
to gl'OW a tl1'ee - but it taikes 200 
yealTlS to grOlW a ScotsrnaJn". 
CZaJSopisma kra
owe (Theates). 
Jemzy Borejsza, w aJrtyrkule ,.Wschód 
i Zachód" (..'PrZJe!k'rój", 9 listopada 
1947) oŚ'Wi'a,dl:rza: "...,tak jak 30 lat 
temu Aleksander mok z pogardą i 
w pOCZlUCiilU swej siły i dumy przy- 
ją'ł nlJl1ZJUcome I11IU pI1Zez. barba.rzyń- 
c6w ginącego świa.ta przeZ'WisQc,o: 
..Talk. my AZijaci", tak samo my, 
którzy budujemy wespół z ZSSR po- 
kój i od1'odzemie Europy, z pogar- 
dą dla k,ondotierów i agentów ifT\- 
peria-lizmu aJnglosaskDego podejmu- 
jemy w pocZlUciu S/We9 s.iły słO!Wa: 
,.Taik. my - agenci Moskwy". 
. W Wa.rszawie ol1zemiamowano ul. 
Foiks'il.l na ul. Młodzieży JU!1;osIIo- 
wiańSIkiej. W związku z tym Ja- 
nusz Mi'nlk,iewioz proponu1e 110we 
naJZJ\VY ulic: Podtaw&ialyoh Bułga- 
rów, Flr!lJ11CULek w Wieku PobalI-za- 
k'OWSiki,m, Duńs,kich Niemowląt i t.d. 


Pocią.g. "W przedziale jak 7JWykle: 
panowie siedzą, panie stoją". "Wagon 
jest dla Qliepa1ącydh, prawie WlSlZYscy 
więc palą. Sta,ry pan wśród spo!1towej 
młodzieży mówi nietaJktownie: - ParlO- . 
wie, ja nie zmoszę dymu". 
Padają natychmiast oopow,iedzj: 
"Grunt si
 przyZ/Wyczaić. Ja też z po- 
czątku nie lubiłem". 
Dziewczyna: "Dziwny pan jest. Ko- 
bieta pali, a pa.n wygląda na dżentel- 
mena. 
- Kiedy ja mam astmę! 
- Jak się ma astmę, to trzeba sie 
leczyć, a nie narażać zdrowych ludzi .la 
bakcyle - mó-wi d:z:iewcZJyna". 
Okiem nie moŻina otworzyć, "bo jak 
infol1muje konduktor, pasy poobcinali 
chuligani" . 
Nie pis,Le o tym ZJjadli/wy emigrant "N 
Londyńslkich "Wiadomościach" tylko 
Jadwiga Rut.kowska w "Trybunie Lu- 
du" z 8 pai.dlziernika. 


Glosator. 


W poprzednim lO-stro!1l:colwym nume- . 
Tze (1394/1395) .,Wiadomości" (13 iJu- 
&t.racji): Mistycy b:lSzpanscy (prze,kłady 
Józefa Lobodowskiego). - Nota tłu- 
maoza - Ziemowit KarDinski: Lechoń 
ialko .alktor. - Adam Tomaszewski: 
1:.ag!lowcem po Bahamach. - Piotr 
Borkowski: Kupić k.ota (Ś,WI:In
;'. zająca) 
w wOl1ku. - Barbara TODorska: Czas 
zatrzymany do wyjaśnienia. - Felik'i 
"IantcI: Fest.i,waJ w SalzbuTgu. - Ja- . 
nina Kościalkowska: U dna. - Pawel 
:\loskwa: U brzegu. - Ignacy Wieniew- 
ski: Nalpoleom o "Iliadzie" i "Enei- 
dzie". _ Czeslaw Jeśman: Gruzja jest 
Gruzją. - Kajetan Czarkowski-Gołe- 
jewski: An gl-i a w oczach powstańca- 
emigranIta z latt 1832-1837. -:- Mół: 
Wśród książelk. Doz;p;onny wiezień. - 
Krystyna Bnozowska: Nota.tlkA niemie- 
cikie. - Notatki wł,o
ie. - 40 lat te- 
mu. 25 lat t.emu. - Pandora: Pusl7ka. 
Uikład ni'emiecllw-n:emieoki. --:- J. L.: 
Worek JudaszÓiw. PajęoLane ,j posaŻJna 
si'erotka. Kore9pondencja (Adam 
Kos'iowski. Fełiks 'tantel. Władyslaw 
Żeleński. Tadeu'iz Sulimirski. Józef 
Lobodowski). - Czytelnicy o ..Wiado- 
mościwh". - Kośc
,ół na Devonili - 
..Katedra Polski Wa1Iczącej". Lis
 
kraju. - Kronilka. 


r_
>>>
6 


Nr 13%, 31st December, 1972 


o 


K 


Holendel1sika galzeta "De Tele
af" 
ogł)
Hła 'IIi,edaMmo a!1tyk,uł sweJto kOll"e- 
!ilpoadenta Ch. de MaiI"i, który odwie- 
dZI
 w MOSIkwle Nadieżdę Mar.ldelsz- 
tam. Pro:ytaozamy fragmenty tego arty- 
kułu ;za tygoon Ikiem .,RusskIJja Mysi'" 
z 19 patdziemJka 1972. 
MOSKIEWSKA KŁAMCZUCHA 
Taik propaJganda komunistyozma na- 
lIWała w.ielką p:SIaI1kę j myślicie1kę Na- 
dieżdę MIJ:Jdels,ztam, autodę dwóch 
kslążelk OgłOlSlzonych na Zachodzie 
(,.WOSIpomlna,nia" i ..W
oraja k,niga"). 
Ich treść ..to niew
tpl.lwe kłamsl\iwo". 
,.Kłamstwo gT'arniczące ze wTadą Ojczyz- 
ny i dla ws.zvs.tkich tegJ rodzaju pisa- 
I1lJY JJa
suro'WSza ka,l'a jest jeszcze zbyt 
łaJgodna" . Tyle sowiecka pl1Opa.gaJnda. 
Jedna.kże Nadieżda Mandelsztam nie 
obalWia się am obozu kO.lcentracyjll1eg'o, 
ani katowni ma Lubialnce. "BJję się - 
mowi - że 
m
eTĆ o mnie zapomniała". 
* 
, Prlys,ta.nęhśmy na słalbo oświetlo- 
nym pode
ie, z ktÓll"e
o CLWOro drzwI 
prowadzi do oZlterech mJe8Z1kań. Na- 
cisnęliśmy czerworny guzik d"!:wonlka 
pisze de Ma,ri - drLwi oowoli si. 
otwol1ZY!ły i zdumiernj zatrzymaliśmy 
ię 
w pl'ogu: czyśmy dobrze trafili? PiI1Ze:l 
nami slro'ła stam, zaJniedbana czy to ku- 
chaJ(1ka, czy to służąca (WI'k'O miotlv 
jej bralklOWało). w 7JIH)SJ'!onym kraci..- 
s,tym szla,frocZlku z cienlkie
o, .nieokre- 
śLonego kolom materil3Jłu. Nie sięgaOąc'l 
nam naIWet do ramiom, maleń,ka kobie- 
ta o przVlgaSłym spoj'11Zeniu niebieskich 
oczu. To była właśnie Nadieżda Man- 
delsZJtam! Zaprowadziła nas do kuchni, 
ktÓra służy jej tabe ja1lw sa,IOI!I, obja- 
śnia9ąc r
nocze
n,ie doSkonałą an- 
giełslZlCZYIZiną że jej miesZika,nie składa się 
z trzech pokoi: tej oto ikuchni, pokoju 
do pracy i łazierniki. Komorne: t
zv- 
dzieści rubli miesięcmje. A 1XJniew'.lż 
mą.ż zOSlta
 zrehabihtow3l:1Y, to mimo 
SIWO jego 'iZalkRamaJn
o pos

pOIWaJn ioa '. 
otrz.Yl!l1uje rent
 państwową w wysoko. 
ści Sotu ozterech rubli miesięcZ:Jie. 
Wspiell"ając się o brleg kuchen,ki wsta- 
ła z wys;łkiem. aby zapa'TlYć herbatę. 
ZaIPytalem: 'Czy jest par.1.i zmęcz.ona?' 
- 'Ach nie, nie talk bal-dzo. T.o tylk0 
staJfość'. Naloała nam herbaty, usiadła, 
drżącą. pomarse.c.zo:1ą ręką z.a.paliła no- 
wego 'biełom.olI"a' i zacz
la straslZll1ie 
kaoslzJać. Pl"zy ' kro b
ło słuchać te
o du- 
szącego Oą. szarpiącego wnętr.zn06ci 
ka6zJł.u. Lekal"z. już dawno SoUl10W.o za- 
bronił jej palić. a ona !lapierosa nie 
wypUSiLCZa z. ręki W kuchni-salom:: 
pa.nUlje oka"oP:1Y nieład: okruchy chłeba 
na Sotole. na podłodze, żelaliko, zmięty 
papier obok zas'Us.z1ol11
ch kw:a'tów i 
don:ozek gera,nium i begonii, ktore 
'up:ękSila1ą mtatnie d:Ji mego życia' 
Kiedy wochę przvs,zła do siebie zacz:- 
ła opow::adać - 'kłamać': 
'Mam siedemdziesiąt tl1zy ła,ta, w 
pl1Zysz:łym miesiąou skończę siedem- 
dL:esiąt cztery! A to duzo, ba,rdzo dużo, 
stara jestem'. Zacią!!JIlęła się głęboko 
dyunem i 'ZI!IIOWU s
: .I1OZlkaslzlaJa. 'A pa- 
novv"e właśc:iWie po co do mnie przy- 
s.zli? Mam nadzieję me po to, by chwa- 
lić moje książki. U mrni.e można chwa- 


K 


r 


o 


ZAPIS OSTATNIEJ WNUCZKI 
MICKIEWICZA 
Gern1aine z Mickiewiczów Knyżaiko- 
wa, niedawno zmarła w Paryżu córka 
Józefa Mickiewicza, naimł.od!;re.l\o z 
synów poety, zapisała resl.Zltę pamdątek 
rodzinnych Muzeum LIteTatury im. 
Adama Mickiewicza w WarS/zaIWie. Jest 
tam szlkatułka z dokumentami rodzin- 
nymi, zbióT fotografii i książki. Wśród 
przedmiotów, staJnowiących bezpośred- 
nie pamiątki po Adamie i CeIhnie Mi- 
okiewiozach, ma
duje Się tam obiekt 
ml!llejszej ceny i inlllego poziomu: pia- 
nino, na którym Józef Mickiewicz J!;ry. 
wał po kinach paiI"yslkioh po pierwszej 
WOj me. Józef ożenił si'ę z Fra ncuzk 1. 
Córka ich, Germaine, mała języik pol- 
ski teoretycznie. ałe nie ośmielała się w 
nim odzywać. Byla uważama za należą- 
cą do reprezen.tacY'j:nej gruPY Sopadko- 
bierców po wybitnych Polalkach i bra- 
ła udział w imprezach polsiklch. Pozu- 
stawała w blisikich stosunkach z Biblio- 
teką Polską na Quai d'Orlea.ns. Przez 
dłuższy czas powierza.no jej podczas let- 
nich wa
acji zarząd penlSjjonatu poisikie- 
go w Dinard, urząozoneJto przez To- 
warzys'two Hlstoryczno-Literacrkie w Pa- 
ryżu w dJffiu otrzymaJnym w spadku od 
Polaka z emigracji. Prezesem Towarzy- 
stwa jest A'ndrzej ks. Pomiatows'ki. Ger- 
maiQ'le Mickiewicz wyszła za p. Krzyża- 
ka w ostatrnim dziesięcioleciu. 
ROS\ JSKI ARTYKUł 
O \HERZ\:.Ń
KIM 
Dr ZOja Jurle'W, p
ofesor literatur 
s,ł.owiańsiklch na Un:IWersytecie nowo
or- 
skim, .ogłosiła w l10syjskim kwa,rtakli. 
ku nowojorslkim ,.NowYJ Żurna
" (m 
108, 1972) artyikuł p t. "Kazimierz Wie- 
I1zyńs!ki. Zaćmienie iksi'
życuwej meta- 
fory i śmieI1Ć", sta'nowiący jalkby drug4 
część i .zakończenie jej wcześniejszej 
pracy o Wierzyskim, ..Księżyc na no. 
wiu", ("Nowołunie") w tymże czas.o- 
pi-śmie (nr 33). Oba artyikuly zaJWiera- 
ją przekłady na języik rosy
ski wierszy 
WitlI'lyńskiel!lo. 
Dr Juriew pd1zygotowu
e do druku 
n,iedlUży wvbóiT swoich rosYis
uch prze. 
kłi3idów w
erszy Wlerzyńs,kieJto z róz- 
nych z:biorÓ/W. WSItęp do ksnążecliki na- 
pisał profes.or Zbi@ni'eiW Fodejewslki. 
Oprócz. tego ksią.żJka będzie zaw4el13ła 
..EpiotafIQJm" WittIJlna. które ulk alz a lo 
s-ię w ,.WnooomJŚciaoh", w tłumoc:zeni1u 
nl3 języ,k, aJngielSJki profesora J,oochima 
Baem z Un.IWersytetu nowojoTlSikiego. 
NOWA KSIĄ.ŻKA 
WITTLINA 
Ostamio na,kładem wydawnictwa The 
MaoMiHaJn Company w Nowym Jorku 
ulkazała się n,owa ksiąl1ka Tadeusza 
Wittli'l1a p.t. "Commissar - The Life 
aJnd Death of Lavre!1lty Pavlovich Be- 
ria". Bilografila ta.. któm już zdobyła do- 
brą recernlZlję w zawod,owym tygodniku 
wydaiWCów amerykańslkich "The Publish- 
ers Werlkly", zawiera Misko 60{) str. i 45 
i IQJMracj i, z których wiele nie było jesz- 
cze dotąd ,nigdzie publilkiOlWa.nych. WŚiI"ód 
iJUiSllUacji jest M!\Jrszałek Piłsudski, p;en. 


1 1 


L 


N 


o 


N 


A 


o 


R 


Moskiewska kłamczucha 


lić ty'lko moją hfjrbatę' - i zaczęła 
ooerZJaĆ piąs
ką w pierś, ja'kby chcI,a- 
ła zatrzymać męczący ją kaszel. Zła- 
PIlIWSZY troohę tchu mówJła dalej: 'wŚll"ód 
mOIloh mł.odyoh pl1zyjaciół jest jeden 
duch.oWlTlY. On mme przekonał że sa- 
mobójs.two to wielki gl1zech. Wiel'Zę mu. 
ale co mam robić? Tak ba.rdZlo chcę 
jalk na
prędze9 uml1Zeć. Dob
ze by
oby 
jutro, a jeszcLe lepiej dziś. S7Jkoda tyl- 
k,o że pl1z;OO śmiercią JUŻ mi Się nie 
uda ooetchQ'ląć wolnym powietl"zem poza 
obrębem tego kra.j,u. Aoh, mÓJ Boże! 
Ja ZJnIOWU lda.mię!' - i uSmiechnęła się 
niepetWJtie: 'Proszę mi powi.edzieć, ja'k 
pa'l1owie do mnie trafh1i. Chyba oa.n.ów 
d'o siebie nie La.pra.sza'liam? Już nie pa- 
miętam, kiedy w tym domu bydi ootat- 
ni ra,z dZlenmkane. A poza tym na- 
prawdę nie wiem, o ozym mogłabym 
palii om opowiedzieć. Ja pl1z;ecileż jestem 
kłamclIucha! . Kłamczucha w kra
'U 
be.zgl1anilCZlnego k,łamSltwa. Dam paJnom 
radę: prOSIZl.. na,pisać że poczęs-t!owałam 
paJnóIW dwiema szklankami dobiTej her- 
baty, i że nie rozumiem aJni jednegl' 
s.
owa po 3,nlgi l e,lslkQJ'. 
Z!\Juważyła w:idać moje rozczaiTowa- 
nic, bo się nade mną ulitowała i cicho 
r,zekła: 'No dobrze. niech będzie, coś 
niecoś powiem, a'Źeby paJnowie nie ża- 
łowali stracO'llcgo cza'iU i nie ob:ralZiłi 
się iŻe aiŹ LaJk dalelko się do m:1ie wybra- 
Li i daremnie. Pr0Sl2l
 więc s,łucha,ć'. 
Związek Sowiecki jes.t TIia
lepszym ze 
wSIzys
lkioh kiTa1ÓW na śWiecie. 
Nigdzie Q'lle jest talk dobrze żyć pk 
tutaj. 
Jedyny baj na świecie, 
zie palTIiuJe 
ca'łkowilta i praiWdzllwa woln06ć. 
WSZ)'ISCy ludzie w tym wspaJni'ałvm 
kraulU są szczęśłilwi. 
Tuta
 kawy może robić i mówić co 
Lechce. 
Nie ma zadnej ceTlizury. 
Ni,gdzie na świecie nie okazuje si
 
starym ludziom ta;kiej troski, jaik tutaj. 
Na'sza ofiojallnie wydawal!1a literatur.1 
jes
 najbardziej wolna i najlepsza na 
ŚWieCie. 
Nasi artyści-pla.stvcy są natchnieni i 
niebywale utalentowani. 
Nasz l'osyjs.ki tea.t;r jest najlepszy 
na świecie, 
Ozy panCIwie chcą jes.zcze czeJ1:oś sic 
dowl:.edzieć'! ProS7
 bardlO! 
Ubo'gicl1 tutaj nie ma. a po żebd'a- 
kalch dawm.o już nawet śladu 'IIie zosta- 
ło. 
St,rach nie istnieje. n.lkt u nas nilko- 

o i mic:zeg'o się nie boi. 
Relwiz
e się nie zdarzaią. ROlJ11ów się 
nie podsłuchuje. 
Ll1Jwi.gilacia nie istnieje i tutai nie ma 
niewoLnilków. 
I oczywiście tutaj n .,kt me kłamie. 
P,rlel"wała i zaozęła zaoa,lać nowego 
'bioelom:Jra'. 'Chvba już jestem tell"az 
baJrozo zmęcZlona.- Pro
IZę mj wybaczyć'. 
OpaJ'ła gŁowę o czel1wony plulS'Z wył:!r- 
tej. s,ta.rej ja1k ona sama otomany. 
'Ma,nldelsztlam - swry' pra,wie już się 
skońozy.ła i whótce będzie zapomniana, 


n 


. 
I 


k 


a 


A:1Iders, fra,gment KatYnIa oraz Powsta- 
nia Wa.fszawsikiego. Cena $11.95. 
WYSTAWA POLSKIEJ MALARKI 
Z KANADY 
Mala.11k,a i poetka, która da,ła się po- 
znać pod skróconym naLWis,kiem Iren:! 
Kwia,t (z Kwiatikowskich de GraJndlpire), 
zaczęła nau:k,ę w Polsce, za'k.ończyła 
doktoratem na Sorbonie i studiami na 
wyższych uCLeLniach paryskIch w ZJa.kre- 
Soie s-ZJtuki i architektury. Przeniosła się 
d.o KaJnady po wyjściu zamąż. 
Pazdziemi.kowa wySitawa jej obrazów 
w Nowym Jorku ("one man show") 
była jak na
lepiej przyjęta przez kryty'kę. 
O j
 malal1S,twie pisze jed,en z kTy[y- 
ków że jest w nim duch OhagalJa i cel- 
nitka Rousseau, ale nad wszystkim 
ó- 
rUie kobieca wrażłiwość, wdzj,
ik i smut- 
ny p6łuśmiech. ()ceny nie są an
 kon- 
wencjonalne. ani zdawkowe, PISZą o niej 
że łączy Q'I.oiWoczesność z przvwiązarniem 
do z:a,łożeń figuraty/wnych. "Ma.Jars
wo 
Ireny Kwiat - czytamy w jednej z re- 
cenljJi - nosi te same charn.kterystycz- 
ne rysy, co jej poe2lja: umiłowanie for- 
my i koloru, głos i11'StY'nktu życia, uwaga 
zwrócona na świat i bardzo ludzika 
świerość spojrzenia". 
W Paryżu wydała tom poezj i ,. Le 
coeur contre le mur" (z włas'1lymi ilu- 
stracjami), które miały doskonałą prasę, 
OJ1az pracę kry
yOZl!1ą o Żeromsikum. 
Wśród wyjątków z dawr.1Iejszycih spra- 
wozdań, przytoczonych w opisie nJwo- 
jors'kiej wystawy, znalazł się rÓWl!liez 
ustęp z "Wiadomości". 


POLSCY STUDENCI WE FRANCJI 
Wobec sprzed'azy kamienicy, w któ- 
rej od 40 lat Stowar.zys,zmie Studerntów 
I Ab6od'W'e:n
ÓIW PoIslklCh we FraJnc.ji wy- 
nadmował10 sw.o
ą siedzibę. ludlZlie do- 
bred woli stworzyl,i Funidac:ję Polskieg.o 
Ośnodka St'UdenlOkiego w Pa.ry.żJu. 
Celem Fundaq.i jest na,bycie stałej, 
niezalemej siedziby. 
PrzySltl,lpująC do działania, Komitet 
Wykonawczy Fundacji pod pl1Ote.k10ra- 
tern X. Bik,upa Itubima zwraca się do 
wszystkich P.ola.ków na św:ecie z Jtorą- 
cym a.pelem o k'Upno cegielek PJ1zyslzJej 
polsik
eo siedz.iby studernokiej w Paryżu. 
Cena cegieJJkj wynosi 5 fraln,kÓiw, czyli 
I dolar, lub 40 pensów brytY1jskich. 
Na,ZIW;!;ika nabyiWcóiW cegielek zostatflą 
umiesrozo:1e w złotej księdze. 
Natomias't nazwisika tych osób, które 
zalklUipią 20 cegiełek. lub więcej, będł 
wyryte na cegidkach umieszczomych w 
Pl1zyslZiłej siedzibie. 
Ape),u
ąc d'o wSlzys,tkich, którym dro- 
ga jest my
ł .0 lItrzymaniu miejsca spot- 
kań pomiędzy młodzie.zą polstką z ca- 
łego świata, prOlSimy Q wpłaca'l1.:e dat- 
ków na ikonto poolltowe: 
Association des Etiudiants Polonais en 
France 
zaznaczając na Fundusz 
c.c.P. - PARIS 9654-50 
4. rue de rOdeon - PARlS IV. 
Za Kom .1et Wvk.onaIWczy Polsikieg.o 
Ośrodka StudencIkiego w Paryżu: 
Mieczysław We'l'no jaJ11USil: Laskom;ki. 


taik jak da,wno j'uż zapomniaJno o set- 
kach pomordowanych tu dobll"Ych I uta- 
lentowanych ludzi. A tell"az, mój d'rogi, 
proszę sobie JUŻ pójść. Prosrz.ę nie 
l)apomnieć n'aiplsać p!1zede wslZys'lJkim 
że u mnie jest dobru herbata, i że 
ja prawie nie mówię w .obcych j-ę- 
z}'kach. Że ja jestem stara mo- 
s'kJewslka kłamc=ha, n
komu niepo- 
trzelbna, mc nie wa,!1ta, umiera
ąca sta- 
rucha. Talk pI1os,zę mapilSać: stara kłam- 
czucha A pai!l'U, młodzieńc.ze, radzę - 
zrobi
a pauz: -- zWTócić uwa.gę na 
aI1@ielskl jęZJY'k. PaJn m..! oklrop!1ią wy- 
mOlWę". Po chwili odpoczymlku doda,la: 
'Kiedyś ba;l1dizo daJWno już tem'l1, d'o- 
s,tałam od męża ostatni li!t. Pisal: 
NaJSz tra;nsport odszedł z więzie- 
nia ,na Butyll1kach 9 września, a I;: 
paździel1mlka ptzybylIśmy na mi'l1iscc. 
FizYC2lnje oZ1UjJę silę bal1d1zo źle, je.stem 
ZllIpe
nie wycŁeI1Pany i wychudZiony 
me do poznania. Nie wiem, czy ma 
sens wy.sylać mi odzież, jedŁenoie a.lbo 
pierniądze. Na wS/relki wypadek mo- 
żesrz spróblować. Bez zimowych rze- 
czy cierpię banwo z powodu zllmn:.. 
List tein pr.zySJzedł na krótko pl1zed 
jego śmi,ercią, a cztery I,ata po Je
o 
(pi.e!1WslZym) a.resZJtowaJn;u. Za oo? Za 
s,atY1ryczny wiersz o Stal i'l1 ie'. Weswhnę- 
ła i spoj'J1:m.la na mnie przygasłymi i jak 
się zdawał.o niczego nie wid'zącym:. 
smutlnymi oczyma (...). PodeszliiŚmy do 
drZlWi. Z wysił:kiem otworzyła trzy 
La.mki i s
abo kilWlną/Wslzy mi na po- 
że
a,ntie ręlką dladzegoś powied,Liała: 
'Mówią Ż!e zbi1olI"y w tym roku prze- 
padły. Mam naJdzie
ę że to jes,t wy- 
olbl1zymione'. 


ZRRODNIA Z LUDZKĄ TW AR ZA 
Pr.aktyka sta;łim0W5lkich obozów k'o
. 
cenlt'J1acy
nych, potępiona tV'l,ko Si
()Iwa- 
mi, wcią.ż - choć w mniejszym stoip111i'u 
- jest za
adą polItyki! wym:a,ru spra- 
wiedhwoścl w Q'laszym kraju - czyta- 
my w liście więźniów sOlwiec.kie
o ła- 
gm do dzialłaczy 'k,uItury Zw:ąz,ku So- 
w.ieclklego, na.pisanym pod komec r. 
196') i krążącym w samizdacie. 
Is1niejący system obo"!:ów pracy ptl1Zy. 
musowej (zachowamy tvl'ko w ROlSji i 
w Chimaoh) jeslt wyn.'kiem umyślnie 
popiel13neJ polityk,i,. opracowa'nej przeL 
szczególnego rodza1u e.kspertów i za- 
lecanej przez nich w specjalnych pod- 
ręczmikach. ..Lęk PII",zed wejrzeniem Vi 
nwjgłębsize przyczy,ny przes1,lPcmścl' 
zmusza do pro:elnlOl
zen i'a wi:ny z ustro- 
ju na 'pl1Zes l tępców' i do odlgrywaJ:J;a 
się na nich z wy,ją.t,koiWym okrucień- 
stwem za niedoslkonałości tego lJJStro
u. 
Strasz.ną hańbą dzisiejslzej poli
Ylki kalI"- 
'lej jest Istni'el:Jie łaJ!ll1ów dla więźniów 
plolityczmych. O!.1.rócz rzcczywastvcn 
pl1Zestępców wojern,nych (są to w więk- 
s-rzości Sitojący nad grobem staiTCY, znie- 
dołęż;niali i ozęsto chorzy umys-łowo\, 
w ła.grach trzymani są uczestn;cy po- 
wOdenmych 'J'uohów marodmvych. którzy 
ma'ją już za sobą 1XJ 20-15 lat .obozów 


WIAOOMOSCI 


s 


J Ę 


Kongres 


Mimo bmków ol1g3l11 l iZJaCyjnych Kon- 

resu Fiol.owfin SredniJowiecznej w Mad- 
rycie, stwierdz;ić trreba. że plom jego był 
bogaty i wa.żmy szczegółnie dła pogłębi e.. 
ma wiedzy o Btislktim Wschodzie, ta.i: 
mocno związa.nym z historią EUiTopy. 
W spotlkamitu kultur j ich geniuszu 1iiII.o- 
zoficlin'eg.o J11a pieIiW&zy pLan wYSiUnę1a 
się fi'looofia aJra!bsJca i dYlOOmiilJlYl śred- 
niow.iec;zm,egJ islamu. O filozofii chI1ZC- 
ścijańslk.iej i żydQW!Skiej mówioOl1Io mniej 
i ł"3.c
 w relaoj,j do i1illowfii li bIllotury 
arabSkiej . 
Mimo bra.ku w obradai(;n Konl!JfesJU 
syi1l'tezy porówn.a.wozej kultu'!' i ich 
wkładu do średtnioWlieczne!i wi.zji 
wuat3. 
zaognliła się od mZIU lI1a wsltępie dysiku- 
s
a Q'la temoa,t Qg6lQ'le
 pojęcia fi.1oLO- 
fi,1 w 
redl1JiloJWieozJU. Oenl\iracrmą rolę 
odegrali w niej prmdst'awilCiele Louw,jn. 
ośrodka z OOt6rego wysiro. iniojaJtywa 
u
ySJtematYZOlW1alllia badań moo średni.o- 
wi.eczem i utworzenia MiędzynaTodowe- 
go 1'oWlaIl1ZY5l\Jwa sl\iudiów ,tej epoki fj,lo- 
zroui.. Plumlkrem W}1jśoita deba,ty by'
a teza 
prof. Van Słieenlbel'\ld1ema iż fi,IOZJOfila 
z na,tury swej l)ognjlSk
a jest na 
metafhlJYce bytu i pl10blemie egzVSłein- 
cj,i Boga - AJbsołutu. Teza ta zOlSilalła 
Zlaal\ialk.DiWaJna opII1Zez prof. Gregory, któ- 
ry negolWaJ jedność fi,lolJQfai i mOlŻli- 
wość metad'i.zyiki obie1ktywmej i abso- 
IUJtnej ("moz;ofii wi'eoZJnej"), broniąc 
p1ul1adaZlmu i slU'bnektyw
ZImu myśli fil.o- 
zofioZlnej oraz je!i ZJalleżności od indy- 
wuduaam,ości 
ej tiWónców. 
P!'od'. N3IS1T z TeheiI"aJn'U pl1Zedsta1Wił 
hi1sl\Jo..I1ię t1ornnowa.nia się pojęcia fLIozo- 
fnli (.,a!-fa&alfah") IW świecie myśli arnb- 
slJUlf!j. odrÓ'Żl1lia
ąc je od a.speikl\iu mo- 
11311no-pI1a/WI!IIego Isltam'U ("Ka,lall11") i 
mitsotyki SUJffilCh. HilStooie ..aJl
fasalfah" 
mOŻJna poozidić na 3 okresy: I) tra- 
dycyJII1Y, Z/Wiązalny z filooofią perypa- 
tetyClzJną gredką. 2) aJka.demiokri, w któ- 

 ,.al-fasafa:h" staje sioę schiolash'1c" 
ul1J:!weJ1Slylteclką.. 3) od'I1odzenne fiłol2l0fil 
po na
a,zdach Mongołów i jaJowej epo- 
oe tUiI"(
dkiej. 
Prof. Theodorak.oPoulos z Aten na- 

W1ite
lilł p!1oblem twol1zenia s,joę t,mdy- 
cO i £iG,ozolfilOll11lf!j w procesi,e j eJ żywego 
d.oś'wi,adc1zemra w pneżydIU wielkich 
o'ObOIWlOŚCI
. sIlIkół i I1JU111:ÓIW. WII"IaIZ. z na- 
l1a
ta,niem tradycjn i j 
Izylka fj,Jm:od'icz- 
nego formO/Wał się 
w;,ato'PoJtląd chn1ze- 
ści,lańslkaego 
ednliowiecZla. CaJe życie 
rodzącej się cVIW,;,1 i zacj i rozwtia'allo sie w 
bJasikJu idei f,illolZiOfilczln
ch. Przyikładem 
tego była b:,za.n'tvj
lka srtuka relligtitjna. 
Da,lsrzy pJ;zebie,g Kion.gJfesu U/WVdat- 
niał coraz s(j
niej wZ1a,j'emne opI1Zenóka:T\ie 
Sli ę klu l tU/ry a,rabslk i ei i ohiJ1ze.;ciÓa.ńslkl:e, . 
s'rozególn:,
 w południowej Hiszpar.1ii. 
.krtórej JŚrodlki Kordoba i GiI"amada 
stam.ow,iły S7CZVit duchowej ekspaJnsjl 
Illamu. Kotrdoba była miejscem 11ro- 
dZJin Sen,e.k,i któreg,o myśl i etylka od
- 
grnła ol,brzvm 'Ią l10lę w ikszrtalltowami'U 
k,ultury a'l'3.lbs
ile,j i ohJ(1ześcn
[lńsllde;. 
Prof. Am:n z Cairo ma,z prof. Verbelke 
z Louva:r'] omów
li wply/w stoi.cyiZffiu 
w średn'Oow.ecZlU. Dvslkus[ia po
oczyła 
si-ę WOKół uniiWersaEZlmu stoickiego I 
jego wplvwów w Azji Cenl\irallmej, 
lIwlaJSlzcZ!a w świecie irańsko-tureckim. 


KORESPONDENCJ A 


STARZEŃSCY 


Do redaktora "Wiadomości" 


W arty,kule p.t. ,.Pawła StarzeńskjegJ 
3 lata z Bedluem" (nr 1383 "Wjadomo- 
ści") p. Jan Wei,nstein błędnie podaje 
miejscowość, z ktÓtrej wywodzą się Sta- 
rzeńscy jako Starzewice. Nazywa.liby się 
wówczas StalTz.ewscy albo Sta,I1zeniccy. 
Miejscowość naZYiWa się StaiI"LenJice i ta- 
ką poda1ą WSZyscy he'Taldycy i genealo- 
gowie. Niflktórzy przez niedbalstwo 
przekręcali czasem naLWlsko na Starzyń- 
siki. 


Ród Starzeń9kich. mający JUŻ wcze- 
śnie sędziów i podkomorzych, wzrósł 
macZinie przez ożenek w r. 1603 Jana 
Sta.rzeńsikiego z Zofią Pstrokońs.ką, sio- 
strą wpływowego wielkieJto kanclerza 
koronnego. Syn ich, Wojciech, odtz;na- 
czY!ł si
 w bitwie pod GuzoiWem. 
Myli się rÓWlnież p. Weinstcin sądząc 
że tyllko dwie czy trzy prace historycz- 
ne mówią o StarzeńsIkich. Oprócz wy- 
mienionych przez niego, należy wspom- 
nieć Niesieckiego, Szujslkieg.o. Wybi- 
ckiego, Niemcewicza, Krauslhara, Aske- 
nazego, Korzona. GórskieJ!;o. Mości- 
oki
o i wielu innych nie wyłączając 
powieśc:opisla,rzy, ja'k KacLkowslki, Kra- 
szeW!;ki i Reymont, którzy o Staneń- 
slkich wspomina.lI. M ościclk i wydał pa- 
miętlnik posła na Sejm Czteroletni i ko- 
misal1za wojennego RzeczYPos'Poł..tej. 
Michała Sta.rzeńs1kiego p.t. .,Na schyłku 
dni Rzeczypospolitej", kt6ry daje bar- 
dZlo d,Ulż.o wiadomości o tym rodzie. 


Najszczegółowsze opracowanie rodo- 
wodu StarzeńSIkich, jakkolwiek w tonie 
pa'1legi,rycz:nym. Zinaleźć mOŻJna u żych- 
lińslkiegJ w "Złotej księdze szlachty 
polsikiej" . 


Z wymienIo.nych przez p. Weinsteinl 
Starzeńskich ani pods.toli Antoni, szwa- 
gier biskupa Ignaceg.o Kras iclc le£o, nie 
jest p'rzodkiem Pawła, gdyż uma.!'ł bez- 
dzietnie, ani JÓLef StarzeńsIki, kaslltelan 
gnie:hmeński (lktóry po kądzielo jest mOim 
prZlodlkiem przez moją babkę, MaTię ze 
Sta
zeństkich). Przodkiem Pa,w
a Starzeń- 
sIkiego jest wlaśnie ów .,osmarowany" 
przez jakiegoś sikrybę (wedbu
 słów p. 
Weinsteina) MacIej StarzeńsIki, starost.\ 
brański. Trudno dziś ustalić ile w za. 
rzutach było prawdy, a.le jako cieka- 
wos,tkę waTto przytoczyć że intrygantem 
bY!ł diworzaniJn hetma.na BlTaniokiegc, 
Bek. Może nawet przodek Józefa Becka, 
któlrego ojciec pisał s

 właśnie Bek. 
Ja.k podaje Żychlińslki: , Po od
ry- 
a;1\1 
ntryg domowniika hetmańskie:go i 
agenta dyplomatycJJnego w r. 1759 i je- 
go przekupnej zmowy z Prusami. które 
paraliżowały pla'ny Starzeńskiego, ZMO- 
lelnni.ka Francji, którą (intrY'J1;ę) też Sta- 
rzeńslki na jaw wydobył, oddalił het- 
man Beka na żądanie staroSIty brańsikie- 
go ze służby swojej". 


Józef Płoski. 


staLbl1Jo wsik ich, a Q'lielktórzy łaade nie- 
mj.eciki,oh; młoaLież sikaoLam.a ZJa 1P'ó'0- 
pagoiWa'nie sa;mostaJnowienia narodów; 
głosictele .reli.gl
nych kieronlków i kaz.- 
nod2:ieje sekt, a talkże "a;l1Jtis.owl,etcziiki" 
- ludzie wsadzeni d'O ła'PJ1"ÓW za wy- 
pO/Wiadanje i r02lpows'zechmanje idei 
sp17lleCZJ11ydh. z ofiqaJ.nymi. 
J.esroze do niedawna b)'1ł wsród mch 
Jurij Ga;łaJnslkow, współautOll" tego lis-tu. 
Poeta, redaiktor ,.Feniiksa - 66", jed- 
nego z piet1WSzych lJlmaoochów litera- 
ckloh puslZClJOi11lYch w samilZJdat urodziq 
się w r. 1939, zma.rł 4 liiStop
da 1972 
w sZlpi.ta.lu oboZlowym w MOTd'wiQ'lcii. 
W czasie proces'u JUTijJa Gałanskowa. 
Aleksandra Gif.l,lIburga i in., w styozniu 
1968, a.dW101ka
 Kaminslka ZlWróci
a się 
do sądu: "ProSZl
. by sąd nie zapom- 
'Illitaił że Ga'lanskow jest CiZlłoiWielkiem 
cięż:ko chloiTym. Ma owrZJodzen.ire żo- 
łądkla, bard\l;o cierpi z powodu silnych 
bólów. Falkt ten us.t.ama k,omisja lekar- 
ska, której orzeczenie jest w alkl\iach 
SiP l13w y". Sąd sikallla.ł Ga,la'l1s!klowa na 7 
lat łagru o SlUroiWym ry,
orz;e. Nie był 
idea.Lnym wię:hniem. Bra,ł udzia'ł w pl1O- 
testaoh i głodÓ/Wkach. Kiltkabotrnie le- 
żał w szpita'lu obozowym, mimo że 
według ofiąabej opinii po prostu sv- 
mul'olWlał. "On wcale nie Jest oh'Orv. To 
ZJwycza
ny chuliga;n co wyklręca się od 
roboty" - oświadczył jeden z obozo- 
wych oprawców matce Gałamslkowa i 
nie zezwotbł na pro:ekaza,nie słoiika mio- 
du. No cóż, jalkiś tam strażnilk na cho- 
'l1obaoh się mie Zlna, i nie wie że miód 
może pnz.yni.eść utgę przy chol1obie WI1ZIO- 
dowe1. Co i'l1lnego leka;Re. Np. paJni dr 
Szach pos,tawi'ła bezbłędną di:agnolZę: 
"NilC pOIWaiinego mu nie jest. To poeta. 
za dużo myśli o sobie". TeJt'oż zdlaJnia 
byil pra.wdopodobnie talHe Jewgieni.j 
Jewtuszenk.o, bo inalcrej nie 05wiadc7ył1- 
by przyjac:.ołom Galła.nslk'O/Wa że nie ma 
czasu intenweniować w spraIWie jeJto le_ 
orenia J'eohaol właśnie do Clhile. We 
wrześn:lu b.'r. w liście pnzemyconym z 
łagru Ga.łalnslklow pisał: ,Jestem umie- 
rający. Oni robią wsz}'!tlko. a'by p.
zy- 
Sopieszyć moją śmie.rć". 18 października 
w s'7pi13lu więzienlnym G ałaJnslk owa 
operuje wspólwi,zień, lekalTz nie ma- 
jący żadnej praiktyki chirm
icZlnej. 4 
listopatda Ga,łam.slkO/W umiera. Przyclzv- 
na śmierci: zapalemie otrzewnej na siku- 
tek ilnfelkoji. 
Czy mOŻT\a nazy,wIJć t'O zbrodi:1ią? 
Taik. jeslt to zbrodnila talka sama, jaką 

l1zydzieści killka Ia.t temu popełniono 
11IP. na MaJntdelsztamle, tyle że Q'lilk,t nie 
ma ani doUadnei daJty śmierci Maln- 
delsLtama, alni nie wie. gdzie jest jego 

ótb. furio Ga.łalnslkow zaś zos,tał po- 
cholWany na wi.ejskim cmentaru:u na 
przeciwko obozowego sz.piltaJla. Man- 
delsztama wrzuoo'l1o do jamy z numer- 
kitern przYiWilązanym do nogi, na grobie 
Galłanslk,owa na.tomias,t ze7Jwolono usta- 
wiiĆ kr;zylŻ, a nje ja;k Za.zwyciZaj tablioz- 
kę z numerem. Każdy więc bez t'ł'udl1 
może się przekonać. jaka od tamtych 
czasów nastą,pithl zmiana: Lbroda1 ia 
pl"zybra.!a ludzką twarz. 


Nina Karsov i S7ymon Szechter. 
- 


o "IIEPRZYSTOJ
OśCI 
W LITERATURZE 


Do redaktora "Wiadomości" 


PorusLone w świetrnym szkicu Wie- 
niewskiego zagadnienia (nr miT. 1386/ 
1387 ,.Wiadomości" zasłuj!iują na prze- 
studiowanie i komenta'rz. 
Estety,k,ę epoki wradza1ą kiemnki i 
dzieła sIltuki. Zwrócenie baozniejszej 
uwagi na nie I1ZJl1ca pewne światło na 
rodzaj i głębię twórczości mjmza. 
Artyście plTZYZll1a:je się przywileje a przy- 
mY'ka się oczy na jego ła'giodne wybry- 
ki. Do czasu i do granicy dobrego sma. 
ku, naturalnie. 
Spro
ność, o której Pisze Wien'iewski, 
jest istotą .,nieprzystojn'ości", ..obsceni_ 
ty", "indecence", ,.Unanstii,n(hgkeit". 
Każda nal1wa ma ni,eco odmien,ny od- 
cień. Ponieważ za kryteri'um spl1ośności 
uważamy na'l"l1S'lenie utartych form, re- 
gulujących sposób i granice opisywania 
wydarzeń Z/WiązaQ'lycoh z seksem, jaik rów- 
nież z peWlTlymi. niezbyt estetycznymi 
czynnościami fizj.oJ.ogicznymi, musimy 
klasyfikować ją ja'ko przekTOczenie, je- 
śli nie zboczemie. 
SZJkoła Freuda żywo interesuje się 
spro
nością. Sliwierdza często u dziecI 
impulsy zwa.ne "coprooh:,lia" (zaiQ'ltere- 
wanie eksklrementami). Rodzice i peda- 
godzy Z/Walczają je, zaZ/Wyczaj z pOiWO- 
dzeniem. Gdy te p
dy wy.kraczają poza 
okres pokwirtaQ'lda, mamy przed sobą 
kandydata na gotowegJo zboczeńca. Od 
"koproWu" dJ .,ikoprolalii" pros1 1 a dro- 
ga. Pod .,koprolal.ią" rozumjemy na- 
trętne, niepohomowane sypanie sprośny- 
mi. niepr.zVlIWoitymi wyrazami. prze- 
kleństwami a nawet "cZiulościamj". 
LiIn.gwisltę-;psychoJ.oga może zasta'l1o- 
wić na51tępujące s,postrzeżenoe: Stwier- 
dziłem że co mnie razi i boli w języtku 
ojczystym, przyjmuj
 bez głębszego pro- 
testu w obcym. Klnę np. 1XJ czesiku ; 
wło
'ku bez wstydu. A ,.nieprzystoj.no- 
ści" w języku Ulk,raińskim uważam 
wręcz za pi,kantną ozdobę. Jak to tłu- 
maczyć') Chyba chęcią podświtadomego 
UpiTzy.wilejowaJnia i obrony osobistej wła- 
slntości a beZikrytycZJną tolerancją, Jtdy 
chodzi o podimilnowanie obcej. Jedno 
zboczenie więcej! 


Fryderyk Gołdschłag 


A \1NFSTlA Ntł:POTRZEBNA 


Do redaktora "Wiadomości" 


P FeIiiks Ma;ntel zakwesti,onował 
zdaQ'lie. w którym sl\iwierdrz.iłem że eska- 
dra Magellana piI"zezilmowała u brz.egów 
Patagonii. i dod!a,ł: ,.w s,tYClZinciQJ mamy 
w tej okolicy wla6n:e... la,to i tempe- 
ra.tlll1;' mrnl;ej więcej liooową". 
To nieZ!Upe:l1nie taik. ŻeglaiI"ze hiszpań- 
scv UlWażalj stvczeń za miesiąc Limowy, 
zgodnie z wielowiel(()\w
m doświadcze- 
niem. Nic na to nie porodzę że jeden 
z bioglTlafów Ma:gellar.1,a. MalTtimez- Val- 
verdie, pisze, 00 nast;puje: "decidieron 


inve.mar en la ensenada de San Julian" 
- .,pOStaIl!owi,li pr,zezjmować". 
Szeroikość geogralfiozma tej mje9S00WO- 
ści wYITliosi 49°41'. POIbudniowa 
a'no- 
CIa 
113iW'Y zbóż w Paltagon
i puebiega 
n'a wysokośoi 44 rówmoleŻ1nilka, a więc 
o PI1LeSI2I'1O pięć stopmli 00 północ od 
San J,uliai!1. P.r.zypuszczam że p. Mantel 
ZiI1Ia tyllkoo póbn,ocrną część PatagonIi, 
gdzie kl.imat jest istotnie łIJgodnoe9szy. 
Ta.m gdzie zimolWlała eskatdiI"a Ma,gella- 
na przeoi1ęltrna tempera.t;ura Styczn.:a wy- 
Il!osi 10 stopni Celsjusza. Jaik JJa odpo- 
wiednik lipca trochę za. mało. 
Nie należy mi się 3J111I11esti.a. bo tym 
raJz:em WYÓątJkowo nue pope1miąem żadnej 
Lbroonli. A'I1i naIWet ,.d
obnego przewi- 
nienia". 


Józef Łobodowski 
(Madryt. 
chwilow.o w LondY'l14e) 


- 


"W 


Madrycie 


a talk,że wokół t
umaozeń aa-abSlkich i 
łacińs!kJich pi&m sltoj,ków. Pa1of. Kłibań- 
skj z M ollllIreaJu, piI"ezes Korn@fesu, aJna- 
IVZioWlall ,pochodrrenie idei FlJtJum i 
OpatJI1ZJnośoi i stWierd2lll1 że idea ładu 
kOlSmiozmego ma źródła' nie tylko stoi- 
dk,ie lecz i platJońslkie. 
Zdamiem d}"Slkuta.l1Jtów II1de mOŻJna 
t,ralkitOiwać cywiłlitzJaoj i chrześcijarńslkiiej i 
aiI"aJbskilej Óa,k,o d/Wu b),oków odrębnyoh. 
gdyż ich wp1y/w wz;a.jemmy był nieustan- 
ny. Pl1Of. Verbeike podlk,reŚilil wpływ 
doik,lIryiny piI"LezJnaczenia na predes,łyrn;a- 
ojol1Jizm chrześci
a.ńsdd, a ta;kże wpływ 
sltoiidkliej ł'ogilki :zxła,ń ma Zlachodnją. reo- 
r:.ę pOZJnla.niQ i epiftemol.ogię. 
W 4-ym dniilU obratd omawiaJno wpływ 
fiIIOiz!ofi,i araJbSlkie,j ;rua. fiOl111nuillOlWl3l11lie się 
tf l l1l11Urwlogi,i lii l 1orzofiJczrnej w k'ręgu ży- 
dowsikim i łaci.ńSlk
m. Pil'of. VaJn Ritet 
z Louvaim 3I11adilZJOlWalła wpłylwy fj.lozo- 
fi.!. medycymy i aMlI1Ologil1 a.raJbsolciej om7 
!,"oZine pl1ZelMady łaoińslkie autoróiW a,ra.b- 
slkJiJch i Maimoniklesll. Uiwydailinitla zŁo- 
ŻonlOŚĆ a.nab5lkiiego SJlowmi,ka £j.JO\ZJof.icz- 
nlego. j'ego :hród
a 
recki,e i rzym.s:kie, 
respekit jaOci mialł,a ówoz;esna myśł za- 
chiodnila dla Awemroesa, Awicennv, dla 
k,ultury mUZlUłimańsik.iej. Termlinologia 
pnlJe!kładów zmi,eni'ała się zależn
e od 
tłumaczy. Dla badaczy ws.pó1czeslnych 
pOIWSrtage probłem mowyoh edycji kry- 
tycmych j dobiero.l1'ia term;mów właści- 
wych dla POÓęć a;bstrnł.cyjnyoh, co na1- 
mni,eU w oZJtell"ech głów,nyoh języtkach: 
gredkim. 
aoińsik,im. a,ra;bskim I hebraj- 
slkim. Prof. Garoet z Paryża alkcen
o 
wa;ł szczegół,nje a.rys,tot.dilZm Awe'T- 
roesa, jego polemiczny stOlS,unek do pla- 
tonnka Awicemny i relaoje obydwu z 
alllg;us,tY'n
z;m'em,. Wilhelmem z AUver- 

ne, A,łbem'em Wi'elkim. Dunsem Seo- 
tern. Por
aIł też idee wo1ności twór- 
cLej Boga w Ka;lamie i fiLozofia chrze- 
śc:
ańs'klej. Btra'k rOlJTóŻJniernia między 
,.quitdd
tas" (esemoją) a rzeczyw,js
'OŚcią 
Bożą zbli.ża filozofię arabską d.o św. 
Tommsza. 
Podług prof. Sermonety z JeroLoI.. 
my. żydzi nie stworzyli wlaiSm:;go 
',IZ}- 
ka ffllozofiicZin
o dła wymtŻan1ja ab- 
strakoj I, mpożyoz:ając się u filoZJOfów 
arabslk.:oh. Ca'ła hebmjs'ka kuIiłura fi- 
lozof,lc2lnta powstal
a w His'Lpamii. Ży- 
dOiWslki język fi.1ozo£iozmy czerpał jed- 
naik i ze źródeł 
acińskich. żydzi czy- 
ta.li Awice
mę w prz.eikładzie łac!ńsik.im. 
Ob raJdy Kon-gresu kontyn'Uowa.ne by. 
ły w Kordobie. mieJscu dv:ałalnośc, 
Awel1roesa i Mainnom.idesa. i w G.raoa- 
dzie. O. Gomel NOJ!;a,lez, S. J.. sekretarz 
generalny Kon
resu, pr7edsrtaIWi,1 ol bRY- 
miQ rolę Awerroesa w sootkal!1iu kul- 
tur. w postęplie ..a;I-fasa.fa,h", w kształ- 
towami,u myśłli żyd OiWlSlk iej i chrz;eśca
ań- 
s,kieÓ. Aby rOllSlzyf.ro.wać dok,t,ryn. Awer- 
rcesla. tl1zeba colfnąć się zalTównlO do je] 
początków ohaJdejslkJich (kult gwia'ld) 
ja;k do pitagoreilZi111lU. Amlalksla,gorasa. 
EmpedolJdesa i Plaltonta. P'I1zejaIW1a się 
u niego dą;żnlOść do syntezy Platooa i 
Ary&totelesa. choć jest !Jod wpływem 
mędrca ze Stagilry. W astmn'Omii iest 
pr,zecilw.n:lk,iem Pt-olemeuslza. w C',£ym ja.k.- 
by poprzedza Koperni.ka. Je
o teoria 
,.podwójnej pro.lW(\y" (rełi,g:
mej i fiło- 
zoficmeJ) jest a.talkowana w świecie 
Islamu. n,iepokój budzi też jeJ?;'o aspi- 
raoja dJ poddania Kora,nu krytyce ro- 
zumu 
Prof. Kasem z Kairu Uk3:ro,ł meta- 
fhZYCiZlnlo-lreliigi6n'Y kośc
'fC aIWe,I11102,zmu: 
dys'tynkcje między Ś/Wiatem widzioadmym 
a TIIue1WidL
allnym, pOLTIal!1lie Boże, je
o 
powszechność, a.bso1utrn05ć, wiedzę rze- 
ozy poslzczególnych, istotę' 
nrteligencjl 
Stwórcy jallw czystego Aktu, teorię 
stworzenia Ś/Wiata. ciąJ!;łQŚĆ st.waiI"zaQ'li a 
i l1IIlrzymy.wal11na bytów w istn,:enj,u, teo- 
rię iJnrteleikotu biemnego i czynmcJ!;o, pre- 
destynacji i libel1UJffi al1biltri,um. Pmble- 
my posttalWlit011e mediewis
om w tej fi- 
ł oZiOIfI.i powiJnmlY być piI"zebaidam e w da 1- 
s.zych spotlkaniaJCh. 
P!'of. Pime5 z Jer.o2IOIimy ulka
lł po- 
s,tać MOlSesa Maimornidesa w korntekście 
f,
,IOZlod';1i l1i1Szipański.e,j. Malim'OI11,
des ko- 
rzy;sta ze sdhematów ilntelelkJtuaJnych 
arys,totdiZiI11u. ale poddaje go analizie 
krytyoZinej. Uwalia arystotcIi;ZJlJ1 za nie- 
bezpiecLTIY d'la reNg,ili. Głos,i za przy- 
kładem Alfalrabi,ego mi,n
malizm teolTio- 


Książki 


JerLY Korey-Krzeczkowski Liryki no- 
sta,lg:łeme. Wyd. Sigma Press, New 
Jork, ]972; str. 27. 
Jan Kott. Lucian im .,Cymbehne" 
Wyd. Modem Hurnanitle5 ResealTch 
Associllltion: ]972. 
Ewa Emill. Małe Łupki Wiellkie. Ofi- 
cyna Poetów i Mala!'zy, Londvn., 1971; 
str. 235. 
Aleksander Janta. Po sa.mo dno istnie- 
nE'Ó1. OficY'na Stam.iSlłaJWa Gli,w¥, Londyn, 
19 7 2; str. 23. 
D. M, Sotirovitch. Tra.hisoo atU Som- 
me1. Les maqlUi5 yougosJaves. Editions 
Latilnes, PaiTis. 1972: str. 298. 
Paul Neuburg. The Hero's Children. 
1'he post wa,r generation im Eastern 
Europe. Constabte, LO:ldY1n, 1972: str. 
364. 
WitoJd L. Langrod. Ludzie. fetysze I 
.ka.rtki do głOSlowania, (Pamiętnlilk z To- 
go). Lonidyn1. Oficyna Poetów i Mala- 
rzy, 1972; stt. 181 i 3,nI. 
Marian Pankowski. GraJna,towy goź- 
dzjlk. Oficyn1a Poetów i Malarzv, Lon- 
dyn. 1971; SotiT, I ł I. 
Jan Hoppe: Wspomnienia. przyczynki. 
refleks1e. Wyd. Odnowa, LOl11dYI
, 1971: 
str. 384 
I.ecb Paszkowski. John Sta.nisła/W Ku- 
bary. Natu'!'a,lilS,t a.nd Ethn.oglrapher of 
the Pacific Isla,ntds. Repri.nted from the 
AUIS
ral,jaJn Zoologist 16 (2) 1971; str. 
12. HlJJSrtraqje. Bib1io
a:fi.a. 
Stanislaw Koszutski. Wspomnienia l. 
'l1Ó1l1nydh pobojow.lSk. Wyd. Przeglądu 
KaJWa,lerii i BiToni Pal!1cernej NIT 3. Lon- 
dyn, 1972: str. 3m. 
Tadeusz Wyrwa. Dzialalność "wydaw- 
nicza" zal1ZądJu Głównego Kola b. żoł- 
niell"zy A.K. w LOl!1ldymie (Z dziejów 
kundli,z;mu pvl,kiego na emigmcji). 
Wyd. przez Autora. Pa.ryż, 19n; str. 
38. 
Krystyna Skwarko. Osiedlenie M 10- 
d'Lieży polslkiej w Nowej Zelandii w r. 


nadesiane 


1944. Wyd. na;kładem autol1ki pod 
auspicjami PoISIkiego Towalrzysotwa Hi- 
s,tory=ego w Aus
ralii. LondYln, 1972; 
str. 84. 
Aleksander Klugman. Pow,roty. Skła- 
dano i odbi,to w diI"ukami ..Nowimy- 
Kurier", Tel-Aw
w, 1972; str. 158. 
Beata Obertyńska. M iód i piotun. 
Veri1as Founrla.tion Press, Landy.n, 19n; 
stlr. 227. 
The Polish Ubrnry. Books in Polish 
00T rela1iQ'lg to Pol'and added to tihe col. 
lectiOI1lS of the Poli'Sh Libraory betwee:1 
1st Apri1 aQ'ld 30th June, 1972. London. 
The Polish UbiTa'ry, 1972; str. 45 (po- 
wielanyoh ). 
Yves Baguin S. J. Drogi Kontempla- 
cji. Zagadnienia życia duchowego. 
Tłum. z francuskieJto Danuta Szum- 
sb. Wyd. EdJ.
ilons du Diałogue, Pa- 
ris 1972: s.tr. 148. 


- 


poznawozy. Cziłowiek nie może zgłębić 
idei alb6 l tralkcyjjQ'lYclh. Maimonides aik- 
cel1Jtuje niemoc rozumu w poo1!ialI1iQJ 
Boga, neguje oudy. Przychyla się do 
odiwieozm.oścl ns1J1l1enia świata. 
ZdaJn
em prof. KluJrel1la. nowego 
prezesa TOWIaJTljystwa StJudhÓW FiiJlooofil 
średnirov.iecz:nycl!, Ml3im,oniide.s P11Zyj- 
m'Uje raczej powstanie świa
a w c:rosie. 
Jest on p!'zedstaJWicielem żydowskiego 
Glrystotelilmu. Wie1kość jego Jesrt w 
dążenilu do pozytywnej symteLY, w kon- 
f]mntaqjli fiJZi}'lkii z Obj
.ien,jem. 
K,ongre.s załk.ońozył się w auli UI!II. 
We11S)"IietU w GrałniaidZJie referaJtem pro£. 
Verneta z Ball1Celony o astrolog.il arab- 
Slklej i je9 wpły/wie na cywid1zaCję za- 
chodnią. TJ'lUdny jest biła.nr; KJon,gII1eSU 
o tak ro,21ległej problematyce. Do owo- 
ców zebm.ń p'lel1Jamych dohczyć trZJeba 
dziesiątki zeb
ań k'O'll1isyjnych. UdzJiał 
Polaików był batroz.o liclln'Y. Pir.of. Go- 
gacz mówIli o neqplatońslki'eJj ,genezie 
poglądów Kope1111i1ka, prof. PaJacrz o 
aJn,alogitach doktryl11Y Koperniika ,j AiWer- 
l1Oesa. Moja konferencja o Pawle Wlod- 
k,olWicu ukazab owomny wkład myślI 
polskiej, a slJOzególl11ie kmkowslkiej sZJko- 
ły do pmwa naJrooÓIW IZ XV w., do prze- 
mia;n w świtatopoglądzie chrześcloań- 
s'ki,ego SrOOn.iowi.eoza. Przewrót w piTa- 
wie nal10dów i fhlozolii,i polin:yki, dok.o- 
nany na. SoboJ1ze w Konsta.ncji przez 
Włod'kowica, moŻina porównać z tym 
jalki w astronomia SipralWli} heliocell1tryzm 
Kopernika. 


Jerzy Braun. 


LISTA Nr 2 
PRZEDPLACICIELI NA KSIĄ.ŻKĘ 
ALEKSANDRA JANTY 
"NOWE ODKRYCIE AMERYKI" 


Zaproszenie do przedpłaty na now,! 
ksią.ż!kę Ałeksai!1dra JaJnty. ogłosfl)one w 
.,Wladom06ciaoh", spotkało s-ię z od- 
dŹM'ięklem, pozwalającym WiTÓżyć że 
pr.zed wyjściem "Nowego Od:krycia Ame- 
ryki" z dl1Ulku. set!ki czytelników slkod'zy_ 
st1a
ą z oIkalZiJi nabycIa e
remplaTLa "na 
pmi,u", a to znaczy po cenie specjałnej. 
Z uważmego Pll"zejTLenIa pietwSllegJ 
s.pisu wymka także, że oi, których na- 
zwislka wydmikowane będą w rejestrze 
slUbskrybelnn:ów na k.ońcu książki, znal- 
dą się w dobrym, a co wamiejslZe. wy- 
jątkowo zajmującym tował1zystwie. Nie 
ulega w dodatku najmnlejsz
 wątpliwo- 
ŚCI, że spisy te sotudiowane będą z CH.. 
sem ja,koo dokumenty udzIału społec.zeń_ 
stlwa rozprosronego po całym świecie w 
polslkIffi Lyciu kultuml'nym na emigra- 
cji. 
A oto spis, w .którym każdy roz.pozna 
niejedno naLwlSlko przyjaciela lub zna- 
jomego. 
Bezimlen,nie z Genewy (I e
z.) 
BII
mIewski. Kazimierz w Grosse Po.nt.: 
Woods, Mich. 
Cassel-Kokczyńslki, Antorni w Londy.n'e 
Czarlińs!ki, Leon w TOI1onto 
Dembińska, Man.a w Nowym Jot1ku 
DietriClh, Dr. R. Krystytna 
w Wes,t CaJnaan. N. H. 
Dusoza, Edward w Nowym Jonku 
Floyar Rajchma.n, Zofia wGolden 
Beach. Fla. 
Frey, Dr. Maunce w Nowym Jorku 
Gabryl, Ks. Fr. J. w Dallas Texas 
Garl"C'ka, Stefama w Winds
iT Ont. 
Gło.waoki. Bogdan w Montreał
 
Głowac1ki, Józef Adam w Brooklytnie 
(6 egL.) 
Godlewslki, Dr. Julian w Lugano (3 egz) 
ln
tylI1JJt Literacki w Paryżu (3 e,gz.) 
I wa:n i'uk , Wacław w TOl1o:Jto 
JagodzińSIki, M. K. w I rVliTltgton , N. J. 
Jampoler, Lucy w Nowym Jorku 
Jeżyoka. BŻJbiet,a w Montrea,lu 
Jędl1z:ejelwicz, WaoJiaw w Nowym Jorku 
Juźw:lkows,ka, Ja,nima w Montrealu 
Kent, Stalnley w Flus.hi,noJ1:, N.¥. 
K,rajews.ki, Zygmunt w Chicago 
Lieberma.n. DiT. J. D. w Nowym Jorku 
Lei,tgeber, Wi,told w Londynie 
Loren
z, Olga w Canan,ctaij!;'Ua, N. ¥. 
Lubieńsiki, Ludwiik w Monachi'lilll 
LU:Jdgreern-Nielsen, Kav w Kopelnhadze 
Łempioki, Tadeuslz w Toronto 
Łyselk, Paweł w Hlmti.niJ);ton, N. ¥. 
M,rotek, RYS:Z'aJI1d S. w New Bri,tain., 
Con'll. 
Perry, George E. w Monachium 
Piaskowstki, StaJnisław w Al bany, N. ¥. 
RamotOiWScy, StarnilSława i JuliaQ'l 
w Roohester. N. ¥. 
RosItafińscy, Ma:ria i Wojciech 
w Rocky River, Ohio 
SchecrlJker, OSIkar w Nowym JOJ'ku 
Slotkows.k
, Dr. Eugelne w ChlcaJ!;o 
StrzelczY'k, MariaQ'l w Buffalo 
Szcze['bińsiki, Zdzi
law w PortlUJ!;alii 
Tomaszewscy, Jadwiga i Adam 
w Tot1onto 
WllIman-Lied'llke, A'I1drzej w Toronto 
Zduls.ki, Mietek w Broo'k Park, Ohio 
Żak, StefaJn w Derby. 
Przypomi.namy że w przedpIacie cena 
za oika.z;ały, i,lustrowany, pięknie wyda.ny 
tom ,.Nowego OdJkrycia Ameryki" wy- 
n'osi US $ 6.00, 30 NRF, £ 1.50 DM 18 
lub równo.wartość w ilooych walutach. 


I 
ł 


Prosimy o wysilaJwianie czeków i prze- 
kazów poczt.owych na na,zwisko autora 
Ałeksandra Janty, lecz w żadnym wy- 
padku nie na .,Wiadomości". Nie nałeży 
dodawać należności za książkę do na- 
łeżności za prenumeratę. 


- 


- .........-. 


»DROGI CICHOCIEMNYCH« 


opowiadania zebrane i opracowane przez Koło Cichociemnych 
Spadochroniarzy A.K. 
O-cie znacznie rozszerzone wydanie). 412 stron, 3 mapy, 
13 fotografii fragmen tów z Podziemia, 317 fotografii wszyst- 
kich Cichociemnych. Indeksy. 
Nakładem Koła Cichociemnych. Do nabycia w księgarniach 
polskich i u wydawców 345, Cannon Hill Lane, London S. W.20. 
Cena £3.60 lub $10.00, porto 20p. 


- 


'-,,-- 


- 


PubHshed by "Wiadommci", 67, Great Russell Street, London WCIB 3BS 
and prlnted by Wbite EagIe Press Ltd., (T.U.) 2 Vine Lane, Tooley St. S.E.1.
>>>