Kronika Bydgoska T. 14 (1992)

, 
'I 


I 


.. i
'" :,
:
 
... '::"'," 

 
'
'Yt
' 
t;ł' .
.
 
1.1. 
i I'" 
-:
:. 
L;' ,,
 . 

. -J 
:1.1 
"."
" J . '/ "1. ,.
 .. 

:i
":'1

;:I:lJ
'i

 
.' i .,
... , I,.".:h ...,.

...,......".." 
· -;:ft" :\". :.¥it
 


'-l. 


..' 
0-. ....... 


" 



. \

 
. '. 


.
.; . 
".::.,.:': ::";'
-;-'
",.
., 
-:":.: :J 0. 0 : ..:..' J 


.;. 


I: 


......... .. 
.. /.:.. 
::...........
 


.0.°;".:;:.. :::-'.:. 


I 
I 
I 
I li 
, 
I 
I II' 
I I 
1 '! 
I I 
I 
,[ 
I, 
I. 


I 


.....
..... 
I 


. 


. 
r 


I 


l, 


I 


" 


t
>>>
TOWARZYSTWO MIŁOŚNIKÓW 
MIASTA BYDGOSZCZY 


KRONIKA BYDGOSKA 


XIV 
1992 


BYDGOSZCZ 1993
>>>
KOLEGIUM REDAKCYJNE 
Henryk Dubowik 
Włodzimierz Jastrzębski - przewodniczący 
Stanisław Krasucki 
Jan Malinowski 


PRZEWODNICZĄ.CY KOMISJI WYDAWNICZEJ TMMB: 
Jerzy Derenda 


PROJEKT OKŁADKI 
Ma łgorzata Ma1iszewska 


REDAKTOR TECHNICZNY 
Waldemar Urbański 


-
,.
" 
,.. 'I.. 
--f 

)('" 


-"- 


. 



 
Ą.ł,
 


WYDAWNICl'WO UCZELNIANE WSP W BYDGOSZCZY 
Nakład 500 egz. Zam. 112/93 Papier offsetowy kl. III 70xl00 80 g 
Skład i druk: Zakład Poligrafii WSP w Bydgoszczy
>>>
SPIS TREŚCI 


Od Redakcji 


STUDIA I SZKICE 


Krzysztof Bartowski: Mury obronne miasta Bydgoszczy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. 9 
Beata Świątkiewicz-Siekierska: Naczynia ceramiczne z bydgoskiej latryny. . . . . . . . .. 17 
Piotr Winter: Klasycystyczny budynek przy ul. Grodzkiej 25. . . . . . . . . . . . . . . . . .. 23 
Bogna Derkowska-Kostkowska: Willa Kolwitzów. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. 27 
Iwona Jastnębska-Puzowska: Hotel "Pod Orłem". . . . .. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. 45 
Emanuel Okoń: Z historii mostu kolejowo-drogowego przez Wisłę w Fordonie . 
Na marginesie 100 rocznicy powstania. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. 55 
Hugo Rasmus: Najstarsze gimnazjum miejskie w Bydgoszczy. . . . . . . . . . . . . . . . . .. 81 
Stanisław Krasucki: Powstańcze rodowody wybranych pułków garnizonu bydgoskiego. 89 
Marek K. Jeleniewski: Przed pierwszymi wyborami w niepodległej Bydgoszczy 
. (1920-1921). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 111 
Janusz K.utta:Społeczeństwo Bydgoszczy w latach 1920-1939 (cz. III) . . . . . . . . . . .121 
Elżbieta Alabrodzińska: Wyznania protestanckie w Bydgoszczy w okresie 
międzywojennym (1920-1939). ................................ .137 
Bogumił Rogalski: Przegląd współczesnej architektury publicznej i urbanistyki 
Bydgoszczy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . I 51 


MATERIAŁY 


Zdzisław Biegański: 35 lat działalności Klubu Filmowego "Mozaika" . . . . . . . . . . . . . 179 
Romuald Biniak: Hospicjum - Bydgoszcz przy parafii Świętych Polskich Braci 
Męczenników. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 193 
Aldona Quapkowska-Zielińska, Mańa O1ojecka: Bydgoskie schronisko dla 
bezdomn y ch. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .. . . . . . . . . . . . . . . . 199 
Melania Dereszyńska-Romaniuk: Wartość badawcza akt do dziejów kultury i oświaty 
z lat 1945-1950 przechowywanych w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. . .207
>>>
4 


Tadeusz Jaszowski: Wywiadowcy "Lombardu" w Bydgoszczy, Toruniu 
i Grudzią dzu. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 219 
Barbara Janiszewska-Mincer: Życie kulturalne bydgoskich publicznych szkół 
powszec hnych w okresie II Rzeczypospolitej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .227 
IKonrad Mroziki: Osiągnięcia bydgoskiego sportu w czasach II Rzeczypospolitej. . . . . . .235 
Marek Romaniuk: Niemcy - patroni ulic międzywojennej Bydgoszczy . . . . . . . . . . . . 265 
Zenon Jarkiewicz: Dekret ks. kardynała Edmunda Oalbora z 1924 r. o podziale 
parafIi rzymskokatolickich w Bydgoszczy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .275 
Jacek Woźny: Środkowa epoka kamienna w kotlinie Bydgoszczy. . . . . . . . . . . . . . . .281 


SYLWETKI, BIOGRAFIE I WSPOMNIENIA 


Aurelia BOl11cka-Nowicka: Franciszek i Teodor Gajewscy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 287 
Stefan Pastuszewski: Bydgoski okres (1923-1927) w życiu błogosławionego 
Michała Kozala. . . . . . . .. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 295 
Włodzimierz Jastrzębski: Słownik biograficzny nauczycieli bydgoskich - ofiar 
II wojny światowej - cz. III (litery od L do O). . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 335 
Daniel Bernard Rudnicki: Uzupełnienia do "Słownika" . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 349 
Józef Hoh: Z Poniatowskiego do kamieniołomów (cz. IV) - Piechcin. . . . . . . . . . . . .351 
Józef Hoh: Z Poniatowskiego do kamieniołomów. Posłowie. Wronki dzisiaj .. . . . . . .363 


PRZEGl4DY - OMÓWIENIA - RECENZJE 


Ks. Romuald Biniak: XI Tydzień Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy od 6 do 15 
listopada 1992 r.. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . _ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 369 
Daniel Bernard Rudnicki: Czasopisma reklamowo-informacyjne w Bydgoszczy 
(1989-1993) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . _ . . . . . . . . . . . . . . . . 375 
Bogumił Rogalski : Recenzja ,,Historii Bydgoszczy" t. I . . . . . . . . . . . . -. . . . . . . . . . 387 
Zenon Jarkie
cz: ,,z zagadnień i zadań Bydgoszczy" Zygmunta Malewskiego 
z 1930 r. . . . . . . . . . . . . . _ . . . . . . . . . . . . . . . . . . . _ . . . . . . . . . . . . . . . 399 
Bogna Derkowska-Kostkowska: Album fotograficzny o Bydgoszczy . . . . . . . . . . . . . . 403 


Z ŻYCIA BYDGOSKIEJ RADY MIEJSKIEJ 


Maria Borkowska-Sobczak: Samorząd - rok 1992 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 407 


Z ŻYCIA TOWARZYSlWA MIŁOŚNIKÓW MIASTA BYDGOSZCZY 


Sprawozdanie z działalności TMMB za rok 1992. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .415
>>>
Od Redakcji 


W Bydgoszczy nie zachowało się zbyt wiele zabytków, zwłaszcza proweniencji naj- 
starszej. Natomiast bydgoska secesja należy obok łódzkiej do najlepszych tego rodzaju kom- 
pleksów w Polsce. Po to, aby pozostałoki kultury materialnej móc restaurować należy 
w pierwszym rzędzie zgromadzić odpowiednią dokumentację. Od kilku lat działa w Byd- 
goszczy przy Wojewódzkim Ośrodku Kultury Pracownia Dokumentacji Zabytków, której 
pracownicy pieczołowicie inwentaI)'zują historyczne obiekty, doszukują się ich pierwot- 
nych opisów, gromadzą źródła fotograficzne oraz przygotowują naukowe opracowania. 
Pewną ich część można było zaprezentować na kartach XIV tomu Kroniki Bydgoskiej. 
Oprócz tego przekazany do rąk Czytelników zeszyt zawiera artykuły, studia, recenzje 
i sprawozdania dotyczące najrozmaitszych aspektów historii i współczesności miasta.
>>>
STUDIA I SZKICE
>>>

>>>
KRZYSZTOF BAR TOWSKI 


MURY OBRONNE MIASTA BYDGOSZCZY 


Po otrzymaniu praw miejskich przez Bydgoszcz - w dniu 19 kwietnia 1346 r. - na 
terenie obecnego Starego Miasta ukształtował się zespół miejsko-obronnyl. Druga poło- 
wa XIV wieku, ze względną stabilizacją gospodarczą i polityczną na pograniczu Kujaw, 
sprzyjała poważnym inwestycjom miejskim. Do kluczowych zadań zaliczyć należy prace 
dotyczące obronności miasta, związane ze stopniową budową murów ceglano-kamiennych 
na podłożu wcześniejszych wałów drewniano-ziemnych. Stanowiły one ciąg fortyfikacji, 
które zostały połączone z wcześniej wybudowanym zamkiem (w części zachodniej mia- 
sta) wraz z jego systemem umocnień 2 . . 
Pierwsze informacje o murach obronnych znajdujemy w bulli erekcyjnej papieża Bo- 
nifacego IX z 1401 r., potwierdzającej prawa dla klasztoru Karmelitów, usytuowanego poza 
murami miasta 3 . Budowa murów związana była z określeniem źródeł finansowania prac 
murarskich zawartych w przywileju lokacyjnym. Zaliczała się do inwestycji wymagających 
dużych nakładów finansowych i materiałów. Trwała z przerwami kilka dziesiątków lat. 
Bydgoszcz jako miasto królewskie prawdopodobnie już w drugiej połowie XIV wieku, 
rozpoczęło wznoszenie murów obronnych. Wskazywałaby na to poważna działalność bu- 
dowlana przy zamku bydgoskim, bazująca na licznych warsztatach wytwarzających cegłę4. 
Z analogicznych inwestycji na ziemiach polskich można wywnioskować, iż już przed 1401 r. 
wybudowane zostały pewne ceglano-kamienne odcinki bydgoskich murów obronnych, 
szczególnie w partiach przylegających do bram miejskich. Za obronnym charakterem mia- 
sta przemawia też otrzymane już pod koniec XN wieku prawo składu oraz wymieniona 
w 1402 r. - baza kupców krakowskich 5 . . 
Zajęcie i częściowe zniszczenie Bydgoszczy przez Krzyżaków w sierpniu 1409 r. 
zapewne wstrzymało prace budowlane. Kolejne oblężenie miasta i zamku z użyciem arty- 
lerii, tym razem przez wojska polskie, w październiku tegoż roku, zwiększyło liczbę znisz- 
czeń 6 . Dopiero dokument króla Władysława Jagiełły mówił o koniecznej naprawie znisz- 
czonych murów. Można przypuszczać, iż po zakończeniu wojny z Zakonem w 1411 r., 
odbudowano zniszczone fragmenty, jak i kontynuowano dalszą budowę murów obron- 
nych, gdyż ponowna ofensywa Zakonu w 1431 r. zastała miasto dobrze pr9' g otowane do 
obrony, co wpłynęło na wycofanie się wojsk krzyżackich spod Bydgoszczy . Stan murów 
obronnych i innych elementów związanych z ufortyfikowaniem miasta, musiał być zado- 
walający skoro w latach 1453-1466 miasto było główną kwaterą królewską podczas dzia- 
łań wojennych z Zakonem 8 . ' 
W 1484 r. król Kazimierz Jagiellończyk ponowił przywilej lokacyjny dla miasta 
Wraz z prawem kilku jarmarków, z których zyski przeznaczone zostały na dal
zą budowę
>>>
............ ---......-.---.-""......-....-............ ".'\"... - -. 
. . O.. ._". - ._" e._ 
...... - ...... .... . .... ........ .... ........ ..... _. o" . 
::::::::;::::::::_._::: ............. "._ .... .:::::
::::;:::_:::::::::::::: - .. :":.: ". :.:__.:_:::"::;::_:::"::::::{:_::::::::::::.::::::=:"-.::"'_._' -::::- -::::::::::
:'::::::::::::::::.:::::::"".""-".'.._'0"0. ..... _ . 
:{:::
:::
::r::
:::

:
:IIi::::/
:
::: ... ::..':::::::

:/t:::
:;{; . .::::. :': :;. :

ti:
.V:.ki
:(:;


::
j;\:
;
;

:::

I:;'(:.F i:; ::::
j;:;::
::::
::::
.:':F:::
[i:;:::
:?:
:;
:;:
:;

::
:
:.:i: :::
{::;:::..: '.' 
1 '5;1
;
,:u;{
,:;
:';
i1!?,?';;i .Mił i.; I:lJ;;,
',iJł!ij;
' 
 ;(

J
1;,;


, 
'::
::.::::::::::::.:::::.:.. .. . ..0: . .....:.:.:. f:.:.:.
:.:...:.
:::.:.:.:::

:::.: . } .. ,,
. -.c,::::o:" . :.;,..f:'ti::::". .:::::.:::.:;. ..... "'. . ,.
. ..
...
.
:.:..... ....::::: :.: 

............. ...d' M . ,..,.
.,.. ....). 
i«iI
,._......
.. 
 £t
""'''' ,. ..' . ....7'.., . .... ... .... .. 
:: ':
m






III
IiI:':
)l'...' 
:':; ..':.:: :::..... "::;:::.:i'ł.:
1 
r
£.."' ':itf.
;' ;/j:1:Cd)'
:
:::.: :.:.:xf;'::;;

:
'

:

.
'
;:;'
: 


i;;'::
i'
:'::
 
................. ... .. ..... ...,., ......-':.+Y.:... !)31
""""" _.., 
'''''J .$ =i .. ... '.,j/' ,.......$1. 4 . . . ............ .. 

 : ::':::::::}::':::'.::::::::::.:{":
.' :. '0::. ::::':"::'::.
'
. o::. ł-i( Y . 

'$'...., .'.
;;:
:


.:. . .'
 ..' ..),":" ..... .... 
;.:-: ....;.
"j;...:. :$0:":-::.:::::::":: 
. . ...'...:;.: ':::::'::.:::
: ::;- --, '\.:t' ft :
::'t
:
 .
... 
 

 .::;:::
.
:t:
. . . 

».'
' ,: 
;:","' .... ....:-i ..:. ":::::
:: 
. ....... . "'J' .'. -.. :..
.. '--..
iI1!I'--"-- ..........(J.....
.,,
.. N 'I'.' ir.',
 .. ..4.' .''''.' ....:... 
t.. . " ::.:.
. ..:
:

:¥
:

V.;,:::{.. :...
.:.:; .......
:w.:. ,!". .... ..:::..... :)$-:=

 
:F. .
,.:
../:..::... ..:::....:.(!1;::":..,..,
:.
.
.
-.  

 :
.nt
 
. . '. .
S-';;':AN;

" 

Iił.
'fOC'¥,s" .... .__.,..&'...,......' . ' '. .,:,..
., '.' ..... ._,' "." 1.. ..:.:. 
..,
_.. ...'...
\,ł.UK. f'tJ 
.


 .:..
 
 -- I.I .
 . tf: ....J.. 
 -:, . -""""
......._



 ....,'......:. .
,.' ,'-l..::',; .' "",: "!:
. -=. ::..':::; 
. :.' . .."=."'.-.,.. ....,... _, .' "'"" ....... ___""'.-,."..... .' . . '. .' .'
' - .:.'  w. ':'.' 
':"'ł.. . ....

.
. :?-=.:.:.
:-
 .. ,;;':'a; ,...
. ......fII.

:
.:=;:":-. .-:.: ....e;.. ::....... .""', . ."'-t...... :,.::: 
. .--:' 
,.. ......._
41
....c.,..
,. ""N'''' $.... - ..
_-_
.......-:.. 
..."' ',.. . . . 
.: '.' ::
Z;ł..IiaII.-::
in:..
'9.
 .
:. 
:
. ._
;"t .,..__ łloIm


,: .... ;-- :. . . ........ :.:
:. : 
"..,...,.,. .." .:-o"i;;o-..

.S:

..;...


.,...... . 
 1 ""'-' ..-..........;... 
....... ., . . -'.'
 . . . .. 
,:.. ...., . ..:".
._I_..".
;.,:.::

1f!łI . "
f' ...___:

'-..::
::; ::::., :.
::.' .,:' . :.,łi;:':
...:?::.::. . ::.::
".l 

 
 ::':.
:;_
.... 
...ii"¥-='&
,!ł
 ..,. --'. ":
,::::'" '.
'
"...,
:. .' .':
': .... ' .
:...O.:.. 
'w _
.;;t""'_.' --.. .Oeaw .
'k:!"lC:.." ..t
.:(.........-, ;;;k'
 .';'. ..
......;...-!':...C 
:
.... 
::-0 't
:: .':.
;' .;. tIł:' '.':X: y ..-.
 ""i:..;=n 
W(7:.;:::.:.
:::
:.

.t':.'.::.. :::n::.:. ..' :'. :..:::,ji
H

1

@
ff.. 
; 
 1!ł7
 
ł:i; x
 "J ' 
 .',: -"-::'f':ił'\'J: 
V#.J ; "f
w
ifu1,
1 
: .": ':. :
. ".;L/
' .
. ::
.*tJ#iku:::: '. ':..- -UUC);t

 N?J/\ ''!? '.. ,.i
M
wmi
ii{Wth)f{ 
, . . ..,
" 

:'J '. "(.'.. 
 f'HI -ł ,Y "'\ .. ......;;,.?r: .....t;:
:
....,....,...........
..........W...................
..............«,.
 
;. ::. ..' 
#:: 
 (# ,;' .:


'J- :
;!
r :' .-II! .:.:1'-;-. f, "7i
1$.:r.: .

:f
f.1@k%%MMWld1
UHk: 
. ./'!ł. 
 . 
 '.f'. 
"i4.;:".: .,. :. .'. ur.:.( _ "0 y,
 "::".:.;.:. . .:.:...
:,'4.:r:.

l

:;:.:.:.:.4;;...).
;*:.:;;;;::;:::i
,.:.:,:.,.:.:.::r:::.
: 
.,,;.. ",. . '! .,.C 
 : ...:.;


 ::[:
. ":.::.( 
 

 iJ . e. .., 
 . c' -d.:. . ", :.:.:
g
 ". . .:.. . r
""-;w.4.

:.


:;::

:::


:::
:
::


 
:. ::"'" 
:.. . .:,v ,,: ......
.. .: 
:;'
'

 j :;.... 
J :-:-.:'..0.., . ..I.::!.""'!.... L ..:
:
:
,,:
. ." . 
?
J ;.' t.. ..,.;.



:
M _ }::n

. :: 
 ;... 
.. v.' ..., .. .. .'. lo.'. 'or.. I. S '.'r..ł_'" .:.:t:.:. ..........
 ......,.\. . "..) ,«., .K.4

,.............. . 1 
.:..{.
., 
'::' '/;: p
i;: :::'-:: :\:.
 ..: :.
'
'.
 
 . 
 ,1.. ;.:-'
/:;:(" .::t.!: 


', ..
.J' V . '. .



{ :. :::
 '.' :.: . 
 "'. ". ':.'.Jbitt{?:::
:;::

:: . 
{:
;i 
. '.....,,, ..,..,. .,... . ,.;i( ... '" r:. .... .'ł'-r.' . 
..s ....,. ./-........ ';:;.)J;:._R""""'
"""
-
 
,.
::;
.
:....', .
., 

::,:."" :....
}

?... ,.... ::"':'';;
'''.%i
 ::,:
. ' '. ..-A.. ..o..,t;::.;..,.... ",::,
:?"".... :-&..v.ą-:.:"::

:
W
:}!:
¥
H;:M' 

;,'
..
' 

 
 . 
...: ,,"" . . :C.. J . ';
1,...:y..
. ., . .... 
... 
,.::A'
.."'......,Ą....". 
..
. 
",.,
,,::
' I 
.... 
v.)':..:::;...':- :::':
J:..:
::;:A"":'

.
'}:
:';::=:.:.:"::'k'''..;;::
":'f.i
/.' .: . .
:wg,.;ł
:iWt:r'=rr#::


*
@{
:
::,:. 
. , . "'" .. 
'


:;: :

'. 
 
:. ..?: '. .: :

t \' .'
:: ".:" 'f':':
l;': '
":. 
. :':. 


:
A\
;;)
t
 . 
:;
)
*
 . Jt=t;

¥


::
:::::
:.
::.: 
:
':::

':::'
:'.
 
. '
:.,

. '. '''', ........ W. ł- .. . .,
::-. . w.:
';£: "
",,,")).,....,..... . u .,. 
. . 
 .. ..'" ..
,. 

....:...:
..
.

 
.... °'0 0. ."
: "..::..:. .::
:-: -

);....::.,:'::. :::.
..,. ':'
:'
:". '.

':'::.
;
:;;.
-'...:-.: ."' . :'Y. 
..:'.
 .:/:
 ":." 


Częściowo zrekonstruowany odcinek muru obronnego na wysokości ul. P
d Blankami 24/22 


. .:,' ../': 1:..:..:'
;:(:7

:
:i?:::.
.:\

t:g
:
t.{:::rTf:j.}
}
' I .';:.'.:.. 

.
/ "'
'r:; X:,..'. 

. ... 
 ;- .'

..B.:.
:
"':..: 
,.. .... 1 1...:.);..:...:..;.....:...................':.....

.,...:
.........:.:...... .,' 
..., ,...,... ',; " ł.'-f.'f,.,...
...., 
.
a7..::



 I ...
: :

n:1
:%J;
:;:::..:
ij


;;;::
:W.

r::
Ąi;::
r:

i
f=
i;i
t{


l

:. :
.
 J... :


:{.." :::.' ..:;t ,:' ;... 
 .{-' '
;£i
r

 
-. ....,. .... .
. 
.:....... .... ............:"...... ..... . ..... ....:....(..:..
..,... .. h
t '. to 
. \. 
 . -:::&-. I - .,' ....oiC: 1fi . ." 
....... .

.: :
. ;, . :
::..
.:-=
::

:;:.::
 .:;:::::


-=.: :..:: :::....;:
.;
....:..:=:
:c.." '.. . . {

. "'
",.s-t.:; '.". '., .. /-/ '.. "',' ,
..:.
 
 ..-: 
"., :
': ::. ::-
.:::
::.:.:.::::{.::::::::::::,::.::::::
A:.;
::: .'/:':'::: . . ",,,
.
 '.i:i. j :1/, S(!: 
: ....,;...  " 
 ., ':, 
"..:
.v ;;.: 
.
t..
_...: .:: '.'. ...:.:.:,,.,::...:.:...:".
:':.:.....,..:.;:- ....QQ(
 ,'o 
. "I.... .
.:-" ]t. .... -"
' ". -.':
. :lI! 
 . :"
 
'
'=i ., ." . ..... v. 
..'W. ,\. . ........ ..iit'. .,., . ..,. . ...
,.:
+ ..... " - 
... ::4:' .."';./'.-': ...:::..:.......:..... ..... . . .:
 .'
.. :. "',' .,
. 
;a 1 ' ," Oj'.:  ';': '
Y:':"", ". ,..: 
 .. . .? 
.'
" . ... ._.. . . .... ........... .',. .... _.,.,..... .. ....,.)0 .7 ..$o 
.10:'" "". .-: 
. .:
.::.::.:.:... .. ..... ..:....... .:::.:ł::..:::
:.
.;.
.
.:. .;.: Ą.... .""i'
_
.. :(.). ..?

. .

.......
..;': .. . 

. . .:..i.; 
:::..':. '. .' ,-.... '. ..!t.:"...... '. .'--.-''' ..' ,')0 '-. ,. 
:;
 ":". 
S}.t"'" .... /M-",'i;;.;. 
....'..:
;...:. .' '?/':::.;::. ..:. ,;-.-'
 
 .
'.. '.:.
 .: '
::"'
 
::: ;
.:
",.; .,...
:t...7
 . _ /' '. ,Yr
 
. 
 '. ..;.:.}.::.:'.iIfiIE:fS
::
::'!-"..,....' 
. ;:-:. , 
i'O'.'" .. .' . 'l
\;. rll:':;;,,
,
,) "':'.-':'f
6-. '. , ..... .:.. ....;. 
.... , ..
.:...,. 
: . ";"'''''':'f,,.. ,.....
 .... .",;?-,. ,..."o/'((...;.. 
 .. ,i" ... W' 
':""")' ... .,;,,.., ( , .. '. ...,
 ,'. 
... ...;,.:
..... ... "::ł. t.:. r. 
 
 .", ...',.;.... ....,.. .
.. 
.. '(... .. l". ol .,.". ..,. ..' 

 ;. 
 .. Iit.(:.
. '. ...',.. .,. . :
.,..J:
'..: .:
.... . ;:.: . .,$,":" ..:i. .
:.: '.:" .?-. -;.:
;.: 
. '. 
.. .
 :

" *... .,.:
 .-;.:.


.....;,. . 
&: j .
.... "'" .
.
..
 .....
ł.,...... w"': ,. -. ..ł... i:,.,.'),. .ł').-r.:?.(... "."..,,'" ... J. 
 ...'" 
. "",-'.. .' '. 

 A.':' .:. .-;11:...;;.... ... ":. "'-,'''l'.''''l) :'i!oo.:.':{'. . '
Y",;!;-ł)o. ..; ,. ..:/C..... '." 
....- .: :...
. . )'" 
 . I '
'::Y:' .-łł.. 
. ". .. '\. -;..':;: .... '. ;. ..: ':." :, 

 -: .;...) :
"S.. - 
... ...':' ,o:' .""* '. . . 
.
. r..: 
:.......
.«- 
,........,.1''
.

.. .,....J (
. ar- '-, . ;.

 
ti.i.'.
..:i;
...!
..j:4'-\.

.

!.
..::.i#..........
. 
'

::'
ł l " -
".. . 
...

 '.. "
-"l. ..... ;'J'!!o. .... "..
I '.. .' ,.... J. 
 ,,
:;..... .;..:,'. 
 ........
.
.:-
. :r f. ...

.::,.'Y 
*;-....
 . ", ....... . r.." '!
.: , 
.. . -
 ':/C  ,./', 
 . . 
 : '
"" "#.ł,!(" .-;., 
y", '. .. ',,1::. '. -.
: :":'J'"s,s.. . 
-:
'.1
..
: .-::t'l':':;" ..._ .,. 
 "
"':"'
'. ..:...

."", :..-:,.,. 
.
.
,.
:... \,,;.'ł;....

.
...:.:;.:).:i:.:....'..:..;,:

...:".... .;....

::
:/. 
..';"""..,:
. .':' ,,'
'. ;, 
 ..,,
' ... .
)., "" V..' 1;,. ..., ..' ,. ,'.." :=-:.' ....,.':..::.
'.:. .1...' , . - .. ' 
 .,.,..
....\ .;;)..... 
.... . .....--
.. ". ., & . 
. ..
 
.. ... . .,;"' .
.,...... I,. .. ..ł. . .:+ i'!'..' 
 .""
'" 
.....:.
 ...
:-:,... i
. . ;. "'fil h,.' "/! ...'.' " 
, ';' :.: . ;
:..,,',.'i.
.\
,...{-......,......( 
 .::..:. .:i;.'( .... .'
 
.:. ...:t,.;.r..: .,. ....

.:ti . ł:. .
).
,. '. . ...:,...... ",'. .;....
:.:.-::: 'ł: ''t.'';
::':.':....::, .(
y./... ......:.(
... ..- ...:.- 
.,:. .:
'., ..' .!. .:

.. . .'. 
:.. 
=' '.. '.' , O,. '. ,........ .y;
..4'
 '.....'Il"1.,:..'...;;;
y...... ..:. A'. ....':. ....: ", 

.Hj(.:
 ::.: !'v
:


j;

j

:;'.$i''''
,; '
" . :;.; ::
.j; :::
},(#.
 ....:.:


;
:;
.:::
t:\.k
::
.;

;;:.
, '4

/ 'J 
. . :.... .....: ..v.:,. ...;;.:....... ";';'. '. ol" '.. : '"',... 
 A.\t.
 : ;. I '. . 4 ., '. ''''-. ."'
 :'. ..';" v , ..., 
 .' . ,"I
'I ' .... fi ' .,.. -\ 
 
¥/ .:;.
\¥t


.:.;:::..:::;

}!*.:. 
 :..

.;.'..: : .

:ł.):::i ";' .
 :.:
.. :;.:' 'j.;A .,y r":J' )j4
t
. ./: ?
.

:3-'-:: :.
. '

:\ii :"
it . . . . .
...' 
,;.. .' .' '.fi:i""'" 
,(ł '.... .*0.."',......"'. 
:' ....r. .... .'J:1"" .0,. 
 .ł'
" .,; 
.\:'. .;,..... 
 ..\;!
;. ,. '.
...,:s:1c
. .
. ... 
.. ... .:y.u:. ..... . ......1'(0". . :


;..; 
 :...... 
 ....

..."... 
.'.. 4.
:":I"-:-V -..... v "): ....:.I{...ł.",. ..
:. ':"
łf.."'...'
."}': 

...:y'.
 .; 
.. ". '
4 . . . . . -1 .........:;t.r. ... :$).'Ji..
. 

...'10

. . "', , . '. . :d' . .' .' .:.t. '.' ''''''''o('''':.''
:''''''' '
"\'" '.4' 
::. 6 ...

:. 
:_,.
:: .'
.:-.'
 :.: ." .,.ł;..
. 

... 4);; 

j
:ł.
:..r;N::..Jf-t!:":t'f....ł ,. '.ił;,; .l.,
;..;....:.-':
t.

:.'.:.i

::.
.
-:
?
..:..':.,
...

,.. 
.' .... '.' ..J.; _":.' " .... . . ". . 'fj"'i
....:.. iI",...t!;.: .),C:::. .,. ,.., /. d 40).... , ..i...... 
 ....... . 
 . . . '.. r . .
.... . ,
. ,..."ł.
 
.'.:" ,;: 
:':';":.
L". 
t.:i ::: 

:. ;
.'" .'

'/
::
.:!ł
':;
 ":'."

-r;: 
..i.it

.
:

!.
t

..:
}\

.:
:' ł-:
)

r
:;. .
:
1
t 
".""-' 
 ...4,,,.... . ". . (", .,.". . 
 . -.fI'., ;?
.. ł'. . ".. ...',.!.. ..
..4. 1
;s"", ,A., .-ł,... 'v,' 
:
"'....' ....... 'J'"). ..,..,.'. ...F...
." ..1tI. _.......'t
.-((...};.. .,-.;... . 
 "...
.:.,,:
,.
.."":.
..'.:..ł.... 
....:... .:.' )r-'
 . ",
 :.... .'. :: ., .
 '
:" . 
' .1"-- '.' ;.:.,
 :"):X.:": . "',$. 
.:'I.
 .
 't ... '(.
:i. 
 ., !f"'-' t.ł

;:""":)
' ::
:
'-'., 
...:... .....,.: ""\ ..' ,.... .')...., .
)o - 
 ...."}.
 . .-v-'\ :
: J: .,...., 
,\.1. ".e\.......
.
; '\
. 
":.. ...
st( "


 . :.-

.' '
:ffl;. '.;; .
,(., "
'.l.:. . :
Jt " :,l
.
"" - 
 
 ,}_:' ..... J
'
 :,"
. :,,:'. ,
.
. .
\.'
.: l' 
,f1&



 ::...::.. 
::}\:i';.; '::': .$."::',;:' : 
 ::: .
:. .:. 
 ..f 
:.: ; ''':.::  l: :

'
;'
.:. ',:' t;' , :.) :
"':;
':'::
.' ;:.':: t;'lł-:"'. :.
, .: 
£:.:
 , 




S,
:.' .: 
:':..' :.':; 
'"':
./.;'!'= ':';:.';:'. /
:). '.' ..,J) "'.

 _:,.t
., ,t.:,

 ł' ../1.. z./..., ,';'".'1' 
1!
h:':'II:":;':';'
 

_.:: -:::
::
._:.
;.. .
. ......,.. 
... ......... ł'(...,; :.,i.:..
'" 
 " ..0 "'6

\'." .::... ,,,,. ." ..:. J" ..".
 '..... .:,
...
 ;,(.
.
...
 


Fragment muru z otworem furty - ul. Pod Blankami 8/10 (Przed renowacją)
>>>
11 


murów obronnych 9 . Prawdopodobnie na przełomie XV/XVI wieku. w części południo- 
wej miasta, od Bramy Poznańskiej aż do Bramy Kujawskiej, został wybudowany pojedyn- 
czy ciąg murów obronnych. W analogicznym okresie na terenie Kujaw obok Bydgoszczy, 
wśród miast zaliczanych do średniej wielkości - mury obronne posiadał Brześć Kujawski 
. i InowrocławIO 
Istotnym elementem w ciągu murów obronnych były bramy miejskie. Jedną z naj- 
starszych i największych była Brama Kujawska usytuowana w południowo-wschodniej 
części miasta, w bliskim sąsiedztwie zamku. Pierwsze informacje dotyczące jej budowy po- 
chodzą z 1523 r. i sugerowałoby to, iż miasto zakończyło budowę murów od strony po- 
łudniowej, rozpoczynając modernizację względnie rozbudowę bram miejskich 11. 
Olbrzymi pożar miasta w 1547 r. zniszczył zarówno zabudowę miejską jak i bramy 
z przyległymi partiami murów. Z zachowanych rozliczeń finansowych miasta wynika, że 
naprawa murów i bram miejskich zakończona została pod koniec XVI wieku. 
Następny ponad I
O-letni okres pokoju znacząco wpłynął na rozbudowę miasta. 
W tym czasie wybudowana została po lewe
 stronie Brdy - Brama Gdańska w 1584' r. 
i od zachodu - Brama Poznańska w 1600 r. l . W 1623 r. zaraza zdziesiątkowała mieszkań- 
ców Bydgoszczy. Pogorszył się w tym czasie stan techniczny bram miejskich, które ponow- 
nie były odbudowane w 1634 r.1 3 . 
Z zachowanych pierwszych rycin i planów miasta z 1657 r. wynika, że długość mu- 
rów obronnych od strony południowej przy fosie wynosiła około 750 m. Unia murów 
w tej części miasta przypominała łuk wygie
. w kierunku południowym. Mury obronne 
od strony wschodniej zamknięte były przy -..vylo.::ie ul. Długiej i ul. Pod Blankami - Bramą 
Kujawską. Od strony zachodniej przy zbiegu (
.':.łl samych ulic istniała Brama Poznańska. 
W ciągu murów znajdowały się 4 baszty, trzy bliżej Bramy Kujawskiej i jedna (do dziś 
zachowana) przy Bramie Poznańskiej l 4. Na odcirl
u wschodnim miasto osłaniał wysoki 
wał drewniano-ziemny z główną fosą połączoną z nurtem Brdy wraz z zamkiem starostów 
bydgoskich. W połowie XVII wieku wymieniona została (prawdopodobnie drewniana) 
mała bramka w wale, łącząca przez dwie fosy miasto z zamkiem 15. 
Kolejne zniszczenia murów obronnych miały miejsce w latach 1656-1657 tj. po za- 
jęciu miasta przez wojska szwedzkie. Uległa wtedy częściowemu zniszczeniu Brama Kujaw- 
ska z przyległymi odcinkami murów. Rok później, w 1658 r., wojska szwedzkie zniszczyły 
niewielką bramkę w wale przy obecnym Zbożowym Rynku l6 . 
Do połowy XVI wieku od północy miasto osłaniało główne koryto rzeki Brdy. 
W części północno-zachodniej, przy kościele parafialnym (obecny Fara) Bydgoszcz była 
fragmentarycznie zabezpieczona murem oraz rozlewiskami Brdy. Zachodni,! stronę osła- 
niała także rzeka Brda wraz z Wyspami młyńskimi aż do Bramy Poznański ej l7. 
Pod koniec XVI wieku poprzez zwartą zabudowę klasztorów Karmelitów i Klary- 
sek wraz z Bramą Gdańską, miasto od strony północnej stanowiło osobny zespół urbani- 
styczny. W opisach starostwa bydgoskiego z drugiej połowy XVII wieku znalazły się infor- 
macje, iż Bydgoszcz otoczona blła murami, ale znajdowały się one w wymienionym okre- 
sie w złym stanie technicznym 1 . 
Po traktacie pokojowym z maja 1660 r. miasto zaczęło przeżywać względny okres 
stabilizacji, który wpłynął na częściową naprawę murów obronnych, kontynuowaną po 
1680 r. kiedy to król Jan III Sobieski kolejnymi przywilejami dla miasta nakazał ich od- 
budowę. Można przypuszczać, iż zagrożenie wojną z Turcją i wznowienie działalności
>>>
:. "'...... . I _;. : 
..{; 
{"f:,:;,

;
':; 
{?T
Zf;x ':' 

 
ą,(::t...(. '-Z'(""
' .., ...'X. . 

 -i""'.'
"'!..:. .

...:. 
, ...-'A.. ...
... !': .' ...:t'

.
 ..s.ł( ". ...
. . ,... . . .,.., ....... . 


;:

.: :: ..:'f.
#
;::;'i
1;.
:
'

K
i:.
'; ;
i!
;::}:
.
:::;: 
:

:1:i"
 
.:\'ł..y.... ,..... .....
ł J.E7;.

:rl .....Ir..
, ..."......,;.. .. . 


:
.:;


tf
)
Wfi[{
:
\l{ 
g:
 
:,;;:....
,
.
... ... h
. ill' .' ...r..'
.X'. ....:.. . 
., 
 .'" !'\
.......
,..,. (. . 

:


t
;c: 

.;.. 
.: 
ł.. .
: .
..}
 ł"
'
}:' ....

.
:
i 


r;t:.

;

.
:ł;.
.:

. : 
.... '';'::;':'''
'.'' ....
IIII:II . &)" 
.t :....... «",;;:,';'" .....}; 
.."...
w,
 ......,...!lf........, . 

;
:


:




..:.;
. . 
 41. 
4t 
Ą:. .:
:i!. (:.

 .

1;f:.
 
.
.

:
.:



.. 
 
.....ł...."y...... .... 
.....
.
.:-.. 0"0.' ....A.. .)I!..
.,..:
"'... '.'J."X'';,:'.'(.
' ,,
. 
"';'.:w:.;" . ..;.::., .

 .... ':
:.: , :C:. 
1':
;,:-:"" ';'
:'...,
: i::"'1-j""ot .
7(; : 
"O . ,,

.'
 'jIIIII]&łar
*"" -:.. ....
.j:'\"..


......." ..... ....... ...... . 
:.:
 :.::" .'?i'

::" . .... . .

. =iJ.
... .;"
.:'
"'::.::"'"I".
 ":::.;
.mc.:.';:'"'''''"...x';:'
''' : 
" 
ja ' .... 

;):n...... 1t.!ł-. ...... ..' :«':'
".'. ". . . ".:: 

-::W' £
1it
!6: F J;t 



; 

{:1t


f1.. 
.::-,:;;... »",. , ,.
" .
., .. j. .'. ,

...,.. (.",.;:.., .' ,'- . 

.
.
. \':, "'-;".,«::.
'.,... ....:..'.....: 
 ,


::-i
::it2J/.. ..:: ." .A
 : 
... . "'. .."",, ...;;«
L';3,; 
 
 .' '.:': .....)':.;.." : 
.' . - .'. ""'...
'.jC' '
 
l"" - , H
 
.'. ",..;'-:"". .. .-,.
 
.. . .-y: ,.....:A
:-.
 


. ... t' 
.... ..... 


Baszta w podwórzu 
posesji Nowy Rynek 3 


..:..:

:t{;M:!P:t
t::

!
H;;...:.;:;;tjti:

pX!

f.4fW
tf
 $
%


b
t
?$.{


.
i

i;:; dr:" :':':.' ". .. . . .!i1i.::
'!): 
.. ........... ............,......... 
I .......
. .,.. ! Ii. 
t:

,..
, :t''''' Zi ' ....
" -".'6""" ,to;,." .
"4if.. 
::Jtql:f!trlFii;
i.t:L;: .'. . .:'


iJ:1i
¥::i:t:.
-.:..: 

:
?:


. 'r

.t
).::t
 Sk={JhX:kt. .,',. :1ir.': 

;... 4 J.:' .. 
...........,...................
........ ...,........:'..,., ł t-....:w. ,..'.....,......0(, ,. ..w..
 
 
w...., "..' '....(.i'.
., ', ..r.,-. ...t'":t.,.:.
.. 
. ':::';:;:::;;:::.'::=::::::::.
::.:':::
:.:..::.::::::'.::.::...:...:.t:. ::.;::.:.:::::::
..:::
)O

:.: .....:0 - ..': 
. . ., .:.....;..
. '.::.
."'" 
. 

:
 ......=.. J ....
.. . --6-.Ii.' .ł/ 
 
' , 
.......(,0. .......
.--......., .'. "'¥I" . ........ ......... .), ,. .
 ..,....s-
 .
«.. , ....;(.... O(:.,JI1'" '-' ..., ... 
:i

;M
@:i
@
{łi:

;

:


?



\
j1.
j
I@

(

;

"'.:' 

{ ....!: :
:
:..:
' 
 #t,:;
'::t-

, i}ii{ST



 :;
," 
;.:.'. : :
: ;L

 . 
." ......,...................,............., .,........'$(.. 1 "'...).,....,. 
,
... .:.-
.

,.. ..  'r.'.'.' .........w.

...1.;,' .'. ---
 '
..,. . 
.;:
W





?

1tr.:r.:;.ti
:

::
.::
.;.::}





. .t}
f
:r'-."..
. :.. 
. . : ;...:v ......

::..
:: :





;
:
:


:.}.;;


:..:
 '.
 

 



. 
r..:.

::. 
.. ....,............. .,..... ,........
.' ......V.. .. y"".... 
........' .'"
... .
....,..... . ';,-" . 
f ' 
::
::::::
:x.

:::
.:
::
... :
::::::-..::.:.:.
;. .:.,
. ;.,(;',,:". :
:::.:
=:::
::; .. . ':'.. "1I9VP. . 
;ł. e." "p- .:' . "
.:-:'
:.";'f., ':'. -:...... .r..... ....A'. ..; 
. 
...."'. ...... ........ . .....
J
s....,.... 
 ... 
... . 
 .c. 
"".....' .,.., .;,:"./ . '.' .,.,..?... 
t:t


:
:?:;):./
:. :.:' t

::
'

:
.::};'
!;:

:
:;'fr::
;
i
::.;:t",.. '. -,.. ...... .
I.;::.
..I1ł' "..... 

:.
:
" . ::;t

:'" :/
 
.
I 
..).:.. ',:; 
.e-4t 
..... ....ł:.......
......."..... ., .,.,t. ;,...x...
 1 ... ...........:-a:. ;.
:r.r...., 
 ,. 

 
 , 
 

 
 .... 
v.
,
..
."". 
 .,. """..,
.- ,..... ., 'ix.:;..
' 

::':.:::
.::
:=!
:.
:::. :: ..j. .' .:.'.: ':
.(:"
::..:


' :.:.::.::::::::..
:

 ....... b.... 
-':'
 
:'"'' 

Y"..........:
.,:;(:.
!:r;l. '

.' ...:


 

"'

.:,+;'. ..

." 
. ......" . ...... ,. ..
. ....".. . ..
. .) .. 
 ).oDo ..
 x.
 '.:T'. .... ..
'&..,.... ':'1.4':
 .-t.. 
. s.:r
.' (
 ,..; «..... 
.:: 
 
J


(
:


Y . '.; :;
f: .)
;:
l :.


. f
t
t 
}
} ':' J 
 ...
:;: 
 '. ". 
 .) .
. . "
,'ig:
 
 ;':: -::$
.£


#

 .. 
':!;

:
:
-\'

 
:t ,.::,,
'
!.:


f
l
/
 
..... .... ... 'J' ...111.. ..... ............ ". . .'.. "": . ,.. .. '..
v...-...". .
. . # ..:
. 
 V'.. , .
.
"'''''''''''''1 l.... . ... 
 ' 
.:::::.::.:;j.,:::::'::. ..
.........:...:........:........:..:..:. :
""'
" ..:.; 
J'.:"'; ....
.:.:

.."u..


.


ł....::
-: ....:-.....,:",......,-. 
..:.:..:
"r
,... . t '. 
. .,.. 
......-.M..-.
 ....'., ;'''-. .. . '"''ł''' .... 
.... """'"' ,,,,,. .".,y, .'!:....,. 
 .
...x . 
. 
....: .... .. :;:
;::..Jo
:::.

'Q;tł.;,;...,,::!, .
.'''$,;; '
'.". . . . 
 ......:efs.
:... 
 
 .. "
:'.

. . -.;,: .
..'
;
:; ;

::;.:::-:=::...
..:.. }:.: 
,:
;:... ..::.:
.. 
,.' ..... '. . 

... "'
:;i

"
 ......:.. '. ....4:;.. .
;.-..
«"..........,.
.
4
w....'n .:'.' .t. ......,:.." --..;:t:'" 
. -'.
:..
 ..  . 
.;
f


.
N. .
 :..ot'-'.
..\. r

: "


...:' 

;t
:
::
:;::. 

:



.. 


. ;

i
.
:1
f

.:.:.:
.


::::::.
f.
?:;.:
.?
 
;;Zf. .t

"!'i: f

 
.. . 
. :
'J!:.:.".. ....). . ., ... 
 .. ..,.....ł; '

:t. ,.
.. $ \.... c,;'!if:;
' ... ,... ..
J-d,.
. '
. ... 

.:' ',:\" .,
:
':::

: .
.
' .:.t, : :::::
/
: .':.
:
1
.:r :.

.
 : .
.
: :E;,
fi




;..






:
:1






}.
;t
:1¥
}.&

1
;1
;i
}: 
""..j""i#-
  ł.,..... . li/}-. .,.. .....M ......
' .. ..,.. c;. ...... '")y'h''' -
&'" .... .:",..,:,:,.. 

"y." 
:.....;.. .'k :::". 

::.:.- ;':::".:' :::,' .
:::... ...,.. ::
i::. 
.:..
::
.::
.::.:. 
;
.

::..

\.T. .;'. ::..:



.'. ":' ..:.



..:.
:
.
). 

::":;:. \
:
..
'... .
-;;':':' .

::

 .... 
. 
....,. . 4;0:


'_" 
. .
;...
""'..... 
 



.
...t\,.:wI. -,. .,.....'C "(
"'A'. ''i'' ,'JC...-:,.o.1«:..);. '-,
. -.... 
;:':... :.:-- . :-. --*v.'. ...:
. 
::'., . 


 
 
 /
.
 .\


W
::: .
:

';:""
i


.
" ..:;5: ..:.. -
:.
 

...
 . ::,;:::':':J:

 -=
 ::
.
 :..-.:.
.;;
..
.
:+:
;:: :;:"

 
':I:

;:;c
.Si: 
: 
. .'-$.
",
.. ...
łIlli...
.;
1'&
 ,.Y... .W. 
"
 "..,..... .,... ,.
."'" .. ..,.v......y..*v......
.,,
 ... 
,;..)..,.... 



 
i
:;ł?

jli

:;'\:.:';;::.jr::,:
:
.\;;



1ł
ffi'.7;';
 
.. '.:/.. ...... .. ..... 
 . / 
 

 . 1:" . .... .........'" ". 
..

. .
 .... ... .'.. . 
.7łI......''-'':. ..?:.....
.. .,' ...:.;'Y.
 i!"-':'.. . .,. '. '. .,,::'. :. .). .'\:".'!ot......:iI...I'
 .... 
t'":_:,,
;
.::'.':oO!'. ił" ...... ..::.... '. . :'. '.. . 
. .s..
.
. . . .. .... .. "...
.. 
. .. ł.. \. 11..-. 
.
 ....... ,...... "'.., . '* 
lr;.
 !
.t)::
:(;.

::.::;
\;;


':.:::.;
:.
:. ::}
: .+f:.' 
: '
ę,',
' f : 

 .
:
 . 
 ,,
... :'. 

!
f:.
:
::9?ż'. ..
:.:r.;.:
fą%





i
 
.:.
 '''' .. ..
.;;,X.." . .. r . ...."' . .,.. .
.
:
O". , (' ., "A;
" ..1'-10 ,. .. .
....
.. 

:::. $' -i1 i : ('.': '
:
'
:::L..::" 
7 '.
 :. . ;.\.
r
., 
-. ,'." .' ,. 
 -:. .
t
;

).
..
... .....
., . . .: .:::: .

;
:
 
.: .;...
.::
.'. .";..:.... ':: 
. 
.. .
.,'
:"........... .. : ...,.:.......
 ll 
:. . "I '--f:', 
" , ", -h', .
 ".,,
 
'" 
 ..,

«..... 
 
...: 
 '. .J


.:.
;:.;
k,;
:.;.:1'::..... "'Ą":
'
 

.". .,S 
..' 
 
 
  
:',.i.'.J'" .:. '. . 
.::,':;..

.-:;.. 
"-
" 
w'.,'1.,n.-,..... Z '?: 12 ' '
,$."»c ...... 
.

.. '
:rP.: ." 
 '....... 
. . :
.., 

,"..,...K" v..... .o.}oo 'i"'

., 
.:
.:.'. .
" .;. .

,\;(. .: ;:

i¥ ,;. 
 .:.. :..' 
... .::..;
..:.:... : "",:.
: .:
 

.' ,.

. '.
.. 
. :..:t
ł


1;
: :

:;:


;..
:":;

'
'. ..:;
.:
..fł
.
 
.., . .,
.,. .' ..r*.......; .
. . .',' 
,., 
 .ł' .. ....(..,

 ....,.

 
 ".'. 
. ..;,/:/;..:i..... ::: !::
.:.: :..
 .:::.....:::
.... 
.
; . . ..'. . 

: .
;
\: 
..'.. ,,
. ". .:
; 
:f
f:".

ł#
!0&
.
:,..
..:

,. .?:. 
.. 
 "...... . .
 . . .'. .:".:":.(lł. . .' ł" '.., 
 ..ł'


"
,
.,, ...
...,..,,
...,..
 . 

: 
..':..' ....,
: .=t;. ..:..: "r.' ;..; "'. 
h"v:.
.... 
-ł . I. ."'. 

 ..--:
.M'
.
..
.':" "..
,,'
' .:...
.:."'::.......:;.:.:.
.

, 


Widok na fragment muru stanowiącego ściany szczytowe budynków przy ul. Pod Blankami 2/4
>>>
13 


Bractwa Łuc
niczego po 1682 r. przyspieszyły zakończenie prac murarskich 19. 
Wojna północna z I połowy XVIII wieku przyczyniła się do katastrofalnego znisz- 
czenia miasta wraz z jego fortyfikacjami. W opisie Bydgoszczy z 1717 r. znalazł się frag- 
ment o poważnie zrujnowanych murach miejskich, szczcgólnie w południowej części mia- 
sta 20 . Kilkunastoletni okres pokoju poprzedzający zabór pruski spowodował, iż w oparciu 
o miejskie cegielnie w 1750 r. odbudowana została Brama Kujawska z murami obronnymi. 
W dwa lata po przejściu Bydgoszczy pod zabór pruski, w 1774 r. opracowany został plan 
miasta z widocznymi na nim zniszczeniami murów, baszt i bram miejskich. Przerwa w 
linii murów w sąsiedztwie Bramy Kujawskiej wskazywałaby na całkowite zniszczenie 
jednej z wię
szych baszt na rzucic kwadratu, która w latach późniejszych nie została 
odbudowana _1 . 
Powstałą w 1778 r. wypalarnię wapna zobowiązano do dostarczania części wyprodu- 
kowanego materiału na odbudowę murów miejskich. Prace przy odbudowie trwały od 
1780 r. do 1787 r. 22 . Na planie miasta z 1789 r. widnieje ciągła linia murów od strony po- 
łudniowej wraz z bramami miejskimi. Na początk."1l XIX wieku środkowe partie murów 
zostały wyburzone i przekształcone wraz z częściowo zasypaną fosą na ogrody. Natomiast 
Bramy: Kujawska, Poznańska i Gdańska jeszcze do końca lat 20 XIX wiek."1l pełniły swoje 
funkcje podatkowe z urzędującymi w nich pisarzami poborowymi 23 
W połowie XIX wieku bramy miejskic wraz z dużymi partiami murów miejskich 
zostały rozebrane. Pod koniec XIX wieku jak i na początku XX wieku pozostałości murów 
miejskich wielokrotnie były wykorzystywane jako ściany szczytowe lub elementy nośne 
wznoszonych w rejonie ul. Pod Blankami budynków. 
Do naszych czasów zachowały się dwa odcinki murów. Pierwszy o długości około 
30 metrów wzmocniony 3 skarpami usytuowany jest na wysokości uL Wały Jagielloń- 
skie. Stanowi on po przeprowadzonych zabiegach konserwatorskich w 1992-93 r. najle- 
piej zachowany fragment muru obronnego. Dominuje w nim układ cegły z XVII wieku. 
Drugi odcinek jest najstarszym i najciekawszym fragmentem muru obronnego. Występuje 
w nim zarówno wątek polski, zwany gotyckim, jak i wendyjski, tak typowy dla XIV i XV 
wieku. Jest to rejon u1. Pod Blankami 3 do numeru 10 24 . W ciągu tym zachowała się też 
mała cylindryczna baszta z poważnie zniekształconą partią szczytową, murem o gruboŚ£i 
1,5 m, z małą furtą przechodzącą w mur arkadowy (obecnie zachowany szczątkowo)2:. 
Ten najciekawszy odcinek muru znajduje się w najgorszym stanie technicznym. Można 
żywić nadzieję, iż dalsze prace konserwatorskie przy tym najdłuższym, bo ponad 80 metro- 
wym odcinku muru, zabezpieczą go przed dalszym zniszczeniem. Zachowanie resztek mu- 
rów obronnych miasta, w którym jest tak mało zabytków z okrcsu średniowiecza, winno 
być ze wszech miar wskazane.
>>>
u-- 
---.......ł 


"'---- 


- 
-- 


1 


., 


. 
. 


I 
, 
\ 


",,\ ,I ,I.. L, 
...: 

 
-. 
_; XUI 


. 
. 


... 


. 
I 
. 
. 
, 


""Ą 


''/'' . 
II r
. 


"'. ... 
, . 
. . 
l, ..... 


STAno, 
..:. I.IIA STO 
\'/G. PIJ\lnJ 
GRJ
THA Z. 177 4 
r.
>>>
15 


PRZYPISY 


lDzieje Bydgoszczy. Calendarium. Bydgoszcz 1968, s. 26. 
2Katalog zabytków sztuki w Polsce, t. I, Dawnc województwo bydgoskie, z. 3. Bydgoszcz i oko- 
lice, Warszawa 1977, s. 2. 
3Kronika Bydgoska, t. XIII, Bydgoszcz 1993, s. 156. 
4Histońa Bydgoszczy, t. I, praca zbiorowa pod red. M. Biskupa, Warszawa-Poznań 1991, s. 107. 
5 Ibidem, s. 117. 
6 S . M . Kuczyński, Qunwald 1410-1960, Olsztyn 1959, s. 12. 
7 F . Mincer, Histońa Bydgoszczy do roku 1806, Zielona Góra 1992, s. 12. 
8 M . Biskup, Trzynastoletnia wojna z Zakonem Krzyżackim 1454-1466, Warszawa 1967, s. 244- 
-269. 


9Histońa Bydgoszczy, op.cit., s. 148. 
. 

0M. Bogucka, H. Samsonowicz, Dzieje miast i mieszczaństwa w Polsce przedrozbiorowej, Wrocław 
1986, s. 117. 
11Histońa Bydgoszczy, op.cit., s. 149. 
12Jbidem, s. 150. 
l3 W . Po sadzy , Prace Instytutu Urbanistyki i Architektury, R. VI. 1957, z. 17, Studia z histońi 
budowy miast polskich, s. 95 i 99-100. 
141bidem, s. 116. 
15 Ibidem, s. 117. 
16F. Min cer , op.cit., s. 172-178. 
17 K. Parucka, Bydgoskie mury miejskie, Kalendarz Bydgoski, Bydgoszcz 1981, s. 124. 
18 Z . Guldon, Opisy starostwa bydgoskiego z lat 1661-1765, Bydgoszcz 1966, s. 12. 
19 B . Janiszewska-Mincer, Z dziejów bractwa kurkowego (strzeleckiego) w Bydgoszczy, cz. L 
"Zeszyty Naukowe WSP w Opolu", Opole 1964, z. 3-4, s. 66-67. 
20 Z . Guldon, op.cit., s. 37. 
21 Z . Guldon, R. Kabaciński, Szkice z dziejów dawnej Bydgoszczy XVI-XVII w., Bydgoszcz 1975, 
s.84. 
22Histońa Bydgoszczy, op.cit., s. 418. 
23Dziennik Urzędowy Nr S Królewskiej Pruskiej Regencyi, Bydgoszcz 1821, s. 65-66. 
24 W . Borusiewicz, Budownictwo murowane w Polsce, Warszawa-Kraków 1985, s. 60. 
25Dokumentacje Technic2JDe, Mury obronne średniowiecznego miasta Bydgoszczy, Inwentaryzacja 
budowlano-konserwatorska, Teczka B/116, PSOZ Bydgoszcz 1978.
>>>

>>>
BEA TA ŚW/Ą TK/EW/CZ-S/EK/ERSKA 


NACZYNIA CERAMICZNE 
Z BYDGOSKIEJ LATRYNY 


Wiosną 1993 r. na dziedzińcu Miejskiej i Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Bydgo- 
szczy przy Starym Rynku, w trakcie prac ziemno-budowlanych, doszło do sensacyjnego od- 
krycia archeologicznego (rys. 1). Natrafiono na relikty drewnianej latryny (szamba). Bada- 
niom miast towarzyszą zawsze odkrycia latryn. Można tu dla przykładu wymienić obiek)Y 
tego typu z Torunia czy niezwykle bogate latryny drewniane, kamienne i ceglane z Elbląga . 
Górne partie bydgoskie latryny zlokalizowano na głębokości ok. 3 m poniżej obec- 
nego poziomu ulicy. Z pierwotnego, zapewne kilkumetrowego urządzenia pozostała mocno 
zniszczona część dolna o głębokości ok. 1 m. Wskutek wkopu pod XIX-wieczną ceglaną 
studnię dodatkowej dewastacji uległa ścianka zachodnia. 


I
 


Rys. 1. BYDGOSZCZ, STARY RYNEK. Lokalizacja latryny na planie sytuacyjnym. 


Zachowane fragmenty latryny wskazują, iż miała ona kształt kwadratu lub prostoką- 
ta Oedcn bok mia ł długość 150 cm drugi zniszczony 87 cm). Wykopany dół oblicowano 
deskami i szczapami drewnianymi. Zachowane relikty desek wskazują na wymiary: szero- 
kość 15 cm i grubość 5-6 cm. Dodatkowo konstrukcja była uszczelniona mchem. Od stro- 
ny zewnętrznej (na jednej ze ścianek) odkryto drewniane kołeczki podtrzymujące ściankę.
>>>
18 


Ze względu na duże zniszczenie obiektu nie wiadomo czy znajdowały się one także przy 
pozostałych bokach. Dno latryny zabezpieczała drewniana plecionka, powstała z listewek 
o szerokości 6 cm i grubości 1 cm. 
Wypełnisko szamba stanowiły przegniłe fekalia tzw. mierzwa. Najistotniejszą jednak 
zawartością latryny w ocenie archeologa, są bardzo liczne zabytki kultury materialnej. Ich 
duża liczba i różnorodność ma związek z tym, że latryna oprócz wiadomej funkcji toalcty, 
pełniła też rolę domowego 
ietnika. 
W bydgoskiej latrynie, oprócz dużej ilości naczyń ceramicznych znaleziono także 
kości zwierząt, pestki owoców (wiśni. czereśni, śliwek), różne nasiona, skorupy jajek. zasu- 
szone owady, fragmenty kory, słomy, mchu, faszyny, ścinek drewna i dachówek ceramicz- 
nych. Jednak najciekawszymi zabytkami są naczyna ceramiczne. Mieszczą się one w prze- 
dziale czasowym wyznaczonym funkcjonowaniem latryny tj. XIV wiek - połowa XVI 
wieku. Trzeba tutaj przypomnieć, że dotyczy to tylko tej części, która ocalała z całego 
urządzenia. W rzeczywistości latryna mogła funkcjonować dłużej, choć prawdopodobnie 
pełniła już tylko rolę Ś11ietnika. Za taką interpretacją przemawia słabej jakości konstrukcja. 
Wśród 86 fragmentów naczyń wydobytych z mierzwy - szeŚĆ stanowiły naczynia 
zachowane w całości. Kilkanaście egzemplarzy zachowało się na tyle w dużych fragmen- 
tach, by móc określić ich formę. Tak dobry stan zachowania materiału jest cechą charak- 
terystyczną dla zabytków wydobytych z latryn. 
Występowanie tak dużych fragmentów ceramiki pozwoliło na wyróżnienie kilku ka- 
tegorii naczyń. Najliczniejszą grupę stanowią garnki o różnej prof1lacji. Są to naczynia eso- 
wate i baniaste, czasem zaopatrzone dodatkowo w ucho. Z latryny w całości wydobyto 
dwa garnki (fot. 1 b, c). Inne rodzaje naczyń to: dzbany (fot. 1 a), misy (fot. 2 b), trój- 
nóżki - naczynia na 3 nóżkach (fot. 2 a, c), kubki - znany z jednego egzemplarza oraz 
2 fragmenty z naczynia o kształcie zbliżonym do doniczki. 
W jaki sposób wytwarzano owe naczynia? 
Podstawowym surowcem do wyrobu ceramiki była glina. Garncarze używali zarówno glin 
żelazistych jak i kaolinitowych. Z analizy bydgoskiej c,eranpki wynika, iż w powszechnym 
użyciu były gliny kaolinitowe. Naczynia formowano przy zastosowaniu koła garncarskie- 
go. Zdecydowaną większość w omawianym zespole (74 fragmenty) stanowiły naczynia 
lepione, wykonane w technice ślizgowo-taŚ11owej. Tylko 12 fragmentów pochodziło z na- 
czyń toczonych. 
Formując naczynie w technice ślizgowo-taśmowej garncarz nakładał bryłę gliny na 
tarczę koła. Rozgniatał z niej placek, który stawał się dnem naczynia. Następnie rozpo- 
czynał proces formowania ścianek. Zależnie od tego jaki sposób wybierał powstawało dno 
ze stopką lub bez niep. Budując ścianki naczynia taŚ11Y masy ceramicznej nakładano na 
siebie spiralnie lub pierścieniowato i zlepiano. Wylewy formowano z ostatniej i grubszej od 
poprzednich taśmy. Zaobserwowano różnice w budowie wylewów u poszczególnych rodza- 
jów naczyń. I tak np. wylewy garnków budowano dwoma sposobami 3 . Specjalnych zabie- 
gów wymaga ło samo ukszta łtowanie brzegu naczynia. Przy krawędziach zaokrąglonych 
garncarz ścinał nożykiem ostatnią taśmę i rozchylał ją na zewnątrz. Głębokie wręby na 
pokrywkę oraz okap kształtowano przy pomocy specjalnych szablonów 4 . 
Po uformowaniu naczynia obtaczano je obustronnie, wykorzystując szybkie obroty 
koła garncarskiego. Obtaczanie powodowało gładszą powierzchnię, a także za pomocą tej 
techniki można było regulować gruboŚĆ ścianek 5 .
>>>
.. .... ':::\: :.:..::

 .:
. .....p-..«.
. .::.i.
.;.:.
::. 
... .-.-0- on_ 



:::
::e". 
:"/.
:-A""'
'" ....,... 
" . . . : . - :: . . ......: - ."' . :}.
t
tE?: :
:
'L
';:
;

0i:



:
:

r
::
'::.
'; .. :


::


 .... .. . . - :: . 
...;
"lt
1

t\.ilfłi 5

w
::
 ,. .. 
.. .... ...... ..
. ..
..:;; 
. 
,.... ........
 .,,
"t. -) 'X."';)' ",
., . .. ....,..-e-.......)..»:.,..... Al' 
. 

.
.Et

.t
;f: :W
{..7f"

::
f.f%1;
t.... i
:=i'
(.';

lHh

..
 . ą
¥







t

@::.::



:
..;;..:.::..
:::\., '. .::". 
. .......... .....
.... .oK.;." .... 'M' V , 'ol'.' . 
 
:
N
.
'''......).. ....".?-.
. ... ,.... 
.. ..".... 
....::..:::.::;:::: . :
" N "::'$...;
:. '.. .......:..
..e.:.:.:. ,"N:

':-

:
'
{""'.:":':.:'
 0,° "':?'''.':'':. 
..... . :.. ",::;:
:,';:
,?,;t... 
. ........... ..... .
. !:\
.. 
 .."i,.;" ':.*
'
:"
;
'w.,
...) . , . .....),.
). ....
.) 
..
':: "::.::
:::::::::'::::: ::':.
:x.(::
«::"'.."': :....;::.:
;.

.
.:
':
:
::::.
;



:
:.«
::... .:;.
 . ..
. ... .. '. ... :


..'. . ::--:
::.' 
............. ..,..,
 'Ii 

;"."'
"
. '
"*"'
"'J.-»)'"'' l..... , .... ",.Ji!:.:I:..,,\.. ..
 
.::. 
.: ::
:
 :}\: .. .;:.::
rir . :
:::.:.. ..: '. : . 
:...

:?:'tiłq;
t: ::-.-
(

:f:.;;t .. 

.:
,;::. 
.. . rl' .::. . . .
'fł.:).


..:.:;
 . . ;'.: 
:"i-:;
':;.
:
: '. ::

 
. . u.. T$-t...
... . ..'
 .:\.,...",.:;.»:..,-
;:.
. l"
ł---...IJ ..... ....,... Y. ..., o.. '")

............ ...
 . 
. ..... . :-:::.:.
::


:?
:
::": t
:.:
::'1-t,;:: } 
:t
.il
:q
?h-':1i!łć- . "{
::
;:
;"r

:j;r:' . )f.'::::..

.
. 
:::i
+

:
% "
': 
:. .. ..::.:....::.:::.:::.:::.. . .. ......::;:jo..
.::,...

:.,


:i:.:.:;...;,.:
 .'. '.ł;:.'JJ$
'."':
':;:'."." .:.
-*..:.:


:::::
 .;;.

=tijf.:::... ..: 
. :.:iJ

f
'
:
.

.
:
'.;:;
fN

;;;:( ',; 
::


t
!

'

t\I


 "
.
.

111
:

f

liif.):;
s:\
t

:/ .:. 
..... ......... ............ .. ....
 .,' ......$ł'*' .
.
...."-";...., 'to' .-.'. ł..
... .fJ.......,)
...
'i..... ............... 

( .;
.. ,...;:;.
: .


j:
I
;
;

;
;;



'14
;


 :/:



j1

: "..- 
;::'
AI\L:.' 
$,

;.{
;
Iłl'( 
...... . ,:jC., ,.....0(0.,0/$. .... .. ,/,
;::!.... ",o( f/'",,-" .......... ")
":Cffi"
""Z"

" .. ;,-.........).. 
.:. ..':
.. .....'.
: i:;..:.:

:.
¥'«.
:::
.::: .:....:-.c...:

:
.,.....ł- 
.;.. -.: ':;:::
:::':':::::::
 .'
:.;:':";:

:




 ..y ...
:' :...:-'.:::.::...:
:::::::':-:::;x.. 
.. .).
 ......
'ol' !f.:;
.." ...c'" '

'I;.' :t'.:..{., ,/,...,.u,...... ...
'*-;).:."...(.
v.' 
...,.... ...........«.. 
ij

II!I..
- 
.... ................... ,'"
1:
 ...... .-. """'
 . "'
.
' 
...:JIr'
........,. .. .... 
.
;;
';;'

:.;"f'., ...;u'i;.;}!t!f,li..
C ;

:, . 


.. . ... . . 
... . . ... ... 
.. . .. .... 


-Bydgoszcz, naczynia wydobyte z latryny: a - dzbanek. b. c - garnki 


.. .............. 
. . ...... . ". 
.., 
.:!:f!

i':i;-;,;;
;:",:,

,*,... 
. ,..

...,....
...........x..... 
). ..... ... ... .....
. ..... ;i
.:-:....;;
-:::w ... ..."..:).........,N,Y..., '..,;,)' 
':
 .....
:.:::-:::@hM


Jl
b:.::::::;,..::ątttI@f
tM:/
m. .ł:1fk:;'ff
T:.. '.. .:', . /:.:;
..;.
::.r
; '.
;:
:
. ,:
: 


:.:'.": 


.' 
..".. .' 


. 


. 


. 


. 


. 


... ... ......... 
... ....... 
. .. . . . . .. . 


.. .. . . 
.. ............ 
. ....... .. 


Bydgoszcz, naczynia wydobyte z latryny: a. c - trójnóżki; b - misa
>>>
20 


. Kie?y naczynia były uformowane, należało je wypalić w piecu garncarskim. Wypał 
nadawał właściwości użytkowych wyrobom glinianym, przeobrażając je w ceramiczne. 
Przcd włożeniem naczyń do pieca suszono je od 2 do 8 dni 6 . Barwa naczynia zależa ła od 
wa
unków panujących w piecu. Wyroby wypalane w atmosferze utleniającej (przy zwięk- 
szonym dopływie powietrza z zewnątrz) zabarwiały się na kolor zgodny z charakterem 
gliny. Naczynia wypalane w atmosferze redukcyjnej (tzw. siwaki) uzyskiwały kolor od 
jasnoszarego przez ciemnoszary do barwy czarnej. Efekt siwienia współcześni garncarze 
oSiągają poprzez dołożenie do pieca w końcowej fazie wypalania drewna sosnowego, świer- 
kowego, jod łowego albo osiki, olchy, brzozy, buku czy śliwy (tzw. grobulec ). Następnie 
zamykają szczelnie otwory w piecu, by powstający dym nie mógł uchodzić na zewnątrz. 
W tych warunkach w procesie spalania wytwarza się duża ilość tlenku węgla, który wcho- 
dzi w reakcję z cząstRami żelaza znajdującymi się w glinie. Skutkiem tego jest zmiana za- 
barwienia 7 . W zbiorze naczyń z bydgoskiej latryny 33 fragmenty wypalane były w atmo- 
sferze redukcyjnej, a 53 fragmenty w atmosferze utleniającej. 
Wspomnieć należy także o innych zabiegach zdobniczych i technologicznych jakie 
udało się zaobserwować. Naczynia zdobiono żłobkami wykonanymi rylcem (3 fragmenty)_ 
W miarę rozwoju techniki, żłobki wykonywano szablonem (28 fragmentów). Żłobki pokry- 
wają zazwyczaj brzuśce garnków. Dwa fragmenty były zdobione ornamentem stempelko- 
wym. Tektonikę naczynia podkreśla ornament plastyczny: 2 fragmenty ozdobiono listwą 
plastyczną, a brzegi dwóch mis ukształtowano w postaci listwy karbowanej. Na 13 frag- 
mentach naczyń widoczne są ślady polerowania (powierzchnia tych naczyń przed wypałem 
była wygładzana). Najczęściej polerowane były dzbany. Niektóre naczynia angobowano 
(11 fragmentów), czyli pokrywano wodnym roztworem glinki. W zależności od zastosowa- 
nej gliny i technologii uzyskiwano różny kolor angoby. Dodatkowym sposobem zabezpie- 
czenia naczyń było pokrycie szkliwem (6 fragmentów). W tym przypadku naczynia były 
polane szkliwem wewnątrz. Są to szkliwa o barwach: jas
obrązowe o rdzawym odcieniu, 
brązowo-zielone, żółto-brązowo-oliwkowe, żółto-pomarańczowe. Użyte szkliwa nie były naj- 
lepszej jakości. Świadczy o tym nierównomieme rozlanie na powierzchni, niedokładne 
wymieszanie, zanieczyszczenie piaskiem. Naczynia pokryte szkliwem to misy i trójnóżki. 
Omówione zabiegi oprócz walorów zdobniczych podnosiły też wartość użytkową naczyń. 
Próbując odtworzyć funkcję naczyń, najogólniej można podzielić je na stołowe i 
gospodarcze. Naczynia stołowe służyły do spożywania potraw. Do nich zaliczamy dzban- 
ki, dzbanuszki, garnki polerowane, małe naczynka, misy, kubki. Naczynia gospodarcze 
związane były z kuchnią i spiżarnią. W tej grupie należy wymienić: garnki, misy i trójnóż- 
ki. Podstawową funkcją garnków było przygotowanie w nich pożywienia z pomocą ognia. 
O gotowaniu w nich świadczą liczne zacieki na zewnętrznych ściankach, pozostałości po- 
żywienia (przywary) na ściankach wewnętrznych, okopcenia po powierzchni. Czasami 
okopcenia są tak mocne, że zmieniają zupełnie barwę naczynia. 
Z morfologią garnków wiąże się dalsza specjalizacja. Inne typy służyły do gotowa- 
nia i duszenia potraw, inne do przelewania, jeszcze inne pełniły funkcje zasobowe. Duże 
misy były przede wszystkim naczyniami przetwórczymi, zaś małe mogły służyć do spoży- 
wania potraw. Bardzo ciekawą funkcję spełniały trójnóżki. Uczne okopcenia wskazują, 
iż były one naczyniami kuchennymi, które wstawiano dość głęboko w ogień lub dosta- 
wiano do ognia i przyrządzano w nich różne potrawy. Trójnóżki z taśmowym uchem (za- 
miast uchwytu) mogły pełnić rolę czerpaków. Z źródeł ikonograficznych znane są jeszcze
>>>
21 


inne funkcje tych naczyń 9 . Na uwagę zasługuje trójnóżek przedstawiony na fot. 2c. f'.;aczy- 
nie ma taśmowe ucho. pozbawione jest szkliwa. Na wewnętrznych ściankach widoczne są 
głębokie rysy powstałe prawdopodobnie wskutek mieszania. Dodatkowo na ściance są 
ślady wtarcia jakby maleńkich ziarenek. Na naczyniu nie ma też żadnych okopceń. Być 
może służyło ono do ucierania i pełniło rolę dzisiejszej makutry (makotry). 
Podsumowując powyższe rozważania należy wspomnieć o jeszcze jednej kwestii, 
która ma bardzo istotne znaczenie dla historii tego obiektu. W 1989 r. PP PKZ z Torunia 
przeprowadziły badania ratownicze na dziedzińcu biblioteki. Archeolodzy odkryli wów- 
czas relikty dobrze zachowanych konstrukcji drewnianych: wymoszczonej drewnem uli- 
cy (lub podłogi chaty) i fragmenty drewnianej spożarni. Umiejscowione były one w odda- 
leniu kilkunastu metrów od omawianej latryny. Porównanie materiału ceramicznego z 
tych obiektów wykazuje bardzo ścisłe analogielO. Należy przypuszczać, że powstanie 
tej zabudowy może być jednoczasowe i stanowi niewielki fragment drewnianej architek- 
tury Bydgoszczy, z czasów po uzyskaniu przez nią praw miejskich. 


PRZYPISY 


IW. Matuszewska-Kolowa, Materiały ceramiczne z archeologicznych badań ratowniczych prze- 
prowadzonych w Toruniu przy ul. Podmurnej 89, Acta Universitatis Nicoli Copernici, Archeologia 6, 
Toruń 1980, s. 123-136. Obiekty z Elbląga znane są autorce z autopsji. 
2 J . Kruppe, Studia nad ceramiką XIV wieku ze Starego Miasta w Warszawie, Wrocław-Warszawa- 
-Kraków 1961, s. 120. 
3 K . Sułkowska, Późnośredniowieczne naczynia z krypty wschodniej kościoła, (w:) Materiały 
sprawozdawcze z badań zespołu pobenedyktyńskiego w Mogi1nie, Biblioteka Muzealnictwa i Ochrony 
Zabytków, z. 3, Warszawa 1983, s. 61. 
4 J . Kruppe, op.cit., s. 135-136. 
5 W . Hołubowicz, Garncarstwo wiejskie zachodnich terenów Białorusi, Toruń 1950, s. 144, 155. 
6 K . Sulkowska, op.cit., s. 63. 
7 J. Kruppe, op.cit., s. 147. 
8 K . Sułkowska, op.cit., s. 72. 
9 K . Sulkowska-Tuszyńska, Późnośredniowieczne i nowożytne naczynia ceramiczne na trzech 
nóżkach ze Strzclna, Acta Uniwersitatis Nicolai Copernici, Archeologia 20, Toruń 1992, s. 76-77. 
10Dokumentacja z tych badań znajduje się w archiwum KZA PSOZ - Bydgoszcz.
>>>
PIOTR WINTER 


KLASYCYSTYCZNY BUDYNEK 
PRZY UL. GRODZKIEJ 25 


W sytuacji, gdy dominująca w strukturze zabytkowej Bydgoszczy jest w głównej 
mierze jej XIX-wieczna i z przełomu wieków - eklektyczna i secesyjna zabudowa, nie- 
liczne relikty architektury wcześniejszych epok jawią się jako niezwykle cenne i jako takie 
powinny stać się obiektami wnikliwszych badań. 
Interesującym świadectwem obecności na terenie miasta tradycji klasycystycznej 
jest budynek P Z U (dawniej Państwowy, od stycznia 1993 r. Powszechny Zakład Ubez- 
pieczeń na Życie S.A.) usytuowany w głębi ulicy Grodzkiej pod nr. 25, przez lata jakby 
nie zauważany mimo wyeksponowania na nabrzeżu swej masywnej sylwety, ale też mający 
malowniczą konkurencję ze strony bydgoskich spichrzy na niedalekim Rybim Rynku. 
Jednopiętrowy, murowany budynek wraz z późniejszą, dobudowaną pod koniec XIX 
wieku, oficyną stoi na terenie fosy i wałów nie istniejącego, późnośredniowiecznego zamku 
(co jest istotne dla niniejszych rozważań), fasadą zwrócony w kierunku płn./zach., a szczy- 
tami równolegle do rzeki i ulicy. Jego spokojna, proporcjonalna bryła o delikatnie zesta- 
wionych elementach ozdobnych gzymsów i subtelnej artykulacji ścian (zwłaszcza od strony 
frontowej) oraz harmonijnie współgrający, naczółkowy dach z powiekami w dwóch stre- 
fach -: tworzą zwartą i klarowną całość tak typową w konstrukcjach realizowanych w rygo- 
rze kompozycyjnym stylu klasycznego - osiowym i symetrycznym. Niewielkie załamania 
tej zasady w dzisiejszym stanie fasady poprzez asymetryczne wejście frontowe, nie odpo- 
wiada pierwotnym założeniom (bliższe badania oraz dostępny materiał ikonograficzny 
potwierdziły istnienie drugiego, symetrycznego wejścia w elewacji frontowej). 
Dotychczasowe badania (bardzo nieliczne i zdawkowe) określiły czas powstania 
budynku na I połowę XIX w. i związały jego funkcję z zarządem żeglugi na Brdzie. Zasu- 
gerowano nawet współzależność z gmachem przy ul. Grodzkiej 17 z końca XIX wieku, 
pełniącym rzeczywiście taką funkcję. Jednak bardziej prawdopodobne wydaje się, iż obiekt 
ten powsta ł jeszcze pod koniec XVIII stulecia, a jego powstanie można wiązać z wznosze- 
niem w tym miejscu od 1774 r. kompleksu budynków należących do rafinerii lub inaczej 
warzelni cukru trzcinowego. Stawiano je właśnie na terenach wokół dawnego zamku, do 
rozbiórki którego przystąpiono rok wcześniej, a pozyskany w ten sposób materiał wyko- 
rzystywano na rozmaite cele m.in. na budowę bulwarów nad Brdą, a także na wznoszenie 
innych budynków na terenie miasta jak np. gmachu Deputacji Kameralnej przy Starym Ryn- 
ku, aktualnie siedziby Bibliotcki Wojewódzkiej. 
W tym miejscu warto wspomnieć, że w partiach fundamentów i ścian piwnic budynku 
przy ul. Grodzkiej stwierdzono liczną obecność cegieł o strukturze i wymiarach charakte- 
rystycznych dla wytworów późnośredniowiecznych, co pozwala przypuszczać, iż przy
>>>
14 


wznoszcniu tego gmachu również posłużono się matcriałem z leżących w pobliżu ruin. 
Dodatkowym argumentem potwierdzającym domniemania o XVIII-wiecznej genezie 
budynku może być zachowany materiał kartograficzny np. mapa Stecrmanna z 1789 r. 
z planem Bydgoszczy, gdzie obok innych budynków na nabrzeżu naszkicowany jest od- 
powiadający kształtem, proporcjami i położeniem zarys dzisiaj istniejącego tutaj zało- 
żcnia. Z kolei na planie Undnera z 1800 r. powtarzającym ogólne rozplanowanie budynków 
wzd łuż brl.egu Brdy, uwzględniono w bardziej szczegółowym rysunku rzut budynku z 
ryzalitowym zaznaczeniem wejść do jego wnętrz i piwnic - w układzie odpowiadającym 
częściowo aktualnemu stanowi, jak i potwierdzającym to, choć nie istniejącym już fragmen- 
tom znanym jedynie z zachowanych źródeł ikonograficznych. 
O funkcji całego kompleksu budynków (a postawiono ich pod koniec XVIII wieku 
cztery) in formuje inny plan Bydgoszczy, Re. Neumanna z 1816 r., znany z kopii z 1835 r., 
który opisuje całość wspólną nazwą "ZUCKER SIEDEREI" - czyli warzelnia cukru. Moż- 
na zatem przypuszczać, że czas powstania budynku datować można jeszcze na koniec 
XVIII wieku, prawdopodobnie między 1774 r., a 1789 r. Wydaje się również, że ze względu 
na swoją okazałą formę w obrębie grupy spełniał on rolę bardziej reprezentacyjną np. 
związaną z administrowanymi zakładami. Naturalnie, że wypełniał także funkcje miesz- 
kalne (pierwotny układ wnętrz wskazuje na istnienie mniejszych lokali, jak i obszernego 
salonu na parterze), a możliwe, że również magazynowe (do XX wieku dotrwały olbrzy- 
mie, obudowane zejścia do piwnic, których posadzki położone były pierwotnie na znacz- 
nie niższym poziomie). 
Rafineria była na przełomie XVIII/XIX wieku największym zakładem przemysło- 
wym w Bydgoszczy. Właścicielami jej, a także kaszarni, młynu i tartaku byli bogaci ber- 
lińscy kupcy, bracia Schickler, którzy w samej tylko warzelni zatrudniali w pierwszym 
okresie ok. 20 robotników. Bracia zajmowali się również handlem zbożem, o czym głów- 
nie decydowało niezwykłe korzystne położenie miasta, a także rozbudowywana właśnie 
sieć kanałów. Ze względu na dogodne położenie, drogą wodną można było kierować han- 
del na rynki Pomorza Zachodniego, Śląska, a nawet Saksonii. Być może na tej właśnie 
podstawie wyciągnięto wnioski o pierwotnym przeznaczeniu budynku i połączeniu go lo- 
gicznie zresztą z zarządem żeglugi. 
Mimo iż w 1807 r. nastąpił nawet wzrost produkcji, na skutek jednak podniesienia 
opłat celnych i odcięcia od niektórych rynków zbytu, dochody zaczęły maleć. Rafineria 
została sprzedana berlińskiej firmie "Spittgerber und Darom", jednak od 1818 r. zaprzesta- 
no tutaj warzenia cukru, ograniczono się do jego składowania i sprzedaży, ale sprowadza- 
nego z zewnątrz. Ponieważ przynosiła ciągle straty zdecydowano się na całkowitą jej li- 
kwidację i sprzedano cały kompleks w 1834 r. Od tego czasu budynek spełniał przede 
wszystkim funkcje mieszkalne. Prawdopodobnie w tym czasie dokonano pierwszych poważ- 
niejszych przeróbek na cele mieszkalne, zmieniono także artykulacje elewacji. 
Notka z czerwca 1855 r. z księgi wieczystej wspominała o radcy Knopfe, właścicie- 
lu nieruchomości nr. 175, pod którym wówczas gmach figurował. O intensywnym zasied- 
laniu budynku przez lokatorów informują księgi adresowe z listą mieszkańców przy Schloss- 
strassc 10. O istniejących wówczas czterech wejściach do wnętrza gmachu świadczą podzia- 
ły adresowe 10a, lOb, 10c, 10d. Należy sądzić, że właśnie wówczas nastąpiły kolejne zmia- 
ny w strukturze wnętrz i zagęszczenia pomieszczeń mieszkalnych. W 1895 r. nastąpiła
>>>
25 


zmiana nazwy ulicy na Burgstrasse, a budynek otrzymuje nr 3:! i przeszedł na własność 
gminy. 
Równolegle też w lewym skrzydle, w zaadaptowanych wnętrzach parteru i piętra pojawiły 
się klasy szkoły rolniczej tzw. ,.Wiesenbauschule" - szkoły ze specjalnością uprawy łąk. 
Program nauki był bardzo szeroki i obejmował obok specjalistycznych dziedzin np. melio- 
racji, także naukę rysunku. Po pewnym czasie uruchomiono, w ramach izby rolniczej - 
okresową szkołę dokształceniową tzw. "Winterschule". Od 1901 r. dyrektorem szkoły 
był dr Wilsing. 
W tym miejscu mała dygresja. Autorzy "Aus Brombergs Vergangenheit" obok opisu histo- 
rii szkoły zamieścili ilustrację budynku z lat 40 podpisaną jako .,seminarium nauczyciel- 
skie", później urząd pracy przy Kaiserstrasse, co jest ewidentną pomyłką. Kaiserstrasse 
to dzisiejsza ulica Bernardyńska, a seminarium nauczycielskie mieściło się w gmachu zajmo- 
wanym dzisiaj przez A TR. Natomiast urząd pracy rze;zywiście pojawił się na Grodzkiej 
w latach II wojny, wprowadzony tutaj przez władze okupacyjne. 
Do końca XIX wieku instaluje się i adaptuje w gmachu przy ul. Grodzkiej 25 w skrzydle 
południowym lombard miejskie - "LeihamC', a także na pewien czas urząd katastralny 
"Katasteramt". Stałymi mieszkańcami zostają osoby związane z urzędami - inspektorzy 
podatkowi, inkasenci, naczelnik składnicy. 
W 1901 r. funkcjonuje tutaj i w oficynie miejskie biuro ubogich tzw. "Armenbureau", i 
biuro przemysłowe "Gewerbebureau". W 1910 r. w budynku głównym znajduje się już 
tylko obok szkoły i lombardu, nowo powstały miejski urząd miar "Eichamt". 
Po odzyskaniu niepodległości w 1920 r. następuje zmiana nazwy i numeru budynku 
na dzisiejszy, a sarn obiekt przejmuje na własność Magistrat Miasta i lokuje tutaj Urząd 
Pośrednictwa Pracy, Kuchnię Ludową i Sekretariaty: Sądu Procederowego, Sądu Kupiec- 
kiego i Komisji Rozdzielczej. Do 1928 r. pojawiają się tutaj i inne instytucje: Urząd Opieki 
nad Wychodźcami, Zarząd Funduszu Bezrobotnych i Miejski Urząd Policyjny, uzupełnio- 
ny później o UrząQ Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego. Jedynym stałym wówczas 
mieszkańcem domu był woźny W. Hitler. Od 1936 r. do wojny funkcjonuje tutaj w ramach 
Zarządu Miejskiego - Wydział VII, Ewidencji Ludności i Statystyczny oraz Sekretariat 
Ligi Obrony Powietrznej Państwa. 
Po przerwie wojennej, po wykwaterowaniu przypadkowych mieszkańców, cały kom- 
pleks przy ul. Grodzkiej powraca formalnie na własność gminy, a sam obiekt przejmuje 
Biuro Ewidencji Ludności. Wydział Spraw Lokalowych decyzją z marca 1978 r. przypisu- 
je lokale przy Grodzkiej 25 Państwowemu Zakładowi Ubezpieczeń (faktyczne przenosiny 
następują dwa lata później). Mocą umowy spisanej 12 stycznia 1993 r. cała nieruchomość 
wraz z oficyną przechodzi na własność Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń na Życie 
Spółka Akcyjna z siedzibą w Warszawie, aktualnego właściciela. 
Historia zmian struktury budynku, poparta skromną dokumentacją zaczyna się od 
przełomu XIX/XX wieku, wraz z wprowadzeniem tutaj i adaptacją pomieszczeń na potrze- 
by "Wiesenbauschule". Rzut parteru z 1906 r. pokazuje północną sień przelotową z nie 
istniejącym dziś wejściem od strony zachodniej w fasadzie i zamurowanym przejściem na 
klatkę schodową. Wyraźnie uchwytne są także regularne podziały wnętrz, prostokątne 
w rzucie z amfiladowymi przejściami na osi ścian oraz regularny, dwutraktowy układ 
(aktualnie mocno zagęszczony). Z tego czasu pochodzi odmienny niż teraz sposób artyku- 
lacji elewacji - zaślepianie okien, tworzenie nisz. Wspomniane zdjęcie z lat 40 XIX wicku
>>>
26 


od strony północno-zachodniej wykazuje także uchwytne różnicc w stosunku do bryły 
dzisiejszego budynku - głównie poprzez dwa obudowane, murowanc zejścia do piwnic 
na wysokości trzeciej osi, symetrycznie po obu stronach fasady głównej. 
Z 1943 r. pochodzi rzut poziomy piwnic z zaplanowanym rozkładem wnętrz piwnicznych 
dostosowywanych na potrzeby schronu przeciwlotniczego z jednym wejściem od wschodu 
(zachowanym) i jednym od zachodu (nieistniejącym). Zmiany te spowodowały izolację 
traktów i ograniczenie używalności do dwóch, skrajnych pomieszczeń, od wschodu. Zamu- 
rowanie wejścia zachodniego do piwnic do lat 70 uczyniło pozostałe piwnice niedrożny- 
mi - do tego czasu funkcjonuje niesłuszna opinia o tylko częściowym podpiwniczeniu 
budynku. Dzisiejsza struktura piwnic odpowiada ogólnemu zarysowi z lat 40. W nie okre- 
ślonym bliżej czasie podwyższony został znacznie poziom piwnic, spowodowany zapewne 
systematycznym zalewaniem budynku w czasie podnoszenia się poziomu wody w Brdzie. 
Budynek główny połączony jest z parterową, murowaną oficyną odcinkiem muru 
z bramą wjazdową (na wspólny dziedziniec) zamkniętą od góry łukiem koszowym, z pila- 
strowym r
zczłonkowaniem ścian: południowej i wschodniej. W 1978 r. decyzją Konser- 
watora Wojewódzkiego budynek stracił cechy zabytku. W 1981 r. zaadaptowano oficynę 
na potrzeby PZU i dotychczasowy, wielokrotnie załamany rzut budynku wyprostowano 
do regularnego kształtu litery "L". Zagospodarowano wówczas także otoczenie budynku, 
jak i dziedziniec. 
W 1979 r. dokonano pierwszej inwentaryzacji obiektów przy ul. Grodzkiej, wykonano 
rysunki, rzuty, pomiary, dokonano także wstępnej analizy stanu zachowania. Ekspertyza 
konstrukcyjna więźby dachowej w 1986 r. zaowocowała późniejszymi pracami, podczas 
których wymieniono tzw. łaty i uszczelniono dach uzupełniając dachówkami. 
Od marca 1993 r. P.U. Konsbud z Bydgoszczy na zamówienie inwestora dokonał kom- 
pleksowej analizy obiektu pod kątem prac przedprojektowych z komplementarną doku- 
mentacją dotyczącą: opinii geotechnicznych o warunkach posadowienia obiektu, ekspertyz 
technicznych piwnic, orzeczeń mykologiczno-budowlanych, rozpoznania stanu technicz- 
nego i inwentaryzacji architektoniczno-konserwatorskiej. 


PRZYPISY 


1Województwo bydgoskie. Przewodnik. Warszawa 1967. s.113. 
2 A. Jaeschke. Zuckersiederei in Bromberg. Bromberg, WIlhe1mshaven 1970. nr. 32. s. 8. 
3Zabytki architektury i budownictwa w Polsce. Województwo bydgoskie, z. 2. Warszawa 1972, 
s. 19. poz. IV. 
4 Aus Brombergs Vergangcnheit, praca zbiorowa pod red. G. Meinhardta. Wilhe1mshaven 1973. 
s. 197. 
5 A. licznerski. Histońa wędrówki bydgoskiego ratusza (XVI-XX). Kalendarz bydgoski, Byd- 
goszcz 1975. s. 139-145. 
6Katalog Zabytków Sztuki w Polsce, t. XI. z. 3, Bydgoszcz i okolice. Warszawa 1977. s. 24. 
7Historia Bydgoszczy do roku 1920. t. 1. praca zbiorowa Warszawa-Poznań 1991. s. 414-415. 
441.471,474.
>>>
BOGNA DERKOWSKA-KOSTKOWSKA 


WILLA KOLWITZÓW 1 


Wiek XIX, a zwłaszcza druga połowa, aż do początków naszego stulecia był dla Byd- 
goszczy okresem rozwoju gospodarczego, stopniowego przekształcania się z miasta rzemie- 
ślniczego, w przemysłowe. Zmienił się podówczas krajobraz architektoniczny, powstało 
wiele okazałych budowli. Twórcą kilku z nich był Jan Święcicki - jeden z bardziej zna- 
czących architektów, działających w Bydgoszczy na przełomie wieków. Projektował on 
również willę, której poświęcono niniejszy artykuł, stanowiący formę monograficznego 
opracowania budynku. W tekście pominięto jednakże elementy analizy porównawczej, 
tak w odniesieniu do innych dzieł tegoż architekta, jak i do miejskiej zabudowy willowej 
tego czasu. 
Willa Kolwitzów została wzniesiona przed stu laty na Przedmieściu Kujawskim, na 
południe od Starego Miasta, przy zachodniej pierzei ul. Kujawskiej na posesji nr 4, daw- 
niej nr 74. Obecnie budynek zwracający uwagę wyglądem przywołującym czasy minionej 
świetności stanowi siedzibę Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgosz- 
czy. Obiekt stracił swój pierwotny charakter w wyniku przeprowadzonych współcześnie 
przebudów i modernizacji, jednakże stan zachowania substancji zabytkowej oraz materiały 
źród łowe zawarte w Aktach Budowlanych przechowywanych w Archiwum Państwowym 
w Bydgoszczy pozwalają na odtworzenie w znacznym stopniu .historii budowy domu i 
prześledzenie poszczególnych etapów jego rozbudowy. 
Udokumentowane dzieje samej parceli sięgają początku XIX stulecia, już przed 1805 r. 
należała ona do rodziny Witzke i była zabudowana 2 . W 1831 r. nieruchomość zakupił 
mieszczanin Bigalke, który rozpoczął rozbudowę tak, że w okresie późniejszym na jej te- 
renie znajdowa ł się dom mieszkalny z boczną oficyną, remiza, stajnia, rzeźnia oraz spichrz. 
Kolejne zmiany właścicieli następowały w 1846 r. i 1865 r., a następnie w 1889 r. posesję 
nabył Ludwig Kolwitz, dotychczas zamieszkały przy Nowym Rynku nr 1 w Bydgosz- 
czy3. 
Ludwig Kolwitz urodził się 30 .marca 1825 r. koło Grudziądza, a zmarł 2
 maja 
1896 r. w Bydgoszczy4, był kupcem, od 1855 f. zajmował się handlem artykułami meta- 
lowymi; w Bydgoszczy prowadził własną firmę, posiadał sklep przy Nowym Rynku i du- 
żą hurtownię przy ul. Chodkiewicza 19-21 5 . a ponadto by ł radnym i zasiada ł w Radzie 
Miejskicj pełniąc funkcję jej przewodnicząceg0 6 . 
Nieruchomość zmieniła swe oblicze, istniejący dom mieszkalny został wyburzony, 
po wytyczeniu nowej linii ulicy Kujawskiej, wzniesiono przestronną willę zaprojektowaną 
w 1890 r. przez wspomnianego Jana Święcickieg0 7 . Dom wybudowany został z cegły peł- 
nej, w układzie kowadcłkowym. na rzucie litery "L", trójkondygnacyjny , podpiwniczony,
>>>
. . -. . 
_.........:.:......:........:.............. 


.. - .....-...- . 
..... ::"'
: . - . . . ..:: -. ... . :
 :
: r.; ._..-" - -
:
.
:-:::::) ):
:
.;.;:::
::.::
 
._-:. ;.:.. . - .. ..::::.:-:::..:::.":.::.: .:: .:. .
:.: 
.. . :. .. ...... . _' '..;.
X' .:=-::-:.:.
::.::-:::.: ::::.':::::::::::::.:... .... -.-. .-_. ... -.. .... ... .... . .... 
'. "0 :.O'...:..:.
::-- .:
::;:\.

jPi!!



 ..
.:




.::L;;:;i.

j;i{
;
;.:x '.' ::'::;:
};:;;jf:::. .. :.f;; iif'ł 
,,: . ... . /. :,;;,
' . .' ..' . , t.}

.: .' ,
.;::;;:1t.

::
4?iJ ) :'\: . :':':::::':':':.::'::.:"...' :.., . 

fu 
.. . '
" 
.



 .
,;i:/
.. I ; 
"
:-'
 ° 1 1

':
:

f.,
'
K:o::'

:J.:':' .I'''\.. .:.:: :=/:\'::':':"':: .rłtI1.
 
..... .' ."-ł::.-:
..(,. 

, :".
-
:::::::.,.ł.:'.





ł
.tJ$.
;J.:.,.::'.::.,.....,:;;:' 
. ;:00 
 :o:/:.;::::..::.::::.:. "
:!:';' . 
.... .' ::.'::J" I .. :;'- : ";"':O:
: :
t-ś)
;;:
.i
;:.. ..::. .:

::;


:::':. ...."i;..:t ..::.:.:.: ':.::" -'... :.. . 

:g " I' ." ...
.., "':''!i'" 

'm«
. ..........,,-.. ";'''' 
.,..... .-C;
# 41- 
. .:' ..' .




Jt(::.i'
!::::,
: ,:,f :::
(:: :::
,

::ti::;.:

.
::{i;.

'



;

 '. ':', :';
 f; : :
.. 2':'?::':.
' '
" 

;;.:i
i
 1J; '
:'t::.o :=r::J
.':):
 
- .:.:::.:.;
. :. ::.:.
;: .
Ą
 j

i{! : . ! 'hł]:;Ę
.t 

t
:::

:'

 
 Oh 1 
. 
 :.l ':::

:'{;.;;:1
;
 
 
"''' ' ' j ': 1 : .::..
 . w.;p:,.... .:=:: .':':-:' ... . .:..;..-: :-:;::.:-: .::::::.. . ..
 
 
:..
: 
: I . .;.. J

...:.
,.:-:.. ".:??, I \ . 
 . 
. 'Ef'ił..

...?
.-ir. 

. . .... .
': 
"'"'''' . . 
" ... .... ,.... ....'.... ł :.... ..,..,- .,., l..
{,.,. 'x' 
 '
........:' .:-., I .' '. 
.
.,......ł..;a,:. . 
.. 
 .
:: .;.?..: "," :.. 

:l.
 
 
 }. .
{

.:: 
S1i: ..
 
 
f1l
 
f@
 
 
 ?

 .:
..t
 :;.;i ;
:;
::

ft . ;..:.: ?.:. 
.:;:
 I . 
 ł : I. i ,... : . ł.. "":-t-:
.s:
-=
,..' ". 
. .
. -
.:.V?...i.oII!s;i'
.'. ."..:.;...;

..]..:.:.%.',.:...:"(..:.,,...=.:.:...O'.:.: :..!:'$

':':
',',.c....., ... 1 ł . 'II 
 " 
 '
' 'J::...
ł
P(... 
.. " I "'
ł--!'Y."':" ...
....; ".. .."..' ',0 ."",.,.,;:.
;.x",.. .... '. . 
::::
.

 ::v: 
 .;.' 
 . , . O ł, .:,. ., ......:.,e.,.:.:.,. 
.'0. . o'V . .' 
 .. ... ...;.0.,....... '
 ,. ......";. : .../, ",.:t. ...:.... ... :i:....:.
'Jt... . ..,...
 . .......;.;..:t
"', ...y . .t' \ '" .
r.:. -t;'-;;",lX-".. ..j.; 
.;:-... . .
.. :.. 
 .:, 

" ::":':
'. jI. :: :::-;
::. .:. :". :.
 .... ;; ... 
. ,,:.
 a:
 &M

:.".. ....:;
.::?";

.
)
 .. ... _::
: :
1 .. : : :4.. :.:.



$


.:;-;;
 
... .
 . ....)" ..:. . ..:...: . :.,..
. 
 :. . ;.;:::.:.
. : .....: .:;::;: :.:,:.: ..


 ..::
.
'ł«.....::,.ą.

::

.......V........ 
 ..:.:s..: \ ..f:..,. Y' .
:.
:.:X:. 
.. . #. ....::!. ,'o 
 ... ." y" " .. ... . ....» ...,,.... 0),'......... '.'
_'
" .... . ""4 ,..." .... "'.""'j: 
". ";:' ;'. 
'.: . ';":7
' 
\
 
 . .',:":'., .:." 
'
--Ń-.t. :...,.:.;., .:
.

: .
r
:
'ł;-
..:.:. .
'i'..::;:,;:.-:..:.;;:,.
.;

t';;,'\ 
 ,'. .
. "'" :\5:..i
".:'': 
'
"ł; J'Y t
..:.....:.,.

.;;

::
&.
;;

..
f
ł
x:

:
:1:
r:;VĘ:.;..
'":q:t'


.ł
l' \ 

 -'
 m " '
:"" i r
'. 
 ,?':;;: 
,.)
:

. :j;;:
W-:

4.;{ 
:
 :.t.:r:{ 'r
'
:

:
 

:m .;)tj.

 .., ftt; rt
:f:' ., ...:;/
l
.. ..:: \ 
 .. : 
 . 
:..
'
I6?,!;...l:..o.
 
 
. m . '
"''':'.:,:",. 
.


,J':..::,.-:.

-; '...;..: 
.ł.... ł.ł(,,*- ;:. .,,

: i "\\ ....., ,:*...i*?: i ' : 
: 
l. ;.), ,,\ 
.' .,%..
.

..:y::«:: n .
:;.: ,. ..,.:

.:: 
 .;..;..:.",.: t .::.

;l::?" :
.:l..
I;:..;;.';f..,;-: . '. .. 

 . . O ł:.;::
.
., . 
 .... ,. ....,.... 
... . ;S)-.ł"{'. . ......
 ..
 ... . A.', : :.1'20». ..:. ..'"  . 
 ... S 
 .
. . .:. '.:,' u"ł':=:..
 . ".0 OJ... , ' 
.: . j
r
.
 l 
.
 

 
 ).; .;.::.
 . 
ct r:': 
!

:

....:t .... .ot;' ...::::"- .' ,; .


:
 
 
 );
\:--:
:
 . :,." ,,; ... 
l '¥!" I
 /1.' "",.::'. .:. '. :J.:
..
 ..0' .:". 'NC
"::
 ..:'" ':..,,; ,;.. ....,
.,;;.;. .r...):: "...i-tt(.!i"C.':!M. ' I '
":)(' 
 
/.
. "" »y...,.,.;. ',X'..:..:::".
WCv.
:. '
':::-(:':::ł" ..
.....".:.It. :'
 f t:.f:'!::"@,J!t.ł':11 
);.

,. . J[ =:t 
:
:*
....;.:.:":.
.,:::'....:.
."

:::':-;
:
:
.n
..W,,(
:.::':;: ,;:;
:
:.. ..:)
"jI.
 ;.:
.
/.::,. J
n
\
 'J.""H:": .." . :0;, 

t. 
...........,.:
:-:.:".:;...............

.:
J..)..
.-:...*--=..
.....:..........; ... N...... c..........,. ,..
'... ...:t...,.:.
1.." ił iJ
"''' 1 r ..1"'ł¥ .. l' .
. r '. ..,.. 
,,':'
'::
'. :
e::.:;.ę 

(. ".
(;'-PF"i4.::=;". ;':
;'.;::
:

"'-:? 
-:-. ':''':;; 1 ' 
;jl m :;'
;t

: 
.::;; i I 
 !ł;ł4 . ' I 



 I .

 ;-.: 
..........:....::...: 
.oq.
-
'*j:

.:

..-:
.

.....i:.::..
..... .


.... at '*"
:t. ... .:::..
:i.

:., ... . .:.j':
' . 
".'#S:'łf

'..""':N'" .
..',
.......,.';:::C:;i;:ą;..,;.:v.... o' . 
:
;t" , ,....
..'.. .;$!i' 
..r
:. . .:-:

:

.»:. 
...:...:-:.:...x.:.
.
.:.
:.
..
 .:: .
:
 
:

:.;- ;+
.
.:.;:..
:


:::

£f
4: ' .ł:?t.
i;
"f.; Ńi:.. . :
:;.:

 &, . 

 "1


; 
 /': 
.. . .' 
 
#'»
'«'-;"" .. 
 .,:r. -+i . ........... #Jf'l-:

'" '., /! ' ......;. ,... 
 
... :.:.::..::.
.
.:: .'
'.':.....


..
::::";-'ł(,:....:...:'
) ... . ł..';''"'" ., '.
." .
.
 :
.... . .
.... 
-
. ... ;........... .,

\)... . . 

;,
.
.: ;;;



;.:

:
. :'.* 

: 
 :. 
:
.:;::... .,..:
h


,.

f;:.


.
 #;*.
 '.
 /. .:ł
 -ł
1i
, 



:
A

 "".*_ ,.,.. 
'
. \
 .. 


 
. ....,oi- .. '. 

1:,.',.: 
 .' . """,. 


$

t1it.
.. . . ,,
;t. 't

:o:1'!'
 . ' . 
 . 
 . :- : " . ' . f . . , :; .. .:: . ' . ' . ' . 
:::." . :' . . . 
 , " , "" ,' 
' . 
 .  . . . .:. . ,"" . .
 .. :. . .
 . ::
 . . : : . f. . .
 . . . . . :.jr. .. .. . : . 

:;...t
".G: ".:,: '. .
 

.;-",.. .' .
.: .
;::...:....;.,:: 





:::""7r
f1:0
*:;?";" ' 
'.. ,,' ".,"'" , .."':-... 
 


Willa przy ul. Kujawskiej 4 - widok północno-zachodni 


. . , . . .
 .
'


:: . 
. , 
 . :'''' . . 
 . 

; . ': . ' . :' . . . .:::y': . «-::- . 1
 . 
 . :...-:.. .. . .
;. . . - .,.. -.:J...... 
. ...U. .
:t=;:...'..,:..%;

........
..-;.1"ł.. ...x. 

£"*: 

fff;
j::
it
'""';?i 
;\

:$



=



!I 
., .. """, .......... .... f...,..

'Jł.,.". . ....?'-
5. 
.. ........ .. 
.. 
..'
.;.. '.:: .:.: :
.?:
;:
 :



 f:;:
: .:".:- :) 
:':- 

i

: 


':,. 
_:.:. 


Elewacja frontowa-wschodnia. 
'ragment dekoracji ryzalitu projektu 
'. Święcickiego z kartuszem 
przedstawieniem kaduceusza 


. 
 '
.."...:..:;.:.'. '..:.:::":.;.
:.:,;. ..,..
,-: ..:-=...:. .
. .. _.""....
 .... . ".. . 
/.
..
,., x
W-
):'.-:;.'x"
'U'1f#£!' /.' '. ". 

1;
e
Ji
 
i )
 I : t
:

;
2

:
:?:=:.li?'{ l t...: .
 .i}(){. .:


:;
;
;;
=':: 
y
 :.::W;:M:":
:::':
i:o:::?:J
 
. :.;.Mi:;'1;::: t

:f.»,-
 '.: ',:::: . 
:::
i:o:
:i::.o.:
::::::\ 
}; .t:

 :'::::;::::

:;::
:;::: 
.{;

ł:

. 

;
:



:::::.. . : ::_
(.

:
.:::
:.r.. . :;:::-. .

:
;
:::
.::::::-:::':.:.::: ::.: 
..1J. ..... 
'i!IIJl .. J ł:1 ....
.. ......_... ...........-,.
.... ......... . . ...«............ .,. 


M%W
tIt@ M@
 
 :t 
 i . i . i . i 

 . :! ::. 
 ...
7.
?:
 8a:


:
n
t:::: ::: 


;%::::::r:
: .: .:. .:.:.:.;. ...::
;.::::
: .:=-4 uł n
g 
 ..: '.=::.-..: .. .:" ;..":. .;:::.


:::::::.....:.:.::: . 
f...
..--...... . . ....,..... .
 ,...L. ,
-- ",...,.)." ...
:
'..,. .....,.... 
r li



 ;.
.t
'
; 
(..1 . r ....... ,. .
:?! ..,............ .. ....."......, i .
-l. ...1 ......... 
t WfrZ'łifi M;lElih Wt'4!WiV \:::'
 
t''''. . ...,.. 
"'J".lit.4.......,.............. --.' ..,...........
.... :l' . ....... . 

 1 Z:
:
 .j:UIIf. 1i
i 
f
t
l
::
;.i
: i
>>>
29 


przckryty dachem pulpitowym,jednospadowym. Architekt umiejętnie wykorzystał ukształ- 
towanie terenu, opadającego lekką stromizną w kierunku północnym. Różnica poziomów 
została wyrównana w przyziemiu, przez wyniesienie północno-wschodnich pomieszczeń 
piwnicznych ponad poziom ulicy i nadanie im formy sutereny. Budynek otrzymał jedno- 
litą bryłę złożoną z dwu skrzydeł: północnego głównego rozwiniętego na osi północ- 
-południe, z fasadą frontową od wschodu, z wejściem przez ganek uskokowo cofnięty 
w kierunku zachodnim, przyległy do ściany północnej. W skrzydle w trakcie wschodnim 
usytuowane były pomieszczenia reprezentacyjne, a w zachodnim pokoje mieszkalne. Skrzy- 
dło południowe rozwinięte na osi wschód-zachód było jedno traktowe i spełniało funkcje 
gospodarcze, znajdowały się w nim pomieszczenia kuchenne, spiżarnie oraz pokoje dla 
służby. Willa posiadała dwie wąskie klatki schodowe zlokalizowane w skrzydle północnym 
w narożniku pn.-zach. (obecnie nie istniejąca, wyburzona i zastąpiona nową w 1904 r.)8; 
9 ru g a w skrzydle południowym w jego krańcu zachodnim. Pomieszczenia na parterze i 
pierwszym piętrze posiadały analogiczny układ i przypuszczalnie były pomyślane jako 
dwa samodzielne mieszkania przeznaczone dla Ludwiga Klowitza i jego syna Emila. Nato- 
miast kondygnacja drugiego piętra była niższa i różniła się nieznacznie rozplanowaniem 
pokoi. 
Porównując istniejący projekt Jana Święcickieg0 9 łatwo można zauważyć, że fasa- 
da wschodnia, w części stanowiącej elewację frontową pierwotnej bryły budynku do chwili 
obecnej, zachowała się w niezmienionej formie. Stylistycznie architekt nawiązał do form 
historyzujących, nadając jej charakter neorenesansu. Fasada odznacza się zrównoważoną 
kompozycją, bogatą, plastyczną dekoracją, akcentującą podziały poziome, z rytmicznie 
wprowadzonymi podziałami pionowymi; przestrzegającą w pełni zasady symetrii, z wyróż- 
nioną osią pionową. Elewacja ta jest siedmioosiowa, z trójosiowym, niewielkim ryzalitem 
pośrodku, trójkondygnacyjna, z dwiema kondygnacjami równej wysokości, ozdobionymi 
boniowaniem pasowym i trzecią niższą, gładką, zwieńczoną fryzem z powtarzającym się 
symetrycznym motywem kaboszonu osadzonego w kartuszu ujętym po bokach liŚĆmi 
dębu z wstęgami. Ponad fryzem, silnie wysunięty, konsolkowy gzyms koronujący. Konsole 
pokryte są płaskorzeźbioną dekoracją, o motywie stylizowanych liści akantu. Kondygnacje 
wydzielone prostym, profIlowanym gzymsem kordonowym, każda zdobiona odmiennie, 
szczególnie bogato w części środkowej fasady. Na parterze prostokątne otwory okienne 
zwieńczone płycinami w profIlowanych obramieniach, z konsolą w kluczu, wypełniony- 
mi stylizowaną dekoracją roślinną w układzie antytetycznym. W kondygnacji pierwszego 
piętra, okna ujęte są pilastrami podtrzymującymi odcinki pełnego belkowania, zwieńczo- 
ne trójkątnym naczółkiem; zaś w ryzalicie półkolumnami korynckimi na plintach z trzo- 
nami w partii dolnej, ozdobionymi motywami ornamentalno-roślinnymi z uskrzydlonymi 
główkami. Natomiast naczółki są półkoliste, nad oknami bocznymi w płycinach ukaza- 
na palmeta między liśćmi akantu. Naczółek nad oknem centralnym przerwany, półplasty- 
czną formą kartusza, ujętego po bokach rogami obfitości; w polu środkowym przedstawio- 
ny kaduceusz. Architekt nie przypadkowo umieścił laskę Hennesa w dekoracji fasady, 
bowiem kaduceusz symbolizując handel i bogactwo, bezpośrednio nawiązywał do pro- 
fesji i stanu posiadania właściciela willi Ludwiga KoJwitza. Ostatnia górna kondygnacja 
została ozdobiona delikatniejszymi elementami. Otwory okicnne ujmują lekko wklęsłe, 
promowane opaski, między bocznymi oknami znajdują się prostokątne płyciny wypeł- 
nione półplastyczną ornamentyką o motywach arabeski; w części ryzalitu półkoliście
>>>
.



:r-w

::
": 
+f_ 

;
7

;
t



 

: ':.
YElJ''B''''4f!'"4:- .




'"",
'Ąe

4l'.' " 
_:f


 
i4;
.;#i:!-.;;



4
'R 


:.:.0:".:. 


-..:....... .. 


......... 
.. 
.. 


Fragment dekoracji z 


...."..:. 


:
 


,et' 


'.ir1 
" 


.:.... 


.
:;:-"-r.:A:.. 


...."'i;: 


.1). ..:.j(fu".9-«
.:.tt.': /,..,..."K
.
.:" 
. '?ł ,... ...." . 
'" A 
.
 ......
1f'c.... 
. ..:...-:...:.::...:'. ..:::'. . 
. 
.. V. ... ...;....Ą 
......:.....:: :; 


:.::f:m
::
:::Wt.J7,::::tM{
. ..::: :: ::t.. ,#? 


,.:::..:;:


f:f,*)j
:.
;:.... . 


Kominek z be. . 
zowego marmuru w k' 
. po OJU na parterze. z pierwotnego wystroju po 


1890 roku
>>>
31 


zamknięte otwory okienne ujęto doryckimi pilastrami. wspierającymi fryz wieńczący fa- 
sadę. Skrzydło pn. posiadało elewację północną (wyburzoną w trakcie przebudowy w 
1904 r.) odznaczającą się podobnymi cechami kompozycyjnymiID, z tym, że cała dekora- 
cja plastyczna w kondygnacji obu pięter była skupiona po obu stronach zdecydowanie 
zaakcentowanej osi pionowej. W partii parteru natomiast znajdował się ganek, usytuowa- 
ny nie na osi, ale w części zachodniej. Otwarty trzema arkadami wspartymi na kwadrato- 
wych fIlarach. między którymi umieszczona była niska tralkowa balustrada. Nad arkadami 
biegł bogato profIlowany 
yms wieńczący, nad którym znajdowała się ozdobna, parawa- 
nowa ścianka, pełniąca rolę balustrady balkonu dostępnego z pierwszego piętra. W kon- 
dygnacji piętra, w części centralnej były usytuowane dwa prostokątne otwory, ujęte po 
bokach prawdopodobnie półkolumnami podpierającymi wspólne belkowanie, zwieńczone 
trójkątnym przyczółkiem z akroterionami. Zachowany projekt samej elewacji pozwala 
przypuszczać, że oba otwory były ślepe; jednakże analizując pozostałe materiały, istnie- 
nie balkonu ponad gankiem nie ulega wątpliwości, a więc musiał być skomunikowany z 
budynkiem. W oparciu o przekrój poziomy należy przyjąć, iż w otworze zachodnim mieś- 
ciły się drzwi balkonowe, a symetryczny otwór wschodni był ślepy. Natomiast po bokach 
umieszczone były kwadratowe płyciny z uszakami, i z wpisanymi tondami. Dekoracja na 
drugim piętrze ograniczona była do dwu otworów zamkniętych łukiem półkolistym, po 
bokach ujętych gładkimi pilastrami - analogicznie do piętra - jeden otwór był ślepy, 
w drugim mieściło się okno. Pozostałe elewacje były znacznie skromniejsze. Ogrodowe 
- zachodnia i północna skrzydła pd. posiadały podziały poziome, kondygnacje rozdzie- 
lono prostymi gzymsami, a płaszczyzny ścian zostały ozdobione boniowaniem pasowym. 
Jedyny element dekoracji stanowią profIlowane opaski ujmujące prostokątne otwory okien- 
ne, z lekko wysuniętymi gzymsami p
dokiennymi. Elewacja południowa pozostała zupeł- 
nie gładka. 
Budynek w swym zasadniczym kształcie do chwili obecnej wykazuje znaczną zgod- 
ność z projektem Święcickiego, który charakteryzował się funkcjonalnym układem pomie- 
szczeń, zwartą bryłą o zrównoważonych proporcjach i przemyślaną, przejrzystą dekoracją 
elewacji, odzwierciedlającą podziały wewnętrzne. Willa na przestrzeni kolejnych dziesię- 
cioleci ulegała stopniowym przekształceniom, w wyniku których niemożliwe jest ustale- 
nie pierwotnego wystroju pokoi. Przypuszczać jedynie można, że w pomieszczeniach re- 
prezentacyjnych znajdowały się kominki. Prawdopodobnie do pierwotnego wystroju na- 
leżał kominek zachowany na parterze, w trakcie wschodnim. Wykonany z beżowego mar- 
muru, o skromnej klasycyzującej formie prostokąta, z flankującymi węgarami w formie 
pilastrów z głowicami w kształcie konsoli, ozdobionej liśćmi akantu, nad którą impost 
wspierający wieńczącą nadproże poziomą silnie wysuniętą do przodu płytę. Wykrój pale- 
niska i nadproże łagodnie profIlowane, pośrodku nadproża wprawiona prostokątna płytka 
bordowo-brązowego marmuru. W pozostałych pokojach znajdowały się zapewne piece 
kaflowe. Sufity przynajmniej w części pomieszczeń pokryte były sztukateriami o moty- 
wach ornamentalnych złożonych przede wszystkim z prostokątnych profIlowanych listw, 
wprowadzających podziały geometryczne. 
W 1896 r. nieruchomość przeszła na własność Emila Kolwitza 11 urodzon 7 go 11 
sierpnia 1856 r., zmarłego 10 października 1917 r. w Bydgoszczy. Był on radcą handlo- 
wym, współwłaścicielem Finny Ludwig Kolwitz, oraz radnym miejskim l2 . Z osobą Emila 
Kolwitza związane są kolejne fazy budowy, które nadały willi jej obecny kształt. Prace
>>>
: 


i
i
;
;j 


; 
':L 
.:.;.:.;. 
J::: 
'" 


.;.$; .'. '. 
. . ..... . ;. . .': . ;

&;
 
, 
;1?;. 

 
:;

J 
tl?iS.:.f::#a1.. ::: 


..'-. .;:
:::::.;.'"'.. 
.::);

j:

 

f,


rl
l
j Ilil;ii\ 
.......1 ...-:........).......... 


'.' 
'fr:rJi 
..;.;
@h

::;:;
lQ;..: . 
'N. .
.:."...: .

.;:. 
t. :({J::..\'....\::'t\
.:.. '. .:. 
.: . : . : . : . : . . . ;
 : 

 
 . ' . : . 
 . : , 
 , 
 

 . ; : 
 . 
 ;. : . : 
 :. 
 . : . : ; 
 . : : : . 
. : . . .: . 
 : ; .: 
, . 
 . : . : . ; : ; . 
 , ; . : . : . 
1 . . ' . :. : 
 . 
. . , : f . . , : . ' ; ' . . . , : ', . 
 .: (: ;.' .:
. ii' '".. '. . 
" :
 ':,i ¥. t¥'iJ /ij;ti1:
; 
: ł11
 ! 
r 
t


 _. ; ,.. 
.-.... 

;::;.;
:. 
. ]; :Jii':':':'io
M;:-:;::::::::::'
:;/
:':?





f. '. '. 
i


itł
f. . " : . ( . 
' , 
 ,  , : " " , 
 , :! L:, . ..jj k 
#"
i . :: 
 . 
 . 
 ) :{
 . 
!..':t... .. . ł' :
) :";:J:W
:;?:..:.:' . . 
.P F""'; . 
 . : : 
. : 
 . 
 . ł 7. 
 ' ; ' . . : ' 
 _ ';

ł . 
 . ; . 
 . 
 . 
 : 
. . , : : . 
 . 
 : .. . :. . .
 : 

 : ::, . 
;.. : .::
 . .. . ; . i . : . ; . ' -p,."" .. 
:.;
,
' "
;: {C' :,.:-;,:.' 
:¥'...w.... .: .
.:
:::
: .-{

.: 
:1t;;':
t"'
'

{-:bi
\J 
... '.:.';.' ..:...;.,«..... '::.
.,,:.:
iKdt':
J
.tlb
:;;i
:
;
&:
:::

}ł
t 


;...... 
.\.:


...... 


'.; :
;;: 
..:::*., 


w
;:: 
"' i 
..... . 
.., 


Kominek z czarnego marmuru 
w hallu. zapewne z 1904 roku 


..,.... . 

....::.

.. 
::::..... 
................--...-. 

. .
... ........ _. - ".-. _,".".-.... . 0'- 
.:.

... :_:')' . . . .4,;:\.

.-.: 0"0 ........-... ...." '"0"''' 
" l . :.::.. .::....:. .: . "
'...'.:,.. ....:;::::::....::::.::t
l:::::.;..::::


./ .' .;/ 
.
...... 0.- .. ... - . . ,(. .... 
:.:; f ,,' ;;: 
. :.,th l \:'
 
"t.:.;::;;
?:
1:::.. .'. . ..::.... ..:

.:. 
f; .. .'.: ., '. 1


'

':"'
:i".' .'.;'.' . ..:..... 

;:,z.;::::\:.::.:...;n.:
 I : '.,'::,., . .
..::.,m l {k
:-..1-. '. .! '?'
i , . .... '. "}\.;.:' \ 
:.'
.:: ." :.;:: . . v .:: . 
 . 
 . :.: . ::
;

' '=JrJttRif
 .
v 
 . :":'''.AJ. "
:

,. 
;':; '? ł 

: . :.:::...? 
.. ....... o'.'. _ 
 -. 
;x.:-=-
-:-. .f'.. ." 0':-- j(. ... "."A 
.... ...
...:.r.., .:...:';:
 ..; . ':

'_'''''.'' .
..._;..:


-..' '".:." i":,..c;:.=- .

.: . . 
... . ...:....,
.. . 
;:::';';;':;;::
:;::.' :. k
::' ".F.,:(i:
". . . . "
";'.:'., . !.
 l' 
 ,:'..
 f. t;.
 :
.. '::.. 
._..._. .';} :
. ....:;:
:.: .,;.:.;:::::f:::.::
' 
:
 . ".  ,. : 
i:: ' ' 
 : i":",,\,'. '. ":,o'. 
.
. -..--:--
.
 ."I... :o .::......... 
.:-..:..:::


::
.
j?:


y..:., ....
........." ...., .;......J.; . 
 . ':i' 
 " B ' :
f
): 
. '" ....,.IW' ... .."'....... :. - . -.. 'X'(.:.::.:..:.
..,:. .:
 . .: ".
'::"." .
.. f:
 ' t..: . 
.... ....: ....."....... .;.: . -:" ............; . .' . . '.
":. :)o
 :.: .:
.
.""..f..:: '.; .. t.. :r; . 

:; ... 
_ .. 0,0 
 _ol.. . ", LO .oI'Y....... .,.JI)" .... _'.

'X...,: 
 
ł.D' 
. : , ' ,: : , : :, 
 " , 
 ' 
 : ' . 
 : 
 . 
 . 
 :. : . ; : ' . :
 . ; .: 
 . 
 . ' . : . 
: . f . '; : ;
 :. : . : 
 ::. . L . , . . , 
 : i . . : ! . :. : 
 . ; ' : " :: ' ;; : " , 
 , : , " : ' . . . ' , : , : . : . ' . : . ' . ' . : . :.: . .. .. ..: h .... : . : , : . . . 
.
,
,:E '

i4, .' r l f\ 







 :1 ;,," '" 
.; ",'. . '':iIib;j;tf .1. g,,'I .: '%'
 't 
 

:(5

:

i(':
\/.;i.'
&;":
;';\.
:l
{


.1 r 1 ,{j 
'.
jWll:"'d' . "

iz'Ir:' ! _'rITi' v 

: ,..-f: \ ::: ';'l 
;:
l ;.."Y{ : '::ii.i' ,
f];iłi ,\q:;'t,-, \f"'\' "1 


fĄ;;1t)(' ',t
_
J;
';1
; '
:
ł\ .' \ 
 


... 


....,...... 
....... 



: . 


Wystrój hallu z 1904 roku
>>>
33 


architektoniczne prowadzone w latach 1899-1911 zapewne miały na celu nie tylko po- 
większenie budynku, ale nadanie mu charakteru bardziej reprezentacyjnego, wyrażającego 
pozycję jego właścicicla. 
W 1899 r. Gcorg Weiss przygotował plan przebudowy ganku z wejściem do budyn- 

uI3, dotychczas uskokowo cofniętcgo w kierunku zachodnim. Według nowego założenia 
ganek miał zostać rozwinięty na całą długość elewacji północnej, skrzydła pn., a ponad 
nim planowano umicścić balkon skomunikowany z pokojem na piętrze. Z projektu rozbu- 
dowy wynika, że w kondygnacji piętra, miały zostać także przcbite dwa otwory: drzwiowy 
I miejscu istniejącego ślepego otworu, oraz drugi okienny umieszczony przy wschodniej 
krawędzi elewacji. Późniejsza przcbudowa budynku nie pozostawiła najmniejszych śladów 
mogących świadczyć o zrealizowaniu powyższego projektu. Jednak można przypuszczać, 
że zosta ł on urzeczywistniony. 
Kolejny etap prac budowlanych w znacznym stopniu zmienił pierwotny wygląd bu- 
owli_ W materiałach archiwalnych związanych z posejsą nie zachowały się projekty, ani 
informacje dotyczące zamierzonego powiększenia domu oraz uzupełnienia i częściowej 
zmiany jego wystroju. Jedynie w oparciu o adnotację zawarł.ł w Księdze Koncesji budow- 
lanych wydanych przez Policję budowlaną w Bydgoszczyl , można stwierdzić, że Emil 
Kolwitz wystąpił o zgodę na przebudowę budynku mieszkalnego przy ul. Kujawskiej 
nr 74 i takową uzyskał dnia 5 marca 1904 r.ł 5 Z. dalszego zapisu wynika, że plany rozbu- 
dowy opracowywał i nadzorował architekt Ernst Peters, a prace zostały ukończone w paź- 
dzierniku tego samego roku l6 . Dotychczasowa bryła willi po wyburzeniu fasady północ- 
nej i klatki schodowej w trakcie zachodnim skrzydła pn., została rozwinięta w kierunku 
północnym o około 8 metrów. Narożnik północno-wschodni domu od partii przyziemia 
do połowy wysokości trzeciej kondygnacji został ujęty wysuniętym przed lico czworobocz- 
Iym, dwukondygnacyjnym ryzalitem przekrytym wklęsło-wypukłym dachem. Elewacje 
części dobudowanej otrzymały dekorację sZtukatorską, wzorowaną na płynnych motywach 
secesyjnych, ponadto zostały wprowadzone podziały poziome i boniowanie, analogiczne 
do występującego w partii wcześniejszej fasady wschodniej. Sztukateria, która zdobiła 
elewację zach. - ogrodową uległa bezpowrotnie zniszczeniu w trakcie rozbudowy budynku 
w latach 70. Wejście umieszczone zostało w elewacji frontowej, w części uskokowo cof- 
niętego w kierunku zachodnim, segmentu północnego mieszczącego w kondygnacji par- 
teru przedsionek, nad którym na pierwszym piętrze usytuowano przeszkloną werandę. 
W przedsionku wykonano ozdobne sklepienie imitujące sklepienie gwiaździste i wprowa- 
zono szerokie kilkustopniowe schody z białego marmuru, po bokach ograniczone ażuro- 
\' ą, masywną balustradą z ciemno-zielonego marmuru. W efekcie wprowadzonych zmian 
uzyskano znaczne powiększenie skrzydła pn., które uległo przekształceniu. Pokoje naroż- 
ne w trakcie wschodnim wydłużono o około 3,80 metra, zaś w trakcie zachodnim w miej- 
scu wyburzonej klatki schodowej w powstał 1 przestrzeń wkomponowany został reprezen- 
tacyjny hall wzniesiony na planie kwadratu l . W jego części pd.-zach. zostały umieszczone 
szerokie, paradne, dwubiegowe, łamane schody z podestem, komunikujące parter z pię- 
trem, które otwierało się doń galerią. Wspomnijmy, że willa w części projektowanej przez 
Ernsta Petersa otrzymała bogaty wystrój wnętrza, przypuszczalnie przez niego zaplanowa- 
ny. Niestety brak matc
iałów źródłowych uniemożliwia wyjaśnienie kwestii czy wspom- 
niany architekt był projektodawcą? i kto wykonał w drewnie dębowym wystrój odzna- 
zający się mistrzowskim opracowaniem snycerskim i ogromną dekoracyjnością? Wystrój
>>>
....,............................................-........ 
.... _.' ..................._.._._...___.____ . ... '-0 
..... ..--....-....-..-.-.-...-.......... ........- 
.....-.- - . -p ." -.-.., .-..-......-.......-..-.....-.... ............. 
-- -- .....-..--- -.-.-.......--.-.....-.........-..-.... --..-..... 
..... ....__..... ._...._.. ....._. ____......._......... ...........__. ,.--0. 
..,-.......-.............,.,..-.-....... ......".........-...-.".......".........-..........."...........".-..."....-............."..."..."_.......-.". .".".",".-. 
.. :.
:::
:
:[!
.
[
.
:j:f.!.I
:![111


:[;;;!:;.

:
:;:
1::


![
!::[
:
.i:::::
::;\;
:::?m:
:j::I:::

[t:
:::::
:
\::
::':::::: :.::'=:
::..;;?';. . 
:.:;:: 

.:;;:... .
.

1f
:.
;=:.:; 
..,.::...:.:.::...:.:...:.:. ..... :'==Sf:
\i




 ::.: o:::::: 
:.::::::
.?
{{:
:?: :!;;: :W9f.". . ............. ... .... 
. ... .-.................... .... ...,. .....
. 
 .:.:.:.:.:.:.::.:.:-.:.: 

w : ' : .. . : : : . .. : 
 . ;. : i :. .. : .. . 
 : '. : ' : : . : . i . .. , ! . . : .. :. " I :
! !fh.:.)

'1t

l;(Iil¥t 
..' .:::
fl i;1
_ł 
 
/ł f1 
 

l. 
i. ,:::iJ
\Al:..
...:\
{\ ;
 
 /\i/:. . 
: ' : ' : : : ' . ... . . . 'V"'
 .'::s ,.
.., ',',..Y." 
, ..;..w.:. . ..... .
.: . : 
 ..
 ' fi ..... (.
.,. 
 
. A 
. ...4.: . : . .:

 . . . 
::
 ( ..; . :.. . " . '

 . :. . :;:' . 
 

.i " . :": . .f:0'. : . 
(;:
..' '
' .  . ,. 
.;;
'.::: ..:.
,...".
. "'-;

'l":
 .
., ,:':( 
"
' . :
::; . :
 . :
 . 
 . .j , ;: 
 . '.": . ,. . . . . .: . . . :
 . ::  ;
 . .: . :; . 
 . 
 . :i

 , ::
 . . . :: . :: . i' . ; . . : \ 'i;
 . :
 . :;: 
)o..... .d :.;..L.....

... .,.. 
::
.. .1
"!

::.?1 
..(-.... .. ........ł-. ...."'
,J.. .,. .
 
. .." .ł
/
..' ::.;H..,;
;\th;
':
 \ 5
?i
.r. l : ': .:..: 

 
.:.{;,.....
.. ::

\. .,' . 
..:. 
:., .: ':....: ,: .. ?:
%


:!:i{;t

l}
'




,.
 :
. ,
f:
 
...... 

 -:--.. .. '.. . .... Ą..........):.
....N.-.- -,,-,,:ł' 1" 
:.". .;0"0 '. 
."" o: .:
 .":'.':". . _." .:.i.:
:::";.;:::.
.
.:::::...:. . .r,:. "'. ;......,..:.:..;... 
 
. 
. ;;.....:. 
:
..X:- 
- .:..:
:. .::::.;.-: :-:....
.,.,. .:... .Y.:.:.:::':' ::.
:::
..:::.:::
::::::i,: ;:"'L
"'
 
..,. .:'
':
... ""...
, .,......, ........... ..., ...
,.............,.. . . '-. 
.. ..t 



 .:&
. ..:.;.: ę.' ;:m::UW;m,

. '(.;...:".:.:.:.:.;.,. '.. . . . 
.:.:
:
 .if.;
;:.." .......... .:;::


:
.: \..::::
;}'-
;.. . : .: ..... 


Stolarka drzwiowa 
w pokoju na parterze 


............. 
............................. 
...-.-......................-.-.-..- 
..... u.. ..... 
. .....-........... 
........ -. 
........... . 
............. 
. ... 


....... .. 
...... . 
)?:::::::. ..: ,.*':
f1
rłt{i1'1


::: 
.,:.:.:.:.:-:.:.:.- . 
............... 
..'-'" .. .... 



:
r:?'"'*:: :..: ...... .'. 
?fi1"
': 
;....:: , . \;!.

tr 
..

\ . .' . :::': F
:




:: ..-.: :.
..



:::::..
: . 
. .. 
........ .... 
.. ..... 
...... -...... 
.. . ...... 
.. .... .--. 
- , .... . ... 
.. .-.... .. 
.. .,:...... :.... 
... ,......... '. 
. .. )(-::-::-.:::....-'. 
i
:':': .J:tI

t . ..- 
..:::. ........_..-........ 
:'. ..' ":. j 
n:/}f
 . 
::'\ 
 
 .
:!I
.: 
i 
. ... 
 . .... '. 
, ... ?
:
::. ::


1
fi:t[: 
:.... :.:.: :.
.::::::::::}:... 
,.. ;'.v ...
. ".
. 


................ 
..::::
::;:::::::::::
::
 - 
.................... 





.". . 
::.:::)

 


w::.. 
{;
i\f,,
r 


"'...... . 
............. 
.. :
:

:;.:;:; 
;.. .:...:.
:::..". 


.:/ 
.;.:...;.. 


"w..¥
 
:;;.:.. . 


,. 


::=.::::::
::: 
:........ .:.:::..::.:::
 ... . 
\

:j;=--:; 
._ .....J;
:

-. ...
.4.= :
::?-.. :.:. ..):
.. .,V- .. 
.". ...-:: .........- ....
.. .. .... ..... .....-::
::... 
.;{

;:...,
,
)1
#
y¥»)ii:


:

:
;/ 
.. . 
:......
'" ... ......... . lit I ł 
. h.... '., ".:oS,::#:' 
... .: :
:.::;o:;.
 
 ::.:.'i-:.-:.::::.: JJ-. , ..:.. :,:": ;;
 &

.::.., 
. .........,.... .. ...... 
J'O. 
. ../ . .)!::.'". . 
:{::- .:WJJ
 :' f =-". ::.?:::: v. ..::
1,. 
\ 
tt :.:. :. ..,h;;V:'
;:" 
. ..
,ł.:
:.
...... .... . . . .... ł tł . .'.rJ ... . 

.:-;., 
:::s.:..... ł.;.: _ ...r(')
...: ..&::: .(.:::V.'::'. 
. :,.:.. ....!;.:"?II!.: 
. ł ,t:: . .:.:.::'... :,.. , 
1",...;.., .. 
. )' ...... 

'/.1r
1

;i'. 
.
 .
t.{""....;c:...".... 

p 


. .;. ..
.. :.
 :.:.. 


...;:..,... 


.I' .-..._..._.......... 
L:.{}{\:C:::: .. 
-. . . - - -. . . -. 
- ............... . 
.............. 
.-. -.-........ 
.-...._..........-..... 
-.--...-..........-.......-.- 
....- ........... 
-... .....-... 
... ......... . 
.... .-'-'-.-' 
-- ........ 


'.::::'#. 


.-'-..:-.. 


'.:-- 


....v
... 
, 



.??-;:

.l 
. :::.;.. .
 



*

::." 

*
:

 


t.: ł ' ; 

;t. ::
; ." 
..l..
-:. :::: 


.. 
.. 
, 
.,.. 


. 
f" 
:; :, ł 
 


..... 
:.
.: 
::.f. .': 
...... ::. ::.:=. ....jĄ... 
. .::::i::kU
i 
:
 


:. .... 
.:, 
. .
.
. 
':.,);: 
...01.- 
.:,:.s.... 
..r 
r....::, 
:..
. 




 :.::;;;:::. 
. 
.. .............. 
,
I!, 

. 
.. "'....... .. ."t'.(C 
:.:X:' 
('.
.\.... .:. .. :..]
 
:..t... .:\:.:.
 ::,;:./\::..:.:. p 
. 
 .. . $ 
. ........ .......... .. 
., ::. ;: f.1 ".:.:.:.. ::: 
 
:':;':
 , ) :
 
," :.\.w 


.:
:;.:: 



. 


Wystrój hallu z 1904 roku
>>>
35 


snycerski hallu i pokoju przyległego doń od wschodu przetrwał w niemal nienaruszonym 
stanie. Zaznaczmy jedynie. że pierwotnie posiadał on naturalny kolor drewna, dziś ukryty 
pod warstwą lakieru o zabarwieniu ciemno-brązowym, który miejscami nałożony grubą 
warstwą zatarł wyrazistość, ostro ciętej ornamentyki. Oba pomieszczenia, mimo zastosowa- 
nia odmiennych rozwiązań zdobniczych wprowadzających zrytmizowane podziały geome- 
tryczne oraz bogactwo form o zróżnicowanej ornamentyce, opartej na motywach przesty- 
lizowanej roślinności, zwracają uwagę jednolitością i spójnością dekoracji. Ściany zostały 
wyłożone boazerią; w jadall1i do 1/3 wysokości, prostą, rozczłonkowaną o podziałach geo- 
metrycznych. W hallu sięgającą kondygnacji pierwszego piętra, z rozdzielonych pionowymi 
listwami desek, z których każda ozdobiona została kwadratową płycinką z płaskorzeźbio- 
nym, secesyjnym motywem roślinnym. Partię górną boazerii wykończono fonną fryzu 
arkadowego zwieńczonego profIlowaną listwą. W hallu schody i galerię ograniczono ażuro- 
wą balustradą o fantazyjnym, arkadowym wykroju, która na piętrze lekkim łukiem wy- 
stępuje do przodu. W miejscu "wybrzuszenia" został umieszczony kartusz herbowy, z 
przedstawieniem niezidnetynkowanego herbu, zapewne rodziny Kolwitzów; poniżej data 
1904. Wnętrze oświetlono lampą w mosiężnej oprawie ustawioną na słupku początkowym 
schodów, w formie przysadzistej kolumny. Wystrój hallu został dopełniony masywnymi, 
plastycznie opracowanymi, profIlowanymi belkami stropowymi, wspartymi na płaskorzeź- 
bionych konsolach. Otwory drzwiowe zosta ły uięte rozbudowanymi odrzwiami, skrom- 
niejszymi od strony hallu, w części jadalni wyróżniającymi się półplastycznym opracowa- 
niem, nawiązującym do form architektonicznych, z drzwiami ujętymi pilastrami w typie 
korynckich, dźwigającymi zredukowane belkowanie z silnie wysuniętym, profIlowanym 
gzymsem. Jadalnia otrzymała akcent dekoracyjny w kształcie diagonalnie ustawionej, 
ażurowej ścianki wydzielającej czworobocznie zamknięty północno-wschodni narożnik 
pokoju. Została ona ozdobiona płaskorzeźbionymi stylizowanymi liśćmi akantu, w zwień- 
czeniu na osi umieszczono kartusz mieszczący fantazyjnie spleciony inicjał z literami" E K" 
(Emil Kolwitz). Sufit natomiast w oryginalny sposób został obramiony formą nałożonej 
fasety, również wykonanej z drewna dębowego, płaskorzeźbionej, przechodzącej na pła- 
szczyznę sufitu gładką szeroką deską ujętą profIlowanymi listwami i ozdobioną dwubar- 
wną szachownicą. Wspomnijmy, że ponadto wystrój hallu został wzbogacony, ustawionym 
w pn.-zach. narożniku dużym kominkiem z czarnego marmuru, ozdobionego po bokach 
ysuniętymi do przodu węgarami z motywem niskiej kolumienki stojącej na wysokiej 
plincie, z głowicą kostkową, wspierającą prostokątny występ z płaskorzeźbionym styli- 
zowanym kwiatem; nad wykrojem paleniska wprowadzono płyciny zamknięte łukiem 
trójlistnym, wyłożone płytkami ciemno-zielonego marmuru; nastawa prosta dwu schod- 
kowa z wprawioną w części środkowej mosiężną płytką dekorowaną wypukłymi, symetry- 
cznymi motywami roślinnymi. W ścianie zachodniej znajdowały się trzy duże okna zam- 
nięte łukiem półkolistym, po bokach dwa okna pojedyncze, a pośrodku zdwojone (w trak- 
cie przebudowy w latach 70, jedno okno pojedyncze przestało istnieć, a -połowę okna 
zdwojonego zamurowano), wzdłuż krawędzi były one ozdobione witrażem o płynnej 
ornamentyce. Omawiając hall nie można pominąć wnęki, usytuowanej w ścianie północ- 
nej, przesłoniętej ażurową, mosiężną płytą, tworzącej z boazerią jednolitą wspólną ca- 
ość. We wspomnianej wnęce zachowały się żeliwne grzejniki, które są potwierdzcniem, 
'e już w 1904 r. w willi zainstalowano centralne ogrzewanie, a kominki pełniły zapew- 
ne funkcję wspomagającą i dekoracyjną. Drugim, dowodem funkcjonowania w budynku
>>>
_....0.-0...0 
:':;=:=:=;=:=:=0-0::.. 
.....0.....0-.- 
':'::::=:::::::000::: 
0'0..-_0.'0.'0'" 
.... ,.' _0':'0:::::':::::.0 
/ 
{.: . ?
;
:::
o
.:.
:: 
.. O.. " ;:.' '0:.:.::::::::. 
.. .'. .'. : . ':0::.::::.;0: 
.....,.:.0.. ._ .:::::::0:.0:::.:: 
. :':. :':0 
..... 
.;.;.: "'-0'. ... .... 


.0'0' . 
o:, :
: 
..:.:,:.:,:,_,,0, 
......0.0..0 
,tai. 


Kaseton z polichromią w części stropowej na parterze 


Fragment sztukaterii na suficie zapewne z pierwotnego wystroju pokoju na parterze
>>>
37 


wewnętrznej instalacji c.O., jest wykonany w 1911 r. przekrój poziomy piwnic l 8 , na którym 
w części północno-wschodniej zaznaczono kotłownię. 
Na osi elewacji ogrodowej został dobudowany taras okolony tralkową balustradą, po- 
ączony z przyległym pokojem drzwiami balkonowymi (w ostatnich latach zamurowanymi 
. o połowy wysokości) i skomunikowany z ogrodem kilku stopniowymi, szerokimi schoda- 
mi. Czas powstania tarasu pozostaje nie określony, w oparciu o liczne prace budowlane pro- 
wadzone w 1904 roku, można przyjąć, iż został wówczas wzniesiony, na pewno powstał 
jednak przed sporządzeniem nowego planu sytuacyjnego bu1{nku w 1911 r. Dodajmy 
jeszcze, że Ernst Peters w 1904 r. zaprojektował ogrodzenie l wzdłuż zachodniej pierzei 
ul. Kujawskiej do nieruchomości nr 2 - istniejące do chwili obecnej. 
Ponownie kształt budynku został zmieniony w 1911 r. 20 . Tym razem Emil Kolwitz 
zlecił Brunonowi Wiese zaprojektowanie i wykonanie na przedłużeniu przedsionka nie- 
dużej dobudówki na planie zbliżonym do kwadratu, podpiwniczonej, jednokondygnacyj- 
nej, zwieńczonej balkonem, a przeznaczonej na garderobę. Uzyskała ona formę analogiczną 
do istniejącego segmentu północnego. 
Na przestrzeni następnych przeszło 20 lat, zmieniali się właściciele, ale bryła archi- 
tektoniczna nie ulegała przekształceniom. Po śmierci Emila Kolwitza przez półtora roku 
nie wiadomo, w czyim posiadaniu była posesja. Ścisłą wiadomość zawiera dopiero, odpis 
komunikatu Policji administracyjnej, informujący, że spuścizna Kolwitzów, nieruchomość 
przy ul. Kujawskiej nr 74 w Bydgoszczy z dniem 21 marca 1919 r. przeszła na własność 
kupca Władysława Zakrzewskiego i wdowy Marty Ruchniewicz 21 . Uściślenie dalszych da- 
. nych faktograficznych z braku dostępnych źródeł jest niemożliwe. Nie wiadomo, czy nowi 
właścidele nieruchomości odziedziczyli ją, czy też zakupili, a jeśli tak to od kogo? W poło- 
wie lat 30 w księgach Adresowych m. Bydgoszczy jako właścicielka domu figuruje Za- 
krzewska 22 , zapewne wdowa po zmarłym Władysławie Zakrzewskim. Dokładna data 
przejęcia przez nią willi pozostaje nie ustalona. Należy zwrócić uwagę na fakt, iż w 1930 r. 
willa przestała pełnić funkcję domu mieszkalnego, o reprezentacyjnym charakterze, a sta- 
ła się siedzibą założonego w tymże roku z inicjatywy bydgoskiego koła Towarzystwa Szkół 
Srednich i Wyższych (TNSW) - Prywatnego Żeńskiego Gimnazjum Humanistyczneg0 23 . 
Następnie w nie wyjaśnionych okolicznościach posesja z dniem 11 stycznia 1937 r. stała 
się własnością Komunalnej Kasy Oszczędności w Bydgoszczy 24 . Zapis z lustracji dokona- 
nej półtora roku później przez Nadzór Budowlany, w wyniku którego łrdgoska KKO 
otrzymała zalecenie uporządkowania realności przy ul. Kujawskiej nr 4 2 , pozwala nie 
tylko przypuszczać, ale i twierdzić, że była ona wówczas mocno zaniedbana. 
Pismo z dnia 19 lipca 1939 r. 26 , ujawnia plan przebudowy przeszklonej werandy na 
dwa pokoje, w budynku Prywatnego liceum I Gimnazjum im. Marii Curie-Skłodowskiej, 
reprezentowanego przez Towarzystwo Szkoły Jednolitej (TSJ)27, w którego zarządzie 
był podpisujący dokumenty związane z pracami budowlanymi prof. Stanisław Napiórkow- 
ski (?) (podpisy prawie nie czytelne). W sierpniu 1939 r. leon Niestrawski wykonał pro- 
jekt przebudowy dotychczasowej werandy wraz z nadbudową kondygnacji nad garderobą 
w celu utworzenia dwu pokoi 28 . Architekt w swoim projekcie zrezygnował z wprowadze- 
nici nowych elementów dekoracyjnych i powtórzył w nadbudowie rozwiązania stylistycz- 
ne zastane w kondygnacji parteru, utrzymując w ten sposób jednolitą bryłę części pół- 
nocnej. Prace budowlane ukończono do wybuchu wojny, w czasie której została uszko- 
dzona jedynie ściana szczytowa, w wyniku wybuchu pocisku artyleryjskiego. W 1945 r.
>>>
.. 


Elewacja ogrodowa - zachodnia wzniesiona podczas rozbudowy w 1904 r. z jedynyIT 
istniejącym fragmentem dekoracji sztukatorskiej
>>>
m 


,- 
T -- - 
- 
. . 
: 
-r-,
 
F 
[
 
 
be 
t CJCJc:t 
- lDCJ 


@
 "I 
l'-.
 --.' D, 
PO'I 
1;1 ' J]ll 
rn:.... ' i- 
......, 
" ' i- 
i- 
 
fi I- 
ot: 
I 
0 1 I 11 L\t) c:J DICJOC;J JnIc=JOr:=)1D1 
n 
J °f"
i
O(f 
@ 
jt1j 
J 1
 
 t 
II I 
w ,
 - I- I- 
 
,r 
 I- f- I-
 
I ". I- f- 
i- 
1'1 
II l- I- I-- 

 l- I- 1-1:0 
,I' III 
hl T: 9 
 
 l RH H lHHHH
 
RH'HHt 
l- I- I- 
l" I 



 


/ 


l 


Elewacja pn. wgproj. J. Święcickiego z 1890 r. (wyburzona w trakcie rozbudowy w 1904 r.)
>>>
40 


l/') 
CI:) 


. , ' 
I... ' I 
, " . 
Y, . 
" "" I 
!_-..--- 


. 
. 


D 



----- 
. ,. 
I ...... " I 
I '",,' I 
. ,"lo . 
. , , 
------ 


o 

 


---...- 
., . 
I', ,,'. 
I '
 . 
" " . 
.' , 
l,' '. 


Przekrój poziomy parteru wg proj. J. Święcickiego z 1890 r.
>>>
aaa 
D 
D 


CD 


Przekrój poziomy parteru stan z 1992 r. 


, 


"D 


.. 
.. 
.. 
.. 
.. 
.. 
.. 
" 
" 
" 
-- -_-:_-:.-...-..::
 


.. 


11 


D
>>>
42 


w budynku przeprowadzano stopniowy remont, obejmujący zamurowanie dziur w ścianie 
szczytowej, przeszklenie okien, oraz naprawę wszystkich instalacji 29 . W wyremontowanym 
budynku, od września 1945 r. umieszczona została Publiczna Szkoła Dokształcająco-Zawo- 
dowa. W 1948 r. willa jeszcze raz zmieniła funkcję i stała się siedzibą Stacji Sanitarno- 
-Epidemiologicznej "goszczącą" w swych wnętrzach pokoje biurowe i laboratoria, zaś jej 
właścicielem od 1 lipca 1951 r. pozostaje Skarb Państwa 3D . 
Lata 1950-1990 były okresem sukcesywnej adaptacji budynku nie spełniającego 
wymogów technicznych obowiązujących w biurach, a przede wszystkim w laboratoriach. 
Kolejno zostały przeprowadzone prace budowlane wpływające na zatracenie pierwotnego 
charakteru willi. Założono instalację wentylacyjną z wyprowadzeniami na zewnątrz budyn- 
ku przez elewację ogrodową, część parkietów wykonanych z klepek dębowych, pokryto 
masą ognio- i kwasoodporną. W końcu lat 70 nad dwukondygnacyjnym segmentem pół- 
nocnym nadbudowano drugie piętro, oraz wzniesiono przylegający do elewacji zachod- 
niej i do południowej segmentu pn. trójkondygnacyjny podpiwniczony pion pomieszczeń 
w wymiarze zewnętrznym 3 m x 5 m 31 , skomunikowany z budynkiem otworami przebity- 
mi w ścianie zach. Ponadto wprowadzono rozliczne zmiany w układzie pomieszczeń przez 
wbudowanie ścianek działowych murowanych, drewnianych, litych i częściowo przeszklo- 
nych; zacierając przejrzyste i funkcjonalne rozplanowanie pokoi, a przy tym bezpowrotnie 
uszkodzono lub wręcz skuto większość sztukaterii zdobiących sufity. 
Próbując dokonać pewnego podsumowania, nasuwa się przekonanie, że forma zew. 
nętrzna i wewnętrzna willi jest wypadkową działalności przede wszystkim Jana Święcickie- 
go, który pierwszy narzucił koncepcję kształtu architektonicznego bryły, wraz z dekoracją 
i Ernsta Petersa, który ją rozwinął podług własnej stylistyki. W dwu etapach budowy stwo- 
rzyli oni dzieło spójne i przemyślane, aczkolwiek łączące dwojakie cechy stylistyczne prze- 
tworzone przez dwie indywidualności twórcze. Późniejsze dobudowy dokonane według 
planów Brunona Wiese i Leona Niestrawskiego, nie zakłóciły ukształtowania bryły, mimo, 
że na pewno wpłynęły na zmianę jej proporcji. Dopiero prace budowlane prowadzone 
zgodnie z projektami współczesnych architektów wpłynęły ujemnie na kształt willi i 
doprowadziły do dewastacji budynku, który utracił wiele ze swej atrakcyjności. Upływ 
czasu okazał się niekorzystny, a jednak fasada zwraca uwagę dawną dekoracyjnością (szczę- 
śliwie nie zrealizowany pozostał projekt jej uwspółcześnienia), a we wnętrzu nadal moż- 
na podziwiać hall i dawną jadalnię, choć przedzieloną na połowę ścianą. 
Dziś po czasach świetności, zabytkowa willa wraz ze swą stuletnią historią nadal 
pozostaje integralnie związana z krajobrazem Przedmieścia Kujawskiego i stanowi intere. 
sujący przykład zabudowy miejskiej z przełomu XIX i XX wieku. Zapewne w Bydgoszczy 
jest to jeden z ciekawszych budynków ,jednorodzinnych", a ponadto związany z wybito 
nym i tak mało znanym architektem Janem Święcickim.
>>>
43 


PRZYPISY 


lDokumentacja opracowana przez autorkę w Pracowni Dokumentacji Zabytków Wojewódzkiego 
Ośrodka Kultury w Bydgoszczy w 1992 r. 
2 W . Gordon, Ulica Kujawska nr 2 i 4. Bydgoszcz nieznana, "Dziennik Wieczorny" R. XIX: 1977 
nr BO, s. 7. 
3Ibidem 
4Ludwig Kolwitz gest. (w:) Jahrbuch der Historischen Gesellschaft flir den Netzedistrikt zu Brom- 
berg. t. vm: 1897, s. 47. 
5Industrie und Gcwerbe in Bromberg. Eine Darstellung der indusuiellen Entwicklung Berilc- 
ksichtigung der letzen 50 Jahre. red. B. Bohm. Bromberg 1907, s. 148-149. 
6Ludwig Kolwitz.I'" s. 147. 
7 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy. (dalej cyt. APwB) Akta Budowlane m. Bydgoszczy. sygn. 
3285, s. 2-9. 
8Thidem, s. 8 - przekrój poziomy parteru proj. J. Święcickiego. 
9Thidem, s. 7 - elewacja wsch. (frontowa) proj. J. Święcickiego. 
10 Th . d 6 l . . J Ś . - 1,. 
lem, s. - e ewaqa pn. proJ. . WlęClcJ\.lego. 
H Emil Kolwitz mieszkał z ojcem Ludwigiem, który zmarł w 1896. 
12 APwB Akta m. Bydgoszczy 1815-1920. Teczka Akt Personalnych Emila Kolwitza. sygn. 248. 
13 APwB Akta Budowlane m. Bydgoszczy. sygn. 3285, s. 96. 
14 APwB m. Bydgoszczy 1815-1920. Kontrollbuch der erteilten Baukonsense z l. 1900-1905. 
sygn. 2165. 
15 Th . d 
lem. 
16 Th . d 
lem. 
17 Por. przekrój poziomy parteru z 1992 r. 
18 APwB Akta Budowlane m. Bydgoszczy. sygn. 3285, s. 182. 
19Thidem, s. 156. 
20Ibidem, s. 182. 
21Thidem, s. 193. 
22 Por . Księgi Adresowe m. Bydgoszczy. 
23 R . Kulwicć, Moje gimnazjum, Kalendarz bydgoski 1980, s. 146. 
24 Zapis w Księdze Wieczystej nr 1892. 
25 APwB Akta Budowlane m. Bydgoszczy. sygn. 3287. 
26 Th . d 
lem. 
27 R. Kulwieć, Moje gimnazjum, s. 146 - szkoła otrzymała imię Skłodowskiej w 1934 I., a w 
1935 I. nastąpiła zmiana nazwy z TNSW na TSJ.
>>>
44 


, 
28 APwB Akta Budowlane m. Bydgoszczy. sygn. 3287. 
29 APwB Akta Budowlane m. Bydgoszczy. sygn. 3286. 
30Księga Wieczysta nr 1892. 
31Dokumentaqa techniczno-budowlana w posiadaniu Wojewódzkiej Stagi- Sanitarno-Epidemiolo- 
gicznej w Bydgoszczy.
>>>
IWONA JASTRZĘBSKA-PUZOWSKA 


HOTEL "POD ORŁEM" 


Obecnie (w 1993 r.) mają się ku końcowi prace przywracające dawną świetność 
i rekonstruujące pierwotny wygląd budynku najznamienitszego bydgoskiego hotelu ,,Pod 
Orłem", przy ulicy Gdańskiej 14. Dzieje i analiza stylistyczna tej budowli nie zostały nigdy 
szerzej opublikowane, mimo istnienia szczegółowego opracowania historyczno-konserwa- 
torskiego, wykonanego, w 1983 r., przez Macieja Obremskiego w Pracowniach Konser- 
wacji Zabytków w Toruniu l . Do tego bardzo fachowego opracowania, mającego ułatwić 
jak najwierniejsze zrekonstruowanie pierwotnego wyglądu obiektu, dostęp jest utrudniony. 
ak mała powszechna znajomość tej bardzo istotnej dla historii Bydgoszczy, tematyki 
raz pewne nowe (po 1983 r.) publikacje i dodatkowe własne ustalenia, skłoniły mnie do 
napisania niniejszego tekstu. Oczywiście większość faktów i wiele stwierdzeń będzie się tu 
pokrywało z zawartością pracy Macieja Obremskiego, bowiem opieram się na podobnym 
.materiale archiwalnym. Postaram się również odnieść do niektórych spostrzeżeń autora, 
przedstawiając swój punkt widzenia. 
Po okresie zastoju, spowodowanym licznymi wojnami i epidemiami, pod koniec 
XVIII wieku rozpoczął się ponowny rozwój Bydgoszczy. W XIX wieku dynamiki temu roz- 
wojowi nadał fakt uczynienia Bydgoszczy siedzibą władz rejencji (1815 r.)2 oraz włączenia 
w linię kolejową Berlin-Prusy Wschodnie (1851)3. Szczególnie ten drugi fakt zaważył na 
kierunku terytorialnego rozwoju miasta. Dotychczas skupiona na Brdzie i związana z prze- 
mysłem rzecznym, odwróciła się Bydgoszcz w kierunku północnym i północno-zachod- 
nim - ku dworcowi kolejowemu. Centrum administracyjne, handlowe i usługowe miasta, 
przeniosło się ze Starego Rynku w okolice ulic Dworcowej, Gdańskiej i Jagiellońskiej. 
Na tym obszarze, w II połowie XIX wieku, zaczę ły powstawać najbardziej reprezentacyj- 
ne budowle. 
Liczące w 1880 r. 34.044 mieszkańców 4 miasto przyjmowało licznych gości z innych 
ośrodków w kraju. Przyjeżdżali tu urzędnicy, mający do załatwienia sprawy w siedzibie re- 
jencji, bądź w dyrekcji kolei żelaznych (przy Nowym Rynku, a od 1889 r. przy ulicy Dwor- 
cowej), odwiedzali Bydgoszcz kupcy i przedsiębiorcy. Dla nich to, już na początku XIX 
wieku powstał hotel "Gasthof zum Adler". Około 1850 r. budynek, wraz z parcelą kupił 
piekarz z Driesen in der Neumark, August Friedrich Bemhardt 5 . Między rokiem 1875 
a 1879 6 firmę przejął jego syn Emil Bernhardt, który wcześniej odbył w Szwajcarii prze- 
szkolenie w zawodzie hotelarskim 7 . 
Ze zdjęcia archiwalnego, wykonanego. w 1880 r. 8 oraz planu sytuacyjnego działki 9 
wynika, iż wówczas hotel ,,Zum Adler" był budynkiem założonym na planie litery "L" 
krótkim, jednopiętrowym, o pięcioosiowej fasadzie, skrzydłem zachodnim (od strony
>>>
.,. 


ł : '- _ ' . ":' \ '.! \ ': _ ' \ : - !
 . -
: _
 :: 
 . \ : j .. ..

 .: . . . .- . . _ . . 
J.(.
 
., '
 .
 (. 
 
.. . : '\ :" \ .' ,: .
' .'-' . ;
- , ' . ' . "
" ..: " -.' 'r . .!.
i: oL\. -: . " L-= " -"-
 ' -" '. " " : \, " , '
 
 ' _.. - '\.:':. !',' ,..
- . '
 i. .. "")0\. ....t 
'0.. . ::' . ,
'''f . .
. . .' :..":
,:;:';:1:
 

:
;J
:;.';
 
- - -" a
\ t..:
.k.H.: ( '. -\.o "
 \- . . ------ 

J -'. :.. ."\1 . ---"-' · I' .
r 
 _ . ;;.' . .., . '" :;.:
:;h.. 
:'
j " --"-' , .;-
 : 
 \ D ,\
\-'
r,t\. .

 \ ._-... 
 .::':

'..:'
. 
...... .1 f. V . 
._. -.. .. 4.. 
-
.
f .fII'-' .-........-. "'..__ . : .. ... ... ' . . . ,.1'. :""
. \ _ 
 In '
;. _ : -
....... .... .

 .::.. 
_....._....-.. ._--..-..--_.
... 
 , t " \ (. ..;'
 . . .. "",.",,
.('V--'''--.- " 
, ':
 

 ___.' __ . _.
-- J
' _ \ \1 \ " . \ .: ';'i? 
L:""'

::
'- " .
 ..

¥: ;:,:.. 
:
 :
-
:.
- .'- " ...
.

: 
....,. '. :.,
:
 
 :r:.'



-. 
 ;. 
 f


 . : \
: \ .:...
. 

":--- " 
 ''';I; -: .'
 .':.'
\ ' \ . .............. .' ":

:
 . '
'
;'
 . : . :. . 
:
 . 
 _ " , ii
 . .
.'-
..'.'-'.: 
!i . ""' . " . i
 . ;:i . '_ . 
 . : . 
 . : : , 
" ....... . .,'" .. . . . . ,
 . 
'S:
,...t:--'. 
..:-", _.' 
:"'.. --
.-' , 
".:.
"'''''
-'!7-' ........
.:-...... ...----.- ....-.
----_....- 
""":. \ -
.:Ąf';-" ._.,


.....". \ -. "I........,..,
.......:..-..... ...-.......-. _.
-
.'n-..........,-;,....;........ i
.I

 
 . .

 rłU"..:
}.
_-
 
'.' ...
... ., 
. ._ ,.. . .
..;.-.. . .. 
 , ;.,
. . \ :
,. (1 ''''. , ''''-- _ ' · riM, , .1 . , ; : .. . \ .. ,.... . . ' . - """- . .,. "':-" .' 
 :.. . - ._- . :. . : . ... . . .. - .... . . -. . .. .#-.: - . . . _=-t.J::' 
J ' ......... .-......- ., ...... 
I . . . . . 
 . ' __ . . . _ : 
.
 

.:::-:
-: ... .. . _ :-- .. _ .. 
.
 _ . :
.
- ., .. . 
 _ .: . . _ .. .. .
 . .:
 . ' ,_ 
:. ...
,


 
. . .... ..._ _. .. Wp -..--..... ......--- 
 . 
::::!'C..- ..1,... -.. - - 
.-.
...;--
:
:
.
 :.
.
. s.

: 
 .:

...
.
---'-'\:\ ,-' _ ) Ilr

;;

"
ii-.
; . : 

n.1
iń.


.: _ ._"':-.--
 -- ".'-.:. 

;; :-
.-\''''.''-' 
::
:
::- .-..
 .
-

:
;.
 
 .
; 
:



 

.
::


 

 ' 
'

':' 
. . --. .\. 
 __ ń .;..:..-:
'
:. , .
:..' .: . :::. . j . ; ..,, : . :.

' . .::;
 . ;...
:..,.. ..,.,.

 . ..:
L 
 : . 
 .. . . . :_
 _ 
 . . , 
 , 
 . .: . '- ;.. . r 
 . ' .. : . . : . : . t . 
.. .. 
; 'i . 
.' ___ _,___ .___.._ ...:


.:_:.
.f
 .:.?:B :' __. .: 
" ___._ . _I J,1!'T 


 cnta!" .
___o: f: i
Y.. -..: - - .u-..._
'--'C-
-,
-,.; _..._
i:

 
'..'" - "',', \....
 I . -:---..
 ..,. \. . · .... "... . . ., 
::';',- \ ':':
. 
.--

":'::
 \ :' . . ',,
 '
"';----'.'';' 
\ .... . 
 ;;.. . ,
 :7: 
.,.:., 
on . .:. .:. . ; ;' :
", , 
, ... ..' .' 

 _ ..".
 ."J'. 
 \,1 _. "_.J... 

; . :... 
. -
 i.: .... ,: !.. .
 .. .' 
t. 
 . . .. I . ., 
, . --- I '1 .
 
.......:::t: -'._
:::::.-:'
'4- 
:"-Ą- o .-.. - ;... . 1 .. 
o"" :. .""l".
 ....... 
i
 :, ::j.
\,: :...... . : '" 
.,.......j...,... 
.;..ł

.;..:-,,
._......_ J'.":'-, ..' 
.'..f. X ':...., 
.'..
.;..:...
." .',. .-.1' .';.. 
-'OZ' 
 .»:.!::
/\:
::....
 :.:: "" .
" :.'.. 

-'. .,i 
.": ..' 
',łi.1 '..: 
.l ......1 . 
I .... .:
 .... "".
I 
 
,. 
.:'.1t I . 


......-.. 


. _'7,,,. "!
:'.. 


!
..'... 


-. 


. , 


.... . .. -' 


-_... .. -... '.. . . 
:--..- 
...-r----.-"'_...._- 


,...-........... . 



 . 
:,.;._

 
",#",0"'" . 



:"

 


'" 


. .. ". 


I 
i' 
1 


".-. ."". -.- 



8

;.,:2i!::;

 .. 

:
.
". ;; . . 
:.' -.....

.

.; II' T .- ,.. 
.'. .;!' ..ClY

J' '''' . \ ' \. \. .. - - 
:._r 


 
\:...;.. ;..:..'J.T:.
.":""- 


-I _. 


.' 


....:;..
..:... ':- 


":"
..
. 
.
i:._.:;,.J:re:
......-_.T
 ,..... .... 
_\. .... '. f .-..,
.\,.. , l. 
0, -. . :' .... . : 
 .. 
'\::: - ..-.'::;:' 


..' ..... 


, . 



. . 


.. .... . 
" 


'..- 
 . :.....
:
 : 
. ." 'o. .-:. ' 


...... ...- :,.:J"
' .. 
, .,. 



. .1 


....:. '. 


.. ..0 . 


l, 


.... 


.. 


.
; :t. 
.. ,. 
) I 
.....,....
... 


,. 
; 


'\ 
..,
:. 


I 
4 
I 
i 
, , 
I ;. 
\'1.. 


. iI"- 


, " 


( 


o..:.... .' 


\ 

\ 


..or 



 
.
 
'ł" 


--=- 

 


, 
:it-.... \ 
.. .. ' 
...- -':....... 
.... , \ 
...."'-0. 
- Q-. 
...-- 
'7\ ., 
'-
-# . . - .. 

 
 J. 


.. .":" 


.... 
.... 


- i': 


..... "- 
. ... 
--.
 
 ..; '; 
I 


.:.-......... 


. 
! 


, 
I 
. 
, 
I 
1
11 
;.. 
 l 
... fi) 
.... 
...;.....
 
:" 


.... 
-- . 

. 
....-- 
". - 
o.. 
.... 
,. 
'I' 
..... 
... 
." 


:Jb(l
. ".bU' IVilwbc. ..t 
.ł.ęe", f.i.f,
.(MN') -
J

 
 
.oJi
 

.:. 
.
 -W.ł.
 
_
. 


 B'1:1

 
Ai
fi,.c.. .:..:. 


00 


.' 


l.--'" - 


c
j
-:- 
 
,,,", 
5.". ,. I 
! 


.' . 


.... 
... 


. ....
 


I 
i, 
! 


- 
 


"f' 
I ..' 
r.. 
I . 
r.f;
 - 



 
....., 
j-, 
") 

 
I( 


" \:;. 
.....- 
-... 
-' 
\ " 
L\..:'" 

.,,:"'f -
 
. . 
.. 


-. ---- 


-Z , 5'- 'io-.l.';'
 io:. 
-'- ",.)II.
--' 



, 


, 
.. 


.. 


,. 


tf 


.. -Z..,.... 


,. 



.- 
, \1i
Tn .'. 


., ." 

i 


....., 


--:.;
 - 
. 
 


... 


}:J 


....f IJ 
;:'.,'IS 
 
, ..... 


. .' 

 .':i
-
 


.. 



!:..- 


. 
-., 


;'- ,. 
t . 
...,., 


a 
-'''
'' . '; 1 
.t .. 
 J 


... 
:100 
 
...) ., ,
 't: ('!- 


... 


\." . 
-"-.- 
"'\'": \ ':.', .... '.:," 


 ,,"""u.!o..ł. ,\
__ 
, . 


IJ r :" 
=4;.... :.; ,'.. -. _. .... 
I 
, ; 
i .i . 

 I ;-)
. -:-:to- 
. t..'-"".i'l
' :. 
Jo-. 
I I
: 
11' 
i 


., 


;" '. :.... \ '
. . 
- 4,," "c. . 
.
.. .-;.:. 
 
"
' '"t\
 \ .. .,. .. 
."A,"
 .. .. ...:-,'..(' :... .... 
.. " .-. .:...... . I -... 
o,,;:. .. 
;. .,..........., 
. 
._.

-:
-. 
...... - .-k#.\.... . 
:_
.\...;\:'-' 
li' 
':.:,''- \ :
;'-";....--;..
 \ . 
 .;...
;:. :.- ". 
.
..5

1
: 
. 
 ..10 .., ': ."_- )i;, 
 . _" -., ................ ....
J. 
.
,-ł........,...': . -11(......-..0. :
_ ':.........
.... "
1. ,:.. 
...
.. .&_


,,:
._.. .....,:....::-
..... .. _k:
_ \ .. ..:..".'. ..'"t....;.:., 
... .'M" . 
o.. GT .r. _ . '" . 
;... _: \. 0- . ......-ra-..-- ;...'ł.. l " 
..... 
" .: 
. '. :
 
 _:.. \ ,:;-
" \ 1"'.' .'.\,-:':- 
...ł 4 ,,_I... ..,. . . - " , .ł
 
 
. ..'
 ... ;
 .
.:
 :.
[.. .
..: \ '. 
...
:.: ., .'
.....

 .
'.
 
..."."..... ..
....l -,- . .. CI. . 
.. ' . : -- ::. :: .. .,.... , " 
::. \ 
 ..:;.... 
.. . ./'. 
...' 
...J. .:.." , 
. . \ .:..Ą'
"."'" 
\ 
.. f' 
i 
 f . :
;
:\ ... 
, . .... .. ., . 
.;.
 \ ::-: '.:.
' 
......A.
.... - 
.

.:
 \;...........,.
 
..:.'.. 
 . 
'._
.. ..... 
:Ą"
, 

 ':'. y 
.
 




 
lli\
": 


I 
1-:--- .....-,....".. 
I 
I 


1.1 :i.- 
 ł lO --.0..'11 
t: 


o 


---=- 


, 
::.-:::;..,;
- 


o 
o 



-- ------ 
, 
r------. 


..... 
.... 
, . 
-o 


..---...... 
. I' 
,.._--
.....- 
;Ou -1-;'" 
.. - -- ł- "'r 
i- u -1--' 
L_ _ __ _._. 
:----- t ' -.'" 
,---- "'.. 
._ _
_'t. .._ 


.. 

. 


'"). 


..... 


.- 
...
":. ..r: ... 'J, '\.
l...-::::'. 
-ł-)-/
 


$jj 


o 
o 


o 
o 


.. ' 


.\0-,.-- 
' l ' .\.\ ....t\. . 


"\ 


.:'1 / .(=- 
-:.L '('.1!I1'i. n \\!:' 
, 
...... 
I
. ' 


J
 


... 
, . 
") 


..,'
, 

. 


'. 
. .. 


'. ' 
'
'.. 
."' .j.... 


£

. 
." t
.
 
..":.

c _,.,'.... 
..:.ł----- Ił Ol __o 
.. ,,_ 
..-..........aLJ .___ _.._.._ 


'- 


"'
:a:" 


l 


--
-' 
- 
.": ..' :: 
. 
.. t'.:: .' ,I 
,- t:: 
" 


. .' 
I 


ol 
,. 
;J 


, 
.1. 


.. 
.r 
'" 


" 
'. . 
" 
" 
l' 
., 
., 
., 


'" ;.,......, ..t. ,... , 
..'::......:,
. .. .:.... : .' I ., .;. .; I II. . I 
..,:).:. , . ...... I' .. ,\ ' ,I . .
.. . 
....-.
.. " I I' I:'.; , ...'I..
... 
-
.;::
-:: :..:: l" ':...T.._' i: ....


 
...
.... _I- " . ,.. . I ., ,
 I .,. ,I : . .: : ..- :(.,; . . 
:
..... ....-..;-3 . ,;._.. '.. .'... II ,. ...., .' - . .....

:. .... 
".'. .. ,.
 I . I ..1. .1 o. I I. "- 
., 
.,1
 
.,'! --.... 8!J.,ł- nr......fj-,- ",.,,, "i
-:.''f-'r!"..!C
,'14- p.. 
4';r--S" 
:_ ',".-."..łl1' 
.. 
HI! 
"S-
' 

.. 
'1"-;" 
'" ł- jrJ. :..-",J,+lla,'!Ir- U' ..:..... '!c + /.!¥ '"- f!Q ....1..,;:. 
.jI(_ r./.ł_
__ f.......-__ (SS.-y . .. . '. .......... 
. . -- ..-- -.. . .. .-...., ,'. ; . .;. 
 ...
--..''-.. 
. .....e ... .7 ,
.. 
. .... I 
. . '. ',0.:. ',' .i _.':._ '..
.;.
 . . :'c t ;.'L
 Ł. ,t-l

(aLfJ)L 
._
..=:.:..'E:=:.::.

=-
 :; ._,._..-...:.' . :. -'.L

.:;.J



J
 
. "\ - r-_., 
. -- -- . =-. : ._'-

.
:;-..
i :.:.- 
- .;'
 :.: . - -. . ..' ,:V ... ;: ;ł


- - 
 '. ;
-: :ł:"--':: ..'::.
 ..

- 
"".. .. 
.
" ..... t,.... 
 .... ........ .., 4_.. . .... ....,.. ... JI.. -
......".. ł -.... .
 '"'.. --
 .... ....., - ...--.-......-... -....... . . 
.
.'-':':. :..'1.
.'2;. \tf.
.

_
:-;. 
.4.."
 ł."':."
.... ... ł..-. łt ...
.:,,,,.,,
. ..1-:....._

,. "-i' ".: .....,. :....,r.
... ł---.e.,.,,,;:
;'

 


.._ 
.,.. ar "!; .
: '
:.':. 4 ':'. 
.o. -łł.,,
"" 
:-:.. :1:_ 

 "''''.
.'''''''' -:.. ..:#.:. :,;.:; -.
. '.
:'." .:ł: ł
.
 ",. "._'_.:.
 ....
".v
:'


:-:
:¥
.


\; 


., 
'. 
'. 
'. 
" 
'. 
'. 


, '. - 
lO . 
.' . 
" . " 
.' . .. 
.1 . " 
. .' 


, 


'. 


I 
I 
, 


, ... '", : !w 
 I 
....:. ;. "!o
 9) \II- I.
o,_"

 ((.--..9i-
"" 'F-9
' ...;- 1:'tO'ł:r-'h' .
.----- .\601 ----... ;., 

 r I. !iS, - oł:.---:,1S -,;-..:
 t.!
. --,j,J.-.-. Z.ll -:- .1(._.:
 I, "::';.- 
_.- J r O 
 ' :... 
,
 '--
.': 


"'_(;.J :.o-J.', ,,- (-to.; ".'i
'-
.. 
_ _
 _ 1. ,.
. ___ '" .- 1. Ir .-- 



. . 


" 


-.- 
.- 


:. . 
I , 
,. 
I: , 
.. 
:.r-.:
 . 
.....-:-.... .

:' ::":.L_ _ \ -- 
-
 . .- .J : . il ." 

 .;' ,'" 
..,.. ..
" r'..
" "
:''''
;!!i
.:-'.I;
;'' 


.. ..1 


.;
>>>
47 


ul. Gdańskicj) i długim, wyższym (prawdopodobnie dwupiętrowym) skrzydłcm południo- 
wym (od strony ul. Parkowej)_ Dom przekryty był prostym. dwuspadowym dachem. Już 
wówczas w hotelu ,.Zum Adler" znajdowało się przedstawicielstwo browaru ,.Munchener 
Pschorrbrau.. IO . W 1880 r. Emil Bcmhardt, wdowiec z 2 synami, ożenił się powtórnie 
z usią Muller, córką posiadacza ziemskiego z Wicsenthal bel Schneidermuhl. która wniosła 
bardzo pokaźny posaglI. Pra
dopodobnie część wiana żony przeznaczył Emil Bernhardt 
na wybudowanie kami.enicyL... typu "Geschaftshaus" (z pomieszczeniami kawiarnianymi 
i sklepowymi w przyziemiu), na dzia łce (obecnie dom nr 16 przy ulicy Gda ńskiej) sąsiad u- 
jącej z parcclą hotelu ,.Pod Orłem". Projekt budynku (nieznanego autora) zatwicrdzony 
został 13 lutego 1882 r. 13 . Powstała trzypiętrowa kamienica, na planie podkowy. o rc- 
prezentacyjnej fasadzie, utrzymanej w stylu historycznym, nawiązującym do form włoskich 
renesansowych pałaców miejskich. W budynku tym miała później swoją siedzibę "Wiener 
Cafe" - znana bydgoska kawiarnia. 
Opisany powyżej fakt, dotyczący działalności budowlanej Emila Bernhardta rozwie- 
wa pewne wątpliwości co do datowania budowy hotel
1. Wątpliwości takie pojawi ły się we 
wspomnianym już opracowaniu historyczno-konserwatorskim Macieja Obremskiego l4 . 
Autor pisze, że dotychczas określano datę ukończenia budowy na koniec XIX wieku, 
bądź jak chce W. Gordon na 1898 r. 15 . M. Obremski mylnie uznając plany opisanego po- 
wyżej budynku przy ul. Gdańskiej 16, za plany hotelu "Pod Orłem" (tu należy nadmienić 
iż plany te znajdują się w teczce miejskich akt budowlanych dla budowli nr 14 a nie 16 - 
przy ul. Gdańskiej - i poza adnotacją radcy miejskiego o zatwierdzeniu projektu oraz pod- 
pisem Emila Bemhardta nie mają żadnych napisów) przypisał datę zatwierdzenia do budo- 
wy - 13 luty 1882 r. - budynkowi hotelowemu i zaproponował przesunięcie datowania 
tego ostatniego na lata 1882-1885. Jednocześnie autor założył możliwość wieloetapowego 
powstawania budowli 16. Powyższą hipotezę, oparł autor również na archiwalnej fotografii, 
datowanej na 1888 r., na której widoczny jest już nowy budynek hotelowy 17 . Jednakże 
po rozpatrzeniu pozostałego archiwalnego materiału ikonograficznego należy uznać, że 
datowanie tego zdjęcia jest nieprawidłowe. 
Właściwe plany hotelu "Pod Orłem", którego projekt Emil Bernhardt powierzył 
znanemu bydgoskiemu architektowi Józefowi Święcickiemu, zostały zatwierdzone przez 
miejskiego radcę budowlanego Meyera - 24 lipca 1893 r .18. Również pod plikiem obliczeń 
statycznych dla budowli, widnieje, wraz z podpisami Józefa Święcickiego i Emila Bern- .. 
h'" dta, podobna data, bo 13 lipca 1893 r. 19 . Powyższe pozwala uznać początek budowy 
h telu "Pod Orłem" na 2 połowę roku 1893 20 . 
Projekt Józefa Święcickiego przewidywał powstanie większego i nieporównanie bar- 
dziej reprezentacyjnego budynku niż stary "Gasthof zum Adler". Na działce w kształcie 
nie regularnego czworoboku; zamkniętego od zachodu ul. Gdańską, od południa ul. Parko- 
wą, od wschodu granicą parku regencyjnego, a od północy ścianą szczytową kamienicy 
nr 16 przy ul. Gdańskiej; umieścił architekt czteropiętrowy budynek na planie literf "U" 
o nieregularnych i nierównych ramionach Oedno pod kątem ostrym). 
Na przełomie 1894 i 1895 roku gotowa była część mieszkalna budynku, zaś część 
hotelowa pozostawała jeszcze w stanie surowym 21 . W przyzicmiu gmachu znajdowała się 
restauracja hotelowa o wspartym na kolumnach sklepicniu, z boazeńą i malowidłami w pod- 
łuczach; piwiarnia urządzona na wzór monachijski - z niszami do siedzenia i ściennymi ma- 
lowidłami; kwiaciarnia i sklep firmy "Singer,,22. Prace wykończeniowe we wnętrzach
>>>
48 


wykonywała firma znanego bydgoskiego przedsi
biorcy budowlan'ego Bruno Wiesego, 
którcgo syn został później zięciem Emila Bernhardta 23 . Co prawda brak na to dokładnych 
danych źródłowych, ale można uznać iż zakończenie budowy nastąpiło w 1896 r. 
W 1899 r. Emil Bernhardt postanowił przej ść na emeryturę. Niestety, żadne z jego 
dzieci nie chciało przejąć interesu. W związku z tym hotel został wydzierżawiony ber- 
lińskiemu hotelarzowi Rudolfowi Trillhose 24 . W dniu 14 listopada 1899 r. została za- 
wiązana spółka "Bromberger Hotelgeselschaft" 
 w której miał swoje udziały Rudolf TriIJ. 
hose i której rentierem został Emil Bcrnhardt 2 ;). Po śmierci tego ostatniego, w 1913 r: 26 , 
hotel najprawdopodobniej został wykupiony (dokładne danc na temat tej transakcji nie są 
znane) przez Rudolfa Trillhose, w każdym razie on, po włączeniu Bydgoszczy do Polski 
sprzedał hotel polskiej spółce ,.Majewicz i Ska". 
W okresie dwudziestolecia międzywojennego w budynku hotelu przeprowadzono mo- 
dernizację. Odnowiono i zmieniono wystrój pokoi gościnnych, przebudowano salę restau- 
racyjną, dodając antresolę, nową boazerię i zmieniając wyposażenie. Wymieniono również 
stare instalacje i windę. Przeróbki te dokonane zostały w 1926 r. i autorem ich był bydgo- 
ski architekt Teofil Biernacki 27 . W 1936 r. przebudowano witryny dla sklepu firmy "E. We- 
del" . 
Podczas okupacji hitlerowskiej hotel zosta ł przemianowany na "Danzinger Hor' 
i jego dyrektorem (prawdopodobnie na zasadzie zarządu komisarycznego) stał się Erich 
Blumm 2B . Również w latach 1939-1945 dokonano przebudowy południowo-zachodniego 
narożnika budynku - pomniejszono salę restauracyjną o około 70 m 2 i utworzono w przy- 
ziemiu podcień - pasaż 29 . Decyzja o tej przebudowie motywowana była koniecznością 
poszerzenia ulicy Gdańskiej (wówczas Adolf Hitlerstrasse). Podobne przebudowy zostały 
w tym czasie dokonane w budynkach na skrzyżowaniu ulic Gdańskiej i Focha. 
Po wkroczeniu do Bydgoszczy wojsk radzieckich, 17 lutego 1945 r., budynek został 
przekazany dawnym właścicielom, którzy rozpoczęli działalność hotelową jako spółka 
jawna pod kierownictwem Stanisława Upowicza. W październiku 1945 r., uchwałą Pomor- 
skiej Rady Narodowej z dnia 4 września 1945 r. upaństwowiono gmach hotelu i przekazano 
go w użytkowanie Towarzystwu Uniwersytetów Robotniczych 3D . Po 1945 r. dokonano 
w budynku jeszcze kilka przeróbek, rozbierając między innymi balustradę wieńczącą dach. 
W 1950 r. właścicielem hotelu "Pod Orłem" zostało Przedsiębiorstwo Państwowe "Or- 
bis,,31. 
Budynek hotelu "Pod Orłem" powstał jako bardzo interesujące, zarówno pod wzglę- 
dem funkcji, jak i formy, dzieło architektoniczne. Budowla łączyła w sobie funkcje miesz- 
kalne - 3 sześciopokojowe mieszkania o bardzo wysokim standardzie, hotelowe - pokoje 
gościnne i handlowo-usługowe - restauracja i sklepy. Dobrą komunikację między poszcze- 
gólnymi częściami hotelu zapewniały 4 klatki schodowe oraz korytarze. Główna klatka 
schodowa wraz z częścią recepcyjną i hallem na parterze, zaprojektowana została jako cie- 
kawe założenie łączące w sobie funkcjonalność z reprezentacyjnością. Wielkie kryształowe 
lustra, złocone ornamenty, bogato dekorowana, wykuta z metalu i pozłocona balustrada, 
witrażowe okna, miały na wchodzącym wywrzeć wrażenie przepychu i luksusu, dać przed- 
smak komfortu i wygody czekającego w dalszej części budynku. 
Oczywiście w założeniach ty-im hotelowego najważniejszym elementem o walorach 
reprezentacyjnych musiała być fasada. Takie rozwiązanie dodawało splendoru właścicie- 
lowi hotelu, ale i również było naj prostszą formą reklamy. W czternastoosiowej fasadzie
>>>
'" , "". . :., 
.:;:::-- 'o:: ::;.:: : . : . _. . ::: . -: . 
: . :; )
' . ' . .. . ; _ : . '
: . : _ I _ :: . - . :. _ r:
 . :. . :
: _ 
 . ; . :
 . ' . 
 . r-". . .-:.
 . iJ' . : '-: . : _ ': . ""':
:' . : . ;: . .. . : . : 
::
#i::
;;" .
.;"  , '.-,"'::


 ' 
,
jff

,
il
\','; 1 
.:r:t)W;,

 . . .: 
k'

'- fm !
:'Zt'x..:
.;#::}


:
 :.::.::r::::: 1: :
.t
v


,-". 
-::ł';;,:;:
 '. 
. .:::.:;.:o-,
.z
: . ::
:.., ::;.:. 

' rn 
:'
..-.{


'* .... '.:.. :::::t
:: .':' ...... .

::=*:.. 
......::'...
... . :-". :.':.

' .:.!. J ł 
. ::
. . 
'
""" I '

' ..:..: .:...... :". :,:::\r

:
 
.,.......
.
.A\V,..c...... ....
'...,1. zei 
.-:'!'" ...:.
:ftt ..,.:oc ;,.(0. ..:c. ". :'. ..c...'.. 
!.1;


5t.

Ąt;
:"

1
f4 
l:;t 
j





i
'
 '
"". {:...
.:::?:: 
- ;;;.o:/;:':
::.
:;!f

::

t.ą" I . i ':':
'i:,;t-r¥::
 .
i''.'"''':''' :',- .:. 
.': 
::
:
':;"
A

.:;1!
.


.. 
:
J I 
:'
 J-ł?:
;. ...:.,....
" ». ""
'C' .,' o-o ..... 
y
.
».Pv.«
x;.,
... 
.;;.
...Ą.
......J
. :-;. ..
.. ...... "'. 
h1b



f;
;:.::.::,N, .,...
:
 j. .':;:I
:
:

i
lt'
.

.t:. ;h
L .....
.:.: ;,):,.:o:
 . 
.'O"'c", . ...;.;:.:0.... -- . . , ' 
.... ł' -'. . " . .. . .' '
., ł 
- ::::1'" ,"[.: ,
. -
, ''''
"y .\ .
. -..::-. . 
 . ....:;,.. . 't." ., . 
Nf,i-ł ł :i
 i:
; l. r lf 1'. 
., 
ł , .. Ił, .. 
ikJ : .
 : . . '- . ::l _ ... 
:.;:);
#. 

1k:?!';i, 


; , :,c
,..,J '4
 " 


Fasada Hotelu ..Pod Orłem" 


....
- 


I"
":. 'N.':::',: 
:::;.:;:
:-:: 

- 
I
: [ "łłc\" . 
 i
¥i.4
tlll 
I ";,:,:(? 
..)!f;lt.;';\f
1 "
 
.. H.:-:"":":: . .:.-;.. :.::"..:"::-. ''''w

=:
:;..'; 
:w.' ":::,:,,:! .,. ::

 ':'ł !ii'" :;:;ł;';'
;
'
 :. '.:'., ;.:
.:. 
I ;:
y 
'.' '
wr£', 
i
 
J;;,,:,
t łk.;';t!

;. ,:l
 
fI ':X::..'r;': 
-:0.:"°°:,:,- '.:::" 
..... 
, ,;0:--: 
':; 
.:.::

is%:
: 


.: .:




:


t
l;}

:

 


':'.l:
 
 ".c
:',,:: 


;;,.
'
.. 


'. 
: . 


ł:' 
:".. . 
f",4 


:,+.:::'
;}.. *"' . 
 _ I 
.'."': 


J' ..:............. 


-.....
 
. ..
, 
.
. ......... 


...... .... 0.. . "'. 0"0':- 
r';"!:::, ::i,".:.:::::.'.
'....
::;' ..
 ..' 


:...:y
y;
-;".:.
:;.;.:.:: 


Portal gł6wny budynku 


J 


,. 
... o: 
;'.; t' 
'
. . 



 i$iłh

'\.'. : '
;:
;::

':
'
ł: :::::.:::: 
ł-IIP: I 
'::':"'i
:':;
.:
;
}
:t
;

ii.
t o:::: 
.1j=ł I ::
W
'.
 !
:. :::i
:;.:
:::;"" ":':

:'
'*.'Wj

: .:.:.:. 

)?ł
: .:
:
':::::.;:..::./ ...:::":. o", o'": '::
:. ..:łj':.;...
. 
-;,:.
;,

s" 
.'-: 
r ' V ':' 1 i;:"':: . 
;:=-ł- ::..::;:

,.:'.:':: :
f




:..;,:;--::.
 . ';.:,..,t':(:.J;'

 . 
/
. 
.: ...,;........... _; 0.0 . . -s;.".
 

»'::.::' o":::;'" /
':
'
...;,:.

.........' jj::'" 
:łi:

.
.. .0. 0 



r '
'.
;;YL:.,.' ....; 
:;.. .::
 ?
:

;
:
:=-'Z
.f$
:11

:

'(' - ': 

. ... 

., . . .....,. .. .".. \d!tc ''')o:;c 

 
. 
-Ś
 ; .:
/'::.::. ::::.::

.:.
::

:::;
 /t:::.;;.

: :;:









::(.'
. 
.-- . .'t1
H."" ." . -. ..
. 
"\.
..
, 
\ ..:
: '/i::.::;::if. :,:'
:. ::,:::::'.;: .': i



3
:::ri

 
?i::


, 
. '..,:,:.. 
:;. :A
# .'. .::: . 
 :i/ :.:{......:
¥
;
:

i:
;

:

 :;. 
;. '.':':':':" .....};/$', .:.;.t:t

 ;:' WM :' :.....
...:ł.
 l d,. 
'". .:.:.:-:.:.. . ....:.:.
.... .:.



-?: -:...:: . 
.u.ł'it.:"
.,. ;;. ł:". 
,. .' ....:...:. .... ...... ..;. ...,.-::..::-/..
'. 
" .:.

»"
:(ł......(. ..
". l 

,'
'
" . :
., "
'.:. :


::
: ::..
mł



i:;.:
':':' .): "

7
.;t

 


.:-
:

. 

.. ....o" ''';:::''T - . .
' '.ł
' ;;
". , 

. .' .Jrr.r:.:.:
I

:::::;:'}rf
f
fi::;::::
r
(1

'7;;:}

i.
::

'. 
. . --.." ...:9:. ... ..,.,;.:.....' ... .,
 ... 

 1" . 
.:
::.t{
.
.. .;i'

;;t
;;

:,' 
.Ji
:
;$ .' :

«::. '
.")':' . ' x: .:.",:.::.-;;:{-;" 

;., . " 
 :". %: : .' ,., '::
:;.:j f\..';
;t ::;r. ." ..... 
'.-'.' ';::---:':..., :,::' ....;. 
 :.:.::. . ...:,:".:.. .. .: . ::; 

l:;: .:.
.... & . . .. . . ..
. 
.. .:.:.
..... '.

:: 
.. . 



..,..... 


. 'r


 
..
:.:.... :'..: '1f4fl
' 

 -,..:. . ::..::'::/': 
 ".-" : 7' ;,::,:,:"':":
}
lF
' 
',
:t:
, . - ).: .. _ :. "'::.. '..:' ....: . ,-ł 
......... 0'0'" -io.r... ...:-(..
 . \/" ....

 .,:...: .



-:..::,. 
: . :..:t . :
 _ 


 . ; . :: . : . 
:
 . ' . . . 
 _ _ . 0 . ,:: _ .': - ;..:: .... . ',,,,'0/' ".-: 
:, .. ...;;.:: 
".
.:. 


....:....:...;.;:: 


'. 


..... 
....I'...
 ." 


..x... 


Pilastry hermowe na Pd.-Zach. 
narożni ku (rekonstrukcja)
>>>
.
:;l
[


:.:. ...,.N;..:.:....'..: .. 
;

,",";

T/t¥ 
.
.. ,.

* w;.: . 
::r...\
::' ..;,,:..':
:', )*...\:: 


...-:.... 


.,...... 


.:).:.,:.::.::::. ....:;.:.:::::.:::
:::::::::::. 


.....................'" 
........ 


. 

''''.' , 
:

: 

:::.....;.:.:. ...... . " . .. :. 

'l 
.
 :
::7:::

f'....
, II 
. / ..... :
" '..):;
: . 
t.... 
.",:' 
.,::..,' .:. ...



:

;:


1 : o '

:
 'r; . 

ą.;:
 
 . :
 . :: . :: . .. . 
:


 . 

 . 
 . ' 
:=: 
:-:: :
 ;.:::. . .
. ..(. A_::._:..,. "'.:.:60 
. .... - .............. ...... 
,. . ....,....,,,....... ..:-. ;'$(;,. ......... . .......0: 
...
..:.:. 


- . . 
.:


k'!łl
!!!!'
JII.:1jl': : 


Zwieńczenie portalu i fragment wmrki na osi głównej budynku 



::';t


iłi
;:'.
, '3;'
 
.'.. ; '. ..' .... '
'o"'J.
' ..... ...... ...........'.. 
::':' : ::::::' : .:::::: : :::':. : ::: ' .... 
 , ....;...........).. 
J' . .....,... 
jo'
...,.
:.. 
}
 . t)' - 
hJ


."" '.
r',
;;':.d::fi::;#'f
ii.. 
.... 
.......,. ... ....;.:
 I '. "
 ,," ..,.. w...,..';;f;,
.... 
::::" 'ił: ::: ::::...:
: :
 :::
:::
:: :$:
 =.:.:.' ;,;.-: ;.. : .,:::;::
.::
 "d: 

*v*..
., 
""'Ił .......... .. . 
 ..p.........x ".',' o,' .. ............. . 
..Ai.
):;.:.\!:!i!

 
::. '.' ):.. :{


. '::::; 
.
;J

.
.:.:2
((I
f

. 
.' ..,............... ';'''' ! 
 

 . l N,.. .
::c:....
.:t%.
 , ....:o 
.
. ',":-. :- ."- . ....
..... . P:
ł.
( 
 .;...
.....«"

t".
.. 
. 
::....-d
:::.::m.. ::::': 
 :1"
;.rA.
\" .t . .
.::..A-:$:
:*:
;::
':+=;
.- . ;:.
 
(:;

. .',. "fflł" 
 ",.ł
]g.
 li" At¥
...w......:c..'m:. .
 :..... 
".4:
rtl T P.
.
.
.;

'
;łi
 
-- ",.:.:.:.:.:' :.:...., t:-:o:
&
.;..x»W. jf,o.. '%t-;-%,..:, ::ł"

:
..$:fI' . 


t::.:.:;:f.)
!!r
:
/
;f.:
"-: 
?;:;

 \

tl
'
":' 
. '
;;
;!:*{; r 

!
r:' 
 
...........,.......... ;.:'.-.' ...
, .. ;':" o. U" '. .... .d,(.., 
 .,....... 
:
:
J?:
:%i!r ..:.::l.: 
 :.
f

:



:::=
 ".: :.:
.::::..;: I .t
t(. 
.:..\: . 
........ ..
.... '1 
....t. ... ...... .
 ...'
 ....,;.ł . 

 
 . 

: . 
: . :
 . t . :
. , :; . ;tł' _ :t
 ::':
::
 .. i- . ', , 
 , '. 
::
:::
::::
.. 
:j '.-. ..... . 
 :.:.: .;',". ..... 
'. 
.... 1( ,.. .
 . 
..:.; . . . 
.
 . 
. .
 . ..:. ..;;';
 . _ ., _ 
 . .:. .. .; . ;:
 .:.
 ,, : 
;
P. 
..,.:.:.::,.:;: "- '
', ....,.
.'r. ...
-:.:' . . 
'1' ',0;., ....:;.,
:. :'::+r-:,:t.
, (' ... .
.
 



:
;:









:*.t: " :;. 
....... .:.:.;'-0.': . 
:



. ::.
 o.' 
'
.'.'.-. 
......... 


. 


Główna klalka schodowa
>>>
51 


hotelu "Pod Orłem" przeważają elementy horyzontalne - boniowanie, fryzy, gzymsy, bal- 
kony, balustrada na dachu. Elemcnty te są zrównoważone przez jeden silny, akcent werty- 
kalny w postaci przebiegającej przez całą wysokość fasady (na osi głównego wejścia) wnęki. 
ujętej w dekoracyjne rzeźby i kolumny. Pod względem tektonicznym ele
acja rozwiązana 
jest w ten sposób, iż kolejne, coraz wyższe kondygnacje są ,.odcią żane ,,3.;.. Parter poprzez 
swoje masywne, głębokie boniowanie stanowi jakby cokół. Boniowanie I i II piętra jest 
znacznie płytsze i sprawia wrażenie większej lekkości. Natomiast III i IV kondygnacja, 
dzięki zastosowaniu akcentów wertykalnych - pilastry, biforia, wydaje się najlżejsza i wra- 
żenia tego nie zmniejsza ani gzym wieńczący, ani balustrada na dachu budynku. 
Na taką a nie inną formę budowli bydgoskiego hotelu miało wpływ wiele czynników 
takich jak panujące ówczemie mody i tendencje w architekturze, tradycje i wpływy środo- 
wisk architektonicznych innych miast oraz miejsce i poziom wykształcenia architekta. Lata 
70 XIX wieku były okresem dominacji form neorenesansowych. Wraz ze wzrostem zainte- 
resowania barokiem pojawiła się w budownictwie moda na neobarok. W związku z tym, za- 
łożeniem J. Święcickiego było zaprojektowanie budowli w stylu rzymskiego późnego ba- 
roku 33 . Wpływy architektoniczne rozprzestneniały się w tamtym okresie bardzo szybko, 
docierając nawet na tak zwaną "prowincję,,34. W.aaciej Obremski, w swoim opracowaniu 
o bydgoskim hotelu, poszukuje źródeł inspiracji dla projektu tego budynku, w środowisku 
Królestwa Polskiego, to jest w Łodzi i Warszawie, pisząc, iż swoistym paradoksem jest to, 
że architektura Bydgoszczy czy Torunia czerpała wzory nie z bliskich jej Poznania i Ber- 
lina 35. Dla poparcia swej tezy przytacza autor dwie realizacje warszawskie: Pa łac Szlenkie- 
rów na pl. Dąbrowskiego - autorstwa Witolda Lanciego oraz kamienicę J. Fuchsa na rogu 
pl. Trzech Krzyży i ul. Brackiej - Józefa Hussa 36 . Pierwszy obiekt pochodzi z 1882, zaś 
drugi z 1866 r. Następnie M. Obremski znajduje analogie obu budynków z budynkiem byd- 
goskim. Między Hotelem "Pod Orłem" a pałacem Szlenkierów zachodzą analogie w zakre- 
sie kształtowania tektoniki fasady, układu horyzontalnego złagodzonego osią główną, 
formy portalu balkonowego oraz zwieńczenia w postaci balustrady37. Kamienica J. Fuchsa 
wykazuje więcej podobieństw z realizacją Święcickiego. Są to: podobne gabaryty, głębo- 
kie boniowanie parteru, analogiczne otwory drzwiowe i witryny, podobna tektonika gma- 
chu, balkony, gzyms i balustrada attykowa, pilastry na n i nI piętrze 38 . 
Analogie te, uchwycone zresztą bardzo trafnie nie są jednakowoż jeszcze dowodami 
na to, iż architektura bydgoska czerpała wzory z terenów Królestwa Polskiego. Podobień- 
stwa te wydają się być raczej wynikiem pewnej mody panującej dość powszechnie w owym 
czasie, a także pewnym początkiem ujednolicenia form architektonicznych, tendencją zau- 
ważalną w późniejszym budownictwie, a związaną z nowoczesnym, szybkim przepływem 
informacji. Myślę, że nie należy łatwo rezygnować z poszukiwania analogii między realiza- 
cją bydgoską a architekturą Poznania czy Berlina. Tym bardziej, że z tymi dwoma miastami 
łączy ły Bydgoszcz w owym czasie więzi nie tylko geograficzne, ale przede wszystkim admi- 
nistracyjne, komunikacyjne i kulturalne. Związku z architekturą warszawską nie należy 
również upatrywać z powodu polskiej narodowości Józefa Święcickiego, bowiem nie należy 
zapominać na jakim terenie architekt ten działał, dla jakich inwestorów budował i jak $U- 
rowe przcpisy prawa budowlanego w swoich projektach musiał brać pod uwagę. 
Zarówno na terenie Berlina jak i Poznania można odnaleźć budynki które zawierają 
wiele analogii z bydgoskim hotelem. Przykładem tego może być Dom dochodowy Teatru
>>>
52 


Polskiego przy ul. Berlińskiej w Poznaniu (proj. z 1890 r.), autorstwa Zygmunta Gorgolew. 
skiego (budynek zrealizowany w 1892 r., dziś nie istnieje)39. Podobieństwa między oby- 
dwoma budynkami dotyczą tektoniki fasady - fasada "odciążania", horyzontalności ele- 
wacji złagodzonej osią główną - w realizacji poznańskiej widoczny jest podobny sposób 
kształtowania tej osi głównej (oś zaakcentowana jest też na całej wysokości fasady, co 
prawda nie jako wnęka z loggiami, jak w Bydgoszczy, lecz jako ciąg balkonów), parter jest 
głęboko boniowany, pierwsze piętro płyciej, zaś II i HI piętro rozczłonkowane pilastrami. 
Być może jest to wniosek zbyt daleko idący, ale myślę, że w poszukiwaniach doty- 
czących biografri (ciągle nie istniejącej i pełnej znaków zapytania) Józefa Święcickiego na- 
leża łoby pój ść tropem bardzo ciekawego zresztą życiorysu Zygmunta Gorgolewskiego. 
Ten Wielkopolanin, ur. w roku 1845 ukończył Akademię Budownictwa w Berlinie i przez 
7 lat pracował w cesarskim Nadwornym Urzędzie Budowlanym, wykonując kilka zrealizo- 
wanych i nagrodzonych projektów. Jego liczne prace znajdują się również w Poznaniu i na 
terenie całej Wielkopolski. Od 1893 był Gorgolewski dyrektorem Szkoły Przemysłowej 
we Lwowie i w tym mieście także widać oznaki jego działalności budowlanej40. W bio- 
grafiach Zygmunta Gorgolewskiego i Józefa Święcickiego występują podobieństwa nie tyl- 
ko dotyczące ,stylistyki budowli czy narodowości. Podobne są lata działalności (lata 80, 
90 XIX wieku i pocz. XX), lata życia - Gorgolewski - 1845-1903, Święcicki - ?-191341 
oraz zasięg terytorialny dzia łalności. 
Budynek hotelu "Pod Orłem" w Bydgoszczy jest przykładem rozsądnej inwestycji 
i świetnej realizacji architektonicznej. Ze swojego dzieła zadowolony był na pewno sam 
architekt, bo prawdopodobnie się pod nim "podpisał" - jak sugeruje Maciej Obremski 42 
umieszczając w zwieńczeniu 9 okna na III piętrze fasady "portret mężczyzny z brodą - 
zapewne swój własny. Po wielu złych latach dla hotelu, kiedy przebudowany w czasie 
II wojny światowej, miał zniekształconą fasadę i zaniedbane wnętrze, nastały dla budynku 
dobre czasy. Jest on obecnie jednym z najlepszych w Polsce przykładów rekonstrukcji 
i konserwacji obiektu zabytkowego. Wspaniała fasada gmachu jaśniejąca nowym tynkiem 
i złoceniami, prawidłowa w historycznej formie jest symbolem niewątpliwego sukcesu 
obecnych władz konserwatorskich, dyrekcji hotelu, jako inwestora, i ekipy wykonawczej. 
Podobnego losu można z powodzeniem życzyć wielu innym bydgoskim zabytkom. Miej- 
my nadzieję, że dobrych czasów dla hotelu nie odmieną problemy własnościowe, z jakimi 
boryka się obecnie dyrekcja. 


PRZYPISY 


l Maciej Obremski, Hotel pod Orłem, dokumentat;ja historyczno-konserwatorska, Pracownia do- 
kumentat;ji naukowo-historycznej, P.P. PKZ Toruń, maszynopis. , 
2 W . Kotowski, R. Kabaciński. J. Wojciak, Bydgoszcz - zarys dziejów, Bydgoszcz 1980, s. 93. 
31bidem, s. 176. 
4Jbidcm, s. 117. 
5 K1aus Schmidt, Hotel Adler. aus Geschidtte dieses Hauses, Bromberg, nr 80, IV 1986 r., s. 3.
>>>
53 


6 Akta budowlane miasta Bydgoszcz)', sygn. nr 3897, Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (pod 
planem sytuacyjnym działki z 1875 r. widnieje podpis A Bernhardt zaś pod podobnym planem z 1879 r. 
- Emil Bcrnhardt). 
7 K. Schmidt, op.cit.. S. 3. 
8Zdzisław Hojka, Bydgoszcz na starej fotogram, Bydgoszcz 1992. s. 66. 
9 Akta budowlane..., op.cil, sygn. nr 3897. 
10z. Hojka. op. cit.. s. 66. 
11 K. Schmidt. op.cit.. s. 3. 
12 Ibidem, s. 3. 
13 Ak - 
ta.... Op.CIt. 
14 M Oremski, op.cit., s. 9. 
15 W . Gordon. Dziennik Wieczorny, nr 288. s. 6-7. 
16 Ak . 
ta...,Op.Clt. 
17 MObremski, op.cit., s. 12. 
. 18Ibidem. 
19Potwierdza to Klaus Schmidt, pisząc o położeniu kamienia węgielnego pod nową budowlę 
w 1893 roku. 
20K.. Schmidt, op.cit., S. 3. 
21 Ibidem, s. 3-4. 
22Jbidem, s. 4. 
23Jbidem, s. 4. 
24Rejestr sądowy, akta nr 687. Archiwum Państwowe w Bydgoszczy. 
25 K . Schmidt, op.cit., s. 4. 
26Ibidem, s. 4. 
27 MObremski, op.cit.. s. 11. 
28Ibidem, s. 11. 
29 Barbara Szmetel-Pciluszkiewicz, Roman Osicki, 
zeczenie szacunkowe o orientacyjnej wartości 
.,Qbis" S.A Hotel pod Orłem, Bydgoszcz 1993. s. 13, maszynopis. 
3OIbidem, s. 15. 
31 Ibidem, s. 15. 
32 M Obremski, op. cit., s. 29. 
33lbidem, s. 29. 
34 Ibidem, s. 32. 
35 Ibidem. s. 33. 
360pisane w: Tadeusz S. Jaroszewski. Rezydenqe wielkiej burżuazji warszawskiej. W: Sztuka XIX 
wieku. materiały Sesji SHS. Poznań 1977. s. 176 i 191, il. S i 20.
>>>
54 


37 M. Obrcmski, op.cit., s. 30. 
38Ibidem, s. 30- 31. 
39 Jan Skuratowicz, Architektura Poznania 1890-1918, Poznań 1991, s. 73, il. 37. 
40Stanisław Łoza, Słownik architektów i buwodniczych Polaków i w Polsce pracujących. War- 
szawa 1917, s. 64-65. 
41Ibidem, wydanie z roku 
42 M . Obremski,op.cit., s. 34 oraz Byd
ski Informator Kulturalny, lipiec 1993, s. 


.. 


'-
>>>
EMANUEL OKol: 


z mSTORII MOSTU 
KOLEJOWO-DROGOWEGO 
PRZEZ WISŁĘ W FORDONIE 


Na marginesie 100 rocznicy powstania 


Most w Fordonie obchodzi właśnie 100 rocznicę swego istnienia. Warto zatem przyj- 
rzeć się bliżej jego interesującej historii. 
Fordon (od l stycznia 1973 r. dzielnica Bydgoszczy) otrzymał połączenie kolejowe 
z Bydgoszczą w dniu 1 listopada 188S r. (budowa na podstawie ustawy z dnia 21 maja 
1883 r.). Następnie linia kolejowa została przedłużona do Chełmży (ustawa z dn. 20 czer- 
wca 1891 r.) i oddana do użytku 1 listopada 1893 r. l . Na niej to właśnie wypad ła budowa 
mostu przez Wisłę koło Fordonu. Już w 1886 r. Magistrat bydgoski postulował Dyrekcji 
Kolei przedłużenie linii kolejowej z Fordonu na Ziemię Chełmińską2. 
Jednakże prace nad budową nowej linii kolejowej musiały zostać opóźnione z powo- 
du konieczności budowy sta łej przeprawy mostowej przez Wisłę właśnie w Fordonie. 
Przygotowania do niej trwały kilka lat, a w kwietniu 1891 r. przystąpiono do przewidzia- 
nych na 3 lata prac budowlanych w miejscu przyszłej przeprawy mostowej3. Początkowo 
projektowano wykonać most składający się 13 przęseł każde o długości IDO m. Jednak 
ograniczenia finansowe i materiałowe skłoniły niemieckie władze kolejowe do zrezygno- 
wania z tej koncepcji 4 . 
Ograniczono się do budowy S przęseł o długości IDO m ponad korytem Wisły, zaś 
nad terenem zalewowym od strony Ostromecka postanowiono wybudować 13 nieco mniej- 
szych przęseł o rozpiętości 62 m. 
Wykonanie stalowej konstrukcji przęseł zlecono Gutehoffnungshiitte w Oberhausen 
(S przęseł rzecznych), oraz firmie Harkot z Duisburga (13 przęseł zalewowych). W 1892 r. 
planowano wykonanie 2 przęseł rzecznych i 6 lądowych, zaś pozostałą część do paździer- 
nika 1893 r. Konstrukcje przęseł miały być zaopatrzone w dwa stalowe wózki do kontro- 
li i konserwacji dźwigarów. Sądzono, że całkowity koszt wykonania stalowej konstrukcji 
przęseł, łącznie z transportem na plac budowy wyniesie ok. 4 mln. marekS . 
Prace mimo pewnych trudności wynikających m.in. z okresowych wylewów Wisły 
posuwały się do przodu tak, że w początkach czerwca 1893 r. wybudowane były wszy- 
stkie fIlary, oba przyczółki i zamontowana część konstrukcji przęseł, brakowało jeszcze 
tylko do zamontowania drugiego i trzeciego przęsła rzecznego oraz 4 przęseł zalewowych 6 . 
Jednakże roboty z tym związane zostały prędko ukończone i w dniu 1 listopada 1893 r. 
oddano do użytku część kolejową mostu umożliwiając tym samym połączenie kolejowe 
Bydgoszczy przez Fordon do Unisławia i Che łmży. Czę ść drogowa mostu zosta ła udostęp- 
niona do ruchu nieco później, bo IS listopada 7 (il. 1 i 2). 
Wzniesiony obiekt był mostem kolejowo-drogowym. Składał się z 18 przęseł sta- 
lowych o konstrukcji kratownicowej z jezdnią dołem. Posiadał S przęseł rzecznych o
>>>

>>>
S7 


I
S
 ,
li .ffB

14: 
 j

,

;: 

 :i'{;T-j 
..
 1 ..,1!a.. .,.........:.'" ;.;1S."')ł --"-......'¥." ., '" ,., , . t... ...-...,..........-., ,,' « ". 
.



!. :
. 4.!
 ::: ':" Y':W.

?' } .' 
q:

;:
iiD
::
:.;
f..:/
.:::j.::...
::..... / !/ .:. ......:.:;.:.::::::
..:;;f:;.

 :'
.:_
 :
' .:; 
oli,. ,. !-" ,I' 
..,_y'-..-.
.,..,., .. ..-..' ........ I 
 _ .
. . 

-:,'
.
 
 
.
...:-.
...

.- ..
,. .
f1# It..,; . "'''
 ....,
. , \0"1')0': .., ':(
 
 ,.(.
. -:{};::"t:=
;'."''''''' .........,.......( .... . ':C
"':-:': o' ....... 
ł;
;J;,
a;it
fx


;
&
i
;i9?f:';

;jq.
f.'
'
."::1
;.;:._" - -;:
::
;--:;
:1:: ,y j 
, . ...,... .-:ij-'-,X,,4f.'ff..
 
 -.....,
. * ";." 
ł'....t'l-
".':'t.
. '"ł"
 .... .., ,? .:'.. ..' .- h. .... "'.'.:':". '. 

...
...,....
J .."...,. .,.....'\;f.....".p-;.....''':..:..l:,..'',.. :.!-"'ł"
.\!....,
. '" 
 ....... :"', .: 
. .... .-.:.:.:.:.:.:.:.:::.:-:-:. ... -:-:.: 


rozpiętości teoretycznej 98,S m (od osi mara do osi fIlara 100 m) z górnym pasem parabo- 
li znym i wysokości po środki IS,2 m oraz 13 przęseł ponad terenem zalewowym od stro. 
ny Ostromecka z kratownicami o pasach równoległych o długości 60,S m (od osi fIlara do 
osi fIlara 62 m). Całkowita długość przęseł wyniosła 1306 m. Rozstaw dźwigarów 11 ,S m. 
Most miał szerokość 10,8 m, z tego 4,IS m przeznaczono na torowisko z 1 torową linią 
kolejową (tor normalny o szerokości 143S mm), a 6,S m na część drogową Gezdnia właś- 
ciwa o szerokości S m i pobocza). Oba rodzaje komunikacji oddzielono 2,S m wysokości 
żelaznym ogrodzeniem (szerokości IS cm). Po obu stronach dźwigarów na wysuniętych 
na zewnątrz wspornikach założono I,S m szerokości chodniki dla ruchu pieszego 8 . Chod- 
niki z zewnątrz otrzymały stalowe barierki, dodatkowo analogIczne zabezpieczenie umie- 
szczono od strony jezdni. Zarówno jezdnia wraz z poboczami jak i ciągi piesze miały na- 
wierzchnię drewnianą. Jako sztuczne oświetlenie wykonano lampy naftowe rozmieszczo- 
ne na początku mostu oraz wzdłużtstalowego ogrodzenia oddzielającego torowisko od 
jezdni. 
Betonowe fundamenty fIlarów rzecznych wykonano na konstrukcji palowej, Zaś fi. 
lal)' lądowe posadowiono na 2 studniach fundamentowych o średnicy 9 m i głębokości
>>>
58 


od 8-10 m. Trzony podpór wzniesiono z ccgły oraz oblicowano bazaltem (filary przęseł 
rzecznych o grubości 5,5 m w całości. zalewowych (grubości 4,0 m tylko od czoła). Za. 
równo na kratownicy przęseł rzccznych jak i lądowych zainstalowano stalowc wózki kon. 
trolno-konserwacyjne w formie suwnic 9 . W przypadku przęseł zalewowych podwieszone 
one zostały u dołu dolnych dźwigarów. oraz na zewnątrz górnej kratownicy. Prz
sła rze- 
czne otrzymały dołem analogiczne rozwiązanic, górą zaś nicco odmicnne. Mianowicie 
umieszczono je nie na zewnątrz a wewnątrz kratownicy na dodatkowym parabolicznym tęż. 
niku wiatrowym między dźwigarami górnymi a dolnymi, służącymi jednocześnie za pro- 
wadnicę wózków. 


Zakończenie każdego przęsła posiadało niewielkie skromnie opracowane sterczyny. 
Przy przyczółkach mostowych kratownica przęseł otrzymała nie tylko analogiczne ster- 
czyny, lecz również ozdobne opracowanie samej kratownicy wykonane wg projektu prof. 
Jacobsthala z Charlottenburga l O (il. 4, 5). 
Sama konstrukcja stalowa została wykonana w całości z nowego wówczas materiału 
tj. stali zlewnej. Przęsła rzeczne sporządzono ze stali martenowskiej (4.500 t), lądowe zaś
>>>

>>>
60 


ze stali tomasowskiej (5.980 t.). Kratownica pojedynczego przęsła r
ecznefo ważyła 900 t, 
a lądowego 460 t. Ogólny ciężar stalowych przęseł wyniósł ok. 10.500 ton 1. 
-Projektantem mostu był rządowy radca budowlany zatrudniony w tym czasie w Dy. 
rekcji Kolei w Bydgoszczy profesor Georg Christoph Mehrtens l2 , zaś naczelnym budowni- 
czym obiektu tajny radca Suche. Na miejscu pracami kierował rządowy inspektor budowni- 
ctwa kolejowego Mattes oraz trzej budo
niczowie odpowiedzialni za poszczególne odcinki 
robót: Ortmans (odcinek rzeczny), Anthes (odcinek lądowy) i Lemcke (stalowa konstrukcja 
przęse ł )13 . 
Poniżej i powyżej mostu na wysokości 2 przęsła rzecznego zainstalowano stalowe pa- 
rowe żurawie służące do opuszczania i podnoszenia masztów przepływających po Wiśle 
statków 14 . Na zakończeniu przyczółków mostowych zostały wybJJdowane wojskowe 
wartownie w formie wież i bramy zamykające wjazd. Most ten bowiem jak wszystkie mos
 
wiślane oprócz znaczenia komunikacyjnego posiadał również znaczenie strategiczne 1 . 
Murowane pary wartowni w formie założonych na rzucie zbliżonym do kwadratu niskich 
przysadzistych wież zabezpieczały z obu stron wjazd na most. Były to wzniesione z cegły 
na niewielkim boniowanym cokole (zapewne licówka kamienna) budowle 2 kondygnacyj- 
ne zwieńczone lekko nadwieszonym krenelażem z boniowanymi kamiennymi narożami. 
Wartownie od stJOny Fordonu posiadały dołem zarówno od strony wjazdu jak i miasta 
rząd 3 strzelnic karabinowych, dodatkowo zaś na osi elewacji od strony Fordonu zamykaną 
stalową okiennicą strzelnicę karabin
 maszynowego. Z pozostałych stron, tj. od strony 
neki i elewacji bocznej znajdowa ły się prostokątne zamknięte łukiem odcinkowym otwo- 
ry okienne. Na osi chodników umieszczono przylegające do wartowni niskie murowane 
zwieńczone analogicznym krenelażem bramki portalowe, których prostokątny zamknięty 
łukiem ostrym otwór wejściowy zamykały stalowe bramy. Sam wjazd na most był zabez- 
pieczony tak jak przejścia dla pieszych stalowymi bramami, osobną dla części drogowej 
mostu i osobną dla torowiska (ił. 4 i 6). Analogicznie. zostały wykonane umocnienia od 
strony Ostromecka z tym tylko, że ponieważ były one bardziej narażone na niespodziewany 
atak ze strony potencjalnego nieprzyjaciela (wojsk rosyjskich) wieże bramne zostały zaopa- 
trzone w 3 rzędy strzelnic karabinowych (po 4 strzelnice w rzędzie) rozmieszczone zarówno 
na elewacji frontowej jak i bocznych. Dodatkowo zaś analogicznie jak w wartowniach na 
lewym brzegu rzeki na osi elewacji frontowej między środkowym i górnym rzędem otwo- 
rów strzelniczych umieszczono strzelnicę karabinu maszynowego. Na dachu wartowni 
wzniesiono stalowe maszty, zapewne sygnalizacyjne. Jakkolwiek obecnie nie zachowały 
się wieże bramne to jak podaje J. Szaniawski miały one rozmiary 6 m x 10 m, grubość 
ścian wahała się od 2 do 4 m w przyziemiu 16 (ił. 6-8). 
, Jako dodatkowe zabezpieczenie przeprawy mostowej w latach 1898-1899 na pra- 
wym brzegu Wisły wzniesiono ziemną baterię z obetonowanymi stanowiskami dla 4 dział 
9 cm. Armaty wraz z amunicją były w czasie pokoju składowane w twierdzy toruńskiej17. 
W 1905 r. przekształcono istniejącą baterię ziemną w szaniec piechoty z dwoma betono- 
wymi stanowiskami dla przewoźnych wież dział 5 cm (5 cm P.Ł.), otoczonr 3 m wysoko- 
ści żelazną kratą forteczną i trójkątną fosą z zasiekami z drutu kolczastego 8 (il. 9). Były 
to zapewne identyczne wieże jak zastosowane w twierdzy grudziądzkiej w końcu XIX w. 
Grubość pancerza wieżyczki wykonane ze stali niklowej wynosiła 40 mm. Szybkostrzel- 
noŚĆ działa kalibru 53 mm sięgała 25 strzałów na minutę, a zasięg ognia granatem 3.000 m. 
Obsługę jego stanowiło dwóch kanonierów, koszt pojedynczej wieżyczki wynosił 11.000 
marek. W latach 1889-1890 wyprodukowano łącznie 200 takich wież 19 . W tym samym
>>>
::':... ..... 
.:.::: 
..: ... 
.......
>>>

>>>
63 


....,.. . ....... .....ł.I.,...
.(. ti...
$ " '. 'M 1... ..' . ,...t... . . J.fMt
i"
". '.)'1"-'" ....K'...O 
::::'
;\;i;
:i:(;;::::' L.:: ::'
::.:\[
1i.

:b

iil
j[:
!

:::..'J:- }::..
.
 rr
:::. \\,
.:t
, =::::. ";:

1
 ::::. ':-:.f :L
:::
-Ę:f'
;

::
i&':it:)
:? 
(:::::i..::.: :;:
::;;
::.';:::'{

 
...
.,.... '... .' .......j;.......ł
......... - ¥ '" 
.,. J..... .', . :l.ł._:s
.
. .,
 . ..' .,
.d"#m! 
:::#.j:;:


{r';

)@
?
;):':

ff:
iJ:

*[t'

wI; :..; '::.::: \.:;:. 
_ :\\ 
:.::':tk :::.:}:, ::
 :.

.:
.};;:.::
:_
:...;:....:._. .:...._
:::...... «
':.: ,..j:::'i'#.:
' ?::./:r'::-'f
 

. .fik. .... .).., '" ..'..
... :.1$" x ..... ""N,Ą ., ...... . "'"X'" ..,........ ..-e-W:::¥
 
:


;:,;':i;


[
ł
"
j -'r-
,t:

;..
:,

t;
_ 
!I% ...,..,",
,-);"",,,,, -
 '*... . '.- . ."g"",
. ' .. ...._ 
.................

HIf:
r: , ."»...
.._.....
..... 
.......*.. "
 . ...... ,.,........
..
.s.*:r
::;x..
....$ł
JdB 
M;;£Ji!

;'. :';ft. '.:_:::.i :.il
nL::: ::i::i;
:EP':f:.':.:x.::::::::::
::::::r
:/..::..:
t.:t
::'::l 
;
 :;
:
.tii
 


czasie wartownie od strony Ostromecka ot
zymały 2 km 20 . Zapewne również zostały one 
zamontowane w wartowniach od strony Fordonu. Zlikwidowaną baterię artyleryjską prze- 
niesiono na lewy brzeg Wisły i zlokalizowano na otaczających Fordon wzniesieniach. Skła- 
dała się ona z 6 dział 12 cm składowanych już nie w Toruniu, lecz w pobliżu stanowisk 
baterii 21 . Cały zes
ół umocnień mostu fordońskiego podlegał administracji wojskowej 
Fortyfikacji Toruń 2 . 
Niestety ten ciekawy rozdział historii mostu fordońskiego obecnie jest w terenie pra- 
wie nie czytelny i ogólnie mało znany. Umocnienia ford oń ski e nie odegrały żadnej bezpo- 
średniej roli podczas działań zbrojnych tak I jak i II wojny światowej. 
Ogółem na budowę mostu zużyto m.in. 9.000 m 3 betonu, 40.000 m3 tłucznia ka- 
miennego, wymurowano 27.000 m 3 muru. Ogólny koszt budowy wyniósł 8,4 mln. marek, 
z czego 2 mln. wydano na fundamenty, 1 mln. na prace murarskie (filary, przyczółki} 
4,25 mln. na konstrukcję stalową przęseł i 1,15 mln. marek na urządzenia dodatkowe 2 .
>>>

>>>
65 


Jak więc widać była to wielka inwestycja, tak pod względem finansowym, jak i 
ogromu prac. Długość całego założenia wraz z umieszczonymi przy przyczółkach wieża- 
mi bramnymi (wartowniami) wynosiła ok. 1325 m 24 (H. 10). Obiekt ten był więc jednym 
z najdłuższych w owym czasie mostów w Europie i najdłuższym na terenie ówczesnych 
Niemiec. Również ze względu na rodzaj użytego materiału - stal zlewną - był to pierw- 
szy w świecie duży most wybudowany w całości z tego nowego wtedy materiału (por. 
przypis 12). 
Po przyłączeniu w końcu stycznia 1920 r. Fordonu do Państwa Polskiego częścio- 
wy zarząd nad mostem z rąk kolei niemieckiej przeję ła Dyrekcja Okręgowa Kolei Państwo- 
wych (D.O.K.P.), najpierw z siedzibą w Gdańsku. a od 1933 r. w Toruniu. 
W dniu 7 lutego 1924 r. Wojewoda Poznański zwrócił się z propozycją przejęcia 
administracji nad czę ścią drogową mostu w Fordonie - zarówno ze względu na jego poło- 
żenie, jak i znacznie bliższą odległość w przypadku konieczności dojazdu - przez Woje- 
w.ództwo Pomorskie z siedzibą w Toruniu 25 . Propozycja ta została przyjęta 18 lutego 
1924 r. 26. W myśl umowy zawartej jeszcze w dniu 30 sierpnia 1893 r. między Niemiecką 
Dyrekcją Kolei Państwowych, a Regencją Bydgoską ta ostatnia zobowiązana była do po- 
krywania 20 % kosztów utrzymania części drogowej mostu. Nieco później, bo 17 listopa- 
da 1893 r. podobną umowę podpisano z Regencją Kwidzyńską, parafowaną również przez 
Regencję Bydgoską. Regencja Kwidzyńska, na terenie której znajdowała się większa część 
mostu zobowiązana została do pokrywania 80 % kosztów jej eksploatacji, pozostałe 20 % 
miała ponosić wspomniana już Regencja Bydgoska. Również w okresie międzywojennym 
powyższe ustalenia były przestrzegane. Województwo Poznańskie pomimo przekazania 
całości administracji nad częścią drogową mostu Województwu Pomorskiemu, jako spadko- 
bierca zobowiązań m.in. Regencji Bydgoskiej, a jak wiadomo Fordon do 31 marca 1938 r. 
wchodził w skład Województwa Poznańskiego i dopiero od 1 kwietnia 1938 r., aż do wy- 
buchu II wojny światowej znalazł się w obrębie Województwa Pomorskiego - zobowiązane 
było do pokrywania 20 % kosztów jej utrzymania. Pozostałe wydatki przypadały już na 
Województwo Pomorskie 27 . 
W okresie międzywojennym prace przy moście ograniczały się głównie do konserwa- 
cyjnych robót malarskich oraz wymiany drewnianej, zużytej nawierzchni jezdni i chodni- 
ków. Większe prace z tym zwi
zane miały miejsce po pożarze jaki w dniu 2 maja 1928 r. 
strawił ok. 70 m 2 nawierzchni 8. Do naprawy szkód, wymiany i uzupełnienia spalonych 
dylin użyto m.in. materiałów z rozebranego w latach 1928-1929 mostu kolejowo-drogo- 
wego przez Wisłę w Opaleniu koło Kwidzynia 29 . Most ten zbudowany w latach 1907- 
-190930, został rozebrany przez władze polskie i po niezbędnej przebudowie ponownie 
zmontowany tym razem w Toruniu w latach 1930-1932 31 , gdzie po dzień dzisiejszy słu- 
ży jako most drogowy, łączący lewobrzeżne dzielnice miasta z częścią prawobrzeżną. 
Jedyną istotną zmianą w wyglądzie zewnętrznym mostu było zamocowanie na gór- 
nej części stalowych przęseł metalowej konstrukcji dla przechodzącej przez Wisłę linii 
przesyłowej wysokiego napięcia. Stalowe kratownice masztów w formie odwróconej litery 
"U" zostały zainstalowane na osi każdego z pięciu przęseł rzecznych oraz przy końcu co 
drugiego przęsła lądowego. Na tej konstrukcji umocowano po 3 duże izolatory elektrycz- 
ne służące do podtrzymywania napowietrznej linii wysokiego napięcia. Dokumentację 
techniczną dla masztów wybudowanych na przęsłach równoległych wykonała w 1927 r. 
Pomorska Elektrownia Krajowa "Gródek" z Torunia 32 . Całość została zamontowana do 
końca 1928 r. 33 .
>>>
. ĄI' ",)" 


'" 


ROk 1893 


Rok 191.1 



 . " 
 
7'
 =-- - 
''''-r-
''-'-''

---''''''''-'"'' 

""'''''''''''.IID'r''''''A w
''''''. 
Rok 1956
>>>
c: 
I 
Dl. 
! . 
i 
 
:. . 

": ., i; 
- 
/C 

 : t 
, 
 
1
 . :
. 
C':," 
 -
-- 
) ..... 
.
 . I
 
:::;. : 
.:.; t 
\r-" 
. " 
. .
.L :. 
.3 ;
-; 
:
 r': 
..' 
-.- '. 
Ir: 
 

 
'f . 
.- 
(:: Ił 

i :! .1 

:: 
0, 
.. 


 r 
gl:L 
xl.. 
t:: I" 


 I:i 

: :.t 
"V :- 
. .. 
, , 
. 
. 
. 
. ;. 
I. " 
:I 
j 
i. 
i 
I 
. J. 

 
. 1 
. : , J: 
:. ; . 
. r 
: 
. 
. 
q 
i t 
. 
. 
.. 
. 
. 
: . i' 
: 
. 
I , 
c 
I . r 
. 

 : 
. 
. 
! 
 
'" 
.," -=' i: 
::1:- :;;J. 

,
>>>
68 


. d . Y za J .edvne sztuczne oświetienie obiektu służyły 
Przez cały okres mIę. zywojenn , . ,34 Do iero w końcu lat 30 plano- 
lampy naftowe pochodzące Jeszcze z czasow budoW) . P 
wano wy konać oświetlenie elektryczne 35 . . W . k 
h II . światowe 1 ZWląZ u z na- 
W takim stanie dotrwała budowla do wybuc u wOjny 
. 
. k N . . do P ołowy sierpnia 1939 r.. ZOSt3 ły 
piętą sytuacją polityczną mIędzy Pol s ą a lemcaml. . . -, , 
zaminowane przez oddziały polskie wszystkie mosty Wlśl
ne na terenIe Po
orza. Wsr
d 
prLygotowanych do zniszczenia mostów w Tczewie, GrudZlą
7U .o
az TorunIu, zn.alazł SIę 
i most fordoński36. Być może wykorzystano do tego celu IstnIejące komory mmowe w 
filarach rzecznych mostu. Rozwiązanie takie posiadał wznieSiony, w latach 18
 6-1879, 
także pod ogólnym kierownictwem nadradcy budowlanego Suche go 
ost k
I
Jowo-dro. 
gowy pod Grudziądzem 37 . W fIlarach IX i X miał ona na wypade
 
onIecznoscl wysad
e- 
nia wymurowane komory minowe 38 . Można zatem przypuszczac, ze podobne zabezpIe- 
czenie posiadał most w Fordonie, (na co wskazują także skutki zniszczeń po jego wysadze- 
niu). . . 
W dniu 2 września 1939 r. w godzinach rannych most fordonski został zbombardo- 
wany przez lotnictwo niemieckie. Bliskie wybuchy bomb spowodowały odpalenie założo- 
nego przez saperów ładunku wybuchowego i zawalenie jednego z przęseł 39 . Zapewne 
jednak runęły także następne przęsła, a wycofujące się oddziały polskie dokonały ko- 
lejnych zniszczeń 40 . We wrze
iu 1939 r. zniszczeniu uległy fIlary rzeczne nr II (częścio- 
wo) i III (całkowicie), co spowodowało m.in. zawalenie się w nurt Wisły i częściowe 
przełamanie 2, 3 i 4 przęsła rzecznego. Również wysadzone zostało 1 przęsło tuż przy 
przyczółku od strony Fordonu. Całkowitemu zniszczeniu uległy także bramki parawano- 
we przy Vvjeździe na most oraz częściowo uszkodzone zostały - zapewne bliskimi wybu- 
chami - wieże przyczółku mostowego od strony miasta. Pozostała zaś nienaruszona cała 
konstrukcja mostowa nad terenem zalewowym oraz ostatnie przęsło rzeczne. Poczynione 
jednak zniszczenia nie tylko uniemożliwiały ruch po moście lecz także przez zalegające 
w rzece stalowe konstrukcje przęseł zatamowały komunikację wodną po Wiśle (il. 11- 
-12). 
Po zajęciu Fordonu przez oddziały niemieckie został wybudowany przez 521 bata- 
lion mostowy, poniżej zniszczonego, prowizoryczny, wojskowy most pontonowy tzw. 
,,
erbert
rucke" (il. 1
). Była to austri
cka k.ons
ruk.cja pamiętająca jeszcze czasy I wojny 
śWIatoweJ, stosowana Jednak przez WOjska nIemIeckIe podczas kampanii wrześniowej41. 
Na jesieni 1940 r. władze niemieckie przystąpiły do odbudowy zniszczonego mostu. 
Ponieważ konstrukcja stalowa przęseł rzecznych w większQści nie nadawała się do ponow- 
nego utY
ia postanowi on? zastąpić ją nową. Również ząistniała konieczność odbudowy 

,:óch z
lszczonych fIlarowo Prace związane z odbudową trwały do jesieni 1941 r., choć 
jUZ w maJu została oddana do użytku część drogowa mostu42. 
Nowa konstrukcja prz!seł rzecznych wykonana została jako stalowa belka ciąg- 
ła 5-przęsłowa o pasach rownoległych. Dźwigary główne S p orz ą dzon e tal ' 52 
' k uk '. d . al . o z S I nr , 
zas onstr 'CJe Jez m ze st I nr 37 Odbudowan y mos t słuz . ył tak . k d . d 
. . Ja poprze mo o 
ruchu kolejowo-drogowego, przy czym zachowana został a szerok " ta d ,. , 
. ,.. osc rozs wu zWlgarow 
(11.5 m) I szerokosć JezdnI (5 m). Nowo wzniesiona cz ę ść mu t . ł 
ł . ... '.. ru, J. przęs a rzeczne otrzy- 
ma y nawlcrzchmę JezdnI z kostki kamIenne ] na P ozosta łe] ' pozost . d . 
, aWlOno starą, rewma- 
ną. W toku prac przy odbudowie II (odbudowa trzonu ) I . III ( .. ł .. d 
wzmeslOny ca kowlcle o 
nowa zastosowano do fundamentowania studni kseono h) fiil ' . 
f d ' wyc ara rzecznego wokoł Ich 
un amentow oraz zachowanego filara IV wbito ścianki Larsena)43.
>>>

>>>
70 


Odbudowany most fordoński został 26 stycznia 1945 r. ponownie wysadzony przez 
wycofujące się wojska niemieckie 44 . Zniszczeniu uległy fIlary rzeczne nr II i III oraz przy. 
czółek od strony Fordonu. Zerwane zostały podobnie jak we wrześniu 1939 r. 4 przęsła 
rzeczne, które osiadły częściowo na brzegu od strony miasta, częściowo w nurtach rzeki 45 . 
Przerwaniu uległa więc ponownie komunikacja lądowa i wodna. Analogicznie jednak jak na 
początku II wojny światowej ocalał cały odcinek mostu przebiegający ponad terenem za. 
lewowym oraz dwa skrajne fIlary i ostatnie przęsło rzeczne. W tym zapewne czasie - pod- 
czas wysadzania przyczółka od strony Fordonu - uległy ostatecznemu zniszczeniu, czę. 
ściowo uszkodzone w 1939 r. dwie zamykające obiekt z tej strony wieże bramne. 
Już jednak w lutym 1945 r. wojska radzieckie na zniszczonej i leżącej w wodzie 
stalowej konstrukcji mostu wykonały drewnianą jezdnię. Podtrzymujące ją słupy drew. 
niane wbito częściowo w grunt, częściowo zaś oparto na zerwanej i zawalonej kratowni- 
cy. W miesiącach letnich Rosjanie przekazali most w administrację burmistrzowi Fordonu, 
zaś w styczniu 1946 r. przejęła ponownie nad nim pieczę Dyrekcja Okręgowa Kolei Pań. 
stwowych w Gdańsku i w dniu 28 stycznia 1946 r. przystąpiła do rozbiórki grożącej już 
w tym czasie zawaleniem drewnianej, prowizorycznej konstrukcji mostu. Podczas prac, 
którymi z ramienia DOKP Gdańsk kierował Jakub Pacewicz 13 czerwca 1946 r. zawaliło
>>>
71 


się do rzeki jedno z przęseł mostowych, zapewne częściowo wysadzone w 1945 r. Powoła- 
na do zbadania przyczyn katastrofy komisja stwierdziła, że wszystkiemu winny jest wspom- 
niany już sposób wznoszenia prowizorycznej przeprawy, stałe osiadanie w rzece zniszczonej 
konstrukcji mostu, oraz podmywanie jej przez wody Wisły46. W trakcie prowadzonych 
alej w tym samym roku prac zdemontowano i przekazano na złom stalowe dźwigary 
zniszczonych przęseł oraz odbudowano zniszczone filary, przy czym górę trzonu fila- 
rów nr II, III i IV wykonano jako płytę żelbetową z wtopionymi ciosami podłożyskowy- 
mi. Roboty powyższe przeprowadziło Państwowe Przedsiębiorstwo Robót Kolejowych 
Nr 15 47 . 
Następnie prace przy odbudowie mostu aż do 1951 r. zostały przerwane. Spowodo- 
wane to było m.in. koniecznością wzniesienia w pierwszej kolejności bardziej niezbędnych 
dla komunikacji krajowej mostów na Wiśle we Włocławku, Toruniu i Grudziądzu niż leżą- 
cego na trasie lokalnej mostu fordońskiego, którego odbudowa nota bene nie była jeszcze 
w 1946 r. ostatecznie zatwierdzona 48 . 
Do opracowania projektu odbudowy mostu przystąpiono już jednak w 1949 r. 49 . 
Pierwsze założenia przewidywały w części rzecznej budowę 5 przęseł z zastosowaniem sta- 
lowych belek rozciągniętych typu grudziądzkiego (analogiczne jak zastosowane przy odbu- 
dowie mostu w Grudziądzu) o rozpiętości 98,0 m, rozstawie dźwigarów 12,4 m z jezdnią 
drogową o szerokości 6,0 m mającą nawierzchnię z kostki granitowej. Nad częścią zalewo- 
wą planowano pozostawienie 13 dotychczas istniejących przęseł (z 1893 r.), z poszerzeniem 
jednak jezdni drogowej o 30 cm (z 5,0 m do 5,3 m) oraz wymianą drewnianej nawierzchni 
na asfaltową. 
Przeprowadzone jednak badania konstrukcji stalowej wykazały zmęczenie materiału. 
Ponadto na fIlarach przęseł zalewowych stwierdzono szereg pęknięć, rys, i wykwitów wa- 
piennych oraz oddzielenie się części przedniej i tylnej od trzonu fIlara. 
Wobec powyższego wyłoniła się konieczność przebudowy od fundamentów podpór 
na terenie zalewowym oraz rozebrania i zaprojektowania całkowicie nowej konstrukcji 
dla tej części obiektu. Równocześnie celem zmniejszenia kosztów odbudowy i uzyskania 
o czędności stali powstała myśl skrócenia ogólnej długości mostu. Przeprowadzono w 
związku z tym badania rozmycia dna koryta rzeki, które potwierdziły taką możliwość. 
Zaproponowano zatem skrócenie ogólnej długości mostu o 5 przęseł od strony Ostromecka 
tj. 310 m, co też zostało zatwierdzone 50 . 
Projekt odbudowy mostu opracował zespół Gdańskiego Oddziału Biura Projektów 
Dróg i Mostów pod kierownictwem mgr inż. Jerzego Szaniawskiego. Przewidywał on m.in.: 
- w części rzecznej budowę 5 przęseł typu grudziądzkiego, a nad terenem zalewowym 8 
przęseł nowo zaprojektowanych o rozpiętości teoretycznej przęseł 60,6 m, 
- na odcinku skrócenia mostu wykonanie nasypu ziemnego oraz połączenia z drogą do To- 
runia z wyprostowaniem trasy dojazdu, 
- wzniesienie od strony Ostromecka zatopionego w nasypie przyczółka mostowego połą- 
czonego z fIlarem nr XIII przęsłem łącznikowym długości 8,0 m, 
- wykorzystanie. po odpowiedniej przebudowie i wzmocnieniu z uwagi na większe obcią- 
żenie oraz szerszy rozstaw dźwigarów (12,4 m zamiast 11,5 m) istniejących fIlarów rze- 
cznych. Wzmocnienie fIlarów polegać miało na zastosowaniu w górnej części trzonu sil- 
nie zbrojonych ław żelbetonowych o grubości 
 ,6 m,
>>>
72 


- rozebranie filarów przęseł zalewowych nr VI-XIII do .poziomu studni fundamentowych, 
nastę pnie odbudowanie z założenicm 2 rozdzielających płyt żelbetowych. Jedncj bezpo. 
średnio nad studniami, drugiej pod ciosami pod łożyskowymi, 
- na odcinku przewidywanego skrócenia mostu całkowite rozebranie filarów nr XIV-XVII 
oraz przyczółka mostowego wraz z wieżami, 
- wykorzystanie 13 zdemontowanych przęseł zalewowych do budowy kilku małych mos- 
tów drogowych, 
- budowę tamy kierunkowej przy przyczółku mostowym od strony Ostromecka 51. 
Przedstawiony projekt zawierał 3 niewiele się różniące warianty budowy. 
I. Przewidywał budowę mostu o konstrukcji stalowej (stal zwykła St. 37), kratowni- 
cowej z jezdnią dołem i pasem górnym w formie linii krzywej. Do budowy przęseł rzecz- 
nych miano wykorzystać projekty przęseł mostu grudziądzkiego. Całość powinna się skła- 
dać z 5 przęseł rzecznych o rozpiętości teoretycznej 98 m (od osi ma
a do osi mara 100 m), 
wysokości dźwigarów po środku 18 m. i przy podporze 8,5 m, podzielonych na 16 prze- 
działów po 6,125 m; - 8 przęseł nad terenem zalewowym o długości 60,6 m (od osi fi- 
lara do osi mara 62 m) -i wysokości po środku 11,5, oraz przy podporze 8,5 m, składają- 
cych się z 10 przedziałów każdy po 6,06 m długości, oraz przęsła łącznikowego w formie 
belki ciągłej o długości 8 m (od osi mara 8,7 m). 
II. Wariant ten był taki sam jak poprzedni z tą tylko różnicą, że przęsła zalewowe 
projektowano wykonać jako kratownicę o pasach równoległych. 
III. Analogiczny do wariantu pierwszego, z postulowaną zmianą podziału przęseł lą- 
dowych na 12 przedziałów o szerokości 5,05 m 52 . 
Ostatecznie przyjęto do realizacji pierwszy wariant przedstawionego projektu i stosownie 
do niego rozpoczęto prace. . 
W marcu 1950 r. przystąpiono do przebudowy dojazdu do przyszłego mostu na pra. 
wym brzegu rzeki od skrzyżowania drogi z Torunia z drogą do Ostromecka. Został on za. 
projektowany przez Wojewódzki Zarząd Dróg Publicznych w Bydgoszczy w formie nasypu 
ziemnego długości 640 m oraz szerokości korony 12 m. Przy przyczółku mostowym wyko- 
nano tamę kierunkowej długości 190 m i szerokości w koronie 4 m. Koronę oraz skarpę 
zewnętrzną tamy od strony rzeki wybrukowano. Roboty przy budowie nasypów dojazdo. 

ch i tamie kierunkowej zakończono w marcu 1953 r. Wykonano przy tym ponad 153.000 
m 3 prac ziemnych. 
Demontaż stalowej konstrukcji przęseł zalewowych rozpoczęło 18 września 1951 f. 
. 
przy użyciu dźwigu typu "Marion" (udźwig 10 ton) Zjednoczenie Montażu Mostów "Mosto. 
stal". Prace te zakończono w czerwcu 1952 r. Zdemontowane konstrukcje przęseł zalewo. 
wych miały zostać następnie wykorzystane do budowy mostów na Bugu w Zosinie (na 
trasie do Włodzimierza Wołyńskiego), Dorohusku koło Chełma i Rybołach (zapewne do 
budowy wiaduktu drogowego na trasie Białystok-Bielsk Podlaski)53. 
W międzyczasie w 1952 r. dokonano wzdłuż osi przyszłego mostu oczyszczenia 
koryta Wisły ze znajdujących się jeszcze pod wodą fragmentów konstrukcji stalowych 
przęseł oraz wydoby-to resztki jezdni. Prace te wykonał Państwowy Zarząd Dróg Wodnych 
w Toruniu. Pocięte palnikami i wydobyte fragmenty konstrukcji zostały następnie złomo- 
wane.
>>>
73 


Po zakończeniu demontażu konstrukcji przęseł przystąpiono do rozbiórki filarów 
zalewowych. Filary na odcinku przyszłego nasypu ziemnego Zcdemontowało Płockie Przed- 
siębiorstwo Robót Mostowych, na pozostałym zaś "Mostostal". Celem przyspieszenia prac 
zwn iast stosowanego początkowo systemu rozbiórki młotami pneumatycznymi zastoso- 
wano system strzałowy. Po zdjęciu kamiennej licówki, wiercono przy pomocy świdrów 
otwory strzałowe, następnie zakładano materiał wybuchowy i dokonywano odstrzału. 
Dawało to częściowe rozluźnienie i spękanie muru. a dalsze prace prowadzono już ręcznie. 
Po rozebraniu korpusów filarów nr VI-XIII do poziomu studni fundamentowych usunięto 
z nich luźny tłuczeń, po czym zabetonowano. Na studniach wykonano płyty żelbetowe 
grubości 1,65 m zaopatrzone we wsporniki pozwalające ławom opierać się na całej ich 
powierzchni. Trzony podpór wykonano z betonu marki 250. Z uwagi na brak wykwalifi- 
kowanych kamieniarzy do wykonania licówki fIlarów z poprzednio rozebranego materia- 
łu (bazalt), na wniosek kierownictwa budowy zgodzono się na oblicowanie fIlarów nr VI- 
-XIII tylko od strony nurtu Wisły (czoła), tylnią część pozostawiono betonową. Górną 
czę ść fIlarów wykonano jako płyty żelbetowe o grubości 1,65 stanowiące jedną całość 
z ciosami oporowymi, (beton marki 350). Analogicznie wykonano przyczółek mostowy 
od strony Fordonu. Górne partie fIlarów rzecznych I-V przebudowano stosując płyty 
żelbetowe o analogicznej grubości. 
Od marca 1953 r. do 1955 r. prowadzono montaż nowej stalowej konstrukcji przę- 
seł. Do prac tych użyto dźwigu portalowego (udźwig 10 t) oraz wspomnianego już dźwigu 
typu "Marion" . Montaż konstrukcji 5 przęseł rzecznych wykonał "Mostostal", a 8 nad 
terenem zalewowym Płockie Przedsiębiorstwo Robót Mostowych. Pozostałe prace budow- 
lane wykonano w 1956 r. 54 . Kierownikiem budowy obiektu był Alfons Feder 55 . Uroczy- 
ste otwarcie i przekazanie mostu do użytku odbyło się jesienią 1956 r. 56 (ih. 14 ). 
........ 
., . ..... it... i ' ...J.
4"'
.' 
 -t 1' " " "'J" ..
,:,-..,.. . ..... .............. ..... ..,............ ................. .'. ... ... ....... 
I;łłf::''\::' ';
::
[
ljPl...:.'
 . '.:
 

 I 
:."':':::
 
 :'. : '!

\
 I 

ę:'i'
: . :. 


t :
:. ;7
:.:

;:
:::
; ::
:.::.::E


;


.:


;.
:
;.
:
:
:;\
.i:

j
:::;;r1:

:
;
.
:
.

:
 
'
'

:1 
.. p. ., 
;:J.f:..;t""s':ł- . . t. . . I]j .\'T't., ..,.
 f
' .... ..,..
.,.,......
 ................. ..... ..... .... 
;::
:: '::::::::;;::::;:":':::::::'::::Z::::::':'
:
::
'. .':.. . .:
::t

..
lJ
 ;\
A
]
.t- ::.lt.:. :,ł



\\t:.:1;1?; \5
[t}t


 . ;.:.;:


:::::!:;j:
;!.:.
:!:

ii'
::}
!;
.1;:!!:1'1

:
!.11 
.' .. ............ '. ......:.:.......... ... .' '. .. .. . :s,;

, 
J1- 4
\1l
 :)'(
tł!tł\!'..,
 
 di-4,: I ...
:,{
. ............:...:...:.... .............,..,.:. 
':':ł:' ;, '-;:;';"':':':." :.;.:-:...:.:.:.......:...: . ..;.;.:.;.....:.:.:.:.:.::::. :'::::.:.:::.:..:::-:...; :...:.:'..,.:.':.:: '::. : :....:: / .
=;::;
:
.. ::)
:
J

4*i$) / ;..tmt... 
uMk:=mh.:
{:
:r

{:

.

\\:{.?
 
."%

;;::@
'«'.'_"«"'''' 
,....... . . . .. '. . ." ..... ...... .....""J.....:lH;l
"',:::..)':"Jl:t:
 .....:....,.. . 

ł,

.:;;;
lłlf



.
,;:.,,:Jj+-
:
£:
 
.:' 
,/ą. ....;

., . * łł ==* .... 'h" ' . C . ...;-*-:;,.$ :1H

¥: ".
., . ,'-
..M'm«
'. ....,

...:.:
 m . .
'
' .
:'.' 
 . ..' . $.::.fj m

.",,,, 

 
::- :::,,"
« 
 
"*ł

. JJ :.:...
:*$

;:-ł:'.'
".,


 
 "."'::
' .::a '..
:
'.&
'...: 
:

8:
.""'. ....*:
....... *
l(. 0.° :.  )

. : ; :?



.: '''-0 ...

"*. .

::% ':.=:-:;:
» 
 
:
 w .'
." m ':ł

4:.'.:'" 
.o,,:
. ..t"'
-;" m ".7 :-...-...,.... r. ...::?:='.... ,,
9 .-'.:. ...;
.. ..:;y .....0 .'. .
 ...... .:w'* 0.0 ( .0.°=-=-=«...... 
.. o" ........:.x.:..
...... 
". ,..
. )ł'
(.
'''' 9. .. ," I ..
. .....)M-,...., 
 .... .......... ....0,0.. '" 0 07 . .'.'0. (o... »......--=.
.." ..J;: "o. *
'::"'':'.:C:-';':'':- 
)":.': . 
 . 

: /.:._ .
.. :
:s .'. ..,"-.. .. .1-: _:0..: .:" :
: : 
.... 
.. ..: ." 0.0 .,0: . : .....:;:. ,,;", .. .. .:::( :.'":. o. :.
.
.:
 ''::':'':
 .""t:: ,. ::
;:.: . jo"'" . :"'
;.:
:':= I t:: ..
;:
 
..... . ...A.(...... .
4:t ") ,"".."., ')!;j' .' "'N /.,.......:.-.. /_.' . " ....... . 
 
2:. 
'::;' .:., .':... .T.:' -:'. ...... '. ;O..: :x: ,,:":-;..0:'(10". . .':''''''" ::......::... ",. ....: -. '..:.' .........:.....-. ..:.':: ..., '. .' ......./....: . -..;;?:/'? ". 
........ . ., '1' .:/., 
,. . 
, . .
.. ,.... ..x. .,. . ....... "..,:,( 
1._ 

 
:
:::
;'....'...;
;:3 
*

,

"..



..
 ..... .,..... ..............,.....................(......b"'..X.....
....,............,..............,.,.........,.. .......,t-.........:.... ..'. 
;t:
,

:
=,;';

;
,'f..t:'
.



\,: 
.L "",R.. .. . oC- . 
 
'" .{o":. *:.... ,....
, ... .... ,. .. , .., .
, ,. ," . 
?
f:
:

i:
:::....' ....:.. :..... .'. '
r.'p'. 
""'. ....
. .,
.: 

$ ..
 :".'
 ....: ::...:....
.-...::s) ..... :.' .) ....j'}. 
.;:- 

 
. 
:?t ....( ł:-::s.... . . .. . . 
 ... . . oC J} . .  L'. . (. I' ... . .... ;. .' . 

:
#W*
\
: .:; :'
. 
L.......__;,i: \:::.'.::.
:......
::..\,yf: .
,.. :.. .

 .:'

:':''" 4:
':. .,::./..::. '..: .::....:.:::,
.../:{.::::\:;:::::::.../

:.;;:
>>>
74
>>>
75 


PRZYPISY 


l Bom (K.), Die Entwicklung der KOniglich Prcussischen Ostbahn, ..Archiv fnr Eisenbahnwesen". 
Berlin 1911. z. 6. s. 1457-1458; Kalembka S., Rozwój bydgoskiego węzła kolejowego. 1850-1975. 
(w:) Dzieje Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Bydgoszczy 1851-1975, praca zbiorowa 
pod red. K. Wajdy. Bydgoszcz 1976. s. 23-24; Scharf H.W., Eisenbahnen in Westpreusscn. Geschichtli- 
che Entwicklung der Privat- und Staatsbahnen bis 1920. "Westpreussen Jahrbuch". T. 34: 1984, s. 65- 
-66. 


2 Gey T.. Die preussiche Verwaltung des Regierungsbezirks Bromberg 1871-1920, Studien zur 
Geschichte Preussens. T. 27. KłHn 1976, s. 123. 
3 Neue Weichselbrticke bei Fordon und die neuen EisenbahnbrUcken bei Dirschau und Marien- 
burg, "Zentralblatt der Bauverwaltung", R. X: 1890, s. 471. 
41ndustrie und Gewerbe in Bromberg. Eine Darstellung der industriellen Entwicklung Berlick- 
sichtigung der letzten SO Jahre, praca zbiorowa pod red. B. BOhma, Bromberg (1907), s. 66-67; Mein- 
hardt G., Eisenbahnen. (w:) Aus Brombergs Vergengenheit. Ein Heimatbuch ffu den Stadt- und Land- 
kreis, praca zbiorowa pod red. G. Meinhardta. Wilhelm$aven 1973. s. 155; Schmidt K.. Der Fordoner 
WeichselbrUcke. ..Bromberg" , Nr 90: 1989, s. 2. 
5Flusseiseme Ueberbauten der Weichselbrucke bei Fordon. .,zentralblatt der Bauverwaltung". 
R XI: 1891, s. 392. 
6vom Bau der Fordoner WeichselbrUcke, "Zentralblatt der BauverwaltW1g", R XIII: 1893. 
s. 263. 
7 Weichselbriike bei Fordon .,zentralblatt der Bauverwaltung", R. XIII: 1893. s. 452. 
81ndustrie und Gewerbe..., op.cit.. s. 67-68; Jankowski J., Mosty w Polsce i mostownicy polscy 
(od czasów naj dawniejszych do końca I wojny światowej), Monografie z dziejów nauki i techniki. T. 
LXXXIII. Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1973. s. 164-165; Kalembka S., op.cit.. s. 24; Mein- 
r- 
hardt G.. op.cit., s. 155-156; Schmidt K., op.cit.. s. 2-3; Vom Bau der Fordoner Weichselbrticke. ,,zen- 
tralblatt der Bauverwaltung", R. XIII: 1893, s. 263. 
91ndustrie und Gewerbe.... op.cit., s. 67; Meinhardt G.. op.cit.. s. 155; Schmidt K.. op.cit.. s. 2-3. 
10Weichselbriicke bei Fordon, "Zentralblatt der Bauverwaltung". R. XIII: 1893. op.cit. 
11lndustrie und Gewerbe.... op.cit.. s. 68; Meinhardt G., op.cit.. s. 156; Schmidt K., op.cit.. s. 2; 
Vom Bau der Fordoner Weichselbriicke. .,zentralblatt der Bauverwaltung". R XIII: 1893, op.cit.; Weich- 
selbriike bei Fordon. .,zentra1blatt der Bauverwaltung", R. XIII: 1893, op.cit. 
12Weichselbriike bei Fordon, "Zentralblatt der Bauverwaltung". R XIII: 1893. op.cit.; "Tygodnik 
Ilustrowany", R 1893. s. 334; Jankowski J.. op.cit.. s. 164; Kalembka S.. op.cit.. s. 24. 
Inżynier mostowy Georg Christoph Mehrtens urodził się 31.V.1843 r. w Bremenhaven. W latach 
18 1-1866 studiował na Politechnice w Hanowerze. następnie odbył dwuletnią praktykę w fabryce ma- 
szyn Balcke w Altenie koło Dortmundu. Po zdaniu egzaminu państwowego rozpoczął pracę na stanowi- 
sku ierownika budowy przy Dyrekcji Kolei w Hanowerze. W międzyczasie w 1869 r. uzyskał państwowe 
uprawnienia budowlane. Później w latach 1812-1877 pracował przy budowie prywatnych linii kolejo- 
wych: Liineburg-Wittenberga (kierownik sekcji). Berlin-Drezno (kierownik odcinka). Frankfurt nad 
Odrą-Cottbus (naczelny inŻynier). W 1878 r. powrócił ponownie do pracy w służbie państwowej jako
>>>
76 


budowniczy rządowy w biuerze technicznym Ministerstwa Robót Publicznych w Berlinie. Oprócz tego 
prowadził równolegle zajęcia, początkowo jako asystent następnie docent prywatny na Politechni
 
berlińskiej w Charlottenburgu. W latach 1883-1888 b}.ł inspektorem ds. budownictwa kolejowego wc 
Frankfurcie nad Odrą, a od 1888 r. do 1893 r. jako rządowy radca budowlany kierownikiem biura w 
Dyrekcji Kolei w Bydgoszczy. W 1894 r. został profesorem inżynierii na Politechnice w Aachen (Akwiz- 
granie), a w rok później - 1895 r. - wykładowcą statyki budowli i budownictwa mostowego na Poli- 
technice w Dreźnie, gdzie prowadził również wykłady z wytrzymałości materiałów. W latach 1901- 
-1902 pełnił funkcję rektora tej uczelni, by w 1913 r. zakończyć działalność akademicką z tytułem 
profesora zwyczajnego. Zmarł w Dreźnie 9 stycznia 1917 r. 
Obszar jego działalności to zarówno prace teoretyczne, pod jego kierunkiem przeprowadzono 
w latach 1889-1893 wielki program badawczy nad wykorzystaniem stali zlewnej w budownictwie 
mostowym, wieloletnia działa1no ść akademicka oraz praktyka projektowo-budowlana. Badania nad 
stalą zlewną, otrzymywaną w procesie konwertorowym pozwoliły na zastosowanie tego -materiału w 
budownictwie mostowym. Dotychczas bowiem przy budowie mostów żelaznych wykorzystywano 
głównie stal zgrzewną. Początkowo znalazła ona zastosowanie na terenie Niemiec, później także m.in. 
przy budowie mostów żelaznych na terenie Kanady. Oprócz prac do świadcza1nych stosował także Mehr- 
tens nowy materiał w praktyce. Pierwszym, niejako próbnym obiektem był wybudowany całkowicie 
ze stali zlewnej wiadukt na linii kolejowej Tczew-Malbork. Także zaprojektowane przez niego we współ- 
pracy z Schwedlerem mosty kolejowe przez Wisłę w Tczewie (II most wybudowany w latach 1888- 
-1891) oraz na Nogacie w Malborku (1888-1890) zostały częściowo wykonane ze stali zlewnej. Nie- 
wątpliwie jednak największym jego dziełem był most fordoński (1891-1893), którego przęsła stalowe 
wykonano - jak już wspomniano - z całkowicie nowego wówczas, prekursorskiego w skali światowej 
materia łu. 
Międzynarodowe uznanie zdobyły mu również wystąpienia na Międzynarodowych Kongresach 
InŻynierów z okazji Wystaw Światowych w O1ica.go (1893 r.) i Paryżu (1900 r.), oraz liczne publikacje 
fachowe. Na uwagę zasługują zwłaszcza dwie pozycje książkowe: "Der deutsche Brilckenbau im. 19. 
Jahrhundert" (wyd. 1900) i "Vorlesungen iiber Ingenieurwissenschaften" (wyd. 1903-1906). 
Por. Nather F., Mehrtens Georg Christoph (w:) Neue Deutsche Biographie, T. 16, Berlin 1990, s. 
628-629; Schmidt K., op.cit., s. 4; Zusammenstellung neuerer deutscher Bruckenbauten" ,,zentral- 
blatt" der Bauverwaltung", R. XVIII: 1898, s. 443; Jankowski J., op.cit., s. 168. 
13weichselbriike bei Fordon, "Zentralblatt der Bauverwa1tung", R. XIII: 1893, op.cit.; Jankow- 
ski J., op.cit., s. 164. 
14Vom Bau der Fordoner Weichselbriicke, ,,zentralblatt der Bauverwaltung", R. XIII: 1893, 
s. 263. Por. Denkschrift fiber die polnische Landesbefestigung, Berlin 1941, s. 23, ił. S, z czytelną loka- 
lizacją żurawi do opuszczania i podnoszenia masztów. 
15BiskuP K., Fortyfikacje Dolnej Wisły w przededniu I wojny światowej (w:) Konserwatorska 
Teka Zamojska, Warszawa-Zamość 1988, s. 42; Ehrhardt T., Die Briickenkopfbefestigung der Weich- 
sellinie, "Westpreussen Jahrbuch", T. 19: 1969, s. 71-75; Godlewski J.R., Odyniec W., Pomorze Gdań. 
skie. Koncepcje obrony i militarnego wykorzystania od wieku XIII do roku 1939, Warszawa 1982, s. 
181-202. 
16Projekt wstępny odbudowy mostu kolejowo-drogowego przez Wisłę w Fordonic. Dokumentacja 
techniczna, oprac. J. Szaniawski, Toruń 1951, mps., s. 12, w posiadaniu Dyrekcji Okręgowej Dróg Pub. 
licznych w Bydgoszczy. Szaniawski podaje w przedmiarze robót pewne informacje odnośnie zachowa-
>>>
77 


wtedy wicż wartowni od strony Ostromecka. Jednak jak można przypuszczać na podstawie materia- 
łu ikonograficznego zbliżone w wicikości i konstrukcji były także wartownie na lewym brzegu Wisły. 
17 Biskup K., Fortyfikacje Dolnej Wisły.... op.cit.. s. 41; Dumbsky W., Die dcutschen Festungcn 
von 1871 bis 1914: Strategische Bedeutung und tcchnische EntwickJung, Erlangcr Historische Studicn. 
T. 11. Frankfurt am Mein, Bem, New York. Paris 1987. s. 157. 
18Biskup K., Fonyfikacje Dolnej Wisły.... op.cit.. s. 41; Dumbsky W.. op.cit., s. 157-158; For- 
don (w:) "EncykJopedja Wojskowa". pod red. O. Laskowskicgo, T. 2. Warszawa 1932. s. 658. 
19 Biskup K.. 1\vierdza Grudziądz na przełomie XIX i XX w., "Rocznik Grudziądzki", T. X. 
Grudziądz 1992, s. 70. 
20Dumbsky W., op.cit.. s. 158. 
21Biskup K., Fortyfikacje Dolnej Wisły.... op.cit., s. 41; Denkschrift..., op.cit., s. 23; Dumbsky W.. 
op.cit., s. 157. 
22Biskup K.. Fortyfikacje Dolnej Wisły..., op.cit.. s. 41. 
23Industrie und Gewerbe..., op.cit., s. 68; Meinhardt G., op.cit., s. 157. 
24por. przypis 4. Właściwie cała dotychczasowa literatura podaje 1.325 m jako długość całko- 
witą mostu. 
25 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej APB), Urząd Wojewódzki Pomorski w Toruniu. 
W dział Robót Publicznych, sygn. 23155, Most Kolejowy przez Wisłę pod Fordonem, f. 109. 
26 AP _ B , Urząd Woje
ódzki Pomorski w Toruniu, Wydział Robót Publicznych. sygn. 23155. op. 
cit., f. 113. 
27 AP-B. Urząd Wojewódzki Pomorski w Toruniu, Wydział Robót Publicznych. sygn. 23155, op. 
cit., f.131-132 i 139-140. 
28 AP-B, Urząd Wojewódzki Pomorski w Toruniu, Wydział Robót Publicznych. sygn. 23164. 
(U zymanie mostów na Wige) 1926-32. pismo Dyrekcji Kolei Państwowych w Gdańsku z dn. 29.VI. 
1928 r. 
29DYbaś B., Walczak K.. Toruńska przeprawa i mosty na Wige. Toruń 1989. s. 30. 
30 Vom Bau der Weichselbriicke beli Marienwerder. ,,zentralblatt der Bauverwaltung", R. XXVIII: 
19 8. s. 505-506; Vom Bau der Eisenbahn- und StrassenbIilcke Ober die Weichsel bei Marienwerder, 
ibidem. R. XXIX: 1909, s. 461-468; Die neue WeichselbrUcke bei Marienwerder, "Zcitschrift fUr Bau- 
we n", R. LX: 1910, kol. 57-90; "Atlas zur Zeitschrift fUr Bauwesen", R. LX: 1910, Tab. 10-14; 
Rogatzki H., EisenbahnbIiicke ilber die Weichsel bei Marienwerder, "Westpreussen Jahrbuch", T. 33: 
1983, s. 22-40. 
31DYbaś B.. Walczak K.. op.cit., s. 30-32. 
32 AP-B, Dokumentacja techniczna, sygn. 353, Fordon - most kolejowy. Zachowały się rysunki 
techniczne dla masztów przęseł zalewowych wykonane w skali 1:10 i 1:20 z datą l czerwca 1927 r., 
sygn wane: Pomor
a Elektrownia Krajowa "Gródek" Sp. Akcyjna, Toruń, ul. Mostowa. 
33 Por . fotograf18 przedstawiająca lodołamacze na Wige koło mostu w Fordonie zimą 1928/ 
/1929 r., wg "Bromberg", Nr 76: 1984. K. Schmidt podaje, że zostały onc wzniesione w 2 połowic lat 
30. Por. Schmidt K., op.cit., s. 3.
>>>
78 


34 AP _ B , Urząd Wojewódzki Pomorski w Toruniu. Wydział Robót Publicznych. sygn. 23164, 
op.cit.. passim; sygn. 23161. Wydział Komunikacyjno-Budowlany. Mosty na Wiśle (1932-35), passim. 
35Zachował się projekt elektrycznego oświetlenia mostu z połowy 1939 r. wykonany prze; 
Związek Elektryfikacyjny Z.E.C.S. T. O1ełmno-Świecie- Toruń, rysunki w skali l :2, 1:5 oraz schemat 
rozmieszczenia lamp w skali 1:2000. Por. W.A.P.B., Dokumentacja techniczna, sygn. 1214. Most żelazny 
na Wije koło Fordonu. Nie wiadomo jednak czy został on zrealizowany do wybuchu n wojny światowej. 
360echanowski K., Armia ,,Pomorze" 1939, Warszawa 1983. s. 18. 
37 Die Eisenbahnbriicke nber die Weichsel bei Graudenz, "Zeitschrift fUr Bauwesen", R. XXXII: 
1882, kol. 243-272. 403-406; "Atlas zur Zeitschrift fUr Bauwesen", R. XXXII: 1882, Tab. 31-42; 
Biskup K.. Twierdza Grudziądz.... op.cit.. s. 61-62; Jankowski J., op.cit., s. 164-165. 
38 Biskup K., Twierdza Grudziądz.... op.cit., s. 62. 
390echanowski K., op.cit.. s. 190. 
40w literatune nie jes
 dostatecznie znany stopień zniszczenia mostu w dn. 2 wrzewa 1939 r., 
jak również kto tego ostatecznie dokonał. Część literatury podaje, że nalot lotnictwa niemieckiego tyl- 
ko go .uszkodził, zaś kolejnych zniszczeń dokonywały wycofujące się oddziały polskie. Por. Denk- 
schrift.... op.cit., s. 23 i 62; Schmidt K., op.cit., s. 3. Inna, iż most wysadzili żołnierze polscy, por. Bahr 
E.. Brucken und Fahren an der unteren Weichsel. "Westpreussen Jahrbuch". T. 19: 1969, s. 30; Rutzen 
O., Aus der Qschichte von Fordon (w:) Aus Bromberges Vergengenheit. Ein Heimatbuch rur den Stadt- 
und Landkreis, praca zbiorowa pod red. G. Meinhardta. WIlhelmshaven 1973, s. 105. 
41 Denkschrif t..., op.cit.. s. 63 oraz zamieszczona na s. 62 fotografia przedstawiająca wzniesiony 
przez oddziały niemieckie prowizoryczny most pontonowy; Ehrhardt T.. AD der Weichsel1939. Briicken. 
baupioniere im Einsatz. "Westpreussen Jahrbuch", T. 21: 1921, s. 71-73. 
42Bahr E.. Briicken..., op.cit.. s. 30; Bufe S.. Eisenbahnen in West- und Ostprcussen. Miinchen 
1986. s. 13; Eiselin O.. Die Weichselbriicken. "Der Deutsche im Osten", R. 5: 1942, z. 4. s. 219; Schmidt 
K., op.cit.. s. 3; Rutzen O., op.cit., s. 105. 
43Projekt wstępny odbudowy mostu.... op.cit., s. 1 i 6. 
44Schallhom R, 550 Jahre Fordon an der Wichsel. .,Bromberg", Nr 45: 1974. s. 9; Schmidt K. ł 
op.cit., s.4. 
4SJarzymowski R., Most kolejowo
rogowy przez WISłę w Fordonie, Toruń 1956, mps., s. 2, 
w posiadaniu Dyrekcji Okręgowej Dróg Publicznych w Bydgoszczy; Projekt wstępny odbudowy mostu..., 
op.cit., s. l. 
46 AP-B. Urząd Wojewódzki Pomorski w Bydgoszczy, Wydział Komunikacyjny, sygn. 2944, MostY 
Na Wiśle (przebudowa i odbudowa) 1945-46, Pismo z dn. 28 lutego 1946 r. Dyrekcji Okręgowej Kolei 
Państwowej w Gdańsku, Wydziału Drogowego do Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego w BydgoszCZY 
i Państwowego Zanądu Wodnego 
.Toruniu, w załączeniu protokół Komisji w sprawie katastrofy mo. 
o stu przez Wisłę pod Fordonem z dn. 2S czerwca 1946 r. 
47 Jarzymowski T., op.cit., s. 2; Projekt wstępny odbudowy mostu..., op .cit., s. 1 i 6. 
48 AP- B, Urząd Wojewódzki Pomorski w Bydgoszczy, Wydział Komunikacyjny, sygn. 2944, op.ci!. 
Pismo z dni
 4 lutego 1946 r. Wydziału Komunikacyjnego Unędu Wojewódzkiego Pomorskiego w Byd. 
goszczy do Rełeratu Prasowego; Jarzymowski T., op.cit_, s. 2.
>>>
79 


49Jarzymowski T.. op.cit.. s. 2. 
50Ibidem. s. 2-3; Projekt wstępny odbudowy mostu.... op.cit.. s. 2. 
- 51Jarzymowski T., op.cit.. s. 3-4; Projekt wstępny odbudowy mostu..., op.cit. s. 2-4. 
52Projekt wstępny odbudowy mostu.... op.cit., s_ 4-5. 
53 Nic udało się niestety stwierdzić, czy stalowa konstrukcja przęseł mostu fordońskiego zosta- 
ła rzeczywiście użyta do budowy wspomnianych obiektów. 
54Jarzymowski T., op.cit., s. 4-8; Dyrekcja Okręgowa Dróg Publicznych w Bydgoszczy. teczka 
"Opis budowy mostu w Fordonie 1890-1957". luźne kartki do projektu odbudowy mostu drogowo- 
-kolejowego przez Wisłę w Fordonie. 
55Dyrekcja Okręgowa Dróg Publicznych w Bydgoszczy. teczka "Most w Fordonie" . pismo z dn. 
29 listopada 1986 r. dotyczące zabytków techniki drogowej i kolejowej. 
56Jarzymowski T., op.cit., s. 8. 
57Wg informacji uzyskanej w Dyrekcji Okręgowej Dróg Publicznych w Bydgoszczy 'wymianę 
kostki na nawierzchnie asfaltową wykonał Rejon Dróg Publicznych w Świeciu nad Wisłą. 
58Projekt wstępny odbudowy mostu..., op.cit.. passim. 
59Ibidcm. s. 9. 
60Dybaś B., Walczak K., op.cit., s. 23-26; Eisenbahnbriicke iiber Weichsel bei Thorn. ,,zeit- 
schrift fili Bauwesen", R. XXVI: 1876, kol. 35-54, 197-218; .,Atlas ziir Teitschrlft fur Bauwesen". 
R. XXXH: 1882, Tab. 14-20 i 35-42; Jankowski J., op.cit.. s. 161-163. 
61Jankowski J.. op.cit., s. 165-167; Mehrtens. Zur Baugeschichte der alten Eisenbahnbrticke 
bei Dirschau und Marienburg. "Zeitrschroft ffu Bauwesen", R. XLIII: 1893, kol. 97-122 i 343; Zur 
Baugeschichte der alten Eisenbahnbriicke bei Dirschau, .,zentralblatt der Bauverwaltung", R. xxn: 
1902. s. 561 i 584. 


-
>>>

>>>
HUGO RASftfUS 


NAJ STARSZE GIMNAZJUM MIEJSKIE 
W BYDGOSZCZY 


Szkolnictwo zajmuje w dziewiętnasto- i dwudziestowiecznej historii miasta nad 
Brdą poczesne miejsce. Przedstawimy to na przykładzie najstarszego gimnazjum miejskie- 
go. 
. W 1772 r., kiedy miasto przeszło pod panowanie pruskie, istniała, podobnie jak 
w większości ówczesnych miast, szkoła prowadzona przez zakon jezuitów, która znajdowa- 
ła się w kolegium jezuickim przy Starym Rynku, w miejscu gdzie stoi dzisiejszy ratusz. 
Całe szkolnictwo przystosowano do ujednoliconych przepisów pruskich, a władze miej- 
skie zostały zobowiązane do przejęcia szkoły jezuickiej i jej prowadzenia zgodnie z nowy- 
mi planami nauczania. W 1792 r. pracowało w tej szkole 4 nauczycieli, którzy nauczali 
80 uczniów; w 1799 r. do szkoły tej uczęszczało już 155 uczniów. W okresie Księstwa 
Warszawskiego szkoła ta o charakterze dotąd wyznaniowym przekształciła się we wspól- 
ną szkołę powiatową. 
Kiedy w 1815 r. miasto objęły ponownie Prusy, władze rejencyjne zadecydowały 
o przekształceniu szkoły na gimnazjum. W tym samym roku uzyskano zezwolenie mini- 
sterstwa, a król pruski przyznał ze środków państwowych dofinansowanie w wysokości 
3.000 talarów rocznie, począwszy od 1816 r. Nowe gimnazjum ulokowane zostało w bu- 
d nku dotychczasowej szkoły powiatowej. 
Uroczyste poświęcenie gimnazjum odbyło się w dniu 30 lipca 1817 r. Nosiło ono 
odtąd nazwę ,,Królewskie Gimnazjum im. Fryderyka Wilhelma" (,,Kl1nigliches Friedrich 
Wilhelm Gymnasium"). Dyrektorem został mianowany przez rejencję wówczas 45-letni 
pedagog, Ludwig Nikolaus Friedmann MUller, poprzednio inspektor szkoły nauczyciel- 
skiej w Sulechowie. Zespół nauczycielski, obok dyrektora i przyjętego jako profesora do- 
tychczasowego rektora szkoły powiatowej Hilczewskiego, uzupełniali dwaj nauczyciele 
przeniesieni z innych szkół; do grudnia 1817 r. dołączyło dalszych czterech pedagogów. 
W dniu 4 sierpnia 1817 r. podjęło naukę 70 uczniów zgrupowanych w niższych klasach. 
Wyższe klasy jeszcze nie istniały, ponieważ w szkolnictwie okresu Księstwa Warszawskie- 
go nie znano matury. Uczniowie pochodzili ze szkoły powiatowej oraz z jeszcze innej, 
prywatnej szkoły i reprezentowali bardzo zróżnicowany poziom wykształcenia. 
Jeszcze przed rozpoczęciem nauczania grono znaczących osobistości polskich i nie- 
mieckich przystąpiło do założenia "Towarzystwa Popierania Potrzebujących Pomocy 
Gimnazjalistów w Rejencji Bydgoskiej", które udzielało następnie szkole poparcia, prowa- 
dząc swoją owocną działalność w zmiennych warunkach aż po 1920 r. 
Przcz prawie 27 lat gimnazjum kierował dyrektor Miiller, przyczyniając się w decy- 
du"ącym stopniu do jego rozwoju. Nie miał on jednak zbyt wicIu możliwości "nadania
>>>
82 


szkole swoistego charakteru i wykształccnia spccyficznych cech. Bydgoski radca rejcncyj- 
ny i szkolny Dr. Reichhclm i jego następca. posiadali szerokie uprawnicnia i ograniczali 
w poważnej micrze możliwości działania dyrekcji szkoły. Sytuacja ta uległa zmianic do. 
piero w 1844 r., kiedy to następca Miillera postawił wniosek o zniesienie urzędu ,)okalne- 
go komisarza". 
Na Wielkanoc 1844 r. 72-letni wówczas dyrcktor Miiller na własne żądanic prze. 
szedł na emcryturę. Swojemu następcy pozostawił on gimnazjum z pełnym stanem klas 
i około 200 uczniami. mimo to szkole potrzebna była odmiana. Zadanie to otrzymał od 
władz rejencji 39-letni Johann Heinrich Deinhardt, osoba niezwykle uzdolniona i wyjątko- 
wo do tego zadania sposobna. Urodzony w Turyngii, ukończył studia uniwersyteckie w 
Berlinie pracując następnie jako nauczyciel w Wi
tenbergu. Swoimi reformatorskimi pub- 
likacjami fachowymi zwrócił na siebie uwagę pruskiego ministerstwa wyznań religijnych. 
Jego praca "Nauczanie gimnazjalne według wymagań naukowych współczesności" (1837 r.) 
miała epokowe znaczenie. Wraz z żoną i trzema córkami przybył karetką pocztową do 
Bydgoszczy, meble nadeszły kilka tygodni później drogą wodną przez Kanał Bydgoski, 
linia kolejowa znajdowała się bowiem dopiero w sferze planowania. 
Praca była dla Deinhardta początkowo niełalwa, wśród nauczycieli istniały zatargi, 
a pomiędzy nauczycielami i społeczeństwem panowało napięcie. Wszystko to wymagało 
od Deinhardta znacznego wysiłku w znalezieniu wyjścia z tych trudności. 
Deinhardt przyczynił się do rozwoju nauczania w kierunku kształcenia osobowości 
i ducha naukowego, co odpowiadało podstawowemu charakterowi gimnazjum. Pod jego 
kierownictwem programy szkolne tej placówki nabrały charakteru publikacji naukowych. 
Deinhardt nauczał początkowo matematyki i fizyki w wyższych klasach. ,,Kto nie nauczy 
się u Deinhardta matematyki. ten się jej w ogóle nie nauczy" mówiło uczniowskie porze- 
kadło. W późniejszych latach poświęcił się ten pedagog o wykształceniu fIlozoficznym. 
uczeń Hegla i zwolennik Kanta, przedmiotom humanistycznym, jak fIlozofia, religia i ję. 
zyk niemiecki. Pomagał on uczniom w odnajdywaniu wartości ważnych na całe życie. 
Dotychczas nieuporządkowane nauczanie poszczególnych przedmiotów powiązał 
on w jednolity proces oddziaływania wychowawczego, dokonał uporządkowania życia 
szkolnego i procesu nauczania poprzez wprowadzenie sprawdzianów klasowych i popisów 
uczniowskich w formie pisanej prozy, poprzez doroczne nagrody za najlepsze wyniki, po- 
przez pionierskie wprowadzenie wychowania fizycznego, wycieczek i zabaw szkolnych. 
W ten sposób nadał on szkole nowego ducha i rozmachu. Starał się o lepsze pensje dla 
nauczycieli, troszczył się także o osierocone rodziny zmarłych pedagogów. Pod jego kie. 
rownictwem szkoła przeżywała okres znacznego rozwoju_ Już w 1845 r. otworzył on 
przy gimnazjum szkołę elementarną. W 1867 r. liczba uczniów wzrosła do 402 osób, a 
więc dwukrotnie. Młodsze klasy zostały podzielone na klasy równoległe. 
Deinhardt skupił w sobie cechy zarówno wielostronnego i światłego dyrektora gim. 
nazjum, jak i pedagoga, naukowca, pisarza, polityka i zwykłego człowieka. Jego działaJ. 
ność była bardzo rozległa. W licznych publikacjach zajmował się religiami przedcheści- 
jańskimi, sztukami pięknymi, literaturą niemiecką, także tematami z dziedziny wychowa. 
nia, religii i fIlozofii. Ten niczmordowany i wszechstronny pedagog poczuwał się także do 
obowiązku prowadzenia oświaty dorosłych. Wygłaszał wykłady wobec większego grof12 
słuchaczy, jak również nakłaniał swoich kolegów do przekazania ich wiedzy fachow
 
szerszemu kręgowi słuchaczy. Sumy pieniężne uzyskane za wykłady przeznaczał Deinhardl
>>>
83 


dla wdów i niezamężnych córek swoich kolegów oraz na nagrody dla najlepszych uczniów. 
Założy ł ponadto Towarzystwo dla Biednych jako organizację socjalną w mieście. 
Z pasją uczestniczył we współczesnyd1 wydarzeniach politycznych. Poczuwał się 
do uczestnictwa w walce o zjednoczenie, wolność i demokrację dla Niemiec, podziclonych 
na wiele partykularnych księstewek, wygłaszając porywające przemówienia. Pełen nadziei 
śledził poczynania parlamentu obradującego od 1848 r_ we frankfurckim kościele 
. Pawła 
i nakazł wywiesić na budynku swojcj szkoły czarno-czerwono-złotą flagę demokratów, 
napiętnowanych później jako rewolucjoniści. Zmiana tamtego ruchu na autokratyczną 
reakcję oznaczała dla Deinhardta czas cierpień i prześladowań. Osądzony został jako libe- 
rał, napiętnowany jako uwodziciel młodzieży. Z powodu tej wrogiej atmosfery rozważał 
on możliwość opuszczenia Bydgoszczy. Dopiero z początkiem nowej ery Wilhelma I jego 
osoba i jego dzieło znalazły ponownie uznanie. Już w 1852 r. nadprezydent von Puttkam- 
mer uznał Królewskie Gimnazjum w Bydgoszczy za szkołę wzorcową. J)einhardt został 
odznaczony Orderem czerwonym Orła. Jego osiągnięcia naukowe znalazły uznanie po- 
przez nadanie mu stopnia doktora honoris causa Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu 
Berlińskiego w pięćdziesięciolecie tej uczelni w 1860 r. 
W 1867 r. obchodzono uroczyście 50-lecie istnienia gimnazjum. De inhardt , który 
całą uroczystoŚĆ pieczołowicie przygotował, nie uczestniczył w pierwszym dniu obcho- 
dów złożony ciężką chorobą. W czasie głównej uroczystości w dniu 30 lipca 1867 r. za- 
słabł w czasie wygłaszania okolicznościowego przemówienia i musiał opuścić zebranie. 
Złamany chorobą, zmarł w dwa tygodnie później, dnia 16 sierpnia 1867 r. Jemu zaw- 
dzię czało gimnazjum pierwszy okres swojego rozkwitu. 
Najmłodsza córka Deinhardta, Adelheid, wyszła za mąż za nauczyciela gimnazjum 
kierowanego przez jej ojca, dra Rudolfa Sturma (1841 r. - przed 1922 r.), późniejszego 
profesora matematyki Wyższej Szko ły Technicznej w Darmstadt i następnie Uniwersytetu 
w Monastyrze. Jej opublikowane "Wspomnienia żony profesora" przedstawiają plastycz- 
nie lata dzieciństwa oraz postać i działalność jej ojca w ówczesnej Bydgoszczy, posiadają 
więc duże znaczenie z punktu widzenia poznania ówczesnej historii i kultury. 
Jako trzeci z kolei dyrektor przejął kierownictwo gimnazjum 50-letni prof. dr Breda, 
najstarszy nauczyciel, początkowo komisal)'cznie, a od 10 lutego 1868 r. urzędowo. Do 
grona pedagogicznego należał on już od 1833 r. i wykładał historię. W okresie jego kie- 
rownictwa następował stały wzrost liczby uczniów, osią
jąc liczbę 476 uczniów gimna- 
zjalnych i 173 szkoły elementarnej. Brede był wydawcą historii szkoły na jej 50-lecie. 
Kiedy na Wielkanoc 1877 r. 69-letni wówczas Breda po 44 latach pracy w szkole na wła- 
sne żądanie przechodził na emeryturę, jego uczniowie, okazując mu swoje przywiązanie, 
założyli "Fundację Bre da" , która umożliwiała zakup nagród książkowych dla uczniów wyż- 
szych klas za największe osiągnięcia w zakresie historii i geografii. 
Clwartym z kolei dyrektorem został mianowany 44-letni Dr. Wilhelm Guttmann, 
poprzednio dyrektor Królewskiego Gimnazjum w Śremie. W dniu 9 kwietnia 1877 r. został 
uroczyście wprowadzony na sw
 nowy urząd. Już w pierwszym roku jego urzędowania 
nastąpiła przepro'Yadzka szkoły do nowego budynKu przy Placu Wolności. Do tego czasu 
szkoła mieściła się w budynku na zapleczu Starego Rynku, cierpiąc na niedostatek po- 
mieszczeń i iNiatła dziennego. Budowę nowej szkoły 
inicjował dyrektor J)einhardt 
w 1859 r., położenie kamienia węgielnego nastąpiło dopiero w 1875 r., a przeprowadzka 
dn. 8 stycznia 1878 r. Po uroczystym przemówieniu dyrektora wygłoszonym w auli szkoły
>>>
84 


odbyła się impreza w sali strzelnicy z udziałem ponad 2.000 osób. Specjalną 
z
obą auli 
było szeŚĆ obrazów ściennych pro£. Brausewettera, _ ufund
wanych przez mm
stcrstwo. 
które przedstawiały osobistości z życia i wychowanIa z roznych epok. OstatnIe obrazy 
zawieszono z okazji 75-lecia szkoły. . . 
Otrzymanie nowego budynku umożliwiło rozbudowę szkoły do pełnego gI
nazjum 
z 18 klasami i 3 klasami elementarnymi. Liczba uczniów wzrastała. Na podstawIe rozpo- 
rządzenia prowincjonalnego kol
gium szkolnego z 1898 r. zlikwidowano języ
 polski ja
o 
przedmiot nauczania (126 lat po przejściu miasta pod władzę pruską). Do WIosny Ludo
 
i powstania 1848 r. język polski pozostawał przedmiotem obow
ąz
owym, nas:ępnIe 
zmieniono go na przedmiot do wyboru bez egzaminu; mimo to zwolnIenIe z nauczanIa tego 
przedmiotu mogło nastąpić tylko za zezwoleniem dyrektora. Całkowite jego usunięcie 
w tym etnicznie mieszanym terenie było nieZTozumiałym posunięciem. 
W okresie sprawowania urzędu dyrektora szkoły przez Guttmanna utworzono w 
1890 r. seminarium pedagogiczne tlla kształcenia kandydatów do służby szkolnej wyż- 
szego stopnia, które jednak w 1893 r. zostało zamknięte z powodu braku wystarczającej 
liczby kandydatów. Dnia 1 lipca 1902 r. obchodzono uroczyście 25-lecie działalności 
Guttmanna jakq dyrektora szkoły. Z tej okazji otrzymał on nominację na tajnego radcę 
rejencyjnego (nadradcę rejencyjnego). Jego byli uczniowie założyli Fundację Tajnego 
Radcy Guttmanna z wkładem 2.500 marek, której odsetki miały służyć zgodnie z wolą 
jubilata do zakupu kopii starożytnych rzeźb do celów dydaktycznym. Wkrótce po tej 
uroczystości Guttmann złożył swój urząd i dn. 12 wrzemia 1902 r. przeszedł na emery- 
turę. Żył jeszcze przez 7 lat, zmarł w 1909 r. w Berlinie. Obok Deinhardta był on jednym 
z najbardziej znaczącym dyrektorów szkoły. Jako światły pedagog dążył do jak najwięk- 
szego rozszerzenia znaczenia szkoły. W momencie jego odejścia liczyła ona 597 uczniów 
w gimnazjum i 133 w szkole elementarnej. Był to okres gwałtownego rozwoju miasta, 
kiedy liczba jego mieszkańców wzrosła do 90.000 osób, w tym 1/7 Polaków. Guttmann 
udzielał się także politycznie jako rajca miejski i uczestniczył w życiu miejscowych towa- 
rzystw. 
Prof. Leonhardt Schmidt sprawował urząd dyrektora szkoły do czasu powołania 
nowego dyrektora. Był on siostrzeńcem Deinhardta i obok nauczyciela szkoły elementar- 
nej Brauna jedynym z ery Deinhardta, do tego naj starszym nauczycielem szkoły. Dnia 
1 października 1902 r. mianowano nowym dyrektorem szkoły dra Ernsta Eichnera, spra- 
wującego poprzednio przez 19 lat podobną funkcję w gimnazjum inowrocławskim. Pod 
Koniec 1908 r. Eichner wziął urlop, a na Wielkanoc 1909 r. złożył swój urząd. Grono pe- 
dagogiczne pożegnało się z nim w sprawozdaniu szkolnym za 1908 r. 
. .Funkcję dyrektora objął komisarycznie ponownie najstarszy nauczyciel. prof. dr 
Hemnch Boc
sm. Przybył on do szkoły już w 1876 r. w okresie kierownictwa dyrektora 

redy. Na 
Ielkanoc 19.14 r. przeszedł na emeryturę. Działał także poza szkołą, sprawu- 
jąc przez wI
le 
t funkCję prze
odniczącego rady miejskiej oraz wiele innych funkcji spo- 
łecznym, 
13łając dla dobra mIasta i ponosząc przy tym znaczne zasługi. 
N
 WIelkanoc. 1909 r. kierownictwo szkoły przejął jako szósty z kolei dyrektor 
4
-letnI dr Oskar liman, w latach 1889-1903 dyrektor gimnazjum w Rawiczu. (Xl 1903 r. 
kIerował on nowo otwartą szkołą realn ą w B y d g osz czy nl . e b ł . b . , . 
'. , Y WIęC pso ą w mleSCle 
nIeznaną. ZgodnIe z zarządzeniem Prowincjonalnego Kolegium Szkolnego z dnia 4 marca 
1910 r. został on zmuszony do przeprowadzenia reformy jednej z dwóch istniejących w
>>>
85 


szkole grup klasowych, w której odtąd rozpoczynano naukę od języka francuskiego, łacina 
dochodziła w czwartej, greka w szóstej klasie. a angielski był przedmiotem dodatkowym do 
wyboru. W 1911 r. zmicniono na wniosek Umana język angielski i francuski. Frekwencja 
uczniów w tych zreformowanych klasach nie była jednak zbyt duża. 
Dr Liman był osobą otwartą i szczerą. W szkole istniały liczne towarzystwa szkolne 
. , 
posiadające swcgo "protektora" jako opiekuna. Należały tu towarzystwa: literackie, historii 
sztuki, muzyczne, sportowe, kajakowe, piłkarskie, szachowe, przysposobienia wojskowego 
i inne. Posiadały one własny statut i prowadziły ożywioną działalność, będąc zaczątkiem 
nowoczesnego samorządu uczniowskiego w wyższych klasach. Jeden z byłych uczniów 
pisał w swoich wspomnieniach: "Surowość niektórych nauczycieli ciążyła nam bardzo, 
ale to, że ta surowoŚĆ szła w parze ze sprawiedliwością i nauczycielskim sercem zrozumie- 
liśny dopiero po wielu latach, odbierając i to z wdzięcznością. Nikt nie będzie też zaprze- 
czał, że czasami dawała się poznać także niedoskonałość ludzka." 
Liczne osobistości należały do grona uczniów tej szkoły, jak: grafowie Konigsmark, 
z których jeden został później pruskim ministrem rolnictwa, nadprezydent rejencji poz- 
nańskiej, Hugo von Wilamowitz-Mollendorf, znaczący miejscowi historycy Erich Schmidt 
(1861-1911) i Friedrich Koch (1876-1959), obaj także nauczyciele tego gimnazjum, czy 
geofIzyk i meteorolog międzynarodowej sławy prof. Hugo Hergesell (1859-1938), pionier 
w dziedzinie aerologii i samolotowej służby meteorologicznej. 
Wybuch pierwszej wojny światowej, podobnie jak i burzliwe wydarzenia wczeŚ1iej- 
szego okresu, znalazły swój oddźwięk w dziejach szkoły. Już w 1848 r. polskie powstanie 
zbrojne spowodowało powołanie straży obywatelskiej, w której uczestniczyli nauczyciele 
i uczniowie starszych klas. Stan bezpieczeństwa nie został wprawdzie w Bydgoszczy za. 
kłócony, mimo to jeden z uczniów zginął w Kcyni. W 1850 r. w obliczu zagrożenia wojną 
z Austrią i Rosją jeden z nauczycieli został zmobilizowany do armii pruskiej. W wojnie 
Prus i Austrii przeciwko Danii w 1864 r. zginął jeden, w wojnie prusko-austriackiej czte- 
rech, a w wojnie niemiecko-francuskiej pięciu byłych uczniów. Ochotnicy do wojska mogli 
złożyć wcze Ś1iejsze egzaminy maturalne. Lata pierwszej wojny światowej miały decydują- 
cy wpływ na losy szkoły. Część nauczycieli, w tym również dyrektora, powołano pod 
broń. Wszyscy spośród 35 uczniów maturalnej klasy w roku szkolnym 1914/15 oraz wielu 
młodszych uczniów wstąpiło ochotniczo do wojska. Nauka została przystosowana do ogra. 
niczonych planów nauczania, m.in. z powodu braku węgla. Nauczyciele i uczniowie peł- 
nili "bierną służbę wojenną w miejscu zamieszkania" (służba pomocnicza przy urzędach, 
pomoc przy żniwach, zbieranie drzewa opałowego, zbieranie składek na cele zbrojeniowe, 
koncerty chórów w lazaretach itp.). Ogółem poległo na wojnie 186 uczniów, m.in. trzech 
spośród czterech synów popularnego nauczyciela sportu Hellmanna. Także co najmniej je- 
den nauczyciel znalazł się wśród poległych. Po zakończeniu wojny niektórzy uczniowie 
należeli do Grenzsd1Utzu chcącego zapobiec rozprzestrzenieniu się Powstania Wielkopol- 
skiego na Bydgoszcz i południową część Prus Zachodnich. 
W dniu 31 sierpnia 1917 r. po raz ostatni - chociaż w trudnych warunkach wojen- 
nych - zgromadzili się razem uczniowie, rodzice i absolwenci, aby uczcić 1 DO-lecie pow- 
stania szkoły (przed południem akademia w auli, po południu rozgrywki sportowe, zabawy 
i 
iew na piątej śluzie). 
Po zakończeniu wojny pożegnał szkołę dr Liman, przeniesiony dnia 1 wrzemia 
1919 r. na inną placówkę. Tymczasowe kierownictwo szkoły przejął prof. dr Schmerl,
>>>
86 


a po jego rychłym przeniesieniu do Merseburga na Boże Narodzenie 1919 r.t prof. Gerlach_ 
Dnia 20 stycznia 1920 r. miasto przeszło pod panowanie polskie. Podczas skromnej uroczy- 
stości pożegnalnej przemawiali prof. Jakob i prof. Gerlach. Dnia 20 stycznia 1920 r. prof. 
Gerlach przekaza ł gimnazjum nowemu polskiemu dyrektorowi drowi Stróżewskiernu, 
który poprzednio już pracował jako nauczyciel szkoły średniej w pruskiej służbie. Dnia 
3 lutego 1920 r. uczniowie zebrali się ponownie w auli, po raz pierwszypod polskim pano- 
waniem. Dyrektor Stróżewski po krótkim wstępie w języku niemieckim wygłosił dłuższą 
mowę po polsku, a następnie zwrócił się ponownie po niemiecku do uczniów - Niemców. 
"Trzeba przyzpać" - referował później jeden z byłych uczniów - ,,że ten nowy pan zrę. 
cznie wykonał swoje trudne zadanie biorąc wzgląd na odczucia niemieckich słuchaczy, 
którzy przecież stanowili większość". 
Rozpoczę ła się znowu normalna nauka. Polscy uczniowie zgromadzeni w specjal- 
nych klasach otrzymali !lowych nauczycieli, podczas gdy uczniowie niemieccy zachowali 
swoich dawnych pedagogów, "stan trwający pię ć miesięcy, który przyniósł ogólnie bio- 
rąc zadowalający obraz pokojowego współżycia". 
WiękSLa część niemieckich nauczycieli przeniesiona została do szkół w Niemczech, 
liczni przeszli na emeryturę, natomiast reszta pozostała w porozumieniu z rządem pruskim 
do końca roku szkolnego 1919/20 w gimnazjum państwowym w służbie polskiej, z której 
zwolniona została w lipcu 1920 r. Dnia 23 września 1920 r. otwarte zostało niemieckie 
gimnazjum prywatne, do którego przeszli niemieccy nauczyciele i uczniowie. W 1927 r. 
odbyła się w Berlinie uroczystość z okazji UD-lecia otwarcia szkoły z udziałem wielu 
byłych nauczycieli i uczniów, także z Bydgoszczy, na której przemawiał m.in. ostatni 
niemiecki dyrektor, dr Liman. Dr Wilhelm Brunck opublikował z tej okazji specjalne wy- 
danie historii swojej szkoły. 
Gimnazjum to przez swoją wychowawczą pracę pod sprawdzonym kierownictwem 
wniosło znaczny wkład w twórczą pracę kulturalną w mieście nad Brdą, przy czym pierw- 
szy rozdział jego historii, tutaj opisany, stanowi ło otwarcie szkoły i jej stuletnia działal- 
noŚĆ w Brombergu; kontynuacją tego pierwszego rozdziału jest rozdział drugi kształcenio. 
wej działalności gimnazjum w dzisiejszej Bydgoszczy. 


BmLIOGRAFIA 


Roczne sprawozdania szkolne. 
Joh.H. Deinhardt, artykuły naukowe jako dodatki do rocznych sprawozdańijego "Kle in en 
Schriften" wydane przez jego przyjaciela i szwagra Hermanna Schmidta, Leipzig 
1869. 
Theodor Bach, uczeń Deinhardta, napisał jego obszerną biografię w "Neue Jahrbiicher fOr 
Philologie und Pildagogik" 1873,2. Abt. s. 449. 
Guttman: Zur Vorgeschichte des Kgl. Gymnasiums in Bromberg. Bcilage zum Jahresbericht 
von 1889. 
Festschrift zum HO. Stiftungsfest. O1arlottenburg 1927. 
Heimatbund-Nachrichten, Berlin 7.1927, nr 12, s. 4-5. 
GUnther Meinhardt: Aus Brombergs Vergangenheit. Wilhelmshaven 1973, s. 189-191. 
Allgemeine Deutsche Biographie, 5. 1877 (Joh.H. Deinhardt). 
Hugo Rasmus: Lebensbilder westpreussischer Frauen. Miinster 1984, s. 153.
>>>
87 


łł
rtin Hahn: Dank an meine Schule. w: BROMBERG 13.1971, nr 37, s. 9. 
Erica Dombrowski: Johann Heinrich Deinhardt. w: BROMBERG 15.1973, nr 41, s. 2-3 
(z wykazem dalszej bibliografii).
>>>
STANISŁAW KRASUCKI 


POWSTAŃCZE RODOWODY WYBRANYCH 
PUŁKÓW GARNIZONU BYDGOSKIEGO 


(16 Pułk Ułanów Wielkopolskich imienia Generała Dywizji 
Gustawa Orlicz-Dreszera; 61 Pułk Piechoty Wielkopolskiej; 
62 Pułk Piechoty Wielkopolskiej) 


W dziejach wojsk li Rzeczypospolitej pułk był zawsze wielką rodziną, skupiającą 
tradycje i wywalczone na polach bitew wartości. Tworzył on spójnię duchową tej wojsko- 
wej rodziny żołnierza, opartej na wspólnocie minionych niebezpieczeństw. Czyny posz- 
czególnych żołnierzy różnych rodzajów broni - piechurów, artylerzystów i kawalerzy- 
stów i osiągnięcia wspólne pododdziałów - kompanii, baterii i szwadronów, wzbudzały 
zawsze poczucie wartości zbiorowej i dobrze zasłużonej dumy. 

storia Wojska Polskiego streszcza w sobie większą część dziejów narodu. Tak też 
było w 1918 r., roku wielkich nadziei, ale też olbrzymich trudności politycznych i wojsko- 
wych. Niemcy, zaborca najgroźniejszy , stosunkowo łatwiej godziły się z oddaniem okupo- 
wanych terenów Królestwa Polskiego, niŻ z utratą swych dzielnic zaborczych - Śląska, 
Wielkopolski i Pomorza. Klęska wojenna Rzeszy i wybuch rewolucji w Niemczech, a na- 
stępnie układ o zawieszeniu broni w Rethondes, nie stanowiły jeszcze o losie tych ziem, 
stwarzały natomiast realne nadzieje na ich oswobodzenie 1 ,2. W Wielkopolsce, niezależnie 
od działań politycznych, jak na przykład uchwały Polskiego Sejmu Dzielnicowego 3 , nie- 
zwykle silne by ło przeświadczenie o konieczności rozstrzygnięcia zbrojnego, drogą stwo- 
rzenia nieodwracalnych faktów dokonanych. Ten wojskowy punkt widzenia wyrażali Po- 
lacy - żołnierze służący w latach I wojny światowej w wojsku niemieckim, weterani cięż- 
kich, wyniszczających walk pozycyjnych na froncie zachodnim, których symbolem stało 
się Verdun, oraz na rozległych terenach frontu wschodniego. Byli nie tylko doświadczony- 
mi żołnierzami, znającymi doskonale wszystkie tajniki walki, lecz również, a może przede 
wszystkim, niemiecką zaborczość, żądzę podbojów, butę, bezwzględność i okrucieństwo 
wobec pokonanych i wszystko to, co się składało na pruski, barbarzyński sposób prowadze- 
nia wojny. 
Dnia 11 listopada 1918 r. Niemcy skapitulowały. Tego samego dnia skończyła się 
ich władza okupacyjna w Warszawie, a armia niemiecka rozpoczęła odwrót z terenów 
Królestwa Kongresowego i spływanie znad linii demarkacyjnej na froncie wschodnim. 
Wraz z nią na ziemie zachodnie Polski napływali Polacy służący w wojsku niemieckim. 
PrzYbywali także z frontu zachodniego, często jeszcze w składzie jednostek niemieckich, 
często jednak indywidualnie, na własną rękę, przeważnie z bronią i wyposażeniem. Nie 
ulega wątpliwości, że pospiech podyktowany był chęcią zobaczenia rodziny i domu po 
tylu latach wojennej tułaczki. Ale nie tylko to. Oni rozumieli i czuli instynktownie, że 
ich obecność jest w Wielkopolsce konieczna, wiedzieli, że klęska Niemiec jest zapowiedzią 
wolności i że nic nie może przeszkodzić połączeniu ich stron rodzinnych z resztą zmar- 
twychwstałej ojczyzny. Znając zaborców aż nadto dobrze, niejako ,,z pierwszej ręki",
>>>
90 


rozumieli jednak, że wolność nie przyjdzie sama i że zaborca dobrowolnie z Poznania i 
Wielkopolski nie ustąpi. Jako żołnierze, rozumowali po żołniersku i uważali, że trzeba orga. 
nizować własną siłę zbrojną, która by proces wyzwalania podję ła. 


x x x 


Jednym z wielu wracających do Wielkopolski Polaków, żołnierzy armii niemieckiej. 
był plutonowy Wojciech Świerczyk. Przybywał ze wschodu, z Ukrainy, w jednym z trans- 
portów armii "Ost". Już po drodze usłyszał o załamaniu się Niemiec. ucicczce cesarza do 
Holandii, dostrżegł też postępujący na każdym kroku rozkład w samym wojsku, słynącym 
zawsze z żelaznej dyscypliny i karności. W Poznaniu, chociaż byli tam jeszcze Niemcy, wio 
dział wielkie podniecenie wŚ"ód ludności, jej ogromny entuzjazm, a wszędzie flagi narodo. 
we polskie i zwycięskicJ:l państw alianckich 4 . Było to związane z przyjazdem do stolicy 
Wielkopolski Ignacego Paderewskiego wraz z misją oficerów sprzymierzonych. Plut. Świer- 
czyk wiele się nie zastanawiał, opuścił swój transport i wkrótce w mundurze i z bronią 
w ręku zjawił się w Lwówku, swych stronach rodzinnych. Bezzwłocznie też wstąpił tu do 
miejscowej placówki Polskiej Organizacji Wojskowej. Działali już w okolicy dwaj znani zie. 
mianie, Stanisław hr. Korzbok-Łącki i Mieczysław hr. Kwilecki 5 . Dnia 29 grudnia 1918 r.. 
w dwa dni po wyłSuchu powstania w Poznaniu, z inicjatywy tych trzech ludzi powstał w 
miasteczku Lwówek i w majątku Posadowo oddział konny w sile 33 szabel. Oddział ten 
był zalążkiem przyszłego 16/2 Pułku Ułanów Wielkopolskich, a dowództwo nad nin l 
objął plut. Wojciech Świerczyk. Jego zastępcą został kapral Mieczysław Kwilecki. Tak 
więc doświadczony, frontowy podoficer, pochodzący z ludu wielkopolskiego, stał się 
pnełożonym młodego ziemianina, potomka wielkopolskich karmazynów. Obaj ziemianie 
dali dla oddziału konie i pełne wyposażenie, plut. Świerczyk - wieloletnie doświadczenie 
bojowe i gruntowną znajomość przeciwnika, z którym rozpoczęto walkę6. Wkrótce przy- 
był do oddziału młody podchorąży Stanisław Teofil Bobrownicki-liebhen i dwóch pod- 
oficerów-kawalerzystów z Kongresówki, ze środowiska legionowo-peowiackiego. Zjawili 
się dalsi ochotnicy - kpr. Bajer (właściciel sklepu z Lwówka), kpr. Józef Majchrowski 
(późniejszy chorąży), st.ułan Jan Droździk 7 , st. ułan Franciszek Gotowicz (późniejszy 
wachmistrz) i wielu innych. Wkrótce, już po kilku dniach oddział liczył ponad 60 szabel. 
Uzbrojenie i wyposażenie oddziału uzupełniano teraz samodzielnie, najczęściej ze zdoby. 
czy wojennych. Organizacyjnie i liczebnie pnedstawiał siłę dobrze wzmocnionego pluto- 
nu, bardziej doświadczeni podoficerowie pełnili funkcje dowódców sekcji, wysyłani byli 
z patrolami na rozmaite akcje rozpoznawcze i bojowe. Wkrótce plut. Świerczyk wraz z kpr. 
Kwileckim zorganizowali w rejonie działania ponad 30 posterunków. wyznaczając na ich 
dowódców doświadczonych żołnierzy, którzy gruntownie znali służbę, obchodzenie się 
z bronią, potrafIli utrzymać ład i porządek. Stanowili oni pierwsze organy nowej polskiej 
władzy, działając w kierunku ochrony polskiego stanu posiadania, obrony ludności i za. 
bezpieczenia państwowego mienia. Znosi się jednocześnie niemieckie placówki pny spon. 
tanicznej pomocy i współudziale miejscowej polskiej ludności. Okres ten nosił wszelkie 
cechy walki partyzanckiej, w której dla kawalerii powstańczej jako broni szybkiej najbar' 
dziej właściwe i skuteczne były takie działania, jak rozpoznanie, ubezpieczenie i oczywi. 
. ście element zaskoczenia. Oddział posiadał doskonale zorganizowany wywiad, co pozwa. 
lało uprzedzać działania przeciwnika.
>>>
91 


Dnia 5 stycznia 1919 r. plut. Swierczyk wraz z kapr. Kwileckim zameldowali się 
u Dowódcy Frontu Zachodniego pułkownika Michała Milewskiego. Dalszy napływ ochot- 
ników spowodował, że oddział stale wzrastał liczebnie i już 29 stycznia 1919 r. otrzymał 
nazwę: Szwadron Jazdy Okręgu II. Dowódcą szwadronu mianowany został pchor. Bobrow- 
nicki, szefem - plut. Świerczyk. Oddział był dobrze wyposażony, wszyscy mieli szable, 
lance, proporczyki. W bitwie pod Miałami (wieś kfWronek) szwadron otrzymał swój udany 
chrzest bojowy. Miały zdobyte zostały brawurową szarżą kawaleryjską, a silny oddział 
Grenzschutzu dosłownie rozniesiono na szablach i kopytach. W trakcie dalszych ustawicz- 
nych walk i p01yczek, pod Wronkami szwadron uszkodził i zmusił do wycofania się nie- 
przyjacielski pociąg pancerny. W akcji wyróżnił się wybitną odwagą i brawurą st. ułan 
Droździk 8 . 
Kiedy dnia 29 maja Naczelny Dowódca Armii Wielkopolskiej gen. Józef Dowbor- 
-MuŚl1icki nakazał przystąpić do formowania 2 Pułku Ułanów Wielkopolskich, kadrą puł- 
ku stał się zaprawiony w walkach Szwadron Jazdy Okręgu II. Na dowódcę pułku formu- 
jącego się w Ęiedrusku wyznaczony został ppłk Roman Pasławski 9 . Rozpoczyna się in- 
tensywna praca organizacyjno-szkoleniowa. Pierwszy rozkaz dzienny 2 Pułku Ułanów 
Wielkopolskich wydany został dnia 16 czerwca 1919 r. lO . W pierwszym rzucie formowane 
były dwa szwadrony liniowe, szwadron sztabowy oraz szwadron zapasowy. Tabory przy- 
dzielone zostały czasowo do szwadronu sztabowego. Jako adiutanta oddelegowano do 
pułku ppor. Stefana Stablewskiego, doskonałego organizatora i szkoleniowca, b. oficera 
10 Pułku Ułanów Pruskich, awansowanego wkrótce do stopnia porucznikall. Zgodnie 
z wymienionym rozkazem 1 szwadron objął por. Tyczyński, 2 szwadron - ppor. Bobrow- 
nicki, szwadron sztabowy - sierż. Karkoli (tymczasowo), a szwadron zapasowy - ppor. 
Kwilecki. Była to pierwsza obsada oficerska pułku. Wszyscy dowódcy pododdziałów 
pochodzili z powstania. 
Codziennie napływali do Biedruska nowi poborowi bądź też ochotnicy, zaprawieni 
w walkach powstańczych. Z nich też tworzyć się będzie, podobnie jak i w innych pułkach 
z Powstania Wielkopolskiego i Wojsk Wielkopolskich, znakomity korpus podoficerski, doś- 
wiadczony, otrzaskany w boju, zamiłowany w porządku koszarowym, dyscyplinie, wy- 
szkoleniu, służbie polowej. Często też byli to kawalerzyści, których wybuch powstania 
i jego przebieg rzucił do rozmaitych, doraźnie formowanych oddziałów pieszych (których 
zresztą było w powstaniu najwięcej), a teraz, kiedy formowała się regularna armia, zgła- 
szali się do swej broni. W ten sposób przybyli do pułku: Walenty Darcz, Stanisław Furma- 
nek, Stanisław Grabowski, Bolesław Hoppe, Władysław Kowalski, Stanisław Kuźnicki, 
Józef Łopacki, Stanisław Maciejewski, Władysław Młynarz, Piotr Szymanek, Michał 
Tepper, Franciszek Walkowiak, Walenty Waszkowiak, Józef Więckowski, Stanisław Zgo- 
rzelak, Stanisław Zielonka, Jan ZwierzcWewski i inni. Wielu z nich związało się z pułkiem 
na trwałe do końca jego istnienia, nadając mu swym powstańczym rodowodem specyficzną 
osobowość na całe międzywojenne dwudziestolecie 12. 
Pułk formował się w warunkach bojowych. Poszczególne szwadrony brały udział 
w walkach na froncie północnym, gdzie pomimo pewnej stabilizacji sytuacja wciąż jeszcze 
była niepewna i należało się liczyć w każdej chwili z podjęciem generalnego uderzenia ze 
strony przeciwnika l3 . Na froncie, niezależnie od lokalnych potyczek, kawaleria pełniła 
służbę rozpoznawczo-ubezpieczeniową. Intensywnie śledzi się i rozeznaje kierunki ewen- 
tualnego natarcia przeciwnika, jego przygotowania, koncentrację sił itp. Szwadrony liniowe
>>>
92 


. . l P ułku w Biedrusku pozostawała najczęściej tylko kadra 
by ły przewazme w po u, w m.p. 
zapasowa. .... ończono defmitywnie dnia 1 września 1919 r. Z tym 
Okres orgamzaCJI pułku zak . W . k Wielkopolskich z następu- 
dniem pułk wystąpił już jako pełna jednostka taktyczna oJs 
jącą obsadą oficerską: 
Dowódca pułku 
Dowódcy dywizjonów 


- pIk Roman Pasławski 
- rtm. Stanisław Breza 
rtm. Erazm Stablewski 
por. Stefan Stablewski 
rtm. Leon Płachecki 
por. Wiktor Mimy 
- por. Kazimicrz Papara 
- por. Jan Ślaski 
- por. Józef Modlibowski 
- por. Stanisław Zakrzewski 
- rtm. Aleksander Winnicki 
- mjr dr Jan Bajoński 
- ks. dr Stefan Ugniewski 


Adiutant pułku 
Dowódca l szwadronu 
Dowódca 2 szwadronu 
Dowódca 3 szwadronu 
Dowódca 4 szwadronu 
Dowódca szwadronu KM 
Dowódca szwadronu technicznego 
Dowódca szwadronu zapasowego 
Lekarz pułku 
Kapelan pułku 
Oficerowie młodsi pułku: podporucznicy - Konrad Eniński, Jerzy Kłopotowski, 
Stanisław Kwilecki, Wincenty Górski, Jan Kuszel, podchorążowie - Czesław Dmo- 
k . P . D b .. ki 14 
chows l, lotr ę ms . 
Pułk został jednolicie umundurowany. Rozkazem dziennym Dwództwa Głównego 
Sił Zbrojnych w byłym zaborze pruskim Nr 155 
 7 z dnia 8 czerwca 1919 r. ustalono re- 
gulaminowe umundurowanie. Mundury uszyte zostały ze zdobytego w składach niemiec- 
kich sukna spodniowego, koloru szarego, tzw. "feldgrau". Całość umundurowania składa- 
ła się z rogatywki (biały otok z górną i dolną wypustką czerwoną, wierzch z białymi wy- 
pustkami w szwach), ułanki (białe wypustki w szwach, na kołnierzu białe proporczyki 
przedzielone czerwonym paskiem) i spodni (białe lampasy, wypustka między lampasami 
biała). Oznaki stopni umieszczone były z lewej strony nad otokiem rogatywki (trefl srebr- 
ny u oficerów i zielony u podoficerów) i na rękawach przy mankiecie (u oficerów - galo- 
ny srebrne, u podoficerów - popielate). Stopnie ofi
erskie i podoficerskie ustalone w Woj- 
skach Wielkopolskich były w dalszych latach niemal identyczne jak w siłach zbrojnych 
n Rzeczypospolitej. Jedynie w niektórych stopniach podoficerskich zaistniały pewne róż- 
nice - wachmistrza tytułowano w Wojskach Wielkopolskich wachmistrzem liniowym, 
a starszego wachmistrza - wachmistrzem sztabowym. Ponadto plutonowy tytułowany był 
starszym podoficerem. Zwyczaj ten siłą tradycji zachował się w pułku jeszcze przez pe- 
wien czas w korpusie podoficerskim i był tolerowany przez dowództwo pułku. 
Do historii 2 Pułku Ułanów Wielkopolskich przeszedł dzień 18 listopada i919 r. 
W tym dniu dobrze prezentujący się pułk stanął w szyku konnym na Placu Wolności w 
Poznaniu. Doskonale uzbrojony, wyszkolony, na dObrych koniach, z lasem trójbarwnych 
bia ło-czerwono-granatowych proporczyków na lancach, budził entuzjazm i wzruszenie 
tłumnie zebranej ludności, przeradzające się w spontaniczną manifestację narodową. Chwila 
była niecodzienna, wielka, chwytająca za serce po tylu latach niewoli _ wręczenie sztanda- 
ru ofiarowanego pułkowi przez społeczeństwo Wielkopolski. Po uroczystej mszy polowej,
>>>
93 


której asystowa ł sam Prymas Polski, arcybiskup gnieźnieńsko-poznański Edmund Da1bor, 
nastąpił akt poświęcenia sztandaru. Dokonał go ks. biskup Stanisław Kostka Łukowski 
w asyście kapelana pułku ks. dr Stefana Ugniewskiego. Uczestniczyli w tym akcie przed- 
stawiciclki komitctu fundacji Koła Ziemianek Wielkopolskich - Józefa hr. Mielżyńska, 
Dora Mikułowska, Janina Scydówna, Alicja hr. Tyszkiewiczówna, Janina Wicherkiewiczów- 
na. Sztandar wręczył pułkowi Naczelny Dowódca Wojsk Wielkopolskich gen. Józef Dow- 
bor-MuŚ1icki. Przejął go płk Pasławski, po czym przekazał wachm. ŚWierczykowi, jako 
pierwszemu sztandarowemu. Ten pierwszy i najstarszy żołnierz pułku, jeden z jego współ- 
twórców i założycieli, będzie go odtąd nosił przez długie lata, w wielu marszach, pocho- 
dach i wojennych kampaniach. 
Sztandar (zachowany do dnia dzisiejszego znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego), 
podobnie jak inne sztandary pułkowe Wojsk Wielkopolskich, posiada doŚĆ oryginalny 
kształt, gdyż bławat w połowie przybity jest do drzewca, w połowie zaś wisi na kółkach 
metalowych. Po stronie prawej bławatu widnieje wizerunek Matki Boskiej z napisem "BIA- 
ŁY SZTANDAR - WZNIOSŁE CZYNY", ,,2 P.U.W." oraz data ,,28.1.1919,,15. Po stro- 
nie lewej znajduje się krzyż karmazynowy z białymi polami między jego ramionami, a w 
środku bławatu duży orzeł z dwoma gałązkami laurowymi u spodu. Wymiary sztandaru 
55 x 77 cm. 
Dnia 10 stycznia 1920 r. wszedł w życie Traktat Wersalski. W trzy dni później Dowód- 
ca Frontu Wielkopolskiego wydał rozkaz operacyjny przejęcia terenów przyznanych Polsce 
w traktacie pokojowym, a nie zajętych dotychczas w walkach powstańczych. Ruszyły na 
Pomorze jednostki Frontu Północnego, a w jego składzie 2 Pułk Ułanów Wielkopolskich. 
Poszczególne szwadrony pułku zajmowały miejscowości opuszczane przez Niemców, wszę- 
dzie witane jako symbol powrotu tych ziem do Macierzy. Nadszedł wreszcie pamiętny 
dzień 20 stycznia 1920 r. W dniu tym pułk w pełnym składzie wraz ze sztandarem wkro- 
czył do Bydgoszczy. Pierwszy oddział ułanów znalazł się na Rynku o godzinie 10.40, 
niosąc radosną wiadomość, że "idą nasi", a już w południe, przy ogromnym entuzjazmie 
ludności, witali wkraczające oddziały przewodniczący Rady Ludowej dr Jan Biziel oraz 
ksiądz dziekan Tyrakowski. Nastąpiła pierwsza defIlada Wojska Polskiego, polskich ułanów 
w wolnej Bydgoszczy. Z dniem tym miasto nad Brdą stało się niejako miastem rodzinnym, 
miejscem stałego garnizonu pułku aż do końca jego istnienia. Stąd też wyruszy pułk na 
swą ostatnią wojnę w 1939 r. 
W Bydgoszczy pułk odziedziczył koszary po niemieckich grenadierach w jednej 
1- dzielnic Bydgoszczy, na Szwederowie. Jednocześnie, w związku ze złączeniem Armii 
Wielkopolskiej z resztą polskich sił zbrojnych, pułk zmienił odznaki wielkopolskie na od- 
znaki umundurowania Wojsk Polskich, a następnie rozkazem dziennym dowódcy 1 Bryga- 
dy Jazdy Wielkopolskiej Nr 4 z dnia 21 lutego 1920 r. otrzymał numerację - 16/2 Pułku 
Ułanów Wielkopolskich. W ten sposób w nazwie P!lłku oprócz przymiotnika "Wielkopol- 
skich", cyfra ,,2" jednoznacznie wskazywała na jego powstańczy rodowód. 
Ukoronowaniem obejmowania Pomorza było dokonanie symbolicznych zaślubin 
Polski z morzem dnia 10 lutego 1920 r. W tym historycznym akcie dokonanym w imieniu 
I Rzeczypospolitej. przez Błękitnego Generała 16, nie zabrakło też pocztu sztandarowego 
16/2 Pułku Ułanów. Pogoda była chmurna i wietrzna, a Bałtyk gniewny i niespokojny. 
Pomimo to wachm. Wojciech Świerczyk wjecha ł z brawurą ze swymi bia łymi ułanami do
>>>
94 


morza, chyląc przed nim sztandar pułkowy. Było to ostatnie wystąpienie pułku w obejmo- 
waniu Pomorza dla Polski. . t 
Wkrótce wyruszył pułk na front wschodni. Powrócił do Bydgoszczy, swego mlas a 
garnizonowego. dnia 25 listopada 1920 r. T " 
Dnia 31 grudnia 1937 r. Minister Spraw Wojskowych gen. Tade
sz Kasp
yc
 n
d
ł 
16/2 Pułkowi Ułanów Wielkopolskich nazwę: ,,16 Pułk Ułanów Wlelkopolskic
 Imlen
a 
Generała Dywizji Gustawa Orlicz-Dreszera". Jest to ostatnia nazwa pułku, pod ktorą zakon- 
czył on swe istnienie w kawalerii Wojsk II Rzeczypospolitej. 


x x x 


Korzenie historii wojennej i bojowej tradycji 61 Pułku Piechoty 
ielk
polskiej 
ię- 
gają okresu przygotowań powstańczych, a następnie pi:rwsz
ch, walk luznych I 
ponta?lcz- 
nie tworzonych drużyn powstającego frontu zachodnIego I połnocnego. LudzIe, ktorym 
przyszło te drużyny organizować, często już przed wybuchem powstania, w przewidywaniu 
walki zbr6jnej skupiali się w oddziałach "Straży i Bezpieczeństwa". Pomimo formalnie mie- 
szanego (polsko-niemieckiego) składu, miały one charakter wyraźnie polski, a dzięki sta- 
łemu napływowi ochotników-Polaków, zdemobilizowanych z armii niemieckiej, rosły w 
siłę, tworząc wielokompanijne bataliony. Kiedy w samym Poznaniu wybuchły 27 grudnia 
1918 r. walki zbrojne, które zakończyły się 6 stycznia 1919 r. zdobyciem ostatniego punktu 
oporu Niemców - Ławicy i zaprowadzeniem w mieście spokoju i porządku, baon poznański 
"Straży i Bezpieczeństwa" przedstawiał już taką dużą siłę regularnego wojska, że można 
było z niego stworzyć dwa doskonale zorganizowane, bitne bataliony. Jeden z nich, jako 
II Baon Garnizonowy Poznań pod dowództwem ppor. Pawła Hądzlika wszedł w całym 
składzie do formującego się na froncie zachodnim Wielkopolski 7 Pułku Strzelców Wielko- 
polskich 17. 
Równolegle z wydarzeniami jakie się rozegrały w stolicy Wielkopolski, ruch powstań- 
czy ogarniał cały teren Księstwa Poznańskiego. Z dotychczasowych organizacji "Straży 
i Bezpieczeństwa" oraz Polskiej Organizacji Wojskowej powstawały liczne drużyny powstań- 
cze. Przybierały one najczęściej nazwy miejscowości, w których były zakładane lub które 
wyzwalały i ustanawiały w nich nowe władze polskie. W ten sposób utworzono drużyny: 
Pniewską, Dusznicką, Podrzewiecką, Kwilecką, Sierakowską, Wroniecką. Zajmowały one 
linię walk na odcinku: jezioro Białe do kanału ObI)'. Dalsze oddziały tworzyły się w rejo- 
nie Lwówka, Opalenicy , Wolsztyna, Wielichowa, Grodziska i szeregu innych przyległych 
miejscowości. Kompania lwówiecka, którą formował Jan Różek, liczyła ponad 120 ludzi. 
Powstała ona z inicjatywy i przy pomocy hr. Korzbok-Łąckiego z Posadowa. Oddział opa- 
lenicki po zasileniu drużynami z całego powiatu nowo-tomyskiego przedstawiał silną jed- 
nostkę bojową. gotową do akcji zaczepnych. Drużyny powiatu wolsztymkiego po połącze- 
niu się stworzyły pow
ną. siłę. Ud,ało 
 się odrzucić w pierwszych dniach stycznia ataki 
Gr
nzs
hutzu n
 Takom
wlce. Wkrotce pIerwsze potyczki w powiecie wolsztyńskim pnero- 
dZ1ły SIę'!' zaclę.t.e walki, prowadzone z nieprzyjacielem dobrze wyposażonym w broń ma- 
szynow? 
 artylenę. Ostatecznie doprowadziło to do opanowania Wolsztyna, gdzie w ręce 
powstancow wpadła znaczna ilość broni i amunicii Stwo rzono dobr d t .. . we 
.. 18 
 . e po s awy WYJ SCIO 
do dalszych dZ13łan zaczepnych . Umie ] .ętn y m dowo dzenl ' em wy .. . ł . St . 
ł S . d 19 rozm SIę ppor - am- 
s aw lU a . -
>>>
95 


Równolegle z picrwszymi walkami powstańczymi rozpoczęła się praca nad organiza- 
cją jednolitego dowództwa i stworzeniem regularnej armii. Dowództwo Główne objął mjr 
Stanisław Taczak 20 , dzieląc oswobodzony obszar na okręgi i przydzielając oddziały wal- 
czące na zachodnim tercnie operacyjnym do dwóch okręgów Wojskowych. Stanowiło to 
podstawę do organizacji oddziałów, z których później fonnować się będą bitne pułki wiel- 
kopolskie, a wśród nich 7 Pułk Strzelców Wielkopolskich. Wkrótce stanowisko głównodo- 
wodzącego objął gen. Józef Dowbor-MuŚI1icki. Następuje dalsza organizacja w kierunku re- 
gularnej armii, ogłoszenie wyboru, umocnienie frontów, ujednolicenie całej działalności 
wojskowej. Kroki te przyspieszyły utworzenie już w niedalekiej przyszłości 7 Pułku Strzel- 
ców Wielkopolskich. Ważnym wydarzeniem w tym procesie było skierowanie na front za- 
chodni II Baonu Garnizonowego Poznań, który tak mocno przyczynił się do oswobodze- 
nia Poznania. Baon przedstawiał, jak na ówczesne warunki, imponującą siłę - 5 oficerów, 
859 żołnierzy, dobrze wyekwipowanych i uzbrojonych, podzielonych na 5 kompanii strze- 
leckich, 20 ckm, tabor bojowy, kwatennistrzostwo. Wszystko skoncentrowano w rękach 
niezawodnego ppor. Hądzlika. Baon otrzymał rozkaz wyruszenia na front dnia 12 lutego 
1919 r., by wzmocnić zagrożony odcinek pod Wolsztynem. 
Dowódca Grupy Zachodniej płk Milewski przygotowując się do działań, nadał od- 
działom powstańczym tymczasowo organizację batalionową. Usprawniło to dowodzenie 
i pozwoliło podzielić front na odcinki, przydzielone poszczególnym batalionom. 
Terenem operacyjnym pierwszych zwycięskich walk oddziałów jakie potem weszły 
do 7 Pułku Strzelców Wielkopolskich, było zachodnie pogranicze prowincji poznańskiej. 
Zacięte walki rozgorzały na odcinku I batalionu Wronki-Sieraków-Kamionna-Tuczę- 
py, gdzie oddziały niemieckie dysponujące silną artylerią, po działaniach pozorowanych na 
rozmaitych odcinkach, skierowały 16 stycznia główne uderzenie na Kamionną. Ostatecz- 
nie bitwa została rozstrzygnięta brawurowym kontratakiem odwodu batalionowego pod 
dowództwem aspiranta oficerskiego Adama Kowalczyka 22 , a nieprzyjaciel, ponosząc ciężkie 
straty, zmuszony został do ucieczki. Po bitwie przeciwnik ograniczył swą działalność do 
akcji wywiadowczych i ognia artyleryjskiego. 
Walki wznowione zostały dnia 7 lutego natarciem na Kolno siłą co najmniej batalio- 
nu, wspieranego ogniem karabinów maszynowych i artylerii. Pomimo dzielnej obrony za- 
łogę powstańczą wyparto, a Niemcy wdarli się do Kolna i rozpoczęli krwawe represje wo- 
bec ludności. Podobnie jak pod Kamionną, sytuację uratował bohaterski Adam Kowal- 
czyk, synchronizując uderzenie dwóch oddziałów odwodowych z różnych kierunków. 
Początkowy sukces oddziałów Heimatschutzu zamienił się w paniczną ucieczkę. Powstańcy 
zadali im duże straty, a ponadto zdobyli sporą iloŚĆ broni i amunicji. Podobnie zakończył 
się też atak Grenzchutzu na Grolewo. 
II batalion obsadził odcinek od Miłostowa, przez Zębowo, Łomnicę do Nowego 
Tomyśla. Uczył ok. 700 ludzi (bez uwzględnienia silnego odwodu w Opalenicy). Składał 
się z czterech kompanii strzeleckich. z których każda posiadała trzy karabiny maszynowe. 
Całością dowodził ppor. Tomas. Do poważniejszych walk doszło 9 stycznia na kierunku 
Sępólno, gdzie ppwstańcy nacierali w sile kompanii, celem zabezpieczenia Lwówka. Dnia 
16 stycznia dokonano udanego wypadu na Zębowo, biorąc do niewoli placówkę Grenzschu- 
tzu wraz z uzbrojcniem. Nie powiód ł się natomiast przeprowadzony 16 lutego ca łym 
batalionem atak na Lewice (wieś koło Międzychodu). Jego celem było wyrównanie li- 
nii frontu. Nacierające z brawurą pod silnym ogniem oddziały powstańcze nie zdołały
>>>
96 


przełamać pozycji silniejszego liczebnie i lepiej uzbrojonego przeciwnika.. . h 
. . . b d ". krw alki roze g rały SIę na odcmkac 
Na J . p ow3Żnie J "sze na J "ci ę zsze I naj ar zIeJ awe w " , 
, . M . " ' te były szczegol- 
frontowych III i IV baonu pod Zbąszyniem I Wolsztynem. leJscowoSCI" .. 
, . h ki k 'w ry sowało SIę zagrozeme dla 
nie ważne w planach powstańczych, gdyz z obu tyC erun o " " 
. . . ł kolC J .owe i P oz y c J e naturalnej 
samego Poznania. Ponadto znajdowały SIę tu wazne węz Y " 
linii obronnej wzdłuż rzeki Obry i jezior zbąszyńskich. Zdawał sobIe z tego sprawę dowodzą- 
cy tu siłami powstańczymi por. Kazimierz Zenkteler, któremu p
d :n
ęd.em t.aktycznym 
podporządkowano oba bataliony: III - pod dowództwem por. KWlecmskiego I IV - .pod 
dowództwem por. Siudy. 12 lutego - już w okresie najcięższych walk pod Zbąszymem, 
przybył z pomocą II Baon Garnizonowy Poznań. 
Siły niemieckie na odcinku frontowym Zbąszyń-Wolsztyn w miarę ich wzmacnia- 
nia i koncentracji wzrosły na tyle, że w działaniach zaczepnych, do jakich doszło w lutym, 
uczestniczyć mogły co najmniej dwa pułki piechoty o stanach wojennych, dywizjon arty- 
lerii, 2-4 szwadrony jazdy oraz dwa pociągi pancerne 23 . 
Po przegrupowaniu swych sił por. Zenkteler postanowił uderzyć jednocześnie na Wol- 
sztyn i Zbąszyń, kontynuując natarcie aż do osiągnięcia linii rzeki Obry i łańcucha jezior 
zbąszyńskich. Atak na Wolsztyn, dobrze zorganizowany przy współudziale por. Siudy i Ni- 
kodema Wojtkowiaka (dowódcy oddziału powstańczego z Obry), po zaciętych i ze zmien- 
nym szczęściem prowadzonych walkach, zakończył się ostatecznym sukcesem powstańców. 
Natarcie na Wolsztyn, rozpoczęte o świcie dnia 5 stycznia doprowadziło do zajęcia niemal 
całego miasta, a następnie, po krótkiej przerwie, zakończyło się całkowitym zlikwidowa- 
nicm oporu przeciwnika. W ręce zwycięskich oddziałów powstańczych wpadła duża zdo- 
bycz - 4 działa, 5 ckm, 600 karabinów, dużo amunicji i całkowite urządzenie szpitala woj- 
skowego 24 
Mniej pomyślnie zakończyło się uderzenie na Zbąszyń. Wprawdzie brawurowy atak 
połączonych oddziałów opalenickiego i chobienickiego pod dowództwem ppor. Edmunda 
Klemczaka, przy pełnym zaskoczeniu przeciwnika doprowadził do czę ściowego zajęcia 
miasta, jednak na skutek szczupłości sił i braku posiłków nie zdołano utrzymać zdobyte- 
go terenu. Trzeba też było wycofać się z przejściowo zajętego dworca. Pomimo to atak na 
Zbąszyń należy do najpiękniejszych epizodów walk powstańczych. Przeprowadzony stosun- 
kowo małymi siłami zadał przeważającemu przeciwnikowi duże straty i skutecznie wiązał 
jego siły, uniemożliwiając użycie ich na innych odcinkach. Wykazał wielką odwagę i wy_ 
trzymałość w boju żołnierzy powstańczych, którzy przez kilka godzin utrzymywali linię 
bojową i wycofali się dopiero nad ranem dnia 6 stycznia, unosząc zdobytą broń, w tym 
jeden ciem. 
" . Po kil
ud.nio_w:j przerwie,. wykorzystanej na uporządkowanie oddziałów i uzupeł- 
meme uzbrojenIa, jUZ 11 stycznIa o wczesnym świcie miało miejsce wznowienie walk na- 
tarciem n
 Kopa
icę, (wieś k. W,olsztyna), skąd planowano atak na Wolsztyn, jako główny 
cel natarcIa. oddzlałow .p
wstanc
ych.. P
 długiej walce ogniowej, powstańcy umiejętnie 
wyko
:stując t
ren, zajęlI JaromIerz I Kopanicę. Zdobyto 18 karabinów maszynowych, 
amunIcję, kuchnIe polowe, tabory. Zwycięstwo P od Ko panl . cą znal ł k . 
. . , az o wyso ą ocenę I 
uznanIe Dowodztwa Głownego w rozkazie z dnia 13 st ycznl . a . cd k l ł ' . k . 
. , . .'. ,j na ce g owny, Ja Im 
mIało byc zdobycIe ZbąszYnIa, znow nIe został osi ąg ni ęty NI . ep . . l b ł d b 
. ... . rzYjacle y o rze przy. 
gotowany. Staranme obsadzIł mIasto duzymi siłami Dyspono ł t . il l .. b 
. . wa ez s ną art y eną I ro- 
mą maszynową. Ponadto do obrony wykorzystano uzbroi oną lud ". . k L . b . 
J nosc nIemIec ą. Icze nIe
>>>
97 


słabsze i gorzej uzbrojone oddziały powstańcze pomimo ogromnej ofiarności i zaczepnego 
ducha zmuszone zostały do odwrotu, nie m01!ac przeforsować obrony przeciwnika. Z kolei 
zaatakewali Niemcy, usiłując przerwać front powstańczy na odcinku Obra-Kębłów-Stra- 
dyń i stamtąd rozwijać natarcie na Wolsztyn. Główne uderzenie poprzedzone wzmożoną 
działalnością patroli, nastąpiło 24 stycznia dwoma silnymi oddziałami piechoty. Natarcie 
odparto na całej linii. Obroną kierował Nikodem Wojtkowiak 26 , doskonale kontrolując 
przebieg działań i umiejętnie wprowadzając do walki odwody. Wśród oddziałów niemiec- 
kich nastąpiło zniechęcenie i rozprzężenie - wycofały się z rejonu Kargowej, celem zreor- 
ganizowania i uzupełnienia sił. Wkrótce jednak Niemcy ponowili akcje zaczepne, tym razem 
pod osłoną pociągu pancernego. Powstańcy odpowiedzieli śmiałym wypadem w rejonie 
Babimostu (na południe od Zbąszynia). W akcji wzięły udział trzy oddziały - pod do- 
I wództwem Stanisława Borówczaka oraz Józefa Kudlińskiego i Izydora Napierały27. Wypad 
udał się całkowicie - batalionowi Heimatschutzu zadano duże straty, zdobyto 5 clan, ok. 
IDO karabinów, amunicję oraz sprzęt polowy. 
Dnia 10 lutego oddziały niemieckie w sile batalionu piechoty i kompanii marynarzy, 
wspierane ogniem. czterech baterii artylerii natarły na Łomnicę (wieś koło Zbąszynia). 
Szczupła załoga Łomnicy pod dowództwem Franciszka lisewskiego 28 , po bohaterskiej 
obronie zmuszona została przejściowo do opuszczenia wsi. Wkrótce jednak brawurowy, 
ofiarnie przeprowadzony kontratak przy wsparciu odwodów zmusił przeciwnika do od- 
wrotu. Straty niemieckie były poważne - ponad 160 ludzi. Ponadto w ręce powstańców 
wpadła, jak zwykle, bogata zdobycz wojenna - 3 ckm, ponad 100 karabinów i wiele cen- 
nego materia łu wojennego 29 . Jednocześnie odpowiadając przeciwnikowi przeciwuderze- 
niem, przeprowadzono śmiały wypad na Koprowinę i Trzciel (na północ od Zbąszynia): 
Akcja o charakterze rozpoznawczym doprowadziła do przej ściowego zajęcia Koprowiny 
(wieś koło Trzciela). 
Wyjątkowo zacięte walki rozpoczęły się 11 lutego w rejonie Zbąszynia, Babimostu 
i Kargowy. Do działań ofensywnych, których celem było zdobycie Babimostu i Kargowy 
i rozwinięcie natarcia na Zbąszyń, rzucili Niemcy wyjątkowo duże siły: 38 pułk fizylie- 
rów, batalion piechoty z Krosna, kompanię piechoty ze Smolna, kompanię saperów, dwie 
kompanie ckm, a ponadto szwadrony 10 pułku ułanów i liczne oddziały Heimatschutzu 
(w sile około pułku). Działania wspierała potężna artyleria: pułk artylerii polowej, dywi- 
zjon haubic, pluton artylerii zmotoryzowanej, a ponadto silny oddział moździerzy i dwa 
pociągi pancerne. Tej potężnej sile uderzeniowej m
gło dowództwo powstańcze przeciw- 
stawić oddziały o wiele słabsze liczebnie, a jeszcze bardziej pod względem uzbrojenia, 
mocno wyczerpane dotychczasowymi walkami. Stanowił je N batalion grupy 
chod- 
niej pod dowództwem por. Siudy. Dzięki doskonałemu wywiadowi dysponował on wiado- 
mościami o zamiarach przeciwnika i koncentracji jego wojsk. Umiejętnie rozstawił swe 
siły na 'Przewidywanych kierunkach natarcia. Przede wszystkim jednak wycofał je z pier- 
wszej linii, nakazując prowizoryczne zajęcie dalszej pozycji. W rezultacie cała artyleryjska 
nawała ogniowa nieprzyjaciela poszła w próżnię, a pewnie po niej szturmująca piechota 
Została zaskoczona silnym i skutecznym ogniem obrony, ponosząc duże straty. Parokrot- 
nie ponawiane natarcia załamały się na twardej obronie powstańców. Dowództwo niemie- 
ckie, dążąc za wszelką cenę do rozstrzygnięcia. rzuciło do walki dalsze oddziały oraz oba 
pociągi pancerne. Natarcie rozwijało się na wszystkich odcinkach. W końcu przy olbrzy- 
miej przewadze udało się przeciwnikowi wyprzeć powstańców z Babimostu. Przez dłuższy
>>>
98 


.' K P . hota P owstańcza walczyła z deter- 
czas odpierane były ataki niemIeckIe na argową. lec . . . 
. . , . .. d h . oł nierz y z zImną krwIą I opanowa- 
minacją a zarazem z UlrueJetnosclą doswla czonyc z , . . 
, .... . bli . d l ołość i kosząc Je dosłowl1le sku- 
niem do p uszcza J . ą c niemIeckie tyralIery na naj zszą o el:l .' , 
fi ' .. . ę cel1la K p r Jas- 
tecznym ogniem. Były liczne przykłady bohate::-stwa, o lamOSCl I pOSWl . . 
trzebia zginął przy' karabinie maszynowym wraz z całą obsługą, osłaniaj.ą c odskok s

h 
kol
gów. Bronione pozycje kilkakrotnie przechodziły z rąk do. rąk.. N
em
y po zajęcIU 
Kargowej posuwali się zwolna na Kopanicę. Bronił się tu oddzl
ł 
Ie
z. Jozefa .Szwaby 
i grupki powstańców spod Kargowej. W końcu ratowało sytuację snuałe. natarcIe kOl
- 
panii odwodowej ppor. Józefa Eckerta. Po wyparciu Niemców za Obrę zają ł on pozycJe 
obronne. 
Straty po obu stronach były bardzo wysokie - po stronie n"iemieckiej około 70 za- 
bitych i ponad 120 rannych, po stronie polskiej - 30 poległych i przeszło 60 rannych. 
Przeciwnikowi poza lokalnymi sukcesami nie udało się osiągnąć głównego celu, jakim 
miało być zajęcie Wolsztyna i prawdopodobnie Grodziska. Niemniej jednak położenie 
obrońców stało się krytyczne. Złożyły się na to: całkowite wyczerpanie bezustannymi 
walkami, brak amunicji i rezerw. Sytuację uratowa ło przybycie z Poznania II Baon u Garni- 
zonowego Poznań z baterią dział, który zluzował wyczerpane oddziały powstańcze pod 
Wielkim Grójcem i Kopanicą. Kiedy więc 14 lutego Niemcy spróbowali wtargnąć do Kopa- 
nicy, zostali zdecydowanie odparci przez jedną z kompanii tego baonu dowodzoną przez 
Stanisława Tryjanowskieg0 30 . Podczas odpierania natarcia na Kopanicę zorganizowano 
błyskawicznie wiążącą akcję na Babimost, uniemożliwiając przez to przeciwnikowi wspar- 
cie ataku na Kopanicę. 
Przybycie II Baonu Garnizonowego Poznań wydatnie wzmacniało nadwątlone siły 
powstańcze. Można więc było pomyśleć o przejściu z obrony do ofensywy. Już dnia 14 lu- 
tego płk Milewski wydał dowódcy baonu ppor. Hądzlikowi rozkaz zdobycia przedmościa 
pod Wielkim Grójcem i zorganizowanie tam silnej obrony przyczółka mostowego nad Obrą. 
Rejon zamierzonego natarcia by ł silnie obsadzony - cztery kompanie piechoty z bronią 
maszynową, w pobliżu znaczne rezerwy - batalion piechoty i cztery baterie artylerii. 
Niemcy intensywnie umocnili rejon obrony. W tej sytuacji ppor. Hądzlik zaplanował uderze- 
nie wiążące frontalne (którym dowodzić miał osobiście) z jednoczesnym manewrem okrą- 
żającym i wyjściem na tyły przeciwnika. Przewidywano tu możliwość przeprawy przez 
zamarznięte jeziora grójeckie i chobienickie. Natarcie miało być poparte ogniem jednego 
działa, mającego zaledwie 10 pocisków. Mogło to być więc jedynie symboliczne wsparcie 
art y leryjskie. 
Natarcie rozpoczęte o świcie 15 lutego nie osiągnęło zamierzonych celów. Plan 
ppo
. Hąd
ika
 ryzyko
ny, le

 jedyny w warunkach przewagi przeciwnika (szczególnie 
w sile ogl1la ple
ho

 I arty
em),. wymagał niezwykłej precyzji w wykonaniu i idealnej 

prost synchron

CJI w czaSIe dZIałania poszczególnych oddziałów, co przy posiadanych 
srodkach łączn
scI było bardzo ..tru.dne. i z
wodne. Kiedy więc kompania nacierająca od 
frontu wdarła SIę w głąb POZYCJI l1lemleckich znalazła Sl ' ę W CI . ę . ki ł .. d . Z 
.. .. ' z m p.o ozemu, g yz 
obu kompann przewIdzIanych do ataku flankoweoo J .e dna " Z tr d . ł . 
. . " . 1:1 , U em przeprawIa a SIę 
przez l1lezupełl1le zamarznIęte JezJOro a dru g a dochodził a dopl ' e O d d t .. . 
. . . .' r o po sawy WYjSCIO- 
weJ do natarcIa. W sumIe natarCIe zamiast J .ednolite g o dzia łanl . a O dł . k . 
. ... r zpa o SIę na a cJe po- 
szczegolnych oddzlałow, ktore znalazły się w trudn y m P oł oz ' .. . ł . . ki 
'. ... emu I pOl1l0S y ClęZ e straty. 
W przedłuzająceJ SIę walce NIemcy ściągnęli wszystkie odwody, co doprowadziło do niemal
>>>
99 


całkowitego zniszczenia jednej z kompanii powstańczych. W nierównym boju, dając wicIe 
dowodów osobistego męstwa, ciężko ranny jej dowódca ppor. Edmund Krauze, nie chcąc 
się poddać, odebrał sobie życie 31 . 
Po walkach pod Wielkim Grójcem Niemcy postanowili wykorzystać ciężko wywal- 
czone tam powodzenie i opanować całkowicie linię rzeki Obry. W tym celu przeprowadzi- 
li gwałtowne natarcie na Nową Wieś Zbąską (wieś koło Zbąszynia). Oddziały ich, składające 
się z dwóch batalionów piechoty i dwóch kompanii ckm, wspierane ogniem dywizjonu arty- 
lerii i dwóch pociągów pancernych, przewyższały niemal siedmiokrotnie siły powstańców. 
Nowej Wsi broniła tylko kompania ppor. Korneliusza Manna - 180 ludzi z dwoma karabi- 
nami maszynowymi. Po dwugodzinnym huraganowym ogniu artylerii Niemcy uderzyli 
jednocześnie z trzech stron, otaczając kompanię powstańczą i odcinając jej drogę odwrotu. 
Zginął ppor. Mann, do końca kierując obroną. Resztki kompanii przedarły się z okrąże- 
I nia, a rzucone na pomoc odwody powstrzymały dalszy napór nieprzyjaciela. 
Po tych walkach, w których lokalne sukcesy okupili Niemcy dotkliwymi stratami, za- 
przestano z tamtej strony dalszych ataków. 18 lutego natomiast oddział powstańczy pod 
dowództwem Franciszka Lisewskieg0 32 przeprowadził udany rekonesans w rejonie Nowej 
Wsi Zbąskiej, znosząc niemieckie placówki. W dalszych dniach panowała ożywiona dzia- 
łalność powstańczych patroli, a ze strony nieprzyjacielskiej - nękający ogień artyleryjski. 
Dnia 27 lutego Dowódca Frontu Zachodniego wydał rozkaz o zaprzestaniu walk 
w związku z układem rozejmowym w Trewirze. Część oddziałów frontu zachodniego 
w sile, 12 kompanii zostało wycofanych na zaplecze i z nich utworzono 2 Pułk Strzelców 
Wielkopolskich. Na linii frontu pozostały cztery bataliony macierzyste oraz II Baon Garni- 
zonowy Poznań. Z nich powstał pułk zapasowy, z którego rozkazem gen. Dowbora-Muś- 
nickiego powołany został dnia 15 marca 7 Pułk Strzelców Wielkopolskich. Dowództwo 
pułku objął ppor. Kazimierz Szcześniak, a funkcje adiutanta ppor. Wacław Zabłocki. 
Teraz nastąpiła wytężona praca organizacyjna - szkolenie, uzupełnienie broni, umundu- 
rowania, zaopatrzenie, nowa dyslokacja oddziałów. Już 21 marca gen. Dowbor-MuŚ11icki 
wizytując front udzielił młodemu dowódcy pułku pochwały za dokonane w tak krótkim 
czasie osiągnięcia. 11 kwietnia pułk przeszedł z linii frontu do odwodu, aby tam na no- 
wych miejscach postoju ukończyć prace organizacyjne. Chodziło o uzupełnienie składów 
oraz skompletowanie uzbrojenia do pełnych etatów i skompletowanie ekwipunku. Po 
otrzymaniu uzupełnień (dwie kompanie marszowe) pułk reprezentował pokaźną siłę - 
17 oficerów, 278 podoficerów i 2825 szeregowych. Szybko zorganizowano w każdym ba- 
talionie kompanię ckm, szkoląc w obsłudze ciężkiej broni bardziej wyrobionych szerego- 
wych. Ogółem pułk po organizacji składał się z trzech batalionów (w każdym trzy kom- 
panie strzeleckie i kompania ckm) oraz kompania sztabowa ckm. Dnia l czerwca dowódz- 
two pułku objął płk Tadeusz Gałecki. W pierwszym rozkazie dziennym złożył on swemu 
poprzednikowi wyrazy najwyższego uznania za poziom pułku i ogrom pracy organizacyj- 
ne?3. 
W związku z reorganizacją Wojsk Wielkopolskich, pułk wchodził początkowo w skład 
I Dywizji Strzelców Wielkopolskich, a następnie 27 lipca wyruszył na front północny w 
szeregach II Dywizji Strzelców Wielkopolskich. W związku z powołaniem płka Gałeckiego 
na stanowisko dowódcy brygady, stanowisko dowódcy pułku objął przejściowo ppłk Sta- 
nisław Taczak, a wkrótce po nim mjr Alfons Wojtkiewicz, który będzie pułk prowadzić 
do sierpnia 1920 r.
>>>
100 


Do końca 1919 r. pułk częściowo w linii, częściowo w o
wo
zie.zab
z
iec
ał zbroj- 
ny rozejm na froncie, likwidując w zarodku wszelkie prow
kaCJe .memleckie 1 p
obY naru- 
szenia zawieszenia broni. W dalszym ciągu wzmacniał swą sIłę bOjową, doskonalił wyszko- 
lenie, uzupełniał kadrę. Skutecznie ubezpieczał linię demarkacyjną, 
rzy
otowując. się do 
przyszłych zadań. W grudniu 1919 r. pułk opuścił front, przygotowują
 
Ię do obejmow
- 
nia obszarów przyznanych Polsce Traktatem Wersalskim. Jednoczesme w następstwIe 
zjednoczenia Wiclkopolskich Sił Zbrojnych z Wojskiem Pols
 miało miej.sce W histO
ii 
pułku ważne wydarzenie. Rozkazem Ministerstwa Spraw WOjskO
C
 z d

a. 17 sty
zma 
1920 r. otrzymał on nową nazwę - 61 Pułk Piechoty Wielkopolskiej. NOSIC ją będzIc do 
końca swcgo istnienia. 
Po ratyfikacji Traktatu Wersalskiego 61 Pułk Piechoty Wielkopolskiej wziął udział 
w obejmowaniu terenów przyznanych Polsce, a okupowanych dotychczas przez zaborcę. 
W godzinach rannych 19 stycznia 1920 r. wyruszono z rejonu Budzynia do Ch odzieży i 
wśród niebywałego entuzjazmu mieszkańców przejęto to miasto we władanie Rzeczy- 
pospolitej. W dalszych dniach poszczególne bataliony pułku zajmowały tereny graniczne 
od Ujścia do Smiłowa oraz Wyrzysk, Dobertowo, Krostkowo, Nieżychowo, Białośliwie, 
Wysoką, Czajcze, Poburkę i Jeziorki 34 . W ostatnim dniu stycznia jeden z batalionów pułku 
przeszedł do rejonu Kępno-Rawicz-Leszno, obsadzając prowizoryczną granicę Polski. 
Dnia 29 lutego pułk w całym składzie zawitał do Chodzieży, gdzie dnia l marca 1920 r. 
wśród niebywałego entuzjazmu wręczono jego żołnierzom sztandar ofiarowany przez 
miejscowe społeczeństwo. Na uroczystości przybył gen. Dowbor-MuŚI1icki ze sztabem 
i przedstawicielami francuskiej misji wojskowej. Po mszy polowej aktu poświęcenia sztan- 
daru dokonał kapelan pułku ks. Mateusz Zabłocki, a kazanie wygłosił ks. proboszcz 
Ignacy Czechowski, wspominając przebyte lata niewoli i radość dnia obecnego. Tego sa- 
mego dnia na uroczystej sesji Rady Miejskiej miasta Chodzieży postanowiono jednogłoś- 
nie nadać jednej z ulic nazwę "Majora Wojtkielewicza". Za przykładem Chodzieży poszła 
również Rada Miejska Łobżcnicy, uchwalając jednogłośnie przemianowanie Starego Ryn- 
ku na "Plac 7 Pułku Strzelców Wielkopolskich". 
Po zakończeniu działań związanych z przejmowaniem terenów powracających do 
Polski, 61 Pułk Piechoty Wielkopolskiej przeszedł do Gniezna, skąd wkrótce w składzie 
15 Dywizji Piechoty wyruszył na front wschodni. 
Do Bydgoszczy przybył pułk dopiero l listopada 1921 r. Pozostał tu już do końca 
okresu międzywojennego. Objął stare koszary przy ulicy Szczecińskiej (obecnie północna 
część ulicy Pomorskiej). Z początkiem 1931 r. przekwaterowany został do koszar im. 
gen. Józefa Chłopickiego przy ulicy Północnej (obecnie Powstańców Warszawy)35. 
.. Nowy szt
dar wzoru Wojsk Polskich, noszący nazwy miejscowości i daty głównych 

OjOW pułku, wIzerunek odznaki pułkowej, herby województwa Poznańskiego i Chodzie- 
zy, oraz obr
 
. 
az
mierza, .pat

na pułku, ufundowany został powtórnie przez ofiar- 
ne s.po.łecze
t
o ZI
1111 ChodzIeskiej. Wręczenia sztandaru dokonał Prezydent Rzeczypo- 
spolItej PolskIej Stams!aw Wojciechowski w dniu 4 sierpnia 1924 r. w B dgoszczy. Odzna- 
ka pułkowa przedstawia alegorycznie zwycięstwo pułku nad Niemcami3
 
W 1939 r:, po niespełna 19 latach od chwili kiedy zamilkły ostatnie strzały wyru- 
szył 61 Pułk Piechoty Wielkopolskiej na front w obronie śmie rt l . .. '. d 
ległośc. W dł B d e me zagrozonej mepo - 
. 1. ysze. z y goszczy, która przez niemal cały okres międzywojenny była jego 
pokojowym garmzonem. Maszerował na pozycję na przcdpolach miasta.
>>>
101 


x x x 


Kolebką 62 Pułku Piechoty Wielkopolskiej jest Pleszew , a pleszewiacy to pierwsze 
bojowe oddziały pułku. Już w listopadzie 1918 r. wykorzystując rozkład armii niemiec- 
kiej i zarządzenia niemieckich władz o tworzeniu Kompanii Służby i Straży Bezpieczeń- 
stwa, powstały miejscowe oddziały bojowe w celu obrony miasta i okolicy, zapewnienia 
ładku i porządku. W oddziałach tych dominował polski element żołnierski. Stworzono 
zwarte, dobrze zorganizowane kompanie, które gromadziły broń i amunicję, nie tylko na 
własne potrzeby, lecz również dla organizacji konspiracyjnych. O duchu panującym w 
tych oddziałach i woli walki świadczy chociażby rota przysięgi obowiązująca w kompanii 
jarocińskiej. Przyrzekało się tam "na krzyż i szablę i wierność Ojczyźnie i jej prawowite- 
mu rządowi polskiemu,,3? Wybitnym, ofiarnym organizatorem oddziałów zbrojnych był 
ppor. Ludwik Bociański 38 . 
Sygnałem do wystąpienia zbrojnego stał się wybuch walk w Poznaniu. Już w następ- 
nym dniu, tj. 28 grudnia 1918 r. kompania pleszewska przybyła do stolicy Wielkopolski 
i włączyła się do akcji. Obsadzono dworzec kolejowy i przez dwa dni rozbrajano przejeż- 
dżające transporty kolejowe z rozlokowanymi w wagonach oddziałami Grenzschutzu. 
W samym Pleszewie natychmiast powstał punkt werbunkowy. Pleszew, miasto po- 
wiatowe na południowy wschód od Poznania, o wyjątkowo dużym procencie ludności 
polskiej (ludność niemiecka nie przekraczała nawet 25 %), stanowił doskonałą bazę orga- 
nizacyjną ruchu powstańczego. Młodzież polska, zwarta, zorganizowana, o wysokim pozio- 
mie świadomości narodowej, wychowana na ideałach fIlomackich, stanowiła element z 
niecierpliwością oczekujący sygnałów do walki zbrojnej. Dlatego też napływ ochotników 
w punkcie werbunkowym był tak liczny, że wkrótce powstała druga kompania pod do- 
wództwem sierż. Antoniego Kozłowicza. Tymczasem powróciła z Poznania zwycięska 
l kompania i z miejsca włączyła się do dalszych działań. Celem ich miało być opano- 
wanie Krotoszyna, stanowiącego punkt węzłowy linii kolejowej l.eszno-Ostrów-Gniezno 
-Krotoszyn (oraz lokalnej kolejki Pleszew-Krotoszyn). Stacjonował tu 47 pułk piechoty, 
który wraz z dobrze uzbrojoną ludnością niemiecką przedstawiał poważną siłę. Pomimo 
to pleszewiacy postanowili zdobyć miasto. Po drodze otrzymali posiłki w ludziach, a 
wspierać ich poczynania miał pociąg pancerny ze Szczypioma. Umiejętnie przeprowadzo- 
ne uderzenie z kierunku, który przeciwnik obsadził najsłabiej, zaskoczyło go całkowicie. 
. 
Powstańcy zdobyli dworzec, gdzie znajdowała się znaczna ilość karabinów. Natychmiast 
rozdano je mieszkańcom - Polakom, którzy przyłączyli się do walki. Wkrótce przybyła 
reszta sił z Pleszewa oraz oddział jarociński. Zajęto całe miasto z bogatymi składami 
broni, amunicji i umundurowania. Pozwoliło to obu kompaniom p'leszewskim uzupełnić 
ekwipunek i uzbrojenie, szczególnie w ciężką broń - cztery kulomioty. Dzięki temu stały 
się one istotną siłą na froncie południowym walk powstańczych. 
Wkrótce kompanie pleszewskie utworzyły batalion. Jego dowództwo objął ppor. 
Bociański, natomiast kompaniami dowodzili ppor. Banin i sierż. Antoni Kozłowicz. Dnia 
6 stycznia 1919 r. jednolicie umundurowany, doskonale prezentujący się batalion wraz 
z orkiestrą złożył na rynku pleszewskim przysięgę żołnierską. Kazanie wygłosił znany 
w Pl
szewie działacz niepodległościowy ks. Niesiołowski. O
było się też ur?czyst
 w 39 - 
czeme batalionowi sztandaru, ofiarowanego przez społeczenstwo Pleszewa 1 okolIcy .
>>>
102 


Niebawem po tych uroczystościach batalion pleszewski wyruszY,ł w pole. Naj
ierw 
zabezpieczał zagrożoną przez nieprzyjaciela słabą placówkę powstanczą. w OstrowIe, 
 
następnie wzią ł udzia ł W akcji na Ligotę (-Nieś koło Ostrzesz
wa). Tutaj 
olacy zOSt
l 
zmuszeni do przejściowego opuszczenia wsi, którą jednak wkrotce odz
skah: 
 sukcesl
 
pleszewiaków zadecydowało uderzenie na skrzydła z wejście
 ?a 
yłY l ?

lęc
em dr

 
odwrotu. Wzięto 35 jeńców, zdobyto 8 c.k.m. oraz wiele karabmow 1 aummcJI (tej os
atmeJ 
nigdy nie było w oddziałach powstańczych za wiele). Z broni wyłącznie zdobycznej po
- 
stała wkrótce w batalionie kompania karabinów maszynowych. Początkowo składała SIę 
ona z dwóch plutonów. Dowodził nią sierż. Ryfa, plutonami - plut. Kaźmierczak i plut. 
Ślebioda. Już w maju, korzystając z krótkiej przerwy w walkach, przeszkolono część składu 
. . . h t 40 
osobowego kompanii strzeleckich w strzelaniu i obsłudze brom maszynowej pIec o y . 
Tymczasem jednak toczyły się dalsze walki. 1 kompania pleszewska do połowy mar- 
ca 1919 r. zajmowała odcinek ostrzeszowski, odpierając ataki niemieckie. 2 kompania otrzy- 
mała zadanie wzmocnienia sił powstańczych w rejonie Miejskiej Górki (na południowy 
zachód od Krotoszyna). Niemcy w.obawie odcięcia Leszna od Wrocławia skoncentrowali 
tam znaczne siły, zagrażając podjęciem działań zaczepnych. Do Samowej przerzucili baon 
Grenzschutzu i pociąg pancerny. Aby uniemożliwić przeciwnikowi dalsze ściąganie posił- 
ków, pleszewiacy niemal z marszu uderzyli na Sarn owę , gdzie wywiązały się krwawe walki 
niemal o każdy dom. Wkrótce przyby ły tam z pomocą kompanie jarocińska oraz z Miej- 
skiej Górki. Rozwijając natarcie, pleszewiacy próbowali w tym samym dniu (6 lutego) za- 
jąć Szymanowo (wieś koło Rawicza). Opanowali nawet północny kraniec wsi, zmuszeni 
jednak zostali do odwrotu. Z kolei przystąpili do natarcia Niemcy. Pociąg pancerny ostrze- 
liwał tyralierę pleszewiaków, a piechota wsparta bronią maszynową i artylerią przypuściła 
gwałtowny atak na Sarnowę. 
tatecznie po zaciętej walce nieprzyjaciel zdołał zająć Sar- 
nowę, a powstańcy wycofali się do Miejskiej Górki. 
2 kompania pleszewska powróciła do swego macierzystego miasta
-W ostatnich wal. 
kach brała też udział kompania koźmińska, która organizowała się w sposób podobny jak 
oddziały pleszewskie, a w organizacji jej brali udział przyszli oficerowie 62 Pułku Piechoty 
Wielkopolskiej (sierż. Sowiński i sierż. Podlewski). Z kompanii koźmińskiej utworzono 3 
kompanię baonu pleszewskiego. Z kompanii rekruckiej natomiast powstała 4 kompania. 
W ten sposób stworzony został pełny batalion przyszłego pułku. 
Na froncie południowym, a w tym również na odcinku zajętym przez baon pleszew- 
ski, trwały ciągłe walki, prowadzone przez obie strony ze zmiennym szczęściem i natęże- 
niem. W pierwszych dniach lutego Niemcy zaatakowali Zmyśloną Ugocką (wie ś koło Os- 
trzeszowa), ale zostali zdecydowanie odparci. Z kolei w silnym wypadzie w kierunku na Ra- 
widz wzię ła udział 2 kompania. Walcząc w pierwszej linii ranny został d-ca kompanii 
sierż. Kozłowicz. W walkach o Sarnową 2 kompania walczyła obok kompanii jarociń- 
skiej i sobiałkowskiej, posuwając się na Rawicz. Pod Szymanowem natarcie załamało się. 


ędzie, uwi
ocz
ła 
ę duża, przewaga nieprzyjaciela, który posiadał lepsze wyposa- 
z
me w. 
odki walki -:- silna bron maszynowa, artyleria, pociągi pancerne. Powstańcy prze- 
ClwSta
IC temu 

gli 
rzede.,v.:szystkim determinację, odwagę, poświęcenie i wolę oswo- 
bodze.ma włas
eJ Z1

. ł:zeJSClO
O był zagrożony Krotoszyn. Niemcy zajęli Zduny. Na 
zagro
ony 
dcme.k spIesznIe podązyły dwie kompanie batalionu pleszewskiego. Aby odsu- 
nąć ruebezpleczenstwo od Krotoszyna, który był ważnym W ę złem ko l e' o d ództ o 
. . ł . J wym, ow w 
powstancze zorganIzowa o kombm
waną operację w większym stylu, przy współdziałaniu
>>>
103 


kilku oddziałów. Celem akcji było odbicie Zdun (na linii Rawicz-Ostrzeszów). Kompanie 
p1eszewskie nacierały w warunkach bardzo trudnych - teren płaski, widoczny, odkryty, 
o dobrym polu ostrzału dla przeciwnika. Natarcie też wkrótce zatrzymało się i trwała 
walka ogniowa. Kompania koźmińska natomiast, idąc niepostrzeżenie lasami, zaskoczyła 
nieprzyjaciela. odbiła Morowińce, gdzie zdobyto 3 karabiny maszynowe i kilka wozów 
naboi karabinowych (cenna zdobycz uratowała sytuację, gdyż nacierające oddziały pow- 
stańcze goniły już ostatkiem amunicji). W natarciu brali też udział dorywczo zorganizowa- 
ni okoliczni mieszkańcy-gospodarze, uzbrojeni w dubeltówki i kosy, a wśród nich stary gos- 
podarz - inwalida bez prawej stopy. Odżyły tym sposobem tradycje dawnych powstań na- 
rodowych 41 
Dnia 2 marca 1919 r. cały batalion pleszewski w pełnym składzie skierowano na front 
krotoszyński, gdzie objął odcinek Rudy-Kochale. Wtedy do Dowództwo Frontu Południo- 
wego nadało mu nazwę: "Batalion 8 Pułku Strzelców Wielkopolskich". Było to więc już 
oficjalne stwierdzenie organizacji pułku. Na taki stan rzeczy złożyły się dwie przyczyny: 
stały napływ ochotników i poborowych oraz zasłużona sława wojenna batalionu pleszew- 
skiego i jego postawa na polu walki, począwszy od pierwszych bojów kompanii pleszew- 
skiej42. W batalionie było wielu ochotników z Bydgoszczy i okolic, którzy przekradali 
się przez linię frontu, aby dołączyć do walczących oddziałów. 
W sposób podobny tworzył się drugi człon pułkowy - batalion ŚI'edzki. Identycznie 
jak kompania pleszewska, już 27 grudnia 1918 r. 1 kompania średzka pod dowództwem 
ppor. Alfreda Milewskiego wzięła udział w walkach o oswobodzenie Poznania 43 . Już w 
pierwszej dekadzie stycznia 1919 r. dwie kompanie zorganizowane w Środzie Wielkopol- 
skiej udały się do Kcyni i uczestniczyły w ofensywie na Inowrocław. Wraz z oddziałami 
z Wrześni i Kcyni 44 walczyły w pamiętnej bitwie o Szubin. Dalsze walki na froncie pół- 
nocnym toczyły się na odcinku IV - kcyńskim, dowodzonym przez ppor. Konrada Gol- 
niewicza. Odcinek ten uważany był za jeden z ąajbardziej zagrożonych ze względu na 
szczególną dysproporcję sił w ludziach i wyposażeniu w artylerię i ciężką broń maszyno- 
wą. 
W lutym 1919 r. na całym froncie północnym trwała ożywiona działalność patroli 
i przygotowywano się do decydujących działań. Po umiejętnym powstrzymaniu ofensywy 
niemieckiej, skierowanej równocześnie na Kcynię, $lubin i Rynarzewo, nastąpił udany ma- 
newr wojsk powstańczych z wyjściem na tyły nieprzyjaciela i zdecydowanym zwycięstwem 
pod Kcynią i Rynarzewem. Poniesiona klęska zmusiła Niemców do opuszczenia Szubina 
i Łochowa (wieś koło Bydgoszczy). Szczupła artyleria powstańcza powiększyła się o 6 
zdobytych annat. Przez kilka następnych dni toczyły się walki o Rynarzewo, które pow- 
stańcy ostatecznie opanowali. Zdobyty został również ZamoŚĆ (wieś koło Rynarzewa), 
.- 
a operujący z Bydgoszczy nieprzyjacielski pociąg pancerny po uprzednim wysadzeniu 
torów unieruchomiono i zdobyto. W zaciętych walkach pod Antoniewem (wieś koło la- 
bisz5'na) kontratak powstańczy odrzucił Niemców, a pościg za nimi doszedł aż do Brzo- 
zy4 . Walki toczyły się coraz bliżej Bydgoszczy, skąd zorganizowano regularny przerzut 
ochotników w stronę Paterka (koło Nakła). Codziennie kilkunastu młodych ludzi zasilało 
walczące oddziały. Wkrótce też, batalion Śl'edzki, szkoląc się przeważnie w boju, został 
całkowicie zorganizowany w pełnym składzie czterech kompanii. Dowództwo jego objął 
por. Ludwik Rządkowski, inicjator powstania w Środzie i niestrudzony organizator średz- 
kich oddziałów powstańczych.
>>>
104 


Dnia 18 kwietnia 1919 r. baon średzki przeszedł na odcinek Budzyń, obsadzając 
front od jeziora Margonińskiego do Ostrówka i Stróżewa. Było .to j

 właśc
wie po. zawa
- 
ciu rozejmu i na froncie powinien panować spokój. W rzeczywlstoscl było }e
nak ffi.acZej. 
Ciągłe prowokacje niemieckie na linii frontu, przegrupowania wojsk oraz oswla
cz
ma po- 
lityczne wskazywały na to, że trzeba być w stałym pogotowiu. Był to dla ?d.dzlałow p
w- 
stańczych okres aktywnej obrony dotychczas zdobytego terenu. Jednoczesme prowadzIło 
się intensywną pracę szkoleniową i organizacyjną nad tworzeniem w składzie Wojsk Wielko- 
polskich większych jednostek taktycznych - pułków i dywizji. Niebawem też powstał III 
batalion, sfonnowany przez batalion zapasowy 12 Pułku Strzelców Wielkopolskich (z od- 
działów jarocińskich i pleszewskich). Tak więc dnia 6 czerwca 1919 r. 8 Pułk Strzelców 
Wielkopolskich osiągnął już pe
ny skład, 
 jeg26ie
Szym dowódc
 został ppor. 
udwik 
Bociański, dotychczasowy dowodca I batabonu . Kiedy na podstawIe rozkazu Dowodztwa 
Głównego Wojsk Wielkopolskich z dnia 17 czerwca 1919 r. zlikwidowane zostały Dowódz- 
twa Grup Frontowych, utworzono na ich miejsce trzy czteropułkowe dywizje piechoty. 
8 Pułk Piechoty Wielkopolskiej przydzielony początkowo do 3 dywizji, znalazł się wkrótce 
w składzie stojącej na froncie północnym 2 dywizji piechoty, dowodzonej przez płka Al- 
bina Jasińskiego 4 7. 
Pułk zajął pozycje na północ od Czamkowa, a następnie przeniósł się w okolice Pa- 
terka (koło Nakła), przygotowując się do przejmowania terenów przyznanych Polsce na 
mocy Traktatu Wersalskiego. W tym czasie w związku z unifikacją sił zbrojnych rozkazem 
Ministerstwa Spraw Wojskowych z dnia 17 stycznia 1920 r. pułki wielkopolskie otrzymały 
odpowiednie nazwy i numerację jednostek Wojska Polskiego. Zgodnie z tym rozkazem 8 
Pułk Strzelców Wielkopolskich przemianowany został na 62 Pułk Piechoty Wielkopolskiej 
i już pod tą nową nazwą wyruszył obejmować w posiadanie Rzeczypospolitej ziemię pomor- 
ską, zajmowaną dotychczas przez zaborcę. Już 23 stycznia wkroczył do Nakła, zajął Sza- 
mocin, Łobżenicę, a nazajutrz, wśród nieopisanego entuzjazmu mieszkańców osiągnął Byd- 
goszcz. Cały marsz był jednym wzruszającym tńumfa1nym pochodem, a dla każdej wyzwa- 
lanej miejscowości były to lęi wielkie, historyczne dni, na trwałe pozostające w pamięci 
żołnierzy i mieszkańców 48 , g,50. 
Bydgoszcz, która tak serdecznie witała wkraczający w jej mury 62 Pułk Piechoty 
Wielkopolskiej, stała się dla niego na cały okres międzywojenny siedzibą pokojowego gar- 
nizonu. Wtedy jednak przebywał w niej krótko, bo już w początkach marca 1920 r. wyru- 
szył na front wschodni. Po zakończonej wojnie powrócił do swego miasta w listopadzie 
1920 r. 
Jeszcze przed wyruszeniem na front wschodni, dnia 5 lutego odbyła się w Bydgosz. 
czy uroczystość wręczenia pułkowi sztandaru. Przybył na nią gen. Dowbor-Muśnicki, 
który dokonał aktu wręczenia. Rodzicami chrzestnymi byli Stefania Tuchołkowa i Fran- 
ciszek R?chowiak. Nowy sztandar wzoru Wojsk Polskich, ufundowany ponownie przez 
społeczenstw.o Bydgoszczy, noszący nazwy miejsc i daty głównych bojów oraz herby miast 
Bydgoszczy l Zambro
a, otrzymał pułk w okresie swej pracy pokojowej, 14 sierpnia 
1924 r. Aktu wręczema sztandaru dokonał w Bydgoszcz y Pierwsz y O b t l P l ki n... 
d Rz . 1 ... ywa e o s ,Cle 
zy ent eczypospo uej Starusław Wojciechowski. 
. 
2 Pułk Piechoty Wielkopolskiej wyszedł z miasta nad Brdą w ostatnich dniach 
Slerpma 1939 r. Wyruszył tym razem na zachód na przed . .. b d ki d alki 
. .. . . ,mle 
Ie y gos e, o w 
z wrogIem, z ktorym SIę zetknął jUZ od pierwszych dni swego istnienia.
>>>
lOS 


x x x 


W dziejach powstań narodowych Wielkopolska nigdy nie sta ła na uboczu. Uczestni- 
czyła w nich orężnie bądź na własnym terenie, bądź też masowym udziałem swych ochot- 
ników ofiarnie wspicrała działania powstańcze poza własną dzielnicą. Tak było w Powsta- 
niu listopadowym i tym prowadzonym w warunkach tragicznej dysproporcji sił Powstaniu 
Styczniowym. O udziale tym świadczą jednoznacznie wielkopolskie rodowody pułków, 
oddziałów i partii powstańczych, a wśród nich nazwiska Dczydyrego Chłapowskiego, Au- 
gustyna Bieżańskiego, Macieja, Ignacego i Seweryna Mjelży, ńskich Tytusa Działy ńskie go. 
Jana Umińskiego, Kazimierza Mjelęckiego, Rajmunda Gerczyńskicgo i wielu innych organi- 
zatorów i dowódców różnych szczebli. którym narodowy instynkt samozachowawczy dyk- 
tował jakąś szczególną postać narodowego pokrewieństwa. Stąd też często szło się do pow- 
stania z patriotycznego obowiązku, choć niejednokrotnie bez wiary w jego sukces. 
W 1918 r. Wielkopolanie znów chwycili za broń, tym razem wyłącznie na własnym 
terenie i w całkowicie odmiennych warunkach politycznych i wojskowych, niż ostatnio 
w latach 1863-1864. Aktualnie chodziło o otwarcie sobie drogi należenia do powstające- 
go państwa polskiego, rodzącego się w wyniku klęski wszystkich trzech zaborców. Szanse 
na dyplomatyczne rozwiązanie sprawy ziem polskich w zaborze pruskim oddalały się z 
każdym dniem, ponieważ sprawa. polska miała być przedmiotem obrad konferencji poko- 
jowej, a już wtedy rysowały się sprzeczności w poglądach i interesach zwycięskich mocar- 
stw alianckich. Niemcy, chociaż pokonane. posiadały jeszcze dość siły i woli na terenach 
zaborów, aby dążyć do spacyfikowania nastrojów niepodległościowych wśród ludności 
polskiej, Polacy natomiast liczyli się z koniecznością walki zbrojnej dla wywalczenia sobie 
praw do niepodległości. Nic też dziwnego, że pobyt Ignacego Paderewskiego w Poznaniu, 
stał się sygnałem do spontanicznego wybuchu walk, które wstrząsnęły miastem i ogarnęły 
całą Wielkopolskę. Powstanie stało się faktem, uwieńczonym pięknym sukcesem wojsko- 
wym, warunkującym osiągnięcie ważnych celów politycznych. Uwolniło starą dzielnicę 
piastowską w oparciu o własne siły i bez pomocy z zewnątrz. Oficjalnie wprawdzie zachod- 
nie granice państwa polskiego wyznaczył Traktat Wersalski, ale przecież podstawą do ich 
wytyczenia były fakty dokonane, które stworzył nikt inny, jak tylko oręż powstańczy, 
zdobycze oddziałów powstańczych na polu walki. Stanowiły one ważki argument dla de- 
legacji polskiej na konferencji pokojowej. Nikt też nie ośmielił się kwestionować przyzna- 
nia Polsce tych ziem, które wyzwoliły ofiarne oddziały powstańcze. Nikt inny i nic innego, 
jak tylko zbrojny czyn Powstania Wielkopolskiego zadecydował o przyznaniu Wielkopol- 
ski powstałemu po latach niewoli państwu polskiemu. 
Powstanie Wielkopolskie miało zasięg lokalny, regionalny. Ograniczyło się jedynie 
do wyzwolenia Poznańskiego. Nie oznacza to jednak, że nie zamierzano rozszerzyć działań 
powstańczych na inne dzielnice zaboru pruskiego, a szczególnie na Pomorze. W rozw3Żan- 
niadł operacyjnych Dowództwa Głównego już od drugiej połowy stycznia 1919 r. poważnie 
brano pod uwagę _ próbę przeniesienia powstania na Pomorze, a w sprzyjających warunkach 
nawet i na Śląsk. Był też plan operacyjny wyzwolenia Pomorza, opracowany przez szefa 
sztabu Dowództwa Głównego, ppłk. s.g. Władysława Andersa 51 . Wyraźnie też wypowie- 
dział się na ten temat w swych pamiętnikach sam gen. Dowbor-MuŚI1icki, wskazując, że 
przeniesienie działań na Pomorze miało realne szanse powodzenia 52 . Zresztą Pomorze
>>>
106 


żyło Powstaniem Wielkopolskim
 udzielało mu wydatnej pomocy, szczególnie. Pomorz: 
południowe frontowi północnemu. Stanowiło dla Niemców zaplecze frontu wrogIe, podmI- 
nowane, czekające na sygnał do walki, wymagające stałej czujności. pogoto
ia i nasyce
ia 
terenu (szczególnie ważniejszych punktów) silnymi oddziałami wojskowymI. DochodzIło 
w wielu miejscowościach do zbrojnych starć i potyczek z oddziałami Grenzschutzu, m.in. 
w Czersku, Tucholi, Kościerzynie, głośne były wypadki w Chełmży53. W Wojskach Wielko- 
polskich walczyło wielu ochotników z Pomorza. Przy SO Pułku Strzelców Wielkopolskich 
powstał jeden z punktów zbornych dla ochotników pomorskich. Z nich to przeważnie two- 
rzył się 63 Toruński Pułk Piechoty, późniejszy macierzysty pułk ks. Józefa Wryczy54 
Wielu z nich przed zaciągnięci
m się w szeregi Wojsk Wielkopolskich należało do konspi- 
racyjnych organizacji Pomorza: 5 . Byli też w 16/2 Pułku Ułanów Wielkopolskich oraz w 
szeregach polskiej piechoty okrzepłej w ogniu walk powstańczych - 61 i 62 Pułku Piecho- 
ty Wielkopolskiej. Mówiąc o powstańczych rodowodach tych sławnych pułków Wojsk 
Wielkopolskich, nie wolno o tym zapominać. 
Było też chyba aktem sprawiedliwości dziejowej, że pułki te, a w ich szeregach ochot- 
nicy pomorscy, brały udział w obejmowaniu Pomorza dla Polski. przy czym dla żołnierzy 
Wielkopolan było to wyzwalanie bratniej sąsiedniej dzielnicy, a dla Pomorzan - Ojczyzny 
w wymiarze stron rodzinnych. Było to wielkie żołnierskie szczęście, bo przecież zwycię- 
stwo jest najlepszą nagrodą dla żołnierza za poniesione trudy i przelaną krew. 
Trzy pułki powstańcze, reprezentujące dwa rodzaje broni - 16 Pułk Ułanów Wielko- 
polskich imienia Generała Dywizji Gustawa Orlicz-Dreszera, 61 Pułk Piechoty Wielkopol- 
skiej i 62 Pułk Piechoty Wielkopolskiej, przez cały okres międzywojenny stały garnizonem 
w Bydgoszczy, świecąc przykładem ładu, porządku i wyszkolenia, zdobywając miłość i 
szacunek społeczeństwa, wchodząc na trWałe w życie i krajobraz miasta. Bydgoszcz, która 
stała się miastem rodzinnym tych pułków, była i jest z nich dumna. Słuszna to durna 
i uzasadniona. W 1939 r. wyszły z niej na front w obronie ziemi ojczystej i stron rodzin- 
nych, wznosząc się często do granic bohaterstwa, a więc ponad granice normalnego obo- 
wiązku. 
W histońi naszych powstań narodowych nie często się zdarza, by wspomnienia pow- 
stańcze kojarzyły się w naszych myślach z radością zwycięstwa i sukcesu. Do tych szczę- 
śliwych wyjątków należy przede wszystkim Powstanie Wielkopolskie, tak mocno związane 
z Pomorzem. Poza pułkami wyszczególnionymi w przedstawionym opracowaniu zbrojny 
zryw Wielkopolski zrodził jeszcze kilka innych pułków o znacznym udziale Pomorzan 
w ich składzie osobowym, związanych z wyzwalaniem Pomorza w początkach 1920 r., 

siadłych poko

wymi 
mizonami w Bydgoszczy i innych miastach ziemi pomorskiej 
I walczących w Jej obrome w 1939 r. Ich dzieje powstańcze, piękne żołnierskie rodowody, 
b
dą przedmiotem dalszych opracowań. 


PRZYPISY 


l Piotr Lossowski, Zerwane pęta. Warszawa 1986, s. 6. 

Tomasz Nałęcz, POlsb Organizacja Wojskowa 1914-1918, Wrocław 1984, s. 169-172. 
3 Mieczy sław Wojciechowski, U zarania odradzai ą cc ) ' si ę pan ' stw ,. l k . . la 
. . 'J OWOSCl po s lej na Pomorzu w - 
tach 1918-1920. Pomorze l WlClkopolska po odzyskaniu nic p odle ł .. 1918 . 83 
s.7-12. g OSCl w roku. Gdansk 19 ,
>>>
107 


4Wojciech Świerczyk, Wspomnienia z lat 1914-1919, mateńały w zbiorach autora. 
5Czesław Dmochowski, XV-lecie 16/2 Pułku Ułanów Wielkopolskich, Warszawa 1934, s. 15. 
6 Bardzo czynny w organizowaniu oddziałów powstańczych b
ł również Stanisław hr. Kwilecki, 
wspóhwórca oddziału "Strzelców Konnych Straży Poznańskiej", jeden z pierwszych oficerów tworzą- 
cego się w Biedrusku 2 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Absolwent pierwszego kursu Szkoły Podchorą- 
żych Jazd)' w Starej Wsi koło Warszawy. 
7 Doszedł w służbie w pułku do stopnia st. wachmistrza. Od 1930 r. w stanie spoczynku. W 
1939 r. zaciągnął się ochotniczo wraz z synem i służyli obaj w jednym ze szwadronów Krakusów (ka- 
waleria dywizyjna). 
Bwojciech Świerczyk, op.cit. 
9Rocznik Oficerski 1923, 16 Pułk Ułanów, Ministerstwo Spraw Wojskowych, Sztab Generalny 
- Oddział V, Warszawa 1923, s. 631. 
10 CAW . 2 Pułk Ułanów Wlkp.. Rozkaz dzienny nr. l, Biedrusko, dnia 16.6.1919 r., 5.1/321.16.1. 
llPoprzed.nio uczestniczył w pracach Wydziału Wojskowego Naczelnej Rady Ludowej, a następnie 
służył krótko w organizującym się l Pułku Ułanów Wielkopolskich. 
12Stanisław Krasucki, Biały Sztandar - wzniosłe czyny, fragmenty wspomnień dotyczące 16/2 
Pułku Ułanów Wielkopolskich. Kujawsko Pomorskie Towarzystwo Kulturalne, Bydgoszcz 1986. 
13 Antoni Czubiński, Zdzisław Grot, Benon Miśkiewicz, Powstanie Wielkopolskie 1918-1919, 
Warszawa-Poznań 1983, s. 360, 361. 
14Czesław Dmochowski, op.cit., s. 16. 
15 Data ta oznacza przeddzień powołania Szwadronu Jazdy Okręgu II. 
16Józef Haller (de Hallenburg), działacz niepodległościowy z kręgów Narodowej Demokracji, 
komendant Legionu Wschodniego, a po jego rozwiązaniu pierwszy komendant 3 pp Legionów Polskich 
w Karpatach, następnie komendant II Brygady Legionów Polskich, przez front przeszedł do II Korpusu 
Polskiego na Wschodzie. po klęsce pod Kaniowem we Francji - dca Armii Polskiej, z którą wrócił do 
Polski, po weryfIkacji gen. broni na odpowiedzialnych stanowiskach do 1926 r. Później w stanie spo- 
czynku. 
17 Antoni Biskupski. Historia 61 Pułku Piechoty Wielkopolskiej (7 Pułku Strzelców Wllcp.), Tom I, 
Walki powstańcze na froncie zachodnim i północnym Wielkopolski. Organizacja pułku. Nakładem auto- 
ra, Bydgoszcz 1925, s. 20. 
18 Antoni Czubiński, Zdzisław Grot. Benon Miśkiewicz, op.cit.. s. 228.229. 
19W działaniach obronnych 1939 r. w stopniu pułkownika dowodził P
znańską Brygadą Obrony 
Narodowej w składzie Armii .,Poznań". 
2° Marek Chamot. Gen. Stanisław Taczak, Dowódca Naczelny Powstania Wielkopolskiego. Byd- 
goszcz 1987, s. 8.9. 
21 Antoni B
kupski, op.cit., s. 43-45. 
220d 6 marca 1919 r. dowódca 2 kompanii 7 Pułku Strzelców Wielkopolskich. 
23 Antoni Biskupski. op.cit., s. 70. 71.
>>>
108 


24 Antoni Czubiński, Zdzisław Grot. Benon Miśkiewicz. op. cit., s. 228,229. 
25Edmund Klemczak, podporucznik, organizator drużyn powstańczych, od dnia S kwictnia 
1919 r. dowódca 5 kompanii 7 Pułku Strzelców Wielkopolskich. 
26Nikodem Wojtkowiak, organizator oddziałów powstańczych, dowódca gru
y. powstańczej 
z Obry, w latach późniejszych kapitan Wojska Polskiego w 61 Pułku Piechoty WielkopolsklcJ. 
27 Chor. Józef Kudliński i st.sierż. Izydor Napierała w dalszych latach w zawodowej kadrze 61 Puł- 
ku Piechoty Wielkopolskiej. 
28Franciszck Lisewski w dalszych latach kpt. W.P., oficer służby stałcj 61 Pułku Piechoty Wiel- 
kopolskicj. 
29 Antoni Biskupski, op.cit., s. 84, 85. 
30 Wkrótce dowódca 12 kompanii 7 Pułku Strzelców Wielkopolskich. W czerwcu 1919 r. miano- 
wany podporucznikiem. 
31 Antoni Biskupski, op.cit., s. 91. 
32ppor. Franciszek Lisewski, ochotnik i organizator oddziałów powstańczych, oficer 61 Pułku 
Piechoty Wielkopolskiej. 
33 Antoni Biskupski, op.cit., s. 108, 109. 
34Rajmund Kuczma, 61 Pułk Piechoty Wielkopolskiej 1919-1939, J koleżeński zjazd żołnierzy 
61 PP Wlkp. 1 września 1984, Bydgoszcz 1984, s. 3. 
35 Rajmund Kuczma, tamże. 
36Stanisław Rutkowski, Stefan Jellenta, Zdzisław Kowalewski, Marek Różycki, Metryki O1wały 
Pułków Piechoty, Księga O1wały Piechoty, praca zbiorowa, Warszawa 1937-1939, s. 
37 Jan Demkow, Krótki zarys historii Bydgoskiego (62) Pułku Piechoty, Wydawnictwo Dziennika 
Bydgoskiego, s. 16. 
38Pierwszy dowódca 62 Pułku Piechoty Wielkopolskiej, w latach późniejszych komendant Szkoły 
PodchorłłŻych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, dowódca piechoty dYwizyjnej 20 DP, ostatnio wojewo- 
da poznański. 
39W boju i szkoleniu młodych żołnierzy wyróżnił się między innymi Władysław Kowalski, we- 
teran walk spod Verdun i Sommy, a w powstaniu od początku ochotnik kompanii pleszewskiej. Wziął 
udział w walkach w Poznaniu, Krotoszynie i pod Ligotą, gdzie wysłany z patrolem zdobył dwa karabiny 
maszynowe wraz z obsłu
. Zgodnie ze swym kawaleryjskim zamiłowaniem wstąpił w czerwcu 1919 r. 
do formującego się 2 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Z czasem stał się znanym jeźdźcem, niezrówna- 
nym instruktorem jazdy konnej, ujeżdżaczem, znawcą koni. 
40 Jan Dcmkow, op.cil., s. 32. 
41 Ibidem, s. 36. 
42Tomasz Kędzierski (st. sierż. 62 Pułku Piechoty Wielkopolskiej, w latach okupacji oficer Okręgu 
Pomorskiego Armii Krajowej, twórca Izby Pamięci pułku), wspomnienia z Powstania Wielkopolskiego, 
matcriały w zbiorach autora. 
43 Antoni Czubiński, Zdzisław Grot, Benon Miśkiewicz, op.cit., s. 180.
>>>
109 


440ddziałem z Kcyni dowodził ppor. Jan Sławiński, w okresie międzywojennym oficer służby 
stałej W.P.; w walkach wrześniowych 1939 r. jako mjr w stanie spoczynku dowodził 82 Bydgoskim Bao- 
nem Wartowniczym. 
45 Antoni Czubiński, Zdzisław Grot, Benon Miśkiewicz, op.cit., s. 325. 
46Stanisław Rutkowski, Stefan Jellenta..., op.cit., 62 Pułk Piechoty. 
47Rajmund Kuczma, 62 Pułk Piechoty Wielkopolskiej 1919-1939, I zjazd żołnierzy 62 pp 
10 września 1983 r., Bydgoszcz - wrzesień 1983, s. 1. 
48 Roman Wankiewicz, wspomnienie rodzinne z dni wyzwolenia Bydgoszczy, materiały w zbio- 
rach autora. 
49Tomasz Kędzierski, op.cit. 
SOPiotr Luck, Tak stałem się na długie lata żołnierzem, wspomnienia z Powstania Wielkopolskie- 
go, materiały w zbiorach autora (Piotr Luck do powstania poszedł wprost z ławy szkolnej gimnazjum 
humanistycznego w Rogoźnie. Po zakończeniu działań pozostał w służbie wojskowej. Oficer 61 Pułku 
Piechoty Wielkopolskiej, w 1939 r. dca kompanii Nakielskiego Batalionu Obrony Narodowej). 
S lWładysław Anders, gen. broni. W I wojnie światowej oficer kawalerii warmii rosyjskiej. W Woj- 
sku Polskim od 1918 r. W powstaniu szef sztabu Wojsk Wielkopolskich, dca l Pułku Ułanów Wielkopol- 
skich, w okresie międzywojennym dca brygad kawalerii Wołyńskiej i Nowogródzkiej. W walkach 1939 r. 
dca Nowogródzkiej BK. Internowany w ZSSR. Dca Armii Polskiej w ZSSR, na Bliskim Wschodzie i we 
Włoszech. Dowodzi 2 Korpusem Polskim we Włoszech w operacjach na tamtym terenie - pod Monte 
Cassino. P.o. Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. 
52 Józef Dowbor-Muśnicki, Moje wspomnienia, Warszawa 1935, s. 303. Wypowiada się optymi- 
stycznie, z dużą wiarą w powodzenie działań powstańczych na Pomorzu, wyrażając jednocześnie wąt- 
pliwoś:i i niewiarę w skuteczność zabiegów dyplomatycznych. Pisze dosłownie "... Z wiadomości otrzy- 
mywanych z Paryża w styczniu 1919 r. wynikało, że jakoś ciężko idzie z kwestią przyznania nam ujścia 
Wisły. A gdyby tak "pomóc" w rozstrzygnięciu i przez zajęcie Gdańska stworzyć fakt dokonany? Na 
takie przedsięwzięcie wystarczyłaby wtedy dywizja, bo w akcji tej pomogłaby ludność Pomorza; z niej 
można było zorganizować nawet armię...". Tak wię-c gen. Dowbor-Muśnicki opowiadał się za rozwinię- 
ciem powodzenia na Pomorze i zdobyciem Gdańska, sądząc, że ułatwi to wiele spraw zaopatrzeniowych 
i stworzy jako fakt dokonany dostęp Polski do morza. Wydaje się, że szanse powodzenia realizacji tego 
planu istniały jedynie w pierwszym okresie powstania, kie4Y Niemcy były w niesłychanie trudnej sy- 
tuacji wewnętrznej, przeżywały załamanie i poważny kryzys polityczny i wojskowy. Później, kiedy 
zdołały stłQmić rewolucję i wprowadzić ład w armii, szanse zmalały. 
53Najazd Rossbacha na O1ełmię w r. 1919. Jego własne wyznania. Rabowanie kas miejskich. 
Przechwałki awanturnika. Słowo Pomorskie, R. 8, 1928, nr 160, s. 7. 
54Dzieje 63 pułku piechoty, Słowo Pomorskie, R. 9, 1929. nr 106, s. 4. 
55Księga Pamiątkowa Dziesięciolecia Pomorza, wydana staraniem Pomorskiego Związku Pod- 
oficerów Reze
. Toruń 1930, Z dziejów Organizacji Wojskowej Pomorza, s. 29-34.
>>>
/t/AREK K. JELENIEWSKI 


PRZED PIERWSZYMI WYBORAMI 
W NIEPODLEGŁEJ BYDGOSZCZY 
(1920-1921) 


l. Rada Niemiecka (styczeń-sierpień 1920 r.) 


Gdy 20 stycznia 1920 r. po 148 latach niewoli Bydgoszcz powróciła do Macierzy, 
sytuacja gospodarcza miasta była niezwykle skomplikowana. W wyniku dotychczasowej 
polityki okupanta i działań wojennych, przemysł znajdował się w stanie katastrofalnym. 
Niemal całkowicie sparaliżowano, najbardziej do tej pory rozwinięty, przemysł drzewny. 
Niemcy przed opuszczeniem miasta ogołocili miejscowe tartaki z maszyn i urządzeń. Bra- 
kowało surowca, gdyż okoliczne lasy nie pokrywały potrzeb, a dowóz drewna z dalszych 
odległości był niemożliwy - brakowało transportu. Niedostatek węgla sprawił, iż przesta- 
ły pracować wszystkie bydgoskie zakłady przemysłu ceramicznego. Pozostałe w znacznym 
stopniu ograniczyły produkcję. Rosło bezrobocie. Z fabryk, pozostających cały czas w 
większości w rękach niemieckich, jako pierwszych zwalniano Polaków. To czy i jak szybko 
nastąpi poprawa zależało w dużo mniejszym stopniu od władz centralnych, w większym 
zaś od rozumnej polityki gospodarzy miasta - Rady Miejskiej i Prezydenta. 
Zanim w Bydgoszczy doszło do pierwszych, demokratycznych wyborów samorządo- 
wych, blisko dwa lata o życiu miasta i jego mieszkańców decydowały: Rada niemiecka, a 
po niej - Tymczasowa Rada Miejska. W pierwszym półroczu 1920 r., tak jak przez całe 
dziesięciolecia, Rada Miejska składała się wyłącznie z Niemców i Żydów. W całym okre- 
sie zaborów władze pruskie nie widziały potrzeby reprezentacji polskiej w Radzie miasta 
Bydgoszczy. Uznawały, że interesy Polaków są należycie zabezpieczane przez radnych na- 
rodowości niemieckiej. Do końca na przekór statystyce i faktom uważano, że Bydgoszcz 
jest miastem pruskim. Po odzyskaniu Bydgoszczy przez Polskę w Radzie Miejskiej zasia- 
dali więc sami Niemcy. Minister byłej Dzielnicy Pruskiej przystępując do prac nad organi- 
zacją państwowości polskiej na ziemiach Polsce przywróconych, oprócz wszelkich innych 
czynności, stanął przed koniecznością utworzenia organów samorządu terytorialnego. 
Ich zadaniem było zabezpieczenie interesów Państwa Polskiego i jego mieszkańców, zaś 
skład miał odzwierciedlać rzeczywisty układ narodowościowy na tych ziemiach. Minis- 
ter chwilowo nie skorzystał z przysługującego mu prawa i dotychczasowej Rady Miej- 
skiej w Bydgoszczy nie rozwiązał, pozostawiając ją w niezmicnionym składzie. Stanął 
bowiem przed następującym dylematem: pozostawić "starą" Radę, wierząc w to, iż radni 
niemieccy odrzucą uprzedzenia narodowościowe i będą służyć miastu, lub też Radę rozwią- 
zać narażając się samemu na zarzut nacjonalizmu. W pierwszym przypadku istniało nie- 
bezpieczeństwo, iż radni torpedując przedstawiane im pod obrady projekty uchwał, spara- 
liżują pracę magistratu. Skoro bowiem minister zdecydowałby się na czasowe pozostawienie
>>>
112 


Rady w niezmienionym składzie. magistrat zobowiązany byłby. w myśl 
stnicjących pr
e
i- 
sów rcalizować jej decyzjc. Mimo tcgo minister Rady nie rozwiązał. Na jego postan.o
Iem
 
zaważyła z pewnością świadomość konicczności kontynuacji władzy samorządowcj 1 admI- 
nistracyjnej w mieście. Odsuwając swą decyzję na okres późniejszy, rozpoczął pra
ę nad 
nowym składem Rady. Jak miała pokazać najbliższa przyszłość minister nic popełruł błę- 
du nie rozwiązując Rady. Niemieccy radni okazali się bowiem ludźmi godnymi pokładanego 
w nich zaufania, przedkładającymi dobro miasta nad własne partykularne interesy. Dziś 
trudno dociec, co było tego przyczyną. Czy wrodzona lojalność, czy też świadomość, ŻC 
każda godząca w polskie interesy inicjatywa Rady może stać się powodem jej natychmia- 
stowego rozwiązania? (Tak stało się właśnie rok wcześniej w Poznaniu, gdy tamtejsi radni 
niemieccy zebrali się, by podjąć prowokacyjną uchwałę, na mocy której część miejskich 
kredytów komunalnych miała być przeznaczona na pomoc dla Niemców wysiedlonych 
z Alzacji i Lotaryngii). 
Pierwsze obrady Rady, po przejęciu miasta odbyły się 12 lutego 1920 r. Obok pol- 
skiego prezyd
nta Jana M
cias
ka i )rzedstawic
ela magist
atu Ant
niego 
zarneckiego 
ra- 
li w nich udzIał wyłączme NIemcy. Na tym mauguracYjnym posIedzemu zabrakło kilku 
radnych, którzy wraz z innymi Niemcami opuścili tereny Rzeczypospolitej. Również w 
trakcie następnych posiedzeń zdarzały się przypadki odraczania obrad z powodu zbyt ma- 
łej liczby radnych, nie pozwalającej na podejmowanie uchwał. Rada Miejska w Bydgoszczy 
w czasie swej działalności w pierwszej połowie 1920 r. podjęła jedynie kilka uchwał natury 
gospodarczej. Świadomi swej tymczasowości radni, nie wnosili pod obrady żadnych włas- 
nych projektów aktów prawnych, ograniczając się jedynie do prac nad projektami uchwał 
skierowanych pod obrady przez magistrat, czym w znacznym stopniu ułatwili mu pracę2. 
W dniu 11 marca 1920 r. podczas 
osiedzenia Rady jednogłośnie wybrano Jana Maciaszka 
na prezydenta miasta Bydgoszczy . Akt ten umożliwiał rozpoczęcie procesu, który po 
spełnieniu wymogów fonnalnych, doprowadzić miał do zmiany statusu prezydenta. Do- 
tychczasowego komisarycznego zastąpić miał prezydent z wyboru. Maciaszek nominację 
przyjął i w związku z tym, zgodnie z obowiązującymi przepisami Rada Miejska zwróciła 
się do Wojewody Poznańskiego z wnioskiem o akceptację. Ten odmówił. Swój sprzeciw 
oficjalnie uzasadnił brakiem decyzji w sprawie wynagrodzenia prezydenta. Wydaje się, 
jedak, iż rzeczywisty powód był inny, dziś niestety nie sposób dociec jaki. Gdy bowiem 
Rada Miejska kwestię pensji Maciaszka uregulowała i powiadomiła o tym wojewodę, nie 
doczekała się z Poznania żadnej reakcji. Do końca swej kadencji pozostał więc Maciaszek 
prezydentem komisarycznym 4 . 
Przez cały 1920 r. trwał paniczny exodus ludności niemieckiej. Miasto opuszczało 
również wielu radnych. Specjalne pociągi odwoziły setki urzędników wraz z rodzinami 
i dobytkiem. W trakcie kolejnych obrad rady zwykle pierwszym punktem każdego posie- 
dzeni
 b
ł05 poże
nanie radnych i urzę
ników 
iejski
h, którzy zgłaszali chęć wyjazdu 
do 
Ienuec. . G
o,:nym..p
nktem kolejnych posledzen stawały się dyskusje nad sp oso- 
banl1 .ogramc
ema l
flaCJI I walką z. rosn
cą w zastraszającym tempie spekulacją. Radni 
zgodme z
twler

1 przedkładane 1m . przez magistrat propozycje cen na podstawowe 

rodukty z
wnosclowe. Uchwalano projekty interwencyjnych zakupów żywności w oko- 
hcz
ych w
lach, na potrzeby Bydgoszczy. Podwyższano urzędowe ceny skupu tych art y- 
kułow
 ktorych 
.rakowało na rynku, b
 w ten sposób zachęcić chłopów do zintensyfi- 
kowama produkcJI. Baczono, by zarobki urz ę dników m I 'e J . skich rosły ' . 0 
. . .. .. w mIarę proporcj - 
nalme do galopującej mflaCJI, by wystarczały na zaspokojcnie podstawowych potrzeb
>>>
113 


urzędników i ich rodzin. Każdy dzień przynosił nowe problemy, z którymi przyszło się 
borykać Radzie w tym trudnym dla miasta okresie. Pomimo dość dużej powściągliwości, 
radni niemieccy nie ustrzegli się w swej działalności akcentów nacjonalistycznych, które 
z pewnością nie przyniosły im chwały, a które stawały się powodem napięć pomiędzy 
obiema narodowościami zamieszkującymi Bydgoszcz. W dniu 16 kwietnia na posiedzeniu 
Rady odczytano protest, skierowany do radnych przez przedstawicieli kilku organizacji 
niemieckich, dZiałających na terenie miasta. Autorzy protestu, przy aprobacie radnych, 
domagali się od władz polskich położenia kresu procesowi usuwania nauczycieli niemiec- 
kich i zastępowania ich polskimi. Uczestniczący w obradach członek magistratu, Polak, 
przedstawiając politykę władz rozwiał jakiekolwiek wątpliwości, stwierdzając, że proces 
wymiany dopiero się rozpoczął i w miarę możliwości (ograniczonych na razie małą ilo- 
ścią wykształconych polskich nauczycieli) doprowadzi do tego, iż polskie dzieci będą 
uczone wy łącznie przez polską kadrę pedagogiczną 6 . Inne zdarzenie o podobnym pod ło- 
żu miało miejsce w dniu 13 sierpnia 1920 r. Powodowany rzekomą troską o fundusze 
miejskie, radny Jacobi zaprotestował przeciwko zdejmowaniu tablic z niemieckimi nazwa- 
mi ulic i placów. Spotkał się jednak z natychmiastową repliką Jana Teski - pełniącego 
wówczas funkcję radcy magistratu. Teska odpowiadając na tę interpelację stwierdził, że 
to dopiero początek, a tylko szczupłe fundusze miejskie nie pozwalają na wymianę wszy- 
stkich tablic, co jednak nastąpi w możliwie krótkim czasie. Zmiany te podyktowane są 
wielokrotnie oficjalnie deklarowanymi potrzebami Polaków 7 którzy kierowani patriotyz- 
mem, nie godzą się na dłuższe tolerowanie takiego stanu . Przez cały okres działania 
Rady Niemcy mieli świadomość jej tymczasowości. Dowodem na to jest wystąpienie Aron- 
sohna, w czasie posiedzenia w dniu 18 maja 1920 r. Na złożoną przez prezydenta Macia- 
szka propozycję uzupełnienia składu magistratu o nowych członków, Aronshon wyraził 
wątpliwości co do sensu wyborów, skoro Rada w najbliższym czasie ma ulec rozwiązaniu. 
Maciaszek w odpowiedzi stwierdził, iż tenninu rozwiązania jeszcze nie ustalono. Statuto- 
wym obowiązkiem Rady jest tworzenie deputacji i komisji miejskich, a w miarę potrzeby 
uzupełnienie ich składów. Skoro taka potrzeba właśnie zaistniała, należy tego dokonać. 
Rada ma funkcjonować nie po to, by paraliżować życie miasta, lecz dbać o jego rozwód' 
Taka jest jej statutowa powinność. Tę powinność muszą radni wypełniać do końca. 
Pierwsze półrocze 1920 r., to okres konsultacji mających na celu wyłonienie nowej 
Rady Miejskiej w Bydgoszczy. Minister byłej Dzielnicy Pruskiej postanowił, do czego 
miał prawo na mocy obowiązujących przepisów, iż będzie to rada złożona z osób nazna- 
czonych przez nieg0 9 . (Na pierwsze wybory przyszło więc czekać bydgoszczanom do 
grudnia 1921 r.). Prawo stanowiło, iż Rada w mieście wielkości Bydgoszczy winna się 
składać z 42 osób. Minister zdecydował, iż w jej skład wejdzie 28 Polaków i 14 Niem- 
CÓw. Powiadomił o tym 16 sierpnia 1920 r. 10 . Po raz pierwszy stworzył możliwość uczes- 
tniczenia w sprawowaniu władzy polskim mieszkańcom Bydgoszczy, lecz nie pozbawił 
takiego prawa również obywateli narodowości niemieckiej. Wydaje się, iż tylko o podzia- 
le narodowościowym można mówić analizując skład pierwszej, komisarycznej jeszcze, 
ale powołanej w wolnej Polsce Rady. Przez następne miesiące jej funkcjonowania dały 
się zauważyć podziały polityczne. Jednak w chwili tworzenia o takich podziałach nie 
było mowy. Polskimi radnymi zostali członkowie byłej Rady Ludowej na Miasto Byd- 
goszcz i Przedmieścia, lub osoby przez nie rekomendowane. Jest to całkowicie zrozu- 
miałe. Rada Ludowa była jedynym polskim czynnikiem skupiającym elitę intelektualną
>>>
114 


ówczesnej Bydgoszczy. W jej skład wchodzili przecież wsz
scy wyksz
ałceni 
ola
y: 
ajm
- 
jący te stanowiska, na piastowanie których pozwalały zarowno pruskie prz

lsy Jak l gorli- 
wość kontrolujących je urzędników. Pamiętać również trzeba o braku polskie] kadry urzę?: 
niczej i pedagogicznej. Stąd niewielka grupa inteligencji, ja
ą zdoł
ła .P?lska spo.łecznosc 
wykształcić, stała się motorem stworzenia Rady Ludowe], ale ro

lez stanowIła trzo
 
pierwszej Rady Miejskiej. O ile bowiem w swoim czasie. przedstaw
cle]e Rady od
rywalJ 
decydującą rolę w formowaniu świadomości narodowej społeczenstwa 
ydg?ski
go, 
 
tyle i po odzyskaniu niepodległości ich społeczna rola pozostawała nadal mezmlemle waz- 
na. Zarówno z powodu ich wykształcenia i doświadczenia społecznikowskiego, jak i zalet 
charakteru, ludzie ci mieć będą decydujący wpływ na bieg życia w polskiej Bydgoszczy 
przez całe dwudziestolecie. Podział mandatów w nowej Radzie Miejskiej odzwierciedla 
w zasadzie układ narodowościowy w mieście. Większą niż wynikałoby to ze statystyk 
obecność Niemców tłumaczyć chyba należy troską ministra o ciągłość funkcjonowania 
Rady, a przez to miasta i jego organów. W skład Rady powołano bowiem osoby (Niem- 
ców), które w przeszłości funkcje radnych piastowały l l. 


2. Tymczasowa Rada Miejska (sierpień 1920 r. - grudzień 1921 r.) 


Uroczyste zaprzysiężenie komisarycznej Tymczasowej Rady Miejskiej nastąpiło 
24 sierpnia 1920 r. W krótkim przemówieniu prezydent Maciaszek zapoznał zgromadzo- 
nych z decyzją Ministra Byłej Dzielnicy Pruskiej, na mocy której rozwiązano dotychczaso- 
wą Radę. Następnie przedstawił skład nowej. Poinformował również o powołaniu nowego 
magistratu. Pozostali w nim dotychczasowi radcy etatowi: Plasse, Metzger, Bissert i Hippe. 
Nominacje na honorowych radców magistratu odebrali Polacy: Weynerowski, Szubert, 
Stawiński, Filipiak, Relbiewski, Biechowiak i Łukowski oraz Niemiec Friedlaender i Żyd 
Paul Eckert. Ustępującym radnym Maciaszek podziękował za właściwe wykonywanie 
obowiązków. Przedstawiając nowych, wyraził pogląd, iż wszyscy bez względu na różnice 
narodowościowe i polityczne, nie będą szczędzili swych sił dla dobra Bydgoszczy i jej 
mieszkańców. Dokonano zaprzysiężenia tych członków magistratu, którzy zostali dokoop- 
towani do jego składu 12 . 
Powołanie nowej Rady Miejskiej spotkało się ze sponatnicznym poparciem ludno- 
ści polskiej. Wydarzenie to uznano za doniosły akt przywracający Polakom pełnię praw 
do decydowania o życiu miasta, czego im broniono przez całe dziesięciolecia. Z nową Ra- 
dą wiązano nadzieję na uzdrowienie fatalnej sytuacji gospodarczej i społecznej w mieś- 
cie 13. Zupe łnie odmienne stanowisko zaję ła mniejszość niemiecka. Powołanie nowej 
Rady Miejskiej wychodząca w Bydgoszczy "Deutsche Rundschau" nazwała hecą, którą 
uprawiają niektóre żywioły w mieście przeciw Niemcom l4 . Również w późniejszych la- 
tach na łamach niemieckich gazet, wychodzących w Bydgoszczy, wielokrotnie oburzano 
się na decyzje polskich władz, choć w żadnym stopniu nie dyskryminowały one obywa- 
teli narodowości niemieckiej, traktując ich w ten sam sposób co Polaków, od czego się 
niemieccy bydgoszczanie skutecznie odzwyczaili przez okres zaborów. 
Na inauguracyjnym posiedzeniu nowej Rady wybrano Zarząd i komisję wyborczą. 
Pierwszym polskim prezesem Rady Miejskiej w Bydgoszczy został wybitny patriota, dłu- 
goletni redaktor "Dziennika Bydgoskiego" - Jan Teska l5 . Jego zastępcą wybrano dr. Ja- 
na Biziela, drugim z-q został Niemiec Korth, sekretarzem Znaniecki, a z-cą sekretarza
>>>
115 


Narcyz Weyman. W skład komisji wyborczej weszło 8 Polaków i Niemiec 16 . Dość ciekawie 
przedstawiają się dane dotyczące składu socjalnego Rady. Wśród polskich radnych domino- 
wali robotnicy, było kilku pracowników umysłowych i jeden duchowny. Natomiast wśród 
radnych narodowości niemieckiej nie było żadnego robotnika. Byli właściciele fabryk, ban- 
ków, błł prawnik, a więc osoby. które dziś określilibyśmy mianem pracowników umysło- 

ych l . 
Pierwsze posiedzenie Rady poświęcono w całości sprawom organizacyjnym. Tworzo- 
no nowe struktury, wyłaniano członków komisji i deputacji. Opracowano konccpcję pra- 
cy Rady. Przy powoływaniu ciał utrwalił się zwyczaj włączania w skład każdego z nich 
radnych narodowości niemieckiej. W pierwszym rzędzie po to, by nie ograniczać im wpływu 
na pracę tego czy innego organu, a tym samym ich odpowiedzialności. Po drugie zaś, by 
bardzo przecież liczna społeczność niemiecka, miała świadomość swej reprezentacji we 
wszystkich strukturach Rady. By czuła, iż decyduje o życiu miasta w nie mniejszym stop- 
niu niż Polacy i jest w takim samym stopniu za rozwój Bydgoszczy odpowiedzialna. W trak- 
cie pierwszych posiedzeń okazało się. iż dużym problemem dla radnych narodowości nie- 
mieckiej jest nieznajomość języka polskiego i konieczność jego nauki. Język ten, na mocy 
postanowienia władz, stał się jedynym obowiązującym w czasie posiedzeń. Początkowo 
obrady odbywały się w obu językach, a uchwały Rady i magistratu tłumaczono również 
na niemiecki. Stopniowe rugowanie niemieckiego wymagało nauki języka polskiego. Niek- 
tórzy z Niemców nie potraf1li przystosować się do nowej sytuacji, niektórzy nie chcieli. 
Stąd dość częste były zmiany w składzie Rady i organów miejskich l8 . Charakterystyczne 
jest to, że radni i urzędnicy niemieccy decyzję o rezygnacji nie zawsze podejmowali samo- 
dzielnie. Bardzo często stawali się bowiem celem ataków rodzimych nacjonalistów. Atmo- 
sferę wrogości potęgował zwyczaj ogłaszania na łamach "Deutsche Rundschau" wykazu 
osób, które złożyły urząd, bo nie chciały uczyć się języka polskiego, lub odmówiły złoże- 
nia przysięgi na wierność władzom polskim, czego wymagały ówczesne przepisy. Na niek- 
tórych osobach wręcz wymuszano rezygnację z urzędu. Często zdarzało się, że informo- 
wano, iŻ dana osoba złozyła urząd, kiedy w rzeczywistości nadal go piastowała. Na łamach 
"Deutsche Rundschau" w latach 1920-1921 wielokrotnie zamieszczano sprostowania 
przesyłane przez zainteresowanych. W latach późniejszych zjawisko to nie stanowiło już 
problemu. Niemcy świadomi faktu, iż nieznajomość języka polskiego stać się może przy- 
czyną wyeliminowania ich z grona bydgoszczan mogących mieć wpływ na rozwój miasta, 
nie bez oporów, ale jednak poznawali ten język: Dotyczyło to szczególnie elity intelektuaI- 

ej i gospodarczej, a więc środowiska, z którego wywodziła się większość radnych. 
Nowa Rada stanęła przed koniecznością rozwiązania szeregu problemów natury 
gospodarczej i społecznej. Zarówno miejskie przedsiębiorstwa komunalne jak i większość 
pozostałych były w znacznym stopniu wyeksploatowane. Nie spełniały swoich zadań. 
W mieście nadal brakowało żywności i produktów niezbędnych do zaspokojenia podstawo- 
wych potrzeb mieszkańców. Przez pierwszą połowę 1920 r. nie zdołano ograniczyć bez- 
robocia. Do Bydgoszczy wciąż przybywali reemigranci z Niemiec, którzy powiększali gru- 
pę ludzi pozostających bez pracy, a często i mieszkań. W 1920 r. swe prawdziwe oblicze 
zaczęły pokazywać istniejące w mieście, wrogie Polsce organizacje i stowarzyszenia nie- 
mieckie. Coraz częściej dochodziło do ekscesów antypolskich w urzędach i sklepach. Na 
łamach "Deutsche Rundschau" wielokrotnie zamieszczano prowokacyjne artykuły wywo- 
łujące w polskim społeczeństwie uzasadnione wzburzenie. Nagromadzenie tych wszystkich
>>>
116 


niekorzystnych zjawisk stało się przyczyną ogromnego napięcia jakie .panowało .w Byd- 
goszczy na przełomie 1920 i 1921 r. Wybuchały liczne strajki o podłozu.ekonomlcz
y
. 
Domagano się zapewnienia pracy bezrobotnym 19. Gorszące demonstraCJe, o szczegolme 
gwałtownym przebiegu miały miejsce w Bydgoszczy w dniach 16 
 !7 czc
ca 1921 r. 
Dochodzące ze Śląska i Niemiec informacje o prześladowaniu ludnoscl polskiej, spowodo- 
wały falc rewanżyzmu ze strony bydgoskich Polaków. Pomimo uspoka
ających .apeli pre
y- 
denta miasta i przedstawicieli władz, doszło do szeregu godnych pozałowama ekscesow 
chuligańskich. Atakowano Niemców, wybijano szyby w ich mieszkaniach i sklepach. Zni- 
szczono pomieszczenia znienawidzonej "Deutsche Rundschau". Najbardziej burzliwy prze- 
bieg miała demonstracja w dniu 21 czerwca. Z papierni na ul. Siedleckiej przeszedł do cen- 
trum miasta pochód robotników. Wieczorem tłum zebrany na Starym Rynku liczył już 
kilkanaście tysięcy. Postulowano usunięcie Niemców z bydgoskich urzędów i wyda1enia 
ich z Polski. Domagano się również pozbawienia władzy prezydenta miasta Jana Macia- 
Iszka. Według uczestników demonstracji jego zbyt ugodowa wobec Niemców polityka, 
stała się przyczyną ich rozpanoszenia w Bydgoszczy. Z tłumu wyłoniono delegację, którą 
wysłano do magistratu. Gdy ta nie wracała, demonstranci wdarli się do gmachu. Niszczo- 
no urządzenia i sprzęty, wybijano szyby, palono meble. Wyprowadzonego na ulicę prezy- 
denta pobito. Żądapo jego aresztowania i pociągnięcia do odpowiedzialności sądowej. Do- 
piero po pewnym czasie udało się oddziałowi policji uwolnić Maciaszka. Demonstranci 
ponownie usiłowali go odbić. Taki dramatyczny przebieg wypadków zmusił władze do 
wezwania na pomoc wojska. Padły strzały. Jedną osobę zabito, było wielu rannych 21 . 
Incydent ten stał się powodem złożenia przez prezydenta rezygnacji z zajmowanego sta- 
nowiska 22 . Tak jak w styczniu 1920 r. spontaniczne wybuchy patriotyzmu Polaków towa- 
rzyszyły Maciaszkowi obejmującemu obowiązki pierwszego w wolnej Polsce prezydenta 
Bydgoszczy, tak w rok później niezdrowy nacjonalizm stał się przyczyną jego spiesznej 
dymisji. Rezygnację przyjęto. Zaburzenia w mieście spowodowały przyjazd do Bydgosz- 
czy wojewody poznańskiego. Kierując się troską o losy miasta i jego mieszkańców dr Ce- 
lichowski, już w czasie sesji w nocy z 21 na 22 czerwca, zaproponował jako kandydatów 
na urząd prezydenta Jana Biziela i Wincentego Łukowskiego. Obaj jednak odmówili. Na 
tej samej sesji wprowadzono w mieście godzinę policyjną i liczne przepisy, które miały 
zapobiegać dalszym rozruchom i ochronić ludność niemiecką przed agresją ze strony Po- 
laków (m.in. zakazano zgromadzeń oraz propagandy antyniemieckiej)23. 
Jednoznacznie krytyczną ocenę wystąpień bydgoskich Polaków trzeba uzupełnić 
o stwierdzenie, iż obok silnie zakorzenionego w społeczeństwie bydgoskim nacjonalizmu, 
ich przyczyną stała się także prowokacyjna postawa Niemców. Bydgoska prasa infonTIowa- 
ła codziennie o niewłaściwym traktowaniu Polaków w urzędach, sklepach i zakładach 
pracy. Nie bez wpływu na te wydarzenia pozostawały z pewnością infonTIacje o repre- 
sjach jakie spotykały ludność polską w Niemczech i na terenach plebiscytowych. To wszy- 
stko w połączeniu z ogromnym wzrostem kosztów utrzymania i ciągle dużym bezrobo- 
ciem, spowodowało niezadowolenie, które znalazło swe nie godne ujście w ekscesach i 
gwałtach na terenie miasta 24 . 
. . 

wego. prezyden.t
 Bydgoszczy przedstawił wojewoda poznański na sesji Rady 
MI
jsklej. w 
I11U 5 wrze
la 192.1 r. Został nim Wincenty Łukowski, który jak sam powie- 
d
lał dZ1ę
UjąC za wy
or, 
rzYjął urząd z dużymi oporami, przedkładając jednak dobro 
miasta nad mteres OSOblsty2 . 
I.(V
>>>
117 


PRZYPISY 


l Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej cyt. APB), Akta miasta Bydgoszczy (dalej cyt. AmB) 
nr-427. 
2lbidem. 
3pozosta ł nim do 21 czerwca 1921 r. 
4 APB ArnB nr 1244. 
SDane statystyczne pnedstawiane w miesięczniku (roczniku) statystycznym m. Bydgoszczy. 
Zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy nr Pby 15. 
6 APB ArnB nr 427. 
7 Ibidem. 
8 APB ArnB nr 588. 
9Jbidem. 
10 APB AmB, nr 1244. 
llSkład Rady niemieckiej i wszystkich Rad Miejskich w Bydgoszczy na podstawie akt znajdują- 
cych się w zbiorach APB. Zob aneks. 
12 APB AmB nr 427. 
13Dziennik Bydgoski z 25 sierpnia 1920 r. 
14,,Deutsche Rundschau" z dnia 2S sierpnia 1920 r. 
lS Jan Teska był pnewodniczącym Rady do końca 1920 r. Od l stycznia 1921 r. został nim Jan 
BizieL 
16 APB AmB nr 427. 
17 Zobacz aneks l. 
18Qd dnia 2 września 1920 r. protokóły posiedzeń RM sponądzane były w języku polskim. Zob. 
APB AmB nr 427. 
19 Prasa bydgoska z tego okresu pnynosiła liczne relacje z wieców i strajków. 
20w maju utwonono w Bydgoszczy komitet obrony Śląska, na którego czele stanął dr Jan Biziel. 
21Dziennik Bydgoski z dnia 22 czerwca 1921 r. 
22 APB AmB nr 427. 
23Jbidem. 
24Wg danych ZUS ogłoszonych na pocqtku września 1921 r. Bydgoszcz była najdroższym (po 
Warszawie) miastem w Polsce. Inflacja sięgała 258,1 $. 
2S APB AmB nr 427.
>>>
118 


Aneks nr l. 


SKŁAD 1YMCZASOWEJ RADY MIEJSKIEJ W BYDGOSZCZY 


POLACY: 


l . Melchior Wierzbicki - radca sprawied1iwości x 
2 . Jan Biziel - lekarz x 
3. Władysław Kużaj - aptekarz x 
4. Józef Milchert - kupiec x 
5. Znaniecki - inżynier 
6. Sentkowski - kupiec 
7. Narcyz Weymann - dyrektor szkoły 
8. Ludwik Sosnowski - mistrz blacharskix 
9. Jan Janicki - krawiec x 
10. Michał Niedbalski - szewc x 
11. Andrzej Grabiszewski - krawiec 
12. Jan Błaszak - rzeźnik 
13. Jan Cywiński - kowalx 
14. Stanisław Jabłoński - sekr. Zjednoczenia Zawodowego 
15. Teodor Wolny - robotnik X 
16. Michał Wojciechowski - robotnik 
17. Franciszek Hoffmann - kolejarz 
18. Franciszek Kowalski - robotnik 
19. Franciszek Doberstein - robotnik X 
20. Tomasz Graczyk - robotnik X 
21. Oziębło - inżynier 
22. Narcyz Putz - duchowny 
23. Jungblut - nauczyciel 
24. Michał Celewicz - dyrektor sądu 
25. Lipiński - sędzia 
26. Jan Teska - redaktor" 
27. Waszak Ignacy - kowal 
28. Siuchniński 
x/Radny był członkiem Rady Ludowej na m. Bydgoszcz i Przedmieścia
>>>
119 


NIEMCY: 


l. Appel - sekr. robotniczy 
2. Aron - fabrykant 
3. Baerwald - właściciel młyna 
4. Diethelm - kupiec 
5. Fńcke - budowniczy 
6. Koeppan - radca sprawiedliwości 
7. Korth - fabrykant 
8. Kretschmer - kotlarz 
9. Bachiński - kupiec 
10. Rosenfeld - skarbnik 
11. Schaliński - dyr. seminarium nauczycielskiego 
12. Szarp.atowski - bankier 
13. Weiss - budowniczy 
14. Wolff - sekr. Związku Zawodowego 


(Dziennik Bydgoski z dnia 24 sierpnia 1924 r. APB AmB nr 869)
>>>

>>>
JANUSZ KUTrA 


SPOŁECZEŃSTWO BYDGOSZCZY 
W LATACH 1920-1939 


CZĘŚĆ III 


Bydgoszcz międzywojenna nie była, jak już wykazano to w dwóch poprzednich czę- 
ściach pracy, harmonijną wspólnotą ludzi. Społeczeństwo bydgoskie, podobnie jak społe- 
czeństwo II Rzeczypospolitej, było głęboko podzielone. Bydgoszczanie dzielili się według 
wysokości dochodu (bogaci i biedni), według charakteru pracy (pracownicy fizyczni i umy- 
słowi), według pracodawcy (pracownicy państwowi i prywatni), według wykształcenia 
i poziomu kulturalnego. Osobno wymienić należy podział narodowy, przebiegający nie- 
jako w poprzek innych, w tym również klasowych podziałów. Na tle takiego zróżnicowania 
społecznego funkcjonował podział społeczeństwa na grupy uważane za społecznie wyż- 
sze bądź niższe. Naturalnie podział ten nie był sztywny i jednoznaczny, ponieważ wyso- 
kość dochodu, charakter pracy, wykształcenie i pozycja społeczna (prestiż) zależały naj- 
ogólniej mówiąc, od przynależności jednostki do klasy i warstwy społecznej. Podział klaso- 
wo-warstwowy prowadził również, siłą rzeczy, do zróżnicowania kulturowego mieszkań- 
ców grodu nad Brdą. Można więc mówić o kulturze inteligenckiej, drobnomieszczańskiej 
i kulturze robotniczej l . 
Wiemy jednak dobrze, że społeczeństwo danego kraju, regionu czy miasta jest cało- 
ścią i funkcjonuje jako całość. Tak więc obok zachodzących podziałów występowały w 
nim elementy scalające, spajające duże grupy społeczne w jeden organizm. Niewątpliwie ta- 
ką funkcję integrującą pełniła kultura narodowa. I właśnie w ostatniej części pracy prag- 
niemy skupić uwagę na kulturowych aspektach struktury społecznej międzywojennej Byd- 
goszczy. Chcemy zbadać: czy i w jakim stopniu różnice kulturowe wśród bydgoszczan 
związane były z podziałem na klasy i warstwy społeczne, w jakim stopniu kultura naro- 
dowa pełniła rolę integracyjną, zawierając elementy wspólne różnym dużym grupom spo- 
łecznym. 
Opis odrębności kulturowych w społeczeństwie bydgoskim stanowi ważne, by nie 
powiedzieć niezbędne uzupełnienie a zarazem istotną część składową opisu struktury spo- 
łecznej Bydgoszczy w latach 1920-1939. Lecz bardzo ograniczona baza źródłowa i nie- 
zadowalający stan badań nad interesującym nas problemem, wreszcie ograniczone ramy 
artykułu pozwalają zaledwie na szkicowe omówienie kulturowych aspektów struktury spo- 
łecznej Bydgoszczy.
>>>
122 


I 


Opis kulturowych aspektów struktury społecznej międzywojennej Bydg


zy warto 
poprzedzić uwagami na temat roli Bydgoszczy jako ośrodka kultury. Oczywlscle 
a p.olu 
kultury miasto to nie mogło rywalizować z Warszawą, Krakowem, Lwowem r:zy dZlelm
o- 
wą metropolią - Poznaniem. Jednk postęp na tym polu był w Bydgoszczy wIdoczny. Mia- 
sto zepchnięte w dobie zaboru pruskiego do roli ośrodka prowincjonalnego, pozbawione 
polskich instytucji kulturalnych, stało się w II Rzeczypospolitej ważnym ośrodkiem kultu- 
ry, promieniującym na północną część Wielkopolski i Pomorze. 
Już w połowie lat dwudziestych Bydgoszcz miała "swą kolonię intelektualną pierw- 
szorzędnych sił", która powiększyła się znacznie w latal:h trzydziestych. W Bydgoszczy 
osiedli znakomici pisarze: A. Grzymała-Siedlecki i J. Weyssenhoff. Tu tworzyli -artyści ma- 
larze B. Bartel i Z. Dołżycki, IZeźbiarz Giecewicz, graficy B. Lewański, A. Precaj łowicz, 
Taljański, K. Mondral, architekt Ulatowski la. 
Spośród instytucji naukowych. na czoło wysuwał się Państwowy Naukowy Instytut 
Rolniczy (od 1927 r.) Oddział Państwowego Instytutu Naukowego Gospodarstwa Wiej- 
skiego), którym w latach 1923-26 kierował znakomity botanik, twórca polskiej mikro- 
biologii, pro£. Uniwer'sytetu Warszawskiego K. Bassa1ik. Z jego inicjatywy w 1923 r. pow- 
stał Bydgoski Oddział Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. M. Kopernika. Był to 
pierwszy w II Rzeczypospolitej oddzia ł 1FT w mieście nieuniwersyteckim, skupiający 58 
miejscowych członków 2 . W bydgoskim Instytucie Rolniczym przez wiele lat pracowali 
również pro£. K. Panek lekarz weterynarii, bakteriolog i dr W. Kulmatycki, zoolog i ichtio- 
log, który zorganizował w Bydgoszczy pierwszą w Polsce placówkę naukowo-rybacką 3. 
Funkcjonowały instytucje typu wielkomiejskiego: Biblioteka Miejska, Teatr Miej- 
ski i Muzeum Miejskie. Biblioteka Miejska (założona w 1898 r. jako prestiżowy ośrodek 
kultury niemieckiej), prowadzona od 1920 r. przez przybyłego z lwowskiego Ossolineum 
W. Bełzę, systematycznie gromadziła wartościową i różnorodną kolekcję dzieł polskich. 
W 1939 r. księgozbiór liczył już ok. 136 tys. tomów. Ponadto biblioteka zgromadziła cen- 
ne autografy i rękopisy, m.in. K. Przerwy-Tetmajera, G. Zapolskiej, J. Weyssenhoffa, M. Ko- 
nopnickiej, H. Sienkiewicza, W. Reymonta, A. Grzymały-Siedleckiego, K.H. Rostworow- 
skiego. W 1937 r. K. lGerski podarował bibliotece niezwykle cenny zbiór prawie 2.700 
najrozmaitszych dokumentów, w tym 13 dokumentów pergaminowych i 523 listy i doku- 
menty króle
skie. W 1938 r. w Bibliotece Miejskiej zgromadzono prawie 5 tys. rękopisów 
i autografów. Zbiory biblioteki eksponowały liczne wystawy autografów, rękopisów, 
unikatowych lub artystycznych edycji. W 1936 r. otwarto stałą ekspozycję "Cela bernar- 
dyńska" prezentującą zbiory słynnej biblioteki klasztoru Bernardynów w Bydgoszczy4. 
Oddziałem Biblioteki Miejskiej była Biblioteka Ludowa zawierająca w 1928 r. ponad 
21 tys. tomów, zaś u schyłku lat trzydziestych ok. 30 tys. tomów 5 . 
Społeczny. zasięg bibliotek odzwierciedla frekwencja czytelników. W 1925 r. Bi- 
blioteka Miejska i Lu.dowa wypożyczy ły ogółem ponad 29 tys. tomów. W latach następ- 
nych rosła frekwenCJa czytelników i liczba wypoży
eń. W dziesięcioleciu 1920-1930 
frekwencja c
yteln
ó
 Biblioteki Mjejskiej wynosiła 120 tys. osób, które wypożyczyły 
r90 tys. tomow. NajwIększą popularnością cieszyła się literatura piękna i dzieła z zakresu
>>>
123 


językoznawstwa i treści ogólnej (80 % wypożyczonych książek), a dalej: historia i geogra- 
fia (5 %) prawo, administracja, ekonomia (4 %), f1lozofia i pedagogika (niecałe 4 %), sztu- 
k.a i kultura (2 %). Wśród czytelników, co zrozumiałe, przeważali pracownicy umysłowi. 
W końcu 1930 r. w Bibliotece Miejskiej zapisanych było 880 czytelników (w ciągu tego 
roku zarejestrowało się 4.023, ubyło 3.143 czytelników), w tym 560 za poręczeniem, 
a tylko 320 za kaucją6. 
Recesja gospodarcza w Polsce w latach 1929-1935 odbiła się niekorzystnie na frek- 
wencji czytelników w Bibliotece Miejskiej. Od 1932 r. wyraźnie spadała ilość czytelników 
i liczba wy p oży.czeń. Rosła natomiast frekwencja czytelników w Bibliotece Ludowej, bar- 
dziej dostępnej dla przeciętnego czytelnika. 
Wśród czytelników obu bydgoskich bibliotek, podobnie jak w latach dwudziestych, 
dominowali pracownicy umysłowi różnych kategorii oraz uczniowie i studenci. W połowie 
lat trzydziestych pracownicy umysłowi stanowili 50,1 % czytelników Biblioteki Miejskiej 
i 48,3 % czytelników Biblioteki Ludowej, a studenci i uczniowie odpowiednio: 31,8 % 
i 29,7 %. Robotników sięgających po książkę tylko w Bibliotece Ludowej było zaledwie 
740 (trzykrotnie mniej niż w 1931 i 1932), tj. 3,9 % (tab. 1, s. 124). 
W Bibliotece Miejskiej odbywały się liczne zebrania naukowe i artystyczne, m.in. 
Towarzystwa Powszechnych Wykładów Uniwersytetu Ludowego i Koła dla Badań Nad 
Historią Powstania Wielkopolskiego 7 . 
Własne księgozbiol)' gromadziły szkoły średnie, stowarzySzenia społeczne, związki 
zawodowe (np. związki zawodowe drukarzy otrzymywały dal)' z Instytutu Wydawnicze- 
go "Biblioteka Polska ,,)8 . 
Ważną placówką kulturalną było Muzeum Miejskie, otwarte w 1923 r. Finansowane 
przez władze miejskie i wspierane przez przedstawicieli miejscowego społeczeństwa, a 
także dzięki darom zgromadziło dzieła wybitnych malarzy polskich, w tym zwłaszcza 
dzieła malarskie bydgoszczanina M.A. Piotrowskiego {sala Piotrowskiego )9. 
Przełomowym momentem w dziejach bydgoskiego Muzeum było przekazanie przez 
żonę wielkiego malarza i grafIka L. Wyczółkowskiego całej pozostałej po nim spuścizny 
artystycznej (kilkaset pozycji). Ten bezcenny dar sprawił, że w końcu lat trzydziestych 
Bydgoszcz weszła "do nielicznej w Polsce rodziny tych miast, które stoją na czele naszej 
kultul)' plastycznej,,10. 
. Do wybuchu II wojny światowej muzeum zorganizowało 135 wystaw czasowych. 
Od 1936 r. organizowano doroczne "Salony Bydgoskie"ll. O społecznym oddziaływaniu 
tej instytucji najlepiej świadczy liczba zwiedzających muzeum i wystawy. W końcu lat 
dwudziestych Muzeum zwiedziło ok. 6 tys. osób. W 
rugiej połowie lat trzydziestych 
liczba ta podwoiła się. Muzeum i wystawy zwiedzały przede wszystkim zbiorowe wycieczki 
młodzieży szkolnej. Lecz bydgoskie muzeum było nie tylko dużym zbiorem dzieł sztuki, 
ale Zarazem pomostem między artystami a publicznością. Odbywały się tu zebrania Rady 
Artystyczno-Kulturalnej (utworzonej w 1934 r.), Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych 
(utworzone w 1931 r.), Towarzystwa Numizmatycznego, Polskiego Towarzystwa Krajo- 
znawczego, Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy oraz plastyków zrzeszonych w 
Związku Plastyków Pomorskich i Grupie Plastyków Pomorskich 12. 
Stały teatr z 543 miejscami posiadała Bydgoszcz od 1920 r. Kolejni dyrektorzy tej 
instyt.ucji: W. Siemaszkowa (1920-1922), J. Karbowski (I922-192J).! 
._p

i

!ńs
 
(1926-1927), W. Stoma (1927-1938), A. Rodziewicz (1938-1939) wykazywali wiele
>>>
- 
N 

 


Tabela l 


Frekwencja i zawód czytelników Biblioteki Miejskiej i Biblioteki Ludowej w Bydgoszczy w latach 1931-1932 i 1935-1936 


Lata 


1931 
1932 
1935 
1936 


1931 
1932 
1935 
1936 


. 
(,) 
:5 E 
Go) Go) 
... - 

 '0 
U
 


23.133 
15.386 
13.350 
9.416 


16.113 
16.817 
18.921 
26.532 


Go) 
"
 
o 
.2 
N 
(,) 

 


7.855 145 
2.850 100 
3.320 925 
4.467 140 


2.186 
2.293 
5.589 
10.059 


943 
554 
38 
26 


'0 
c:: 
Go) 

 
=' 
... 
t/) 


.._'2 
u

 
.- o c:: 
c::
=, 

""E 

.
 o 
....CIS
 
:: 0..._ 


. .- 
.
 
 
c::._ o 


:a 
00 c:: 
u.... (d 

.3
 

.c._ 


Go) 
--- 
Go) 
.0 
. 
N 
u 
=' 
CIS 
Z 


Biblioteka Miejska 


1.982 
2.440 
1.895 
1.320 


1.251 
1.900 
1.120 
165 


Bibliotcka Ludowa 


1.454 
1.490 
2.091 
2.367 


818 
815 
2.681 
2.335 


1. ród ł o: Rocznik Statystyczny m. Bydgoszczy za lata 1931-1936 


7.553 
3.770 
2.150 
2.006 


1.500 
1.595 
2.242 
3.603 


. 

 
o 

 
Go) 
c:: 
--- 
o 

 


1.024 
1.010 
1.520 
349 


1 .489 
1.560 
2.130 
2.150 


. 
u 
.2 
ą]5 
Go) 
"6 
Go) 

.. 


603 
46 
575 
87 


1.839 
2.330 
1.493 
1.881 


. 
u 
.2 
.... 
o 
.c 

 


2.227 
2.350 
740 
1 .346 


. 
(,) 

 
o 
- 
VJ 
.. 
E U 
Go) o.. 
N=' 
....
 

.- 


2.314 
1.580 
1.215 
602 


1.835 
1.910 
1.571 
2.115 


. 

 
o 

 
CIS 
N 
. Go) 
c:: 
..s 


20.' 
1.690 
630 
2}0 


1.882 
1.920 
346 
650 


Go) 
c:: 
o 
N 
u 
. 
'N 
o . 
o.. E 
'0 

... 


38.730 
31.925 
29.6(» 
22 .165 


37.989 
51.219 
34.307 
38.835
>>>
125 


inwencji w przybliżeniu teatru do miejscowej społeczności. Jednak złożony splot przy- 
czyn (recesja powojenna, publiczność nie przygotowana do odbioru ambitnego repertuaru, 
niewystarczająca subwencja władz miejskich) sprawił, że do połowy lat dwudziestych 
Teatr Miejski w Bydgoszczy świecił pustkami. Tak np. w sezonie 1926/27 sprzedano za- . 
ledwie ok. 69 tys. biletów, mimo stosowania różnych form obniżek cen biletów (konkuren- 
cję stanowiło kilka kin) dla przyciągnięcia widzów. Dopiero w latach trzydziestych, Za dy- 
rektury W. Stomy frekwencja widzów podniosła się prawie dwukrotnie, a u schyłku tych 
lat aż trzykrotnie. Organizowano wtedy turnee po miejscowościach Wielkopolski i Pomo- 
rza. Od 1938 r. ustaliły się niedzielne, przedpołudniowe przedstawienia dla wsi. Dla "edu- 
kacji publiczności" wprowadzono prelekcje przed spektaklami. Występowali przeważnie 
miejscowi prelegenci (W. Bełza, K. Fiedler, A. Grzymała-Siedlecki), lecz gościli również 
m.in. S. Papee z Poznania oraz T. Boy-Żeleński 13. 


Tabela 2 


Frekwencja w Muzeum Miejskim w Bydgoszczy 


Zwiedzający muzeum i wystawy 
Lata 
ogółem wycieczki 
zbiorowe 
1929 6.503 4.869 
1930 4.132 1.619 
1931 7.881 4.869 
1932 5.532 3.205 
1935 12.450 9.215 
1936 12.380 10.057 


Ź ród ł o: Rocznik Statystyczny ffi. Bydgoszczy za lata 1929-1936 


z :Teatrem Miejskim z powodzeniem rywalizował w latach dwudziestych dobrze 
prosperujący teatr niemiecki (Deutsche Biilinel. W jego przedstawieniach uczestniczyli nie 
tylko bydgoscy Niemcy, lecz i niektórzy Polacy 4. 
Nad wymienionymi instytucjami pieczę i kontrolę sprawowały Magistrat i Rada 
Miejska. W Magistracie dzia ła ły decematy : biblioteczny, teatralny i oświatowy. W końcu 
1932 r. zniesiono je i na wzór miast wojewódzkich utworzono Wydział Oświaty i Kultury. 
Miasto finansowało również wydawnictwa miejscowych twórców, niektóre czasopisma 
(m.in. ,,Przegląd Bydgoski"), działalność Rady Artystyczno-Kulturalnej. Dopiero w 1939 r. 
ufundowano nagrodę literacką IS . 
"Najsłabszą gozyc ją artystycznej Bydgoszczy - pisał "Kurier Poznański" w 1936 r. 
- jest literatura"l . Istotnie tylko dwóch zawodowych literatów związało się z miastem. 
Byli to wspomniani już A. Grzymała-Siedlecki i J. Weyssenhoff. Ten ostatni z Bydgoszczą 
związał się przejściowo (1924-1928). Natomiast Grzymała-Siedlecki oddziaływał dość
>>>
126 


intcnsywnie na potoczne opinie o literaturze, występując wielokrotnjc )ako prele
e
t .i 
publikując w endeckiej "Gazecie Bydgoskiej". Jego sztuki często wystawIał Teatr MIeJski. 
Na zorganizowanym w 1933 r. wieczorze "Młodej literatury wielkopolskiej" Byd- 
17 ki . d . k l . ki t 
goszcz reprezentował tylko M. Turwid . Ponadto bydgos e sro OWIS o Iterac e wo- 
rzyli: S. Brandowski - redaktor "Dziennika Bydgoskicgo", autor powieści drukowanych 
w macierzystym pi&nie oraz dwóch sztuk teatralnych, nie cieszących się jednak powodze- 
niem wśród miejscowej publiczności, S. Tuchałkowa, autorka popularnych powieści oby- 
czajowych i L. Kronenberg, urzędnik i poeta. W połowie lat trzydziestych debiutowali 
bardziej utalentowani twórcy: W. Dunarowski, A. Kowalkowski, W. Sławiński. Jedynie 
kilku autorów publikowało w miejscowej prasie 18. 
Wśród wielu tytułów prasowych ukazujących się w Bydgoszczy stabilizację zdobyły 
dwa dzienniki - chadecki "Dziennik Bydgoski" i endecka "Gazeta Bydgoska" (od 1933 r. 
"Kurier Bydgoski"). Ten pierwszy, ukazujący się regularnie od 1908 r., w dwudziestole-- 
ciu międzywojennym należał do dziesiątki największych gazet w Polsce, miał wielu czy- 
telników nie tylko w Bydgoszczy i regionach wielkopolskim i pomorskim, lecz i w kraju 
(osiągał nakład do 40 tys. e"gzemplarzy)19. Krótko wychodziły pisma kulturalne: m.in. 
tygodnik "Nowe Tory" (1920-1925), miesięcznik "Przegląd Teatralny i Kinematogra- 
ficzny", redagowany przez W. Bełzę (1924-1925), "Scena Bydgoska" pod redakcją W. 
Stomy. Najdłużej ukazywał się ,,Przegląd Bydgoski - Kwartalnik naukowo-literacki" 
(1933-1939). W "Przeglądzie" publikowali głównie miejscowi autorzy - W. Bełza, H. Ku- 
minek, Z. Malewski, J. Piechocki, M. Turwid, lecz także tacy uczeni jak: R. Galon (geograf), 
J. Kostrzewski (archeolog), ks. S. Kozierowski Gęzykoznawca), S. Kobuszewski (hitoryk 
literatury ). 
Bydgoszcz była silnym ośrodkiem poligraficznym (ok. 10 drukami). Największe uz- 
nanie i sławę zdobyły Zakłady Graficzne Instytutu Wydawniczego "Biblioteka Polska", 
największe i najnowocześni
sze na ziemiach zachodnich, specjalizujące się' w drukach 
artystycznych i kolorowych 2 . . 
Znaczną aktywność przejawiały liczne organizacje i stowarzyszenia. Już w 1923 r. 
było ich ponad 100 w tym 29 naukowo-oświatowych i 3 artystyczno-kulturalne 21 . Ucz. 
ba różnego rodzaju stowarzyszeń u schyłku międzywojnia wzrosła w Bydgoszczy do 
prawie 400, w tym J...-ulturalno-społecznych było 68, a kulturalno-artystycznych 3522. 
Bydgoszcz była ważnym ośrodkiem oświatowym. W połowie lat dwudziestych we 
wszystkich typach szkół, nazywanych wtedy "zakładami naukowymi", nauczało 656 nau- 
czycieli (w t
m 180 w szkołach średnich) i uczyło się 16,8 tys. młodzieży (15,9 % lud
 
ności miasta) 3. 
U schyłku lat trzydziestych W 33 szkołach powszechnych uczyło 344 nauczycieli, 
w szkołach wydziałowych - 4, średnich 135, zawodowych - 135, konserwatoriach _ 33. 
Liczna była zbiorowość uczniowska szkół średnich - w 1936 r. ok. 2,4 tys. w szkołach 
ogólnokształcących i ok. 3 tys. w zawodowych. Tak liczna zbiorowość odbiorców kultu- 
ry w niemał
m stopniu decydowała również o randze kulturalnej Bydgoszczy24. 
. :o
enCJał demograficzny, środowisko intelektualne, instytucje kulturalne typu wiel- 
komIeJskiego nadawały Bydgoszczy, jak trafnie podkreśla B. Wysocka status drugiej po 
Poznaniu dzielnicowej metropolii 25 . ' 
. Funkcje k
turaln
 Bydgoszczy wobec szerszego obszaru wyznaczyło położenie tego 
mIasta na pogramczu wIelkopolsko- p omorskim Wi ę Z I ' sw . l ' adomosc ' . 0 . l . . . a 
. 1 we lIczne powIązam
>>>
127 


instytucjonalno-organizacyjne łączyły Bydgoszcz z Pomorzem. Bydgoszczan identyfikowa- 
no jako Pomorzan zarówno w prasie wielkopolskiej, jak i warszawskiep6. Do Bydgoszczy 
ciążyły środowiska artystyczne Pomorza. Tu miały swe siedziby oddział Związku Artys- 
tów Sceny Polskiej dla aktorów miejscowych oraz Torunia i Grudziądza, Związek Plastyków 
Pomorskich (od 1935 r. Związek Zawodowy Plastyków Wielkopolsko-Pomorskich Byd- 
goszcz- Toruń), Syndykat Dziennikarzy Pomorskich, a także wszystkie związki i organizacje 
sportowe i liczne związki urzędnicze i robotnicze 27 . W styczniu 1937 r. otwano bydgoskie 
studio Rozgłośni Pomorskiej w Toruniu 28 . 
Jak już powiedziano, w latach 1919-1923 nastąpił proces "odniemczania" Bydgosz- 
czy. Jednak ludność niemiecka, która pozostała w mieście reprezentowała nadal znaczny 
potencjał demograficzny, ekonomiczny i kulturalny. Społeczność niemiecka bardzo szybko 
otrząsnęła się z niekorzystnego dla niej biegu spraw (klęska wojenna, włączenie Bydgoszczy 
do Polski, utrata pozycji panów) i tym silniej się skonsolidowała. Wkrótce Bydgoszcz stała 
się jednym z głównych ośrodków życia politycznego i kulturalno-oświatowego mniejszości 
niemieckiej w Polsce. Tu znalazły swe siedziby zarządy wielu organizacji niemieckich o za- 
sięgu ogólnopolskim, m.in. Związek dla Ochrony Praw Mniejszoi:i Niemieckiej w Polsce 
(Deutschtumsbund zur Wahrung der Minderheitsrechte in Polen), Niemieckie Zjednoczenie 
w Sejmie i Senacie (Deutsche Vereinigung im Sej und Senat), Związek Niemieckich Nauczy- 
cieli i Nauczycielek w Polsce (Landesverband Deutscher Lehrer und Lehrerinen in Polen). 
Deutschtumsbund (rozwiązany przez władze polskie w 1923 r.) a potem Deutsche 
Vereinigung (w 1937 r. skupiało 2.178 członków), kierowały wszystkimi dziedzinami życia 
mniejszości niemieckiej. Podlegały im szkolnictwo i oświata pozaszkolna, prasa, stowarzy- 
szenia kulturalne, zawodowe, sportowe, charytatywne. Obficie wspierane przez Rzeszę pro- 
wadziły szeroko zakrojon
 działalność, wykraczającą często daleko poza granice wyznaczo- 
ne mniejszości narodowep . 
Bodajże najpow3Żniejszą rolę w życiu kulturalnym zbiorowości niemieckiej w Bydgo- 
szczy odegrał Teatr Niemiecki (Deutsche Bilhne Bromberg)," przekształcony w 1922 r. w 
Towarzystwo Sceny Niemieckiej (Verein Deutsche Bilhne). Towarzystwo to skupiało 
przedstawicieli niemal wszystkich grup społecznych, przede wszystkim inteligencji nie- 
mieckiej i licznego niemieckiego drobnomieszczaństwa (w 1937 - 180 członków). Organizo- 
wało odczyty, koncerty, wieczory literackie, projekcje f1lmowe dla młodzieży szkolnej. 
Na dorobek Teatru Niemieckiego VI okresie międzywojennym złożyło się 286 insceniza- 
cji i ponad 1,5 tys. przedstawień, cieszących się znaczną frekwencją. Tak np. w sezonie 
teatralnym 1926/27 
ądało je ponad 24 tys. widzów, a w latach trzydziestych około 
20 tys. osób w sezonie . 
Niemcy bydgoscy liczący w latach trzydziestych ok. 10 tys. osób, posiadali w 1937 r. 
2 szkoły fowszechne (w tym l prywatna) i l szkołę średnią, do której uczęszczało 230 
uczniów 3 . 
Znaczną rolę w życiu kulturalnym społeczności niemieckiej w Bydgoszczy odgrywa- 
ły również niemieckie towarzystwa kulturalne, zwłaszcza Niemieckie Towarzystwo Sztuki 
i Nauki (Deutsche Gesellschaft fur Kunst und Wisscnschaft) - w 1937 r. 100 członków 
i Konserwatorium Muzyczne (Konserwatorium filr Musik). W 1937 r. bydgoscy Niemcy 
należeli do ok. 30 organizacji i stowarzyszeń 32 . 
Prawdziwą potęgą była srasa niemiecka. W 1920 r. na 11 wychodzących w mieście 
czasopism, 6 było niemieckich 3. Gazeta "Ostdeutsche Rundschau" (od 1920 r. "Deutsche
>>>
128 


Ruńdschau in Polen) była największym dziennikiem mniejszości nie
ie
kiej. w Pol

e
 
Naczelnym celem wszystkich działających w Bydgoszczy. 
iemlecki
? 1I1.st y tUCjl. I 
towarzystw kulturalnych było pielęgnowanie kultury narodo

j I ob
c
aj0V:' 1I1tegracJa 
zbiorowości odizolowanie Niemców bydgoskich od społecznoscl polskiej (proby włącze- 
, d . l . ) 34 
nia się w polskie życie kulturalne były dopraw y me Iczne . 
Izolacja kulturalna Niemców bydgoskich wyraźnie po
łę
iła się po zwycię.stwie 
A Hitlera w Niemczech w 1933 r. i utworzeniu III Rzeszy. DZIałające w Bydgoszczy 1I1sty- 
t
cie i towarzystwa kulturalno-oświatowe poddały się działaniu ideologii narodowo-socja- 
listycznepS. 
Społeczność żydowska w Bydgoszczy (1 %-1,5 % ogółu mieszkańców), 
imo wew- 
nętrznego zróżnicowania, była dobrze zorganizowana i zintegrowana. W 1937 r. Zydzi byd- 
goscy należeli do 17 organizacji i stowarzyszeń. Nailiczniejsze było stowarzyszenie kultu- 
ralno-oświatowe "Tarbud", skupiające 230 członków 36 . 
Żydzi wierni zasadom religii mojżeszowej, żyli w głębokiej izolacji kulturalnej, dys- 
tansując się od wrogiej im zbiorowości folskiej. Natomiast bliskie więzi łączyły ich z więk- 
szymi ośrodkami żydowskimi w polsce 3 . 


n 


Spójrzmy teraz na uwarstwienie kulturowe społeczeństwa bydgoskiego w związku 
z jego strukturą klasowo-warstwową. 
Można w nim wyróżnić trzy kręgi kulturowe: inteligencki, drobnomieszczański i ro- 
botniczy. Trudno mówić o kulturze burżuazyjnej. Pod względem kulturalnym nieliczna 
grupa bydgoskiej burżuazji"zostanie zaliczona do kręgu kultury inteligenckiep8. 
Świat "pracy umysłowej" w Bydgoszczy, liczący - jak już wykazano w części II opra- 
cowania - 6 tys. w 1921 r. i prawie 9 tys. w 1931 r. był bardzo zróżnicowany. Tworzyła 
go nie liczna grupa właściwej inteligencji najczęściej pochodzącej z b. Galicji i Królestwa 
Polskiego i osiadłej w Bydgoszczy po 1920 r., legitymująca się wysokim stopniem wykształ- 
cenia oraz kilkutysięczna zbiorowość pracowników umysłowych, niejednokrotnie, zwłasz- 
cza w latach dwudziestych, o niskim stopniu wykształcenia i kwalifIkacji. Oczywiście zna- 
czącą rolę kulturową grali intelektualiści: uczeni, artyści, literaci, dziennikarze, profesoro- 
wie gimnazjalni i podobne kategorie, którzy w latach trzydziestych stali się wcale liczną 
i zWartą grupą. Tworzyli oni dość eksluzywne środowiska, dbające o styl i sposób życia 
właściwy "człowiekowi dobrze wychowanemu". To wła91ie ta grupa w decydującym stop- 
niu stanowiła o randze kulturowej miasta. 
Wielostronną działalność kulturalną i oświatową prowadzili nauczyciele zwłaszcza 
szkół średnich. Zrzeszeni w Towarzystwie Nauczycieli Szkół Średnich i Wyższych byli 
statutowo zobligowani do popularyzowania osiągnięć naukowych wśród "szerokich war- 
stw społeczemtwa ..39. Czynni byli również w różnego rodzaju organizacjach i stowarzy- 
szeniach. 
W kręgu inteligencji sensu stricto podejmowano próby rozpoznania potrzeb kultural- 
nych Bydgoszczy. Próbowano określić charakter środowiska i znaleźć odpowiednią dla nie- 
go linię upowszechniania kultury. Problemy te rozpatrywano m.in. w powołanej do życia 
w 1934 r. Radzie Artystyczno-Kultural ncj 40.
>>>
129 


Znaczna część bydgoskich pracowników umysłowych, zwłaszcza w latach dwudzie- 
stych, nie mogła się wykazać wymaganym wykształceniem i kwalifikacjami. Byli to często 
ludzie wywodzący się z miejscowego drobnomieszczaństwa i miejscowych robotników, 
a nawet spośród ludności wiejskiej, która w latach 1920-1923 licznie napłynęła do Byd- 
goszczy z Wielkopolski i Pomorza. Wielu tym ludziom odrodzenie państwa polskicgo i włą- 
czenie Bydgoszczy do Polski otworzyło drogę do stanowisk w administracji państwowej, 
samorządowej, gospodarczej. 
Pracownicy umysłowi w swej masie byli, co zrozumiałe, odbiorcami kultury, choćby 
z racji zajętej pozycji społecznej. Pozycja ta predestynowała ich niejako do większej aktyw- 
ności kulturalnej. To włamie urzędnicy państwowi i komunalni, pracownicy biurowi i hand- 
lowi stanowili w Bydgoszczy znaczny procent czytelników książek i prasy, widowni Teatru 
Miejskiego oraz osób zwiedzających Muzeum Miejskie. Spośród tej warstwy społecznej re- 
krutowa ło się również sporo uczniów i absolwentów bydgoskich szkół średnich. 
Wzorem dla warstwy pracowników umysłowych był sposób i styl życia inteligencji 
właściwej. Jednak dla wielu tych pracowników, był to wzór niedościgniony choćby ze 
względu na kilkakrotnie niższe dochody, a już prawdziwa przepaść dzieliła elitę inteligencji 
od drobnych pracowników biurowych. Stąd też zasięg kultury inteligenckiej był znacznie 
węższy niż zasięg warstwy pracowników umysłowych. Znaczna część tych pracowników, 
zwłaszcza o niższym poziomie wykształcenia, należała raczej do drobnomieszczańskiego 
kręgu kulturowego. W życiu niejednego pracownika umysłowego wywodzącego się ze śro- 
dowiska wiejskiego, niemałą rolę grała jeszcze kultura ludowa. 
Burżuazja, jak wspomniano, nie wykazywała wyraźnej odrębności kulturowej. Jed- 
nak wysoki standard życiowy wpływał na odrębności stylu życia tej grupy społecznej, 
której dostępne były pewne dobra (luksusowe mieszkania, podróże, samochody, niekiedy 
realizacja zamiłowań kolekcjonerskich itp.) pozostające poza zasięgiem możliwości prze- 
ciętnego inteligenta 44 . 
Mimo istniejącego w warstwie inteligencji i pracowników umysłowych zróżnicowania 
kulturowego wspólne im było przekonanie o wyższości społecznej wobec warstw ,,niż- 
szych" utrzymujących się z pracy fizycznej. 
Drobnomieszczaństwo było warstwą jak już wykazano w II części pracy, bodajże 
najbardziej zróżnicowaną ze wszystkich grup społecznych w Bydgoszczy. Tworzyli ją kup- 
cy i rzemieślnicy, właściciele renomowanych pracowni czy zakładów, dobrze prosperują- 
I cych sklepów, lecz również osoby zajmujące się pracą chałupniczą bądź handlem obwoź- 
nym. 
Była to typowa warstwa pośrednia między burżuazją a proletariatem. Wokół dro- 
bnomieszczańStwa wielkopolskiego, a i bydgoskiego, narosło wiele negatywnych opinii. 
Ciążył na niej stereotyp, ukształtowany jeszcze w II poł. XIX w., iż drobnomieszczaństwo 

ielk04olskie było "w ogóle dość ciemne i mało pojmujące swoje potrzeby i swoje poło- 
zenie" 2. Podkreślano słabą orientację tej zbiorowości w rodzimej kulturze, jej niskie 
aspiracje kulturalne, skażony język w miastach 43 . 
W dwudziestoleciu międzywojennym w opinii publicznej, za reprezentatywny dla 
znacznych kręgów społeczeństwa wiclkopolskiego uznawano etos drobnomieszczański 
z takimi cechami, jak ograniczenie postawy poznawczej, "ubóstwo intelektualne i ducho- 
we", konserwatyzm społeczny, utylitaryzm celów życiowych 44 . Na podstawie materiałów 
źródłowych trudno obecnie weryfikować ten pejoratywny osąd. Pragniemy tylko zauważyć
>>>
130 


iż liczni przedstawiciele tej warstwy czynnie uczestniczyli w życiu społ
cznym i kultura]. 
nym WicIkopoiski i Pomorza, zdobywając znaczny prestiż. Po włącze?l
 .
ydgoszc
y do 
Polski w 1920 r. właśnie przedstawiciele drobnomieszczaństwa, zamoZl1lejsl kupcy I rze. 
mieślnicy, stanowili większość w Radzie Miejskiej. Oni również, zwłaszcza w latach dwu. 
dziestych, zajmowali szereg stanowisk honorowych radców miejskic
, o
p

i
dzialn
ch za 
funkcjonowanie poszczególnych działów administracji i gospodarkI mIejskiej. .Z tej war. 
stwy wywodzili się również posłowie do Sejmu RP W. Fiołka i A.B. Lewandowski. 
Z wiclkopolskich rodzin rzemieślniczych (szewców, krawców, kowali), niekoniecznie 
najzamożniejszych, wywodzili się prezydenci międzywojennej Bydgoszczy: prawnicy 1. 
Maciaszek i dr B. Śliwiński i L. Barciszewski 45 . Pierwszym obywatelem honorowym w mię. 
dzywojennej Bydgoszczy został lekarz W. Piórek, syn mistrza szewskieg0 46 . 
Inteligencja bydgoska, która swą drogę życiową rozpoczynała jeszcze w dobie zaboru 
pruskiego, miała najczęściej drobnomieszczański rodowód. 
Oczywiście, to co dotąd powiedziano, odnosi się raczej do "górnej" warstwy miej- 
scowego drobnomieszczaństwa. To właśnIe ta jego część odgrywała doŚĆ znaczną rolę 
w życiu społecznym i kulturalnym m. Bydgoszczy. Wcale niemała część bydgoskich kon. 
sumentów kultury (czytelnicy książek i prasy, widzowie teatralni) to rzemieślnicy i kupcy. 
Starali się oni również umożliwić dzieciom wykształcenie na poziomie średnim czy nawet 
wyższym, by uplasować je wśród lepiej płatnych pracowników umysłowych lub w wolo 
nych zawodach. W bydgoskich szkołach średnich 1/4, niekiedy 1/3 uczniów pochodziła 
z rodzin kupieckich i rzemieślniczych. 
Trudno mówić o szerszym udziale w konsumpcji kulturalnej ,,niższych" warstw 
drobnomieszczaństwa, których sposób i styl życia nie bardzo odbiegał od stylu życia czę ści 
robotników. 
Drobnomieszczaństwo bydgoskie, podobnie jak drobnomieszczaństwo polskie nie 
było samodzielne kulturowo. Wzory czerpało od inteligencji i pracowników umysłowych 
a także burżuazji. Z kolei drobnomieszczaństwo w niemałym stopniu wpływało na kształ- 
towanie się wzorów zwłaszcza kultury materialnej (mieszkanie, odzież, żywność) wśród 
robotników 47 . 
W obrazie struktury klasowo-warstwowej społeczeństwa Bydgoszczy robotnicy sta- 
nowili najbardziej wyodrębnioną całoŚĆ. Oczywiście i ta grupa społeczna była wewnę. 
trznie bardzo zróżnicowana. W jej skład wchodzili wysoko wykwalifikowani robotnicy 
- ,,rzemieślnicy", pracujący w dużych zakładach przemysłowych, robotnicy zatrudnieni 
w służbie publicznej, lecz również nisko opłacani pracownicy fizyczni bez kwalifikacji. 
Zróżnicowanie warstwowe robotników wyznaczało możliwości zaspokajania potrzeb 
kulturalnych. D
o zależało również od poziomu wykształcenia, nie tyle formalnego (w la- 
tach dwudziestych większość posiadała wykształcenie elementarne w zakresie 4-klasowej 
szkoły powszechnej), ile faktycznego. Znacznym wyrobieniem społecznym i kulturowym 
odznaczali się zwłaszcza robotnicy - reemigranci z Westfalii, Nadrenii i Berlina. 
Robotnicy wykwalifikowani, "dziedziczący" zawód, lepiej wynagradzani, zajmujący 
lepsze mieszkania (m.in. domki bliźniacze w dzielnicy Ludwikowo i Biedaszkowo kolonie 
. kolejarskie) prezen
owali .wyższy poziom umysłowy i posiadali na ogół wyższe 
otrzebY 
k
t
raln
. To spo
ód 
ch. zapewne rekrutowała się większość czytelników robotnikÓW 
B
bl
oteki Ludowej. .
ł

me w. ich środowisku rozwijały się różne formy działalnoki 
o
latowo-kulturalneJ IDICjOWanej przez partie polityczne, związki zawodowe i inne organi. 
zacJe.
>>>
131 


Szczególnie ożywioną działalność kulturalno-oświatową wśród robotników prowa- 
dziła' Chrześcijańska Demokracja, najsilniejsza w Bydgoszczy partia polityczna i ścise z 
nią związane ChrLeścijańskie Związki Zawodowe. Popularyzowano myśl społeczną Kościo- 
ła i krzewiono idee solidaryzmu i negacji walki kJasowej. W tym duchu działał w Bydgosz- 
czy od 1933 r. Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy, który na specjalnych kursach przy- 
gotowywał społecznych działaczy rObotniczych 48 . W środowisku młodych robotników 
od 1932 r. ożywioną pracę kulturalno-oświatową prowadził Chrześcijański Związek Mło- 
dzieży Pracującej "Odrodzenie". Do podstawowych zadań związku należały: "odrodzenie 
moralne młodego pokolenia", wych0l'anie młodzieży w duchu katolickich zasad narodo- 
wych oraz "braterski związek" młodzieży pracującej umysłowo z młodzieżą robotniczą49. 
W latach 1926-1927 szerszą działalność kulturalną i oświatową rozwinęła Narodowa 
Partia Robotnicza. Prowadziły ją ufiliowane przy NPR organizacje młodzieżowe, towarzy- 
stwa kobiece i powołany w 1927 r. Narodowy Uniwersytet Robotniczy. Zebrania tego 
ostatniego, na których wygłaszano referaty m.in. z historii, geogram, chemii, krajoznaw- 
stwa cieszyły się sporą popularnością50. 
Kulturę i oświatę wśród swoich członków starały się upowszechniać również organi- 
zacje pozostające pod wpływami klasowego ruchu robotniczego (polska Partia Socjalisty- 
czna) oraz po 1926 r. - organizacje i stowarzyszenia sanacyjne. Jednak ani ruch kJasowy 
ani organizacje sanacyjne nie zdobyły na gruncie bydgoskim mocniejszej pozycji. 
W zróżnicowanej zbiorowości bydgoskich robotników krzyżowały się wpływy róż- 
nych kultur: drobnomieszczańskiej, inteligencji i chłopskiej. Płaszczyzną kontaktów spo- 
łeczno-kulturowych dla robotników świeżo przybyłych ze wsi (liczni w latach dwudzies- 
tych) była kultura i obyczajowość ludowa. Robotnicy zatrudnieni w warsztatach rzemie- 
ślniczych podpatrywali sposób i styl życia drobnomieszczaństwa. 
Do bydgoskich robotników można z pewnością odnieść ocenę Z. Mysłakowskiego 
i F. Grossa - badaczy kultury robotniczej w Polsce międzywojennej, iż w łonie tego śro- 
dowiska występował szereg warstw kulturowych i towarzyskich "od zupełnego prymi- 
tywu człowieka, Żrjącego na marginesie społeczeństwa - do inteligenta, żywiącego ambi- 
cje intelektualne,,5 . 


m 


Dotąd skupiano uwagę na różnicach i odrębnościach tkwiących w społeczeństwie 
Bydgoszczy. Lecz, jak już powiedziano, funkcjonowało ono jako całość. Pora więc za- 
trzymać się przynajmniej na niektórych zjawiskach i procesach scalających bydgoszczan. 
. Otóż miasto nad Brdą jest znamiennym przykładem międzyzaborowej integracji 
kulturowej. Do Bydgoszczy napłynęło bowiem, przede wszystkim w latach 1920-1923, 
wielu Polaków z b. Królestwa Polskiego i b. Galicji. Wśród imigrantów była duża grupa 
inteligeocji. Prowadziło to siłą rzeczy do antagonizmów i konfliktów na tle dzielnico- 
wyrlt "Obie strony, i miejscowi, i przybysze zza Wisły - wspomina Z. Raszewski - spo- 
glądały na siebie z poczuciem wyższości. Jedni jako gospodarze. Drudzy - jako lepsi Polacy 
(nie zatruci w każdym razie przez żadne niemieckie jady,,)52. Przybysze, zwłaszcza Króle- 
wiacy, jawili się rodowitym bydgoszczanom jako ludzie obcy kulturowo z powodu wpły- 
wów rosyjskich. Znajdowało to wyraz w takich stereotypach, jak ,,Antki" (dla Królewia- 
ków) i ,,hadziaje" (dla osób z Kresów Wschodnich). Z biegiem lat, po bliższym wzajemnym 
.
>>>
132 


poznaniu się, antagonizmy między miejscowymi i przybyszami wyraźnie osłabły. Nor. 
malne wędrówki służbowe urzędników czy nauczycieli, jednolity system szkolny wraz 
z jednolitym kanonem językowo-literackim, prasa, radio, film - wszystko to sprawiało, że 
elementy świadomości różnych terytorialnie części narodu zbliżyły się do siebie 53 . Inte. 
gracja ta najbardziej była widoczna w środowisku inteligencji bydgoskiej, ale objęła ona 
i pozostałe warstwy ludności. 
Równolegle z międzyzaborową integracją kulturową postępował w Bydgoszczy, 
podobnie jak w Polsce, proces demokratyzacji kultury narodowej, p.roces wytwarzania wzo. 
rów, postaw, tradycji wspólnych wszystkim Polakom. W procesie tym poważną rolę odgry. 
wała demokratyzacja stosunków politycznych, powszechne prawo wyborcze, działalność 
partii politycznych, w tym robotniczych i ludowych. Podkreślić trzeba oddziaływanie 
szkoły, mimo że system szkolny daleki był jeszcze od ideału demokratycznej szkoły. 
Najlepszym sprawdzianem integracji bydgoszczan była ich postawa w latach poprze. 
dzających najazd Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 r. "Zupełnie spektakularny był 
wzrost nastrojów patriotycznych w latach 1937-1939, - wspominał Z. Raszewski - 
graniczący pod koniec z histerią. Psychoza obejmowała wszystkich, bez względu na stan 
i pochodzenie. Na wezwanie władz masowo oddawano złoto, nawet ślubne obrączki. (Moi 
rodzice oddali.) Przekonanie o własnej sile, umiejętnie podsycane przez sanację, było do. 
syć powszechne. Stąd i spontaniczna pomoc udzielana wojsku w pierwszych dniach wrze. 
śnia ,,54. 


x x x 


Problem poruszony w tym szkicu daleki jest od wyczerpania. Wymaga dalszych żmud. 
nych poszukiwań w archiwaliach i innych źródłach, a także interdyscyplinarnych badań. 
A skoro już mowa o społeczeństwie bydgoskim, to w dalszym ciągu otwarte pozostają 
kwestie: religijność, poziom moralny, kultura współżycia i życie codzienne bydgoszczan 
w II Rzeczypospolitej. Bez dogłębnego przyjrzenia się tym wszystkim zagadnieniom (a i 
innym tu nie wymienionym) problem międzywojennego społeczeństwa nad Brdą daleki 
będzie od wyczerpującego ujęcia. 


PRZYPISY 


1 J . Żernicki, Bydgoszcz (w:) W. Weber, Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1925, Bydgoszcz brw., 
s. XII. 
lap. . k l . 
0JęCl C u tury ma znaczeme wielorakie. W naszych rozważaniach posłużymy się pojęciem kul. 
tury w ujęciu A. Kłoskowskiej: "Kultura jest to względnie zintegrowana całość obejmująca zachowania 
ludzi przebiegające według wspólnych dla zbiorowości społecznej wzorów wykształconych i przyswaja- 
nych w toku interakcji oraz zawierająca wytwory takich zachow an '" (Kult W 1980 
. Ula masowa, arszawa , 
s. 40). _ 
2w. Kulrnatycki, Sprawozdanie Bydgoskie g o Oddz l . ału Polsk ' T Prz d O k 'ol' 
lego owarzystwa yro nI o.. 
im. Kopernika z działalności w latach 1923-1933 ,Prz B y d g " R J IV B d 1933 39 40 
, , . .. , z. ,y goszcz , s. - °
>>>
133 


. 3 AP-Bydg., Kartoteka mieszkańców; Słownik biologów polskich, Warszawa 1987, s. 313-314, 
410-411. 
4 Na dziesięciolecie Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy 1920-1930, red. W. Be łza i T. Brandowski, 
Bydgoszcz 1931, s. 8-64; Muzeum Miejskie - Bydgoszcz, Katalog Darów, VII-IX 1937, s. 45-47 i n.; 
J. Podgóreczny, Bibliote
 Miejska (w:) Bydgoszcz. Historia - Kultura. Życie Gospodarcze, Gdynia 
1959, s. 271-282. 
5Rocznik Statystyczny m. Bydgoszczy za lata 1926-1936. 
6 Na dziesięciolecie Biblioteki, s. 37-38. 
7 Tamże , s. 41. 
8 15 lat Zw.Zaw.Drukarzy Pokrewnych Zawodów w Polsce, Oddział Bydgoszcz 1920-1935, 
Bydgoszcz 1935. 
9por. K. Borocki, Muzeum im. Leona Wyczółkowskiego (w:) Bydgoszcz, s. 295-305. 
10Muzeum Miejskie - Bydgoszcz, Katalog, s. 4-5. 
11 K. Borucki, Muzeum, s. 300. 
12 Tab . 2; K. Borucki, Muzeum, s. 301. 
13Szerzej zob. J. Formanowicz, Histom Teatru Miejskiego w Bydgoszczy w latach 1920-1939. 
Warszawa- Poznań-Toruń 1978. 
14Szerzej zob. W. Kotowski, Teatry Deutsche Btlhne w Wielkopolsce i na Pomorzu 1919-1939, 
Warszawa-Poznań 1985. 
15 B . Wysocka, Kultura literacka Wielkopolski w latach 1919-1939, Poznań 1990, s. 44. 
16"Kuńer Poznański", nr. 485 z 18 X 1936. 
17 B. Wysocka, Kultura literacka, s. 145. 
18 Tamże , s. 145-146. 
19 A. Notkowski, Prasa prowincjonalna Drugiej Rzeczypospolitej (1918-1939), Warszawa-Łódź 
1982, s. 350; W. Pepliński, Prasa p.omorska w Drugiej Rzeczypospolitej 1920-1939, Gdańsk 1986, 
s. 56-57. 
20 B . Wysocka, Kultura literacka, s. 47. 
21 Adresy miasta Bydgoszczy na rok 1923, Bydgoszcz b.r.w., Por. J. Żemicki, Wielka Bydgoszcz 
w świetle cyfr i faktów, Bydgoszcz 1926, s. 81. 
22 IUięga adresowa miasta Bydgoszczy. Opr. W. Weber, R. 1936/37. 
23 J. Żemicki, Wielka Bydgoszcz, s. 81. 
24 Rocznik Statystyczny m. Bydgoszczy za rok 1936, s. 20-21. 
25B. Wysocka, Kultura literacka, s. 43. 
26W "Kuń
rze Poznańskim" informacje "Z Bydgoszczy" zamieszczano w rubryce "Z Pomorza'". 
27 Pomorze czy Toruń? O siedzibie władz wojewódzkich rozstrzygnąć musi interes całego Pomo- 
rza, BYdgoszcz b.r.w., s. 37.
>>>
134 


28Zob. E. Górska, Rozgłośnia Polskiego Radia (w:) Bydgoszcz, s. 389. 
29 AP-Bydg., Urząd Wojewódzki Pomorski (Uw Pom.), Powiatowa księga narodowościowa, sygn. 
30062, K. 353-354, 371. 
30 AP-Bydg. UW Pom., Powiatowa księga narodowościowa, K.372; Rocznik Statystyczny m. 
Bydgoszczy za lata 1927 -1937. Szerzej zob. W. Kotowski, Teatry Dcutsche Buhne. s. 37-41. 
31 Rocznik Statystyczny m. Bydgoszczy za rok 1937. 
32 AP-Bydg.; UW Pom., Powiatowa księga narodowościowa. K. 371. Por. W
 Kotowski, W latach 
Drugiej Rzeczypospolitej 1920-1939 (w:) R. Kabaciński, W. Kotowski. J. Wojciak, Bydgoszcz. Zarys 
dziejów, Bydgoszcz 1980, s. 204. 
33 J . Żemicki, Wielka Bydgoszcz. s. 94. 

B. Wysocka, Życie literackie, s. 16-17. 
35 AP-Bydg., UW Pom., Powiatowa Księga narodowościowa. Por. J. Suski, W służbie publicznej 
na dwóch kontynentach, Toronto 1982, s. 123-126. 
36 AP-Bydg., UW Pom., Powiatowa Księga narodowościowa k. 387-294. 
37 Tamże, k. 382. 
38por. J. Żamowski, Społeczeństwo Drugiej Rzeczypospolitej 1918-1919, Warszawa 1973, 
rozdz. XII. 
39 B . Wysocka, Kultura literacka, s. 22-23. 
40 Tamże , s. 46-47. 
41por. J. Żarnowski, Społeczeństwo, s. 354. 

2B. Wysocka, Kultura literacka, s. 24. 
43 Tamże , s. 24. 
44 0braz stylu i sposobu życia środowiska drobnomieszczańskiego na ziemiach zachodnich zawie- 
rają Stenogramy Anny Jambor, Warszawa 1958, a drobnomieszczaństwa bYdgoskiego - J. Sulimy-Kamiń- 
skiego, Most Królowej Jadwigi, t. I, Bydgoszcz 1982. Interesujące spostrzeżenia o mieszczaństwie bydgos- 
kim zawiera również T. Nowakowskiego "Obóz Wszystkich Świętych" (Warszawa 1990). Zob. też S. Ko- 
wal, Struktura społeczna Wielkopolski w międzywojennym dwudziestoleciu 1919-1939, Poznań 1974, 
s. 85 -86. 
45por. J. Kutta. Prezydenci miasta Bydgoszczy 1920-1939, Bydgoszcz, 1991. 
46 J . Kutta, Obywatele Honorowi miasta Bydgoszczy, Bydgoszcz 1992. 
47 J . Żamowski, Społeczeństwo, s. 256-262, 368-369. 
48"Dziennik Bydgoski", nr 238 z 17 X 1934. 
49 Tamie , nr 39 z 18 II, nr 99 z 1 V, nr 237 z 16 X 1934, nr 432 z 1 n 1935, nr 58 z 10 nI 1936. 
50 Tamże nr 147 z 28 VI 1929. Zob. też Cz. Demel, J. Krawulski, K. Rzepa, Działalność Narodo, 
wego Stronnictwa Robotników i Narodowej Partii Robotniczej w Wielkopolsce w latach 1917-1937, 
Warszawa-Poznań 1930, s. 224-225. 
5I Z . Mysłakowski, F. Gross. Robotnicy pis:q. Pamiętniki robotników, Kraków 1938, s. 25.
>>>
135 


52 Z . Raszewski, Pamiętnik gapia, ..Kujawy i Pomorze", nr 12 z 24 III 1993, s. 4. 
53 Por . Miasto B., Raszewski, Pamiętnik gapia, "Karta", nr 2, fi 1991, s. 62. "Ludzie w B. mówili, 
że z tego ..tygla" wyrośnie nowy typ Polaka, łączącego w sobie najlepsze cechy wszystkich tych grup". 
(Cyt. za ..Magia miasta", "Karta", nr 2, fi 1991, s. 58). 
54 Z . Raszewski, Pamiętnik gapia, "Kujawy i Pomorze", nr 12 z 24 nI 1993, s. 7.
>>>
ELŻBIETA ALABRUDZIilSKA 


WYZNANIA PROTESTANCKIE 
W BYDGOSZCZY W OKRESIE 
MIĘDZYWOJENNYM (1920-1939) 


Problemy wyznaniowe stanowiły istotny element życia społecznego i politycznego 
Bydgoszczy okresu międzywojennego. Duże zróżnicowanie struktury wyznaniowej miasta 
było pochodną skomplikowanych stosunków narodowościowych. Mniejszości wyznaniowe 
stanowiły w 1921 r. jedną trzecią ogółu ludności Bydgoszczy, natomiast do końca lat 30 
ich udział liczbowy w społeczności bydgoskiej zmniejszył się do kilkunastu procent. 
Wśród wyznawców religii nie rzymskokatolickich dominowali protestanci. 
Przedstawienie pełnej charakterystyki bydgoskiego protestantyzmu dwudziestolecia 
międzywojennego jest trudne ze względu na stan bazy źródłowej. Podstawę niniejszej roz- 
prawy stanowią materia ły archiwalne zgromadzone w Archiwum Akt Nowych w Warsza- 
wie oraz Archiwach Państwowych w Bydgoszczy i Poznaniu. Materiały te zawierają przede 
wszystkim dane statystyczne oraz korespondencję urzędową dotyczącą poszczególnych 
związków wyznaniowych; rzadziej już korespondencję Kościołów z urzędami państwo- 
wymi. Na ogół nie zachowały się dokumenty wyprodukowane bezpośrednio przez związ- 
ki wyznaniowe - z jednym wyjątkiem - Kościoła Ewangelicko-Unijnego, w przypadku 
którego dysponujemy aktami Konsystorza Poznańskiego. Dużą natomiast grupę stanowią 
akta policyjne, charakteryzujące się najczęściej tendencyjnością, a ponadto nieznajomoś- 
cią kwestii zasadniczych - niejednokrotnie błędnie określane są tu nazwy i charakter dok- 
trynalny związków wyznaniowych. 
Cechami naj ogólniej określającymi charakter protestantyzmu w Bydgoszczy między- 
wojennej były: 1) znaczna ilość zróżnicowanych doktrynalnie i organizacyjnie związków 
wyznaniowych, 2) silna dynamika zmian liczebnych, 3) mieszany charakter narodowoś- 
ciowy. liczba osób należących do Ko ścioł ów protestanckich wynosiła w 1921 r. oko ło 
27 tysięcy, co stanowiło około 30 % społeczności Bydgoszczy. Do końca lat 30 udział 
procentowy protestantów zmniejszył się do 7-8 % (ok. 9,5-10 tys. osób)l. Niekomplet- 
ność źródeł nie pozwala na bardziej precyzyjne określenie liczby osób wyznania prote- 
stanckiego. Dane zawarte w materiałach archiwalnych niejednokrotnie na wzajem się 
wykluczają, natomiast niedoskonałość statystyk drukowanych polega w tym wypadku 
na niezbyt precyzyjnym określaniu charakteru doktrynalnego związków wyznaniowych. 
O ile bowiem nie sprawiało kłopotów żaklasyfikowanie takich wyznań, jak ewangelicko- 
-augsburskie, ewangelicko-reformowane, czy ewangelicko-unijne, to członków drobnych 
związków protestanckich doszukujemy się zarówno w rubrykach: "wyznanie ewangeli- 
ckie", jak i "inne chrześcijańskie", czy "bez bliższego określenia.'. Stąd precyzyjniejsze 
określenie liczebności poszczególnych wyznań nastąpi w dalszej części niniejszej rozpra- 
w)' - w trakcie prezentowania kolejnych Kościołów.
>>>
138 


Znaczny spadek liczby protestantów w Bydgoszczy spowodowany 
ył. w głównej 
ie. 
rze przez odpływ ludności niemieckiej z miasta. Protestanci pozosta

1 ml
o to do k
nca 
dwudziestolecia międzywojennego zdecydowanie najsilniejszą mmeJszośclą wyznamową 
Bydgoszczy. Dla pewnego zobrazowania struktury wyznaniowej miasta dr
giej 
ołowy lat 
30 przypomnijmy, iż obok Kościołów protestanckich działały tu następujące me rzymsko- 
katolickie związki wyznaniowe: Kościół Prawosławny (ok. 350. wyznawców), Polski Naro- 
dowy Kościół Katolicki (4-5 tys. członków i sympatyków) i Zydowska Gmina Wyznanio- 
wa (ok. 2.000 członków)2. . 
Silne rozczłonkowanie protestantyzmu w Bydgoszczy miało swe źródło przede 
wszystkim w strukturze organizacyjnej enwagelicyzmu II Rzeczypospolitej. W Polsce mię- 
dzywojennej działało bowiem siedem odrębnych Kościołów ewangelickich, co z jednej 
strony stanowiło dziedzictwo zaborów, z drugiej - pochodną skomplikowanych stosunków 
narodowościowych i politycznych w łonie ewangelicyzmu. Dla Wielkopolski i Pomorza bez- 
pośrednim następstwem takiej sytuacji było wyodrębnienie się ewangelickich parafii pol- 
skich (zarówno augsburskich, jak i reformowanych) i składanie przez nie akcesu do Kościo- 
łów działających na terenie byłej Kongresówki. W Bydgoszczy ta linia podziału narodowo- 
ściowego wewnątrz ewangelicyzmu była wyraźna - znaczna większość Niemców wyzna- 
nia augsburskiego i reformowanego należała do Kościoła Ewangelicko-Unijnego, gdy tym- 
czasem luteranie narodowości polskiej tworzyli parafię Kościoła Ewangelicko-Augsburskie- 
go z Konsystorzem w Warszawie, a polscy kalwini należeli do miału Kościoła Ewangelicko- 
.Reformowanego z Konsystorzem w Warszawie. 
Podkreślić należy, iż ta specyficzna, w zestawieniu z Polską centralną3, struktura orga- 
nizacyjna dotyczyła wyłącznie wyznania ewangelickiego; w innych Kościołach protestan- 
ckich współistniał ze sobą element niemiecki i polski. 
Na złożoność mapy wyznaniowej Bydgoszczy miał wpływ ponadto fakt istnienia 
szeregu słabych liczebnie związków religijnych, o zamierającej z biegiem lat działalności. 
Związki te, np. albrechtanie, irwingianie, neoirwingianie, powstawały w okresie zaboru 
pruskiego, a ich członkowie rekrutowali się prawie wyłącznie z ludności narodowości nie- 
mieckiej. Do końca I wojny światowej przejawiały one dość dużą aktywność, która zaczęła 
następnie zmniejszać się, wraz z ubytkiem wyznawców. Formalnie Kościoły te egzystowa. 
ły do końca dwudziestolecia międzywojennego, przeważnie posiadały nawet własne kapli- 
ce, lecz liczba ich członków wahała się od kilkunastu do kilkudziesięciu. 
Jak już wcześniej zaznaczono, protestantyzm bydgoski nie stanowił bynajmniej w 
okresie lat 1920-1939 zjawiska statycznego. Dynamika przemian wyrażała się naj ogól. 
nit;j w dwóch tendencjach: powolnym upadku protestantyzmu niemieckiego oraz w rosnącej 
aktywności wyznawców narodowości polskiej. Tendencje te widoczne były nie tylko w 
przemianach liczebnych. Kościoły niemieckie coraz wyraźniej traciły wpływy wśród 
swoich wiernych. Szczególnie Kościół Ewangelicko-Unijny, który w latach 20 stanowił 
czY.?nik kierowniczy w życiu mniejszości niemieckiej, począwszy od 1933 r. zaczą ł tracić 
swoJ autorytet na rzecz przywódców świeckich. Przemianom tym towarzyszyła, niekiedy 
wręcz dramatyczna walka pastorów niemieckich o zachowanie wpływów _ szczególnie 
wśród młodzieży. 
Jeśli :h
Zi nato
ast o pr
testantów narodowości polskiej, to rozwój liczebny doty- 
c
ł tu głowme parafiI ewangelIcko-augsburskiej oraz adwentystów i Badaczy Pisma Św. 
Muno systematycznego wzrostu liczebności Polacy stanowili wśród ogółu protestantóW
>>>
139 


społeczność niewielką (około 8 % w końcu lat 30). Było to jednakże środowisko bardzo 
aktywne i prężne organizacyjnie, przejawiające wiele cennych inicjatyw na polu pracy koś- 
cielnej i narodowej. 
Po tych kilku uwagach wstępnych przejdźmy do przedstawienia poszczególnych 
Kościołów oraz próby określenia ich miejsca na mapie wyznaniowej Bydgoszczy. 


Kościół Ewangelicko-Unijny 


Kościół Ewangelicki Unii Staropruskiej został utworzony w 1617 r. na zasadzie zje- 
dnoczenia dwóch wyznań protestanckich: luterańskiego i reformowanego. W Bydgoszczy 
stanowił do końca omawianego tu okresu największy nierzymskokatolicki związek wyzna- 
niowy. Kościół .Ewangelicko-Unijny rozciągał swe wpływy na znaczną większość społecz- 
ności niemieckiej w Bydgoszczy. W 1920 r. liczba jego członków wynosiła około 28 tysię- 
cy, w 1921 r. spadła do 22 tysięcy i do około 8 tysięcy w końcu lat 20. W latach 30 licz- 
ba ewangelików unijnych ustabilizowała się w Bydgoszczy wokół liczby 6,5-9 tysięcy4. 
Na terenie miasta istniało siedem param ewangelicko-unijnych: Ewangelicka Gmina 
Zjednoczenia, Małe Bartodzieje, Czyżkówko, Okole, Szretery, Szwederowo i Wilczak 5 . 
W ich posiadaniu znajdowało się ogółem osiem kościołów 6 . Stan ten do września 1939 r. 
nie uległ zmianie mimo znacznego zmniejszenia się liczby parafian. Kościół Ewangelicko- 
-Unijny dążył do zachowania nietkniętych struktur parafialnych i domów modlitwy - 
choć wiązało się to niejednokrotnie z poważnymi trudnościami finansowymi. 
Bydgoszcz stanowiła największą placówkę Kościoła Ewangelicko-Unijnego w Pol- 
sce, a obok Poznania jeden z najbardziej dynamicznych ośrodków działalności niemiec- 
kich ewangelików. Stanowisko superintendenta Bydgoszczy piastował w okresie między- 
wojennym Julius Assmann. Najbardziej znani z bydgoskich pastorów to: Martin Hesekiel 
i Kurt Eichstadt (obydwaj z Gminy Zjednoczonej), Berthold Harhausen (Okole), Johannes 
StaffehI (Okole, Wilczak), Gustay Lassahn (Szwederowo)7. 
Szeroko rozgałęziona była w Bydgoszczy sieć stowarzyszeń ewangelickich. Szcze- 
gólnie dynamicznie działały tu organizacje młodzieżowe: Landesverband der Evangeli- 
schen Jungmanneryereinen (Krajowy Związek Ewangelickich Kół Młodzieży) oraz Der 
Evangelische Landesverband fUr weibliche Jugend in Pole n (Ewangelicki Krajowy Zwią- 
zek Młodzieży Żeńskiej w Polsce)8. Rozbudowana była działalność charytatywna - Koś- 
ciół kierował pracą następujących instytucji dobroczynnych: Ochronki Ewangelickiej, 
Zakładu Sarana (dom starców), przytułku dla starych kobiet na Szwederowie i Zakładu 
dla Upad łych Dziewcząt na Czyżkówku. Organizacjom charytatywnym przewodzili pasto- 
rzy J. Assmann i K. Eichstadt 9 . 
Duchowni ewangelicko-unijni uważali za jedno ze swych głównych zadań kultywo- 
wanie niemieckości, stąd notowano częste wykorzystywanie działalności duszpasterskiej 
do akcji politycznych. Niekiedy obchody świąt kościelnych przekształcały się wręcz w 
manifestacje rewizjonistyczne. Ze szczególnie wrogiego stosunku do polskości słynął su- 
periintendent Assmann. Nic jednak nie wskazuje na to, by dochodziło do poważniejszych 
zatargów Kościoła z władzami BydgoszczylO.
>>>
140 


Kościół Staro luterski 


Powstał on na terenie Niemicc jako reakcja przeciw Kościołowi państwowemu, tzw. 
.Unii" z 1617 r. W Bydgoszczy gmina staroluterańska została utworzona w 1834 r., a w 
i 846 r. zbudowała sobie kościół na ul. Poznańskiej 13 11 . Kościół tcn znajdował się w rę- 
kach staroluteran przez cały okres międzywojenny. 
Parafia bydgoska obejmowała swym zasięgiem następujące miejscowości: Dworzysko, 
Jeziorki, Mieczkowo i liczyła ok. 500 wyznawców l2 . Pastorem był Klemens Paulig l3 . 
. Bydgoszcz, podobnie jak inne parafie na .terenie Polski, podlegała do 1935 r. superinten- 
dentowi R. Biittnerowi urzędującemu w Rogoźnie, a następnie superintendentowi T. Brau- 
. . . t . ki -14 
nerowI - proboszczOWI gmmy oruns ej . 
Staroluteran cechowała lojalność do państwa polskiego i z reguły przyjazne nasta- 
wienie wobec Polaków. Dobre stosunki łączyły ich z polską parafią augsburską, której 
udostępniali swoją świątynię przy ul. Poznańskiej. 


Kościół Ewangelicko-Augsburski 


Polska parafia ewangelicko-augsburska powstała w Bydgoszczy z inicjatywy ludności 
przybyłej tu po pierwszej wojnie światowej z terenu byłej Kongresówki. Małopolski i 
Śląska Cieszyńskiego. Bydgoska parafia zaczęła funkcjonować w lutym 1922 r., nato- 
miast dwa lata później nawiązała kontakt z Konsystorzem w Warszawie i została włączona 
do senioratu poznańsko-pomorskiego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP 15 . Posia- 
dała wówczas jedynie około trzydziestu członków; do 1939 r. liczba ich podniosła się do 
około 500-600 osób l6 . Mimo dynamicznego rozwoju parafia, głównie ze względów fi- 
nansowych, nie posiadała w okresie międzywojennym własnego domu modlitwy i zmuszo- 
na była, jak już wczewej wspomniano. korzystać z gościnności staroluteran. 
Funkcję administratorów zboru bydgoskiego pełnili kolejno: ks. Jan Schlafke, ks. 
Waldemar Galster, ks. Jerzy Kahane i senior diecezji poznańsko-pomorskiej ks. Gustaw Ma- 
nitius 17. W marcu 1932 r. opiekę nad parafią obją ł ks. Waldemar Preiss i sprawował ją do 
wybuchu II wojny światowej (początkowo jako administrator, a od 1937 r. jako pełno. 
prawny proboszcz )18. 
Dzięki intensywnej pracy ks. Preissa oraz prężności polskiego środowiska ewangelic- 
kiego zbór bydgoski mógł pełnić w latach 30 funkcję terenowego ośrodka pracy religijno- 
-społecznej, oddziaływującego na pozostałe parafie Wielkopolski i Pomorza. Ks. Preiss 
był organizatorem, odbywających się od 1934 r., przeważnie w Bydgoszczy, "Dni Mło- 
dzieży" - uczestniczyli w nich parafianie z Torunia, Grudziądza i Poznania. W 1934 r. 
Waldemar Preiss rozpoczął wydawanie dwutygodnika "Przegląd Ewangelicki" (przekształ- 
conego w lipcu 1937 r. w tygodnik). Na łamach tego pisma, przeznaczonego głównie dla 
ewangelików Wielkopolski i Pomorza, przeciwstawiano się zdecydowanie wpływom niemie- 
ckim w łonie 
ościoła Ewangelicko-Augsburskiego I9 .
>>>
141 


KośCiół Ewangelicko-Reformowany 


Począwszy od 1925 r. istniał w Bydgoszczy miał Kościoła Ewangelicko-Reformo- 
wanego (kalwińskiego) z Konsystorzem w Warszawie. Filiał bydgoski należał do parafii 
\V Żychlinie, którą administrował ks. Kazimierz Ostachiewicz (równocześnie administra- 
tor miałów w Poznaniu i Krakowie). Nabożeństwa kalwińskie odprawiane były w Bydgo- 
szczy rzadko - raz lub dwa razy w roku 20 . 
Według danych z 1933 r. członków Kościoła Ewangelicko-Reformowanego było 
w Bydgoszczy dwudziestu 21 . Byli to przeważnie Polacy i na co dzień korzystali z posług 
duszpasterskich duchownych polskiej parafii ewangelicko-augsburskiej. Wspomniany wyżej 
administrator zboru ewangelicko-augsburskiego ks. Jerz
 Kahane udzielał dzieciom kal- 
winistów nauki religii w oparciu p Katechizm Heidelberski 2. 


Kościół Baptystów 


Bydgoski zbór baptystów (Baptistengemeinde) został utworzony w 1874 r. W okresie 
międzywojennym wchodził w skład Zjednoczenia Poznańsko-Pomorskiego Unii Zborów 
Baptystów Języka Niemieckieg0 23 (w II Rzeczypospolitej funkcjonował ponadto Związek 
Słowiańskich Zborów Baptystów w Polsce - skupiający głównie wyznawców narodowości 
polskiej). 
W czasie pierwszej wojny światowej gmina liczyła około trzystu wiernych. W latach 
1919-1921 ilość wyznawców, w związku z emigracją Niemców, zmniejszyła się o jedną 
trzecią i tendencja spadkowa utrzymywała się co najmniej do końca lat 20. Statystyka zbo- 
ru baptystów przedstawiała się następująco: 1921 r. - ok. 200 osób, 1922 r. - 170, 1923 r. 
- 167,1924 r. - 152,1925 r. - 134, 1926 r. - 129, 1927 r. -124,1928 r. -120, 1929 r. 
- 120 osób 24 . Z powodu braku danych nie udało się określić liczebności gminy w latach 
30. Pod względem narodowościowym zbór pozostawał do końca omawianego okresu nie- 
miecki. 
Kaznodzieją bydgoskich .baptystów był Erwin Becker. Posiadali oni własny dom 
modlitwy przy ul. Pomorskiej 26 25 . 


Kościół Adwentystów Dnia Siódmego 


Zbór adwentystyczny powstał w Bydgoszczy w 1901 r., a jego pierwsi wyznawcy 
bYli w. większości konwertytami z luteranizmu. Działalność misyjną wśród ludności p-ol- 
skiej rozpoczął skierowany do Bydgoszczy w 1919 r. pastor szwajcarski Paweł Bridde 26 . 
W latach 1920-1939 następowała stopniowa przebudowa struktury narodowościowej 
zboru na korzyść żywiołu polskiego, związana z jednej strony z odpływem ludności nie- 
mieckiej, z drugiej natomiast z wysoką aktywnością misyjną wyznania. Na podstawie sta- 
tystyk policyjnych 27 można określić liczebność zboru bydgoskiego następująco:. 1921 r. 
- 120 członków, 1922 r. - 117, 1923 r. - 85, 1925 r. - 68, 1926 r. - 67,1927 r. - 64, 
1928 r. - 65, 1929 r. - 63 członków. Druga połowa lat 20 oznaczała zahamowanie ten- 
dencji spadkowej i powolny wzrost ilości adwentystów w Bydgoszczy. Proces ten załamał 
się jednakże w 1931 r. w związku z tzw. "ruchem kubowców" niosącym rozłam w zborze
>>>
142 


adwemystycznym i powstanie nowego związku wyznaniowego (.mowa będzie o ni
 w dal- 
szej części artykułu). Zbór adwentystów powrócił do równowagi po tym wydarzemu około 
1935 r. 
W latach 1920-1924 adwentyści posiadali w Bydgoszczy dwóch kaznodziejów: nie. 
mieckiego - Alfreda Uidtke i polskiego - Aleksandra Geislera. Od 1924 r. na czele zboru 
stał kaznodzieja: John Izaac, od 1931 r. - Florian Kosmowski, a od 1935 r. - E. Kule. 
ssa 28 . 
Bydgoski zbór do końca lat 20 nie miał własnego domu modlitwy - nabożeństwa 
odbywały się w mieszkaniach prywatnych. W 1930 r. wybudowano kaplicę przy ul. Lipo- 
wej 9. 
Do 1931 r. Bydgoszcz posiadała rangę centralnego ośrodka adwentyzmu w Polsce. 
Tutaj (a dokładniej w sali Teatru Letniego "Elysium") odbył się w paździemik'U 1921 r. 
zjazd organizacyjny Kościoła Adwentystycznego. Przez jedenaście lat Bydgoszcz była sie- 
dzibą władz centralnych Kościoła - w 1931 r. przeniesiono je do Warszawy. W grodzie 
nad Brdą funkcjonowało również centralne wydawnictwo kościelne - "Poliglot,,29. 


Kościół Chrześcijan Dnia Sobotniego 


W 1931 r. został zainicjowany przez lekarza bydgoskiego, członka Rady Kościoła 
Adwentystycznego - Alfreda Kubego, ruch rozłamowy w bydgoskim zborze Adwentystów 
Dnia Siódmego. W styczniu 1932 r. ukonstytuował się tzw. Autonomiczny Zbór Adwenty. 
stów Dnia Siódmego, w skład którego weszła większa część wyznawców adwentyzmu 
w Bydgoszczy. Dwa lata później Alfred Kube wystąpił do władz o legalizację zorganizo. 
wanego przez siebie związku. Napisał m.in., że zbór przyjął nazwę "autonomiczny" dla 
podkreślenia "swej zasady samodzielności w wewnętrznych sprawach administracyjnych 
i dyscypliny zborowej. Przyjęcie tej zasady autonomii każdego miejscowego zboru na 
wzór pierwotnych zborów apostolskich stało się przyczyną rozłamu i zerwania zborów 
autonomicznych Adwentystów Dnia Siódmego z Głównym Zarządem,,30. 
Rozłam spowodowany był również pewnymi sporami w kwestiach doktrynalnych. 
Ruch zapoczątkowany w Bydgoszczy spowodował rozcięcie wielu zborów i w rezultacie 
utworzenie nowego związku wyznaniowego - Kościoła Olrześcijan Dnia Sobotnieg0 3l . 


Kościół Metodystyczny 


Bydgoski zbór metodystyczny powstał dopiero w połowie wrzesma 1935 l., ale 
już w latach 20 miasto było objęte fIlantropijną działalnością polskiej misji Południowego 
Kościoła Metodystyczne
o w USA. Przejawiała się ona m.in. w założeniu w 1922 r. tzw. 
"Kuchni Akademickiej"3 . 
Pierwsze nabożeństwo metodystyczne zostało w Bydgoszczy odprawione w 1935 r. 
Kierownictwo nowo powstałego zboru objął pastor Ludwik ŻÓłkiewicz, w 1936 r. funkcję 
tę przejął pastor Roman Kobyliński, natomiast od 1937 r. na czele zboru stał Michał Koś- 
miderski. 

ydgoscy metodyści nie mieli własnej kaplicy - spotykali się początkowo w wynaję. 
ty
 mIeszkaniu przy. Wałach. Jagiellońs
ch, a od 1937 r. w byłej sali tanecznej nad restau- 
racją przy ul. Marcmkowskiego. Nalezy podkreślić aktywną działalność charytatywną
>>>
143 


zboru, prowadzoną głównie wśród bezrobotnych. Natomiast działalność misyjna zaowo- 
cowała utworzeniem w 1938 r. placówki filialnej w Inowrocławiu 33 . 


Zielonoświątkowcy 


Geneza ruchu zielonoświątkowego w Bydgoszczy wiąże się z osobą ks. J. Paula. Na- 
wrócony przez niego bydgoski kupiec Otto Rossenkranz przejął przewodnictwo by1f0skie- 
go Związku Stanowczych Chrześcijan (Gemeinde fUr antschiedenes Christentum)3 . Zbór 
liczył w 1922 r. siedemdziesięciu wiernych, prawie wyłącznie narodowości niemieckiej. 
Nabożeństwa odbywały się w wydzierżawionym od Społeczności Apostolskiej kościele 
przy ul. Miedza 2, a po 1924 r. w mieszkaniach prywatnych, głównie u O. Rossenkranza. 
Z bydgoskimi "stanowczymi chrześcijanami" związany był amerykański misjonarz 
zielonoświątkowy - kaznodzieja Gustaw Herbert Schmidt, który od l października 1920 r. 
mieszkał w Bydgoszczy. Odbywał on wiele podróży ewangelizacyjnych, ponadto prowadził 
intensywną działalność charytatywną35. 
Obok zboru Związku Stanowczych Chrześcijan. w Bydgoszczy działali również zie- 
lonoświątkowcy związani z funkcjonującymi na Krajnie dwoma związkami wyznaniowymi 
tego typu - Ptlngstbewegung oraz Społeczność Zielonoświątkowa (pfingstengemeins- 
chaft) z centralą w Mroczy. Społeczność ta zwana też była Społecznością Zielonoświątko- 
wą Kościoła Krajowego ,,Przebudzenie,,36. 


Badacze Pisma Świętego 


Nie posiadali w Bydgoszczy własnego domu modlitwy, a odczyty odbywali przy 
ul. Dolina 23. Badacze Pisma Św. zdobyli w Bydgoszczy zwolenników głównie w polskich 
sferach robotniczych. Uczebność ich przedstawiała się następująco: 1926 r. - 19 wyznaw- 
ców, 1927 r. - 24, 1928 r. - 30, 1929 r. - 30 osób 37 . 
Świecki Ruch Misyjny ,,Epifania" 


Był to związek wyznaniowy zbliżony doktrynalnie do Badaczy Pisma Św. Początko- 
wo działał on na terenie Polski jako tzw. II grupa Stowarzyszenia Badaczy, jednakże w 
1931 r. wyodrębnił się ostatecznie jako niezależny związek wyznaniowy. W Bydgoszczy 
liczba członków "Epifanii" oscylowała wokół trzydziestu osób (narodowości polskiej). 
Używali oni do organizowania odczytów sali w Hotelu Pomorskim. Propagatorem ruchu 
był Bronisław Leszczyński, zamieszkały w Bydgoszczy przy ul. Śląskiej 10, natomiast 
kaznodzieja przyjeżdżał z Poznania 38 . 


Społeczność Ewangelicka (Albrechtanie) 


Doktryna Społeczności Ewangelickiej (Evangelische Gemeinschaft) stanowiła meto- 
dystyczną modyfikację luteranizmu. Gmina bydgoska powstała u schyłku XIX wieku w 
radykalnych kręgach Ewangelickiego Kościoła Unii Staropruskiej. W 1922 r. Bydgoszcz 
zamieszkiwało około pięćdziesięciu albrechtan. Pierwszym kaznodzieją był Fridrich 
Harrie, feld a zbór znajdował się przy ul. Libelta 8 39 . Począwszy od 1932 r. Bydgoszcz 
pełniła funkcję centrum Misji Społeczności Ewangelickiej w Polsce 40 .
>>>
144 


Społeczność Chrześcijańska (Christliche Gemeinschaft Innerhalss der Landeskirch
) 
Był to związek zbliżony w doktrynie do albrechtan, jednakże dZiałaj

y jako. a
t
- 
nomiczna organizacja w ramach Kościoła Ewangelicko-Unijnego. Społecznosc ChrzescIJan- 
ska posiadała w Bydgoszczy własny dom modlitw)' przy ul. Marcinkowskiego 8b (w 1925 r. 
wydzierżawiła go Polskiemu Narodowemu Kościołowi Katolickiemu). Członków w 1921 r. 
miała około sześćdziesięciu, natomiast w latach 30 ich liczba spadła do trzydziestu 41 . 


Zjednoczenie Apostolskie (lrwingianie) 


Kościół ten został założony w 1825 r. w Wielkiej Brytanii i stanowił połączenie dok- 
tryny i praktyk katolicyzmu, prawpsławia, protestantyzmu i chiliazmu. Gmina bydgoska 
powstała w drugiej połowie XIX wieku i w 1921 r.liczyła stu kilkudziesięciu wyznawców; 
do 1929 r. ich liczba spadła do 75 osób. Pod względem narodowościowym gmina była nie- 
miecka - należało do niej jedynie kilku Polaków. Irwingianie mieli własny dom modlitwy 
przy ul. Śniadeckich 44 42 . 


Kościół Nowoapostolski (Neoirwingianie) 


Powołano go w Hamburgu w 1866 r. W Kościele Nowoapostolskim zmieniono irwin- 
giański obrządek komunijny , uznano niektóre święta katolickie, a także dokonano pewnych 
modyfikacji organizacji kościelnej. Gmina neoirwingiańska miała w BYd:f0szcz y między- 
wojennej kilkudziesięciu wyznawców, wyłącznie narodowości niemiecki ej 4 . 


Zakończenie 


Niniejsza rozprawa jest pierwszą próbą ukazania problemów mało dotąd znanych, 
a - zdaniem autorki - interesujących i zasługujących na dalsze badania. Głównym zamie- 
rzeniem autorki było stworzenie pewnego całościowego obrazu protestantyzmu w Bydgosz- 
czy międzywojennej - wskazanie na występujące prawidłowości, a ponadto wykazanie 
istniejącego w nim silnego zróżnicowania. 
Lata 1920-1939 były w dziejach bydgoskiego protestantyzmu okresem posiadającym 
wiele cech specyficznych. Rok 1920 stanowił szczególnie dla Kościoła Ewangelicko-Unij- 
nego datę przełomową, wiążącą się z całkowitą zmianą statusu. Natomiast dla innych 
związków wyznaniowych przejście Bydgoszczy w ręce polskie oznaczało utratę większości 
wyznawców narodowości niemieckiej. W różny sposób próbowały się Kościoły do tej no' 
wej sytuacji przystosować. 
Okres międzywojenny oznaczał dla bydgoskiego protestantyzmu z jednej strony sil- 
ny ubytek wyznawców, z drugiej jednakże wzrost zróżnicowania. Pamiętajmy, iż w dwu- 
dziestoleciu tym rozpoczęły w Bydgoszczy swoją działalność takie związki wyznaniowe, 
jak: polska parafia ewangelicko-augsburska, Kościół Metodystyczny, Badacze Pisma Św., 
czy Chrześcijanie Dnia Sobotniego.
>>>
145 


PRZYPISY 


1Uczebność ustalono na podstawie danych zawartych w: Archiwum Akt Nowych (dalej cyt. 
AAN), zesp. Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publiczne
 (dalej cyt. M\VRiOP); Archi- 
wum Pamtwowym w Bydgoszczy (dalej cyt. APB), zesp. Urząd Wojewódzki Pomorski w Toruniu (da- 
lej cyt. UWP), Akta Magistratu miasta Bydgoszcz)' (dalej cyt. AMB), Komenda Policji Państwowej na 
miasto Bydgoszcz (dalej cyt. KPPB) , Komenda Okręgowa Policji Państwowej w Toruniu (dalej cyt. 
KOPPT); Archiwum Państwowym w Poznaniu (dalej cyt. APP), zesp. Konsystorz Ewangelicki w Pozna- 
niu (dalej cyt. KEP), Polski Zbór Ewangelicko-Augsburski w Poznaniu (dalej cyt. PZEP), Urząd Woje- 
wódzki Poznański (dalej cyt. UWPozn.) oraz na podstawie danych spisów powszechnych 1921 i 1931 r. 
(Statystyka Polski seria Cz. 24 i 76). 
2 Por. E. Alabrudzińska, Qrkiew prawosławna w Bydgoszczy w latach 1920-1939, "Kronika 
Bydgoska" T. XIII:1993; tejże, Żydowska Gmina Wyznaniowa w Bydgoszczy (1920-1939) (w:) Eman- 
cypacja - asymilacja - antysemityzm. Żydzi na Pomorzu w XIX i XX wieku, Zbiór studiów pod red. 
Z.H. Nowaka, Toruń 1992. 
3Kościoły Ewangelicko-Augsburski w RP oraz Ewangelicko-Reformowany w RP skupiały zarów- 
no wyznawców narodowości polskiej,jak i niemieckiej z terenu b. Kongresówki. 
4 E . Alabrudzińska, Kościół Ewangelicko-Unijny w Bydgoszczy w latach 1920-1939; "Studia 
Historyczne" z. 3, Bydgoszcz 1993, s. 92-93. 
5 APP, UWPozn., sygn. 216, Statystyka Kościoła Ewangelicko-Unijnego - Bydgoszcz miasto, b.d. 
6 APB, KPPB, sygn. 16, Wykaz kościołów i domów modlitwy w BYdgo
czy przesłany przez 
KPPB do Miejskiego Urzędu Policyjnego w Bydgoszczy w dn. 6.05.1925; sygn. 10, Kościół ewan
elicki 
na Szwederowie - opinia z 27.12.1921; Księga adresowa miasta Bydgoszczy (dalej cyt. Ks. adr.) na r. 
1936/1937, s. XXVIII. 
7 APP, UWPozn., sygn. 215, Spis pastorów w Bydgoszczy z 1922 r.; Ks. adr. na r. 1922, s. 24; na 
I. 1928, s. XVII; na r. 1933, s. XX; na r. 1936/37, s. XXVIII; W. Hedke, Die evangelische Pfarrkirche, 
"Bromberg" 1972, s. 2; R. Rutzen, Pastorenfami1ie Lassahn, "Bromberg" 1973, s. 15. 
8por. E. Alabrudzińska, Kościół Ewangelicko-Unijny..., s. 97. 
9 AAN, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych (dalej cyt. MSW), s)'gn. 968, Komunikat dzienny 
Wydz. Narodowościowego MSW nr 248 z 9.11.1938; APB, UWP, sygn. 2863, Odpis sprawozdania rocz- 
nego 1935/36 z działalności Deutscher Wohlfartsbund; G. Meinhardt, Die Evangelische Kirche von 1920 
bis 1939 (w:) Aus Brombergs Vergangenheit, WIlhelmshaven 1973, s. 319-321. 
10 AAN, MSW, sygn. 989, k. 1-2; APP, KEP, sygn. 792, Protokół synodu okręgowego superinten- 
dentury Bydgoszcz II z 11.02.1920; APB, UWP, sygn. 2863, Pismo UWPozn. do MSW z 28.02.1936; 
"Dziennik Bydgoski" (dalej cyt. Dz.B.) nr 149 z 12.07.1922. 
lIG. Meinhardt, Die Evangclische Kirche bis zum Jahre 1920, w: Aus Brombergs Vergangenheit, 
Wilhe1mshaven 1973, s. 201-202. 
12 S . Grelewski, Wyznania protestanckie i sekty religijne w Polsce współczesnej, Lublin 1937, s. 347; 
Ks. adr. na r.1928, s. XVII. 
13 APB, UWP, sygn. 4463. Dane o istniejących na Pomorzu i w Poznańskiem sektach religijnych 
z 2.11.1923; T. Zieliński, Sekty i tajne stowarzyszenia religijne w Bydgoszczy, DZ.B. nr 227 z 12.10.1922.
>>>
146 


14 AAN , MWRiOP, sygn. 1408, Pismo MWRiOP do UWPozn. z 15.11.1935, Pismo UWP do 
UWPozn. z 5.02.1936; "Posencr Evangclisches KirchenblaU" nr 9 z 1935 r. 
15 Przegląd Ewangelicki" 1934 nr l; Dz.B. nr 56 z 17.03.1922, nr 59 z 21.03.1922; E. Kncifcl. 
Die evan;lisch _ augsburgischen Gemcinden in Polen 1555-1939, Mlinchen 1971. s. 243. 
16 Por . E. Alabrudzińska. Kościół Ewangelicko-Augsburski w Bydgoszczy w latach 1920-1939, 
..Kronika Bydgoska" T. XII:1992. s.124-125. 
17 E . Kneifel, Die Pastoren der Evangelisch-Augsburgischen Kirche in Polen. Ein biographisches 
Pfarrcrbuch mit einem Angang, Ansbach 1967. s. 90, 108, 160,244; Dz.B. nr 95 z 25.04.1926. 
18 APP, PZEP, sygn. 14, Pisma Konsystorza do W. Preissa z 5.03.1932, 8.04.1932, 8.06.1932, 
Pisma Kosystorza do G. Manitiusa z 22.06.1932, 21.07.1932, Pismo J. Kahane do G. Manitiusa z 23.03. 
1932; E. Kneifel. Dic evangelisch.... s. 244. 
19 APP, PZEP. sygn. 15, Korespondencja W. Prcissa z G. Manitiusem z okresu 18.10.1933-12.03. 
1936. 
20 S . Pastuszewski, Karta czesko-braterska i kalwińska w dziejach Bydgoszczy, "Kalendarz Byd- 
goski" R. XIX: 1986..s. 63. 
21S: Qelewski, op.cit., s. 251. 
22 S . Pastuszewski, op.cit., s. 63. 
23 S . Grelewski, op.cit., s. 529. 
24 APB, KPPB, sygn. 16, Statystyka sekt bydgoskich (b.d.). Statystyka rozwoju kościołów, związ- 
ków religijnych i sekciarstwa w latach 1921-1928. 
25 Ibid ., Kwestionariusz w sprawie ruchu relig. sekt (b.d.); UWP, sygn. 4463. Dane o istniejących 
na Pomorzu i w Poznańskiem sektach religijnych z 2.11.1923; T. Zieliński. op.cit., DZ.B. nr 210 z 22.09. 
1922. 
26 S . Pastuszewski, Karta adwentystyczna w dziejach Bydgoszczy. Początki bydgoskiego zboru, 
..Kronika Bydgoska" T. X: 1990, s. 186-187, S. Grelewski, op.cit., s. 631. 
27 APB, KPPB, sygn. 16, Statystyka adwentystów z 1921 r., Zestawienie sekt w piśmie Naczelni- 
ka Urzędu Śledczcgo w Bydgoszczy do Miejskiego Urzędu Policyjnego w Bydgoszczy z 13.04.1927, 
Statystyka rozwoju kościołów, związków religijnych i sekciarstwa za lata 1921-1928. 
28 Ibid ., Zestawienia sekt religijnych w Bydgoszczy z 1924 r. i z 13.04.1927; UWP, sygn. 4463, 
Dane o istniejących na Pomorzu i w Poznańskiem sektach religijnych z 2.11.1923; sygn. 4464. Pismo 
UWPozn. do UWP z 26.09.1923; Ks. adr. na r. 1923, s. 33; na r. 1933, s. XX; "Sługa Zboru" 1935 nr 
112, 1939 nr 6; S. Pastuszewski, Karta adwentystyczna..., s. 193. 
29 APB, KPPB, sygn. 16. Personalia P. Brennwalda z 16.10.1926. Notatka z 4.12.1926; KOPPT, 
sygn. 372, Pismo Komendy Okręgu XII do Ekspozytury w Poznaniu z 11.02.1922; Z. Łyko, Sytuacja 
prawna Kościoła Adwentystycznego w Polsce międzywojennej 1918-1939, Warszawa 1979, s. 41, 44, 
46-47.238-239: 
30 Z . Łyko, op.cit.. s. 74-75. 
31 A T k k ....... ,. . 
. ...0 arczy ,łYłnlcJszoSCl wyznamowe w PRl, ,,Euhemcr" R. XII: 1968, nr 3-4, s. 143.
>>>
147 


32 APB , UWP, sygn. 4463, Dane o istniejących na Pomorzu i w Poznańskiem sektach religijnych 
z 2.11.1923; KOPPT, sygn. 80, Zestawienie sekt (b.d.); T. Zieliński, op.cit., Dz.B. nr 209 z 21.09.1922, 
Ks. adr. na r. 1923, s. 33. 
33 Zbór metodystyczny bydgoski wczoraj i dziś, ,,Pielgrzym Polski" 1971 nr 11, s. 116-120; 
J. Szach, T. Vogel, Bydgoskie świątynie, "Kalendarz Bydgoski", R. XVI: 1983, s. 47-48. 
34 S . Pastuszewski, Początki pentekosta1izmu w Bydgoszczy, "OlIześcijanin" 1987 nr 7-8, s. 27. 
35 APB, KPPB, sygn. 16, Raporty z 19.01.1924,25.06.1924, 12.12.1924, Pismo Wojewody Pozn. 
do Starosty Bydg. z 15.02.1924; UWP, sygn. 4463, Dane o istniejących na Pomorzu i w Poznańskiem 
sektach relig. z 2.11.1923; T. Zieliński, op.cit., Dz.B. nr 229 z 14.10.1922, nr 230 z 15.10.1922. 
36 APB, KOPPT, sygn. 80, Zestawienie sekt w Bydgoszczy (b.d.); KPPB, sygn. 16, Pismo Wojewo- 
dy Pozn. do Prezydenta m. Bydg. z 8.12.1923; S. Pastuszewski, Zielonoświątkowcy"Świadectwo" 1988 
nr 8, s. 7. 
37 APB, KPPB, sygn. 16, Statystyka rozwoju kościołów, związków relig. i sekciarstwa w l. 1921- 
-1928, Kwestionariusz w sprawie ruchu religijnego sekt (b.d.), Raport z 25.11.1926. 
38 Ibid ., Statystyka ,,Epifanii" z 1929 r., Kwestionariusz w sprawie ruchu relig. sekt (b.d.); Ks. 
adr. na r. 1933, s. XX. 
39 APB, UWP, sygn. 4467, Pismo Komisariatu Głównego Urzędu Likwidacyjnego na b. zabór 
pruski do UWP z 2.04.1925; T. Zieliński, op.cit., Oz.B. nr 223 z 7.10,1922. 
40 S . Pastuszewski, Społeczność Ewangelicka, "Świadectwo" 1988 nr 11, s. 18. 
41 APB, UWP, sygn. 4466, Referat Komendanta P.P.Woj. Pomorskiego o sektach relig. na Pomo- 
rzu z 7.07.1925; KPPB, sygn. 16, Kwestionariusz w sprawie ruchu relig. sekt (b.d.); KOPPT, sygn. 80, 
Zestawienie sekt (b.d.). 
42 APB, KPPB, sygn. 16, Statystyka Katholisch-apostolische Gemeinschaft, Statystyka rozwoju 
kościołów, związków relig. i sekciarstwa w l. 1921-1928; UWP, sygn. 4463, Dane o istniejących na Po- 
morzu i w Poznańskiem sektach relig. z 2.11.1923; T. Zieliński, op.cit., Oz.B. nr 223 z 7.10.1922. 
43 APB, KPPB, sygn. 16, Statystyka Neue Apostolische Gemeinschaft w Bydg., Kwestionariusz w 
sprawie ruchu relig. sekt (b.d.).
>>>
148 


Aneks l 


SPIS LUDNOŚa BYDGOSZCZY Z DNIA 1.06.1921 r. 


Wyzna- Inne Bez 
Kato- Ewange- nie moj- wyzna- poda- 
Nazwa miejscowości licy licy żeszowe nia nia 
Bydgoszcz miasto 37.761 15.078 963 668 37 
w procentach 69.28 27,66 1,77 1,22 0,07 
Prze dmie ście 
1 . Szwederowo 5.937 1.575 2 107 10 
2. Okole 5.232 1.958 11 21 5 
3. Wilczak 4.176 1.615 3 21 - 
4. Biela wki 1.809 558 3 13 - 
5. Rupienica 1.299 743 - - l 
6. Czyżkówko 1.177 793 - 39 - 
7. Małe Barto dziej e 626 986 - - 2 
-8. J achcice 727 457 - 5 - 
9. Szretery 628 536 7 2 1 
10. Zimne Wody 200 765 - 15 - 
11. Wielkie Bartodzieje 435 377 - 16 - 
12. Miedzyń 319 432 - 10 - 
13. Kapuściska 177 347 - - - 
- 14. Bielice 333 163 - 6 - 
15. Brdyujście 134 325 - l - 
. 16. Ściersko 67 391 - - - 
17. Siernieczek 227 215 l l - 
18. Biedaszkowo 79 48 - l - 
_OGÓŁEM 
Bydgoszcz miasto 37.761 15.076 963 668 37 
Przedmie ście 23.582 11. 784 29 258 19 
. 
RAZEM 61.343 26.862 990 926 56 
w procentach 68,02 29,79 1,10 1,03 0,06 


Ź ród ł o: ,,Dziennik Bydgoski" nr 183 z 12.08.1921
>>>
149 


Aneks 2 


STRUKTURA WYZNANIOWA LUDNOŚCI BYDGOSZCZY W LATACH 1921-1937 


. 
. 
 

 c 
. 4) N 
. 
Lata 
 Co) 00 
 
c .- 
C c .N 

 
 :':J 
 
 CI.) 
- 
 
 c cu 
 

 C'O . 

 UJ oN c .- 
_ c 
1921 90.177 61.343 68,0 26.862 29,8 990 1,1 982 1,1 
1922 89.012 61.575 69,2 25.700 28,9 900 1,0 837 0,9 
1929 115.964 102.329 88,2 11.634 10,0 1.557 1,3 444 0,4 
1933 117.528 105.147 89,5 10.007 8,5 1.880 1,6 494 0,4 
1936 129.377 117.234 90,6 9.577 7,4 2.076 1,6 490 0,4 
1937 135.260 120.568 89,1 9.629 7,1 2.101 1,5 485 0,4 


Ź ród ł o: "Dziennik Bydgoski" nr 174 z 1.08.1937
>>>
150 


Aneks 3 


STRUKTURA WYZNANIOWA BYDGOSZCZY W ROKU 1931 


Wyznanie llość osób 
rzymskokatolickie 103.594 
greckokatolickie 138 
prawosławne 350 
ewang.-augsburskie 1.290 
ewang..reformowane 616 
ewang.-unijne 6.633 
ewang. (bez bliższego określenia) 2.109 
inne chrze ścijańskie 627 
mojżeszowe 1.692 
inne niechrześcijańskie 2 
nieokreślone i "bezwyznaniowcy" 105 
nie podane 44 
ogółem 11 7.200 


Ź ród ł o: Drugi powszechny spis ludności z dn. 9.12.1931. Województwo Poznańskie, Główny Urząd 
Statystyczny RP - Statystyka Polski seria Cz. 76, Warszawa 1938
>>>
BOGUftfJŁ ROGALSKJ 


PRZEGLĄD WSPÓŁCZESNEJ 
ARCIDTEKTURY PUBLICZNEJ 
. 
I URBANISTYKI BYDGOSZCZY 


Trzeba przyznać, że do niedawna żyliśmy w wielkiej socjalistycznej hossie inwcsty- 
cyjnej, gdzie ważną rolę grało zróżnicowane funkcjonalnie budownictwo użyteczności pu- 
blicznej, przemysłowe i mieszkaniowe, a stosunkowo nIedawno sakralne. Były okresy, że 
inwestycje pochłaniały w Polsce ok. 30 % dochodu narodowego. Budowało się długo, dro- 
go i często mało efektywnie, w swym zrębie zasadniczym przez przedsiębiorstwa państwo- 
we. Projektowało się rozrzutnie kubaturowo, materiałowo i za szybko, nie zawsze kom- 
pleksowo. Tu zaczynało się zawyżanie kosztów inwestycji. Rozmach inwestycyjny wyma- 
gał stworzenia odpowiednich ram organizacyjnych w skali państwowej, regionalnej i lokal- 
nej. Aparat taki powstał strasznie zbiurokratyzowany i permanentnie nie stabilny częstymi 
reorganizacjami, czy zmianami zakresów działania i zasię gów terytorialnych poszczegól- 
nych jednostek. Stworzony został prawie od podstaw tzw. uspołeczniony pion inwestor- 
ski, projektowy i wykonawczy, na skalę wcześniej, za II Rzeczypospolitej nie spotykany. 
Potencjał i różnorodność państwowych biur projektowych zupełnie wystarczały dla po- 
trzeb krajowych i na eksport. To, że nie zawsze obiekty projektowane i realizowane były 
najnowocześniejsze, wynikało ze stylu rządzenia najważniejszych władz politycznych, nie- 
dowładu władz gospodarczych oraz niedopłacania za pracę nawet dobrą jakościowo i wy- 
dajną. Stabilne planowanie, przeważnie niedopracowane, praktycznie nie istniało, a pod- 
jęcie realizacji przedsięwzięcia, czy obiektu inwestycyjnego, zależało najczęściej od jego 
wydźwięku propagandowego. Poza przemysłem ciężkim, głównie zbrojeniowym, szansę 
realizacji miały obiekty inwestycyjne o znaczeniu polityczno-propagandowym, tzw. baza 
kulturotwórcza jak np. drukarnie, teatry czy muzea. Ponieważ każda decyzja jnwestycyjna 
i środki finansowe zależały od władz centralnych, więc tzw. "teren" lub inaczej "Polska 
powiatowa", a ściślej władza lokalna, inicjowała "oddolny ruch roszczeniowy", zasilany 
przeważnie przez etatowych pracowników zainteresowanej lokalnej instytucji. Życzenia 
"społeczne" nagłamiano w środkach masowego przekazu, by dotarły do "ucha" władz 
warszawskich. Aby "zahaczyć się o plan", jak się przez prawie pół wieku mawiało, nale- 
ży rozpocząć inwestycję bez dokumentacji techniczncj, środków finansowych, najlepiej 
w tzw. "czynie społecznym". 
Pomnik społecznie, czyli w jakimś procencie bezpłatnie, wykonanych zamierzeń 
inwestycyjnych stoi dziś zaniedbany na skwerze "Czynu Społecznego" przy ul. Koper- 
nika. Powstał z inicjatywy Aleksandra Szchmidta, 20 lat czynnego aktywnie w wojewódz- 
twie bydgoskim, wpicrw wiceprzewodniczącego, potem przewodniczącego Prezydium 
Wojewódzkiej Rady Narodowej. Pomnik "czynu" zaprojektował art. pIast. Lejkowski 
z trzech słupów przyporowych, też w "czynie społecznym".
>>>
152 


Mizeria stosowania prawa, a właściwic bezprawia budowlancgo, miała ta

e negatyw- 
- -. . J P budo wlane skod y fikowane 1UZ w 1928 r 
nv udział wc wszystkIch przcdslęwzlęclac 1. rawo ., -_. - 
b " ł b . , d 1960 r kl - cd v zas tąp iono J -e często zmlcmanvml mckomplet- 
y o wy lorczo stosowane o ., J " . 
. . k . t wamI - Na ,i wl - eksz e Z a mieszanic wYwoływały stałe znuany władz 
nynu WYCll1 owymI liS a . 
 - .., T . 
centralnych i kompetencji terenowych władz budowlanych. Na pol
c
me \\ ł. Gomułki 
w 1968 1. zlikwidowano władze budowlane. Ich resztki połączono z Mimsterstwem Budow- 
nictwa, koncernem wykonawczym, który powinny kontrolować. 
by sp
ostać w realizacji 
coraz wię kszych zamierzeń inwestycyjnych, rozbudowano potencJ.a ł panstwowych prz
d- 
siębiorstw wykonawstwa inwestycyjnego, działających na zas
dzle monopol
. Poten
Jał 
ich nie dorównywał apetytom inwestycyjnym, co powszechme nazywało SIę "brakiem 
mocy przcrobowej" lub inaczej "niemocą produkcyjną". Przetargów służącym znalezieniu 
tańszego wykonawcy, socjalizm nie uznawał, zastępując je sztywnymi cennikami mate- 
riałów budowlanych, robocizny i tzw. narzutów procentowych dla pokrycia innych kosz- 
tów oraz marży zysku. Zarobki robotników zależały od efektów ilościowych pracy wakor- 
dzie, przy prawie tolerowanej złej jakości. Słabo kontrolowane rozliczenie materiałów 
pozwalało na kradzież i ich marnotrawstwo na budowie. O zasypywaniu skamieniałego 
cementu lub betonu ziemią przez spychacze pisała często prasa. "Przegrzanie" inwesty- 
cyjne gospodarki nadmiarem inwestycji "regulowano" periodycznymi redukcjami zatrud- 
nienia, nie w rozbudowanej administracji lecz w bezpośredniej produkcji. Drugim sposo- 
bem było "zamrażanie" inwestycji rozpoczętych na pewien okres czasu. Dawało to dal. 
sze zwiększenie pennenentnych opóźnień realizacyjnych i kosztów. 
O ile wykonawstwo budowlane, a wkrótce także i służba inwestycyjna zawsze były związa- 
ne z mikro czy makro regionem, to projektowanie dokumentacji technicznej przez szereg 
lat rozbudowano do monstrualnych rozmiarów w Warszawie. Tamtejsze biura projektów 
obsługiwały z "doskoku" prawie całą Polskę. Potem warszawskie biura przejęły "pro. 
dukcję" projektów typowych, które często nieudane, "zaśmiecały" pejzaż Polski. Mu- 
siały być realizowane pod rygorami administracyjnymi. Projektant zaś zwykłego budow- 
nictwa, o ile dostąpił "zaszczytu" utypowienia swego projektu, nie był nawet premiowa- 
ny za powtarzalność. Ustawa o prawie autorskim tak była socjalistycznie spreparowana, 
że dysponentem dokumentacji projektowej było państwowe lub spółdzielcze biuro pro- 
jektowe. Prywatne projektowanie prawie nie istniało. Projektant mógł dochodzić w są- 
dzie, na własny rachunek, jedynie ochronę autorskich dóbr osobistychI. Nie znane były 
w PRL wypadki, aby wprowadzone bez zgody autora zmiany w stosunku do projcktu 
zostały z rcalizowanego obiektu usunięte, nawet w wypadku wygrania procesu sądowcgo. 
Ponieważ wygrana dawała autorowi jedynie satysfakcję moralną, bez możliwości egzekucji, 
więc procesów takich było bardzo mało, a nadużyć sporo. Projektant biur projektowych, 
jak robotnik, pracował na akord, często limitowany pewną górną sumą. Otrzymywał 
około 20 % wyceny wystawianej inwestorowi. Podstawą cennikową była raz kubatura 
obiektu, kiedy indziej jcgo wartość kosztorysowa. W obu wypadkach brak było motywacji 
do projektowania oszczędnego. Wprawdzie bywały okresy. że w biurach projektów zara- 
biało się więcej niż w pozostałych działach inwestycyjnych. Biura działające na zasadzie 
monopolu nic musiały starać się o zleceniodawców. Tych ostatnich obciażał koszt wyko- 
nania dokumcntacji, gdy w okrcsach ,.zamrożcń" planów inwestycyjnych' a nawet rozpo- 
czętyC
 r
alizacji
 ut
kała na stałe w archiwach lub w magazynach m
kulatury. W tej 
sytuacjI bIUra proJektow były mało zainteresowane udziałem w konkursach rozpisywanych
>>>
"- 
 


153 


przez Stowarzyszenie Architektów Polskich. Zaś brak konkurencji nic powodował rywa- 
lizacji w jakości. Do dalszych cieplarnianych warunków przyczyniał się zwyczajowy brak 
odpowicdzialności materialnej ze źle zaprojektowaną i wykonaną inwestycję. 
Mimo zarysowanych ogólnie licznych "grzechów" powyższych socjalistycznych orga- 
nów inwestycyjnych, państwowe biura projektów nabrały z latami doświadczeń i reprezen- 
towały coraz wyższy poziom rozwiązań techniczno-technologicznych, a nicraz i architekto- 
nicznych, szczególnie tam, gdzie pracowali utalentowani architekci. Wypadki, kiedy takich 
ludzi brakowało i zastępowano ich innymi branżowcami lub technikami nie były odosob- 
nione. 


2. Budowle socjalistyczne 


Niewątpliwie pomnikiem architektury soc-realistycznej jest gmach Filharmonii Po- 
morskiej, zrealizowany w latach 1954-1959 w stylu określanym: ,,narodowy w formie, a 
socjalistyczny w treści"w kujawskiej Bydgoszczy. "Narodowy w formie" polegał na kopio- 
waniu stylów historycznych, a jak one miały pomieścić treść socjalistyczną w architekturze 
tego nikt nie wiedział. W malarstwie lansowano "realizm fotograficzny", najczęściej robot- 
ników na tle budów socjalistycznych. Mecenasem oczywiście była władza państwa socja- 
listycznego, robotniczo-chłopskiego. W takich warunkach "wzrastała" inwestycja gmachu 
f1lharmonii dla Pomorskiej Orkiestry Symfonicznej organizowanej od 1946 r. Dyrekcję jej 
przejął w 1951 r. absolwent Konserwatorium Warszawskiego, prawnik Andrzej Szwalbe, 
gdy spokrewniony Stanisław Szwalbe był wicemarszałkiem sejmu. Ułatwiało to kontakty 
z władzami centralnymi. Od nich zależało uzyskanie finansowania orkiestry, jak również 
środków inwestycyjnych. Z inicjatywy dyrektora podjęta została "społeczna batalia" o bu- 
dowę gmachu samej fiIhannonii, której w przeszłości Bydgoszcz nie posiadała 2 . Tak zwana 
"batalia" odbywała się według sygnalizowanych powyżej socjalistycznych schematów 
"wciągania" obiektu nieprodukcyjno-mieszkaniowego do planów inwestycyjnych central- 
nych, czyli państwowych. Powołano więc najpierw tzw. komitet obywatelski składający 
się z wojewódzkich i miejskich władz partyjno-administracyjnych oraz etatowych pracow- 
ników związanych z muzą Terpsychorą czy Polihymnią. Przy nagłośnieniu prasowym 
zaproszono państwowe biura projektów do przedstawienia koncepcji architektonicznej 
gmachu. "Miastoprojekt" Bydgoszcz reprezentował zespół mgr inż. arch. Stefana Klajbora, 
zaś Biuro Projektów Budownictwa Przemysłowego zespół mgr inż. arch. Jana Kossowskie- 
go. Ponadto startował także zespół jednego z warszawskich biur projektowych. Do realiza- 
cji wybrany został projekt "Miastoprojektu" z głównym projektantem wyźej wspomnia- 
nym oraz konstruktorem inż. Zdzisławem Piestrzyńskim. Wystrój wnętrz później projek- 
towali: Józef Kotlarczyk, Zdzisław Kuligowski, Józef Kozłowski i Stefan Narębski. Zrea- 
lizowany gmach filharmonii posiada aż dwie sale: główna koncertowa i pod nią kameralna. 
Pierwsza dla 850, druga dla ok, 200 słuchaczy, przy braku sali prób. Estrada, bez pier- 
wotnie projektowanego kompletu zapadni, może pomieścić 90 muzyków oraz 150 chórzy- 
stów. Sale i estrada są prostokątne, czyli już w swym kształcie stanowią utrudnienie dla 
optymalnej akustyki wnętrza. Brak elementów rozpraszających, a ograniczenie odbijają- 
cych dźwięk lub głos zniekształca walory brzmieniowe Oasność i pełnia dźwięku), od- 
bierane przez melomana jakby drewniane (taka wykładzina). Przesadne oświadczenia 
solistów, inicjowane przez dyr. A. Szwalbego, nagłaśniane w publikacjach, były słabym
>>>
154 


. . k " na estrad zie a nie słuchaczami na sali. Nikt nie 
. . k . k o om bvh wy 'onawcarm . 
mlerm Jcm. s or - ," oździkach sufit sali głównej, skoro 
odnosił sprawy, czy wystarczy ,.tckturowy , na gw " . , . . 
P d l ". . CII ' zr obić trwałe j " wyprawy dla odbJcla fal dzwlękowych 
wykonawcy bu ow am me umI . 
P . kt t ua ku s t y cznienia sal był mgr inż. Witold Straszewlcz, przy 
ku słuchaczom. rOJc an em . . l . " \I' 
" . . M k . 1 ' Ab m cz ) 'ka z Zakładu Elektroakustyki Pohtec lmkJ n'ar. 
udzIale mgr mz. a synu lana ra 
sZ3wskiep. 


:'.. 




 . 


..
... 
'»Y.J..x.
' 00 . 
o, " 'w. !ł=f. o" ,,',
. ,', ,'o 00, »;00" ,,_o.. . 
". 
 o",*" .-::
::' 


Filharmonia Pomorska im. I. Paderewskiego o architekturze socrealistycznej, widok na 
fronton wejściowy zachodni, w kujawskiej Bydgoszczy przy ul. Ubelta 16 


Budowa gmachu przez miejscowe przedsiębiorstwo trwała od 1954 r. do 15 listopa. 
da 1958 r. czyli przeszło cztery lata, podczas gdy większy i bogatszy plastycznie teatr kra. 
kowski im. J. Słowackiego wznoszony był tylko dwa, od 1891 r. do 1893 r. 4 . Prace zosta. 
ły rozpoczęte ,,hasłowo" czynem społecznym, przez przygodnych ochotników wykopami 
łopatą, bez dokumentacji technicznej. Zapoczątkowana realizacja, oprócz poparcia propa' 
gandowego miejscowej prasy i radia, nie miała nawet kompletnej budowlanej dokumentacji 
techniczncj oraz środków finansowych, rosnących niewspółmiernie w trakcie budowy. 
Mistrzem w ich sukcesywnym uzyskiwaniu, przeważnie u władz centralnych, okazał się 
dyr. A. Szwalbe. Nikomu nie przeszkadzało to, że prawo budowlane nie pozwalało na roZ. 
poczęcie budowy bez kompletnej, zatwierdzonej dokumentacji technicznej. Wkrótce przy- 
jęła się, zresztą niby asekuracyjna, praktyka władz budowlanych wydawania pozwoleń 
na budowę według sukcesywnie dostarczanej przez biura projektów dokumentacji. Za- 
znaczano wtedy notką, że inwestor ponosi wszelką odpowiedzialność za wynikłe stąd
>>>
155 


komplikacje techniczne i wzrost kosztów. W takich warunkach powsta ł gmach filharmonii 
o ówczesnej architekturze typowej, o ile nie powtarzalnej: rzut prostokątny z narożnymi 
I niby ryzalitami, wywodzącymi się z dawnych baszt alkierzowych, z kolumnadą między 
nimi na pierwszym piętrze. Zamierzone pierwotnie kolumny korynckie autor architektury 
zastąpił niby podciętymi (podkasanymi) według mody ,.modernjzmu" lat czterdziestych, 
g.dyż socrealizm skończył się przed ukończeniem gmachu. Elewacja wejściowa (zachod- 
nia), a nawet bryła budynku, jest podobna do domu kultury z teatrem na Targówku w 
Warszawie i do odbudowywanej Filharmonii Warszawskiej. Ewidentne, w Bydgoszczy i na 
Targówku, są bliźniacze kolumny od zachodu, z nieuzasadnionym przejściem na pojedynczą 
przy ryzalitach bocznych. Osobnym zagadnieniem była powszechnie zła jakość prowa- 
dzonych robót. Wystarczy choć spojrzeć na rozeschnięte posadzki. 
Mistrzem w reklamie wyolbrzymionych walorów gmachu filharmonii był dyr. A. 
Sz",albe. W archiwum znajduje się korespondencja ze Szwecją i Szwajcarią w sprawie prze- 
kazania odbitek dokumentacji architektury. Brak jednak śladu podziękowań i tym samym 
pewności czy zamożne kraje skorzystały z drogiego socrealistycznego wzorca. Umiejętność 
dyrektora w uzyskiwaniu u władz centralnych i lokalnych środków finansowych wzboga- 
ciła wyposażenie wnętrz w kilimy, rzeźb? kopie obrazów, a w parku w szereg przeważnie 
dziwnie sztywnie klockowa tych posągów. Fascynacja gmachem była tak wielka, że wycię- 
to niepotrzebnie od północnej strony kilka kasztanowców, które zachowały się po zlikwi- 
dowanej części uJ. Słowackiego. Z dokumentacji archiwalnej wynika, że dyrektor w przed- 
sięwzięciach mecenasa sztuki był bardzo samodzielny. Stąd poziom anystyczny dzieł pla- 
stycznych jest różny, ale szczegóły warto by przedstawić w osobnym eseju. Czeka jednak 
na zakończenie zagospodarowanie osi kompozycyjnej filharmonia - pałacyk radia (ul. 
Gdańska 50). Czas zrealizować tu pasaż spacerowy z kwietnikiem, zamiast dotychczaso- 
wego placu lastrikowego. 
Uznając zasługi byłego dyrektora Andrzeja Szwalbego w zapoczątkowaniu i rozbudo- 
wie filharmonii oraz popieraniu budowy akademickiego ośrodka muzycznego, warto by po- 
myśleć tamże o upamiętnieniu dzieła jego życia tablicą pamiątkową. O popularności jego 
w środowisku może świadczyć złośliwy dowcip z okresu wznoszenia licznych pomników. 
Jeden z cokołów przed Filharmonią, pod figurą K. Szymanowskiego, dłuższy czas stał 
pusty. Gawiedź melomańska rozpuściła plotkę, że rezerwowany on jest dla A. Szwalbego. 
Innego rodzaju vox fJopuli zanotował pobyt Artura Rubinsteina w Bydgoszczy. Pianista po- 
koncercie zażądał wysokiego honorarium, przekraczającego wielokrotnie cennikowe stawki 
innych podobnej klasy wykonawców i możliwości Filharmonii Pomorskiej. Wtedy sam 
zainteresowany interweniował u ówczesnego przewodniczącego Prezydium Wojewódzkiej 
Rady Narodowej w Bydgoszczy Aleksandra Schmidta, który z własnych środków polecił 
wypłacić żądaną sumę. 
Opera .Nova ma historię budowy sporo dłuższą, nawet dziś jeszcze stale "pisaną". 
Dlatego jest jaskrawszym przykładem degrengolady inwestycyjnej. Występuje stała ,,karu 
zcla" zmienności nazwy, a także programu. Kon)..'Urs otwarty na koncepcję, tym razem 
oparty o statut SARP, został rozpisany w 1961 r. Opinię lokalizacyjną Teatr Muzyczno- 
-Dramatyczny w bloku między ul. ul. Karmelicką, Czerwonej Armii (przed wojną i dziś 
marszałka F. Focha) a Brdą uzyskał 17 listopada 1959 r. od mgra inż. arch. R. Czarliń- 
skiego, ówczesnego kierownika Wydziału Budownictwa, Urbanistyki i Architektury Prezy- 
dium Miejskiej Rady Narodowej w Bydgoszczy. Lokalizacja szczegółowa nr 81/62 wydana
>>>
156 


ł ") l .. 196 '} a przedłuz ' on a "5 września 1965 r. wobec nie uruchomienia 
zosta a _ wrzesma ... r., ... 
inwestycji. Dopiero jednak 15 maja 1968 r. koncepcja, teraz pod n
wą Społc
znego Oś- 
rodka Krzewienia Kultury i Sztuki w Bydgoszczy uzyskała akceptację wspommanego wy- 
żej mgr inż. R. Czarlińskiego, wówczas Głównego Architekta Wo
ewó
twa:. . 
Autorami architektury, wy łonionymi z konkursu, są architekcI gdanscy J ozef Chnncl 
i Andrzej Prusiewicz, pracownicy Politechniki Gdańskiej. Nie powiązanie zwycięzców kon- 
kursu z żadnym z wielobranżowych państwowych biur projektów, bo prywatne nie mogły 
istnieć, przyczyniło się, oprócz późniejszych zmian programowych, do spóźnień. Efekt 
był i jest taki., że opera w trakcie realizacji nie dysponowała kompletną, wielobranżową 
dokumentacją techniczną. Kłopoty rozpoczęły się z chwilą podjęcia opracowania jej 
przez autorów konkursowej koncepcji. W 1961 r. inwestor bezpośredni - Wydział Kultu- 
ry Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy zlecił Politechnice Gdań- 
skiej opracowanie nowej koncepcji w wersji konkursowej. W 1967 r. przerwano prace 
projektowe, ograniczając program rzeczowy, teraz pod nazwą "Ośrodek Krzewienia w 
Społeczeństwie Kultury Scenicznej". Nowy, nieco uszczuplony, program, obejmował 
widownię na piętrze dla 1200 miejsc, ze sceną obrotowo-tarczową o średnicy 23,0 m (póź- 
niej w trakcie realizacji wyburzoną dla zapadni). W 1970 r. Wydział Kultury PWRN w Byd- 
goszczy wystąpił do Wojewódzkiej Komisji Planowania Przestrzennego o zatwierdzenie 
założeń technicm'o.ekonomicznych ,,0 środka, który jest koniecznym dla upowszechnie- 
nia sztuki w skali całego województwa". Założenia zatwierdził Przewodniczący PWRN 
Aleksander Schmidt na sumę 95.804 mln.zł z realizacją w cyklu 65 miesięcy. Ale już 
w 1971 r. Okręgowa Dyrekcja Inwestycji Miejskich zleciła Biuru Projektów Budownictwa 
Ogólnego w Warszawie opracowanie uzupełnień branżowych, nie wykonanych przez zes- 
pół Politechniki Gdańskiej. Nowy koszt wyniósł, nawet po wprowadzeniu różnych osz- 
czędności - 129,59 mln.zł. też zatwierdzony przez Wydział Kultury. Wkrótce w 1973 r. 
jako przedstawiciel inwestora bezpośredniego i decydent zaczyna występować dyrektor 
Filharmonii Pomorskiej A. Szwalbe. Zamiast rozpoczęcia budowy w 1973 r. dyrektor 
zlecił anulowanie powyższych założeń techniczno.ekonomicznych i dokumentacji na pa- 
lowanie pod fundamenty i zamówił w Rejonowej Dyrekcji Rozbudowy Miast i Osiedli 
Wiejskich opracowanie nowej dokumentacji dla rozszerzonego programu. W 1975 r. ukoń- 
czona wycena inwestycji wyniosła 416,797 mln.zł wg cen z 1971 r., w cyklu realizacyj- 
nym 102 miesiące, w tym 36 mln.zł na palowanie z planowanym zakończeniem całości 
w 1981 r. 
W 1972 r. Główny Architekt Województwa mgr inź. arch. W. Czarnecki zatwierdził 
plan realizacyjny wraz z koncepcją architektury, by zmienić usytuowanie budynku w 
1973 r. Wtedy też inż. Teresa Napiórkowska w Biurze Projektów Budownictwa Komunal- 
nego w Bydgoszczy opracowała przebudowę ówczesnej ul. Armii Czerwonej z absurdal- 
nymi wyburzeniami (m.in. bloku między ul. Mostową, Pocztową, Stary" Port i Plac Tea- 
tralny - pod parking). Działka pod operę miała wynosić 2,665 ha. W 1974 r. władze 

oje,:ód
kie prz
ch"YI
ły się do.. wprowadzenia kosztownego podziemnego przejścia pod 
j.ezdmaffil. dla głownej ewakuacJI z gmachu, później anulowanego na rzecz podziemnej 
zelbetowej przcgrody akustycznej od ha łasu dynamiczpego jezdni ulicznej. 
. Roboty budowlane, na podstawie cząstkowej dokumentacji, zostały rozpoczęte na 
wl1losek dyr. A. Szwal
ego, za zgodą wojewódzkich władz, we wrześniu 1973 r. na general- 
nego wykonawcę robot wytypowano o dziwo, bo chętnych nie było Bydgoskie Przedsię- 
biorstwo Budownictwa Przemysłowego "Przemysłówka", skąd kicro
nikiem budowy od
>>>
157 


-ł 
I 
I 


" 


-;.;
 
/.;. 
-
 


I 
..----
 


m 
'.t: 

 
 m 
__ o 
 
u .c Q) - .c . 
-w-E.... -ot: 
.Ci) m t: 
 . 
::N rn _c. N 
W

:[: m 
== rn 
.gQ) Q) O) 
co m m o .- u m m 
J:J:CJ)u.
CJ)CJ)
 


-- 
.c- 
o m 

- 
Q) N 
"C 
 

 m 


 


\ 
). 



NM
LritÓr--.:a:) 


Opera Nova, rzuty i przekrój zrealizowanego do 1992 r. gmachu na wyrost w stanie 
SUrowym zamkniętym między ul. marsz. F. Focha a romantycznym zakolem Brdy, 
Z "Oferty Inwestycyjnej" U.W. w Bydgoszczy, 1991
>>>
158 
1977 r. jcst mgr inż. Edward Hynek. Żelbetowe pale Franki zabijało Państwowe Przedsię- 
b " H d b d 9 " O d 1 9 73 r do 1976 r Pod trzy kręgi rzutu budynku wykona- 
lorstwo " y ro u owa - . ... : .. 
no l .079 pali o średnicy 0.40 m. a d ługości 10m. W sumie po
azny .procent mwestycJI zna- 
lazł się pod ziemią ze względu na złe warunki gruntowe. Dma 23 h
ca 197
 
. 
szedł ,n.a 
plac budowy podwykonawca - Bydgoskie Przedsiębiorstwo 
UdOw
lctwa Mle!S
ego, po
- 
" " Budopo l" Wcześnie j " autorz y architektury wykonalI zamlcnne załozema techm- 
mejszy " . " 2. 2 
czno-ekonomiczne. Teraz powierzchnia zabudowy wynosI 4.950 m ,uzytkowa 14.437 m 
kubatura 118.400 m 3 , wysokość bębnów 15,75 m, zaś gzymsu wieńczącego sznurowni 
33,70 m. Dość widzów dla poprawienia widoczności maleje do 846 w sali głównej i do 200 
w kameralnej. Ślamazarną budowę, wobec braków środków fmansowych
 "wzbogaca" 
wątpliwy pomysł Wydziału Gospodarki Przestrzennej Urzędu Wojewódzkiego (z dnia 
4 stycznia 1991 r.) wprowadzenie dźwigu osobowego - jedynej drogi ewakuacyjnej z 
sali głównej dla widzów niepełnosprawnych na wózkach. Modlić się trzcba aby, gdy w 
przyszłości opera będzie oddana do użytku, nic wydarzyła się awaria z paniką publiczno- 
ści. W tym czasie, nie dostosowanie projektu do aktualnych wymogów bezpieczeństwa 
pożarowego, powoduje kolejne zlecenie autorom architektury nowej wersji przeróbek. 
Projekt zamienny, już teraz dla "Opera Nova", firmowany przez prywatne Przedsiębior- 
stwo Projektowo-Realizacyjne "Teatr" w Zalesiu Dolnym k. Warszawy z własnym zespo- 
łem sprawdzającym, nosi datę 15 kwietnia 1991 r. Autorzy konkursu uzasadniali zmiany 
nowymi przepisami o strefach pożarowych, o osobach niepełnosprawnych nieprzekonywu- 
jąco, w świetle od dawna obowiązujących przepisów, a szczególnie zmian oszczędnoś:io- 
wych - tu w drobiazgach wykończeniowych. Pewne jest, że nowe przeróbki zwiększają 
koszty. Pociągnie je za sobą projekt zburzenia wysokiej, żelbetowej ściany, gdzie zapro- 
jektowano główne wejście na osi sali kameralnej. W połowie 1992 r. stan zaawansowa- 
nia robót wynosił ok. 50 % całości kosztów. O tym zaś, że program opery jest niewspół- 
miernie zawyżony, świadczy chociażby oferta inwestycyjna Wydziału Kultury Urzędu 
Wojewódzkiego, bez podania warunków (sprzedaż czy dzierżawa) dla potrzeb pozateatral- 
nych 6 . Oprócz wysokich kosztów inwestycyjnych, których sumy globalnej ani terminu za- 
kończenia budowy nikt nie zna, nie tylko w związku z inflacją, są jeszcze inne straty związa- 
ne z lokalizacją dużego gmachu w romantycznym zakolu Brdy. Bryła opery przytłacza ro- 
mantyczne usytuowanie fary staromiejskiej, uniemożliwia, bez wyburzeń północnej pierzei 
ul. M. Focha, poprowadzenie dwupasmowej śródmiejskiej magistrali wschód-zachód, lub 
lepsze usytuowania mostów nad Brdą. Dlatego już teraz istnieje potrzeba rozwiązania tego 
komunikacyjnego "węzła gordyjskiego", najlepiej w oparciu o rozpisany konkurs powsze- 
cJU1y. 
Jeszcze kilka refleksji o trudno wymiernej wartości architektonicznej gmachu. Został 
on zaprojektowany na rzucie, modnych w latach pięćdziesiątych, kręgów tu aż w ilości 
czterech sztuk. Jednakże wszystkie światowe koncentryczne rozwiązania wykorzystywały 
ich walory konstrukcyjne, szczególnie w projektowaniu dachów. Zupełnym zaś absurdem 
konstrukcyjnym i ekonomicznym, jak również architektonicznym są niby pilastry, między 
"termometrowymi" oknami, zawieszone wspornikowo na wspornikowo także wysuniętych 
bębnach piętra. Ciekawe, że ta moda nie odpowiadająca ani tradycyjnym zasadom Palla- 
diańskim, ani wartościom współczesnym architektonicznym, przyję ła się wśród archi- 
tektów bydgoskich. 
Niedługo minie 20-lecie budowy gmachu opery. O rozdmuchanym przestrzennie oraz 
kosztowo programie świadczy wspomniana wyżej oferta. Nie stać by ło województwa na
>>>
159 


kosztowną rozbudowę zaplccza Akademii Muzycznej i opery jednocześnie przy konku- 
rencyjnych ambitnych inwcstycjach służby zdrowia, nie tylko w Bydgoszczy. Nadmierna 
ilość inwestycji była głównym powodem ich kosztownego przedłużania. Ponadto budynek 
wzniesiony został w konstrukcji kosztownej i archaicznej: żelbet na mokro, tak jak przed 
100 laty i cegła jak w śrcdniowicczu. Mimo wszystko bryła budynku wzbogaci pejzaż 
śródmieścia, szczególnic po właściwym zagospodarowaniu otoczenia ul. F. Focha z mos- 
tami przez Brdę, obecnic wąskiego gardła wlotu w ulicę Jagicllońską. 
Państwowy Szpital Kliniczny im. A. Jurasza fundowany na bazie kiedyś miejskiej, 
potem wojewódzkiej lecznicy, posiada właściwie dwóch użytkowników: Wydział Zdrowia 
- inwestora i Akademię Medyczną - leczącego dydaktyka. Inwestycja z wszystkimi grze- 
chami budowli socjalistycznej zaczęła się budową nowych pobliskich obiektów w 1973 r. 
Miejscowe ambicje przekształcenia Studium Doskonalenia Kadr Lekarskich (I i II stopień 
specjalizacji bez doktoratu) zbiegły się z przydzieleniem Polsce obowiązku kształcenia 
kadry lekarskiej dla Paktu Warszawskiego, jako rezerwy wojennej. Inicjatywa podchwyco- 
na przez przewodniczącego Aleksandra Scłunidta powiodła się. Akademia istniejc, ale bez 
pełnej bazy. Dokumentację techniczną dla modernizacji i rozbudowy Państwowego Szpita- 
la Klinicznego Akademii Medycznej w Bydgoszczy o 670 łóżkach opracowywał od 1973 r. 
"Miastoprojekt - Bydgoszcz", nie mający doświadczenia w tej specyfice projektowania. 
Powierzchnia dQcelowej rozbudowy aż na obszarze 14,7 ha nie zobowiązywała nikogo do 
oszczędzania cennych terenów położonych obok śródmieścia. Architektami generalnymi 
"Miastoprojektu" byli mgr inż. arch. Krystyna Jureko 1973-79 r., inż. arch. Tadeusz Czer- 
niawski 1979-83 r., potem mgr inż. arch. Teresa Szalkiewicz, a ponadto funkcje projek- 
tantów pełnili: mgr inż. Juliusz Nowicki i mgr inż. Stanisław Smolarski. Technologię medy- 
czną opracowywała Teresa Sikorska i cały zespół branżowców towarzyszących oraz pla- 
styków wystroju wnętrz. W efekcie działalności powyższego zespołu oraz wykonawcy 
robót budowlano-montażowych rozbudowany został główny człon leczniczo-dydaktycz- 
ny, czę ściowo nie skończony, realizowany bardzo długo na podstawie dokumentacji dos- 
tarczanej znowu sukcesywnie, przy ograniczaniu środków inwestycyjnych. Stąd inwestycja 
znowu była za droga. Generalnym wykonawcą robót montażowo-budowlanych było i 
jest Przedsiębiorstwo Budowy Obiektów Użyteczności Publicznej "Budopol" Bydgoszcz. 
Wprawdzie Miejski Szpital powsta
ał na pewno w warunkach ekonomicznie i tech- 
nicznie trudniejszych, ale dzięki operatywności ówczesnych władz samorządowych i pierw- 
szego dyrektora Edwarda Soboczyńskiego sprawniej. Przez dwa sezony budowlane 1928 
i 1929 r. wśród pól uprawnych Bielawek powstawała bryła szpitala w stanie surowym. 
Pierwotnie był on przeznaczony dla 600 łóżek z kubaturą 80.000 m 3 . Koszt całości miał 
się zamykać kwotą 7,5 mln.zł. Po 4 letniej przerwie, z powodu kryzysu światowego, szpi- 
tal częściowo został oddany do użytku w 1937 r. Projektantami tej wielkiej inwestycji 
byli inż. arcWtekci B. Raczkowski i Kazimierz Skiciński. Z przykrością trzeba przyznać, 
że ciekawa architektura szpitala z 1937 r. została zniszczona późniejszymi przebudowami 
po 1945 r. 
Ponieważ nie sposób, wobec ograniczeń druku, opisać wszystkie budynki czy elemen- 
ty szpitalne, z natury rzeczy skrótowo będzie przedstawiona charakterystyka architektury 
obiektu. Najważniejsza architektonicznie jest elewacja szpitala od ul. C. Skłodowskicj, obe- 
cnie 5 kondygnacyjna, zepsuta ostatecznie podczas ostatniej przebudowy i nadbudowy. Au- 
torami architektury w 1980 r. i 1981 r. tzw. pawilonu łóżkowego, 4 kondygnacyjnego
>>>
....). "'"";
"'. 
 ¥ ;I},
::
:' .'0:" ::; O". 
. . 'A.
" ,.y.

,, 
 .f
 . :M . 
: .. ,
4 
. 'E.."..- :.;.: .7 
N"::::.. 
..-=:. :i}
J. ,:.....:.. o".; 
0,0 '0. o) '
1-:::'
"'
 
: '.. .
. .. 
:.::::.:

:

. ':
i "
':; ":'" 
/. 
-:. 
a:
: . :
. "o " 
, 
".' 
'.' 
h 
.., 
I ..J 
IIm[rn.i
, 
.. :: 
:: ::ltVi.' . 
;:I.
\:';
I

1
1':[;w 
I

ł
" '

 I ' I .; i
.ii' »'

:.:.


!
;r.i, f' ,

,:

'iĄ 
........ ".: ...........:w ... ............ -_.. '1. ,.. ........_ .._.....,... ....." ...,::..::,_-. 



 !

;: 
i
 

 

 
i
'(.'
j;":'.
:2:.:...,

;':I
h 
,
:- "..ii, -... ._._..;.w _.' 
................... 
.'_: . .......... 
::{. 
:;tr 


v.... . 
.:. ....:. 


...... J "..:'. 
 .*k;
.t;r8;
:;:
%
: 



;. 


. ':


il


t t
¥
#
 
Jk:tk
;;;:;;.. 
. :W"""«-,.c.::m::: 
 .:. .



.-;:.:
.:.:::w:;:(,:::"
.
1!' 
. 
 . ::.-

».:
)::{ . .
.:.. 
'/:. 
::" 'Y
::

'..;' }" ..... 

.
?::..

: 0. . 


''I'. 


,;, 


. . - ,- :'. 
-:. 


..... .." ._-......0_. 
.. ." ...._
.. ..;
t. .
;: .:..:.
.
:
:


£
:::::::\j
 
 


Miejski Szpital na 60Q łóżek w 1938 r. przy ul. M. Skłodowskiej-Curie 9, o harmonijnej 
architekturze, z zasobów Dyrekcji 


.:.
. .-. .. .:...... ..' 
........... .. 
...................... 
..-.............. 


_.:::.:::
:::::::.:. :.:::\t::: 
:. .. ..::::
t

It



I

gr
:
:
::::
:::::;::
:
:
:

f
=

;
:
r
r:



tf
r
:



r:


:;::


:;?-:::::::
:.;:::..: 


"--;'- 

 .' 


.. .::

 


'.::
r: 


.. . - . 
. 
: . .', .:-:i:
;
:
:
:


:I
;}{:.;: 
.1",

 _'
i
 


j
*lfł
:' 
.
""'..
.n.....#I.
 ,,"'WL'I t l1L ..,.. J!! JJ! -. "';1 ,- "0 
 
...... 
.... . .. ,.". '. ". -:..........,..... ..c..;(, """'.-...." ...
ł..,.,..

:.,
:G;-I:».....
. 
.;....... .':.':;:; . .
......
 .;:-:... lY:"'- ..;j
.
...::;....,,::
:


:
:.c::. .: ;::-:..:
*tc.::.:
.=u
"i:

-:

i
}5
,:...;.c
........:;:
;:=;. 
.:.:. .:.:
.. ".' 
 . ..' 
:,
;,
':'ii::,.., . . .' ,': ',:, 
 ?,ż
',,"'.:I:'" .... 

';
:.')-';. ... .'. :'
.»

:.«;;;.... 
....: J*;:
;;
;:' '..¥ ';m
ti

:. '.:. . .

 ".:::: .:;
Z:;
;;;::;:


:f.
:::
.
. ....' . .
ł'
.:ł:
.:
:W
 
. .,«....)t.:

:;:: ...... .
. ::V

.
 ............."...-
 

 .I.....:.:.::;
::""*;:i::

::::
.
. J':::"':. .:.::::: ':
:;

:
i

t
;



.::; ...... ..
 
' .. ..J . .. :
 
X:::
:
::,". .. .

...
:::::;:*

;
;::
::
:::;.

:::::
.:::
::;::
.:=:.:-:.:. 

 .z
: .:
.,. 
.
:.....w....... :'S::::u".u'//
.:a?
r.:.........
-;;....,.... 
. 

;
; 
i;;:
i

ki;Ń
r@jł.

$f

::?- 


f


1

r



m1
*:: 
$.«
-o;......., ...:..»...
:...*i
fi'..
.........

..... 
.i

łU:':«. '.' 
....:... )
... .::


: 

1

1
¥it_



i;k


ii;tł
jil


;: 


.'. -.....- .'(.: 


:-'t.:.. 



:: 


Państwowy Szpital Kliniczny im. dr A. Jurasza po przebudowie i rozbudowie w ostatnich 
latach dawnego Miejskiego, a po II wojnie Wojewódzkiego, o architekturze współczesnej 
n.i e skoordynowanej z dawną
>>>
161 


prostopadłego do starej głównej bryły szpitala od południa oraz jej nadbudowy. byli archi- 
tekci T. Czerniawski i T. Szalkiewicz z ..Miastoprojektu". Pawilon o kubaturze 23.717.0 m 3 
mieści 162 łóżka. Wzniesiony został prLez .,Budopol" w tcchnologii prefabrykowanej 
szkieletu żclbctowego, z dachem wklęsłym. Architektura jest obcym elementem. niczym 
nie 
lawiązującym do pozostawionej dawnej substancji. Zupełnic niezrozumiałe są wypukłe 
"plastry" pionowe na elewacjach w ciemnym brązie. Ten sam odcień murów fryzu okien- 
nego nadbudowy starego gmachu głównego podkreśla fałszywie oddzielenie ryzalitu central- 
nego, nawet od jego bocznych skrzydeł. Ponadto pas w brązie w zwieńczeniu budynku, o 
tynku niżej prawie bia łym, świadczy o niezrozumieniu gradacji barw, uzależnionej od ich 
wysokości: czy to będzie Zigurat sumeryjski czy architektura renesansowa Włoch barwy 
ciemne lub faktury "citrżkie" od cokołu w górę przechodzą w odcienie coraz jaśniejsze 
lub ,)żejsze". 
Przykładem rueracjonalnej rozrzutności jest m.in. hall główny w parterze autorstwa 
w/w architektów o pow. 444,7 m 2 i kubaturze 4.488 m 3 z 1980 r. (bez wewnętrznego 
łącznika) zrealizowany przed 1988 r. 7 . Zupełnym absurdem z punktu widzenia ekonomiki 
projektowania jest kosztowny mostowy podjazd żelbetowy wykonany na mokro nad spe- 
cjalnymi wykopami do szpitalnej izby przyję ć (bud. 1 B) autorstwa mgr inż. arch. J. Nowic- 
kiego z 1984 r. 
Specjalistyczny Onkologiczny Zespół Opieki Zdrowotnej Bydgoszcz-Nowy For- 
don jest jednym z licznych przykładów decyzji władz wojewódzkich o budowie nowej ba- 
zy leczniczej dla potrzeb miasta i regionu: woj. woj. bydgoskiego, pilskiego, toruńskiego 
i włocławskiego. Projekt został opracowany według koncepcji założeń techniczno-ekono- 
micznych z 1985 r. przez Biuro Projektowo-Badawcze Budownictwa Ogólnego "Miastopro- 
jekt-Bydgoszcz", z głównym projektantem mgr inż. arch. Marianem Paryskiem. Decyzję 
o zatwierdzenie planu realizacyjnego wydał Urząd Miejski Bydgoszcz, Wydział Urbanistyki 
Architektury i Nadzoru Budowlanego mocą decyzjii Architekta Miejskiego mgra inź. arch. 
Marii Śloseckiej z dnia 16 stycznia 1986 r. (znak MUAN-UA-8380/138/85). Inwestorem 
zastępczym była Wojewódzka Dyrekcja Inwestycji, Oddział w Bydgoszczy. Generalnym 
wykonawcą jest Przedsię biorstwo Budownictwa Ogólnego Użyteczności.Jublicznej "Budo- 
pol" Bydgoszcz. SOZOZ jest realizowany jako pierwszy w zespole innych przewidywanych 
szpitali. Na razie ta pierwsza realizacja jest prowadzona bez sprecyzowanego na wstępie 
programu, a potem na podstawie cząstkowej dokumentacji technicznej. 
Według powyźszego projektu zespół główny szpitala zają ł obszar 5.863 ha, zaś ra- 
zem z zapleczem i terenami ogólnodostępnymi 18.611 ha. Budynek 304 łóżkowy miał 
37.765,0 m 3 , zaś budynki na terenie zespołu głównego w sumie 171.554,0 m 3 . Roboty 
kUbaturowe rozpoczęte zostały w II kwartale 1986 r. W 1992 r. Zespół był jeszcze w bu- 
dowie, użytkowany jedynie w czę ści. 
Inwestycja niewiele odbiegała od "norm" budów socjalistycznych, przedstawionych 
powyźej. Program poszczególnych obiektów był zmieniany, nawet pod koniec projektowa- 
nia. Ewidentnym tego przykładem jest m.in. wprowadzenie niezmiernie kosztownego, ko- 
munikacyjnego tunelu, o długości 70 m między szpitalem onkologicznym, a budynkiem 
prosektury i histopatologii, w części warsztatowo-technicznej Zespołu. Moda na spiralne sa- 
mochodowe rampy podjazdowe, właściwie na poziom I piętra, zapoczątkowana w Wojsko- 
wym Szpitalu Okręgowym w Bydgoszczy, a nie wymuszona rzeźbą terenu, teź przyczyniła 
się do zwiększenia kosztów inwestycji. Rozrzutność w wykorzystaniu, jakby darmowego
>>>
162 


tercnu, dla różnych budynków, różnic "porozrzucanych" rzuca się w. oczy n
w
t przy 
pobicżnym przeglądzie planu realizacyjnego. Pod względem kompozycYJnym dZI
1 zapro. 
jektowanie zaplecza technicznego na osi głównego wejścia i 
azdu do Zes
ołu Szp
talnc
o. 
Niezrozumiałc jest usytuowanie hotelu pielęgniarek obok zaplecza technIcznego, Jak row. 
nicż wybudowanie aż trzech portierni. Pytań mogłoby być więcej8. Jednak obecnie należy 
życzyć Dyrekcji, aby zespół został jak najprędzej ukończon
" gdyż c!lOroby nowotworowe 
rosną proporcjonalnie do konsumpcji używek i zanieczyszczcn srodowlska. 
Zakłady Podstawowe - budynek ,,A" Akademii Medycznej przy ul. Oskara Kolber. 
ga jest godny uwagi ze względu na zdecydowane oddzielenie w elewacjach cokołu przyzie. 
mia od kondygnacji wyższych. Autorem architektury jest mgr inż. arch. Jerzy Tomaszewski 
z "Miastoprojektu-Bydgoszcz". Inwestorem zastępczym była Rejonowa Dyrekcja Roz. 
budowy Miast i Osiedli Wiejskich w Bydgoszczy, a wykonawcą robót budowlano-montażo. 
wych inowrocławski "Budopol" - na podstawie dokumentacji technicznej projektowanej 
i dostarczanej sukcesywnie na plac budowy. Czterokondygnacyjny budynek o powierzchni 
użytkowej 3.813 m 2 i kubaturze 18.210 m 3 rozpoczęty 24 listopada 1982 r., a skończony 
l 7 listopada 1986 r., zrealizowany został w metodzie konstrukcyjnej uprzemysłowionej, 
ze ścianami murowanymi z cegły i gazobetonu. Ma być zalążkiem kompleksu dydaktycz. 
neg0 9 . 
Architektura budynku jest przykładem mizeńi jakości cegły, w której licowana jest 
trafostacja z pasem cokołowym. Wyżej budzi wątpliwości bydgoska moda wysuwanych 
wspornikowo nad cokołem pilastrów, szerszych od pionów "termometrowych" wąskich 
pasów okien. Kolorystyka jeszcze zwiększa rażące optycznie proporcje: biała farba posze. 
rza pilastry międzyokienne, ciemne brązy muru pionu okiennego, zwężają go jeszcze. 
Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla dzieci głuchych (poprzednio w pałacu dużym 
w Ostromecku) przy ul. Akademickiej, w pobliżu Szpitala Onkologicznego jest wznoszony 
według projektu mgr inż. arch. Andrzeja Melocha i konstruktora inż. A. Czerwińskiej, 
wykonanego w 1987 r. i 1988 r. w "Miastoprojekt-Bydgoszcz". Zlokalizowany został na 
bardzo dużej działce, bo aż 3,3134 ha, zatwierdzonej w planie realizacyjnym zagospodaro- 
wania przestrzennego przez Urząd Miejski Wydział Urbanistyki, Architektury i Nadzoru 
Budowlanego w Bydgoszczy dnia 23 czerwca 1988 r. Wykonawcą robót jest "Budopol" 
Bydgoszcz. 
Projektant zaprojektował szkołę z internatem o pow. użytkowej 6.180 m 2 , zabudo. 
wy 4.689 m 2 i kubaturze 28.059 m 3 przeznaczoną dla 144 pensjonańuszy. Realizacja mu- 
rów nastąpiła metodą tradycyjną z cegły i gazobetonu, użyto stropy i stropodach prefabry- 
kowane. Architektura o przewadze zabudowy parterowej, nieekonomicZl1ej z modnymi, wy. 
suniętymi okapami dachowymi pod dachówką, które mogą zacieniać okna dopełnia całości. 
Budzi wątpliwości ekonomika wykorzystania powierzchni"użytkowej: klasy o pow. 33,2 m 2 
.obsługują tylko 8 dzieci. O ile klasy można zagęścić o tyle gorzej z internatem gdzie przy 
pokojach 4 osobowych 24,40-26,50 m 2 zagęszczenie normatywne dopuszczaine byłoby 
możliwe o jedno miejsce. Jest nadzieja, że wykończona szkoła zdecydowanie poprawi do- 
t
chczas .prymity
n,e war
nki bytu i nauki dzieci głuchych. Jcst w tym niemała zasługa 
wleloletl1lch staran KuratrolUm Oświaty i Wychowania w BydgoszczylO. 
. Krytą p
lnię sportową przy ul. M. Skłodowskiej-Curie zaczęto realizować w kom- 
pleksIe GwardYJsklcgo Klubu Sportowego ,'polonia", podporządkowanego Wojewódzkiemu
>>>
-- .
.... 
?
 .. ;." y .'
..
 ,.'.. :.;"'

{.:{.
 
.' .... .... ..:):.;:., : .::::.... ..' -"
'
4
 .y;i
.
'ł\.:. . 
 ,':, : 

"L.: 
m .'. ..: ... .::.... --łL...-..;:; 
 '. 
 :
 
) ,.... .: "':. 
._ 10'-)" 
 . 
.... ...........,. 
 'ł
....:J. 
. .... : : . 
ii:'''''


', .. :.: ..- ._".... 
 
!::'!' "
.T - 
 . .'-'. 
-;,. ;t 
'.' .:, : f ! . . =*!'
w

:;m)'?: (.1:
i-' ....... -.. ......
 t;;,....
....,
 .. 1!"
 .,..
. ."... ł 
. r' , ' 
 !  . 1. 
 i ! i 
 l 
łJWłmm&łi

lg#i
:.: ;;

 .:.
,..:::., .Ii= . .
. "
. :::...

:. 
:- '::"'


 .: .. 
 
" . . ł ' . "-'
"

"
"':--':;::":"''':'
'''' 
""'
1:
' .... '''(0;," . -:«.. -.r.:'."'.. 
 _ ".' .' 0.. tt:.
 . .. 
r ł ! 1 ;,'-1" 
 i I i 
 
t
M@.W
f.,W*i$
$
i


 '.0 ./::
¥::wt?


;r::" 
,
 ii o"';
: '

'I}:'::"':-
':' ..'%
 
, L.:.
t}".k::::)::,;'mt::U=IT:: mił
!
iI
*_t, 
;'  
;, {;:'
Ui
?t::

;t

 }
; 
 4
 at ::;;. ;


::.. .
. :.:::
4 - L;. (, 
=::..........:..
..,o!:...,......:...;........... m..;.
*\q-,..;:'ł,'.....NH
....
 o,. "':"'::'. $'- 
",:,y."'" ,.... . '.' . '. . \t" 
i3b.;,. .t, 
I;

'.;\:.
 . . r' . ' 
 





YN
'
:
;:!

:(


 ::: 1R . . :ił?:r.
;
... . 
łłt




 

 
...:.
:::i:

"::: 
1i
.. =:., :;::;:

:,. , .
:
. . :.. . 
A. A. . : :.-
..: ::

. 
''': -:.. . . .::
;. 
 ..
:. :.:.:. 

.

:. /": .


 
. .;.' ""f "'..... ".
........ .
. .... 
.....
:&
.....
w

.;
:
...(.. .... ....... N ..
.. .. ...

 .
 f 
 -. :- 
r.'.' 
 J.
..,........:"
....,;J
'-.
 .... 
'.:;.'. 
::. 
.


 :/. .:;.::

'., I:;:. j i 
1:


:m
;

 .:
;.

:: f :.=i :


.f
::;

;. 
 
 f.:;.
 :..:.
 .'

':% ... '1 

: ..
.
: ł :.
. 

.:,.. : os:.

..::.1
X$'?:
i:. 

:r ::. 
'. : 
 . ł- .' t 
. ";'.': I . 4-.:... 
o$',


»m
;.
... ....:.;.;:;..... .. 
 .P,.
....,.; . ;,/;:" . 
 ,". 


..t. 1 :.:..t
: .'. 
;" ...:.......:.
(...:.:ffi:.;.. ......). 
. '. :. . . .:. :.:. '
::.I '.. ....,.... ;..; :,:::-

y;-::::::-=.::..:.::..,;. .. 
 . :0.::= ..:.:..
.
.......:...... .. 
"". .... . .': ...%.:-Z;",::" 
 ';r
. :..:.f':..;t
 ...",.:
.'''';;.
. ..;..::....::u.;:....... 
 .; ..:
. ......... 
'.. . .d ,,, S"" ..
.....;.:o... ........., "'
M"
" ff# .... . ...
........ :
 ..... ,... . 

 .' 1. 
(.::; ..:...


:'.;.;...i;, ..:
$:... . ..:....
4..;
...;.::::::; 
 .}

;. .:.:.;:::::.::::.......:..:
..: ':':.' ..:.:. . '
:
':
.
::
:1:.r.::::.H:.:'" :.
.,. "\

'.:.:;;"" 
,..", 

.
': 7
; \
it'J:.: '.- .f..;:;:.;:
:
::.::::



::
::{:::\ł
:.:

. :

::::::
.h.;";', :'l;=U::;"':

;:':
, -. .:." }.;.

 
.:
7::=?
 
.: 
. _...
 
,,'" .... ", ,, .
... I. ...:......:..
M-ł'f..;.....:... ::t ""'l
.
ł .....,ił 
''oJ: .;..
. F' ....
 .AJ.).. ... ....
...:. ..' "'o"
 . .... 
 ::: 
J.;
:
:::t,ff
l


 :f\2



.
;
ii
;:;/ '::i:



'::'\j; '
i;

1?[1
(
i
. 
t::.::.;.i:
ft
lr

t:
: tf 
.:;

9 )
! -
:\:; :i:j;tf
lt
r: :
::'
 :i.. 
..:..
.ł. .4:
." ;,c.... ........ ........... .. ." ... ..........,.;4.ł, 
. .. ;.......:J ..... .' Jł"
'" ", ..'. .... '.' ..... 
'.' ""
' 'ł
" b. 


Kryta pływalnia sportowa w kompleksie Gwardyjskiego Klubu Sportowego "Polonia", 
widok fragmentu nowoczesnej, prefabrykowanej konstrukcji żelbetowo-stalowej w trakcie 
montażu po 1984 T., od strony ul. M. Skłodowskiej-Curie 


.:
i

{.i

i}'Y

(:
,;{
:
f*
;
--
 mm:-:u
;
 \

 
, 
 ,;M, 7. "rr" ..... .. .""........:.1(,.................. ....."'...........*:........
."... · ,. 
 _\ 
-;! 


)'!ł.
f.!j'0.
,,


j{_ 
f Jijj;


.


i
Ą
:: 
.;.7
i
ltJ1';'1
;,fJ);H
f!r@
:
.!fIII 
l'i!,ni
¥ł
i

. 

ii;
l

f 

 
:,:
ii
'




:,i:
t:
!!,
r%if
g





; 
.4, . -
 '.. ..,:jf.... ." ..t:g,..... '_'
'.(
 '." .... '''('''' .. .....4"'.... '1: ....."., ....."... .' .'W N-......... . 
\}
.., 1-' -,,- ,..... 4' '1A,;.,
:,'1- .
,,! .. 

" 
 : . 5':.: :" 
...
::.. ...
:.

.
.: .;;ł
J..

.
 
:
;ff: 
': 
..f..:


. 'ł!:/
;;ł." 
:i': 

 :].:-' . 

.
:.:





:f:...':.:.. ;.:.: ::::


't..tt.
...i
 ..
:
:
 \!'''.
t_


;
 

:
 
 ';.-)
 . 
-. '. .,...., ....' r,,=,_ ,.,-,. ..
..s.

,t.-_.......-:x1\-.
 -.. " 
.
..


..




._
..&...t .
..l....q:\,.f ,-'4., 'L' 
,
 .. :
j:.;:.;1::i.
 J,..

 4
' . }j(:: ..:t=:; -.: 
 ," 
: 
.::
...
":- ..:f..:::.:....f.,;.. ;f¥. - .' 

:

" 
 .:/
:;.k;.
;.ł.

 

..:t:i!.. . 
 

:
ł::I;;ł;.
l)' ; . 
J:..:; 
.: 

_' I ,
. 
. . . . ...... ........... ..,.:,.........Jj ..Yf..!" j.{:;;'" ..,t.I.,._(
"..aO.....,.,
:Io
..,.
Jo....,:.o)o...'
....»...v..... 
;'''
'('''.'''' ł"""..

.I..,,!\...ł"'..f''''.'',!1 ..;o.... 
..
:f.:
i: . .
::
'».;.
 

..': .::

.
 . l' f:' 

;:
:


:
:

 _l.: ,'..' 
łi
'. }


 ?;; 
i.-i::d5 
;1$
it

f
:;fJ1;[
;
iM
1




 

l 4

':;, 
.ł..:'
. .
. U'ar. T..... 


 .:'if..:!t..
 rłt,,
;.:(;
.
:
.
:::tf.tf.:.:
(-

"::1


:J:t
Ą:

.
;.;)
..iN 
:. )/
"'a .: 
.' " :.... :.
 
:;, 
l::

:
::..:
k;..;.: .;; .
;0
;.
j:
:::

;
:
:

:
?ij
if.';

i::
:
?) .:.i
r
.:
}\

: -... 
. . 


Kryta pływalnia sportowa w stanie wykończonym w 1993 r., widok naroża połudn.-wsch. 
od ul. M. Skłodowskiej-Curie z dyskusyjnymi "kryształowymi cięciami" bryły i niepo- 
trzebnymi słupami wolnostojącymi - czyżby postmodernizm?
>>>
164 


Urzędowi Spraw Wewnętrznych w Bydgoszczy. Dobudowan
 ją do wc
eśniejszej sali gimna: 
stycznej. Projekt wstępnego planu zagospodarowania tere
u 
 koncepcję bud
n
u wykonali 
w IV kwartale 1984 r. mgr inż. arch. Henryk Gotz i mgr mz. Tadeusz CzarnIak w Zespole 
Usług Technicznych NOT, Oddział Wojewódzki w Bydgoszczy, na zlecenie Zarządu Klubu 
Sportowego. Zaprojektowano płytki a kosztowny basen 12
5 x :!5.0.m na słupach .(h ob. 
rLeża niecki = 1,70-2,5 m), uniemożliwiający zastosowame skoczm, dla 120 kąpIących 
dorosłych, brodzik dla 60 dzieci na piętrze, widownię na 2
0 miejsc,.
zatn
ę ..hall oraz bar 
na antresoli bez zaplecza. Przy programie basenu bez skocznI wysokołc hall 
z 9,7 
 dała 
kubaturę całości 24.115,9 m 3 dla powierzchni użytkowej 4.012,0 m-. a powIerzchnI zabu. 
dowy 1.722,0 m 2 . Projekt zatwierdził w imieniu Zespołu Sprawdzającego NOT kierownik 
mgr inż. arch. Stefan Klajbor. Wykonawcą robót budowlano
montażowych od początku 
1984 r. było Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego w Bydgoszczy, ul. Glinki. 
a kierownikiem budowy mgr inż. Jerzy Pocztarek. Realizacja finansowa zaprojektowana 
była "wywoławczo" w czynie społecznym, który miał wynieść 30 % ze strony użytkownika 
i 70 % z dotacji wojewody na popieranie "czynów". Powyższa koncepcja uzyskała akcepta. 
cję władz wojewódzkich i politycznych, których przedstawiciele zasiadali w tzw. Społecz. 
nym Komitecie Organizacyjnym Czynu Społecznego Stadionu - Parku 40-lecia Polskiej 
Rzeczypospolitej Ludowej (I4 lutego 1984 r. - powołanie). Przerwy w realizacji inwestycji 
do końca 1992 r. nie oddanej do użytku (basen sam 98 % zaawansowania), od maja 1989 r. 
do maja 1990 r. i od 1991 r. spowodowane były brakiem środków, które od początku 
1991 r. wyniosły 1,060 mln.zł bez przeliczników inflacyjnych. 
Budynek zrealizowany został w metodzie uprzemysłowionej prefabrykowanej i trady- 
cyjnej, w żelbecie, cegle i stali konstrukcyjnej dachu o połaciach wklęsłych, co dało wyso. 
kość budynku 15,30 m. O ile konstrukcja budynku jest stosunkowo racjonalnie współcze- 
sna, o tyle architektura może wywoływać dyskusję. Najkorzystniejszy funkcjonalnie i eko- 
nomicznie prostokątny rzut poziomy hali basenowej został niepotrzebnie zdeformowany 
jakimiś dużymi wnękami, wciętymi kryształowo w elewację dla wyolbrzymionych loggii 
ze skośnymi daszkami nad wyjściami balkonowymi. Nie wiadomo jaką funkcję spełniają 
zewnętrzne słupy wyrzucone poza lico elewacji, już dziś osiadające co jest widoczne w ry- 
sach nadmurza. Rezygnacja z nich oraz kilka drobnych oszczędności pozwoliłaby wykonać 
ich kosztem głębszy basen z trampoliną 11. Architektura swym udziwnieniem, czyźby post- 
modernistycznym, kontrastuje z prostą i spokojną sąsiednią halą sportową. Kto tu ważniej- 
szy: stare czy nowe oto pytanie? Jedno pozostaje życzyć Dyrekcji Klubu, aby basen ukoń- 
czony służył społeczeństwu, które nań łożyło. 
Hotel Komunalny ,,Brda", ul. Dworcowa 94 wybudowany został na podstawie proje- 
ktu z 1966 r. Autorami architektury byli mgr inż. arch. Zdzisław Kostrzewa przy współ- 
pracy mgr inż. arch. Jerzego Tomaszewskiego, a konstrukcji Jan Pietrak z "Miastoprojek- 
tu-Bydgoszcz". Zaprojektowano wysokokiowiec z dwu brył dziewięciokondygnacyjnych 
(nadziemnych), na zróżnicowanych poziomach, z dZiesięCiokondynacyjnym pionem komu- 
nikacyjny
 na osi głównego wejścia o psokoŚCi 38.24 m. Na powierzchni zabudowy 
1.340,0 m stanęła kubatura 36.827,0 m z pOwierzchnią użytkową 10.290 m 2 . W hotelu 
znalazła się kawiarnia na 80 miejsc, restauracja na 150 osób, przy 270 pokojach gościnnych 
z 346 łóżkami. Budynek zrealizowało Przedsiębiorstwo Budownictwa Ogólnego w Bydgosz- 
czy w technologii przeważnie tradycyjnej: szkielet żelbetowy monolityczny, wylewany, 
mury ceglane lub gazobetonowe, stropy Ackermana i prefabrykowane. Elewacje w tynku
>>>
165 



 
t" 


0-::- 


-,

 
. .: 
[.«p". "
)1
- 
ł .
.".:.. _.-,. 
o" '0_" "'s.roo4
 


...... 


Hotel Komunalny "Brda", przy ul. Dworcowej 94 z niespotykanymi mijankami w pionie 
otworów okiennych i pasków międzyokiennych, fot. H. Nahorski
>>>
:.; i j:
 
 rrrr
 r
.
 rrj 
:r(rr

r
:
:
:
:rI
l



;
[[

Jj)[\

1
j\ImI



[jjI
I



j

j

J








lt
i1łił

j




 



t "'............ . .. .
..i..,..;i$
.,.... ".-I.......
I....,:...,.._....--. .... J . . lll tr 'f:łf: 
l ł:\.' . ...vw'...............,.............. ,. 
..Af ::::

jj


::
::

!:

!:
;!!1!t:

;

:;.:;


;i
j(

;
1

::;:;;






iill



iii
:I;;.
:


;;!
;i
!i;

iiji


::. . 
 f:..i : 
 : 
 
 
 
 :': : : li ł t ł i
 I :\
 l j:T 
r l /!'1JIJI'
!"
I!(III..!'\jll[lj!\j
I
!
\\II!I;I
1\lłl;I;
;[ .j
.. '
[::
;
I: 
. .. . .,.. ..... .. ":::'l:,:i: ., ... ,,
..:q
r-::O,%';;j..o;
j;..1 .,.,........,..... . ...... .J,'.t ł .,' .........,............................ .. 
.
 .

 .

.:.
: 
;
 
 
 ::

I{ : 
r .
}



;
:t
;l

::::. 4

:
:::
:
+%


;il;::.
 j






l



t

:. ::- 
: . _ ...
:
:". ':. :
::: (:,,
v: I '::'
'
:: 
 ": .: 
 ". }
: I 
 .:

t\t:::::.:3::t................
.
::

..:
:

tI






}J .";.t 
:
. 

.". .. .. '_:'.'." .. ,... ..., . ..."'
., xł.ł:;.$" .... ,.,y.::;ł:. ......'.... .. " ,. . ..ł 
 . ('. ...
...--. .. . 
:,
'"#.; i: '. :'. "r-:-:i:" '.
::: ;

.

: :; .::.: ::
;!:,
::.:...:.
;:»'::

:O....:: :
::!ii
:tti::" :':'::"':':' '."-:. .'::: --. ::::.
 
 J l .::':. : I . . , ..: . ::.. :::::". .. . :.::

:: ..M::{g
: :;" .:-:.::= 
. ....,. "''ł;i' . ... ....: 1ł..
......t:f..,;... ',. .

.

.:

.;I{,
.:;..:... 
..


-t.;.. ".:' .,. . . '.,
 . -nI J. . . ".. ':'. . .. ". ,.:.........;.-- ---..: . '.' 
:::::
:;
.;
/:.;. ,.": :1
:
;



::t):¥r





i









tt






(
, "/ '.';)--f?' Hi..:.. : '.:: .: ." 
::Fr--.
:'
,. o::: :
::.: 
,.d , ... . : ' [ .'::..11:.. ;:.' 1 .,,:
;:.:.:::.;(.; .,:..::,;;::'::O!K
.t ł :::.(
:t.M 
 »
,J n: ...;; r: ,(.)
i
. 
 

::.;::«:;; .. $ 1 ł 
 tt t ( t . .... } .......:
;..: 
 . ::r.,.,::::'
-::.

 
 ....
. """. 
,y.... " "
 '. .X'. '.
...". .. ..:S:oII:... ._ 
 
 . 
'., . 
: .....
. . .., 
  " . , ' , . .... ,___, . .. 
. ;.: 
 .......
.. ". '" . ....." . ......
61!.:e.:.6?: (.. ," . ..... .... .-:-::5' 
.
 ..... .'," :..-:" . 
 ...: . . .;;:.. 
.....""...',-..'" : .... 
.
:..:.;:
.:..::...:: ::.,
.;
:


:

.::::;
,;
óf
:.
.:?;.C:' .......
..:
.
...:..::...:-::.. ::
. 
.,., 
 
:.::
. ...;' ::. - ". "fj...;" 

'
:;
j",::'" ::".:::" 
.. ....'ot .,,,,.1:. .,-""'
,
.
 ' .,..I,h""J "t !,., , " I'. ..' ...... '. .: W".".., ." 
:. .:
 ::J..';o.(:
 ..,
:::::...: ;..,:: ':.;]:';" ...:: .)......
. :
:. ..}' .,.'i
:.
: '::;
,,:,y '.' ..... o': '.:' ;:'11;',
,,;
 4 ':ł';;':

! ::
...::.:: : ;.J
 
::- 
 . ;"'::: ł:..:'
 . ł' ?:*::

. .f-:
,:
'. :- . ::::: 
".::
:.q."'
..:$N.., . ,
..,

' . 'f:
"
'" 3:
»:i*!:'
:"':':"»"'.. ,:-..):.f .
:... {
 .h. :,.:....
... u..c. 
; 
 I' . 
..( 
 ....
... ..,....:.....  . - 

;
....:
 ..:.::
..::
.. 
.}:;. : 
 "" 
t. . 
 :.,:' . .

" :...... ,........
:.

:. 
:-:Yi.:.:.:
.:::.;.. .... .....
 ..
 .
.

:':.:ł
t:
: :.i.f.:.:" : 
 
 ..\
 
 c
 
,:
"H 
:.,:. 
 :. .. :::

 ! .::-:... .... 
: ';:'ło:' 
'.':' ....:.,,1.. .:
. ....,!. ....a ..::;:Wł!. .
«'
 . , :r..

:-ł!. :'t:.,.
 . 

''''::''
'''''(;S ...."S:...
.ł 
 . .;.;w:.:...
. 
:
 
 t "
:: . ....1:: ,'t .... . '
'1:' 
.: ," : :Oto: II :1::-
.!.

. .... -" .:..... ......:-. 
 
.' ..1):': 
" . w.... '" .... . 
-.;. ",..
. .'::(.. -. . . ....."..:J.,.. . ,. .--:t' 
. - .. . '" .- ,_ .. ... . .. . . 
.
,'....f: {.m:.
.
... .{., W 
;:'i1I' ...
...a:...
e-;'.
,K...
t.,...... .....
:.:).::.....

 .t ,. 
'...:' ., ,;

 '.:. ".:":.:;:'::f:I
"",I, .......I!,. ,,-:...:....:r.., :........ 
,;:.
:.1J::' ......:.:.

:Jl¥
.
?;
.
r;:. 
:' 7



t:
.

.
\....:;

 .
.


:r-:::;.:::'-

::;::::;
, '.. 
 :". "f
:' :t' .: .'t
'" 


::;i

'i_. J 


"": 
.t


:
 1:;
l:
;. 
 .:
:.,. 
.'.'KI JI
 .
,..)'.o;...,


,::......... ,.... ..
. "..:.:t,.
..;1:,.... ........"*....ico
:I  .. ł 
 .,-:... 
'(:".!
 i 
.:..:JI'. "'
:...:.
.';,
,., ,.... "t.:. 
.) 
. );,.,
, c'\ . 
.:.,:. ...;,., .......-.....,Ą'!łr 
... . ....... :.' '. ."' ...
s:... I , .... ."..... -c:....::-:. 
,:.. .....:..... :
 :r " :.: .Y......NO:-:-:.;

 ,,). .:
:1ł' ...,. '.. 
. .},.!.;.
!.:
::.. .::::::.
.;O;.
:
t- Y¥

:
...":i: 'ł"
.. oJ" 
..,,,:. 


:a
::J:
 ::
 ...
.
.

.


.... :
.;;..:



.:
:.:.. ..-:

:-
:

,.
".

..r:\.,.... '
-::'" 
',. .;.'.; "'.2«'."" .j;"
'''''''' . ..
.i:; ,......
:'I«:. .....
"! .:W,a.. ",,,...,. '-::( .:3...
., 

,:....:
?
.:
..'.
 '.... , . "tł'. A . 
 
v..
 ..:


:.
*.::..
...$..... o.j .!,ił;: ,

.: ,':0:'''';':' .: -''i::': :;;.--.:......:;

. ; 
x::.
::s) '
':'.. .. H ..

.s
.::

7.:?
 :.:' ".:' 
: .' .



,. 


 .;. 
.1'-:' ,. .::.
;;:!:

:. *,;J"f' '+'
.Y 
!;:4 ";'Ho' ::,.:ł

..;O:-l".l...:

:
-:),.
 
:
:.
:::Hł ł '.
:f::
: 
:" :.,

$
.


:::.(:::*.'*.. 
 .- ._.
tf:
(.. ."':";
::"
'. 

'..... .."" ,
,
". ....
.,. :'-
,"" 0., :....:...:- )
(....:
Jt:.$

.:..;(
 -":'::"".:e :..t-:
:;
:..
..w;;
:::)

:;:
:;.
;::.-;:=:.:. I 

___ 
..
:;:.: .{..
,
 
. .......:0 :.0:':'" :f;
. .


;..:.8«
.:ł.:»
i"'o;,.
.'- 


 ...'i..;;
::;:::..
:.
J:..

.:
..
 ..,.'li:.: , J:

;
.;
 
::r:
:
:;

J


:.:::
;;
:::.::;:

r»..:
 . 'C. ...


;- .. 
.\ 
. .. .....
'Y'v . ..............4. I'. .:o..
{
 ....00:...-: .0:. .....:-.......... .w
......-:...........r.$... . ...... .
:;': 
.,...............,,'. 
..
 ' , ..:::....J
.
:.
tw...x.:..,....

..J. ....;.ł.......'.
.. . .i:'.; 
.J
..
...:O::.,...........
.....'...M
rtł



._. 

..... ,.: 
. __' .'.'

"'!" r ...

 .. :""V
'
i
*::

'I"
:
'.
;'tt:..::
t

""

:
:


::Y\;
. ....I
...... . .. ..!
f;:.;
::

.

;:
-?
r-
f:ł


:.
f

 ffi

" ::
}:
:::::::.:
.
:..
:
.
 '. t..'
.. 
"'.', ....k.:.:.:.b:_.'O:.."-...:.........
.......,..-'....
..
.

. ...=1.. :t'-' ,."'..(.--. ..
........y m . ...;;;)"''-.:w.............;.... 
 . ",;-., 
 , , .. 
};;
.6.,..ji;......... 
 .. ... . 
. .. ..:,;.: .»""''1:v.'.n:r_....
-
.
;.;:;......;.; ( :.:....:... '1,' .... -'..':-:';':'.' 
 :::::::,'O:
,.:-
$...:-
' .,. 
 . 
 . 
 :': 
 " .
 ,......
:..:.;.:.:..:. ........ 
. .. 
 .o-:.

.:.=-.... ., ......... 1. ....Jz ......,.
.: ,...........,. -:, 
 "
....:.:=:-
 
 ....;:.,.. .
:..;.;..
...,.....,,-ł;;...S!ai»
 ::.'0:'. .... ..0; ..... oi:i
 :f'

o:
 :....:....:.:.- 
....:0«.. ""0":................ ... "" . ..' r.' '
o.;,. .
J' 
..;;;xt:.
 .....:- '.0 ....V...... 
'X
:!'..' '" ,",".., .... . '.. 
. ..."::..w
................ .... -- 
......"'..,. ...........-ł'.
; .. . 
. .
 J€::

' 
 ;-"» ..... 
":"""
"
" 'I' .....1'. "( 1'.... ..

 ........ " 'ł-.- 
_ 
__ ,t!0;

r

.: 
,' 
.::::



ii$
:
ii=':.ti)
W-
::?
.:.
@==(*'::...,
 .i.
_
.

::.:.

':".;:...



:5=:::....:.......
::::::
::
?.,:;.....(.M
,
'-:
",:,: :.;::t
:

::::
:::::..
.
::.t:;;:
:,,.:'...x:



,: .: :N-ł. . ..iffl':;f. 
:s:.;.:.




_


:


::::\.



 

..:

,


.O:- .:..-:: 
'


::::::::::..
 .
 . . -.... . .
-.: ....:..:

:ł . ::'::.. .
 ...,.,, 
 ".
;..

. ::

:



:..:
.. .!
.:


'
.
'=
!.:
. '''
 .,


::::;:.:

:..:i::
......
::::


:f.::;.::::
;::{
 ..... '. 
::
:::::.
::.:"'I::::
::


:::...



-::.::OO



::.

.. 
"\.y. "(: '. .... ,,:,"::;. "
:::E 
 .
.

. .
 . .

 '. 

.. .
:..:
,
:







.:.

.:.

. :::."::
*
:::::::::::::::::::::

::f.:.
t.::Y.;,r
:.


r-:-::
 ':

1;:'" 
.... ........... ,......V........................:::::!........... ....... 

 .. . 

 ...-.
"::,.,,
 
'.. .."....:0.:. .............. _ ." ................. ...... .........4. . \..:..... 
.:.::m....:,...:..
...........=-..:-...
ł-:....
.:
..!.o....

 
.'
'" ...
... ,. 
""= "'
." . .., ==2=::;:o.:..
 
-:-"" 



. 
:ł.2t

w

*w...
..":)(
=ł..
*.......... .........
... :(
...
.., .... ...... 
ł;
:;jr:


m:



;


;


;



t*

t


":


*=

t
;i:/m
\

 
 1::;::

:...:::.::::







ł\

"
:::::::::

:::
...:ł .

;i:.;m

. .






;:t

:
 ...::: .
::,

;;:;
::;
;
7:;:.
:
t





;
:}. :l:i
:;;
$:

' '.l
' i 


Główny hol hotelowy w przyziemiu. ciekawy wystrój plastyc7ny ccramiczno-drewniany z wglądem na coctail-bar 
fot. H. Nahorski
>>>
167 


gładkim, malowane. W 1981 r. Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Turystyczne ,.Brda" - 
użytkownik i inwestor podją ł decyzję rozbudowy i przebudowy, głównie przyziemia 
i piwnic hotclu, zlecając opracowanie założeń techniczno-ekonomicznych Biuru Studiów 
i Pr
iektów Handlu Wewnętrznego - Pracownia w Bydgoszczy. Część architektoniczno- 
-urbanistyczną później opracował mgr inż. arch. Zdzisław Wichrzycki, a konstrukcyjną, 
wykonawczą inż. Tadeusz Łaskarzewski, co zostało zatwierdzone przez Zcspół Sprawdza- 
jący Pracowni Urbanistyczno-Architcktonicznej Oddz. SARP w Bydgoszczy w 1987 r. 
Inwestor zapewniał, że sposób rozbudowy i jej zakres zostały uzgodnione z pierwotnym 
podmiotem projektowym, w myśl prawa autorskiego. Hotelowi przybyło 500,0 m 2 po- 
wierzchni zabudowy, 864,4 m 2 powierzchni użytkowej i 3.876.3 m 3 , a w pomieszczeniach 
parteru powiększono hall i recepcję oraz usytuowano coctail-bar, sklep "Pewexu", kwia- 
ciarnię, telex i fryzjera. Autor architektury zamierzał nadać hotelowi rangę czterogwiazdko- 
wego, do czego miał się również przyczynić nowy wystrój wnętrz opracowany przez 
B. Gostkowskiego w Biurze Projektów Meblarskiej Pracowni Projektowej w Gdańsku oraz 
J. Kochanowskiego z P.P. Pracownie Sztuk Plastycznych Oddział w Bydgoszczy. Głównym 
wykonawcą robót budowlanych było Przedsiębiorstwo "Arpex,,12 
Hotel "Brda" jest ważnym akcentem architektonicznym przy ciągu ul. Dworcowej, 
W hotelu dyskusyjne są: dwupoziomowe stropy właściciwie w jednej bryle wysokościowej, 
nietypowe mijankowe spionowanie okien, podkreślone jeszcze kolorystycznie przemiennie 
"plastrami" niby pilastrów międzyokiennych. Mimo, że takie niezupełnie szachownicowe 
rozmieszczenie okien nie jest żadnym problemem konstrukcyjnym. wprowadza pewien 
'raczej psychiczny niepokój niestateczności obiektu. Podobne wątpliwości po ostatniej roz- 
budowie budzi nałożenie rodzaju gzymsu obwodowego zadaszonego ganku głównego 
wejścia nad takim samym poniższym całego przyziemia. Błędem zaś jest przelepienie 
"plastra" z piaskowca brązowego na pilastrze z boku w piaskowcu jasnym, zamiast całkowi- 
tego w jednolitym jasnym lub ciemnym odcieniu, jak od prawieków. Te szczegóły nie 
przeszkadzają, że hotel "Brda" jest bardzo nowoczesnym, zrealizowanym bez zagranicznej 
pomocy kredytowej. 
Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy usytuowana między Starym 
Rynkiem 22 a ul. Długą, jest poddawana remontowi kapitalnemu i modernizacji, także 
podziemnej rozbudowie od sierpnia 1987 r. Jest przykładem tzw. modernizacji za wszelką 
cenę, przy kosztach przekraczających budowę nowego obiektu, bez szczegółowego roze- 
zna-nia technicznego starej substancji budowlanej. Główny zrąb zabudowy wzniesiony 
został dla potrzeb sądu w latach 1808-1810, na starszych murach niższych kondygnacji, 
na zaprawie wapiennej, dziś poważnie zwietrzałej, o stropach drewnianych stosunkowo lek- 
kich. Projekt modernizacji zaś był opracowywany w części architektonicznej przez głów- 
nych projektantów K. Kempę i M. Jodkiewicz, zaś konstrukcyjnej przez inż. R. Kopickie- 
go i M. Jaranowską w Państwowym Przedsiębiorstwie Pracowni Konserwacji Zabytków 
w Toruniu od 1984 r. Wcześniej w 1982 r. Okręgowy Inspektor Pracy wyłączył bibliotekę 
z użytkowania, wobec przeciążenia stropów zmagazynowanymi książkami. Wówczas rozpo- 
częła się batalia o środki finansowe. Finałem jej była decyzja o finansowaniu tzw. remontu 
starego budynku podjęta 16 marca 1987 r. przez dyrektora Wydziału Kultury i Sztuki 
Urzędu Wojcwódzkiego Andrzeja Dyakowskiego, po uprzednich ustalcniach wojcwódzkich 
i miejskich władz polityczno-administracyjnych. Inwestycje kulturalne były dotąd bloko- 
wane finansowo budową opery oraz zakazami zaczynania nowych przedsięwzię ć. Stąd
>>>
168 


zrodziła się ,.chytra", ale fatalna koncepcja tzw. ..remontu" nie tylko kosztownego, ale 
ryzykownego dla starych budynków, pogłębionego jeszcze słabym wykonawstwem Prze
. 
siębiorstwa Komunalnego nr l i złą technologią: ciężkie nowe elementy, podchwytywanIe 
czyli pogłębianie istniejących fundamentów. Dało to w efekcie poważnie 
est
ukc
jne 
zarysowanie zabytkowych murów i sklepień. Apel pisemny autora, d
 WOje
odzkl
go 
Konserwatora Zabytków właściwie skończył się fiaskiem. Szczegoll1le zagrozony jest 
budynek od Starego Rynku 22, który ma mieć wymieniany zdrowy strop drewniany nad 
pierwszym piętrem, pod starą. zostawianą więźbą dachową. 
Po rozbudowie budynek planowany tylko dla 411.400 tomów będzie miał w sumie 
powierzchni użytkowej 4.031,0 m 2 , w kubaturze 19.950 m 3 . W 1992 r. budynek był w 
trakcie realizacji pod nadzorem technicznym inspektora Przedsiębiorstwa Obsługi Inwe. 
stycji w Bydgoszczy inż. RJszarda. Sobierajskieg.o. T
rmi
 zako,ńczenia budowy: plano,:a. 
ny pierwotnie na 1991 r. l ,w zWIązku z ogral1lczemem srodkow finansowych l podrozo. 
nych robót budowlanych, obecnie nie jest znany. 


3. Osiedla socjalistyczne 


W programie hasłowym władz socjalistycznych było każdemu pracę, mieszkanie 
(ale tu już trudniej z realizacją), i upolitycznioną, propagandową rozrywkę. Stanowisk pracy 
wybudowano wiele, bo wydajność pracownika była tak samo mała, jak niskie zarobki. 
Stąd dodatkiem musiało być państwowe mieszkanie, załatwiane przeważnie przez zakład 
pracy "aktywistom" przeważnie partyjnym lub niezbędnej sprowadzanej kadrze technicz, 
nej. Ziemia pod osiedla była bezpłatna - państwowa lub wywłaszczana przymusowo za 
bezcen. Służby inwestycyjne i przedsiębiorstwa budowlane miały też państwowy charakter. 
Pierwsze osiedla realizowane były głównie w latach 50 przez Zakład Osiedli Robotniczych 
w Poznaniu, filię w Bydgoszczy, wkrótce przemianowanych na Dyrekcję Budowy Osiedli 
Robotniczych, Oddział w Bydgoszczy, z jednostką nadrzędną - Wojewódzką Dyrekcją 
Budowy Osiedli Robotniczych. Projekty urbanistyczne obu pierwszych osiedli Leśnego 
i Kapuściska, związanego z produkcją Zakładów O1emicznych dla potrzeb wojska, opra. 
cował państwowy "Miastoprojekt Poznań". Planowane były dla kilkunastu tysięcy miesz. 
kańców. Potem powstało osiedle Błonie, na 60 ha, dla ok. 20.000 mieszkańców, realizowa. 
ne, na podstawie wygranego w 1959 r. konkursu przez zespół warszawski, w latach sześć- 
dziesiątych i siedemdziesiątych. Wtedy zaczęto też budowanie osiedla Wyżyny na podstawie 
projektu "Miastoprojekt Bydgoszcz" już w technologii przemysłowej i montażu z nieeko- 
logicznych płyt żelbetowych z tzw. fabryki domów Bydgoskiego Kombinatu Budowlanego 
"Wschód". Przedsiębiorstwo to zostało głównie nastawione na budowę wschodniej dziel. 
nicy mieszkaniowej Bydgoszczy, zwanej też Nowym Fordonem. W konkursie, rozpisanym 
15 sierpnia 1971 r. przez Stowarzyszenie Architektów Polskich, Oddział w Bydgoszczy, 
na zlecenie Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, pierwszą nagrodę uzyska. 
ła praca nr 23 zespołu Biura Projektów Centralnego Związku Spółdzielczości Budownictwa 
Mies
kani
we.go .',Inwestprojekt" w Katowicach. Dla przygotowania dokumentacji wielo. 
bra
zowej 
zleln.lcy 
ostał powołany w lipcu 1972 r. Zakład Studialno-Badawczy przy po' 
wyzszym. Kombma
le, włą.czony w 1975 l. do Biura Projektowo-Badawczego Budowni- 
ctwa Ogolnego ,,
lastoprojekt Bydgoszcz". Trzon kadry projektowej tworzyły- zespoły 
pracy konkursowej, nagrodzonej i wyróżnionej pod kierunkiem generalnych projektantów:
>>>
169 


mgr inż. arch. Grzegorza 01Odkowskiego i mgr inż. arch. Jerzego Szaflarskiego. Miejscowy 
plan szczegółowy zagospodarowania przestrzennego dzielnicy został zatwierdzony zarzą- 
dzeniem Prezydenta Miasta Bydgoszczy z dnia 6 lipca 1976 r. Docelowe zasiedlenie miało 
wynieŚĆ 160.000 mieszkańców na 3.670 ha, w tym terenów mieszkaniowych netto 270 ha, 
reszta to zainwestowanie komunalne, usługowe i produkcyjne. Inwestorem budownictwa 
osiedlowego był zakład Projektowania i Usług Inwestycyjnych "lnwestprojekt" Wojewódz- 
kiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Bydgoszczy. Na koordynatora zaś i inwestora uzbrojenia 
terenu oraz niektórych osiedli powołał Wojewoda Bydgoski w 1976 r. zarządzeniem nr 1/76 
Dyrekcja Budowy Dzielnicy Fordon. Wykonawcami jednostek mieszkaniowych były przed- 
siębiorstwa podległe Bydgoskiemu Zjednoczeniu Budownictwa, a urządżeń sieciowych 
Zjednoczeniu Budownictwa Komunalnego. O skali przedsięwzięcia inwestycyjnego może 
!Mriadczyć zaangażowanie w latach 1977-1980 około 700 mln.zł w same urządzenia 
sieciowe, których koszt dla dolnego tarasu miał wynieść 4.244,1 mln.zł. 
Bezpośrednimi inwestorami, a potem administratorami poszczególnych osiedli były, 
a częściowo jeszcze są w dużym stopniu duże spółdzielnie mieszkaniowe, a fragmentary- 
cznie różne państwowe zakłady pracy. Fordońska Spółdzielnia Mieszkaniowa inwestowa- 
ła początkowo w jednostkach mieszkaniowych A-l południe, B, D-l, A-2, D-2, D-4, 
C-4, ponadto podobną rolę spełniały Spółdzielnie Mieszkaniowe: Zrzeszeni, Dom, Telfa 
i Pomorska. Inwestorem zastępczym dla mieszkalnego budownictwa zakładowego jest 
po Dyrekcji Budowy Dzielnicy Fordon Przedsiębiorstwo Obsługi Inwestycyjnej kierowane 
od lat przez inż. Jerzego Mierzwę. Realizowało ono część osiedla Przylesie w 1980-1989 
(A-l północ), osiedle Kasztelanka (C-l) w latach 1986-1992, osiedle Nicponie (C-2) 
zaczęte w 1989 r. z planowanym zakończeniem w 1993 r. 14 . Nie wymieniono tu wszyst- 
kich osiedli. 
Niewątpliwie przedstawiona powyżej budowa osiedli jako inwestycji wtórnych roz- 
budowy przemysłu, umożliwiała wchłonięcie tysięcy imigrantów, głównie ze wsi. Szybki 
wzrost stałych mieszkańców Bydgoszczy z 134.614 w 1946 r. do 221.513 w 1958 r., a 
343.121 w 1981 r. i 386.519 w końcu 1991 r. (te cyfry należy podwyższyć o kilkanaście 
tysięcy mieszkańców czasowych), piętrzył trudności pełnego zagospodarowania komunal- 
nego miasta (brak oczyszczalni ścieków, sprawnej komunikacji, wystarczającej ilości wody 
pod ciśnieniem itp.). Jednak każde osiedle ma jaki ś .mankament projektowy czy realizacyj- 
ny, lub obydwa jednocześnie. Już pierwszy rzut oka na projekt urbanistyczny dzielnicy 
przeraża rozrzutno ścią terenu pod trasy komunikacyjne. Aż 27,1 % przeznaczono na komu- 
nikację, czyli 995 ha terenu państwowego (po wyciętym lesie) lub wywłaszczonego. Podob- 
nie jest z gęstością zaludnienia netto na hektar: 160.000 mieszkańców: 169 ha = 593 mie- 
szkańców/ha przy normie od 625 do 810 15 . Wszędzie jednak zapomniano o placach pub- 
licznych, tworzących tradycyjnie z odpowiednio wysóką zabudową, do skali miasta czy 
osiedla, centrum usługowo-handlowe, jeszcze niedawno zwane rynkami. W Bydgoszczy 
przy pierwszej planowej rozbudowie w XIX w. zrealizowano Nowy Rynek, potem Plac 
Piastowski. W żadnym współczesnym osiedlu nie były planowane targowiska czy budynki 
kultu. Rozmieszczenie wysokościowców, tylko mieszkaniowych, jest czysto przypadko- 
we, jak również rzadko spostrzec można okiem przechodnia osiedlowe wnętrza mieszkal- 
ne. Architektura zaś osiedli w standardzie wielkiej płyty niewiele różni się, jest prawie 
typowa. Jym niemniej trzeba przyznać, że mimo dawnych braków w zaspokojeniu potrzeb 
mieszkaniowych mieszkańców Bydgoszczy, w najbliższych latach jeszcze się pogorszy. Nie 
da się zrealizować sloganu: tanie mieszkanie dla każdej rodziny. Może trzeba będzie wrócić
>>>
170 


do mieszkań wielopokoleniowych. Mitem zaś jest wmawianie przez publicystów, że zabudo. 
wą jednorodzinną zaspokoi się powszechne potrzeby mieszkaniowe. Je.st to n.iemożli
e 
ze względu na wyższe koszty niż zabudowa wielorodzinna i dodatkowe zWlększemc terenow 
osiedlowych oraz ciągów infrastruktury komunalnej. Warto o tym napisać przy innej spo- 
sobności. 


4. "Szklane domy z importu" 


Ostatni najcenniejszy flskałnie (wysoka renta gruntowa) państwowy teren w śród. 
mieściu Bydgoszczy przy skrzyżowaniu ulic 3 Maja i Jagiellońskiej został prawie podaro. 
wany na niewielkie inwestycje, nie niezbędnego małego hotelu w spółce z Urzędem Woje. 
wódzkim i niewielkiego banku. Kilkanaście lat wstecz miało tu powstać centrum handlo. 
we z prawdziwego zdarzenia na podstawie rozpisanego konkursu Stowarzyszenia Architek- 
tów Polskich. W realizacji starczyło tylko na stopy fundamentowe pod halę handlową o 
wartości kilkunastu domków jednorodzinnych. Zapewne doŚĆ gigantyczne wtedy przed. 
sięwzięcie, przy chronicznym braku zróżnicowanego i bogatego asortymentowo towaru, 
było jeszcze jednym przykładem wyhamowywania lokalnych ambicji inwestycyjnych 
tzw. "zamrażaniem inwestycji" pr
ez władze centralne. Ta nigdy nie została "odmro- 
żona", a fundamenty wraz z placem budowy po 2 czy 3 letnim zastoju zostały zasypane, 
aby nie drażniły nie śmiałego publicznego oka. Powstał tam niezbyt wtedy potrzebny dar. 
mowy parking. Oczywiście zagraniczni przedsiębiorcy, przy naszej biedzie inwestycyjnej, 
rozebrali fundamenty i wznieśli domy tzw. niskie (hotel i bank) na tle wysokościowców 
mieszkalnych. 
City Hotel przy ul. 3 Maja, reklamowany jako czterogwiazdkowy, oddany został do 
użytku l kwietnia 1992 r. Zapoczątkował inwestycje zagraniczne, jak również importowa. 
ną formę architektoniczną w Bydgoszczy. Dokumentację techniczną opracowali dyplomo- 
wani inż. architekci: Tadeusz Spychala i Leszek Lekawa pod kierownictwem dypl. inż. arch. 
E.M. Donau W AlOlO Wien (Wiedeń), Opernrig 10, na zlecenie inwestora Industriebe. 
teiligungsgesellschaft 1010 Wien, Renngasse 4, zaś obsługą inwestorską zajmowała się 
spółka austriacko-polska "Auspol" w Bydgoszczy, ul. Szajnochy 18/20. Adaptację austria. 
ckiej dokumentacji wykonał "Miastoprojekt-Bydgoszcz" w początkach 1991 r. Na jej pod. 
stawie Architekt Miejski mgr inż. arch. Janina Pacuła wydała 10 maja 1991 r. pozwolenie 
na budowę, mimo że plan realizacyjny zagospodarowania przestrzennego zatwierdzony zoo 
stał dopiero 27 listopada 1991 r., autoryzowany przez inż. Andrzeja Kudlińskiego z "Mia. 
stoprojektu". WczeŚ1iej, 26 listopada 1990 r. zostało wydane powzolenie na budowę tyl- 
ko fundamentów, piwnic i parteru. Pod działkę hotelową rozrzutnie przeznaczono aż 
8:21 
,O m 2 z cz;go pod budynek 1.756,0 m 2 , komunikację pieszą i kołową 5.170,0 m 2 , 
zlelen 1.267,0 m.... Ponadto same parkingi zajęły ponad 2.500,0 m 2 dla 114 miejsc posto- 
jowych, co daje aż ponad 22,0 m 2 na jeden pojazd bez dojazdu. Zawyżona powierzchnia 
działki nie wymusiła projektowania parkingów podziemnych, koniecznych w śródnueś- 
ciu. 
Głównym wykonawcą robót budowlano-montażowych było Arge "UniversaIe Bau- 
-Porr International" 1030 Wien, Engelsbergasse 4, dla inwestycji w Polsce zwana "AuspoI" 
sp. z 0.0. Podwykonawcą stanu surowego w wylewanym żelbecie i w cegle sylikatowej, 
technologii technicznie i ekologicznie przestarzałej, był Budomont-Pomorze, spółka 
.
>>>
171 


z dawnego Bydgoskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego ..Pomorze". Bu- 
dowa trwała od końca 1990 r. do marca 1992 r. W kubaturLe ponad 30.000.0 m 3 . Wg pro- 
jektu znalazły się: przeważnie standardowe pokoje 2 lub jednoosobowe z łazienką o powie- 
rzchni 19,1 m 2 - razem 230 łóżek, restauracja, niewielka kawiarnia i bary. Budynek posia- 
da S kondygnacji naziemnych, a w części najwyższej 28,0 m. Właścicielem hotelu jest to- 
warzystwo Vienna International S.A. 16 . 
Architekturę w bryle skrzyni kubistycznej z niezrozumiałymi nadwieszeniami wspor- 
nikowymi, błyszczącą poza tynkiem, wykładziną z specjalnego szkła, nie można zaliczyć 
do postmodernizmu. Wymaga jednak podkreślenia wysoka jakość armatury i robót wykoń- 
czeniowych wnętrz i elewacji. Tym niemniej powstała architektura zimna, sztywna kubi- 
stycznie, a z pewnością obca, projektowana według nawyków architckta wiedeńskiego. 
Bank Handlowy S.A. Oddział w Bydgoszczy, ul. Jagiellońska, należy też do importów 
architektonicznych. Autorem dokumentacji technicznej i generalnym wykonawcą robót 
budowlanych było przedsiębiorstwo Stecker & Roggel Baugesellschaft mb. H. Ingenieur- 
bUro filr Planung, Stabile und Baukonstruktion, 4650 Gelsenkirchen, Westphalen. Projek- 
. towaniem architektury ukończonej 22 maja 1991 r. zajmował się dipl. ing. Kurt Ross- 
Iing, 5900 Siegen. Plan realizacyjny zagospodarowania przestrzennego działki opracował 
inż. A. Kudliński w "Miastoprojekt Bydgoszcz". Zatwierdził go Wydział Urbanistyki i 
Architektury Urzę du Miejskiego dnia 26 lipca 1991 r. Pozwolenie na budowę wydane zos- 
ta ło decyzją nr 60/91, a roboty budowlane zaczę ły się l wrze śnia 1991 r. z planowanym 
ukończeniem w ciągu 15 miesięcy. Działka pod bank przyznana została o powierzchni 
4.253,0 m 2 , w czym powierzchnia zabudowy 3.705,0 m 2 , ponadto zieleń i komunikacja 
także poza granicą lokalizacji. W kubaturze 27.000,0 m 3 , w 4 kondygnacjach nadziemnych 
mieści się hall kasowy w parterze z galeóą na I piętrze oraz biura na III i IV 17. 
Technologia podstawowego wykonawstwa budowlanego jest podobna do sąsiednie- 
go "City Hotel", a więc najtańsza - w żelbecie wylewanym i antyekologiczna (mury nie- 
porowate). Wykończenie elewacji, też zdecydowanie kubistycznej, w klinkierze i szkle w 
swym wyrazie estetycznym "zimne" jest ciekawsze od "City Hotel". Ciekawostką może 
być praca wykończeniowa, wymagająca dokładności, które to zadanie realizowali robot- 
nicy polscy, zatrudnieni na stałe w Niemczech, tutaj specjalnie sprowadzeni. Miejscowi 
jeszcze nie pozbyli się dawnych nawyków mimo, że pracują już inaczej. Ich efekty nie 
odpowiadają jeszcze wymogom wysokiej jakości w robotach wykończeniowych, powsze- 
dmie egzekwowanych w całym cywilizowanym świecie. 


S. Światło nadziei vi "tunelu" budowlano-inwestycyjnym 


Powoli rynek wymusza większą dbałość o jakość robót budowlano-montażowych. 
Biblioteka Wyższej Szkoły Pedagogicznej jest jej spektakularnym wyrazem, na razie nieli- 
cznym. Umiejętności organizacyjne i dbałość o wysoką jakość materiałów oraz robót 
budowlanych wykazuje załoga kierowana przez mgr inż. Zbigniewa Zielińskiego, młodego 
absolwenta miejscowej Akademii Techniczno-Rolniczej, pracownika jeszcze Państwowego 
Przedsiębiorstwa Budowy Obiektów Użyteczności Publicznej "Budopol" w Bydgoszczy. 
Autorem dokumentacji technicznej było Biuro Projektów Budownictwa Komunalnego, już 
spółka z 0.0. Architekturę projek.tował tam mgr inż. arch. T. Gralik, wykorzystując część
>>>
172 


podpiwniczenia i słupów sprzed 50 lat, rozpoczętej jeszcze przez Niemcó
 budowy. Dwu.; 
kondygnacyjny budynek z poddaszem użytkowym w dachu stromym, P9s1ada 1.094,9 m
 
powierzchni zabudowy, 2.820,0 m 2 użytkowej. a 12.799 m 3 kubatury. W piwnicach mie. 
szczą się głównie magazyny książek, na parterze usytuowano hall szatniowy, czytelnie 
z katalogami. na I piętrze i II (poddasze) znajdują się magazyny książek. Budowa w zakresie 
przystosowania starych piwnic zaczęta została we wrześniu 1991 r. i po roku miały być 
skończona. Niestety stare grzechy inwestycji socjalistycznych, czyli dostarczanie dokumen. 
tacji cząstkowej, a kompletnej dopiero w styczniu 1992 r., stały się powodem przesunięcia 
zakończenia budowy. Plan realizacyjny zagospodarowania przestrzennego został zatwier. 
dzony przez Biuro Projektów klauzulą nr 240/91 z dnia 16 grudnia 1991 r. Budynek wzno- 
szony był w technologii tradycyjnej: cegła, żelbet przeważnie wylewany. Podkreślenia wy. 
maga troska wszystkich uczestników procesu inwestycyjnego o wysoką jakość robót budowo 
lanych, a szczególnie o materiał budowlany. Ponieważ nawet cegła Fordońskich Zakładów 
Ceramiki Budowlanej odbiegała kolorystycznie oraz gabarytowo normom, wykonawca 
robót sprowadził klinkier do licowania elewacji z Rzeszowskiego. Zastosowano stropy 
między kondygnacyjne typu "filigran" z Przemysłówki Baumat, na licencji niemieckiej, 
jako dolne płyty prefabrykowane, pod wierzchnią warstwą betonu na mokro. Ten typ 
stosowano na budowie ,
Hotelu City". Stolarka okienna jest plastykowa, już dziś coraz 
powszechniejsza. Dachówkę ceramiczną zakładkowo-falistą, układaną w dachu na su- 
cho sprowadzono aż z Francji, typ Hugunet Tena1, Tuiles Briques, DIN 456 NF, PARCN 
S/Saulx-Marn. Dachówka ta z S-letnią gwarancją, przewyższała nawet niemiecką, nie 
mówiąc o polskiej, oferowanej kierownictwu budowy. Rzucał się w oczy porządek na 
niewielkim placu budowy, nietypowy dawniej. Przeglądając projekt wątpliwości budzi nie- 
doświetlenie czytelni bibliograficznej, z kłopotliwym w eksploatacji świetlikiem dachowym 
Hall szatniowy (50,1 m 2 ) z głównym wejściem do katalogów i wc może okazać się za 
mało przepu
towy, jak i pojedyncze oczka ustępowe. Niezrozumiałe jest akcentowanie 
specjalnym łukierr\ ceglanym okna poddaszowego na środkowej osi budynku, gdy naroż. 
ne wejście jest mało czytelne. Natomiast świetliki dachowe typu "wole oczy", starych 
gumn dworskich, nie nawiązują do świetlików dawnych budynków szkoły, ale jeszcze zu- 
pełnie nie doświetlają magazynu książek na poddaszu, prawidłowiej oświetlonego na I pię- 
trze l8 . Dziwną ciekawostką architektury budynku jest wielostykowość i indywidualność 
każdej elewacji. Front w parterze jest spadkiem po III Rzeszy Niemieckiej. W osi środkowej 
balkonik magazynowy jest zwieńczony łukowym świetlikiem dachowym pałacyku klasycy- 
zującego. W dachu znalazły miejsca świetlików zwanych wole oczy dawnych gumn dwor- 
skich. Szczyty budynku jakby gotyzujące, zaś zaplecze cechuje postmodernizm różnych 
form ścian i dachów z mikroświetlikami z tarasem i pergolą w przestrzeni międzybudynko- 
wej z podjazdem. Ta ostatnia elewacja niepotrzebnie bardzo kosztowna. (Opis ma zastąpić 
fotografie z braku miejsca). Największy żal jednak budzi to, że w parterze biblioteki nie 
znal
zły się reprezentacyjne gabinety rektorów uczelni.
>>>
173 


6. Podsumowanie 


Przedstawiona architektura współczesna Bydgoszczy reprezentuje kilka wybranych 
obiektów charakterystycznych dla warunków okresów, w których powstawały. Urbanisty- 
ka ósiedlowa zaś jest ujęta bardziej pobieżnie. Jedna i druga realizowana była w kilku okre- 
sach stylistycznych: począwszy od socrealizmu do 1956 r., poprzez reminiscencje konstruk- 
tywizmu, do mniej już czytelnego modernizmu lub postmodernizmu ostatnich lat. Ten osta- 
tni, czasami jest "pojemnym workiem" wszystkich udziwnionych absurdów formalnych, 
niezbędnych przeważnie w mniemaniu tych architektów, którzy hołdują inności za wszelką 
cenę. Inwestycje ostatniego prawie półwiecza, nie tylko w Bydgoszczy, nie byłyby możli- 
we bez poparcia społeczeństwa, jego wyrzeczeń przy przeważnie niskich zarobkach. Aby 
zrealizować te wszystkie przedsięwzięcia: mieszkaniowe, użyteczności publicznej, przemy- 
uowe, rolnicze, komunalne i inżynierskie musiały powstać właściwe struktury organizacyj- 
ne: il}\vestorska, projektowa i wykonawcza budowlano-montażowa z przemysłem produku- 
jącym środki materiałowo-produkcyjne. Cechą ich była zbiurokratyzowana hierarchia, 
etatowo zbyt wielka oraz mało wydajna. Pod jej kierownictwem podrażano koszty inwes- 
tycji, nie dopłacano za myślenie koncepcyjno-nowatorskie w biurach projektów oraz zmo- 
nopolizowano produkcję, wskutek braku rynku konkurencyjnego wykonawcy robót bu- 
dowlanych. Ponadto istniał w rzeczywistości stały bałagan planistyczno-gospodarczy, a 
gospodarka planowa funkcjonowała tylko w sloganach propagandowych. Tym niemniej 
szereg biur projektowych, jak i część specjalizacyjnych przedsiębiorstw wykonawczych, 
przy niedoborze materia łowym, dawa ło sobie często radę w realizacji obiektów poziomu 
europejskiego, niestety przeważnie za granicą. Dzisiaj istnieje obawa, szczególnie groźna 
wobec zaniku inwestycji państwowych i niedoboru prywatnych, że nabyte przez kadrę 
inżynierską doświadczenia zostaną zniweczone, szczególnie w instytucjach skazanych na 
upadłość. Grozi to większości bydgoskich biur projektowych oraz przedsiębiorstwom wy- 
konawczym. Nie wszystkie uda się sprywatyzować. Stąd zupełnym nieporozumieniem jest. 
importowanie zagranicznych przedsiębiorców, a na dłuższą metę także materiałów budow- 
lanych. Wszystko, począwszy od kadry, surowców, poprzez przemysł mamy na miejscu. 
Nowe technologie budowlane sami umiemy projektować i realizować, przy jakimś wspar- 
ciu władz państwowych. Szkoda, aby dorobek budowlany lat minionych zmarnować. 
Ważne jednak stają się przedtem: lekceważony rachunek ekonomiczny i jakość materia- 
łów oraz robót budowlano-montażowych. O tym, że poprawa już jest możliwa, świadczy 
powyżej przedstawiony przykład budowy Biblioteki WSP. . 
Jedna jeszcze końcowa uwaga. W archiwach biur projektów i w archiwach inwestor- 
skich znajdują się egzemplarze dokumentacji technicznej, szczególnie architektonicznej, 
stanowiącej często świadectwo dorobku kulturowego projektantów. Może jej grozić prze- 
miał w papierniach. Stąd apel aby złożyć ją w archiwum pańshyowym. 


PRZYPISY 


l Dz.U. nr 34, poz. 234, Ustawa z dnia 10 lipca 1952 r. o prawie autorskim, art. 52 
2 K . Kończewski, Życie muzyczne, (w:) Województwo bydgoskie, Poznań 1973 s.434. 
3 W . S ., Sala koncertowa Filharmonii w Bydgoszczy. Stolica (tygodnik) nr 6. Warszawa 1958. 
5.16; J. Sadowski. Akustyka architektoniczna. Warszawa-Poznań 1976, ss. 32-34, 128. 132,188.
>>>
174 


4... 1.". . k . op et " t 
 434 " J l Łosiński Pomniki Sztuki w Polsce t. I. Małopolska. s. 407. 

. 
oncze\\s I, . .,.... ,.. , 
5Przegląd częściowo zachowanych archiwaliów w Filharmonii Pomorskiej otrzymanych dzi
ki 
uprzejmości Dyrekcji; Autopsja autora w latach pięćdziesiątych, pracownika "Miastoprojekt-BYd- 

oszcz"; l.R., O projekcie gmachu f11harmonii (warszawskiej - dop.), Stolica (tygodnik) nr 28, WarsZJ. 
wa 1953, s. 1O
 l kamerą po Warszawie, fot. 4, Stolica (tygodnik) nr 28. Warszawa 1960, s. 13; Pracujemy 
w świątyni - Andrzej Szwalbe - Honorowy Obywatel Bydgoszczy. Gazeta Regionalna, Bydgoszcz, 
Piła... z dnia 19 czerwca 1993 r., nr 141. s. 3. 
6Przegłąd archiwalnej dokumentacji technicznej Państwowej Opery w Bydgoszczy otrzymanej 
dzięki uprzejmości Dyrekcji Przedsiębiorstwa Obsługi Inwestycyjnej w Bydgoszczy, od 1992 r. spółki 
akcyjnej - kolejnego inwestora zastępczego; Informacja z dziennika budowy użyczona przcz kierownika 
mgr inż. E. Hynka; S. Latour, A. Szymski. Rozwój współczesnej myśli architektonicznej, Warszawa 
1985, ss. 427-429.454-455,477-478; C. Siegel. Strukturformen der modcrnen Architektur MUnchen 
1960. w tłumaczeniu: Formy strukturalne w Nowoczesnej architekturze. War!iZawa 1964, ss. 208. 21S, 
259; l. Lubiewski, Opera Nova oferta inwestycyjna Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, Bydgoszcz 
1991. bez numeracji stron. i autopsja stanu surowego budynku. 
7 Archiwalna dokumentaga technitzna udostępniona do wglądu dzięki uprzejmości dyrektora 
szpitala Mieczysława Boguszyńskiego; A. Mierzejewski. Sztuka starożytnego wschodu t. I, Warszawa 
1983, s. 122; Sztuka świata, opracowanie zbiorowe, t. 4, Warszawa 1990. ryciny: s. 106, s. 125; t. S, 
Warszawa 1992, Ij'c.: s. 92. s. 102, s. 103, s. 111. s. 122. 
8 Archiwalna dokumemaqa techniczna - ZTE udostępniona do wglądu dzięki uprzejmości Z-C)' 
Dyr. Regionalnego Qntrum Onkologii mgr inż. Piotra Muzyczuka i autopsja budowy. 
9 Archiwalna dokumentacja techniczna budynku "A" udostępniona do wglądu dzięki uprzejmości 
Dyrekcji Akademii Medycznej. 
10 Archiwalna dokumentaqa techniczna udostępniona do wglądu dzięki uprzejmości Dyrekcji 
Przedsiębiorstwa Obsługi Inwestycyjnej w Bydgoszczy - inwestora zastępczego i autopsja budowy. 
11 Archiwalna dokumentacja techniczna udostępniona do wglądu dzięki uprzejmości Dyrekcji 
Klubu Sportowego "Polonia" w Bydgoszczy i autopsja budynku; E. Neufert, Bauentwurtlehre, fran- 
kfurt - Berlin West 1960, Sporthallenbad s. 389. 
12 Archiwalna dokumentacja techniczna i aktualna fotograficzna udostępnione dzięki uprzejmości 
dyrekcji Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Turystycznego "Brda" w Bydgoszczy. 
13 Archiwalna dokumentacja techniczna inwestycji udostępniona dzięki uprzejmości Dyrekcji 
BiblioteKi i autopsja na budowie; A. Licznerski, Urbanistyka (w:) Bydgoszcz, historia, kultura, życie gospo- 
darcze, Gdynia 1959, s. 30 oraz autopsja autora na budowie. 
1 4 1 I" . . 1. D k .. Pr '. 
nlormaCJa szczego'lowa z yre CJl zedslęblOrstwa BP i SBO "Miastoprojekt Bydgoszcz" 
(26)81: Informacja o przygotowaniu i realizacji wschodniej dzielnicy mieszkaniowej w Bydgoszczy 
1971-1981. Bydgoszcz kwiecień 1981, 13 stron i szkice urbanistyczne (zmniejszone w skali 1 :1000); 
Biwo Projektowo-Badawcze Budownictwa Ogólnego "Miastoprojekt Bydgoszcz", Plansza zbiorcza in- 
westycji dzielnicy mieszkaniowej Fordon w Bydgoszczy, skala l :2000, ark. 20, oprac. 30 ezerwca 1982 r. 

łówni projektanci: architektuIj' i urbanistyki mgr inż. arch: A. Meloch, eneą.ctyki mgr inż. K. StrzeJccki. 
generalny projektant uzbrojenia mgr inż. K. Strzelecki; Dzielnica objęła wg podziału administracyjnego 
z 1952 r. i nazw miejscowości dolnc
 tarasu: m. Fordon, Niecponie, Pałez, uskoń, a tarasu górnego. 
jeszcze nic realizowanego wsie: Miedzyń, część Czarnówka i Mariampola, Planowane zasiedlenie dolnego
>>>
175 


tarasu 87.200 mieszkańców. górnego 72.800 mieszkańców. Plan realizacyjny zagospodarowania przcs- 
trzennego pierwszego osiedla Al był zatwierdzony 6 paździ
rnika 1977 r. znak V A!W/ZB/1038/77 de- 
cyzją Wojcwódzkiego Zarządu Rozbudowy Miast i Osiedli Wiejskich w Bydgoszczy. Pozostałe osiedla 
stoprriowo w miarę realizacji; Zarządzenie nr 118 Ministra Budownictwa i Przemysłu Materiałów Bud. 
z 15 czerwca 1964 r. w sprawie wskaźnika wykorzystania terenów zainwestowania miejskiego (Dz_Bud. 
nr 14 tabl. 21) - aktualne w trakcie projektowania. 
15Rocznik Statystyczn)' woj. bydgoskiego 1958-1959. Bydgoszcz 1959, s. 25, tabl. 5/13; Infor- 
macje z oddziału cwidencji ludności Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy. 
16 Archiwalna dokumentacja techniczna udostępniona do wglądu dzięki uprzejmości Architekta 
Miejskiego w B)'dgoszczy i autopsja na budowie, nie w pełni zrealizowana wobec nic dotrzymania przcz 
niemieckiego kierownika budowy Iohana Plaiknera z Wiednia terminu spotkania, zaznaczonego w notat- 
niku "nicht vergcs
n". bo wyjechał. Stąd kubatura wyliczona ońentacyjnie z braku jej w dokumentaqi 
technicznej. 
17 Archiwalna dokumentaqa techniczna udostępniona do wglądu dzięki uprzejmości Architekta 
Micjskiego; Ekspresowe Pomorze, Gazeta Regionalna. Bydgoszcz. Piła... 25 stycznia 1992 r., nr 21, do- 
datek do Gazety Wyborczej. 
18Wykonawcza dokumentacja techniczna oraz szczegółowe wyjaŚ1ienia dzięki uprzejmości kie- 
rownika budowy wraz z jej autopsją.
>>>

>>>
MATERIAŁY
>>>
ZDZISLA W BIEGAŃ SKI 


35 LAT DZIAŁALNOŚCI KLUBU 
FILMOWEGO "MOZAIKA" 


We wrzesmu 1993 r. zainaugurowano już 36 sezon filmowy w bydgoskim Klubie 
Miłośników filmu "Mozaika". Tylko niewiele klubów w Polsce może szczycić się równie 
długim stażem oraz zasługami w upowszechnianiu szeroko pojmowanej kultury f1lmowej 
i wychowaniu kilku pokoleń kinomanów nie ograniczających się jedynie do zwyczajnego 
odbioru dzieł X Muzy. Klub trwale wpisał się w mapę kulturalną województwa i miasta 
Bydgoszczy, będąc obok DKF "Rondo" - wyrosłego z tych samych korzeni 
 najstarszym 
klubem filmowym w tej czę ści Polski. 
DKF "Mozaika". prowadząc nieprzerwaną kiludziesięcioletnią działalność (zawiesił 
seanse klubowe jedynie na 5 miesięcy w okresie stanu wojennego 1981/82), przebył długą 
drogę w różnych okresach -upowszechniania f1lmów w powojennej Polsce. Kilkakrotnie 
zmieniał ramy wewnątrzorganizacyjne i patronów. Prowadził statutową działalność, znacz- 
nie wykraczając poza schemat prelekcja - projekcja, stale wzbogacał swoją ofertę przy za- 
chowaniu zadziwiającej na tle innych tego typu placówek konsekwencji w kontynuacji 
form sprawdzonych. Dotyczyło to zwłaszcza własnej działalności wydawniczej, propago- 
wania tematycznych cykli filmowych obejmujących m.in. okres kina archiwalnego oraz 
utrzymywania stałych kontaktów, które pozwoliły na przybliżenie wielu znanych postaci 
świata fl1mu i kultury nImowej. Usta osób, które gościły w "Mozaice" jest bardzo długa 
i obejmuje także prawdziwe znakomitości. 
Wysiłek grona entuzjastów - społeczników nadających ton działalności klubu doce- 
nili przede wszystkim miłośnicy filmu zapełniając sale projekcyjne j odnawiając systema- 
tycznie legitymacje członkowskie. Dopiero w 1990 r., po 32 latach istnienia, "Mozaika" 
została wyróżniona najwyższą nagrodą Polskiej Federacji Dyskusyjnych Klubów Filmowych 
im. prof. Antoniego Bohdziewicza. Długoletnia działalność tego bydgoskiego klubu zasłu- 
guje na zapoznanie z jego dorobkiem. 


Narodziny i pierwsze lata DKF "Mozaika n 


Początki ruchu dyskusyjnych klubów filmowych sięgają wczesnych lat dwudziestych. 
W tym czasie założone zostały stowarzyszenia filmowe we Francji, następnie w Szwecji, 
Niemczech i Holandii. Powstały też pierwsze federacje narodowe. W 1947 f. utworzono 
w Cannes Międzynarodową Federację Klubów Filmowych (Fedcration Internationale des 
Cine Clubs - FICC). 
W latach międzywojennych w Polsce nie zdołał się wytworzyć masowy ruch wokół 
kin i f1lmów. Zawiązały się jedynie niewielkie, w gruncie rzcczy elitarne, zgrupowania
>>>
180 


entuzjastów kina, jak "Start" w Warszawie i "Awangarda" we Lwowie. Dopiero watmosfe. 
rze przełomu polityczno-kulturalnego połowy lat pięćdziesiątyc
 za
zęły pows
awać 
pierwsze kluby dyskusyjne, a w krótkim czasie zjawisko to przerodzIło Sl
 
 dynam
cz
y, 
obejmujący dziesiątki tysięcy ludzi.. ruch. Niewątpliwym i
pulsem s
rzy!ają
ym po
awle- 
niu się DKF-ów był głód dobrych filmów, zarówno archIwalnych jak I najnowszej pro- 
dukcji zachodniej. W 1955 r. zapoczątkowano w kilku miastach (m.in. w Bydgoszczy, War- 
szawie, Krakowie, Częstochowie i Gdańsku) projekcje fIlmów, którym towarzyszyły pre- 
lekcje i dyskusje. 
Pierwszym formalnie założonym klubem był powstały 6 listopada 1955 r. DKF 
,,Po prostu" w Warszawie. Jego organizatorami byli redaktorzy pisma - symbolu tego 
okresu -, które ukazywało się pod takim samym tytułem. W niespełna rok później, 27 
maja 1956 r. odbył się Ogólnopolski Zjazd Konstytucyjny DKF, w którym obok przedsta- 
wicieli Centralnego Archiwum Filmowego i Rady Naczelnej ZSP uczestniczyli delegaci 26 
istniejących wówczas klubów. Zjazd powołał Polską Federację Dyskusyjnych Klubów Fil- 
mowych jako wspólną reprezentację wszystkich klubów w Polsce 1. 
Pierwszy dyskusyjny seans filmowy w Bydgoszczy odbył się 23 czerwca 1955 r. 
w sali nie istniejącego już kina "Gryf' przy ul. Śniadeckich. Zaprezentowany został przed- 
premierowy fIlm francuski "Wróg publiczny nr l" z Femandelem w roli głównej. Prelek- 
cję przed f1lmem wygłosił krytyk warszawsIq Ludomir Rubach. Organizatorami imprezy, 
mającej w założeniu doprowadzić do powołania klubu, byli działacze Amatorskiego Klubu 
Filmowca ,,Jupiter"
 Dopiero W następnym roku działacze "Jupitera": Sebastian Mał- 
kowski, późniejszy prezes spółdzielni "Sanitas", Stanisław Puls - późniejszy prezes Pol- 
skiej Federacji Amatorskich Klubów Filmowych oraz redaktor Jerzy Nowakowski założy- 
li DKF przy Lekarsko-Dentystycznej Spółdzielni Pracy i zarejestrowali go w PF DKF. 
Wkrótce nawiązana została współpraca z Oficerskim Klubem przy POW, co umożliwiało 
funkcjonowanie klubu w niewielkiej sali kinowej przy ul. Dwernickiego (dzisiejszy ,,Kino- 
-Teatr" był wówczas terenem ujeżdżalni koni). W takiej formie, będąc swoistym maria- 
żem środowiska wojskowego i lekarskiego, klub istniał dwa lata. Pokazywano głównie m- 
my archiwalne z udziałem prelegentów, m.in. znanego krytyka warszawskiego Leona Buko- 
wieckieg0 2 . 
W 1958 r. nastąpiła reorganizacja dotychczasowej działa1noi:i, która w rezultacie do- 
prowadzi ła do powstania dwóch odrębnych klubów: DKF "Mozaika" i DKF "Rodno". 
Wspomniani działacze ,,Jupitera", których pasją było raczej tworzenie filmów amator- 
skich, niż zajmowanie się rozpowszechnianiem fIlmów fabularnych, zaproponowali utwo- 
rzenie nowego DKF pod patronatem Klubu Filmowca mieszczącego się przy ul. Marcin- 
kowskiego, który był administrowany przez Wojewódzki Zarząd Kin. Do klubu miała przy- 
stąpić ,)ekarska" część dotychczas istniejącego DKF. . 
Dnia 7 wrzeŚ1ia 1958 r. w sali kina "Wolność" nastąpiła inauguracja działalności 
nowego klubu. Sezon filmowy zapoczątkowała projekcja fIlmu "Wolrie Miasto" reż. Sta- 
nisława Różewicza. Przeprowadzono wybory Rady Klubu, w której skład weszło 7 osób: 
Alojzy Graczyk, Kazimiera Kosińska, Jerzy Kowalski, Witold Ziółkowski, Jerzy Nowakow- 
ski, Jerzy. Mała
howski - pre
s, utrzymujący kontakty z Centralą Wynajmu Filmów oraz 
Jerzy :"bcz, wowc
s unęd
ik bankowy i były sportowiec. Został on jedynym prelegen- 
tem - jak okazało SIę - na wIele lat. W tym składzie Rada pracowała zaledwie kilka miesię- 
cy, gdyż już w grudniu 1958 r. wycofali się z niej K. Kosińska, J. Nowakowski i J. Kowalski,
>>>
181 


zaś dokooptowano tylko jedną osobę - Leszka lindnera. Nowo wybrany zarząd dokonał 
formalnego zgłoszenia klubu w Polskiej Federacji DKF. Został on zarejestrowany pod nu- 
merem 14/5, który zachowuje do dnia dzisiejszeg0 3 . 
Pierwszy okres działalności trudno ocenić jako sukces. Chaotycznie zestawiany re- 
penuar, na który składały się f1lmy premierowe, archiwalne oraz sporadycznie z tzw. 
puli specjalnej, zaskakujące widzów zmiany tytułów bezpośrednio przed projekcją spowo- 
dowały kryzys zaufania do kierownictwa klubu. Sytuację komplikował fakt, że był to 
czas przełomu w historii X Muzy. związany z rozpowszechnianiem się telewizji. Jej kon- 
kurencyjność wobec tradycyjnych sal kinowych stale rosła, zmuszając do walki o widza. 
Słaby poziom organizacyjny DKF spowodował w rezultacie gwałtowne zmniejszenie li- 
cZby osób wykupujących karnety klubowe. W końcu 1961 r. liczba członków spadła do 
39, a deficyt wyniósł 25 tys.zł, co w tamtym czasie było niebagatelną kwotą. W tej sytua- 
cji ówczesny patron - Rada Zakładowa WZK podjął decyzję o likwidacji DKF. 
W beznadziejnej zdawałoby się sytuacji znalazła się grupka osób zainteresowanych 
w przedłużeniu istnienia klubu. Starania podjęli dwaj najbardziej aktywni członkowie 
Rady: J. Orlicz i A. Graczyk. W grudniu 1961 r. zwołali oni Nadzwyczajne Walne Zebra- 
nie członków DKF, podczas którego dokonano radykalnych zmian personalnych w skła- 
dzie Rady. Dotychczasowy, nieudolny prezes J. Małachowski został pozbawiony funkcji, 
zaś nowym został J. Orlicz, który zresztą nieprzerwanie prezesuje "Mozaice" do chwili 
obecnej! Wkrótce, m.in. dzięki przychylności przewodniczącego Rady Zakładowej WZK 
Henryka Czabańskiego, wynegocjowano zawieszenie decyzji o likwidacji, spłatę deficytu 
i termin uzdrowienia sytuacji DKF. Następne miesiące dowiodły, że szansa została w peł- 
ni wykorzystana. 
Jedną z pierwszych decyzji było przeniesienie projekcji z kina "Wolność" do kina 
"Bałtyk", co pozwoliło obniżyć cenę miesięcznego karnetu. Utrzymano zwyczaj ścisłej 
ewidencji członków klubu i wydawania legitymacji po opłaceniu comiesięcznej składki 
członkowskiej. Tworzono w ten sposób więź łączącą klub z jego członkami, eliminując 
widzów przypadkowych. Utrzymanie powyższej zasady przez 35 lat działalności wyróż- 
nia "Mozaikę" spośród innych klubów, w których na ogół sprzedawano karnety anonimo- 
wo. 
W 1963 r. ogłoszony został konkurs wśród członków na nazwę klubu. Ostatecznie 
wybrano propozycję Elżbiety Kosowicz. Nazwa "Mozaika" utrzymała się do dnia dzisiej- 
szego. 
O stopniowym przełamywaniu impasu decydował jednak przede wszystkim reper- 
tuar, który był urozmaicony i - co ważne - ustalany ze znacznym wyprzedzeniem, uwz- 
ględniając różnorodne gusty i zainteresowania członków DKF. W rezultacie nastąpił gwał- 
towny wzrost frekwencji na pokazach klubowych. Fakt ten odnotowała prasa bydgoska: 
"Tradycyjne pokazy Dyskusyjnego Klubu Filmowego odbywające się w sali kina "Bał- 
tyk" cieszą się już w Bydgoszczy ustaloną renomą. W każdym tygodniu widownia wypeł- 
niona jest do ostatniego miejsca,,4. Nawet surowa zima J.963/64 nie przeszkodziła; projek- 
cje DKF przy 20 stopniowym mrozie, mimo zawieszenia działalności kin, odbywały się 
zgodnie z wyznaczonym terminarzem. Ranga "Mozaiki" wzrosła jeszcze po przystąpie- 
niu do niej w 1964 r. na zasadach członkostwa zbiorowego 45 aktorów Teatru Polskiego 
w Bydgoszczy. Od 1962 r. klub był reprezentowany na Zjeździe Polskiej Federacji DKF. 
Nowy etap działalności klub zainaugurował projekcją dobrze przyjętego przez widow- 
nię f1lmu Louisa Bunuela "Zbrodnicze życie Archibalda de la Cruz". Film ten pokazano 


.--
>>>
182 


w ramach specjalnej akcji światowej Federacji Klubów Filmowych polegającej na promowa- 
niu wybitnych obrazów poszczególnych kinematografii narodowych. \V Polsce wyznaczono 
10 klUDÓW dla realizacji tej idei, a wYDór "Mozaiki" był niewątpliwym wyróżnieniem, a 
zarazem dowodem jej okrzepnięcia. 
W sezonie filmowym 1963/64 zapoczątkowano wyświetlanie fUmów w cyklach te- 
matycznych. W ciągu 30 lat pokazano blisko 100 cykli, a w nich najbardziej reprezentatyw- 
ne filmy. Wybór tytułów był podyktowany zarówno inwencją czołowych działaczy, jak 
możliwościami pozyskania kopii. Cykle filmowe stały się z czasem wizytówką klubu. 
Na początek przedstawiono zestaw archiwalnych komedii z okresu burleski i klasycz- 
ne westerny. Spośród pokazanych cykli za szczególne wydarzenia należy uznać prezentacje 
wczesnego kina radzieckiego, niemieckiego ekspresjonizmu lat dwudziestych, arcydzieł kina 
brytyjskiego, drugą wojnę światową w filmie anglosaskim, 50 super gwiazd kina amerykań- 
skiego, słodkie kino retro, serię filmów pod hasłem "od Griffitha do Polańskiego" i "Al- 
fred Hitchcock przedstawia", "Pro memoriam" - i wiele innych. W cyklach znajdowały 
się filmy w Polsce wręcz unikalne, trudno osiągalne, często pojedyncze i łatwopalne kopie. 
W tym samym czasie, od projekcji filmu dokumentalnego "Chwila wspomnień", za- 
częto prezentację zestawów fIlmów krótkometrażowych, ułożonych tematycznie. Organi- 
zowane były pokazy dodatkowe, podczas których wyświetlano fUmy sprowadzone z am- 
basad i zagranicznych placówek kulturalnych. W sierpniu 1967 r. nawiązano współpracę 
z ambasadą kanadyjs
, następnie także szwedzką, amerykańską, francuską, rumuńską 
i Ośrodkiem Kultury CSRS. Umożliwiło to znaczne wzbogacenie oferty o nowe pozycje 
z oryginalnym dialogiem, które były pokazywane w tzw. kinie wąskiej taśmy przy ul. Mar- 
cinkowskiego. Z dużym zainteresowaniem spotkały się zwłaszcza zestawy tematyczne 
filmów kanadyjskich: "Kanada - kraj, ludzie i obyczaje", "Samochód i ty", "Piękno Ka- 
nady", "Kanadyjskie rozmaitości kulturalne", a z jeszcze większym - w 1969 r. - zestaw 
filmów amerykańskich o problematyce kosmicznej, co korespondowało z lotem człowieka 
na KSiężyc 5 . 
Inną formą pracy klubu stały się spotkania z twórcami fIlmowymi. Pierwszym goś- 
ciem "Mozaiki" był w 1965 r. bydgoski aktor Andrzej Jurczak, występujący w mmie Je- 
rzego Zarzyckiego "Zagubione uczucia". \V kolejnych latach organizowano zwykle 1-2 
spotkania z reżyserami, aktorami, krytykami fIlmowymi i innymi osobami blisko związa- 
nymi z produkcją i rozpowszec1mianiem filmów. W latach sześćdziesiątych gośćmi "Mozai- 
ki" byli: w 1966 r. - Mikołaj Iwanowicz Kijaszczenko, f11ozof i krytyk, który wygłosił 
prelekcję do fUmu Michaiła Romma "Zwyczajny faszyzm", w 1967 r. - Jana Chroustowa, 
reżyserka f1lmów dokumentalnych i Gabriel Lauba, czeski krytyk mmowy, a także znany 
aktor Andrzej Łapicki, w 1968 r. - po raz pierwszy Kzimierz Karabasz, który zaprezento- 
wał swój najnowszy mm "Rok Franka W.", oraz aktor radziecki Bruno O'ya, w 1969 r. 
- znani reżyserzy: Jerzy Hoffman i Aleksander Ścibor-Rylski. Ten ostatni był twórcą 
filmu szczególnie bliskiego naszemu miastu pl. "Sąsiedzi". . 
Na wyróżnienie zasługuje także uroczysta projekcja filmu Kona Ichikawy "Olim- 
pia.da w 
okio", która stała się pretektesm do spotkania z bydgoskimi olimpijczykami, 
m.m. ZdzIsławem Krzyszkowiakiem, Teresą i Olgierdem Ciepłymi, Janem Jaskólskim, 
Zenonem Hegierem i innymi. 
Niezwykłym wydarzeniem 1965 r. było nawiązanie kontaktów międzynarodowych 
z klubami z Czechosłowacji i NRD. Była to pierwsza współpraca międzynarodowa na
>>>
183 


szczeblu klubów. O jej znaczeniu najlepiej świadczy odnotowanie tego faktu przez Miro- 
sła\ya Walasa, autora monogram ruchu dyskusYjnych klubów filmowych w Polsce 6 . Zapo- 
czątkowanie kontaktów nastąpiło w wyniku zgłoszenia oferty współ pracy przez prezesa 
1. Orlicza w odpowiedzi na notatkę zmieszczoną w artykllle Czesława Michalskiego na ła- 
mach "Ekranu". W sierpniu klub Pratel Filmovego Umeni KaSS w Chebie przyjął propo- 
zycję i zaprosił delegację bydgoskiego DKF do Chełm. W listopadzie trzyosobowy delega- 
cja "Mozaiki" w składzie: Seweryn Janowski - przewodniczący Zarządu Okręgu Związku 
Zawodowego Pracowników Kultury i Sztuki, Zenon Tomaszewski - kierownik klubu "Mo- 
zaika" oraz prezes J. Orlicz udała się do Chebu, gdzie - jak wspominał J. Orlicz - była 
uroczyście podejmowana, niemal z honorami należnymi oficjalnej delegacji państwowej. 
W spotkaniu w Glebie uczestniczyli przedstawiciele DEFY - Jugendfi1mklub z NRD, co 
zapoczątkowało współpracę także z nieco nietypowym niemieckim klubem filmowym. 
W czasie wizyty, która była relacjonowana przez miejscowe pismo "Hradnicor", a także 
prasę bydgoską i poczdamską spisano trójstronną umowę przewidującą szeroko zakrojoną 
wzajemną współpracę, obejmującą m.in. systematyczne spotkania delegacji klubowych, 
zaproszenia na seminaria fIlmowe oraz wymianę materiałów fllmowych 7 . 
W dniach 12-18 maja 1966 r. w Bydgoszczy przebywali goście z Chebu: Vaelav 
Hora, Jan Jira i Petar Hudlicky, a także z Poczdamu: Barbel Leuschner, Hans Joachim 
Ktin.ig i Manfred Beckmann, który pobyt nad Brdą obszernie zrelacjonował w dwutygodni- 
ku "DEF A - Blende,,8. Wizyta spotkała się także z zainteresowaniem prasy bydgoskiej9. 
Przedstawiciele zaprzyjaźnionych z "Mozaiką" klubów uczestniczyli w kilku spotkaniach, 
m.in. na UMK w Toruniu, oraz zdołali obejrzeć kilkanaście fllmów zachodnich, niemal 
nieobecnych w repertuarze kin Czechosłowacji i NRD. Delegacja z Chebu zaprezentowa- 
ła podczas uroczystej projekcji w "Mozaice" naj nowszy ftlm M.ilosa Formana "Miłość 
blondynki". 
Efektem tej współpracy było zaproszenie jeszcze w 1966 r. dwóch członków "Mo- 
zaiki" Anny Puciato i Romana Radtke na ogólnoczeskie seminarium do Piska oraz kilka 
wyjazdów indywidualnych, jednak - wbrew oczekiwaniom wszystkich stron - kontynua- 
cji kontaktów międzyklubowych przeszkodziły wydarzenia polityczne. Niewątpliwie na- 
stąpił wówczas duży wzrost zainteresowania wśró.i członków DKF kinematografią czeską, 
która w latach poprzedzających praską wiosnę i nieco później przeżywała rozkwit, zalicza- 
jąc się do wyróżniających w Europie. Pokazy takich filmów z tego okresu jak: "Pociągi 
pod specjalnym nadzorem", "Stokrotki", "Gwiazdozbiór panny", "Dita Saxowa" czy 
"Markieta Lazarowa" były wydarzeniami artystycznymi w "Mozaice". Część z tych f11- 
mów uzyskano bezpośrednio z Ośrodka Kultury CSRS w Warszawie, gdyż wstrzymano 
ich rozpowszechnianie. 
Od września 1966 r, ukazywał się regularnie comiesięczny "Informator repertuaro- 
wy" DKF "Mozaika". W okresie wcześniejszym wydano zaledwie 3 lub 4 numery, z któ- 
rych zachował się tylko jeden (z 1959 r.). W zamierzeniu jego red3ktorów było przede 
wszystkim wszechstronne zaprezentowanie repertuaru klubowego oraz zamieszczanie in- 
formacji z życia klubu. Z czasem dopracowano się formuły biuletynu, który zawierał 
m.in. starannie opracowane sylwetki miesiąca z wykazem fIlmografii oraz giełdę ocen - 
wyniki plebiscytu widzów. Systematycznej poprawie ulegała też szata graficzna "Infor- 
matora repertuarowego". Od początku redaktorami pisma wewnątrzklubowego byli J. Or- 
licz i M. Meller, sporadycznie wspomagani przez inne osoby wchodzące w skład Rady.
>>>
184 
Od połowy lat siedcmdziesiątych do redakcji dołączył Bogd
n Racino
ski, dok

1cnta. 
lista i znawca szczególnie kina archiwalnego. W latach 80 zespoł redakc
Jny .ustabil1Z
wał 
się w składzie: J. Orlicz, B. Racinowski. Wojciech Sobociński, znany dZlenmkarz radIowy 
i Czesław Rygielski, zajmujący się sprawami technicznymi. . 
Nową, trwałą jakością w życiu klubu stały się dokonywane przez czło_llkow "Mozai. 
ki" oceny zaprezcntowanych fIlmów w skali od l (fIlm zły) do 5 (film wY?ltn y ). W.ogło- 
szonym po raz pierwszy w 1968 r. plebiscycie na najlepszy fIlm roku, w ktorym wybIerano 
spośród 10 tytułów - zwycięzców comiesięczncj giełdy ocen, miano filmu roku uzyskało 
"Powiększenie" w reż. Michangelo Antonio niego, wyprzedzając minimalnie "Kobietę i 
mężczyznę" Oaude Leloucha. Pełna lista filmów, które zwyciężyły w kolejnych edycjach 
plebiscytu "Mozaiki" przedstawia się następująco: lO 
1968 - Powiększenie M. Antonioni · Anglia 
1969 - Moja siostra moja miłość V. Sjoeman Szwecja 
1970 - Persona I. Bergman Szwecja 
1971 - Incydent L. Peerce USA 
I 
1972 - Czyż nie dobija się koni S. Pollack USA 
1973 - Kabaret B. Fosse USA 
1974 - Szczęśliwy człowiek L. Anderson Anglia 
1975 - Ziemia obiecana A. Wajda Polska 
1976 - Żądło G.R. Hill USA 
1977 - Barwy ochronne K. Zanussi Polska 
1978 - Bez znieczulenia A. Wajda Polska 
1979 - Lot nad kukułczym gniazdem M. Forman USA 
1980 - Kontrakt K. Zanussi Polska 
1981 - Czas apokalipsy F.F.Cappola USA 
1982 - Romeo i Julia F. Zeffirelli Anglia 
1983 - Mefisto I. Szabo Węgry 
1984 - Gandhi . R. Attenborough Anglia 
1985 - To cholerne życie P. Basco Węgry 
1986 - Amadeusz M. Forman USA 
1987 - Misja R. Joffe Anglia 
1988 - Imię Róży J.J. Annaud RFN-Anglia 
1989 - Ostatni cesarz B. Bertolucci Anglia 
1990 - Rein Man fi. Levinson USA 
1991 - Tańczący z wilkami K. Costner USA 
1992 - Milczenie owiec J. Demme USA 
Działalność DKF "Mozaika" w drugiej połowie lat 60, które według J. Orlicza na- 
leży uznać za najlepszy okres w dziejach klubu - uzupełniły organizowane regularnie co 
miesiąc wieczory dyskusyjne w sali klubu przy ul. Marcinkowskiego. Toczono tam zażarte 
spory, doskonale wypełniając formułę dyskusyjnego klubu. W późniejszym okresie dysku. 
sje odbywały się coraz rzadziej, z reguły po pokazach okazjonalnych z udziałem twórców 
fIlmu. Trzeba jednak podkreślić, że wymianie poglądów sprzyjał niezwykle interesujący 
repertuar J obejmujący zdecydowaną większość znaczących filmów tego okresu. 
Nieustanne wzbogacanie działalności o nowe formy było możliwe dzięki zaangażowa. 
niu Rady Klubu, której skład personalny ulegał dość częstym zmianom. Od 1961 r. Rada
>>>
185 


pracowała w 4 osobowym składzie: J. Orlicz, A. Graczyk, Witold Ziółkowski i Leszek Lin- 
dner. W 1966 r. ponownic zostali wybrani J. Odicz i L. Lindnef, ponadto Wiesław Wysz- 
kowski. Mirosław Meller i Zenon Tomaszewski. W listopadzie 1967 r. z Rady odeszli L. lin- 
dner i Z. Tomaszewski, zaś dokooptowano Barbarę Pisanko i Edgafa Dietricha. W 1969 r. 
do Rady weszli: J. Orlicz, B. Pisanko, E. Dictrich, E. Bielicki. wkrótce zastąpiony przez 
Antoniego Barcikowskiego. i Janusz Cybulski. 
DKF "Mozaika" i osoba jego prezesa była coraz częściej dostrzegana w Federacji. 
W 1965 r. J. Orlicz został po raz pierwszy wybrany w skład Rady Federacji. dwa lata póź- 
niej powierzono mu przewodnictwo obradom XI Zjazdu Polskiej Federacji DKF, zaś w 
1970 r. znalazł się w 7 osobowym Prezydium Rady Federacji. 


Lata 
abilizacji 


Po okresie zmian i nieustannych poszukiwań dekada lat siedemdziesiątych charakte- 
ryzowała się stabilizacją. W działalności "Mozaiki" kontynuowano już sprawdzone formy 
działalności. Na obraz funkcjonowania klubu, podobnie jak i dyskusyjnego ruchu fIlmo- 
wego w Polsce korzystny wpływ wywierało otwarcie na zachód, co umożliwiało zarówno 
wzrost kontaktów międzynarodowych, jak też kształtowanie urozmaiconego, reprezenta- 
tywnego geograficznie repertuaru filmowego. Zwłaszcza w pierwszej połowie lat siedem- 
dziesiątych dokonano wartościowych zakupów dla tzw. puli specjalnej. Mimo konkurencji 
ze strony kin studyjnych, których istnienie było zresztą przedmiotem licznych kontrowersji, 
stale zwiększało się zainteresowanie DKF. Rosła ich liczba od 314 w 1972 r. aż do 500 
w 1980 r. W każdym roku filmowym co najmniej kilka tytułów premiowych zasługiwało 
na miano wydarzenia. Niezmiennym uznaniem klubowiczów cieszyły się także filmy archi- 
walne. 
Dużą życzliwość DKF "Mozaice" okazywało wówczas kierownictwo Filmoteki Pol- 
skiej wypożyczając unikalne filmy, nieosiągalne dla innych klubów (np. "Most na rzece 
Kwai"). W specjalnym liście nadesłanym z okazji jubileuszu 15-1ecia istnienia klubu dyrek- 
tor tej placówki podkreślił, iż "właśnie współpracę z DKF "Mozaika" uznajemy za wzo- 
rową i pragnieniem naszym jest, by wszystkie klub{ w Polsce były tak kierowane i stały na . 
takim poziomie jaki osiągnął klub w Bydgoszczy"l . 
W omawianym okresie nadal były organizowane dodatkowe projekcje filmu wąskiej 
taśmy 16 nun, a także aranżowane wieczory dyskusyjne nad wybranymi obrazami, tzw. 
spotkania "przy pół czarnej". Efekty tej ostatniej akcji były jednak skromne, co spotyka- 
ło się nawet z krytycznymi uwagami prasowymi. W odpowiedzi na taki artykuł B. Rudni- 
ckiej, zamieszczony w grudniowym numerze "Gazety Pomorskiej", J. Orlicz podkreślił, 
że problem nie leży "w dyskusyjności", a w wyselekcjonowanym repertuarze, służącym 
sprawie upowszechniania kultury fIlmowej,,12 
Nowymi propozycjami "Mozaiki" były otwarte seanse filmu archiwalnego, odbywa- 
ne w kinie "Polonia" przy dużej frekwencji, lecz wkrótce zawieszone po incydencie podczas 
projekcji filmu" ,,08/15 - Koszary", oraz specjalne pokazy noworoczone pod hasłem 
"Mozaika dzieciom". Na początek wyświetlono "Królewnę Śnieżkę" Walta Disneya, a tra- 
dycja tego seansu z 1975 r. przetrwała do dnia dzisiejszego. 
Do osiągnięć klubu z tego okresu należy zaliczyć bezkonkurencyjne zwycięstwa 
reprezentacji "Mozaiki" w konkursach wiedzy o filmie, których organizatorem było Ku- 
jawslw-Pomorskie Towarzystwo Kulturalne.
>>>
186 


W latach siedemdziesiątych DKF ,.Mozaika" gościł znakomitych twórców filmowych: 
reż. Kazimierza Kutza (1971 r.), Antoniego Krauze. wspólnie z pisarzem Tadeuszem Za. 
wieruchą - autorem scenariusza do filmu "P-dlec boży" (1973 r.), Pala Sandora, z którym 
przyjechali też operator Elmer Ragalyi i dyr. Instytutu Węgierskiego w Warszawie Pal Papp 
(1974 r.), reż. reż. Krzysztofa Wojciechowskiego. Mieczysława Waśkowskiego i Grzegorza 
Królikiewicza (1975 r.), reż. litewskiego Vytautasa Żalakeviciusa (1979 r.). Przyjeżdżali 
także aktorzy, m.in. Małgorzata Braunek i Franciszek Trzeciak, a także krytycy - L. Buko- 
wiecki i Janusz Gazda. 
Wydarzeniem w dziejach DKF "Mozaika" był dwukrotny przyjazd na spotkania z 
jej członkami znanego reżysera polskiego Andrzeja Wajdy, któremu towarzyszyła małżon- 
ka Krystyna Zachwatowicz, aktorka i scenograf. Pretekstem dla tych wizyt był odbiór na- 
gród za zwycięstwo fIlmów Wajdy w dorocznych plebiscytach klubu. Podczas pierwszego 
pobytu w 1977 r. reżyser otrzymał efektowny talerz fajansowy w stylu secesyjnym wyko- 
nany przez nieżyjącego już artystę plastyka Witolda Łożykowskiego. Spotkania zgromadzi- 
ły nadkomplety publiczności, a późniejsze wypowiedzi A. Wajdy świadczyły o tym, że 
sprawiły mu satysfakcję. Warto przytoczyć fragment listu, jaki artysta nadesłał bezpo- 
średnio po pierwszej wizycie w klubie: "Być może właśnie "Mozaika" będzie jedyną, która 
wynagrodzi mój mm "Człowiek z marmuru" - ...to będzie dla mnie tak samo ważne jak 
Złota Palma w Cannes, a może bardziej wzruszające, bo połączone z naszą polską rzeczy- 
wistością ,,13. 
W 1973 r. DKF "Mozaika" obchodził jubileusz XV-lecia działalności. Dwudniowe 
uroczystości, obejmujące też bankiet i zabawę taneczną w Klubie Nauczyciela, połączono 
z projekcją "Milczenia" I. Bergmana i specjalnego wydania PKF z okazji 600-lecia Byd- 
goszczy. 
Nastąpiła kolejna zmiana patrona klubu. Po rezygnacji w 1971 r. Zarządu Okręgu 
Związku Zawodowego Pracowników Kultury i Sztuki pieczę nad DKF przejęła ponownie 
Rada Zakładowa Wojewódzkiego Zarządu Kin. 
Dalsze zmiany zaszły też w składzie Rady klubu. Obok prezesa J. Orlicza, który na 
XIV Zjeździe Federacji DKF ponownie został członkiem prezydium Rady, w skład kie- 
rownictwa "Mozaiki" wchodzili: A. Barcikowski i J. Cybulski (obaj do 1973 r.), Barbara 
Sułkowska-Drzewiecka (1971-1980), Andrzej Dadek (1971-1977), Władysław Karol- 
kiewicz (1973-1980), B. Racinowski (1973 r. do dziś). W 1978 r. do pracy w Radzie przy- 
stąpił - niestety na okres 2 lat - bardzo aktywny Kazimierz Rink, który następnie kiero- 
wał działalnością DKF "Azyl" w Tucholi. Od 1979 r. w Radzie znaleźli się też Wiesław 
Naskręt i Czesław Rygielski, stając się wkrótce bliskimi współpracownikami prezesa i auto- 
rami nowych pomysłów. 


Lata najnowsze 


. 
o latach stabilizacji przechodzącej wręcz w stagnację kolejny okres cechowało 
dązel1le do przystosowania się do zmieniających się warunków, których wyznacznikiem 
było 
gromne zuboże
ie pa
stwowej sieci kin przy jednoczesnej inwazji fIlmów rozpow- 
szechl1lanych w techl11c
 wl
eo. Jest swoistYln paradoksem, że w sytuacji głębokiego 
kryz:
u gospoda
czego l polItycznego, rosnących trudności finansowych świata kultury, 
własl1le dyskusYjne klub mmowe przeżywały burzliwy, chociaż niestety krótkotrwały,
>>>
187 


okres rozwoju. Wobec faktycznego krachu państwowego dystrybutora i wyczerpywania 
się zasobów filmu archiwalnego wzrastało społeczne zapotrzebowanie na nowe filmy, 
które z niemałym poświęceniem działacze DKF pozyskiwali z różnych źródeł, najczę- 
ściej z placówek zagranicznych w Polsce. Był czas, że w sytuacji istniejącego monopolu 
państwowego dystrybutora, ponad połowa filmów wyświetlanych w ,.klubach" pocho- 
dziła z takich źródeł, i były to filmy atrakcyjne, często towarzyszył im posmak sensacji 
oraz skandalu obyczajowego i politycznego. 
Do istniejącej koniunktury doskonale zaadaptowali się działacze DKF "Mozaika", 
którzy nie zrywając tradycyjnych kierunków pracy, jednocześnie zaczęli poszukiwać no- 
wych form. Przede wszystkim zacieśniono współpracę z placówkami zagranicznymi, zwła- 
szcza Węgierskim Instytutem Kultury, ambasadami RFN, Francji i USA, innymi DKF-ami 
oraz pierwszymi, często jeszcze nie formalnymi prywatnymi dystrybutorami. Klub w tym 
czasie (1983 r.) podwoił liczbę członków, co było efektem przeniesienia projekcji fIlmo- 
wych do znacznie większego kina "Orzeł", przy którym znajdowała się mniejsza salka 
klubu "Mozaika", doskonale nadająca się do organizowania imprez kameralnych i spe- 
cjalnych. . 
W rezultacie poprawie uległa też sytuacja finansowa klubu, co sprzyjało pozyskiwa- 
niu fIlmów, zakupom sprzętu wideo, organizowaniu imprez o szerszym niż dotąd zasięgu, 
a także umożliwiało uczestnictwo przedstawicieli "Mozaiki" w rozmaitych przeglądach 
i seminariach filmowych w kraju i zagranicą. 
W latach 80 DKF "Mozaika" słynął nie tylko z promocji cyklów filmowych, intere- 
sujących gawęd jej prezesa i niepowtarzalnego repertuaru, ale także z organizowania sean- 
sów specjalnych, podczas których pokazywano pozycje oficjalne nieobecne na rynku, nie- 
jednokrotnie kwestionowane przez cenzurę ze względów politycznych i obyczajowych. 
Wiele tytułów nie wymieniono w "Informatorze repertuarowym", zastępując je określe- 
niem "niespodzianka". W ten sposób jedynie w Bydgoszczy pokazano np. drastyczny 
film "Angelos" reż. Georgesa Katakouzinosa, pochodzący z zestawu filmów greckich spro- 
wadzonych przez DKF "Hybrydy" z Warszawy. Projekcje odbywały się przy kompletach 
na widowni, a nawet wywoływały tumult wśród widzów, dla których zabrakło kart wstę- 
pu 14 . 
Szczególnie korzystnie układała się współpraca z Węgierskim Instytutem Kultury. 
Dzięki życzliwości zaprzyjaźnionego z "Mozaiką" dyrektora tej placówki Janosa Budaia 
pozyskiwano głośne, w Polsce nieznane filmy kina węgierskiego, które w tym czasie nie- 
wątpliwie przodowało w państwach bloku wschodniego. Z dużym uznaniem spotkały się 
"Narcyz i Psyche", "Inne spojrzenie", "To cholerne życie" fIlmy Miklosa Janco i inne. 
Niektóre projekcje przeciągały się do godzin rannych - np. przy prezentacji cyklu skan- 
dalizujących f1lmów Waleńana Borowczyka. 
Po dłuższej przerwie wznowiono w 1983 r. projekcje fIlmów na wąskiej taśmie. 
Z zainteresowaniem licznej widowni spotkały się f1lmy reżyserów zachodnioniemieckich 
(Fassbindera, Schlondorffa, Herzoga), a także francuskich (A. Robbe-Grilleta, J. Luc-Go- 
darda) i hiszpańskich. 
Od grudnia 1982 f. rozpoczęły się w "Mozaice" pokazy fllmów w technice wideo. Po- 
czątkowo przeważały pozycje mniej anIbitne Gako pierwsze pokazano "Nocnego portiera" 
L Cavani i wstnąsający dokument hiszpański "To jest Ameryka"), później przeważa- 
ły fi
my ambitniejsze będące uzupełnieniem repertuaru szerokoekranowego. Organizowane
>>>
188 


też były spccjalne pokazy dla młodzieży szkolnej. Pod koniec lat osiemdziesiątych "Mo. 
zaika" zawies-iła projckcje wideo na skutek spadku zainteresowania tego rodzaju dzia. 
łalnością. 
Ambicją działaczy "Mozaiki" stało się pokazanie wszystkich tzw. półkowników. 
tzn. filmów zrealizowanych wcześniej lub bezpośrcdnio przcd stanem wojennym, których 
rozpowszechnicnie wstrzymano, często zresztą z bliżej nieznanych powodów. Inną, ciekawą 
propozycją było włączcnie do rcpertuaru cyklu fIlmów z okresu polskiego socrealizmu. 
Także dotąd na ogół nic prezentowanych. Spore emocje wywołał też pokaz filmu '.,Heim- 
kehr" reż. Gustava Ucichy z 1940 r., bęóący klasycznym pfzykładem antypolskiej propa- 
gandy z okrcsu III Rzeszy. 
Nadal organizowane były spotkania z twórcami filmowymi, chociaż w ostatnim cza- 
sie ich częstotliwość spadła ze względu na komercjalizację tego typu imprez. Po faz pierw- 
szy w dzicjach klubu nagrodę za najlepszy film odebrał osobiście zagraniczny reżyser. 
W 1987 r. przybył do "Mozaiki" Peter Bacso, którego fIlm "To cholerne życic" zwyciężył 
w plebiscycie publiczności za 1985 r. Spotkanie, w którym uczestniczył także dyr. J. Bu- 
dai, zakończyło się projekcją najnowszego obrazu węgierskiego "Walc na skórce banana", 
Z wizytą w DKF "Mozaika" przebywali również: reż. Jan Kidawa Błoński (1985 L) 
i twórca "Sonaty marymonckiej" wg prozy M. Hłaski. Jerzy Ridan (1988 r.). Po 15 latach 
nieobecndści swój najnowszy film zaprczentował w klubie K. K:uabasz. Projekcję "Próby 
materii" jcgo autorstwa poprzedził pokaz 30 minutowego f1lmu Danuty Halladin pl. ,.Ry- 
nek bydgoski". Należy podkreślić, że działacze "Mozaiki" starali się propagować wszelkie 
pozycje fIlmowe, tematycznie związane z Bydgoszczą i regionem. Organizowano promocyj- 
ne pokazy z udziałem twórców tych filmów. W tej sytuacji nie może dziwić też zaprezento- 
wanie w grudniu 1989 r. filmu Zbigniewa Kierstajna .,Pomorze - jesień 1939 r.". Zarówno 
reżyser, jak i konsultant naukowy tego filmu prof. Włodzimierz Jastrzębski z bydgoskiej 
WSP podzielili się swoimi refleksjami z uczestnikami projekcji. 
Kontynuowane były spotkania z wybitnymi aktorami. Do szczególnie udanych na- 
leżała wizyta Laury Łącz (1984 r.), bohaterki ,,Kamiennych tablic" i Bogusława Lindy 
(1987 r.), najbardziej chyba znaczącej postaci w filmie polskim ostatnich lat. 
Z inicjatwy prezesa DKF "Mozaika" zorganizowany został od stycznia do czerwca 
1984 r. przegląd filmów sportowych, przypominających powojenne igrzyska olimpijskie 
pod hasłem "Przeżyjmy to jeszcze raz". Wobec ogłoszonego bojkotu Olimpiady w Los 
Angeles, w czym uczestniczyła także Polska, przegląd miał znaczenie symboliczne. Udział 
w pokazach i dyskusji wzięli znani sportowcy: wioślarze Jan Świątkowski i Teodor Kocer- 
ka, bokserzy: Józef Kruża i Jerzy Adamski, kajakarka Daniela Walkowiak, lekkoatleci: 
Tercsa Ciepły, Zdzisław Krzyszkowiak i Witold Baran, a także dziennikarze sportowi: 
Bohdan Tomaszewski, Stefan Rzeszot, Lesław Skinder i Maciej Pakulski. 
W latach 80 obchodzono przypadające w 1983 r. i 1988 r. jubileusze. Imprezy fil- 
mowe, które towarzyszyły uroczystościom, stały się sporym wydafzeniem kulturalnym 
w rcgionie. Na jubileusz XXV-lecia przybyło wielu znakomitych gości z Zygmuntem 
Machwitzem, sekretarzem gcneralnym Polskiej Federacji DKF i wiceprezydentem Bydgo- 
szczy Zdzisławem" Adamowskim na czele. Bogatą oprawę tcgo jubileuszu zapewniły komer. 
cyjne pokazy atrakcyjnych filmów. 
Wicloletnia działalność DKF .,Mozaika" doczekała się uznania dopiero na XIX 
Zjeździe Polskiej Federacji DKF, który odbył się zresztą w Bydgoszczy w dniach ]-2
>>>
189 


grudnia 1990 r., a klub wspólnie z DKF "Rondo" był organizatorem imprezy towarzyszą- 
cej - scminarium fIlmowego "Stany świadomości". Bydgoski klub otrzymał wówczas pre- 
stiżową nagrodę im. proC. Antoniego Bohdziewicza za najlepszy DKF w sezonie 1989/90. 
W uzasadnieniu podkreślono, że nagroda była wyrazem uznania za długolctnią, solidną 
pracę, a nie za spektakularne, na ogół jednorazowe akcje 15 . 
W czasie Zjazdu indywidualną nagrodę otrzymał także prezcs DKF "Mozaika" J. Or- 
licz. Po ponad trzydziestoletnim, nieprzerwanym prezesowaniu klubowi oraz wieloletnim 
uczestnictwie we władzach Federacji DKF stał się on jcdnym z najbardziej cenionych 
działaczy tego ruchu. Człowiek niezwykle aktywny, także w życiu zawodowym i osobis- 
tym, był autorem niezliczonych pomysłów, w tym i tak oryginalnych, jak w latach 70 
imprezy fIlmowo-rozrywkowej "Saloon m.mowy" z dyskoteką "Golden Country Hit s", 
konsumpcją "whisky and soda" w programie. Jcst posiadaczem wartościowej kolekcji ma- 
teriałów fIlmowych pochodzących z wymiany międzynarodowej. Jego wiedza i doświad- 
czenie wpłynęły w 1991 r. na decyzję organizatorów o zaproszeniu go do Jury światowej 
renomy festiwalu fIlmu krótkometrażowego w Oberhausen (Niemcy). Za pracę społeczną 
w upowszechnianiu kultury fIlmowej otrzymał m.in. "Złoty Krzyż Zasługi". Liczne wyróż- 
nienia za działalność w DKF "Mozaika" otrzymali także jego najbliŻsi współpracownicy 
z Rady Klubu: Cz. Rygielski, W. Naskręt, D. Racinowski, W. Ćwiach i J. Kosiore
 Oprócz 
wymienionych w Radzie "Mozaiki" w ostatnich latach pracowali: Marianna Malankowska 
(1981-1982), Ewa Malarska (1982-1983), Zdzisław Biegański (1983-1989) - pełniący 
następnie funkcję przcwodniczącego komisji rewizyjnej, Witold Sobociński (1984 r. - 
do dziś), Hanna Nocoń (1984-1989), Władysław Zawadzki (1986-1989), Andrzej Szar- 
szewski (1988-1992) oraz Teresa Czyżyk i Krzysztof Nowak - od 1989 r. 
Wyróżnienie "Mozaiki" nastąpiło niemal w ostatnim momencie jej działalności w tra- 
dycyjnej formule organizacyjnej. Dokonujące się zmiany polityczne i nowe realia gospo- 
darcze stawiały dyskusyjny ruch filmowy przed koniecznością podjęcia działań dostoso- 
wawczych. Praktycznie zakończył się w tym czasie mecenat państwowy, a większość pa- 
tronów - w tym DKf "Mozaiki" - w związku z likwidacją przedsiębiorstw zajmujących 
się rozpowszechnianiem fIlmów - przestała istnieć. Dla klubów o słabych podstawach 
finansowych i organizacyjnych oznaczało to zredukowanie lub zaprzestanie działalności. 
Raptownie w tym czasie spadła ilość DKf, osiągając w połowie 1993 r. stan z początków 
istnienia ruchu w latach pię ćdziesiątych, tzn. ok. 50. 
Na początku 1990 r. Rada "Mozaiki" podjęła decyzję o przekształceniu DKF na 
Klub Miłośników filmu "Mozaika", który uzyskałby pełną samodzielność. We wrześniu 
dokonano rejestracji nowego stowarzyszenia w Wojewódzkim Sądzie Rejonowym w Byd- 
goszczy pod nr 23/90. Przyjęty został nowy statut regulujący zakres działalności KMF 
"Mozaika". Za główny cel uznano propagowanie sztuki fIlmowej i upowszechnianie wie- 
dzy o filmie i kinematografii. W statucie uwzględniono zdecydowaną większość dotych- 
czasowych form pracy klubu 16. 
W 1990 r. zmienił się także dysponent kina "Orzeł", jednak przedstawicielom KMF 
udało się wynegocjować z "Estradą Bydgoską" satysfakcjonujące obie strony warunki 
korzystania z pomieszczeń kina. Kwestie finansowe - obok problemów rcpcrtuarowych 
wynikających z nowego systemu dystrybucji i zdecydowanej przewagi fIlmów komercyj- 
nych - dominowały w bieżącej pracy Rady KMf. Coraz trudniej, bez drastycznego pod- 
niesienia składki członkowskiej - i tym samym ryzyka utraty części publiczności, prowa- 
dzić było statutową działalność. Jednym ze sposobów poprawy kondycji finansowej
>>>
190 


było utworzenie w październiku 1992 r. filii KMF "Mozaika" w Toruniu. Jej publiczność 
to głównie studenci UMK, zaś w rcpertuarze przeważają filmy prezentowane w klubie byd. 
goskim. 
Na zakończenie kilka uwag należy się publiczno&:i DK F "Mozaika". To ona dccydo- 
w
ła o obliczu klubu i jego 35-letnim istnieniu. W świetle prowadzonych badań okazało 
się, że dominują wśród członków "Mozaiki" ludzie młodzi, zwykle pomiędzy 19 a 24 ro- 
kiem życia. Wielu z nich uczy się lub studiuje. Wśród pozostałych osób przeważają zawody 
inteligenckie. Rotacja członków była doŚĆ znaczna. W 25-letniej działalności przez DKF 
"Mozaikę" przewinęło się już kilka pokoleń inteligencji bydgoskiej. Nie brakowało nazwisk 
znanych, późniejszych posłów, prezydentów miasta czy wicewojewodów. Kilkadziesiąt 
osób było w "Mozaice" niemal od jej początków. Dla nich Rada Klubu przygotowała spe. 
cjalne legitymacje "Honorowego Członka Klubu", które są przyznawane po 25-letnim 
stażu oraz osobom o wyjątkowych zasługach dla klubu (otrzymali je m.in. A. Wajda, J. Bu- 
dai i Andrzej Dyakowski). Do tej pory wydano 29 takich legitymacji. 
W ramach niniejszej publikacji, powstałej z okazji XXXV lecia DKF "Mozaika", 
nie sposób przedstawić pełną listę jej dokonań, porażek i sukcesów. Zbyt wiele wydarzeń 
złożyło się na historię tego klubu. Nie o wszystkim można napisać, jeśli pamiętać, że na tę 
historię składają się też przeżycia i uczucia ludzi, którzy w "Mozaice" działali, uczyli się, 
doznawali wzruszeń, a także odpoczywali. Wypada wyrazić nadzieję, że dzieje DKF (MKF) 
"Mozaika" będą w następnych lata
h wzbogacane o nowe wartości, a nagromadzone doś- 
wiadczenia i okolicznościowe refleksje stale będą służyć realizacji idei, której treść zapisano 
już na 30-lecie istnienia klubu: "To przecież naszą rzeczą jest edukować filmowe pokolenia. 
przypominać w tematycznych cyklach dzieła i twórców, ukazywać w miarę możliwo&:i 
to co we współczesnym kinie najciekawsze, wybitne, wartościowe" l 7 . 


PRZYPISY 


l M Walas, 30 lat działalności dyskusyjnych klubów f11mowych, Kraków 1986, s. 8-9; J. Toe- 
plitz, W służbie f11mowcj kultury, "FUm na 9.viecie"1984, nr 307-308, s. 122-127. 
2 - - 
25 lat Dyskusyjnego Klubu Filmowego "Mnaika", wyd. okolicznościowe, Bydgoszcz 1983, 
s. 3; Kronika dwudziestopięciolecia DKF "Mozaika", s. 3-6 (rękopis autorstwa J. Orlicza - w posiada- 
niu autora). Zob. tcż A. Dyakowski, M Ray-Gemięga, J. Zaczyński, Wczoraj i dziś DKF "Rondo". 
"Kultura i 09.viata" 1986, nr 4, s.95-96. 
3"Księga Pamiątkowa DKF "Mozaika" (strony nłenumerowane). Do rekonstrukcji historii Mo- 
zaiki" poza już wymienionymi wydawnictwami posłużyły ponadto kolejnc roczniki "Informato
 re- 
.pe
tuarowego" (1966-1993) i rclacje działaczy klubu: J. CX1icza, W. CWiacha, W. Naskręta i CZ. Rygiel- 
sklcgO. 
4 "Dziennik Wicczorny" 311963, nr 2. 
5 "Księga Pamiątkowa DKF "Mzaika". Ołpowiedź Sekcji Filmowo-Informacyjnej Ambasady 
Kanadyjskiej w Warszawic z 31 sierpnia 1967 r. 
6 M Walas, 30 lat działalności. W y d cyt S 14 . A H ,. . 
. u, "", oroszc:zak, Kino Jako ruch społeczny Po- 
btyka" 19 czerwca 1971 r., nr 25. ,"
>>>
191 


7 Protokół umowy "Dohoda z jednani zastupcu" i inne materiały dotyczą
 współpracy klubów 
znajdują się w ,.Księdze Pamiątkowej" DKF ..Mzaika". Zob. też M. Bacciarelli, Dyskusyjne kluby fil- 
mowe w CSRS i NRD
 ..Spojrzenia" 4-5 czerwca 1966 r., nr 23. 
8 M. Beckmann, Polnisches Tagebuch 1966, "DEFA - Blende" 5 czerwCł 1966 r., nr 12. 
9 M Bacciarelli, Dyskusyjne kluby..., wyd.cyt. 
lO..lnformator repertuarowy" marzec 1933 r., s.8. 
11 list okolicznościowy Filmoteki Polskiej z 23 października 1973 r., w: ..Księga Pamiątkowa 
DKF "Mozaika". 
l2 D . Rudnick
, DKF - kryptokino czy ooś więcej?, "Gazeta Pomorska" 12 listopada 1974 r., 
nr 263; J. O'licz, W sprawie kryptokina, "Gazeta Pomorska" 28-29 grudnia 1974 r., nr 301. 
13..Księga Pamiątkowa DKF "Mzaika". SzeŚĆ lat wczemiej, w 1971 r. w pięknej formie podzięko- 
wał za wyróżnienie reż. ViJgot Sjt)man. W tym czasie należał on do najbardziej znanych w świecie. W li- 
ście do "Mzaiki" tWć.'Cł pisał: "Czuję się ogromnie zaszczycony z powodu listu i dyplomu, ktć.'e 
przesłano mnie niedawno od "Mzaiki". Tworzyć film to wysyłać w dal sygnały - i nagle złapać je 
z nieoczekiwanej strony, z niezwykłą siłą. Wysyłający cząje wtedy jakiś nagły i niespodziewany przy- 
pływ ciepła w sercu. Cząje silną potrzebę podziękowania tym, ktć.'zy odebrali sygnały!" - "Księga 
Pamiątkowa DKF "Mzaika". 
14 Do ,,zamie
ek" doszło przed projekqą nImÓN jugosłowiańskich" Ucąszenie anioła" i ,,Aloak... 
śvięto" w 1988 I. 
15 E . CZarnowska-Woźniak, Stowarzyszenie żywych DKF -oWCÓN, "Dziennik Wieaorny" 7 grudnia 
1990 r., nr 229. 
16Statut Klubu Miło mik ów Filmu "Mzaika" - Stowarzyszenie Kulturalne, s.I-11. 
17 30 Jat DKF "Mzaika" - &ogram Jubileuszowy, wydawnictwo okolicznościowe, Bydgoszcz 
1988.
>>>
. .
>>>
Ks. ROftfUALD BlN/AK 


HOSPICJUM - BYDGOSZCZ PRZY 
PARAFII ŚWIĘTYCH 
POLSKICH BRACI MĘCZENNIKÓW 


Wprowadzenie 


Wzrastająca liczba zachorowań i zgonów na nowotwory złośliwe w ostatnich dzie- 
sięcioleciach stawia coraz wyraźniej problem opieki nad chorymi, wobec których leczenie 
onkologiczne zakończyło się, a choroba rozwija się nadal nieuchronnie prowadząc do 
śmierci. Tę fazę choroby nowotworowej nazywa się fazą terminalną. W środowiskach medy- 
cznych wielu krajów występuje przekonanie, że systemy opieki zdrowotnej nastawione 
z zasady na wyleczenie, nie są przystosowane do opieki nad pacjentami w okresie terminal- 
nym. Chory bowiem w tym okresie wymaga wszechstronnej pomocy, i potrzebne jest tzw. 
leczenie paliatywne - leczenie ukierunkowane na objawy (ból, wyniszczenie, duszność), 
konieczna jest wtedy staranna pielęgnacja, pomoc psychologiczna i duchowa w obliczu 
zbliżającej się śmierci. Tradycyjne instytucje służby zdrowia (szpitale) z reguły nie są w 
stanie poradzić sobie z tego rodzaju wielowymiarowymi potrzebami pacjentów umierają- 
cych, ponadto opieka taka wykracza poza współczesny model medycyny, która stała się 
"sztuką leczenia narządów" w miejsce "sztuki opiekowania się chorymi". 
Nowe podejście do ludzi umierających na nowotwory upowszechnia się w świecie 
poprzez ruch hospicjów nawiązujący do średniowiecznej idei domów gościnnych dla piel- 
grzymów, chorych i bezdomnych, ale oparty na nowoczesnej medycynie terminalnej. 
Współczesna koncepcja opieki hospicyjnej stworzona została przez angielską lekarkę i pie- 
lęgniarkę Cicely Saunders, która w roku 1967 założyła w Londynie specjalistyczny ośrodek 
opieki nad chorymi umierającymi na nowotwory - St. Christophers Hospice. Po tym pierw- 
szym Hospicjum św. Krzysztofa w wielu krajach powstają podobne ośrodki, które rozwija- 
ją formy opieki hospicyjnej w szpitalach i domach. Opieka ta obejmuje leczenie objawowe, 
pielęgnację, pomoc psychiczną i duchową. Opieką tą objęty zostaje chory i jego rodzina. 
W Polsce idea opieki hospicyjnej propagowana była początkowo przez powstałe 
w 1981 r. w Krakowie Towarzystwo Przyjaciół 010rych "Hospicjum". \V połowie lat 
osiemdziesiątych zainteresowanie ideą hospicyjną upowszechniło się w wielu miastach. 
Powstają nieformalne zespoły hospicyjne, lokujące się najczęściej przy kościołach para- 
fialnych i podejmujące opiekę nad chorymi w domach. Wiodącymi ośrodkami ruchu hospi- 
cyjnego stają się Kraków, Gdańsk i Poznań. Kraków koncentruje się na budowie obszer- 
nego szpitala dla chorych nowotworowo w stanie terminalnym. Gdańsk prowadzi opiekę 
nad chorymi tylko w domach chorych, a Poznań tworzy Klinikę Opieki Paliatywnej, Ane- 
stezjologii i Intensywnej Terapii Onkologicznej.
>>>
194 


Choć idea hospicyjna jest odpowiedzią serca na trzy prośby chorego: "Bądź przy 
mnie"!, "Pomóż mi!" i "Nie opuszczaj mnie!" realizowana jest w różnych ośrodkach na 
różne sposoby, zależnie od możliwości i sytuacji, w których jest realizowana. 


Ruch bospicyjny w Bydgoszczy - początek 


Już pod koniec lat osiemdziesiątych podejmowane były próby stworzenia w Byd- 
goszczy Hospicjum. Inicjatorami tej idei byli lekarze, najczęściej onkolodzy ze środowiska 
związanego ze Szpitalem im. XXX-lecia PRL dziś im. Dr. Biziela. Niestety, nie udało się 
idei tej urzeczywistnić tak, by mogła w zorganizowanej grupie być realizowana zgodnie 
z założeniami ruchu hospicyjnego. Opiekę nad chorymi prowadzono raczej przez indywi- 
dualne osoby, najczęściej przez}ekarzy, którzy sprawowali ją w domach nad byłymi swoimi 
pacjentami z oddziału onkologii. 
Nową próbę stworzenia niefonnalnej grupy hospicyjnej podjęto w marcu 1990 L, 
tym razem w oparciu o parafię Św. Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy na Wyży. 
nach. W tej nowej grupie inicjatywnej znaleźli się lekarze onkolodzy już uprzednio podej. 
mujący ideę Hospicjum w naszym mieście, grupa młodych lekarzy, którzy jako studenci 
w Gdańsku i Poznaniu zetknęli się.z pracą hospicyjną w tamtejszych środowiskach, pie- 
lęgniarki, wolontariusze - ludzie różnych zawodów i proboszcz parafii. Choć Hospicjum 
rozpoczęło działalność jako grupa nieformalna, to jednak związanie jej z parafią nadało 
temu działaniu pewną stabilność i umożliwiło jego koordynację. Szybko jednak okazało 
się, że działające jako grupa nieformalna Hospicjum napotyka na trudności natury prawnej. 
Aby pOkOl1aĆ te trudności, wystąpiono w maju z prośbą do Ks. Kard. Józefa Glempa, 
ówczesnego Metropolity Gnieźnieńskiego o powołanie dekretem Prymasa Hospicjum przy 
parafii Św. Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy. Dekret taki wydał Kardynał Józef 
Glemp w dniu 17 maja 1990 r. Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy Wydział Spraw Obywatel. 
. skich orzeczeniem z dnia 6 czerwca 1990 r. stwierdził zaś, że "Powołana Dekretem Prymasa 
Polski, Księdza Kardynała Józefa Glempa organizacja kościelna "Hospicjum" przy parafii 
Św. Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy zgodnie z art. 7 ust. z dnia 17 maja 1989 r. 
o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej posia. 
da osobowość prawną". 
Załatwienie formalności prawnych Hospicjum pozwoliło na stworzenie struktur orga. 
nizacyjnych, otworzenie konta bankowego, szukanie sponsorów, oraz dysponowanie narko- 
tykami, które w opiece paliatywnej często są niezbędne. 


Rok 1990 


Aby działanie Hospicjum było skuteczne, należało przede wszystkim zacząć od bu. 
dowania wspólnoty tych, którzy chcieli nieść pomoc chorym. Bez ciągłego budowania 
wspólnoty członków Hospicjum zatraca swoją siłę w tak bardzo trudnej pracy, jakiej po- 
dejmują się jego członkowie. Praca w Hospicjum to bezinteresowna służba, która wymaga 
niejako utożsamiania się z tym, któremu służymy. Aby praca była rzeczywiście służbą, 
budowanie wspólnoty wymagało od samego początku oparcia o rozwój życia duchowego 
i nowe odczytanie przykazania miłości bliźniego. Jest to niezmiernie ważne: zetknięcie 
się z chorym w stanie terminalnym wymaga ogromnej. odporności psychicznej i mocy
>>>
195 


ducha. Grozi też członkom Hospicjum tzw. ,.wypalanie" czyli zniechęcenie do dalszej 
pracy, gdy nie widać jej efektów, a chory umiera. 
Aby to wewnętrzne budowanie mocy ducha członków Hospicjum było systematycz- 
ne, postanowiono, że każde robocze spotkanie rozpocznie się Mszą im. sprawowaną w in- 
tencji . chorych i zmarłych, którzy byli pod opieką Hospicjum, oraz ze wszystkich pracują- 
cych i wspomagających jego działalność. Częścią tego modlitewnego spotkania jest homilia 
tycząca spraw duchowości jego członków. 
Ważnym elementem na początku pracy było szkolenie pielęgniarskie, szczególnie wo- 
lontariuszy, którzy jako ludzie różnych zawodów nie mieli okazji z nim się zapoznać. 
Ta dbałość o rozwój duchowy i szkolenie fachowe, oraz budowanie wspólnoty człon- 
ków Hospicjum jest stałym elementem pracy wewnętrznej wśród tych, którzy chcą służyć 
chorym. 
Wiele pracy wymagało zorganizowanie tzw. zespołów, które udawały się do domów 
chorych. \V skład zespołu zasadniczo wchodzi: lekarz, pielęgniarka, wolontariusz i kapłan. 
Otętnych do pracy w Hospicjum w pierwszym etapie było ok. 60 osób, ale po zapoz- 
naniu się z charakterem obowiązków ok. 20 osób zrezygnowało; pozostało ok. 40 osób. 
Od marca do końca 1990 r. opieką domową objęto 21 chorych. Działalność Hospicjum, 
aczkolwiek wszyscy jego członkowie pracują bezinteresownie, wymagała i ciągle wymaga 
zgromadzenia niezbędnych funduszy, których zebranie, niestety, nie przychodzi łatwo. 
W 1990 r. fundusze te wynosiły 15.368.862 zł, a wydatkowane zostały szczególnie 
na środki opatrunkowe, którymi trzeba wspierać chorych, a chorzy ci potrzebują ich bardzo 
dużo. 


Rok 1991 


Hospicjum ma już pewne doświadczenie w pracy, nie tylko na swoim terenie, ale ko- 
rzysta z doświadczeń innych ośrodków. Wchodzi w poczet członków Ogólnopolskiego 
, 
Forum Ruchu Hospicyjnego z siedzibą w Gdańsku, oraz nawiązuje współpracę z Kliniką 
Opieki Paliatywnej, Anestezjologii i Intensywnej Terapii Onkologicznej w Poznaniu, prowa- . 
dzonej przez ProL Jacka Łuczaka, gdzie odbywają szkolenie lekarze i pielęgniarki naszego 
Hospicjum. Dzięki tej współpracy d
legaci naszego Hospicjum mogli uczestniczyć w zjaz- 
dach Ruchu Hospicyjnego w kraju i poza jego granicami. Zebrane doimiadczenia pierwszego 
roku pracy wskazały na potrzebę stworzenia oddziału stacjonarnego Hospicjum, który 
służyłby jako miejsce dziennego pobytu chorych, a w szczególnych przypadkach jako 
miejsce stałego pobytu chorego. Zamierzenie to stało się realne, kiedy dzięki uprzejmości 
Dyrekcji Szpitala im. Dr. Emila Warmińskiego w Bydgoszczy na Kapuściskach udało się 
przejąć na zasadzie umowy dzierżawnej czę ść pawilonu na terenie tego szpitala. Pawilon 
ten nie był wykorzystany przez szpital, wymagał jednak generalnego remontu i przystoso- 
wania go do potrzeb oddziału hospicyjnego. Trzeba więc było zdobyć fundusze na reali- 
zacj" tego zadania. Znaczącym sponsorem został Urząd Miejski w Bydgoszczy, który prze- 
kazał 80 mln.zł oraz kościół, instytucje i
 osoby indywidualne. Wszystkie prace projek- 
towe zostały wykonane bezinteresownie przez architektów Biura Projektów w llydgo- 
szczy, a wykonawcą została Spółka ..Porta", która zadanie to zrealizowała zadowalająco 
w 1992 r.; sama zresztą będąca sponsorem tej pracy poprzez zniżkę należności za wykona- 
ne prace o 40 %. Pomimo przygotowywania oddziału stacjonarnego, trwała normalna
>>>
196 


. 
praca Hospicjum nad chorymi w domach. Opieką tą objęto 29 osób, nie licząc wielu zabie. 
gów i doraźnej pomocy. U niektórych chorych Hospicjum zapewniało całodobową opiekę, 
co było dużym wysiłkiem ze strony organizacyjnej, bowiem wielu członków Hospicjum 
pracuje zawodowo. 


Rok 1992 


Przez całą zimię i wiosnę trwają prace remontowe i adaptacyjne oddziału stacjonar. 
nego, które ukpńczone zostały w maju. Uroczystość poświęcenia i przekazania wyremonto. 
wanych pomieszczeń Hospicjum Stacjonarnego odbyła się 1.7 maja. W uroczystości udział 
wzięli: Wojewoda i Prezydent Bydgoszczy, przedstawiciele dyrekcji szpitali bydgoskich, 
przedstawiciele zaprzyjaźnionego Hospicjum w Poznaniu i bardzo licznie członkowie na. 
szego Hospicjum - Bydgoszcz. 
Choć Oddział stacjonarny został wyodrębniony, to jednak do końca roku trwało 
jego wyposażanie w odpowiedni sprzęt. Wydatki były duże; zamknęły się one na koniec 
1992 r. sumą 458.469.900 zł. 
Najwięksi sponsorzy to: 
Urząd Miejski w Bydgoszczy - 50.000.000 zł 
Akademia Medyczna w Poznaniu - 250.000.000 zł 
Kościół - 95.582.700 zł 
"Stal-form-Piast" Dzienkowski - 15.000.000 zł 
Osoby indywidualne - 13.720.000 zł. 
Zebrano też ofiary rzeczowe: - Salon Meblowy "Hejs" - wyposażenie za 25.869.400 
złotych, Szpital Kliniczny - 4.060.000 zł, liceum Plastyczne w Bydgoszczy przekazało 
obrazy. Łączna suma ofiar rzeczowych to 44.329.400 zł. 
Pomimo ogromnego zaangażowania członków Hospicjum w organizację oddziału 
trwa intensywna praca w domach chorych, która dla Hospicjum jest zawsze najważniejsza 
przed wszystkimi innymi sprawami. 
. W 1992 r. opieką objęto 42 chorych niosąc im pomoc często przez okres kilku tygod. 
ni. Hospicjum jednocześnie wspiera rodziny chorych duchowo i w sprawach materialnych, 
gdy idzie o leki i opatrunki. 


Rok 1993 - stan aktualny 


Od lutego zaczyna działać Oddział Stacjonarny Hospicjum, który decyzją z dnia 
13 lipca 1993 r. został wpisany do rejestru zakładów opieki zdrowotnej prowadzonego 
przez Wojewodę jako niepubliczny zakład opieki zdrowotnej. 
Obecna struktura Hospicjum przedstawia się następująco:
>>>
197 


Zespół Opieki 
Don10wej 


Dział 
Stacjonarny 


Dzia ł Opieki 
nad osieroconymi 


Dział Opieki 
Dziennej 


l. Opieka domowa 


Podstawową formą działalności Hospicjum jest opieka domowa. Dotyczy ona opieki 
nad pacjentem w domu i wspomaganiu jego rodziny. W roku bieżącym ilość pacjentów po- 
zostających pod tą opieką znacznie wzrosła, szczególnie po rozpropagowaniu pracy Hospi- 
cjum przez informacje skierowane do kierowników poradni rejonowych, klinik. i oddziałów 
szpitalnych, oraz informacje prasowe w gazetach lokalnych i codzienne informacje w Rus- 
trowanym Kurierze Polskim o czasie przyjmowania pacjentów. Do czerwca tego roku Hos- 
picjum opiekowało się już ok. 60 chorymi. W opiece domowej pracuje 10 lekarzy i ok. 40 
wolontariuszy i 10 pielęgniarek. Rosnące stale potrzeby wskazują na to, że do kOllca bieżą- 
cego roku Hospicjum obejmie opieką w domach ok. 150 chorych. 


2. Oddział Stacjonarny 


Ta forma opieki prowadzopa jest od lutego. Oddział ten znajduje się na terenie Szpi- 
tala im. Dr. Emila Warmińskiego. Do opieki stacjonarnej kwalifIkowani są pacjenci, którym 
z różnych powodów nie można zapewnić właściwej opieki w domu. Oddział ten dysponuje 
czterema łóżkami, bardzo dobrym zapleczem ambulatoryjnym i socjalnym. Przez pierwsze 
miesiące działalności przyjął ok. 40 chorych, a wszystko wskazuje, że do końca roku udzie- 
li gościny ok. 80 chorym. Oddział zapewnia całodobową opiekę choremu. Jest oddziałem 
samodzielnym w stosunku do szpitala, na którego terenie się znajduje, korzysta z własnych 
środków finansowych płacąc szpitalowi za ewentualne usługi. Część personelu otrzymuje 
raczej symboliczne wynagrodzenie za prace zlecone. Utrzymanie miesięczne oddziału wyno- 
si przeszło 50.000.000 zł. Fundusze, z jakich utrzymuje się w tym roku, to dotacje: 
Urzędu Miejskiego 200 mln.zł 
Kościoła - 100 mln.zł 
Ofiarodawcy indyw. 30 mln.zł. 
Służbę w oddziale pełnią lekarze, pielęgniarki, salowe, wolontariusze i księża kapelani. 


3. Dznł Opieki nad osieroconymi 


W wielu przypadkach członkowie Hospicjum opiekując się wspólnie z rodziną cho- 
rym zaprzyjaźniają się, bowiem łączy ich wspólna troska o ciężko chorego i ulgę w jego
>>>
198 


cierpieniu. Podobnie jest w oddziale stacjonarnym, który ma tę specyfikę różniącą go od 
oddziału szpitalnego, że jest jakby przedłużeniem domu chorego i panuje w nim nastrój 
domowy przepojony ogromną życzliwością wszystkich do wszystkich. Sprawia to, że rodzi. 
ny korzystające z pomocy Hospicjum po śmierci chorego nadal utrzymują kontakt z Hospi- 
cjum. Często w pierwszych dniach po śmierci chorego rodziny potrzebują wsparcia ducho- 
wego, a nieraz pomocy w załatwianiu spraw socjalnych. Te właśnie kontakty koordynuje 
Dział Opieki nad osieroconymi. 


4. Opieka dzieJU18 


Jest to forma opieki pośrednia między opieką domową a stacjonarną. Pacjenci po po- 
daniu leków czy wykonaniu najczęściej zabiegów opatrunkowych lub zapewnieniu im opie. 
ki w porze, kiedy nie może tego zapewnić rodzina, wracają na noc do domu. 


5. Działalność dydaktyczna 


Lekarze Hospicjum, będący jednocześnie pracownikami Akademii Medycznej w Byd- 
goszczy, prowadzą ze studentami VI roku Wydziału Lekarskiego zajęcia z zakresu opieki 
paliatywnej. Odbyli również spotkanie na ten temat z klerykami Arcybiskupiego Semina- 
rium Duchownego w Gnieźnie. Bliski kontakt utrzymuje Hospicjum z liceum Medycznym 
w Bydgoszczy. Planowane jest powołanie przy Katedrze i Zakładzie Lekarza Rodzinnego 
Akademii Medycznej Zakładu Opieki Paliatywnej, który w spełnianiu swych zadań korzy- 
stałby ze współpracy z Hospicjum. 
Trzy lata działalności Hospicjum w naszym mieście to również ciągłe budzenie świa. 
domości jego mieszkańców o wartości życia każdego człowieka do końca i wyzwalanie 
świadomości społecznej do potrzeby niesienia przez wszystkich ludzi dobrej woli pomocy 
ludziom chorym, to praktyczne realizowanie przykazania miłości i ewangelicznego wezwa- 
nia "brzemiona jedni drugich noście". 


Informacje 


l. Pełna nazwa Hospicjum: 
Hospicjum - Bydgoszcz przy parafii Św. Polskich Braci Męczenników ul. Ks. Jerzego 
Popiełuszki 3. 
Nr konta I/O PKO Bydgoszcz 9511-13505-136 
Telef.61-15-72. 
2. Oddział Stacjonarny znajduje się na terenie Szpitala im. Emila Warmińskiego w Bydgosz. 
czy ul. Szpitalna 19, tel. 61-11-45. 
3. Spotkania wszystkich członków i tych, którzy chcieliby pomagać chorym w naszym 
Hospicjum, odbywają się w każdy picrwszy wtorek miesiąca: godz. 18.00 - Msza W. 
w Kaplicy Męczeństwa. Kościół Św. Polskich Braci Męczenników na Wyżynach. 
Godz. 18.45 - spotkanic robocze w klubic parafialnym "Emaus" tejże parafii.
>>>
ALDONA CHRAPKOh'SKA-ZIELI1\'SKA 
MARIA CHOJECKA 


BYDGOSKIE SCHRONISKO 
DLA BEZDOMNYCH 


Problematyka opieki nad osobami samotnymi i bezdomnymi była zawsze jednym z 
trudniejszych problemów społecznych. Nie omija ona i współczesnych społeczeństw, w 
których obok dobrobytu i bogactwa spotyka się często biedę, samotność, bezdomność. 
Ukazanie aktualnego wymiaru tego zagadnienia wymaga zapoznania z rysem history- 
cznym zjawiska bezdomności i pomocy w jego eliminacji. 
Pierwsze sygnały z zakresu opieki nad bezdomnymi pochodzą z VIII wieku z Me- 
diolanu. Organizowano tam zakłady dla podrzutków l. W Polsce początki opieki nad bez- 
donmymi związane są z działalnością zakonów i stowarzyszeń religijnych. Prowadziły one 
szpitale, które zapewniały schronienie, nocleg, wyżywienie, odzież i opiekę dla bezdom- 
nych, podrzutków, kobiet ciężarnych, kalek, dzieci. Były to tzw. "domy gościnne", które 
dyspąnowały ciasnymi pomieszczeniami dla wszystkich przyjmowanych bez żadnej se- 
lekcji 2 . 
W Polsce w wieku XV można zaobserwować zainteresowanie pracą opiekuńczą osób 
świeckich. Jedną z jego form była opieka nad bezdomnymi realizowana przez Komisję 
BOlli Ordinis. Była ona założona w 1768 r. przez marszałka wielkiego koronnego - Fran- 
ciszka Sielińskiego. Komisja sprawowała między innymi nadzór nad zakładami opiekuń- 
czymi stosując specyficll1e formy pracy. Polegały one na umieszczaniu włóczęgów i żeb- 
raków, ladacznic i bezdomnych dzieci w domach przymusowej pracy. Tam skierowane oso- 
by otrzymywały legowisko i posiłek za obowiązkową pracę chałupniczą czy manufakturę3. 
Warto także zauważyć istnienie Rady Głównej Opiekuńczej i Towarzystw Dobroczynnych, 
które prowadziły działalność opiekuńczą, charytatywną i zapobiegawczą w Królestwie 
Polskim 4 . 
Oprócz licznych instytucji i osób, które wywarły istotny wpływ na pomoc potrzebu- 
jącym był między innymi - lekarz Karol Marcinkowski - założyciel Towarzystwa ku 
wspieraniu ubogich i biednych miasta Poznania. 
W okresie zaborów opiekę nad bezdomnymi osobami potrzebującymi pomocy spra- 
wowały gminy. Dzieci bez opieki lub narażone na demoralizację umieszczano w zakładach 
opiekuńczych, często prowadzonych przez stowarzyszenia dobroczynne i fundacje. Zajmo- 
wały się one pomo
 prawną i materialną dla osób potrzebujących, głównie więźniów poli- 
tycznych i ich rodzin . .... 
W początkowym okresie pierwszej wojny światowej dużą pomoc dla bezdomnych 
głównie dzieci i młodzieży odegrał Centralny Komitet Obywatelski. W okresie swojej dzia- 
łalności (IX 1914 r. do VII.1915 r.) zorganizował on 108 schronisk dla ludzi, którzy nie 
mogli samodzielnie żyć 6 .
>>>
200 


Po pierwszej wojnic światowej pomoc i opieka społeczna został'y określone w ustawie 
o opiece społecznej z 16 sierpnia 1923 r. Ustawa okrcślała opickę społeczną jako "zaspo- 
kajanie ze środków publicznych niezbędnych potrzeb życiowych tych osób trwale lub chwi- 
lowo własnymi środkami materialnymi lub własną pracą uczynić tego nie mogą,,7. Objęto 
nią wiele grup osobowych a wśród nich takżc bezdomnych. To właśnie między innymi oso- 
bom pozbawionym schronienia opieka społeczna zobowiązana była do dostarczenia niez- 
będnych środków żywności, odzieży, bielizny, obuwia, odpowiedniego pomieszczenia ze 
światłem i opałem oraz do udzielania pomocy w nabywaniu niezbędnych narzędzi do wy. 
konywania pracy zawodowej. Ze wszystkich fonn trwałej opieki społecznej mogły korzy- 
stać osoby posiadające obywatelstwb polskie i zamieszkujące w danej gminie przez okres 
co najmniej jednego roku. 
Specyficzną formę opieki nad bezdomnymi zaproponował w 1927 r. duński pedagog 
i działacz społeczny Hans Christian Kofoed 8 . Założył on w Kopenhadze ośrodek dla mło- 
dych ludzi, którzy przybyli ze wsi do miasta w poszukiwaniu pracy i chleba. Ośrodek Ko- 
foede'a odcinał się całkowicie od filantropii i jałmużny. W opinii twórcy ośrodka przyno- 
siła ona tylko doraźną ulgę w trudnościach materialnych i stawała się czynnikiem depra- 
wacji i poniżenia człowieka. Zdanie,? Kofoede'a aby pomóc człowiekowi należy wzbudzić 
jego aktywność w trudnych sytuacjach życiowych a także rozwijać poradnictwo i przygo- 
towanie do pracy zawodowej. W oparciu o tę zasadę działał jego ośrodek. Każdy zainte- 
resowany mógł otrzymać w ośrodku w ramach pomocy bezpośredniej - ubranie, posiłki, 
nocleg. Po zaspokojeniu niezbędnych potrzeb otrzymywał ,,kartę pracy" i zobowiązany 
był wykonać określone czynności. Podjęta praca przełamywała bierność i umożliwiała 
przejście do drugiego etapu zapewniającego powrót do normalnego życia poprzez pomoc 
fachowych pracowników społecznych ośrodka. Obejmowała ona głównie przygotowanie 
zawodowe w zakresie hodowli, rolnictwa i agrotechniki. Pobyt w ośrodku zaspokajał pilne 
potrzeby oraz wyzwalał aktywność, samodzielność i inicjatywę. Zbliżony pogląd na po- 
moc miała Helena Radlińska. Uważała ona, że celem pomocy jest wzmacnianie sił w chwi. 
lach trudnych, usuwanie przeszkód zbyt wielkich do pokonania przez jednostkę i doprowa- 
dzenie do stanu, w którym osoba będzie mogła sama rozwiązać swoje problemy. 
Okres drugiej wojny światowej był sprawdzianem dla instytucji zajmujących się po. 
mocą społeczną nielegalnie. Starały się one zakładać schroniska dla uchodźców, punkty 
opiekuńcze oraz zapewniać pomoc żywnościową i zdrowotną. Oficjalnie pomocy udziela- 
ły wydziały opieki społecznej w magistratach, władze samorządowe, Polski Czerwony 
Krzyż i Rada Gł ów na Opiekuńcza. 
Aktualnie w Polsce obowiązuje ustawa o pomocy społecznej z 29 listopada 1990 r. 
Określa ona pomoc społeczną jako "instytucję polityki społecznej państwa, której celem 
jest umożliwienie osobom i rodzinom przezwyciężania trudności syutuacji życiowych, 
które nie są one w stanie pokonać. wykorzystując własne środki, możliwości i uprawnie- 
nia". Zakres zadań pomocy społecznej obejmuje także pomoc z powodu bezdomności. 
Pomoc w tym względzie należy do tzw. zadań własnych gminy9. Ona to. właśnie jest zobo- 
wiązana do udzielania schronienia, posiłku i ubrania niezbędnego osobie tego pozbawio- 
nej. Wspomniane schronienia udziela się w noclegowniach, domach dla bezdomnych i in- 
nych miejscach. 
Schroniska stanowią istotny element walki z bezdomnością. Jest ich w Polsce ponad 
100 (dane z 1993 r.). Dają schronienie osobom, które koczują na dworcach, klatkach
>>>
201 


schodowych, piwnicach. W grupie bezdomnych są często osoby wracające z zakładów kar- 
nych. Są też kobiety i dzieci, szukające bezpiecznego i spokojnego kąta, gdzie nikt ich nie 
skrzywdzi. Trudno jest podać ich liczbę, gdyż bezdomni nie są rejestrowani. W grupie 
osób' bezdomnych są ludzie zróżnicowani nie tylko pod względem płci, ale także wieku, 
sprawności fizycznej i przyczyny bezdomności. 
A. Duracz-Walczak, A. Furman-Konicka i M. J ózefowicz proponują podział bezdom- 
nych wed ług pewnych kryteriów 10. Jednym z nich jest stan psychofizyczny, który różni- 
cuje bezdomnych na zdolnych do samodzielności życiowej i niezdolnych. Tę drugą grupę 
stanowią osoby w podeszłym wieku, kalecy, przewlekle chorzy. Innym kryterium podzia- 
łu jest postawa wobec własnej bezdomności. I tu można wyróżnić bezdomnych "przymuso- 
wych", którzy chcą zmienić swoją sytuację życiową oraz "dobrowolnych", którym odpo- 
wiada aktualny tryb życia i nie oczekują zmian. 
Bez względu na umowne kryteria podziału bezdomnych pomoc udzielana jest wszy- 
stkim, którzy jej potrzebują. Tę pomoc zapewnia się w stacjonarnych (schroniska, nocle. 
gownie) i pozastacjonarnych (np. łaźnie, jadłodajnie) placówkach pomocy bezdomnym. 
Obiekty te są prowadzone w sposób zróżnicowany. Zależy to od tego czyją własnością jest 
schronisko. 
Idea powstania Schroniska Dla Bezdomnych w Bydgoszczy pochodzi z 1989 r. Już 
wówczas zauważono potrzebę rozwiązania problemu bezdomności. Z inicjatywą utworzenia 
sypialni dla bezdomnych wystąpiło Stronnictwo Pracy, Prymasowski Komitet Pomocy Cha- 
rytatywnej oraz Stowarzyszenie "Prawda i Sprawiedliwość". Poparły ją Komitet Obywatel- 
ski "Solidarność", przedstawiciele Wydziałów Zdrowia i Opieki Społecznej Urzędu Woje- 
wódzkiego i Urzędu Miejskiego, władze miasta. Kwestię tę poruszono 29 grudnia 1989 r. 
na spotkaniu w Wydziale Zdrowia i Opieki Społecznej Urzędu Miejskiego. Obecni byli 
przedstawiciele związków zawodowych, organizacji politycznych i społecznych, PCK, 
RSUW, władz miasta. Gospodarze miast
 zadeklarowali pomoc organizacyjną i finansową 
w realizacji inicjatywy utworzenia w Bydgoszczy noclegowni dla bezdomnych. 
Na spotkaniu powołano Społeczny Zespół, który będzie zajmował się wykorzysta- 
niem istniejących możliwości uruchomienia noclegowni na okres przejściowy i docelowy. 
Postanowiono także rozważyć możliwość wykorzystania istniejącego zaplecza budowla- 
nego w mieście. W tym celu zasygnalizowano problem w prasie lokalnej, aby włączyć spo- 
łeczeństwo do szukania potrzebnego obiektu. 
Na kolejnym spotkaniu Społecznej Rady Opiekuńczej - 2 lutego 1990 r. rozważo- 
no możliwość wykorzystania pomieszczeń opuszczonych przez Zakład Karny w Fordonie. 
Obiekt ten był własnością Bydgoskich Zakładów Ceramiki Budowlanej. Kierownictwo 
Urzędu Miejskiego zdecydowało pokryć koszt dzierżawy w wysokości 4,5 mln.zł miesię- 
'- 
cznie z budżetu miasta. W organizacji bydgoskiego Schroniska dla Bezdomnych istotną rolę 
odegrały władze Miasta, Zespół Opieki Zdrowotnej Nr 2 i bezdomni. Dzięki ich pomocy 
dom wyremontowano i wyposażono. 
W marcu 1990 r. Schronisko dla Bezdomnych w Bydgoszczy zaczęło funkcjonować. 
Mieści się ono przy ulicy Fordońskiej nr 422 i zajmuje barak murowany o powierzchni 
400 01 2 . Jednorazowo może w nim przebywać 70 osób w pokojach 8 i 10
sobowych. 
Zapewnia się mieszkańcom możliwość korzystania z kuchni, świetlicy i urządzeń sanitar- 
nych. Do terenu Schroniska należą także: pobliski park, ogród i drewniany barak spełnia- 
jący funkcję magazynu. Początkowo w Schronisku znajdowali nocleg kobiety i mężczyźni.
>>>
202 


Dzięki pracownikom Schroniska, działaczom Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej, 
władzom Miasta, które wygospodarowały na potrzeby Schroniska były hotel pracowni- 
czy na Osowej Górze - 4 czerwca 1991 r. powstała filia Schroniska - Schronisko dla 
Matki z Dzieckiem. Obiekt ten jest zlokalizowany przy ulicy Podmiejskiej nr 2. Schroni. 
sko dla Matki z Dzieckiem mieści się w baraku drewnianym o powierzchni 700 01 2 . Obiekt 
ten dysponuje 60 miejscami. Przebywające w nim kobiety i dzieci zajmują pokoje 4
sobo. 
we wyposażone w umywalki. Istnieją też: kuchnia, łazienka, świetlica. Z inicjatywy kie. 
rownictwa Schroniska postawiono w terenie tunele foliowe na warzywa oraz urządzono 
plac zabaw dla dzieci. 
Patronat nad Schroniskiem objęła w grudniu 1990 r. Akademia Medyczna w Byd. 
goszczy. Organizacyjnie Schronisko dla Bezdomnych podlega Miejskiemu Ośrodkowi Po- 
mocy Społecznej a organem opiniująco-doradczym jest Społeczna Rada Opiekuńcza. 
Została ona utworzona z grona społeczników z Rady Miejskiej, Prymasowskiego Komi- 
tetu Charytatywno-Społecznego i z Komitetu Obywatelskiego "Solidarność" i innych 
życzliwych osób. Społeczna Rada Opiekuńcza od samego początku była "dobrym du- 
chem" powstającego "przytuliska". To jej członkowie przekonywali mieszkańcówokoli. 
cznych bloków, którzy nie wyrażali zgody na powstanie "przytułku", do zrozumienia 
inicjatywy i jej akceptacji. Członkowie Rady i pracownicy prosili także o pomoc finanso. 
wą z konta SOS i pozyskiwali środki z innnych źródeł. Spotkania Społecznej Rady Opie- 
kuńczej odbywają się raz w miesiącu. Są na nich podejmowane sprawy istotne dla Schro- 
niska i jego podopiecznych. Omawia się także nowe inicjatywy, wydatki, potrzeby. Na 
spotkaniach Rady Opiekuńczej kierownictwo Schroniska przedstawia sprawozdanie z funk- 
cjonowania obiektu, pracy podopiecznych i stanu finansów. 
Warto zauważyć, że z inicjatywy Społecznej Rady Opiekuńczej i w porozumieniu 
z Zarządem Miasta Bydgoszczy powstał fundusz interwencyjny Schroniska. Jest on tworzo- 
ny głównie ze środków uzyskanych ze sprzedaży materiałów budowlanych (pochodzących 
z rozbiórek starych domów na terenie Bydgoszczy), symbolicznych opłat pochodzących 
od pensjonariuszy Schroniska oraz darów pieniężnych od osób prywatnych. Na wspom- 
niany fundusz gromadzone są również pieniądze z prowadzonej działalności gospodar. 
czej. Uzyskane w ten sposób środki wzmacniają fundusz interwencyjny i mogą być prze. 
znaczone na pomoc fmansową dla pensjonariuszy. Przekazuje się ją w formie: zaliczek, za. 
pomóg, nagród, wynagrodzeń za pracę na podstawie umowy-zlecenia. 
Schronisko Dla Bezdomnych posiada konto depozytowe. Gromadzone na nim środo 
ki pochodzą z dobrowolnych wpłat zakładów i instytucji, refundacji z Urzędów Gmin za 
pobyt w Schronisku osób spoza gminy Bydgoszcz, opłaty za usługi oraz prace wykonywa- 
ne przez Schronisko na rzecz rÓŻnych instytucji. 
Schronisko Dla Bezdomnych w Bydgoszczy zapewnia podopiecznym: 
- nocleg, 
.- środki czystości i higieny osobistej, 
- odzież, 
- artykuły żywnościowe, 
- uzyskanie zapomóg finansowych, 
- pomoc w załatwianiu dokumentów, pracy, zasiłków, badań lekarskich w tym komi
i 
wnioskujących o umieszczenie w Domu Pomocy Społecznej, 
- pomoc w leczeniu odwykowym,
>>>
203 


- poradę w rozwiązaniu spraw osobistych, mieszkaniowych, 
- udział w działalności kulturalno,-światowej. 
Schronisko (Dla Bezdomnych w Bydgoszczy) przyjmuje wszystkich bezdomnych w 
miarę. posiadanych wolnych miejsc. Osoby spoza województwa są informowane o istnieniu 
podobnych obiektów w rejonach ich zamieszkania. Schronisko Dla Matki z Dzieckiem w 
picrwszej kolejności zapewnia opiekę matkom z dziećmi. 
Warto nadmienić, że Schronisko nie spełnia funkcji stałego miejsca zamieszkania. 
Pobyt w nim maksymalnie może trwać sześć miesięcy. Jest on w zasadzie bezpłatny. Oso- 
by posiadające dochód mogą na zasadzie dobrowolności uiścić odpłatność w wysokości 
do 25 % za pobyt oraz za wyżywienie - jeśli jest ono przekazywane w wysokości do 30 %. 
Aktualnie (kwiecień 1993 r.) koszt pobytu jednej osoby wynosi 42,0 tys.zł na dobę. Koszt 
utrzymania Schroniska wyniósł w 1992 r. 1.800.000.000,- zł (wraz z pensjami dla pracow- 
ników). 
Schronisko jest utrzymywane z budżetu miejskiego. Samo również pozyskuje środki 
finansowe na swoje utrzymanie. Istotną rolę w tym zakresie odgrywa utworzona w paź- 
dzierniku 1991 r. z inicjatywy kierownika Schroniska - brygada remontowo-budowlana. 
Pracują w niej na umowę -zlecenie pensjonariusze. Wykonują różne prace usługowe w Miej- 
skim Ośrodku Pomocy Społecznej i na terenie miasta. Brygada realizuje m.in. rozbiórki, 
remonty budynków, usługi transportowe, eksmisje. Ponadto członkowie brygady wyko- 
nują prace malarskie, stolarskie, szklarskie, szewskie, elektryczne, tapicerskie i inne na po- 
trzeby Schroniska i podopiecznych Opieki Społecznej. Niezbędny sprzęt do prowadzenia 
powyższych prac został pozyskany drogą darowizn od różnych instytucji, bądź zakupiony. 
Należy zaznaczyć, że prowadzona działalność gospodarcza jest zgodna z przepisami 
podatkowymi. Schronisko odprowadza zatem podatek od wynagrodzeń podopiecznych do 
Urzędu Skarbowego. Natomiast dochód brygady uzyskany z działalności gospodarczej i 
przeznaczony na cele statutowe jednostki w roku podatkowym lub roku po nim następują- 
cym jest wolny od podatku dochodowego. Usługi brygady wolne są od podatku obroto- 
wego. 
W utrzymaniu Schroniska istotną rolę odgrywają także dary pieniężne i rzeczowe 
otrzymane od bydgoskich instytucji, zakładów, hurtowni. Szczególnie istotna była po- 
moc uzyskana od: zakład ów pracy (sprzęt, materiały budowlane), parafii Św. Krzyża 
(odzież, koce, bielizna), Organizacji Okręgowej Chrześcijańsko-Demokratycznego Stron- 
nnictwa Pracy (książki), "Domu Książki". Ponadto wiele darów w postaci żywności, sprzę- 
tu, środków czystości i środków finansowych Schronisko otrzymało od "Flity", "Pol- 
[rostu", Giełdy Bydgoskiej, Banku Komunalnego, Policji, Zakładu Opieki Zdrowotnej 
Nr 2, "Polleny", PKPS, "Maji", "Ravexu". Dzięki ich życzliwości Schronisko może funk- 
cjonować i pomagać osobom bezdomnym. 
Warty odnotowania w działalności Schroniska jest także fakt nawiązania jesienią 
1991 r. przez Kierownika kontaktu z Wydziałem Gospodarki Lokalami Urzędu Miejskie- 
go w celu pomocy w rozwiązywaniu problemów mieszkaniowych podopiecznych. Dzięki 
tej inicjatywie do końca 1992 r. Schronisko otrzymało sześć zdewastowanych mieszkań wy- 
magających kapitalnego remontu. Wykonała go brygada remontowo-budowlana Schronis- 
ka ze środków własnych. Mieszkania otrzymały matki z dziećmi, znajdujące się w krytycz- 
nej sytuacji życiowej. Należy nadmienić, że pracownicy Schroniska zaopatrzyli mieszkanie 
w niezbędne meble, artykuły gospodarstwa domowego. Pomogli także w przeprowadzce 
i opłacili czynsz za pierwsze miesiące.
>>>
204 


Kierownictwo i pracownicy .socjalni Schroniska mobilizują podopiecznych do pracy. 
W Fordonie działa wspomniana brygada remontowo-budowlana. Natomiast w Schronisku 
Matki z Dzieckiem zorganizowano szwalnię, w której szyto komplety pościelowe. Ponadto 
wykonuje się tam usługi dla zakładów pracy i na potrzeby Schroniska. Organizowane są 
także dla podopiecznych prace porządkowe i ogrodnicze. Pensjonariusze biorą także udział 
w likwidowaniu skutków klęsk żywiołowych. 
Dla efektywnej pracy i pomocy- Schronisko utrzymuje stały kontakt z pedagogiem 
szkolnym, kuratorami sądowymi, PolicYjną Izbą Dziecka i Pogotowiem Opiekuńczym. 
Organizowane są również regularne spotkania i pogadanki z psychologiem, socjologiem, 
przedstawicielami Bydgoskiego Koła AA. Jest to niezwykle potrzebne, gdyż w ostatnim 
czasie odnotowano wzrost liczby podopiecznych uzależnionych od alkoholu i jego substy- 
tutów. W tym zakresie planuje się nawiązanie współpracy z Dziennym Oddziałem Lecze. 
nia Uzależnień. Połączone działania tych instytucji dawałyby szansę powrotu do normal- 
nego życia. · 
Warto zauważyć, że w Schronisku organizuje się wiele imprez okazjonalnych takich 
jak: Wielkanoc, Wigilia i Święta Bożego Narodzenia, Dzień Dziecka, Święto Niepodległości. 
W okresie letnim dzieci w wieku szkolnym mają możliwość wyjazdu na kolonie. Zorganizo- 
wano także kilka wycieczek dla podopiecznych między innymi do Częstochowy. Dla dzieci 
urządzono ogniska, na które zaproszono również młodzież z Pogotowia Opiekuńczego. 
Dotychczasowe spostrzeżenia wskazują, że pracownicy Schroniska nie wyręczają 
podopiecznych z ich powinności, lecz starają się mobilizować ich do podejmowania stosow. 
nych działań mających na celu powrót i przystosowanie się do życia w społeczeństwie. 
Należy zauważyć, że oprócz pomocy świadczonej na rzecz pensjonariuszy udzielana jest 
również pomoc osobom kierowanym przez pracowników socjalnych z przychodni rejono- 
wych. Osobom potrzebującym wydawana jest odzież, obuwie, żywność, czasami meble, 
kołdry, koce, pościel czy też opał. Niestety potrzeby w tym zakresie są znacznie większe 
niż możliwości. Warto zauważyć, że możliwość uzyskania schronienia może uzyskać tylko 
pewna część osób zainteresowanych. Pomimo, iż nazwa wskazuje, że jest to Schronisko 
Dla Bezdomnych - znaczną część osób przyjętych stanowią ludzie posiadający stałe miej- 
sce zameldowania. 
Jakie są powody decyzji zamieszkania w Schronisku? 
Na podstawie danych z kwestionariuszy podopiecznych najczęstszą przyczyną pobytu 
kobiet w Schronisku jest alkoholizm męża lub członków rodziny oraz nadmierne zagę- 
szczenie w posiadanych lokalach. Inną przyczyną skłaniającą kobiety do szukania pomocy 
vi Scłu.onisku jest brak wystarczających środków utrzymania. W roku 1992 odnotowano 
398 przyjętych do Schroniska dla Matki z Dzieckiem (w tym 112 kobiet). 
Natomiast w Schronisku w Fordonie zamieszkiwało 1.385 mężczyzn. Wśród nich były oso- 
by, które opuściły zakłady karne (78 osób), eksmitowani za brak opłaty czynszu, "us u . 
nięci" z domów rodzinnych za nadużywanie alkoholu lub z innych powodów. 
Powyższe refleksje o funkcjonowaniu Schroniska świadczą, iż wspomniane obiekty 
realizują zadania wynikające z ustawy o pomocy społecznej. Ich praca i przedsięwzięcia 
mają określony cel: pomóc i zmobilizować podopiecznych do radzenia sobie samemu. Jest 
to możliwe dzięki władzom Miasta, Miejskiemu Ośrodkowi Pomocy Społecznej, Społecznej 
Radzie Opiekuńczej, Kierownictwu i pracownikom Schroniska osobom które chcą i potra. 
fią pomóc ludziom w trudnych sytuacjach życiowych. Ich u'angażowanie, pomysłowOŚć,
>>>
205 


umiejętność nawiązywania kontaktów z różnymi placówkami i instytucjami zwiększa is- 
totnie możliwość udzielenia pomocy ich podopiecznym. Z drugiej strony - życzliwość od- 
biorców próśb i apeli wyrażana w formie darowizn i pomocy sprawia, że bezdomni - nie 
mają wprawdzie domów ale nie są opuszczeni. 


. 


PRZYPISY 


l J. Raczkowska, Początki rozwoju zakładów opieki całkowitej w Polsce uwarunkowania 
ich działalności, "Problemy opiekuńczo-wychowawcze" 1978, nr 2. 
21. Induiski (red.), Organizacja ochrony zdrowia, PZWL, 1984, s. 20-22; W.A. Góra, Tradycje 
opieki i pomocy społecznej w Polsce, "Praca socjalna" 1989, nr 2, s. 22. 
3Cyt. za W.A. Gó
a, Tradycje..., op.cit., s. 24. 
4Szerzej na ten temat pisze H. Bunsch-Konopka, Historia opieki społecznej w Polsce, op.cit., 
s. 19 i nast. 
5 Por. działalność organizacji Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności (1814 r.), ,,Patronat 
Opieki nad Więźniami" (1863 r.), "Ministerstwo Polskiej Biedy", "Towarzystwo Przyjaciół Dzieci" 
(1880 r.), Towarzystwo Opieki nad ubogimi matkami i ich dziećmi (1884 r.), Towarzystwo Opieki nad 
Dziećmi (1906 r.) i inne. 
6 . 
Cyt. za H. Bunsch-Konopka..., s. 26. 
7Ustawa o opiece społecznej z 16 sierpnia 1923 r., art. 2, Dz.U. nr 92, poz. 726. 
8por. R. Wroczyński, Od filantropii do pedagogiki _piekuńczej, "Studia z nauk społecznych" 
1964, tom XII. 
9Ustawa o pomocy społecznej z 29 listopada 1990 r. Dz.U. Nr 87, poz. 506, art. 10, pkt 2, art. 
13 i14. . 
1
 A. Duracz-Walczak, A. Furman-Konicka, M. Józefowicz, Zarys zasad polityki społecznej wobec 
bezdomnych w świetle ustawy z 29 listopada 1990 r. o pomocy społecznej, Stowarzyszenie Pomocy 
Be
domnym, Warszawa 1992 r.
>>>
206 


Aneks 1 


STRUKTURA ORGANIZACYJNA SCHRONISKA DLA BEZDOMNYCH 
W BYDGOSZCZY 


. 


Społeczna Rada Opiekuńcza 
I 


Kierownik 


I 
Z-ca Kierownika 


pi,Qn socjalny 
.1 
(pracownicy socjalni - 4) 


pion administracyjny 
I 
(księgowa - l 
magazynier - 1 
inspektor ds. 
zaopatrzenia - 1 
kierowcy - 2) 


pion gospodarczy 
I 
(brygada remontowo- 
-budowlana - 5 
gospodarz obiektu - 
- konserwator - 2)
>>>
MELANIA DERESZYŃSKA-Ro.UANIUK 


WARTOŚĆ BADAWCZA AKT DO DZIEJÓW 
KULTURY I OŚWIATY Z LAT 1945-1950 
PRZECHOWYWANYCH W ARCmWUM 
, 
PANSTWOWYM W BYDGOSZCZY 


I. Twórcy i organizatorzy kultury i o.światy a stan zachowania ich akt w zasobie AP 
w Bydgoszczy 


Lata 1945 -1950 to okres kształtowania się i krystalizacji nowej państwowości pol- 
skiej. Problemem podstawowym, wymagającym rychłego rozwiązania stała się likwidacja 
skutków zakończonej dopiero wojny. Zniszczenia wojenne oraz konsekwencje okupacji 
hitlerowskiej zaznaczyły się zarówno w sferze gospodarki narodowej, jak i oświacie oraz 
kulturze. Szczególnie dotkliwe były straty zanotowane w dziedzinie kultury i oświaty, wy- 
znaczone przez ruinę świadomości narodowej i społecznej. Recepcji wymagały także nowe 
warunki ustrojowe państwa. Zadania te poruczone zostały urzędom administracji pań- 
stwowej i organom władzy reaktywowanym po wyzwoleniu miasta (21 stycznia 1945 r.). 
Spełniały one funkcje zarządzająco-kontrolne i koordynujące, pełniąc zarazem rolę mece- 
natu państwowego. Zagadnienia dot. kultury stały się przede wszystkim troską Wydziału 
Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego w Bydgoszczy oraz odnośnych re- 
feratów w starostwach powiatów wchodzących w skład województwa pomorskiego. Pro- 
blematyka kulturalno-oświatowa była przedmiotem zainteresowania kolegialnych organów 
władzy - Pomorskiej Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy i rad narodowych niż- 
szego szczebla, działających poprzez stałe komisje kulturalno-oświatowe i powoływane 
komitety (np. Komitet do walki z analfabetyzmem. Komitet Biblioteczny). Dzieło odbu- 
dowy i rozwoju, a także krzewienia oświaty i kultury podjęły również organa samorządu 
terytorialnego - wydziały powiatowe oraz zarządy miejskie i gminne. Główny ciężar 
w zakresie odbudowy i rozwoju systemu oświatowego spoczął jednak na organach admini- 
stracji specjalnej - szkolnej: inspektoratach szkolnych dZiałających w poszczególnych po- 
wiatach z reaktywowanym 8 lutego 1945 r. Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego 
w Toruniu na czele. Zadania swe realizowały poprzez sieć placówek szkolnych stopnia 
podstawowego, zawodowego i średniego. Oświatą rolniczą zajęły się Wydziały i inspekto- 
raty Wojewódzkiego i powiatowych urzędów ziemskich. 
Organizacją życia kulturalnego na terenie woj. pomorskiego zajęły się reaktywowane 
i nowopowstające instytucje, organizacje, towarzystwa i stowarzyszenia, których charakter 
obligował do podjęcia szeroko rozumianej kultury i sztuki. Były to instytucje i organiza- 
cje o naukowym profilu działania, związane z ruchem literackim, teatrem, plastyką, muzy- 
ką, prasą, radiem i upowszechnianiem kultury. Wiodące w zakresie działalności naukowej 
woj. pomorskiego były: Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Towarzystwo
>>>
208 


Naukowe Toruńskie. Działały także: Oddział Pomorski Państwowego Instytutu Nauko- 
wego Gospodarstwa Wiejskiego oraz bydgoski oddział Naczelnej Organizacji Technicz- 
nej. Ruch literacki opierał się głównie na pomorskim Oddziale Związku Literatów Pol. 
skich, a bazował na ośrodku myśli humanistycznej, jakim był UMK, Klub literacko-Arty- 
styczny oraz rozgłośnia Polskiego Radia w Bydgoszczy. Ludzie środowisk literackich pub- 
likowali na łamach "Arkony", czasopisma poświęconego kulturze i sztuce, mającego naj- 
większe zasługi w popularyzacji zagadnień kulturalno-oświatowych. Działalność insceni. 
zacyjną prowadziły placówki teatralne Bydgoszczy i Torunia. Zaplecze aktorskie stanowi. 
li absolwenci Szkoły Dramatycznej i Studium Teatralnego, działających przy teatrze byd. 
goskim. Najżywszą działalność w dziedzinie plastyki w okresie 1945-1950 przejawiały: 
Wydział Sztuk Pięknych UMK w Toruniu oraz Szkoła Sztuk Plastycznych (następnie 
Państwowe liceum Technik Plastycznych) w Bydgoszczy. Placówki te z racji swego cha- 
rakteru wnosiły wyjątkowy wkład w budowę powojennego środowiska plastycznego 
regionu. Interesów profesjonalnych twórców broniły, założone w 1945 r. oddziały Zwią- 
zku Polskich Artystów Plastyków w Toruniu i Bydgoszczy, skupione następnie w Zarzą- 
dzie Okręgu ZP AP z siedzibą w Bydgoszczy. Prace pomorskich plastyków eksponowały 
instytucje wystawowe: Pomorski Dom Sztuki w Bydgoszczy i Dom Plastyka w Toruniu, 
a także muzea Bydgoszczy, Torunia, Grudziądza i Inowrocławia. Odzyskanie niepodleg- 
łości zaktywizowało także pomorskie środowiska muzyczne. Działalność przerwaną wy. 
buchem wojny podjęły chóry Pomorskiego Związku Śpiewaczego. Powstały w ramach 
Rozgłośni Polskiego Radia w Bydgoszczy, zespół muzyczny w 1946 r. przekształcił się 
w Pomorską Orkiestrę Symfoniczną, na bazie której zorganizowano nieco później Filhar. 
monię Pomorską. Obok kształcenia, działalność artystyczną, podjęły działające w woje- 
wództwie placówki szkolnictwa muzycznego (Bydgoszcz, Toruń, Inowrocław). Lata 1945- 
-1950 były również okresem organizacji prasy pomorskiej. W lutym 1945 r. powstała 
pomorska placówka Polpressu (później Polskiej Agencji Prasowej PAP). Równocześnie 
dzieło wydawnicze podjęła ekipa prasowa Spółdzielni Wydawniczo-Oświatowej "Czytel- 
nik". Bydgoska placówka "Czytelnika" zajęła się uruchomieniem drukarni, wydawaniem 
prasy i książek, ich kolportażem, bądź przygotowaniem akcji kulturalno-oświatowych. 
Ona to rozpoczęła wydawanie pierwszego pomorskiego stałego dziennika "Ziemi Pomor- 
skiej" oraz miesięcznika poświęconego kulturze i sztuce "Arkona". Wychodziły także 
dzienniki partyjne. 
l lipca 1945 r. otwarto w Bydgoszczy, przeniesioną z Torunia, Rozgłośnię polskie. 
go Radia. Organizację rozgłośni wspomagał Społeczny Komitet Radiofonizacji Kraju. 
Działalność radiowa zaowocowała audycjami o problematyce kulturalno-oświa
owej. 
Obok wymienionych władz, instytucji i organizacji, działalność w zakresie upowszech. 
niania oświaty i kultury prowadziły liczne biblioteki, świetlice oraz różnego rodzaju orga. 
nizacje społeczne i zawodowe. 
Przedstawiona wyżej prezentacja twórców i animatorów oświaty i kultury woje. 
wództwa pomorskiego w latach 1945-1950 pozwala stwierdzić, iż szereg urzędów, insty. 
tucji i organizacji zaangażowanych było we wspomnianym działaniu. 
Analiza materiałów aktowych, jakie wytworzyły one w trakcie swojej działalności 
pozwoliłaby na prześledzenie wysiłków w zakresie organizacji powojennego życia kultu. 
ralno-oświatowego. Niestety, akta niektórych tylko instytucji i urzędów znalazły miejsce
>>>
209 


w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy w formie zespoł ów arch.iwalnych tworzących 
jego.zasób. 
Materiały źródłowe do dziejów kultury i oświaty na terenie woj. pomorskiego w ła- 
tach 1945-1950 przechowywane w zasobie AP w Bydgoszczy, to materiał zróżnicowany 
zarówno pod względem proweniencji, jak i wartości badawczej akt. Złożyły się nań przede 
wszystkim akta: l) urzędów administracji państwowej ogólnej i specjalnej; 2) akta samorzą- 
du terytorialnego; 3) akta rad narodowych, a także stosunkowo nieliczna grupa akt insty- 
tucji kulturalnych i oświatowych. W zasobie AP brak akt tak istotnych dla rozwoju życia 
kulturalnego instytucji, jak: Teatr Polski, Pomorska Orkiestra Symfoniczna, Pomorski Do"m 
Sztuki. Fakt ten niewątpliwie określił specyfikę przechowywanych archiwaliów, wpływa- 
jąc w sposób oczywisty na ich wartość badawczą. 


II. Materiały do dziejów kultury i oświaty na terenie województwa pomorskiego w Jatach 
1945-1950 w Z85nbie AP w Bydgoszczy - prezentacja zespołów i ich zawartości, ocena 
wartości badawczej akt 


1. Akta urzędów administracji państwowej ogólnej 


a) Urząd Wojewódzki Pomorski w Bydgoszczy Wydział Kultury i Sztuki (412 J.inw.) 


Akta wspomnianego Wydziału to materiał dobrze zachowany, lecz specyficzny, wy- 
tworzony wskutek sprawowanych funkcji nadzorczych w dziedzinie organizacji teatrów, 
życia literackiego, muzycznego, plastycznego, zabezpieczenia zabytków kultury i sztuki, 
nadzorowania i koordynacji amatorskiego ruchu artystycznego. Podlegało mu również 
szkolnictwo artystyczne. Poczynaniom Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu sekundowały 
działające przy nim: Pomorska Wojewódzka Rada Kultury Artystycznej i Sztuki oraz 
Ośrodek Krzewienia Kultury Artystycznej i Sztuki, powstałe dla popierania przejawów 
twórczości amatorskiej. Akta Wydziału Kultury i Sztuki wyodrębniają się w kilka grup 
tematycznych związanych z różnorodnością jego działalności. Stanowią je: 
l) materiały o charakterze sprawozdawczym, organizacyjnym i ogólnoinformacyjnym 
dol. samego Wydziału Kultury i Sztuki UWP, sprawozdania z jego działalności oraz z 
działalności referatów kultury i sztuki w starostwach i zarządach miejskich, wykazy 
placówek kulturalno-oświatowych; 
2) akta dot. organizacji i działalności Wojewódzkiej Rady Kultury Artystycznej i Sztuki; 
3) dokumentacja współpracy z organizacjami kulturalno-oświatowymi i związkami zawo- 
dowymi (np. Związkiem Zawodowym Uteratów Polskich - Oddział Pomorski, Klubem 
Uteracko-Artystycznym w Bydgoszczy, Towarzystwem Przyjaciół Uteratury i Sztuki 
w Inowrocławiu, ZAIKS-em, Związkiem Zawodowym Muzyków Okręgu Pomorskiego, 
ZPAP, Związkiem Zawodowym Artystów Scen Polskich), na którą złożyły się statuty, 
protokoły zebrań, sprawozdania z działalności; 
4) akta dol. subwencjonowania instytucji kulturalno-oświatowych; 
5) materiały związa!le z tzw. upowszechnianiem kultury zawierające rejestry i wykazy pla- 
cówek kulturalno-oświatowych, sprawozdania z organizowanych imprez, koncertów, 
konkursów, obchodów (np. Roku Mickiewiczowskiego, Chopinowskiego), sprawozdania 
z działalności amatorskich zespołów artystycznych, świetlic, domów kultury.
>>>
210 


6) sprawozdania z działalności szkół muzycznych w województwie; 
7) materiały informacyjnc związanc z opieką nad zabytkami. 
Akta związane z działalnością kulturalno-oświatową zgromadzone zostały także 
w archiwaliach innych Wydziałów UWP (Społeczno-Politycznym, Ogólnym, Samorządo. 
wym, Administracyjnym). Są to materiały nustrujące realizację szeroko rozumianej poli- 
tyki kulturalno-oświatowej. Znalazły w nich miejsce sprawozdania i plany pracy, gospo- 
darczo-finansowe, sprawozdania kuratora ze stanu oświaty, szkolnictwa rolniczego, spra- 
wozdania z działalności przedsiębiorstw widowiskowych, dokumentacje udzielanych zez- 
woleń na prowadzenie działalności artystycznej i materiały dot. radiofonizacji woj. pomor. 
skicgo. Akta UWP, zwłaszcza Wydziału Kultury i Sztuki, ze względu na swą różnorodność 
i bogactwo tematyczne, stanowią bez wątpienia najcenniejszy materiał źródłowy do dzie- 
j ów kultury, a także i oświaty w omawianym okresie, przechowywany w Archiwum Bydgo. 
skim. 


b) Starostwa powiatowe (Referaty Kultury i Sztuki) 


Podobne w charakter.le są akta Referatów Kultury i Sztuki Starostw Powiatowych. 
W Archiwum Bydgoskim Akta Referatu Kultury i Sztuki zachowały się jedynie w Staros- 
twie Powiatowym w Świeciu (8 j.inw.). Są to materiały dotyczące uruchomienia szkół, 
świetlic, a także akta związane z organizowaniem życia kulturalno-oświatowego, gromadzące 
informacje o pracy plastyków ludowych w powiecie. organizowaniu imprez estradowych 
i ochronie zabytków. Akta omawianej grupy stanowią więc zaledwie materiał uzupełniają- 
cy dla akt UWP w Bydgoszczy. 


2. Akta administracji państwowej - speqalnej 


a) Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu 


Podstawowym i najpełniejszym materiałem źródłowym do dziejów oświaty na te- 
renie woj. pomorskiego w latach 1945-1950 są akta Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomor- 
skiego w Toruniu. Kuratorium było organem administracji specjalnej w dziedzinie wycho- 
wania publicznego, sprawującym nadzór nad wszelkimi zakładami wychowawczo-naukowy- 
mi (bez szkolnictwa wyższego). Sprawowane przez nie funkcje nadzorczo-kontrolne zadecy- 
dowały o różnorodności tematycznej akt w zespole. Niemniej jednak akta KOSzP zawie- 
rają podstawowy materiał do dziejów szkolnictwa podstawowego i średniego oraz wychowa- 
nia przedszkolnego. Stan zachowania zespołu ok. 10 % obniżająco wpływa na ich wartość 
badawczą. Zachowane materiały stanowią jednak ilustrację do takich problemów badaw. 
czych, jak: trudności związane z odbudową sieci szkolnej w województwie, nastroje poli- 
tyczne wśród kadry nauczycielskiej i młodzieży uczącej się. Zachowane sprawozdania ku- 
ratora wojewódzkiego oraz poszczególnych wydziałów merytorycznych KOSzP obrazują 
rozwój szkolnictwa na terenie województwa, dokształcanie dorosłych, dotyczą także spraw 
Organizacyjnych i działalności poszczególnych placówek oświatowych.
>>>
211 


b) Inspektoraty szkolne 


. Funkcję urzędów administracji szkolnej ograniczoną do terenu powiatu sprawowały, 
podległe Kuratorium - Inspektoraty szkolne. Akta Inspektoratów szkolnych woj_ pomor- 
skiego przechowywane w zasobie AP w Bydgoszczy to materiał szczątkowy. Zachowały 
się jedynie akta Inspektoratów: w Świeciu (20 j.inw.) i Wyrzysku (1 j.inw.). Dotyczą one 
ruchu służbowego nauczycieli oraz kwestii organizacyjnych Inspektoratów. Gromadzą 
jednak również sprawozdania dot. kursów dla analfabetów, dorosłych, materiały związa- 
ne z organizacją placówek bibliotecznych. Część z nich dotyczy problematyki wychowa- 
nia przedszkolnego ilustrowanej w sprawozdaniach z wizytacji przedszkoli, protokołach 
z konferencji wy.chowawczyń. Sporadycznie związane są ze sprawami opieki nad dziećmi 
poprzez organizację letnich kolonii. W części dotyczą budownictwa szkolnego, zawierając 
wykazy nieruchomości i projekty planowanych inwestycji. Akta administracji szkolnej 
choć w poważnym stopniu zdekompletowane, są jednak istotnym materiałem źródłowym 
do dziej&..v oświaty woj. pomorskiego. 


c) Wojewódzki Urząd Ziemski Pomorski w Bydgoszczy i Powiatowe Urzędy Ziemskie 


Działalność w dziedzinie oświatowej prowadziły także urzędy administracji specjal- 
nej - rolne (Wojewódzki Urząd Ziemski Pomorski w Bydgoszczy razem z powiatowymi 
urzędami ziemskimi). Zadanie te realizowały: Wydział Oświaty Rolniczej w WUZ w Byd- 
goszczy i Inspektoraty Oświaty Rolniczeh w PUZ. Akta dol. oświaty rolniczej występują 
jedynie w szczątkowo zachowanych aktach PUZ w Świeciu i Żninie. Wśród nich dominuje 
korespondencja poświęcona organizowaniu szkół rolniczych, dokształcaniu rolniczemu, 
świetlicom szkolnym, a także protokoły z konferencji kierownik&..v szkół, wykazy czaso- 
pism i książek dla szkół, dokumentacja dotacji. Materiały te stanowić mogą jedynie wycin- 
kowe uzupełnienie problematyki dziejów oświaty 1945-1950. 


3. Urzędy Administracji samorządowej 


a) Wydziały Powiatowe 


Działalność w zakresie kultury i oświaty znajduje także odzwierciedlenie w aktach 
Wydziałów Powiatowych _ a zwłaszcza istnieją

ch w ich ramach Referatów Kulturalno- 
-Oświatowych. W przechowywanych w zasobie archiwum aktach Wydziałów Powiatowych 
(w Bydgoszczy, Świeciu i Wyrzysku) brak akt wspomnianych referatów. Materiały pośred- 
nio Związane z problematyką kultura!no-światową znaleźć można jednak w aktach innych 
referatów (ogólny, samorządowy). Wspomniane archiwalia z rcguły dotyczą działalności 
bibliotek, domów opieki, opieki nad dziećmi, niekiedy zaś budowy pomników. 


b) Zarządy miejskie i gminne 
Materiały dotyczące oświaty i kultury gromadzą także zespoły zarząd&..v miejskich 
i gminnych. Wśród tych zespołów uwagę zwracają akta Zarządu Miejskiego w Bydgoszczy. 
Wspomniana problematyka była przedmiotem działalności Wydziału Kultury i Sztuki 
Zarządu Bydgoskiego. Materiały te zawierają stosunkowo cenną dokumentację statystyczną,
>>>
212 


uwzględniającą, organizowane przez literatów, plastyków oraz placówki kulturalno-oświa- 
towe, inlprezy, występy i wystawy artystyczne. W zespole znajdują się również sprawoz- 
dania z działalności Miejskiej Biblioteki, Muzeum, Teatru Polskiego. Część materiałów 
dotyczy stypendiów dla twórców oraz przyznania obiektów poszczególnym placówkom 
kulturalno-oświatowym. Niektóre z archiwaliów obrazują działalność powoływanych 
doraźnie komitetów, np. Komitetu Obywatelskiego Budowy Pomnika Wdzięczności, Bu- 
dowy Teatru Miejskiego, Obchodów 600-lecia miasta. Akta pozostałych zarządów miej- 
skich i gminnych to dokumentacja działalności Komisji Oświaty i Kultury oraz powoły- 
wanych przez nie okazjonalnie komitetów, obfitująca w informacje dotyczące walki z 
analfabetyzmem, radiofonizacji, powszechnego nauczania, rozwoju czytelnictwa. Część 
archiwaliów dotyczy organizowania konkretnych placówek kulturalno-oświatowych, ob. 
chodów świąt i innych uroczystości. W omawianej grupie urzędów administracji samorzą. 
dowej szczególnym bogactwem i wartością odznaczają się akta Zarządu Miejskiego w Byd. 
goszczy. Pozostałe archiwalia posiadają znacznie mniejszą wartość, bądź przez szczątkowe 
zachowanie, bądź pośredni związek z działalnością kulturalno-oświatową. 


4. Organy władzy - rady narodowe 


Problematyka kultura}no-oświatowa znalazła mIejsce w aktach rad narodowych 
działających w okresie 1945-1950 na terenie województwa pomorskiego. Akta rad naro- 
dowych przechowywane w AP w Bydgoszczy to 46 zespołów liczących 1503 j.a. 


a) Pomorska Wojewódzka Rada Narodowa 


Kompletność materiałów oraz ich różnorodność tematyczna przesądziła o wyróż- 
niającej się wartości badawczej akt Pomorskiej Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgosz- 
czy. Działalność w omawianej dziedzinie prowadziła ona poprzez istniejące przy niej stałe 
komisje (WoJ
wódzka Komisja Oświaty, Komisja Kultury i Sztuki), a także tymczasowo po. 
woływane komitety (np. Wojewódzki Komitet Biblioteczny). Działalność kulturalno-oświa. 
towa PWRN znajduje odbicie zwłaszcza w aktach Referatu Komisji (49 j.inw.) a także 
Referatu Ogólnego (346 j.inw.). Stanowią je głównie protokoły z posiedzeń, protokoły 
z posiedzeń plenarnych Prezydium. Uzupełniają zaś instrukcje i zarządzenia. Szczególnie 
ciekawy materiał to protokoły z posiedzeń i sprawozdania z działalności Komisji Oświa- 
towej, a także Kultury i Sztuki. Interesujące wydają się również akta związane z organi- 
zacją Komisji Doradczo-Społecznej, Komisji Współpracy Oświatowej. Część materiałów 
dotyczy akcji stypendialnej dla studentów. 


b) Powiatowe i miejskie rady narodowe 


Stosunkowo pełna jest dokumentacja działalności w dziedzinie kultury i oświaty 
rad narodowych niższych szczebli - miejskich i powiatowych. Rady te, podobnie jak 
PWRN, działały poprzez wyspecjalizowane Komisje i Komitety: Biblioteczne, Oświaty 
. i Kultury, a także komisje do Walki z Analfabetyzmem. Przedmiotem ich pracy są zacho- 
wane protokoły z posiedzeń prezydiów rad, poświęcone z reguły obchodom świąt i orga. 
nizowaniu imprez kulturalnych (np. Tydzień Oświaty), jak również sprawozdania wyroie- 
nionycn Komisji i Komitetów, ilustrujące wysiłki mające na celu: likwidację analfabetyzmU,
>>>
213 


organizację bibliotek, rozwoju czytelnictwa. Wiele mIejsca zajmują materiały dotyczące 
Społecznych Komitetów Odbudowy Warszawy, Radiofonizacji oraz Budowy Domów Kul- 
tury: Akta rad narodowych przechowywanc w AP w Bydgoszczy są zatem stosunkowo cie- 
kawym materiałem, którego wykorzystanie wydaje się być niezbędne przy podejmowaniu 
omawianej problematyki badawczej. 


s. Szkoły i placówki naukowe 


a) Akta szkół 


Materiały do dziejów oświaty to także akta szkół, jakie przechowywane są w zaso- 
bie AP w Bydgoszczy. Składają się nań akta szkół podstawowych, szkół zawodowych, 
ogólnokształcących, pedagogicznych. W ich liczbie AP przechowuje dokumentację kilku 
publicznych szkół zawodowych, Gimnazjum Przemysłu Elektrycznego, Gimnazjum Prze- 
mysłowego' Fabryki Artykułów Elektrotechnicznych w Bydgoszczy oraz Gimnazjum Prze- - 
mysłowo-Energetycznego i Zasadniczej Szkoły Energetycznej w Smukale. Są to zespoły 
niewielkie, liczące zaledwie kilka jednostek archiwalnych. Szkolnictwo podstawowe i ogól- 
nokształcące reprezentują; Szkoła Podstawowa Nr 9 oraz liceum Ogólnokształcące dla 
Pracujących Nr 122 w Bydgoszczy. Uzupełniają je akta liceum Pedagogicznego oraz Pań- 
stwowej Szkoły Pracy Społecznej w Bydgoszczy. Specyfika tematyczna wyróżnia akta, 
przechowywanego w AP Państwowego Zakładu Szkolenia Inwalidów w Toruniu. Akta oma- 
wianych zespołów to z reguły protokoły posiedzeń Rad Pedagogicznych i zarządzenia wew- 
nętrzne, wzbogacone niekiedy kroniką szkoły. W przypadku liceum Pedagogicznego nie 
zachowały się akta o wartości historycznej z omawianego okresu. Zespół ten zawiera je- 
dynie akta kategorii B-50, z których na uwagę zasługują księgi matur, dyplomy nauczy- 
cieli szkół podstawowych, protokoły egzaminów dojrzałości, kopie świadectw, a także pro- 
tokoły kursów pedagogicznych. 


b) Państwowy Instytut Naukowy Gospodarstwa Wiejskiego - Oddział Pomorski 
w Bydgoszczy 


Wyjątkowy charakter posiadają akta Oddziału Pomorskiego PJNGW. Jest to jedyna 
dokumentacja aktowa instytucji tego typu przechowywana w AP w Bydgoszczy. Są to ma- 
teriały informacyjne związane z działalnością Wydziału Badawczego Uprawy Buraka, 
które stanowią wyniki przeprowadzonych doświadczeń, programy prac badawczych, spra- 
wozdania z udziału w wystawach rolniczych. 
Archiwalia omawianej grupy dotyczące okresu 1945-1950 zachowane są niekom- 
pletne, stanowią jednak uzupełnienie obrazu oświaty, aktualne w sytuacji zdekompletowa- 
nia akt KOSzP i Inspektoratów szkolnych.
>>>
214 


6. Instytucje, organizacje i towarzystwa kulturalno-oświatowe 
Komitet ds. Radia i Telewizji "Polskie Radio i Telewizja to. Rozgłośnia 
w Bydgoszczy 
Akta Rozgłośni Polskiego Radia w Bydgoszczy to jcdyny zespół aktowy instytucji 
o charakter Le kulturalnym przechowywany w AP w Bydgoszczy. Ten stosunkowo obszcr- 
ny, bo liczący 678 jednostek archiwalnych materiał to w zdecydowanej większości scena- 
riusze programów wygłaszanych na antenie. Szereg z nich poświęcona była omówieniu 
zagadnicń kulturalnych oraz upowszechnianiu kultury poprzez emisje teatrów, słuchowisk, 
koncertów. Mniejszą część zespołu stanowią akta dotyczące organizacji Rozgłośni, spra- 
wozdania z działalności, korespondencja ze słuchaczami. Szeroko reprezentowana w audy- 
cjach problematyka kulturalno-oświatowa regionu czyni akta Rozgłośni jednym z waż- 
niejszych źródeł do dziejów kultury w województwie pomorskim w latach 1945-1950. 
Materiał' źródłowy do dziejów oświaty i kultury stanowią także akta organizacji 
i towarzystw kulturalno-oświatowych. Wśród nich wyróżnić można Społeczny Komitet 
Radiofonizacji Kraju Okręg Bydgoszcz (79 j.inw.). Zgromadzony mateńał to statuty, spisy 
członków, sprawozdania z działalności, zawierające informacje dotyczące radiofonizacji 
szkół i świetlic. Na uwagę zasługują takie akta Związku Polskich Artystów Plastyków 
Zarząd Okręgowy w Bydgoszczy (58 j.inw.) oraz Związku Zawodowego Pracowników 
Kultury Zarządu Okręgu w Bydgoszczy (123 j.inw.). Archiwalia wspomnianych zcspo- 
łów obfitują w mateńały statystyczne dotyczące członków, różnego typu sprawozdań 
z działalności obrazujących pracę kulturalno-oświatową, działalność bibliotek w zakła- 
dach pracy, a także (ZPAP) działalność pomorskiego środowiska plastycznego owocującą 
w urządzanych wystawach i wernisażach malarstwa, grafiki i rzeźby. 
Działalność oświatową w regionie w pewnym stopniu ilustrują także akta Towa- 
rzystwa Uniwersytetów Ludowych R.P. - Zarząd Wojewódzki w Bydgoszczy (9 j.inw.), 
a także Towarzystwa Burs i stypendiów - Oddział Wojewódzki w Bydgoszczy i oddziały 
powiatowe (79 j.inw.). Akta Towarzystwa Uniwersytetów Ludowych to materiał doty- 
czący głównie likwidacji organizacji. Zaledwie 4 jednostki gromadzą sprawozdania z dzia- 
łalności i protokoły z posiedzeń. Pewnym uzupełnieniem są akta Uniwersytetów Ludo- 
wych w Mlewcu i Lubaszczu (3-6 j.inw.). Akta Towarzystwa Burs i Stypendiów to doku- 
mentacja dotycząca pomocy materialnej dla młodzieży uczącej się. Zasadnicza część akt 
pochodzi z Oddziału Wojewódzkiego. Są to materiały o charakterze organizacyjnym oraz 
protokoły z posiedzeń Komisji i Kół. Interesujący jest również niewielki, 7 jednostkowy 
zespół Miejskiego Komitetu Opieki nad Szkołami w Bydgoszczy. Komitet ten powołany 
został do roztaczania opieki materialnej nad szkołami, młodzieżą i pedagogami. Zacho- 
wane akta dotyczą z reguły spraw organizacyjnych. Stanowią je także sprawozdania, ilus- 
trujące z jednej strony działalność Komitetu, a z drugicj zaś stan szkół bydgoskich w za- 
kresie zaopatrzenia w pomoce naukowe, sytuacji materialnej bydgoskich nauczycicli i ucz- 
niów. W zasobie AP znajdują się także akta Wojewódzkiego Urzędu Informacji i Propa- 
gandy, sprawującego kontrolę nad działalnością domów kultury, świetlic, klubów i bi- 
bliotek. Brak akt dotyczących mcrytorycznej działalności Urzędu decyduje o niczłej 
wartości badawczej zespołu. 
Akta organizacji, towarzystw o charaktcrzc kulturalno-oświatowym to materiał za- 
sługujący na uwzględnicnie w kwercndzie przcprowadzonym pod kątem problematyki
>>>
215 


kulturalno-oświatowej woj. pomorskiego. Stosunkowo mała ilość zespołów archiwalnych, 
z reg.uły niewielkich rozmiarami, niekiedy pozbawionych akt merytorycznych powoduje, 
iż zaopatrzenie zasobu Archiwum w matcria ły dol. działalności instytucji kulturalno- 
-oświatowych województwa uznać należy za jedynie częściowe. 


7. Instytucje i organizacje gromadzące działalność kulturalno.()światową 


Obok instytucji i organizacji, których działalność w dziedzinie kultury i oświaty wy- 
nikała z zasadniczych ustaleń statutowych, działalność w tym zakresie jako poboczną pro- 
wadziły i inne instytucje, organizacje i związki. Materiały będące dokumentacją tej dzia- 
łalności są zatem materiałem źródłowym do dziejów oświaty i kultury. Z racji charakteru 
jest to jednak mateńał o wartości drugorzędnej. Jedną ze wspomnianych organizacji był 
Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Zachodniego w Bydgoszczy (226 j.inw.). Na mate- 
riały dotyczące problematyki kulturalno-oświatowej złożyły się sprawozdania z działal- 
ności Zarządu, współpracy z Urzędem Informacji i Propagandy. Szereg akt dotyczy organi- 
zowanych wystaw, odczytów, konkursów, obchodów świąt i uroczystości, upowszechnia- 
nia polskiej książki, pomocy dla szkolnictwa i młodzieży z terenu Ziem Odzyskanych. 
Działalność oświatowo-kulturalna znalazła odbicie także w aktach Oddziału Wojewódz- 
kiego Zrzeszenia Katolików "Caritas" w Bydgoszczy (591 j.inw.). Materiały dol. okresu 
1945-1950, związane z działalnością oświatową to przede wszystkim sprawozdania z wizy- 
tacji administrowanych przez Zrzeszenie przedszkoli oraz domów dziecka. Działania w sfe- 
rze kulturalno-oświatowej prowadził także Zarząd Okręgu Bydgoskiego Ligi Lotniczej 
(23 j .inw.). Jej dokumentacją są protokoły z organizowanych akademii, wystaw, obcho- 
dów świąt lotnictwa, protokoły z narad i przeprowadzonych szkoleń. Odzwierciedlenie 
znalazła również popularyzacja sportu lotniczego i szybownictwa. Problematyka kultu- 
ralno-oświatowa stanowi również treść części akt Komendy Wojewódzkiej Powszechnej 
Organizacji "Służba Polsce" w Bydgoszczy. Zajmowała się ona szerzeniem systemu wycho- 
wania narodowego poprzez przedłużanie obowiązku kształcenia się młodzieży, zdobywa- 
nie kwalifikacji zawodowych, rozwój kultury fizycznej. Zachowane materiały to: sprawoz- 
dania z działalności, wykazy statystyczne młodzieży zorganizowanej w brygadach "SP", 
dane dot. szkolnictwa zawodowego oraz udziału młodzieży w walce z analfabetyzmem, 
w pracach na rzecz rozwoju czytelnictwa, młodzieżowego ruchu artystycznego i sportowo- 
-wojskowego. 
Dokumentację prowadzonej działalności oświatowej Okręgowego Związku Cechów 
(Cech Rzemiosł Metalowych, Budowlanych, Włókienniczych) stanowią materiały dol. 
organizacji kursów szkoleniowych, sprawy komisji egzaminacyjnych, statystyka uczniów 
w warsztatach rzemieślniczych. Akta dol. działalności oświatowej Izby Przemysłowo- 
-Handlowej (516 j.inw.) w Bydgoszczy to materiał wytworzony wskutek działania Wy- 
działu Szkolnictwa Zawodowego Izby. Złożyły się nań archiwalia dol. organizowanych 
kursów i wykazy statystyczne uczestników. Część materiałów to akta Prywatnego Gim- 
nazjum i Liceum w Grudziądzu oraz Prywatnego Koedukacyjnego Gimnazjum Handlowego 
Izby Przemysłowo-Handlowej w Chełmnie. Działalność kulturalno-oświatową prowadziła 
także Wojewódzka Rada Związków Zawodowych w Bydgoszczy (1207 j.inw.). Zajmował 
się nią Wydział Kulturalno-Oświatowy Rady, którego akta stanowią dokumentację doko- 
nań w tej dziedzinie. Na uwagę zasługują akta dol. walki z analfabetyzmem, zawierające
>>>
216 


protokoły narad kół zakładowych, protokoły kontroli kursów dla analfabetów. Wykorzy- 
stania wymagają także archiwalia związane z działalnością szkolnictwa zawodowego. 
W omawianej grupie przeważają zespoły o stosunkowo dużej ogólnej liczbie jedno- 
stek, jednak tylko nicznaczny procent akt dotyczy działalności kulturalno-oświatowej 
wspomnianych organizacji. W tych z kolei niewielka część odnosi się do lat 1945-1950. 
Sytuacja taka archiwalia te stawia w rzędzie mniej reprezentatywnych dla omawianej pro- 
blematyki. 


III. Podsumow
nie - ocena ogólna wartości badawczej 


Przedstawiona prezentacja i analiza zespołów archiwalnych zawierających materiały 
do dziejów kultury i oświaty, przechowywanych w zasobie AP w Bydgoszczy, w konfron- 
tacji ze scharakteryzowanymi w sposób ogólny jednostkami zajmującymi się działalnością 
kulturalno-oświatową w województwie pomorskim w latach 1945-1950 skłania do wnios- 
ku, że akta niektórych tylko urzędów, instytucji i organizacji znalazły się w Archiwum 
Bydgoskim. Wśród przechowywanych materiałów dotyczących wspomnianej problematyki 
pńorytet ze względu na wartość badawczą zyskało kilka zespołów archiwalnych. Do naj- 
cenniejszych należą akta Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego zwłaszcza Wydziału Kultury 
I 
i Sztuki, a także Ogólnego, Społeczno-Politycznego, Administracyjnego, Samorządowego. 
Istotne w tym względzie wydają się również akta Pomorskiej Wojewódzkiej Rady Narodo- 
wej. Archiwalia zgromadzone w wymienionych zespołach, mimo sygnalizowanej specyfiki 
podyktowanej charakterem obu aktotwórców, to jednak materiał stosunkowo bogaty, 
różnorodny, pozwalający na syntetyczne spojrzenie badawcze na dzieje kultury i oświaty 
województwa pomorskiego tamtych lat. Uwagę zwracają także akta zgromadzone w zespole 
Zarządu Miejskiego w Bydgoszczy. Archiwalia związane i dotyczące działalności kultural- 
nej i oświatowej Zarządu obrazują w sposób ogólny jego przedsięwzięcia w tej mierze. 
Wymienione zespoły mogą być także przydatne przy badaniu dziejów niektórych insty- 
tucji kulturalnych, tj. teatr, muzeum. 
Zespołem cennym, mimo znacznego zdekompletowania, są akta Kuratorium Okręgu 
Szkolnego Pomorskiego w Toruniu. Pozwalają one aczkolwiek w sposób ograniczony, oce- 
nić działalność placówek szkolnictwa podstawowego i średniego oraz odnotować zasadni- 
cze kierunki polityki oświatowej państwa. 
Różnorodność i bogactwo treściowe programów audycji radiowych, zgromadzonych 
licznie w aktach Rozgłośni Polskiego Radia w Bydgoszczy zadecydowało o wysokiej atrak. 
cyjności badawczej zespołu. 
Stosunkowo dobrze przedstawia się baza źródłowa do dziejów środowiska plastycz. 
nego w regionie, a zwłaszcza spraw organizacyjnych. Przydatne w tej mierze wydają się 
być akta Związku Polskich Artystów Plastyków ZO w Bydgoszczy, a także Związku Zawo- 
dowego Pracowników Kultury. 
Pozostałe z zespołów archiwalnych zaprezentowanych w części pracy poświęconej 
przedstawieniu i analizie zasobu AP w Bydgoszczy, to oczywiście archiwalia zasługujące 
na zapoznanie się w związku z ewentualnie podejmowaną badawczą problematyką kul- 
turalno-oświatową. Jednakże jest to materiał fragmentaryczny, mający charaktcr źródeł 
uzupełniających. Uwagę zwraca fakt nielicznej jednak grupy zespołów będących wytwo- 
rem działalności instytucji i organizacji o promu kulturalno-oświatowym.
>>>
217 


Posiadanie akt wYhienionych wyżej jednostek w istotny sposób wpłynąłoby zapewnc 
na aJrakcyjność badawczą materiałów źródłowych dotyczących kultury zgromadzonych 
w zasobie AP w Bydgoszczy. 
Ogólnie stwierdzić można, że matcriały do dzicjów kultury i oświaty w województwic 
pomorskim w latach 1945-1950, przechowywane w zasobie AP w Bydgoszczy, mimo nie- 
kwestionowanej wartości badawczej, to archiwalia umożliwiające tylko częściowe prześle- 
dzenie omawianej problematyki. W sytuacji takiej koniccznym wydaje sią poznanie zasobu 
archiwaliów zakładowych instytucji kulturalno-oświatowych. Możliwość analizy tych archi- 
waliów w poważny zapewne sposób wpłynęłaby na poszerzenie bazy źródłowej. Archiwa- 
mi zakładowymi dysponują tak istotne dla działalności kulturalnej instytucje, jak: Teatr 
Polski, Muzeum Okręgowe, Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy oraz Filharmo- 
nia Pomorska l. Ich akta stanowią bcz wątpienia uzupełnicnie materiałów przechowywa- 
nych w Archiwum Państwowych w Bydgoszczy. 


PRZYPISY 


Ił. Wandzińska, I. Borkowska, Archiwa zakładowe organizacji społeczno-politycznych i insty- 
tucji kulturalno
światowych woj. bydgoskiego. 


BIBLIOGRAFIA 


Bydgoskie. Rozwój województwa w Polsce Ludowej, Warszawa, 1970 
Województwo Bydgoskie. Krajobraz - dzieje - kultura - gospodarka, Poznan, 1973 
Bydgoskie w dwudziestoleciu 1945-1965, Gdynia, 1967
>>>
TADEUSZ JASZOJł'SKI 


WYWIADOWCY "LOMBARDU" 
W BYDGOSZCZY, TORUNIU. 1 GRUDZIADZU 
'" 


Po dekonspiracji organizacji wywiadu dalekosiężnego o kryptonimie "Stragan", co 
miało miejsce w sierpniu 1943 r., w Warszawie, utworzona została centrala "Lombard", 
która przejęła funkcję "Straganu". Trzeba też stwierdzić, że niektóre komórki "Straganu", 
które nie uległy dekonspiracji, jak na przykład komórki prowadzące obserwację portów 
bałtyckich, zostały przejęte przez "Lombard". 
Struktura organizacyjna "Lombardu" została opracowana przez gdańskich historyków 
B. Chrzanowskiego i A. Gąsiorowskiego i opublikowana w 7 zeszycie Muzeum Stutthof 
w 1987 r., natomiast ciągle nieznani są wywiadowcy "Lombardu", którzy wyjeżdżali w pod- 
róże z Warszawy na teren okupowanego Pomorza i po powrocie składali dokładne, pisemne 
relacje, szyfrując je kryptonimami "Kurt", "Referent", czy "Janek". 
Ponieważ organizacją "Lombardu" zajmowali się przedwojenni oficerowie II Oddzia- 
łu Sztabu Generalnego, a częściowo również zrzuceni z Wielkiej Brytanii, dobrze przeszko- 
leni "cichociemni", dokumentacja "Lombardu" nosi charakter dobrze prowadzonego biura, 
w którym każdy wysłannik w teren ma swoją teczkę oznaczoną kryptonimem L.I04, lub 
L.119 i w której znajduje się jego życiorys, oraz podpisane pseudonimem zobowiązanie do 
współpracy i jednocześnie zobowiązanie do zachowania w tajemnicy spraw, o których do- 
wiedział się w czasie pracy w agencji wywiadowczej. 
W szczególności tajemnicą były objęte lokale służbowe i mieszkania prywatne współ- 
towarzyszy pracy, nazwiska prawdziwe, policyjne i pseudonimy osób z którymi wywiadow- 
ca współpracował oraz wiadomości uzyskane z opracowywanych akt z sieci agencyjnej. 
Zobowiązanie agenta zawierało również zastrzeżenie, że gdyby został aresztowany na sku- 
tek własnej nieostrożności, to nie może oczekiwać pomocy ze strony swoich przełożo- 
nych w postaci próby wykupienia go z rąk hitlerowskiej policji, albo odbicia. 
Teczki wywiadowców "Lombardu", działających na terenie Pomorza, znajdujące 
się dziś w Archiwum Akt Nowych w Warszawie, są ciekawe jeszcze z jednego względu. 
Wywiadowcy wyjeżdżali "w teren" wyposażeni w sfałszowane dokumenty osobiste i rów- 
nież fałszywe dokumenty podróży spreparowane przez Biuro Legalizacji Oddziału II KG 
AK, kierowane przez słynnego dziś "Agato na ", to też w składanych sprawozdaniach wy- 
wiadowcy dokładnie opisywali przebytą trasę, łącznie ze stacjami na których dokonywali 
przesiadek, napotykane kontrole dokumentów, sposób dokonywania kontroli i zauważenia 
kontrolujących. 
Podają też gdzie nocowali, jak si-r żywili, jakimi środkami komunikacji poruszali się, 
ile wydali picniędzy i ile i za co płacili. Są to więc dziś unikalne dokumenty informujące 
o życiu Pomorzan pod okupacją hitlerowską, dokładnie ilustrujące to życie "od podszewki",
>>>
220 


przy czym robił to człowiek z zewnątrz, który będąc stalc zagrożony dekonspiracją musiał 
dokładnie obserwować wszystkie otaczające go zjawiska. 
Wywiadowca "Lombardu" o pseudonimie "Kurt" podał, że urodził się 4 maja 1900 r. 
w powiecie wolsztyńskim, z ojca Karola i matki Eufrozyny. W 1918 r. został powołany do 
armii niemieckiej i służbę odbył w Bcrlinic. Nast-rpnie przeniósł się do Poznania, gdzie 
ukończył seminarium nauczyciclskie i pracował jako nauczyciel w powiecie wolsztyńskim 
i międzychodzkim. W 1927 r. odbył czterotygodniowe ćwiczenia wojskowe w Poznaniu, 
a w 1928 r. ukończył wyższy kurs nauczycielski i przeszedł do pracy w szkole wydziałowej 
w Poznaniu. Od 1930 r. do 1939 r. pracował jako nauczyciel w Bydgoszczy, z tym, że w 
1932 r. odbył skróconą podchorążówkę w Jarocinie i został mianowany podporucznikiem 
rezerwy. Ćwiczenia wojskowe odbywał w latach: 1933, 1935, 1937 i 1939 w 61 pp w Byd- 
goszczy i 19 marca 1939 r. został awansowany na porucznika rezerwy. W 1939 r. ukończył 
studia muzyczne i zdał egzamin przed komisją kwalifIkacyjną w Bydgoszczy. Brał udział 
w kampanii wrześniowej i 18 września 1939 r. dostał się do niewoli niemieckiej, po zwol- 
nieniu z której natychmiast nawiązał kontakt z organizacją konspiracyjną. Jest żonaty, mał- 
żeństwo zawarł w lipcu 1932 r. 
Trzeba przyznać, że jest to życiorys bardzo szczegółowy, pozwalający ocenić przygo- 
towanie fachowe i możliwości merytoryczne wywiadowcy. Natomiast z tak przedstawione- 
go życiorysu nie można ustalić aktualnych, okupacyjnych, powiązań wywiadowcy, środo- 
wiska w którym się porusza i innych danych pozwalających ustalić jego tożsamość. Ale o 
to przecież chodziło. 
Z podróży do Bydgoszczy, odbytej w czasie od 12 do 25 maja 1944 r., "Kurt" zło. 
żył meldunek, w którym donosił, że został tu aresztowany ksiądz Żurawski wraz z grupą 
20 ludzi, pozostających z nim w bezpośrednim kontakcie. Przyczyną aresztowania była 
nieostrożność księdza Żurawskiego, który dał znajomemu, jadącemu do Warszawy, list, 
w którym była zawarta chęć nawiązania kontaktu z kimś z konspiracji. W czasie kontroli, 
przeprowadzanej przez policję na stacji Kutno, dokonano rewizji osobistej, list został zna- 
leziony, przewożący go aresztowany, a jego zeznania doprowadziły do aresztowań w Byd- 
goszczy. Wypadek miał miejsce między 16 a 18 maja 1944 r. 
W dniach od 3 do 6 lipca 1944 r. "Kurt" przebywał w Toruniu gdzie spotkał się ze 
współpracownikiem "Referenta", "Kazimierzem". "Kazimierz" pracował w biurze jako 
kuśnierz. Wywiadowcy przekazał informację, że w dawnym Muzeum Ziemi Pomorskiej, 
okupacyjny adres Kerstenstr., znajduje się obecnie szkoła inżynierów lotnictwa. Ponadto 
od Wacława, 17 -letniego byłego harcerza, pracującego na lotnisku w Toruniu otrzymał 
"Kurt" informację o funkcjonujących szkołach lotniczych na tym lotnisku. Zlecił Wacła- 
wowi zadanie postarania się o regulaminy szkolenia lotniczego. 
Po spotkaniu się z "Kazimierzem" na dworcu głównym w Toruniu "Kurt" otrzy- 
mał od niego list do "Referenta" z częściowo wykonanym zadaniem. Przekazał "Kazimie- 
rzowi" 40 RM na pokrycie kosztów, poniesionych przy wykonywaniu zleconych zadań. 
Interesujące, że na złożonym przez "Kurta" sprawozdaniu znajduje się dekretacja 
kierownika sieci '0 pseudonimie "Miron", stwierdzająca, że zwrócono uwagę na koniecZ- 
ność przesłuchiwania agenta w ustalony sposób. Rzeczywiście meldunek "Kurta" jest 
dość lakoniczny i nie podaje szczegółów odnośnie sposobu odbycia podróży i napotka- 
nych trudności.
>>>
221 


Od pewnego czasu w agencji wywiadowczej zatrudniono stenografa, który dokładnie 
stenografował rozmowy uzupełniające meldunki. Owe wywiady był obowiązany przepro- 
wadzać prowadzący agenta oficer. 
Inny wywiadowca o pseudonimie "Referent" - L.156, podał swój życiorys następu- 
jąco. Urodzony 5 marca 1913 r. w Lumen - Niemcy, jako syn emigranta polskiego poszu- 
kującego pracy w Niemczech. W 1920 r. rodzina powróciła do Polski. L 156 ukończył 
państwowe gimnazjum w Rawiczu w 1931 r. i został powołany do odbycia służby woj- 
skowej w Szkole Podchorążych Piechoty w Biedrusku. Na praktykę wojskową został skie- 
rowany do 55 pp. W 1932 r. jako sierżanta podchorążego przeniesiono go do rezerwy. 
Krótko studiował prawo na Uniwersytecie Poznańskim, a następnie powrócił do wojska 
i po otrzymaniu w styczniu 1934 r. awansu na podporucznika pełnił zawodową służbę 
w 55 pp, 59 pp i 66 pp. W 1939 r. przeszedł do służby w łączności. Kampanię wrześniową 
odbył w obronie Warszawy jako dowódca kompanii w batalionie 360 pp Obrońców War- 
szawy. Po kampanii wrześniowej wrócił do Torunia, gdzie przebywał jakiś czas przed woj- 
ną. W Toruniu został aresztowany i 4 miesiące spędził w więzieniu. W końcu 1940 r. wy- 
jechał z Torunia do GG i ulokował się w rejonie Opatowa. Do konspiracji wszedł w 1942 r. 
w Opatowie, a od maja 1943 r. został przeniesiony do Warszawy jako oficer informacji 
(wywiad ofensywny). Dzielnicy III. W styczniu 1944 r. zwolniono go na własną prośbę i 
przeniesiono do "Lombardu". W dzielnicy III występował jako "Referent", a pseudonim 
ewidencyjny określono jako "Brzechwa". Jak widać z danych "Referent" był zawodo- 
wym oficerem przeszkolony w wywiadzie i łączności, natomiast miał mniej, niż np. "Kurt'" 
możliwości dotarcia do środowisk cywilnych i potrzebował pomocy ze strony prowadzące- 
go go kierownika sieci wywiadowczej. 
Sprawozdanie "Referenta" z odbytej w dniach od 14 do 21 czerwca 1944 r. podróży 
do Bydgoszczy i Torunia zostało złożone w postaci stenografowanej rozmowy, w której 
uwidoczniono wszystkie szczegóły odnośnie trasy, środków lokomocji i napotykanych 
trudności. "Referent" podał, że wyjechał pociągiem wraz z "Kurtem", który jechał z nim 
do Bydgoszczy i pomagał mu w drodze. "Referent" podał w dalszym ciągu, że korzystał 
też z kontaktów "Kurta". W szczególności w Bydgoszczy spotkał się z "Panią Zosią", 
która dostarczyła mu informacji z bydgoskich zakładów przemysłowych takich jak: Brah- 
nau, czyli Dynamit Akctions Gesellschaft (DAG), Eberhardta i Lehnerta, oraz Munitionsan-_ 
stalt Osowa Góra. 
Z Bydgoszczy "Referent" pojechał już samodzielnie do Torunia, gdzie spotkał się 
z "Karolem", zatrudnionym w fumie Bom u. Schiitze. Firma ta produkowała pociski arty- 
leryjskie, a raczej ich korpusy, które napełniano materiałem wybuchowym w Osowej Gó- 
rze. Obserwacja transportów dawała możliwość dokładnego wyliczenia produkcji miesię- 
cznej. W firmie pracowali Polacy na stanowiskach konstruktorów i laborantów, a to inż. 
Krzemiński (w rzeczywistości Krzemieniecki TJ) i inż. Giełdzik, co stwarzało dalsze moż- 
liwości wywiadowcze. 
"Referent" spotkał się też z "Kazimierzem" z Chełmży, który go poinformował 
o przeniesieniu do Chełmży Szkoły Nawigacji Marynarki z Gdyni, po jej zbombardowaniu, 
w październiku i 943 r. 
Jeśli chodzi o Toruń, to "Referent" ustalił, że w tym mieście znajdują się: oficerska 
szkoła piechoty i oficerska szkoła artylerii, na przedmieściu Mokre. Jedna z dalszych in- 
formacji "Referenta" budzi poważne wątpliwości. Podał on mianowicie, że w Toruniu
>>>
222 


funkcjonariuszem Gestapo jest b. polski podpułkownik o nazwisku Schmidt. Czyżby taki 
oddźwięk w raportach polskiego wywiadu wywołała osoba Edwarda Słowikowskiego, 
który w środowisku polskiej konspiracji występował jako ,.major Rudzki", a ostatecznie 
został zdekonspirowany jako agent Gestapo? 
W każdym razie interesująca jest droga jaką różnego typu informacje trafiały do ccn. 
trali polskiego wywiadu w Warszawie, a potem w Londynic. Widać też wyraźnie kierunki 
zainteresowań tego wywiadu. Są to zakłady przemysłowe z produkcją zbrojeniową oraz 
jednostki Wehrmachtu, ich organizacja i prom szkolenia. Polityka okupanta i akcje prze- 
ciwko polskiemu społeczeństwu występowały w mniejszym zakrcsie. 
Z meldunku "Rcferenta" wynikają informacje na temat wykorzystywania dokumen. 
tów podróży przygotowanych przez Biuro Legalizacji II Oddziału Komendy Głównej AK 
na trasie Warszawa-Kutno-Bydgoszcz-Toruń i z powrotem, oraz o sposobie kontroli do- 
kumentów przeprowadzanych przez komórki Gestapo i policji kryminalnej. Dane te zostały 
przekazane w dniu 29 czerwca 1944 r. na ręce "Agatona" w spccjalnym mcldunku podpisa- 
nym przez "Mirona". 
Jeszcze jedna teczka wywiadowcy "Lombardu" określanego jako L.104 o pseudoni- 
mie "Janek" i "Żołnierz" zasługuje na uwagę. W swoim życiorysie "Janek" podaje, że 
urodził się 26 czerwca 1902 l. na Pomorzu, a do szkoły ludowej i wydziałowej uczęsz. 
czał na terenie Niemiec. Po szkole wydziałowej ukończył kursy handlowe. Od 18 listopada 
1922 r. służył jako ochotnik w Wojsku Polskim i doszedł w 1939 r. do stopnia wachmis- 
trza zawodowego. W ruchu podziemnym został awansowany do stopnia podporucznika. 
Do konspiracji wszedł natychmiast po powrocie z niewoli. W trakcie służby wojskowej 
został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi, Medalem lO-lecia i Medalem za długo- 
letnią służbę. 
Zadanie jakie otrzymał w agencji wywiadowczej dotyczyło rozpoznania obiektów, 
w Bydgoszczy: firmy Blumwe u. Ventzki, Dynamit AG., fabryka odlewów żelaznych Leh. 
nerta, firma Schmidt i Eberhardt (dawniej Ciszewski) i Luftmunitionsanstalt Osowa Góra, 
a w Grudziądzu: Graudenz Augzeugwerke odnośnie ilości produkowanych samolotów, 
Junkers u. Ruh w zakresie rodzaju produkowanej amunicji. W Toruniu przedmiotem zainte. 
resowania "Janka" były zakłady Born u. Schlitze, a w szczególności kaliber produkowa- 
nego przez te zakłady 41ufowego karabinu maszynowego. 
Jak wynika z dokumentacji "Lombardu", "Janek" pełnił funkcję kierownika sieci, 
gdyż raporty wywiadowców były przez niego parafowane, a odwrotnie on sam otrzymywał 
od kierownictwa uwagi na temat pracy wywiadowców i stawianych im nowych zadań. 
Odbywał on jednak również podróże w teren, ale były to, jak wynika z.e składanych spra. 
wozdań, wyjazdy kontrolujące pracę wywiadowców. Podczas nich "Janek" zbierał również 
dane o możliwościach wywiadowczych bezpośrednich informatorów, pracujących w róŻ' 
nych zakładach pracy Bydgoszczy, Torunia i Grudziądza. Wydaje się więc, że do tego te- 
renu ograniczały się uprawnienia kontrolne "Janka", a sprawdzeniu przez niego podlegały 
raporty "Kurta" i "Referenta". 
Wydaje się to potwierdzać sprawozdanie wywiadowcy o kryptonimie L.137 i pseudo- 
nimic "Deza'\ którego raporty z terenu były przesyłane do kierownictwa "Lombardu" 
przez innego kierownika sieci, "Mirka". "Deza" składając swoje sprawozdanie z podróż) 
do Bydgoszczy, Torunia, Grudziądza, Elbląga, Gdańska i Gdyni w dniach od 13 do 20 lip' 
ca 1944 r. podał, te jechał z Warszawy pociągiem przez Łódź, Poznań, Bydgoszcz do
>>>
223 


Torunia na dokumenty firmowe i żc poza kontrolą patroli Wehrmachtu na inne się nie 
natknął. Ze sprawozdania wynika, że "Deza" jest, czy tcż był, mieszkańcem Torunia, 
gdyż w Toruniu nocował we własnym mieszkaniu i spotkał się z żoną. która zrcsztą też 
jest informatorem "Lombardu". W Toruniu miał ponadto kontakty ze "Śpiewakiem" 
i .,Panią GryP', a więc z innymi informatorami niż poprzednio "Kurt" i "Referent". We- 
dług niego "Śpiewak" nawiązał współpracę z pracownikiem firmy "Union" w Toruniu, 
która przejęła dawną halę balonową i produkowała tam podwozia do samolotów. Zapew- 
niał, iż będzie mógł otrzymywać z tej firmy wywiadowcze meldunki o ilości produkcji. 
Dnia 16 lipca 1944 r. "Deza" wyjechał pociągiem o godz. 5.25 z Torunia do Grudzią- 
dza, gdzie spotkał się z nowym informatorem "Panią Kott", pracującą jako konduktorka 
kolejowa. Wyżej wymieniona poinformowała go o tym, że na grudziądzkim poligonie 
znajduje się Obergruppe fur Scharfschutzenlehrgang (wyższe dowództwo dla kursów szko- 
leniowych strzelców wyborowych)..Po skończeniu kursu wyszkoleni strzelcy są kierowani 
do Feldherrnhalle w Gdańsku i Grenadierpanzerausbildung w Elblągu. Po powrocie do To- 
runia w dniu 17 lipca 1944 r. wywiadowca nawiązał kontakt z robotnikiem pracującym w 
dowództwie portu lotniczego (dawne lotnisko 4 p. lot) i nadał mu pseudonim "Stary". 
Z innych spraw "De za " meldowa ł, te na dawnym poligonie toruńskim działa specjal- 
na szkoła marynarki wojennej, prawdopodobnie przygotowująca ochotników do jedno- 
osobowych łodzi podwodnych, natomiast do Chełmna przybyło ostatnio 4 tysiące żoł- 
nierzy w pełnym uzbrojeniu. Kolejna informacja dotyczyła tego, iż między miejscowo- 
ściami Mniszek a Grudziądzem rozbudowywano zakłady przemysłu tytoniowego, pracują- 
ce dla potrzeb Wehrmachtu. 
Po przybyciu do Gdyni "Deza" spotkał się z "Dzwonem", który przekazał informa- 
cję o przebudowaniu krążownika "Prinz Eugen". Okrętowi dobudowano nową rufę o dłu- 
gości 14 m. Komendantem krążownika miał być kapitan zur See, Reinicke. Okręt zacumo- 
wał przy dawnej Ryżowni w porcie gdyńskim. "Dzwon" zobowiązał się dostarczyć danych 
o artyleńi "Prinz Eugen" i położeniu jego komór amunicyjnych. Na razie przekazał plan 
Gdyni z zaznaczonymi obiektami wojskowymi. 
Następnego dnia "Deza" wraz z "Dzwonem" pojechali do Gdańska, do Schichau 
Lager II. Nawiązali kontakt z dawnym znajomym "Dezy" z Torunia, który mieszkał od 
1942 r. w Gdańsku. Był z zawodu kupcem i obiecał, że będzie się stale kontaktował 
z "Dzwonem" i przekazywał wiadomości. 
W sobotę "Deza" wraz z "Dzwonem" pojechali do Bydgoszczy, przy czym "Dzwon" 
udał się dalej przez Inowrocław do Torunia, na niedzielny urlop. Na trasie z Gdańska do 
Bydgoszczy odbyła się kontrola Gestapo. Wymagano pokazania Sonderauseisu (dowód spe- 
cjalny), Dienstauseisu (dowodu służbowego), zaświadczenia o zdeponowaniu książeczki 
wojskowej i Kennkarty. Wszystkie dokumenty posiadane przez "Dezę" zostały uznane za 
prawidłowe. 
W Bydgoszczy wywiadowca spotkał się z "Panią Zosią", łączniczką do kolegi "Brdy". 
"Pani Zosia" była kuzynką kolegi z Warszawy, oficera rezerwy, który dał do niej list pole- 
cający. "Pani Zosia" jak i "Brda" należeli do AK i mieli po kilku łączników w poszczegól- 
nych zakładach pracy. W mieszkaniu "Pani Zosi" "Dcza" poznał matkę "Pana Gdyńskie- 
go" . 
Według informacji "Brdy" firma Millner w Bydgoszczy, przy ul. Memelstr. 29, produ- 
kowała części rowerowe i zapalniki do granatów. Zatrudniała 20 Niemców w biurze i 240
>>>
224 


robotników, w tym 108 Niemców. Inna firma o nazwie "leo" produkowała pasy trans- 
misyjne, pochwy, teczki, troki i uprząż dla koni. Wszystko to przeznaczone było dla Wełn- 
machtu. Pracowało w niej 88 osób w biurze, a w produkcji 546 Niemców, 426 Polaków 
i 151 dzieci z Potulic w wieku poniżej 14 lat. Firma "Jalu", Ludendorfstr. 89 zajmowała 
się konstruowaniem rowerów. W magazynach tej fumy przechowywano 50 fuzji i amuni- 
cję. W tych samych magazynach firma "Fema" miała swój depozyt w postaci materia-łu 
wybuchowego. Firma "Ostlandwerke" ul. Toruńska 155 A produkowała motory spalino- 
we, a oddział "B" tej firmy wentyle i inne wyroby gumowe dla łodzi podwodnych. Firma 
Blumbeg wyrabiała kotły okrętowe dla Stoczni Gdańskiej (Schichau) i 1/5 kg granaty. 
W Hochenwichen (Osowa Góra) przygotowywano amunicję lotniczą i bomby. "Brda" 
dostarczył plan sytuacyjny Bydgoszczy z opisem i wskazaniem - usytuowania w/w firm. 
W nocy z 22/23 lipca 1944 r. "Deza" udał się ponownie do Torunia i spotkał się ze 
swoją żoną. Został zaskoczony jakąś akcją podoficerów Wehrmachtu poszukujących w je. 
go mieszkaniu "urlopowicza", który nie powrócił do jednostki. Widział się tylko ze "Śpie. 
wakiem" i polecił poinformować "Panią Gryf', że czuje się zagrożony i o godz. 22.30 wy- 
jechał z Torunia do Bydgoszczy. Z Bydgoszczy pojechał następnie przez Tczew do Elbląga 
i spotkał się'z kierownikiem sieci, "Moniuszką". Otrzymał plan stoczni w Elblągu i spra- 
wozdanie wywiadowcze. Z Elbląga udał się do Gdańska, gdzie ponownie spotkał "Śpie- 
waka". "Śpiewak" przekazał mu nowy kontakt w Toruniu do majstra w fIrmie "Bom 
u. Schutze " , który miał być wysokiej klasy specjalistą i ukończył dr. Ley-Schule. Firma 
"Born u. Schutze" produkowała specjalne łodzie pościgowe dla policji, długości 27 m, 
rozwijające szybkość 60 km/godz., uzbrojone w 2 czterolufowe działa przeciwlotnicze. 
Między Gdańskiem, a Bydgoszczą, a ściślej między Preust (Pruszcz), a Hohenstein miały 
znajdować się dwa duże lotniska ze stacjonującymi tam jednostkami pancernymi. 
"Deza" w swoim raporcie stwierdzał, że może dać list polecający do Franciszka Mi- 
larskiego, który pełnił służbę w Wehrmachcie na terenie Danii, FP (poczta polowa) Nr 
20941 C. Był on Polakiem i wielkim patriotą. Nie przywiózł materiałów od "Śpiewaka" 
i "Pani Gryf' z Torunia, gdyż około jego mieszkania w Toruniu kręcili się podejrzani lu- 
dzie i wolał tam już nie wracać. "Deza" składał swój raport w Warszawie w dniu 27 lipca 
1944 r. 
"Prezesowi" przedstawił ten raport "Mirka" w dniu 31 lipca 1944 r. Według B. Chrza- 
nowskiego i A. Gąsiorowskiego, "Prezes" lub "Dyrektor" były to pseudonimy E. Jettera, 
szefa "Lombardu". Centrala wywiadowcza "Lombard" była jednostką organizacyjną wy- 
wiadu o ustalonych kompetencjach i zadaniach. Należały do niej: Biuro Studiów, Wydział 
Ogólny, Wydział Materiałów Wywiadowczych, Agencja Wywiadowcza, Oddział Bezpie- 
czeństwa, Komórka Opieki nad Wię źniami i Biuro Szefa Lombardu. 
Na podstawie dokumentów, znajdujących się w Archiwum Akt Nowych w Warszawie 
można stwierdzić, że Biuro Studiów Wywiadowczych stawiało też zadania, np. 20 grudnia 
1943 r. zażądano dalszych danych o odbudowie zbombardowanych "Heeres Versuch Art- 
stall" w Peenemunde i bliższych danych o firmie "Born u. Schutze" w Toruniu. 
Wydział Ogólny zamawiał dokumenty podróży dla wywiadowców na określoną tra- 
sę i w określonym czasie, przy czym nazwisko i inne dane personalne, jak wiek i miejsce 
zamieszkania, podawano szyfrem. Następnie sama Agencja Wywiadowcza wysyłała wy. 
wiadowcę, dawała mu punkty kontaktowe i sprawdzała jego informacje. Rezultaty pod- 

óży w postaci meldunków przesyłano do Biura Studiów, a informacje o przebiegu podróŻY 
l przeprowadzanych kontrolach do Wydziału Ogólnego.
>>>
225 


W wypadku aresztowania wywiadowcy sprawę przejmowała Komórka Opieki nad 
Więź
iami, oraz Oddział Bezpieczeństwa.. Taki przypadek miał miejsce w kwietniu 1944 r. 
gdy w Warszawie, w d
gi dzień Świąt Wielkanocy został aresztowany inż. Aleksander Ję- 
dryczka, używający też nazwiska "Tyszka"" a w "Lombardzie" Ll19 i "Pomorski" "Nor- 
dyk", czyli por. Stefan Ignaszak, inspektor sieci wywiadowczej "Lombardu" na kierunku 
morskim, meldował "Ignacemu", czyli szefowi Agencji Wywiadowczej, Stefanowi Łapic- 
kiemu, przedwojennemu pracownikowi Ekspozytury II Oddziału w Bydgoszczy, że przy- 
czyną aresztowania "inż. Pomorskiego" było prawdopodobnie jego spotkanie w Bydgosz- 
czy z nowym informatorem, którym był b. oficer rosyjski, obecnie służący jako podofi- 
cer w Wehrmachcie. Wykonywał on tu zadanie transportowania czołgów z Francji na 
front wschodni. Żona "inż. Pomorskiego" mieszkająca stale w Bydgoszczy, przyjechała 
na święta do męża do Warszawy i również została aresztowana. Zagrożeni byli ponadto 
"Witold", czyli ppor. Norbert Gołuński, inspektor sieci wywiadu morskiego, który ostat- 
nio rozmawiał z L.119 oraz sieć wywiadu w Szczecinie, z którą L.119 był w kontakcie. 
Widmo aresztowania zawisło również nad rodziną, u której "Witold" był ostatnio w Mila- 
nówku, a którą również znał L.1l9. Według informacji, jaką przekazał Wydziałowi Ogól- 
nemu L.104, inaczej "Kolski", czyli Edmund Czarnecki z Bydgoszczy, aresztowano też 
dwóch ludzi z byłej sieci 119 pod zarzutem dopomożenia Ll19 w ucieczce z Bydgoszczy 
do Warszawy i jego żonie w wyjeździe nielegalnym do męża. Pracujący dotychczas w Bydgo- 
szczy inż. Jędryczka został powołany do Organizacji Todt, z której zdezerterował i ukrył 
się w Warszawie, przyjmując funkcję wywiadowcy w "Lombardzie", jako L119. "Nordyk", 
czyli por. Stefan Ignaszak przekazał jeszcze do Wydziału Ogólnego dane personalne inż. 
Jędryczki i jego tony Gertrudy z prośbą o udzielenie pomocy od "Norberta Wojewódz- 
kiego". Kłopot tylko polegał na tym, że nie było wiadomo pod jakim nazwiskiem mał- 
żeństwo Jędryczków zostało aresztowane. Starania w kierunku ich uwolnienia nie przy- 
niosły zresztą efektu. 
Jeszcze jeden meldunek z akt "Lombardu" jest ważny dla historii wywiadu AK na 
Pomorzu. W listopadzie 1943 r. "Nordyk", czyli por. Stefan Ignaszak, zameldował "Igna- 
cemu", czyli szefowi Agencji Wywiadowczej, Stefanowi Łapickiemu, że od końca paździer- 
nika 1943 r. rozpoczęła pracę komórka wywiadowcza "Bałtyk", obejmująca swoim zasię- 
giem Pomorze i Poznańskie, oraz całe wybrzeże Bałtyku. Kierownikiem komórki "Bał- 
tyk" został mianowany "Wrzos" (Bernard Kaczmarek), którego "Nordyk" charakteryzu- 
je następująco. Lat 39, urodzony w Bydgoszczy, ukończył tutaj gimnazjum. Do 1939 r. 
prowadził własne przedsiębiorstwo handlowe branży porcelanowej. Wysiedlony w 1940 r. 
do Warszawy trudnił się nadal handlem porcelaną. Mieszkał w Warszawie. Do wiosny 
1943 r. należał do "Miecza" i "Pługa", oraz był współorganizatorem "Gryfa" na Pomo- 
rzu. W sierpniu 1943 r. wystąpił z "Miecza i Pługa". 
Zastępcą "Wrzosa" był "Konrad" lat 21, urodzony i zamieszkały w Wilnie, gdzie 
też ukończył gimnazjum. W latach 1938-1939 uczęszczał do Szkoły Morskiej w Gdyni, 
w kampanii wrześniowej brał udział w obronie Helu. W latach 1939-1940 ponownie 
mieszkał w Wilnie, skąd jako Utwin wyjechał w 1941 r. do Rzeszy i do 1942 r. praco- 
wał we Frankfurcie nad Menem w Firmie Voigt u. Ho e ffner. W lipcu 1942 r. ucickł z 
Niemiec do Warszawy, gdzie wstąpił do "Miecza i Pługa" i tam spotkał się z "Wrzosem". 
Obecnie mieszka na stałe w Warszawie.
>>>
226 


Kierownikiem sieci "Bałtyku" na Poznańskie został "Grzymała", lat 35, urodzony 
w Wielkopolsce, absolwent szkoły średniej w Poznaniu. Do wojny zatrudniony był na tam. 
tym tcrenie jako kupiec. Hitlerowcy wysiedlili go do Warszawy. Obecnie był przedstawicie. 
lem bydgoskiej Clrmy i wyjeżdżał na legalne dokumenty firmy. Został zaangażowany przez 
"Wrzosa". 
Kierownikiem sieci na POI]lOrze został "Mikuła" lat 39, urodzony w Hamburgu, 
od 1919 r. zamieszkały w Bydgoszczy jako reemigrant. Do 1939 r. prowadził własne przed. 
siębiorstwo handlowe, które pracowało pod nadzorem niemieckim. Przyjął Volkslistę 
w 1942 r. i nadal przebywał w Bydgoszczy. Miał możliwości legalnego wyjazdu do War. 
szawy. 
Kierownikiem sieci w Gdańsku i Gdyni został "inż. Pomorski", lat 40, pochodził 
z Pomorza. Jako inżynier drogowy prowadził różne prace na terenie Bydgoszczy, Gdyni 
i Gdańska. W okresie okupacji pracował nadal na terenie Pomorza. W 1941 r. przyjął Volk- 
listę, został zmobilizowany i wysłany na front wschodni. W 1942 r. zdezerterował i prze. 
bywał w GG, gdzie prowadził prace ziemne dla różnych Clrm. Zwerbowany został przez 
"Wrzosa" do "Bałtyku" we wrześniu 1943 r. Miał możliwości wyjazdu do Gdyni i Gdańska. 
Te informacje personalne "Nordyka", czyli por. Stefana Ignaszaka, można tylko zao- 
patrzyć uwagą, że "inżynier Pomorski", to przecież L.119 z "Lombardu", którego za pół 
roku będzie "Nordyk" poszukiwał na Pawiaku jako inżyniera Jędryczkę, lub Tyszkę. 
Czyżby sieci "Lombardu" i "Bałtyku" tak się ze sobą krzyżowały? Czy też w ewidencji 
"Lombardu" występowały jednak nieścisłości? 
W każdym razie, mimo wpadek i popełnianych błędów "Lombard" i jego wywiadow- 
cy dobrze sobie radzili w trudnym terenie Pomorza i dostarczali Centrali Wywiadu AK bar- 
dzo ważne wiadomości.
>>>
BARBARA JAN/SZEWSKA-A.f/NCER 


ŻYCIE KULTURALNE BYDGOSKICH 
, 
PUBLICZNYCH SZKOŁ POWSZECHNYCH 
W OKRESIE II RZECZYPOSPOLITEJ 


Określenia kultura, historia kultury czy życie kulturalne są różnorodnie pojmowane. 
W naj szerszym rozumieniu historia kultury może stanowić wszechstronny obraz dziejów, 
w węższym ograniczyć się tylko do kultury duchowej. Może także stanowić opowieść 
o życiu codziennym lub o tym, jak kształtowała się świadomość społeczna 1. Jedną z form 
świadomości społecznej jest świadomość narodowa. 
W Polsce proces kształtowania się świadomości narodowej rozpoczął się już w XN w., 
. wzmógł się w drugiej połowie XVIII w., a szczególnie w wieku XIX. Ziemia podzielona 
między zaborców integrowana była głównie dzięki świadomości narodowej. 
Powstanie niepodległego państwa znacznie pogłębiło poczucie świadomości wśród 
Polaków i przyspieszyło proces konsolidacji. W okresie II Rzeczypospolitej proces ten po- 
stępował nadal, co znalazło między innymi wyraz w świadomej walce narodu w okresie 
wojny. W kształtowaniu świadomości narodowej okresu międzywojennego szczególną ro- 
lę odegrały szkoły. Świadomość ta przejawiała się w wielorakich procesach i zdarzeniach, 
w działalności instytucji i organizacji, twórczości umysłowej i artystycznej. 
W artykule niniejszym chciałabym pokazać, jak w Publicznych Szkołach Powszech- 
nych Bydgoszczy wyglądało codzienne życie kulturalne uczniów i jaki wpływ miało ono 
na kształtowanie świadomości narodowej, postawy patriotycznej. Mowa tu będzie nie o 
treściach lekcyjnych, gdyż te wymagają oddzielnego opracowania, ale o działalności poza- 
lekcyjnej nauczyciela wśród uczniów. 
Szkoła powszechna okresu międzywojennego zarówno przed, jak i po reformie 
,jędrzejowiczowskiej" była 7-klasowa. Przed reformą zapoczątkowaną w 1932 r., istnia- 
ło 8-klasowe gimnazjum, do którego można było przejść po N klasie szkoły powszech- 
nej. Wyjątek stanowiło Miejskie Katolickie Gimnazjum Żeńskie, w którym zorganizowano 
trzy klasy wstępne uprawniające do dalszej nauki w gimnazjum. Po wprowadzeniu reformy, 
po ukończeniu klasy VI można było zdawać egzamin do 4-letniego gimnazjum kończące- 
go się tzw. "małą maturą", a następnie kontynuować naukę w dwuletnim liceum. Ukoń- 
czenie liceum uprawniało dopiero do zdawania właściwej matury i otrzymania świadectwa 
dOjrzałości. Klasa siódma szkoły powszechnej była zatem przeznaczona głównie dla tych, 
którzy kończyli w niej swoją edukację. 
W czasie II Rzeczypospolitej zbudowano w Bydgoszczy szkoły na Bielawkach, w J ach- 
chicach i Miedzyniu, rozbudowano w Czyżkówku i w Zimnych Wodach 2 . 
Wed ług stanu na 1939 r. liczba szkół powszechnych w Bydgoszczy wynosiła 36. 
W tej liczbie było 29 publicznych szkół powszechnych - w tym jedna szkoła specjalna 
i jedna ćwiczeniowa przy Seminarium Nauczycielskim. Ponadto były w Bydgoszczy 3
>>>
228 


szkoły prywatne: Prywatna Szkoła Powszechna Rodziny Wojskowej, Prywatna Szkoła 
Powszechna Rodziny Policji Państwowej i Powszechna Szkoła Kocdukacyjna Towarzys- 
twa Nauczycicli Szkół Średnich i Wyższych, które w ostatnich dwóch latach przedwojen- 
nych zmicniło swą nazwę na Towarzystwo Szkoły Jednolitej (TSJ)3. Ta ostatnia szkoła 
była 6-klasowa, gdyż przygotowywała do gimnzjurn. Tyleż samo lat trwała nauka w 
szkołach powszechnych zorganizowanych przy Miejskim Gimnazjum Męskim im. M_ Ko- 
pernika i Miejskim Katolickim Gimnazjum Żeńskim. W obu tych szkołach po ukończeniu 
szóstej klasy automatycznie przechodziło się do l klasy gimnazjum. Mówiąc o tych dwóch 
szkołach miejskich warto również zaznaczyć, że z wysokich opłat za czesne były zwol. 
nione dzieci urzędników magistrackich i wszelkich instytucji podległych Magistratowi 
m. Bydgoszczy, a także dzieci woźnych (zwanych wtedy pedlami), którzy pracowali i 
mieszkali na terenie tych szkół. Zwolnienie to dotyczyło zarówno szkoły powszechnej, 
jak i gimnazjum i liceum 4 . 
liczbę szkół powszechnych w Bydgoszczy uzupełniają dwie szkoły z niemieckim 
językiem wykładowym. Ze względu na charakter tego artykułu, o czym mowa była wyżej, 
życie kulturalne tych dwóch placów.ek edukacji nie będzie w nim uwzględnione. 
Do uczestnictwa w życiu kulturalnym szkoły przygotowywały ucznia czytelnictwo 
i udział w pracach świetlicy szkolP_ej. Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oś
iecenia Pub- 
licznego poleciło wszystkim szkołom powszechnym na terenie Bydgoszczy założenie bi- 
bliotek 5 . O zorganizowanie bibliotek szkolnych na właściwym poziomie upominał się 
te:l Inspektorat Szkolny w Bydgoszczy. Do szkół przesyłano spisy ksią:lek polecanych 
dla tego rodzaju bibliotek, wystosowano także apel do instytucji bydgoskich w sprawie 
darów książek. W latach trzydziestych w większości szkół bydgoskich były już zarówno 
biblioteki ogólno-szkolne, jak i klasowe, a w największych zaczęto nawet zatrudniać bi- 
bliotekarzy. Biblioteki klasowe zgromadziły niewielki księgozbiór, w skład którego wcho- 
dziła obowiązkowa lektura na daną klasę i dzieła beletrystyczne. Wypożyczaniem książek 
zajmował się na ogół dwa razy tygodniowo wychowawca klasy. Dzieci, które przeczytały 
najwięcej książek były nagradzane lepszym stopniem z języka polskiego lub historii. W 
og6lnoszkolnych bibliotekach, posiadających niejednokrotnie po kilka tysięcy książek obok 
wypożyczania, stosowano pracę zespołową z młodymi czytelnikami. Polegała ona na 
nauce :lywego słowa. Uczono więc prawidłowego głośnego czytania, opowiadania treści 
ksią:lek, recytacji, urządzano wieczory baśni i konkursy czytelnicze 6 . 
Te formy pracy znacznie jeszcze poszerzono w ramach działalności świetlic szkol- 
nych. ÓWczesne świetlice szkolne w przeciwieństwie do dzisiejszych otwarte były w go. 
dzinach popołudniowych, na ogół od 15.00 do 18.00. Pomagały one uczniom w wypełnie. 
niu czasu wolnego i były całkowicie dobrowolne. Mimo to uczestnictwo uczniów było 
w nich wysokie. W miesiącach letnich wynosiło ono przeciętnie 50 dzieci dziennie, a w 
zimowych - 90. Zajęcia w świetlicy były bardzo urozmaicone. Dzielono je na kameralne, 
widowiskowe i na tzw. ogniska wewnętrzne - często z udziałem gości. Do kameralnych 
można było zaliczyć kącik czytelniczy, w którym poznawano książki o różnej tematyce 
oraz propagowano czytanie wśród dzieci czasopism, jak "Płomyczek", "Płomyk", "Moje 
pisemko", "Iskry", "Od naszego morza", "Lot" i "Młody Polak". W związku z czytel. 
nictwem organizowano liczne konkursy, wieczory dyskusyjne i pogadanki o książkach 
i autorach. Inną formą spędzania czasu w świetlicy były rozrywki umysłowe i gry towarzy- 
skie. Ich efektem było często oddawanie fantów, a także otrzymywanie nagród. Świetlice
>>>
229 


Jbały też o rozwój fizyczny dziecka. Opiekujący się dziećmi nauczyciele organizowali 
gry i zawody sportowe. Do zajęć kameralnych zaliczano także gry stolikowe.. Przeważały 
w ni
h warcaby, szachy, don1.ino i "Wesoła tabliczka mnożenia". Prowadzono także zaję- 
cia muzyczne: śpiewy i tańcc. W piosenkach i tańcach nawiązywano do polskich tradycji 
ludowych. Do imprez widowiskowych zaliczano różnego rodzaju wystawy, np. prac pla- 
stycznych dzieci, ozdób choinkowych, robótek ręcznych. Odbywały się również popisy, 
] na które zapraszano rodziców. Były to konkursy czytelnicze, recytatorskie i muzyczne. 
Obok tego w świetlicach obchodzono również uroczystości tradycyjne, jak dzień 3 maja, 
II listopada, czy Dzicń Wojska Polskiego. Ogniska zaś cechowała nastrojowa atmosfera, 
podczas której przedstawiano gawędy, dowcipy i piosenki. W świetlicach zajmowano się 
również uczniami, których rodziny znajdowały się w trudnej sytuacji materialnej. Za fun- 
dusze uzyskane z Wydziału Opieki Społecznej lub od zakładów pracy dzieci te otrzymy- 
wały śniadania lub obiady8. 
W szkołach powszechnych istniały liczne organizacje, a najważniejszy był samorząd 
uczniowski. Samorząd działał w każdej klasie, ale jego praca uzależniona była od wieku 
dzieci. W klasach I-III spełniał tylko zadania nakładane przez wychowawcę, od IV- 
-VII zakres prac samorządu był stopniowo rozszerzany9. Kierownik szkoły i nauczycie- 
le pozostawiali celowo samorządom dużo swobody i samodzielności, dzięki czemu dzieci 
wykazywały dużo inicjatywy i zapału w pracy dla swojej klasy i całej szkoły. Każdy 
samorząd odbywał co najmniej jedno zebranie miesięcznie. Brał w nim udział wychowaw- 
ca, z którym omawiano sprawy klasowe i ogólnoszkolne, np. dekorację sali, higienę ucz- 
niów, dożywianie, oszczędzanie i przygotowywanie uroczystości szkolnych. Samorząd 
utrzymywał łączność ze wszystkimi organizacjan1.i w szkole, delegując swych przedstawi- 
cieli na zebrania tamtych organizacji. Sżczególnie dobrze była zorganizowana praca samo- 
rządu w Publicznej Szkole Powszechnej nr 7 im. Piramowicza. W 1932 r. klasa VIIa zdecyo- 
wała się pomagać dzieciom klas I i II, które miały trudności w nauce 10. Sekcja wykłado- 
wa samorządu wygłaszała popularne pogadanki na temat obrony powszechnej, w niższych 
klasach, gdzie istniały Koła Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Samorządy klas 
siódmych przygotowywały uroczystości szkolne, a samorząd klasy VIb z okazji Święta 
Matki wystawił "Wiesława" z tańcami i pieśniami regionalnymi. W porze zimowej samorzą- 
dy klasowe opiekowały się ptakami budując dla nich karmniki. 
Bardzo szeroką działalność prowadziło harcerstwo. Głównym celem Związku Har- 
cerstwa Polskiego było wpojenie i umocnienie w młodzieży n1.iłości do Boga i Ojczyzny. 
Przynależność do Harcerstwa miała wyrabiać samodzielność, odwagę życiową i umiejęt- 
ność wykonywania różnych prac. W wychowaniu harcerskim zwracano główną uwagę na 
Poczucie odpowiedzialności, obowiązkowość i karność! l. Od harcerza wymagano też, by 
"świecił" przykładem pilności i sumienności. 
W latach 1930-1933 w przeszło połowie liczby szkół powszechnych na terenie 
Bydgoszczy zorganizowane były drużyny harcerskie 12 . W okresie późniejszym liczba ich 
stopniowo się zwiększała. Dzieci klas V-VII mogły należeć do harcerstwa, a z klas II- 
-IV do drużyn zuchowych. Formy pracy drużyn harcerskich i zuchowych były różne. 
Organizowano zbiórki, wycieczki, ogniska i wieczorki, a podczas wakacji letnich - obozy. 
Harcerze wyróżniali się swoim zachowaniem. Byli zdyscyplinowani, chętnie przychodzili 
z pomocą swym kolegom. Harcerki i harcerze opiekowali się dziećmi biednyn1.i, szczegól- 
nie z rodzin, które dotknęło bezrobocic. Organizowali bezpłatne posiłki i niejednokrotnie
>>>
230 


sami je przygotowywali. Co roku odbywały się uroczystości wręczania krzyży harcerskich. 
Krzyżc wręczał harcerzom komendant hufca w obecności nauczycicli i rodziców. Po CZtrści 
oficjalnej na ogół odbywała się tzw. ,.hcrbatka harccrska", którą urządzano przy pomocy 
i z funduszy zebranych przez rodziców. Jeżcli udało się ufundować dla danej drużyny cho- 
rągiew, Dzień Poświęcenia Chorągwi należał do najbardziej uroczystych. 
W micsiącach letnich odbywały się ogólnopolskie Zloty Harcerskie, w których udział 
brały prawic wszystkie drużyny. ęył to bowiem przegląd dotychczasowych wysiłków, po- 
kaz zasobów zdrowia i tężyzny, a także możliwość zapoznania się z przedstawicielami har- 
cerstwa innych narodów. W ramach zlotów organizowano "Tydzień Harcerza", w czasie 
którego odbywały się liczne odczyty, przedstawienia, koncerty, popisy i zabawy. Bydgoski 
"Tydzień Harcerza" w 1924 r. był również pokazem sprawności i własnych prac harcerzy. 
Na placu Kochanowskiego odbywał się jarmark wyrobów własnych poszczególnych dru- 
żyn. Przez miasto kilkakrotnie przechodziły pochody harcerskie, odbywały się również 
wzniosł e wiece 13. 
Bardzo rozpowszechnioną w szkołach średnich organizacją był w tym okresie Pol- 
ski Biały Krzy:l. Kółka szkolne Polskiego Białego Krzyża zakładano jednak również w nie- 
których szkołach powszechnych, szczególnie w starszych klasach. Głównym zadaniem orga- 
nizacji było krzewienie oświaty wśród żołnierzy. Młodzież starsza ze szkół średnich wno. 
siła swój wkład własną pracą i ofiarami pienixżnymi. W szkołach powszechnych kółka 
PBK miały za zadanie współpracę z wojskiem l . Organizacja miała wśród młodzieży krze- 
wić miłość do żołnierza polskiego. W kółkach zaznajamiano więc dzieci z historią wojska, 
z :lyciorysem marszałka Rydza-Śmigłego, z historią pułków bydgoskich. Szkoły nawiązy- 
wały kontakty z formacjami wojskowymi, zajmowały się grobami poległych, czytały 
książki o tematyce wojskowej. Członkowie PBK urządzali raz w roku tzw. Tydzień Żołnie- 
rza Polskiego, na ogół w okresie od 3-11 listopada. W tych dniach odbywały się liczne 
pochody pod hasłem "Gryf w służbie Białego Orła", w których maszerowały poprzebie- 
rane dzieci niosące książki, czasopisma i transparenty z napisami dotyczącymi oświaty woj- 
skowej. Zadaniem dzieci było również przekazywanie zebranych książek i czasopism do 
świetlic wojskowych, wykonywanie ozdób na choinki żołnierskie, przekazywanie życzeń 
świątecznych. Podczas zwiedzania koszar, dzieci częstowane były obiadem żołnierskim. 
Wszystkie formy współpracy miały za zadanie zacieśnienie więzów młodzieży z wojskiem. 
Z obronnością kraju związana była też działalność innej organizacji ligi Obrony Po- 
wietrznej i Przeciwgazowej (LOPP). Pracę w szkolnych kołach LOPP realizowano poprzez 
pogadanki, referaty i zaznajamianie się z lotnictwem polskim. Na zebraniach zapoznawano 
się z budową balonów, szybowców i samolotów bojowych. Opracowywano zagadnienia 
.związane z obronnością kraju w razie wojny, z zagrożeniem gazowym. Na spotkaniach czy- 
tano artykuły z czasopisma "Lot", w ramach spotkań zwiedzano wystawę. sprzętu przeciw- 
gazowego zorganizowaną przez obwód miejski LOPP, oraz schron przeciwgazowy mieszczą- 
cy się w ratuszu. Dla młodszych dzieci wygłaszano pogadanki dostosowane do wieku, np. 
o udziale zwierząt w wojnie gazowej 15. Zapoznawano dzieci z maskami przeciwgazowymi 
i uczono je nakładać. 
Dużc znaczenie miały w szkołach koła Polskiego Czerwonego Krzyża. Należały do 
nich 
zieci. po
ząwszy od 
la
 IV. Koła PCK dbały o hIgienę osobistą wszystkich uczniów, 
rozwijały zycie towarzyskie I nawiązywały kontakty z kołami za granicą16. Zarząd Koła 
składał się z przewodniczącego, sekretarza, skarbnika i higienistek dla poszczególnych
>>>
231 


klas. Zadaniem higienistek było codzicnne sprawdzanie przed lekcjami czystości dzieci. 
Czę
to urządzano konkursy czystości poszczególnych klas, organizowano też "Tygodnie 
czystości". Dzięki kontaktom z dziećmi innych krajów zapoznawano się z. obyczajami 
Japonii, Jugosławii itd. Folklor innych krajów zachęcał do lepszcgo poznania własnych 
strojów i tańców ludowych. Koła PCK organizowały więc liczne występy śpiewów i tań- 
ców ludowych. W ramach kół PCK działały 4 sekcje: higieniczna, pracy społecznej, kores- 
pondencyjna i robót ręcznych. Wszyscy członkowie szkolnych kół PCK starali się w życiu 
szkolnym i rodzinnym wprowadzać w czyn hasło "Miłuj bliźniego". W związku z tym na 
terenie szkoły pomagali słabszym i biedniejszym. Organizowali dożywianie oraz zbiórki 
garderoby i pieniędzy dla najbardziej potrzebujących. 
Bardzo różnorodną działalność prowadziły w bydgoskich szkołach powszechnych 
Koła Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego. Interesowały się one przede wszystkim 
własnym miastem i regionem. Członkowie kół odbywali wycieczki, podczas których zwie- 
dzali ciekawe zakłady pracy, jak np. Kabel Polski względnie miejsca związane z historią 
Polski - Biskupin lub Kraków. Najbardziej zainteresowani byli jednak własnym miastem, 
zbierając literaturę i różne pamiątki, które pomagały im następnie do opracowywania 
historii Bydgoszczy. 
Szkolne Koła Sportowe działały w ramach sekcji i przygotowywały młodzież do za- 
wodów międzyklasowych i międzyszkolnych. W okresie zimowym uprawiano powszechnie 
jazdę na łyżwach, zaś w letnim - pływanie. Koła Sportowe prowadziły często swoje kroni- 
k o17 
l . 
W każdej szkole zorganizowane były Szkolne Kasy Oszczędności. Najniższą kwotą, 
jaką można było wpłacać na książeczkę SKO było 5 groszy. Po zgromadzeniu 5 zł dziec- 
ko otrzymywało prawdziwą książeczkę SKO. Szkoła przyzwyczajając dzieci do systema- 
tycznego oszczędzania mogła o wiele łatwiej zorganizować np. kilkudniową wycieczkę. 
Oszczędzanie dzieci miało również duże znaczenie społeczne, a niekiedy nawet wymowę 
patriotyczną. W ostatnich miesiącach przed wojną większość dzieci wycofała swoje skrom- 
ne oszczędności i wpłaciła je na fundusz Obrony Narodowej 18. 
Ze szkołami powszechnymi nawiązała współpracę Spółdzielnia Spożywców "Spo- 
łem". Dzięki niej uruchamiano na terenie szkół sklepiki z najbardziej potrzebnymi przybo- 
rami szkolnymi, ciastkami i cukierkami. Członkowie spółdzielni wybierali Zarząd i Komi- 

ę Rewizyjną. Co miesiąc inna uczennica pełniła funkcję sklepowej. Prenumerowano 
pismo "Młody Spółdzielca". które pomagało w prowadzeniu sklepu. Sklepiki szkolne 
prowadzone przez uczniów przynosiły niejednokrotnie dość duże dochody. 
W powyższym zestawieniu nie może zabraknąć zespołów muzycznych i chórów. 
W szkołach powszechnych zakładano kółka muzyczne, a nawet orkiestrowe. W niektórych 
szkołach, jak np. im. Staszica istniał zespół smyczkowy, o dość wyrównanym poziomie. 
W każdej natomiast placówce szkolnej działał chór jednogłosowy, a w mniej więcej po- 
łowie szkół powszechnych były chóry wielogłosowe. Co pewien czas odbywała się na 
terenie miasta impreza pod nazwą "Święto pieśni". W "Święcie pieśni" w 1925 r. brały 
udział wszystkie szkoły, ale do konkursu przystąpiły tylko chóry wielogłosowe. Było ich 
wtedy 13. W repertuarze chórów przeważały pieśni o treści patriotycznej. Niektóre z nich 
wykonały pieśni ambitne, np. Szkoła im. Dąbrowskiego - "Złamane berło" Nowowiej- 
Skiego, a szkoła im. ks. K. Marcinkowskiego - "Nad kołyską" Brahmsa l9 . Chóry, które 
najlepiej wykonały swe pieśni były nagradzane przez magistrat m. Bydgoszczy i otrzymy- 
wały ponadto piękne dyplomy pamiątkowe.
>>>
232 


W okresie II Rzeczypospolitej szkoły zwracały dużą uwagę na wychowanie moral- 
no-religijne. W ciągu roku szkolnego młodzież obowiązkowo musiała uczęszczać na nie. 
dzielną Mszę świętą. W niektórych szkołach powszechnych dzieci zbierały się razem z nau- 
czycielami przed nabożeństwem na boisku szkolnym, ażeby wspólnie wyruszyć do kościo. 
ła. Miejskie Katolickie Gimnazjum Żeńskie wraz z istniejącą przy nim Szkołą Powszechną 
posiadały w auli swej szkoły przy ul. Staszica 4, kaplicę. W tej kaplicy odbywała się także 
l Komunia, do której przystępowały uczennice 3 klasy tej szkoły. Prawie każda uroczys- 
tość szkolna zaczynała się nabożeństwem. W szkołach nie zanotowano żadnych aktów 
nietolerancji, mimo że w każdej z nich była grupa uczniów innych wyznali: protestanckie. 
go, prawosławnego, mojżeszowego. Uczniowie innych od rzymskokatolickiego wyznań 
chodzili do swoich świątyń i tam też uczyli się religii. W Szkole Powszechnej przy Miej- 
skim Katolickim Gimnazjum Żeńskim uczyły się również Żydówki, Niemki i Rosjanki. 
Nawet nazwa szkoły nie stwarzała więc żadnych ograniczeń w sprawach religijnych. Uro. 
"0 . 
czystościami o charakterze religijnym było poświęcenie szkół lub sztandarów L . Dm, w 
które urządzano te uroczystości, były wolne od lekcji. 
Wspaniała atmosfera panowała w szkołach w rocznice państwowe. Do nich należa- 
ły głównie Swięto Niepodległości w dniu 11 listopada i Święto 3 Maja_ Dzieci uczestni. 
czyły w specjalnych na te dni akademiach, na które składały się przemówienia, pogadan- 
ki, deklamacje i śpiewy. Młodsi uczniowie obchodzili te Święta w gronie klasowym 2 I . 
liczne były w szkołach powszechnych uroczystości okolicznościowe. Do nich można za- 
liczyć dzień imienin Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, który uchodził za wielkiego 
przyjaciela i protektora młodzieży. Piłsudski otrzymywał wiele listów od szkół zaadreso- 
wanych "Do ojca wszystkich dzieci,,21. Po śmierci Piłsudskiego urządzano w szkołach co 
roku poranki żałobne, na których śpiewano "Pierwszą Brygadę" i wspominano postać 
marszałka 23 . Bardzo wzniośle obchodzono w szkołach 60 rocznicę śmierci Stanisława 
Moniuszki. W dniach 4 i 5 czerwca 1932 r. odbyły się liczne akademie, podczas których 
wykonywano utwory tego kompozytora. 
Szkoła okresu międzywojennego, kładła duży nacisk na umiłowanie ję
ka i lite- 
ratury ojczystej. Odgrywały one znaczną rolę w wychowaniu patriotycznym- 4 . Częste 
były więc imprezy związane np. z rocznicą śmierci Henryka Sienkiewicza, z przywiezie- 
niem do Polski zwłok Juliusza Słowackiego czy w rocznicę śmierci Adama Asnyka. Obcho- 
dzono też rocznice powstań narodowych lub np. 300 rocznicę zwycięstwa floty polskiej 
pod Oliwą. Za Dzień Święta i Radości uważano "Dzień Matki". Impreza ta była często po- 
łączona z wiecem rodzicielskim. Komitet Rodzicielski za to bardzo aktywnie uczestniczył 
w zorganizowaniu "Tygodnia Dziecka", w gwiazdkach klasowych i ogólnoszkolnych, a 
także w zabawach karnawałowych. "Tydzień Dziecka" nie był tylko okresem zabaw dzie- 
cięcych. W tym czasie rozmawiano z dziećmi na temat ich stosunku do rodziny i do szko- 
ły, a dla matek organizowano pogadanki o wychowaniu dziecka. W czasie obchodów gwiaz- 
dkowych nie zapominano o dzieciach biednych obdarowując je odzieżą'i słodyczami zaku. 
pionymi z funduszów Komitetu Rodzicielskiego. W Szkole Powszechnej przy Miejskim 
Katolickim Gimnazjum Żeńskim na imprezy gwiazdkowe w klasach zapraszano dzieci z 
sierocińca. Poza udziałem w imprezie były one obdarowywane. 
Niektóre szkoły organizowały imprezy przeznaczone dla szerszego kręgu uczniów. 
Harcerstwo Szkoły Powszechnej przy Miejskim Gimnazjum Męskim im. Kopernika przygoto- 
wało w auli swojej szkoły "Szopkę Betlejemską", na tle której odbywały się przedstawienia.
>>>
233 


Wstęp na tę imprezę wynosił 10 groszy25. Ta sama szkoła organizowała dla pierwszych 
klas zabawy karnawałowe, na które zapraszała dziewczynki z sąsiedniej szkoły przy ul. 
Staszica. Do utartych zwyczajów należało też przeprowadzanc raz do roku uroczyste sa- 
dzenie drzewek. . 
W 1937 r. szkoły miały okazję do zademonstrowania swojego przywiązania do woj- 
ska. Bardzo uroczyście witały powracającą po manewrach międzydywizyjnych armię pol- 
ską. Na uroczystość powitania przybył _am marszałek Edward Śmigły-Rydz. Wojska róż- 
nej broni przez 5 godzin defIlowały przed wodzem naczelnym, a dzieci podawały żołnie- 
rzom pieczofowicie przygotowane bukieciki kwiatów 26 . 
Bydgoskie szkoły powszechne były związane ze środowiskiem m. Bydgoszczy. W wie- 
lu imprezach uczestniczyły nie tylko rodziny uczniów, ale i osoby obce. Szkoły oddziały- 
wały kulturalnie szczególnie na ludność przedmieść takich, jak Czyżkówko, Miedzyń, 
Wilczak czy Okole. 
Na uwagę zasługuje współpraca placówek oświaty z teatrem i z muzeum 27 . Na jed- 
nej z konferencji nauczycielskich omówiono metodykę korzystania z teatru uznając to za 
pomoc w nauczaniu języka polskiego, a szczególnie w poznawaniu literatury. Delegacja 
nauczycieli udała się do dyrekcji Teatru Miejskiego i wspólnie opracowano plan współ. 
pracy. Odtąd teatr bydgoski wystawiał 8-10 sztuk rocznie dla szkół. Sztuki dostosowa- 
ne były do programu szkolnego. 
Bardzo dobrze rozwinęła się również współpraca szkół z Muzeum Miejskim. Pla- 
cówka ta stała się często miejscem odbywania lekcji języka polskiego i historii. Muzeum 
wyszło na przeciw potrzebom szkół i zgodziło się na bezpłatne zwiedzanie wystaw przez 
uczniów klas VI i VII. Zorganizowało także wystawy związane z programem nauczania. 
Dzieci starszych klas szkoły powszechnej opiekowały się w swojej dzielnicy przed- 
szkolami. Wykonywały pomoce i zabawki na lekcjach z zajęć praktycznych. Często urzą- 
dzały imprezy w przedszkolu, względnie pomagały w ozdobieniu choinki. Dziewczynki 
I często służyły pomocą w opiece nad dziećmi przedszkolnymi. 
Na podkreślenie zasługuje fakt, :le nauczyciele organizowali imprezy i opiekowali 
się organizacjami szkolnymi w ramach pracy społecznej. Fakt ten oddziaływał pozytyw- 
nie na uczniów i zachęcał do podobnych poczynań. 
Jak wynika z powyższego omówienia, praca kulturalno-oświatowa na terenie szkół 
była urozmaicona i prowadzona na dość wysokim poziomie. Osobnego omówienia wymaga 
praca kulturalno-oświatowa pozaszkolna nauczycieli bydgoskich, która rozwijała się w wielu 
kierunkach. Nie można też pominąć życia kulturalnego szkół średnich, które wydawały 
drukiem kilka gazetek i wykonywały wiele prac społecznie u:lytecznych. Wszystko to 
świadczyło o dużym zaangazowaniu nauczycieli, rodziców i uczniów, a także o właściwym 
pojmowaniu sł ów: regionalizm i patriotyzm. 


PRZYPISY 


IB. Suchodolski. Dzieje kultury polskiej, Warszawa 1980. s. 5. 
2 
Polska Bydgoszcz 1920-1929. Bydgoszcz 1939. s. 73.
>>>
234 


3 R . Kulwieć, Moje gimnazjum, "Kalendarz Bydgoski" 1980, s. 146-147; R. Kabaciński, Z. Ku- 
towski, J. Wojciak, Bydgoszcz - Zarys dziejów, Bydgoszcz 1980, s. 183 - wykaz szkół tutaj zamieszczo- 
ny jest niekompletny i wymagał uzupełnienia. 
4Urzędnicy miejscy pełniący funkcje kierownicze korzystali nie tylko ze zniżki kolejowej, ale 
otrzymywali również darmowe bilety do kin i teatrów bydgoskich, a nawet do cyrku. 
5Czytclnictwo w szkołach, "Nasz Głos" 1934, s. 147; Archiwum Państwowe w Bydgoszczy 
(dalej APB), Akta Inspektoratu Szkolnego w Bydgoszczy (dalej ISB), sygn. 297 - O bibliotekach ucz- 
niowskich. 
6 E . Paluch, Działalność kulturalna bydgoskich szkół powszechnych w latach 1920-1939, praca 
w maszynopisie, s. 22 
7 
APB, ISB, sygn. 441. 
B L . Bandura, Szkoła uspołeczniona, Bydgoszcz 1947, s. 95-96. 
9Jbidem, s. 70-71. 
10 APB, ISB, sygn. 257 - Samorząd szkolny w latach 1931-1933. 
llIbidem, sygn. 483 - Jednodniówka z okazji Tygodnia Harcerskiego w Byd
oszczy w 1924 I. 
12 APB , ISB, sygn. 265 - Drużyny harcerskie przy szkołach 1930-1933. 
13 APB, ISB, sygn. 486 - Sprawozdanie Okręgu Pomorskiego ZHP na r. 1924-1927 i 1938. 
14 APB , ISB, sygn. nr 267 - organizacje uczniowskie w latach 1934-1939. 
15Jbidem. 
.16 L . Bandura, op.cit., s. 78-81. 
17 
APB, ISB, sygn. 267. 
18 L . Bandura, op.cit., s. 81-83. 
19 APB, ISB, sygn. 292, Święto pieśni w 1924 r. 
20Muzeum Pamiątek Nauczycielskich, Kronika VII-klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej 
im. A. Mickiewicza z lat 1898-1939. 
21 APB, ISB, sygn. 294 - Uroczystości 3 Maja 1930. 
22"Płomyczek" t.III nr 28, z 18 rt'arca 1935 r. 
23 APB, ISB, sygn. 441; W ostatnie lata przed wojną obchodzono równiei imieniny -prezydenta 
Mościckiego. 
. 24 W h .. N 
yc owarue patrIotyczne,,, asz Głos", nr 5/1932, s. 31. 
25 APB, ISB, sygn. nr 292 - Uroczystości szkolne w latach 1931-1939. 
26Muzeum P'cuniątek Nauczycielskich, Kronika... 
27 L. Bandura, op.cit., s. 102-103.
>>>
ONRAD MROZIKI 


OSIĄGNIĘCIA BYDGOSKIEGO SPORTU 
W CZASACH II RZECZYPOSPOLITEJ 


Piłka nożna była w Bydgoszczy w latach 1920-1922 grą powszechną. Wszystkie 
stowarzyszenia, drużyny szkolne i wojskowe rozgrywa ły towarzyskie spotkania na dostęp- 
nych boiskach, a nawet na wolnych placach i terenach. Ważne było samo granie w piłkę, 
jednak z tej masy grających zaczęły wyłaniać się zespoły klubowe, których ambicją było 
grać coraz lepiej i porównać siły w kontaktach z innymi. Rychło też zgłoszono drużyny 
do okręgowego związku piłki nożnej początkowo w Poznaniu a następnie od 19::!5 r. w 
Toruniu. Jako pierwsze zgłoszone zostały drużyny BKS Polonia, KS Szkoły Oficerskiej, 
szkolna dru:lyna KS Cresovia i KS 61 pp. W 1924 r. zgłoszono 18 drużyn bydgoskich, a 
w 1925 r. czynnych było 767 piłkarzy. Drużyna BKS Polonia grała w klasie A i zdobyła 
mistrzostwo w 1927 r., była też wielokrotnie mistrzem i wicemistrzem Pomorza. Po prze- 
niesieniu okręgu w 1927 r. do Bydgoszczy nastąpiły korzystne zmiany. W 1931 r. zrzeszo- 
nych było 31, a w 1939 r. 51 drużyn. W 1930 r. w Pom. Okręgowym Związku Piłki Noż- 
nej były zgłoszone następujące kluby: KS Astoria, KS Gwiazda, KS Kabel Polski, KS 
Brda, KS Iron, KS Legia Jachcice, KS Ruch, SMP Naprzód, BKS Polonia, Sokół I, Sokół V 
i KS Sparta. W 1932 r. grało w okręgowym związku 2 tysiące piłkarzy. Mistrzem klasy A 
zostało KS Polonia, klasy B KS Kabel Polski, a klasy C Sokół V. W 1933 r. przybył do 
Bydgoszczy Władysław Przybysz z KS Warta Poznań, znany reprezentant Polski, i objął 
w kwietniu funkcję trenera w BKS Polonia, którą pełnił przez 1 rok. Mimo braku boisk 
i kadr trenerskich, bydgoskie kluby osiągały dobre wyniki. W 1937 r. było w Bydgoszczy 
30 drużyn piłkarskich i około 900 piłkarzy. WIatach 1937-1939 BKS Polonia brał udział 
w rozgrywkach o mistrzostwo Polski, ale bez powodzenia. W 1937 r. mistrzostwo Ppmorza 
uzyskała dru:lyna BKS Polonia, natomiast w 1938 r. KS Gwiazda. W kwietniu 1938 r. dru- 
Żyna KS Ciszewski zremisowała z drużyną Brandenburger SC Berlin w dwóch meczach po 
2:2. W 1939 r. w klasie A grały bydgoskie drużyny RKS Amator, KS Ciszewski i BKS Po- 
lonia, w klasie B - KS Astoria, KS Gwiazda, KS Brda, w klasie C - KS Leo. W Pom. OZPN 
było 65 klubów i ponad 3 tysiące zawodników. Od 1927 r. do wybuchu II wojny świato- 
wej funkcję prezesa związku piastował Zygmunt Kochański. Kierownikiem szkolenia był 
Antoni Świątkowski. W okręgu czynnych było 2 instruktorów, 34 przodowników piłki 
nożnej i 50 sędziów. 20 sierpnia 1939 r. nastąpiło otwarcie sezonu piłkarskiego 1939/1940 
we wszystkich klasach oraz wśród juniorów. Spotkanie dru:lyn KS Ciszewski - RKS Ama- 
tor zakończyło się wynikiem 3 : 2.
>>>
. ::
 .
... :.: ::;;. 

"
 


.t 
 
.':;" 
.... 



 iC: :
;
::_.. .u..u...._L..u.........ł__ m. . 
,_'..m' ......'_..._mm..u..
....,........u .W.'u . .
."..u . "'.' ,...';':A..,. .. . .........X. .... ..._mu.. ....... u .......W. 



!
 


" 


.' I' 

, 
. f. 
,- 


.......".....:...:......,.
.....:.

.;:.:-
.:.:.:.....
.
.
.d''':'(

''';';' 
 x;:.,.......... .:,.
:
 
 ...
.
. '..ł '..ł.):
 ,
..
W :f'it
 .
:.»-. -:c-. . oj.' };'
'." -:.;.:.:, ...... . 
,:",., .'::. 
'.:';::: :.::.;
:
:
:,::.. :":':.. .:.:::
:-t.

:...
:
.
:i:

:
 .::..:.

.
 '
:'

':',,;w: ..;}::"...".:: ;.)...

':
 
 " :..
jrł;' :..r"...
,.;., .'.. ...... ,. ...;..;,; ......
:._:; . ....... .:. :"... 
 I' .
..
...;.,' J
' ' .' 
::: . ..::::::". ..' . :':'.';:... .. :':"" '. 
..

.....:'.-, ""'ń:-:'
"':::s.::
.......*'!*...
...
...'""""""" .........
',........w.':',........., '" 
-t

....._........A..... . .... .
... " 

. 
 ...-. . :ł .,.,..


:-:
Jl... 
::::-:
.:' .' .:
;. =:.: :
:::: ::



:::::*



;;.


:

::{.:;
 ....:..:(

J::::..::::
..:i
:.
:

:..):
.:
..
}:"

 

 ...
 
 (. 
?r
.
).
 

J.':.' :

,;,'
"" :.: '.-.. :'.. . 
-:'
::.. 
. 
 ::::
. ."
A' .l .":
 .I

 .... '. .. 
}
:.:=t
 f, . .:. ':. .:

::- 
. 
. ...... ,.........;....,....,.
..::.:»..i 
ł ...".:
 ł .'.....,j,'t... . ,.. ..... ).;.. .,
x.'" . ('.' '.c:
 .:(.. ......... ". "-" ". .. .. ...,

-.. " '. ,'1 
 ,.... .-,.... ,.., ...
 ... . 
:...;.:
.:::

:. :.

:::

:i:::::.

:t:
:
;
:;::
:


:{
;::{:
:
. :
.= :;.:.::;:;:?..-=:;.

:
;;
.
.:..
:.::=

:
;

::t.
:
 ,;:t.'
.


.:;
;;;;
:
:

j' ::.. :
.:. :.:
;;; ."'
':';: ::: ...
:
:.:. 
;
;' . 
,

«:
...":
-:::
....
:
 ;"'" ,';": . .i* 
.: :
:.:-;:.... .,


.:. .
:»
" ,:::
: :;
.":; ... 
...'" .:-. ....... '. ....,.. ", ,........
.......;.;..
...

.... ........... ....... ..."""", 'Ik..... ,: ...... .. ... .

, ..,.
.

-:-...., .$o:;;SI........
:;;;
W: . .....
&1.
. ... .,,
 ..,..." . ,.. {
.
 
'?:
:


=r-;: '.. :
:
: ..;:;:
:
:
:.:
:
:.;
::;:;
:
:t:
y

::
:
:::.::::::;
;
:ł:
;:::
:
¥
;f

:.;

::; :.;
'::':'::'
::!:

:': ;.

!
 
7.:
 .. ;
::


;
':o;:"


:.:": "'


 :;;:.. '$:::.

:;.;.:..'
-:
. .;

:.:
::;;:
:
(
:f,
.....::

:".
 
:_. :e. :i

"
?:'::
::: .

:"=o::
:.

:t


.:. . ':.:
:::
;.:.::.:, 
...,..;.:-:-.....;..... .......... 
N......\:.....:
........,......r.:-

,-:.

::..
..:::-....?:-...:3::.i;;.}...... "--.:......

...,1.....,'{!;......-łł. ..r
t:
...
....
;::. ....
..;':'.:-..r 
-I'. .0' .... . :s.:

..

.......-c,.;,.. 

"'.......
 .......-:.
..... ........". .;o:.:-
.... "'
:;Ś;' ....

..


 . 
....{.......... ..........
,.
.}(..;. ...
....."...... ",,""{ .,.
.. .......N:-:.:s:.
...... ............ ...... ...f*.'1.,,:.,..rl'... ,...... l
#. "'-':
.
"t-;.._..... 
... ;!'':o.
.,,:
, ... ......'$t.f(.;. ........'..... ..............{c..,.. ...):!*.-"...... ..0.... »'" 


K..
 Polonia po zwycięstwie nad dru:iyną kahcl Polski 12:0. 
Ostatni na prawym skr.ł.yd'c - hracia Świ«;Ikowscy (I:dmunJ i I\ll-k,,)
>>>
237 


Wioślarstwo 


. Tor regatowy w "porcie drzewnym" oraz 4 szałasy wioślarskie stanowiły względnie 
dogodną bazę do startu wioślarzy bydgoskich już w 1920 r. Tor regatowy w Łęgnowic ideal- 
nie nadawał się do organizowania zawodów wioślarskich. Jego mankamentem była długość 
1.700 m. Gdyby nie to, nie byłoby wówczas lepszego w Europie. Tu już w pierwszym roku 
działalności wioślarze Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego zorganizowali ogólnopol- 
skie regaty wioślarskie, których organizatorami pozostali do końca 1937 r. W ostatnich 
dwóch latach regaty o mistrzostwo Polski odbyły się na jeziorze witobelskim pod Pozna- 
niem. B1W powstało 16 marca 1920 r., a pierwszym prezesem był Antoni Wittig. Dzięki 
przychylności dyr. Józefa Mazurkiewicza, który pozwolił na używanie łodzi Gimnazjum 
Humanistycznego, można było rozpocząć treningi pod kierunkiem doświadczonych wiośla- 
rzy Jana Witeckiego i braci Leona i Pawła Twardowskich. Wiosną 1921 r. Zarząd Miejski 
przydzielił klubowi szałas położony przy moście Bernardyńskim, który później rozbudo- 
wano i przystosowano do potrzeb stale rozwijającego się klubu. Otwarcie w maju 1921 r. 
szałasu, a zarazem sezonu wioślarskiego było pokazem skromnego dorobku w postaci 2 
łodzi klepkowych z miejscowych warsztatów oraz 2 nowych. W tym roku przyszło również 
pierwsze zwycięstwo w czwórce ze sternikiem na regatach o mistrzostwo Polski. W 1922 r. 
rozpoczęły pracę Gimnazjalne Towarzystwo Wioślarskie Wisła i Gimnazjalny Klub Wio- 
ślarski Brda. Na przeciwnym brzegu Brdy niemiecki klub wioślarski Frithjof posiadał muro- 
waną przystań z basenem zimowym. Kluby liczyły 428 członków, a tabor 38 łodzi. 
Na V wszechpolskie regaty w 1924 r. wybudowano na skarpie toru regatowego trybu- 
ny mogące pomieścić 2,5 tysiąca widzów. Obecnym na regatach był Prezydent Rzeczy- 
pospolitej Stanisław Wojciechowski. W 1923 r. B1W zaangażowało trenera z Wiednia Rei- 
singera. W 1925 r. było czynnych 332 wioślarzy, a tabor liczył 56 łodzi. Regaty o mis- 
trzostwo Polski w 1926 r. przyniosły B1W znaczne sukcesy i paszport dla zwycięskiej 
czwórki na mistrzostwa Europy w Lucernie, gdzie uzyskano brązowy meda1. W 1925 r. 
powstał Klub Wioślarski Gryf. W maju 1929 r. otwarto zbudowaną przystań z wejściem 
od ul. Karmelickiej. W kwietniu 1926 r. powołano w Bydgoszczy Zrzeszenie Gimnazjal- 
nych Towarzystw Wioślarskich Wielkopolski i Pomorza, które objęło 11 klubów i 403 
wioślarzy. Trzecim bydgoskim klubem szkolnym był GKW Kopernik, który przez 10 lat 
nie posiadał własnej przystani i gościł kątem w przystani B1W a kolejnym KW Gryf wraz 
z sekcją wioślarską Państwowego Seminarium Nauczycielskiego. GKW Kopernik otrzymał 
w 1936 r. piękny szałas. W 1931 r. powstała okręgowa sekcja wodna Pocztowego Przyspo- 
sobienia Wojskowego i rozpoczęto pracę przy budowie przystani, której otwarcie nastą- 
piło w maju 1934 r. W 1935 r. postanowiono na terenie b. tartaku po prawej stronie Brdy 
dokonać budowy ośrodka wioślarskiego. Obok przystani GKW Kopernik i PPW miały pow- 
stać dalsze - Bydgoskiego Klubu Wioślarek, Sokoła III, KS Strzelec. W styczniu 1927 r. 
powstał Bydgoski Klub Wioślarek, który przystosował wydzierżawiony domek na tym- 
czasową przystań. W 1936 r. BKW był pierwszym w tabeli klubów kobiecych w Polsce. W 
czerwcu 1937 r. klub otrzymał godną swych osiągnięć przystań. W latach 1932, 1936, 
1938 i 1939 BKW zdobywał mistrzostwo Polski kobiet w czwórkach ze sternikiem. 
W 1933 r. powstała obok młynów przy ul. Mennica 4 przystań Policyjnego Klubu Wioś- 
larskiego a w 1937 r _ zakończono budowę przystani Wojskowego Klubu Sportowego przy 
ul. Tamka (Mennica). W kwietniu 1929 r. powstał Kolejowy Klub Wioślarski przy KPW, 
który otworzył w tym samym roku własną przystań na górnej bRdzie opodal mostów
>>>
238 


kolejowych. W 1937 r. było w Bydgoszczy 12 klubów wioślarskich i 1.116 wioślarzy, a ta. 
bor powiększył się do 112 łodzi. 
Droga BJW do sukcesów miała lata wspaniałych zwycięstw i okresy spadku formy. 
Rok 1925 to okres wzlotu - osiągnięcia w mistrzostwach Polski, zwycięstwa w mistrzos- 
twach Europy i w igrzyskach olimpijskich. Następnie zjawił się rywal w postaci ośrodka 
poznańskiego. Renesans nadszedł w 1933 r., a szczyt w 1937 r. w postaci ósemki, która 
zdobywała 5-krotnie mistrzostwo Polski, zabierając po drodze na własność Puchar Prezy- 
denta Rzeczypospolitej. Klub był najlepszym w kraju w 1927 r. i powtórzył sukces w 
1937 r. W latacn 1938 i 1939 pierwszeństwo przejął KKW. 
W regatach o Mistrzostwo Polski 3 lipca 1921 r. czwórka ze sternikiem zdobyła 
mistrzostwo Polski (skład: Leon Twardowski, Jan Witecki, Bernard Gole, Paweł Twar- 
dowski, st. Stefan Siemiątkowski). W 1922 r., 15 sierpnia czwórka powtórzyła sukces 
(Leon Twardowski, Władysław Płażalski, Bernard Golc, Paweł Twardowski, st. Stefan 
Siemiątkowski). 8 sierpnia 1926 r. mistrzostwo Polski zdobyła ponownie czwórka ze ster- 
nikiem (Franciszek Bronikowski. Leon Birkhole, Mieczysław Figurski, Franciszek Janik, 
st. Franciszek Brzeziński), a w Wioślarskich Mistrzostwach Europy w Lucernie 5 września 
1926 r. uzyskała brązowy medal (w tym samym składzie). W regatach o mistrzostwo Pol. 
ski w dniach 30-31 lipca 1927 r. I miejsce uzyskała czwórka bez sternika (Bolesław Dre. 
wek, Jan Napierała, Jan Młodyszewski, Edmund Jankowski). W regatach kwalifIkacyj- 
nych do IX Igrzysk Olimpijskich odbytych w Brdyujściu 22 lipca 1928 r. czwórka BTW 
uzyskała I miejsce i 
akwalifIkowała się do udziału w Igrzyskach w Amsterdamie. W pniach 
2-10 sierpnia 1928 r. zdobyła tam brązowy medal (Franciszek Bronikowski, Edmund Jan- 
kowski, Leon Birkhole, Bernard Ormanowski, st. Bolesław Drewek). W regatach o Mis- 
trzostwo Polski 4 sierpnia 1929 r. czwórka bez sternika uzyskała tytuł mistrza (Franciszek 
Bronikowski, Edmund Jankowski, Leon Birkholc, Jerzy Braun). Czwórka bez sternika w 
tym samym składzie uzyskała III miejsce w Wioślarskich Mistrzostwa Europy w Brdyuj- 
ściu 18 sierpnia 1929 r. Na X Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles w dnia 9-13 sierp- 
nia 1932 r. członek BJW Jerzy Braun startujący w składzie WTW Warszawa uzyskał sreb- 
rny medal w dwójce ze sternikiem oraz brązowy w czwórce ze sternikiem. Na regatach o 
Mistrzostwo Polski w dniach 14-15 sierpnia 1932 r. I miejsce uzyskała czwórka bez ster. 
nika (Bernard Ormanowski, Feliks Krause, Józef Laskiewicz, Edmund Ciesielski). Regaty 
o Mistrzostwo Polski w dniach 5-6 sierpnia 1933 r. - I miejsce w biegu ósemek zajęło 
BJW w składzie: Marcin Ciechanowski, Feliks Krause, Bernard Ormanowski, Tadeusz 
Szrajda, Edmund Treuchel, Lepnard Zieliński, Leon Birkholc, Edmund Ciesielski, st. Hie- 
ronim Cegielski. Na Wioślarskich Mistrzostwach Europy w Budapeszcie w dniach 25-27 
sierpnia 1933 r. - ósemka w wymienionym wyżej składzie odpadła w biegu fmałowym. 
Kronika sukcesów BTW w latach 1934-1938 wyglądała następująco: 
- Regaty Związkowe o Mistrzostwo Polski w dniach 21-221ipca 1934 r. 
- bieg czwórek ze sternikiem (elim.) w składzie: Jerzy Braun, Tadeusz Szrajda,. Marcin 
Ciechanowski, Leonard Zieliński, st. Hieronim Cegielski, 
- bieg ósemek I miejsce w składzie: Jerzy Braun, Tadeusz Szrajda, Marcin Ciechanowski, 
Feliks Krauze, Maurycy Pasikowski, Edmund Treuchel, Bernard Ormanowski, Leonard 
Zieliński, st. Hieronim Cegielski, . 
- Wioślarskie Mistrzostwa Europy w Lucernie w dniach 10-12 sierpnia 1934 r. - bieg 
czwórek ze sternikiem VI miejsce, w składzie jak wyżej,
>>>
239 


_ Regaty Związkowe o Mistrzostwo Polski w dniach 3-4 sierpnia 1935 r. - bieg czwórek 
ze sternikiem I miejsce w składzie: Jerzy Braun, Maurycy Pasikowski, Marcin Ciechanow- 
ski, Tadeusz Szrajda, s1. Hieronim Cegieleki; - bieg ósemek I miejsce' w składzie: Jerzy 
Braun, Tadeusz Szrajda, Marcin Ciechanowski, Maurycy Pasikowski, Leon Birkholc, 
Eugeniusz Broniec, Bernard Ormanowski, Feliks Krause, s1. Hieronim Cegielskit 
_ Regaty Związkowe o Mistrzostwo Polski w dniach 25-26 lipca 1936 r. - bieg ósemek 
I miejsce w składzie: Bogdan Dondajewski, Tadeusz Szrajda, Marian Kokot, Adam Janow- 
ski, Edmund Treuchel, Antoni Dominiak, Maksymilian Lorenc, Mańan Parzysz, st. Hiero- 
nim Cegielski. 
_ Regaty Związkowe o Mistrzostwo Polski w dniach 31 lipca i l sierpnia 1937 r. - bieg 
ósemek I miejsce w składzie: Bogdan Dondajewski, Marian Kokot, Antoni Do miniak , 
Adam Janowski, Edmund Treuchel, Marian Parzysz, Maksymilian" Lorenc, Stefan Grobel- 
ny, st. Hieronim Cegielski. 
_ Regaty Związkowe o Mistrzostwo Polski na Jeziorze Witobelskim pod Poznaniem w dniu 
15 sierpnia 1938 r. - bieg ósemek Kolejowego Klubu Wioślarskiego I miejsce w składzie: 
Bogdan Dondajewski, Marian Parzysz, Franciszek Czarkowski, Jerzy Chodziński, Wil- 
czarski, Aleksander Krauce, Paweł Makowski, Brunon Myga, st. Edmund Jankowski; 
- bieg czwórek ze sternikiem I miejsce w składzie: Bogdan Dondajewski, Marian Parzysz, 
Franciszek Czarkowski, Jerzy Chodziński, st. Edmund Jankowski. 
Bydgoski Klub Wioślarek uzyskał w latach: 1932, 1936, 1938 i 1939 mistrzostwo Pol- 
ski kobiet w czwórkach ze sternikiem. W 1932 r. w składzie: M. Swietlikówna, C. Zarem- 
bianka, Z. Zarembianka-Kocon, L. Kaczmarkówna, st. I. Molska-Schillakowa; w 1938 r. 
i w 1939 r. w składzie: Klara Bukowska-Musiał, Irena Gordon, Zofia Zarembianka-Kocon. 
Krystyna Treuchel, sL Irmina Molska-Schillakowa. 
W Bydgoskim Komitecie Towarzystw Wioślarskich pod koniec lat międzywojennych 
zorganizowane były następujące kluby: Gimnazjalny Klub Wioślarski uBrda u przy Państwo- 
wym Gimnazjum im. Marszałka E. Rydza-Śmigłego, Gimnazjalny Klub Wioślarski uWisła" 
przy Państwowym Gimnazjum im. Marszałka J. Piłsudskiego, Bydgoskie Towarzystwo Wio- 
ślarskie t Klub Wioślarski uGryr', Bydgoski Klub Wioślarek, Gimnazjalny Klub Wioślarski 
"Koperniku, Kolejowy Klub Wioślarski, Okręgowa Sekcja Wodna Pocztowego Przysposobie- 
nia Wojskowego, Policyjny Klub Sportowy - Sekcja Wioślarska, Wojskowy Klub Sportowy 
- Sekcja Wioślarska oraz niemieckie kluby RC Frithjof i Stowarzyszenie Wioślarek Niemiec- 
kich 2 .
>>>
.;:-:...
::: : 


.
::::.. 


l. :;: .:. 


......:.:.:. ..... 
w. . ......: 
 . 


.. ". : 


Mistrzostwo Polski Kobiet. W czwórkach ze sternikiem (rok 1939), w składzie: Klara Bukowska-Musiał, Irena Gordon. 
Zofia Zarembianka-Kocon. Krystyna Trenchll, Irena Molska-Schilakowa (ster.)
>>>
241 


Lekkoatletyka 


Polski Związek Lekkiej Atletyki uchwałą z 13 grudnia 1924 r. ustalił Bydgoszcz 
jako siedzibę okręgu i upoważnił komisję organizacyjną wybraną na zebraniu działaczy 
w dniu 18 listopada 1924 r. do zwołania zebrania organizacyjnego. Zebranie odbyło się 
5 kwietnia 1925 r. przy licznym udziale delegatów klubów pomorskich. Wybrano zarząd 
z prezesem Wojciechem Albrychtem na czele. W pierwszym 5-leciu'lekkoatletyka była 
w Bydgoszczy w pełni zorganizowana i osiągała coraz lepsze wyniki. O prężności powo- 
łanego związku świadczył fakt, że już w czerwcu 1925 r. zorganizował pierwsze mistrzos- 
twa okręgu i zanotowa ł pierwsze rekordy. Bydgoszczy powierzono w 1925 r. zorganizo- 
wanie mistrzostw Polski w maratonie. Zwycięzcą zawodów został bydgoszczanin Maksy- 
milian Orczykowski z Sokoła V. W mieście organizowano liczne imprezy lekkoatletyczne. 
Pojawiło się wielu utalentowanych zawodników, w tym uczniów szkół średnich. Stefan 
Majtkowski, wszechstronny sportowiec uzyskał wkrótce na mistrzostwach Polski w Kra- 
kowie III miejsce w skoku o tyczce z wynikiem 3,27 m, a w następnym roku już 3,40 m. 
W skoku wzwyż osiągnął 1,70 m. Był wielokrotnym reprezentantem barw Polski na im- 
prezach międzynarodowych. 
Bieg o puchar Dziennika Bydgoskiego ulicami Bydgoszczy odbywał się w latach 
1924-1939. Do 1928 r. włącznie były to zmagania sztafet, zaś potem przybrał charakter 
konkurencji indywidualnej. Startowało od 200 do 600 osób. 
Na koniec 1928 r. Pomorski Okręgowy Związek Sportowy wykazał zgłoszonych 
i zarejestrowanych 281 zawodników w 32 klubach. Startowało 347 zawodników, pobito 
S4 rekordy Pomorza. Okręg posiadał 51 sędziów sportowych. Najsilniejszymi klubami 
były Sokół I i BKS Polonia. Mistrzostwa okręgu w Toruniu w czerwcu 1929 r. wykazały 
prymat Bydgoszczy przed Grudziądzem, Toruniem i Gdańskiem. Czołowymi zawodnika- 
mi okręgu byli bydgoszczanie: Brunon Bzdawski, Klemens Biniakowski, GuW, Sobik, Al- 
bin Góralewski, Stefan Majtkowski, Szukal ski , Roman Maj tkow ski, Pawlewski, bracia 
Franciszek, Władysław i Albin Mikrutowie, Alojzy Więckowski. Seria talentów kobiet 
to: Łucja Baumgartówna, Zofia Żółkiewiczówna i Donajówna. Na mistrzostwach Okręgu 
w Grudziądzu w 1931 r. w 10 boju zwyciężył Stefan Majtkowski, a w 5 boju kobiet Zofia 
Żółkiewiczówna. Najlepsze wyniki w kraju mieli w tym czasie Stefan Majtkowski w skoku 
o tyczce (3,55 m), Franciszek Mikrut w rzucie oszczepem (62,60 m) i Władysław Mikrut 
(60,70 m), w rzucie młotem Alojzy Kiełpikowski (34,07 m)i Alojzy Więckowski (33,38 m). 
Na ogólną ilość 37 rekordów okręgu, zawodnicy stowarzyszeń bydgoskich posiadali w 
1932 r. 24 rekordy. Dominującą siłą był Sokół, którego zawodnicy zdobyli 75 % rekordów 
Pomorza. Padły również rekordy Polski. Alojzy Więckowski rzucił młotem 38,61 m a Wła- 
dysław Mikrut uzyskał w rzucie oszczepem 63,20 m. W 1934 r. zawodniczki Sokoła Bar- 
bara Książkiewiczówna, Łucja Baumgartówna i Kiernikowska stanowiły podwaliny zespo- 
łu. W 1936 r. na liście najlepszych zawodników w kraju znaleźli się lekkoatleci bydgoscy: 
Stanisław Szymański, Jerzy Kulecki, Polcyn, Stanisław Zakrzewski, Witold Bociek, Fran- 
ciszek Mikrut, Alojzy Kiełpikowski, Alojzy Więckowski, ŻOłądkowski, Kapsza. W 1935 r. 
na liście najlepszych w kraju kobiet były w konkurencji biegu przez płotki Franciszka Ro- 
manowska i Zakrzewska. Na mistrzostwach Polski kobiet w Grudziądzu w 1938 r. F. Ro- 
manowska w biegu przez płotki zajęła II miejsce. W latach 1935-1936 w barwach Pomo- 
rza na zawodach międzyokręgowych startowali: Stefan Majtkowski i Stanisław Zakrzewski
>>>
.';" 


....... 
..:...;:=:. 


,.'_'"aI ,
 .'. ........ '. .,......... '" ».'. ..... '. . .... ..
...' '-... ." 
 '. ..
. ,.,.,
. 
\!' . . f,. . . .... .' '.' '.' __o 

 ¥'. .

:.7,
}&,:t:1it:W:1' :;" 
. .;1" 
;;At;;;
;}:



::
;fi:

 .: . ;:t;Ą"
::, ;;.;;;;'i»
 
,*", .' 1... l.... , .... 
 ..... '!" ..... . ,h.... '':\' ..... ,. .... "on." .. ." . ". ",$ '.' i\ ..... ..'_" -:
 .' .... '.. 'ĄiIt. 


. .
 


.....;. 


'. , 
.....) 


p 


( 


* 


. 


ł . 



. 


.:. 


.:
::. 
 
....... 


',
' 


A.,:' 



:
; 


..
. 


:i)' 


:

 
::
.
 


:
I: 


". 
:-.,....... 


;
( 
'.;!' 
, 


'
j 


.:


 



;.: 


.' 

, 


.
 ' 


....: 


f". ." 


..' 


..' 


. . k - 'I;! - Pi;!\..' Wolności 
. 17 V 19")8 r start - S:.rkoła OfIcer. a, me 
Bieg Dziennika Bydgosklcgo - . . _ ._.
>>>
243 


_ 6-krotnie, Alojzy Więckowski i Alojzy Kicłpikowski 5-krotnie, Franciszek i Włady- 
sław Mikrutowie i Zygmunt Kuligowski 3-krotnie. W 1938 r. reprezentacja Pomorza była 
silnym zespołem, wygrywając m.in. z reprczentacją Warszawy, Śląska i Poznania. Klemens 
Biniakowski z BKS Polonia brał w 1928 r. udział w igrzyskach olimpijskich w Amsterda- 
mIe. 
W czerwcu 1936 r. odbyły się w Bydgoszczy mistrzostwa okręgowe. W punktacji ko- 
biet zwyciężył Sokół Żeński Grudziądz (115 pkt.) przed KPW Pomorzanin Toruń (56 
pkL), Sokół Żeński Bydgoszcz (42 pkt.) i KS Polonia (34 pkt.). W konkurencji mężczyzn 
I miejsce uzyskał WKS Grudziądz (95 pkt.) a za nim Sokół] Bydgoszcz (64 pkt.) i KS 
Polonia (62 pkt.). Odtąd zaznaczyła się supremacja kobiet ośrodka grudziądzkiego, którego 
sokolice sięgały po tytuły mistrza Polski. 
Według danych sprawozdawczych POZLA z 1938 r. Bydgoszcz posiadała najwięcej 
rekordów - 47, w tym 12 rekordów kobiet. Na drugim miejscu był Grudziądz - 20, w tym 
10 kobiet oraz na trzecim Toruń - 18, w tym 7 rekordów kobiet. W układzie klubów spor- 
towych najwięcej rekordów posiadał Sokół] (15 rekordów). Na 51 zgłoszonych do związ- 
ku klubów, 10 były to kluby bydgoskie: TG Sokół I, TG Sokół V, Sokół Żeński, Policyj- 
ny KS, WKS Bydgoszcz, BKS Polonia, KS Związek Strzelecki, KSM Okręg, RKS Amator, 
KS Ciszewski. 
Mistrzostwo Polski zdobywali: Maksymilian Orczykowski w maratonie (1925 r.), 
Klemens Biniakowski w biegu na 400 m (1928 r.), Alojzy Więckowski w rzucie młotem 
(1929 r., 1933 r., 1934 r., 1935 r.), Jerzy Kordas (1939 r.), Franciszek Mikrut w rzucie 
o
zczepem (1931 r., 1939 r.), Władysław Mikrot (1930 r.), A. lis w chodzie na 2,5 i 10 km 
oraz w chodzie godzinnym (1935 r.). . 
Na zawodach głuchoniemych w Warszawie w czerwcu 1931 r. członek KS Głuchych 
w Bydgoszczy Mańkowski ustanowił mistrzostwo świata głuchych w rzucie oszczepem 
(41,08 m) oraz rekord Polski w rzucie dyskiem (28,49 m). 
W 1939 r. w tabeli 10 najlepszych wyników w Polsce znajdowali się bydgoszczanie: 
na VIII miejscu w biegu na 1.500 m Kozłowski, na V miejscu w skoku wzywż Siemiątkow- 
ski, na VIII miejscu w trójskoku Przybylski, na VIII miejscu w skoku o tyczce Gierszewski 
oraz na V miejscu w rzucie młoteI;I1 Jerzy Kordas, na VI miejscu Bogdan Masłowski, na 
VII miejscu Alojzy Kiełpikowski i na VIII miejscu Alojzy Więckowski. 
Polski Związek Lekkiej Atletyki kierował wielokrotnie na teren Bydgoszczy trene- 
rów krajowych i zagranicznych. W 1925 r. prowadził treningi wszechstronny zawodnik, 
rekordzista świata w 10 boju, trener estoński Aleksander Klumberg. Wiosną 1927 r. i 1928 r. 
przybył na Pomorze Szwed Thorwald Norling. W marcu 1931 r. trener Antoni Cejzik pro- 
wadził treningi w hali krytej. Wiosną 1938 r. i 1939 r. przebywał w Bydgoszczy trener 
Stanisław Petkiewicz. W tychże latach ćwiczył sportowców w Bydgoszczy trener estoński 
Skotte Jacobson. Z treningów korzystały wszystkie sekcje lekkoatletyczne bydgoskich 
stowarzyszeń wf i sportu, jak również kluby Grudziądz
, Torunia i Gdańska. Od 1935 r. 
trenerem okręgowym był Stanisław Zakrzewski z-ca kierownika Ośrodka WF. Bydgoszcz 
posiadała wielu zasłużonych dla lekkiej atletyki działaczy. W 1938 r. Franciszek Gołębiew- 
ski i chor. Franciszek Karliński otrzymali honorowe członkostwo Polskiego Związku Lek- 
k
ej Atletyki).
>>>
244 


Sport pływacki 


Sport pływacki miał do 1926 r. do dyspozycji kąpielisko Wójcika (petersona) na Oko. 
lu oraz pływalnię garnizonową. Stopniowo warunki uległy poprawie w związku z przepro. 
wadzeniem ich remontu i przystosowaniem do potrzeb sekcji pływackich. Także kąpieli- 
ska w Brzozie i Chmielnikach przystosowane zostały do potrzeb pływania sportowego. 
Na letnisku w Brzozie powsta ła z inicjatywy znakomitego pływaka Gustawa Zawadzkiego 
"szkoła pływacka". Organizowano imprezy, pokazy i szkolenia. 14 lipca 1926 r. przepro. 
wadzono zawody pływackie, a Zawadzki wykonał podstawowe skoki do wody na zbudo; 
wanej wieży i trampolinie. Właściciel restauracji w Chmielnikach postawił 10 metrową 
wieżę do skoków i przygotował 6 torową pływalnię do zawodów pływackich. Również 
właściciel ogrodu nad Brdą Jutrzenka - Trzebiatowski przystosował teren wodny do po- 
trzeb pływactwa. Właściciele kąpielisk fundowali również nagrody na zawody pływackie. 
Notowano powszechny pęd do nauki pływania, zwłaszcza młodzieży szkolnej. 
Z inicjatywy Komitetu WF i PW powołano komisję, która miała zbadać warunki 
do budowy pływalni. Jedną z propozycji rozwatanych w Urzędzie Budowli Naziemnych 
w Zarządzie Miejskim przy udziale fachowców powołanych przez Magistrat, był teren 
przy szosie nakielskiej (VI śluza) o obszarze 44 ha. Inż. Raczkowski wykonał plan kąpie- 
liska, którego kosztorys opiewał na 225.900 zł. Zakładano budowę betonowego basenu 
100 x 25 m, z,trybunami, 2 małych basenów dla dzieci, prysznice, korty tenisowe i place 
do ćwiczeń. Myślano również o możliwości budowy pływalni krytej nad Brdą na ul. Królo. 
wej Jadwigi przy wykorzystaniu ciepłej wody z elektrowni na Jachcicach. Tymczasem w 
sierpniu 1926 r. odbyły się w Brzozie z udziałem 34 pływaków mistrzostwa miasta. W pły- 
walni wojskowej organizowano 2 razy w tygodniu pływania dla uczniów szkół średnich 
zakończone zawodami. 
Zaistniała konieczność powołania Okręgowego Związku Pływackiego, co stało się 
13 lutego 1927 r. z inicjatywy prof. Wojciecha Albrychta. Jego też wybrano prezesem 
a w-ce prezesami zostali - Zygmunt Malicki oraz Paweł Bączyński z Grudziądza - wy- 
bitni działacze sportów wodnych. Sekretarzem wybrano Bernarda Golca, skarbnikiem 
chor. Franciszka Karlińskiego, członkami zarządu: K. Błocha z Torunia, Antoniego Fel- 
skiego z Gdyni, Wołyńskiego i Gryża z Torunia oraz dr. Stefana Siemiątkowskiego. Związek 
objął od razu 27 sekcji pływackich, co stanowiło 1/3 stanu klubów w kraju zgłoszonych 
do Związku. 19 czerwca 1927 r. odbyły się już pierwsze zawody okręgowe z udziałem 
67 zawodników. Sukces odnieśli pływacy bydgoscy. Zanotowano 870 zawodników w 
Bydgoszczy zorganizowanych w 18 sekcjach. Prowadzono naukę pływania, a od 1929 r. 
tradycyjny "dzień propagandy pływactwa i ratowników". Treningi odbywano pod okiem 
instruktorów wojskowych. Organizowano liczne zawody pływackie, a 17 lipca 1927 r. 
odbyły się w Brdyujściu mistrzostwa Polski na 3.000 m. W organizacji ruchu pływackie- 
go wyróżniły się szczególnie: Sokół I, BKS Polonia, B1W, KA Siła, Gimnazjum Koper. 
nika, Humanistyczne i Klasyczne. 13 marca 1927 r. po likwidacji sekcji pływackiej" Towa. 
rzystwa Młodzieży Monsalyat powstał Bydgoski Klub Pływacki. Klub organizował co. 
rocznie imprezę pływacką "Wpław przez Bydgoszcz". 
W 1929 r. pływalnia garnizonowa została otwarta dla klubów zrzeszonych w Poro. 
OZPływ. Zawody pływackie zorganizowane w sierpniu 1929 r. dały pogląd na stan pływac. 
twa w mieście. I miejsce uzyskał Bydgoski Klub Pływacki, II miejscje Sokół III, III miejsce
>>>
245 


KW Brda. W pływactwie kobiet I miejsce uzyskał BKW. PZP skierował do Bydgoszczy 
treneTa niemieckiego WiIlcgo Keck'a, a następnie trenera węgicrskiego Mezę Miklosa. 
W 1930 r. przybył na okres 1 miesiąca trencr Wieliński. Instruktor pływania Konobiewski 
otworzył w Łęgnowie "szkołę pływania". 
W 1930 r. na czoło klubów pływackich Pomorza wysunął się Sokół III. W następ- 
nym roku zawodnicy Sokoła III pobili 4 rckordy Pomorza, odnieśli zwycięstwo nad zespo- 
łem pływackim Sokoła I z Grudziądza oraz wygrali mecz w piłkę wodną z Bydgoskim Klu- 
bem Pływackim. W 1933 r. tradycyjny wyścig "Wpław przez Bydgoszcz" uzyskał swoisty 
rekord 175 startujących pływaków. W mistrzostwach Pomorza w 1933 r. Sokół III zdobył 
I miejsce. W zorganizowanej przez PZPływ. imprezie "Wpław do Bałtyku" uczestniczyło 
ponad 200 zawodników Pomorza. W mistrzostwach pływackich Pomorza w 1934 r. Byd- 
goszcz straciła prymat w pływactwie na rzecz Grudziądza. Sokół III pozostał jednak jako 
klub l1ajsilniejszym w okręgu. W 1938 r. sport pływacki Pomorza został sklasyfikowany 
na III miejscu. 
W miejscu dawnego kąpieliska Petersona oddano 5 czerwca 1938 r. do użytku społe- 
czeństwa "zakłady kąpielowe Riviera". Był to obiekt w miarę luksusowy. Basen długości 
ponad 200 m i szerokości około 30 m, głębokości od 1-7 m posiadał wodę czystą o dwu 
połączeniach z Brdą. Tuż przy basenie by ły plaża z werandą słoneczną, leżaki..r. kabiny, 
szatnia, bufet. Dla amatorów sportu pływackiego wybudowano wieżę i trampolinę do sko- 
ków. Organizowano zawody pływackie. Na miejscu był instruktor pływacki. W niedziele 
odby
ały się koncerty, a w środy zabawy dla dzieci. Starsi korzystali z gier w bilard, sza- 
chy i brydża. W 1936 r. KS Kabel Polski wybudował w ramach rozbudowy kompleksu 
urządzeń sportowych pływalnię o rozmiarach 33,5 x 10m. 
Od kilku lat w planach Komitetu WF i PW była budowa pływalni miejskiej i hali 
sportowej - obiektów na miarę. potrzeb stale rozwijającego się sportu bydgoskiego. Kiedy 
Bydgoszcz znalazła się w 1938 r. w granicach Pomorza, miała się wydarzyć realna szansa 
ich budowy. W związku z inwestycjami związanymi z organizowaniem w 1941 r.ogólno- 
pomorskiej wystawy w Bydgoszczy, plany przewidywały m.in. budowę reprezentacyjnej 
pływalni i 2 kąpielisk na terenie między ul. Królowej Jadwigi a wiaduktem kolejowym. 
Hala wystawowa po zakończeniu wystawy miała być oddana do użytku jako hala sporto- 
wa. Niektóre elementy planu weszły już w fazę realizacji, jak niwelacja terenu i przystąpie- 
nie do budowy 2 basenów kąpielowych przy wiadukcie kolejowym. Nadzieje bydgoskich 
działaczy i sportowców zniweczył jednak wybuch II wojny światowej. 


Boks 


Boks pojawił się w Bydgoszczy dzięki nielicznym początkowo działaczom obezna- 
nym z jego techniką i przepisami. Do nich należał twórca "szkółki bokserskiej", nauczy- 
ciel boksu emigrant z Niemiec Hasse. Prowadził on naukę boksu w restauracji przy ul. 
Toruńskiej. Pierwszym jego uczniem był Bolesław Rutkowski, członek Sokoła. Krąg ucz- 
niów stopniowo poszerzał się. Doszli następnie Stanisław Żółkiewicz, który poznał taj- 
niki boksu w Stanach Zjednoczonych i reemigrant z Niemiec Józef Pietryga. Żółkiewicz 
jako wszechstronny sportowiec i dobry pięściarz był konsultantem Hassego. Grono amato- 
rów boksu stale rosło. W latach 1925-1926 doszlusowali tacy bokserzy, jak: Nowak, Jani- 
cki, Wawrzon, Jerzy Adamski, Wyżga, Plaskiewicz i Antoni Opiński. Rodzina Żółkiewiczów
>>>
246 


zaangażowana w pracy sportowej niosła rodzącemu się boksowi opiekę i pomoc materialną. 
Z grona "szkółki" wyszli potem zawodnicy i działacze. Powstała propozycja powołania 
klubu bokserskiego. Tak powstał 21 listopada 1923 r. Klub. Bokserski Heros. Pierwszym 
prezesem został Hasse, a po jego ustąpieniu Antoni Opiński, sekretarzem Bolesław Rutkow- 
ski, skarbnikiem Tadeusz Żółkiewicz. Klubowi pomagał Wojciech Albrycht, oddając na tre- 
ningi salę szkolną. Później przeniesiono treningi na salę przy ul. Kordeckiego, gdzie ćwiczyli 
również ciężarowcy i zapaśnicy Klubu Atletycznego Siła. Z jego inicjatywy wyszedł projekt 
połączenia klubów, gdyż w KB Heros uprawiano również zapasy. Do połączenia klubów 
jednak nie doszło. W 1925 r. było 45 pięściarzy, w tym KB Heros posiadał już 25 pięścia- 
rzy. Odbył się w tym roku pierwszy mecz bokserski w sali Resursy Kupieckiej z udziałem 
zawodników KB Heros, KS Amator, KA Siła i 61 pp. Tymczasem boks rozwinął się w Gru- 
dziądzu głównie w TS Olimpia, gdzie działali Henryk Sadłowski i Franciszek Koprowski 
z Ceptrum Wyszkolenia Kawalerii. Powołano Pomorski Okręgowy Związek Bokserski z 
siedzibą w Grudziądzu. Zebranie organizacyjne odbyło się w połowie czerwca 1926 r. 
przy udziale przedstawicieli 4 klll.bów grudziądzkich i 2 toruńskich. 
Po wyjeżdzie Tadeusza Żółklewicza w początkach maja 1926 lo do USA, KB Hcros 
podupadł i w listopadzie rozwiązał się. Większość zawodników odeszła do innych sekcji 
- Sokoła I, RKS Amator i KS Polonia. KS Polonia stał się zespołem dominującym. Prowa- 
dził spotkania z reprezentacjami Gniezna i Inowrocławia, gdzie opiekował się sekcją kpt. 
Jerzy Baran. W 1929 r. sekcja poszła w rozsypkę. Po resztki sięgnął KS Astoria za przyczy. 
ną Kazimierza Joachimowicza, który tworzył silny zespół przy pomocy trenera Brunona 
Kugacza. Tak przez 2 lata skompletowano sekcję. W międzyczasie powstała odmłodzona 
sekcja KS Polonia, do której wrócili zawodnicy, którzy się wycofali. W marcu 1933 r. do 
Pom. OZB wstąpił KS Goplania Inowrocław. Pomorski i bydgoski boks urastał do siły 
liczącej się w kraju. W grudniu 1934 r. reprezentacja Pomorza pokonała reprezentację 
Prus Wschodnich w stosunku 9 : 7, a bokserzy KS Astoria zremisowali z KS Warta Poznań. 
Rok 1934 był przełomowym i gdyby nie 5 lat trwającego przegrupowania, zamiast syste- 
matycznej pracy treningowej, boks bydgoski stałby na poziomie krajowym. Takie były 
mln. opinie prasy sportowej. Sekcje bokserskie posiadały w tym czasie: KS Astoria, BKS 
Polonia, KS Leo, Szkoła Pilotów i KPW. W rozgrywkach o mistrzostwo Polski mistrz Porno. 
rza KS Astoria został w grudniu 1935 r. wyeliminowany z dalszych rozgrywek przez dru- 
żynę mistrza Śląska. W grudniu 1936 r. bokserzy KS Kabel Polski wygrali z reprezentacją 
KS Stella z Gniezna a KS Astoria pokonał zespół KPW. W 1937 r. reprezentacja Bydgos z . 
czy zwyciętyła reprezentację Grudziądza 11 : 5 oraz Gniezna 13 : 3. Na liście mistrzów 
Pomorza byli tacy zawodnicy, jak: Janicki, Edward Rinke, Dorsz, Borożyński, Józef 
Borowicz, Urbaniak. W styczniu 1939 r. KS Astoria zorganizował w Bydgoszczy mecz 
Amsterdam - Bydgoszcz zakończony wynikiem remisowym 8 : 8. W ostatnich latach mis- 
trzem drużynowym Pc morza był KS Astoria 4 . 
Atletyka - zapasy i podnoszel}ie ciężarów 
Atletyka - zapasy i podnoszenie ciętarów była w Bydgosz
zy popularna i uzyskała 
znaczne sukcesy. Istniały 3 kluby atletyczne: Robotniczy Klub Sportowy Amator, KA 
Siła i KA Ursus występujący niekiedy jako "Szkoła Zapaśnicza". Sekcja atletyczna RKS 
Amator powstała po 1921 r., a jej kierownikiem był Franciszek Nowak. W 1932 r. klub li. 
czył około 100 członków. W 1932 r. prezesem klubu został działacz spQrtu robotniczego
>>>
247 


Stanisław Lehmann, wspomagany przcz Leona Baganza, Jana Nowaka, P. Nowaka. B. Ło- 
bodę, Edwarda Zielińskicgo i Stanisława Sokołowskiego. KA Siła powstał l października 
1921' r., założony przez Jana Tykwińskicgo, F. Kopczyńskicgo, Jackowskiego, Kaczmarka, 
J. Kopczyńskiego, Pisarskiego, Sicrockicgo i Kurkowskicgo. Początkowo występował jako 
KA Samson. 
5 marca 1922 r. powstało w Warszawie Polskie Towarzystwo Atlctyczne. Po kilku 
micsiącach 22 października odbył się w Poznaniu zjazd przedstawicicli towarzystw atlety- 
cznych Wielkopolski i Pomorza, które postanowiły wstąpić do warszawskiej centrali. 6 grud- 
nia 1925 r. obradował w Katowicach zjazd delegatów klubów atletycznych-o Przyjęto sta- 
tut PZA z sicdzibą w Katowicach. Powołano 5 okręgów, wśród nich Poznańsko-Pomorski. 
W składzie zarządu PZA znalazł się Władysław Rakocki przedstawicicl Bydgoszczy. On 
też w zorganizowanych w tym dniu I Mistrzostwach Polski uzyskał w 5 boju w kat. średniej 
w podnoszeniu ciężarów tytuł mistrza Polski (405 kg). Tytuł wicemistrza w zapasach i pod- 
noszeniu ciężarów zdobył Franciszek Gęstwiński, obaj z KA Siła. 
Walne zebranie delegatów okręgu Poznańsko-Pomorskiego odbyło się 10 stycznia 
1926 r. w Inowrocławiu pod przewodnictwem Juliana Świtka. Przyjęto projekt statutu 
i wybrano zarząd okręgu z prezesem Julianem Świtkiem z KA Zbyszko z Inowrocławia. 
II w-ce prezesem został Władysław Rakocki z KA Siła. Siedzibą okręgu stał się inowroc- 
ław. Pierwsze mistrzostwa okręgu odbyły się w Inowrocławiu 18 lipca z udziałem 100 
zawodników. W 1926 r. odszedł z KA Siła Władysław Ra}wcki a Franciszek Gęstwiński 
wyjechał do Grudziądza i startował w KS PePeGe. Bydgoskie kluby organizowały często 
zawody. KA Siła był nie pokonany w podnoszeniu ciężarów, natomiast RKS Amator był 
mistrzem w zapasach. W 1929 r. Wesołowski z KA Siła pobił w wadze koguciej rekord Pol- 
ski, Sokołowski z RKS Amator zdobył mistrzostwo okręgu Poznańsko-Pomorskiego w wa- 
dze muszej w zapasach i podnoszeniu ciężarów, był lO-krotnym mistrzem Pomorza w wal- 
kach francuskich, 2-krotnie wicemistrzem Polski. W Bydgoszczy utworzono 9 lutego 
1930 r. własny Pomorski Okręgowy Związek Atletyczny. Prezesem został Jan Świątek, 
w-ce prezesem Klemens Felchnerowski z Torunia, sekretarzem Leon Bagranz, skarbnikiem 
Jan Nowak, kapitanem sportowym Franciszek Gę stwiński z Grudziądza. Zorganizowane 
22 marca 1930 r. zawody okręgowe potwierdziły najwyższą klasę w podnoszeniu cięża- 
rów KA Siła, natomiast w zapasach RKS Amator - jednego z najsilniejszych klubów w kra- 
ju. W podnoszeniu ciężarów dobre wyniki osiągali Wesołowski i Urbański (KA Ursus) 
i Tykwiński (KA Siła), w zapasach Perski, Lewandowski, Wł. Grzonek i Chipke z RKS 
Amator. 


Hokej na lodzie 


Toruński ośrodek posiadał rozwinięty w TKS hokej na lodzie, lecz działał samotnie, 
SZukając partnerów. Znalazł ich szybko w Bydgoszczy. Pierwszą sekcję zorganizowało 
BlW w grudniu 1926 r. Rok 1927 przyniósł rozgrywki nowo powstałych sekcji BTW, 
BKS i KS Ostromecko. W następnym roku dołączyły drużyny Gimnazjalnego Gimnazjum 
Kopernika, Gimnazjum Humanistycznego, Szkoły Handlowo-Przemysłowej i KKS Polo- 
nia. BTW i BKS Polonia uczestniczyły w rozgrywkach Pom. OZHnL powstałego w 1927 r. 
w Toruniu. Liczne były kontakty z TKS i drużynami Poznania. Początkowo zorganizowano 
ślizgawkę na kanale przy III i IV śluzie, jednak brak oświetlenia i małe rozmiary lodowiska
>>>
248 


nie pozwoliły na organizację spotkań. W sczonic 1927/28 przeniesiono całą działalność 
. 
 
na lodowisko BKS przy pl. Kochanowskiego (ul. Staszica). Slizgawka o pow. 4 tys.m'" cie- 
szyła się dużą frekwenc;,ią amatorów łyźwiarstwa, była dobrze utrzymana i oświctlona. 
Urządzono ogr.lewany pokój i bufet. W środy i soboty odbywały się koncerty orkiestry. 
Na sezon zin10WY 1928/::!9 BTW przygotowało w ogrodzie Kocerki (patzcra) własną śliz. 
gawkę, osobną do gry w hokeja, na terenie liczącym 8 tys.m 2 . Pracc trwały 3 tygodnie. 
Niwelację wykonał pluton pionierów i Inspektorat Dróg Wodnych. inne prace związane 
z doprowadzcniem wody i światła zrealizowali działaczc. T. Wróblewski - opróci włas- 
nej pracy ofiarował materiał budowlany wartości 400 zł, budowniczy Szatkowski nie szczę- 
dził wkładu pracy i pieniędzy. Do dyspozycji była szatnia, ogrzewany pokój i cicpły bu- 
fet. Ślizgawka była czynna od 9.00 do 20.00, a później odbywały się treningi hokejowe. 
Koncertowała orkiestra, organizowano bale kostiumowe oraz iluminacje. W 1932 r. śliz. 
gawka uległa likwidacji ze względu na duże koszty eksploatacji. 10 grudnia 1933 r. nastą- 
piło otwarcie lodowiska BKSPolonia przy ul. Hetmańskiej. Pobudowano pomieszczenia 
na bufet i szatnię. Pr.lygotowano oświetlenie i megafony. Otwarcia lodowiska dokonał 
prezydent Leon Barciszewski w towarzystwie prezesa klubu dyr. Stanisława Wody. 
Pomorski Okręgowy Związek Hokeja na Lodzie powstał w Toruniu 10 grudnia 1927 r. 
W skład zarządu weszli jako prezes gen. Leon Berbecki, I w-ce prezes inż. Wyrobisz (TKS), 
II w-ce 'prezes Edmund Jankowski (BTW), skarbnik prof. Witkowski, kapitan sportowy 
Józef Stogowski (TKS). Według drugiej wersji prasowej PZHnL na zebraniu w Krynicy 
w styczniu 1929r. postanowił powołać Pom. OZHnL w Toruniu. Prace pr.lygotowawcze 
powierzono Romanowi Goncer.lewiczowi z TKS, który zwołał zebranie na 20 stycznia 
1929 r. Powołano zarząd w składzie: prezes Roman Szczerbowski, w-ce prezes E. Jankow- 
ski, sekretarz Piotrowski (TKS), skarbnik R. Goncerzewicz (TKS), członkowie zarządu 
Antoni Felski, kapitan sportowy Józef Stogowski. 
Po 1930 r. lodowisko BKS Polonia przeznaczono na rozgrywki w hokeja, natomiast 
lodowisko BKS służyło łyżwiarstwu. Rósł stale poziom hokeja. W sezonie 1933/34 sekcję 
hokejową powołał Sokół I. W turnieju o Puchar Dziennika Bydgoskiego 3-krotnie zwycię- 
żył TKS i otrzymał puchar na własność. W Toruniu rozpoczęto rozgrywki o Puchar Woje. 
wody Pomorskiego. Okręgowy Urząd WF i PW w Toruniu organizował akcje na rzecz sporo 
tów zimowych. Również w Bydgoszczy prowadzono przeszkolenia i propagandowe "dni 
sportów zimowych".
>>>
1.«
 
lt [
!1E


:

:


:.?,;;:
;,:


;
 
. -.................:.....:.........:.............:.....". . 0.0.. ... _.0 .. .........................:........ 
. 0.0 
:?
 
:

 
::.
:
 
.:.?:.
.
:
:
 :.
 
.:.
t::.:::::.::..:. ... .". .. 
 ....' ;...;::::: ;:: 
:;:
::.. 
{
:
.
; 
.
:
.
:
.
:
:
:
:
.
:
.:.:.
:
: 
::"; ',.-:-:.:.: :": :.::;":"'.:.:'::.:.: ::"::.::.:::;:":::..":" ::;":: \:::
.....
:. ..,
 .:. ;:::;.::: .. .. . . .... ... 
:'." ." ":::":: ::-::.:::: :.: :":.:;:.:.:":: :'
:
 ::.:. . ::;.; :::'. . . ": :"::;:' .;. 
.........:..:..............:.........:.... .'0 ......" . .". " 
....:.::.::::.:.:.::.:.:.:::::.:.;:;.:::.:.:.:.... 


:
:'-::.." . . . 
...""". ," .:, t........ .
. :...
.):. 
'. {t: ..0. '. ::':1

11


[
k:

i

:!;i:- 
':i" 
,.."..._
... ':?I:O'::::"'
O::;"Of.o"'" 
. :'
:
:
.;;';.: 
:i;
'(;'}!j:'r{;t:. O' ;.:.:...:.:.:::.:
:

 


,. 
'0' 


::'. .:j). :;:t;t;:;:::f:
tJ
h
!

:: 


.  


,.' ::'(":
{+:'" 


.......:::::..... 


.... 
"'=;:;:

 ':') 
':

'
.:-. .:.
. 


" ,'ł 
\
*=t:,: * 


::...;: 
:.
: 



: 
O', 



. 


f,-. 


.. . . . ... .. 1
 
 
 
 . '= 
.
.
 .
 , 
,'W""
: . y", :i ;':r J'" T

i'; 
 +
j
: .

.. I »ł \. 
 " 

i)ł;

ł;t:
;!f
!0;'

\

fi
::::11łfł

*\

f
'.:;:
i 
 ;i ;':J; 
,

:
:
;j

:
.


t.
:::
(::.:
::
.
:::;:

::::::

:
.
;
.
:
.i'
:
:
:
:
:E

::: E;:::
' :::::i?
::::
:;::? 
:: 
:
 
 
:: 
:: 
.: :.
 =::: . O' 
:.......;:::::::::.;::. ...... ;.;.:::.:.y.... - -'.- ........................ 


. ... 
....... ...... 
... . 


Otwarcie lodowiska EKS Polonia przy ul. Hetmańskiej 10. 12, 1939 r. (w środku prezydent miasta Leon Barciszewski. 
przemawia dyrektor Woda - prezes BKS) 


::- 


.... 
" 
,.. 
" ,':': 
".:.;. 
,., 
-o':.'; 


:.:
>>>
:!50 


Kolarstwo 


Kolarstwo zapoczątkował Sokół V zorganizowany 19 n1arca 1922 r. Sekcja kolarska 
powstała z inicjatywy Leona Popławskiego. który wykorzystał nabór kandydatów do Zor- 
ganizowania Bydgoskiego Towarzystwa Cyklistów. Zebranie organizacyjne BTC odbyło się 
l września 1922 r. W pierwszych latach zasłużyli się szczególnie Teofil Matuszewski i Ro. 
man Rybka. Sokół V powołał w początkach czerwca 1924 r. sekcję kolarską z inicjatywy 
działaczy z prezesem Jóźwiakiem na czele. W 1925 r. zorganizowano imprezę kolarską So. 
koła V, BTC i .Bydgoskiego Klubu Kolarskiego powstałego wiosną tego roku. Kolarze posia- 
dali własne rowery różnego typu. Później organizowano zawody kolarskie z udziałem dru- 
żyn zamiejscowych. 29 września BKK rozwiązał się i przeszedł na prawach sekcji do BKS 
Polonia. 26 października 1928 r. powstała na Szwederowie sekCja kolarska przy Tow. Pow- 
stańców i Wojaków, która jednak nie odegrała większej roli i realizowała zadania kolarskie- 
go przysposobienia wojskowego. I kolarski wyścig na przeł aj na 25 km zorganizowany zos- 
tał w październiku 1928 r. z inicjatywy gen. Wiktora Thommee. Zwyciężył Feliks Więcek 
z BKS Polonia. F. Więcek przybył do Bydgoszczy w 1927 r. po odbyciu czynnej służby 
wojskowej i otrzymał pracę u właściciela fabryki rowerów Jahra, który zaopatrzył dobrze 
zapowiadającego się kolarza w odpowiedni (ower marki "Orginial Rekord", na którym 
triumfował on w I Wyścigu Dookoła Polski. Więcek odniósł szereg zwycięstw: w 1930 I. 
w wyścigu Warszawa-Gdynia-Warszawa, w Bydgoszczy na 220 km, w 1932 r. w wyści- 
gach w Krakowie na trasie Kraków-Katowice-Kraków. W II Wyścigu Dookoła Polski był 
na IV miejscu. W l 
32 r. przeszedł do poznańskiego klubu HCP (Cegielski). W tym czasie 
w Bydgoszczy startowali bracia Henryk i Franciszek Heinrichowie z Sokoła V (przybyli 
z Pakości). Henryk Heinrich zwyciężył w wyścigu o mistrzostwo Bydgoszczy na 100 km, 
Franciszek Heinrich wygrał wyścig na 120 km w Gnieźnie przed Więckiem (KS HCP Poz- 
nań), a III miejsce uzyskał Janowski z KPW Bydgoszcz. Na wyścigach na 165 km o nagro- 
dę Sokoła I w Grudziądzu zwyciężył Fr. Heinrich, a III miejsce uzyskał Więcek (w bar- 
wach KPW Bydgoszcz). W 1933 r. Więcek powrócił do BKS Polonia, by w 1934 r. przejść 
do KS Resursa w Łodzi. W lipcu 1936 r. na wyścigu na 100 km na trasie Bydgoszcz-Świe. 
cie-Bydgoszcz z udziałem reprezentacji narodowej IV miejsce zajął Marian Ritter z BTC 
i został zaliczony do "narodowej kadry szosowej". W tym jeszcze roku na zawodach elimi- 
nacyjnych na 200 km do Wyścigu Berlin-Warszawa zwycięstwo odniósł M. Ritter i zakwa- 
lifikował się obok 10 kadrowiczów do wyścigu. M. Ritter odnosił potem dalsze zwycięs. 
twa. Kolarze byli zrzeszeni w Polskim Związku Kolarskim, dopiero 26 maja 1935 r. powo. 
łano w Bydgoszczy Pom. Okręgowy Związek Kolarski. Prezesem wybrano Marcina Matu. 
szewskiego, a członkami byli: Malicki i Zygman (BTC), TeofIl Matuszewski (KPW) i lesz- 
czyński (TS Olimpia). Związek objął II klubów. . 
Po 1925 r. kluby kolarskie i motocyklowe rozpoczęły starania o budowę toru kolar- 
skiego. Pr.lygotowany tor był jednak za niski i wymagał znacznego podniesienia, co nastąpi- 
ło dopiero w 1931 r. Pod koniec lat dwudziestych powstało vi Bydgoszczy kilka fabryk 
rowerów, produkujących również akcesoria rowerowe. Były to: Fabryka RowerQw i Moto. 
cykli ,.Tornedo", Pomorska Fabryka Rowerów Willi Jahr, Fabryka Wyrobów Masowych 
Wacław Millner i Fabryka Wyrobów Metalowych SA "Fema". W 1938 r. wyprodukowano 
w Bydgoszczy ponad 130 tysięcy rowerów, co stanowiło 60 % całej ówczesnej produkcji 
krajowej. Miało to korzystny wpływ na rozwój sportu i turystyki kolarskiej 5 .
>>>
...;'.::'" 


II .) 
'w .

 ł ,
.'" .. ..... .. ..."",:.
.. ...;x.....:" _., . ..............,.V:.. .............*=.j ............

...........,................. 
. i "'" .
l

 I ;t ¥: . ¥Jr;'l- ',. ;\fr:';::i',.!f;:;'
*Z1 
.. '. ::\
I!j

j
):::

:
Ją

::.: :"jl!!


 :.::::M:::::;;::

:::::::.
:;
:::::.

r)::':" .., 'A
::' :f"
.'::'.:':::'-':':"""': ....::.f . :. . ...:::...::: :.}t. ;:' ..:'.... 
::::::
. .':." ': 
'\:}:: f:
"?':: ł ..... .
. .' '. ....... «.;!!;., '.. J "'1f
. 
. .. ,'
r;ł .C::
-=::\-:, ,.::,::
. 
"'ti: 
 '" (".';:V, , ,,:+s.'\ . 'ii': ,I "" 
'. "
E2,,, 
."" ., ..
'..:

 
:::-::::.::'::'" 
.. '... . '
 .::.,'/::,... ...... 
h. ::.:.. . """. ::::.f":
. .:
.:, ,. 
.... : j
 '. '
 '/4 
::. 

 
.

 
 
'\... I -? .. .:::-
 ...:i.':::: 
, ł 
 


:;==i': '.\ 
"... :
. )
: :'::'::)It .' :::;::.:
.';;;:i:i@::'::( '\., i:

:

: .:.0
f:::::::



r::;
::: ;:::/\
: ;:..:
.,,::. .:::- ..' ......:,.;; 
 .:;;.' 
..oł', .. ...,. .
... ... "
':C:'" \.",.. ..... ....... .. ,,-. .. . ...... 


..J(:' 

 :::

- 



" 


.
. 


Uroczystość zorganizowania z okazji zwycięstwa kolar7a Feliksa Więcka w Wyścigu Dookoła Polski
>>>
252 


Tenis 


Pracę zapoczątkowano zaproszeniem wszystkich miłośników tenisa na spotkanie 
celem omówienia planowanego na 23-26 czerwca 1921 r. turnieju na kortach przy V ślu- 
zie. Miał on dać rozeznanie stanu i szans. Wiosną 1.924 r. powstał Bydgoski Klub Sporto- 
wy, którego założycielem był por. Marcin Matuszewski. Klub przejął 5 kortów przy VI 
śluzic i rozwinął tenis. Przy dużym zainteresowaniu społeczeństwa 25 kwictnia 1925 r. 
nastąpiło otwarcie sezonu. Flagę klubową podniósł prezes dr Idzi Świtała. Rozegrano to- 
warzyskie spotkania. Na plenarnym zebraniu 12 listopada w-ce prezes dyr. Karol Bauer 
w swym sprawozdaniu przedstawił stan klubu. Liczył on ponad 100 członków, w tym 
40 w sekcji teniSa. W porze zimowej jej członkowie uprawiali na dużą skalę łyżwiarstwo. 
14 marca 1926 r. został założony przez Bolesława Tomczyka klub pod nazwą KS Sport - 
- Tenis. Prezesem klubu został Feliks Widyński. Po !lzyskaniu kortu zorganizowano 11 
kwietnia otwarcie sezonu. Początkowo klub posiadał 16 członków, przeważnie młodych 
przygotowujących się do gry. BKS tymczasem nawiązał kontakty z klubami zamiejscowymi, 
jak np. KS Stella Gniezno. Dwa spotkania wygrali bydgoszczanie w składzie: Sokołowski, 
Kauc, Kamiński, Odrzywolski, Bauer, Rudowski, Lisiewicz, Rudowska, Starzyńska. Poko- 
_ nano również tenisistów KS Grudziądz or
 w meczu towarzyskin1 niemiecki KS Palace 
z Bydgoszczy. W 1926 r. HKS powołał sekcję tenisa, która ćwiczyła na kortach Szkoły 
Oficerskiej. 
W pierwszej połowie 191.7 r. BKS zbudował 5 kortów na Placu Kochanowskiego. 
W turnieju o mistrzostwo miasta I miejsce uzyskał Sierzpowski, li miejsce Kamiński, III miej- 
sce Bauer i So_kołowski, w grze pań I miejsce Rudowska, w grze podwójnej panów I miejsce 
Sokołowski-Kamiński. . 
Pod koniec 1929 r. było w Bydgoszczy 28 kortów tenisowych. BKS posiadał przy 
Placu Kochanowskiego 5" kortów, a szósty był w budowie. Teren ogrodzono siatką, wybu- 
dowano domek klubowy. l kort znajdował się przy Gazowni Miejskiej, 2 przy Szkole Ofi- 
cerskiej, 2 na terenie koszar 61 pp., 10 przy ul. Nakielskiej (w posiadaniu Bydg. Klubu Teni- 
sowego). Były też 2 korty kryte w hali sportowej i drugi w tenisowej hali krytej KS Wielko- 
polskiej Papierni. Halę wybudował zakład przy wsparciu Zarządu Miejskiego. W 1936 r. 
w czasie rozbudowy kompleksu urządzeń w Kablu Polskin1 wybudowano również l kort. 
Otwarcie hali krytej Wielkopolskiej Papierni odbyło się 2 lutego 1929 r. Dyrektor Sioda 
powitał przedstawicieli miasta i Komitetu WF i PW. Zorganizowano spotkanie najlepszych 
tenisistów. 
Z okazji 15-lecia istnienia niemiecki KS Sportbriider zorganizował w dniach 22 
i 23 czerwca 1929 r. międzynarodowy turniej tenisowy na kortach DTC z udziałem teni. 
sistów z Olsztyna. Prawdziwą rewelacją był młody wielce obiecujący zawodnik KS Papier. 
nia Ignacy Tłoczyński. Przewyższał on resztę zawodników o klasę i łatwo wyeliminował 
bydgoskich finalistów. W grze z Bohdanem Tomaszewskim wygrał z wynikiem 6 : 3, 6 : O, 
6 : 4. W 1931 r. I. Tłoczyński grał w Bydgoszczy w barwach AZS Poznań a następnie wy- 
jechał do Warszawy. W 1930 r. nastąpiło obniżenie poziomu gry w tenisa. Wyróżniała się 
Rudowska, która pokonała Czarnowską z Sopotu oraz Cieśla. W maju 1932 r. BKS zorgani. 
zował turniej klasyfikacyjny graczy. Do klasy A zakwalifikowali się Rudowska, Cieśla, Pc. 
tel, Weynerowski, Bram i Sioda. W pierwszych latach trzydziestych prezesem klubu byi 
dr Czesław Nicduszyński. BKS organizował liczne imprezy z udziałem tcnisistów krajowych
>>>
253 


i zagranicznych. Obok BKS działał na kortach na Wilczaku Bydgoski Klub Tenisowy. W 
Bydgoszczy startowali tacy tenisiści, jak: Jadwiga Jędrzejowska, Popławski, Stolarow, 
Bratek oraz zagraniczni z Wiednia, Brna, Sopotu i Królewca. OrganiZowano szkolne turnieje, 
w których wybijała się Zofia Siodówna, która w 1935 r. zdobyła tytuł mistrLa Polski ju- 
niorów, a tytuł mistrza seniorów uzyskał Leon Sioda. W lipcu 1935 r. w spotkaniu strefy 
poznańsko-pomorskiej BKS pokonał toruński KL-T, jednak 15 września na własnych kor- 
tach prLegrał mecz z Katowickim Klubem Tenisowym (przegrany półfinał o mistrzostwo 
Polski). BKS posiadał w 1937 r. mistrzów Polski - Siodównę, Głowacką i Siodę. W 1937 r. 
były w Bydgoszczy 32 korty tenisowe. 


Sport kajakowy 


Sport kajakowy rozwinął się intensywnie w latach trzydziestych. 21 czerwca 1931 r. 
odbyło się na przystani KW Gryf oddanie do użytku młodzieży szkolnej 20 kajaków. Mło- 
dzież wykonała je w ramach robót ręcznych pod okiem nauczycieli, a do ukończenia pozo- 
stało dalszych 25. Na uroczystość przybyły władze szkolne z wiZytatorem Walerianem 
Sikorskim z Poznania. Do uprawiania sportu kajakowego zachęcała względna taniość sprzę- 
tu, przyjemność turystyki wodnej i względy zdrowotne. W latach 1931 i 1932 rozwój kaja- 
karstwa spowodował poszukiwanie wytwórców oraz możliwości korzystania z hangarów 
względnie innych miejsc przechowywania kajaków. Na wezwanie prasowe zgłaszali się wy- 
twórcy i posiadacze różnych obiektów nad Brdą. Kajaki l-osobowe produkowano w cenie 
35 zł, 2-osobowe 50 zł, 3-osobowe 75 zł. 17 lipca 1932 r. odbyły się w Brdyujściu 
I regaty kajakowe i żeglarskie o mistrzostwo Pomorza zorganizowane przez 16 Harcerską 
Drużynę Żeglarską. Udział wzięły sekcje KKW, Sokoła VI, Harcerstwa, Inspektoratu 
Dróg Wodnych i wiele osób niestowarLyszonych. Miała to być pierwsza próba przed mis- 
trzostwami Polski, które planowano odbyć na Jeziorze Garczyński.ri1 z okazji międzyna- 
rodowego zlotu skautów wodnych. 
W Bydgoszczy powstał 15 grudnia 1935 r. Pom. Okręgowy Związek Kajakowy. Pre- 
zesem został kpt. Witkowski. W połowie listopada na zjeździe w Toruniu prezesem wybrano 
red. Stanisława Strąbskiego. Zorganizowany w 1935 r. Bydgoski Klub Sportowy Wodnik 
otrzymał hangar kajakowy przy ul. Śpichlernej. Klub ten organizował corocznie zawody 
kajakowe o mistrzostwo Brdy na trasie Koronowo-Bydgoszcz. W 1937 r. stanęły do współ- 
zawodnictwa 84 załogi z całego kraju. W 1933 r. sekcję kajakową zorganizował Sokół II. 
Kierownictwo objął Wojciech Albrycht, zastępcą był Władysław Woźniak. We wrLeśniu 
zorganizowano regaty kajakowe o mistrzostwo miasta. Okręg organizował doroczne rega- 
ty na trasie Bydgoszcz-Łęgnowo. W czerwcu 1937 r. na regatach o mistrzostwo Pomorza 
w wyścigach dwójek seniorów na 10 tys.m załoga bydgoska Pucia-Donaszewski zajęła 
I miejsce, a w kajakach żaglowych zwyciętyła załoga PPW Matuszak-Pawłowski. Więk- 
szość zwycięstw odniosły załogi Torunia. W połowie sezonu 1937 r. BKS Wodnik zbudo- 
wał przystań na terenie przyległym do KS Pocztowego PW. Bydgoszcz stała się najwięk- 
szym ośrodkiem kajakowym w kraju. Kajakarze korzystali z 33 % ulg kolejowych. Zasto- 
SOwano również ulgi przy prLewozach kajaków.
>>>
254 


Żeglarstwo 
W marcu 1921 r. dobrze rozwijające się harcerstwo utworzyło jedną drużynę "Ma. 
rynarki Harcerskiej'" dla m łodzieży z uko ńczonym 16 rokiem życia. Otrzyma ła ona kolejny 
nr 7-a. Patronem wybrano krda Zygmunta Augusta. W 1922 r. nastąpiła zmiana na Jana 
Karola O1odkiewicza. Drużynowym został Kazimierz Papiński. W styczniu 1930 
. kierowo 
nictwo drużyny obją ł Eugeniusz Szulc. W Bydgoszczy powstała XVI Drużyna Zeglarska. 
Harcerska Drużyna Morska spuściła na wodę pierwszą własną łódź żaglową. Obecnym na 
uroczystości był gen. Mańusz Zaruski. 22 marca 1929 r. powstała "Drużyna Wilków 
br- 
skich" Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej. Inicjatorem i kapitanem drużyny był Józef 
Schrtldel. W 1935 r. XVI Drużyna Żeglarska im. gen. Mariusza Zaruskiego zrzeszała 81 
członków, zaś tabor liczył 10 jachtów, l motorówkę, 26 kajaków żaglowych, turystycz- 
nych i wy
gowych. Zorganizowano 10 wypraw wodnych. Sekcja Pocztowego PW brała 
m.in. udział w żeglarstwie lodowym w O1arzykowych. Inne jednostki, to Jacht Klub Polski 
i Wojskowy Jacht Klub. Na torze w Łęgnowie i na Wise organizowano r
gaty żeglarskie 
z udziałem klubów zamiejscowych. W październiku 1938 r. XVI Drużyna Zeglarska otrzy. 
mała nową harcówkę w 2 piętrowym budynku przy ul. Mennica l, w bezpośrednim sąsie- 
dztwie Brdy i Wenecji. Nowa siedziba obejmowała wietlicę, izbę zbiórek, warsztaty, schro- 
ny i magazyny. Wykończenie wnętrza uzyskano dzięki pomocy inż. Oszewskiego. 
W ostatnich latach sport żeglarski, mający podobne warunki jak wiosarstwo, zyskał 
wielu zwolenników. Ośrodek bydgoski reprezentowały następujące kluby: Wojskowy Jacht 
Klub, Bydgoski Jacht Klub, sekcja żeglarska Ugi Morskiej, sekcja sportu wodnego Oddziału 
Ugi WJOrskiej przy Pańitw. Zarządzie Dr
 Wodnych oraz Żeglarskie Drużyny Harcerskie. 
Każdy z tych klubów miał własną przystań względnie szałas. 


Gry sportowe 


Grę w koszykówkę wprowadził do szkół pro£. W. Albrycht, podobnie jak krokieta 
a następnie piłkę siatkową. Zaczęło się od towarzyskich spotkań drużyn szkolnych w pa- 
lanta, piłkę nożną, piłkę siatkową, krokieta oraz koszykówkę. Koszykówka wprowadzona 
do szkół zaczęła interesować, dzięki Tadeuszowi Żółkiewiczowi, stowarzyszenia wfi spor- 
tu. Toczyły się rozgrywki drużyn szkolnych z drużynami Sokoła I, BKS Polonia i Sokoła 
III. W 1929 r. w turnieju o mistrzostwo miasta grało już II drużyn. Turnieje organizował 
Sokół III oraz Hufiec harcerzy. Harcerze grywali z zespołami Szkoły Oficerskiej w rugby, 
co wzbudziło duże zainteresowanie nieznaną dotąd grą. W Gimnazjum Kopernika wprowa- 
dzono rozgrywki międzyklasowe w rugby. 
8 grudnia 1929 r. powstał w Toruniu Rmorski Okręgowy Związek Gier Sportowych 
obejmujący wówczas piłkę siatkową, piłkę ręczną, koszykówkę, piłkę palantową i hazenę. 
Prezesem został dr Siesławski, I w-ce prezesem por. La urentowski , sekretarzem Karol 
B łoch, skarbnikiem Antoni Sobecki. W organizowanym przez Sokoła III turnieju w ko- 
szykówkę w 1932 r. mistrzostwo miasta zdobył KS SMP Naprzód. W 1933 r. wyłoniono 
najlepsze drużyny w mieście: w piłce siatkowej CWT Lotnictwa, w szczypiorniaku WKS 
Szkoły Oficerskiej, w piłce palantowej VII Drużyna Harcerska, w piłce siatkowej i ko- 
szyk ów re kobiet BKS Polonia. 20 lutego 1936 r. zorganizowano w Bydgoszczy Podokręg 
Pam. OZGS. Prezesem został kpt. Mówka, w-ce prezesami St. Zakrzewski i J. Potasznik,
>>>
;t:::
t!fftttlł}!tf:IJłtWł

fI!?
J


?i
 
..::::::::::::;:::=:::::
:::;:.:::.;.:::::.:.:::.:::::.:.:::.. 
. :.;


m



:t
t



I
t
M

:
:i:


;
{J _ 
::}:::::::::::::::::::::::':::::
:::::::;:::::::':'::.:ł:: 


. 


....
... 




::.:
:









:
t
{::..:::.:.:: ::
.:. 
:/
ir.





:
..: . . ..... 
r .

r-::!.r: . 
. r$.
:
..".. 


-"";::'
:"'.' 
............. .... 


: 1 ' {. I :

g/:{:}}::
::::{
::.:t. 
....... ...... '" ...... 
. .. "........................ 
. .... .......................................... 
. .... .,....................................... 
..-... .1....................................... 
...... ,......... ...............................- 
.:::=:: .
:r:::::::::::;:::::::-::.:::'
:;':';;:::: 
. .

 
r:::
;:::';::::::
::t:\t?\.: 
.. .. . . . . . 
. ... ...... 


. . . 
. . 
:

:ff:f . . 
... ,'. ..... '. ::.
 
:: 
. ... 


...: .'- 
.. '.' ........ ....- P' ::%
 : ) . .
 :. \ . . : 
 . . : 
 :. 
 :: 
 :. j ::. 
 . j . . : ] : 
f'-. 
..::.: ::
it¥

t{t

f

t :.:. 
.j!:!i!:
:::j1\:!;!:!
!!

I:I
!.!
![i

I{;:I;
:.I!I:;
j
;;. 
...if::. .:
t
:

:
.::
::

:
:
.;r.::
.u:;f .:

. 
.:.J':.. . 



!


j




1

:
;
:i

;
;j.
:

):j
J · ::: 


.... . 
::\: ; :,::('.;:::::F::jl 
.v' .,...
. ....... 
:
.:
:.
: 
.t::: , 
':
\.f 


. -..:. 


';..: 


I..... 


\J.;. 


'
:" 
. .v.,. 
........ ,. 


.#' 


.................. ,..,..,.",....
 . 

 '" ' .::(

: 

 
"""" 
N..... " . ,,.,.:: 
,..':';......
. 
.
,.\c 'JI.#ff' ....' 
: ,:::;

..::.::: 
.:;.l
tt::l: .:' . ::jjt\.:.- 
Jiiii:
:r:;f:
lj1łj
:
ii
;
IIJ:i:jj!
 : 
:;ęt:
:::::::':!:':rr
}tt:{:. . 



;#\ 


t 

. 

. 


,;.. 


...
.. ..' . ............. . 
......... .......... 
:::::.::;;: ::{:
t:: 
, 
;
)ji

'- 
........... 
._--'1...... 
....
.. 




:.. 

.:-:A- 


:.
 


prof. Wojciech Albrycht - nauczyciel wf w gimnaLjum Kopernika wraz 7 wychowankami z KS Kopernik - paj..dz. 1932 r. 


- 


. -.«IfI1II"".-R 
.....l' 


:1:' 


':s
i' 
'.:
.:.., 
...... .v....-. 
..........-... . 
........... . 
........ 


....-..... ... ........ ... 
:
::

:j:


;jtt;tSifl

:\?
:
F 
.
. ... 
.y:::;.::::::.\.. . . .:} 


... 


'.'x.:. 


i::.:' . 
'.-....J'.. 
.... ' 


....:. \
;::f..:;
tt 
..... 


..., 


. .. 
.e-.
.;.. 


-
>>>
256 


sekretarzem Franciszka Romanowska, skarbnikiem Bukowski, kapit. drużyn męskich chor. 
Franciszek Karliński oraz żeńskich Izabela Zakrzewska, członkami zarządu Wiktor Ksycki 
i Drzewiecki. 


Gimnastyka 
Gimnastyka sportowa była domeną Sokolstwa, które miało w tej dziedzinie upraw. 
nienia związku sportowego. W bydgoskiej gimnastyce do
nował Sokół l, chociaż w stop. 
niu niższym ćwiczenia prowadziły wszystkie gniazda. Cwiczenia w układach zlotowych 
i pokazowe organizowane na różne okazje, przygotowywały wszystkie gniazda, Szczepan 
Pyszka, a po ukończeniu służby wojskowej w 1922 r. w Poznaniu, Stefan Majtkowski kie. 
rowali działalno
ią gimnastyczną i sportową w Sokole I. Wszechstronny sportowiec i gim. 
nastyk, S. Majtkowski zdobył w 1922 r. na mistrzostwach Polski we Lwowie I miejsce w 
wieloboju składającym się wówczas z ćwiczeń gimnastycznych na przyrządach oraz konku- 
rencji lekkoatletycznych. Zwycięstwo nad czołówką polskich gimnastyków dowodziło du- 
żej wszechstronności, którą zresztą. utrzymał przez długie lata do wybuchu II wojny świato- 
wej. liczne imprezy oraz pokazy gimnastyczne pozwalały porównać siły i kształtować for- 
mę zawodniczą. Ze środków władz szkolnych i Komitetu WF i PW uzupełniano zwłaszcza 
w latach 1926-1929 sprzęt gimnastyczny w szkołach, wykonano potrzebne remonty a 
zwłaszcza wymianę instalacji oświetleniowych. W 1929 r. było 10 sal: w 62 pp (hala sporto- 
wa), w Szkole OOcerskiej, w szkole Św. Trójcy, Seminarium Nauczycielskim, Szkole Wy- 
działowej, Gimnazjum Klasycznym i Humanistycznym, Gimnazjum Kopernika, Szkole 
Rolniczej i Gimnazjum Żeńskim. Dodać trzeba kilka sal zastępczych, jak sala KPW, w Rze- 
źni Miejskiej, Strzelnicy, Domu Polskim i w obiektach Patzera. Wśród bydgoskich gimnasty- 
ków wybijali się szczególnie Tadeusz Bettyna, Marian Grudziński, F. Oepłuch, Alfons Dom- 
żalski, Stefan Majtkowski, J. Piskorski, Michał Żółkiewicz, W. Bachuta, Henryk Agaciński, 
Jan Rogoziński, Maksymilian ŚWiątkowski, Alojzy Więckowski. Rósł stale talent Tadeusza 
Bettyny, który na mistrzostwa Polski uzyskiwał coraz to lepsze wyniki, był m.in. uczestni- 
kiem obozu przedolimpijskiego w Kozłówce w 1935 r. Na kursach centralnych w Kozłówce 
i obozach Dzielnicy Pomorskiej Sokoła w Białobłotach k. Tucholi szkolili się liczni kan. 
dydaci na instruktorów i przewodników gimnastyki. W większych ośrodkach, w tym w 
Bydgoszczy, odbywały się liczne krótkotrwałe przeszkolenia zawodników przy udziale 
kadry szkolącej i mistrzów Polski w gimnastyce 6 . 


Strzelectwo sportowe 


Strzelectwo jako sport masowy było domeną Bractwa Kurkowego, które prowadziło 
w Bydgoszczy ożywioną działalność. Na walnym zebraniu 28 listopada 1921 r. zatwierdzo. 
no nowy statut. Towarzystwo liczyło ponad 200 członków. Przewodniczącym został dr 
C!lmielarski. W listopadzie 1928 r. utworzono Oddział Zjednoczonego Bractwa Strzelec- 
kIego. Prezesem został leon May, a sekretarzem Józef Sporny. W 1929 r. Magistrat oddał 
B
actwu za 100 tys.zł strzelnicę. Organizowano wiele strzelań, w tym tradycyjne strzela. 
nIa o godność ,,Króla Kurkowego U według ustalonego ceremoniału. Początki strzelectwa 

portowego związane były z wynikami chor. Feliksa Fąferka, późniejszego mistrza Polski 
l.reprezentanta barw Polski, jak również Józefa Pietrykowskiego. W Bydgoszczy odbywał: 
SIę początkowo strzelania o mistrzostwo miasta. Pierwsze w 1925 r. odbyło się przy udziale
>>>
257 


'189 zawodników. W 2 grupach - przedpoborowych i po odbyciu czynnej służby wojsko- 
wej. !\obiety brały udział w strzelaniu w Rodzinie Wojskowej i w Związku Strzeleckim. 
20-lutego 1930 r. powstało Koło lokalne Organizacji Przysposobienia Kobiet do Obrony 
Kraju. Komendantką P\V Kobiet była Janina Ziółkowska. 
- W listopadzie 1929 r. rozpoczęto prace przy budowie strzelnicy małokalibrowej na 
terenie 62 pp. Została ona urządzona według najnowszych wymagań technicznych z kryty- 
mi stanowiskami, odpowiednio zabezpieczonymi. Mankamentem było istnienie tylko 2 sta- 
nowisk, co ograniczało dostęp. Popularne w Bydgoszczy strzelectwo sportowe posiadało 
szereg strzelnic - na terenie KPW, Gazowni Miejskiej, Stadionu Miejskiego, wojskową na 
Jachcicach i na terenie 62 pp (ogólnie dostępna). Bractwa Kurkowego oraz Tow. Powsta ń- 
ców i Wojaków na Ludwikowie. W czasie zawodów strzeleckich w Warszawie w połowie 
czerwca 1930 r. Maria Woźniakowa z KS Rodzina Wojskowa uzyskała I nagrodę w strze- 
laniu z broni małokalibrowej na 50 m oraz jedną II nagrodę za dobry strzał z pistoletu. 
W marcu 1931 r. na IV Centralnych Kobiecych Zawodach Strzeleckich w Warszawie, Rodzi- 
na Wojskowa z Bydgoszczy zajęła II miejsce w strzelaniu o nagrodę Marszałka Piłsudskiego, 
II miejsce w konkurencji o nagrodę Prezydentowej, III miejsce w konkurencji o mistrzostwo 
Warszawy. W konkurencji o nagrodę "Przyszłości" I miejsce zaję ła M. Woźniakowa, a w 
konkurencji ,,0 zwycięstwo wspólnymi siłami" I miejsce zdoby ła Rodzina Wojskowa z Byd- 
goszczy. W październiku 1933 r, pracownicy Gazowni Miejskiej zorganizowali sekcję strze- 
lecką, do której zapisało się 40 osób. Wiosną 1934 r. zbudowano strzelnicę małokalibro- 
I wą o 2 stanowiskach. Organizowano zawody strzeleckie i zdobywano Odznakę Strzelec- 
: ką. Na Stadionie Miejskim wybudowano w 1934 r. strzelnicę ma łokalibrową z 6 stanowi- 
skami. Otwarcie od by ło się 13 października. 
Na walnym zebraniu Bractwa Strzeleckiego w styczniu 1939 r. postanowiono w zwią- 
zku z przypadającym w 1946 r. 600-leciem istnienia Bractwa w Bydgoszczy, zorganizować 
ogólnopolskie strzelanie. 


Łucznictwo 


Łucznictwo rozwinę ło się w Pocztowym Klubie Sportowym w połowie 1933 r. 
Kierownikiem sekcji był Leon Boryczko. W zawodach konkursowych Dziennika Bydgos- 
kiego w listopadzie 1934 r. zawodnik PKS Feliks Majewski uzyskał I miejsce. W lipcu 
1934 r. na zawodach łuczniczych w Warszawie przy udziale zawodników PKS, łuczniczka 
PKS Malinowska uzyskała VI lokatę, co było znacznym sukcesem. Pomorski Okręgowy 
Związek Łuczniczy posiadał w 1935 r. 40 zarejestrowanych członków, a w następnym 
roku już 340. Bydgoszcz posiadała jedyny na Pomorzu nowocześnie urządzony tor łuczni- 
czy na Stadionie Miejskim. Kapitan sportowy okręgu K. Dorosiewicz organizował dla zgło- 
SZonych organizacji kursy teoretyczne i praktyczne. Na zawodach łuczniczych o mistrzos- 
two Warszawy w październiku 1937 r. Feliks Majewski uzyskał tytuł mistrza Warszawy 
w strzelaniu na krótkie i długie odległości, a jego kolega klubowy Władysław Włodarski 
II miejsce. Mistrzem zespołowym Warszawy została trójka klubowa F. Majewski, Wł. 
Włodarski i Dobrowolski. W sierpniu 1937 r. PZŁ zorganizował w Warszawie obóz łucz- 
niczy przed VII mistrzostwami 
iata w łucznictwie w Paryżu w dniach 9-16 sierpnia 
1937 r. W obozie uczestniczyli F. Majewski i Wł. Włodarski z PKS. Wyznaczony do repre- 
zentacji F. Majewski ustanowił rekord Polski w trójboju krótkodystansowym oraz na 50 m.
>>>
258 


W ogólnej punktacji uzyskał I miejsce oraz miejsce w reprezentacji. W mistrzos
wa_ch świata 
wzięły udział reprezcntacje 10 pamtw, a wŚ"ód nich 5-osobowy zespół polski. Biorący po 
raz pierwszy udział w tak poważnej imprezie F. 

je
ski zdobył mistr
o
t
o świ
ta na 
długie odległości oraz mistrzostwo j.yiata w zestaW1emu łącznym na krotkie I długie od. 
ległości. Reprezentacja łblski uzyskała również drużynowe mistrzostwo ŚNiata na odleg. 
łości długie oraz mistrzostwo ŚNiata na odległości łącznc - krótkie i długie. Prymat w 
łucznictwie 
iatowym objęła łbIska, a w kraju Pocztowy KS z Bydgoszczy. 3 lipca 1938r. 
odbyły się na Stadionie Mejskim w Bydgoszczy XI Mistrzostwa Polski w Łucznictwie oraz 
III centralne zawody łucznicze o mistrzostwo PPW (29 czerwca do 3 lipca). Zespół Bydgo. 
szcz I w składzie F. Mljewski, Borowiak, Gumimki, Wł. Włodarski uzyskał I miejsce i ty- 
tu ł Mistrza Polski. W strzelaniu na d ługie i krótkie dystanse mistrzostwo uzyska ł F. Majew. 
ski, aktualny mistrz świata. F. Majewski zdoby ł również indywidualnie tytu ł mistrza PIW 
na rok 1938/39. Na mistrzostwach 
iata w wndynie w sierpniu 1938 r. w strzelaniu indy. 
widualnym na długie dystanse F. Majewski zajął II miejsce, a zespołowo I miejsce Polska. 


Szybownictwo 


arząd Kolejowego Koła LOPP zorganizowa ł w kwietniu 1933 r. sekcję szybowcową. 
Prezesem Ko ła był mjr inż. K. Stabrowski. Sekcja otrzyma ła pomoc z Komitetu Kolejowe- 
go Dyrekcji Kolei łbmorskich. W maju 1934 r. zbudowano dalszych 5 szybowców. Dotąd 
traktowano tę dzia łalno ść jako sportową, odtąd jako przysposobienie wojskowe. W 1934 r. 
w Kole było 9 sekcji i 500 członkĆM', zorganizowano 6 kursów z udziałem 300 członków. 
Znaleziono odpowiedni teren Da szybowisko w majątku Miedzy ń pod Fordonem. Uzyska. 
no mwaliHkowanie szybowiska do kat. A i B. Rozpoczę la dzia łalno 
 Szko ła Szybowo 
cowa. W maju 1934 r. była już gotowa eskadra szybowców. Na 11 szybowcach Ko ło plano- 
wało przeszkolić około 300 pilotĆM' w kat. A i B. Szkoła bydgoska uznana była za jedną 
z najlepszych w łblsce do nauki latania w tych kategoriach. Otwarcie szybowiska z nowym 
hangarem nastąpi ło 8 października 1934 r. Zorganizowano zawody szybowcowe i loty 
pokazowe. Na szybowisku szkoły fordomkiej odbyły się w 1934 r. I ogólnopolskie zawo. 
dy szybowcowe. Zwycięzcą rosta ł Kazimierz Mindak - d ługoletni prezes Aeroklubu 
Bydgoskiego. Instruktor Bydgoskiego Koła Szybowcowego Oficerski pobił rekord Pol. 
ski na szybowcu "Lwów" przelatują.c 210 km w linii prostej. W 1934 r. została założona 
przez mjr. Antoniego Oludziewicza sekcja szybowcowa przy Szkole Podchorążych. Klub 
szybowcowy Związku Strzeleckiego posiadał sekcje terenowe w Grudziądzu, Tczewie, 
Starogardzie, Świeciu, Aleksandrowie Kuj., Inowrocławiu, Wągrowcu i Szubinie. Sekcja 
w Bydgoszczy zbudowała 4 szybowce typu "Wrona-bis". We wrześniu 1938 r. odbyły 
się. w Fordonie zorganizowane przez okręg pomorski LOPP, ogólnopolskie zawody mo. 
deli szybowcowych z udzia łem 60 zawodników. I miejsce zdoby ł okręg pozna mki. 
. . 


Tenis stołowy 


. . Tenis st.o
owy, popularny ping-pong, był w Bydgoszczy grą masowo uprawianą 

sród m
odZlezy s
olnej, w harcerstwie, organizaqach młodzieżowych i stowarzysze. 
mach ,:f 1 pw. Or
anlZ0Wa?0 we
?ętrzne zawody, a w miarę postępu _ turnieje i mistrzOs. 
twa nuasta. Konutet WF l PW JUZ w lutym 1931 r. zorganizowa ł turniej o mistrzostwO
>>>
:!59 


miasta w sali Strzelnicy. Finalistą indywidualnym zosta ł Fryderyk Fischer z SMP Naprzód. 
W turnieju okręgowym SMP, zorganizowanym w lutym 1931 r. w Domu Katolickim przy 
Farze wzięły udział bydgoskie koła Wolno
, Orzeł, Gwiazda, Orlęta, Brzask, Naprzód. 
W następnym turnieju w marcu 1931 r. zorganizowanym w Domu Czeladzi, mistrzostwo 
okręgu zdobyło koło SMP Orzeł Czyżk, ówko II miejsce Brzask i III miejsce Gwiazda. 
W 1933 r. na czo ło wybiło się SMP Naprzód, natomiast w indywidualnych mistrzostwach 
miasta wzię ło udzia ł 100 zawodników. Mstrzem zosta ł Fischer, a kolejne miejsca zajęli: 
Malchrowicz, Domeracki, Tyszka i Raciniewski. 
W marcu 1932 r. odbyło się w Toruniu przy udziale 14 delegatów kontytucyjne ze- 
branie Pomorskiego Okręgowego Związku Tenisa Stołowego. Prezesem zosta ł kpt. Lauren- 
towski. Indywidualne mistrzostwa Pomorza zorganizowane w lutym 1933 r. w sali Dyrek- 
cji Kolejowej przez SMP Naprzód, wykazały wyższość zawodników bydgoskich. W spotka- 
niu mężczyzn I miejsce uzyska ł Wilski a II miejsce Zdzisław Mielnik - obaj z BKS Polo- 
nia. W grach kobiet I miejsce zdobyła Irena Molska z BKW, II miejsce Susczanka z Uceum 
Handlowego, III miejsce Nella Czarnecka z BKW. W zawodach udział wzięli tenisiści Toru- 
nia, Gdamka i Bydgoszczy. W 1933 r. odbył się w Toruniu, z okazji 700-lecia miasta, mię- 
dzynarodowy turniej, w którym reprezentacja Bydgoszczy w składzie Fischer, Z. Mielnik, 
W. Raciniewski zaję ła II miejsce za reprezentacją Warszawy. W 1935 r. reprezentacja Byd- 
goszczy w składzie W£ntlikowski, Domeracki, CZenszak, Nowak, Szumiński i Raciniewski 
uzyskała V miejsce w mistrzostwach Polski. Po 1935 r. zainteresowanie tenisem stołowym 
nieco osłabło. 


Sport motocyklowy 


Klub Motocyklistów w Bydgoszczy zosta ł zorganizowany 20 kwietnia 1925 r. Wybra- 
no zarząd w sk ładzie: prezes Ksawery Borowski, w-ce prezes Bronisław Bukowski, sekre- 
tarz I.ambert Bukowski, z-ca Konstanty Rzanny, skarbnik Franciszek Marcl1lewski, przew. 
komisji sportowej Stadie. Do klubu zapisało się 25 członków. W pierwszej wycieczce do 
Ostromecka i Unisławia uczestniczyło 16 osób. Pod koniec 1925 r. Klub liczył 50 człon- 
ków. Zorganizowano wyścigi w Osowej Górze przy udziale 21 maszyn. W wyścigach moto- 
cyklowych w Poznaniu we wrzeŚ1iu 1925 r. uczestniczyli bydgoscy zawodnicy - H. Bunn, 
Janowicz, Raczkowski i Hubert Beitsch. W lipcu następnego roku w zawodach zorganizo- 
wanych przez KS Unia Poznań wzię ło udzia ł 4 bydgoszczan. W klasie juniorów zwycięży- 
li Konstanty Rzanny i H. Beitsch, w klasie seniorów Buda prowadząc w wyścigu, miał de- 
fekt motoru w ostatniej fazie wy ścigu. Również w lipcu na zawodach o mistrzostwo Po- 
morza w Grudziądzu na trasie 180 km szosami wokół Grudziądza, startowali obok zawod- 
ników Grudziądza, Gdamka, Gdyni i Poznania - zawodnicy bydgoscy: H. Bunn, Dyduś, 
K. Rzanny, H. Beitsch, Janowicz i Lewicki. W kat. I maszyn do 250 cm II miejsce zdo- 
był Dyduś, w kat. II - H. Bunn uzyskał najlepszy czas dnia i I miejsre zaś w kat. IV do 
1.000 cm - pierwszy by ł H. Beitsch. 
Na rocznym walnym zebraniu w kwietniu 1929 r. dokonano oceny pracy klubu. 
Klub liczył 48 członków, którzy brali udział w różnych imprezach. Mistrzem klubu na 
rok 1928/29 był Alvensleben. Prezesem wybrano po raz szósty K. Borowskiego. W-ce 
prezesem został Roman Goncerzewicz, sekretarzem A. Karowski, z-cą F. Bork, skarbni- 
kiem St. 
trykowski, gospodarzem Bronisław Passuth, kapitancm sportowym Paweł
>>>
160 


Sik
rski z-ca H Bunn. W 1930 r. przypadło 5-lede klubu. Jego staranicm i znacznym 
wkładc
 pra
y członków zbudowano na Stadionie Micjskim tor żużlowy. Dalsze starania 
wspólnic z klubami kolarskimi. dla których tor wymagał podwyższenia i wykończenia. do. 
prowadziły w 1937 r. do poszerzenia toru żużlowego. W związku z mającymi się odbyć 
w Bydgoszczy 14-15 sierpnia międzynarodowymi mistrzostwami motocyklowymi Polski, 
prezydcnt miasta L. Barciszcwski podją ł decyzję o dokonaniu rozbudowy żużlowego toru 
motocyklowcgo. Do prac zaangażowano wielu bezrobotnych. Dużo wysiłku włożył komitet 
międzyklubowy, zabicgając o mateńały i fachową pomoc. Klub posiadał doskonałych 
zawodników, jak H. Bunn, H Beitsch, Buda, Morawski, Alvensleben. Brali oni udział w za- 
wodach krajowych i zagranicznych, osiągając znaczne sukcesy. Alvensleben uzyska ł w mis. 
strzostwach Europy w Barcelonie w ogólnej klasyfikacji IV miejsce bijąc m.in. motocykli. 
stów angielskich i niemieckich. W październiku 1930 r. Klub zorganizował zjazd plakie. 
towy z udziałem 140 zamiejscowych motocyklistów oraz 4 imprezy żużlowe dla motocy- 
klistów Wielkopolski i Pomorza. Elitę zawodników klubu stanowili: Ziółkowski, Buda, 
Alvensleben, Sikorski i Beitsch. Brali oni udział w imprezach motocyklowych w Poznaniu, 
Gdamku, Toruniu, Grudziądzu i w Katowicach oraz w mistrzostwach szosowych Polski. 
Na mistrzostwach żużlowych Poznamkiego i Pomorza na stadionie Miejskim w Bydgosz- 
czy - 5 października 1930 r. z udziałem zawodników Bydgoszczy, Poznania, Gdańska 
i Grudziądza w konkurencji o mistrzostwo na 20 okrążeń toru - 8.000 m, startowało 
5 zwycięzców poszczególnych biegów. Zwydężył Buda uzyskując rekord toru, II miej- 
sce Sta ńczyk, III miejsce Czerniak (Poznań). W czerwcu 1932 r. na zawodach TS Unia w 
Poznaniu, bieg główny na trasie 21 km z udziałem 25 zawodników z całego kraju i 5 
z zagranicy, wygrał Alvensleben. W biegu głównym o "Złoty Kask" zwycięstwo odniósł 
Klub Motocyklowy Bydgoszcz (Alvensleben, Zakrzewski). 
Rok 1935 był rokiem lO-lecia klubu, a prezes klubu K. Borowski obchodził swą 
dziesiątą prezesurę. Klub mógł się pochwalić posiadaniem najlepszego toru żużlowego 
w kraju. ZDrganizowano 37 imprez, w tym 16 żużlowych oraz zjazd gwiaździsty - pla. 
kietowy. 12 maja odbyły się wyścigi jubileuszowe. 


Automobilizm 


Automobilizm rozwiną ł się w dwóch klubach - Automobilklubie Wielkopolskim 
fIlia w Bydgoszczy powstałym latem 1924 r. i Automobilklubie Pomorskim założonym 
w 1928 r. Prezesem klubu filialnego był Władysław Maciejewski, I w-ce prezesem Jan Pio- 
trowski, II w-ce prezesem A.O. Jende, sekretarzem J ózer Szymczak, skarbnikiem Karol 
Bauer, przew. komisji sportowej inż. Januszkiewicz. Klub liczył 120 członków. W 1925 r. 
cz łonkowie klubu odbyli podróż po Polsce i zorganizowali wycieczkę do Lwowa w czasie 
Targów Wschodnich. Tam wzięli udział w ogólnopolskich zawodach samochodowych. 
Klub zorganizowa ł m.in. w październiku 1925 r. samochodowe i motocyklowe zawody 
na trasie Wojnowo-Nak ło i z powrotem. 
22 października 1928 r. powsta ł Automobilklub Pomorski. Zgłosi ło się 70 człon. 
ków. W 1929 r. Dowództwo Okręgu Korpusu VIII zezwoliło oficerom służby czynnej 
i .rez
rwistom należeć do klubu, co zintcnsyfikowało jego rozwój. Klub odbywał wyciecz. 
kI, zJ.azdy plakietowe i zawody. W sierpniu 1929 r. zorganizowano ,jazdę plakictową" 
klubow samochodowych do Bydgoszczy. Udział wzię ły Automobilklub Polski z War. 
szawy, Automobilklub Wielkopolski i Łódzki. Wieczorem w Kasynie Cywilnym odbył
>>>
261 


sie wieczorek, a o godz, 24.00 rozdanie plakictek. Rano nastąpił wyjazd na regaty do Brdy- 
ui
cia. Organizowano również Zjazdy Hakietowe nad Polskic Morze do Gdyni. Nicmałą 
zasługę w powołaniu klubu miał bydgoski inżynier Stanisław Rolbieski, długoletni jego 
przewodniczący. W 1931 r. 
rezesem był inż. S. Rolbieski, w-cc prezesem Leon Jackowski, 
II w-
 prezesem Marcin Spikowski, sekretarzem Józef Szymczak. skarbnikiem Leopold 
Stenzcl. W 1938 r. klub liczył J46 członków a na początku 1939 r. 269. W 1938 r. obcho- 
dzono lO-lecie. Zorganizowano Jubileuszową Jazdę Konkursową - sprawdzian samocho- 
dów i kierowców. Do Bydgoszczy zjedlało 30 samochodów z całego kraju. Po południu 
odbył się bankiet w Hotelu Pod Orłem, na którym byli również prezydent L. Barciszew- 
ski, gen. W. Thommee i wicestarosta bydgoski Nowakowski. Członkowie klubu prowadzili 
również żywą działalność towarzyską, organizując "czwartki klubowe", obchody gwiazdko- 
we i wieczorki. Ostatnie zebranie sprawozdawczo-wyborcze klubu odbyło się 22 stycznia 
1939 r. Prezesem został wybrany inż. Stanisław Zawadzki. 



 


Hippika 


Jeździectwo było dziedziną sportu, której uprawianie rozpoczęli żołnierze stacjo- 
nujących w Bydgoszczy jednostek wojskowych, jak 16 Pułk Ułanów, 15 Pułk Artylerii 
Lekkiej. 11 Dy
izjon Artylerii Konnej a także innych. Zwłaszcza Szkoła Podchorążych 
Piechoty posiadała niezłą grupę jeźdźców. Dysponowała też własną ujeżdżalnią przy 
ul. Dwernickiego. 
Klub Jazdy Konnej 16 Pułku Ułanów organizował już od 1921 r. zawody i kon- 
kursy hippiczne na własnym torze oraz konkursy i pokazy władania białą bronią na pla- 
cu przy ul. Królowej Jadwigi. Klub wystąpił w końcu 1928 r. z inicjatywą powołania 
przysposobienia wojskowego konnego. W styczniu 1929 r. zorganizowano 2 oddziały 
- szwadron męski (6.drużyn poszczególnych szkół), składający się z 80 uczniów szkół 
średnich po ukończeniu II stopnia pw oraz pluton żemki (3 drużyny szkół żeńskich). Pułk 
prowadził naukę jazdy dla młodzieży szkolnej już od 1926 r. 
Na torze wykigowym na Kapukiskach Małych organizowano wyścigi konne z udzia- 
łem jeźdźców z Grudziądza, Torunia i Starogardu. Tu również w okresie letnim organizo- 
wało wyścigi - Wielkopolskie Towarzystwo Wyścigów Konnych, dbają
 o rozwój hodow- 
li koni. Organizatorem imprez konnych było również Pomorskie Towarzystwo achęty 
do Hodowli Koni, którego prezesem by ł gen. Stanisław Grzmot-Skotnicki. Zrzeszonych 
było 496 członków, w tym 40 cywilnych. Bydgoszcz była na ogół zasobna w urządzenia 
jeździeckie. 16 Pułk Ułanów dysponował krytą ujeżdżalnią w koszarach i torami-do wy- 
ścigów konnych przy szosie szubimkiej. Przy ul. Torumkiej odbyło się 4 listopada 1928 r. 
otwarcie krytej ujeżdżalni wybudowanej przy pomocy wojska i środków Komitetu WF 
i PW. Ćwiczyły tam ekipy jeździeckie wojska, Sokoła Konnego, klubów jazdy konnej 
i oddział konnej policji. Kolejne obiekty to: ujeżdżalnia przy ul. Dwernickiego i tor wyś- 
cigowy na Kapukiskach Małych. Przy ul. Pohulanka pułkownik w stanie spoczynku Raj- 
mund Brzozowski prowadził publiczną ujeżdżalnię dla chętnych spośród osób cywilnych. 
W zimie udostępniał krytą ujeżdżalnię o pow. 35 x 20 m. Plac przy ul. Królowej Jadwigi 
służył również organizacji konkursów hippicznych. W październiku 1938 r. odbyły się 
w Bydgoszczy ogólnopolskie mistrzostwa typu "Military" , podczas których rozegrano wszy- 
stkie konkurencje dzisiejszego Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego (WKKW)
>>>
262 


oraz widowiskowe ,.rąbanie" szablą ustawionych pionowo łóz. Mistrzostwa Polski w jeż- 
dziectwie odbyły si
 w Bydgoszczy również w lipcu 1939 r. W skali krajowej znane były 
osiągnięcia rotmistrzów 16 Pułku Ułanów Kazimierza Pa
zotty-Panieńskie
o i Jana .Pic. 
czy mkiego. Jeźdźcy 16 Pu łku Ułanów brali udzia ł w mlstrz
stwach 
ojska. 
)olskicgo 
na polach sickierkowskich w 1926 r. W klasyfikacji zespołowej uzyskah II miejsce, a w 
klasyfikacji indywidualnej por. Jan PieczYÓ5ki był III. 


Szermierka 


Szermierka, mimo propagandy i wielu akcji zachęcających i pokazów, nie wyszła 
poza mury koszar i szkół. Na początku listopada 1926 r. zorganizowano w auli Gimna- 
zjum Humanistycznego ,,akademię szermierczą" z referatem dr. Kazimierza Panka i poka- 
zami - turniejem szermierzy szkół średnich w szabli i florecie. W szkołach szermierkę pro. 
pagował: W. Albrycht, natomiast st. sierżant Koncewicz robił to w BTW i w Sokole III. 
W 1930 r. kursy szermiercze w KPW prowadził oficer rez. Korzeniewski. Szermierką zajmo- 
wali się poza tym por. M. Matuszewski, inż. Odrzywolski, podchor. Matuszek i Dąbrow- 
ski. Imprezy organizowały szkoły - Gimnazjum Kopernika i Gimnazjum Humanistyczne 
których zespoły uczniów dobrze opanowały władanie szablą i floretem. 


Regionalny Komitet Olimpijski 


W 1928 r. bydgoszczanie witali powracających wioiarzy - olimpijczyków z Amster- 
damu, czwórki Bydgoskiego Towarzystwa Wiosarskiego. We wrzemiu 1932 r. sportowa Byd- 
goszcz przyję ła przejeżdżających pociągiem z Gdyni do Warszawy olimpijczyków powra- 
cających z Los Angeles. Peron wypełnili sportowcy, młodzież szkolna i tłumy sympaty- 
ków. Wioślarze pochwycili w ramiona swego kolegę Jerzego Brauna, lekkoatleci pobiegli 
z kwiatami do Janusza Kusocińskiego, a obdarowana kwiatami Jadwiga Wajsówna zapew. 
nia ła uradowane koleżanki, że zawsze chętnie przybędzie do Bydgoszczy. 
W czerwcu 1935 r. władze polskiego Komitetu Olimpijskiego zwróciły się do gen. 
W. Thommee w sprawie utworzenia Regionalnego Komitetu Olimpijskiego na Pomorzu. 
Pomorski Komitet Olimpijski zorganizowano w Bydgoszczy w oparciu o miejski Ośrodek 
Wychowania Fizycznego z przewodniczącym gen. Thomrnee na czele. astępcą został 
dyr. M. Matuszewski, sekretarzem Stanisław Zakrzewski, zastępcą Wacław Koron, skarb. 
nikiem dyr. Bolesław Gulcz, a jego zastępcą dyr. Kasperski. O protektorat nad Komitetem 
zwrócono się do Inspektora Armii gen. dyw. Norwid-Neugebauera i wojewody pomor. 
skiego. adaniem Komitetu było m.in. propagowanie idei olimpijskiej, zbieranie środ- 
ków na fundusz olimpijski oraz opieka nad członkami drużyn olimpijskich. 
W niedzielę 23 czerwca 1935 r. odbyło się na Stadionie Miejskim ślubowanie olim. 
pijczyków z Pomorza. W loży trybuny zasiedli: Dowódca OK VIII gen. W. Thommee, 
starosta dr Stefanicki, prezydent L. Barciszewski, dowódcy pułków, członkowie Pomor- 
skiego Komitetu Olimpijskiego i przedstawiciele .organizacji wf i sportu. Na płycie Stadio. 
nu ustawiły się organizacje wf i sportu a następnie olimpijczycy z J. Kusocińskirn niosącym 
flagę narodową na czele. Obecni byli: jeźdźcy - rtm. Kulesza, kpt. Ruciński, kpt. Biliński 
i por. Michnas, wioślarze - Jerzy Braun, Eugeniusz Broniec, Maurycy Pasikowski, Tade- 
usz Szrajda, Bernard Ormanowski, Marcin Qechanowski i bokser BronisławKrzemiński
>>>
263 


z GKS Grudziądz. Do olimpijczyków prl.cmówił dyr. M. Matuszewski, po czym gen. W. 
Thoffimee wszedł na podwyższenie, gdzie stał J. Kusociński z flagą i odebrał od niego 
przysięgę olimpijską. Orkiestra odegrała hymn państwowy. Nastąpiła defilada, którą pro- 
wad
ił por. Władysław Lindner. Była to pierwsza w Polsce przysięga olimpijska. Dla 
olimpijczyków pomorskich nastał czas przygotowali do igrzysk olimpijskich w Berlinie 
w roku 1936. 


PRZYPISY 


lBydgoSki Okręgowy Związek Piłki Nożnej. 50 lat pomorskiego piłkarstwa, Bydgoszcz 1972. 
21920-1945 - Bydgoskie Towarzystwo Wioślarskie w 25-lecie istnienia. Księga Pamiątkowa, 
opr. Józef Kołodziejczyk, Bydgoszcz 1946; K. Mrozik, Bydgoskie wioślarstwo lat międzywojennych, 
Kalendarz Bydgoski 1987. 
3 60 lat Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki w Bydgoszczy (1925-1985), Bydgoszcz 1985. 
41926-1976 - 50 lat pięściarstwa pomorskiego. Historia boksu na Pomorzu, Bydgoszcz 1976. 
50d "Tornedo" do "Pony"_ 50 lat bydgoskich rowerów. Jednodniówka z okazji ..Dni Bydgosz- 
czy" i 60-lecia Zakładów Rowerowych "Romet", Bydgoszcz 1984. 
6"Sokół na Pomorzu". Organ Dzielnicy Pomorskiej Związku Towarzystw Gimnastycznych w 
Polsce (1936-1939).
>>>

>>>
MAREK ROAIANIUK 


NIEMCY - PATRONI ULIC 
MIEDZYWOJENNEJ BYDGOSZCZY 
" 


Podstawowym elementem orientacji przestrzennej w nuesCle są nazwy ulic. lródło 
swoje biorą najczęściej z wielowiekowej historii miasta. Analiza historyczna nazewnictwa 
miejskiego jest przedmiotem badań toponimicznych. Z pewnością w nazwach ulic utrwalo- 
ny został proces rozwoju przestrzennego miasta, jaki dokonał się w trakcie wielu stuleci. 
Badania w zakresie rozwoju urbanistycznego i nazewnictwa miejskiego podejmowano także 
w odniesieniu do Bydgoszczy. Wspomnianej problematyki dotyczy kilka prac o charakte- 
rze przyczynkarskim l . 
Współczesne badania w zakresie nazewnictwa miejskiego przyjmują z reguły klasyfIka- 
cję nazw ulic według ich typów semantycznych. Wśród znaczeniowych rodzajów nazw ulic 
wyróżnia się zwykle ich nazwy pochodzące od: miejscowości, osób, topografii, przyrody, 
kultury2. . 
Szczególne miejsce wśród nich zajmują nazwy ulic powstałe od nazw osobowych. 
Nazwy takie nosi na ogół około 20 % ulic w mieście. Pochodzą one najczęściej od nazwisk 
osób ważnych w historii państwa i miasta. Na ogół są to nazwiska władców, przedstawi- 
cieli możnych rodów, artystów, pisarzy, uczonych, pedagogów, imiona świętych lub postaci 
literackich. Znaczną grupę wśród nich stanowią także osoby, które w szczególny sposób 
: zaznaczyły swą obecność w mieście, jego naj znamienitsi obywatele. Zwyczaj nazywania 
ulic imieniem osób stanowił dowód uznania i honoru ze względu na położone zasługi i ro- 
lę, jaką odegrali w historii miasta. Był to nadzwyczajny wyraz ich wyróżnienia. Praktykę 
w tym zakresie datuje się zwykle na II połowę XIX wieku. W Bydgoszczy zjawisko to wy- 
stąpiło już nieco wcześniej i związane było ze zmianą nazw ulic po upadku Księstwa War- 
szawskiego i powrotem Bydgoszczy pod berło Fryderyka II. 
Zmiany w nazewnictwie ulic wprowadzono przy okazji ich spisu i podziału na obwo- 
dy policyjne w 1881 r. Wówczas to ulica Długa (Langestr.) otrzymała nazwę Friedrich- 
strasse, a Stary Rynek (Marktplatz) przemianowano na Friedrichplatz 3 . Nazwy osobowe 
nadawano później nowo powstałym ulicom np. Gamma (Gammstr.), lecz zwyczaj ten roz- 
powszechnił się dopiero w II połowie XIX wieku 4 . W rezultacie, nazwy osobowe otrzyma- 
ło wicIe spośród ulic miasta. Wśród patronów bydgoskich ulic znalcźli się burmistrzowie. 
Erost Emil Peterson, Heinrich Heyne. Hugo Braesicke, Ernst von Follcr, Reinhold Follcr, 
Julius Bachmann oraz znamienici obywatele miasta: Heinrich Gamm, Heinrich Dietz, Hcr- 
mann Franke, Adolf Kolwitz, Wilhlem Blu11lwe i inni 5 . 
Momentem przełomowym w dziejach miasta był powrót Bydgoszczy do Macierzy 
w 1920 r. Dokonał się wówczas proces repolonizacji miasta. Jednym z jego aspektów 
była zmiana nazewnictwa bydgoskich ulic i 
otychczasowe nazwy niemieckie zastąpiono
>>>
266 


polskimi. Nazwy ulic najstarszych zrcpolonizowano, po,:racając do ich nazw przcdr
zbio- 
rowvch. Tak było w przypadku ulic z rejonu Starcgo Miasta np. Pfarrstrasse przywrocono 
naz
ę Farna. a Briickenstrasse - Mostowa. Dynamiczny rozwój miasta w X.IX 
iek
 _spowo- 
dował, iż wiele ulic posiadało nazwę jedynie niemiccką. UJegły one polomzac]l. Roznorod- 
ny był sposób postępowania przy nadawaniu im nazw polskich. Części z nich nadano jedy- 
nie polskie brl.mienie, pozostawiając bez zmiany samą treść nazwy. Przykładowo, dotych- 
czasową Lindcnstrasse nazwano Lipowa, zaś Blumenstrasse otrzymała nazwę Kwiatowa. 
Zrozumiała była intencja przy zmianach nazw osobowych ulic. Oczywiście uległy one polo- 
nizacji. Trudno było przecież oczekiwać pozostawienia nazw ulic, których patronami byli 
miejscowi Niemcy, nawet jeśli w rozbiorowych dziejach miasta znaczyli wielc. Byli oni bo- 
wiem oceniani w kategoriach przedstawicieli narodu, którego udziałem stał się zabór ziem 
polskich i ich gern1anizacja. Przy zmianach nazw osobowych ulic stosowano często, choć nie 
wyłącznie, zasadę zastępowania dotychczasowych patronów nicmieckich polskimi posta- 
ciami historycznymi. Niekiedy odpowiadały one sobie charakterem historycznym. Tak na 
przykład Bliicherstrasse otrzymała nazwę Czarneckiego, Oausewitz ustąpił miejsca Włady. 
sławowi IV, zaś Gneisenau Dwernickiemu, Baclunann Libeltowi. a Braesicke Staszicowi itp.D. 
W sytuacji zdecydowanej repolonizacji miasta fenomenem było zachowanie nazw 
kilku ulic, bądź ich części, których patronami byli bydgoscy Niemcy. Wśród zachowa- 
nych niemieckich patronów ulic międzywojennej Bydgoszczy znaleźli się: C. Blumwe, 
H. Dietz, H. Franke, J .F. Gamm, A. Kolwitz i Petersonowie 7 . 
Nazwę ul. Blumwego (dawn. Blumwestr.) utrzymano dla ulicy będącej przedłuże- 
niem ul. Stawowej, na odcinku od ul. Wysokiej do ul. Nakielskiej. Pozostawiono także ul. 
Henryka Dietza (dawn. Heinńch Dietz-Str.), która stanowiła przedłużenie ul. Nowodwor- 
skiej. Nie zmieniona pozostała również ul. Hermana Fr3nkego (dawn. Hermann Franke- 
-str.), którą nazwano bulwar na lewym brzegu Brdy między mostami Staromiejskim i 
Bernardyńskim. Zachowano także nazwę ul. Petersona (dawn. Petersonstr.) dla ulicy łą. 
czącej ulice dr E. Warmińskiego i Marcinkowskiego oraz pl. Petersona (dawn. Peterson- 
-Platz) dla placu między ulicami Czarna Droga i Chełmińska. Inni, dawni patroni bydgo. 
skich ulic musieli zadowolić się zachowaniem poprzedniej nazwy dla części tych ulic, 
niegdyś nazwanych w całości ich imieniem. Ulica Adolfa Kolwitza (dawn. Adolf Kolwitz- 
Str.) łączyła ulice Curie-Skłodowskiej (poprzed. Nowomiejska) i Bronisława Pierackiego 
(poprzed. Senatorska) przecinając Al. Powstańców Wlkp. Północny jej odcinek od ul. 
Bronisława Pierackiego do linii kolejowej do Torunia otrzymał nazwę ul. Lelewcla. Daw- 
ną nazwę ul. Gamma (dawn. Gammstr.) pozostawiono dla jej odcinka między ulicami 
Dworcową i Zduny. Inna jej część od ul. Marszałka Focha do ul. Dworcowej otrzymała 
nazwę ul. dr E. Warmi.mkieg0 8 . \ 
Wśród patronów bydgoskich ulic znaleźli się początkowo także Wolfgang Goethe, 
Friedrich Schiller i Wilhelm Biese, dyrektor szkoły na Szwcderowie. Ulica Goethego (dawn. 
Goethe-Str.) przecinając Al. Mickiewicza (dawn. BilIowstr.) łączyła ul. Chodkiewicza 
(dawn. Bleichfclderstr.) z ul. Słowackicgo (dawn. Bismarckstr.). W 1921 r. otrzymała 
ona nazwę ul. 20 Stycznia 1920 r. Ulica Schillera (dawn. Schillerstr.) równoległa do ul. 
Gotehego łączyła ul. Chodkiewicza z ul. Staszica (dawn. Braesickestr.). W 1921 r. nazwę 
jej zmieniono na ul. Padercwskicgo. W 1922 r. zmieniono również nazwę ul. Riescgo (dawn. 
Ricsestr.) na ul. Dąbrowskiego. Łączyła ona ul. Orlą (dawn. Adlerstr.) z ul. Filarecką (dawn. 
Wissmannstr .).
>>>
267 


Fakt utrzymania w międzywojenncj Bydgoszczy nazw ulic, których patronami byli 
Niemcy, zwłaszcza w nieprzyjaznej niemczyznie atmosferze, jaka panowała w micście w 
pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości, sk łania do bliższego poznania tych postaci. 
Zarysowanie ich sylwetek, sądzić można, pomocnc będzie w zrozumieniu motywów, jakie 
towarzyszyły władzom miasta przy podejmowaniu decyzji w tym zakresie. Wydaje się, że 
przesądziła obiektywna ocena ich dokonań i roli jaką odegrali w dziejach miasta. 
Rodzina Blumwe osiadła w Bydgoszczy w latach 50 XIX stulecia. Przybyły z Erfur- 
i tu Carl Blumwe znalazł tu zatrudnienie w miejscowych warsztatach kolejowych. W 1865 r. 
założył on własny warsztat mechaniczny pod szyldem C. Blumwe. W 1869 r. fabryka zo- 
stała rozbudowana, a jej specjalnością stała się produkcja osi wagonowych i maszyn do 
obróbki drewna. Wkrótce też C. Blumwe nabył położoną opodal odlcwnię J. Schmidta. 
Swoją fabrykę wyposażył w najnowocześniejsze wówczas urządzenia i maszyny. W 1878 r. 
współwłaścicielem firmy stał się syn Carla Blumwego, Wilhelm. Szybko rozwijająca się 
firma zyska ła uznanie odbiorców swoich wyrobów wychodząc na rynek ogólnoniemiecki, 
a produkty jej były wielokrotnie nagradzane na wystawach przemysłowych. W 1887 r. 
zmarł C. Blumwe i jednoosobowe kierownictwo zakładu spoczę ło w ręku Wilhelma Blum- 
wego. Zmodernizował on fabrykę wprowadzając elektryczny napęd maszyn i oświetlenie. 
W 1879 r. przekształcił on firmę w spółkę akcyjną zatrzymując funkcję dyrektora fabryki. 
Nastąpił wówczas okres jej intensywnego rozwoju. Wyspecjalizowała się ona w produkcji 
traków i innych maszyn do obróbki drewna. Uznaniem dla działalności gospodarczej W. 
Biurowego było nadanie mu tytułu radcy komercjalnego. Zmarł on jednak przedwcześnie 
26 września 1903 r. 9 . 
Inną dziedziną aktywności W. Blumwego była działalność społeczna o charakterze 
charytatywnym. Utworzył on dom opieki nad dziećmi rodziców pracujących zawodowo. 
Do dyspozycji zakładu oddał obszerną willę na WilczaJw przy ul. Nakielskiej. Dom ten był 
rodzajem całodziennego przedszkola prowadzonego przez nauczycielki - zakonnice. Z ich 
opieki korzystało około 100 dzieci. W 1902 r. z jego inicjatywy utworzony został również 
zakład kształcenia zakonnic-nauczycielek (Ausbildungsanstalt fur KJeinkinderschuls- 
chwestern), który w 1904 r. otrzymał do swego użytku osobną willę. Po śmierci Blumwego 
obie instytucje przeszły na własność gminy Wilczak, a środki na utrzymanie czerpały z od- 
setek kapitału 50 tys.marek lO . 
Wyrazem uznania dla dzia łalności Blumwego było nadanie odcinkowi ul. Stawowej 
(dawn. Teichstr .), między ulicami Nakielską i Wysoką, nazwy Blumwego (Blumwestr .). 
Ulica ta nazwę swą zachowała przez cały okres międzywojenny, a w niemieckim brzmieniu 
także podczas II wojny światowej (Blumwestr.)II. 
Po wyzwoleniu w 1945 r. na krótko przywrócono ł
 nazwę Blumwego. Wkrótce zo- 
stała ona połączona z ulicą Stawową i przyję ła jej nazwę . 
Henryk Dietz urodził się w Bydgoszcz): 13 marca 1840 r. Był synem mistrza ślusar- 
skiego Augusta Friedricha i Marii z d. Cesche l3 . Przez blisko 25 lat prowadził odziedziczoną 
po ojcu firmę handlową, która zajmowała się obrotem artykułami żelaznymi. Był także za- 
łożycielcm i członkiem rady nadzorczej Schleppschiffahrt A.G.(później Uoyd Bydgoski)14. 
Przez wieje lat czynny był także we władzach miasta. Od 1874 r. pełnił funkcję członka 
Rady Miejskicj w Bydgoszczy. W 1881 r. wybrany został nie płatnym radcą miejskim, 
członkicm łł-agistratu i urząd tcn pełnił do śmierci II sierpnia 1901 r. We władzach miej- 
skich sprawował funkcję kuratora Komunalnej Kasy Oszczędności, szefa depozytarium
>>>
268 


In .15 B ł ' -. ł d s - 
miejskiego oraz przewodniczącego deputacji teatra ej . y rowmez pos em o cJmu 
Pruskiego (od 1879 r.) i Sejmu Prowincjonalnego Prowincji Poznańskiej, a także członkiem 
Wydziału Prowincjonalncgo l6 . Ostatnią wolą zmarłego było ustanowienie fundacji (Hein. 
rich Dietz - Stiftung). Do dyspozycji władz miejskich pozostawił on niebagatelną sumę 
438.369 marek. którą zdecydował się przeznaczyć na budowę domu sierot. Dom ten po- 
budowano w latach 1904-1905 przy ulicy będącej wówczas przedłużenicm ul. Nowodwor- 
skiej (Dictzsche Waisenhaus)17. 
Wyrazem uznania dla działalności Dietza była inicjatywa nazwania jego imieniem 
jednej z ulic miasta. Z wnioskiem w tej sprawie wystąpił Magistrat w 1906 r. Jego imieniem 
planowano nazwać ulicę łączącą Wełniany Rynek z Nowym Rynkiem, przy którym zresztą 
zamieszkiwał. Podjęto nawet stosowną uchwałę. Odstąpiono jednak od tego zamiaru w 
związku z protestem żony Dietza, Marii z d. .Beleites. Ostatecznie, w 1908 r. imieniem 
Dietza nazwano ulicę, przy której stanął ufundowany przez niego dom sierot - ul. Henry. 
ka Dietza (Heinrich Dietz-Strasse )18. Nazwę swą zachowa ła ona w okresie międzywojen- 
nym 20-lecia i w niemieckim brzmieniu w czasie okupacji hitlerowskiej 19. Na krótko 
przywrócono ją także po odzyskaniu niepodległości w 1945 r. Uchwałą Rady Miejskiej 
z 17 marca 1945 r. otrzymała ona obecną nazwę ul. Traugutta 20 
Hermann Franke był reprezentantem rodziny obecnej w mieście od kilku pokoleń. 
Jego ojciec, Carl August przybył do Bydgoszczy w 1827 r. Założył tu znaną później firmę 
C.A. Franke 21 . Początkowo była to mała destylarnia spirytusu. W 1853 r.jej prowadzenie 
przejął Hermann Franke. Przez wiele lat rozwijał interes odziedziczony po ojcu. Ostatecz- 
nie w 1893 r. wybudował on wielką jak na owe czasy i nowoczesną rafinerię spirytusu zlo- 
kalizowaną przy ul. ks. Adama Czartoryskiego (dawn. Mautzstr.). Jego własnością był 
także znany w mieście zakład kąpielowy tzw. łaźnie Frankego. W 1901 r. już wspólnie 
z synem Konradem założył tartak parowy i handel drewnem użytkowym 22 . 
Niezależnie od działalności gospodarczej pełnił także wiele funkcji we władzach 
miasta. W latach 1858-1875 był członkiem Rady Miejskiej w Bydgoszczy. Od 1875 r. 
do 1905 r. pełnił funkcję niepłatnego radcy miejskiego. Powszechny szacunek i uznanie 
zjednała mu działalność na rzecz ubogich. Jeszcze w trakcie pracy w Magistracie przeka. 
zał 30 tys. marek na budowę domu starców i przytuliska dla nieuleczalnie chorych. W tes- 
tamencie kwotę tę podwyższył o kolejne 30 tys. marek, 15 tys. marek przekazał na budo- 
wę fontanny przed Teatrem Miejskim. Franke przez wiele lat pełnił funkcję przewodniczą- 
cego Izby Handlowej w Bydgoszczy. Był członkiem - założycielem i długoletnim skarbni- 
kiem Towarzystwa Historycznego Obwodu Nadnoteckiego. Pasjonował się zbieraniem pa- 
miątek archeolofcznych i historycznych. Zbiór ten stał się zalążkiem Muzeum Miejskiego 
w Bydgoszczy2 . Dnia 12 grudnia 1900 r. obdarzony został tytułem honorowego obywa. 
tela Bydgoszczy. W 1909 r. w 80 rocznicę urodzin ulica Koszarowa (Kasernenstr.) otrzyma- 
ła fl3ZWę Hermanna Frankego (Hermann Franke Str .)24. Niezmienioną nazwę ulicy pozo- 
stBwiły przedwojenne i okupacyjne władze miasta. Po wojnie na krótko przywrócono jej 
polskie brzmienie 25 . Wspomnianą już uchwałą Rady Miejskiej z 17 marca 1945 r. nadano 
jej -nazwę ul. Wyzwolenia. W 1956 r. zmieniono ją na ul. MarcWewskiego. Od 1990.c. nosi 
ona nazwę ul. Stary Port 26 
Rodziną osiadłą w Bydgoszczy od kilku pokoleń byli także Gammowie. Johann Frie- 
drich Gamm przybył do Bydgoszczy w 1780 r. W 1788 r. założył mały wówczas zakład
>>>
269 


produkcji świec i warzelnię mydła. Była ona usytuowana za bramą gdańską w okolicy póź- 
. niejszej ulicy Gamma (dziś dr E. Warmińskiego). Firma produkty swe zbywała w sklepie 
urządzonym w jednym z pomieszczeń starego ratusza na Starym Rynku. Przeniósł go w 
179'1 r. do jednej z kamienic w rynku, nabytej od Friedricha Dogge. W 1829 r. prowadze- 
nie firmy przejął syn założyciela Heinrich Julius Gamm. Rozwinął on odziedziczoną po 
ojcu firmę przestawiając produkcję z wyrobu świec łojowych wypieranych przez steary
 
nowe na wyrób mydła, zwłaszcza lepszych gatunków. W 1868 r. przeniósł on firmę do no- 
wych pomieszczeń na Starym Rynku, w posiadanej już kamienicy i nowo zakupionej, są- 
sicdniep7. Przedtem jednak ulicy przy której dotąd mieścił się zakład nadano nazwę ul. 
Gamma (Gammstr.). Trudno ustalić z pewnością datę nadania ulicy tel nazwy. Nastąpiło 
to w latach 40 XIX stulecia, gdyż występuje ona w spisie ulic z 1848 r. 8. Problematy
?:ne 
jest także łączenie nazwy ulicy z konkretnym przedstawicielem rodziny. Willi Finger skłon- 
ny jest nazwę ulicy wiązać z Heinńchem Juliusem Gammem, późniejszym honorowym oby- 
watelem miasta (1888 r.)29. Wydaje się to jednak nietrafne. W 1848 r. Heinrich J ulius 
Gamm był człowiekiem stosunkowo młodym (urodził się w 1807 r.). Sądzić zatem można, 
iż niewiele miał okazji by zasłużyć się miastu w sposób uzasadniający nazwanie ulicy jegó-- 
imieniem. Niewiele wiadomo także o działalności pozagospodarczej jego ojca Johanna 
Friedricha Gamma. Wydaje się, że dla nazwania ulicy wykorzystano nazwisko jednego 
 
pierwszych jej mieszkańców, który w tym właśnie rejonie, wówczas jeszcze nie zabudo
a
 
nym i nie zamieszkałym, zdecydował się założyć firmę, która szybko wpisała się w pej- 
o zaż miasta. Inni członkowie rodziny także zaznaczyli swą obecność w dziejach miast
. 
Syn Heinricha Juliusa Gamma, Friedńch Emil Gamm pełnił funkcję członka Rady Miej- 
skiej i radcy Magistratu. Zgodnie z zapisem testamentowym wolą jego było utworzenie 
fundacji (Emil Gamm-Stiftung). Korzystano z niej udzielając wsparcia najuboższym miesz- 
kańcom miasta bez względu na wyznanie 30 . W 1920 r. dotychczasową ul. Gamma (Gamm- 
str.) podzielono na dwie osobne ulice. Jednej z jej części między ul. Marszałka Focha i 
Dworcową nadano nazwę ul. dr E. Warmińskiego. Odcinek między ulicami Dworcową 
i Zduny zachował nazwę ul. Gamma 31 . W okresie hitlerowskiej okupacji obie ulice z powro- 
tem połączono nadając nazwę ul. Gamma (Gammstr.)32. W 1945 r. na krótko odtworzo- 
no układ i nazewnictwo przedwojenne, by ostatecznie całej ulicy nadać nazwę dr. E. War- 
mińskieg0 33 
Początki pobytu rodziny Kolwitz w Bydgoszczy wiążą się z osiedleniem w mieście 
Ludwika Kolwitza. W 1855 r. założył on sklep z artykułami metalowymi przy ul. Szpi- 
talnej (dawn. Kornmarktstr., później Długa). Obok działalności gospodarczej uczestni- 
czył czynnie w pracach władz miejskich. Przez ponad 30 lat pełnił funkcję członka Rady 
Miejskiej, a wiele lat przewodniczył jej działalności. Z biegiem lat niewielką firmę handlo- 
wą przekształcił on w dużą hurtownię artykułów metalowych usytuowaną przy ul. 01Od- 
kiewicza (dawn. Bleichfelderstrasse). Zajmowała ona obszar 8 mórg, na którym stanęły 
budynek biurowy, 3 duże magazyny, a pozostałą część stanowiły place składowe. Hurtow- 
nia oferowała blisko 18 tys. asortymentów różnorodnych artykułów żelaznych wartości 
około 135 mln. marek i należała do największych fum tego typu na wschodzie ówczesnych 
Niemiec 4. 
W 1906 r. jednej z wytyczanych wówczas, nowo iowstających na Bielawkach ulic, na- 
dano nazwę ul. Adolfa Kolwitza (Adolf Kolwitz-Str.) 5. Niejasne jest, dlaczego patronem 
ulicy został akurat Adolf Kolwitz, najmłodszy syn wspomnianego już Ludwika Kolwitza
>>>
270 


wieloletniego przewodniczącego Rady Miejskiej, człowieka w mieście z pewnością znanego 
i obdarzonego zaufaniem społeczno
i bydgoskiej, co wydaje się potwierdzać wielokrotny 
wybór do samorządu miejskiego. Wiadomo także, że Adolf Kolwitz był przez dłuższy czas 
nieobecny w związku ze swoją podróżą do Azji Wschodniej. Później wraz z braćmi Emilem, 
właścicielem hurtowni oraz Otto ustanowili oni fundację im. Ludwika Kolwitza (Ludwig 
Kolwitz-Stiftung), z której pokrywano koszty leczenia jednej osoby w Zakładzie Dia- 
konisek 36 . Wydaje się, iż bardziej predestynowany do takiego wyróżnienia był włamie 
Ludwik Kolwitz. Motywy decyzji by patronem ulicy został Adolf Kolwitz nie są znane. 
W 1920 r. część ulicy od ul. Senatorskiej, na północ 'Y kierunku ówczesnej linii kolejowej 
do Torunia otrzymała nazwę ul. Lelewela. Pozostały odcinek od ul. Senatorskiej do ul. 
Nowomiejskiej (później Curie-Skłodowskiej) zachował nazwę ul. Adplfa Kolwitza 38 . 
W latach 1939-1945 obie ulice połączono nadając im nazwę Adolfa Kolwitza (Adolf 
Kolwitz-Str.). Po zakończeniu wojny i okupacji na krótko powrócono do stanu przedwo- 
jennego, by całej ulicy nadać nazwę ul. Lelewela. W 1963 r. odcinek ul. Lelewela między 
ul. Powstańców Wlkp. i Curie-Skłodowskiej otrzymał nazwę ul. dr A. Jurasza 39 . 
. Petersonowie to z pewnością jedna z najstarszych rodzin niemieckich osiad łych 
w Bydgoszczy. W latach 80 osiemnastego stulecia przybył do miasta mistrz murarski 10. 
hann Gottfried Peterson z Kołobrzegu40. W dziejach Bydgoszczy trwałe miejsce znalazł 
już jego syn Ernst Konrad Peterson, jeden z budowniczych Kanału Bydgoskiego i jego 
inspektor w okresie Księstwa \\arszawskieg0 41 . W 1792 r. wszedł on w posiadanie państwo- 
wej początkowo cegielni uruchomionej w pobliżu suzy miejskiej. Produkowała ona cegły 
wykorzystywane przy budowie nowych ceglanych śluz Kanału Bydgoskiego. Później wła- 
sno
ią Petersonów były dwie inne cegielnie, z których jedna mieściła się przy ul. Toruń- 
skiej, a druga na Okolu. W 1907 r. została ona poważnie rozbudowana, a glinę czerpano 
z mal'2tku Czyżkówko. Słynęła później z produkcji świetnych cegieł i rur melioracyj- 
ńych . Syn Ernsta Konrada Petersona, Ernst Emil pełnił funkcję burmistrza Bydgosz- 
czy w latach 1840-1844. Poparcie Polaków w związku z petycją do króla o zachowanie 
swobód narodowych przypłacił dymisją. Nieco później kolejny z przedstawicieli rodziny 
Julius Peterson pełnił funkcję II burmistrza Bydgoszczy w latach 1881-188943. 
W 1883 r. nie nazwaną dotąd ulicę łączącą ul. dr E. Warmińskiego (dawn. Gamma 
i ul. Marcinkowskiego (dawn. Fischerstr.), przy której zamieszkiwali Petersonowie nazwa. 
no ul. Petersona (Petersonstr.)44. W 1913 r. także plac położony na Okolu między ulica- 
mi Czarna Droga i Chełmińską otrzymał nazwę plac Petersona (peterson-Platz)45. W uza. 
sadnieniu nazw wskazywano na wieloletnie zamieszkanie rodziny w Bydgoszczy i bez. 
sprzeczne zasługi, jakie oddała ona miastu. Ulica Petersona zachowała swą nazwę w mię- 
dzywojennej Bydgoszczy. W czasie okupacji nadano jej oczywiście niemie.ckie brzmienie 
Zmieniono natomiast nazwę pl. Petersona. Jego patronem został feldmarszałek von der 
Goltz 46 . Po wyzwole{liu miasta na krótko reaktywowano ich przedwojenne nazwy. Cyto- 
waną już uchwałą Rady Miejskiej z 17 marca 1945 r. plac Petersona otrzymał nazwę pl. 
Chełmiński, a ul. Petersona, ul. Trzeciego Września. W 1965 r. jej nazwę zmieniono na ul. 
Obrońców Bydgoszczy47. 
Zaprezentowane sylwetki Niemców - patronów ulic międzywojennej Bydgoszczy 

rysowane zostały jedynie bardzo ogólnie. Z pewnością można by je wypełnić wieloma 
Jeszcze faktami z ich biografii. Przedstawione szkice wydają się jednak być wystarczające
>>>
271 


dla podjętej problematyki. Sądzić można, iż w dostatecznym zakresie wskazują na zasad- 
noŚĆ decyzji władz międzywojennej Bydgoszczy o pozostawieniu wśród patronów ulic 
mia
ta kilku spog-ód jej obywateli niemieckiej narodowości. Bez trudu dostrzec można, 
że ich motywem była pozytywna ocena dokonań tych ludzi. Różnorodne firmy, które pro- 
wadzili na stałe wpisały się w pejzaż gospodarczy miasta, sprzyjając przecież jego rozwojo- 
wi ekonomicznemu. Ugruntowana pozycja finansowa pozwoliła im na aktywną działalność 
łJ organach samorządu miejskiego - Rad
ie Miejskiej i Magistracie. Najczęściej poświęcili 
jej znaczną część życia. Wielu z nich z miastem związał swoisty sentyment wyrosły na 
gruncie kilkupokoleniowego zamieszkania, tradycji rodzinnej i zwyczaju angażowania 
się w życie społeczności Bydgoszczy. Wielu z nich swój związek uczuciowy z miastem 
zaakcentowało ustanowieniem rozmaitych fundacji czy legatów oddanych do dyspozycji 
jego władz. Czerpano z nich również w okresie międzywojennego dwudziestolecia. Wy- 
daje się, że zasadniczym kryteńum oceny tych ludzi w kontekście utrzymania nazw ulic, 
których byli patronami było uniwersalne znaczenie ich działalności dla dobra całej spo- 
łeczno
i miasta, bez względu na narodowość niemiecką czy polską. 


PRZYPISY 


lz. Milewski, Objamienia nazw ulic i placów miasta Bydgoszczy, Bydgoszcz, 1933; J. Koło- 
dziejczyk, Uice Bydgoszczy, Rozważania o charakterze i nazwach ulic, (w:) Dziennik Bydgoski, 1938, 
nr 278, s. 15; J.' Podgóreczny, Czy znasz ulice Bydgoszczy, Bydgoszcz, 1967; A. licznerski: Rozwąj 
terytorialny Bydgoszczy, (w:) Kronika Bydgoska, t.lI, 1971, s. 7-17. 
2 Fr . Nowak, Semantyczne i słowotwórcze typy nazw ulic Bydgoszczy, (w:) Nazewnictwo miej- 
skie, Warszawa-Rmań, 1989, s.139-149; tenże, Nazwy ulic Bydgoszczy, (w:) Kronika Bydgoska, t. XII, 
1991, s. 46-50. 
3 AP-Bydg., Akta miasta Bydgo
czy (Akta m. Bydg.), sygn. 923. 
4 
AP-Bydg., Akta m. Bydg., sygn. 1049. 
5 Zob. Księgi adresowe miasta Bydgoszczy z lat 1855-1917; Stadt-Anzeiger f tir Bydgoszcz, 
1920,nr 29,12 kwietnia 1920. 
6 Adresy miasta Bydgoszczy na 1922 i 1923 rok; Z. Raszewski, Pamiętnik gapia, (w:) Kujawy i Po- 
morze, nr 16, 21 IV 1933, s. 4-6. 
7 Orędownik Miejski dla Bydgoszczy, nr 29, 12 IV 1920. 
8 AP-Bydg., Plany miasta Bydgoszczy, sygn. 82-88. 
9 AP- Bydg., Rejestry Sąd u 
wiatowego w Bydgoszczy, sygn. 276-277 ,662-664,851; B. Boehm, 
Industrie und Gewerbe in Bromberg, Bydgoszcz, 1907, s. 129-131; Dzieje Bydgoszczy, Cdendarium, 
Bydgoszcz, 1968, s. 78. 
lOB. Boehm
 op.cit., s. 96-97, 371-373. 
11 
Bromberg. lhsere Strassennamcn (wyd. Deutsche Rundschau), s. 2, 13. 
12 AP-Bydg.. Zarząd Miejski w Bydgoszczy ZM w Bydg., sygn. 35, 37; Polski Związek Zachodni 
Oddział Wojewódzki w Bydgoszczy (PZZ - Wdział Wojewódzki w Bydgoszczy), sygn. 22/9.
>>>
272 


13AP--:Bydg., Ewangelicka Gnina Wyznaniowa \\' Bydgoszczy - akta metrykalne, sygn. 59, nr 


.153. 


14 AP-Bydg., Akta m. Bydg., sygn_ 178. 
15Thidem. 
16Biographisches Jahrbuch und Deutschcr Nekrolog. 1901, Berlin. 1904. T. rv, Totenliste, s. 22- 
-23. 
.17 AP-Bydg., Akta m. Bydg., sygn. 871-872; Akta m. Bydg., sygn. 603; W. Samel, Brombcrger 
Stiftungen und Schenkunger, w: Bromberg, 98/1992, s. 12-13. 
18 AP-Bydg., Akta m. Bydg., sygn. 1035. 
19 Adresy miasta Bydgoszczy na 1922 r., Bromberg Unsere Strassennamen, s. 4,15. 
"20 
AP - Bydg., ZM w Bydgoszczy, sygn. 35, 37. 
2
 AP-Bydg., Akta m. Bydg., sygn. 2004; Aus der Ouonik einer Bromberger Familie (Franke), 
(w:) Bromberg, 11/1963, s. 8. 
22 AP-Bydg., Rejestry Sądu Powiatowego w Bydgoszczy, sygn. 16, 865, 945-946; B. Boehm, 
op.cit., s. 217,243,321. 
23 AP-Bydg., Akta m. Bydg., sygn. 190; Regencja w Bydgoszczy, sygn. 1/1664; W. Samel, op.cit., 


s.-13. 


24 G . Ohlhoff, Bromberger Ehrenbiirger, w: Bromberg, 27/1968, s. 6; tenże, Brombergs Ehrcn. 
blliger, w: Aus Brombergs Vergangenheit, WiIhelmshaven, 1973, s. 91; JubiIaum der Firma C.A. Franke 
(in Bromberg), (w:) Heimatbund-Nachrichten, 7/1927, s. S. 
25Bromberg. lhsere Strassennamen, s. 5,15. 
26 AP-Bydg., ZM w Bydgoszczy, sygn. 35, 39, PZZ - Oddział Wojewódzki w Bydgoszczy, sygn. 


229. 


27 AP-Bydg., Akta m. Bydg., sygn. 196,2004,2662; B. Boehm, op.cit., s. 175. 
28 
AP-Bydg., Akta m. Bydg., sygn. 1049. 
29 W . Finger, Bromberger Strassennamen und fur Ursprung, (w:) Deutsche Rundschau nr 153, 
1 vn 1943; nr 154,2 VII 1943. 
30 AP-Bydg., Akta m. Bydg., sygn. 756-757; W. Same!, op.cit., s. 13. 
31 . 
Adresy miasta Bydgoszczy na 1922 i 1923 rok, Bydgoszcz, 1922 i 1923. 
32 
Bromberg. lhscre Strcssennamen, s. 4, 15. 
33 
AP-Bydg., ZMw Bydgoszczy, sygn. 35,37. 
34 B . Boehm, op.cit., s. 148-149. 
35 Ludwig Kolwitz gest (orben), (w:) Jahrbuch der Histońschen Gesellschaft fOr den Netzedistrikt 
zu Bromberg. NekroJoge, Bydgoszcz 1897, s. 47. 
36w. Samel, op.cit., s. 13. 
37 . 
Adresy miasta Bydgoszczy na 1922 i 1923 rok, Bydgoszcz 1922, 1923. 
38 
Bromberg. Unserc Strasscnnamen, s. l, 13.
>>>
273 


39 AP-Bydg., Z
rząd] M
ejsk
 w BYdg.
szcz
. sygn. 35.37. 
40 AP-Bydg., Akta Ernsta Konrada Pctersona, sygn. 1-2; Akta m. Bydg.. sygn. 2004. 
41 W . Winid. Kanał Bydgoski, Warszawa, 1928, s. 49-52; Dzieje Bydgoszczy. Calendarium Byd- 
goszCZ, 1968, s. 57. 
42 B . Boehm, op.cit., s. 94.102,232. 
43 AP-Bydg., Regencja w Bydgoszczy, sygn. 1/2445; Bydgoszcz. Zarys dziejów, Bydgoszcz, 1980. 
s. 75,101. 
44Zob. M Romaniuk, Burmistrzowie miasta Bydgoszczy 1815-1919, (w:) Kronika Bydgoska 
t. XI, Bydgoszcz. 1991, s. 179-290. 
45 
Ks. adres., 1913. 
46Bromberg. Unsere Strassennamen, s. 8, 11,20; W. Finger, op.cit., (w:) Deutsche Runschau, Nr 
153, l vn 1943. 
47 
AP-Bydg., ZM w Bydg., sygn. 35, 37.
>>>

>>>
ZENON JARKlEWICZ 


DEKRET 
KS. KARDYNAŁA EDMUNDA DALBORA 
Z 1924 R. O PODZIALE PARAFII 
RZYMSKOKATOLICKICH W BYDGOSZCZY 


W 1920 r. Bydgoszcz posiada la tylko jedną parafię rzymskokatolicką (i jeden koś- 
ciół parafialny - Farę), która obejmowała mieszkańców całego ówczesnego miasta, a 
także wkrótce przyłączonych doń aż 18 przedmieść. Tak było aż do 1924 r. Na początku 
maja tegoż roku w "Gazecie Bydgoskiej" opublikowany został dekret Ks. Kardynała Ed- 
munda Dalbora o podziale parafii bydgoskiej. Ciekawy i ważny to dokument i zasługuje na 
to, aby jego tekst podać w brzmieniu oryginalnym. - 
"Edmund 
. Rzymskiego Ko
ioła Tytułu św. Jana przez Bramę łacińską Kardy- 
nał Dalbor ze zmiłowania Bożego i Świętej Stolicy Apostolskiej łaski Arcybiskup Gnieź- 
nieński i Poznański, Prymas Polski, Legat Urodzony itd. itd. 
Rozrost miasta Bydgoszczy, tworzącego wraz z sąsiednimi gminami i miejscowoś- 
ciami jedną parafię 
. Marcina i Mikołaja, wymaga podzielenia obszaru tejże param na 
kilka samodzielnych param. 
Tym końcem tworzymy, wysłuchawszy zdania Kapituły Metropolitalnej Gnieź- 
nieńskiej, Magistratu Miasta Bydgoszczy oraz innych czynników interesowanych w myśl. 
G.I.C. can. 1428 
 l, krom parafji 
. Marcina i Mikołaja następujących pięć param samo- 
dzielnych. I to: 
parafię Świętej Trójcy 
parafię Serca Jezus 
parafię św. Wincentego a Paulo 
parafię Nieustającej Pomocy Naj
iętszej Mańi PaRny w Brzozie - Przyłęce. 


Parafia świętego Marcina i Mikołaja 


l. G-anice 


Granica parafii bieży od wschodu, gdzie się styka z rzeką Wisłą i parafią Solec, środ- 
kiem drogi ku Kobylebłotom przez tęż miejscowość ku żwirówce (szosie) Inowrocław- 
skiej, środkiem tejże żwirówki, dalej ulicy Sieradzkiej (wzgl. jej przedłużeniu ku południo- 
wi), Konopnickiej, Lenartowicza, Nowodworskiej, Podgórnej, Wełnianego Rynku, ulicy 
Przyrzecze aż .do mostu, g-odkiem południowo-zachodnim koryta rzeki Brdy, aż do ulicy 
Jagiellońskiej, g-odkiem tejże ulicy ku wschodowi, ul. dr. E. Warmińskiego, ul. Dworcowej, 
ul. Gdańskiej, ul. Słowackiego, ul. Reya, ul. Staszyca, przedłużenie ulicy Krasińskiego do 
placu Ossolińskich, środkiem ulicy Ossolińskich, Jagiellońskiej, Promenady i żwirówki do 
Fordonu, aż do granicy diecezji Chełmińskiej.
>>>
276 


2. Kościół 


Parafia posiada kościół własny pod wezwaniem w. Marcina i Mikołaja, tzw. farę. 
Poza tem należy do parafii odbudowany w r. 1923 dawniejszy kościół PP. Klarysek pod 
wezwaniem Najświętszej Panny Wniebowziętej. Jako kościół sukursalny służy kościół po- 
jezuicki pod wezwaniem w. Ignacego. 


3. Patron miasta (patronus laci sen civitatis) 


Patronem parafii jako i innych powstałych na obszarze pierwotnej parafii św. Marcina 
i Mikołaja pozostaje św. Marcin, Biskup i Wyznawca, obchodzony jako festum prima e clas- 
sis cum octava we wszystkich sześciu parafiach. 


4. Budynki kościelne 


Przy ko
iele farnym znajduje"się stara plebania nie nadająca się na mieszkanie dla 
proboszcza, służąca na biura parafialne, dawniejsza wikaryjka, zajęta przez personel koś- 
cielnyoraz dom dla księży wikarych. 


S. Cmentarze 


, 


Parafia farna posiada dwa cmentarze, jeden stary przy ulicy Grunwaldzkiej, obecnie 
zapełniony, wraz z domem mieszkalnym dla grabarza, oraz cmentarz nowy z kaplicą i mie- 
szkaniem dozorcy cmentarnego. Cmentarz ten ma służyć także nowo powstałym parafiom 
- i to na pięć lat od chwili erekcji - za opłatą kosztów kopania grobów i pokładnego do 
kasy ko
ioła farnego, o ile nowe parafie już własnych nie posiadają cmentarzy. 


6. Uposażenie 


Parafia farna posiada gospodarstwo wraz z budynkami na Łysej Górze w obszarze 18, 
13, 24 ha z zapisu fundacyjnego ks. prob. Choraszewskiego dla użytku proboszcza. Jako 
dotacja służą odsetki od kapitałów beneficjalnych, poniżej wyszczególnionych, akcydens, 
pobierany za czynno
i duchowne od parafian oraz inne źródła stawiane do dyspozycji 
lub które później się otworzą. 


7. Obsadzenie 


Patronem z prawem prezentowania kandydata na probostwo przy kościele farnym 
oraz z obowiązkiem ponoszenia ciężarów w 1/3 części jest Magistrat Miasta Bydgoszczy. 


8. Oężary... 


9. Pieczęć urzędowa...
>>>
'277 


II. Parafia 
. T rq cy 


1. Granice 


Parafię św. Trójcy tworzy się z zachodniej części dotychczasowej parafii bydgoskiej. 
Granicę jej tworzy od północy począwszy, gdzie graniczy z diecezją 01cłmińską, środek 
rzeki Brdy aż do pierwszej guzy, ulicy Nad Portem aż do ulicy Jagiellońskiej, dalej ku za- 
chodowi środek ulicy Jagicllońskiej, zachodniego koryta rzeki Brdy, środck ulicy Przyrze- 
cze, Wełnianego Rynku, Podgórnej, ulicy łączącej ul. Podgórną z ul. Mazurską przez Wzgó- 
rze Dąbrowskiego, ul. Mazurskiej ku północy i środek ulicy Szubińskiej aż do granicy z są- 
siednią parafią. Z miejscowo
i Smukała przypada ta część, która leży na zachód od Brdy 
i przynależy do archidiecezji Olełmińskiej. 


') K ' .' ł 
.... OSCIO 


Parafia posiada zbudowany w r. 1913 kościół pod wezwaniem Świętej Trójcy. Ponad- 
to istnieje erygowana na dzień 19 lutego 1924 r. kaplica publiczna na przedmieściu Czyż- 
kówku. 


3. Cmentarze 


Parafia nie posiada własnego cmentarza. 


III. Parafia Serca Jezusa 


l. Granice 


Parafia Serca Jezusa graniczy z północno-zachodniej strony z diecezją Chełmińską. 
Granica parafii bieży od północnego wschodu począwszy środkiem żwirówki Gdańsk-Byd- 
goszcz, ulicy Gdańskiej, Onentarnej, Kościuszki, Świętojańskiej, Gdańskiej, Dworcowej, dr. 
E. Warmińskiego, Jagiellońskiej (ku zachodowi), ulicy Nad Portem aż do pierwszej śluzy, 
środkiem rzeki Brdy ku północnemu zachodowi, aż do miejscowości Smukała, która o tyle 
przypada parafii Serca Jezus, o ile leży" na wschód od rzeki Brdy i w obrębie archidiecezji 
Gnieźnieńskiej. Do terytorium parafii należy ponadto miejscowość Rynkowo. 


2. Kościół i budynki kościelne 


Parafia ma oddany do dyspozycji wybudowany w r. 1913 z funduszów państwowych 
kościół pod wezwaniem Serca Jezusa, któremu tym samym nadajemy wszelkie prawa i przy- 
wileje kościoła parafialnego. 


3. Cmentarze . 


Parafia nie posiada własnego cmentarza.
>>>
78 


IV. Parafia św. Wincentego a Paulo 


Parafię tę oddajemy w zarząd Zgromadzenia Księży 
1jsjonarzy w Bydgoszczy. 


l . Granice 


Parafia św. Wincentego a Paulo graniczy z północno-wschodniej strony z diecezją 
Olełmińską, tworzy klin zwrócony ostrzem ku zachodowi, pomiędzy parafią farną a Serca 
Jezus. Granica jej bieży od północnego wschodu środkiem żwirówki Gdańsk-Bydgoszcz, 
ulicy Gdamkiej, Cmentarnej (ku zachodowi), Kościelnej, Świętojańskiej (ku wschodowi), 
Gdańskiej (ku południowi), Słowackiego. Reya, Staszica, przedłużenie (ku wschodowi) 
ulicy Os
olińskich, Jagiellońskiej, Promenady i żwirówki do Fordonu (do granicy diecezji 
Che łmimkiej). 


2. Kościół i budynki kościelne 


Kościoła oraz budynków kościelnych parafia nie posiada. 


3. Cmentarze 


Parafia nie posiada własnego cmentarza. 


v. Parafia Matki Boskiej Nieustającej Pomocy (na Szwederowie) 


l. Granice 


Terytorium parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy tworzy klin południowo- 
-zachodni i graniczy od strony północno-zachodniej z parafią św. Trójcy, wschodniej z pa- 
rafią farną a południowej z parafią w Brzozie-Przyłęce. Granica param bieży od zachodu 
począwszy środkiem żwirówki Szubińskiej, ulicy Mazurskiej ku południowi, ulicy łączącej 
Mazurską z Podgórną przez Wzgórze Dąbrowskiego, ulicy Podgórnej ku południowi, ulicy 
Nowodworskiej, Lenartowicza, Konopnickiej, Sieradzkiej (względnie jej przed łużenie ku 
południowi), żwirówki Inowrocławskiej aż do granicy parafIi Brzoza-Przyłęka. 


2. Kościół i budynki kościelne 


Aż do wybudowania nowego kościoła służyć będzie parafIi kaplica publiczna prz} 
ul. Ks. Skorupki. 


3. Cmentarze 


Parafia posiada obszar sześciomorgowy, podarowany przez miasto, przeznaczony na 
urządzenie cmentarza grzebalnego.
>>>
279 


VI. Parafia Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny w Brzozie-ftzyłęce 


Parafia leży na południe od parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i farnej. Skła- 
da się L miejscowości następujących, ongi do parafii bydgoskiej należących: I. Brzoza 
wraz z osadą Jezuickie Jezioro, 2. Ciele, 3. Emilianowo, 4. Łażyn, 5. Piecki, 6. Prąd ki , 
7. Przyłęka, 8. Stryszek, 9. Zielonka, oraz miejscowości dotychczas do parafii łabiszyń- 
skiej należące, -które niniejszym z tejże parfii wyłączamy, 10. Czynowiec, l I. Kobylamia, 
12. Olpin, ]3. Panoniewo, 14. Smolno Nowe, ]5. Smolno Stare, 16. Wałownica. 
Powyższy dekret wchodzi w życie z dniem I maja R.P. 1924. 
Poznań,dnia 10 kwietnia 1924r. 
Edmund 
Kardynał - Arcybiskup Gnieźnieński i Poznamki. 
L.dz. 1984/23. O." 


x x x 


Każdy uważny czytelnik nie może nie spostrzec, że do zacytowanego tekstu zakradł 
się jeden, ale istotny błąd. Oto w akapicie piątym od góry napisano wyraźnie: 
"Tym końcem tworzymy... krom param św. Marcina i Mikołaja następujących pięć 
param samodzielnych. I to: 
parafię Świętej Trójcy 
parafię Serca Jezusa 
parafię św. Wincentego a Paulo 
parafię Nieustającej Pomocy Najświętszej Marii Panny w Brzozie-Przyłęce. 
Jest więc tych parafIi razem 4, a nie 5, a gdzie ta piąta? Ze szczegółowego opisu 
wszystkich parafii wynika, że nowych parafIi było pięć, a wraz z parafią pod wezw. św. 
Marcina i Mikołaja - szeŚĆ: 
parafia św. Marcina i Mikołaja 
parafia św. Trójcy 
parafia Serca Jezusa 
parafia św. Wincentego a Paulo 
parafia Matki Boskiej Nieustającej Pomocy (na Szwederowie ) 
parafia Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny w Brzozie-Przyłękach. 
("Gazeta Bydgoska" nr nr 103, 105, 106 i 107 z dnia 2, 5, 7 i 8 maja 1924 r.).
>>>
JACEK WOŻNY 


ŚRODKOWA EPOKA KAMIENNA 
W KOTLINIE. BYDGOSZCZY 


W szkicu naszym ukażemy tradycje osadnicze kotliny Bydgoszczy pomiędzy epoką 
postlodowcową a wczesnymi kulturami rolniczymi. Historia badań społeczeństw myśliw- 
sko-rybackich tego okresu liczy już ponad sto lat. Pierwszymi znaleziskami o metryce się- 
gającej środkowej epoki kamienia (8000-4500 lat p.n.e.), były wyroby kościane i rogowe. 
W 1880 r. wydobyto z Brdy, podczas budowy przystani w Czersku Polskim, oprawę sie- 
kierki z rogu łosia. Od 1883 r. do 1890 r. trwała hossa odkryć torfowych w Osowej Górze. 
Natrafiono tam przypadkowo na kilka ostrzy i harpunów kościanych o pochodzeniu pół- 
nocnoeuropejskim. Wszystkie te zabytki wywieziono w 1919 r. do Berlina, skąd niestety 
nad Brdę już nie powróciły I. 
Dalsze poznanie "przedrolniczego" etapu dziejów Bydgoszczy kształtowały odkry- 
cia inwentarzy krzemiennych z Czerska Polskiego (K. Kothe w latach 1905-1914) oraz For- 
donu (J. Kostrzewski w 1938 r.). Przez długi okres nie prowadzono analogicznych prac 
terenowych. Dopiero w 1962 r. rozpoczę ła je na J achcicach ekspedycja kierowana przez 
M. Kobusiewicza i Cz. Potemskiego. Intensyfikacja zainteresowań ową problematyką dato- 
wała się od połowy lat siedemdziesiątych. Badania powierzchniowe wokół Bydgoszczy 
prowadził wówczas W. Stoczkowski, odkrywając nowe stanowiska ze środkowej epoki 
kamienia na wydmach Jachcic oraz w wąwozie Czarnówka. Podobny zakres terytońalny 
objął swymi penetracjami autor, wzbogacając bazę źródłową o zabytki z Opławca, a także 
kolejne inwentarze Jachcic. 
Pomimo wiekowej tradycji badań, nie dostateczny był dotąd stopień upowszechnie- 
nia ich rezultatów. Przedstawiano je zwykle w obrębie szerszych monogram, omawiających 
dzieje b. powiatu bydgoskiego lub dalszych okolic naszego miasta. Obecnie zaś, dzięki pu- 
blikacji wyników badawczych Z. Bagniewskiego z górnego biegu Brdy2, ukazać można tra- 
dycje osadnictwa "przed rolniczego" w kotlinie Bydgoszczy. 
Okres zasiedlania owego mikroregionu, nazwany przez archeologów środkową epoką 
kamienia bądź mezolitem, rozpoczął się ok. 8000-7500 lat p.n.e. Wędrowne grupy schył- 
kowego paleolitu odeszły wówczas ku północno-wschodnim regionom Polski. Wypierało 
je, postępujące od południa Niżu ocieplenie, oraz towarzysząca mu ekspansja zwartego 
drzewostanu. Warunki ekologiczne sprzyjały wzrostowi flory i fauny lemej, kładąc równo- 
cześnie kres eksploatacji stad reniferów przez łowców kultury świderskiej. Miejsce ich zajęły 
plemiona mysiwsko-rybackie, wykorzystujące naturalne zasoby puszcz, rzek i jezior. Gos- 
podarka tego typu funkcjonowała do czasu pojawienia się pierwszych społeczności rolni- 
czych, około 4500 lat p.n.e.
>>>
282 


Zespoły wyrobów krzemiennych kultury świderskiej znane są na terenie Bydgoszczy 
jedynic z dwóch stanowisk (Czersko Polskie, Jachcice st. IS)3. Źródła mezolityczne, prócz 
-przypadkowych odkryć z Osowej Góry, obejmują natomiast 14 zlokalizowanych punktów 
osadniczych. Koncentrują się one na Jachcicach (Bydgoszcz-Jachcice st.: l, 6, 8,9, II, 
III, IV, V), w Opławcu (Bydgoszcz-Opławiec st.: 3,4, S), występując również pojedynczo 
w innych rejonach miasta (Bydgoszcz-Fordon ,.szkoła szybowcowa", Bydgoszcz-CZar- 
nówka st. l, Bydgoszcz-Czersko Polskie st. K. Kothego)4. Kompleks opławiecki, stanowi- 
sko nr V i część obozowiska nr III z Jachcie, wzmiankowane są w tym miejscu po raz pierw- 
szy. 


Oplawlec 


, 
Czarnowka 


Jachcie. 


. 


Fordon 


Brda 


. 


Czerako Polskie 


o 1 2 3 km 
. .I. ... ... 


Określenie mezolitycznego wieku zabytków wynika z dwóch przesłanek. Wszystkie 
pozostałości obróbki krzemienia odznaczały się wówczas miniaturyzacją rozmiarów, nie. 
spotykaną wcześniej ani też w kolejnych epokach pradziejów. Długość wiórków rzadko 
przekraczała w obrębie zwartych zespołów 2,0-3,0 cm przy szerokości O,S cm. Półsuro- 
wiec ten, zwany mikrolitycznym, służył do produkcji geometryzowanych zbrojników 
strza ł: "trójkątów" , "trapezów", "prostokątów" etc. 
Zestawienie cech metrycznych i typologicznych wskazuje przynależność kulturową 
znalczisk z Bydgoszczy. Teoretycznie obszar ten znajdował się na styku trzech tradycji: 
wschodniej (kultura janisławicka), południowej (kultura komornicka) oraz północnej 
(kultura chojnicko-pieńkowska)S. W praktyce jednak, najbogatsze i najpewniej datowane
>>>
:!83 


zespoły zabytków krzemiennych zaliczyć można do ostatniego z wymienionych komplek- 
sów (Bydgoszcz-Jachcice slo : l. lU. IV; Bydgoszcz-Fordon). Pozostałe. uboższe inwen- 
tarźe. nawiązują parametrami wyrobów również do tradY
ii chojnicko-pieńkowskicj. zaś je- 
dvnym śladem pobytu społecznoś:i janisławickich jest stanowisko z Czarnówka 6 . Brak 
natomiast w kotlinie Bydgoszczy zwartych zespołów kultury komornickiej. 
Wzorcowym obozowiskiem mezolitycznym dla omawianego mikroregionu jest sL nr 
III z Jachcie. Dzięki swemu położeniu. zestawowi narzędzi. rozmiarom półsurowca a wresz- 
cie analogiom zewnętrznym, stanowi modelowe odzwierciedlenie sposobu egzystencji lud- 
ności kultury chojnicko-pieńkowskiej nad dolną Brdą. Rozpoznano je dogłębnie wskutek 
kilkukrotnych penetracji terenowych W. Stoczkowskiego oraz autora, w latach 1977- 
-1984. 
Stanowisko obejmuje powierzchnię 100 m 2 piaszczystej, VI terasy pradoliny Brdy. 
Różnica wysokości pomiędzy poziomem rzeki a obozowiskiem wynosi około 15 metrów. 
Podobny schemat usytuowania charakteryzuje pozosta łe skupiska mezolityczne, rozloko- 
wane wokół ujściowego odcinka rzeki. 
Pośrćrl 236 zabytków krzemiennych ze stanowiska nr III, wyodrębnić można liczne 
grupy rdzeni (I 6 egz.), narzędzi (45 egz.) oraz odpadów produkcyjnych. Decydujące znacze- 
nie dla rozpoznania ich charakteru kulturowego posiada zestaw kilkunastu zbrojników. 
Smukłe, trójkątne grociki (ryc. l: 1-7) oraz retuszowane wiórki (ryc. l: 10-12) stanowią 
typowe wyposażenie zespołów kultury chojnieko-pieńkowskiej. Dw.a trapezy uściślają nato- 
miast wiek inwentarza (ryc. l: 13-14)7. Zdaniem badaczy mezolitu, forma ta pojawiła się 
dopiero z nastaniem ciepłej, atlantyckiej fazy klimatycznej (od 6000 lat p.n.e.). 


Rys. 1 
i 
 (!ł 
 
 
 
 
1 2 3 4 6 7 8 9 
5 

 
 /llb. QA O 1 2 3 4 
I l em 
, I 
10 11 12 13 14
>>>
284 


Każda z wymienionych wczemiej tradycji kulturowych, prócz wyrÓŻniającej ją typolo. 
gii narzędzi, preferowała także odmienne cechy techniczne półsurowca. Wióry krzemienne 
z Jachcic potwierdzają ową prawidłowość. Ich średnic długości wynoszą 18,0 mm, szeroko- 
ści 7,0 mm zaś grubości 2,0 mm. Tak niewielkimi parametrami charakteryzowały się w okre. 
sie mezolitu szczególnie inwentarze chojnickc-pieńkowskie 8 . 
Dotychczasowe, lokalne opracowania środkowej epoki kamienia, poszukiwały dla 
naszego regionu analogii w centralnej i zachodniej Wielkopolsce 9 . Zakończone w ostatnich 
latach badania na Pojezierzu Kaszubskim, sugerują jednak odmienny zakres wpływ
w. Ze. 
społowi nr III z Jachcic bliskie są, pod względem typologicznym i metrycznym, stanowiska 
nr 7a i 7b z Męcikału nad górną Brdą, jak również grupa inwentarzy ze Swornegaci nad 
jez. Karsińskim. Ogniwem spajającym ów szlak kontaktów jest nowoodkryte obozowisko 
kultury chojnicko-pieńkowskiej w Koronowie 10. 
Rozwój populacji ludzkich wokół ujścia Brdy przebiegał zatem w środkowej epoce 
kamienia pod znakiem tradycji pomorskich. Modyfikacji uległ schyłkowo-paleolityczny 
kierunek wędrówek z południa Niżu. Tym razem, poprzez sieć rzeczną Pomorza, dociera. 
ły również w stronę dzisiejszych terenów Bydgoszczy wpływy północne. Ich źrooła le- 
żały w odległej Danii i Meklemburgii, objętych zasięgiem maglemoskiego kręgu kulturo- 
wegoli. 


mZYPISY 


IStoczkowski W., Schyłkowopaleolityczne i mezolityczne materiały krzemienne z okolic Byd- 
gosz czy , (w:) Komunikaty archeologiczne, Bydgoszcz 1982, s. 8-9. 
2 Bagniewski Z., łkzolityczne społecznoki myśliwsko.,rybackie południowej części Pojezierza 
Kaszubskiego, Wrocław 1987. 
3 Woźny J., Najstarsze osadnictwo ludzkie z terenu Bydgoszczy, Kronika bydgoska, t. XIII, Byd- 
goszcz 1993, s. 201-204. 
4 Woźny J.. 
zolit na sandrze Brdy, maszynopis pracy magisterskiej. UMK Toruń 1987,s. 114- 
-120. 


5Kozłowski J.K., Kozłowski S.K., Pradzieje Europy od XL do IV tysiąclecia p.n.e., Warszawa, 
1975, mapa 15,16. 
6Stoczkowski W., op.cit., s. 71-72. 
7Woźny J., op.cit..1987, s. 115-116. 
8Boguszewski A., lkzolityczne materiały chojnicko-picńkowskie ze stanowiska w Swomigaciach 
woj. bydgoskie, Wiadomo ki Archeologiczne, t. XLVI1981.z.1.s. 70. 
9 Stoczkowski W,., op.cit., s. 66-73. 
10Woźny J., lkzolit.... op.cit., s. 120. 
11 Ba . k . Z . 
gruews l ., Op.CIt., s. 110-111.
>>>
SYLWETKI, BIOGRAFIE 
I WSPOMNIENIA
>>>
AURELIA BORUCKA-NOWICKA 


FRANCISZEK I TEODOR GAJEWSCY 


Dwaj bydgoszczanie, dwaj artyści, bracia Gajewscy, Franciszek malarz i Teodor 
rzeźbiarz, urodzeni w Bydgoszczy na przełomie XIX i XX wieku, całe swoje życie związali 
z tym miastem. Pochowani zostali w jednej mogile na cmentarzu parafii Matki Boskiej Nie- 
ustającej Pomocy w Bydgoszczy na Szwederowie, które też było miejscem ich urodzenia. 
W latach 1920-1923 obaj uczyli się w Państwowej Szkole Przemysłu Artystycznego w Byd- 
goszczy, w szkole która po wielu latach zaboru i braku jakiejkolwiek uczelni artystycznej, 
miała ogromne znaczenie dla wolnej już Bydgoszczy. Uczelnia ta, już w momencie jej orga- 
nizowania w 1920 r. skupiła wybitnych pedagogów i artystów. Franciszek pobierał nauki 
w pracowni tak znakomitych malarzy jak: Bronisław Bartel, Leon Dołżycki, Karol Mon- 
dral i Antoni Procajłowicz, zaś Teodor u cenionego rzeźbiarza i medaliera Jana Wysockie- 
go i Feliksa Giecewicza. 
Franciszek Gajewski urodzony 30 stycznia 1897 r. przez przeszło 70 lat swego życia 
wierny pozosta ł swemu miastu. Tutaj też zmarł 17 maja 1969 r. Po powrocie z I wojny 
światowej, gdzie waJczył w szeregach Armii Polskiej we Francji, mimo odniesionej poważ- 
nej rany głowy oddał się swoim zainteresowaniom artystycznym, najpierw, pobierając 
nauki we wspomnianej już Pamtwowej Szkole Przemysłu Artystycznego, a w latach póź- 
niejszych jako twórca idący konsekwentnie raz obraną drogą artystyczną. Droga życiowa 
którą Franciszek Gajewski wybrał nie naJeża.ła do łatwych. Trudny czas tworzenia się 
nowej pamtwowości polskiej, odniesione rany, niełatwe warunki rodzinne i materialne 
wymagały od artysty wiele hartu. Pracował intensywnie i rozwijał swój warsztat artysty- 
czny. Był doskonałym rysownikiem, zaś w malarstwie całą uwagę skupiał na plamie bar- 
wnej. Obrazy jego są pełne dynamicznego napięcia, które wypływa nic tylko z jego impul- 
sywnego charakteru i niepokoju w sprawach osobistych, ale i również z gry barwnej, peł- 
nych nasyconych kolorów, wielokrotnie kładzionych kontrastowo obok siebie szerokimi 
pociągnięciami pędzla. Jako kolorysta interesował się nie tylko zagadnieniem barwy w 
obrazie, ale i światłem, które w zależności od pory roku czy pory dnia nadawało obrazom 
dodatkowych walorów. Prześledzić to można w szczególności w jego "Wenecjach bydgos- 
kich" malowanych w różnym natężeniu barwnym. 
Tematem prac Gajewskiego był pejzaż architektoniczny. Specjalnie swojemu miastu 
rodzinnemu poświęcił największą uwagę. Wszystkie najpiękniejsze fragmenty Bydgoszczy, 
a szczególnie Wenecja bydgoska zostały utrwalone w jego dziełach. Obecnie prace te, nie 
tylko mają wartość artystyczną, ale i dokumentacyjną np. nie istniejące już fragmenty 
Wenecji bydgoskiej.
>>>
;. 
{.: 


WENECJA BYDGOSKA -(jesień) 1934 - Frttnciszck Gajewski
>>>
STARA BYDGOSZCZ - 1932 - Franciszek Gajewski
>>>
290 


Gajewski był również malarzem portretów i aktów kobiecych. Cechował je zawsze, 
w przeciwie mtwie do pejzaży, ogromny spokój i umiar kolorystyczny. Spuścizna artystycz. 
na po tym znakomitym malarzu jest niestety niewielka. Gwa łtowny temperament i ciągłe 
niezadowolenie z dokonań artystycznych czynią spustoszenie. Artysta wiele prac znisz- 
czył, uważając je za niedoskonałe, niegodne zachowania, uparcie jednak tworząc wciąż 
nowe. Szczególnie uległo zniszczeniu wiele rysunków, które są tak nieodzowne przy anali- 
zie twórczej artysty. Prace swoje sygnował skróconym nazwiskiem Gaje. 
Franciszek Gajewski związany był silnie z Muzeum bydgoskim, gdzie w latach mię- 
dzywojennych miał na poddaszu swoją pracownię, stąd też miał niezbyt daleko do swo- 
jej ukochanej Wenecji bydgoskiej. Z okna pracowni roztacza ł się widok na Stary Rynek. 
Z obserwacji tych powstało jego naj świetniejsze dzieło "Targ na Starym Rynku", nie. 
wielkich formatów obraz olejny, utrzymany w konwencji francuskiego impresjonizmu. 
Wspaniały kolorystycznie, barwny tłum przekupek targowych i kupujących był spowity 
lekko szaroniebieską mgłą. Artysta cenił tę pracę ogromnie i ofiarował ją swemu jak 
mawiał ,jedynemu, najuczciwszemu i najwierniejszemu przyjacielowi, mojej lepszej po- 
łowie" Kazimierzowi Boruckiemu, co nie oznaczało, że wydał ów obraz z pracowni, gdyż 
był on dla niego inspiracją twórczą. W Muzeum znalazł Gajewski aż do ostatnich chwil 
swojego życia najlepszych i najwierniejszych przyjaciół. Nic też dziwnego, że wiele prac 
artysty przeszło do zbiorów Muzeum już za jego życia, pozostałe zaś znalazły się w zbio- 
rach zapisem testamentowym. 
Gajewski od początku swojej drogi twórczej włączył się w ruch artystyczny Bydgo. 
szczy. Należał do Związku Plastyków Pomorskich i bydgoskiej Rady Artystyczno-Kul- 
turalnej. Od 1926 r. uczestniczył w wystawach plastyki bydgoskiej, w. prestiżowych .,Sa- 
lonach Bydgoskich" organizowanych w Muzeum Miejskim. W 1937 r. i 1938 r. otrzymał 
I nagrodę plastyczną miasta. W 1933 r. spotka ło Gajewskiego największe dla niego ulw- 
norowanie, został Kawalerem Krzyża Srebrnego Orderu Wojennego "Virtuti Militari", 
za udzia ł w I wojnie światowej na polach Szampanii. Również po II wojnie wiat owej 
artysta czynnie współpracował przy organizowaniu życia artystycznego Bydgoszczy. 
Należał do Związku Zawodowego Plastyków Pomorskich nr legitymacji 19/45, przek- 
ształconego w Związek Polskich Artystów Plastyków, uczestniczył w licznych wystawach. 
W 1950 r. otrzyma ł I nagrodę miasta Bydgoszczy za prace w konkursie "Piękno Bydgoszczy 
w obrazie i grafice", a w 1958 r. został laureatem nagrody artystycznej miasta za całok- 
ształt twórczo
i plastycznej, w szczególno
i za prace oparte na motywach bydgoskich. 
Uzyskał rÓNnież odznakę "Zasłużonego Obywatela miasta Bydgoszczy". Muzeum bydgo- 
skie wspólnie z Towarzystwem Miłog,ików Miasta Bydgoszczy przygotowało artyście 
w 1959 r. wystawę indywidualną, zaś Muzeum w 1969 r. wystawę pośmiertną, na której 
pokazano dzie ła ze zbiorów oraz uzyskane od rodziny artysty i wielu prywatnych osób. 
Zdołano wówczas zebrać 70 prac Franciszka Gajewskiego.
>>>
..... 
....... 
.'. ::
: 


.
t,.
 l' 
.
 . 
...
:.. .1(t.... 


:$1":', 
......... . .... 
 .....
....a... .....;. ........ ....
. ; . 
_:. 
.,..a....-:a:. ......-,...



..:::..................'\.......
.:-... 
::
:

w
:r :
'r: ir. .;.:.:;:
\
jI
,



;
i:


f
;;:

tl: .:::'J

r *. .).::i

ilw.1111

I


1
[f


i
llllil!j
!

I!:. 
.............. . 
):'. '...'Ci. ...). .. 
 I il
' .......Z::;, )y".......,...............,...::',..*...........'''. ",.... ,.,..,. . 


 . 

 . 
=x:: . :::. . :;: . .

 . :
 . ;
 . 

:. . ;:

::
 . 
 . .:: . ::... . ..;:- 





;
:
:

t


::::r::}


: 
'. ;
 . :j: ... 
 . 
W
;:
_:. :
 
..
: :
:
. 



( . . 

;::t.
 . :
 . 

l; . 
;::



 . ::

:
::
 . :

;: . 




:*( . ..

t
$1;
;1
: . ::


 . i: . 
 . 
 . 
( . .
 . :
l
 . It
:. 
...........).y...".v. .................'t-.. 'Yo" ., ..". . i'. ..,.,
)..*00i................ 

'd"'.."....,......,..."
.. 


,
. 

 


STIJOlUM GŁOWY -1928 - Franciszek Gajewski
>>>
292 


Teodor Gajewski o 5 lat m łodszy od Franciszka, uro
zi ł się 30 maja 1902 r. Umarł 
bardzo młodo w 46 roku życia, 7 października 1948 r. Zycie artystyczne potoczyło się 
nieco innym torem jak jego brata. Już w Szkole Przemysłu Artystycznego zdecydował się 
na zawód rzeźbiarza, co niewątpliwie poza predyspozycjami artystycznymi wymagało wielu 
sił fizycznych. U Gajewskiego wiążą się one z twórczo
ią monumentalną, pomnikową. Jako 
rzeźbiarz form monumentalnych zyskał duże uznanie. Podejmował się wielu realizacji porn- 
. nikowych w miejscowo
iach naszego regionu, szczególnie pomników o treści religijnej. 
Również Bydgoszcz zawdzięcza jemu pomnik O1rystusa Ukrzyżowanego na Szwederowic, 
czy pomnik Serca Jezusowego na Placu Poznamkim, który wykonał wspólnie z rzeźbiarzem 
Piotrem Trieblerem. Niestety większość z nich uległa zniszczeniu w latach okupacji hitle- 
rowskiej. Pomniki jak i rzeźby kameralne posiadały ogromną zwięzłość i powagę w uj
cill 
. tematu. Ich cechą było również podkreślenie rytmu linii, co jest typowe dla sztuki łat 30. 
Drugim nurtem zainteresowań artysty było projektowanie w drewnie. Był twórcą wyposa- 
żeń ko
iołów w stalle, ołtarze, konfesjonały m.in. dla ko
ioła Matki Boskiej Nieustają. 
cej Pomocy w Bydgoszczy. Te dzieła snycerskie by ły diametralnie inne od prostej pomniko. 
wej twórczo
i. Qchuje je bogactwo form ornamentalnych, roślinnych i zwierzęcych, z bo- 
gactwem złoceń. Kojarzą się one z formą barokową. W chwilach wolnych od realizacji za- 
mówień koncentrował się na rzeźbie kameralnej. Są to portrety małych formatów i plakie- 
ty wykonane w drewnie. Tematem ich jest również portret. Te pełne wdzięku i urody pła- 
skorzeźby-plakietki były szczodrą ręką darowane przyjaciołom, część z nich znajduje się 
I ównież w zbiorach Muzeum bydgoskiego. 
W 1931 r. artysta uczestniczył w konkursie na projekt pomnika bohaterstwa polskie- 
go na polach Szampanii - Francja, uzyskując zaszczytną I nagrodę. Jedyna zbiorowa wysta- 
wa prac Teodora Gajewskiego odbyła się w Muzeum w 1969 r. kiedy to na wystawie po- 
muertnej Franciszka Gajewskiego eksponowano również prace rzeźbiarskie Teodora.
>>>
JUDASZ-1935 - Teodor Gajewski
>>>
GŁOWA KOBIECA - 1930 - Teodor Gajewski 


t 


.. 
.. 
.
>>>
STEFAN PASTUSZEWSKI 


BYDGOSKI OKRES (1923-1927) 
. 
W ZYCIU BŁOGOSŁAWIONEGO 
MICHAŁA KOZALA 


WSTĘP 


Pobyt błogosławionego Michała Kozala w Bydgoszczy w latach 1923-1927 odegrał 
niezwykle ważną rolę w jego życiu, a tym samym w jego drodze do świętości. Dzięki otwo- 
rzeniu przed nim wielu możliwo ki formacyjnych i intelektualnych, a także zaistnieniu sze- 
regu mobilizacyjnych zadań wydobył z kapłana tkwiące w nim dyspozycje oraz rozwinął 
. i udoskonali ł jego umiej
tności duszpasterskie, pedagogiczne, tudzież kaznodziejskie i publi- 
cystyczne. W zetknięciu się ze zróżnicowanym i wymagającym &odowiskiem inteligencji 
oraz drobnomieszczaństwa, jakby na nowo formującej się społeczno
i miasta, w szczegól- 
no
i zaś poprzez kontakt z młodzieżą, ujawni ła się niepospolita charyzma duszpastersko- 
-formacyjna i niezwykły talent pedagogiczny. Gorąca atmosfera miasta leżącego na styku 
kultur i narodów, charakteryzująca się m.in. wielo
ią różnych wyznań. najczęściej nieży- 
czliwych Ko
iołowi rzymskokatolickiemu oraz atakami na religię dokonywanymi przez 
rÓŻnej maki ateistów, komunistów, liberałów i masonów spowodowała, że ks. M. Kozal 
dał się poznać jako bezgranicznie oddany, lojalny sługa Kokioła i żarliwy jego obrońca. 
Graniczne położenie miasta i namacalne niemal zagrożenie ze strony państwa niemieckiego 
stymulowały patńotyzm. 
Bydgoskie "wyjście na świat" ks. M. Kozala przyczyniło się do jego późniejszej ,,ka- 
riery" kokielnej, jako że udana, a po pewnym czasie nawet rozgłoŚ1a, praca w tym siód- 
mym co do wielko
i miekie Rzeczypospolitej Polskiej miała bez wątpienia wartość promo- 
cyjną. 
Nie bez znaczenia dla roli jaką odegrał błogosławiony w przeformowywaniu "tego 
lokalnego 
iata" był fakt, że obok trzech dotychczasowych wikariatów - praca w cha- 
rakterze prefekta gimnazjum była naj dalszy m zagłębieniem się "w świecie". Prefekt nie 
tylko kształtował charaktery m łodzieży i wp ływa ł na jej rodziców, nauczycieli oraz 
innych mieszkaoców miasta ale i trudni ł się pracą dziennikarską, a jego żarliwa publi- 
cystyka religijna na łamach "Dziennika Bydgoskiego" docierała do wielu miejscowości 
II Rzeczypospolitej, jako że pismo to należało do jednego z najpoczytniejszych dzienni- 
ków krajowych. Prefekt bez wątpienia umocnił odradzający się po 140 latach niewoli 
KO
iół Bydgoski, ewangelizując szerokie kręgi nieustabilizowanej jeszcze społecznoki 
miejskiej; nie bez kozery nadano mu po latach tytuł Apostoła Bydgoszczy. 
Okres bydgoski w dotychczasowych biografiach bł. M. Kozala należy do najsłabiej 
opracowanych. W analizach tego okresu pełno jest błędów, niedociągnięć, niedomówień,
>>>
296 


znaków zapytania. Wynika to przede wszystkim z faktu niedoceniania tego okresu w życiu 
błogosławionego, co spowodowało brak inicjatywy w pozyskaniu nowych źródeł, gdyż 
dotychczasowe źródła jakby same przez się dane przez urzędy kościelne, są niewystarcza. 
jące do sensownej analizy tego odcinka biografii, najbardziej przecież "wysuniętego" na zew- 
nątrz z instytucjonalnego życia Ko
ioła. 
Fakt niedoceniania tego okresu spowodował bezpowrotną stratę potencjalnego mate- 
riału źródłowego, jaki mógł być zawarty w zeznaniach, wspomnieniach i świadectwach 
współpracowników, znajomych i uczennic ks. M. Kozala, z którymi stykał się on w Bydgo- 
szczy, a którzy nieubłaganie rok po roku przenikali za granicę ziemskiego życia. Ich osobi- 
ste archiwa nie zawsze zostały docenione przez spadkobierców i w większości przypadków 
przestały istnieć. Na niepełne opisy okresu bydgoskiego w biografiach błogosławionego 
'wpłynął również fakt, że większość biografii posiadała charakter celowościowy, to znaczy 
miała przyczynić się do lepszego przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego, a więc siłą 
rzeczy skupiła się na jego męczeństwie i śmierci. 
Autor niniejszej pracy, mając świadomość wysokiej rangi pobytu w Bydgoszczy w ży- 
ciu bł. M. Kozala, starał się zadośćuczynić temu niedociągnięciu, przede wszystkim po- 
przez uzupełnienie materiału źródłowego o wypowiedzi wspomnieniowe żyjących jeszcze 
osób, które stykały się w Bydgoszczy ze świątobliwym prefektem oraz o posiadane przez 
nich dokumenty. Dokonał też gruntownej analizy dotychczasowych źróde ł, szukając od- 
powiedzi na pytanie: Czym była praca duszpastersko-pedagogiczna dla ks. M. Kozala? 
Aby lepiej rozpoznać sylwetkę błogosławionego jako wychowawcy, zainspirował 
mgr Irenę 01Oroszko do studium wypowiedzi prefekta na ten temat, a następnie włączył 
wyniki tej analizy do swojej pracy. Osobiście też dokonał studium publicystyki ks. M. Ko- 
zala z jego okresu bydgoskiego. 
Autor dziękuje wszystkim, którzy mu ofiarnie i bezinteresownie pomogli w doprowa- 
dzeniu jego zamysłu do końca, w szczególności zaś ks. dr Wojciechowi Frąt, czakowi ks. mgr 
Antoniemu I\mińskiemu oraz uczennicom błogosławionego, które udzieli ły wywiadów, 
przede wszystkim zaś Irenie Szwedzie, Reginie Iwickiej oraz Janinie Pileckiej. Gorliwie za- 
chęca ły one swoje koleżanki do dania świadectwa prawdzie. Należy też podziękować 
mgr Aleksandrze Kalińskiej za przygotowanie do druku trudnych w czytaniu rękopisów 
ks. M. Kozala. 
I. Pierwszy pobyt 
Po I wojnie światowej Bydgoszcz była dużym, blisko IDO-tysięcznym miastem, 
przeżywającym dynamiczny rozwój jako poważny o&odek administracyjno-gospodarczy 
i oświatowo-kulturalny na zapleczu polskich kresów zachodnich. Będąc nowoczesnym, 
jak na tamtą epokę, organizmem urbanistycznym przyciągała ludzi z całcj Polski, tym bar. 
dziej, że do 1925 r. następował 60 % odpływ ludno
i niemieckiej, pozostawiającej bar- 
dzo wygodne, dobrze wyposażone mieszkania, obsługiwane przez świetną, jak na tamte 
czasy infrastrukturę komunalną. W formowaniu się nowej społeczności grodu nad Brdą 
znaczny udział miały związki wyznaniowe z kościołem rzymskokatolickim na czele. Moż. 
na nawet zaryzykować stwierdzenie, że z uwagi na specyficzną strukturę społeczną (szeroka 
piramida stratyfikacyjna) życie religijne stanowiło główny nurt życia duchowego społeczno- 
ści miasta. Nic też dziwnego, że właŚ1ie tu odbywały się liczne przedsięwzięcia społeczno- 
-religijne o zasięgu regionalnym i ponadregionalnym.
>>>
297 


Jednym z pierwszych był, zorganizowany w dniach 13-15 sierpnia 1921 r. Zjazd Ka- 
tolicki. Wła91ie w nim, od 14 sierpnia, uczestniczył ks. Michał Kozal wraz z grupą wiernych 
z parafii pw. św. Mikołaja w Krostkowie na Krajnie, którą to parafią administrował od 
l czerwca 1920 r. 
Jest to pierwszy udokumentowany pobyt błogosławionego w grodzic nad Brdą. 
W krostkowskiej parafii zachowało się bowiem następujące ogłoszenie z 7 sierpnia 1921 r. 
pisane niezbyt wyraźnie, bo taki miał charakter pisma - ręką ks. M. Kozala: "W dniach 
od 13 do 15 sierpnia odbywać się będzie w Bydgoszczy Zjazd Katolicki. Zachęcam wszy- 
stkich, a zwłaszcza tych, którzy mają krewnych lub znajomych w Bydgoszczy, aby w Zjeź- 
dzie Katolickim udział wzięli. Po legitymacje należy się do mnie zgłosić."l. 
W dniu 14 sierpnia krostkowski administrator przekaza ł wiernym następującą infor- 
mację: "Wc wtorek wyjeżdżam rannym pociągiem na Zjazd Katolicki do Bydgoszczy, msza 
święta już o 3.45,,2. Trudno określić jak liczna grupa udała się z księdzem administratorem 
na Zjazd, w każdym razie był to jeszcze okres intensywnych prac w polu, a Krostkowo było 
przecież wsią rolniczą. Epizod ten wskazuje na fakt, że zainteresowanie sprawami społecz- 
nymi byłu u kraje mkiego kapłana znaczne, co zresztą bez wątpienia wynikało z jego for- 
macji dokonywanej w pozytywistycznej Wielkopolsce. 


2. Praca edukacyjno-formacyjna 


Dnia 28 wrzemia 1922 r. do ks. Michała Kozala, będącego administratorem in spiri- 
tualibus w Krostkowie, w cztery miesiące po odbytej w dniu 20 maja 1922 r. wizytacji kard. 
Edmunda Dalbora wysłano z kancelarii arcybiskupiej powiadomienie, że zosta ł on wyzna- 
czony na stanowisko prefekta, tj. nauczyciela religii w Liceum Żeńskim, późniejszym - 
Miejskim Katolickim Żemkim Gimnazjum Humanistycznym w Bydgoszczy. "Być może, 
był to skutek osobistego spotkania Dalbora z młodym dobrze się zapowiadającym kapła- 
nem,,3. "fi"awdopodobnie egzaminy wikariuszowskie, które składał z wynikami bardzo 
dobrymi, gorliwa praca duszpasterska (n.) złożyły się na podjęcie przez Kuńę tej decy- 
Zji,,4. Tekst tej nominacji, podpisanej w imieniu arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskie- 
go - Edmunda Kardynała Dalbora przez wikarius7.3 generalnego - biskupa Stanisława 
Łukomskiego brzmiał następująco: "Imci Ks. Administratora przeznaczyłem na stanowi- 
sko katechety do miejskiego liceum żeńskiego w Bydgoszczy i to od l stycznia 1923 r. Imć 
Ks. Administrator zechce się porozumieć o bliższe szczegóły z Magistratem Bydgoskim. 
Mam nadzieję, że Imć Ks. Administrator wespół z obecnym Katechetą Ks. Pałkowskim 
z całą gorliwością i roztropnokią ka
łańską poświęci się pracy wychowawczej nad mło- 
dzieżą - pracy tak ważnej i doniosłej" . 
W tym czasie, liceum Żeńskie, które ostatecznie, po intensywnych poszukiwaniach 
własnego lokalu, zostało ulokowane w stosunkowo nowym, gdyż wybudowanym w 1911 r. 
gmachu dotychczasowej niemieckiej średniej szkoły dla chłopców (Knabenmittelschule) 
przy ul. Staszica 8 (po zmianie n umeracji w 1932 r. - ul. Staszica 4) dopiero rozpoczyna ło 
swoją działalno
. Wprawdzie było drugą w kolejno
i polską szkołą ogólnokształcącą, 
którą utworzono w niepodległej Bydgoszczy, amia ło to miejsce już w 1920 r. to jednak pla- 
cówka ta nie dopracowała się jeszcze sztywnych zasad pracy, nie mówiąc już o tradycji. 
Wszystko było nowe, świeże, pełne entuzjazmu, w znacznym stopniu wzmaganego przez 
wyjątkową osobowość dyrektor Wandy Rolbieskiej. Było więc w niej miejsce na twórczą 
działalność, na co zapowiadało się, młodego (30 lat) kapłana.
>>>
298 ' 


Początki szkoły wiążą się z inicjatywą Wandy Rolbieskiej utworzenia Liceum Żeń- 
skiego. Powstało ono 2 marca 1920 r. (miasto formalnie uzyskało niepodległość 20 stycz. 
nia) w gmachu, utworzonej w lutym, Polskiej Szkoły Wydziałowej dla Dziewcząt przy ul. 
Konarskiego l (po zmianie numeracji w 1932 r. - ul. Konarskiego 5). Zgłosi ło się doń 190 
uczennic. W 1921 r, liceum Żeńskie otrzymało do użytkowania gmach szkolny przy ul. 
Staszica 8. po
ięcony 4 marca 1922 r. Rozporządzeniem Ministerstwa Wyznań Religij- 
nych i Oświecenia PubJicznego z 5 lutego 1923 r. szkoła uzyskała pełne prawa gimnazjum 
państwowego. 
Posiadała ona trzy klasy wstępne i osiem klas gimnazjalnych. Przełożoną była po- 
przednia dyrektorka liceum - Wanda Rolbieska. W 1924 L odbyła się pierwsza matura, 
którą zdało siedem uczennic, 
Podpisana przez kard. Edmunda Dalbora nominacja ks. M. Kozala na stanowisko pre- 
fekta w bydgoskim liceum obowiązywała od l stycznia 1923 L jednak ze względu na chorą, 
71-letnią matkę, którą ksiądz się opiekowa ł. nie można by ło urządzić przeprowadzki z 
Krostkowa w okresie zimowym. Kuria zgodziła się więc na przesunięcie terminu do l kwie- 
tnia. ale z uwagi na Wielki Tydzień też nie można było w tym czasie przenieść się. tak że 
dopiero 4 kwietnia ks. M. Kozal przybył do Bydgoszczy, zamieszkując z matką Marianną 
i przyrodnią siostrą Agnieszką w wynajętym dlań przez Magistrat Miasta Bydgoszczy lokalu 
w domu będącym własnością Karola Lorentza przy ul. Cicszkowskiego 8a (po zmianie nu- 
meracji w 1932 L. ul. Geszkowskiego 18). Ta typowa XIX-wieczna kamienica stoi po dziś 
dzień, estetycznie w ostatnich latach odnowiona. Nawet secesyjnych gzymsów. sztukaterii 
i innych ozdób nie zniszczono. co współcześni renowatorzy zwykli dość czynić często. 
Nominacja władz duchownych została usankcjonowana przez Magistrat miasta Byd- 
goszczy, będący formalnym patronem Uceum. Władze miejskie wystosowały więc do Kros- 
tkowa 5 stycznia 1923 L, a więc po uwzględnieniu zmiany terminu przeprowadzki. pismo 
następującej treści: "Magistrat miasta Bydgoszczy powołuje niniejszym Wielebnego Księdza 
na stanowisko stałego katechety do liceum żemkiego w Bydgoszczy od dnia l kwietnia 
1923 r, Magistratowi przysługuje prawo przydzielić Wielebnego Księdza w interesie służby 
do innej miejskiej lub przez miasto subwencjonowanej szkoły średniej. w tym samym cha. 
rakterze i z równymi poborami służbowymi. Do obowiązków Wielebnego Księdza należeć 
będzie udzielanie przepisowej" ilości godzin w przykazanych Mu klasach, jak również i tych 
lekcji, które Mu w zastępstwie przydzielone zostaną. Równocześnie obowiązany Ksiądz 
będzie wykonywać wszelkie czynności - wynikające z natury piastowanego urzędu. Po- 
bory służbowe reguluje się podług norm państwowych i ewent. dodatki miejskie, Ze stano- 
wiskiem powyższym złączony jest obowiązek mieszkania w obrębie miasta Bydgoszczy. 
Bez zezwolenia Magistratu nie wolno udzielać lekcji w uczelniach nie stojących pod na. 
szym patronatem,,6. 
Ks. M, Kozal podpisał - nie oez wahań - tekst powołania. Skromny, być może na- 
wet obarczony kompleksem prowincjusza, administrator z Krostkowa. miał bowiem "zna- 
czne wątpliwości co do umiejętności jako katechety,,7. 
Stanowisko prefekta w Miejskim Katolickim Żeńskim Gimnazjum Humanistycznym 
miasta Bydgoszczy było bardzo wymagające, co najmniej z trzech względów. Po pierwsze 
poziom nauczania w maturalnych szkołach żeńskich okresu międzywojennego był relatyw- 
nie bardzo wysoki, w tym także nauczania religii, pełnoprawnie włączonej w program edu- 
kacji. Po drugie gimnazjum świadomie utrzymywało kierunek wychowania katolickiego,
>>>
.--- 
.- 
-'...... .,
, -4 _
 
........- 
-. ....
l' -, ,_ 
"': 

 , 
 
.' c";: 
 ,,. 
Bydgoszcz,. dnia .
. , 
_ . . t, , ( t 2 .I -,,
.. 
.' 
."u ....- t.',I,.I....t
" ,
 
 
. :.. 
. \P ;........... t 
ht
dzo Ntoholo 
..:;:-,.
. ,
;;! . ',- '
iJ 
.. :} 
" l l e 
 t 
 fJ 
 t e:I.;.
',
.
. 
. -. - . - . - . - . - . - . - . - . - . - . - , - ł

. 
,. ,:..
! '.' ' ';, '

'
f;:'.\':..:.;:ł
 
..
 ,.
 -
' .iłagteirat .tada Brdgolzez, po"'ohj'
/"t
'(I

 
.'\, li 
let
dza "O .tOPl,
t.1ro tJtaled. 1re2toJ 
, . i 
lel'J.
t6g' .. "dgoezez, .d d rat a '.. ;',,!J 
". ' .' , : 'I', 
, .' 
" ',: . I. '1, 
. ł;' 
 .' ,:., 
Nagtetrato
t JHZi.1.g-J" pral
' 'l'rz,,fz( 
ltl,:t 
. . 
"t"eleb"6011e(
ifzCl 8 t"ter
de .lrJlb, d..tnPl(łj:
:-
::
 
.
.,;', atej.1rf.ej l_b przez atastfJ l.b
"PleJa"
.a
 ".(;
l'1r,ii
 
ol... '.' '. ........ ..ł..'
'.'.';.?-. 
, .. :,: r:...... .rsdntsJ/ II) tllKSOllf. chara1rt,rz6 ł z rOfilPl..t :l'.b....f 
;" 
:'" " ' ' . J 
' ::. ' '. " '. ,: ,':"; . "",...:.:,. ł 
 
!' .,
""t.".,.'::!,.t\oo. '.", raat elo.!bolDeat. " .; ",., '.'.: "',',' 't' 
;: _.r
 - '. 
", ;, ...,: Do o;,.
wtqzhórJ .Kt 916b
"




 d

za'{
'
'/i;:;
iA
 
. ..._.........It.....,....ł--r'"...ł...........
.--- . - ' . 
 
':' . ",_ ":. ; ': 
 : b ę az18...ii dzt 81 
nie;pr' z 9pt.ó ",
1 
,fió'eio:g
drlł 

i'; 

 
"," 
"',;.:,1cazanlloh Ila hlcuaoh,.Ja1c.rół-ritel t tL'Oh'lek;Jt:
'-:'

 
ł .. . . . t 
1° , : , 
, ld,r" No li zalJtępstblo l'rzrdz( 
loPl' zo donfI. I!RI 'iI1J'- 
',', . 'j' . , ,;.. f 
j ,: .1. ;: h., ez 6en te. obo rJtqzan J l.(qd.r b
dzt 
 IIp1r." J"al. "'.z61-; 

 ",I . .. f .,.1.' 1(,. J. .;. t. 
: ,,: li ....'..
'::':.:

:.
łe.'.zJ1lii.ł,i;;\1t'''f1raJfle.
 z
Plat..rJ l'talłiw

8g./',! 
. I... ' .... , ,.. '. , 
.0 o'.' . 
.. .,. 
 " d ' .:t..!'f
 _
-'. ". ....
 '. ;. _I i. .',..
'''' -I- ił ._ !.' (...'.ł
't
_,.i.. I:-łr...., 
, : ,,:. ,.; 11Z' I. 
... "." 1.- ....'.-.ł; ;-;.- .'...' ,"
'''':''
.';
 
lO ".,:. .I.',.a,... ł I.:.' :.1'" -.:; - "t I.... . . . :'. "I.:'" j '" . ...:.,
 
, ,," ...:\i..'
.;,:
:.:;.il
 ':,:" Peberr .81atbf"'
 legolajo et
 :l"!fho
,"'I'JI', ::.
 
, \. . .'. ".'" " ;.
..:

 \

lp'a1 
'łllJarDr01ł 
- 8'119n t.. dfJdatU at 'J8łf.6ł'li,
'-ł::


i
'
;(
:
 
\. .1 . ." .
 0.. I, )"'ł-; ....
 ... ..-,:....... 
.,
......
.t:' ł 
.,; ,.,;
::) ':'i
,' " 
.(L:
::;

;
.!;:;
iz
; 
t'o,...,i3l.1tte. p.rjplezslI ZlqoZ'
J' j

t;'b'
: 
.......':.. . 
 .;o';':
.;.''''

'
',:. ,.tt"
:r" ,. I. ...... ,. . .." .-.,........tA 
. .,;'., " ,: .
....: ,f:" .
.iltqz 911':.t 
 Iz1raPl t o ii' ob rc
bf." .t alt a " ,tłO" szezy; ..{,;;.ł; 
. . . .. . ". .: .: ( '"t
;. 

 II.,..... 1 t..' . .. . . :. ...... 
," : " ',j,'. 'i,:" B
l
.z'fI%jiVllfinta Hagtstrata n(
 lM1P1o _dzt'"Jo{'161roj, 
...... '.1_... ..i\:I.= :.l:....
}
,...
I,..o: . r' . t' I. .A 
:, ,.'.. '
t. ,":,. :;' c.: '.J.,"..:r"'" lI.z61rata_h,
 n(
 etoJqefo C}' d n08l'PII,l',Q


n


IZ: 
.,., " ;. ,'. .'
 i:'I:':t

..... . :., I,..,:,.,. " ¥l! ' ' 
 :., 
 !' "l.r.,
..,';r 
" '..,'
:: ..,
' ::, 
I '

, . 
 "".1}i:' J 
'" '." '. P ' , A yU ' '.. .,1:..::
:';:ii'
 

 .. 1_ ot ,ł.. I. 
 1.- /f .. . ..
.'C't'- 
. ,+ 
.
-- 
 
( .--:.:. ; . :
:' .;" '" .-:''', ....:
..... .. 
U1.d t 

1-C .....-__
-=,.==-:
;:::--
 .;_ .' .li';
' 

',..., ...;,',':''1".'r-
;.I 
. "'. .1_..' ,.,


IP;1I:'- . '.. . .. .:..'JJ,:.... 
. " ',: :!f'-.":''- ,'0.,;' ,
tg)
/«.iIOI 
 ;, ' 
,. ..:....'..-v.."'...'ł... 
. '. ,:. ;,/ ..Lfl- I. I'" ',:/
'!I" 
 ..,
' : .., 
 !. .
\ ." Żg adz aa It 
 n a . t 
1r att, J1 
 8il' 

 J ł '-.. 11/ t 
 . :".5',' , .Ił.. j)

 '. . f ., · 
 1... ' 
, ., ).:: ." ...n ( "',
' ..
\. 
 z ' .. g ' O 
h' " ..ł t) ' lo n ta -:
,

it.
JI. , ., 
 . ;,(-ł'ł:. :, 
. 
 _. ..,..... I'''' .
,., 

 9 I ,. UJ . ,......t .'c. __r" 
. _. '
 . 7JU;.);J'f,....
 '-";. ! 
::.. "&:" f
'..' '. 
 ," '. '. . ,::

,:.j..l. 
. . :.:.il 
 
 7' W ,,'t , .' 

 rr 
. i 'łoi I . .
. . . 
,'... . ,,:' ':'rł...ł......i{........"!....,'
 ,
 '. 
"""'. ' 
. " ,. :":1o

, 4t,'- 
 '... .: · . . . . . . . .. .... , . . .. .. 
 
..'--" ",:,.
_;:'_
:,



".


",.,' ' 
 -.. 4
!l"';'łv':' · ....-4 ,...:'.(l':
' f o 
. .,:.. . '.: ;..f...łł.ł,!l.
.J..,.r.ł \ i .'1.1. -: : o:'
'- .".:t 
 .,,;",., .:'.J 
. .'''-' .) , '... " .I
'". ł :'':.''' · ,.,. .(: ':; " , . '.' "'. )ł"', 
 ł 
 ' 
............... .. _ "'ł". . '{.., , . " I . . 
 . I .. I .. 
. 
. -.... ..........
." . c_.
 .. iJt... 

 J ' 


.,.... ' -'" . .. 'J'I" 


 . -,. .
'\
' l,,

 
. --.............. . ............£.
ł 
;
C'lj
.., : .J
. - A'. . P 


., I'" 


. ", ,. 


. 
. 


I ._:'. 


. 
. -. 
o '.
_ 


":'!,. '. 


Magistrat miasta Bydgoszczy 
Oddział Iz"ofny 
- Nr: szk. 9 '1/2 ,...,:, 


...." : ',
 o...: 


,', 


'.1.: 


. ez". "t"l sb" eglł 
_li et, do .U _ ellli 
, . 1.1r.. t, t1ł f. a 192' 


r.- 


:" 


'.' 


\
>>>
.:.
 


-A.. 
'. '. .... ""'" 
. :;:.): :.': -:..:::::.:*.:'::;:::::
:
.::
::-:


'.
:.: . 
.:: .
.,.
;... 


....-..-.: :::': :
:'
"

: : ::
: :


.."'. ..:.' ";:.:


r
-'
-----""'" .....,;.......... 


......_...... ...........'1. -............._... ........ 
'. _. '. ..0. ..... 
" -.:..; .'. -
.:., ...'O:.-..
:-:: 


.... '..:..:-:.: 
,.

;.:.
: I 
':t':, '
 ' 
,..:;::....;;
;: :
!;, . 


::....- 


:.
.: :'_ "'-.:.:::':.:::..i:. . :...:.:....:-:.-t-.:.._.::'::-:::..:..:.:
.:"';... .... ...... ..':::.-.':.-.:" ..: 'i:.:.':.:'..:-:-:" 


..;.-:.....:.:.;.:
...h.:.:..-'::::...:-:.:...::.:.....::. 


, , 
".:'.: ..-:..:..;:.;.; _:.-..... .': 
 .--_..
..;.'...' .-..' ......... 


v..... ..-...-............
>>>
11:ł1r.IIIII'i,?łlłWJJl l i' I :. 1" 1 -'\' 
.............,........"..............,...,................ ,..., ..., .....,..... i
 .... "....., ,.., . ..........,... 
Ilf): i 11\f.4
kl*ht.
MJ' , 
sl:::::-. . . : .
.
:
;;;


:::-:!-:
}
:-:.:-;.:;:::-
 ł; 

ł:.
 ;'

 
 .'.:

:



.::.
:::::.:.:--:::


J 4 
. ;,' ":" , ",
''''; '., ,. :j:!;' .Ii 
:;. :' .
:. .
, . 
.

:

'.
. . 7..:


:: r- 
.'ł, . ,:.... 
J,C
..
"

,:.t-,;'=' .. 
?'
;:.(' ,'::. '

;:
r'.' };:

 
 
,.", '
:
: '",
. '!l
:' ł- . ";:',,
' 
.':":' ."..;." , " ..' ". ,'
' / ] 
. 
 , 
 , 1 , : : :6 ,  : . :. ' . ' , : " . , ,: , ,:
 , :'
 , ' , :-:
 ' ',,:!f.,;' 
" . ::':-' " : '.: " .,..'
: l ' ':':}:;


 
.'::\tii; , ::: , :
' , ::' , :'J . ,:.. , ';" , ,,,;. -t:

. ...
. ".. "'..,,,.., ' łfJ. .... ., " 
')
 r-T:
 , ::... ',łr' , .. 
,- ' : : . ' : '.
 '
 , . , ': , .: . : . ;
.
J. -::::-:
. , :. , ;. , » " 
?:.. .::.
::
: , -..::}:.::. . :. ," ... . :.:?::.. , .. . .. , .. .\. ";: .. ." " ,.. . " 
; ,:, ,..:",::
:", ,'
".. 
:
 .;X",,}..' , 'gt." ,,
f
::.: '.. ' 
), : .:;-::;::,:.::)!! l' ',," :,,{:
ril:, ';: : łf. :): ::::2:::

r :l ':::'V:;"-łl " . ? , 
 , 1
 . : , 
 , 
 , -:" :,::;:;:;:::::,:;.:::,:.:,::," :;;
':::: 
, ,,
 .. ,.. ,,.. .. ... .,,"
 
 ' ,,' ,"', 
 
;;
:::
/.

:
b'
 
:t;;;. , Y;z, t 
, , .. , .:;;.:
 . :: , ,

,


i:::i:'{:::::
:" 

::, ' ':::!;t
:,:' . ." ';" ,:;

:::.,;;:: ,::::

)
:;,;:,,:.-.: '., 
 '(
 
 '
": " i(::,:):
 ,':
' 
'';';
'''''::,', L ,........." 'H "A '.',;::;.,.._,..., "
, ...? J. '4'::
:
-" 
"..:":.;
, .. '::;"':":
/{X:' '?;
(;tr:
#t

 ::
:\(. .t:
 'Ir.
' '

'. ,;,
.,,,.,' 
"t-" ...., '.' .. " 
'n"o:-
" , '.' ,.Y l
' 1, "'. 
it 
 ..
, ::;li:1:/t ,.,::
::'
: 
 :;' 
.,: [
1'4
;1; j'L. ';::f::!' \ , 

 
' ',"  
..,.. ..' .., 't,.., '}'" 'H' , "..
 : , :t'. . ' . ..'.'. 
. ':'. ;/
:: ..
 ';:'
;' ::: :ł
:;.::.;::: -:
: ': :';::' .
;. .:::.
. l 
'9
' "''' 
,', ,...'...,.. 
,,,", . "}..$.:..." ' ...., ," \
 
 
':,.':,.,:E:':....,::?
:t: ;:


::':::'::,:..:.
:.:':
;:;

," ,t,' :
:,dt
 
I 'o .::::: ::.:::;
:::.:.::. . -.... -l%'
::$


;':' :':' 
.;.::
.

::

:- :-;"'
::'" . ¥.: 
:i

t
.::

;,.: .$.

 O" f 
'j*;::1


:I'»:
%'
 
 

 ,-ół ' 1"- 
. .. .
:::.-::::.:...::)..:-O-;:
':t:., . "
,, :.6 .. r 

'M:;::'?:'" .... '
. ,a;:, 

 . . J'łł', 
ł: 
.tr 


" 


:..,' 


/ 


.... , 
.....
 
I .
. 


..

. 'p .:. 
,"t, 


:!t: 


::.:::It.',:' 
0,' .:.. ,', -. 
:.......
t.::," 


::::

+....,;:;J. 

.. -if..
 
, . 


:
:;:... :" 

ij:
 
: 


.., 
:: 


'?o'r- 



 


"',\0..:, 
, 
 
..
 ,".
 


.,1 


.:.:.;.;., 
. ...... : .: ::::::;:
 
. ,:
ęi\:1i;¥

 


..-.... " 


... : to 
. 
- '4;::

' 


_-.::
:f 
!::::::-::' 

I:t.t 
hot:. 
,'o -.". . 
.-:::.,,-.'"- 
.: , '
:' 

 '$';.,,
,: 
'
':f 
:.:-:
::;ffi
;1

, ::;
 
:.h
 
,:::
Ni::
@:::::'" , 



 


{, \. 

7 


," 


'1ti 


.. 


. 

;:.\..r 
:::;::;:::, 



 


'I 


" 


'
 . .f.ht'
 
'" 10 1." ..-f
 
,
 


''"- 


I'" 


!7 
:, t 1t 
.:: 
.' . 
. -.;, 
:-Jt::' 


.. '!' ''ł 
\.
t.
."", 
;
:. 
M
'
", . . 
": :::



tS+
,
:
 


4 


. 
:-, 


.
' 


,\,.' :łr: 
. ,
 
, 
.......... ... 
.../f;-";.
.
.::... .... 


li " 
o", ....v 
:" ł;i:" 


1 
. 1 


" 
:
( 


w 


Maturzystki z kl. VII w 1927 roku 


;'41;;:: 
'ł :,:
:::
"::';'::: 
' I .... 
r .:.. .:.'"!.... . " 
.;. 
il::
 
...."j.-....
._. 
, ,:il.: .;i..;,..," ' 
." 
.=::
:::
;
f:
:.:
t 
:
;f. 
".,.
;
,:' 
:.,.;: ":+
'" 

-: J

 


.
 

 '-, 
,.' 


'" 
1; 


.r 


:Mt
.- 

... 

...
 
i' 
'
:' .
>>>
WY 
. 
 I

'''I.III


.''''" 
 
'I
';III

.''''I
II


'''III

II

."I'I'III

'I

'III

'I
'I
III

';I
II

."";IIII'I.I

11I
'I
''';III



.I'III
 

 ';'I
 
! le

k
e.. ,
atoU

ie mmnalju.
._H
.p.!

I.
fJc.ł..gę miasta Bydgoszczy ,_...,...._...u.. ... 
P
,
!}!i
 Ji
n" 


sh
. pr18WIdI
..
n'
n.LlituazpDrl.d, da. :; 51 ,ty I.r. .:':!-. .l(7 IJgp. 
 
/
 


$ruiadecłruo 
__... __........._h__'.....___.._..._.._. 

 i,1


 . 
urodzon A- _.... dnia n...lJn
.....- _ .,_.._._,_. ._u__..-:-.' ...- -... ...,.. '.. .., roku 19,"1- 
m Ił;-It
.., _.....'_,.......,... ._,.. pom, ,mn n.._ ..n....' ".. u. ....., reI. .t. h
 u,_..,.........._. 


 klasy.....ą/
' _......_.._......; Iypu 

t-ł-H'ft olrzymuje 
uczennico .... 
 ' et 
za czas od /! 1f1t1'ł'
 ,"u"nm . ....... do f u.,.,.. , 

 19 .r 
nosl
pujQce 
roladeclroo: 
Sprarooroanlg 5141: _ /
 ,.,
,__._,_h....,.,.,h n...u._.___......,..__'....'.u.. -.,. '........., 

i:::::_ ,_.__i 

.
=
-=



,.



=
=,=

==-=


.
..n 


C]ost
py ro przedmiotach nauki: 
ISkola oc."': bord"o dobr" dobr,. doslol.c""" nl.doslol.c,,",.) 
lD naucg rC!Iioll: _F
 ,.m' "_'_'__"""_" _u_,_,______ _____.__, Uh' .-,..--. 
IClz,ku polskim: .."..
du
.,..____...____,_,h____._.___,__...._,__ 
łacińskim: h.

,___.__._..h_,_,__..-:;-=,._ .., ...: ..., _.._ _..u. _
'._h""_;.::.'_"..':::."..' - ....-, 
orC!cklm: ,_.
_....._, '... '00._ _..___....-:...._...._........_.._.__..,_ _._ .,...,___. -,-- ...u._...__ 
francuskim: _.u_

 "_00_'. .,....,_....__,..._.__......_00__00_ ---,......,-_.-,... --,..----.- 
anOiC!lskim: .., ...;IvI.., _ un.._, ,_,_ .... __o __,._.., ._...,.._ ..'.00._..__,.,_._...._ _.._..,......, _. n..'__' 
niC!miC!ck;m: .._,/ ,__ n_ __ __.._. __ _._'_n...__ m. .__ .'... - ._,__,. ... ......... h .,.,.--...,.., ,-- 


! 


. hC!braiskim: ./...n_.'.._u......_. ...__.u........ ....00 ..'u..u, u... ....' '.......... _. ,.. ..,_.. .._.. .u......,..... .. ..... 
hislorli: ..._

 ,_... _..__..._.. _...u..... u__.'_." _..........._,u... __.__..___,_ ...._._. , .._,_..,. .,n_' .. _n , ,__U 
:::::

C.:..
'
.-'4I;j,'=--=-=.. 
..:

==:
=:


. ==:
::==

_



:
::
:=



,::=. 
ogomglrjl roykrCIŚlngj: ._.,......,_. _____.. ,___._ ---.-00..--.-........,....---00....'.-. 
::::: -J
'
.

'

==
'=:...==
:

,

:=:':
=:

:.:=:
:=
=
=


:=
:.. 
naukach DfzYrOOnlczych: ,/,_.__..:._.. ._...u.. ..' ,.._........_,_ . . . _n, n'''.' ' . ,......,.. ,..... ..._-,--,-. 
piśmig: L......_... . n'.' ,. . .........' ..__._ .,.. ..... W oimnaslycg: 
 
rysunkach: _
,.. .,..._. n......_ . śplC!roig: _.
_..:..-,
.::


-:
,:
,:.,=

::':::
'
 
robolach rqcznych:________....n_ 


C/O 
,.,- 
o 
C/O- 
...0 

 5! 
o . 
5! 
 
! 2 
ł, ł 
-. 
2,0 
;-.. 
n ;; ____ 
..... 

, g- 
OI 
 
oc a. 
- N 
i o 
2.g 
p a 
(; 
 
0.0. 
o o 
3 a- 
a 
 
O,. 
00 
n o. 
p g 
!.3 

 ." 
. o. 
0.:0 
g 
. 
!!.. 
D -, 
g i 

i 
6. 
, o. 
. 
ji 


OpuścI! ,4,'... " -:'oodz.: ro łgm niC!uspraroigdlirolonych . '
n oOOz. S061nil -t- Siq 
 razY 
ruroaol: /' 
,,/ 
; 

 
 .t;, 

 .::

 _
, 
_ 
'. 7
 Qos
 
- 
.
\ " 
W --- ' 

 -
,{ ,


._-----_.- 
" c;:;r .!"-
I;' f( I
 .

I.ku"O, 
U 111111111.....1111111111.1 ..., 111111111111111'1111' III'"'''' I' liii 'I' II.... I" III' II" II'''' "' II..... I'" .,.. ."". .;, II' ......
>>>
303 


a więc prefekt musiał być nie tylko nauczycielem, ale także kimś w rodzaju opiekuna du- 
chówego, moderatora całoi:i procesów wychowawczych. N.Hlczał on nic tylko religii, ale 
też propedeutyki filozofii, czyli przedmiotu decydującego o światopoglądzie. Stąd jego po- 
zycja w hierarchii pedagogów była bardzo wysoka, zaraz po dyrektorce. Wreszcie, formują- 
ce się dopiero od }920 r. gimnazjum, by ło w trakcie zdobywania swej tożsamości, a więc 
nic było możliwości oparcia się o gotowe wzorce i odwołania się do tradycji. Praca forma- 
cyjno-pedagogiczna Ks. M. Kozala prowadzona wespół z Ks. C. Pałkowskim by ła więc po 
części pionierska, czyli twórcza, w całym tego słowa znaczeniu. 
Na nienajlepszy klimat wokół nowych zajęć wpłynął też spór o podział dochodów 
z ziemi beneficjalnej w Krostkowie, prowadzony z nowym administratorem tamtejszej 
parafii ks. Stanisławem Glatzelem. Ks. M. Kozal, mając na utrzymaniu dwie osoby, dbał 
o właściwą uprawę tej ziemi i przeprowadzając się do Bydgoszczy przed zbiorami czuł się 
upoważniony do skorzystania ze znacznej ich części, na co nowy administrator nic chciał 
przystać. "Spór jaki toczy ł się z ks. Glatzelem o podzia ł dochodów z ziemi beneficjalnej, 
był jedną z przyczyn dla której Kozal chciał odej ść z Bydgoszczy i to po roku pracy; 
prosił o przeniesienie go do duszpasterstwa wiejskiego. Anonimy Gatzela (wysyłane do 
Gimnazjum - przyp. S.P.) podrywały mu autorytet w szkole,,8. Kolejną przyczyną starań 
o opuszczenie grodu nad Brdą była ciasnota i nienajlepsze warunki bytowe w mieszkaniu 
przy ul. Cieszkowskiego 8a, a także dość duża odległość z domu do szkoły. 
Wszystkie te trzy argumenty zbił jednak wikariusz generalny ordynariusza diece7Ji 
gnieźnieńskiej i pozna I1;kiej, a zarazem wiceprezes Ordynariatu - biskup Stanisław Łukom- 
ski. W pi śmie z 7 czerwca 1924 r. stwierdzi ł: "Ponieważ Magistrat miasta Bydgoszczy zro- 
bił mi nadzieję, iż postara się dla Imci Ks. Prefeka o dogodniejsze mieszkanie, uważam jego 
podanie o zwolnienie z obowiązków katechety za załatwione. Co się tyczy kwalifikacji na 
to stanowisko, nie mam wątpliwości, iż, Imć Ks. Prefekt je posiada. Wobec braku ducho- 
wieństwa jest rzeczą potrzebną, aby każdy ksiądz wytrwał na stanowisku, na jakie go 
władza duchowna uważa za odpowiedniego, A zwłaszcza w szkolnictwie pragnę mieć 
księży pojmujących wychowanie młodzieży poważnie i spełniających obowiązki swoje 
sumiennie. Do takich księży zaliczam Imć Ks. Prefekta,,9. Natomiast skrupuły prefekta, 
co do swoich kwalifikacji katechetycznych w znacznym stopniu ostatecznie chyba rozpro- 
szył egzamin pedagogiczny złożony }6 grudnia 1924 r. i oceniony przez Komisję Arcybi- 
skupią w Poznaniu na bardzo dobrze 10. 
Spór z ks. S. Glatzelem zakończył się w kwietniu 1924 r. w wyniku dobrowolnej 
rezygnacji ks. Kozala z przysługującej mu, a określonej przez krostkowski Dozór Koi:iel- 
ny jako połowa, części zbiorów. "Przy ówczesnej drożyźnie i ogromnej dewaluacji marki 
polskiej miało to swoje znaczenie. Stąd też rezygnacja Kozala z przysługującej mu należ- 
noi:i musi być uznana za gest dobrej woli"l}. 
"W sprawie mieszkania zwrócono się do bydgoskiego magistratu, który obiecał nie 
tylko przydzielić je w pobliżu szkoły, ale także zwrócić koszt przeprowadzki. Tak też 
faktycznie się stało i wkrótce Kozal przeniósł się do nowego mieszkania przy ul. Krakow- 
Skiej 12a,,12. Nastąpiło to w lecie 1924 r. Wynajęty przez Magistrat miasta Bydgoszczy 
lokal na parterze jednorodzinnego domu kupca Tomasza Kajuta przy ul. Krakowskiej 
12a/l11 2 (po zmianie numeracji w 1932 r. - ul. Krakowska 11/2) stanowił 2 pokoje z ku- 
chnią.
>>>
304 ' 


Praca prefekta gimnazjalnego, w którą ks. M. Kozal wbrew swojej w
łi, a. t
lko ze 
względu na zdecydowaną wolę zwierzchników wrastał, polegała na nauczamu relIgiI w wy- 
miarze dwóch godzin tygodniowo w każdej klasie. Obowiązek ten dzielił z drugim prefek- 
tem - ks. Czesławem Pałkowskim (12 maja 1888 r. - 2 listopada 1954 r.), Klasy wstępne 
ks. M. Kozal przygotowywał do przyjęcia I Komunii Świętej. W klasach maturalnych nau- 
czał propedeutyki, filozofii i religii (3 godz. tygodniowo). W roku szkolnym 1924/1925 
był wychowawcą (gospodarzem) klasy VII. Ponadto należało świadczyć posługę duszpa- 
sterską dla uczennic, w skład której wchodziło odprawianie Mszy świętych w miejscowej 
auli na zmianę z drugim prefektem we wtorek i piątek o godz. 7.30, a w niedzielę o 9.00, 
głoszenie kazań, słuchanie spowiedzi, prowadzenie rekolekcji wielkopostnych. 
W grę wchodziło też okazjonalne przewodnictwo duchowe w formie indywidual- 
nych rozmów, pogadanek. rozwiązywania moralnych problemów, odpowiadania na pyta- 
nia światopoglądowe, filozoficzne i etyczne. Z uwagi na specyfikę duszpasterstwa mło- 
dzieżowego wymagającego pełnej atrakcyjności, którą stwarza m.in. zmiana kaznodziei, 
ks. M. Kozal włączony został w ogólnomiejski system duszpasterski. którego centrum był 
kościół szkolny pw. Wniebowzięcia NMP przy ul. Gdańskiej 168 (po zmianie numeracji 
ul. Gdańska 2). Ks. M. Kozal wywiązywał się z tych obowiązków znakomicie. ..Na lek. 
cjach i w egzortach kościelnych wychowywał w duchu Bożym. patriotycznym i obywatel- 
skim. Wskutek tego pozyskał sobie uznanie nauczycielstwa, młodzieży i jej rodziców,,13. 
..Nie sposób było nic dostrzec takich przymiotów ks. Michała jak: pokora. dobroć, łagod- 
ność, opanowanie. wyjątkowa cierpliwość w pracy połączona z dużym poczuciem odpo- 
wiedzialnoi:i i pogoda ducha widoczna na jego twarzy. Zrozumiały jest więc szacunek 
jakim go darzył zespół nauczycielski w gimnazjum, Mimo młodego wieku uważano go 
za niezawodnego przewodnika w różnych sprawach ludzkich. Wywierał on także wpływ 
na decyzje dyrekcji szkoły" 14, ..Robił wrażenie kogoś bardzo poważnego i skromnego, 
ale to nie odpychało od niego ani młodzieży. ani starszych, gdyż z drugiej strony jego dob- 
roć i pokora oraz tajemniczy wewnętrzny spokój sprawiały, że przed tym człowiekiem 
kontemplacji bez obawy otwierano tajniki duszy..15. ..Uczennice do dziś wspominają, że 
patrząc na Kozala odczuwało się pewną inność,,16. Niemniej w pełni włączał się w nurt 
życia szkolnego - nie odmawiał udziału w zabawach, wpisywał się do uczniowskich pamię- 
tników (zazwyczaj z listu Apostoła Pawła - Rz 12,21). pozował do pamiątkowych foto. 
grafii. Z uwagi na doŚĆ jednolity status społeczny uczennic, pochodzących głównie ze 
sfer urzędniczych i inteligenckich dbających o moralność, interwencji pedagogicznych 
raczej nie by ło wiele. 
Prefekt był bardzo pracowity. Stosunkowo dużo czasu poświęcał przygotowaniu 
się do zajęć. dowodem czego są relacje uczennic o solidnym prowadzeniu lekcji. Zawsze 
był punktualny i wymagający. Był jednym z tych nielicznych katechetów, u których nic- 
dostateczna lub dostateczna ocena nie była zjawiskiem wyjątkowym. Każda lekcja roz- 
poczynała się modlitwą, po której następowało kilka minut skupienia, a następnie odpy- 
tywanie z treści podanych na poprzednich lekcjach oraz zadanych do przygotowania do 
domu. Potem następował wykład, którego skrót zapisywany był do zeszytów, a następnie 
prefekt, pytając uczennice, powtarzał treŚĆ wykładu. Lekcję kończyła modlitwa. Prefekt 
dopuszczał do zadawania różnych pytań problemowych. niekoniecznie związanych z oma- 
wianym tematem. Do tego celu służyły również skrzynki pytań wywieszone na szkolnych 
korytarzach. Mimo ni,ewątpliwej surowości i wysokich wymagań, ks. Michał był ceniony
>>>
305 


,/: ;

 
 
 ,i ..:.::
P..\ 
.. t " 
 " ': d' 
O..",.. -"O -'0 "."."0' 
.. '," 1'. ... ".",- 


...::_: .. .... ..:.___ . ..( 0.":- 
-:f:::-u.:..-:::::;-- 
f 


i.




. 


.:,
::
:,:,:;'t;t':-:' ::
;-::'
: :';';':::'::. ':;:

.;:'" 

\;
i;,.,.';;;;
::_.:'- '
':::,.. ,. 
...,;...- .....:: \t.::.. 


.:. . 


i szanowany przez młodzież jako dobry kapłan. Świadectwem takiego stosunku młodych 
ludzi był fakt, że podczas okresowych spowiedzi do jego konfesjonału ustawiały się dłuż- 
sze kolejki, niż do innych. Spowiedź wielkanocna odbywała się w okresie Wielkiego Postu 
w kościele farnym dla każdej szkoły średniej w inny dzień. 
Oprócz pracy na stanowisku prefekta gimnazjalnego ks. M. Kozal piastował funkcję 
kapelana Schroniska dla Niewidomych prowadzonego przez powsta łe w 1889 r. Towarzy- 
stwo Opieki nad Niewidomymi przy ul. Koł łątaja 13 (po zmianie numeracji w 1932 r. - 
ul. Kołłątaja 9). O znaczeniu sprawowanej tam posługi wśród 50 dorosłych pensjonariuszy 
świadczy list gratulacyjny przesłany 13 czerwca 1939 r. po nominacji na Biskupa w imieniu 
niewidomych, sióstr posługujących w schronisku i kierownictwa placówki (kierownikiem 
był zasłużony pedagog Bronisław Kormiński): "Składamy z okazji zaszczytnej nominacji 
z głębi duszy płynące życzenia. Modlić się będziemy o błogosławieństwo Boże na nowym 
stanowisku, pomnąc dziśjeszcze słowa nauki, które w kapliczce Schroniska tak często spły- 
wały do serc naszych,,1 . Prefekt blisko współpracował z siostrami elżbietankami, które 
stanowiły personel opiekuńczy schroniska 18
>>>
306 


3. Działalność kaznodziejska i publicystyczna 


Równolegle ze sławą ks. Michała Kozala jako doskonałego katechety rosła w Bydgo- 
szczy jego sława kaznodziejska. Głosił, głównie w kościele szkolnym pw. Wniebowzięcia 
Najświętszej Maryi Panny, kazania dla młodzieży i nauczycieli. Kilka homilii opublikowano 
w czasopiśmie pozostającym w kręgu narodowej demokracji o wyraźnym zabarwieniu chrze- 
9::ijatlskim - "Dzienniku Bydgoskim". Utrzymane w charakterze wykładu, miały formę 
monotematycznych rozważal) o rozbudowanej warstwic informacyjnej 19. Ponadto publiko- 
wał artykuły o treści religijnej, w tym polemiczne z polsko-katolikami i adwentystami, 
, '. ' ł . d . d B d 20 
których ogólnopolska centrala w tym czasie nuescl a Się w gro zle na r ą 
W Bydgoszczy ks. M. Kozal rozpoczął na dobre pracę publicystyczną, która była po- 
tcm jedną z jego p3sji, a także została pozytywnie oceniona przez zwierzchników, dowodem 
czego by ła przedstawiona przez przełożonych propozycja pracy w redakcji "Przewodnika 
Katolickiego" w Poznaniu. Rozwinięta w Bydgoszczy działalność publicystyczna ks. M. Ko- 
zala jest po części efektem jego skłonno9::i do pracy naukowej. Mimo, że został przez 
zwierzchników skierowany na magisterskie studia teologiczne od jesieni 1918 r. nie podjął 
ich ze względu na trudną sytuację rodzinną. Zatem "oczy tuje się i studiuje prywatnie po- 
trzebne mu dziedziny teologii. O zdobytej wiedzy mogą świadczyć egzaminy wikariuszow- 
skie składane w latach 1919-1922 przeważnie z wynikiem bardzo dobrym oraz egzamin 
proboszczowski złożony w 1923 r. z werdyktem: optime illstmctus et idollelis ad amllO 
benejicium,,2l, 
Do publicznego przedstawienia swoich doświadczeń, ale też i przemyśleń, po raz 
pierwszy skłoniły ks. Michała Kozala sukcesy oraz problemy w pracy duszpasterskiej na 
pierwszej jego, prawie całkowicie samodzielnej, placówce w Krostkowie. W "Wiadomoś- 
ciach dla Duchowieństwa" pomieścił w 1921 r. problemowo-ideowy artykuł pt. ..Misja 
parafialna a miejscowy duszpasterz,,22, Jednak dopiero praca pedagogiczna i duszpasterska 
w Bydgoszczy, funkcjonowanie w kręgu miejscowej inteligencji, zaowocowały szeregiem 
interesujących publikacji, głównie na łamach "Dziennika Bydgoskiego". 
Można je podzielić na trzy nurty: apologetyczny, społeczny oraz informacyjno- 
-polemiczny, choć podział ten nie do końca jest zasadny, Nurt polemiczny bowiem w pu- 
blicystyce ks. M. Kozala, choć odrębny treściowo i formalnie, w zasadzie podległy jest 
nurtowi apologetycznemu, podobnie jest z nurtem społecznym, który w czę9::i ma za- 
harwienia patriotyczno-narodowe. Pisarstwo bydgoskiego prefekta ma ostatecznie tylko 
jeden cel - służbę wielkości Kościoła rzymskokatolickiego, Tak pojmowana jedność 
tego pisarstwa unaucznia się po latach pracy publicystycznej w referacie wygłoszonym 
podczas I Krajowego Kongresu Eucharystycznego w Poznaniu 28 czerwca 1930 r, "Wza- 
jemna ideowa współpraca kapłanów w służbie wielkości Kościoła,,23 jednoznacznie okre- 
śla samą postawę ks. M. Kozala - ofiarna, zdecydowana, aktywna służba Bogu i Kościoło- 
wi, wymagająca jedno9::i i solidarności wszystkich sług. 
W świetle swojej publicystyki bydgoski prefekt, a później ojciec duchowny semina- 
rium i jego rektor, jawi się jako kapłan bezwzględnie oddany interesom eklezjalnym. Był 
przede wszystkim człowiekiem Kościoła, który afirmuje, popularyzuje jego doktrynę 
i naukę, ale też broni przed różnymi atakami. Uznawał formułę Kościoła triumfującego 
i wojującego. Za skuteczne narzędzie misji kapłańskiej w tym zakresie ks. M. Kozal uwa- 
żał, obok kaznodziejstwa i pracy formacyjno-wychowawczej, właś1ie publicystykę. Dzięki
>>>
307 


popularnej formie ma ona bowiem znaczną noroość i duży zasięg. Po czę ści artykuły pub- 
licystyczne są adaptacjami wczeŚ1iej przygotowanych homilii. 
Owocna współpraca z .,Dziennikiem Bydgoskim" zachęci ła prefekta do wypróbo- 
wania swego pióra na łamach innych czasopism, Jako współpracownik "Sodalicji Maria ń- 
sldej", a także kapłan o zmy!ie społecznikowskim, umiejętnie łączący teorię z praktyką, 
zebrał swoje refleksje i przemyślenia o pracy społecznej i wychowaniu w pewien system 
teoretyczny. 
Ujawniona w Pobiedziskach i Krostkowie pasja społecznikowska ks. M, Kozala, ujęta 
w ramy społecznego nauczania Kościoła, wówczas bardziej zdecydowanie niż obecnie prze- 
ciwstawiającego się ideologii komunizmu i komunizującego socjalizmu, objawiła się w refe- 
racie pt. "Sodalis Marianus a praca społeczna" wygłoszonym w 1925 r. w Bydgoszczy na ze- 
braniu Sodalicji Mariańskiej Mężczyzn, a publikowanym w miesięczniku "Sodalis Maria- 
nus,,24. Redakcja uzna ła ten tekst jako "ujmujący sprawę trafnie i głęboko,,25. Autor 
przeciwstawia się przekonaniu, że "praca 
ołeczna nie powinna opierać się o zasady re- 
ligijne,lecz kroczyć ma własnymi drogami" 6. 
Dyskutując z ideologiami socjalistycznymi twierdzi, że "niechrześcijańscy społecz- 
nicy (...) pragną pomóc bliźniemu, dać mu możność korzystania z dóbr i dobrodziejstw 
kultury, ale do czego to wszystko doprowadzić powinno, powiedzieć nie umieją (...) ko- 
niecznie trzeba społecznie pracować, kulturę szerzyć, ale planu głębszej idei nie ma; ot 
"robi się" po prostu i dlatego dochodzi się do takich absurdów,,27. 
Światopogląd religijny chroni - wg M. Kozala - pracę społeczną przed brakiem wiel- 
kiej idei. nadrzędnego celu, przed pracą dla pracy, dzia łaniem tylko dla "odczuwan ia ru- 
dlU". "Wspomagając bliźniego sodalis nie tylko to czynić będzie, aby mu chwilową ulgę 
przynieść, ale żeby w życie społeczne wprowadzić wielkie idee miłości i sprawiedliwości 
i przez nie ludzkość z Bogiem powiązać, Taka praca społeczna, konsekwentnie przeprowa- 
dzona musi ludzkość odrodzić,,28. Autor stawia tezę o odradzaniu ludzkości poprzez do- 
skonalenie własne, bowiem źródło zła społecznego tkwi w duszy ludzkiej. Tu sodalis .,nic 
więcej czynić nie potrzebuje, jak tylko regulować stosunek swój do bliźnich według zasad 
Ouystusowych. Praca ta z pewnością nikomu w oczy rzucać się nie będzie, mimo to przy- 
niesie obfite owoce ,,29 
OICąC innych ulepszać, trzeba wpierw samego siebie poprawić, oczyścić z niedosko- 
nałości, uwolnić od panowania !iepych żądz i namiętności 30 
Niemniej rotrzebna jest także praca na szerszą skalę. Poprzez wyciskanie "piętna 
sodalicyjnego,,3 na pracę rÓŻnych organizacji, a także i inne, bardziej autonomiczne dzia- 
łania. "Konkretnych postulatów nie wypowiadam - pisze ks. M. Kozal, raz dlatego, że 
praca społeczna szablonu nie znosi i każdy z indywidualnych swoich zdolności, wyprowa- 
dzić musi linię swego postępowania, a po wtóre, że chodzi mi tylko o zasadnicze ujęcie 
kwestii,,32. Niemniej autor postuluje, aby wobec panującego zamieszania w sferze ideo- 
logii których przedstawiciele demagogicznie oddziałują na lud "sodalis" dla dobra spo- 
łecznego zasłużyłby się niesłychanie, gdyby raz po raz wszedł między lud i zasadniczymi 
wykładami z dziedziny moralności społecznej sprostował fałszywe poglądy, Znalazłby 
kontakt z szerokimi warstwami, m6głby spokojnymi wywodami dużo dobrego zrobić 
w obecnych czasach ogólnego wzburzenia i ze swej strony przyczyniłby się, by w życie 
wszedł ideał jego pracy społecznej tak krótko, a trafnie ujęty w dewozie Ojca 
, Piusa 
XI: Pax Olristi - in regllo Ouisti 33 .
>>>
308 


Przedstawiony przez ks. M. Kozala model aktywnego, ale stopniowalnego udziału 
chrzei:ijan w pracy społecznej - doskonalenie wewnętrzne, oddziaływanie na najbliższe 
środow'isko, wyciskanie chrześ;ijańskiego piętna na pracy różnych organizacji i grup społe. 
cznych, wreszcie jednoznaczne propagowanie ideałów cłuześ;ijańskich i przeciwstawianie 
się błędom i fałszom jest tak uniwersalny, że rację miała redakcja czasopisma "Sodalis 
Marianus", która stwierdziła, że referat bydgoskiego prefekta "ujmuje sprawę bardzo traf. 
nie i głęboko". 
Równie uniwersalne są rozważania bl. Michała o wychowaniu dla rodziny i przez ro- 
dzinę. Zapewne z bydgoskich przemy geń i do
iadczeń pedagogicznych wynikało kazanie 
pt. "Polsk
 uratuje małżeństwo katolickie" zamieszczone w 1928 r. w zbiorze "Akcji Ka. 
tolickiej,,3 . Kazanie to pisane jest na zamówienie Augusta Kardynała Hlonda jakoby w 
formie referatu, który zaopatrzony jest w przypisy oraz krótką bibliografię. Ks. M. Kozal 
przedstawiony jest w zbiorze jako "spirytuał Seminarium Duchownego w Gnicźnie,,35, 
a jego kazanie zawarte jest w III dziale zatytułowanym "Państwo chrześ;ijańskie,,36. Pe. 
dagogiczna pasja prefekta gimnazjalnego widoczna jest w III części kazania, poświęcona 
wychowawczym funkcjom rodziny; "A już największe przysługi oddaje małżeństwo kato- 
lickie naszej ojczyźnie przez wychowanie młodego pokolenia (...) Przykład rodziców w 
ogóle, ich miłość wzajenma, poświęcenie się dla jego dobra są dziecku najlepszym drogo. 

 
wskazem. Z tego więcej się uczy niż z najgłębszego pouczania, bo długa jest droga nauki, 
a krótka i skuteczna droga przykładu (...) Tak więc trudny problem wychowawczy na- 
prawdę nigdzie szczęśliwiej się nie rozwiązuje aniżeli w katolickim małżeństwie, a ponie- 
waż "takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie" (Staszic), przeto to ma ł- 
żeństwo katolickie jest istotnie kamieniem węgielnym szczęśliwego rozwoju ojczyzny na. 
szej"37. Typowa dla epoki frazeologia religijno-patriotyczna odpowiada skądinąd rozwija- 
jącej się wówczas teologii narodu. 
Zarówno tematycznie jak i treś;iowo z kazania o małżeństwie wynika zbiór nauk 
rekolekcyjnych dla matek z 1929 r. Oto tytuły tych kazań: "Nauka wstępna", ,,0 celu 
człowieka", "O obowiązkach kobiety jako żony", "O wychowaniu dzieci", "O grzechu", 
O . d ." O k ... ,,38 
" spowle Zl ,.. omunl1 
. . 
Bydgoskie doświadczenia pedagogiczne ks. M. Kozala znalazły odbicie w pogłębio- 
nym studium pt. "Zadania chrześ;ijańskiej nauki o wychowaniu", opublikowanym w 
"Wiadomo ś:iach dla Ducłlowie ństwa" w 1931 r. 39. 
Ks. M. Kozal uważa, iż dusze młodzieży dorastającej są najszlachetniejsze z ludzko- 
ś;i i są jej drogocennym skarbem. Młodzież zagrożona jest przez skrajny subiektywizm za- 
początkowany przez M. Lutra, Subiektywizm ten wnika w dziedzinę wychowania i psuje 
młodzież. Obowiązkiem wszystkich jest w pełni wykorzystać walory chrystusowej nauki 
wychowawczej i tak posługiwać się tą nauką, tak urabiać młode dusze, aby epoka upadku 
zmieniła się w epokę prawdziwego renesansu. Trzeba tylko dobrze dobrać środki i szczę- 
giwie je dostosować, bo czas ku temu jest odpowiedni. Zastanawia się ks. Kozal - jakie 
zadanie ma chrześ;ijańska nauka o wychowaniu wobec współczesnej mu pedagogiki świec- 
kiej. Stwierdza, iż nie wolno lekceważyć zdobyczy świeckiej pedagogiki, przeciwnie trzeba 
docenić wyniki jej pracy, wniknąć w jej intencje i zamiary, "OlCąC bowiem wroga poko- 
nać, trzeba poznać jego słabe strony i wiedzieć w czem błądzi, aby poznawszy jego błędy, 
móc odpowiednią prawdę chrystusową przedstawić i jako lekarstwo zastosować"LłO. Peda- 
gogika chrzei=ijańska winna więc trzymać rękę na pulsie pedagogiki świeckiej i umiejętnie
>>>
309 


ją leczyć. Bardzo rozmaite są kierunki, którymi pedagogika niechrześcijańska pragnie oddzia- 
ływać na wychowujące się pokolenie. Bardzo liczne są też poglądy na temat wychowania. 
Głównie "wychowanie hołduje wybujałemu indywidualizmowi i opiera się na powiedzeniu 
Rousseau'a, że wszystko co w naturze jest, jest dobre, a pod ręką człowieka wszystko się 
psuje,,4 ) 
Wynika stąd redukcja do minimum pracy wychowawczej i autorytetu wychowawcze- 
go. Główna zasada wychowania sprowadza się do tego, by wychowankowi zapewnić całko- 
I wity rozwój wszystkich jego uzdolnień, wszystkich potrzeb i pragnień, by pozwolić mu doj- 
rzeć w pełnym człowieczeństwie, zapewnić optymalny rozwój jego osobowości. Z tą na- 
czelną zasadą łączą się środki wychowawczego oddziaływania: duża swoboda i wolność, 
minimalne stosowanie kar. wykluczanie wszelkiego przymusu, a całość wychowania opie- 
ra się na poczuciu osobistej godności wychowanka. ,.To poczucie godności osobistej ma 
wychowanka chronić od upadków i załamań, uodpornienie zaś przeciwko złemu winno na- 
stąpić drogą doświadczenia,,42 
Aby wychowanek oswajał się z trudnościami i niebezpieczeństwami i utrwalał w sobie 
zalety osobiste i społeczne, daje się mu dużo ku temu okazji. Tak pięknie przybrana w sło- 
wa pedagogika świecka olŚ1iewa, i tu Michał Kozal zauważa zagrożenie dla prawdziwego 
wychowania. Już Ellen Key wygłaszała hymny na cześć takiego wychowania, nazwała 
bieżącą epokę "stuleciem dziecka". Takie wychowanic doprowadziło do kultu dziecka, 
którego następstwa są jednak zgubne. Wobec tego obowiązkiem chrześcijatiskiego wycho- 
wania jest przeciwstawienie się tym prądom. Nie należy jednak jednostronnie potępiać za- 
sad, "bo mimo wszystko coś dobrego jest w nich bezsprzecznie, jednakże stanowczo trzeba 
odebrać im jaskrawe, jednostronne ujęcie i przepoić je duchem innym. Te pogańskie zasa- 
dy ochrzcić trzeba, że się tak wyrażę, duchem Chrystusowym,,43 
Wykształcenie pełnego człowieka odgrywa ogromną rolę, ale tylko wtedy jeśli ta peł- 
nia człowieczeństwa ujęta jest w znaczeniu duchowym, dokładniej w znaczeniu chrześci- 
jaf5kim. Pedagogika świecka ujmuje zaś pełnię człowieczetlstwa w znaczeniu biologicz- 
nym. Wypielęgnowanie w sobie wszystkich swoich wrodzonych dążeń zmierza do powsta- 
nia najgorszych zboczeń i występków. Pełnia człowieczeństwa polega na podporządkowa- 
niu całej swojej istoty woli Bożej. Ojciec św. Pius XI w swej encyklice: "Jest to więc rzeczą 
najwyższej doniosłości nie błądzić w wychowaniu, równie jak nie błądzić w dążeniu do 
ostatecznego celu, z którym całe dzieło wychowania ściśle i bezwzględnie jest związane. 
Rzeczywii:ie, ponieważ sztuka wychowania polega na urobieniu człowieka - jakim być 
powinien, jak powinien postępować w tem ziemskim życiu, żcby osiągnąć ów wzniosły 
cel, dla którego został stworzony ,jest jaskrawym, że jak nie może być prawdziwego wydm- 
wania, które by nie było całe skierowane do ostatecznego celu, tak też w obecnym porzą- 
dku Opatrznoi:i, to jest po objawieniu się nam Boga w Jednorodzonym Swoim Synu, 
który sam tylko jest "drogą, prawdą i życiem", nie może być pełnego i doskonałego wydm- 
wania, jak tylko chrześcijańskie,,44. 
Różnica między chrześcijańskim a pogańskim wychowaniem tkwi więc w określeniu 
celu, Ouzei:ijańskie wychowanie jest zdecydowanie nakierowane na Boga, a światowe, 
nie znając tego kierunku, "błąka się po bezdrożach". Dlatego cel wychowania musi być 
jasno ujęty i należy do niego świadomie dążyć, w przeciwnym przypadku wyrastać będą 
egoii:i, którzy niczego poza sobą nie będą zauważać. "Przed dusz1 wychowanego stać musi 
chrześcijański ideał religijny, bo bez niego niczego się nie osiągnie" 5.
>>>
310 


Ks. Michał Kozał przytacza przypowieść niekatolickiego pedagoga Friedricha Foer- 
stera (1869-1966) o cnotacll. Posprzeczały się one, gdyż zabrakło im mądrości najwyż- 
szej, dzięki której istnieją. Tak też jest z wszelkim działaniem etycznym, które pragnie 
kształcić charaktery bez Boga i bez uniwersalnoś;i wewnętrznego życia chrystusowego, 
objawiającego się w Ouystusie. Cnoty mogą nawet działać niszczycielsko, skoro się usamo- 
dzielnią w duszy i nie znajdą służebnego stosunku wobec unhversalnej prawdy; "Wśród 
życia śmierć nas otacza" - prawda ta oznacza, że nawet najlepsze i najgłębsze popędy mo. 
gą uzyskać nad nami jednostronną moc i doprowadzić do śmiałości dusz.y. gdyż zabraknie 
im korektury przez inne siły duszy, Więlu ludziom zaszkodziły ich dobre przymioty po- 
przez świadomość własnych zalet. Taka świadomość odebrała im wszelką czujność i samo- 
krytykę, które mogły obronić ich przed niebezpieczeństwem "c.nót" i "zalet". 
Jak u Homera bogowie walczą ze sobą, naśniewają się z siebie i w pogańskiej duszy 
walczą ze sobą cnoty. "Dopiero w Starym i Nowym Testamencie greckie usposobienie otrzy- 
mało równowagę jaka sprostała niebezpieczeństwu estetyzmu, klasycznego wykształcenia 
i bardzo ruchliwego intelektua1izmu,
46 
Augustyn twierdzi: ,,Powołałeś mnie do jedności, ponieważ w mnogości rozproszy- 
łem się." Można bowiem wypielęgnować doskonałości w człowieku, ale nigdy nie dosko- 
nałego człowieka. Ład w wychowanie wchodzi dopiero z chwilą, gdy jest ono podporządko- 
wane naczelnemu hasłu: "Bądźcie doskonałymi, jak doskonały jest Wasz Ojciec w niebie- 
siech". "Wtedy nie dojdzie nigdy do ubóstwienia człowieka, ale przeciwnie, żywa będzie 
Ś\viaJomość niedoskonałości ludzkiej, żywe poczucie skutków grzechu pierworodnego, a 
stąd zrodzi się gorące pragnienie, by tę niedoskonałość ludzką zrzucić z siebie a i ść ku wy- 
żynom ducha i osiągnąć ideał pełnego, bo chrześcijańskiego człowieczeństwa. Więc powta 
rzam: "chrześcijallska nauka o wychowaniujedagOgicznym - pedagogice świeckiej koniecz- 
nie swój cel wychowania narzucić powinna' 7. 
Z zaangażowania w sprawy społeczne, przede wszystkim zaś z wierności Kościołowi 
rzymskokatolickiemu wyrósł nurt publicystyki informacyjno-polemicznej. Był to równo- 
cześlie efekt zapotrzebowania czasu i miejsca, bowiem w tamtym okresie gród nad Brdą 
był miastem wielu wyznań, nierzadko toczących z Kościołem rzymskokatolickim jedno- 
znaczny spór. Ks, M. Kozal działając w my
 ówczesnej teorii i zdecydowanego ataku na 
przeciwnika doktrynalnego i eklezjalnego, nie oszczędzał słów, a także i chwytów pole- 
micznych. Publicystyka polemiczna zrodziła się z potrzeby chwili. 18 marca 1925 r. ofi- 
cjalnie zainaugurowano w Bydgoszczy pracę Kościoła Narodowego. 20 marca do ataku ru- 
szył nie przebierający w środkach krytyk innowierstwa - ks. Tadeusz Zieliński z artykułem 
o znamiennym tytule "Nowa sekta w Bydgoszczy,,48. Tekst ten nie był zbyt pogłębiony, 
więcej w nim było epitetów niż argumentów, więc redakcja gazety, bądź władze kościelne 
poprosiły ks. M. Kozala, bądź on sam wystąpił z tą propozycją o gruntowniejszą polemikę. 
Prefekt wybrał główny rys nowego związku wyznaniowego - korelację religii z narodowo- 
ścią, co ujął w tytule swej obszernej analizy z 28 marca 1928 r" która z jednej strony jest 
polemiczna, a z drugiej popularyzuje doktrynę Kościoła rzymskokatolickiego. 
Zaczął od sporu z poglądem, że aby nie było walki miłrdzy ideałami narodowymi i re- 
ligijnymi trzeba oderwać kościoły lokalne od Watykanu. "Wszak nawet u nas w Polsce two- 
rzy się Ko ściół narodowy. a nasze miasto otrzyma ło w ostatnich dniach filię takiego Koś- 
cioła. Ponieważ zwolennicy kościoła narodowego apelowaniem do uczuć patriotycznych
>>>
311 


starają się o pozyskanie członków, jest rzeczą konieczną rozpatrzyć zasadniczy stosunek 
Kóścioła Katolickiego do narodowooci". 
"Ko ociół O1rystusowy nie jest związany z żadnym narodem, żadną rasą, panowanie 
jego nie zamyka się w granicach terytorialnych któregokolwiek państwa, ale obejmuje on 
wszystkie narody, rozszerza się po całej kuli ,,Kath'holen gen gen", stąd też katolickim czy- 
li powszechnym, nie naszym. Ale czy z powszechnooci tej wynikać by miało, że musi on 
przeciwstawić się narodowooci, starając się wytępić ją, aby na jej miejsce zaszczepić kosmo- 
polityzm czyli międzynarodowo ść? Tak chcą zwolennicy koocioła narodowego oskarża- 
jąc katolicyzm o wrogie wprost usposobienie do narodowooci. A co odpowiada im na to 
Koociół katolicki? Krótko i zwięźle mówi, że nie może zwalczać tego, co sam Bóg w sercu 
ludzkim posiał, nie może tępić miłości do narodu, jeśli sam Bóg tę miłość nakazuje,,49 
"Prawdą jest, że Rzym hamował pychę narodową, ślepy fanatyzm i szowinizm, ale 
nigdy nie zwalczał zdrowej idei narodowej (...) Próżności narodowej Kościół katolicki 
nigdy nie tolerował i w przyszłości też nigdy tolerować nie będzie, przypominając, że nie 
wolno z ojczyzny czynić bożyszcza, któremu by się w ofierze zło
ć miało miłość bliź- 
niego i przekonanie o zasadniczej równości wszystkich wobec Boga,,5 . 
Mimo zasadniczej jedności Kościół rzymskokatolicki dostosowuje się do odrębnych 
właociwości każdego narodu, dowodem czego może być specyfika polskiego katolicyzmu. 
Ks. M. Kozal polemizując z ideą kościołów narodowych wskazuje na słabość tego ty- 
pu kościołów wschodnich i protestanckich, wynikłą z braku uniwersalnego autorytetu 
teologicznego i moralnego, wszak (...) fakty historyczne potwierdzają prawdy, że narodowe 
koocioły mimo pozornej korzyści mieszczą w sobie zarodek rozkładu i upadku państwa 51. 
"Koociół powinien mieć wprawdzie wyrozumienie głębokie dla uczuć i dążeń narodo- 
wych, ale to wyrozumienie nigdy tak daleko iść nie może, żeby dla narodowców musiał 
poświęcić powszechność swoją (...), bo Pan Jezus chce wprawdzie mieć owieczki ze wszy- 
stkich narodów, ale wszystkie złączone być powinny w jednej owczarni pod jednym paste- 
rzem"S2 
W artykule pl. "Polski Narodowy Katolicki Ko ociół Hodura" ks. M. Kozal nie tylko 
ograniczył się do krótkiego przeglądu historycznego "na tę cudaczną herezję (...), zarazem 
cudaczną naukę na podstawie pism samych tylko narodowców". Już sam incipit tego tekstu 
świadczy o negatywnym podejściu do przedmiotu analizy, !Agitatorzy Polskiego Narodowe- 
go Katolickiego Koocioła - tak brzmi jego ciężka nazwa polska - na zebraniach swoich 
w naszym mie ście występują z twierdzeniem, jakoby byli członkami prawdziwego Ko ocio- 
ła Ouystusowego i niczego więcej nie pragnęli, jak Bożej nauce, skażonej rzekomo w na- 
szym kościele, przywrócić czystoŚĆ pierwotną i to od razu w polskiej. "Polemista posłu- 
żył się również argumentem ad personam w stosunku do dość popularnego kujawsko- 
-pomorskiego kapłana polskokatolickiego - ks. Stanisława Zawadzkiego: "Zawadzki znany 
w naszem mieście, że kościół jaki on zakłada, jest prawdziwym Kościołem, stojącym na 
straży czystej nauki ewangelicznej. Zawadzki jest zwolennikiem Hodura, uczy więc to 
samo, co 1I0dur i Bończak. Ale jak może nazywać Hodura Kościół - Kościołem 01rystusO- 
wym, jeśli Hodur dzisiaj w Bóstwo O1rystusa Pana już w ogóle nie wierzy? (...) Naprawdę 
żal biednego ludu, co wpada w sidła tej głupiej, a podstępnej herezji, która nie wiadomo 
jakie cele w zanadrzu nosi, żal i tych nieszczęśliwych, co np. jak Zawadzki, dla braku odpo- 
wiedniego wykształcenia w ręku Hodura i Bończaka są narzSdziem tej niecnej roboty, a 
przecież kiedyś przed oczyma chyba wznioślejsze mieli ideały" 3.
>>>
312 


Rzetelność, a zarazem żywość intelektualna ks. M, Kozala zainspirowała po tym 
artykule polemicznym artykuł apologetyczny pL "Kościół rzymskokatolicki jest Koś- 
ciołem Ouystusowym,,54. Rozpoczyna się on od stwierdzenia: "Wykazaliśmy "narodow- 
com" spod znaku Hodura, że kościół ich nie ma nic wspólnego z Kościołem Ouystusowym 
(...) Uczciwość polemiki wymaga jednak, abyśmy nie tylko innym błędy wykazywali, ale 
też dowód przeprowadzili czy w ogóle Kościół Ouystusowy istnieje, a jeśli istnieje, to gdzie 
go szukać mamy,,55, Przeprowadzając ów dowód autor opiera się na tezie o ciągłości nauki 
i urzędu Kokioła rzymskokatolickiego, nawiązująS6rzy tym polemicznie do teologów pro- 
testanckich, w tym Adolfa Harnacka (185J -1930) , 
Bardzo ostrą polemikę toczył ks. Michał Kozal z adwentystami dnia siódmego warty- 
kule pL "Znaki czasu,,57. Tekst ten zainspirowany został lekturą numeru 7 z 1925 r. wy- 
chodzącego w Bydgoszczy półtoramiesięcznika "Znaki Czasu". Autor stwierdza, że już raz 
przestrzegał przed tym czasopismem na łamach "Dziennika Bydgoskiego".; "Dałem wtedy 
wyraz swemu oburzeniu, że ludzie chcący uchodzić za chrześcijan nadużywają Pisma św., 
żeby zniszczyć wiarę 01TYStusową w szerokich masach prostego ludu. Artykuł mój wywo- 
łał wtedy gniew u sekciarzy, którzy nawet list anonimowy do mnie wystosowali, "radząc 
mi po przyjacielsku, bym nie bałamucił ludu, lecz lepiej czytał Pismo {m.". Tymczasem 
nr 7 czasopisma z tego roku dowodzi, że uwagami swemi najmniejszej krzywdy im nie wy- 
rządziłem. Raczej za mało powiedziałem i trzeba było przewrotność ich jeszcze więcej 
napiętnować (...) Okazuje się bowiem, że sekciarze ci przekonań religijnych wcale nie mają 
i pracują niezawodnie dla innych celów. Wobec tego naukę swoją z największą łatwością 
zmieniają stosownie do potrzeby,,58 
Zgodnie z podtytułem artykułu "Sprawa nieśmiertelności duszy - niedziela czy so- 
bota?" ks. M. Kozal krytykuje adwentystyczną doktrynę o u 
ieniu człowieka po śmierci 
oraz o sobocie jako o chrześcijańskim dniu {miętym. Konkluduje: "W każdym razie pew- 
nym jest, że "Znakom Czasu" nie chodzi o pouczanie religijne, przeciwnie im zależy na tem, 
aby stworzyć zamęt w sprawach wiary. I dlatego, jak to na wstępie wykazałem, uczą dziś 
tak, a jutro inaczej, W takim razie jednak pamiętać trzeba, że dla tego rodzaju pisma jest 
piec najodpowiedniejszym miejscem,,59. 
W publicystyce należącej do nurtu apologetycznego na pierwsze miejsce też wysuwa- 
ją się kwestie eklezjalne, co {miadczy o wyraźnej osobowości kapłana jako sługi Kościoła. 
Np. w artykule pt. "Nadprzyrodzony charakter kokioła katolickiego w {mietle uroczysto- 

i Zielonych Świąt" wszelkie rozważania oparł o stwierdzenie: "Zielone Święta to narodzi- 
ny Kościoła rzymskokatolickiego, Z chwilą zesłania Ducha {m. rozpoczynają bowiem apo- 
stołowie publiczną swoją działalność i przyjmują pierwszych swoich wyznawców na wiarę 
O t ,,60 R . . . I . ł K 
IrYS usową . ownoczesme nurt apo ogetyczny splata SIę z nurtem spo ecznym oza- 
I owej publicystyki. Widać to szczególnie w artykule pt. "Boże Narodzenie - świętem 
rado ki", Po teologicznym, doŚĆ typowym rozważaniu na temat znaczenia tego święta na- 
stępuje interesujący wywód o społecznym wymiarze Bożego Narodzenia; "Jednakże nie 
tylko dziedzinę religijną uzdrowił Pan Jezus narodzeniem swoim, ale równoczeŚ1ie i sto- 
sunki społeczne. Dla odkupienia świata mógł był z nieba zstąpić jako człowiek dojrzały, 
w sile wieku. Je{ii jednak narodzi się jako dziecię maleńkie z ubogiej niewiasty, a w do- 
datku na świat przyszedł w opuszczonej stajence i w żłobku na sianie złożyć się pozwolił, 
to te wszystkie okoliczności zmieniały cel głęboki (...) Tym sposobem zmienił bowiem od 
razu: położenie dziecka, przywrócił kobiecie godność i stanowisko pierwotne, a wszystkich
>>>
313 


lu
zi bez względu na pochodzenie i majątek ze sobą zrównał (...) O tej prawdzie pamię- 
tać winni wszyscy, a na pierwszym miejscu społecznicy. Wszak oni radość i szczęście za- 
pewnić pragną cierpiącej ludzkości (,..) Więc jasną jest rzeczą, że walory zawarte w praw- 
dzie Bożego Narodzenia z konieczności stać się muszą ośrodkiem i ostoją pra
 społecznej, 
ajeżeli się to stanie, to radość tego świata będzie jeszcze większa i pełniejsza" l. 
Chrześcijańska teza o równości wszystkich ludzi wzywająca do skłonności i pokory, 
co tak odpowiadało osobowo ki ks. M. Kozala znajduje swoiste podkreślenie w artykule 
pl. "Czemu jest święta Teresa od Dzieciątka Jezus świętą". Autor w ] części artykułu 
przedstawia życiorys świętej, w II - fragmenty "Dziejów duszy", zaś w III uzasadnia de- 
cyzję Kościoła o kanonizacji; "Św, Teresa poszła za wskazówką Bożego Mistrza, pozostała 
przez całe swoje życie dzieckiem,,62 Idzie tu o wywód z Mt. 28,2 o Królestwie Bożym 
przeznaczonym dla maluczkich. "Teresa od Dzieciątka Jezus nazywała siebie ziarnkiem 
piasku, a oto Bóg chciał, aby cały świat jako świętą ją uznawał i czcił. Spełniło się na 
niej słowo Chrystusa; "Ktokolwiek tedy się niży jak to dziecię, ten jest większy w Króle- 
stwie niebieskim (Mt. XVIII, 4). Tak przedstawia się wielkość św. Teresy. Zdaniem mojem 
nie bez powodu wysunął Bóg tę świętą postać w czasach naszych i zażądał dla niej uzna- 
nia powszechnego. Wszak ludzie dzisiejsi wielkimi być pragną i może nawet w oczach wła- 
snych takimi się wydają, a jednak nimi nie są o słowach św. Augus
na: Magllusese vis, 
a mi/limo illcipe (chcesz być wielkim, to od najmniejszego rozpoczynaj) 3. 
Bydgoski okres był bardzo owocny w twórczości publicystycznej ks. M. Kozala. Pre- 
fekt publikował także w innych czasopismach. 
O funkcji Prymasa Polski w Kościele rzymskokatolickim pisał na łamach rocznika 
"Cześć Maryi,,64, w którym opublikował również rozważanie o święcie Matki Boski
 
Gromnicznej, będące najprawdopodobniej przerobionym kazaniem okolicznościowym 6 . 
Ks. M. Kozal cechy publicystyczne nadawał niektórym swoim kazaniom - o zabarwieniu 
patrioty czno -narod owym. 
W ogóle obowiązki kaznodziejskie, podsuwające bogatą gamę tematów, skłaniały 
refleksyjny umysł prefekta do pogłębiania poruszanych z ambony problemów. Solidne 
przygotowanie się do pracy kaznodziejskiej, owocujące szczegółowym konspektem kazania, 
umożliwiało kierowanie go in extenso do drukp, bądź przerabianie tego tematu w formie 
publicysty cznej. 
Wszystko to dowodzi o skłonnościach do pracy naukowej ks. Michała Kozala i po 
części uzasadnia jego nominację na stanowisko rektora Arcybiskupiego Seminarium Du- 
chownego w Gnieźnie, mimo nie posiadania przezeń tytułu naukowego. 
Wydaje się, że głównie działalność kaznodziejska i publicystyczna objawiająca nie- 
zwykłą moc ducha i niekłamane oddanie się ideałom chystianizmu przyczyniły się póź- 
niej do nadania błogosławionemu Michałowi Kozalowi miana "Apostoła Bydgoszczy". 
"Mimo, że jego kazania miały charakter wykładu, był chętnie słuchany ze względu na 
jasnoŚĆ podawanych treści i prostotę wyrażania się, co, jak wydaje się, płynęło z dok- 
ładnego przygotowania,,66. Kaznodziejstwo bydgoskiego prefekta, prawdopodobnie za- 
decydowało też o jego awansie na jedno z bardzo ważnych stanowisk w diecezji - ojca 
duchownego Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Gnieźnie, Arcybiskup August 
lllond słuchał jego kazania podczas Dekanalnego Kongresu Eucharystycznego w Kroto- 
szynie 22 maja 1927 r. Ks. M. Kozal występowa ł tam jako kapłan pochodzący z tamtej- 
szej parafii pw. św. Jana Ouzciciela.
>>>
314 


Erudycja ks, Michała Kozala, szczególnie zaś w zakresie apologetyki szybko została 
doceniona przez konfratrów i przełożonych. Dowodem tego jest fakt, że został zaproszony 
do wygłoszenia referatu podczas kongregacji dekanalnej w Bydgoszczy w dniu 6 paździer- 
nika 1925 r, Tytuł tego referatu brzmiał: "Polski Narodowy Katolicki Kościół i jego nau- 
ka". Bydgoszcz była wówczas jedny'm z najliczniejszych w kraju oŚ'odków polsko-katoli- 
cyzmu i miejscowe duchowieństwo rzymskokatolickie musiało w jakiś sposób ustosunko- 
wać się do tego faktu. W wychodzących w Poznaniu "Wiadomokiach dla Duchowień- 
stwa,,67, referat ten został opublikowany, a także posłużył jako kanwa artykułu publicys- 
Oz . . k B d ki ,,68 
tycznego w" lenm u y gos m . 


4. Poza kokiołem i szkołą 


Niepospolita osobowość ks. M. Kozala objawiała się m.in. wszechstronnością jego 
zainteresowań. Znać było niezwykłą dążność do wnikliwego rozpoznania rzeczywisto
i 
przy równoczesnym zharmonizowaniu wszelkich sfer osobowości, typowym dla ludzi, któ- 
rych wnętrze jest jednoznacznie uformowane. Ten rys charakteru bydgoskiego prefekta 
świetnie uchwycił mieszkający w grodzie nad Brdą w latach 1922-1933 pisarz i dramaturg 
Adam Grzymała-Siedlecki (1876-1967); ,,(...) w roku bodaj 1925 któregoś dnia zgłosił się 
do mnie młody ksiądz, przedstawił mi się Kozal - zaznaczył, że jest prefektem w tutej- 
szym gimnazjum. Miał jakieś nie ostatecznie rozwikłane zagadnienie dotyczące "Improwi- 
zacji" z "Dziadów" i przyszed ł, by je ze mną przedyskutować. Rozmowa przeciągnę ła się 
do późna w noc. Zdumiewał mnie swoim oczytaniem, a nie zabrakło mu i zmysłu filozo- 
ficznego; promieniowała z niego prawość, uderzała i ujmowała nieśmiałość natur dogłę- 
bnie szlachetnych, Później został regensem seminarium duchownego w Gnieźnie. Gdym go 
tam odwiedził, dostrzegłem w nim jeszcze głębszą powagę duszy i wyraźny już pochód 
wewnętrzny ku doskonałoki. Zapamiętałem sobie z tej wizyty jedno powiedzenie. Gdy 
zauważyłem, że obecnie dla kleru nastały gorsze warunki bytu materialnego, on odrzekł: 
"boję się, że jeszcze zanadto dobre". Bał się, że jeszcze za dużo bywa kandydatów do stanu 
duchownego nie z powołania, lecz dla chleba,,69. 
Bydgoski oŚ'odek kulturalny w pewnej mierze sprzyjał rozwojowi intelektualnemu 
młodego, wciąż dokształcającego się prefekta. Do instytucji, z usług których często korzy- 
stał należało Muzeum Miejskie, Bez wątpienia do kontaktów z muzeum zachęcił go fakt, 
że gimnazjum blisko współpracowało z tą placówką naukowo
światową. Poza tym w la- 
tach 1923-1925 dyrektorem muzeum był ks, Jan Klein (1885-1940), co dla ks. M. Ko- 
zala, bardzo uczulonego na solidarność kapłańską stanowiło bodziec pozytywny, a także 
gwarantowało prawomy{iność ekspozycji muzealnych, Być może młody prefekt kontak- 
tował się z muzeum za namową swego konfratra - ks. J. Kleina. 
Kustosz Kazimierz Borucki tak wspominał sylwetkę prefekta: "Był to człowiek 
wielkiej prostoty i głębokiej wrodzonej kultury. Kochał wszystko co piękne,,70. Jego 
zainteresowania estetyczne dokładniej opisał następująco: "Nie było wystawy, której by 
ks. Michał Kozal nie zwiedził, Interesował się głęboko nowymi prądami w sztuce, spe- 
cjalnie jednak pasjonowało go malarstwo stare. Żałowałem niezmiernie jego wyjazdu z 
Bydgoszczy, a potem z Gniezna, skąd często odwiedzał nasze muzeum. Żywiłem nadzieję, 
że nasze kontakty nie zerwą się mimo jego wyniesienia. Potwierdzały to listy księdza bis- 
kupa. W dniu 27 sierpnia na cztery dni przed wybuchem wojny, przysłał mi z Włocławka
>>>
315 


obraz nieznanego twórcy przedstawiający Chrystusa Ukrzyżowanego. Zależało mu bardzo, 
aby w naszej pracowni obraz został poddany zabiegom renowacji. Niestety nie zdążyliśmy 
wykonać zamówienia. Dzisiaj wydaje mi się znamienne, że pracę swoją we Włocławku roz- 
począł ksiądz biskup właŚ1ie od myśli odświeżenia obrazu, na którym Ouystus umiera na 
krzyżu,,71, O znawstwie bp. M. Kozala świadczy zawarta w liś::ie do K. Boruckiego uwaga: 
"Obraz ten ofiarował mi ks. infułat Krzeszkiewicz, a ponadto kazał go nieco odrestauro- 
wać. Odnoszę wrażenie, że ta restauracja nie bardzo Się'] udała. Dlatego proszę Pana uprzej- 
mie, aby Pan zobaczył, co się z tym obrazem da zrobić" 2. 
Ks. M. Kozal gromadził dzieła sztuki, lubując się głównie w grafikach. W gmachu 
Sufraganii Włocławskiej zabezpieczono wiele oryginalnych dzieł tego typu. Dowodem 
jego upodobania grafik jest fakt, że jako prezent od gnieźnieńskiego seminarium dla bp 
Antoniego Laubitza z okazji jego siedemdziesiątych urodzin w 1931 r. zamówił u Karola 
Mondrala kilka sztychów. Pisał: "Na motywy wybrałem te gmachy, nad któremi ks. Biskup 
w Gnieźnie pracował. Praca jest prawie wykończona i nieźle wypadła,,73. 
Nade wszystko jednak na bydgoszczan oddziaływała niezwykła duchowość ks. M. 
Kozala, którą włamie przykładem swojego życia apostołował. Syn znanego przedwojen- 
nego stomatologa Teodora lwickiego (1881-1973), prowadzącego swój gabinet przy ul. 
Marszałka Focha 41/3 - Stefan Iwicki zachował w swej pamięci znamienne wydarzenie: 
"Ojciec mój, jak każdy szanujący się adept Hipokratesa, nie mówił nic o pacjentach. Pew- 
nego dnia zwrócił się do mnie, jako ucznia gimnazjum męskiego, a więc w jakiś tam spo- 
sób zainteresowanego stanem bydgoskiego nauczycielstwa, bardzo poruszony:" - Wiesz, 
był u mnie prefekt Kozal. On jest tak uduchowiony, że kiedyś wysoko zajdzie." 
Sylwetka ks. M. Kozala, która wryła się w pamięć bydgoszczan, to postać szczup- 
łego kapłana skromnie odzianego w surdut z koloratką i wysokie oficerskie buty. Tak w 
zasadzie chodzili po ulicy wszyscy księża katoliccy i protestanccy, gdyż była to swego 
rodzaju pozostałość po zaborach, kiedy duchowni nie chcieli zbytnio zwracać uwagę od- 
rębnym strojem. Sutanny nosiło się tedy zazwyczaj w obrębie kościoła. 


5, Śmierć matki 


Na cmentarzu Nowofarnym przy ul. Artyleryjskiej 10 znajduje się grób matki księ- 
dza - Marianny Kozal, urodzonej 26 sierpnia 185] r. w Su śnie , a zmarłej 10 lutego 1927 r. 
w Bydgoszczy. W pogrzebie jej uczestniczyły liczne rzesze dziewcząt w niebieskich mundur- 
kach, a także mieszkańców grodu nad Brdą. 
Grobowiec (aleja GH nr 1256), mimo upływu lat zachowany jest w dobrym stanie. 
Od czasu do czasu pojawiają się na nim świeże kwiaty, co dowodzi pamięci bydgoszczan, 
którzy oddają hołd matce błogosławionego. W ostatnim roku II wojny światowej Niemcy 
odcięli łańcuchy łączące słupki flankujące grobowiec. Okupanci demolując w tcn sposób 
cmentarze, poszukiwali surowca do przemysłu zbrojeniowego, W maju-wrześniu 1987 r. 
grobowiec odnowili rekonstruując łańcuchy, członkowie Archikonfraterni Literackiej, 
umieszczając na kamiennym obramowaniu flankującym płytę mosiężną tabliczkę z napi- 
sem: "Grób matki błogosławionego Michała Kozala 1893-1943 - Apostoła Bydgoszczy." 
Renowacja, a także deklaracja stałej opieki nad pomnikiem stała się treś::ią daru ofiarnego 
złożonego podczas uroczystości ku czci bł, M. Kozala na Starym Rynku w dniu 6 września 
1987 r. Szczególne zasługi w społecznej renowacji grobowca położył Zbigniew Kucewicz.
>>>
. 
#.... .... ..... ..' "O. ."".c. .' "".. .
. , . , .. 
-.c 
:: ..
:..,; 
 ' ':
,-
';::
4t.:'
:' ';l, 
:!
 ,...;. 
 . ... 
 ,
, ''':.,:.., 
, ''t.-:..4 ,W' "
 x ' , ,
 , :'"'J''''' , '' '::" :', ', .. "ti: -. 
.:-:.:.... ..? f. ... .", .. ..... 
". .,,
. .41 '" 
 "..! . ł :. 
. ,..... .,.:...,.'
;;::);
' t
tt:.:,
.,'{ ' .,,),L .'0$/ ..' 

' " ..
, v
i.
" -
' 
1 
 r
 
., '7 . r,. ,',., ....',',....,',', ....... ...... ,
; ':': 
 ':.."
', ...." . 
".::
 '

: ,...../?r:
 '
::Jf::,: "2:
'::"; . 'tĄ..::" '1", '

 \f
:, i 
" "'",=}  
 t 'L 
".. t- 
-'::'łt"ł" 
", ".. .. 
:.- .. j y.' ": :..' .. ,,'" ':. ,:::;c.
,,.' ':";C " . '. ,'J 
"", . -..-:::.... ..' :..;..... i..4: c ' ; ;':,.::::!?:;"::: .:, ,: ':;
Hft o,:' 
" , ,1 '.' ,....,.' 't', ł-' .P - ':.:-S: 
J...' '.' 'C'¥;: .\\: :
:
,;
: .,
,:
 :.::.".. .. ;' ,: Jht1:..";.;.;,;.:",, 
....." ół-' 

, .,: "Jł"-..:łr · '. ,.,. ...,',.,',....
.',...,
,.,'.',',',',',:':
 
,. ",';' .
 ',
:. :!.i(!!""'fi;.t
YNWf:r(;,#:* 
. 


" :


'\
:l: .......

.,,:,
:.;l.,..:
Lt
,:,,' "", 


' f:.. --,: 
'
';' .",,
 ", ':.:' :,:
,.,\" , 
.' ,'.; "!$:';"
./ ,.' 
-t(
, :,K
 ':%'7::: W:@ " '. " 
Jt
" 
....'ł, '., :'


 '''

'': ' :,
:::::,;::: , 
. , " .. 
I
:
:':.,

 .
'
:
 
::"\ii-,
::
::;:,
 .tł.;" ,
 
;r 
'1t.

 
,., 
'"r"& ,;.
".;... 'ł.:ilc...""'.:'" 

 '\::f i ' 
..':f1/"

.,f. ':,;':.: ':. ,. 
;"M
"+


!" :..
: .. .


: :w .. .... -
: .. ;.t;M,
. 

, ," -/; 'P../.... /-.:"...' 
 
'''':.- ł",: ',,¥ ",:.",
 ." . ,. , 
.''''ł' Jł.
'

 "'" , 
 
.
:f 


,,', .;
;:' v

;': '

 
:,; ,; ,:', '


:f;,

i
 -
:;i.i;:2;

:(\,.:;.:
:: ',' 
,' 
.
'''',, ,)., ,'", p?'j. ,
. ł ' # ł"., 
.., ,..... .........'." 4,,) 
....
J..sf
..: .....:' .
f
;
,. ......
.. ..
 
 . . 
 

....:.::. ....
:-ł
. . "'.::
::::::::
:::

:'::::
::
:::::

;::::: : 
 "" 't. 
 -łł 
i

; 


.:. '1'
łb

":' 
':'1-
 " .



: ,:: loS' '
,::,;:
::;
:::::::
A*::::
::::
::::::::. '
' 
t:, 
.

ł

:.t
.;. ,
"/::
ii
; :\
:')l:

:: ::..
}....

t:.:::.l

f:f'


i.
r

t


J






;



m



tr '
'r..t
'
: 
! f' . 
f' ) 


.

 
1-'. ",:::
..' " ,'.','.','. '".,',..." ':,',.
...:':.'



,;.
::.:';

.:',':.:,:" .. ("" ł...... 'A";
 
:
i:,i
Ii,
i!!!:

i 
. ,"
. 'Ą...... ", ''''. "" "''''i&P, ...c ..' :1: ""-. «.,.....,............... .".. ...,....... , J",,",4,.
1. 
.;. .....
:
r
..:.:;:..\l..
.. 

 ,
.j"
 

 
 . .
.
.:



:. 
:



.
.:
t
:
I:(
?n


.
.
.
r:u
:
.
:::' ...:jh:.t
fti
:
f
lt i :..

 
... w."" ')"(",, 
 ' './' #,,i{,,, , . \' ..,.....................' , ....... X...,.,.._,.,
,';:;?-,
?-,. :,
 
t .. n
 
 ,
 
:,:.ł
 '!:
' ''' 
 ' :
 

 
 
'J.,t
\£F
:,..;:t'::';} 
 :}:::::,.::.::::::::::,::'. " ':::}\{;: I "':::::::i

::::
"
:: "
;,
 
. ,f:
 
 . ;
': ::J 
 
ł-',

:.
' ; ,:i
,r,:,::
,:::t\J
tf\?):
/::"::"." h":
()"':: "',..", 5#HMW' I .:':
:

mg;: 
," :
'" 'ł."" V....:ł:J!_,.
. ,'... ....'..,'...'.'..., . .......,..,',., ,..
. 
,,
;;.','..,,',,'f,'.' 
"W..'... 
:
i.. .;10 ;t{i::.": J$ :."!t
. -. .?.,..._ł..::
 .
.. :":":". ...::::::
::






::}t
:::.. \
::





?ł
f
t
j
: .:::.:
:
::
 
"'
'

"'
'
 
'.., .... ł. ,_ ............., ........,..,'.'.'..,. .... ..iti'':t'......'.,...,'''''.,,'' 
 
, .: . 
¥j
t?J
.:.
::
::.;. .; 

 'ł.. J
. . 
::
:......

. ..
.. ... ::....
......
..:.:

.
. 
.:.:..

...:/ , .


 . ; , .
: , .
 , '
:. , .}

: , :
* , 
(



 , 
j
 , 

1.... t
:

::)
 
, "..U,S
:,:J;;; , 
 
 ....,.... 1. ................"" ....., ,.. ''''', ,..,.., ' ,..,..-"-"
;,...."' 
 .,,}... ,... 
 
00;. -::i??
:
.::: ".;r.. :..........:.:....:..
.)' :.:.:..:........:.:.....:.:.:.."'(
..:.
.:.: ::'.':.'::.:' .... .:" .: :::'. .::)!o:=;:;::, . :::*:-:O
:
;:::
:(:: 
:.::::..:;:;::.;.;: 
A7.-::""-}j.
 . 
'C , ..
. _....v.;,: 
 .. ' . .."... ' .. .. " ...',....., :.;
, ,,
/. ' '''', " '.... ),
.. 
.
A
:::

... 
. :...:..;.:.
:

:


:' ..... :':::;:::
.
;' . .":



:::::
@ ....
;::
.. 
- '" ;;::::
,;
, 
,....",', :.:',''71?:::;.;.:f.:, . " :::::::
" , " -,' ::

;:;r:t?:: ::: ::

::
 
B.:*i%t::';':1

L)iir:
p;
;;;:-" :":11;':
::"

;
:
Y':

..'" ':'.," ,:.', 
;
;; ,

f;:
4tłł

f1. 
':

1)

 . 
'''xm':
t.:
of'.;".
 . ;
t1r
, 
 . o:' '.. 

t, . 
':
 ,
 '"x:i(: _ -' '. . "'H;Ic::':;
:: 
::
*:r;::
. :
:., 
. .


:;:
{ ::.
:.;:} ;..... 
::".:.@..t .


:*.
 :".. ..... .:
t1.. :. 
 .. . . ;.' .
. .. .:
; . . .
 ttf
::t 
;r
'£' '
" '...'
':'::., ,x''' 
i'?W(.
 
 . ij * ,
' 

"" ,'
",' - '''i.':;:::
;) 


...-.
 


;" 


 )( '
';. 

 ':", 
.. . ilu' ,Y 

 f-'!'ł"" 


.. 


j, 
)ao.. 
... 


',' 


'. .... _ ł. ł- 
, ., 
 '" : 
, ...... . . 
ł'. ,(,:, 
\\.:. 
 .', 
. 
'..:-,' ..... - "". 'If 
, 
 ',J!'.

 .J t 
...'.ó
_ t 
,,-1t-;:t\
 \ .i! 
r .' . " ł \ 
....
/,
 \ . ,1 
. ... ,.. . 
. ..'
' 
.
 
 
, +;S". 
''! 
, 


I 
-.
 ! 
'... . 
.... 


" 
, v 


.& 

 
; 
.' 

, 
:' 
I "'
 
'lo'.. 
:,:., 
.-.: 
J''',
 


O{
>>>
317 


Matka odegrała w życiu bł. Michała Kozala znaczną rolę. Ta prosta wiejska kobieta, 
która dała życie siedmiorgu dzieciom, towarzyszyła swemu synowi kapłanowi przez wiele 
lat. Po śnierci ojca w lipcu 1918 r. matka wraz z opiekującą się nią Agnieszką Kozal - przy- 
rodnią siostrą Michała, została bez środków do życia. Własności ziemskiej nie posiadały, 
ubezpieczenia także nie, a przede wszystkim nie posiadały własnego mieszkania. Toteż na 
ks. Michała spadł obowiązek ich utrzymania,,74. Panujące w tamtych latach zasady nakła- 
I dały właŚ1ie na księdza obowiązek opieki nad owdowiałą matką bądź samotną siostrą, tym 
bardziej, że mogły one pełnić rolę gosposi. Obydwie niewiasty towarzyszyły księdzu pod- 
czas jego pracy na wikariacie w Pobiedziskach, administraturze w Krostkowie i prefekturze 
w Bydgoszczy. W zasadzie z powodu konieczności utrzymania ich zrezygnował ze studiów 
magisterskich, na które został przecież oddelegowany. 
Ks. M. Kozal nigdy nie wstydził się swej rodziny. Jak zeznała w procesie beatyfika- 
cyjnym bratanica biskupa - Jadwiga Om1ielarz, podczas domowej uroczystości prymicyj- 
nej 25 lutego 1918 r. "matka prymicjanta chciała posadzić w jednym pokoju księży a ro- 
dzinę w drugim. Michał sprzeciwił się temu stanowczo, twierdząc, że nie musi się wstydzić 
swojej rodziny. Toteż zasiedli do stołów wszyscy razem,,75. 
"Kiedy zmarła jego matka - twierdziła J. 01mielarz, nie pozwolił ubrać jej do tru- 
mny po miejsku. Na jego polecenie odziano ją w sutą kolorową spódnicę, kubrak - to się 
nazywało ,jaczka" - czarną chustkę wykończoną d ługimi frędzlami. Zawsze powtarzał, 
że się nie wstydzi prostej rodziny,,76. Nie krępował się stroju matki na co dzień, gdy trzy- 
mając ją pod rękę, oprowadzał ulicami Bydgoszczy. Nigdy jednak nie odważył się na taki 
gest w stosunku do siostry Agnieszki, "bo jak ludzie nie wiedzą z kim idzie, mogliby co złe- 
go pomyśleć,,77. Ten rys szlachetności docenili bydgoszczanie, którzy licznie przybyli na 
pogrzeb matki szanowanego prefekta. Typowe dla środowiska miejskiego kpiny ze stroju, 
to jedna strona medalu, lecz uznanie dla przywiązania do tradycji oraz szacunek dla matki 
ze strony syna - to ca łkiem inna rzecz. 
Marianna Kozal zmarła w czwartek 10 lutego 1927 r. o godzinie 20.30 w wieku 76 
lat. 12 lutego ukazał się na łamach "Dziennika Bydgoskiego" nekrolog podpisany w imie- 
niu rodziny przez ks, M. Kozala 78. Eksportacja zwłok do Kościoła farnego pw. św. Marcina 
i Mikołaja odby ła się z domu żałoby przy ul, Krakowskiej ] 2, a w niedzielę 13 lutego o 
godz. 16.00. W poniedziałek o godz. 8.30 odbyło się nabożeństwo żałobne, a następnie 
kondukt ruszył przez całe miasto na Cmentarz Nowofarny , W gimnazjum odwołano zaję- 
cia. Uczennice chciały nieść trumnę, lecz ze względów oczywistych wyperswadowano im 
to. 
"Kiedy zmarła matka ks. Kozala, uczennice pragnąc okazać mu swoje przywiązanie 
i współczucie, zwróciły się do mnie z prośbą, abym pozwoliła im nieść trumnę. Wytłuma- 
czyłam, że nie jest to praktykowane, pozwoliłam jednak podczas pogrzebu nieść wstążki, 
którymi trumna była ozdobiona. Zresztą wszyscy nauczyciele, mnóstwo mieszkańców Byd- 
goszczy, każdy starał się okazać ta'k szanowanemu i ogromnie lubianemu księdzu swoją 
sympatię. Oeszył się pośród nas wielką miłością i zaufaniem". - pisała w liście związanym 
z procesem beatyfikacyjnym przełożona gimnazjum żemkiego - Wanda Rolbieska. 
O tym jak uczennice przeżyły śmierć matki prefekta świadczą zapisy w kalendarzy- 
ku uczennicy Id. VII - Anny Górskiej (1907-1987), informujące o Ś11ierci, eksportacji 
zwłok i pogrzebie. Zgodnie z obyczajem wynikającym z nie najlepszej sytuacji gospodar- 
czej kraju, uroczystości pogrzebowe były raczej' skromne, Grono profesorskie Miejskiego
>>>
318 


Gimnazjum Żeńskiego złożyło zamiast wieńc
 na grób,,%. Mariann. y K
zalowe
 
O zł n
 
schronisko dla Niewidomych przy ul. Kołłątaja 13-14 . Uczenmce mosły Wlence UWI- 
te własnymi rękoma z gałązek świerkowych nazbieranych w lesie. 


6. Awans 


Wprawdzie nie ma ludzi podobnych do siebie, jednak wielu osiąga podobny poziom 
rozwoju, kwalifikujący do zajęcia bardziej znaczących stanowisk i pełnienia bardziej odpo- 
wiedzialnych ról. O dalszej drodze życiowej decyduje bez wątpienia Opatrzność, co na co 
dzień, w ludzkim wymiarze objawia się poprzez przypadek, wyjątkowe zdarzenia, nieocze- 
kiwany splot okoliczności. Ludzie wybitni żyją między nami, lecz ci, którzy mogą zadecy- 
dować o ich awansie nie zawsze są w stanie ich wykryć, tym bardziej w tak rozbudowanej 
i rozprzestrzenionej instytucji jaką jest Kościół. Wtedy to właśnie owe "przypadki" zaczy- 
nają odgrywać decydującą rolę. 
Takim, decydującym o dalszych losach zdarzeniem w życiu ks. Kozala był fakt wy- 
głoszenia przezeń kazania w bydgoskim kościele pw. św.
. Marcina i Mikołaja w niedzielę 
6 marca 1927 r. podczas uroczystęj Mszy Świętej celebrowanej przez ordynariusza dieceji 
gnieźnieńskiej i poznańskiet,Prym
sa Polski - abp Augusta Hlonda (1881-1948), który 
w dniach 5-7 marca 1927 r. przeprowadzał wizytację duszpasterską parafii Dekanatu Byd- 
goskiego. 
Reporter "Dziennika Bydgoskiego" - chadeckiego czasopisma, którego wziętym pub- 
licystą był ks. M. Kozal, tak relacjonuje przebieg rozpoczętej o 10.15 kulminacyjnej uroczy- 
stości wizytacji arcypasterskiej. "Przy biciu dzwonów wprowadzono pod baldachimem ks. 
Prymasa do kościoła i zaraz rozpoczęła się uroczysta Msza 
. celebrowana przez ks. Arcy- 
biskupa, Archidiakonem był ks. prałat Malczewski, concelebrant stanowili ks. proboszcz 
Skonieczny i ks. radca Stępczyński, ad mitrem był ks. prof. Zielh'iski, ceremoniarzem zaś 
ks. Niesiołkiewicz, Pienia kościelne wykonał cum max;ma laude chór kościelny przy fa- 
rze, Kazanie wygłosił ks. prof. Kozal, który przedstawił dzieje i znaczenie Kościoła w 
Polsce od zamierzchłych czasów, aż po dzień dzisiejszy. Po uroczystym nabożeństwie ks. 
Prymas udzielił zebranym błogosławieństwa duszpasterskiego,,80. 
Fakt, że prefekt gimnazjum żeńskiego został wyznaczony do wygłoszenia kazania 
podczas głównej uroczystości pierwszej wizytacji w grodzie nad Brdą ordynariusza diece- 
zji (od 1926 r.) jest nie do przecenienia. Biorąc pod uwagę ówczesne zasady wizytacji kano- 
nicznych, podczas których lokalny Kościół pokazywał się od jak najlepszej strony i które 
były wielkimi 
iętami społeczności wyznaniowej należy stwierdzić, że wyznaczenie tak 
eksponowanej roli ks. M. Kozalowi było wyrazem uznania dla jego duchowości, zdolności, 
zasług jak i możliwości kaznodziejskich oraz dorobku homiletycznego. Można zaryzykować 
stwierdzenie, że w tym czasie godniejszego kaznodziei od księdza Michała w grodzie nad 
Brdą nie by ło. 
Bydgoszcz przygotowywała się do wizytacji od początku roku, tym bardziej, że 
pierwszy jej termin wyznaczono na 31 stycznia-2 lutego. Bramy triumfalne, szpalery orga- 
nizacji i towarzystw, orkiestry, sztandary, parady wojskowe, procesje, uroczyste koncerty 
- wszystko to można jedynie rozumieć, wczuwając się w ducha tamtych czasów - euforii 
polskości na Kujawach, wyzwolonych po bez mała ISO-letniej okupacji niemieckiej, w 
znacznym stopniu na tym terenie utożsamiającej się z poczynaniami antykatolickimi. Fakt
>>>
319 


tcn zauważył abp A. Hlond, twierdząc, że "go
inność" Bydgoszczy przekraczała ramy 
zwykłych przyjęć, jakie zgotowano bisku
om. Uroczysto
i powitalne Bydgoszczy przypo- 
mi!1ają dawną świetność Prymasów Polski" ]. 
Manifestacja polsko
i była tu rozumiana jako manifestacja katolickości, zaś przyjęcie 
zgotowane dostojnikom kościelnym miało udokumentować ścisłą więź z Kościołem, bę- 
dącym przecież ważnym czynnikiem konsolidującym, rozdarty przez pozaborowe pozosta- 
łości, kraj. Dające już o sobie znać niemieckie żądania rewizji - właśnie na tym terenie - 
traktatu wersalskiego jeszcze bardziej wzmagały te nastroje. Tak więc, jak nie był dziełem 
przypadku wybór kaznodziei, tak też świadomie wybrano temat jego wystąpienia - "Koś- 
ciół rzymskokatolicki jako siła spójności narodu i państwa polskiego". 
Zadanie, które stanęło przed prefektem było niezwykle trudne. Raz, że musiał sen- 
sownie, z uwagi na rangę słuchaczy, połączyć nadprzyrodzoną rolę Kościoła z jego rolą 
społeczną i polityczną w konkretnej rzeczywistości, ale też i oczekiwaniem narodu, dwa, 
że musiał brać pod uwagę, utożsamiającą się z Kościołem, rację stanu odrodzonego pal1- 
stwa polskiego. A wszystko to w obecności posiadającego tytuł doktorski zwierzchnika, 
na oczach miejscowych notabli, jak zwykle wymagających konfratrów oraz pilnie śledzącej 
polskie i katolickie poczynania - znaczącej w tutejszym życiu - mniejszości niemieckiej, 
nie mówiąc już o czekających na najmniejszy błąd przedstawicielach innych wyznań. Cię- 
żar odpowiedzialności, która 
iśle związała się z honorem Kościoła bydgoskiego, powięk- 
szony był o ciężar żałoby, bowiem prefekt 14 lutego pochował swoją matkę. 
Ks. Michał Kozal wywiązał się z nałożonego nań zadania znakomicie. Świadczy o 
tym tekst kazania przedrukowanego in extenso w "Dzienniku Bydgoskim" z 10 marca 
] 927 r. Kaznodzieja, wiążąc pobyt Arcybiskupa Gnieźniel1skiego i Poznal1skiego w najstar- 
szej z zachowanych świątyni miasta z dniem dzisiejszym grodu zapowiedział, że "rozważać 
będziemy czem dla Ojczyzny naszej był ko
iół katolicki w przeszłości, równocześnie 
jednak uświadomimy sobie także, czem i w przyszłości być powinien." Kreśląc, pełnym 
hiperbolicznych metafor językiem, dzieje Ko
ioła rzymskokatolickiego w Polsce, zwró- 
cił uwagę na trzy jego kardynalne zasługi: Udział w tworzeniu państwa, rozwój kultury 
i ochrona Polski przed ostatecznym rozpadem w okresie rozbicia dzielnicowego, uratowa- 
nie polskości w okresie zaboru; "Z Krzyża Ouystusowego wytrysnęły potoki światła, 
a pod promieniami tego światła ustąpiły mroki pogańskie i z ciemnej nocy pogańskiej wy- 
szli Polanie czyli Polacy na jasną drogę 
ietnej przyszło
i, organizując się w państwo 
jednolite, Z Rzymu otrzymali oni nieomylne prawdy wiary, a z niemi jednocześnie skarb 
kultury i cywilizacji zachodniej. Pełnemi garściami z tego skarbu czerpali i to zdecydowa- 
ło o całej przyszłości naszej, sprawiło, że Polska stanęła w jednym rzędzie z cywilizowa- 
nymi narodami Zachodu (u.). Glyby w czasach od Bolesława Krzywoustego do Władysła- 
wa Łokietka nie było kościoła katolickiego na ziemiach polskich, to by państwo było się 
rozpadło na drobne ksiąstewka i stało się pastwą zachłannych sąsiadów. Kościół potrafił 
jednak zwalczające się dzielnice ze sobą pogodzić i złączyć w organizm państwowy (.u). 
Nie wyparł się narodu polskiego, gdy go wszyscy opuścili, a brutalni zaborcy jego ziemie 
poćwiartowali. Nie tylko, że nie wyparł się Polski, choć była odarta ze swej królewskiej 
dostojno
i i cała w łachmanach, ale w tych chwilach upodlenia jak naj czulej ją kochał, 
jak kocha matka prawdziwa swoje nieszczęśliwe dziecko, Ouonił ją od rozpaczy i budził 
nadzieję w lepszą przyszłość, a taką moc wlewał w serca, że wobec tej mocy w bezsilnej 
złości rzucał się żelazny Niemiec i brutalny Moskal."
>>>
320 


Ks. Michał Kozal podkreślając fakt zroŚ1ięcia się katolicyzmu "z duszą narodu pol- 
skiego w jedną wspaniałą całość harmonijną" stwierdza, że ni
 po
inno być żadnej wątpli. 
wości co do dalszego przenikania się idei katolickiej i narodowej. A Jcdnak są tacy co celowo 
różne wątpliwo
i podnoszą! "lm nic nie znaczy świadectwo wieków, nic świadectwo his- 
torii jako nauczycielki życia, o
epieni swoją doktryną chcą koniecznie wyrwać z duszy na- 
rodu wszystkie pierwiastki katolickie, skrępować kościół Ollystusowy i pozbawić go 
wszelkicgo wpływu na sprawy publiczne (u.). Dziś ze Wschodu i Zachodu płyną fale czer- 
wonego pogamtwa, a na tych [alach zarazki, co osłabiać poczynają tężyznę duszy pol- 
skiej." Wobec tych zagrożeń potrzeba znów wysiłku Kościoła Katolickiego. Biorąc pod 
uwagę prorocze słowa ŚN. Stanisława Biskupa, że "Polska albo będzie katolicka albo jej 
nie będzie", należy zrobić wszystko, aby nadal łączyć ideę katolicką z ideą narodO\vą, 
Kaznodzieja uzasadnia związek ów z biblijnym wskazaniem miłości ojczyzny z Psalmu 135. 
"Nie podobna (u.), żebyŚ11Y nie zdawali sobie sprawy z obowiązku swego, że wszystkiemi 
siłami ku temu dążyć powinniśny, by Polska była katolicką." Kościół zaś ze swej strony 
uczyni wszystko, aby zachować zdrową moralność narodu: "Tu potrzeba (u.), by przy- 
stąpił do zaślepionych jednostek, wytrącił im z ręki puchar, z którego piją zatrute wino 
niemoralności, a do ust przycisnął im kielich z Krwią Chrystusową. Krew Boskiego Zbawi- 
ciela ugasi bowiem płomienie żądz cielesnych, łaska Najwyższego usunie choroby ducha 
i uzdrowi człowieka, a pamtwo otrzyma wiernego, karnego i pożytecznego obywatela,,,82 
To mocne, ,,kwalifikacyjne" wręcz, kazanie bez wątpienia zwróciło uwagę abp. 
A, !-llonda, który rozmawiał z młodym kaznodzieją podczas "herbatki" wydanej przez 
ks. Tadeusza Skarbek-Malczewskiego (1872-1929) zaraz po nabożeństwie 83 
Prymasowi na pewno odpowiadała potrzebna w tamtych czasach wizja Kościoła 
triumfującego, ści€Je utożsamiającego się z pragnieniami i interesami narodu, a także połą- 
czenie religijności z patriotyzmem. Ks. M_ Kozal interesująco rozwijając temat, w niczym 
jednak nie wykroczył poza obowiązujący kanon ideowy i być może wła
ie tą - zawsze 
cenioną w Kościele - zgodnością swych myśli z aktualną wykładnią Magisterium zaskarbił 
dobrą opinię u zwierzchnika. JednoczeŚ1ie wykazał swe "kwalifikacje" na wyższe stanowi- 
ska Urzędu, preferującego obok uduchowienia, zdolność, pracowitość, a także lojalność, 
której najwyższym wyrazem było autentyczne - jak u ks. M. Kozala - utożsamianie się 
z Ko
iołem. 
Wystąpienie ks. M. Kozala było dla niego wielką szansą, choć należy wątpić czy tak 
on je właglie traktował. Istotny rys jego osobowo
i - postawa służebności wobec Koś- 
cioła, służebno
i, aż do zatracenia siebie i niestety czasem niedostrzegania interesów in- 
nych osób, pozwala przypuszczać, że wej
ie na kazalnicę w dniu 6 marca 1927 r. w celu 
dokonania kolejnego wizytacyjnego "popisu" Koś;ioła bydgoskiego nie było przezeń trak- 
towane jako szansa, lecz jako kolejne zadanie, których tyle już nieoczekiwanie - głównie 
w bydgoskim okresie życia - spadało na jego barki. To, że "egzamin" który m.in. dzięki 
wysiłkom kaznodziei zdał Kościół bydgoski stał się równoczeŚ1ie "egzaminem kwalifi- 
kacyjnym" prefekta - to już ów przedziwny splot okoliczno
i, przez wierzących trakto- 
wany jako zrządzenie Opatrzności. Za tym, że ks. M. Kozal nie upatrywał w swym wystą- 
pieniu szansy na zrobienie kariery przemawia fakt, że 21 kwietnia po uprzedniej konsul- 
tacji poprosił sufragana gnieźnieńskiego - bp. A. laubitza o przeniesienie do innej pracy, 
przede wszystkim zaś w zakresie duszpasterstwa wiejskiego, Ta znamienna prośba brzmi 
następująco: "Zgodnie z życzeniem Waszej Ekscelencji proszę o zwolnienie mnie z obo- 
wiązków prefekta w Żeńskim Katolickim Gimnazjum Humanistycznym miasta Bydgoszczy
>>>
321 


z dniem l września br. i przeniesienie mnie do pracy parafialnej na wsi,,84. W ogóle w ca- 
łym swym życiu błogosławiony tylko raz starał się o coś, co można od biedy wiązać z po- 
jęciem "kariery" - o podjęcie studiów uniwersyteckich. Wszystkie pozostałe jego poczyna- 
nia, z tym wiążące się z jego awansem, miały charakter stawianych przed nim zadal1- Inna 
rzecz, że raczej przyjmował je ochoczo i chwalebnie z nich się wywiązywał. Znakomity 
wynik "egzaminu kwalifikacyjnego" na wyższe stanowisko kościelne ks. M. Kozal potwier- 
dził, głosząc 22 maja 1927 r. również w obecno
i abp A. Hlonda, kazanie podczas Deka- 
nalnego Kongresu Eucharystycznego w Krotoszynie. 
O tym, że bydgoskie kazanie wygłoszone w obecności aw A. Hlonda zadecydowało 
o awansie ks. M, Kozała przekonany jest ks. Alojzy Sławski 5 oraz ks. Seweryn Rosik, 
którzy z kolei powołują się na relację Agnieszki Kozał 86 . Obydwaj autorzy podają jednak 
błędnie okoliczności wygłoszenia owego kazania. 
Biskup A. Laubitz, ceniąc bydgoskiego prefekta zaproponował mu pracę w redakcji 
"Przewodnika Katolickiego" na stanowisku zastępcy, a w przyszłości następcy ks. Józefa 
Kłosa. Kozal po rozmowie z Kłosem i zapoznanil! się z warunkami pracy redakcyjnej 
propozycję przyjął, lecz zgodził się objąć posadę dopiero po zakończeniu roku szkolnego. 
Zwłoka ta stała się przyczyną, że miejsce to zajął inny kapłan. Na wiadomość o tym Ko- 
zal powtórnie poprosił (13 sierpnia 1927 r.) o skierowanie go do duszpasterstwa i to wiej- 
skiego. Odpowiedzią na to ostatnie podanie była nominacja podpisana przez samego arc 7 - 
biskupa Augusta Hlonda, mianująca go ojcem duchownym w seminarium gnieźnieńskim 8 . 
Pisemną zapowiedzią tej nominacji jest adnotacja bp A. Laubitza na powtórnej prośbie 
ks. M. Kozala o translokację z 13 sierpnia. Pod datą 30 sierpnia 1927 r. widnieje zapisek: 
"Ks, M. Kozal powołany będzie do seminarium duchownego,,88. Fakt ten wynikł z przej- 
ścia na emeryturę dotychczasowego ojca duchownego - ks. infułata Stanisława Krzeszkie- 
wicza. 
Przej
ie ks. M. Kozala do pracy w seminarium wynikało bez wątpienia z jego sukce- 
sów w pracy z młodzieżą, a także z jego szerokiej działalności duszpasterskiej i publicysty- 
cznej. Abp A. łflond zaznaczył w nominacji, że "dotychczasowa zbożna praca w szkolnic- 
twie oraz duszpasterstwie wzbudza uprawnione nadzieje, że jako ojciec duchowny przy po- 
mocy Bożej wypełni w zupełności nowe swoje zadanie i wychowa całe szeregi zacnych, wy- 
robionych i prawdziwie kościelnych duchem przejętych kapłanów, którzy z całym poświę- 
celliem siebie pracować będą dla idei Bożej na ziemi." Można więc zaryzykować stwierdze- 
nie, iż niechciane stanowisko prefekta w bydgoskim gimnazjum na skutek obowiązkowo
i 
i wybitnych zdolności ks. M. Kozala stało się ważnym etapem na jego drodze po drabinie 
ko
ielnej hierarchii. W grodzie nad Brdą ujawniły się, gdyż tego właśnie wymagała sytua- 
cja, niezwykłe umiejętności formacyjno-pedagogiczne kapłana. W dużym, wymagającym, 
choć nieco nawet zaniedbanym, je
i idzie o posługę duchową wysokiej klasy, g.odowisku 
dużego miasta osobowość wiernego Bogu i Ojczyźnie księdza katolickiego zahartowała się 
i rozwinęła. Właśnie tu ks. Michał Kozal otarł się o "świat", wobec którego Kościół wi- 
nien zająć postawę krytycznej solidarności, który winien przetwar7ać na wzór wizji Króle- 
stwa Bożego. Tu też wystąpiły szczególne możliwości rozwoju, choćby wspomnieć moż- 
liwości publikacyjne w znacznie rozbudowanym miejscowym systemie prasowym. 
Społeczeństwo Bydgoszczy z żalem, ale też z dumą z jego awansu pożegnało szanow- 
nego prefekta. Świadczy o tym treść podziękowania, jakie otrzymał od władz miejskich 
10 listopada 1927 r.: "Magistrat miasta Bydgoszczy sk
ada niniejszym Wielebnemu Księdzu
>>>
322 


Profesorowi najserdeczniejsze podzięko
a
ia za Je
o gorli
ą 
ra

 w gimn

9m żeńskim, 
pełną poświęcenia i oddania się tak wybltme dobru I roZWOJOWI teJze szkoły . 
W 1938 r. W "Duszpasterzu" został opublikowany artykuł ks. M. Kozala zatytułowa- 
ny "O sposobie wizytowania nauki religii w szkołach powszechnych", będący odzwiercie- 
dleniem jego doświadczeń w tej dziedzinie. "Mimo rozlicznych zajęć, sam bowiem wielo. 
krotnie prowadził wizytacje, kierował grupą wizytatorów dekanalnych, a czasem był roz- 
jemcą w zatargu między dyrektorami szkół a katechetami,,90. 
Ks. M. Kozal we wspomnianym artykule stwierdził, iż prawo kanoniczne podkresa 
prawo i obowiązek Koś:ioła roztoczenia ścisłej opieki nad nauczaniem i wychowaniem re. 
IigiJnym w szkołach. Zadania księży wizytatorów polegają na sprawdzeniu jak to wygląda 
w praktyce. Wypełniają te zadania poprzez wizytacje. Sama osoba wizytatora wywiera 
decydujący wpływ na dobre przeprowadzenie wizytacji. Wizytatorowi potrzebna jest zna. 
jomość przedmiotu, a także wiadomości dydaktyczne i metodyczne. W przeciwnym bowiem 
przypadku brak tych wiadomoś:i może być dostrzeżony przez nauczyciela lub kierownika, 
zwłaszcza w szkołach wyżej zorganizowanych, Konieczna jest także znajomość programu, 
aby wizytator sam mógł zadawać pytania, a dzieci powinny umieć odpowiedzieć. 
Ks. M. Kozal podaje praktyczne wskazówki dla wizytatorów. "Nowy program nauki 
religii rzymskokatolickiej ułożono dla szkół powszechnych trzeciego stopnia, jest on do 
nabycia w księgarniach. Poza nim obowiązuje program z 1931 r., a instrukcja programów 
nauki w publicznych szkołach powszechnych w roku szkolnym 1937/38 ogłoszona jest 
w Dzienniku Urzędowym Min. WRiOP nr 11 z dnia 10 września 1937 (.91. Wizytator wi- 
nien górować "nad materiałem i formą" aby móc swobodnie śledzić przebieg lekcji pod 
każdym względem. Na pytanie: czy przeprowadzać wizytacje niespodzianie czy po uprzed- 
nim zawiadomieniu, autor opowiada się za możliwością drugą. Pisze, iż zwolennicy pierw- 
szego sposobu uważają, że nauczyciel może wyćwiczyć to, czym chciałby popisać się przed 
wizytatorem i przez to osiągnie odpowiedni pogląd na swoją pracę. W ten sposób ,,nauczy. 
ciele - specjaliści", zaniedbujący swoje obowiązki wychodzą korzystnie z wizytacji. Mają 
bowiem tzw, repertuar wizytacyjny, który stosują przed wizytatorem, Zapowiedzenie zaś 
wizytacji wyraża niejako, że wizytator pragnie przybyć jako życzliwy doradca i obserwa- 
tor, Trudniej tu wyrobić sobie pogląd o stałej, normalnej pracy nauczyciela, jednak gdy 
wizytacje są częste, a wizytujący również zadaje pytania, na ogół potrafi zorientować się 
bez wielkiego trudu w przedmiocie wizytacji. Po pewnym doświadczeniu stwierdza, co jest 
wyuczone na popis, a co uczniowie wiedzą na stałe, To, który sposób wizytowania zostanie 
zastosowany zależy od warunków samej szkoły i indywidualnych okoliczności. Do planowa- 
nej wizytacji potrzebny jest rozkład lekcji religii. W myśl okólnika Kuratorium nr 60, nr 
I 8358/35, inspektorowie obowiązani byli przedkładać wizytatorom wykazy godzin nauki 
religii w każdej szkole. Możliwość przystosowania rozkładu godzin do planu wizytacyjnego 
zniesiona została okólnikiem z 2 marca 1927 r. Na interwencje Kurii Arcybiskupiej władze 
oświatowe zezwoliły na przesuwanie godzin religii w tym samym dniu. Zostało to ogłoszo- 
ne okólnikiem w "Miesięczniku Koś:ielnym" nr II, z listopada 1937 r. Stan prawny odno- 
szący się do nadzoru nad nauką religii unonnowany został rozporządzeniem z 9 grudnia 
1926 r. (Dz. U. R.P. 1927, nr 
 5); "Biskup diecezjalny wykonywa przysługujące mu prawo 
wizytacji i nadzoru osobiście lub przez wyznaczonych przez siebie odpowiednich kapłanów 
(wizytatorów religii) których nazwiska bywają podane do wiadomości władz wyższych,,92. 

 6 stanowił, że "wizytatorowie, inspektorzy szkolni oraz kierownicy szkół o poziomie
>>>
323 


gednim mają prawo wizytowania nauki religii katolickiej, nie mogą jednak egzaminować 
uczl}iów. Winni ograniczyć się do uwag pedagogiczno-dydaktycznych. Duchownego nauczy- 
ciela religii katolickiej w szkołach powszechnych może wizytować tylko inspektor szkolny 
lub wyższa władza szkolna. Natomiast kierownicy szkół powszechnych mogą tylko być 
obecni na nauce religii, prowadzonej przez duchownych bez prawa czynienia jakichkolwiek 
l1wag,,93. 
W myśl okólnika MWRiOP z dnia 17 kwietnia 1923 r. wszystkie wyżej wymienione 
osoby tracą prawo wizytowania względnie hospitowania, jeśli nie są wyznania katolic- 
kiego. 
Ks. M. Kozal stwierdzał, że uprzejmość nakazuje powiadomienie kierownika o przy- 
sługującym mu prawie obecnoi:i na wizytowanej lekcji. Nie należy go jednak zapraszać spe- 
cjalnie, gdyż to utrudnia bezpog.ednie zetknięcie się wizytatora z nauczycielem i odkrycie 
bolączek szkoły. choć taka wizytacja z inspektorem nabiera w oczach nauczyciela osobne- 
go znaczenia. Wizytatorzy powinni uważać, aby czynniki świeckie nie zasugerowały mu 
subiektywnej opinii. Wizytacja odbywać się powinna w życzliwym nastroju. Wizytujący po- 
winien usiąść z tyłu za wszystkimi uczniami. by ich nie rozpraszać. by uczniowie zapom- 
nieli, iż ktoś obcy przysłuchuje się lekcji. a tym samym lekcja uzyskała jak najbardziej na- 
turalny przebieg. Nauczyciel winien zachowywać się tak. jak gdyby wizytatora nie było. 
Wizytator może też usiąść albo na katedrze, albo obok niej. Przebieg lekcji winien być nor- 
maIny, a więc: przepytanie zadanego materiału oraz nowa lekcja metodycznie przeprowa- 
dzona. Parę minut przed dzwonkiem wizytator powinien wykorzystać sam. aby zadać 
dzieciom kilka pytań. Nie powinien przerywać wykładu nauczyciela, ani go korygować. 
Może to zrobić tylko w wyjątkowych wypadkach i tylko doświadczeni wizytatorzy mogą 
to zrobić. Wypadek taki może mieć miejsce tylko wówczas, gdy wizytator będzie mieć 
pewność, że potrafi to zrobić bez uszczerbku dla nauczyciela. Po zakończeniu lekcji przez 
nauczyciela wizytator zabiera głos. aby przekonać się jeszcze uzupełniająco o poziomie 
wiedzy religijnej u młodzieży. W tym celu może zadawać pytania w oparciu o przerobiony 
materiał, aby stwierdzić, jakie są ogólne wiadomości. zbadać też, jak wiedza religijna prze- 
jawia się w życiu. Następnie z ciepłymi słowami serdecznej zachęty rozstaje się z mło- 
dzieżą. Kolejną czynnością wizytatora jest omówienie lekcji pod względem dydaktycznym 
i metodycznym je
i był w towarzystwie kierownika czy inspektora, zalet i wad 94 . Nastę- 
puje konferencja z nauczycielem; nauczyciel wypowiada się o swojej pracy. Wizytator przed- 
stawić powinien nauczycielowi swoje spostrzeżenia jednak pozwolić mu do wszystkiego 
wypowiedzieć swoje osobiste zdanie. Konferencja taka powinna się odbyć po wszystkich 
lekcjach, na których wizytator był obecny. Powinno dojść do stwierdzenia czy lekcje od- 
powiadają normalnej pracy na co dzień, czy też odbiegają od zwykłego nauczania, na czym 
te odchylenia polegają i czym się tłumaczą. Wizytator powinien pytać o życzenia i postula- 
ty. "Słowem omówić całokształt tego wszystkiego, co przyczynić się może do lepszego 
i owocniejszego nauczania i wychowania,,95. 
Podczas konferencji powinno nastąpić zbadanie misji kanonicznej nauczyciela reli- 
gii oraz uzyskanie informacji o bolączkach szkoły. Na końcowym etapie wizytacji musi na- 
stąpić jej podsumowanie i poddanie ogólnej oceny. Oceny tej nie może wizytator zapisać 
do ,,arkuszy spostrzeień nauczyciela", (Okólnik Min. WRiOP z 16 sierpnia 1937 r.). W roz- 
mowie koocowęj wizytator powinien poruszyć sprawy dotyczące życia religijnego, a więc 
naboieństw szkolnych, rekolekcji, przystępowania do sakramentów świętych, udziału
>>>
324 


dzieci w kołach szkolnych Krucjaty Eucharystycznej (Okólnik Min. WRiOP z dnia 8 lipca 
1937 r,), 
Ostatnią fazą wizytacji jest konferencja z właś=iwym księdzem proboszczem, jeśli 
szkoła nie leży na terenie parafii księdza wizytatora - konferencja taka winna odbyć się 
przed wizytacją. Najpierw proboszcz powinien poinformować obiektywnie wizytatora o 
stosunkach w danej szkole i zapoznać go z dodatnimi i ujemnymi objawami na terenie szko- 
ły. Tak poinformowany wizytator lepiej i skuteczniej może się zorientować podczas wizy- 
tacji. Po wizytacji wizytator powinien zakomunikować proboszczowi swoje spostrzeżenia 
i podać do wiadomoś=i zarządzenia jakie wydał. Obowiązkiem jest przesłanie sprawozdania 
wizytacyjnego Władzy Duchownej, winno być dokonane na osobnym formularzu sprawoz. 
dań, uzupełnione krótkim treściwym referatem, obejmującym cały okręg wizytacyjny. 
Dzięki temu Władza Duchowna będzie mogła zorientować się jaki jest poziom nauczania 
i wychowania religijnego w szkołach i w związku z tym wydać konieczne zarządzenia 96 , 
Zarówno praca pedagogiczna w Bydgoszczy i Gnieźnie, jak i funkcje wizytatora poz- 
woliły ks. Michałowi Kozalowi nie tylko snuć pogłębione refleksje o procesie wychowa- 
nia, ale także o stanie nauczycielskim. Jeszcze raz zarysowała się istotna cecha umysł 0- 
woś=i księdza - skłOlillOŚć do teoretycznej syntezy, Rozważania na temat służby nauczy- 
cielskiej zawarte są w kazaniach rekolekcyjnych dla nauczycieli, konspekty do których 
zgromadzone są w aktach Osobistych ks. M. Kozala 97 . Oto tytuły tych kazań: "Religia 
potrzebą natury ludzkiej", "Rozum a wiara", "Znaczenie katolickich przekonań nauczy- 
::iela w jego pracy nauczycielskiej i wychowawczej". 
Przejście ks. M. Kozala do pracy w seminarium wynikało bez wątpienia z jego sukce- 
sów w pracy z młodzieżą, a także z jego szerokiej działalności duszpasterskiej i publicys- 
tycznej. Abp A. łllond zaznaczył w nominacji, że "dotychczasowa zbożna praca w szkol- 
nictwie oraz duszpasterstwie wzbudza uprawnione nadzieje, że jako ojciec duchowny przy 
pomocy Bożej wypełni w zupełności nowe swoje zadanie i wychowa całe szeregi zacnych, 
wyrobionych i prawdziwie kościelnym duchem przejętych kapłanów, którzy z całym 
poświęceniem siebie pracować będą dla idei Bożej na ziemi." Można więc zaryzykować 
stwierdzenie, iż niechciane stanowisko prefekta w bydgoskim gimnazjum na skutek obo- 
wiązkowoś=i i wybitnych zdolnoś=i ks. M. Kozala stało się ważnym etapem na jego dro- 
dze po drabinie kościelnej hierarchii. W grodzie nad Brdą ujawniły się, gdyż tego właśnie 
wymagała sytuacja, niezwykłe umiejętnoś=i formacyjno-pedagogiczne kapłana. W dużym, 
wymagającym, choć nieco nawet zaniedbanym je
i idzie o posługę duchową wysokiej 
klasy, Ś'odowisku dużego miasta osobowość wiernego Bogu i Ojczyźnie księdza katolickie- 
go zahartowała się i rozwinęła. Właśnie tu ks. Michał Kozal otarł się o "świat", wobec 
którego Koś=iół winien zająć postawę krytycznej solidarności, który winien przetwarzać 
na wzór wizji Królestwa Bożego. Tu też wystąpiły szczególne możliwości rozwoju, choćby 
wspomnieć możliwości publikacyjne w znacznie rozbudowanym miejscowym systemie pra- 
sowym, 
. Społeczeństwo Bydgoszczy z żalem, ale też z dumą z jego awansu pożegnało szanowa- 
nego prefekta. Świadczy o tym treść podziękowania, jakie otrzymał od władz miejskich 
10 listopada 1927 r.: "Magistrat miasta Bydgoszczy składa niniejszym Wielebnemu Księdzu 
Profesoro
 najs
r
eczniej,sze, podziękowania za Jego gorliwą pracę w gimna
um żeńskim, 
pełną poswlęcema I oddania Się tak wybitnie dobru i rozwojowi tejże szkoły,,98,
>>>
325 


Ks. M. Kozal nie opu
ił Bydgoszczy definitywnie. Na podstawie nominacji zillipca 
19'29 r. objął od I września 1929 r. stanowisko wizytatora nauki religii w gimnazjach i 
liceach archidiecezji gnieźnieńskiej. 
Nominacja o tre
i "Mianuję Imci Ks. Profesora z dniem 1.6.br. wizytatorem diece- 
zjalnym nauki religii w gimnazjach i liceach archidiecezji gnieźnieźskiej. Pan Kurator Okrę
 
Szkolnego Poznańskiego został o nominacji Imci Ks. Prof. przeze mnie uwiadomiony,,9 , 
została podpisana przez Augusta Kardynała Hlonda. 
Wiosną 1930 r. jako wizytator przy by ł do bydgoskiego gimnazjum, w którym nie- 
dawno jeszcze nauczał. Z dniem I lutego 1932 r. na podstawie nominacji wystawionej 
12 stycznia 1932 r. ks, M. Kozal już jako Rektor Seminarium został referentem katechety- 
cznym Kuńi Arcybiskupiej w Gnieźnie oraz wizytatorem nauki religii we wszystkich szko- 
łach na terenie diecezji. W piśmie nominacyjnym, podpisanym przez kard. A. łDonda jest 
adnotacja następującej treści: "Oba urzędy będzie Przewielebny Ks. Rektor spełniał w za- 
leżno
i od mojego Wikariusza Generalnego w Gnieźnie, który będzie podpisywał pisma re- 
feratu sZkolnego"IOO. 
Zakres obowiązków ks. M. Kozala poszerzył się. Początkowo, gdy był tylko wizytatorem 
do jego obowiązków należała jedynie wizytacja katechetyczna, jednakże z chwilą, gdy zos- 
tał referentem w Kurii Arcybiskupiej Gnieźnieńskiej nie tylko nadal jeździł na wizytacje 
do w}:branych przez siebie szkół, ale także wyznacza ł wizytatorów na poszczególne deka- 
natyl01. Sam z własnej woli w latach 1936-1939 był wizytatorem dekanatu bydgoskiego, 
co w pewien sposób świadczy o chęci utrzymywania kontaktu z tym miastem. Np. w dniach 
13-15 października 1937 r. zwizytował w Bydgoszczy 9 różnego rodzaju szkół średnich; 
Miejskie Gimnazjum Kupieckie przy ul. JagieIlomkiej II, Miejskie Katolickie Żeńskie Gim- 
nazjum Humanistyczne przy ul. Staszica 4, Państwowe Gimnazjum Humanistyczne przy 
ul. Grodzkiej 18, Miejskie Gimnazjum Męskie im. M. Kopernika przy ul. Kopernika I, 
Państwowe Gimnazjum im. J, Piłsudskiego przy Placu Wolno
i 9, Liceum Humanistyczne 
Pamtwową Szkołę Przemysłową przy ul. Świętej Trójcy 3 oraz Prywatne Gimnazjum Iłu- 
manistyczne i Matematyczno-Przyrodnicze (niemieckie) przy ul. Warmińskiego 13. 
W spu
iźnie pisarskiej bł. Michała Kozala znajdują się dwa artykuły będące swego 
rodzaju podsumowaniem doświadczeń i refleksji katechety i wychowawcy, ojca duchowne- 
go i rektora seminarium, a także wizytatora nauki religii. W znacznym stopniu są one oparte 
o doświadczenia wyniesione z Bydgoszczy. Już w 1931 r. "Wiadomo
i dla Duchowień- 
stwa" opublikowały rozprawę rektora (od 25 września 1929 r.) Ar
biSkuPiego Seminarium 
w Gnieźnie pl. "Zadanie chrze
ijamkiej nauki o wychowaniu"] 2. Refleksje wizytatora, 
ale też referenta katechetycznego, ujęte zostalr w rozprawie pl. "O sposobie wizytowa- 
nia nauki religii w szkołach powszechnych"IO . Do swoich doświadczeń nauczycielskich 
ks. M. Kozal nawiązał też w referacie wygłoszonym na zebraniu sekcji kapłańskiej I Kra- 
jowego Kongresu Eucharystycznego w Poznaniu 28 czerwca 1930 r. Stwierdził tam m.in,: 
"Pozwolę sobie tylko przypomnieć bezwzględną potrzebę łączno
i i szerszej współpra- 
cy między kapłanami, aby potem lekko zaszkicować, jak ta współpraca w dziedzinie 
życia wewnętrznego, następnie w duszpasterstwie a wreszcie w sprawach towarzyskich 
i naukowych przejawiać się powinna (...) Ks. ks, prefekci jako duszpasterze młodzieży 
sZkolnej w sprawach zasadniczych koniecznie ustalać powinni jednolite, mądre postępo- 
wanie, bo rozbicie poglądów na terenie szkoły może za sobą najfatalniejsze skutki pociągnąć. 
Słowem: jednolito
 akcji musi być osiągnięta a tu jednolitość udaremni marnowanie
>>>
326 


wysiłków a zarazem pracę twórczej możliwości"I04, Postulat ten znalazł odbicie w rezo. 
lucji sekcji kapłańskiej I Krajowego Kongresu Eucharystycznego l 05. 
Problemem, który przewijał się w refleksji pedagogicznej ks. M. Kozala, był związek 
praktyki wychowawczej ze światopoglądem chrześcijańskim, a także etyką i filozofią. Pew. 
nym ukoronowaniem tej refleksji był referat pt. "Znaczenie katolickich przekonań nauczy- 
ciela w jego pracy nauczycielskiej i wychowawczej", który wygłosił jesienią 1938 L pod- 
czas regionalnego zjazdu nauczycielstwa katolickiego w Bydgoszczy, organizowanego przez 
Sodalicję Mariańską Nauczycielek l 06. 


8. Pamięć o mieście 
Przez cztery lata pobytu-w -Bydgoszczy ks. M. Kozal zżył się z tym miastem, które 
też nigdy go nie zapomniało. Gdy 12 czerwca 1939 L publicznie ogłoszono go biskupem 
lappeńskim i sufraganem włocławskim, już w trzy dni później grono nauczycieli z Miej- 
skiego Katolickiego Żeńskiego Gimnazjum Humanistycznego wysłało doń 15 czerwca 
list gratulacyjny następującej tre
i: "Najprzewielebniejszemu Księdzu Biskupowi, dostoj- 
nemu byłemu Członkowi naszego grona profesorskiego, przesyłamy uradowani zaszczytną 
dla Niego nominacją, najszczersze życzenia obfitego Błogosławieństwa Bożego." Napły- 
nęły również listy gratulacyjne od osób pojedynczych. 
O przywiązaniu biskupa do Bydgoszczy świadczy fakt, że w swym mieszkaniu we 
włocławskiej sufraganii wśród grafik, w których się lubował, posiadał dwie akwarele z 
widokami grodu nad Brdą. Jedną opatrzoną dedykacją "Wielebnemu księdzu Rektorowi 
Duch. Seminarium w Gnieźnie M. Kozalowi - AutoL Poznań 25.XII.l931 L", była świą- 
tecznym podarunkiem od Karola Mondrala. Wykonana w 1925 r. przedstawiała ko
iół 
pw. Wniebowzięcia NMP. Druga autorstwa Heinricha Schulza przedstawiała zakole Brdy 
z widokiem na ko
iół pw. św. {m. Marcina i Mikołaja i kościół pw. św. Ignacego Loyoli. 
Prawdopodobnie pochodziła z bydgoskiego okresu w życiu błogosławionego, gdyż oprawę 
obrazu wykonała Wytwórnia Obrazów i Luster Szlifiernia Szkła "Wawel" należąca do Fe- 
liksa BaIcerkiewicza przy ul. Dworcowej 5 (po zmianie numeracji w 1932 L - ul. Dworco- 
wa 11). Obecnie obydwa obrazy wyeksponowane są w Muzeum- Bł. Michała Kozala we 
Włocławku przy ul. Gdańskiej 8. 
O tym, że nawet po wyjeździe do Gniezna nie chciał zerwać związków z Bydgoszczą 
świadczy fakt, iż przyjął zaproszenie prezydenta, Sodalicji Mariańskiej Nauczycielek - 
Marii Bibro do wygłoszenia referatu na regionalnym zjeździe nauczycielstwa katolickiego." 
Ks. M. Kozal utrzymywał korespondencyjne kontakty ze swymi dotychczasowymi 
wspó!
racownikami,.w. 
zczeg
ln
śc
 
 naucfficielk ą . 
mnazjum żeńskiego - Eugc
i
 
Cza
b
k.ą.. Skła
ał Jej zyczema Imlemnowe l 7 na. Jej ręce jako prezydenta Sodah
l 
MananskleJ Kobiet wysłał w 1932 r. życzenia z okazji dziesięciolecia organizacji 10 
W liście imieninowym z 4 czerwca 1931 r. zawarł bardzo osobistą impresję: "Przypomina mi 
się w tej chwili, jak to swego czasu wracając z wielkiej procesji farnej w Boże Ciało, wstą- 
piliśmy z Ks, Kają do Pani i złożyli swoje życzenia imieninowe. Mimo woli o tern myślę, 
przygotowuję się bowiem do naszej uroczystej procesji katedralnej i zaraz druga my€J się 
nasuwa, że imieniny Pani na wyjątkowy okres roku kościelnego przypadają. Niechże więc 
Pan Jezus Eucharystyczny będzie dla Pani szczególnie łaskawy, On najlepiej wie, czego 
Pani potrzeba, a ja modlić się obiecuję, żeby w dobroci Swej te potrzeby w największej 
mierze zaspokoi ł" l 09.
>>>
327 


Niemniej nie na wszystkie listy bydgoszczan w terminie odpowiadał, obarczony wie- 
loma obowiązkami J J O, 
Znajomość Bydgoszczy i jej społeczeństwa pozwoliła biskupowi Michałowi Kozalo- 
wi podczas rozmowy w sprawie uwięzionych księży w drugiej połowie października 1939 r. 
w biurze włocławskiego gestapo dać zdecydowany odpór pomówieniom o ,,krwawej nie- 
dzieli", zgotowanej 3 wrze g,ia mniejszości niemieckiej (ok. J O %) w Bydgoszczy. Biskup 
na to spokojnie oświadczył ..Znam swój naród, znam jego spokojny charakter i dlatego nie 
mogę uwierzyć, ażeby Polacy mogli się tego dopuścić...... 
Naoczny świadek tej dysputy - ks. Franciszek Korszy mki tak ją opisuje: "Gestapow- 
cy, wyraziwszy podziw dla jego niemczyzny i kultury niemieckiej, zamiast odpowiedzicć 
na jcgo rzeczowe wywody w sprawie uwięzionych księży i zamiast ich po prostu zwolnić, 
zaczęli kłamliwie oskarżać Polaków z Bydgoszczy i przedstawiać ich rzekome mordy na 
Niemcach. Ks. biskup z właściwym sobie spokojem odpowiedział, że znając łagodne uspo- 
sobienie swoich rodaków, nie może uwierzyć w bestialstwa im zarzucanc. Wtedy jeden z 
gestapowców wpadł w furię, zerwał się od biurka i rzucił się na ks. biskupa. Nie znając 
jeszcze hitlerowców, bez namysłu stanąłem między nim a ks. biskupem, chcąc zasłonić 
swego zwierzchnika przed możliwym uderzeniem. Na szczęście obyło się bez tego, ale nic 
nie osiągnęliśmy: nasi kapłani pozostali nadal w więzieniu.... 
W literackiej wizji Teresy Bojarskiej po oskarżeniu Niemców toczy się następujący 
dialog: .. - Tak. Ludzie lubią przesadzać, O ile mi wiadomo, to miejscowi Niemcy otworzy- 
li ogień do cofających się wojsk. Znienacka, z dachów, ze strychów...Sprawców należało 
czym prędzej izolować, niektórych ukarać. Dla bezpieczeństwa. Włag,ie dla bezpieczeń- 
stwa kobiet i dzieci. 
- Ksiądz ich broni. Ja na księdza w Berlinie... 
- To pańska sprawa. Moją rzeczą jest trzymać się prawdy. Mam wielu przyjaciół w Byd- 
goszczy i wiem jak było." 
Trudno powiedzieć, czy faktycznie taki dialog miał miejsce, w każdym razie biskup miał 
w grodzie nad Brdą wiele osób sobie przyjaznych. 
Szukając przyczyn ..sprawy bydgoskiej" w rozmowie z oficerem gestapo, Jerzy Gór- 
ski w swej literackiej wizji tego wydarzenia sugeruje, że Niemcom chodziło o złożenie oś- 
wiadczenia potępiającego rzekome zbrodnie bydgoszczan: "Jesteśmy przekonani, że wśród 
tysięcy głosów wyrażających jak najgorętsze potępicnie gwałtów i morderstw dokonanych 
na niewinnej ludności niemieckiej, zabrzmi dostojny głos Jego Ekscelencji. O takie właśnie 
oświadczenie ośmielamy się prosić Waszą Ekscelencję! J 14. 


9. Znaczenie pobytu w Bydgoszczy 


Pobyt ks. Michała Kozala w Bydgoszczy trwał od 4 kwietnia 1923 r. do 13 paździer- 
nika 1927 r., a więc ponad cztery lata. Odegrał w życiu Błogosławionego znaczną rolę, 
na którą składał się skomplikowany splot zadań, ale też i możliwości, które tu wystąpiły. 
Znaczenie w życiu ks. M. Kozala pobytu w Bydgoszczy wynika przede wszystkim z 
faktu, że praca w grodzie nad Brdą przypadła na lata wzmożonej aktywności intelektualnej 
kapła.na (30-34 rok życ

). ! !efek
 l!1
azjalny był wówczas człowiekiem w pełni sił, ale 
równoczeilie podatnym jeszcze na wpływy formacyjne, które też w Bydgoszczy były 
niemałe
 Przede wszystkim samo już podjęcie odpowiedzialnej pracy nauczycielskiej
>>>
328 


i wychowawczej w szkole średniej największego miasta archidiece
ji było niezwykle mobili. 
zujące. "Wiejski pleban" - mówiąc ówczesnym językiem - otarł się o szeroki świat, a zali. 
czony do grona ówczesnej inteligencji miejskiej szybko musiał wejść w rolę kompetentnego 
znawcy przedmiotu, człowieka o wysokiej kulturze, a z uwagi na kapłaństwo, także autory- 
tetu moralnego. Trzeba przyznać, że wszystkie wymogi przypisanej mu roli prefekt gimna. 
zjum żellskiego spełniał dobrze, w wielu przypadkach ponad zwykłą miarę. Bardzo szybko 
bowiem stal się znaną i szanowaną postacią w gronie bydgoskiej inteligencji oraz miejscowe. 
go Kościoła. Był to efekt przyrodzonych zdolności i cech charakteru, ale też niezwykłej 
pracowitości, w tym pracy nad sobą. Ks. M. Kozal zobligowany w gimnazjum do metodycz- 
nej pracy nad przygotowaniem katechez i egzort, ale też systemu wychowawczego, rozwi- 
nął swoje dyspozycje naukowe, przełamując przy tym szereg niedoskonałości i komplek. 
sów, ujawnienia których jako człowiek nie pospolity , pełen nieprzeciętnej mocy, raczej 
się nie krępował. Bardzo szybko z prowincjonalnego, choć już nietuzinkowego wikariusza, 
stał się księdzem o dużej wiedzy, umiejętnościach duszpasterskich i pedagogicznych, ogła- 
dzie towarzyskiej oraz posiadającym przemożny, charyzmatyczny wręcz wpływ na otocze- 
nie. Stojące przed nim w Bydgoszczy zadania, ale też znajdujące się tu możliwości, wyzwoli. 
ły charyzmę duszpasterską - formacyjną, rozwinęły talent pedagogiczny, odsłoniły - 
pomogły im się rozwinąć - wybitne dyspozycje kaznodziejskie, choć nie poparte aktor. 
stwem, i publicystyczne. Ksiądz Michał dał się poznać jako bezgranicznie lojalny sługa 
Kościoła, szczerze zainteresowany jego rozwojem, zatroskany atakami, które były weń 
skierowane głównie ze strony przedstawicieli innych wyznań, jako że Bydgoszcz była wów- 
czas jednym z największych ich skupisk w Polsce. Inny typ ataków stanowiły ataki ateis- 
tów, komunistów, liberałów i masonów, którzy w demokratycznej raczej rzeczywistości 
międzywojennej dochodzili do głosu. 
Nie bez znaczenia jest też fakt, że dzięki pobytowi w Bydgoszczy ks. 
jcha ł Kozal 
stał się znany i to zarówno w kręgach kościelnych jak i świeckich. Bydgoszcz jako drugi 
co do wielko
i i znaczenia ośrodek miejski w Wielkopolsce emanowa la swoim wpływem 
nie tylko w skali rodzimego regionu. Przez ówczesną politykę wewnętrzną została wyzna- 
czona do roli społeczno-kulturalnego zaplecza Pomorza i w rzeczywistości takie też fun- 
kcje spełniała. Niemałe znaczenie w rozwoju sławy ks. M. Kozala odegrała jego pełna 
żaru publicystyka na łamach "Dziennika Bydgoskiego" - pisma obejmującego region 
Wielkopolski i Pomorza oraz czytanego w większych miastach kraju, 
Wszystko to pozwala wysnuć wniosek, że Bydgoszcz stała się ważnym etapem w ży- 
ciu Błogosławionego; tu ujawnił'}l-się i rozwinę ły te jego zdolności i dyspozycje oraz cechy 
osobowo
i, a także ukształtowały te jego kompetencje, które zadecydowały o dalszej 
jego drodze życiowej, w tym karierze kościelnej. W znacznym stopniu bowiem na podsta- 
wie bydgoskich osiągnięć zwierzchnicy ks. Michała podejmowali decyzje - o jego nomina- 
cjach; na stanowisko ojca duchownego Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Gnieź- 
nie (13 października 1927 r.), rektora tejże uczelni (25 września 1929 r.), a równocześnie 
wizytatora nauki religii w gimnazjach i liceach archidiecezji (1 l lipca 1929 r.), cenzora 
ksiąg o treści religijnej (13 listopada 1930 r.), referenta katechetycznego Kurii Arcybisku- 
piej (1 lutego 1932 r.). Najbardziej kompetentny znawca problemu ks. Wojciech Frątczak 
wręcz twierdzi, że o awansie do Seminarium zadecydowała "gorliwa praca duszpasterska 
i pedagogiczna, iego duży wpływ na młodzież oraz osobista pobo
ność. która była odczu- 
wana przez każdego kto się z nim bliżej spotkał,,1 12.
>>>
329 


Bydgoskie "wyj
ie na świat" ks. Michała Kozala miało też zapewne wpływ na póź- 
niejszą nominację biskupią (12 czerwca 1939 r.), W Bydgoszczy uwidoczniły się bowiem 
cechy księdza, które z pewności? zadecydowały o tejże nominacji: "pobożność, bezgrani- 
czna lojalność, posłuszeństwo"l 3. Swą religijną postawą budowa ł wychowanków, towa- 
rzyszy pracy i znajomych, lojalność wobec instytucji Kościoła uwidoczniła się w jego pu- 
blicystyce polemicznej i kaznodziejstwie, posłuszeństwo wobec zwierzchników w samym 
fakcie podjęcia pracy pedagogicznej, do której nie miał przekonania oraz rzetelnym wypeł- 
nianiu nałożonych nań obowiązków. Cechy te, w bardziej już duchowym wymiarze, stały 
się też fundamentem męczeństwa. 


PRZYPISY 


1 Józef Otlebck, Dobrodziej Krostkowa, Krostkowo 1987, maszynopis powielany, s. 16. 
2lbidcm, s. 16. 
3Wojciech Frątczak, Biskup Michał Kozal (1893-1943), (w:) Chrze9::ijanie. t. XII, red. Bohdan 
Bejze, Warszawa 1984, ATK, 2.40. 
4Wojciech Frątczak, Biskup Michał Kozal, Zarys biograficzny: ,,Ateneum Kapłańskie" 1987, s. 
472,508. 
S Archiwum Kurii Diecezjalnej we Włocławku (dalej cyt. AKDW), bez sygnatury, Akta osobiste 
ks, M. Kpzala (1905-1938), s, 48, 
6Ibidem, k, 52. 
7 Tomasz Kaczmarek, Sługa Boży biskup Michał KozaI, Włocławek 1987, Wydawnictwo Kuru 
Diecezjalnej Włocławskiej, s. 17. 
8Wojciech Frątczak, op.cit" s. 42. 
9 AKDW, b. sygn., Akta osobiste...k. 49a. 
10 AKDW. b. sygn. Akta osobiste...k. 50. 
llWojciech Frątczak, op.cit., s. 41. 
12lbidem, s. 42. 
13Stanisław librowski, Kozal Michał (1893-1943) biskup, Sługa Boży, (w:) Hagiografia polska, 
1.1, red. Romuald Gustaw, Poznań 1971, Księgarnia 9.v. Wojciecha, s. 852. 
14Tomasz Kaczmarek, op.cit.. s. 18. 
15Tomasz Kaczmarek, Sylwetka duchowa: ,,Ateneum Kapłańskie" 1987, s. 472, s, S 16-517. 
16Wojciech Frątczak, Hskup Michał Kozał. Zarys biograficzny: ,,Ateneum Kapłańskie" 1987, s. 
472, s. 508. 
17 AKDW, sygn. APBKNK 4 -S, tyczenia przesłane ks. M. KozaIowi z okazji wyniesienia go do 
godnoki biskupiej, k. 80. 
18 Ewa Grodecka, Historia niewidomych polskich w zarysie. Warszawa.
>>>
330 


19 Michał Kozal, Zadania chrze9::ijamkiej nauki o wychowaniu; "Wiadomości dla Duchowień. 
stwa". 1931, nr 37, s. 334-338 i 365-370. 
20Jbidem. s. 335, 
21lbidem, s, 335. 
22lbidem, s. 336. 
23 Jbidem , s. 336. 
24lbidem. s, 336, 
25lbidem. 5.337, 
26 Jbidem , s. 337. 
27Tadeusz 1jeliJic;ki. Nowa sekta w Bydgoszczy, "Dziennik Bydgoski" 1925, nr 67. s. 17. 
28 Michał Kozal, Koi:iół rzymskokatolicki, a narodowoŚĆ; ,,Dziennik Bydgoski" 1925, nr 72, 


s.2. 


29lbidem, nr 73. s. 2. 
30lbidem nr 74. s. 2. 
311bidem nr 75. s. 2. 
32Michał Kozal. Koi:iół rzymskokatolicki jest Ko
dołem Ouystusowym, "Dziennik Bydgoski" 
1925, nr 256, s, 3-4; nr 257, s. 3; nr 259. s. 3-4, 
33Jbidem, s. 3. 
34 lbidem nr 257. s. 3; nr 259, s, 3, 
35 Michał Kozal, "Znaki Czasu"; "Dziennik Bydgoski" 1925, nr 279, s. 5 ; nr 280, s. 5 . 
36lbidem nr 279. s, 5. 
37lbidem nr 280, s. 5. 
38
tichał Kozal. Nadprzyrodzony charakter Kościoła Katolickiego w świetle woczystoi:i Zielo- 
nych Swiąt; "Dziennik Bydgoski" 1925. nr 125, s. 5. 
39Michał Kozal, Boże Narodzenie - 9.viętem rado9:i; "Dziennik Bydgoski" nr 297, s. 3-4. 
40Michał Kozal. CZemu jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus świętą?; "Dziennik Bydgoski" 1925, 
nr 243, s. 5. 
41 Ibidem nr 247, s, 6. 
42 Michał Kozal, Nadprzyrodzony charakter K09:ioła Katolickiego w świetle uroczysto
 Zielo- 
nych ŚWiąt; "Dziennik Bydgoski" 1925, nr 125, s. 5; Tenże. Boże Gało; "Dziennik Bydgoski" 1925, 
nr 133, s. 5-6; Tenże, Koi:iół rzymskokatolicki jest koi:iołem Ouystusowym; "Dziennik Bydgoski" 
1925, nr 256, s. 3-4; nr 257, s, 3; nr 259. s. 3-4; Tenże, Czemu jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus 
9.viętą?; "Dziennik Bydgoski" 1926, nr 240. s, 14; nr 243, s, 5 -6; nr 247, 5.6; Tenże. Boże Narodzenie 
- świętem radoi:i; Dziennik Bydgoski". 1926, nr 297, s. 3-4. 
43Michał Kozal. Polski Narodowy Katolicki Koi:iół Hodura; "Dziennik Bydgoski" 1925, nr 244, 
5.5; nr 245, s. 5.;Ten:l:e, "Znaki CZasu"; "Dziennik Bydgoski" 1925, nr 279, s. 5; nr 280, s. 5.
>>>
331 


44Stanisław librowski. op.cit.. s. 852. 
45 Michał Kozał. Misje parafialne a miejscowy duszpasterz; "Wiadomości dla Duchowieństwa" 
1921. nr 8/9. s.162-172. 
46Michał Kozal. Wzajemna ideowa współpraca kapłanów w świetle wielko
 Koi:ioła. (w:) Pa- 
miętnik kursu duszpasterskiego w sprawie sekciarstwa i innowierstwa.... red. Bolesław lisza
, Poznań 
1931. Związek Kapłanów "Vertitas". s. 246-254. 
Też, ..Wiadomoi:i dla Duchowieństwa" 1931, 5.1-9. 
47 Michał Kozał. Sodalis Marianus a praca społeczna, ..Sodalis Marianus" 1926. nr l. s. 4-7. 
48Jbidem. s. 4. 
49lbidem. s. 4. 
50Jbidem. s. 6. 
5 l Ibidem. s. 6. 
52lbidem, s. 7, 
5 3lbidem. s. 6. 
54lbidem. s. 7, 
55Jbidem. s. 7. 
5 6Ibidem. s. 7, 
57 Akcja Katolicka. Zbia Kaza ń, fu zna ń 1928. Księgarnia św. Wojciecha. s. 366. 
58 Michał Kozał. Polskę watuje małże mtwo katolickie. (w:) Akcja Katolicka. Zbiór Kazań, Poznań 
1928. Księgarnia św. Wojciecha. s. 244-253. 
59Jbidem, s. 187-270. 
60Jbidem. s, 250-252, 
61 AKDW. sygn. Akta osobiste..., K. 636-737, 
62Michał Kozał. Połski Narodowy Katolicki Kościół Hodura; ..Dziennik Bydgoski" 1925. nr 244, 


s.5. 


63Ibidem. nr 245. s. 5. 
64 Michał Kozał. ftymas Polski; ..Cześć Maryi" 1926. s. 5-7. 
65 Tenie . Matka Boska Gromniczna w czasach obemych; "Cześć Maryi" 1927, s. 19-21. 
6
Vojciech Frątczak. op.cit.. s. 42. 
67 Michał Kozal. fułski Narodowy Koi:iół Katolicki i jego nauka; ..Wiadomo
 dła Duchowie
 
stwa"1925. nr 10-12. s. 22-33, 
68Michał Kozal. Połski Narodowy Koi:iół Katolicki Hodwa; ..Dziennik Bydgoski" 1925. nr 244, 
s, 4; nr 245. s. 5. 
69 Adam Grzymała-Siedłecki. Sto jedena 9:ie dni łetargu. Kraków 1965. Wydawnictwo Literackie. 


5. 46. 


70Teresa Bojarska. Oerniowa mitra. Poznań 1987. Księgarnia św. Wojciecha. 5.19.
>>>
332 


71lbidem. s. 19. 
72 AKDW. Akta procesu beatyfikacyjnego bp Michała Kozala. b. sygn. k. 10. 
73lbidem. k. 2. 
74Wojciech Frątczak. op.cit.. s. 32. 
75Teresa Bojarska. op.cit,. s. 13-14 i s. 17. 
76lbidem. s. 31. 
77lbidem. s. 10. 
78Nekrolog Marianny Kozal. ..Dziennik Bydgoski" 1927 nr 34. s. 12. 
79Kronika. ..Dziennik Bydgoski" 1927. nr 41. s. 9. 
80 Z pobytu Prymasa Polski w Bydgoszczy. ..Dziennik Bydgoski" 1927 nr 54. s. 2. 
81lbidem. s. 2. 
82Kazanie wygłoszone w k09:iele farnym w Bydgoszczy z okazji przybycia J.E. Arcybiskupa 
dr Hlonda przez ks. Michała Kozała. .,Dziennik Bydgoski" 1927 nr 56. s. 10. 
8 3Z pobytu Prymasa Polski w Bydgoszczy. op.cit.. s. 2. 
84 AKDW. b. sygn, Akta Konsystorza Jeneralnego Arcybiskupiego Gnieźnieńskiego dotyczące 
ks. Michała Kozala. k. 87. 
85 AKDW. b. sygn. Akta rózne... op.cit. Relacja ks. Alojzego Sławskiego z 14 kwietnia 1980 r. 
86Seweryn Rosik. Okruchy wsponmień. Ateneum Kapłańskie 1988 nr 413. s. 27-28. 
87Wojciech Frątczak. op.cit.. s. 42, 
88 
AKDW. b. sygn. Akta Konsystaona Jeneralnego.... k. 90. 
89 Archiwum Kurii Diecezjalnej we Włocławku, b. sygn., Akta osobiste ks. Michała Kozala (1905- 
-1938). k. 54. 
90Tomasz Kaczmarek. op.cit.. s. 27. 
9 ł Michał Kozal. O sposobie wizytowania nauki religii w szkołach powszechnych, "Duszpasterz" 
1938. nr 1. s. 15. 
92lbidem nr 1. s. 16. 
93lbidem, s. 16. 
94lbidem. s. 17. 
95lbidem. s. 18. 
96lbidem, s. 18. 
97 AKDW. b. sygn., Akta osobiste.... k. 898-989. 
98.h I . K .. D . , In ' 
filC uwum um lecezJa ej we Włocławku, b. sygn. Akta osobiste ks. Michała Kozala (1905- 
-1938). k. 54. 
99 AKDW. b. sygn.. Akta osobiste.... op.cit. k. 95, 
100 AKDW,b. sygn.. Akta osobiste.... k. 65.
>>>
333 


101Wojciech Frątczak, op.cit., s. 51. 
102Michał Kozal, Zadania chrze9::ijamkiej nauki o wychowaniu, ..Wiadomo9:i dla Ducho\Vie
 
stwa"1931, s. 334-338,365-370. 
103Tenże, O sposobie wizytowania nauki religii w szkołach powszechnych, ..Duszpasterz" 1938, 
nr l, s.15-18. 
104Tenże, Wzajemna ideowa współpraca kapłan&.v w służbie wielko9::i Koi:ioła, (w:) Pamiętnik 
Zjazdu Duszpasterskiego w sprawie sekciarstwa i innowierstwa urządzonego w Poznaniu w dniach od 10 
do 13 lutego 1931 r., red. ks. Bolesław Oszak, Poznań 1931, Związek Kapłanów ..Weritas". 
105lbidem, s. 256. 
106 
AKDW, b. sygn. APBBMK, k. 103. 
107 
AKDW, sygn, APBK MK, t. l, k. 184. 
108Stefan Biskupski, Męczeńskie biskupstwo ks. Michała Kozala, Włocławek 1987, Wyd. Kuru 
Diecezjalnej Włocławskiej, s. 10. 
109Franciszek Korszyński, Jasny promień w Dachau, Włocławek 1987, Wyd. Kurii Diecezjalnej 
Włocławskiej,s.8. 
110Teresa Bojarska, op.cit., s, 44. 
111 Jerzy Górski, nr 24544, (w:) tegoż Dilige et, Quod vis, fac. Warszawa 195 l, W. PAX, s. 288. 
112Wojciech Frątczak, Biskup Michał Kozal, Zarys biograficzny, op.cit., S. 508. 
113Wojciech Frątczak, Biskup Michał Kozal (1893-1943), op.cit., s. 54.
>>>
WŁODZIMIERZ JASTRZĘBSKI 


SŁOWNIK BIOGRAFICZNY NAUCZYCIELI 
, 
BYDGOSKICH - OFIAR n WOJNY SWIATOWEJ 
CZĘŚĆ III 


Litery od L do O 


Lewandowski Kazimierz (1908-1939). I V 1934 r. ukończył studia na Uniwersytecie Poz- 
nańskim otrzymując dyplom magistra filozofii w zakresie filologii polskiej. W roku szkol- 
nym 1934/35 pracował jako nauczyciel w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Ro- 
goźnie Wielkopolskim, a następnie odbywał roczną służbę wojskową. W okresie od ] I 
do 31 VIII 1937 r, odbył bezpłatną praktykę nauczycielską w Państwowym Gimnazjum 
Klasycznym w Bydgoszczy, gdzie uzyskał bardzo pozytywne opinie opiekunów w osobach 
dyrektora Z. Polakowskiego i nauczyciela-polonisty dra J. Piechockiego. Na tej podstawie 
został zaangażowany do pracy w charakterze nauczyciela języka polskiego w Liceum 
Handlowym Izby Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy, ul. Król. Jadwigi 25. Jako pod- 
porucznik rezerwy prowadził tutaj jednoczeŚ1ie hufiec przysposobienia wojskowego. Spo- 
łecznie pracował w Polskim Związku Zachodnim. Aresztowany w połowie października 
1939 r. przez Gestapo został osadzony w obozie dla internowanych Polaków w koszarach 
15 PAL. W końcu tegoż miesiąca został rozstrzelany w "dolinie śmierci" pod Fordonem. 


l..ewkow Stanisław (1907-1939). Ur. 27 IV 1907 r. w Milejowie (Rumunia), syn Emila 
i Marianny z d. Kulbicka. Ojciec jego był urzędnikiem państwowym. W L 1914-20 uczę- 
szczał do szkoły powszechnej i Państwowego Gimnazjum w Stanisławowie. Następnie ro- 
dzice przenie
j się do Inowrocławia, gdzie kontynuował naukę. Po ukończeniu 4 klasy 
gimnazjum wstąpił do Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Bydgoszczy, które 
ukończył w 1928 r. Potem odbył jednoroczną służbę wojskową. W L 1930-32 pracował 
jako nauczyciel w Publ. Szkole Powszechnej im. Królowej Jadwigi w Bydgoszczy. Z kolei 
przenió;ł się na podobne stanowisko do szkoły powszechnej w Strzelcach Dolnych pow. 
Bydgoszczy, gdzie też zamieszkał wraz z rodziną. W dniu 24 VIII 1939 r. został powoła- 
ny do wojska polskiego. Otrzymał przydział do 61 pp w charakterze adiutanta dowódcy 
pułku. Zginął w dniu 16 IX 1939 r. podczas walk nad Bzurą. Z żoną Kazimierą z Wasie- 
lewskich posiadali dwoje dzieci: Jerzego (ur. 1931 r.) oraz Bogdana (ur. 1936 r.). 
Usiccki Adam (1895-1940), Ur. 11 XII 1895 r. w Janowcu Wielkopolskim jako syn Jana 
mistrza rzeźnickiego i Marianny z d. Bykowska. W 1904 r. ukończył szkołę ludową w swo- 
jej rodzinnej miejscowości, po czym wstąpił do klasy przygotowawczej przy Gimna7Jum 
Fryderyka Wilhelma w Poznaniu. Po rocznym w niej pobycie został uczniem właściwego 
Gimnazjum. Egzamin dojrzało
i zdał w 1914 r. Następnie został wcielony do armii nie- 
mieckiej i przez 34 miesiące (w tym 4 w szpitalu) przebywał na froncie I wojny świato- 
wej. Po zwolnieniu z wojska w styczniu 1919 r. przystąpił do powstania wielkopolskiego.
>>>
336 


Po jego zakończeniu 26 IV 1919 r, rozpoczął studia na Wydziale filozoficznym - kieru- 
nek filologia klasyczna UIiwersytetu Poznar1skie
o, Jako student wstąpił ochotniczo do 
wojska polskiego i w okresie między lipcem a październikiem 1920 r. uczestniczył w woj- 
nie polsko-bolszewickiej. Następnie dalej studiując pracował dorywczo jako nauczyciel kon- 
traktowy w Szkole Ludowej im. Komeniusza w Poznaniu. Po zaliczeniu czwartego roku 
studiów wystąpił do Kuratorium Poznańskiego o zezwolenie na nauczanie greki i łaciny 
w szkole gimnazjalnej. Po otrzymaniu zgody z dniem l IX 1924 r. rozpoczął pracę w cha- 
rakterze nauczyciela w Miejskim Gimnazjum Humanistycznym w PJeszewie. Po upływie 
dwóch lat przeniósł się do Miejskiego Gimnazjum Żeńskiego w Bydgoszczy, ul. Staszica 4. 
30 V 1929 r. po zdaniu egzaminu przed komisją państwową uzyskał kwalifikacje do nau- 
czania łaciny w szkołach ogólnokształcących i seminariach nauczycielskich. Szkole bydgo- 
skiej pozostał wierny do końca lat międzywojennych. Wziął udział w kampanii wrześnio- 
wej 1939 r. Po dostaniu się do sowieckiej niewoli rozstrzelany w kwietniu 1940 r, w Katy- 
niu. Żonaty z Zofią z d. Kruszyńska I-voto Gruszecka. 


Lorkowski Czesław (1899-1939). Ur. 22 VII 1899 r. w Grucznie pow. Świecie, syn roi. 
nika Dionizego i Katarzyny z OlUdzińskich. Ukończył Gimnazjum Księży Pallotynów \II 
Pelplinie, a następnie po rocznym kursie pedagogicznym 22 XII 1921 r. zdał egzamin doj- 
rzałoi:i. Naukę przerywała mu dwukrotnie konieczność służby w wojsku pruskim (I XI 
1917 r. do 31 IV 1919 r.) oraz polskim (28 VIII do 31 XlI 1920 r.). W okresie od l II 
1920 r. do 30 VI 1924 r. z przerwą na udział w wojnie polsko-bolszewickiej pracował jako 
nauczyciel tymczasowy w Szkole Powszechnej na bydgoskim Wilczaku. Potem otrzymał 
posadę w Szkole Wydziałowej przy ul. O1wytowo 16. Stabilizację w zawodzie nauczyciel- 
skim uzyskał 10 VI 1924 r. po zdaniu tzw. drugiego egzaminu nauczycielskiego. 16 VIII 
1933 r. został przeniesiony z urzędu do Pub. Szkoły Powszechnej im. Św. Jana, a stąd 
po upływie roku na stanowisko kierownika Publ. Szkoły Powszechnej im. S. Batorego, 
ul. Nowogrodzka 3. W 1934 r. ukończył Wyższy Kurs Nauczycielski i wyspecjalizował 
się w nauczaniu języka polskiego. Za pracę w charakterze nauczyciela uzyskiwał oceny 
okresowe dobre. Jako kierownikowi szkoły w 1936 r. inspektor oświaty St. Tarniewicz 
wystawił mu następującą opinię: "Petent pełni obowiązki kierownika szkoły od l VIII 
1934 r. W tym okresie wykazał należyte uzdolnienia kierownicze. Jako pracownik jest 
sumienny i pilny. Pracę wychowawczą i dydaktyczną organizuje należycie i pedantycznie 
egzekwuje jej wykonanie. Posiada wiele włai:iwej inicjatywy. Jako instruktor umiejętny, 
znający program i przepisy administracyjne. Współpracę z gronem nauczycielskim rozwija 
harmonijnie i na obupólnym zaufaniu, W czasie swego urzędowania dźwignął szkołę na 
należyty poziom wychowawczy i dydaktyczny, Pracę nauczycieli i uczniów należycie 
ocenia. Zorganizował opiekę rodzicielską i przy jej i:isłej współpracy roztoczył opiekę 
nad młodzieżą, dostarczając ubogiej dziatwie środków naukowych i przysparzając szkole 
szereg cennych pomocy naukowych, W stosunku do przełożonych lojalny i należycie wy- 
konujący polecenia i zarządzenia. Dokształca się dalej i dba o dokształcanie się nauczy- 
cielstwa w ramach rady pedagogicznej i konferencji rejonowych...". Aresztowany 15 X 
1939 r. przez .Gestapo został odprowadzony do siedziby Selbstschutzu przy ul. Gdań- 
skiej 50 (obecnie gmach Rozgłośni Polskiego Radia), potem skierowano go do koszar 
15 PAL. Dnia 31 X 1939 r. wywieziony w grupie 50 bydgoskich nauczycieli. Zwłoki jego 
rozpoznano w 1947 r. podczas ekshumacji w "dolinie 9nierci" pod Fordonem.
>>>
337 


Lulkiewicz Alojzy (1906-1939). Ur. 11 I 1906 r. w Malborku, s. Mateusza i Augustyny 
z d. Stanowska. Ukończył 5 klas szkoły powszechnej w Malborku, a następnie wstąpił 
do miejscowego gimnazjum, Po przegraniu przez Polskę plebiscytu na Warmii. Mazurach 
i Powi
u rodzice jego wyprowadzili się do Bydgoszczy. Tutaj uczył się najpierw w Pań- 
stwowym Gimnazjum Klasycznym. a potem w Liceum Ilandlowym Izby Przemysłowo- 
-Handlowej, gdzie w 1928 r. uzyskał maturę. Następnie ro
począł studia w Wyższej Szko- 
le Handlowej w Poznaniu. Po trzech latach nie mając jeszcze dyplomu magisterskiego podjął 
pracę w charakterze nauczyciela kontraktowego w Pub. Szkole Dokształcającej Zawodowej 
nr l w Bydgoszczy. Egzamin dyplomowy zda ł 3 II 1933 r. W 1936 r. zosta ł nauczycielem 
Liceum Handlowego Izby Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy. uL Król. Jadwigi 25. 
W myś zezwolenia wystawionego przez Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego uczył 
księgowo
i i stenografii. Społecznie udzielał się w Polskim Związku Zachodnim. Areszto- 
wany w połowie października 1939 r. przez Gestapo został osadzony w obozie dla inter- 
nowanych w koszarach 15 PAL. Rozstrzelano go w dniu I XI 1939 r. w ..dolinie śmierci" 
pod Fordonem. Od 1933 r. pozostawał w związku małżeńskim z Heleną z d. Bukolt. 


Łanoszka Władysław (1893-1939). Ur. 6 IX 1893 r. w Straconce pow. Biała woj. krakow- 
skie. Ukończył cztery klasy szkoły ludowej w swojej rodzinnej miejscowości, a dalej trzy 
klasy szkoły wydziałowej i Seminarium Nauczycielskie w Białej. Egzamin dojrzałości 
zdał 19 VI 1912 r. W latach 1912-14 uczył w szkołach ludowych na terenie pow. bial- 
skiego. Potem przeniósł się do szkoły ćwiczeń przy Seminarium Nauczycielskim w Bia- 
łej i tutaj był nauczycielem do 1919 r., z dwu i pół letnią przerwą na służbę w wojsku 
austriackim. W latach 1919-1932 pracował w szkołach na terenie woj. poznańskiego: 
Pub!. Szkole Powszechnej w Masłowie pow. Krotoszyn, Szkole Ćwiczeń przy Seminarium 
Nauczycielsk
m w Koźminie pow. Jarocin oraz w samym Seminarium koźmińskim (1929- 
-32). W tym czasie zdał praktyczny egzamin nauczycielski, ukończył Wyższy Kurs Nauczy- 
cielski w Warszawie oraz zdał przed Państwową Komisją Egzaminacyjną w Poznaniu upro- 
szczony egzamin dla kandydatów na nauczycieli szkół średnich. Specjalizował się w naucza- 
niu historii i w 1933 r. w dowód uznania za swą pracę nauczycielską i wiedzię historyczną 
został powołany na członka Komisji Egzaminacyjnej dla eksternów na Wyższym Kursie 
Nauczycielskim w Poznaniu. Z dniem l IX 1932 r. zosta ł przeniesiony służbowo do pracy 
w Państw. Seminarium Nauczycielskim w Bydgoszczy. Od 11 VI 1938 r. pełnił obowiązki 
dyrektora tejże szkoły, która po reformie z 1938 r. sta ła się Państw. Liceum Pedagogicz- 
nym, Był aktywnym członkiem Związku Nauczycielstwa Polskiego, pełniąc m.in. w Kroto- 
szynie i Jarocinie funkcję prezesa oddziałów terenowych tej organizacji. Po powrocie z 
wrZe itiowej ucieczki znalazł się w 1939 r. w Bydgoszczy. Miejscowe w ładze niemieckie 
przysłały mu 25 IX imienne wezwanie do stawienia się w liceum i przekazania nowej 
administracji kluczy od budynku. Nast
pnie polecono udać się do domu i oczekiwać na 
wezwanie do podjęcia pracy. Zamiast tego w dniu 14 X 1939 r. w mieszkaniu Lanoszków 
przy ul. Seminaryjnej zjawiło się Gestapo. W. Lanoszka został aresztowany i odprowadzo- 
ny do koszar 15 PAL. Ok. 30 X rozstrzelano go wraz z grupą około 50 nauczycieli w ..doli- 
nie śnierci" pod Fordonem. Z żoną Heleną posiadali dwóch synów Władysława i Tadeusza. 


Łopatka Stanisław (1909-1939). Ur. 21 IX 1909 r. w Miłosławiupow, Września,s.Stani- 
sława i Marii. Szkołę powszechną ukończył w rodzinnym Miłosławiu, a potem uczył się
>>>
338 


w Państwowym Gimnazjum Neoklasycznym we WrzeŚ1i, gdzie 24 V 1929 L uzyskał świa- 
dectwo dojrzało
i. W l. 1929-34 studiował filologię polską na Uniwersytecie Poznań- 
skim. W międzyczasie odbył służbę wojskową na Dywizyjnym Kursie Podchorążych Re
er- 
wy Piechoty przy 69 pp w Gnieźnie. Magisteńum uzyska ł na podstawie rozprawy pl. "Zy- 
cie obyczajowe wło
ian wielkopolskich z lat 1680-90 w oświetleniu archiwalnym i lite- 
rackim". Rada Wydziału Humanistycznego UP wyróżniła tę pracę I nagrodą, czego kon- 
sekwencją było przyznanie mu państwowego stypendium akademickiego na przygotowa- 
nie dysertacji doktorskiej. Stypendium to wypłacane przez Ministerstwo Wyznań Religij- 
nych i Oświecenia Publicznego pobierał w roku akad. 1934/35. W 1936 r. podjął pracę na 
stanowisku nauczyciela kontraktowego w Miejskim Gimnazjum Matematyczno-Przyrodni- 
czym im. M. Kopernika w Bydgoszczy, 24 VIII 1939 r, został powołany do Wojska Pol- 
skiego. Zginą ł w czasie walk polsko-niemieckich pod Zamo 
iem 19 IX 1939 r. Od 12 
VIII 1939 L był w związku małżeńskim z nauczycielką tego samego Gimnazjum Barbarą, 
z d. Bibrowicz. 


Majerowicz Tadeusz (1912-39), Ur. 16 VIII 1912 r. Profesor Państwowego Gimnazjum 
Humanistycznego w Bydgoszczy, ul. Grodzka 18. Członek Polskiego Związku Zachod. 
niego. Aresztowany 5 X 1939 r. przez Gestapo i osadzony w obozie dla internowanych 
w koszarach 15 PAL. Wywieziony prawdopodobnie ok. 25 X 1939 L do "doliny śmierci" 
pod Fordonem i tam rozstrzelany. 


Małuszyński Zdzisław (1908-1939). UL 9 I 1908 L w Babulach pow. Mielec woj. krakow- 
skie. Od 1929 r. pracował jako nauczyciel w szkole powszechnej w Dąbrówce Nowej pow. 
Bydgoszcz. Na rok szkolny 1932/33 przeniósł się do pracy w szkole powszechnej w Muro- 
wańcu pow. Bydgoszcz. Przez następne 6 lat (1933-39) wykonywał obowiązki nauczy- 
cielskie w szkole powszechnej w Białych Błotach pow. Bydgoszcz. W tym czasie zdał egza- 
min praktyczny przed Państwową Komisją Egzaminacyjną dla Nauczycieli Publicznych 
Szkół Powszechnych i uzyskał stabilizację w zawodzie. Władze oświatowe miały o nim 
dobrą opinię jako o nauczycielu i podkreślały jego bezinteresowne zaangażowanie się w 
charakterze referenta oświatowego w organizacjach Wychowania Fizycznego i Przysposo- 
bienia Wojskowego. Opinia inspektora Oświaty SL Tarniewicza z l I I 1938 r.). Zginął w 
nieznanych okoliczno
iach jako żołnierz walcząc we wrześniu 1939 r. z hitlerowskim 
najeźdźcą. Z żoną Katarzyną z d. Macioch posiadali dwoje dzieci: Jadwigę (ur. 1930 L) 
oraz Alicję (ur. 1932 r.). 


Markowski Maksymilian (1910-1939). Nauczyciel 7-klasowej Publ. Szkoły Powszechnej 
im. S. Konarskiego w Bydgoszczy, ul. Grunwaldzka 132. Aresztowany 15 X 1939 L przez 
Gestapo i osadzony w obozie dla internowanych Polaków w koszarach 15 PAL. Rozstrze- 
lano go 30 X 1939 r. w "dolinie śmierci" pod Fordonem. 
Marynowic
 ;zesław (1910-1939). UL 28 III 1910 r. w Skomlinie pow. Wieluń woj. 
łódzkie, s.;" Antoniego i Julianny z d. Miller. Po ukończeniu czterech oddziałów szkoły 
ludowej w swojej rodzinnej wsi oraz dwóch dalszych klas w sąsiednich Dietrzkowicach 
wstąpił do Państwowej Preparandy Nauczycielskiej w Wieluniu. Zdanie w czerwcu 1924 r. 
egzaminu końcowego umożliwiło mu wstęp do Państwowego Seminarium Nauczycielskie- 
go w Koźminie pow. Jarocin. Egzamin dojrzałoki zaliczył w 1930 r, Pierwszą swoją pracę
>>>
339 


podj,!ł w Publicznej Szkole Powszechnej w Pęcznie pow. Turek. \V roku szkolnym 1931/32 
odbywał służbę wojskową. Po jej zakończeniu już do końca lat mi;dzywojennych praco- 
wał jako nauczyciel w Publ. Szkole Powszechnej im. A. Mickiewicza w Bydgoszczy ul. 
Nowogrodzka 3. W roku szkolnym 1936/37 ukończył Wyższy Kurs Nauczycielski ze spe- 
cjalnoś::ią przedmiotów humanistycznych. W latach 1935-38 kierownik szkoły im. A. 
Mickiewicza A. Pc Ile rgini wystawił mu kilka pochlebnych opinii pracowniczych. Oto ich 
fragmenty: "Wyjątkowo sumienna jednostka. całą duszą oddana pracy szkolnej. Umiejęt- 
nie organizuje pracę wychowawczą i dydaktyczną. Mimo bardzo trudnych warunków ma- 
terialnych nie szczędzi ofiar na zakup potrzebnych pomocy naukowych, dużo energii wkła- 
da w poszukiwanie i gromadzenie potr.lebnego materiału, szczególnie przygotowanie się 
do lekcji. poznawanie środowiska i wciąganie do ścisłej współpracy domu rodzicielskiego 
oraz na pracę z młodzieżą poza szkołą... (Opinia z 30 IV 1935 r.). "Bierze czynny udział 
w pracach konferencji rejonowych, pogłębia wiedzę przy pomocy lektury. W prowadzeniu 
harcerstwa, koła opieki rodzicielskiej, uroczystości wykazuje zdolnoki organizacyjne i 
kierownicze w więcej niż przeciętnej mierze..." (Opinia z 31 XII 1936 r.). "Czynnie współ- 
pracuje z sekcją ZNP nad zagadnieniami dziecka ze &odowiska bezrobotnych, dużo stu- 
diuje dzieł naukowych..." (Opinia z 31 XII 1938 r.). Zmobilizowany do polskiego wojska 
wziął udział w kampanii wrześniowej 1939 r. Poległ w obronie Warszawy. 


Matuszak Aorian (1912-1939). Ur. 24 IV 1912 r. w Roszczkach pow. Szamotuły. Dyplom 
nauczyciela szkół powszechnych uzyskał l VI 1932 r. po ukończeniu Państwowego Semi- 
narium Nauczycielskiego w Czarnkowie. Po odbyciu służby wojskowej w 1933 r. podjął 
pracę nauczyciela kontraktowego w Publicznej Szkole Powszechnej im. G. Piramowicza 
w Bydgoszczy, Rac Kościeleckich 4. Nie mogąc jednak uzyskać, ze względu na brak etatów 
stałego zatrudnienia zaangażował się na rok do pracy w jednoklasowej szkole powszech- 
nej w Adolfowie pow. Sarny, woj. łuckie. Tutaj zdał praktyczny egzamin nauczycielski. 
W 1937 r. zawarł związek małżeński z bydgoszczanką, uzyskując w ten sposób stałe lokum 
w Bydgoszczy. Od l IX 1937 r. pracował jako nauczyciel w Publ. Szkole Powszechnej im. 
Żwirki i Wigury w Bydgoszczy, ul. Nakielska 199. Uczył różnych przedmiotów, ale specjal- 
ne zamiłowanie zdradzał do muzyki i śpiewu. W szkole opiekował się drużyną harcerską. 
Aresztowany 15 X 1939 r. przez Gestapo z mieszkania przy ul. Piotrowskiego 15/1 został 
osadzony w obozie dla internowanych w koszarach 15 PAL. Rozstrzelano go w końcu paź- 
dziernika 1939 r. w "dolinie śmierci" pod Fordonem. 


Me1cher Helena (?). Nauczycielka szkoły powszechnej w Bydgoszczy. Zginęła w bliżej nie- 
znanych okolicznościach, 


Mencel Antoni (1886-1939). Ur. 13 XII 1886 r. w Kcyni pow. Szubin, s. Teoma i Walerii 
z d. Schmidt. W latach 1895-1902 uczęszczał do szkoły ćwiczeń przy Seminarium Nauczy- 
cielskim w rodzinnej Keyni. Potem przez trzy lata by ł uczniem Preparandy Nauczycielskiej 
w Rogoźnie. W 1908 r. ukończył Seminarium Nauczycielskie w Kcyni i podjął pracę peda- 
gogiczną. Był zatrudniony kolejno w szkołach powszechnych: w Jacewie pow. Inowrocław, 
Swiecy pow. Odolanów (1910-1913), GliŚ1icy pow. Odolanów (1913-1917) oraz Sie- 
dmiomorgowie pow. Koźmin (1917-1920). Od 1920 r. mieszkał i pracował w Bydgosz- 
czy. Do 1924 r. był nauczycielem w Publ. Szkole Powszechnej przy ul. Nowodworskiej, 
a następnie w Slkolc Wydziałowej dla 01łopców. W 1928 r. objął kierownictwo wyżej
>>>
340 


wspomnianej szkoły przy ul. Nowodworskiej, zaś w dwa lata później st
ą.ł na 
zele PubI. 
Szkoły Powszechnej im.' ks. G. Piramowicza usytuowanej przy Placu Kosclelec
lch. .Fu
k- 
cję tę sprawował do końca okresu międzywojennego. Aresztowany w połowIe pazdzler- 
nika 1939 r. przez Gestapo został osadzony w obozie dla internowanych w koszarach 
15 PAL. Rozstrzelano go w grupie nauczycieli bydgoskich w dniu 30 X 1939 r. w "doli- 
nie śmierci" pod Fordonem. 


Męczykowski Medard (1888-1939). UL 5 VI 1888 L w By toni pow. Starogard Gdański, 
s. Jana i Franciszki z d. Szwoch - właścicieli ziemskich. Uczęszczał do klasycznego pro- 
gimnazjum w Pelplinie oraz Gimnazjum w Wejherowie, gdzie w 1910 L zdał egzamin doj- 
rzałości. W latach 1910-1919 z przerwą na prawie czteroletnią służbę w wojsku pruskim, 
studiował na Wydziale Elektrotechnicznym Politechniki Gdańskiej. W 1914 L przez okres 
jednego semestru słuchał wykładów na Politechnice Berlińskiej. Tak w Gdańsku, jak i w 
Berlinie poświęcił wiele czasu na szerzenie oświaty wśród ludności polskiej, ucząc m.in. 
dzieci potajemnie pisania i czytania w języku polskim, co było zabronione. Dypl. inż. 
Bronisław Bukowski w pisemnym oświadczeniu z dnia 8 listopada 1935 r. stwierdził m.in.: 
"Pan prof. Męczykowski poświęcił pracy tej dużo czasu nie bacząc na grożące mu niebezpie- 
czeństwo ze strony władz pruskich. Wychowankowie prof. Męczykowskiego są mnie jako 
rodowitemu gdańszczaninowi dziś jeszcze osobiście znani jako patriotyczni Polacy", Po 
powrocie z wojny włączył się czynnie do działalności na rzecz odzyskania przez Polskę 
niepodległości. Od stycznia do września 1919 r. pracował w Pod komisariacie Ludowym 
w Gdańsku, będącym ekspozyturą Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu. Należał także 
jednocześnie do tajnej Pomorskiej Organizacji Wojskowej, która w przypadku negatywnego 
stanowiska Traktatu Wersalskiego wobec powrotu Pomorza do Polski miała za zadanie przy- 
gotować antyniemieckie wystąpienie zbrojne. W dowód zasług z tego tytułu otrzymał dwa 
odznaczenia Krzyż POW (1921 L) i Krzyż Walecznych (l922 L). Równolegle uczestniczył 
w organizowaniu Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego, w którym na początku 1920 r. 
objął stanowisko referenta d/s elektryfikacji i sprawował je do czerwca 1922 r. Warto 
podkreślić, iż był w tym czasie jednym z inspiratorów powstania na Pomorzu pierwszych 
kół Ugi Żeglugi Polskiej (późniejszej ligi Morskiej i Kolonialnej). Alpowiadając na apel 
kierownictwa państw wstąpił ochotniczo do wojska polskiego i w okresie od 2 sierpnia 
do 2 listopada 1920 r. walczył w szeregach 264 pp z nawałą bolszewicką. Po odejściu z 
Urzędu Wojewódzkiego przez ponad rok pracował jako inżynier-projektant w prywatnej 
firmie elektrotechnicznej. Od l września 1923 r. zaangażował się na etat nauczycielski 
w Miejskim Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym im. M. Kopernika w Bydgoszczy. 
Pracy tej pozostał wierny już do końca lat międzywojennych. Po zdaniu egzaminu przed 
Państwową Komisją w Poznaniu uzyskał w 1927 r. uprawnienia do nauczania fizyki jako 
przedmiotu głównego i matematyki jako przedmiotu dodatkowego w średnich szkołach 
ogólnokształcących i seminariach nauczycielskich. Dorywczo uczył także tych samycII 
przedmiotów w Miejskim Gimna7Jum Kupieckim w Bydgoszczy. W opinii władz szkol- 
nych uchodził za utalentowanego nauczyciela i dobrego wycllowawcę młodzieży. Wizy- 
tator W. Wąsikowski pisał w dniu 26 marca 1927 r.: "Obserwując pilnie Pana Męczykow- 
skiego jako nauczyciela od l września 1923 r. stwierdzam w nim nic tylko gruntowną 
wiedzę fachową w związku z wrodzonym talentem pedagogicznym, lecz jednocześnie 
wielką gorliwość i poczucie obowiązkowo ki, które czynią z niego niezmiernie cenną siłę
>>>
341 


nauczycielską", Społecznie udzielał się w Polskim Związku Zachodnim. Aresztowany 
przez Gcstapo 14 X 1939 r. został osadzony w obozie dla internowanych Polaków w ko- 
szarach 15 PAL. Rozstrzelano go wraz z grupą bydgoskich nauczycieli w dniu 1 XI 1939 r. 
w "dolinic śmierci" pod Fordonem. Z żoną Jadwigą posiadali dwojc dzieci. 


Michalak Wincenty (l906-1939 r ,). Ur. 12 VII 1906 r. w Trzcinicy pow. Smigicl. s. An- 
drzeja i Marianny z d. Janiec. W latach 1912-1920 uczęszczał do szkoły powszechnej 
w swojej rodzinnej miejscowo
i. Potem w latach 1920-1925 pobierał naukę w Męskim 
Seminarium Nauczycielskim w Wolsztynie. Do 1930 r. pracował jako nauczyciel kontrak- 
towy w Szkole Powszechnej przy ul. Nowodworskiej (I. 1925-27) oraz Pub. Szkole Pow- 
szechnej w Solcu Kujawskim pow. Bydgoszcz. W marcu 1930 r. w bydgoskim Seminarium 
Nauczycielskim zdał egzamin praktyczny. W następstwie tego inspektor szkolny KIimesz 
wystąpił do Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego z następującym pismem: "Stwier- 
dzam, że Wincenty Michalak nauczyciel w Solcu Kujawskim posiada: 1.3 lata nieprzerwa- 
nej służby nauczycielskiej, 2. przepisowe do ustalenia kwalifikacje zawodowe i służbowe, 
3. w czasie urzędowania wykazał się zadowalającą pracą nauczycielską, 4. zachowuje się 
odpowiednio w służbie i poza służbą i lojalnie wobec Państwa. Ponieważ nauczyciel uczynił 
zadość warunkom ustawy. proszę o ustalenie go w zawodzie". Mianowanie na stałego 
nauczyciela KOSP nadesłało w dniu 1 VII 1930 r. W tym samym czasie W. Michalak został 
przeniesiony na samodzielną posadę nauczycielską w Szkole Powszechnej wMurowalicu 
pow. Bydgoszcz. Na nowym terenie dał się poznać nie tylko jako ofiarny nauczyciel, ale 
także aktywny działacz społeczny. Był m.in. referentem oświatowym w Towarzystwie 
Powstańców i Wojaków w Białych Błotach i członkiem patronatu Towarzystwa Młodzieży 
Polskiej w Rynarzewie, W latach 1935-39 pracował jako nauczyciel w 2-klasowej Publ. 
Szkole Powszechnej nr XXI Bydgoszcz-Siernieczek, ul. Fordoliska 126. Aresztowany w 
dniu I XI 1939 r. przez Gestapo został rozstrzelany w "dolinie Ś11icrci" pod Fordonem. 
Z żoną Elżbietą z d. Radek posiadali 3 córki. Ponieważ żona ciężko chorowała rodzina 
znajdował
 się w trudnej sytuacji materialnej. 


Michalczyk Jan {l 886-1939). Ur. 7 VII 1886 r. Nauczyciel szkoły powszechnej (?) w 
Bydgoszczy. Arcsztowany i rozstrzelany w październiku 1939 r. w "dolinie śmierci" pod 
Fordoncl11. 


Mierzejewski Jan (l903-1943). Ur. 23 V I 1903 r. w Kaszynach- Tobolicach (?), s. Marce- 
lego i Władysławy z d. Głażewska. Ukończył Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie otrzy- 
mując tytuł magistra filozofii w zakresie historii. Po odbyciu służby wojskowej, gdzie do- 
służył się stopnia kaprala pracował w różnych zakładach kształcenia nauczycieli. W la- 
tach 1930-32 był zatrudniony w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Borunach, 
potem kilka miesięcy w takiej samej placówce w Szczuczynie koło Udy, zaś w latach 
1932-33 w Państwowym Gimnazjum im. T. Czackiego w Krzemiel'icu, We wszystkich tych 
szkołach uczył historii. W międzyczasie ukończył roczne Studium Pedagogiczne przy Uni- 
wersytecie Jagiellol1skim w Krakowie. W 1933 r. na własną prośbę został przeniesiony do 
pracy w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Czarnkowie woj. poznańskie. Z uwagi 
na reorganizację, jaką przechodziły w tym czasie zakłady kształcenia nauczycieli brakowa- 
ło dla niego godzin lekcyjnych. W związku z tym w 1936 r. został przeniesiony na etat 
nauczyciela do Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Bydgoszczy z jednoczesnym
>>>
342 


oddelegowaniem do pracy w miejscowym InspektoracIe Szkolnym. W okresie od l IX 
1936 r. do 30 VI 1937 r. zajmował się opracowywaniem raportu o stanie oświaty szczebla 
podstawowego w mie
ie' Bydgoszczy, W wyniku hospitacji i wizytacji w szkołach i pla. 
,cówkach oświatowych powstał cenny dokument zawi.rający podsumowanie dorobku oś- 
wiaty w zakresie wychowania, organizacji i metod nauczania, samokształcenia nauczycieli. 
czytelnictwa wśród młodzieży, opieki nad dzieckiem, współpracy szkoły z domem rodzi- 
cielskim, pomocy naukowych, warunków ekonomicznych szkół oraz metod zarządzania 
i kierowania szkołą. Były w nim także wytyczne co do dalszego rozwoju szkolnictwa na 
tym terenie. Po wykonaniu tego zadania J. Mierzejewski pozostając nadal na etacie Pań- 
stwowego Seminarium Nauczycielskiego w Bydgoszczy przydzielony został na okres jed- 
nego roku do Państwowego Gimnazjum Humanistycznego w Bydgoszczy, ul. Grodzka 18. 
Od I X 1938 r. przeszedł ze względów organizacyjnych do Państwowego Pedagogium w 
Toruniu. Tutaj zastała go wojna. W pierwszych dniach września 1939 r. został aresztowa- 
ny przez Selbstschutz i osadzony w celi nr 5 obozu dla internowanych zorganizowanego 
w Forcie VII. Na przełomie 1939/40 r. został przetransportowany do obozu koncentra- 
cyjnego w Mauthausen-Gusen, gdzie ciężko pracował w kamieniołomach. Zginął 2 IJJ 
1943 r. Z żoną Jadwigą Teresą z d. Rzepka posiadali syna Sławomira (ur. 1931 r.). 
Mikołajczak Czesław {l 909-1945). Ukończył Państwowe Seminarium Nauczycielskie 
w Rawiczu. Do 1937 r. uczył w bydgoskich szkołach podstawowych: im. K. Marcinkow- 
skiego, ul. Nakielska II, im. E, Estkowskiego, ul. Chodkiewicza 12 i im. H. Dąbrowskiego, 
ul. Dąbrowskiego 8. W 1937 r, wyjechał do Niemiec do pracy w prywatnym szkolnictwie 
polonijnym. Był nauczycielem w Kleszczynie, Nowej Świętej i Rudnej na Ziemi Złotow- 
skiej. W końcu sierpnia 1939 r. został aresztowany przez Gestapo pod zarzutem rzekomego 
dawania sygnałów świetlnych przez granicę na stronę polską. Przebywał w więzieniach 
w Złotowie i lipce, zaś 4 X 1939 r. został przekazany do obozu koncentracyjnego w Sa- 
chsenhausen. Kolejnym etapem jego wędrówki obozowej był obóz koncentracyjny we 
Flossenburgu, gdzie zmarł 29 1111945 r. na tyfus. 
Młodecki Władysław {l 887-1944). Ur. 18 VIII 1887 r. w Bieździedzicy pow. Jasło, 
s. Wiktora i Mańi z d. Lichowska. By ł absolwen tern 4-letniego Seminarium Nauczyciel- 
skiego w Krośnie, gdzie 24 VI 1909 r. zdał egzamin dojrzało
i. Do chwili wybuchu 1 woj- 
ny światowej pracował w wiejskich szkołach ludowych na terenie powiatów: jasielskiego 
i bialskiego. Dnia II X 1911 r. zdał praktyczny egzamin nauczycielski. W tym też okresie 
brał udział w pracy oświatowej i patriotycznej. Należał do Towarzystwa Gimnastycznego 
"Sokół" i do Drużyn Bartoszowych. Powołany do wojska austriackiego uczestniczył w 
walkach na froncie wschodnim. W 1915 r. był ranny i przebywał w szpitalu, Ponownie 
wrócił na front i 28 VI 1916 r. dostał się do rosyjskiej niewoli. Przebywał w obozach je- 
nieckich dla oficerów w Nowo-Nikołajewski oraz w Usti-Kamenogorski nad granicą z Mon- 
golią. Na wieść o tworzeniu się wojsk polskich wstąpił w październiku 1918 r. jako ochot- 
nik do 5 Syberyjskiej Dywizji wojsk gen. Józefa HalJera. Przydzielony do szkoły oficer- 
skiej był w niej instruktorem. Dywizja po ponad rocznych zmaganiach z bolszewikami 
10 1 1920 r. musiała kapitulować. W. Młodecki wraz z innymi żołnienami przebywał 
w obozie jenieckim w Krasnojarsku, gdzie jak pisał "przeszedłem wszystkie udręki fizycz- 
ne i moralne, jakie czerezwyczajka stosowała wobec jeńców-Polaków". Po staraniach 
władz polskich żołnierze 5 Dywizji Syberyjskiej zostali w styczniu 1922 r. uwolnieni.
>>>
343 


P9 powrocie do kraju Młodecki przez ok. rok był oficerem w 67 pp w Bronicy. W grudniu 
1922 L został na własną prośbę zdemobilizowany, osiadł w Bydgoszczy i powrócił do za- 
wodu nauczycielskiego. W latach 1923-39 pracował w Publ. Szkole Powszechnej im. 
R. Traugutta przy ul. Toruńskiej 272, będąc najpierw nauczycielem (w I. 1923-25), a po- 
tem już nieprzerwanie jej kierownikiem. Położył duże zasługi w dziele krzewienia oświaty 
w trudnym środowisku ubogiej dZielnicy Zimne Wody. Inspektor oświaty St. Tarniewicz 
w opinii wystawionej W. Młodecldemu l VI 1939 r. pisał: "...Petent pracuje jako kierownik 
tej samej szkoły od l III 1925 L, tj. 14 lat. W bardzo trudnych warunkach środowiska 
o 70 % bezrobotnych organizuje pracę szkolną. Szkoła dożywia 350 dzieci. Przedmiotem 
jego troski jest sposób zaopatrzenia dzieci w książki i przybory szkolne, gdyż dziatwa bar- 
dzo uboga, a środowisko również. Z gronem nauczycielskim trzymają harmonijną współ- 
pracę, polegającą na wzajemnym zaufaniu. Hospitacje odbywa w należytej ilości i dokład- 
nie orientuje się w poziomie klas, pracy uczniów i wartości nauczycieli. Może nadal bez 
przeszkód szkołą tą kierować ..,", Angażował się rr.ocno w pracę społeczno-polityczną 
po stronie obozu sanacji. Był mianowicie organizatorem koła Bezpartyjnego Bloku Współ- 
pracy z Rządem w dzielnicy Zimne Wody i w kadencji lat 1933-38 radnym miejskim 
z ramienia Narodowego Bloku Gospodarczego. Ponadto przewodniczył okręgowi pomor- 
skiemu Związku Sybiraków. W dowód uznania za aktywność na różnych polach działania 
był wielokrotnie odznaczany m.in. Medalem Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości, 
Medalem Pamiątkowym za wojnę 1918-21, Medalem Niepodległości, Srebrnym Krzyżem 
Zasługi, Brązowym i Srebrnym Medalem za długoletnią służbę, Odznaką Pamiątkową 
Więźniów Ideowych z lat 1914-21 itp. Od chwili wkroczenia hitlerowców do Bydgoszczy 
ukrywał Si9 i dzięki temu uniknął rozstrzelania w 1939 L Nękany obawami przed ujawnie- 
niem i aresztowaniem pragną ł przenie ść się do Generalnego Gubernatorstwa i zamieszkać 
w Krośnie. Nie udało mu się jednak zrealizować tego planu. 27 X 1944 L został aresztowa- 
ny przez Gestapo i osadzony w obozie koncentracyjnym w Stutthofie. Wyrok śmierci wy- 
konano na nim w dniu 16 XII 1944 r. 


Młyński Michał (1876-1939). UL 17 VIII 1876 L w Kulbinowie pow. Koźmin woj. poz- 
nańskie, s. Tomasza i Konstancji z d. Maślanka. W Bydgoszczy zamieszkiwał od 18 XII 
1929 r. Był woźnym w Publ. Szkole Powszechnej im. A. Mickiewicza w Bydgoszczy, ul. 
Nowogrodzka 5. W ramach akcji pacyfikacyjnej przeprowadzonej w nocy z 7 na 8 wrześ- 
nia 1939 L został zamordowany przez żołnierzy Wehrmachtu. Wraz z nim zginęli inni 
członkowie jego rodziny: żona Franciszka z d. lankowiak UL 21 VIII 1876 r" córka leo- 
narda Uf. 5 XI 1917 r. i syn Edmund ur. 18 V 1923 L Pochowano ich w rowie przeciwlot- 
niczym znajdującym się na skraju dziedzińca szkolnego. Zwłoki, które jeszcze we wrześniu 
1939 r, udało się rodzinie ekshumować nosiły ślady bestialskiego pobicia, prawdopodob- 
nie przy użyciu kolb karabinowych. Na temat przyczyn śmierci rodziny Młyńskich krąży- 
ły wśród polskich mieszkańców przedmiekia Okole dwie wersje. Jedna mówiła, że w szko- 
le znaleziono broń, którą prawdopodobnie pozostawili kwaterujący tu wcześniej polscy 
żołnierze. Wed ług innej wersji rzekomo na dziedzińcu miano rozstrzeliwać polską mło- 
dzież. Woźny Młyński zapalił usytuowaną tam lampę uliczną, co Niemcy uznali za próbę 
dawania znaków polskielT_u lotnictwu i zemścili się na nim i na jego rodzinie. Pierwsza hipo- 
teza wydaje się być bardziej prawdopodobna.
>>>
344 


Momot Franciszek (1898-1939). Ur. 21 I 1898 r. w Podolsze pow. Oświęcim, s. Jana i Ka- 
tarzyny. Po ukończeniu niższego gimnazjum w Oświęcimiu, w latach 1915-1918 pobierał 
naukę w tamtejszym Seminarium Nauczycielskim, przy czym ze względu na udział w woj- 
nie egzamin dojrzało
i zdał dopiero 27 VI 1921 r. w Seminarium Nauczycielskim w Białej. 
Od 14 XI 1918 r. do 31 XII 1923 r. służył w wojsku polskim. Najpierw brał udział w woj- 
nic polsko-austriackiej (14 XI 1981 r. - II V 1919 r.), potem w wojnie polsko-bolszewic- 
kiej (21 VI 1919 r. - 2 V 1920 r.), a po ukończeniu w 1920 r. Szkoły Podchorążych w 
Bydgoszczy i uzyskaniu stopnia porucznika przez następne trzy lata był zawodowym ofi- 
cerem. Po wystąpieniu na własną prośbę z wojska w latach 1924-32 pracował jako nauczy- 
ciel w wiejskich szkołach powszechnych w Konarach pow. Rawicz oraz w nalewicach pow. 
Nowy Tomyśl. W tej ostatniej przez 4 lata był także kierownikiem. Od l II 1932 r. praco- 
wał nieprzerwanie do końca lat międzywojennych w Publ. Szkole Powszechnej w Bydgos- 
kiej dZielnicy Jachcice, Początkowo szkoła ta mieściła się w ciasnym budynku przy ul. 
Saperów 199 i była szkołą 4-klasową, ale od 1935 r. przeniosła się do nowo wybudowa- 
nego gmachu przy ul. Żeglarskiej i otrzymała status szkoły 7 -klasowej oraz imię Marii 
Curie-Skłodowskiej. Jako kierownik szkoły jachcickiej zyskał sobie powszechne uznanie 
miejscowego społeczeństwa oraz pochlebną opinię u władz szkolnych. Inspektor szkolny 
St. Tarnowicz, w takich oto słowach podsumował 7-letnią działalność F. Momota: "Stan 
organizacyjny pod każdym względem należyty, zgodny ze statutem i obowiązującymi 
zarządzeniami. Ciągłość nauczania i wychowania utrzymana. Pomoce naukowe uzupeł- 
nia się systematycznie. Plan pracy kierownika realny i pJanowo wykonywany. Hospitacje 
odbywają się w dostatecznej ilości i są najeżycie przeprowadzane. Udzielone instrukcje 
są celowe i zgodne z programem. IGerownik szkoły należycie ocenia wartość i wyniki pra- 
cy nauczycieli oraz dokładnie orientuje się w postępach uczniów. Opieka społeczna nad 
dzieckiem roztoczona - w szkole gotuje się obiady dla 87 dzieci, poza tym zaopatruje się 
je w odzież, obuwie i bieliznę. Współpraca z domem należycie rozwinięta i podtrzymywa- 
na, Stosunek do grona nauczycielskiego właściwy, polega na wzajemnym zrozumieniu 
swych zadań". Tak w Bolewicach, jak i w Bydgoszczy F. Momot czynnie angażował się 
politycznie po stronie rządzącej sanacji. W kadencji lat 1933-38 był członkiem Rady 
Miejskiej w Bydgoszczy. Ponadto działał społecznie w Związku Strzeleckim, lidze Ohro- 
ny Przeciwlotniczej i Przeciwgazowej, Związku Oficerów Rezerwy, Gminnej Radzie Sie- 
rocej itp. Za zasługi dla państwa polskiego nadano mu następujące odznaczenia: Medal 
Dziesięciolecia Odzyskanej Niepodległości, Krzyż Walecznych, Krzyż Obrony Lwowa i 
Srebrny Krzyż Zasługi, W 1939 r. został awansowany na stopień kapitana rezerwy Woj- 
ska Polskiego. W sierpniu 1939 r. powołany do czynnej służby wojskowej wziął następ- 
nie udział w wojnie obronnej 1939 f. W okresie odwrotu macierzystego 67 pp. z rejonu 
Borów Tucholskich popadł w depresję i w dniu 4 września ]939 r. w podbydgoskiej miej- 
scowości Brzoza popełnił sanlObójstwo. Z żoną Marią z d. Błaszczyk posiadali jedno dzie- 
cko. 


Monowid Ludwik (1885-1939). Ur. 26 XII 1885 r. w Kutaisi na Kaukazie, s. Adama 
- inżyniera zatrudnionego na kaukaskiej kolei oraz Karoliny z Lcsiszów. Gimnazjum typu 
klasycznego ukończył w 1905 f, w Batumi. Następnie studiował na Wydziale Przyrodni- 
czym Uniwersytetu Noworosyjskiego w Odessie, gdzie uzyskał dyplom I stopnia. Od sierp- 
nia 1911 f. do listopada 1916 f. wykładał przyrodę, geografię i fizykę w Męskim Gim- 
nazjum w Stanicy Paszkowskiej - pfzedmieściu Jekatarinodaru na Kubaniu (północny
>>>
345 


Kaukaz). Przez kolejne dwa lata uczył przyrody i geografii w M
skim Gimnazjum w Batullli. 
Pracę nauczycielską przerwał z powodu okupacji, najpierw tureckiej a potem angielskiej. 
Mieszkając i pracując w obcym środowisku nie zapomniał, iż jest Polakiem. Według oświad- 
czenia współ pracowników: "L. Monowid od stycznia 1917 r. do 22 czerwca 1919 r. praco- 
wał ideowo dla Polski w mie
ie Batumi na Kaukazie, a mianowicie należąc do Zarządu 
Towarzystwa Kulturalno-Oświatowego i Dobroczynnego pod nazwą "Dom Polski" w Ba- 
tumi, był bibliotekarzem tego Towarzystwa, opiekunem założonej przy "Domu Polskim" 
szkółki polskiej, zorganizował razem z inż. Kiersnowskim "Stowarzyszenie Młodzieży 
Polskie f', pracowa ł również przy urządzaniu polskich przedstawie li amatorskich , bali 
polskich itp. oraz w Komitecie Pomocy Repatriantom i dla wojskowości polskiej w Związ- 
ku Wojskowym Polaków". W 1919 r. powrócił do Polski i objął posad
 nauczyciela w Pań- 
stwowym Gimnazjum w Łomży. Od l VIl 1921 r. pracował nieprzerwanie do końca lat 
międzywojennych w Miejskim Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym im. M. Koper- 
nika w Bydgoszczy. Udzielał się tu, jak też i w środowisku, w pracy społecznej. Był m.in. 
przez 10 lat opiekunem zbiorów biologicznych szkoły, które zresztą systematycznie pomna- 
żał oraz nadzorował pracę przyszkolnej drużyny harcerskiej. Należał do Towarzystwa im. 
M. Kopernika i bydgoskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Przyrodniczego. W dowód 
uznania dla jego zaangażowania społecznego i nienagannej pracy zawodowej przyznano 
mu w 1938 r. Złoty Krzyż Zasługi. Aresztowany w połowie października 1939 r. przez 
Gestapo został osadzony w obozie dla internowanych w koszarach 15 PAL. Rozstrzelano 
go w pierwszej piątce bydgoskich nauczycieli w dniu 21 X 1939 r. w "dolinie śmierci" 
pod Fordonem. Z żoną Otylią z Pawlikowskich posiadał troje dzieci. 
Mordawski Bernard (1909-1939). Ur. 8 I 1909 r. w Bydgoszczy, s. Stefana z zawodu ro- 
botnik i Agnieszki z d. Madalińska. W latach 1921-28 uczył się w Miejskim Gimnazjum 
Matematyczno-Przyrodniczym im. M. Kopernika w Bydgoszczy i tam złożył egzamin doj- 
rzałości. Po to, aby zapracować na pokrycie kosztów studiów, w latach 1928-29 pracował 
jako referent w Izbie Kontroli Rachunkowej i Telegrafów w Bydgoszczy. We wrześniu 
1929 r. zapisał si
 na Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Poznańskiego. Studia ukoll- 
czył w czerwcu 1933 r., otrzymując dyplom magistra filozofii w zakresie filologii polskiej, 
Od 1933 r. pracował jako nauczyciel kontraktowy w swojej macierzystej szkole, tj. Miej- 
skim Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym im. M. Kopernika w Bydgoszczy. 20 V 
1938 r. zdał z wynikiem bardzo dobrym egzamin nauczycielski szkół średnich przed Ko- 
misją Egzaminów Państwowych w Poznaniu i uzyskał uprawnienia do nauczania j. pol- 
skiego jako przedmiotu głównego w średnich szkołach ogólnokształcących i seminariach 
nauczycielskich. Społecznie udzielał się w działalności Polskiego Związku Zachodniego. 
Aresztowany w połowie października 1939 r. przez Gestapo został osadzony w obozie 
dla internowanych Polaków w koszarach 15 PAL. Rozstrzelano go na przełomie paździer- 
nika i listopada 1939 r. w "dolinie inierci" pod Fordonem. Zwłoki jego zostały rozpoz- 
nane podczas przeprowadzonej w 1947 r. ekshumacji. 
Mrotek Jan (1881-1940). Ur, 27 111881 r, w Szczerbinie pow. Wyrzysk, s. Jana i Marianny 
z d. Drabka. Pracę nauczycielską w Bydgoszczy rozpoczął w październiku 1920 r., dokąd 
to przybył z Retkowa pow. Szubin. Był nauczycielem 7-klasowej Publ. Szkoły Pow- 
szechnej im. Św. Jana, ul. Świętojańska 20, Aresztowany przez Gestapo 14 X 1939 r. zos- 
tał osadzony w obozie dla internowanych Polaków w koszarach 15 PAL. Był maltretowany
>>>
346 


i prześladowany przez personel obozowy. Zmarł w wyniku odniesionych urazów w kilka 
miesięcy po wypuszczeniu na wolność tj .17 VII 1940 r. Osierocił żonę Bronisławę z d. 
Kowalska oraz troje dzieci: Gracjana (ur, 1908 r.), Kordulę (UT. 1910 r.) oraz Barbarę 
(ur. 1915 T.). 
Mrugowski Marian (l913-1939). Ur. 17 V 1913r.w Bydgoszczy,s.Apolinaregoi Kazimie- 
ry z d. Karzycka. W 1920 r. zaczął uczęszczać do szkoły powszechnej Bydgoszcz-Czyż- 
kówko, gdzie ukończył 4 klasy. Następnie uczył się przez 3 lata w szkole wydziałowej, 
po czym wstąpił do Państwowego Seminarium Nauczycielskiłgo w Bydgoszczy. W 1931 r. 
przeniósł się do identycznej szkoły w Wągrowcu. 12 VI 1933 r. zdał egzamin dojrzałości. 
W roku szkolnym 1933/34 odbył bezpłatną praktykę nauczycielską w Pub!. Szkole Pow- 
szechnej Bydgoszcz-Jachcice. Jej kierownik F. Momot wystawił mu w styczniu 1934 r. 
następującą opinię: "Na podstawie obserwacji jego pracy mogę stwierdzić, że obowiązki 
swoje wykonuje bardzo sumiennie. Jest punktualny. Dzieci go lubią. Wyniki jego pracy 
są dość zadowalające. Jako nauczyciel dla klas niższych będzie - gdy jeszcze popracuje - 
dobry. Uważam, że zasługuje na nadanie mu posady nauczycielskiej". Ta rekomendacja 
umożliwiła M. Mrugowskiemu uzyskanie na rok następny zatrudnienia w Pub!. Szkole 
Powszechnej przy Miejskim Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym im, M. Kopernika 
w Bydgoszczy. Niestety. panujące wśród nauczycieli bezrobocie spowodowało, iż w roku 
szkolnym 1935/36 M, Mrugowski zmuszony był do utrzymywania się z korepetycji. Pod- 
jął wówczas pracę nauczyciela domowego dzieci mjra Szulca. Z powodu braku pracy ostat- 
nie trzy lata II Rzeczypospolitej spędził na posadach poza Bydgoszczą. W roku szkolnym 
1936/37 był nauczycielem tymczasowym w Publ. Szkole Powszechnej w Grabionnie pow. 
Wyrzysk, zaś przez następne dwa lata sprawował podobną funkcję w Publ. Szkole Pow- 
szechnej w Kruszyńcu pow. Bydgoszcz. Z tego okresu pochodzi kolejna ocena jego pracy 
nauczycielskiej dokonana przez inspektora szkolnego Wł. Kłapę: ..Młodzież czysta, do- 
brze zaopatrzona w podręczniki do nauki. Czytcłnictwo lektury rozwinięte. Księgi szkol- 
ne prowadzone bez usterek. Materiał naukowy dobrze rozplanowany. Organizacja pracy 
dziennej również dobra. Stosunek nauczyciela do dzieci sympatyczny. Młodzież czynnie 
zaangażowana w organizacji imprez szkolnych, Żywy kontakt nauczyciela z miejscowym 
społeczeństwem. Wiadomości uczniów są przeważnie dostateczne. Ogólnie jednak widać 
znaczny postęp w wyrobieniu metodycznym i wynikach pracy nauczyciela za czas od 
ostatniej wizytacji". (l4 I 1939 r.). Mimo pracy na prowincji mieszkaniem był nadal zwią- 
zany z rodzicami w Bydgoszczy, ul. Grunwaldzka 202/1. Zginął rozstrzelany na ulicach 
miasta w chwili wkraczania wojsk hitlerowskich 5 IX 1939 r. 
Murach Jan (1908-1939). Ur. 16 IV 1908 r. w Złotowie, s, Józefa i Anastazji z d. Rosen- 
toeter. Był absolwentem Miejskiego Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczego im. M. 
Kopernika w Bydgoszczy, którą to szkołę ukończy ł 23 V 1928 r. Przez następne 4 lata 
studiował w Wyższej Szkole Handlowej w Poznaniu. Ukoliczył ją w 1932 r. jako jedyny 
z 67 absolwentów z wynikiem bardzo dobrym. Na tej podstawie był uprawniony do ubie- 
gania się o stanowiska I kategorii w państwowej służbie cywilnej, Po rocznej służbie woj- 
skowej, w lutym 1933 r, podjął pracę w charakterze nauczyciela tymczasowego w Miej- 
skiej Szkole Handlowej w Bydgoszczy. Zatrudnienie uzyskał w wyniku wygrania konkursu. 
W 1936 r, przeniósł się do pracy w Miejskim Koedukacyjnym Gimnazjum Kupieckim 
Bydgoszczy, ul. Jagiellońska II. Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego
>>>
347 


zezwoliło mu na nauczanie następujących przedmiotów: organizacja i technika handlu, 
g
ografia gospodarcza, arytmetyka oraz księgowość. Zdobył ponadto dodatkowe kwali- 
fikacje uczestnicząc na przełomie lat 1936/37 w dwutygodniowym kursie nauki reklamy, 
zorganizowanym w Instytucie Przemysłowym we Lwowie. Społecznie udzielał się w Pol- 
skim Związku Zachodnim oraz w przysposobieniu wojskowym. Był m.in. komendantem 
hufca PW przy Gimnazjum Kupieckim. Jako porucznik rezerwy został w sierpniu 1939 r. 
powołany do czynnej służby wojskowej w 61 pp. Zginął w połowie września 1939 r. 
w walkach pod Warszawą. Miał żonę i troje dzieci. 


Ncunert Edmund (1876-1939). Ur. 25 XI 1876 r. Był emerytowanym kierownikiem 
szkoły powszechnej. Aresztowany 15 X 1939 r. przez Gestapo z miejsca zamieszkania przy 
ul. Wejherowskiej 15 został osadzony w obozie dla internowanych Polaków w koszarach 
15 PAL. Rozstrzelano go w grupie innych bydgoskich nauczycieli dnia l XI 1939 l. w "do- 
linie śmierci" pod Fordonem. 


Olejnik Antoni (1887-1939). Ul. 12 V 1887 r. w Olwaliszewie pow. ()jolanów woj. poz- 
nańskie, s. Franciszka i Marii z d. Mocydlarz. Ukończył szkołę powszechną w swojej rodzin- 
nej miejscowości, po czym ze względu na długotrwałą chorobę zmuszony był przerwać 
dalszą naukę. Po zupełnym wyzdrowieniu został przyjęty w 1908 r. do Państwowej Szko- 
ły Zawodowej Przemysłu Drzewnego w Zakopanem na pięcioletni kurs rzeźby figuralnej. 
Po jej ukończeniu przez jeden rok pracował jako modelarz w Fabryce ()jlewów Rzeźb 
Gipsowych w Buku koło Poznania. Stąd w 1914 r. powołano go do wojska pruskiego, 
gdzie spędził cały okres trwania I wojny światowej. Bezpośrednio z wojny powrócił do 
Poznania i wziął udział w powstaniu wielkopolskim. W roku szkolnym 1919/20 ukończył 
w Poznaniu kurs dla nauczycieli rysunków, uprawniający do nauczania w szkołach obywa- 
telskich i powszechnych. W 1920 r. został zaangażowany na stanowisko nauczyciela do 
Miejskiego Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczego im. M. Kopernika w Bydgoszczy i 
szkole tej pozostał wierny już do końca okresu międzywojennego. 31 V 1926 r. zdał 
przed Państwową Komisją egzamin uprawniający do nauczania rysunków w średnich szko- 
łach ogólnokształcących. Po ukończeniu w 1931 r. kursu dla nauczycieli robót ręcznych 
podjął się także nauczania tego przedmiotu. Jego pracę dydaktyczną i wychowawczą za- 
równo młodzież, jak i władze szkolne oceniały bardzo wysoko. Te ostatnie w dowód uz- 
nania powierzyły mu w 1928 r. prowadzenie jednej klasy wstępnej do gimnazjum według 
opracowanego przez siebie programu. Poza szkołą pracował społecznie w Polskim Związku 
Zachodnim. Aresztowany w dniu 13 X 1939 r. przez Gestapo z mieszkania przy ul. Kwia- 
towej 10 został osadzony w obozie dla internowanych Polaków w koszarach 15 PAL. Roz- 
strzelano go w "dolinie śmierci" pod Fordonem. 


Ossowski Albin (?). W zawodzie nauczycielskim zatrudniony był od 1928 r. W latach 
1933-39 by ł nauczycielem stałym w Publ. Szkole Powszechnej w Gogolinie pow. Byd- 
goszcz. W 1934 r. doszło do sporu pomiędzy nim a niemieckinoł proboszczem z pobliskie- 
go Byszewa - ks, Hackertem, na tle nadużywania przez tego ostatniego uczniów szkol- 
nych do pomocy w wykonywaniu posług religijnych. Zaniżało to - zdaniem nauczyciela 
frekwencję na lekcjach. Inspektorat Szkolny, który trzymał w tym sporze stronę nauczy- 
ciela ocenił postępowanie proboszcza w sposób jednoznaczny: ",.. Ks. proboszcz Hackert 
jest narodowości niemieckiej i bagatelizuje wszystko, co mogłoby wpłynąć wychowawczo
>>>
348 


na młodzież szkolną, stara się również autorytet szkoły polskiej i nauczyciela postępo- 
waniem swym podważyć...... W 1939 r. starał się poprzez Kuratorium Okręgu Szkolnego 
Pomorskiego o przyjęcie na I rok studiów do Państwowego Instytutu Robót Ręcznych 
w Warszawie. Otrzymał zapewnienie, że jego podanie zostanie pozytywnie załatwione w 
roku szkolnym 1939/40. Aresztowany po 5 X 1939 r. przez Gestapo i osadzony w obozie 
dla internowanych Polaków w koszarach 15 PAL, został rozstrzelany w "dolinie śmierci" 
pod Fordonem. 
Ossowski Ma ksymilian (1888-1939). Uf. 25 IX 1888 r. w Lucimiu pow. Rydgos7.cz, s. Pio- 
tra i Marii z Ossowskich. W 1902 r. wyprowadził się z rodzicami z rodzinnego Lucimia 
i przeniósł się do Bydgoszczy. Tutaj w latach 1902-1908 uczył się w miejscowym Semi- 
narium Nauczycielskim. Roczną praktykę nauczycielską odbył w miejscowości (11ynów 
pow. Ostrów Wielkopolski, a następnie uczył w szkołach powiatu pleszewskiego, w miej- 
scowości Grudzielec i Oeśle. W roku szkolnym 1920/21 przeniósł się do Bydgoszczy, 
gdzie objął posadę nauczycielską w.Szkole Wydziałowej Męskiej, ul. Chwytowo 16. Uczę- 
szczając na różne kursy techniczne wyspecjalizował się w nauczaniu rysunku i robót ręcz- 
nych. Podjął więc starania o przyznanie mu kwalifikacji do nauczania w szkołach iednich 
w Iw przedmiotów. Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego na wniosek ten nic wyra- 
ziło zgody, jednakże z uwagi na deficyt kadrowy we wspomnianych specjalnoi:iach poz- 
woliło mu przez jeden rok 1928/29 uczyć rysunku i robót ręcznych w Prywatnym Gim. 
nazjum Humanistycznym im. H. Sienkiewicza w Bydgoszczy, ul. Zduny 7. Odniósł sporo 
sukcesów w dziedzinie zawodowej i artystycznej. M.in. zorganizował szkolną pracownię 
prac z papieru, kartonu i tektury oraz szkolny warsztat do obróbki metalu, urządzał co- 
roczne wystawy prac rysunkowych i ręcznych uczniów oraz kierował kursami dla nau- 
_ czycieli rysunków organizowanymi przez Kuratorium. Na płaszczyźnie artystycznej współ- 
pracował przy przygotowaniu wystawy szkolnej w Londyriie pod nazwą "Domek polski" 
oraz przy montowaniu ekspozycji na Powszechną Wystawę Krajową w Poznaniu. W latach 
1935-39 był nauczycielem w Publ. Szkole Powszechnej im. G. Piramowicza w Bydgosz- 
czy. Plac Koi:ieleckich. Aresztowany w połowie października 1939 r. przez Gestapo zo- 
stał osadzony w obozie dla internowanych Polaków w koszarach 15 PAL. Zginął rozstrze- 
lany w "dolinie śnierci" pod Fordonem, 


)
>>>
DANIEL BERNARD RUDNICKI 


UZUPEŁNIENIA DO "SŁOWNIKA" 


W związku z opublikowaniem w XIlI tomie Kroniki Bydgoskiej. Słownika Biograficz- 
nego Nauczycieli Bydgoskich - Ofiar II Wojny Światowej - część I (litery od A do K) przez 
prof. dr hab. Włodzimierza Jastrzębskiego pragnę ze swej strony uzupełnić jeden z opubli- 
kowanych biogramów - Krasicki Stanisław, s. 230. 
Niniejszy biogram został opracowany do mojej pracy magisterskiej pl.: "Rola i funk- 
cje literatury pię knej publikowanej na łamach  Dziennika Bydgoskiego w latach 1907- 
-1920", wykonanej pod kierunkiem i opieką naukową dr Zdzisława Mrozka. 
Urodził się 24 stycznia 1887 r., zmarł 9 kwietnia 1940 r. w Krakowie. Uczęszczał 
do Gimnazjum 
. Anny w Krakowie następnie naukę kontynuował na Wydziale Blo- 
zofii Uniwersytetu Jagiellońskiegol. Poeta, krytyk literacki i teatralny, pracował jako nau- 
czyciel języka polskiego, greki i ł aciny 2. 
Przybył do Bydgoszczy jesienią 1915 r. 3 , gdzie szybko włączył się w nurt pracy 
społecznej na rzecz podniesienia kultury i o
iaty polskiej mieszkańców miasta. W "Dzien- 
niku Bydgoskim" zamieszczał swoje publikacje pod pseudonimami i kryptonimami: Sm- 
sicki K., Stasicki Krzysztof, Stasicki lub Kr. 
Najczęściej w "Dzienniku" prezentowana była jego poezja, zazwyczaj liryki oko- 
liczno
iowe i refleksyjne np.: Pieśń XXJl Dziada Polikarpa o Bydgoszczy nie bardzo pod- 
ległym micście, złośliwych zwrotek kilkoro (Dz.B. 1920 r., nr 257). W późniejszych latach 
(1920-1933) kierunek ten nadal rozwijał w cyklach poetyckich pl.: Bajki i Fraszki. Wydał 
własnym kosztem zbiór utworów poetyckich pt.:Wierszefiglarne (w 1926 r.)4, 
Stanisław Krasicki był również autorem nowel i opowiadań, a także bajek i baśni, 
zamieszczonych m.in. w dodatku dla dzieci pl.: Światek Dziecięcy (np. Oekawy ftfaciuś 
- Dz.B. 1929, nr 298; Baśń o Marysi Sierotce i Królewiczu Dobrotce - Dz,B. 1933, nr 
226-284), 
"Dziennik Bydgoski" opublikował w 1931 r. jego jedyny dłuższy utwór prozator- 
ski, powieść Trzy na dwu nas tq , Pełen rozkwit twórczości Stanisława Krasickiego przy- 
pad ł na la ta międzywojenne. 
1 sierpnia 1932 r. Stanisław Krasicki opukił Bydgoszcz i z polecenia władz oświato- 
wych objął stanowisko profesora języka polskiego w Gimnazjum Państwowym im. Józefa 
Wybickiego w Śremie 5 , Mimo, że wyprowadził się z Bydgoszczy, nie stracił kontaktu 
z miastem i jego mieszkańcami. Był stałym współpracownikiem i korespondentem "Dzien- 
nika Bydgoskiego". Po 1936 r. zamieszkał w Poznaniu, nadal pracował w oświacie i wysyłał
>>>
350 


felietony, szarady i zagadki, nadal tworzył też i rozwijał swój talent literacki. 
W 1940 r. wraz z rodziną został wysiedlony przez władze niemieckie z Poznania 
do Generalnej Guberni, tracąc całe mienie. W czasie transportu, podczas wielkich mrozów, 
zachorował. Nie wytrzymał trudów podróży, ciężkich przeżyć i po dotarciu do Krakowa, 
zmarł w tamtejszym szpitalu w dniu 9 kwietnia 1940 r. 6 . 
Stanisław Krasicki był przedstawicielem nowego pokolenia nauczycieli polskich i 
działaczy kulturalnych, wywodzących się z poza Pomorza. Jako człowiek i humanista 
dobrze zorientowany o braku na terenie regencji bydgoskiej, rodzimych nauczycieli i dzia- 
łaczy kulturalnych starał się krzewić naukę i kulturę narodową. Pokolenie jego wkroczyło 
na arenę dziejów, już w okresie I wojny światowej lub w czasie powstania wielkopolskiego. 
Za cel postawiło sobie krzewienie kultury polskiej na Pomorzu oraz wykształcenie przed- 
stawicieli inteligencji wywodzącej swój rodowód z korzeni pomorskich. Pracując w oświa- 
cie i jednocześnie współpracując z redakcją "Dziennika Bydgoskiego" aż do 1933 r., St. 
Krasicki realizował swe zamierzenia w całej rozciągłości. 


PRZYPISY 


l Na podstawie pisemnej relacji pani Ireny Krasickiej - synowej St. Krasickiego - rękopis w 
zbiorach autora. 
2Sprawozdanie Dyrekcji Pamtwowego Gimnazjum Klasycznego w Bydgoszczy - Bydgoszcz: 
1929 r., s. 9. 
3 Op.cit. 
4Stasicki Kr., Wiersze figlarne. Bydgoszcz: Drukarnia Bydgoska, 1926. -....-- 
5Sprawozdanie Dyrekqi Pamtwowego Gimnazjum Klasycznego w Bydgoszczy, lata 1929-1930 
i 1931-1932. Bydgoszcz: 1932, 5.35. 
6 Na podstawie pisemnej relacji pani Ireny Krasickiej - synowej St. Krasickiego - rękopis w 
zbiorach autora.
>>>
JÓZEF HOLZ 


Z PONIATOWSKIEGO 
DO KAMIENIOŁOMÓW 
CZ. IV - PIECHCIN 


W celi ..transportowej" zebrano nas około 40 więźniów. Nie spotka łem nikogo zna- 
jomego. Nie czułem się jednak obco, bo przecież wszyscy mieliśmy ten sam "rodowód". 
Wszyscy byliśmy politycznymi "wronkowcami". 
Nie żegnano nas z taką ..pompą", jaka miała miejsce przy "powitaniu". Widocznie 
władza sądziła, że jesteśmy już oswojeni i konwój odprowadzający nas na dworzec liczył 
tylko kilkunastu ..kabowców". Wsiedliśmy do więźniarki i po mniej więcej godzinie podłą- 
czono nas do pociągu. 
Po przesiadce w Poznaniu dotarliśmy o 15.00 do Nakła. Tam przeładowano nas na 
ciężarówki i przewieziono do Potulic. 01arakterystyczne było to, że im dalej od Wronek 
tym mniejsza stawała się liczebność konwoju. Do Potulic eskortowało nas tylko siedmiu 
"kabowców" na dwóch ciężarówkach. 
Przyjęcie w Potulicach przebiegało bardzo łagodnie. Nikt nie krzyczał, a nawet oby- 
ło się bez rewizji. Umieszczono nas w kilku celach drewnianego baraku. Drzwi cel nie za- 
mykano. W każdej z nich wisiał na ścianie ,,kołchoźnik", a na stole leżały gazety. 
Po czterech latach więzienia, w tym trzech we Wronkach, Potulice wydawały mi 
się oazą szczęścia. Później, już w Piechcinie dowiedziałem się, że nie wszyscy mieli tak 
dobre warunki. Stali mieszkańcy Potulic, pracujący w stolami, podlegali dosyć ostremu ry- 
gorowi. Dopilnowywał tego szef ,,klawiszy", któremu z racji sumiastego wąsa nadano pseu- 
donim ..Piłsudski", Uważałem to za obrazę Komendanta, jednak w tych czasach Marsza- 
łek Piłsudski był dla komunistów synonimem zła. W Potulicach przebywałem tylko ty- 
dzień. 
Do Piechcina przewieziono nas na dwóch ci
żarówkach, klatkach przykrytych plan- 
dekami oraz drucianą siatką. Znajdujące się z tyłu drzwi zamykano na kłódk
. Był to 
typowy dla Piechcina środek transportu więźniów, których codziennie przewożono z 
Ośrodka w Bielawach do kamieniołomów w Wapiennie. 
Podróż skończyła się około 16.00. Na powitanie, zastępca komendanta Ośrodka 
porucznik Czajka wygłosił ..kazanie", którego treścią było to, co słyszeliśmy już od kilku 
lat: jesteśmy bandytami niegodnymi kawałka chleba, jednak nasza Ludowa Ojczyzna daje 
nam szansę zmazania win poprzez uczciwą i wydajną pracę.
>>>
352 


x x x 


Był mroźny i wietrzny dzień 19 lutego 1953 r. Dla mnie - dokładnie czwarta rocz- 
nica aresztowania za "próbę obalenia siłą ustroju" itd. Po sprawdzeniu "stanu" nowo- 
przyby łych przydzielono rias do różnych baraków. Po wej ściu do jednego z nich nie zdą- 
żyłem jeszcze zorientować się, gdzie jest moja prycza, gdy wywołano mnie z celi. Mój 
"dobytek" musiałem zostawić w kącie na podłodze. Zaprowadzono mnie do kuchni. Jed- 
nak nie na kolację, tylko do obierania ziemniaków. Obieralnię stanowił namiot wykonany 
z płachty brezentowej, która nie nadawała się już do przykrycia ciężarówki. 
Praca nie należała do przyjemności. Temperatura -20 0 C, przeciąg w namiocie, zimne, 
osizgłe od błota i zgnilizny ziemniaki i kilku marznących więźniów w drelichach. Dokucza- 
ło zimno oraz ciągłe, zmieniające tonację wycie wiatru. Jak się później przekonałem, 
wiatr grał na przewodach energetycznych. Pracowałem około 4 godzin i gdy nas zmienio- 
no, taki byłem zmarznięty, że ledwo mogłem się podnieść. 
Do baraku wróciłem około 21.00. Większość lokatorów już spała. Od jednego z nie 
śpiących dowiedziałem się, że o trzeciej rano muszą wstać, żeby zdążyć na czwartą do pra. 
cy. 


Znalazłem wolną pryczę na piętrze, odszukałem moje ,.manele" i tak, jak byłem 
ubrany, przykryłem się wytartym brudnym kocem i położyłem się spać. Byłem głodny, 
bo nowy "przychód" nie był jeszcze na stanie kuchni, i w dalszym ciągu marzłem. 
W celi znajdowało się dziewięć piętrowych prycz ustawionych przy ścianach, a na 
środku stała ,,koza" ogrzewająca całe pomieszczenie, w którym zimno dawało się we zna- 
ki nawet, gdy piecyk był czerwony. 
Qmdziłem się o trzeciej, jednak nie musiałem jeszcze iść do pracy, bo nie miałem 
przydziału. Klawisz poderwał mnie o szóstej, i po Ś1.iadaniu, które nie różniło się od wron- 
kowskiego, dostałem w garść łopatę i przydział do oczyszczenia chodników ze śniegu. 
Żeby praca nie była zbyt monotonna, po obiedzie aż do kolacji znowu obierałem ziemnia- 
ki. 
Wieczorem otrzymałem przydział do brygady. Wiązało się to z przeprowadzką do 
innego baraku. Od dotychczasowego różnił się tym, że w zewnętrznych ścianach były do- 
syć duże szpary i wiejący wiatr bez przerwy nawiewał śnieg wprost na wyznaczoną mi pry- 
czę. 
Przydzielono mi również numer obozowy 1427, którym musiałem się w razie konie- 
cznoś:i przedstawiać oraz - jak mi wytłumaczono - znakować nim załadowane przeze 
mnie wózki z urobkiem. 
Brygada pracowa ła na łomie w Piechcinie, odległym od ośrodka około 3 km, dokąd 
przewożono więźniów na otwartych platformach kolejowych. Pracę mieliśmy rozpocząć o 
godzinie drugiej w nocy, więc do snu pozostały mi tylko cztery godziny, 
Nie miałem pojęcia, jaki będzie przebieg dnia, ale nikogo nie pytałem. Byłem nowy, 
nikt mnie nie zna ł, więc wszyscy zachowywali się wobec mnie z pewną rezerwą, co zresztą 
dotyczyło wszystkich razem i każdego z osobna. 
O godzinie ,.0" pobudka. Na Ś1.iadanie letnia "kawa" i chleb otrzymany przy kolacji. 
O pierwszej zbiórka przy bramie. Do Piechcina udawało się około 100 więźniów podzie- 
lonych na brygady i zatrudnionych na łomach, przy piecach do wypalania wapna i trans- 
portu na powierzchni.
>>>
353 


Przed bramą musieliśmy ustawić się piątkami, a dyżurny strażnik policzył członków 
każdej brygady, po sprawdzeniu można było wsiąść na stojące nieopodal platformy. 
Dotychczas nigdy nie widziałem kamieniołomu i nawet byłem ciekawy, jak przebie- 
ga tam praca. W bardzo krótkim czasie moja ciekawość została w pełni zaspokojona. Po 
opuszczeniu kolejowej platformy trzeba było jeszcze przejść około 500 m przez teren nie- 
równo pokryty wysypanymi kamieniami wielkości pięści oraz przez kilka torów, na któ- 
rych stały wózki zwane kolebami. 
Z dala było widać świecące lampy na słupach ustawione wokół ciemnej przestrzeni. 
To był kamieniołom. Konwojenci doprowadzili nas do schodów i na dół schodziligny już 
sami. To, po czym schodziliśny, można było nazwać schodami tylko przy dużej dozie wyo- 
braźni. Poszczególne stopnie - a było ich 347 - ułożone z drewnianych bali i kamieni, 
miały różne wysokości i długo
i. Obok, po lewej stronie przepaści, znajdowała się poręcz 
mająca chronić przed upadkiem do łomu, jednak bezpieczniej było jej nie dotykać. 
Schodząc musiałem ciągle patrzeć pod nogi, żeby stanąć pewną stopą na nierównym 
oblodzonym podłożu. Upadek groził ,,zrolowaniem" w dół po schodach, albo w bok na 
dno.łomu. Dopiero po zejściu zacząłem się rozglądać. Schody kończyły się przy pochylni 
o nachyleniu okoł9 40 0 , na której znajdowały się dwa tory. Pochylnia kończyła się na dole 
kwadratową platformą zwaną podestem, ułożoną z grubych 20 mm blach. Od podestu w 
kierunku wyrobiska przebiegały dwa równoległe tory, kończące się przy kolejnej platfor- 
mie, Jeden z nich był przeznaczony dla dopychanych pod skałę pustych wózków, a drugi 
dla pełnych, przepychanych w kierunku wyciągu. Od drugiej platformy doprowadzono 
gwiaździście 18 torów pod samą skałę łomu i na końcu każdego z nich znajdowało się 
stanowisko pracy skalnika. 
Takich wyrobisk o różnych poziomach, aktualnie nie eksploatowanych, było jeszcze 
osiem. Olbrzymią nieckę o głębokości 60-80 metrów i średnicy około 400 metrów otacza- 
ła skalna 
iana, oświetlona silnymi reflektorami, z której w wielu miejscach sączyła się 
woda odprowadzana rowkami do specjalnie wykonanego ,jeziorka", z którego pompowa- 
no ją na górę poza łom. 
Cały teren, na którym znajdowało się wyrobisko, miał około 100 metrów szeroko- 

i i był zasypany różnej wielkości bryłami kamienia wapiennego. Był to plon wysadzania 
calizny przy pomocy materiału wybuchowego. Tę pracę wykonywali pracownicy "wolno- 

iowi", którzy ładowali laski amonitu do otworów o średnicy 5 cm i głębokości 1,2 do 
1,7 m, wywierconych przez więźniów pneumatycznymi wiertarkami i zakładali odpowied- 
niej długo
i lonty. Na sygnał trąbki zapalali je chodząc po "ścianie" od jednego do drugie- 
go i następnie biegli do murowanego schronu znajdującego się w bezpiecznej odległości. 
Siedząc w schronie liczyli kolejne wybuchy, czekając na koniec odstrzału. Koniec strzela- 
nia obwieszczał kolejny sygnał trąbki. 
Jednak nie tylko trąbka stanowiła sygnał zagrożenia. Już później, gdy pracowałem 
na dziennych zmianach, zauważyłem, że kilka sekund przed sygnałem podrywały się do 
lotu roje wron i kawek i odlatywały na bezpieczną odległość. Wracały natychmiast po 
ostatnim wybuchu, jeszcze przed ponownym sygnałem odwołującym alarm. 
Na takie spostrzeżenia nie było jednak wiele czasu. Przed nami znajdował się teren 
zasypany kamieniami różnej wielkości oraz na wpół zasypane pogięte szyny toru, 
Brygadzista p. L. z Grudziądza zastosował wobec dwóch "nowicjuszy" taryfę ulgo- 
Wą. Wyjaśnił, na czym polega praca, pokazał, jakiej wielkości kamienie zaliczane są do
>>>
354 


poszczególnych asortymentów i pozwolił nam dwom pracować na jeden numer. Wspólnie 
zabraliśmy z toru wózek i po kilku próbach udało nam się wprowadzić go na wyznaCZony 
nam tor. Pusty wózek ważył około 500 kg i można było załadować na niego mniej Wi
cej 
400 kg kamienia, 
ZaczęlimtY od większych brył przeznaczonych do wypalania w piecu, których wy- 
miar nie mógł być większy niż 70 cm w każdym kierunku. Większe bryły trzeba było roz. 
bić pięciokilogramowym młotem, Była to bardzo uciążliwa praca, gdy jednak znało się 
przebieg żył w bryle, to po kilku albo kilkunastu uderzeniach można było ją rozłupać. Jed- 
nak do tego potrzeba było doświadczenia, którego nam brakowało, więc męczyliśmy się 
setnie, Uderzanie młotem powodowało drgania trzonka, przenoszące się na dłonie. W ich 
wyniku powstawały na dłoniach tzw. "odbity", to znaczy że skóra oddzielała się od cia- 
ła i powstawały pęcherze wypełnione gęstym płynem. W takim przypadku, te bardzo 
bolesne skaJeczenia przecinano w ambulatorium i delikwent otrzymywał dwa lub trzy zwol- 
nienia, po których z jeszcze nie zagojoną raną musiał iść do pracy. 
Po załadowaniu kamienia "piecowego" zabraligny się do "głowacza", względnie 
"cukrówki". Tak nazywano bryły wielkości głowy, przeznaczone do wysyłki do cukrowni 
oraz do Zakładów Sodowych w Janikowie. 
Kolejny asortyment to "gablowina", którą ładowano widłami stosowanymi do prze- 
rzucania ziemniaków. 
Ostatni gatunek to "szut" ładowany łopatą i wywożony jako odpad na wysokie hał. 
dy stanowiące charakterystyczny rys krajobrazu "białego zagłębia ". 
Gdy już wszystkie rodzaje kamienia zostały załadowane i wywiezione, na "placu bo- 
ju" pozostały tzw. "szafy", to znaczy olbrzymie odłamy skalne, które nawiercano i rozsa- 
dzano podczas półgodzinnej przerwy przeznaczonej na posiłek więźniów. 
Po posiłku - daJszy ciąg pracy aż do godziny dziesiątej przed południem. Każdy zo- 
bowiązany był do wykonania normy, co w warunkach łomu w Piechcinie oznaczało załado- 
wanie 15 ton czyli 37 wózków posortowanego kamienia. Kto chciał sobie wypracować 
szybsze zwolnienie i mieć zaJiczony jeden dzień pracy za dwa dni wyroku, musiał załado- 
wać 45 wózków czyli 18 ton. Naładowany wózek z napisanym na boku numerem skalnika 
trzeba było dopchnąć do blachy, wprowadzić na tor prowadzący do podestku i następnie 
zabrać pusty. 
Stan torów był katastrofalny, co było wynikiem ciągłego "bombardowania" przez 
rozsadzane bryły skalne. Często wózki spadały z torów i niejednokrotnie trzeba było je 
rozładować i ponownie naładować. 
Tak mniej więcej przebiegała praca ludzi wycieńczonych długim pobytem w cięż- 
kich warunkach więziennych i karmionych wodnistą zupą ze zgniłych buraków i cuchną- 
cych wędzonych lub "świeżych" dorszy. Od święta trafiała się gęsta kasza bez tych "sma- 
kowitych" dodatków. 
Udręka wynikająca z uciążliwej pracy była w moim przypadku zwielokrotniona do- 
datkowymi przypadło
iami. Podczas ładowania trudno mi było oddychać i równocześ- 
nie odczuwałem ból w okolicy serca. Poza tym cierpiałem na nadkwasotę wywołującą do- 
kuczliwą zgagę, już po kilkakrotnym nachyleniu się. Picie przydziałowej lury potęgowało 
dolegliwość. Bardziej doświadczony kolega poradził mi jeść kredę, którą otrzymywaliśmy 
do pisania numerów na wózkach. Podczas zmiany zjadałem 4-6 kawałków i popijałem 
wodą cieknącą ze skały. Nie było to radykalne lekarstwo, ale pieczenie stawało się mniej
>>>
355 


dokuczliwe. No, i na dodatek jeszcze odciski. Podczas "spacerów" we Wronkach, w ka- 
zionnych drewniakach dorobiłem się pięciu odcisków pod podeszwami. Chodzenie po 
prostym i gładkim podłożu nie sprawiało mi wielkiego bólu, jednak na "zagruzowanym" 
terenie łomu i na powierzchni, kiedy na nierównościach nogi załamywały się w kostkach, 
odczuwałem silny ból i puchły mi stopy. Z łomu wychodziłem pierwszy, lecz na górę 
docierałem ostatni. Do wagonu szedłem czasami kilkanaście metrów za kolumną. Kiedyś, 
jakiś bardziej nerwowy strażnik zaczął mnie poganiać, a gdy nie reagowałem straszył mnie 
biał y m domkiem". 
" 
"Bia ły domek" stanowił niewielki murowany barak z kilkoma pojedynczymi cela- 
mi, w których przetrzymywano więźniów nie wykonujących normy albo zakwalifikowa- 
nych do ukarania z innych powodów. Dostawali tam "pół porcji" i spali na twardym łożu. 
Gdy ten "nerwowy" postraszył mnie, stanąłem, z wolna się odwróciłem i spojrzałem na 
niego. Zaczął na mnie krzyczeć, ale krzyczał tylko tak d ługo, aż ja doszedłem do głosu 
i z zaciętą miną powiedziałem: 
- Ty ch..., czym ty mnie straszysz? - Białym domkiem? - Dzisiaj to ja się nawet trumny 
nie boję! 
Byłem przygotowany na to, że bez domku się nie obejdzie. Ku wielkiemu zdziwie- 
niu usłyszałem: 
- No już idź, idź! 
Nie pytał o numer, więc obyło się bez ukarania. 
Czasem powrót z pracy urozmaicano nam dodatkowymi rozrywkami. Przed wejściem 
do ośrodka powracający musieli się ustawić w wąskiej ograniczonej płotami uliczce w sze- 
regu po pięciu. Zaczęto liczenie. Kierownikiem warty na bramie był m.in. złośliwy kaleka 
w stopniu oficera. Umiał liczyć, lecz tabliczki mnożenia przez 5 przekraczała jego możliwo- 

i. Gdy doszedł do końca kolumny, okazało się, że brak jednego więźnia. A więc od nowa! 
Teraz "wyszło" mu, że jest dwóch za dużo. No to od początku! Znowu się nie zgadza. 
Przyniesiono rejestr i następuje wywoływanie po nazwisku: Kowalski! I odpowiedź: Stefan, 
Antoniego, 26.09.27. Gdy już wszystkich wywołano, na placu