'I
',
-ł
ł 'I.
" ).
.
'.
11"
..
o,
.¥'
t .
,
't'
'ł.'
t, ..
,-
'
: o ! i'
, . \!'
. -.
" ł
-,
i.
.
'.
,
: l
I
I
r-il
J
,
)
I
i'
. ..1
i
I
I
L
,.
.
'I
.
!
i'
, ( .,
"".
,
l
": :l
- ,
li "
,f
:ł ł
:
,
...
ł-ł'
Ą: ;.oltlj
· 'ł
"-+
p,
t. r
f-Ji/.
.
"
10', ..'
ił-
,-
.-;"
Jt: -;
_"'f
łf :
;'
.
r;
, "'.
>>>
Towarzystwo Miłośników
Miasta Bydgoszczy
KRONIKA BYDGOSKA
XVI
1994
Bydgoszcz 1995
>>>
KOLEGIUM REDAKCYJNE:
Ilenryk Dubowik
\Vłodzimierz jastrzębski - przewodniczący
Stanisław Krasucki
jan Malinowski
PRZE\VODNICZĄCY KOMISJI \VYDA\VNICZEj TMMB
jerzy Derenda
PROJEKT OKŁADKI
Bożena Dorszewska
Biblioteka Gł6wna WSP
yv Bydgoszczy
Zbiory Czasopism
Q Ą
O Go
Skład i montaż:
Przedsiębiorstwo Marketingowe "LOGO" tel. 22-87-39
ISSN 0454-5451
Nakład 200 egz. Ark. wyd. 21,5
>>>
SPIS TREŚCI
Od Red a kcj i ........................ ...... ..................... ................. ....... ..... ....... ................... ........... .... S
STUDIA I SZKICE
Jan Dworek: Bydgoszcz - miastem banków..................................................................... 9
Bogumił Rogalski: Charakterystyka i niektóre uwagi do miejscowego
plan u ogólnego zagospodarowania przestrzennego miasta Bydgoszczy.................. 19
Tadeusz Boguta, Henryk Kaczmarczyk: Problemy
infrastruktury komunikacyjnej miasta Bydgoszczy................................................... 40
Renata Kaja: Bydgoskie pomniki przyrody................................................................... 49
Eugeniusz Borodij, Janusz Kutta: Kościół katolicki w Bydgoszczy
\V latach 1982-1994. Kalendarium ................................................................................ 61
Jerzy Libiszewski: \Vrzesień 1939 r. na Szwederowie .................................................89
Ryszarda Cierzniewska: \Valka o oświatę polską
w Bydgoszczy i regionie w dobie Powstania Wielkopolskiego ................................. 99
Gerhard Ohlhoff: Towarzystwo Historyczne
dla Dystryktu Nadnoteckiego w Bydgoszczy........................................................... 109
Hanna Cyrklaff: Początki rozwoju czasopiśmiennictwa w Bydgoszczy
\v okresie Księstwa Warszawskiego ........................................................................... 113
Zbigniew Zyglewski: Dwa najstarsze plany Bydgoszczy z roku 1657 ....................... 120
Jacek W ożny:' Osadnictwo pradziejowe Fordonu ....................................................... 131
MATERIAł.Y
Aldona Chlewicka: Starodruki księżnej Marii Ogińskiej w zbiorach
\Vojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy............................ 137
Roman MikczYJlski: Zbiór dokumentacji technicznej z lat 1865-1950
w zasobie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy.................................................. 149
Anna PerliI1ska: Międzywojenna Bydgoszcz
w aktach Bydgoskiego Archiwum Państwowego ..................................................... 159
Marek Romaniuk: Źródła archiwalne do dziejów niemieckiej
mniejszości narodowej w Bydgoszczy w latach 1920-1939
w zasobie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy.................................................. 175
>>>
4
\Vitold Staokowski: \Varunki egzystencji ludności niemieckiej
w Bydgoszczy w świerle sprawozdań Reichsdeutscha z 1941 r. ............................. 188
Marek N. Jakubowski: Rotary Club Bydgoszcz w latach 1935-1939 ......................193
Alicja \Veber: Powstanie Opery 1960-1970. Z kart historii bydgoskicj opery (2) .... 196
Aleksander PietrŁak: Leśny Park Kultury i \Vypoczynku
\V Bydgoszczy -1\1 yślęcin ku ......................................................................................... 213
SYLWETKI, BIOGRAMY, WSPOMNIENIA
Henryk Dubowik: Zasłużony bibliotekarz Józef Podgóreczny ................................. 221
\Vłodzimierz Jastrzębski: \Vitold Bałachowski (1892-1940) - profesor
I\liejskiego Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczego
im. 1\-1. Kopem i ka w Bydgoszczy ............................................................................... 224
Tadeusz Pizicwicz: \Vspomnienia z czasóv.; pracy
w hyd
oskln1 s
ldownicrwie (do druku przy
o[Ował Jerzy Libiszewski) ............... 230
PRZEGLĄDY - OMÓWIENIA - RECENZJE
IJózcf Holz:1 5 br ZWi.IZku \Vięźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego.
Zarz'ld Oddziału w Bydgoszczy ................................................................................. 249
Jan l\lalino\c\iski: Pamięć o Powsraniu \Varszawskim wciqż żywa .............................. 253
\Vitold Stanko\\'ski: Powstanie i zarys działalności Związku Ludności
Pochodzenia Niemicckicgo z siedzibą w Bydgoszczy............................................. 255
Jan Malinowski: Gimnazjalistki. Nie wydana powieść o Bydgoszczy...................... 258
Zdzisław Biegański: Bydgoskie wybory 1920-1939 (w związku z książką
Marka K. Jcleniewskiego wydaną w 1994 r.) ............................................................ 261
Zofia \Vaszkicwicz: 1\'lniejszości wyzna'niowe w Bydgoszczy
w latach 1920-1939 (o książce Elżbiety Alabrudzińskiej wydanej w 1995 r.) ....... 271
Jacek \Voźny: 1\1ennica bydgoska
(Omówienie pracy zbiorowej pt. 400-lecie mennicy bydgoskiej
1594-1994, Byd1!;osZCZ 1994) ....................................................................................... 277
Bogumił Rogalski: Recenzja ksi'IŻki Franciszka Mincera
pt. Dzieje Bydgoszczy, Zielona Góra 1992 ............................................................... 280
Andrzej Bogucki: Monografia o Ochotniczej Srraży Pożarnej w Nakle ...................315
KRONIKA
AleksamIra Rucińska: Kronika wydarzeń za 1994 r. ................................................. 319
Z ŻYCIA TOW ARZYS1W A Mll.OŚNIKÓW MIASTA BYDGOSZCZY
Sprawozdanic z działalności TMMB za rok 1994 ................................................ 339
>>>
Od Redakcji
Zespół Redakcyjny "Kroniki Bydgoskiej" oddajqc do rqk Czytelników ko-
lejny, szesnasty Ilumer periodyku, pragnie zwrócić uwagę 110 wyraźny wzrost
w jego treści w stosunku do pop1Zedl1ich zeszytów ilości materiałów o tematyce
aktuableJ. Widać to przede wszystkim w działach: Studia i szkice oraz Prze-
glqdy - omówienia - rezencje. Z radościq witamy także /10 Ilaszych łamach
nowq grupę autorów, sz£zególnie młodego pokoletlia. F akt ten 11apaw'a nos
optymizmem co do przyszłości "Kroniki Bydgoskiej".
Znajdujemy się z przededniu 650-tej rocznicy Ilarodzi11 miasta Bydgosz-
czy. Z tej okazji nie przewidujemy W)'d{l1lia speqalnego z..eszytu "KrOIliki".
Redakqa uważa, że 11ajbardziej godnym sposobem UCZCZ,f!11ia tego jubileuszu,
jak i 11astępnych będzie systematyczność w wydawanill periodyku, który w ca-
łości służy idei propagowania wiedzy o mieście i regiollie.
>>>
>>>
STUDIA I SZKICE
>>>
>>>
Jan DWOREK
BYDGOSZCZ - MIASTEM BANKÓW
Poprzednikami współczesnych banków byli średniowieczni handlarze trudniący się wy-
mianą pieniędzy. Nazwa bank pochodzi od włoskiej nazwy ławki konmaru - banco, przy
którym pracowali włoscy handlarze pieniędzmi. Bankierzy ci zajmowali się przede wszystkim
przekazy\vaniem pieniędzy (wkładów) od jedncgo klienta do drugiego, także w innych miej-
scowościach. W tym celu klienci deponowali pieniądz kruszcO\\f)' u bankierów, a ci w zamian
wystawiali zaświadczenie - banknot - weksel na bankiera w innym mieście. Pośrednic-zenie w
płatnościach swoich wkładów (przez wyrówny\vanie ich należności i zobowiązań) następowa-
ło przez przenoszenie wkładów z konta na konto. Stąd nazwa banki żyrowe (giro - krąg). Bank
jest instytucją skupiającą tych, co wypożyczają pieniądze i tych, co je pożyczają.
Pieniądz od najdawniejszych czasów jest nieodłącznym elementem gospodarki świato-
wej, jednym z czynników jej rozwoju, ale i kryzysów. Definicja pieniądza oraz funkcje, jakie
spełnia, są przedmiotem badań różnych dziedzin nauk ekonomicznych. Pieniądzem określa
się "wszystko, co jest powszechnic akceptowane jako środek regulowania zobowiązań".
\V 1989 r. rozpoczęto w Polsce tworzenie typowego dla gospodarki rynkowl:j dwupozio-
mowcgo systemu bankowego (bank centralny - banki komercyjne). Od tego czasu powstało
ponad 80 bankÓw, a sekwr bankowy uważany jest za najbardzicj dynamicznie rozwijający
się sektor polskiej gospodarki. Bankicm centralnym jest Narodowy Bank Polski spełniający
trzy zasadnicze funkcje: centralncgo banku pańs[wa, banku emisyjnego i banku banków.
\Vystępowanie w roli centralnego banku państwa polega na ustalcniu i rcalizacji polityki
pieniężnej, organizowaniu i czuwaniu nad sprawnym przebiegiem procesów rozliczeń i roz-
rachunków bankowych. Funkcja emisyjna banku centralncgo, polega na wypuszczaniu w
obieg znaków pieniężnych, organizowaniu obiegu pieniężncgo oraz regulowaniu ilości pie-
niądza w obiegu rynkO\\f)'m. Funkcja banku banków, polega na oddziaływaniu na system
bankowy tak, by realizowana była ustalona poli[yka pieniężno-kredytowa. Bank bankÓw
tworzy dwa rodzaje pieni
łdza: banknot - jako centralny pieniądz gotówkowy i pieniądz ży-
wy - jako centralny pieniądz rezerwowy. \V pełnicniu swojcj funkcji banku banków, bank
centralny posługuje się widoma instrumentami poli[yki pieniężnej, z których najważniej-
sze to:
- wyznaczenie poziomu stóp procentowych dla operacji dokonywanych między ł"BP a
bankami komercyjnymi,
- ustalanie wysokości rezerw obowiązkowych od środków pieniężnych zgromadzonych na
rachunkach w bankach komercyjnych,
- ustalenie kursu złotego w stosunku do walut obcych,
- zakup i sprzedaż papierów wartościowych od i do innych banków komercyjnych w ramach
otwartego rynku,
>>>
10
- wyznaczenie pułapów kredytowych jako ilościowego sposobu kontroli akcji kredytowych
bankÓw komercyjnych.
Ponadto w strukturze organizacyjnej NBP działa Generalny Inspektorat Nadwru Ban-
kowego, który sprawuje nadzór nad działalnością innych banków. Nadzorowi GINB pod-
lega działalność wszystkich banków, w tym oddziałów i przedstawicielstw zagranicznych
funkcjonujących w Polsce. Celem nadzoru jest zapewnienie bezpieczeństwa wkładów osz-
czędnościowych i lokat gromadzonych w baTIkach oraz zgodności działalności banków z prze-
pisami ustawy - "Prawo bankowe", w szczególności w zakresie stosunków z organizacjami
gospodarczymi i osobami fizycznymi.
Można więc powiedzieć w najbardziej ogólnym ujęciu, że do podstawowych zadań
Narodowego Banku Polskiego należy:
- zachowanie wartości pieniądza krajowego,
- ochrona stabilności systemu finansowego,
- podnoszenie efektywności polityki pieniężnej.
Placówką Narodowego Banku Polskiego w Bydgoszczy jest Oddział Okręgowy działa-
jący jako "przedłużone ramię" centrali. Do banków komercyjnych, które za siedzibę swych
central wybrały Bydgoszcz, należą: Bank Pocztowy SA oraz Bydgoski Bank Budownictwa SA
Bydgoszcz jest również siedzibą Oddziału Regionalnego Powszechnej Kasy Oszczędno-
ści Bank Państwowy, nadzorującego pracę 30 oddziałów operacyjnych w województwach:
bydgoskim, pilskim, toruńskim i włocławskim. \V samym mieście na rzecz ludności pracują
dwa oddziały operacyjne. Stosownie do rangi wojewódzkiej metropolii w Bydgoszczy dzia-
łalność prowadzi Oddział Wojewódzki Banku Gospodarki Żywnościowej - Spółka Akcyjna.
Pozostałe banki komercyjne mają swoje centrale w różnych miastach Polski, w Byd-
goszczy natomiast oddziały operacyjne, niektóre nawet po dwa.
J ta k:
- Pierwszy Komercyjny Bank w Lublinie S.A,
- Bank Gdański S.A,
- Bank Handlowy w \Varszawie S.A.,
- Bank Ochrony Środowiska S.A w Warszawie,
- Bank Polska Kasa Opieki S.A,
- Bank Zachodni S.A wc \Vrocławiu,
- Gospodarczy Bank Wielkopolski S.A,
- Polski Bank Inwestycyjny S.A w Warszawie,
- Pomorski Bank Kredytowy w Szczecinie S.A,
- Petrobank S.A w Łodzi,
- Wielkopolski Bank Kredytowy S.A w Poznaniu,
- Powszechny Bank Budowlany IN\VEST-BANK S.A w Poznaniu,
- Bank Spółdzielczy w Bydgoszczy.
\Viększość banków funkcjonuje jako spółki akcyjne z udziałem Skarbu Państwa lub pry-
watne. \Vedług polskiego ustawodawstwa gospodarczego tylko te jednostki organizacyjne
mogą używać w nazwie słowa "bank" lub "kasa", które prowadzą działalność zgodną z za-
sadami określonymi w ustawie "Prawo bankowe".
Podstawowymi funkcjami banków komercyjnych są:
- tworzenie pieniądza poprzez operacje bankowe jako środka płatniczego,
- zaspokajanie za pomocą kredytu zapotrzebowania na pieniądz,
- pośredniczenie pomiędzy posiadaczami środków pieniężnych i ich użytkownikami.
>>>
11
Nie jest dziełem przypadku, że w Bydgoszczy skoncertowano tak znaczny potencjał
bankowy. Wydaje się, że dwa czynniki zadecydowały o wyborze miasta na organizację
placówek bankowych. Po pierwsze rozwój ilościowy miasta:
- rozwój demograficzny do poziomu 384 tys. mieszkańców,
- rozwój gospodarczy, w tym głównie przemysłu, którego .,wizytówką" są m.in. następujące
przedsiębiorstwa (w nawiasie miejsce na liście największych polskich przedsiębiorstw
opublikowanej w Gazecie Bankowej nr 22/94): Zachem (81), Bydgoska Fabryka Kabli
S.A. (128), Zakłady Rowerowe "Romet" (136), Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego
(159), Bydgoskie Fabryki Mebli S.A. (161), Zakłady Mięsne (211), Stomil (268), PC .,Ju-
trzenka" (285). Drugim czynnikiem stymulującym rozwój miasta jest szkolnictwo wyższe.
Przekształcił on Bydgoszcz w duży ośrodek akademicki (Akademia Techniczno-Rolni-
cza, \Vyższa Szkoła Pcdagogiczna, Wyższa Szkoła Muzyczna, Akademia Medyczna oraz
dwie filie wyższych uczelni z Warszawy i Poznania).
Doświadczenie uczy, że działalność banków w znacznej mierze przyczynia się do przy-
spicszenia rozwoju gospodarczego i społecznego. Ale dzieje się i odwrotnie - że ożywienie
gospodarcze wpływa na sytuację banków. Zależność jest prosta. Skoro rośnie produkcja
przemysłowa, eksport i inwestycje, zwiększa się zapotrzebowanie na kredyty. Jednocześnie
wzrost dochodów (także indywidualnych) ułatwia pozyskiwanie pieniędzy na rynku.
\V Bydgoszczy działa 26 tys. podmiotów gospodarczych (zarejestrowanych w systemie
Regon). Pod względem form własności zdecydowanie przeważają podmioty sektora prywat-
nego. Ich udział to 99,36% ogólnej liczby podmiotów przy utrzymującej się tendencji rozwo-
jowej tego sektora. \V ogólnej wartości przychodów ze sprzedaży towarów i usług za 1994 r.
sprzedaż sektora prywatnego stanowiła 51,49%, zaś wartość sprzedaży osiągnięta przez pod-
mioty gospodarcze sektora publicznego osiągnęła poziom 48,51%. Nakłady na inwestycjc
1994- r. w cenach bieżących przekroczyły kwotę 435 mln zł.
Przedsiębiorstwo stanowi celowy i otwarty systcm gospodarczy, sprzężony nie tylko z
rynkiem pracy i produktów, ale również z rynkiem finansowym czyli bankami. Krcdyt srał
się istotnym elementem życia gospodarczego. Często jest niezbędny do prowadzenia
działalności gospodarczej i do rozwoju przedsiębiorstwa. \V ostatnich latach wzrosła rola
kredytu bankowego. \Vywołane to zosrało głównie rozwojem prywatnej przedsiębiorczości.
Aby efektywność gospodarcza rosła szybciej, powszechną musi być zasada "najpierw inwes-
tuję, potem spłacam kredyt". Tak właśnie dzieje się w gospodarkach bardziej rozwiniętych,
poziom zadłużenia przedsiębiorstw jest tam relatywnie znacznie wyższy niż w Polsce. Jest
faktem bezspornym, że dla wielu podmiotów gospodarczych kredyt bankowy jest wciąż
zbyt drogi, dlatego bardziej opłaca się im finansować inwestycje ze środków własnych.
Działanie słuszne, ale postępowanie według zasady "najpierw oszczędzam potem inwestu-
ję" musi osłabić tempo rozwoju gospodarczego.
Podstawowe grupy kredytobiorców stanowią:
- podmioty gospodarcze prowadzące działalność wytwórczą i usługową,
- prywatne przedsiębiorstwa polskie z kapitałem zagranicznym,
- gospodarstwa domowe.
Bydgoskie oddziały banków komercyjnych działają w warunkach silnej konkurencji
bankowej. Głównymi argumentami w tej konkurencji są przede wszystkim: poziom opro-
centowania depozytów i kredytów, dostępność, szybkość i jakość świadczonych usług oraz
nowe produkty bankowe.
>>>
12
\V odniesieniu do podmiotów gospodarczych, z upływem czasu zwiększa się różnorod-
ność oferty kredytowej proponowanej przez poszczególne banki. Udzielenie kredytu po-
przedzone jest jednak dokładnym badaniem sytuacji finansowej i gospodarczej kredyto-
biorcy. Jeżeli bank uzna, iż sytuacja ta jest niezadowalająca - odmówi udzielenia kredytu.
Banki zaczęły też przywiązywać dUŻ1 wagę do właściwego zabezpieczenia zwrotu kredytów.
\V strukturze kredytów gospodarczych dominującą pozycję zajmują kredyty obrotowe.
Zaci
lgane przez podmioty gospodarcze kredyty obrotowe wykorzystywane są głównie na
finansowanie bieżących potrzeb związanych z prowadzeniem i poszerzeniem zakresu doty-
chczasowej działalności gospodarczej. Kredyty inwestycyjne natomiast przeznaczone są
głównie na zakup środków transportu oraz wyposażenia (maszyn i urządzeń) do istniejących
zakładów.
\V odniesieniu do przedsiębiorstw 7 udziałem kapitału zagranicznego należy stwierdzić,
iż napływ obcego kapitału Bydgoszcz ma już za sobą. Największa fala inwestycji zagrani-
cznych przetoczyła się przez Bydgoszcz i województwo przed 1993 r. Od dwóch lat duże
zagraniczne firmy wybieraj
\ na swoje siedziby raczej inne obszary Polski. Bydgoskie zajmu-
je 12 miejsce w kraju pod względem liczby działających w województwie spółek z udzia-
łem kapitału zagranicznego. \Vedług zestawień Głównego Urzędu Statystycznego W końcu
piel\vszego kwartału 1995 r. działało ich tutaj 350, co stanowi ok. 13 procent łącznej liczby
zarejestrowanych w Bydgoszczy i województwie spółek prawa handlowego. Zdecydowan
\
przewagę mają spółki z ograniczoną odpo\\'iedzialnością. \V Bydgoskiem sytuacja wygh\da
nieźle pod względem ilości firm. Nie idzie jednak w ślad za tym odpowiednio duży napły\\'
kapitału.
Świadczy o tym przedstawiony w raportach Centralnego Urzędu Planowania wskażnik
wartości kapitału obcego w przeliczeniu na jednego mieszkańca województwa. Pod tym
względem Bydgoskie plasuje się poniżej średniej krajowej, nieco ponad 82 złote zainwe-
stowane przez firmy obce. Przodują województwa: warszawskie i bielskie, w których na jed-
nego mieszk:1ńca przypada aż 722 złote kapitału spółek z udziałem zagranicznym.
Na podkreślenie L
asługuje fakt, że coraz ważniejszym kredytobiorcą stają się gospo-
darstwa domowe. Łączna \\;artość udzielonych im kredytów z roku na rok zdecydowanie
rośnie. \V 1994 r. zadłużenie gospodarstw domowych zwiększyło się w ujęciu realnym o 14
procent, a udział tej grupy kredytobiorców wzrósł do 8 procent ogólnego zadłużenia. Z ogól-
nej kwoty kredytów konsumpcyjnych największy procent udziału w zadłużeniu stanowią
kredyty gotówkowe, bo aż 88 proc., następnie kredyty dla posiadaczy kont osobistych 6 proc.,
pozostałe to bezgotówkowe kredyty na zakupy ratalne.
Banki robią interesy z przeciętnymi obywatelami o tyle chętnie, że są to transakcje
proste i mało ryzykowne. \Vciąganie masowej klienteli w sferę, gdzie pieniądz pełni rolę
aktywną, to obok kredytowania rozwoju przedsiębiorstw sprawa o wielkim znaczeniu dla
przyszłości systemu społeczno-gospodarczego.
\Vobec braku dostatecznie wykształconego rynku finansowego banki na ogół pozyskują
środki z prowadzonej działalności depozytowo-kredytowej. Oprocentowanie kredytów z
reguły o kilka lub kilkanaście punktów przewyższa stopy procentowe oferowanych lokat,
ponieważ banki zarabiają udzielając oprocentowanych pożyczek. Działające banki komer-
cyjne są nastawione głównie na gromadzenie wkładów oszczędnościowych i lokat od ludno-
ści. Podejmują one wiele działań marketingowych w celu pozyskania jak największej liczby
wkładów (depozytów). Konkurują między sobą przede wszystkim wysokością oprocentowa-
nia i warunkami, na jakich funkcjonują rachunki depozytowe.
>>>
13
\V warunkach gospodarki rynkowej prawo bankowe nie reguluje kwestii ustalania opro-
centowania środków pieniężnych stanowiących wkłady oszczędnościowe. Jeśli oferta odset-
kowa jest zbyt hojna, powinna budzić uzasadnione podejrzenie, że bank ma bardzo trudną
sytuację płatniczą i niezwłocznie potrzebuje pieniędzy albo jest mało doświadczony i "mie-
rzy siły na zamiary". Dotychczasowe doświadczenia wykazały niestety w dość licznych przy-
padkach, że wysokość oferowanych odsetek nie idzie w parze z bezpieczeństwem wkładów.
O kondycji polskich banków powiedziano już prawie wszystko. Są małe, słabe finanso-
wo, zbyt liczne, a w wielu przypadkach ciągle jeszcze marnie zarządzane. Seria bankowych
bankructw, do jakich doszło w ciągu minionych lat (w tym również w Bydgoszczy: Bydgoski
Bank Komunalny, Bank Rozwoju Rolnictwa), nasunęła banalne pytania: czy pieniądze
lokowane w bydgoskich bankach są bezpieczne. Komu można zaufać i kto nas, gdy bank
upadnie, ochroni? Powierzając bankowi swoje oszczędności każdy chciałby wiedzieć, jaka
jest jego sytuacja finansowa, po to aby upewnić się, że nie będzie żadnych trudności nie
tylko z odzyskaniem wkładu pieniężnego, ale i z odzyskaniem korzyści w formie odsetek.
\Vedług oceny Generalnego Inspektoratu Nadzoru Bankowego typowymi przyczynami
pogarszającymi kondycję finansową banku są m.in. niskie fundusze własne (w tym niski
kapitał akcyjny), niewłaściwy współczynnik wypłacalności, zły portfel kredytowy i brak
profesjonalnego zarządzania.
Z wyjątkiem ostatniego elementu oceny wszystkie pozostałe mierniki i jeszcze inne
wynikają z obowiązującej sprawozdawczości finansowej. Jest rzeczą zrozumiałą, że dla prze-
ciętnego posiadacza oszczędności dane o kondycji finansowej banku są na ogół mało czy-
telne. Dlatego, chcąc przyjść z pomocą obecnym, jak i przyszłym klientom banków, propo-
nuję swoisty przewodnik po miernikach działalności banków, które charakteryzują efekty
ekonomiczno-finansowe banków, dając odpowiedź na pytanie, któremu bankowi zaufać -
powierzając mu swoje pieniądze.
1. Sprawdzić, jaki ma kapitał własny (akcyjny)
Minimalną wysokość kapitału własnego od nowo zakładanych banków NBP ustalił w
wysokości S mln ECU, tj. nieco ponad 14 mln zł. Kapitał własny w minimalnej wysokoś-
ci nie powinien specjalnie zachęcać potencjalnych klientów. \Vielkość kapitału własnego
określa granice działalności kredytowej i jest miarą solidności banku. Przesądza także o
możliwościach przyrostu majątku banku.
2. Sprawdzić współczynnik wypłacalności
\Vspółczynnik wypłacalności jest stosunkiem kapitału własnego do wielkości udzielo-
nych kredytów. Stosownym zarządzeniem Prezes NBP ustalił, że współczynnik wypła-
calności nie moźe być niższy niż 8%. Aby współczynnik miał optymalną wielkość, bank
musi dostosować swą politykę kredytową do posiadanych funduszów własnych (im fun-
dusze niższe, tym mniej może udzielać kredytów) i bardzo skrupulatnie powinien prze-
strzegać norm bezpieczeństwa (m.in. tworzyć rezerwy).
3. Sprawdzić rentowność banku
Aby satysfakcjonowała potencjalnego klienta rentowność netto powinna być dwucyfro-
wa. \V praktyce bankowej są stosowane następujące mierniki rentowności:
a) zysk brutto - liczba ta stanowi różnicę między dochodami i kosztami,
b) zysk netto - liczba ta odzwierciedla faktyczny "zarobek" banku i pozostaje po odjęciu
wszystkich obciążeń wyniku finansowego,
c) rentowność netto - jest to relacja zysku netto do kosnów of!ółem.
>>>
14
4. Sprawdzić wielkość należności nieregularnych
Są one inaczej zwane "złymi kredytami". Pod pojęciem należności w sytuacji nieregu-
larnej kryją się wszystkie kredyty, gwarancje i inne należności, ze ściągnięciem których
są kłopoty (mogą być przejściowe) i na które trzeba tworzyć rezerwy celowe. jeżeli udział
należności nieregularnych w należnościach (wierzytelnościach) ogółem wynosi 30 pro-
cent i więcej - lepiej nie ryzykować i znaleźć inny bank.
s. Sprawdzić płynność fin::msową
jeżeli suma udzielonych kredytów przewyższa kapitał cztero- pięciokrotnie, bank jest bez-
pieczny dla oszczędzających. jeżeli natomiast wielokrotnie, mogą być trudności z płyn-
nością wypłaty depozytów. Zapewnienie płynności wymaga synchronizowania wielkości
wpłat przez wierzycieli i wielkości wypłat z banku. Inaczej, płynność finansowa jest okreś-
lona jako srała w danym okresie zdolność terminowego regulowania zobowiązań zapew-
niona przez zasoby pieniężne i łatwość zamiany składników majątkowych na pieniądz.
\Vymienione mierniki, typowe dla banków komercyjnych, a także inne wskażniki eko-
nomiczno-finansowe, stanowią kryteria oceny jakościowej poszczególnych banków, do-
konywanej okresowo przez dzienniki "Rzeczpospolita" (nr 72/95) i "Gazetę Bankową" (nr
26/95). Ranking "Rzeczpospolitej" przeprowadzono w oparciu o rezultaty osiągnięte w 1994 r.
przez 50 największych polskich banków.
\V rankingu największych banków można uwzględnić następujące wskaźniki:
a) pod względem wartości aktyWów
(aktywa - wyrażona w pieniądzu wartość środków pozostających w posiadaniu banku);
banki reprezentowane w Bydgoszczy przez swoje oddziały operacyjne zajęły następu-
. . .
Jące mieJsca:
- PKO BP
- Polska Kasa Opieki S.A.
- Bank Gospodarki Żywnościowej S.A.
- Bank Handlowy w \V-wie S.A.
- Polski Bank Inwestycyjny S.A. w W-wie
- \Vielkopolski Bank Kredytowy S.A. w Poznaniu
- Bank Gdański S.A.
- Bank Zachodni S.A. we Wrocławiu
- Pomorski Bank Kredytowy S.A. w Szczecinie
- Pierwszy Komercyjny Bank w Lublinie
- Bank Ochrony Środowiska S.A w \V-wie
- Inwest-Bank S.A w Poznaniu
b) banki o największym zysku netto:
- Bank Handlowy S.A. w \V-wie
- PK O BP
- Bank Gdański S.A.
- Bank Zachodni S.A. we \Vrocławiu
- Pomorski Bank Kredytowy S.A. w Szczecinie
c) banki o największym zysku netto na l zatrudnionego:
- Bank Handlowy S.A. w W-wie
- Petrobank S.A. w Łodzi
- 18,2 mld zł nowych l miejsce,
- 16,0 mld zł nowych 2 miejsce,
- 10, l mld zł nowych 3 miejsce,
- 8,3 mld zł nowych 4 miejsce,
- 3,1 mld zł nowych 9 miejsce,
- 2,9 mld zł nowych 10 miejsce,
- 2,9 mld zł nowych 11 miejsce,
- 2,7 mld zł nowych 12 miejsce,
- 2,7 mld zł nowych 13 miejsce,
- 1,0 mld zł nowych 17 miejsce,
- 0,6 mld zł nowych 21 miejsce,
- 0,3 mld zł nowych 28 miejsce,
- 232,4 mln zł - l miejsce,
- 125,3 mln zł - S miejsce,
- 112,0 mln zł - 6 miejsce,
- 106,5 mln zł - 7 miejsce,
- 78,1 mln zł - 9 miejsce,
- 61,3 tys. n. zł - 3 miejsce,
- 30,S tys. n. zł - 9 miejsce,
>>>
15
\Vysoce profesjonalne jury za najlepsze banki 1995 r. uznało (wymieniam tylko te, które
mają swoje oddziały operacyjne w Bydgoszczy):
w ocenie generalnej na 70 banków:
l. Bank Handlowy w W-wie S.A.
2. Bank Zachodni we \Vrocławiu S.A.
3. Bank Gdański S.A.
4. Petrobank S.A. w Łodzi
s. Wielkopolski Bank Kredytowy S.A. w Poznaniu
6. Pomorski Bank Kredytowy S.A. w Szczecinie
7. Bank Ochrony Środowiska S.A. W-wie
8. Polski Bank Inwestycyjny S.A. w \V-wie
9. PKO BP
10. PEKAO. S.A.
11. Ban k Pocztowy S.A. w Bydgoszczy
- mIejsce 3,
- mIejsce 7,
- miejsce 10,
- miejsce 11,
- miejsce 15,
- miejsce 17,
- miejsce 25,
- miejsce 28,
- miejsce 29,
- miejsce 30,
- miejsce 35,
Z ankiet pochodzących od około 500 dużych przedsiębiorstw powstał ranking najbar-
dzicj porządnych banków:
1) Bank Handlowy S.A. w \V -wie
2) \Vielkopolski Bank Kredytowy S.A. w Poznaniu
3) Bank Zachodni S.A. we \Vrocławiu
4) Polska Kasa Opieki "Pekao" S.A w \V-wie
S) BGŻ S.A.
6) Polski Bank Inwestycyjny S.A. w W-wie
7) Pomorski Bank Kredytowy S.A. w Szczecinie
8) PKO BP
- l micjsce,
- S miejsce,
- 8 miejsce,
- 9 miejsce,
- 10 miejsce,
- 14 miejsce,
- 19 miejsce,
- 21 miejsce.
Miejsca banków, których placówki działają w Bydgoszczy, można uznać za dobre. Jury
najwięcej punktów przyznawało za bezpieczeństwo powierzonych bankowi pieniędzy.
Z chwilą wejścia w życie ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym (od 17 lutego
1995 r.), Skarb Państwa repr
zentowany przez Ministra Finansów gwarantuje wkłady osz-
czędnościowe osób fizycznych tylko w trzech bankach:
- Powszechna Kasa Oszczędności Bank Państwowy,
- Polska Kasa Opieki "Pekao" S.A.,
- Bank Gospodarki Żywnościowej S.A. .
Dla tej trójki ustawodawca do końca 1999 r. postanowił zachować nieograniczone gwa-
rancje Skarbu Państwa.
Jednocześnie należy zaznaczyć, że nieposiadanie przez bank gwarancji skarbowych nie oz-
nacza, że bank nie jest całkowicie bezpieczny i nie znajduje się w dobrej kondycji finansowej.
O sile banku, o bezpieczeństwie lokowanych oszczędności decydują wysokie fundusze wła-
sne, rezerwy i wielkość udzielanych kredytów. Jednakże w przypadkach upadłości, klienci
wszystkich pozostałych banków komercyjnych (w tym również banków spółdzielczych) mogą
liczyć na zwrot depozytów tylko do ograniczonej wysokości. Wkłady o równowartości 1000
ECU (nieco ponad 3000 złotych) gwarantowane są całkowicie, a trzykrotnie wyższe (ponad
9000 złotych) - w 90 procentach. Oznacza to, że ludzie lepiej sytuowani, o większych oszczęd-
nościach muszą już sami troszczyć się o bezpieczeństwo lokowanych w bankach pieniędzy.
Wyznaczone limity, jak na standardy europejskie, są bardzo niskie. W wielu krajach nor-
mą są gwarancje dla wkładów rzędu 20-25 tysięcy ECU. Z prz
prow
nzonvch f3rh'mkńw
>>>
16
symulacyjnych wynika jednak, że na coś takiego nie byłoby stać ani budżetu, ani przede
wszystkim samych banków.
Z powyższych uwag wynika, iż lokując pieniądze w bankach nie objętych gwarancjami
Skarbu Państwa, należy dzielić ryzyko składając w kilku bankach mniejsze kwoty, zamiast
całość oszczędności w jednym.
Opisując bydgoską" \Vall Street" i specyfikę obowiązującego systemu bankowego, mo-
że nasun
łć się pytanie, co ma Bydgoszcz z tej dużej ilości banków? Otóż wydaje się, że py-
tanie jest niestosowne. To tak, jakby zapytać, jakie korzyści osiąga się z wyższego wykształ-
cenia. Na takie pytanie, nie można odpowiedzieć wprost. Przecież to zależy wyłącznie od
absolwenta wyższej uczelni, jak wykorzysta swoją wiedzę, na ile jest gotów doskonalić swo-
. .. , .
Je umleJęrnOSC1.
Podobnie jest z wykorzystaniem potencjału bankowego w odniesieniu do Miasta. Zale-
ży to od wielu czynników, a przede wszystkim:
- na ile podmioty gospodarcze Bydgoszczy potrafią efektywnic wykorzystywać różno-
rodność form i rodzajów kredytów w tworzeniu infrastruktury rynkowej,
- od atrakcyjności form lokowania środków finansowych zaproponowanych przez banki,
- od jakości obsługi bieżącej podmiotów gospodarczych i osób fizycznych oraz różnorod-
ności usług oferowanych klientom.
Jak już wspomniano, banki działają w warunkach ostrej konkurencji na lokalnym rynku
usług bankowych. \V Bydgoszczy ma swoje placówki 17 banków, z których większość nale-
ży do największych w kraju. Sytuacja ta zmusza do nieustanncgo poszukiwania nowych pro-
duktów bankowych i zwiększania ich atrakcyjności. Oferty banków są niezmiernie bogate.
Podmiotom gospodarczym proponuje się kredyty w złotych i w walucie obcej, na
działalność gospodarczą - bieŻącą i działalność inwestycyjną. Te ostatnie równicż ze środ-
ków Banku Światowego na finansowanie rozwoju eksportu przemysłowego i rozwoju rolni-
ctwa. Ze względu na okres spłaty kredyty mogą mieć charakter krótkoterminowych, śred-
nioterminowych, i długoterminowych nawet do 12 lat.
\V Bydgoszczy można również uzyskać kredyty na należności eksportowe powstałe z
tytułu realizacji kontraktów eksportowych zawieranych z kontrahentami większości krajów
europejskich oraz Australii, Nowej Zelandii i Stanów Zjednoczonych.
Niektórc banki \\'Yposażone w nowoczesną infrastrukturę techniczną oferują komplek-
sowe usługi dla średnich i dużych przedsiębiorstw, przy wykorzystaniu systemu elektroni-
cznego. Błyskawiczny przelew środków picniężnych daje możliwość natychmiastowego
nimi dysponowania. Istota tej obsługi polega na tym, że w momencie obciążenia rachunku
dłużnika następuje w tym samym czasie wpływ środków na rachunek wierzyciela, i to bez
względu na relację geograficzną. Dla ludności, banki oferują różne formy tzw. kredytu kon-
sumpcyjnego. \V większości kredytodawcy udzielają kredytów konsumpcyjnych na dwa
sposoby: za pośrednictwem firm handlowych oferuj
ł klientowi zakup na raty określonych
dóbr lub w gotówce bezpośrednio zawierając umowę z kredytobiorcą. \Viększość banków
proponuje również kredyty lombardowe jako dogodn
ł i szybką formę uzyskania gotówki na
okres od 7 do 90 dni kalendarzowych.
Ponadto bydgoskie banki komercyjne:
'- udzielając poręczeń i gwarancji w złotych i walucie wymienialnej,
- dokonują akceptu weksli trasowanych na Bank i poręczeń wekslowych (aval),
- przyjmują do dyskonta weksle pochodzące z dokonanych obrotów gospodarczych od
podmiotów posiadających rachunki bieŻące w bankach.
>>>
17
.t
Z innych produktów bankowych skierowanych do osób indywidualnych należy wy-
mlemc:
- przyjmowanie depozytów złotowych,
- przyjmowanie depozytów walmowych (USD i DEM) na rachunki terminowe i a vista,
- otwieranie i prowadzenie rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych,
- usługi w zakresie obrotu papierami wartościowymi,
- skrytki sejfowe.
Część banków poleca atrakcyjne oprocentowanie na rachunkach bie1:.1cych, z miesięczną
kapitalizacją odsetek. Czasowo wolne środki pieniężne mogą być gromadzone na rachunkach
lokat terminowych od 7 dni do 12 miesięcy. Umiejętne zarządzanie czasowo wolnymi środ-
kami może więc przybliŻyć sukces w biznesie.
Promocji sprzedaży produktów i usług bankowych sprzyja też wiele udogodnień np:
- zorientowany na klienta czas otwarcia banku,
- stosowanie łatwych do wypełnienia przez klientów formularzy,
- widoczna prezentacja wypełnionej dokumentacji, niezbędnej do skorzystania z oferty
ban ku,
- odpowiednio wyposażona hala bankowa, której wygląd i rozplanowanie stanowisk ob-
sługi klientów ma służyć przyspieszeniu i usprawnieniu obsługi.
Bydgoska "bankowość" zatrudnia ogółem około 2100 pracowników, z czego większość
to wysoce kwalifikowana kadra o unikalnych specjalnościach. \Vśród kosztów własnych
banków - bardzo szybko rosną płace. \Vzrost kosztów osobowych o 50,6 procent, przy wzro-
ście zatrudnienia o 10,9 procent oznacza, że na osobę "",ydaje się przeciętnie 07,7 proc. real-
nie więcej niż w 1994 r. To dużo, jednak wzrost zysku na zatrudnionego jest prawie dwu-
krotny, a więc zdecydowanie większy. Jeden z prezesów banków zapytany o koszty osobo-
we (pytanie o płace niektórzy bankierzy uważają za chamstwo), odpowiedział, że są to naj-
intymniejsze sprawy jego banku.
10żna więc z tego wnioskować, że konkurencja o pra-
cowników ciągle trwa. Zachodnie banki płacą zdecydowanie więcej niż polskie, ale i efek-
tywność pracy zatrudnianych jest zdecydowanie wY7-sza. Dość, że w 1994 r. w najlepszym
polskim banku zysk na zatrudnionego nie przekraczał l mld zł (starych), podczas gdy w
zagranicznych nie spadł poniżej 1,5 mld zł. Pracowników banków obowiązuje Kodeks
dobrej praktyki bankowej uchwalony przez VI \Valne Zgromadzenie Związku Banków
Polskich. Przyjęty Kodeks jest zbiorem dobrych manier, w którym przypomina się bankow-
com o pewnych ogólnie przyjętych na świecie zasadach współpracy, postępowania wobec
klientów, pracowników. Przypomina się pracownikom banków m.in. o tym. że nie mogą
prowadzić konkurencyjnej dla banku działalności, powinni być uprzejmi dla klientów i
informować ich o całej ofercie banku oraz o związanym z tym ryzyku. Bankowcom o słab-
szej pamięci przypomina się, że nie wolno przyjmować łapówek, eufemistycznie nazwa-
nych materialnymi wyrazami uznania lub sympatii, orrzymywanych nie od pracodawców.
Powsraje pytanie, czy jest sens spisywać - wydawałoby się oczywiste - zasady w specjal-
nym dokumencie. Otóż, w polskich warunkach, gdy wiele zasad czy nawer ideałów przes-
tało być oczywistych i uległo swoistej "deprecjacji", raki dokument jest potrzebny. A jeśli
rak, to trzeba wyciągać konsekwencje w stosunku do osób, czy nawet banków nie prze-
strzegających przynajmniej najważniejszych zasad w postaci wykluczenia ze środowiska
bankowego, a informacje o tym powinny być podawane do najpoczyrniejszych pism. Tylko
w takim przypadku jest szansa, że zawód bankowca będzie kojarzył się tylko z uczciwością,
a nie - jak wykazują badania opinii publicznej - naduŻyciami.
>>>
18
Z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych niewiele pieniędzy wpływa do kasy
Miasta. Za 1994 r. zyski wypracowało 12 banków, natomiast należny podatek zapłaciły tyl-
ko trzy banki:
- Bank Pocztowy S.A. jako jednostka samodzielna sporządzająca bilans i rachunek wy-
ników,
- Bank Handlowy w \V-wie S.A. jako jednostka operacyjna niesamodzielna, od zysku
osiągniętego przez Oddział,
- Pomorski Bank Kredytowy S.A. w Szczecinie jako placówka operacyjna, niesamodziel-
na rozrachunkowo, od zysku osiągniętego przez Oddział.
Regularnie tylko trzy banki wywiązują się z powinności podatkowych wobec gminy
Bydgoszcz. Pozostałe korzystają z niezbyt precyzyjnego zapisu w ustawie z dnia 15 lutego
1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych i - jak wykazuje dotychczasowa praktyka
- jeśli nie chcq, mogq bezkarnie nie płacić. Centrale banków posiadające swoje oddziały w Byd-
goszczy winny przekazywać podatek dochodowy na rzecz gminy, od zysku osiągniętego przez
oddział, według stałej stopy procentowej. Taki jest przynajmniej sens zapisu w ustawie.
Bydgoskie banki są znacznie lepszymi sponsorami niż podatnikami. Większość inicjatyW
podejmowanych w mieście o charakterze charytatyWnym, artystycznym, społecznym czy
sporrowym nie byłaby zrealizowana bez finansowej pomocy placówek bankowych. Niekiedy
całe przedsięwzięcia sfinansowane są w całości przez banki. Na szczególne podkreślenie i
społeczne uznanie zasługują zakupy unikalnej aparatury medycznej o znacznej wartości dla
bydgoskich szpitali oraz pomoc finansowa w organizacji wypoczynku dzieci upośledzonych.
Ofiarnością wyróżniają się banki: PKO BP Oddział Regionalny, Bank Handlowy w W-wie
S.A, Bank Ochrony Środowiska S.A., Pomorski Bank Kredytowy S.A w Szczecinie.
>>>
Bogumił ROGALSKl
CHARAKTERYS1YKA
I NIEKTÓRE UWAGI
DO MIEJSCOWEGO PLAA
OGÓLNEGO ZAGOSPODAROWANIA
PRZESTRZENNEGO
MIASTA BYDGOSZCZY'
\V niniejszym opracowaniu z kronikarskiego obowiązku przedstawione zostaną skróto-
wo etapy realizacji planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego Bydgoszczy. Instytu-
cjonalnie planem zajmował się do 1994 r. Urząd Miejski, \Vydział Rozwoju Miasta, Referat
Planowania Przestrzennego oraz władze budowlano-urbanistyczne i planistyczne. Od l lu-
tego 1995 r. nastąpiła zmiana struktur organizacyjnych Urzędu i powstał \Vydział Gospo-
darki Przestrzennej, ale już bez pracowni urbanistycznej.
Na przełomie stycznia i lutego 1993 r. w \Vydziale Rozwoju Miasta opracowano "Tezy
wstępne do planu, wersja poprawiona i uzupełniona", autoryzowane przez mgr inż. arch.
Aurelię Grad-Kołaczyńską. Przyjęto je uchwałą Rady
liejskiej z dnia 20 kwietnia 1993 r.
Aktualność poprzedniego planu skończyła się w 1990 r. Kierownictwo zrezygnowało z jego
aktualizacji, mimo że żywot nowego został określony ustawowo najpierw na cztery, a potem
na pięć lat 1 . Dużym, niezawinionym w jakimś sensie przez zespół projektowy, mankamen-
tem był brak "informacji o udpowiednich ustaleniach planu regionalnego lub założeń do
tego planu, a także prognozy rozwoju społeczno-gospodarczego"2. Tylko pewnym brakiem
było pominięcie opracowania \Vojewódzkiego Biura Planowania Przestrzennego - "Region
bydgoski, studi um funkcjonalno-przestrzenne", Bydgoszcz. czerwiec 1993 r. pod kierun-
kiem generalnego projektama mgr. Juliana Ziemkowskiego. Planowanie gospodarcze. by-
najmniej nieobce starym kapitalistycznym demokracjom, jest nieobecne we współczesnej
Polsce. Planista jakiegokolwiek miejscowego planu ogólnego od szeregu lat nie znajdzie
oparcia w prognozach gospodarczych, bowiem tych ostatnich po prostu brak. Pozostaje mu
istniejący stan faktyczny wyprowadzony z przygotowanej inwentaryzacji i intuicja wzbo-
gacona doświadczeniem zawodowym. Dodatkową pomocq mogą być pewne ekonomiczne
założenia, ujęte w wersjach prognoz rachunku ekonomicznego rozwoju miasta, opracowane
w oparciu o wariantowy program komputerowy. Dzisiaj, w dobie transformacji gospodarki,
niezbędnym jest uwzględnianie w miejscowym planowaniu przestrzennym zapominanej
dotychczas renty gruntowej, wynikającej w dużym stopniu z wartości grumu, zależnej od
jego usytuowania w mieście: droższy w śródmieściu, tańszy na przedmieściach. Tu pomo-
>>>
20
cną mogłaby być, chociaż oriemacyjnie, rabela norm szacunkowych przy usralaniu średnich
wartości rynkowych nieruchomości na terenie m. Bydgoszczy i gmin obrzeżnych, przyjęta
16 lutego 1993 r. przez Komisję Urzędu Skarbowego w Bydgoszczy dla celów podatkowych
przy transakcjach handlowych nieruchomościami. Drugim wskaźnikiem gospodarczym, wpły-
wającym na planowanie gospodarcze, byłoby wyliczenie kosztów i opłacalności produkcji
danego artykułu i sygnalizowanie, gdzie geograficznie ismieją optymalne warunki rozwoju
takiego, a nie innego przemysłu. Tę analizę porównawczą można by jedynie prowadzić w
planach regionalnych, a nawet makroregionalnych. Podsumowując, każdy plan współczesny
zagospodarowania przestrzennego powinien być czytelną ofertą przestrzenno-gospodarczą
kosztów, chociaż przybliżonych dla potencjalnych inwestorów.
Tego wszystkiego, o czym była mowa wyżej, brakuje w planie miejscowym Bydgoszczy.
Natomiast w "Tezach wstępnych do planu, wersja poprawiona..." ze stycznia/lutego 1993 r.
nieuzasadnione jest usprawiedliwienie braku wytycznych z planu regionalnego (s. 2),
instancji drugiego stopnia samorządu terytorialnego. Przecież od kilkudziesięciu lat działa
\Vojewódzkie Biuro Planowania Przestrzennego i zajmuje się planowaniem regionalnym,
niestety bez ustawowo obowiązujących opracowań prognoz gospodarczych. t\1etoda zas-
tosowana przez Referat Planowania Przestrzennego UM w latach 1993/94 polega na pow-
tórzeniu propozycji z I Planu Ogólnego Zagospodarowania Przestrzennego Bydgoszczy
opracowanego na lata 1961-1980. Zastosowano w nim podział przestrzenno-funkcjonalny
miasta na jednostki mniejsze, natomiast większe jednostki przestrzenno-funkcjonalne
widoczne są w II planie ogólnym na lata 1971-90 3 . Ten ostami był próbą podziału miasta na
mniejsze lub większe niby "dzielnice". W obu wypadkach powstały jednostki "geogra-
ficzno-statystyczne" z funkcją raczej zróżnicowaną, czyli niejednorodną, nie wynikającą
chociażby z podstawowych komórek, jakimi są socjalne jednostki sąsiedzkie ze szkołą pod-
stawowq - ważnym czynnikiem więzi społecznej. \V żadnym z dotychczasowych planów
miasta nie podjęto podstawowej sprawy diametralnie zwiększonych kosztów wynikających
z szybkiej przebudowy i rozbudowy Bydgoszczy, a szczególnie dotychczasowej infrastruk-
tury podziemnej (instalacje) i naziemnej (głównie komunikacja). Dzisiejsze braki infrastru-
ktury będące efektem g\,,"ałtownego wzrostu miasta to: niedobór wody pod ciśnieniem, 80%
ścieków nieoczyszczonych spływających do \Visły, góra śmieci i toksyn w Łochowie w wie-
lohektarowej strefie ochronnej, trudności i koszty komunikacji miejskiej z przestarzałym
tramwajem wąskotorowym i kosztowniejszym, amyekologicznym autobusem itp.
Źle się stało, że część ambimych "Tez wstępnych do planu" z 1993 r. nie znalazła się w
obecnym opracowaniu. Podstawową cechą planu "przejściowe
o" miała być funkcja ko-
ordynacyjna: miejsc pracy, zamieszkania, wypoczynku, komunikacji oraz infrastruktury
technicznej. \Vśród idei planu zapisano, że ma być: promocyjny i ofertowy, chroniący war-
tości kulturowe, intencyjny w zakresie ochrony i kształtowania środowiska, jednak z auto-
busem jako podstawowym środkiem lokomocji. Podstawą wyjściową miała być "diagnoza
stanu istniejącego (prościej - inwenteryzacja) z oceną identyfikacji problemów, uwarunko-
wań i zagrożeń rozwoju, funkcji i roli miasta w regionie, jak i wewnętrznych, etapowanie
realizacji, kierunków rozwoju". Dalej sformułowanie nieco niebezpieczne: "Plan winien
uwzględniać szeroko pojętą formułę elastyczności w rozwoju struktur przestrzenno-funkcjo-
nalnych" - tyle m.in. generalny projektant A. Grad-Kołaczyńska. Śledząc jednak dalsze
etapy opracowania planu, trudno znaleźć jakieś "udokumentowanie liczbowe, np. ilości i
lokalizacji aktualnie potrzebnych miejsc pracy, przewozów ludzi, towaru, ofert przekony-
wujących i podaj:\cych sposób promocji inwestycji itd. Natomiast bardzo stara formułka o
>>>
21
BYDGOSZCZ
1 + 43 MIIt5TO W GRłrlflO\Cłł ł\DMINIS
łt+T
NR NAZWA OBSZARU
SYWBOL
Nr Nozwo
,
l, SRODł..IESCI£
2. W"ClN
J, ()t(OlE
4. SOCIN/OWO
5, ZAWISZA
6. lESNE
7. Bn"wy
II, SKRZETUSKO
9, JN'.Y
10. BlONIE
l l. GORZYSI(OWO
12, BEDASZ1OWO
13, SlWEDEROWO
14. Il£UCE
15. lOTr&SKO
16, WlG, wOlHOSa
iB.ł8tA
17, GUrIKl
111, Wy lYHY
19. kN'\JSClSk"
20, BIIIITOOllE.IE
2L CZERSKO
22. UGHOWO 1
2J. JACHCICE
24, PIASki
25. OPl"W£C
26. ClYZkCWkO
27, FlISY
211. OSOW" GOR"
29, MEDZY"
Ja, PlWJY
JI. 91"'-E BlOT"
Podział miasta na tzw. jednostki urbanistyczne, a w rzeczywistości -
geograficzno-statystyczne, bez propozycji podziału administracyjnego na dzielnice
>>>
22
"elastyczności planu" bywała usprawiedliwieniem dla zmian już po jego zatwierdzeniu, wy-
nikających bądż z błędów projektanta, jednak częściej z uległości władz lokalnych przed
"lobby" inwestycyjno-decydenckim, nawet z naruszeniem prawa. Znanym z prasy przykła-
dem jest sprawa wątpliwego mosw tramwajowego przez Brdę w rejonie tzw. Dyrekcji Kole-
jowej przy ul. Dworcowej 63, o zmienianej dokumentacji koszwjącej w 1993 r. ok. miliarda
złotych. Tu jednak zachowano stronę formalną korekty "Szczegółowego planu zagospoda-
rowania przestrzennego Bydgoszcz śródmieście, perspektywa 1990 r." w skali 1:2000, opra-
cowanego w 1980 r. przez \Vojewódzkie Biuro Planowania Przestrzennego, a zatwierdzone-
go przez Prezydenta m. Bydgoszczy Zarządzeniem nr 8/81 z dnia 18.03.1981 r. \Vprawdzie
plan ówczesny, jak również ost
Hnie, nie rozwiązały uciążliwego wąskiego gardła drogowego
od ronda Jagiellonów do placu Teatralnego, jednak pierwszy przewidywał w blokach ulic:
Królowej Jadwigi, marsz. F. Focha, z Brdą od wschodu przyszłe wielkomiejskie centrum mia-
sta. Założona w 1980 r. koncepcja ulegnie zniszczeniu przez \\ybudowanie tramwajowej trasy
mostowej z prześwitem nadwodnym poniżej 5,5 m, z karkołomnym skrętem torów na skrzy-
żowaniuulic Królowej Jadwigi i ks. Kordeckiego z marsz. F. Focha. Na razie, zamiast budowy
nowego mostu, remontowane jest - zgodnie z propozycją autora - drugie pasmo ul. F. Focha 4 .
Raport o stanie gospodarki przestrzennejS - przedstawia ustosunkowanie się zespołu
autorskiego do wcześniej opracowanej inwentaryzacji wielobranżowej miasta dla potrzeb
pierwotnie zamierzonej korekty II planu ogólnego na lata 1971-1990, a według stanu na
1990 r. - Tamże, pod punktem 3 można przeczytać o braku aktywności w nadsyłaniu swo-
ich wniosków do planu ogólnego przez niektóre \Vydziały UM i U\V w Bydgoszczy, insty-
wcji tzw. budżetowych (np. uczelni), banków i przedsiębiorców oraz wiejskich gmin oś-
ciennych. Te ostatnie mające własne, ogólne plany zagospodarowania, nie są zaintereso-
wane bezpośrednio miastem. O przystąpieniu do prac nad nową edycją planu miasta Zarząd
Miejski Bydgoszczy poinformował w miejscowej prasie w styczniu 1993 r.
Zagadnienie ochrony środowiska jest sygnalizowane w "Raporcie" problemem wielo-
hektaro\\ych, kosztownych, bo mało użytecznych gospodarczo, stref ochronnych. W budow-
nictwie mieszkaniowym sugeruje się utrzymanie zorganizowanego budownictwa wieloro-
dzinnego z przewagą jednorodzinnego, ale bez podania proporcji między nimi. (pkt. 3.5.
" Raportu"). Wiadomo przecież, że zabudowa jednorodzinna jest droższa materiałowo i
ekstensywna terenowo, a realizowana ma być na terenie "całego obszaru miasta". Brak jas-
nej zapowiedzi klasycznej, że intensywna zabudowa mieszkaniowa winna znależć się bliżej
śródmieścia, a ekstensywna na przedmieściach, gdyż w Bydgoszczy bywa prawie odwrotnie.
\V ramach rozbudowy usług propozycje lokalizacji hoteli i banków na terenie Leśnego
Parku Kulwry i \Vypoczynku s
ł nieporozumieniem. Godnym poparcia jest budowa tere-
nów wystawowych na już uzbrojonych terenach (ok. 9 ha) w Myślęcinku. Niestety, lobby
ogródków działkowych, w obawie zajęcia ich w przyszłości na parkingi, storpedowało kon-
cepcję pod szyldem rzekomej szkodliwości zabudowy wystawowej dla ponad 830 ha Parku
(3.6. "Raportu"). Na razie płynna jest jeszcze lokalizacja wystawy międzynarodowej.
Organizacje wyznaniowe zgłaszają dalsze potrzeby inwestycyjne, ale z terenem na infra-
strukturę kulturalno-sportową przy osiedlach mieszkalnych (3. 6. Raportu). Obecnie w mie-
ście jest prawie 40 kościołów, czyli średnio niecałe 10 tys. dusz przypada na parafię katoIi-
ck:!. Ponieważ kości
lna norma miejska to 10-15 tys. osób w jednej parafii, zupełnie niepo-
trzebnym jest kościół Św. Krzyża na cmentarzu Nowofarnym przy ul. Artyleryjskiej (nie-
całe 3 tys. parafian)6. Stąd konieczna jest rozwaga przy wydawaniu lokalizacji dla nowych
inwestycji sakralnych, do których promień dojścia może wynosić 1-1,5 km.
>>>
23
Przemysł - wg "Raporru" - nie ma potrzeb terenowych, co świadczy przeważnie o roz-
rzumości poprzedniej epoki. Z drugiej strony "Zachem" posiada 500 ha, głównie grumów
leśnych, które przez następne swlecie będzie mógł sprzedawać innym. \V [en zachłanny
przemysł zbrojeniowy nike, do niedawna, nie mógł się wcrącać.
Skromne są poswla[y w zakresie komunikacji (3.8.). \V poswlacach PKP brak nowych
rozwiązań, szczególnie w zakresie szybkiej kolei podmiejskiej, chociażby \Vschód-Zachód.
Podobnie brak propozycji zmian dla miejskiej komunikacji masowej. Pozostawia się [(akcję
[ramwajową z przewagą nieekologicznego au[Obusu. Ta pierwsza była przestarzała już w
okresie jej rozbudowy w 1953 r. z powodu wąskich [Orów zbudowanych w układzie promie-
nis[ym oraz sprowadzania starych wagonów, likwidowanych w innych miascach Polski. Do
dziś nie zbudowano żadnej cramwajowej obwodnicy, a awarie lub remom w śródmieściu
blokuje wszystkie tramwaje. Skandalem inwescycyjnym było rozebranie w os[amim czasie
nowo położonego [Om [ramwajowego na osiedlu Błonie. Nieodpowiedzialność czyżby [ylko
miniona? Dalszym nonsensem jest koncepcja rozbudowy wąsko[Orowego tramwaju do
dzielnicy Fordon, prawie równolegle do [Orów PKP, zamiast wspomnianej szybkiej kolei
miejskiej, nie ujętej w planie ogólnym miasta. \Vażne i przyszłościowe są ciągi piesze i ro-
werowe, lecz brak koncepcji, jak je, wydzie!one od uciążliwości wyziewów spalinO\\)Tch,
doprowadzić do cemrul11. \Y "Raporcie" brakuje realnych propozycji na rozbudowę parkin-
gów. Luźna koncepcja budowy w śródmieściu garaży kilkukondygnacyjnych jest nierealna
finansowo i [ery[Orialnie. Prostszym rozwiązaniem byłaby budowa garaży-parkingów pod-
ziemnych, szczególnie ram, gdzie są zlokalizowane powierzchniowo oraz pod skwerami.
Najbardziej brzemiennym przyszłościowo w skurki problemem jest brak realnego po-
mysłu, co zrobić z modernizacją [ransporw wodnego, czyli [rasą Kanał Bydgoski-Brda. \Vła-
dze miasta srają przez dylematem generalnych remomów prawie wszystkich mostów nad-
rzecznych, ale w jakim nawiązaniu do przebiegu [rasy wodnej? Transport wodny prowadzony
przez śródmieście wymaga podniesienia prześwitów prawie wszystkich mostÓW oraz korek-
[y łuków koryta wodnego, a może jego pogłębienia. Ismieje wprawdzie koncepcja prze-
prowadzenia nowego kanału na południe lub północ od miasta, ale dotychczas brak poważ-
niejszych swdiów na [en temat. Nawe[ "Studium możliwości uruchomienia drogi wodnej
wschód-zachód i perspektyw rozwoju", opracowane przez mgr. inż. A. Jacewicza i innych w
Hydroprojekcie \Varszawa w kwiemiu 19:n r., nie wnosi nic konkremegd. Opracowanie
powyższe powrarza jedynie ogólnie warunki, jakim powinna odpowiadać modernizacja
drogi wodnej \Visła-Odra z lat 1980-81, podnosząc jej klasę do IV międzynarodowej. (1500 [
- ładowność starków, 4,0 m - min. głębokość wody, sa m - najmniejsza szerokość dna ka-
nału, 5,5 m - najmniejsze przejście pod mos[em)8. Obecnie odcinek I - \Varra-Noreć-Kanał
Bydgoski-Brda mający 294 km spełnia wymogi kI. I, a częściowo niekróre wymogi kI. II dla
starków o ładowności od 300-400 [ w zależności od sranu wód. Minimalne prześwity pod
moscami wynoszą 3,5-4 m zamiast 4,5 01 9 . \Vspomniane podniesienie klasy drogi wodnej z
II do IV wymaga poważnych przedsięwzięć inwestycyjnych przy pozostawieniu [rasy że-
glownej w cemmm Bydgoszczy, a jeszcze większych przy budowie północnego lub połud-
niowego nowego kanału. Dorychczas brakuje decyzji ostatecznej, która umożliwiałaby od-
powiednie studia. Sprawa staje się pilna, gdyż w najbliższych larach planowana jest budowa
mostu rzecznego spinaj
łcego ulice Łęczycką i Planu 6-lemiego. Propozycja mostu tramwa-
jowego chyba na razie upadła. Niezbędne jest wcześniejsze przeprowadzenie, brakujących
dotychczas, odpowiednich studiów, o czym nic się nie mówi w planie ogólnym. Należy roz-
strzygnąć następujące kwestie:
>>>
24
1. Czy ominąć mias[O kanałami nowymi od północy lub południa rezygnując z bydgos-
kiego węzła drogowo-kolejowego-wodnego z ryzykiem niedoboru wody?
2. Czy poszerzyć Kanał i Brdę oraz pogłębić dno koryta dla uzyskania IV klasy opłacal-
nej żeglowności międzynarodowej?
3. Czy podnieść poziom mostów istniejących i kiedy?
4. Jaki poziom mostu projek[Ować w przedłużeniu ul. Łęczyckiej?
Są [O najbliższe zadania dla międzywojewódzkiej Fundacji Kaskady Dolnej Wisły finan-
sowanej przez nadwiślańskich wojewodów.
Nieco anachronicznie w zapisie problemów (4.- "Raport") ujęta jest sprawa lokalizacji
przemysłu, tylko częściowo zdeterminowana istniejącymi terenami przemysłowo-składowy-
mi, głównie w Bydgoszczy-\Vschód, ze strefami uciążliwości. Dzisiaj należałoby posrulować
rozwój przemysłu z technologiami zamkniętymi, nie wyrzucającego [Oksyn pyłowych, ga-
zowych, czy ściekowych na zewnątrz. Już jest możliwe stworzenie wewnętrznego obiegu
wody (ścieki po oczyszczeniu \","prowadza się do obiegu technologicznego) i wyłapywanie
gazów nawet o przydatności przemysłowej.
Nie ma uzasadnienia dla bardzo kosztownego wejścia z inwestycjami mieszkaniowymi
na "surowe", nowe tereny, jak np. Novvy Ford
m-górny taras, Piaski-Poligon, Prądy, a może
Osielsko-Myślęcinek, Lisi Ogon, Łochowo, znajdujące się już poza Bydgoszczą. Brakuje
wyliczeń chłonności terenów oraz kosztów "progowych" w granicach miasta, częs[O w pełni
nie wykorzystanych. Już z dalszego wywodu (S. Obszary zainwestowania...) wynika, że z
17,5 tys. ha zainwestowanych jest 8,3 tys. ha, czyli 47%, przy 53% niezainwes[Owanych. \V
1990 r. stan zaludnienia miasta wynosił 382 tys. mieszkańców, a w 1970 r. 285 tys., co
dawało wzrost o 34%. 21% terenów zainwes[Owania zajmuje zabudowa mieszkaniowa. \V
1990 r. 219 mieszkańców przypadało na l ha. Jest [O dla terenów chociaż z S-kondygnacyjną
zabudową, s[Osunkowo niska inrensyv.rność zabudowy. Jednostka mieszkaniowo-modelowa
brutto (maksymalnie 8000 mieszkańców ze szkołą podstawową dla 960 uczniów) [O 360-380
mieszkańców na ha przy wskaźniku 20 m 2 powierzchni ogólnej na osobęlO. Takim warun-
kom odpowiada co najmniej cały Nowy Fordon, Błonie i inne osiedla. Dla Błonia I - brut[O
wynosi - 19000 mieszk. : 47,46 ha = 475 mieszk./ha. Porównując z powyższą cyfrą średnią
miasta wynoszącą 219 mieszk./ha otrzymujemy sygnał o istniejącej ekstemywności zabudo-
wy lub pewnych rezerwach terenowych dla mieszkaniówki. Takich wskazówek i wyliczeń
w planie brak, a jest propozycja wchodzenia na nowe tereny nieuzbrojone, o czym wyżej.
Niestety, nie udało się amorowi wyjaśnić na czym oparte były prognozy demograficzne
opracowane przez mgr Henrykę Ławską. (4.5. Zapisu problemów). \Vedług Referaru Plano-
wania Przestrzennego Bydgoszcz ma osiągnąć w 2010 r. 420 tys. mieszkańców przy przeli-
czeniu danych GUS w wersji pomigracyjnej z 1991 r. Groźny jest spadek urodzin (od 1980-
-1992 dziesięciokrotny) oraz przewaga zgonów nad urodzeniami od 1986 r. Ponad[O zaha-
mowany został proces przepływu ludności z regionu do Bydgoszczy. Stąd planowany jest
minimalny wzrost mieszkańców z 381 500 w 1990 r. do 383600 w 1992 r., gdy w latach 1971-80
wynosił 5,5 tys. na rok. \Vedług danych uzyskanych z \VUS w Bydgoszczy w 1993 r. liczba
ludności miasta wynosiła 384 800, a w 1994 r. 385 700. Od 1990 r. do 1994 r. średni przyrost
wynosił 1000 osób na rok. Nic nie wskazuje, aby się on zwiększył do 2000 r. Zakładając, że
v.-yż demograficzny z la t 1980/81 wejdzie potem w wiek rozrodczości, w 2010 r. Bydgoszcz
przekroczy niewiele ponad 400 000 mieszkańców, o ile nie zmienią się trendy gospodarcze.
Ewidentnie spada zatrudnienie z maksymalnego w 1980 r. wynoszącego 172 tys. (z do-
jeżdiającymi), w 1990 r. - 15R tys., by w 1992 r. osiągn
\ć 117,9 tys. Ponadto społeczeństwo
>>>
25
się starzeje. Kobiety powyżej 60 i mężczyźni 65 lat stanowili w 1970 r. 11,3%, w 1988 r. -
12,1%, w 1990 r. - 12,4%, w 1992 r. - 13,6%, by według prognoz osiągnąć w 2010 r. - 14,6%
ogółu mieszkańców miasta. Wobec przedstawionych tendencji spadkowych budzi więc
wątpliwości prognozowana zwyżka demograficzna o 40 tys. w 2010 r. Prognozę zwyżkową
może też podważyć tendencja decenrralizacji władzy na rzecz samorządów terenowych.
\Vtedy duże miasca mogą suacić w jakimś sropniu dotychczasowy prym inwestycyjny prze-
mysłu, a szczególnie wówczas, gdy okaże się, że siła robocza małego miasra jest tańsza.
Dla wzrosm miasta, nawet minimalncgo, istnieje potrzeba zapewnienia mieszkań (6. Zapis
problemów). W 1990 r. mieszkań miało być 115,9 tys., a izb 394,8, co dawało 0,97 os./izbę, a w
1994 r. 0,89 os./izbę, a 3,3 os./mieszkanie i odpowiednio 3,04, co nie dawało wykonania zało-
żonego wcześniej planu. Jednak warto przytoczyć dla przypomnienia, że w 1976 r. przypa-
dały 4,0 os./mieszkanie. Dla porównania w RFN przed zjednoczeniem wypadało 0,7 os./izbę.
Budowa nowych częściowo zastępuje budynki zużyte technicznie, z których przewiduje
się do wyburzeń ok. 12,0 tys. mieszkań. Największą kwalifikację do likwidacji, także dla
przeprowadzenia nowych lub modernizacji tras komunikacyjnych, mają budynki wybudo-
wane do 1944 r. w liczbie 29 750 szt., oraz do 1990 r. - 78-1-0. Prognoza optymalna zaspokoje-
nia potrzeb dla 420 tys. mieszkańców, przy 0,7 osób/izbę, wynosi do 2010 r. - 147 tys. mie-
szkań, czyli 600 tys. izb. Natomiast dla 400 tys. mieszkańców potrzebne byłoby 117 tys.
mieszkań, czyli 386 tys. izb. \Vedług prognoz finansowo-realizacyjnych Ministerstwa Gos-
podarki Przestrzennej i Budownictwa l nowe mieszkanie przypadnie na 1000 mieszkań-
ców, co razem w dziesięcioleciu 1991-2000 r. dałoby 4 tys. mieszkań. Średnia gospodarstw
na mieszkanie wypadłaby 1,22, czyli bez własnych mieszkań byłoby 26 tys. gospodarstw i
73 tys. mieszkańców - wariant ten projektanci uważają za niemożliwy do przyjęcia, ale v.-y-
daje sic coraz bardziej rzcczywistością. \Vedług danych \VUS, w Bydgoszczy oddano do
użytku w 1992 r. 6,3 mieszkania/l000 os., w 1993 r. - 2,6, a w 1994 r. - 2,S.
Rozwój usług wszelkiego rodzaju jest koniecznością każdego miasta, a ich niedobór
zwiększa uciążliwości bytowe mieszkańców. Dlatego zachowanie ,...łaściwej wskaźnikowej
proporcji osiedli między zabudową mieszkaniową a usługową winno być celem każdego
planu. Regulują ją wskażniki i wytyczne urbanistyczne dla terenów mieszkaniowych w
miastach łł . Projektanci planu ogólnego, mimo że powołują się na zarządzenie, ustalają
dowolne niestfukturalnc jednostki i zespoły jednostek mieszkaniowych, oraz czterostop-
niowy model ośrodków usługowych: stopnia podstawowego z lO-minurowym dojściem od
mieszkania; ponadpodstawowego na Błoniu, Micdzyniu, Czyżkówku, Jachcicach, os. Leś-
nym, Bartodziejach, Szwederowie, górnym rarasie Fordoml; stopnia dzielnicowego na \Vy-
żynach-Kapuściskach, w Fordonie, Myślęcinku, Szwederowie-Lotnisku; sropnia central-
nego z 30 min. dojściem i możliwością dojazdu, o znaczeniu regionalnym (urzędy, urządze-
nia kulturalne itp.). Zgodnie z kilkudziesięcioletnią praktyk} planistyczną, o czym już wyżej,
w strukturalnej jednostce mieszkaniowej znajdować się winna szkoła (dla ok. 12% miesz-
kańców), przedszkole, żłobek, przychodnia rejonowa itd. (
12.1. Załącznika), czego nic wi-
dać w projekrowanej dyspozycji zainwestowania miejskiego (5.2.). Zabrakło także wylicze-
nia chłonności ludnościowej strukturalnych jednostek faktycznych i optymalnych. \Vspo-
mina się jedynie, że "niedoinwestowanie miasta w odniesieniu do założeń planu szacuje się
na ok. 30-40%, z których szczególnie ponadpodsrawowe nie nadążały za rozwojem budow-
nictwa mieszkaniowego lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych". Brak jednak jakiejś kal-
kulacji, chociaż szacunkowej. Do zjawisk negatywnych słusznie się zalicza nieukształto-
wany ośrodek cenrraln¥ "Centrum" w śródmieściu. Należy ubolewać. że ostatnio władze
>>>
26
miejskie rezygnują z terenów w śródmieściu przez laca nie zainwestowanych. Ewidentnym
zachłyśnięciem się inwestycjami, dla miasta niepotrzebnymi, było wybudowanie niewiel-
kiego City Hotelu oraz Banku Handlowego S.A. na skrzyżowaniu ulic Jagiellońskiej i 3 Ma-
ja ł2 . Dzisiaj horel boryka się z trudnościami dochodowymi, bo nie wytrzymuje konkurencji ze
starszymi. O przeinwestowaniu miasta bankami wspominała w oscamich dniach bydgoskiej
wizyty prezes NBP Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ostami teren, o wysokiej rencie gruntowej,
nadający się na centrum wielkomiejskie, może przeciąć trasa tramwajowa z nowego mostu
nadbrdziańskiego, którą okrężną drogą z Dworca obok Dyrekcji PKP dojechać można by do
śródmieścia. Nieco więcej już powyżej. Należy jednak dodać, że tę karkołomną koncepcję
opracował zespół planu ogólnego miasra, jako korektę prawidłowego, szczegółowego z 1980 r.
W "Poglądach, tendencjach oraz kierunkach przekształceń w aspekcie wniosków do
planu" projekcanci słusznie przyjmują funkcję centrum jako "miejsce najwyższej aktywno-
ści gospodarczej i kulturalnej, najczęstszych kontaktów społecznych, strefę miasta o naj-
większej liczbie użytkowników w ciągu doby". To centrum jest określone planem szcze-
gółowym zniszczonym w dużym stopniu projektowaną trasą mostową - o czym już powyżej.
Postuluje się uwolnienie śródmieścia od ruchu tranzytowego systemem obwodnic, parkin-
gów, ale nic o obwodnicach tramwajowych ł3 _ Ponadto w mieście liczba przypadkowych
dotąd targowisk ma wzr.osnąć do 24, liczba kościołów do 45. Ponieważ "Plan szczegółowy"
zagospodarowania przestrzennego Bydgoszczy-Śródmieścia z 1980 r. na perspektywę 1990 r.,
opracowany przez Wojewódzkie Biuro Planowania Przestrzennego nie ujął stref zabudowy,
wypada dodać, że centrum winno być akcentowane budynkami wysokimi, co już w poprze-
dnich larach zostało zapoczątkowane, a wymaga kontynuacji.
Kontrowersyjne są ustalenia warunków aerosanitarnych Bydgoszczy, nawet w samym
opisie. W jednym miejscu mowa jest o ujemnych konsekwencjach położenia dolinowego
miasta, gdyż następują "inwersje termiczne (wyższe warstwy powietrza są cieplejsze albo
gęstsze od dolnych), słabe przewietrzania, narażenie na mgły i zwiększona wilgomość powie-
trza". Dalej następuje stwierdzenie inne, że "dolinna część miasta o układzie zachód -
wschód winna być głównym kanałem systemu melioracji klimatycznej". Niestety, w części
graficznej planu intencja ra jest nieczytelna, bo w dużym stopniu nie ismieje, a szczególnie
niedostatecznie w śródmieściu.
Róża wiatrów w opisie składa się (bez podania źródła i lat) z kierunków W - 21,1 % +
NW - 13% + S\V - 13,7% = 47,8%. Pozostałe wiatry to północne, południowe i wschodnie, z
których ostamie średnio w latach 1881-1960 wynosiły N-E i E po 10,I%ł4. Czyli przewi-
etrzanie miasta, głównie wzdłuż doliny Brdy nie jest najgorsze, mimo sąsiedztwa lasów, o
ile zastosuje się w pasach nadbrzeżnych odpowiednią kompozycję,zieleni, o czym w planie
też nic nie ma. Mimo to miasto z okolicą znajdowało się w strefie jednego z 27 terenów eko-
logicznego zagrożenia, ale wypada dodać, że obecnie na pewno ono zmalało, wobec zmniej-
szenia produkcji przemysłowej oraz wcześniejszego stosowania prawnych środków zapobie-
gawczych łs . Najlepszym zaś filtrem są pobliskie kompleksy leśne.
Osobnym zagadnieniem jest zapotrzebowanie na nowe cmentarze, które zostało wyli-
czone. Dla 420-tysięcznej Bydgoszczy potrzeba w 2010 r. dodatkowo aż 89 ha. Ismiejące
cmentarze zajmują 80,15 ha. Plan ogólny z 1976 r. przewidywał utworzenie 4 nowych
cmentarzy na obszarze 95,S ha, lecz dwa z nich usytuowane w lasach państwowych okazały
się nierealne. Problem jest pogłębiany systematycznie przez pochówki tradycyjne z braku
krematorium. Dopiero ono umożliwiłoby pochówki spalonych szczątków w niszach umiesz-
czonych w wielokondygnacyjnych "grobowcach" komorowych, rodzaju kolumbarium.
>>>
27
Osobnym zagadnieniem jesr komunikacja, szczególnie wewnęrrzna, wpleciona w rran-
zyt sieci krajowej. Już sam układ miasra, jakby pasmowy, na osi wschód - zachód, od Fordo-
nu i Łęgnowa do Osowej Góry i Prądów o długości 21 km, stwarza pewne rrudności. Ponad-
to zwiększa się gwałtowne liczba pojazdów mechanicznych. Już w 1992 r. w Bydgoszczy za-
rejesrrowanych było 69 991 samochodów osobowych, 7 225 dosrawczych, 7 170 ciężaro-
wych (5.4). Srąd przy 383 568 mieszkańcach przypada 183 pojazdów osob./l000 osób. \V
opisie brak danych o przepustowości ulic z pomiarów, króre miało zasrąpić doświadczenie
projekrantów drogowców.
Posrulowana elekrryfikacja linii kolejowej Bydgoszcz-Fordon nic nie zmieni w prze-
wozach masowych ludności, skoro nie będzie bezpośredniego przejazdu rrasą Osowa Góra-
Dworzec Główny-Fordon. Potrzebna jesr ru co najmniej szybka kolej podmiejska z od-
gałęzieniem dodatkowym Błonie-Maksymilianowo i Błonie-Fordon. Trasy kolejowe isr-
nieją, więc pozosraje jedynie pewne doinwestowanie i uwzględnienie przelotowości przez
Dworzec Główny. O drodze wodnej już było powyżej. Turaj rylko refleksja nad srwierdze-
niem projekranta, że .,II wariant - modernizacja istniejącej drogi przechodzącej przez mias-
to wiąże się z dostosowaniem układu komunikacyjnego miejskiego do rej funkcji, co z uwa-
gi ochrony środowiska może być bardzo niekorzystne" - sentencja mało zrozumiała. Nato-
miasr w przyszłości warto by rozważyć wzorem innych miasr Europy możliwość uruchomie-
nia sezonowego rramwaju wodnego Osowa Góra - Brdyujście.
Ola komunikacji masowej przewiduje sic jednak urrzymanie rrakcji autobusowej (114,1
km) i rramwajowej (rylko 31,7 km), uzupełnienie niespójnego połączenia z Fordonem i
innych dzielnic ma zasqpić rozbudowa torowisk rramwajowych o długości h\cznej 60 km
(5.4.5). Niesrery, nie wszysrkie pomysły nowych rras są racjonalne: np. trasa mostowa z
novvym mosrem, o czym powyżej, czy mała obwodnica śródmieścia od ul. Dworcowej przez
ul. Gdańską, wzdłuż al. A.
lickiewicza, przez pl. \Veyssenhoffa do Ronda Jagiellonów. Ta
osratnia sranie się zawalidrog
\ ważnego, samochodowego skrzyżowania ulicznego z ul.
Gdańską. Bardziej celowym byłoby obwodnicę przyśródmiejską programować od Dvwrca
Gl. w ul. Chocimską do istniejącej w ul. Chodkiewicza, by dojść obok Szpirala im. Jurasza
do ul. Jagiellońskiej. Oczywiście drugi kierunek przez Brdę w przedłużeniu ul. Z. Augusra
byłby pożądany ru, razem z nowym mosrem. Należy podkreślić, że rrakcja rramwajowa jesr
najrańsza, ale w śródmieściu korzystniejszy jesr rrolejbus, gdyż jesr bardziej zwrotny. Ko-
munikacja komunalna winna być sprzężona z samochodem osobowym, krórego wpuszcza-
nie do centrum, np. St. Rynku, winno być ograniczone, choćby tylko z katalizatorami spa-
lin. \V śródmieściu istnieje porrzeba zaprogramowania w srrefie przedśródmiejskiej parkin-
gów przesiadkowych na komunikację komunalną. Natomiasr lokalizowanie w rejonie Sta-
rego
1iasra kilkukondygnacyjnego garażu-parkingu byłoby ekonomicznym (renta grun-
rowa) i konserwatorskim absurdem forsowanym przez p. A. Grad-Kołaczyńską.
Problemem do rozwiązania jesr nie ryle usuwanie odpadów, co głównie ich prze-
rwarzanie. Dzisiaj wszysrkie odpady wywozi się bez selekcji, począwszy od produkrów, np.
burelek, a skończywszy na różnego rodzaju surowcach wrórnych, a nawer uciążliwych od-
padach poprzemysłowych. \Vysypisko Żółwin-\Vypaleniska posiada jedynie zabezpie-
czony ekologicznie mogilnik dla szkodliwych odpadów poprzemysłowych. Dla innych od-
padów, niby komunalnych, powstaje góra śmieci o wys. 14,0 m od głębokości 6,0 m poniżej
sąsiedniego rerenu, na folii. Pojemność jej wynosi 19000 rys. m 3 . Rezerwa dla składowiska
wynosi 60 ha, co razem z 500-600 m pasem srrefy ochronnej daje niecałe 400 ha rerenu,
właściwie nieużyrecznego, blisko Solca Kuj. Plan przewiduje spalarnię pewnych odpadów
>>>
28
JA. BYDGOSZCZ - lIIlOlEHb\
DO MI[
SCOWEGO Plłd1U OGÓLNEGO
Z/lGOSr L: DI\ROWńHIII nUrSTRlLNN£GO
GlÓWNY UKlItD KOMUNIK7\CJI DROGOW£J
o
I
I
..\
,.t:..
t!
1I
dW
e.:!
--
qJ"SLO:!!
---
-oJ!'!!---
.,- -
--
t..
'::
CI
łłr;,O
.
;'/
W
i"
II'
'III
\1
t\
:11
:11
al
\
J
.,
\
(
Ol.th\CZEHlk
I
ni, rROa,
W'I
===
PL-PD
--
FUNJ\C
DRcx)A EKSrR[
A
PRCX)fI GłC)WHh PIlZVSfJ£SLOłb\
DI\ool GlC)M/I1[
TRI\SY f'RI[WOZU łflDuHroW
HIEBUfl[ClI1YCtł
OTWARTĄ MOlllWO
Ć
'(j[IUNKOWEOO 1\OIWO
U 11100
lII11E K01UOW[
GKlIl1lCh IIDMII1I$TRflC'fal1J\ MIIIST*
- - ---
"''''',,'..'n-- '"r 1 orlt"COWlttllE CIIItFlCII1[, ,
..... '
'
",QIIII1,OIdI.-łr.CR1tD-lIOkftC'IY"II\/I'
T.,
::.. ijl ttCItIl. bud, - MItMJt/l' MltTVUS
...1..0.1" y
; .C:. OYOGO$lCL. MRl£C ,,.,. R
..............
>>>
29
.. .. ./
. ...
I \
.I ...
.I
1- -', I
, ....
.-'
;i-
,
.. ,
"
--
..-
--
...
...
m_BYDQOSZCZ
.....
..
..
....
I
i
I
I
I
LUONOSC
1970 - 1990
Nr
Nazwa
1970
19110
Saldo X
"7'Qr-
I, SROD..łESCIE S2500 32100 '20400 -3e.e51
2. WLCZAK 7400 5200 -2200 -29,73
3, OKOLE ,e100 14400 -3700 -20.44
4, BOC1NlOWO 20300 16200 -4100 -20.19
5, ZAWISZA 2100 1700 -400 -19.05
6. LESNE 19900 14700 -5200 -26.13
7, BIELAWY 12600 e500 -4100 -32.54
e, SKRZETUSKO 6650 7500 -e50 -,2. 711 1
s, JAAY 9100 7000 -2100 -23.07
10. BlONIE 2UOO 19000 -5400 -22.\3
I " GORZYSKOWO 6500 4700 -11100 -27.69
12, BiEDASZKOwO 1550 220 -1330 -e5.eo
\3. SZWEDEROWO 22700 36000 013300 -5e.59
14, BIELICE 700 420 -2eo -40.00
15, LOTNISKO
16, WZCORZ£ wOLNOsa 6300 15750 -9450 -150,00
IB
lA W1ES
17, CUNIQ 2200 4e50 -2650 -120.45
le, WYZYNY 3300 35500 -32200 975,75
19. IUoPUSC1SKA 20500 31000 010500 -51.2::'
20, BAATODZ£JE 9950 2ge50 -19900 200,00
21. CZERSKO 345 200 ł -1150 -33.33
22, ŁfCNOWO I 2100
23, J...cHaCE 6500 4eoo -1700 -26,15
24, PIASKI 400 1600 -1200 300.00
25. OPŁAWlEC 1200 1050 .150 -12.50
26, CZYZKOWlO 7400 7100 -300 -4,05
:7, FUSY eoo e90 -90 -n.zs
2e. OSOWA GORA 2100 6600 04500 -214.2e
29, MIEDZY" 6600 9900 -3300 -50,00
30. PIU,DY 700 550 -150 -21.43
31. BIALE BlOTA " " " "
32, BYDCOSZCZ WSCHOD 2700 2440 -260 -9.63
33, ZJł..NE WODY 2700 2000 -700 -25.92
34, SIER/ł1ECz£!( 1400 \300 -100 -7.14
35, BRDYUJSCIE 2300 1600 -700 -30.43
36. FORDO,. - DOUłY 53000 -53000 "
37. FORDO,. - cORIłY
3e. lAS CDNISKI 2eo -2eo "
39, IofYSLECINEK 310 -310 "
40. RYNKOWO 40 -40 "
41. SIofU1OLA 450 -450 "
42. ŁfCNOWO . 650 -OSO "
OTOROWO
43, WYP.....ENSKA 50 -50
RAZEIof 2115000 3e1500 -96500 -33.e6
KOMUNIKACJA
1990 r
-..... UNIE KOLEJOWE
---- WAlNIEJSZE POLACZENIA DROGOWE
W AlNIEJSZ£ POLACZENIA DROGOWE
PPROJEITOWHlE
>>>
30
przemysłowych w ilości 6000-10000 kg/dobę. kompostownię, unieszkodliwianie biogazu z
gospodarczym odzyskiem ciepła. Całość powierzchniowo zaprogramowana jcst docelowo
do 2025 r. Przcdstawione postulaty rozbudowy mogilników wym'agają olbrzymich nakładów
inwestycyjnych i dlatego s
l nierealne. Najprostszym i najtańszym rozwi
lzaniem byłby se-
lektywny'zbi(')r odpadkÓw, w swej masie surowców wtórnych, o ile nic już w gospodarst-
wach domO\vych, to w różnych pojemnikach przydomowych na szkło, papier, plastik, metal
i organiczne. \Vtedy spalarnia, o ile jeszcze byłaby konieczna, służyłaby odpadom nieprzy-
datnym do przetworzenia. \V sumie ilość odpadów wywożonych na wysypiska zmalałaby
wielokrotnie, co jest drugim zyskiem.
Do obszarów wyłączonych z bezpośredniej urbanizacji należą: lasy ochronne, krajobraz i
parki krajobrazowe (6.1.). Lasy zajmuj
l 22% powierzchni miasta, z czego 3879 ha należy do
skarbu państwa, 103 ha do gminy. Lasy położone w odległości 10 km od granic miasta uzys-
kały rangę lasów ochronnych, co nie zawsze było i jest przestrzegane lt '. Same lasy komu-
nalne nie s
l w stanie spełnić funkcji filtru zanieczyszczonego miejskiego i napływowego
. .
zanieczyszczonego powietrza.
Tekst miejscowego planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego miasta Bydgosz-
czy - perspektywa jest jakby podsumowanieni i pewnym sprecyzowaniem założeń progra-
mowych. Problematyka została podzielona na kilka części i rozdziałów.
Część I.
\Vstęp - obejmuje działania przedplanowe i podstawy prawnc sporz
ldzenia planu.
Rozdział 1. Ustalenia ogólne, zakres i forma opracowania
2. Zasady konstrukcji ustaleń i korzystania z planu
3. Podział miasta na jednostki urbanistyczne
4. Ustalenia ogólne z zakresu wybranych zagadnień
4. I. Ochrona dóbr kultury
4. II. Ochrona wartości krajobrazowych
4. III. Ivliejski system ekologiczny
4. IV. Ochrona środowiska
4. V. Rolnictwo i Icśnictwo
4. VI. Ochrona cywilna
4. VII. Ograniczenia dla rozbudowy związane z lotnictwem
4. VIII. Uwarunkowania geotechniczne
Część I I.
Rozdział S. Parę cyfr charakterystycznych dla 43 jednostek urbanistycznych.
Część II I.
Komunikacja przedstawiona jcst opisowo ogólnie, a schemat tras na rysunku (w zahłcze-
n i u).
Główne tezy planu przcdstawi:1j
ł się w skrócie jak niżej. \Ve wstępie jcst Uchwała Rady
Miejskiej Bydgoszczy z pażdziernika 1993 r. nr XLV/401/93 o wybraniu wariantu tzw.
"integracyjnego" i wytycznych do dalszych prac. Już w kwietniu 1994 r. Rada tvfiejska
uchwah} nr 52 LII/527/94 przyjęła założcnia planu, a 25 maja 1994 r. uchwałą nr LIII
/538/94 zatwicrdziła plan ogólny zagospodarowania przestrzennego Bydgoszczy (w grani-
cach administracyjnych miasta).
Plan ten posiada następuj
}ce znaczenic: Stanowi on podstawę materialno-prawną do
wydawania decyzji administracyjnych w zakresie przeznaczeń i sposobów użytkowania
gruntów, ustalania lokalizacji inwestycji i zatwierdzania planów realizacyjnych. Jest zbio-
>>>
31
rem norm i wytycznych dotyczących polityki i strategii rozwoju miasta m.in. w zakresie
infrastruktury technicznej i społecznej, ochrony środowiska przyrodniczego i kulturalnego,
rozwoju usług. Może być podstawą do sporządzania planów zagospodarowania przestrzen-
nego o bardziej szczegółowej skali. \Vypływają zeń informacje o możliwościach i uwarun-
kowaniach prowadzenia działalności gospodarczej (niestety niepełnej).
Rozdział 4. I. przedstawia podział miasta na strefy ochrony konserwatorskiej: A - pełna
ochrona konserwatorska Starego lvliast3, Starego Fordonu z grodziskiem w \Vyszogrodzie i
Zamczyska; B - miasto sprzed 1939 r. oraz Smukała, Opławiec, Prądy, Łęgnowo II, Brdyuj-
ście do St. Fordonu, okolice Kanału Bydgoskiego, folwarki w Myślęcinku i Żółwinie-Wypa-
leniskach; C - strefa "W" ochrony archeologicznej - wszelkie wykopy w uzgodnieniu z kon-
serwatorem zabytków, szczególnie w strefie B.
Rozdział 4. II. zaleca ochronę wartości przyrodniczych i kulturowych, o cechach identy-
fikacji urbanistyczno-architektonicznej, służbom architektonicznym i konserwatorskim
zabytków i przyrody.
Rozdział 4. 111. obejmuje tzw. miejski system ekologiczny (MS E) - zieleń urządzona i
nieurządzona, na terenie którego obowiązuje zakaz budowy obiektó\\ uciążli\V)"ch. \Vażna
jest ochrona rzeźby i walorów przyrodniczo-krajobrazowych, szc-Lególnie na obszarach natu-
ralnych spływów mas powietrza (doliny rzeczne, jary, skarpy itp.). Tu dla wentylacji miasta
zakazano lokalizacji przegród mechanicznych (zabudow3) i termicznych niezbędnych dla
przewietrzania miasta. Błędem była obudowa "deskami m(ówkowców" mieszkalnych i ką-
pieliska w gliniance na Bartodziejach.
Rozdział 4. IV. mówiący o ochronie środowiska sygnalizuje dopuszczalną normę emisji
przemysłowych (53 mg/m3 stężeń równoważnych) i jej nawet trzykrotne przekroczenie w
sezonie grzewczym w różnych miejscach miasta. Podobnie z hałasem. \Vłaściwie jedynym
zaleceniem jest wprowadzenie większej ilości zieleni.
Słusznie dU7.ą uwagc przywiązuje się do \\'yznaczania stref ochronnych bezpośrednich, po-
średnich, szczególnie ważnych dla ujęć wody, ochrony chemicznej, oczyszczalni ścieków itp.
\V dalszym ciągu trucicielami są zakłady chemiczne "Zachem" , a strefa ochronna zewnętrzna
wymaga weryfikacji przed przebudową technologii na zamkniętą - czystą ekologicznie.
Rozdział 4. V. traktuj
lcy o ustaleniach ogólnych z zakresu rolnict\va, leśnict\va informu-
je o obszarach przydatnych, jednak bez określania, dla jakiej produkcji rolnej: zbożowo-pas-
tewnej, hodowlanej czy ogrodniczej. Nie ma też wskazań, czy dopuszczalne jest uprawianie
roli np. w Łęgnowie ze względu na sąsiedztwo "Zachemu".
Rozdział 4. VI. Zakres obrony cywilnej przedstawia referat UM \Vydziału Rozwoju f\lia-
sta, Referatu Planowania Przestrzennego pt. "Tereny pod budowle ochronne dorainego
przygotowania w mieście Bydgoszczy" z listopada 1992 r.
Rozdział 4. VII. Dobrodziejstwem wielkomiejskim dla miasta jest przydatne dla lotów
pasażerskich byłe lotnisko wojskowe. \Vprowadza ono wprawdzie pewne uciążliwości i
ograniczenia np. w lokalizacji linii WN, dla wysokiej zabudowy, ogrodzeń i dachów meta-
lowych w strefach ochronnych, a szczególnie w podejściach powietrznych do pasów starto-
wych zgodnie z PN-891L--ł-900. Ponadto strefy hałasu lotniczego powinny mieć poziom nie
przekraczający SS dB. \Varto więc dodać, że w wypadku przekroczenia normowej intensyw-
ności dżwięku, koniecznym byłoby wymaganie od eksploatatora lotniska wybudowania
sz[Ucznych ekranów tłumiących.
Rozdział 4. VIII. Duża część Bydgoszczy, szczególnie lewobrzeżnej, posadowiona jest
na iłach ekspansywnych, wykazujących zróżnicowaną objętość w zależności od lat z niedo-
>>>
32
borem lub nadmiarem opadów atmosferycznych. Stąd zmienność warunków gruntowych
działa destrukcyjnie na statyczność budynków, nawet dużych, wznoszonych także w ostat-
nich latach. Jak z obserwacji wynika, nie wystarcza tu swsowanie zalecanych w opisie au-
torskim projektantów polskich norm budowlanych. jak PN-81!B-03020 - grunty budowla-
ne, posadowienie bezpośrednie (budynków). Istnieje potrzeba stosowania dodatkowego
nawilżania iłów w pewnych okresach, by utrzymać ich stabilną wilgotność i zieleń towa-
rzyszącą. \V tym kierunku szło wzmacnianie fundamentów i zarysowanych murów zabytko-
wego pałacyku - budynku technicznego Polskiego Radia przy ul. Gdańskiej 48. Niestety
zespół projektancki w składzie mgr ini Z. \Voziwodzki - specjalista, dr ini A. Zawadzki,
weryfikator dr inż. Jan Lorkowski (pracownicy bydgoskiej Akademii Techniczno-Rolni-
czej) zastosował niemiecką metodę z początku XX w.: zalewanie wodą z wiadra studzienek
niby drenarskich w ilości "na oko". Zapomniano o automatycznym elektronicznym dozow-
niku, czyli "o skutecznym rad sposobie" na koniec XX w. 17
Podsumowuj.\C stwierdzam, że miejscowy plan ogólny zagospodarowania przestrzen-
nego miasta Bydgoszczy powstał w tempie zbyt szybkim, bo od pażdziernika 1993, do maja
1994 r., kiedy został uchwalony. O pośpiechu
który siłą rzeczy musiał stwarzać pewne bra-
ki świadczą póżniejsze działania Urzędu Miejskiego. Planowi ogólnemu wcześniej winny
towarzyszyć studia branżowe różnej infrastruktury i być zakończone przed jego zatwierdze-
niem. Tak jednak się nie stało. Zapewne pośpiech spowodował także merytoryczne ograni-
czenia weryfikacji planu, na rzecz dość lużnych konsultacji.
Charakterystyka komunikacji została przedstawiona bardzo ogólnic w Raporcie o stanie
gospodarki przestrzennej (3.8.). Ponieważ nie została oparta o ż.'1dne studia, \Vydział Polityki
Gospodarczej U
1 zlecił ją aż dwom jednostkom projektowym l8 . Już same tytuły zlcconych
prac mogą sugerować dublowanie rozwiązywanych zagadnień. Natomiast ramowe zakresy
opracowań nie precyzują np. obowiązku ustosunkowania się do przepraw mostowych,
szczególnie nowo projektowanych dla ustalenia prześwitów pionowych i poziomych przęseł
konstrukcji niezbędnych do sprawnej żeglugi na Kanale Bydgoskim i Brdzie. Poniżej pod-
pisany chętnie przejrzałby owoc umownych zleceń, o ile dyrektor \Vydziału Polityki Gos-
podarczej Ulvt mgr inż. Sławomir Filipiak udostępniłby grzecznościowo przyjęty od zlece-
niobiorcy materiał.
Nieco inaczej wygląda Plan ogólny zagospodarowania przestrzennego m. Bydgoszczy,
część 4. Infrastruktura techniczna rozdział 7 "Projekt koncepcyjny kanalizacji sanitarnej",
opracowany przez: mgr. inż. Andrzeja Rożka i inż. K. Stawską w dniu.30 czerwca 1994 r. Ze
wstępu wynika, że opracowanie stanowi III i IV fazę pracę nad planem w zakresie infra-
struktury technicznej (s. 1). \V podstawie opracowania autorzy wymieniają wcześniej wyko-
nane prace. Definiują także, ale bardzo ogólnie, główne założenia urbanistyczne z 20 paż-
dziernika 1993 r. wybrane uchwałą RM XL V!464!93 jako plan "integrujący" elementy mo-
delu ekologicznego i konwencjonalnego z rozwinięciem cech indywidualnych w rozumie-
niu układu przestrzenno-funkcjonalnego. Bardzo silnie eksponują możliwość konfliktów i
zagrożeń realizacji. Niestety, właściwie nigdzie nie można znaleŹĆ, co konkretnie te sformu-
łowania mają znaczyć w wyrazie przestrzennym planu.
Z opisu wynika, że stara, pruska kanalizacja budowana była dla miasta z przełomu wie-
ków dla 60-80 tys. mieszkańców. Później rozbudowywana była przeważnie piętrowa, desz-
czowo-ściekowa, ale stare kanały, przeciążone pracują dalej pod ciśnieniem ścieków, z po-
wodu za małych przekroi i przelewają się do górnych kanałów deszczowych odprowadza-
nych do Brdy. Dodatkowo jej biodegenerację powodują ścieki tylko częściowo oczyszczane
>>>
33
przez pola irygacyjne w Kapuściskach i Czersku Polskim oraz z innych osadników, z któ-
rych część np. z Nowego Fordonu spływa do \Visły. Względy ekonomiczne wymuszają w
zakładach przemysłowych tworzenie zamkniętych obiegów wody. Projektant nie podał, jaka
jest skala zjawiska. Podobnie nie rozwiązane jest nowoczesne oczyszczanie ścieków "bez-
wonne" dla otoczenia, wymuszające duże strefy ochronne. Istnieje możliwość wyłapywania
gazu wydzielającego się podczas fermentacji osadów np. metanu dla celów grzewczych.
Dla pokonania opisanego w skrócie sanitarnego "progu" rozbudowy insralacji sanitarnej
miasta i sanacji rzek niezbędne są najbliższe inwestycje:
a) budowa oczyszczalni "Fordon" i "Zachem",
b) doprowadzenie ścieków miejskich istniejącym układem tłocznym TI iT 2 do oczysz-
czalni "Zachem",
c) realizacja rurociągów, kolektorów, przepompowni, pompowni i urządzeń towarzyszą-
cych.
Infrastruktura techniczna, rozdział 7 "Projekt koncepcyjny - elektroenergetyka, projek-
tant prowadzący d/s infrastruktury mgr inż. Andrzej Rożek i Jan Bobowicz, Bydgoszcz dnia
30 czerwca 1994 r. Ze wstcpu \vynika, że tematyka założeń obejmuje:
a) propozycje rodzaju systemów i zakresu obsługi docelowej,
b) zdefiniowanie proponowanych standardów zaopatrzenia W energię elektryczną dla mia-
sra,
c) bilans energii elektrycznej miasta Bydgoszczy,
d) wskazanie kicrunkÓw zasilania w energię elektryczną.
\Vyjątkowo szczegółowo, na tle innych opisów, przedstawiajq autorzy podstawy do opra-
cowania z lat poprzedzających w formie różnych studiów. \Vśród wymienionych ośmiu
znalazła się strategia rozwoju przemysłu w mieście Bydgoszczy z marca 1994 r. Opracowana
przez Urząd Miejski \Vydział Rozwoju Miasta oraz założenia energetyczne do planu ogólne-
go m. Bydgoszczy z kwietnia 1994 r. \V głównych założeniach polityki przestrzennej można
się dowiedzieć o "zachowaniu jednego ośrodka o charakterze centrum w obszarze śródmie-
ścia". Jest to anachronizm dla miasta o długości 21 km, trudny do pokonania infrastruktun}
komunikacyjną. Nadwiślański Nowy Fordon winien micć drugie centrum ponadosiedlowe,
prawie równorzędne śródmiejskiemu w bliższej czy dalszej przyszłości. rvlożliwości rezern-y
. . .. .
terenowej Jeszcze Istnieją.
Zaopatrzenie w energię elektryczną będzie pokrywane- ze żródła miejscowego w 30%, a
reszta z sieci krajowej na ogólne zapotrzebowanie 230 M\V (s. 3). \V założeniach rozwojo-
wych postuluje się utrzymanie systemu zaopatrzenia, rezerwę terenu pod linię \VN i Głów-
ny Punkt Zasilania - ul. Piękna, oraz rezerwę GPZ - ul. Glinki oraz kierunek północny linii
WN i GPZ Osielsko i GPZ Niemcz, kierunek zachodni linii \VN Łochowo-Łochowice z
GPZ Łochowice (s. 4). Ponadto dla zabudowy osiedla Piaski-Poligon niezbędna jest budo-
wa GPZ Czyżkówko z doprowadzeniem linii zasilającej \VN. \V założeniach powyższych
brak propozycji sposobu prowadzenia linii WN nad terenami zabudowanymi, a szczególnie
przez lasy. Ponieważ dotychczas u nas nie praktykuje się kablowania \VN, wykonuje się
kilkudziesięciometrowe pasy wycinek, w wypadku przechodzenia trasy przez lasy. Można
by tego uniknąć, żądając od inwestora zamontowania odpowiednio wysokich słupów dla
przewodów energetycznych. Na pewno nieco większy koszt wyższego słupa zrekompensuje
uzysk drewna w normalnej eksploatacji leśnej pasa pod przewodami. Dlatego czas wstrzy-
mać dotychczasowe wycinki pasmowe pod niskosłupowymi liniami WN, a szczególnie w
lasach ochronnych podmiejskich.
>>>
34
ł\:'a zakończenie projektanci stwierdzają, że "dalszy rozwój elektroenergetyki może być
kontynuowany w oparciu o program, który należy opracować po zakończeniu opracowywa-
nia i zatwierdzenia planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego m. Bydgoszcz". Oto
bliżej nie znana, ale kosztowna perspektywa konieczności pokonania kolejnego progu dla
sprawnego funkcjonowania miasta na dziś i jutro, szczególnie groźna w wypadku niekon-
trolowanego planistycznie rozwoju dużego miasta. Odbywał się on dotychczas kosztem
miast średnich i małych.
\V ostatnich słowach wypada stwierdzić, że nie sposób było przedstawić całość tak ob-
szernego materiału w arcykule o ograniczonej objętości tekstu i ilustracji. Stąd byłoby do-
brze, aby zapoczątkował on dyskusję publiczną i profesjonalną, zarówno w dziennikach, jak
i periodykach. Dobrze byłoby, aby autorzy planu często nie figurujący pod poszczególnym
tematem, a tylko jako zespół w zbiorze nazwisk, podzielili się swoim dotychczasowym doś-
wiadczeniem, zapewne w jakiejś mierze przydatnym ich następcom. Stoimy bowiem przed
gigantycznym zadaniem opracowania w 1999 r. nowego planu miasta dostosowanego naj-
nowszymi metodami, w oparciu o współczesną wiedzę i elektroniczne oprzyrządowanie
warsztatu wielobranżowych planistów przestrzennych. Dlatego zostanie tu pominięte roz-
ważanie, czy warto było podejmować przygotowanie czasochłonnego, kosztownego finan-
sowo planu zagospodarowania przestrzennego miasta na lata 1994-99, czy skorygować plan
tracący swą aktualność w 1990 r. Na podstawie udostępnionych przez organizacyjne komór-
ki LJ rzędu Miejskiego większości materiałów, można było stwierdzić, że w krótkim okresie,
właściwie paromiesięcznym, nie było możliwe opracowanie pdnej problematyki planu
miejscowego wynikające z odpowiedniej legislatury. Braki występują szczególnie w pla-
nowaniu wielobranżowej infrastruktury ogólnomiejskiej, zasygnalizowanej przez projektan-
tów jakby koncepcyjnie, uniemożliwiają wykonanie planów miejscowych szczegółowych w
oparciu o niekompletny plan ogólny. Tym niemniej jakiś plan, jako podstawa prawna
działań związanych z przebudową i rozbudową miasta, powinny posiadać samorządowe
władze miejskie. Dobrze więc, że został zatwierdzony, ale istnieje już w najbliższym czasie
potrzeba przygotowania się do następnego na perspektywę początków XXI wieku. "Praco-
wnia urbanistyczna", mieszcząca się poprzednio w Referacie Planowania Przestrzennego,
podczas ostatniej reorganizacji Urzędu Miejskiego została zlikwidowana. Powstaje pytanie.
czy wkrótce trzeba będzie ją na nowo powołać, czy przejść na zlecenie następnego planu
miejscowego specjalistycznym biurom projektów? Obie możliwości mają swoje zalety i
wady. Pracownie przy organach władzy wojewódzkiej, czy terenowo-samorządowej były
zdominowane problematyką przestrzenną, marginalnie traktując gospodarczą. Wydajność
ich często bywała mało efektywna, a prace merytorycznie różnej jakości. Druga możliwość
zlecenia planu wymaga znalezienia odpowiednio profesjonalnej pracowni czy biura projek-
tów (dziś wszystkie pryvvatne nastawione są głównie na fiskalizm) oraz odpowiedniego zes-
połu weryfikacyjnego w \Vydziale Gospodarki Przestrzennej do merytorycznego odbioru
wykonanego zlecenia. Już wcześniej może zaistnieć potrzeba podziału 400-tysięcznego
miasta na dzielnice na podstawie różnych przesłanek. Może wcześniej ruszy planowanie
regionalne i uniknie się trudności, na jakie natrafiali projektanci scharakteryzowanego tu
planu ogólnego Bydgoszczy. \V tym kierunku winno zadziałać efektyWnie Wojewódzkie
Biuro Planowania Przestrzennego, uzupełniając profil swoich zainteresowań o zagadnienia
ekonomiczne, produkcyjne, przepływów masy towarowej międzyregionalnej itp.
Dodatkowe trudności, na jakie trafił autor arcykułu, wynikały z braku skompletowania
archiwalnego całego elaboratu planu w jednym \Vydziale UM. Dotychczas zostały one
>>>
35
rozbite między Wydział Polityki Gospodarczcj i \Vydział Gospodarki Przestrzennej. Mimo
to jest nadzieja, że przedstawione uwagi mają pcwną wartość merytoryczną dla przyszłych
planistów.
Autor dziękuje tym wszystkim, ktÓrzy udustc;pnili materiały umożliwiające napisanic
szeregu uwag z nadzieją, że zainspirują one zbieranie doswiauczcń przez zaintcresowanych
dobrcm miasta i przyszłego jcgo planu perspekty\\-"icznego. Tym, którym zabrakło zaufania
do udostcpniania dokumentÓw, gdyż może spotykali się dotychczas z publicystami amato-
rami, \vy'starczy wypowicdź sławetnego poety - biskupa Ignacego Krasickiego: "prawdziwa
cnota krytyki się nie boi".
Przypisy:
1. Projekt ustawy o planowaniu przestrzennym, art. 71 - 4 lata, skierowany do Sejmu 23 lutego
11)94 r.. a znany wcześniej wc władzach terenowych, dokąd hył wysyłany celem zaopiniowania: Usta-
wa o planowaniu przestrzennym z dn. 7 lipca 1994 r. (Dz. U. nr 89, poz. 415), art. 67 - 5 lat.
2. Przyp. } * 4, Za: A. Grad-Kołaczyńska, Tezy wstępne... - maszynupis powielony na użytek Urzcdu
liejskiego w BydgoszcLY, zatwierdzone uch\\ ałą Rady :\liejskiej z kwietnia 1993. nr X:XV/3R5/93. s. 6
podaje udpowiednio: mieszkar1 \\' 1(1)2 r. - 121,2 tys.. izb mieszko - 412.{) tys. a osób/izbę - 0,1)0.
3. .\. Grad-KołaczYr1ska. Bydguszcz w planach ogólnych zagospodaro\\"ania przestrzennego, (w:)
Kronika Bydgoska VI I. Bydgoszcz 1986, s. 28-44.
4. B. Rogalski, Zagrożenie środowiska naturalnego Bydgoszczy, (w:) Kronika Bydgoska IX.
Bydgoszcz 1988, s. 22: tenże. trzykrotnie wi,ksza od przedwojennej Bydgoszcz ma mniej mostów -
podyskutujmy! (w:) Dziennik Wieczorny nr 66, Bydgoszcz 5.04.1993 r. S. 1 i 3, - prupozycjJ. trasy
tramwajowej w bulwarach nadbrdziańskich do ul. F. F ocha bez nowego mOStlI,
5. Urząd Miejski w Bydguszczy, Wydział Ruzwuju :\liasta, Referat Planowania Przestrzennego.
Raport o stanie gospudarki pr7cstrzennej, Bydgoszcz czerwiec 1993 r.. maszynopis powielany dla
potrzeb Urzędu
liejskiego. Rada :\(iejska 20.1O.19()3 uchwałą nr XL V/-ł(14/93 przyjęła II I w;lriant.
6. B. Rogalski, Architektura sakralna Bydgoszczy dawniej i dziś, (w:) Kronika B
dgoska XII,
Bydgoszcz 1991. s. 54, 66.
7. :\hszynupis powidany inspirowany przez Wojcwodę Warszawskiego, :\łinistra Transportu i
Gospodarki Murskiej oraz :\(inisterst\\'o Ochrony Środowiska, Zasob()\\' Naturalnych i Leśnictwa - nie
wnuszący technicznie nic nuwego \\" zakresie rozwiązar1 tras Kanału Bydgoskiego.
8. Rozporządzenie Rady !\(inistrów z dn. 5.08.1977 r. (Dz. tJ. nr 26, poz 110),
9. Okręgowa D
Tekcja Gospodarki Wodnej w Warszawie, Droga Wodna Kostrzyń-Bydgoszcz-War-
szawa-Brest, maszynopis powielany wydał Wojewoda Warszawski, Warszawa kwiecień 1992 r., S. R
10. Wojewódzki Crząd Statystyczny w Bydgoszczy. Bydgoszcz w liczhach 1993. s. 6.
11. Zarządzenie nr 9 fvłinistra Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska z dnia 29 stycznia
1974 r. w sprawie wskaźnikÓw i wytycznych urbanistycznych dla teren(',w mieszkaniowych w mias-
tach oraz załącznik (Dz. Bud. nr 2, poz. 2).
12. B. Rogalski, Przegląd wspÓłczesnej architektury... op. cit. s, 170-171.
]J. Którędy tramwajem do dwurca PKP, od ul. Focha, czy od ul. Nakielskiej - wywiad z mgr. in7_
f\1arianem Dąhrowskim (w:) Dziennik Wieczorny nr 73, Bydgoszcz 1 S kwietnia 1993 r. S. 1 i 3, tamże
szkice z przedłużeniem ul. Zygmunta Augusta z tramwajem puprzez Grunwaldzką do Nakiclskiej na
moście drogowym równoległym do kolejowego, zamiast tramwajowego ohok Dyrekcji Kolejowej. Tu
istnieje możliwość zapoczątkowania obwodnicy tramwajowu-drogowej w skrzY7Dwaniu z ul. Gdańską,
po dawnym torowisku PKP.
14. A. T. Jankowski, Położenie geograficwe, (w:) Historia Bydgoszczy t. I, Warszawa - Poznań 1991.
s. 39-40, tamże róża wiatrów.
15. B. Rogalski, Zagrożenie środuwiska... op. cit., s. 16-17.
>>>
36
16. Ustawa o lasach ochronnych z 26.03.82 - Dz. U. nr 11, poz. 79 art. 11: ustawa o lasach z 28.09.91 -
Dz. U. nr 101, poz. 444, art. 77.
17. B. Rogalski, Przyszłość posadowień budynków na iłach, (w:) Tygodnik ogólnopolski - Twój
Filar nr 8, Bydgoszcz 24.02.1994 r. s. 24-26.
18. U mowa nr 2/94 zawarta 25 listopada 1994 r. w Bydgoszczy pomiędzy Zarządem Miasta repre-
zentowanym przez inż. Romana Demhka - Wiceprezydenta Miasta Bydgoszczy, mgr Ryszarda lJrba-
niaka... a Poznańskim Biurem Projektów Dróg i Mostów "Transprojekt" Spółka z 0.0. ... reprez. przez
dyr. mgr. inż. Jerzego Wrzesińskiego.
1. \Vykonawca zobowiąZl1je się do wykonania opracowania pt. "Koncepcja rozwoju systemu tran-
sportowego m. Bydgoszczy."
2. Ramowy zakres opracowania określa zał. ] - tylko bardzo ogólne tytuły bez wymieniania, czy i
jakie będą plansze rysunkowe, co opisowe itp. (dop. aut.):
U mowa nr 3/94 - wg ewidencji zamaw. BZ-100/94 - wg ewidencji wykonawcy zawarta w dn. 2R.l1.
94 r. w Bydgoszczy pomiędzy Zarządem Mia
ta (j.w.) a Zakładem Inżynierii Komunikacyjnej Wyd7ia-
łu Budownictwa A TR, ul. Kaliskiego 7 reprez. przez kierownika Zakładu prof. dr. in7_ Szczuraszka,
kwestora mgr Barbarę Michniewicz, po przetargu zamkniętym została zawarta umowa:
].]. zamawia-
jący powierza wykonawcy wykonanie... pracy pt. "Poprawa warunków i bczpieczeńsrwa ruchu na sie-
ci komunikacyjnej miasta".
Umowa nr 4/94 - wg ewidencji zamaw., BZ -101/94, wg ewidencji wyko03\\cy zawarta j.w....:
1.1. Zamawiający powierza wykonawcy wykonanie jak wyżej pracy pt. "Koncepcja docelowego
układu drogowo-ulicznego oraz układu komunikacji zbiorowej miasta Bydgoszczy".
Niestety, bliżej warunkom umownym nie pozwolił przyjrzeć się dyr. Wydziału Polityki Gospodar-
czej UM mgr inż. Sławomir Filipiak.
>>>
37
Suplement l
AUTORZY - \VSPÓŁPRACO\VNICY - DECYDENCI - 1994 r.
URZ.ĄD MIEJSKI \V BYDGOSZCZY- WYDZIAŁ ROZWOJU MIASTA MIEJSCO\VY
PLAN OGÓLNY
Referat Planowania Referat Polityki ZAGOSPO-
Przestrzennego Gospodarczej DARO\VNIA
Zespół autorski planu \Vspółpraca dorywcza PRZESTRZEN-
Zawód, imię i nazwisko etat Zawód, imię i nazwisko NEGO
zlec. zatwierdzony
generalny projektant Z-ca Dyrektora uchwałą nr
mgr inż. arch. - urbanista mgr ekonomii LII 11538/94
Aurelia Grad-Kołaczyńska 112 Henryka Ławska
UKŁAD PRZESTRZEN- mgr inż. roln, RADY MIEJSKIEJ
NO-FUNKCJONALNY rv1aria Handzel BYOGOSZCZY
inż bud. ląd. z dnia 25 V 1994 r.
Melania Bergmann l techn. bud.
mgr inż. komunik. Ewa Dobrowolska opublikowanej
Anna Chmielewska l w Dzienniku
mgr inż. komunik. \VSPÓŁPRACA U rzędowym
Brygida Gronowska l NA ZLECENIE woj. bydgoskiego
mgr inż. arch. mgr inż. arch. - urbanista
Henryk Gronowski l dr geografii nr 17 poz. 248
mgr sztuk piast. Roman Oysarz z dn. 5.12.94 r.
Czesław Jarmoliński l mgr (ochrona środowiska) Rada Miejska
mgr inż. arch. - urbanista
Zbigniew Kołaczyński zlec. Jerzy Ooman Bydgoszczy
mgr inż. arch. mgr geografii PrzewodnicząC)
Barbara Liszkiewicz- Jan usz Szczęsny Zdzisław
-Czyżewska 3/4 mgr archeologii Kostkowski
mgr inż. komunik. Elżbieta Dygasewicz
Andrzej Litwa l mgr inż. arch. (kultura) Przew. Kom.
mgr inż. arch. zieleni Planu Ogóln.
Ewa Pietrzak l Krzysztof Kempa Maciej Orzewiecki
mgr geografii inż. rolnik
Przemysław Zalas l Janusz Nowak dr geografii
INFRASTR. TECHN. Zarząd Miasta
, KONSULTACJE
mgr mz. sanIt. Bydgoszczy
Andrzej Rożek zlec. NA ZLECENIE
inż elektroenergetyk mgr prawa Prezydent
Jan Bobowicz zlec. Tadeusz Kolipiński mgr ekonomii
mgr inż. ciepłownik mgr socjologii Edwin \Varczak
Jan Nowiński zlec. Tadeusz Barger Vice Prezydent
mgr inż. telekomunikacji
Stefan Rożek zlec. dr urban istyki Nadzorujący
.. . Zygmunt Nowak inż Roman Dembek
mz. sanIt.
Krystyna Stawska zlec.
KIER. REF. PLANO\VA- NACZELNIK ROZ\VOJU ARCHITEKT
NIA PRZESTRZ. t\1 IAST A MIAST A mgr inż.
mgr inż. arch. mgr inż. bud. ląd. arch. Janina Pacuła
Zdzisław Maciejewski l Sławomir Filipiak
>>>
38
Suplement 2
UCHWAlA NR LIII/538/94
RADY MIE}SKIĘJ BYDGOSZCZY
z dnia 25 maja 1994 r.
w sprawie miejscowego planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego
miasta BYDGOSZCZY
Na podscawie ano 17 ust. 3 ustawy z dnia 12 lipca 1984 r. o planowaniu przestrzennym
(Dz. U. z 1989 r. Nr 17, poz. 99, z póź. zm.) oraz
18 zarządzenia Ministra Gospodarki
Przestrzennej i Budownictwa z dnia 17 października 1988 r. w sprawie zasad sporządzania
projektów założeń do miejscovv'ych planów zagospodarowania przestrzennego, projektów
tych planów oraz kontroli ich realizacji (M. P. Nr 30, poz. 269).
RADA MIEJSKA BYDGOSZCZY
uchwala, co następuje:
l
Uchwala się miejscowy plan ogólny zagospodarowania przestrzennego miasta Bydgosz-
czy, obejmujący obszar zamknięty w granicach administracyjnych miasta wg stanu z 1994 r.,
w brzmieniu określonym przez:
- rysunek planu w skali l :10000 (stanowiący załącznik Nr l do uchwały.),
- tekst planu (stanowiący załącznik Nr 2 do uchwały.), na który składają się ustalcnia ogól-
ne (zawarte w rozdz. 2 tekstu planu) i ustalenia szczegółowe (zawarte w rozdz. 3 tekstu
plan u).
2
Zobowiązać Zarząd Miasta Bydgoszczy do dokonania oceny aktualności obecnie
obowiązujących miejscowych planów szczegółowych zagospoda'rowania przestrzennego.
Do czasu oceny wlw planów na obszarach objętych tymi planami obowiązuje przy
wydawaniu decyzji administracyjnych porównanic zgodności z uchwalonym miejscowym
planem ogólnym zagospodarowania przestrzennego miasta Bydgoszczy; przy niezgodnoś-
ciach ustaleń obowiązuje zapis tekstu planu ogólnego.
3
Traci moc Zarządzenie Nr 43/76 \Vojewody Bydgoskiego z dnia 3 maja 1976 r. w spra-
wie zatwierdzenia miejscowego planu ogólnego zagospodarowania przestrzennego miasta
Bydgoszczy (Dz. Urz. \VRN Nr 7 poz. 54 z dnia 26.05.1976 r.) z późniejszymi zmianami.
4
\Vykonanie uchwały powierzyć Zarządowi miasta Bydgoszczy.
>>>
39
s
Uchwała wchodzi w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym
\Vojewództwa Bydgoskiego.
PRZEWODNICZĄCY
RADY MIEJSKIEJ BYDGOSZCZY
mgr inż. Zdzisław Kostkowski
· załączników nie ogłasza się
UZASADNIENIE
Do uchwały Nr LIII/S38/94 Rady Miejskiej Bydgoszczy z dnia 25 maja 1994 r.
w sprawie projekUl miejscowego planu ogólnego zagospodarowania przescrzennego
m. Bydgoszczy
1. Aktualnie obowiązujący miejscowy plan ogólny zagospodarowania przestrzennego miasta
Bydgoszczy wraz z oceną jego aktualności zoscały zacwierdzone odpowiednio Zarządze-
niem Nr 43/76 Wojewody Bydgoskiego z dnia 3.05.1976 r. i Uchwałą Nr XIX/149188 Miej-
skiej Rady Narodowej Bydgoszczy z dnia 27.01.1988 r.
2. Potrzeba podjęcia prac nad nową edycją planu wyłoniła się w wyniku utraty aktualności
obu wyżej wymienionych dokumentów i uzasadniona jest następującymi okolicznościami:
- Wejściem w życie Ustawy z dnia 8.03.1990 r. o samorządzie terytorialnym (Dz. U. Nr 16
z 1990 r. poz. 95) z późniejszymi zmianami.
W związku z powyższym obowiązujący tekst i rysunek dotyczący obszarów położonych
w sąsiednich gminach - Osielsko, Solec Kujawski, Białe Błota, Sicienko z mocy prawa
stają się nieaktualne.
Wielkość tego obszaru wynosi ok. 12,4 tys. ha. Oznacza to, iż tylko z tego tytułu bezwa-
runkową utratą aktualności objęte jest 46 % obszaru.
- Merytoryczna i formalna utrata akUlalności obejmuje szereg zapisów dla obszarów w
obecnych granicach administracyjnych powodując barierę działalności realizacyjnej.
W związku z tym zaznacza się silna potrzeba wprowadzenia indywidualnych cząstko-
wych zmian w planach o trudnych do przewidzenia skutkach.
>>>
Tadeusz BOGlffA, Henryk KACZJ1ARCZYK
PROBLEMY
INFRASTRUKTURY KOMUNIKACYJNE}
MIASTA BYDGOSZCZY
Niniejszy tekst jest prób
kompleksowego przedstawienia hostorii i dnia dzisiejszego
komunikacji w Bydgoszczy. Odnowwano [3kże kwestie jej rozwoju w najbliższej przyszło-
ści. Na kartach artykułu są więc także obecne problemy perspektywiczne. dOt) T cz'lce zadań,
\\-ynikających z konieczności usprawniania dróg komunikacyjnych, ciągle rozwijającego się
miasta nad Brdą i \Visłą.
l. Układ dróg kołowych
Techniczną infras[ruknm; komunikacyjną w rozbudowie mias[3 określają plany zagospo-
darowania przestrzennego. Nie są znane [ego rodzaju plany z okresu mic;dzyv{ojennego. \Viemy
natomiast, że okupant niemiecki w la[ach II wojny świawwej przy-gowwał takie opracowanie.
Przewidywało ono znaczną rozbudowę węzła kolejowego oraz budowę kanału żeglownego pod
Skarpą Myślęcińską. Po wojnie próbą zagospodarowania miasta był plan zatwierdzony w dniu
15 maja 1964 r. \V wyniku jego realizacji zagospodarowano m.in. dzielnice Błonie, Os. Leśne i
Kapuściska. Każda z nich w układzie komunikacyjnym bazowała na jednej wytypowanej ulicy.
I tak: Błonie na ul. Szubińskiej, Os. Leśne na ul. Sułkowskiego, zaś Kapuściska na ul. Glinki.
Drugim po zakończeniu wojny przygotowanym planem był dokument o nazwie "Kom-
pleksowe Studium Komunikacyjne" opracowany w marcu 1977 r. w \Vojewódzkim Biurze
Planowania Przestrzennego w Bydgoszczy. \V planie tym pojawiła się propozycja zabudo\\-y
dzielnicy Fordon, w której docelowo miało zamieszkiwać około 180 tys. osób. Jej budowę po
rozpisaniu i przyjęciu ogólnopolskiego konkursu urbanistycznego rozpoczęto w latach 70-[ych.
Dzielnica ta miała być powiązana ze śródmieściem Bydgoszczy jedną dwupasmową ul. For-
dońską. \V planie przewidziano budowę linii tramwajowej od ulicy Bernardyńskiej do ul. \Vy-
ścigowej, a dalszy dojazd do Fordonu miał być zapewniony liniami autobusowymi.
"Kompleksowe Studium Komunikacyjne" było uszczegółowieniem ogólnego planu zago-
spodarowania mias[a przyjętego do realizacji w dniu 3 maja 1976 r. Dokument ten był aktuali-
zowany i po poprawkach zatwierdzony do realizacji w dniu 27 maja 1986 r. Plan poparto konce-
pcją rozwoju Komunikacji Zbiorowej wykonaną przez Instytut Kształtowania Środowiska w \Var-
szawie w grudniu 1983 r. Opracowanie postulowało budowę dwóch linii szybkiego tramwaju
(premetro) z Fordonu do dworca PKP w Bydgoszczy oraz linii z Kapuścisk (Zachem) przez ulice:
\Vojska Polskiego, Ogińskiego, Sułkowskiego do Myślęcinka. Dzielnica Myślęcinek była prze-
widywana planem z 1976 r. do zagospodarowania dla ok. 120 tys. mieszkańców. \V planie tym
uwzględniono pouzebę budowy dwóch tras ekspresowych wiodących przez miasto dla drogi
Gdańsk-Poznań i \Varszawa-Szczecin jako fragmentów dróg zawartych w planie Krajowym Pol-
>>>
41
ski. Z planów tych zrealizowano fragment (docelowo drogi ekspresowej) ul. Niziny jako dwu-
pasmowa droga stanowiąca połączenie ul. Kujawskiej do ul. Armii Krajowej \",,' kierunku Gdańska.
W dniu 2 grudnia 1994 r. \Vojewoda Bydgoski zatwierdził kolejny plan ogólny zagospo-
darowania miasta Bydgoszczy. \V planie tym zrezygnowano z zabudowy Skarpy Myślęciń-
skiej oraz zmniejszono zakres zabudowy Fordonu, rezygnując z rozbudowy tarasu górnego
(trakrujqc go jako rezerwę o niesprecyzowanych funkcjach). Jednocześnie zrezygnowano w
planie zagospodarowania miasta z budowy tramwaju szybkiego (premetro), co postulował
Instytut Kształtowania Środowiska w 1983 r. na rzecz znacznej rozbudo'W'Y transportu kon-
wencjonalnego. \V planie pozostał postulat budowy dwóch dróg ekspresowych na obszarze
miasta na kierunku N-S i \V-Z dla dróg Poznań-Gdańsk i \Varszawa-Szczecin. Opracowa-
nie zakłada też dwa nowe powiązania Fordonu z centrum po śladzie ul. Akademickiej i pod
Skarpą Myślęcińską, budowę węzła na Zbożowym Rynku wraz z linią tramwajową od ul.
Karpackiej do Bernardyńskiej oraz w dalszej kolejności przez Szwederowo na Błonie, a tak-
że budowę dwóch dużych węzłów drogowych - Zachodniego w rejonie "ul. Grunwaldzkiej i
Koronowskiej oraz \Vschodniego w rejonie ulic Fordońska-\Vyścigowa w powiązaniu z
nową trasą ul. Akademickiej-Kamiennej (do węzła Zachodniego), czego nie zdołano zreali-
zować. \V projekcie jest też budowa tras przebiegających nO\\'Ymi przeprawami mostowymi
na osi ul. Łęczyckiej, Ogińskiego, Granicznej i innych, których jest obecnie za mało dla po-
trzeb rozwijaj.lcego się miasta. Stopień motoryzacji mieszkańców szybko rośnie i osiągnął
już około 200 samochodów osobowych na 1000 mieszkańców. Coraz bardziej zaczynają być
dolegliwe dla mieszkańców braki w zakresie odpowiedniej do potrzeb liczby stanowisk par-
kingowych, szczegÓlnie na obszarze centrum miasta. \V związku z szybkim wzrostcm moto-
ryzacji mieszkańców zwiększa się zapotrzebowanie na rozbudowę świetlnej sygnalizacji dro-
gowej. Obecnie w mieście jest około 50 skrzyżowań z sygnalizacją świetlną (w tym ok. 35 z
programem kolorowym). Pojawiają się potrzeby koordynacji tej sygnalizacji - tzw. zielona
fala. Obecnie istnicje ona na placu Poznańskim i węźle Grunwaldzkim oraz na rondzie
Skrzetuskim i skrzyżowaniu ul. St. Kardynała \Vyszyńskiego-Powstańców \Vielkopolskich.
Plany rozwojowe wykazane w wyżej opisanych zamierzeniach nakazują zwiększenie bu-
dowy nowych dróg o długości co najmniej 40 km dla podsrawowego układu komunikacyjne-
go i znacznej ilości niezbędnych mostów i wiaduktów. Koszt ich budowy wstępnie szacuje się
na około 3,0 bln starych złotych. Realizacja ich tkwi zatem w możliwości pozyskania takich
nakładów, których samo miasto nie jest w sranie sfinansować. Jest jednak konieczna, gdyż
poza rozwojem motoryzacji miasto Bydgoszcz leży na skrzyżowaniu ważnych dróg krajowych i
międzynarodowych, które stanowią fragment krajowego systemu komunikacyjnego.
Tabela nr l
Stan ulic na koniec 1994 r. charakteryzują poniższe zestawienia
Kategoria km Razem
twarde gruntowe
drogi krajowe 43.4 - 43,4
drogi wojewódzkie 125,6 4,3 129,9
drogi miejskie 163,1 246,8 409.9
Ogółem 332,1 251,1 583,2
drogi zakładowe 3,7 0,5 4,2
Razem 335,8 251,6 587,4
mosty - 23
wiadukty - 17
kładki - 14
>>>
42
\f'
.
.. ,I
.t'
. 1 '
\-i.. ;-, -!
\ ',',
rW:::
'
,.-,..
\):"
....:.:
.
1,.,.,
J
. /-£.,:"
'-;;\': ',tf
j --=-'..;
.
.......
....".
,.
..
, .
ł
.....,..
J
, ". "1:'.....
'
" " , "
';.
:;'
.ł.-J.L, J
"
-:.o,.. _......ł
..
.
.. ;:
.:::h_
':
;
:
;:
'
"I la
łJ
. ....
-..,.. .
........... ..
:;;;::'::::...""
'7
'
7
Z:-
"
, ';.ł."
ł"r:
'
','
/
II:.....t;,..I'-"
---.
--..,.... .
..r.. r-/ rr 'I"':
..
"- -/::z t.
?,:", (".
"'-
,.:.......,...
-:
,
....
, , ,
, ,
\
Most na Brdzie
i Kanale Bydgoskim
przy obecnej
ul. Marszałka Focha
Afost Grnnwaldzki
w okresie
międzyu10jennym
'J '.
_
q , i" "
.. }
:;:
::-",
..,..,1 .:.....:' r°"::;,,,' ./;'--9
..:.."'
'" ;
,,:
."
_ ;;..:- . '7':"
.:' ...::
....
.... ......
'''' ł"'
i::
A
:')
.o.:
_:
"
" .'
..-. .'
- _s., t..;;
" 'i . '...,":1.'
..... .,.,
--'
f
..
;i1'
"
, ' '/
..'): ,\ :
.. ,
'if"
=-:..
". .. ,};,
.
.' \
J
"_
',fI(
.h'-.
#
:;
;.; '-
;._:
rl'
.. ,
,(
.. ,
(
, .'
,
.0
-;: f,
..
1(,
" ·
ł .
.
, "
'
, '
i
i
, .. ',tl!'
" '!,,:t:f
:,-'1 ",
,', ;i
"
....'"
"
-t
'J
:"{i'l:
, . ,tl
. .
" }f
f
-.
n aa
t .1
,-
t
$
ł-'
t..
-
IF J f i'; 1'1
'"'
-
..
r.'
I \aJ
',.
fr.
I
;.J
....t.
.
..ł:.". '"
,Co
(J
, i
-
...
.o.....-
Ił
.
"?
....; .......
;'11,1-
J d
',ł,.,
----
Q
- ..,
.
,
.'
.t. 04.
(, ..
. .,. --:
.
-
--
I;
.
,
...
.",. . lIIWc-
. #.JI.
!i wił
, ',', ił ,
'- tY ,
'":
.
..
. .
-. ł.:
: 1t-
:".:. .t..:
, -
.T. ::
.....
'"
.,
'.,. '
'.
,-,,'
";
r
, '.
;;
, j"
, '..
..
,.
J
.
" ';$....
1
.
.
;... ..J
..
,
'-- '--
.......
..
. J
.'. ?'
',
- -.
.
-......;
"9
,'.
I
.. {,'
,
!; . ..,:..'
'. A.,;j.
11'
... -......
, .'
,
.
-. I ",
.... ł
.6.l '! f.'i:J('::
'. ,
"'" #-
'.¥
}I r
;..
"
'"
, ł'"
ul. A-fostowa
.
>>>
..
\
_O! , '= _.
. ' ., I . _ -4' \ - //
, .,
t=.:. .:.....:. . .-.".: \ i"
:
i o
--
.'
ct ( &,--'---'----
,. . ". ... . r.J'
... ."(. .........' ,,""-
, . ..... - .....,
\ / '{ l
4.--- \ " ',,' !
, ""../ /" r'
, . CIbt.W'lec / _ _
...i...._
\' "it
ijj
'\ I
/
__ _i. ._
_ h__ '\:, "'-____
- - ----:---- :- / ' '-
; t/ \
, : -1, "
(:........, --
I,',') I (I \\
:1I
'
/ :::;ł-::'I
'" /..::::.. "..!
. , , -
-+-I-- -
I --..' .
--
"---- !
l i
. \ ' --'
J
I ' _ '0-.
I
BYDGOSZCZ
:.
\
,
i
Główny układ drogo'W)'
SKAU
.., . o..-
"
( o '..
3
:'
I 'ł-., :"l
ł- 'ł--.:;;'"
1. _ ,_'
-
_---..
--.. . ......-..en' - ._
-----
_ _l..__....
....ł-__.___.Iao'II
=
Stall iStrueJąCY
najpilniejsze potrzeby
----
----..--
----
-----
----.-
::-:.::..- "--
..----.-------
---------
__o
i-.--- _l"-
!
,
"
,
l......
l
.
-----
.==---
.
.--'-
----
--- -- - ------ --
"-,,,' ---_._-_._--_._-_._--_._
,
I
I
'.
-.- ...
I
I
.'
,
;
:..J- _________ ____
I - _.__..:_
_ ,
i ---__,.
\
I
I t; 00
_-:- , '_.Ij o
..-...... .
..........,
.ł
I
,-'-,
== I
--i
-i
-=...:. \
r---
r..._ ł
--",-'
"".
,.
--
--,
=.--
--.-
---
/'
,..J_
/'.
" !iJ1f:
W:'
, '::-:r",,;V:--:-::':-
. :f:"t
...;...
... j.-."
.J.,;...... 1 _--
I' "-'-.
':! - 'j ----.7T..
:
-'.
-.. '--
.:--. ---..
", "-
! ,
l "
"
,
......
i,
i
t!
-..... .
oJ r-..._...
:
'.
'-
-- f
:..:_.
;-. ..
;::_
{.
::.
t
_"S
.;
'
,.
.-. ..
i" ."".: :.
'o
I
.1
-.... ...-
e_,:... ,
----
i
j
1--/ .
, /
J
___.___
I
i
i
i
i
--.
--
- _. ___
-----r-BlecJ
owo+_. . .' ., l.
.:. /.. ; -.: - 4
' -,-',{ :: r- d '-":"
v c.::::= --
,- -' . ::./ " '
. -
. ----. - - -. ...
" . ':- - \ T'
r
'
I - -,
...
,
\
..
\
l'"'\.
""-o
" .
"\... I
,-
,__--
'
---
>>>
43
W powyższej tabeli znajdują się obiekty inżynierskie w administracji drogowej (Zarząd
Dróg Miejskich i Kominikacji Publicznej). Najstarszym mostem w Bydgoszczy jest most
"Królowej Jadwigi" przy ulicy o tej samej nazwie na rzece Brdzie, wybudowany w latach
1912/14. Obecnie wymaga on pilnego remomu. Obecne mosty ("ponowy" i "młyński") przy
ul. tvIarsz. Focha wyłączone są z ruchu z powodu prac remomo'Wych. Zbudowane zostały w la-
tach 1953/55 jako pierwsze konstrukcje z betonu sprężonego. Most na ul. Mostowej, który
zastąpił obiekt przedwojenny, wybudowano w latach 1961/62 w konstrukcji betonu sprężo-
nego. Absolutnie najstarsze o zabytkowym charakterze są dwa mostki na Flisie przy ul. Ko-
ronowskiej i Grunwaldzkicj z 1890 r., podobnie jak mostck na strudze przy ul. \Vitebskiej.
Najstarszym wiaduktem jest obiekt nad magistralą węglową PKP przy ul. Nowotoruńskiej,
zbudowany w 1952 r. \Viadukt zaś nad tą magistralą w jezdni północnej ul. F ordońskiej zbu-
dowano w 1929 r., rcmomowany w 1968 r.
Najstarsze kładki dla pieszych, wybudowane nad torami PKP przy ul. Zygmunta Augu-
sta, zbudowano \\-' 1967 r. Zastąpiły one zlikwidowane wiadukty drogowe podczas elektryfi-
kacji linii kolejowej PKP w kierunku Gdańska. \V 1979 r. zbudowano kładkę dla pieszych
przez rzckę Brdę na wysokości ul. Krakowskiej. \V micjscu tym przed wojną i w czasie oku-
pacji była przeprawa promowa dla pieszych. \V najbliższej przyszłości konieczna jest budo-
wa nO\\-ych mostów w rejonie ul. Łęczyckiej, Granicznej i Ogińskiego oraz remomy mostów
Bernardyńskiego i Pomorskiego. Ponadto potrzebna jest budowa mostu na Kanale Bydgo-
skim przy ul. Grunwaldzkiej oraz wiaduktów drogowych w ciągu ulic \Vyścigowa-Akademi-
cka, jako nowego poh}czenia Fordonu z cemrum miasta, a także szeregu innych zwi
}zanych
z budową nowych poh}czeń komunikacyjnych, jest spraW
-ł pilną.
2. Układ dróg wodnych - śródlądowych
Kanał Bydgoski o długości 26,7 km od Nakła na rzece Noteć do Brdy w Bydgoszczy roz-
poczęto budować w 1773 r. Budowa obejmowała oprócz Kanału wykonanie 10 śluz. Żeglu-
gę podjęto już we wrześniu 1774 r. Budowa Kanału spowodowała ożyw'ienie życia gospodar-
czego Bydgoszczy, która stała się ważnym węzłem dróg wodnych ł
-łcz:}cych zachodnic po-
łacie obecnego państwa polskiego z drogą wodn.} na \Viśle. \Y latach 1Rll-1S po oczyszcze-
niu biegu Noteci znacznie poprawiły się warunki żeglugowc. \V 1860 r. wyrównano dolny
bieg Brdy, a w latach 1877-79 skanalizowano rzekę uruchamiając port drzewny w Brdyuj-
ściu i przebudowując jcdnocześnie w latach 1882-84 miejską śluzę.
Znaczenie Kanału Bydgoskiego wzrosło szczególnie po wprowadzeniu w 1883 r. stat-
ków parO\\-ych, co doprowadziło do wybudowania w 1897 r. portu rzecznego z przeładownią
na Kapuściskach (obecnie Bydgoszcz \Vsch.). \V latach 1905-15 znacznie zmodernizowano
drogę wodną umożliwiaj.}c żeglugę barkom 600-tonowym. \V ramach tej modernizacji wy-
konano nowy odci}żaj:}cy odcinek kanału od śluzy VI na Czyżkówku do Brdy w rejonie ul.
Siedleckiej. W tym czasie na \Viśle mogły być spławione barki tylko 400-tonowe, podczas
gdy na kanale można było spławiać barki 600-tonowe.
Po I wojnie światowej ruch na Kanale Bydgoskim znacznie zmalał. Po II wojnie świato-
wej czyniono próby dalszej rozbudowy Kanału Bydgoskiego, co ujęto w planach rozwojo-
wych miasta. Pojawił się projekt północnego obejścia kanałem żeglugowym od Prądów do
Fordonu pod Skarpą Myślęcińską.
Budowę tego kanału również ujęto w planie przestrzennym z 1976 r. Szybko postępu-
jąca rozbudowa Fordonu przekreśliła jednak możliwości jego realizacji. Obecne zamierze-
>>>
44
nia przewidują budowę kanału żeglugowego na tzw. południowym obejściu miasta od No-
teci do \Visły w rejonie Solca Kujawskiego. Jest to jednak zamierzenie wynikające z zało-
żeń rozbudowy europejskiej sieci dróg śródlądowych w olbrzymiej skali wiążące się z regu-
lacją dolnej \Visły.
3. Układ dróg kolejowych
Dnia 13 lipca 1851 r. oddano do ruchu pierwszą linię kolejową z Krzyża do Bydgoszczy
o długości 145 km. Normalny ruch kolejowy na tej linii rozpoczął się w niedzielę 27 lipca
1851 r. Dnia 19 lipca 1852 r. oddano do ruchu drugą linię kolejową z Bydgoszczy do Gdań-
ska o długości 158,6 km. Normalny ruch kolejowy na te.i linii padjęło 6 sierpnia 1852 r.
Trzecią linię kolejow,\ z Bydgoszczy do Torunia oddano w 1861 r. Normalny ruch kole-
jowy na tej linii podjęto 24 października 1861 r. Dworzec Kolejowy Bydgoszcz Głóv,:na zbu-
dowano w 1851 r. (obecnie budynek między peronem 3 i 4). Budynek od strony ul. Zygmun-
ta Augusta wybudowano w 1914 r.
\V dniu 26 maja 1872 r. oddano do ruchu jednotorową linię Poznań-Inowrocław-Byd-
goszcz o długości 152 km. \V dniu l listopada 1885 r. ruszyły pociągi na linii Bydgoszcz-For-
don. Po wybudowaniu mostu przez \Visłę w okolicy Fordonu w dniu] listopada 1893 r.
przedłużono ruch pociągów do Chdmży. Pierwszego października 1895 r. oddano do użyt-
ku linię z Bydgoszczy przez Szubin do Żnina.
\V latach 1888-89 dobudowano drugi tor na liniach do Piły i Laskowic, w 1910 r. na linii
Bydgoszcz-Toruń, a w 1913 r. na linii Bydgoszcz-Inowrocław. \V 1895 r. oddano do ruchu
pierwszą linię wąskotorową z Bydgoszczy przez Tryszczyn do Koronowa.
\V 1897 r. zbudowano drugą linię wąskotorową z Maksymilianowa do \Vłók, a w 1907 r.
przedłużono ją poprzez most na rzece Brdzie z t\1aksymilianowa do Tryszczyna. \Vszystkie
te wąskotorowe linie dziś już nie istnieją. Ruch pasażerski na liniach normalnotorowych od
1854 r. do 1905 r. wzrósł 16-krotnie.
\V dniu 15 maja 1928 r. oddano do ruchu kolejową obwodnicę ze stacji Bydgoszcz \Vschód
do Maksymilianowa będącą częścią tak zwanej magisuali węglowej. 9 listopada 1930 r. prze-
dłużono ją z t\1aksymilianowa do Bąka, a w dniu 21 grudnia 1930 r. - ze stacji Bydgoszcz
\Vschód do Nowej \Vsi \Vielkiej.
..
, -
"'--
I:,
l
, 'ł;' ,- '
. - -:.. :
::_
'1/!1t{.
'J:
.._,:.
.
.. .......
;? :-.
_"...
-: on
. ..
. '
'
_.-"
'
..'
f;,'
:_:" ,
. ;cp." ..... -
-".
Ił..
-
...... .,-.....
ID
. III
!II
m
lli'
..;
II
III
J
"
; I
I
In "In
III II!
Iii Iii
ID
iii
i
1
, '
Ol
III
!El
' I 'u :'1
. I - Ił '.,
I
. . ]
Dworzec Kolejowy
,.,; I ł
, ,.
'4. .l
.
. !
.
:'S'. :. ., . o,: .c.
.,s, -
. '
f ;;.. 1
J
I '
ł
,
:;:_,;,-' "V": ."
.-.
-;."'...-
,,".-, ..
- ,
"=----.-
"..
'-
-:
h
:;. t+-:;;"",
t:'.;,
.
, ::-
-.....
-::, ;
-
- i
:.
.". :-
, ,
ifj
:
:
:
:if.
'
>>>
45
Pierwsze pociągi elektryczne dotarły do Bydgoszczy na zelektryfikowanych odcinkach
linii z Inowrocławia w październiku 1967 r. od strony Nowej \Vsi \Vielkiej i od Brzozy. 22 li-
pca 1969 r. wprowadzono pociągi elektryczne na trasie Bydgoszcz-Gdańsk. \V latach BO-tych
uruchomiono dalsze pociągi elektryczne na liniach Maksymilianowo-Gdynia, Bydgoszcz-
Toruń i Bydgoszcz-Piła. Obecnie na terenie miasta czynnych jest 13 stacji i przystanków
dla ruchu pasażerskiego. Przewidywana jest budowa przystanku osobowego na Błoniu w
rozwidleniu linii na Inowrocław i Szubin. \Vobec przewidY"ianej budo"..y europejskiej sieci
linii kolejowych, przez Bydgoszcz ma przechodzić linia tego systemu (AGTC) Karowice-
Bydgoszcz-Gdańsk. \Vymagać to będzie znacznej modernizacji stacji Bydgoszcz Główna.
W administracji kolejowej na terenie Bydgoszczy znajduje się 7 mostów i 13 wiaduktów.
Budowa tych obiektów była prowadzona łącznie z liniami kolejo'Wymi, które opisano powy-
żej. Najstarszym mostem kolejowym jest obiekt ceglany na rzece Brdzie na linii Krzyi:-Byd-
goszcz (w rejonie Dworca Głównego PKP). Linię tę od&mo do użytku w 1851 r. Budowa
nowych mostów i wiaduktów uzależniona jest od rozbudowy węzła kolejowego w Bydgosz-
czy w nawiązaniu do krajowej i europejskiej sieci linii kolejO\\Tych, który"dl kształt trudno
jest przewidzieć.
4. Układ komunikacji zbiorowej (publicznej)
\V 1988 r. minęło 100 lat miejskiej komunikacji m. Bydgoszcz, od tramwaju konnego z
1888 r. do nowoczesnych szybkich wozów tramwajov.ych (w tym przegubo".:ych). Rozpo-
częta w latach 1936-37 rrakcja aurobusowa dziś znacznie przev.yższa potencjałem przewo-
ZO\\-ym trakcję tramwajow
ł. Rozwijaj
łce się, szczególnie w latach SD-tych. miasro wymusiło
jednocześnie rozwój układu drogowego, a w nim tramwajowego. Rokiem przełomowym był
rok 1953, kiedy ro nowo wybudowana linia tramwajowa "BRDA" długością swoich rorov.:isk
przekroczyła całą sieć tramwajow
ł miasta. Przedsiębiorstwo komunikacyjne przechodziło
różne okresy rozwojowe, od rvfPK - \\-"faz z elektrowni
ł, przez \Vojewódzkie Przedsiębior-
stwo Komunikacyjne (z Inowrocławiem i Chojnicami), do obecnych Miejskich Zakładów
Komunikacyjnych, jako jednostki budżerowej miasta.
Dalszy szybki rozwój Bydgoszczy spowodował zainteresowanie władz miejskich komu-
nikacją zbiorową dla osiedli ,,\Vyżyny", ,,\Vzgórze \Volności" i ,
Szwederowo", a od 1980 r.,
dla przeszło lOO-tysięcznego Fordonu. Zaspokojenie tych potrzeb następowało, niestety,
przeważnie poprzez rozwój komunikacji autobusowej. \Vynikało to z braku środków na pra-
widłową realizację przyjętego w 1960 r. kompleksowego programu, uznającego pierwszeń-
stwo rozwoju komunikacji tramwajowej z Szybką Koleją Miejską wł:łcznie. Na podstawie
opracowania zespołu prof. Podoski ego przewidywano między innymi wydłużenie linii
tramwajowej ul. Fordońsk
ł aż do Fordonu oraz od obecnego węzła Grunwaldzkiego przez
ul. Kruszwicką i Szubińską na "Błonie", ale zrealizowano jedynie w latach 70-tych \\-ydłuże-
nie linii na ul. Fordońskiej, od. ul. Żabiej do \Vyścigowej.
Odnośnie taboru autobusowego najkorzysrniejsze dostawy miasto uzyskało w latach
1983-89. \V chwili obecnej zaspokojenie potrzeb trakcji autobusowej, przy ograniczonych
środkach budżetu miasta, niestety zmalało. Dodać należy, że większy ruch autobusowy wy-
nikał z podjętej 18 lipca 1990 r. Uchwały Rady Miejskiej, o likwidacji trakcji tramwajowej
na ulicy Dworcowej, niezwykle zatłoczonej i o słabej przepustowości.
Plany rozwojowe najbliższych lat przewidują uruchomienie linii tramwajowej od ul. Kar-
packiej do ul. Bernardyńskiej oraz w perspektywie linii tramwajowej przez Szwederowo do
>>>
46
osiedla "Błonie". Przede wszystkim jednak trzeba uparcie dążyć do połączenia tą trakcją
Fordonu z centrum miasta. Należy jeszcze z kronikarskiego obowiązku wspomnieć, że wła-
dze okupacyjne rozpoczęły w 1941 r. zawieszenie trakcji elektrycznej dla trolejbusów. Zes-
pół prof. Podoskiego jednak zdecydow
mie możliwość kontynuacji odrzucił, uznając trak-
cję tramwajową za podstawową dla miasta.
Tabela nr 2.
Stan komunikacji zbiorowej w Bydgoszczy na koniec 1994 r.
1. Trakcja tramwajowa:
- długość sieci tramwajowej
- długość linii tramwajowych
- liczba linii tramwajowych
-liczba wozów tramwajO\\-'Ych w inwem.
- roczne przewozy pasazerow
- 29,2 km
- 72,2 km
-8
- 13 7 wagonów
- 41,S mln
2. Trakcja autobusowa
- długość sieci autobusowej
- długość linii autobusowych
- liczba linii autobusowych
-liczba wozów autobusowych w inwem.
- roczne przewozy pasazerow
- 146,6 km
- 291,1 km
- 31
- 270 autobusów
- 77,1 mln
5. Układ dróg rowerowych
\V okresie międzywojennym nie było w Bydgoszczy dróg dla ruchu rowerowego. \V cza-
sie okupacji i tuż po niej jedynie na ul. Grunwaldzkiej od ul. Granicznej do ul. Kraszewskie-
go istniały obustronne ścieżki rowerowe (początkowo oznakowane). Obecnie ścieżki te nie
mają oznakowania.
Przez długi okres (do 1990 r.) problem ścieżek rowerowych nie był dostrzegany. Dopie-
ro w ostatnich planach zagospodarowania przestrzennego miasta postuluje się sieć ścieżek
dla rowerów. Niedawno powstała ogólnokrajowa Fundacja "Polcykling", która próbuje wy-
pracować szczegółową koncepcję budowy dróg rowero\\-'Ych. Zadaniem tej Fundacji jest po-
krycie całego miasta systemem ścieżek rowerowych. Drogi rowerowe stanowić mogą we
współczesnym mieście znaczące uzupełnienie sieci komunikacyjnej. Należy bowiem brać
pod uwagę, że:
· rower zajmuje stosunkowo niewiele powierzchni ulicy w przeliczeniu na pasażera, w
porównaniu z samochodem osobowym,
· rower pozwala podobnie, a nawet w większym stopniu niż samochód kształtować trasę
podróży,
· rower nie emituje zanieczyszczeń powietrza oraz hałasu, pozwala korzystającemu za-
chować kondycję i zdrowie,
· infrastruktura rowerowa jest bardzo tania,
· w mieście rower na dystansach do 6 km jest naj szybszym środkiem transportu.
Komunikacja rowerowa mogłaby przejąć część podróży. Zakłada się, że wskażnik 10%
podróży rowerem w ogólnej ich liczbie może być uznany za znaczący i przynoszący lokalnej
>>>
,
--
---
--
-
.
, :t,
':':',
:
S
'
---.
.'
: .
,
,:' 1"/ I .
.,
Li_
:1
,_-.-
..I . .;..- ,
., I
].:.E,
,::';' -
"-'-=';;,,
':' ': --
Główny układ tramwajowy
""9
BYDGOSZCZ
--
----
---
stan istniejąC'j
11 TI
t;-i".". o". ::.:-
.: ..
i"B:i5J
SKALA
---
-
------ -.
-'
---
-...-.-
:"i.
- .....
_ -........ ....- -......c.-.............
-. _ .....,-.r - _
----
-.ł_IM.__,'"
... ....--.--.....--
z
----.- .
--
-----
najptlniejsze potrzeby
przebiegi trnIIwaju do uściślenIa
---
-----
----
----
-----
----
---
---------
==.---
=.-
.-,:.
--
---
- -
--
.........
---
_.-
-
=-----
:::- ....
=::..-
-: -
:
-- I".
-----....-.....
-= i "Oh .-
.:_
: .". ".,.
-.,""..
\ -,
\\
---
.--
.
-a_
...---
r:;;;- - --
/
I
//
I "I
/ I I
/. I '
!
'
"
I
---
-
,
t - -
.--.'
>>>
47
społeczności wymierne korzyści. Miasta na zachodzie Europy o podobnym kształcie urba-
nistycznym jak Bydgoszcz, za pozwoleniem miejscowej społeczności, prowadzą aktywną
politykę komunikacyjną polegającą na preferowaniu komunikacji zbiorowej i właśnie rowe-
rowej, stanowiącej substyrut podróży samochodem prywatnym na krótkie dystanse. Skute-
czna polityka prowadzi do znaczącego wzrosru podróży rowerami (np. Goteborg - 30% podró-
ży realizowanych jest rowerem) i znaczącej poprawy ekologii, szczególnie w centrum miasta.
Bydgoszcz powinna skupić się na preferowaniu tanich i ekologicznych środków trans-
portu. \V syruacji, gdy układ ulic w obrębie śródmieścia nie jest 'Wydolny, brak jest wystar-
czającej liczby miejsc parkingowych, a zwana zabudowa uniemożliwia zapewnienie w przy-
szłości (abstrahując od kosztów) znośnych warunków podróżowania samochodem, rower
spełniać może niebagatelną rolę w dojazdach do śródmieścia - zarówno do pracy, jak i po za-
kupy. Zauważyć należy, że w optymalnej dla roweru strefie odległości od centrum zamiesz-
kuje większość mieszkańców miasta (nie dotyczy to oczywiście Fordonu).
6. Lotnictwo w komunikacji cywilne
Bydgoszcz ma długie tradycje w cywilnym lotnictwie komunikacyjnym. Już przed II
wojną ś",..iatową funkcjonowała linia lotnicza z Bydgoszczy do Lwowa i \Vilna. Druga wojna
świa[Owa spowodowała likwidację tego połączenia. Po wojnie na bazie lotniska wojskowe-
go została wznowiona komunikacja lotnicza Bydgoszczy z \Varszawą. \V latach 80-tych po-
łączenie [O zostało zawieszone, ale w mieście do dzisiaj istnieje oddział kas biletowych LOT
sprzedający bilety lotnicze nawet w powiązaniach międzynarodO\vych. \V planach przestrzen-
nych z 1976 r. przewidywana była budowa nowego lotniska cywilnego pod Januszkowem w
odlcgłości około 15 km od Bydgoszczy w kierunku Inowrocławia. Koncepcja ta częściowo
się zdezaktualizowała.
\V wyniku transformacji gospodarki na rynkową pojawiły się możliwości \vyokorzystania w
szerszym zakresie lotniska wojskowego dla celów cywilnych. Przystosowanic lotniska wojsko-
wego dla celów komunikacji cyv,,"ilnej wraz z budow'l terminalu pasażerskiego stało się mo-
żliwe przez powołanie do życia Bydgoskiej Korporacji Lotniczej. Korporacja [3 zamierza zain-
westować w terminal odprawy pasażerów w latach 1994-97 i przystosować część nawierzchni
lotniska wojskowego za około 80,0 mld starych złotych. Umożliwi to podjęcie ruchu komuni-
kacyjnego i osiągnięcie \\'" 1997 r. około 77 tysięcy odprawionych podrÓży pasażerskich.
Istniejące lotnisko po jego modernizacji ma możliwość uzyskania II kategorii lotniska
międzynarodowego. \Vhlczcnie go do kontynentalnego systemu transportu powinno stano-
wić integralną część infrastruktury komunikacyjnej miasta Bydgoszczy. Lotnisko [O ma
warunki na uzyskanie znacznie większej rangi niż obecne porty lotnicze np. w Rzeszowie
lub Szczecinie.
Bibliografia:
l. Aktualizacja planu zagospodarowania przestrzennego m. Bydgoszczy - Uchwała nr X-XjI49188
MRN w Bydgoszczy z dnia 27.05.1986 r.
2. Biznes plan "Port lotniczy - Bydgoszcz" Projprzem - Projekt sp. z 0.0., Bydgoszcz luty 1994 r.
3. Dane Statystyczne Miejskich Zakładów Komunikacyjnych i Zarządu Dróg Miejskich i Komu-
nikacji Publicznej w Bydgoszczy.
4. Kalendarz Bydgoski - rok 1988. 100 lat komunikacji miejskiej miasta Bydgoszczy.
>>>
48
5. Kompleksowe Studium Komunikacji m. Bydgoszczy - Wojewódzkie Biuro Planowania Prze-
strzennego, Bydgoszcz marzec 1977 r.
6. Koncepcja rozwoju komunikacji zbiorowej w Bydgoszczy - Instytut Kształtowania Środowi-
ska, Warszawa grudzień 1983 r.
7. l\1iejscowy plan ogólny zagospodarowania przestrzennego m. Bydgoszczy - Uchwała nr L--/538/94
Rady Miejskiej w Bydgoszczy z dnia 25.05.1994 r. opublikowana w Dz. Urzędowym Woj. Bydgoskie-
go nr t 7 poz. 248 z dnia 05. t 2. t 994 r.
8. Modernizacja drogi wodnej Wisła-Odra w rejonie m. Bydgoszczy - Hydroprojekt o/Gdańsk
1981 r.
9. Plan zagospodarowania przestrzennego m. Bydgoszczy - Uchwała nr 21/56/64 Prezydium
MRN w Bydgoszczy z dnia 15.05.1964 r.
10. Plan zagospodarowania przestrzennego m. Bydgoszczy - Uchwała nr 44/76 Wojewody Bydgos-
kiego z dnia 03.05.1976 r.
11. J. Podoski - Studium Komunikacji Zbiorowej m. Bydgoszczy - lipiec 1960 r. - Warszawa.
12. 70 lat komunikacji miejskiej miasta Bydgoszczy - Wydawnictwo Morskie 1958 r.
13. K. Wajda - Dzieje Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Bydgoszczy - Bydgoszcz
1975 r.
14. Założenia generalne komunikacji szynowej w Bydgoszczy - Pracownia Komunikacji i Inżynie-
rii Miejskiej w Bydgoszczy - czerwiec 1981 r.
15. J. Zalewski - Włączenie PKP w europejskie sieci dużej prędkości, droga E-29 - Stow. Inżynie-
rów Kolejnictwa Poznań 1994 r.
'
>>>
Renata KAJA
BYDGOSKIE POMNIKI PRZYRODY
.
W każdym zurbanizowanym krajobrazie oprócz zieleni miejskiej, a więc parków, ogro-
dów, zieleńców czy bulwarów, na szczególną uwagę zasługują osobliwości przyrodniczc
zwane pospolicie "pomnikami przyrody". Pojęcie to znane było już w XVIII wieku, kiedy
to niemiecki przyrodnik, geograf i podróżnik Aleksander von H umboldt mianem tym okre-
ślił wspaniałe, zabytkowe drzewa, jakie napotkał w czasie swej podróży do Ameryki Połud-
niowej odbytej w latach 1799-1804. Zgodnie z intencją tego germańskiego uczonego, za
pomniki przyrody uważamy różnorodne twory przyrody ożywionej i nieożywionej, którc
chronimy głównie ze względów naukowo-etycznych, jak i historyczno-pamiątkowych. \V
obecnej dobie, kiedy z roku na rok wzrasta toksykacja środowiska obejmująca zarówno
glebę, wodę, jak i powietrze, kiedy to czynniki przyrodnicze wstały zdominowane przez
czynniki technicznc, zabytki przyrodnicze oczekują od nas szczególnego zainteresowania.
\V skład bydgoskiej zieleni, która stanowi główną tkankę biologiczną naszego miasta,
wchodzą liczne okazy pomnikowe. Na dzień dzisiejszy w granicach administracyjnych mia-
sta zarejcstrowanych jest aż 156 pomników przyrody, zlokalizowanych na 63 stanowiskach i
reprezentujących 32 gatunki roślinne. Są to przede wszystkim pojedyncze okazy, głównie
drzewa o okazałych sylwetach i wieku szacowanym od 200 do 900 lat. Niektóre z nich są
pozostałością dawnych lasów łęgO\\-)'ch otaczających niegdyś nasze miasto, z niektórymi
łączą się różne mity i legendy, o czym świadczą ich naz,",)', takie jak "Dąb Bartek", "Lipa
Napoleona" czy też "Topole \Vilhelma". Niektóre sadzone były okazjonalnie dla upamięt-
nienia ważnych wydarzeń w dziejach miasta, są więc naturalnym świadectwem historii tego
skrawka nadbrdziańskiej ziemi.
Ojczyzną niektórych drzew pomnikO\\)'ch jest Europa środkowa i południowa, inne po-
chodzą z Azji czy też z Ameryki, jednak zdecydowana większość jest pochodzenia rodzi-
mego. Pomnikowe drzewa spotkamy zarówno w centralnej części naszego miasta, jak i w
dzielnicach peryferyjnych. Większość z nich pomimo sędziwego wieku tętni pełnią życia,
chociaż na wielu okazach widoczne jest piętno cywilizacji ostatniego wicku.
Na terenie naszej aglomeracji znajdują się zarówno pomniki przyrody ożywioncj, jak i
nieożywionej, reprezentowanej głównie przez głazy narzutowc. Te olbrzymie kolosy sta-
nowią niepowtarzalną atrakcję krajobrazową, tchną dziwną niedostępnością. Patrząc na nie,
mimo woli myślą cofamy się w przeszłość naszej planety, kiedy to w przeciągu ostatniego
miliona lat, w czwartorzędzie na Niż Europejski parokrotnie z dalekiej Skandynawii nasu-
wały się lodowce kontynentalne zwane lądolodami, obejmując swym zasięgiem również
obszar Polski. Pamiątką po tych "wizytach" są pozostawione głazy, które określają nam
zasięg i kierunek przesuwania się lodowców. \Vinny wię być chronione przez nas nie tylko
ze względów naukowych, lecz również historyczno-pamiątkowych. Zdumiewające kształty i
>>>
50
rozmiary "lodowcowych pamiątek" były tematem rozmyślań wielu dziewiętnastowiecznych
uczonych. Zwróciły one na siebie uwagę również polskiego pisarza, a zarazem przyrodnika
okresu stanisławowskiego - Stanisława Staszica, który swoje spostrzeżenia na ten temat ze-
brał w dziele pod tytułem ,,0 ziemiorództwie Karpatów i innych gór i równin Polski".
\V obrębie naszego miasta możemy spotkać trzy głazy narzutowe, które z uwagi na swe
rozmiary uzyskały status "pomnika przyrody". Jeden z nich zlokalizowany jest na terenie
Szpitala Klinicznego im dr. A. Jurasza, (widoczny od strony ul. M. Curie Skłodowskiej), dru-
gi usytuowany jest między blokami mieszkalnymi przy ulicy Białogardzkiej 22. Największym
pomnikowym głazem jest granitowy monolit o obwodzie wynoszącym 15,5 metra oraz wyso-
kości 2,3 m, zlokalizowany na brzegu glinianki, między ul. Traktorzystów a ul. \Vłościańską.
Najliczniejszą grupę zabytkuwych okazów pomnikowych stanowią zdecydowanie pom-
niki przyrody oż'ywionej, głównie drzewa, które na terenie miasta występują jako pojedyn-
cze egzemplarze, niektóre tylko tworzą grupy, np. dęby przy ulicy Fordońskiej, czy też olchy
rosnące nad Kanałem Bydgoskim. \V poczet pomników przyrody naszego miasta wpisana
jest również aleja jarząbów szwedzkich przy ulicy Karola Szymanowskiego, w skład której
wchodzi 46 drzew tego gatunku. Jest to jedyna pomnikowa aleja Bydgoszczy. Spacerując tą
wąską, zabytkową uliczk
\ w pełni lata, kiedy masY"me konary tych roślin dźwigają zielone
brzemię ciemnozielonych liści, roztaczając wokół chłodny cień, zdaje się, że idziemy mię-
dzy filarami budowli, gdzie pnie zastępują ściany, a niebo - sklepienie.
\V bieżącym roku status pomnika przyrody uzyskał również kompleks parkowy usytuo-
wany przy ulicy J. U. Niemcewicza, czyli teren "Starego Botanika", który obecnie nosi dumną
nazwę "Arboretum". Zajmuje obszar 2,5 ha. W łatach od 1930 r. do 1979 r., teren ten pełnił
funkcję Ogrodu Botanicznego - placówki o charakterze demonstracyjno-dydaktycznym, zaś
w latach 1979-94 traktowany był jako ogólnodostępny park miejski. ° zaliczeniu tej śród-
miejskiej enklawy zieleni w poczet zabytkowych elementów przyrody zadecydował fakt, że
jest to teren o unikalnej florze, zarówno krajowej, jak i obcego pochodzenia. Spacerując alej-
kami "Arboretum" spotkamy \V)'\vodzący się z Chin bOŻodrzew gruczołowaty o egzotycz-
nym wyglądzie, dzięki pierzastym, bujnie rosnącym liściom, afrykański kasztan jadalny
zdobiony skórzastymi liśćmi, które są pięknym tłem dla białych kwiatostanów, a później
kolczystych owoców, azjatycką pigwę pospolitą - o "jabłkowatych" lub "gruszkowatych"
owocach, amerykański kłęk kanadyjski - o oryginalnych, długich liściach, zielonych latem,
zaś złocistożółtych jesienią, czy też wywodzącą się ze wschodnich terenów USA magnolię
pośrednią, okrywającą się dużymi, wonnymi kwiatami, jeszcze przed pojawieniem się liści.
Zwolennicy roślin o oryginalnym wyglądzie mogą podziwiać formy zwisłe buka, jesionu,
morwy, czy też wierzby, które nadając swoim gałęziom zwrot ku ziemi, upodabniają się do
"parasola". Ciekawie wygląda również drzewiasta leszczyna turecka, zdobiona wczesną wio-
sną długimi, żółtymi "baziami", leszczyna strzępolistna o głęboko wcinanych liściach, czy
też wierzba mandżurska o charakterystycznie poskręcanych gałązkach i liściach. "Amato-
rzy" roślin zimozielonych znajdą tu liczne odmiany cisów, zarówno drzewiastych, jak i krze-
wiastych (wytwarzających zamiast szyszek czerwone, kieliszkowate osłony nasion, które są
jedyną, nietrującą częścią tej rośliny), strzeliste jodły - o jasnej korze i ciemnozielonych liś-
ciach, jodły kalifornijskie o długich, równowąskich liściach, które po roztarciu pachną cytry-
ną, wysokie daglezje o oryginalnych szyszkach, choinę kanadyjską z szeroką, malowniczą
koroną z małymi, zaledwie dwucemymetrowymi szyszkami, świerki pospolite i srebrzyste,
kosodrzewinę o rozłożystym, niskim pokroju, pięcioigielne limby i wejmutki, czy też cypry-
śniki i jałowce o różnym zabarwieniu i pokroju. Miłośników flory rodzimej z pewnością
>>>
51
oczarują wyglądem rózne odmiany topoli, klony o kształtnych liściach atrakcyjnie przebar-
wiających się w jesieni, delikatne brzozy o zwisających gałązkach i białej, łuszczącej się ko-
rze, buki - najpiękniejsze drzewa naszych lasów, z masywnym, popielatym pniem zdobio-
nym aureolą różnobarwnych liści (od zielonych do bordowych). Na uwagę zasługuje rosną-
cy w pobliżu głównego wejścia dąb burgundzki zwany również "frędzelkowatym", z uwagi
na frędzelkowate łuski okrywające "miseczki" żołędzi oraz rozłoŻyste platany klonolistne, o
kształtnych, soczystozielonych liściach i cieńkiej, łuszczącej się korze.
Spoglądając na "Arboretum" jako na "pomnik przyrody" zdumiewa nas nie tylko różno-
rodność drzew i krzewów. Zachwycają nas również alejki, które zyskują na swej tajemniczo-
ści szczególnie wtedy, gdy wieczór rozwiesza nad nimi kurtynę mgły. Zaskakują nas swą
niepowtarzalną oryginalnością kamienne tunele, sztucznie wzniesione pagórki ujęte w sze-
rokie, łagodnie schodzące terasy oraz staw o powierzchni 50 m 2 , malowniczo położony w
północnej części tego przyrodniczego obiektu. Do niedawna jeszcze mogliśmy na opisywa-
nym terenie podziwiać rzeźby ogrodowe Bronisława Kłobuckiego oraz stałą ekspozycję
kamiennych rzeźb zwanych "Kamiennym Potokiem", ofiarowaną miastu przez artystę
Horno-Popławskiego. Elementy te wtopione w bogatą zieleń parku tworzyły oryginalną
kompozycję i nadawały tej enklawie zieleni poetycki wygląd. Dziś po tych fascynujących
pamiątkach pozostały jedynie resztki postumentów. Teren ulegał stopniowej dewastacji.
Nowa era dla tej śródmiejskiej oazy zieleni rozpoczęła się w bieżącym roku, kiedy .,Arbore-
tum" zostało włączone w poczet pomników przyrody. Mając status zabytku przyrodniczego,
obiekt ten z pewnością będzie stopniowo wracał do swej dawnej świetności, zaś mieszkań-
cy Bydgoszczy, urzeczeni bogactwem różnorodnych kształtów i barw, będą mogli znowu
przeżywać tu chwile refleksji nad zależnością własnego bytu od świata roślin.
Oprócz pomnikowych kompleksów przyrodniczych bydgoskie pomniki przyrody repre-
zentowane są przez drzewa, zaś spośród nich najliczniejszą grupę stanowią zabytkowe dęby.
Unikatowe piękno tych długowiecznych drzew dostrzegał już polski poeta \Vincenty Pol,
który w jednym ze s\\-)'ch wierszy tak o nich pisał:
"Królewskie drze
)a! Wy pot/miki żY
le,
U biegłych czasów dęby miłościwe,
Witam was,
,itam, czołem pochylo/lem,
A sercem w górq ku
Iam pod/liesiollem..."
Pomnikowe dęby spotkamy w wielu dzielnicach naszego miasta. Mieszkańcy Śródmie-
ścia mogą podziwiać te majestatyczne drzewa w parku im. J. Kochanowskiego lub Kazimie-
rza Wielkiego, gdzie na tle parkowej zieleni odmiennie wyglądają w słońcu południa niż o
zmierzchu, kiedy to osobliwe ich kształty są jeszcze bardziej tajemnicze. Unikalnym pięk-
nem odznaczają się również pomnikowe dęby: rosnące przy ulicy Ks. A. Czartoryskiego 18
(na boisku Szkoły Podstawowej nr 47), przy ulicy Ks. A. Czartoryskiego 20 (w ogrodzie
przyległym do budynku Urzędu Skarbowego) oraz dąb zlokalizowany na deptaku ronda
Grunwaldzkiego. Mieszkańców Okola może oczarować swym pięknem dąb rosnący przy
ulicy Młyńskiej 2, "Szwederowiacy" mogą być dumni ze swego dębu rosnącego na terenie
Szkoły Podstawowej nr 11 - przy ulicy Dąbrowskiego 8, zaś dzielnica Kapuściska może
podziwiać pomnikowy okaz tego gatunku przy ulicy Chemicznej (od strony lasu). Niepo-
wtarzalny urok posiadają pomnikowe dęby Czyżkówka, a więc okaz rosnący w parku przy
ulicy Siedleckiej oraz egzemplarz zlokalizowany przy ulicy Św.' Antoniego z Padwy 8.
Czarnoksięskie kształty starych dębów są również ozdobą wielu dzielnic peryferyjnych.
W dzielnicy Osowa Góra, ponad domami jednorodzinnymi wznosi z gracją swe konary dąb
>>>
52
rosnący przy ulicy Głębinowej, zaś w północnej części miasta dorodne pomnikowe dęby
spotkamy przy ulicy Jasienieckiej 40 (w pobliżu leśniczówki) oraz przy ulicy Sielskiej 183 i
Sielskiej 187. \V miesiącach szczytowej wegetacji roślin, subtelnym pięknem falujących na
wietrze liści zachwyci nas rozłożysty dąb szypułkowy rosnący przy ulicy Mińskiej 105 (za
śluzą "Prądy") oraz pomnikowe okazy dzielnicy Janowo, a więc dąb rosnący przy ulicy
Olimpijskiej (na zapleczu punktu gastronomicznego) i dąb "Magda" - zlokalizowany nad
brzegiem Brdy, w pobliżu "Stanicy Wodnej". Największe skupisko pomnikowych dębów
szypułkowych na terenie Bydgoszczy znajduje się w dzielnicy Bartodzieje, przy ulicy For-
dońskiej 86. Tu na terenie niewielkiego parku znajdziemy aż 11 egzemplarzy tego gatun-
ku, których wiek określa się od 350 do 400 lat. Istnieje prawdopodobieństwo, że wchodziły
one w skład lasu łęgowego rozciągającego się wzdłuż doliny Brdy. Po uregulowaniu rzeki,
kiedy to na osuszonych terenach na przełomie XVIII i XIX wieku wybudowano dwór ma-
jątku Bartodzieje, otaczający fragment lasu zamieniono na park, pozostawiając w nim oka-
zalsze drzewa. \Vskutek dalszej rozbudowy tego fragmentu miasta, park stopniowo zmniej-
szał swoją powierzchnię, aż do stanu obecnego.
Najstarszym zabytkowym dębem naszego miasta jest dąb "Bartek", rosnący przy ul.
Toruńskiej 302, którego wiek określa się na 500 lat. Patrząc na to wyniosłe drzewo ozdo-
bione ciemną aureolą wzniesionych konarów, można zacytować słowa piewcy przyrody re-
gionalnej Ludwika Lipnickiego:
"Zaszumiał liśo/li
i z pobłażaniem
milczy WY/liosle
ON- pomnik życia".
Długowiecznymi drzewami są również miododajne lipy, które użyczały natchnienia i
wytchnienia wielu poetom i malarzom. Lipy kojarzą się nam z Janem z Czarnolasu, którego
umiłowanie do tych drzew ujął w swoim wierszu poeta okresu "Młodej Polski" - Leopold
Staff, pisząc:
"Od czterech wdzięcznych f.Q}ieków i dla wiecz/lej chwały,
Złote jak miód natchniony fI.!' t$Y1l1 pisanym dzba/lie,
tV szystkie kw,it/lllce słodko lipy w Polsce całej,
Pach/lll imiellie1l1/Wiom Kochrl1lowski lmlie".
Na terenie Bydgoszczy możemy spotkać cztery pomnikowe, "miodem pachnące" drze-
wa: lipę srebrzystą rosnącą samotnie na zapleczu VI Liceum Ogólnokształcącego, przy ulicy
Władysława Reymonta, oraz trzy lipy drobnolistne. Najstarszym, a zarazem najdorodniej-
szym okazem jest "Lipa Napoleona" rosnąca na terenie prywatnej nieruchomości przy
ulicy Osada 15. Monumentalny kształt tego okazu jest również widoczny od strony ulicy
Tremowskiego. Zdumiewająco piękną sylwetą wyróżnia się także lipa drobnolistna rosnąca
w parku przy ulicy Filareckiej, gdzie spokojna, szwederowska enklawa zieleni jest wspania-
łym dem dla tak niepowtarzalnego tworu natury. Unikalnym pięknem odznacza się rów-
nież pomnikowa lipa rosnąca przy ulicy Farnej, gdzie wraz z zabytkową budowlą Kościoła
Farnego tworzy interesujące współbrzmienie żywego zabytku przyrodniczego z cennym
elementem architektonicznym.
Liczną grupę drzew naszego miasta stanowią topole, głównie czarne, zwane często "to-
polami nadwiślańskimi" lub "sokorami". Drzewa te stanowią nieodłączny składnik zieleni,
niemal każdej miejskiej dzielnicy. Szybki wzrost tych roślin sprawił, że topole od niepa-
miątnych czasów uważane były za cenny materiał roślinny zarówno w krajobrazach orwar-
>>>
53
tych, jak i zurbanizowanych. Drzewa tc wysadzano przede wszystkim tam, gdzie zależało
na szybkim uzyskaniu "zielonych efcktów" oraz tam, gdzie chodziło o wytworzenie w
krótkim czasie korzystnego mikroklimaru. Na terenach wietrznych i odkrytych wykorzysty-
wano je do tworzenia pasów osłonowych, zabezpieczających teren przed nadmicrnym dzia-
łaniem czynników atmosferycznych. Z pewnością te właśnie walory topoli zadecydowały o
tym, że w końcu XVIII wieku użyto ich do obsadzenia nowo wybudowanego Kanału Byd-
goskiego. \V ten sposób wzdłuż tego cieku wodnego powstały "planty miejskie", które w
chwili obecnej ciągną się od ronda Grunwaldzkiego, aż po wiadukt kolejowy (przy ulicy
Nakielskiej). Z tych to właśnie czasów pozostały po dziś dzień zabytkowe drzewa. Jeszcze
do niedawna, na terenie malowniczych plant można było spotkać 40 pomnikowych topoli o
znacznych rozmiarach, zwanych" Topolami \Vilhelma". Z uwagi na to, że pamiętają jeszcze
czasy \Vielkiego Cesarza, są żywą kartą historii naszego miasta. Do chwili obecnej liczba za-
bytkowych topoli na tym terenie znacznie się zmniejszyła, głównie po wybudowaniu ron-
da Grunwaldzkiego i zasypaniu części Kanału. Obecnie na tcrenic tych urzekających bar-
wami plant, które nadal są ulubionym terenem niedzielnych spacerów bydgoszczan, spo-
tkamy już tylko 12 pomnikowych topoli czarnych. Zabytkowe drzewa tego garunku może-
my również zauważyć w innych częściach miasta. Zdumiewająco potężne sylwety dwóch
okazów spotkamy w gąszczu parku im. Jana Kochanowskiego, równie okazałą topolę pom-
nikową znajdziemy w dzielnicy Czersko Polskic, na terenie Ligi
lorskiej przy ulicy To-
ruńskiej 157. Najciekawsze miejsce obrała sobie samotna topola rosnąca przy ulicy Nakicl-
skiej (w pobliżu ul. Plażowej), tworząc tym samym przedziwny kontrast między zielenią
lasu a szarością jezdni. Unikalnym pięknem odznaczają się również topole szare, które są
naturalnym mieszańcem topoli białej oraz topoli drż
\cej, zwanej osiką. Najokazalsze dr.le-
wo tego gatunku o obwodzie 468 cm spotkamy w pobliżu dworca kolejowego, u zbicgu
ulicy Zygmunta Augusta i ulicy Langiewicza, gdzie tworzy z daleka widoczny zielony ak-
cent. Następne dwie pomnikowe tupole szare znajdziemy w podwórzu posesji, przy ulicy
Obrońców Bydgoszczy 1.
Obok dębów i topoli, liczn
\ grupę okazów pomnikowych naszego miasta stanowią olchy
czarne, zwane również olszami, których na terenie Bydgoszczy jest zarejestrowanych aż 19.
Są to najpospolitszc drzewa rodzime wysadzane od niepamiętnych czasów nad brzegami wód,
by ich długie korzcnie umacniały brzegi akwenów. Gatunek ten lubi towarzystwo wierzb i
topoli, dlatego największe ich skupisko, ho aż 14 dorodnych egzemplarzy, znajduje się wzdłuż
Kanału Bydgoskiego, gdzic stanowią znaczący składnik miejskich plant. Drzewa te mają w
sobie coś fascynującego. Ich ciemne liście tworzą subtelną aureolę strzelistych pni, wspaniak
kontrasrujących z tłem towarzysz
\cych roślin. Piękne sylwety pomnikov...ych olsz możemy
spotkać również przy ulicy Nakielskiej (nad rowem płynącym na zapleczu boisk sporto-
w
ch TKKF" Orzeł", na terenie jazu walcowego w dzielnicy Czersko Polskie oraz przy uli-
cy Mińskiej 105, (nad rowem, za śluzą "Prądy"), gdzie wolna przestrzeń i duża wilgotność
podłoża pozwoliła drzewu na wszechstronny rozrost i osiągnięcie obwodu 252 cm. Poczet
pomnikuwych olch wzbogacają również dwie olchy sercolistne, rosnące w centralnej części
parku im. Jana Kochanowskiego. Te śródziemnomorskic endemity typowe dla dolin rzecz-
nych Sardynii i północnych \Vłoch poznamy po typowych, sercowatych liściach oraz czar-
nych owocostanach mających postać nibyszyszek, zdobiących drzcwa przez wiele miesięcy.
Dość liczną grupę drzew pomnikowych reprezentuje również wh\z szypułkowy zwany
"Iimakiem". Jest to drzewo wybitnie parkowe, typowe dla terenów południowo-wschodniej
Europy. Na terenie Bydgoszczy znajduje się 13 drzew tego gatunku, wpisanych na listę
>>>
54
pomników przyrody. Występują one w różnych dzielnicach miasta. Największe rozmiary
uzyskały okazy rosnące nad Kanałem Bydgoskim, przy ulicy Mińskiej 103 i 148" gdzie sze-
rokie ich korony zbudowane ze zwisających gałęzi obsypanych asymetrycznymi, ciemnozie-
lonymi liśćmi, kołysane są delikatnym podmuchem wiatru. W zasadzie trudno powiedzieć,
który z pomnikowych wiązów wygląda atrakcyjniej. Czy ten rosnący przy ulicy Konopnej 28
w dzielnicy Szwederowo i stanowiący żywy akcent na tle martwoty budynków mieszkalnych,
czy okaz rosnący przy ulicy 3 Maja (w podwórzu Serwisu Centrali Techniczno-Handlowej
Sprzętu Komputerowego), którego korona wzniesiona wysoko ponad budynkiem muskana
jest promieniami wschodzącego i zachodzącego słońca, czy wiąz rosnący przy ulicy Grun-
waldzkiej w pobliżu Strugi Flis, gdzie błękit nieba zlewa się z zielenią drzewa, lub ten sto-
jący na straży Kościoła Garnizonowego przy ulicy Bernardyńskiej, czy wreszcie wiąz rosną-
cy na terenie Cmentarza Starofarnego przy ulicy Grunwaldzkiej 15, gdzie jako akcent wy-
sokościowy tchnie szczególnym wyciszeniem i pogodą?
Piękną sylwetą cieszy się również pomnikowy wiąz ukryty w cieniu garaży przy ulicy
Cichej 22 oraz okaz rosnący w parku im. Jana Kochanowskiego, spoglądający dumnie na
dziewiętnastowieczny, neogotycki przybytek kultury, jakim jest masywny gmach I Liceum
Ogólnokształcącego. Na szczególną uwagę zasługuje turkiestańska odmiana wiązu syberyj-
skiego, pochodzącego z Mandżurii i Korei Południowej, a rosnącego w parku na Wzgórzu
Dąbrowskiego.
Żaden gatunek roślinny nie jest tak wrośnięty w krajobraz Polski, jak wierzba biała, któ-
ra szczególnie upodobała sobie stanowiska wilgotne, głównie doliny rzek, bądż tereny wzdłuż
strumieni. Jest najwyższym gatunkiem z kraJowych wierzb, cenionym w zadrzewieniach
krajobrazu. Z dawna wysadzana była przy drogach lub zabudowaniach wiejskich, jako ele-
ment zdobniczy i wiatrochronny. Wierzby były również tematem twórcwści wielu poetów.
Uprzywilejowane miejsce znalazły np. w twórczości Leopolda Staffa, który swój sentyment
do tych drzew wyraził w słowach:
"Polska f.Q)ierzba, krzywa, pochylolla,
Piortmomi trofiO/Jo roz po razie
.1-10 tysillce gołęzi, zieleńszych od liści
Prostych, promietJnych,
Wielki, f.Q)ielki mom sentymelJt do wierzby!
Jak ono wierzy w życie! Imy wierzmy...!
Na terenie Bydgoszczy zarejestrowane są trzy pomnikowe wierzby białe. Najdorodniej-
szym okazem o obwodzie 495 cm jest okaz zlokalizowany na podmokłym terenie Ligi Mor-
skiej przy ulicy Toruńskiej 157.
Nieco mniejszy egzemplarz o obwodzie "tylko" 445 cm rośnie w parku przy ulicy Fila-
reckiej, zaś najzdrowsze drzewo tego gatunku możemy podziwiać przy ulicy Lisiej, gdzie
na otwartej przestrzeni w pobliżu płynącego rowu, z daleka zaskakuje nas barwami i subtel-
nym pięknem targanych wiatrem delikatnych liści.
W skład pomnikowych okazów naszego miasta wchodzi również wiele roślin unikalnych
nie tylko ze względu na formę, ale także ze względu na pochodzenie. Do takich właśnie ro-
ślin możemy zaliczyć katalpę zwyczajną, zwaną również surmią zwyczajną. Roślina ta o ce-
chach wybitnie dekoracyjnych pochodzi prawdopodobnie z obszarów Georgii (USA), gdzie
występuje jako podstawowy składnik lasów liściastych, rosnących w dolinach wielkich rzek.
Do Europy została sprowadzona w 1726 roku i wysadzano ją w parkach i ogrodach jako roś-
>>>
ss
linę ozdobną. Zdobniczym elementem tej rośliny są duże. sercowate liście pojawiające się
późną wiosną. białe swrczykowate kwiaty z żółw-fioletowym deseniem. rozwijające się póź-
no. bo dopiero w lipcu. tworząc okazałe. wzniesione ku górze kwiatoscany. Oryginalne są
również długie. patykowate owoce w postaci s£rąków. które zwisają z gałęzi drzewa przez
całą zimę. często nawet do przyszłego lata. Jedyny. pomnikowy okaz tej rośliny o atrakcyj-
nym, egzotycznym wyglądzie spotkamy w załomie Pałacu Młodzieży. przy ulicy Jagielloń-
skiej 27.
Ciekawym gatunkiem roślinnym naszej aglomeracji jest również perełkowiec japoński.
zwany także "saforą chińską". Jedyny pomnikowy okaz tego gatunku zlokalizowany jest
przy ulicy Fordońskiej 2. na terenie Zakładów Rowerowych. Gatunek ten o miododajnych i
pyłkodajnych kwiatach wywodzi się z Chin i japonii. \Vyglądem swoim przypomina robinię
akacjową. choć ma od niej sztywniejsze oraz ciemniejsze zabarwienie liści.
\V krajach o cieplejszym klimacie perełkowiec trakwwany jest jako drzewo parkowe, a
zwłaszcza, jako cenny materiał służący do obsadzania ulic miejskich. \V Polsce obecnie ga-
tunek ten możemy spotkać jedynie w poscaci dojrzałych osobników w parkach i przydwor-
skich ogrodach. Bydgoski. osiemdziesięcioletni perełkowiec japoński naja£rakcyjniej wy-
gląda na przełomie lipca i sierpnia. kiedy to jego rozłożysta korona obsypana jest wonnymi,
kredowobiałymi kwiatami. zebranymi w dużych, wiechowatych kwiatoscanach.
Spośród pomnikowych okazów roślinnych na szczególną uwagę zasługuje relikt - miło-
rząb dwuklapowy, zw:my również "chińskim". To długowieczne drzewo uważane za prze-
żytek dawnych epok geologicznych, nie bez racji zostało nazwane przez dziewiętnasto-
wiecznego angielskiego biologa - Karola Darwina "żywą skamieniałością". \V ojczyźnie
swej, a więc w Japonii i Chinach, uważany był nie tylko za drzewo ozdobne, ale również za
roślinę owocową i świętą. Z tych to wzglcdów wysadzany był głównie wokół świątyń i pa-
ł::tCÓ\\'. Do tej pory uważa się, że w prze£rwanie tego gatunku do obecnych czasów zawdzię-
czamy głównie buddyjskim mnichom, którzy wysadzane drzewa tego gatunku wokół świę-
tych przybytków otaczali kultem. \Vprawdzie do obecnych czasów nie przetrwał żaden
dziko żyjący miłorz
\b, jednak prowadzone uprawy tej rośliny w warunkach parkowych w
całej niemal Europie, dokąd została sprowadzona w 1730 roku. pozwoliły przetrwać jej aż
do chwili obecnej. Status pomnika przyrody uzyskały trzy miłorząby dwuklapowe naszego
miasta. Najdorodniejszy egzemplarz tego ciekawego gatunku możemy spotkać przy ulicy
Gimnazjalnej 11, gdzie jego rozłożysta, jasnozielona korona tworzy oryginalny akcent zdob-
niczy na tle budynku \Vojewódzkicj Przychodni Przeciwgruźliczej. Zdumienie budzi rów-
nież drugi pomnikowy okaz rosnący u zbiegu ulicy Konarskiego i ulicy jagiellońskiej. który
swoimi wachlarzykowatymi listkami z daleka przyciąga wzrok przechodniów. Równie cie-
kawie prezentuje się trzeci egzemplarz tego reliktowego drzewa, który jest wkoponowany
w soczystą zieleń szwederowskiego parku na \Vzgórzu Dąbrowskiego.
Pomnikowymi gatunkami roślinnymi naszego miasca, wyróżniającymi się swą niepow-
tarzalną oryginalnością są bożodrzewy gruczołowate. Owa okazy rej ciekawej rośliny o znacz-
nych rozmiarach spotykamy przy ulicy jagiellońskiej 3 (przed budynkiem Wojewódzkiej
Rady Narodowej). Ojczyzną tych drzew są Chiny, gdzie gatunek ten jest uważany za roś-
linę miododajną. zaś liście tych drzew przez wiele lat wykorzystywane były jako pokarm w
hodowli jedwabników. Do Europy bożodrzewy przywędrowały w 1751 roku i natychmiast
zwróciły na siebie uwagę ze względu na niespotykanie szybki wzrost, szczególnie w okresie
"młodocianym", kiedy to w ciągu pięciu lat potrafią zwiększyć swoją wysokość aż o cztery
metry. Nie są to jednak rośliny długowieczne. Żyją zaledwie 80 do 100 lat. Swój niepowta-
>>>
56
rzalny, egzotyczny wygląd zawdzięczają głównie długim, dochodzącym do jednego metra
liściom pierzas£O podzielonym, które aż do chwili opadnięcia nie żółkną, lecz zachowują
zieloną barwę. Atrakcyjny wygląd zawdzięcza ta roślina również szaro-czerwonej korze oraz
czerwonym owocom, które znacznie zwiększają zdobniczy charakter tego drzewa. Z uwagi
na £o, że gawnek ten należy do roślin odpornych na zanieczyszczenie powietrza, bożodrze-
wy powinny być \\-)'sadzane przede wszystkim w aglomeracjach miejskich, a szczególnie w
rejonach dużego uprzemysłowienia.
Ciekawą rośliną pomnikową wywodzącą się z Ameryki Północnej jest cypryśnik błotny,
zwany częS£O również "cisownikiem". W ojczyżnie swej drzewo £o [Worzy zwane, jednoga-
£lmkowe drzewosmny, rosnące głównie na terenach bagiennych oraz w dolinach dużych rzek.
Na terenach za I ewo\\-)'ch, roślina ta wykazuje tendencje do wytwarzania korzeni powie-
trznych, zwanych pneumawforami. "Twory" te wyrastając z korzeni podziemnych ponad
lustro wody, zaopa£rują roślinę w niezbędną ilość powietrza. Gawnek ten osiąga wiek od 300
do 500 bt. Do Europy został sprowadzony w 1640 roku i od tej pory można było go spotkać
również w polskich parkach i ogrodach, gdzie wysadzany był głównie w celach zdobniczych.
Sadzono go głównie nad brzegami parkowych akwenów lub na wysepkach. Na terenie Bydgo-
szczy możemy spotkać dwa pomnikowe egzemplarze cypryśników błotnych. Obydwa zlo-
kalizowane są w parku im. Kazimierza \Vielkiego, gdzie ich stożkowate sylwety zdobione
jasnozielonymi, sezonowymi, miękkimi igiełkami, są miłym dla oka parkowym akcentem.
Spośród pomnikowych okazów naszego miasta żadna roślina nie jest tak pociągająco
piękna, szczególnie wczesną wiosną, jak wywodząca się z Ameryki Północnej i wschodniej
Azji - magnolia pospoli[3, która nazwę swą zawdzięcza francuskiemu bO[3nikowi Piere Mag-
nolowi. Ta ozdobna roślina o rozłożystej, niskiej koronie, wy[Warza jeszcze przed rozwinię-
ciem się liści duże, wonne kwiaty o barwie białej lub zaróżowionej od strony zewnętrznej.
Ozdobą tej rośliny, nie bez racji uważanej za "symbol wiosny", są również skórzaste liście,
które pojawiając się swsunkowo późno na gałłzkach są pocz
łtkowo zielone, zaś jesieni
ł
przebarwiają się na kolor żóhy lub brązowy.
Z uwagi na małą \\-)'£rzymałość na mróz, magnolie nie należą do roślin bardzo rozpowsze-
chnionych. Najczęściej w uprawach spO[ykamy magnolię pośrednią, wyhodowaną w 1820 ro-
ku przez francuskiego ogrodnika, który tę ozdobn
ł roślinę uzyskał przez skrzyżowanie chiń-
skiej magnolii nagiej, z japońską magnolią czerwonokwietną. Ta ciekawa krzyżÓwka częsW
nazywana jest magnolią Solanga, a nazwa [3 pochodzi od nazwiska eksperymentującego
ogrodnika - Solanga Boudina. Odmienny i niepowtarzalny urok magnolii pośrednich możemy
na terenie Bydgoszczy podziwiać przy Alejach Ossolińskich 12, gdzie przed budynkiem kom-
pleksu rolniczego spotkamy trzy pomnikowe okazy tego gawnku. Bogac[Wem kszcałtów i
barw mogą nas zauroczyć pozos[3łe z siedmiu pomnikowych okazów magnolii, a więc samot-
, nie rosnący eg.lemplarz tego gatunku w ogródku przy ulicy Ks. Markwarta 9, drzewiasta for-
ma magnolii zlokalizowana w parku im. Jana Kochanowskiego. dwa rozłożyste okazy rosnące
przed budynkiem "Cefarmu" przy ulicy Cichej 19 oraz jedyny w swoim rodzaju przedsca-
wiciel tego gatunku rosnący pod osłoną parkowej zieleni w parku na Wzgórzu Dąbrowskiego.
Oryginalnym pięknem odznacza się sprowadzony do Europy z Ameryki Północnej w
XVII wieku platan klonolistny, którego nazwa wywodzi się od greckiego wyrazu "plaws",
czyli rozłożysty. Gawnek ten, szczególnie rosnąc samotnie, rzeczywiście osiąga imponujące
rozmiary. Dorasta do 30 metrów wysokości i wy[Warza potężną, rozłożystą koronę zbudowa-
ną z silnych konarów, z dumą dźwigających gęsw osadzone duże liście podobne do klonu
oraz kuliste owocostany, które na długich szypułkach zwisają z drzewa aż do wiosny, nada-
>>>
57
jąc drzewu w okresie "bezlistnym" niepowtarzany urok. Masywne pnie pokryte są cienką,
jasną korą, która złuszczając się dużymi płatami zostawia na pniach i gałęziach charaktery-
styczne dla tego gatunku żółtobrązowe plamy. Drzewa te ze względu na swą długowiecz-
ność oraz dużą odporność na zanieczyszczenia powietrza uważane są za cenny materiał par-
kowy. \Va'lory zdobnicze tego gatunku zadecydowały o tym, że platany chętnie wykorzystu-
jemy do obsadzania ulic, alejek, czy też bulwarów, szczególnie w dużych aglomeracjach oraz
terenach uprzemysłowionych. Na terenie Bydgoszczy ten fascynujący gatunek reprezen-
towany jest przez dziewięć pomnikowych okazów, rozmieszczonych głównie w centralnej
części miasta. Największe skupisko tych ciekawych zabytkowych roślin znajdziemy przy
ulicy Królowej Jadwigi (za budynkami Przychodni Kolejowej), gdzie w pobliskim sąsiedz-
twie z wodą, cztery pomnikowe platany osiągnęły obwody od 320 do 408 cm. Pojedyncze
okazy pomnikowych platanów możemy spotkać w różnych częściach miasta. Fascynującym
kształtem wyróżnia się egzemplarz rosn
lCY przy ulicy Zygmunta Augusta (na terenie dwor-
ca PKP Bydgoszcz Główna), przy ulicy Karmelickiej (przy placu Teatralnym), czy też przy
ulicy Szubińskiej (na terenie \Vojskowych Zakładów Lotniczych), gdzie sylweta pomniko-
wego drzewa wspaniale odcina się zieloną barwą od tła błękitnego nieba. Zdumiewającą
sylwetą odznacza się również platan rosnący przy ulicy Słowackiego (na zapleczu budynku
RTV) oraz majestatyczny okaz tego gatunku rosnący na placu \Volności, obok kościoła pod
wezwaniem Św. Apostołów Piotra i Pawła.
Do najozdobniejszych drzew pomnikowych naszego miasta możemy zaliczyć kasztano-
wce białe, którc najatrakcyjniej \\ryglądają W porze kwitnienia. Gatunek ten wywodzi się z
Półwyspu Bałkańskiego, skąd został sprowadzony do Europy w XVI \\'ieku. \V ojczyźnie
swej drzewa te uważane są za podstawo\\]' składnik górskich lasów liściastych, zaś u nas
kasztanowce traktowane są jako drzewa wybitnie parkowc. Dawniej chętnie wysadzane
były w zwierzyńcach, ze względu na pozyski\\'ane "kasztany" - ulubiony przysmak ssaków
kopytnych. Nic tak nie uwydatnia piękna tej rośliny, jak szeroka, kopulasta korona rzuca-
jąca głęboki, zielony cień, duże, a zarazem gęste liście nadające drzewu ciężki i masywny
\\]'gląd oraz białe kwiaty zebranc w gęste, stoj
lce kwiatostany. Spccyficznego uroku przys-
parzaj_\ roślinie rÓwnież wypadające jesienią z kołczastych torebek nasiona, zwane pospoli-
cie "kasztanami" oraz przebarwiające się pod koniec okresu wcgetacyjnego liście, które
pod drzewami tworzą najcudowniejszy parkowy kobierzec. Najdorodniejszym pomniko-
wym kasztanowcem białym na terenie naszej aglomeracji jest okaz zlokalizowany w Parku
LudO\\]'m im. \V. \Vitosa, gdzie masywna jego sylweta o obwodzic 520 cm wkomponowana
jest w parkową zieleń tej śródmiejskiej enkla\\]'. Majestatyczny \\]'gląd mają również trzy
okazy tego gatunku rosnące na malowniczo położonej \Vyspie Młyńskiej oraz okazały
egzcmplarz zlokalizowany na terenie dworca PKP Bydgoszcz-\Vschód. Piękny akcent
"ciemnej zieleni" na tle szarości zabudowań tworzy kasztanowicc rosnący przy ulicy Ber-
nardyńskiej 6 (w podwórzu \Vydziału Rolnego J\kademii Techniczno-Rolniczej) oraz okaz
zlokalizowany na terenie kompleksu gospodarczego przy Alejach Ossolińskich 12.
Cennym, a zarazem szybko rosnącym gatunkiem o dużej odporności na zanicczyszczonc
powietrze oraz na działanie silnych wiatrów, jest jesion wyniosły, który od niepamiętnych
czasów \\]'korzystywany był do obsadzania ci,\gów komunikacyjnych. Roślina ta dorasta do
40 metrów wysokości i charakteryzuje się prostym, \\]'smukłym pniem oraz \\]'soko osadzo-
ną koroną ozdobioną pierzasto złożonymi liśćmi, które na drzewie pojawiają się póżną wio-
sną, alc za to opadaj
\ póżną jesienią, nie zmieniając swej zielonej barwy. Z uwagi na dużą
masę wytwarzanych liści, drzewa te uważane są za cenny g.1tunck parkowy i alejowy. \Vys-
>>>
58
tępują głównie na terenach wilgotnych, gdzie najlepiej rozwijają się w towarzystwie olch, to-
poli i wierzb. W takich właśnie warunkach wyrósł jeden z dwóch bydgoskich pomnikowych
jesionów, zlokalizowany przy ulicy Mińskiej 105 (za śluzą "Prądy"), gdzie strzelisty pień
zdobiony popielatą korą z daleka zwraca na siebie uwagę. Mniej okazałą sylwetę posiada
drugi pomnikowy okaz gatunku, zlokalizowany przed Kościołem Garnizonowym, przy ulicy
Bernardyńskiej 4. Istnieje prawdopodobieństwo, że jest on pozostałością po byłym ogrodzie
przyklasztornym 00. Bernardynów, który od XV wieku otaczał ten sakralny przybytek.
Drzewem szybko rosnącym o wybitnych walorach dekoracyjnych jest również klon sre-
brzysty, pochodzący ze wschodnich terenów Ameryki Północnej i osiągający średni wiek od
100 do 150 lat. Do Europy został sprowadzony w pierwszej połowie XVIII wieku. Z uwagi
na dużą odporność na zanieczyszczenie powietrza klony srebrzyste wysadzane są głównie w
parkach dużych aglomeracji. Nie stosuje się ich do obsadzania ulic, z uwagi na długie, zwi-
sające gałęzie, które zbytnio zasłaniają pole widzenia. Za oryginalnością tej rośliny przema-
wia fakt posiadania szerokiej, malowniczej korony, zdobionej pięcioklapowymi, dwubarw-
nymi liśćmi, które od góry są zielone, zaś od spodu srebrzystoszare. Jesienią liście przebar-
wiają się na kolor soczystożółty. Na terenie Bydgoszczy status pomnika przyrody posiada
sześć klonów srebrzystych. Trzy z nich o obwodach od 364 do 384 cm znajdziemy na bois-
ku Technikum Kolejowego przy ulicy Kopernika 1. Zdumiewające sylwety mają również
dwa okazy tego gatunku rosnące przy ulicy Nad Kanałem (na wysokości ulicy Kanałowej)
wpływające na atrakcyjność miejskich plant. Najmniej widocznym pomnikowym klonem
srebrzystym jest okaz rosnący w podwórzu posesji przy ulicy Pomorskiej 33, gdzie wysokie
mury odcinają go od reszty miasta, gwarantując tym .samym wyłączność cieszenia się nim
jedynie mieszkańcom wymienionej nieruchomości.
\V mniejszym stopniu dekoracyjny, choć również cenny ze względu na dużą odporność
na zanieczyszczenie powietrza i na pasożyty jest klon zwyczajny, którego jedyny pomniko-
wy okaz znajdziemy na terenie \Vojewódzkiego Szpitala Dziecięcego przy ulicy Chodkie-
wicza 44. Gatunek ten cechuje bardzo szybki wzrost, szczególnie w okresie "młodości".
Drzewo to wyróżnia się wiosną złocistą koroną utworzoną przez liczne kwiaty rosnące na
drzewach jeszcze przed pojawieniem się liści, latem zaś szerokimi, żywozielonymi liśćmi,
które w jesieni opadając atrakcyjnie się przebarwiają.
Ciekawym w swoim rodzaju, a jednocześnie jedynym pomnikowym okazem naszego
miasta jest jabłoń niska, zwana również "rajską jabłonią". Możemy ją podziwiać w ogrodzie
przy ulicy Gdańskiej 44. To euroazjatyckie drzewo charakteryzuje się niskim wzrostem
(osiąga wzrost do 10 metrów) oraz bardzo dekoracyjnymi owocami o średnicy do 3 cm,
których czerwona barwa z daleka zwraca na siebie uwagę. Gatunek ten uważa się za formę
wyjściową, bowiem od niego wywodzi się większość obecnych owocowych odmian jabłoni
oraz ich mieszańców, głównie karłowych i półkarłowych.
Pojedyńczym pomnikowym reprezentantem gatunkowym jest również głóg dwuszyjko-
wy rosnący przed budynkiem mieszkalnym przy ulicy Hugona Kołłątaja 4. To stosunkowo
niskie drzewo osiągające wzrost zaledwie 7 m znane jest nie tylko w całej Europie, ale rów-
nież w Azji Mniejszej oraz w Afryce północnej. Roślina [a charakteryzuje się ciernistymi
gałązkami, ciemnozielonymi liśćmi oraz charakterystycznie spękaną korą. Najbardziej de-
koracyjną częścią tego gatunku są białe lub różowe kwiaty zebrane w zwarte kwiatostany
pojawiające się w maju i czerwcu oraz czerwone "głogowate" owoce ukazujące się na drze-
wach jesienią. Z uwagi na te walory zdobnicze, gatunek ten jest często wykorzystywany do
obsadzania ulic, jak to ma miejsce w przypadku chociażby ulic Litewskiej, czy Kilińskiego.
>>>
59
Spośród wszystkich pomników przyrody zarejestrowanych na terenie Bydgoszczy, naj-
bardziej oryginalnym okazem jest winobluszcz trójklapowy pochodzący z Chin i Japonii, a
uznany za cenną osobliwość przyrodniczą dopiero w roku bieżącym. Ta samoczepna roślina
pnie się w górę po fromowej ścianie budynku będącego siedzibą \Vydziału Rolnego Aka-
demii Techniczno-Rolniczej usytuowanego przy ulicy Bernardyńskiej 6. Swą atrakcyjność
zawdzięcza pięknym, dachówkowato ułożonym liściom, które początkowo przykuwają
wzrok swoją lśniącozieloną barwą, zaś w jesieni przebarwiają się na kolor jasno lub ciem-
noczerwony, a czasem na kolor czerwonobrązowy. Spoglądając na tę zdumiewająco piękną
kolekcję różnokształtnych liści opalizujących wskutek gry świateł i odcieni kolorów, może-
my dopa[rzeć się w tym rozpiętym na murze kobiercu wielu fascynujących kształtów, w za-
leżności od własnej famazji.
Ciekawą grupę roślin tworzą gatunki zimozielone, które przez cały rok utrzymują na
swych gałązkach ciemnozielone liście w postaci igieł. Taką właśnie pomnikową rośliną jest
pięcioigielna sosna limba, nalei1ca do gatunków prawnie chronionych. Jest [O drzewo [ypo-
we dla terenów górskich i podgórskich. \V Polsce w sranie dzikim występuje w Tatrach.
Charakteryzuje ją bardzo powolny wzrost, wynoszący zaledwie 15 metrów w ciągu 10 lat.
Na naszych terenach limby można spotkać jedynie w parkach. gdzie traktowane są jako
rośliny ozdobne. Z surov.rym pięknem dwóch bydgoskich pomnikowych limb możemy się
spotkać w parku im. Jana Kochanowskiego. Jedno z zabytkowych drzewo gęstej. ciemno-
zielonej koronie znajdziemy w północnej części parku. zaś drugą limbę dwuwierzchołkową
spotkamy we wschodniej części [ej enklawy zieleni. w pobliżu pamiątkowej płyty. upamię-
tniającej śmierć 50 bohaterskich gimnazjalistów z Męskiego Gimnazjum Miejskiego. za-
mordowanych przez okupama we wrześniu 1939 r. Obydwie limby stanowią ciekawy, zie-
lony akcem parku w okresie zimy. kiedy [O słońce zaledwie przez kilka godzin dotyka swy-
mi promieniami wierzchołków tych drzew. oraz latem, gdy ukryte w ciemnym. parkowym
gąszczu są atrakcją dla poszukujących wrażeń na łonie natury.
PomnikO\vym gatunkiem chronionym jest również cis pospolity. należący do najbardziej
długowiecznych gatunków rodzimych. Osiąga wiek nawet 1000 lat. Cechuje go bardzo po-
wolny wzrost. głównie w pief\vszych larach życia. \V ciągu pierwszych dziesięciu la[ osiąga
zaledwie 120 cm. w ciągu 20 la[ dorasra do 250 cm, zaś w ciągu 30 lat osiąga wzrost zaledwie
450 cm. Cis jest ciekawą rośliną również dlatego, że nie wytwarza żywicy oraz dla[ego, że
choć jest gatunkiem iglastym. nie rodzi szyszek. lecz nasiona "chowa" w soczystych osnów-
kach. które są jedyną nietrującą częścią [ej rąśliny. Pozostałe jej części zawierają trujący
alkaloid - [Oksynę. Z uwagi na [e cechy. cis w starożytności uważany był za "drzewo śmier-
ci". Sądzono nawc[, że dłuższy pobyt w jego cieniu, lub przesiadywanie w strefie dymu z
palonego drewna jest również dla organizmu ludzkiego szkodliwe. Gallowie s[Osowali [ru-
jący sok nawet do zatruwania ostrzy strzał. Dziś cis uwaŻany jest jedynie jako cenny mate-
riał parkowy, głównie w aglomeracjach miejskich, z uwagi na dużą odporność [ej rośliny na
zanieczyszczenia powietrza. Możemy go spotkać jedynie jako pojedyncze egzemplarze par-
kowej flory. Dawniej cisy występowały w dużych skupiskach, tworząc cisowe lasy. Pozosta-
łością po takiej pomorskiej puszczy cisowej jest rezerwat leśny w Borach Tucholskich w
leśnictwie \Vierzchlas, gdzie możemy podziwiać ;koło 2000 egzemplarzy tego chronionego
gatunku. Najwięcej cisów zostało wytrzebionych w ciągu ostatnich 700 lat, kiedy to wodo-
odporne i ognioodporne drewno cisowe miało zas[Osawanie przy budowie starków, łodzi
itp. Wprowadzenie zakazu wycinania cisów w lasach już w XV wieku przez \Vładysława Ja-
giełłę, a potem objęcie tego gatunku ochroną całkowitą - prawną, ocaliły te rośliny od zagła-
>>>
60
dy. Na terenie Bydgoszczy cisy jako element zdobniczy możemy spotkać w wielu parkach i
ogrodach, zaś okazów pomnikowych [ego gatunku mamy zaledwie dziewięć. Są to zarówno
formy drzewiaste, jak i krzaczaste. Najbardziej żywotnym pomnikowym cisem jest okaz
rosnący w ogrodzie przyległym do budynku U rzędu Skarbowego, przy ulicy Ks. A. Czano-
ryskiego. Znajdziemy ram drzewiastą formę cisu. Drugim drzewiastym cisem pomnikowym
możemy się zachwycać na ulicy Gdańskiej 40, gdzie w podwórzu posesji wznosi swe ciem-
nozielone gałęzie dorodne cisowe drzewo. Swoją niepowtarzalną oryginalnością wyróżniają
się również formy krzaczasre cisów, z których aż sześć uznanych zostało za pomniki przy-
rody. Cztery rozłożysre egzemplarze spotkamy na placu Teatralnym, gdzie [Worzą widocz-
ne przez cały rok wyraziste zielone plamy. Pozostałe dwa krzaczaste cisy pomnikowe zlo-
kalizowane są na terenie kościelnym (kościoła pod wezwaniem Świętej Trójcy), od strony
ulicy Ks. Kordeckiego. Nieco odmiennie i ciekawiej prezentuje swoją formę dwuwierzchoł-
kową cis, rosnący pod budynkiem restauracji "Kaprys". Ten pomnikowy egzemplarz w ca-
łej okazałości widoczny jest od strony ulicy Dr. A. ]urasza.
Przedstawione pomniki przyrody oraz opisane piękno przyrodniczych zabytków z pew-
nością uświadomiły nam fakt, że i my jesteśmy dziećmi [ej nadbrdziańskiej ziemi, która
urzeka nas [ak wielką różnorodnością roślinnych kszrałtów i barw. Niepow[arzalny urok
pomnikowych okazów może dostarczyć wszystkim miłośnikom bydgoskiej przyrody wielu
przeżyć estetycznych. Z pewnością każdy bez [rud u dosrrzeże, jak interesujące i niepow[a-
rzalne układy [Worzy zabytkowa przyroda z cermymi elementami architektonicznymi. Niech
za przykład posłuży chociażby kompozycja starodrzewu oraz zabytkowego Kościoła Garni-
zonowego przy ulicy Brenardyńskiej.
Analizując powyższe rozważania powinniśmy sobie uzmysłowić, że pomniki przyrody są
cennym dziedzictwem narodowym i z tych względów winny być przez nas chronione, by-
śmy mogli je kiedyś w niezniszczalnej formie przekazać przyszłym pokoleniom.
>>>
Eugeniusz BORODIj, Janusz KlflTA
KOŚCIÓŁ KATOLICKI W BYDGOSZCZY
W LATACH 1982-1994.
Kalendarium*
Wstęp
Rok 1982 w bogatych dziejach Kościoła bydgoskiego stanowi wyraźn
l cezurę. \Vtedy to
ksi
łdz arcybiskup Józef Glemp, Prymas Polski, idąc za sugestią dokumentów Soboru \Vaty-
kańskiego II, a zwłaszcza o zadaniach pasterskich biskupów, zdecydował się posłać jednego
ze swoich biskupÓw pomocniczych do Bydgoszczy. Biskupem tym był ksi'ldz dr Jan l"\owak,
który w lipcu 1982 r. de facto usiadł w Bydgoszczy jako \Vikariusz Biskupi Prymasa Polski i
proboszcz kościoła farnego. Godności te ks. bp J. Nowak objął de iure na podstawie listu-
dekretu Prymasa Polski z 16 listopada 1982 r. Śmiała decyzja Prymasa Polski o posłaniu
biskupa pomocniczego do Bydgoszczy, według ks. bp. J. Nowaka, zgodna z nowoczesnymi
wymaganiami duszpasterskimi, pociągnęła za sobą cały szereg konsekwencji o charakterze
pastoralnym. Mówiąc najogólniej stworzyło to możliwości powołania do życia systemu pas-
toralnego obejmującego całość miasta, czyli tz\v. "Kościoła miejskiego" (...). Przecieź wiado-
mo nawet na podstawie ogólnej obserwacji, źe inne są ''''Ymagania duszpasterskie w takim
mieście jak Bydgoszcz niż w pozostałej części Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Bydgoszcz ma
swoj:.t specyfikę pracy duszpasterskiej, bo choć procesy urbanizacyjne zaznaczyły się w wie-
lu miastach archidiecezji, to jednak Bydgoszcz zdystansowała wszystkie. \V pojęciu "Koś-
ciół miejski" od 1992 r. mieści się również Kościół katolicki w Fordonie, który do tego cza-
su wchodził w skład diecezji chełmińskiej.
Początki pracy duszpasterskiej ks. bpa J. Nowaka jako \Vikariusza Biskupiego w Byd-
goszczy przypadły na dramatyczny okres w dziejach Polski i Kościoła polskiego: okres sta-
nu wojennego (1981-1986). Jednak mimo rozlicznych trudności charakterystycznych dla
tego okresu, życie religijno-kościelne w mieście nad Brdą nie osłabło; przeciwnie, życie to
nabrało rozmachu i dynamiki. Podniósł się poziom życia religijnego bydgoszczan, wzrosło
ich poczucie więzi z Kościołem. Świadczą o tym choćby te, z konieczności tylko lakoniczne,
zapiski w niniejszym Kalendarium.
Od przełomowych wydarzeń 1989 r. Kościół bydgoski, podobnie jak Kościół w całej Pol-
sce, działa w zupełnie nowej rzecz)'wistości społeczeństwa pluralistycznego i demokratyczne-
go. Stoi przed nim zadanie likwidacji spustoszeń okresu komunistycznego nie tylko w sferze
politycznej i gospodarczej, ale przede wszystkim w dziedzinie religijnej i etyczno-moralnej.
· Lara 1982-1983 i 1989-1994 oprac. J. Kuna,
Zaś lara 1984-1988 - E. Borodij
>>>
62
Charakter niniejszego opracowania uniemożliwia omówienic w sposób pogłębiony ponad
dwunastoletnich dziejów bydgoskicgo "Kościoła miejskiego". \Vierzymy jednak, iż to Kalen-
darium pobudzi badania flad Kościołem bydgoskim i jego rolą w 6S0-lemich dziejach miasta.
I jcszcze słów kilka o wikariuszu biskupim dla miasta Bydgoszczy. Ks. bp Jan Nowak
urodził się S października 1931 r. w Toruniu. Święccnia kapłańskie przyjął 25 maja 1956 r.
w Gnieźnie. Uzyskał dokwrat z teologii. Jako prałat pełnił funkcję rektora Prymasowskiego
\Vyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie. Dnia 20 lutego 1982 r. mianowany został
przez papieża Jana Pawła II biskupem pomocniczym arcybiskupa gnieźnieńskiego (tyt. Ge-
meleński w Byzacenie).
KALENDARIUM
1982
20 II
Papież Jan Paweł II mianował biskupami pomocniczymi abpa Józefil Glempa, metropolity
gnieźnieńskiego i warszawskiego, prymasa Polski - dla Archidiecezji Gnieźnieńskiej: ks. pra-
łata Jerzego Dąbrowskiego i ks. prałata dra Jana Nowaka, rektora Prymasowskiego \Vyższe-
go Seminarium Duchownego w Gnieźnie (tyt. Gemelie di Bizacena).
25 I II
\V uroczystość Zwiastowania Pańskiego w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie miała miej-
sce konsekracja biskupów pomocniczych prymasa Polski: Jerzego Dąbrowskiego i Jana No-
waka. Bp J. Nowak jako de\'v'izę swej arcypasterskiej posługi przyj
lł słowa: \Vierność Two-
im przykazaniom.
8 IX
Ksiądz prymas J. Glemp ustanowił Prymasowski Instytut Kultury Chrześcijańskiej w Archi-
diecezji Gnieźnieńskiej z siedzibą w Gnieźnie i Bydgoszczy. Celem Instytutu jest systema-
tyczne pogłębianie wiedzy i kultury religijnej u słuchaczy, a także pomoc w formowaniu
osobowości chrześcijańskiej. Opiekę nad Instytutem powierzono ks. bp. J. Nowakowi.
23-25 IX
l\'lodlitwa Nawiedzenia w Bydgoszczy. Kopia \Vizerunku Ivlatki Bożej Częstochowskiej
przebywała w Bydgoszczy w dniach 23-25 września. \V powitaniu Obrazu na bydgoskim
Starym Rynku uczestniczyła wielotysięczna rzesza bydgoszczan. Ilołd Maryi złożyli przed-
sta,,,'iciele bydgoskiej społeczności. f\:astępnie Obraz Nawiedzenia młodzicż przeniosła w
proccsjonalnym orszaku ulicami miasta do bazyliki pw. św. \Vinccntego :1 Paulo. \V tej
świątyni mszę
w. sprawował ks. bp Jan Czerniak, który również wygłosił homilię. l\1odli-
twa Nawiedzenia w bazylice trwała do 25 września. \V ostamim dniu mszę św. koncelcbro-
wali kapłani pracujący w Bydgoszczy pod przewodnictwem bpa J. Nowaka. Po krÓtkim na-
bOŻeństwie pożegnalnym obraz wyruszył do Gniezna.
X
\V pief\vszych dniach października 1982 r. odbyło się w domu ks. bpa J. Nowaka spotkanic
pracowników Poradnictwa Rodzinnego w Bydgoszczy.
>>>
63
16 XI
Ks. bp dr Jan Nowak został formalnie proboszczem Fary i \Vikariuszem Biskupim w Byd-
goszczy.
" Uważam, że obecność Biskupa w dynamicznie rozbudowującej się Bydgoszczy - pisał w
liście-dekrecie ks. abp Józef Glemp, Prymas Polski, jest bardzo potrzebna nie tyle ze wzglę-
du na sprawność kościelnej administracji, ile ze względu na pobudzanie i jednoczenie
wspólnych dla całego miasta inicjatyW duszpasterskich". ObecnoŚĆ \Vikariusza Biskupiego
w Bydgoszczy nie miała naruszać uprawnień dziekanów, nie miała osłabiać administracyj-
nych związków kapłanów, władz cywilnych oraz wiernych z "centralą administracji" archi-
diecezjalnej w Gnieźnie.
Posługę \Vikariusza Biskupiego ks. bp J. Nowak miał wykonywać przez:
1. odbywanie spotkań z księżmi dziekanami,
2. okresowe uczesmictwo w konferencjach diecezjalnych,
3. odbywanie spotkań z kapłanami miasta dla omówienia problemów duszpasterskich,
4. utrzymywanie osobistych kontaktów z kapłanami,
s. organizowanie kapłańskich dni skupienia lub godzin adoracji.
Ponadto bp J. Nowak jako \Vikariusz Biskupi miał roztoczyć opiekę nad ośrodkami duszpa-
sterstwa specjalistycznego, akademickiego, oazowego, zakonnego, ministranckiego, głucho-
niemych, niewidomych i chorych w szpitalach. Szczególnej trosce ks. biskupa powierzono
kult Matki Bożej Bydgoskiej zwanej Matką Pięknej tvliłości. przy bydgoskiej Farze miano
zorganizowaĆ stał.} posługę w konfesjonale. \Vikariusz Biskupi miał się również podjąć kie-
rownictwa Prymasowskiego InstytlJ[u Kultury Chrześcijańskiej im. Stefana Kardynała \Vy-
szyńskiego w Bydgoszczy, a także miał być opiekunem Prymasowskiego Instytutu Teolo-
gicznego im. Stefana Kardynała \Vyszyńskiego w Gnieźnie. Jednocześnie ks. bp Nowak
miał spełniać zadania wikariusza generalnego w Gnieźnie oraz kierować \Vydziałem do
Spraw Zakonnych i \Vydziałem Katechetycznym Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie.
8XIJ
Przy parafii Św. Polskich Braci Męczenników powołano Archikonfraternię Literacką Nie-
pokalanego Poczęcia Najświętszej
1aryi Panny. Archikonfraternia ta powstała jako pier-
wszy w Polsce Dom poza
1acierzystym w \Varszawie przy katedrze św. Jana. Uroczystego
poświęcenia sztandaru Konfraternii dokonał ks. prymas J. Glemp. Archikonfraternia zajęła
się sp
zodażą książek i prasy katolickiej, często tzw. drugiego obiegu. Zainspirowała pier-
wsze w Bydgoszczy kiermasze książki katolickiej. Szczególną formą działalności wspólnoty
stała się działalność charytatywna. \Vielką pracę \\'Ykonała przy krzewieniu kultury narodo-
wej i społecznej nauki Kościoła. Służyły temu różne spotkania, przede wszystkim Tygod-
nie Kultury Chrześcijańskiej.
10 XII
Z\V)'czajem lat ubiegłych w bydgoskim sanktuarium
latki Bożej Pięknej tvliłości odbył się
dzień skupienia dla narzeczonych. \Ve wspólnej modlitv.ie uczestniczyło ok. 250 osób. Uro-
czystą mszę św. w intencji uczestników odprawił bp J. Nowak.
18 XII
Poświęcenie przez ks. Prymasa J. Glempa kościoła pw. Św. Polskich Braci Męczenników (\Vy-
żyny). Kościół budowano od 1976 r. według projektu architekta pro£. Leonarda Taraszkiewicza.
Odbyło się spotkanie "opłatkowe" ks. prymasa J. Glempa ze świeckimi uczestnikami trzy-
letniego Studium Teologi
znego w Bydgoszczy (sala kościoła farnego).
>>>
64
1983
211
Arcybiskup Józef Glemp, metropolim gnieźnieński i warszawski, prymas Polski, kreowany
został przez papieża Jana Pawła II kardynałem Świętego Kościoła Rzymskiego. Otrzymał
tytuł kardynała - prezbitera, a jako kościół tytularny w Rzymie - bazylikę
1atki Bożej na
Zatybrzu. \V uroczystości w Wiecznym Mieście uczestniczył m.in. ks. bp J. Nowak.
20V
Poświęcenie przez ks. prymasa J. Glempa kamienia węgielnego w budującym się kościele
pw. Św. Maksymiliana Kolbego w bydgoskim przedmieściu Osowa Góra.
16-23 VI
II pielgrzymka papieŻa Jana Pawła II do Polski. Odbyła się w czasie smnu wojennego i była
"pielgrzymką nadziei". Zawierała treści religijne i zarazem umacniała przekonanie, że choć
nasz los leży w rękach Opatrzności, to jednak wiele zależy od nas samych.
21 VIII
Odczytanie w kościołach Listu Pasterskiego Episkopatu Polski z okazji wiktorii wiedeń-
skiej 1683 r.
16-17 X
Modlitwa nawiedzenia w Bydgoszczy. Uroczystościom na Starym Rynku przewodniczył ks.
bp J. Nowak. O północy w bazylice pw. Św. \Vincentego a Paulo odprawiona zosmła w in-
tencji miasm i Ojczyzny Pasterka Maryjna.
20 XI
2S-lecie parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (Jaksice) z udziałem
ks. prymasa J. Glempa.
11-18 XII
II Tydzień Kultury Chrześcijańskiej. Głównym inspiratorem i organizatorem Tygodnia był
bydgoski dom Archikonfranterni Literackiej działający przy parafii pw. Św. Polskich Braci
Męczenników. Patronat nad bydgoskim tygodniem Kultury Chrześcijańskiej objął ks. bp
Jan Nowak. II Tydzień obejmował cztery bydgoskie parafie: Św. Polskich Braci Męczen-
ników, Św. \Vincentego a Paulo, Św. Andzeja Boboli i Św. Trójcy. \Vykłady wygłosili: prof.
Artur Hutnikiewicz ("Motywy religijne w poezji lat międzywojennych), o. Jan Góra (,,0
chrześcijańskiej nadziei"), doc. Marian Kallas ("Kształtowanie się nowożytnej świadomości
Polaków pod zaborem"), prof. Jan Strzelecki ("Czas spotkania"). Artyści scen warszawskich
wystąpili ze spektaklem teatralnym" \Vieczór poezji i pieśni religijno-patriotycznej".
17 XII
Spotkanie ks. prymasa J. Glempa ze studentami Instytutu Teologii dla ludzi świeckich przy
Farze.
1984
18 III
Udział bydgoskiej pielgrzymki w jubileuszowej pielgrzymce rodzin Archidiecezji Gnieź-
nieńskiej do Gniezna.
>>>
65
22 IV
Zakończenie obchodów Jubileuszowego Roku Odkupienia w kościele farnym. Kościół farny
został zaliczony przez ks. prymasa J. Glempa do grona kościołów jubileuszowego odpustu.
Przez cały rok z inicjatywy ks. bpa J. Nowaka rozwijano w nim szczególne formy kultu, takie
jak: pielgrzymki dekanalne, parafialne, dzieci I komunijnych, pielgrzymki grup modlitew-
nych, wspólnot i stanów. \V każdy piątek odprawiano nabożcńst\\:a Męki Pańskicj dla posz-
czególnych bydgoskich parafii, od pief\vszej środy adwentu 19R3 r. modlono się w imencji
poszanowania daru życia. \Viele uwagi poświęcono rodzinie, jej miłości i jedności. Podczas
uroczystej mszy św. w dniu 25 marca małŻonkowie odnowili przyrzeczenia małżeńskie. Te i
inne formy kultu przyczyniły się do znacznego pogłębicnia życia religijnego w Bydgoszczy.
29V
Poświęcenie przez ks. prymasa J. Glempa pomieszczeń biurowych dla \Vikariusza Bisku-
piego w Bydgoszczy i podręcznej czytelni Instytutu Kultury Chrześcijańskiej im. Stefana
Kardynała \Vyszyńskiego.
SIX
\Vmurowanie kamienia węgielnego pod buduj.}cy si
kościół parafialny pw. Chryswsa Kró-
la na osiedlu Błonic. \V uroczysmści wzięli udział: ks. prymas}. Glemp i ks. bp J. Czerniak,
ks. bp J. Tvlichalski i ks. bp J. Nowak.
lX
Poświęcenie przez ks. prymasa J. Glempa kościoła parafialnego pw. Najświętszej Maryi Pan-
ny t\.latki Kościoła przy ul. Gnicźnieńskiej oraz zhłczonych z nim kaplic katechetycznych i
biura parafialnego. Kościół budowano od czerwca 1981 r.
llX
Uroczystość inauguracji nowego roku akademickicgo 1984/85 w bydgoskich Ośrodkach
Ouszpasterstwa Akademickiego. Uroczystości, która miała miejsce w kościele Księży Jezui-
tów, przewodniczył ks. bp J. Czerniak. Obecnych było ok. 600 studentów i słuchaczy szkół
pomaturalnych.
19X
Ks. Jcrzy Popiełuszko odprawił w kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenników t\1szę
święn} za Ojczyznę i ludzi pracy oraz poprowadził nabożeństwo różańcowe w tych samych
imencjach. \V drodze powrotnej do \Varsza\\'Y późnym wieczorem tego dnia został uprowa-
dzony, a następnie bestialsko zamordowany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa
z \Varszawy: kpt. Grzegorza Piotrowskiego, por. Leszka Pękalę i por. \Valdemara Chmie-
lewskiego.
11-18 XI
III Tydzień Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy objął 20 parafii bydgoskich, a także
Żnin, Gąsawę i Solec Kujawski. Złożyło się nań ogółem ok. 170 imprcz, w tym SI spotkań
muzycznych, 50 wykładów i prelekcji z zakresu religii, kultury religijnej, historii i katolickiej
nauki społecznej. Miały też miejsce 33 przedstawienia teatralne i litcrackie, 12 spotkań au-
torskich i seanse filmowe. \V trzecim dniu spotkań z kulturą chrześcijańską \\' Bydgoszczy
wziął udział ks. prymas J. Glemp. Wysłuchał m.in. wykładu ks. prof. B. Bolza o najstarszych
zabytkach piśmiennictwa z biblioteki katedry gnieźnieńskiej, a także odczytu o Archiwum
Archidiecezjalnym oraz był świadkiem prezentacji niektórych cenniejszych zabytków kultu-
ry materialnej z Tvluzeum Archidiecezjalncgo (kielichy m!'za'ne, r,.liłn.,j'lr"" n;p'r
('ipni("\
>>>
66
16 XII
\Vmurowanie kamienia węgielnego i poświęcenie kościoła parafialnego pw. Św. Krzyż'! przy
ul. Artyleryjskiej przez ks. prymasa J. Glempa. Kościół wg projektu architekta Jerzego To-
maszewskiego rozpoczę[O budować 2 sicrpnia 19H2 r.
1985
22 I I I
Pięćdzie
ięciu kapłanów bydgoskich z ks. bpem J. Nowakicm wzięło udział w wielkopost-
nym dniu skupicnia w bydgoskiej Farze. Termuem spotkania i rozważań była Eucharystia
w historii zbawienia. .
25 I I J
Dzień skupienia dla narzeczonych w bydgoskiej Farze. Mszy świętcj przewodniczył ks. pra-
bt J. Gołębicwski.
26 IV
Ks. bp J. Nowak podczas uroczystej mszy św. w bydgoskiej Farze promował 170 Icktorów z
25 bydgoskich parafii.
18 V
\Vspólna modlitwa bydgoskiej młodzieży w bazylice Księży Misjonarzy z okazji Roku Mło-
dzieży. Uroczystości przewodniczył ks. prymas J. Glemp i ks. bp J. l\:owak.
10 VI
Ks. prymas J. Glcmp pobłogosławił kościół parafialny pw. Matki Boskiej Z''''Ycięskiej na
Banodziejach.
13 VI
Ks. prymas J. Glemp wmurował i poświęcił kamicll węgielny wraz z aktem erckcyjnym pod
budowę kościob parafialnego pw. BI. Jadwigi Królowej na \Vzgórzu \Volności.
30 VII-II VIII
Piesza pielgrzymka Archidiecezji Gnicźnieńskiej na Jasn
ł Górę z udziałem 3 grup z Byd-
goszczy - "czerwono-czarnej" z \Vyżyn, "czerwonej" z r\'fisjonarzy Ducha Świętego i "brą-
zowej" z Błonia.
12 XI
Ks. prymas J. Glemp mianował ks. bpa J. Nowaka i ks. prob. R. Biniaka, członków Rady
Kapłańskiej - członkami Kolegium Konsulwrów Archidiecczji Gnicźnieńskiej.
10-17 XI
IV Bydgoski Tydzień Kulwry Chrześcijańskiej. \V 27 bydgoskich i 3 poza bydgoskich pa-
r,lfiach miało miejsce ok. 219 imprez. w których uczesmiczyło wg obliczcń organizawrów
ok. 50 tys. osób. \Vygłoszono 42 referaty o tematycc religijnej. społecznej i historycznej.
Odbyło się 11 spektakli tcatralnych i wieczorów poezji. 4 programy muzycznc. 2 spotkania
autorskie. \"'Yst3wa miniatur na szkle oraz licznc imprezy towarzyszące.
l XII
Przy parafii pw. św. \Vincemego :1 Paulo otwarto Specjalistyczną Poradnię Rodzinną.
>>>
67
1986
13 IV
Na polecenie ks. prymasa J. Glempa we wszystkich parafiach Archidiecezji Gnieźnieńskiej
odmawiano w łączności z "Te Deum" Akt Wdzięczności i Zawierzenia z okazji 20-lecia ob-
chodów Milenium w Kościele Gnieźnieńskim.
29V
Miały miejsce obchody XX rocznicy koronacji Obrazu Matki Bożej Pięknej Miłości w Byd-
goszczy. \V godzinach wieczornych tego dnia na bydgoskim Starym Rynku odbyły się głó-
wne uroczystości rocznicowe z udziałem ks. prymasa J. Glempa, ks. bpów M. Przykuckie-
go, J. Czerniaka, J. Michalskiego i J. Nowaka - kuscosza bydgoskiego Sanktuarium Matki
Bożej Pięknej Miłości oraz duchowieństwa i wiernych z Bydgoszczy.
30V
Ks. prymas J. Glemp po odprawieniu mszy świętej porannej zwiedzał obiekty należące do
bydgoskiej parafii farnej, a następnie wizytował teren budo\\'Y nowego kościoła na Miedzy-
niu w Bydgoszczy.
6 VI
Nastąpiło poświęcenie przez ks. prymasa J. Glempa domu katechetycznego św. Józefa w
parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy. Budowę domu katechetyczne-
go, którego głównym projektantem był inż. arch. Henryk Potracki, rozpoczęm 26 maja 1983 r.
30 VI
Ks. prymas J. Glemp w asyście ks. bpa J. Nowaka, duchowieństwa, projektantów, budow-
niczych i wiernych dokonał uroczystego wmurowania kamienia węgielnego i poświęcenia
fundamentów pod budujący się kościół pw. Bł. Urszuli Ledóchowskiej na Miedzyniu w
Bydgoszczy.
30 VII-II VIII
\Vyruszyła IV piesza pielgrzymka wiernych Archidiecezji Gnieźnieńskiej na Jasną Górę. Z
bydgoskiego sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości wyszło 7 grup pątniczych uczestni-
czących w tej pielgrzymce.
VIII
Na zaproszenie ks. prymasa }. Glempa do Bydgoszczy przybyły siostry z Szensztackiego
Instytutu Sióstr Maryi. Otrzymały siedzibę przy parafii farnej. Podjęły one w bydgoskich
parafiach pracę z rodzinami i młodzieżą żeńską.
11 IX
Ks. prymas J. Glemp w asyście ks. bpa J. Nowaka dokonał uroczystego poświęcenia domu
katechetycznego im. Jana Pawła II w parafii pw. Świętej Trójcy w Bydgoszczy. Budowa te-
go domu trwała ponad 3 lata.
21 IX
W kościołach odczytano Słowo Pasterskie biskupów polskich o chrześcijańskim kształcowa-
niu opinii publicznej na Dzień Środków Społecznego Przekazu.
27 IX
Ks. prymas J. Glemp w asyście duchowieństwa, projektantów i budowniczych w obecności
licznie zgromadzonych wiernych dokonał wmurowania kamienia węgielnego i poświęcił
>>>
68
fundamenty buduj
\cego sic kościoła parafialnego pw. Świctej Rodziny przy ul. Drzycim-
skiej w Bydgoszczy.
18X
Inauguracja kolejnego, pi
1tego roku działalności Prymasowskiego Instytutu Kultury Chrześ-
cijańskiej w Bydgoszczy. Po uroczystej mszy świętej odprawionej przez ks. bpa J. Nowaka
opiekuna Instytutu i przywitaniu przybyłych gości i słuchaczy \\"ykład inauguracyjny wy-
głosił ks. licencjat Leszek Kaczmarek z Gniezna.
29X
Ks. prymas J. Glemp dokonał poświęcenia ołtarza \Vystawienia \Vieczystej Adoracji w kapli-
cy Nieustającej Adoracji Najświętszego Sakramentu pw. Bożego Ciała przy klasztorze SS
Klarysek od Wiecznej Adoracji. \V uroczystościach wzięli udział dziekani i proboszczowie
bydgoscy.
9-16 XI
V Tydzień Kultllry Chrzekijańskiej w Bydgoszczy pod hasłem "Chrześcijanie żyj
\ miłoś-
ci
\". Ł.\cznie w ci
\gu tego Tygodnia odbyło się 169 imprez w Bydgoszczy, Gąsawic, Krusz-
wicy, Markowicach, Sławsku \Vielkim, Soku Kujawskim i Szubinie. OprÓcz form spotkań z
mieszkańcami Bydgoszczy sprawdzonych już w poprzednich latach - takich jak koncerty,
wykłady, inscenizacje sceniczne, recitale, wprowadzono w tym roku dyskusje pancłowe na
akwalne tematy. \Vobec milczenia o wydarzeniach Tygodnia w miejscowej prasie, organi-
zatorzy wydali bezdebitowy biuletyn pL Chrześcijański Informator Kulturalny, który stał
się później przez pewien okres regularnym, niclegalnym periodykiem. tvlimo nieco skrom-
niejszego niż w poprzednich latach programu V Tygodnia należy podkreślić jego wysoki
poziom organizacyjny, artystyczny i naukowy.
22 XI
Ks. prymas J. Glemp w towarzystwie ks. bpa J. Nowaka spotkał się ze słuchaczami Prymaso-
wskiego Instywtu Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy. \V czasie trwającego ponad godzi-
nę spotkania mówiono o roli i zadaniach katolików świeckich w Kościele, a także o przygoto-
waniach do Kongresu Eucharystycznego i przyszłorocznej wizyty Ojca Świętego w Polsce.
22-23 XI
Odbyły się uroczystości w kościele pw. Świętych Polskich Braci MęczennikÓw na \Vyży-
nach w Bydgoszczy związane ze sprowadzeniem relikwii męczenników - Benedykta, Mate-
usza, Izaaka, Jana i Krystyna oraz poświęceniem kościoła.
Ks. Prymas poświęcił nowy dom SS Urszulanek przy kościcłe parafialnym i spotkał sic ze
wszystkimi siostrami zakonnymi pracującymi w Bydgoszczy. Po tym spotkaniu nastąpiło
procesyjne przejście do kościoła parafialnego, a następnie złożenie w ołtarzu relikwii Braci
Męczenników i poświęcenie Kościoła. \V uroczystościach wzięło także udział kilkudziesię-
ciu zaproszonych kapłanów z innych bydgoskich parafii i ok. 10 tys. wiernych.
30XI
W bydgoskiej Farze ks. bp J. Nowak uroczyście promował 112 lektorów dla miejscowych
kościołów.
19 XII
Przedstawiciele bydgoskiego komitetu charytatywnego spotkali się w Inowrocławiu z ks.
prymasem J. Glempem.
>>>
69
1987
15 III
Pielgrzymka mężczyzn Archidiccezji Gnieźnieńskicj z udziałem reprezemamów Bydgosz-
czy udała się do grobu św. \Vojciecha w Gnieźnie.
23-27 III
Z okazji XX-lecia encykliki papieskiej papieża Pawła VI "Populorum Progresio" zorganizo-
wano w Bydgoszczy Dni Społeczne. Patrona[ nad rym wydarzeniem sprawował ks. bp J.
Nowak. \V wygłoszonej podczas inauguracyjnej mszy św. homilii ks. biskup omówił naj-
ważniejsze w
\[ki encykliki poświęconej problemom rozwoju społecznego narodów. \V cza-
sie [rwania Dni Społecznych wykłady wygłosili: prof. Janusz Ziółkowski na rema[ "Kulrura
a rozwój", ks. prof. Tadeusz Makowski z Gniezna na remar syruacji rodziny w Polsce i świe-
cie współczesnym na de posrępu gospodarczego, ks. prof. Jan Grzesica z Karowic o proble-
mach ochrony środowiska naruralnego i działalności karolików w rym zakresie i redakror
Andrzej \Vielowieyski z \Varszawy na rema[ solidarności międzynarodowej w odniesieniu
do rozwoju społecznego.
12 IV
\V kościele pw. Św. \Vincemego a Paulo w Bydgoszczy z udziałem ks. prymasa J. Glempa i
ks. bpa J. Nowaka odbyły się uroczysrości zwi.\zane z obchodzonym w [ym dniu Świaro-
wym Dniem Młodzieży. Obchody były poprzedzone [rzydniowymi rekolekcjami dla mło-
dzicży, k[óre odbyły się \\" 4 bydgoskich kościołach (w każdym dekanacie).
12 IV
Pracownicy Poradni Specjalisrycznej Karolickiego Poradnicrwa Rodzinnego przy kościele
Św. \Vincemego a Paulo w Bydgoszczy spotkali się w domu biskupim z ks. prymasem J.
Glempem. \V sporkaniu brał również udział ks. bp J. Nowak.
12 IV
Ks. prymas J. Glemp w rowarzysrwie ks. bpa J. Nowaka spO[kał się z członkami Klubu In-
[eligencji Karolickiej przy kościele Ojców Jezuirów w Bydgoszczy. Po dyskusji poświęconej
m.in. roli aposwlaw ludzi świeckich w Kościele zwiedzono pomieszczenia klubowe i bi-
bliorekę.
13 IV
Ks. prymas J. Glemp w rowarzys[\vie ks. bpa J. Nowaka odwiedził Pańsrwowy Szpiral Klini-
czny Akademii Medycznej w Bydgoszczy. Dyrekcji szpimla przekazał dar Ojca Święrego
Jana Pawła II - nowoczesny ulrrasonograf Siemmensa Sonoline SX. Nasrępnie ks. prymas
zwiedzał szpiml, rozmawiał z pracownikami i chorymi oraz odprawił mszę święrą w szpiral-
nej kaplicy. Pobyr w szpiralu zakończył się sporkaniem z dyrekcją szpirala i pracownikami
służby zdrowia z Bydgoszczy.
13 IV
Ks. prymas J. Glemp obejrzał kwesrionowany przez władze reren pod budowę kościoła pw.
Bożego Ciała na Wyżynach w Bydgoszczy oraz odwiedził budujące się kościoły pw. Chry-
srusa Króla. Św. Krzyża i Św. Maksymiliana Kolbego.
24-26 IV
W parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenników odbyła się przygotowana przy współ-
udziale parafialnych duszpasrerstw sesja poświęcona rematowi ,.Alkohol a godność czło-
>>>
70
wieka". Jednym z celów sesji było zapoczątkowanie działań prowadz
\cych do powołania
przy parafii Klubu Anonimowych Alkoholików.
25-31 V
\V kościele pw. Świętych Polskich Braci t\1ęczenników miał miejsce .,Mały Kongrcs Eu-
charystyczny Dzieci" będący cZęŚCi
1 przygotowań do II Kongrcsu Eucharyst}cznego, za-
kończony uroczyst
\ msz..\ święq z kazaniem dialogowym ks. bpa J. Nowaka do dzieci. \V
ramach "Małcgo Kongrcsu" dzieci uczestniczyły \\' nabożeństwach cucharystycznych, brały
udział w przedstawieniach i misteriach, konkursie rysunku i plakatu ukazuj:\cych Eucha-
rystię i Ojca Ś\\'iętego oraz modliły sic w intencji szczęśliwej podróży Papicża do Polski.
8-14 VI
Odbyła się III pielgrzymka Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski. Jego podstawowym
przesłaniem było wskazanie na źródła siły duchowej (kongres eucharystyczny) potrzebnej
do przetrwania i rozwoju duchowego społeczeństwa.
28 VI
\V kościołach odczytano List Pasterski Episkopatu Polski z okazji 600. rocznicy chrztu
Litwy i bearyfikacji arcybiskupa Jerzego t\htulaitisa Matulewicza.
1-10 VIII
Miała miejsce x:....VIII picłgrzymka promicnista Archidiccczji Gnicźnieńskiej na Jasn:t Gó-
re z udziałcm pątników z Bydgoszczy.
2-10 VIII
V Archidiecezjalna Piesza Pielgrzymka udała się na Jasną GÓrę. Sześć grup z Bydgoszczy
wyszło dwa dni wcześnicj do Gniezna, by tam doł:tczyć do pozostałych picłgrzymów.
23 V III
\V kościołach odczytano List Pastcrski Episkopatu Polski z okazji Roku Maryjnego ogło-
szonego przez papieża Jana Pawła II.
22 IX
Dekrctem Prymasa Polski bydgosk:\ Farę wyznaczono miejscem, gdzie w trvvaj
\cym Roku
t\bryjnym można uzyskać odpust zupełny.
po l X
Ks. Romuald Biniak proboszcz bydgoskiej parafii pw. Świętych Polskich Braci Męczenni-
ków został wynicsiony do godności Kapelana Jego Świ
\tobliwości.
l7X
Odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego 1987/88 w Prymasowskim Instytucie
Kultury Chrześcijańskiej im. Stefana Kardynała \Vyszyńskiego z udziałem ks. bpa J. No-
waka, księży dzickanów bydgoskich i wykładowców Instytutu. .
20X
\V bydgoskiej Farze odbyła się uroczysta inauguracja pracy duszpasterstw akademickich. \V
mszy świętej koncelcbrowancj przez duszpasterzy akadcmickicj pod przcwodnictwem ks.
bpa J. Nowaka wzięli udział licznie zgromadzeni bydgoscy studenci i pracownicy naukowi.
\V wygłoszonej homilii ks. bp J. Nowak mówił m.in. o powi..\zaniu nauki i dobra oraz
rozwazał słowa Ojca Świętego z ostatniej pielgrzymki do Polski o budowie cywilizacji mi-
łości.
>>>
7]
25X
W kościele parafialnym parafii pw. Święrej Trójcy w Bydgoszczy miały miejsce uroczysre
obchody 70-lecia harcers[\va w Bydgoszczy. Przewodniczący obchodom ks. bp J. Nowak
poświęcił mblicę upamięmiającą Jana \Vierzejewskiego, króry 8 VIII 1917 r. u[\\'orzył przy
kościele Święrej Trójcy Pierwszą Bydgoską Lomiczą Drużynę Skaurow,\. Poświęcono mkżc
replikę zniszczonego przez władzc pańs[wowe w 1950 r. szrandaru rej Drużyny. \V rrakcie
mszy święrej koncelebrowanej pod przewodniC[wcm ks. bpa J. Nowaka kazanie wygłosił
ks. kanonik \Vładysław Ziemarski z Gniezna - ówczesny harcerz bydgoskiej drużyny. tTro-
czysrościom wwarzyszyła na rerenie parafii pw. Świę[ej Trójcy wysrawa przedsrawiaj.1ca
hiswrię polskiego harcers[wa, zorganizowana przez współczesne pokolenie harcerzy.
7-15 XI
\V Bydgoszczy odbył się VI Tydzień Kulwry Chrześcijańskiej. Ze względu na obchodzony
Rok Maryjny jego hasło przewodnie brzmiało: "Bogurodzica pośrodku Kościoła w Polsce".
Pauonar nad Tygodnicm sprawował ks. bp J. I\:owak, króry jak i w poprzednich larach,
WZi.1ł rakże czynny udział w jego organizacji. Przygo[Owaniem Tygodnia zajęły się [akże:
Archikonfra[ernia Lireracka - dom w Bydgoszczy, Klub Imeligencji Kawlickiej, Insty[Ur
Kulrury Chrześcijańskiej i bydgoskie duszpasrers[\va specjalisryczne. \V 16 świą[yniach
mias[a zaprezemowano ponad 50 wykładów, ponad 30 spekmkli scenicznych i koncenów, z
krórych większość koncemrowała się na ukazaniu roli kulw Maryi w kszrałwwaniu naszej
kulwry narodowej. Program rygodnia był realizowany przy udziale środowisk uniwersy[e-
ckich z Lublina (KCL), Torunia. \Varszawy, Poznania. a rakże w szerszym zakresie niż w
poprzednich larach środowiska naukowego i arrysrycznego z Bydgoszczy. Nic można rakże
pominąć udziału w Tygodniu ośrodka maryjnego z Jasnej Góry. Szacuje się, że w różnych
formach prezemacji kulwry chrześcijańskiej w Bydgoszczy wzięło udział ok. 40 rys. wi-
dzów i słuchaczy.
16-17 XI
\V uroczysrość t\1a[ki Bożej Osuobramskicj duszpasrersm.'o byłych mieszkańców Kresów
\Vschodnich pod pauonarcm ks. bpa J. Nowaka zorganizowało modlirewne sporkanie
mieszkańców b. Kresów \Vschodnich. Zbiegło się ono z obchodami 600-łecia chrzUl Lirwy.
Pierwszego dnia po apelu poległych i modlirwie za zmarłych odbyła się uroczysra msza
świę[a a po niej okolicznościowy wykład doc. Jana I\1alinowskicgo. Nas[ępnego dnia "kre-
sowiacy" z obrazcm Marki Bożej Os[robramskiej odbyli piesz.\ pielgrzymkę do bydgoskiej
fary, by ram modlić się o pomyślność dla narodulirewskiego.
20 XI
Uroczysrego om.'arcia wysrawy prac \Valdemara Bajsena pr. "Szarość błękiru - Eucharysria"
w bydgoskiej Farze dokonał ks. prymas J. Glemp w obecności ks. bpów}. Dąbro\\.'skiego i
J. Nowaka. Ks. prymas poświęcił rakże nowy Srół Słowa Bożego i Srół Eucharysryczny. Od-
było się również krórkie nabożeńsrwo eucharys[yczne, po krórym ks. prymas sporkał się z
przedstawicielami InstyrU[u KulUlry Chrześcijańskiej, KIK-u i Archikonfrarerni Lirerackiej.
\V czasie sporkania ks. bp J. Nowak przeds[awił działalność i zamierzenia bydgoskich śro-
dowisk świeckich.
21 XI
Ks. prymas J. Glemp w obecności ks. bpa J. Nowaka, zgromadzonych kapłanów, siósrr ze
zgromadzenia Najświęrszej Rodziny z Nazarew i wiernych poświęcił dom karecheryczny w
>>>
72
parafii Bł. Jadwigi Królowej na Wzgórzu \Volności i mieszkania pracuj
łcych przy [ej parafii
Nazaremnek.
XII
Z udziałem ks. bpa J. Nowaka i licznie zgromadzonego dllchowieńs[wa odbyło się zakoń-
czenie kursu dla nov.rych pracowników poradnic[\\ra rodzinnego dla Bydgoszczy i okolic.
Ukończyło go 25 par małżeńskich.
6XII
Ks. bp J. Nowak odwiedził Pańs[wowy Szpi[al Kliniczny Akademii Medycznej (dawniej
XXX-lecia), gdzie odprawił mszę święcą dla chorych, a nas[ępnie wizywwał chorych z Kli-
niki Onopedii. Leż
łcym ram dzieciom rozdał prezemy z okazji przypadającego właśnie
dnia św. Mikołaja, dorosłym składał życzenia na nadchodz
łce Boże Narodzenie i wszy s-
[kim chorym udzielił pas[crskiego błogosławieńs[wa.
16 XII
Ks. bp J. Nowak w obecności licznie zgromadzonych przeds[awicieli kleru i wiernych poświę-
cił dom parafialny parafii pw. Zmanwychwsmnia Pańskiego przy Alejach S[efana Kardynab
\Vyszyńskiego.
1988
12 II
Z inicjatywy ks. bpa J. I"\owaka w kościele parafialnym pw. Świę[ych Polskich Braci Męczen-
ników odbył się Dzień \Vspólnory DlIszpas[ers[w i grup Aposwlskich dziabj
cych w Bydgo-
szczy. Przedsmwiciele 41 rodzajów grup aposwlskich modlili się wspólnie \\' imencji III Syno-
du Archidiecezji Gnieźnieńskiej i Synodu Krajowcgo. Omówili działalność swoich gmp i wspól-
nie zas[anawiali się nad usprawnieniem organizacji pracy i działań aposwlaw ludzi świcckich.
20-26 III
Odbyły się II Bydgoskie Dni Społeczne. \V ZWi
łZku z obradami VII Zwyczajnego Synodu
Biskupów (1-30 X 1987 r.) o powołaniu ludzi świeckich w Kościele i świecic, poświęcono
Bydgoskie Dni Społeczne omówieniu misji kawlickiego laikaw. \Vykłady przedsmwili ks.
bp.: Tadeusz Gocłowski z Gdańska, Kazimierz
hjdański ze Szczecina, Józef Michalik z
Gorzowa \Vlkp., S[anisbw Szymecki z Kielc oraz reuakwr Józefa Ilennelowa z krakowskie-
go "Tygodnika Powszechnego".
21 IV
Kapłani z Bydgoszczy uczesmiczyli w uadycyjnym dniu modli[w duchowieńs[wa Archidie-
cezji Gnieźnieńskiej u grobu św. \Vojciecha w Gnieźnie.
VII
Ks. proboszcz Maciej Gmmajer zos[ał mianowany duszpas[erzcm regionalnym duszpas[er-
s[wa [rzeźwościowego dla dekanatów bydgoskich.
30 VII-lO VIII
Odbyła się VI piesza Archidiecezjalna Pielgrzymka Gnieźnieńska na Jasną Górę z udziałem
6 grup z Bydgoszczy.
5 IX
Ks. bp J. Nowak spo[kał się z proboszczami dekana[ów bydgoskich u progu rozpoczynają-
>>>
73
cego się roku szkolnego. Omówiono problematykę wspólnot parafialnych i struktur ponad-
parafialnych w pracy duszpasterskiej w Bydgoszczy. Ks. biskup przedstawił także program
uroczystości odpustowych ku czci Matki Bożej Pięknej Miłości w Farze oraz podał informa-
cje dotyczące zbliżaj
\cego się Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej.
7IX
Zmarł ks. prałat dr Feliks Małecki urodzony 20 V 1905 r. w Ciążeniu w woj. poznańskim,
więzień obozów koncemracyjnych w Sachsenhausen i Dachau. Od 1946 r. do przejścia na
emeryturę w 1982 r. był proboszczem parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Bydgoszczy. Po-
chowano go 10 września na cmemarzu parafialnym Świętej Trójcy.
7 -8 IX
Odbyły się uroczystości odpustowe ku czci Matki Bożej Pięknej Miłości w bydgoskiej Fa-
rze. \V przeddzień ś\\-"ięta kapłani i wierni zgromadzili się w Farze śpiewając nieszpory i
Apel Maryjny. Nas[(;pnego dnia przed południem na zaproszenie ks. bpa }. Nowaka przy-
bywali na wspólne modły do Fary kolejno - chorzy, Rodzina Ojców i Matek Różańcowych,
ministranci i lektorzy Słowa Bożego. Głównym akcemem uroczystości była suma odpusto-
wa odprawiona wieczorem. Bezpośrednio po niej odbyło się modlitewne spotkanie mło-
dzieży bydgoskiej z Matk'ł Bożą Pięknej Miłości, a całą uroczystość zakończyło wspólne
odśpiewanie Apelu t\1aryjnego.
22X
Uroczysta inauguracja roku akademickiego 1988/89 w Prymasowskim Instytucie Kultury
Chrześcijańskiej w Bydgoszczy z udziałem założyciela i opiekuna Instytutu ks. bpa }. No-
waka, słuchaczy, wykładowców, zaproszonych gości i także po raz pierwszy absolwentów.
Po wykładzie inauguracyjnym pt. "Pluralizm" wygłoszonym przez profesora Instytutu ks.
prał. dr Bronisława tvtichalskiego nast.\pib msza święta celebrowana przez ks. bpa J. Nowa-
ka z homili.\ nawiązuj,\cą do ewangelii dnia (uzdrowienie niewidomego pod Jerychem).
6XI
\V kościołach odczytano List Pasterski Episkopatu Polski na 70-lecie odzyskania przez Pol-
skę niepodległości.
6-13 XI
Odbył się VII Tydzień Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy. Sceniczne występy słowne
i muzyczne z udziałem artystów z Bydgoszczy, \Varszawy, Lublina i Torunia związane były
z przypadającymi na ten rok rocznicami 1000-lecia chrztu Rusi Kijowskiej, 70-lecia odzys-
kania niepodległości i lO-lecia pomyfikatu Jana Pawła II. Nawi.\zywały także do obecności
myśli chrześcijańskiej w sztuce.
Podobną tematykę miały wykłady i odczyty naukowe prezentowane przez środowiska nau-
kowe Bydgoszczy, Lublina, Poznania, Torunia i \Varszawy. \Vspółczesna problematyka
polityczna i gospodarcza przewijała się w spotkaniach dyskusyjnych pod nazwą "Nocne
Polaków rozmowy", wieczorach dyskusyjnych w KIK-u oraz w Ośrodku Duszpasterstwa
Akademickiego przy parafii pw. Świętej Trójcy. Kontynuowano wzorem poprzednich lat
cykl przedsięwzięć maj,\cych na celu formowanie kultury liturgiczno-modlitewnej.
Starano się także przeprowadzić działania mające na celu zwiększenie nikłego w poprzed-
nich latach udziału młodzieży w wydarzeniach Tygodnia. Nie udało się jednak uniknąć
kłopotów organizacyjnych i finansowych.
Imegralną częścią programu VII Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy były ob-
>>>
74
chody 70-tej rocznicy odzyskania niepodległości. Po uroczystej mszy świętej odprawionej z
tej okazji przez ks. bpa J. Nowaka ze śpiewem chóru "Cantate Domino" z Bydgoszczy,
\vykład okolicznościowy \\'Ygłosił pro£. Kazimierz \Vajda.
14 XI
\V Domu Biskupim w Bydgoszczy odbyło się spotkanie kapelanów bydgoskich szpitali z
ks. bpem J. Nowakiem. Omówiono program pracy duszpasterskiej wśród chorych z uwzglę-
dnieniem specyfiki szpitali resortowych - MS\V, wojskowych i zakładowych. Poruszono
także problemy Duszpasterstwa Służby Zdrowia działającego przy parafii pw. Świętej Trój-
cy oraz formy pracy duszpasterskiej z pracownikami służby zdrowia.
27XI
\V bydgoskiej Farze ks. bp J. Nowak odprawił mszę świętą dla rodzin biorących udział w
Apostolskim Ruchu Szensztackim. obecnym w Bydgoszczy od 3 lat. Po mszy św. z homilią
księdza biskupa odbyło się misterium słowno-muzyczne pt. "Tęsknota za przymierzem"
przedstawiające główne założenia Ruchu Szensztackiego.
lXII
Ks. kardynał J. Glemp spotkał się w parafii farnej z proboszczami bydgoskich parafii. \V
trakcie nabożeństwa Słowa Bożego rozpoczynającego spotkanie, homilię \\'Ygłosił ks. pry-
mas. Następnie po nabożeństwie ks. dr Leszek Bilicki \\fYgłosił refcrat o roli wikariusz
ł
biskupiego w organizacji duszpastcrstwa w wielkim mieścic w świetle dokumentÓw Vatica-
num II. Później ks. bp J. Nowak podzielił się z zebranymi własnymi uwagami na temat pra-
cy duszpasterskiej w Bydgoszczy.
Na koniec ks. prymas J. I\'owak J. Glemp wskazał na konieczność ściślejszej współpracy we
wszystkich przejawach życia parafialnego, zwłaszcza wobec istniejących i rodzących się
skomplikowanych problemÓw społecznych.
3 XII
Odbyły się z udziałeh1 ks. prymasa J. Glempa i ks. bpa J. Nowaka oraz ok. 60 kapłanów
główne uroczystości związane z 7S-leciem konsekracji kościoła pw. Najświętszego Serca
Pana Jezusa przy placu Piastowskim w Bydgoszczy.
Konsekrowany 15 VI 1913 r. przez bpa KIoskego kościół przcszedł w ostatnich latach grunto-
wny rcmont i modernizację (na wieży głównej zainstalowano nO\\fY krzyż ze stali nierdzewnej,
przełożono dach, dokonano "zszyć" pęk.1jących murów, położono nową instalację elektryczną,
ocieplono strop, zainstalowano nowe oświetlenie i nagłośnienie, odnowiono wnętrze kościoła).
Uroczystości jubileuszowe poprzedziły B-dniowe misje. Odbyła się m.in. msza święta cele-
browana przez ks. prymasa, \\'Ykład ks. dra M. Aleksandrowicza z Gniezna na temat historii
kościoła i parafii, wspólny uroczysty obiad dla duchowieństwa i parafian zasłużonych w
pracy na rzecz renowacji kościoła oraz trwające do późnego wieczora spotkanie kapłanów
pracujących niegdyś w kościele i parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy.
7 XII
Na zaproszenie ks. bpa J. l\"owaka w bydgoskiej Farze modlili się w intencji poszanowania
daru życia narzeczeni z parafii bydgoskich przygotowujący się do sakramentu małżeństwa.
SXII
Uroczysta msza święta odprawiona przez ks. bpa J. Nowaka zakończyła obchody Roku Ma-
ryjnego w bydgoskim sanktuarium Matki Bożej Pięknej Miłości.
>>>
7S
17 XII
W parafii pw. Święrej Trójcy ks. bp J. Nowak spO[kał się ze wspólnorami neokarechume-
nalnymi ismiejącymi w Bydgoszczy.
18 XII
Odbyło się spo[kanie opłarkowe w Prymasowskim Insrywcie Kulwry Cbrześcijańskiej w
Bydgoszczy. Uczesmiczyli w nim absolwenci i słuchacze Instywtu.
1989
41
Zorganizowano opłarek chóru "Camate Domino". Chór ren powsrał w 1988 r. z inicjatywy
ks. bpa J. Nowaka i działa pod jego parronarem. \V czasie spO[kania ks. bp J. Nowak zwrócił
uwagę na rolę śpiewu jako formy modlirwy.
8 I
\V parafii pw. Św. Trójcy odbyło się doroczne spO[kanie opłarkowe pracowników bydgos-
kiej służby zdrowia. Kościół Św. Trójcy od wielu lar prowadzi sys[ema[)'czne duszpasrer-
S[Wo bydgoskiej służby zdrowia. Każdego miesiąca sprawowana jesr msza święra dla praco-
wników [ej "samaryrańskiej grupy zawodowej". Organizowane są specjalne rekolekcje
wielkoposme i konferencje. \Vielolemim duszpasrerzem rej służby jesr proboszcz parafii
Św. Trójcy ks. prała[ Jerzy Gołębiewski.
9 III
Ks. bp J. Nowak zosrał wybrany przewodnicz
1Cym Komisji Episkopatu Polski "Iusriria er
Pax" na pięciolcmi" kadencję.
3-7 I V
III Bydgoskie Dni Społeczne zosmły poświęcone przesłaniu i rreści encykliki "Sołłicitudo
rei socialis". Wygłoszono referary: 1) Encyklika "Solliciwdo rei socialis" jako wyraz ciągło-
ści nauki społecznej Kościoła, a zarazem srałej jej odnowy - ks. prof. Joachim Kondziela
(KUL), 2) Koncepcja prawdziwego rozwoju ludzkiego w świerle encykliki "Solliciwdo rei
socialis" - doc. Piorr Kryczka (KUL), 3) Misja Kościoła w urzeczywismianiu imegralnej
koncepcji rozwoju według "Solliciwdo rei sodalis" - ks. dr Bronisław Michalski z Trzeme-
szna, 4) Teologiczno-moralne przyczyny opóźnienia procesu rozwoju we współczesnym
świecie w świerle "Solliciwdo rei socialis - bp dr Bogdan \Vojwś z Gniezna, S) Ekonomicz-
ne i poliryczne przyczyny akwalnego zagrożenia rozwoju człowieka i społeczeńsrwa według
encykliki "Sołłiciwdo rei socialis" - prof. Andrzej S[elmachowski z \Varszav.ry. Dniom pa-
rronował ks. bp J. Nowak, króry na ich zakończenie wyraził nadzieję, iż rradycja dni spo-
łecznych pozwoli lepiej poznać karolicką naukc społeczną.
8 IV
W bydgoskiej parafii pw. Święrych Polskich Braci Męczenników odbył się Dzień \Vspólno-
ty Ruchu Eucbarys[ycznego t\1łodych. Na ren Dzień zaproszono przedsrawicieli wszys[kicb
wspólnot z całej Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Dzicń WspólnO[y odbył się pod parronarem
i przy udziale ks. bpa J. Nowaka.
4-5 VIII
\V parafii pw. Oparrzności Bożej na Kapuściskach grupa Anonimowych Alkoholików zorga-
nizowała z okazji sierpnia, miesiąca rrzeźwości, czuwanie w imencji rrzeźwości narodu.
>>>
76
8IX
Na S[arym Rynku odbyły się uroczyswści odpuswwe ku czci Ma[ki Bożej Pięknej Miłości
poh,czone z 50. rocznic
1 wybuchu II ,,,rojny świawwej. Uczesmiczył w nich kard. J. Glemp
prymas Polski.
11-19 XI
Odbył się VIII Tydzień Kulwry Chrześcijąńskiej w Bydgoszczy pod ogólnym [ema[em:
.,Chrzescijanie swojej Ojczyźnie". Inaugurację Tygodnia poprzedziła msza świę[a w Farze
w imencji Leona Barciszewskiego, preLydema Bydgoszczy, zamordowanego w 1939 r. Po
mszy świę[ej ks. bp 1. Nowak poświęcił odsłonię[y pomnik L. Barciszcwskiego, k[óry s[a-
nął na placu przy ul. Grodzkiej (obecnie skwer L. Barciszewskiego).
VIII Tydzień przebiegał w zmienionych warunkach polirycznych, w a[mosferze wolności dzia-
łania. \V zamierzeniach organizawrów miał on wyzwolić u korzysmjących z niego chęć działania
spokcznego dla Polski. Uczesmiczyły \\' nim ismiejące przy parafiach chóry, zorganizowano
konkurs recY[awrski dla dzieci i młodzieży, wh,czono do grona uczesmików większą niż dorych-
czas grupę [wórców kulwry. \V czasie Tygodnia \vy'głoszono szereg imeresuj
,cych wykładów.
Tak np. prof. Anna \Volff-Powęska z Poznania mówiła m. "Jedna czy dwie Europy", prof. la-
nina Zakrzewska z \Varszawy "Polskie kons[ywcjc i co z nich wynika na przyszłość", prof. \Va-
lerian Pańko "Chrześcijanie na rzecz demokracji lokalnej". Zaimcresowanicm cieszyła się wy-
S[3wa fowgrafii anys[ycznej Adama Bujaka z Krakowa 1)[. "Mis[eria i ponre[y Jana Pawła II".
12 XI
Ks. bp J. Nowak uroczyście odsłonił w Kaplicy Męczcńsm'a Bydgoszczy przy kościele Św.
Polskich Braci Męczenników mblicę ku czci poległych żołnierzy Armii Krajowej \Vałcz
l-
cych na Kresach \Vschodnich Rzeczypospoli[ej oraz umieścił obok niej urny z zicmią 1'0-
bran
\ z mogił Ka[ynia i z cmemarza na Rossie w \Vilnie.
8 XII
\V uroczyswść Nicpokalanego Poczęcia NMP ks. bp J. Nowak gościł wśród członków nau-
czycielskiej wspólnmy ruchu "Ku cyv,rilizacji miłości" na wigilijnym opła[ku. \VspólnO[a
gromadzi się przy bydgoskim kościele 00. Jezui[ów i smwia sobic jako główny cel pogłę-
bienie osobis[ej formacji chrześcijańskiej i wynikającej z niej odpowiedzielności za realiza-
cję nauczycielskiego powołania.
31 XII
Ks. prymas J. Glemp konsekrował kościół pw. Świę[cj Rodziny w Bydgoszczy. Kościół bu-
do\\'ano od kwiemia 1986 r.
Ks. Przemysław Ksi
\żck zos[ał mianowany asys[cmem kościelnym Związku Akademickie-
go "Pokolenic" oraz moderawrem Sodalicji
1ariańskiej w Bydgoszczy.
1990
I
Ukazał się "Miesięcznik Kościelny" - pismo parafii pw. Św. Trójcy. Miesięcznik nawiązał
do spuścizny" Tygodnika Kościelnego" wydawanego w la[ach 1924-39 przez probosLcza tej
parafii, ks. prała[a tvlieczysława Skoniecznego. \V zamierzeniu redakwrów pismo miało słu-
żyć skmeczniejszemu budowaniu i pogłębianiu parafialnej wspólnoty. Ukazało się [ylko 12
numerów (osmmi w grudniu 1990 r.).
>>>
77
19-23 II
Obchodzono IV Bydgoskie Dni Społeczne. Temarem rych Dni z okazji 2S-lecia zakończe-
nia II Soboru Watykańskiego było społeczne orędzie Varicanum II. Uczesmicy mogli się
zasranowić nad kwesrią chrześcijańskiej odpowiedzialności za świar. Podczas pięciu kolej-
nych wykładów zaproszeni goście: prof. dr Maria Braun-Gałkowska (KUL), red. dr Srefan
Frankiewicz ("Więź"), doc. dr Jerzy Gałkowski (KUL), ks. dr Amoni Siemianowski (P\VSD
-Gniezno) i doc. dr Julian Auleymer (U\V) mówili o zarysowanej koncepcji w konsrywcji
paswralnej o Kościele w świecie współczesnym "Gaudium et spes" o odpowiedzialności
kawlików za rodzinę, kulturę, pracę, poli[ykę, pokój i[p.
31 III
Pielgrzymka manuzysrów Archidiecezji Gnieźnieńskiej udała się na Jasną Górę. f\1awrzyści
uczesmiczyli w konferencji m. "Eucharysria - znak i narzędzie jedności między ludźmi". \V
dalszej części pobyw miało miejsce spO[kanie z piosenk
1 religijną przygowwane przez pre-
fekrów i młodzież z Bydgoszczy.
l IV
Ks. bp J. Nowak sprawował w bydgoskiej Farze uroczystą mszę św. w imencji bydgoskiego od-
działu Polskiego Związku \\Tięźniów Polirycznych Okresu S[alinowskiego. Dokonał również
poświęcenia oddziałowego sZ[andaru Związku. Po mszy św. na bydgoskim Smrym Rynku w
ścianic pomnika upamięmiającego ofiary faszyzmu ks. biskup poświęcił now
ł płyrę nagrobną
dedykowaną wszys[kim zamęczonym i pomordowanym ofiarom sralinowskiego ludobójs[',va.
25 IV
Erygowano parafię pw. św. Marka (ul. Salezjańska 1).
17V
Prymas Polski powołał Hospicjum przy bydgoskiej parafii pw. Świę[ych Polskich Braci tvlę-
czenników.
9VI
W kościele pw. Św. Trójcy odbyło się spO[kanie dzicci z kilku bydgoskich parafii nale-
żących do Eucharysrycznego Ruchu Młodych.
17 VI
Uroczyswści s[acyjne II Archidiccezjalnego Kongresu Eucharys[ycznego w Bydgoszczy
rozpoczęły się przy bazylice pw. Św. \Vincemego a Paulo. Po modlirwie kongresowej pro-
cesja z Najświę[szym Sakramemem przeszła na S[ary Rynek, gdzie odbyła się msza święra
koncelebrowana przcz ks. bpa J. Nowaka. Homilię wygłosił ks. prymas J. Glemp. Po raz
pierwszy po okresie rZ'1dów komunisrycznych w uroczyswści kościelnej brało udział woj-
sko, kompania honorowa, orkiesrra oraz władze wojewódzkie i miejskie.
lVII
Erygowano parafię pw. Św. Jana Aposwła i Ewangelisry (ul. \Vyzwolenia 2).
31 VIII
\V X rocznicę powsrania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność"
w kościele 00. Jczuirów ks. bp J. Nowak sprawował mszę święrą i wygłosił homilię. Darę
pows[ania NSZZ .,Solidarność" uznał za jedną z najważniejszych w dziejach narodu pol-
skiego. Oznaczała ona bowiem niezwykłe zwycięstwo, bez użycia siły, nad w[alirarną wła-
dzą. Ks. bp J. Nowak poświęcił szrandar NSZZ "Solidarność" Rcgionu Bydgoskiego.
>>>
78
VIII
\V Bydgoszczy odbyły się obchody 70-lecia "cudu nad \Visłą". Uroczystl msze świętą w
kościele pw. Św. KrzyŻa odprawił ks. bp J. Nowak. UroczystośĆ w Bydgoszczy podyktował
fakt, iż na cmentarzu Nowofarnym jest k,vatera, w której spoczywają żołnicrze wojny pol-
sko-bolszewickiej 1920 r. Zmarli oni w bydgoskich szpitalach na skutek odniesionych ran.
Po mszy świętej w kwaterze poległych żołnierzy wojny 1920 r. odbył się apel poległych. \Vią-
zanki kwiatów i wieńce złożono u stóp figury Matki Bożej, postawionej w tej k,,,'aterze w
1930 r. UroczystośĆ zakończyła się w ratuszu spotkaniem jej organizatorów z kombatantami.
3IX
Rozpoczął się nO\\:y rok szkolny. Do szkół powróciła nauka religii. Liceum Katolickic roz-
poczęło pief\vszy rok działalności. Szkoła powstała w maju 1990 r. Posiada ona upravmienia
szkoły państwowej i realizO\\'ać bedzie program ministerialny, poszer.r.ony o antropologię
chrześcijańską i katechezę. Uczniowie szkoły będą się rekrutować z rodzin katolickich. Pc-
dagodzy muszą się legitymować v.ysokimi kv.'alifikacjami i chrześcijańską moralności
,. Dy-
rektorem Liceum został ks. dr Roman Kneblewski.
10 IX
\Vizyta duszpasterska ks. kardyn3ła J. Glcmpa, prymasa Polski, w parafii pw. Matki Boskiej
Nieustającej Pomocy. Ks. prymas odwiedził również Szkołę Podstawową nr 11, w której
uczą się dzieci z tej parafii. Poświęcił w niej krzyże, które zostały zawieszone w klasach.
Spotkał się z nauczycielami, rodzicami i uczrH:uni. Szkoła Podstawowa nr 11 w Bydgoszczy
była pierwszą szkołą w Polsce, którą odwiedził ks. prymas.
18X
Erygowano kaplicę pw.
1atki Boskiej Częstochowskiej w 10 \Vojskowym Szpitalu Klinicz-
nym w Bydgoszczy przy ul. PO\\'stańców \Varszawy s.
10-16 XI
Pod hasłcm: "Bydgoszcz na szlakach Chrześcijańskicj Europy" odbył się IX Tydzicń Kultury
Chrześcijańskiej. Spotkania odbywaty się w 12 bydgoskich kościołach oraz w Szubinie i Nakle.
Po raz pief\vszy miały one miejsce poza kościołami: w siedzibie Bydgoskiego Towarzystwa Nau-
kowego, \Vyższej Szkole Pedagogiczncj. V i VI Liccum Ogólnokształcącym. \V ratuszu odbyła
się sesja naukowa. Tydzień zakończył spektakl w Teatrzc Polskim pl. "Dialogi Karmelitanek".
\Vydarzeniem Tygodnia stała sic wystawa eksponowana w Muzeum Okręgowym im. Lcona
\Vyczółkowskiego zatytułowana: "Skarby Katedry Gnieźnieńskiej". \Vojewódzka i Miejska
Biblioteka Publiczna ,..' Biurze \Vystaw Artystycznych przygotowała wystawę pt. "Biblioteka
Bernardynów Bydgoskich".
15 XII
Ksiądz Prymas erygował nową kaplicę pw. Św. Józef, w domu diccezjalnym przy ul. Piaski 65.
16 XII
Prymas Polski dokonał konsekracji kościoła pw. Św. Krzyża. Spotkał się z przedstawiciela-
mi świata nauki w Bydgoszczy i poświęcił siedzibę Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego.
1991
II
W lutym 1991 r. ukazał się w Bydgoszczy miesięcznik Caritasu Archidiecezji Gnieżnień-
skiej pt. "Odpowiedzialność". Na czele zespołu redakcyjnego stanął Michał Jędryka. Pismo
>>>
79
miało "służyć każdemu, kto pośród trudów codzienności pragnie widzieć coś więcej niż tyl-
ko szarość. Radość i nadzieja, smutek i trwoga poszczególnych osób, rodzin i wspólnot, szcze-
gólnie w naszej diecezji są tym, o czym chcemy pisać". \V lipcu 1992 r. pismo zawiesiło swo-
ją działalność.
11-14 III
V Bydgoskie Dni SpołeC'.lne. \V związku z obchodami setnej rocznicy ogłoszenia przez pa-
pieża Leona XII pierwszej encykliki społecznej zostały za tytuowan e: "Rerum novarum -
\Vielka Karta Społecznej Solidarności". \V wygłaszanych wykładach chodziło o relekturę
papieskiego dokumentu w kontekście aktualnej polskiej rzeczywistości. \Y budowaniu soli-
darnego społeczeństwa szczególna rola przypada rodzinie. Mówił o tym ks. dr Tadeusz
Makowski (P\VSD - Gniezno). Kolejni wykładowcy - doc. dr Tadeusz Gadacz SP (PAT -
Kraków), red. Przemysław Fenrych (TVP - Szczecin), ks. dr Franciszek Kampka (KUL) -
ukazali wkład w formowanie społecznej solidarności szkoły. mass-mediów i związków za-
wodowych. Gospodarcze i polityczne aspekty tego zagadnienia omóv,:ili: prof. dr Janusz
Ziółkowski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP i ks. prof. dr Jan Krucina, dziekan
Papieskiego Fakultetu Teologicznego we \Vrocławiu. Ks. bp J. NO\...ak podsumowując Dni
podkreślił aktualny charakter encykliki "Rerum novarum".
24 III
Z\\yczajem lat miniunych ks. bp J. Nowak spotkał się w Niedzielę Palmową z młodzieżą
bydgoską w bazylice pw. św. \Vincentego a Paulo. \V skierov,ranej do młodzieży homilii roz-
wa7.ał słowa stanowi
łce motw listu papieża Jana Pawła II na VI Światowy Dzień Młodzieży:
"Otrzymaliście ducha przybrania za synów." Zachęcał młodzież do duchowego przygowwa-
nia się na sierpniowe spotkanie z Ojcem Świętym na Jasnej Górze.
11 IV
Ks. bp J. Nowak dokonał uroczystego poświęcenia i erygowania kaplicy w Ośrodku Reha-
bilitacji i Szkolenia Niewidomych Polskiego Związku Niewidomych przy ul. Powstańców
\Vielkopolskich 33. Po południu w Ośrodku odbyła się robocza narada duszpasterzy niewi-
domych, której przewodniczył ks. bp Jan Mazur, ordynariusz \\r Siedlcach, opiekujący się z
ramienia Episkopatu Polski duszpasterstwem ociemniałych.
14 IV
Ks. bp J. Nowak udzielił promocji lektorskiej 70 kandydatom bydgoskich parafii. Będą oni
odtąd czytać Słowo Boże w zgromadzeniu liturgicznym.
20 IV
\V salach domu Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. \Vincentego a Paulo odbyło się semi-
narium pod nazwą: "Współczesna sztuka w kościele".
22V
Ksiądz prymas J. Glemp konsekrował świątynię pw. Najświętszej Maryi Panny - Matki Kościoła.
1-9 VI
IV pielgrzymka papieża Jana Pawła II do Polski odbyła się już po upadku rządów komuni-
stycznych. Ukazała prawo moralne (dekalog) jako fundament wolności.
12 VI
Prymas Polski dokonał konsekracji kościoła parafialnego pw. Bt Jadwigi Królowej (Wzgó-
rze Wolności).
>>>
80
10 IX
UkaZ3ły się ,,\Viadomości Parafialne" - dwutygodnik parafii pw. Św. \Vincentego a Paulo.
X
Ukazało się pismo "Ogni\..,o" - miesięcznik parafii pw. Św. Polskich Braci Męczenników
(tytuł wybrano drogą konkursu). \V piśmie znajdują się wiadomości i informacje dotyczące
życia i pracy parafii, kościoła w Bydgoszczy, Archidiecezji Gnieźnieńskiej, a także Kościoła
w Polsce i na świecie.
9-17 XI
X Tydzień Kultury Chrześcijańskiej odbywał się pod hasłem "aby wszyscy stanowili je-
dno". Hasło to przyświecało dwudniowej sesji naukowej w Filharmonii Pomorskiej. Otwo-
rzył ją referat ks. bpa J. Nowaka, w którym autor przeprowadził teologiczną egzegezę słó\..'
Chrystusa "Aby wszyscy stanowili jedno". Prof. Marian Kallas mówił, jak nakaz budowania
jedności realizow::mo w historii państwa i narodu polskiego w latach 1791-1991. " Ignacy Pa-
derewski symbol jedności Polaków" to tytuł referatu prof. Mariana M. DrozdO\\'skiego z
\Varszawy. Pisarz emigracyjny jerzy Kawka wykład swój zatytuował: "Paderewski niezna-
ny". \V drugim dniu sesji wygłoszono referaty: "Życie i śmierć Leona Barciszewskiego pre-
zydenta Bydgoszczy"- dr Ryszard Kabaciński, "Konstytucje polskie - jakiej konstytucji
oczekujemy" - prof. t\,1. Kallas, " Unia kościelna i jej konsekwencje w kulturze narodów
Europy środkowo-wschodniej" - prof. Ryszard Łużny, "Od jedności komunistycznej do jed-
ności...", dr hab. Teres.. Bezwińska. Po sesji odbyło się konserwatorium ,.Jedność Polaków
- przyszłość i przeszłość".
[\;owymi elementami X Tygodnika były: seminarium filmowe "Kino i religia", ..Forum
I\.tłodzieży" oraz spektakl teatralny dla osób chorych i niepełnosprawnych. Gorące dyskusje
miały miejsce w czasie spotkań z cyklu ,,
ocne Polaków rozmowy". I tak ks. prof. Antoni
Le\..'ek z Akademii Teologii Katolickiej i prof. jerzy Skowronek z Uniwersytetu \Varszaw-
skiego dokonali wprowadzenia do tematu: "Rola Kościoła w procesie przcmian społecz-
nych i politycznych w Polsce okresu powojennego", a dr hab. T. Bezwińska prowadziła
spotkanie na temat "Rozmowa i dialog jako droga w budowaniu jedności".
Bogaty był program dotycz
!cy Tygodnia prezentowany przez aktorów Teatru Polskiego,
muzyków Filharmonii Pomorskiej, zespoły śpiewacze. \Vydarzeniem było przedstawienie
w Teatrze Polskim sauki Karola \Vojtyły pt. "Brat naszego Boga". Integralną część skła-
dową Tygodnia stanowiły wystawy i kiermasze książek. Poza przyjęty temat X Tygodnia
wybiegało spotkanie z dr. Yoidzi Kuyama - Japończykiem, który mówił o odmiennej kultu-
rze swego kraju.
Po zakończeniu Tygodnia organizatorzy opowiedzieli się za jego kontynuacją, ale i koniecz-
nością szukania nowych dróg dotarcia do uczestników i modernizacji struktury Tygodnia.
10 XI
Klub Inteligencji Katolickiej obchodził dziesi
,tą rocznicę działalności. jubileusz uczczono
uroczystą msz
, świętą oraz sesją jubileuszową poświęconą działalności bydgoskiego KIK.
8 XII
Radiostacja "Radio Maryja" rozpoczęła nadawanie codziennych programów. Swoim zasię-
giem obejmuje obszar wokół Torunia i Bydgoszczy w promieniu 40 km. Twórcami radia są
trzej ojcowie z zakonu redemptorystów w Toruniu. \V Bydgoszczy radiostacja działa przy ko-
ściele na \Vzgórzu \Volności.
>>>
81
XII
Ukazał się "Biuletyn Parafialny: Kościół pw. św. lv1ateusza Bydgoszcz - Fordon". Redakcja
zamierza publikować najważniejsze informacje dla naszej "Rodziny".
1992
25-29 II
VI Bydgoskic Dni SpołeC'Lne zorganizowano pod hasłem: "Cenrcsimus annus - stulecie ko-
ścielnego magisterium społecznego". Dni te zaingurował wykład prof. Juliana Auleytnera z
Uniwersytetu \Varszawskiego pt. "Nauka społeczna Kościoła, jej charakter i miejsce w orę-
dziu e\,,"'angielicznym". Pozostałe dni wypełniły spotkania animowane dyskusjami panelo-
wymi, na których roz\vażano znaczenie społecznego nauczania Kościoła w relacji do zadań
parafialnego duszpasterstwa, misji chrześcijańskiej rodziny, formacji młodego pokolenia
oraz chrześcijańskiej odpowiedzialności za kulturę, ekonomię, politykę. Ostatnie spotkanie
poświęcone ewangelizacji życia publicznego było w całości transmitowane przez katolicką
rozgłośnię "Radio Maryja" w Toruniu.
19 III
Papież Jan Paweł II mianował ks. bpa Henryka Muszyńskiego, dotychczasowego biskupa wło-
cławskicgo, arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim. Nominację ogłoszono oficjalnie 25 mar-
ca 1992 r. Papież Jan Paweł II roZ\vi
,zał unię zwaną "aeque principaliter" Archidiecezji Gnieź-
nieńskicj i Poznańskicj oraz unię "ad personam" Archidiecezji Gnieźnicńskiej i \Varsza\\'skiej.
Potwierdził ks. kard. J. Glempa Arcybiskupem Metropolitą \Varszawskim. Postanowił równiÓ..,
że tytuł Prymasa Polski pozostaje związany z historycznym Jziedzictwem i relikwiami św.
\Vojciecha w Archidiecezji Gnieźnieńskiej, dlatego ks. kard. J. Glemp, jako kustosz relikwi św.
\Vojciecha, czczonych w katcdrze gnieźnicńskiej, będzie nadal nosił tytuł prymasa Polski.
25 II I
Na podstawie bulli papieskiej "Totus Tuus Poloniae Populus" Bydgoszcz wchodzi w skład
Archidiecezji Gnieźnieńskiej i dzieli się na dekanaty: Bydgoszcz I, Bydgoszcz II, Bydgoszcz
III, Bydgoszcz IV.
25 II I
Jubileusz W-lecia biskupiego posługiwania ks. bpa Jana Nowaka. Ks. biskup odprawił \\' byd-
goskiej Farze uroczystą mszę świętą dziękczynną i wygłosił homilię. Pczestniczyli w niej
ks. kardynał Józef Glemp prymas Polski, przedstawiciele władz, delegacje stowarzyszeń i
organizacji, wierni z bydgoskich parafii.
29 I II
Na uroczystości w kościele Św. Polskich Braci Męczenników przekazano i poświęcono sztan-
dar Rodziny Katyńskiej w Bydgoszczy.
11 IV
Zokazji uroczystości 140. rocznicy urodzin Leona \Vyczółkowskiego ks. bp J. Nowak od-
prawił w bydgoskiej Farze mszę świętą w intencji Leona i Franciszki \Vyczółkowskich i wy-
głosił okolicznościową homilię. Następnie uczestniczył w otwarciu wystawy jubileuszowej
L. \Vyczółkowskiego w Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy.
16 IV
Nastąpiła zmiana granic dekanatu Bydgoszcz II. Arcybiskup Metropolita Gnieżnieński de-
>>>
82
kretem z 16 IV przyłqczył następujące parafie i wiernych zamieszkuj
lcych w części deka-
natu Fordon, położonego w obrębie granic miasta Bydgoszczy-Fordon (z Diecezji Cheł-
mińskiej) do dekanatu Bydgoszcz II:
1. parafia pw. Św. Jana Apostoła i Ewangelisty
2. parafia pw. Św. f\larka
3. parafia pw. Św. Mateusza
4. parafia pw. Św. Mikołaja
S. parafia pw. Matki Boskiej Królowej Męczenników
3V
Odbyła się uroczysta msza św. w intencji Ojczyzny na bydgoskim Starym Rynku. Mszę św.
odprawił i homilię wygłosił ks. bp J. Nowak. Po mszy Ś\\'. nastąpiło uroczyste złożenie
wieńców pod pomnikiem \Valki i Męczeństwa na Starym Rynku.
7VI
Miała miejsce inauguracja pasterskiej posługi w Bydgoszczy ks. abpa Henryka Józefa Mu-
szyńskiego.
30 VIII
Uczestnicy I Światowego Zlotu Polonii Ziemi Bydgoskiej złożyli wizytę w bydgoskim koś-
ciele pw. Św. Polskich Braci Męczenników. Mszę świętą sprawował ks. abp H. Muszyński.
Przed mszą św. ks. abp I I. Muszyński poświęcił pamiątkową tablicę ku czci śp. Stanisława
Nowakowskiego, \\' okresie międzywujennym redaktora "Dziennika Bydgoskiego".
l IX
Ks. abp H. Muszyński poświęcił krzyż w parafii pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.
10 IX
Nastąpiła konsekracja przez ks. abpa H. Muszyńskiego kościoła pw. BL Urszuli Ledóchow-
skiej oraz poświęcenie domu parafialnego i przedszkola.
18 IX
Odbyło się poświęcenie i otwarcie Liceum Salezjańskiego w fordońskiej parafii pw. Św.
lvlarka.
19 IX
lvliało miejsce poświęcenie i wmurowanie kamienia węgielnego w parafii pw. Opatrzności
Bożej.
19 IX
Jubileusz ISO-lecia istnienia obchodziło Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety - Bydgoszcz.
21 IX
Poświęcenie i wmurowanie kamienia węgielnego w parafii św. lvIateusza w Fordonie.
29 IX
Ks. abp H. Muszyński spotkał się z parlamentarzystami w bydgoskiej parafii pw. Św. Pol-
skich Braci lvlęczenników, przedstawicielami Regionalnej Rady Gospodarczej i Archikon-
fraternią Literacką.
18X
Ustanowiono parafię pw. Św. Łukasza Ewangelisty w Bydgoszczy-Fordonie. Nowa parafia
należeć będzie do dekanatu bydgoskiego.
>>>
83
18-19 X
\V parafii Św. Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy wrganizowano uroczystości \"" VIII
rocznice śmierci ks. Jcrzego Popiełuszki. Ogłoszono wyniki I Ogólnopolskicgo Konkursu na
poezje patriotyczno-religijną i literaturę wspomnicniową im. Ks. Jerzego Popiełuszki. Jury
pod przewodnictwem prof. Janusza Kryszaka z UMK w Toruniu przyznało w dziedzinie poe-
zji dwic pierwsze nagrody \Vojciechowi Izaakowi Strug.1le z Micszkowic i Markowi Brymorze
z Kalisza. \VśrÓd utworów prozatorskich laureatem .lostał Augustyn Baran z Izdebek.
X
Ukazało się pismo "Ak:ldcmik" - miesięcznik duszpasterst\\;a akademickiego przy bazylicc
Św. \Vincentego a Paulo.
13 XI I
Odbyły się uroczystości poświęcenia w bydgoskiej Farze tablicy pami
łtkowej ku czci śp.
ks. kard. Stefana \Vyszyńskiego Prymasa Tysiąclecia oraz śp. ks. bpów Lucjana Bernackie-
go i Jana Michalskicgo.
15 XII
Z dniem 15 XII 1992 r. ustanowiono następujące dekanaty na terenie Bydgoszczy:
1. DEKANAT BYDGOSZCZ I - Północ
w skład którego wchodzą:
1. Parafia pw. Św. Krzyża w Bydgoszczy
2. Parafia pw. Św. Rodziny w Bydgoszczy
3. Parafia pw. Przemienienia Pańskiego w Bydgoszczy
4. Parafia pw. Niepokalanego Poczęcia Nfv1P w Bydgoszczy
S. Parafia pw. Św. Antoniego z Padwy w Bydgoszczy
6. Parafia pw. Św. Maksymiliana Kolbego w Bydgoszczy
7. Parafia pw. BL Urszuli Ledóchowskiej w Bydgoszczy
R Parafia pw. Najśw. Maryi Panny z Góry Karmelu w Bydgo-;zczy
9. Parafia pw. Św. Kazimierza w Łochowie
10. Kaplica Ks. f\1ichac1ici - Bydgoszcz
2. DEKANAT BYDGOSZCZ II - Śródmieście
w skład ktÓrego wchodzą:
1. Parafia pw. Najś\\'. Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy
2. Parafia pw. Św. Apostołów Piotra i Pawła w Bydgoszczy
3. P
lfafia pw. Św. rv1
ucina i Mikołaja - Fara w Bydgoszczy
..J. Parafia pw. Św. Andrzcja Boboli (Ks. Jezuici) w Bydgos7czy
S. Parafia pw. Św. \Vincentego fi Paulo w Bydgoszczy
6. Parafia pw. Zmartwychwstania Pańskicgo w Bydgoszczy
7. Kościół Rektorski .,Siostry Klaryski" w Bydgoszczy
8. Kaplica pw. Bożego Ciała (Siostry Klaryski od \Yieczystej Adoracji) w Bydgoszczy
9. Kościół Najśw. Maryi Panny Królowej Pokoju - Garnizonowy w Bydgoszczy
3. DEKANAT BYDGOSZCZ III - Południe
w skład którego wchodzą:
1. Parafia pw. Świętej Trójcy
2. Parafia pw. Chrystusa Króla w Bydgoszczy
3. Parafia pw. Św. Wojciecha w Bydgoszczy
4. Parafia pw. Miłosierdzia Bożego w Bydgoszczy
>>>
84
s. Parafia pw. lvlatki Boskiej Nieustającej Pomocy w Bydgoszczy
6. Parafia pw. Najśw. lv1aryi Panny Matki Kościoła w Bydgoszczy
7. Parafia pw. Bożego Ciała w Bydgoszczy
8. Parafia pw. Matki Boskiej Bolesnej - Ciele
9. Parafia pw. ChrysCllsa Dobrego Pasterza w Białych Błotach
4. DEKANAT BYDGOSZCZ IV -Wyżyny
w skład którego wchodzą:
1. Parafia Św. Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy
2. Parafia pw. Opatrzności Bożej w Bydgoszczy
3. Parafia pw. Św. Józefa Rzemieślnika w Bydgoszczy
4. Parafia pw. Bt. Jadwigi Królowej w Bydgoszczy
s. Parafia pw. Ducha Świętego w Bydgoszczy
6. Parafia pw. Najśw. Maryi Panny Królowej Polski w Brzozie
7. Parafia pw. Św. Stanisława Bp. i M. W Soku Kujawskim
8. Parafia pw. Najśw. Serca Pana Jezusa w Soku Kujawskim
9. Parafia pw. Matki Boskiej Królowej Polski - Bydgoszcz-Plątnowo
10. Kaplica przy Glinkach - pw. Niepokalanego Serca Maryi
(nowa parafia Misjonarzy Ducha Św.).
11. nowa parafia planowana na \Vyżynach (B l i B 2)
S. DEKANAT BYDGOSZCZ V - Fordon
w skład którego wchodz
,:
1. Parafia Św. Scanisława Bpa i r-łf. w Bydgoszczy
2. Parafia pw. Matki Boskiej Częscochowskiej w Bydgoszczy
3. Parafia pw. lvbtki Boskiej Ostrobramskiej w Bydgoszczy
4. Parafia pw. lvbtki Boskiej Zwycięskiej w Bydgoszczy
s. Parafia p\\'. Św. Jana Ap. i E. w Bydgoszczy - Fordon
6. Parafia pw. Św. Mikołaja w Bydgoszczy - Fordon
7. Parafia pw. Św. lvbteusza w Bydgoszczy - Fordon
8. Parafia pw. Św. Marka Ewangelisty w Bydgoszczy - Fordon
9. Parafia pw. lv1atki Boskiej Królowej Męczenników w Bydgoszczy - Fordon
10. Parafia pw. Św. Łukasza Ewangelisty w Bydgoszczy - Fordon
15 XII
Abp H. Muszyński erygował nową parafię bydgoską. Nowa parafia r-ł1atki Boskiej Facim-
skiej powstała jako filia parafii pw. Św. Józefa, w dekanacie Bydgoszcz IV.
1993
24 I
Odbyło się uroczyste nabożeństwo ekumeniczne w bydgoskim kościele pw. Św. Trójcy.
Nabożeństwo [O było wydarzeniem centralnym Tygodnia lvlodlitwy o Jedność Chrześcijan
Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Uczestniczyli w nim ks. bp Stanisław Gądecki, ks. Jarosław
Dmitriuk i ks. \Vłodzimicrz Jakubowski z Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego, ks.
Tadeusz Narzyński z Kościoła Ewangelicko-Augburskiego, ks. Janusz Olszański z Kościoła
Ewangelicko-Mecodycznego, ks. Tadeusz Urban z Kościoła Polsko-Katolickiego, ks. Jacek
Brzechczyn z Kościoła Babtystów, ks. Zdzisław Józefowicz z Kościoła Zielonoświątkowców.
>>>
85
711
Poświęcono kaplicę pw. Matki Bożej Fatimskiej.
13 II
Z okazji 4. rocznicy świętowania Chrześcijańsko-Demokratycznego Stronnictwa Pracy w
bydgoskiej Farze odbyła się msza św. Ks. bp J. Nmvak wygłosił homilię na temat "Praca
jako powołanie człowieka". Po homiii poświęcił historyczny sztandar Stronnictwa.
20 II
Ks. abp H. Muszyński odprawił mszę św., wygłosił homilie i spotkał się ze wspólnotą ewan-
gelizacyjną w bydgoskiej parafii pw. NMP lv1atki Kościoła.
21 II
\V Katolickim Liceum Ogólnokształcącym w Bydgoszczy utworzonym w 1990 r. odbyła się
uroczystość nadania szkole imienia króla Jana III Sobieskiego.
15-19 III
VII Bydgoskie Dni Społeczne przebiegały pod hasłem: "Społeczny wymiar orędzia biblij-
nego". \Vykładowcami byli wybitni polscy bibliści: ks. abp prof. dr hab. H. t\1uszyński ("Bi-
blijna koncepcja wyzwolenia społecznego"), ks. bp prof. dr hab. K. Romaniuk ("Społecz-
ność rodzinna jako fundament społeczeństwa w Biblii"), ks. prof. dr hab. J. Kudasiewicz w
nadesłanym referacie zajął się problemem ludzkiej pracy, ks. bp dr S. Gądecki (.,Biblijny
etos własności prywatnej"), ks. prof. dr hab. M. Czajkowski ("E\\'angelia a polityka"). Pa-
tronat nad Dniami sprawował ks. bp J. Nowak, przewodniczący Komisji "Iustitia et Pax".
21 III
Ks. abp H. Muszyński spotkał się w bydgoskiej parafii P\\'. Śv.'. Trójcy z grupami neokate-
chumenatu.
IV
\V kwietniu ukazał się w systemie małej poligrafii miesięcznik parafii Matki Bożej Królo-
wej Męczennikó\\! zatytuowany "Na Oścież". Obowiązki rcdaktora naczelnego objął tvlie-
czysław Pawłowski.
Z inicjatywy Koła Synodalnego w kwietniu ukazał się miesięcznik ,,\Vspólnota" - pismo byd-
goskiej Parafii Chrystusa Króla. Redaktorem naczelnym czasopisma został Henryk Marchlik.
6 VI
Poświęcono kaplicę w parafii pw. Ś\.... Łukasza w Bydgoszczy-Fordonie.
14 VI
\V bazylice pw. św. \Vincentego a Paulo rozpoczęto jubileusz lOO-lecia urodzin i 50-lecia
męczeńskiej śmicrci bł. lvIichała Kozala.
28 VI
Ks. abp H. Muszyński spotkał się z bydgoskimi parlamentarzystami.
19 VII I
Otwarto Dom Rekolekcyjny Liturgicznej Służby Ołtarza "Tabor" w Bydgoszczy.
51X
Abp H. Muszyński erygował przy kościele farnym Kolegium Kanoników czyli Kapitułę
Bydgoską pw. Matki Bożej Pięknej lvliłości - Matki Kościoła. Jednocześnie podniósł koś-
ciół farny do godności kolegiackiego.
>>>
86
IX
Ogłoszono skład Kapituły Kolegiackiej Matki BOŻej Pięknej Miłości w Bydgoszczy.
Prepozyt:
Ks. dziek. Bodgan Jaskólski
Kanonicy gremialni:
Ks. dziek. Zdzisław Borzyszkowski
Ks. prob. Kazimierz Drapała
Ks. dziek. Konrad Hildebrand
Ks. prob. Kazimierz Kamiński
Ks. prob. Andrzej Rosa
Ks. prob. Jerzy Tworowski
Ks. prob. Stanisław \Voźniak
Kanonicy honorowi:
Ks. dziek. Antoni Balcerzak
Ks. prob. Roman Buliński
Ks. dziek. Marian Groblewski
Ks. dziek. Zbigniew Lewandowski
Ks. prob. Marian Ratajczak
Ks. prob. Edmund Ruta
Ks. prob. Andrzej Rygielski
Ks. prob. Edward Siwak
Ks. dziek. lvIikołaj Szymański
Ks. dziek. Tadeusz Zabłocki
Ks. prob. Tadeusz Zabłocki
2X
Jury II Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. ks. Jerzego Popiełuszki po zapoznaniu
się z 560 zestawami poezji i prozy przyznało nagrody i wyróżnienia. I tak w dziedzinie poe-
zji dwie równorzędne nagrody otrzymali: Anna Małgorzata Piskorz z Gniezna i Piotr Fliks
ze Szczecina. Nagrodę II otrzymał \Vojciech Izaak Strugała z Mieszkowic w woj. szczeciń-
skim. Nagrodę III otrzymała Ada Kopcińska-Niewiadomska z Berlina. Przyznano również
cztery równorzędne wyróżnienia. \V dziedzinie prozy nagrodę I otrzymał Augustyn Baran z
miejscowości Izdebki, nagrodę II - Jan Piotr Grabowski z Gdańska.
3X
Na bydgoskim Starym Rynku odbyła się uroczystość poświęcenia Tablicy Katyńskiej.
7-14 XI
XII Tydzień Kultury Chrześcijańskiej przebiegał pod hasłem: "Jeden drugiego brzemio-
na noście". Inauguracja miała miejsce w kościele pw. Świętych Polskich Braci Męczenni-
ków. f\1szę świętą sprawował i homilię wygłosił ks. bp Stanisław Gądecki. Punktem cen-
tralnym Tygodnia była sesja naukowa: "Jeden drugiego brzemiona noście", w której wys-
tąpili: ks. abp H. lvluszyński, prof. Jerzy Gałkowski, dr Aleksandra Góła, prof. Henryk Ga-
siuł. Problem bezrobocia roz\\'ażano w czasie dyskusji panelowej zatywowanej: "Bolesne
problemy doby współczesnej - bezrobocie". Wydarzeniem XII Tygodnia było spotkanie z
ks. prof. Józefem Tischnerem, który w Teatrze Polskim wygłosił wykład "Quo vadis Po-
lonia". W Tygodniu czynnie wystąpiły chóry bydgoskie oraz artyści Teatru Polskiego i Ope-
ry Nova.
>>>
87
1994
2-4 II I
\V bydgoskiej Farze zorganizowano I Bydgoskie Rekolekcje dla Młodych Małżeńsrn.
14-18 III
VIII Bydgoskie Dni Społeczne przebiegały pod hasłem: "Patrystyczne dziedzictwo społe-
cznej nauki Kościoła". Pief\vszy wykt:łd wygłosił ks. bp prof. dr hab. Jan ŚnItwa - ..Aktual-
ność społecznej nauki Ojców Kościoła". \V kolejnych dniach podcjmo\",.ano refleksję nad na-
stępującymi zagadnieniami: "Czy człowick bogaty może być zbawiony? Bogactwo i ubóstwo
w świetle myśli patrystycznej" - prof. J. Jundziłł (\VSP - Bydgoszcz); "Czy konflikt między
państwem a Kościołem jest nieunikniony" - ks. prof. dr L. Gładyszewski (P\VSD Gniezno);
"Czy jest możliwa pokojowa koegzystencja między narodami? Koncepcja pokoju i wojny w
nauczaniu Ojców Kościoła" - ks. prof. dr hab. A. Eckman (KUL); "Czy sprawiedliwość v.,ry-
starczy? Preferencyjna akcja na rzecz ubogich w nauczaniu i działalności Ojców Kościoła" -
ks. prot: dr hab. Franciszek Drączkowski (KUL). Patronat nad Dniami sprawował. bp J. No-
wak, członek Papicskiej Rady ,Justitia et Pax".
26 III
Ks abp II. Muszyński crygował kaplicę szpitalną pw. Chrystusa Miłosiernego w Regional-
nym Centrum Onkologicznym w Bydgoszczy na terenie parafii pw. Matki Bożej Królowej
t\'1c;czennikó\v.
27 III
Jak zazwyczaj, ks. bp J. Nowak spotkał się z młodzieżą (parafia pw. św. \Vincentego a Paulo).
16 IV
Bydgoskiemu Kongresowi Trzeźwości przyświęcało hasło: "O trzeźwą rodzinę". Zgroma-
dzeniu patronowali bp J. Nowak i prezydent Bydgoszczy Edwin \Varczak.
23 IV
Odbyły sic bydgoskie uroczystości 7S-lecia powstania Związku Inwalidów \Vojennych Rze-
czypo
politej Polskiej. lvlszę św. w kościele garnizonowym odprawił ks. bp J. Nowak, który
również poświęcił no\\)' sztandar ZI\V RP oraz sztandary innych organizacji kombatanckich.
25 IV
Ks. bp H. Muszyński spotkał się z rektorami bydgoskich wyższych uczelni.
3V
Z okazji uroczystości trzeciomajowej na Starym Rynku mszę św. sprawował ks. bp J. No-
wak. \V organizację tej religijnej i patriotycznej uroczystości włączyły się władze miejskie.
2VI
Bydgoskic parafie: Farna, Ojców Jezuitów i \Vojskowa w uroczystośĆ Bożego Ciała zorgani-
zowały wspólną procesję, która stanowiła przygotowanie do mającej powstać w przyszłości
procesji centralnej dla miasta. Mszę św. odprawił i homilię wygłosił ks. bp J. Nowak, który
także poprowadził procesję do IV ołtarzy. Trasa procesji biegła od kościoła farnego, ul. Far-
ną, Magdzińskiego, przez plac Kościeleckich, Bernardyńską do kościoła garnizonowego.
9-10 VII
Ks. bp J. Nowak uczestniczył w uroczystościach 50-lecia wyzwolenia normandzkiego mias-
ta Caen. 10 lipca odprawił Mszę św. dziękczynną i wygłosił homilię.
>>>
88
4IX
Poświęcono plac pod budowę nowego kościoła w parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej.
12 IX
Ks. abp H. Muszyński przewodniczył Mszy św. i wygłosił homilię w kościele farnym z oka-
zji rozpoczęcia działalności przez nowe władze miejskie i samorządowe w Bydgoszczy. Spo-
tkał się również z radnymi Bydgoszczy na uroczystej sesji Rady Miejskiej.
13-16 IX
Odbyło się spotkanie Komisji \Vspólnej Biskupów polskich i francuskich. Celem Komisji
jest wymiana doświadczeń pastoralnych. Na spotkaniu bydgoskim debatowano nad "Prio-
rytetami duszpasterskimi w naszych Kościołach, w związku z przemianami politycznymi,
gospodarczymi, społecznymi i kulturalnymi. jakie zachodzą w naszych społecznościach".
Biskupi spotykali się z przedstawicielami laikatu bydgoskiego oraz kapłanami odpowie-
dzialnymi za duszpasterstwo specjalistyczne o charakterze ponadparafialnym. Gospoda-
rzem spotkania był ks. bp J. Nowak.
16-18 IX
Drugi Zlot Polonii Ziemi Bydgoskiej. Na zakończenie Zlotu ks. bp J. Nowak, członek Ko-
mitetu Honorowego, odprawił mszę św. i wygłosił homilię.
17 IX
Erygowano klasztor Braci Mniejszych Kapucynów w Bydgoszczy.
26 IX
Ks abp H. Muszyński poświęcił dom sióstr Albertynek w Bydgoszczy i prowadzoną przez
nie stołówkę dla ubogich (parafia pw. Św. Antoniego Padewskiego).
IX
\V Bydgoszczy działalność rozpoczęło Studium Katolickiej Nauki Społecznej.
9X
Ks. abp H. tv1uszyński przewodniczył mszy świętej i wygłosił homilię z okazji 60-lecia kon-
sekracji kościoła pw. św. Mikołaja w Bydgoszczy-Fordonie. Po uroczystości zwiedził bu-
dowę liceum księży salezjanów.
ISX
Odbyła się uroczysta inauguracja nowego roku akademickiego w bydgoskim Prymasowskim
Instytucie Kultury Chrześcijańskiej im. Stefana Kardynała \Vyszyńskiego, filii Papieskiego
\Vydziału Teologicznego w Poznaniu. Studia podjęło 380 studentów, w tym 85 na I roku.
26X
Erygowano kaplicę pw. Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego przylegającą do
kościoła parafialnego pw. Matki Boskiej Królowej Męczenników w Bydgoszczy-Fordonie.
6 XII
Ks. abp H. Muszyński poświęcił plac pod budowę kościoła w nowej parafii pw. Bt. Michała
Kozala.
27 XII
Ksiądz arcybiskup H. tv1uszyński erygował parafię pw. Błogosławionego Michała Kozala Bi-
skupa i tv1ęczennika. Dekret erekcji parafii wszedł w życie l stycznia 1995 roku.
>>>
Jerzy Lm/SZEWSKI
WRZESIEŃ 1939 R. NA SZWEDEROWIE
Dywcrsyjne działania NiemcÓw we wrześniu 1939 r. w Bydgoszczy i obrona cywilna
mieszkańców miasta były przedmiotem badań szerokiego grona historyków. \Vymienić tu
można prace \Vł. JastrzębskiegoI, J. Szilinga 2 , E. Zarzyckiego3, E. Serwańskiego ł . Na uwagę
zasługuje również ksi,}żka badacza nicmieckiego H. Rasmusas. \V opracowaniach tych au-
wrów wiernie odtworzone zostały wydarzenia, jakie rozegrały się w ostatnich czterech mie-
si'lcach 1939 r. Z tych wzglcdów rezygnując ze szczegółowej rekonstrukcji faktów z wrześ-
nia 1939 r. na Szwcderowie skoncentrowano się na problemach dO(ąd budzących wątpli-
wości. Można do takich zaliczyć sprawę spalenia kościoła ewangelickiego pod wezwaniem
Marcina Lutra przy ulicy Leszczyńskiego 42. 6
Relacje świadków zeznających na tę okoliczność są bardzo rozbieżne, zarówno w odnie-
sieniu do czasu, jak i sposobu zniszczenia świątyni. Ze wspomnień szeregowca 62 pp Leona
Kolańczyka wynika, że w dniu 4 września 1939 r. wycofujący się przcz Bydgoszcz Żołnierze
polscy z tego zgrupowania zwalczali dywersję niemiecką na Szwederowie od około godziny
6 00 do godziny 19 00 . \V tym czasie zlikwidowany między innymi został punkt ognio\\'y dy-
wersantów przy ul. Leszczyńskicgo 42. \Vedług Leona Kolańczyka miało W następuj'łCY
przebicg: "Punkt ogniowy dywersantów znajdował się również na wieży niemieckiego koś-
cioła na Szwederowie. Stamtąd także strzelano z pistoletów maszynowych. Ponadto nie
można było się ram zbliżyć, gdyż dywersanci rzucali z wicży granatami. \V tej sytuacji jeden
z naszych oddziałów ją podpalił. Sądzę, że wszyscy ukryci w wieży dywersanci zginęli.
\Vidzieliśmy ich, jak prÓbowali \vy'dostać się po dachu. I\'ie sądzę, by kroś z flich mógł ujść
z życiem".7
Z zeznań dowódcy plutonu karabinów maszynowych 62 pp podporucznika Brunona
Grajewskiego wynika jednak, iż zostało zatrzymanych przy ul. Leszczyńskiego 42 8 męż-
cLyzn: "...Dowódca kompanii rozkazał mi kościół ten (pod wezw. t\farcina Lutra - J. L.)
ostrzelać. Rozkaz ten wykonałem strzelając jednym ckm z II piętra domu znajdującego się
na ulicy Orlej. Po chwili zauważyłem, że kościół się pali. Kw kościół podpalił, nie wiem.
Słyszałem, że aby zniszczyć punkt dywersji przy pomocy pakuł i zdaj c się nafty, podpalono
chór. \Vkrótcc doprowadzili żołnierzc 8 mężczyzn ubranych w mundur Polskiego Czerwo-
nego Krzyża".8 \Vśród zatrzymanych przcz żołnierzy polskich dywersantów niemieckich z
kościoła ewangelickiego była ró\\'nicż Niemka Elfriedc \Veyrich. 9
Potwierdzaj'ł c zeznania Brunona Grajewskiego w sprawie ostrzelania kościoła z ciężkiej
broni maszybowej Elfriede \Veyrich stwierdza jednak, że działo się (O wszystko w dniu 3
wrzcśnia 1939 r. lO Datę tę potwierdza również Alojzy Bukolt. \V swoich "Opowieściach z
lasku bielickiego" wyjaśnia on ponadto występującą w zeznaniach Grajewskiego sprawę:
"pakuł i zdaje się nafty".
>>>
90
\Vedług Alojzego Bukolta wydarzenia miały następujący przebieg: ,,\V niedzielę 3 wrze-
śnia 1939 r., kiedy [O z wieży ewangelickiego kościoła znajdującego się przy ulicy Małgo-
rzaty Fornalskiej (Leszczyńskicgo - J. L.) padały strzały i żołnierze nie mogli do nicj do-
trzeć - Bronek Fijałkowski podsunął myśl wykurzenia dywersantów z ukrycia, ale nie pod-
palenia. Zakupiona w sklepic kolonialnym u Hoffmana przy Kozim Rynku nafta bardzo się
przydała" .11
Proboszcz parafii t\1atki Boskiej Nieustającej Pomocy na Szwedcrowic ks. Jan Konop-
czyński relacjonując zdarzenia z pierwszych dni września 1939 r. wspomina również o strze-
I
laninie z wieży kościoła ewangelickiego na Szwederowie w dniu .3 września, alc jednocze-
śnie wyjaśnia, iż został on podpalony w dniu następnym. ł2
Jeszcze inne wyjaśnienie w sprawie podpalenia zboru podajc Rajmund Kuczma. ł3
\Vedług niego działo się [O w nocy z 3 na 4 września w trakcie odwrotu 62 pp.
Z wcześniej przy[Oczonycch zeznań żołnierzy 62 pp wynika jednak, iż dmarli oni na
Szwederowo dopicro we wczesnych godzinach porannych dnia 4 września 1939 r.ł+ Przesłu-
chiwany w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w 1970 r. kpt. 62 pp Bole-
sław Rassalski do swoich zeznań dołączył notatki sporządzone w pief\vszych latach niewoli
na podstawie dziennika bojowego. Pod datą 4 września 1939 r. zapisał on między innymi:
"...Około południa zainteresowałem się ogniem, który raził żołnierzy z kierunku Szwede-
rowa. Podjechałem bliżej i od Żołnierzy dowiedziałem się, że od dłuższego czasu nęka ich
ogień karabinowy z wieży kościoła ewangelickiego. Będącemu wraz ze mną ppor. Kosic-
kiemu poleciłem zebrać pionierów, materiał wybuchowy i zlikwidować źródło ogniowe. Za-
danie [O zostało wykonane, z dala bowiem zabaczyłem wkrótce palący się kościół". łS
Obok \vystępujących w relacjach i zeznaniach rozbieżności w ocenie wydarzeń w dniach
3-4 września 1939 r. można odnaleźć elementy zbieżne. Nie ulega bowiem wątpliwości, że
strzelanina z wieży kościoła ewangelickiego rozpoczęła się w dniu 3 września 1939 r. i tf\va-
ła do następnego dnia, kiedy to wycofujący się żołnierze 62 pp przy pomocy ludności cy-
wilnej Szwederowa zlik\vidowali stanowisko ogniowe przy ul. Leszczyńskiego 42. \Vedług
kpt. Bolesława Rassalskiego nastąpiło to około południa w dniu 4 września 1939 r. Zdaniem
ks. proboszcza Jana Konopczyńskiego działo się to w godzinach popołudniowych. ł6 Ostatnia
wypowiedź w tej sprawie pokrywa się z ustaleniami niemieckimi. ł7
\Vieża kościoła ewangelickiego była jednym z wielu punktów, z których w dniu 3 wrze-
śnia 1939 r. dywersanci niemieccy strzelali do ludności polskiej na Szwedcrowie. Dywcrsyj-
ne działania Niemców spowodowały kontrakcję Polaków. Po obu stronach były ofiary. Byli
wśród nich, niestety, ludzie niewinni. Na Szwederowie w dniu 3 września 1939 r. zginęło co
najmniej 13 Niemców, mieszkańców tej dzielnicy. Ustalono następujące nazwiska: ł8
1. Karol Berg z ul. Chołoniewskiego 49/2
2. Karol Braun z ul. Chołoniewskiego 13/3
3. Karol Fuchs z ul. Nowodworskiej 25/1, piekarz
4. Guntbier z ul. Podgórnej 36
S. Gollnick z ul. Kujawskiej 101, kupiec
6. Herzberg z ul. Szubińskiej 15
7. Kopernick z ul. Rupienica
8. Kube z ul. Chołoniewskiego 13
9. Pesteike z ul. Nowodworskiej 42
10. \Vilhelm Rapp z ul. Ks. Skorupki 22, piekarz
11. Retzlaff z ul. Leszczyńskiego, stolarz
>>>
91
12. Ryszard Seehafer z ul. Ks. Skorupki 44, piekarz
13. Sz\\'agicr Seeha fera
\Valka z dY\ł/ersantami niemieckimi tf\\rała do momentu wkroczenia do Bydgoszczy Vi
dniu S września 1939 r. oddziałów \Yehrmachtu. Grupa obrońców Bydgoszczy pod dowódz-
twem Franciszka
1archlewskiego stawiła opór przeważaj,\cym siłom nieprzyjaciela na
Szwederowie broni
c dostępu do Śródmieścia. ł9 Bohaterska postawa obrońców Bydgoszczy
spowodowała działania odwetowe Niemców. Rozpoczęły się łapanki, aresztowania, pacyfi-
kacje poszczególnych dzielnic oraz egzekucje. Przeprowadzały jc wspólnie oddziały \Vehr-
machtu i policji niemieckiej. Kapitan policji niemieckiej Fricdrich Klocke złożył następu-
j'ł cc wyjaśnienie w sprawie przeprowadzonych w Bydgoszczy akcji rcpresyjnych: "...Dnia 7
IX 1939 r. przed południem komendant batalionu został wezwany do dowódcy strefy ty-
łów armii, gen.-mjra Braemera. Jako adiutant wzi,\łem udział w tej rozmowie. Gencrał
zar'ł dził gruntowne przcczesanie miasta w poszukiwaniu zbrodniczych elementów i przejś-
ciowe aresztowanie żydowskicj i polskiej ludności męskiej zdolnej do służby wojskowej.
Oznaczało to natychmia
towe osłabienie wart i pociągnięcie zwalczaj,\cych się sił do oczysz-
czania miast nasamprzÓd zaś szczcgólnie niebezpiecznej dzielnicy Szwederowa" .20
\Yśród 25 bydgo
zczan rozstrzelanych podczas egzekucji w dniu 9 września 1939 r. na
Starym Rynku było trzech braci Hanusiaków - mieszkańców ul. Nowej na Szwederowie. Z
dzielnicy tej pochodził również Jan Kozłowski, zastrzelony podczas próby ucieczki ze Sta-
rego Rynku w dniu 9 września 1939 r. 2ł
Znacznie więcej szwederowian zginęło w egzekucji w dniu następnym przed kościołem
pod wezwaniem r-.latki Boskiej Nieustającej Pomocy przy ul. Ugory 16. 22 \V różnych opraco-
waniach dotycz,\cych tego faktu znależć można rozbieżne liczby zamordowanych. \Vłodzi-
mierz Jastrzębski 23 wymienił 17 ofiar tej egzekucji, Edmund Pyszczyński 24 podał 19 osób,
Jcrzy Bartnicki 2s powiększył tę liczbc do 21 zamordowanych. Tyle samo ofiar \\'Yszczegól-
nionych jest na tablicy przed pomnikiem ku czci zamordowanych przy ul. Ugory 16. \Vyryte
są na niej jednak nazwiska tylko 13 ofiar:
1. Gaul Jan
2. Gliszczyński Paweł
3. Gliszczyński Jan
4. Koczorowski Franciszek
5. Kurkowski \Vładysław
6. Lewandowski Jan
7. Lewandowski Marian
8. Rucińska
z dzicckiem
9. Ruciński
10. SnHlrawski Edmund
11. Szczepański Andrzej
12. Tomaszewski Józef
13. LTrban Bronisław
14-21. nieznani
\Vł. Jastrzębski i E. Pyszczyński w swoich opracowaniach \\'Ymienili jeszczc dwa naz-
wiska ofiar: Oalewski Tocdor i Musolf Paweł. 26
\Vyżej \\-'Ymienieni autorzy nie tylko różnie oceniają liczbę ofiar egzekucji z dnia 10 wrześ-
nia 1939 r. na Szwedcrowic, ale nie są zgodni w pisowni ich imion i nazwisk. Zweryfikowanie
tych szczcgółow po SS latach nastręcza poważne trudności. Nazwiska ofiar egzekucji, jak sic
>>>
92
niedawno okazało, nie zostały nawet odnotowane w księdze zgonów parafii przy ul. Ugory 16,
ani też w ewidcncji cmentarza przy ul. Kossaka. \V trakcic czynności uzupełniających do śle-
dztwa w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Bydgoszczy
dokonano nO\vych ustalcń w sprawic egl.ekucji w dniu 10 września 1939 r. na Szwederowie?7
\V 1991 roku złożyły zeznania Irena Nowicka i Marianna Budzicka - siostry zamordowane-
go w 1939 r. 16-letniego Czesława Kuczkowskiego. Fakt zamordowania tego młodzicńca
potwierdzony był już w 1945 r. w wydanej wówczas broszurze pt. "Groby mówią".28 Nie-
znane były doqd okoliczności jego śmierci. Z zeznań sióstr Czesława Kuczkowskiego wyni-
ka, że został on aresztowany 10 września 1939 r. w miejscu zamieszkania przy ul. Bielickiej.
\V tym samym dniu aresztowano wielu szwedero\\ ian, a wśród nich sąsiada Kuczkowskich
Józefa tvlasiakowskiego. Aresztowanych załadowano do samochodu cięŻarowego, który prze-
jeżdŻał obok kościoła przy ul. Ugory 16. "...Tam wóz zatrzymał się i pewnej grupie męż-
czyzn kazano z wozu \\'ysiąść. Ci mężczyźni pozostali tam, a z resztą, w tym z Józefem I\-la-
siakowskim, pojcchano do koszar przy ul. Gdańskicj. Mówił on O. t\-1asiakowski - J. L.), iż
po przyjeździe cło koszar brata już nie widział, choć go szukał i wołał. \Vidocznie brat zna-
lazł się w tej grupie, której kazano zejść przy kościele". Cytowane zeznania Ireny Nowic-
kiej uzupełnić należy wypowicdzią jej siostry Marianny Budzickiej: "... Mówił też (j.
t\lasiakowski - J. L.), że gdy część Polaków zeszła przy kościele, to im nie kazano patrzeć,
ale słyszał on i inni strl.ały. Stąd wie na pewno, że ci co musieli zejść z wozu, zostali tam za-
strzeleni".29 Zcznania ww świadków zostały potwierdzone również przez Helenę \Vagner. 30
Z dużą dozą prawdopodobieństwa można zatem przyjąć, że 16-letni uczcń stol:lfski Cze-
sław Kuczkowski zginął w cgzekucji w dniu 10 września 1939 r. przed kościołem przy ul.
Ugory 16. Byłaby to zatem siedemnasta znana z nazwiska ofiara tej zbrodni. Proboszcz
parafii t\1atki Boskiej Nieustającej Pomocy na Szwederowie ks. Jan Konopczyński zeznał:
,,\V pierwszych dniach października 1939 r., tj. krótko po powrocie (z Inowrocławia - J. L.),
dowiedziałem się od ks. wikarego Bernarda Polzina o strasznej egzekucji, która odbyła się
w dniu 10 września 1939 r. tuż przy naszym kościele. Przyprowadzono wówczas na dzie-
dziniec kościoła dużą grupę Polaków. Pewna młoda Niemka, Retzlaffówna, wskazywała
tych, którzy rzckomo \\.rydawali Niemców podczas tzw. krwawej niedzieli. ...Podczas tej
egzekucji przeprowadzono rÓwnież szczegółową rewizję na plebani. Szukano mnie i odgra-
żano się, że należy z rym "polskim klechą" skończyć".3ł
Ksiądz Jan Konopczyński został zresztą w dniu 6 listopada 1919 r. aresztowany przez ge-
stapo i tylko dzięki interwcncji pewnego kupca niemieckiego 32 został zwolniony 12 listopa-
da 1939 r. Stwierdzono, że osobą tą był Franz Schlieper. 33
Oprócz ofiar egzekucji w dniu 9 wrzcśnia 1939 r. na Starym Rynku i w dniu następnym
przy kościele na ul. Ugory 16 ustalono, iż na Szwederowie zamordowano w 1939 r. co naj-
mniej 100 micszkańców. 34 Z tej liczny tylko we wrześniu 1939 r. zginęło 54 szwederowian. 3s
Po latach były mieszkanicc Bydgoszczy pastor Eischtlidt tak ocenił \\.rydarzenia z września
1939 roku: "To co potem popełniono tytułem aktów zemsty, jest smutnym rozdziałem,
którego musimy się wstydzić".3f
Przypisy:
1. \V. Jastrzębski, Terror i zbrodnia, Eksterminacja ludności polskiej i żydowskiej w rejencji byd-
goskiej w latach 1939-1945, \Varszawa 1974 r., W. Jastrzębski, Dywersja czy masakra?, Cywilna
obrona Bydgoszczy we wrześniu 1939 r. Gdańsk 1988.
>>>
93
2. j. Sziling, Polityka okupanta hitlerowskiego wobec Kościoła katolickiego 1939-1945, Poznań
1970.
3. E. Zarzycki. Działalność hitlerowskiego Sądu Specjalnego w Bydgoszczy w latach 1939-1945,
Warszawa - Poznań 1987.
4. E. Serwański. Dywersja niemiecka i zbrodnie hitlerowskie w Bydgoszczy na tle wydarzeń w
dni u 3 IX 1931J r., Poznał1 1981.
5. H. Rasmus, Pommerellen-Westpreussen 1919-1939.
,lijnchen-Berlin 1989.
6. \V latach 1904-1909 zostały zbudowane przy pomocy pruskich władz państwowych kościoły ewan-
gelickie na \Yilczaku, Czyżkówku, Szwederowie i Małych Bartodziejach. Pastorem kościoła ewange-
lickiego na Szwederowie był Paul Gerhard Lassahn. który zamieszkiwał w budynku przykościelnym
przy ul. Leszczyńskiego 42 wraz z małżonką i dwojgiem dzieci. por. H Rasmus, Pommerellen. '" op. cit.
s. 207; kościelnym zaś był Edwin David. zamordowany 3 września 1939 r. przy ul. Leszczyńskiego,
tamże; por. Z. Raszewski. Pami;rnik Gapia, Bydgoszcz jaką pami;tam z lat 1930-1945. Bydgoszcz
19')4, ss.lJ2-lJ4; por. \V. jasrrz;bski, Dywersja czy masakra... op. cit., s. 24.
7. E. Serwański, Dywersja niemiecka... op. cit. ss. 287-288.
8. Okrc;gO\\"a Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Bydgoszczy (dalej cy-
tat: OKB) - akta śledztwa Ds 4/67
9. K. \1. PospieszaIski. Dzień 3 września 1939 r. w Bydgoszczy. (\V:) Polacy - '\Iiemcy,
Przeszłość. Teraźniejszość, Przyszłość, Katowice 1993, ss. 245-N6.
10. tamże.
11. A. Bukolt. Opowieści z lasku bidickiego (\\':) Kalendarz bydgoski. Bydgoszcz 1990. s. 242.
12. E. Serwański, Dywersja niemiecka... op. cit. s. 365.
13. tamże. s. 369
14. tamże, s. 2H
15. OKB akta śledztwa Os 4/67
16. E. Serwański. Dywersja niemiecka... op. cit.. ss. 365-366.
17. Die polunischcn Grcucltatcn an den VolksdetItschen in Polen. Berlin 1940. s. 247. Na cyt.
stronic zawarta jest infurmacja o podpaleniu kościoła cwangelickiego na Szwederowie w dniu 4
września 1939 r., któregu pastorem był Lassahn. Według tego źródła wskazówki zegara na niedopalo-
nej wieży kościelnej wskazywały godz. 17 ł5 .
18. W. jastrz;bski. Dywersja czy masakra... op. cit. ss. 98-100, por. zał. nr 2 oprac. na podst. H.
Rasmusa, Pommerellen... op. cit.. ss. 220-233.
19. \V. jastrzębski, Terror i zbrodnia... op. cit., s. 25, por. Bydgoszcz: Niedziela 3 września 1939 r.,
Poznań 1959 r., ss. 51-52.
20. Pierwsze miesiące okupacji hitlerowskiej w Bydgoszczy w świetle źródeł niemieckich (oprac.
T. Esman. \V. jastrz;bski). Bydgoszcz 1967, s. 243.
21. W. j astrzebski. Tcrror i zbrodnia... op. cit., s. 41.
22. tamże. s. 37.
23. tamże.
24. E. pyszczYl1ski. ..Akcja Tannenberg" w Bydgoszczy w okresie od 5 IX do 20 XI 19J9 r.. (W:)
Z okupacyjnych dziejów Bydgoszczy. Warszawa - Poznań 1977. ss. 64-65.
25. J. Bartnicki, Bydgoszcz w roku 1939, Bydgoszcz 1985. S. 4().
26. W. Jastrzębski, Terror i zhrodnia... op. cit.. s. 37; por. E. Pyszczyński. "Akcja Tannenberg.....
op. cit. ss. 64-65.
27. OKB akta nr Ko 8/91.
28. J. Fabiszewski. Pierwsza lista Polaków zamordowanych przcz Niemców w Bydgoszczy
"Krwawe dni wrześniowe 1939 r.... (\V:) Groby mówią. Księga pamiątkowa ku czci pomordowanych
Polaków - ofiar terroru hitlerowskiego w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1945, s. 41
29. OKB akta nr Ko 8/91.
30. tamże.
31. tamźe.
>>>
94
32. E. Serwański, Dywersja niemiecka... op. cit., ss. 368-369.
33. tamże, s. 368.
34. K. M. PospieszaIski, Dzień 3 wrzcśnia... op. cit., s. 239, 241.
35. Załącznik nr l - zamordowani w 1939 r. mieszkańcy Szwederowa.
36. tamże.
37. K. M. PospieszaIski, Dzień 3 września... op. cit., s. 238.
>>>
9S
Załqcznik nr l
Zamordowani w 1939 r. mieszkańcySzwcdcrowa
zamordowana listopad 1939 r.
zamordowany listopad 1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 21.10.1939 r.
zamordowany 8.09.1939 r.
zamordowany 10.09. 1939 r.
zamordov.'any 5.09.1939 r.
zamordowana 10.09.1939 r.
zamordowany 30.11.1939 r.
zamordowany 5.09.1939 r.
aresztowany 10.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 7.10.1939 r.
zamordowany 13.10.1939 r.
zamordowany 5.09.1939 r.
arcsztowany 10.11.1939 r.
aresztowany 10.11.1939 r.
zamordowany 5.09.1939 r.
zamordowana 5.09.1939 r.
zamordowana 5.09.1939 r.
zamordowany 1939 r.
arcsztowany przy Orlcj
zamordowany w domu
1. Alwin \Vanda zam. Rupicnica 12/1,
2. Amczak \Vładysław zam. D
łbrowskiego 18/8,
3. Arczyński jan zam. Chołoniewskiego 5.3,
4. Binkowski Bolesław zam. Horodelska 86,
S. Błaszczyński Jan zam. Sieroca l,
6. Boroń Franciszek zam. Sieroca l,
7. Bossard Franciszek zam. Sieroca l,
8. Brocka Pelagia zam. Sieroca l,
9. Brucki Feliks zam. Biedaszkowo 12,
10. Brygiert Stanisław zam. Szubińska
11. Brywczyński \Yładysław zam. Ks. Skorupki 45/4
12. Surzych JÓzef zam. Ruska 31/1
13. Ceglarski JÓzef zam. Chołoniewskiego 18,
14. Chmara Feliks zam. Leszczyńskiego 93/8
15. Dropiewska Ewa zam. Nowodworska 22
16. Cholewczyński Zygmunt zam. Podgórna 25/2
17. Cholewczyński Kazimicrz zam. Podgórna 2512
18. Cywiński Józef zam. Podgórna 34
19. Cywińska Marta (żona Józ.) zam. Podgórna 34
20. Cy\\
ińska Bronisława (córka) zam. Podgórna 34
21. Dończcwski Roman zam. ?
2 1 D . ł . . k ' \ . ;
_. roze zyns '1 I ntonł zam. .
23. Fclczykowski zam. ?
24. Fojut JÓzef zam. ?
25. Franciszkowski Jan zam. Schwendenstr. 23
26. Gapiński \Vincenty zam. \Vi:Hrakowa 16/8
27. Gwizdała Franciszek zam. Ks. Skorupki 54
2ft Gwizdała Leonard zam. Ks. Skorupki 54
29. IIantlsiak Franciszek zam. No\\'a 10
30. lIantlsiak Zdzisław zam. Nowa 10
31. lIanusiak Zygmunt zam. I\'owa 10
32. Humerski Lcopold zam. Biclicka 32
33. jendykiewicz Edward zam. Biclicka 48
34. JÓźwiak Edward zam. ?
,,5. Kalas Tadeusz zam. Pgory 29
36. Kałamejka Jan zam. Ugory 42
37. Kaźmierczak
38. Kmieciak józef
39. Kokociński Florian
40. Kolasa Leon
41. Kozłowski Jan
42. Krzyżyński Roman
43. Kubicki Roman
zam. Kujawska 149
zam. Potockiego 10
zam. Orla 40/13
zam. Chołoniewskiego 33/1
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 30.10.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany lQ.09.1939 r.
zamordowany 9.09.19,19 r.
zamordowany 9.09.1939 r.
zamordowany 9.09.1939 r.
zamordowany 12.12.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany w domu
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany .109.1939 r.
zabrany z domu przy ul. Terasy
arcsztO\\Tany 14.10.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 9.09.1939 r.
aresztowany 14.11.1939 r.
żołnierz zastrzelony 8.09.1939 r.
>>>
96
44. Kuczewski \Valerian
45. Kuffel Teotil
46. Kukliński Franciszek
47. Kukliński tv1arian
48. Kuper Stefania
49. Kwasiński Józef
50. Kwiatkowski Jan
S 1. Labuda Jan
52. Lehmann Jan
53. Lipczyński Antoni
54. Lisowski Józef
SS. Lorenz Edmund
56. Majewski \Vładysław
57. Marecki rv1arian
58. Matecki Leonard
59. rvfazur Antoni
60. Michniacki Andrzej
61. Michniacka Marianna (żona) -
62. tvlodlińska tv1aria
63. Nowacki
64. Nowicka Joanna
65. Nowak Andrzej
66. Odya Franciszek
67. Odya Zygmunt
68. Ostojski Bronisław
69. Pal mikowski Edward
70. Partyka Józef
71. Pawlicki \Vincenty
72. Pawlikowski Edmund
73. Perlik Dionizy
74. Piaskowski Marceli
75. Piotrowski Franciszek
76. Piotrowski Pa\\Teł
77. Piszczyński Stefan
78. Poszwa \Vincenty
79. Piskorski Franciszek
80. Polasik Józef
81. Popowski Bronisław
82. Raczkowski Tadeusz
83. Rogaliński Tadeusz
84. Rosiński Alfons
85. Rozwarski Jan
86. Schochow Bronisław
zam. Lenartowicza 64
zam. ul. ?
zam. -
zam. Koźmiana 8
zam. Inowrocławska 10
zam. Leszczyńskiego 82/1
zam. Ks. Skorupki 26/2
zam. Siemiradzkiego 3
zam. Brzozowa 2/2
zam. Inowrocławska 10
za m. II gory 64
zam. Horodelska 91
zarn. -
zam. -
zam. Gołębia 79
zam. Gołębia 79
zam. Biedaszkowo 39,
zam. Gołębia 61/2
zam. Podgórna 28/1
zam. Orla 21
zam. Brzozowa 29
zam. Gnieźnieńska 10
zam. -
zam. Inflancka 72
zam. J. Brandta 10
zam. Nowa 8
zam. Brzozowa 25/2
zam. Nowodworska 11/1
zam. Gołębia 35
zam. Orla 64
zam. Piękna 6
zam. Chołoniewskiego 31/3
zamordowany 5.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 8.09.1939 r.
zamordowany 8.09.1939 f.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 5.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
rozstrzelany
rozstrzelany na podwórzu
aresztowany 7.09.1939 r.
zastrzelony w pralni - \Vcłn.
aresztowany 10.09.1939 r.
zamordowany 21.10.1939 r.
zamordowany 11.09.1939 r.
zamordowany 20.09.1939 r.
zamordowany 4.09.1939 r.
zamordowany
przy ul. Kujawskiej
zamordowana
przy ul. Kujawskiej
zamordowana 15.11.1939 r.
zastrzelony w domu
przy Ruskiej 40
zamordowana 10.09.1939 r.
zamordowany 5.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 19:W r.
zamordowany -
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 4.09.1939 r.
zamordowany 1939 r.
aresztowany 10.11.1939 r.
zamordowany 7.09.1939 r.
zamordowany 3.09.1939 r.
zamordowany 3.09.1939 r.
zamordowany
zamordowany 8.09.1939 r.
zamordowany 09.1939 r.
zamordowany 9.09.1939 r.
aresztowany 23.09.1939 r.
zamordowany 31.10.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 5.09.1939 r.
zamordowany 5.09.1939 r.
zamordowany 1939 r.
>>>
97
87. Sieradzki Antoni
88. Skolimowski Władysław
89. Skrzypek Alfons
90. Smakowski Tadeusz
91. Stankiewicz \Veronika
92. Szczepański Alfons
93. Szczygieł Józef
94. Szymczak Paweł
95. Taczkowski \Vładysłąw
96. Trawczyński Franciszek
97. \Vąsowski Stefan
98. \Vilson Jan
99. \Vitkowski tvlichał
100. Zawadzka Maria
zam. -
zam. -
zam. -
zam. Halicka 20
zam. Ugory 74
zam. Leszczyńskiego
zam. Leszczyńskiego 10
zam. Halicka 4
zam. -
zam. Linienstr. 87
za m. -
za m. -
zam. Brzozowa 86/1
zam. Horodelska 91
zamordowany przy Bielickiej
zamordowany
przy ul. Kujawskiej
zastrzelony w domu
zamordowany 5.09.1939 r.
zamordowana 1939 f.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 5.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
zamordowany 10.09.1939 r.
aresztowany 22.09.1939 r.
zamordowana 15.11.1939 r.
>>>
98
Załącznik nr 2
Niemcy zamordowani w 1939 r. na Szwederowie
na podstawie ustaleń H. Rasmusa
1. Buli Helena (I. 22), pomoc domowa, zamordowana 4.09.1939 r.
w ogrodzie przy ul. Chołoniewskiego,
2. Bussler Gerhard (I. 27), pielęgniarz, zamordowany 4.09.1939 r. przy ul. Szubińskiej,
3. Oavid Edwin Adolf (I. 65), tapicer i kościelny,
zamordo\..'any 3.09.1939 r. przy ul. Leszczyńskiego,
4. Oraeger Alfred (I. 33), budowniczy, zamordowany 4.09.1939 r. na Szwederowie,
S. Oreager Max (I. 30), szewc, zwłoki znaleziono 8.09.1939 r. na Szwederowic,
6. Frank Bernhard (I. 79), kowal, zamordowany 3.09.1939 r. na ul. Szubińskiej,
7. Frank Friedrich (I. 51), przedsiębiorca budowlany, zamordowany 3.09.1939 r.,
8. Fuchs Olga (I. 44), zamordowana z mężem Karłem,
9. Giese Friedrich, rzeźnik, zamordowany 3.09.1939 r.,
10. Goertz Ef\vin (I. 31), srohuz,
11. Holtz Helmut (I. 34), szewc, zamordowany 4.09.1939 r.,
12. HUbscher Albert (I. 57), mistrz malarski, zamordowany na Szwederowie,
13. HUbscher Georg (I. 26), syn Alberta, malarz szyldów, zamordowany z ojcem,
14. Jeschke Max (I. 54), zamordowany 4.09.1939 r.,
15. Knopf Helmut (I. 29), rzeźnik, zamordO\\'any 3.09.1939 r.,
16. Kowalewski \Verner (I. 19), robotnik, zamordowany 3.09.1939 r., przy ul. Sierocej,
17. Krause Herman Albert (I. 42), mechanik, zamordowany 3.09.1939 r.,
18. Krause Herman S[ephan, mechanik, zamordowany 4.09.1939 r.,
19. Lange Emil (I. 65), zamordowany 4.09.1939 r.,
20. Lange Erich (I. 33), szofer, zamordowany 4.09.1939 r.,
21.
lodrow \Villi (I. 32), fryzjer, zamordowany 4.09.1939 r.,
22. MUller Kurt (I. 26), zamordowany na ul. Szubińskiej,
23. Peschel Paul (I. 80), krawiec, zamordowany 4.09.1939 r.,
24. Piotrowski Paul (I. 56), inwalida, zamordowany 3.09.1939 r. przy ul. Ugory,
25. Retzlaff Max (I. 30), zamordowany 4.09.1939 r.,
26. Retzlaff Max (I. 72), malarz, zamordowany 4.09.1939 r.,
27. Schmidt Artur (I. 52), czeladnik malarski, zamordowany na Szwederowie,
28. Schubert Gustaw (I. 65), zamordowany 4.09.1939 r.,
29. Schulz Hans (I. 2.;), czeladnik rzeźnicki, zamordowany 3.09.19.19 r.,
30. See haver Berhnard (I. 28), restaurator, zamordowany 4J)9.1939 r.,
31. \Vildeman Artur (I. 37), ślusarz, zamordowany 3.09.1939 r.,
32. ZUhlke Elisabeth (I. 30), zamordowana 3.09.19.,9 r.,
33. ZUhlke Reinhold (I. 54), rzeźnik, zamordowany na ul. Szubińskiej.
>>>
Ryszarda CIERZNIEWSKA
WALKA O OŚWIA
POLSKĄ
W BYDGOSZCZY I REGIONIE
W DOBIE
POWSTANIA WIELKOPOLSKIEGO
Przedstawienie w którkim artykule tak obszernego i złożonego zagadnienia, jakim była
polonizacja oświaty, jest oczywiście niemożliwe. Ograniczę się zatem tylko do zasygnali-
zowania niektórych, najważniejszych - moim zdaniem - problcmów tego zagadnienia, z
podkreśleniem najistotniejszych ccch charakterystycznych dla opisanego terenu.
\V związku z tym wyłaniaj
ł się następujące pytania dotyczące zagadnień szczegóło-
wych. Z jakimi problemami w dziedzinic oświaty borykała się ludność zamieszkująca Byd-
goszcz i okolice w okresie poprzedzającym Powstanie \Vielkopolskie? \V jaki sposób przy-
gotowano szkolnictwo do przejęcia władzy przez rząd polski? Kto i w jaki sposób wykazał
się najaktywniejszą postawą w walce o polską oświatę (zc szczególnym podkrcślcniem roli
nauczycieli) na tcrenie Bydgoszczy i okolicy?
Zaygnalizowane powyżej pytania są wytycznymi do prowadzonych rozważań w niniej-
szym szkicu. F akty i nazwiska zostały zebrane w tekście żródłowym; aktach Rady Ludowej
na miasto Bydgoszcz i prL.edmieścia: materiałach dotYCZ
łcych historii Powstania \Vielkopol-
skiego wedle spostrzeŻeń i przejść Józefa Milcherta z Bydgoszczy. Ponadto duŻo danych
zostało zaczerpniętych z "Dziennika Bydgoskiego" z lat 1917-1920. Materiał pomocniczy sta-
nowiły zwartc opraco\\;
mia dotYCZłce danej tematyki i okresu, m.in. pod red. Z. Grota - Pow-
stanie \Vielkopolskie 1918-19, R. Kabaciński, \V. Kotowski, J. \Vojciak - Bydgoszcz zarys
dziejów: M. Jabczyński - Dziesięć lat szkoły polskiej w poznańskim okręgu szkolnym; Poi-
ska Bydgoszcz 1920-1930. Dziesięć lat pracy twórczej; J. Staszewski - Rada Robotniczo-Żoł-
nierska w Bydgoszczy 1918-1919. Z uwagi na szczątkO\\'
ł ilość zachowanych żródeł nie było
możliwe wyczerpuj
łce ujęcie tematyki opracowania.
Polityka germaniz;lcyjna na ziemiach obejmujących zabór pruski realizowana była stop-
niowo, w sposób planowy i konsekwcntny. Uwidaczniają to m.in. przepisy dotyczące funk-
cjonowania oświaty. Minister Spraw Duchowych, \Vychowania i Zdrowia Publicznego Jan
Albert Fryderyk Eichhorn w dniu 24 maja 1842 r. rozesłał instrukcję, która nakazywała na-
uczać w języku ojczystym; na nauczycieli wolno było powoł)"vać tylko tych, którzy "zdolni
byli nauki w języku niemieckim i polskim udzielać". Radykalną zmianę wniósł minister
Falk, wydając 27 pażdziernika 1873 r. reskrypt Naczelnego Prezesa \Vielkiego Księstwa
Poznańskiego, dotYCZ
łCY szkół ludowych. Wprowadzono język niemiecki jako wykładowy
ve wszystkich przedmiotach świeckich. Religia mogła być nauczana w języku polskim na
>>>
100
najniższym poziomic, na średnim i wyższym dopuszczano możliwość wprowadzenia języka
niemieckiego. Język polski pozostał tylko jako przedmiot obowiązkowy na wszystkich trzech
szczeblach nauczania. Od tego momentu każde nowe zarządzenie wnosiło kolejne obostrze-
nia, czego przykbdem był reskrypt ministra Fryderyka Goslcra z dnia 7 \\'fześnia 1887 r.
znoszący obowi
łZkO\q naukę języka polskiego. Kolejnymi posunięciami doprowadzono do
całkowitego wyrugowania języka polskiego ze szkolnictwa'.
Zmianom programowym towarzyszyło obsadzenie etatÓw nauczycielskich osobami gorli-
wie popierahcymi germanizację narodu polskiego. Nacisk władz pruskich widoczny we wszy-
stkich dziedzinach życia społecznego i ekonomicznego w Bydgoszczy, doprowadził w konse-
kwencji do uzyskania znacznej przewagi liczebnej ludności niemieckiej. Statystyki pruskie
tego okresu wykazały, iż Polacy stanowili 16,2% ogółu mieszkańców, natomiast dokumenty
polskie podajq już większ
ł liczbę - bo 21,7%2. Było to konsekwencją ściągania do miasca m.in.
urzędników i nauczycieli, którym pod\\yższano uposażcnie o tzw. ostmarkenzulage, czyli do-
datek kresowy. Najbardziej oddanych nagradzano rÓżnego rodzaju przywilejami, jak np. pier-
wszeństwem w stypendiach dla dzieci i częściowym zWTotem kosztów za wynajem mieszka-
nia 3 . f\,timo intensywnych starań władz pruskich i przeznaczania ogromnych nakładów finan-
sowych na germanizację, opÓr ze strony ludności polskiej był coraz większy. Fala nicustannie
narastaj
łcych protestów wynikała z propagowania przez zaborcę kultury, nauki, języka nie-
micckiego, a zwłaszcza prób przekonania bydgoszczan o ich pruskim pochodzeniu, zakazy\'\"a-
nia najpierw nauki, a następnie posługiwania
ię jczykiem polskim. Znamiennym był strajk
dzieci polskich w latach 1906-1907. Uczniowie odmawiali przyjmowania podręczników nie-
mieckich, a także odpowiadania w tym języku. \Vobec strajkujących i ich rodziców zastoso-
wano ostrc restrykcje: dzieci karano aresztem i bito, rodziców obłożono karami pieniężnymi.
To spodowało, że w Bydgoszczy większość szkÓł zakończyła akcję protestacyjn
ł już w grud-
niu 1906 r. Jedynie w szkole przy ulicy Hippla (obecnie ks. A Kordeckiego) część dziewcząt
strajkowała do 6 stycznia, a cztery inne zakończyły akcję w połowic kwietnia l J07 4 .
\V szkołach panował "dryl pruski", szczególnie uciqżliwy dla dzieci polskich. Nie mogły
one posługiwać sic językiem ojczystym, a jednocześnie słabo znały język zaborcy, co wpły-
wało na obniżenie pozionm zdobywanej wiedzy. Niewiele z nich pobierało naukę w szko-
łach stopnia wyższego (np. na 20 maturzystów w 1918 r. w Gimnazjum Humanistycznym
Fryderyka - egzamin składał tylko jeden Polak}5. Brak wykształcenia stanowił naturalną
przeszkodę obejmowania posad urzędniczych przez Polaków.
\Vybuch wojny, rewolucja niemiecka, obalenie cesarstwa - wzbudziły nadzieje, spotę-
gowane (w 1917 r.) wypowiedziq Ministra Oświaty Michała Trot zu Solz, który obiecywał
przywrócić należyte miejsce językowi polskiemu w szkołach 6 . Płonne to były oczekiwania,
bowiem funkcjonowanie szkolnictwa nie ulegało zmianie. Nadal te same władze oświato-
we, ci same nauczyciele realizowali dotychczasowy program - słuŻ.1CY germanizacji, antypol-
ski, przesiąknięty hakatyzmem. Nowe władze berlińskie nie nadesłały żadnych instrukcji, a
nadal istniejące miejscowe władze pruskie, jak również nowo powstałe Rady Robomiczo-
-Żołnierskie, nie \\ystępowały z inicjatywą zmian. Dopiero Powstanie Wielkopolskie wy-
warło decydujący wpływ na rozwiązanie kwestii oświatowych. Już w listopadzie 1918 r.
poseł do sejmu pruskiego - \Vojciech Trąmpczyński - przedłożył w Berlinie żądania, które
dotyczyły wprowadzenia w szkołach ludowych wszystkich przedmiotów nauczania w języ-
ku polskim, a w gimnazjach tylko nauki religii i języka polskiego, jako obowiązkowych za-
jęć dla uczniów danej narodowości oraz przeniesienia do kraju polskich nauczycieli o wyso-
kich kwalifikacjach, ucz,\cych na obczyźnie.
>>>
101
Brak wykształconej polskiej kadry pedagogicznej był szczególną bolączką BydgoszczY'.
\V tym miejscu należy zaznaczyć, że wakaty w oświacie dotyczyły również nauczycieli nie-
mieckich. Jak donosił "Dziennik Bydgoski", w czasie wojny, do wojska, powołanych zos-
tało z samych Prus 11 687 nauczycieli narodowości niemieckiej i polskiej. Na sto dziewięć-
dziesiąt pruskich seminariów nauczycielskich tylko w sześćdziesięciu ośmiu odbyły się
egzaminy końcowe, natomiast pozostałe nie miały żadnych abiturientów. Sytuację utrud-
niał fakt, iż nie można było sprowadzać nauczycieli z innych zaborów. Ze względu na
obowiązuj
1ce przepisy pruskie przyjechać mogli tylko ci, którzy jako obywatele Rzeszy
wyemigrowali przed wojną do Galicji lub Królestwa. \V konsekwencji zaangażowano, w zas-
tępstwie brakującej kadry, panny narodowosci niemieckiej, bcz przygotowania pedagogicz-
nego, co znacznie obniżyło poziom kształccnia 9 .
\V tej sytuacji budzcnie czy podsycanic patriotyzmu i pielęgnowanie polskości spoczy-
wało na nielicznych polskich nauczycielach (którzy działać musieli ze zwielokrotnioną
encrgią) oraz światlejszych obywatelach Bydgoszczy, rodzicach i księżach. Zadania stojące
przed tymi ludźmi były ogromne. \Vymagały hartu i samozaparcia wobec wzrastającej kam-
panii antypolskiej. Zdawano sobie sprawę, iż nieuchronny upadek Niemicc podyktowany
przegran
1 wojną, wcwnętrznymi rozruchami oraz kryzysem ekonomicznym, może przynieść
wolność. I\:ależało społeczeństwo do niej przygotować. Zajęło się tym reakt)"\lujące swoją
działalność Towarzystwo Czytelni LudO\\'Ych, które po czteroletniej przerw'ie, spowodowanej
wojną i brakicm sił nauczycielskich, potrzebnych do zorganizowania oświaty ludowcj, pono-
wnie przystąpiło do pracy. Głównym zadaniem Towarzystwa przyjętym na walnym zcbra-
niu w dniu 21 czerwca 191R r. było zakładanie bibliotek, urz
1dzanie publicznych czytelni
oraz wystaw i wieczornic oświatowych. I\"ajważniejszy zaś cel działalności stanowiło kształce-
nic i dokształcanie dzicci i młodzieży, a takźe ludzi dorosłych 10. Energiczną działalność na
tym polu prowadziły rÓwnież organizacjc kobiecc, mkie jak: Towarzystwo Pomocy dla Dziew-
cząt, Towarzystwo Gimnastyczne .,Sokół" - oddział feministyczny, ,,\Varta" i Czytelnia dla
KobietlI. Po to, aby zobrazować dynamizm tendencji patriotycznych Polaków w Bydgoszczy,
wymicnione zostały tylko niektóre z istniejących i działających towarzystw i organizacji.
Należy w tym miejscu wspomnieć o bardzo pożytccznej akcji, prowadzonej przez pewną
grupę inicjatywną (bez naz\\'Y), której kolegium smnowili: radca Melchior \Vierzbicki, dr
Jan Biziel, \Vanda Chłapowska, radczyni Maria Czarlińska - nauczycielka, ks. Jan Filipiak,
ks. Jan Gruchała, ks. Jan Konopczyński, radca Michał Hoppe, ks. Edmund Jachecki, Józef
Milchert, Stanisław Niesiołowski, ks. Leon Płotka, radca dr \Vładysław Piórek, Ludwik Sos-
nowski, \Vincentyna Teskowa, Franciszek \Vitecki. Piotr Złotowski, Michał Żuchowski '2 .
Celem tych przedsięwzięć było nie tylko kultywowanic polskości, ale również konkretna
pomoc socjalna dla rodzin ubogich. Za pośrednictwem "Dziennika Bydgoskiego" zwracano
się do PolakÓw, spoza granic Prus, o przygarnięcie germanizowanych dzieci na okres waka-
cji w celu zapcwnienia im lepszego \vyżywienia, odpowiednich warunków socjalnych i pol-
skiej opieki l3 . Akcje tego typu cieszyły się dużym powodzenicm i osiągnięciami. Organizo-
wano je cyklicznie przez kilka lat. Polacy, którzy nie mogli z różnych przyczyn przygarnąć
bydgoskiech dzieci, bardzo często wysyłali na adres radcy Melchiora \Vierzbickiego pie-
niądze. Miejscem, gdzie kultywowano życie narodowe, był Dom Polski (zakupiony przez
Emila \Varmińskiego). Tu odbywały się wieczornice z okazji świąt, spotkania robocze licz-
nych towarzystw, prelekcje, wykłady z literatury i historii Polski.
\Vymienione powyżej formy aktywności, mające cel patriotyczny, bezsprzeczni c były
pożyteczne, jednak każda z nich obejmowała swym zasięgiem zbyt małą ilość osób, aby
- -
>>>
102
sprostać rosnącym potrzebom. Koniecznym było podjęcie działań na szerszą skalę, które
dałyby podwaliny pod system polskiej oświaty. I'ie wystarczały już pojedyncze akcje obej-
mujące część społeczeństwa, potrzebna była planowa realizacja poli[yki w tym zakresie.
Możliwość takiej działalności dawała utworzona w dniu 16 listopada 1918 r. Polska Rada
Ludowa na miasto Bydgoszcz i okolicę. Rada ta w póżniejszym czasie rozs.terzyła swój za-
sięg i została przcmiano\\'ana na Podkomisaria[ Naczelnej R3d) Ludowej na Obwód t\ad-
notccki. Podkomisaria[ stanowił przeds[awicielsm:o wszystkich istniejących rad północnych
ziem Poznańskicgo, przyznanych Polsce w wyniku Trak[am \Versalskiego, a nie objętych
Powstaniem \Vielkopolskim. Był [o pierwszy organ władzy, będący oficjalnym reprezentan-
[cm ludności polskiej, na czele którego stanął dr Jan Biziel, a członkami byli m.in. Jan Te
-
ka, Józef Milchcn, \Vładysław Kużaj i Antoni Czarnecki. Jedną z komórek Rady była Ko-
misja Szkolna, w późniejszym czasie przekształcona w \Vydział, którym kierował ks. Jan
Filipiak wraz z najak[ywnicjszymi nauczycielami polskimi, takimi jak: Stanisław Jezicrski,
Emil Jungblam, Jan Rogalski, Józcf Kosmaiski, Antoni Mencel, Zenon Effen, późniejszy
inspektor Paweł Rubenau, Józef \Veiman, Edmund Kałas, Kazimierz Bayer, Aleksander
Modlibowski '4 .
Działalność Podkomisariatu NaC'L.elnej Rady Ludowej na Obwód I'adno[ecki związana
była z przejęcicm tegoż obwodu przez władze polskie. Podjęto konieczną akcję, zakrojoną
na szeroką skalę, przygotowania polskiego personelu administracyjnego, szkolnego, s
łdo-
wego. Dotychczasowa bowiem kadra była prawie w całości niemiecka. Dla przykładu w
1919 r. na 722 urzędników zaledwie 91 umiało mówić po polsku. a [ylko 71 legi[ymowało
się znajomością języka polskiego [akże i w piśmie. Spośród tych osób wg rozeznania Rady,
zaledwie cztery czuły się Polakami 'S .
\Vydział Szkolny \vystosował apel do rodziców, aby wszystkie bolączki przedkładali
radom ludowym. \Vydział uwzględnił żądania dotyczące spolszczenia szkoły, uznając jako
zadanie najpilniejsze - wprowadzenie nauki religii w języku ojczystym i naukę języka pol-
skiego. Obiecy"wał również ukrócić upór i samowolę pruskich władz szkolnych i nauczy-
cieli, przydzielić wrogim inspektorom i kierownikim szkół pomocników polskich, przy rów-
noczesnym zachowaniu namralności szkoły w sprawach poli[ycznych '6 .
Tempo realizacji tych posmla[ów opóźniła jednak mała ilość kadry pedagogicznej. Aby
zmienić tę symację już w grudniu 1918 r. zorganizowano kursy pedagogiczne, na których
\vykładowcami byli emerytowani nauczyciele - panioci tacy jak: Emil Jungblau[, Stanisław
Jezierski, Józef Kosmaiski, Stanisław Effen, Łukasz Rogalski, Marian Szałajda. Za wykłady
płacono im symboliczne kwoty z kasy Rady Ludowej'7.
Na konferencji polsko-niemieckiej w Berlinie zatwierdzono żądania, przedłożone wcześ-
niej przez Trąmpczyńskiego '8 . F ak[ycznie jednak zezwolono [ylko na lekcję religii w ję-
zyku narodowym oraz naukę czytania i pisania w języku polskim w wymiarze czterech go-
dzin tygodniowo w szkołach ludO\vych, natomiast w szkołach \vyższego szczebla kwestii [ej
nic uregulowano '9 . l'vlimo ogromnych trudności i braku kadry, przystąpiono energicznie do
realizacji tych postanowień. Już w styczniu 1919 r. rozpropagowano akcję, mającą na celu
wyłonienie dzieci polskich, podlegających obowiązkowi szkolnemu i chcących pobierać
naukę w języku ojczystym. Z ustalonych danych wynika, że na terenie miasta Bydgoszczy
w szkołach ludowych było około 5200 uczniów, z [ej liczby zgłosiło się na naukę polską oko-
ło 3200. Dane [e dotyczyły wyłącznie miasta, bez przedmieść, gdzie przeważała ludność
polska (łącznie z przedmieściami około 5000 dzieci wyraziło akces pobierania nauki w jc-
zyku polskim)20.
>>>
103
\V tej sytuacji zrodziła się konicczność zatrudnienia większej liczby odpowiednio wy-
kwalifikowanych nauczycieli. Ci, którzy już pracowali, podjęli wzmożony wysiłek, udzielali
lekcji programowych dla dzieci i młodzieży, dokształcali dorosłych oraz kształcili nową
kadrę pedagogiczną. Przykładcm tego są kolejno organizowane kursy, np. lekcje języka pol-
skiego dla kandydatek na nauczycielki - przygotowujące do półrocznego kursu oświatowe-
go, kursy języka polskiego dla urzędników (prowadzone przez emerytowanych nauczycieli)21.
Nie wszyscy jednak nauczyciele pracowali w ramach Komisji Szkolnej Podkomisariatu
Rady Ludowej. Byli i tacy, którzy samodzielnie powoływali i prowadzili pewne formy
kształcenia. Przykładem tego jest działalność nauczyciela - Floriana Rakowskiego, prowa-
dz:\cego naukę pisania i czytania w języku polskim dla dorosłych w Szkole Przemysłu Ar-
tysrycznego, micszcz:}cej się przy ówczesnej ulicy Berlińskiej. Patriota ten wywodził się z
rodziny o tradycjach pedagogicznych, od pokoleń oddanej sprawie polskicj. Dochody z lek-
cji przeznaczał na cele dobroczynne 23 .
\Vielce oddaną sprawie była Eugenia Czarlińska, prowadząca wcześniej tajne nauczanie.
\V micsi:\cach poprzedzaj:łcych wyzwolenie zorganizowała ona kursy dla ochroniarek. \Vraz
z nią naukę prowadziły inne zasłużonc działaczki i nauczyciele np. radczyni Stefani:l Fryd-
rychowiczowa, Maria Szubertowa, Zofia Hoppówna, Eugenia Zatorska, \Vładysław Rajew-
ski, ks. Józef \Veynest oraz Ignacy Król. Edukację przez pół roku prowadzono bezintere-
sownie, bezpłatnie. Liczył się tylko cel - zasilenie bydgoskiej oświaty. Efektem tego było
\\'Ykształcenie 20 dziewcz:\t, z których większa część pracowała później z poświęceniem w
ochronkach na terenach plebiscytowych 24 .
Komisja Szkolna Podkomisariatu dla posiadania pełnego obrazu stanu oświaty w Byd-
goszczy, skompletowała w drugiej połowie 1919 r. zestawienie, zawierające aktualne dane o
liczbie szkół na terenie Obwodu Nadnoteckiego; określiła też ogólną liczbę dzieci podle-
gających obowi:łZkowi szkolnemu i sporządziła ewidencję aktualnie zatrudnionych nauczy-
cieli z podziałem według narodowości i "''Yznania25. Jednocześnie zadbała o zapewnienie
podrc;czników szkolnych, które sprowadziła z Poznania. Elementarz, książki o różnej te-
matyce, katechizmy, historic biblijne w języku polskim mógł zakupić każd y 26. Świadczyło to
o energicznym działaniu ludzi skupionych przy Komisji, o ich całkowitym oddaniu sprawie.
Postawa taka zasługiwała na uznanie, tym hardziej że akcje antypolskie ze strony ludności
niemieckiej na terenie Bydgoszczy nasiliły się w dobie Powstania \Vielkopolskiego. Napo-
tykano również na opór ze strony władz niemicckich. Refcrendarz Gast oświadczył, że tyl-
ko wówczas będzie uczył Polaków, jcżeli otrzyma zapewnienie na piśmie "iż żaden t\ie-
miec wbrew swojenlll życzeniu dotychczasowej posady pozbawiony nie będzie"27. Spotyka-
ło się rÓwnież, zwłaszcza na terenach wiejskich, osoby bezpośrednio wystc;pujące przeciwko
nauczaniu języka polskiego. Przykładem takiego zachowania może być niejaki nauczyciel
Kulik - jak podaje gazeta - uczący we wsi Dywity, który na interwencje rodziców o sumien-
ne wypełnianie nowych przepisów, odpowiedział: "Ja wam dam kijem, a nie polską naukę i
po każc; , że w Dy"vitach nikt się nie zgłosił"2!!. Takie zachowanie \\'Ynikało z poczucia bez-
karności, w tym jcdnak przypadku problem ten, za peśrednictwem Rady Ludowej, został
rozwIązany.
Należy również odnotować fakt, że nie wszyscy Polacy czuli potrzebę kształcenia, bądź
też nauczeni wieloletnim doświadczeniem obawiali się represji za pobieranie nauki w ję-
zyku narodowym. Znamionuje to wypowiedź nauczyciela z okolicy Bydgoszczy - Kazimie-
rza Nalewajskiego zamieszczona na łamach "Dziennika Bydgoskiego". Udzielał on bez-
płatnic nauki języka polskiego, lecz zgłosiło się do niego niewielu chętnych. Redaktor ga-
>>>
104
ze[y spuentował [ę skargę s[wierdzeniem, że ,,(...) i w naszym mieście jes[ podobna sytua-
cja"29. Zapcwne zjawisko [O [yczyło przede wszystkim dorosłych, którzy w [ych trudnych
czasach politycznych i ekonomicznych (bezrobocie) myśleli przede wszystkim o zapewnie-
niu bym swoim rodzinom.
\Vyżej przytoczone fakty i decyzje o utworzeniu organizacji zawodowych, świadczą o
encrgicznym i pełnym zaangażowania działaniu nauczycieli w dobie Powstania \Vielkopol-
skiego. Pierwsze organizacje powstały na prowincji, ponieważ tam było znacznie więcej
Polaków niż Niemców, a później także w samej Bydgoszczy. Jako pierwsi zjcdnoczyli się
pedagodzy z Chełmna, tworząc już dnia 22 grudnia 1918 r. Towarzystwo Polskich NauC'.lY-
cieli Ka[Olickich 30 . Najak[ywniej działali mm: Nikodem Ficka, dr Maksymilian Ossowski,
Józef Tarka, Marian Żelewski, Albin Nowicki. \Vymienieni nauczyciele brali również
udział w wiecu dzielnicowym w Poznaniu, który odbył się w dniach 28-30 grudnia 1918 r. 31 .
O prężnej działalności tej grupy niech świadczy odezwa, drukowana na łamach "Dziennika
Bydgoskiego", a skierowana do wszystkich nauczycieli. Marian Żelewski, jeden z aktywi-
stów i patriotów, nawoły","ał nauczycieli do organizowania się pisząc m.in. "przez 20 lat tyl-
ko w domu posługiwałem się mową polską, podobnie i moi koledzy. Niektórzy z nich mają
problemy z grama[yką, ortografią, literaturą i historią. Zaradzić temu można samokształce-
niem wspólnym działaniem w Towarzystwie Nauczycielskim"32. Amor odez""y zapropono-
wał swoją fachową pomoc. Takie postawy n
e były odosobnione. Aktywnie działali także
nauczyciele ze Żnina, którzy już dnia 14 grudnia 1918 r. założyli Towarzystwo Polskich
Nauczycieli na Żnin i okolicę. Inicjatorami i założycielami byli: Alojzy Kozłowski ze Słom-
bowa i Jan Dezora z Szubina. Towarzystwo zjednoczyło w swych szercgach 17 polskich nau-
czycieli. Zgrupowana wokół nich młodzież powołała do życia Towarzystwo Młodzieży Szu-
bińskiej. Celem tej grupy było: pielęgnowanie pieśni narodowej, samokształcenie w języku
polskim, czuwanie nad morale swych członków, których na początku było 33 osoby33.
\V pierwszych dniach s[ycznia 1919 r., przy udziale sześciu księży, dwudziestu dziewię-
ciu nauczycieli i jcdnej nauczycielki, założono wStrzelnie TowarL.ystwo Nauczycieli Pol-
skich. Do tymczasowego zarządu ""ybrano z grona nauczycieli: Jana Toksę ze Strzelna,
Szczepana Bierzyńskiego z Ciechrza, Sylwestra Hundta z M. Sławska, Konstantego Gruuna
ze Strzelna, Jana Kalmnicę z Barcina; prezesem został Jan Miodowicz z Radkwina 3 ". \V tym
samym C'L.asie w Kruszwicy powstało Towarzyst\vo "Oświata", które przyst
lpiło do działa-
nia, organizując regularne lekcje języka i literatury polskiej35.
Wraz z postępowaniem frontu powsmńczego, nauczyciele w kolejnych miejscowościach
jednoczyli swoj.l działalność na rzecz propagowania idei polskości. Tak też było w Bydgosz-
czy, gdzie w dniu 12 lipca 1919 r., na spotkaniu w "Domu Polskim", załoŻono Stowarzysze-
nie Nauczycieli i Nauczycielck dla Bydgoszczy i Okolicy. Do zarządu weszli: Paweł Ru-
benau z Bydgoszczy, który został prezesem, Marian Klóskowski zOsielska - zastępca prc-
zesa, Aleksander Modlibowski z Bydgoszczy - sekretarz, Jan Bross z Fordonu - zastępca
sekretarza, Antoni Mencel z Bydgoszczy - skarbnik 36 .
Ponieważ rozproszenie organizacji nauczycielskich osłabiało ich wpływy i możliwości,
koniecznym było połączenie wysiłków, co ułatwiłoby systcmatyczną pracę w zakresie
kształcenia I udności i dokształcania nauczycieli, umożliwiałoby również wymianę doświad-
czeń, a nade wszystko literatury fachowej, tak trudno dostępnej w tych czasach. Podobne
stanowisko zajmowali nauczyciele bydgoscy, czego dowodem było zorganizowanie 10 paź-
dziernika 1919 r. Zjazdu Nauczycieli Polskich Obwodu Nadnoteckiego, na który przybyło
blisko 100 nauczycieli Polaków i trzech księży. Zjazdowi przewodniczył prezes miejscowe-
>>>
105
go Towarzystwa Nauczycielskiego - Paweł Rubenau, zastępcą został Franciszek \Vojcie-
chowski z Bydgoszczy. \V czasie obrad podnoszono takie tematy i problemy, jak:
1. Dokształcanie nauczycieli (podjęto decyzję o powołaniu czterotygodniowego kursu,
na który zgłosiło się 92 kandydatów).
2. Konieczność zrzeszania się nauczycieli Polaków. (Ustalono, że organizacja podstawo-
wa powinna istnieć na szczeblu powiatu, skupiającego wszystkie kółka mniejszych
miejscowości, których członkowie uważając Bydgoszcz za swoje centrum, winni się
konsultować z prezesem Rebenauem).
3. Organizacja szkolnictwa. (Podjęto rezolucję, że inspektorami szkolnymi mogą być
nauczyciele z wykształceniem seminaryjnym, a kandydatami - z wykształceniem uni-
wersyteckim, ale tylko tacy, którzy mają ospowiednie doświadczenie na polu szkolni-
ctwa ludowego).
4. Istnienie Szkoły Przemysłu Artystycznego w ramach dotychczasowego programu.
s. Utworzenie towarzystwa, którego celem byłoby badanie srosunków narodowościo-
\\'ych, statystycznych i kulturowych w Obwodzie Nadnoteckim oraz otoczeniem
opieką zabytków kultury polskiej37.
\Vobec zbliżaj
\cych się zmian, nauczyciele coraz szerzej traktowali problemy narodo-
wościowe, stawiaj
\c przed sobą ważne zadania, ponieważ zdawali sobie sprawę z tego, że na
nich spoczywa ogromna odpowiedzialność, przygotowania bazy dla oświaty i kultury w sze-
rokim tego słowa znaczeniu i wszystkiego, co łączy sic z oświat
\. Efektami tej pracy było
wprowadzenie do szkół bydgoskich, już w 1919 r., nowego przedmiotu nauczania - nauki o
Polsce. Celem tego posunięcia było zaznajomienie młodzieży z zasadami ustroju społeczne-
go, politycznego, ekonomicznego Polski, prawami i obowi
lzkami obywatela Rzeczypospo-
litej oraz kształcenie uczuć patriotycznych 38 . Myślano również o kształceniu dorosłych, cze-
mu miał służyć Uniwersytet Ludowy. Projekt tej instytucji, mającej powstać w Bydgoszczy,
zrodził się 4 grudnia] 919 r. Zakładano, że zadaniem wiodącym będzie szerzenie wiedzy o
kulturze polskiej, a tym samym umacnianie i podnoszenie poczucia przynależności narodo-
wej wśród ludności Bydgoszczy oraz Okręgu Nadnoteckiego i Pomorza. Do tego celu miały
zmierzać wykłady i kursy (organizowane we wszystkich miastach powiatowych i okręgach),
dostosowane do potrzeb wszystkich warstw ludności:
l. młodzieży szkół zawodowych (\Vyż..zej Szkoły Gospodarstwa \Viejskiego, Szkoły Prze-
mysłowej, Handlowej),
2. warstw inteligencji,
3. warstw robotniczych,
4. kursy - języka polskiego dla tych Polaków, którzy nie znali zasad języka ojczystego.
Zajęcia dydaktyczne prowadzić mieli dwaj profesorowie historii i literatury polskiej oraz
trzej bibliotekarze (osoby czynne zawodowo). Oprócz tych wykładowców planowano za-
trudnienie prelegentÓw z innych miejscowości, np. Poznania czy \Varszawy39. Zadania, któ-
re miał realizować Uniwersytet, wspierany poczynaniami miejscowych nauczycieli były
bardzo istotne, ponieważ dotyczyły również kształcenia ponadpodstawowego, w którym z
uwagi na niedosyt kadry najtrudniej było dokonać spolszczenia procesu nauczania. Ze wzglę-
du na wymagania niższe niż w szkołach zawodowych, średnkh czy wyższych, łatwiej było
przygotować kadrę mającą pracować w szkołach ludowych. A zatem, istniała konieczność
wykształcenia nauczycieli na odpowiednim poziomie. Entuzjazm wzbudziła w Bydgoszczy
>>>
106
wiadomość o przyjęciu do Seminarium Nauczycielskiego, po zdanych egzaminach, 17 Pola-
k ów 4a. Fakt ten ot\vierał bowiem perspektywy zasilania szeregów nauczycielskich, w nie-
dalekiej przyszłości, młodą kadrą. Należy to również interpretować jako jeden z przejawów
prowadzonej walki narodowovvyzwoleńczej. Był to dodatkowy dowód, że proces germani-
zacji został definitywnie przerwany. Jednak faktyczne przejęcie władzy nastąpiło dopiero
po zajęciu miasta przez wojsko polskie.
Dzień 3 lutego 1920 r. był szczególnie radosny dla bydgoszczan, gdyż dzieci poszły pier-
wszy raz do polskich placówek oświato\vych. Zostały uruchomione następujące szkoły pow-
szechne: przy ulicy Dworcowej, Św. Jana, Św. Trójcy (dla chłopców), Św. Trójcy (dla dziew-
cząt), Komeniusza, przy ulicy Nowodworskiej, na Szwederowie, na \Vilczaku, na Okolu, na
Czyżkówku, na Rupienicy, na Bielicach, na Jachcicach i na Bielawkach 4l . Z chwilą przyjęcia
miasta przez władze polskie istniały dwie niemieckie szkoły wydziałowe (dla chłopców i
dla dziewcząt). Powstało także Żeńskie Katolickie Gimnazjum Humanistyczne 2 . Musiano
pracować przez dłuższy czas, aby uruchomić istniejące i otworzyć w tak krótkim czasie no-
we placówki oświatowe, zapewniając im odpowiednią kadrę. Było to głÓwnym osiągnię-
ciem nauczycieli polskich, ak[)'\Vnie działających na terenie miasta. Jeszcze raz należy pod-
kreślić, że Bydgoszcz stanowiła dla zaborcy ważny ośrodek ekonomiczny i węzeł komunika-
cyjny, a tym samym punkt strategiczny o dużym znaczeniu. Stąd starania Niemców, b)
miasto to utrzymać w granicach swego państwa.
\Vraz z wybuchem Powstania Wielkopolskiego nasiliły się akcjc antypolskie ze strony
ludności niemieckiej. \V tej sytuacji wszelkie poczynania mające na celu utrzymanie pol-
skiej świadomości narodowej spotykały się z represjami, z czego przykładem może być po-
bicie ks. Jana Filipiaka na dworcu bydgoskim 43 .
O większości z wymienionych powyżej faktów informował "Dziennik Bydgoski". Jako
jedyny w owym czasie organ prasowy \ł.)'dawany w Bydgoszczy w języku polskim, popu-
laryzował on wszelkie poczynania zmierzające do polonizacji szkolnictwa. Często wystę-
pował z inicjatywami, czego przykładem może być apel skierowany do nauczycieli o zjed-
noczenie się w związek++. Występował również w sprawie wychowania dzieci i młodzieży w
duchu narodowym na prawych ludzi, piętnował przenikającą do szkół politykę, a szczegól-
nie pruskie wychowanie. Dziennik pisał m.in.: "szkoła zaś, która mogła jeszcze bronić umy-
sły młodociane przed zatruciem, wysługiwała się systemowi pruskiemu i więcej dbała o
zaszczepienie w serca i mózgi uwielbienia dla polityki pruskiej niż o religijne wychowanie.
Dlatego rodzice polscy dajcie swym dzieciom do ręki dobrą polską książkę"4s. Propaganda
polskości była mottem przewodnim "Dziennika Bydgoskiego". Artykuły drukowane na
łamach tejże gazety starano się pisać językiem czystym, bogatym, a jednocześnie prostym, co
miało stanowić dodatkową formę nauczania. Jan Teska - redaktor naczelny, właściciel oraz
założyciel pisma starał się, aby było ono moralnym wsparciem dla ludności polskiej.
Wobec zawartych w ninicjszym opracowaniu faktów, należy oddać hołd tym polskim
nauczycielom, którzy nie szczędząc starań i wysiłków, tworzyli podwaliny pod polską oś-
wiatę. Wzbudza również uznanie to, że tak niewielka liczba osób potrafiła sprostać tylu
ogromnym zadaniom. Zapewne przytoczona tu lista nazwisk, nie jest kompletna z uwagi na
zniszczenia części żródeł. Obecnie żyje już niewiele osób, dobrze pamiętających omawiany
okres. W ich wspomnieniach pojawiły się także nazwiska innych nauczycieli (tutaj nie wy-
mienione), jednak brzmienie ich w różnych wypowiedziach było odmienne. Stąd w arty-
kule zawarte zostały wspomnienia jedynie o tych osobach, których dane
ożna było spraw-
dzić i pot\vierdzić w wiarygodnych źródłach.
>>>
107
Duże zasługi w obronie polskości i organizacji szkolnictwa mieli księŻa, którzy bezpo-
średnio włączyli się do działalności na tym polu. \Vielu z nich mimo zakazów, prowadziło
katechizację w języku polskim, włączało się w rozpowszechnienie Biblii, podręczników
szkolnych i innych książek polskojęzycznych. \Vraz z polskimi kapłanami, w dziedzinie
szerzenia oświaty i tworzenia jej podwalin dla polskiej władzy działała cała plejada świat-
łych oby"vateli. \Viele z tych osób pracowało w ramach licznych organizacji społecznych czy
branżowych. \Vszyscy mieli wspólny cel, jakim było kultywowanie polskości.
Przypisy:
1. S. Orgelhrand, Encyklopedia powszechna, Warszawa 1884 r.
2. J. Wojciak, Pod pruskim zaborem 1815-1920, w: Bydgoszcz. Zarys dziejów, Bydgoszcz 1980 r.,
s.148.
3. J. Staszewski, Rada Robotniczo-Żołnierska w Bydgoszczy (1918-1919), Na prawach rękopisu,
Bydgoszcz 5-7 VII 1957 r., s. 10.
4. J. \Vojciak, Pud pruskim... up. cit., s. 148.
5. "Dziennik Bydgoski" (cyt. dalej jako .,Dz. B.") nr 102 z 12 V 1918 r.
6. Sto lat..., "Dz. B." nr 4 z 5 I 1918 r.
7. M. Jabczyński. Dziesięć lat szkoły polskiej w poznańskim okręgu szkolnym, Poznań 1929, s.
39--W.
8. Ubytek nauczycieli z powodu wojny, "Dz. B." nr 114 z 22 V 1918 r.
9. " Dz. B." nr 121 z 12 VI 1918 r.
10. Tamże.
11. J. \Vojciak, Pud pruskim... op. cit., s. 150.
12. "Dz. B." nr 121 z 12 VI 1918 r.
13. Tamże.
14. Pulska Bydgoszcz 1920-1930. Dziesięć lat pracy twórczej, Bydgoszcz 1930, s. 10.
1 5. Tamże.
Ib. ,.Dz. R." nr 265 z 20 XI 1918 r.
17. Historia Powstania Wielkopolskiego wedle spostrzeżeń i przejść Józefa Milcherta z Bydgosz-
czy, w:
vlateriały dutyczące historii Powstania Wielkopolskiego 1918-1919 w okn;gll nadnoteckim,
Poznań 1938 r., z. 1, s. 25.
18. Z. Grot, Oświata i kultura w dobie Powstania Wielkopolskiego, w: Powstanie Wielkopolskie
1918-1919, Praca zbiorowa pod red. Z. Grota, Poznań 1968 r., s. 415.
19. W sprawie nauki pisania i czytania, "Dz. 8." nr 4 z 5 11919 r.
20. "Dz. B." nr 111 z 15 V 1919 r.
21. "Dz. B." nr 5 1 z 2 II I 1919 r.
22. "Dz. B." nr 196 z 26 VIII 1919 r.
23. "Dz. B." nr 154 z 1 XI 1919 r.
24. Pulska Bydgoszcz... up. cit., s. 26.
25. M. Wojciechowski, Podkomisariat Naczelnej Rady Ludowej na Ob"ód Nadnotecki w Byd-
goszczy 0919-1920), w: Prace Komisji Historii VI, Bydgoszcz 1969 r., s. 132.
26. "Dz. B." nr91 z 18 IV 1919 r.
27. Polska Bydgoszcz... op. cit., s. 12.
28. "Dz. B." nr 148 z l VII 1919 r.
29. O czystośĆ mowy polskiej, "Dz. B." nr 94 z 24 IV 1919 r.
30. "Dz. B." nr 4 z 4 I 1919 r.
31. "Dz. fi." nr 79 z 4 VI 1919 r.
32. "Dz. B." nr 75 z 30 III 1919 r.
>>>
108
33. "Oz. 8." nr 2 z 2 I 1919 r.
34. "Oz. 8." nr4z41 1919r.
35. Tamże.
36. "Oz. 8." nr 160 z 15 VII 1919 r.
37. "Oz. B." nr 235 z 10 X 1919 r.
38. "Dz. B." nr 103 z 7 \' 1919 r.; Program nauki w Seminariach Nauczycielskich, \\'arszawa 1919 r.
39. M. \Vojciechowski, Podkomisariat... op. cit.
40. .,Oz. B." nr 224 z 27 IX 1919 r.
41. "Oz. B." nr 29 z 1 II 1919 r.
42. E. Fryckowski, Szkoły średnic ogólnokształcące, w: Bydgoszcz w latach 1920-1970. Bydgoszcz
1972 r., s. 158.
43. J. \Vojciak, Bydgoszcz przed wybuchem Powstania Wielkopolskiego, w: Bydgoszcz w dobie
Powstania Wielkopolskiego, Bydgoszcz 1970 r.. s. 16.
44. "Oz. B." nr 51 z 2111 1919 r.
45. "Dz. 8." nr 3 z 411919 r.
L
....
"k' . ..
....
. ..... ' t, .. :'
' . "
-
łi
':
.'
l
,:....-,,:_;
. ;. , 1_ '))1
.\'" : ' ' r ...
l
. . " . .-
..-1óO ...
. """...
"' -Ił'.. .... ,
'!:i, .,.,' '
,ł,'
" .
,
. : ...
t " '
' ...{ "".. . "...
\.
,
'
"'.
-.
qj- "'......-
',' - t '.f' Vo:.'\ t ,
: ...,......:t ..., .,-
,
#
-;
A
.",,\ A
_ .....
...,
.... fi.
fłat - "....,. '. ," !......,.. '"' ,.. . .S.;:t..;..l
-....-.... -', , '
;11/ '.
- ,- ,:..... .
:o...
..... łt":-
- '"\.. - . (..
fi.
'"
. .
-
......... "",' ,," . ,,",A..ł4 .. :.", ,t. .
.... ..... .' /
",!".. \ -......... '....:'",-!' ". '.
..
. :..'
.... '..,::-......ł' - \ '1.' .,
."
",'
"'
" .
' '
,. "'
!ot';'''' , ł...' ','" "oz::-'
..
..'- .. ił..'" " :' tt_
...,
..
"'..-,
......
.. ...(-
· ..,:. ....) -.....i:.. "....
".
.'#. .
. :ł L" :t
:
'_.;i*
': - -:
:.:"
\).
""t- ":
. "'\
. "
.. .
..
"
"', '
. t
:.... ,
;
'
- w':",
:
'Ji..
"" "'"
>>>
Gerhard OHlHOFF
TOW ARZYS1WO HISTORYCZNE
DLA DYSTRYK1U NADNOTECKIEGO
W BYDGOSZCZY
(Historische Gesellschaft
fUr den Netzedist
t zu BrolIlberg)
Ot\\'arcie archiwów państwowych i miejskich dla badań naukowych, utworzenie komisji
historycznych i instytutów, jak również szeroka publicystyka przyczyniły się do intensyw-
nego rozwoju nauk historycznych w drugiej połowie XIX vt'ieku. Powstawać zaczęły
towarzystwa historyczne skupiające osoby interesujące się dziejami minionymi, posiadające
wykszmłcenie hiswryczne, które umożliwiało im podejmowanie badań naukO\\'Ych. Działa-
ły one przede wszystkim tam, gdzie nie istniały żadne uniwersytety; miasto Bydgoszcz, po-
łożone pomiędzy ośrodkami uniwersyteckimi Królewca i \Vrocławia stanowiło więc znako-
mite pole dla takiej działalności.
\V dniu 29 pażcłziernika 1880 r. założono w Bydgoszczy "Towarzystwo Historyczne" (Hi-
swrischer Verein), w rok po lJ[worzeniu w Gdansku "Zachodniopruskiego'Towarzystwa
Historycznego" (\VestpreuBischer Geschichtsverein). Pomiędzy tymi dwoma fakmmi nie
istniał wprawdzie żaden związek, zainteresowanie bydgoszczan spowodowane było raczej
zorganizowan
l wcześniej \Vystawą Prowincjonalną, na której pokazano szereg prehistorycz-
nych znalezisk. Zaskoczenie \\ywołane bogactwem dziejów dystryktu nadnoteckiego sta-
wiało pytanie, co zrobić z wystawionymi eksponatami, których dalsze losy były niepewne.
Rozwiązanie tej kwestii znalazł kupiec i radny miejski, Hermann Franke, który wraz z dy-
rektorem gimnazjum królewskiego, drem \Vilhelmem Guttmannem poddał myśl utworze-
nia Towarzystwa Historycznego. Statut, przyjęty w dniu założenia, określał jako cel swwa-
rzyszenia poszukiwanie zabytków starożytności i przedmiarów o wartości hiswrycznej, zwłasz-
cza z Bydgoszczy i Nadnotecia, jak również opiekę nad ich poszukiwaniem i przechowywa-
niem. Pomiędzy 16 założycielami znajdowało się dwóch redaktorów naczelnych, którzy
zajęli się propagowaniem celów towarzystwa, tak że liczba członków już pod koniec pierw-
szego roku sprawozdawczego wzrosła do 96 osób.
Towarzystwo koncentrowało się w pierwszych latach na \\'Ykopaliskach cmentarzysk
urnowych i grobów skrzynkowo-kamiennych. Prace te potwierdziły rzeczywiście nadzwy-
czajną przydatność okolic Bydgoszczy do tego rodzaju badań. \Vartościowe znaleziska z do-
liny rzeki Brdy, z bagien nadnoteckich, znad Wisły i znad jeziora Gopło przewiezione zos-
tały do Bydgoszczy i wystawione najpierw w jednym z pomieszczeń gimnazjum, a następ-
nie na przebudowanym chórze w kościele klarysek. Zawczasu zwrócono się też o pomoc do
>>>
110
dra Hugo Conwentz3, dyrekwra Zachodniopruskiego Muzeum Prowincjonalnego (\Vest-
preuBisches Provinzialmuseum), który nie tylko służył wwarzystwu ra&l i pomocą, ale rów-
nież stworzył s[ałe kontakty z Towarzys[\vem Przyrodniczym (Naturforschende Gesell-
schaft) w Gdańsku.
Przełomowym momentem w dziejach wwarzys[\va było pozyskanie dra Ericha Schmidta,
urodzonego w 1861 r. w Łobżenicy, wychowanego \\-" Bydgoszczy, który w 1885 r. został
kandydatem na urz
1d szkolny. On jako pierwszy urzeczywismił dalsze cele S[a[Uwwe w-
warzystwa, jakimi były działalność wykładowa i wydawnicza. Jego pierwszy wykład ,,0
bydgoskich księgach ławniczych w archiwum miejskim" (1886 r.) był w ogóle pierwszą im-
prezą tego rodzaju. Taki był początek licznych odkryć w zbiorach archiwum miejskiego.
Tematem kolejnych prac było założenie miasta Bydgoszczy, administracja finansowa za
czasów polskich, hiswria Bydgoszczy w A\'II wieku, hiswria cechu garncarzy i browarni-
ków, jak ró\\ nież mające szczególne znaczenie wydanie odnalezionej ponownie Kroniki
Bernardynów.
Erich Schmidt nic przesadzał stwierdzając wkrótce po otrzymaniu członkowstwa wwa-
rzystwa, że ze wszystkich sił będzic oddany sprawie rodzimych badań historycznych. \\'yni-
ki jego badań hiswrii miasta i sprawozdania z wykopalisk, w których najczęściej sam ucze-
stniczył, znajdują się w rocznikach towarzystwa, które ukazywały się w lat:J.ch 1866-1899 i
po dziś dzień stanowią wartościowe źródło historyczne.
\V 1885 r. zosrało w Poznaniu założone "Towarzystwo Historyczne dla Prowincji Poz-
nańskiej" (I łistorische Gesellschaft fUr die Provinz Posen). Już w nazwie zawarty był jego
program, a mianowicie objęcie działalnością obszaru całej prowincji, co naturalnie starsze-
mu pochodzeniem wwarzystwu bydgoskiemu nie bardzo mogło odpowiadać. Zachowało
ono też samodzielność, a w 1888 r. zmieniło nazwc na "Towarzystwo Historyczne dla Dy-
stryk[U r\adnoteckiego w Bydgoszczy" (Historische Gesellschaft fUr den NetzediS[fikt zu
Bromberg"). Dokonano w ten sposób jednoznacznego rozgraniczenia sfer wpływów w sto-
sunku do Poznania, chociaż sięgnięw przy tej okazji do nazewnictwa, które politycznie było
już nieak[Ualne.
Rok 1890 był, zdaniem Ericha Schmidta, rokiem kończącym dziesicciolemi okres "bu-
rzy i naporu", umocnienia egzystencji i życia naukowego towarzystwa. Liczba członków
wzrastała stale ud 141 osób (w 1891 r.) do 219 osób (w 1900 r.). Dane dotyczące ich struktu-
ry i zróżnicowania zawierają publikowane periodycznie listy członków. Byli wśród nich
urzędnicy administracji państwowej i miejskiej z prezydentem rejencji na czele, fabrykanci,
kupcy, lekarze, nauczyciele i prawnicy. Na list:J.ch tych znajdujemy m.in. nazwiska probosz-
cza bydgoskiego, dra Józefa Choraszewskiego, i dra med. Emila \Varmińskiego.
O poziomie wwarzystwa świadczył fakt, że program wykładów był całkowicie realizo-
wany przez prelegentów spośród jego członków. Niestety, nie wszystko zachowało się w
formie drukowanej. \Viele z tych wykładów tylko częściowo posiadało charakter lokalno-hi-
storyczny, niemniej rosn
lC:J. frekwencja na wykładach, połączonych z dyskusją i spotkaniem
towarzyskim, potwierdzała słuszność takiego rozszerzenia programu.
Poza tym istniało wiele innych, ważniejszych przedsięwzięć i przejawów działalności
Towarzystwa Historycznego. \V 1894 r. odsłonięto na [fakcie spacerowym śluz bydgoskich
popiersie pierwszego dyrektora kamery, Brenckenhoffa, za którego urzędowania zbudo-
wany został Kanał Bydgoski. \V 1895 r. sprzeciwiło się towarzystwo planom rozbiórki resz-
tek zamku bydgoskiego i \\-'Ysadzenia w powietrze wieży kościoła karmelitów na wybrzeżu
Brdy. Protest ten nie miał jednak sz.'1ns wobec nowych prądów ówczesnej epoki. Z okazji
>>>
111
SSO-Iecia miasw (1896 r.) Erich Schmidt opublikował akt lokacyjny miasta w jczykach ła-
cińskim i niemieckim jako jubileuszowe wydawnictwo Towarzys[\va Historycznego.
Na przełomic XIX i XX wieku przeprowadzono pod naciskiem nadprezydenta z Poz-
nania połączenie wszystkich towarzystw nauko\\-'Ych i twórczych prowincji w jedno "Nie-
mieckie Towarzystwo dla Sztuki i Nauki" (Deutsche Gesellschaft fUr Kunst und \Vissen-
schaft), któremu też zapewnione zostały dotacje państwowe. W Bydgoszczy połączyło się,
nie bez pewnego oporu, siedem towarzystw, które odtąd działały jako oddziały jednego to-
warzystwa. Historycy byli w tym nowym związku w liczbie ponad 200 członków najsilniej-
szą grupą. Bydgoskie towarzystwo zachowało nadal wobec Poznania swoją samodzielność.
Ta nowa forma organizacyjna miała swoje zalety. Poznańskie czasopisma fachowe stały
się obecnie także organem dla publikacji z Bydgoszczy, a własny program wykładów mógł
znowu zostać ograniczony do ram ściśle historycznych, zwłaszcza kiedy bibliotekarz miej-
ski, dr fvtinde-Pouet, powołał do życia "Oddział Literatury", który odciążył w ten sposób
"Oddział Historyczny" towarzystwa. Z drugiej strony stało się możliwe sprowadzenie do
Bydgoszczy znanych prcIcgcnrÓw z Poznania, Berlina i \Vrocławia.
\V \vy.da\vnictwic z okazji 2S-lccia istnienia towarzystwa mógł dr Erich Schmidt z satys-
fakcją napisać o jego pomyślnym rozwoju. Jedynym problemem, którego też nie udało się
do końca rozwiązać, było pomieszczenie ciągle rosnących zbiorów. Zasobna biblioteka to-
warzystwa została natomiast przekazana w depozyt powswłej w 1903 r. Bibliotece Miejskiej
z zastrzeżeniem praw własności.
Następne lata miały przynieść bydgoskim historykom brzemienne w skutki \\'Ydarzenia. \V
dniu .3 t lipca 1911 r. zmarł podczas urlopu w Szwajcarii prof. Erich Schmidt. Był on, według
słów archiwisty \Varschauera, dusz
\ towarzystwa. Jako auror 32 prac z historii Bydgoszczy i
Poznańskiego poniósł on nieocenione zasługi dla badań historycznych swoich stron ojczystych.
\Vybuch picrwszej wojny światowej w 191-ł r. spowodował znaczne ograniczenie pracy
towarzystwa, które stanęło pod koniec wojny wobec zupełnie nowej sYUJacji wskutek włą-
czenia Bydgoszczy do państwa polskiego.
Dla Niemicckiego Towarzystwa dla Sztuki i l\"auki powstał problem dalszej egzystcn-
cji, ponieważ \'v.skutck silnej emigracji ludności niemieckiej spadła ogólna liczba członkÓw
do 100-200 osób. \Vprawdzie przetrwało ono, trzeba było jednak jego działalność ograniczyć
do organizowania wykładów i koncertów, oraz połączyć wszystkie dotychczasowc oddziały,
co podkreślił dr Schonbeck podczas swojego wystąpienia na wieczorze wspomnień w 1927 r.
Koncerty z udziałem wybitnych artystów z Niemiec były \\'Ydarzeniem życia muzycz-
nego, organizowanego przez towarzystwa śpiewacze i chóry kościelne, przez teatr Deutsche
BUhne i Niemieckie Konserwatorium l\1uzyczne w ramach ich możliwości. \V działalności
vvykładowej należało uwzględnić różnorakie interesy. Dlatego też nic było więcej miejsca
dla najstarszych oddziałów towarzystwa: techników (1857 r.), przyrodników (1865 r.) i histo-
ryków (1880 r.). Największe straty spośród nich ponieśli historycy. Nowa polska admini-
stracja miasta przejęła bez przeprowadzenia jakiegokolwiek aktu prawnego zbiór starożyt-
ności - 10900 historycznych i prehistorycznych przedmiotów, monet, pieczęci, dzieł sztuki
i innych, według inwentarza spisanego w 1915 r. - także depozyty biblioteczne. \V dzisiej-
szym Muzeum im. \Vyczółkowskiego zbiory te stanowi,} zasadniczą część eksponatów, a
zwiedzający mogą z zadowoleniem stwierdzić, że działalność Towarzystwa Historycznego
jeszcze dziś tak się poglądowo prezentuje.
Nowy początek, przynajmniej dla historyków, nastąpił w 1927 r., kiedy to Kurt Skonie-
tzki, profesor Niemieckiego Gimnazjum Prywatnego w Bydgoszczy, utworzył "Grupę Hi-
>>>
112
storyczną" jako oddział towarzystvI"a. Było to przedsięwzięcie bez jakiegokolwiek protek-
torstwa, a początek trudniejszy jeszcze niż w 1880 r. i tak jak wówczas przeprowadzony tyl-
ko przy pomocy miejscowych sił - osób dobrej woli. Razem z kilkoma kolegami oraz z poz-
nańskimi uczonymi: drem Kurtem LUckem i drem Alfredem La[termannem, przygotował
on program wykładów. Najważniejszym tematem i jednocześnie magnesem przyci.}gaj.}cym
było omówienie współczesnej literatury historycznej. Podczas jednego z pierwszych wie-
czorów dr August MUller omawiał książkę Romana Dmowskiego "Polityka polska i odbu-
dowanie państwa", nawmiast Kun Skonie[zki zreferował broszurę \Vładysława Studnickie-
go, zawierającą polemikę z książką Dmowskiego. \V późniejszych latach omawiał on obficic
wówczas publikowaną literaturę pamiętnikarską (BUlow, Hutten-Czapski, Graf Lerchen-
feld) oraz rocznice historyczne. W dniu 13 października 1931 r. odbyła się skromna uroczys-
tość ku uczczeniu 70. rocznicy urodzin Ericha Schmidta, podczas której Skonietzki wygło-
sił uroczyste przemówienie.
\V ten sposób zrobiony został pożyteczny i dobry począ[ck, a do prac włączyli się pier-
wsi niemieccy absolwenci polskich uniwersytetów. Dalszy pomyślny rozwój działalności
został przerwany w momencie wybuchu II wojny światowej.
Kiedy miasto i cała prowincja wcielone zostały do Okręgu Rzcszy Gdańsk-Prusy Zacho-
dnie, zamilkło Niemieckic Towarzystwo dla Sztuki i Nauki. Nie zosmło ono rozwi,\z:me,
ale nik[ go nie potrzebował i nik[ o nie nie py[:ił. Kultura znalazła się w innych rękach. Tyl-
ko niewielka grupa historyków pod przewodem Kurta Skonietzkiego z całym spokojen
prowadziła nadal swoj'\ działalność wykładow,\, znajdując przytułek u dr Hahna w archi-
wum przy ulicy Dworcowej. Ja sam przypominam sobie 1941 rok, kiedy to tam właśnie, pod
okiem mojego starego nauczyciela, wygłaszałem mój wykład i w ten oto sposób pozwalam
sobie zaliczać siebie do jednego z ostatnich współm'órców działalności Towarzystwa Histo-
rycznego.
>>>
Hanna CYRKLAFF
I
POCZĄTKI ROZWOJU
CZASOPIŚMIENNIC1W A
W BYDGOSZCZY W OKRESIE
KSIĘS1W A WARSZAWSKIEGO
Na przełomie 1806 i 1807 r. w \\-yniku działań wojskowych i politycznych Napoleona
nastąpiła istotna zmiana sytuacji polityczno-prawnej ziem polskich w zaborze pruskim. Na
podstawie traktatu w Tylży z 9 lipca 1807 r. z części zicm polskich, składających się na da-
wną Rzeczpospolitą, które następnie przeszły do Prus, utworzono Księstwo \Varszawskie,
którego zwierzchnią \\-'ładzą stał się książę saski Fryderyk August. \V skład Księstwa \Yar-
szawskiego weszła m.in. i Bydgoszcz.
Bydgoszcz zachowała funkcję stolicy departamentu, który zresztl znacznie się powięk-
szył w stosunku do pruskiego okręgu nadnoteckiego. \V skład departamentu bydgoskiego
weszło dziesięć powiatÓw: cztery powiaty obwodu nadnoteckiego (bydgoski, inowrocław-
ski, część wałeckiego i kamieńskiego), trzy powiaty kujawskie (brzeski, kujawski i radzie-
jowski), dorld należ
lce do departamentu poznańskiego oraz trzy powiaty pom9rskie (chd-
miński, toruński i michałowski).l
\V departamencie bydgoskim znalazło się 65 miast i 527 gmin wicjskich.:? Zamieszkiwało
tu ponad 200 tysięcy osób. Poważny procent stanowiła ludność niepolska, w tym Niemcy i Ży-
dzi. 3 Sama Bydgoszcz w okresie Księstwa \Varszawskiego liC'.lyła około 4 tysięcy mieszkańców!
Konstytucja z 22 lipca 1807 r. zapewniała Księstwu \Varszawskiemu polski charakter,
jednakże na terenie departamentu bydgoskiego nadal dominował język niemiecki. Część
ludności tego departamcntu kierowała pima urzędowe do władz w języku niemieckim. \V
departamencie bydgoskim już po nadaniu konstytucji utrzymano na stanowiskach szczegól-
nie dużo urzędników pruskich. s
Na stanowisko prefekta departamentu bydgoskiego król powołał w styczniu 1808 r. Anto-
niego Gliszczyńskiego, który w latach poprzednich zajmował różne stanowiska wadministra-
cji polskiej i okazał się jednym z najaktywniejszych prefektów w Księstwie \Varszawskim.
Przemiany w latach 1806-1807 miały poważny wpływ na roZ\vój polskiego czasopiśmien-
nictwa. Wyraziło się to w ożywieniu ruchu wydawniczego. Zwiększyła się liczba pism, choć
często były to pisma, które wychodziły przez krótki okres. Większość pism wychodzlcych
do 1806 r. w zaborze pruskim czerpała swoje informacje w przeważającej mierze z gazet
niemieckich. Natomiast od 1807 r. tę rolę dla pism polskich zaczęła spełniać prasa francus-
ka, a zwłaSZCz.'ł "Moniteur". W dziedzinie prasy, jak i w wielu innych dziedzinach wystę-
powała znaczna zależność Księstwa Warszawskiego od Francji. 6
>>>
114
Dla okresu Księstwa \Varszawskiego charakterystyczne było pojawienie się dość znacz-
nej liczby czasopism urzędowych, które w pewnym stopniu spełniały rolę uzupełniającą,
bądź zastępująq organy prasowe. Począwszy od 1808 r., aż do końca istnienia Księstwa
najbardziej rozpowszechnioną formą czasopism urzędowych były dzienniki departamento-
we. 7 Ukazywały się one w siedmiu spośród dziesięciu departamentów. Pisma te powstawa-
ły przede wszystkim tam, gdzie nie istniały inne organy prasowe, między innymi w Bydgo-
szczy. Poszczególne dzienniki departamentowe zawierały w dużym stopniu tę samą treść.
Jednakże występowały między nimi pewne rozbieżności, co wynikało z faktu. że ich ukazy-
wanie się było uzależnione od inicjatywy samych prefektów. Dopiero 24 lutego 1812 r. mi-
nister spraw wewnętrznych i policji wydał restrypt, na podstawic którego wprowadzono
jednolite zasady wydawania dzienników departamentowych i ich zawartości, które jednak
nie były konsekwentnie stosowane i przestrzegane. 8
\V departamencie bydgoskim dzięki kilkumiesiccznym staraniom prefekta Antoniego Gli-
szczyńskiego l lipca 1808 r. \\-'Yszedł pierwszy numer dzicnnika departamentowego pod naz-
W
l .,Dziennik Doniesień Rządowych i Prywatnych Dcpartamentu Bydgoskiego". Już wczCś-
niej prefekt zapowiedział utworzenie tego dziennika, uzasadniając, żc dobro publiczne wyma-
ga, aby nie tylko .,każda zwierzchność ale i wszyscy obywatele i mieszkańcy tego kraju o woli
rządu, o jego różnych ustawach, uchwałach i nawet o pl)'\vatnych znaczniejszych wypadkach
(...) wczcśnie i powszechnie uwiadamiani być Il)ogli". Celem tego pisma było więc dostarczc-
nie ludności departamentu "różnych do pożytecznej wiadomości służących rzeczy".9 Później
w 1811 r. Antoni Gliszczyński, uzasadniając celowość wznowienia tego pisma, w odezwie z 15
lutego 1811 r. wyraził pogląd, iż obowiązkiem jest rządu publiC'Lność z wszystkim, co jest
warte ciekawości i wiadomości powszechnej obznajmić". Z drugiej zaś strony "każdy wresz-
cie obywatel i mieszkaniec krajowy powinien być w stanie bez uprzedzenia w postępowaniu
urzędników (...) znać tak ogólne kraj(J jako i szczególne urządzenia z nich wypływające." 10
Gliszczyński uważał, że znajomość przcpisów jest niezbędnym warunkicm ich przestrzegania
i w ZWi
łZku z tym ukazywanie się dziennika deparramentowego uznał za niezbc;dne. \Vobec
tego głównym zadaniem dziennika było ogłaszanic przepisów prawnych, różnorodnych ogło-
szeń i informacji. Ponadto w niektórych przypadkach zamieszczano dodatkowo i innc matc-
riały o charakterze nieurzędowym. Niekiedy nawct dzicnniki drukowały utwory literackie i
artykuły, których zadaniem było uzasadnienic celowości działań podjętych przez władze. tl
Pismo wydawane przez prefekturę bydgoską ukazywało się w latach 1808-1815 z przer-
wą w UHO r. i w pierwszym okresie, tj. 1808-1809 nosiło tytuł "Dziennik Doniesień Rządo-
wych i Prywatnych Departamentu Bydgoskiego", a następnie w latach 1811-1815 "Dzien-
nik Tygodniowy Departamentu Bydgoskiego", który był kontynuacją poprzedniego. Ze
wzglc;du na to, że wydawcą pisma była cały czas ta sama instytucja (prefektura bydgoska),
jak i na to, że charakter pisma, mimo rocznej przerwy i zmiany tytułu, się nie zmienił, moż-
na uznać to czasopismo za jedną jednostkę statystyczną.l2
\V czasie rok trwającej przerwy w ukazywaniu się dziennika departamentowego, tj. w
1810 r. przystąpiono do wydawania pisma o bardziej ogólnym charakterze, a mianowicie
była to "Gazeta Bydgoska" ("Bromberger Zeitung"). Pomimo że gazeta ta była wydawana,
podobnic jak dziennik departamentowy, przez prefekturę departamentu, jednak pod wzglę-
dem treści przypominała bardziej gazetę ogólnoinformacyjną niż typowe czasopismo urzę-
dowe, wobec czego wymaga ona odrębnego omówienia.
Bydgoski dziennik departamentowy był polskim czasopismem urzędowym, jednakże
część ważniejszych aktów umieszczano także w tłumaczeniu niemieckim. Natomiast wyłą-
>>>
115
cznie w języku niemieckim drukowano niektóre ogłoszenia, a część z nich w obu językach.
Stopniowo, zwłaszcza od 1812 roku, spotyka się coraz mniej aktów w języku niemieckim.
Tak jak inne dzienniki departamentowe. bydgoski organ ukazywał się raz w tygodniu. ł3
Drukowała go przez cały czas ukazywania się Drukarnia Bydgoska Fryderyka GrOnauera. 14
Objętość pojedynczego numeru pisma (w formacie ósemki) była dość zróżnicowana i wy-
nosiła od 4 do 24 stron (przeważały numery obejmujące 8 stron). \V latach \\-ydawania dru-
giej serii pisma, a więc od 1811 r. często dołączano do numeru dodatki, liczące 2, 4 lub 8
stron. Tak jak większość ówczesnych periodyków bydgoski dzienr.ik był drukowany na
grubym papierze w kolorze szaropopielatym. ls
Prefekt bydgoski wprowadził obowiązek prenumeraty przez liczne kategorie urzędni-
ków oraz władze l6 , co stanowiło rodzaj przymusowej opłaty, która to utrzymywała dziennik.
\V końcu 1809 r. prefekt odstąpił od tego obowiązku, co doprowadziło do przerwania uka-
zywania się pisma, które popadło w trudności finansowe.
\V 1811 r. w ZWi
łZku ze wznowieniem wydawania dziennika, prefekt apelował o dobro-
wolne subskrypcje, ale też nie narzucał prenumerowania pisma. Równocześnie wskazywał
na potrzebę posiadania wszelkich przepisów i ustaw przez każdego z wójtów. Ci Z wójtów,
którzy nie prenumerowali dziennika, musieli sporządzać i przechowywać jego kopie. Sytu-
acja finansowa dziennika nie poprawiła się i w 1814 r. prefekt Radoliński (następca Glisz-
czyńskiego) ponownie wprowadził obowiązek prenumeraty w stosunku do podprefektów,
wójtów, burmistrzów i proboszczów.1 7
Zasady prenumeraty ustalał prefekt bydgoski. Zmieniały się one kilkakrotnie. Najpierw
opłaty na ten cel miały być wnoszone kwartalnie do bydgoskiego urzędu pocztowego za
pośrednictwem magistratów miast. Potem prenumeratorzy mieli obowiązek uiszczania pół-
rocznej opłaty za to pismo bezpośrednio do redakcji dziennika. Następnie podprefekci
mieli obowiązek dopilnować złożenia prenumeraty i przesyłać pieniądze do redakcji. Kolej-
na zmiana zobowiązywała prenumeratorów do składania opłat w "pocztamtach" lub "poczt-
expedycjach", czyli krótko mówiąc w urzcdach lub punktach poczto\\ych. Pomin1O tych
licznych zmian w sposobach prenumeraty wiele osób zalegało z uregulowanie_m opłat. \V
ZWi
łZku z tym spotyka się liczne apele na łamach dziennika, zarówno prefekta, jak i redak-
cji, o regularne wnoszenie tych opłat.
Cena dziennika departamentowego była stosunkowo niska. \V pierwszym okresie
(1808-1809) wynosiła 16 złotych polskich rocznie, w następne (1811-1815) - 14 złotych pol-
skich rocznie. Duchowni płacili tylko połowę tej sumy. \V porównaniu z cenami pism urzę-
dowych, prenumerata czasopism ogólnoinformacyjnych była wiele droższa, np. gazeta w
\Varszawie kosztowała 60 złotych polskich rocznie, w Poznaniu - 72 złote polskie, w Kra-
kowie - 84 złote polskie. 18 "Gazeta Bydgoska" miała kosztować rocznie 36 złotych polskich.
\Vszystkie dzienniki departamentowe były wiele tańsze od gazet ogólnoinformacyj-
nych, gdyż miały dotrzeć do szerokiego kręgu społeczeństwa i ułatwić zapoznanie ludności
z obowiązującymi przepisami prawnymi. Cena druku jednego arkuszu bydgoskiego organu
była stosunkowo najWYŻsza w porównaniu z dziennikami departamentowymi innych miast i
wynosiła 8 i 3/4 grosza polskiego, podczas gdy odpowiednio - dzienników warszawskiego i
krakowskiego - S, radomskiego, płockiego i łomżyńskiego - 7,5 grosza polskiego. Nie spo-
sób ustalić jednorazowego nakładu bydgoskiego dziennika departamentowego ze względu
na to, że nie zachowały się w tej kwestii materiały dokumentacyjne. 19
Redaktorem nowo założonego czasopisma, powołanym przez prefekta, został radca ks.
Jan I. Bocheński, który wcześniej pełnił obowiązki w prefekturze bydgoskiej w zakresie
>>>
116
spraw wewnętrznych i wyznaniowych; interesował się on także sytuacją chłopów i szkolni-
ctwem. Po wznowieniu pisma redaktorem został sekretarz generalny prefektury bydgos-
kiej J. Zawadzki.
\V ciągu ukazywania się dziennika departamentowego można zaobserwować zmiany w
układzie numeru tego pisma. \V pocz
łtkowym okresie większość miejsca zajmowały roz-
ważania dotyczące departamentu bydgoskiego oraz komentarz do konstytucji Księstwa
\Varszawskiego pióra redaktora Bocheńskiego, pisany w bardzo przystępnej formie, a ad-
resowany głównie do chłopów, którego druku musiał wkrótce zaprzestać ze względu na
zakaz cenzury politycznej.:w Bocheński drukował też" Uwagi o departamencie bydgoskim",
w których starał się w przystępnej formie przedstawić szerokim krcgom społeczeństwa
przebieg polskich prac organizacyjnych w departamencie. Podejmował także polemikę z
Prusakami w kwestii przejęcia władzy przez Polaków. Był przeciwnikiem pozostawania
Prusaków we władzach Księstwa. Prócz tego ogłaszano w dzienniku akty ministrów, odez-
Vv)' i zarządzenia prefekta. Resztę numeru wypełniały różne ogłoszenia, często w języku
niemieckim. Tylko w 1808 r. w dzienniku znajdował się dział pod nazwą "zdarzenia tygod-
niowe w Bydgoszczy". \V dzienniku zamieszczano też opisy różnych uroczystości, jak np. z
okazji rocznicy urodzin Napoleona. Sporadycznie drukowano nawet wiersze.
Od 1809 r. w układzie dziennika nastąpiły pewne zmiany. Na czele numeru zamieszcza-
no akty królewskie i uchwały sejmowe. Po nich następowały akty ministrów i innych or-
ganów centralnych. Sporo miejsca zajmowały bardzo liczne akty administracji terenowej
(głÓwnie prefekta) oraz sporadycznie uchwały -organów samorządowych. Stosunkowo dużo
miejsca poświęcano na ogłoszenia urzędowe różnych urzędników i władz (głównie sądo-
\\-)'ch). Poza tym dziennik wypełniały ogłoszenia prywatne. \V 1809 r. pojawiła się nowa
grupa aktów publikowanych w dzienniku departamemowym. Były to odezwy i chwały
Rady Stanu podjęte na czas wojny polsko-austriackiej. Zamieszczano też nieco materiałów
nieurzędowych, zwi
łzanych z przebiegiem działań wojennych. \V 1812 r. pojawiło się zna-
cznie więcej materiałów związanych z przygotowaniem do nowej kampanii wojennej (mię-
dzy innymi odezwy księcia Poniatowskiego i Napoleona do wojska). \V niektórych nume-
rach zamicszczano artykuły i wiadomości o chorobach zakaźnych, hodowli owiec, zwalcza-
nia szkodników zboża, chorobach bydła. Zupełnie wyjątkowo zamieszczano przedruki z
innych periodyków. 21 Ogłaszano też listy gończe, rysopisy i rodowody dezerterów. Liczba
ich wzrosła od 1809 r. do około 20-30 rocznie. Przez cały czas ukazywania się pismo ogłosiło
tylko kilka wyroków sądowych.
Bydgoski dziennik departamentowy zamieszczał rocznie kilkadziesiąt różnorodnych
ogłoszeń licznych instytucji i urzędników np. komisarza policji, komór celnych, intendenta
lasów narodowych. tvticdzy innymi podawano też do publicznej wiadomości decyzje o za-
wieszeniu w sprawowaniu funkcji urzędników. Pojawiały się t
kże ogłoszenia ostrzegaj:ł ce
przed będącymi w obiegu fałszywymi monetami. Z reguły w końcu numeru umieszczano
ogłoszenia prywatne, np. o otwarciu hotelu. Opłata za umieszczenie ogłoszenia prywatnego
wynosiła 12 groszy polskich od wiersza "przez całą kartę", a 6 groszy polskich - "przez po-
łowę karty" .22
Zmiana sytuacji politycznej w latach 1813-1815 znalazła odbicie w treści dziennika de-
partamentowego. \V miejsce dekretów Fryderyka Augusta pojawiły się dekrety cara Alek-
sandra I. Drukowano liczne zarządzenia, instrukcje i akty wydawane przez organa rosyjskie,
którym zostały podporządkowane władze Księstwa. W 1814 r. po raz pierwszy ukazały sic
ogłoszenia o nowo wydanych książkach. 2 ]
>>>
117
Bydgoski dziennik departamentO\V)', obok kaliskiego i płockiego, należał do najdłużej uka-
zujących się czasopism urzędovv'Ych z lat 1808-1815. Przestał wychodzić w 1815 r. ze względu
na zmianę sytuacji politycznej. Departament bydgoski stanowił bowiem część Księstwa \Var-
szawskiego, która na mocy postanowień traktatu wiedeńskiego została zajęta przez Prusy.
Na podstawie powyższych rozważań można tu wyciągnąć wniosek o decydującym wpły-
wie wydarzeń politycznych na oblicze aktualnie ukazujących sic czasopism urzędowych i to
zarówno jeżeli chodzi o układ pisma, jak i jego treść. Przyczyną trudności związanych z wy-
dawaniem i rozpowszechnianiem dziennika departamentowego było niedocenienie roli
tego wydawnictwa przez poważną część urzędników oraz większość ludności. Dlatego też
należy podkreślić działania prefektów Gliszczyńskiego i Radolińskiego, którym udało się
stopniowo zmienić ten stan rzeczy. Dziennik departamentowy wśród różnorodnych innych
form ogłaszania dla ludności przepisów prawnych (jak choćby plakaty, obwieszczenia czy
ogłoszenia w kościołach) zacz
\ł odgrywać coraz większą rolę. Bydgoski dziennik departa-
mento\\'Y wyróżniał się korzystnie wśród innych dZIenników tego typu dzięki ciekawym
materiałom o charakterze nieurzędowym.
Jak już wspomniano wcześniej, w departamencie bydgoskim doszło do ponad rok trwa-
jącej przern'Y w ukazywaniu się dziennika departamentowego. 24 \V tym czasie przystąpiono
do wydawania pisma o bardziej ogólnym charakterze, a mianowicie "Gazety Bydgoskiej"
("Bromberger Zeitung"). Inicjatorem tego rozwiązania był prefekt Antoni Gliszczyński.
Gazeta była wydawana przez władze departamentowe. Celem "Gazety Bydgoskiej" było
informowani
społeczeństwa o aktualnych wydarzeniach politycznych rozgrywających się w
Europie, a dotycz
\cych też niejednokrotnie Księstwa \Varszawskiego.
Druk .,Gazety Bydgoskiej" rozpoczęto 4 stycznia 1810 r. Nie sposób z całą pewnością
ustalić momentu upadku pisma. Na podstawie jednego zachowanego egzemplarza gazety
można przypuszczać, że wychodziła jedynie do 21 czerwca 1810 r.:?s Aż do kwietnia 1811 r.,
gdy znowu zaczął ukazywać sic dziennik departamentowy, Bydgoszcz pozbawiona była
własnego pisma. Redaktora nowego pisma powoływał \\'Ydawca, a wiec prefekt Gliszczyń-
ski. Nie można jednak ustalić nazwiska redaktora, ponieważ, jak wickszość ówczesnych
pism, również "Gazeta Bydgoska" nie informowała o tym. 26
"Gazetę Bydgoską" drukowano, podobnie jak dzienniki departamentowe, w Drukarni
Bydgoskiej Grlinauera. Numer pisma obejmował od 8 do 24 stron w formacie ósemki. Z
reguły do gazety dohlczane były dodatki. Gazeta była drukowana na grubym papierze \'v
kolorze jasnoszarym. Gazeta była pismem dwujęzycznym. Każda strona arkusza podzielona
była na pół i zawierała informację w języku polskim i niemieckim. Wyjątkowo niektóre
teksty podawano dodatkowo w języku francuskim. Gazeta ukazywała się dwa fazy w tygod-
niu. Nie można niestety ustalić jednorawwego nakładu, ponieważ nie zachowały się żadne
materiały na ten temat.
Prefekt apelował do ludności, aby zgłaszała chęć prenumeraty. Prenumeratorzy zobo-
wiązani byli uiszczać opłatę za okres trzech miesięcy bezpośrednio do redakcji lub do "pocz-
mistrzów". Prenumeratorzy mieszkający w Bydgoszczy powinni byli osobiście odbierać
numery z drukarni, natomiast osoby spoza Bydgoszczy miały po numer pisma udawać się
do najbliższych "poczmistrzów".27 Cena rocznej prenumeraty "Gazety Bydgoskiej" wy-
nosiła 36 złotych polskich, natomiast osoby mieszkające poza Bydgoszczą musiały wnosić
48 złotych polskich opłaty. Na podwyższone opłaty wpłynęły między innymi koszty zwią-
zane ze sprowadzaniem przez redakcję zagranicznych gazet i dzienników. "Gazeta Byd-
goska" była więc pismem znacznie droższym od dziennika departamentowego, którego
>>>
118
roczna prenumerata wynosiła 16 złotych polskich. Jednocześnie zaś była tańsza od innych
gazet ogólnoinformacyjnych, wychodzących w \Varszawie czy Poznaniu, gdzie koszty pre-
numeraty wynosiły odpowiednio 60 i 72 złote polskie rocznie. 28
Jak już wspomniano wcześniej w zaborze pruskim do 1806 r. źródłem informacji prasy
polskiej były gazety niemieckie, natomiast po utworzeniu Księstwa \Varszawskiego rolę tę
przejęła prasa francuska,29 co widać również na przykładzie "Gazety Bydgoskiej", której
najpoważniejszym źródłem informacji był wychodzący w Paryżu "Le Moniteur". Jednakże
na jej łamach spotyka się dość znaczną ilość wiadomości pochodzących z czasopism nie-
mieckich, takich jak: "Gazeta Hamburska", "Gazeta Berlińska", "Gazeta Preszburska",
westfalska "Gazeta Nadworna". \Vyjątkowo zaś można spotkać informacje pochodzące z
"Gazety Nadwornej", ukazującej się w Petersburgu.
"Gazem Bydgoska" zas(Osowała inny układ numeru niż "Dziennik Doniesień Departa-
mentu Bydgoskiego". Pismo posiadało dział zagraniczny, krajowy i informacyjno-ogłosze-
niowy. W dziale zagranicznym umieszczano wiadomości dotyczące głównie akwalnych
wydarzeń politycznych we Francji, Austrii, Holandii, \Vłoszech, Hiszpanii, a także w państ-
wach niemieckich - Bawarii, \Vestfalii, \Virtembergii. Ciekawe, iż znacznie mniej informacji
dotyczyło Saksonii, związanej przecież unią z Ksicstwem \Varszawskim. 30
Szczególnie dużo miejsca .,Gazeta Bydgoska" poświęcała sprawom polityki napoleoń-
skiej. \Vzorem Francji gloryfikowała postać Napoleona i jego działalność. Zamieszczała na
swych łamach szereg francuskich aktów prawnycb i dekretów Napoleona. \Vyjk\tkowo
obszernie relacjonowała na przykład opis uroczys(Ości ślubnych Napoleona z córką cesarza
Franciszka I tv1ari'1 Ludwiką. Dział krajowy zawierał wiadomości z Bydgoszczy i \Varszawy,
obwieszczenia, rozmaite doniesienia. Wiadomości z \Varszawy podawały niektóre dekrety
Fryderyka Augusta i akty prawne innych organów centralnych. Najwięcej miejsca wśród
obwieszczeń zajmowały liczne akty prefekta depanamemu bydgoskiego, dotyczące naj-
różniejszych zagadnień. \Viadomości z Bydgoszczy były swsunkowo nieliczne i zajmowały
niewiele miejsca. \Vyj
łtkowo tylko drukowano doniesienia z innycb miast (Gdańska, Kra-
kowa, Lwowa). \V "Gazecie Bydgoskiej" rozbudowano bardzo dział ogłoszeń. Największ
ł
grupę informacji tego działu stanowiły liczne ogłoszenia sądowe. Drukowano też wiele
ogłoszeń związanych ze sprawami kupna i sprzedaży ziemi, aukcji i licytacji. Sporyka się też
ogłoszenia dotycz\ce np. szczepienia ospy. Dość systematycznie zamieszczano informacje o
cenie chleba w Bydgoszczy. Prawie każdy numer gazety zawierał szarady.31
Pod względem treści "Gazeta Bydgoska" przypomina częściowo gazetę o charakterze
ogólnoinformacyjnym, chociaż nie posiadała ona niektórych działów typowych dla prasy
ogólnoinformacyjnej. Ze względu na (o, że jej wydawcą była prefektura departamemu i
zamieszczano w niej sporo aktów prawnych i dekretów, "Gazeta Bydgoska" jest przykła-
dem pisma urzędowego o treści zbliżonej do gazety o charakterze ogólnoinformacyjnym.
Jedną z przyczyn upadku pisma były niewątpliwie trudności finansowe. Trzeba w jed-
nak podkreślić, że nie tylko w czasach Księstwa Warszawskiego, ale i później część pism
nie zdołała się dłużcj utrzymać. Okres wydawania w Bydgoszczy dzienników depanamen-
(Owych oraz "Gazety Bydgoskiej" (1808-1815) stanowił ogólnie istotny etap w rozwoju cza-
sopiśmiennictwa pomorskiego w okresie Księstwa \Varszawskiego. Wiąże się to ze wzro-
stem znaczenia i roli tego miasta, jako ważnego ośrodka życia politycznego i kulturalnego,
który przypada na okres Księstwa \Varszawskiego. Z drugiej zaś strony należy podkreślić
znaczny wpływ wydarzeń politycznych, rozgrywających się na arenie międzynarodowej, a
dotyczących terenów Polski, na charakter ukazujących się w tym czasie czasopism.
>>>
119
Przypisy:
1. A. Wojtkowski, Zabór pruski (do Kongresu Wiedeńskiego) odb. z Roczników Historycznych,
1827, r. 3, s. 222-223.
2. Dzieje Bydgoszczy. Calendarium. Bydgoskie Towarzystwo Naukowe, Prace Popularnonau-
kowe nr 3, Bydgoszcz 1968.
3. Wybór tekstów źródłowych w J. 1795-1864, oprac. S. Kieniewicz, T. Mencel, W. Rostocki, War-
szawa 1956.
4. Historia Bydgoszczy r. 1 do roku 1920, pod red. M. Biskupa, s. 385; AnHinge der Schwarzen
Kunst in Bromberg, Deutsche Rundchau Jg 65, 1941, nr 142.
5. Rząd pruski starał się w latach 1806-1807 wytworzyć wśród ludności polskiej departamentu
bydgoskiego przekonanie o tymczasowości władz polskich na tych ziemiach.
6. T. Łepkowski, Propaganda napoleońaka w Księstwie Warszawskim. Przegląd Historyczny, 1962,
t. 53, s. 62 i n.
7. W. Sobociński, Historia ustroju i prawa Ksicstwa Warszawskiego, Toruń 1964, s. 48-
8. M. Kallas, Bydgoski Dziennik Departamentowy na tle czasopism urzędowych Księstwa War-
szawskiego, Prace Komisji Historii. seria C, 1969, nr 6, s. 22.
CJ. Dziennik Doniesień Rządowych i Prywatnych Departamentu Bydgoskiego, 1808, nr 3.
10. Dziennik Tygodniowy Departamentu Bydgoskiego, 1811, nr 1.
11. :\1. Kallas, Dzienniki Departamentowe w czasach Księstwa Warszawskiego (1808-1815). Rocz-
nik Hisrorii Czasopiśmiennictwa Polskiego, 1971 t. 10, z. 1, s. II.
12. Bibliografia czasopism pomorskich - województwo bydgoskje, praca zbiorowa po red. H. Bara-
nowskiego, Toruń 1960, poz. 110.
13. M. KalIas, Bydgoski Dziennik... s. 30.
14. Drukarnia Grtinauera powstała po wieloletnich sraraniach w 1806 roku. Była ona pierwszym
zakładem graficznym w Bydgoszczy i wykonywała wszystkie druki urzędowe dla władz departamentu
bydgoskiego.
15. M. Kallas, op. cit. s. 30.
16. podprefekci, sędziowie pokoju, podsędziowie. prokuratorowie. notariusze, adwokaci, rewizo-
rzy generalni, inspektorzy soli, komory celne, magistraty miast, gminy żydowskie, cechy. proboszczo-
wie katoliccy i ewangeliccy. dzierżawcy dóbr narodowych
17. M. Kallas, op. cit. s. 31, 32.
18. M. Kallas, op. cit. s. 33.
19. M. Kallas, op. cit. s. 33.
20. M. KalIas. op. cir. s. 40.
21. M. Kallas. op. cit. s. 35, 36.
22. Zarządzenie prefekta bydgoskiego z 28 grudnia 1808 roku, Dziennik Doniesień Departamen-
tu Bydgoskiego, 1809, nr 1.
23. M. Kallas, op. cit. s. 37.
24. W tym czasie zaniechano równocześnie druku wychodzącej w Toruniu do końca 1809 r. pol-
sko-niemieckiej .,Gazety Toruńskiej".
25. Bibliografia czasopism pomorskich..., poz. 123a.
26. M. Kallas, Gazeta Bydgoska z roku 1810, Prace Komisji Historii, r. 7, seria C, nr lO, s. 108, 109.
27. Gazeta Bydgoska 1810, nr 10.
28. M. KalIas, op. cir. s. 110.
29. T. Łepkowski, op. cit. s. 62 i n.
30. M. KaJIas, op. cir. s. 111.
31. M. Kallas, op. cit. s. 113, 114.
>>>
Zbigni-ew ZYGLEWSKI
DWA NA}STARSZE PLANY BYDGOSZCZY
Z ROKU 1657
Karrografia bez w:1tpienia jesr imeresującym źródłem do dziejów rozwoju przestrzennego,
szczególnie ośrodków miejskich. Ob Bydgoszczy zachO\\'ało się szereg map i planów o różnej
skali. PodscawO\vy ich zrąb przechowywany jest w Zbiorach Specjalnych \Vojewódzkiej i
t\1iejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy oraz bydgoskim Archiwum PańsC\vO\\!ym.
Zasób Biblioteki zosrał dobrze rozpoznany, a \vynikiem tych wysiłków jest drukowany kata-
log.1 Zbiory archiwalne w obecnej chwili są na erapie porządkowania. Uwieńczeniem tych
prac powinno być wydanie kar3logu, który niewątpliwie uła[\\,i wszelkie poszukiwania.
K:urografię bydgosk:1 odnaleźć można w innych zbiorach polskich i zagranicznych, lecz
w porównaniu do zbiorów miejscO\vych ilość pl:inów i map jesr nieznaczna. Nie oznacza m,
iż warrość badawcza druków jesr niższa. \V dyskusjach powszechnie wyrażany jesr pogląd o
dużej ilości karrograficznych bydgosrian w archiwach i bibliotekach niemieckich oraz skan-
dyna\\!skich. \Vsrępny przegl:1d inwemarzy wykazuje niewielką ich ilość.
\V berlińskim archiwum Geheimes Sraarsarchivs przechO\vywana jesr niewielka ilość
map do ryczących Bydgoszczy i okolic z lat 1777-1855 2 . lecz żadna z nich nie obejmuje
rerenu całego miasta. Odnorować należy raicie obecność d\\'óch map obszarów leśnych\ po-
dobn:1 ilość map Kanału Bydgoskiego+, a raicie picciu map odnoszących się do okolic For-
donu powsrałych w larach 1814-186]5. \V zbiorach karrograficznych dawnego Archiwum
t\1iejskiego w Królewcu zachowały się rrzy mapy okolic Bydgoszczy powstałe w latach
1800-1876 6 . Tak więc i w rym dużym zbiorze przechowywanym po drugiej wojnie świam-
wej w Staatlichen Archivlager w Getyndze, a obecnie znajduj:łcym się w Geheimes Sraars-
archivs nie ma planów Bydgoszczy.
Krigsarkiver (Archiwum \Vojenne) znajdujące się w Szrokholmie posiada znaczące zbiory
karrograficzne. \V zespole Stad och jiistfJigs piallo,. przechowywanych jest szereg map doty-
czących miast dawnej Rzeczypospolitej i obecnych ziem Polski z XVII-XVIII wieku. Wśród
różnych planów miast z okresu .,poropu szwedzkiego", wojny trzydziesroletniej i wielkiej
wojny północnej brak jesr kartograficznych ujęć Bydgoszczy7. \V szwedzkich zbiorach Biblio-
reki Uniwersyteru w Upsali zgromadzono szereg planów do wojen szwedzkich. Polonika są
ram licznie reprezemowane z okresu wojny polsko-szwedzkiej z lat 1626-1629, "poropu
szwedzkiego" i wojny północnej z początków XVIII srulecia. Niesrety, nie ma w nich planów
Bydgoszczy i okolic 8 . Analogiczna sytuacja wysrępuje w zbiorach niemieckiego Archiwum w
Karlsruhe. Przechowywane tam mapy dotyczące zagadnień wojennych ziem polskich są nie-
liczne, podobnie jak plany miast 9 . Biblioteka wpółnocnoniemieckim Luneburgu posiada
mapy dotyczące prowincji poznańskiej oraz innych ziem polskich, w tym miast, głównie
\VarszawylO. Poszukiwania karrograficznych bydgostianów nie mogą ograniczyć się tylko do
>>>
121
wyżej oma\\"ianego obszaru. W paryskim Archives du Genie wśród kilku planów miast pols-
kich z początku XIX stulccia znajduje się również kartograficzny obraz miasta nad Brdąll.
Pierwszą prób
ł pełncj rejcstracja najwcześniejszych źródeł kartograficznych dotycząC}'ch
Bydgoszczy podjął Andrzej Mietz. Przeprowadził bardzo szcroką kwcrendę krajow
ł dla II
połowy XVIII i pocz
łtków
IX wieku l2 . Tcgo typu badani:} powinny znaleźć naśladowców i
kontynuatorów, a końcowym efektem powinna być pełna kartotcka wszystkich map i planów
dotyczących Bydgoszczy. Dotychczasowe całościowe rozpoznanie tcgo typu źródeł jest bar-
dzo ogólne i nie\vysrarczaj
łce. Praca Jana Frycza jest zaledwie sygnałem na tym poluB, podob-
nie jak wykaz kartografii sporządzonych przez \Vicsława Posadzego1+. Bez poszcrzenia bazy
kartograficznej trudno prowadzić badania nad dziejami rozowju miasta, osadnictwa w naj-
bliższych okolicach miasta czy choćby zagadnień onomastycznych, toponomastycznych.
Kartografia dotycząca Bydgoszczy przedrozbiorowcj jest bardzo skąpa. Najbardziej
znany całościowy plan miasta pochodzi z 1774 r., a więc powstał tuż po przcjściu miasta pod
zabór pruski ls . Autorem był Paul Johan Greth, autor szercgu planów wykonanych w latach
1774-1821, a także wspÓłautor projcktll budowy ewangelickiego kościoła parafialnego w
Bydgoszczyl6. Drugim podstawowym przekazem kartograficznym jest sztych Eryka Dahl-
berga, szwedzkiego oficera i rysownika, \vy-konany w czasie "potopU s.lwcdzkicgo". f..1ały
szkicowy plan Bydgoszczy został umieszczony w prawym dolnym narożniku p:moramy
miasta. Całość zatytułowana Si/lis Oppiói Brombergae została zawarta w książce opisujqcej
dzieje wojen króla sz,,,'cdzkiego Karola Gustawa l7 . Plan ten posłużył do opracowania prze-
trzeni miasta na przdomic XVI i XVII wicku l8 i jcst nadal podstawowym źródłem do szcze-
gółowych rozważań nad ropografi
ł miasta.
Na ogół zgodn ic przyjmuje się dUŻ
ł wiarygodność rysunków i map sporządzanych przcz
tego szwedzkiego oficera. Dla jasności obrazu i kompozycji czasami świadomie rezygnował
on z elementów mniej istotnych. Starał się jednak wiernie oddawać rzeczywistość, nawet w
szczegółach. Dorobek Dahlberga znany jest przedc wszystkim z miedziorytów. \Vykonywa-
li jc zawodowi rytownicy ściśle według rysunków autora, który ich nadzorował. Dahlberg
przebywał na ziemiach polskich od 9 lipca 1656 r. do 13 lipca r. następnego. Oficjalnie pełnił
funkcję generalnego kwatermistrza armii szwedzkiej, alc również dowodził w polu znacz:\-
cymi oddziałami szwedzkimi. \V Bydgoszczy przebywał od 23 do 26 czerwca 1657 r. \V tym
czasie bawił tcż tam krÓl szwedzki Karol Gustaw i jego brat książę Adolf9. Tak więc Dahl-
berg miał stosunkowo dużo czasu na starannc wykonanie panoramy miasta wraz z planem.
Chyba pobytowi króla szwedzkicgo zawdzięczać należy uwiecznienie wizerunku Bydgoszczy.
Podobny plan miasta do znanego z miedziorytu, a właściwie szkic znajduje się w Kró-
lewskiej Bibliotece w Kopenhadze 20 . Dotarcie do niego było utrudnione gdyż nic jest on
rejestrowany w katalogu map2l. Dzięki poszukiwaniom dwóch toruńskich historyków -
Andrzcja Tomczaka i Zenona Nowaka odnaleziony został nieznany plan Bydgoszczr.
l\hły planik Bydgoszczy znalazł się w Atlasie Fryderyka V składającego się z SS tomÓw.
Całość zawiera ponad trzy i pół tysiąca rękopiśmiennych i drukowanych map, planów i
rysunkÓw. Kartografia dotycz:\ca obszaru d.m:nej Rzeczypospolitej została zgromadzona w
osobnym tomie o numerzc 43 zatytułowanym ""as PrellSSeII, Poh/m, Liv/alld, Gurlm/d.
Ogółcm zgromadzono 85 pozycji, z czcgo 29 rękopiśmiennych. Sq wśród nich szczcgółowe
plany miast, fortyfikacłi miejskich, b:\dź też tylko szkicowe planiki. Do tcj ostatniej grupy
należy obraz Bydgoszczy, podobnie jak Pułtuska, Rygi i Drawska.
Trudno jest dociec skąd się wzięły polskie materiały w duńskim atlasie. Pr.lypuszcza
sic, że zbiór ten jest owocem zbierackiej pasji Jakuba Tilli, pastora ze Szlezwiku z I połowy
>>>
122
XVIII \\'"ieku, króry całość przekazał w 1723 r. jako dar urodzinowy Fryderykowi, nasrępcy
tronu w Oanii i Norwegii. Dar rcn sranowi 1/7 całej kolekcji zwanej dzisiaj "Atlasem". l\-1a-
py pochodzą z II połm\.)'" XVII srulecia, a nieliczne z czasów "poropu". Jedynie niekróre z
nich zawierają nazwisko aurora. Plan Bydgoszczy nie jest podpisany przez wykonawcę, ale
jego podobieństwo do wykonywanego przez Dahlberga sugcruje właśnie jego jako autora
kopenhaskiego planu.
Plany zebrane przez pasrora nie są rękopiśmiennymi kopiami miedzioryrów ilusrrujących
dzieło Pufendorfa. Plany z "ArIasu" nie powtarzają wszysrkich szczegółów z dzieła Pufen-
dorfa, a wprost przeciwnie, odnalcźć można rakic elementy, krórych nie ma na miedziory-
rach. Przypuszcza się, żc Ti((i musiał uzyskać kopie robione z oryginalnych materiałów
Dahlberga. Te same oryginalne rysunki stały się podstawą do opracowania map i planów
służących bezpośrednio do wykonania szrychów ilusrrujących pracę o wojnach Karola Gus-
tawa. Zachowane matcriały kartograficzne w sztokholmskim "Archiwum \Vojennym" będą-
cc podsraw
ł dla miedziorytów nie s
ł identyczne z planami przcchowywanymi w Kopenha-
dze. Zresztą szwedzkich planów z tego Archiwum dotYCZ
lcych Polski z okresu .,poropu"
zachowało się nicwielc. Przypuszcza się, że oryginalne rysunki samcgo Dahlbcrga zaginęły,
a pozosrały jedynie w kopiach w posraci zbiorów zgromadzonych w Danii i Szwecji. Czas
powsrania mareriałów kopcnhaskich okrcślić można na lara 1656-1657. Nickróre mają da-
tację rozciągając
l się między 1656 a 1660 r. Plany zgromadzone w "ArIasic" mogły powsrać
pÓżnicj, ale jak s
łdz
l Aurorzy, niewiele później niż oryginały.
Plan Bydgoszczy wraz zamkiem umieszczony został w tomie 43 na karcie 39 razem z
planem Łowicza, Gdańska, Srarego Drawska i Świccia. Przy czym plan Bydgoszczy wry-
sowany zosrał w plan Świecia. \Vłaściwie sporz
\dzono plan zamku świeckiego, a poszczc-
gólne jego e1emenry oznaczono lirerami, obok sporządzono legendę do tych oznaczcń. Nic
wykonano planu miasra Świecia, a na tym micjscu umieszczono szkicov/y plan Bydgoszczy,
odkreślony osobn
ł ramk:\.
Bydgoski szkic jesr jednobaf\vny o kszrałcie trapcza. Jego wymiary wynoszą ok. 6 x S
cm i w porównaniu do zamieszczonego w dziele Pufendorfa jcst on dwukrotnie większy.
Czas jego powsrania określa się na około 1657 r.
Zcstawiaj
łc obok siebie dwa plany widać wyraźnie r(lżnice przemawiające na korzyść
Si/lis Oppidi. \Vysrc;puje [li wielość szczegółów, jak: wyznaczcnic dróg, lasów, zabudov.'Y
miasta, zamku i przcdmieści, objęcie zasięgiem większcj połaci ziemi wokół miasta. Ko-
pcnhaski plan jest bardzo skromny. Zaznaczono mur rzeki, zarys obwarowań miejskich i
zamkowych, pobliskie wzniesienia. \Vszystkie opisy s
ł dokonane w języku nicmieckim, a
więc odmicnnic niż u Pufcndorfa. Na południu zaznaczono wzniesicnic - "górę" okrcślając
nicmieckim rermincm "Bergc". Natomiast na miedziorycie wzniesicnie opisano po łacinie
"monres" . Nazwę miasta podano w obu przypadkach po nicmiccku, ale z drobną odmian
ł.
Na planie z Bibliorcki Królewskiej zapisano "Bromberg" natomiast u Pufendorfa .,Brom-
bergae". Bieg rzcki Brdy jcsr idcnryczny i w obu przypadkach nazwano ją zgodnie "rzcka
Bydgoska" - "Rrom. tl.". Obs:tar zamku zaznaczono zwrorem "Schlos", Iccz tylko na ko-
penhaskim planie. Phm zc sztychu nie określa siedziby starosty żadnym zwrotem. Na pół-
noc od zamku, po drugiej srronie Brdy rozciągają się, jak podaje rękopis, szwcdzkie forty-
fikacje ziemskic - "Schwed. Rerranchern". Natomiasr ren z Pufcndorfa podajc jcdynie
zwror "Retranchcrnere" z zaznaczonym na końcu skrótem literowym.
Zarys miast na rękopiśmiennym planie jest trochę inny niż u Pufendorfa. Przestrzeń
miejską od południa zamykają forryfikacje miejskie. Dwie wysrępujące przerwy ro niewąr-
>>>
"tJ
c
." :::::
'
:sc
t'.
c VJ
-.
@.
(t)
ff
s:::
("'j
;:s-
;::
t;,j
'"
t;:,::$
'..::
!t)
::$
R
s::.
:t
C)
iS
()5 !I:
c' .
::$ c:
t'. ::$
oC'
t'.
.
c J-
("'j'
'S
!t) :::::
,
,
er.:
c _
CI,
,.......
"tr0\
....\0
$::,,:--1
,::$
-..::
..-...' - _""
.
;,
..,...c-
- -,,.:- .'-""
"H
:-:'-
i.;;';: "=-
,::;
:
' -',
. '.-
.
.
.
;,,
, '
"';:';.:: 4:',11'":
.:"'- ',.". "7
'
",-,
, ,_,", .o!:__.._' .' .""'.;.....L.'
,..: _ ,;;.;..
:
- -.
""
, '.... ,-.;.. ..,-., .- ;o,O'T=' -, -
., '\......
" - -. f"."'- OO:,H......... '-'. . ...",__, .
, '
hn--:--,_,..
- .. .. .,
., -",.,...
-..
''''.... . ..
'. .....'.... .. .. -.
. ','--'."'--
' · -....-, ..-
C ... . -A- -
. .. ............,
. '.,. -- .... --;.
=-
1;.
7'".
,_.:,,'.
..I
ż;."' "" ,.t: ',.....:. -
. ';.:-.:'?:
;
.J.'t'-
'''''''
'''' r'.,', '-.";..-.- ,. ., .... _
:;.. 1"....:..
,-
"'" '.-
:''''''''''"',. ."-,-
,."".. .",..", . -". . "'. ..' .. ... ..
-_.. '.. ...
. '"
. . ... -
I''':.
;'#I.:.--,::::,
:. -'.
.' - '. ". "",-'..': '''4''-
..:o".«.
' .- .-#" t -.
"".
# __ .-..oIL..ł:tA'.
...... ......"-
...-
' :
. '- -. £.:'
o_;
_
"""rl";:f
,d'T.
'
", ..
....c .
,'!'-
_
"... _,,",,?-
..... ,
-- :: -
'
.
:= .
,..
:..... r.: : 7
.
?;:
:;.r:: 4.1 '
. ::" .".:::.... . :---.' ,_
.,:..i
';
:
-. ',,'ą"
" ..
;;;.
:..' ; ,,-..
.:. .-
...os-
:..-
'
"', ,...-#.......
..",. '.JF:
:....-:-...---i "..' '0-:;:, 7 ;f ", ,
':"'\".'--;-:: - . ,-::r. -'. ':::-
ł'
:- -:.
: . ....i
., -.;..:....:...:.., ..:
' a'- , : '
r-';:
{'ł.
;;r." . ;,.,.-: ".... ,,,,'", L _
. ':.
"
.. . .. ,. e.,c. d' . Jr Z ,'. 'L '. . 1
' "
'-T: ...... .-:_
. . . .. ," .
..... ._
"".r" -
.
.
. ,I..' '''1'. .. -. . _. ,j. . "". '. ""'""..
:
'
""-:
\
.... ' 1 1' ;'
':'
: ..:i
: '/ i
\
:' f ' -)
) ." . "
.! " ..
,.;
i,,:, ,-:
.
. . 1 ; \;; ', ,:
. , ......,. .... .. ,., ,i'; - .J:.l "I - . "!: .,... .. .. ;.;,.... . .. '.. w'.-b,'-.... _.... .. .
.'
. . ..,,' ... 'o;. _'la ......, . ,.. . . .. _. . '.. . . .
.._. .... ... ....,. . .
..
" " -,' -
, ....,...P...:....-,,
,. .. "."-'-", , '--:-
", . ','" "
' I .
- -:::;-
-=:::'",--..t.:;
!-
-i..-::.
,",,' dł'U;.:".,
......
"'
" :\- . -. ' '.',
' ' !J" ;e. , " "
"'_"-'""_" .
. " _ '
..."
_."
;",.:,r:,-,_ t'Jf#/I-", .... '
, '__,,- '
"'
,;., ..., , .......,... __...' "iii
"""'- ££ "':
5:
____
':";;
-Z-"'.__'''' '.-:.'. ,"' :,-.,. .:..:':
-:-_":;::':'" .::. ':-.. ""
7, .
-: _
; ...
. _ ,:
';;''.Ji..
( ł;
" 'A.'.
":'I,. _'
:.. .."'::.... :
'".. :.. .',!,"4
. ........ .
J"
:"'
" :..
_
.-. . ' .. -
'
-
. "" .
'"
- .-.. "
. . "."-,,.,
"" 'F; ___.....'.'
..,
_
u_', -:
" . .-" - -;;.,..
#*
. ....,......,.
",:ł.. "
",-:-----,
. .,; ... ._ . ,
*
_, ...
.
'. _-')1\.. "9C"
-
':" "".- .)::....-
.- .'
. ,- : _
. :i
::;
ł ' ': ,
,-::-",-,;.. .' '....
,:P""-r;-
'..
- - -
''::-'-
-. "':'\..r
'-::-
"'._ :.-..:;"..JIii
:;
. ':"- '.
::;?:
!'"-
. " .
. ,:' ,] ',J ,
,,'
;;:::'
:
";:'-_":' F :.... _.__ -
'='''-:
'
'"
..;:. "
:
-o-_...::',_,,
.-- '. ,', o, ":-" 1-'.... "
':" . -"
''''!'''''-' :S::' ' ' I '" .
' .
..J _ ..
...d':' _ __ "
,".'
... , .. ..i '-1-.. , , I' . _" _....,
_ _ __
,.
-.o
'.
... '. .:f*i
, ... , .'. , :;:
'" " I
.:'_ ..=' ::-_. _"
. ......t".:".
'1007-
,' .:.... \
l... J.#.{.'ę..::
,-.', f,. '" _. ("!"
__ . _
f' ' .- . .
' _. "L(,.;., 'W'
.. .,. ,
... N --.-C;=- . NC- ."v' ,..'
. -.,=... ,,,. ....'f' ,
, .'.. ... _ " ., .
. ""... . ...
... ....:"..-
.-:.,.
..
' :ł
. .. , '....' " ' " - 'I,.' L''; ..... r '
.
t: 2:.J;'..", - ..:i...I.-'-'
' ---
:' "". ....::--. :
, i'" ...."..
., ' ':
ol' . ,«' '.., .,...'.:...'
" '_ _
.
..". ....." .
..
.. f, "'".. .'2iłf.:....
¥
..,.. ;- f "ł-
-
... .. .. _
'fI
.-..
"i";f1o '. :'-:;::cr
'::. ,,
;
., .::
, . _'. .: I\....
. 1/'"
t.. :.. 'r
'
. ..
____ ..:..... ,_. '," ,:"';'_
.' '
_. __
.'
...,. .". .... .
;:" .. -....'. _.h.
. .' . ". 'lIUJP7łi.... ".,.
,
":_ . '"
St ".
. '....:..' ,'
" " . ,-.. ":;,
.-: .... :,;
;p - . ,
A :;
. .
=
_
-i1
"
.J
.
'{(," '
,'
,,"!'''.' PI"..
--- . --
:;_'
i" .,,' -
l' j ,....,.\ -
-=ali" - ""lii"
:':t.;.,
t;.. . .-
"," .. ,A i"
, .." ,-;. " ..: I '
/
f :'
Wlłf.R+.':'
. : . ( l
"",
-g. ... .. ". , .. .... .;,: "".. '. p" ..-' . . .. .... 't, tal!!w, ,"!i$.
. \ -1
1
11.;'''-, " .', ',P .:s-.:-
;..:.
,
,
r'
. .
. . ... I.
' '" .'. ,:,.., .."?;:o
... ....._
.. '. " '. . ' .." _ .. _ 4'
..
."/.
.:.r,
.,.,
,,' ..y , . .
:..i
-?"'
",,"k;.: ... ..." to . . I ....\"t.
z:a;'" ;i
', I. ,.. .
""
.._. . .:.
. .-2
. ..- "
, .:"';:';',
.,,, ,
,.......t! K" ..
J '0.d .:l
')
' 111.;- 'Sił-' '-"
:" " .
-
::
-.:" :, ..... ,-, "
'.1ia. -;:- '
:=_ 'u ",', j ... . .... ; .
rc _ -.. - ;
"'" . iti ' .
:
'ł-J/4i,L, 'r.(', ,.-j
"'.r
....;
,....
,
--:,' ''::'"",,5. J' '",u .'''''';'''. ' '.Q._'_ . U_H
.r... . :
' .-. ,'''I '
4L,t.., Y'. '.' , o'. '. =- ,p. __
.
.... , '
.- .:'...
.1':.., '.:i
.""j;.--;' '";f ..,.
/.' . " ' A.:,;
ii1
.:łł-
-:..
" _
. Ja,,", ,1".
{ ; .....::4
"
't..
. "
1...
7-;:r-.. :....
):..",.
r.
..
',. . ¥ .
N
(",.J
>>>
124
;/'J.
__:: ,_., _ I
r l ..........łI'I" .IL.
oJ.;,.......""""""".
.-'
.
,,/'\..
r \ I (; ćj 'j .
,i.
\" \ I . I ,
\ I
!
I'
., l
ł
I
I.
I .
.'
.
.
"" l
¥
-
.......
-
..
...
'-ot(
'"
'-
." \ I
I
!
;
I
I
"
/ '.....
..z ':1
..:{ L
(
(":
'\
fI-
..:.. ......t. 1
.
-
.... a "-"''':
':;J
.
,.
, -::
/
)- r.
.'3' . .... w....
t
....)
:: 1": V
. 1;1- -.. "\ ........' "'....... .
oZ .
. ...
I-ę.. ........ Z
v
: !
J,)""
..;.I.i-.. E0
'C'tt. ..
:
i:! I
,. -t..'C.." '
"-
t'
:
1
1\:
'it
.LS
'4J -; ; -'
, ..
.; ..
/
:t1'1 l
"" . c -
f Il
./. :/:
r " I o'
I J.' ,:J
ł, . l
\ ' ::.' :' )
h l :
} . '
t
t
/
..
\
.... \.
"
;.:
".
I
I
I
//
, "
".
.,,'
1 ',,
f , '.
A
-..
.': ....
SI I
I "';.
. :
11: .t
ł.. 'I; J
I ,i
t _ I I
;i...' . 'ł
, "..../
)
, i: '
.'
.
"'-... ;.1 J.. . ._" :
..!\ . :;
;.._,
\- Ił
, ';,'"
. .t! j ł..', __
.-! :' l' , ......- "-.
:: ;"L ; .. - -..
(]
g
. 'J.
\v . i,\D
.. -. ...
..
r)
-4 ,.-
ł
..I{
..
r;
"'"
u"
'-
",-
Biblioteka Królewska w Kopenhadze, Atlas Fryderyka V, t. 43, k. 39.
.,,_ _-w ---
. .'
'- .
I
t
t
.
ł
I
>>>
125
pl iwie bramy miejskie, przy zamku - kujawska i po drugiej stronie poznańska 23 . Zaznaczono
rakże dwie Cz\\'oroboczne baszry położone blisko bramy kujawskiej. Dalej wykreślono czre-
ry rrójkątne baszty z tym, że jedna z nich jest mniejsza od pozostałych. Identyczny prze-
bieg murÓw znajdujemy na sztychu. Z powodu niewielkich rozmiarów rrudno dostrzec ową
mahł trójkątną basztę, ale niewątpliwie zosrała zaznaczona. \V lireraturze wymienia się
cztery baszty, jedną czworokątną i trzy trójkątne 24 . Na podsrawie obu planów należy przyjąć
istnienic w czasie "potopu" 6 baszt. Zaznaczone w kształcie trójkąta w rzeczy\vistości miały
jedynie kszrałty zbliżone do rej figury geomerrycznej. \V podwórzu przy Nowym Rynku 3
zacho\\'ała się po dzień dzisiejszy jedna z baszr. Identyfikować ją należy z trójkątną basztą
zaznaczoną przy bramie poznańskiej. \V swoim obecnym kształcie jesr ona półkolista o
kształcie dziobka 2s . Opierając się o ren przykład można sądzić, iż wszystkie rrójkątne umoc-
nienia były hasztami zbliżonymi w kształtach do jedynej dzisiaj zachowanej.
Na obu planach widoczne są dwa mosty przez rzekę prowadzące na \Vyspę Młyńską.
Pierwszy z nich znajdov.:ał się w północnej części miasta, rzw. "farny" jest znany i opisany
w lirerarurze 26 . Natomiasr drugi z nich prowadził na południową część \vyspy. Zdaniem
Macieja OłHcmskicgo w rym mniej więcej miejscu pojawił się mosr tzw. młyński dopiero w
XIX wieku. Oba plany w sposób widoczny ukazują mosr w południowej części miasta, a
mimo to nie zaznaczył go Erich Schmidr w swojej rekonstrukcji miasta 27 . \V obu wypad-
kach zaznaczono rakże mosrek
m
erzucony przez fosę oddzielającą miasto od zamku. Był
to zapewne most prowadzący do bramy, czy furty zamkowej. Od srrony zamku, \Vyspy
Młyńskiej i głó\vnego nurtu Brdy nie ma śladów żadnych umocnień miejskich na obu pia-
nach. N:l[omi
łsr w rekonsrrukcji Schmidta umocnienia w postaci wału ziemnego biegną
róv.;nież od strony zamku i częściowo od srrony \Vyspy Młyńskiej na krórkim odcinku w
okolicach Kościoła Farnego 28 . \V dalszych badaniach przyjął się pogląd o istnieniu wału od
srrony wschodnief9. Na jego usypanie miasto uzyskało przywilej królewski w 1635 r. 30 Na-
tomiasr sprawa umocnień po stronie zachodniej jest bardziej kontrowersyjna. Posadzy idąc
rropem Schmidta dopuszcza istnienie murowanych umocnień, chociaż znany był mu brak
takich umocnień na mapach i planach 31 . Inni badacze odrzucają powyższą możliwość i llZ-
naj
ł koryto Młynówki Z.1 jedyny sysrcm obronny od strony zachodniej32. Natomiasr Zenon
Guldon dopuszcza istnienie w okresie poprzedzającym okres "potopu" murów miejskich
po drugiej stronie Brdy, na przedmieściu gdańskim 33 . Zgodnie przyjmuje się brak jakich-
kolwiek umocnień od strony północnej miasta, od głównego nunu Brdy. Dosrępne źródła
niosą w sobie sprzeczne wiadomości, co jest dostrzegalne przez historyków.
Kronikarz bydgoski z I połowy XVII wieku, burmisrrz miasta \Vojciech Łochowski za-
pisał, iż całe miasto było opasane murem. Informacja ta, zdaniem \Viesława Posadzego, nie
jesr zbyr ścisła. Kwestionuje je na podstawie dosrępnych map i planów3 4 . Lusrracja srarosr-
wa bydgoskiego z 1661 r. srwierdza wyraźnie: to IIIuralIIi 'lOokoło miasta obwiedzolle [...j3s.
Natomiast opis starostwa z 1717 r. ujmuje sprawę odmiennie: To miasto od n.eki PfJC'Y4'U!'SZY
aż do óramy kllja'U!'skiej, ma mury kolo siebie, ale l1adnljllof£'fllle z'laczllie3'. l\'lury miejskie biegły
od Brdy, czyli bramy poznańskiej do bramy kujawskiej, a więc tylko na odcinku południo-
wym. Nie ma żadnego przekazu źródłowego pozwalającego na stwierdzenie faktu rozbiórki
murów miejskich na jakimś odcinku, chociaż na obecnym etapie badań nie można tego wy-
kluczyć. Jeszcze przed najazdem szwedzkim budowa bydgoskich murów miejskich została
zakończona 37 . Mimo licznych publikacji na temat Bydgoszczy nadal nie ma zgodności w tej
kwestii. Nie tylko w sprawie wciąż podnoszonych początków i roli umocnień miejskich 38 ,
ale równie:7 ich dalszych losów i przeobrażeń. Przeto nadal aktłlalne są słowa znancgo bada-
>>>
126
cza nowożymej Bydgoszczy Zenona Guldona: Przebieg "mrów obrolJ//ych nie jest zresz/tj dos/o-
/erzl/ie lIS/O/OIlY i wymaga da/szych s/udiówJ 9 .
Na obu planach zaznaczono jedynie przebieg umocnień miejskich od strony południo-
wej. \Vobec ismienia w połowie XVII stulecia udokumemowanego śródłowo wału ziem-
nego od strony zamku, który nie jest zaznaczony na planach, wydaje się, że południowa
linia to zarys i przebieg jedynego odcinka ceglanych murów miejskich. \V sposób naturalny
zamykał obszar miasta od jedynej łat\vo dostępnej strony, od południa.
Na planie z t)Atlasut) wyraźnie określono miejsca wypełnione wodą. Krótkimi kresecz-
kami zaznaczono Brdę wraz z rvUynówką, rvliędzywodziem i fosę okalającą zamek. Zazna-
czono także odcinek biegnący vndłuż murÓ\\T miejskich, lecz nie zaznaczono tam obecności
wody. \Vody z Młynówki dopływały tylko do bramy poznańskiej, a dalsza część fosy zazna-
czona na planie jest pusta aż do bramy kujawskicj. \Voda ponownie wypełnia krótki odcinek
fosy micjskiej od fosy zamkowej do bramy kujawskiej. Natomiast plan z miedziorYTu uka-
zuje całą fost; miejską wypełnioną wodą. Literatura przyjmuje ismienie fosy miejskiej
wypełnionej wodą okalającej całc mury miejskie i maj
łcej połączenie z fosą zamk ową 40. Z
obu planów domyślać się można, że pierwomie fosa miejska była połączona z fosą zamko-
wą. \V okresie sporządzania planó\\T takicgo pohłczcnia już nie było. Nie ma zaznaczoncgo
mostu, tak jak ro ma miejsce w innych miejscach. Brak tego połączenia widoczny jest takżc
w panoramie miasra. Tam bowiem fosa na całym odcinku jcst wypełniona i oblewa jcdynie
bastion, ziemny strzegący dostępu do bramy kujewskiej. Prawdopodobnie w czasie budowy
tego umocnienia nast
łpiła modyfikacja linii fosy miejskiej. \Voda oddzielająca bramę micj-
ską od bastionu była jedynie utrudnieniem, a nie dodatkowym elcmemem obronnym. Dla-
tego tcż prawdopodobnie zasypano ten wewnętrzny odcinek.
Na obu planach w sposób widoczny zaznaczono dodatkowe umocnicnia rozłożone przez
bramą kujawsk
ł. Był to bastion zicmny, dobrze ukazany na samcj panoramie miasta. Naro-
miast literatura przyjmuje róvmież ismienie wałÓw zicmnych okalających południowc mur:y
miejskic 4 .. Opieraj:lc się o sztych Dahlberga można się domyślać, iż śrcdniowieczne mury
miejskic zostały obsypane \\"ałem ziemnym 4z . Ostamim elcmentem miejskicgo systcmu
obronncgo miasta była palisada urrudniaj'łca dostęp do fosy od strony południowej. Ta
drewniana konstrukcja ismiała już prze "poropem"43. Nicstety, ten clcmem umocnień nie
jest przedstawiony ani na sztychu, ani na obu planach. Również na obu planach nie umiesz-
czono wałów zicmnych od strony południowej. Tak więc oba plany są pod tym względem
niekomplerne.
Bardzo duża rÓżnica występuje w obrazie zamku 44 . Plan z Kopenhagi ujmujc jedynie
zarys fortyfikacji bastionowych. Plan zc sztychu zawiera znacznie więcej szczegółów. Na obu
planach jednakowo zaznaczono bicg fosy zamkowej. Połączona jest ona głównym nurtcm
Brdy mit;dzy zamkiem a miastcm. Naromiast drugi jej koniec nie łączył sit; z rzeką. Koniec
znacznie się rozszerzał rwor/.'lC staw. Zapewnc o nim zapisano w opisie starostwa z 1717 r.:
Zo fJ!!ft!r.m 01:010 Z.f/J//l:lI idqlem jest s/fJfJ!'ck /Jflle-ż.qcy do z.flf/lkll /...r s . \V literaturze poczynając od
rekonstrukcji dokonancj przez Schmidta fosa zamkowa będąca odnogq rzeki hlCZY sit; z Br&ł
w dwÓch micjscach, tworząc wyspC;46. Odnoga ta nie była specjalnic przekopanym rowem,
Iccz naturalnym zbiornikiem wodnym starorzecza Brdy. Jej szerekość mogła oscylować w
granicach 20-50 mctrów 4 ;. Już w połowie XVII wicku z.mikło połączcnie fosy z korytcm rzeki,
a rym samym dotychczasowa wyspa uzyskała stałe połączenie z przedzamczem.
Oba tc plany w sposób identycczny odzwicrciedlają zarys zamkowych umocnień bastiono-
wych. Bicgły one tuż pr.lY linii fosy okalając prawie dokładnie przestrzeń zamkową. \Vidocz-
>>>
127
ne są dwa bastiony strzegące newralgicznych punktów zamku. Pief\\Tszy z nich znajdował się
przy bramie kujawskiej, przez co wraz z podobnym bastionem miejskim stanowił solidny
punkt obroni'\". Drugi bastion zamkowy strzegł przesmyku prowadzącego do zamku. Po Stro-
nie miasta umocnienia zamkowe załamują się tworząc wolną przestrzeń rozciągającą się v,:okół
mostu przerzuconego przez fosę, a prowadzącego z miast.'1 do zamku. Powodu takiego biegu
umocnień należy szukać w wytworzeniu dogodnych możliwości prowadzenia ostrzału artyle-
ryjskiego owego mostu, zapewne na wypadek zdobycia miasta. \Vedług sztychu bastion miej-
ski i zamko\\)' są identyczne, więc mogły powstać w tym samym czasie. Ukazanie tylko jed-
nego bastionu stoi w sprzeczności z planami, ale był to zabieg celowy Dahlberga będący świa-
domym ograniczeniem zbędnych elementów zaciemniaj
łcych dalsze plany"s.
Plan z Kopenhagi pozbawiony jest dalszych elt;mentów przestrzeni zamkowej. Drugi
plan zawiera szereg szczegółów trudnych do interpretacji. Za nowożytnymi fortyfikacjami
zaznaczono okrąg traktowany jako fosa wewnętrzna. Z planu wynika, że jest ona wypeł-
niona wodą. \V tej sprawie historycy nie są zgodni. Jeszcze w XIX i na POCZ.łtkU XX wieku
uznawano istnienie fosy wypełnionej \\Oodą pohłczonej z nurtem rzeki, podobnie jak z fO
q
zewnętrzn:,"9. Obecnie pojawiła sic; koncepcja mÓwiąca o suchej fosie \\.°ewnętrznej szero-
kości około 10 m 50 . Inni badacze jedynie stwierdzają istnienie fosy wewnętrznej bez bliż-
szej jej charakterystyki 51 . Pojawiły się głosy neguj.łce istnienie fosy wewnętrznej52.
Nie ulega najmniejszej w.}tpliwości, że zamek bydgoski srał na wzgórzlI, co potwierdza-
ją wszystkie dostępne źródła. Przypuszczalne \\-)'niesienie mogło dochodzić do 10m nad
poziom lustra wody53. I\:a planie z ryciny cienką linią zaznaczono obrys głównej bryły zam-
ku. \V literaturze określono ten element jako lJisJ.:i mllr Z.e'"u!JI/ftl'ZIIY, s/'&!!tlTwjqry dodtłtkou'q
lil/ie obrol/.Y"". Umocnień tych nie ma w panoramie zamku, prawdopodobnie pominięto je,
by nie zasłaniały zabudo\\.)' zamkowego wzgórza. \Vydaje się jednak, iż w taki sposób zaz-
naczono pief\\.'otne mury zamkowe.
Ostatnim elementem pojawiaj.łcym się na obu planach S.ł szańce ciągnące się na prze-
ciw zamku, po drugiej stronie Brdy. Literatura nie zajmowała sic tym zagadnieniem. Je-
dynie Bogdan Rogalski wspomniał o nich traktując je jako ziemne oszańcow:mie 55 . Opis
umieszczony 1130 szkicO\\)'m planic wskazuje na Szwedów jako twórców tych umocnień.
tvfusiały powstać w okresie szwedzkiej okllp
łcji miasta, jeszcze przed przybyciem Dahl-
berga do Bydgoszczy. Kształt tych umocnień zdaje sic wskaz}wać, iż bronić miały dostępu
do miasta od strony wschodniej i południowo-wschodniej. Kurtyna zachodnia biegnąca
prostopadle do rzeki nie dochodzi do niej. Pozostajc znacznych rozmiarów wolna przestrzeń.
Inacze
wygląda to na szkicowym planie. Kurtyna od strony zachodniej dochodzi pra\\Oie do
Brdy, pozostaje niewielka przestrzeń prawdopodobnie droga wjazdowa do wnętrza umoc-
nień. Umocnienia na planie z .,Atlasu" są zaznaczone kreską tej samej grubości co mury
miejskie. Natomiast na drugim planie są znacznie szersze, podobnic jak fortyfikacje nowo-
żytne zamku. Pierwszy obraz sugeruje słabość, może tymczasowość umocnień, natomiast
drugi wywołuje wrażenie solidności i trwałości fortyfikacji.
SzkicO\vy plan spoczywaj.łcy w duńskiej bibliotece niewiele wnosi nowego do topogra-
fii miasta. Jest to jednak złudzenie. Brak zaplanowania i szczegółów wydaje się tutaj celO\\)'.
Zaznaczono jedynie elementy mające znaczenie militarne, dokładniej ujmując - obronne.
Plan ten sporządził szwedzki oficer i wyclwvycił tylko te elementy, które w jeg;o mniemaniu
mogą uchodzić za znaczące punkty oporu. Zaznaczono to, co może się oprzeć technice woj-
skowej połowy XVII stulecia. Naturalną przeszkodą była rzeka Brda, fosa okalająca zamek i
miasto od południa. Oczywiście ceglane mury miejskie nie były w sranie oprzeć się art y-
>>>
128
lerii, chociaż ich grubość dochodziła do 1,5 m S6 . Natomiast obsypane ziemią stały się powa-
żnym elementem obronnym. Dwie bramy miejskie nie mogły być w ten sposób umocnio-
ne, dlatego też nie zostały zaznaczone na planie. Pozostałe baszty wraz z wałem ziemnym
opartym o stare mury stawały się znaczącymi punktami oporu. \V przypadku zamku poważ-
nymi fortyfikacjami były bastiony ziemne zaznaczone podwójną linią. Pozostałe elementy
wzgórza zamkowego nie zostały zaznaczone. \Vidocznie nie miały one żadnego istotnego
znaczenia militarnego. Nawet nie zaznaczono wzniesienia, chociaż uczyniono to w sto-
sunku do okolicy miasta. Sporna fosa wewnętrzna również nie miała większego znaczenia,
podobnie jak średniowieczne mury zamkowe. Po drugiej stronie rzeki nie zaznaczono
zespołu klasztoru karmelitów. \V literaturze uchodzi on za podstawowy element obronny
miasta od strony północner. \V oczach szwedzkiego oficera kompleks ten nie nadawał sic
do obrony podobnie jak wał oddzielający miasto od zamku, czy też palisada biegnąca prLed
fos
l miejską. Od północy sarni Szwedzi wznosili system obronny wznosząc pro\\'izoryczne
umocnienia naprzeciw zamku.
Szkicowy plan Bydgoszczy ukazuje miasto i zamek jako jeden system obronny, jedno-
cześnie wskazując na jego silne punkty, te które są w stanie stawić czoło siedemnastowie-
cznej technice wojskowej. Przede wszystkim na tym polega wartość badawcza tego planu.
Uściśla szereg szczegółów, ale co najważniejsze zamek bydgoski w oczach szwedzkich
uchodził za ważny, nowoczesny i silny punkt obronny. Być może w tym należy upatrywać
powodu wysadzenia w powietrze zamku przez Szwedów.
Przy okazji powyższych rozważań nad najstarszymi planami Bydgoszczy wypływa ko-
nieczność prowadzenia dalszych szczegółO\\)'ch a przede wszystkim pogłębionych żródło-
wo badań nad elementami obronnymi miasta i zamku bydgoskiego. Niewątpliwie pomoc-
ne, a w stosunku do niektórych zagadnień, będą miały głos roztrzygający badania archeolo-
giczne, szczególnie w obrębie zamku. \Vide kwestii z zakresu obronności wymaga uściśle-
nia i ponownego spojrzenia w oparciu o szerszą bazę źródłową.
Przypisy:
l. Bydgustiana Kartugrilficzne w zbiorach Wojewódzkiej Bibliuteki Publicznej w Bydguszczy. Kil-
talog upr. R. Czajkuwska. f\l. Dmochowska. Bydgoszcz 1980.
2. Die Plankammer der Regirung Bromherg Spezialinventar 1772 bis 1912, opr. W. Bliss. Koln
1978, Veroffentlichungen aus der Archiven Preussischer Kulturbesitz, Bd. 16. s. 20-21, Dem Gei,f/-
/icńen Aml Bromberg gehorfnde Nelz-I'Wiesfn bei Deulscń Krusrńin - rok 1777. Liinderfien der Amlszie.ge/ei und
der Slllnis/ous-Kircńe - rok 1796, An die Wi/1e in Gogo/inke vererbpacńlfle Nelz-ł!wiesfn des ;"onig/icńen
Gymnasium. Kopie - rok 1837, Bromberger, Ciel/er, Kruscńiner sowio GrojJ und K/ein WorjSńalrer Wiessfn.
Kopie - rok 1855. .
3. Tamże, s. 174, Bromberger und Gni
'kowe Forsl- rok 1780, Projektif11eS DifnSI/ond zum Unler/or-
sler Eloblissemenl i,I G/ini'e - rok 1817.
4. Tamże, s. 183, Silualionsp/an und Nivd/emenl des Kano/s z
'isrńen Bromberg und Nakel- rok 1775,
Tei/ der Brombf1ger Kona/som Elablissemenl des Fr. Tńiem in Konallk%nie - rok 1836.
5. Tamże, s. 39-40, Durcń ie Weicńse/ilberscńwemmung um lańr 1814 versandete Liindereien der WO.}'IO-
SIWo - rok 1814, Liindereien der Bilrger Domu Ernńard Enge/ - rok 1818, Elab/issemenl des Bernńard Enge/
in der WoytOSf"
O - rok 1818, Elob/issemenl des lacob lanke in der WoyIOS!ID'O - Niederung - rok 1818. P/fin
df.S siM/icń der Weirńsel gelesen Slad/tei/s - rok 1861.
6. AJlgcmeine Kartensammulung des Staatsarchivs Konigsberg. Spezialinventar, opr. W. Bliss.
Koln 1991, s. 37-38, Veroffentlichungen aus der Archiven Preussischer Kulwrbesitz, Bd. 28, Ein Tei/
>>>
129
der Kreise BromlJerg und Hońensn/za - rok 1800. Spezia/karte 'Von Sud-PreujJfn - Blal/er /, Noke/, BromlJerg,
Posen Gnesen, B/niter 1/, Fordon, Tńorn, Hońenso/w- rok 1802/1803. Kone der Umgegend'Von BromlJerg in
f}ier Bliitfrs - rok 1876.
7. Polonika kanograficzne z tego Archiwum są dostępne w Polsce za pośrednictwem mikrofil-
mów przechowywanych w Archiwum Głównym Akt Dawnych w Warszawie. Katalog mikrofilmów i
fotokopii z archiwów zagranicznych. z. I. opr. B. Jagiełło. H. Karczowa. Warszawa 1965. s. 43, pozycja
63, błędnie podano, iż pochodzą one ze sztokholmskiej Biblioteki Królewskiej. Poprawne informacje
poddaje A. Mączak, Wyniki poszukiwań źródłowych dotyczących wojny szwedzkiej 1655-1660 doko-
nanych w Szwecji w r. 1955, Przegląd Historyczny. T. 47. 1956, z. l. s. 135-137.
8. Handritade kanor rorande Sveriges krig i Uppsala universitetsbibliotek. opr. A. Davidsson.
Uppsala 1985. Scripra Minora Bibliothecae Regiae Universitatis Upsaliensis. Vol. 1.
9. Inventar der handgezeichneten Kanen und Piane zur europaischen Kriegsgeschichte des 16-19.
Jahrhundens im GeneraUandesarchiv Karlsruhe. opr. A. Schafer, H. Weber. Stuttgart 1971. s. 180-181.
Veroffendichungen der Staadichen Archivverwaltung Baden-Wtimemberg. Bd. 25.
10. Nordost-Bibliotheck Ltineburg. Bestandskatalog der Landkartensammlung. opr. J. H. Mtilher,
B. Waechter. Ltineburg 1984. s. 93-98, 201-214. Bestandskataloge der Nordost-Bibliothek Ltine-
burg, Neue Folge. Bd. 1.
11. Katalog mikrofilmów.... s. 11. pozycja 4.
12. A. Mietz. Polskie zbiory źródeł kartograficznych do studiów nad rozwojem i dziejami Byd-
guszczy z lat 1772-1806. Bydgoskie Towarzystwo Naukowe. Prace Wydziału Humanistycznego, Seria
C, Nr 22. Prace Komisji Historii. T. XIV. 1980. s. 109-150.
13. l. Frycz. Plany i ikonografia miasta Bydgoszczy. Biuletyn Historii Sztuki. 1956. R. XVIII, nr 4.
s.507-508.
14. \V. Posadzy. Bydgoszcz. [w:] Studia z historii miast polskich. Prace Instytutu Urbanistyki i
Architektury. R. 6, 1957. z. 2/17. s. 117-118.
15. Kolorowy oryginał znajduje się w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. Zbiory kanografi-
czne. sygn. 1; Plan ten został wydany drukiem w postaci czarno-białego przerysu jako wkładka do
pracy Z. GuJdona. R. Kabacińskiego. Szkice z dziejów dawnej Bydgoszczy. XVI-XVIII w.. Bydgoszcz
1975. Zob. uwagi l. Maciejewski. Z. Zyglewski. Kilka uwag o dziejach Bydgoszczy. \V związku z uka-
zaniem się pierwszej naukowej monografii miasta. Kronika Bydgoska, T. XIII. 1991 [druk 1993]. s.
151. 160, przypis 18. Plan ten reprodukowano z oryginału w pracy W. Posadzego. dz. cyt.. s. 91. ryc. 19.
16. A. Mietz. dz. cyt.. s. 121. przypis 63.
17. S. Pufendorf, Sieben Bticher von den Thaten Carl Gustavs Konig in Schweden. Ntirnherg
1697. ryc. 55. egzemplarz tej książki znajduje się w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w
Bydgoszczy. Zbiory specjalne. starodruki; samodzielna odbitka panoramy Bydgoszczy z planem znaj-
duje się w Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy. Dział Historyczny, sygn. MOBH 1724. Dwukrotne
powiększenie tej panoramy wraz z planem znajduje się w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publi-
cznej w Bydgoszczy, Czytelnia Regionalna, Dział - fotografie Bydgoszczy, plany. Panorama ta jest
często reprodukowana, wkładka przy stronie tytułowej Przeglądu Bydgoskiego, T. III. z. 2; W. Posa-
dzy, dz. cyt., s. 80. nr 12. 13; B. Heyduk, Dahlberg w Polsce. Dziennik i ryciny szwedzkie z dziejów
"potopu" 1656-1667. Wrocaw 1971, s. 136. ryc. 42; Sz. Starowolski. Polska albo opisanie pułożenia
Królestwa Polskiego. opr. A. Pieskadło. Kraków 1979. ryc. 9.
18. E. Schmidt. Der Stadtplan Brombergs um 1600. (Mit Karte). lahrbuh des Bromberger Histo-
rischen Vereins fUr den Nctzedistrikt. 1888. s. 39-51.
19. B. Heyduk. dz. cyt.. s. 24. 34. 43-45. 47, 70.
20. Det Kongliche Bibliothek Kobenhavn. Fr. d. V's Atlas, 43. k. 39.
21. Manuscript maps in the Frederik den Femtes Atlas. opr. R. Kejlbo. Copenhagen 1969.
22. Z. Nowak, A. Tomczak, Rękopiśmienne plany miast dawnej Rzeczypospolitej w zbiorach
Biblioteki Królewskiej w Kopenhadze, Kwartalnik Architektury i Urbanistyki, T. XVI. 1971, nr 2/3. s.
225-232. tam też zamieszczono wszystkie reprodukcje miast polskich. w tym i Bydgoszczy.
23. Barwny opis bram miejskich Z. Guldon, R. Kabaciński, dz. cyt., s. 84.
>>>
130
24. Tamże; Z. Guldon, Rozwój urbanistyczny i przemiany ludnościowe w latach 1466-1772, [w:J
Historia Bydgoszczy. T. I do roku 1920. pod red. M. Biskupa. Warszawa-Poznań 1991, s. 149; K.
Bartkowski, Mury obronne miasta Bydgoszczy. Kronika Bydgoska T. XIV. 1992 [druk 1993J, s. 11.
25. K. Parucka. Bydgoskie mury miejskie. Kalendarz Bydgoski, R. XIV, 1981, s. 123; Z. Guldon,
dz. cyt., s. 149.
26. M. Obremski, Mennica bydgoska. Rekonstrukcja i współczesne zagospodarowanie, [w:J 4()O-lccie
mennicy bydgoskiej 1594-1994. Referaty z sesji numizmatycznej 23 września 1994, Bydgoszcz 1994, s. 28.
27. E. Schmidt. Stadtplan.... phn.
28. Tamże, s. 43.
29. Z. Malewski, Topografia dawnej Bydgoszczy, Przegląd Bydgoski, T. I, 1933, z. 2, s. 20; K. Bart-
kowski. dz. cyt., s. 11.
30. Z. Guldon. R. Kabaciński. dz. cyt., s. 85.
31. W. Posadzy. dz. cyt.. s. 99.
32. Z.
-1alewski, dz. cyt., s. 20; K. Bartkowski, dz. cyt., s. 11.
33. Z. Guldon, dz. cyt., s. 149.
34. W. Posadzy, dz. cyt., s. 99-100.
35. Opisy starostwa bydgoskiego z lat 1661-1765. wyd. Z. Guldon. Bydgoszcz 1966, s. 12.
36. Tamże s. 37.
37. Z. Guldon, R. Kabaciński, dz. cyt.. s. 82-83.
38. J. Maciejewski, W sprawie najdawniejszej wzmianki o bydgoskich murach miejskich, Kronika
Bydgoska, T. XV, 1993 [druk 199.ł]. s. 118-120; Z. Zyglewski, Uwagi o dawnej Bydgoszczy. Na mar-
ginesie kolejnej monografii miasta, tamże, s. 98-99.
39. Z. Guldon, dz. cyt., s. 149.
40. Z. Malewski, dz. cyt., s. 20; Z. Guldon, R. Kabaciński, dz. cyt.. s. 85; B. Rogalski, Recenzja
Historii Bydgoszczy, T. I, Kronika Bydgoska, T. XIV, 1992 [druk 1993J, s. 391.
41. Z. Guldon, R. Kabaciński, dz. cyt. s. 85.
42. B. Rogalski, dz. cyt., s. 391.
43. Z. Guldon, R. Kabaciński, dz. cyt., s. 86.
44. Dzieje zamku opisał E. Schmidt, Aus Brombergs Vorzeit Die Rurg Bydgoszcz - Bromhcrg,
Bromberg 1902.
45. Opisy starostwa..., s. 37.
46. E. Schmidt. Stadtplan.... s. 49.
47. L. Łbik, Zamek w Bydgoszczy, Komunikaty Archeologiczne, T. VI, 1994, s. 143-144.
48. Tamże, s. 141, 144.
49. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy, Zbiory Specjalne, Kartografia,
sygn. C. I I I 636, Siluntions Plnn zum Prą/ell filr den Erw1filerungsbou des evongelischen Schullehrer - Semi-
110l"S in Bromberg, rok 1866, tamże, sygn. C. II 630, Legepllln der Burg Bydgoszcz iII Bromberg im 16., 17,
und 18 lnhrhunderl mit heuligen Veriinderungen, rok 1919; picrwszy reprodukowany W. Posadzy, dz. cyt.,
s. 105, ryc. 39; drugi reprodukowany G. Wilke, Cz. Potcmski, Źródła archeologiczne do studiów nad
osadnictwem wczesnośredniowiecznym z terenu Bydgoszczy i powiatu bydgoskiego, cz. I, Bydgoskie
Towarzystwo Naukowe. Prace Wydziału Humanistycznego, Seria C, Nr 10, Prace Komisji Historii, T.
VII, 1970, s. 12, ryc. 4; szkicowe ujęcie planu Historia Bydgoszczy..., s. 65. ryc. 13.
50. L. Łbik, dz. cyt.. s. 144-145.
51. W. Posadzy, dz. cyt.. s. 82, 85; G. Wilke, Cz. Potemski, dz. cyt.. s. 12-13, przypis 1; B.
RogaJski, dz. cyt., s. 393.
52. W. Chudziak, Z badań nad wczesnośredniowiecznym zespołem osadniczym w Bydgoszczy.
Komunikaty Archeologicznc, T. VI, 1994, s. 65-66.
53. L. Łbik. dz. cyt., s. 144.
54. Tamże, s. 145.
55. B. RogaJski, dz. cyt., s. 391.
56. K. Parucka. dz. cyt.. s. 124; K. Bartkowski, dz. cyt.. s. 13.
57. Z. Guldon. R. Kabaciński. dz. cyt.. s. 86; B. RogaJski. dz. cyt., s. 291.
>>>
Jacek WOŹNY
OSADNIC1WO PRADZIEJOWE FORDONU
Pierwsze ślady pobytu grup ludzkich w okolicy Fordonu znane są z Pałcza, leżącego
około 3 km na północ od miasra. Zabytki krzemienne występują na piaszczystym wzniesie-
niu, otoczonym kępami olch i podmokłymi torfami. Pozostawili je łowcy kultury świder-
skiej wędrujący ze sradami reniferów 9000 lat p.n.e., poprzez mroźną tundrę parkową, roz-
ciągającą się tu bezpośrednio po ustąpieniu lodowca. Podobne obozowiska rozpoznano na
wydmach bydgoskich Jachcic oraz wysoczyźnie Czerska Polskiego. Stanowiska te, zawie-
rające we wszystkich wypadkach przewodnie formy krzemiennych grotów z trzoneczkiem-
liściaków mazowszańskich, leżą na szlaku dalekosiężnych wypraw dolinami Brdy i \Visły za
przemieszczającą się sezonowo z południa na północ Polski zwierzynę.
Rodzime dla Fordonu źródła archeologiczne posiadają nieco młodszą metrykę. Pierwot-
ne bowiem osadnictwo na omawianym terenie wiąże się ze schyłkiem środkowej epoki ka-
mienia (6000-4500 lat p.n.e.). Ponowało wówczas na ziemiach polskich atlantyckie optimum
klimatyczne, charakteryzujące się ekspansją drzewostanu liściastego, podwyższoną w sto-
sunku do współczesnej wilgotnością i temperaturą. Społeczności bytujące w tych warun-
kach opierały sW
ł egzystencję na myśliwstwie, rybołówstwie i zbieractwie runa leśnego.
Pief\vszym z owego okresu znaleziskiem jest kościany haczyk do wędki, z wycięciem na
umocowanie linki (ryc. 1:1). \Vydobyto go z \Visły w końcu XIX wieku, zaś do zbiorów mu-
zeum bydgoskiego trafił w 1889 r. jako dar starosty Mylo z Fordonul. Podobny haczyk, choć z
otworem na linkę zamiast wycięcia, wyłowiono także z \Visły pod Chełmnem 2 .
Zwarty punkt osadnictwa mezolitycznego odkryty został w 1938 r. przez gnieźnieńskie-
go nauczyciela J. Szuberta, współpracującego z ośrodkiem archeologii poznańskiej, kiero-
wanym przez J. Kostfzewskieg0 3 . Inwentarz wyrobów krzemiennych spoczywał na niewiel-
kim polu wydmowym wokół fordońskiej szkoły szybowcowej.
\V skład zespołu wchodziło 50 egzemplarzy wiórów i odłupków - pozostałości popro-
dukcyjnych oraz kilka okazów narzędzi: drapacz, 4 skrobacze i zbrojnik z łuskaną podstawą
(ryc. 1:2-4). O przynależności kulturowej omawianego zbioru decyduje obecność regularnych,
mikrolitycznych wiórków o długości 2,0-3,0 cm oraz łuskany u podstawy grocik strzały. Oba
fakty odpowiadają charakterystyce zespołów grupy chojnickiej, zasiedlającej Pomorze \Vscho-
dnie w VI i V tysiącleciu p.n.e. Ludność tej wspólnoty, wywodzącej się prawdopodobnie z
Danii i Meklemburgii, bardziej od innych kultur mezolitu polskiego eksploatowała zasoby
rzek i jezior. Stąd znaczne zagęszczenie jej stanowisk obserwujemy wzdłuż Brdy od Sworniga-
ci poprzez Nowy
1łyn po Bydgoszcz-Jachcice i wzmiankowany punkt osadniczy w Fordonie.
Zabytkom grupy chojnickiej ze środkowej epoki kamienia towarzyszyły na wydmach
wokół szkoły szybowcowej także drobne ułamki ceramiki naczyniowej. Związane są one z
drugą fazą zamieszkiwania tego mikroregionu, a jednocześnie wyznaczają kolejny, neolity-
>>>
132
1
.
m Il" A
ij
4
'6
5
2 3 4cm
... .. ....
Ryc. 1. Wybór zabytków archeologicznych z Fordonu: 1 - kościany haczyk; 24 narzędzia
krzemienne; 5 - toporek krzemienny; 6 - nagolennik brqzowy
>>>
133
czny etap pradziejów Fordonu. Doskonalenie gospodarki rolniczej oraz upowszechnienie
osiadłego trybu życia, widoczne w kulturach archeologicznych Polski od 4500 do 1800 lat
p.n.e., słabo odzwierciedla się w źródłach z imeresującego nas terenu. Jedyny ślad osadnic-
twa neolitycznego ze szkoły szybowcowej pochodzi dopiero z młodszej części owej epoki,
ok. 2200-1800 lat p.n.e. \Vedług informacji archiwalnych Muzeum Archeologicznego w Poz-
naniu wiąże się on z dominującą wówczas na naszych ziemiach kulturą ceramiki sznurowej,
zwaną tak od charakterystycznych odcisków sznura na brzuściach naczyń. Potwierdza obec-
ność tej społeczności na obszarze Fordonu także luźne znalezisko topora kamiennego z pła-
skim obuchem (ryc. 1:5). Podobne okazy pochodzą między innymi z przypadko\\rych odkryć
w podbydgoskim Łochowie 4 oraz Nowych Potulicach i \Vyrzysku na Ziemi KrajeńskiejS.
Brak pozostałości po innych wspólnotach rolniczych neolitu na badanym terenie wynika
z piaszczystego charakteru pokrywających go gleb. Zgoła odmienna sytuacja panuje na \\.ry-
soczyźnie dyluwialnej Miedzynia oraz terasie zalewowej Pałcza. Szczególnie w drugim przy-
padku liczne są źródła kultury pucharów lejkowatych, pochodzące z lat 3500-3000 p.n.e. 6
Kultura ceramiki sznurowej, ze względu na znaczące w gospodarce elementy pastersko-
-hodowlane, akceptowała obecność wokół osad ziem lekkich i nieurodzajnych z punktu wi-
dzenia uprawy roślin.
Od 1800 do 700 lat p.n.e. tf\\!ała na ziemiach polskich epoka brązu, charakteryzuj:}ca się
prÓcz wprowadzenia metalurgii, zmianami form obrządku pogrzebowego na ciałopalenie, a
także stopniowym zagęszczeniem sieci osadniczej. Nie znamy źródeł tej epoki z samego
Fordoml. \Vystąpiły one jednak w pobliskim Łoskoniu, na polu przedwojennego gospoda-
rza Schultzego. Odkryto tu skarb sześciu całych spiralnych bransolet i 16 ułamków podob-
nych zabytków, datowany na V okres epoki brązu, pomiędzy 900 a 700 laty p.n.e. 7
Depozyt cennych ozdób z Łoskonia oraz szereg znalezisk grobO\\-'Ych wokół Fordonu łą-
czy się Z kulturą łużycką. \V Niecponiach, osadzie na pograniczu dawnej gminy miejskiej, prze-
badane zostało w roku 1881 przez członków Towarzystwa Historycznego w Bydgoszczy i dr
II. Konwemza z Gdańska cmentarzysko ciałopalne. \Vyeksplorowano 16 urn różnej wielkości
z miseczkami, względnie innymi pok1)wkami. Obok spalonych kości \\')'stąpiły przetopione
przedmioty bqzowe, m.in. szpila ze spiralną główką. Chronologia całego inwemarza pozost3-
wionego przez ludność grupy kujawsko-chełmińskiej k. łużyckiej, określona została na wczes-
ny okres żelaza, od 700 do 400 lat p.n.e. 8 Podobnie datowane są również ciałopalne pochówki
popielnicowe z Pałcza oraz Czarnówki, miejsc położonych nieco dalej od cemrum Fordonu 9 .
Z \Visły u brzegów miasta wydobyto podczas pogłębiania rzeki jeden jeszcze imeresu-
jący zabytek o podobnym wieku i pochodzeniu. Jest nim nagolennik brązo\1. r y, wykonany z
pręta - okrągłego w przekroju - o grubości 1,5 cm, zwiniętego w dwa zwoje spiralne. Ozdo-
biony został przez rzemieślnika kultury łużyckiej we wczesnej epoce żelaza grupami pio-
nowych żłobków oraz ukośnymi nacięciami w formie zygzaku (ryc. 1:6). Analogie do okazu
fordońskiego znane są na obszarze \Vielkopolski m.in. z Bożejewic, Lachmirowic, Stanomi-
na i Małej Kołudy w woj. bydgoskim oraz z Kościana w woj. poznańskimIO.
Kolejne stulecia nowej już ery, noszące w okresie 0-400 lat n.e. nazwę okresu rzymskie-
go, nie wniosły nowych źródeł do znajomości pradziejów Fordonu. Ponownie najbliższym
stanowiskiem o takiej chronologii okazał się Pałcz, gdzie na wschód od szosy do Strzelec Dol-
nych odnaleziono fragmenty ceramiki z czasu wpływów rzymskichII. Rozproszenie sieci
osadniczej trwało jeszcze w okresie wędrówek ludów, poprzez IV i V wiek n.e. Zmiana sy-
tuacji demograficznej nastąpiła dopiero w następnych wiekach, gdy umocniła się słowiań-
ska więź plemienna Pomorza i Wielkopolski.
>>>
134
Przypisy:
1. C. Potemski, Pradzieje Bydgoszczy i powiatu bydgoskiego, Bydgoszcz 1963, s. 90.
2. ibidem, s. 25.
3. Archiwum Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, 1938: 149.
4. C. Potemski, op. cit., s. 33.
5. W. Rączkowski, Kultury neolityczne na Pojezierzu Krajeńskim, Poznań 1987, s. 113.
6. B. Maciukiewicz-Czarnecka, Materiały z osady KPL na stan. 5 w Pałczu, pow. Bydgoszcz, F AP,
t. XXI, s. 23-49.
7. C. Potemski, op. cit., s. III.
8. ibidem, s. 113-114.
9. J. Zegarliński, Bydgoszcz w świetle badań archeologicznych. Informator wystawy, Bydgoszcz
1985, s. 16.
10. J. Kostrzewski, \Vielkopolska w czasach przedhistorycznych, Poznań 1923, s. 280.
11. M. Kobusiewicz, C. Potem ski, Nowe materiały do znajomości epoki kamiennej w powiecie
bydgoskim, Prace Komisji Historii BTN, Bydgoszcz 1964, s. 24-25.
>>>
MATERIAŁY
>>>
Aldona CliLEWICKA
STARODRUKI KSIĘŻNE}
,
MARll OGINSKIE}
W zbiorach Wojewódzkiej i Miejskiej
Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy
l. Maria Ogińska i jej dar
\Vyzwolenie Bydgoszczy w 1920 r. spod panowania pruskiego zapoczątkowało rozwój
polskich instytucji kulturalnych. Również Biblioteka Miejska w Bydgoszczy, w której daw-
nych pracowników zastąpili Polacy, powoli i z mozołem zmicrzała do przekształcenia księ-
gozbioru prawie wyłącznie nicmieckiego w książnicę polską. Na apel nowego dyrektora dr.
\Viwlda Bełzy o wspomaganie Biblioteki polskimi książkami pospieszyły z darami instytu-
cje i osoby pryvv'ame. Jedną z pokaźniejszych darowizn stanowił blisko 2,5-tysięczny zbiór
druków ofiarowany przez dwie sios[fY: Anielę Potulicką oraz Marię z Powclickich Ogińską.
Hrabina Aniela Potulicka (1861-1932)', właścicielka okolicznych dóbr: Potulic, Samsie-
czna, Ślesina i in., zasłynęła jako wielka patriotka i działaczka społeczna, za swą działalność
prześladowana przez władze pruskie. W swoim testamencie pałac w Potulicach zapisała
seminarium zagranicznemu Towarzystwa Chrystusowego, a włości ofiarowała, tworząc fun-
dację, Katolickiemu Uniwersytetowi w Lublinie. \V Potulicach miała Hrabina księgozbiór,
o którym wiadomo jednak niewiele. Jedynym po nim śladem są: szafy biblioteczne znajdu-
jące się obecnic w Dziale Zbiorów Specjalnych \Vi
1BP w Bydgoszczy; książka z pieczęcią
"Bibliotheca Potuliciana" oraz wzmianka o przekazaniu pewnej ilości ksiąg jednej z żeń-
skich szkół i seminarium zagranicznemu. Kilka dzieł z tej biblioteki trafiło w 1922 r. do
Biblioteki
1iejskiej w Bydgoszczy. Problem polega na ustaleniu, jakie to były dzieła. W
jednym z dokumentów, skierowanym do Kasy im. Mianowskiego z dnia 22 lutego 1924 r. 2
mowa jest o 10 dziełach w 90 tomach. Miały to być: jedna z prac Edwarda Raczyńskiego,
"Episwlae" Descartesa - jedyna ksiąźka z proweniencją biblioteki powlickiej, "Biblia
Sacra" - drukowana w Brzegu Śląskim w 1768 r., dzieło Marcina Kromera z 1557 r., a także
"L'Histoire Narurelle" w opracowaniu George'a Buffona w 74 wmach. \Vedług innej infor-
macji, zawartej w księdze darów Biblioteki Miejskiej, Aniela Potulicka ofiarowała tylko 3
dzieła w 85 wmach. 3 Najprawdopodobniej więc darowiznę stanowiły: dzieło Descartesa,
Raczyńskiego oraz "L'Hiswire Naturelle".
Być moźe w tym samym czasie do Biblioteki trafił duży księgozbiór Marii Ogińskiej.
Ocenę daru pozostawmy ówczesnemu dyrekwrowi instytucji Wiwldowi Bełzie, który tak
pisał: "Pośród nich (ofiarodawców - przyp. A. Ch.) śp. Maria Ogińska z pobliskich Potulic...
wzbogaca bydgoski księgozbiór dwoma tysiącami najprzedniejszych, koszwwnie opraw-
>>>
138
nych tomów z cudem ocalałcj bibliO[eki majątku rodowego, dziś po tam[Cj stronie słupów
granicznych"4. Był to jeden z naj bogatszych darów dla Biblioteki w okresie międzywojennym.
Maria Ogińska urodziła się 18 lipca 1855 r. w Powlicach. \Vraz z siostrami Anielą i
Elżbietą otrzymała smrannc wychowanie. Wychodząc 28 kwicmia lR77 r. za mąż za księcia
lichała Ogińskiego uzyskała w posagu dobra rodzinnc w Galicji. Jak podaje \"'. swej mo-
nografii o Powlickich Sławomir Leitgeber "Maria Powlicka wniosła mu (księciu Ogińskie-
mu - przyp. A. Ch.) dobra Bobrek w Galicji wraz z licznymi zgromadzonymi w niej portreta-
mi, obrazami itp. pami
ltkami po Powlickich. Nie przywiązując do nich \",iększej wagi do-
puściła do ich całkowitego rozproszenia. .,s W Bobrku znajdował się najprawdopodobniej
również księgozbiór, a także pami
ltki po \Vielopolskich, gdyż dobra te pief\\"omie należały
do Barbary \Vielopolskiet. Po ślubie młoda Księżna zamieszkała wraz z mężem w jego
dobrach na Litwie, w miejscowości Retowo, ale często przebywała też w Krakowic w pała-
cu Ogińskich. Po śmierci męża, kiedy majątek Ogińskich przepadł i Retowo znalazło się
poza granicami kraju, księżna tv1aria powróciła w rodzinne strony i zamieszkała u siostry
Anieli. Zmarła 18 stycznia 1927 r. i została pochowana w kościele w Potulicach.ł
\Vraz z Ogińską księgozbiór przypuszczalnie powędrował wpicrw z Bobrka do Retowa, a
stamtąd do Potulie. Ustalenie daty jego wpływu do Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy jcst
bardzo trudne. \\' księdze daróv,r Biblioteki zawarta jest informacja, że Maria Ogińska z Po-
tulic ofiarowała 2579 tomów w 1924 r. B Jednakże w dokumencie skicrowanym do Kasy im.
Mianowskiego z dnia 22 lutego 1924 r. wspomniano o przekazaniu przez ni
l 1041 dzieł w
2576 tomach w 1921 r. 9 Ta ostami3 data wydaje się być najbardziej prawdopodobn
\, gdyż
jedna z pozycji ofiarowanych przez Marię Ogińską - zbiór dzieł \Voltera - nosi sygnaturę z
1922 r. Sądzić należy wobec tego, że oba księgozbiory, i Anieli Powlickiej, i Marii Ogiń-
skicj wpłynęły do Biblioteki jednocześnie.
Trudna do ustalenia jest także liczba przekazanych woluminów. \Vszystkie te problemy
wynikają z fakw, że księgozbiór nie zosmł od razu zinwentaryzowany. Poszczególne książki
noszą sygnawry z lat 1922-1929. \V ciągu siedmiu lat opracowania mógł wkraść się nicjeden
błąd i niektóre ksi
\żki przez pomyłkę odłączono od głównego ksiągozbioru, a nicktórc z obcą
proweniencją do nicgo doł\czono. Przykładem może [li być 74-romowe dzieło "L'łIistoire
Naturelle" G. Buffona, gdzie jako ofiarodawczyni widnieje na wklejce nazwisko Marii Ogiń-
skiej, choć w tym przypadku ofiarodawczynią była raczej Aniela Powlicka.
Inna nieścisłość dotyczy pozycji opracowanych w latach 1925-1929. Znależć można na
niektórych z nich (szczególnie niemieckojęzyC'znych) znaki własnościowe hrabiego \Vłady-
sława Ostrowskiego. Znaki tc widnieją także na pozycjach nie pochodzących z księgozbioru
Marii Ogińskiej, a noszących sygnatury z lat 1929-1931. Nigdzie nie ma informacji, że \Vła-
dysław Ostrowski, bądż ktoś z jego rodziny podarował jakiekolwiek książki, ani że Biblio-
teka w jakiś inny sposób przejęła jego księgozbiór. Zbiór ten być może należał do rodziny
Powlickiej, która jakimś sposobem weszła w jego posiadanie.
\Vszystkie te trudności wynikają z faktu, że Żadne dzieło nie posiada znaku własnościo-
wego
1arii Ogińskicj. Brak jest adnotacji pisanych jej ręką, podpisu, cVj ekslibrisu. Nato-
miast informacje z księgi inwentarzowej pokrywają się z umieszczonymi na wyklejkach
książek i nie dostarC'zają dodatkowych wiadomości o pochodzeniu.
Biblioteka Marii Ogińskiej należy do często spotykanych w XIX wieku księgozbiorów
rodowych. Dzięki zasobom materialnym i możliwościom lokalowym właściciele ziemscy w
okresie zaborów gromadzili niekiedy olbrzymie kolekcje. Tworzono je często z myślą o
konieczności zachowania dla przyszłych pokoleń ojczystego języka i dorobku piśmienni-
>>>
139
czego. Omawiany księgozbiór gromadzony był przez wiele lat i pokoleń przez kolejnych
członków rodziny Potulickich i rodzin z nią związanych, a nowi właściciele wzbogacali ist-
niejącą kolekcję o nowe dzieła. Nie był to największy zbiór, gdyż niektóre biblioteki rodo-
we liczyły w tym czasie od 20 000 do 70 000 tomów. Nie ma w nim także cymeliów, choć
znalazły się tu ciekawe pozycje w pięknych oprawach.
Spośród 2,5 tysiąca tomów tylko 290 (134 dzieła) stanowią starodruki. Reszta obejmuje
publikacje XIX-wieczne, wśród których jest sporo cennych wydań polskich i obcych: m.in.
fundamentalne dzido Joachima Lelewela "Bibliograficznych ksiąg dwoje" (\Vilno 1823-26), a
także Leonarda Chodżki "Histoire des Legions Polonaises en Italie" ("Historia polskich le-
gionów we Włoszech"); paryskie wydanie poezji Ignacego Krasickiego z 1830 r. oraz lO-to-
mowe wrocławskie z 1824 r., następnie 131-tomowe wydanie sztuk dramatycznych granych
w Teatrze Francuskim ("Repertoire du Theatre Francois", Paris 1823) oraz dzieła wszystkie
Francoise'a Chateaubrianda (Paris 1826) i Williama Szekspira (Leipsick 1804, 19 tomów).
Starodruki, będące zaledwie niewielką częścią księgozbioru, są grupą bardzo zróżnico-
waną pod względem proweniencyjnym, językowym, edytorskim i treściowym. Nie dają
nam także pojęcia o zainteresowaniach i zamiłowaniach ostatniej właścicielki.
Kilkanaście ksiąg związanych jest z rodziną Zamoyskich. Na pięciu z nich widnieje pod-
pis Marii Zamoyskiej, w matki Marii Ogińskiej. Szczególnie interesujące jest dzieło Charlesa
Monteskiusza" Uwagi nad przyczynami wielkości y upadku Rzeczypospolitey Rzymskiey"
(Warszawa 1762), opatrzone w .,Bibliografii polskiej" Karola Estreichera adnotację, iż ksią-
żka ta znajduje się tylko w pięciu bibliotekach. H Kilka poloników pochodzi ze zbiorów
Ordynata Konstantcgo Zamoyskiego. Zamoyski, studiując w latach 20-tych XIX w. w Edyn-
burgu w Szkocji, wyszukiwał po antykwariatach dzieła dotyczące Polski, głównie jej his-
torii. Zgromadzonymi książkami z wieloma cennymi unikatami wzbogacił Bibliotekę Ordy-
nacji Zamoyskiej. l:! Dzięki Marii kilka z nich trafiło później do księgozbioru Potulickich.
Były [O m.in. Gabriela Coyera ., The History of John Sobieski King of Poland" (London
1762), Stephena Jonesa ., The His[Ory of Poland" (London 1736), oraz" The His[Ory of
Revolutions of Poland" (London, b.r.). Każda z tych ksiąg opatrzona jest podpisem Zamoy-
skiego oraz informacją o miejscu zakupu i cenie egzemplarza.
Również jedyny w księgozbiorze superekslibris ma proweniencję Biblioteki Ordynacji
Zamoyskiej. Na oprawionym w skórę egzemplarzu dzieła Merciera "Fragmens de politique
et d'histoire" (Paris, Lyon 1792) widnieje herb rodziny Zamoyskich - Jelita, wraz z dewizą
"To mniej boli". \V księdze tej znajduje się także ekslibris herbowy Stanisława Zamoyskiego.
Najstarsze znaki własnościowe pochodzą z drugiej połowy XVIII w. Książki, w których
się znajdują, należały prawdopodobnie do Michała Potulickiego, dziedzica dóbr Łoś i \Vólka
Łosia. Na kartach tytułowych ośmiu dzieł, oprócz podpisu "de Łoś", widnieją sygnatury
oznaczone numerami: 30, 38, 39, 44, 47, 50, 106, 128. Książki stanowiły więc część bibliote-
ki i były prawdopodobnie przez właściciela skatalogowane. \Vszystkie wydane zostały w
latach 1751-1771, a ich cechą charakterystyczną jest tekst w języku francuskim. Nie przed-
stawiają jednak szczególnej wartości pod względem bibliofilskim.
Znacznie cenniejszą grupę stanowią książki pochodzące z kolekcji rodziny WieIopol-
skich. Druki te wyróżnia spośród innych okrągły znak pieczętny z napisem "Biblioteka
Pieskoskalska" oraz herbem "Starykoń", umieszczonym na karcie tytułowej. Jest to zbiór
głównie francuskojęzyczny. Pochodzi z niego kilka bardzo ciekawych pozycji, m.in. wyda-
nie zbiorowe dzieł Woltera lJ , oprawione w skórę, formatu in folio, z bardzo pięknymi roko-
kowymi ilustracjami. Zawartość treściowa księgozbioru świadczy o typowych dla przełomu
>>>
140
XVIII i XIX w. zaimeresowaniach czytelnicznych oświeconych rodzin szlacheckich i mag-
nackich. Jest tu bowiem wiele dzieł naukowych i literackich wysokiej wartości, m.in.
Plutarcha "Les vies des hommes" (Amsterdam 1735); Charlesa Rollina "Histoire Romaine"
(Paris 1771), a także spora ilość książek z dziedziny nauk przyrodniczych, jak np. Antoine'a
Lavoisiera "Traite elementaire de chemie" (Paris 1793).l+ Trzy dzieła ponadto opatrzone są
proweniencją Andrzeja \Vielopolskiego, z których jedno zawiera rękopiśmienn
dedykację
autora: Pour M. de \Vielopolski de la part de ('auteur Coimreau. ls
Kolejna grupa ksi
g zwi
}zana jest z hrabią \Vładysławcm Ostrowskim. Do nicgo należa-
ły utwory popularnych w XVIII w. autorów: \Voltera "Poemes et discours", Louisa Mercie-
ra "Le Nouveau Paris", pamiętniki Francoise'a Choiseul, a także dzieło Corneliusa Neposa
"Vitue Excellemium Imperatorum".
Pozostałe dzieła noszą znaki proweniencyjne m.in. Józefa Kajetana Skrzetuskiego, Ka-
tarzyny Mi
}czyńskiej, Rutkowskich, Kościeleckich z Kościelca, Biblioteki Kalksteinów
Pluskowęsy, a także Franza Eugena Pe[[ronell, grafa Abenspcrgu i Traun. Do ciekawszych
należy ksi
żka "Powszechne kryminalnego sądu rozrządzenie" (\Viedeń 1788) z ekslibri-
sem Leopolda Bogusława Pfaffa, znanego księgarza lwowskiego.
2. Charakterystyka księgozbioru
Główn
} cechą charakterystyczną księgozbioru jest jego obcojęzyczność. Najwięcej, bo
88 pozycji, wydanych zostało w języku francuskim, co stanowi 65% księgozbioru. Mniej
liczne są dzieła \.". językach: angielskim - 11 %, polskim - 10%, niemieckim - 6%, włoskim i
łacińskim - razem 3%. \Vielojęzycznych pozycji jest 7, co stanowi 5% zbioru. Stosunkowo
bardzo mała ilość książek polskich świadczy, że członkowie rooziny Potulickich zgodnie z
modą posługiwali się w znacznej mierze językami obcymi, głÓwnie francuskim. \V każdcj
grupie ksi}g wchodz}cej w skład księgozbioru Marii Ogińskiej można wskazać język domi-
nuj
}cy. I tak ze zbioru \Vielopolskich pochodzą księgi w języku francuskim, Zamoyskich -
angielskim, z kolekcji hrabiego Ostrowskiego - niemieckim.
Czy Maria Ogińska znała wszystkie te języki? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, wia-
domo jednak, że miała guwernantki: Francuzkę i Angielkę, i najprawdopodobniej rozumia-
ła ich języki ojczyste. Jej siostra Aniela, o której wiadomo nieco więcej, uchodziła za bardzo
utalentowaną i znała kilka języków obcych.
SpośrÓd wszystkich starodruków tylko dwa pochodzą z XVII w. Są to: dzieło Antoine'a
DOllville'a "L'Elite des Comtes..." (Rouen 1671) oraz anonimowego autora "L'Amour a la
Mode Satyre Histotique" (Paris 1699). Z pozostałych ksiąg większość pochodzi z drugiej po-
łowy XVIII w. \V przypadku siedmiu utworów nie udało się ustalić dokładnej daty wydania.
Tylko 13 druków pochodzi z polskich ośrodków wydawniczych: Warszawy, \Vilna i
Lwowa. Reprezentują je oficyny: Michała Grolla, Piotra Zawadzkiego, Mitzlerowska, Pille-
rowska oraz zakonne: Drukarnia XX. Księży Pijarów i Drukarnia Akademii Towarzystwa
Jezusowego.
Spośród zagranicznych ośrodków wydawniczych na czoło wybija się Paryż (pochodzi z
niego 45 druków) z wieloma oficynami m.in. Didotów, Charlesa Pougensa oraz Francuską
Drukarnią Królewską. Oprócz Paryża ważnymi ośrodkami były: Amsterdam oraz miasta
niemieckie - Berlin, Lipsk; szwajcarskie - Zurych i Bazylea. Wiedeńskie drukarnie reprezen-
tują oficyny: Leopolda Jana Kaliwody i Jana Tomasza de Trattnern. Znajdujące się w zbio-
rze książki pochodz.l także z Londynu, Edynburga, Dublina, Strasburga i Sankt-Petersburga. l6
>>>
141
Oceniając księgozbiór Marii Ogińskiej należy powiedzieć, że pod względem ilustracyj-
nym nie wyróżnia się on niczym szczególnym. Tylko kilka dzieł zdobionych jest miedzio-
rytami i są to z reguły frontispisy bogato (jak np. w periodycznie ukazującym się dziele
Wielanda "Attisches Museum") bądź bardzo skromnie zdobione.
Najwybitniejszym pod względem ilustratorskim dziełem w omawianym zbiorze jest
niewątpliwie 4S-tomowe wydanie utworów Woltera. Na uwagę zasługuje szczególnie tom
pierwszy. Autorem zawartych w nim ilustracji był znany francuski rysownik i grawer Hu-
bert Francois Gravelot (1699-1773). Jego rysunki do Wolterowskiej "Henriady", odznacza-
jące się elegancją i pikanterią, stanowią jego największe osiągnięcie. Obok prac Gravelot3 w
dziele znalazły się także ilustracje autorstwa Cathelina. Rytowaniem tych obrazów zajmo-
wali się: J. F. Rousseau, D. Nee, A. J. Duclos i inni.
Kolejnym ilustratorem, którego należy tu wymienić, był Bernard Picart (1673-1733), ry-
sownik i rytownik, a także wydawca działający w Amsterdamie. u Był on również autorem
winiet i ozdobników. \V swoich pracach nawiązywał do tradycyjnej sztuki francuskiej. Jego
dziełem są ilustracje do ksh,żki Jeana La Bruyera "Les Caracteres de Theophraste" (Am-
sterdam 1759) oraz Francoise'a de Salignac "De L'Education des FilIes" (Amsterdam
1754). Współpracownikiem i uczniem Picarta był Folkema, autor ilustracji do znakomitego
dzieła Plutarcha "Les Vies des hommes" (Amsterdam 1755).
Księgozbiór jest również bardzo zróżnicowany pod względem treściowym. (tabela 1). Naj-
większ.l grupę stanowią w nim dzieła z zakresu literatury pięknej - ok. 23%. Na drugim miej-
scu znajduje się historia - 12%. Wśród starodruków stosunkowo duŻo jest prac z zakresu nauk
przyrodniczych, tj. matematyki, chemii, astronomii - 8%. Udział procentowy pozostałych dzie-
dzin wiedzy jest następujący: geografia i podróże - 8%; publicystyka - 7%; biografie, pamiętni-
ki, listy - 6%; prawo - 5%; rolnictwo i hodowla - 4%; filozofia i językoznawstwo również po 4%;
inne (ekonomia, medycyna, edukacja, sztuka, varia, słowniki, czasopisma) - łącznie 14,5%.
Tabela 1.
Charakterystyka zawartości dziel
Lp_ Treść dzieła Liczba dzieł Liczba wol
l. Literatura starożytna 7 8
2. Literatura polska 3 3
3. Literatura obca 24 72
4. Historia Polski 5 5
5. Historia powszechna 10 58
6. Filozofia 5 II
7. Dzieła ueści religijnej 7 9
8. Geografia. Podróże 10 15
9. Prawo 7 9
10. Ekonomia. Gospodarka 3 3
11. Rolnictwo. Hodowla 6 18
12. Nauki przyrodnicze 10 12
13. Medycyna 2 8
14. Językoznawstwo. Podręczniki 5 15
15. Edukacja 3 3
-
16. Publicystyka 9 9
17. Biografie. Pamiętniki Listy 8 13
18. Sztuka 4 4
19. Słowniki I l
20. Varia 3 3
21. Czasopisma 4 17
>>>
142
3. Analiza treściowa starodruków
Literatura starożytna
Zgromadzone dzieła autorów starożytnych obejmują literaturę grecką i rzymską. Do
pienvszej grupy zaliczyć należy dzieło greckiego historyka Polibiusza (ok. 220-118 p.n.e.)
"A fragment of six books..." (London 1743). Książka ta, obok" \Vojny peloponeskiej" Tu-
kidydesa, stanowi jedno z najważniejszych dzieł dotyczących starożytności, a zarazem
główne źródło do wojen punickich.
Drugą cenną pozycją są tzw. "Ży\voty równoległe" ("Les Vies des Hommes") Plutar-
cha, greckiego historyka i filozofa. Jest to dzieło zawierające 46 życiorysów sławnych Gre-
ków i Rzymian. Z S-tomowego wydania francuskojęzycznego zachował się niestety tylko
tom ostatni, pochodzący z Biblioteki Pieskoskalskiej.
Kolejny utwór grecki to "Dionysii Halicarnassei De Structura Orationis Liber" (Londi-
ni 1747), sławnego retora i historyka, autora m.in. 20-tomowych "Dawnych dziejów rzym-
skich" oraz licznych traktatów z zakresu krytyki literackiej. Książka ta opatrzona jest pro-
weniencją z 1841 r. tv1arii Zamoyskiej, matki Marii Ogińskiej.
Literaturę rzymską reprezentuje francuskie wydanie poezji Horacego (Paris 1775) oraz
dzieło biografia rzymskiego Cornaliusa Neposa "Vitue Excellentium Imperatorum" (Tu-
bingae 1748) zawieraj,}ce 25 biografii wodzów rzymskich i obcych, m.in. Katona Starszego,
Hannibala i Attyka. Historię rzymską omawia także dwujęzyczne (łacińsko-angielskie)
wydanie dzieła "L'Annei Flori Epitome Rerum Romanorum".
Jend" z piękniejszych opraw posiada książka pt. "Histoire de la gucrre des Juifs contre
les Romains" autorstwa uczestnika, wojny żydowsko-rzymskiej w latach 66-74 n.e., znanego
historyka Josepha Flawiusa (37-93 n.e.). Dzieło to (zachował się tylko tom pierwszy) opra-
wione w skórę ze złoceniami na grzbiecie wydane zostało w Brukseli w 1738 r.
Literatura polska
Jest bardzo skromnie reprezentowana przez jedynie trzy książki. Są to dwa zbiorki poe-
zji: Samuela Twardowskiego "Zbiór Rytmów..." (\Vilno 1770) oraz Xawerego Zubowskiego
"Zebrany wiersz" (\Varszawa 1786). Ostatnią pozycję stanowi utwór Józefa Gr3cjana Pio-
trowskiego "Satyr przeciwko zdarzeniom i zgorszeniom wieku naszego. Za powodem Saty-
ra Jana Kochanowskiego..." (\Varszawa 1773) pochodzący z kolekcji Józefa Zamoyskiego.
Literatura obca
\V zbiorze Marii Ogińskiej najwięcej miejsca zajmuje literatura francuska. Przede wszy-
stkim należy tu wymienić kompletne wydanie dzieł \Voltera "Collection complctte des
Oeuvres" (Geneve 1768-1796), w którym znalazły się jego litwory dramatyczne ("Zaira",
"Edyp"), poezje (poemat "Henriada"), litwory filozoficzne (" Tak toczy się światek", histo-
ryczne ("Historia Karola XII") oraz listy (m.in. do D'Alemberra). Obok dzieł Woltera nie
mogło zabraknąć w zbiorze bardzo popularnego w XVII i XVIII w. utworu Jeana La Bru-
yera "Les caracteres de Theophraste".
Poezję francuską reprezentują utwory Francoise'a D'Arnaud, Francoise'a Malherba l9 i
Jacquesa Delille'a. Ten ostatni oprócz "L'Homme des Champs, ou les georgiques francaises"
(Basie 1800) był także autorem doskonałych przekładów bukolik Wergiliusza.
Drugie, po literaturze francuskiej, miejsce zajmują dzieła włoskie z "Jerozolimą wyz-
woloną" Torquatto Tasso na czele. Jest to słynny poemat epicki w 20 pieśniach, przedsta-
wiający dzieje ostatnich lat pierwszej wyprawy krzyżowej. Kolejną pozycję stanowią dwa
>>>
143
wydania (francuskie i włoskie) poema w w 4 pieśniach "Le No[[i Clementine" Aureliusza
de Giorgi-Bertola, utworu napisanego z okazji śmierci papieża Klemensa XIV (1705-1774).
Oba egzemplarze, oprawione razem w skórę ze złoceniami na grzbiecie, pochodzą ze zbioru
hrabiego \Vładysława Ostrowskiego.
Literanlrę angielską reprezentują bajki ("Fabies") Johna Gaya, pochodzące z oficyny pa-
ryskiej Didotów. Utwory te uchodzą za największe osiągnięcie bajkopisarstwa angielskiego.
Historia
Jest to obok literatury najliczniejszy dział. Obejmuje dzieła z zakresu historii starożytnej
i powszechnej. Kilka pozycji dotyczy historii Polski, m.in. "Memoires sur le Gouvernement
de la Pologne"2o. Z kolekcji Konstantego Zamoyskiego pochodzi dzieło "The History of
the Revolutions of Poland", obejmujące czasy od założenia monarchii do śmierci Augusta II,
a także Stephena Jonesa "The History of Poland", opisujące dzieje Polski do 1795 r., jej
położenie geograficzne, ustrój, zwyczaje mieszkańców. Pozostałe dwa druki to herbarz \Voj-
ciecha \Vincentego \Vielądka (1745-1822) "Heraldyka, czyli opisanie herbów" (Warszawa
1792) oraz czterokartkO\\!y druk ulotny" Uwiadomienie o konkwicie warszawskim".
Spośród opracowań dotyczących historii powszechnej na uwagę zasługuje "Histoire
Universelle depuis le commoncement du Monde jusqu'a present" (Amsterdam et Leipzig
1747-1750) oraz wydawany w Neuwied i Strasburgu "Journal des Revolutions de Europe
en 1786 et 1790" w 15 tomach.
Dzieje innych krajów ograniczają się do dwóch pozycji z zakresu historii Anglii. Jedną z
nich jest popularny S-tomowy zarys dziejów autorstwa Tobiasa Georga Smolleta 21 (London
1800). Drugą pozycję stanowi francuskie wydanie dzieła Claudela Francoise'a Millota
"Elemens de I'Histoire D'Angleterre depuis la conquiete des Romains jusqu'a Georges II"
(paris 1800) w trzech tomach.
Ilistorię starożytną omawia kilka prac, m.in. dzieło Charlesa Rollina ..Histoire Romaine"
(Paris 1771), obejmujące okres od założenia Rzymu do bitwy pod Akcjum. Rollinowi udało
się napisać 8 tomÓw, później pracę kontunllOwał jego uczeń Crevier. Drugą pozycją jest
mające do dziś wartość 18-tomowe (zachowało się tylko 6 tomów) opracowanie Edwarda
Gibbona 22 "Histoire de la Decadence et de la Chaute ('Empire Romain" (Paris, b.r.).
Filozofia
Dział ten liczy pięć pozycji. Na czoło wysuwa się słownik filozoficzny Woltera "Discours
philosophique ou la philosophi ('histoire" (London 1770). Dzieło to zawierające krytykę
społeczeństwa francuskiego, wydane po raz pierwszy w 1764 r., zostało na rozkaz parlamen-
ni spalone, a sam \Volter nie przyznawał się do jego autorstwa.
Nie brak w zbiorze prac innych filozofów, m.in. Julliena Offray de la tv1e[[rie, Jeana Le
Ronda D'Alembena 2 3, Antony'ego Coopera, a także Fryderyka II, piszącego pod pseudoni-
mem Sans-Souci.
Dzieła o treści religijnej
Spośród dzieł zgromadzonych w księgozbiorze Marii Ogińskiej spora grupa dotyczy
problematyki religii chrześcijańskiej. Jedną z najpopularniejszych wówczas pozycji, która
doczekała się kilku wydań, był katechizm (Catechizme historique, Vienne 1773) autorstwa
znanego historyka kościoła, Claude'a Fleury. Spośród innych znamienitych pisarzy, których
rozważania na tematy religijne znalazły się w zbiorze Marii Ogińskiej, wymienić należy tak-
że profesora filozofii Louisa Elliera Du-Pin 24 i jego "Discours philosophiques" (Yverdon,
1731) oraz Jeana Crasseta, którego wiele dzieł przetłumaczono na język polski.
>>>
144
Do omawianego działu przynaleŻą także utwory: ,,]esu Consolateur" (paris 1768) Hu-
bena Hayera, "Les Colloques du Calvaire" Courbona oraz "The Garden of the Soul" - je-
dyny tekst w języku angielskim.
Geografia. Podróże
Dział ten jest dość liczny, brak jest w nim atlasów, natomiast znalazł się tu jeden prze-
wodnik z prawdziwego zdarzenia - "Guide pour le voyage d'ltalie en poste" (Genes 1800),
zawieraj
lce 25 kan map oraz informacje o noclegach. Jeszcze jedna pozycja dotyczy \Vłoch.
Jest to ciesz
lce się wielkim powodzeniem w XVIII w. dzieło Johana Archenholza (1745-
-1812), tłumaczone na prawie wszystkie jczyki europejskie "Tableau de I'Anleterre et de
I'Italie" (Strasbourg 1788). Autor, znany polityczny pisarz niemiecki, w sposóh krytyczny
przedstawił stosunki panujące we \Vłoszech, opowiadając się jednocześnie po stronie Anglii.
Cenną naukową pracą jest opracowane przez francuskie stowarzyszenie geografów
dzieło "La Republique Francaise en LXXXIV Depanamens, Dictionaire geographique et
methodique..... (Paris 1793), przedstawiające podział administracyjny kraju wraz z opisem
poszczególnych prowincji oraz mapą Francji.
Oprócz tego w zbiorze spotykamy opisy miast, np. "Nouvelle description de toutes
villes de I'Europe" (Vcrceil 17R2), a także "Description de la ville de Dresde" Jeana Augu-
sta Lehningera, ze szczegółowym opisem miasta oraz jego historią, zabytkami i interesują-
. .. ..
cyml mIeJscami.
\V dziale rym nie brak również ksi
żek o poqróŻach, tak popularnych w XVIII w. Jedna
z nich dotyczy m.in. Polski. Jest to praca \Villiama Coxa 25 "TraveIs into Poland, Russia,
Sweden and Danemark" (Dublin 1784), omawiająca historię, ustrój polityczny krajów, któ-
re odwiedził autor. Z kolei swoje wrażenia z podróży przez Krym do Konstantynopola za-
warła Elisabeth Berkley Craven w kilkakrotnie wznawianej póżniej ksi
lżce "Voyage de
Milady Craven..." (Paris 1792).
Prawo
Autorem jednego z najbardziej znanych dzieł osiemnastowiecznych z zakresu prawa był
profesor z Jeny Heinrich Gottfield Schiedemantel (1739-1787). Jego praca "Das Staatsrecht"
(lena 1770) po poprawkach i zmianach wprowadzonych do drugiego wydania była objęta
przywilejem królewskim, zabraniającym sprowadzania dzieła z zagranicy.
Z pozostałych pozycji z dziedziny prawa najciekawszą jest "Duch czyli treść prawa"
Charlesa Montesquieu, w której autor v..-ykłada teorię trzech rodzajów rządów: republikań-
skich, gdzie podstawą jest cnota; monarchicznych, opierających się na honorze monarchy
oraz despotycznych, opanych na strachu. Praca ta stanowi znakomite porównawcze stu-
dium prawodawstwa.
Ekonomia. Gospodarka
Z działu tego, liczącego tylko trzy pozycje, pierwszą jest rozprawa o handlu i zyskach
Josiasa Childa ("Traites....., Amsterdam 1755), a druga to słownik z zakresu historii i teorii
praktyki handlowej ("Dictionaire...", Amsterdam, 1762).
Jedyną pozycją dotycZąC
l przemysłu jest druk pochodzący z oficyny Pillerów we Lwo-
wie "Anleitung zur Industrie", zawierający plany wszystkich niemieckich landów oraz
mapy: Polski, \Vcgier i Galicji.
Rolnictwo. Ogrodnict
wo. Hodowla
Posiadanie prac z zakresu tych dziedzin było dla właścicieli ziemskich koniecznością i
Maria Ogińska dysponowała w swym księgozbiorze kilkoma pozycjami o tej tematyce. Prze-
>>>
145
de wszystkim znalazło się w nim pO[ężne 18-tomowe dzieło, dotyczące rolnictwa i ekono-
mii, autorstwa Arthura Younga, słynnego angielskiego agronoma. Również na uwagę zasłu-
guj.l prace: F. G. Maurice'a "Traites des Engrais" (Geneve 1800) z dedykacją autorską dla
Paula Ganciera, a także książka Richarda Bradleya "Kalendarz rolniczy i gospodarski" (Wil-
no 1770), przełożona z angielskiego przez Grzegorza Kniaziewicza.
Jednym z piękniejszych pod względem edytorskim wydań jest dzieło Aleksandra
Blonda "La theorie et la practique du Jardinage", zawierające 37 tablic miedziorytniczych
przedstawiających sposoby uprawy i przycinania żywopłotów.
Ostatnie dwie pO.lycje w tym dziale dO[yczą hodowli. Są to dzieła: Jana Bogumiła \Vol-
szteina "Xięga o zarazach y chorobach rogatego bydła y swin" (\Varszawa 1792) oraz Breze
"Essai sur les haras" (Turin 1769), omawiające zagadnienie związane z hodowlą koni i spo-
sobem prowadzenia stadniny.
N auki przyrodnicze
Jest [O liczny dział obejmujący książki z dziedzin: matematyki, astronomii, chemii i fizy-
ki, świadczący o zainteresowaniach właścicieli naukami ścisłymi. Przede wszystkim należy
tu wymicnić dzieła jednego z najznakomitszych matematyków XVIII stulecia, Josepha
Louisa Lagrange (1736-1813), członka Instytutu Francuskiego, który swoje odkrycia doty-
cz,\cc rachunku różniczkowego opublikował w ponad 100 rozprawach. Dwie najbardziej
znane znalazły się w zbiorze Marii Ogińskiej. Są to: "Mechanique Analitique" (Paris 1788)
oraz "De la Resolution des equations numariques..." (Paris 1797).
Pośród prac z dziedziny chemii znależć można główne dzieło francuskiego uczonego
Antoine'a Lavoisiera 26 : "Traite elementaire de chemie" (London 1800). Jej autor był jed-
nym z twórców współczesnej chemii. Niestety, nie uratowało go to od gilotyny i został stra-
cony w czasie terroru jakobińskiego w 1794 r. Autorami pozostałych prac z tej dziedziny są:
Jean Chaptal, Frederic Gren oraz Georges Louis du Buat.
Dział matematyki reprezentują: "Institutiones Mathematicae" (Viennae 1777) Georga
tv1etzburga, a także tablice matematyczne. Równie skromny jest dział astronomii z jedną
tylko praCOl - "Abregee d'astronomie" (Paris 1795) Josepha Lalande. Autor, astronom Lu-
dwika Ary, przedstawił w niej swoją koncepcję teorii planet.
Publicysty ka
Była to rozpowszechniona dziedzina piśmiennictwa w XVIII w. Mężowie stanu, nauko-
wcy, ludzie wpły\',/owi za jej pośrednictwem wypowiadali się na współczesne tematy: ustro-
jów państw, rządów, polityki wewnętrznej i zewnętrznej. Trzy pozycje ze zbioru l\1arii
Ogińskiej dO[yczyły sytuacji Polski w drugiej połowie XVIII w. Były to dwa egzemplarze
listów Johna Linda (London 1773), w których autor przedstawił sytuację kraju po pierwszym
rozbiorze, a dodatek do nich stanowi tekst umowy rozbiorowej pomiędzy rządami: \Viednia,
Petersburga i Berlina. \V następnej pracy "Essai sur le Retablissement de l'Anciene Forme
de Gouvernement de Pologne" (Londres 1775) autor, Michał \Vielhorski, domaga się przy-
wrócenia w Polsce stanu sprzed pierwszego rozbioru. Również angielski mąż stanu, \Villiam
Shelburne, w swoich listach wypowiadał się na tematy polskie, a konkretnie na temat wspól-
nej polityki rządów Polski i Francji.
Na rozkwit publicystyki miało wpływ najważniejsze wydarzenie końca XVIII stulecia,
jakim była Wielka Rewolucja Francuska. Ukazywały się wówczas drukiem przemówienia
członków Zgromadzenia Narodowego, z których jedno "Discours sur la situation politique
de I'Europe" (Paris b.r.) Boissy D'Anglasa, znalazło się w zbiorze Marii Ogińskiej.
>>>
146
Biografie. Pamiętniki. Listy
XVIII w. pozos[awił po sobie bogacą li[erawrę biograficzną i pamiętnikarską. Opisywa-
no dzieje życia i działalność anys[ów, panujących władców, znanych poli[yków i innych
znanych ludzi. \V omawianym księgozbiorze natykamy się przedc wszys[kim na biografie
głów panujących, jak np. króla Jana III Sobieskiego, czy Fryderyka \Vielkiego. Pamiętni-
kars[wo reprezemują na[Omias[ fragmenty wspomnień księcia de Sulły.
\V owym czasie popularne było mkże publikowanie listów osób mniej lub bardziej zna-
nych. \V zbiorze Marii Ogińskiej znaleźć możemy opublikowane listy księżnej Marii de
Sevigne oraz minisua spraw zagranicznych Francji, księcia Francoise'a de Choiseul.
...
Pozos[ałe działy liczą [ylko po l do S pozycji. Zadziwiająco skromny jes[ np. dział sZ[llki
z 4 jedynie książkami, z których najciekawszą jcst podręcznik "Manuel des curicux des
ama[eurs de ('arf' (Zurich 1797) M. Hubera i C. C. Rosm, zawierający nocy o najsłynniej-
szych rywwnikach.
\V zbiorze obecne są [ylko dwie prace z zakresu medycyny. Są w: S-wmowc dzieło o
medycynie domowej - "Medicine domes[ique" Waris 1788) - \Villiama Buchana oraz pod-
ręcznik au[Ors[wa znakomi[ego lekarza i filozofa niemieckiego Johanna Unzera, drukowany
w Lipsku w 1794 r.
Pozostałe podręczniki dotyczą nauki języków: francuskiego, niemieckiego i łacińskiego, a
ponad [O znalazła się [li mkże ciekawa książka dla młodych mówców pc. "Manuel des jeunes
or:ueurs", z his[Orycznym spojrzeniem na sz[ukę órawrską starożytnych Greków i Rzymian.
\V piśmiennic[wie osiemnas[Owiecznym wydawnic[wa edukacyjne poruszały częs[O
sprawy związane z wychowaniem religijnym dzieci oraz edukacją dziewczą[. Przykładem
[akich prac są w zbiorze Marii Ogińskiej dzieła: Francoise'a de Salignac, Jeana Andre de
Luca i Marii de Beaumom.
Oscamie uzy pozycje uudno umieścić w k[órymkolwiek z wymienionych działów. Są [O:
Jana Bakałowicza 27 "Czynności woienne" (\Varszawa 1771), "Essai sur les N. N." (1777)
oraz mowa Lenoira wygłoszona z okazji śmierci króla Ludwika XVI (Londres 1793).
Czasopisma
Publikacje pcriodyczne stanowią ważny elemem ksęgozbioru Marii Ogińskiej. Przede
wszys[kim należy [li wymienić polski "Moniwr na rok 1765", drukowany w Warszawie w
oficynie Mi[zlera. Pozosmłe czasopisma w: "Thc \Veekly Magazine of Edinburgh Amu-
semem", obejmujący okres od grudnia 1773 r. do marca 1774 r.; "A[tisches Museum" w 4
tomach, opracowane przez C. M. Wielanda, wychodzące w Lipsku oraz "Annales des ans et
manufacwres, ou Memoires Technologiques" (Paris) opracowany przez O'Reilły'ego.
Zakończenie
Omawiając księgozbiór nie sposób nie wspomnieć o oprawach, choć nie były one bardzo
cenne. \Viele ksi
}g posiadało zwykłe papierowe okładziny, częsw nawe[ nie usz[ywnione, a
kilka oprawionych zos[ało w półskórek. Najciekawszym pod względem imroligatorskim
jes[ 4S-[omowe wydanie dzieł \Voltera. Są w księgi formatu in quarw, oprawne w skórę, ze
zdobionymi grzbie[ami i doczonymi na nich numerami wmów. Z kolei XVIII-wieczne
dzieło "Voyage de Milady Craven" opa[rzone zos[ało ciekawą, renesansową oprawą. Tylna
i przednia część okładziny posiada tłoczone wzory geome[ryczne oraz wstęgowe z elemen-
tami roślinnymi.
>>>
147
Po opracowaniu i konserwacji księgozbiór Marii Ogińskiej whłczony zosmł do zbiorów
Biblioteki Miejskiej. Po utworzeniu Działu Zbiorów Specjalnych wprowadzono doń staro-
druki, a resztę zbioru umieszczono w magazynach Biblioteki Głównej.
Oprócz druków Maria Ogińska ofiarowała Bibliotece dwa rękopisy pochodzące z XX w.:
wicrsz niewiadomego autora oraz tekst "Nabożeństwa dziewięciodniowego".
Księżna wspomogła także inną instytucję bydgoską. \V opracowaniu o Muzeum Miej-
skim znalcżć można informację o innym darze: "Podstawą powstającej kolekcji muzealnej
(...) stanowiły dary kujawskich i krajeńskich rodów ziemskich (np. księżncj Marii Ogińskiej
z Potulic)"28. Jej gest miał szczególne znaczenie w okrcsie, gdy Bydgoszcz odzyskawszy
wolność po wielulamch musiała odbudowywać swoją polskość.
Przypisy:
1. Zub. G. Łańcucka, Aniela hrabina Putulicka. Życiorys, Putulice 1939.
2. Archiwum Wojewódzkiej i \1iejskiej Bibliuteki Publicznej w Bydguszczy. Sprawozdanie mie-
sięczne urzędników 1920-1926. Nr 1/17. Sprawozdanie z dnia 24.02.1924-.
3. Księga dar()\\: dla Biblioteki \liejskiej w Bydgoszczy. puz. nr 10 dn. 29.01.1922.
4. W. Bdza, Biblioteka
,[iejska w Bydgoszczy, \V: Biblioteki wielkupulskie i pomorskie, Poznań
1929, s. 220.
s. S. Leitgeber, Potuliccy, Londyn 1990, s. 119.
6. Ibidem; s. 116.
7. Ibidem, s. 119.
R Księga darów.... op. cit.. puz. z dnia 22.02.1924.
9. Archiwum Wojewódzkiej i :\1iejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy. Sprawozdania..., op. cit.
10. Maria Ogir1ska (1829-1861), córka Ordynata Konstantego Zamoyskiego, w 1854 r. wyszła za
mąż za Kazimierza Potulickiego (1820-1880).
11. K. Estreicher. Bihliografia polska. T.
"XII S. 5-ł2.
12. B. Ilorodyski. Zarys dziejó\\ Biblioteki Ordynacji Zamoyskiej, W: Studia nad książką poświę-
cone pamięci Kazimierza Piekarskiego, Wrocław 1951, s. 319.
13. Wulter. CulJection complctte des oeuvres, Gene\'e-Paris 1768-1796.
14. Zbiór ten jest szczególnie cenny zważywszy fakt, że bihlioteka zamku na Pieskowej Skale
spłonęła na początku XIX w. i bardzo niewiele książek z niej ocalało.
15. A. L. Cointreau, Histoire abregee..., Paris 1800.
16. Na kartach tytułO\vych figuruje w sumie 145 nazw ośrodków wydawniczych. Nie udało się
ustalić miejsc wydania (, pozycji.
17. B. Picart ilustrował m.in. dzieła: .,Telemaque" Fenclona (734) i "Oeuvres" Rablais'ego
(1741).
lR Polibiusz pudboje Rzymu z lat 221-144 p.n.e. uczynił głównym tematem swoich dziejów
powszechnych w 40 księgach pt. ,.Historiai". z których zachowało się 5 ksiąg i obszerne wyciągi.
19. F. Malherb (1555-1628) przez długi czas uważany był za reformatora poezji, twórcę poezji
klasycystycznej.
20. Autorstwo tej pracy jest niepewne. K. Estreicher podaje jako autorów: Aleksandra Dem-
bowskiego lub Jana Benjamina Steinhausera. historyka, saksończyka przebywającego na dworze
Augusta II w Warszawie, (K. Estreicher, Bibliografia polska, T. XV, s. 130 i T. XXIX. s. 279).
21. T. G. Smo))ett (1701-1771) pisał powieści awanturnicze. Za jego najlepszy utwór uważana jest
powieść epistolarna "Humphrey Clinker" (1771).
22. Dzieło E. Gibbona (1731-1794) "Zmierzch Cesarstwa" obejmuje historię Rzymu od śmierci
Marka Aureliusza (180 r.) do upadku Konstantynopola (1453 r.). Było to jedno znajgłośniejszych
dzieł łączące rzetelność opracowania z poprawnością stylu.
>>>
148
23. Jean Le Rond d'Alembert (1717-1783) wraz z D. Diderotem redagował "EncycIopedie ou
Dictionnaire raisonne des sciences. des arts et des metiers" (t. 1-35, Paris 1751-1780) oświeceniową
encyklopedię zawierającą dłuższe artykuły w układzie abecadłowym.
24. L. E. du Pin (1657-1719) autor "Nouvelle bibliothec des auteurs eccIessiastiques" dzieła za-
wierającego życiorysy, bibliografie, sądy o pisarzach kościelnych, począwszy od I w.
25. W. Coxe (1748-1828) znany historyk angielski, podróżujący w latach 1784-1786 po Europie i
goszczący w Warszawie na dworze króla Stanisława Augusta.
26. A Lavoisier (1746-1794) w 1783 r. rozłożył po raz pierwszy wodę na pierwiastki, a w 1777 r.
ogłosił naukę o sztucznym spalaniu saletry.
27. J. Bakałowicz, inżynier i geometra, z polecenia króla Stanisława Augusta zajmował się opra-
. cowaniem mapy Polski. Jego druga praca to: "Zdanie o pożytku i potrzebie fortec w Królestwie
Polskim" (Warszawa 1777).
28. A Perlińska, Archiwa i Muzea, W: Nauka i Szkolnictwo Wyższe w Bydgoszczy, Bydgoszcz
1980, s. 55.
>>>
Roman MIKCZYŃSKI
ZBIÓR DOKUMENTACJI TECHNICZNEJ
Z LAT 1865-1950
W" zasobie Archiwu:m Państwowego
w Bydgoszczy
Geneza dokumentacji technicznej zbioru wiąże się z dziejami miasta i zmianami ad-
ministracyjno-strukturalnymi jego władz zachodzącymi w okresie od połowy XIX wieku do
1950 r. Ustrój miasta w okresie pruskim regulowała ordynacja z 30 maja 1853 roku ł . Po
whlczeniu Bydgo
zczy do macierzy ustrój władz miejskich określały spolszczone przepisy z
okresu zaboru pruskiego, częściowo zmodyfikowane w 1934 r. 2 \Vładzę w mieście sprawo-
wały: Magistrat i Rada rvliejska. Z dniem 30 maja 1950 r. Zarząd Miejski w Bydgoszczy
został zlikwidowany. Rada
,liejska podejmowała uchwały i kontrolowała działalność
1a-
gistraru, który pełnił rolę wykonawczą. \V skład Rady tvliejskiej wchodzili członkowic
\\-yłaniani w drodze \\yborów. \V realizacji zadań Radzie Miejskiej pomagały komisje. \V
zakresie spraw budownictwa organem doradczym Magistratu była deputacja budowlana.
\Vszystkie sprawy, w tym budowlane wpływające do władz miejskich były rozpatrywane za
pośrednictwem deputacji lub komisji, które administrowały poszczególne dziedziny gospo-
darki miejskiej. \V skład komisji wchodzili członkowie wyłaniani w drodze
yborów. Skład
osobowy i zakres obowiązków deputacji budowlanej określały instrukcje. \V okresie pru-
skim obowiązywała instrukcja Dienstanweisung fUr die stiidtische Bau Deputation 4 . Posie-
dzenia deputacji budowlanej z reguły odbywały się w ratuszu. Obradom przewodniczył
radca budowlany. \V okresie pruskim funkcję tę pełnili, m.in. architekci-inżynierowie:
Wilhelm Lincke i Carl tvleyer; w dwudziestoleciu międzywojennym, m.in. inż. Bogdan
Raczkowski. \V posiedzeniach deputacji budowlanej brał udział prezydent miasta lub jego
zastępca oraz radca prawny, przedstawiciel Rady
/liejskiej i firmy, której zlecono realizację
inwestycji. \V posiedzeniach deputacji uczestniczył także przedstawiciel władz zwierzch-
nich, zwłaszcza jeżeli chodziło o większe inwestycje. Z posiedzeń sporządzano protokół, do
którego załącznikiem był projekt z kosztorysem. Protokół podpisywał radca budowlany i
protokolant. Od aprobaty prezydenta lub v-ce prezydenta zależało uzgodnienie projektów
nowych budowli miejskich, plany rozbudowy miasta, remonty i parcelacja gruntów. Depu-
tacja przyjmowała, akceptowała i wnioskowała projekty na budowę, prace remontowo-in-
stalatorskie złożone przez Radę Miejską, poszczególne urzędy i biura Magistratu. Następ-
nie deputacja organizowała przetarg i rozpatrywała oferty w zakresie budownictwa ogólne-
go czy specjalistycznego. Deputacja budowlana podejmowała uchwały o udzielenie lub
odebranie gwarancji na prace budowlane, zatwierdzała sprawozdania z realizowanych i
>>>
150
ukończonych robót oraz rozliczeń finansovv)'ch. Odbioru wykonania prac inwestycji miej-
skich dokonywała komisja wyłoniona przez depurację, spośród jej członków.
Autorami projektów inwestycyjnych miasta byli architekci lub budowniczowie zatrud-
nieni w biurze p roje kto\\)' m miasta przy Urzędach: Budownicrwa Naziemnego i Podziem-
nego lub prywatni wykonawcy, którym zlecono ich wykonanie. \Vide projektów zoscało
zrealizowanych w wyniku przeprowadzonego konkursu.
\V miarę doskonalenia form pracy pełna dokumentacja teclmiczna składała się z zało-
żenia projekru wstępnego, projekru technicznego, rysunków roboczych z kosztorysem i
instrukcjami. \Viele inwestycji z zakresu budownictwa, energetyki i inżynierii było wyko-
nanych bez zachowania wszystkich faz przygotowania dokumentacji technicznej. Oryginały
rysunków po ich całkowi[ym wykończeniu i zarwierdzeniu kierowano na wyświetlarnię,
gdzie wykonyv,rano kopie. Świarłokopie wraz z zamówieniem przesyłane były do wykona\\'-
cy. Jedna z kopii, która trafiła do rv1agisrratu, po zatwierdzeniu i zaopiniowaniu była skła-
dowana w archiwum registrarury miejskiej.
\Vszystkie inwestycje prywatne o charakterze mieszkalnym i gospodarczym, w tym
zakłady lub przedsiębiorstwa, musiały mieć zezwolenie budowlane i podlegały nadzorowi
miejskiemu. \Y okresie pruskim i w czasie okupacji funkcję tę pełnił Zarząd Policji. \V
pozostałych okresach inne komórki władz miejskich sprawujących nadzór budowlanys.
Zainteresowani przedkładali odpowiednim władzom miejskim wniosek z załączonym pro-
jektem, opisem technicznym i kosztorysem do akcepmcji. Po zatwierdzeniu i orzeczeniu
m.in. radcy budowlanego, władze nadzoru wystawiały zgodnie z przepisami budowlanymi
zezwolenie budowlane na wykonanie budowy. Zezwolenie budowlane było wydawane na
drukowanych formularzach lub w formie maszynopisu z podanym kolejnym numerem wg
dziennika podawczego za dany rok. Do zezwolenia zv,rykle były załączone warunki, które
inwestor winien był spełnić. Z chwilą wystawienia zezwolenia budowlanego władze miej-
skie przejmowały nadzór, czyli kontrolę nad realizacją budowli, zgodności planów budowla-
nych i ich realizacji z obowiązującymi przepisami oraz ogólnym planem zabudowy miasca 6 .
Po uzyskaniu zezwolenia właściciel miał obowwiązek zgłoszenia władzom miejskim - nad-
zoru o dniu rozpoczęcia robót, o wykonaniu ich w stanie surowym i o całkowitym zakoń-
czeniu prac, przebudowy lub nadbudowy. Radca budowlany lub jego przedstawiciel poś-
wiadczał ukończenie budowy i na tej podstawie wydawano zezwolenie na użytkowanie.
Poświadczenie wystawiano celem przedłożenia właściwym władzom skarbowym, w przy-
padku warsztaru rzemieślniczego czy zakładu przemysłowego dodatkowo dla Izby Prze-
mysłowo-Handlowej. Zezwolenie budowlane [raciło swoją ważność, jeżeli w przeciągu 2 la[
od dnia jego wydania nie rozpoczęto budowy lub rozpoczęte robor,y przez 2 lata były za-
wieszone.
Dokumentacja techniczna była składowana łącznie z aktami miejskimi na strychu
starego ratusza i w jednym ze spichlerzy nad Brdą, ponadto w biurach Urzędu Miejskiego i
miejskiej Gazowni 7 . Część akt i dokumentacji technicznej po zburzeniu starego ratusza
przeniesiono do nowej siedziby władz miejskich - Kolegium Pojezuickiego. W okresie oku-
pacji cZęść dokumentacji technocznej wraz z aktami została uporządkowana i spisana w
układzie rzeczowym bez uwzględnienia kryteriów registraturalnych i strukruralnych w re-
pertorium nr 10OS. Część z nich pozostała w Bibliotece Miejskiej i Wojewódzkiej, gdzie
została włączona do zbiorów specjalnych. Jesienią 1944 roku archiwalia bydgoskie, w tym
dokumentację techniczną, wywieziono d,o Niemiec, skąd w wyniku rewindykacji w 1947 r.
powróciły do miejscowego Archiwum Państwoweg0 9 . W 1960 r. ze składnicy akt Prezydium
>>>
151
Miejskiej Rady Narodowej przejęto dokumentację techniczną wraz z akcami Zarządu Mia-
sta z lat 1939-1945 10 . Akta Zarz
łdu Miasta z lat 1945-1950 łącznie z dokumencacją techni-
czną przejęte zostały do Archiwum Państwowego w Bydgoszczy w lacach 1962-1970 1l .
Z akt miasta Bydgoszczy \\yhłCZOno wcześniej dokumentację budowlaną poszczegól-
nych pusesji i opracowano w oddzielnych tomach inwentarzowych. Ponadto w zbiorach
Archiwum Państwowego w Bydgoszczy zachowane są serie dokumentacji technicznej wy-
tworzonej w zwi
\zkll ze staraniem się o tzw. koncesję budowlan.l. Pozostałą dokumentację
techn iczmł zwi.lzaną głównie z inwestycjami miasta zatwierdzoną pod względem meryto-
rycznym przez deputację budowlamI wydzielono i utworzono oddzielny zbiór.
Procentowy stan zachowania dokumentacji technicznej trudny jest do ustalenia. Część
projektÓw uległa zniszczeniu podczas składowania i w \\-ryniku wielokrotnego przemiesz-
czania z miejsca na miejsce. Znaczna część dokumentacji uległa zniszczeniu podczas oku-
pacji i po 1945 r. jeszcze przed jej zabezpieczeniem w Archiwum Państ\\-'o\\ym. Stan fizy-
czny projektÓw i rysunków zbioru można określić jako dobry. \Viększość rysunków została
wykonana na papierze, część z nich dodatkowo podklejona płÓtnem. Kopie wykonane były
najczęściej technik
ł światłokopii z reguły biało-niebieskiej i na kalce natłuszczonej. Kilka
kopii rysunkÓw wykonanych zostało techniką światłokopii negatywowej. Format rysunków
jest zrÓżnicowany. Część rysunkÓw stanowi.l odrysy lub druki - najczęściej linotypy. Na
wiciu rysunkach uwzględnione S.ł nazwiska autorÓw projektów. Prace są \\y'konane w skali
1:100. Przy wielu projektach uwzględnione są plany sytuacyjne zwykle w skali 1:500, od-
dzielnic lub ł.lcznie na jednej z części projektu. Część zbioru posiada oznaczenia sygnaturo-
we rcp. 100 i numer kolejny nadany w trakcie inwentaryzacji w okresie okupacji. Po 1945 r.
z chwilą przejęcia dokumentacji technicznej do Archiwum Państwowego podjęto inwenta-
ryzacje; nadajqc niektórym projektom tymczasową sygnaturę. \V 1993 r. zbiór został upo-
rzqdkowany i opracowany.
Dukumentacja techniczna zbioru dotyczy przede wszystkim obiektów użyteczności
publicznej. \Viększość projektów i rysunków pochodzi z II połowy XIX wieku i przełomu
XIXJXX wieku oraz z okresu międz)'\vujennego. \V ramach jednego ubiektU są komplety
projektÓw lub części ilustruj.\ce fazy budowy, ewentualnie kontynuację prac zwi'łzaną z
rozbudową, w tym prac instalatorskich: centralnego ogrzewania, wodno-kanalizacyjnych i
elektrotechnicznych. \V kilku przypadkach S.l zachowane warianty różnych projektów.
Treść dokumentacji technicznej zbioru dotyczy budynków władz i urzędów, instytucji kul-
turalnych, oświatowych, szpitali i domów opieki społecznej, obiektów sportowo-rekrea-
cyjnych, organ izacji społecznych i młodzieŻowych. Reprezentowana jest w zbiorze doku-
mentacja techniczna instytucji kredyto\\ych i obiektów handlowo-usłu
o\\y'ch. Na uwagę
zasługuje duża ilość dokumentacji technicznej przedsiębiorstw miejskich, m.in. rzeźni,
gazowni, straży pożarnej, wodociągów i kanalizacji oraz młynów i cegielni.
Najmniej rysunków dotyczy parcelacji, planów zabudowy osiedli i wytyczania ulic. Naj-
więcej projektów dotyczy szkół publicznych, średnich i średnich wyższego stopnia. \Vśród
nich na szczególną uwagę zasługuje dokumentacja budynków Pańsrn'owego Instytutu Gos-
podarstwa Rolnego oraz prawie w komplecie zachowany projekt Katolickiego Seminarium
Nauczycielskiego. Stosunkowo licznie jest zachowana także dokumentacja techniczna szpi-
tali miejskich i domów opieki społecznej, w tym fundacji. Odrębne grupy tematyczne zbio-
ru stanowią projekty i rysunki kościołów i kaplic oraz obiektów wojskowych i organizacji
paramilitarnych. \V grupie obiektów sakralnych są jedynie reprezentowane świątynie wyz-
nania katolickiego i protestanckiego. Brakuje natomiast dokumentacji technicznej doty-
>>>
152
czącej innych wyznań, które były czynne na terenie Bydgoszczy. Wśród obiektów militar-
nych zachowana jest m.in. dokumentacja techniczna Szkoły \Vojskowej przy ul. Gdańskiej i
lotniska na Biedaszkowie. Z organizacji paramilitarnych najliczniej jest zachowana dokumen-
tacja techniczna Strzelnicy przy ul. Toruńskiej.
Dokumentacja techniczna zbioru, mimo że jest niepełna stanowi ważny materiał źród-
łowy, informacyjno-ilustracyjny przede wszystkim na temat inwestycji komunalnych podej-
mowanych w latach 1865-1950. Bydgoszcz w latach 1815-1920 jako siedziba władz Regencji
była ważnym ośrodkiem gospodarczo-społecznym. W II połowie XIX wieku nastąpił rozwój
gospodarczy miasta, zahamowany pierwszą wojną światową. Powstały w tym okresie oka-
załe gmachy władz i urzędów administracji państwowej i samorządowej, m.in. Regencji
Bydgoskiej, ratusza, pOCZty, Sądu Krajowego i Obwodowego. Władze miejskie podjęły
kosztowne inwestycje budowlane, m.in. Teatru i Miejskiej Biblioteki. Na terenie miasta
wybudowano kilka szpitali, liczne szkoły i domy opieki społecznej.
Po wcieleniu Bydgoszczy do macierzy nastąpił dalszy rozwój miasta. \V skład ośrodka
miejskiego weszły okoliczne przedmieścia. \V wielu przypadkach kontynuowano rozbudo-
wę obiektów powstałych jeszcze w okresie pruskim. Dynamicznie rozwijały się przedsię-
biorst\va miejskie. rv1iasto zdobyło się na szereg inwestycji, m.in. wybudowano szpital Bi-
ziela. \V okresie dwudziestolecia międzywojennego nastąpił rozwój firm i zakładów prywat-
nych. Nie zdołano zrealizować szeregu inwestycji, m.in. w zakresie budownictwa szkolnego
dużej szkoły powszechnej przy ul. Rejtana.
\V czasie okupacji nastąpiła stagnacja inwestycyjna. \Vładze okupacyjne planowały m.in.
rozbudowę Ratusza rv1iejskiego. której nie zrealizowano. Po 1945 r. prace na terenie miasta
były związane przede wszystkim z odbudową substancji komunalnej ze zniszczeń okresu II
wojny światowej i w czasie walk o \\ryzwolenie Bydgoszczy.
Przypisy:
1. Gesetz-Sammlung 1853.
2. Orędownik wewnętrzny, Nr 2 z 13 III 1934 r.
3. W jego miejsce ut\vorzono Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Ustawa o terenowych wła-
dzach administracji państwowej Dz. U. z 20 III 1950 r. Nr 14 poz. 130.
4. Dienstanweisung fUr die stadtische Bau Deputation, APB, Akta miasta Bydgoszczy, sygn. 96.
Drukowany tekst z 1889 roku w drukarni U. MiJl'a.
5. Od 1921 r. funkcję tę sprawował Wydział Robót Publicznych, przemianowany później na
Wydział Budownictwa z zakresem czynności poszerzonych o tzw. policję hudowlaną. Organizacja
komórek załatwiających sprawy budowlane od 1945 roku nawiązywała do organizacji z 1938 roku.
Działał wówczas Wydział Techniczny, którego jedną z komórek był Oddział Inspekcji Budowlanej.
Po likwidacji w 1950 roku Zarządu Miejskiego sprawy budowlane przekazane zostały Wydziałowi
Budownictwa Prezydium Miejskiej Rady Narodowej.
6. Policyjne przepisy budowlane z: 28 II 1848 r.; Zarządzenie z l VI 1874 r.
367 Nr 14 i 15 Księ-
gi Karnej; Zarządzenie Nr 7
12 z 6 II 1882 r.; przepisy policji budowlanej z 25 V 1883 r. (w:) Amts-
blatt 1883 r., Nr 26; przepisy policji budowlanej z 12 XII 1905 r.; rozporządzenie Prezydenta RP z 16 II
1928 r. o prawie budowlanym i zabudowaniu osiedli - Oz. U. RP Nr 23 poz. 202; ustawa z 14 VII 1936 r.
- Dz. U. RP Nr 56, poz. 405.
7. Wstęp do inwentarza książkowego zespołu Akta miasta Bydgoszczy z lat 1815-1920, opr. dr
Anna PerJińska.
8. Wstęp do inwentarza książkowego zespołu Akta miasta Bydgoszczy z lat 1939-1945, opr. dr
Anna Pcrlińska.
>>>
153
9. Wstęp do inwentarza książkowego zespołu Akta miasta Bydgoszczy z lat 1945-1950, opr. dr
Anna Perlińska.
10. tamże.
11. tamże.
Źródła drnkowane:
Dienstanweisung fUr die stadtische Bau-Deputation zu Bromberg. Bromberg. Buchdruckerei von
A. MilI. 1889.
Gesetz Sammlung for die Koniglichen Preussischen Staaten, Berlin 1853.
Orędownik wewnętrzny miasta Bydgoszczy, Nr 2 z 13 III 1934 r.
Źródła archiwalne:
Akta miasta Bydgoszczy 1815-1920, opr. dr Anna Perlińska.
Akta miasta Bydgoszczy 1920-1939, opr. dr Anna Perlińska.
Akta miasta Bydgoszczy 1939-1945, opr. dr Anna Perlińska.
Akta Zarządu Miejskiego w Bydgoszczy 1945-1950, opr. dr Anna Perlińska.
Akta miasta Bydgoszczy - dokumentacja techniczna 1865-1950, opr. mgr Roman Mikczyński.
literatura:
Borodij E. Materiały do dziejów budownictwa 1945-1981 w zasobie Archiwum Państwowego w
Bydgoszczy, "Archeion", LXXXI, W-wa, Łódź, 1986, s. 161-169.
Gołembiowski M. Akta gruntowe i budowlane miasta Torunia (1793-1961) i ich wartość badaw-
cza. "Zapiski Historyczne", t. 41, 1976, z. 4, s. 139-148.
Szczuczko W. Wybrana dokumentacja techniczna w zasobie Archiwum Państwowego w Toruniu i
jej przydatność dla potrzeb gospodarki narodowej. Rocznik Toruński, 10, 1975, 1976, s. 107-122.
Wasiutyński B. Ustrój władz administracyjnych, państwowych i samorządowych, Poznań 1929.
>>>
154
IDienftantueiruug
fi'li" bil'
11dbfird?e ,&
att::
epttfafi\..
1 t
,II
Jl1'oUl
crg.
__ _
-&
.!. ł,.
i'\romber!1.
.tSud)brudrr\' i 1Ion
L :m i I L
18SH.
>>>
155
1.
5Die ftiibHfa)e 5Bnu/:t:epntCHiolt ,11
n)\116er
J bcitc{Jt Clllt.: IH'!
lt
,-Ucitq{iebern Hub 31var Clu
bem 2tl1ltbClllr((t
l', ,lUci Cll1bcrm lIOI1 \)l":(
[' berbiirgcrmci f ter
H crncnnrnbm :1Jll1
i jtrl1 ts.
'-))( i tnl i l'blTn, bHi [lO! [
ber StClbtvcrorbneten::
eri"lllllllllng
Il 1Dii
lenbm 3tllbtuerOrbl1C!t'Il
unb brei ebenfaUs von ber 5tabtllcrorblletcn
:eriallllllILll1n
II lUi1
Icnben ftinnnfii
igen 5Bitrgcrn,
SUie IDłagiftrats::mitgliebcr lIl1b bie 2tabtueror'ol1ctcn wcrbm
fur bil' '1)allcr i
rc5
aupta1lłte£s, bie '.Bilrgenuitnliebcr fin' ciurn :-)Ctt-:
rallm von brei ,3aljrcn cmannt be31U. gcmctf)l L
e3iigIid} ber Don iljm crnanntcn
łagijtrat{)
łitnlil'bl'r ,tc
t
bem Dberbflrgermeijter ba5 mea)t ieiler3citiger
(bberuflll1g ,11,
$Den
orii
in ber
aLl/I'cputntion ffl
rt bcr 2tl1'otbl1l1l"1U9.
2.
SDic -,Hau::'1)cputation IlIttcrjtcbl lit aUm
c
icl)llI1qm bl'l::
',
?l1
nijtrat unb fitljrt unter bl'f1cn \'citLlug Hllb
l1lfiid)t in l';c!łllii
lJl'it
ber aHgellleinel1 gefef.?1idjen
ejtil\lł\ł1l\tgClt mlb ber beiol1bcrrn t:or-
fd)riftcn bicfcr
ienftamueiiLlnn bi
q)r iibertragencn l
'cj
)l'ftc_
3.
.,,'ill\lt Q;eidJiift£lItciic ber
ml
'2eplltCltion BC90nn :
a.
ie in baulidJer
e3ie
t1ng crforbcrlid)e UcbenuactHlItH l1:!cr
im
cfi
e ber
tnbt9c1Ucinbe bcfinblid)et1 ("ebaulc, bc
Straf3enpfiafters, bcr
itrgeriteige,
ntlUiiłferlll\n£j
ln(l1!\ell,
SDrmnmen, 5Britcfen, Ufer,
nmnen unb ionjtigel1 t3all
(a
{agen, fOlUie bic
(norbl111ng ber
nr bauli
H'1I l
r
al hiltg
>>>
156
.. --
bedrlbcn erforbrrlid)C1t
łai,nCl
l11rn inner
Cllb ber G5rrn
m
bel) .
'\a1l9
ah
V(ClllC5, iomeit ,old)e nid)t bem Gtabtb auratljc
aU ein obticgt.
lI, T'ie '
riifllng unb
e
1\1f1lcf)[\\I1g ber gcfnmmten ftabtij
cn
:.!.
a\1mltjfi'lbr1łnnen linb bl'\" I)ier;u erforberlid)cn ted}l1iid)en
:.!.
omrbeitCłl, iusbeiolibere brr :)eid)l1Imgcn,
(nid)(iige,
lu
uir
tllngcn, 2lngebote,
uid)lClg
ert
eihmgen unb 5Bertriige,
. 2ie 3cb(lIf,ClbnCl
łłle ber :1łellbauten iomie ber groBercn ,-,n=
fłlmbjq3 1111 g cn lInb UmbCllltrtt, na
bem ber 5BClll=SDeplltatiol1
idlon vor
er tf) 11\1 li d) f t l
;rlefien
rit 3m"
riifung ber ein,cl
mn
'iererllnneu lin\)
lrbeitrn gegeben 1Dorben.
d. 1)il'
lugnbe 11011 ("lItnd)tCll fIber aUe von, bem illłagiftrn t
bc,m, bem
bcrbflrgerł1lei f ter ber :Bau, SDeputation libertui c=
jwe1l ballted)uijd)Cł1 ,3'nlfiell.
c, Ter nUiii
r1idJe linttuurf beó gcinmmten
ntt::
)aus
aIt5vrane0'
lInb ,Will' iviiteitCIH'j mn lIomufge
enbcn 1. 9łotlember.
L l'ie nU iii
r[id)e G:rftałtllUn cine5 ei1lge
enben
nl\=t
ertunl-
tI111g(i= :.!.
erid) ts in f)crfo1\1I1Il i d)lT ',\,Orttt uu b
1Uar i patejtCll':"
(\11\ niid1itfo(!lenbcn i. [' tlOuer.
.1.
'T'em etClbtUClllratf) aI5
allLJertLJnlttlng5:::Dc3ernei1ten unb t
or=
;;13e1lbrn brr :!.
IlIl='I'eputntion liegr bil' :!.
enrbcitllng aUcr 5!)auiadjCll
HlIlI bil'
'eit1łng aUer :BallClllófiif)rnngCll ,lInad)jt ob.
2ril1 :.!.
er9ii[tnif; ,II ben iibrincn
a1l::SDeputation5=qnitg1iebern
i OWil' ;11 bem -,mafiiitrate lInb bem
berbiirgerl1lciiter rcgelt jid) nndJ
b rtI Illlnemeinrn nejct,tid)en t
ełtilłu1lunnCll.
!' l'1" 2Inb1bCluratf)
at bil' :!.
ei(b(iiffe ber t1au=SDeputation ge'
ilÓriq lIoqllul'reite1l, i\1óbejonbcre bil' lTforberlid)en
ntrvilrfe,
cidJ
\1 11 \I qCIl ,
lnich!ii!1e IIlIb ionjtinell llntcr(a!1cn
u fertigcn uub bic a6-
,;uid)!ieia'\lbell
'icfcrunfi
= H\1b
lrbcit('lIertrage auf
ufteUen, iobau\1
i:lie O
'i:l111!lIn(il11iii,ige 1ln!:Jfit
rłlnn al!er bmllid)cn t;orna
men 3u it(lcr=
a: \1 d)l'\1 lI:,b mb! id) bil'
(b1la
lIIe u1lb bil'
(6red)nung
erbei
ufiH)rcll.
>>>
157
: -
1;er Stabt(;allratlj ift
iCt'bei fefugt; cin;clm tkl1uriid)ti!ll1l1n cn ,
thmittelu"gl'l1 unb bie 'hftat1ung be3u9(id)ct' :Berid)te brftil1lllltl'l1
W1itgHebern ber 5Sau
SDeputation
u itbertragcn, fomeit 30[cfJc
im
1ntereffr ber
erTDnhung (iegt lInb ,id) mit brr i
m je1b,t ob(ienl'l1
ben cin
eitlicfJ-en unb DeranttvortHd}('\1
kfd)iiftGrei tung vrrtrant.
'1:ie IDWgIiebcr ber
au
£q)Utation finb l'erpflid)trt, ih1ll'1I
bcfa:mt gemorbcnc (;au[id)e Ucbcfftiinbe unb UnrrncłmCiAigfcitCll 1II0!1-
(id)ft in tgorm fcfJrift1id)cr 21lltriige rcd)t3eitig vor ber nad)jtcn
l'
ł)Utation9
SU
ung bur 2t:n3eigc 311 bringcn uub ebrnfo bie if)lICn lIl)ll
bon 6tabtbauratlje ertljeHten befonberen t[uftrage gemiHcn
nft all\)-
ufil
rcn.
Sn allen'
iillen
at ber 2'tabtbauratlj auf bie gemii1en
afte
t
rfiiUlIng ber amtficfJen Db{ iegrnf)eitcn ber
au",'I)eplltati on!JdX i 1-
nlirber 311 9 aftcn unb etruaige Ullrcnd!l\l'ii,i
1feitl'1l ab,l1,tdll'11, IIlillJi
gcnfaU
aud) bem Dberbiirgermei ,ter be
ufó 1(b
iU fe tln3eige lH1U11l1
,
u erjtatten.
ie fblbtifd)en
iff5
aubeałl1ten finb bem 6tabtbaurntIje
1\ -
nad)jt unterfteUt unb feirte:t :'.llIftrCi
cn unb
(norbnllngcn
Ol
l' ,II
lei jten vcrpflicf)tet.
Jn 5BeljinbenmgsfiilIen mirb ber 2taMbauratf) burd) 'i:aó 11011 belll
(
'berbiirgermcifter bebe1d)netl'
agi ftrati3dJłitglieb ber
nll
£epl1tl1-
tion vertretcn.
5.
stil' :Bau
eputation verjal11lne1t jid) ;0 oft e
her Łepllll11 i
ol1':-)-
10rji13Cl1be nad)' £age ber (
'c1ct)iirte filr erforbrrlid) erad)
et obl'r
millbcftel1t\ brei
ep1ltationG:'JJWgliebcr linter jd)riftlict)er
egrfl\1l)lIl1q
barCluf antragen; bic "Hn[abung, 1l1c1chl' jtetG aud) bem
bITfł-lrqfl'
meij-ter vorbu(egen ift, erfoIgt jd}riftlid) Imter illWt
cilnnn ber 1a!1 e .:.-
orbnung. .
SiimmHicfJe SDeputation9
ffiłitg1icber jiub vcrpf(id}tel, 311 bw
Si
ul11gen pfmftlidj 31.1 erfd)eincn l.Inb an brn 2Irbcitcn ber strpl.ll11"'
tion 1
eil 311 ne
mln, im
a({e ber 5Be
inberllng aber rcd)t3citin i)llo
Don
n
eige 511 madjen.
>>>
158
- li --
ic
au
SDcplltation ilt - Ultbcfd)abet bes bem Dber6itrger
mci itrr )lIftc
enben fficd)te
auf Uebcrna
me bes
Otfi1,)cs bei geIe
!,\C'Iltlid)er
mueicn
eit - nllr befd)IlIufa
ig linter bem
orfit;e beIJ
-2111i)(bi\umt
f, 6e
lU. in
)e'(}inberungJfaUen feines ,steUvertreteri3 lInb
I1I1(h IIl1r I:all\.l, lUenn minbeftcn$ fiinf -:Deputations;ID1itgfiebcr aUlVe;
;Cllb fi ul:.
ie T'eplltation':.
eid)(iifie ltJerDCll burd) 0timmcl1mel)rl)cit ge
inia; bl'i 2tilJlJlleng[eidJgeit emid)cibet bie 2timmc be£;
oriit\cnbt'll.
Hebcr bic
erą)lilffe ber '!-\all
::tcplltation mirb in ber 3i\1ung,
iclllit Cilll'
erfjanbhl\1g aufgeltOłłUUen, aU$ tveId)er bie
antcn ber
,U!1egCll gelUeiencn SDeplltations=,»)1itg1ieber
crvorge
en milffell "lInb
ll1c1d)l' von bem
oriit\cnben lIub bem VOlt f(}m oUłl1 3d)riftfu
rer be
't rUIl'II 2 eplłt(ttioui3
,))WgI iebe ,U - VOU,ie9cn ifi.
{"Iaubt ber Gtabtballrnt9 cinem von ber
eputation gefaj3ten
ridJluiie nid)t bcipf£icfJtcn
1I fonncn, io l)at er be1tldben oU bealt
!!(l\!UC!1 unb ObllC 'Ber
ug bie
ntid)eibung bes ID1agiftrats einAlIbolen.
:'ind) jrber 'Deputation
2if.ul\1n iit bai3 \frotofoU6ud) bem 86er
hUIWTlIIl'ijter 0111'
ił1iidJt voroulegcn.
li.
2ie :ocrgc61111g fammHidJcr
allar6eitClt unb mefcrungen erfoIgt
1Il ("eIl1111
cit ber 2Beitimmuugcn ber
erbingungs
()rbnung fur bie
:'lw,hihrullg ftiibtijd)cr '!-\autell.
7.
:'Ji i Inl icber ber t'lHt
:Deputation, mcld)e bie
1I
ful)ru11g g1'of;er('1'
"1I111l"beitCl1 ober
łiefenmgcn Htr
ncd)nung ber 6tabtgemeinbe uber
Ul111llllCll - fJaben, bitrfcn bi
;ur 'Mbna9nte ber betieffenben
rbeitelt
bC;11I.
'ieferungell a11 ben 6il\llI1gen ber
au
SDeputation nid)t t
cj(
llehmCll.
rolllber!\, ben 2-1. Juni l
!I.
fr
)lagiftrat.
Bachmano.
>>>
Anna PERL/ŃSKA
MIĘDZYWOJENNA BYDGOSZCZ
"W aktach bydgoskiego ArchiWUfil
Państwo"Wego
Źródła do dziejóv.: Bydgoszczy z czasów Drugiej Rzeczypospolitej znajdują sic w archi-
wach krajowych, a zwłaszcza w Archi\\:ach Państwowych Poznania l i Gdańsku, Archiwum
Akt Nowych 2 , a przede \\:szystkim W Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. Także w ar-
chiwach zagranicznych (Poczdam i T\1erseburg) można znaleźć źródła do poznania niektó-
rych zagadnień bydgoskiej rzeczywisrości hisrorycznej (np. kwestie zwi
lzane z dziejami
mniejszości niemieckiej).
Najwickszy zasób aktu\,,'Y zgromadzono w Archiwum bydgoskim.
Przechowywane w Archiwum PaństwO\vym w Bydgoszczy zespoły, a dotycz
lce dziejów
miasta w okresie 1920-19.')9, podzielić można na następuj
\CC grupy:
1. Akta administracji samorzqdowej
- Akta miasta Bydgoszczy
- \Yydział PowiatO\vy w Bydgoszczy
2. Akta administracji ogólnej
- Urzld \Vojewódzki Pomorski w Toruniu
- Starostwo Powiatowe w Bydgoszczy
- Komenda Policji Państwowej na miasto Bydgoszcz
3. Akta administracji specjalnej
- Izba Przemysłowo-Handlowa w Bydgoszczy
- Inspektorat Szkolny w Bydgoszczy
- Państwowy Zarz
ld \Vodny w Bydgoszczy
- Pańsm:O\vy Urz
ld tvlc1ioracyjny w Bydgoszczy
- Kuratorium OkrCgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu
4. Akta instytucji wymiaru sprawiedliwości
- \Vięzienie Karne w Koronowie
- Dom Karny w Fordonie
- Sąd Okręgowy w Bydgoszczy
- Sąd Obwodowy w Bydgoszczy
- Sądowe Rejestry Handlowe i Spółdzielcze w Bydgoszczy
S. Akta instytucji i przedsiębiorstw gospodarczych
- Bank Ludowy w Bydgoszczy
- Bank Zw. Spółek Zarobkowych w Bydgoszczy
- Bank Gospodarstwa Krajowego w Bydgoszczy
228 j. inw.
253 j. inw.
994 j. inw.
>>>
160
- KKO miasta Bydgoszcz
- KKO pow. Bydgoszcz
Persil Polska Spółka Akcyjna w Bydgoszczy
Inżynier J. Piecyk, Centralne Ogrzewanie,
Budowa \Vodociągów i Kanalizacji w Bydgoszczy
Tornado - Fabryka Rowerów i Motocykli Bydgoszcz
Karbid Wielkopolska Spółka Akcyjna
Fabryka Pieców i Maszyn Piekarniczych
Franciszek Witte i Michał Radzyński Bydgoszcz
F a bryka Maszyn i Kotłów Parowych
Bydgoszcz - Fritz Eberhardt
Bydgoska F-ka Okuć
1eblowych Spółka Akcyjna
Zakłady i \Varsztaty Precyzyjno-Mechaniczne
i Optyczne "Krzymień i Paszke" Bydgoszcz
Ludwik Bucholz Fabryka Skór
Spółka Akcyjna w Bydgoszczy
Kabel Polski Spółka Akcyjna
Fabryka Mebli i Wyrobów Drzewnych
Otto Pfefferkorn
Cechy: Drukarzy, Fryzjerów, Krawców, Malarzy,
Piekarzy, Rzeźników, Ślusarzy, Szewców i Stolarzy
w Bydgoszczy
6. Akta instytucji oświatowych, kulturalnych, społecznych i politycznych
Seminarium Nauczycielskie w Bydgoszczy 83 j. inw.
Publiczna Szkoła Powszechna
im. Ks. Piramowicza w Bydgoszczy
Publiczna Szkoła Powszechna
im. św. Trójcy w Bydgoszczy
Gimnazjum dla Uchodżców z Kresów
\Vschodnich
Publiczna Szkoła Powszechna
z niem. językiem nauczania w Bydgoszczy
Prywatne Liceum im. Dregerówny
w Bydgoszczy z niem. językiem
nauczania w Bydgoszczy 18 j. inw.
Do pierwszej grupy należą akta miasta Bydgoszczy z lat 1920-1939 które obejmują 911 j.
inw. i \Vydziału Powiawwego w Bydgoszczy 1920-1939, 16 j. inw. Obydwa zespoły są upo-
rządkowane i posiadają inwentarze archiwalne.
Akta \Vydziału Powiatowego w Bydgoszczy zawierają wyłącznie protokólarze posiedzeń
Wydziału Pow., Sejmiku Pow. i Pow. Rady oraz Bydgoskiej Pow. Kolejki z lat 1920-1939.
Ze względu na kompletność tego rodzaju źródła mogą stanowić przedmiot zainteresowań
dla badaczy zajmujących się problematyką powiatu bydgoskiego i jego powiązań z Byd-
goszczą na odcinku samorządu powiatowego. Akta miasta Bydgoszczy stanowią podstawo-
we źródła do dziejów miasta z lat 1920-1939.
Zachowały się zasadnicze materiały do zagadnień związanych z organizacją i działalnością
władz miejskich. Są nimi protokoły posiedzeń Rady Miejskiej w Bydgoszczy z lat 1920-1925,
1177 j. inw.
146 j. inw.
6 j. inw.
125 j. inw.
43 j. inw.
63 j. inw.
25 j. inw.
28 j. inw.
22 j. inw.
75 j. inw.
58 j. inw.
145 j. inw.
13 j. inw.
18 j. inw.
11 j. inw.
10 j. inw.
2 j. inw.
>>>
161
księgi uchwał Magistratu 1926 r., 1937 r. i 1939 r. oraz "Orędownik Urzędowy miasta Byd-
goszczy" i "Orędownik Wewnętrzny" 1921-1939.
\V zespole tym zgromadzone są także akta pozwalające na opracowanie zagadnień demo-
graficznych, narodowościowych i społecznych Bydgoszczy. Podstawowym żródłem i nieby-
wale cennym są "Wiadomości statystyczne miasta Bydgoszczy" z lat 1921-1938 stanowiące
załączniki do "Orędownika Urzędowego" Bydgoszczy oraz bogata, prawie w pełni zacho-
wana, kartoteka imienna mieszkańców Bydgoszczy, dotąd mało do badań naukowych wy-
korzystana.
Każda karta kartoteki zawiera dane personalne dotyczące głównego lokatora mieszkania
i jego rodziny, adres zamieszkania, zawód, informacje, skąd przybył względnie dokąd udał
się z miasta. Na podstawie tej kartoteki można np. opracować problem ludności napływają-
cej do Bydgoszczy w dwudziestoleciu międzywojennym.
\V \Vydziale II akt miasta Bydgoszczy obejmujących sygnatury 2162-2353 zostały zgro-
madzone budżety miejskie z lat 1919-1939. Brakuje tylko budżetóvt' z 1921 r. i lat 1925/26.
Zachowane mog
l stanowić źródło do badań nad gospodark
l finansową i zadłużeniem mias-
ta Bydgoszczy w okresie 1919-1938.
Akta \Vydziału VIII Oddziału Urbanistyki i Komitetu Rozbudowy oraz 1\"adzoru Budo-
wlanego (sygn. 2623-2787), pod względem jakości i ilości zachowanego materiału pozwalają
przcśledzić rozwój przestrzenny miasta Bydgoszczy w dwudziestoleciu międzyvt'ojennym.
Można tutaj szukać odpowiedzi na pytania związane z planami zabudowy miasta i ich reali-
zacji. Akta dobrzc orientują, jak przedstawiał się rozwój budownictwa mieszkaniowego,
ulic, placów, budowa pomników i obiektów sportowych. Ponadto zachowane w ilości prze-
szło 7500 j.w. akta budowlane zawierają materiały do historii niemal każdego budynku i
ulicy w Bydgoszczy.
\V zespole akt miasta Bydgoszczy znajdują się kompletne sprawozdania i akta organizacyj-
ne dotyczące Straży Pożarnej i Zakładu Oczyszczania miasta Bydgoszczy. Zachowany mate-
riał pozwala w pełni napisać historię tych dwóch prL:edsiębiorstw miejskich w latach 1920-1939.
\Vokresie 1920-1922 działał w Bydgoszczy Urząd Mieszkaniowy, który\\ydawał zezwo-
lenia na zamieszkanie w mieście. Z działalności tego urzędu zachowało sic w zespole 10 j.
inw. (sygn. 2892-2902) zawierających wnioski o wydanie zezwolenia na stały pobyt w mieście.
Materiał ten możc zorientować badacza o skali przeobrażeń ludnościO\vych w Byd!!;osz-
czy w tym czasie ze szczegÓlnym uwzględnieniem ludności napływowej.
Ocalały również akta Oddziału Szkolnego (sygn. "2517-2618). Są to materiały dotyczące
szkolnictwa miejskicgo i jego organizacji, budowy i remontu budynków szkolnych, wypo-
sażenia szkół w sprzęt i pomoce nalIczania, zatrudnienia i płac nauczycielskich.
\Vładze miejskie sprawowały opiekę nad szkolnictwem w mieście zapewniając środki
na jego utrzymanie i rozwój. Zachowane akta mog
l być przedmiotem badań nad organiza-
cją szkolnictwa miejskiego w Bydgoszczy w latach 1920-1939. Niemniej badania te należy
uzupełnić kwerendą w zespołach InspektoratU Szkolnego w Bydgoszczy i Kuratoriów Ok-
ręgu Szkolnego Poznańskiego w Poznaniu i Pomorskiego w Toruniu, aby otrzymać pełen
materiał do tego tematu.
Sprawy polityczne i społeczno-kulturalne S
l słabo oświetlone aktami miasta Byd!!;oszczy
z lat 1920-1939. Zachowany w tym zespole materiał może służyć orientacji w niektórych
zagadnieniach, np. na tematy wizyty w mieście dostojników państwowych, przedstawicieli
władz państwowych, kościelnych i wojskowych (w lipcu 1927 r. prezydenta Ignacego tvloś-
cickiego, Akta m. Bydgoszczy sygn. 736), odznaczeń, jakie miasto Bydgoszcz otrzymało w
>>>
162
latach międzywojennych (Akta m. Bydgoszczy sygn. 874), historii herbu miasta Bydgoszczy
(Akta m. Bydgoszczy sygn. 598), dziejów NSPP3, PPS Lewicy w Bydgoszczy i innych stron-
nictw, prezydemów miasta Bydgoszczy. Działalność panii politycznych w Bydgoszczy,
wybory do Rady rvliejskiej i układ sił politycznych w mieście, mniejszość niemiecka, (stan
posiadania, szkolnic[\'ło, prasa, Życie polityczne Niemców), sprawy opcji i nadania względ-
nie zwalniania z obywatelstwa polskiego nie znajdują pełnej ilusuacji w aktach miasta Byd-
goszczy. Z tego niekompletnego materiału na uwagę zasługują rejestry opcji na rzecz pań-
stwa niemieckiego, niekompletny zbiór raponów policyjnych z lat dwudziestych, który sta-
nowi ciekawe meldunki konfidencjonalne z zebrań różnych panii i stronnictw oraz organi-
zacji politycznych w mieście, z wieców, strajków czy demonstracji.
Problematyka Życia politycznego miasta łącznie ze sprawami mniejszości niemieckiej z
lat 1936-1938 występuje także w zespole Starostwa Powiatowego w Bydgoszczy (sygn. 232-
239). Są to okresowe sprawozdania sytuacyjne starosty grodzkiego i powiatowego \"'. Byd-
goszczy ze stanu bezpieczeństwa, działalności partii, ruchu politycznego oraz zawodowego i
życia mniejszości niemieckiej w Bydgoszczy.
\V archiwaliach tych znajduje się nieraz ciekawe zapisy. Np. w sprawozdaniu z 2 wrześ-
nia 1938 r. starosta J. Suski zanotował: "Podkreślić trzeba pracę konspiracyjną, którą upra-
wiają Niemcy na zebraniach. Coraz częściej wpływają informacje, że wieczorami odbywają
się zebrania przeciągające się do późnej nocy. Zebrania takie odbywają się przy szczelnie
zasłoniętych oknach, przy badaniu każdego przebywającego, a nie rzadko zdarza się, że ktoś
stoi na czatach i przy zbliżaniu się kogokolwiek, natychmiast alarmuje. Przeprowadzone
dochodzenie w celu ujawnienia sensu takich zabezpieczeń dotychczas nie dały rezultatu".4
Bliżej stosunki polityczne w Bydgoszczy omówił J. Suski w swoim pamiętniku. s
Podobne sprawozdania sytuacyjne starosty powiatowego w Bydgoszczy, ale z lat 1920-1923,
zachowały się w aktach Starostwa Powiatowego w Szubinie sygn. 291.
Badacz zajmujący się sytuacją polityczną Bydgoszczy z okresu dwudziestolecia między-
wojennego i tematyką związaną z Życiem Niemców w rym mieście sięgać musi, niezależnie
od akt Urzędu \Vojewódzkiego Poznańskiego przechowywanych w Archiwum Państwo-
wym w Poznaniu, również do zespołu Urzędu \Vojewódzkiego Pomorskiego, zwłaszcza do
akt \Vydziałów: Społeczno-Politycznego, Administracyjnego i Samorządowego.
Imeresujący go materiał znajdzie w sprawozdaniach z ruchu politycznego, w raportach i
przeglądach prasov.rych, statystyce wyborczej do rad miejskich i gminnych czy w kofiska-
tach prasowych przede wszystkim z lat 1937-1939. Przejrzeć musi także akta dotyczące
mniejszości narodowych, gdyż ze względu na fakt, iż w Bydgoszczy miały swą siedzibę cen-
trale niektórych organizacji niemieckich np. Deursche Vereinigung, czy Schulverein, wy-
stępują tli ciekawe archiwalia do spraw mniejszości niemieckiej w Bydgoszczy, zwłaszcza w
okresie lat trzydziestych, w sprawozdaniach z Życia mniejszości narodowej.
Akta Komendy Policji Państwowej na miasto Bydgoszcz zachowane w stanie niekom-
pletnym (83 j. inw.) przedstawiają niewielką wartoŚĆ badawczą.
\V zespole tym znajdują się fragmemarycznie zachowane meldunki i raporty oraz spr:l-
wozdania z wieców, zebrań bezrobotnych i związków zawodowych. Najciekawsze są mate-
riały inwigilacyjne dotyczące osób podejrzanych o działalność amypaństwową oraz szpie-
gowsk
\ na rzecz Niemiec. Do zagadnień mniejszości niemieckiej ważne są 3 poszyty akt
(sygn. 83-85), traktujące o nielegalnym przekraczaniu granicy polsko-niemieckiej. Ciekawe
są także wywiady policyjne i opinie z okresu lat 1929-1930 o członkach Zarządu Związku b.
Uczestników Powstań Narodowych w Bydgoszczy (sygn. 73).
>>>
163
Zespół akt Sądu Okręgowego w Bydgoszczy z lat 1924-1939 liczy obecnie 207 j. inw.
Może być przydatny do badań społecznych, obyczajowych i przestępczości.
Jedynie pewną wartość przedstawiają akta mówiące o lżeniu państwa i narodu polskiego
przez obywateli narodowości niemieckiej oraz informujące o osobach podejrzanych o przy-
należność do partii lewicowych (sygn. 87 -88, 92-95,99-103, 174-185.)
Podobną wartość dla badacza stosunków politycznych przedstawiają akta więzienia w
Koronowie 1920-1939, 482 j. inw.
Zasadniczą wartośĆ w tym zespole zawierają akta personalne więźniów politycznych, a
zwłaszcza działających w OUN i KPP. Na podstawie akr więzienia można zdobyć dane na
temat bojkotu \vyborów do sejmu i senatu w 1935 r. Organizowane napady na lokale wy-
borcze czy zbiegowiska amy\\yrborcze (Akta więzienia w Koronowie sygn. 6Sa, 96a, 10 la,
104a, lISa, 116a, 142, 160, 20Sa,300b, 3S0y, 361a, 384a, 44Sa, 44Sb, 481.482).
Zachowane w zasohie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy akta więzień w Fordonie
i Koronowie, jakie znajdowały sic na zachodnich kresach Rzeczypospolitej, w zupełności
mug
\ służyć do zbadania dziejów tych zakładów z uwzględnieniem sytuacji wicźniów, a
zwbszcza ich warunków bytowych, pracy czy stosunku do nich kadry nadzoru więziennego.
Ponadto jest [O źródło do badań nad przestępczością i patologią przestępstw, położenia ma-
terialnego skazanych, czy pobudek, którymi się kierowali, jak np. gdy chodzi o dzieciobój-
stwo, przerywanie ci:\ży, kradzież czy zabójstwo.
Zespoły akt organizacji politycznych zawierają dalsze źródła do omawianej problematy-
ki. \V archiwum bydgoskim z tego rodzaju archiwaliów zachowały się jedynie akta Deursch-
tumsbund zur \Vahrung der Minderheitsrechte in Polen (Otb) 1920-192,
j. inw. i .,Deutscher
Frauenbund" w Bydgoszczy 1922-19383 j. inw.
Zwi
\zek DTB miał charakter instytucji o zasięgu ogólnopolskim, który w latach 1920-23
kierował mniejszości:\ niemieck:\ biorąc w obronę wszystkie sprawy polityczne, ekonomi-
czne i kulturalno-oświatowe. Ryła to wicc silna polityczna instytucja niemiecka. reprezen-
tująca ogół mniejszości niemieckiej, przeciwstawiając się wszelkim wpływom polskim,
która działała ściśle wg wskazówek otrzymywanych z Berlina. Bug.HO zachowane źródb
pozwalaj:\ na napisanie obszernej monografii tej organizacji.
Zwi:\zek prowadził wrog
\, antypolską działalność, gdy na czele jego stali Niemcy o an-
typolskich przekonaniach politycznych, od których nie można było oczekiwać jakichkolwiek
kompromisowych poczynań i lojalności w stosunku do odrodzonego państwa polskiego.
"Deutscher Frauenbund" była organizacją polityczną niemieckich kobiet, której celem
była walka o utrzymanie niemieckości, wychowanie w duchu patriotycznym młodzieży
niemieckiej, o czym świadcz:\ zachowane akta, a zwłaszcza Beirat-Sitzungen z lat 1922-1936.
Badacz zainteresowany problematyką gospodarczą znajdzie stosunkowo dużo źródeł w
zasobie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy, zwłaszcza do dziejów przemysłu, rzemio-
sła, handlu w mieście w latach 1920-1939.
\V omawianym okresie Bydgoszcz była największym po Poznaniu miastem wojewódz-
twa poznańskiego o rozwiniętym i różnorodnym przemyśle.
\Vg statystyki miejskiej (Akta miasta Bydgoszczy sygn. 378) w Bydgoszczy np. w 1932 r.
znajdowały się 492 zakłady przemysłowe, w tym 126 przemysłu metalowego, 83 drzew-
nego, 72 spożywczego, 16 chemicznego, 12 elektronicznego i 135 drobnego.
Po tych zakładach pozostała niewielka spuścizna aktowa, która dotyczy tylko 12 przed-
siębiorstw reprezentujących przemysł maszynowy, elektrotechniczny, chemiczny, drzewny,
garbarski i motoryzacyjny.
>>>
164
W grupie przemysłu maszynowego najpełniej zachowane są akta Pomorskiej Fabryki
Maszyn Spółka z ogr. odpowiedzialnością, w ilości 216 j. inw. dla okresu 1920-1939, które w
zupełności mogą służyć do napisania dziejów tego zakładu.
W mniejszym stopniu zachowały się akta Bydgoskiej Fabryki Maszyn i Kotłów Parowych
Fritza Eberhardta, gdyż tylko w ilości 13 j. inw., zawierających protokoły posiedzeń Zarzą-
du, dokumentację produkcji i akta organizacji społecznych, działających na terenie zakładu.
Podobnie tylko 17 j. inw. akt Bydgoskiej Fabryki Okuć
1eblowych Spółki Akcyjnej
znajduje się zasobie Archiwum Bydgoskiego. Są to listy płac robotniczych i akta działalnoś-
ci finansowej. Przedstawiają one wartościowy materiał do badań w zakresie płac robotni-
czych i sytuacji ekonomicznej Zakładów przemysłowych przemysłu maszynowego w latach
1927-1939.
Dwie jednostki, jakie ocalały z dokumentacji Fabryki Pieców i Maszyn Piekarniczych
Franciszek \Vitte i
1ichał Radzyński w formie kwot dłużników z lat 1932-1939, mogą uzu-
pełniać źródła do badań położenia finansowego tego rodzaju zakładów przemysłov.rych.
Ciekawe materiały pozostały po fabryce inżyniera Józefa Piecyka - Centralne Ogrzewa-
nie, Budowa \Vodociągów i Kanalizacji w Bydgoszczy. \V oparciu o zachowany w ilości 125
j. inw. materiał również można opracować histor,ię tego ważnego zakładu dla miasC3. Nie kto
inny jak pracownicy firmy J. Piecyk zakładali centralne ogrzewanie w Szpitalu Miejskim i
Szpitalu Powiatowym na Bielawkach w Bydgoszczy, czy w szkołach, w fabrykach czy ma-
jątkach ziemskich. W latach 1936-37 firma J. Piecyk zainstalowała łazienki natryskowe dla
robotników w fabryce bydgoskiej "Kabel Polski".
W dziale przemysłu chemicznego zachowały się akta dwóch fabryk: Persil Polska Spół-
ka Akcyjna w Bydgoszczy, która powstała w 1932 r. i Karbid \Vielkopolski Spółka Akcyjna
w Bydgoszczy utworzona 14 lipca 1922 r.
Dwa ocalałe spra\",.ozdania z działalności,,,Persilu" za lata 1934 r. i 1937 r. stanowią za-
sadniczy materiał do historii spółki w tym okresie.
Natomiast spółka "Karbid \Vielkopolski" należąca do kartelu karbidowego w Polsce i
popierana przez władze miejskie, zasługuje na pełne opracowanie swoich dziejów i roli, jaką
odegrała w życiu gospodarczym miasta. Predystynują do realizacji tego zadania zachowane
archiwalia w ilości 65 j. inw. w formie bilansów, sprawozdań, materiałów organizacyjnych,
list płac robotników, statystyki zatrudnienia, czy nawet prób uruchomienia przedsiębior-
stwa po jego zbombardowaniu w 1939 r. Trzeba dodać, że akcjonariuszami spółki byli znani
obywatele miasta, jak np. dr Marian Maryński - ksiądz, Jan Filipiak, redaktor, Konrad Fie-
dler, dr Tadeusz Chmielarski, Marian Spikowski i prezydent Leon Barciszewski. Przy pro-
dukcji karbidu wyzyskiwano siłę wodną Brdy, wytwarzając prąd elektryczny.
Przemysł motoryzacyjny reprezentują akta Fabryki Rowerów i Motocykli "Tornedo" w
Bydgoszczy. Zachowane w ilości 43 j. inw. akta zawierają w większości dokumentację pro-
jektowo-kosztorysową nieruchomości i hal fabrycznych, co wiązało się z rozbudową fabryki.
Ocalała dokumentacja może być pomocną do badań spraw związanych z urządzeniem i wy-
posażeniem technicznym oraz socjalnym fabryki w okresie XX-lecia międzywojennego.
Przemysł elektrotechniczny tym się różnił od pozostałych rodzajów przemysłu, że w Byd-
goszczy miał wybitnie charakter polski. O tym świadczą akta tak Kabla Polskiego Spółki Ak-
cyjnej, jak i Zakładów, Warsztatów Precyzyjno-Mechanicznych i Optycznych Stan. Krzymień
i Zofia Paszke w Bydgoszczy, jakie znajdują się w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy.
Ilość, jakość i kompletność akt "Kabla" spowodowały, że napisano już obszerną nono-
grafię zakładu. 6
>>>
165
Drugi zakład "Stan. Krzymień i Zofia Paszke", powstały w Bydgoszczy w 1931 r., czeka
na opracowanie dziejów, tym bardziej że zachowała się dostateczna ilość materiałów żród-
łowych (75 j. inw.). Są to akta dotyczące organizacji zakładu, zatrudnienia, płac, spraw
finansowych, zaopatrzenia czy zbytu. Pełna jest także statystyka i sprawozdawczość. 7
Przemysł skórzany w Bydgoszczy, z całą jego złożoną problematyką, ma odbicie w ak-
mch jednej z największych Fabryki Skór Spółki Akcyjnej w Bydgoszczy (sygn. 5-28). \V
Zespole do okresu 1929-1930 zachov.;ały się prowkoły zgromadzeń Spółki, wyciągu z re-
jesuu handlowego, listy płac robotników, bilanse z inwenturami majątku spółki, weksle,
sprawozdania z działalności gospodarczej. \V sumie jest to materiał do problematyki prze-
mysłu garbarskicgo w Bydgoszczy i jego spraw organizacyjno-prawnych, wielkości i jakości
produkcji, sytuacji finansowej spółki oraz płac robotniczych.
Po licznych zakładach przemysłu drzewnego pozoscała tylko szczątkowa dokumentacja
Bydgoskiej Fabryki Okuć Meblowych powstałej w 1927 r. i Fabryki Mebli i \Vyrobów
Drzewnych 0[[0 Pfefferkorn \\' Bydgoszczy. Ocalałe listy płac, zatrudnionych pracowni-
ków, obrazuj
l częściową sytuację finansową fabryki przemysłu drzewnego w Bydgoszczy
oraz sprawy płacowe zauudnionych tam robotników.
Z powyższego przeghldu zachowanej dokumentacji ak[Owej poszczególnych przedsię-
biorstw przemysłO\vych wynika, że nie stanowi ona dostatecznej bazy źródłowej do opraco-
wania dziejów przemysłu w Bydgoszczy.
Dalsze materiały do tej problematyki znajdują się w zespołach: S
ldowego Rejestru I lan-
dlowego i Spódzielczego w Bydgoszczy, Izby Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy oraz w
grupie akt instytucji finansowo-kredytov.rych, przechowywanych w archiwum bydgoskim. \V
Sądowych Rejesuach HandlO\vych i Spółdzielczych Sądu Powiawwego w Bydgoszczy za-
warte S
l źródła reprezentujące następujące gałęzie przemysłu: elektrotechniczny i elektrycz-
ny, spożywczy (młyny, \v)Toby cukiernicze, przetwory mięsne, browary), papierniczy, chemi-
czny, drzewny (tartaki, fabryki mebli), poligraficzny i odzieżowy czy chemiczno-skórzany.
\Vłaściciel przedsiębiorstwa przesyłając wniosek o wpisanie do rejesuu sądowego za-
kładu dołączał często statut, regulamin, bilanse, sprawozdania z działalności, informacje
zawieraj
lce imienny skład zarządu, np. spółki, wyciągi z akt hipotecznych itp.
Zachowane w Rejestrze wyżej wymienione źródła smnowią niebywale cenny materiał,
niejednokrotnie unikalny do dziejów przemysłu bydgoskiego w latach II Rzeczypospolitej.
Np. Sprawozdanie Zarządu "Leo" Fabryki Obuwia Sp. Akc. za rok 1938 informuje, że za-
trudniano w fabryce w 1938 r. 235 pracowników, wyprodukowano następującą ilość par
obuwia 138 168 skórzanego, 14909 pantofli domowych, 31 961 obuwia ciepłego, co stanowi
łącznie 185038 par. Starano się eksportować wyrób do Anglii i Kolumbii, ale oferta nie zos-
tała przyjęta, gdyż ceny obuwia były jeszcze zbyt wysokie w stosunku do konkurencji na
rynkach międzynarodowych.
\V COP zakupiono w l\1ielcu teren o areale 20000 m 2 pod budowę oddziału fabryki, któ-
rą [O planowano uruchomić w 1939 r. (Akta rejestru sygn. 1(07).
\V zespole Bydgoskiego Rejestru Handlowego znajduje się również materiał działalnoś-
ci bydgoskich wydawnictw zwłaszcza "Deutsche Rundschau in Polen", "Gazety Bydgos-
kiej" oraz Drukarni Bydgoskiej drukującej "Dziennik Bydgoski".
Obok Zespołu Bydgoskiego Rejestru Sądowego materiały do zagadnień przemysłu za-
wierają akm Izby Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy z lat 1920-1939 -729 j. inw. Znaj-
dujące się w tym zespole archiwalia mają również charakter informacyjny o poszczególnych
zakładach i ich problemach związanych z produkcją, zbytem czy zaopatrzeniem w surowce.
>>>
166
\Vażnym żródłem są drukowane sprawozdania z działalności Izby Przemysłowo-Hand-
lowej w Bydgoszczy. Zawierają informacje o położeniu przemysłu w okręgu Izby, a więc
także Bydgoszczy.
Sprawozdania te zachowane są częściowo w księgozbiorze biblioteki archiwum byd-
goskiego. s
\V aktach bydgoskiego Rejestru Sądowego jak i Izby Przemysłowo-Handlowej znajdują
się również niepełne żródła do dziejów handlu a przede wszystkim poszczególnych przed-
siębiorstw handlowych branży rolno-spożywczej, papierniczej, chemicznej, drogeryjnej,
skórzanej itp. Problematyka rzemiosła bydgoskiego znalazła swoją ilustrację przede wszys-
tkim w zespołach akt cechowych. Najwartościowszym materiałem z tego rodzaju dokumen-
tacji są protokoły zebrań zarządów cechów. Odzwierciedlają one najważniejsze kierunki
działalności cechu oraz ukazują sytuację zawodową i gospodarczą zrzeszonych w nim rze-
mieślników. Protokoły takie zachowały się we wszystkich aktach bydgoskich cechów, z
wyjątkiem cechu stolarzy.
\V Archiwum Bydgoskim przechowywane są protokólarze następujących cechów:
Cech Dekarzy z lat 1880-1927 i 1928-1941 (sygn. 3 i 4)
Cech Fryzjerów z lat 1922-1945 (sygn. S i 6)
Cech Krawców z lat 1928-1939 (sygn. 7 i 8)
Cech Malarzy
i Lakierników
Cech Piekarzy
Cech Rzeźników
i \Vędliniarzy z lat 1903-1942 (sygn. 12)
Cech Ślusarzy z lat 1927-1932 (sygn. 6)
Cech Szewców z lat 1937-1943 (sygn. 8)
Cech Garncarzy z lat 1924-1938 (sygn. 3)
Z powyższego zestawu wynika, że nie we wszystkich cechach protokólarze obejmują
pełen okres lat 1920-1939, gdyż niektóre z nich zaginęły. Powstałe akta cechowe to księgi
wpisu uczniów, terminatorów (liczby), listy czeladników czy dokumentacja finansowa.
Trzeba wyjaśnić, że zbiór bydgoskich cechów z okresu 1920-1939 liczy w sumie 27 j.
inw. akt. Jednakże na podstawie tych źródeł uzupełnionych wynikami kwerendy w lokalnej
prasie i aktami in
tytucji finansowo-kredytowych Bydgoszczy, można zbadać historię posz-
czególnych cechów bydgoskich.
Archiwum Bydgoskie przechowuje w swoim zasobie akta pięciu bydgoskich instytucji
finansowo-kredytowych liczących łącznie 2798 j. inw. Zespoły te zawierają akta pożyczek i
udzielonego kredytU, na rozbudowę np. zakładów przemysłowych i handlowych, budowę
domu, unowocześnienie warsztatu rzemieślniczego. Z kredytu banku korzystały liczne
przedsiębiorstwa, spółki, zakłady spółdzielcze, osoby prywatne, właściciele sklepów, fabryk,
warsztatów i domów, rolnicy, adwokaci, dziennikarze. Do wniosku o udzielenie pożyczki
dołączano tzw. zabezpieczenia w postaci bilansów, oszacowań finansowych nieruchomości,
szczegółową specyfikę wartości urządzeń i ich opis techniczny czy wyciągi z ksiąg hipotecz-
nych. Są zatem tego rodzaju materiały odbiciem sytuacji ekonomicznej tych, którzy z kredy-
tu korzystali. Akta Banku Związku Spółek Zarobkowych w Bydgoszczy informują, że w la-
tach 1920-1939 udzielono łącznie około 250 pożyczek, w tym 88 przedsiębiorstwom prze-
mysłowym, 66 instytucjom handlowym, 45 zakładom spółdzielczym i 48 osobom prywat-
nym. Dotąd nikt z badaczy nie zainteresował się tym ciekawym zespołem. Są zatem akta
z lat 1908-1923 (sygn. 7)
z lat 1922-1932 (sygn. S)
>>>
167
Banku Spółek Zarobkowych odbiciem ekonomicznej sytuacji przedsiębiorstw przemysło-
wych, handlowych i rzemieślniczych na terenie Bydgoszczy. Jest to temat ciekawy i mimo
że dysponuje odpowiednią bazą źródłową, dotychczas nie opracowany. \V aktach Banku
Gospodarstwa Krajowego najwięcej spraw dotyczy pożyczek budowlanych, które zaciągali
v.'łaściciele domów, fabryk czy warsztatów rzemieślniczych. Z kredytu korzystała także
Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana w Bydgoszczy "Nowe t\'liasto", budująca osiedle
mieszkaniowe przy ul. Nowomiejskiej-Żeglarskiej na Jachcicach i na Szreterach (sygn. 46-50).
Podobny pod względem treści materiał zgromadzony jest w zespole Kom unalnej Kasy
Oszczcdności miasta Bydgoszczy (1177 j. inw.). Są to akta pożyczek na budowę i rozbudo-
wc domów, fabryk, powiększenie warsztatu rzemieślniczego, unowocześnienie zakładu
przemysłowego, zmodernizowania sklepów handlowych itp.
Pożyczki zaciągali bydgoszczanie różnych zawodów, jak kupcy, rzemieślnicy, przemy-
słowcy, lekarze, księża, artyści, inżynierowie, nauczyciele czy właściciele domów. Najwar-
tościowsze dla badaczy są zał.}czniki znajdujące się w poszycach tych instytucji, stanowiące
bilanse, sprawozdania z działalności, kopie z map katastralnych, rysunki techniczne doty-
czące nieruchomości, fotografie, opisy wyposażenia i urządzeń technicznych zakładów
przemy
łowych czy handlowych. Są one kolejnymi źródłami do dziejów gospodarczych
miasra w okresie 1920-1939, często jedynymi jeśli chodzi o historię poszczególnych przed-
siębiorstw czy spółek.
Mówi.}c o problematyce gospodarczej Bydgoszczy dwudziestolecia międzywojennego
wspomnieć należy jeszcze o aktach Oddziału Przemysłowego miasta Bydgoszczy (sygn.
2465-2510) który decydował o powstaniu czy rozbudowie zakładu oraz zatwierdzał projekty
modernizacji urządzeń technicznych w przedsiębiorstwach przemysłO\\'Ych, handlowych i
rzemieślniczych. Zachowane w tych aktach materiały w formie dokumentacji i rysunków
technicznych, opisu urządzeń i wyposażenia zakładów, stanu finansowego powstałych przed-
siębiorstw czy profilu produkcji i jej wielkości stanowią dalsze źródła do zagadnień gospo-
darczych Bydgoszczy lat 1920-1939.
Badacz problematyki gospodarczej Bydgoszczy II Rzeczypospolitej znajdzie zatem w
zasobie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy dostateczną ilość źródeł, które pozwalają na
zbadanie licznych aspektów życia gospodarczego miasta, a rakże zdobycie stosunkowo do-
kładnej orientacji w stanie i strukturze zamożności jego mieszkańców.
Akta instytucji finansowo-kredytowych nie tylko posiadają żródła do problematyki gos-
podarczej Bydgoszczy, lecz także do sytuacji ekonomicznej niektórych znanych czy zasłu-
żonych dla miasta mieszkańców. \Vymienić należy chociażby lekarzy: Jerzy Gliński (KKO
m. Bydgoszczy sygn. 246) i Edwarda Fischoedera (KKO m. Bydgoszczy sygn. 219), adwo-
kara i posła na Sejm RP Zygmunta Siodę (KKO m. Bydgoszczy sygn. 7), Bronisława Klim-
czaka dyrektora gazowni miejskiej (KKO m. Bydgoszczy sygn. 443), Leona Barciszewskie-
go, Mariana Maryńskiego, Alfonsa Papke - pracownika poczty polskiej w Gdańsku (KKO
m. Bydgoszczy sygn. 741), malarza Rupniewskiego i wielu innych.
Z akt tych również dowiadujemy się, że porucznik Lech Pogorzelski z Bydgoszczy po-
brał w 1931 r. pożyczkę w wysokości 1500 zł na pokrycie kosztów druku, napisanej przez
siebie pracy pt. "Technologia materiałów używanych w przemyśle lotniczym i samochodo-
wym - podręcznik przeznaczony dla słuchaczy szkół zawodowych i szkół lotniczych (KKO
m. Bydgoszczy sygn. 786).
Stosunkowo szczupły w porównaniu do stanu zachowanych źródeł do dziejów gospodar-
czych jest zasób archiwum bydgoskiego gromadzący źródła do dziejów kultury w mieście.
>>>
168
Badacz zajmujący się tym problemem z konieczności sięgać musi do lokalnej prasy zwłasz-
cza "Dziennika Bydgoskiego" i "Gazety Bydgoskiej", zbioru afiszy i programów teatral-
nych bogato reprezentowanych w zbiorach Biblioteki Miejskiej i \Vojewódzkiej w Bydgo-
szczy czy drukowanych sprawozdań z działalności niektórych towarzystw kulcuralno-oświa-
towych.
Wzmianki na temat bydgoskiego teatru 9 z tego okresu, jak i bydgoskich kin zwłaszcza
"Adria", "Kristal" i "Liberty" znajdują się w zespole Rejestru Sądowego w Bydgoszczy.
Z polskich związków, organizacji i stowarzyszeń najpełniej pod względem ilości akt za-
chowane są zespoły Bractwa Strzeleckiego w Bydgoszczy z lat 1920-1939 sygn. 43-118 i
Zjednoczenia Kurkowych Bractw Strzeleckich RP Okręg Bydgoski w Bydgoszczy z lal
1926-1939 (51 j. inw.). Materiały te wystarczają całkowicie do napisania obszernej historii
Bractwa. Cennym żródłem są protokoły zebrań, statuty, akta spraw kulturalno-oświatowych,
przy czym szczególnie dokładnie przedstawione są uroczyste strzelania oraz bale maskowe.
Bogaty zbiór zaproszeń na różne imprezy daje nam obraz życia kulmralnego mieszkańców
Bydgoszczy. Zaproszenia te świadczą także o współpracy Bractwa i Zjednoczenia Kurko-
wych Bractw z różnymi instytucjami państwowymi i samorządovłymi. Szata graficzna tego
rodzaju dokumentów jest bardzo piękna, a szczególnie zaproszenia na zabawy. Są one świa-
dectwem innych nieco form współżycia między ludźmi minionej epoki niż współcześnie.
Akta Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Bydgoszczy (Polskie legalne organizacje,
związki, stowarzyszenia - szczątek zespołu - sygn. 26-28) zachowane w postaci stawtu, spi-
su członków, katalogów wystaw, spisów wystawianych obrazów i vłycinków prasowych, mo-
gą służyć do napisania przyczynku na temat dziejów tego towarzystwa i jego roli w rozwoju
życia kulturalnego w Bydgoszczy.
Akta niemieckich organizacji, a zwłaszcza Deutsche Biihne w Bydgoszczy i Deursche
Gesellschaft fUr Kunst und Wissenschaft, zawierają zasadniczy i pełny materiał do opraco-
wania życia kulturalnego Niemców w Bydgoszczy w latach 1920-1939. 10
Sprawy oświatowe, zwłaszcza szkolnictwa bydgoskiego II Rzeczypospolitej, posiadają
obszernie zachowane źródła w zasobie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy. Są to przede
wszystkim akta szkół i administracji szkolnej, w tym Inspektoratu Szkolnego w Bydgoszczy
oraz Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu.
Zespoły akt niektórych bydgoskich szkół zawierają odpowiednią ilość i jakość materiału,
który wystarcza do badań nie tylko dziejów poszczególnych szkół, ale i roli, jaką odegrały
one w historii miasta. Do tych szkół należą: Seminarium Nauczycielskie Męskie, Publiczna
7-klasowe szkoły powszechne im. Ks. Piramowicza i św. Trójcy, Gimnazjum dla Uchodź-
ców z Kresów Wschodnich i Prywatne Liceum im. Dregerówny z Niemieckim Językiem
Nauczania w Bydgoszczy. Seminarium Nauczycielskie Męskie w Bydgoszczy (83 j. inw.),
mimo że ma już opracowany krótki zarys dziejów, napisany przez dyrektora szkoły W.
Łanoszka (\V: Bielecki M., Zarys dziejów i działalność Państwowego Seminarium Nauczy-
cielskiego Męskiego w Bydgoszczy Poznań 1935, 23 s.) ma zachowaną bogatą dokumenta-
cję, która pozwala na monograficzne opracowanie dziejów SeminariumlI. \V zespole znaj-
dują się protokoły posiedzeń Rady Pedagogicznej, programy nauczania, statystyka szkolna,
akta dotyczące organizacji oraz dokumenty personalne profesorów, wyposażenia w pomoce
naukowe, metodyki pracy nauczyciela, działalności uczniowskich towarzystw kulturalno-oś-
wiatowych i sportowych. Szczególnie cenne źródło stanowi kronika (sygn. 83), notująca
wszystkie ważniejsze wydarzenia w szkole, zawierająca ciekawy materiał źródłowy (uzu-
pełniony fotografiami) do poznania życia wewnętrznego zakładu, a zwłaszcza urządzania
>>>
169
imprez kulturalno-oświatowych i krajoznawczych. Często uczniowska orkiestra Seminarium
Nauczycielskiego występowała z programem muzycznym podczas uroczystości miejskich,
jakie odbywały się z okazji narodowych rocznic i innych \vydarzeń w mieście.
Kolejny tom kroniki Seminarium znajduje się w zbiorach Muzeum Oświaty Ziemi Byd-
goskiej w Bydgoszczy.
Z dokumentacji szkół podstawO\vych zachowały się tylko akta: 7-klasowej Publicznej
Szkoły Powszechnej im. Św. Trójcy i im. Ks. Piramowicza.
Szkoła Powszechna im. św. Trójcy, jako wzorcowa, posiadała pracownię slajdową, gabine-
ty fizyczny i pomocy naukowej oraz salę rysunkową. Kierownikowi, Leonowi Dachterze, przy-
sługiwało prawo wolnego doboru nauczycieli. Mógł więc zatrudniać specjalistów określonych
przedmiotów. Zachowane 11 j. inw., którymi są wyłącznie księgi ocen i świadectw ucznio-
wskich, mog
ł służyć do poznania składu socjalnego uczniów, ich postępów w nauce oraz dru-
goroczności i nickończcnia programu siedmiu klas, tej tak znanej szkoły bydgoskiej.
Pełnicjszy materiał zachował się dla 7-klasowej Publicznej Szkoły PO\\'szechnej im. Ks.
Piramowicza w Bydgoszczy - 18 j. inw. Są to zbiory przepisów szkolnych, księgi ewidencji
uczniów, protokoły posicdzeń rad pedagogicznych, księgi ocen sprawowania się i postę-
pów w nauce, księgi świadectw szkolnych i ukończenia szkoły oraz kronika z lat 1921-1939
(sygn. 18). Akta te są stosunkowo pełnym źródłem do napisania monografii szkoły, jednej z
trzydziestu działających na terenie miasta Bydgoszczy.
Na terenie miasta w latach trzydziestych istniały następujące szkoły powszechne:
1. im. Estkowskicgo
2. im. św. Jana
lęska
3. im. św. Jana Żeńska
4. im. Sienkiewicza A
s. im. Sienkiewicza B
6. im. Staszica
7. im. Kościuszki
8. im. ks. Piramowicza Żeńska
9. im. ks. Piramowicza rvlęska
tO. im. Królowej Jadwigi
11. im. Kochanowskiego
12. im. Leszczyńskiego
13. im. Dąbrowskiego
14. im. św. Trójcy
15. im. Marcinkowskiego A
16. im. Marcinkowskiego
17. im. Mickiewicza A
18. im.
1ickiewicza B
19. im. Konarskiego
20. 7-klasowa z niemieckim j. nauczania
21. w Brdyujściu
22. na Jachcicach
23. na Miedzyniu
24. na Małych Bartodziejach
25. na Siernieczku
26. na Zimnych Wodach
>>>
170
27. im. \Vładysława Jagiełły
28. Szkoła \Vydziałowa
29. Szkoła Specjalna dla dzieci niedorozwiniętych
Źródło: APB, In..o;pcktorat Szkolny Bydgoszcz, 389.
Dla wyżej wymienionej listy szkół powszechnych zachowała się jeszcze księga ocen
sprawowania się i postępów w nauce uczniów 7-klasowej Szkoły Powszechnej im. T. Koś-
ciuszki w Bydgoszczy z lat 1935-1936 oraz księga ocen na rok szkolny 1935/36 i odpisy świa-
dectw szkolnych z okresu 1827/28 i 1934/35 7-klasowej Publicznej Szkoły Powszechnej z
niemieckim j. nauczania w Bydgoszczy.
\V sumie ocalała niewielka ilość dokumentacji samych szkół, gdyż większość jej została
zniszczona we wrześniu 1939 r., kiedy to budynki szkolne zarekwirowało wojsko niemieckie.
Dalsze materiały do dziejów szkolnictwa podstawowego Bydgoszczy w latach 1920-1939
znajdują się w zespole Inspektoratu Szkolnego w Bydgoszczy, liczące 809 j. inw. łącznie z
aktami personalnymi nauczycieli (sygn. 775-809). Zachowany materiał jest podstawO\vym
źródłem do badań organizacji szkolnictwa podstawowego procesu nauczania w szkołach czy
działalności organizacji uczniowskich, takich jak .związek Harcerstwa Polskiego, P\Vi\VF i
Towarzystwo Budo\vy Szkół Powszechnych.
Imienne wykazy nauczycieli bydgoskich szkół powszechnych (np. w 1937 r. uczyło w
bydgoskich szkołach powszechnych 281 nauczycieli, w tym 145 mę7£zyzn i 136 kobiet) oraz
materiały z wizytacji szkół, jak i akta personalne stanowią materiał do badań w zakresie przy-
gotowania nauczycieli do zawodu, ich kwalifikacji, sytuacji materialnej i zaangażowania w
pracy społecznej.
Znajdujące się w zespole Inspektoratu Szkolnego w Bydgoszczy akta dotyczące posz-
czególnych bydgoskich szkół podstawowych (sygn. 4
8-774) są często jedynym źródłem
służ\cym do opracowania ich historii. Szczególnie wartościowe są protokoły posiedzeń rad
pedagogicznych przesyłane do wiadomości Inspektoratu.
Również w zespole Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu, znajdują-
cym się w zasobie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy zachowane są źródła do proble-
matyki bydgoskicgo szkolnictwa podstawowego. Są to materiały dotyczące organizacji szkol-
nictwa powszechnego, sprawozdania Inspektoratu Szkolnego w Bydgoszczy, protokoły z
wizytacji szkół bydgoskich (sygn. 1120-1133) oraz akta dotyczące poszczególnych szkół
podstawO\vych Bydgoszczy (sygn. 1398-1431), m.in. zachował się memoriał o najkoniecz-
niejszych potrzebach szkolnictwa powszechncgo miasta Bydgoszczy z 1930 r. (sygn. 1120).
\V sumie akta poszczególnych szkół podstawowych, Inspektoratu Szkolnego w Bydgosz-
czy i Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu stanowią dostateczną pod-
stawę źródłową do badań problematyki szkolnictwa podstawowego w Bydgoszczy w latach
1920-1939.
Szkolnictwo śrcdnie Bydgoszczy z okresu II Rzeczypospolitej nie jest reprezentowane
w zasobach Archiwum Państwowego w Bydgoszczy przez akta poszczególnych szkół, z \vy-
jątkiem Gimnazjum dla Uchodźców z Kresów \Vschodnich z lat 1920-1921.
Zachowało się 10 j. inw. wyżej \vymienionej szkoły, niemniej są to materiały zasadnicze,
jak spisy uczniów i nauczycieli listy ocen i odpisy świadectw, protokoły posiedzeń Rady
Pedagogiczncj oraz preliminarze finansowe. Była to niewątpliwie specyficzna szkoła na te-
renie Bydgoszczy. Stąd chociażby, biorąc pod uwagę zachowanc źródła, zasługuje na opra-
cowanic historyczne.
>>>
171
Zajmując budynki szkolne dla potrzeb wojska, okupant niemiecki zniszczył znajdujące
się tam akta szkolnc. Stąd jcdyna dokumentacja dotycząca bydgoskich gimnazjów znajduje
się w zespole Kuracorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego (sygn. 2922-2973 i 2740-2743).
Jest co w przeważającej części korespondencja służbowa dyrekcji szkoły z Kuracorium,
protokoły powizytacyjne i roczne sprawozdania z działalności niektórych gimnazjów.
Podobny materiał w zespole Kuracorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego zachował się
do szkolnictwa zawodowego (sygn. 3268, 3320-3359), zwłaszcza Miejskiej Szkoły Handlo-
wej, Szkoły Rolniczej, Państwowej Szkoły Przemysłowej, Ookształcaj,\cej Szkoły Kupie-
ckiej, Liceum Handlowego KOt:dukacyjnego Izby Przcmysłowo-Handlowej czy Miejskiego
Konserwatorium l\1uzycznego w Bydgoszczy.
Badacz zajmujący sic; problematyką szkolnictwa średniego w Bydgoszczy \\' latach 1920-
-1939 nic znajdzie kompletu żródeł w zasobic bydgoskiego archiwum. l\lusi sięgać do dru-
kowanych sprawozdań z działalności gimnazjów, dzienników urzędowych Kuratorium Okrę-
gu Szkolnego Pomorskiego i Poznańskiego, do prasy bydgoskiej, także do zbiorów Muze-
um Oświaty Ziemi Bydgoskiej, gdzie zgromadzono kroniki szkolne, sprawozdania, wspom-
nienia, zdjęcia, podręczniki i inne materiały ofiarowane przez bydgoskich nauczycieli. \Vaż-
nc S'ł okolicznościowe jedniodniówki wydane z okazji zjazdów b. uczniów bydgoskich gim-
nazjów, ukazały się np. trzy czcści "Echa Klasyków Bydgoskich", opublikowane w 1985 r. i
1988 r. przez Komitet Organizacyjny Zjazdu \Vychowanków Pańs[\vowego Gimnazjum Kla-
sycznego w Bydgoszczy.
Trzeba dodać, żc sporo materiałów do dziejów gimnazjów bydgoskich z bt 1920-1939
jest ukrytych w aktach personalnych nauczycieli.
\V zespole Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego zachował sic scosunkowo duży
zbiór tych akt liczący 3799, a w Inspektoracie Szkolnym w Bydgoszczy 379 teczek.
Odrcbnym problemem w Bydgoszczy tego czasu jest sprawa szkolnictwa mniejszości
niemieckiej. Zawarty w 11 j. inw. materiał Prywatnego Liceum im. Oregerówny w Bydgo-
szczy z Niemieckim Jczykicm Nauczania uzupełniony archiwaliami Oeucscher Schulverein
in Polcn (sygn. 291/1-291/17) stanowi dostateczną bazę źródeł do napisania historii tej
szkoły, tym bardziej że zachował się SO-stronicO\vy maszynopis historii zakładu od początku
istnienia do 1928 r. (Akta Schulverein, sygn. 291/10).
Akta Oeutschcr Schulverein in Polen (OV), przechowywane w Archiwum Państwowym w
Bydgoszczy w ilości 437 j. inw., zawierają zasadniczy materiał do badań problemu szkolnictwa
niemieckiego nie tylko w Bydgoszczy, ale także i w Polsce. Zespół ten pod względem treści,
dzieli się na dwa działy: akta szkolne i akta dotyczące poszczególnych szkół niemieckich.
\V dziale I zgromadzono plany pracy - sprawozdania z działalności, akta dotyczące DV,
protokólarze posiedzeń i zarządu, plenarnych zebrań, organizacja kursów, konferencji na-
uczycielskich, zbiory wycinków prasO\vych w zakresie szkolnictwa niemieckiego w Polsce i
polskiego w Rzeszy, zbiory tłumaczeń przepisów i rozporządzeń dotyczących szkolnictwa,
ze szczególnym uwzględnieniem szkolnictwa niemieckiego, spraVłY związane z dokształ-
ceniem, angażowaniem oraz materiały dotyczące sytuacji bytowej i socjalnej niemieckich
nauczycieli.
Oział II obejmuje archiwalia szkół niemieckich w Polsce w układzie alfabetycznym, wg
naz\vy miejscowości będącej siedzibą szkoły. \V wiązkach akt zgromadzono prawie komple-
tny materiał ilustruj'łCY działalność szkoły począwszy od jej budowy i otwarcia, poprzez ob-
sadę nauczycielską, plany i programy nauczania, protokoły posiedzeń rad pedagogicznych,
sprawozdania z wizytacji szkolnych.
>>>
172
Akta te dotyczą szkół niemieckich z terenu Pomorza i \Vielkopolski. \V sumie akta Nie-
mieckiego Związku Szkolnego stanowią podstawowe i zasadnicze źródło do dziejów szkol-
nictwa niemieckiego. \V Polsce i chyba w tym aspekcie nie były dostatecznie wykorzystane. 12
DV z siedzibą w Bydgoszczy powstało w 1919 r. w miejsce rozwiązanego Allgemeiner
Demscher Schulauschuss,13 obejmując zasięgiem działania teren całej Polski. Miało wła-
sny organ praso\vy \vydawany przez Landesverband Deutscher Lehrer und Lehrerinnen in
Poleni" pod nazwą "Deutsche Schulzeitung". Komplet tego czasopisma liczący 19 roczni-
ków znajduje się w księgozbiorze biblioteki archiwum bydgoskiego.
Z DV łączą się akta Landesverband Deutscher Lehrer und Lehrerinnen in Polen z sie-
dzibą w Bydgoszczy. Terenem działania Stowarzyszenia był obszar Rzeczypospolitej, a
celem ochrona praw zawodO\vych nauczycieli narodowości niemieckiej. Zawarty w tym zes-
pole materiał uzupełnia archiwalia DV, a głównie w zakresie stanu kształcenia oraz sytuacji
materialnej i społecznej nauczycieli niemieckich. Przy Stowarzyszeniu działała oficyna
drukarska pod nazwą "Leguc" , która \vydawała podręczniki z niemieckim językiem \vykła-
dO\vym w Polsce. Znajdujące się w tym zespole maszynopisy tych podręczników wraz z
omówieniami i recenzjami stanowią frapujące źródło ilustrujące proces tworzenia podręcz-
ników dla szkół obcojęzycznych.
Zachowane źródła nie są kompletne, gdyż część z nich uległa zniszczeniu w czasie dzia-
łań wojennych lub rozproszeniu i znajdują się w posiadaniu innych instytucji. Przykładem
może być Biblioteka Miejska i Wojewódzka w Bydgoszczy przechowująca niez\vykle cenne
akta miasta Bydgoszczy z omawianego okresu. Są to sprawozdania z działalności Zarządu
Miejskiego w Bydgoszczy z okresu 1920-1926, 1928/29, 1929-1937 (sygn. Fbg 10), sprawoz-
dania z działalności Rady Miejskiej w Bydgoszczy z lat 1934-1938 (sygn. 1398. 1938), pro-
tokólarz Rady tvliejskiej w Bydgoszczy z lat 1920-1938 (sygn. 778. z 1944), protokólarz
Komisji Finansowej i Budżetowej Rady Miejskiej w Bydgoszczy z lat 1932-34 (sygn. 776 ł
1944) i 290-stronicowa księga protokólarna Komisji \Vyborczej do Rady Miejskiej (sygn.
780. 1944).
Z tych materiałów dużą wartość badawczą posiadają sprawozdania z działalności Za-
rządu Miejskiego w Bydgoszczy, opracowane przez Oddział Statystyczny. Zawierają one
ogólne dane o działalności Rady i Zarządu Miejskiego oraz podają ich imienny stan osobo-
\vy. Drugi obszerny ich człon stanowią sprawozdania z prac poszczególnych działów gospo-
darki miejskiej, usystematyzowane wg dziesięciu \vydziałów, stanowiących agendy magis-
tratu: Ogólnego, Finansowo-Gospodarczego, Administracji Ogólnej, Opieki Społecznej,
Zdrowia Publicznego, Oświaty i Kultury, Ewidencji Ludności i Statystyki, Budownictwa
Naziemnego, Budownictwa Podziemnego i Przedsiębiorstw Miejskich (elektrownia, tram-
waje, gazownia miejska, rzeźnia miejska, targowica dla bydła, hala targowa, straż pOŻarna,
Zakład Oczyszczania Miasta).
\V sumie stanowią one stosunkowo pełne źródła do całokształtu spraw finansowych,
kulturalnych, oświatowych i społecznych miasta w dwudziestoleciu międzywojennym. Np.
w sprawozdaniu z działalności Zarządu Miejskiego w Bydgoszczy na rok 1935/36 s. 45 czy-
tamy: "Dzierżawcą Teatru Miejskiego był w roku sprawozdawczym dyrektor Wł. Stoma. W
sezonie sprawozdawczym odbyło się 371 przedstawień, w tym: operetkowych 126, komedii
i dramatów - 197, bajek - 21, gościnnych występów - 22, rewii - 4, oraz jedno misterium re-
ligijne. Do teatru uczęszczało od 197-702 osób".
Mówiąc o Bibliotece Miejskiej, wspomnieć należy również o drukowanych źródłach, ja-
kie znajdują się w księgozbiorze.
>>>
173
Do problematyki gospodarczej Bydgoszczy dwudziesrolecia międzywojennego ważnym
materiałem są "Sprawozdania Izby Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy z lat 1924-1933
(sygn. F. 451). Sprawozdania te posiada cakże Archiwum Państwo\",.c w Bydgoszczy w swo-
jej bibliotece.
Zagadnienia demograficzne Bydgoszczy 1920-1939 mają odbicie w "Wiadomościach Sta-
tystycznych" miasta jak i w księgach adresowych miasca Bydgoszczy z lat 1922-1929, 1933,
19-'6/1937. Księgi adresowe Bydgoszczy znajdują się również w bibliotece Archiwum Pań-
stwowcgo w Bydgoszczy.
KsiCgi adresowe, opracowane przez Biuro Statystyczne miasca Bydgoszczy, stanowią wia-
rygodne i cenne żródło drukowane do dziejów miasca z lat 1920-1936. Zawierają one, nie
tylko bogaty i wyczerpujący materiał do spraw ludnościowych miasta, ale również do orga-
nizacji i działalności władz miejskich, życia politycznego, gospodarczego, kulturalno-oświa-
towego i społecznego jego mieszkańców.
Obok Archiwum Bydgoskiego i Biblioteki (\,ticjskiej i \Vojewódzkiej, archiwalia do dzie-
jÓw szkolnictwa bydgoskiego w latach 1920-1939, gromadzi także Muzeum Oświaty Ziemi
Bydgoskiej15. Są ro kroniki szkół, liczne spuścizny po nauczycielach bydgoskich, drukowane
sprawozdania z działalności szkół, okazyjnie wydane jcdnodniówki czy czasopisma szkolne 16 .
Do (\/tuzeum Oświaty Ziemi Bydgoskiej przekazane zostały również materiały Komite-
tu Organizacyjnego Zjazdów \Vychowanków Państwowego Gimnazjum i Liceum Klasycz-
nego w Bydgoszczy, jak i publikowane materiały pozjazdowe w formie" Echa Klasyków w
Bydgoszczy" od Nr I-IV. \V minionym okresie zjazdów takich odbyło się dziewięć.
Specyficzne archiwalia związane z obronnością przechowuje, obok eksponatów czysro
muzealnych, Muzeum Tradycji PO\V w Bydgoszczy. Są ro spuścizny po oficerach i podofi-
cerach \Vojska Polskiego z lat międzywojennych. Między innymi są tam zgromadzone ma-
teriały po kpt. Andrzeju Kulwieciu, jednym z aktywnych działaczy kulcuralno-oświarowym
Bydgoszczy lat 1921-1939.
Przypisy:
1. .\rchiwum Państwowe Miasta Poznania i Województwa Poznańskiego. Przewodnik po zasobie
archiwalnym. Opracowanie zbiorowe pod kierunkiem Czesława Skopowskiego, Warszawa 1969, 792 s.
2. Archiwum Akt Nowych w Warszawie. Przewodnik po zasobie archiwalnym. Opracowanie zbio-
rowe pod redakcją Mieczysława Motasa, Warszawa 1973,488 s.
M. Skowroński pisząc o dziejach Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego w Bydgoszczy w
okresie międzywojennym, z braku akt zakładowych korzystał przede wszystkim z akt Ministerstwa
Komunikacji 1920-1939. przechowywanych w AAN w Warszawie - M., Skowroński Zakłady Napraw-
cze Taboru Kolejowego w okresie międzywojennym 1920-1939 w:. Dzieje Zakładów Naprawczych
Taboru Kolejowego w Bydgoszczy, 1851-1975. Praca zbiorowa pod redakcją K., Wajdy, Bydgoszcz
1976.
3. NSPP - Niezależna Socjalistyczna Partia Pracy działała na terenie Bydgoszczy w latach 1924-
-1937. K. Kawecka., Niezależna Socjalistyczna Partia Pracy 1921-1937, Warszawa 1969,
4. Archiwum Państwowe Bydgoszcz, Starostwo Powiatowe Bydgoszcz, sygn. 239.
5. J. Suski., W służbie publicznej na dwóch kontynentach, Toronto 1982, 122-140 s.
6. J. Chamot., Bydgoska Fabryka Kabli 1923-1973. Zarys historyczno-socjologiczny. Bydgoszcz
1973.286 s.
7. Rozwój Zakładów Teleelektronicznych "Telkom-Tclfa" w latach 1928-1978 pod redakcją R.,
Kabacińskiego.
>>>
174
8. \\' Archiwum Państwowym w Bydgoszczy przechowywane S:I sprawozdania Izby Przemysło-
wo-Handlowej w Bydgoszczy
9. J, Formanowicz... op. cit.
10. A. Perlińska, Akta
iemieckiego Towarzystwa Sztuki i Wiedzy w Bydgoszczy. Zawartość i
problematyka badawcza w: Kronika Bydgoska A'V, Bydgoszcz 1994, 135-145 s.
11. L. Kowalski, Czas próby, Poznań 1965.
12. S. Turowski, J. Zawadzki, Organizacja niemieckiego szkolnictwa powszechnego w Bydgosz-
czy w II Rzeczypospolitej w: Kronika Bydgoska XI. Bydgoszcz 1991,85-109 s.
13. Deutscher Schulausschuss - Niemiecki Wydział Szkolny.
14. A. Perlińska, l'vlateriały do działalności Stowarzyszenia Niemieckich Nauczycieli i Nauczycie-
lek w Polsce. w:. Kronika Bydgoska V Bydgoszcz 1980, 180-187 s.
15.
tuzeum Oświaty Ziemi Bydgoskiej w Bydgoszczy, drukowane: Sprawozdanie Dyrekcji
Państwowego Gimnazjum Klasycznego w Bydgoszczy za lata 1929/30 1931/32, Bydgoszcz 1932. )3 s.
Państwuwe Seminarium Męskie w Bydgoszczy za czas 192)-1933, Bydgoszcz, 33 s. Życie i praca
Szkoły Wydziałowej Męskiej w Bydgoszczy pod redakcj:I M. Porzycha. Bydgoszcz 1930, 33 s.
16. Muzeum Oświaty Ziemi Bydgoskiej w Bydgoszczy. "Dziewczęta w \Iundurkach". Czasopi-
smo Miejskiego Katolickiego Gimnazjum Żeńskiego w Bydgoszczy z lat 1934-1)39. Nr 1-34.
!.-. :....
..
,
,- . '., . .;. ,.' '. :
,,,;;
,
'!}. ,.""
')..,
.,
. -, I' .'"
. .; . ... . .
. ..,ł-'
". "
. ł 'T · \
. .:
,. '11 ł '.,
I.lo 1
,
. ."."
, t:I .,':
#
,
....
4(\D
,
'.
.
: \ ' .. '-:;: :
. ,.' :,.. i".# .,
o:. ". .
'«
.;
",. ;
ii' . '
l
',».,\ i ' 'l , "J . ., :,
.
};. \\
f +
)
, '
,."'
.. .;,
'
'- -
'
., ( ': ,}....,
:
---. - ; ",
' '-
.ł
,,\ .'; \ \ #
' .
'!
.
_... _...c.., . .
;;t _ol!
, .
. .
.,
e.. '"
" ..
\
". -,.-t.
"
,;
i \ "-
",
, ,'" ' ,
' \
..
'
I
,"
, .
f
'(;- '" "':
.'"
>>>
A-1arek ROA1ANIUK
ŹRÓDłA ARCHIWALNE DO DZIEJÓW
NIEMIECKIE} MNIEJSZOŚCI
NARODOWEJ W BYDGOSZCZY
W LATACH 1920-1939
przechowywane w zasobie
ArchiwutIl Państwowego w Bydgoszczy
Tcrywrialna sftuktura sieci archiwów państwowych po\\'oduje, iż w zasobic Archiwum
Państwowego w Bydgoszczy znalazły micjsce archiwalia dotycz
\ce hiswrii regionu. Szcze-
gólne micjscc wśród nich zajmują źródła hiswryczne do dzicjów miasta. Najpełniej udoku-
mentowane są jego losy w XIX i XX wicku. Jak wiadomo, wraz z rozbiorami Polski, Byd-
goszcz znalazła sic w granicach Królestwa Prus. Aneksja ziem polskich i włączenie miasta w
strukturę prawno-państwow
, państwa pruskiego zapocz
\tkowały blisko ISO-letni okres
rz
\dów, zasadnicz:\ \\-ykładni:.\ których stała sic jcgo germanizacja. PrLebiegała ona zresztą
zc zmiennym natc:;żeniem, a jcj apogcum przypadło na okrcs tzw. Kulturk:Hnpfu, gdy god-
ność kanclcrza sprawował OtW von Bismarck. \V wyniku konsekwcntnej, antypolskiej i
wynaradawiaj:.,ccj polityki oraz protekcjonizmu wobec nicmczyzny, istotncmu wzmocnie-
niu uległ żywioł niemiecki. Stabilizacja niemczyzny odbyła sic oczywiście kosztem stałego
deprecjonowania Polaków i polskości w ogóle przez permanentne ograniczanie ich roli w
życiu państwa i miasta. \V efekcie, ukształtowała sic zatcm elita polityczna i ckonomiczna,
a także kulturalna miasta, której naturalną bazę stanowili miejscowi l':iemcy. Daleko posu-
nięta germanizacja miasta wpłynęła na wytworzenie stcreotypowej oceny, wedle której
Bydgoszcz okrcślano mianem "mały Berlin". Z pewności
\ miasto miało nicmiecki charak-
ter, co zresztą znalazło wyraz w opiniach vłyrażanych później przez władze II Rzcczypos-
politej. \Vydaje się jednak oczywiste, że postępować musiały procesy częściowej choćb}
integracji społeczeństwa miasta w sytuacji koegzystcncji obu narodowości, nawet jeśli prze-
znaczono im tak diametralnie różne role.
Zagadnienia te, ważne dla rozumienia dziejów miasta, nic były dotychczas przedmio-
tem wnikliwszych badań historycznych. Uwagę koncentrowano najczęściej na konfronta-
cyjnej prezentacji dziejów, przeciwstawiając sobie działania przedstawicieli obu nacji.
Momentem przełomovłym w losach miasta był powrót Bydgoszczy do Macierzy w 19.20 r.
Dla zdecydowanej wickszości bydgoskich Niemców zmiana statusu z uprzywilejowancgo
zaborcy do narodu jedynie tolerowanego w Tamach odzyskanej państwowości polskiej
okazała się niemożliwa do zaakceptowania. Masowo opuścili oni miasto optując na rzecz
Niemiec. Dokonał się wówczas proces repolonizacji Bydgoszczy wspierany ruchami imigra-
>>>
176
cyjnymi z innych części kraju, a także spolszczaniem miasta prowadzonym w trybie admi-
nistracyjnym. Na pozostanie w Bydgoszczy zdecydowało się około 12 000 Niemców zwią-
zanych z miastem tradycją rodzinną i posiadanym majątkiem. Ostatecznie ich liczba stale
malała i w przededniu v,,"ybuchu II wojny światowej \vynosiła 9608 osób, które stanowiły 6,7%
ogółu mieszkańców. \V Bydgoszczy Niemcy stanowili jednak najliczniejszą mniejszość na-
rodową. Istotniejsza w ocenie roli, jaką odegrali w mieście, była ich siła ekonomiczna. \V rę-
kach Niemców pozostawała większość dużych przedsiębiorstw i fabryk, wiele warsztatów
rzemieślniczych, firm handlO\vych i sklepów (np. Lohnert, Eberhardt, Blumwe, Fiebrandt,
Kolwitz, Brauer itd.). Poza tym nastąpiła również konsolidacja żywiołu niemieckiego, a jego
przedstawiciele znaleźli się w różnych niemieckich partiach politycznych, organizacjach
społecznych i kulturalnych kultywujących odrębność narodową i własną kulturę. Bydgoszcz
była siedzibą organów cemralnych lub regionalnych kilku niemieckich organizacji, m.in.:
Deucschtumsbund, Deucscher Schulverein, Landesverband deutscher Lehrer und Lehrerinen
itd. Status ekonomiczny Niemców oraz ich niez\vykła aktywność przesądziły, iż w między-
wojennej Bydgoszczy znaczyli wiele.
Działalność niemieckich organizacji była już przedmiotem rozważań historycznych. Z
reguły jednak uwagę koncentrowano na działalności konkretnej organizacji bydgoskich
Niemców lub rzadziej na jednym zagadnieniu problematyki mniejszościowej. Jak dO[ąd
brak jest opracowania syntetycznego, które za cel stawiałoby sobie wieloaspektową, zobie-
ktywizowaną prezentację zagadnienia. Sądzić można, iż nad opisem historycznym dziejów
bydgoskiej mniejszości niemieckiej zaciążyło nieco jednostronne, rozliczeniowe stanowisko
historyków, zrozumiałe zresztą po doświadczeniach ostatniej wojny.
Uzasadniona \\'Ydaje się zatem potrzeba prezentacji całego, bogatego spektrum proble-
matyki niemieckiej w latach 1920-1939. Zapewne zaowocowałaby ona opisem kwestii doty-
chczas pomijanych lub nie dostrzeganych. Można zatem żywić przekonanie, iż pomocne w
tym względzie będzie wskazanie archiwaliów zgromadzonych w zasobie Archiwum Pań-
stwowego w Bydgoszczy stanowiących materiał źródłowy do dziejów niemieckiej mniejszo-
ści narodowej zamieszkującej miasto w okresie międzywojennego dwudziestolecia.
Źródła do dziejów niemieckiej mniejszości narodowej w Bydgoszczy były już częściowo
przedmiotem popularyzacji naukowej. \Vartość badawczą akt niemieckich organizacji prze-
cho\\'Ywanych w zasobie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy oceniła Anna Perlińska na
łamach Co XIII Prac Komisji Historii BTN. W tomie V Kroniki Bydgoskiej zaprezentowała
materiały źródłowe do badań działalności Stowarzyszenia Niemieckich Nauczycieli i Na-
uczycielek w Polsce. Ogólnego przeglądu źródeł do dziejów niemieckiej mniejszości naro-
dowej w Polsce w hHach 1919-1939 przechowywanych w archiwach polskich, także byd-
goskim oraz niemieckich, dokonał Wojciech Kotowski. Przegląd ten opublikowany został w
zeszycie 3/4 Dokumentation Ostmitteleuropa.
Charakteryzując ogólnie wspomnianą bazę źródłową podkreślić należy, iż podstawą ba-
dań historycznych w omawianym zakresie są akta rozmaitych partii, organizacji i towarzystw
społecznych, gospodarczych i kulturalnych, w których skupieni byli bydgoscy Niemcy.
Stan zachowania tych archiwaliów jest jednak bardzo zróżnicowany. Niektóre z zespołów
liczą kilkadziesiąt, a nawet kilkaset jednostek archiwalnych. Inne zachowały się jedynie w
stanie szczątkowym, w ilości kilku lub kilkunastu poszytów. Sytuacja taka sprawia, że
konieczne jest sięganie do innych archiwaliów zgromadzonych w zasobie Archiwum Byd-
goskiego. Objęcie kwerendą źródłową pozostałych zespołów pozwala na uzupełnienie
informacji i wypełnienie ewentualnych luk w faktografii. Niezbędne wydaje się \vykorzys-
tanie akt: urzędów administracji państwowej ogólnej (Urząd Wojewódzki Pomorski w
>>>
177
Toruniu), specjalncj, szkolnej (Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu,
Inspektorat Szkolny w Bydgoszczy), samorządu terytorialnego (Akta miasta Bydgoszczy),
samorządu gospodarczcgo (Izba Przemysłowo-Handlowa w Bydgoszczy), organów \\i)'miaru
sprawiedliwości (Sąd Okręgov{y w Bydgo
zczy, prokuratura S
łdu Okręgowego w Bydgo-
szczy, Rejcstry Sądu Powia[Oweg() w Bydgoszczy), policji państwowej (Komenda Policji
Państwowej na miasto Bydgo
zcz) i banków (Bank Związku Spółek Zarobkowych - Od-
dział w Bydgoszczy). \Vymicnionc akta tworzą zespoły archiwalne znaczne rozmiarami,
licz'lce niekiedy kilka tysięcy jcdnostck. Problematyki niemieckiej w odniesieniu do mias-
ta dotyczy na ogół tylko niewielka ich część, z reguły kilka lub kilkanaście, rzadziej kilka-
dziesiąt poszytów. Najwartościowszym matcriałem uzupełniającym są akta miasta Byd-
goszczy z lat 1920-1939 wytworzone w trakcie pełnienia przcz władze miejskie funkcji
zarz
łdzająco-kontrolnych, także w stosunku do jego obywateli narodowości niemieckiej.
Szczegółowego omówienia bazy źródłowej do badań dziejów bydgoskiej mniejszości
niemieckiej dokonano wyodrębniając grupy problemowe. Określiły je zasadnicze dziedziny
aktywności bydgoskich Nicmców, tzn. udział w życiu politycznym, działalność gospodar-
cza, szkolnictwo i oświata oraz życie społeczno-kulturalne.
l. Życie polityczne
Szczególnie bogaty matcriał źródłowy do badań działalności politycznej niemieckicj
mniejszości narodowej scanowi
\ zachowane w dobrym stanie akta Niemieckiego Związku
Obrony Pra\\' t\lniejszości w Polsce (Deucschcumsbund zur \Vahrung der Minderheits-
rechte in Polen) [488 j. a]. Drugim szczególnie intcresującym źródłem są akta Niemicckiego
Zjednoczenia w Sejmie i Senacie (Deucsche Vcreinigung in Sejm und Senat) [234 j. a.]. \V
Bydgoszczy znalazły sicdzibę władzc centralne tej organizacji. Akta wspomnianych związ-
ków [O z pewnością najbardziej intcresujące żródło historyczne do badań politycznej akty-
wności przedstawicieli mnicjszości osiadłej w mieście. Są to zarówno materiały dotycz,\cc
organizacji wewnętrznej związku (rcjestracja, staCUt, wytyczne i programy działalności,) jak
również funkcjonowania jego tcrenowych komórek (sprawozdania z działalności, statystyki
członków, budżety). \Viele akt dotyczy niez\\i)'kle żyv{ych kontaktów ze wszystkimi niemal
innymi organ izacjami n iemiccki mi społeczno-zawodowymi, kulturalnymi, gospodarczymi
oraz zWi:łzkami v{yznaniowymi. Zarówno Związek Obrony Praw Mniejszości, jak i Zjcdno-
czenie Nicmicckie pełniły wobec nich rolę swoistego patrona politycznego stojącego na
gruncie integracji środowiska niemieckiego. \Vide miejsca znalazł udział Niemców w kolej-
nych wyborach do polskiego parlamentu. Działalność w konkretnych dziedzinach życia
społecznego ilustruj
ł akta poszczególnych, \vyspecjalizowanych \vydziałów obu organizacji:
gospodarczego, szkolnego itp. \V aktach wydziału finansowego i gospodarczego znalazła
wyraz protekcyjna polityka rządu Niemiec wspierającego subwcncjami organizacjc mniej-
szościowe w Polsce. Część archiwaliów wspomnianego zespołu dotyczy pobytu Niemców w
Polscc, regulacji prawnej ich statusu, protestów i skarg wnoszonych w przypadku \vydalenia
z Polski, najczęściej z powodu działalności antypaństwowej, szpiegowskiej. Jej konsekwcn-
cją były zresztą głośne procesy \vytaczane członkom obu organizacji: w 1923 roku Związko-
wi Obrony Praw Mniejszości zakończony jego rozwiązaniem i w 1929 roku przeciwko człon-
kom Zjednoczenia Niemieckiego. \V obu przypadkach przed sądcm stanęły osoby oskarżo-
ne o działalność antypolską i szpiegostwo na rzecz Niemiec.
\Varte odnotowania są również akta dotyczące działalności konkretnych osób, wspom-
nianego już Kurta Graebego, Artura Pankratza i Karla Daczko posłów na Sejm RP oraz
>>>
178
działaczy regionalnvch, np. Marty Schnee i pas[Ora Juliusa Assmanna. Cennym źródłem ba-
dawczym są także materiały typu sca[ys[ycznego obrazujące scan organizacyjny i wielość
organizacji niemieckich, liczbę ich członków, charakter działalności konkretnych organizacji.
Osobne miejsce w [ej dokumentacji zajmują archiwalia poświęcone prasie. \Viększość z
nich dotyczy "Demsche Rundschau in Polen" wydawanego w Bydgoszczy przez oficynę
August;) Di[[manna. a także "Dcmsche Nachrich[en", "Volkszeiwng" i "Bromberger
\Vochenbla[[". Najczęściej są [O akca związane z działalnością polskiej cenzury, k[órcj wy-
razem były liczne zajęcia prasowe w związku z publikacją artykułów o treści uznanej za
antypolską lub antypaństwową. Kilka jednostek stanowią także zbiory wycinków z gazet
polskich. dumaczeni
l artykułów na język niemiecki, wyselekcjonowane ze względu na
rzekomc naruszanie praw mniejszości zagwaran[Owane polskim prawem.
Uwagę zwraca korcspondencja Kur[a Graebego z Niemieckim Klubem Parlamentar-
nym w Scjmie RP, DelJ[schen Ausland- Ins[iun w Sumgarcic oraz relacje z udziału w kon-
gresach mniejszościowych w Europie. \Valor źródła uzupełniającego posiadaj.\ zachowane
fragmentarycznie akta Zjednoczenia Nicmieckicgo w Polsce Zachodniej (DclJ[sche Ve-
reinigung in \Ves[polen) [20 j. a.]. Są [O przede wszystkim deklaracje członkowskie i spisy
członków organizacji z lat 1934-1939. Przedstawionc akca Związku Obrony Praw Mnicj-
szości i Zjednoczenia Nicmieckiego są z pewnością najis[Otniejszym i najpdnicjszym
źródłem do dziejów bydgoskiej niemieckiej mniejszości narodowej. Zakrcsem informacji
wykraczają one częs[O poza obręb samej Bydgoszczy.
Ich źródłowym uzupełnieniem są akca miasca Bydgoszczy wytworzone przez Zarząd
t\'tiejski \V Bydgoszczy w trakcie pełnionej przez międzywojenne dwudziesrolecie funkcji
organu administracji samorządowej. Problcmatyki życia poli[ycznego mniejszości nicmie-
ckiej w mieście dotyczy naturalnie tylko niewielka część zachowanych akt [30 j. a.]. Przewa-
źają wśród nich m
neriały statystyczne powstałe w związku z rejestracją opcantów opuszcza-
jących mias[O, ewidencjonowanicm majątku pozoscającego w rękach niemieckich, rekwizy-
cją mieszkań [12 j. a.]. Kilka poszy[ÓW obrazuje układ sił poli[ycznych we władzach miasca
według narodowości, strukturę narodowościową mieszkańców, działalność radnych-NiemcÓw
np. Paula Jendricke. Kilka jednostek archiwalnych dotyczy publikacji na łamach "Demsche
Rundschau" oraz działalności redakcji gazety. Jedna z teczek zawicra informacje o dzia-
łalności Zjednoczenia Narodowości Niemicckiej w Polscc (Vereinigung dcs deutschcn
Volkstums in Polen). Pozoscałe akra [O dokumentacja dochodzeń wobec osób podejrzanych
lub oskarżonych o szpiegostwo, zawierająca dane identyfikacyjne, listy gończe, itp.
\Vspomniana problema[yka dominuje rakże w niewielkicj grupic akt dotyczących za-
gadnienia niemieckiej mniejszości narodowej zachowanych w zespole Komenda Policji
Państwowej na mias[O Bydgoszcz [21 j. a.]. Są [O najczęściej materiały i sprawozdania z in-
wigilacji Niemców podejrzanych o szpiegostwo lub działalność antypaństwową. Interesu-
jące są zwłaszcza dossier poszczególnych działaczy niemieckich opracowane na podstawie
meldunków wywiadowczych. Kilka poszy[ÓW dotyczy przeprowadzanych rewizji, opraco-
wywanych wniosków o wydalenie z granic Polski i dochodzeń w związku znielegalnym
przekraczaniem granicy.
Podobne w charakterze są akta Sądu Okręgowego w Bydgoszczy i ProkuratlIry S
\dl1
Okręgowego w Bydgoszczy. Akca sądowe [11 j. a.] [O wyłącznie akta procesowe w sprawach
o lżcnie narodu i państwa polskiego (art. 152, 181 kk). \Vśród akt dochodzeniowych zacho-
wanych w zespole Prokuratura Sądu Okręgowego w Bydgoszczy przeważa typowa doku-
mentacja dochodzeniowa w sprawach o zajęcie niemieckich gazet i czasopism publikują-
cych treści antypaństwowe [42 j. a.]. Większość z nich dotyczy "Demsche Rundschau in
>>>
179
Polen" [16 j. a.], lecz również pism: "Osdand", DelJ[sche Arbei[", "DelJ[sche Schulzei-
wng" i "Der S[Ormer". Znaczną grupę [worzą mkże akca dochodzeń w sprawach o lżenie
narodu i państwa polskiego [15 j. a.]. Jeden z poszy[ÓW dO[yczy procesu Związku Obrony
Praw Mniejszości w Polsce, a kilka postępowania w sprawach szpiegowskich.
Iswmą warwść informacyjną, uzupełniającą w zakresie życia politycznego niemieckiej
mniejszości narodowej posiadają akta Urzędu \Vojewódzkiego Pomorskiego w Toruniu,
przechowywane również w zasobie Archiwum Bydgoskiego. Interesujące są zwłaszcza akm
\Vydziału Społeczno-Poli[ycznego wspomnianego urzędu. Zaznaczyć jednak należy, że
bardzo bogaty materiał źródłowy do problema[yki niemieckiej mniejszości narodowej za-
chowany w tym zespole archiwalnym [ylko w niewielkiej części dotyczy Bydgoszczy. Stan
mki jest oczywistą konsekwencją fakw, iż miasw w obrębie województwa pomorskiego
znalazło się dopiero od l IV 1939 r. w związku z przeprowadzoną korekt} granic województw
pomorskiego i poznańskiego.Tak więc podporządkowanie miasca nadzorowi 1 T\VP w Toru-
niu jako organowi adminisuacji państwowej ogólnej nastąpiło krótko przed wybuchem
wojny. Najwarwściowsze źródłowo wydają się być akm referaw spraw narodowościowych
\Vydziału Społcczno-Poli[ycznego U\VP w Toruniu. Był on bowiem działem spraw wy-
specjalizowanym w zakresie nadzoru nad mniejszościami narodowymi.
\Vśród wspomnianych akt uwagę zwracają materiały dotyczące rejestracji i nadzoru nad
działalnością Związku Obrony Praw Mniejszości, Zjednoczeniem ł";iemieckim, Panią Mło-
doniemiecką (] ungdeu[schc Panei) oraz nie1egalną NSDAP. Interesujące są różnorodne
ma[criały statystyczne prezcntujące s[rukwrę narodowościową powiatów i miast, także
Bydgoszczy, statystyka szkolnic[wa niemieckiego oraz dokumentujące gospodarczą ak[yw-
ność l\:iemcÓw. Znaczną atrakcyjność badawczą posiada z pewnością [zw. Księga narodo-
wościowa miasca i powiatu bydgoskiego. Jes[ [O dokument o charakterze sm[ystycznym, w
całościowy i syntetyczny sposÓb prezentujący niemiecką mniejszość narodową w Bydgosz-
czy, zarÓwno w aspckcie działalności politycznej i gospodarczej, jak również społeczno-kul-
wralnej. Jes[ on tym cenniejszy, że rejesuuje stan w przededniu wybuchu II wojny świa-
wwej. \V zespole znalazły się także materiały dotyczące petycji Kurta Graebego w spra-
wach przewłaszczeń maj
\[ków niemieckich, akta poświęcone agitacji przedwyborczej i
kontaktów organizacji niemieckich z konsula[em Niemiec w Toruniu.
Równic interesllj
\ca jest dokumentacja referatu prasowego. Przeważają w niej kwes[io-
nariusze sca[ys[yczno-opisowe poszczególnych [ywłów niemieckiej prasy, akta dochodzeń
w sprawach konfiskat i zajęć prasowych, wycofania debiw, m.in dla "DelJ[sche RlIndschall
in Polen" i "Bromberger Tagebla[[".
Z pewnością kwerendą objąć należy periodyczne! sprawozdania sywacyjne wojewody
pomorskiego zachowane w referacie bezpieczeństwa.
Akca referaw ochrony granic ujawniają proceder nielegalnego przekraczania granicy, jej
naruszania oraz ruchu granicznego między Niemcami i Wolnym Mias[em Gdańskiem, częs-
ta związanego z niemiecką działalnością wywiadowczą.
2. Działalność gospodarcza
Jak już wspomniano, dziedziną iswmej aktywności bydgoskich Niemców była działal-
ność gospodarcza. W rękach niemieckich znalazło się wiele poważnych firm i zakładów
przemysłowych.
S[Osunkowo bogata i różnorodna jest dokumentacja archiwalna pozycji ekonomicznej
niemieckiej mniejszości narodowej w życiu gospodarczym miasta. Składają się na nią archi-
>>>
180
w
llia rozmaitcj proweniencji. Za źródła o podstawowym znaczeniu uznać należy akm nie-
mieckich organizacji gospodarczych, a cakże firm przcmysłowych, których właścicielami
byli bydgoscy Niemcy.
Z pewności
\ najpełniejsza jest dokumcnmcja działalności Związku Gospodarczego
Zawodów Miejskich w Bydgoszczy (Winschaftsverband sttidtische Bcrufe in Bromberg)
[4SH j. a.]. Zachowane akta stanowią w zasadzie niemalże pełną spuściznę ak[Ową tej orga-
nizacji. Pozwalają one na uscalenia fakwgrafii w zakresie organizacji i sywacji społeczno-za-
wodowej jcj członków. Bogaca jest [akże dokumemacja dO[ycząca komaktów z pozostałymi
organizacjami gospodarczymi i współpracy z ogniwami terenowymi związku.
Obfituje ona w różnorodne sprawozdania z działalności, rapony i wykazy smtystycznc
ilustruj
\ce ich kondycję gospodarczą. Znaczną część zespołu stanowią akta będące świade-
ctwem pomocy przy wyjcdnywaniu miejsc pracy, zatrudnianiu, a mkżc dokształcaniu i na-
uce zawodu.
Imeresująca z punktu widzenia źródłowego jest równicż spuścizna ak[Owa Związku Rze-
mieślników Niemieckich w Polscc z siedzibą w Bydgoszczy (Verband demscher Hand-
werker in Poten, Sitz in Bromberg) [116 j. a.]. \V Bydgoszczy znalazły swą siedzibę władze
- .
cemralne zwi
\zku. Kilka tcczek w zespole dO[yczy organizacji wewnętrznej związku (sm-
tm, rcjestracja) oraz funkcjonowania organów kierowniczych - zgromadzenia gencralnego i
zarządu. Zdecydowan
\ większość akt w zespole stanowi jednak korespondencja prowadzo-
na z jednostkami tercnO\vymi organizacji i innymi związkami typu gospodarczego. L\vagę
zwracają liczne wycinki prasowe poświęcone stanowi niemieckiego rzemiosła i pomocy
finansowej w postaci subwencji z Niemiec.
\\1yłącznie fragmemarycznie zachowane są akta Związku dla Przemysłu, Handlu i \Vol-
nych Za\\-'odów (Verband fUr Gewerbe und freic Berufe) [29 j. a.]. Najliczniejszą grupę sm-
nowi
\ akta dotyczące komaktów z innymi organizacjami gospodarczymi I\:iemców [11 j. a.].
Pozostałe części zespołu liczą po kilka jednostek archiwalnych i dO[yczą spraw organizacyj-
nych, członków i sytu:łcji finansowej organizacji. Zdekompletowane są również akm dwóch
organizacji rolniczych zewidencjonowane w zbiorze I\'iemieckie organizacje. Akm Niemie-
ckiego Związku Chłopskiego (Demsche Bauerverein) - Oddział w Bydgoszczy [2.3 j. a.] po-
chodzą z lat] 920-1923. S
\ [O pro[Okoły zebrań i listy składek. Zupełnie szczątkowo [3 j. a.]
zachowały się matcriały Niemieckiego Związku Rolników (Verband demsche Landwine).
Za niekomplernie zachowane uznać należy również akm niemieckich firm i zakładów
przemysłowych i handlowych. \Vyjątek smnowią akm Bydgoskiej Fabryki Maszyn H. Loh-
nen (Bromberger
-1aschinenfabrik H. Lohnen) [372 j. a.], zachowane wokoło 60-70%. Sm-
nowią one z pewnością reprezematywną bazę źródłową do badań dziejów firmy. Pozostałe
zespoły archiwalnc tego typu, na które złożyły się akta innych przedsiębiorstw niemieckich,
zachowały się w stanie, który uznać można za fragmentaryczny lub tylko szczątkowy. \V zaso-
bie Archiwum Państwowego w Bydgoszczy znalazły się akta Browaru Bydgoskiego - Bracia
Brauer (Neue Bromberger Brauerei) [12 j. a.], Fabryki Skór Ludwika Buchholtza (Gerberei
L. Buchholtz), Fabryki Mebli i \Vyrobów Drzewnych Ouo Pfefferkorna (Holz und Mobel-
industric) [26 j. a.], Fabryki Rowerów i Motocykli "Tornedo" \Vilhelma Tornowa (Fahrrad
und Mo[Ofahrradfabrik) [43 j. a.] oraz Fabryki Maszyn i Kodów Parowych Fr. Eberhardta
(Bromberger l\1aschinen und Oampfkesselfabrik, Fritz Eberhardt in Bromberg) [30 j. a.]. W
zespołach tych najczęściej przewaŻają akta dotyczące produkcji, wyposażenia technicznego,
składanych zamówień i ofert oraz zbytu produkowanych urządzeń i towarów. Zdekomple-
[Owane są z reguły akm organizacyjne firm oraz własnościowo-majątkowe.
>>>
181
\V sywacji tej na znaczeniu źródłowym zyskują akm o problematyce gospodarczej za-
chowane w innych zespołach archiwalnych. Stanowią bowiem waźne informacyjnie mate-
riały uzupełniające. \Vydaje się, iż specjalne znaczenie posiadają Rejestry przemysłowe,
handlowe, spółdzielcze i swwarzyszeń Sądu Powiawwego w Bydgoszczy. Jest w zespół
znaczny rozmiarami, a jego część dotyczy firm przemysłowych będących własnością Niem-
ców. Akta rejes[facji konkremego przedsiębiorstwa zawierają nickiedy pełn
, kilkU[omow
ł
dokumencację składaną jako załącznik do wniosku o rejestrację firmy, dokumemy związa-
ne ze zmianami jej S[3WSU prawno-własnościowego, podziałem akcji oraz zmianami w ob-
sadzie organów zarządzaj
łcych. Cenne są także załączone z reguły bilanse i sprawozdania z
produkcji. Akca rejestrowe stanowią zatem warwściowe uzupełnienie powaźnie niekiedy
zdekomplewwanych akt własnych firm. Co warce podkreślenia, w części dotyczą one mkże
zakładów, których akca własne nie zachowały się i rejestry sądowe są jcdynym materiałem
źródłowym ich egzystencji. Obok akt rejestrowych wymienionych już wyżej firm: Fabryki
fvlaszyn H. Lolmerc [sygn. 349-350, 369, 1109], Browaru Brauerów [sygn. 139], Fabryki
Pfefferkorna [sygn. 619], Garbarni Buchholtza [sygn. 11-12, 149-150], Fabryki "Tornedo"
[sygn. 218-219] oraz Fabryki Eberhardt [sygn. 165], zachowała się także dokumemacja
rejes[facji: Fabryki Maszyn do Drewna C. Blumwego (fvlaschinenfabrik C. Blumwe) [sygn.
276-277, 662-664, 852], Fabryki Sygnałów Kolejowych C. Fiebrandta (Eisenbahn-Signal-
bauwerk C. Fiebrandt) [sygn. 685, 1118-1120], Fabryki Rowerów i Mo[Ocykli Emila S[adie
(l\'lotor-Fahrzeugfabrik .,Automobile") [sygn. 70, 470, 913, 1068], Fabryki Mebli Paula
Ilege (Mobel-Fabrik P. Hege) [sygn. 23], Fabryki Maszyn i Arcykułów Żelaznych Richarda
Schmidtke [sygn. 738], Hurcowni Anykułów Żelaznych L. Kolwitza (Eisenwaren und
Eisenarcikel Grosshandlung L. Kolwitz [sygn. 14], Destylarni spirywsu C. A. Franke [sygn.
16], Tarcaku C. Bumkego" (Sagewerk C. Bumke) [sygn. 90], l\1Ieczarni- Dwór Szwajcarski
Ernesta Bendta (Molkerei Schweitzerhof) [sygn. 173] i kilku innych firm przemysłowych,
sklepów i zakładów usługowych.
Odnotować należy również zachowanie akt rejestrowych najważniejszej instytucji kredyto-
wej Niemców, Banku dla Handlu i Przemysłu (Bank fOr Handelund Gewerbc) [sygn. 785-787].
\Vymicnionych wyżej bydgoskich firm przemysłowych dotyczy także kilka jcdnostek
archiwalnych z zespołu Izba Przemysłowo-Handlowa w Bydgoszczy.
Zachowały się teczki dotyczące fabryk:
Lohnena [sygn. 145], Tomowa [sygn. 146], Schmidktego [sygn. 150], Pfcfferkona [sygn.
186] i destylarni C. A. Franke [sygn. 223].
Kilka ze wspomnianych zakładów korzys[ało z kredytów i pożyczek inwestycyjnych
udzielonych przez Oddział Bydgoski Banku Zwi
\zku Spółek Zarobkowych. \V zacho-
wanych akcach ban ku znalazła swój wyraz źródłowy pomoc finansowa udzielona Garbarni
Buchholtza [sygn. 19], Hurtowni Kolwitza [sygn. 38] oraz fabrykom: Lohnerta [sygn. 34],
Pfefferkorna [sygn. 73], Eberhardra [sygn. 45] i Tomowa [sygn. 82].
Materiałem żródłowym fragmemarycznym, lecz z pewnością wymagaj
\cym uwzględ-
nienia w kwerendzie, jest kilka poszytów zachowanych w Akcach miasta Bydgoszczy doty-
czących funkcjonujących w mieście organizacji gospodarczych, m.in. Towarzystwa "Treu-
hand" [sygn. 530], Zwi
\zku Kupców w Bydgoszczy (Kaufmannischer Verein in Bromberg)
[sygn. 318], Związku Handlu Winem (Verein der \Veinhandler) [sygn. 319] oraz Związku
Właścicieli Tanaków i Kupców Drzewnych (Verein der Sagewcrke und Holzandels in
Bromberg) [sygn. 311]. Zawierają one najczęściej stawty tych organizacji, listy członków, a
[akże składy organów zarządzających z lat 1920-1928.
>>>
182
3. Szkolnictwo i oświata
Za dość bogatą, choć zróżnicowaną smnem zachowania akt poszczególnych zespołów
archiwalnych uznać można bazę źródłową do badań niemieckiego szkolnictwa i oświaty.
Składają się na nią przede wszystkim akm niemieckich organizacji i [Owarzystw szkolno-
-oświa[Owych oraz zachowane jedynie szczątkowo akca mniejszościowych szkół.
Z pewnością zespołem o zasadniczym znaczeniu źródłowym są akca Niemieckiego
Związku Szkolnego (Deucscher Schulverein) [988.j. a.]. Stanowią one wszechs[[onne,
wielO[ematyczne źródło do dziejów niemieckiego szkolnictwa, nic tylko w Bydgoszczy.
\Viele spośród jednostek archiwalnych tego zespołu zawiera dokumemację dO[yczącą ogól-
nej oceny s[Osunków narodowościowych, zwłaszcza sywacji prawnej mniejszości niemiec-
kiej w Polsce [19 j. a.]. Znaczną war[Ość informacyjną posiadają opracowania o charakterze
opisowym i S[atystycznym poświęcone stanowi szkolnictwa w ogóle, jego organizacji i
struktury [23 j. a.]. Kilka poszytów dotyczy organizacji we\\'nę[[znej Niemieckiego
Związku Szkolnego [S j. a.]. Uwagę zwraca niemalże pełna ewidencja szkół i nauczycieli
[32 j. a.]. \Viele teczek dotyczy za[[udniania kadry pedagogicznej i jej dokszcałcania.
Zawieraj
\ one często wnioski i opinie oraz kwestionariusze osobowe poszczególnych pega-
gogów [35 j. a.]. Znaczną część akt w zespole stanowi dokumemacja finansowo-placowa per-
sonelu szkolnego [32 j. a.]. Zachowały się także akca inwestycji-wykupu terenów i budowy
gmachów szkolnych oraz projekty techniczne obiektów [36 j. a.]. \Viele teczek gromadzi
programy nauczania, sprawozdania z ich realizacji, opinie i wnioski w sprawach stoso-
wanych podręczników szkolnych. Podscawowym zrębem zespołu są jednak akca dotyczące
poszczególnych placówek szkolnych, również bydgoskich [ok. 520 j. a.]. \V poszY[3ch tych
znajduje się na ogół kompletna dokumemacja konkretnej szkoły lub przedszkola, poz-
walająca na opracowanie monografii his[Orycznej cakiej placówki.
Dotyczy ona jej organizacji, kierownictwa i kadry pedagogicznej, majątku szkoły.
Zawiera z reguły sprawozdania z działalności mery[Orycznej i finansowej, pro[Okoły wizy-
tacji, scatystykę uczniów, kwestionariusze scatystyczno-opisowe dotyczące szkoły, wypisy z
kronik szkolnych, sprawozdania z organizowanych uroczys[Ości.
Is[Otną wartość źródłową posiadają także akta Związku Niemieckich Nauczycieli i
Nauczycielek w Polsce (Landesverband deucsche Lehrer und Lehrerinen in Polen).
Zespół ten, mimo iż niewielki rozmiarami, gromadzi kompletną dokumemację działalności
tej organizacji. [76 j. a.] W pełni zachowały się akca organizacyjne związku dO[yczące sta-
tusu prawnego, s[[ukwry wewnętrznej oraz funkcjonowania organów kierowniczych. [12 j.
a.] Pełna jest także ewidencja członków oraz dokumentacja ochrony prawnej nauczycieli
niemieckich, jak również udzielanych zapomóg [10 j. a.]. Przeważają jednak akta dotyczące
s[Osowanych podręczników szkolnych. Znajdują się w nich ich wykazy, makiety drukarskie
.. .
I maszynopIsy oraz opracowane recenzJe.
Z problematyką szkolną związane są również akca towarzystw typu oświa[Owego i peda-
gogicznego. Lepiej zachowane są akta Towarzystwa Popierania Kształcenia Akademickiego
im. Kanta (Kantverein zur Forderung der akademischer Berufsausbildung) [34 j. a.] Uwagę
zwraca jednak brak materiałów dotyczących organizacji towarzystwa. Zachowane akta
tworzą dwie grupy. Jedną z nich stanowią sprawozdania finansowe z udzielanych stypen-
diów. [12 j. a.] Drugą serię tworzą akta poszczególnych stypendystów odbywających studia
na polskich uczelniach.
Akta drugiego z [Owarzystw Związku dla Pielęgnacji Nauki (Verein fUr Bildungspflege)
zachowały się szczątkowo. [2 j. a.] Stanowią je dwa poszyty w zbiorze zespołów szczątko-
>>>
183
wych - Niemieckie legalne organizacje. Ich zawarwść w korespondencja z lat 1920-1922
dO[ycząca programów nauczania oraz ewidencja uczniów i sprawozdania szkół ludowych. W
stanie szczątkowym zachowały się również akta Niemieckiego Towarzystwa Pedagogicz-
nego ( Pedagogischer Verein in Bydgoszcz), organizacji funkcjonującej w mieście od 1855 r.
Okresu międzywojennego dotyczy zaledwie l j. a., w której znalazł się komplet prowkółów
posiedzeń. Znajduje się ona również w zbiorze zespołów szczątkowych - Niemieckie le-
galne organizacje. Niekompletna jest także dokumentacja Prywatnego Liceum z niemiec-
kim językiem nauczania im. Oregerówny w Bydgoszczy [18 j. a.]. Zachowały się akta zwią-
zane z kontrolą szkoły przez organy polskiej administracji szkolnej [8 j. a.]. oraz statystyka
uczennic. [6 j. a.] Z pozostałych akt istotne są zachowane częściowo protokoły posiedzeń
rady pedagogicznej z lat 1918-1925 i 1933-1935. Ookumentacja dotycząca rejestracji szkoły
zachowała się w aktach rejestrowych Sądu Powiatowego w Bydgoszczy. [sygn. 623]
Zupełnie szczątkowo zachowały się akta 7-klasowej Szkoły Powszechnej z niemieckim
językiem nauczania. [2 j. a.] Stanowią je księga ocen z 1936 r. i odpisy świadectw szkolnych
z lat 1928-1936.
Niewiele bogatsza jest spuścizna akwwa Niemieckiej Szkoły Powszechnej im. ks. Pi-
ramowicza z niemieckim językiem nauczania. Międzywojennej działalności szkoły dotyczy
tylko 11 j. a., z których większość stanowią księgi ocen i świadectw szkolnych. [8 j. a.]
Zachowały się także prowkoły posiedzeń rady pedagogicznej z lat 1933-1939. [2 j. a.]
Wobec zasygnalizowanych luk w dokumentacji własnej szkół niemieckich warwścio-
wym materiałem uzupełniającym są akta organów administracji państwowej szkolnej szcze-
bla wojewódzkiego - Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu oraz Inspek-
toraw Szkolnego w Bydgoszczy, właściwego terywrialnie dla miasta i powiaw bydgoskiego.
Niemicckiego szkolnictwa w Bydgoszczy dotyczy tylko niewielka część akt [około 30 j. a.]
w obu wielojednostkowych zresztą zespołach archiwalnych. Zarówno akta Kurawrium jak i
Inspekwraw podzielić można na dwie zasadnicze grupy: ogólne i szczegółowe dotyczące
konkretnych placówek szkolnych.
\Vśród akt ogólnych Kurawrium w Toruniu uwagę zwracają materiały związane z do-
puszczaniem do użytku różnych podręczników przeznaczonych do szkół z niemieckim
językiem nauczania [sygn. 185-188]. Najważniejsze wydają się jednak być akta zawierające
ogólne oceny szkolnic[\\,.a niemieckiego, różnorodne statystyki szkół i ewidencja uczniów,
sprawozdania opisowe ze stanu szkolnictwa, wnioski w sprawie likwidacji niektórych szkół
oraz dokumentacja przeciwdziałania nielegalnemu nauczaniu religii ewangelickiej w szko-
łach [sygn. 1267-1278]. Kilkanaście poszytów dotyczy konkretnych placówek szkolnych w
Bydgoszczy: Prywatnej Szkoły Powszechnej im. Oregera [sygn. 1420-1421], Publicznej
Szkoły Powszechnej z niemieckim językiem nauczania [sygn. 1423], Prywatnego Przed-
szkola z niemieckim językiem nauczania [sygn. 2521-2522], Prywatnego Przedszkola l\1arty
Schnee [sygn. 2523], Prywatnego Liceum i \Vyższego Liceum Oregerówny [sygn. 2964-2966]
oraz Prywatnego Gimnazjum Koedukacyjnego z niemieckim językiem nauczania [sygn.
2958-2963] i Prywatnego Gimnazjum Koedukacyjnego Albrechta Durera. [sygn. 2967].
Wśród akt ogólnych bydgoskiego Inspektoratu Szkolnego na uwagę zasługują ata doty-
czące niemieckiej kadry pedagogicznej, jej zatrudniania i zwalniania [sygn. 92-93], organi-
zacji kursów języka polskiego dla nauczycieli Niemców [sygn. 154, 176]. W dwóch poszytach
znajduje się ewidencja szkół i uczniów w szkołach z niemieckim językiem nauczania. Zde-
kompletowane są sprawozdania ze stanu szkolnictwa niemieckiego w Bydgoszczy. [sygn.
233] Jeden z poszytów gromadzi opinie na temat podręczników szkolnych stosowanych w
>>>
184
niemieckich szkołach. [sygn. 237] Pozoscałe akca Inspek[Oraw poświęcone problematyce
szkolnictwa niemieckiego w mieście [O cypowa dokumentacja nadzoru administracji szkol-
nej nad konkremymi placówkami oświa[Owymi dO[ycząca: Liceum, \Vyższego Liceum,
Szkoły Przygowwawczej i Prywamej Koedukacyjnej Szkoły Powszechnej OregerÓw [sygn.
469-476], Szkoły im. ks. Piramowicza [sygn. 501-507], Niemieckiej Szkoły Powszechnej na
Okolu [sygn. 534] oraz Prywamego Przedszkola i Ochronki Niemieckiego Związku Kobiet
[sygn. 779, 809] i Przedszkola rYlany Schnee [sygn. 785].
Problematyki szkolnictwa niemieckiego dotyczy również kilka jednoscck archiwalnych
z zespołu Akta miasta Bydgoszczy (1920-1939). Cztcry poszyty zawierają informacje na
temat kompleksu szkół Dregcrów. [sygn. 567, 801, 931, 998] \V jednym z nich znajduj:} się
materiały o działalności Zwi:}zku Niemieckich Nauczycieli i Nauczycielek. [sygn. 900] \V
innym zaś scatm i dane personalne członków Związku dla Pielęgnacji I\:auki. [sygn. 316]
Jedna z teczek zawiera informacje o Niemieckiej Szkole Powszechnej na Okolu. [sygn.
469] \V zespole zachował się cakże poszyt z ewidencją i charakterystyką księgozbiorów
niemieckich bibliotck szkolnych. [sygn. 415]
4. Życie społeczno-kulturalne
\Vyrażnym akcentem obecności niemieckiej mniejszości narodowej w życiu miasta była
również działalność rozmaitych s[Owarzyszeń, [Owarzystw i z\\'iązków o charakterze społc-
cznym, kulturalnym, zawodo\\-ym, wychowawczo-opiekuńczym lub sportowym. Z punktu
widzenia wartości żródłowej najcenniejsze są akca własne tych organizacji. Niestety, stan ich
zachowania uznać należy za jedynie fragmentaryczny lub wręcz szczątkowy. Z tego właśnie
względu wspomniane akta rzadko tylko tworz:} odrębne zespoły archiwalne. \Viększość z
nich ulokowano zatem w zbiorze zespołów szczątkowych - Niemieckie legalne organizacjc.
Najobfitszą dokumentację aktową tego typu są akta Niemieckiej Sceny (Ocursche
Biihne) w Bydgoszczy. [47 j. a.] Jcdnakże zaledwie kilka teczek gromadzi dokumenty doty-
cz:}ce organizacji teatru, jego maj:}tku czy też umowy zawierane z amorami wyscawianych
szwk. RÓwnie nieliczna jest grupa umów zawanych z zatrudnionymi aktorami. Największą
część zespołu stanowią materiały dO[yczące działalności anystycznej, w której znalazły się
programy teatralne, afisze wyscawianych sztuk, plany insccnizacyjne. [11 j. a.] Podobne
wielkością są grupy akt wytworzone w związku z korespondencją wymienianą z innymi
organizacjami kulturalnymi, reklamą przcdstawień oraz zbiory wycinków prasowych i ar-
tykułów poświęconych przedstawieniom, a także fotografie aktorów.
Inną, równie aktywną organizacją o charakterze kulturalnym było Niemicckie Towarzy-
stwo Sztuki i \Viedzy (Demsche Gesellschaft for Kunst und \Vissenschaft). Zachowane
akta [Owarzystwa licz:} ] 97 j. a., lecz działalności w okresie międzywojennego dwudzies[Ole-
cia dotyczy jedynic 30 z nich. Na właściwą część zachowanej spuścizny ak[Owej składają się
rocznc sprawozdania z działalności poszczególnych jcj wydziałów, budżety, spisy członków
oraz osób zasiadających we władzach towarzystwa. Interesujące są także plany imprez -
odczytów, koncenów i wystaw, teksty wygłaszanych referatów, wycinki prasowe z artyku-
łów dotyczących działalności organizacji.
Znacznie uboższa jest pozostałość ak[Owa Niemieckiego Związku Kulruralnego (Deutsche
Kulwr-Ausschuss) [11 j. a.]. Scanowią ją umowy z twórcami kulwry, korespondencja dOtyCZ1 ca
bibliotek i księgozbiorów, teatru oraz organizowanych imprez z lat 1919-1922. \V niektórych
teczkach zgromadzono wycinki prasowe z opiniami na temat wydarzeń kulturalnych w mieście.
>>>
185
Poważnie zdekomplewwana jest dokumentacja kilku niemieckich organizacji i s[Owa-
rzyszeń o charakterze zawodowym. Zostały one zewidencjonowane z innymi akmmi zacho-
wanymi szczątkowo. Liczniejsze są Centralny Komitet Urzędników Prywamych w Bydgo-
szczy (Zentralausschuss der Privamngestellem, Bromberg) [14 j. a.], Stowarzyszenie Urzęd-
niczek Handlowych i Biurowych (Verband der weiblichen HandeIs und Buroangestellten)
[8 j. a.] Kilka innych liczy zaledwie l lub 2 j. a. \V zasobie Archiwum Państwowego w Byd-
goszczy znalazły się również akta kilku organizacji o charakterze opiekuńczo-charymcyw-
nym. Jest to jednak dokumentacja bardzo zdekomplewwana lub absolumie szczątkowa.
Najliczniejsze są akta Niemieckiego Towarzystwa Dobroczynnego (DelJ[scher \Vohl-
fahnsbund) w Bydgoszczy [32 j. a.] z lat 1926-1939. Na wyróżnienie zasługują akca docy-
CZ_lce rejestracji [Owarzystwa, jego smwt oraz zachowane częściowo protokoły zebrań i spra-
wozdania z działalności. Liczniejsze są także akta Związku N'iemieckich Związków Kobiet
[29 j. a.]. Są [O pwwkoły zebrań i sprawozdania z działalności z lat 1919-1922.
Akra pozostałych organizacji i instywcji opiekuńczo-charymtywnych to jedynie szczątki
zespołów liczqce nie więcej niż S j. a. Pięć poszytów liczy dokumentacja Niemieckie
o
Związku Kobiet (Demscher Frauenbund in Polen) z lat 1922-1938. Znalazły się wśród nich
zachowane częściowo protokoły posiedzeń władz organizacji, spisy członków, zaproszenia
na organizowane imprezy i dokumentacja udzielonej pomocy finansowej.
Zaledwie 2 poszyty smnowią zachowaną dokumentację Związku Dobroczynnego Ko-
biet w Bydgoszczy (Verein Frauenwohl). Zachowały się wyłącznie protokoły posiedzeń i
korespondencja w sprawie pomocy prawnej z lat 1923-1930.
Zupełnie symboliC'.lny jest stan zachowania akt innych [Owarzystw. Liczą one po l j. a.
Zachowane akra Niemieckiej Rady Kobiet (DelJ[scher Frauenrat) to prorokólarz posiedzeń
z lat ]919-1921, zaś Kasyna Cywilnego "Odpoczynek"- Towarzystwa w Bydgoszczy (Ca-
sino-Gesellschaft "Erholung" ro jedynie spis członków biorących udział w organizowanych
uroczystościach w 1927 r. Spuściznę aktową Ewangelickiego Domu Smrców (Evangelisches
Altersheim in Bromberg) smnowi poszyt ze sprawozdaniami z działalności w larach 1935-1939.
Odrębne specyfik'l są akra niemieckiego wolnomularscwa zachowane również szczątko-
wo. Jeden z poszytów w dokumentacja Związku \Volnomulars[\\-'a Niemieckiego w Polsce-
Oddział w Bydgoszczy.
Jego zawaność stanowi spis członków-bydgoszczan oraz memoriał w sprawie zadań
masonerii niemieckiej w nowej syruacji prawno-państwowej w związku z powrotem ziem
byłego zaboru pruskiego do Polski.
Zachowały się również akm bydgoskiej loży wolnomularskiej "Janus na \Vschodzie"
(Loge Janus in Orient), lecz działalności w okresie międzywojennym dotyczy jedynie l po-
szyt z ewidencj_l członków loży w 1927 r. [sygn. 20]
\Vobec zasygnalizowanego już poważnego zdekomplewwania wyżej scharakteryzowa-
nych zespołów archiwalnych na znaczeniu źródłowym zyskują archiwalia stanowiące część
składową innych zespołów przechowywanych w zasobie Archiwum Pańscwowym w Byd-
goszczy. Ich penetracja źródłowa pozwala na choć częściowe uzupełnienie informacji w
zakresie omawianej problematyki.
Z pewnością materiałem uzupełniającym są Rejestry Sądu Powiarowego w Bydgoszczy.
Znalazły się wśród nich poszyty związane z rejestracją: Demscher Wandervogelverein
[sygn. 1895], Ruder-Club i Club haus "Frithjoff' [sygn. 719-721, 1893], Evangelischen
Diakonissen Verein [sygn. 3], VaterHindische Frauenverein, później Demscher Frauen
Verein [sygn. 6], Verein Frauenhilfe des evangelisch-kirchliches Hilfsverein [sygn. 21],
>>>
186
Verein Landes-kirchliches Gemeinschaft [sygn. 1948], Bormberger Sangerbund [sygn.
1899], Blaukreuzbund [sygn. 1900], Bromberger \Vohltatigkeits-Verein [sygn. 2137],
DellCscher UnterstUtzung- Verband [sygn. 2136].
Działalność niemieckich organizacji społeczno-kulturalnych znalazła swój wyraz
źródłowy w Aktach miasta Bydgoszczy z lat 1920-1939. Powstały one w zwi
\zku z nad-
zorem władz miejskich nad ich działalnością. Jeden z poszytów dotyczy współpracy
Niemieckiego Towarzystwa Sztuki i Wiedzy z władzami miasta przy przygotowaniu in-
scenizacji teatralnych [sygn. 412]. Zachowały się również akta dotyczące związku komba-
tanckiego Krieger-Landwehrverein [sygn. 314]. Kilka teczek gromadzi także dokumentację
nadzoru nad funkcjonującymi w mieście organizacjami społeczno-zawodowymi: Evange-
lischer Arbeiter Verein [sygn. 486], Volksverein in Bromberg [sygn. 317], Verein dcucscher
Tieraerztc in Pommerellen [sygn. 321], Verband deucscher Kaufmannischer und Bliro-
angestellten [sygn. 322], Deucsche Zencralarbeitsgemeinschaft in Polen [sygn. 323],
Zemralverband der Angestellten- Orcsgruppe Bydgoszcz [sygn. 324].
\Vymienione poszyty gromadzą najczęściej sprawozdania z działalności tych organizacji,
statuty i inne przepisy prawne, spisy członków oraz imienne wykazy osób pełniących fun-
kcje kierownicze. Jedna z jednostek archiwalnych dotyczy klubu wioślarskiego "Frithjoff'
(Ruder-Club "Frithjoff' [sygn. 415].
Prezentacja stanu archiwalnej bazy żródłowej do badań dziejów niemieckiej mniejszości
narodowej w Bydgoszczy latach 1920-1939 skłania do sformułowania kilku ocen ogólniej-
szej natury. Zasadniczą cechą wspomnianych źródeł historycznych jest ich znaczne roz-
proszenie. Znalazły się one w kilkunastu zespołach archiwalnych, rozmaitej zresztą prowe-
niencji. Sytuacja taka zmusza do przeprowadzenia kwerendy źródłowej o stosunkowo sze-
rokim zakresie.
Istotny jest także bardzo zróżnicowany stan zachowania archiwaliów w poszczególnych
zespołach. Jedne z nich liczą kilkaset lub kilkadziesiąt jednostck, inne zaś zachowane
szczątkowo zaledwie jeden lub kilka poszytów. Wydaje się jednak, że mimo częściowego
zdekompletowania, walor źródła podstawowego zachowują akta rozmaitych niemieckich
organizacji politycznych, gospodarczych, związków i stowarzyszeń społeczno-kulturalnych
oraz dokumentacja niemieckich zakładów i przedsiębiorstw działających w mieście.
Niepełny stan zachowania wspomnianych archiwaliów powoduje, że ważnym źródłem
komplementarnym są akta organów administracji państwowej ogólnej i specjalnej, samo-
rządu terytorialnego i zawodowego, organów wymiaru sprawiedliwości i policji państwowej.
Materiały zachowane w tych zespołach są niekiedy jedynym śladem źródłowym działalnoś-
ci konkretnej organizacji lub firmy przemysłowej
Stan zachowania poszczególnych zespołów archiwalnych przesądza, iż najpełniej wydaje
się być zachowana dokumentacja źródłowa dotycząca życia politycznego i gospodarczego
bydgoskich Niemców. Nieco uboższe są żródła do dziejów niemieckiego szkolnictwa i
oświaty, a fragmentarycznie jedynie materiały dotyczące życia społecznego i kulturalnego
niemieckiej mniejszości. \V ocenie ogólnej stan zachowania źródeł do dziejów bydgoskiej
niemieckiej mniejszości narodowej w latach 1920-1939 przechowywanych w zasobie Ar-
chiwum Bydgoskiego, 010010 luk, uznać można za zadowalający. Z pewnością umożliwia on
podjęcie zarówno badań problemowych, jak i całościowego opisu historycznego, choć przy-
gotowanie syntezy ze zrozumiałych względów wymagać będzie penetracji źródłowej zasobu
Archiwum Państwowego w Poznaniu, zwłaszcza akt Urzędu Wojewódzkiego Poznańskiego
i Komendy Wojewódzkiej Policji Państwowej w Poznaniu.
>>>
187
Oczywiste jest również uwzględnienie źródeł prawa, oficjalnych informawrów miej-
skich, (Orędownik Urzędowy miasta Bydgoszczy, Orędownik wewnętrzny, Wiadomości
Statystyczne m. Bydgoszczy, Księgi adresowe),a także regionalnej prasy i periodyków
(m.in. Dziennik Bydgoski, Przegh\d Bydgoski, DelJ[sche Rundschau in Polen).
Niezbędne będzie także wykorzystanie opracowań hiswrycznych przedwojennych i wy-
danych po II wojnie światowej, w większości artykułów publikowanych na łamach wydaw-
nictw Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego i Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy.
Z pewnością uwzględnienia wymaga również przynajmniej część literatury niemiecko-
. .
JęzyczneJ.
Przypisy:
1. W. Kotowski, Teatry Deutsche Biihne w Wielkopolsce i na Pomorzu (1920-1939), W-wa,
PWN, 1985; S. Turowski, Zarys dziejów szkolnictwa mniejszości niemieckiej na Pomorzu w latach
1920-1939, w: Prace Komisji Historii BTN, t. 9, 1973, s. 183-199; tenże, Deutschtumsbund i organiza-
cje afiliowane na Pomorzu w latach 1920-1939, w: Prace Kom. Hist. BTN, t. 10, 1974, s. 135-163;
tenże, Zjednoczenie Niemieckie w Sejmie i Senacie (Deutsche Vereinigung im Sejm und Senat).
Konspiracyjna organizacja niemiecka na Pomorzu w latach 1923-1939, w: Prace Kom. Hisc. BTN, c.
11, 1975, s. 245-261; tenże, Nadwiślański Związek Rolników (Lanbund Weichselgau) na Pomorzu w
latach 1923-1939, w: Prace Kom. Hisc. BTN, c. 12, 1976, s. 101-115: tenże. Narodowo-socjalistyczna
Partia Robotników Niemieckich na Pomorzu w okresie II Rzeczypospolitej, w: Prace Kom. Hisc.
BT
, t. 12, s. 23-54; S. Turowski, J. Zawadzki, Organizacja niemieckiego szkolnictwa powszechnego
w Bydgoszczy w okresie międzywojennym, w: Kronika Bydgoszczy, c. 11, Bydgoszcz, 1991, s. 85-109.
2. A. Perlińska, Akta niemieckich organizacji w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w
Bydgoszczy w: Prace Kom. Hisc. BTN, c. 13, 1978, s. 145-158.
3. A. Perlińska, Materiały do działalności Stowarzyszenia Niemieckich Nauczycieli i Nauczycie-
lek w Polsce, w: Kronika Bydgoszczy, t. 5,1980, s. 180-187.
4. W. Kotowski. QueJJen wr Geschichte der Deutschen Minderheit in Polen von 1919 bis 1939 in
deutschen uml polnischen Archiven, w: Dokumentation Ostmiueleuropa, z. 3/4, 1992, s. 61-64.
.'¥,
...;;
- .'" - \.
r-
;'.',
x',
t \
"
ł (:
... .. \1
. ,
.
:. ..,'" " . ot f ł .
"Y! .,."... :ł'.... .-
- ....
.....4
.'
. '. . l ;'. l", .
' «;.. f ł'"
I' 1 1 " 11
'"", ",
'" ,'.' ...;... - Ił ..
ił ą ł . .r; t
'
_' . - "'C. . T._ "
,
.:.,
. , .,':
:: \:
- , '. ,,'
\
, 1,- ' ..
'. ."
, ł
L-. , ;.,'
_#
...! '
:.
, .". . . .
..).
.. .
o;."o
, ...;' 1 ':'. :' ...;; f:)" '" '.,1'.......
_W,1 ",a...
]f
. )u
-' _Jl
""-' "ii.
"": .,
""",..,. ."
/1
:
.
l
n . ... .
W"" .,.
L*!!#
'
,
i: ".... ",:"
'"ł'" '
,. \. ,,:. .
...
..i::-. .-_.::.
ł' .'..
. 'In '
.. łł .
, .
- :._,.
. .,+ . ......
...
.. 'Y
..
,
; "
.. ,
;..., '..
t;.;",
' ';' ,...
>>>
'Vitold STANKOv(/SKI
WARUNKI EGZYSTENCJI
,
LUDNOSCI NIEMIECKIEJ
W BYDGOSZCZY
w świetle sprawozdań Reichsdeutscha z 1941 r.
-
Zainicjowana przez Trzecią Rzeszę określona polityka narodowościowa względem ludności
polskiej wpłynęła na okupacyjny wizerunek miasta Bydgoszczy. Jej głównym celem, elemen-
tem stała się zmiana możliwie wszystkimi dostępnymi metodami i sposobami współzależności
liczbowej pomiędzy Polakami i Niemcami. Niekorzystny dla okupanta stosunek sił lokalne
władze starały się zmienić m.in. poprzez zachętę do osiedlania w Bydgoszczy, skierowaną do
tzw. Reichsdeutschy (RD), tj. Niemców z Rzeszy właściwej. Dotyczyła ona również Niemców
pochodzących z obszaru byłego \Volnego Miasta Gdańska oraz pr.lesiedIcńców ze wschodu.
Stąd liczba niemieckiej ludności Bydgoszczy ulegała systematycznemu zwiększeniu (tabela l).
Tabela l.
Zestawienie liczbowe ogółu Niemców w mieście Bydgoszczy
(stan na listopad/gnulzłeń 1939 ł grudzień 1940 r.)
Stan na Jistopad/grudzień 1939 r.
Liczba ludności Liczba Niemców miejscowych
ogółem 1) poniżej 14 Jat
2) powyżej 14 lat (Volksdeutsche)
130 307 1) 31 802 11 325
2) 98 605
Stan na grudzień 1940 r.
Liczba Niemców
miejscowych z Rzeszy bałtyckich z Wołynia, ogółem
V oJksdeutsche i Gdańska BaJten- Besarabii
(Rcichsdeutsche, deutsche (WoJhynien-
Danziger) Bessarabien-
deutsche)
. .
I powracający
V oJksdeutsche
1) 2628 1) 1987 1) 155 1) 108 23 661
2) 10 222 2) 7367 2)739 2) 455
Źródło: Bcvolkenmgsgeschichte des Rełchsgaues Danzłg-Westpreussen,
Hrsg. von E. Keyser, Heft 1-2, 4-16.
>>>
189
Namiesmik okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie Albert Forster szczególne zainte-
resownie przykładał do zasiedlenia podległego mu obszaru Niemcami z b. Wolnego Miasta
Gdańska. Jednak brak w obrębie tej "kategorii" osób wykwalifikowanej kadry do obsady
urzędów, połączony z ingerencją Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rzeszy, wymusił na-
pływ Reichsdeutschy. Część z nich w całym okręgu pomorskim zajęła wysokie stanowiska.
Na przykład Walter Kiessling zanim trafił do Torunia, gdzie powierzono mu funkcję komi-
sarza miasta (Stadtkommissar), był nadburmistrzem (Oberbtirgermeister) Erfurtu l . Kreislei-
ter i Oberbtirgermeister Torunia Jakob sprawował poprzednio stanowisko burmistrza (Btir-
germeister) w Ftirth 2 . \Vielu Reichsdeutschy objęło stanowiska w administracji, organach
sprawiedliwości, gospodarki. Na przykład spośród trzech osób legitymujących się wykształ-
ceniem technicznym (geodeci) dwie z Aachen i Dortmundu trafiły do Bydgoszczy, trzecia z
Marburga do Torunia 3 . Generalnie napływ Niemców z Rzeszy właściwej przybrał rozmiary
mniejsze od tych, jakich spodziewał się A. Forster 4 . Stąd w priorytetach prowadzonej poli-
tyki osadniczej nastąpiły pewne zmiany. Świadczy o tym liczba przeszło 50 000 Niemców
ze wschodu, osiedlonych w Reichsgau Danzig-Westpreussen. Korekta planów miała na
pewno charakter propagando'W)', których celem było przedstawienie przyjaznego stosunku
"miejscowych" do przybyszy. \V przeciwieństwie do A. Forstera Artur Greiser, namiesmik
okręgu Rzeszy Kraj \Varty traktował rodaków ze wschodu w sposób pierwszoplanowy, co
potwierdzają wyniki akcji osadniczej5.
Na niekorzysmy rozwój liczebny zbiorowości Niemców z Rzeszy właściwej, b. \Volnego
Miasta Gdańska zamieszkałych w Bydgoszczy, wpływała ich migracja, związana m.in. z
ruchem służbowym (zmiana miejsc pracy). Jak można sądzić, również i chęć oddalenia się
od ogniska największych walk, tj. frontu wschodniego. Zjawisko to daje się zauważyć w
Bydgoszczy (tabela 2).
Tabela 2.
Odpływ Niemców z Bydgoszczy do Rzeszy i b. Wolnego Miasta Gdańska
w 1943 i na początku 1944 r.
Liczba Niemców
Okres czasu udających się do
Rzeszy b. \VMG
1.01. 1943-31.03. 1943r. 959 95
1. 04. 1943 - 30. 06 1943 r. 875 116
1. 07. 1943 - 31. 08. 1943 r. 907 63
1. 01. 1944 - 31. 03. 1944 r. 884 63
Źródło: Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Akta Miasta Bydgoszczy 1939-1945, sygn. 71 a.
Zachętą do napływu Niemców z Rzeszy właściwej (Altreichu) na teren okupacyjnego
okręgu Reichsgau Danzig-Westpreussen były większe uposażenia, specjalne dodatki oraz
wysokie stanowiska. Stan ten na pewno miał swój oddźwięk wśród Niemców miejscowych
_ Volksdeutschy. Dążenie tej grupy osób do podkreślenia ważnej roli, pozycji w nowym,
okupacyjnym społeczeństwie niemieckim dało się już zauważyć na początku wojny. Zwraca
na to uwagę badacz tego zagadnienia Włodzimierz Jastrzębski 6 .
>>>
190
\V przybliżeniu pełnego obrazu stosunków, relacji pomiędzy wymienionymi "karegoria-
mi" Niemców (Reichsdeutschami, Volksdeutschami, BalrendeU[schami) ważną rolę może
spełniać charakrerysryka ich poziomu życia. Zachowane mareriały archiwalne w posraci ko-
respondencji - sprawozdań osób przybyłych
o Bydgoszczy z Rzeszy właściwej skierowanej
do władz zwierzchnich okręgu, pozwalają wysunąć szereg, odnośnie powyższego problemu,
wniosków. Dokumenty l i 2 są zdeponowane w Archiwum Federalnym w Koblencji (Bun-
desarchiv Koblenz) pod sygnawrą R 138 I -Behorden der allgemeinen inneren Vcrwalwng
und der kommunalen selbsrverwalwng ausserhalb des Gebieres des Bundesrepublik Deursch-
land. Dokument l to sprawozdanie Ericha Berghausera z wysokości koszrów mrzymania
rodziny w Bydgoszczy. Dokument 2 to sprawozdanie zawierające wyszczególnienic miesię-
cznych koszrów U[rzymania pracowników biurowych, sporządzone przez Kulruramr Brom-
berg (insryrucja ra zajmowała się realizacją planów osadniczych, srarysryką, bezpośrednim
kierowaniem ruchem osiedleńczym) dla władz okręgu w Gdańsku. Mareriały re były poufne.
Za tłumaczenie odpowiedzialny jesr autor artykułu.
DOKUMENT 1 sygn. R 138 1/20
Erich Berghauser
rechnik geodcra
Bydgoszcz, 8 lipca 1941 r.
Sprawozdanie z wysokości koszrów utrzymania
w Bydgoszczy
Od 18 maja 1940 r. mieszkam wraz z rodziną, tj. żoną i trójką 'dzieci w wieku od 4 i pół do 7 lat \\
Bydgoszczy.
Poprzednio pracowałem około 4 lata w Kulwramt w Wiesbaden. Moje oddelegowanie na wschód
wynikało z danej mi możliwości poprawy tu własnej sytuacji finansowej, poprzez dodatek pienicżny,
względnie ulgę podatkową. Niestety jak sic przekonałem na miejscu, okazało się to wszystko pozor-
ne, wskutek nadzwyczaj wysokich kosztów utrzymania w Bydgoszczy. Pomimo dodatku pieniężnego
i ulgi podatkowej nie można mówić o poprawie sytuacji finansowej, wrccz przeciwnie, uległa ona
jeszcze wickszemu pogorszeniu.
Przykład:
Wskutek mojego przejścia z Wiesbaden do Bydgoszczy podwyższeniu uległy moje pobory o
następujące kwoty:
a) dodatek pieniężny
b) ulga podatkowa
razem
45,- RM
6,76 RM
51,76 RM
Wynikające z mojego nowego miejsca pobytu koszty (wydatki)
a) ogólne koszty utrzymania w Bydgoszczy kształtują sic niezwykle wysoko. Moja Żona, bcdąc w
Wiesbadan, miesięcznie na wyżywienie niezbcdne dla całej rodziny potrzebowała 120,- RM. W
Bydgoszczy, przy utrzymaniu tego s-amego standardu życiowego, jest to 180,- RM i niejed-
nokrotnie wiccej. A wiec rÓ7nica wynosi
60,- RM
Powodują to w głównej mierze ceny warzyw, owoców, marmolady itd. Są one tutaj przeważnie
więcej niż podwójnie wyższe, aniżeli na zachodzie Rzeszy.
b) ponadto ceny wyrobów gotowych, jak materiały, ubrania, rzeczy domowego użytku itd. Są one
w Bydgoszczy, w porównaniu do cen w Rzeszy znacznie wyższe, co powoduje w skali ogól-
nych, miesiccznych wydatków nie wiccej niż
10,- RM
>>>
191
c) różnica w klimacie powoduje znacznie wyższe zużycie materiałów opałowych. W Wiesbadan
zużywałem rocznie, w przybliżeniu opału za 65,- RM (mieszkanie 3-pokojowe). W Bydgoszczy
natomiast podczas ostatniej zimy potrzebowałem dla 3 1/2 pokojowej powierzchni mieszkalnej
materiału opałowego za sumę 190,- RM. Przez to powstaje miesięczny wydatek
10,40 RM
d) w Wiesbaden otrzymałem dodatek pieniężny-mieszkaniowy według klasy A, podczas gdy
Bydgoszcz jest zaszeregowana do klasy B. Różnica wynosi miesięcznie netto
13,40 RM
Miesięczne wydatki razem
93,80 RM
Zatem, co zostało dokładnie wykazane, poprzez nadzwyczaj wysokie koszty utrzymania w Byd-
goszczy (pomimo dodatku i zniżki w podatku), powinienem otrzymywać dodatkowo 50,- RM mie-
sięcznie tylko na wyży\"ienie mojej rodziny (n.).
DOKUMENT 2 sygn. R 138 1/21
Specyfikacja przybliżonych, miesięcznych kosztów utrzymania przeniesionych
i sprowadzonych z rodzinami pracowników (biurowych - przypis WS)
w ciągu roku do Bydgoszczy (1941 r.)
I. Utrzymanie
a) na podstawie przydziałów kartkowych
550 g masła
150 g margaryny
200 g sera
125 g twarogu
8 jaj
1200 g mięsa
400 g wędlin
200 g słoniny
7000 g chleba (1000 g, 0,29 RM)
1000 g bułek (50 g 0,03 RM)
800 g ciastek (30 g 0,20 RM)
2 funty cukru
1 1/2 funta marmolady
Pozostałe rzeczy (kasza manna,
makaron, krupa, ryż itd.)
konserwy
na 4 tygodnie
na 1 miesiąc (30-31 dni) zatem
w przybliżeni u
b) pozostałe artykuły spożywcze i materiały
owoce. warzywa
ziemniaki
ryby
sól, zapałki, musztarda, mydło w proszku
razem
na rodzinę 2-osobową
1,90 RM
0,30 RM
0,60 RM
0,15 RM
1,00 RM
4,00 RM
1,40 RM
0,40 RM
2,03 RM
0,60 RM
5,40 RM
0,72 RM
1,20 RM
2,00 RM
2.00 RM
23,70 RM
25,68 RM
26,00 RM
20,00 RM
3,00 RM
5,00 RM
6,00 RM
34,00 RM
60 , 0 0 RM
120,00 RM
>>>
192
II. Wydatki na utrzymanie i funkcjonowanie gospodarstwa domowego
czynsz (3 pokoje)
energia I gaz
centralne ogrzewanie
pomoc domowa (sprzątaczka)
pranie rzeczy (pralnia)
ubezpieczenie od ognia i na życie
książki, gazety, czasopisma, radio
składki na różnego rodzaju zbiórki, datki
niezbędne wydatki na dom i sprzęt
razem
III. Wydatki osobiste
koszty utrzymania, konserwacji ubrań
koszty utrzymania, konserwacji obuwia
kupno nowych uhrań
koszta imprez kulturalnych, poza lokalnymi
koszta przejazdów ,...)'cieczkowych
i komunikacji miejskiej
odwiedziny rodziny (jedna podróż w roku,
obejmuje pobyt w restauracjach z okazji
wspólnych imprez, zgromadzeń zwłaszcza
towarzyszących zjazdom i zebraniom partii
(NSDAP - przypis WS)
razem
na rodzinę 2-osobową
Zestawienie ogólne
I. Utrzymanie
I I. Wydatki osobiste
Budżet domo,..)' na 2 osoby, a więc
do tego wydatki na utrzymanie
gospodarstwa domowego
razem
Przypisy:
45,00 RM
16,00 RM
16,00 RM
25,00 RM
8,00 RM
15,00 RM
8,00 RM
10,00 RM
20,00 RM
163,00 RM
5,00 RM
5,00 RM
30,00 RM
lQ,OO RM
10,00 RM
10,00 RM
80,00 RM
160,00 RM
60,00 RM
80,00 RM
140,00 RM
280,00 RM
163,00 RM
443,00 RM
1. "Thorner Freiheit", 20.09.1939 r., nr l.
2. Tamże, 03.11.1939 r., nr 39.
3. Bundesarchiv Koblenz, Beh6rden der allgemeinen inneren Verwaltung und der kommunalen
selbstverwaltllng, ausserhalb des Gebietes des Bundesrepublik Deutschland, R 138 I/l.
4. W. Jastrzębski, Polityka narodowościowa w okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie (1939-
1945), Bydgoszcz 1977, s. 148.
5. Die deutschen Vertreibungsverluste. Bev61kerungsbilanzen flir die deutschen Vertreibungsge-
biete 1939/1950, Wiesbaden 1958, s. 307 (tabela 5).
6. W. Jastrzcbski, op. cit., s. 155-156.
>>>
Marek N. JAKUBO WSK!
ROTARY CLUB BYDGOSZCZ
W LATACH 1935-1939
Pisanie o hisrorii ruchu rorariańskiego w Polsce zawiera w sobie pewien paradoks, mamy
[U bowiem do czynienia ze zjawiskiem, które liczy sobie ponad sześćdziesiąt lat, lecz któ-
rego rzeczywista hisroria zawiera się w latach mniej więcej dziesięciu. W przypadku I,clubu
bydgoskiego przedstawia się ro dokładnie tak, że od momentu jego założenia minie w tym
roku lat sześćdziesiąt, zaś hisroria jego działalności obejmuje około pięciu lat. Z tych pięciu
lat dwa lata z okładem przypadają na jego przedwojenną aktywność, niemal trzy zaś stano-
wią współczesność.
Bydgoski Rotary Club powstał jako ósmy i przedostatni w przedwojennej Polsce w gru-
dniu 1935 r. i otrzymał numer 3906. Warto [U przypomnieć, że pierwszym polskim klubem
był klub warszawski powstały w 1831 r., zaś próba zorganizowania klubów w szeregu dal-
szych miast (m.in. w Toruniu i Poznaniu) nie powiodła się" Założycielami klubu byli: Sta-
nisław Esden Tempski, Władysław Hordyński i Stanisław Zawadzki. Zebrania Klubu mia-
ły miejsce w Hotelu Polskim w środy o godzinie 19. W początkach 1936 r. klub liczył 18 człon-
ków. Sądzę, że należy [U ich wszystkich przypomnieć. Prezesem klubu był wyżej wspom-
niany Stanisław Esden Tempski, notariusz mieszkający na ulicy Gdańskiej 16. \Vicepreze-
sem był inż. Stanisław Zawadzki dyrektor firmy Lloyd Bydgoski S.A. zamieszkały na ul.
Libelta s. Sekretarzem był naromiast Władysław Hordyński, dyrektor bydgoskiego oddzia-
łu Banku Spółek Zarobkowych S.A., który mieszkał na ul. Kasprowicza 4. Na ul. Paderew-
skiego 24 mieszkał skarbnik Bronisław Zamiara, właściciel firmy noszącej w nazwie jego
nazwisko, a zajmującej się handlem "olejami mineralnymi". Również gospodarz, Józef Pi-
laczyński, posiadał firmę, której użyczył swego nazwiska. Produkowała ona bieliznę.
Rada liczyła sobie sześciu członków. Poza wymienionymi już prezesem, wiceprezesem,
sekretarzem, skarbnikiem i gospodarzem byli, ro: Bronisław Kentzer, właściciel firmy B. Ken-
tzer i Ska (hurrowy handel artykułami kolonialnymi), mieszkający przy ul. Gdańskiej 42, dr
Wirold Weynerowski, właściciel składów obuwia, mający dom na ul. Kopernika pod nr 10,
wreszcie dokror Czesław Wiecki, lekarz z ulicy Dworcowej 47.
A oto pozostali członkowie. Inżynier Stefan Ciszewski mieszkał na ul.
1arkwana pod nr 9,
był Z.1Ś właścicielem Fabryki Artykułów Elektrotechnicznych. \Vłaściciel firmy" Hadroga",
będącej hurtowni., drogeryjną, Stanisław Cylkowski mieszkał na ul.
Iatejki 2. Na 20 Stycz-
nia mieszkał dyrekror firmy "Perun" , produkującej gazy techniczne - Jerzy Dziembowski.
Inżynier Stanisław Lechowski, który był dyrekrorem firmy noszącej nazwę Wielkopolskie
Towarzystwo Elektryczne, mieszkał na ulicy Ciemnej pod nr 4. Konstanty Piradoff był
dyrekrorem firmy "Persil" produkującej mydła i mieszkał na 20 Stycznia 7. Antoni Piliński
produkował w swej firmie "Ola" musztardę, ocet i konserwy, a mieszkał na Nowym Ryn-
>>>
194
ku 20. Zygmum Sioda był adwokarem. Mieszkał w domu na Sielance 16. Sranisła\\' Srolpc,
króry zajmował się hurrowym handlem zbożem, mieszkał na ulicy Gdańskiej 51. Inżynier
Jan Tymowski był dyrekrorem Elekrrowni Miejskiej, mieszkał zaś na ul. Padcrewskicgo 2.
Osrami z członków I Icnryk \Veynerowski był dyrekrorem firmy "Lco" Fabryka Obuwia
S.A. Mieszkał w Al. Mickiewicza 13. 2 Tak więc członkowie przedwojcnnego Rorary Club w
Bydgoszczy wywodzili się z wyższej klasy średniej, byli dyrekrorami, właścicielami firm,
przedsrawicielami wolnych zawodów. Był ro zatem z jednej srrony skład raczej rypO\\TY dla
polskich klubów, z drugiej jednak odzwierciedlał on pewną specyfikę bydgoską. \Vśród
jego członków zdecydowanie przeważali, jak ro widzimy, przedsrawiciele przemysłu kk-
kicgo i handlu. To, że brak w nim (rak mocno obecnych w klubach warszawskirn, krakow-
skim czy lwowskim) przedsrawicieli profesury akadcmickiej, a rakże klasy politycznej jesr
oczywisrym, dziwić nicco naromiasr może brak reprezcmanra zawodu dziennikarskiego
oraz szkolnic[\\'a.
Podobnie jak dzisiaj, rak i wówczas centralnym punktem cotygodniowych spotkań był
referar wygłaszany zarówno przcz członków, jak i zaproszonych gości. Zakres rema ryki był
rozległy, przeważały jednak zagadnienia gospodarcze, nie stroniono też od polityki, choć
nie chodziło w rym przypaku o akrualne polityczne problemy kraju.
O ile w Polsce kres pierwszej, krórkiej działalności ruchu rorariańskiego wyznacza wy-
buch drugiej wojny, o tyle bydgoski Klub zakończył swą dział:mość jeszcze wczcśniej. Rora-
ry w Polsce po 1938 r. nie wymienia już wiccej klubu bydgoskiego. Tak więc bydgoski Ro-
rary Club po dwu, czy też niecałych rrzech larach działalności rozwiązał się. Rodzi ro oczy-
wiście pytanie o przyczynę rego braku woli dalszego działania. OtÓŻ wiedza moja nic pozwala
mi udzielić jednoznacznej odpowiedzi na to pyranie, pewne jednak fakry, zarówno rc, króre
miały miejsce na polskiej sccnie polirycznej, jak też re, które miały miejsce na scenie lokal-
nej, czy wreszcie w obrębie samego kluhu, pozwalają, jak sądzę, postawić Ul dość prawdopo-
dobną hiporezę. Przypomnijmy [li zarem wpierw parę mniej lub bardziej znanych fakrów.
Rok 1936 przyniósł zmiany polityczne w Polsce, krórych efekrem było zdecydowane
pogorszenie się klimaru dla dziablności masonerii, z którą jej krytycy łączyli, jak wiadomo,
dość jednoznacznie ruch rorariański. Klub Rotary uważano za "przedszkole". masońskie, za
organizację w obrębie której werbowano nowych członków lóż. Owi krytycy rwierdzili, 7£
każdy klub ma swego masońskiego "rezydenta" (podejrzewano o ro w szczególności sekrc-
rarzy). Problcm polegał na tym, że w 1936 r. ro już nie rylko prawicowo-narodowa opozycja
(szczególnie Srronnicrwo Narodowe), ale obóz rządowy, w krórym wzmocnieniu uległa
prawica, zaczął oskarżać wolnomularsrwo o działalność szkodzącą pańsrwu. Ocz)'\viście
wrórował tej kryryce Kościół, uznający ren ruch jako z gruntu amychrześcijański. Poseł
Juliusz Dudziński, rropiciel masonerii polskiej i główny inicjaror antymasońskich inicjar)'\""
parlamenrarnych, równie bacznie obserwował rozwijający się w Polsce ruch rorariański, któ-
ry traktował jako przybudówkę masonerii. J Skończyło się ro, jak wiadomo, samorozwiąza-
niem polskiej masonerii, króre poprzedziło prawie o cztery tygodnie podpisanie przez pre-
zydema RP dekreru "o rozwiązaniu zrzeszeń wolnomularskich" (22 listopada 1938 r.). Dek-
ret ten nie dotyczył jednak klubów rorariańskich, które zreszrą cieszyły się wręcz przychył-
nośch1 władz, co jednak nie zmieniało bynajmniej raczej zgodnie negatywnego do nich sto-
sunku przedstawicieli Kościoła i organizacji katolickich. Otóż rcn fakt, jak się wydaje, miał
decydujący wpływ na zaniechanie dalszej działalności bydgoskiego Klubu.
\Viadomo, że Kościół próbował zapobiec powstaniu Klubu w Bydgoszczy, co nie było
bynajmniej działaniem incydentalnym, wiemy bowiem także i to, że za sprawą jego zabie-
>>>
195
gów nie doszło do powsrania Klubu w Poznaniu. 4 Kiedy w Bydgoszczy zabiegi te nie dały
rezultatu proboszcz fary niejednokrotnic zwracał się do wiernych osrrzegając ich przed
przynależnością do organizacji rorariańskiej. Musiało [O mocno dolcgać członkorrl Klubu, a
szczególnie jego założycielowi i prezesowi Sranisłowi Esden Tempskiernu, skoro już w sry-
czniu 1936 r. zaczął zabiegać o imerwencję u prymasa Hlonda mającą na celu wyjaśnienie
rzeczY'visrej roli i znaczenia ruchu rorariańskiego oraz ukazanie rego, że na świecie sporyka
się on rakże z przychylnym stosunkiem hierarchów Kościoła. Prawdopodobnie skmkiem
właśnie rej imerwencji było [o, że kardynał Hlond zwrócił się do Najwyższej Kongregacji
Święrego Oficjum o wyjaśnienie rego problemu. \V 1936 i 1937 r. araki prasy kawlickiej i
organizacji kawlickich (np. Kawlickiego Związku Kobiet) nasiliły się, a i sam kardynał
l-Hond czekaj
\c na orzeczenie Święrego Oficjum nie omieszkał w kwietniu 1937 r. srwier-
dzić, żc "rymczasem należy przesrrzegać przed zapisywaniem się ka[Olików do tej organiza-
cji, króra ma niew
\rpliwie komakry z masonerią".5 Ponieważ dość rrudno przyjąć, że w rak
krórkim czasic wszyscy, czy reż zdecydowana większość członków Klubu rozczarowała się
do ideałów rorariańskich (choć jeden z nich dr Czesław \Viecki rzeczywiście się do nich roz-
czarował)6, a nie widać reż żadnego innego powodu, króry tłumaczyłby rozwiązanie Klubu,
jedynym jak dorąd wytłumaczcniem rego faktu pozosraje ów niechęmy, czy wręcz wrogi
swsunek Kościoła, krórego niekwesrionowalnymi członkami pragnęli zapewnc pozosrać
bydgoscy rorarianie.
Przypisy:
l. Patrz: Leon Chajn, Polskie wolnomularst\\lo 1920-1938, Warszawa 1984, s. 503 nn.
Z. Dane podaję za biuletynem Rotary w Polsce, Spis członków, l kwietnia 1936 r.
3. Patrz: relacja jego klubowego kolegi Jana Hoppe cytowana przez Leona Chajna, op. cit. s. 514.
4. Ibidem, s. 514-515.
5. Ibidem, s. 518.
6. Leon Chajn. opieraj\c siC na archiwum prymasowskim. podaje, że dr Wiecki w liście do ksiedza
radcy Putza domagał sic wydania papieskiej enuncjacji. która potepiałaby Rotary, "ażeby rozwiać mis-
tyfikacje". Ibidem. s. 526.
>>>
Alicja \f/EBER
POWSTANIE OPERY 1960-1970*.
Z kart historii bydgoskiej opery (2)
Pieł-\vsze dziesięciolecie p a ń s [W o we g o Teatru Muzycznego Opery i Operetki w
Bydgoszczy co okres trudnej i żmudnej pracy nad budowaniem repcrruaru, [\\'orzeniem zes-
połów arrystycznych i zrębów organizacyjnych za\\rpdowego teatru operowcgo. Opera byd-
goska jako przedsiębiorstwo państwowe znalazła się automatycznie w zasięgu "planowcj
gospodarki" i "systemu nakazowo-rozdzielczego", jaki wówczas obowiązywał w różnych
dziedzinach życia.
on .,Przcdmiotem działania przedsiębiorstwa jest planowe krzewienie kultury muzycz-
ncj oraz organiLowanie przy pomocy zawodowych zcspołów przedstawień operowych i
operetkowych. Przedsiębiorstwo pro\\-'adzone jest w ramach narodowych planów gospodar-
czych, wcdług zasad rozrachunku gospodarczego i rozlicza sic z budżetem państwa przez
budżet terenowy. Zwierzchni nadzór nad przedsiębiorstwem sprawuje Ministerstwo Kul-
tury i Sztuki oraz Prezydium \Vojewódzkiej Rady Narodowej poprzez \Vydział Kultur)' i
Sztuki..." - pis
mo w Zarządzeniu dotyczącym upaństwowienia Studia Operowego.'
Z chwilą upaństwowienia bydgoskicj opery, władze powołały na stanO\\'isko dyrektora
naczelnego Feliksa Kłodzińskiego, dotychczasowego dyrektora Teatru Popularnego w
Grudzi
łdzu, który przej
\ł protokólarnie majątek dotychczasowcgo Studia Operowcgo wraz
z zespołami arrystycznymi.
Nowy dyrckcor zorganizował administrację placówki, która do tej pory była pod opieką
pracowników administracyjnych Teatru Ziemi Pomorskiej w Bydgoszczy. Operowa admi-
nistracja otrzymała kilka nowych pomieszczeń na terenie mias[3. PracownikÓw artystycz-
nych objęto siatką płac, przewidzianą przez prawo teatralne, na podstawie weryfikacji i
kwalifikacji Ministcrstwa Kultury i Szruki.
Upaństwowienie tcatru stworzyło nowe warunki prawno-finansowe i dało możliwość
rozwoju instyrucji jako państwowej placówki, lecz status ten niósł za sobą określone rygory
ekonomiczne i usługowe. "Planowa" polityka i ograniczenia z niej wynikające oraz trudnoś-
ci lokalowe bydgoskiej opcry w pierwszych latach jej upaństwowienia zdawały się nie
zrażać kolejnych dyrckcorów tej sceny, którzy rozumieli swoją "pionierską" rolę w budowa-
niu i kształtowaniu teatru muzycznego w Bydgoszczy. Zatrudniano więc nowych śpiewa-
ków-muzyków, chórzystów-tancerzy, [\vorzono zaplecze techniczno-usługowe opery. Budo-
wano reperruar, który pozwalał zaistnieć artystycznie bydgoskiej operze w mieście i środo-
wisku. \V ciągu jednego sczonu wystawiono kilka premier. Wśród ich realizatorów znajd u-
· Artykuł oparto na monografij autorki pt. .,Z dziejów opery w Bydgoszczy - 1921-1994", przygotowanej
w ramach wydawnictw naukowych Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy.
>>>
197
jemy nazwiska uznanych w kraju reżyserów, choreografów. scenografów. Na scenie byd-
goskiej zaczęli występować gościnnie renomowani polscy i zagraniczni śpiewacy.
W latach 1960-1969 wystawiono na bydgoskiej scenie operowej 33 premiery. w tym: 20
oper. 7 operetek, S baletów. 1 musicalu. Każda z premier oceniana była przez 3-4 recenzen-
tów muzycznych. W regionie pisali przede wszystkim o bydgoskiej operze Witold
1iller
(..Arystarch"). Marian Piątkiewicz. Kazimierz Kończewski. Jan Piechocki. Paweł Podejko.
Michał Korczyński (Zbigniew Gapiński). 8.'J. Jankowski. W miesięcznikach i innych kra-
jowych czasopismach pojawiały się sprawozdania z premier bydgoskiej opery pisane przez
Józefa Kańskiego. Teresę Grabowską. Witolda Rudzińskiego. Zdzisława Sierpińskiego,
Henryka Swolkienia, Wojciecha Dzieduszyckiego.
\V latach sześćdziesiątych. kolejni dyrektorzy bydgoskiej opery podejmowali wiele ini-
cjatyw związanych z popularyzacją teatru w różnych kręgach społecznych. Były to m.in.
specjalne spektakle dla młodzieży. spotkania wykonawców z publicznością. koncerty i re-
citale w klubach. \V tych działaniach popularyzatorskich wspomagały operę redakcje byd-
goskich gazet codziennych - ..Dziennika Wieczornego". ..Ilustrowanego Kuriera Polskie-
go", "Gazety Pomorskiej".
\V pierwszym dziesięcioleciu p a ń s t w o w e g o teatru muzycznego w Bydgoszczy
placówką kierowali: Feliks Kłodziński i Robert Sauk (1960-1962). Zygmunt Szczepański
(1962-1964) i Zdzisław Wendyński (1964-1969).
Dwuletnia kadencja pierwszych kierowników bydgoskiej opery F. Kłodzińskiego i R.
Sauka była trudnym okresem budowania podstaw organizacyjnych i artystycznych insty-
tucji. Czasem zmagań o polepszenie warunków lokalowych teatru-bez sceny. Jednocześnie
opera cieszyła się dużym zainteresowaniem publiczności. Prasa systcmatycznie oceniała
wszystkie przedsięwzięcia młodej placówki. a wśród zespołów artystycznych. jak wspomi-
nali współtwórcy bydgoskiego teatru. panował szczególny entuzjazm, który dawało powo-
dzenie u publiczności i możliwość artystycznego rozwoju.
Wystawiono w omawianym. pierwszym okresie historii bydgoskiej opery 7 premier.
Pierwszą pod szyldem państwowego teatru była operetka J. Offenbacha "Życie paryskie"
("La Vie Parisienne"). Przedstawienie zostało entuzjastycznie przyjęte przez publiczność.
lecz zdania krytyki były podzielone. Witold
1iller na łamach ..Pomorza" napisał następu-
. .
Jące uwagi:
... "Premierowe przedstawienie operetki Offenbacha ..Życie paryskie" nasunęło mi
przede wszystkim refleksję czy - przy bardzo poważnym subsydiowaniu teatrów muzycz-
nych przez Państwo - należy wystawiać luksusowe, feeryczne rewie bez większych wartości
artystycznych? Subsydiując teatry muzyczne. władze kulturalne stawiają przed nami prze-
de wszystkim zadanie rozwijania kultury muzycznej. W Żadnym wypadku ..Życie paryskie"
tego zadania nie spełnia..... ..Wystawienie tej operetki było i jest uzasadnione tylko w śro-
dowiskach bogatych w inne formy muzyczne czy teatralne. Bydgoski Teatr
1uzyczny ma
dotychczas tak wąski repertuar. że wszelkimi siłami musi dążyć do pozycji artystycznie uza-
sadnionych. a jeśli pragnie bawić publiczność lżejszą formą muzyczną - to przecież istnieje
wiele operetek o nieprzeciętnych walorach artystycznych..." (...) "Reżyser poszedł po naj-
mniejszej linii oporu. wszystkie jego wysiłki poszły w kierunku uczynienia z tej operetki
dosłownie "podkasanej muzy". Akcja przeprowadzona ocięŻale. spowodowała uczucie dłu-
żyzny i gdyby nie przychodził z odsieczą Sobiesiak z baletem. z pewnością niewielu wi-
dzów wytrzymałoby do końca przedstawienia... "(Pomorze 16-30 czerwca 1960 r.)
>>>
198
Kolejnymi premierami były już dwie opery z "żelaznego repertuaru": opera "Faust" Ch.
Gounoda oraz "Madame Butterfly" G. Pucciniego. Pierwsza odbyła się 20 grudnia 1960 r.,
druga 21 marca 1961 r. \V recenzjach na łamach krajowej prasy można było przeczytać nas-
tępujące uwagi o tych dwóch artystycznych przedsięwzięciach młodego teatru operowego
w Bydgoszczy:
(...) "Rzadko na łamach prasy centmlnej czytamy o bydgoskim teatrze operowym. A war-
to przyjrzeć się tej placówce, powstałej z inicjatywy społecznej terenu, pracującej w niezwy-
kle trudnych warunkach, a mającej już spore osiągnięcia... " (000) "Dziś personel artystyczny
bydgoskiej sceny operowej to 27 solistów, 40 artystów baletu, SO-osobowy chór i 44-osobo-
wa orkiestra. Frekwencja na spektaklach bydgoskich, przeciętnie - ok. 90%, na wyjazdach
100%, świadczy o chłonności terenu i uznaniu działalności placówki" (.u) "Oglądałem os-
tatnio bydgoskiego "Fausta" i muszę przyznać z miłym rozczarowaniem. Można mieć zas-
trzeżenia do reżyserii H. Morycińskiego, bardzo tradycjonalnej, ale z całym uznaniem jes-
tem do strony muzycznej i wokalnej przedstawienia." (u.) "Orkiestra i chór stanowią silną
stronę bydgoskiej placówki i to w "Fauście" szczególnie można było dostrzec. "Noc \Val-
purgii" w choreografii F. Sobiesiaka była interesującym uzupełnieniem spektaklu, w któ-
rym to artyści bydgoskiego baletu wykazali dużą dojrzałość; scenografia S. Bąkowskiego
była przystosowana do szybkich zmian między obrazami. co przyczyniło się do wartkiego
tempa przedstawienia" (on). "Soliści - na plan pierwszy wybijają się tmaj Lidia Skowron w
roli Małgorzaty oraz Robert Sauk w partii Mefista. Zwrócił moją uwagę także Leonard Kor-
sak w partii \Valentego oraz mezzosopran Jadwiga Bigoszewska. Z solistów baletu pragnę
wyróżnić doświadczoną Krystynę Gruszkównę, bardzo dobrą technicznie Ludmiłę Rac-
kiewicz oraz doskonałego Belzebuba - Kazimierza Przybylskiego". (M. Radost Kurier Pol-
ski 26/27 Imego 1961 r.)
Zdzisław Sierpiński, znany w owych latach krytyk muzyczny, na łamach "Ruchu Muzy-
cznego" napisał m.in. ... "Jak bardzo jest potrzebny nowy gmach dla bydgoskiego teatru
operowego można się przekonać obserwując warunki, w jakich obecnie Teatr Muzyczny
Opery i Operetki pracuje. Prowizorka, sprowadzająca sic do korzystania z sali Teatru Pol-
skiego w Bydgoszczy na przedstawienia i przygodnych lokali rozrzuconych po mieście, prze-
znaczonych na próby zespołów, nie może nie odbijać się na pracy, nawet przy dużych am-
bicjach, które cechuje młody zespół, aktualnie kierowany przez F. Kłodzińskiego (dyrek-
tor), Z. Bytnara (kier. muzyczny), R. Sauka (kier. artystyczny), dyrygenci - Z. \Vendyński i
J. Manczarska-Orzeszkowska, R. Sobiesiak - balet, A. Rybka - chór. \Vidziałem tylko jedno
przedstawienie "Fausta"... Za mało to na wystawianie cenzurek, wystarczająco wiele jed-
nak, aby obserwując jednocześnie pracę od strony kulis - ocenić zapał, z jakim buduje się
tutaj każde przedstawienie operowe. Przy okazji zobaczyłem w "Nocy \Valpurgii" znaną
dobrze z Ogólnopolskiego Konkursu Tańca sprzed 3 lat - na którym była swojego rodzaju
rewelacją mimo swoich 15 lat młodą tancerkę Ludmiłę Rackiewicz (on), pod kierunkiem R.
Sobiesiaka jeszcze bardziej rozwinęła swoje możliwości. (Ruch Muzyczny 1961 nr 11)
Z premiery "Madame Bmterfly" napisano m.in. on "Bydgoską Butterfly usłyszałem na
jej nieoficjalnej premierze. Aczkolwiek sądząc z programu niektóre parcie mają aż poczwórną
obsadę, wystarczyła mi w zupełności ta jedna, najwidoczniej nieoficjalna, do urobienia
sobie najkorzystniejszej opinii o tym przedstawieniu. (...) \Vystępująca w roli tytułowej
Lidia Skowron - znana jest już z wielu kreacji. I tym razem wzruszyła nas nie tylko dobrą
grą, ale wielką muzykalnością, wyczuciem frazy i doskonałym prowadzeniem pięknego
głosu. Stanowczo twierdzę, że śpiewaczka jest jedną z najlepszych i najpoważniejszych
>>>
199
sopranistek w kraju. Pinkertona śpiewał Paweł Leoniec, odb
wający tu swój życiowy de-
bim, gdyż dotąd był w operetce szczecińskiej. Jest to rzeczywiście spory i szlachetny głos
operowy. Cieszymy się, że Pinkenon udał mu się w zupełności i że zyskujemy w nim no-
wego operowego tenora. Konsul Leonarda Korsaka, jak również Suzuki Barbary Paprockiej
i Goro Jerzego Kuczmy wypadli bardzo korzystnie. \Vielkie słowa uznania należą się Zdzi-
sławowi Bytnarowi za bardzo pracowite kierownictwo muzyczne. Rola jego była szczegól-
nie trudna, gdyż obsługująca również tmejszą Filharmonię orkiestra przeciąŻona jest pracą,
a poza tym niezbędny dla Pucciniego jej skład nie mieści się w tutejszym kanale. Z tych też
względów brzmieniowa strona orkiestry nie mogła wypaść należycie. Chór niezupełnie
je
zcze pewny w trudnym swym wejściu w I akcie brzmiał przyzwoicie. Reżyseria R. Sauka
i scenografia K. Gajewskiego nie odbiegały od manego szablonu. Ale też niewiele nowego
można pod rym względem uczynić w tej operze, która właściwie jest mocno dramatyzowa-
nym, popisowym koncertem jednej tylko śpiewaczki..." (M. Borma "Słowo Powszechne" 3
lipca 1961).
Rok 1961 był znaczącym rokiem w działalności młodego teatru operowego w Bydgosz-
czy. Jeden z solistów śpiewaków bydgoskiej opery Antoni Dmkiewicz - bas-baryton, zdobył
medal i III micjsce na międzynarodowym Konkursie \Vokalnym w Genewie. Tancerka -
solistka zespołu baletowego Janina Galikowska otrzymała II miejsce w II Ogólnopolskim
Konkursie Tańca Scenicznego. Na bydgoskiej scenie, w operowych spektaklach wystąpili
gościnnie uznani polscy śpiewacy operowi jak: Bogna Sokorska, Maria Fołtyn, Bernard
Ładysz. Przygotowano jubileusz V-lecia sceny, rozstrzygnięty został konkurs na projekt
nowego gmachu dla Teatru Muzycznego w Bydgoszczy, którego laureatem I nagrody został
mgr inż architekt z Politechniki Gdańskiej Józef Chmiel. Przygotowano cztery premiery.
Pierwszą była "Halka" S. Moniuszki (16 października 1961 r.). \V recenzji Mieczysława
Radosm z "Kuriera Polskiego" można było przeczytać: ... "Muszę się przyznać na wstępie,
że szczególną sympatią dażę zespół bydgoskiego Teatru Muzycznego Opery i Operetki za
jego entuzjazm i pracę, za stworzenie właściwie z niczego teatru operowego, który czyni
postępy. Pięcioletnia historia istnienia placówki potwierdza, jakie efekty może przynieść
kolejna inicjatywa terenu, kiedy ujmą ją właściwi ludzie i potrafią zarazić swym entuzjaz-
mem i pracą..." (...) "Bydgoszcz kocha operę. I mimo pewnych niedociągnięć inscenizacyj-
nych, które wynikały z pewnością z małego doświadczenia i premierowej tremy (...) trzeba
prqznać, że spektakl "Halki" z Bydgoszczy jest interesujący" (...) (Kurier Polski 27 paździer-
nika 1961 r.)
Uznany amorytet w sprawach muzycznych Józef Kański na łamach "Trybuny Ludu" na-
pisał m.in. ... "Teatr Muzyczny Opery i Operetki w Bydgoszczy obchodził niedawno V-lecie
swojego istnienia i na uroczystość tę jako 14 z rzędu premierę wystawił "Halkę" S. Moniu-
szki. Trudne i odpowiedzialne przedsięwzięcie powiodło się nadspodziewanie dobrze,
zwłaszcza biorąc pod uwagę trudne warunki pracy i skromne możliwości tego najmłodszego
z polskich teatrów operowych." (Trybuna Ludu 10 maja 1962 r.)
Drugą premierą sezonu była operetka J. Straussa (syna) "Zemsta nietoperza". Pozycja
cieszyła się długim powodzeniem u publiczności, grano ją także w wieczór sylwestrowy
1961 r. Pisząc sprawozdanie z tej imprezy "Arystarch" w Zapiskach melomana na łamach
"Dziennika \Vieczornego" napisał m.in. (on) "Operetkę tę wystawiają z powodzeniem
wszystkie sceny świata i to bardzo często na scenach operowych..." (...) "Zaczynając oma-
wianie spektaklu (miałem okazję być na kilku przedstawieniach "Zemsty" i porównać te
same role w różnych wykonaniach) od części muzycznej, trzeba stwierdzić, że mimo naj-
>>>
200
lepszych wysiłków dyrygenta Zdzisława \Vendyńskiego - orkiestra w składzie kameralnym,
w fatalnej fosie Teatru Polskiego nie mogła oddziaływać porywająco na chór, solistów no i
przede wszystkim na widownę..." (.u) \V roli Rozalindy E. Busko-Turkowska wydała mi się
głosowo lepszą, lecz rob ta pewno jej aktorsko nie leży, jak Barbarze Niteckiej bardziej
zbliżonej do walorów divy operetkowej. \V roli Adeli - Krystyna Popławska zaprezentowała
piękny i ciepły głos kolof3curowy łącząc to z wdziękiem ruchów, wdzicczną aparycją..." (m)
,,0 Marii Popławskiej już nieraz pisałem, że jest co urodzona diva operetkowa. \V roli Eisen-
c;teina wystąpili Stanisł:m r Tżela i Mariusz Majewski. Iżela jest moim zdaniem stworzonym
aktorem do tego rodzaju ról. (...) \V roli dyrektora więzienia wystąpili poprawnie tak aktor-
sko, jak i głosowo Leonard Korsak i Robert Sauk. \V roli Alfreda lepszy był Paweł Leoniec
(u.). Doskonały był w sensie aktorskim w roli dozorcy więzienia Eugeniusz \Vodzyński,
który jest urodzonym komikiem, nie tylko operctkowym, ale i opcrowym. (Dziennik \Vie-
czorny 9 lutego 1962 r.)
Inny rccenzent "Ilustrowanego Kuriera Polskiego" napisał (...) "Fama o barwnym, ży-
wym, wesołym i melodyjnym spektaklu z pewnością szybko pójdzie po Bydgoszczy i nasi
żądni lekkiej, niefrasobliwej zabawy, miłośnicy teatru, nie tak łatwo będą mogli zdohywać
bilety na dalsze przedstawienia." (lKP S stycznia 1962 r.).
Trzccią prernierą sezonu był spektakl baletowy "Romeo i Julia" Sergiusza Prokofiewa.
\VśrÓd rcalizatorów znajdujemy nazwisko Z. Bytnara - kierownictwo muzyczne, Rajmunda
Sobiesiaka - choreografia oraz Stanisława Bąkowskiego - scenografia. Prcmiera miała miej-
sce 7 maja 1962 r., a prasa odnotowała to przedstawienie jako wydarzenie w życiu kultural-
nym scolicy Pomorza. Ostatnią premierą sezonu 1961/1962 była opera buffo E. \Volf-Ferrari
"Ciekawskie kobietki" (La donne curiose). Recenzujący na łamach "Ilustrowanego Kuric-
ra Polskiego" tę premicrę Jan Piechocki napisał: (...) ..Jak na możliwości zespołu przedsta-
wienie wypadło na ogół poprawnie, a zaletą spekraklu, odegranego w pomysłowych, nieba-
nalnych dekoracjach Edwarda GrochuIskiego i Janusza Kossowskiego, było m.in. niezwyk-
le szybkie tempo. Pantomimiczne sceny z występami Kolombiny (Maria Popławska) i Ar-
lekina (Zenon Bester) ujmowały niby klamrą każdą odsłonę, podkreślając jeden z moty-
wów przewodnich sztuki. Norując tylko pierwsze wrażenie chciałbym podkreślić duży
poziom sprawności i precyzji orkiestry pod batutą Janiny lvIanczarskiej-Orzeszkowskiej i
pragnąłbym z\Hócić uwagę na arrystów, którzy dobitnie wyróżnili sic w swoich rolach: Li-
dię Skowron, która jako Rozalinda zbierała oklaski w finale II akru i była świetna tak gło-
sowo, jak i aktorsko, rł.fariusza Majewskiego (Florian), Zenona Bestcra (Arlekin) i Zygmun-
ta \Vąsickiego (Panraione). (lKP 18 sierpnia 1962 r.)
\V sezonie 1961/1 962 na scenie bydgoskiego Teatru Opery i Operetki wystąpili artyści
zagranicznych teatrów opero\\')'ch z Węgier, Bułgarii, Czechosłowacji, \Vłoch, Zwi:}zku
Radzieckiego i Meksyku. \V dniu 15 maja 1962 r. w spektaklu "Madame Bucterf1y" wys-
tąpiła meksykańska śpiewaczka Irma Gonzales. Recenzujący przedstawienie bydgoskie z
udziałem tej artystki na łamach "Ilustrowanego Kuriera Polskiego" Jan Piechocki napisał:
... "Czołowa śpiewaczka operowa Meksyku na scenie bydgoskiej - wydarzenie co posiadało
znamiona niezwykłości już z uwagi na daleką od nas ojczyznę Irmy Gonzales" (...) "Artystka
jako rł.ladame Butterf1y w operze Pucciniego oczarowała widownię przede wszystkim nie-
zwykle pięknym głosem. Sopran tej śpiewaczki posiada bardzo przyjemne zabarwienie, a
włoski język uroki aksamitnego głosu jeszcze potęgował. Arie brzmiały czysto, a ogromny
kunszt koloraturowy zdawał się być wydobywany bez trudu. Również aktorsko rola Bu[[er-
tly stała na wysokim poziomie, artystka gestem, ruchem, mimiką sugerowała po mistrzo-
>>>
201
wsku specyficzną osobowość młodej, pełnej uroku, ale i pełnej tragizmu Japonki" (m) ,,00-
dajmy też, że interpretacji .,Madame BUHerfly" nie zaszkodziła dwujęzyczność spektaklu,
że przedstawienie, w którym Irma Gonzales śpiewała po włosku, a reszta partnerów jej po
polsku, wyreżyserowane przez Roberta Sauka, przebiegało sprawnie i gładko" ... "Mocną
stroną spektaklu była orkiestra, która pod batutą Zdzisława Bymara dowiodła raz jeszcze
swego wysokiego poziomu..." (lKP 18 maja 1962 r.)
***
\V trzecim sezonie działalności Teatru Muzycznego Opery i Operetki w Bydgoszczy
nastąpiła zmiana dyrekcji teatru. Z dniem l września 1962 r., po odejściu Roberta Sauka,
kierownictwo artystyczne objął Zygmunt Szczepański - dyrygcnt. a od l marca 1963 roku,
po odejściu dyrektora Kłodzińskiego także dyrekcję ogólną opery. Zygmunt Szczepański
był uczniem znanego dyrygenta \Valeriana Bierdiajewa, pracował jako dyrygent w Pań-
stwowej Filharmonii i Operze we \Vrocławiu oraz w Bytomiu. \V latach 1957-1960 był kie-
rownikiem artystycznym, dyrygentem i reżyserem Państwowej Opery Objazdowej w \Var-
szawie. Przed objęciem teatru w Bydgoszczy od 1960 roku wykładał w \Vyższej Szkole
Muzycznej w Katowicach, prowadząc klasę zespołów operowych tej uczelni. Znany był
także w ov.:ych latach jako publicysta muzyczny.
Zespoły artystyczne bydgoskiej opery oraz bydgoszczanie przyjęli nowego dyrektora i
dyrygenta z nadzieją na dalszy rozwój teatru i podnoszenie jego poziomu. \V artykule zaty-
tułowanym "Nowy powiew" na łamach "Ilustrowanego Kuriera Polskiego" Jan Piechocki
napisał: ... "Chciałbym [li jak naj goręcej przyklasnąć jego zamierzeniom [dyrektora] w kie-
runku objęcia stałymi gościnnymi występami kilku ośrodków województwa jak Toruń,
Inowrocław, \Vłocławek, jak stworzenie stałej lemiej sceny operowej w Ciechocinku, jak i
zorganizowanic cotygodniowych poranków operov,rych dla młodzieży. Piękne i chwalebne
zamiary, lecz na razie potykają się o znaczne trudności: brak własnych środków i brak
własnej orkiestry..."
Dyrektor Zygmunt Szczepański był dwa sezony "szefem" bydgoskiej opery (1962-1964).
Jego obecności w Bydgoszczy Teatr
fuzyczny zawdzięczał przede wszystkim powołanie
własnej operowej orkicstry, co nastąpiło w 1963 r., oraz zmianę nazwy Teatru Muzycznego
Opery i Operetki w Bydgoszczy na O p e r a i O p e r e t k a w Bydgoszczy, co miało miej-
sce od dnia llmcgo 1964 r. decyzją Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Bydgoszczy.
W okresie kadencji Z. Szczepańskiego teatr zaprezentował kilka interesujących premier,
które odbiły się echem także w skali kraju. W kwietniu 1963 r., na scenie bydgoskiej opery
miała miejsce powojenna p r a p r e m i e r a polska baletu" Król \Vichrów" Feliksa No-
wowiejskiego. Opera wystawiła "Króla Wichrów" na rozpoczęcie I Ogólnopolskiego Festi-
walu Muzyki Polskiej organizowanego przez Filharmonię Pomorską w Bydgoszczy oraz na
Festiwal Oper i Baletów w Poznanu. Utwór odnaleźli w spuściżnie pośmiertnej kompozyto-
ra F. Nowowiejskiego jego synowie. "Król Wichrów" był oryginalnym widowiskiem bale-
towym z chórem i dwiema solowymi partiami wokalnymi. \V bydgoskim przedstawieniu
brał udział 50-osobowy balet. Przedstawienie trwało 3 godziny.
W "Gazecie Poznańskiej" napisano m.in. ... "Państwowa Opera w Bydgoszczy zrealizo-
wała "Króla Wichrów" z dużym efektem. Odpowiedzialną partię orkiestrową wypracował
sumiennie dyrygent Z. Szczepański. Ozdobą spektaklu stały się numery chóralne (przygo-
towanie zespołu A Rybka). Pod względen choreograficznym udały się specjalnie barwne
sceny ludowe (krakowskie i góralskie), w które obfituje pierwsza połowa baletu (R Sobie-
siak). Szkoda, że w drugiej części wieczoru styl groteskowy dominował nad nastrojową,
>>>
20Z
poetycką baśniowością, tak charakterystyczną dla romamycznej muzyki twórcy "Lcgendy
Bałtyku". 'Viele pięknych kostiumów stylizowanych zaprojekwwał zasłużony scenograf K.
Gajewski. (Gazera Poznańska R/9 czerwca 1963 r.)
\V refleksjach popremierowych n:\ łamach micjscowej prasy można było przcczytać: ...
"Przy dużym zaimeresowaniu publiczności wypełniaj
}cej szczelnie widownię w bydgoskim
Tcacrze rł.luzycznym odbyła się premiera baśni baletowej. \Vśród :olistów spcktaklu wyróż-
nili się: Kazimierz Przybylski w roli tycułowej, Ludmiła Rackiewicz (Leluja), 1\"ina rł.'fodze-
lewska (Królowa rł.froku), zbieraj,!c oklaski przy otwanej kunynie. Duży poklaski zdobyły
również liczne, efekcownie wykonane balewwe sceny zbiorowe..." (lKP 2 maja 1963 r.)
Drug
premierą, która wzbudziła zainteresowanie krytyki byb opera "Eugeniusz Onie-
gin", przygocowana 10 grudnia 1962 r. Ryszard Bukowski w artykule pt. "Pierwsze spotka-
nie z opeq bydgosk,} " na łamach "Gazety Pomorskiej" napisał m.in.: ... "rł.limo mojej
wielokrotnej JUŻ bycności w Bydgoszczy nic miałem okazji ZCtkmłĆ się bezpośrednio z tak
\I.:ażną placÓwk,} muzyczn,} Pomorza, jak,} jest Opera i Opcretka. Z wielkim zadowoleniem
przyj
}łcm więc ofercę świata muzycznego w Byd
os
czy przesunięcia mojej wizyty w micś-
cie na dzień, w którym odbywają się spekcakle operowe. Na picrwszy ogień poszła niedaw-
na premiera teatru, a mianowicie jedno z najpopularniejszych i najbardziej wanościowych
arcydzieł literacury operowej "Eugeniusz Oniegin" Piotra C7ajkowskiego. Ponieważ pozy-
cja jest ogólnie znana - nie widzę celu jej szczegółowego omawiania. Ograniczę się tedy do
strony wykonawczej dzieła. Bezsprzecznie najmocniejszym akcentem całości jest scrona
wokalna opery. Z przyjemnością stwierdziłem, że pod cym względcm przecięcny poziom
poszczególnych śpiewaków może śmiało rywalizować z niejcdną scen,} operową w Polsce.
Opera bydgosk
ł posiada dużo bardzo dobrych głosów. Na pierwszym miejscu wymicnię
Barbarę Zagórzankę, która w panii Tatiany wykazała wysoki kunszt śpiewaczy i duży nerw
sceniczny." (...) "Oddanie głosu na usługi wyrazu i prawdy postaci - jest chyba największym
atutcm solistki. RÓwnież dobf:} postać księcia Gremina stworzył Zenon Bester. \V swojej
krÓtkiej, niemal epizodycznej roli wykazał się pięknym głosem, dobrą aparycj,} i subtelną
gq." (...) "Oniegin Zygmunta \V
sickiego poprawny - lepszy akwrsko niż pod względem
wokalnym." (...) "Przygocowanie chóru przez Antoniego Rybkc; bardzo staranne. Dokładna
intonacja, zupełnie niczła emisja i karność zespołu świadczy o dobraj pracy chórmistrza.
Również l1a specjalne podkreślenie załuguje bardzo staranna i stylowa choreografia Raj-
munda Sobiesiaka. Kierownictwo muzyczne spoczywa w rękach Zygmunta Szczcpańskie-
go. Z efektów, jakie osi
}gn
}ł, widać, że doskonalc czuje wokalistykę, ma kolosalny nerw i
umiejętnie \\'Yprowadza każde napięcie..." (...) "Reżyseria Danuty Baduszkowej, mimo ogól-
nie dobrego wrażenia, budzi pewne zastrzeżenia..." (Gazeta Pomorska, 31 stycznia 1963 r.)
Kolejną premierą za dyrekcji Z. Szczepańskiego było wystawienie" Uprowadzenia z
Scraju" \V. A. Mozarta. \Vśród realizatorów znajdujemy nazwiska auscriackiego reżysera
Leo Nedomansky'ego, sccnografa - Stanisława Bąkowskiego oraz Zygmunta Szczepańskie-
go - kicrownictwo muzyczne. Premiera odbyła się 7 scycznia 1964 roku i przyjęca została z
dużym aplauzem widowni, tym bardzicj iż została przygotowana przy współudziale własnej,
młodcj orkiestry operowej. Krytycy pisali m.in: ... "Uprowadzenie z Scraju" jest na pewno
najlepszym przedstawieniem wystawionym dotąd przez bydgoski Teatr Muzyczny..." (...)
"Dobrze się złożyło, że reżyserię i inscenizację powierzono doświadczonemu reżyserowi i
muzykowi w jednej osobie, Leo Nedomansky'emu, rodem z Austrii. Wydobył on z zespołu
maksimum tego, na co zespół stać, a czego mozartowska opera potrzebuje." (u.) "Spektakl
ten jak zawsze w naszym Teacrze Muzycznym, opracowano starannie, umiejętnie i udacnie.
>>>
203
Reżyserię powierzono L. Nedomansky'emu, wychodząc ze słusznego założenia, że insceni-
zację cej wiedeńskiej opery, poocrafi nam przekazać najcrafniej gość z Auscrii, żyjącej wciąż
cradycją Mozarca..." (...) "O ile para głównych bohacerów szcuką wokalną w lirycznych bar-
wach, a cakże koloracurowych ariach skupiła na sobie główną uwagę słuchaczy, a więc M. Bo-
janowska jako Konscancja oraz Henryk Kosmowski jako Belmonce, o cyle dużo ożywienia
scenicznego wnosiły i cym przede wszysckim frapowały poscacie komiczne, a więc Barbara
Zagórzanka jako pełna gracji Blonda, zreszcą również wokalnie bez zarzucu, oraz S. Bobis
jako amanc Pedrillo i pełen werwy Z. Bescer jako groźny i nieokrzesany rządca Seraju Osmin,
wymienię w cej drugiej grupie również A. Giemskiego jako baszę Selima..." (...) "Gdy doda-
my do cego jeszcze i co, że świeŻo zmoncowana własna orkiescra operowa swą grą, pod bacutą
Z. Szczepańskiego (...) wcale nie uscępowała dawniejszemu zespołowi, musimy nowe przed-
scawienie Teacru Muzycznego powicać z żywym aplauzem..." (lKP 29 stycznia 1964 r.)
Kadencję Zygmunta Szczepańskiego zakończyło wystawienie dwóch premier - spekcak-
lu balecowego "Polskie balecy" oraz opery "Carmen" G. Bizeca. Uzasadniając wyscawienie
"Baleców polskich" scenograf ceacru Rajmund Sobiesiak cak zapisał w programie premie-
rowym: ... "Najnowsze crzy balety polskie: "Diverissemenc balecowe" Scanisława Moniusz-
ki, "Impresje choreograficzne" Konrada Pałubickiego i włączenie w nowej choreografii
,,\Vesela w Ojcowie" Karola Kurpińskiego wyscawionego w 1956 r. jako inauguracyjne
przedscawienie Scudia Operowego - jesc konsekwentną kontynuacją idei scworzenia w
Operze Bydgoskiej Ośrodka Polskiej Muzyki Balecowej. \V modnym obecnie okresie wy-
naradawiania scen operowo-ba I e cowyc h z rodzimej twórczości, pragniemy wrócić należne
miejsce polskim kompozycorom na nasze sceny balecowe. ... Uwercurę fancastyczną Mo-
niuszki pocrakcowałem jako podkład muzyczny dla pokazania cechniki klasycznej w minia-
curowym "divercissement balecowym" (...), gdzie tancerki i cancerze mają okazję zademon-
scrować swoje możliwości i specjalności cechniczne..." (...)" Iscocą inspiracji choreografii
"Impresji choreograficznych" K. Pałubickiego "Chimery" jesc muzyka. Źródłem pomysłu
choreograficznegoo było ożywienie micologicznych posągów (...)"2
O spekcaklu wypowiedziała się Teresa Grabowska na łamach "Trybuny Ludu": (...)
"Polski repercuar balecowy zamierza szczególnie kultywować także Pańscwowy Teatr Ope-
ry i Operecki w Bydgoszczy..." (...)"Bajka" pocrakcowana jako podkład muzyczny dla po-
kazu cańca klasycznego, wymaga bardzo czyscej i klarownej pracy na scenie, nie tylko so-
lisców, ale całego corp de ballec, niestety jednak możliwości bydgoskiego zespołu właśnie w
dziedzinie cańca klasycznego są dość ograniczone (może jedynie Ludmiła Rackiewicz re-
prezentuje wysoki poziom) coceż łacwo było przewidzieć rezulcat arcystyczny przy (...) ge-
neralnym założeniu pierwszej części spektaklu..." (...) "Inny zupełnie gacunek szcuki ba-
lecowej pokazano widzom w "Chimerach" Pałubickiego, wykonywanych już jako ucwór
symfoniczny i opracowanych ponownie przez kompozytora jako muzyka baletowa. Układ
choreograficzny tych impresji canecznych stworzył również kierownik zespołu balecowego
w Bydgoszczy R. Sobiesiak (cakże projekty kosciumów do obu baleców), tym razem w stylu
nowoczesnym, kcóry wykonawcom jak gdyby bardziej przypadł do gustu. Zbierali bowiem
za niejeden fragment zasłuŻone oklaski..." (...) "Jeszcze inny charakcer nosi trzecia część
wieczoru baletów polskich ,,\VeseIe krakowskie w Ojcowie" K. Kurpińskiego w instrumen-
tacji T. Kissewettera, wystawione bez jakichkolwiek udziwnień - w ładnych, kolorowych
kostiumach i realiscycznych dekoracjach K. Gajewskiego, (...) w sumie spekcakl barwny i
naprawdę ładny, a jednocześnie "crafiony" anystycznie i ,muzycznie bez zascrzeżeń..."
(Trybuna Ludu 14 lipca 1964 r.)
>>>
204
Premiera opery "Carmen" G. Bizeca odbyła się 8 czerwca 196--1- r. Jej realizatorami byli
Z. Szczepański - kierownictwo muzyczne i reżyseria, K. Gajewski - scenografia, A. Rybka -
przygotowanie chóru, R. Sobiesiak - choreografia. Recenzent B. M. Jankowski na łamach
.,Gazety Pomorskiej" tak ocenił premierę: (...) "Bydgoska "Carmen" jest przedstawieniem
tradycjonalnym, niemal identycznym z inscenizacjami tej opcry na innych polskich sce-
nach. Ale właśnie dlatego mogliśmy na premierze słuchać gościnnie śpiewającej w Byd-
goszczy, świetnej polskiej mezzosopranistki, powszechnie uważanej za najlepszą naszą
powojenną Carmen - Krystyny Szczepańskiej. Dzięki jej udziałowi, całc przedstawienie
dużo zyskało, trzeba też stwierdzić, że mimo pewnych zatrzeżeń, spektakl jest sukcesem
teatru i jego dyrektora." (...) .,Z wykonawców na plan pierwszy wysunąłbym orkiestrę, za-
równo cały zespół - jak też muzyków grających panie solowe. \V)'wiązali się ze swego zada-
nia bardzo dobrze." (...) "Świetnie przygotowany był balet, przyjemnie było przekonać się,
że Ludmiła Rackiewicz jest również świetną tancerką charakterystyczną, z wdziękiem i
olbrzymim temperamemem. Również dobrze cańczyli pozostali soliści: Nina Górzyńska, K.
Rodajewska, A. Turska, K. Przybylski, Z. Szpotański i -Z. Skrzeczko. Podobał się też zespół.
Z solistów najlepiej moim zdaniem śpiewała Barbara Zagórzanka. Jej wielka, liryczna aria z
III akm była świetna. Sądząc po oklaskach, również \\')'soko occniła ją premierowa publi-
czność..:'(Gazeta Pomorska 20 czerwca 1964 r.)
Kazimicrz Kończewski w .,Pomorzu" tak z kolei napisał o ostatniej premierze kadencji
Z. Szczepańskiego: ... ., \Vysmwienie "Carmen" przez bydgoski zespół było przedsięwzię-
ciem niezwykle śmiałym. Przyjmując "szkoleniO\\')''' ch
)fakter spcktaklu dla młodego zes-
połu, a zwłaszcza dla orkiestry, "Carmen" stanowi niewątpliwie o sukcesie bydgoskiej ope-
ry" (...) Świetn
\ i na wysokim poziomie aktorskim i wokalnym kreację stworzyła Barbara
Zagórzanka, grająca rolę l'vlicacli. To prawdziwa przyjemność słuchać i ogl
\dać tę aktorkę
o dużym talencie i kulturze muzycznej, robiącą od premiery stałe i widoczne postępy..."
(...) "Paweł Leoniec po opanowaniu tremy finałową arię zaśpiewał z przekonaniem i przy-
jemnie. A. Giemski przy swojej aparycji urodzony "toreador" grał dość swobodnie..." (...)
"Na marginesie ostatniej premiery, zamykającej kolejny interesujący sczon Bydgoskiego
Teatru Muzycznego, kilka szczerze ciepłych słów należy się dyrektorowi Zygmuntowi
Szczepańskiemu za inicjatywę, przedsiębiorczość, a ;Jrzede wszystkim dużą troskę o stałe
podnoszenie poziomu artystycznego, czego dobiegający sezon był Wyrazem i dowodem.
Gratulacje należą się także ambitnemu i ofiarnemu zespołowi za \\')'siłek włożony w pomy-
sine ugruntowanie pozycji Teatru w ruchu kulturalnym województwa." ("Pomorze"I-IS
lipca 1964 r.)
Przedwczesne odejście z Bydgoszczy dyrektora Z. Szczepańskiego (najpierw rezygnacja
ze stanowiska dyrektora naczelnego, potem kierownika artystycznego) to jakby udanie roz-
poczęta i niestety przerwana uwertura na drodze artystycznego rozwoju młodej opery w
Bydgoszczy.
...
Z dniem l listopada 1964 r. dyrektorem naczelnym Opery i Operetki w Bydgoszczy
został Zdzisław \Vendyński - pierwszy kierownik artystyczny Smdia Operowego, dyrygent
Filharmonii Pomorskiej i dyrektor Społecznego Ogniska Artystycznego w Bydgoszczy. Dy-
rektor Szczepański pozostał na stanowisku kierownika artystycznego jeszcze niespełna rok,
tj. do 16 września 1965 r. Po jego odejścit: Kierownictwo artystyczne bydgoskiej opery objął
także Z. \Vendyński, łącząc przez 5 SezOl. w obie funkcje dyrektora i kierownika artystycz-
nego.
>>>
205
Jedną z najbardziej pozytywnych tendencji w działalności bydgoskiej opery w latach
1964-1969, za kadencji Z. \Vendyńskiego, było wzbogacenie repertuaru teatru kolejnymi,
wartościowymi pozycjami światowej litcratury z zakresu opery, operctki i baletu. Opery
"Tosca", "Kopciuszek", "Aida", "Rigoletto", operetka ,,\Vesoła wdówka" pojawiły się po
mz pief\vszy w II połowie lat sześćdziesiątych na bydgoskicj scenie opcrowej. \Vystawiono
tutaj także po raz pierwszy polski musical "I-lei" do librctta i w reżyserii Oli Obarskiej, z
muzyką J. Lawiny-Świętochowskiego. Prawykonaniem p o I s k i m na bydgoskiej scenie i
w \vykonaniu baletu bydgoskiego był balet Arifa tvlielikowa "Lcgenda o miłości".
Za sprawą dyrektora \Vendyńskiego zaangażowani zostali do opery soliści-śpiewacy, któ-
rzy podnieśli poziom przedstawień i umożliwili wystawienie wartościowych tytułów ope-
rov.')'ch. Nowe twarze teatru operowego w Bydgoszczy tamtych lat to m.in. Zofia Lupcrto-
wicz, Bożena Betley, Urszula Borzdyńska, Zofia Baranowicz, Z. Pałuchowska, Henryk
Kłosiński, Zbigniew Orłowicz, Jerzy Sobczyński, Florian Skulski. Za kadencji dyrektora
\Vendyńskiego p r i m a d o n n ą opery została Barbara Zagórzanka. \V 1967 r. artystka ta
została laureatk
l międzynarodowego konkursu wokalnego w Pradze. Inna solistka opery Z.
Paluchowska w 1968 r. została laureatką Międzynarodowego Konkursu \Vokalnego Mło-
dych w Bayreuth, w wyniku którego z powodzeniem koncertowała w roku następnym
(1969). w Szwajcarii.
\V latach W-tych sukcesy reżyserskie w Bydgoszczy odnosić zaczął Sławomir Żerdzicki,
który przygotował kilka udanych realizacji operO\vych. Jedna z czołov.'ych solistek bydgos-
kiej opery, Bożena Kinasz-Mikołajczak, została laureatką I nagrody na f\1iędzynarodo\\')'m
Konkursie \Vokalnym w Hertogenbosch w Holandii. Bydgoski teatr operowy poszerzył w la-
tach 60-tych współpracę ze środowiskiem. \Vspólnie z redakcją "Dziennika Wieczornego" w
Bydgoszczy organizował cykle specjalnych spektakli "Młodzież w operze" oraz spotkania
klubowe w Klubie "lv10zaika" w Bydgoszczy, których celcm było popularyzowanie w środo-
wisku artystów śpiewaków i tancerzy bydgoskiej opery. Pod koniec kadencji Z. \Vendyńskie-
go w latach 1968/1969 miał miejsce pierwszy "impas" artystyczny, kadro\..')' i repertuarowy w
historii bydgoskiej opery, który per analogia powtórzył się pod koniec lat 70-rych i BO-tych.
Sezon 1964/1965
Pierwszą premier
l za kadencji Z. \Vendyńskiego, 25 w kolejności, była opera" Travia-
ta" G. Verdiego (premiera 15 grudnia 1964 r.). Był to pierwszy Verdi na bydgoskiej scenie,
który otworzył dalsz
l prezentację oper tego kompozytora na bydgoskicj scenie. Od strony
muzycznej przedstawienie przygotował Z. Szczepański, reżysersko S. Żerdzicki, scenogra-
fię zaprojektował Roman Bibiec, chór A. Rybka. .,Traviata" uzyskała bardzo pochlebne
recenzje, wśród wykonawców na pierwszym miejscu wyróżniano Barbarę Zagórzankę w roli
tytułowej oraz Hcnryka Herdzina (Alfred) i Zygmunta \Vąsickiego (Germom) w rolach
męskich.
W bydgoskim "lIustrowanym Kurierze Polskim" napisano m.in. ... "Bez wątpienia jesz-
cze jednym interesującym wydarzeniem kulturalnym w Bydgoszczy była wczorajsza jubile-
uszowa bo XXV premiera miejscowego Teatru Opery i Operetki, w postaci "Tra\riaty" Vcr-
diego..." (...) "Przygotowana została bardzo starannie pod względem muzycznym, jak i aktor-
skim, i przyjęta została przez bydgoską publiczność z dUŻym aplauzem. W premierze tej
duży sukces odniosła Barbara Zagórzanka kreująca rolę Violetty. Otrzymała ona wiele rzę-
sistych braw. Słowa uznania należą się także dyrygentowi Z. Szczepańskiemu, który pro-
>>>
Z06
wadził doskonale orkiestrę. \V jej interprctacji znakomite dzieło Verdicgo wykonanc zos-
tało bardzo czysto i precyzyjnie..." (lKP 8 stycznia 1964 r.)
\V programie jubileuszowej" Traviaty" Kazimierz Kończewski napisał m.in: ..."Nie-
wątpliwie jubilcuszowa premicra wieńczy społcczne dzieło zainicjowane przez ambitnych
działaczy kulturalnych Bydgoszczy, skupionych wokół Towarzystwa Muzycznego..." (...)
.,... oby była zwiastunem "nowej ery" w działalności Opery i Operctki prowadzonej pod
nowym kierownictwem od l listopada 1964 roku, przez dyrygenta Filharmonii Pomorskiej -
Z. \Vendyńskiego..." ...,.Bogaty dorobek Teatru zaznacza się prawic 900 przedstawieniami,
jakie oghldało w województwie bydgoskim ponad pół miliona widzów... \V zasięgu dzia-
bnia opery znalazły się m.in. Toruń, Grudziądz, \Vłocławek, Inowrocław, Świecie, Piła..."
(...) "Dowodem artystycznej rangi, jakiej dopracowała się bydgoska Opcra są v.:ybitni soliści
tak krajowi, jak i zagraniczni, jacy występowali na scenic bydgoskiej opery m.in. Maria
Fołtyn, Antonina Kawecka, Bogdan Paprocki. Jan Kusiewicz, Zdzisław Klimck..." (u.) "Z
z;ldowoleniern można stwierdzić, że nieuzasadnione były tli i ówdzie żywione obawy, iż
placówka ta będzic hołdowała artystycznej łatwiźnie, a co gorsza stanie się rozsadnikicm
sztuki taniej, czysto rozryvvkowej. Prezentowany program dowodzi stale wzrastających am-
bicji repertuarowych i artystycznych. \Vśród 25 premier prym wiod} opery, bo aż 14. Poważ-
ną pozycję zajmują balcty. Trzeba powiedzieć, że balet Opery kierowany przez R. Sobic-
siaka i chór prowadzony przez A. Rybkę cieszą się szczególnym, zasłużonym uznaniem me-
lomanów.
Życzyć jedynie należy, aby w ślad za społecznym powodzeniem, jakie nieustannie to-
warzyszy rozwojowi bydgoskiej opery - poszły dalsze, odpowiednie i niezbędne dla dalsze-
go rozwoju organizacyjnego i podnoszenia poziomu artystyczncgo - pomocne decyzje
władz, nie tylko w sprawach lokalo\\')'ch." (program wydany z okazji prcmiery "Traviaty"
przez operę, l S grudn ia 1964 r.)
Z pozostałych kolcjnych premier sczonu (musical "I-Id" i opera "Fra Diavolo" D. F. E.
Aubera) pozytywne oceny krytyki muzycznej uzyskała opera komiczna "Fra Diavolo" (29
czcrwca 1965 r.) Realizatorami tego przcdstawienia byli: Z. \Vendyński - kierownictwu mu-
zycznc, reżyseria - Sławomir Żerdzicki, scenografia - Stanisław Bąkowski, przygotowanie
chóru - A. Rybka, choreografia - K. Przybylski.
\V recenzji B. M. Jankovlskiego pt. "Udany Fra Diavolo" czytamy m.in: ... "Przyznam
się, że na przedstawienie trudnego zarówno w sensie wokalnym, jak i inscenizacyjnym aube-
rowskiego dzieła, szedłem z pewną obawą..Z satysfakcją też muszę stwierdzić, że obawy
okazały się płonne, a spektakl śmiało można zaliczyć, jeśli nie do pełnych sukcesów Opery
i Operetki w Bydgoszczy, to przynajmniej do pozycji w pełni udanych, starannie przygoto-
wanych, smakowitych szczerze i w dobrym stylu bawiących, pozycji wreszcie godnych po-
lecenia jak naj szerszym kręgom bydgoskiej publiczności..." (...) "Istotną rzeczą powodzcnia
tcj opery jest obsadzenie roli tytułowej. Należy podkreślić, że wybór I łcnryka Herdzina
okazał się nad wyraz trafny. Śpiewak nic tylko świetnie wygląda i porusza sic na scenie, ale
tcż demonstruje ładne warunki głosowe, dobrą technikę oddechu, staranną emisję i dużą
kulturę. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że w ostatnich czasach Herdzin bardzo się rozwinął.
Drugim głosem przedstawienia, jak zawsze zresztą dobrym, jest Zenon Bester w roli jed-
ncgo z rozbójników - Giacoma. Miło też odkryć w nim doskonałą vis comica i duże zdolnoś-
ci charakterystyczne. Dwójce tej dzielnie sekundują panowie: Aleksander Giemski, Alek-
sander Gramziński i Stanisław !żela. Mniej przekonywująco wypadły panie Wanda \Volań-
ska jako Żerlina i Barbara Paprocka jako Lady Pamela oraz Hcnryk Kosmowski (Lorenco)..."
>>>
207
... "Słowa uznania należą się - często współpracującemu z operą bydgoską - Sławomirowi
Żerdzickiemu. Przedstawienie jest sprawne reżysersko, przebiega w dobrym tempie i legi-
cymuje się znakomitymi pomysłami syt'Uacyjnymi..." (on) "Chór jesc bowiem dobry w III
akcie... Orkiesrra pod dyrekcją Z. \Vendyńskiego gra na przecięrnym poziomie. Ciekawa
scenografia i śliczne kosciumy - S. Bąkowskiego." (Gazeca Pomorska 6 lipca 1965 r.)
Sezon 1965/1966
\Y tym sezonie przypadła dziesiąca rocznica isrnienia bydgoskiego Teacru Operowego.
Inscycucja przygotowała uroczystość jubileuszową dnia 10 maja 1966 r., kcórej głównym ele-
mentem był specjalny koncerr na scenie Teacru Polskiego w Bydgoszczy. \Vyscąpili w nim
"jubilaci" - arryści śpiewacy i cancerze pracujący na bydgoskiej scenie od początku jej zało-
żenia m.in Jadwiga Bigoszewska - mezzosopran, Barbara Paprocka - mezzosopran, Gizela
Mączkowska - sopran, Lidia Brzezińska - sopran, Scanisław Iżela - cenor, Leonard Korsak -
baryton, \Vłodzimierz \Vasylowski - tenor, Zygmunt \Vąsicki - baryton, Aleksander Giem-
ski - bas, Eugeniusz \Vodzyński - bas, Jerzy Kuczma - tenor, Piotr Scępowski - baryton,
Aleksandrer Gramziński - baryton, Alicja Turska - tancerka, Zuzuanna Kalczyńska (c),
Krystyna Radajewska (c), Nina Górzyńska (t), Ludmiła Rackiewicz, Nina Modzelewska,
Jan Kalczyński - rancerz, Edward Szpotański (c), Zbigniew Skrzeczko (c), Ryszard Polus,
Henryk Adamski, Kazimierz Przybylski, Henryk Kańciak.
\V sezonie juhileuszowym wyscawiono czcery premiery: baletu, opery i dv.'óch operecek.
Były to "Tosca", "Wesoła wdówka", "Cnotliwa Zuzanna" i "Pan Twardowski". Trzy spo-
śród wymienionych premier zdobyły uznanie zarówno kryryki, jak i publiczności. "Tosca -
spektakl dobrych nadziei", "Brawo Tosca", "Piękna Tosca w Bydgoszczy" to cytuły nie-
kcórych recenzji, dotyczących realizacji opery "Tosca" G. Pucciniego, której premiera mia-
ła micjsce 4 stycznia 1966 r.
Michał Korczyński na łamach bydgoskiego "Dziennika \Vieczornego" napisał m.in: ...
"Nie będzie przesadą jeśli powiemy, że było to pierwsze w pełnym cego słowa znaczeniu
przedstawienie operowe w dziejach bydgoskiej sceny. Owszem, bywały przedscawienia
lepsze i gorsze, w jednych wyróżniał się balet, w innych chór, w jeszcze innych cen czy ów
solisca, ale nie było współdziałania, współgrania wszystkich elementów przedsrawienia,
solistów, orkiescry, scenografii. Nareszcie doczekaliśmy się opery z prawdziwego zdarze-
nia..." (...) "Od lac jescem wielbicielem talemu Barbary Zagórzanki. A cą kreacją pani Barbara
podbiła serca wszysckich, ucwierdzając swoją pozycję jako gwiazda nr l bydgoskiej opery.
Nareszcie mamy i cenora z prawdziwego zdarzenia ,Henryka Kłosińskiego, dysponującego
głosem o pełnej skali. I trzeci, z cego wspaniałego tercetu, Piotr Scępowski, nie dawno je-
szcze śpiewający w chórze. Zaiste błyskodiwa kariera. No i muzyka. Orkiestra prowadzona
przez Zbigniewa Chwedczuka brzmiała czysto, przejmująco, porywająco. Co znaczy doświad-
czony dyrygent. I dekoracja Zenobiusza Strzeleckiego - konsekwentnie realizowana, śmiała
nowoczesna koncepcja..." (...) "O reżyserze \Vłodzimierzu Gołubowie powiem krótko: zdał
egzamin na bydgoskiej scenie i chęrnie podziwiać będziemy jego pracę. \Vymieńmy jeszcze
wykonawców pozostałych ról, kcórzy dostosowali się w pełni do wysokich eonów przedsra-
wienia: Jerzy Sobczyński (Angelocci), Henryk Herdzin (Spolecra), Aleksander Gramziński -
Scarone, Eugeniusz Wodzyński - Zakrystian i n." (Dziennik Wieczorny 8 stycznia 1966 r.)
Po dwuletniej przerwie, w 45 rocznicę polskiej, warszawskiej premiery, przygotowano
na bydgoskiej sceni'e balet Ludomira Różyckiego "Pan Twardowski" (3 maja 1966 r.). Auto-
>>>
2Ub
rem librcn3, reżyscrem i choreografcm przedstawienia był Rajmund Sobiesiak - kierownik
balem bydgoskiej opery - kierownicewo muzyczne sprawował Zbigniew Droszcz, sccnogra-
fię zaprojektował Roman Bubiec, chór przygocował Amoni Rybka. \V premierowym przed-
stawieniu udział wzięli obok zespołu balctowego Tcauu uczniowie Społecznego Ogniska
Balctowego w Bydgoszczy oraz dzieci z Domu Kulcury Dzieci i Młodzicży w Bydgoszczy.
"Pan Twardowski" był crzydziese
premieq Opery i Opcrctki w Bydgoszczy. \V recen7-
jach na tcmat eej prcmicry można było przcczytać: ... "Pan Twardowski" jest jedn
z naj-
ciekm;szych pozycji, jakie zdarzyło mi się widzieć na sccnie bydgoskiej Opcry i Opcretki...
Sobiesiakowi udało się do maximum wykorzyseać niewielki zespół balecowy. \Vypdnił
scenę w eaki spos()b, że wydawało się, iż stale ogl
damy eam masę \"'Ykonawców, przyczynił
się tym samym do ogromnego wzbogacenia wystawy, Ze sccn zbiorowych bardzo podobał
się walc, polonez, krakowiak, a także całe obrazy "Dach Krakowa" i "Rynek Krakowa", Bar-
dzo pięknie prowadził też solistów. 'Vśród nich na plan pieJ\vszy \"'Ybił się Edward Szpo-
tański, prezentuj
c się jako bardzo dobry technik, zar
wno w tańcu solowym, jak i partne-
rowaniu. Ponadto pokazał swoje wielkie walory i możliwości eancerza charakterystycznego,
stwarzaj
c konsekwentn
ł w działaniu postać Diabła. Doskonale tańczyła Ludmib Rackie-
wicz - najpiękniejsza kobieta wschodu, udowadniaj
c nic pief\vszy raz, że równic dobrze
czuje się w tarlCU klasycznym, jak i charakterystycznym..."(B. M. Jankowski "Gazeta Po-
morska" 9 czerwca 1966 r.)
Kasowym i artystycznym sukcesem teatru w omawianym sezonic było \\'Ystawienie
świacowego przeboju z gacunku operetki wiedeńskiej F. Lchara ,,\Vesoła wdówka". Przed-
stawienie wyseawiono 2R czerwca 1966 r. i pobiło wszystkic rckordy popularności w latach
60-tych, utrzymuj
c się na afiszu przez prawie 10 bt. Sukces zawdzięczała ,,\Vesoła wdów-
ka" przede wszystkim znakumitej reżyserii Tadeusza Rursztynowicza, przepięknej sceno-
gratii f\bnana SeańC'Laka i doborowej obsadzie solistów, zarówno głównych, jak i mniejszych
rÓl ch.uaktcrystycznych. Recenzenci byli zgodni w opiniach co do autentycznego sukccsu
bydgoskiej ,,\Ve
ułcj wdówki". B. M. Jankowski w "Gazecie Pomorskiej" napisał m.in: ...
"Spektakl jese czysty, lekki, przebiega w dobrym tempie. Gł(IWn
ł w tym zasługę przypi-
sać należy reżyserowi - Tadcuszowi Bursztynowiczowi. Potrafił on mianowicie nie eylko
przejrLyście i logicznie skomponować sytuacje przedstawienia, ktÓre S
ł zgodne z eekstcm
lihretta i muzyk
ł, ale umiał też narzucić dyscyplinę soliscom i zespołowi, włączyć rozsądnie
w akcję balet i chór. Oczywiście, udatność ,,\Vesołej wdÓwki" zawdzięczać należy rbwnież
solistom. A nic mieli oni - szczególnic jako tacy łaewego zadania. Znakomice arie, ducty i
piosenki Lehara znane są miłośnikom lekkicj muzy doskonale i [O w świetnych wykonaniach.
Przecież słynną pieśń o \Vilji nagrały na płytach największe wokalistki świata z Renatą Te-
baldi na czele..." (...) "Na prLcdstawicniu, na keórym byłcm, tymłową partię Hanny wyko-
nywała Barbara Zagórzanka. O cym, że potrafi ona dać sobic radę nawct znajtrudniejszą par-
ti
ł wokaln
ł opcreekow
ł, nike nic watpił ani chwilę. Ale pani Zagórzanka nie tylko dobrLc
śpic\,,;ała, stworzyła ona również przekonywująq rolę I lanny, którą zagrała z dużym wdzię-
kiem - i co w operetcc nie jest bez znaczenia - ślicznie w niej wyghłdała. Partnerem jej - hra-
bią Daniło - był I Icnryk Hcrdzin. I jemu nalÓ..ą się same komplcmenty..." "Nalcżało by też
wymienić tli Barbarę Nieeck
ł (\Valencyna), Leonarda Korsaka (baron Mirko Zcta) i wszyst-
kich pozostałych \"'YkonawcÓw, którzy swoją rzctelną pracą przyczynili się do sukcesu przed-
stawienia... Nie wszystko podobało mi się w orkiestrze, która grała na pewno poniżej swoich
możliwości. natomiast świetnie śpiewał chór i bardzo piękne są kostiumy i cała scenografia
zaprojektowana przez l\łtariana Srańczaka:' ("Gazeta Pomorska 15 listopada 1966 r.)
>>>
209
Sezon 1966/1977
Teatr operowy '\-)lkonał w ciągu roku 180 przedstawicń, którc obcjrzała ponad lOO-tysię-
czna widownia. Na bydgoskicj scenie operowcj wystąpiło wielu renomowanych polskich i
zagranicznych śpicwaków, m.in Alicja Jankowska w tytułowej roli Tosci (8 i 2.3 lutego 1966 r.),
Crszula Trawińska w roli Violetty w "Traviacie" (19 września 1966 r.), Tercsa tvfay-CzyŻow-
ska w "Traviacie" (27 sierpnia 1967 r.), Eugcniusz Banaszczyk w roli Oniegina w"Euge-
niuszu Onieginic" Kirył Krasew (Bułgaria) w "Traviacie" w roli Germoma, Maria Popescu
(Rumunia) w tytułowej roli "Carmcn", Paul Nicolaescu (Rumunia) w tytułowej roli "Rigo-
letta", Virgillus Noriejko (ZSRR) w roli Księcia w "Rigoletto",:1 także para artystów z Mos-
kiewskicj Opcretki - Zofia Iwanowa i Georgij Grincr w głównych rolach w uperctce ,,\Veso-
ta wdÓwka".
..."Soliści z Moskwy podbili serca bydgoszczan - napisał Mieczysław Andrzejcwski w
"Dzienniku \Vieczornym" - zustali bardzo scrdecznie przyjęci przez widzów wczorajszego
spektaklu opcretkO\\.ego. Oklaskom nie było końca... niektóre partic bisowali..."(Ozicnnik
\Vicczorny 26 kwictnia 1967 r.)
Pr.lygotowano jcdną premiere, ktÓrą była opcra Verdiego "Rigoletto" (4 kwietnia 1967 c.).
Reżyserował przedstawienic S. Żerdzicki, który zwii}zał się bliżcj z bydgoską sccną, po uda-
nych realizacjach na tej scenie; kierownictwo muzyczne sprawował Z. \Vendyński, sceno-
grafie zaprojektował Tadeusz Grondal, choreografię Edward Szpotański, chór przygotował
A. Rybka.
Prcmiera, jak pisała prasa, była przcdsicwzieciem udanym. ... "Prcmiera, jt:dna z ciekaw-
szych w działalności bydgoskicj Opery spotkała się z cicpłym przyjęciem publiczności.
Partic tytułowe kreowali - Barbara Zagórzanka jako Gilda, Henryk Kłosiński - Książę, Piotr
Stępowski - Rigoletto. Premiera stanowi znacznc osiągnięcie, w stosunkowo krótkiej karie-
rze młodcgo solisty P. Stepowskiego, ktÓry zgrabnie uporał się z trudnościami tej odpowic-
dzialnej roli. Starannie przygotowany - był on udanym i dobrze dobranym partncrem czo-
łowcj solistki naszcj opcry B. ZagÓrzanki (...) Ilenryk Kłosiński ... słynnił arię "La donna c
mobilc" wykonał swobodnie i interesująco. Przedstawienie otrzymało ciekawą i cfcktowną
oprawę scenograficzni}..." "Spektakl prowadzony był w żywym tcmpie, w czym zasługa i
dyrygenta i dubrze w sumie usposobionej orkicstry, która wystąpiła w zwiększonym skła-
dzie..."(Gazeta Pomorska 20 kwietnia 1967 r.)
... "... piękne w złotawo-purpurowym kolorycic dekoracje wywołały oklaski premicro-
wej publiczności, bezpośrednio po podniesieniu kurtyny., Bardzo intercsująco i dobrzc
wkomponowany w zamysł reżyserski spcktaklu był menuet. Zresztą przedstawienie całe
było w reżyserii czyste, logiczne w rozwoju i przebiegu akcji, a w miarę naturalistyczne..."
... "Chór, przygotowany przez A. Rybkę to co śpiewa, opracowane jest na piątkę. \VogÓle
chór w tym przestawieniu jest w scnsic technicznym najmocniejsz1 jego stroną." (Ibidem)
Sezon 1967/1968
Teatr wystawił cztery premicry, dwóch oper: "Kopciuszek" G. Rossiniego (S września
1967 r.), "Aida" G. Verdiego (2 lipca 1968 r.), opcrctki ,,\Viedeńska krcw" J. Straussa oraz pra-
premierę polską baletu radzieckiego kompozytora Arifa Miclikowa "Legenda o miłości" (23
października 1967 r.). Poza operetką, która w opinii rccenzentów uznana została za nieudane
przedsięwzięcie teatru, pozostałe prcmiery otrzymały wysoką ocenę krytyki, także krajowej.
>>>
210
Recenzencka "Trybuny Ludu" Tercsa Grabowska w artykule pt. .,Z krajO\\:ych scen
muzycznych" napisała m.in: n. "Znając częściowo przynajmniej warunki pracy Opery i Ope-
retki w Bydgoszczy (bez własnej siedziby - kątem w Teatrze Dramatycznym - daje trzy
przedstawicnia tygodniowo - ma za to duże obowiązki tcrenowc) i możliwości tego zespołu
artystycznego - odwagę dyrekcji tej placówki można było poczytać za lekkomyślność."
(n.) "Kopciuszek" wymaga od śpiewaków wręcz winuozerii wokalnej. Z tych przyczyn
nie spotyka się zbyt często na scenach teauów operowych. \V Polsce chyba ten ucwór nie
był w ogólc grany w naszym sculcciu. Trudności pogłębia jeszcze tycułowa parcia pisana
przez kompozytora na niski głos altowy, ale o koloraturowej technice, najrzadziej chyba
spotykany u śpiewaczek..." (...) "Podcjrzenia rozwiała wizyta w Bydgoszczy. To prawda, że
cudów nie dokonano, ale tylko chyba przy ich pomocy udałaby się całkowicie bczbłędna
realizacja wokalno-muzyczna, tego finezyjnego ucworu..." (...) "Aktorsko bardzo dobrze
przedstawia się Dandini - Zygmunt \Vąsicki, śpiewający z dUŹ.1 swobod.,. Uznanie należy
się też Zofii Baranowicz, która w najtrudniejszej partii Kopciuszka zaprezentowała tyle
wdzięku i uroku osobistego, głos tak piękny i o szlachetnej barwie, że pewne niedostatki
techniki .,belcancowej" można jej - na razie - darować. Ładnie partnerował tej artystce te-
nor Henryk Herdzin - dzięki lekkości i miękkości swojego głosu, może najdokładniej od-
twarzać ozdobniki swojej partii. Stary baron i jego dwie córki Aleksander Giemski oraz
\Vanda \Yolańska i Jadwiga Bigoszewska - od strony śpiewaczej, a nawet aktorskiej, poko-
nywali swe zadania dość dobrze. (...) Dużym głosem wyróżnił się Ferdynand Kotowski jako
filozof Alidoro. Rcżyseria spektaklu poszła zdecydowanie w kicrunku groteski..." (...) "W
bydgoskiej realizacji ., Kopciuszka" orkiesna spełniła swą wielką rolę bardzo poprawnie.
Zdzisław \Vendyński osiągnął maksimum możliwości swojego zespołu... Dekoracje Roma-
na Bubieca skucecznie spełniły funkcje cła i rekwizytów akcji, podkreślały elementy komi-
zmu. ... Dowcip i inwencja reżyscra zaznaczały się też w zakończeniu spektaklu, w dążeniu
do pełnej smaku, dobrcj zabawy w teatr operowy..." (Trybuna Ludu 22 września 1967 r.)
Udana premiera Kopciuszka zaispirowała dyrekcję opery do podjęcia nowej inicjatywy -
wyjścia do publiczności młodzieŻowej. "Młodzież w operze" - [O comiesięczne spektakle,
przeznaczonc specjalnie dla młodzieży, z fachową prelekcją i spotkaniem artystów z widow-
ni.,. Sojusznikiem opery w tej inicjatywie była redakcja "Dziennika \Vieczornego". Oto dwa
głosy - listy do redakcji, oddające charakter imprezy: ... "Zachęcona zaproszeniem "piszcie do
nas", pragnę podzielić się spostrzeżeniami na temat pierwszego pr.ledstawienia z cyklu "Mło-
dzież w operze". Na wstępie pełne uznanie dla dyrekcji opery, za piękną inicjatywę, która
chyba już znalazła pełne poparcie młodzieży, bo sala teatru na "Kopciuszku" w dniu 9 marca
br. wypełniona była niemal do ostatniego miejsca, a aplauz młodej widowni był szczery i go-
rący. Poprzedzenie opery słowem wstępnym było doskonale pomyślane (...), a spotkanie z
wykonawcami partii tytułowych ukazało ich pracę na co dzień... \Vierzę, że młodzież polubi
operę..." ... "Będę na pewno wyrazicielką myśli wielu młodych miłośników opery, życząc w
swoim imieniu i ich, więcej mkich przyjemnych spotk.1ń w Operze, a całemu zespołowi - sa-
mych sukcesów... i zdobycia jak najwięcej sympatii wśród mieszkańców naszego grodu i poza
nim od lat -nastu do dziesięciu..." (Dziennik \Vieczorny 4 kwietnia 1969 r.)
Druga premiera operowa "Aida" G. Verdiego uzyskała dobre opinie krytyki. "Bydgoska
Aida - duży sukces małego teatru" - napisała Teresa Grabowska. I dalej: n. "Pracując w
trudnych warunkach - Opera i Operetka w Bydgoszczy sprawiła niespodziankę publicznoś-
ci, pokusiła się o wystawienie "Aidy" Verdiego. Świadomi rzeczy i przewidujący w takim
przypadku prawdziwie obiektywne trudności widzowie mogli co najmniej z niepokojem wy-
>>>
211
bierać się na to przedstawienie. Tymczasem, już od samego początku realizatorzy a przede
wszystkim ,,,'ykonawcy głównych partii, rozwiali wszystkie niemal obawy. Podczas gdy
wszędzie cicrpimy na chroniczny brak bohaterskich tenorów, w Bydgoszczy na scenie sta-
nął nieznany dotąd prawic wcale
pie".'ak - Paweł Leoniec i najtrudniejszą, bo zarazem na
wstępie umieszczon
\ przcz kompozytora arię .,Boska Aido" - zaśpie,,,,"ał lepiej niż daje się ją
na ogół usłyszeć w... Teatrze \Vielkim w \Varszawie. \Vykonawcz,yni [)7tułowej roli Barbara
Nitecka o ładnym, szlachetnym, choć może jeszcze trochę za głęboko osadzonym głosie,
spełniła zadanie wokalne bez zarZll[u. Specjalnymi pochwałami zaś nagrodzić trzeba bary-
[Ona o ,,,'ielkiej ekspresji i pełnym blasku głosie - Piotra Stępowskiego w panii Amonastra.
Nie zawiedli też inni soliści, poza wyraźnie słabszym Aleksandrem Giemskim w partii Ram-
fisa..." (...) "Brzmienie chórów, sceny zespołowe. duety, wszystko [O było na dobry"m pozio-
mie, odznaczało się wartkim tempem i kulturą wokalną... Niewiele zarzLICów można scawiać
orkiestrze, prowadzonej przez Zdzisława \Vendyńskiego, który wiele rzetelnego i owocuj
\-
cego wysiłku włożył w przygotowanie muzyczne tej opery. Nie jest ono na pewno wzorcowe,
ale zasługuje na miano roboty przyzwoitej i dającej dużą satyst
lkcję słuchaczom..." (Try-
buna Ludu 20 października 196H r.)
Sezon 1968/1969
\V ostatnim, za kadencji dyrektora Zdzisława \Vendyńskiego, sezonie artystycznym
przygotowano dwie premiery. Pierwszą była "Opera żebracza" (The Beggar's OpeLI) Be-
njamina Bricccna (20 października 1968). Przedstawienie pocrakcowano j:lko swcgo rodzaju
eksperyment artystyczny, będący wg dyrekcji opery satyrą na panuj:lCe stosunki społeczne,
a wg recenzentÓw "bulwersującym widowiskiem", nie w pełni udanym.
"Arystarch" w .,Dzienniku \Vieczornym" napisał m.in: ... "l':ie ulcga wątpliwości, że
Opera i Operetka bydgoska wystawiaj
\c "Operę żebraczą" zbulwersowała melomanów,
wprowadzib na swoją scenę coś niecodziennego, daleko odhiegaj
\cego od szablonu, od ba-
nalnej codzicnności. Już sama inscenizacja i reżyseria S. Żerdzickicgo, z akcją wśród wi-
dzÓw jest frapująca. Scena została rozszerzona o co najmniej chyba połowę widowni. \Vidzo-
wie byli zaskakiwani ciągle innym sposobcm ukazywania się artystów. Jeśli do tego doda-
my "żebraczą" scenografię i kostiumy Tadeusza Grondala, nie rrudno domyślać się, jak
wstrząsnęła widzem cradycjonalistą..."
Drugą premierą była operetka E. Kalmana "Księżniczka czardasza", przygotowana w
wieczÓr sylwcstrowy 31 grudnia 1968 r. Kazimierz Kończewski w artykule pt. "Czardaszka -
w sylwcstrowym wydaniu" napisał m.in: ... ,,9 ile za nieudaną próbę sił w przypadku wysta-
wienia "Opery żebraczej" nie wnosiłbym pretensji, v."ymogi spektaklu przerosły bowiem mo-
żliwości bydgoskich wykonawców, o tyle w przypadku "Cz1rdaszki" pretensje mają swoje
uzasadnienie. Zespół bowiem stać (przez zespół rozumiem także kierownictwo) na bardzo
precyzyjne przygotowanie i wykonanie. Oglądaliśmy na naszej scenie dobre spektakle, że
wspomnę "Toscę", "Traviatę", "tvIadame Buttertly", "Carmen". Tymczasem od "Aidy" po-
ziom bydgoskiej opery budzi coraz więcej wątpliwości i grawiruje w niewłaśeiwym kierunku.
Nowo pozyskane siły nie zagrzewają miejsca na bydgoskiej scenie zbyt długo. Dlaczego?
\Vielka szkoda np. że nie udało się w Bydgoszczy zatrzymać choćby dla "Czardaszki" świet-
nej pod każdym względem Zofii Lupertowicz. Sporo dobrych solistów przewinęło się przez
bydgosk., scenę, odeszli. Czy nie służy im bydgoski klimat? Mieszkanie co jeden, ale nie je-
dyny (!) warunek zatrzymania nad Brdą pierwszorzędnych solistów..." (lKP 3 stycznia 1969 r.)
>>>
212
(u.) ,,\V balecie powiało wiatrem. \Vidać to po nowych, ciekawych układach tanecznych
i zaangażowaniu na scenie całego corps de bale[. \Vidać, że zespół imensywnie pracuje i
chce pracować..." Efektownie '''''Yeksponowano np. Annę Rutkowską (brawo za piruety),
Dangię Jankowską, Edwarda Szpotańskiego czy zawsze świeżo i dynamicznie tańczącego
Kazimierza Przybylskiego. \V "Czardaszce" balet stanowi - obok zawsze doskonałego chóru
- mocną stronę spektaklu. Zasługa to kierownika baletu - \Viktora Charczenko - świetnego
choreografa Hanny Miller - pedagoga. Pozyskanie ich do Bydgoszczy (u.) jest cennym na-
bytkiem... Dopisała również pod względem brzmienia orkiestra, choć miejscami raził brak
zgrania z solistami i chórem." (Ibidem)
Ostami sezon dyrekcji Z. \Vendyńskiego 1968/1969 postrzegany był przez środowisko
opiniotwórcze w Bydgoszczy, miejscową prasę i administrację kultury, jako okres szczegól-
nego impasu w działalności artystycznej teatru bydgoskiego. Z dniem 31 sierpnia 1969 r.
władze odwołały ze stanowiska dyrektora i kierownika artystycznego bydgoskiej opery
Zdzisława \Vendyńskiego, który przeniósł się do Opery Bytomskiej. 15 sierpnia tego roku
kierownictwo artystyczne teatru obejmuje sprowadz
ny ze Śląska Włodzimierz Ormicki.
Dyrektor \Vcndyński wróci do Bydgoszczy w latach 80-tych, współpracując jako dyrygent
gościnny z open! bydgoską. \V sezonic 1983/1984 pełnił funkcję kierownika muzycznego
opery. Zmarł nagle w Bydgoszczy w dniu 20 lipca 1984 r.
Był jednym z założycieli i współtwórców bydgoskicj opery, pierwszym jej dyrygentem i
kierownikiem artystycznym. Oddany był niewątpliwie muzyce bydgoskiego regionu. Byd-
goska opera zawdzięczała Z. \Vendyńskiemu za czasów jcgo działalności w latach 60-tych,
wzbogacenie repertuaru wybitnymi dziełami operowymi, zaś artyści, głównie śpiewacy-so-
liści - udane debiuty, a w kilku przypadkach prawdziwe kreacje artystyczne, które zaprowa-
dziły ich na wielkie sceny operowe w kraju i za granicą.
Przypisy:
1. Archiwum Opery. Zarządzcnic nr 12 Prczydium MRN w Bydgoszczy dot. upaństwowicnia
Teatru Muzyczncgo Opcry i Opcretki w Bydgoszczy.
2. Program "BaJcty polskic", wydany przcz opcrę z okazji prcmicry 28 kwictnia 1964 r.
.
>>>
Aleksander PIETRZAK
,
LE SNY PARK
KULTURY I WYPOCnrNKU
W BYDGOSZCZY-MYŚLĘCINKU
"Rzeczywistość uD'maga
działali interd,}'scJplirwrrl.)'ch,
pSJ'chika mówi "ja".
Prof. B, Urbanowicz. Park twonył
zespół z szesnastu dyscyplin
naukowo-zawodowych.
S
ł [akie obszary w mieście, którym kolejne pokolenia przypisują tę sarną funkcję, może
nic do końca zdefiniO\\'an
ł, a tercn nic w pełni do niej przystosowany. Taką rolę dla byd-
goszczan spełnia od prawie stu lat Las Myślęciński i Rynkowski.
\Vspomnijmy więc ciepło i ceńmy kolejnych gospodarzy Bydgoszczy za to, że povvyższy
obszar dla tej funkcji zachowali. \Viek
X to niezaprzeczalnic fragmcnt historii współczes-
ncj u wielkich odkryciach naukowych, ale również okrcs lekceważenia czy wprost ośmie-
szania doświadczeń praktycznych zdobytych przez poprzednic pokolenia. Tak było i z
wypoczynkiem w przestrzeni otwartej, który jest - czy sobic to uświadamiamy czy nic -
najskuteczniejszą i najtańszą fonną profilaktyki zdrowotnej. Urządzane założcnia
parkowe w mieście zaczęły nie wystarczać (krótki pobyt, spaccr). Powstała konieczność
przeznaczenia dla bydgoszczan określonych obszarów w możliwic \,,:ysokich walorach kli-
matyczno-krajobrazowych w strukturze przestrzennej miasta i strcfie podmicjskiej.
Czy bydgoszczanie robili to dobrze? Nie, robili to bardzo dobrze. Bydgoszcz miała bar-
dzo różnorodny wachlarz usług rekreacyjnych od dobrych rcstauracji i kawiarni ogrodowych
nad Kanałem, do parków spacerowych, kąpielisk, boisk i st:mic wodnych.
Rozrastanic miasta na przełomie wieków spowodowało konicczność przckroczcnia trud-
. _.,. . ..
ncgo progu rozwoJowego, tj. weJscla na otaczającc miasto wysoczyzny.
Skala i stopień urbanizacji zaczyna odcinać miasto od życiodajnych terenó\\r biologicznie
czynnych. \V tym okresie pO\\'staje pierwsza koncepcja (1905 r.) zagospodarowania I\lyślęcin-
ka (browar, karczma, park) i Rynkowa (letnisko podmiejskie i małe sanatorium) na cele wy-
poczynkowe. I co najciekawsze, funkcje te lokalizowane są na najzdrowszych (poza zasięgiem
inwersji) i atrakcyjnych (spccjalnie zalesionych) tcrcnach podmiejskich (rys. 2). Dziś mądrość i
intuicję ówczesnych gospodarzy potwierdzaj., badania zwłaszcza bioklimatologii lekarskicj.
Obszary Myślęcinka i Rynkowa stwarzajq warunki dla szeroko pojętej rekreacji i eduka-
cji przyrodniczej. Ocenę powyższą potwierdzają między innymi podziały geobotaniczno-kra-
jobrazowe kraju. Bydgoszcz jest jedynym miastem lei1cym na obszarze wpływu sicdmiu
krain krajobrazowych (S. Jarosz, rys. 1). Czy właściwie wykorzystaliśmy doświadczenia po-
>>>
214
lm
vn
R.dWNINl\
1U
II
Yn'5'OB
crmf:lNlfli5Kft
VI
.. --- .....
,;;
łGU;JJ\W81O'\
V
. .
owe Bydgoszczy i okolic
.
'tJ krajobraZ!
Ryc. l. Kram J
>>>
215
afUł.Źłl
.
£:
.:
.
.....
=
\:).:
Ryc. 2. Leśny Park Ku/twy i Wypoczynku IV BVdgoszczy
>>>
216
koleń oraz wyniki badań środowiska przyrodniczego w kolejnych projekcach i realizacjach
przerwanych wojnami światowymi? Oceną jesc stale wzrascająca frekwencja w Parku.
O przyjętych w latach 70-tych założeniach przestrzenno-funkcjonalnych Parku decy-
dowały: ochrona, uwypuklenie i wykorzystanie zasobów i walorów naturalnych - rzeźby
terenu, cieków wodnych, lasów, zadrzewień, runa i muraw trawiastych oraz sprawdzonych
potrzeb społecznych, programowych (co w Parku winno być).
Rozmieszczenie programu użyckowego Parku było wynikiem szczegółowej waloryzacji
środowiska przyrodniczego np.:
a) koncentracja infrastruktury technicznej, komunikacji publicznej (tramwaj, autobus,
kolejka parkowa, parkingi) i podscawowych obiekców kubaturowych (pawilon rozry-
wki, sala rehabilitacyjno-sportowa, warsztacy, centrum wystawiennicze, centrum ho-
telowo-mocelowe) przy trasie ul. Gdańskiej dla ochrony stosunków wodnych i lasów,
a cakże dla ochrony akustycznej i chemicznej Parku od uciążliwości ulicy
b) lokalizacja obiektów z bazą noclegową na górnym,tarasie (90 m npm), a więc poza za-
sięgiem inwersji termicznej (taras dolny leży na wysokości 50 m npm i jesc przydamy
dla pobycu wypoczynkowego w ciągu dnia)
c) ucrzymanie określonego scylu architektonicznego wznoszonych budynków w nawią-
zaniu do cech krajobrazu (wiaty tramwajowe, warszcaty, ujeżdżalnia, stajnie, pałac
adaptowany na Centrum Parkowe i hotel)
d) wykorzystanie cieków wodnych (strugi: Myślęcińska, Zacisze i Rynkowska) do bu-
dowy stawów kaskadowych w Zaciszu i Ogrodzie Botanicznym oraz dużych stawÓw
parkowych na terenach podskarpowych (ucrzymanie wody w krajobrazie i poprawa
mikroklimacu)
e) wzbogacenie parku o nowe zespoły roślinne - budowa siedliskowego Ogrodu Botanicz-
nego z kolekcją roślin prawnie chronionych, z ogrodami rodzajowymi roślinności wod-
nej i przywodnej, drzew i krzewów iglastych, roślin górskich, azalii i rododendronów
oraz przebudowa drzewostanów leśnych dla pocrzeb ochronnych i wypoczynkowych.
Po waloryzacji przyrodniczej S
1 w Parku cakie obszary, gdzie ingerencja w środowisko
naturalne jest b. mała (cały sektor leśny), ale są i takie, gdzie była ona znaczna, np. duże
przemieszczenie mas ziemnych przy budowie stawów parkowych. Oparcie budowy stawów
o kompozycję "naturaliscyczną" dało w efekcie nowy potrzebny przyrodniczo i użyckowo
element parku, w którym nie wyczuwa się "ręki człowieka". \Viele osób nie wierzyło, że
scawy te nie istniały. Dla architekta krajobrazu jest to największy komplement.
Na obecnym etapie realizacji założeń LPKiW (program docelowy obrazuje rys. 3) stworzo-
no już warunki do pobytu wy poczynkowego dla około 70,0 tys. rekre
mtów (w 1956 r. 12-15 tys.).
Ryc. 3. Leśny Park Ku/twy ; Wypoczynku UJ Bydgoszczy
Legenda:
l. Park Rozrywki
Z. Hala Sportowo-Widowiskowa
3. Kąpielisko Miejskie
4. Centrum MłodzieŻowe
5. Ośrodek Sportowy
6. Ogrody Działkowe
7. Ogród Fauny Polskiej
8. Baza Konserwacji Parku
9. Tereny Promocyjne i Centrum
Edukacji Ekologicznej
10. Browar w adaptacji
11. Ośrodek Rekreacji Konnej
12. Zespół Hotelowo-Motelowy
13. Ogród Botaniczny LPKiW
14. Ogród Botaniczny IHAR
15. Zespół "Zacisze"
ze Źródłem Wody Myślęcińskiej
16. Ośrodek Kolonijny PKP
17. Tereny Sportów Zimowych
18. Polana Festynów
19. Ścieżka Zdrowia
20. Główna Promenada Parku
21. Sektor Leśny (Ciszy)
>>>
217
-
-
A.
oog.
ooo
".....
---
,,),
N
>>>
218
Akceptacja społeczna terenów Parku zachęciła do kolejnych nowych poszukiwań elemen-
tów programu użytkowego LPKi\V. Po wielu konsultacjach powstało w 1994 roku Centrum
Edukacji Ekologicznej, którego celem jest rozpowszechnianie wiedzy o rodzinnej florze i fau-
nie w określonych siedliskach, głównie dla młodzieży i nauC'.lycieli różnych typów szkół - zain-
teresowanie szkoleniem ekologicznym i zwiedzaniem parku pod tym k::}tem jest bardzo duże.
Realizacja LPKi\V dowiodła, że można godzić potrzeby przyrody z potrzebami społecz-
nymi, przyrodę z techniką a nawet podnieść walory przyrodnicze terenu, np. poprzez budo-
wę stawów, dzicki którym polepszono warunki bioklimatyczne oraz wzbogacono park o no-
we zespoły roślinne i zwierzęce - głównie ptaki. Jak najlepiej w Parku wypoczywać z po-
żytkiem dla naszego zdrowia?
Najistotniejszy jest wybór miejsca i sposób pobytu w parku, co zależy od indywidual-
nych zainteresowań, pory roku i dnia, stanu pogody, wieku, samopoczucia, kondycji zdro-
\\:otnej i towarzystwa, z którym przebywamy.
A oto kilka przykładóv.' zdrowotnego wypoczynku:
- krótki spacer lub pobyt w Parku Rozrywki lub w Sektorze Sportowym (boiska tra-
wiaste, korty tenisowe)
- wygodny spacer Główną Promenad
l (zwłaszcza przy gorszej pogodzie) m.in. dla osÓb
mniej sprawnych fizycznie i rodziców z dziećmi w wózeczkach
- spacer liC'.lnymi duktami leśnymi (samotnie lub w małej grupie), zwłaszcza w dni chłod-
niejsze, bardziej wietrzne (mniejsze ochładzanie organizmu i tcż mniejsze wydzielanie
dwutlenku węgla z gleby); dłuższy pobyt wskazany na polanach leśnych
- spacer dłuższy na górny taras, gdy jest ciepło, a nawet lekko duszno. \Varto wtedy przeby-
wać w Ogrodzie Bmanicznym ze stawkami z roślinnością \I,:odn
l i przywodn
l, w rejonie
\VYCi
lgu narciarskiego, nad stawkami "Zacisze" przy źródełku wody myślęcińskiej (cechy
\\-'ody mineralnej) lub we wspaniałym lesie bukowym w sąsiedztwie Osiedla Podkowa w
Rynkowie: las ten jest szczególnie wskazany dla ludzi źle znoszących słońce (a dotyczy to
35% populacji) lub zainteresowanych poznawaniem roślinności runa (na obrzeż.'1ch)
- szczególnie dla dzieci i młodzicży wskazane jest odwiedzenie Ogrodu Fauny Polskiej.
Jedyny tego typu ogród zoologiczny \\T kraju. Cieszy się on duŻ.1 i najbardziej stabiln
l
frekwencją
- dla wędkarzy, miłośników obserwacji ptakóv.' czy dalekich widoków zalecamy przeby-
wanie nad stawami parkowymi, zwłaszcza w dni upalne (kąpiele słoneczne i powie-
trzne) oraz zimą Gazdy na łyżwach). \V dni z pokryw
l śnieżną dobrze jest skorzystać z
wyciągu nafciarskiego.
Najbardziej optymalne dla naszego zdrowia jest korzystanie z walorów Parku przez cały
rok. Przystosowujemy wówczas swój organizm do cyklicznych zmian klimatycznych po-
szczególnych pór roku, a obserwacja roślin w fenologicznych okresach (np. w zaraniu wiosny
kwitnie leszczyna i podbiał, wczesną wiosną czeremcha i mniszek lekarski, w pełni wiosny
lilaki i kasztanowce) bcdzie ukazją do zainteresowania się fazami ich rozwoju. Jest również
dobry "biologiczny kalendarz" sprawdzaj
lcy częstotliwość naszych pobytów w Parku.
Nicwiełe naszych miast może sic poszczycić założeniami o WiO&lcej funkcji wypoczyn-
kowej, która gromadzi w jednym miejscu wiele obiektów koegzystujących i kooperuj
lcych
z sobą w [ak bliskiej odległości od centrum. Ma to cwidenmy wpływ na frekwencję w par-
ku oraz niższe koszty jego eksploatacji. Sądzę, że dla polepszenia naszego zdrowia warto w
przyrodę inwestO\\Tać.
Generalni projektanci LPKi\V:
plan miejscO\\T)' - arch. Kazimierz Józefczyk
plan realizacyjny - arch. krajobrazu Aleksander Pietrzak
>>>
SYLWETKI, BIOGRAMY,
. WSPOMNIENIA
>>>
l/en/yk DUBOWIIK
ZASŁUŻONY BmLIOTEKARZ
- JÓZEF PODGÓRECZNY
Duże zasługi dla rozwoju bibliotckarstwa i kultury regionalnej w Bydgoszczy położył
JÓzcf PodgÓreczny, długoletni dyrektor Biblioteki Miejskiej tego miasta, członek licznych
stowarzyszeń społecznych. Pełnił m.in. funkcję przewodnicz
cego Zarządu Okręgu Stowa-
rzyszenia Bibliotekarzy Polskich, był wieloletnim prezesem Towarzystwa
liłośników Mia-
sta Bydgoszczy, które przyznało mu godność honorowego członka, należał do zarz
ldu Ku-
jawsko-Pomorskiego Towarzystwa Kulwralnego i do założycieli Bydgoskiego Towarzystwa
Naukowego. Przez wicie lat działał też w Towarzystwie \Viedzy Powszechnej i Związku
Pracowników Kulrury.
Urodził się 28 p3ździernik3 1900 r. we wsi Kociubińczyki, w województwie tarnopolskim,
w rodzinie chłopskiej. Otrzyma\'.:szy pomoc z Towarzystwa Szkoły Ludowej rozpoczął na-
ukę w Trembowli. Jako czternastoletni chłopiec musiał jednak zrezygnować ze szkoły i roz-
począć pracc; w kuźni dworskiej, ponieważ jego ojciec został zmobilizowany w 1914 r. i mło-
dociany JÓzef musiał zatroszczyć sic; o ucrzymanie rodziny. Nie zaprzestał jednak kształce-
nia się i ukończył zaocznie kursy nauczycielskie.
Powołany w ]914 r. do armii austriackiej walczył we \Vłoszech, potem zgłosił sic; jako
ochotnik do \Vojska Polskiego i brał czynny udział w wojnie z bolszewikami w ]919-1920 r.,
mic;dzy innymi w bitwie warszawskiej. \V 1922 r. został zdemobilizowany w stopniu pluto-
nowego.
Do 1939 r. był nauczycielem w wiejskiej szkole powszechncj w Zaostrowieczu (powiat
łuniniecki, potem nieświeski). Swoją pracę na Kresach \Vschodnich traktował jako posłan-
nictwo, ponieważ wśrÓd mieszkańców wsi na tych terenach było jeszcze wielu analfabetów.
Prowadził wic;c dla nich odpowiednie kursy, zorganizował w 1924 r. bibliotekc gminną (któ-
ra posiadała potem 7 punktÓw wiejskich z księgozbiorem \'"ymiennym), doprowadził też do
końca budowę szkoły, której uroczyste otwarcie odbyło się w przededniu wojny. Na \Vyż-
szym Kursie Nauczycielskim w \Vilnie studiował zaocznie historię i geografię.
\V 1926 r. w Zaostrowicczu zawarł zwhlzek małżeński z \Vładysławą Dziubińską, rów-
nież nauczycielką, i został ojcem dwóch synów: Jcrzego, który ukończył studia medycznc, i
Mariana - późniejszego dziennikarza.
\V 1929 r. ukończył w skróconym trybie Szkołę Podchorążych Picchoty i w 1935 r. uzys-
kał awans na podporucznika rezerwy. Jako dowódca kompanii brał udział w wojnie 1939 ro-
ku w grupie operacyjnej "Polesie" generała Kleberga. Walczył m.in. pod Kockiem i \Volą
Gułowską, obejmując tam dowództwo batalionu. Dostał się do niewoli niemieckiej i lata
wojny przebył w obozie jenieckim w \Voldenbergu (dziś: Dobiegniewo). Korzystając z obec-
ności wielu profesorów, pisarzy i artystów, organizowano tam systematyczne kszcałcenie
>>>
222
jeńców. Józef Podgóreczny ukończył więc w obozie Nauczycielski Instytut Pedagogiczny
oraz Kurs Administracji Komunalnej. Był członkiem zarządu Obozowego Koła Nauczyciel-
skiego, które kierO\vało akcją dokształcania, zakładało biblioteczkę obozOW
l, organizowało
wystawy, konkursy i imprezy artystyczne.
Po wojnie rozpoczął prace w Spółdzielni \Vydawniczej "Czytelnik". Należał do jcj orga-
nizatorów w Lublinie. \V 1946 r. zaś (po przyjeździe żony z synami z terenów zajetych przez
ZSRR) przeniesiony został do Bydgoszczy. Założona przez Jerzego Borejszę SpÓłdzielnia
"Czytelnik" pełniła wówczas wiele funkcji kulturalno-oświatowych. Pod jej patronatcrn
'wydawano w Bydgoszczy gazetę "Ziemia Pomorska", prowadzono księgarnię, zakładano
biblioteczki we wsiach i małych miasteczkach, organizowano odczyty i spotkania z pisarza-
mi. Kierował tym wszystkim bardzo sprawnie Józef Podgóreczny jako dyrektor delegatury
.,Czytelnika". Po reorganizacji rynku księgarskiego i \V)'dawniczego w 1950 r. został dyrck-
torem bydgoskiego "Domu Ksi
lŻki", tworząc państwow
l sieć księgarską, organizuj
lc przej-
mowanie księgarń prywatnych i spółdzielczych.
Od l listopada 1952 r. po usunięciu przez władze miasta ze względów politycznych dr.
\Vitolda Bdzy - został powołany na stanowisko dyrektora Biblioteki Micjskicj w Bydgoszczy.
Jako oświatowiec z powołania mniej uwagi poświecał działalności naukowej, dbał zaś przede
wszystkim o powszechn.l dostępność książki, organizując liczne filie biblioteczne. Zdawał
sobic sprawę, żc "Biblioteka Główna mieszcz
lca się w zabytkowym gmachu na Starym Ryn-
ku, gdzie przestarzałe magazyny nie mogą pomieścić stale wzrastającego księgozbioru, a
zbyt ciasne czytelnie nie odpowiadają potrzebom czytelniczym społeczeństwa", potrzebujc
nowego gmachu. Zorganizowany został konkurs, pr.lygotowano nawet wstępne projekty, do
ich realizacji jednak nie doszło z powodu sporów lokalizacyjnych i braków finansowych.
Tylko w pewnym stopniu mogły odciążyć Bibliotekę Główną pawilony biblioteczne
budowane w nowych dzielnicach miasta. Udało się ponadto Podgórecznemu zorganizować
Izbę Pamięci Adama Grzymały-Siedleckiego w dawnym mieszkaniu pisarza, gdzie znajduj:l
się do dziś jego rękopisy, korespondencja oraz księgozbiór podręczny z ciekawymi notatka-
mi na marginesach. Grzymała był od wielu lat związany z Biblioteką, przyjaźnił się z jej dy-
rektorem Witoldem Bcłz
l i jeszcze w latach międzywojennych przekazał część swoich ksią-
żek do Biblioteki Miejskiej (m.in. poroniński księgozbiór Lenina). Kontakty te kontynuo-
wał Podgóreczny i zawarł odpowiednią umowę z pisarzem i jego spadkobiercami. Oprócz
pamiątek po Grzymale-Siedleckim w Izbie poświęconej jego pamięci znalazły się też zbio-
ry teatrologiczne Biblioteki.
\Vitold Bełza był początkowo w Bibliotece "persona non grata". Po jego śmierci jednak
i po zmianie sytuacji politycznej w kraju w 1956 r. Podgóreczny czuł się w obowiązku oddać
należny hołd zasługom swego poprzednika: zorganizował sesję poświęconą jego pamięci
oraz doprowadził do tego, że Towarzystwo Miłośników l\1iasta Bydgoszczy wmurowało ta-
blicę pamiątkową na domu, w którym mieszkał.
\V latach międzywojennych Bełza był inicjatorem wzniesienia pomnika Henryka Sien-
kiewicza w Bydgoszczy. Brązowa rzeźba wykonana przez Konstantego Laszczke została
zniszczona przcz Niemców podczas wojny. Teraz więc z kolei Podgóreczny przyczynił się
do budowy nowego pomnika, tym razem mniej udanej rzeźby z piaskowca dłuta Stanisława
Horno-Popławskiego. Należał również do grona organizatorów budowy pomnika Leona
Barciszewskiego, zamordowanego przez Niemców prezydenta Bydgoszczy.
Publikacje Podgórecznego świadczą o tym, że był przede wszystkim szperaczem, infor-
mującym o wielu zapomnianych szczegółach z historii miejscowego życia kulturalnego, o
>>>
223
biografiach ludzi zasłużonych dla regionu. Notatki podpisywane jego nazwiskiem ukazy-
wały się często nie tylko w prasie micjscowcj, lecz również w "Przekroju". Liczne sylv.'ctki
bydgoskich bibliotekarzy przedstawił w ksiedze pami
ltkowcj "Z życia i pracy bydgoskiej
ksi
\żnicy", która ukazała się w 1965 r. z jego inicjatywy, poJ redakcją E\vy Pawlikowskiej.
\\' pracy tej scharaktcryzował również "ciekawe zbiory zabytkowc" Biblioteki. Zbiorom
Biblioteki
\'1iejskiej poświęcone zostały takżc osobno \V)'dane pozycje: "Księgozbiór Lcni-
na w Bydgoszczy" (1970 r.) oraz "Bydgoskie rękopisy "Roty" M. Konopnickiej i F. 1\'owo-
wiejskiego" (1980 r.). Praca "Czy znasz ulicc miast Bydgoszczy" (1967 r.) informowała o
patronach bydgoskich ulic. Do podobnej problematyki nawiązuje też "Pomnik Powstańca
\Vielkopolskiego w Bydgoszczy" (198R r.).
Kilka publikacji dotyczy biografii ludzi związanych z regionem. \V 1967 r. ukazała się
ksi
lżka ,,1\'iepospolici ludzic Kujaw i Pomorza", którcj tywł nawi
lzywał do słynncgo dzieła
Adama Grzymały-Siedleckiego. Do szczególnic ccnnych nalcży jednak praca ,,\Y służbie
ksiqżki i prasy polskicj" (1978 r.), przynosz
lca życiorysy dziabhcych w Bydgoszczy księga-
rzy, drukarzy, grafików, dzicnnikarzy i bibliotekarzy. \Vspomnieć warto róv,:nież o książe-
czce "Michał Drzymała - prawda, legendy i ancgdoty" (197] r.). Liczne publikacje biografi-
cznc Podgóreczncgo rozproszone Sil ponadto w czasopismach i drukach okolicznościowych,
np. życiorys Ludwika Zembrzuskiego, kierownika Biblioteki Lekarskiej, wydzielonej z Bi-
blioteki Miejskiej w Bydgoszczy, zamicszczony w "Archi\\:um Historii Medycyny" w 1971 f.
PodgÓreczny był nie tylko płodnym autorem, ale i inicjatorcm wielu przedsięwzięć Vr"j-
dawniczycI). Doprowadził miedzy innymi do powstania "Kalendarza Bydgoskiego" - roczni-
ka kulturalnego, wydawanego przez Towarzystwo
1iłośników Miasta Bydgoszczy, który
ukazuje się do dziś.
Odszcdł na emeryturę - żegnany uroczyście przez władze wojewódzkie i miejskic - l mar-
ca 1970 r. Był jeszcze w pełni sił i przez wiele lat przejawiał znaczną aktywność w rozmai-
tych stowarzyszeniach społecznych. Stopniowo jednak ograniczał i te działalność, poświt,
cając się przede wszystkim opiece nad chorą żoną. Zmarł 23 lipca 199ł r. \\' wieku niemal
90 lat. Przeżył wiec niemal całe XX stulecie, był żołnierzcm w obu wojnach światO\vych,
świadkiem wielu wydarzeń historycznych. \Volał jednak pisać o innych niż o sobie.
Bibliografia:
E. Szmańda: Dyrektor i działacz oświatowy Józef Podgóreczny, (W:) Z życia i pracy bydgoskiej
książnicy. Bydgoszcz 1965 s. 145-148.
Wspomnienia pośmiertne: "Kalendarz Bydgoski" na r. 1992 s. 211-213.
"Bibliotekarz" 1991 nr 1 s.36-37.
>>>
Włodzimierz JASTRZĘBSKI
WITOLD BAłA.CHOWSKI (1892-1940) -
profesor Miejskiego Gim.nazjutl1
Matetnatyczno-Przyrodniczego
w. M. Kopernika w ,Bydgoszczy
Urodził się dnia 14 października 1892 r. w miejscowości Cibórz w powiecie brodnic-
kim. Rodzicami jego byli Edmund - nauczyciel szkoły ludowej oraz Helena z d. Pomierska.
Po ukończeniu szkoły elementarnej w swojej rodzinnej miejscowości uczył sic w Gimna-
zjum Humanistycznym w Brodnicy. Maturę zdał 21 marca 1914 r. i zaraz potem zapisał się
na semestr letni Uniwersytetu Berlińskiego: Na \Vydziale Filozoficznym studiował języki
zachodnioeuropejskie. Naukę przerwało powołanie w dniu 4 sierpnia 1914 r. do służby
wojskowej warmii pruskiej. Początkowo skierowano go jako zwykłego żołnierza na front
zachodni. W 1915 r. ukończył w Toruniu kurs dla aspirantów oficerskich. \Vkrótce potem
znowu powrócił na front i nadal służył w piechocie. \V 1917 r. otrzymał przeszkolenie w
Szkole Artylerii w Fiiterberg. Od 15 marca 1918 r. był dowódcą baterii artylerii w randze
podporucznika. W ostatniej fazie I wojny światowej skierowano go na kurs radiotelegrafi-
stów. Ukończył go w dniu 7 grudnia 1918 r. i momencie demobilizacji.
Po powrocie w rodzinne strony mieszkał u rodziców i zaangażował się w pracę konspira-
cyjną na rzecz niepodległości Polski. Był mianowicie dowódcą Straży Ludowej na wschod-
nią część powiatu brodnickiego. Na początku października 1919 r. przeszedł potajemnie
linię demarkacyjną dzielącą okupowane przez Prusaków Pomorze od wyzwolonej przez
powstanie \Vielkopolski i wstąpił do wojska polskiego. W dniu 6 października 1919 r. mia-
nowano go dowódcą 6 baterii w 17 Pułku Artylerii Ciężkiej. Już po kilku dniach jego bezpo-
średni zwierzchnik napisał mu następującą opinię: "Nadaje się na oficera zawodowego z
propozycją awansu na porucznika". Będąc w Poznaniu postanowił kontynuować studia i w
tym celu zapisał się na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Poznańskiego. Naukę umożli-
wiał fakt, iż jego jednostka uzyskała statut zapasowej i poza jednym epizodem nie musiała.
bezpośrednio uczestniczyć w działaniach wojennych. ÓW epizod to udział baterii zapasowej
w zajmowaniu w styczniu i lutym 1920 r. terytorium Pomorza Gdańskiego.
Będąc oficerem Wojska Polskiego mógł się jednocześnie oddać studiom. Specjalizował
się nadal w językach zachodnioeuropejskich i jednocześnie uczęszczał na zajęcia z zakresu
historii sztuki. \V dniu 14 września 1921 r. został zwolniony z wojska do rezerwy. W dowód
uznania za postępy na niwie naukowej profesorowie wykorzystywali go do pełnienia fun-
kcji pomocniczych w procesie studiowania. W latach 1921-23 pełnił obowiązki zastępcy
asystenta w Katedrze Jezyka i Literatury Angielskiej oraz równolegle podobną funkcję na
>>>
225
seminarium z hiscorii sztuki. Po czteroletniej nauce w czerwcu 1923 r. złożył przed Komisją
Egzaminacyjną Uniwersytetu Poznańskiego egzamin państwowy filologiczny i uzyskał pra-
wo do nauczania języka niemieckiego jako przedmiotu głównego oraz języków: polskiego,
angielskiego i francuskiego jako przedmiotów pobocznych.
Z dniem 1 sierpnia 1923 r. Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego powołało go na
stanowisko nauczyciela w Miejskim Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym im. M.
Kopernika w Bydgoszczy. Pełną stabilizację w zawodzie otrzymał w trzy lata później, po
zdaniu przed Komisją Państwową w Poznaniu egzaminu dla nauczycieli szkół średnich.
Wkrótce potem dyrekcor Gimnazjum dr Stanisław Łabendziński wystawił mu następującą
pochlebną opinię: "Bydgoszcz, dnia 25 listopada 1926 r. Opinia. Pan Wicold Bałachowski
pracuje w tutejszej szkole już czwarty rok, ucząc w pełnym wymiarze godzin języka fran-
cuskiego i angielskiego (obecnie i nadobowiązkowo języka łacińskiego), zaskarbiając sobie
sumiennością w wypełnianiu obowi
lZków uznanie władz szkolnych, a taktem przywiązanie
uczniów. Osoba jego przedstawia sobą siłę ze wszech miar cenną i dla naszej szkoły pożą-
daną". Od 1926 r. \V. Bałachowski pełnił w szkole funkcję zastępcy dyrekcora w wypadku
nieobecności tego ostatniego. Z dniem l kwietnia 1933 r. po nagłym zgonie dra S. Łaben-
dzińskiego w sposób naturalny przejął jego obowiązki. \V sierpniu tegoż roku stanął do kon-
kursu na wakujące stanowisko i w jego wyniku otrzymał nominację od Kuracorium Okręgu
Szkolnego Poznańskiego, ale tylko na rok szkolny 1933/34. Dnia 25 marca 1934 r. Kuraco-
rium odmówiło zatwierdzenia Bałachowskirego na dalszą kadencję dyrektorską "...ze wzglę-
dów pedagogicznych". Można się tylko domyślać, że powodem niechęci ówczesnych władz
do jego osoby były wyznawane przez W. Bałachowskiego poglądy polityczne. Był on blisko
związany z miejscową Chrześcijańską Demokracją. M.in. pełnił społeczną funkcję prezesa
Akcji Katolickiej przy Parafii Farnej oraz przewodniczył Katolickiemu Stowarzyszeniu
Mężów. Niechęć władz sanacyjnych do osoby nauczyciela Gimnazjum im. M. Kopernika
pogłębiła się po incydencie, jaki miał miejsce w Bydgoszczy w czasie obchodów 20 rocznicy
odzyskania niepodległości.
Dnia 11 liscopada 1938 r. z tej okazji odbyły się tu: defilada wojskowa, szereg imprez
okolicznościowych oraz oficjalna akademia w Teatrze fvliejskim z udziałem prezydenta
miasta Leona Barciszewskiego, generalicji, lokalnych przywódców partii politycznych oraz
przedstawicieli organizacji społecznych. Prawdopodobnie posiadająca większość w Radzie
1iejskiej koalicja Chrześcijańskiej Demokracji i Stronnictwa Narodowego zarekomendo-
wała na głównego referenta podczas akademii osobę prof. \V. Bałachowskiego. Jak doniosła
ówczesna prasa: "Referent ciekawie przedstawił historię Odrodzonej Polski, za co nagro-
dzono go zasłużonymi oklaskami" (Dziennik Bydgoski nr 260 z 13 listopada 1938 r.). W
identycznie datowanym numerze 260 Kuriera Bydgoskiego dodano, iż odczyt był opraco-
wany "...w duchu prawdziwie narodowym".
To co podobało się prasie chadeckiej i endeckiej, nie znalazło jednak uznania w oczach
obecnych na akademii przedstawicieli wojska. Dowódca Okręgu Korpusu nr VIII z sicdzibą
w Toruniu gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski oraz komendant garnizonu bydgoskiego
gen. Stanisław Grzmot-Skotnicki wytknęli aUtorowi przemówienia popełnienie błędów
politycznych i zażądali od prezydenta miasta, jako jego bezpośredniego zwierzchnika (Gim-
nazjum im. M. Kopernika było szkołą miejską), ukarania winnego. Sprawa ta stała się przed-
miotem wymiany korespondencji pomiędzy prezydentem L. Barciszewskim a szefem gar-
. nizonu bydgoskiego i Kuratorem Okręgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu dr-em An-
tonim Ryniewiczem (por. załączniki). W ostatecznym rozrachunku ten ostatni, jako nadzo-
>>>
226
ruj
lCY pracę nauczycieli, w dniu 7 grudnia 1938 r. udzielił \V. Bałachowskiemu upomnienia
służbowego z zagrożeniem, iż gdyby podobny incydent się powtórzył, zawiesi go w czyn-
nościach służbowych.
Jakich to błędów politycznych dopatrzyła się generalicja w przemówieniu prof. \V. Bała-
chowskiego? Zarzucono mu krytykę rZ
ldu oraz brak lojalności wobec osoby Naczelnego
\Vodza marsz. Edwarda Rydza-Śmigłego. Najcięższym jednak zarzutem było rzekome pod-
ważenie przez \V. Bałachowskiego autorytetu Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsud-
skiego. Ze szczegółowej analizy tekstu v,:ynika jednak to, iż referent bardziej odpowiadał za
to czego, nie powiedział i nie napisał. Nazwisko E. Rydza-Śmigłego, którego kult był wów-
czas powszechnie przez władze państwowe propagowany, nie pojawiło się ani razu na kar-
tach stenogramu wystąpienia, zaś o J. Piłsudskim Bałachowski wspomniał tylko jeden raz.
Jako oficer rezerwy \V. Bałachowski wielokrotnie w larach micdzywojennych powoły-
wany był do macierzystej jednostki - 7 pac na ćwiczenia wojskowe. Po raz ostatni miało to
miejsce w kwietniu 1939 r. \V przededniu wybuchu II wojny światowej został on zmobili-
zowany. Nie jest znany jego szlak bojowy we wrześniu 1939 r., ani też okoliczności, w jakich
dostał się po 17 września do sowieckiej niewoli. Przebywał w obozie jenieckim w Koziel-
sku, Sk'ld nadesłał do rodziny list i pocztówkę. Zginął rozstrzelany w Katyniu - lista l\"K\VD
z dnia 3 kwietnia 1940 r. Zwłoki jego zostały rozpoznane w czasie ekshumacji przeprowa-
dzonych pod nadzorem Niemców w 1943 r. Szczątki ponownie pochowano w Lasku Katyń-
skim i opatrzono numerem 04115.
\V. Bałachowski pozostawił Żonę Barbarę z d. Tyblewska (zmarła w 1991 r.) oraz dwie
córki: Marię-Helenę i Barbarę-Ewę. Rodzina w okresie międzywojennym często zmieniała
mieszkanie, co wynikało - jak napisał w życiorysie sam profesor - z licznych kłopotów finan-
sowych. \V larach 1923-32 \V. Bałachowski mieszkał w domu przy pl. \Veyssenhoffa 2/3.
Potem już po zawarciu związku małżeńskiego rodzina przez trzy lata zamieszkiwab przy ul.
Libelta 12. Ostatnim przed wojną miejscem zamieszkania Bałachowskich była kamienica
przy ul. Kołłątaja 1/4.
Źródła i literatura:
o W. Bałachowskim pisali m.in.: W. jastrzębski - Słownik biograficzny nauczycieli bydgoskich -
ofiar II wojny światowej, (Cz. 1), Kronika- Bydgoska nr XIII z 1991 r. oraz j. Kutta - Bydgoski Słownik
Biograficzny [. I, Bydgoszcz 1994 r. jego akta osobowe znajdują się w następujących zasobach: Archi-
wum Państwowe w Bydgoszczy - akta osobowe nauczycieli m. Bydgoszczy sygn. 1258. tamże akta
osobowe Kuratorium Okręgu SzkoJnego Pomorskiego w Toruniu sygn. 444, tamże poufna teczka
prezydenta L. Barciszewskiegu: Centralne Archiwum \Vojskowe Warszawa-Rembertów - akta oso-
bO\\.e oficerów sygn. 3742; Rodzina Katyńska w Bydgoszczy - relacja córki mgr Marii Bałachowskiej z
Bydgoszczy.
>>>
227
Aneksy:
Zahlcznik nr l
Poufne!
14 listopada 1938 r.
J\V Pan Generał Skotnicki, Komendant Garnizonu w Bydgoszczy
Dowódca O.K. Gen. Tokarzewski oświadczył, że Armia czuje się dotknięta referatem p.
\Vitolda Bałachowskiego, nauczyciela Miejskiego Gimnazjum im. Kopernika. \Vskurek te-
go zabezpieczyłem zaraz w dniu 11 XI 1938 r. manuskrypt p. Bałachowskiego, z którego
dokonano wiernego odpisu. Jeden odpis przesyłam przy niniejszym do użytku Pana Ge-
nerała.
Pan Bałachowski jest urzędnikiem miejskim. \Vładzom miejskim podlega jednak jedy-
nie administracyjnie. \V dziedzinie wszystkich jego funkcji jako nauczyciela podlega jedy-
nie i wyłącznic orzecznictwu władz szkolnych. Z tych też względów zawiadomiłem o zaj-
ściu p. Kuratora Szkolnego w Toruniu, przesyłaj
c mu równocześnie odpis przemówienia p.
Bałachowskiego.
Ponieważ p. Generał Tokarzewski oświadC'.lył w piątek, że w niedzielę na dłuższy czas
v,'Yjeżdża, przeto do D.O.K. tekstu przemówienia p. Bałachowskiego nic v,'Ysyłam.
Prezydent Miasta: L. Barcisze\\"ski
Poufne!
Załącznik nr 2
14 listopada 1938 r.
JW Pan Kurator Szkolny Dr Ryniewicz, Toruń
Profesor tutejszego Gimnazjum Miejskiego im. Kopernika p. \Vitold Bałachowski wy-
głosił w dniu 11 listopada 1938 r. na akademii w Teatrze Miejskim przemówienie, którym
władze wojskowe czuły się dotknięte. \Vyraz temu dali pp. Generałowie: Dowódca O.K.
Tokarzewski oraz Komendant Garnizonu Bydgoskiego Skotnicki. Dowódca O.K. p. Gene-
rał Tokarzewski oświadczył, że o fakcie wygłoszenia tego przemówienia powiadomi ze swej
strony p. Ministra \Vyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Wobec tego oświadcze-
nia zabezpieczyłem manuskrypt tego przemówienia, a wierny odpis tegoż przesyłam z obo-
wiązku do rąk J\V Pana Kuratora.
Pan Bałachowski jest urzędnikiem miejskim. Jednakże władze wojskowe dopatrują się u
niego mankamentów na odcinku wychowawczym. Ponieważ Pan Bałachowski podlega mias-
tu tylko administracyjnie, zaś ocena jego pracy podlega jedynie i wyłącznie orzecznictwu
władz szkolnych, przeto zawiadamiając o tym Pana Kuratora nic w tej kwestii nie podejmuje.
Prezydent Miasta: L. Barciszewski
>>>
228
Załącznik nr 3
Część końcowa przemówienia \V. Bałachowskiego:
"...Przeszliśmy cicżkie kryzysy wewnętrzne, daliśmy sobie radę z inflacją, ze słynnym
światowym kryzysem gospodarczym, potrafiliśmy stworzyć naszą armię narodową, unieza-
leżnić się od zagranicy, mamy naszą Gdynię, budujemy COP. \Ve wszystkich dzicdzinach
życia zbiorowego dorównujemy zachodowi, a nieraz przewyższamy go, pokazaliśmy niejed-
nokrotnie, że na polu kultury nie jesteśmy dorobkiewiczami, że posiadamy starą kulturę
narodową, przejawiającą się w literaturze, sztuce i muzyce, w dzisiejszej nauce ogólnoświa-
towej zajmujemy poczesne stanowisko.
DuŻo, bardzo duŻo chlubnych kart można by zapisać t wychwalających nasz wysiłek i nasz
dorobek w picf\\Iszych 20 latach samodzielnego życia państwowego.
Znalazłyby się i wspomnienia smutne - o niesprawiedliwości społecznej, o Polakach, dla
których patriotyzm ogranicza się do własnej kicszeni, o rozpolitykowaniu i zacietrzewieniu
partyjnym, o niepoprawnych karierowiczach, o braku godności narodowej - ale to wszystko
maleje wobec uroku tej pięknej rzeczywistości: Polska jest i będzie!
Tak, ona nie zginęła i nie zginie. Nie zginie, bo przetrwała szczęśliwie niebezpieczeń-
stwo niemowlęctwa, bo nauczyła się mówić, patrzeć i słyszeć, chodzić o własnych siłach,
bronić tego co jej.
Staramy się żyć w zgodzie sąsiedzkiej z wszystkimi, ale zdajcmy sobie sprawc dobrzc,
że stara zasada si vis pacem - para bellum (chcesz pokoju - gotuj wojnę), nigdy nie była
bardziej uzasadniona, niż dzisiaj. \Vidzieliśmy niedawno na Czechosłowacji, co znaczą trak-
taty i przymierza. \V polityce międzynarodowej nikt się dzisiaj nie kieruje sentymentem,
tam decyduje tylko siła i na tę siłę myśmy się w picrwszym dwudziestoleciu zdoby"'\vali, ile
razy tcgo zachodziła potrzeba, na nią zdobcdziemy się zawsze w ważnych chwilach.
Szkoda jeno, i.e potrafimy się zjednoczyć tylko w obliczu groźnego niebezpieczeństwa,
że poza tym trwają swary w narodzie. Do zgody nie doprowadziłby nas ż.1den totalizm, ża-
dna dyktatura. Byłaby to zgoda pozorna, wymuszona. Nam trzeba hasła, które by wszyst-
kich porwało, kiedy nie tylko hasła nam trzeba, ale dowodu, że to hasło nie pozostanic
pustym frazesem, że zostanie realizowane, a wtedy połączy się wszystkie twórcze siły w
narodzie, odpadn:ł tylko siły niszczące, którc wolą się wysługiwać międzynarodówce. My
rozumiemy przecież wszyscy, że mamy obowiązki wobec ojczyzny, ale mamy też prawo
domagać się miejsca i udziału dla siebie w pracach, radościach i smutkach. Skończyć trzeba
z intratnym monopolem na miłość ojczysny dla takiej czy innej partii.
Jednym takim hasłem, łączącym wszystkich prawdziwych Polaków to dozbrajanie armii
naszej. Bez przymusu daje całe społeczeństwo poza podatkami, ile tylko może na dozbroje- .
nie, bo naród rozumie konieczność silnej i dobrze uzbrojonej armii. O inne podobne hasło
nie trudno, trudno jednak zdobyć dosyć sił, by je wykonać..."
>>>
229
Załącznik nr 4
Toruń, dn. 7 grudnia 1938 r.
Kurator Okręgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu
Pan \Vitold Babchowski, nauczyciel Miejskiego Gimnazjum i Liceum im. lv1. Koperni-
ka w Bydgoszczy
\V przemówieniu wygłuszonym w dniu 11 listopada 1938 r. w Tcatrze Micjskim w Byd-
goszczy na akademii zorganizowanej ku uczczeniu dwudziestolecia niepodległości uchybił
Pan trzem zasadniczym poswlatom obowiązującym każdego, kto ma zaszczyt przemawiać
podczas oficjalnych uroczystości wobec przedstawicieli \Vładz i Armii. Mam na myśli pos-
tulaty następuj.lce:
1) Autorytct Pief\vszego Marszałka Polski jako Naczelnego \Vodza z tytułu należnego rvfu
naczelnego miejsca w historii musi być na picf\\Tszym pbnie wyraźnie ponad wszelką wątpli-
wość podtrzymany i rozbudowany.
2) Lojalne i pozytywnc ustosunkowanie się do idci obrony Państ\va i do osoby Naczel-
nego \Vodza powinno znaleźć pełny wyraz.
3) Stusunek do Rządu, powołanego przcz Pana Prezydenta Rzyczypospolitej i do idei
państwowej, którą on aktualnie wyraża powinicn być nacechowany szacunkicm, życzliwoś-
cią i poprawną lojalnością państwową.
Biorąc pod uwagę dmychczasową Pańską długoletnią pracę nauczycielską, nadto uwzglę-
dniaj.\c szereg okoliczności łagodzących, ograniczam się dzisiaj tylko do stwicrdzenia po-
ważnego uchybienia z Pańskiej strony i równocześnie do przestrzeżenia, że w razie powtó-
rzenia się podobnego wypadku zażądam zawieszenia Pana w czynnościach nauczycielskich.
Kurator Okręgu Szkolnego Dr Antoni Ryniewicz
>>>
Tadeusz PIZIEWICZ
WSPOMNIENIA Z CZASÓW PRACY
W BYDGOSKIM SĄDOWNICTWIE
(do druku przygotowal}erzy Libiszewski)
Spisane jesienią 1980 r. przez dra Tadeusza Piziewicza wspomnienia "Od Lwowa do Bydgosz-
czy" są niezwykle ciekawe i barwne. Autor najeży do nieJicznych już przedstawicieli pokolenia, które
było świadkiem takich historycznych wydarzeń, jak zabory, wywaJczenie niepodległości Polski, dwie
wojny światowe i powstanie Polski Ludowej. Wymienia szereg postaci historycznych, faktów i miej-
scowości. Spośród tych ostatnich jednak tylko te dwie wymienione w tytule odegrały w życiu Tadeu-
sza Piziewicza najistotniejszą role.
We Lwowie 1 przeżył autor swoje dzieciństwo i młodość. Tutaj uczęszczał do szkoły powszechnej
im. Św. Antoniego, w tym mieście złożył egzamin dojrzałości w VIII gimnazjum w 1914 r. Wreszcie w
1925 r., po latach studiów, uzyskał tytuł "doktora prawa i umiejętności nauk politycznych" Uniwer-
sytetu Jana Kazimierza.
Studia prawnicze potrafił Tadeusz Piziewicz powiązać ze służbą wojskową. Rozpoczęła się ona
dla niego w 1914 r. wstąpieniem do Legionu Wschodniego gen. Józefa HaIJera, a zakończyła po zama-
chu majowym w 1926 r. Tadeusz Piziewicz pokonał wieje szczebli kariery wojskowej poczynając od
"ordynansa rowerowego" gen. Józefa HalJera, a kończąc jako kapitan Wojska Polskiego, odznaczony
m.in. "Krzyżem Obrony Lwowa" i honorową odznaką "Orlęta". Swoją służbę wojskową ukończył
autor wspomnień już na Pomorzu, oddeJegowany do I batalionu 66 pp w Chojnicach.
Odtąd związał się z Pomorzem już na stałe. Tutaj rozpoczął cywilną karierę prawniczą. Aplikował
w sądach grodzkich w Chojnicach, Wejherowie oraz Chełmnie. W 1929 r. złożył egzamin sędziowski
w Toruniu i został skierowany do Chełmna. W następnych latach był sędzią Sądu Okręgowego w To-
runiu, w którym pracował do 1937 r., tj. do chwili otrzymania nominacji na wiceprezesa Sądu Okrę-
gowego w Bydgoszczy. Zamieszkał w tym mieście wraz z rodzi ną 2 w dniu 29 czerwca 1937 r. w wyna-
jętym mieszkaniu przy ul. Gdańskiej nr 100. Bydgoszcz opuścił Tadeusz Piziewicz 2 września 1939 r.,
by powrócić do niej po przeżyciach okupacyjnych w styczniu 1945 r. 3
Od tego momentu rozpoczyna się publikowany w "Kronice" okres jego wspomnień. Chociaż do-
tyczą one głównie spraw związanych z organizacją bydgoskiego sądownictwa, zawierają opis wielu
istotnych zdarzeń zarówno z życia politycznego Bydgoszczy (referendum w 1946 r. i wybory do Sejmu
1947 r., działalność PSL), jak i codziennego. Interesująco przedstawione są fakty związane z pracą
społeczną Tadeusza Piziewicza w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich i Zrzeszeniu
Prawników Polskich. Ze względów redakcyjnych publikowany fragment wspomnień (z pewnymi
skrótami) kończy się na 1951 r., kiedy to decyzją ministra sprawiedliwości przeszedł Tadeusz Pizie-
wicz na przyspieszoną emeryturę.f
Przypisy:
l. Tadeusz Piziewicz urodził się w 1895 r. w Stryju w Galicji Wschodniej. Matka autora wspomnień w lUlka
miesięcy po urodzeniu Tadeusza, po śmierci męŻa, przeniosła się do Lwowa. Lwów po raz ostatni odwiedził
Tadeusz Piziewicz w 1933 r. podczas podróży poślubnej.
>>>
231
2. \V dniu 5 sierpnia 1933 r. w kościele św. Jana w Toruniu poślubił Tadeusz Piziewicz Krystynę Wiszniew-
sk
, córkę Ireny i Jerzego. Dr Jerzy Wiszniewski był znanym w Toruniu cywilistą. Z zawartego w 1933 r. zwi
zku
małŻeńskiego urodzili się dwaj synowie - Jerzy (1934 r.) i Adam (1938 r.).
3. Tadeusz Piziewicz ponownie wrócił w 1945 r. do mieszkania przy ul. Gdańskiej nr 100. Dopiero w 1970 r.
przeniósł się do mieszkania spółdzielczego przy ul. Grunwaldzkiej nr lOa. w którym mieszka do dziś.
4. \V dniu 14 grudnia 1951 r. na skutek interwencji ministra sprawiedliwości został wpisany Tadeusz Pizie-
wiC"L na listę adwokatów; w lY57 r. zustał również wpisany na listę obrońców wojskowych. Z dniem l lipca 1970 r.
przeszedł na emeryturę.
jerzy LiuL'\zemski
Od Lwowa do Bydgoszczy
Przy końcu stycznia 1945 r. zjawiła się w Krakowie delegacja Minis[crs[wa Sprawicdli\\'o-
ści [ymczasowego rzqdu w Lublinie, wśród których byli między innymi dr Chajn, radca minis-
terialny, dr Z\,viebl. Zorganizowali oni w sali s
ldu okręgowegu zcbranic przcdwojcnnych sę-
dziów i prokurawrÓw z Pomorza, \Vielkopolski i Śląska, zamieszkałych w okolicach Krakowa.
Na konfercncji omówiono sprawę ich powrow du przcdwojennych miejsc urzędowania
w celu możliwic szybkiego zorganizowania działalności sądów, prokuratur oraz innych ad-
ministracyjnych organów. Sprawa bowicm wcwnętrznego bezpieczeńst\\Ia i ogólnego ładu
wysunęła się na pierwszy plan.
Delegacja wzywając nas do powrotu do pracy, oświadczyła, że tymczasowy rząd wierzy
w nasz patriotyzm, poczucie moralności i legalizmu, i demokra[yczny pogląd na między-
ludzkie stosunki. Zapewniano nas o pozytywnej ocenie sędziów powracających do pracy.
\Vszyscy wTedy żyliśmy omawianiem tej sprawy. Nieomal też wszyscy obecni stanęli na
sranowisku konieczności bezzwłocznego powroru do pracy, do miejscowości zaję[ych już
przez radziecką i polską armię. \Vymagało howiem tcgo przede wszystkim dobro całego,
polskiego społeczeństwa, niezalcżnie od przyszłego, politycznego ustroju Polski. Ówcześni,
przedwojenni scdziowie w dużym procencie byli wychowani przcważnie na wyższych pol-
skich uczelniach w duchu postępowego demokratyzmu. Znali bardzo dobrzc międzyludz-
kie stosunki i walkę o byt szarego człowieka, nic tylko z własnych doświadczeń życiowych,
ale mkże zawodowej pracy...
Tymczasem ofensywa radzieckich i polskich wojsk doprowadziła w końcu stycznia 1945 r.
do zajęcia Torunia i Bydgoszczy. \Vszystkim walkom na wschodnim froncie wwarzyszyły
dzienne i nocne bombardowania wielkich angielskich i amerykańskich lotniczych jednos[ek
na różne obiekty wojskowe i komunikacyjne w Niemczech, powodując wielkie zniszczenia.
23 stycznia Bydgoszcz została zajęm przez radzieckie i polskie wojska. Dlatego natych-
miast zgłosiłem gotowość mojego powrotu. Równocześnie zlikwidowałem swoją krakowską
adwokacką kancelarię. \V tym czasie zajęto Katowice, Leszno i wiele innych miast.
8 lutego 1945 r. otrzymałem od delegacji
1inisterstwa Sprawiedliwości specjalne w pol-
skim i rosyjskim języku skierowanie do Bydgoszczy, do czasowego pełnienia obowiązków
zastępcy kierownika sądu okręgowego.
9 lutego 1945 r. wczesnym rankiem pociągiem wyjechałem z Krakowa wraz z ówczes-
nym prezesem sądu okręgowego L. Plejewskim i sędzią Madeyskim. Żona z dziećmi tym-
czasowo pozostała w Krakowie. Podróż trwała S dni. Odbyliśmy ją przeważnie towarowymi
pociągami. Z Aleksandrowa do Torunia szliśmy piechotą, bo tor nie był jeszcze naprawio-
>>>
232
ny. Po drodze widzieliśmy jeszcze leżące w niektórych miejscach trupy niemieckich żołnie-
rzy. \V Toruniu była już zorganizowana sckcja pań Czef\\'onego Krzyża, która wskazała nam
miejsce noclegu. Tam pożegnał się z nami kolega Madeyski. Pojechał on bczpośrcdnio do
Chełmna, gdzie przed wojną był kierownikiem sądu grodzkiego.
Dopiero 1.3 Imego 1945 r. ciężarowym samochodcm przyjechaliśmy do Bydgoszczy.
Pief\vszą noc przenocowałem w sądzie, w mieszkaniu jedncgo z woźnych. Mojc mieszkanic
było zajęte przez radzieckich i polskich oficerów. Dopiero na drugi dzień komendam mias-
ta Bydgoszczy, Rosjanin, w mundurze polskiego pułkownika, kazał mi wydać 2 pokoje i ku-
dmie mojego dawnego mieszkania. Jakiś polski porucznik, kwaterujący mm, przedzielił mi
jeden pokój, naSZ:ł dawną sypialnię. Powiedział, ŻC w najbliższych dniach wszyscy zamiesz-
kali t;1(n oficerO\vie odejdą na zachÓd i że całe mieszkanie będzie do mojej dyspozycji.
Mieszkanie było ogołocone z wszystkich mcbli i innych rzeczy: pościel, naczynia ku-
chenne, dużej wartości porcelana ;przcd 100 lat, srebrne szwćce, [acki, licluarze, srebrnc
cukierniczki, obrusy, dwa perskie dywany i wiele innych. Moja żona otrzymała od swoich
rodziców w posagu meble do czterech pokoi, stylowy mahoniowy stolik (amyk) z piękną,
kryształową lamp:l-żyrandolem. \V 1939 r. gospodyni właściciela domu powiadomiJa nas, że
hitlerowcy v/y\vieżli do Niemiec nasz salonik natychmiast po wkroczeniu do Bydgoszczy.
\\1 mieście pozostało jeszcze wiele różnych śladów przebytych walk. Kamienice miały
liczne ślady od karabinO\vych kul. Na naszej kamienicy, na wysokości picrwszego piętra,
był ślad od armatniego pocisku. Kilka domów zostało zburzonych. \V kawiarni "Cristal",
oświeconej świecami, nieżyjący już dziś pan I-Iaas, dobrze mi zn
my sprzed wojny, sprze-
dawał herbatę swoim przedwojennym kliemom. Przez kilka dni wydawał skromne obiady.
\Vłaśnie w tej kawiarni spotkałem \\.tedy p. Lipskiego bezpośrednio przed wojną dyrek-
tora PZU, znanego mi dobrze jeszcze z \Vejherowa, gdzie w 1928 r. był starostą powiato-
wym. Zwierzył się wtedy przede mną, że w okresie okupacji był delegatem londyńskiego
rządu. Potem w kawiarni spotkałem go raz albo 2 razy. \V późniejszym okresie znikł mi z
oczu. Od jego siostry, p. Piotrowskiej, nauczycielki, koleżanki mojej Żony, dowiedziałem
się w znacznic późniejszym czasie, że został on aresztowany przez NK\VD i ślad po nim za-
ginął. \V tym początkowym okresie aresztowano również przedwojennego wiceprezesa Są-
du akr. w Bydgoszczy, p. \Vielickicgo, ojca sześciorga nicletnich dzieci. \V czasie okupacji
był sądowym tłumaczem polskiego języka. Podobno posiadał on III grupę "Volkslisty".
Niewątpliwie chciał zarobić na utrzymanie swoich dzieci. I po nim również ślad zaginął.
\V tym czasie aresztowano byłego, przedwojennego sędziego grodzkiego, aleksyna, cie-
szącego się w Bydgoszczy bardzo dobrą opinią. Zmarł w więzieniu. Nie znano przyczyny jego
l1\vięzienia. Aresztowania te, dobrze mi znane, zresztą nie jcdyne, wywołały zaniepokojenie.
\V Bydgoszczy przebywali przedwojenny sędzia grodzki Klonowski, ówczesny asesor, J.
Biecki, obecnie na emcryturze, jako sędzia wojewódzki, oraz nieżyjący już sędzia grodzki,
Edmund Sowiński, podprokurator A. Masojada i ówczesny asesor, Amoni Frączek. Ci trzej
ostatni już nie żyją.
Do pracy w bydgoskich sądach zgłosili się ponadto sędziowie śledczy, K. Dobrzański i
już nieżyjący K. G;lSiorowski, obaj bardzo mili koledzy.
Poza tym w S:ldzie Okręgowym zaczęli pracować jako sędziowie byli adwokaci, dr Ka-
szyński i H. Kozłowski. Obaj po kilku miesiącach odeszli do adwokatury. Obaj kilka lat temu
zmarli.
Pierwszym organizatorem bydgoskiej Prokuratury był przedwojenny, już emerytowany
prokurator Wirski. Urzędował on jednak krótki okres czasu.
>>>
233
W mieście panował nerwowy, niespokojny, całkowicie wojenny nastrój. Czuło się przy-
gnębienie, aczkolwiek nie pozbawione nadziei. Toczyły się jeszcze walki w Grudziądzu,
Poznaniu i Gdańsku. Zdarzały się wypadki rabunku i gwałtu kobiet przez sowieckich
żołnierzy co, muszę przyznać, spotkało się jednak z natychmiastową interwencją NK\VD.
Pierwszych kilka dni poświęciłem na organizację wydziałów, karnego i cywilnego. Było
to o tyle łatwe, że do pracy w sądach zgłosiło sit; wielu byłych sądowych urzędników i woź-
nych, a także sędziów.
\V Osowej Górze znajdowały się jeszcze jakieś resztki hitlerowskiej armii, które wysa-
dziły w powietrze znajdujące się tam magazyny. \Vybuchy wywołały w mieście zaniepokoje-
nie. Ponadto odbył się jeszcze nieszkodliwy hitlerowski nalot na Bydgoszcz i na dworzec w
Inowrocławiu. Prezes Plejewski wyjechał do Gdańska natychmiast po zajęciu go przez ra-
dziecką armię. Po kilku tygodniach do pracy w sądzie zgłosili się sędziowie A. Ossowski i A.
Taczak. Pierwszy objął kierownictwo \Vydziałem Cywilnym, a drugi powrócił na swoje przed-
wojenne stanowisko kierownika Sądu Grodzkiego. Obaj zmarli już przed kilku laty. Byli bar-
dzo dobrymi pracownikami i kolegami. \Vynagrodzenie sędziów, jak i urzędników było wię-
cej niż skromne. Kilku urzędników zamierzało nawet odejść z Sądu na inne lepiej płatne po-
sady w handlu i przemyśle. Dla zatrzymania ich w sądzie, z prLekroczeniem uprawnień przyz-
nałem 26 urzędnikom wyższe grupy uposażenia. \Vytknął mi to prezes Sądu Apelacyjnego w
Toruniu, Balcerzyk, mimo że moje zarządzenie aprobował w stosunku do 23 urzędników.
\V sędziowskich i prokuratorskich pokojach walały się jeszcze porozrzucane różne doku-
menty i akta, prawdopodobnic w popłochu pozostawione. \Vśród nich znalazłem szereg do-
wodów zbrodniczej działalności A. Forstera, gauleitera Gdańska, Hildebrandta, wyższego
duwÓdcy SS i Policji oraz innych zbrodniarzy. Dowody te zabezpieczyłem.
Pief\\Tszym pomorskim wojewodą był w tym czasie dr Świątkowski, były przedwojenny
adwokat. Interesował się wtedy hitlerowskimi zbrodniarzami.
Pamiętam mały incydent z tego okresu. Krótko po wyjeżdzie prezesa Plejewskiego do
Gdańska przybył do Sądu ówczesny, komisaryczny prezydent miasta, ob. Szukszta w asyś-
cie radzieckiego pułkownika. Oświadczył, że zajmuje sądowe budynki na koszary dla ra-
dzieckiego wojska, które miało przybyć do Bydgoszczy. Stanowczo sprzeciwiłem się temu,
oświadczając, że zastosuję się do tej decyzji jedynie pod groźbą użycia siły, albo jeżeli otrzy-
mam takic polecenic z Ministerstwa Sprawiedliwości. Ostatecznie odeszli i więcej się już
nie zgłosili. Po upływie 2 tygodni do Sądu wrócił prczes Plejewski. Do pracy zgłosiło się też
wielu przedwojennych sędziów i prokuratorów. Ponieważ bydgoska adwokatura zaczęła
zapełniać się, jednymi z pierwszych zgłaszających się byli adwokaci, Szlenk, Krużyński,
Jurkiewicz, Budzyński, Z. Małecki, dr Kaszyński, Henryk Kozłowski i inni. Z wyżej wy-
mienionych żyje jeszcze tylko Zygmunt Małecki. Jest obecnie na emeryturze.
Wszyscy polscy i radzieccy oficerowie po kilku dniach opuścili nasze mieszkanie. Pozo-
stał tylko radziecki kapitan Romanow, który zajmował mój przedwojenny gabinet. Pobyt
oficerów w naszym mieszkaniu, szczególnie w okresie mojej kawalerki, wspominam mile.
Wszyscy odnosili się do mnie życzliwie. Nieraz w nocy budzili mnie z radosnym oświadcze-
niem, że gdzieś udało się im zdobyć kawę. Zapraszali mnie na przygotowaną kawę ze szkla-
neczką gorzelanego spirytusu. Wstawałem, aby im towarzyszyć. Był to jedynie przejaw ży-
czliwości z ich strony.
\V tym czasie w Bydgoszczy odbyły się liczne aresztowania nielicznych Niemców, któ-
rzy nie uciekli oraz osób, które w okresie okupacji przyjęły decyzje hitlerowskich władz o
>>>
234
wpisaniu ich do II grupy niemieckiej Volkslisty oraz niektórych, którzy wpisani zost
t-ti do
III grupy Volkslisty. Początkowo umieszczono ich w obozie w miejscowości Zimne Wody.
Potem przeniesiono do obozu w Potulicach. Aresztowano wtedy nawet takich Niemców,
którzy w okresie okupacji pomagali Polakom. \Vywoływało to sprzeciwy ze strony miejsco-
wej, polskiej ludności. Jednakże jedynie rosyjskie władze bezpicczeństwa regulowały tego
rodzaju spra\\ry. Ponadto i wiele innych osób brano do różnych prac, jak na przykład do ko-
pania rowów strzeleckich.
\V końcu marca 1945 r. atmosfera uspokoiła się nieco. \:V mieszkaniu zrobiłem general-
ny porządek. Otrzymałem kilkudnio\\ry urlop i wyjechałem do Krakowa, aby przywicżć cał
l
rodzinę do Bydgoszczy.
Na miejscu dowiedziałem się, że szereg osób stara się o wagon towarowy do Bydgosz-
czy. Po wielkich staraniach otrzymałem razem z innymi wagon towarowy na przcszło 30 osób.
Po dwudniowej podróży przez Poznań, przyjechaliśmy z Żoną i dziećmi do Bydgoszczy.
\V okresie okupacji szkodnictwo gospodarcze, sabotaż, kradzieże niemieckicgo mienia,
przekupywanie Niemców i inne podobne przestępstwa były w dużym procencie wyrazem
walki polskiego narodu z hitlerowskim, zbrodniczym okupamem. Tcraz sY[lJacja uległa
jednak radykalnej zmianie. \Vznowiona praca polskich przedsiębiorstw, życie i bezpieczeń-
stwo obyw'ateli wymagało ze strony sądów, prokuratur i organów bezpieczeństwa szczegól-
ncj ostrożności. Zmiana politycznej struktury państwa, reforma rolna i wiele innych prob-
lemów \vywoływały szereg konfliktów, dla których orzecznictwo sądowe miało szczególnc
znaczenie. Ponadto niemałym, kontrowersyjnym problemem, były sprawy odpowiedzial-
ności Polaków, którzy w okrcsie okupacji, zdradzając swój naród, swoim przestępczym
postępowaniem szli na spotkanie hitlerowskim zbrodniarzom albo, którzy zgłosili swoją
przynależność do niemieckiego narodu przez przyjęcie II lub III grupy tzw. Volkslisty.
\Vszystkie tego rodzaju sprawy wymagały natychmiastowcj reakcji prokuratur i sądów.
Zatem przed nimi i organami bezpieczeństwa stanęły liczne i poważne zadania.
Muszę stwierdzić, że w ogólnym zarysie nieomal wszyscy przedwojenni scdziowie i pro-
kuratorzy vłY'viązywali się zc swoich trudnych obowiązków w należyty sposób. Otrzymali
za to jako wynagrodzenie przedwczesne, często bez zachowania 3-miesięcznego okresu wy-
powiedzenia zwolnienia z pracy i przyznanie już uprawnionym głodową emeryturę według
tzw. "starego portfela" w najwyższej kwocie 360 zł.
Sądy powszechne (sądy grodzkie, okręgowe, apelacyjne wraz z najwyższym) rozpozna-
wały sprawy cywilne i karne pospolite przewidziane kodeksem postępowania karnego i in-
. .. .
nynu przepisami prawnymi.
Sprawy hitlerowskich zbrodniarzy i zdrajców polskiego narodu załatwiały sądy specjal-
ne, obsadzone nieomal wyłącznie przez przedwojennych sędziów. \Vszystkie sprawy karne
o chamkterze politycznym należały do wojskowych sądów rejonowych, w których scdziami
byli również sędziowie rosyjskiej narodowości. Wojskowe sądy okręgowe rozpoznawały kar-
ne sprawy żołnierzy w czynnej służbie i osób cywilnych w oparciu o określone specjalne
ustawy. Dla spraw wojskowych sądów rejonowych i okręgowych zwierzchnim, ostatecznym
sądem był Najwyższy Sąd \Vojskowy, w późniejszym okresie włączony do Sądu Najwyższc-
go jako wydział wojskowy.
Krótko po rozpoczęciu pracy ministerstwo sprawiedliwości nakazało wszystkim przed-
wojennym sędziom złożenie egzaminu ze znajomości marksistowskiej ideologii. Egzamina-
torami byli asesorowie i aplikanci, którzy wstąpili do PZPR. Był nim między innymi asesor
A. Fronczek, nieżyjący już, i inni, których nazwisk nie pamiętam. Egzaminatorowie moim
>>>
235
zdaniem, zdali swój egzamin dyplomatycznej dojrzałości, wykazując daleko posunięty takt
w egzaminacyjnym akcie, który odbywał się w obecności przedstawiciela partii.
Dla nas, starych sędziów, którzy mieli za sobą dwie wojny światowe i ponad 20 lat zawo-
dowej pracy, taki egzamin przed młodym aplikantem był niewątpliwie pcwnym celowym
poniżeniem. Przeciętnie każdy z nas zdawał już na swoich uniwersyteckich studiach praw-
niczych także egzamin z doktryn politycznych.
Hitlerowcy uciekając w popłochu i strachu na Zachód, w szczególnie ciężkich, zimowych
warunkach, często w ostatniej chwili, nieraz porzucali w terenie zabrane ze sobą dokumen-
ty. Po O[rzymaniu wiadomości o znalczieniu takich akt, wysyłałem sądowego urzędnika,
władaj
łcego dobrze niemieckim językiem. On przywoził je do sądu. Między dokumentami
znajdowały się często ważne akta, dowody zbrodniczej działalności ówczesnych niemiec-
kich sędziów.
Zaraz po zajęciu Bydgoszczy zaczęto organizować Milicję Obywatelską ze zgłaszających
się osób, nic posiadających żadnego przygotowania do tego zawodu. Organizacją rvl0 kie-
rowali ówczesny kapitan Sznajder i por. Gogolewski. którzy poza dobrymi chęciami i śred-
nim wykształceniem mieli ogólnikowe pojęcie o tym zawodzie. \V sądowej praktyce, jako
przewodniczący wydziału karnego sądu okręgowego stwierdzałem, że urzędujący milicjanci
nic potrafili sporz
\dzić nawet zwyczajnego protokołu przesłuchania świadków, podejrza-
nych i innych osób. Prawidłowe zaś sporządzenie takiego dokumentu mogło mieć w sądo-
wym postępowaniu duże znaczenie dla ustalenia materialncj prawdy, a przez to i dla należy-
tego \vymiaru sprawicdliwości. Dlatego w porozumieniu z kpt. Sznajderem jeszcze w mar-
cu 1945 r. zorganizowałem w sali sądu okręgowego kilka \\.ykładów z przepisów kodeksu
postępowania karnego odnośnie podstawowych zasad prowadzenia dochodzeń.
O ile pamiętam, już od maja 1945 r. \Vojewódzka Komenda MO zorganizowała 3-mie-
sięczny kurs podstawowego przeszkolenia milicjantów. Na kursach tych prawo karne, ko-
deks postępowania karnego oraz prawo o wykroczeniach wykładali: sędzia śledczy K. Dob-
rzański, wiceprokurator \Viśniewski i ja. Jako wynagrodzenie otrzymywaliśmy tylko żywno-
ściowy dqmtat milicjanta, który w tym czasie miał większą wartość od miesięcznych pobo-
rów sędziego grodzkiego. \Vykłady przeprowadzaliśmy do lipca 1947 r. \V późniejszym
okresie wykładowcami byli już oficerowie rv10.
\V niedługi czas po przystąpieniu do pracy, centralne władze dały do zrozumienia pra-
cownikom sądu, że każdy powinien wstąpić do jakiegoś stronnictwa politycznego, bo prze-
cież każdy ma już swój wyrobiony polityczny światopogląd. Oczy\viście nikt z nas nie podej-
rzewał, że władzom chodziło tylko o zorientowanie się w naszym politycznym nastawieniu.
\Vtedy wstąpiłem do Polskiego Stronnictwa Ludowego, głoszącego najbardziej postępowe i
demokratyczne hasła wh\cznie z parcelacją większych gospodarstw oraz utrzymanie sojuszu
z ZSRR. Prezesem PSL był \V. \Vitos a jego zastępcą Mikołajczyk, który wrócił do kraju.
Pewnego dnia, prawdopodobnie w kwietniu 1945 r. zjawiła sic w moim gabinecie jakaś,
nie znana mi, młoda kobieta, jasna blondynka, która zaproponowała mi współpracę z Urzę-
dem Bezpieczeństwa Publicznego. Zaskoczony tym powiedziałem, że do moich normal-
nych obowiązków urzędowych, jako sędziego i przewodniczącego karnego wydziału, należy
także współpraca z tym urzędem, ale w zakresie wymogów wymiaru sprawiedliwości. Prosi-
ła mnie o dostarczenie życiorysu. Wtedy oświadczyłem, że o to musi się zwrócić do prezesa
sądu okręgowego, który może mi to nakazać. Zrozumiała, że na Żadną poufną współpracę z
UBP nie godzę się, bo więcej już do mnie nie przyszła. Kilka dni potem zjawiło się w moim
biurze dwóch młodych, o bardzo podejrzanym wyglądzie, ludzi. Oświadczyli, że kapitan
>>>
236
spod nr 8 wzywa mnie do siebie. Nr 8 domu nieomal przylegał do bydynków sądowych i do
budynku więzienia. \Viedziałem, że była tam placówka NK\VD. Zrozumiałem dobrze, jaki
mógł być cel wezwania mnie. Powiadomiłem o tym prezesa Plejewskiego i poprosiłem go o
możliwie bezzwłoczne powiadomienie o tym mojej żony. \Vziąwszy bowiem pod uwagę
aresz[Owanie wiceprezesa \Vielickiego, nabrałem przekonania, że wezwanie [O nie wróżyło
nic dobrego.
Pod konwojem tych dwóch drabów udałem się do kapitana. Był [O radziecki oficer. Sie-
dział przy biurku, na którym stała butelka pra\\:dopodobnie z wódką, szklanka, papierosy i
cygara. Rozmawiał zc mną po rosyjsku, ale odpowiadałem po polsku. Na jego pytanie, co
robiłem w okresie okupacji, powiedziałem, że początkowo pracowałcm jako inkasem w
węglowej, prywatnej firmie, ale po kapitulacji Francji, od jesieni 1940 r. byłem adwokatem
w Krakowie w polskich sądach. Na to zareagował bardw ostro: "Tak \\)' pomagali Germań-
com". \Vtedy przedstawiłem mu szercg przypadków faktycznej pomocy Polakom, oznajmia-
jąc, że w Krakowie był także niemiecki sąd. Tam jednak nie miałem prawa \\)'stępować.
Nadal twierdził, że pomagałem Niemcom. Tf\vało [O około 2 godzin. \Vtedy zdałem sobie
sprawę, że walczę o swoj
l wolność, a może nawet życie. Przypomniałem sobie, że mam przy
sobic delegację ministerstwa sprawiedliwości, napisaną po polsku i po rosyjsku. Oświadczy-
łem, że gdybym pomagał Niemcom, to Ministerstwo Sprawiedliwości nie delegowałoby
mnie do Bydgoszczy. Równocześnie pokazałem mu dokument. Po jego pr7eczytaniu wy-
szedł ze mną i do obecnego rosyjskiego wartownika powiedział, aby mnie wypuścił. \Vróci-
łem do domu jak po jakiejś bardzo ciężkiej operacji.
Tymczasem bydgoszczanie byli coraz bardziej zaniepokojeni s[Osunkami w mieście. Ra-
dziecka armia wraz z polskimi oddziałami szybko posuwała się w kierunku Berlina. Nie by-
ło już obawy, aby niemiecka armia była w stanie zatrzymać radziecką ofensywę...
\Vszystkie ważniejsze stanowiska w organach lIBP i MO były obsadzone nieomal przez
rosyjskich i żydowskich komunistÓw. Oni byli zasadniczymi propagatorami wprowadzonego
u nas socjalistycznego ustroju. Ich stosunek do polskiej, zgłaszającej się do pracy inteligen-
cji był wrogi, a co najmniej nieżyczliwy i nieufny...
\V naszym ograbionym mieszkaniu znajdowały się poniemieckie meble, które musia-
łcm spisać i zgłosić do Okręgowego Urzędu Likwidacyjnego z adnotacją, na które z tych
mebli reflektuję. Urząd przyznał nam ich część. Równocześnie określił cenę ich nabycia,
którą należało zapłacić natychmiast albo w ratach. \V tym też czasie polecono zgłosić na
specjalnych drukach swoje materialne straty powstałe w okresie wojny według wartości z
1939 r. \Vniosek taki o przyznanic odszkodowania wojennego musiał był opłacony kwotą 10
zł. Miało ono być w póżniejszym okresie zapłacone. Nie wolno było o
razu potrącić z tego
nie zapłaconego jeszcze odszkodowania kwoty za przyznane meble. Dopiero po upływie lat
zorientowaliśmy się, żc ówczesny rząd wprowadził nas w błąd. Odszkodowania nie otrzyma-
liśmy, mimo ponagleń skierowanych do ministerstwa skarbu. rvfam też przekonanie, że nikt
z szarych obywateli takiego odszkodowania nie otrzymał. ÓWczesny rząd łudził nas tylko
nadzieją. Mieszkanie ojca Żony w Poznaniu wstało całkowicie ogołocone, za co nie otrzy-
mała ona również Żadnego odszkodowania.
Tylko niektórym partyjnym przesiedleńcom z byłych terenów wschodnich należ.1 c ych
do Polski przyznawano w późniejszym czasie jakieś wojenne odszkodowania. W swoich
mieszkaniach i domach przetrwali jednak przynajmniej całą okupację. Słusznie też przyz-
nano im kwoty pieniężne za utracony majątek. Na początku wojny ewakuowani, ucieki-
nierzy i przymusowo wysiedleni przez hitlerowców z zachodnich ziem, stracili wszystko, co
>>>
237
posiadali. Przez okres okupacji żyli ze swymi rodzinami w prymi[ywnych warunkach, naj-
czcściej w nędzy. \Vielu z nich nie przetrwało wojny. Ci, którzy przcżyli, nic otrzymali nic,
choć oficjalnic ówczesny polski rząd przyrzekał to uczynić. Doznali tym samym dodatko-
wej, także moralnej krzyw'dy ze strony własnego rządu, który widocznie stał na stanowisku,
że nie zasługują na to.
\V sądach praca ulegała normalizacji. Napływały [akże karne doniesienia przeciwko hi-
tlerowskim zbrodniarzom oraz wnioski o ekshumację zwłok pomordowanych Polaków. Zna-
lezionc dokumenty niemieckie wymagały bliższego zapoznania się z nimi, aby móc wydać
tymczasowe potrzebne zarządzenia. Zaistniała, moim zdaniem, konicczność zorganizowania
tymczasowego organu, który zająłby się nadaniem takim sprawom odpowiedniego biegu do
czasLl ustawowego uregulowania. Dlatego w połowie marca, jako ówczesny przewodniczący
wydziału karnego, zwołałcm zebranie sędziów, prokuratorów, adwokatów i innych osób,
które \\')'kazywały w tym czasic szczególne zainteresowanie badanicm tych spraw mających
duże znaczenie dla przyszłych pokoleń. Na zebranie przybyli ówcześni sędziowie: Gąsioro-
wski i Dobrzański, podprokurator A. Masojada, notariusz S. Janicki i adwokaci: dr. Kaszyń-
ski, M. Spikowski oraz Szlenk. Zebrani zorganiwwali spośród siebie tymczasową komisję do
ezasu ustawowego uregulowania. \Vybrano mnie jej prLewodniczącym, bowiem jako prze-
wodnicz:lcy wydziału karnego mogłem nakazać wykonywanie zarz
ldzeń tej komisji. \V tym
czasie \v Bydgoszczy przebywał toruński wojewoda dr Świątkowski. Powiadomił mnie, że
sprawa badania zbrodni hitlerowskich będzie ustawowo uregulowana przez władze centralne.
\V pierwszych dniach maja 1945 r. zaskoczyła mnic wiadomość prasowa, że komisa-
ryczny starosta Michalski przy współudziale obywatela mgr. Esmana w Tryszczynie pod
Bydgoszczą przeprowadził, bcz wiedzy i udziału sądu i prokuratury, wielką ekshumację
rzekomo 1200 zwłok ofiar, głównie bydgoszczan, pomordowanych jesienią 1939 r. przez
hitlcrowców. Zwłoki były zakopane w dawnych strzeleckich ro\\'ach. \Vykopane zwłoki
pochowano w dużym rowie przy szosie, naprzeciw leśniczówki. Nie sporządzono nawet pro-
LOkołu stwierdzającego \\)'konanie tej ważnej prawnie czynności, nie podano ilości zwłok i
przyczyny śmierci ofiar. Zwróciłem wtedy mgr. Esmanowi uwagę, że ekshumację pomor-
dowanych ofiar może i powinien przeprowadzać tylko sąd przy udziale prokuratora i sądo-
wego biegłego lekarza, który winien stwierdzić przyczynę zgonu. Zaznaczyłem reż, że
dokonana administracyjna ekshumacja mogła wyrządzić szkodę polskiemu puhlicznemu
interesowi. \V późniejszym okresic, w 1948 r. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Nie-
mieckich w Bydgoszczy musiała przeprowadzić ponowną ekshumację tych zwłok.
Jako przewodniczlcy tej komsji zorganizowałem wtedy kilka sądowo-lekarskich komi-
ji, złożonych z sędziów, prokuratorów, lekarzy i protokolantów, których przysłał zarząd
Czerwoncgo Krzyża spośród swoich pracowników. Dokonano wtedy dokładnych oględzin
poszczególnych zwłok, każdych z osobna, przy udziale biegłych lekarzy. Naliczono wtedy
tylko 693 zwłoki. Nie jest jednak wykluczone, że niektóre rodziny mogły zabrać i pocho-
wać na swoich cmentarzach zwłoki swoich krewnych, ekshumowane już przy wyżej wspom-
nianej. Brak było jednak na to jakichkolwiek dowodów. \Vydobyte zwłoki umieszczano po
kilka w większych trumnach. \Vszystkie pochowano na specjalnie urządzonym cmentarzu
w Bydgoszczy na \Vzgórzu Wolności...
23 maja 1945 r. powołano w Polsce do życia organizację prawników pod nazwą: "Zrze-
szenie Prawników Demokratów". \V Bydgoszczy zorganizowano wtedy Koło. Pierw'szym
prezesem tej organizacji wybrano ówczesnego prezesa Sądu Okręgowego L. Plejewskiego.
Zadaniem jej było propagowanie w polskim społeczeństwie znajomości obowiązującego
>>>
238
prawa opierającego się na zasadach naszej marcowej Konscycucji z 1921 r., przy uwzględnie-
niu zaszłych już usrrojowych zmian z rolną parcelacją i innymi wprowadzonymi uchwałami
Krajowej Rady Narodowej. \V późniejszym okresie organizację przemianowano na "Zrze-
szenie Prawników Polskich". Rok albo 2 lara później wybrano mnie na przewodniczącego.
Obowiązki swe pełniłem z małą przerwą do 1962 r.
\Vażną formą pracy Koła było organizowanie popularnych wykładów z różnych dziedzin
obowiązującego prawa dla pracowników zakładów pracy, różnych inscycucji, a nawer dla
uczniów szkół średnich. Przedmiorem najczęsrszych wykładów były przepisy prawa karne-
go, prawa o wykroczeniach oraz prawa cywilnego i rodzinnego. Wykłady prowadzili człon-
kowie Koła - sędziowie, prokurarorzy i adwokaci, oczywiście bez jakiegoś wynagrodzenia.
\Vykłady dla członków Koła mieli zaproszeni przez Zarząd znawcy z danej dziedziny prawa
- profesorowie uniwersycerów, sędziowie Sądu Najwyższego. Pamięram, że jeden wygła-
szał mój szwagier Zbigniew \Viszniewski, Sędzia S
ldu Najwyiszego, wybitny znawca i ko-
menracor rodzinnego prawa. Poza cym organizowałem dyskusje na cemac obecnego roku
s
ldowego posrępowania i zauwaionych uscerek. Sporkania były bardzo ożywione. Koło
urządzało ceż rowarzyskie zebrania i raz w roku Bal prawników w salach Orbisu. Cieszył sic
on zawsze wielki m powodzeniem... .
\V polirycznym życiu zaszły dU7.e zmiany. W Moskwie w czerwcu 1945 r. ucworzono Rz
ld
Jedności Narodowej. Premierem zosrał Osóbka Morawski, przewodniczący CK\V-PPS
zwolennik koniecznej rzekomo w rym czasie czw. jedności narodowej i zblokowania wszysr-
kich policycznych scronniccw. Jednakże nie zachwycał się podobno istniejącymi w cym cza-
sie wewnęcrznymi scosunkami w Polsce. Z londyńskiego rządu na stanowisko wicepremiera
desygnowano Stanisława Mikołajczyka. Podobno jcdną z funkcji objął Jan Stańczyk, w lon-
dyńskim rządzie minisrer pracy i opieki społecznej. Jeszcze w Paryżu \\'Yscąpił z wnioskiem
o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Rydza Śmigłego, Becka i Kasprzyckiego.
Na scanowisko wiceprzewodniczącego Krajowej Rady Narodowej powołano \Vincenre-
go \Virosa, chłopa, wyrrawnego policycznego działacza i wroga obozu sanacyjnego. Był on
jednym z brzeskich więźniów. \V czasie okupacji przeb)T\vał on w hirlerowskim obozie kon-
centracyjnym. Bardzo popularny w tym czasie cieszył się dużym zaufaniem polskiego spo-
łeczeńscwa. Był jednak już w podeszłym wieku i bardzo schorowany. Obecność Wirosa i
Mikołajczyka w rządzie miała swoją policyczną wymowę i wzmagała wiarę narodu polskie-
go, że wszysrko się jeszcze jakoś ułoży...
Zaraz po wojnic do PSL wscępowało bardzo wielu ludzi, krórzy nie zgadzali się z policy-
ką sanacyjnego obozu a nawec ci, kcórzy przed 1939 r. nie byli ludowcami.
Suonniccwo PPR z B. Bierucem na czele jeszcze nie bardw w polskim społeczeńscwie zna-
ne, głosiło hasła skrajne lewicowe, opierając swą policykę na sojuszu z ZSRR i uznając wszelkie
i1dania rerytorialne Stalina docyczące również Lwowa, Wilna, Grodna i innych cerenów. Parcia
ra Ż:łdała przyznania jej w składzie polskiego rządu szczególnie uprzywilejowanego stanowiska.
Twierdziła, że wszysckie policyczne scronniccwa winny utrzymywać narodową jedność...
\V propagandzie na propozycję PPR czynny udział brały w swoiscy dla siebie sposób,
wojewódzkie organa bezpieczeńscwa publicznego. Odmowę zblokowania się uważano
wręcz za zdradę inreresów polskiego n
Hodu. Prezesem PSL był jeszcze W..\Vicos, a jego
zasrępcą Scanisław Mikołajczyk. Cieszyło się ono wówczas w polskim społeczeńscwie bar-
dzo dUi1 popularnością. W cerenie odbywały się zebrania ludowców. W Bydgoszczy rów-
nież, w przesrronnej sali przy ul. Toruńskiej. Brałem w nim udział. Sala nie mogła pomieś-
cić przybyłych. Przemawiał wcedy Sranisław Mikołajczyk, króry przyjechał ze swoją sekre-
>>>
239
rarkq p. Hulewiczowq. Przy wielkim aplauzie poparto jego scanowisko niewchodzenia do
Bloku. Po zebraniu Scanisław Mikołajczyk, p. Hulewiczowa, adw. Sawicki i ja byliśmy na
kolacji u lekarza zamieszkałego przy ul. Śniadeckich. \V toku rozmowy MikołajC'/.yk po\\-ie-
dział mi, że w zasadzie powinien był zgodzić się na zblokowanie z innymi scronniccwami.
UwaŻał bowicm, że cylko w cakim przypadku mógłby mieć wpływ na posunięcia powscałe-
go rZ
1du. Scracił jednak cę możliwość bezpowrocnie.
\V cym mniej więcej czasie ówczesny prezes bydgoskiego oddziału PSL delegował mnie
na wiec ludowców do Szubina. Prosiłem go nawec, aby pojechał ktoś inny. Niescecy, nic
wyraził zgody. \V czasie wiecu jako przedscawiciel oddziału PSL w Bydgoszczy, musiałem
zabrać głos. Podkreśliłem, że PSL w ogólnych zarysach popiera socjaliscyczną ideologię
oraz scoi na scanowisku konieczności ucrzymania bliskiego sojuszu z ZSRR. Podkreśliłem
jednak, że członkowie PSL, maj., pełne zaufanie do przedwojennych działaczy cakich jak
\Vi(Os, Sc. t\1ikołajczyk i innych policyków znanych im jeszcze sprzed wojny, z okresu walk
z sanacyjnym obozem. Poza cym PSL pragnie mieć swobodę krycyki i możliwość ewentual-
nej kontroli. Zblokowanie zaś ucrudniłoby co. Rzeczowa krycyka jesc, scwierdziłem, zawsze
pocrzebna. Burza oklaskÓw dowodziła, że obecni podzielali moje scanowisko.
Gdy wychodziłem z sali, już na korycarzu, zaCfzymało mnie 2. funkcjonariuszy UBP. Ż:]-
dali, abym udał się z nimi na poscerunek
\'10. \V drodze zwróciłem im uwagę, że nie maj.,
prawa mnie zacrzymywać, cym bardziej że w moim przemówicniu nie było przecież prze-
. ,-
scępczCj crescl...
\V liscupadzie 194-5 r. zmarł \Vincemy \Vitos. Jego śmierć miała wielki wpływ na losy PSL.
Pamięcam, że na jednym zebraniu członków PSL w Bydgoszczy z okazji jakiejś uroczys-
(Ości na jej zakończenie jeden z delegaców spod Inowrocławia, o ile pamięcam rolnik Bucz-
kowski, zacz
,ł śpiewać powszechnie znan:] pieśń " Boże coś Polskę przcz [ak liczne wieki".
\Vidu z nich po słowach cej picśni: ,,00 Ciebie Panie wznosiłem błaganic ojczyznę woln.,"
śpicwali słowa "racz nam zwrÓcić Panic" zamiasc słów "pobłogosław Panie". Delegaca
areszcowano i \\y"toczono mu sprawę karn
, o co, że zmicniaj:]c słowa pieśni rozpowszcchniał
nicprawdziwe cwierdzenia, że PRL nie posiada nicpodległości. Przebywał on w więzieniu
kilka miesięcy. Jak zakończyła się ta sprawa, nie pamięcam...
30 czerwca 1946 r. odbyło się refcrcndum dla wyrażenia ewcntualncj aprobacy wobcc
dokonanych przcmian uscrojowych, zniesienia senaCll, zaprowadzcnia dwuinscancyjności \\;
s:]downiccwie i adminiscracji, zmiany granic pańscwa or.1Z upańscwowienia gospodarki przc-
mysłowcj i wiclkorolnej...
Po nieprzewidzianym \\lyniku refcrendum rozpoczął się przedwyborczy okres bezwzglę-
dncj walki posłów do sejmu. \V scyczniu 1947 r. zblokowano scronniccwa PPR, PPS, SL i
SD. \V cej walce cieszyły się olbrzymim poparciem organów \VUBP i MO. \Vyglądało, że
właśnie organa bezpicczeńscwa publicznego przeprowadzały walkę we właściwy im sposób
w imieniu działaj:]cych scronniccw. Poscępowanie ich było sprzeczne z zasadami skromnie
pojęcej praworz
,dności, a bardzo często wręcz karygodne. \Vidu członków PSL bezpraw-
nie wzywano na różne rzekome przesłuchania. Zgłaszaj
,cy się nmsieli w zimnych, nieopa-
lonych przedpokojach wyczekiwać po kilka godzin na rozpoczęciu przesłuchań, w czasie
kcórych wmawiano im, że Mikołajczyk jesc zdrajc:] polskiego narodu, szkodnikiem imere-
sów pańscwa, że powinni wysc:]pić z PSL i nawec pocępić jego policyczną działalność. Sze-
reg osób po kilku godzinach cakiego wyczekiwania na zimnie ciężko chorowało. \V cym cza-
sie aresZCowano adw. Sawickiego, prezesa miejskiego oddziału PSL w Bydgoszczy. Trzy-
mano go w więzieniu przez kilka miesięcy. Pocem bez rozprawy wypuszczono na wolność.
>>>
240
Musiał potem opuścić Bydgoszcz. Zamieszkał pod Warszawą. Po wielu latach wrócił do
Bydgoszczy jako emeryt. Zmarł w 1949 r. ...
\V sądzie miałem w tym czasie wiele pracy. Ponadto i sprawy hitlerowskich zbrodni wraz
z licznymi ekshumacjami absorbowały wiele wolnego czasu...
\Vraz ze zbliżaniem się terminu wyborów, atmosfera stawała się coraz bardziej nerwowa.
10 stycznia 1947 r. otrzymałem wezw
:mie \Vojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicz-
nego do stawienia się przy ul. Chodkiewicza, gmach III pokój 208. Następnego dnia o godz.
21 (tj. na 10 dni przez wyborami). Zastanawiałem się nad potrzebą zastosowania się do ta-
kiego wezwania. Także późna godzina wywoływała zastrzeżenia. Radziłem się nawet preze-
sa S. O. Plejewskiego. On raczej doradzał, abym udał się na przesłuchanie. Zdecydowany,
stawiłem się w Urzcdzie. Na miejscu zaprowadzono mnie do budynku przy ul. Poniatow-
skiego, gdzie w nieopalonym korytarzu czekałem okoł 2 godzin na wezwanie do pokoju,
gdzie odbyło się przesłuchanie. Dwóch urzędników, nieznanych mi, przez następne 2 go-
dziny wmawiało, że tv1ikołajczyk jest zdrajcą narodowych polskich interesów, że d'lŻY do
wciągnięcia Polski na drogę wrogich stosunków z Rosją radziecką, oraz, że powinienem
jeszcze przed wyborami złożyć publiczną deklarację, potępiającą jcgo działalność. Tłuma-
czyłem, że Mikołajczyk razem z \Vitosem był zdecydowanym wrogiem sanacyjnego obozu i
zawsze był i jest zwolennikiem sojuszu z ZSRR oraz, że z tego powodu wystąpił nawet z
londyńskiego emigracyjnego rządu. Na natarczywe i wyzywające zachowanie urzędników
powiedziałem, że moja przynależność do PSL wywiera ujemny wpływ na wykonywane
przeze mnie zawód sędziego naruszając spokój mój i mojej rodziny. Zarazem oświadczy-
łem, że zaraz po 'ł.-yborach wystąpię z PSL. Do domu wróciłem dopiero w nocy około 1.00,
bardzo zdenerwowany. Bojąc się ponownego wezwania mnie już następnego dnia wystara-
łcm się o 2-tygodniowy urlop i wyjechałem do Żywca. Tam przebywałem u wojennego
kolegi z pierwszej wojny światowej, kapitana Zemana. Powróciłem dopiero na 2 dni przed
wyborami. Oczywiście głosowałem na listę PSL. Dwa tygodnie po wyborach, a może póż-
niej zgłosiłem swoje wystąpienie z PSL z uzasadnieniem, że przynależność do jakiegoś
stronnictwa znacznie utrudnia moją pracę sędziego. Tak zakończyła sic moja polityczna
kariera. Nie mogłem zapomnieć o pracy w stronnictwie. Seało się ono jakby cieniem, który w
sposób ujemny wpływał na zawodową karierę i prywatne życie.
PSL przegrało wybory, mimo że znaczna większość uprawnionych do głosowania oddała
swe głosy na nie. Tymczasowy prczydent B. Bierut powołał nowy rząd z J. Cyrankiewiczem
I sekretarzcm CK\V PPS jako premierem. l\1ikołajczyk tymczasowo pozostał jako wiceprc-
mier. Ale już po kilku miesiącach krajowa prasa podała, że Mikołajczyk wraz z adw. Korboń-
skim, jego prawą ręką, zbiegli za granicę. Sekretarkę Mikołajczyka aresztowano w Czecho-
słowacji. Aresztowano wtcdy wielu członków PSL. Stronnictwo rozgromione przez organa
UBP przcstało istnieć. PPR zapewniała sobie całkowitą, niczym nie skrępowaną swobodę w
rządach bez obawy kontroli i krytyki postępowania partyjnych dygnitarzy. \V ten sposób
ostrzeŻono zblokowane stronnictwa przed ewentualnym buntem.
\V sądzie w tym okresie, charakterystycznymi sprawami były karno-administracyjne za
wywieszanie w oknach mieszkań w czasie święta "Bożego Ciała" papieskich emblematów
w formie biało-żółtych chorągiewek i wstążek. Administracyjne organa wymierzały za to
właścicielom mieszkań wysokie, pieniężne kary. Bardzo wielu z nich zaskarżyło te decyzje,
wnosząc o ich uchylenie. W kilku takich sprawach zapadły wyroki uniewinniające. Sędzio-
wie stawali wtedy na stanowisku, że wywieszenie chorągiewek nie posiada znamion zarzu-
canego im wykroczenia. \Vidocznie centralne władze zorientowały się w niemożności
>>>
2-łl
uzyskania zatwierdzcnia decyzji przez sąd. Minister Sprawiedliwości nakazał wstrzymanie
się z wyznaczanicm rozpraw w tych sprawach i ich rozstrzyganie. Po dłuższym czasie w
sprawach tych umorzono postępowanie albo z powodu przedawnienia albo na podstawic
ogłoszoncj amnestii. \V wielu sprawach o politycznym charaktcrze nie decydowała bezpo-
średnio parcia, a samowola urzędnika PUBP, częsco człowicka o małcj imeligencji. Nicjcd-
nokrotnic wręcz nic potrafił nawet dokonać należytcj oceny charakteru sprawy i orzec, czy
dany przypadck mógł zagrażać imeresom państwa...
\V 1946 r. w Poculicach, w obozie dla imernowanych Niemców i tzw. Volksdcucschów
przebywało kilkanaście tysięcy osób narodowości niemieckicj i polskiej. Bczterminowc
trzymanie ich w obozie było niemożliwe. Ministcr Sprawicdliwości zwrócił się do wszyst-
kich sędziów o "vyrażenie opinii co do sposobu ostatecznego rozwiązania spra\\"y. Co do
osÓb nicmieckicj narodowości sprawa była raczcj prosta. \Vszystkich należało zwolnić, o ile
nie ci
lżył na kimś zarzuc dopuszczenia się ciężkicgo przestcpstwa na szkodę polskicj naro-
dowości. Zwolnionych należało przetransporcować do Nicmiec. Jako przcwodniczący \Vy-
działu Karncgo S. O. w swojej opinii stan'lłem na stanowisku, że w okresie bczwzględnej
barbarzyńskiej okupacji, d:,żącej do fizycznego zniszczcnia przez Niemców polskiego Naro-
du, polska racja stanu wymagała racowania majątku polskiego i co wszystkimi sposobami.
Każdy przeciętny szary Polak na Pomorzu mógł, a może nawct powinien, zdaniem moim,
przyj:,ć wpis na lisrę nicmieckiej narodowości, jcżeli zachodziły okoliczności, dowodzące,
żc tym uchroni on swoj:l rodzinę od groż:}cego jcj nicbezpieczeńsrwa ucraty życia czy też
zdrowia. Jeżeli zachował przy tym łączność z Polakami, co i tym wykazyvłał, że nie przcsrał
być Polakami. Moje sranowisko odpowiadało przepisom kk o sranie wyższej konieczności.
Nawer ks. Kardynał Hlond, przcbywający na cmigracji, poza granicami Polski, przekazał
przez radio swoje posłanie do polskiego Narodu, zalecaj:,c usilne sraranie, wszelkimi spo-
sobami, racowania polskiego sranu posiadania na Pomorzu. Mówił, że tego '\-y'maga polska
racja stanu. Prymas l-I1ond wrócił do kraju, gdzic zmarł w 1948 r.
\Y czerwcu 1946 r. ogłoszono ustawę regulującą rę sprawę. \Vedług jej przepisów wszy-
scy, którzy na Pomorzu przyjęli wpis do III grupy listy nicmieckiej narodowości, srawali się
bczkarnymi, jcżeli złożyli wobcc administracyjnych władz deklarację, że nadal zachowaj:,
polsk:} n:łrodowość.
Przed wojną miałem kolegc, który był ostatnio szefem prokuratury S. O. w Grudziądzu.
\V okrcsie hitlcrowskiej okupacji przebywał w obozie konccmracyjnym w Sznmhofie. Tam
kazano mu powiesić Polaka - również więźnia obozu. Gdyby odmówił wykonania wyroku, /
powicszono by jego. Nie można zarzucić mu dopuszczenia się zbrodni morderstwa, chociaż
sam fakt, musiał ,\)'Wołać w nim psychiczne załamanie, prześladujące przcz całe życic. Szyb-
ko umarł. Ten fakt może iluscrować koszmar okupacyjnych wyborów. Obóz inrernowanych
w Poculicach w 1947 r. posiadał kilkanaście tysięcy "Volksdcutschów" i Niemców. Nicm-
ców należało zvvolnić i wysłać do NRF zaś sprawy zwolnionych Polaków trzeba było prze-
kazać Prokuraturze do nadania im właściwego biegu. \V tym celu jesieni:} 1947 r. powołano
międzyministerialn
\ Komisję, która składała sic z przedstawicieli Ministcrstwa Sprawiedli-
wości, Spraw Wewnętrznych i Bczpieczeńsrwa Publicznego. Prezes S:}du Okrcgowcgo dc-
legował mnie jcsienią 1947 r. do Poculic jako przedstawiciela Ministra Sprawiedliwości, peł-
niącego równocześnie obowiązki przewodniczącego Wydziału Karnego. Codziennie urzędo-
wym aucem w godzinach popołudniowych, dowożono nas do Potulic, czy też inncgo micj-
sca gdzie pracowała większa ilość Volksdeucschów. Za tę dodatkową pracę, trwającą cały
rok, nie otrzymałem żadnego wynagrodzenia ani nawet podziękowania!
>>>
242
Czynności rozdzieliliśmy w cen sposób, że każdy z członków Komisji przesłuchiwał po-
szczególne osoby, przebywające w obozie. Jeżeli przy przesłuchaniu nie powscały jakieś
wąrpliwości co do ich polskiej narodowości, co zarządzono w imicniu Komisji zwolnienie z
obozu. Jeżeli dana osoba była niemieckiej narodowości, przeznaczono ją na wyjazd do Nie-
miec. \V sprawach wącpliwych i jeżeli przesłuchiwana osoba wniosła zastrzeżenia co do
rrafności zapadłcj decyzji, Komisja już w pełnym składzie decydowała o jej losie. Pamię-
ram, że zgłosiła się do mnie scarsza kobieca w wieku ponad 60 lac, mówiąca biegle po pol-
sku, kcóra oświadczyła, że jesr Polką, ale niemiecką obywacelką, sralc zamieszkałą w Berli-
nie. Dodała, że nawec jesc członkiem Związku Polaków w Niemczech. \V okresie wojny
przyjechała do Torunia do swej córki, kcórej mąż był polskim kolejarzem. Chciała wrócić
do Berlina do swego miejsca zamieszkania i rodziny. Zdaniem moim umieszczenie jej w
obozie nie znajdowało jakichś podscaw prawnych. Komisja na mój wniosck zarządziła zwol-
nienie jej do Torunia, skąd każdego dnia mogła wrócić do Berlina, mimo zasrrzeżeń jedne-
go z członków Komisji. Po kilku dniach, gdy przyjechałem do Poculic, sporkałcm rę kobie-
cę. Na moje pycanie oświadczyła, że docychczas nie zwolniono jej. Kobieca wyghldała na
chorą. Zrobiłem wcedy wielki szum z powodu niewykonania decyzji Komisji i zaż'łdałem
relcgraficznego wezwania jej zięcia. Po interwencji powiadomiono mnie o jej zwolnieniu.
Drugą sprawę rozpoznawaliśmy kolegialnie. Tucaj powscały rozbieżności w naszych sra-
nowiskach. Przebywała cam inteligentna, niemłoda kobieca, niew'lrpliwie Polka, z z,}\\rodu
dentyscka, kcóra w okresie okupacji posiadała w Bydgoszczy dobrze urządzony gabinec den-
tyscyczny. Po wojnic gabinec zosrał od razu zajęcy przez \Voj. Urząd B. P. Była ona rozWód-
kil. Jej były mąż był lekarzem. Kilka łar zamieszkiwał u niej jakiś Niemiec, podobno z za-
wodu inżynier, z krórym, jak mówiono, łączył j'ł bliższy intymny scosunek.
\V okresie okupacji \\'nosiła do hirlerowskich władz szereg pism, w krórych prosiła o zali-
czenie jej do II grupy niemieckiej Volkslisry. Zaliczono ją jednak cylko do III grupy. Obecnie
wnosiła, że jesc Polk,} i dlarego prosiła o wypuszczenie z obozu na wolność. Nie miałem 7
'łdnej
wąrpliwości, że powinna być zwolniona i caki wniosek posrawiłem. Jedynie Sąd powinien zde-
cydować o ewentualnej winie i o wysokości kary za odsrcpsC\\!O od polskiej narodowości. Mimo
ze srarałem się przekonać dwóch dalszych członków, że nie możemy wysłać jej do Niemiec, bo
jesc Polką, zadecydowali mimo mojego sprzeciwu, o jej przerransponowaniu do Niemiec.
\V późniejszym jednak czasie dowiedziałem sic, że radzieckic władze zatrzymały ją na
granicy i podobno zawróciły do kraju. Sam nabrałem przekonania, że zajęcie przez UBP jej
dentyscycznego gabinecu mogło scanowić poważny mocyw dla wydania decyzji o koniecz-
ności wyjazdu do Niemiec. \Vładze radzieckie przeszkodziły cemu.
\Vspomnę jeszcze o jednej srarszej inteligentnej kobiecie, o niemieckim nazwisku, przed
wojną mieszkającej we Lwowie. \V czasie zaboru auscriackiego przebywało ram wielu pol-
skich, gorących pacrioców o niemieckich nazwiskach. Scali się oni Polakami, mimo że ojco-
wie ich albo dziadkowie byli Niemcami, przesłanymi cam przez ausrriackie władze. Dlacego
zwróciłem uwagę, żc wychowała się przecież w polskiej kulrurze i ococzeniu. Oświadczyła
jednak, że po zajęciu Lwowa przeŻyła cyle ciężkich chwil a poza cym przebywała w obozie,
że obecnie już w pełni zdaje sobie sprawę ze swej niemieckiej przynależności. Scarałem się
nawet ją przekonywać, że rozmiar zbrodni hiderowskich władz na terenach Polski był rak
olbrzymi, że już z [ego powodu, z uwagi na jej nazwisko, mogły ją spockać jakieś przykrości.
Była bardzo rozżalona moją sugesrią, że niemieckie oroczenie może ją nawer razić. Odpowie-
działa, że swojej decyzji już nie zmieni. Było mi jej żal. Zakwalifikowano ją do [ransporru
do Niemiec. Może była co dla niej najkorzysrniejsza decyzja!
>>>
2-ł3
\Vłaśnie jesieni
1948 r. jeszcze w trakcie prac w Pomlicach, do \Vydziału Karnego wpły-
nęła sprawa karna przeciwko kilku Żydom, w tym przeciwko przewodniczącemu żydow-
skiej gminy oraz adwokawwi L. oskarżonym o przeprowadzenie w Bydgoszczy nocarialnej
sprzedaży dużej kamienicy za kWO[ę kilkuset tysięcy złocych na podscawie niezgodnego z
prawdą s
dowego postanowienia o sC\vierdzeniu praw do spadku, uzyskanego przez przed-
łożenie fałszywych dowodów śmierci jej właściciela. Tymczasem żył on w Izraelu, a przed-
miO[ową kamienicą administrował jego adwokat L. N., na podtawie udzielonego mu pełno-
mocnicC\va. Jako przewodniczący \Vydziału Karnego wyznaczyłem sędziowski skład i jego
przewodniczącego dla rozpoznania sprawy. W tym czasie bowiem byłem zaabsorbowany
pracą w Potulicach. Sprawa wymagała ostrożnego i wyczerpującego jej rozpatrzenia. Żydzi
w tym okresie mieli bardzo duże wpływy w Ministerstwie Sprawiedliwości. Prezes S
ldu
Okręgowego pisemnie polecił mi jednak osobiste przeprowadzenie sprawy.
Na rozprawie obecny był nawet przedstawiciel tvfinisterstwa Bezpieczeństwa Publicz-
nego. Oskarżeni niejednokrotnie w swych wyjaśnieniach używali żydowskiego żargonu, co
nieraz wywoływało na sali wybuchy śmiechu znajdującej się publiczności. Dlatego prezes
S. O. na skutek interwencji bliżej mi nieznanych osób, prosił mnie o możliwie szybkie za-
kończenie tej sprawy. Z tego powodu rozprawa trwała przez kilka dni do późnych nocnych
godzin. Oskarżony, przewodniczący żydowskiej gminy, w swej obronie wyjaśnił, że jest
starozakonnym Żydem i nikomu nie ukradłby niczego. Dodał jednak, że potrafiłby ukraść
pieniądze, zegarek lub coś podobnego, ale nie umiałby ukraść kamienicy, bo do takiej
kradzieży potrzebny jest prawnik, znający przepisy o kupnie-sprzedaży nieruchomości!
Zdaniem sądzącego składu wina oskarżonych został w pełni wykazana. \Vszyscy zostali
skazani na kary od l roku do 3 lat więzienia i grzywnę. Najvvyższą karę otrzymał adwokat
L. Na skutek złożonej apelacji Sąd Apelacyjny w Toruniu uchylił orzeczenie wyroku co do
adwokata L. i uniewinnił go od oskarżenia. Uzasadniając zmianę wyroku wnosił, że inni
oskarżeni swoimi nowymi wyjaśnieniami, sC\vierdzili, że oskarżony adwokat L. nie wiedział.
że przedłożone notarialnie poscanowienie o stwierdzeniu praw do spadku było oparte na
nieprawdziwych dokumentach, a przez [O niezgodne z prawdą. Na skutek kasacji, wniesio-
nej przez prokuratora S. A. S
d Najwyższy uchylił wyrok II instancji w orzeczeniu co do
adw. L. i sprawę w uchylonym zakresie przekazał Sądowi Apelacyjnemu w Toruniu do
ponownego rozpoznania. \V uzasadnieniu stwierdzał, że Sąd II instancji rozpoznając spra-
wę, z naruszeniem swego obowiązku, nie wskazał, dlaczego dał wiarę zmienionym zezna-
niom innych oskarżonych, a nie ich wyjaśnieniom złoŻonym na rozprawie w Sądzie Okrę-
gowym. \V międzyczasie od l J 1950 r. na skutek reorganizacji sądownicC\va, \\)lrok S
ldu
Okręgowego mógł być zaskarżonym tylko rewizj
skierowaną do Sądu \Vojewódzkiego.
Przy ponownym rozpoznaniu przez Sąd podanej sprawy, oskarżony adw. L. został ponow-
nie, ale już prawomocnie, uniewinniony od zarzutów. Po tych wydarzeniach przeniósł się
do Olsztyna, ale krótko potem wyemigrował z Polski, prawdopodobnie do Izraela.
Jesienią 1948 r. poszły do nas wiadomości o poważnych nieporozumieniach w PPS, na
tle wysuniętego przez PPR wniosku o połączeniu obu politycznych robotniczych organiza-
cji na stronnictwo pod nazwą PZPR. Szereg bydgoskich starszych pepeesowskich działaczy
zajęło negatywne stanowisko. Wtedy organa bezpieczeństwa publicznego zastosowały
wypróbowane przez nich środki. Aresztowały bardziej opornych wybitnych działaczy PPS
cieszących się zaufaniem członków partii. Sprawa tego połączenia była podobno w \Varsza-
wie już przesądzona. Wielką rolę odegrał podobno ob. Cyrankiewicz, dobrze znany w Pol-
sce późniejszy wieloletni premier rządu.
>>>
24....
\V Bydgoszczy w cym czasie areszcowano wiciu członków PPS. \Vśród areszcowanych
znalazł się osobiście mi znany i ogólnie szanowany p. Żywiołowski, scarszy już wiekiem,
ówczesny prezes bydgoskiego oddziału "Społem". Zmarł krócko pocem w więzieniu. In-
nego członka PPS p. Przygalińskiego skazano na 8 bc więzienia. Po odbyciu kary, wkrórce
po wyjściu z więzienia, zmarł. Razem z nim aresz[Owano kilku innych członków PPS. Po
dokonaniu poł\czenia PPS i PPR wszysrkich znanych przeciwników nie przyjęco do nowo
urworzonego PZPR...
Już w larach 1947-48 lICworzono na rerenie Polski .
prawnicze 3-miesięczne szkoły. Jed-
na z nich mieściła się w Toruniu. Skierowano do niej, jako kandydarów na sędziów, człon-
ków parcii bez średniego wykszcałcenia, a nawer zwyczajnych roborników. Po jej ukończe-
niu odbywali krócką prakcykę w Sądzie albo w Prokuracurze u scarych przedwojennych
sędziÓw i prokuracorów. Scosunko\\"o wielu z nich, już na scanowiskach sędziów, dopuściło
się różnych przcsrępscw. l\'ajczęściej przyjmowali łapówki. Z rego powodu kilku karnie
zwolniono z zajmowanych scanowisk. Tego rodzaju sprawy karne w Bydgoszczy miało 2 sę-
dziów grodzkich-kursisców. U crzeciej opowiadał mi gimnazjalny kolega...
Mnicj więcej w 1948 r. przybyli do sądów na prakryce nowi aplikanci, krórzy po wojnie
ukończyli \vyższe prawnicze scudium w.normalnym rrybie. Jedcn z nich, jako członek parrii
ocrzymał nawec nakaz pracy w Sądzic w Bydgoszczy. Był zdolnym i dobrym prawnikiem.
Obecnie jcsr sędzią Sądu Najwyższego.
\V larach 1949-1951 w \Vydzialc Karnym S. O. w Bydgoszczy wśród wielu różnych spraw
znalazły się sprawy przeciwko rolnikom, nazywanym kułakami, właścicielom gospodarscw
ponad 10 ha, oskarżonym o złośliwe niedosrarczenic, zaplanowanej ilości zboża. Groziła za
[O kara od 6 miesięcy do S łac pozbawienia wolności. Już sama rreść rzckomego przescęp-
czego działania budziła wśród sędziów poważne zasrrzeżenia. Dlacego wymagały przepro-
wadzenia bardzo dokbdnego i wyczerpuj'łcego posrępowania dowodowego dla wykazania
owej .,złośliwości". Orzcczenia biegłych były dowodem o wącpliwej warrości. Sprawy roz-
poznawał S
łd Okręgowy w składzie jednego sędzicgo. Obrońcy oskarżonych - adwokaci
powoływali licznych świadków. \V olbrzymim ceż procencie zapadały wyroki uniewinnia-
jące. \\'ywołały niezadowolenie parcyjnych władz.
Pamięram nawec, że ówczesny dziekan \Voj. Rady Adwokackicj wydał okólnik do adwo-
karów, zalecający powsrrzymywanie się z powoływaniem świadków. Twierdził, że powoduje
co przedłu7.anie się spraw. Jednak7..e znikoma ilość adwokaców zascosowała się do cego zale-
cenia. Poza rym ów dziekan - były prokuracor- zapomniał, że wyczerpanie dowodów leżało w
sferze obowiązków orzekającego sądu. Ci rak zwani kułacy przcz dłuższy czas byli prześlado-
wani przcz organa bezpieczeńsrwa publicznego. W ] 949 r. dało się zauważyć przedwczesne
wysyłanie na emeryrurę scarszych, przedwojennych sędziów, a cakżc wyższych, adminisrra-
cyjnych urzędników. \Vedług przepisów przedwojennej uscawy emerytalnej każdy zwolniony
z pracy pracownik, niczależnic od swego wieku. już po 15 larach swcj pracy zdobywał prawo
do emerycury w wysokości 30% jego osrarniego uposażenia. Jeżeli jednak przepracował wię-
cej lar. [O za każdy rok, ocrzymywał podwyżkę emeryrury o dalsze 30% uposai.enia.
\V powojennych warunkach w PRL wydano nowelę do emerycalnej usrawy, na mocy
krórej każdy przedwojenny pracownik mógł ocrzymać emerycurę wcdług wspomnianych
przepisów, ale cylko w najwyższej wysokości 360 zł. Nazwano ją cmerycurą "srarego porr-
fela". Była co szczególnic perfidna nazwa!
Kwora 360 zł w larach 1949-1951 mogła wysrarczyć dla jednej osoby co najwyżej na 2-ty-
godniowe, bardzo skromne ucrzymanie, nie licząc koszrów naprawy obuwia, opału, prania
>>>
245
bielizny icp. Jeżeli emeryc miał na ucrzymaniu niepracującą żonę i dzieci, co jcgo macerialna
sycuacja srawała się rragiczna. Ponadco zwolnionego przedwczesnie z pracy umysłowego
pracownika, uważano wszędzie za policycznie skompromitowanego i z rego powodu orrzy-
manie jakiegoś zacrudnienia było częsco niemożliwe. Dla pracownika, kcóry przez okres od
25 do 30 lar pracował w dzialc pańscwowej adminisrracji przeniesicnie na innc sranowisko
scwarzało dużc rrudności. Począckowo jcdnak zwolnienia nie były częsce. Sędziowie, proku-
racorzy i wyżsi adminisrracyjni urzędnicy na Pomorzu, w okresie oscarniej wojny, srracili
wszyscko, co posiadali. Po wojnie od pańscwa nie orrzymali żadnego odszkodowania mimo
przyrzeczeń. Do pracy w Bydgoszczy wracali z cobołkami. Zwolnienic ich scwarzało crudną
maccrialną syruację. \Vielu reż, po przejściu na emeryrurę, szybko umierało. Mam przcko-
nanic, że było to celem polityki "emeryrury scarego porcfela"...
Reorganizacja sądownicrwa zniosła z dniem l srycznia 1951 r. sądy okręgowe i apelacyj-
nc i na ich miejsce ucworzyła Sądy \Vojew. Zaś sądy grodzkie przemianowano na sądy po-
wiatowe. Każda rcorganizacja pańsC\vowej adminisrracji czy ccż insryrucji posiada również
ukryce cele poliryczne. Korzysrając bowiem z reorganizacji przcsłano w sran spoczynku
wielu, całkowicie zdolnych do pracy przedwojennych prezesów i wiceprezesów, sędziów i
prokuracorów.
\Vielu zwolnionym pracownikom udało się doscać do adwokarury. \V cym czasie komisa-
ryczne Rady Adwokackie, jako wyrazicielki woli parcii odmawiały wnioskom rakich wypę-
dzonych o przyjęcie i wpisanie ich na liscc adwokarów.
Powojenne, t..,linisccrsrwo Sprawiedliwości nie honorowało przedwojennych przepisów,
zakazujących zwolnienia z pracy sędziów, bez zezwalająccj decyzji sędzio\\:skiej Komisji
Dyscyplinarnej...
\V pierwszym okresic wysłano na emerycurę prezesa Sądu Apelacyjnego, Ba Ice rzyka ,
prokuratora Sądu Apelacyjnego, Karlsa, prezesa Sądu Okręgowego L. Plejewskiego i wielu
innych scdzil1w i prokuracoró\\'. Prezesem Sądu \Vojewódzkiego mianowano asesora f\faje-
rowicza, członka parrii, króry po wojnie rozpoczął sądową aplikację. Krócko przed miano-
waniem, zdał egzamin i zoscał asesorem. tvfnie zaś przydzielono, jako wojewódzkicgo sę-
dziego, do karno-rewizyjnego \Vydziału Sądu \Vojewódzkiego. Jego przewodniczącym zo-
srał mój aplikam Amoni Fronczek, króry jako były oficer rezef\V)! powrócił z jenicckiego
obozu (Oflagu). NalcL3ł do parcii. Był zdolnym prawnikiem, alc niesrety alkoholikiem. \V
rym czasie mianowano scdzią wojewódzkim cakże bardzo młodego asesora Osrrowskiego,
również członka parcii. Niedługo pocem mianowano go nawcc sędzią Sądu Naj\\-yższego.
Docychczasowych sędziów okręgowych mianowano sędziami powiacowymi, a niekrórych,
jak Romana Ossowskiego, sędzią wojewódzkim. I ja "musiałcm liczyć się ze zwolnieniem.
tvfożliwe, że rymczasowo jeszcze zarrzymano mnie z uwagi na co, że przeprowadzałem likwi-
dację Okręgowej Komisji Badania Zbrodni, a krórej uprzednio byłem przewodniczącym...
\V marcu 195 l r. orrzymałem do zreferowania sprawę jak mi się \\)'dawało raczej drob-
ną, ale nieprzecięrną. Dwóch IS-lernich chłopców, rodem z \Vilna, synów oficerów AK,
wywiezionych po zajęciu przez radzieckie organa w głąb Rosji, w kinie coruńskim na ra-
dzieckim obrazie zachowało się zbyc głośno wyrażając krytykę. Znajdujący się w pobliżu
gorliwy pracownik organów bezpieczeńsrwa publicznego zarrzymał ich i zaprowadził do
schroniska dla nielernich. W pusrej sali, jeden z chłopców zacz.}ł grać na znajdującym sic
ram pianinie rosyjskiego "kozaka". Drugi tańczył, robiąc przysiady i podskoki. Jednocze-
śnie pluł na wiszący na ścianie porcrer Scalina. W Sądzie dla nielernich obaj zoscali skazani
na umieszczenie w Zakładzie Poprawczym za przescępscwo arc. 111 paragraf 2 kk, za zniewa-
>>>
246
żanie "głowy" zaprzyjaźnionego pańscwa. Urzędnik zauważył to przez lekko uchylone drzwi
sali. Chłopiec grający na pianinie przyznał się do podżegania swojego kolegi i do plucia na
porcrec bez bliższego określcnia na czym ono miało polegać. Samym bowiem graniem na
pianinie mógł podżegać cylko do cańca. Referując sprawę uznałem pocrzebę szczegółowe-
go jej wyjaśnienia, cym bardziej że w inscancji rewizyjnej odbywała się w czasie nieobecno-
ści oskarŻonych. Poza cym zdarzenie miało n1iejsce w puscej, zamkniętej sali. Obaj chłopcy
mogli mieć przekonanie, że nikt nie widzi ich zachowania. \Vyrażałem zdanie, że był to chło-
piccy wybryk, w czasie którego nie zdawali sobie sprawy z jego przestępczego charakceru.
Poza kwesci
} winy, umieszczenie ich w Zakładzie Poprawczym, bez bliższego uzasad-
nienia konieczności cakiej decyzji, było sprzeczne z poscanowieniem art. 71 kk. Przepis ten
\\)'Taźnie nakazywał stosowanie innych środków wychowawczych, jeżeli charakcer nielec-
niego oskarżonego, wanmki jego życia i otoczenia wskazywały, że umieszczenie w Zakła-
dzic Poprawczym nie było celowe. Obaj oskarżeni otrzymali ze s\\'ej szkoły i ze schroniska
bardzo dobre opinie. t\1acki ich były umysłowymi pracowniczkami, a jedna z nich nawec
nauczycielką. \V wychowaniu chłopców pomagały im babki. Aresztowanie zaś ojców w
szczególnych okolicznościach, przez radzieckie organa oraz uraz chłopców na cym cle, były
okolicznościami łagodzącymi.
Po moim referacie prokurator wniósł o uchylenic wyroku i przekazanic sprawy Sądowi I
inscancji do ponownego rozpoznania. \Vyrok zapadł dnia 19 maja 1951 r. zgodnie z wnios-
kiem prokuratora, z cym że obaj oskarżeni zostali wypuszczeni na wolność. \Vszyscy crzej
sędziowic byli zgodni co do pocrzeby wydania cakiego wyroku.
Dnia 11 maja 1951 r. prczes Sądu \Vojcwódzkiego doręczył mi decyzję tvfiniscra Spra-
wiedliwości z dn. 30 kwietnia 1951 r. o przeniesieniu mnie i drugiego sędziego, z cego S,}-
dzącego składu, w stan spoczynku z dniem 31 lipca 1951 r. i zwolnił nas obu z pracy. Trze-
cicgo sędzicgo nie zwolniono. Jako partyjny mógł w swoim usprawiedliwieniu podać, że
został przegłosowany.
Nagłe sam znalazłem się w bardzo trudnej, macerialncj sycuacji. Na szczęście Żona pra-
cowała jako nauczycielka języka polskiego. Pobory miała stosunkowo niskie. Ponadto star-
szy syn Jurek właśnie w czerwcu 1951 r. zdał macurę z wyróżnieniem. Oburzony na zwolnie-
nic mnie z pracy, zrezygnował ze swych planów przyszłego zawodu prawnika. Za moją po-
rad,} poscanowił, żc będzie się scarał doscać na scudia medyczne. \V cej sycuacji obawiałem
sic, że być może będzie miał duże crudności z dostaniem się na medycynę.
Przyznano mi emeryturę, według "starego portfela" w kwocie 360 zł miesięcznie. Mia-
łcm nadzieję, że zostanę wpisany na liscę adwokaców w Bydgoszczy, lecz proces załatwiania
wniusku podobno miał trwać kilka miesięcy. Zacząłem scarać się o radcostwa. \V kilku przed-
siębiorscwach, jak tylko dowiedziano się o przedwczesnym (miałem 56 lat) zwolnieniu mnie z
sądu, oświadczano, że cymczasowo nie będą obsadzać cego stanowiska.
Moje zwolnienic z Sądu bardzo wielu kolegów sędziów i adwokatów uważało za wyraz bra-
ku policycznego zaufania ze scrony władz. Nawec nas nie pożegnano i nie podziękowano za
pracę choćby w najskromniejszej formie. Koledzy z Sądu, kcórzy niejednokrotnie narzucali się
swoj
}uprzejmości
} i kor/.yscali z grzecznościowych gestów, omijali mnie, jakbym był trędowaty.
Muszę przyznać, że cylko kilku adwokaców, jak adw. Licyński, już nieiyjący, adw. Koch
i inni nieliczni, scarali się okazać mnie i mojej Żonie szczególną uprzejmość i życzliwość.
>>>
PRZEGLĄDY
,
OMOWIENIA
RECENZJE
>>>
>>>
IJózef [-lOLZ I
5 LAT ZWIĄZKU
WIĘŹNIÓW POLI1YCZNYCH
OKRESU STALINOWSKIEGO,
ZARZĄD ODDZIAŁU W BYDGOSZCZY
\V dniu 18 kwietnia 1989 r. - a więc w czasie, gdy jeszcze niezbyt bezpiccznym było przy-
znawanie się do antykomunistycznej działalności - utworzono w Krakowic zwi
zck ludzi
walcz
cych w latach 1939-1956 ze zbrodniczym systemem i skazywanych przez sowieckich
zaborców i ich rodzimych sługusów na wieloletnie wyroki i niejednokrotnie na karę śmierci.
\Vieść o powołaniu ZWi'lZku szybko dotarła do naszego regionu. Były więzień, p.
. Edward Ozdoba, nawi,\zał kontakt z Zarządem Głównym i został delegatem na okręg byd-
goski. Do niego zgłaszali się z,linteresowani po bliŻsze informacje. \V związku z napływem
wielu chętnych, p. Ozdoba zwrócił się do ówczesncgo Zarządu "Solidarności" o pomoc w
załatwianiu spraw organizacyjnych i tam [fafił na p. \Vładysławc Balhuza, k[óra włączyła się
do tych prac. Na jej kosZ[ wydrukowano i wysłano lSD zaproszcń na spmkanic, organizowa-
ne w dniu 27 sierpnia 1989 r., w kaplicy kościoła 00. Jezuitów w Bydgoszczy, w którym
wzięli udział: prezes Zarz'ldu Głównego Jerzy
'likołajewski, scnator Antoni Tokarczuk,
poseł Ryszard Helak, redaktor" Tygodnika Obywatelskiego - Solidarność" oraz liczna gru-
pa byłych więźniów.
Po zapoznaniu ze statmem i kierunkami działania oraz udzieleniu wyjaśnień na smwia-
ne pytania p. Jerzy Mikołajewicz odczytał Uchwałę Zarz,\du Głównego o powobniu do
życia Bydgoskiego Oddziału Związku \Vięźniów Politycznych Okresu Smlinowskiego i za-
proponował wybór Zarządu Oddziału.
\V jawnym głosowaniu powołano Zarząd w składzie: prezes \Vładysława Balbuza, wice-
prezes Jan Knapik, sekretarz Krystyna Bojar, z-ca sekr. Jan \Vilczyński, skarbnik Czesława
Jezierska, członkowic Wojcicch Kołtuński i Grzegorz Sipiorski. Do Komisji \Veryfikacyjnej
wybrano: Andrzeja Priewe, Czesława Rzadkosza i Stanisława Pawłowskicgo. Do Komisji
Rewizyjnej: Bernarda Gawrońskiego, Irenę Wilczyńską i Leszka Zakrzewskiego.
Informacje o utworzeniu i celach Związku rozpropagowała prasa miejscowa oraz dzien-
niki innych województw, jako że terenem działania było nie tylko województwo bydgoskie,
ale również toruńskie, włocławskie i pilskie oraz do czasu utworzenia własnych Oddziałów
gdańskie i elbląskie.
Tak więc powstał Oddział, wybrano jego władze, jednak brakowało zasadniczego wa-
runku umożliwiającego prawidłową działalność. Związek nie miał siedziby. Proponowane
pomieszczenie, w starym drcwnianym baraku z tradycyjnymi piecami i zdewastowaną in-
>>>
zso
stalacj'l elektryczną, przy ulicy M. C. Skłodowskiej, było nie do przyjęcia. \V tej sytuacji
prezes \Vbdysława Balbuza, rezygnując z normalnych warunków bytowych - swoich i ro-
dziny - przeznaczyła na siedzibc wbsne mieszkanie przy ulicy Marii Konopnickiej 3 i odda-
ła do dyspozycji telefon. Od tego czasu, przez siedem miesięcy, w dniach przyjęć, na Scl1O-
dach bloku stały czasami nawet 200-osobowe kolejki petentów, chcących wstąpić do ZWi
ł-
zku. Do Komisji Weryfikacyjnej wpłynęło w krótkim czasie około 4000 wniosków, jednak
niewiele z nich można było załatwić pozytywnie. \Vielu interesantów - szczególnie tych,
których więziono w Sowietach - nie było w stanie dostarczyć wiarygodnych dokumentów, a
zdarzały się przypadki, że wnioski składali zwykli złodzieje, a nawet byli ubowcy skazani za
przestępstwa pospolite. Weryfikatorzy sporo się natrudzili odsiewajcłc "ziarno od plew". \V
wyniku ich pracy, w ciągu ośmiu miesięcy, pozytywnie zweryfikowano około 300 wniosków.
\V tym czasie wojewoda bydgoski p. dr Stanisław Kubczak przydzielił n3 siedzibę ZWi
ł-
zku dwa pomieszczenia w Urzcdzie \Vojewódzkim, co pozwoliło na prowadzenie normalnej
działalności.
\V dniu 1 kwietnia 1990 r. odbyła się w Bydgoszczy podniosb uroczystośĆ poświęcenia
sztandaru Oddziału oraz wmurowanie w szaniec Pomnika \Valki i Męczeństwa tablicy upa-
miętniającej męczeństwo ofiar reżimu- stalinowskiego. \V uroczystościach wzięły udział de-
legacje dziewięciu Oddziałów Związku, które następnie uczestniczyły w spotkaniu, pod-
czas którego krytycznie oceniono działania Zarzcłdu Głównego w Krakowie, a szczególnie
prezesa Jerzego Mikołajewicza. Podczas spotkania ustalono, że należy w trybie pilnym zwo-
łać w \Varszawie Nadzwyczajny Zjazd Delegatów celem podjęcia odpowiednich działań.
Organizatorami i wiodącymi były Oddziały \Varszawski, Katowicki i Bydgoski.
Nadzwyczajny Zjazd odbył się w dniach 19-20 maja 1990 r. \V jego wyniku \\ybrano no-
wy skbd Zarządu Głównego z siedzibą w \Varszawie. Prezesem wybrano delegata Katowic
Henryka Sagana, a wiceprezesami \Viesława Gwaderę z \Varszawy, \Vładysławę Balbuza z
Bydgoszczy, Stanisława Szuro z Krakowa i Mieczysława Hasse z Poznania. Do Zarządu wy-
brano ponadto pięciu delegatów z Bydgoszczy, a mianowicie Andrzeja Priewe, Bogusława
Przybysza, Czesława Rzadkosza, Eugeniusza Siemaszko i Zygfryda \Volnego. Bydgoscy de-
legaci zawieźli na zjazd pief\vszy numer związkowego czasopisma "Kram", redagowanego
przez Czesława Domalewskiego i Eugeniusza Siemaszko.
Po dwóch larach działalności Oddziału Bydgoskiego przyznano członkostwo 439 oso-
bom i tylu było uprawnionych do udziału w II \Valnym Zjeździe, który w związku z upły-
wem kadencji odbył się 27 sierpnia 1991 r.
\V wyniku jawnych \\yborów wybrano nowy skład Zarządu w osobach: prezes \Vładysła-
wa Balbuza, wiceprezes Czesław Rzadkosz, sekretarz \Vojciech Kołtuński, skarbnik Zyg-
fryd \Volny i członkowie: Janina Dryjańska, Bernardeta Schmidt, Zenon Grzegorowski,
Mieczysław Matuszyński i Jan Wilczyński. Do Komisji Rewizyjnej wybrano Bernarda Ga-
wrońskiego, Józefa Holz, Zygmuma Niewolaka i Mariana Rurkowskiego, a do Sądu Kole-
żeńskiego Barbarę Rakowską-Mila, Lurgarda Drożcza, Edmunda Drzażdżyńskiego, Zyg-
fryda Kłusowskiego i Jana Mokwińskiego.
Pod koniec 1991 r., na skurek rezygnacji dotychczasowego redaktora "Kraty", kol. Cze-
sława Domalewskiego, powołano zespół redakcyjny w osobach: Józef Holz, Wojciech Koł-
tuński i Bogdan Wiśniewski. Zespół ten redaguje pismo od nr. 9, z listopada 1991 r. i wydał
w marcu 1995 r. numer 26.
O tym, że działalność Oddziału Bydgoskiego znalazła uznanie członków innych Oddzia-
łów, świadczy fakt, że we wrześniu 1992 r. na Drugim Krajowym Zjeździe Delegatów, w
>>>
251
którym brali udział członkowie 28 Oddziałów, do Zarządu Główncgo Z\VPOS wybrano
sześciu przcdstawicieli Oddziału Bydgoskiego.
Prezcscm Zarządu Głównego wybrano - pełniącą już wcześniej obowiązki prezesa - \Vła-
dysławe Balbuza. Członkami zostali Jan Mokwiński i Eugeniusz Siemaszko. Do Komisji
Rewizyjnej wybrano Bernardetę Schmidt i Zygfryda Wolnego, a do Sądu Koleżeńskiego
Mieczysława Mawszyńskiego. Stało się tak mimo wystąpień niektórych delegatów \Varsza-
v.y, nie chcących dopuścić do v.yboru ludzi spoza stolicy.
Obowiązki Prezesa Zarządu Głównego Władysława Balbuza pełniła do 6 marca 1993 r.
\V tym dniu złożyła rezygnację z funkcji prezesa i członka Zarządu Głównego, uzasadniając
to trudnościami związanymi ze sprawozdawczością niektórych Oddziałów. Złożyła również
rezygnacje z funkcji prezesa Oddziału, co spowodowało rezygnację kilku członków Zarzcldu.
\V związku z tym, zgodnie ze statutem zwołano w dniu 15 kwietnia 1993 r. Nadzwyczaj-
ny Zjazd Oddziału, na którym po okolicznościowych przemówieniach zaproszonych gości i
złożeniu sprawozdań zgłoszono z sali \\-"niosek o wycofanie rezygnacji i kandydowanie na
stanowisko prczesa przyszłej kadencji. \Vniosek zyskał aprobatę olbrzymiej większości obe-
cnych i kol. Balbuza oraz rezygnujący członkowie wyrazili zgodę na ponowne kandydowanie.
\V toku jawnych v.yborów, przy dwóch głosach sprzeciwu oraz pięciu wstrzymujących
się, na stanowisko prezesa ponownie wybrano \Vładysławę Balbuza. Do Zarządu wybrano
wiceprezesa Czesława Rzadkosza, sekretarza Wojciecha Kołtuńskiego, skarbnika Zygfryda
\Volnego oraz członków Zenona Grzegorowskiego, Stanisława Jackiewicza, Eugeniusza
Kordańskiego, Mieczysława Mawszyńskiego, Henryka Ślazyka, Jana \Vilczyńskicgo oraz
pięciu zastępców członków. Do Komisji Rewizyjnej wybrano Zdzisbwa Amczaka, Henryka
Behtke, Józefa Holz, Zygmunta Niewolaka, Henryka Zgorzelaka oraz dwóch zastępców, a
do Sądu Koleżeńskiego \Viesława Elandta, Stanisława Gębalę, Antonicgo Kujawskiego,
Stefana Skupina i Edmunda \Vilczewskiego.
Na przełomie lat 1994/95 kilku członków Zarządu złożyło rezygnacje, jednak niektórzy
postanowili pełnić swoje funkcje do końca kadencji, czyli do III \Valncgo Zjazdu, którego
datę ustalono na dzień 25 marca 1995 r.
\V celu ułatwienia kontaktów członkom zamiejscowym utworzono w ramach Zarz
łdu
Oddziału Koła Terenowe w Toruniu, Inowrocławiu, Kruszwicy, Drzycimiu, Grudzi
łdzu i
Szubinie. Mocą Uchwały Zarządu Głównego Koła Terenowe w Inowrocławiu i Grudziądzu
przekształcono w samodzielne Oddziały.
Do szczególnych osiągnięć można zaliczyć przekazanie Oddziałowi - pu upływie zaled-
wie siedmiu miesięcy od powstania - sztandaru, ufundowanego przez ówczesnego \Vojewo-
dę Bydgoskiego, dr. Stanisława Kubczaka oraz społeczeństwo miasta Bydgoszczy.
Dla upamiętnienia Ofiar zbrodni stalinowskich ufundowano tablice.
W dniu l kwietnia 1990 r. jako pierwszą w kraju wmurowano w Szaniec Pomnika \Valki
i Męczeństwa na Starym Rynku w Bydgoszczy;
w dniu 15 września 1990 r. przy Placu Wolności w Chełmnie;
w dniu 11 listopada 1991 r. przy Alei 7oo-lecia w Toruniu;
w dniu 10 maja 1992 r. na miejscu kaźni kobiet w Fordonie.
W przygotowaniu jest miejsce pamięci w Szubinie.
Sztandar i poczet sztandarowy uczestniczyły - zgodnie z zaproszeniami - w urOC'".lystościach
bratnich organizacji kombatanckich oraz w pożegnaniach zmarłych współtowarzyszy niedoli.
W końcu 1994 r. Oddział liczył 625 członków, w tym 81 nadzwyczajnych i dwóch hono-
rowych. Na wniosek Zarządu Oddziału Zarząd Główny przyznał honorowe członkostwo
>>>
252
\Vojewodzie Bydgoskiemu dr. S[
misławowi Kubczakowi, k[óry O[rzymał pierwszą w kraju
legitymację i odznakę honorową oraz Prczydemowi Miasm Bydgoszczy mgr. Edwinowi
\Varczakowi - legi[ymacja nr 3.
Prezydem RP Lech \Vałęsa uhonorował 40 członków Oddziału odznaczeniami pańs[wo-
wymi, w cym 36 - KrzY7.cm Kawalcrskim Orderu Odrodzenia Polski, jedncgo - Zło[ym Krzy-
żem Zasługi, dwóch - Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz jednego - Brązowym Krzyżem Za-
sługi. Uprawnienia komba[anckie uzyskały 644 osoby.
Obecnie Oddział Bydgoski Związku \Viężniów Poli[ycznych Okresu Smlinowskiego
przygo[Owuje sic do wyboru \Vładz na nową kadencję.
B.ydgoszcz, marzec 1995 r.
>>>
Jan MALINOWSKI
PAMn:;Ć O POWSTANID WARSZAWSKIM
wcIĄŻ ŻYwA
Pięćdzicsi
łt
ł pierwszą rocznicę Powstania \Varszawskiego Bydgoszcz uczciła wydaniem
książki pt. "Myśmy po prostu walczyli". Ukazała się ona staraniem i nakładem Z,,,'iqzku
Powstańców \Varszawskich w Bydgoszczy jako praca zbiorowa pod redakcjq Stanisława Kra-
suckiego, chociaż w rzeczywistości jest dzidem jego jako autora podstawowego tekstu, obej-
mującego pięć rozdziałów i epilog, uzupełnionego jedynie przyczynkową, chociaż ważną, in-
formacją o "Służbie zdrowia w Powstaniu \Varszawskim" pióra Anny i Romana \Vankiewiczów.
Zdawałoby się, że o tym powstaniu napisano już tyle, że każda kolejna publikacja może
być tylko powielaniem lub kompilacją wcześniejszych prac. Lektura "l\lyśmy po prostu wal-
czyli" przeczy jednak takiej hipotezie.
Przekonuje się o [ym czytelnik już w drugim rozdziale ("Geneza Powstania \Varszaw-
skiego"), w którym autor zarysowuje szeroki, panoramiczny obraz polityki sowieckiej
Rosji wobec Polski: od 1917 roku począwszy, aż do ostatnich dni lipca 1944 r. włącznie.
Przypomina, iż od pocz
łtku swego istnienia ZSRR dqżył "po trupie Polski do Ś'&!'iato'U!'rgo po-
ż.al'll", a - mimo porażki w wojnie 1920 r. - nie ustajqc w staraniach o rcalizację tego celu aż
do Powstania \Varszawskiego planował przekształcenie Rzeczypospolitej w 17. republikę.
Po imieniu nazywajqc knowania moskiewskie przeciwko nam, Stanisław Krasucki, 1J0/f/JS
volf.IJs, ujawnia taicie pcrfidne, zdradzieckie postępowanie wobcc Polski w czasic IJ wojny
światowcj zachodnich aliantów (szczególnic zaś Churchilla), jakże znamienne dla "wolno-
rynkowej" polityki państw kapitalistycznych. Kiedy sic czyta taki oto fragment (s. 40):
Sz.c;;;ytc1/I rh{tIIH/'&!'a al/gielskiego premiera będzie jego z.(lfhry&mlJie sif u'obrr Jfikolajr;;;yka już po
Po'U!
st{tlJiu Wm:r.z.£tr..!:rkilll iC
lIIosfu'ie re.poi.dziemiklt 1944 rokII. kiedy tClI spruci'U!'iał Sif pl'z.-yjrrilt po-
tlii..njqtych fJ!1fl17I11kóre. Sml!}/eckich. Kiedy polski pre11lierp(}'{J!'ołał się Ila fJ!'alcz,qre '{J!.'ojsko polskie, Chur-
chill 'U!'a/qc pięściq w stół, doslofJ!'IIie tykllql: - Zabier;;; pan sobie to fi!'ojsko polskie. Ja go nie potl'ubujf!
No cóż, nic dodać, /lic ujqi Typo'U!'o po mlgie/skl'. Kiedy żołlJierz polski był jeszcz..e potr'Z./'bIJY, /lie
.fZfZfdzollo 11m poch'U!'ał, hOlJorów i z.asz.cz..ytów. Kiedy przestalJo go pOlr;;;ebmJ!)ać, trakto'U!7{tlly byl jak
zm:vk
y il/truz.
- mimowoli przypomina się dawny aforyzm, podobno autorstwa Talleyranda: "polityka
jest St'&.!'OI'ZOllfl dla k{tl/tt/ii".
Rozdział ten prowadzi też nieuchronnie czytelnika do uświadomicnia sobie celowości,
wręcz nieuniknionej konieczności wybuchu Powstania \Varszawskiego: mimo heka-
tomby, jak
spowodowało - gdyby nie ono, Stalin najprawdopodobniej włqczyłby Polskę do
ZSRR jako 17. jego republikę.
Nieodzowność tcgo wybuchu uzasadnia również rozdział pierwszy (" Wielkości gdzie
twoje imię..."), przypominaj
cy dzieje Polski podczas II wojny światowej, przede wszys-
>>>
254
tkim w aspekcie "zbrodniczej przyjaźni" czerwonej Rosji i brunamych Niemiec. Mimo iż
od końca czerwca 1941 r. najeźdźcy ci zaczęli walczyć między sobą, każdy z nich na swój
sposób prowadził podobną antypolską politykę (deponacje, łagry = obozy konccmracyjne,
masowe egzckucje, zwalczanie Armii Krajowej, sranie z broni'l u nogi podczas Powstania
\Varszawskiego). Krasllcki z\\'raca tu rakże uwagę na fakt, iż - wbrew kłamliwej propagan-
dzic sowieckiej i pccrelowskiej - zjednoczone przeciw okupamom społeczeństwo war-
szawskie niecierpliwie oczckiwało godziny ,,\V".
Przebieg walk powstańczych przypomina rozdział trzeci, pod takim właśnie tyrułem.
Na treść jego składają się: "Ogólny charakter działań powstańczych", "Podsra\\'owa cluo-
nologia rodzaju działań", "Analiza walk" oraz "Bilans wyników". Merirum sprawy zawiera
trzeci z powyższych podrozdziałów z tym, iż jest on nie tyle analiz" walk powsrańczych. co
kronikarskim (bo w układzic chronologicznym), a więc bez historiograficznego pragmatyz-
mu, ich przedstawienicm. Zaletą jego zaś jest przejrLystość relacji: przy minimalnych
przeróbkach redakcyjnych mógłby staĆ sic dobrym scenariuszcm filmowym.
Pozostałc rozdziały: "Pamięci przyjaciela Janusza", "Z powstańczych wspomnień i re-
fleksji", oraz "Epilog" mają charakter uZllpełniaj,wo-epizodyczny.
\V tej części książki na szczególną uwagc zasługuje przypomnienie przez Annę i Roma-
na \Vankiewiczów ofiarnej działalności służby zdrowia, której wkład do osiągnicć
polskicgo ruchu niepodlcgłościowego wydaje się po dziś dzień nie dość oceniony.
\Vobec braku jakicjkolwick dotychczas kompleksowej prezemacji dokonań lekarzy i
pielęgniarek, zawodowych i ochomiczych, farmaceurów warszawskich, nawet pracy szpitali
powstańczych, autorzy tego opracowania posranowili oprzeć się przede wszystkim na rela-
cjach uczcstników powstania. Cytują zatem wspomnienia Barbary i Danury Grundkow-
skich, Barbary Parafienowicz, Janiny Lewickiej, Ireny lvfalukiewicz, Anny Robakowej i in-
nych, a także opierają się na własnych. \Vspomnienia te upoważniły A. i R. \Vankicwiczów
do końcowego sformułowania zwięzłej symezy podjętego temaru.
Poc!sumowujqc czytelnicze refleksje - rakże nic ujawnione w tcj rccenzji z braku miejs-
ca - trzeba potwierdzić niewątpliwe walory merytorycznc i wychowawcze książki "My-
śmy po prostu walczyli". \V pełni zasługujc ona na uważną lekturę.
\Vartość jej jednak stanowczo pomniejsza przydługawy aneks pt. "Zwi"zek Pow-
stańców \Varszawskich w Bydgoszczy w swoim dziesięcioleciu 1984-1994". To, co mogło
być strawne dla wybranych czytelników w samoismym sprawozdaniu z okazji lO-lecia
Zwiqzku, tu pasuje jak przysłowiowa "pięść do nosa" i to pięść monstrualna, skoro to grafo-
mańskie sprawozdanie zabicra aż 122 stronice 29S-stronicowej książce (zatem ponad 1/3 jej
objętości!). \Vizji heroicznego zrywu narodowego nie należ.1ło konfromować z działalności"
regionalnej tylko, jak by nie było, organizacji i nie dając (poza okładką) ani jedncj fotografii
z powstania, wypełniać kilkadziesiąt stronic zdjęciami ludzi i quasi-dokumcntów o dysku-
syjnym znaczeniu historycznym. Jest tu natomiast zdumiewający przykład grafomańskiej
megalomanii w postaci przytaczania przez autora in extenso własnych przemówień (str.
195-196, 199-200, 211-212,22.,-225,235-236,248-250), których przydamość wygasała auto-
matycznie tuż po ich wygłoszeniu!
Zdziwienie, jakie w czytelniiku budzi ten aneks, prowadzi też do pytania: dlaczego Zwią-
zek Powstańców Warszawskich w Bydgoszczy? czy takie związki istnieją w każdym polskim
mieście? czy nie wystarcza jeden ogólnopolski Związek Żołnierzy Armii Krajowej - zwłasz-
cza że przygniatająca większość powstańców warszawskich była żołnierzami AK? Kiedy
wreszcie my, Polacy, przestaniemy się dzielić, a zaczniemy jednoczyć się.
>>>
\f/;lold STANKO\f/SKI
POWSTANIE I ZARYS DZIAłALNOŚCI
ZWIĄZKU LUDNOŚCI
POCHODZENIA NIEMIECKIEGO
Z SIEDZmĄ W BYDGOSZCZY
\\'ydarzenia polityczne zapocz
,tkowane na przełomic lat 1989/1990 miały wpływ na ob-
liczc polskiego społeczeństwa. \V jego obrębie ujawniły się wówczas narodowości, których
istnicnie po drugiej wojnie światowej systematycznie zacierano, eliminowano, starając się
przez to zbudować jednolitą, wyłącznie polską społeczność. Taki był cel nowego systemu
komunisrycznego w powojennej Polsce. Główne OS[fze skicrowano wobec ludności niemie-
ckiej, określanej mi
lI1em mniejszości w okrcsie międzywojennym.
Napad Trzeciej Rzeszy na Polskę dający początek wojnic światowej, okupacja hitle-
rowska nios
łCa za sobą cksterminację ludności polskiej, wszystko [O w sumic złożyło się na
negatywny obraz ludności niemieckiej. \Viną za to obci
,żono wszystkich bez wyjątku Niem-
ców. Równolegle stało się to bazą dla propagandy komunistycznej, uzasadniającej m.in. w
tcn sposób plan i realizację wysiedleń ludności niemieckiej z Polski. Na stałe do obiegu
weszło przysłowic "Jak świat świ;]tem nie będzie Niemiec Polakowi bratem".1 Nastroje
antyniemicckie znalazły swój szeroki rozgłos w prasie. 2 Eliminacja ludności nicmieckiej ze
społeczeństwa polskiego nastąpiła w \\'Yniku jej wysiedlania. Akcja ta trwała do 1950 r. Tak
oficjalnie brzmiała teza o rozwiązaniu problemu niemieckicgo.
Kolejne ekipy rządowe PRL-u lansowały tezę o monolicie polskicgo społeczcństvV'a, tj. bez
mniejszości narodowych, przede wszystkim niemieckiej. \V sprzeczności z tym stanęły posta-
nowienia z lat 70-tych, będące konsckwencją wizyty kanclerza Republiki Fedcralnej Niemiec
H. Schmidta w Polsce. Ponownie wywołana została wówczas sprawa mniejszości niemieckiej,
na której wyjazd z Polski zgodziły się władze partyjno-rządowe. 3 \Vedług szacunków z po-
czątku lat 90-tych mniejszość niemiecka liczy 308-3"50 000 osób.. Pewien jej procent przypada
na północne województwa Polski. Zmiana systemu politycznego, liberalizacja życia wpłynęły
na tendencjc do jej organizowania się w związki, organizacje. Zasięgiem zostało objęte rów-
nież miasto Bydgoszcz i województ\vo bydgoskie. Organizacji' skupiającą osoby pochodzenia
niemieckiego stał się Związek Ludności Pochodzenia Niemieckiego (ZLPN) z siedzib
, w
Gdańsku, obejmujący zasięgiem województwa: bydgoskie, elbląskie, gdańskie i słupskie. s
Działalność ZLPN, jego oddziału w Bydgoszczy daruje sie od 12 grudnia 1989 r. \Vów-
czas to pełna, dwujęzyczna nazwa brzmiała: Związek Ludności Pochodzenia Niemieckiego
z siedzibą w Gdańsku Oddział w Bydgoszczy - Bund der Bevolkerung Deurscher Abstam-
mung mit Sitz in Danzig Abteilung in Bromberg. Liczący 80 członków oddział postawił so-
bie następujące cele: kultywowanie kultury, tradycji niemieckiej. organizowanie nauki
>>>
256
języka niemieckiego, nawiązanie łączności i wymiana doświadczeń z niemieckimi organiza-
cjami społeczno-kulturalnymi, budowanie pomostu przebaczenia, pojednania pomiędzy
ludnością polską i niemiecką. Nie uległy one zmianie. Zarząd oddziału składał się z prze-
wodniczącej Barbary Jankowskiej, zastępcy Benedykca Frosta, skarbnika Henryka KocIew-
skiego i dwóch członków - Jerzego Gradzielskiego oraz Tadeusza Jasińskiego.
Oddział bydgoski ZLPN został zarejestrowany 28 maja 1991 r. w Sądzie Wojewódzkim
w Bydgoszczy pod numerem 101. Postanowieniem Sądu z 20 września 1991 r. uzyskał pra-
wo do działalności jako samodzielna jednostka. Liczący 140 członków Związek zaczął funk-
cjonować pod nazwą Bydgoski Związek Ludności Pochodzenia Niemieckiego z siedzibą w
Bydgoszczy - Bromberger Bund der Bevolkerung Demscher Abscammung mit Sitz in
Bromberg. Związek ma swoje grupy terenowe. Siedziba do czerwca 1991 r. mieściła się przy
ulicy Chodkiewicza, od lipca 1991 r. w gmachu Akademii Medycznej przy ulicy Jagielloń-
skiej 13 (do 11mego 1993 r.). Następnie przy ul. Żmudzkiej i scan ten trwa do dzisiaj.
Członkami ZLPN są osoby zasiedziałe, urodwne w Bydgoszczy i okolicy, będące po-
chodzenia niemieckiego. Również i te, które napłynęły po wojnie. Do związku przynależą
osoby z małżeństw mieszanych. O członkostwo może ubiegać się każdy obywatel polski,
legitymuj
lcy się pochodzeniem niemieckim. Członkowie dzielą się na zwyczajnych, wspie-
rających i honorowych. W myśl statmu Związku (
11) "...członkiem zwyczajnym związku
może zostać każdy pełnoletni obywatel Rzeczypospolitej Polskiej narodowości lub pocho-
dzenia niemieckiego przyznający się do języka, kultury lub tradycji niemieckiej (000) ... ", a
wspierającym "...polska lub zagraniczna osoba fizyczna lub prawna aprobująca cele st
1tU-
towe Związku..." (
12). Osoby fizyczne, także innej narodowości, szczególnie zasłuŻone w
realizacji celów Związku, otrzymują członkostwo honorowe (
13). Członkowi zwyczajnemu
przysługuje m.in. prawo czynnego i biernego prawa wyborczego do władz Związku.
W skład obecnego zarządu Związku wchodzą następujące osoby: Henryk Kociewski -
przewodniczący od 26 maja 1991 r.; Benedykt Frost - I wiceprzewodniczący; Tadeusz Jasiń-
ski II wiceprzewodnicz.lcy; Tadeusz Jochim - sekretarz; Leszek Kamzor - skarbnik; Bogdan
Hoffman i Henryk Grubich - członkowie. \Vedług stanu na 1995 r. ZLPN liczy 1100 osób, tj.
650 mężczyzn i 450 kobiet (950 członków zwyczajnych i 150 wspierających). Przedział wieko-
wy jest następujący: roczniki 1900-1960 - 500 osób; roczniki 1961-1978 - 600 osób. Liczba
dzieci członków: do 7 lat - 170 osób; powyżej 7 do 181m - 231 osób. Według danych szacunko-
wych władz Związku stosunek procentowy osób pochodzenia niemieckiego, członków i sym-
patyków do ogólnej liczby ludności województwa waha się w granicach 2%. Członkowie legi-
tymują się wykształceniem średnim, zawodowym i wyższym. Około 90% to katolicy.
Związek Ludności Pochodzenia Niemieckiego w Bydgoszczy mrzymuje kontakty z
Landsmannschaft Westpreussen w MOnster, Heimatkreis Bromberg w Wilhelmshaven,
Związkiem Niemieckich Stowarzyszeń Kulturalnych w Polsce oraz innymi organizacjami.
Prowadzi kursy językowe dla różnych grup wiekowych, koła kobiet, seniorów, grupę sza-
chową. Ma swoją bibliotekę, gdzie znajduje się 2350 woluminów różnych pozycji. Związek
rozwija pomoc społeczną, nie tylko dla swoich członków. Wyposaża szkoły w materiały do
nauki języka niemieckiego. Angażuje się w działania o charakterze charytatywnym, jak
zbiórki pieniędzy na cele użyteczności publicznej. Finanse ZLPN stanowią .składki człon-
kowskie. Wydatki z tytułu działalności i utrzymania siedziby Związku pokrywa w formie
subwencji Konsulat Generalny RFN w Gdańsku.
W chwili oddawania artykułu do druku ZLPN wystąpił do sądu o zatwierdzenie nowe-
go statutu i zmianę nazwy na Towarzystwo Mniejszości Niemieckiej w Bydgoszczy.6
>>>
257
Przypisy:
1. A. Bregman, Jak świat światem? Stosunki polsko-niemieckie wczoraj, dziś i jutro, Londyn 1964.
2. M.in. .,Gazeta Kujawska", 16.02.1945 r., nr 184: "Wiadomości Włocławskie", 12.02.1945 r., nr 16.
3. J. Rulicki, Edward Gierek. Replika, \Varszawa 1990, s. 50-53.
4. "Polityka", 20.03.1993 r., nr 12.
5. Szerzej o działalności ZLPN H. Galus, Mniejszość niemiecka na Pomorzu Wschodnim, (w:)
Mniejszość niemiecka w Polsce i Polacy w Niemczech, pod red. Z. Klucza, W. Misiaka, Wrocław
1994, s. 74-78.
6. Nowy statut umożliwi tworzenie oddziałów terenowych (minimum 50 członków) m.in. w Choj-
nic-ach, Inowrocławiu, Świeciu.
>>>
Jan MA1JNOWSKl
GIMNAZJALISTKI
Nie wydana powieść o Bydgoszczy
Amorką jej jest pani Janina Biedowicz, wywodząca się z \Vielkopolski (urodzona w Poz-
naniu), ale prawie całe życie mieszkająca i pracująca w Bydgoszczy.
Córka znanego w mieście nad Brdą artysty-malarza i wieloletniego nauczyciela rysun-
ków (Gimnazjum tvliejskie do 1939 r., Liceum Sztuk Plastycznych po 1945 r.), pochodząc
ze środowiska inteligenckiego i posiadając wrodzone humanistyczne uzdolnienia, jak też
umiejętność obserwowania otaczającej ją rzeczywistości, miała niezbędne predyspozycje,
aby pokusić się o napisanie powieści obrazującej niemal pół wieku dziejów miasta,
widzianych przez pryzmat doświadczeń jednostki.
Uczennica szkoły madame Regamey, żeńskiego Gimnazjum Humanistycznego im. tvia-
rii Skłodowskiej-Curie, świadek represjonowania swoich rodziców przez hitlerowskich oku-
pantów, nie tylko przeżywała koszmar niemieckich rządów na terenie Bydgoszczy i jej oko-
lic, ale także obserwowała przejawy oporu wobec nich polskiego społeczeństwa (jej matka
uczestniczyła w AK-owskiej konspiracji, a zagrożonych aresztowaniem ekspediowała do
Borów Tucholskich).
Po wojnie Janina Biedowicz uzupełnia swoje wykształcenie i zdobywa kwalifikacje pe-
dagogiczne, k[óre pozwalają jej rozpocząć pracę zawodową w szkolnictwie. Poznaje tli naj-
ważniejsze rodzaje edukacji: szkołę podstawową, liceum ogólnokszmłcące, technikum za-
równo młodzieżowe, jak i dla pracujących. Uczy przede wszystkim historii (podstawą do
uzyskania magisterium smła się praca dyplomowa: Problem miast w dobie Sejmu
Vielkiego),
ale także języka polskiego, dzięki czemu pogłębia wiedzę z zakresu warsztatu artystyczne-
go li[eratury pięknej.
\Vychowana w pa[riotycznej rodzinie i takimże środowisku, ucząc tych przedmiotów i
dochowując wierności ideowym i moralnym warwściom, jakie wpajano jej w domu i w
szkole, nie mogła nie narazić się strażnikom reżimu panującego w PRL. Za uczciwą postawę
nauczycielską była więc represjonowana zarówno przez władze szkolne, jak i przesłuchiwa-
na i nękana przez UB (nie od rzeczy będzie ujawnienie w tym miejscu, że i jej matka dłuż-
szy czas spędziła w piwnicach IIbowskich przy ul. Poniatowskiego, fałszywie oskarŻana o
udział w antysocjalistycznych poczynaniach, a protest przeciw bezprawnemu uwięzieniu
manifestowała głodówką, która doprowadziła ją do nieuleczalnej choroby).
\Vymienienie tych wybranych dramatycznych wydarzeń towarzyszących życiu autorki
Gil/Jnazjalistek wydaje się niezbędne, aby przekonać czytelników KroIliki Bydgoskiej, że po-
wieść ta - oparta na kanwie wspomnień, jak w jej podtytule zapewnia autorka - jest istotnie
próbą realistycznego przedstawienia dziejów Ziemi Bydgoskiej od wiosny 1939 r. do końca
1969, do trzydzies[ej rocznicy "krwawej niedzieli".
>>>
259
GimlJazjalistki są dziełcm nie tylko wspomnieniowym, ale również mocno nasyconym
pierwiastkiem autobiograficznym. Przekonać się o tym można uważnie konfromując życio-
rys autorki z wątkami i epizodami powieści. Gimnazjalistkami bowicm są bydgoskic dzicw-
częta w 1939 r. uczęszczające do żeńskiego Gimnazjum Humanistycznego im. Marii Skło-
dowskiej-Curie, mieszcz
wego się przy ulicy Kujawskiej w secesyjnym budynku (po wojnie
stał sic; on siedzib
ł "Sanepidu"). Ich losy i doświadczcnia życiowe składają się na fabułę
powieści, stanowiąc jej osnowę, przez któn\ przeplata się hisroria przede wszystkim Byd-
goszczy, ale na dalszym planic także całej Polski. Amorka przypomina więc czytelnikom
nastrojc charakterystyczne dla miasta nad Brd
ł w 1939 roku, przcd wrzcśniem; rcalistycz-
nie odtwarza lata okupacji - zarówno tcrror ze strony najeźdźców, jak i róźnc post
mry miesz-
kańców; wspomina o przcjawach ruchu oporu; wrcszcie odnorowujc \\y'darzenia znamiennc
dla okresu peerelofJ!.,rkiego.
Akcja pozornic rozwija się ,,,,,o kół dziejów głównej bohatcrki mworu, jcj rodziny, przy-
jaciół i kolei.anek. Dzicje tc - powtÓrzmy - stanowi
łc podstawę fabularną wspomnień, są
gesto przeplacanc prezentacją zarówno ważnych, jak i drugorzt;dnych wydarzell,
składających sit; na historit; trzydziestu lat Bydgoszczy i jej otoczen ia oraz reflcksji
autorki na temat tego, co obserwowała, a więc nie tylko spraw politycznych, społecznych,
ekonomicznych, ale również dzieł sztuki plastycznej, architektury, litcratury, muzyki itd.
Tak pomyślana konstrukcja litworu przypomina założenia romantycznych poemató".,
dygresyjno-hisrorycznch w rodzaju Bmiowski('go, w których dzicje tytułowego bohatera sta-
nowiły tylko prctekst do dygresji, gdzie rzcczywistym bohatcrem litworu stawał się auror, a
nic postać z oficjalnej fabuły. Podobnic jest i,... Gim/Jazialistkarh. Przcżycia Bronki i bliskich
jcj osób, oparte na wspomnieniach, na matcriale autobiograficznym wydaj
\ sic ważne je-
dynie dla osób bezpośrcdnio nimi zaintcresowanych, które pod literackimi kryptonimami
odnaj&\ siebie, przeżycia własnc i znajomych. Natomiast tak zwany statystyrz'IJY czytelnik, to
znaczy emocjonalnie nic związany z perypetiami bohatcrów powicściO\V)'ch, uwagc swoją
niewątpliwie skoncentrujc na tle historycznym i na owych dygresjach, to znaczy re-
flcksjach autorki - dzięki jednym i dnlginl wzbogacając lub utrwalając swoją znajo-
mość ważnego okresu w szeroko rozumianych dziejach Bydgoszczy, znajomość
dorobku artystycznego, mentalności pewnych środowisk itd.
Powieść posiada zatcm niew
\tpliwie walory poznawcze i wychowawcze, gdyż jed-
noznacznic opowiada się Z
ł postaw
\ patriotyczn
\ i odpowiednio ,V)'sokim poziomcm moral-
nym. I one wbśnic, a szczególnie panoramiczny obraz Bydgoszczy lat 1939-1969, decydują
o tym, że Gimnazjalistki po\'vinny być jak najrychlej wydrukowane. Gdyby mogło ro
stać się w najbliższym czasie, byłby to ważny akcem w obchodach 6S0-lecia Bydgoszczy.
Czy akurat pod tym tytułem? Co do tego można mieć pewne w
\tpliwości, gdyż bohater-
ki utworu gimnazjalistkami są przez dość krótki tylko czas akcji powieści, a potcm nader
szybko dojrzewaj
ł życiowo i niczym nie przypominają pcnsjonarck z ulicy Kujawskiej. Z
drugiej jednak strony tneba przyznać, że tytuł nadany przcz autorkę jest dość atrakcyjny z
handlowo-księgarskiego punktu widzenia - będzic stanowił swoisty wabik dla młodych
czytelników, a oni przede wszystkim powinni zapoznać się z t
\ powieści
\.
Mecenas parronuj
\cy wydaniu utworu Janiny Biedowicz niew
\tpliwie doradzi jcj rów-
nież pewne zmiany redakcyjne prL:ed oddaniem dzieła do druku.
\Vydaje się, że wśród nich pożądane byłoby: stonowanie nadmiernego dydaktyzmu -
konsekwencji zawodu wykonywanego przez autorkę; być może także ograniczenie wypo-
wiedzi w obcych językach (niwątpliwie świadczących o poliglotyzmie autorki, ale nui1cych
>>>
260
czytelnika) do przysłów i zwrotów przyjętych w języku środowiska, z którego rekrutują się
bohaterowie utworu; ewentualna rezygnacja z niektórych epizodów i refleksji, prowadząca
do ońchlldzenia powieści i tym samym urealniająca materialne możliwości wydawnicze.
Te i inne usterki, nie do uniknięcia w przypadku debiutu literackiego i to um"orem o
takich rozmiarach i tak ambitnych zamierzeniach, nie pomniejszają jednak niew
\tpliwej
wartości Gim1lazjalistek, którc po dokonaniu niezbędnych poprawek mogą stać się godnym
uwagi dziełem litrackim o Bydgoszczy - zwłaszcza, że takich dzieł jest niewiele, a i te, które
są, podejmują raczej tylko epizody z jej dziejów.
>>>
Zdzisław BIEGAŃSKI
BYDGOSKIE WYBORY 1920-1939
(W związku z książką Marka K. }eleniewskiego
wydaną w 1994 r.)
Praca Marka K. Jeleniewskiego jest kolejną pozycją wydaną z okazji zbliżającej sic 650.
rocznicy nadania Bydgoszczy praw miejskich. Przedmiotem zainteresowań autora była anali-
za przebiegu i rezultatów wyborów do Rady rvliejskiej Bydgoszczy w latach międzywojen-
nych. Zakres merytoryczny wymagał jednak wyraźnego uściślenia, gdyż nadmiernie enig-
matyczny tytuł książki nie informuje, o jakie wybory chodzi. \Vybory parlamentarne na
terenie miasta oraz, na przykład, wybory do kas chorych nie zostały w ogóle uwzględnione,
chociaż porównanie politycznych sympatii społeczeństwa bydgoskiego w szerszym kon-
tekście wyborczym na pewno wzbogaciłoby ogólny obraz, umożliwiając odpowiedź na
pytanie, na ile preferencje ujawnione w wyborach samorządowych znajdowały potwierdze-
nie wyborów do Sejmu i Senatu RP?
\Vybory parlamentarne w Bydgoszczy i okolicy w latach II Rzeczypospolitej odbyły się
pięciokrotnie (ich rezultaty podaję w załączonym aneksie). Rejon ten powrócił do Polski i
został włączony do województwa poznańskiego dopiero w styczniu 1920 r., stąd nie prze-
prowadzono na tym terenie wyborów uzupełniających do Sejmu Ustawodawczego. \V \Viel-
kopolsce odbyły się one l czerwca 1919 r., zaś na Pomorzu 2 maja 1920 r., lecz jedynie w
granicach nowo utworzonego województwa.
Na podstawie analizy wyników wyborów parlamentarnych i samorz
łdowych można sfor-
mułować opinię, iż nie ujawniły się w ich trakcie jakieś zasadnicze różnice sympatii społe-
czeństwa bydgoskiego do określonych partii i ugrupowań politycznych. Nieznaczne waha-
nia zachowań wyborców miały swoje źródło przede wszystkim w ocenie doraźnie zawiera-
nych porozumień i montowaniu bloków, posiadających częstokroć różniący się skład par-
tyjny. W Bydgoszczy, na przykład, trudno wyobrazić sobie zgłoszenie jednej listy dla partii
skupionych w tzw. Centrolewie. Wpływ na postawy wyborcze wywierał też rozwój wypad-
ków w kraju, a - jak wiadomo - wybory parlamentarne i samorządowe odbywały się w róż-
nych terminach. Porównanie wyników wyborów w jednym i drugim przypadku może sta-
nowić podstawę dla wysunięcia interesujących uwag i wniosków. \V tym miejscu problem
jedynie sygnalizuję.
Bydgoszcz okresu międzywojennego była pięciokrotnie widownią batalii wyborczych do
Rady rvliejskiej, w których uczestniczyły zorganizowane struktury społeczności lokalnej. Z
uwagi na znaczną samodzielność Rady i przysługujące jej istotne prerogatywy w rozwiązy-
waniu spraw miasta i jego mieszkańców, rezultaty wyborów i skład personalny samorządu
posiadały ogromne znaczenie dla działających w Bydgoszczy partii, stowarzyszeń, związ-
>>>
262
ków zawodowych i organizacji społecznych. Toteż poszczególne kampanie wyborcze, co
plastycznie przedstawia autor recenzowanej publikacji, zawsze wywoływały namiętności, a
rywalizacja pomiędzy ugrupowaniami miała charakter ostrej i bezpardonowej walki. Byd-
goszczanie przywiqzywali dużą wagę do aktu wyborczego, o czym bezpośrednio świadczyła
wysoka frekwencja - od 58% w 1938 r. (stosunkowo niski poziom uczestnictwa "Dziennik
Bydgoski" tłumaczył fatalną pogodą w dniu wyborów) do 77% w 1933 r.
Należy odnotować, że bydgoszczanie wykazywali większe zainteresowanie aktem wy-
borczym niż mieszkańcy innych miast województwa poznańskiego - np. podczas wyborów
samorzqdowych 192.9 r. frekwencja w Bydgoszczy wynosiła 73,8%, zaś w Poznaniu tylko
55,2%, Gnieźnie 52,5% itd. Podobnie przebiegały \vybory parlamentarne, nawet te zbojko-
towane przez część społeczeństwa w 1935 i 1938 r. Mimo przewagi stronnictw opozycyj-
nych \\! Bydgoszczy frekwencja była wyższa niż średnia krajowa.
\V składach kolejnych Rad t\1iejskich znalazło się wiciu wybitnych ludzi, którzy zaofe-
rowali miastu swoją aktywność, wolę działania i umiejętności. Dwóch radnych - Kazimierz
Beyer i Konrad Fiedler - piastowali funkcję we wszystkich kadencjach Rady. Jedynie spo-
radycznic w pracach Rady uczestniczy
y kobiety. Jest rzeczą charaktcrystyczną, że ich re-
prezentacja stale zmniejszała się: od 4 w wyborach z 1921 i 1925 r. do pojedynczych przed-
stawicielek w Radach po roku 1929, 1933 i 1938 (Jeleniewski, s. 115, podaje nieprawdziwe
dane dla roku 1925 i 1929).
Ocena pracy Rady t\tliejskiej, w której - jak słusznie zauważa M. K. Jeleniewski - prze-
ważały pozytywy, zarówno potwierdzone opiniami ó\\'czesnych mieszkańców jak i wymier-
nymi efektami - w postaci pozostawionych budynków i urządzeń komunalnych, stała się
pretekstem do zaprezentowania mozaiki problemów i uwarunkowań międzywojennych
Bydgoszczy. Spectrum poruszonych przy tej okazji spraw jest bardzo bogate i obejmuje też
zagadnienia bardzo luźno powiązane z zasadniczym tematem książki. Czytelnik otrzymał
możliwość zapoznania się z życiem politycznym, gospodarczym i społecznym, ze stanem
szkolnictwa i opieki zdrowotnej, sprawami narodowościO\vymi, także zagadnieniami doty-
cZ:łcymi przestępczości, obyczajów itp.
Recenzowana publikacja posiada nadmicrnie schematyczną strukturę wewnętrzną. \V
przyjętej kOn\\'cncji przypomina nieco formę pracy zaliczeniowej (doktorat). Poszczególne
problemy występują w izolacji, stąd zapewne na sześć rozdziałów - zaledwie jeden (w kolej-
ności - piąty) przedstawia sam przebieg i rezultaty wyborów, natomiast pozostałe mają
charakter wstępny albo uzupełniający. \Vartościowym dopełnieniem pracy są aneksy, w
których autor podał składy poszczególnych Rad Miejskich oraz wykazy radnych piastują-
cych mandaty więcej niż jedną kadencję. Niewątpliwą zaletę książki stanowią liczne foto-
grafie, w tym niektóre publikowane po raz picrwszy.
Dotychczasowy stan badań nad dziejami międzywojennej Bydgoszczy, w tym zwłaszcza
jej obliczem politycznym, jest wysoce niewystarczający. Omawiana praca stanowi niewąt-
pliwie próbę wypdnienia fragmentów istniejących luk. Sam więc pomysł zaprezentowania
wybranych problemów z życia miasta i na tym tle wyborów do Rady Miejskiej zasługuje na
uznanie, tym bardziej że takie rozłożenie akcentów było podyktowane zapewne też adre-
sowaniem książki do szerszego kręgu czytelników. Dobór ciekawych faktów i wydarzeń z
życia miasta (m.in. obyczajowych) sprawia, że książkę czyta się z zainteresowaniem. Jedno-
cześnie autor przyznaje, że nie miał ambicji przedstawienia ani działalności Rady rvliejskiej,
ani innych zagadnień związanych z funkcjonowaniem samorządu terytorialnego. Ten temat
nadal więc czeka na swego badacza.
>>>
263
Zarysowane ograniczenia i luki dotychczasowego poznania wpłynęły na kształt recen-
zowancj pozycji. Niestety, nie udało się w nicj uniknąć potknięć i uproszczeń, mogących
zdezorienrować czytelnika. Przyczynił się do takiej oceny też niski poziom wydawniczy.
Zapewne uwarunkowania oszczędnościowe sprawiły, że nie dostrzcga się efektów pracy
redaktora tcchnicznego. \V rezultacie książka zawiera liczne, nie poprawione błędy literowe
i interpunkcyjne, opuszczenia, przestawienia i niekonsekwencje. Dla ilustracji tych uwag
niech posłużą np. błędnie umieszczone podpisy pod fotografiami rzekomo przedstawiają-
cymi ostatniego burmistrza niemieckiego i picrwszego polskiego prezydenta Bydgoszczy (s.
23), czy kilkakrotne wpisanie na listy wyborcze Polskiej Partii Socjalistycznej dawnej
Frakcji Rewolucyjnej (w tckście występuje też niepoprawna nazwa tej partii) i Polskiej
Partii Socjalistycznej (s. 111-112), różnie używane skróty dla nazw tytułów prasowych itd.
Najmnicj zastrzeżeń wywołują rozdziały I i IV, w których autor omówił działalność
Rady Ludowej na Miasto Bydgoszcz i Przedmicścia oraz istniejącej bezpośrednio po od-
zyskaniu niepodległości do pierwszych wyborów w 1921 r. tymczasowej Rady t\liejskiej.
Ten okres został opracowany starannie, w oparciu o mało znane materiały archiwalne.
\V rozdziale drugim zaprezentowany został już wspomniany wachlarz różnorodnych
problemów przybliżających realia międzywojennej Bydgoszczy. Autor wspomina między
innymi, iż w mieścic bardzo szybko wzrastała liczba ludności; w rezultacie do 1939 r.
nast
piło jej podwojenie. Należy uzupełnić, żc to podwojenie nastąpiło też na skutck
przył
łczenia w kwietniu 1920 r. kilkunastu pobliskich gmin, co znakomicie poprawiło
statystykę ludnościową, a zarazem przejściowo zapewniło Bydgoszczy pozycję drugiego (po
\Varszawie) w Polsce miasta pod względem zajmowanej powierzchni!
Kwestie narodowościowe autor zaledwie zasygnalizował. Odczuwalny jcst zwłaszcza
brak jakichkolwiek informacji na tcmat organiz.'1cji mniejszościowych i partii niemicckich w
Bydgoszczy, co przecież nie pozostaje bcz znaczenia dla oceny ich udziału w poszczegól-
nych akcjach ,"')'borczych (problem porozumień \",')'borczych). Zrcsztą w swojej pracy Jclc-
nicwski separuje się całkowicie od literatury niemieckojęzycznej, nie wykorzystując ani
jednej publikacji autorów niemieckich w tym np. zbioru matcriałów dotyczących Byd-
goszczy i okolic, wydanego w 1973 r. 1 Dostrzegając złożoność problemów kocgzystcncji
obywateli różnych narodowości i \\-')'znań, autor zbyt optymistycznie ocenia zwłaszcza rela-
cje polsko-żydowskie. Antysemickie akcenty w prasie bydgoskiej, przypadki pobicia, mani-
festacje czy specjalne akcje typu "Bydgoszcz bez Żydów" pozostawały w dysproporcji do
niev..-iclkicj w zasadzie skali problemu (Żydzi stanowili zaledwie około l % ludności miasta).
Niewiarygodne są - znacznie zawyżone - dane dotyczące liczby członków nicktórych
organizacji. Autor podaje, że oddział Związku Powstańców i \Vojaków skupiał w Bydgosz-
czy około 12 000 członków, zaś "najwięcej jednak druhów należało do Towarzystwa Gim-
nastycznego "Sokół" i Związku Harcerstwa Polskicgo" (s. 37), co nie odpowiadało praw-
dzie. \Vedług ustaleń A. Boguckieg0 2 Okręg V "Sokoła" (Bydgoszcz) skupiał w 1938 r. 775
druhów, 239 druhen i 731 sokoląt i sokolic. Natomiast ZHP osiągnął w 1937 r. stan 1350
członków drużyn męskich i żeńskich].
Jest rzeczą charakterystyczną, że przy tak obficie wyeksponowanych różnych zagad-
nieniach nie znalazło się miejsce na chociażby wspomnienie kwestii odnoszących się do
budżetu miasta, struktury wydatków i dochodów oraz ewentualnych porównań do innych
miast. Pozwoliłoby to na bardziej przekonywające wyrobienie sobie opinii o pracy posz-
czególnych Rad, a zarazem o istniejących ograniczeniach i skali problemów stojących przed
instywcjam i samorządowymi.
>>>
264
Nieco uwag nasuwa sposób, w jaki autor przedstawił życie polityczne ówczesnej Byd-
goszczy. Pewne usprawiedliwienie dla występujących uproszczeń i braków może stanowić
już wspomniane słabe zaawansowanie badań. tv1. K. Jeleniewski nie \vykorzystał jednak ist-
niejącej, podstawowej literatury dotyczącej poszczególnych partii politycznych, w której
nie brakuje przecież wzmianek, a nawet całych fragmentów na ich temat. Dotyczy ta uwaga
na przykład dziejów lokalnej chadecji. czy Niezależnej Socjalistycznej Partii Pracy;. Akurat
w okręgu bydgoskim \vymienione ugrupowania stanowiły poważną siłę polityczną, co zna-
lazło odbicie w wielu pracach historycznych. Skoro już jestem przy omawianiu rej kategorii
braków, to należy jeszcze zgłosić pretensje o niewykorzystanie sprawozdań starosty grodz-
kiego i powiatowego, które znajdują się w Archiwum PaństwO\
:ym w Bydgoszczy. Nie za-
chowały się wprawdzie komplety tych sprawozdań, ale nawet pozostałe zawierają ważne in-
formacje i dane dotyczące zarówno życia politycznego, jak i samych wyborów samorządowych.
\Vymieniając Narodową Partię Robotniczą jako jedno z silniejszych ugrupowań na
forum Rady Miejskiej, amor nieprecyzyjnie przedstawił genczę tcj partii. Otóż Narodowe
Stronnictwo Robotnicze powstało nie w Bochum (tam mieściła się centrala Zjednoczenia
Zawodowego Polskiego - związkowego zaplecza partii), lecz na zjeździe w miejscowości
\Vanne-Eickel 17 października 1917 r. Nie jest reż prawdą, że w maju 1920 r. nastąpiło
przyłączenie Narodowego Związku Robotniczego do NSR, w wyniku czego powstaĆ miała
NPR. \V istocie było to połączenie, zjednoczenie, zaś do dyskusji pozostaje, które z łą-
cZi\cych się stronnictw zyskało przewagę. \V pierwszych miesii\cach 1920 r. NSR, następnie
NPR zdecydowanie dominowała nad pozostałymi paniami w regionie. a osłabienie jej po-
zycji nasti\piło w \vyniku rozłamowej działalności i demagogicznej kampanii Jana Teski i
"Dziennika Byd
oskiego", co doprowadziło do wyodrębnicnia się z NPR konkurencyjnej
partii - Narodowego Chrześcijańskiego Stronnictwa Pracy. To po dalszych przekształce-
niach, od 1925 r. wysrępowało pod nazwą Polskiego Stronnictwa Chrześcijańskiej Demokra-
cji i odgrywało w Bydgoszczy ważną rolę. Autor pominął fakr wspólnego rodowodu chadecji
i narodowego ruchu robotniczego w Bydgoszczy, pominiłł też lata ostrej rywalizacji i wza-
jemnych oskarżeń, w czym celował zwłaszcza chadecki "Dziennik Bydgoski" i enpcerow-
ska "Obrona Ludu" (zastąpiła po 1926 r. "Głos Robotnika", króry amor słusznie typuje
jako opiniotwórczy tytllł w środowisku bydgoskim), zaś wyeksponował próby porozumienia
pomiędzy tymi partiami. \Vspółpraca taka została nawiązana, alc dopiero pod konicc lat
dwudziestych, i aż do 1932 r. nie była akccptowana przez centralne władze NPR, zniechę-
cone nieustępliwością władz PSChD w sprawach programowych 6 . Uściślenia wymaga też
podana przez aurora "Bydgoskich wyborów" nazwa wspierającej NPR organizacji kobieccj
(s. 65). Była to bydgoska filia Związku Polek NPR.
Dokonując oceny działalności chadecji w Bydgoszczy, amor rrafnie konstatuje, że istot-
nym awtem tejże było dysponowanie "Dziennikiem Bydgoskim". dzięki czemu możliwe
było skuteczne wpływanie na nastroje społeczne, prowadzenie agitacji wyborczej i dys-
kredytowanie konkurencji. \Vśród wymienionych jej czołowych działaczy (s. 67) zabrakło
niewąrpliwie takich lokalnych liderów, jak: Ignacy Balwiński, Jan Góralewski, a zwłaszcza
Edmunq Bigoński, którego rzeczywiście zaliczać naleŻy do działaczy krajowego formatu,
podczas gdy pewną przesadą jest takie stwierdzenie w stosunku do wymienionych w tekś-
cie Jana Cywińskiego i Stanisława Nowakowskiego (raczej dziennikarz i lokalny prelegent).
Co najmniej dyskusyjna jest teza o stale rosnącej liczbie członków PSChD w Bydgoszczy,
podobnie jak dane dotyczące organizacji miejskiej w 1937 r. 7 Podkreślenia, na pewno odno-
towania, wymaga specyficzne stanowisko bydgoskiej chadecji, która - wbrew organizacji
>>>
265
warszawskiej czy w jeszcze większym s[Opniu śląskiej - występowała zawsze bardzo umiar-
kowanie wobec rządu sanacyjnego. \V niektórych kwestiach, m.in. w sprawach polskiej
polityki zagranicznej, bydgoscy chadecy wręcz popierali sanację, wyrażnie naruszając wyty-
czne władz centralnych.
Uwagi nasuwa też sposób, w jaki zaprezentowane zostały partie socjalistyczne w Byd-
goszczy. \V okresie międzywojennym działało ich w regionie kilka, ciesząc się umiarkowa-
nym poparciem. Swoistym fenomenem, o czym amor pisze, była lokalna, ZnaCz.1ca pozycja
Niezależnej Socjalistycznej Partii Pracy. Niewątpliwie trafny jest wniosek, iż działaczom tel
partii bliżej było do KPP niż PPS, chociaż kwestię tę należy rozpatrywać okresowo. Nic
sposób jednak, jak [O czyni Jeleniewski, określić lidera NSPP - Laurentego Zacharjasiewi-
cza jako faktycznego członka KPP. Nie ma na to dowodów - poza kwalifikacjami urzędo,"'Y-
mi, co nie jest jednak miarodajne - natomiast działacze Komitetu Okręgowego KPP uwaŻali
wręcz, że to właśnie Zacharjasiewicz i inny działacz NSPP - Jan \Vnuk stanowili główną
przeszkodę dla osiągnięcia współdziałania niezależnych socjalistów z komunistami 8 . Lata
trzydzieste to okres spadku popularności NSPP, ale dowodem na to nie mogą być wybory z
1938 r. (s. 74), gdyż partia ta w nich nie uczestniczyła. \V tym czasie w ogóle już nie istniała.
Decyzją władz państwowych rozwiązano ją w 1937 r.
Niedosyt \\')''Wołuje me [Oda potraktowania ugrupowań prorządowych po 1926 r. \V zasa-
dzie nie zostały one w ogóle zauwaŻone. Całość zagJdnienia autor zamknął wprawdzie traf-
nym, lecz dalcce niewyczerpującym podsumowaniem starosty grodzkiego, Juliana Suskiego:
"Stronnictwo prorządowe było w Bydgoszczy mało aktywne i przeważnie korzystało z opar-
cia o czynniki administracyjne i bardzo liczny bydgoski garnizon". Nie wymienia się ani jed-
nego nazwiska, ani jakiejkolwiek działalności organizacyjnej np. BB\VR czy OZN, co stano-
wi nadmierne spłycenic zagadnienia. \V środowisku robotniczym działała też propiłsudczy-
kowska PPS d FR, która bez powodzenia uczesrniczyła aż w trzech kampaniach wyborczych.
Zasadniczy rozdział pracy zawiera omówienie wszystkich kampanii wyborczych, zc
szczególnym uwzględnieniem [Owarzyszących im uwarunkowań, mahcych nicw
1tpli\\'Y
wpływ na końcowe wyniki. Tc ostatnie zostały ciekawie zaprezentowane w kilkunastu
tabelach. \\Tskazane byłoby podanie w nich też procentowego wyliczenia głosów oddanych
na zgłoszone listy, gdyż udział procentowy w podziale mandatów radzicckich nie daje peł-
nego obrazu sił poszczególnych komitetów, z uwagi na przepisy ordynacji wyborczych.
Były one dość skomplikowane i tak skonstruowane, by faworyzować silne ugrupowania.
Przeprowadzone po zmianie ordynacji wybory z roku 1933 i 1938 były w istocie większoś-
ciowe. \Vystarczy porównać liczbę głosów oddanych w 1933 r. na listę niemiecką (6813) i
uzyskane mandaty (2) z poparciem dla np. endecji (11 583 głosy i aż 13 mandatów). Dys-
proporcja jest oczywista. Jeszcze wyraźniej zjawisko takie wystąpiło w 1938 r. - Niemcy
uzyskali wówczas 18 358 głosów i tylko jeden mandat, podczas gdy na zwycięską listę
Stronnictwa Pracy oddano 42 107 głosów, wystarczających do uzyskania 18 mandatów.
Kwestia ta wymagała komentarza.
Reasumując - ksi.\żka M. K. Jelenicwskiego, pomimo zgłoszonych uwag szczegółowych,
być może wysuniętych subiektywnie, stanowi wartościowy przyczynek do poznania dzie-
jów międzywojennej Bydgoszczy. Po uzupełnieniu jej o rezultaty wyborów parlamentar-
nych możliwe stanie się dosyć precyzyjne określenie sympatii politycznych mieszkańców
miasta nad Brdą, a także dalsze badania nad skutkami, jakie posiadały decyzje wyborcze
bydgoszczan dla rozwoju samorz.\dności lokalnej i kondycji miasta.
>>>
266
Przypisy:
L Aus Brumbergs Vergangenheit. Ein Heimathuch flir den Stadt u£1d Landkreis, zusam-
mengesteIJt von Dr Giinther Meinhardt, Wilhelmshaven 1973.
2. A. Bogucki. Zarys historii Towarzystwa Gimnastycznego ..Sokół" w Bydgoszczy 1886-1939, cz.
1. w: ..Kronika Bydgoska" t. X, 1990, s. 93.
3. M. Bojan, Harcerst\\'o w Bydgoszczy 1917-1992, Bydgoszcz 1992, s. 24.
4. Zob. K. TUfUwski, Historia ruchu chrześcijańsko-demokratycznego w Polsce, cz. l, Warszawa
1989; Przybylski, Chrześcijańska Demokracja i Narodowa Paria Robotnicza w latach 1926-1937,
Warszawa 1980; B. Krzywobłocka, Chadecja 191R-1937, Warszawa 1974.
S. K. Kawecka, Niezalcżna Socjalistyczna Partia Pracy 1921-1937, Warszawa 1969.
6. Relacje PSChD i NPR w Bydgoszczy szerzej: Z. Biegański, Działalność Strunnictwa Pracy w
okręgu bydgoskim (1937-1939). w: "Kronika Bydgoska" t. XV, 1994.
7. Podana liczba (dokładnie lbS5 członków) dotyczy stanu PSChD w okręgu hydgoskim, który
znacznie wykraczał poza Bydgoszcz. W chwili połączenia z NPR było w Bydgoszczy i powiecie «) kół,
jedno z nich - w Fordonie liczyło 54 członków, niektóre bydgoskie mogły być nieco liczniejsze (w
świetle sprawozdań starosty grodzkiego - liczba uczestników zehrań nie przekraczała kilkudziesięciu
osób), lecz nie wydaje się, by osiągnęły stan ponad 500-800 członków.
8. K. Kawecka, Nieza!cżna Socjalistyczna Patia Pracy..., s. 315.
>>>
267
Aneks
Tabela l
Wyniki wyborów do Sejmu i Senatu z 5 i 12 listopada 1922 r.
Sejm Senat
Lista wyborcza liczba głosów liczba głosów
Bydgoszcz m. Bydgoszcz pow. Bydgoszcz okręg Bydgoszcz m. Bydgoszcz pow.
l Polskie
Stronnictwo
Ludowe 48 280 1782 32 122
2. Polska Partia
Socjalistyczna 389 34 5798 57 2
7 Narodowa Partia
Robotnicza 7210 4687 44 340 3202 2.161
8 Chrześcijański
Związek Jedności
Narodowej 21 398 9314 77 367 13 776 6907
14 Centrum
Mieszczańskie 184 44 1156 - -
16 Blok Mniejszości
Narodowych
Rzeczypospolitej
Polskiej 6770 6077 32 454 5501 4782
23 Partia
Niezależnych
Socjalistów
w Polsce 236 42 437 - -
Okrcg wyborczy 32: Bydgoszcz m., pow. Bydgoszcz, Inowrocław, SZllbin, Wyrzysk, StrzcJno, Żnin.
Mandaty poselskie uzyskali: Edmund Bigoński, Leon Żółtowski i Karol Rzepecki - z listy nr 8,
Władysław Herz i Jan Faustyniak - z listy nr 7, Kurt Graebe - z listy nr 16.
Źródło: Rzepccki T., Rzepecki W., Sejm i Senat Rzeczypospolitej Polskiej 1922-1927,
Poznań 1923; Statystyka wyborów do Sejmu ł Senatu odbytych w dniu S i 12 listopada
1922 r., "Statystyka Polski", t. VllI, 1926; Kto był kim w Drn.giej Rzeczypospolitej,
Warszawa 1994.
>>>
268
Tabela 2.
Wyniki wyborów do Sejmu i Senatu z 4 i 11 marca 1928 r.
Sejm Senat
Lisca wyborcza liczba głosów liczba głosÓw
Bydgoszcz m. Bydgoszcz pow. Bydgoszcz okręg Bydgoszcz m. Bydgoszcz pow.
2 Polska Partia
Socjalistyczna -ł390 2209 36 451 5675 1500
3 Polskie
Stronnictwo
Ludowe
., Wyzwolenie" 10 487 862 - -
7 Narodowa Partia
Robotnicza 5922 5918 27 724 +410 3468
10 Stronnictwo
Chłopskie 142 52] 1793 - -
18 Blok Mniejszości
Narodowych
w Polsce 7895 6821 35 327 6285 5196
21 Narodowo-
-Państwowy
Blok Pracy 4354 1047 13 625 2706 1005
24 Lista Katolicko-
-Ludowa 7182 2349 27 911 5929 2233
25 Polski Blok
Katolicki - - - 6001 2789
30 Katolicka Unia
Ziem
Zachodnich 5282 1276 15 427 64 119
34 Niezależna
Socjalistyczna
Partia Pracy 6917 404 7636 - -
38 Polskie
Stronnictwo
Ludowe "Piast"
i Chrześcijańska
Demokracja 30 1686 12 905 - -
40 Lista zasiedziałej
Judności okręgu
wyborczego
w Bydgoszczy 15 233 980 - -
41 Powszechny
Związek
Lokatorów i
Sublokatorów RP 575 3 647 - -
43 Polskie
Stronnictwo
Chrześcijańskiej
Demokracji 7461 2083 15811 - -
Okręg wyborczy 32: Bydgoszcz m., pow. Bydgoszcz, Inowrocław, Szubin, Wyrzysk, Strzel no, Żnin.
Mandaty poselskie uzyskali: Tadeusz Matuszewski i Kazimierz Kaczanowski - z listy nr 2, Arthur
Pankrotz i Kurt Graebe - z listy nr 18, Jan F austyniak - z listy nr 7 i Wojciech Trąmpczyński - z listy nr 24.
Źródło: Rzcpecki T., Rzepecki K., Sejm ł Senat Rzeczypospolitej Polskiej 1928-1933,
Poznań 1928, Statystyka wyborów do Sejmu ł Senatu odbytych w dniu 4 ł 11 marca 1928 r.,
"Statystyka Polski" t. X, 1930, Ksłąft.a adresowa miasta Bydgoszczy na rok 1929.
>>>
269
Tabela 3.
Wyniki wyborów do Sejmu i Senatu z 16 i 23 listopada 1930 r.
Sejm Senat
Lista wyborcza liczba głosów liczba głosów
Bydgoszcz m. Bydgoszcz pow. Bydgoszcz okręg Bydgoszcz m. Bydgoszcz pow.
l Bezpartyjny
Blok \Vspółpracy
z Rządem 16 829 5758 43 928 13 509 4514
4 Lista Narodowa 11 654 4621 52 054 11 277 3324
7 Związek Obrony
Prawa i \Volności
Ludu Stronnictw
Centrolewu:
PPS, PSL
"Wyzwolenie" ,
SCh, PSL
"Piast" i NPR 8709 9276 62450 5703 4403
12 Niemiecki Blok
\Vyborczy 7412 6104 33 825 5457 4718
19 Katolicki Blok
Ludowy 10615 1308 14 055 - -
22 Lewica
Robotniczo-
-Chłopska 1447 73 1929 - -
23 Niemiecka
Partia
lvlieszczańska 199 23 249 - -
Okręg wyborczy 32: Bydgoszcz m., pow. Bydgoszcz, Inowrocław, Wyrzysk, Strzdno, Żnin
Mandaty posdskie uzyskali: ks. Paweł Czaplewski - z listy nr l, Józef Petrycki i Wojciech Trąmp-
czyński - z listy nr 4, Jan Faustyniak i Tadeusz Matuszewski - z listy nr 7, Kurt Graebe - z listy nr 12.
Źródło: Statystyka wyborów do Sejmu i Senatu z dnia 16 i 23 listopada 1930 r.,
"Statystyka Polski" seria C, z. 4, 1935; "Dziennik Bydgoski" XI 1930.
>>>
270
W wyborach parlamentarnych 1935 i 1938 r. obowiązywała zmieniona ordynacja
wyborcza. Wybory do Senatu utraciły charakter powszechny. Do okręgu wyborczego
nr 100 zaliczono: Bydgoszcz m., pow. Bydgoszcz,
yr.zysk i Ch odzież.
Tabela 4.
Wyniki wyborów do Sejmu z 8 września 1935 r.
Kandydaci Liczba głosów
w okręgu w Bydgoszczy
l. Sioda Zygmunt 37 653 22 606
2. Dudziński Juliusz 30 320 12515
3. lvlolicki Wacław 16576 7064
4. Dankowski lviarian 10572 2828
S. Faustyniak Jan 13 202 4940
108 323 49 953
· wyborca oddawał głos IW dwóch kandydatów
Mandaty posdskie uzyskali: Zygmunt Sioda i Juliusz Dudziński. W okręgu uczestniczyło w wybo-
rach 54 161 na 161 811 uprawnionych (33,4%), zaś w Bydgoszczy 38658 (53,2%) - oddano 9042 kart
nieważnych.
Źródło: "Dziennik Bydgoski" IX 1935;
Księga adresowa miasta Bydgoszczy, rocznik 1936/37.
Tabela s.
Wyniki wyborów do Sejmu z 6 listopada 1938 r.
Kandydaci Liczba głosów
1. Cylkowski Scanisław 24057
2. Dzwonkowski Jerzy 20 165
3. Dudziński Juliusz 51 464
4. Stabrowska Halina 24 176
s. Godek Piotr 23 896
6. Dziekoński Włodzimierz 40 062
183820
Mandaty posdskie uzyskali: Juliusz Dudziński i Włodzimierz Dziekoński.
W Bydgoszczy głosowało 61 031 (72,0%), W pow. Bydgoszcz 23 271 (74,1 %), W okręgu 134 649
(76,9%). Nieważnych kart 10 842. ")
.
Źródło: Archiwum Państwowe w BydgoszcŻy, Urząd Wojewodzkł Pomorski, Wydział
Społeczno-Polityczny, sygn. 2332.
>>>
Zofia WASZKIEWICZ
MNIFJSZOŚCI WYZNANIOWE
W BYDGOSZCZY W LATACH 1920-1939
(o książce Elżbiety Alabrudzińskiej
wydanej w 1995 r.)
o Bydgoszczy, jej dziejach politycznych, gospodarczych i społecznych opublikowano
już wiele prac i anukułów. Przed dwoma miesiącami wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja
Kopernika dostarczyło do rąk czytelników książkę Elżbiety Alabrudzińskiej "Mniejszości
wyznaniowe w Bydgoszczy w lacach 1920-1939".
W świadomości wielu z nas ucrwalił się pewnien s[ereotypowy obraz swsunków narodo-
wościowo-wyznaniowych w byłym zaborze pruskim: wyrażny podział na katolików Polaków
i ewangelików - Niemców. Ewangelików najczęściej poscrzegano jako monoli[. Tymcza-
sem właśnie wśród pro[escamów w wyniku dokonujących się na przes[rzeni wieków rozła-
mów, powscawały Kościoły i sek[y. Jedne umierały śmiercią nawralną; inne funkcjonowały
w zamkniętym kręgu nielicznych wyznawców.
Również w Bydgoszczy obok Kościoła Rzymskokatolickiego i Ewangelicko-Unijnego
ismiały w okresie międzywojennym inne jeszcze związki wyznaniowe, najczęściej niewiel-
kie, a mimo [O w sposób bardzo wyraźny zaznaczyły swoją obecność w wyznaniowym krajo-
brazie miasta; pozos[awały bowiem iswmymi emelemami życia poli[ycznego, społecznego,
a zwłaszcza religijnego.
Aucorka rozpoczyna swoje rozważania od ogólnej charak[erys[yki s[Osunków narodowoś-
ciowych i wyznaniowych międzywojennej Bydgoszczy. Zmieniła się ona po I wojnie świa-
[Owej w wyniku życiowej i dobrowolnej emigracji Niemców i tzw. Żydów niemieckich. Do
Bydgoszczy przybywali Polacy z województw poznańskiego i pomorskiego oraz z byłego
Króles[wa Polskiego i Galicji (w cym wielu przedscawicieli imeligencji), a cakże polscy
uchodźcy z Podola i Ukrainy. Od połowy lat dwudzies[ych Bydgoszcz naleŻała do najbar-
dziej polskich miast (Polacy stanowili 90-91 % ludności). Dominowało wyznanie rzymsko-
katoliskie. E. Alabrudzińska w sposób bardżo ogólny przedstawiła sywację Kościoła kato-
lickiego ponieważ przedmiotem jej zainteresowań badawczych są nierzymskokatolickie
związki wyznaniowe funkcjonujące w Bydgoszczy w lacach 1920-1939, a Bydgoszcz pod
pewnym względem była miastem szczególnym. W kilku przypadkach, czytamy we ws[ępie
(s. S) właśnie w Bydgoszczy znajdowały się "ośrodki kierownicze Kościołów z [erenu całej
Polski; raz nawet miasto nad Brdą stało się kolebką nowego wyznania".
W pozostałych sze
ciu rozdziałach, w układzie rzeczowym scharakteryzowane zostały te
mniejszości wyznaniowe, których istnienie i działalność można żródłowo udokumentować,
>>>
272
podkreśla amorka. Każdy z rozdziałów poświęcono jednemu tylko wyznaniu to jest: Kościo-
łowi Ewangelicko-Unijnemu, Polskiemu Narodowemu Kościołowi Katolickiemu (PNKK),
Żydowskiej Gminie \Vyznaniowej, Kościołowi Ewangelicko-Augsburskiemu, Polskiemu
Autokefalicznemu Kościołowi Prawosławnemu i Kościołowi Adwentystów Dnia Siódmego.
Kolejność prezentowanych wyznań uzasadniona jest liczebnością każdego z nich oraz
zasięgiem oddzi3ływania. \V rozdziale ósmym (oscatnim) znajdą czytelnicy krótkie informa-
cje (bo jedynie na takie ujęcie pozwalała szczupła baza źródła) o: Kościele Ewangelicko-
-Luterskim, Kościele Babtystów, Zielonoświątkowcach, irwingianach, neoinwirgianach,
albrecluanach, Kościele Chrześcijan Dnia Sobomiego, Badaczach Pisma św., Świeckim
Ruchu Misyjnym "Epifanii", Kościele Metodystycznym i Kościele Ewangelicko-Reformo-
wanym. Tak więc obok Kościoła Rzymskokatolickiego ismiało w międzywojenncj Byd-
goszczy aż 19 innych związków wyznaniowych, w tym największy bo liczący w latach trzy-
dziestych około 8,5 tys. wyznawców Kościól Ewangelicko-Unijny, a oprócz niego inne nie-
wielkie trzydziesto- lub mniej osobowe wspólnoty ilwingian, albrechtan, Badaczy Pisma św.
Omawiając poszczególne wyznania autorka słusznie przyjęła jeden schemat. Po określe-
niu daty, kiedy można już mówić o funkcjonowaniu danej wspólnoty religijnej, podała nie-
zbędne informacje na temat organizacji danego wyznania, jego liczebności oraz składu spo-
łecznego i narodowościowego. \Vymieniła ismicjące placówki duszpasterskie. Scharaktc-
ryzowała działalność pastorów, kaznodziejów, kreatorów Życia religijnego.
Jeżeli tylko pozwalały na to źródła starała się dokładnie określić stan majątkowy intere-
sujących ją związków wyznanimvych (obiekty sakralne, cmentarze, domy mieszkalne, domy
opieki, instytucje charytatyWne, wysokości płaconych składek). Piszc rakże o wydawnictwach
kościelnych i \\-}'dawanej przez większość z nich prasie, spełniającej w życiu niektórych spo-
łeczności wyznaniowych bardzo ważną rolę, choć jej znaczenie w zakresie szerszego oddzia-
ływania nie należy przeceniać.
E. Alabrudzińska przedstawia również wszelkie formy działalności poszczególnych Koś-
ciołów. Przy czym najbardziej interesujące i różnorodne wypracował przez wieki Kościół
Ewangelicko-Unijny (podobnie prowadził działalność religijną oraz wychowawczo-oświato-
wą Kościół Ewangelicko-Ausburski). Ale i "nowe" związki, które dopicro po I wojnie świa-
towcj rozpoczęły w Bydgoszczy żywszą działalność np. PNKK czy Kościół Adwentystów
Dnia Siódmego mogą także pochwalić się różnorodnością o\\-}'ch form. Autorka nie pominęła
ciekawego, choć nietypowego wątku organizowania opieki religijnej w wojsku, a w Bydgo-
szczy stacjonowały 61 i 62 Pułki Piechoty, 16 Pułk Ułanów \Vielkopolskich im. Gen. Dywi-
zji Gustawa Orlicz-Dreszera, 16 \Vielkopolski Pułk Artylerii Lekkiej, 8 Batalion Pancernył.
Obowi
lzuj
lce warmii polskiej przepisy gwarantowały wszystkim żołnierzom swobodę
wykonywania praktyk religijnych i zabezpieczały opiekę duszpasterską. Rzeczywistość
bywała nieco inna. Np. w przypadku PNKK, którego działalność z wielkim zastrzeżeniem
tolerowano - nie pozwolono na legalne zorganizowanie opieki religijnej nad żołnierzami.
Tymczasem, jak pisze autorka, Komenda Garnizonu w Bydgoszczy zgłaszała niejednkrot-
nie wypadki uczęszczania szeregowców i podoficerów do domu modlitwy PNKK, a "w
sierpniu 1927 r. zauważono na nabożeństwach kilku podoficerów wojsk lomiczych". Ozna-
czałoby to, że władze wojskowe w Bydgoszczy były bardziej tolerancyjne niż w Toruniu i
Grudziądzu - bo tam żołnierze bali się ujawniać swoją przynależność do wspomnianego
Kościoła. Jest rzeczą zrozumiałą, że nie ma materiałów dotyczących małych związków wyz-
naniowych. Natomiast wiadomo, że opiekę duszpasterską starały się zapewnić Kościoły
Ewangelickie Unijny i Augsburski. Kościół Prawosławny, Żydowska Gmina Wyznaniowa.
>>>
273
W Kościele Augsburskim zbór .,cywilny" organizowali co prawda kapelani Wojska Polskie-
go, ale ich głównym zadaniem była opieka nad żołnierzami. Jeszcze wyraźniej problem ten
występuje wśród prawosławnych. Ludność cywilna [ak jak w Toruniu i Grudziądzu nale-
żała do parafii garnizonowej i brała udział w uroczystościach religijnych organizowanych
głównie dla żołnierzy. Autorka nie wspomina natomiast o obowiązku jaki spoczywał na Ży-
dowskiej Gminie Wyznaniowej - opiekowania się żołnierzami wyznania mojżeszowego
odbywającymi służbę wojskową w Bydgoszczy. Zmuszało to Zarząd Gminy do łożenia
znacznych sum na organizowanie świąt żydowskich, w tym Paschy, zabezpieczenia koszer-
nej kuchni. Naczelny Rabinat Wojska Polskiego oraz Ministerstwo Spraw \Vojskowych
zazwyczaj nie przeznaczało środków na dofinansowywanie organizacji świąt (Naczelny Rabinat
starał się jedynie o przysłanie pewnej ilości macy przed Paschą). Gmina próbowała interwe-
niować u władz garnizonu jeśli Żołnierzy nie zwalniano z okazji innych świąt a nawet w ich
wigilię, a świąt tych było dużo (co roku specjalnym rozkazem ogłaszano wykaz): Zielone
Świątki (Szawuot), Nowy Rok (Rosz-Haszana), Jom Kipur (Sądny Dzień), Kuczki (Szukot),
sobota chanukowa w grudniu oraz inne. \Vaktach Biura \Vyznań Niekatolickich zachowała
się zbiorowa fotografia z wieczoru sederowego w Bydgoszczy. \Vśród Żołnierzy obecny był
rabin E. Sonnenscheim. \Vładze wojskowe, a zwłaszcza Rabinat z dużym uznaniem pisały o
jego .,pracy" z żołnierzami, podobnie o Zarządzie Gminy (Centralne Archiwum Wojskowe,
Biuro \Vyznań Nickawlickich, 300.200.131).
1ożna tylko dodać, że problem opieki reli-
gijnej nad żołnierzami i ofiarami wyznań nierzymskokatolickich na terenie Dowództwa Okrę-
gu Korpusu nr VIII w Toruniu, do którego naleŻał garnizon bydgoski czeka na opracowanie.
Do l IV 1938 r., kiedy to Bydgoszcz znalazła się w województwie pomorskim, podlegała
wojewodzie poznańskiemu. Granice administracyjne nie dzieliły jednak wyznawców mniej-
szościowych związków wyznaniowych funkcjonujących na terenic obu województw, a Byd-
goszcz w sposób znaczący oddziaływała na wyznawców niektórych wspólnot religijnych ist-
niejących na terenie województwa pomorskiego.
\Vielu czytelników zaskoczy najpr3wdopodobniej informacja, że miasto nad Brdą było
przez dziesięć lat (1921-1931) siedzib
l władz centralnych Kościoła Adwentystycznego i
"promieniującym na cały kraj centrum adwentyzmu" (s. 111). W rozdziale VII poświęco-
nym temu właśnie wyznaniu, autorka podaje wiele interesujących szczegółów na temat in-
tensywnie prowadzonej pracy propagandowo-misyjnej. Również w Bydgoszczy w wyniku
rozłamu dokonanego w 1931 r. przez lekarza A. Kubego zapoczątkowany został ruch, który
doprowadził do utworzenia nowego związku wyznaniowego - Chrześcijan Dnia Sobotniego.
Jest on krótko scharakteryzowany (s. 125). Ta niewielka, licząca od 25 do ponad 30 osób
wspólnota istnieje w Bydgoszczy również dzisiajZ.
Ścisłe kontakty utrzymywali ze sobą bydgoscy i pomorscy ewangelicy unijni. Spotykali
się nie tylko z okazji "Tygodni Kościelnych", "Tygodni Misyjnych" i różnych uroczystości
religijnych, ale współpracowali ze sobą również w dziedzinie politycznej (główna rola przy-
padała pastorom) bo Kościół ten prowadził zdecydowanie antypolską działalność. Szkoda,
że ograniczona objętość pracy nie pozwoliła autorce na rozwinięcie tego ważnego problemu.
Zupełnie inny rodzaj miały kontakty między bydgoskimi i pomorskimi wyznawcami
PNKK (w Toruniu i Grudziądzu). We wszystkich tych miastach pracował jako proboszcz
ks. S. Zawadzki, zaliczany do największych indywidualności tego Kościoła (duszpasterz,
kaznodzieja, autor broszur i artykułów publikowanych w wydawanej przez PNKK "Polsce
Odrodzonej"). Rzecz znamienna i autorka słusznie zwróciła na to uwagę, że w okresie roz-
łamów dokonujących się w PNKK, proboszcz największej pomorskiej parafii w Grudziądzu
>>>
274
(w lacach 1926, 1927 liczyła 4868 i 5887 wyznawców) ks. A Hajduk oraz proboszcz coruński
ks. Kocyłowski poszukiwali kontak[ów ze związkami religijnymi w Bydgoszczy. Pierwszy
zamierzał przyłączyć się do Kościoła Ewangelicko-Unijnego, ale Konsyscorz poznański nie
wyraził na to zgody; drugi po 1927 r. kierował bydgoską kilkudziesięcioosobow
l parafią
Prawosławnego Kościoła Narodowego (s. 40, 50)3.
Bardzo silne związki, jak wynika z uscaleń E. Alabrudzińskiej, łączyły bydgoskich i po-
morskich ewangelików augsburskich, nie [ylko dla[ego, że wchodziły one w skład poznań-
sko-pomorskiego senioratu. Inicjatorem powołania do życia zborów w Toruniu, Grudzią-
dzu, Bydgoszczy był jeden człowiek - kapelan WP ks. J. Mamica. Opiekę duszpasterską w
tych [rzec h parafiach sprawowali ci sami pascorzy, w tym bardzo zasłużony dla Kościoła, dos-
konały organizawr, redakwr stojącego na wysokim poziomie "Przeglądu Ewangelickiego"
ks. \V. Preiss. Jego osobie amorka słusznie poświęciła więcej uwagi.
Ze szczątkowej zachowanej w archiwach korespondencji wynika, że nie tylko wyznawcy
mniejszościowych związków wyznaniowych współpracowali ze sobą. To samo można by
powiedzieć o wojewodach poznańskim i pomorskim, k[órzy dokładnie informowali się wza-
jemnie o funkcjonujących na ich [erenie mniejszościach wyznaniowych. Dość charak-
terystycznym tego przykładem jest korespondencja w sprawie mecodystów. Wojewoda poz-
nański A. Bniński już w 1923 L, a więc wcześniej, niż uczyniło w
1SW zakazał
1isji Me-
codys[ów działalności (głównie charytatywnej i osadził w więzieniu jej dyrekwra \Veslera;
przy pomocy policji zlikwidował jeden z sierocińców). Gorąco ale bezskutecznie namawiał
swojego toruńskiego kolegę J. Brajskiego do zascosowania wobec mecodys[ów podobnych
repres ji 4 .
Wyznanie mojżeszowe z uwagi na liczbę wyznawców było nzecim zaprezentowanym
przez amorkę związkiem religijnym (rozdz. IV). \Vokół Żydowskiej Gminy Wyznaniowej,
do k[órej z mocy prawa musieli należeć wszyscy Żydzi skupiało się całe, nie tylko religijne
życie izraeli[ów.
Zain[eresowany cży[elnik w rozdziale tym znajdzie informacje na [emat kulturalno-oś-
wiawwej, politycznej i chary[atywnej działalności członków kahału, a cakże o zażartych spo-
rach pomiędzy [zw. Żydami niemieckimi i napływowymi. Autorka sygnalizuje cakże, poważ-
nie ciążący na scosunkach polsko-żydowskich problem antysemityzmu. Największą liczbę
antyżydowskich wys[ąpień odnotowano w drugiej połowie la[ nzydziestych. przy czym
"wypadki" bydgoskie były jedynie odbiciem potężnej fali antysemityzmu. która w latach
1936, 1937, 1938 objęła kraj. W źródłach politycznych i narodowych dostrzega amorka pod-
łoże wrogiego do Żydów nas[awienia części bydgoszczan. Pominięto natomiast iscotny
wą[ek - podłoże ekonomiczne polskiego antysemityzmu i akcepcowanego przez większość
Polaków - hasła bojkotu gospodarczego Żydów.
Należy Żałować, że ograniczone objęcościowo ramy pracy uniemożliwiły E. Alabrudziń-
skiej na szeresze omówienie innego dość ważnego problemu: wzajemnych stosunków mię-
dzy poszczególnymi związkami wyznaniowymi, a także scanowiska władz, a zwłaszcza po-
s[aw społeczeństwa.
Do najbardziej szykanowanych przez władze i duchowieństwo rzymskokacolickie nale-
żał PNKK. Wrogość Kościoła katolickiego w znaczący sposób, pisze autorka, zwiększało na-
pięcie na tle wyznaniowym. Należało jednak wyraźniej zaakcentować, że "solą w oku" była
tzw. taniość PNKK (skromne i tanie szaty liturgiczne oraz wyposażenie i wysnój obiektów
sakralnych, darmowe lub za symboliczną opłacą świadczone posługi religijne). W PNKK
nie uznawano zwierzchnictwa papieża, natomiast sama doktryna i obrzędy religijne prawie
>>>
275
niczym nie różniły się od obowiązujących w Kościele Katolickim, tyle że kapłan odprawiał
msze zwrócony twarzą do wiernych, a liturgię sprawowano w języku polskim. Kościół kato-
licki, podkreśla E. Alabrudzińska mógł się czuć zagrożony wzrastającą popularnością PNKK
zwłaszcza, że niezależnie od dokonuj
lcych się w nim rozłamów parafia bydgoska po 1925 r.
liczyła od 5000 do 6000 wiernych, których przyciągał również radykalizm PNKK.
Nic natomiast nie wiadomo (prawdopodobnie dla Bydgoszczy nie zachowały się mate-
riały), czy tak samo jak w sąsiednim Toruniu i Grudziądzu kierownictwo Kościoła urrzymy-
wało kontakty z paniami robotniczymi tj. PPS, Narodową Partią Robotniczą oraz \Volnymi i
Klasowymi Zwi
lzkami Zawodowymi, wreszcie z Niezależn
l Partią Chłopsk
l. Tą ostatnią
"reklamował" w Grudziądzu bydgoski agitator.
Na przykładzie Bydgoszczy (bo nie ujawniło się to rak 'wyraźnie w Toruniu i Grudzi
ł-
dzu) autorka zwraca uwagę na pozyrywny, choć 'wynikający z raktyki stosunek ewangelików
unijnych do PNKK, którzy obserwując rosnącą popularność tego wyznania, zaczęli trakto-
wać je, jako "pewną przeciwwagę dla Kościoła Rzymskokatolickiego" (s. 39).
Społeczeństwo bydgoskie, poza nielicznymi wyjątkami, na ogół nie okazywało wrogości
członkom innych wyznań (istnienia mniejszych związków nawet nie podejrzewało). \V prze-
ciwieństwie do części społeczności Torunia i Grudziądza, nie dało się sprowokować do or-
ganizowania ostrzejszych wystąpień i należy to podkreślić, skierowanych przeciwko wyz-
nawcom PNKK 6 .
Czytelnicy zainteresowani problematyką wyznaniową będą również mieli możliwość po-
równania stanu majątkowego istniejąC);cl1 w Bydgoszczy mniejszościowych związków wyz-
naniowych. \Viększość nie posiadała żadnego majątku a funkcjonowała dzięki składkom,
niezamożnych na ogół członków; niektóre jak PNKK, metodyści otrzymywały pewne bli-
żej nieokreślone, ale najprawdopodobniej niewielkie sumy pieniędzy ze Stanów Zjedno-
czonych. "Potentatem" jeśli chodzi o kościoły i cmentarze był Kościół Ewangelicko-Unij-
ny, posiadający w Bydgoszczy "bardzo silne zaplecze materialne". Stanowiło ono wyrażny
kontrast z trudnościami lokalowymi Kościoła Rzymskok..'1tolickiego" (s. 33).
Chciaż E. Alabrudzińska oddzielnie omawia każdy ze związków wyznaniowych uderza
nie tylko wielka solidarność występująca wewnątrz każdego z nich, ale i równie duża, poza
incydentalnymi przypadkami (np. niemożliwością trwałego porozumienia ewangelików unij-
nych z polskimi luteranami) życzliwość okazywana przez nierzymskokatolickie związki wyz-
naniowe. Jest to rys znamienny w dobie, kiedy dopiero kształtował się ruch ekumeniczny.
\Vszyscy zainteresowani problematyką wyznaniową oraz miłośnicy Bydgoszczy otrzy-
mali naukową, rzetelnie udokumentowaną książkę, bowiem amorka spenetrowała wszys-
tkie archiwa, w których znajdowały się dokumenty dotyczące mniejszości wyznaniowych w
międzywojennej Bydgoszczy, w tym Archiwa Państwowe w Bydgoszczy, Poznaniu i Gdań-
sku, Archiwum Akt Głównych i Archiwum Akt Nowych w \Varszawie, Centralne Archi-
wum \Vojskowe oraz Evangeliches Zentralarchiv w Berlinie. Na nich głównie oparła swoją
pracę, do której prawdopodobnie już nic dodać nie będzie można. Potwierdza to również
umieszczony na końcu wykaz źródeł i opracowań. Książka zawiera także indeks nazwisk.
Dohlczone do pracy dobrej jakości fotografie świątyń, pastorów, a zwłaszcza członków pa-
rafii ewangelicko-augsburkiej oraz organizacji adwentystycznej "Tabita" sprawiają, że
Kościoły o których pisze autorka, stają się czytelnikowi bliższe, bardziej niejako "prawdziwe".
E. Alabrudzińska zajęła się okresem międzywojennym, jedynie w trzech przypadkach
wspomina krótko o wojennych losach wyznawców m.in. wymordowanych przez Niemców
członków gminy żydowskiej.
>>>
276
Można jedynie wyrazić nadzieję, że w swoich badawczych poszukiwaniach odejdzie ona
od zaprezentowanej w książce problematyki, bo na podobne źródłowe opracowanie czekają
okupacyjne dzieje nierzymskokatolickich związków wyznaniowych w Bydgoszczy. Nie ma
również monografii na temat ich funkcjonowania w latach 1945-1991, kiedy przed większo-
ścią z nich, zanim doczekały się legalizacji, stanęły nowe, nierzadko trudne problemy spo-
wodowane polityką wyznaniową powojennej władzy. Jedne z nich nie odrodziły się już po
II wojnie światowej, ale na mapie wyznaniowej pojawiły się inne, wcześniej zupelnie nie-
znane, np. Kościół Wolnych Chrześcijan, Ewangeliczny Związek Braterski, Stowarzysze-
nie Buddyjskie Zen "Czogie" i inne.
Przypisy:
l. Por. W. Rezmer, Mniejszości narodowe w wojsku polskim w okresie międzywojennym ze szcze-
gólnym uwzględnieniem Dowództwa Okręgu Korpusu nr VIII w Toruniu, (w:) Mniejszości narodowe
i wyznaniowe w województwie pomorskim w okresie międzywojennym (1920-1939). Zbiór studiów
pod red. M. Wojciechowskiego, Toruń 1991, t. 1, s. 133-134, tab. 4, (dalej: Mniejszości) oraz W. Rez-
mer, Mniejszości narodowe i wyznaniowe w garnizonie toruńskim w latach 1920-1939, w: Mniejszości
narodowe i wyznaniowe w Toruniu w XIX i XX w., Toruń 1993, to 3, s. 133.
2. K. Urban, Mniejszości religijne w Polsce 1945-1991. Zarys statystyczny, Kraków 1994, s. 153,
tab. 61, s. 154 (mapa), s. 232 (tab. 83), s. 233 (mapa).
3. Por. E. Alabrudzińska, Kościoły nierzymskokatolickie w Grudziądzu w latach 1920-1939, (w:)
Studia Historica SJavo-Germanica, t. XIX (1993-1994/1995), s. 94; Z. Waszkiewicz, Mozaika wyzna-
niowa Grudziądza w latach 1920-1939, (w:) Rocznik Grudziądzki, Grudziądz 1994, t. XI, s. 106, Osta-
tecznie ks. Hajduk przyłączył się do Utworzonej przez H. Piekocińskiego grupy protestanckiej, która
przyjęła nazwę - Polskonarodowy Kościół Katolicki Reformowany; Z. Waszkiewicz, Polski Narodowy
Kościół Katolicki w Toruniu (1923-1939), (w:) Rocznik Toruński, Toruń 1994, t. 22, s. 161.
4. Archiwum Państwowe w Bydgoszczy, Urząd Wojewódzki Pomorski w Toruniu 1920-1939 (da-
lej: UWP) sygn. 4463, cz. III: Metodyści; Z. Waszkiewicz, Stosunek administracji państwowej woj.
pomorskiego i kurii biskupiej w Pelplinie do mniejszościowych związków wyznaniowych w latach
1920-1939, (w:) Mniejszości, t. 1, s. 85.
5 Archiwum Państwowe w Toruniu (Oddz. w Grudziądzu, Starostwo Grodzkie w Grudziądzu,
sprawozd. z 6 VI 1927,9 XII oraz za I-VII 1928; UWp, sygn. 2400, k. 263,285.
6. UWP, sygn. 2398, k. 7 i n., 55-57,67-70.
7. Por. J. Urban, op. cit., s. 174 (tab. 68), s. 175 (mapa), s. 186-187 (mapa) i tab. 71.
>>>
Jacek WOŹNY
MENNICA BYDGOSKA
(omówienie pracy zbiorowej pt. ,,400-lecie
mennicy bydgoskiej 1594-1994" Bydgoszcz 1994)
W 1994 r. minęła 400. rocznica uruchomienia bydgoskiej oficyny menniczej. Uczczenie
jubileuszu włączono w uroczyscości związane z obchodami 6S0-lecia nadania praw miej-
skich Bydgoszczy, bowiem wśród wielu przywilejów w 1346 r. ocrzymała ona również prawa
bicia monet. Omówienie problemów związanych z funkcjonowaniem mennicy poświęcona
zoscała sesja naukowa, którcj obradami kierowali S. Suchodolski oraz F. Mincer. Efekty
spotkania numizmatyków, hiscoryków i archeologów opublikowano w zwartym wydawni-
ctwie, obejmującym 8 referatów oraz słowo wstępne B. Pietroń z Muzeum Okręgowego im.
Leona \Vyczółkowskiego, wygłoszonych 23 września 1994 r. w Bydgoszczy.
B. Paszkiewicz (Zamek Królewski w \Varszawie) przedstawia zagadnienie uprawnień
menniczych Bydgoszczy na tle mennictwa miejskiego w XIV-wiecznej Polsce. Nowacorski
charakter referatu wynikał z faktu, iż w dotychczasowych pracach rozpatrywanie owego
problemu ograniczano do XV wieku. Najnowsze jednak badania, oparte o coraz liczniejsze
zestawy zidentyfikowanych monet miejskich skłaniają do poważniejszego potrakcowania
znanych przywilejów lokacyjnych. Jako pierwsze otrzymały prawo mennicze dwa miasta
małopolskie (Sandomierz - 1286 r., Sącz - 1292 r.). Nie odzwierciedlało ono bynajmniej
poziomu ich rozwoju, lecz miało ten rozwój stymulować. gdyż w obu wypadkach nadane
były przy okazji przeniesienia miasta na nowe miejsce. Od 1300 r. lub nieco później, rozpo-
czyna się nacomiast proces przejmowania praw menniczych przez miasta dolnośląskie. W
1346 r. podobny przywilej ocrzymała Bydgoszcz, co stanowiło według B. Paszkiewicza piąty
i prawdopodobnie ostami przypadek połączenia go z dokumentem lokacyjnym. W przeci-
wieństie do miast śląskich (np. Brzeg, \Vieluń), brak w Bydgoszczy dowodów potwierdza-
jących rzeczywiste uruchomienie takiego zakładu przemysłowego. Aucor odrzucił spekula-
cje wokół domniemanych XIV-wiecznych monet bydgoskich. Jeśli mennicę zgodnie z przy-
wilejem uruchomiono, musiałby w tym czasie produkować monety przypominające brak-
teaty krzyżackie. Moneta krzyżacka ukształtowała bowiem system pieniężny Kujaw w XIV w.
Niestety, nie odkryco dotąd brakteatów tego rodzaju, zatem wszelkie dyskusje nad funk-
cjonowaniem w XIV-wiecznej Bydgoszczy mennicy miejskiej są przedwczesne do mo-
mentu poszerzenia bazy źródłowej.
M. Obremski (Wojewódzki Konserwacor Zabytków w Bydgoszczy) prezentuje w swym
tekście rekonstrukcje i współczesne zagospodarowanie terenów dawnej mennicy bydgo-
skiej. Obejmowała ona obszar śródmiejskieJ wyspy na Brdzie, co stanowi rzadkość w skali
środkowoeuropejskiej dla podobnego typu zakładów przemysłowych. Z drugiej zaś strony
"
>>>
278
uwidoczniona została w Bydgoszczy optymalizacja powiązań gospodarki z warunkami natu-
ralnymi. Zwyczajowe określenie terenu obmywanego przez ramiona Brdy miancm \Vyspy
Młyńskiej wynika z kilkusetletniej tradycji pomieszczonych tu urządzeń przerabiaj
łcych
ziarna zbożowe. Obiekty mennicy mimo sąsiedztwa z młynami micjskimi zawsze pozosta-
wały oddzielone od patrimonium bydgoskiego. Tworzyły one w latach swego funkcjonowa-
nia z\\'arty kompleks gospodarczy. ŹrÓdła pisane i karwgraficznc pozwoliły M. Obremskie-
mu zrekonstruować lokalizację dworku-skarbca, pięciokołowego warku menniczego, bie-
larni (czyszczenie metalu), smelcarni (przetapianie mctalu) oraz pręgami z prasami do tło-
czenia mon er, kamienicy. Naj iswtn iejsze wyniki przeprowadzoncj rekonstrukcji wiążą się z
ukazaniem regularności oraz logiki rozmieszczenia poszczególnych jcj elementów. Archi-
walia zgromadzonc skrupulatnie przez M. Obrcmskiego potwierdzają rÓwnocześnie iż
większość zbudowanych w końcu XVI wieku szachulcowych budynków zakbdu rozebrano
pod koniec XVIII stulecia na polecenie władz pruskich.
Dwa kolejne opublikowane rcferaty dOtyCZ
ł zagadnień klasycznej numizmatyki. A. Mu-
siałowski (Muzeum Okrcgowe w Torlmiu) przedstawia na przykładzic półtoraków udział
monet z mcnnicy bydgoskiej w obrocie pieniężnym na początku XVII wieku. Podstawc
rozwaŻań Autora stanowiły obliczenia frckwencji bydgoskich moner w skarbach ukrywa-
nych od roku 1619 po koniec tego stulecia. Znaczna ilość dcpozytów z interesującym nas
składnikiem skłania do wyrażenia podziwu wobec sprawności handlowej ówczesnego ad-
ministratora bydgoskiego przedsiębiorstwa. \Vątpliwość budzić może jcdynie sposób doku-
mentowania przez A. Musiałowskiego wspomnianych zagadnień, nazbyt drobiazgowy a
może jednocześnie pozbawiony głębszego elementu porównawczego.
H. \Vojtulewicz ukazuje fragment dalszych dziejów zakładu w przyczynku "Mennica
bydgoska za czasów panowania Jana Kazimierza". Okres ten jest intercsujący głównie ze
względu na naZ\viska kolejnych zarządców - Tomasza i Andrzeja Tymfów oraz Tytusa Li-
wiusza Boratiniego, nic najchlubnicj zapisanych w historii polskiego mincerstwa. Obejmuje
on równicż epizod szwedzkiej okupacji Bydgoszczy, a także obiektów menniczych. Tcgo
zagadnienia jednak H. \Vojtulewicz niestety szcrzej nie rozwin
łł, poprzestając na opisach
stosunków monetarnych owego czasu.
Autorką kolejnego w zbiorze referatu jest J. Borowczak (Muzcum Okręgowe w Bydgosz-
czy), stanowi on zaś próbę syntezy wiedzy na temat przedsiębiorstw menniczych w Byd-
goszczy. Już we wstępie zyskujemy pogląd na rys historyczny tego problemu. Produkcja
monet od 1594 do 1688 roku odbywała się początkowo w prywatnym zakładzie Augusta
Cikowskiego, przekształconym następnie w królewską mennicę Zygmunta II \Vazy, a os-
tatecznic u schyłku istnienia, w mennicę koronną. Skomplikowane losy przedsiębiorstwa w
XVI i XVII stulcciu wiązały się dodatkowo z licznymi zmianami najwyższych zarządców.
Dla badań nad historią gospodarcz
ł ważnym jest stwierdzenie J. Borowczak, iż wywodzili
sic oni z Niemiec (\Valenty Jans, Herman RUdigier, Ernest Knorr, Andrzej i Tomasz Tym-
fowie), Holandii (Jakub Jacobson, Maciej van Menningen) oraz \Vłoch (Tytus Liwiusz
Boratini). Także pozostały personel tworzyli głównie Niemcy wyznania protestanckiego.
Jedynie August Cikowski, pierwszy prywatny zarządca mennicy bydgoskiej, był rodowitym
Polakiem, podkomorzym krakowskim. Późniejsze próby obierania na to stanowisko obywa-
tela polskiego kończyły się już niepowodzeniem, ze względu na niechęć zatrudnionych fa-
chowców (mincerzy i probierzy) pochodzenia niemieckiego.
Zawarty w tomie referat R. Kabacińskiego (Instytut Historii WSP Bydgoszcz) "Miasto i
mennica - karta z dziejów staropolskiej Bydgoszczy" sięga do interesującej problematyki
>>>
279
współistnienia na niewielkim obszarze odrębnych struktur społeczno-gospodarczych. Na
samej tylko śródrzecznej \\-)'spie działały obok mennicy również wielkie młyny królewskie
i tartak. Przyjmuje sic, iż bicie monet należało z reguły do obcokrajO\..'Ców, wznoszących
nowe dla zasiedziałej społeczności obyczaj c, a często też odmienność religijną. Nie dziwi
\
zatem, poświadczone źrÓdłowo przez R. Kabacińskiego, konflikty w bezpośrednim sąsiedz-
[wie mennicy. Jak wspomina Autor, dochodziło nawet do niszczenia mostów prowadzących
ze śródmieścia na wyspę oraz kilkudniowego oblegania przez mieszczan obiektów produk-
cyjnych (1680 r.). Źródła podobnych ekscesów \\-y'nikały bezpośrednio z doskonałej w po-
równaniu z pospólstwem i plebsem miejskim kondycji finansowej mincerzy. Funkcjonowa-
nie mennicy w dużym ośrodku, jakim była ówczesna Bydgoszcz, wywierało jednak pozyty-
wny wpływ na ożywicnie procesów zmian społecznych i strukturalnych, co w efekcie przy-
nosiło miastu korzyści różnego rodzaju, od gospodarczych po kulturalne.
Opublikowany referat B. Pietroń (Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy) ,,\Vyposażenie
mennicy bydgoskiej w 2 poł. X"VIl wieku", oparty zosmł przede wszystkim na nieznanym
dotychczas inwentarzu mennicy z 18 sierpnia 168-+ r, przechowywanym w zespole Archi-
wum Skarbca Koronnego w \Varszawie. Z treści jego wynika bezpośrcdnio, żc poszczególne
empy bicia mone[ odbywały się w osobnych budynkach, określanych nazwą funkcji, którą
spełniały. Zinwentaryzowane w 1684 r. obiekty nieruchomc to murowana smelcarnia (prze-
top metalu), drewniany pięciokoło\\-)' wark menniczy (walcowanie metalu), murowana strzy-
g
1fnia (cięcie pasów metalu), klizarnia (produkcja krążków) oraz prcgarnia (bicie monet).
Oprócz budynków produkcyjnych w skład kompleksu wchodziły również gospodarcze, jak
stajnia, kuchnia czy wozownia. Po zapoznaniu się z treścią inwentarza nasuwa się spostrze-
żenie, iż zakład bydgoski musiał być związany z wieloma pośrednikami i dostawcami. Lista
sprowadzanych towarów obejmowała m.in. miedź, srebro, żelazo, ołów, kamień winny, sól,
drewno oraz żywność. \Vielu dostawców pochodzić musiało z miasta lub jego okolicy, lecz
problem ten nie został jeszcze poddany analizom społeczno-gospodarczym.
\V konkluzji niniejszej recenzji sprawozdawczej podkreślić należy, iż opublikowane ma-
[eriały z bydgoskiej sesji naukowej dokumentują podjęcie przez Amor ów \\-)'branych tylko
zagadnień z boga[cj problematyki przemysłu mincerskiego przełomu późnego średniowie-
cza i nowożyrności. Tym niemniej \\-)'niki ustaleń badawczych sugerują już na obecnym
etapie sprawczą funkcję mennicy bydgoskiej wobec pozostałych dziedzin lokalnej gospo-
darki, choćby ze względu na dopływ \\-)'sokiej klasy fachowców, rozbudowaną technologię
oraz szerokie kontakty handlowe.
>>>
Bogumił ROGALSKl
RECENZJA KSIĄŻKI
FRANCISZKA MINCERA
Pr. "DZIEJE BYDGOSZCZY",
Zielona Góra 1992 r.
Recenzent zmuszony wybrać tytuł monografii jak wyżej, bo powtórzony został dwukrot-
nie na obwolucie i karcie tytułowej, a "Historia Bydgoszczy" na okładce książki - dziwny
ewenement. Dzieje i historia są określeniami bliskoznacznymi, ale semantycznie nie iden-
tycznymi. "Dzieje" według słownika języka polskiego znaczone są wydarzeniami, raczej
przeszłymi, powiązanymi jakąś chronologiczną ci
łgłością faktów z życia podmiotów hiolo-
gicznych, ich organizacji, a nawet przedmiotów fizycznych. I Historia czyli "res gestae" jest
naj nowszą wiedzą o czynach dokonanych przez podmioty jednostkowe, grupowe i naukę
próbującą wyciągać wnioski przyczynowo-skmkowe. 2 Stąd określenia "historia magistra
vitae est" - historia jest nauczycielką życia, nie można brać dosłownic. Recenzowana książ-
ka nie spełnia obu kryteriów, co jest zawsze bardzo trudne. Z drugiej strony żaden historyk
nie jest w stanie w pełni odtworzyć ducha i nastrojów minionych społeczeństw, a znaną mu
z jednostkowej autopsji współczesność - całościowo, w miarę obiektywnie przedstawić.
Stąd dla monografii miast najbardziej adekwatnym jest określenie w tytule "Dzieje...", a
bardziej precyzyjne "Z dziejów...", gdyż prawie nigdy nie da się osiągnąć pełnej ciągłości
opisu czy charakterystyki wszystkich, choćby najważniejszych opisywanych wydarzeń, ich
da kulturowego, gospodarczego.
Na okładce zdziwienie budzi niespotykana w liternictwie stylizacja trudno czytelnego
alfabetll, w prostokątnej ramce, z powtórzonego wielokrotnie tytułu: Historia Bydgoszczy.
Amorka projektu Beata Piekarska nie dość, ŻC z litery H zrobiła znak pisarski jakby chiński
a z "I" ,,1", to nieporadnie skróciła "Bydgoszcz" w narożach ramki w lewym pasie piono-
wym na "Bydgo", w prawym na "Bydgo+coś". Może drobiazg mało zauważalny, ale nie
przynoszący chwały redaktorowi Zygmuntowi Rybczyńskiemu. Budzi także poważne wąt-
pliwości czasokres przyjęty w tytule monografii, gdzie zupełnie brak prehistorii. Stąd właś-
ciwszy byłby tytuł "Bydgoszcz od XII w. do 1806 r."
Książka reprezentuje pełny warsztat naukowy z przypisami, indeksami, a nawet krót-
kim streszczeniem w języku niemieckim. Pod tym kątem będzie więc recenzowana, mimo
że amor jej nie klasyfikuje: popularno-naukowa czy naukowa.
\V Wstępie Autor wymienia dość liczne pozycje bibliograficzne, poprzedzające jego
opracowanie. Nic jest bynajmniej ich mało, chociaż różnej jakości, już od XVII wieku. Do
charakterystyki wykorzystywanej pracy zbiorowej "Bydgoszcz Historia - Kultura - Życie
>>>
281
gospodarcze" z 1959 r. należy dodać, że ambicje wydania opracowania popularno-nauko-
wego spełniło jedynie rolę popularyzatorsk'1 bez angażowania warsztatu naukowego, prze-
ważnie przez "jednorazowych" debiurantów. Nawmiast krótka rozprawa archeologiczna
Cz. Potemskiego tamże, w formie jakby syntezy z wielu kultur na przestrzeni tysiącleci, od
lat została już zdystansowana przez póżniejsze odkrycia jego i innych. Zaś szereg fantazji
architekta A. Licznerskiego, amatora w publicystyce historycznej, nie można przyjmować
bezkrytycznie. Podobnie przestarzałych i błędnych jest szercg twicrdzeń Józefa Kozane-
ckiego, ówczesnego \Vojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Także \\-)'powiedż Barbary
Janiszewskiej jest ułamkiem tego, co wiemy i zostało napisane od szeregu lat. Mimo po-
wyższych zastrzeżeń, Autor korzystał z nich bezkry[ycznie. rvlożna zgodzić sic, że szereg
materiałÓw przyczynkarskich, dotyczących epizodów z przeszłości Bydgoszczy, powstało w
powohmej od 1957 roku Regionalnej Pracowni Naukowo-Badawczej Bydgoskiego Towa-
rzystwa Naukowcgo. Oceną proporcji drukowanych przez kilkadziesiąt lat pozycji od czasu
jej ismienia, zajm" się chyba kiedyś historycy dziahllności Bydgoskiego Towarzysm'a
Naukowego. Już dziś można st\vierdzić, że wydawane pozycje nie zawsze swsowały zasady
warsztatu naukowo-badawczego. Dla przykbdu - oceniane przez Aurora .,Dzieje Bydgo-
szczy - Calendarium" z 1959 r. "było pozycją dość udaną... dzięki swej wartości naukowej".
\V rzeczywistości jest jedynie datownikiem nieudokumemowanych źródeł przedstawianych
wydarzeń (s. 16-17).
LJopiero .,Statuty i przywileje cechów bydgoskich z lat 1434-1770" wydane przez T.
Esmana i Z. Guldama (s. 17) zostały opracowane w oparciu o pełen warsztat naukowy. Na-
tomiast \vykorzystywane w recenzowanej monografii, .,Szkicc dzicjów dawnej Bydgoszczy
XVI-XVII w." nie posiadają przypisów źródłowych, z których autorzy korzystali (s. 19).
Jeszcze niższ" rangę naukową, bo typowo popularyzatorską, ma pcriodyk "Kalendarz Byd-
goski", gdzie rzadko autorzy powołuj" się chociaż na literaturę, z której korzystali. \Vopar-
ciu o warsztat naukowy wydawana jest "Kronika Bydgoska" (s. 18 i 20), ostamio regularnie,
corocznie.
Zupełnemu zdyskwalifikowaniu, bogatemu jednak w faktografię bydgoską, wydawni-
ctwu ziomkowskiemu z \Vilhelmshaven "Aus Brombergs Vergangenheit" (s. 18-19), jakby
przeczy korzystanie z niej w monografii przez Autora. Zabrakło jednak dyskusji z niektóry-
mi tendencyjnymi stanowiskami autorów niemieckich. Natomiast podnoszenie rangi "Byd-
goszcz - Zarys dziejów", opracowania super popularnego, może wydawać się nieporozumie-
niem, skoro Autor skorzystał z niej także (s. 19). To tylko pobieżny przegląd różnej wartości
bibliografii.
Rccenzowana monografia składa się z 474 stron. Z czego dosłowny przcdruk rozdziałów
[II-VI wynosi 241, a z selektywnie wypisanymi indeksami 319 stron, z I tomu "Historii
Bydgoszczy" pod redakcją M. Biskupa (s. 21). Podstawowym niedostatkicm recenzowanej
pracy jest brak jakiejkolwiek ilustracji czy kartografii, z których sporo się zachowało, a
niewielka mniej wartościowa część została została opublikowana w t. I. Można by więc
przyjąć, że ww przedruk byłby drugim wydaniem, gdyby został uzupełniony nowymi mate-
riabmi chociaż z lat 1772-1806, które posiada Autor (s. 21). Szkoda wielka, ponieważ t. I
wydany w 1991 r. w pięciotysięcznym nakładzie czekał na druk ponad 10 lat. Do dziś zale-
ga półki księgarskie. Według datacji literatury zaznaczonej w przypisach rok 1975 przekro-
czony został kilka razy. Stąd nieprzekonywające usprawiedliwianie się Autora, "że ogłosze-
nie drukiem tej książki w obecnej formie jest celowe i uzasadnione..., dzięki jednolitej kon-
cepcji położenia nacisku na zagadnienia polityczne i kulturalne ... co w rozwoju miasta było
>>>
282
elementem upodabniającym je do innych polskich ośrodków urbanistycznych..." Trudno
jednak znależć te intencje autora, porównując oba tomy monografii Bydgoszczy z 1991 i
1992 r. (s. 21-22). Zupełnie nieprzekonywające są inne argumenty o niemożliwości prze-
redagowania rozdziałów III-VI z 1991 r., co było obowiązkiem Autora. \Vzględy technicznc
nie mogły być tu przeszkodą, gdyż można było tak zredagować całość w obecnej rozpięto-
ści, skracając stare przegadane fragmenty, a wprowadzając nowe, o czym mowa wyżej (s. 21).
Na życzeniowe III wydanie monografii Bydgoszczy długo jeszcze nie będzie można liczyć.
Recenzent także musi się przyznać, że "przedruki" podjął się recenzować drugi raz. Jest
jednak w nieco innej sytuacji niż Autor. Drugie czytanie bardzo podobnej książki, pozwala
bliżej i dokładnej przyjrzeć się znanej już fabule. Jednocześnie, aby nie przedrukowywać
poprzednich uwag recenzenckich znajdą się tutaj zasygnalizowane tylko te, którc będą
niezbędne dla urrzymania ciągłości myślowej wywodu recenzenckiego. 3
\Ve wstępie książki Autor umieścił aż cztery nazwiska różnych historyków, którzy w
jakiejś formie "ponoszą odpowiedzialność" za jej treść i wydanie (s. 22). Niewątpliwie
najwybitniejszym z nich, posiadającym aoświadczenie autorskie i redakcyjne monografii
miast jest prof. Marian Biskup z UMK w Toruniu, redaktor naukowy tej monografii, ponad-
to specjalista z problematyki pomorsko, a nawet polsko-krzyżackiej! Jednak te opracowa-
nia zbiorowe, w których miał tylko udział redaktorski wypadły gorzej, choćby np. wspomi-
nając wzmiankowany wyżej tom I Historii Bydgoszczy, z pewnym niedopatrzeniem, wyni-
kającym z historycznych realiów miasta. Ponadto widoczny jest brak historyka sztuki w zes-
pole autorskim. Prof. Henryk Samsonowicz z Uni\.,"ersytetu \Varszawskiego jest recenzen-
tem książki, mediewistą, bez doświadczenia w monografiach miast. s Prof. Zygmunt Boras z
Uniwersytetu Poznańskiego figuruje jako recenzent wydawniczy, o specjalności z historii
powszechnej i najnowszej, z nikłym doświadczeniem w monografiach miast. 6 Listę zamyka
prof. Zbigniew Kwaśny z Uniwersytetu \Vrocławskiego, inicjator i krytyk strony formalnej i
merytorycznej, historyk gospodarczy XVIII-XIX w. oraz Niemiec, zupełnie bez doświacze-
nia w monografiach miasc7 (s. 29). Drugi z wyżej wymienionych nic znalazł się ani w przypi-
sach, ani w bibliografii. Z kilku pozycji wydawniczych trzeciego korzystał Autor, zaś czwar-
tego nie ma w bibliografii, jak również w przypisach. \V sumie jest ich 328 z czego, tylko w
przedruku, 161 z kwerendy archiwalnej. \V pierwszej grupie znajdują się pozycje różnej
proweniencji, począwszy od kolorowego Bydgoskiego Informatora Kulturalnego, dodatko-
wo z okolicznościowymi opowiadaniami amatorsko historyzującymi, poprzez Kalendarz
Bydgoski z nieco wiarygodniejszymi, popularnymi opowiadaniami, do literatury o lepszej
czy gorszej wartości historycznej. Jest także parę odniesień przypisami do nie datowanych,
maszynopisów prywatnych. \V bibliografii samego Autora na 28 pozycji sześć nie ma war-
tości przyczynkarskiego warsztatu naukowego, z tego trzy są przedrukowanymi rozdziałami
z Historii Bydgoszczy t. I. Brak erraty powydawniczej zostawił szercg błędów drukarskich.
Rozdział I Dzieje Bydgoszczy 00,1466 r.
Dziwnie gawędziarsko zaczyna się "Jak powszechnie wiadomo...". Sugerowanie, że
wszyscy muszą wiedzieć, kiedy Bydgoszcz otrzymała prawa miejskie. Sam Autor zaś nie
podał, z jakiego dokumentu się o tym dowiedział. 8
Nie ma dotąd żadnych podstaw, aby osadnictwo ściśle bydgoskie, lewobrzeżne istniało
w okresie wpływów rzymskich, na szlaku bursztynowym. Podobnie wątpliwe jest dość po-
wszc\:.hnie w)Tmicniane Osiclsko jako Ascaucalis. bardziej prawdopodobnie można hipore-
>>>
283
tycznie wiązać ze Skulskiem, położonym na trasie od \Varty wzdłuż jezior z goplańskim
włącznie. Zakładając, że w owych czasach jedyną pewną drogą i drogowskazem były rzeki
oraz jeziora, a szlak nie był stałą drogą lądową. Można więc przyjąć, że trasa kupców rzym-
skich biegła od Kalisza rzeką Prosną lub wzdłuż rz. Powa, by docierając do Starego Konina
przekroczyć na północy \Vaftę, a wzdłuż jezior Pątnowskiego, Ślesińskiego przez Skulsk,
Kruszwicę dotrzeć w okolice Inowrocławia, skąd do \Visły, by korzystać z możliwości spły-
wu lub przeprawy na prawy brzeg rzeki pod Otłoczyncm. \V przeciwieństwie do lewego
brzegu na terenie b. pow. bydgoskiego brak pewnych importów rzymskich w formie monet
i wyrobów rzemiosła. Powiat chełmiński może wykazać się zagęszczeniem stanowisk z
okresu lateńskiego i rzymskiego. 9 Stąd wątpliwość poważna, czy lądowy szlak bursztynowy
przebiegał przez teren, nawet współczesnej Bydgoszczy. \Vielce pomocne, nie tylko w
rozważaniach recenzenckich, a szczególnie dla monografii miast czy regionów są arkusze
archeologiczne Zdjęcia Polski opracowyv."ane przez Pańsm"owe Służby Ochrony Zabytków.
Ponieważ jest to kosztowna praca na lata, należy z uznaniem przyjmować każdy numer
Komunikatów Archeologicznych, ostatnio VI (1994), poświęcony prezentacji wyników os-
tatnich badań z terenu miasta Bydgoszczy, redagowany przez Komitet Redakcyjny pod
przewodnictwem Olgi Romanowskiej-Grabowskiej. Lektura Komunikatu pozwoliła recen-
zentowi szerzej zapoznać się ze stanem dotychczasowych odkryć archeologicznych, niż było
to możliwe Autorowi, którego wnioski nie mogą być aktualne.
Zupełnie niepotrzebnie Autor wprowadza ekwilibrystykę pozytywno-negatywną z
nazw
ł osady ptolemeuszowej Budorgis vel Budorigon, która z Bydgoszczą nie miała nic
wspólnego (s. 23), podobnie Osielsko z Ascaucalis (s. 24).10 Osada raczej rybacka, od XII w.
gród, należąca lub założona przez Bydgosra, od imienia wywodzi swą nazwę Bidgoszcz vel
Bydgoszcz. \Vspomniany S. Rospond (s. 25) wiąże jej człony z archctypem starosło-
wiańskim, ale udokumentowanym dopiero w XI w." Przyjmując linię Noteci i Brdy po-
graniczem polańsko-pomorskim, nie można łączyć chronologicznie rożnych grodów i \Va-
łów Kujawskich (s. 25-26). \Vyszogród egzystował od XI-XIV w. (1330 r.), Zamczysko
według ostatnich odkrywek archeologicznych budzi wątpliwości z przynależnością do gro-
dów wczesnośredniowiecznych. Czy Koronowo posiadało gród wczesnośredniowieczny,
strzegący przeprawy przez Brdę, do dziś nie wiadomo. Gród w Prądach znalazł się w litera-
turze omyłkowo, a istniał w Pawłówku do XII w. Gród w Strzelcach Dolnych zbudowany w
VIINIII w., zniszczony został ostatecznie w pierwszej połowie XII w. Z innej epoki są tzw.
\Vały Kujawskie, datowane dotychczas mało dokładnie od XI-XIV W. 12 (s. 25-26). Lokali-
zacja Bydgoszczy, "początkowo osady rybackiej", tylko na prawym brzegu Brdy jest infor-
macją zupełnie błędną (s. 26). Nie określa, w jakim czasie osada tu istniała, a szczególnie
rozrzutu znalezisk archeologicznych po obu stronach rzeki, przekraczających zasięg "dzi-
siejszego Starego Miasta"l3 (s. 26, przyp. 11-14). Co najmniej nie uzasadnionym anachro-
nizmem jest sugerowanie, aby Bydgoszcz "odgrywała dominującą rolę w komunikacyjnym
systemie lądowo-wodnym Polski średniowiecznej" (s. 27). \Vspomniana przewłoka między
Jeziorem Ślesińskim a Gopłem przestała istnieć wobec obniżenia poziomu wód od połowy
XIV w. i wydłużenia uciążliwej drogi lądowej dla łodzi. Ił \V XV w. trasa ta musiała być za-
pomniana, bo J. Długosz wymienia tylko wzgórze Przewłoka. Ił Dodatkowa przewłoka, w
kienmku na Bydgoszcz, musiałaby być między Notecią a Brdą, o czym nic nie wiadomo. \Vaż-
ne drogi lądowe od wczesnego średniowiecza prowadziły na Pomorze Gdańskie przez Na-
kło, a od początku XIII w. przez Toruń do ziemi chełmińskiej i Prus krzYŻackich, wkrótce
główny węzeł drogowy. Bydgoszcz leżała na trasie stosunkowo późno użytkowanej, zapa-
>>>
284
sowej drogi z \Vielkopolski do Gdańska. Połączenie równoleżnikowe z Nakła do Bydgoszczy
było jeszcze późniejsze i podrzędniejsze. Świadczy o tym w jakiejś mierze chronologia wzmia-
nek o poszczególnych miejscowościach: Szubin w 1365 r., Rynarzewo w 1299 r. Druga
podrzędna trasa Mogilno 1175 r., \Viecanowo w 1065 r., Mokre w 1357 r., Szczepankowo w
1520 r., Barcin 1215 r, Kania w 1465 r., Jeżewo w 1136 r., Brzoza w 1539 r., Bydgoszcz w
1239 r. Podobnie średniowieczną metrykę ma droga z Inowrocławia (1185 r.), ważnego i
starego węzła drogowego, przez Złotniki - XIII-wieczną osadę służebną, ale raczej tylko do
Nakła przez Łabiszyn, wzmiankowany w 1247 r., zaś do Bydgoszczy w okresie nowożytnym
przez Puszczę Bydgoską: Gniewkowiec w 1583 r., Tarkowo w 1520 r., Brzozę jw. (krzyżów-
ka dróg) - co świadczy o braku wczesnego pohłczenia bezpośredniego Inowrocławia z Byd-
goszczą w średniowieczu. Połączenie z Solcem było zupełnie podrzędne, gdzie Czcrsko
udokumentowane jest w 1382 r. (wcześniej archeologicznie), Otorowo w 1280 r., Solec w
1325 r. - niev{ykluczone połączenie z Podgórzem Toruńskimis.
Truizmem jest twierdzenie o spław
ości Brdy, ale brak uzasadnienia, dbczego dopicro
od XII w. (s. 27). Możliwości wodne rzeki były wcześniej lepsze niż dziś, a wykorzystanie
jej zaleŻało od potencjału zagospodarowania jej okolic, szczególnie dla spławu drcwna z
Borów Tucholskich. 16
Przesuwanie początków bydgoskiego grodu na wiek X i XI (s. 28) jest zupełnie pozba-
wione podstaw źródłowych pisemno-archeologicznych. Pierwszym przekazem pisanym jest
wzmianka z 1242 i 1250 rY Jednak istniał wcześniej. \Vobec odkryć archeologicznych na
podgrodziu, dzisiaj wiedza nieco rozszerzyła się w stosunku do przeważnie hipotetycznych
stwierdzeń sprzed 1980 r. Eksploracje w 1993 i 1994 roku, na działce przy ul. Grodzkiej 36,
pozwoliły ustalić, że gród i podgrodzie znajdowały się na wyspie, a więc poza kościołem św.
Idziego. Powoli wyłaniają się pierwsze wnioski, które będą wymagały weryfikacji. W 1993 r.
odkryto relikty wału i wewnętrznej zabudowy grodu, które datować można na połowę (2
połowę) XII w. \V innej publikacji z tych badań ten sam autor uznaje hipotetycznie, że
odkrył wzmocnione drewnem nabrzeże portowe przy osadzie podgrodowej. Odkryte relikty
podgrodzia we wschodniej części wyspy \V. Chudziak datuje na XII w. (?)18
Pewnym jest, że gród bydgoski był typowo nizinnym, tu usytuowany nie tyle na wznie-
sieniu (s. 28), ale na kempie - wyspie wśród rozlewisk Brdy, podobnie jak dziesięciO\,,'ie-
czny nakielski. Nie ma także pewności, czy istniały dwie fosy znane dopiero z rysunku
Oahlbergha miasta i zamku. Tamże widoczne wzniesienie mogło być efektem nasypów
ziemnych, znowu podobnie jak w Nakle. 19
Znalezione przypadkowo i nie zlokalizowane bliżej skarby datowane ogólnie monetami
"post quem" (s. 29), nie mogą świadczyć o Żadnym grodzie szwederowskim. Często monety,
nawet nie pociętc, przez dłuższy okres były tylko kruszcowym środkiem płatniczym. Po-
dobne znaleziska z terenu dzisiejszej Bydgoszczy, mogą jedynie świadczyć o przelotowej
drodze handlowej.2o Na przykładzie zwolnień z ciężarów prawa książęcego, a szczególnie
utrzymania i stróży grodu bydgoskiego przez wsie, popieranego przez władców klasztoru
byszewsko-koronowskiego, nie można mówić o powszechności (s. 26). Tu
awet ten pro-
ces, realizowany stopniowo, trwał od 1250-1315 r. 21 Ciekawe, że wśród zobowiąz.°mych do
stróżowania grodu bydgoskiego przed 1250 r. zabrakło mieszkańców podgrodzia lub osa-
dy!22 Czyżby tych kilku ewentualnych rybaków nic nie znaczyło? Podobnie tylko ludność z
oddalonych wsi biskupa włocławskiego zobowiązana była do naprawy izbic grodu bydgos-
kiego. Natomiast o powszechności zwolnień z ciężarów prawa książęcego można mówić
dopiero z upowszechnieniem immunitetów, związanych z lokacją miast i wsi, na prawie
>>>
285
zachodnioeuropejskim, właściwie dopiero od XIV w. Bydgoszcz otrzymała taki, wyżej
wspomniany przywilej. w 1346 r. Dopiero wtedy mieszczanie zobowiązani bywali utrzymy-
wać w gotowości bojowej jedynie miejskie urządzenia obronne: palisady i mury, a o wkrót-
ce wybudowany zamek zohowiązany był dbać sta!"osta, a w razie potrzeby bronić przy po-
mocy pospolitego ruszenia, a nawet: żołnierzy najemnych.
Zupełnym pomyleniem jest chronologiczne ustalenie przez Autora rywalizacji między
Bydgoszczą a \Vyszogrodem, czy Bydgoszczą a Solcem Kuj. (s. 30). Oba ośrodki konkuren-
cyjne wcześn iej miały przewagę" w dziedzinie Ż(;glugi i handlu". Przyznaje to zresztą jed-
noznacznie R. Kabaciński. 22 Można jedynie :dodaó, że potencjał polityczno-ekonomiczny 801-
ca Kuj. musiał być większy od bydgoskiego
- skoro prawa miejskie otrzymał wcześniej, bo w
1325 r. 23 \Vyszogród zaś odznaczał się wybitną rolą polityczną z potężnym grodem obronnym
z XI w. oraz gospodarczą, wpierw z brodem pod Czerskiem, a nawet mostem średniowiecz-
nym przez Brdę na starym szlaku handlowym. 24 Dopiero zniszczenie \Vyszogrodu przez Krzy-
7..aków w 1330 r. usunęło przeszkodę w wysforowaniu się Bydgo
zczy i uzyskaniu praw miej-
skich w 1346 r., ale po oddaniu traktatowym okupowanego przez Krzyżaków grodu z osadą.
Nieprawdopodobne powtórzenie błędu tłumaczenia łacińskiego, dotyczącego naprawy
izbic w grodzie bydgoskim "przy użyciu kamieni" i "cegły" (s. 33), zamiast "lub" - "vel"
wyjaśnił rccenzent już wcześniej.2S Cegła była w 1250 r. materiałem zbyt cennym na gruzowe
zasypki, a napewno nie zn
:mym jeszcze nawet w cysterskim Byszewie czy Koronowie, wobec
ostatnich hipotcz W. Chudziaka podgrodzie znajdowało się tuż przy grodzie, w obręb którego
nic wchodził kościół św. Idziego, który "romańskie", jak dotąd, miał tylko wezwanie (s. 20).
\Vedług odkrywek archeologicznych, relikty murowane kościoła wskazują na XIV w. u \V C"La-
sic eksploracji jego w 1992-93 r. natrafiono wprawdzie w wykopie 4 na szczątki "drewnianej
konstrukcji". Niestety nieporadność techniczna, przed zalewaniem wykopu wodą gruntową,
utrudniła dostęp do calca. Nie wyjęto także fragmentu drewna dla zbadania czasokresu jego
zastosowania czy użytkowania. Odkrycie pochówków przy reliktach kościoła może świadczyć
o użytkowaniu cmentarza od XII w. Nie ma jednak pewności, czy od początku już przykoś-
cielnego. 27 Niezbędnym jest uzupełnienie powyższych braków dla pełni odkrywek archeolo-
gicznych, bo drewno raz odsłonięte szybko niszczeje, nawet w gruncie.
Osobnym zagadneniem są związki Inowrocławia z Bydgoszczą, który wpierw był siedzi-
b
\ książęcą, a potem stolicą województwa. 28 Ks. Kazimierz I (+1267) miał wybudować w
Inowrocławiu zamek ceglany na terenie miasta, lokowanego już w 1238 r. (s. 31), chociaż
pierwsza wzmianka o nim pochodzi dopiero z 1305 r, z nazwą "castrum". Określała ona
zarówno gród, jak i zamek. Za grodem, ale w części południowo-wschodniej, wytyczonego
średniowiecznego miasta, opowiadał się \V. Posadny, Z. Kopeć i J. Frycz. Jednak sam za-
mek znany jest z opisów lustracyjnych z 1564 i 1647 r. Wynika z nich, że "kamienica wielka
stara" aż 4-kondygnacyjna w północno-zachodnim narożu miasta, była zespolona z miejskimi
murami obronnymi, ale wydzielona od niego własnymi murami i rowem. Według J. Frycza
była to stara forma zamków stosowana w Polsce do XIV w. 29 Zapewne zamek w Bydgosz-
czy miał architekturę obronną nowszą, też oddzielony od miasta, ale wyspowo, na pewno z
czasem rozbudowywany do kształtu znanego z rysunków XVII-wiecznych.
\Vyszczególnione datacje i miejscowości komór celnych zostały poparte źródłami pi-
sanymi, publikowanymi. Calendarium zaś jest tylko zbiorem nie udokumentowanych fak-
tów (s. 33 i przyp. 42).
Niedokładnie i błędnie jest opisana granica kasztelanii bydgoskiej (s. 34), wydzielonej
zapewne w XIII w. ze starszej wyszogrodzkicj. Od zachodu bydgoska graniczyła z nakielską
>>>
286
(nie z wyszogrodzką) na linii jezior rynnowych m.in. Słupowskiego, od północy ze świecką
w przybliżcniu na linii \Vielonek n. Brdą do Trzęsacz,) - Zła \Vieś n. \Visłą, od wschodu z
wyszogrodzką na Brdzie z Tryszczynem i Jachcicami włącznie, by w okolicach Czcrska
przeciąć nurt rzcki, dotrzeć do Soka Kuj., a na południe odbić od \Visły i przez Puszcze
Bydgoską dobić do Dąbrówki pod Barcinem, by przez Łabiszyn wzdłuż Noteci w kicrunku
północnym obj
łć Ślesin zamykając obwód na Jeziorze \Vierzchucińskim. Później kasztcb-
nic bydgoską i wyszogrodzką objął powiat bydgoski ze smros[.1 grodowym w Bydgoszczy.3o
Przypuszczenie J. \Vol£a, aby burgrabia bydgoski zajmował się stroną organizacyjną lo-
kacji miasta, podniesione przez Autora, budzi poważne wątpliwości z kilku względów. "Cas-
trum" \vymienione w dokumencie lokacyjnym z 19 kwietnia 1346 r. oznaczało wtcdy gród
lub zamek. Pierwszy w tym czasie był zdobywany \\ 1327 i 1331 r. pr.lez krzyżaków (s. 37).
Na pewno uległ wtedy jakiemuś zniszczeniu i po opuszczeniu go w 1337 r. nie przcdstawiał
militarnej wartości, nie mówi
łc o możliwości zamieszkania przez załogę i burgrabicgo.
Dopiero od 8 lipca 13.,J3 r. król traktatcm kaliskim odzyskał Kujawy i ziemię dobrzyńską na
stałe. I\'iemożliwym byłoby, aby nO\\y zamek mógł być wzniesiony wraz z rozbiórkł grodu i
robotami niwelacyjnymi przez jcden sezon budowlany. A kiedy wypał cegły, wapna, pri;ygo-
towanie drewna? Tym można tłumaczyć, że w dokumencie lokacyjnym brak wśród świad-
ków kasztelana bydgoskiego, mimo że \\)'mieniało się innych. Na pewno w czasie okupacji
krzyżackiej nie było iadnego dygnitarza polskiego w starostwie bydgoskim. Powodzenic
pierwszeństwa lokacji bydgoskiej przed wyszogrodzk
ł musiało polegać na mnicjszym
zniszczeniu osady nad Brdq, w k[órej przebywali jednak kilka hu Krzyżacy, w stosunku do [ej
u ówczesnego Brdyujścia. St'łd niepowodzenie pierwszej lokacji w \Vyszogrodzie, jednak nie
w 1386 r., jak źle podaje Autor, a w 1382 r. (s. 39, przyp. 74). \Vidocznic wtedy budowana
Bydgoszcz lokacyjna ściągała zewsząd osadników. Dopiero lakacja pobliskiego Fordonu \\'
1424 r., też miasta królewskicgo, udała się, mimo żc nic nie wiadomo o jcgo urz
łdzeniach
obronnych. Bydgoszcz nlllsiała wiec w północnym paśmie państwowych obronnych twicrdz,
z zamkicm i wkrótce z micjskimi murami obronnymi zastąpić oba dawne grody. \Y kierunku
zachodnim rolę tę spełniało od X w. Nakło, a po BS7 r. z zamkiem kazimierzowskim. Drcz-
denko, wpierw z grodem, zostało w B17 r. opanowane przez Brandenburczyków i tylko kilka
lat właściciele byli lennikami Kazimierza \Vielkiego. Podobnie Samok został opanowany
przez Brandenburczyków pod koniec XIII w., a tylko 1365-70 był lennem króla. Miedzy-
rzecz zaś był zamkiem kazimierzowskim i miastem. Ostał sic przy Królestwie, ale bronił nic
północnej, a zachodniej \Vielkopolski przed Brandergurgią. Orahim czyli Stare Drawsko, pod
Czaplinkiem wraz z zamkiem dopiero w 1368 r. kupił król Kazimierz \V. 31 Jak z powyższego
wynika ryzykowne jest powtarzanie przcstarzałych ogólników (s. 40). Natomiast Płock nie
należał do monarchii, Iccz do księstwa mazowieckiego.
Zupełnym bezpodstawnym jcst twierdzenie, "że w początkach XIV wieku Bydgoszcz
była osadą o charakterze crójczłono\\rym" (s. 41). \Vedług nie tylko najnowszych badań ar-
cheologicznych, istniał gród z podgrodziem na wyspie, a póżniej zabudowa lużncj osady
otwartej w rejonie późniejszcgo Przedmieścia Kujawskiego i Starego Miasta .przed lokacj
ł.32
Zabudowa na lewym brzegu rzeki pewna jest dopiero po lokacji miasta, a szczególnic z
chwilą pobudowania mostu i klasztoru Karmelitów.
Trzeba przyzn,)ć, żc bydgoski dokumcnt lokacyjny z 1346 r. jest unikalny z kilku wzglę-
dów. Oprócz zagadnień nawry prawnej nowego miasta, określa wielkość jego oraz terenów
ekspansji osadniczej, na przestrzeni wielu kilomctrów oraz wspomina nieco o stanie osady
przedlokacyjnej. Należy jednak podkreślić, że teren pod wytyczenie miasta zo
tał wybrany
>>>
287
w zakolu Brdy, na zachód od grodu. Decydowały dwa czynniki: obronność miejsca wodami
rzeki od zachodu i północy oraz jego opuszczenie (vacuam et desenam) w czasie okupacji
krzyżackiej. Zapewne tam istniała pojedyncza zabudowa, ale dotychczas nie znaleziono jej
szcz:łtków z początku XIV w.
Nazwę miasta "Kunigsburg", zgodnie z obecną nomenklaturą historyczną, należałoby tłu-
maczyć nie jak pruski Królewiec (Konigsberg = Mons Regale = Góra Królewska), ani Zamek
Króla, lecz z staroniemiecka jako Miasto Króla (s. 42). \V tym dokumencie występuje druga
nazwa: "s.ub castro Bidgoszcza", dla odróżnienia i wydzielenia samorządowego miasta od
zamku królewskiego. Strona prawno-fiskalna w dokumencie lokacyjnym nie odbiegała od
ówczesnych stereotypów. \V szczegółach lokalnych od sądu ławniczego można było odwołać
się do rady miejskiej, która w razie potrzeby, mogła zaciągać w miejskiej radzie inowrocław-
skiej tylko porady prawne, zwane ortyliami, gdzie nie było instancji odwoławczej dla Byd-
goszczy. Apelować można było jedynie do sądu grodzkiego, k[óremu miał przewodniczyć
burgrabia (s. 43-44). Także bardzo duże tzw. patrymonium miejskie, ulokowane w dużym
stopniu także w Puszczy Bydgoskiej, tylko w części mogło być strefą zaopatrzeniową miasta.
Głównie, jak wynika z dokumentu lokacyjnego, miało służyć do zwiększania dochodu wójto-
wi i królowi z czynszów lokowanych tam wsi, podporządkowanych prawnie bydgoskiemu
landwójtowi. Przy opisie granic patrymonium autor powtarza błąd R Kabacińskiego, za K. Kon-
takiem, u którego Jezioro Pelczyńskie było rzekomo Jezuickim, przy stacji kol. Chmielniki (s.
45). \Vieś Pelczyno istnieje do dziś pod nieco zmienioną nazwą - Palczyn, na pewno kiedyś
nad jeziorem Pelczyn... Palczyńskim, po którym zachowały się podmokłe, zmeliorowane ro-
wami łąki, w gminie Złotniki Kuj., p-ta i stacja Nowa \Vieś \Vielka. 33 Ale zupełnie unikalnym
jest opis projektowanej wielkości miasta w dokumencie lokacyjnym, który umknął uwadze
nie tylko Autora. \Vedług wyliczeń recenzenta miała ona zająć powierzchnię na wspomnia-
nym zakolu Brdy tylko ok. 2,2 ha dla 44 działek siedliskowych rynku z ulicami i kościołem,
ale bez zamku. H Trudno dziś określić, dokładnie dlaczego taka ostrożność. Na pewno pryska
mi[, sugerowany przez autora: "która Bydgoszcz mimo różnych burz dziejowych rozwijała się
w zasadzie pomyślnie, poczynając co najmniej od XI w:'
\Viadomo, że kosztem sprowadzenia osadników i wytyczenia geodezyjnego miasta ob-
ciążany bywał zasadżca, późniejszy wójt, ze specjalnie wysokim uposażeniem, ale przeważ-
nie w gruncie. O jakiejś istniejącej przed 1346 r. organizacji może świadczyć dzwonnica, o ile
tak przyjmie się tłumaczenie tekstu łacińskiego: "campanaciam in dicto opido existencia" -
także istniejąca dzwonnica w cytowanym mieście (Kunigsburg - dop. rec.) "...de consensu
[amen et voluntate plebani" = jednak za zgodą i wolą plebana. Tu jednak nie ma pewności,
czy istniejącego, czy przyszłego plebana. Niezbędnym pozostaje więc tłumaczenie tekstll
dokumentu lokacyjnego ze studium filologicznym i komentarzem historycznym, bez błędów
wykazanych w dotychczasowych recenzjach. Postulował to recenzent już w poprzedniej re-
cenzji (KB XIV, s. 397).
Książę Kazimierz IV vel Kaźko Słupski (+1377), usynowiony wnuk Kazimierza Wielkie-
go, otrzymał na podstawie skorygowanego testamentu królewskiego jedynie w lenno zie-
mię dobrzyńską, Kruszwicę, Bydgoszcz, \Vielatów vel Złotów i Wałcz. Nie mógł być ponad-
to lennikiem z księstwa słupskiego, jak sugeruje Autor (s. 48), gdyż całe Pomorze Zachod-
nie jeszcze przed 1355 r. shołdował cesarz Karol IV*.
Przegadana jest wojna domowa po 1373 r. i cała polityka polsko-pomorska do 1411 r. (s.
48-59), gdzie tylko część tekstu dotyczy Bydgoszczy. Pod określeniem Bydgoszczy należy
tu rozumieć razem ze starostwem grodzkim i terytorialnym.
>>>
288
\V podrozdziale o wojnach polsko-krzyżackich niejasna jest rola Tomka z \Vęgleszyna w
1409 r., starosty generalnego wielkopolskiego. Nic nie wiadomo, aby był jednoczeŚnie
starost:} bydgoskim (s. 63).35 Jak wynika ze stosunków polsko-krzyżackich (s. 58-59), Byd-
goszcz była przedmiotem przetargów politycznych między królem \Vładysławem Jagiełł:} a
ksi:}żętami słupskimi, więc chwilowo mogła znale7£ się we władaniu gen. starosty wielko-
polskiego. Tomko zmarł po 15 sierpnia 1409 r., a U Długosza z rozpaczy po mracie zamku
bydgoskiego dopiero 30/31 tegoż miesi:}ca (s. 63). Miasto, nie posiadaj:}ce jeszcze wtedy
murów, abstrahuj:}c od ewentualnych innych domniemanych powodów, nie było w stanie
oprzeć się najpotężniejszej w Europie środkowej armii krzyżackiej. Dlatego Długosz nie
odnotował upadku miasta lecz zamku. Natomiast opuszczanie przed napadem miasta przez
część mieszkańców w okresie tzw. "wielkiej wojny 1409-1411" miało miejsce także w
Nakle. \Vprawdzie o murach obronnych Bydgoszczy wspomina bulla erekcyjna klasztoru
Karmelitów, 'wydana przez papieża Bonifacego IX w 1404 r., gdzie jest wzmianka o usy-
tuowaniu klasztoru "extra muros oppidi Bramberg" .36 \Viarygodność treści dokumentu
budzi jednak w:}tpliwości. Papieski pisarz, znaj:}cy tylko murowane, obronne miasta wło-
skie, zaznaczył, że klasztor usytuowany jest poza miastem lokacyjnym, nie wiedz:}c nic o
rozgraniczeniu rzek:}. Czyli dowód na mury obronne wtedy żaden. Nie tyle Bydgoszcz, po
19 sierpnia 1410 r. była celem kontrofensywy nowego w. mistrza Henryka von Planen (s.
70), co odzyskanie zamków i miast zajętych przez wojsko królewskie. Na froncie pomor-
skim d-c:} był krzyżacki wójt Nowej Marchii, Michał KUchimeister. \ViedZ:}c o koncentracji
wojsk polskich w Koronowie, przygotowanych do obrony klasztoru i przeprawy przez Brdę,
sam przej:}ł inicjatywę zbrojn:}. Niezgodne jest twierdzenie Amora z ustaleniami histo-
ryków, że 10 pażdziernika Kuchmeister wydał "im (polakom) bitwę w niekorzystnych dla
siebie warunkach. \Valka rzekomo szybko zmieniła się w pogrom i w paniczn:} ucieczkę
Krzyżaków" (s. 71, przyp. 198). \Vedług S. M. Kuczyńskiego silny zwiad krzyżacki, udaj:}c
gwałtowny odwrót z Koronowa, wywabił rano jazdę obrońców na miejsce dogodne dla
siebie, celem rozegrania bitwy na wzniesieniu pod Łąskiem, gdzie w szyku czekał główny,
dwukrotnie silniejszy człon armii napastników. Bitwa odbyła się już ściśle o charakterze
zachodnio-rycerskim, pełna pojedynczych walk, wielogodzinna, przerywana dwukrotnym
wypoczynkim. Pogrom zaczął się dopiero pod wieczór, gdy Jan Naszan z Ostrowic zwalił z
konia chor:}żego i zdobył chorągiew krzyżack:}, a jedynie noc zasłoniła uciekaj:}cych przed
pogonią. Czyli określenie "szybko" - trwało około 10 godzin krwawych zmagańY
Autor nie podaje, dlaczego między 1409 a 1440 r. zmieniło się nastawienie mieszczań-
stwa bydgoskiego z przychylnego na wrogie w stosunku do Krzyżaków (s. 62-63 i 75).
Trudno się nawet domyślać, że "akt inkorporacyjny, oficjalnie przyłączaj:}cy Pmsy do
Korony" nie był zaborem obcych ziem, lecz zwieńczeniem długoletnich starań o odzyska-
nie Pomorza na wniosek i działalność Związku Pruskiego (s. 75). \Vątpliwy też jest wniosek
Autora, że przegrana przez Polaków bitwa pod Chojnicami przedłużyła "przeci:}ganie się
wojny przez szereg lat" (s. 75). \Vykazała ona głównie, że pospolite ruszenie nie wygra z za-
wodowym żołnierzem najemnym. 38 Król to wtedy zrozumiał i st:}d jego stałe starania o pie-
ni:}dze na żołnier.lY najemnych, kosztem olbrzymich zadłużeń królewszczyzn, a bogactw
m.in. bydgoskich Kościeleckich, jednych z bankierów kosztów wojny. Nie należy także za-
pominać, że Krzyżacy mieli pewne poparcie w zachodniej Europie, gdzie znajdowały się
liczne ba I iwa ty, organizujące pobór Żołnierza najemnego, a cesarz sprzyjał Krzyżakom (s. 75).
Dla ścisłości £1ktograficznej należy skorygować, że król Kazimierz Jagiellończyk nie przybył
w 1455 r. do "grodu nad Brd:}", którego dawno już nie było, lecz do zamku bydgoskiego (s. 76).
>>>
289
Niczym nie jest udokumentowane przypuszczenie Autora, że bydgoszczanie, na wzór
\Vielkopolan, wyekwipowali i wysłali zbrojnych pieszych w 1458 r. (s. 79). \V rejestrze
miast \Vielkopolski nie występują miasta kujawskie. 39 Można jedynie przyj:}ć, że zgodnie z
dokumentem lokacyjnym miasto wysłało na wojnę jeźdźców: ciężko i lekkozbrojnego.
Nieprawdziwa jest informacja, że drugi traktat toruński z 1466 r. "kładł kres walkom
między Polską, a państwem krzyżackim" (s. 80). Faktem jest, że dla Bydgoszczy nastał
okes pokoju, ale dla Polski dopiero po nowej wojnie w 1519-21 r. z wielkim mistrzem
Albrechtem. 40 Uspokojenie za granicy północnej, uwieńczone zostało hołdem pruskim w
1525 r. w Krakowie. Od 1466 r. póżniejsze Prusy Książęce stały się lennem królewskim.
Podrozdział o Rozwoju Bydgoszczy (s. 80-91) nic nie mówi. Dopiero w tekście czytelnik
"'yrywkowo dowiaduje się coś o polityce handlowej pańs(wa, niewiele o roli miasta w hand-
lu, nieco więcej o charakterystyce urbanistycznej. \Varte jest podkreślenia, że stosunkowo
szybko obok wójta występowali i burmistrzowie, już w 1362 r.
Znowu kolejne ewidentne błędy. \V 1422 r. został zawarty pokój nie w Mełnie (s. 8.3),
ale nad jeziorem Mełno k. Radzynia, a rozszerzony układ handlowy polsko-krzyżacki w
Nieszawie (Starej) w 1424, a nie w 1422 r!l
Oczywiście mury obronne były przedsięwzięciem poważnym dla każdego miasta, ale
dla Bydgoszczy brak dowodów, że ich budowa, właściwie tylko w łuku południowym trwała
półtora wieku. Autor założył, chyba hipotetycznie, że tuż po lokacji rozpoczęto ich budowę,
a ukończono orientacyjnie w 1484 r. Żadne miasto, nawet z topograficznymi warunkami
obronnymi, nie mogło sobie pozwolić na tak długie ryzyko. Zreszt
ł jak wyżej, miasto loka-
cyjne zostało przedstawione na ok. 2,2 ha, a w późniejszych murach obronnych, bez zamku
miało ok. 9, ha.4 2 \Vpierw następowała rozbudowa potencjału gospodarczego, a potem in-
westycje publiczne, jak: mury obronne, dom kupiecki-ratusz, a nawet kościół polokacyjny,
wpierw drewniany, na miarę ówczesnych możliwości wzniesiono w bloku po przekątni
rynku, dopiero w 1399 r. Było spraw:} naturalną, że wpierw wznoszono palisadę, póżniej
mury, z postępem sztuki fortyfikacyjnej ulepszane, rozbudowywane przez dostawienie
drugiego pasma oraz wież bramnych, wzmacnianych często przez rondle - barbakany - lub
przedbramia. Tak działo się na większ:} skalę w miastach dużych, takich jak Kraków, Poz-
nań czy Toruń. Rewolucję w budownictwie fortyfikacyjnym wprowadziło. już w średnio-
wieczu, zastosowanie broni palnej. Te wszystkie przemiany można odczytać dopiero na
sztychu E. J. Dahlbergha "Situs oppidi Brombergae" z 1657 r. Niestety, nie da się dokład-
nie odtworzyć, z braku aktualnych źródeł pisanych, datacji budowy poszczególnych obiek-
tów w zespole obronnym miasto-zamek. \Vymaga jednak korekty ich charakterystyka (s. 85).
Obecnie można przyjąć, że bydgoskie średniowieczne, miejskie mury nie były poł:}-
czone bezpośrednio z systemem obronnym wydzielonego "wyspowo" zamku, co byłoby
niebezpieczne na wypadek buntu mieszczan. Zarbwno wcześniejszy o kilkadziesi:}t lat
zamek inowrocławski, jak bydgoski można zaliczyć do regularnych zamków nizinnych.
Niewątpliwie ten drugi został wzniesiony po 1346 r., przed budową murów miejskich.
Należy do typu zamku "sprzężonego", w przeciwieństwie do inowrocławskiego, znajduj:}-
cego się w obrębie fort yfi kakcj i miejskich, o czym już poprzednio!3 Dlatego trudno mówić,
że "mury były połączone z systemem umocnień obronnych zamku" (s. 85), czemu przeczy
sztych Dahlbergha, a wkrótce sam Autor (s. 86), nie odczytuj:}cy tam XVII-wiecznego planu
miasta. Nie ma żadnych przesłanek by mniemać, że "mury miejskie zast:}piły dawne wały
ziemne, które otaczały osadę bydgoską przed lokacj:} ... w nieco innym miejscu" (s. 85).
\Vałami ziemnymi zostały dopiero obsypane przed 16S7r. u Dahlbergha. \V panoramie
>>>
frp
' '.
'. _:,
,.,;,,;:,
(i'i'''
. .
! t-
' .'t
k , .
;: d
f ",..t-. ;.:
.'
. j." 4t-. ' .
, ..."k.:
. t,P -\ "', "" .L" -r" ' '. ,- '
"
. "
\ ' /. u,
--::-_
,.....
.,{ , (
'
,. 7_ . '...., ,...:
,
t. 'f '. ' ......
-: ..
.. .'" ';'. ..-,
. ,
.:;,:
ł J : l'"
.. .. .....ł _
/'
,
ł - ...-
, .,.
, ,
,l
;
""
.J!#...f.4..
..
.....
t 1.1
i \'
"
,
...
"': \
' ..
- ",.
...;"
., '-
..-
-
'io,.
, .
i
J:"',
...
*
...,.
-....
.,.,.
'..
.....;. :;,.
.. .1i. :-s ,
..t, .;.:_ _ _
.... Ił.'t-
__./
'.... ,....
..
.. . -
t,
i
!\'
ł
I
;
..
\
.I
. ""0.-
..
J
.
-1:--- -
'. .
ł;f'
. /'
'., ,
,
f
t I
.:." \r
..... .:
.
I'
*,' .
..
'Ii:
.
.
.
JI'''
, ..
.
',,( «I \\1', ł 11, ,\ .
" , .}
, ,ł.
.
", -»
,
) :n" .' ' .
;,.
. ',;... "')
"!
1,,-
.
.
...
lI:
",",
....
,( J
" )Q,l.
..
.-'
ił
.".... ,
......I..;
.. .
.. ,.'
,
, VIA..
'.,
-'
1
., .
'" 'i
,- cł.' ..,i,......, .. i
.. -
'''''''''' '
\.- ---.' t.", ,.
'''':i" '- -. .......
- .
.
\
.:':'
'C".....
_
If:.,.... ,,_ "."""
"
,..
;.; 'ł if"
,..,
,
..',,'
...
:
'"
..
':,;P
....
"'..
.'
,.\..
'
....
"
, v.",
..
,"
..,
z.. ,
4
'.
... ,_W
...
.4ł
....'
'.....
't':' :
-
"
-- ..'.'
";o
E.j. DahllJergh, B}'dROSZCZ W 1657 r. - miasto obwałolnme z częściou'O zrujnowanym zamkiem na u'zniesleniu
.
'4
l"
I
'I
ł .
-:i
111
1-
; ..
,t i
, "
fł l. , 8J
, __o Jlf i'
- :.,
\ ......,
- .
I
,11--"''':., ; '. , l Mhf'.'':' h, .',
., l. t:ł.
';,-';:
:.,LUłł-.:
'.
., ..... ,.., lo ". """ _''"'." :cIt,\- ...
."' T'''ł\
-.t. ,._
,..... ,fO
.".. .. . ...t:..( I......;. Al , '1."." 1/,. Y' rzł':. . .,. "'... .......-r 'X lo
" ..1i
r4j 'l 4,".'
" . ', t M .;, 'i.: ':-ł.i W '* . ..." ','
.1""
' -.' . ......
, . II; ' ' . ' .-....'
. -fi ...' ,:::;, '. t. .'
- ).'
," - '. ...... ,'. '...¥- '" ,
-. ,-o " ',,- '.. - ,.. ., r" -.,' m - '- _--ł'l.- ,.:1:
'. . :..,;.;;; .-'. '-1.". J
...
, '" .
.......,.
J . ' Ii - , . - . . -..,;;........... _ "_",,,
.... -.... -.. h .=
.':';
Mr
, ";." ".',.'1 ;'0 .'.,..' -- -
.
'.: ł ',I n
)" '.' -- ,;:.. "*r. ':_. "", .
_
, i "
'to. ......-.....,.:.v.._' .. .:..' , .. ....ł'""IU
.....-., 'Ot" '.,
'- "" "'''. .-' u
..-:._.,.:-..,
...... a:.,;.' ';, r.
.. : , ' '6L J "" ' : l ' ł ' ,
""" , :7
:'--
!."-"-
.: -. ..... .. .
').. . .' -. "'-"
"""::
- .' ".t«
'-
... , .. . ". ,J,....."'_.
.""..;,...........-,.. .o.': I . .....,--. ." ,...r..._ -... --
.._.._
o
0"-
N
1- R. Storn, Bydgoszcz w 1661 r. - miasto w murach obronnych z ruinami zamku na wzniesieniu
>>>
291
mista J. R. Storna z 1661 r. brak wałów, a mury są blankowane. Która z nich jest wiarygod-
na? Może obie, bo wycofujący się Szwedzi z Bydgoszczy w 1657 r. mogli wały zlikwidować.
Jeszcze dziś widać, że mury obronne nie biegły wzdłuż linii ul. Pod Blankami, lecz odda-
lone od niej paręnaście metrów i \vygięte łukowato.
Rysunek Bramy Kujawskiej, zwieńczonej blankowaniem w XVII w. odpowiada zapew-
nc tej wzmiankowanej w 1523 r., a Poznańskiej, wyższej, pokrytej dachem siodłowym z
1620 r. Niejasna jes( sytuacja bramy Gdańskiej, wzmiankowanej w 1584 r: przed czy za
miastem. \V panoramie Dahlbergha widoczne są bliżniacze wieże, może przymostowe, lecz
w plan ie naprzeciw Klarysek. Fosa miejska, w przeciwieństwie do zamkowej połączonej z
Brdą, zasilana była wypłyv.rami wód podziemnych zc skarpy nad Nuwym Rynkiem,'" dziś
zanikłych, czyli nie z młynówki, zapewne z niższym lustrem wody, dokąd nadwyżka spły-
wała. Autor nie uwzględnił warunków wodno-topograficznych miasta (s. 85). Ono nigdy w
murach obronnych nie miało 12 ha, bez zamku tylko 9 ha. ł5 Określcnie "układ gotycki
cegieł" murów obronnych nic nie mówi o chronologii, bo ich było kilka przez 4 wieki. Zre-
szq \\-,,\tpliwe, czy dzisiaj po ich licznych remontach konserwatorskich zachował się dawny
"'\tek przy ul. \Vały Jagiello6skie. Natomiast zabytkowe gruzowisko dawnych murów,
między ul. \V,\sk:\ a Pod Blankami wykazuje, że cokół i fundamenty są z dużych, trwałych
otoczaków, pO\vyżej z ccgły. Najwyżej znalazły się tu pojedyncze kamicnie wmurowane
razem z ccgłami (s. 85).
Rynek lokacyjny według map geodezyjnych okresu międzywojennego, jak i Gretha w
linii zabudowy miał nie SO x 95 m (s. 86), a około 75 x 88 m, co recenzent skonfrontował po-
zytywnie z delimitacj,\ miernicz;\ miasta z dokumentu lokacyjnego. Po lokacji rynek na pew-
no obudowany został budynkami drewnianymi, parterO\vymi szczytami do frontu, ze wzglę-
du na \v:}skie działki. Nie ma żadnej pcwności, czy w ogóle istniał w XIV w. ramsz gotycki.
\V niewielkich gminach, jaką była Bydgoszcz do XV w., kościoły służyły dla celów świec-
kich. \V 1346 r. jcst wzmiankowany dzwon publiczny czy dzwonnica (campana), do użytku
samorz:\du miejskiego i plebana. t\'foże istniał wczcśniej przy kościele św. Idzicgo i zwoły-
\\'ał swoim dźwiękiem wicrnych na msze, a ławników i wkrótce radnych na posicdzenia?
Fantazją jest ustalanie wielkości ramsza prostokątnego w rzucie na 35 x 40 m (s. 86), skoro
zachował się pierwszy pomiarowy plan miasta Gretha z 1774 r., przedstawiający ratusz obu-
dowany domkami budniczymi, z kramami w parterze z mieszkaniem na piętrze i poddaszu.
Podobnic obudowanc ratusze zachowały się w Ornecie (gotycki) i Krotoszynie (barokowy),
a parter starotoruńskiego posiadał piem'otnic kramy i sukiennice w parterze. ł6 \V panoramie
Bydgoszczy Dahlbcrgha z błędami rysunkowymi i informacyjnymi w legendzie pod literą
"E" figuruje kościół Bernardynów, może być fara, a raczej ramsz gotycki z wieżą zwieńczo-
ną hełmem renesansO\vym (s. 86). \Vyliczaj:}c wielkość prostokąta rzutu z planu Gretha,
wynosił on na osi płn.-płd. ok. 30 JO, wsch.-zach. 16 m, a razem z domkami budniczymi
odpowiednio 33,Sx30 m. Trudno niestety określić, gdzie mogła staĆ wieża ratusza, wybu-
dowanego ok. 1515 r. przez Jana z Gdańska. \Vykazuje pewne podobieńst\ł.'o do gotycko
\vysmukłej, ale renesansowej, gdańskiej, z podwójną (piętrową) glorietą, wzniesioną w la-
rach 1559-1560 przez Dirka Danielsa. \V 1671 r. bydgoska wieża ratuszowa groziła zawale-
niem, a w 1753 r. rada miejska opuściła ratusz!7 t\1usiała zostać ona wkrótce rozebrana,
skoro w 1774 r. na planie Gretha jej brak. \Vkrótce też po 1805 r. sam ratusz został roze-
brany jako nie przydatny już wcześniej do użytkowania: 8 Ratusz był elementem trwałym
zabudowy rynku, gdzie ponadto zawsze znajdowały się ławy, jatki i bramy dla sprzedaży
swoich wyrobów przez rzemieślników lub drobnych kupców. Jcdnak najważniejszy był
>>>
292
blok cemralny z ratuszem na środku, z pewnym odchyleniem od osi równoległej do pierzei
rynkowych. Te dwie cechy typowe dla większych miast polskich, zachowane są do dziś w
Poznaniu, \Vrocławiu. Zaś ratusz na środku rynku był charakterystyczny też dla innych
miast, w przeciwieństwie do Europy Zachodniej, gdzie sytuowany był w pierzei placu car-
gowego!9 Brak podsraw, by zakładać budowę fary po lokacji miasceczka wytyczonego tuż
po 1346 r. z działkami dla 44 osadników.
Ponadco ismiał wcześniej dowodnie kościół św. Idziego, jednak o nieznanej parafii dla
osady przygrodowej i początkowo dla lokowanego miasca. Brak bowiem parafii bydgoskiej
w rejestrze Świętopietrza z 1325-27 r., obok wysz?grodzkiej, w Dobrczll i Byszewie-Koro-
nowie. Faktem jes4 że pierwszy kościół miejski Ś\v'- rvfarcina, potem i
tikołaja, w pobliżu
Rynku, został wzniesiony z drewna w 1399"r.; Jako filialny św. Idziego. 5o
Nie w 1401 (s. 88), ale w 1404 r. papież Boni(acy IX wydał bullę erekcyjną dla klaszcoru
Karmelitów w Bydgoszczy (dziś skw
r na. p_IJ1:c
/ręa[falnym) przy moście przez Brdę.51 Czy
cen most wtedy ismiał, jak cwierdzi Autor (ś. 89){\Vówczas winien on lokalizować klaszcor
w bulli papieskiej. Ale czy był wtedy riiezbędny-itech
zno-ekonomicznie możliwy? Prze-
cież wcześniej istniała przeprawa, raczej brodc;m pąd' grodem. \Vprawdzie jest wzmianka
już z 1252 r. o pobieraniu cła w drodze zarówno _na Pómorze.. jak i z Pomor.la, ale wtedy udo-
kumemowana jest przeprawa prze.l rzekę vi Cze
sku1 pod \Vyszogrodem. "Supra Pomem"
- z tekstu dokumemu należałoby dumaczyć wyzcj,(z) mostU;t,u wzmocnionego obrzeża do
wsiadania na łódź czy sratek. Może odkrycie
rche
lpgiczne \V. Chudziaka było nim. 52
Kiedy faktycznie sranął most z ul.
10sto
ej - nie
yiadoino
,!?-ra
vdopodobnie najrychlej w
XV w., ale raczej wpierw kładka dla" połączenia ,rruasc"a z Id,aszrorem Karmelitów. Każdy
stały most rzeczny był narażony na zniszczeTIie"w cia
ie"
0"
:ów okresowych, a szczegól-
nie pod naporem zwałów kry na przedwiośniu. Q rym;'żeiBrda ma jeszcze silny nurt, świad-
czy ogólny spadek na 0,639 %q czyli dwa i
iy Wi
k
y. 'qd \Yith:i:
lęozy Kołem a Pozna-
niem, gdzie wynosi 0,3 %(1 Dlntegq' pyła Wrh.J
'
c'
_bii(ło
.y.;rri05t
'::iak i wicksza waż-
ność dróg lądowych, niż w tranzycie przez Bydg
s
z
Po
oi
:d
i:ą-d-p
zez Nakło, ale z
brodem znanym od X w. Na ważnej drodze .ze Sląs
a
.PQZ
'
rii
W1':m
t
"Śremie lIdoku-
memowany został w 1433 r
J a w bogatym PozI1ant
.:p
[.
W
eł.kj.,(
h'
.Hsze
i)" w 1424 r. 53
O zabudowie mieszkalnej miasta w XVw.,'nic.,ńi((Wfado
rrio.,:;a"
rii"b,a
4ijpf
:p,iętrowej
(s. 86). Na pewno była drewniana i :- paf(erowa/t
ka:'sp
ii'ła:
ii,w'ł5i-!).r
"T,
tr.ł
.taki.e.:pan)ię
tać, że najwyżej warsztaty rzemi
ślnićze"'zl1ajd
\vałY
ię pizy Ipje
i
'
i
i:;
t
'YJą'[.kiem
garbarni. Cały handel odbywał się na tynk'u.- gd
i
;'s
iy 1awY"c,)ieb
we
:jaJJtC#p
:
:vtzą
ze-
. - . - -.".. - . r . . . .
... . :.
nia, a później domki budniczewok6ł ratllsza
" "".
,;;::
:-::;: ..' -
._'
':.:':.-:';"":"
"):.:,
\::
;;.!
::.:;,r:?:;: '.. ','
Nie wiadomo, na podstawi
cze
Autor'bc
ńią' wójtów jak
;
ij
taliż.y',u:iiądJl)liejski
,
(s. 91). Dla ścisłości jednaknieu,rząd,
le C:
ł
n,s
o{
:ąau, "riłi
iskieg
:-)
k[
rnbyło, że
przeważnie zasadźca zostawał w6jtem
prŻ-
\
ięŻ
cy
: ła
:
"ą
C!
ćr Nie
kll1czone,
że dopóki nie powstał"drllg
,cżłon sa.f!lo
ądu:'z
:
mis[
ie
.na.
d«te
'pierwszy okupił
.. -' . -
." . ..
. .... .
całą władzę. Do kiedy(': nic wiadqmo dokładniei ,Pkrwszegó: buń:nistrza Mikołaja'Szeczera
wymienia Autor pod 1362 r,'{$::":9n. J
:dnak"w"i
'riyrii
'
ie}scu -(5; 1:47): mi6sza kompetencje
rzekomego sądu miejski
,"'ł
wą' sąd9w
"pri
:fp,
W'
dn.,icrn,
91';Vójra. Jl
Ż
dokl1m
htu
lokacyjnego wynikało/że pierWs
ą)nstancją była ława, a odwoławczą roda miejska jako sąd ,.;.
radziecki, który"mógł korzystać z po
ad Inow
?Cławi;. a od 1505 r
Poznania. Czyli rada ,nie'
rozpatrywała "sprawy mniej ważne", a brak wzmi--.mki, kto jej przewodniczył. Zazwyczaj
naleŻało (O do burmistrza.
>>>
293
Rozdział n Dzieje społeczno-gospodarcze... 1466-1772
Nieporozumieniem jest określenie "pod rZ
ldami starościńskimi Ossolińskich miasto
przynajmniej częściowo odzyskało dawn
l świetność". Przecież o dobrobycie mieszczan
decydowała przedsiębiorczość ich i samorządu miejskiego w oparciu o prawo magdebur-
skie, które ograniczało w dużym stopniu podległość scaroście, także Jerzemu Ossolińskie-
mu, jcdnak od 1632-44 r., zaś Franciszkowi od 1645-48 r. 5 ł, czyli nie 1634-1650 r. (s. 93).
Brak określenia, że wojna sukcesyjna docyczyła walki o tron między Scanisławem Lesz-
czyńskim a Augustem III Sasem. Zupełnie nie wiadomo, co ma znaczyć "wyrażne odzyski-
wane przez miasto znaczenie", skoro rawsz się walił, o czym v,ryżej, a "ciężar i uudności
zwi
\zane z przemarszami przez miasto i okolice wojsk obcych" - [O nic? Na optymizm amo-
ra brak uzasadnienia (s. 93-94). Niestety cienie wtedy przydaczały ponuro obraz mieszczan
i miasca, podczas wojny siedmioletniej (1756-1763 r.), w które Polska nie brała udziału.
Była jednak terenem przemarszów grabi
łcych wojsk walcz,\cych, szczególnie na Kujawach,
Pomorzu i zarzucana przez Fryderyka II fałszywą monetą.55
Na temat przedlokacyjnego rzemiosła są nawet bezpośrednie dane żródłowe - archeolo-
gia (s. 94). \Vykazuje ona, że najscarszym rzemiosłem było garncarstwo, zorg,mizowane
później w bydgoski ccch, udokumentowany dopiero w 1446 r., znane na Słowiańszczyźnie
od zarania dziejów. Podobnie scarym i powszechnym rzemiosłem było cicsielstwo, związa-
ne z budową domów, wpierw całkowicie z drewna oraz inne zawody związane z obróbk
\
drewna. 56
Koło garncarskie do wyrobu naczyń znane było przed powscaniem cechów. Umożliwiło
ono produkować różne ich kszcałty, symeuycznic równe w przekroju. \V dumaczeniu Auto-
ra z łaciny bydgoskiego statU[u cechu zdunów, garncarzy, zatwierdzonego W 1446 r. są uprosz-
czenia w nazewnictwic rÓżnych naczyń (s. 96). Z tekscu wynika, że z trzech naczyń na egza-
minie mistrzowskim należy wykonać amfon;, naczynie użytkowe do przechowywania pły-
nów, ale dekoracyjne, o wydłużonym brzuścu, wysokie na trzy dłonie (uium) palmarum
(czyli 3 x 60, 52:8 = 22,68 cm) inaczej (alias) na trzy piędzi, z dwoma uchwycami (grubości
na palec środkowy.57 Drugi temat obejmuje wytoczenie garnka do gocowania (ollam vel ho-
lIam) takiej wielkości jak amfora. Trzecie naczynie [O kielichowaca, ozdobna czara ("mmra-
Ie" vel mulctrale) też tej samej wielkości z dwoma uchwycami. Niejasne jest '\-'Ymiarowa-
nie, gdyż dłoń i piędż o różnych parametrach, tu jakby są równoznaczne. Eg-zamin mimo
wszystko nie był łatwy, zgodnie z zasadą pilnowania umiejętności członków cechu i jakości
produktów.
Jako ciekawostkę warto podać, że zachowany scatut cechu zdunów w 1446 r. został po-
twierdzony tylko przez burmistrza i radę miejsk'ł. Póżniej statuty cechO\\"c były potwierdza-
ne wspólnie zc starostą, a nawet osobiście w kancelarii królewskiej. Potwierdzenia rady
miejskicj były sygnowane wcześniej tylko "pieczęcią wielką miasta królewskiego Byd-
goszczy", a w 1665 r. "przy podpisie rąk naszych" - burmistrza i radnych. O umiejętności
pisania rzemieślników świadczy wilkierz bractwa piwowarów w 1770 r.: na 11 sygnacariuszy
tylko "rvfarianna Tylmanowa uczciwa piórem trzymanytn" - była niepiśmienna.
Za niepotrzebne można uznać liczne obszerne streszczenia stacutów cechowych (s. 95-
113) jak i resztę podrozdziału zajętego obszernymi komentarzami (s. 113-119). Zabrakło
jednak struktury organizacyjnej cechów, udziału w życiu wewnętrznym religijno-towarzy-
skim, a szczególnie w radzie miejskiej, jako trzeciego ordynku. 58 Przecież Z. Guldon opisał
zmiany w strukturach organizacyjnych samorządu miejskiego. 59
>>>
294
Brak udokumentowanych podstaw, by sądzić, że Bydgoszcz przed lokacją była ważnym
ośrodkiem handlowym (s. 120). Targ istniał w \łvyszogrodzie, przy znaczniejszym grodzie.
Nie była węzłem drogowym, lecz jedynie osadą na drugorzędnym tranzycie Wielkopolski
do Gdańska, gdyż główny i scarszy prowadził przez Nakło. Pomagała rozwojowi miasca
żegluga Brdą do Wisły. Wprawdzie Nakło, mimo siedziby scarosty grodzkiego, należało do
miast małych (opidum), w przeciwieństwie do Bydgoszczy czy Inowrocławia (civicates) w
1425 r. 60 (s. 120). \V rozdziale poprzednim (II), mimo zapowiedzi, nic o poparciu Krakowa w
sporach handlowych (s. 125, przyp. 84).
Piwo już u Słowian było napojem powszechnego spożycia, a wkrótce i handlu. Jednakże
wprowadzenie jęczmienia zamiast pszenicy w 1686 r. (s. 122) było wynikiem kryzysu powo-
jennego i nie poprawiało, a psuło smak piwa. Chłopi o wiele wcześniej przeważali dla siebie
piwo z jęczmienia, owsa lub życa. 61 \Varto jeszcze wspomnieć, że sprzedaż przez 20 szynka-
rek 350 sztafów (po 1,3 I) w ciągu pół roku to niewiele (s. 123).
1ożna więc przypuszczać,
że rejestr został celowo zaniżony.
O handlu solą aż 7 stron (126-133). Amor podał za żupnika bydgoskiego rzekomego bur-
grabiego gnieźnieńskiego f\1ateusza Węgierskiego. Z braku zamku w Gnieźnie cakiej funk-
cji nie było, a z wymienionym nazwiskiem można łączyć wojskiego kaliskiego w 1603-1611 r. 62
Niejasna jest godność sędziego ziemskiego bydgoskiego w osobie Wawrzyńca Słupskiego w
1576 r. skoro jej brak od XV-XVIII W. 63 Handel z \Vielkopolską musiał być niewielki, skoro
Gniezno miało komakty z Łobżenicą, Koronowem i Inowrocławiem z pominięciem Byd-
goszczy. Podobnie, mimo że komakty handlowe Poznania sięgają po Kalisz i Czarnków, \Vą-
growiec, jakby ją pomijają. Jedynie prasołowie bydgoscy sprzedawali sól w Poznaniu - co
pewnd\ bo działali na podstawie specjalnego przywileju królewskiego. Czyli główny kie-
runek działalności bydgoskich kupców skierowany był na północ, głównie Gdańsk. Szkoda,
że Amor nie skorzystał z bardzo bogatych źródeł o .,monopolu solnym", o czym tylko wspo-
mina (s. 127 i przyp. 94).
Jarmarki odbywały się przeważnie w znaczniejszych miascach. Ponieważ w przywileju
lokacyjnym nic o nich, więc najrychlej można je wiązać z XV wiekiem. Często ustanawiane
były w dni patronów miasta, ale tak, by nie konkurowały w jednym czasie z miastami na
kupieckiej trasie. Bydgoszcz otrzymała przywilej jarmarczny (Jahr markt = carg roczny, w
przeciwieństwie do tygodniowego) na 21 stycznia - św. Agnieszki, l września - św. Idziego i
11 liscopada - św. Marcina. Pierwsza była patronką dziewic, drugi patronem dobrej spowie-
dzi, chorych, macierzyństwa, myśliwych, pasterzy, rybaków, trzeci zaś żebraków i rycerzy.
Ci trzej święci wypełniali prawie wszystkie potrzeby ziemskie parafian, tak jak jarmarki -
handlowe. Póżniejsze zagęszczanie jarmarków od XVII w. nie przyniosło zakładanej popra-
wy gospodarki, nawet gdyby dwa miały odbyć się l11iscopada (s. 136 - pomyłka Amora). \V
Inowrocławiu starsze jarmarki odbywały się na 25 lipca - św. Jakuba, 4 października - św.
Franciszka. W Gnieźnie dla odmiany było ich trzy: na 23 kwietnia - św. \Vojciecha, na
niedzielę po zielonych świątkach - św. Trójcę, na 24 sierpnia - św. Bartłomieja. Tak hand-
lowo przemyślnie do XVI w. działało planowanie centralne. gdyż ustanowienie jarmarku
wymagało zgody królewskiej.6S Póżniej nastąpiło rozprężenie polegające na mnożeniu
takich przywilejów.
Zagadnienie działalności mennicy bydgoskiej wymaga jeszcze dopracowania. Oczywiście
podstawą wartości monet o większym nominale była zawartość szlachetnego kruszcu: złota
i srebra. Miedziaki były drobnicą. Wątpliwej wagi jest informacja, aby w latach 1777-1789
znaleziono duże ilości złota i srebra w Brdzie przy mennicy, skoro surowiec złoty używany
>>>
295
był tylko za panowania Zygmuma HI +1632 (s. 137 i przyp. 137). Prawdopodobieństwo
zakopania kruszcu mogło zaismieć dopiero w 1655 r. z okazji wojny szwedzkiej. Natomiast
bardziej prawdopodobna jest produkcja monet srebrnych do 1765 r., kiedy komisja skarbo-
wa rozkazała sporządzić jej inwemarz i wszystko przesłać do \Varszawy. Nie wiadomo, czy
administracja mennicy wykonała polecenie, a wątpliwość podtrzymuje wzmianka o sprze-
daży przez Prusaków złomu srebrnego z przeznaczeniem na budowę organów do nowego
zboru zaczętego w 1784 r. M Autor nie ustosunkował się do terminu ostatecznego zamknię-
. .
cia mennicy.
Jedną z podstaw jakości piwa jest dobra woda źródlana. Stąd słusznie amor podkreśla,
że "głównym ich (wodociągów miejskich) zadaniem było dostarczanie wody browarom" (s.
139). Niejasne jest obecnie wprowadzenie przez Amora na rynek czterech swdni, gdy
gdzie indziej nazywał je wodotryskami. 67 Rolą swdni jest w wykopanym otworze zbierać
najbliższą wodę grumową. Natomiast na bydgoskim rynku ismiały zbiorniki dla gromadze-
nia wody z wodociągów, czyli rodzaj zdroju publicznego. Niezrozumiałe jest także twier-
dzenie, że w 1559 r. wodociąg doprowadzono do Przedmieścia Poznańskiego, skoro ze
żródeł, przy dzisiejszej ul. Orlej, przewody wodociągowe można było wprowadzić w mury
miejskie, choćby ze względów topograficznych, przez dzisiejszą ul. Poznańską.
Zupełnie niepewne jest ismienie na miejscu, w XIV w. "miejskiej cegielni" choćby
dlatego, że zabudowa do połowy XV w. byb drewniana. Jedynie zamek od połowy XIV w.
był wznoszony w kamieniu i cegle, imponowanej może od budowniczych Cystersów z
Koronowa, chociaż bardziej prawdopodobne, że wyprodukowanej na miejscu. Strzecha
budowlana (średniowieczne przedsiębiorstwo) korzysta b z usług strycharzy, którzy przygo-
towywali cegłę przed wznoszeniem obiekw w tymczasowych piecach ceramicznych. 68 Po
zakończeniu budowy przedsiębiorstwo likwidowało swą bazę, by w innym miejscu organi-
zować j
ł materialnie na nowo, a często i personalnie. Pomieważ fara bydgoska wzniesiona
zoscała drewniana w 1399 r., nie można więc mówić o stałej cegielni miejskiej (s. 140),
nawet jeśli razem z zamkiem był wznoszony niewielki kościółek św. Idziego w cegle.
Niewłaściwie Autor używa określenia żupy solnej, która jednoznacznie w XVI w. była
składem soli ruskiej (s. 126), a później liineburskiej. \Varzelnia soli, podstawowy elemem
produkcyjny soli warzonej, powstała w Toruniu po 1557 r. i wraz z komorami solnymi w
Toruniu i Bydgoszczy była własnością Loitzów. Dalszym krokiem w handlu solą na terenie
Bydgoszczy i Torunia miało być założenie spółki w początkach 1572 r., która jednocześnie
w tym samym czasie zbankrutowała (s. 128-129). Brak udokumemowania, by początkowo
żupa solna zlokalizowana została na wyspie młyńskiej (s. 141), gdyż do początków XVIIIw.
ismiała na grumach miejskich nad Brdą, w pobliżu zamku. 69 Dopiero P? zniszczeniach
wojennych była przeniesiona na Bartodzieje (s. 141). Trzeba być ostrożnym ze stosowa-
niem powyższej nomenklawry, bo często żupa jest równoważona, nawet w dokumemach,
ze składem soli lub odwromie, a żupnik z prasołem - handlarzem soli. 70
Przez Okole w XVII i XVIII wieku naleŻałoby rozumieć dzisiejszą \Vyspę rvUyńską, gdzie
miała ismieć prochownia (s. 142), a nie dzisiejszą dzielnicę Okole, oddaloną od Starego Miasta.
\Vątpliwym jest wiązać "kolonizację olenderską" z miastem. Sprowadzono wtedy Ho-
lendrów obeznanych z zagospodarowaniem rolnym terenów podmokłych. Potwierdza to ich
rozmieszczenie w okolicy nie tylko Bydgoszczy, jak i cytowany przypis (s. 143 i przyp. 168).
Osadnicy płacili czynsz i wolni byli od pańszczyzny.
\Vójtostwo, jak wszędzie, na podstawie 'przywilejów lokacyjnych, było nie oczynszo-
waną dziedziczną własnością, początkowo zasadźcy - wójta. Uposażenie grumowe wójta, a
>>>
296
właściwie może w jednej osobie landwójca dla Bydgoszczy i wsi lokowanych w czw. pacry-
monium miejskim, już od XVI w. przeszło, jakimś nic znanym sposobem, na rzecz miej-
scowych scarosców aż do 1719 r. Odc
łd dochody z grumów wójcowskich JXbierali dygnitarze
Królescwa jako beneficjum z łaski królewskiej. \Vójc sądowy zadowalać się musiał z pobie-
ranych opłat dzielonych ze scarostą np. z folusza, cła wodnego, z młynów, z połowów ryb i
łososi oraz koszców sądowych. Ponieważ miasco nigdy nie wykupiło wójcostwa, więc wójca
wyznaczali scaroscowie. 71 Nacomiasc proporcje wykupu wójcoscw, "ośrodków miejskich"
były odwromie proporcjonalne niż podaje Amor (s. 144). \V miascach prywamych uposaże-
nie grumowe wójca najczęściej z czasem przejmował właściciel. Tak jak w Bydgoszczy,
głównym dochodem wójta był udział w opłatach sądowych, działo się w prywamym mieś-
cie Łobżenicy, według art. XII - grzywny wójcowskie (Przywilej Miasw Łobżenica Jana
Korzboka Łąckiego z 1693 r., Poznań 1883, s. 52).
\Vspominając o najbardziej komplemym spisie członków rady ławy, Amor niewłaściwie
wspomina o hołdzie \Vładysławowi Jagielle w 1425 r. (s. 145). Hołd był ceremonią w sco-
sunkach lennych, polegającą na publicznym uznaniu seniora, po przejęciu władzy przez
wasala. Tu nic cakiego nie miało miejsca, gdyż na zjeżdzic walnym w Brześciu Kujawskim
25 kwiecnia 1425 r. wraz z szlachcą brały udział władze miasc królewskich celem uznania
nascępscwa cronu dla nowo narodzonego \Vładysława (nazwanego Warneńczykiem).i2
Herb - znak każdego miasta - nie został przez Aurora nawec wspomniany. Był wizualnym
dowodem samorządnego miasca miejskiego i identyfikacją dokumentów konkrcmej rady
micjskiej. Na bydgoskiej carczy znalazła się brama miejska w ci
łgu murów obronnych.
foże
nie cyle iscocne jesc jego podobieńscwo do herbu magdeburskiego, co dowód, że ismiały
mury obronne, tylko bliżej nie wiadomo od kiedy. Najscarsza zachowana pieczęć "Sigillum
civicacis bidgosciensis" z herbem miasta na dokumencie wydanym w 1485 r., musi być nie-
co wcześniejsza. Podobny motyw ma herb miasc Torunia po połączeniu Scarego i Nowego
Miasca w XIV w. \łvcześniejszy, Nowego
1iasca, lokowanego w 1264 r. przedscawia drew-
nianą wieżę scrażniczą, kcóra była elementem jego pierwomego syscemu obronnego. Motyw
murów obronnych posiada herb Poznania na pieczęci zachowanej z 1344 r. Podobny byd-
goskiemu ma Brześć Kuj. ococzony murami, gdzie był wydany bydgoski przywilej lokacyj-
ny, czy \Vłocławek, Płock oraz cały szereg innych miast, nie tylko polskich. Świadczy co, że
i heraldyka miejska może ceż być ogólnym żródłem wiedzy dla historyka, dlatego nie moż-
na jej lekceważyć.
Na błąd w scrukcurze i kompecencjach sądów dla mieszczan bydgoskich zwrócił już
uwagę Z. Zyglewski (s. 147) i przedscawił sproscowanie/ 3 Należy jednak i jego skorygować,
że nie dopiero od 1570 r. sąd scarościński był odwoławczym od miejskich, lecz od 1346 r.,
kiedy według dokumentu lokacyjnego scrony mają się odwoływać do burgrabiego, czyli do
starosty. Ponadco warw dodać, Że od 1504 r. Aleksander Jagiellończyk zniósł podległość w
zaciąganiu opinii prawnych z Inowrocławia na rzecz Poznania. Nigdy więc rady miejskie
tych miast nie były wyrokującymi sądami apelacyjnymi, lecz jedynie wydawały ortyle, jako
wykładnie prawa magdeburskiego, cakże dla Bydgoszczy. Niejasne jest w dalszym ciągu
ismienie i w jakim czasie jednocześnie wójta i podwójciego, zwanego landwójtem. Co robił
wójt, skoro był zastępowany przez landwójciego, a w inwentarzach mowa jest o dochodach
dla wójta. H
Niejasna jesc rola wsi miejskich, wyszczególniona przez Autora (s. 147). Co je łączyło z
miascem: landwójt, oczynszowania, czy tylko ogólnie gospodarczo-handlowy związek?
>>>
297
Rozdział ID Dzieje polityczne... 1466-1772
Snucie nieudokumemowanych wniosków o rozbudowie po 1466 r. "urzędu starosty
grodzkiego... podobnie jak w sąsiedniej \Vielkopolsce", świadczy o nieznajomości camtej-
szych realiów (s. IS4-1SS). \V rzeczywiscości camże od XIV w. przedscawicielem króla na
teren województw poznańskiego i kaliskiego stał się starosca generalny. Wyjątkiem były
powiat nakielski i wschowski, które podlegały samodzielnym scarostom grodowym, podob-
nie jak powiat bydgoski. Pozoscałe miasca królewskie, nawet stolice powiatów, isrniały tyl-
ko jako ośrodki starostw niegrodowych lub tenut - czyli zarządców królewszczyzn z upraw-
nieniami administracyjno-sądowymi w scosunku do ludności miejscowej, feudalnie zależ-
nej.7S Stąd ryzykowne jest wyliczanie różnych urzędników grodzkich w Bydgoszczy według
wzorów \Vielkopolskich (s. IS4).
Bezpodscawne jest na wstępie oskarżenie, że Kościeleccy "choć oczy\viście nie formal-
nie" dzierżyli starostwo "dziedzicznie". Swoją fortunę zawdzięczali sprycowi bankierskie-
mu, a także lichwiarskiemu procentowi, o czym wspomina Autor (s. ISS). Po prostu poży-
czali królowi Kazimierzowi Jagiellończykowi, "wiecznie potrzebującemu pieniędzy", nie
dla siebie, ale na koszty prowadzonej przez monarchę z wiei k.} determinacją wojny trzynas-
colerniej. Zastaw,} wtedy pożyczonych sum były dochody z szeregu starostw i tenut, jakie
szczególnie Jan umiał zgromadzić. Czyli prawnie formalnie było wszystko w porządku.
Podobnie dzierżawy królewszczyzn Mikołaja Szarlejskiego, nie tyle zagarnął, co przejął za
zgodą króla (s. 156 i przyp. 7, 8). Co dobrego dały miastu rządy starościńskie Kościeleckich,
jak} zmianę? Autor bliżej nie określa (s. 154, IS6). Im samym udało się zgromadzić, razem z
innymi tenutami, otrzymy\vanymi od królów, olbrzymi majątek. Bo przecież mieszczaństwo
miało z nimi też konflikty, a przywileje wolało potwierdzać u króla (s. IS7). Czeka więc
jeszcze obiektywne opisanie historii: staroscowie - miasco. \Varto też sproscować, że Andrzej
Kościelecki (+ 15 tS), mimo że skupił w swych rękach liczne urzędy i dochodowe synekury,
nie figuruje na liście urzędników centralnych jako podskarbi wielki koronny (s. IS6}.76
Niepewne są deklaracje, aby Bydgoszcz od drugiej połowy XVI w. była "jednym z naj-
większych miast kujawskich" (s. IS3). Do największych miast kujawskich, ale dopiero pod
koniec XVI w., można równie dobrze zaliczyć Inowrocław 77 , obok Bydgoszczy i \Vłocławka.
Przyjmuje się dla Bydgoszczy 300 domów. \Vątpliwym jest jednak, czy można stosować
ogólnie przyjmowaną cyfrę ich zasiedlenia 5-7 osób, skoro groźna zaraza w 1564 r. miała
pochłom}ć aż 8000 ofiar (zapewne cyfra przesadzona), ale dalsze zarazy też przerzedzały
mieszkańców w 1585 i 1602/1603 r. 78
Wawrzyńca Słupskiego autor podaje za sędziego ziemskiego powiatu bydgoskiego (s. 161).
Niestety, brak jego w spisach urzędników dla powiatu bydgoskiego od XVI-XVIII w. 79 Naj-
bliższy sędzia figuruje w Inowrocławiu. \V 1772 r. mieszczanie "stwierdzili też, że scarosta
bydgoski... przewodniczył, raz w roku sądowi grodzkiemu" (s. 299). Czyli sędzia prakty-
cznie nie był mu potrzebny i mógł sam inkasować opłaty sądowe.
Rozdział cechuje zbytnie rozdrobnienie nawet pokrewnych zagadnień. Np. wojny
szwedzkie w latach 1626-1629 jak i 1655-1660 (s. 16S-178) stanowią przecież pewien ciąg
przyczynowy, rozpoczęty wyprawą Zygmunta III do Szwecji o sukcesję tronu Wazów. Brak
o tym wzmianki. Dacacje związane z "potopem" (s. 173-174) nie uwzględniają dziennika E.
J. Dahlbergha, który podaje, że z początkiem lipca 1657 r przybył do Bydgoszczy król Karol
X Gustaw i dopiero wkrótce potem Szwedzi opuścili ostatecznie miasto (Dahlbergh w Pol-
sce, dziennik... s. 70, niżej przyp. 83).
>>>
298
Podobnie srosunki między szlachtą a miastem zostały podzielone na dwa podrozdziały
(s. 161-164 i 178-183), jak i charaktcrystyka nicrówna w objęwści stron (s. 153-157 i 183-185).
Amor nie wspomnił, że antymicjskie usrawodawstwo od 1496 r. zakazywało mieszczanom
dzierżenia dóbr ziemskich, odsuwało od wyższych urzędów kościelnych, a wkrótce jakich-
kolwiek państwO\vych.
Mimo że Aurof wymienił w bibliografii pozycję Janiszewskiej-Mincer B. "Z dziejów bra-
ctwa kurkowego (strzeleckiego) w Bydgoszczy" (s. 456), nie skorzystał z niej. O bractwic tym
wspomina dopiero w okresie panowania pruskiego Fryderyka \Vilhelma II (s. 380). Dowodne
istnienie bractwa łuczników w XV w., poza księg.\ ławniczą z 1562 r., cyrowaną przez amorkę,
znajduje się w "Aurhoris in chronicon civitatis Bidgostiensis" rzekomo W. Łochowskiego, w
spisie z 1631 r. 80 Ciekawostką jest ujęcie tam zarówno micszczan, jak i szlachty.
Rozdział IV Kultura, Nauka i Szkolnictwo... 1466-1772
Dyskusyjnym jest określenie, że zamek był najokazalsz\ budowlą świecką (s. 201). \V
kronice miasta Bydgoszczy, przypisyw'anej \Vojcicchowi Łochowskiemu, (k. 7) jest wzmian-
ka o wyniosłej wieży wzniesionej w 1600 r., zdobionej wg reguł sztuki, przy ratuszu muro-
wanym na środku rynku - z łaciny w tłumaczeniu recenzenta. Jeśli wierzyć rysunkowi
Dahlbergha z 1657 r., co obok wieŻy późnorenesansowej stał gotycki ratusz, jednak błędnie
w legendzie nazwany: E - kościół Bernardynów. Podobnie J. R. Storn przedstawił w 1661 r.
wieżę, zamek, jednak bardziej zniszczony, a miejskie mury obronnc z blankami, bcz ob-
wałowań jak u Dahlbergha. 81
Jedno jest pewne, że zamek był budowlą znacząc.\, ale nie od razu raką, jaką w 1657 r.,
gdzie, mimo zniszczeń, czytelna jest stosunkowo prosta architektura. Wobec braku jej
wcześniejszego udokumentowania oraz odkopania choć fragmentów fundamentów, nie
podjęcia rakich badań archeologicznych, można jedynie zasrosować merodę porównawczą
XIV-wiccznych zamków, nie tylko kazimierzowskich. Ostatnio podjął się próby odtviorzenia
wyglądu zamku w XIV w. L. Łbik w oparciu o plan i widok w rysunku Dahlbergha, w kie-
runku analogii z zamkami krzyżackimi. Poszedł fałszywym tropem. Polskie zamki nizinne
w XIV w. miały inną bryłę, a obronne mury obwodowe otaczały proscokątny podwórzec
wewnętrzny. Pewne cechy wspólne wykazują zachowane fragmenty lub opisy innych, naj-
częściej lustracyjne. Polegały one na przybudowie murów kurtynowych, na pocz.\tku, do
jednego skrzydła mieszkalnego, najczęściej dwukondygnacyjnego oraz wieży bramnej, lub
w pobliżu narożnej. Z czasem dalsze skrzydła zmmniejszały dziedziniec wewnętrzny. Do
tego typu zamków należały królewskie: w Bydgoszczy z wieżą bramną po 1346 r., w Nakle
podobny, po 1357 r., w Osuzeszowie podobny po 1350 r., w Kole z wież.1 naroźną sprzed
1362 r., w Koninie, jak obok, po 1331 r., w Łęczycy też z Wież.1 narożną, w Rawie Mazowie-
ckiej, jak obok, po 1350 r. Podobne rozplanowanie mają zamki Joanitów, wznoszC!ne głównie
na Pomorzu zachodnim po 1345 r., którego typowym reprezentantem od 1377 r. jest zamek
w Swobnicy (woj. szczecińskie). 0..0 typu powyższych zamków należy także w Darłowie z
wieżą bramną, zaczęty w 1352 r., a od 1373 r. należący do Każka Słupskiego. W większości
wypadków wieża narożna nie występuje z lica murów kurtynowych. Zamki powyższe są
przystosowane do obrony głównie pionowej, z ganków przeważnie za blankami i ewentual-
nie z hurdycji lub machikułów. Tym różnią się od krzyżackich z XIII/XIV w., wcześniej-
szych z "ryzalikami" narożnymi, a dopiero z przełomu XIV/XV w., gdzie wysunięte wieże
narożne umożliwiały obronę z flanki przy zastosowaniu broni palnej.82
>>>
299
Zamek bydgoski w XVII w. \,vykazuje różnicc w rysunkach nic tylko w stanie zniszczeń,
ale także w pcwnych szczegółach architekwry. U Dahlbergha jest jego rzut, oczyv.riście
przeskalowany, czyli większy niż mógł być, oraz widok od południa w 1657 r. Główny
wjazd, w rzucie, prowadzi od połudn.-wschodu na dzicdziniec zamkowy przez most nad
fos q i przywieżowq szyję bramnq, bez zadaszenia i wieżę w murze kurtynowym, blanko-
wym, o ile wierzyć dokładności rysunku. Szyja bramna tu przylega bokiem do narożnika
muru szczy[Owego skrzydła północno-wschodniego. Sam widok nie p()[wierdza w pełni
opisanego rzmu z n
1fożnymi przybudówkami, które L. Łbik definiuje jako flankujqce basz-
ty z XIV/XV w. (ryc. S). \V zamkach krzyż.'1ckich do XIV w. włqcznie nie spełniały tej roli.
\V rzucie Dahlbergha mają rzekome baszty obrys przyzamkowych, narożnych bastionów dla
s[3nowisk anyleryjskich, z czym może się wiązać unowocześnienie średniowiecznej zabu-
do\\'y obronnej w la[3ch 1632-1645 przez starostę bydgoskiego i kanclcrza w. koronnego
Jerzego Ossolińskiego. L. Łbik i Autor podaj:\. że "zamek bydgoski został przez okupamów
"minami fundiws" (grumownie rozerwany...), ale brak żródła wiadomości dla opowiadania
popularnego w Kalendarzu Bydgoskim (1971, s. 185-186), [li nie v/ystarcza (s. 173 i przyp.
81). \Vidok zamku przeczy jednak jakby temu i budynek wygląda tylko na częściowo spa-
lony, chyba że Dahlbergh szkicował go przed rozerwaniem. \Vtedy jedynie zniszczenia
minami mogq pO[wierdzić resztki bastionu zewnętrznego przy fosie V/YSPY zamkowej oraz
kopce, jakby gruzowe, w miejscu wyżej opisanych bastionów narożnych. S[Orn przedstawia
zamek inaczej, bardziej zniszczony (aż tyle po 4 lamch?), z basZ[:\ bramną symetryczną w
s[Osunku do baszt narożnych, z których jedna zupełnie zrujnowana. Który więc z prawie
rÓwnoczesnych rysunkl)w może być wiarygodny? W 100% żaden. Oahlbergh w panoramie
Bydgoszczy zrobił tyle pomyłek nasll\\'aj:\cych wniosek, że szkic rysunkowy kończył nie na
miejscu, lecz póżniej czcściowo z pamięci. Świadczy o tym rozbieżność między nazwami w
legendzie, jak i rozmieszczeniem [Opograficznym kościołów i wielokromości:\ wież, raczej
kościelnych, czy kaplicznych, pomijaj:\c już inne szczegóły. Podobnie w Grudzi:\dzu,
główne skrzydło zamku wysokiego, z kaplic:\, miało od wschodu zakończenie prosmkąme,
a u Dahlbergha wieloboczne. 83 II Swrna także rysunki odznaczaj:\ się pewnym pośpiechem
wykonania (np. widok Krotoszyna czy Gniezna), gdyż maj:\ one charakter szkiców rapwla-
rzov/ych, czyli nie wykazują też gwarancji dokładnego obrazu miasm. 84 Odpowiedż wery-
fikuj
\cą dla Bydgoszczy może dać, nie tyle łopata archeologa, co HI dziś trudne, lecz bada-
nia odpowiednimi narzędziami elektroniczno-radiolokacyjnymi, wykrywającymi resZ[ki
fundamemów i dajqcymi obraz podziemnych złóż kulnuowych.
Podsumowując nieco rozszerzone rozważania o prawdopodobnym kształcie zamku,
można założyć, że nie powsmł on od razu w postaci znanej, zbliżonej do rzeczywismści z
XVII w. Wpierw był podobny do innych zamków kazimierzowskich, czyli jednoskrzydło-
wych z murem obwodowym dziedzińca, z C7..'1Sem 7..'1łJlJdowanych od wewnqtrz, by w XVII w.
otrzym:lć kształt znany z planu i rysunków, ale niestety już po nieodwracalnych zniszcze-
niach wojennych, Jednak jeszcze tr.leba spros[Ować pokutujący od XIX w. błąd o potrak-
[Owaniu planu zamku "na dość precyzyjnym planie z 1656 r." (Dahlbergha z 1657).85 Jest m
grube nieporozumienie, gdyż pierwszy plan pomiarowy wykonał Greth w 1774 r., a wcześ-
niejsze są tylko poglądowymi. Dopiero on pokazał chociaż rzeczywiste proporcje "Schlos
Berg" , z zarysem fosy w stosunku do miasm w murach obronnych.
Budynkiem znaczącym w każdym mieście był kościół farny. Patronat nad nim miał prze-
ważnie właściciel miasta, który wpływał na wybór proboszcza, partycypując co najmniej w je-
go budowie. Ponieważ Bydgoszcz była miastem królewskim, więc w imieniu władcy, z jego
>>>
300
dochodów, srarosra pełnił obowiązki patrona, także w czasie budowy drewnianego kościoła w
1399 r., jak i murowanego w 1457-1475, czego Amor jednak nie udokumentował (s. 203). \Vspół-
udział w budowie mieli mieszczanie, o czym świadczą fundacje różnych kaplic do XVII w. i
wyposażenia wnętrza (s. 204). Obecny kościół był budowany w latach 1466-1502. 86
\Varro nieco uzupełnić, skrórowo podane, wiadomości o Bernardynach bydgoskich (s.
205-206). Bydgoszcz znajdowała się w diecezji włocławskiej do 1765 r., a potem gnieźnień-
skiej. Posiadała konwent Bernardynów od 1480-1826 r. - kasaty zakonu przez władze pru-
skie, w zakonnej prowincji polskiej, a od 1628 r. wielkopolskiej. Drewniana zabudowa ukoń-
czona została w 1485 r., a kościół orrzymał wezwanie Matki Boskiej, św. Hieronima i św.
Franciszka. Klaszror spalił się od uderzenia pioruna w 1545 r. Murowaną zabudowę podjero
w 1550, a ukończono w 1557 r. Cały kościół został pomalowany w 1613 r. 87 Posiadał z cza-
sem coraz bogatszy wystrój, w tym kilka ołrarzy, dębowe sralle i konfesjonały, organy z fun-
dacji Andrzeja Grudzińskiego i Daniela Ja.strzcbskiego z 1604/05 r., posadzkę marmurową
oraz dzwony z Gdańska. Przy kościele było kilka bractvi religijnych. \V 1682 r. rozpoczęro
budowę Domku Lorerańskiego w podwórzu klaszrornym, na miejscu kaplicy Marii Magda-
leny, ukończonego w 1685 r. Jednym z głównych jego fundatorów był Jan Pniński (+1690).88
Konwent bydgoski, jako zakon żebraczy, nie posiadał majątków ziemskich, lecz uzyskał jako
jedyny prawo kwesty w Prusach. Dochody musiała dać znaczne skoro przed 1650 r. finan-
sowano sprzęt li[Urgiczny i prowadzono inwestycje. 89 Bernardyni mieli ponadto licznych
możnych opiekunów chowanych na miejscu, o czym może świadczyć zachowany, ale w
kaplicy św. Cecylii katedry poznańskiej marmurowy ołtarz wczesnobarokowy z ok. 1652 r. z
warszratu gdańskiego, fundowany przez Zygmuma Raczyńskiego h. Nałęcz, sędziego na-
kielskiego i starostę jasienieckiego. Przeniesiony zosrał do katedry w 1842 r. Tam też zna-
lazł się, też z 1652 r. z marmuru nagrobek sędziego (+ 1677) oraz jego ziccia Jana \Vęglikow-
skiego, miecznika ziem pruskich, starosty świeckiego i sekretarza królewskiego (+1652).90
Już z powyższego przeglądu wynika, że wyposażenie kościoła bynajmniej nie było bar-
dzo skromne, jak również nie można wysnuwać wniosków znając tylko wnętrze zachowane
do dziś. Błędna jest lokalizacja domku - kaplicy loterańskiej, bo nie w kościele (s. 206) , ale
na terenie kasztoru, o czym wyżej. Kamień węgielny pod jej budowę zosrał wmurowany rok
przed wikrorią wiedeńską, więc wątpliwym jest obie sprawy wiązać przyczynowo. Nato-
miast k.1mienne płyty nagrobkowe, obecnie bardzo wytarte, wmurowane zewnąrrz kaplicy
południowej, na ścianie zachodniej, Zygmunta Denhofa h. Dzik (czytelny), srarosty byd-
goskiego w latach 1649-54 oraz zupełnie nieczytelna na zewnątrz ściany nawy od południa,
z rzekomym h. Nałęcz (s. 206 i przyp. 15). Ponieważ wyrarcie płyt świadczy o ich pierwot-
nym wmonrowaniu w posadzkę, nie wykluczone, że nad komorą grobową. Herb na tej
ostatniej należałby do Zygmunta Raczyńskiego, który tu miał nagrobek, o czym wyżej.
- Autor nie wspomniał zupełnie o początku żeńskiej wspólnoty Bernardynek, w Bydgosz-
czy od ok. 1500 do ok. 1826 r., opartej na trzeciej regule św. Franciszka (s. 207). Mieszkały
wpierw w domu naprzeciw kościoła św. Idziego. W 1615 r. Zofia z Rozrażewskich, raczej
Rozdrażewskich, Smuszewska, bernardynka poznańska, przy finansowej pomocy wojewo-
dziny poznańskiej Zofii Czarnkowskiej, zbudowała bernardynkom bydgoskim klaszror przy
istniejącym od 1448 r. kościele św. Ducha, dobudowując mu obszerną nawę. Kościół otrzy-
mał wezwanie Wniebowzięcia NMP - dzisiejsze Klaryski. 9l
Miasto rozplanowane było wokół centralnie położonego rynku, który jednocześnie był
węzłem dróg przelotowych z Torunia i Inowrocławia przez Bramę Kujawską oraz z Pozna-
nia przez Poznańską, a ul. Mostową na most i do Gdańska. Kiedy powstał most, nie wiado-
>>>
301
mo. Na pewno wpierw ismiał bród, a kładka po wybudowaniu klasztoru karmelitów. Ulica
Mostowa udokumenrowana jest w 1619 r. razem z innymi ulicami. 92 \Vięc z samej nazwy
wynika, że most ismiał co najmniej z początkiem XVII w., który zaznaczył na planie Dahl-
bergh (s. 209-210). Tamże czytelne jest połączenie miasca z zamkiem, w rejonie dzisiejsze-
go Rybiego Rynku. Natomiast na przestrzeni dwóch wieków (s. 211) wbrew zapewnieniom
Auwra, na pewno uległa zmianie sylwera miasra. Bowiem, nawet wierząc Dahlberghowi, w
porównaniu z planem Gretha z 1774, zniknęła wieża raruszowa, część działek była niezabu-
dowana, a budynków zrujnowana.
Dziwnie Auror porównuje swe uwagi, np.: ,,\Vizerunek Matki Boskiej zamówiony u Scu-
lera (\Vawrzyńca zapewne) nie jest jednak idemyczny z zachowanym... obrazem Madonna
z Różą" (s. 211). Przecież nikt, nawet w przeszłości, takich porównań nie robił. Albo dalej:
"...prleciwscawne wpływy artystyczne, jak oddziaływanie późnego gotyku i renesansu oraz
szkoły flamandzkiej i malarstwa francuskiego" - jest pomieszaniem pojęć, gdyż wymienione
szkoły, upraszczając klasyfikacje, działały w obu epokach: w stylu gotyckim, później renesan-
sowym. Przyjmując Sranisława Kościeleckiego ze Skcpego za fundarora, W starostą bydgo-
skim był w larach 1475-93 i 1515-34, a nie 1515-1535 (s. 212).93 \Vano przypomnieć, że wymie-
niony gotycki pająk z XV w. (s. 215) zaginął razem z zapleckiem i baldachimem rokokowej
ambony, podczas remomu i osadzania fajansowego fryzu drogi krzyżowej przed ok. 30 laty.
Podsumowując - szruka bydgoska nie była twórczym rezultatem miejscowym. Oddzia-
łY"iały na ni
\ znaczniejsze ośrodki miejskie, szczególnie Gdańsk, a w jakimś sropniu Toruń
i Poznań, o czym nieco powyżej. Temat wymaga dalszych srudiów.
Mówiąc o szkołach warw wspomnieć, że w dokumencie lokacyjnym jest mowa o nich
(scholas), ale w znaczeniu ich zorg
mizowania. Ten podrozdział zajął 12 stron (s. 216-228),
w dużym sropniu oparty na ogólnej Hiswrii \Vychowania (s. 216, przyp. 50 n.). Ze "Szki-
ców", na które Auror się powołuje (s. 217 i 218, przyp. SS) nie wynika, z jakiego źródła po-
chodzą: wiadomość o szkole parafialnej w 1466 r., a w 1582 r. o 150 uczniach. Auror pisząc,
że " Bernardyn i (ze swdium filozoficznego) schronili się nad brzegiem jeziora w Chmielni-
kach" (s. 22.1), popełnia podwójny błąd za komemarzem K. Kamaka, który Jezioro Jezuickie
(scara nazwa właściciela) wi
\że z jeziorem Palczyno, które było pod wsią Palczyn, a wymie-
nione jest w Kronice B. B. (s. 223 i przyp. 72). Czy warw uogólnienie Ł. Kurdybachy o wro-
gości nauczycieli szkół miejskich do szkolnictwa jezuickiego, przenosić na grum bydgoski?
Amor nie przedstawia żadnego udokumemowania (s. 217).
Przesadą jest określenie "Jezuici bydgoscy bogacili się szybko...", skoro miarą jej miała
być jedna wieś Golinek i k.'unienica, raczej kamieniczka z placem na rezydencję "aż" dla 5-7
zakonników oraz folwark miejski Prądy (s. 224). Dopiero możni fundarorzy z Jerzym Osso-
lińskim na czele umożliwili budowę kolegium z kościołem (s. 209-224), które chlubnie
przyczyniło się do podniesienia oświaty i kulwry w mieście. Pisze o tym Auror w innym
miejscu (s. 224-227). Ponieważ brak wzmianek o dalszym "bogaceniu" się zakonników,
można mniemać, że urrzymywali się głównie z opłat za naukę zamożnej młodzieży. Sąd
ujemny o osiągnięciach wychowawczo-inrelekrualnych kolegium nie ma uzasadnienia, po-
nieważ brak szerszych badań (s. 225-227).
Klaryski osiedliły się w Bydgoszczy nie w 1615 r. (s. 228), ale wcześniej, o czym wyżej.
\Varto więc wspomnieć, że są Bernadrynkami, jak Bernardyni odłamem Franciszkanów,
zwanych obserwantami.
Szczegółowo przedstawił Auror hisrorię bibliotek bydgoskich, korzystając także z kwe-
rendy archiwalnej. Brak jednak wzmianek, czy biblioteka dysponowała rękopisami ilumi-
>>>
302
nowanymi i co gdziekolwiek się zachowało, skoro do 1505 r. w skryptorium bernardyńskim
pracował brat Aleksy (s. 236). Brak także bliższego określenia, co znaczy: "Nadwyżka liczby
dzieł nad liczbą woluminów wynika z przechowywania w Bernardinie wielu klocków" (s.
237). Co to jest ta "nadwyżka", jak również o jakich klockach jest mowa: drukarskich czy
również drzeworytniczych? Czyli zachowane egzemplarze wymagają jeszcze opracowania
szczegółowego.
Piotr Czarnkowski, syn Stanisława, był starostą nie grodowym kcyńskim, a tenutariu-
szem nie kleckim, a kłeckim, pod Gnieznem (s. 242). Skoro mowa o pamiętniku Jerzego
Ossolińskiego, kanclerza wielkieg koronnego (1643-1650) oraz starosty bydgoskiego (1632-
44), warto dodać, że kończył się on na 1621 r., a napisany został jako próba obrachunku
autora z przeszłością znaną z autopsji w wierze, że "historia magistra vitae est". Został on
wydany przed laty drukiem. 94 Niestety, nie można tytułów powyżej i poniżej wymienio-
nych zaliczyć do mieszczańskiej historiografii i literatury pięknej (s. 247), czyli ani klasz-
tornej, ani szlacheckiej.
Niezrozumiałe i ahistoryczne jest sformułowwanie, że Letlow, podobnie jak Łochowski,
pochodził z pogranicza społecznego między szlachtą a mieszczaństwem - ... ? (s. 248). \V
kościele farnym jest płyta nagrobna Wojciecha Łochowskiego nie z herbem, lecz z gmer-
kiem mieszczańskim. Niewątpliwie Kronika Bydgoszczy, zarówno w temacie, jak w przy-
pisywanym burmistrzowi autorstwie, jest dziełem mieszczańskim. Pisana w języku łaciń-
skim, a częściowo polskim, przerwana została w 1637 r. mimo, że Łochowski Żył jeszcze do
1651 r. 95
\Vątpliwym wydaje się, czy Kronikę Bernardyńską można zaliczyć do mieszczańskiej hi-
storiografii, gdyż główny cel jej określa sam tytuł, a sprawy mieszczan, jak i miasta są potra-
ktowane marginalnie i okazjonalnie sporadycznie (s. 249).96 Podobnie należałoby potrakto-
wać zasygnalizowaną kronikę jezuicką. Natomiast dzieła Bartłomieja związane były z "po-
trzebami dydaktycznymi klasztoru i istniejącej przy nim uczelni" (s. 251). Podobny, ale nie
mieszczański, charakter mają inne wspomniane dzieła osób duchownych (s. 250-258). Zarzut,
że Bernardyni bydgoscy "nic wykazywali się specjalnie aktywną postawą intelektualną"
jest niesprawiedliwy(s. 256). Przeczy temu istniejące przy klasztorze studium filozoficzne
(s. 251) od 1530 r., bogata biblioteka, jak i stała działalność inwestycyjno-architektoniczna -
jeszcze w XVIII w. Na wyrost jest wiązanie Jana Kitlofa z Bydgoszczą, co podziela Autor.
Podobnie jest z Janem Centaliusem (s. 259-260).
Problem husytyzmu na Kujawach wymaga jeszcze odpowiednich studiów. Jego rady-
kalny odłam Braci Czeskich, jako ruch religijno-społeczny, rozwijał się w Czechach od
połowy XV w. Mniejsze grupy dotarły do \Vielkopolski w drugiej połowie tegoż wieku.
Później migracja się nasiliła z początkiem XVI w. pod nazwą Jednota Bracka, która wyszła z
husytyzmu taborycko-umiarkowanego. Negowali istniejące stosunki społeczne, potępiali
wojny, sprawowanie urzędów. Wątpliwym jest założenie Autom, że "wpływy ideologii Jana
Husa (przynajmniej w szczątkowej formie) docierały tutaj aż do momentu narodzenia się
reformacji" (s. 260). Przecież poważne ośrodki powstały w Łobżenicy pod protekcją właś-
ciciela miasta Andrzeja Krotoskiego z Barcina, wojewody inowrocławskiego, brzeskiego
(+ 1555), także w Łabiszynie Stanisława Lataiskiego s. Jana, starosty inowrocławskiego i
człuchowskiego w latach 1557-92. 96 Bydgoszcz otoczona aż trzema ośrodkami Jednoty
czeskiej, na pewno podlegała poważniej wpływom nowych prądów religijnych, a po 1517 r.
także luteranizmowi. Zwolennikiem Jednoty Brackiej razem z Janem Krotoskim, wojewodą
inowrocławskim od 1563-78 r., był Adam Baliński z Chomiąży Szlacheckiej (s. 263),
>>>
303
kasztelan bydgoski w latach 1590-1601, wcześniej chorąży inowrocławski w 1575-82 r., a
przeciwnikiem był Janusz Kościelecki, m.in. starosta bydgoski w 1545-64 r., a generalny w
1552-64 r. Nie zgadza się tutaj chronologia pokoleniowa adwersarzy, jak i lata urzędowania
J. Kościeleckiego (s. 263).97 Także powyższe spory Jednoty winny się znaleźć na s. 260.
Sam Autor przyznaje, że "niewiele nadal wiemy o rozwoju protestantyzmu w Byd-
goszczy w tym okresie" (s. 261). Czyli i ta dziedzina wymaga dalszych badań.
Niejasne jest twierdzenie, że kalwin Kosmas w swoim domu "na Przedmieściu Pomor-
skim (?) naprzeciw OsieIska" (bez podania źródła - Szkice, s. 96, a nie 97), założył szpital (s.
265 i przyp. 227). Rodzice Kosmasa mieli dom na Przedmieściu Gdańskim (s. 263).
"Słabość liczebna" różnowierców nie musiała być wielka, skoro Kosmasowic należeli do
patrycjatu miejskiego (s. 263), a rada miejska wybrała burmistrzem \Vita Kosmasa w 1581 r.
(s. 284). Natomiast heretykim był też Zuchokowski, zarządca żupy bydgoskiej, w której poz-
walał na odbywanie spotkań różnowierczych (s. 264). \V drugim miejscu Autor przeoczy ww
"słabóści" przyznając: "To pozwoliło protestamom (raczej różnowiercom - dop. r.) przez
dłuższy czas utrzymywać swe pozycje w mieście, mimo podejmowanych przeciw nim ak-
cjom... " (s. 266).
Dla ścisłości, Król Zygmunt III \Vaza królem polskim został w 1587 r. Mimo że był
władcą super katolickim, rozdawał urzędy też heretykom, a może je sprzedawał, gdyż taka
praktyka zaistniała na jego dworze. Dlatego edykty jego były bardziej życzeniowe, potrzeb-
ne klerowi, niż skuteczne, co słusznie podkreśla Amor (s. 267). \V rzeczywistości, wcześniej
Zygmum August podkreślał, że nie jest władcą sumień poddanych, gdy na Zachodzie paliły
się stosy inkwizycji. \Vięc korzenie sarmackiej tolerancji sięgają w przeszłość jeszcze głę-
biej. Stąd wcześniej napływ prześladowanych Żydów, później innowierców z katolickich
księstw, takich jak kalwinów Szkotów czy Holendrów, którymi kolonizowano wsie podbyd-
goskie (s. 267). Pierwsza wzmianka o wsiach "olenderskich" występuje dla Przyłubia w
1583 roku, Ottorowa Holendry i Łęgnowa Holendry po 1601 r. 98
Znowu dla ścisłości protestanci są ogólnym określeniem grup chrześcijańskich z okresu
reformacji, uznających pismo św. za jedyne źródło objawienia. Stąd dokładniejszym będzie
określenie, że do zboru w Łobżenicy jeździli bydgoscy wyznawcy Jednoty Brackiej lub Lu-
tra, zwani później ewangelikami. 99 Na początku XVII w. istniały tam te dwa zbory (s. 268).
Ryzykownym jest dodanie do twierdzenia o napływie protestamów .,a zdaje się, że znisz-
czenia ... pociągały falę napływu Niemców do miasta", skoro nie ma Żadnych żródłowych
przesłanek. Równie dobrze mogli "potop szwedzki" przeżyć miejscowi Niemcy. Aby zna-
leŹĆ się w samorządzie miejskim, trzeba było być mieszczaninem zasiedziałym. Pomijając
Szkotów i nieliczne niemieckie nazwiska wśród cechmistrzów w latach 1672-73, w radzie
miejskiej znalazł się zapewne rajca Marcin Hertman i mąż elekt Marcin Borc. Czyli dla
uzyskania bardziej pewnej wiedzy, istnieje i tu konieczność dalszych studiów, a powoływa-
nie się na wstęp K. Kamaka nie może być miarodajne (s. 269 i przyp. 244).1 00
Dość częste jest wymienianie w przypisach nie publikowanych maszynopisów. O ile z
ich treścią zgadza się Autor, [O winien podać chociaż miejscowość i rok ich napisania (s. 269,
przyp. 269 i inne w różnych miejscach książki).
Rola bractw religijnych w walce z różnowiercami wymaga też jeszcze studiów, gdyż po-
woływanie się na artykuły sprzed 60 lat Z. MaJewskiego nie jest wystarczające (s. 269, 270 i
przyp. 247, 248, 249). Wiadomo dzisiaj, że najpoważniejszy udział w kontrreformacji mieli
Jezuici i taką też rolę odegrali w Bydgoszczy. Wątpliwości budzi fakt, że 20-30 członków
Bractwa św. Józefa to według Autora dużo: "Mieszkańcy Bydgoszczy i okoliczna szlachta
>>>
304
byli licznie reprezentowani". "Natomiast mieszkańcy Łabiszyna, Pakości czy \Vągrowca
trafiali się wśród braci i sióstr sporadycznie", bo w Pakości istniały konkurencyjne bractwa,
a dodatkową tamtejszą atrakcją była od 1661 r. Kalwaria, pod opieką miejscowego klasztoru
Reformatów. 101 Bractwa według Autora "stanowiły rodzaj elity władzy" lub "grup nacisku
w życiu dawnych miast"(s. 275). Przeciw "elicie" świadczy chociaż masowe Bractwo Matki
Boskiej Szkaplerznej (s. 269-272). Z drugiej strony bractwa od średniowiecza były jedną z
form organizacji życia religijnego, co przetrwało nawet reformację.
Za wcześnie jeszcze, by oceniać wpływ reformacji na rozwój kultury, jak również do cha-
rakterystyki bractw religijnych. Natomiast zabobon, nietolerancja i płytkie praktyki dewo-
cyjne były, a nawet są w jakimś stopniu cechą wszystkich kultur, ale czy większości ich
członków? Ponadto każda religia stara się różnymi sposobami przeciwstawiać "nowym prą-
dom religijnym" (s. 275-276), bo konkurencyjnym.
Autor sam sobie przeczy w ocenie "...że teatr jezuicki nie mógł reprezentować zbyt
wysokiego poziomu..." (s. 276) w dalszym wywodzie (s. 277-279 i przyp. 261, 262, 267), w
całym niewielkim podrozdziale. Coś mówi choćby wystąpienie w 1623 r. uczniów szkoły
jezuickiej, witającej króla Zygmunta III hymnami pochwalnymi oraz dialogiem. Musiał on
być nie tylko grzecznościowym odbiorcą uroczystego artystycznego przywitania, skoro na
zamku warszawskim posiadał teatr dworski. I02
Osobno potraktowane zostało życie muzyczne, które bujnie się rozwijało (s. 279-284).
Towarzyszyło ono głównie różnym uroczystościom religijnym. Uświetniały je organy, o
których Autor wspomina w farze i u Bernardynów, fundowanych w 1605 r. (s. 281) przez
Andrzeja Grudzińskiego i Daniela J
strzębskiego, o czym wyżej, nie związanymi z Byd-
goszczą. Widać tu związki kulturowe poznańskie w osobie Wawrzyńca Wiestoka, organmi-
strza z Chwaliszewa, nie koło Poznania, lecz w aglomeracji jego, a od 1444 r. miasta na
grobli łączącej Wyspę Tumską ze Starym Miastem lokacyjnym. O ile istniało bujne życie
chóralne i muzyczne, to musiało ono korzystać z zapisów muzycznych. Brak jednak dowodów,
by na miejscu były specjalistyczne skryptoria. Prawdopodobieństwa nie starczą (s. 281, 282
i przyp. 278 - też przypuszczenia).
Różne tumulty towarzyszyły życiu miasta prawie od początku i niekoniecznie musiały
świadczyć o "zdziczeniu społeczeństwa" (s. 285). Najczęściej były buntem przeciw niespra-
wiedliwości społecznej przez tzw. pospólstwo. Wcześniej związane zostały z wprowadze-
niem do rad miejskich trzeciego ordynku, co w Bydgoszczy udało się w XVI w. (s. 145-146).
Podobne tumulty zdarzały się w innych miastach, jak np. Poznań czy Warszawa. 103 Jakie
było podłoże tumultu bydgoskiego w 1686 r., czy żakowsk.1 swawolą? - Autor nie podaje.
Podobnie brak wyjaśnienia, na jakim tle powstał "konflikt między bernardynami a jezuita-
mi"? Nie "znany jest też fatalny wpływ, jaki na losy miasta ... wywarł antagonizm między
jezuitami a mieszczaństwem bydgoskim" (s. 285). Dalej znowu "klasztory bydgoskie za-
traciły całkowicie charakter ośrodków pracy intelektualnej, stając się jednym z głównych
czynników fermentu i zakłócenia porządku w mieście". Pojedynczy przykład Adama Fro-
szka czy proces o łąkę nie może być traktowany jako dowód (s. 285-286). Wypadki takie i
podobne (s. 286) zdarzają się i może nieco nasilają w okresach kryzysów, szczególnie gos-
podarczych, jakim niewątpliwie dla miasta był wiek XVIII. Ale od sporadycznych wypad-
ków daleka jeszcze droga do stereotypowych uogólnień (s. 286-287).
Wspomniany, najprawdopodobniej mason, Ludwik Borucki, h. Rola, zaczynający karierę
urzędniczą od miecznika brzeskiego w 1711 r. do kasztelana brzesko-kujawskiego w latach
1726-36, nie bardzo odpowiada chronologicznie jako żupnik bydgoski od 1760 f. (s. 288).10+
>>>
305
Rozdział V Przemiany administracyjne... 1772-1806
Granice I rozbioru między Polską a Prusami zmieniał Fryderyk II kilkakrotnie. Zamiast
mało czytelnych geograficznie opisów (s. 295-296) wystarczyłaby mapka. ale książka nieste-
ty nie posiada żadnej ilustracji.
Niewłaściwie przetłumaczone zostały funkcje władz miejskich. biorących udział w sesji
rady miejskiej. zwołanej przez loharna Schonborna. urzędnika pruskiego. 15 września 1772 r..
w związku z przejęciem Bydgoszczy przez Prusy (s. 298-299). Pisarz. sporządzający odpowie-
dni dokument (s. 299, przyp. 42). stosował nomenklaturę niemiecką dla dużych miast i [ak
burmistrza Szymona Sypniewskiego nazwał prezydentem, podobnie wiceburmistrza Szy-
mona Nagrajkowskiego. zaś wójta i zapewne podwójciego vellandwójta Michała Ossowskie-
go i Szymona Podgurskiego senatorami (s. 299). Odtąd w Bydgoszczy. zaliczonej do trzecie
klasy miast przysługiwał tytuł urzędniczy nadburmistrza i dwóch funkcyjnych burmistrzów
(s. 313). Zgodnie z prawną regulacją z 12 lipca 1723 r. został wtedy zlikwidowany samorząd
miejski w Prusach. a od 1722 r. w zaborze nadnO[eckim. \V innym miejscu Autor wyjaśnia.
że senatorem był każdy radny. których nazywa też asesorami (s. 314). co też jest błędne. gdyż
byli to sędziowie-ławnicy (od der Assessor). Radnych. w rozumieniu prawa magdebursko-
polskiego, król pruski zlikwidował już w 1723 r. Sprawy miejskie załatwiali wyżej wymie-
nieni urządnicy z nominacji władz administracyjnych i pod ich kontrolą. Amor [li nie sko-
rzystał z właściwej literatury. lOS
Aby się nie powwrzać, recenzent poleca Czytelnikom swoje uwagi dotyczące pief\vo-
druku z 1991 r. od s. 351-418 dla Historii Bydgoszczy z 1992 r. Autora od s. 301 do 390. 106
Jedynie jeszcze kilka uzupełniających uwag. Zupełnie na wyrost jest podtywł "Polski
projekt budowy Kanału Bydgoskiego" (s. 325-329). Nigdy takiego nie było, lecz jedynie
luźny pomysł orientacyjny w formie memorandum F. F. Czakicgo, znaczącego kartografa,
do Komisji Skarbu Koronnego. Nawet pomysł okazał się technicznie nierealny. a Prusacy
wykonali projekt własny i go zrealizowali w innym miejscu po 1772 r. 107 Służy do dziś, nie-
stety zaniedbany, niedoinwescowany. bo zastąpiony przez komunikację kolejową i drogo-
wą. Na dziś brak nawet koncepcji, czy zmodernizowana trasa wodna ma prowadzić przez
miasto, czy je omin.\ć. \V pierwszym wypadku należałoby podwyższać mosty, co jest o tyle
realne. bo wymagają obecnie generalnych remontów. \Vtedy barki o nośności 1000 t mogły-
by pływać z Królewca (jak dawniej) oraz z Morza Czarnego Dnieprem. Bugiem, Wisłą przez
Bydgoszcz do Łaby, a nawet Renu. Byłby to najtańszy od wieków transport. Zupełnie fan-
tastyczne są, nigdzie nie wyliczone. powierzchnie miasta (s. 337). Do początków XIX w.
śródmieściem było miasto w murach obronnych o pow. ok. 9 ha. Stąd zaś 175 ha razem z
przedmieściami, a 480 ha z wymyślonymi "podgrodziami". w rzeczywistości wsiami, za
wyjątkiem przedmieścia Chwytowo.
Zagadnienia demografii z rozbiciem na przynależność narodow.\ i religijną wymagają dal-
szych studiów po 1772 r. Przedwczesne jest twierdzenie. że kolonizacja pruska w Bydgoszczy
nie przyniosła wysokich efektów. Wiadomym jest, że ok. 18()() r. była już znaczna i popierana
finansowo przez władze pruskie (s. 342.346-347)106. Tu dla ścisłości według planu Gretha rafi-
nerii cukru trzcinowego nie zlokalizowano na terenie zamku. czyli jego ruin, lecz na pod:zam-
CZUł nad Brdą. Nie wyjaśnia Amor. jak "silny garnizon". chociaż liczbowo, mógł oddziaływać
na "duże możliwości zarówno handlu. jak i dla przemysłu bydgoskiego" (s. 351). \V.\tpliwy jest
wniosek o "wyraźnej emigracji elementów (?) kupieckich z Gdańska do Bydgoszczy" na pod-
stawie jednostkowego przykładu sprzed 1772 r.. w 1785 r. (s. 353) i 1787 r. (s. 354).
>>>
306
Rozdział VI 1772-1806
Słusznie Autor zauważa "że właśnie drugi rozbiór Polski spowodował lawinę wydarzeń,
dzięki którym nastąpiło podtrzymanie polskich tradycji narodowych" (s. 357). Nie był to
jednak jakiś "paradoks dziejowy", ale szaleńczo-emocjonalna de[erminacja, bez poli[ycz-
nego wyczucia racjonalnego o zagrożeniu bytu narodowego. \Varto więc skrótowo wypunk-
tować, że lekkomyślnie niercalny programowo-poli[y'cznie pod szyldem katolicko-patrioty-
czno-niepodległościowym zryw konfederacji barskiej ostatecznie zniszczył "romantyczną"
nadzieję unii Polski z Rosją, o czym marzył król Stanisław Augus[, a dał podnietę Frydery-
kowi II do przeforsowania pierwszego rozbioru Polski. A "romantyczna" Konstytucja 3 Ma-
ja sprowadziła drugi rozbiór Polski. Zaś powstanie kościuszkowskie utwierdziło tradycję
walki o niepodległość "na śmierć i życie", zaowocowało trzecim rozbiorem i wymazaniem
Polski z mapy Europy. Dalej naiwne wy
racenie gospodarką wojenną Księs[wa \Varszaw-
skiego i wyposażenie 100-tysięcznej armii polskiej w wyprawie na Moskwę służyło tylko
szalbierzowi imperialnemu, Napolconowi. Potem pows[ania 1830-1863 roku, wywołane
przez rozgorączkowaną młodzież, omal nie wyniszczyły naródu biologicznie, stawiając go na
krawędzi wynarodowienia, szczególnie w zaborze pruskim. Dopicro druga połowa XIX
wieku zastąpiła "romantyków" pozy[ywistami gospodarczymi i wkrótce poli[y'cznymi. Ale
znowu romantyczna przewaga polskiej tradycji walki omal nie doprowadziła do katastrofy
państwa w 1920 r., a osłabiła potecjał samoobrony ideowej i twórczej narodu w spontani-
cznej, samobójczej, przegranej od początku walce powstania warszawskiego w 1944 r.
Spełniło się m powiedzenie niepolskiego poli[y'ka, że "wojna jes[ zby[ poważną sprawą, by ją
oddawać generałom". Tyle marginalnych, gorzkich refleksji jak omal nie zabójczą okazała
się "polska tradycja", apoteozowana przez większość polskich hiswryków. Efcktem głów-
nym przedstawionych lapidarnie historycznych przedsięwzięć jest w dużym stopniu nasze
dzisiejsze zacofanie polityczne i gospodarcze, jak dobrze, że tu chociaż bez wojen od pięć-
dziesięciu la[. Tylc na marginesie.
Intencjom Gabriela Oppermanna w powołaniu kompanii mieszczańskich, na razie,
głównie celem utrzymania porządku przez Niemców, nie można przeciwstawiać, że on sam
był człowiekiem niepewnym i niespokojnym (s. 359, 360). Musiał posiadać pewne cechy
przywódcze i realizm polityczno-symacyjny, skoro na jego wezwanie najwybitniejsi miesz-
czanie bydgoscy zebrali się w mieszkaniu kupca Zieglera, aby tam wspólnie zas[anowić się,
co dalej robić. Sądząc po wymienionych nazwiskach, reprezentowali oni kupców i rzemieśl-
ników niemieckich (s. 361). Musieli stanowić jakąś siłę społeczną, skoro niektórzy z nich.
zostali powołani do powstańczej Komisji Dobrego Porządku pod zwierzchnictwem Józefa"
\Vybickiego (s. 365-366). Powstanie kościuszkowskie załamało się, bo nikt nie mierzył sił
na zamiary, ale pomogło obronić się młoąej francuskiej republice rewolucyjnej w wojnie
interwencyjnej podjętej przez cesarza austriackiego i Prusy. Wycofały one swe wojska znad
Renu, by nimi stłumić powstanie kościuszkowskie i przeprowadzić trzeci rozbiór Polski (s.
293).108 Podobnie powstanie w 1830 r. zniszczyło autonomię Królestwa Kongresowego, a
urawwało młodą "'epodległość Belgii, wyzwalającej się okrężnie spod panowania holender-
skiego. Wojska rosyjskie, przygotowane do interwencji tam, zostały za[rzymane tłumieniem
powstania listopadowego. Znowu płonf'\C powstanie styczniowe przyczyniło się do zniszcze-
nia z trudem wynegocjowanej autonomii przez A. Wielopolskiego i wznowienie sojuszu
Rosji z Prusami. 109 Nie ma więc wątpliwości, że polityka jest sztuką przewidywania skut-
ków podjętych działań, a polityków skutecznych od XVII w. zawsze nam brakowało.
>>>
307
Zabrakło lokalizacji lazaretu budowanego przez Prusaków, a ukończonego w 1795 r.,
skoro zachowały się akta (s. 369 i przyp. 44). Podobnie, gdzie istniała żupa solna, miejsce
zebrań aż 600 ewangelików, w pobliżu zamku, czy na Bartodziejach? (s. 370). Natomiast
brak wiadomości w podrozdziale szerzej o stosunkach wyznaniowych, o życiu parafii rzym-
sko-katolickiej.
Zakończenie
Zakończenie jest jakoby podsumowaniem wniosków autorskich. Już dziś można wstęp-
nie określić powstanie grodu na XII w. i jest nadzieja że najbliższe badania archeologiczne
sprecyzują tę datę. Rozkwit Bydgoszczy między 1466-1600 r., jak i innych miast np. Łobże-
nicy, był efektem pomyślności polityczno-gospodarczej Rzeczpospolitej w tzw. "złotym
wieku". Od tcgo czasu, czyli od panowania Zygmunta III następował stały regres, pogłębio-
ny wojnami. Hegemonia szlachty nad micszczaństwem prawnie zaczęła się w 1494 r., o czym
wyżej. Odtąd stale się pogłębiała i przyczyniła się niemało do upadku miast w XVIII w.,
czytelna w Bydgoszczy. Rzadko, nawet w przypadku Bydgoszczy, ujawniała się wspólnota
interesów obu stanów (s. 391), skoro szlachta wyeliminowała miasto z handlu i sarna spławia-
ła swoje i leśne produkty do Gdańska, o czym raczej nic w książce. Z drugiej strony drobna
szlachta przegrywała konkurencję z posiedzicielami latyfundiów rolnych. Świadczy o tym
opracowanie P. Szafrana - Osadnictwo historycznej Krajny wspominane powyżej w przypisach.
Wątpliwości budzi sugerowanie przez Autora, że stale w mieście żyła mniejszość nie-
miecka (s. 392). Przecież brak nazwisk niemieckich w tabeli 21 aktywniejszych członków
byydgoskiej rady miejskiej w latach 1551-1637, jak irabeli 22 z lat 1672-1673 i tabeli 23, 17.
Ponadto wydaje się, że niemieckie nazwiska reprezemowały wtedy zasiedziałych miesz-
czan spolonizowanych. \Vymaga to jednak nie tylko dalszych studiów, w czym recenzem
jest zgodny z Autorem (s. 393). Oczywiście Autor nie mógł znać 3 pozycji bibliograficznych,
które recenzem wprowadził dla właściwego naświetlenia kilku zagadnień.
Jeszcze kilka wniosków ogólnych wyłaniających się jakby z różnych recenzji, pu-
blikowanych w ostatnich Kronikach Bydgoskich, obu monografii Bydgoszczy z 1991 i 1992 r.,
z myślą o napisaniu w przyszłości, bardziej pełnych dziejów miasta. Zgodnie z założeniami
autorskimi pierwsza jest bardziej pełna, druga ograniczona chronologicznie. Obie są na
poziomie wiedzy sprzed lat osiemdziesiątych, a ich autorzy korzystali z różnych opracowań,
często jaky opowiadań populizatorskich, nie operujących warsztatem naukowym. Dlatego
już dzisiaj dla przyszłej naukowej monografii miasta należałoby przygotować opracowania
przyczynkarskie, gdyż materiałów z dziejów miasta wbrew sugestiom, nie brakuje. Pozos-
taje dokładny przegląd co najmniej Archiwów Państwowych w Bydgoszczy, Gdańsku,
Poznaniu i Toruniu, łącznie z Archiwum Głównym Akt Dawnych, archiwów kościelnych,
nicmieckich i innych. Koniecznym jest prowadzenie dalszych poszukiwań archeologicz-
nych, nie tylko na terenie obecnych terenów miasta. Najważniejszym byłoby jednak v,ry-
szkolenie i ukierunkowanie młodych kadr naukowych, miejscowych, które podjęłyby
benedyktyński trud badawczy. Wśród nich winni się znaleźć także wszyscy prognostycy -
planiści np. przestrzeni - urbaniści, socjolodzy, specjaliści ochrony środowiska i inni. Tak
jak mijający dzień przechodzi w historię, także przyszłość staje się dniem dzisiejszym, a
racjonalne wnioski prognostyczne stanowić winny zawsze zakończenie monografii. Po la-
tach sprawdzić można by z bieżącą rzeczywistością i wysnuwać odpowiednie wnioski. Do-
piero po latach sprawdzona i porównana z aktualną rzeczywistością, pozwoli na wyciągnię-
>>>
308
cie odpowiednich kierunków dalszej polityki rozwojowej miasta czy regionu. Rzecz w tym,
aby każda monografia jak najbardziej oparta była na materiałach "pierwotnych": archiwa-
liach, archeologii, nawet publikowanych przyczynkarsko, a jak najmniej na kompilacji
starszej, nie zweryfikowanej lub zweryfikowanej negacywnie przez czas literawry. Pomni-
kowymi dukmnentami do historii są nie tylko dokumenty pisane, ale szwka piękna i użyt-
kowa. Jej analizą winni zajmować się historycy sztuki.
Przed laty archiwa państwowe, oprócz porz
łdkowania akt, przygotowywały ich charak-
terystykę wraz ze strukturami organizacyjnymi, w jakich żyli autorzy dokumentów, wpraw-
dzie częściej w maszynopisie niż drukiem, dla użytku badaczy. Dzisiaj zaniechano poży-
tecznej praktyki. Zaś w PA Bydgoszcz brak maszynopisu T. Esmana, byłego dyrektora
archiwum, pt. ,,\Vaność źródłowa akt hipotecznych miasta Bydgoszczy z lat 1774-1908", o
zasobach archiwalnych. Badaczy w poszukiwaniu powyższego materiału wysyła się do pry-
watnych posiadaczy kopii.
\Vażniejsze jest jednak przygotowanie filologiczno-historyczne, np. tzw. "Chronicon",
rzekomo \V. Łochowskiego oraz Kroniki Bernardyńskiej, z których dotychczas historycy
miasta korzystali bardzo powierzchownie. Ponieważ zanika znajomość łaciny, istniałaby
potrzeba ich przetłumaczenia, zweryfikowania i rozszerzenia faktografią epoki. \V pierwszej
kronice istnieje kilka stron w języku polskim. Tu miejsce na studia, jakim językiem mówili
wykształceni mieszczanie na początku XVII w. Na opracowanie czekają rękopisy rachun-
ków bydgoskiego składu soli z Muzeum Narodowego, Biblioteki Czartoryskich w Krakowie
pod sygn. 996, 1016, 1017 i 1031. Zachowana biblioteka bernardyńska wymaga dokładnego
przeglądu i oceny filologicznej. Wymagane byłoby opracowanie historyczno-topograficzne
starych map miasta i wydanie ich drukiem z najnowszymi łącznie dla swdiów choćby po-
równawczych.
Oczywiście podczas prac badawczych nasuną się inne tematy. Ważnym jest, aby obecnie
w ramach istniejących struktur, znaleźć możliwości kształcenia odpowiednich kadr, specja-
listów, na razie osadnictwa historycznego. Najbardziej predestynowany byłby tu Wydział
Humanistyczny Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy, nawet gdyby na niektóre
zajęcia specjalistyczne sprowadzał wykładowców spoza uczelni. Dla potrzeb publikacji
przyczynkarskich badań autorskich, oprócz aktualnych wiadomości kronikarskich, służy
periodyk "Kronika Bydgoska". Ukazują się tam już wypowiedzi młodych historyków zwią-
zanych z \VSP, a szczególnie godne uwagi dość liczne recenzje obu ostatnich monografii
Bydgoszczy, co jest głównie zasługą przewodniczącego Kolegium Redakcyjnego prof. Wło-
dzimierza Jastrzębskiego. Przyjmując ogólnie postawione propozycje, już kierunek częśc
studiów historycznych mógłby być poświęcony osadnictwu, począwszy od ćwiczeń semes-
tralnych poprzez prace magisterskie, doktoranckie, a nawet habilitacyjne. \V kraju brak
specjalistów do badania tej ważnej dziedziny twórczej dzialalności człowieka. Stąd dotych-
czas wydawane monografie, nawet te najobszerniejsze, ważnych miast Rzeczpospolitej
mają różne braki. \Vano by więc wyjść naprzeciw potrzebom młodych samorządów tereno-
wych, którym dla wyrażenia i podkreślenia wlasnej tożsamości i waności w szerszej świado-
mości społecznej może pomóc historyk. Do takich wniosków doszedł recenzent pisząc
recenzje, mając też doświadczenie autorsko-wydawnicze oraz znajomość prawie wszystkich
monografii krajowych i niektórych zagranicznych.
Drugi wniosek jest nieco inny. Minęły czasy "solistów" uniwersalnych, zajmujących się
wszystkimi zagadnieniami "wszystkich" okresów historycznych. Specjalizacja, wobec ko-
nieczności pogłębiania wiedzy o poszczególnych zagadnieniach, wymaga w każdej dziedzi-
>>>
309
nie hiswrii opracowań zespołowych, koordynowanych przez redakwra naukowego. Jego
główną rolą, poza koordynacją tematyczną, byłoby dopilnowanie \vykonania recenzji przed
dlukiem publikacji, najlepiej przez inny ośrodek naukO\vy. Tego na ogół z różnych wzglę-
dÓw się nie przestrzega. Nauka hiswryczna uprzywilejowuje pewien szlachetny rodzaj po-
lemiki: dokument na dokument, erudycja na erudycję, uzasadnienie na uzasadnienie, książ-
ka (naukowa) na książkę. Niestety trudna rola przypada wtedy recenzemowi, gdyauwrów
ponosi niczym nie udokumentowana fantazja, dO[ycząca faktÓw, czy nawet wniosków.
Z powyższych względów recenzent nie polecałby za Z. Zyglewskim monografii byd-
goskiej AlItora z 1992 r. jako "wartą polecenia i przeczy tania" 109, gdyż większość jego mate-
riału znalazła się już w 1991 r. Tą ostatnią warto raczej przeczytać, chociaż też nie jest poz-
bawiona mankamentów, ale ma zaletę, że jest jeszcze do nabycia. \V każdym \vypadku zale-
cane lektury powinny być uzupełnione przez czytelników znajomością recenzji. Aby im w
ułatwić, w Karcie katalogowej, chociaż Biblioteki Miejsko-\Vojewódzkiej w Bydgoszczy
winny znaleźć się informacje o wszystkich recenzjach. Jedanak spraw:} wiodącą tamże staje
się opracowanie bibliografii miasta i regionu.
Bydgoszcz, duia 12.05.1995 r.
Przypisy:
l. Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszew')kiego, t. 2. Warszawa 1965. s. 565, hasło - dzieje.
2. A. Jougan. Słownik kościelny łacińsko-polski. Warszawa 1992, s. 299, hasło - historia; Sło\\ nik
języka polskiego pod red. \V. Doroszewskiego. t. 3, s. 84. hasło - historia.
3. B. Rogalski, Recenzja "Historia Bydgoszczy", t. 1 cz. 1 [w]: Kronika Bydgoska XIV 19Y2. Byd-
goszcz 1993, s. 387-398 (skrót KB XIV).
4. Dzieje Inowrocławia, t. 1, Warszawa-... 1978, t. II 1982; Historia Torunia, Toruń 19Y2, t. II.
cz. I i II; w ohu pozycjach M. Biskup redaktorem, a także współautorem.
5. H. Samsonowicz, Dzieje miast i mieszczaństwa w Polsce przedrozbiorowej, cz. I, "'rudaw- ...
1986, s. 634-635 pełna bibliografia autora.
\VykaZllje, jak trudno pisać syntezę miast, nie dysponując szeregiem opracowań monograficznych
własnych. a nawet innych autorów. Sam profesor przyznaje, że "do dziś niezastąpion:t syntezę dziejów
miast dawnej Polski dał Jan Ptaśnik" (s. 16) - Miasta i mieszczaństwo w dawnej Polsce, wyd. II, War-
szawa 1949.
6. Z. Boras, L. Trzeciakowski, \V dawnym Poznaniu, Fakty wydarzenia z dziejów miasta do roku
1918, wyd. 3, Poznań 1974.
7. Z. Boras zajmujący się ogólnie genealogią ksiąŻąt wielkopolskich, śląskich. pomorskich. Dane
odnośnie specjalizacji osób w przyp. 5-7 z Informator nauki polskiej 1992/93, Warszawa 1993.
8. Przywilej lokacji m. Bydgoszczy wydany przez króla Kazimierza Wielkiego w Brześciu Kuj.
19.04.1346 r. CDP II, \Varszawa 1848, s. 694.
9. J. WicIowiejski, Główny szlak bursztynowy w czasach cesarstwa rzymskiego. Wrocław- ...
1980, s. 112, 113, 122, 133; Jan Grześkowiak, Najdawniejsze dzieje Chełmna i okolicy, [w:] Dzieje
Chełmna i jego regionu, praca zbiorowa, Toruń 1968, s. 52, Rys. 2. Stanowiska archeologiczne w
powiecie chełmińskim (II) - dziś Państwowa Służba Konserwatorska w Toruniu dysponuje o wiele
bogatszym inwentarzem znalezisk; A. Cofta-Broniewska: Inowrocław i jego region w pradziejach. [w]:
Dzieje Inowrocławia, t. I, op. cit., s. 110, 25 - mapka.
10. H. Kowalewicz. Budorigon hasło [w:] Słownik Starożytności Słowiańskich (skrót SSS), Wro-
cław-... 1961, s. 172-173.
11. S. Rospond, Bydgoszcz - hasło, [w:] Słownik etymologiczny miast i gmin PRL. Wrocław-... 1984,
s.346.
>>>
310
12. K. Ślaski i G. Wilke, Wyszogród - hasło [w:] SSS, Wrocław-... 1977, s. 657; W. Chudziak, Wcze-
snośredniowieczne grodzisko w Zamczysku - mit czy rzeczywistość? [w:] Komunikaty Archeologiczne
VI, Bydgoszcz lY44, (skrót KA VI), s. 41-56; Cod ex Dipl. Puloniae (skrót CDP), t. 2, nr 184, w 1304 r.
przewóz na Brdzic nabyli Cystersi byszewscy-koronowscy. co może świadczyć u wcześniejszej likwi-
dacji grodu, o ile taki tam istniał; G. Wilke. Cz. Potem ski, Źródła archeologiczne do studiów nad
osadnictwem wczesnośredniowiecznym z terenu Bydgoszczy i powiatu bydguskiego cz. 2 "PKII" BTN.
t. 15, Bydgoszcz 1984; Cz. Potem ski, Strzelce Dolne - hasłu (w:] SSS, t. 5, Wrocław-... ]975, s. 445.
13. E. Dygaszewicz, że studiów nad zasiedleniem mezoregionu bydgoskiego w pradziejach i cza-
sach historycznych w świetJe dotychczasowych badań, [w:] KA VI, s. 18-39.
14. J. Schove; The Sunspot Cycle 649 B. C. to A. D. 2000, (w:] Journal ofGeographical Research
t.60, 1955, s. 127-146 - tamże wykres zmian aktywności słonecznej; J. Długosz, Roczniki, czyli kroni-
ki sławnego Królestwa Pulskiego ks. I i II, Warszawa 1962, s. 141-142 - już wtedy w XV w. przewłoki
dla transportu łodzi, załadowanych towarem, nie stosowano.
15. K. J. Hładyłowicz, Zmiany krajobrazu.i rozwój osadnictwa w Wielkopulsce od XIV do XIX
wieku, Lwów 1932, imienne listy miejscowości powiatami: kościański - s. ]57n, bydgoski s. 237n.
16. Brak jakiegokolwiek chronologicznego i faktycznego udokumentowania spławnuści rzeki. a
przyp. 20 (s. 27) jest powtórzeniem Bydgoszcz, Zarys dziejów, R. Kahacińskiego, W. Kotowskiego, J.
Wojciaka, Bydgoszcz 1980, którzy powtórzyli luźne stwierdzenia G. Łabudy (w:] Historia Pomorza, t. I,
cz. I, Poznań 1972, s. 382. Zarys... jest nieudokumentowaną pozycją popularną.
17. S. Rospond, op. cit., s. 46; CDP t. 1, nr 66.
18. W. Chudziak, Sprawozdania z badań wykopaliskowych przeprowadzonych w Bydgoszczy w
1993 roku (ul. Grodzka), [w:] Badania w roku 1993, Zespół do badań dziejów Bydgoszczy UCASiN,
UMK Toruń 1993, s. 3 i 4; tenże, z badań nad wczesnośredniowiecznym h zaspołem osadniczym w
Bydgoszczy, (w:] KA VI, s. 66-67.
19. E. i S. Tabaczyńscy, Badania archeologiczne w Nakle n. Notecią [w:] Spr. ArcheoJ. 12. s. 127-
146; T. Dunin \Vąsowicz, Zmiany w topografii osadnictwa wielkich dolin na niźu europejskim w XIII
w., Wrocław-... 1974, s. 136.
20. G. \Vilke, Pradzieje i wczesne średniowiecze w świetJe źródeł archeologicznych (do począt-
ków XII w.), (w:] Historia Bydgoszczy, t. I, Warszawa 1991, s. 64-65 - bardziej dokładnie precYZl1je
znaleziska.
21. R. Kahaciński. Gród i podgrodzie, (w:] Historia Bydgoszczy, t. I, op. cit., s. 84.
22. R. Kabaciński, Kształtowanie się podstaw rozwoju bydgoskiego ośrodka miejskiego, [w:] Hi-
storia Bydgoszczy, t. I, op. cit., s. 77; \Vątpliwej wartości jest wprowadzenie do przypisu 32, nie dato-
wanego maszynopisu prywatnego B. Januszewskiej-Mincer, Dzieje Solea Kuj. do roku 1806.
23. CDP II nr 480.
24. L. Leciejewicz, Z badań nad ukształtowaniem się ośrodków grodowych na pograniczu po-
morsko-wielkopolskim we wczesnym średniowieczu, [w:] Slavia Antiqua, 1957-59, t. 6, s. 167; Doku-
menty kujawskie i mazuwieckie przeważnie z XII w., wyd. B. UJanowski t. IV, Kraków 1888, Scri
to-
res Rerum Polonicum, t. 12, nr 45, nr 229.
25. B. Rogalski, KB XV, Bydgoszcz 1994, s. 309 i przyp. 17.
2h. B. Rogalski, KB XIV, Bydgoszcz 1993, s. 389 i przyp. 5.
27. M. \Viewióra. Ze studiów nad kościołem św. Idziego w Bydgoszczy, [w:] KA VI, s. 88, 98.
28. M. Biskup, Dzieje miasta w średniowieczu, [w:] Dzieje Inowrocławia, t. 1, op. cit., s. 139-141.
29. J. Frycz, Zamek, [w:] Dzieje Inowrocławia, t. 2, op. cit., s. 486-487, ił. 21, s. 455.
30. K. J. Hładyłowicz, Zmiany krajobrazu..., op. cit., s. 207-241, załącznik - mapa Wielkopolski.
31. B. Guerquin, Zamki w Polsce, Warszawa 1984, poszczególne hasła alfabetycznie z nazwa nu zamków.
32. E. Dygaszewicz. Ze studiów nad zasiedleniem mezoregionu bydgoskiego. op. cit., s. 17-40.
33. B. Rogalski, KB XIV, s. 397, przyp. 8, gdzie wkradł się błąd darujący t. II KDP na 1949 za-
miast 1849, zaś nazwa wsi dzisiaj - Palczyn. O jeziorze też przyp. 89 poniżej.
34. B. Zientara, Pomorze zachodnie terenem rywalizacji Polski i Branderburgii, [w:] Histuria Pu-
morza, Ł I cz. 2, Poznań 1972, s. 275n.
>>>
311
35. Urzędnicy wielkopolscy XII-A\' w., spisy pod red. A. Gąsiorowskiego, Wrocław- ... 1985, s.
172, nr 61 S. .
36. PA B, sygn. Bydgoszcz, Karmelici kł. A2.
37. S. M. Kuczyński, Wielka wojna z zakonem krzyżackim w latach 1409-]411, Warszawa 1960, s.
449-45 l; Z. SpieraIski, Bitwa pod Koronowem 10 X 1410, [w:] Bitwa pod Koronowem 10 X 1410. ma-
teriały z sesji naukowej... Bydgoszcz 1961, s. 47-67.
38. M. Biskup, Rozbicie państwa zakonnego w Prusach - Zjednoczenie jego ziem z Polską w
połowic XV w., [w:) Dzieje zakonu krzyżackiego w Prusach, Gdańsk 1986, s. 409n.
39. AG/AD, Archiwum Kor., Metr. Kor. 11, k. 378-380.
40. M. Biskup, Próby zrzucenia zwierzchnictwa polskiego przez wielkich mistrzów, [w:] op. cit., s.
462-474.
41. Die Staatsvertrage des Deutschen Orden in Preussen im 15 Jahrundert. wyd. E. Weise, t. 1.
Konigsberg 1939, nr 154; CPD, t. 2, cz. 2, nr 563.
42. B. Rogalski, KB XIV, s. 289-290.
43. B. Guerquin, Zamki w Polsce, op. cit., s. 28-29.
44. A. T. Jankowski, Położenie geograficzne, Iw:]l-łisroria Bydgoszczy t. I. s. 46.
45. B. Rogalski, KB XIV, s. 391, przyp. 18.
46. Miasta polskie w tysiącleciu, t. II Wrocław-... 1967. s. 252 - Kroroszyn, ratusz z 1686 r., s. 136-
Orneta. ratusz gotycki: M. i E. Gąsiorowscy, Toruń, Warszawa 1963, s. 32 - ratusz gotycki z XV w.
47. A. Licznerski, O starym ratuszu bydgoskim, [w:] Kalendarz bydgoski na rok ]971, s. 134-137.
w dużym stopniu opowiadania, jak i próba rekonstrukcji fantastyczna, nawet bez przypisów. W rysun-
ku autor wprowadził hełm wieży wgJ. R. Storna 1661 r.. nieco inny niż u Dahlbergha. Który prawdzi-
wy? Z. Nowak, Kultura, nauka i sztuka w Gdańsku na przełomie dwóch epok, [w:] Historia Gdańska,
t. II, Gdańsk 1982, s. 401.
48. Zentrales Staatsarchiv, II Abt., Merseburg, Gd Sect. l nr 275. za F. Mincerem, [w:) Historia
Bydgoszczy t. I, \Varszawa-Poznań 1991, s. 416.
49. B. Rogalski, Kształtowanie się form prLestrzennych sieci osadniczej Wielkopolski średnio-
wiecznej, Poznań 1988. s. 205-207.
50. B. Rogalski KB XIV, s. 389, 397, przyp. 5.
S l. Historia Bydgoszczy, t. I, op. cit., ił. 7 (wklejka) - reprodukcja oryginału bulli z ] 404 r., hez
rejestru i miejsca archiwizowania dokumentu. Data właściwa u E. Alahrudzińslciej; KB X, Bydgoszcz
1990, s. 169, F. Mincer, Historia... s. 88 - pomyłkowy 1401 r.
52. W. Chudziak, Z badań nad... op. cit., KA VI, s. 61.
53. Pommerellisches Urkundenbuch, wyd. M. Perlhach, Danzing ]882, nr. 140; A. T. Jankowski,
Położcnie geograficzne, [w:] Historia Bydgoszczy, t. I, op. cit., s. 41; spadek rz. Warty wg wyliczenia
recenzenta, a poziomy rzeki za K. J. Hładyłowiczem. op. cit., s. 32: Koło 92 m, Poznań 52 m, KDW V
532 i 393, 395.
54. Urzędnicy kujawscy i dobrzyńscy XV-XVIII wieku, pod red. A. Gąsoiorowskiego, Kórnik 1990.
s. 79. nr 499 i 500.
SS. S. Salmonowicz, Prusy, dzieje państwa i społeczeństwa, Poznań 1987, s. 257.
56. Ł. J. i T. D., Garncarstwo, [w:] SSS, t. 2, Wrocław-...1964, s. 83-86; J. Kostrzewski, Ciesielstwo,
[w:] SSS, t. 1, s. 267-269.
57. K. Jażdżewski. Ceramika. [w:] SSS, t. l. s. 231-234; Słownik terminologiczny sztuk pięknych,
Warszawa 1969, s. 18, hasło: amfora; T. Esman i Z. Guldon, Statuty i przywileje cechów bydgoskich z
lat 1434-1770, Bydgoszcz 1963, s. 4; J. Szymański, Nauki pomocnicze historii, Warszawa 1983, s. 169-
170; Słownik łaciny średniowiecznej t. VI, Wrocław- u. 1985, s. 518 - mu1crrale vel mutrale znaczy
naczynie gliniane do picia napojów, tu czara.
58. B. Groicki, Porządek sądów y spraw miejskich, Przemyśl 1760 (przedruk z wyd. I, 1559 r.), s. 9.
59. Z. Guldon, samorząd i gospodarka finansowa w latach 1466-1772, [w:] Historia Bydgoszczy, t.
I, 1991, op. cit., s. 201-209.
60. H. Samsonowicz, op. cit., s. 299.
>>>
312
61. A Brtickner, Encyklopedia staropolska, t. II, Warszawa 1939, piwo - s. 158.
62. Urzędnicy wielkopolscy XVI-XVIII wieku, op. cit.. s. 86, nr 489.
63. Urzędnicy kujawscy i dobrzyńscy XV-XVIII w. op. cit., s. 66-82 - brak w spisie bydgoskiego sę-
dziego ziemskiego. Prawdopodobnie funkcję tę pełnił starosta, o czym dla 1772 r. poniżej w tekście.
64. Dzieje Gniezna, red. J. Topolski, Warszawa 1965, s. 295, ił. 84. Kontakty handlowe Gniezna w
XV i XVII w. - mapa; Dzieje Poznania, red. J. Topolski, t. I, Warszawa-Poznań 1988. s. 470, ił. 19, Ry-
nek regionalny Poznania 1550-55; ibidem t. II, s. 65 l.
65. Z. Guldon, W czasach szlacheckiej Rzeczypospolitej..., [w:] Dzieje Inowrocławia, t. I, op. cit.,
s. 277; J. Krasoń, Handel Gniezna, [w:] Dzieje Gniezna, op. cit., s. 293.
66. Z. Guldon, R. Kabaciński, Szkice z dziejów dawnej Bydgoszczy, Bydgoszcz 1975, Mennica, s.
58; F. Mincer, Dzieje polityczne i kulturalne ... , [w:] Historia Bydgoszczy t. I, op. cit., s. 416 i przyp.
102.
67. F. Mincer, Przemiany administracyjne... 1772-1806, Iw:] Historia Bydgoszczy, t. I. op. cit., s. 265.
68. M. Arszyński, Technika i organizacja. budownictwa ceglanego w Prusach w końcu XIV i w
pierwszej połowic XV wieku, [w:] Studia z dziejÓw rzemiosła i przemysłu, t. 9, Wrocław 1970 - po-
dobna technika stosowana była także w Królestwie.
69. APB Bydgoszcz Gr. 10, s. 117-118, za A. Guldonem, [w:] Historia Bydgoszczy, t. I, op. cit., s. 155.
70. Z. Guldon, R. Kabaciński, Szkice... op. cit., s. 9.
71. Opisy starostwa bydgoskiego z lat 1661-1765, wyd. Z. Guldon, s. 13, 14, 16,17-18; tenże [w:]
Historia Bydgoszczy, t. I, op. cit., s. 209-210 - nie wyjaśnia przejęcia grumów przez starostów i
beneficjentów.
72. J. Krzyżaniakowa, J. Ochmański, Władysław II Jagiełło, Wrocław-... 1990, s. 281-283.
72a. M. Gumowski, Najstarsze pieczęcie miast polskich XIII-XiV w., Toruń 1960, s. 45-46.
73. Z. Zyglewski, Uwagi do dawnej Bydgoszczy, na marginesie kolejnej monografii miasta, w KB
XV, s. 101; Z. Guldon, R. Kabaciński, Szkice z dziejów..., op. cit., 77.
74. Z. Guldon, R. Kabaciński, op. cit., s. 78; Opisy starostwa bydgoskiego... , op. cit., s. 13, 17.
75. A. Gąsiorowski, Starostowie wielkopolskich miast królewskich w dobie jagiellońskiej, War-
szawa-Poznań 1981, s. 6.
76. Urzędnicy Centralni i nadworni Polski XIV-XVIII wieku, red. A. Gąsiorowski, Kórnik 1992, s. 156.
77. Z Guldon, \V czasach sz)acheckiej Rzeczypospolitej, [w:] Dzieje Inowrocławia, t. I, op. cit., s. 251.
78. Z. Guldon, Rozwój urbanistyczny i przemiany ludnościowe w latach 1466-1772, [w:] Historia
Bydgoszczy, t. I, op. cit., s. 156.
79. Urzędnicy kujawscy i dobrzyńscy op. cit., s. 19.
80. [nsignia Confraternitas Sagittariorum ilIis temporibus ad memoriam a Fratribus eiusd Confra-
ternitatis comparata et in Anno 1631 ... [w:] "Chronicon" ... k. 201-205 - z najstarszym godłem z 1505 r.
81. W. Tomkiewicz, Weduty polskie z albumu J. R Storna, [w:] Rocznik historii sztuki, t. III,
Wrocław- ... s. 262-263, ryc. 25, J. B. Storn, Bydgoszcz, zbiory Muzeum Odbudowy Miasta Mosl5.wy,
dziś Muzeum historyczne Miasta Moskwy, gdzie niestety recenzentowi nie udało się osobiści
ich
zobaczyć, wobec ni echęci dyrekcji i niewiedzy kustosza działu, w czasie pobytu w Moskwie w 1980 r.
Ponieważ były one trofeum wojennym ze zbiorów drezdeńskich, może zostały wcześniej zwrócone do
ówczesnej NRD.
82. L. Łbik, Zamek w Bydgoszczy, [w:] KA VI, s. 135n, ryc. 1-5;
B. Guerquin, Zamki w Polsce, op. cito 220,302, 171, 172,206-207,271-272,51; Z Radacki, Śred-
niowieczne zamki Pomorza Zachodniego, Warszawa 1976, s. 138-147,87-104; H. Domańska, Zamek
w Bytowic na tle architektury obronnej zakonu krzYŻackiego z przełomu XIV i XV wieku, [w:] Kwar-
talnik architektury i urbanistyki, t. XXIII. z. 3. Warszawa 1978. s. 151-162.
83. B. Heyduk, Dahlbergh w Polsce - Wrocław-... 1971. ryc. 51 i 52 - ściana szczytowa"wielobocz-
na; C. Steinbrecht. Preussen zur Zeit Landmeister, Beitrage zur Baukunst des deutschen Ritteror-
dens in Preussen, t. II ryc. 59 - skrzydła południowego zamku; H.]acobi. Die Ausgrabung - sergeb-
nisse der Deutschordensburgen Graudenz und Roggenhausen. Danzig 1943 - maszynopis pracy dok-
. torskiej w bibliotece Uniwesytetu im. Humboldta w Berlinie. a rysunek Ordensburg Graudeuz, rekon-
>>>
313
struktion des Erdgesoschosses, M. 1:200, Graudenz, den l Mai 1942 (na podstawie odkrywek), odbit-
ka planu w posiadaniu recenzenta, ze zbiorów Muzeum w Grudziądzu.
84. W. Tomkiewicz, op. cit., s. 269 i ryc. 15, 2ł.
85. Ł. Łbik, op. cit., s. 141.
86. T. Chrzanowski i M. Kornecki, Katalog zabytków sztuki t. XI, z. 3, Warszawa 1977, s. S.
87. Według informacji Miejskiego konserwatora Zabytków p. Raczyńskiej, nie ma nadziei na
odkrycie jakichkolwiek fresków, gdyż kościół pobernardyński, pod wezwaniem św. Jerzego, pełni
funkcję garnizonowego od 1860 r., a podczas remontu przez Inwestora wojskowego przed laty zbito
wszystkie stare tynki na rzecz nowych.
88. Kronika Bernardynów bydgoskich, wyd.
. Kantak, [w:] R TPNP, t. XXXIII, Poznań 1907, s.
142 - Joannis a Piscyn (dziś Pyszczyn) Piniński.
89. Klasztory bernardyńskie w Polsce w jej granicach historycznych, red, H. E. Wyczanowski OFM,
Kalwaria Zebrzydowska 1985, hasło Bydgoszcz, s. 35-40, s. 39 o jeziorze Palczyn w7mianka z 1711 r.
90. Katalog zabytków sztuki m. Poznań, cz. 1, tekst, Warszawa 1983, s. 24-25, ilustracje, fig. 105,
372,373,465,471 - red. E. Linette i Z. Kurzawa.
91. Klasztory bernardyńskie .n op. cit., hasło Bydgoszcz, s. 504-505. Rozrażewska z Rozdrażew-
skich, h. Doliwa, którzy wywodzili się z Rozdrażewa, pod Kaliszem. Jarosław był miecznikiem. a po-
tem podkomorzym kaliskim w latach 1427-1467 i jednocześnie tenutariuszem w Bolesławcu, zaś Ja-
kub Hieronim zaczął od kasztelana kaliskiego do wojewody inowrocławskiego w latach 1649-62, jed-
nocześnie starosta kolski. koni liski, [w:] Urzędnicy kujawscy... , op. cit., s. 263, Jakub Hieronim
Rozdrażewski.
92. Z. Guldon, Aneks I, [w:] Historia Bydgoszczy, t. I, 1991, s. 1619-1622, ił. 20. Plan .n po 1772:
Pfarr Kirchen Strasse - u!. Farna, Behren (vel beehren = ul. Elegancka itd.).
93. T. Chrzanowski i M. Kornecki op. cit., s. 9, ryc. 102 - Matka Boska dzjeciątkiem i klęczącą
postacią fundatora, przypuszczalnie Stanisławem Kościeleckim: Urzędnicy kujawscy i dobrzyńscy. op.
cit., s. 241 - Stanisław (ze Skępego) Kościelecki.
94. Jerzy Ossoliński, Pamiętnik, oprac. W. Czaplicki, Warszawa 1976, s. 18, 25n.
95. Authoris in chronicon ci\'itatis Bidgostiensis praefatio ad lectorem., egzemplarz 7e zbiorów Sta-
nislaus Zamoyski, Anno 1804. przypisywany W. Łochowskiemu, obecnie w Bibliotece Czartoryskich,
rkps 1337, mikrofilm w bibliotece RTN - "kopalnia" wiedzy o mieście. Wymaga jednak weryfikacji
faktograficznej, jak i autorstwa, ponieważ zwrot "authoris" można tłumaczyć: autor. jak i inicjator, ale
zabrakło nazwiska. Czyżby kronikarzem nie był pisarz miejski, np. Bartłomiej Łykała, pisarŁ miejski,
który w 1620 r. kupuje dom drewniany z ogrodem na przedmieściu Zamostowym? - APB księga
ławnicza, rep. 100 nr 3282, k. 249v-250? - za Z. Guldonem, Aneks l, [w:] Historia Bydgoszczy t. I,
1981, op. cit., s. 171. Może w 1637 wspomniany pisarz zmarł? Tylko za inicjatorem "chroniconu" \V.
Łochowskim przemawia nagłe nie uzasadnione przerwanie kroniki. a szczególnie jego obciążenie
funkcjami burmistrza przez dwie kadencje od 1636-37 r., przewodniczącego odwoławczego sądu ra-
dzieckiego oraz rajcy też przez dwie kadencje. Ponadto musiał prowadzić jakicś przedsiębiorstwo,
skoro stać go było na ufundowanie kaplicy kapłańskiej w 1646 r. przy kościele Klarysek i św. Fabiana
i Sebastiana (św. Krzyża) przy Farze w 1617 r. Syn Wojciech z Ewą mieli razem aż 26 juramentów jako
właściciele statków, niewykluczone, że odziedziczone. Tyle przedsięwzięć czeka przyszłego badacza
"chroniconu", dotychczas nie rozeznanego nawet w tekście, gdzie jak i w tytule ani we wstępie nie
wymienia się ówczesnym zwyczajem autora. Istnieje jedynie w dedykacji imię św. Wojciecha, patrona
burmistrza Łochowskiego (kierownictwo Działu Rękopisów Biblioteki Czartoryskich w Krakowie
pismem z 24.03.95 r., B. cz XVIl/II/I9/95 w odpowiedzi na list receznenta stwierdza, że "nie mamy
Żadnych informacji o Wojciechu Łochowskim jako o autorze Kroniki m. Bydgoszczy - rkps 1337").
96. A. Mietz, Jan Pakulski, Łobżenica, Łobżcnica - Toruń 1993, s. 46-47, Andrzej Krotoski, s. 75,
Stanisław LataIski; Urzędnicy kujawscy... , op. cit., s. 108, nr 820.
97. Urzędnicy kujawscy... , op. cit., s. 115, nr 890, s. 70, nr 424, s. 77, nr 492 i s. 240-241 - Koś-
cicleccy.
98. K.1. Ładogórski , op. cit., s. 84.
>>>
314
99. A. Mietz. J. Pakulski. op. cit.. s. 77-80.
100. Z. Guldon. Samorząd... w Historii Bydgoszczy t. I. op. cit.. s. 209; K. Kantak. Kronika
Bernardynów... op. cit.. do s. 34 charakter streszczenia po polsku treści całości, a korzystniej byłoby
korzystać z tekstu łacińskiego. s. 35-208.
101. R. Kabaciński, W czasach staropolskich [w:] Dzieje Pakości, Warszawa-Poznań 1978, s. 100-104.
102. A. Sułtan. KulUIra w latach 1526-1655. [w:] Warszawa, jej dzieje i kultura. Warszawa 1980. s. 95.
103. W. Maisel, Władze miejskie: trzy porządki, [w:] Dzieje Poznania t. l. cz. l, Warszawa-Poznań
1988. s. 411; \V. Szaniawska, władze miejskie do roku 1526, [w:) Warszawa... op. cit., s. 32.
104. Urzędnicy kujawscy... op. cit., s. 40. nr 121, s. 36, nr 170.
105. S. Salmonowicz. Prusy - dzieje państwa i,społcczeństwa, Poznań 1987, s. 193n, 225n.
106. B. Rogalski, KB x,', op. cit., s. 303-308.
107. S. Salmonowicz, Fryderyk II, Wrocław-... 1981, s. 165.
108. S. Salmonowicz, Prusy- ... op. cit., s. 277.
109. T. Łepkowski, Powstanie listopadowe [w:] Historia Polski t. II cz. II, s. 436 - bardzo margi-
nalnie; Rosja - hasło [w:] Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, t. 10, Warszawa 1967, s. 81.
110. Z. Zyglewski, op. cit., s. 105.
:
.
>>>
Andrzej BOGUCKl
"MONOGRAFIA O OCHOTNICZE}
STRAŻY POŻARNE} W NAKLE"
Z inicjatywy O.S.P. w Nakle została opracowana monografia miejscowej wielce zasłużo-
nej Ochotniczej Straży Pożarnej. Tego trudnego zadania podjął się pracownik naukowy Ar-
chiwum Pańsm'owego w Bydgoszczy Roman Mikczyński. Autor dokonał tej śmiałej i am-
bitnej realizacji głównie w oparciu o materiały źródłowe pochodzące z bydgoskiego Archi-
wum. \V oparciu o bazę źródłową autorowi udało się ustalić początki utworzenia Ochotni-
czej Straży Pożarnej w Nakle oraz przedstawić rozwój i kontynuację tradycji organizacji od
czasów pruskich poprzez dwudziestolecie międzywojenne, okupację i okres po II wojnie
światowej aż do czasów współczesnych. \V świetle bogatych materiałów żródłowych autor
usmlił początki Ochotniczej Straży Pożarnej w Nakle sięgające roku 1820. Datacja według
źródeł archiwalnych pozwala stwierdzić, że Ochotnicza Straż Pożarna w Nakle jest jedną z
najstarszych organizacji tego rodzaju w naszym regionie i w skali całego kraju.
Układ pracy jest przejrzysty i zwarty. Dzięki temu praca ma charakter zwięzły i intere-
sujący. We wprowadzeniu autor nawiązuje do literatury przedmiotu i prezentuje źródła. \Y
odniesieniu do literatury dotyczącej Nakła, w tym najnowszego opracowania pod kierun-
kiem Prof. Jcrzego Danielewicza*, praca Romana Mikczyńskiego jest cennym dowartościo-
waniem na temat dziejów grodu nad Notecią. Ważnym uzupełnieniem pracy jcst omówie-
nie przez autora zagadnienia walki z żywiołem ognia na terenie Nakła w okresie I Rzeczy-
pospolitej.
Monografia Ochotniczej Straży Pożarnej w Nakle zaopatrzona jest w liczne przypisy
cytowane po każdym rozdziale oraz bibliografię załączoną na końcu opracowania. Ccnnym
uzupełnieniem pracy s
\ materiały ilustracyjne: kartografiki, tabela i zdjęcia oraz wykazy
członków zarządu O.S.P. i aneksy wybranych materiałów źródłowych. Szkoda, 7-C niektóre
materiały ilustracyjne są mało wyraźne. Książka na temat Ochotniczej Straży Pożarnej w
Nakle jest poligraficznie starannie wydana. Praca Romana Mikczyńskiego jest nowatorska i
interesująca.
Roman Mikczyński. Ochotnicza Straż Pożarna 1820-1995 w Nakle n/Notccią.
Maj 1995, \Vydawca: Przedsiębiorstwo Marketingowe LOGO na zlecenie Ochot-
niczej Straży Pożarnej w Nakle.
· Naklo nad Notecią, dzieje miasta i okolic. Praca zbiorowa pod redakcją
prof. dr hab. Jerzego Danielewicza
>>>
>>>
KRONIKA
>>>
>>>
Aleksandra RUCIŃSKA
KRONIKA WYDARZEŃ ZA ROK 1994
I. ŻYCIE POLITYCZNE
21 I
\V Bydgoszczy przebywał szef Urzędu Rady Ministrów t\-1ichał Strąk. Podczas spotkania z
władzami wojewódzkimi dyskuwwano o problemach związanych z polityką kadrową i pła-
cową, decentralizacją władzy, obsługą informatyczn
1.
III
W redakcji Gazety Pomorskiej odbyło się spotkanie dyskusyjne z udziałem prof. Bronisła-
wa Geremka, ks. prof. Józefa Tischnera i posła UD Jana Rulewskiego. Tematcm była sytu-
acja polityczna Europy środkowej i wschodniej po obaleniu muru berlińskiego.
16 II
Na zaproszenie Rady Okręgowej Unii Pracy przebyvy'ał w Bydgoszczy minister przemysłu i
handlu Marek Pol. Gość wziął udział w seminarium poświęconym restrukmryzacji i prywa-
tyzacji oraz spotkał się przedstawicielami kilku przedsiębiorstw.
II
Senawr województwa bydgoskiego Grażyna Ciemniak zoscała jednym z dziesięciu przed-
scawicieli Polski w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy. Pani senator jest człon-
kiem komisji gospodarki i rozwoju (podkomisja: rola Europy w swsunkach \Vschód-Za-
chód) oraz komisji ochrony środowiska, planowania przestrzennego i władz lokalnych.
7 III
Minister obrony narodowej Piotr Kołodziejcz;yk i szef Sztabu Generalnego gen. broni Tadeusz
Wilecki byli gośćmi dowództwa Pomorskiego Okręgu Wojskowego. Po rozmowach z gen. dyw.
Tadeuszem Bazydło goście zwiedzili Muzeum Tradycji POW oraz odwiedzili 4 Pułk Łączności.
10 IV
W Bydgoszczy przebywał Tadeusz Mazowiecki, przewodniczący Unii Demokratycznej. Na
spotkaniu z regionalnymi działaczami partii dyskuwwano nad problemami gospodarczymi i
społecznymi kraju. Wymieniono również uwagi nt. prawdopodobnego połączenia UD z Kon-
gresem Li bera Ino-Demokratycznym.
12 IV
Nowym wojewodą bydgoskim mianowano Wiesława Olszewskiego, rekomendowanego przez
Sojusz Lewicy Demokratycznej.
IV
W Bydgoszczy ukonstytuował się oddział Ligi Miejskiej - ponadpartyjnego stowarzyszenia
>>>
320
wspierającego samorządność lokalną. Przewodniczącym został Zdzisław Kostkowski - prze-
wodniczący Rady Miejskiej.
22V
\V Święto Ludowe delegacje 39 gmin uczestniczyły w manifestacji w Bydgoszczy. Po mszy
odprawianej przez ks. biskupa J. Nowaka w Farze oddano na Starym Rynku hołd ofiarom
hitleryzmu, a pod pomnikiem \V. Witosa złożono kwiaty.
18 VI
Na Starym Rynku miała miejsce uroczystość wręczenia sztandaru - ufundowanego przez
władze miasta i kilka przedsiębiorstw - 2 Bazie Lotniczej wchodzącej w skład 2 Korpusu
Obrony Powietrznej. W imieniu prezydenta RP sztandar wręczył żołnierzom sekretarz sta-
nu, minister Mieczysław \Vachowski.
19VI
Spośród 287 tysięcy bydgoszczan uprawnionych do głosowania tylko 28 procent wzięło
udział w wyborach do rad gminy. Najwięcej mandatów przypadło Sojuszowi Lewicy De-
mokratycznej - 20, Przymierze dla Bydgoszczy (PC, ZChN, PL, ChDSP, RdR) zyskało 18
mandatów, 9 - Unia \Volności, Liga Miejska - 5. Po jednym zyskały: Rada Osiedla Szwe-
derowo, Rady Osiedli \Vzgórza Wolności i Wyżyn oraz Unia Spółdzielni Mieszkaniowych.
25 VI
Obradował \Vojewódzki Zjazd Zjednoczeniowy Unii Wolności. Delegaci byłej Unii Demo-
kratycznej i Kongresu Liberalno-Demokratycznego przegłosowali zjednoczenie obu partii i
wybrali 30-osobową Radę Regionalną, której przewodniczy Jerzy Harendarski.
27VI
16 gmin z województwa bydgoskiego i słupskiego zarejestrowało Związek Gmin Dorzecza
Brdy. Gminy mają wspólnie działać na rzecz ochrony okolic Brdy i stworzenia w tym re-
gionie rezerwatu biosfery.
3, 15 VII
Na pierwszej sesji Rady Miejskiej Bydgoszczy koalicja Przymierza dla Bydgoszczy, Unii
Wolności i Ligi Miejskiej większością głosów wybrała Krzysztofa Chmarę (Unia Wolności)
na stanowisko przewodniczącego rady. \Vyboru dokonano po opuszczeniu sali przez rad-
nych SLD. Prezydentem został Kosma Złotowski (Porozumienie Centrum).
12-15 VIII
Pomorski Okręg \Vojskowy obchodził 75-lecie. Uroczystości rocznicowe połączono z centralny-
mi obchodami święta Wojska Polskiego. Z tej okazji do Bydgoszczy przybył prezydent RP Lech
Wałęsa w towarzystwie ministra obrony narodowej Piotra Kołodziejczyka oraz szefa Sztabu Ge-
neralnego gen. broni Tadeusza Wileckiego. Goście więli udział w polowej mszy św. w intencji
żołnierzy WOjSk.1 Polskiego, celebrowanej na stadionie Zawiszy przez biskupa polowegq WP
gen. dyw. Sławoja Leszk.1 Głodzia. Podczas mszy św. odczytane zostały posłania dla żołnierzy
nadesłane przez Ojca Św. Jana Pawła II i prymasa Polski kard. Józefa Glempa. W Kinoteatrze
odbyła się uroczysta akadeQ.1ia, na której obok wcześniej wymienionych gości obecny był
również marszałek Sejmu Józef Oleksy i wiceminister obrony narodowej Danuta \Vaniek.
VIII
W bydgoskim Urzędzie Wojewódzkim rozpoczeła się reorganizacja. Nastąpi połączenie nie-
których istniejących dotąd wydziałów. Wspólny organizm będą tworzyć wydziały kultury i
>>>
321
sporw oraz spraw obywatelskich. Połączone zostaną także wydziały rolnictwa i ochrony śro-
dowiska, a także gospodarki przestrzennej i komunikacji z wydziałem geodezji i gospodarki
gruntami.
20 IX
W Bydgoszczy przebywał marszałek Sejmu RP Józef Oleksy. Marszałek wziął udział w uro-
czystości otwarcia VI
1iędzynarodowych Targów Ochrony Pracy SA\VO '94, był gościem
Sejmiku Samor
ldowego, wziął udział w konferencji prasowej oraz spotkał się z młodzieżą
szkół średnich i mieszkańcami miasta.
11 XI
W Święto Niepodległości delegacje samorządu, administracji, wojska i organizacji komba-
tanckich złożyły pod pomnikiem \Volności wieńce i wiązanki kwiatów. W Muzeum Trady-
cji POW odsłonięto tablicę poświęconą Żołnierzom Armii "Pomorze".
ll. ŻYCIE GOSPODARCZE
31
Elektrociepłownie bydgoskie przekształciły się z przedsiębiorstwa państwowego w jedno-
osobową spółkę skarbu państwa pod nazwą Zespół Elektrociepłowni Bydgoszcz Spółka
Akcyjna. Przekształcenie bydgoskiego ZEC było jednym z ostatnich w sektorze ciepłowni-
czym i wynika z docelowego zamiaru "uwolnienia" cen ciepła i energii elektrycznej.
22 I
Cech Rzemiosł Spożywczych obchodził swoje lO-lecie. Podczas uroczystości z okazji jubi-
leuszu uhonorowano najakcywniejszych ze 104 członków Srebrnymi KrzYŻami Janka Kra-
sickiego.
21 II
"Przekształcenia w rolnictwie wielkotowarowym województw: bydgoskiego, toruńskiego i
włocławskiego" to temat odbytej w Bydgoszczy konferencji poświęconej zmianom, jakie
zachodzą w rolnictwie państwowym oraz ocenie gospodarstw powstałych w miejsce daw-
nych PGR. Konferencję zorganizowały: Terenowy Oddział Agencji \Vłasności Rolnej Skar-
bu Państwa, Akademia Techniczno-Rolnicza i Urząd Wojewódzki.
11 III
Część bydgoskiego lotniska wojskowego została przekazana w cywilne ręce. Bydgoska Kor-
poracja Lotnicza planuje otworzyć lotnisko cywilne i uruchomić komunikację lotniczą Byd-
goszczy z innymi regionami kraju.
25 III
Na terenach WKS Zawisza odbyły się III Międzynarodowe Targi Rolno-Przemysłowo-Spo-
żywcze. Swe wyroby prezentowało 70 wystawców z całego kraju. Najważniejsze trofeum -
Łuczniczkę - otrzymały Kujawskie Zakłady Koncentratów Spożywczych ,,
electa'' z Wło-
cławka za koncentraty ciast, a złoty medal wywalczyło Przedsiębiorstwo Drobiarskie" Oro-
bex" z Makowisk k. Bydgoszczy za szaszłyk drobiowy.
III
Na Międzynarodowych Targach Nieruchomości i Inwestycji w Cannes delegacja Bydgosz-
czy pod przewodnictwem wiceprezydenta Romana Oembka zaproponowała zachodnim
>>>
322
inwestorom zainwestowanie w budowę hoteli, parkingów wielopoziomowych oraz centrów
handlowych.
IV
Istniejące od dwóch lat w Bydgoszczy stowarzyszenie "Klub Marketingu" ma na celu inte-
grację środowisk zainteresowanych marketingiem i zarządzaniem. Klub propaguje wiedzę z
tego zakresu, organizując odczyty oraz szkolenia nt. organizacji i scerowania produkcją, pla-
nowania obsady personalnej, polityki kadrowej oraz badania rynku kapitałowego.
IV
Bydgoski Romet SA został jednym z 15 laureatów III edycji konkursu "Teraz Polska". Pre-
stiżowe godło i hasło przyznano produkowanemu przez zakład 2ł-biegowemu rowerowi
"wiking-super" .
18V
Izby przemysłowo-handlowe z Bydgoszczy, Siegen i Kassel oraz Międzynarodowe Targi Byd-
goskie "SAWO" były inicjatorami Forum Gospodarczego Polska-Niemcy. Uczestnikami fomm
byli przedstawiciele 32 niemieckich firm reprezentujących m.in. przemysł drzewny, metalowy,
papierniczy, motaryzacyjny. Forum umożliwiło nawiązanie kontaktów z nimi firmom polskim.
18-20 V
W Bydgoszczy odbyły się II Międzynarodowe Targi Maszyn i Urządzeń dla Wodociągów i Ka-
nalizacji "WOD-KAN 94". 120 wystawców krajowych i zagranicznych zaprezentowało najnowo-
cześniejsze technologie uzdatniania wody, ocz;yszczania ścieków i eksploatacji tych urządzeń.
20V
ROZPOC'Lęto remont kapitalny bydgoskiego ratusza. Zakończenie prac ma nastąpić wiosną
1996 roku, kiedy to zainaugurowane zostaną obchody 650-lecia miasta.
6 VI
Bydgoskie ,MZK zakupiły cztery nowe autobusy ikarus z automatyczną skrzynią biegów i eko-
logicznym silnikiem. 00 końca br. po mieście będzie ich jeździło 20. Aktualnie zakład dys-
ponuje ł94 autobusami i 50 tramwajami, kcóre łącznie pokonują w ciągu dnia trasę 64 tys. km.
24 VI
Zakłady Przemysłu Owocowo-Warzywnego "Fordon" zostały wydzierżawione spółce" Unipol".
VII
Zakłady Chemiczne .,Organika-Zachem" przewodzą liście największych trucicieli w wojewó-
dztwie bydgoskim. "Zachem" codziennie odprowadza do Wisły ponad 21 m 3 ścieków, zawie-
rających siarczany, chlorki, fenole i metale ciężkie, w ponad 93 procentach nie oczyszczonych.
5 VIII
Zakład Telekomunikacji TP SA zainstalował nową centralę Siemensa, co pozwoliło włą-
czyć miasto do sieci ACMM - automatycznych połączeń telefonicznych z większością miast
Polski i całym światem.
"
VIII
Żegluga Bydgoska przechodzi głęboki kryzys. Powodem trudnej sytuacji firmy jest system-
atyczne obniŻanie się poziomu wód gruntowych oraz warunki ekonomiczne. Niegdyś dota-
cje państwowe i większy popyt na usługi sprzyjał przedsiębiorstwu. Obecnie firma zatrud-
nia o jedną trzecią
niej pracowników (dawniej 1200 osób). Od dwóch lat starcza środków
>>>
323
jedynie na płace, a inwestycji nie czyni się Żadnych. Wniosek przedsiębiorstwa o przekształ-
cenie w spółkę skarbu państwa rozwaŻa ministerstwo.
30 IX
Wydział Geodezji i Gospodarki Gruntami Urzędu Miejskiego sprzedał w tym roku 200 mie-
szkań komunalnych, uzyskując dla kasy miejskiej 8 mld złotych. W wydziele czeka jeszcze
na rozpatrzenie 250 wniosków o kupno, mieszkania te mają być sprzedane do końca roku.
IX
\V Bydgoszczy istnieje 80 aptek. Tylko 3 z nich należą do Cefarmu, pozostałe są w rękach
prywatnych właścicieli.
30X
50 wystawców wzięło udział w II Międzynarodowych Targach Rowerowych i Motocyklo-
wych "Cycling-f\1oto-Expo '94". Targom towarzyszyły wyścigi inwalidów na wózkach oraz
rajd kolarski młodzieży.
7XI
Sąd gospodarczy wydał postanowienie o ogłoszeniu upadłości Auto-Centrum, spółki która
powstała po rozwiązaniu bydgoskiego Polmozbytu. Spółka Auto-Centrum urraciła zdolność
płatniczą, ubiegły rok zakończyła stratą 9,7 mld zł, zadłużeniem 30 mld zł, a łączne zobo-
wiązania wyniosły 70 mld zł.
14 XII
Ekipy instalacyjne Telekomunikacji Polskiej SĄ rejon Bydgoszcz założyły w mieście lOO-ty-
sięczny numer telefoniczny.
15 XII
Oddano do użytku odrestaurowanyy i zmodernizowany budynek Banku Gdańskiego przy
ul. Jagiellońskiej 4. Podczas uroczystości dyrekcja Banku Gdańskiego SA przekazała na rę-
ce dyrektora \Vojewódzkiego Szpitala Dziecięcego 100 mln złotych na utworzenie w Byd-
goszczy ośrodka rehabilitacji zdrowotnej dla dzieci.
20 XII
Zarząd Miasta zaakceptował projekt uchwały o przejęciu przez gminę Bydgoszcz 150 akcji
założycielskich (wartości 1,5 mld zł) Agencji Rozwoju Regionalnego. Agencja zajmować się
będzie inicjowaniem przemian własnościowych i restrukturyzacyjnych w województwie byd-
goskim. Wspierać je będzie kapitałowo, dając pomoc prawną i organizacyjną.
XII
Bydgoski hotel "Pod Orłem" otrzymał rekomendację Zrzeszenia Polskich Hoteli Turystycz-
nych. "Pod Orłem" znalazł się w elitarnej grupie 20 placówek hotelarskich w Polsce, które
otrzymały pOwyŻsze wyróżnienie. Wybudowany w 1896 r. hotel jest po gruntownym remoncie
pod okiem konserwatora zabytków. Rekomendację ZPHT otrzymał m.in. dzięki wspaniałym
secesyjnym wnętrzom, fachowej obsłudze, doskonałej kuchni i luksusowemu wyposażeniu.
m. ŻYCIE SPO:ŁECZNE
l I
Podinspektor Jan Ludek został mianowany komendantem wojewódzkim policji. Zastąpił
ustępującego ze stanowiska inspektora Władysława Cieszyńskiego.
>>>
324
l I
Bydgoski Fordon wzbogacił się o osiedlowy program telewizyjny "GA\VEX". Kilkugodzin-
ny program jest retransmisją sieci telewizyjnej AT V, nadającej w Europie zachodniej oraz
USA
2 I
Po raz drugi zagrała \Vielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Zebrane pieniądze będą przez-
naczone na zakup sprzętu medycznego leCz.lcego dzieci dotknięte różnymi chorobami.
I
W bydgoskim sądzie zarejestrowanych jest blisko 800 stowarzyszeń. Zdecydowana więk-
szość z nich działa w Bydgoszczy. W oscatnim czasie do grona tego dołączyło Ogólnopolskie
Stowarzyszenie Seniorów, Polsko-Francuskie Towarzystwo Angiologiczne mające patro-
nować współpracy polskich i francuskich .lekarzy, a Towarzystwo Profilaktyki Społecznej
obrało za cel zapobieganie patologiom. \Vśród nowych Stowarzyszeń znalazły się też Byd-
goskie Towarzyst\vo Heraldyczno-Genealogiczne i Klub Miłośników Kolei Żelaznych.
20 II
Zbigniew Michalski został wybrany przewodniczącym Zarządu Regionu Bydgoskiego NSZZ
"Solidarność" .
II
\V Rejonowym Urzędzie Pracy w Bydgoszczy jest zarejestrowanych ponad 30 tys. bezrobot-
nych. Około 1200 z nich to niepełnosprawni. Znajdują oni zatrudnienie w usługach, handlu,
gastronomii, administracji i rzemiośle. \V minionych trzech latach stworzono 1219 miejsc
pracy dla rencistów, z tego aż dwie trzecie w 1993 r. W ubiegłym roku 327 niepełnospraw-
nych bezrobotnych uczestniczyło w 15 kursach zawodowych organizowanych przez Rejono-
wy Urząd Pracy.
II
Zwi=1zek Sybiraków działał w naszym kraju od 1928 roku. Po II wojnie światowej wznowił
działalność w końcu lat osiemdziesiątych. Bydgoski Oddział Związku Sybiraków, kierowny
przez Genowefę Kalinowską liczy 1238 członków skupionych w 17 kołach. 782 osobom wy-
dano uprawnienia kombatanckie. Bieżący rok jest "Rokiem Sybiraków", 65-leciem istnie-
nia Związku oraz 5-leciem wznowienia działalności powojennej.
II
Towarzystwo Przyjaciół Dzieci prowadzi w Bydgoszczy dwa środowiskowe ogniska wycho-
wawcze. \V okresie zimowym 120 dzieci otrzymuje tam przynajmniej jeden posiłek dzien-
nie. Przy pomocy gminnych i miejskich ośrodków pomocy społecznej TPD wyszukuje
dzieci głodne i dopłaca do ich dożywiania w szkołach.
II
32 mld zł zaplanowano w tegorocznym budżecie miasta na budowniccwo i adaptację mie-
szkań komunalnych. 1500 rodzin czeka ma miejskie mieszkania. W roku ubiegłym uzyska-
ło je 154 rodziny, a na rok obecny zaplanowano oddanie do użytku 180 mieszkań.
16 III
50 zakładów w woj. bydgoskim wzięło udział w dwugodzinnym strajku ostrzegawczym or-
ganizowanym przez bydgoski Regionalny Sztab Protestacyjny NSZZ "Solidarność". Celem
protestu było spowodowanie nacisku na rząd celem podjęcia negocjacji z "Solidarnością"
>>>
325
nt. paktu o przedsiębiorstwie państwowym oraz nierealizowania przez rząd umowy z kwiet-
nia 1993 r. o rekompensowaniu wzrostu kosztów utrzymania.
26 III
\V Regionalnym Centrum Onkologii w Bydgoszczy-Fordonie otwarto liczący 150 łóżek
(300 planowanych) szpital. Nowemu Szpicalowi nadano imię prof. Franciszka Łukaszczyka
- pioniera współczesnej onkologii polskiej.
10 IV
"Gazeta Regionalna", lokalny dodatek "Gazety Wyborczej", obchodziła swoje trzecie uro-
dziny. Podczas uroczystości w Teatrze Polskim "Gazeta" wręczyła doroczne nagrody "Fe-
liksy" osobom, które jej zdaniem odniosły niekwescionowany sukces w kulturze, nauce,
gospodarce, działalności społecznej i sporcie. W tym roku otrzymali je: Janina Ochojska, Ko-
bieta Europy, Szefowa EquLibre i Tomasz Gollob - żużlowiec, zdobywca Pucharu Europy,
finalista Mistrzostw Świata. Wśród uhonorowanych znaleźli się też: Krystyna Meissner -
dyrektor Teatru \Vilama Horzycy w Toruniu, ks. Wacław Oszajca - toruński jezuita i poeta,
Ryszard Badura - dyrektor Kujawskiej Fabryki Farb i Lakierów i Ryszard Oliński - gene-
tyk, prof. bydgoskiej AM.
22-23 IV
Z okazji Międzynarodowego Dnia Ziemi w bydgoskim ratuszu zorganizowano otwarte II
Forum Ochrony Środowiska. Omówiony został stan środowiska Bydgoszczy, ekologiczny
model funkcjonowania miasta, problem modernizacji miejskiego kompleksu utylizacji od-
padów w Żółwinie-\Vypaleniskach, koncepcja edukacji ekologicznej w regionie.
V
Na bydgoskich \Vyżynach otwarto dom samotnej matki. Znajdą w nim schronienie 22 głów-
nie młode, samotne dziewczyny oczekujące dziecka, a nie mające gdzie mieszkać lub znaj-
dujące się w trudnej sytuacji materialnej.
16 VI
Załoga Przedsiębiorstwa Oczyszczania Miasta zjechała się swoimi śmieciarkami na Starym
Rynku, przed siedzibą prezydenta miasta. Pracownicy domagali się od władz gminy speł-
nienia dwóch postulatów: do 10 lipca br. podjęcia decyzji przez władze gminy w sprawie
sprywatyzowania zakładu i dopuszczenia do rozmów z ewen