Kronika Bydgoska T. 18 (1996)

15 t1. 


I 


.. 
$ / 
_-o Ai\ . 
--" . '\ 
//'- ---,. I III 


--- 
__ r
 ...... 
\, " 
'ii. - 
I 
. ;! ,. 


XVIII 


; ł' 



 



 




 4-ię tui 30 taż
>>>
Towarzystwo Miłośników 
Miasta Bydgoszczy 


KRONIKA BYDGOSKA 
XVIII 
1996 


Bydgoszcz 1997
>>>
KOLEGIUM REDAKCYJNE: 
Henlyk Dubowik 
Włodzin1ierz Jastrzębski - przewodniczący 
Jan Malinowski 


PRZEWODNICZĄCY KOMISJI WYDAWNICZEJ TMMB: 
Jerzy Derenda 


PROJEI(T OI(ŁADI(I: 
Bożena Dorszewska 


B i lJ I ; 'l t FJ K ' 
 ;::-
- '-

 

 Oj . Uf , 
Vy ,s} r' 
,-Z biory CL_-=.... 


......... . 


R A'!J4 ł-Ś- 


ISSN 0454-5451 


SKłAD I ŁAMANIE: ZUP Piotr Rogowski 


DRUK: ZP "SPRINT" Tomasz Toczkiewicz 
ul. H. Kołłątaja 1, 85-080 Bydgoszcz, 
tel./fax: 287045. e-mail: impet@tk.net.pl
>>>
SPIS TREŚCI 


Od Redakcji 


Studia i szkice 
Jan Dworek: Prywatyzacja przedsiębiorstw państwowych 
w Bydgoszczy po 1989 r. ...... ................. ......... ............... ..... ............ ............ ......................... 9 
Joanna Jankowska: Jak reżyserowano poparcie społeczne? 
Pochody pierwszomajowe w Bydgoszczy w latach 1945-1956. ........................................ 19 
Mirosław Golon: Działalność radzieckich władz wojskowych 
i policyjnych w Bydgoszczy w latach 1945-1946 (cz. 2) .................................................. 35 
Dorota Kornet: Przemysł elektrotechniczny w Bydgoszczy 
w latach 1920-1939 (cz.l) ....... .............. ........................... .............. .... ................ .......... ...... 67 
Kamila Maciaczyk: Społeczny ruch naukowy w Bydgoszczy 
w okresie międzywojennym........... .................. .......... ...... .... .... ......... ........ ......................... 98 
Zbigniew Dyrda: Tenis bydgoski w II Rzeczypospolitej ................................................. 114 
Elżbieta Nowikiewicz: Bydgoskie niemieckojęzyczne 
pisma periodyczne w latach 1815-1900 ........................................................................... 127 
Zbigniew Zyglewski: Bydgoskie przysięgi okresu przedrozbiorowego .......................... 161 
Tomasz Nowicki: Przyczynek do badań nad szlachtą powiatu bydgoskiego 
(na podstawie regestru poborowego z 1583 r.) ................................................................ 174 
Lech Łbik: Dziedziczne wójtostwo. Ważny epizod z dziejów 
średniowiecznej Bydgoszczy. .......... ...... ......... ........ .... ........................................ .............. 180 


Materiały 
Witold Stankowski: Wątek niemiecki w życiu niemieckiej rodziny von Rosenów......... 189 
Maria Lindenau- Langner: Historia kolekcji starych druków 
Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy................................ 192 
Zenon Jarkiewicz: Kościoły bydgoskie po wyzwoleniu miasta 
z pruskiej niewoli w 1920 r. w świetle publikacji D
iellllika Bydgoskiego ..................... 197 
Aldona Chlewicka: Prezydenci Bydgoszczy okresu 
międzywojennego darczYI1cami Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy.............................. 214 
Anna Perlińska: Stowarzyszenie Techników Polskich 
w Bydgoszczy (1921- 1939) .......... ........... ....... ................ ................. ...................... ..... ..... 222 
Zdzisław Biegallski: Powiatowa księga narodowościowa cz. V - dokument 
dotyczący mniejszości żydowskiej w Bydgoszczy (1937 r.) ........................................... 236 
Olgierd Buchwald: Bydgoskie kluby i sekcje bokserskie 
w latach międzywojennych (1920-1939) ......................................................................... 246
>>>
Sylwetki, biogranlY, wsponlnienia 
Mieczysław Bielski: Gen. bryg. Albin Marian Jasiński (1880-1940) 
- dowódca 15 Dywizji Piechoty ....................................................................................... 267 
Aleksander Marcin TrzecieliI1ski, Feliks Władyszewski: Wspomnienia o manifestacji harcer- 
skiej 3 maja 1946 r. w Bydgoszczy (do druku przygotował: Marian Pawlak) ....................... 293 
Jerzy Libiszewski: Zycie codzienne w okupowanej 
Bydgoszczy (1939-1945) w świetle zeznał1 świadków.................................................... 300 


Przeglądy, onlówienia, recenzje 
Zenon Jarkiewicz: Nowe i przemianowane ulice w roku 
jubileuszowym Bydgoszczy - 1996...................................... ....................................... ..... 309 
Jacek Knopek: Sprawozdanie z konferencji naukowej: 
"B ydgoski Październik 1956". ................ ............... ..................... ................... ...... ............ 314 
Jacek Woźny: Popielnice twarzowe ze zbiorów Muzeum Okręgowego 
w Bydgoszczy (o katalogu przygotowanym przez W. Kuczkowskiego) .........................319 
Bogumił Rogalski: Przywilej lokacyjny miasta Bydgoszczy 
19 kwietnia 1346 r. (o pracy R. KabaciI1skiego) .............................................................. 322 
Bogumił Rogalski: Recenzja albumu pL Widoki Bydgoszczy........................................ 332 
Roman MikczYI1ski: Związek Towarzystw Gimnastycznych "Sokół" 
w Polsce w latach 1993-1997 (recenzja książki A. Boguckiego) .................................... 346 
Witold Stankowski: Problematyka bydgoska w książce 
Dariusza Matelskiego pL "Mniejszość niemiecka w Wielkopolsce 
w latach 1919-1939" ........................................................................................................ 348 


Polenliki i uzupelnienia 
Bogumił Rogalski: Jackowi Maciejewskiemu 
replika ku pamięci - "Sine ira et studio" .......................................................................... 353 
Marek K. Jeleniewski: Rada Ludowa na 111. Bydgoszcz to nie 
Podkom,jsariat NRL na Obwód Nadnotecki 
(sprostowanie do artykułu R. Cierzniewskiej z nr. XVI Kroniki Bydgoskiej) ................ 362 
Zenon Jarkiewicz: Parę uzupełnień do historii budowy kościółka w Siemieczku 
(na marginesie artykułu T. Nowickiego z nr. XVII Kroniki Bydgoskiej) ........................ 365 


Kronika 
Maria Lindenau-Langner: Kronika wydarzeń za 1996 f. ................................................. 371 


Z życia Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy 
Sprawozdanie z działalności TMMB za rok 1996 ........................................................... 391
>>>
5 


Od Redakcji 


"J'danie kolejnego. XV/II tomu Klvniki Bydgoskiej zbiega się Z dwoma ważnymi wyda- 
rzeniami. W 1997 l: millęło 30 lat od chwili ukazallia się drukiem pierwszego numeru czaso- 
pisma. J Jedllocześnie tom XV/H jest zarazem dziesiątym z kolei wydanym jako rocZllik i przy- 
gotowanym do druku przez muiej więcej 10 samo grollo redaktoró\-ł: Jak się H"J'daje - ta 
ostatnia sprawa - zasługuje przede wszystkim lla podkreślenie. Starallia Zarządu TMMB i 
jego Sekcji Wydawniczej spmrodmvały systematyczny przypływ od władz miasta Bydgoszczy 
funduszy na druk i honoraria autorskie, co umożliwiło prz.ekształcenie "Kroniki" \ł' regular- 
Ilie ukazujący się periodyk. W takiej sytuacji Kolegiu1I1 Redakcyjllemu "Klvniki" nie pozo- 
stawało nic innego jak tylko tms:.czyć si{J o teksty. \V ciągu owych dziesięciu lat udało się 
skupić 'wokół Redakcji liczne grono kompetentnych al/torów, w tym także młodych, co snra- 
rza gwarancje systematycznego ukazywallia się czasopisma w przyszłości. 
Przekazany do rąk Czytelników tom XV/ll Kroniki Bydgoskiej posiada dwie charaktery- 
styczne cechy. W treści przeważ{
ją materiały poświęcone dziejom Bydgoszczy w II Rzeczy- 
pO!Jpolitej. \Vśród natomiast tych ostatllichjest kilka zu:iązoll)'clz tematycznie Z historią spor- 
tu i kulturylizyc:'llej IW terenie miasta. Nadal mI swych autorów czeka okres zaboru pruskie- 
go oraz \-vspółczesna Bydgoszc:y (tylko po jedllym tekście). Swoistym novum jesTllalOmiast 
pojawienie się Ilowego działu zatytułowanego: Polemiki i uzupełniellia. Jego istniellie jest 
dowodem na 10, że publikaLje :.al1lieszc:ane w K,vllice Bydgoskiej Ilie pozostają be: echa i 
są czyTane. Fakt tell stanO\vi poważny powód do dumy dla Kolegium Redakcyjnego. 


Kronika Bydgoska I, Bydgoszcz
Poznall 1967 s.łłO; Komitet Redakcyjny: Włodzimierz Jastrzęhski, Rajmund 
Kuczma. Kazimierz Małudzillski, Konrad Pałubicki, Jl'izef Podgóreczny, Jerzy Wiśniowski. 


la KroIlika Bydgoska...
>>>

>>>
STUDIA I SZKICE
>>>
9 


Jan Dworek 


PRYWATYZACJA PRZEDSIĘBIORSTW PAŃSTWOWYCH 
W BYDGOSZCZY PO 1989 R. 


Pod pojęciem prywatyzacji, w szerokim pojęciu tego słowa, rozmnie się zmianę fonny 
własności podmiotów gospodarczych z PaJlstwowej na prywatn
. Problem prywatyzacji wła- 
sności państwowej pojawił się w wielu krajach świata już na początku lat siedemdziesiątych, 
kiedy to zaczęto poszukiwać takich form własnościowych dla przedsiębiorstw, które byłyby 
najbardziej efektywne gospodarczo. Prywatyzację znacznych organizmów gospodarczych 
paIistwowych podjęto w Brazylii, Turcji, Hiszpanii, Francji, Niemczech a nawet w Stanach 
Zjednoczonych (USA). Zakresy tego przedsięwzięcia były różne, w różnych państwach obej- 
mujące niejednokrotnie kilka branż i sektorów. Jednakże największe rozmiary prywatyzacja 
osiągnęła w Wielkiej Brytanii, a jej przeprowadzenie uznano wręcz za wzorcowe. Warto 
więc, kilka zdaJl poświęcić problematyce prywatyzacji w W. Brytanii, bo prywatyzacja ta 
dała lekcję dla późniejszych refonnatorów w krajach postkomunistycznych, z której niestety 
nie wszyscy skorzystali. 
Pod rZćldami Margaret Thatcher skromny rozwój prywatyzacji na początku lat osiemdzie- 
siątych, w połowie dekady przemienił się w wielką falę przeksztalcell własnościowych. Proces 
prywatyzacji rozpoczęto od sprzedaży mieszkaJ} komunalnych i to z takim nasileniem, że po 
czterech latach ponad 50 procent mieszkaI} przeszło na własność lokatorów. Wpływy z tego 
tytułu, w opisywanym okresie, przekroczyły 10 mld funtów. W następnej kolejności, na liście 
priorytetów prywatyzacyjnych znalazły się przedsiębiorstwa paI1stwowe zdominowane przez 
silne i rozpolitykowane związki zawodowe. Już pierwsze doświadczenia prywatyzacyjne przy- 
wracające elementy konkurencyjności w takich branżach, jak: telekomunikacja, wodociągi, 
produkcja i dystrybucja energii, przemysł gazowy i różnego rodzaju usługi wykazywały, 
iż decyzje pod prywatną własnością dotyczące inwestycji, finansów i codziennego zarządza- 
nia, wolne od biurokratycznego i politycznego skrępowania tak charakterystycznego dla pań- 
stwowej własności, są niezmiernje racjonalne i efektywne. Konkurencyjność w dziedzinach 
początkowo postrzeganych jako "naturalne monopole" prowadziła do ogromnej ekspansji 
w produkcji i jakości, nawet przy spadku cen, wzroście inwestycji w nowe technologie i wzro- 
ście zysków. Niezmiernie ważnym elementem prywatyzacji, kto wie czy nie najważniejszym, 
na co zwracają uwagę ekonomiści brytyjscy. są kadry menadżerskie - kierownicze. 
Model gospodarowania wprowadzony po II wojnie światowej w Polsce, opm1y na domi- 
nacji sektora państwowego w gospodarce narodowej, dowiódł, iż konieczne są przekształce- 
nia własnościowe, polegające zwłaszcza na prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. 
W następstwie nacjonalizacji oraz etatystycznej industrializacji, przedsiębiorstwo pal}stwo- 
we stało się bowiem podstawową jednostką organizacyjną gospodarki. Za taką uznała ją 
również ustawa z 25 września 1981 r. o przedsiębiorstwie państwowym (tekst jednolity Dz. 
U. z 1991 r., ,Nr 18, poz. 80 z późno zm.) - wyraz ideowego kompromisu między tradycją 
systemu nakazowo-rozdzielczego a głoszonym wówczas przez NSZZ "Solidarność" hasłem 
jak naj szerszego samorządu pracowniczego, jako jednego z filarów "samorządnej Rzeczpo- 
spolitej" .
>>>
10 


W latach osiemdziesiątych zapatrywania na przyszły model gospodarczy uległy istotnej 
zmianie. Ideał samorządowy ustąpił miejsca ideałowi przedsiębiorczo
ci prywatnej, gwa- 
rantującej największą efektywno
ć mikroekonomiczną, a w rezultacie i makroekonomiczną. 
Można to lapidarnie okre
lić tym, że państwo z natury swojej jest manlym gospodarzem i 
przyciężkim administratorem. Połityka bierze górę nad ekonomią, fiskus nad rozsądkiem 
wła
ciciela, a ryzyko podejmuje się na cudzą odpowiedziahlo
ć. 
Podstawowym celem i założeniem prywatyzacji jest restrukturyzacja i poprawa efektyw- 
no
ci gospodarki narodowej. Przekształcenia własno
ciowe w odniesieniu do przedsiębiorstw 
pallstwowych mają spowodować takie zachowania przedsiębiorstw, które typowe są dla finn 
prywatnych. Chodzi ó dążenie do maksymalizacji zysku, walkę o nowe rynki zbytu, racjona- 
lizację zatrudnienia, stosowanie skutecznych, nowoczesnych metod zarządzania i organiza- 
cji, reałizowanie najłepszych rozwiązalI technicznych i technołogicznych. Mówiąc o maksy- 
małizacji zysku trzeba mocno podkreślić, że nałeży kwestię zysku rozpatrywać w długim 
okresie czasu. Z podwyższeniem efektywno
ci gospodarczej 
ciśle łączy się konieczno
ć 
pozbycia się przez przedsiębiorstwo mało opłacalnych, nie odpowi
dających zainteresowa- 
niu rynku działów produkcji, a także sfer działalno
ci nieprodukcyjnej. Racjonalizacji dzia- 
lalno
ci gospodarczej przedsiębiortwa państwowego służy również kształtowanie jego sto- 
sunków zewnętrznych wyłącznie na regułach przewidywanych przez Prawo cywiłne, a więc 
na pełnej równo
ci kontrahentów. 
Reguły prywatyzacji przedsiębiorstw Pallstwowych nie zawierają żadnych przymusowych 
w stosunku do przedsiębiorstw rozstrzygnięć. Pozostawia się zainteresowanym podmiotom 
swobodę wyboru co do prywatyzacji i co do jej sposobów. Ustawa z dnia 30 sierpnia 1996 r. 
o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw pallstwowych (Dz. U. Nr 118, poz. 561), 
nowelizowana ustawą z dnia 20 grudnia 1996 r. (Dz. U. Nr 156, poz. 775) oraz ustawą z dnia 
21 lutego 1997 r. (Dz. U. Nr 32, poz. 184) okre
lają dwa sposoby prywatyzacji: 
l. poprzez komercjalizację (z łac. commercium - handel towarami, oparcie czego
 na zasa- 
dach handlowych, nastawienie na zysk), polegającą na przekształceniu przedsiębiorstwa 
państwowego w spółkę. która wstępuje we wszystkie stosunki prawne, których podmiotem 
było przedsiębiorstwo pallstwowe, bez względu na charakter prawny tych stosunków; 
2. poprzez prywatyzację polegającą na: 
zbywaniu należących do Skarbu Państwa akcji lub udziałów spółek powstałych w wy- 
niku komercjalizacji, 
rozporządzaniu wszystkimi składnikami materialnymi i niematerialnymi majątku przed- 
siębiorstwa państwowego lub spółki powstałej w wyniku komercjalizacji przez: sprze- 
daż przedsiębiorstwa, wniesienie przedsiębiorstwa do spółki i oddanie przedsiębior- 
stwa do odpłatnego korzystania. 
Sama prywatyzacja nie jest lekarstwem na niewydolno
ć gospodarki, ponieważ z ekono- 
micznego punktu widzenia nie ma żadnej różnicy między nieefektywnie działającym przed- 
siębiorstwem państwowym i nieefektywnie działającym przedsiębiorstwem prywatnym (po- 
mijam skutki bezpo
rednie dla wła
ciciela, chociaż w przypadku przedsiębiorstwa państwo- 
wego, po
rednio obciąża to wszystkich obywateli). Ołatego mimo, że przekształcenia wła- 
sno
ciowe zajmują istotną pozycję w strategii gospodarczej są one tylko 
rodkiem mającym 
sprzyjać poprawie efektywno
ci gospodarki. Dotychczasowe przekształcenia własno
ciowe 
pozwoliły osiągnąć:
>>>
1 1 


a) zmniejszenie i zmianę charakteru ingerencji państwa w gospodarkę, 
b) wzrost efektywno
ci przedsiębiorstw, a przez to całej gospodarki, 
c) rozbicie monopolistycznej struktury gospodarki i pobudzenie konkurencji, 
d) powstanie instytucji typowych dla gospodarek rynkowych (szczególnie rynku kapita- 
łowego ), 
e) pobudzenie przedsiębiorczo
ci, 
1) zwiększenie dochodów budżetowych (bezpo
rednio z wpływów z prywatyzacji i po- 

rednio z podatków). 
Biorąc pod uwagę do
wiadczenia 
wiatowe w prywatyzacji należy powiedzieć, że każde 
przedsiębiorstwo nadaje się do prywatyzacji, bez względu na jego wielko
ć, rentowno
ć, 
konkurencyjno
ć, ale należy do niego dostosować odpowiednią technikę prywatyzacji. przy 
prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych skorzystali
my z bogatego instrumentarium ja- 
kie zostało wykształcone w 
wiecie, odpowiednio dostosowując je do warunków polskich. 


l. Publiczna sprzedaż akcji. 
Prywatyzacja w drodze publicznej sprzedaży akcji jest najbardziej znaną w naszym społe- 
czellstwie metodą (tzn. większość ludzi kojarzy prywatyzację z publiczną emisją akcji). Po- 
lega ona na udostępnieniu akcji przedsiębiorstwa PaI1.stwowego, uprzednio przekształcone- 
go w spółkę prawa handlowego (w spółkę akcyjną) różnym grupom inwestorów, przy czym 
charakteryzuje ją powszechna dostępno
ć dla wszysktich potencjalnych inwestorów, a cena 
emisyjna akcji jest ustalona zwykle na niskim poziomie, tak, aby były one dostępne nawet 
dla nie zamożnych obywateli. Metoda ta ma ogromne zalety, których nie posiadają inne me- 
tody, ale jest ona najbardziej pracochłonną i kosztowną. Jej pracochłonno
ć, a w związku 
z tym i kosztowno
ć. związana jest z wymogami prawnymi dopuszczającymi papiery warto- 

ciowe do publicznego obrotu. Wymogi te istnieją w każdym paI1.stwie. Ich celem jest ochro- 
na interesów drobnych inwestorów, którzy nie muszą być specjalistami finansowymi, dlate- 
go kupując akcje jakiego
 przedsiębiorstwa mają prawo do uzyskania pełnej i rzetelnej infor- 
macji, sprawdzonej przez niezależnych ekspertów. Informacje te zawiera prospekt emisyjny. 
W dokumencie tym zawarte są zweryfikowane dane za okres ostatnich kilku lat, informacje 
na temat podstawowych wielko
ci ekonomicznych na przyszło
ć (inwestor kupuje przyszło
ć, 
a nie historię przedsiębiorstwa), dane o wielko
ci oferowanych akcji, ich cena emisyjna, 
prognoza dywidendy wypłacanej w latach następnych. a także informacje o zagrożeniach 
związanych z działalno
cią tego przedsiębiorstwa (w celu oszacowania przez inwestora ry- 
zyka związanego z zakupem akcji tego przedsiębiorstwa). 


2. Sprzedaż przedsiębiorstwa pojedynczeulu inwestorowi lub grupie inwestorów 
(private sale). 
Metoda ta polega na zaoferowaniu jednenm lub wąskiej grupie inwestorów cało
ci lub 
czę
ci akcji lub udziałów w przedsiębiorstwie. Najczę
ciej inwestorami są podmioty gospo- 
darcze zajmujące się inwestycjami lub przedsiębiorstwa operujące w danej branży. 
Zaletą tej metody jest to, że można przy jej użyciu sprzedać nie tylko dobre przedsiębior- 
stwa, ale i przedsiębiorstwa bankrutujące. Słabe przedsiębiorstwo nie znalazłoby zaintereso- 
wania u nabywców przy publicznej emisji akcji ze względu na wymaganą przez nabywcę 
stopę zwrotu zainwestowanego kapitału (mało atrakcyjna lokata) ale może być bardzo atrak-
>>>
12 


cyjna inwestycja dla inwestora znającego daną branżę i mającego program restrukturyzacji 
tego przedsiębiorstwa. 
Metoda ta ma dwa warianty: 
Pierwszy z nich (private placemant) polega na sprzedaży pakietu akcji lub udziałów dane- 
go przedsiębiorstwa inwestorowi pasywnemu, tzn. takiemu, który jest zainteresowany loko- 
waniem wolnych kapitałów w różnorodne przedsięwzięcia, ale nie jest zainteresowany bez- 
po
rednim zarządzaniem przedsiębiorstwem. Odmiana ta jest stosowana często równocze- 

nie z publiczną sprzedażą akcji. 
Druga z nich (trade sale) polega na sprzedaży przedsiębiorstwa inwestorowi lub inwesto- 
rom aktywnym, tzn. takim, którzy są zainteresowani bezpo
rednim zarządzaniem przedsię- 
biorstwem. Sprzedaż taka może odbywać się w formie przetargu lub publicznego zaprosze- 
nia do negocjacji. 


3. Sprzedaż aktywów przedsiębiorstwa. 
Ta fonna sprzedaży różni się od poprzednich założeniem, że dalsze istnienie przedsiębior- 
stwa w tej fonnie nie ma ekonomicznego uzasadnienia. W związku z tym sprzedaje się cało
ć 
lub czę
ć składników majątku. Najczę
ciej sprzedaż odbywa się w formie przetargu (przede 
wszystkim w przypadku upadło
ci). Sprzedaż czę
ci majątku może dotyczyć również przed- 
siębiorstwa, które przeprowadza restrukturyzację i pozbywa się zbędnego majątku. Czasami 
taka wyprzedaż pojedynczych aktywów lub zorganizowanych elementów przedsiębiorstwa 
przynosi wła
cicielowi większy dochód. niż sprzedaż przedsiębiorstwa jako cało
ci. 


4. Nowa inwestycja prywatna. 
Jest to metoda odmienna od dotychczas przedstawionych, w których poprzedni wła
ciciel 
(paI1stwo) sprzedawało czę
ć swojej własno
ci w ręce prywatne. Polega ona na inwestowa- 
niu przez inwestora prywatnego w przedsiębiorstwo paIlstwowe, co spowoduje zmianę struk- 
tury własno
ci. Nowa inwestycja prywatnajest uzasadniona w tych przypadkach, gdy przed- 
siębiorstwo potrzebuje wsparcia kapitałowego. nowych technologii, czy nowych rynków 
zbytu, albo gdy ze względów polityki gospodarczej pal1stwo musi zatrzymać czę
ć własno- 

ci w danym przedsiębiorstwie. Metoda ta może być stosowana jako ełement innych form 
sprzedaży, pozwalając zasilić kapitałowo przedsiębiorstwo. 


5. Wykup przedsiębiorstwa (leverage buy - out, managment, employee buy - out). 
Metoda ta polega na wykupie przedsiębiorstwa przy niskim, w stosunku do warto
ci przed- 
siębiorstwa, udziale kapitału własnego inwestora i wysokim obciążeniu wykupowanego przed- 
siębiorstwa długiem. Dług ten spłacany jest z przyszłych dochodów przedsiębiorstwa. Naj- 
czę
ciej większo
ć tego długu asekurowana jest na majątku wykupionego przedsiębiorstwa. 
Bardzo często z tej dogodnej i stosunkowo nowej formy sprzedaży, korzysta dotychczasowy 
zarząd i pracownicy przedsiębiorstwa, mający ograniczone możliwo
ci finansowe. Jest to 
metoda, która staje się jedną z dróg przyspieszenia prywatyzacji, ze względu na atrakcyjny 
dla dotychczasowych pracowników sposób finansowania transakcji (mały udział kapitałów 
własnych) i natychmiastowe przejęcie przez nich własności. 
Nie każde jednak przedsiębiorstwo nadaje się do sprzedaży tą metodą. Musi to być przed- 
siębiorstwo o dużej stabilno
ci dochodów, wysokiej rentowności i małych potrzebach in we-
>>>
13 


stycyjnych. Warunkiem powodzenia transakcji jest istnienie inwestora aktywnego, który lna 
pełną swobodę prowadzenia tego przedsiębiorstwa po wykupie. Przedsiębiorstwo o wyso- 
kim poziomie zadłużenia (dług przewyższa kilka razy kapitał własny - dźwignia zadłużenia) 
jest bardzo wrażliwe na wszelkie zmiany w otoczeniu, tak, że czasami niewielka zmiana 
w popycie zupełnie niegroźna dla przedsiębiorstwa o typowej dla danej branży strukturze 
kapitału, może być poważnym zagrożeniem dla dalszej egzystencji tego przedsiębiorstwa. 
Zaletą tej metody jest fakt, że nie wymaga ona takich przygotowa11, jak publiczna sprze- 
daż akcji, czy sprzedaż prywatnym inwestorom w drodze przetargu, czy zaproszenia do ne- 
gocjacji (nie lna konieczno
ci przygotowywania szczegółowych dokumentów), ponieważ 
partner jest 
ciśle określony i zna doskonale przedsiębiorstwo. Proces przygotowania się do 
zrobienia analizy historycznej i przygotowania bardzo realistycznej prognozy przepływów 
pieniężnych (cash flow), która jest z jednej strony podstawą wyceny tego przedsiębiorstwa, 
a z drugiej pozwala okre
lić, czy przedsiębiorstwo jest w stanie podołać spłacie nałożonego 
długu i na jakich warunkach (okres spłaty, wysoko
ć oprocentowania), tak aby obsługa za- 
dłużenia nie powodowała zaklócel1 w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa Gest to bardzo istot- 
ny element, którego nie zawsze w dostatecznym stopniu biorą pod uwagę osoby zaintereso- 
wane tą metodą prywatyzacji w Polsce). 


6. Oddanie w użytkowanie (contracting out). 
Ta gmpa metod prywatyzacji nie polega na przeniesieniu własno
ci, chociaż czasami może 
się wiązać z przeniesieniem własności w ograniczonym zakresie i w pewnym horyzoncie 
czasowym, ale wiąże się z przeniesieniem pewnej czę
ci ryzyka związanego z prowadze- 
niem działalności gospodarczej na podmioty prywatne. Pozwala to na osiągnięcie efektów 
restrukturyzacyjnych, komercjalizacyjnych lub pobudzenie konkurencyjności w danym przed- 
siębiorstwie lub branży, które prowadzą do poprawy efektywno
ci. 
a) Dzierżawa. 
Jest to najbardziej znana forma umowy, która przenosi na dzierżawcę prawa do pobiera- 
nia pożytków z dzierżawionego majątku w zamian za określony czynsz dzierżawny. Cało
ć 
ryzyka związanego z prowadzeniem interesu przechodzi na dzierżawcę, a dotychczasowy 
właściciel ponosi ryzyko związane ze zdekapitalizowaniem lub zniszczeniem wydzierża- 
wionego majątku w przypadku bankructwa dzierżawcy. Dzierżawa może być połączona 
z przeniesieniem własności po zakończeniu umowy (leasing). 
b) Kontraktowanie określonych usług (contracting out of specific activities). 
Kontraktowanie określonych usług dotyczy usług, które do 1988 r. należały do działalno- 

ci sektora pallstwowego, ale w celu poprawy jakości i efektywności wprowadza się element 
konkurencji. poprzez dopuszczenie sektora prywatnego. Kontraktacja odbywa się w formie 
przetargu. Podmiot, który zobowiązał się do wykonywania określonych usług (np. sprząta- 
nia ulic) za określoną opłatą, przejmuje na siebie ryzyko związane z zarządzaniem kosztami. 
c) Unl0wa nlenadżerska (managment contract). 
Polega na wynajęciu przez organ założycielski prywatnego profesjonalnego zarządu, któ- 
ry zarządza przedsiębiorstwem, otrzymując w zamian wynagrodzenie. Wynajęty zarząd po- 
nosi odpowiedzialno
ć za zarządzanie kosztami i dochodami, a wypracowane przez niego 
zyski pozostają w gestii właściciela. Menadżer otrzymuje za swoje usługi wynagrodzenie, 
które może być w stałej wysokości (fixed fee) lub uzależnionej od wyników (performance-
>>>
14 


related fee), albo w fonnie mieszanej. Istnieje możliwo
ć wypłaty czę
ci wynagrodzenia w 
postaci akcji lub udziałów danego przedsiębiorstwa. 
d) Zbuduj i prowadź (buiłd-own-operate-schemes). 
Polega ona na otrzymaniu zlecenia na wybudowanie okre
lonego obiektu, który typowo 
wiąże się z działalno
cią państwa (projekty infrastrukturalne) i uzyskaniu licencji na prowa- 
dzenie przedsięwzięcia i czerpanie z tego tytułu dochodów (np. budowa tunelu pod kanałem 
La Manche powiązana jest z licencją na 55 lat). Cało
ć odpowiedzialno
ci i ryzyka związa- 
nego z finansowaniem, kosztami i dochodami ponosi podmiot prywatny. 
Przedstawione powyżej techniki prywatyzacji nie wyczerpują listy stosowanych rozwią- 
ZalI i wcale nie muszą występować w postaci czystej, ale w różnych konfiguracjach, które są 
i mogą być tworzone w zależno
ci od potrzeb i sytuacji konkretnego przedsiębiorstwa pań- 
stwowego. Według opisanych technik sprywatyzowano z powodzeniem kilkana
cie kluczo- 
wych przedsiębiorstw PaIIstwowych w Bydgoszczy. Sukces prywatyzacyjny niektórych przed- 
siębiorstw bydgoskich, to w znacznej mierze zasługa kadry kierowniczej tych podmiotów 
gospodarczych. Aby kompetentnie podjąć takie wyzwanie, trzeba rozumieć system gospo- 
darki wolnorynkowej, trzeba rozumieć istotę społeczellstwa i pallstwa oraz umieć przygoto- 
wać i wprowadzić zmiany. Przedmiot transformacji jest rozległy i złożony, a w nim szcze- 
gólne znaczenie ma problem kierowników ludzi, którzy zajmują we wszystkich strukturach 
decydujące miejsce. Nie można dokonywać przebudowy systemu gospodarczego bez ak- 
tywnego uczestnictwa w niej kierowników. Trzeba przyjąć, że zmiany powinny zawsze za- 
czynać się od kierowników i z ich udziałem przenikać w głąb struktur. Oczywi
cie chodzi tu 
o wykonywanie funkcji zarządczych, które w każdej organizacji mają kluczowe znaczenie 
z punktu widzenia jej sprawno
ci. Niestety, problemy zarządzania i kierowników, a zwłasz- 
cza kierowników przedsiębiorstw nie były powszechnie w procesie transformacji należycie 
traktowane. Zwracali i zwracają na to uwagę specjali
ci krajowi, jak i zagraniczni. Kluczo- 
wyn1 czynnikiem powodzenia podjętych reform prywatyzacyjnych była i jest zdołno
ć ka- 
dry zarządzającej do sprawnego wykonania nowych zadalI. Warunkiem uzyskania pozytyw- 
nych rezultatów jest zasadnicza zmiana w praktyce zarządzania przedsiębiorstwem. Stara 
"gwardia" kierownicza, nie ma umiejętno
ci i do
wiadczenia, aby przestawić finnę z jej sta- 
rych socjalistycznych predylekcji na autentyczną Olientację rynkową. Nie jest to możliwe bez 
wsparcia do
wiadczonych inwestorów i wprowadzenia do polskich przedsiębiorstw takich kie- 
rowników, którzy mieli możliwo
ć zetknięcia się z najlepsz
l praktyki:l w biznesie. Przy okazji 
można jedynie wyrazić żal, że 
wiadomo
ć wagi tego problemu nie wydaje się powszechna 
w
ród kręgów decyduj
1cych o praktyce realizowanych przekształceń. Ciągle mamy do czynie- 
nia ze znanym od dziesięcioleci przekonaniem, że zdolno
ć do kierowania uzyskuje się auto- 
matycznie, jedynie przez sam akt nominacji lub wybonł na stanowisko kierownicze. Nie widzi 
się związku pomiędzy zdolno
cią do sprawnego kierowania, a starannym doborem i kształce- 
niem kierowników. Jest to istotna baliera transfonnacji. Stanowiska kierownicze zbyt często 
powierza się jako godno
ć, przywilej lub wyróżnienie za jakie
 zasługi. Trafiają na nie ludzie, 
którzy praktycznie nie mają elementarnych umiejętno
ci wykonywania funkcji kierowniczych 
i nawet o tym nie wiedzą. To nieu
wiadamianie sobie braku własnych kwalifikacji jest czym
 
szczególnie szkodliwym, zwłaszcza że tak wiele zależy od fachowo
ci w kierowaniu. 
Szczególnej ostro
ci nabiera sprawa zarządzania i kierowników, jeśli rozpatrujemy ją 
w 
wietle procesów prywatyzacyjnych i potrzeb radykałnej restrukturyzacji naszej gospo-
>>>
15 


darki. Dopiero zaawansowanie procesów prywatyzacyjnych i restrukturyzacyjnych odsłoni- 
ło rozmiar opóźnienia w przygotowaniu się do sprawnego zarządzania przedsiębiorstwami. 
Ze względu na newralgiczną rolę kierowników w procesie funkcjonowania i zmian, zastój na 
stanowiskach kierowniczych prowadzi do przekształcenia decydujących ogniw całego ukła- 
du w ogniwa dysfunkcjonalne, które zamiast być czynnikiem sprawczym postępu, stają się 
jego hamulcem. Dysfunkcjonalno
ć zarządzających (elit) prowadzi jedynie do straty czasu 
i opóźniell w rozwoju, a postęp ostatecznie przychodzi innymi drogami, które najczę
ciej są 
bardziej kosztowne, a czasami wręcz katastrofalne. Potwierdza to do
wiadczenie wszystkich 
tych przedsiębiorstw, które przeżyły dramaty upadło
ci, a w rezultacie likwidacji. Wszystkie 
te nieszczę
cia mają swoje początki w niekompetencji i niesprawno
ci zarządzających elit 
kierowniczych. W dotychczasowej praktyce przemian społeczno-gospodarczych ujawniły 
się dwa zasadnicze podej
cia do kwestii zarządzania i kierowania. 
Pierwsze - zrodzone bezpo
rednio po 1989 r., według którego zarządzanie oraz dobór 
i szkolenie kierowników powinny być przekazane rynkowi, który w miarę rozwoju sam 
problemy załatwi. Podej
cie to znalazło uznanie u wielu decydentów po rozpoczęciu rady- 
kalnych zmian ustrojowych i uzewnętrzniło się w braku podjęcia sprawy doboru i szkolenia 
kierowników na miarę rzeczywistych potrzeb. Według drugiego podej
cia, problemy zarzą- 
dzania i kierowników uznane być powinny za najbardziej krytyczną czę
ć całej operacji 
reformatorskiej. Powinny być one traktowane jako jeden z decydujących czynników prowa- 
dzenia zmian i jako taki powinien znajdować się w centrum uwagi organów sterujących 
przekształceniami, przynajmniej na czas dokonywania zmian. Obserwacja praktyki pozwala 
na stwierdzenie, że zarządzania i kierowników nie zawsze traktowano jako kluczowego, 
rozstrzygającego ogniwa procesu transformacji. Jest to niewątpliwie jedna z przyczyn róż- 
norodnych trudno
ci w dokonywaniu zmian. 
Nawet je
i ograniczymy nasze zainteresowanie do problemów zarządzania przedsiębior- 
stwami i kierowników przedsiębiorstw, to łatwo zauważamy, że muszą być one podejmowa- 
ne i rozwiązywane z pewnym uwzględnieniem cało
ci problematyki biorąc pod uwagę jej 
rozległo
ć i uwikłania. Okazuje się bowiem, że zarządzanie przedsiębiorstwem jest faktycz- 
nie wykonywane przez wielu stałych uczestników tego procesu. Przede wszysktim są to: 
- organy administracji publicznej i samorządowej proponujące i realizujące politykę gospo- 
darczą państwa i poszczególnych województw kraju. 
- organy założycielskie (faktycznie urzędnicy odpowiednich departamentów centralnych 
i terenowych ogniw administracji), 
- rady nadzorcze spółek, 
- zarządy spółek, 
- kierownicy przedsiębiorstw państwowych i użyteczno
ci publicznej, 
- rady pracownicze, 
- organizacje związkowe. 
W zależno
ci od typu przedsiębiorstwa, w zarządzaniu nim, uczestniczą w mniejszym lub 
większym stopniu wymienieni wyżej uczestnicy. Oczywi
cie jest ich najwięcej w działają- 
cych przecież jeszcze przedsiębiorstwach państwowych, a najmniej \V spółkach prawa han- 
dlowego, których jest coraz więcej, a ich udział w wielko
ci produkcji jest znaczący. 
W kOłku 1996 r. na terenie Bydgoszczy działah10
ć przemysłową prowadziło ok. 4 tys. pod- 
miotów gospodarczych z czego 65 to przedsiębiorstwa państwowe i 1975 spółki prawa han-
>>>
16 


dlowego. Z sektora prywatnego pochodziło 52,1 % produkcji sprzedanej przemysłowej 
(w 1990 r. - 14,5 %). Mamy więc do czynienia ze swoistym dostosowywaniem się naszych 
przedsiębiorstw do warunków obowiązujących w gospodarce rynkowej. Bydgoszcz ma wie- 
le przykładów racjonalnie przeprowadzonej prywatyzacji, a w niektórych przypadkach wręcz 
wzorcowo. A oto przykłady: 
l. Przedsiębiorstwo Obrotu Wyrobarui Hutniczymi "Centrostal" w Bydgoszczy. 
W czerwcu 1991 r. Ogólne Zebranie Pracowników Przedsiębiorstwa Obrotu Wyrobami 
Hutniczymi "Centrostal" w Bydgoszczy i Rada Pracownicza podjęły uchwały o przekształ- 
ceniu w spółkę pracowniczą i przejęciu mienia zlikwidowanego przedsiębiorstwa państwo- 
wego do odpłatnego korzystania. Z uwagi na wysoki poziom sumy funduszy: założyciel- 
skiego i przedsiębiorstwa (ponad 14,4 mln PLN), do spółki, oprócz 93 % zatrudnionych 
pracowników, przystąpiła osoba fizyczna jako inwestor strategiczny. Jednocze
nie spółka 
skorzystała z możliwo
ci przewidzianych w artykule 311 
 3 Kodeksu handlowego, opłaca- 
jąc w 50 % warto
ci nominalnej. objęte przez akcjonariuszy akcje. 
Powołany przez Wojewodę Bydgoskiego Zespół Przygotowawczy pozytywnie ocenił za- 
mierzenia prywatyzacyjne Przedsiębiorstwa, wskazując między innymi na: 
- uregulowany stan prawny majątku, 
- dobrą sytuację ekonomiczno-finansową, wyrażającą się wysokim zyskiem, bieżącym regu- 
lowaniem zobowiązań, brakiem kredytów bankowych. 
W wyniku negocjacji Wojewody Bydgoskiego z Zarządem Spółki p. n. Przedsiębiorstwo 
Wielobranżowe .,Centrostal- Bydgoszcz" S.A. w Bydgoszczy ustalone zostały podstawowe 
warunki umowy leasingowej: 
- warto
ć umowy leasingowej 12 mln PLN, 
- okres spłaty 10 lat. 
Po zakończeniu likwidacji przedsiębiorstwa pmistwowego i późniejszym wykre
eniu z 
rejestru sądowego, Wojewoda Bydgoski w imieniu Skarbu Państwa zawarł ze spółką umo- 
wę, przekazując jej majątek do odpłatnego korzystania. 
Okres 5 lat funkcjonowania spółki to dynamiczny jej rozwój. Notuje się znaczny wzrost 
przychodów z działalno
ci z 54,8 mln zł za 1992 r. do 261,3 mln zł za 1996 r. tj. o około 380 %. 
Zwiększyło się zatrudnienie z prawie 200 osób do ponad 520, tj. o 160 %. Za 1996 r. zysk 
netto z działalno
ci wynosi około 5.0 mln zł. W tym czasie spółka prowadziła szeroko zakro- 
joną działalno
ć inwestycyjną zwiększając warto
ć netto majątku trwałego z 2,5 mln zł na 
koniec 1991 r. do 21,3 mln zł na koniec 1995 r. 
Rozszerzyła przedmiot działalno
ci z typowo handlowej na produkcyjną, opartą o najlep- 
sze 
wiatowe technologie. Jest udziałowcem wielu innych podmiotów gospodarczych o udzia- 
łach i akcjach prawie 7,0 mln zł. Przedsiębiorstwo Wielobranżowe "Centrostal- Bydgoszcz" 
S.A. prowadząc efektywną działahlo
ć gospodarczą stwarza również bardzo dobre warunki 
pracy zatrudnionym. Oprócz szerokiego wachlarza 
wiadczeń socjalnych (dopłaty do posił- 
ków, wczasów, imprez okoliczno
ciowych) gwarantuje wysoki POZiOlll wynagrodzeń, które 
w 1996 r. osiągnęły 
rednio 1,5 tys. zł miesięcznie. Spółka jest widoczna nie tylko na mapie 
gospodarczej miasta i województwa, lecz również uczestniczy w charakterze sponsora 
w wielu imprezach kulturalnych (Bydgoski Festiwal Operowy) i sportowych (siatkówka 
Pałac ).
>>>
17 


2. Przedsiębiorstwo Przemy siu Cukierniczego ,,Jutrzenka". 
Przedsiębiorstwo ,Jutrzenka" ma ponad 70-letnią tradycję, wywodzącą się od przedwo- 
jennej Fabryki Cukierków i Czekolady Braci Tysler oraz ,,Lukullus" i fabryki pieczywa "CWeb 
Szwedzki". Jako ,Jutrzenka" istnieje od 1951 r. Należy do 10 największych producentów wy- 
robów cukierniczych w Polsce, a jej udział w produkcji krajowej wynosi od 4, l % do 4,5 %. 
W dniu 13 lutego 1993 r. zawiązano spółkę akcyjną pod nazwą Przedsiębiorstwo Cukier- 
nicze ,Jutrzenka" S.A. Założycielami spółki były 624 osoby fizyczne, pracownicy Przedsię- 
biorstwa Przelnysłu Cukierniczego "Jutrzenka". Wszyscy pracownicy podjęli pracę w spół- 
ce. Kapitał akcyjny spółki wyniósł blisko 10 mld starych zł. Przedsiębiorstwo państwowe 
zostało zlikwidowane zarządzeniem Wojewody Bydgoskiego z 30 kwietnia 1993 r., na pod- 
stawie artykułu 39 ustawy o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, w celu przejęcia 
jego mienia do odpłatnego korzystania przez utworzoną wcze
niej spółkę. Umowę notarial- 
ną o odpłatnym korzystaniu z mienia Skarbu Państwa zawarto 31 marca 1993 r. W wyniku 
negocjacji cenowych ustalono, że warto
ć przedmiotu umowy leasingowej wynosi 50 mld 
starych zł, a jej spłata miała się odbywać w 40 ratach kwartalnych, tj. do 2003 r. 
Już od początku istnienia spółki pracowniczej przedsiębiorstwo rozwijalo się dynamicznie. 
Wielkość produkcji w pierwszym roku była o około 20 % wyższa, a jej wartość 040 % więk- 
sza. W kolejnych latach wielkości te wzrosły o 70 % - 100 %. Zwiększyły się więc dochody, 
które w znacznej części przeznaczone były na inwestycje. Spółka regularnie spłacała raty le- 
asingowe, a z tytułu wysokiego poziomu inwestowania uzyskiwała zwolnienie od rocznej opłaty 
dodatkowej. Korzystna koniunktura i wysoka jakość wyrobów ,Jutrzenki", zmuszaly do zwięk- 
szania asortymentów i wielko
ci produkcji, a załoga potrafiła te zadania wykonać. Jednocze- 

nie wzrastało zatrudnienie, które obecnie wynosi około 1100 osób, a więc jest prawie dwu- 
krotnie wyższe niż przed prywatyzacją. Wynagrodzenia pracowników systematycznie rosły, 
od 468 zł (4.680.000 starych zł) w 1993 r. do prawie 1300 zł w 1996 r. 
Tak dynamiczny rozwój działalności spółki i perspektywa utrzymania jego tempa skłoni- 
ły zarząd do złożenia wniosku o wejście na Warszawską Giełdę Papierów Wartościowych. 
Opracowany w 1994 r. prospekt emisyjny został przyjęty przez Komisję Papierów Warto- 
ściowych i dnia 15 maja 1995 r. Przedsiębiorstwo Cukiernicze "Jutrzenka" S.A. zadebiuto- 
wało bardzo korzystnie na warszawskiej giełdzie, na tzw. Rynku równoległym. Warto
ć ak- 
cji spółki systematycznie rośnie, stanowiąc istotne źródło kapitału przeznaczonego na dalsze 
inwestycje i rozwój. 
,Jutrzenka" jest spółką sprawnie zarządzaną, uporządkowaną i efektywną. Produkuje 
wyroby na 
wiatowym poziomie. Tworzy system jako
ci dostosowany do wymogów nonn 
ISO 9002 i w bieżącym roku ten certyfikat naj prawdopodobniej uzyska. Szybki i duży przy- 
pływ kapitału spowodował, że spółka ,Jutrzenka" skorzystała z tzw. "nowacji" ustawy 
o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych 
cieżką leasingu i wystąpiła o zmianę dotych- 
czasowej umowy na umowę sprzedaży. Ponieważ dotychczas spłaciła prawie 40 % wartości 
przedmiotu umowy, Wojewoda Bydgoski podpisał umowę sprzedaży mienia Skarbu Pań- 
stwa będącego w użytkowaniu spółki. Pozostałą do zapłaty kwotę spółka spłacać będzie 
jeszcze przez 16 kwartałów a więc do roku 2000, lecz już teraz jest wła
cicielem mienia 
byłego przedsiębiorstwa państwowego. Prywatyzacja metodą 
cieżki leasingu pracownicze- 
go przeprowadzona przez Przedsiębiorstwo Cukiernicze ,,Jutrzenka" S.A. jest przykładem 
dużego sukcesu. 


2 Kro,Uka Bydgoska...
>>>
18 


Poza wymienionymi osiągnięciami warto wskazać, iż główną zaletą przekształcenia fir- 
my w spółkę pracowniczą jest likwidacja przedsiębiorstwa państwowego, które jak wykazu- 
ją wszelkie dane statystyczne jest najmniej efektywnym organizmem gospodarczym. Drugą 
zaletą jest likwidacja napięć społecznych, towarzyszących przekształceniom własno
ciowym, 
jako że głównym przeciwnikiem w przedsiębiorstwie są jego pracownicy, a 
ciśIe biorąc ich 
przedstawiciele. 
Inny sposób prywatyzacji zastosowało dziesięć czołowych przedsiębiorstw Bydgoszczy 
przekształcając się w Jednoosobowe Spółki Skarbu Państwa, których akcje zostały wniesio- 
ne do Narodowych Funduszy Inwestycyjnych w ramach programu powszechnej prywatyza- 
cji. Są to: "MODUS" Przedsiębiorstwo Odzieżowe S.A., Bydgoska Fabryka Urządzell Chłod- 
niczych "BYFUCH" S.A., Pomorskie Zakłady Budowy Maszyn "MAKRUM" S.A., Przed- 
siębiorstwo Przemysłu Zbożowo-Młynarskiego "PZZ" S.A., Zakłady Graficzne im. Komisji 
Eduka.cji Narodowej S.A., Zakłady Mięsne S.A., Zakłady Urządzeń Okrętowych "FAMOR" 
S.A., Zegluga Bydgoska S.A., Prasowe Zakłady Graficzne S.A., Zakłady Naprawcze Taboru 
Kolejowego im. Obrońców Bydgoszczy S.A. 
Problemem prywatyzacyjnym nie tylko lokalnym, ale wojewódzkim i w skali całego kra- 
ju, są przedsiębiorstwa podległe wojewodom, małe i 
rednie, będące często w trudnej sytu- 
acji ekonomicznej, w których przed prywatyzacją należałoby zastosować metody napraw- 
cze. Są jednak trudno
ci w przełamywaniu oporów zespołów pracowniczych. Zrównanie 
sektorów i ogólna poprawa sytuacji gospodarczej, sprzyja samouspokojeniu załóg i dyrekcji 
przedsiębiorstw w myśl zasady: "dzisiaj jest dobrze, więc w przyszło
ci też jako
 będzie". 
Często załogi przedsiębiorstw nie wyrażają woli uczestnictwa w procesach prywatyzacyj- 
nych. Przedsiębiorstwa pa6stwowe w rzeczywisto
ci są własno
cią grupową pracowników, 
majątkiem o charakterze syndykalnym. W wielu przypadkach Skarb Pallstwa nie ma realnej 
możliwo
ci decydowania o dalszym losie tych firm. Coraz czę
ciej będzie się więc ujawniał 
konflikt interesów Skarbu Państwa i przedsiębiorstw. Pierwsza z tych stron zobowiązana jest 
do realizacji takich powszechnych programów jak reforma emerytalna, zaspokojenie zobo- 
wiązań budżetu wobec czę
ci emerytów, rencistów i sfery budżetowej przez tzw. bony re- 
kompensacyjne. Dnlga natomiast posiada własne aspiracje i programy rozwoju. 
Ograniczenie tempa prywatyzacji wynika również z przeszło
ci "sztandarowych" obiek- 
tów polskiego przemysłu, dzi
 zapóźnionych technologicznie i obarczonych wszystkimi ty- 
powymi wadami minionej epoki. Coraz czę
ciej występuje brak popytu na takie firmy, po- 
nieważ inwestorzy wolą budować nową fabrykę. 
Głównym przeciwnikiem prywatyzacji jest jednak polityka. Często racje ekonomiczne 
przemawiające na korzy
ć prywatyzacji były składane "na ołtarzu" politycznych dąże11 
i celów. Aby mimo tych wszystkich trudno
ci, procesy prywatyzacyjne przebiegały spraw- 
nie w przyszło
ci, musiałaby powstać "Koalicja zdrowego rozsądku na rzecz prywatyzacji". 
Prywatyzacja powirula służyć odpolitycznieniu gospodarki, która stanie się dzięki temu bar- 
dziej odporna na zmiany koniunktury i cykle w połityce, tak charakterystyczne dla polskiej 
reformy. 
P.S. 
Nie wymieniono przedsiębiorstw przekształconych w spółki z udziałem kapitału zagra- 
nicznego, które były przedmiotem odrębnego opracowania "Kapitał zagraniczny w Byd- 
goszczy" (Kronika Bydgoska t. XVII).
>>>
19 


Joanna Jankowska 


JAK REŻYSEROWANO POPARCIE SPOŁECZNE? 
POCHODY PIERWSZOMAJOWE W BYDGOSZCZY 
W LATACH 1945 - 1956* 


[Z uchwały I Kongresu Międzynarodówki] 
"Będzie urządzana wielka międzynarodowa 
manifestacja w dniu, oVlaczouym w tym celu, 
ażeby we wszystkich krajacll i miastach 
jednocześnie robotnicy wezwali władze 
publiczne do 'wprowadzenia prawa, 
ograniczającego liczbę godzin pracy do ośmiu 
i wykonania inll)'cJl postanowiell Kongresu 
Paryskiego ". 


Te słowa doskonale charakteryzowały cele jakim miało służyć ustanowione w 1889 r. 

więto. Jego podłożem miała być walka o prawa ekonomiczne dla robotników. Na ziemiach 
polskich pierwsze obchody Święta Pracy odbyły się w 1890 r. Trudno jednak stwierdzić, 
z powodu braku materiałów, czy Bydgoszcz była nimi objęta. Dostępne są natomiast infor- 
macje, aczkolwiek fragmentaryczne, na temat obchodów Święta l Maja w Bydgoszczy mię- 
dzywojennej. Pochody odbywały się wówczas nieregularnie, a ich organizatorami były par- 
tie socjalistyczne i komunistyczne. l Ówczesne robotnicze manifestacje pierwszomajowe były 
spontanicznymi wystąpieniami, w czasie których demonstrowano solidarno
ć proletariatu 
i wysuwano żądania mające na celu wyegzekwowanie od władz poprawy jego położenia. 
W dziedzinie ekonomicznej domagano się między innymi o
miogodzinnego dnia pracy, 
wstrzymania egzekucji podatkowych, obniżki komornego i pomocy dla bezrobotnych. W
ród 
postulatów politycznych na czoło wysuwały się kwestie amnestii dla więźniów politycznych 
oraz legalizacji partii. 2 
Po II wojnie 
wiatowej nowe władze rekrutujące się z partii robotniczych uznały Święto 
l Maja za doskonałą okazję do realizacji własnych celów, toteż podniesiono je do rangi 
Święta Państwowego. 3 W celu przygotowania odpowiedniego podłoża ideologicznego 
wię- 
ta upolityczniono. Przez masową indoktrynację lokalnego społeczeństwa starano się oddzia- 
ływać na psychikę i docierać do pod
wiadomo
ci ludzkiej. Miały temu służyć liczne zakła- 
mania, którymi "kanl1iono" ludzi. Owa ideologizacja i upolitycznianie święta podporządko- 
wane były jednemu postawionemu przez władze komunistyczne celowi - uzyskaniu pełnej 
akceptacji dla własnych poczynaI1 oraz stworzeniu z ludzi bezwolnego narzędzia w realizacji 
okre
onych zadań. 
Przedstawiona analiza pochodów pierwszomajowych w Bydgoszczy w latach 1945-1956 
obrazuje jak dalece pierwotny charakter święta uległ wypaczeniu, przekształcając się ze spon- 


* Niniejszy artykuł jest fragmentem pracy magisterskiej napisanej w Instytucie Historii Wyższej Szkoły Pedago- 
gicznej w Bydgoszczy pod kierunkiem dra Andrzeja Zielińskiego.
>>>
20 


tanicznych wystąpień robotniczych w skrupulatnie zaplanowany i perfekcyjnie wyreżysero- 
wany spektakl polityczny. 


l. Dekoracja trasy 
W przygotowaniach do obchod6w robotniczego 
więta, podczas kt6rych na szeroką skalę 
rozwinięto porządkowanie i upiększanie miasta, priorytetową sprawą była kwestia dekoracji 
trasy pochodu. W latach 1945-1956 ulegała ona parokrotnie pewnym modyfikacjom. 4 Od 
1945 r. do 1947 r. z punkt6w zbornych na Starym Rynku i placu Wolno
ci poch6d ruszał na 
Stadion Miejski (obecnie Stadion Polonia) na wiec, po czym ulicami Piotrowskiego i Jagiel- 
lońską wracał na plac Wolno
ci, gdzie mie
cila się trybuna. Tam następowało odebranie 
defilady przez władze partyjne, wojskowe, samorządowe, przedstawicieli stronnictw i orga- 
nizacji. Przykładowo w 1946 r. byli to: minister skarbu Konstanty Dąbrowski, wiceminister 
o
wiaty Władysław Bieńkowski, wojewoda pomorski Wojciech Wojewoda, prezydent mia- 
sta Józef Twardzicki, I sekretarz KWPPR Antoni Alster i inni. s 
W latach 1950-1952 trybunę przeniesiono na ulicę Józefa Stalina (ul. Jagiellońska) na- 
przeciw Komitetu Wojewódzkiego PZPR (obecnie I Urząd Skarbowy). Defilada rozpoczy- 
nała się wówczas na placu Zjednoczenia (Teatralnym), na który kolumny docierały z ustalo- 
nych miejsc zbiórek. 6 Od 1953 r. centralny punkt pochodu znajdował się na Alejach l Maja 
(ul. GdaIlska) przed gmachem Polskiego Radia, a jego czoło ustawiało się u zbiegu ulic 
Aleje l Maja oraz Śniadeckich i stamtąd zmierzało do trybuny.7 
Do 
więta przygotowywano całe miasto, ale szczególną uwagę po
więcano trasie defila- 
dy. Dekorowanie jej, jak i ulic przyległych, leżało w gestii Komisji Dekoracyjnej Komitetu 
Obchod6w l Maja oraz zakładów pracy i ludzi tam zamieszkałych. Oprócz tego, szczególne- 
mu dekoracyjnemu opracowaniu podlegały również place, miejsca zbiórek oraz imprez po- 
południowych. Przykładowo w 1956 r. były to między innymi: plac Zjednoczenia (plac Te- 
atralny), plac Bohaterów Stalingradu (Stary Rynek), plac Pawła Findera (Nowy Rynek), plac 
Wolno
ci, Rybi Rynek oraz ulice: Stalina, 15-go Grudnia (3 Maja), Czerwonej Armii (Mar- 
szałka Focha), I Armii Wojska Polskiego (Mostowa) i Dworcowa. 8 
Podstawowym elementem dekoracyjnym były narodowe biało-czerwone i robotnicze czer- 
wone flagi, od początku lat pięćdziesiątych uzupełniane niebieską symbolizującą pokój. 
W 1954 r. dodatkowo, wzdłuż Alei l Maja pojawiły się sztandary wszystkich kraj6w bloku 
socjalistycznego. 9 W
ród innych czę
ci dekoracji charakterystyczne były portrety przywód- 
ców ruchu robotniczego, zarówno klasyków marksizmu jak i ówczesnych komunistów, 
a także makiety i wykresy mające obrazować siłę socjalizmu, eksponować sojusz ze Związ- 
kiem Radzieckim, zdobycze gospodarcze, ruch współzawodnictwa pracy itp.1O 
Cało
ci dopełniały transparenty i tablice poruszające w swoich hasłach aktualne wydarze- 
nia w kraju i na 
wiecie i tak np. w latach 1950-1953 dominowały dwa nurty: wojna w Korei 
i walka o wykonanie Planu 6-1etniego. Ich emanacją były między innymi następujące sloga- 
ny: "Pozdrawiamy bohaterski naród koreański walczący o wolno
ć.swojej ojczyzny" II , "Hańba 
amerykańskim ludobójcom stosującym brOI} bakteriologiczną", "Młodzież włącza się w sze- 
regi Frontu Narodowego, walki o pokój i Plan 6-1etni"12, "Uczcijmy l Maja wzmożoną wal- 
ką o zrealizowanie Planu 6-1etniego"13 . 
Dekorowano nie tylko nieruchomo
ci, ale także kursujące w okolicy tramwaje i pojazdy 
mechaniczne wyposażając je w chorągiewki i emblematy z odpowiednimi hasłami. 14 W wie-
>>>
21 


lu punktach miasta, w specjalnych gablotach, rozwieszano portrety i fotografie czołowych 
przodowników i racjonalizatorów pracy województwa bydgoskiego. 1s Podobnie przybiera- 
ne były wszystkie okna wystawowe sklepów. 16 
Szczególnym zabiegom dekoracyjnym poddawana była trybuna, której wysoko
ć w la- 
tach 1945-1956 osiągala cztery i pół metra. 17 Ta monumentalna konstrukcja w 1945 r. przy- 
ozdabiana była zielenią, a na pierwszym planie widniały portrety J. Stalina, B. Bieruta, Edwar- 
da Osóbki-Morawskiego i Michala Roli-Żymierskiego. 18 W 1949 r. dominowały na niej bia- 
ło-czerwone draperie oraz zielone girland y 19, a w 1954 r. tło trybuny stanowiły emblematy 
z olbrzymilni klosaIui i kołami zębatymi. 20 Zadbano również o budynki w pobliżu trybuny- 
np. w 1952 r. dekorację Wojskowego Przedsiębiorstwa Budowlanego wypełniały wielkie 
portrety przodowników pracy oraz symbole Planu 6-letniego i walki o pokój. 
Do najbardziej ozdobionych gmachów w mie
cie należały siedziby władz. Przykładowo 
w 1954 r. budynek WRN ozdobiony był czerwoną drapeńą z białym napisem "Niech żyje 
l Maja" i bocznymi niebieskimi emblematami. Z kolei frontową 
cianę Komitetu Woje- 
wódzkiego PZPR przyozdabiał duży portret B. Bieruta. 21 
Scenografia trasy pochodu była utrzymana w konwencji socrealistycznej. Jej cecha cha- 
rakterystyczna - naturalizm - widoczna była w każdym plakacie czy makiecie, a wszystkie 
te dekoracje były przesadnie wielkie. 22 Mimo zaangażowania wielu instytucji i organizacji, 
takich jak: Pracownia Sztuk Plastycznych, Zespół Plastyków, Zarząd Zieleni Miejskiej i Biura 
Architektoniczno-Budowlanego, uderzały monotonia i brak nowych pomysłów,23 Błędem 
dostrzeganym z punktu widzenia władzy była "niedostateczna bojowo
ć i upolitycznienie, 
a także zbyt mała ilo
ć akcentów antyimperialistycznych i nienawi
ci do podżegaczy wojen- 
nych" (1952 r.).2-ł 


2. "Aktorzy" pochodu pierwszomajowego 


f ł 


.," .
.$
 
x-... ....;. 


...... . 


. 
'
::: 


" 
,':. 
-t",: 
.}. 
.
"c::.:
 


1-:: 
. , 


, 


.. ... 


4,;'" .' 
{{\f
 
ft, 
,1 


'
 '
". 


. .: 


., 


, 


." 
 


'o'."" \ .. 
""' 'l' .... 
:-.r
:; t . .: 
.' ;, 
... . . . 
t,' , .' 


j
.' ,,
;
t 
i.
 ..t«. 
.... 


r 


"' . ':. ,
.-:. 


.,; '. 


--",.
 

1 


,''ł'' 


", 
, . 
.... "" 


, 


!Ił. 


, 


, 


s-
. 
 


. "'" ,:":-" ',..,... , 
...,: '-:'"..i 



..", , 


id(' 


,
:-
 ....... 


... ""-"" ' 


'-'; 
''l\ '":'.., 
+
'.. ;;:

 


,.....""'''-'... 
..........." :-.-:0 


". ':"
 '''
..(.,
. ,;,. .

''.:..'' -- .;",*
" 


"0 ........ '. 
n-, . .'- ......... 


"'" "........... 


J Maja 1947 r. Sztandar woj. Komitetu PPR- w demonstracji 


20 Kronika Bydgoska...
>>>
22 


Obchody pierwszomajowe, począwszy od 1945 r. stawały się widowiskiem coraz bar- 
dziej masowym. Było to efektem wzmożonej aktywno
ci partii (PPR. a później PZPR), któ- 
ra czyniła wszystko, aby przyciągnąć ludno
ć do udziału w 
więcie. Tak więc społeczeństwo 
brało udział w pochodach pod groźbą usunięcia ze szkoły (dotyczyło szkół ponadpodstawo- 
wych) lub z pracy w razie niestawienia się na uroczysto
ciach. Obecno
ć zaznaczana była na 
specjalnych listach, które stanowiły dla władz dowód frekwencji w poszczególnych miej- 
scach. 25 Oficjalnie za
 mówiło się, iż "udział w pochodach był dobrowolny poza nielicznYlni 
próbami nacisku administracyjnego".26 
Szczególną uwagę przywiązywano do mobilizacji ludno
ci w latach, gdy 1 Maja przypa- 
dał w niedzielę (np. w 1949 r.). Obawiano się wówczas "ewentualnych prób odciągania 
uczestników pod pretekstem naboże6stw". Dlatego organizatorzy dbali o to, aby pochody 
nie zaczynały się od mszy i w tym celu rozpoczynali manifestację wcze
niej.27 
Masowy udział w pochodach, według ówcze
nie obowiązującej retoryki politycznej, był 
"przeglądem sił mas pracujących i mobilizacji klasy robotniczej oraz całego ludu wokół 
haseł pierwszomajowych i osiągnięć gospodarczych, kulturalnych oraz socjalnych".28 Dlate- 
go też szczególną uwagę przywiązywano do tego, aby robotnicy idący w ramach swoich 
zakładów pracy oraz fabryk eksponowali wolę pracy na rzecz ojczyzny. Tuszowano przy 
tym wszelkie niepowodzenia i działania niezgodne z oczekiwaniami władzy. Dowodem na 
to jest program radiowy zrealizowany w foonie relacji z pochodu. Podczas przygotowywa- 
nia konferansjerki w ramach prezentacji pierwszomajowej, żadna z instytucji nie uwzględni- 
ła punktu 7 mówiącego o "sylwetkach bumelantów, nierobów i osób, które hamują przyspie- 
szenie realizacji bądź nie wykonują planu produkcji".29 Celowi przekonania obserwatorów o 
"zadowoleniu wynikającym ze 
wiadomego i dobrowolnego udziału w manifestacji, a także 
chęci podjęcia twórczej walki o realizację haseł"30 służyła dzialahl0
ć aktywistów, którzy 
pobudzając tłum do wznoszenia okrzyków i intonowania pie
ni, stwarzali wrażenie sponta- 
nicznej aprobaty dla poczyna6 partii. 
Za jeden z głównych celów wladze stawiały sobie jak naj liczniejszy udział chłopów w 
manifestacjach miejskich. Miał on być potwierdzeniem głoszonego sloganu o zacie
nianiu 
sojuszu robotniczo-chłopskiego. O tym, jak aktywna była działalno
ć władz w tym kierun- 
ku, naj dobitniej 
wiadczą liczby - w 1950 r. w manifestacji bydgoskiej uczestniczyło 5 tysię- 
cy ludno
ci wiejskiej31, a dwa lata później już 20 tysięcy osób.32 W ramach kolumny wiej- 
skiej szli przedstawiciele PZPR (do 1948 r. PPR i PPS), Zjednoczonego Stronnictwa Ludo- 
wego (do 1949 r. Stronnictwa Ludowego i Polskiego Stronnictwa Ludowego), Związku Sa- 
mopomocy Chlopskiej i niezależniY Czynnikiem mobilizującym mieszkańców wsi do udzialu 
w pochodach była dzialalno
ć wysyłanych w teren tzw. ekip łączno
ci, które składały się w 
dużej mierze z aktywistów i agitatorów partyjnych, przeszkolonych pod względem propa- 
gandowym. 34 
Odrębną grupą, o której udział zabiegali organizatorzy pochodu była młodzież - "pokole- 
nie przed któryUl stoi droga do szczęśl.iwego życia, nauki i twórczej pracy".3S Aby jak najle- 
piej eksponować udział młodych ludzi podczas manifestacji, w 1955 r. podjęto decyzje 
o wyodrębnieniu ich w jedną kolumnę. Dlatego instytucje, dyrekcje i rady zakładowe zobo- 
wiązane były do odkomenderowania osób do dwudziestu pięciu lat w oddzielne miejsca 
zbiórki. Podstawowym podziałem tej kolumny były szkoły, zakłady pracy i koła terenowe, 
a w ich ramach ujęte organizacje ZMP, Związek Harcerstwa Polskiego, hufiec Służby Polsce
>>>
23 


oraz niezależni. 36 Wyodrębniając w ten sposób młodzież chciano uzyskać efekt "młodopokole- 
niowego pochodu".37 Aby umożliwić udział w manifestacjach najmłodszym (do lat 12) prze- 
znaczano do ich użytku samochody z dekoracjami, eksponatami i makietami. Chciano w ten 
sposób zadbać o frekwencję dzieci, dla których długotrwała defilada była zbyt wyczerpująca. 38 
Priorytetowym zadaniem dla władz było również uaktywnienie kobiet, które w ramach 
Święta Pracy miały manifestować równouprawnienie i awans społeczny, troskę o dobrobyt 
rodziny, opiekę pa6stwa nad matką i dzieckiem. Nie tworzyły one jednak odrębnej kolumny 
w ramach Ligi Kobiet, ale szły razem ze swoimi mężami lub współpracownikami w ramach 
zakładów pracy i dzielnic, by w ten sposób podkreśl.ić, iż są traktowane na równi z mężczy- 
znami. Jedno z najbardziej populanlych haseł, które pojawiały się na transparentach brzmia- 
ło "Więcej kobiet na kierowniczych stanowiskach".39 Aby umożliwić że6skiej czę
ci społe- 
cze6stwa udział w pochodzie, opiekę nad dziećmi l Maja, o czym wcze
niej była mowa, 
organizowało pallstwo. 
Gremialny udział w defiladzie brał, zwłaszcza od początku lat pięćdziesiątych, bydgoski 

wiat sportowy. W 1950 r. w obchodach uczestniczyło 8 tysięcy sportowców. Ich rola pole- 
gała na ukazaniu tężyzny fizycznej, która miała być dowodem opieki pa6stwa ijego dbało
ci 
o rozwój sportu. Dowodziło to dużego stopnia upolitycznienia tej dziedziny, a z punktu 
widzenia władz, efektywno
ci prowadzonej akcji propagandowej.4o 
Trudno określ.ić z powodu braku materiałów, jaki procent stanowiła każda z tych grup 
w
ród uczestników pochodu. Dane liczbowe są ogólne i je
li chodzi o cezury 1945-1956 
niepełne. W ogólnym zarysie dane dotyczące cało
ci pochodów oraz frekwencji chłopów, 
młodzieży, kobiet i sportowców obrazuje tabelka nr l (liczby podano w tysiącach). 


Tabela l. Uczestnicy pO'cJlOdó1.\-' pierwszO'majowych w BydgO'SZCZY w latach 1945-56. 


.1945 .1946 1947 1948 1949 1950 1951 1952 1953 1954 1955 1956 
""_ _n 
pochód 30 40 50 75 80 100 115 120 120 70 80 80 
chłopi - - - 3 8 5,5 12 20 12 - 5,5 3,2 
kobiety - - - - - 38 45 - - - - - 
młodzież - - - 12,5 - - 23 24 - - - - 
sportowcy - - - - - 8 43 37 - - 6 - 


ŹródłO': Zestawienie własne 1Ia podstawie akt: CK PPS, KW PPR, KW PZPR. 41 


Z przedstawionej tabeli wynika, iż naj liczniejsze pochody w Bydgoszczy, w charaktery- 
zowanym okresie, odbyły się w latach 1952-1953. Był to szczytowy moment stalinizmu 
w Polsce. Ludzie zastraszani przez aparat władzy, przede wszystkim represjami jakie doty- 
kały nawet za najdrobniejsze przewinienia, posłusznie wypełniali polecenia władz. Mniej 
lub bardziej dobrowolny udział w reżyserowanych przez pal1ię obchodach był obowiązkiem 
każdego człowieka wobec państwa i był on z niego dokładnie rozliczany. Godnym podkre- 

lenia jest fakt, iż w 1952 r. zanotowano 20-tysięczną frekwencję chłopów, co 
wiadczyło 
o nie ,mniejszym terrorze na wsi.
>>>
24 


Twórcy spektaklu pierwszomajowego i zarazem jego odbiorcy znajdowali się w miejscu, 
do którego zmierzał pochód - na trybunie. Byli to przedstawiciele władzy pallstwowej, PZPR 
(do 1948 r. PPR i PPS), Związków Zawodowych, wojska, młodzieży, czołowi przodownicy 
pracy, reprezentanci sztuki i nauki. 42 
W relacjach jakie zachodziły między kolumnanu i trybuną można wyróżnić dwa typy: tzw. 
model ceremonialny, który wzorcowy jest dla okresu 1945-1955 i tzw. interakcyjny, który 
pojawił się w 1956 r. Pierwszy z nich charakteryzował się brakiem spontanicznych wzajem- 
nych relacji, a komunikacja następowała tylko przez zbiorowe okrzyki i gesty. Maszerujący 
szli krokiem defiladowym i rzadko zdarzało się, aby wysyłali na trybunę jakiegoś przedstawi- 
ciela, najczęściej dziecko, by pozdrowił władze. Przykładowo w 1954 r. był to 7-letni ROll1an 
Kacerka, który podarował oficjelom na trybunie bukiet kwiatów. 43 W modelu interakcyjnym 
zmianie uległa relacja kolumna - trybuna. Pochód szedł wolno, a pojedynczy ludzie podcho- 
dzili do tlybuny, rzucali w jej stronę kwiaty, a z kolei znajdujący się tam przedstawiciele po- 
zdrawiali uczestników defilady, co umożliwiały im zamontowane mikrofony z głośnikami. 44 
Jedna cecha pozostała niezmienna - wyższość władzy nad maszerującymi. Podkreślała to 
cztero- i pół metrowa trybuna. Stanowiło to zaprzeczenie jednej z podstawowych wartości 
ideologicznych głoszonych przez pm1ię - idei sprawiedliwości społecznej. Głosiła ona mię- 
dzy innymi, eliminację życia na cudzy koszt, brak uprzywilejowania jednych ludzi i dyskry- 
minacji innych oraz zrównanie praw politycznych i możliwości sprawowania funkcji w ży- 
ciu publicznym. 45 Postępowanie władz, które doskonale odbijała sytuacja zaistniała w czasie 
pochodu, było całkowicie sprzeczne z głoszonymi ideami. 


3. Scenografia i choreografia pochodu 
Centralną częścią obchodów l Maja był pochód, którego planowanie było nadrzędną kwe- 
stią w całej kampanii organizacyjnej. Można powiedzieć, iż stanowił on swoisty spektakl. 
Aby uniknąć błędów i nie narazić się widzom (władzy) oficjalny pochód poprzedzały próby 
generalne, jak np. w 1955 r. Wtedy to 30 kwietnia o godzinie 18 00 Wojewódzki i Miejski 
Komitet Obchodów Święta 1 Maja przeprowadziły próbną defiladę młodzieży - jej kolUInny 
maszerowały w rejonie ulicy Kopernika i Alei Ossolińskich celem przećwiczenia śpiewu 
oraz wznoszenia haseł i okrzyków. 46 
Zbiórki uczestników pochodu odbywały się w miejscach pracy, skąd zwarte kolumny 
podążały na wspólny dzielnicowy punkt zborny. Podobne miejsca spotkań mieli też chłopi, 
młodzież, członkowie organizacji itp. Przykładowe rozplanowanie miejsc zbiórki z 1953 r. 
prezentowało się w następujący sposób 47 : 
1. Dzielnica Kolejowa; 
2. Dzielnica Fabryczna (Śródmieście); 
3. Dzielnica Szwederowo; 
4. ulica I Armii Wojska Polskiego i plac Wyzwolenia - punkt harcerzy; 
5. Lasek Gdański - punkt ludności wiejskiej; 
6. ulica Królo\yej Jadwigi - punkt Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej i SP; 
7. ulice Krasińskiego i Markwarta - punkt młodzieży szkolnej. 
Zbiórki organizowali w godzinach między 8 00 -9 00 , gdyż pochód zwykłe zaczynał się 
o godzinie 10 00 bądź 11 00 . Aby zapewnić udział jak największej grupy ludzi, maszerujące 
o 6 00 rano orkiestry budziły Bydgoszczan. 48
>>>
25 


W celu urozmaicenia czasu oczekującym na swoją kolejkę grupom, w miejscach zbior- 
czych, organizowano występy zespołów artystycznych. 49 Przykładowo w 1952 r. w punkcie 
przy ulicy Szubiilskiej czas wypełniały występy artystów Teatru Ziemi Pomorskiej, Pall- 
stwowej Szkoły Instruktorów Teatru Ochotniczego, chóru Hasło i amatorskich zespołów 
ludowych. 50 Uczestnicy mogli nabyć żywno
ć i napoje, a ponadto, jak każdego roku, zain- 
stalowano tam megafony, aby można było na bieżąco śl.edzić przebieg relacjonowanego 
z trasy pochodu.sł 
Przykładowy wiec z 1948 r. miał następujący przebieg 52 . Punktualnie o 10 00 zgromadze- 
nie zagajał przewodniczący OKZZ, który przywitał uczestników (około 50 tysięcy). Następ- 
nie wystąpił delegat Komitetu Centralnego PPR (który przedstawił historię 
więta i realiza- 
cję Planu 3-letniego). Z kolei delegat Komitetu Wojewódzkiego PPS omówił dążenie partii 
do zjednoczenia i wyeksponował przewidywane korzy
ci. Następnie przemawiali posłowie 
Stronnictwa Ludowego, Stronnictwa Pracy i Komitetu Centralnego Jedno
ci Młodzieży. Na 
zakOl1czenie orkiestra odegrała Hymn Narodowy, Czerwony Sztandar i Międzynarodówkę, 
po czym uczestnicy przygotowali się do pochodu. 
Od 1950 r. zaprzestano organizowania wiecu, a defiladę rozpoczynało przemówienie 
I sekretarza PZPR (w latach 1950-1955 Bolesława Bieruta, a w 1956 Edwarda Ochaba). 
Przemówienia były transmitowane z Warszawy o godzinie 1000. Wysłuchiwano je dzięki 
rozmieszczonym w miejscach zbiórek megafonom, po czym 
piewano Hymn Narodowy 
oraz Międzynarodówkę i pochód ruszaf.5 3 
Kierownictwo manifestacji stanowiła wyłoniona z Komitetu Majowego trzyosobowa 
Komendantura w składzie której znaletli się przedstawiciele PPS, PPR (po 1948 r. dwóch 
członków PZPR) oraz organizacji młodzieżowych. Jej zadaniem była sprawna organizacja 
pochodu - dbałość o odpowiednie tempo i jego ciągło
ć, dyscyplinę uczestników oraz roz- 
mieszczenie poszczególnych grup. Komendantura dbała też o bezpieczeństwo manifestują- 
cych poprzez sprawowanie pieczy nad działalno
cią Milicji l Maja. 54 
Organizacja pochodu w latach 1945-56 była wzorowana według modelu defilady woj- 
skowej - wszyscy maszerowali w szyku, szesnastkami, każdy niósłjaki
 rekwizyt (np. sztur- 
mówkę, symbol wykonywanego zawodu, portret itp.). Brakowało indywidualizacji zacho- 
wail w
ród idących, gdyż każdy postępował według narzuconego wzoru. 55 Niewiele również 
zmieniała się choreografia pochodu - czoło otwierał poczet sztandarowy partii oraz Związ- 
ków Zawodowych, które po przedefilowaniu ustawiały się po bokach trybuny, a za nimi szły 
poczty organizacji chłopskich, społecznych, młodzieżowych i sportowych oraz przedstawi- 
ciele zakładów pracy. 56 Dokładnie obrazuje to schematyczny "Porządek pochodu pierwszo- 
majowego" z 1949 r. 57 wydany przez Grodzki Komitet PPS w Bydgoszczy: 


,,1 
l. Orkiestra Milicji Obywatelskiej. 
2. Sztandary Komitetów Wojewódzkich PPR-PPS, Narodowy, Związków Zawodowych 
i innych wojewódzkich stronnictw. 
3. Sztandary Miejskich Zarządów Młodzieżowych: Związku Walki Młodych (ZWM), Or- 
ganizacji Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego, SP, ZM
 
4. Kolumny maszerującej młodzieży. 
5. Kolumny organizacji sportowych.
>>>
26 


II 
6. Orkiestra Związku Zawodowego Kolejarzy. 
7. Sztandary Komitetów Miejskich PPR-PPS, Narodowy, Związkowy. 
8. Sztandary: Kolejowe, PPR, PPS, Narodowy, Związkowy. 
9. Kolumny kolejarzy. 
III 
10. Sztandary: powiatowe, PPR, PPS, Narodowy, SLo 
11. Maszerujące chłopstwo, bandery, chłopina na koniach, furmanki. 
IV Przemysł Metalowy 
12. Sztandary: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy Metalowców. 
13. Kolumny metalowców. 
V Przemysł Drzewny 
14. Sztandary: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy Drzewny. 
15. Kolumny pracowników przemysłu drzewnego. 
VI Przemysł ChemicZ1lY 
16. Sztandary: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy Chemiczny. 
17. Kolumny pracowników przemysłu chemicznego. 
18. Fordon. 
VII Przemysł Budowlany 
19. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy Budownictwa. 
20. Kolumny budowlańców. 
VIII Przemysł Spożywczy 
21. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
22. Kolumny pracowników przemysłu spożywczego. 
IX Przemysł Skórzany 
23. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
24. Kolumny pracowników przemysłu skórzanego. 
X Poczta i Telegraf 
25. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
26. Kolumny pracowników Poczty i Telegrafu. 
XI Przemysł Włókienlliczy 
27. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
28. Kolumny pracowników przemysłu włókienniczego. 
XII Przemysł Konfekcyjno-Odzieżowy 
29. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy 
30. Kolumny pracowników przemysłu Konfekcyjno-Odzieżowego. 
XIII Pracowllików Poligrafii 
31. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
32. Kolumny pracowników przemysłu poligraficznego. 
XIV Kino i Film 
33. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
34. Kolumny pracowników Kina i Filmu. 
XV Trallsportowi 
35. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy.
>>>
27 


36. Kolmnny pracowników transportu. 
37. Solec Kujawski. 
XVI Samorzqdowy 
38. Orkiestra Tramwajarzy. 
39. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
40. Kolumny tramwajarzy. 
XVII Spółdzielcy 
41. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
42. Kolumny spółdzielców 
XVIII Służba Zdrowia 
43. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
44. Kolumny służby zdrowia. 
XIX Pracowllików Halldlu i Biur 
45. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
46. Kolumny handlowców i biurowców. 
XX Pracowllicy Palistwowi 
47. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
48. Kolumny pracowników przemysłu. 
XXI Pracowllicy Społeczlli 
49. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
50. Kolumny pracowników państwowych. 
XXII Nauczycielstwo Polskie 
51. Sztandar: PPR, PPS, Narodowy, Związek Zawodowy. 
52. Kolumny nauczycieli. 
XXIIIIlllle związki zawodowe 
53. Skarbowcy 
54. Bankowcy 
55. Ubezpieczenia Społeczne 
56. Pracownicy Naftowi 
57. Izba Kontroli Rachunkowej 
58. Dozorcy Domowi 
59. Hotel Gastronomiczny 
60. Cywilna Administracja Wojskowa 
61. Fryzjerzy 
62. Muzycy 
XXIV Illlle orgallizacje 
63. Liga Kobiet 
64. Związek Byłych Więźniów Politycznych 
65. Związek Walki o Niepodległo
ć i Demokrację 
66. Czerwony Krzyż 
67. Liga Morska 
68. Liga Lotnicza 
69. Polski Związek Zachodni. 
70. Towarzystwo Przyjaciół Zołnierza
>>>
28 


71. Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej 
72. Towarzystwo Uniwersytetów Robotniczych 
.73. Towarzystwo Przyjaciół Dzieci 
74. Towarzystwo Przyjaciół ORMO 
75. Izba Rzemieślnicza 
76. Cech 
77. Kupcy 
78. Inni 
XXV 
79. ORMO 
80. Straż Pożan1a". 


W ciągu następnych lat pochód ulegał pewnym modyfikacjom - np. w 1950 r. za kolum- 
ny z członkami partii i organizacji przesunęła się sportowa, za nią młodzież, a dalej kolumna 
wiejska, robotnicy, przedstawiciele instytucji i wojsko. Pochód zamykala orkiestra schodzą- 
ca z podium naprzeciw trybuny. W miejscu tym, od początku lat pięćdziesiątych, ustawiali 
się słuchacze Wojewódzkiej Szkoły Partyjnej z czerwonymi szturmówkami obrazującymi 
aktualne wydarzenia z kraju (np. w 1952 r. poświęcono je życiu Bieruta oraz projektowi 
konstytucji).58 
Aby podtrzymać żywy nastrój w pochodzie, władze tworzyły grupy aktywistów, których 
zadaniem było inicjowanie i śpiewanie pieśni oraz wznoszenie haseł. Ich działalność rozpo- 
czynała się w kwietniu - organizowali wśród młodzieży i pracowników zakładów oraz fa- 
bryk naukę pieśni rewolucyjnych. Jednak nie zawsze te wyreżyserowane spektakle zadowa- 
lały oczekiwania luminarzy partyjnych. Po niektórych uroczystościach pojawiały się głosy 
krytyczne. Na przykład w 1950 r. skrytykowano złą organizację pochodu - zbyt dużą liczbę 
przerw, długie oczekiwanie na wymarsz oraz słabą opiekę nad ludnością wiejską. Poza tym 
w wyniku złego rozlokowania widzów, przy trybunie zgromadzili się bierni zamiast aktyw- 
nie manifestujących. 59 Z kolei w 1952 r. zastrzeżenia budził "mały entuzjazm", gdyż zauwa- 
żono, że wiele zakładów, instytucji i szkół maszerowało przed trybuną w milczeniu, bez 
śpiewu i okrzyków. Rzucane z trybuny hasła pozostawały bez odzewu. Za szczególny nie- 
takt władze uznały brak haseł o wymowie "antyimperialistycznej".60 
Scenografia kolumn była utrzymana w konwencji socrealistycznej i odzwierciedlała poli- 
tyczno-gospodarczo-społeczną sytuację kraju. Jej przewodnia tematyka obrazowała siłę "obo- 
zu pokoju" (tzn. PaIlstw socjalistycznych), sojusz ze Zwiąkiem Radzieckim, problematykę 
planów gospodarczych. Nie mniejsze znaczenie przywiązywano do eksponowania osiągnięć 
gospodarczych, socjalnych i oświatowych. Popularyzowano socjalistyczne formy pracy, so- 
jusz robotniczo-chłopski, troskę o człowieka pracy, osiągnięcia spółdzielni produkcyjnych, 
fabryk, zakładów pracy, PGR-ów itp.61 Scenografia kolumny zawierała zawsze te same cha- 
rakterystyczne elementy: transparenty z hasłami politycznymi i ideologicznymi (Przyjaźń 
Polsko-Radziecka, Marksizm-Leninizm, Socjalizm), czerwone i biało-czerwone sztandary, 
symbole pokoju (niebieskie flagi i picassowskie gołąbki), a także emblematy i makiety wy- 
rażające treści podstawowych haseł l Maja. 62 
Wykorzystywanie portretów w czasie pochodów, podobnie jak w przypadku dekoracji 
miasta, również było ściśle okre
one instrukcją Komitetu Centralnego w Warszawie. Zale-
>>>
29 


cano, aby były one odpowiednio szeregowane w osobnych grupach: klasycy marksizmu 
i leninizmu, przywódcy klasy robotniczej, bohaterowie i twórcy narodowi. 63 W 1956 r. poja- 
wiły się ograniczenia w stosowaniu portretów. W efekcie sprowadzały się one do ekspono- 
wania w defiladzie tylko takich postaci jak: Karol Marks, Fryderyk Engels, Włodzimierz 
IIjicz Lenin, Ludwik Waryński, Feliks Dzierżyński czy Bolesław Bierut. 64 
Każda z kolumn, obok wYlnienionych już czę
ci dekoracji miała indywidualne elementy 
upiększające. Pracownicy fabryk i zakładów pracy wykorzystywali przygotowane do tego 
celu pojazdy. Na przykład w 1948 r. całą uwagę zwracał saIl10chód udekorowany portretami 
Marksa, a na jego platfonnie stały grupy alegoryczne symbolizujące różne zawody.6s Rów- 
nież pó:iniej, w 1955 r., wykorzystaI10 ten motyw, z tym że w ujęciu szerszym jako "żywe 
obrazy". Na ciężarówkach jadących w długiej kolumnie społeczni aktorzy przedstawiali pracę 
w szpitalu, zajęcia le
ników, pracowników spółdzielni mieszkaniowych i inne. 66 Z kolei 
w 1953 r. robotnicy ZNTK wykorzystali barwne plansze i makiety, dla zobrazowaIua nie tylko 
własnych osiągnięć, ale również popularyzowania metod pracy radzieckich robotników. 67 
Przodownicy pracy stanowili tradycyjnie Gzoło swojej kolumny, a ich znakiem rozpo- 
znawczym były czerwone szarfy z informacją o wypracowanej normie. Przykładem mogą 
być transparenty przygotowane w 1955 r. przez ZNTK: "W I kwartale wykonali
my 104 % 
planu - zobowiązujemy się wykonać 111 % w II kwartale".68 Zależnie też od sytuacji poli- 
tycznej wznoszono hasła obrazujące aktualne nastroje np.: w 1947 r. przywiązanie do Zieln 
Zachodnich ("Wara Niemcom i ich opiekunom od granic Polski na Odrze i Nysie")69, 
a w 1953 r. poparcie dla Korei Północnej ("Pozdrawiamy bohaterski naród koreaI1ski").70 
Swoją obecno
ć w defiladzie zaznaczali również chłopi, wyróżniający się kolorowymi 
ludowymi strojami, banderami i udekorowanymi wozami drabiniastymj,11 W 1952 r. lud- 
no
ć wiejska zorganizowała pięciokilometrową kolumnę, w której obok idących zespołów 
ludowych wykonujących regionalne taIlce i pieśni przejechało 50 ciągników i maszyn rolni- 
czych. n W
ród haseł eksponowanych na transparentach dominowała tematyka wiejska: "Wie
 
bydgoska podnosi produkcję rolniczą i hodowlaną" (1954 r.)13 oraz "Na apel o obniżkę kosz- 
tów własnych odpowiadamy podniesieniem wydajno
ci z hektara" (1955 r.). Trzeba podkre- 
ślić, że społeczno
ci wiejskiej nie były obce hasła dotyczące współzawodnictwa. W 1955 r. 
najednym z wielu plakatów znajdował się napis "Niech żyją przodujący chlopi i racjonaliza- 
torzy rolnictwa". 74 
Spośród kolumn wyróżniała się młodzież idąca w raIl1ach swoich organizacji w białych 
koszulach i czerwonych krawatach. Jej udział podkreślany był dużą ilo
cią papierowych 
chorągiewek, kwiatów i proporczyków,?5 Kolumny skupiające dzieci oraz mlodzież obowią- 
zywal ten sam scenariusz. Dlatego też na transparentach znalazły się hasła typu: "Dla szczę- 

cia swych dzieci brOllcie pokoju" (1952 r.)76, "Stalin żyje wiecznie wśród nas" (1953 r.)77, 
"Polska Ludowa dba o wszechstronny rozwój nauki" (1956 r.).78 
Najbardziej charakterystyczną kolumną w defiladzie byli ubrani w dresy sportowcy, któ- 
rzy pod postacią Zrzeszeń Sportowych, Ligi Lotniczej, Ligi Morskiej i Ludowych Zrzeszeń 
Sportowych prezentowali efektowną i do
ć oryginalną dekorację. Na przykład w 1947 r. 
były to: makieta z cukru przedstawiająca boisko olimpijskie, modele samolotów, czy wresz- 
cie prawdziwe wyczynowe szybowce. Nie zabrakło też typowych dla tej kolumny elemen- 
tów jak sztandary, wiosła, łodzie, rakiety tenisowe, piłki i inne. Jej przemarsz urozmaicały 
piramidy gin1l1astyków demonstrowane na samochodach. 79
>>>
30 


Podczas pochodów widoczne było upolitycznienie sportu - np. w 1951 r. w postaci nie- 
sionych w szeregu tabliczek z literami tworzącymi w szyku marszowym słowa ,JJierot-Sta- 
lin-Pokój" czy też scen satyrycznych o
mieszających "imperialistów". Pomysłowy był nato- 
miast olbrzymi globus wyobrażający kulę ziemską, z którego przy słowach ,,Niech żyje jed- 
no
ć woli, myś.li i działania braterskiego narodu polskiego" wypuszczono setki gołębi. 80 
Bardziej ekspresywną i dynamiczną formę pokazu przygotowali sportowcy w 1955 r., kiedy 
to podczas jazdy na samochodowych platformach wykonywali ćwiczenia oraz demonstro- 
wali elementy gimnastyki przyrządowej i akrobatycznej. 81 W
ród haseł propagowanych przez 
przedstawicieli omawianej kolumny znalazły się takie jak: "Wszyscy sportowcy w szere- 
gach narodowego frontu walki o pokój i Plan 6-letni", ,,Na boiska - po siły i zdrowie do 
nauki" (obydwa z 1951 r.).82, 
W dekoracjach wszystkich kolumn niejednokrotnie nawiązywano do pokoju i internacjo- 
. 
nalizmu. Popularne zatem były takie slogany jak "Pozdrawiamy bratnie narody demokracji 
ludowej", "Niech żyje trwały pokój i przyjaźń między narodami" czy też ,,Niech żyje wielki 
Związek Radziecki - ostoja pokoju, postępu i współpracy międzynarodowej". 83 Za zagroże- 
nie dla pokoju natomiast uważano kraje kapitalistyczne, w których widziano imperialistów 
i podżegaczy wojennych. Dlatego tradycyjnym elementem defilady były kukły przedstawia- . 
jące przeciwników socjalizmu. W grupie tej dominowali: Harty Truman, Winston Churchill, 
Konrad Adenauer, Francisco Franco i Czang Kai Szek. 84 Eksponowaniu kukieł towarzyszyły 
wymowne scenki - np. w 1951 r. w kolumnie sportowców pojawiły się tarcze wyobrażające 
"podżegaczy wojennych", do których strzelali łucznicy.85 Podobny spektakl polityczny miał 
miejsce w 1953 r. zorganizowany przez redakcję Gazety Pomorskiej. Wtedy to wielka ma- 
kieta gazety "biła imperialistę, wyzyskiwacza i spekulanta". 86 
Dzięki tym i podobnym inscenizacjom przeciwstawiano sobie przodownika pracy i impe- 
rialistę - dobro i zło. Konfrontację tę miały podkreś.lać paralelne obrazy - przodownik pracy 
przepasany szarfą z wypisanym procentem wykonanej normy oraz karykaturalnie wykonana 
kukła wroga ideologicznego. Taka idealizacja i heroizacja bohatera kolumny przy jednocze- 
snym o
mieszeniu wroga miała okreś.lony cel, a mianowicie wykreowanie mitu słusznej spra- 
wy i wyeksponowanie zagrożenia, które łatwo, dzięki jego słabo
ci, wyeliminować. 87 
Kończąc narrację dotyczącą scenografii należy wspomnieć o długo
ci pochodu pierwszo- 
majowego. W latach 1945-1956 zmieniała się ona sinusoidalnie. Defilada najkrócej trwała 
w 1945 r., bo tylko półtorej godziny.88 Potem czas stopniowo wydłużał się, by w 1947 r. 
osiągnąć trzy i p6ł godziny.89 W latach 1949-1951 czas trwania pochodu wynosił aż pięć 
godzin. 90 Od 1952 r.liczba ta zaczęła maleć i w latach 1953-1954 ustabilizowała się w grani- 
cach trzech godzin. 91 Defilada kończyła się, ale Święto Pracy dzięki popołudniowym impre- 
zom trwało dalej. 
4. Wystąpienia antymajowe 
Oczywistym faktem było istnienie w latach 1945-1956 opozycji wobec władzy, jednak 
w dokumentach i prasie prawie w ogóle nie wspomina się o działaniach zakłócających ob- 
chody l Maja. Wiadomojednak, iż takie były, o czym 
wiadczą wydarzenia, które rozegrały 
się podczas wiecu pierwszomajowego na Stadionie Miejskim w 1945 r. Podczas przemówie- 
nia komendanta wojsk radzieckich, pułkownika B ierendi aj ewa kto
 z tłumu strzelał w stronę 
trybuny. W efekcie zginęło wówczas dwóch harcerzy - RaJmund Pałubicki i Henryk Józefo- 
wicz, a oficjalnie mówiło się iż celem był sam Bierendiajew. Co charak.terysty
zne, mimo
>>>
31 


tego tragicznego zdarzenia przemówienie kontynuowano, a potem zgodnie z planem rozpo- 
częto pochód. O dokonanie zbrodni oskarżeni zostali członkowie Armii Krajowej i Narodo- 
wych Sił Zbrojnych (potwierdza to artykuł Ziemi Pomorskiej, w którym autor napisał "wieczna 
hańba dzieciobójcom z AK i NSZ"92). Przez wiele lat sprawa ta budziła wiele kontrowersji. 
Według jednej z hipotez była to prowokacja polityczna, która miała być okazją do rozprawy 
z tymi organizacjami, w rzeczywistości zaś autorem zamachu był porucznik urzędu bezpie- 
czeństwa. 
Poza wyżej omówionym wydarzeniem, do końca lat czterdziestych w dokumentach nie 
wspomina się o żadnych przykładach wrogich wystąpień wobec władz w Bydgoszczy. Za- 
notowano natomiast sporadyczne przypadki w województwie, np. w 1948 r. w Toruniu po- 
zrywano plakaty l Majowe wywieszone w PaIlstwowym Liceum i Gimnazjum Ogrodni- 
czym, a na tablicy wypisano hasła "Precz z l Majem! Niech żyje 3 Maj!!!" itp. We Włocław- 
ku natomiast jeden z księży wzywał młodzież do wyjścia na ulicę w rocznicę uchwalenia 
Konstytucji 3 Maja. 93 
Więcej faktów dostarczają akta z lat pięćdziesiątych, a oto przykłady w nich odnotowane: 
w nocy z ] na 2 maja 1950 r. w Bydgoszczy dokonano kradzieży dwóch flag i zniszczenia 
afisza pierwszomajowego w gmachu Centrosanu. Winnym okazał się stróż tego budynku, za 
co został dyscyplinarnie usunięty z partii (o innych represjach nie wsponmiano). Również 
w Bydgoszczy zanotowano w czasie manifestacji pierwszomajowej incydent. Zauważono 
mianowicie trzy osoby w angielskich mundurach, które spisywały przez hotelowe okno nu- 
mery przejeżdżających samochodów wojskowych, kaliber dział itp. Sprawy tej nie udało się 
wyjaśnić. 94 Jako wrogie wystąpienia wobec władzy z okolic Bydgoszczy z 1951 r. wspo- 
mnieć można: zbicie szkła z portretów Lenina i Bieruta w Czarży (powiat Chełmno), obrzu- 
cenie kamieniami gmachu Komitetu Miejskiego PZPR i MRN w Nakle, zniszczenie drze- 
wek posadzonych w związku z czynem pierwszomajowym w Janowcu (powiat Żnin).95 
Najbardziej charakterystycznym antypallstwowym wystąpieniem było rozrzucenie w 1952 r. 
na bydgoskich ulicach odbitych na ręcznej drukarce ulotek, których treść była jednoznaczna: 
"Precz ze Stalinem. przywódcą katów Polski". "Śmierć katom UB", "Polacy wstawcie się 
przeciwko tyranii", "Niech żyje 3 Maj" itp. Ogółem znaleziono wówczas 224 ulotki, a po- 
nadto zanotowano zrywanie flag i plakatów. 96 Do akcji o charakterze wywrotowym zalicza- 
no nawet zdarzenia, które nie miały nic wspólnego z antypa6stwową postawą jak np. w 1953 r. 
udział w manifestacji pijanych chłopów. Wydarzenie to upolityczniono, a winą za nie obar- 
czono Powiatowy Komitet Obchodów Święta l Maja oraz wiejskie Podstawowe Organiza- 
cje Partyjne. 97 
Niewątpliwie wystąpień opozycyjnych było więcej, o czym świadczy fakt iż jeszcze 
w 1947 r. aktywne były takie organizacje jak: Wolność i Niezawisłość, Komitet Porozmnie- 
wawczy Organizacji Polski Podziemnej, PPS-Wolność, Równość, Niezawisłość czy grupy 
rekrutujące się ze Stronnictwa Narodowego. 98 Dopiero na początku lat pięćdziesiątych 
w wyniku represji, które dość znacznie przerzedziły szeregi opozycji oraz naporowi propa- 
gandy, w społeczellstwie polskim zauważalne było zniechęcenie i częściowe pogodzenie się 
z istniejącą sytuacją polityczną. Ogromne straty poniosła świadomość narodowa, gdyż stwa- 
rzano pozory, że katastrofa niepodległej ojczyzny i "opieka" Związku Radzieckiego jest dla 
Polaków najlepsza. Wtłaczano Polakom przekonanie o wielkości systemu socjalistycznego 
i nędzy kapitalizmu, eksponując sukcesy krajów "demokracji ludowej" i porażki "imperiali-
>>>
32 


stów". Hasła te miały mobilizować do wysiłku na rzecz władzy, zniechęcając jednocze
nie 
do oporu. 99 


Przypisy 


l Cz. Sobecki, Z tradycji l Maja na Pomorzu, Gazeta Pomorska 1967, nr 102, s. 3. 
2 Tamże; A. Chro
niak, Z życia i walki robotników bydgoskich w latach 1920-1939, w: Bydgoszcz. Historia, 
kultura i życie gospodarcze, Gdynia 1959, s. 100. 
3 Pomorska Wojewódzka Rada Narodowa w Bydgoszczy (PWRN), Referat Ogólny (RO), sygn. 217, Do wszyst- 
kich Powiatowych i Miejskich (miast wydzielonych), Gminnych i Miejskich (miast niewydzielonych) Rad 
Narodowych województwa pomorskiego. 
4 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (APB), Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej 
(KW PZPR), Wydział Organizacyjny (WO), sygn. 51NIII/6, Zadania dla podsekcji Dekoracyjnej. 
5 Imponujący przebieg uroczysto
ci, Ilustrowany Kurier Polski, 1946, nr 119, s. 7. 
6 APB, Radio i Telewizja (RiT), sygn. 141, Komórka Organizacyjna - Emisja materiałów wygłoszona na antenie 
(KO
...) za okres 16-30 kwietnia 1952 r., Bydgoski Dziennik Radiowy (z dn. 26 kwietnia); w dniu l maja 
demonstrowały wielotysięcme masy robotników, chłopów, inteligencji pracującej Pomorza, Gazeta Pomor- 
ska, 1952, nr 105, s. 3. 
7 W 120 tysięcznym pochodzie manifestowały masy pracujące Pomorza, Ilustrowany Kurier Polski, 1953, nr 
lm, s. 5. 
8 APB, KW PZPR, WO, sygn. 51NlII/VI, Projekt planu oprawy dekoracyjnej l Maja w Bydgoszczy 
9 Bydgoszcz w dniu 
więta l Maja, Gazeta Pomorska, R. VII: 1954, nr 102, s. 5. 
10 APB, KW PZPR, sygn. 51NII/64, Okólnik w sprawie kampanii l Maja. 
11 Tamże, Powiatowa Rada Narodowa w Bydgoszczy (PRN B), sygn. 119. Odezwa pierwszomajowa Powiatowej 
Rady Narodowej do wszystkich podległych Rad Narod
wych Województwa Pomorskiego. 
12 Wspaniale manifestacje mas pracujących Pomorza w dniu l Maja, Ilustrowany Kurier Polski. 1951, nr 104. s. 
3. 
13 APB, PRN B, sygn. 119, Zobowiązania Powiatowej Rady Narodowej. 
14 Tamże, KW PZPR, WO. sygn. 51NIII/6, Projekt pracy i programu uroczysto&:i obchodu) Maja w 1956 r. dla 
Sekcji Propagandowej. 
15 Tamże. RiT, sygn. 141. KO-u. za okres 16-30 kwietnia 1952 r., Bydgoski Dziennik Radiowy (z dn. 26 kwiet- 
nia). 
16 Tamże. Urząd Wojewódzki Pomorski (UWP), Wydział Społeczno-Polityczny, sygn. 646, Do Urzędu Woje- 
wódzkiego Pomorskiego Wydziału Społeczno-Politycznego w Bydgoszczy. 
17 M. Bialoruski, Rytuał pochodu pierwszomajowego w Polsce 1949-81 rok, w: Państwo i Kultura Polityczna, 
Zeszyty politologiczne pod red. A. Falińskiego, t. III, Warszawa 1988, s. 192. 
18 Przebieg manifestacji pierwszomajowej, Ziemia Pomorska, 1945, nr 45, s. 5. 
19 W przededniu Święta Pracy akademia pierwszomajowa w Bydgoszczy, tamże, 1948, nr 119, s. 9. 
20 Dumą osiągnięć i realizacji Planu 6-letniego masy pracujące manifestowały niewzruszoną wolę walki o pokój 
i socjalizm, Ilustrowany Kurier Polski, 1954, nr lm, s. 3. 
21 Bydgoszcz w dniu Święta l Maja, Gazeta Pomorska, ł954, nr 102, s. 5. 
22 M. Białoruski, dz. cyt., s. 196. 
23 APB, KW PZPR, WO, sygn. 51NlII/6, l Maja 1950 roku w województwie pomorskim. 
24 Tamże, Ocena Święta l Maja. 
25 Z. Raszewski, Pamiętnik gapia. Bydgoszcz jaką pamiętam z lat 1930-1945, Bydgoszcz 1993, s. 253. 
26 APB, KW PZPR, WO, sygn. 51NlII/6, l Maja 1950 roku w województwie bydgoskim.
>>>
33 


27 Tamże, Okólnik w sprawie... 
28 Tamże. 
29 Tamże, RiT, sygn. 186, KO-on za okres 1 maja 1953 r., Plan kampanii pierwszomajowej dotyczącej przygoto- 
wania obchodu w Bydgoszczy w celu zebrania materialu infonnacyjnego dla wykorzystania go w audycjach 
w kwietniu oraz przygotowania konferansjerki radiowej w dniu 1 Maja. 
30 Tamże, KW PZPR, WO, sygn. 5INIII/6, 1 Maja 1953 w województwie. 
31 Tamże, Plan udzialu delegacji chłopskich w manifestacjach pierwszomajowych w Bydgoszczy. 
32 Tamże, RiT, sygn. 142, KO-... za okres 1-31 maja 1947 r., Bydgoski Dziennik Radiowy (z dn. 2 maja). 
33 Tamże, KW PPR, sygn. INI/4, Sprawozdanie z uroczysto
ci pierwszomajowych województwa pomorskiego. 
34 Tamże, KW PZPR, WO, sygn. 51NIII/6, Ocena Święta. 
35 Tamże, Okólnik w sprawie... 
36 Tamże, RiT, sygn. 88, KO-... za okres 1-30 kwietnia 1949 r., Dzi
 wielka koncentracja młodzieży. (z dn. 30 
kwietnia). 
37 Tamże, KW PZPR, WO, sygn. 5INIII/6, 1 Maja w województwie... 
38 Tamże, Okólnik w sprawie... 
39 Tamże, RiT, sygn. 89, KO-... za okres 1-31 maja 1949 r., Audycja dla kobiet (z dn. 2 maja). 
40 Tamże, KW PZPR, WO, sygn. 5INIII/6, 1 Maja w województwie... 
41 Tamże, Główny Komitet Polskiej Partii Socjalistycznej (GK PPS), sygn. 27NIII/I, Sprawozdanie z przebiegu 
uroczysto
ci pierwszomajowych w Bydgoszczy; tamże, Komitet Wojewódzki Polskiej Partii Robotniczej (KW 
PPR), sygn. lnV/4, Sprawozdanie z przebiegu Święta Pracy; tamże, sygn. 1/IV/5, Instrukcja organizacyjna 
dotycząca kampanii przygotowawczej i przebiegu Święta l Maja, tamże, KW PZPR, sygn. 5INII/64, Plan 
przygotowawczy akcji pierwszomajowej na terenie województwa pomorskiego; tamże, Plan udziału delegacji 
chłopskich w uroczystościach l Maja w Bydgoszczy; tamże. Protokół z posiedzenia ukonstytuowania się Wo- 
jewódzkiego Komitetu Święta l Maja w dniu 16 kwietnia 1952 roku; tamże, WO, sygn. 51NIII/8, Udział 
sportu w manifestacji pierwszomajowej. 
42 Tamże, Okólnik w sprawie... 
43 Tamże. 
44 M. Białoruski, dz. cyt., s. 189-190. 
45 Podstawy wiedzy o PZPR. Podręcznik dla kandydatów PZPR, Warszawa 1985, s. 47. 
46 APB, RiT, sygn. 167, KO-... za okres 16-30 kwietnia 1953 r., Bydgoski Dziennik Radiowy (z dn. 28 kwietnia). 
47 Pod sztandarami 1 Maja..., Gazeta Pomorska, 1953, nr 103, s. 5. 
48 Program imprez pierwszomajowych. tamże, 1951, nr 119, s. 7. 
49 APB, KW PZPR, WO, sygn. 5INIII/6, Ocena Święta... 
50 Tamże, sygn. 51NIII/9, Infonnacje o przygotowaniach do Święta l Maja. 
51 Tamże, sygn. 5INW64, Ocena Święta 1 Maja. 
52 Tamże, GK PPS, sygn. 27NIII/I, Sprawozdanie z przebiegu... 
53 Bydgoszcz godnie uczciła Święto Pracy, Ziemia Pomorska. 1947. nr 119, s. 8. 
54 APB, KW PPR, Instrukcje organizacyjne dotyczące kampanii przygotowawczej i przebiegu Święta 1 Maja. 
55 M. Białoruski, dz. cyt., s. 188. 
56 APB, KW PZPR, WO, sygn. 5INIW6, Okólnik w sprawie... 
57 Tamże, GK PPS, sygn. 27NIII/I, Porządek pochodu pierwszomajowego. 
58 W dniu l Maja demonstrowały wielotysięczne masy robotników, chłopów, inteligencji Pomorza, Gazeta Po- 
morska, 1952, nr 105, s. 3. 
59 APB, KW PZPR, WO, sygn. 5 I N III/6 , l Maja won 
60 Tamże, Ocena Święta... 


3 Kronika Bydgoska...
>>>
34 


61 Tamże, PWRN, RO, sygn. 217, Do Komitetów... 
62 M. Bialoruski, dz. cyt., s. 190. 
63 APB, PWRN, RO, sygn. 217, Protokól nr 3 z posiedzenia Wojewódzkiego Komitetu Obchodów Święta 1 
Maja. 
64 Tamże. KW PZPR. WO, sygn. 5INHI/6, Protokól z posiedzenia... 
65 Świat Pomorza maszeruje, Gazeta Pomorska, 1948, nr 12, s. 4. 
66 Bydgoski 
wiat pracy manifestuje w dniu 1 Maja. tamże, 1955, nr 103. s. 4. 
67 APB, RiT. sygn. 167. KO-... za okres 16-30 kwietnia 1953 r., Przegląd Prasy Pomorskiej (z dn. 29 kwietnia). 
68 Pomorski 
wiat pracy w pochodzie pierwszomajowym, Gazeta Pomorska, 1955, nr Im, s. 4. 
69 Bydgoszcz godnie uczcila..., Ziemia Pomorska, 1947. nr 119, s. 8. 
70 Pod sztandarami 1 Maja..., Gazeta Pomorska. 1953, nr 104, s. 3. 
71 APB, KW PZPR. WO, sygn. 5 I NIl 1/6, Sprawozdanie Wydziału... 
n Tamże, RiT, sygn. 142. KO-... za okres 1
3lmaja 1956 r., Bydgoski Dziennik Radiowy (z dn. 2 maja). 
73 Bydgoszcz uroczy
cie uczcila Święto Pracy, Gazeta Pomorska. 1954, nr 103, s. 5. 
74 Masy pracujące Pomorza rado
nie obchodziły Święto l Maja, tamże, 1956, nr 104, s. 3. 
75 APB, KW PZPR, WO. sygn. 5INIII/6, Projekt planu... 
76 W dniu pierwszego maja demonstrowały..., Gazeta Pomorska, 1952, nr 105, s. 3. 
77 Pod sztandarami 1 Maja..., tamże, 1953. nr 104, s. 3. 
78 Bydgoski 
wiat pracy..., tamże, 1955, nr 103. s. 4. 
79 APB, RiT. sygn. 142, KO-... za okres 1-31 maja 1956 r.. Jakspo110WCY Pomorza obchodzili dzień 1 Maja (zdn. 
2 maja) 
80 Tamże, KW PZPR. sygn. 5INII/64, 1 Maja w województwie... 
81 Tamże, RiT, sygn. 220, KO
... za okres 16-30 kwietnia 1955 r.. Sportowcy Pomorza w dniu Święta Pracy. 
82 \V dniu 1 Maja..., Gazeta Pomorska, 1952, nr 105, s. 3. 
83 Pod 
ztandarami..., tamże, 1953, nr 104, s. 3. 
84 Masy pracujące Pomorza..., tamże, 1954, nr 103. s. 5. 
85 APB, KW PZPR, sygn. 5INIII64. I Maja w województwie... 
86 Tamże, Ocena przebiegu... 
87 M. Białoruski, dz. cyt., s. 195-196. 
88 Premie dla najlepszych pracowników, Ziemia Pomorska, 1945, nr 45, s. 1. 
89 Bydgoszcz godnie uczciła..., tamże, 1947, nr 117. s. 4. 
90 Defilada pierwszomajowa w stolicy Pomorza. tamże. 1945, nr 119. s. 3. 
91 Bydgoski 
wiat pracy.... Gazeta Pomorska, 1955, nr 103, s. 4. 
92 Potwoma zbrodnia, Ziemia Pomorska. 1945, nr 48, s. 3. 
93 APB. KW PPR. sygn. INI/5, Sprawozdanie Wydziału... 
94 Tamże, KW PZPR, sygn. 5INII/64. I Maja w województwie... 
95 Tamże, Działania antymajowe z terenu. 
96 Tamże. Ocena Święta... 
97 Tamże, Ocena przebiegu... 
98 A. Albert. Najnowsza historia Polski 1914
1993. t. II. Warszawa 1995, s. 117. 
99 Tamże, s. 237.
>>>
35 


Mirosław Golon 


DZIAŁALNOŚĆ RADZIECKICH WŁADZ WOJSKOWYCH 
I POLICYJNYCH W BYDGOSZCZY W LATACH 1945-1946 (CZ.2) 


III - Polityka władz radzieckich wobec przelnysłu bydgoskiego w latach 1945-1946. 
Walki o Bydgoszcz zakOIlczono ostatecznie 27 stycznia 1945 r. Już tydzień później przy- 
byli do miasta członkowie pomorskiej Grupy Operacyjnej Ministerstwa Przemysłu i Handlu, 
którzy przystąpili do zabezpieczania i uruchamiania miejscowego przemysłu. Wydawało 
się. że zadanie to nie będzie zbyt trudne, gdyż zniszczenia miejskiego majątku trwałego 
szacowano tylko na 3 %. Średni, szacunkowy procent zniszczeń dla całego województwa 
pomorskiego wynosił 10 % 77. Podane wyżej bardzo niskie cyfry strat województwa pomor- 
skiego pochodziły z pierwszych tygodni prac Pomorskiej Grupy Operacyjnej i pomimo pro- 
wizorycznych warunków w jakich dokonywano tych ustaleń, znając sytuację np. podobnie 
jak Bydgoszcz prawie nienaruszonego Torunia, czy też innych ośrodków przemysłowych- 
poza Grudziądzem i w mniejszym stopniu Chojnicami - można uznać, że Grupa Operacyjna 
nie popełniła omyłki. Tymczasem po dokonanym w lipcu 1945 r. przez Główny Urząd Sta- 
tystyczny obliczeniu strat wojennych okazało się, że w okresie od lutego i marca nastąpiło 
dramatyczne zwiększenie skali zniszczeń majątku przemysłowego i dla całego wojewódz- 
twa poziom zniszczeń przemysłu ustalono aż na 67 % 78. Grudziądz zrujnowany w okresie 
walk o miasto trwających do 6 marca 1945 r. mógł tylko częściowo wpłynąć na tak wysoką 
ocenę strat w skali całego regionu. Kwalifikacje członków grup operacyjnych - znaczna 
część z nich stanowiła później kadrę Wydziałów Przemysłowych szczebla powiatowego 
i wojewódzkiego - pozwalają sądzić, że dokonane przez nich szacunki w pierwszych tygo- 
dniach po wkroczeniu Armii Czerwonej były zbliżone do rzeczywistego stanu. Statystyka 
GUS jest również wiarygodna, gdyż została oparta na szczegółowych sprawozdaniach na- 
pływających z poszczególnych jednostek gospodarczych, weryfikowanych przez adlnini- 
strację gospodarczą. 
Tak wielki przyrost zniszczeń miał jedną podstawową przyczynę - działalność władz ra- 
dzieckich. Można stwierdzić, że był to typowy przykład procesu określanego mianem tzw. 
klęski pookupacyjnej. Główną przyczyną pojawienia się zjawiska klęski pookupacyjnej były 
zorganizowane przez oddzialy zdobyczy wojennej lub podejmowane samodzielnie przez 
czerwonoarmistów działania rabunkowe oraz, szczególnie w wypadku samodzielnej aktyw- 
ności żołnierzy radzieckich, dewastacje. Wojska radzieckie wkraczające w 1944 r. na teren 
Polski Lubelskiej obowiązywał w stosunku do dóbr gospodarczych rozkaz Dowódcy Armii 
Czerwonej nr 220 172/S z 9 sierpnia 1944 r., który rozgraniczał pojęcie "zdobyczy wojennej" 
od pozostałego mienia 79. Rozkaz ten groził sankcjami sądu polowego i miał uregulować już 
wówczas bardzo drażliwy problem grabieży, zarówno indywidualnej, jak i zorganizowanej 
przez regularne formacje. W rzeczywistości rozkaz ten - dostarczony zresztą ze znacznym 
opóźnieniem - nie spełnił swojej roli. Pod koniec 1944 r. władze polskie szacowały, że straty 
przemysłu na terenach wyzwolonych spod okupacji niemieckiej powstałe w okresie walk 
z Niemcami były równe, a czasem nawet niższe niż straty powstałe w wyniku demontaży, 
bezmyślnych zniszczell i szabru, czasem także z udziałem ludności polskiej. Trzeba jednak
>>>
36 


pamiętać, że za dopuszczenie do szabru także niejednokrotnie odpowiedzialne były radziec- 
kie warty i administracja wojskowa Annii Czerwonej 80. 
Sytuacja zaobserwowana na obszarze Polski Lubelskiej powtórzyła się na większą jesz- 
cze skalę na znacznie zamożniejszych obszarach polskich wyzwalanych spod okupacji nie- 
mieckiej w 1945 r. Mimo niewielkich zniszczeń w okresie walk i pilnych potrzeb frontu, 
w tym także Wojska Polskiego, które wspólnie z Armią Czerwoną wkroczyło do miasta, 
rozruch przemysłu bydgoskiego postępował bardzo wolno. Wprawdzie miasto nie było znisz- 
czone, ale za to stan zabezpieczenia obiektów był całkowicie niewystarczający. Wojsko so- 
wieckie zabezpieczyło wówczas około 20 zakładów, które uruchomiono dla potrzeb frontu. 
W pozostałych obiektach gospodarczych sytuacja była bardzo płynna. Sowieci czasem ob- 
stawiali je wartami to znów opuszczali, stwarzając korzystne okoliczności do rabunków 
i dewastacji. Zarówno oddziały radzieckie, jak i ludność cywilna wykorzystywały sytuację 
do rabunków mienia znajdującego się w fabrykach. Według członka grupy operacyjnej 
w wypadku polskiej ludności cywilnej, głównym powodem jej udziału w rabunkach miała 
być zachęta ze strony żołnierzy radzieckich. Warto w tym miejscu dodać, że taki wspólny 
rabunek ułatwiał później sowietom zrzucanie wyłącznej odpowiedzialności na cywili. 
W rzeczywistości to Komenda Wojenna Armii Czerwonej, której podlegała także tymczaso- 
wa Milicja Obywatelska miała zapewnić powstrzymanie aktów grabieży. Czasami przed ma- 
gazynami obstawionymi przez ACz dochodziło do rozdawnictwa towarów. Władze polskie 
w wielu wypadkach nie były dopuszczane do sporządzenia spisów i nie wiedziały co znajdo- 
wało się w magazynach w momencie wejścia tam oddziałów Armii Czerwonej. Pomimo 
żądar1 ze strony przedstawicieli polskich władz gospodarczych, odpowie.dzialny wówczas 
w bydgoskiej Komendanturze ACz za sprawy gospodarcze SL lejtnant Zyliliski odmówił 
przekazania magazynów aprowizacyjnych, obiecując że jego żołnierze będą wydawali wła- 
dzom polskim potrzebne towary 81. Oprócz fabryk i magazynów, rabunkami dotknięte zosta- 
ły także poniemieckie sklepy i mieszkania. 
Winnym tego stanu rzeczy - i należy stwierdzić, że musiała to być świadoma polityka - 
była odpowiedzialna za porządek radziecka administracja wojskowa. Komendantem wojen- 
nym miasta i powiatu Bydgoszcz był w lutym 1945 r. ppłk. Aleksiejew. Jego zastępcą do 
spraw gospodarczych był st. lejtnant Żylitlski. W marcu funkcję komendanta objął ppłk Bie- 
rendiajew, sprawami gospodarczymi zajmował się kpt. Dżafarow. W drugiej połowie 1945 r. 
i w 1946 r. na stanowisku Komendanta Wojennego w Bydgoszczy urzędował płk Wiercho- 
gliad z zastępcami - kpt. Potapowem i kpt. Zafirowem 82. Trzeba jednak zaznaczyć, 
że w dostępnych dokumentach nie jest możłiwe odtworzenie pełnej obsady komendantur. 
Gospodarczy potencjał Bydgoszczy, przede wszystkim zapasy surowców i produkcji go- 
towej, zajęte zostały początkowo przez służby aprowizacyjne l Frontu Białoruskiego, które- 
go oddziały wspólnie z oddziałami polskimi zdobyły miasto. Prawdopodobnie w związku 
z przesunięciem się l FB daleko na zachód, już w połowie lutego służby aprowizacyjne tego 
frontu usunęły się z miasta. Wskazywał na to m.in. fakt przekazania władzom polskim już 
w dniach 14-19 lutego 1945 r. potężnego obiektu gospodarczego - Młynów Kentzera wraz 
z dużymi zapasami - przez Naczelnika Aprowizacji l FB płk. T. Wesołowa 83. Po tym termi- 
nie w zachowanych dokumentach pojawiały się już fonnacje 2 FB oraz przedstawiciele Mi- 
sji Ekonomicznej ZSRR. 
W okresie miesiąca od zakor1czenia walk o miasto większość zakładów została zabezpie-
>>>
37 


czona i częściowo uruchomiona, dzięki staraniom mieszkańców oraz członkom pomorskiej 
Grupy Operacyjnej, którzy do 17 lutego zdążyli zabezpieczyć 111 obiektów fabrycznych 84. 
W wielu uruchomionych przedsiębiorstwach władze radzieckie pozostawiły jednak swoich 
przedstawicieli, którzy mieli nadzorować sprawne zaopatrywanie frontu. Tak było np. 
w Rzeźni Miejskiej 8S. Administracja wojskowa objęła przede wszystkim zapasy towarów. 
Fragmentaryczne dane nie pozwalają odtworzyć stanu posiadania radzieckich władz w lu- 
tym 1945 r., chociaż można sądzić, że bliskość frontu, w tym obleganej twierdzy w Grudzią- 
dzu wpływała na zwiększenie się liczby obiektów, szczególnie magazynów zajmowanych 
przez ACz. Władze radzieckie częściowo musiały uwzględniać aprowizację - m.in. z przeję- 
tych magazynów w Młynach Kentzera - ponad stu tysięcy cywilów, jednak najważniejsze 
dla nich były potrzeby frontu i mieszkańcy odczuwali bardzo poważne trudności w zaopa- 
trzeniu się w żywność. Jeszcze w marcu 1945 r. większość bydgoskich magazynów znajdo- 
wała się pod kontrolą wojsk radzieckich. M.in. zajęte zostały duże magazyny firmy spedy- 
cyjnej C. Hartwig S.A. Składowano w nich kilkadziesiąt ton różnych towarów, m.in. mydło, 
smary, silniki, zapałki 86. 
Wspominając o potrzebach frontu trzeba jednak stwierdzić, że poza zniszczonymi w trak- 
cie walk ośrodkami, w większości miast pomorskich Annia Czerwona zastała duże zapasy 
żywności, np. większość wyprodukowanego jesienią i zimą 1944 r. cukru znajdowała się 
jeszcze w magazynach cukrowni pomorskich. Znaczne zapasy surowców i produktów posia- 
dały także zakłady przetwórstwa zbożowego. Powyższe okoliczności powodowały, że Ar- 
mia Czerwona zaoparrywala się w znacznej mierze na terenie kolejno zajmowanych obsza- 
rów i znaczenie zapasów dla potrzeb bieżących wojska, na oddalających się tyłach - czyli 
np. w Bydgoszczy - już po kilku tygodniach od zajęcia miasta poważnie zmalało. 
Według raportu kierownika Grupy Operacyjnej na terenie Pomorza, dr. Damazego Til- 
gnera z 12 marca 1945 r., w Bydgoszczy zdołano zabezpieczyć i częściowo uruchomić 145 
przedsiębiorstw. Tilgner stwierdził nawet, że proces ten dobiega już kOlka 87. Jednak zabez- 
pieczenie, w rzeczywistości dalekie od zakończenia, nie oznaczało jeszcze uruchomienia. 
Dwa miesiące po zakończeniu niemieckiej okupacji, w kwietniu 1945 r. liczba zatrudnio- 
nych w przemyśle całego miasta wynosiła 6883 osoby, a więc zaledwie 45 % w stosunku do 
1939 r., gdy w przemyśle bydgoskim pracowało 15421 osób 88. Tak niski poziom zatrudnie- 
nia - a jeszcze drastyczniej wypadłoby porównanie z okresem okupacji - wskazywał, że 
dotyczące całego województwa dane mówiące w lipcu 1945 r. o ponad sześćdziesięciopro- 
centowych stratach w majątku przemysłowym dotyczyły - chociaż w mniejszej skali - rów- 
nież Bydgoszczy. 
Należy podkreślić, że niski poziom zatrudnienia w przemyśle odzwierciedlał nie tylko stan 
przemysłu zdolnego do produkcji, ale również brak wykwalifikowanych pracowników, co n1iało 
związek zarówno z następstwami polityki okupantów niemieckich, jak i deportacji przeprowa- 
dzonych przez NKWD. Czynnik ten był już wówczas podnoszony przez przedstawicieli pol- 
skich władz adn1inistracyjnych i politycznych, a szczególnie przez kierownictwa finn jako 
bardzo niekorzystny. Przykładowo wykaz zawierający wywiezionych pracowników spółki 
spedycyjnej "Hartwig" liczył 16 nazwisk polskich pracowników, a z fabryki obuwia "Leo" aż 
26 nazwisk 89. Czasami straty kadrowe zakładów, szczególnie mniejszych, sięgały nawet kilku- 
nastu procent. Należy także podkreślić, że wywożeni pracownicy stanowili często l1ajl1iezbęd- 
niejszą, gdyż dobrze wykwalifikowaną i sprawną fizycznie część załóg. 


3a Kronika Bydgoska...
>>>
38 


Cały przemysł bydgoski odczuł, w aspekcie braku fachowych kadr, skutki deportacji - 
także "Kabel Polski", F-ka Sygnałów Kolejowych i inne zakłady. Dnia 7 marca 1945 r., czyli 
po aresztowaniu już ponad 80 % ogólnej liczby wywiezionych Antoni Alster w piśmie do 
Komendanta Wojennego Bydgoszczy stwierdził, że ACz zabrała wszystkich specjalistów, 
co spowodowało, że "władze polskie nie mogq brać odpowiedzialności za zapewnienie pro- 
dukcji bieżqcej dla potrzeb frontu" 90. 
Aresztowania powodowały także lęk wśród osób, które pozostawały jeszcze na wolności, 
co także miało wpływ na spadek aktywności w uruchamianiu - nie zniszczonego przecież 
w okresie walk o miasto - przemysłu bydgoskiego. Jednak dla sytuacji ekonomicznej Byd- 
goszczy po zakończeniu okupacji niemieckiej wywóz pracowników miejscowego przemy- 
słu okazal się tylko działaniem wstępnym. Władze radzieckie rozpoczęły zajmowanie obiek- 
tów przemysłowych oraz wywożenie części ich majątku. W pierwszych tygodniach działa- 
nia te miały przede wszystkim związek z potrzebami nieodległego frontu. Jednak potrzeby 
frontu wpłynęły głównie na wywóz części gotowej produkcji i surowców, pozostałe mienie 
nie miało większej użyteczności dla walczącej Armii Czerwonej. Miało jednak znaczenie dla 
wzmocnienia potencjału gospodarczego ZSRR, kosztem rzekomo niemieckiego majątku, 
uważanego za radziecki łup wojenny. 
Jeszcze w marcu 1945 r. część obiektów magazynowych i hurtowni przekazana została 
władzom połskim, m.in. 28 marca przejęto] l z nich 91. Władze radzieckie zostały zobowią- 
zane do protokólarnego przekazywania magazynów, które nie były niezbędne dla potrzeb 
frontów. W tym celu należało przed przejęciem sporządzić spisy znajdujących się w nich 
towarów. W rzeczywistości niejednokrotnie odmawiano polskim urzędnikom wstępu na te- 
ren magazynów, co ułatwiało wywóz części zasobów przed fonnalnym zdaniem danego obiek- 
tu. Zachłanność władz radzieckich doprowadzała czasem do poważnych strat. Przykładowo 
zawierające ponad 100 ton warzyw magazyny przy ul. Artyleryjskiej były z rzadka tylko 
wykorzystywane a pozostawiono odkryte kopce. Magazyny te były pilnie strzeżone przez 
uzbrojonych czerwonoannistów, którzy w rzeczywistości "chronili" gnijącą powoli żyw- 
ność 92. Działo się to w sytuacji, gdy warunki aprowizacyjne części bydgoskich rodzin, szcze- 
gólnie tych którym deportowano głównych lub jedynych żywicieli, były niezwykle ciężkie. 
Ilość zakładów przemysłowych obsadzonych w marcu 1945 r.przez Armię Czerwoną jest 
trudna do ustałenia, jednak znając dalszy przebieg wypadków - z maja i kwietnia 1945 r. - 
można wysunąć hipotezę, że władze radzieckie świadomie czekały na uruchomienie, jak 
największej części przedsiębiorstw po zastoju spowodowanym w wyniku przejścia frontu, 
aby dokonując rekwizycji orientować się w pełnym potencjale poszczególnych firm. Niektó- 
re z przedsiębiorstw były cały czas, przez okres kilku miesięcy, kontrolowane przez władze 
radzieckie, gdyż wykonywały produkcję potrzebną bezpośrednio dla frontu, np. Fabryka 
Opatrunków Dr Beluing & Ska; F-ka Materiałów Budowlanych Krenski; F-ka Środków 
Czyszczących PersiI; Bekoniarnia Nawag; F-ka Skór Buchholtz; Młyny Bydgoskie; Młyny 
Czyżkówko i wspomniane już Młyny Kentzera, które mimo, że już raz zostały zdane przez 
służby aprowizacyjne l Frontu Białoruskiego, powtónlie powróciły pod nadzór radziecki. 
W momencie wkroczenia władz radzieckich do Młynów Kentzera znajdowało się w nich , 
m.in. 1000 ton żyta, w połowie marca było już tylko 390 ton 93. 
Przypadki powtórnego zajmowania raz już zwolnionych obiektów były bardzo częstą prak- 
tyką. Podobnie było z wieloma magazynami. Przykładowo Składy Miejskie przy ul. Toruń-
>>>
39 


skiej uzupełnione przez polskie władze artykułami spożywczymi, zostały 14 marca 1945 r. 
zajęte po raz drugi przez batalion roboczy nr 127 Armii Czerwonej. Żołnierze zerwali polską 
tablicę i wystawili własne warty. Składy firmy cukierniczej "Lukullus" gromadzące zapasy 
cukru na potrzeby miasta zostały tego samego dnia zajęte przez oddział radziecki dowodzo- 
ny przez mjr. Morasa. Z magazynów "Lukullusa" ubyło w krótkim czasie 100 ton cukru. 
W Rzeźni Miejskiej zarekwirowano kilkadziesiąt sztuk żywca 95. 
Te bezprawne, nie poparte żadnymi wcześniejszymi uzgodnieniami działania wywoływa- 
ły tylko bezsilne protesty władz polskich. Zdarzały się również zwykłe grabieże bez czaso- 
wego zajmowania obiektów. Przykładowo z firmy "Kauczuk" 11 marca 1945 r. oddział woj- 
ska wywiózł dwie nowoczesne tokarnie i dziesięć silników 96. 
Grabież polskiego mienia przemysłowego - a podkreślić należy, że wszystko, co znajdo- 
wało się na ziemiach starych poza niemieckim mieniem wojskowym należało do Polski - 
była procesem realizowanym w znacznej mierze planowo i systematycznie. Oczywiście 
w pierwszym okresie po wkroczeniu wojsk radzieckich panował pewien nieład, m.in. z po- 
wodu realizowania potrzeb pobliskiego frontu i samodzielnej aktywności niektórych od- 
działów. Jednak najczęściej dotyczyło to zapasów różnych wyrobów i surowców w magazy- 
nach, czasem także niektórych części wyposażenia zakładów, przydatnych walczącym od- 
działom. Już te chaotyczne rekwizycje spowodowały poważne straty czy też dewastacje. 
Bardzo szybko zakłady przemysłowe były otaczane wartami wojskowymi, mianowano ofi- 
cerów zarządzających ważniejszymi firmami. Zorganizowanymi działaniami rekwizycyjny- 
mi bezpośrednio zajmowały się oddziały zdobyczy wojennej podlegające naczelnikom za- 
rządów zdobyczy wojennej poszczególnych frontów. W strukturze poszczególnych frontów 
nadzór nad działalnością oddziałów zdobyczy wojennej sprawował odpowiedzialny m.in. za 
zaopatrzenie wojsk Naczelnik Tyłów. Funkcję tę przy 2 Froncie Białoruskim pełnił generał 
lejtnant Fieofan Lagunow. Warto wspomnieć o tym generale, chociażby dlatego, że 2 FB stał 
się podstawą do utworzonej w Polsce - w istocie okupacyjnej - struktury wojsk radzieckich 
nazwanej Północną Grupą Wojsk Armii Radzieckiej i znaczna część kadry 2 FB przeszła na 
analogiczne stanowiska w PGW AR, w tym także Fieofan Lagunow, urzędujący w Legnicy 
do jesieni 1947 r. 97. Komendantury wojenne ACz, na terenie ważniejszych ośrodków, np. 
Bydgoszczy, czy Torunia utrzymywane były jeszcze przez kilkanaście miesięcy po wojnie. 
W pierwszych miesiącach po wkroczeniu Armii Czerwonej odgrywały w akcji demontażu 
i wywozu mienia z reguły rolę pomocniczą, współpracując z dowódcami oddziałów trofiej- 
nych. Jeden z zastępców Komendanta Wojennego pełnił z reguły funkcję komendanta go- 
spodarczego, który nadzorował obiekty przemysłowe zajmowane przez ACz, poza obiekta- 
mi do których wkraczały oddziały zdobyczy wojennej. Głównym zadaniem komendantur 
w okresie trwania wojny w Europie było zapewnienie bezpieczeństwa na zapleczu frontu 
i umożliwienie sprawnego zaopatrzenia jego potrzeb. Udzielały one także "pomocy" poli- 
tycznej, oraz w istocie pełniły nadzór nad zorganizowaniem odpowiednich władz polskich 98 . 
Nadzorowały one m.in. sprawę kwaterunku przemieszczających się oddziałów radzieckich 
oraz ogólne zabezpieczenie szlaków komunikacyjnych, tworząc wydzielone Komendy Ko- 
lejowe, a w niektórych miejscowościach także Komendy Wodne. Oba typy komend powsta- 
ły także w Bydgoszczy. Komendą Wodną kontrolującą ważny szlak żeglugowy przechodzą- 
cych przez miasto dowodził w 1945 r. płk Bachtin. Dla władz radzieckich waga tego szlaku 
wodnego wynikala z faktu, że był to najtańszy sposób transportu łupu wojennego
>>>
40 


z Niemiec i Polski do ZSRR. Łupem były zarówno rozmaite towary, jak i sam tabor pływa- 
jący. Zlokalizowana w Bydgoszczy-Wschód radziecka Komenda Wodna istniała przynaj- 
mniej do 1946 r. 99. Rola komendantur wojennych w akcj i demontażu, a szczególnie wywozu 
zgromadzonego już przez Armię Czerwoną mienia wzrosła po zakończeniu wojny. M.in. 
Komenda Wodna brała udział w rekwizycjach należących do bydgoszczan obiektów pływa- 
jących oraz w rabunku towarów zgromadzonych w miejscowych składach portowych. Sze- 
fostwo komendantur mie
ciło się w okresie wojny przy Sztabie Frontu. Zwierzchnikiem 
służby komendanckiej 2 FB był gen. lejtn. Nikita Subbotin, który podobnie jak gen. Łagu- 
now pozostał po wojnie w strukturach PGW AR 100. 
Latem 1945 r., gdy likwidowano w Polsce większo
ć spo
ród prawie 300 placówek ra- 
dzieckiej administracji wojennej na ziemiach polskich, pozostawiono na terenie Polski 43 
z nich, położone w ważniejszych miejscowościach. Komendy wojenne pozostały, m.in. 
\V Bydgoszczy, Toruniu i Grudziądzu. Gen. Kotow ze Sztabu PGW, stwierdził - okre
ając tym 
samym ich rabunkową rolę - że muszą one pozostać do czasu wywozu łupu wojennego 101. 
Naczelnikiem Zarządu Zdobyczy Wojennej przy 2 Froncie Białoruskim ACz był płk Plet- 
nicki. Na terenie samej Bydgoszczy organizacją zbierania i wywozu tzw. łupu wojennego 
zajmował się m.in. płk Gonczarow 102, ale naj prawdopodobniej najważniejszym funkcjona- 
riuszem był płk Andrejew, któremu według jednego z dokumentów miał podlegać przelnysł 
w "okręgu Bydgoszczy, Torunia i Grudziądza" 103. 
Jednak naj istotniejszą rolę w organizacji demontażu i wywozu należnego prawnie Polsce 
mienia przemysłowego odegrała powołana rZekOl110 do pomocy w odbudowie Polski Misja 
Ekonomiczna ZSRR, której zresztą wymienieni wyżej funkcjonariusze formacji "trofiejsz- 
czików" byli podporządkowani. Misja przybyła z ZSRR do Polski w lutym 1945 r., a w jej 
kierownictwie znalazł się m.in. Aleksiej Ławryszczew członek Gospłanu ZSRR 104. Jednym 
z zadaI1 tej misji było przygotowanie wywozu mienia przemysłowego z ziem polskich do 
ZSRR. Formalnym pretekstem do demontaży miał być fakt, że czę
ć mienia w Polsce była 
własno
cią niemiecką, którą ZSRR uważał za swój łup wojelmy 105. 
Wysunięcie tego argumentu wobec polskich ziem wcielonych do Rzeszy było przykła- 
dem obłudy Stalina, gdyż z punktu widzenia prawa międzynarodowego wszelkie inwestycje 
niemieckie - bardzo często powstałe kosztem grabieży i wyzysku podbitej Polski, także jako 
efekt komasacji mniejszych firm - należały się Polsce. Ogrom zniszczelI na całych ziemiach 
polskich w czasie II wojny 
wiatowej mógł być dzięki ziemiom zachodniej Polski znacznie 
szybciej przezwyciężony, a i tak nie rekompensowałby cało
ci polskich strat. 
W marcu 1945 r. w bydgoskich zakładach przemysłowych, w większo
ci zajętych już 
przez wojsko, pojawili się przedstawiciele Misji Ekonomicznej ZSRR. Przygotowywali oni 
spis firm w Bydgoszczy, które władze radzieckie uznały za przydatne dla swojej gospodarki. 
Jednak głównym argumentem - rzekomo bardziej przekonywującym - miał być fakt, że 
czę
ć mienia przemysłowego była poniemiecka, a więc miała to być zdobycz należna ZSRR. 
Obecno
ć tej delegacji wzbudziła zaniepokojenie polskich władz, gdyż przybyli z Warszawy 
radzieccy specjaliści nie ukrywali, że spisane przez nich urządzenia - jeżeli zostały zamon- 
towane w okresie okupacji niemieckiej - zostaną wywiezione do ZSRR 106. 
Podstawą prawną działań misji w Bydgoszczy i innych polskich miastach Pomorza czy 
też Górnego Śląska była decyzja Stalina, czy też formalnie Państwowego Komitetu Obrony 
ZSRR (nr 7558) z 20 lutego 1945 r.,która była przez ZSRR interpretowana jako prawo do
>>>
41 


zaboru znacznej czę
ci mienia przemysłowego. W decyzji Pallstwowego Komitetu Obrony 
ZSRR zapisano w punkcie 6b, że ,,Podlegają wywozowi do ZSRR po uzgodnieniu Z Rządem 
Polskim tylko niezbędne dla potrzeb plvwadzenia woj1lY urządzenia, materiały i gotowa pro- 
dukcja Z niemieckich i ,vzbudowanych przez Niemców przedsiębiorstw w Polsce, w tym także 
przedsiębiorstw położo1lYclz lla terellaclz lliemieckich, które przechodzą do Polski" 107. 
W rzeczywisto
ci decyzja ta była interpretowana zupełnie dowolnie, początkowo jako zgoda 
na wywóz z ziem starych całego przemysłu należącego do Niemców lub przez nich rozbudo- 
wanego. Na taką interpretację wskazywał fakt, że władze polskie musiały dokumentować 
pochodzenie maszyn w poszczeg61nych fabrykach członkom radzieckiej misji. 
Kolejnym etapem prawnego uregulowania sprawy własno
ci obiekt6w przemysłowych 
była umowa Rządu Tymczasowego z ZSRR z 26 marca 1945 r., w której uzależniony całko- 
wicie od władz radzieckich i zdominowany przez komunist6w rząd Polski wyraził zgodę na 
wywóz poszczególnych przedsiębiorstw poniemieckich lub ich czę
ci z terytoriów Polski 
w granicach z 1939 r. 108. Brak niestety, pełnej dokumentacji z realizacji tego "porozumie- 
nia", szczególnie kompłetnych zestawień z zatwierdzonymi listami firm. I znowu władze 
radzieckie niewiele przejmowały się porozumieniem wywożąc polskie mienie także bez uzgad- 
niania z polskimi władzami. 
Od marca komisja radzieckich specjalistów operowała na całym zapleczu 2 Frontu Biało- 
ruskiego. Dysponowała ona na miejscu gęstą siecią komendantur oraz aparatem Zarządu 
Zdobyczy Wojennej 2 Frontu Białoruskiego, kierowanym przez płk. Pletnickiego 109. W po- 
lowie marca - sprzyjało temu oddalenie się frontu po zdobyciu 6 marca Grudziądza - wła- 
dzom polskim udalo się doprowadzić do rozpoczęcia regulowania spraw gospodarczych 
z władzami radzieckimi. Dnia 13 marca 1945 r. odbyło się w Chojnicach - gdzie mie
cił się 
wówczas Sztab 2 FB HO - spotkanie przedstawicieli pomorskiej Grupy Operacyjnej Mini- 
sterstwa Przemysłu i Handlu (inspektor Nagler i inż. Kawecki) z członkami PaIlstwowej 
Komisji (czyli Misji Ekonomicznej) z Moskwy III . W Chojnicach urzędowal wówczas także 
Zarząd Zdobyczy Wojennej 2 FB. 
Przedstawiciel misji w randze pułkownika, naj prawdopodobniej wspominany już płk 
Andrejew - przedstawil cele działa6 Misji Ekonomicznej, na które skladało się: 
wybranie obiektów da wywiezienia z zastrzeżeniem, że ostateczne decyzje uzgodnią rzą- 
dy ZSRR i Polski, 
dokonanie inwentaryzacji wybranych obiektów, tylko przez stronę radziecką, bez udzia- 
łu przedstawicieli ze strony polskiej ll2. 
Członkowie Grupy Operacyjnej zostali także poinformowani, że radziecka Misja dyspo- 
nuje kadrą 25 inżynierów oraz że podobne grupy zostaly wysłane także na Górny Śląsk. Szef 
sowieckiej delegacji pocieszył polskich rozmówców, że np. na G6n1ym Śląsku niektóre spo- 

ród zakwalifikowanych do wywozu fabryk zostały decyzjami rządowymi zatrzymane w 
Polsce. Obiecał również, że przedsiębiorstw użyteczno
ci publicznej oraz inne obiekty, któ- 
re na terenie Pomorza były obsadzone przez wojsko radzieckie zostaną zwolnione po wyco- 
faniu wojska. Jednak nie okre
lił terminu, a władze polskie prosiły o natychmiastowe udo- 
stępnienie tych obiektów i wyj
cie ACz, gdyż nawet dopuszczanie władz polskich nie clllO- 
nilo zakładów przed dewastacjami i innymi stratami. Płk Andrejew zapowiedzial również, 
że przedstawiciele władz polskich nie będą wpuszczani na teren obiektów zajmowanych 
przez ACz ll3.
>>>
42 


Bezpo
rednim skutkiem działałl radzieckiej Misji Ekonomicznej - pomijając późniejsze 
demontaże - było m.in. przerwanie uruchamiania i produkcji w czę
ci przedsiębiorstw. Po- 
mimo, że front przesunął się już daleko na północ, gospodarka uwolnionej od okupacji nie- 
mieckiej czę
ci Pomorza nadal nie mogła normalnie funkcjonować. 
Już kilka dni po spotkaniu w Chojnicach, 17 marca 1945 r. w jednym z większych bydgo- 
skich przedsiębiorstw, w "Kablu Polskim" zjawił się przedstawiciel radzieckiej Komendy 
Portu Bydgoskiego 114 st.lejul. Aleksander Jegorow i zażądał odpowiedzi na dziesięciopunk- 
tową ankietę dotyczącą stanu własno
ciowego firmy z uwzględnieniem inwestycji niemiec- 
kich oraz ogólnego potencjału zakładu i możliwo
ci technicznych wywozu, np. lokalizacji 
bocznicy kolejowej l15. (zob. Tab. 6) 


Tabela 6. Fonmtlarz radzieckiej ankier)' przedsiębiorsf1,ł'a i odpowiedzi/-ki "Kabel Polski". 


Pytanie 


Odpowiedź Zarządu Fabryki 


1. Do kogo należał zakład 
aJ przed wojną 
b/ w czasie wojny 
ci po wojnie 


S.A. "Siła i Światło" 
zarząd niemiecki 
zarząd polski 


2. Czy jest bocznica kolejowa 


jest 


3. Czy są środki transportu wodnego 


nie 


4. Ile czasu potrzeba na demontaż wszystkich 
maszyn przy 100-120 osobach 


co najmniej 3 tygodnie 


5. Ile czasu na załadowanie na wagony 


2-3 miesiące 


6. Jak można opakować maszyny 


klatki lub skrzynie 


7. Ile potrzeba wagonów czterdziestopięcioto- 
nowych (rosyjskich) 


200-250 wagonów 


8. Ile jest różnych maszyn i agregatów 


ok. 380 sztuk 


9. Które wydziały zbudowali Niemcy 


oddział mas sztucznych 


10. Ile osób obecnie pracuje 


65 kobiet i 30 mężczyzn- 


Źródło: APB, KW PPR, sygn. 1IV/ll, pismo Z-du "Kabla" Z 191111945 r. 
* - co najmniej kilkwlas1U 11lężczyzn, pracowników Kabla wywiozło NKWD. 


Pytania postawione przez radzieckiego funkcjonariusza wskazywaly wyraźnie, że jeszcze 
przed ustaleniem stanu własno
ciowego firmy - co i tak z prawnego punktu widzenia nie 
zmniejszaloby polskich praw do fabryki - władze radzieckie już zaplanowały demontaż 
i wywóz tej niezwykle cennej fimlY. Szczególnie warto
ciowy był oddział plastyfikacji, kt6-
>>>
43 


ry należał do największych osiągnięć ówczesnej techniki produkcji kabli. Podobne kwestio- 
nariusze wypełniały również inne bydgoskie zakłady, m.in. największy zakład poligraficzny 
na Pomorzu - Drukarnia Polska. 
Zebrane m.in. w powyższy sposób infonnacje posłużyły władzom radzieckim do prze- 
prowadzenia wielkiej akcji, w ramach której zajęły 40 największych bydgoskich finn, na 
ogólną liczbę 170 zakładów, w tym 150 czynnych ll6. Akcja została przeprowadzona w okre- 
sie 1 - 7 kwietnia 1945 r. Zakłady obstawiono przez radzieckie warty, a niektóre z nich na 
żądanie władz radzieckich musiały natychmiast przerwać produkcję. Ten los spotkał m.in. 
Zakłady Elektrotechniczne "Ciszewskiego" i Fabrykę Sygnałów Kolejowych "Fiebrandt". 
Inne pracowały, ale już pod pełnym nadzorem władz radzieckich, np. "Drukarnia Polska" 
i "Kabel Polski". Próby interwencji podjęte w Komendanturze Wojennej miasta Bydgoszczy 
nic nie dały, gdyż komendant nie miał w tej sprawie żadnych uprawnień zwierzchnich. Nad- 
zór nad akcją pełnili na polecenie Misji Ekonomicznej ZSRR, radzieccy funkcjonariusze - 
gen. Szymanowski i wspomniany już płk Gonczarow, jako osoby decydujące w sprawach 
zajętych przedsiębiorstw m. 
W wypadku kilku zakładów zachowały się szczegółowe relacje z przebiegu wspomnianej 
powyżej akcji. Przykładowo fabryki "Ciszewski" i "Fiebrandt" zostały 3 kwietnia zlustro- 
wane przez grupę radzieckich oficerów z płk. Gonczarowem. On sam zresztą już wcze
niej 
kilkakrotnie wizytował oba zakłady. Szczególnie interesował się obrabiarkami i warsztatami 
narzędziowymi. Stale też podkreślał, że wyposażenie fabryk jest mieniem poniemieckim. 
Dopytywał się także o bocznice kolejowe i odległo
ć od dworca oraz o dźwigi w halach do 
przestawienia obrabiarek. Dwa dni później w zakładach pojawiły się radzieckie warty llS. 
Fabryka Elektrotechniczna już następnego dnia - 6 kwietnia - została całkowicie zajęta 
przez liczący 150 żołnierzy oddział Armii Czer
onej. Dwa dni później, 8 kwietnia 1945 r., 
dowódca radzieckiego oddziału w fabryce, kpt. Zukow polecił aby 150-cio osobowa załoga 
opu
ciła teren zakładu do godziny 12.00. Pozostać miał tylko inż. Lesiewski oraz dwóch 
majstrów ll9. Fachowcy ci byli potrzebni do pomocy radzieckim "trofiejszczikom" w de- 
montowaniu wyposażenia 120. W raporcie ówczesnego kierownika Grupy Operacyjnej - Ta- 
deusza Gede z 12 kwietnia 1945 r. przedstawiony został dalszy los firmy. W okresie kilku 
dni wywieziono kilkadziesiąt maszyn i kontynuowano demontaż pozostałych. Nadzorujący 
akcję radziecki mjr Rybin o
wiadczył, że ma wywieźć 170 maszyn. a pozostawić tylko 80 
oraz zapasy produkcji gotowej i półfabrykaty. Rybin podkreślał, że zabiera wszystkie ma- 
szyny, które służyły w czasie okupacji do produkcji wojskowej 121. 
Pojawił się więc drugi argument - obok faktu niemieckiego pochodzenia części majątku - 
którym władze radzieckie zaczęły usprawiedliwiać rabunki polskiego mienia, czyli rzekomy 
wojenny charakter czę
ci urządzeł1. Oczywi
cie nie ulega wątpliwo
ci, że w okresie wojny 
hitlerowcy przystosowali znaczną czę
ć przemysłu do produkcji wojskowej, jednak więk- 
szo
ć urządzełl doskonale nadawała się także do produkcji pokojowej, a często do tego celu 
służyła przed wojną. Elastyczne stosowanie argumentu o wojskowym charakterze urządzełl. 
przemysłowych - podobnie jak w wypadku formalnych przyczyn wywozu ludno
ci, czy też 
niemiecko
ci majątku - dałoby w istocie nieograniczone możliwo
ci rekwizycyjne w sto- 
sunku do mieszkmków i gospodarki. 
Do 16 kwietnia z zakładów "Ciszewskiego" wywieziono 140 SkrZYł) Z maszynami i 13 
SkrZYłl z innym sprzętem. Oceniano, że było to około 180 maszyn 122. Skrzynie były adreso-
>>>
44 


wane do zakładów elektrotechnicznych w Leningradzie 123. Przed demontażem Fabryka Elek- 
trotechniczna zatrudniała 150 osób. Po wywozie warsztatów pracy i połączonej z demonta- 
żem dewastacji pozostało tylko 72 pracowników l2-ł. 
Kierujący demontażem "Ciszewskiego" mjr Rybin nadzorował także kilka innych bydgo- 
skich przedsiębiorstw zajętych w kwietniu 1945 r. przez ACz. Jego kwatera mie
ciła się 
w Bydgoszczy przy ul. Zamojskiego 6 125 . Trzeba od razu wspomnieć, że w następnym roku 
Zakłady Elektrotechniczne otrzymały pewną liczbę obrabiarek z dostaw reparacyjnych dla 
Polski z radzieckiej strefy okupacyjnej w Niemczech l26 . Jednak pomijając już problem, że 
nowe maszyny nie rekompensowały w pełni rabunku wła
ciwego wyposażenia, to jeszcze 
należy doliczyć koszty zniszczeń podczas demontażu, nakłady na instalację nowych maszyn 
oraz wielomiesięczny przestój na większo
ci stanowisk pracy istniejących do czasu wkro- 
czenia Armii Czerwonej. Oczywi
cie najistotniejsze było to, że dostawy reparacyjne i tak 
należały się Polsce - za straty poniesione w wyniku działaIl Niemiec. Tymczasem dochodzi- 
ło do sytuacji, że Niemcy rekompensowali Polsce straty, wyrządzone przez ZSRR. Można 
widzieć w tym swoistą konsekwencję Stalina, porównywalną z powojennymi rozstrzygnię- 
ciami terytorialnymi w stosunku do Polski i Niemiec. 
Drugi wielki bydgoski zakład - Fabryka Sygnałów Kolejowych "Fiebrandt", zatrudniają- 
ca 300 osób, została w końcu kwietnia zajęta całkowicie przez oddelegowany do akcji de- 
montażowej oddział zdobyczy wojennej dowodzony przez mjr. Garina. Oddział przywiózł 
ze sobą na teren zakładu materiały do pakowania i rozkaz opiewający na wywóz wszystkich 
maszyn. 
Obok dużych zorganizowanych akcji wywozowych trwały także różne drobniejsze re- 
kwizycje, np. z Młynów Kentzera zabrano 120 metrów pasów transmisyjnych 127. Kradzieże 
pasów transmisyjnych - które były wyjątkowo częste w związku z ich przydatno
cią dla 
wojska - były prawdziwą plagą unieruchamiając na całym szlaku ACz wiele urządzeń. 
Rozpoczęte natychmiast po zajęciu kilkudziesięciu bydgoskich finn interwencje władz 
polskich nie przynosiły początkowo żadnych efektów. W wypadku Fabryki Sygnałów Kole- 
jowych zachowały się dokumenty odzwierciedlające istotne społeczno-polityczne następ- 
stwa wywózek polskiego majątku, czyli zaburzenia w
ród dotkniętych tymi działaniami za- 
łóg przedsiębiorstw. Stan napięcia najlepiej ilustrowała propozycja strajku protestacyjnego, 
która została wysunięta na zebraniu Związku Zawodowego Metalowców 27 kwietnia 1945 r. 
Podjęte przez polskie władze działania zapobiegły realizacji tego zamierzenia, gdyż następ- 
nego dnia doszło do spotkania władz polskich i radzieckich, na którym podjęto m.in. decyzję 
o umożliwieniu korzystania ze stołówki, o zapewnieniu im wynagrodzeń oraz obietnicę utrzy- 
mania n1iejsc pracy. Omówiono także technikę demontażu maszyn. Technika demontażu 
była o tyle istotna, że podczas wymontowywania niektórych maszyn dochodziło czasem do 
większych strat w majątku, który miał być pozostawiony niż były warte same maszyny pod- 
legające wywozowi. Postanowienia powyższe przedstawiono robotnikom na zebraniu, które 
poprowadzili przedstawiciele PPR, związków zawodowych i administracji gospodarczej 
Bydgoszczy. Starano się także wytłumaczyć robotnikom, że nie ma innej możliwo
ci jak 
podporządkowanie się decyzji władz radzieckich w sprawie wywozu majątku zakładu 128. 
Następnego dnia władze radzieckie wywiozły już czę
ć maszyn. 
Dopiero kolejne, usilne interwencje władz polskich spowodowały wstrzymanie wywozu 
reszty maszyn i urządzeń z "Fiebrandta". Dnia 7 maja uzgodniono, że w fabryce pozostanie
>>>
45 


116 maszyn, a 70 zostanie wywiezionych do ZSRR. Sowieci mieli także zabrać 25 % narzę- 
dzi i surowców. Ciekawym posunięciem była selekcja wywożonych maszyn. Ustalono bo- 
wiem, że w zasadzie wywiezione zostaną urządzenia zamontowane po 1 września 1939 r. 
Jednak ostatecznie schemat selekcji zawierał także 12 maszyn z okresu przedwojennego, 
zamiast których - "zamiast" w rozumieniu władz radzieckich, gdyż wszystkie należały do 
Polski - pozostawiono 24 maszyny zainstalowane po l września (zob. Tab. 7). Prawdopo- 
dobnie głównym kryterium był fakt, że niektóre maszyny przedwojenne były cenniejsze. 


Tabela 7. Liczba maszyn z F-ki Sygnałów Kolejowych" Fiebrandt" zdemo1l1owanch i p r zeV lGc zo 1l ych 
do wywiezienia w 1945 r. do ZSRR. 


Okres zainstalowania maszyn Liczba maszyn Pozostawiono Zdemontowano 
w IV 1945 r. w fabryce 
przed 1 września 1939 r. 104 92 12 
po 1 września 1939 r. 82 24 58 
Razem 186 116 70 


Źródło: APB, UWp, sygn. 4789, raport T. Gede Z 14 maja 1945 r. 


Podobnej selekcji dokonano w Zakładach Elektrotechnicznych. gdzie z 259 maszyn wy- 
wieziono 181. Pozostawiono część maszyn zainstalowanych po 1 września 1939 r., a zabra- 
no niektóre wartościowsze sprzed wojny. Stwierdzenie to pochodziło z raportu T. Gede, 
którego w świetle dostępnych fródeł trudno podejrzewać o wypisywanie rzeczy niekorzyst- 
nych dla Rosjan bez pokrycia w faktach 129. 


Tabela 8. Liczba maszyn Z F-ki ElektroteclmicZllej "Ciszewski" zde11lo1l1ou;an)'ch i wy
viezionJch w 
1945 l: do ZSRR. 


Okres zainstalowania maszyn Liczba maszyn Pozostawiono Wywieziono do 
w IV 1945 r. w fabryce ZSRR 
przed 1 września 1939 r. 67 b.d. b.d.* 
po 1 września 1939 r. 181 b.d. b.d.* 
Razem 259 78 181 


Źródło: APB, UWp, s)'gn. 4789, raport T. Gede z 12 maja 19-15 r.; MN, MPiH, sygn. 4113, s. 102-103, 
Zestmvienie maszy" wywiezion)'ch i pozostmvioll)'ch:: 17 IV 1945 l: 


* - w dokume1l1ach precyzyjnie określona została tylko liczba ogólna wywieziollych mos::)'n (181); 
"''v'ładze radzieckie pozostawiły jednak część maszyn zamontowanych po 1 IX 1939 r., a wywiozły kilka- 
naście maszyn przedwoje1l1lYch. 


Kuriozalnym faktem było więc, że obydwa zakłady w wyniku radzieckich rabunków zna- 
lazły się pod względem wyposażenia sprzętowego - nie mówiąc już o stanie ilościowym 
wykwalifikowanej kadry z 1939 r., której przedstawiciele zginęli w wyniku represji nie-
>>>
46 


mieckich oraz byli deportowani przez Rosjan - w położeniu gorszym niż były w momencie 
wybuchu II wojny 
wiatowej, przed rozpoczęciem niemieckich inwestycji. 
Oczywi
cie niemiecki charakter tych inwestycji często ograniczał się do wykorzystania 
efektów pracy polskich pracowników i grabieży mienia z innych polskich przedsiębiorstw. 
Dotyczyło to poza jednostkowymi przykładami - np. DAG w Bydgoszczy, czy Zakładów 
Union w Toruniu - znacznej czę
ci przemysłu pomorskiego. W 
wietle powyższych przy- 
kładów można przypuszczać, że podobne praktyki były częstsze. Taka nierównomierna "wy- 
miana", czyli pozostawienie czę
ci maszyn zainstalowanych po- l wrze
nia 1939 r. i zdemon- 
towanie niektórych przedwojennych, miała również miejsce w "Drukami Połskiej", w której 
24 marca 1945 r. oddział sLlejtn. Liwita zarekwirował trzy nowoczesne, chociażjeszcze przed- 
wojenne maszyny poligraficzne, pozostawiając w zamian jedną gorszego typu 130. 
Jednak ostatecznie polskie przeciwdziałanie zaczęło przynosić pewne efekty i m.in. inter- 
wencja władz polskich zapobiegła wywiezieniu z Polski maszyn z zakładów "Fiebrandt". In- 
terwencja władz polskich w Warszawie u szefa Misji Ekonomicznej Ławryszczewa, z poda- 
niem także zagrożeń politycznych - czyli grofby strajku załogi - spowodowała, że Kuczumow 
- pełnomocnik "Specjalnej Komisji", jeden z podwładnych Ławryszczewa, wydał piselnną 
decyzję o pozostawieniu całego Zakładu Sygnałów Kolejowych. Decyzja przyszła już po de- 
montażu i wywozie, ale prowadzący tę sprawę zastępca Alstera, kpt. Kellner dostarczył płk. 
Andrejewowi w Bydgoszczy decyzję Kuczull10wa na tyle szybko - 22 maja 1945 r. - że udało się 
pociąg z maszynami ,,Fiebrandta" sprowadzić z powrotem do Bydgoszczy z drogi do ZSRR 131. 
Przedstawione powyżej szczegółowo łosy dwóch fabryk były przykładem problemów 
i zagrożelI z jakimi w kwietniu i maju 1945 r. zetknęło się kilkadziesiąt największych bydgo- 
skich zakładów. Problemy te były swoistym zamknięciem pierwszego - można go nazwać ze 
względu na okres wojenny - etapu działalI gospodarczych władz radzieckich w Bydgoszczy. 
Nastąpiło wówczas zakończenie prac przedstawicieli Misji Ekonomicznej ZSRR na terenie 
Bydgoszczy. Efektem działań radzieckich specjalistów od polskiej gospodarki, wspomaga- 
nych przez oddziały zdobyczy wojennej, było przygotowanie listy przedsiębiorstw, które 
miano wywiefć do ZSRR. Pierwsza lista takich przedsiębiorstw została przedstawiona pol- 
skim władzom w kwietniu 1945 r. Otrzymał ją 25 kwietnia Pełnomocnik Rządu Antoni Al- 
ster. Był to spis finn, które nie miały podlegać przekazaniu władzom polskim, gdyż ich 
urządzenia podlegały demontażom 133. W wykazie złożonym Alsterowi znalazło się 66 firn1 
(zakładów produkcyjnych i innych obiektów gospodarczych) z województwa pomorskiego, 
w tym aż 30 z terenu Bydgoszczy. Wykaz obejmował także 250 statków i berlinek z rzecznej 
flotylli Kanału Bydgoskiego IJ.ł. Według innego dokumentu w końcu kwietnia zmniejszono 
liczbę przedsiębiorstw do 44 zakładów z terenu województwa pomorskiego, w tym aż 20 
z Bydgoszczy. Nie dysponujemy rosyjskim oryginałem, ale zachowały się polskie dokumen- 
ty interwencyjne - m.in. podkreślające polskie prawa do urządzelI w czę
ci z planowanych 
do wywozu zakładów - sporządzone jeszcze 25 kwietnia 1945 r. 135. W spisie firn1, które 
podlegały demontażom władze polskie rzeczywi
cie stwierdziły dużo firn1 rozbudowanych 
lub zbudowanych w latach 1939-1944. Jednak pomimo faktycznej obecno
ci w poszczegól- 
nych firmach kapitału niemieckiego, były to zakłady - poza fabryką w Łęgnowie - w któ- 
rych znaczna czę
ć lub nawet zdecydowana większo
ć urządzeń były zainstalowana przed 
l wrze
nia 1939 r. Wykaz zaplanowanych do demontażu finn bydgoskich - czę
ci lub cało- 

ci mienia - zamieszczono w tabeli nr 9.
>>>
47 


Tabela 9. Spis obiektów gospodarczych w Bydgoszcz)' planowanych przez władze radzieckie do objęcia 
demontażami i wywozem (wg stanu z kwiemia 1945 r.). 


1. F-ka Sygnałów Kolejowych "Fiebrandt" 
2. F-ka Artykułów Elektrotechnicznych "Ciszewski" 
3. F-ka Rowerów "Tornedo" 
4. F-ka Kabli "Kabel Polski" 
5. F-ka Tlenu i Acetylenu 
6. Pomorska Fabryka Tlenu 
7. F-ka Sieci Rybackich "Filet" 
8. F-ka Chemiczna "Persii" 
9. F-ka Mydła "Mix" 
1 O. Wielkopolska Papiernia 
11. Drukarnia dla Przem. i Handlu 
12. "Drukarnia Polska" 
13. Bekoniarnia "Nawag" 
14. F-ka Maszyn Rzeźniczych d. Zimmermanna 
15. F-ka Kauczuku 
16. F-ka Maszyn Budowlanych i innych 
17. F-ka Mebli Pfefferkorn 
18. -I - (filia) 
19. - I - (filia) 
20. - I - (filia) 
21. F-ka Cukiernicza "Lukullus" 
22. F-ka Obróbki Drewna 
23. Tartak Meyera 
24. Tartak Arendta 
25. Tartak braci Franke 
26. F-ka Materiałów Budowlanych Krenskiego 
27. F-ka "Impregnacja" 
28. Warsztaty kolejowe 
29. Magazyn Maszyn Drogowych (Oemler) 
30. Magazyny ul. Artyleryjska 


Źródło: APB, KW PPR, sygn. lN/12, Spisf-kpr:.eznaczollycll do wywiezienia, przekazan)' A. Alsterowi 
29 IV 1945 r. 


Skala zaplanowanego demontażu, groziła upadkiem przemysłu w woj. pomorskim, a tak- 
że w samej Bydgoszczy. W rzeczywisto
ci tabela nr 9 sygnalizuje przede wszystkim skalę 
radzieckich planów rabunkowych, a nie zrealizowany demontaż i wywóz. Dzięki usilnym 
staraniom udało się uzyskać skre
lenie z listy większo
ci przedsiębiorstw, także w Bydgosz- 
czy 136. POlnimo uzyskania zwolnienia większo
ci zakładów władze radzieckie na Pomorzu 
i tak robiły starania, aby wywieźć chociaż czę
ć urządzeń. Posuwały się do najdziwniejszych 
kombinacji i niedopuszczalnych interpretacji, aby tylko uzyskać pożądany majątek. Przy- 
kładem było tłumaczenie się odpowiedzialnego za demontaże w województwie pomorskim 
- rezydującego w Bydgoszczy - płk. Andrejewa, że w rozkazie Sztabu Frontu o pozostawieniu 
jednej z fabryk w Bydgoszczy było tylko sformułowanie "pozostawić na miejscu urządzenia 
i maszyny". Według niego zdanie to należało interpretować jako "pozostawić na lniejscu urzą-
>>>
48 


dzenia i maszyny polskie", natomiast maszyny niemieckie należało bezapelacyjnie wywieźć, 
gdyż w rozkazie nie było stwierdzenia "pozostawić maszyny i urządzenia niemieckie". Zazna- 
czył przy tym, że taką interpretację uzyskał od płk. Pletnickiego z Zarządu Zdobyczy Wojennej 
i Kuczumowa, Pełnomocnika Specjalnego Komitetu Demontażowego. Powyższy problem 
dotyczył byłej Drukan1i dla Przemysłu i Handlu w Bydgoszczy (w czasie okupacji podległej 
Gestapo), był jednak symptomatyczny dla charakteru sporów z władzami radzieckiIni 137. 
Przeciwdziałanie i względne sukcesy władz polskich nie zapobiegły oczywi
cie rekwizy- 
cjom czę
ci majątku przemysłowego, tak w skali całego regionu, jak i w samej Bydgoszczy. 
Problem rekwizycji - zarówno planowanych i przerwanych, jak i zrealizowanych całkowi- 
cie możemy także prze
edzić w niektórych wypadkach w oparciu o całkowicie wcze
niej 
nieznane i niedostępne akta drugiej strony. Dokumenty te to przede wszystkim decyzje Pań- 
stwowego Komitetu Obrony ZSRR z 1945 r. Zbiór ten wprawdzie jest bardzo niepełny - 
zapewne dostępna czę
ć to tylko kilka lub kilkana
cie procent wytworzonych w PKO doku- 
mentów dotyczących spraw polskich - jednak bardzo dobrze ilustruje on problem wywozu 
polskiego mienia i potwierdza znacznie bogatsze materiały polskie. Niweluje więc dominu- 
jącą w dotychczasowych badaniach jednostronno
ć dokumentacji prezentującej wyłącznie 
polskie stanowisko. W przypadku problemu radzieckich rabunków na terenie Bydgoszczy 
zbiór ten przedstawia bardzo konkretny walor, gdyż zawiera aż cztery decyzje o demontażu 
i wywozie, podjęte przez Państwowy Komitet Obrony ZSRR i sygnowane przez Stalina, 
które dotyczą właśnie majątku tego miasta. Podobne decyzje zapadły także wobec innych 
bydgoskich, czy też szerzej pomorskich finn, chociaż nie wszystkie z nich zostały zrealizo- 
wane. Dysponujemy jednak tylko niewielką czę
cią tych dokumentów, brak np.decyzji de- 
montażowej dla PaIlstwowej Wytwórni Prochu (byłego DAG) w Łęgnowie, prawdopodob- 
nie największego radzieckiego demontażu w woj. pomorskim - i być może jednego z naj- 
większych w Polsce 138 - czy też dla Młynów Rychtera w Toruniu, z których odprawiono do 
ZSRR aż 46 wagonów załadowanych polskimi maszynami 139. Dla Bydgoszczy odnaleziono 
decyzje Stalina dotyczące czterech przedsiębiorstw - F-ki Sygnałów Kolejowych "Fiebrandł", 
Towarzystwa Budowy Dróg "Oemler", Zakładów Mechanicznych Maszyn Rzeźniczych Zim- 
mermanna oraz Zakładów Rowerowych "Tornedo" 140. 
Decyzja Państwowego Komitetu Obrony w sprawie wszystkich tych firm zapadła 
12 kwietnia 1945 r., zresztą tego samego dnia podjęto w Moskwie także postanowienia doty- 
czące wielu innych firm, m.in. dwóch przedsiębiorstw toruńskich, Zakładów "Union" oraz 
Fabryki Farb Graficznych "Atra", Szlifierni w Chojnicach, a nawet jednej fabryki w Buda- 
peszcIe. 
Każda z decyzji nosiła własny numer, sprawa dotycząca Zakładów "Fiebrandt" np. miała 
nr 8092 z gryfem tajno
ci "ss" - "sowierszenno sekrietno" (
ci
e tajne). W decyzji w spra- 
wie tych zakładów nie wyszczególniono urządzeń podlegających demontażowi i wywiezie- 
niu do ZSRR. Nadzór techniczny miał sprawować przedstawicieł "Transsignalswiazzawo- 
da" N. W. Lizanow wraz z trzema inżynierami. 
Kolejny wymieniony w decyzjach PKO demontaż dotyczył Zakładów Mechanicznych 
Zimmennanna. Postanowieniem nr 8075 polecono przesłać majątek tej firmy do Kijowa. 
Spis obejmował 34 urządzenia, w tym m.in. 18 tokarek, 3 frezarki oraz prasę stupięćdziesię- 
ciotonową. Z firn1Y "Oemler" połecono wywieźć 50 różnych drogowych urządzeń, w tym 
m.in. 4 lokomobile. Maszyny miały zostać wywiezione do Kowna. Decyzja zobowiązywała
>>>
49 


do wywiezienia tego majątku członka Głównego Zarządu Dróg Kołowych NKWD (towa- 
rzysza Pawłowa) 141. Decyzje PKO nakazywały także wywiezienie urządzeń z Zakładów 
Rowerowych "Ton1edo" w Bydgoszczy. Łącznie wymieniono 74 urządzenia podlegające 
wywozowi z tego zakładu, w tym dwana
cie pras stutonowych 142. Demontaż i wywóz wszyst- 
kich firm miał być przeprowadzony w okresie od 20 kwietnia do 10 maja 1945 r. 
Jedną z największych niemieckich inwestycji z okresu okupacji Pomorza była budowa 
wielkiego zakładu wojskowego, wytwórni prochu "Dynamit-Actien-Gesellschaft" w Łęgno- 
wie 143. Zakład ten - zajmujący ponad 40 km 2 - podlegał ogromnej grabieży, która trwała co 
najmniej do 1946 r. Wiadomo jednak, że Rosjanie byli tam obecni dłużej - obejmując poza 
mieniem technicznym, nawet wyposażenie czę
ci biur 144. 
Pomimo sowieckich rabunków pierwszy powojenny dyrektor PWP w Łęgnowie - od 
lutego 1945 r. - inż. Eugeniusz Smoliński - doprowadził jesienią 1945 r. do wznowienia 
czę
ci produkcji. Wcze
niej Eugeniusz SmoliIlski był związany z fabryką w Pionkach. 
Warto wspomnieć, że na początku swojej pracy. widząc rabunkową, a także groiną dla 
bezpieczeI1stwa miasta politykę władz radzieckich w zakładzie, E. SmolilIski zrzekł się - 
w marcu 1945 r. - wszelkiej odpowiedzialno
ci za losy zakładu. Jednak ostatecznie kont y- 
llUował swoją pracę, niestety w tragiczny sposób przerwaną przez komunistyczne organa 
represji. W sierpniu 1947 r. został aresztowany przez bydgoskie UB i wyrokiem Wojskowe- 
go Sądu Rejonowego w Bydgoszczy został skazany na 
I11ierć. Przekazany następnie do 
Warszawy poniósł w 1949 r. 
mierć w wyniku sądowego mordu w mokotowskim więzieniu 
w Warszawie. Jego ofiarna praca na rzecz odbudowy Łęgnowa - po zniszczeniach radziec- 
kich - była jednym z powodów, gdyż przy ogólnym zarzucie sabotażu oskarżano go m.in. 
o to, że ,,-w 1946 sa1l10\roln;e 
m;ellił decyzję Krajau'ej Rady Narodawej o odbudowie Fabl)'- 
ki w Pionkach ; zaczął odbudowywać Fabrykę w ŁęgIlowie" 145. Można wysunąć bardzo 
prawdopodobną hipotezę, że jego antyradziecka postawa, czyli przeciwdziałanie i protesty 
w związku z radzieckimi rabunkami bardzo zaważyły na zbrodniczej decyzji sędziów Woj- 
skowego Sądu Rejonowego. 
Oprócz największych bydgoskich firm umieszczonych przez radziecką komisję w spisie 
obiektów, które nie podlegały przekazaniu władzom polskim w związku z planowanym de- 
montażem, władze radzieckie prowadziły w okresie od lutego do maja 1945 r. swoje działa- 
nia także w wielu innych przedsiębiorstwach i obiektach gospodarczych miasta, które 
w maju 1945 r. zostały zwrócone władzOll1 polskim. Z rozproszonych dokumentów można 
ustalić prawie 50 większych i mniejszych obiektów spoza listy przekazanej Alsterowi 146. 
Zakłady, które znalazły się na li
cie firm do wywiezienia zostały w większo
ci wypadków 
zwrócone stronie polskiej również w maju, co świadczyło o względnym sukcesie - tak przy- 
najullliej można wnioskować z lektury ówczesnych dokumentów - starań miejscowych władz. 
Niewątpliwie korzystnie sprzyjało polskim staraniom zakOllczenie wojny oraz narastające 
oburzenie mieszkaIlców, a szczególnie załóg, łącznie z zagrożeniem strajkowym. W rzeczy- 
wisto
ci trudno mówić o jakimkolwiek sukcesie. Przez kilka miesięcy władze radzieckie 
z powodu swojej rabunkowej polityki - być może także i bałaganiarskiej, chociaż trudno 
w pełni w rolę tego czynnika uwierzyć - doprowadziły do zastopowania uruchamiania prze- 
mysłu, ograbiły czę
ć jego zasobów. a także pozbawiły wielu warto
ciowych pracowników. 
Dobra przemysłowe wywożone przez Rosjan w większości wypadków nie mogły być 
uznane za łup wojenny, a w wielu wypadkach ich "niemieckie" pochodzenie miało bardzo 


4 Kronika Bydgoska...
>>>
50 


wątłe podstawy. Przykładowo planowana do wywiezienia "Drukarnia Polska", ostatecz- 
nie, według dostępnych dokumentów, pozbawiona tylko kilku maszyn, składała się w więk- 
szości z majątku rzeczywiście zainstalowanego po 1 września 1939 r., jednak pochodził on 
aż w 95 % ze zlikwidowanych małych polskich zakładów poligraficznych, nawet spoza 
Bydgoszczy. np z Drukan1i Ojców Misjonarzy z Potulic. Podobnie było w Fabryce Ma- 
szyn Rzeźniczych Zimmermanna oraz w Fabryce "Tornedo", do których podczas okupacji 
niemieckiej zwieziono wiele urządzeń z likwidowanych polskich firm I.H. 
Starania władz polskich zapobiegły jednak ostatecznie zwiększeniu skali grabieży. 
W sprawozdaniu kierownika Wydziału Przemysłowego Tadeusza Gede z 14 maja 1945 r. 
wymieniono uratowane przed wywozem firmy: "Tornedo" , "Zinuuennann" i "Drukarnię 
Polską" 148. Dwa pierwsze przedsiębiorstwa znałazły się na cytowanych wyżej, zachowa- 
nych decyzjach demontażowych Państwowego Komitetu Obrony ZSRR. 
Oczywiście rezygnacja władz radzieckich z wywozu większości mienia firm nie ozna- 
czała, że zakłady te nie poniosły żadnych strat. Ich przykładem było m.in. wspomniane już 
podmienienie trzech maszyn w "Drukarni Polskiej" na jedną gorszego typu. Brak kom- 
pletnych dokumentów i szczegółowych badal} nad poszczególnymi firmami utrudnia osta- 
teczną odpowiedź na pytanie o pełną wielkość strat spowodowanych działaniami radziec- 
kimi. Częściowo zresztą "zadbały" o to władze radzieckie, gdyż w wielu wypadkach nie 
dopuściły do wkroczenia na teren zakładów, lub do niektórych ich części (np. magazyny) 
polskich urzędników i inwenteryzację często robiono już po wyjściu ACz, gdy czasami 
można było tylko zgadywać co było wcześniej w zakładzie oraz jaka była - w razie bra- 
ków w majątku - rola Niemców, jaka Rosjan, względnie innych szabrowników. Trudno 
przy okazji nie wspomnieć o czynionych w 1950 r. naciskach ze strony Sztabu Północnej 
Grupy Wojsk na władze polskie, aby zniszczyły dokumentację dotyczącą sporów polsko- 
radzieckich rozproszoną po licznych instytucjach. 
Udokumentowane demontaże dotyczą najprawdopodobniej tylko części faktycznych 
strat gospodarczych miasta spowodowanych tym procederem. Trzeba tu stwierdzić, 
że niestety akta radzieckie, np. decyzje demontażowe nie mają waloru kompłetnej infor- 
macji, gdyż brak np. protokołów kolejowych, granicznych oraz dokumentów zdawczo- 
odbiorczych z ZSRR, które wyjaśniałyby ostatecznie, co stało się z danym majątkiem. 
Przykładowo, gdyby nie akta z Archiwum Akt Nowych pochodzące z kancelarii wice- 
ministra H. Różańskiego trudno byłoby ostatecznie rozstrzygnąć jak decyzja wywozowa 
odnośnie wyposażenia Zakładów Sygnałów Kolejowych została zrealizowana - 
a przecież pociąg z majątkiem fabryki został odprawiony w kierunku ZSRR z bydgo- 
skiego dworca. Problemy tego typu dobitnie wskazują na potrzebę dalszych badań za- 
równo w aktach radzieckich, jak i polskich, szczególnie w masowej dokumentacji po- 
szczególnych firm, w której mogą kryć się brakujące elementy tej swoistej łamigłówki 
dotyczącej zagadnień ekonomicznych aspektów polityki władz radzieckich wobec prze- 
mysłu bydgoskiego. 
Udokumentowane demontaże i wywóz przynajmniej części mienia potwierdzają straty 
spowodowane przez działalność radzieckich władz w Fabryce Artykułów Elektrotechnicz- 
nych "Ciszewski", w Wielkopolskiej Papierni 149, Pomorskiej Fabryce Tlenu. Przykłado- 
wo w F-ce Tlenu zdemontowano początkowo całość aparatury do produkcji 60 m 3 tlenu, 
ostatecznie zadowolono się aparaturą o mocy produkcyjnej 20 111 3 - która miała pochodzić
>>>
51 


z Kowna, byłoby to więc mienie należące prawnie do ZSRR - a pozostałą część pozosta- 
wiono i pracownicy rozpoczęli ponownie instalowanie urządzeń 150. Dla części zakładów 
zachowały się dokumenty potwierdzające wywóz surowców i półproduktów, np. 40 ton 
mydła i surowców z firmy "Mix" zabrane w końcu kwietnia 1945 r. 151. 
Władze radzieckie rekwirowały także obiekty, których nie umieszczono na liście prze- 
kazanej w kwietniu Alsterowi. Przykładowo 20 kwietnia wywieziono urządzenia Elek- 
trowni w Smukale zaopatrującej Bydgoszcz w energię elektryczną 152. Dostarczono do 
ZSRR także 40 maszyn do szycia z bydgoskiej szwalni wojskowej, przy czym 12 pocho- 
dziło z przedwojennego wyposażenia tego obiektu 153. 
Na szczególne podkreślenie zasługuje termin znacznej części radzieckich działań de- 
n10ntażowych. Nastąpiły one w momencie, gdy wojna była już w ostatniej fazie lub po jej 
zakończeniu. Nie mały więc żadnego związku z potrzebami wojennymi. 
Próbując podsumować skutki radzieckich działai1 wobec bydgoskiego przemysłu, trzeba 
- przy obecnym stanie badań - oprzeć się na pośrednich wskaźnikach strat. Zachowane do- 
kumenty, tak dotyczące poszczególnych obiektów, jak i obejmujące problem 
w sposób szerszy nie są kompletne. a prawdopodobnie i tak nie zawsze sporządzano pełną 
dokumentację radzieckich rekwizycji. Jednym ze wskaźników może być np. wspomniany 
już stan zatnldnienia oraz wielkość produkcji w Bydgoszczy. Przy minimalnych zniszcze- 
niach w okresie walk o miasto, dopiero po roku osiągnięto przedwojenny stan zatrudnienia, 
a poziom produkcji wynosił tylko 80 % przedwojennego 154. Tymczasem po niemieckich 
inwestycjach i braku poważniejszych strat w związku z działaniami wojennymi, Bydgoszcz 
powinna już w pierwszych miesiącach 1945 r. funkcjonować na wyższym poziomie rozwoju 
gospodarczego niż w 1939 r. Zresztą trzeba zaznaczyć, że przedwojenny poziom produkcji 
został w następnych latach, już po 1946 r., rzeczywiście bardzo szybko przekroczony, co 
świadczyło o w miarę efektywnym wykorzystaniu - po zakoi1czeniu utrudniei1 czynionych 
przez władze radzieckie - bogatej infrastruktury przemysłowej. 
Podstawową przyczyną opóźnionego rozwoju gospodarczego miasta była akcja zajmo- 
wania, dewastowania i ograbiania przedsiębiorstw, gdyż np. wystarczył tylko rabunek pa- 
sów transmisyjnych, czy też zapasów węgla, aby unieruchomić na kilka tygodni lub na 
dłużej przedsiębiorstwo. Rzekomy zysk dla frontu - oczywiście o ile zrabowane rzeczy w 
ogóle poszły na potrzeby wojska - z pewnością był znacznie mniejszy, od wartości goto- 
wej produkcji jaką mogłyby dać poszczególne zakłady, także dla zaspokojenia ówcze- 
snych potrzeb militarnych. Oczywiście były i inne problemy utrudniające funkcjonowanie 
gospodarki miasta, gdyż w wyniku zmiany granic, częściowego zniszczenia np. poważne- 
go partnera gospodarczego jakim był GdaIlsk, nastąpiła czasowa trudność z przystosowa- 
niem się do nowego układu powiązai1 gospodarczych. Jednak był to niewątpliwie czynnik 
drugorzędny, całkowicie nieporównywalny z efektami działalności władz radzieckich. 
Trzeba w tym miejscu jeszcze raz podkreślić, że wskaźniki z 1939 r., do których przy- 
równywano powojenny poziom produkcji i zatrudnienia, nie uwzględniały wyraźnego 
wzrostu potencjału gospodarczego miasta w okresie okupacji. Niemieckie inwestycje 
, i niejednokrotnie korzystne ekonomicznie reorganizacje w przemyśle bydgoskim mogły 
po wojnie stać się rekompensatą, należną Polsce, za ogólny - w skali całego kraju - ogrom 
strat wojennych. Strat wyłącznie materialnych, gdyż rekompensaty za pomordowanych - 
przede wszystkil
 przez Niemców - nie można było w rzeczywistości uczynić.
>>>
52 


Oceniając postawę ówczesnych władz gospodarczych w regionie warto zwrócić uwagę 
na dziwnie układną - w stosunku do władz radzieckich - postawę niektórych z urzędników. 
Przykładowo Tadeusz Gede, od kOlka marca 1945 r. kierownik Wydziału Przemysłowego 
Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego wyraził nawet zadowolenie - już po częściowym suk- 
cesie akcji interwencyjnej - że władze radzieckie zgłosiły roszczenia tylko do części prze- 
mysłu poniemieckiego a nie do całości 155. Późniejsza długoletnia kariera owego urzędnika, 
który w początkach lat pięćdziesiątych, w czasach tzw. pełnego stalinizmu doszedł do naj- 
wyższych stanowisk w administracji paJIstwa - wicepremier w latach 1952-1956 - być może 
jest jednym z wy jaśnielI jego postawy w 1945 r. Postawa ta kontrastowala z wyraźnym sprze- 
ciwem wobec działaJI władz radzieckich, jaką reprezentował m.in. Stanisław Zagrodzki, peł- 
nomocnik pomorskiej grupy operacyjnej na powiat toruński, a następnie dyrektor kombina- 
tu cukrowniczego w Chełmży. Nasuwa się w związku z tym przypuszczenie, że być może 
szefowie grup operacyjnych Ministerstwa Przemysłu i Handlu nie dość wytrwale walczyli 
o polskie mienie. Trzeba jednak uwzględnić, że nie było to raczej bezpieczne politycznie 
zadanie, a postawa ich najważniejszego zwierzchnika, Hilarego Minca, nie dawała im raczej 
dobrego przykładu. 
Należy jednak też podkreślić, że niektórzy przedstawiciele najwyższych polskich władz 
starali się chronić polski przemysł przed rekwizycjami. W rozmowach z Rosjanami wskazy- 
wano na groźbę zaburzeń społecznych, co siłą rzeczy podkopywałoby i tak bardzo słabą 
pozycję nowej władzy. Jednym z najbardziej spektakularnych sposobów ochrony polskiego 
mienia przed rabunkami było obstawienie Wojskiem Polskim na skutek decyzji Władysława 
Gomułki niektórych szlaków kołejowych w celu zastopowania bezprawia. Gomułka jedno- 
cześnie poinformował Stalina o trudnej sytuacji gospodarczej Polski 156. 
Wracając do problemu demontaży i wywozu wielkich przedsiębiorstw bydgoskich do 
ZSRR warto zwrócić uwagę, że Połska upomniała się ponad dziesięć lat po wojnie o utra- 
cony w wyniku radzieckich rabunków majątek, wymieniając wśród obiektów z innych 
części kraju także firmy pomorskie, w tym i z samej Bydgoszczy. Świadczyło to o poważ- 
nym znaczeniu tych firm i dostrzeganiu nawet po latach, jak poważne straty ekonomiczne 
wywołała polityka władz radzieckich. Owo upomnienie się - niestety bezskuteczne - za- 
warte zostało w specjalnym dokumencie przygotowanym na rozmowy polsko-radzieckie 
w 1957 r. Dotyczył on radzieckich demontaży na ziemiach polskich, najwięcej na zie- 
miach nowych. Wśród przykładów wielkich strat jakie poniosła Polska wskutek radziec- 
kiej rabunkowej polityki po zajęciu ziem polskich u schyłku II wojny światowej, wYlnie- 
niono tylko trzy pomorskie przedsiębiorstwa - Państwową Wytwórnię Prochu w Łęgno- 
wie, F-kę Ciszewskiego w Bydgoszczy oraz Młyn Rycł1tera w Toruniu 157. 
Oczywiście należy pamiętać, że największe straty poniosła powojenna Polska na tere- 
nach, które miały być rekompensatą za ziemie utracone na wschodzie. Przykładowo nie- 
porównywalnie większe szkody poczyniły władze radzieckie m.in. w. majątku nieodle- 
głych - ale poza polskimi granicami z 1939 r. - miast pomorskich, w Elblągu i Gdańsku. 
Trzeba jednak podkreślić, że straty Bydgoszczy, czy też innych miast na tzw. ziemiach 
dawnych, jako dotyczące ziem bezsprzecznie polskich były najbardziej jaskrawym przy- 
kładem radzieckiego bezprawia.
>>>
53 


IV - Straty gospodarki komunalnej w Bydgoszczy spowodowane dzialalnością wladz 
radzieckich. 
Obok demontaży i zniszczeI1 w obiektach przemysłowych władze radzieckie spowodo- 
wały również straty gospodarcze w majątku komunalnym miasta Bydgoszczy. Związane to 
było z różnego typu świadczeniami, np. ubój w Rzeźni Miejskiej na potrzeby wojska, usługi 
budowlane, dostawy energii, czynsze za zajmowane obiekty miejskie. W stratach wyróżnia- 
no także rekwizycje ruchomości, samochodów miejskich czy też wyposażenia niektórych 
obiektów, np. wspomnianej już Elektrowni w Smukale. Według zestawienia (umieszczone- 
go w tabeli nr 10), sporządzonego 6 lipca 1945 r., do 15 kwietnia 1945 r. - a w wypadku 
czynszów i energii elektrycznej do 31 maja 1945 r. - samorząd miejski w Bydgoszczy poniósł 
z powodu świadczeI1 na rzecz Armii Czerwonej oraz z powodu zaboru ruchomości lub znisz- 
czeI1 nie związanych z działaniami wojennymi (z winy ACz) wydatki w wysokości ponad 
jednego miliona sześciuset tysięcy złotych wg cen z 1939 r.( l 666 672 zł 29 gr). Ponad 
połowę tej kwoty stanowiły koszty dostarczonej energii elektrycznej według stanu na dzień 
31 maja 1945 r. W tym samym czasie na Wojsko Polskie miasto wydało 250 tys. zł. 158. 
Można stwierdzić , że potrzeby wojenne nieodległego frontu, szczególnie do 6 marca 
1945 r., czyli do zdobycia Grudziądza, uzasadniały włączenie się bydgoskiej gminy do świad- 
czeI1 wojennych, oczywiście z zastrzeżeniem, że po zakOllczeniu wojny nastąpiłoby uczciwe 
rozliczenie wzajemnych wydatków. Jednak niektóre straty nie miały żadnego uzasadnienia, 
jak np. dewastacja obiektów miejskich przy ul. Dwemickiego. Po zakOllczeniu działaI1 wo- 
jennych polskie władze centralne podjęły akcję zbierania zestawiell świadczeI1 i strat po- 
szczególnych gmin pragnąc dokonać rozliczeń wzajemnych wydatków. Ze strony radziec- 
kiej były to przede wszystkim nakłady na Wojsko Polskie utworzone w ZSRR, ze strony 
polskiej - znacznie poważniejsze nakłady na częściowe utrzymywanie od lipca 1944 r. wie- 
lomilionowej masy wojsk radzieckich z czterech frontów operujących na ziemiach polskich. 
Jednak międzypaI1stwowe rozliczenie w wyniku decyzji Stalina, przy akceptacji polskiej 
delegacji z Hilarym Mincem i Bołesławem Bierutem na czele zostało zastąpione ewidentnie 
krzywdzącą dła Polski - która w trakcie II wojny światowej poniosła, uwzględniając propor- 
cje potencjałów ludnościowego i gospodarczego, znacznie większe straty niż ZSRR - decy- 
zją o wzajemnym anulowaniu roszczerłl 59 . 
Warto zaznaczyć. że Bydgoszcz nie nałeżała do miast najbardziej poszkodowanych, gdyż 
np. w pobliskim Toruniu Zarząd Miejski ustalił wysokość roszczeń samorządu wobec ACz 
za okres do 9 maja 1945 r. na kwotę ponad 17 milionów złotych 160. Należności z terenu 
całego województwa pomorskiego za okres do zakOllczenia działali wojennych zostały usta- 
lone na 108 milionów złotych 161. 
Także po zakończeniu wojny w Europie władze radzieckie powodowały obciążenia fi- 
nansowe dla wielu gmin w Polsce i to nie tylko na ziemiach nowych, które były przez ZSRR 
traktowane nie jak rekompensata za ziemie zabrane na wschodzie, ale jak rodzaj wspólnego 
łupu polsko-radzieckiego. Korzystne położenie komunikacyjne Pomorza i trwające do ostat- 
nich tygodni wojny walki w jego północnej części spowodowały, że wojska radzieckie 
i różne armijne instytucje jeszcze wiele miesięcy po zakOllczeniu wojny były zlokalizowane 
także na terenie województwa pomorskiego. W efekcie tej obecności samorządy wojewódz- 
twa w okresie od 10 maja 1945 r. do 30 czerwca 1946 r. poniosły wydatki sięgające 53 
Juilionów złotych, z czego aż 47,5 % przypadło na ToruI1 162 . Udział Bydgoszczy w świad- 


4a KrOIlika Bydgoska... 


f\/'--.
>>>
54 


czeniach i stratach spowodowanych przez ACz był z pewnością niższy, jednak także odbijał 
się niekorzystnie na finansach miasta. Mieścił on się w kwocie pozostałych - poza obciąże- 
niami Torunia - strat i świadczeń, wynoszących prawie 28 milionów złotych, które do 30 
czerwca 1946 r. poniosly samorządy pomorskie. Bydgoszcz odgrywala rołę ważnego węzła 
komunikacyjnego z często kwaterującymi oddziałami ACz oraz mieściła rozmaite instytucje 
radzieckie, służby tyłowe, szpitale itp. 


Tabela 10. Zestawienie wydatk6w pOlliesiollych przez Zar;.qd Miejski w Bydgoszcz)' Z tytlIłu u'Ykonywa- 
/lia zada"i pOrltCZoll)'cJ11la zlece1lie Armii Czerwo1lej wg stall111la dzidi 31 maja 1945 r. 


Określenie wydatku wysokość wydatku uwagi 
zł, gr 
a) za prace murarskie, ślusarskie i instalacyjne 5 055,65 ceny z 1939 r. 
b) za dokonywany ubój i wydany lód z Rzeźni 
Miejskiej 4 135,00 -li- 
c) czynsz dzierżawny za zajęcie 5 gmachów 90 000,00 -11- 
d) za zabrane: 
430 łóżek 21 500,00 -11- 
240 mater. 12 000,00 -11- 
400 pościel. 10 000,00 -11- 
200 prześc. 2 400,00 -11- 
400 koców 8 000,00 -11- 
400 podusz. 8 000,00 -11- 
400 stolików 6 000,00 -11- 
aparat Roentg. 5 000,00 -11- 
2 samoch. 200 000,00 -il- 
e) za energię i gaz do 31 V 1945 r. 600 000,00 -li- 
t) czynsz dzierż. za 6 zajmowanych gmachów za 
okres 1 II - 31 V 45 r. 44581,64 -li- 
g) za częściowe zdewastowanie budynku przy ul. 
Owernickiego 8, rozebranie baraku i zniszczenie 
przewodów kanalizacyjnych 150 000,00 -11- 
h) dostarczenie 80 m liny stalowej - wartości nie 
określono 
i) zabrane Gazowni Miejskiej 2 samochody półcięża- 
rowe - -11- 
Razem 1 166 672,29 


Źródło: AAN, MAp, sygn. 1470, s. 41-42, zestawienie przesłane przez U w Bydgoszczy 6 Vll 
1945 r.
>>>
55 


Jednym z elementów owych świadczeI1 na rzecz ACz, które było często bardzo trudne lub 
niemożliwe do wyegzekwowania były dostawy energii. Czasami nie było nawet sposobu na 
wystawienie rachunku, gdyż niektóre jednostki po czasowym kwaterunku znikały. W sierp- 
niu 1945 r. nie zapłacone rachunki na rzecz służb komunalnych w Bydgoszczy, w znacznej 
części za energię elektryczną, opiewały na kwotę 2 183 365 zł. Zaległości te, w części 
z okresu przed 9 maja 1945 r. zostały później umorzone 163. Za okres powojenny - po 9 maja 
1945 r. - podstawą do odmowy zapłacenia należności był brak kompletnych dokumentów 
i opisu jednostki, związany ze wspominanym już utrudnianiem przez władze radzieckie uzy- 
skiwania informacji o poszczególnych formacjach Armii Radzieckiej. Przykładowo w lutym 
1949 r. Urząd Wojewódzki Pomorski w Bydgoszczy otrzymał następujące pismo od polskie- 
go przedstawiciela przy Sztabie Rokossowskiego w Legnicy: ,,Nadesłane zadłużenie Annii 
Radzieckiej u'obec Bydgoszczy, Torunia, Grudziądza i Ś...viecia n. Wisłą za lata 1946-1947 
były już uprzedllio przez obustrollną komisję badane i jako niepoparte należytymi dowodami 
zostało w Urzędzie skreślone. W związku z powyższym i tym, że akta owej komisji są w Legni- 
cy, Północna Grupa Wojsk nie uZllaje tych 1vszczell - proszę więc wyjaśnić czemu urząd 
niepokoi delegata i wnosi pretensje" 164. Powyższe pismo, w którym można już zauważyć 
swoistą "troskę" o stosunki polsko-radzieckie było dość łagodnym przykładem postawy pra- 
cowników połskiej Delegatury przy PGW. Trzeba podkreślić, że to Komendant Wojenny, 
a od połowy 1946 r. przedstawiciel Rokossowskiego przy Urzędzie Wojewódzkim w Byd- 
goszczy powinien polskim władzom dostarczać komplet dokumentów, które wyraźnie okre- 
ślałyby jaka jednostka korzystała ze świadczeń. Tymczasem to władze polskie, np. poszcze- 
gólne zakłady energetyczne musiały prowadzić trudne, często niewykonalne dla nich próby 
ustałenia kto korzysta ze świadczell.. 
Jeszcze w 1946 r. zadłużenie energetyczne Anllii Radzieckiej w Bydgoszczy za okres od 
lutego do paździenlika 1946 r. wyniosło 108 tys. zł. W Bydgoszczy AR zajmowała wówczas 
ponad 60 lokali 165. W sąsiednim województwie poznańskim zadłużenie AR za prąd wynosi- 
ło w 1947 r. 314000 zł 166. 
Innym problemem związanym z działalnością władz radzieckich była sytuacja lokalowa 
w Bydgoszczy. Podobnie zresztą jak większości pozostałych miast pomorskich pozostawała 
ona po zakOl1czeniu okupacji niemieckiej niezwykle tnłdna. Była to sytuacja zadziwiająca 
jeżeli uwzględni się niewielką skalę zniszczeJ} i liczbę mieszkaJ} pozostawionych przez ucie- 
kających Niemców. Wprawdzie szybko następował powrót mieszkaI1ców, których wojna 
rozrzuciła po świecie oraz napływ nowych osiedleliców, to jednak jedną z najpoważniej- 
szych przyczyn problemów mieszkaniowych miast pomorskich, w tym i Bydgoszczy w pierw- 
szych miesiącach po zakol1czeniu okupacji niemieckiej była działalność władz radzieckich. 
Złożyły się na ten stan zarówno wspominane już dewastacje opuszczonych przez Niemców 
domów, jak i kwaterunek oddziałów radzieckich stacjonujących lub przejeżdżających przez 
miasto. Obok lokali mieszkalnych władze radzieckie wykorzystywały także różne gmachy 
publiczne. 
Nawet zakOl1czenie wojny i rozwiązanie frontów nie oznaczało poprawy tej sytuacji 
i jeszcze we wrześniu 1945 r. w użytkowaniu władz radzieckich na terenie Bydgoszczy znaj- 
dowało się, m.in. 5 szpitali, 3 obiekty szkolne, 3 inne obiekty publiczne oraz 22 kamienice. 
Według dokumentów władz miejskich z połowy sierpnia 1945 r. stacjonowało w mieście 12 
jednostek lub oddziałów radzieckich. Zestawienie władz zawierało numery poczt polowych
>>>
56 


i czasem pod takim kryptonimem kryła się tylko niewielka grupa żołnierzy. Poza wspomnia- 
nymi oddziałami, znajdowały się w Bydgoszczy także inne obiekty radzieckie, np. Zakład 
Topograficzny ACz, radzieckie szpitale przy ul. Chodkiewicza i Warszawskiej 167. Dodatko- 
wo niektórzy funkcjonariusze radzieccy korzystali z mieszkań w innych budynkach, miesz- 
kając wśród polskich mieszkańców Bydgoszczy. Stwarzało to rozliczne problemy, np. 
w egzekwowaniu czynszów, czy opłat za świadczenia, a nawet wypadki sprzedaży opusz- 
czanych kwater przez oficerów radzieckich 168. 
Jesienią 1945 r., gdy liczebność radzieckich żołnierzy była już znacznie mniejsza niż 
w pierwszej połowie 1945 r., oficerowie radzieccy zajmowali jeszcze 53 izby, jako kwatery 
w samodzielnych mieszkaniach, poza wspomnianymi 22-oma kamienicami. Jeszcze kilka 
miesięcy po zakończeniu wojny występowały wypadki samowoli w zajmowaniu kwater przez 
przejeżdżające przez Bydgoszcz oddziały. W celu ograniczenia tego zjawiska - m.in. sprzy- 
jało ono demolowaniu lokali - władze radzieckie sporządzały spisy ewidencyjne kwater 
podległych Komendzie Wojennej uzgadniane z Zarządem Miejskim 169. Nie zapobiegło to 
jednak wypadkom samowolnego zajmowania kwater oraz wandalizmowi podczas kwatero- 
wania. Można dla przykładu przytoczyć w szczegółach skutki jakie czasami wywoływało 
stacjonowanie czerwonoarmistów. Dotyczy to pięciopokojowej, piętrowej willi inż. Kazi- 
mierza Kil11bara przy ul. Cichej 11 na Bielawkach. Z komfortowego urządzonego i otoczo- 
nego zadbanym ogrodem z 70-cioma drzewkami domku, w okresie kilku miesięcy po zaję- 
ciu miasta radzieccy żołnierze zrobił i ruinę. Wannę wyrzucili przez okno, piec centrałnego 
ogrzewania wywieźli, glazurę potłukli, wodociąg zatkali i częściowo zniszczyli, drzwi i fu- 
tryny okienne spalili. W ścianie domu została wybita dziura, a ogród wykarczowano 170. 
Problemy lokalowe związane z kwaterującymi czerwonoannistami występowały także 
w 1946 r. Dotkliwe skutki przynosiły częste zmiany kwater, gdyż przed ich przekazaniem - 
w zamian za które obejmowano nowe pomieszczenia - niejednokrotnie dokonywano po- 
ważnych zniszczeń oraz rabunku wyposażenia, m.in. mebli, a nawet różnych urządzeI1, które 
w tenninologii technicznej noszą nieco dziwnie w tym miejscu brzmiące określenie - insta- 
lacji trwałych. Niewątpliwie podstawową przyczyną takiego postępowania - obok wpływu 
alkoholu 111 - było poczucie bezkarności. Jeżeli w okresie niezwykle nasilonego bandyty- 
zmu w pierwszych tygodniach, a czasem znacznie dłużej po zdobyciu poszczególnych lniej- 
scowości władze wojskowe nie stosowały masowego karania gwałtów, rabunków, dewasta- 
cji i innych przestępstw, to trudno się dziwić, że demoralizacja stała się powszechna wśród 
żołnierzy 172. 
Zresztą i radziecka administracja wojskowa (Komendantura) - formalnie odpowiedzialna 
za porządek - sama dopuszczała się rabunków. Przykładowo, gdy Komenda Wojenna opusz- 
czała wiosną 1946 r. budynek przy ul. GdaI1skiej 37. obiekt został zdewastowany i pozba- 
wiony mebli. Nie był to jedyny udokumentowany przykład rabunków wykonanych przez 
funkcjonariuszy Komendy 173. 
Na powszechność zjawiska o
upowania i grabienia budynków publicznych wskazywał 
memoriał wojewody pomorskiego skierowany do dowódcy Północnej Grupy Wojsk AR, 
Konstantego Rokossowskiego - któremu podlegała większość stacjonujących w Polsce od- 
działów - napisany już w styczniu 1946 r., prawie w rocznicę pobytu wojsk radzieckich w 
Bydgoszczyl14. Zajmowanie budynków przez władze radzieckie było czasem pozbawione 
nawet większego sensu, gdyż wojska te wykorzystywały niektóre obiekty tylko w minimal-
>>>
57 


nym stopniu. Przykładowo w sierpniu 1946 r. wojewoda podjął starania o przekazanie 10 
budynków, m.in. przy Nowym Rynku 6 i 8, które były zbędne władzom radzieckim. W tym 
samym okresie wojska radzieckie korzystały także z koszar przy ul. Warszawskiej i innych 
lokali rozrzuconych na terenie miasta 175. 
W następnych miesiącach problemy gospodarki komunalnej Bydgoszczy związane z po- 
bytem wojsk radzieckich stopniowo zmalały, co było przede wszystkim efektem radykalne- 
go zmniejszenia się liczby żołnie(zy w mieście. Najważniejszym skutkiem radzieckich kwa- 
terunków i innych działałI związanych z gospodarką komunałną były dewastacje obiektów, 
koszty świadczeń, w części umorzonych, w znacznej części bardzo trudno i długo ściąga- 
nych, lub odrzuconych z przyczyn formalnych. Świadczenia dotyczyły głównie dostaw energii, 
czynszów oraz kosztów wykonanych prac. Straty poniosło nie tylko miasto, ale także po- 
szczególni mieszkaI1cy. np. właściciele mieszkał1- 


v - Stan bezpieczeństwa w Bydgoszczy w okresie stacjonowania wojsk radzieckich. 
Opisując działalność władz radzieckich trudno nie wspomnieć o wzmiankowanym już 
w kilku miejscach powyżej, probłemie wysokiego poziomu przestępczości wśród żołnierzy 
Armii Czerwonej. Temat ten stosownie do rangi winien być znacznie obszerniej potraktowa- 
ny. W niniejszym szkicu zostanie tylko zasygnalizowany. Skutki tego procederu - któremu 
miały zapobiegać służby komendanckie - były obok deportacji, często jednym z naj bole- 
śniejszych wspomnień mieszkańców, którzy doznali krzywd od czerwonoannistów. Prze- 
stępstwa popełniane przez "wyzwolicieli" - w tym aspekcie cudzysłów jest całkowicie zro- 
zumiały - to przede wszystkim gwałty na kobietach oraz napady rabunkowe, a czasem nawet 
morderstwa. Gwałty popełnione przez żołnierzy radzieckich po zajęciu Bydgoszczy dotknę- 
ły co najmniej kilkaset - jeżeli nie więcej - mieszkanek miasta. Najczęściej popełnianymi 
przestępstwami były jednak kradzieże mienia ludności cywilnej, głównie w formie rabun- 
ków mieszkaniowych. Szczegółnie dramatyczna sytuacja panowała w pierwszych tygodniach, 
gdy w mieście znajdowała się największa liczba żołnierzy. Do wspomnianych wyżej prze- 
stępstw dochodziły także przestępcze podpalenia, do czego przyczyniał się m.in. nadużywa- 
ny alkohol. Rabunki przybierały czasem charakter niezwykle brutalny, przykładowo 16 kwiet- 
nia 1945 r. na ul. Bielickiej 3 żołnierzy ACz postrzeliło w głowę 49-letnią kobietę, aby 
następnie dokonać rabunku w jej mieszkaniu 176. Milicja podlegająca komendantowi wojen- 
nemu nie potrafiła poradzić sobie z uzbrojonymi, często lepiej od MO i liczniejszymi prze- 
stępcami. Dochodziło czasem nawet do krwawej walki zbrojnej między ówczesnymi polski- 
mi stróżami prawa a bandytami w mundurach ACz (AR). Przykładowo 10 lipca - a więc 
ponad dwa miesiące po zakończeniu wojny, gdy skala przestępstw już była mniejsza - grupa 
żołnierzy ACz dokonała napadu rabunkowego na dom bydgoskiej rodziny przy ul. Przemy- 
słowej, połączony z próbą gwałtu. W starciu ze spieszącą na pomoc milicją zginął jeden 
żołnierz radziecki, a dwóch zostało rannych. Na miejsce zdarzenia przybył nawet przedsta- 
wiciel Komendy Wojennej mjr Klim 171. Różnorodne przestępstwa radzieckie zdarzały się 
jeszcze także w 1946 r. 178. Jednak już od jesieni 1945 r. w związku z wyraźnym zmniejsza- 
niem się liczby czerwonoarmistów - zarówno stacjonujących, jak i przemieszczających się 
przez Bydgoszcz - sytuacja ulegała względnemu złagodzeniu. ale nadal zdarzały się prze- 
stępstwa. Jeszcze w grudniu 1945 r. w sprawozdaniu sytuacyjnym Prezydenta Bydgoszczy 
stwierdzono tylko niewielką poprawę sytuacji, przy ogólnie nadal niskim poziomie bezpie-
>>>
58 


czeI1stwa. Prezydent stwierdził: "stale powtnrzajq się rabunki i kradzieże mienia przez A 17nię 
Czenvonq i jedyny pozytyw to to, że od dłuższego c:asu1likogo nie zabili" 179. Przykładowo 
tylko 23 grudnia odnotowano, że żołnierze radzieccy - a zapewne części przestępstw, wobec 
niezwykłe niskiej wykrywalności nie zgłaszano 180 - dokonali dwóch nocnych napadów ra- 
bunkowych 181. 
Warto wspomnieć - i jest to jedna z istotnych przyczyn wysokiego poziomu przestępczo- 
ści czerwonoarmistów - że przestępstwa popełniali także oficerowie 182. Formalnie władze 
radzieckie starały się zdyscyplinować swoich żołnierzy i we wspomnieniach niektórych osób 
można spotkać nawet potwierdzenie wykonywania wyroków na przestępcach zgodnie z pra- 
wem wojennym, tak na miejscowych cywilach, jak i na czelWonoannistach 183. Już w pielW- 
szych dniach - do 28 stycznia 1945 r. - miano rozstrzelać 10 cywili za podpalenia i rabunki 184. 
Spotykamy jednak w dokumentach także konkretne dowody całkowicie nieuzasadnionej 
pobłażliwości, co w rzeczywistości rozzuchwalało przestępców w mundurach. Radzieccy 
przestępcy byli - z wielu przyczyn, najbardziej jednak z powodu polityki władz radzieckich 
- ścigani opieszale, a schwytani, np. przez polskie władze byli czasem szybko zwalniani bez 
żadnej kary 185. 
Szczególne nasilenie przestępstw miało miejsce w pierwszych tygodniach po wyzwole- 
niu miasta spod okupacji niemieckiej. Jednak także po zakOllczeniu wojny zagrożenie prze- 
stępstwami czerwonoarmistów nie ustało. Probłemy z maruderstwem zlnalały dopiero po 
radykalnym zmniejszeniu się liczby stacjonujących oraz przejeżdżających przez Bydgoszcz 
oddziałów. 
Pisząc o działaniach władz radzieckich, w których ełement świadomej organizacji był 
widoczny, jak np. deportacje, czy demontaże fabryk, nie mamy wątpliwości co do zaplano- 
wanego w radzieckiej polityce wobec Polski, zbrodniczego i rabunkowego charakteru tych 
działań. Pewne problemy pojawiają się w ocenie aktów wandalizmu, bezmyślnych znisz- 
czetl, podpale6 czy też krzywd indywidualnych, których doznali mieszkaI1cy województwa 
pomorskiego w wyniku bandytyzmu części czerwonoarmistów. Do rozstrzygnięcia jest pro- 
blem w jakim stopniu władze radzieckie godziły się na ten stan? 
Masowość tych zjawisk powodowała, że niejednokrotnie zdarzało się usprawiedliwianie 
tych czynów bezmiarem krzywd jakich doznali obywatele radzieccy od władz niemieckich 
w czasie II wojny światowej. Argument ten zawiera w sobie element błędu - także kartogra- 
ficznego, gdyż wielu żołnierzy pochodziło z terenów ZSRR nigdy nie podbitych przez Niem- 
ców - sugerującego, że dowództwo radzieckie nie było w stanie zapanować nad bandyty- 
zmem i wandalizmem, oraz że czyny te były całkowicie wbrew jego woli. Trudno w to 
uwierzyć, może poza samym wandalizmem i np. pożarami, bo przecież zniszczone dobra 
można było wywieźć. Tak samo można było wywieźć na roboty osoby zdolne do pracy 
i niewątpliwie dowództwo radzieckie nie popierało masowych mordów. Jednak rabunki i 
gwałty na ludności cywilnej były dokonywane z pewnością z powodów świadomego rozluź- 
nienia dyscypliny oraz specyficznej połityki aprowizacyjnej w Annii CzelWonej. Wydaje 
się, że najlepiej ten probłem wyraził spojrzeniem naocznego świadka, Zbigniew Raszewski 
- osobiście obserwujący aktywność czerwonoarmistów po zajęciu Bydgoszczy w 1945 r. - 
który stwierdził, że Armia Czerwona "prawie nie była zaopatry"walla w żYW1l0ŚĆ i w zasadzie 
żyła z tego, co znajdowała po drodze" 186. 
Podobny problem w skali ogólnoeuropejskiej można zilustrować także rozmową jaką
>>>
59 


Milowan Dżilas odbył ze Stalinem. Stalin na pytanie o bandyckie zachowanie się czerwono- 
anuistów - a rzecz dotyczyła ziem prawosławnej, słowiańskiej Serbii - stwierdził po prostu 
że żołnierzom należała się rozrywka po długiej walce. Jeżeli nawet można zgodzić się z tą 
należną rozrywką, to cywilizowaną formą byłby porządny żołd i wysokiej jakości aprowiza- 
cja, a nie barbarzyńskie gwałty i rabunki. W próbach wyjaśnienia zachowania się czerwono- 
annistów zdarza się doszukiwanie źródła w doznanych od Niemców krzywdach. Jednak po 
kilku latach wojny, od wielu miesięcy toczonej już poza granicami ZSRR trudno mówić 
o jakilnś bardzo żywym wspomnieniu, czy też swoistym działaniu w afekcie bandytów 
w mundurach Armii Czerwonej. Bardziej należy winić propagandę i świadomą politykę do- 
wództwa. Przykładowo w opublikowanym w Moskwie, w 1994 r. zbiorze dokumentów 
z serii Russkij Archiw znajdujemy informacje o organizowaniu w szeregach ACz akcji uświa- 
damiającej, m.in. po pierwszych tygodniach pobytu tych wojsk na terenie Polski Lubelskiej 
i przed styczniową ofensywą, w której zalecano żołnierzom pozytywne traktowanie ludności 
połskiej 187. W rzeczywistości, jak potwierdzają łiczne dokumenty, faktyczne zachowanie 
czerwonoarmistów nie wskazywało na żadne poważniejsze dyscyplinujące działania propa- 
gandowe. 
Wśród licznych doniesieI1 o przestępstwach czerwonoannistów wyjątkowo rzadkim do- 
kumentem był rozesłany na teren całego województwa w marcu 1946 r. szczegółowy komu- 
nikat o skazaniu na rozstrzełanie dwóch żołnierzy AR, którzy dopuściłi się morderstwa. Wyrok 
został wydany przez Wojenny Trybunał Ganlizonowy ACz w Bydgoszczy działający pod 
przewodnictwem przedstawiciela PGW płk. Lichaczowa 188. Niestety, był to najprawdopodob- 
niej wypadek odosobniony, a na dodatek miał miejsce już w okresie, gdy fala bandytyzmu 
radykalnie zmalała. Podkreślić jednak należy, że nadal nie przebadano dokumentacji radziec- 
kiego sądownictwa wojskowego, co pozwoliłoby na pełne przedstawienie problematyki. 


VI - Zakończenie. 
Losy Bydgoszczy w latach 1945-1946 ułożyły się podobnie skomplikowanie jak całego 
polskiego Pomorza. Nastąpił radośnie powitany przez polskich mieszkaI1ców kres długiej i 
okrutnej okupacji niemieckiej oraz czas odbudowy polskiego życia politycznego, społeczne- 
go i gospodarczego. Likwidacja zniszczeI1 nastąpiła w warunkach niesuwerennych, stworzo- 
nych w skali ogólnokrajowej zgodnie z zamierzeniami Stalina. Sytuację polityczną Polski 
gen. Leopold Okulicki, Komendant AK określił - w tym samym miesiącu, w którym zakoń- 
czyła się niemiecka okupacja Bydgoszczy - jako stan drugiej okupacji. Była to niestety - 
mimo wielkich różnic - prawda. 
Skutki faktycznej niesuwerenności wyzwalanej spod niemieckiej okupacji Polski odczuła 
bardzo dotkliwie ziemia pomorska, w tym i Bydgoszcz. Radzieckie służby policyjne, NKWD 
i kontrwywiad ACz "SMIERSZ" prowadziły masowe represje, przede wszystkim deportacje 
do ZSRR, których ofiarami padło wielu mieszkarków miasta. Umożliwiły również powsta- 
nie - a następnie nadzorowały ich działalność - zbrodniczych struktur MBP i Informacji 
Wojskowej. 
Bardzo poważne znaczenie miały ekonomiczne aspekty stacjonowania wojsk radzieckich, 
ze szczególnym uwzględnieniem szerokiego nadużywania pojęcia "łupu wojennego". Efek- 
tem były demontaże i inne straty przedsiębiorstw miejskich, np. wstrzymanie uruchomienia 
zakładów w wyniku okupacji przez oddziały wojskowe. Władze radzieckie starały się mak-
>>>
60 


sYlnalnie przerzucić koszty zaopatrywania swoich licznych wojsk na potencjał gospodarczy 
zajmowanych miejscowo
ci i regionów. Dotknęło to m.in. zapasów żywno
ci, wywołując 
dranIatyczne problelny aprowizacyjne. 
Także gospodarka komunalna miasta została obciążona poważnymi kosztami i poniosła 
duże straty w wyniku działalno
ci władz radzieckich. Bardzo istotnym zagadnieniem były 
skutki pobłażliwej i być może w czę
ci nieudolnej organizacji zabezpieczenia kamo
ci od- 
działów, które bardzo poważnie wpłynęły na dramatycznie niski poziom bezpieczeI1stwa. 
Przez okres ponad roku Bydgoszcz bezpo
rednio odczuwała polityczne, ekonomiczne 
i społeczne skutki działalno
ci władz radzieckich. Szczególnie dotkliwe straty ludno
ciowe 
i gospodarcze miały miejsce w pierwszych miesiącach 1945 r. W następnym okresie znacze- 
nie tego problemu poważnie zmalało. Rozpoczęły się powroty deportowanych, bardzo szyb- 
ko rozwijał się miejscowy przemysł, oraz radykalnie zmniejszyła się liczba spraw konflikto- 
wych związanych m.in. z przestępstwami popełnianymi przez czerwonoarmistów, co było 
efektem spadku liczby wojska. 
Od października 1945 r. przy Urzędzie Wojewódzkim Pomorskim powołano urząd pełno- 
mocnika do spraw pobytu wojsk radzieckich w woj. pomorskim, funkcję tę przez cały okres 
istnienia tego stanowiska - do paździell1ika 1947 r. - pełnił Aleksander Lisowski. Z drugiej 
strony, w celu załatwiania przynajmniej czę
ci spraw na miejscu, sztab PGW w Legnicy 
oddelegował przedstawicieli na woj. pomorskie. Pierwszym partnerem Lisowskiego był - 
w latach 1945-1946 - wspomniany już płk Lichaczow 189 . Następnie zmienił go płk Soło- 
wiow. Jednak sprawa działalno
ci powyższych organów wykracza poza ramy niniejszego 
opracowania, gdyż dotyczy całego województwa pomorskiego i jest w istocie tematem na 
osobną analizę. 
Działalno
ć represyjna władz radzieckich stała się dopełnieniem wojennego dramatu miasta 
zapoczątkowanego we wrze
niu 1939 r. w wyniku niemieckiej agresji na Polskę. Skutki 
gospodarcze polityki władz radzieckich po rzekomym wyzwoleniu poważnie opóźniły oraz 
osłabiły rozwój gospodarczy miasta. Niemożliwe jest jeszcze na obecnym etapie badałi peł- 
ne podsumowanie wszystkich strat poniesionych bez żadnego związku z działaniami wojen- 
nymi i temat ten powinien stać się obiektem pogłębionych prac badawczych, zarówno 
w oparciu o dokumentację polską jak i radziecką. Do problemów wymagających przebada- 
nia od podstaw należy m.in. rola radzieckich doradców i instruktorów w WUBP oraz ra- 
dzieckich oficerów w bydgoskim garnizonie WP. Pełny obraz najnowszej historii Bydgosz- 
czy, a przede wszystkim dzieje miasta w początkach trwającego ponad czterdzie
ci lat okre- 
su tzw. Polski Ludowej - uzupełnienie swoistego politycznego, gospodarczego i społeczne- 
go "bilansu otwarcia" - wymaga pełnego uwzględnienia tytułowego zagadnienia. 
Oczywi
cie pamiętać należy, że działalno
ć władz radzieckich - poza pierwszymi naj- 
cięższymi tygodniami - dla wielu mieszkałlców miasta nie miała poważniejszego negatyw- 
nego znaczenia. W pamięci historycznej wielu bydgoszczan zapisał się więc inny obraz tam- 
tych dni, często także prawdziwy - tylko po prostu niepełny, być może wzbogacony także 
wieloletnią propagandą. Zapamiętali przede wszystkim odbudowę gospodarki, kultury i może 
ograniczonej, ale jednak możliwej aktywno
ci społecznej i politycznej, co w warunkach 
hitlerowskiej okupacji było całkowicie niedostępne dła Polaków. I rzeczywi
cie wszystko to 
miało wówczas miejsce, stając się przedmiotem licznych publikacji 190. Osoby te szczególnie 
chętnie koncentrowałyby problematykę oceny roli władz radzieckich wyłącznie na aspektach
>>>
61 


militarnych i politycznych związanych z niekwestionowaną - co już podkre
ano - zasługą 
Annii Czerwonej w rozgronueniu ludobójczego hitlerowskiego systemu, którego terror bar- 
dzo poważnie objawił się również w Bydgoszczy. Jednak pełny obraz historii winien zawierać 
także i inną stronę działań władz radzieckich i historii pierwszych powojennych lat. 
W ostatnim zdaniu warto chyba pokusić się o refleksję, że nadal pozostaje aktualny postu- 
lat, który w odniesieniu do dziejów Wybrzeża Gdańskiego zgłosił ponad ćwierć wieku temu 
Roman Wapiński, że "bez przeprowadzenia szczegółowych badań życia gospodarczego 
i politycznego" nie będzie możliwa rzetelna analiza powojennej historii 191. Stwierdzenie to 
aktualne pozostaje także obecnie i wystarczająco uzasadnia potrzebę szczegółowych badań, 
których próbę podjęto w niniejszym artykule. 


Przypisy 


77. APB, UWP, sygn. 4789, raport T. Gede z 14 V 1945 r. 
78. Spis zakładów przemysłowych - 1945. GUS, W-wa 1947. tab. VII. s. XII; Zniszczenia te rozłożono na po- 
szczególne ełementy gospodarki i np. w budownictwie miały wynosić 51 %, w energetyce 30 %, w urządze- 
niach technicznych - 58 % ogólnego potencjału; zob. też S. Jankowski, Odbudowa i rozwój przemysłu polskie- 
go w latach 1944-1949, Warszawa 1989, 
79. Dokumenty i materiały.... op. cit., s. 189-ł90. 
80. T. Dubicki, op. cit.. s. 3 ł. 
81. AAN, MPiH, sygn. 4115, s. 59-61, rap0l1 GO z Bydgoszczy dla D. Tilgncra, prawdopodobnie z końca lutego. 
82. Obsadę komendantur spotykamy w różnych dokumentach władz polskich, zob. m.in.: AAN, MPiH, sygn. 
4115, Dyr. PWP inż. E. Smołiński do Zjedn. Przeds. Wyposaż. Wojsk. w W-wie, ł X 1945 r.; AAN. MAP, 
sygn. 51. sprawozd. sytuacyjne wojewody z 14 łV 1945 r.; APB, UWP, sygn. 703, pismo PWP w Łęgnowie 
z 11 I 1946 r. 
83. APB, UWp, sygn. 4849. akt zdawczo-odbiorczy Młynów Kentzera z 191I 1945 r. 
84. T. Dubicki. op. cit.. s. 73. 
85. APB, KW PPR, sygn. IN/11 , karta służbowa nr 103 naczelnika wydziału aprowizacyjnego w Bydgoszczy z 
14 marca 1945 r. 
86. APB, KW PPR, sygn. IN/ll. zestawienie przesylek w magazynach C. Hat1wig z marca ł945 r. 
87. AAN, MPiH, sygn. 89, s. 127-132. rap0l1 nr 6 Pełnomocnika Glównego dła spraw Gospodarki Narodowej na 
Pomorzu, 12 III 1945 r. (ogół na liczba finn przemysiowych wynosiła 177 łub według innych obliczeń 183 
obiekty). 
88. APB, UWP, sygn. 4789, rap0l1 T. Gede z 14 maja 1945 r. 
89. APB, KW PPR, sygn. IN/11, spis mężczyzn, pracowników finny "Leo" zabranych do Mątew. 29 II 1945 r.; 
APB, 2MB, sygn. 616, pozycje 1789-1802; z Pomorskiej Fabryki Maszyn nadesłano wykaz 12 pracowników 
deportowanych przez NKWD. APB, 2MB, sygn. 615. łista pracowników wywiezionych przez NKWD z 25 IV 
1945 r. 
90. APB, KW PPR, sygn.1N/12. 
91. APB, KW PPR. sygn. IN 111, sprawozd. tłumaczki ZM z objęcia hurtowni i skladów z 28 III 1945 f. 
92. Ibid., karta slużbowa nr 104 Naczelnika Wydz. Aprowizacji w Bydgoszczy z ł4 III 1945 r. 
93. APB, KW PPR, sygn. IN/U. wykaz przedsiębiorstw zajmowanych prLez ACz sporządzony przez Komitet 
Obywatelski w Bydgoszczy 10 III 1945 r. 
94. APB, KW PPR, sygn. INIH, notatka Naczcłn. Wydz. Aprowizycji z 14 III ł945 r. 
95. APB, KW PPR, sygn. INIH, km1Y służb. nr 102 i 103 Naczeln. Wydz. Aprowizacji; spis 14-tu przedsię- 
biorstw żywnoS'ciowych zajętych przez ACz, 10 1111945 r.
>>>
62 


96. Ibid., prot. z rekwizycji z 131111945 r. 
97. AAN, PGW AR, dokumentacja z łat 1946-1947. A. Ałster w sprawach konfliktowych korespondował m.in. z 
Lagunowem, APB, KW PPR. sygn. IN/12. 
98. W instrukcji dla komendantur wojennych z 1944 r. wyraźnie określono, że komendantury miały wspierać 
wylącznie władze podległe PKWN, T Dubicki, op. cit., s, 28; Na nadrzędną pozycję oddział6w zdobyczy 
wojennej nad lokalnymi komendantununi wskazywał m.in. jeden z dokumentów wystawionych przez Naczel- 
nika Zdobyczy Wojennej 2FB, płk. Pletnickiego, APB, KW PPR, sygn. I/Y/13, pismo interwencyjne do szta- 
bu 2 FB z 23 IY 1945 r. 
99. APB, UWP. sygn. 703, sprawozd. dla Pelnomocnika ds Pobytu ACz 28111 1946 r.; APB KW PPR, sygn. IN/ 
13, sprawozdanie komisarza rejonowego żegługi z Gdyni z 12 Y 1945 r. 
100. APB, KW PPR, sygn. IN/l2, list Alstera do Lagunowa b.d.; T. Dubicki, op. cit., s. 30. 
101. AAN, MAP, sygn. 2423, Urząd Pelnom. ds Ziem Odzysk. do wojewody pom., 24 YII1945 oraz w załącznik\] 
pismo ze Sztabu PGW podpisane przez gen. Kotowa. 
102. APB, KW PPR, sygn. lN/12; spis firm ponownie zajętych i obsadzonych na polecenie pIk. Gonczarowa z 6 
IY 1945 r.; zob. też sprawozd. inż. Lesiewskiego z 3 IY 1945 r. 
103. AAN. MPiH, sygn. 4113, s.227, inż. T. Gede do wiceministra MPiH mjr. H. Różańskiego, 23 y 1945 r. 
104. Fonnałnie szefem Misji był Wasilij Pronin, zastępca przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych RFSRR; 
Misja zakończyła swoją pracę w sierpniu 1945 r. AAN, MPiH, sygn. 96, dziennik korespondencji Ministra 
Przemysłu; H. Różański, Śladem wspomnień i dokumentów (1943-1948), Warszawa 1988, s.226. 
105. Pomijam tu istotny fakt dotyczący ziem nowych, że w zamian na ziemie wschodnie - zagarnięte już w lipcu 
1944 r. - ZSRR miał pomóc Polsce w uzyskaniu ziem niemieckich do Odry (a nie zaznaczył, że je najpierw 
pozbawi czę
ci majątku). 
106. APB. KW PPR, sygn. lN/11, rap0l1y do Pelnom. ds Gospo. 28 III 1945 r. 
107. AAN, MZO, sygn. 61, decyzja PKO nr 7558 z 2011 ł945 r.; APw Gl1ldziądzu. sygn. 441, stosunek wojska do 
przedsiębiorstw - Okólnik nr I; Upaństwowienie i odbudowa przemysłu w Polsce. 1944-1948, materiały źró- 
dlowe, oprac. i wstęp H. Jędl1lszczak, t. I, W-wa 1967. s. 61. 
108. AAN, MZO, sygn. 61, s. 13; zob. też S. Jankowski, Odbudowa i rozwój przemysłu polskiego w latach 1944- 
1949. Warszawa 1989, s. 115. 
109. Zdecydowana większo
ć nazwisk funkcjonariuszy radzieckich występujących w dokumentach polskich i ro- 
syjskich nie zawierala imion. PIk Pletnicki wielokrotnie występujący w dokumentach, czasem nawet opatrzo- 
nych jego wlasną pieczęcią służbową Zarządu Zdobyczy Wojennej 2 Frontu Bialoruskiego, pozostaje więc 
bezimienny. W bogatym wykazie kadry dowódczej Armii Czerwonej opublikowanym przez B. Dolatę (Wy- 
zwolenie Polski ..., op. cit.) pominięto w ogóle szefów wydziałów "Trofiejnych". 
110. Z. Misztal, U progu Polski Ludowej. 1944-1945. Udział wojska w tworzeniu administracji i odbudowie gospo- 
darki narodowej, Warszawa 1987, s. 122. 
Hl. APB, KW PPR, sygn. IN/H, rap0l1 do Pelnom. ds Gospod. z 28 1111945 r. 
112. Ibid. 
113. Ibid. 
114. Tl1ldno stwierdzić z całą pewno
cią dlaczego dowódcę Komendy Wodnej skierowano do "Kabla", być może 
wiązało się to z bliskim usytuowaniem Komendy i fabryki, a być może płanowano rozważyć wywóz zakladu 
użytkowaną przez ACz drogą wodną. Sąsiadująca z zakładem (i z komendą wodną) Fabryka Sklejek jeszcze 
jesienią 1945 r. miala problemy z powodu rekwizycji radzieckich z funkcjonariuszami tej Komendy, APB, 
UWP, sygn. 703, pismo Państw. Z-d6w Przem. Dykt. i Fomirów z 24 X 1945 r. 
115. APB, KW PPR, sygn. IN/II, pismo Z-du F-ki "Kabel Polski" z 19 III 1945 r. 
116. Liczbę 177 zakladów podal w swoim raporcie Tadeusz Gede 14 Y 1945 r., APB, UWP, sygn. 4789, liczbę 150 
czynnych z-dów podal T. Dubicki, op. cit., s. 99, w oparciu o raporty GO; zob. też pracę magisterską B. 
Paradowskiej, po
więconą problematyce Annii Czerwonej na Pomorzu, napisanej pod kiel1lnkiem prof. W. 
Jastrzębskiego (krótki 3l1ykulna temat tej pracy W. Jastrzębski opublikowal w Dziennik\] Wieczomym w 
1992 r.). Przykładem innej poruszającej zagadnienie dzialaJ} wladz radzieckich w 1945 r. - spo
ród kilku prac
>>>
63 


magisterskich powstałych na UMK w TOl1lnlu i WSP w Bydgoszczy 
 była praca M. Lewandowskiej, ACz na 
Pomorzu napisana pod kierunkiem prof. J. Sziłinga, Toruń 1993. 
117. APB, KW PPR, sygn. lN/12, rap0l1 Pełnom. ds Gospod. Narod. z 7 V 1945 r. 
118. Ibid., sprawozd. inż. Lesiewskiego z 3 IV 1945 r. 
119. Ibid., pismo Pełnomocnka ds Gospod. na pow. Bydgoszcz z 7 V 1945 r. 
120. Tego rosyjskiego okrdlenia - w istocie dla zastąpienia i zlagodzenia , dosadniejszej i wła
ciwszej nazwy dla 
tych rabunkowych formacji - użyl np. Gomułka, jeden z nielicznych ówczesnych polityków komunistycznych, 
który - w przeciwieństwie np. do Bieruta i Minca - ryzykując konflikt ze Stalinem starał się przeciwdziałać 
wywozom, Władysław Gomulka, "Pamiętniki" pod red. A. Werblana, t. 2, s. 44-46. Warto stwierdzić - pomi- 
jając probłem wiarygodno
ci autorstwa "Pamiętników" przygotowanych prLY współudziale syna W. G., Ry- 
szarda Strzeleckiego - że wiele dokumentów, w tym niedawno udostępnione materiały z Delegatury Rządu 
przy Północnej Grupie Wojsk. potwierdza szczegółowo stwierdzenie Gomułki o ciężkich negocjacjach ze Sta- 
łinem w sprawie radzieckich grabieży. 
121. APB, KW PPR, sygn. IN/12, raport T. Gede z 12 IV 1945. 
122. Ibid., Dane dotycz. fabryk nic przekazanych przez wojska radzieckie z 29 IV 1945 r. 
123. Ibid. (spis niekompletny - M. G.) firm w Bydgoszczy z 29 IV 1945 r. 
124. zob. przyp. 122. 
125. APB, KW PPR, sygn. IN/B. Wydz. Przem. m. Bydgoszczy do Pełnom. Rządu przy 2 FB z 4 V 1945 r. 
126. H. Różański, op. cit., s. 385. Łącznie do także obrabowanej wcze
niej przez ACz finny Granat w Kielcach oraz 
do Ciszewskiego przekazano 379 obrabiarek: Podkre
lić należy, że Róż3l1ski jest obok Hilarego Minca jednym 
z najbardziej odpowiedziałnych z racji pełnionej funkcji (wicem. MPiH. m.in. w zakresie jego obowiązków 
były stosunki gospodarcze z ACz) za dopuszczenie do rabunków. Jego bardzo obszerne wspomnienia należy 
traktO\\'ać z tego wzgłędu z dużą ostrożnością. 
127. AAN, MPiH, sygn. 4115, s. 59-60. rap0l1 dla dr. Damazego Tiłgnera, b.d., pwdp IV lub V 1945 r. 
128. APB, KW PPR, sygn. IN /12. rap0l1 o stanie przemysłu z 29 IV 1945 r. 
129. Ibid., rap0l1 T. Gede z 12 IV 1945 r. 
130. APB, KW PPR, sygn. lN/11 , rap0l1 do Pełnom. KERM z 27 III 1945 r. 
131. AAN, MPiH, sygn. 4113, s. 227, inż. T Gede do wiceministra MPiH mjr. H. RóżalIskiego, 23 V 1945 r., 
decyzja Kuczumowa została podjęta w Sztabie 2 Frontu Białoruskiego; zob. też s. 222, telegram z MPiH do 
N aczelnika Misji Ekonomicznej ZSRR z 23 V 1945 r., w tym dokumencie jest infonnacja, m.in. o poważnych 
zaburzeniach społecznych. 
133. APB, KW PPR, sygn. IN/l2, sprawozdanie GO Pomorze dla Min. Minca z 29 IV 1945 r.; zob. także R. 
Sudzillski, Przeksztalcenia .... op. cit.. s. 87. Trzeba zaznaczyć. że H. Różański był w częstym kontakcie - 
świadczy o tym m.in. dziennik korespondencji MPiH - z przedstawicielami misji i dysponując także danymi z 
terenu z pewno
cią doskonałe Olielllował się jakie obiekty będą na listach wy\,,'ozowych. 
134. APB, KW PPR, sygn. IN/l2. spis fabl)'k przeznaczonych do wywiezienia z 29 IV 1945 r; sygn. IN/l3, spis 
polskiego taboru wodnego z 12 V 1945 r. - w rękach wladz radzieckich by lo jeszcze 155 barek i 22 statki. z tego 
jednostek bydgoskich - 72 barki i 11 statków. 
135. AAN, MPiH, sygn. 4113, m.in. s. 78-89; APB, KW PPR. sygn. lN/12, spis fabryk przeznaczonych do wywie- 
zienia z 29 IV 1945 r., pełny spis zawierał jeszcze pozostałą resztę z 30 bydgoskich tinn. 
136. AAN, MPiH, sygn. 4113. s. 79-89, spis z 25 IV 1945 r., także APB, KW PPR, sygn. IN /12, Dane dotyczące 
fabryk nieprzekazanych przez wojska radzieckie. 29 IV 1945 r.; zob. także np. dla Torunia: R. Sudzillski, 
Przekształcenia ..., op. cit., s. 87. Trzeba jednak stwierdzić, że w rzeczywisto
ci nie dysponujemy szczegółową 
dokumentacją dotyczącą rozpatrywania polskich interwencji w spmwie planowanych demontaży. 
137. Kombinacje powyższego typu wystąpiły w sprawie majątku tzw. Drukarni Gestapo w Bydgoszczy (była dru- 
karnia dła Przemysłu i Handlu - miala maszyny sprzed 1939 r.) z której wywieźli maszyny łitograficzne w 
połowie kwietnia 1945 r., gdyż jak tłumaczył i w rozkazie miełi tyłko "tipograficzeskij zawod" a nie "łitografi- 
czeskij", AAN, MPiH, sygn. 4113, Wydzial Przemysłowy woj. pomorskiego do MPiH, 20 V 1945 r., s. 3 
raportu.
>>>
64 


138. KomisarL wystawy - P. Koch - po
więconej dziejom DAG zorganizowanej w 1995 r. w Muzeum POW w 
Bydgoszczy stwierdził, że w zakladach pracowalo samych tylko polskich robotników okol0 6 tys., co 
wiadczy 
o ich ogromie (program TV Bydgoszcz, 17 IV 1996 r.. g. 18.45-19.(0). 
139. AAN, MPiH, sygn. 4113, kier. Wydz. Przemysiowego woj. pomorskiego (T. Gede) do wiceministra H. Różań- 
skiego, 23 V 1945 r., także pismo z 20 V 1945 r. 
140. Akta Państwowego Komiletu Obrony ZSRR (w języku rosyjskim), sygn. 165, w aktach radzieckich nazwa 
finny rowerowej zostala podana jako ..Torpedo" (Topne.1o). 
141. Ibidem, decyzje Państwowego Komitctu Obrony z 12 IV 1945 r. numery: 8092 (Fiebrandt i Ciszewski), 8075 
(Zinllnennann), 8085 (Oemler), nadzór nad demontażem mial pel nić Nosenk.o. 
142. Ibid., decyzja PKO ZSRR, nr 8099, pkt w). 
143. Z. Raszewski, Pamiętnik gapia. Bydgoszcz jaką pamiętam. 1930-1945, Bydgoszcz 1994, s. 56-59; S. Ziemolo- 
żYlIski, Wspólczesne życie gospodarcze, Bydgoszcz. HistOlia, Kultura. Gospodarka, Gdynia 1959, s. 174. 
144. AAN. MPiH, sygn. 4116, PWP w Łęgnowie do ZPWW, Ił [ 1946, AAN, MPiH, sygn. 4114, PWP w Łęgno- 
wie do CZPrz Zbr, 25 VIII 1945 r. 
145. Z. Taranienko, Nasze Tennopile. Dokumenty telTOlll. 1944-1956, Warszawa 1993, s. 246-249. 
146. APB, KW PPR, sygn. llV/l2, spis finnponownie zajętych przez ACz z rozkazu pIk. Gonaczarowa, 6 IV 1945 
- 18 finn; APB, KW PPR. sygn. llV 113, spis firm przejętych przez Wydz. Przemysł. 8 V 1945 - 21 firm; z 19 
V - 7 firm; z 17 V - 13 finn; z 18 V - 6 finn. Czę
ć zakladów występowala dwukrotnie. 
147. APB, KW PPR, sygn. l lVII 2, uchwala Rady Zalogowej z 29 IV 1945, raport dla Min. H. Minca 29 IV 1945 r., 
oprócz dmkami potulickiej wykorzystano mająlek bydgoskich firm: Stefaniaka i Kryzego, Sojki i Fischera, 
dmkami Lelton; Ibid.. list powiemika Bydgoskiej F-ki Maszyn Rzeźniczych z 27 IV 1945; spis finn w Byd- 
goszczy z 25 IV 1945 r. 
148. APB. KW PPR, sygn. llV/12, list powiemika Bydgoskiej F-ki Maszyn Rzeźniczych z 27 IV 1945; spis finn w 
Bydgoszczy z 25 IV 1945 r. 
149. APB, KW PPR, sygn. llV 112, spis firm w Bydgoszczy z 25 IV 1945 r. 
150. APB, KW PPR. sygn. IIV/12. notatka dOlycząca Pomorskiej F-ki Tlenu z 2 V 1945 r.; APB, UWP, sygn. 4789, 
rap0l1 T. Gede z 14 V 1945 r. 
151. APB, KW PPR, sygn. llV/l2. 
152. APB, KW PPR, sygn. IIV/12, raport T. Gede z 23 IV 1945 r. 
153. AFB, KW PPR, sygn. IIV /12, spis firm w Bydgoszczy z 25 IV 1945 r. 
15.... G. Kaczmarek, op. cit.. s. M. 
155. APB, UWp, sygn. 4789, raport T. Gede z 14 V 1945 r. 
156. J. Ptasiński, Pierwszy z trzech zwrolów. czyli rLecz o w. Gomulce, Warszawa 1983, s. 115. 
157. AAN, KC PPR, paczka 134, t. l, "Sprawka o demoIllirowanii oborudirowanii...", 1957, s. 5, 7 (tzw. Matelialy 
S. Jędrychowskiego dotyczące stosunków polsko-radzicckich). 
158. AAN, MAP, sygn. 1470, s. 41-42, zestawienie przesiane przez UWP w Bydgoszczy 6 VII 1945 r. 
159. H. Różański. Śladem wspomnielI i dokumentów. 1943-1948, PWN 1988, s. 155-156. 
160. R. Sudzillski, Przekształcenia stmkturalne miasta TOl1J1łia w latach 1920-1975, TOl1.lń 1993, s. 88; szersze 
omówielle zob. M. Gololl, Tomń w polityce władz radzieckich na Pomorzu Nadwiślańskim po zakończeniu 
niemieckiej okupacji (1945-1949). Aspekty polityczne, spoleczne i ekonomiczne, mps artykułu złożonego do 
dl1.lku w Acta Universitatis pod red. R. Sudzillskiego. 
161. Dokładnie w skali województwa koszty samorządów na rzecz ACz i strat spowodowanych przez wojsko, 
wynosiły 108939593 zł, w tym 12951 930 prl.ypadało na gminy wiejskie. Pominięto - wymagające weryfika- 
cji - bardzo wysokie straty Związków międzykomunalnych, zob. APB, UWP, sygn. 2132, sprawozd. UWP dla 
MAP z 4 IX 1946 r. 
162. APB, UWp, sygn. 2132, sprawozd. UWPdla MAP z 4 IX 1946 r. 
163. APB, PWRN, sygn. 629, zest. świadczeń 11 VIII 1945 r.; APB, UWP, sygn. 704, pismo UWP z 29 I 1948 T.;
>>>
65 


164. AAN, PGW AR, sygn. 17, pismo Delegata Rządu do UWP z 18 II 1949 r. 
165. AAN, PGW AR, sygn. 6, Dyrekcja przeds. Z-dów Miejskich w Bydgoszczy do Delegata Rządu przy PGW, 
10 III 1947 r. 
166. AAN, PGW AR, sygn. 3, Sprawozdanie Delegata za okres 1 IX 1947 - 5 XI 1947 r. 
167. APB, PWRN, sygn. 629, wykaz kwater ACz, 30 IX 1945 r.; Zestawienie Prezydenta Bydgoszczy z dostarczo- 
nych, a nie zaplaconych świadczeń na rzecz ACz z 11 VIII 1945 r.; Można dodać, że jeszcze miesiąc po 
zakończeniu wojny w Bydgoszczy występowały problemy z leczeniem mieszkańców związane z zajmowa- 
niem szpitali, przykładowo Miejski Szpital Zakainy przy ul. P. Skargi 7, zajmowany przez Frontowy Punkt 
Ewakuacyjny nr 8, kierowany przez radzieckich lekarzy pIk. Prupesa i pIk. Jakobsona zajmowal gmach szpita
 
la do 26 czerwca, lecząc już tylko kilkunastu czerwonoarmistów, a opuszczając szpital zabrano dziewięć cen- 
nych urządzeń lekarskich, m.in. diatenny dlugo- i królkofalową, Solux i elektrokardiograf, APB, PWRN, 
sygn. 629, Prez. Bydgoszczy do D-twa Okr. Wojskowego Pomorze 10 VIII 1945 r. 
168. APB, UWP, sygn. 703, list inż. Ch. z 5 VIII 1946 r. 
169. Ibid: 
170. APB, UWP, sygn. 703, list inż. Kimbara z 14 VI 1946 r. 
171. Czerwonoanniści byli jednymi z odpowiedzialnych za rozwój bimbrownictwa, zarówno jako samodzielni "pro- 
ducenci", jak i jako odbiorcy taniego bimbru, m.in. dlatego że lO radzieckie jednostki dysponowaly wielkimi 
zapasami cukru. W okresie od maja do paidziemika zlikwidowano w Bydgoszczy siedem gorzelni, w tym 
dwie na berlinkach na Brdzie, nie byl to zresztą wskainik odpowiadający rzeczywistej liczbie (a zapewne tylko 
niska wykrywahlość), gdyż np. lylko w gnunie Solec Kuj. w ciągu lipca i sierpnia 1945 r. zlikwidowano także 
siedem gorzelni, APB, UWp, sygn. 821, sprawozdania starostów o zwalczaniu gorzelnictwa. 
172. Ilustracją zachowania się czerwonoamustów są wspomnienia Zbigniewa Raszewskiego z pierwszych dni po 
wejściu ACz, zob. Z. Raszewski, Miasto B. Pamiętnik gapia, Karta nr 2, Warszawa 1991, s. 65-67, m.in.. o 
podpalaniu miasta przez czerwonoarmistów, szerzej zob. Z. Raszewski, op. cit., szczególnie hasła Annia Czer- 
wona i NKWD. 
173. APB, UWp, sygn. 703, Wojewoda Pomorski do Komendanta Woj. w Bydgoszczy, 21 III 1946 r.; inny wypa- 
dek dzialań rabunkowych Komendy mial nuejsce w styczniu 1946 r.na terenie obiektów PWP w Łęgnowie. 
Straż przemysiowa zostala podczas rabunku przepędzona groibą użycia broni przez oddział Komendy Wojen- 
nej, był 
o już zreszlą czw311y w okresie trzech miesięcy - czyli od zakończenia wywozu części podstawowego 
wyposażenia technicznego - odnotowany w aktach rabunek majątku PWP przez różne oddzialy radzieckie 
stacjonujące w Bydgoszczy, APB, UWP, sygn. 703, pismo PWP w Łęgnowie z 1111946 r. 
174. APB, UWP, sygn. 704, memorial Wojewody Pomorskiego z 29 I 1946 r., w memoriale pojawil się r6wnież 
problem przetrzymywania zagrabionych mebli i innych dóbr na stacjach kolejowych, gdzie ulegaly zniszcze- 
niu w wyniku brak\) oslony przed deszczem. 
175. APB, UWP, sygn. 703, Wojewoda Pomorski do Pelnomocnika ds ACz, 6 VIII 1946 r.; list Nadleśnictwa 
lachcice do Starostwa Pow. w Bydgoszczy z 24 IX 1946 r. 
176. APB, KW PPR, sygn. 1N/12, rapo11 IV Konusarialu MO z 181V 1945 r. 
177. APB, KW PPR, sygn. IN/B, raport KW MO z 10 VII 1945 r. 
178. APB, UWp, sygn. 703, raport kontrolera Tymczasowego Z-d u Państw., 19 II 1946 r. 
179. APB, UWP, sygn. 583, sprawozdanie sytuacyjne za XII 1945 r. 
180. Należy podkreślić, że szczególnie w pierwszym okresie pobytu wladz radzieckich, gdy m.in. milicja byla 
calkowicie podporządkowana władzom radzieckim, nie mogla powstać rzeczywiście wiarygodna statystyka 
przestępczości z wyszczeg61nieniem roli żolnierzy ACz. Można przypuszczać, że zachowany material jest w 
istocie tylko fragmentem rzeczywistego stanu rzeczy. Zaznaczyć także należy, że drobniejsze przestępstwa nie 
zawsze byly zglaszane milicji, wiązalo się to m.in. z niewiarą w jakikolwiek efekt, gdyż wykrywalność byla 
bardzo niska. Jednym z powodów niskiej wykrywalności przestępstw popelnionych przez żolnierzy ACz byl 
fakt częstego przemieszczania się poszczególnych jednostek, a także brak rzeczywistego wsparcia w ściganiu 
ze strony wladz radzieckich. Istotną przyczyną byl charakter ówczesnej milicji, w tym i zależność od wladz 
radzieckich. 
181. APB, UWP, sygn. 583, sprawozd. Zarządu Miejskiego w Bydgoszczy z 5 I 1945 r. 


5 Xronika Bydgoska...
>>>
66 


182. APB, KW PPR, sygn. IN 111, protok6ł z kradzieży z 29 III 1945 r.; APB, KW PPR, sygn. IN 112, Państwowy 
InsI. Gospod. Wiejskiego w Bydgoszczy do Antoniego Alstera, 28 IV 1945 r. 
183. Z. Raszewski, Pamiętnik..., op. cit., 5.17. 
184. T. Dubicki, op. ciL, s.68. 
185. APB, KW PPR, sygn. lNI13, rap0l1 K-dy Powiatowej MO w Bydgoszczy z 26 VIII 1945 r., pismo 2MB 
z 9 VIII 1945 r. 
186. Z. Raszewski, Pamiętnik..., op. cit., s. 17. Specyficzny sposób aprowizacji annii kosztem w istocie totałnego 
rabunku na zajętych obszarach nie był zresztą czym
 nowym dła idących ze wschodu w głąb Europy annii. Już 
w 1914 r. jeszcze carska annia, kt6ra na krótki okres wdarła się na pobliskie tereny Prus Wschodnich zastoso- 
wała na masową skalę tę specyficzną fonnę aprowizacji, która połączona byla z łicznymi krzywdami miejsco- 
wej ludno
ci, zob. W. Wrzesiński, Prusy Wschodnie wobec do
wiadczeń I wojny 
wiatowej, Społeczeństwo 
połskie na ziemiach pod panowaniem pruSkiDl w okresie I wojny 
wiatowej (1914
 1918) pod red. M. Wojcie- 
chowskiego, Toruń 1996, s. 116-ł17 (w druku). 
187. Russkij Archiw, t. 14, z. 3, cz 1, SSSR i Połsza. 1941-1945. Z historii wojennego sojuszu. Dokumenty i 
materiały, Moskwa 1994, m.in. s. 323-324, s. 396-400. 
188. APB, UWP, sygn. 823, pismo przedstawiciela Wojennego Trybunalu pIk. Lichaczowa z 31 1111946 r. 
189. Zastępcami Lichaczowa byli mjr Kiwieryn i łejtn. Babanakow, APB, UWP, sygn. 706, Protokól z konferencji 
w UWP, 8 I 1946 r. 
190. M.in. Bydgoszcz wczoraj i dzi
 ..., op. cit.; Bydgoszcz. Historia, Kułtura. Gospodarka ..., op. cit.; Nauka i 
szkolnictwo wyższe w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1980; Z. Kuras, W czasach Polski Ludowej 1945-1965, dzieje 
Bydgoszczy, Calendarium, Bydgoszcz 1966; W. Kotowski, W okresie Polski Ludowej, R. Kabaciński, W. 
Kotowski, J. Wojciak, Bydgoszcz. Zarys dziejów, Bydgoszcz 1980; także liczne artykuly; m.in. B. Janiszew- 
ska-Mincer, Kultura bydgoska po II wojnie 
wialowej (lala 1945-1949), Kronika Bydgoska nr VII, Bydgoszcz 
1986, s. 98-109. 
191. R. Wapiński, Pierwsze lata wladzy ludowej na Wybrzeżu Gdańskim, Gdańsk 1970, s. 5; zob. też R. Kozlowski, 
Partie polityczne w województwie pomorskim. 1945-1950, Toruń 1991, s. 5, gdzie w znacznie późniejszym 
okresie autor podkre
lił nie tyłe brak badań szczegółowych, gdyż sytuacja w stosunkJ do łat siedemdziesiątych 
uległa już poprawie, ile problem - o którym w 1970 r. cenzura nie pozwołiłaby napisać - ograniczeń politycz- 
nych, które odbily się na opracowaniach historycznych dotyczących naj nowszych dziejów regionu i kraju.
>>>
67 


Dorota Komet 


PRZEMYSŁ ELEKTROTECHNICZNY W BYDGOSZCZY 
W LATACH 1920-1939 (CZ. 1) * 


I Bydgoskie elektrownie w latach 1896-1939. 


1. Rozwój elektroenergetyki na ziemiach polskich do 1920 r. 
Dopiero w ubiegłym stuleciu nastąpił gwałtowny rozwój badań nad wytwarzanieIn, prze- 
twarzaniem i wykorzystywaniem energii elektrycznej. Przełomowym wydarzeniem było 
skonstruowanie przez włoskiego naukowca Alessandro Volta'ę w 1800 r. pierwszego sztucz- 
nego źródła 
wiatła - ogniwa galwanicznego zwanego stosem Volta'y. InnYlui badaczan1i, 
którzy na trwałe wpisali się do historii badań nad zjawiskami elektrycznYlni są m.in. Hans 
Oersted, Michael Faraday, czy Thomas Edison - twórca żarówki elektrycznej z włóknem 
węglowym. l 
Szerszemu kręgowi odbiorców najnowsze osiągnięcia z dziedziny elektrotechniki były 
prezentowane na wystawach. Do dwóch najważniejszych zalicza się wystawy paryskie z lat: 
1878 r. i 1881 r., na których promowano także możliwo
ci wykorzystania energii elektrycz- 
nej dla celów oświetleniowych (np. w 1881 r. zaprezentowano żarówkę Edisona). 
Od dnia oddania do użytku 4 wrze
nia 1882 r. pierwszej publicznej elektrowni w Nowym 
Jorku datuje się początek rozwoju elektroenergetyki. Pierwsza elektrownia dostarczyła prąd 
elektryczny dla 946 domów, w których 
wieciło się ponad cztema
cie tysięcy żarówek 
z włóknami węglowymi. Według dostępnych informacji w 1882 r. uruchOlnionojeszcze trzy 
elektrownie na terenie Niemiec w Stuttgarcie, Berlinie, Misbachen. 2 
Ziemie polskie w XIX wieku były podzielone między trzech zaborców, traktujących je 
pod względem gospodarczym jako tanie źródło siły roboczej i bazy surowcowej oraz rynek 
zbytu dla własnych produktów. Terenami o stosunkowo wysokiej kulturze rolniczej i z do- 
brymi prognozami rozwoju przemysłu były ziemie zaboru pruskiego. Dlatego też początki 
elektryfikacji były tu wcze
niejsze niż w pozostałych zaborach. Pierwszą elektrownię na 
zielni ach polskich oddano do użytku l października 1889 r. w Szczecinie, drugą 30 czerwca 
1891 r. we Wrocławiu. Do 1918 r. uruchomiono na terenie zaboru pruskiego aż 173 elek- 
trownie o łącznej mocy zainstalowanej 323.278 MW. Drugim pod względem ilości urucho- 
mionych elektrowni był zabór rosyjski - 171 o łącznej mocy 50.685 MW. Jednak pierwszą 
elektrownię oddano do użytku dopiero w 1901 r. w Radomiu, gdy w zaborze austriackim już 
w 1893 r. w Bielsku. 3 Przyczyn wybudownia tylko 32 elektrowni w zaborze austriackiln 
upatruję w trudno
ciach związanych z przeznaczeniem olbrzymich nakładów finansowych 
na zelektryfIkowanie obszarów o niskiej kulturze rolnej. 
W chwili odzyskania niepodległo
ci Polska nie stanowiła jednolitego organizmu poli- 
tycznego, społecznego i ekonomicznego. Ziemie każdego z byłych zaborów lniały różne 
systemy ustawodawstwa, należały do różnych organizmów celnych i systemów monetar- 
nych. Nie stanowiły cało
ci także pod względem komunikacyjnym i handlowYIn. Poszcze- 


* Niniejszy artykuł stanowi fragment pracy magisterskiej napisany w Instytucie Histońi Wyższej Szkoły Pedago- 
gicznej w Bydgoszczy pod kierunkiem prof. dr. hab. Wlodzimierza Jastrzębskiego.
>>>
68 


gólne rejony były na zróżnicowanym poziomie rozwoju gospodarczego. 4 Jedną z cech wspól- 
nych poza ogólnym chaosem, był brak wystarczającej liczby czynnych elektrowni i długo
ci 
sieci elektrycznej umożliwiającej rozwój przemysłu. Z tego wła
nie powodu do naj pilniej- 
szych zadań gospodarczych Polski należała elektryfikacja kraju, po
rednio umożliwiająca 
rozwój rodzimego przemysłu - głównie maszynowego i elektrotechnicznego. 
Organem, który miał kompleksowo zająć się zagadnieniem elektryfikacji Polski był utwo- 
rzony 14 marca 1919 r. Urząd Elektryfikacyjny przy Ministerstwie Przemysłu i Handlu. Po 
jego likwidacj i 19 wrze
nia 1921 r. pracami kierował powstały na jesieni 1920 r. Samodzielny 
Wydział Elektryczny przy Ministerstwie Robót Publicznych (od 1932 r. podległy Minister- 
stwu Przemysłu i Handlu).5 Efektami prac tych organów było przygotownie i uchwalenie usta- 
wy elektrycznej z 1922 r. wraz z przepisami wykonawczymi, skonstruowanie planów elektry- 
fikacyjnych oraz popularyzacja użytkowania energii elektrycznej w życiu codziennym. 
Powstawały także prywatne spółki mające na celu popieranie i rozwój elektryfikacji, 
z których wymienić należy najważniejszą Siłę i Światło S.A. Spółka ta powstała 5 grudnia 
1918 r. z inicjatywy inż. Tadeusza Sułowskiego i Antoniego Stomirowskiego. Była ona przed- 
stawicielstwem na Polskę koncernu belgijskiego "Socjete Belgo - Polonaise de Force de 
Traction Electriques Societe Anonyme".6 Do jej zadań należało organizowanie i kierowanie 
przedsiębiorstwami związanymi z elektroenergetyką. Jednym z takich przedsiębiorstw był 
bydgoski Kabel Polski S.A. 7 
Do zrzeszell mających na celu rozwój elektrowni polskich należał Związek Elektrowni 
Polskich 8 powstały 24 kwietnia 1919 r. oraz Polskie Towarzystwo Przedsiębiorstw Elek- 
trycznych. Organizacje te współpracowały z organami rządowymi w planowaniu akcji elek- 
tryfikacyjnej, opracowniu projektów przepisów nonnatywnych. Zajmowały się także popu- 
laryzacją energii elektrycznej w życiu codziennym, organizowały wystawy, konferencje. 9 
Poczynania organów rządowych, prywatnych spółek i zrzeszeń w dużej mierze przyczyniły 
się do upowszechnienia wykorzystywania energii elektrycznej, co wiązało się ze zwiększo- 
nym popytem i prowadziło w konsekwencji do rozbudowy sieci elektrycznej i budowy no- 
wych elektrowni. 


2. Pierwsza elektrownia publiczna w Bydgoszczy (1896-1920). 
W 1894 r. władze Bydgoszczy podjęły decyzję o wybudowaniu na obrzeżach miasta elek- 
trowni publicznej. W tym celu zawarto umowę ze znanym lokalnym przemysłowcem inży- 
nierem Teodorem Wulffem oraz zaangażowano do prac nad budową i uruchomieniem elek- 
trowni niemiecki koncern Allgemeine Elektrizitats - Gesellschaft (AEG) z BerlinaY Na 
teren budowy wybrano plac przy ulicy Gamma 26 A (obecnie Warmińskiego 8) poza grani- 
cami miasta. Już w dwa lata później oddano do użytku główny budynek elektrowni (kotłow- 
nię, halę maszyn, inne pomieszczenia z urządzeniami technicznymi), 46 metrowy komin 
murowany oraz mały budynek pomocniczy. Wraz z budową elektrowni prowadzono prace 
zmierzające do okablowania sieci elektrycznej prądu stałego (napięcie 2 x 110 V) oraz poło- 
żenia sieci dla trakcji tramwajowej (550 V). W końcu 1896 r. 35-kilometrowa sieć elektrycz- 
na przesyłała 5.280,60 kW. Ogólna moc elektrowni 330 kW była wytwarzana przez trzy 
kotły parowe wodnorurkowe o powierzchni ogrzewalnej po 120 m 2 , trzy maszyny parowe 
o mocy 110 kW napędzające po dwie prądnice prądu stałego (na napięcie 2 x 110 V oraz 550 V). 
Napięcie 110 V służyło do instalacji o
wietlenia, 220 V - siły, a 550 V - zasilania trakcji
>>>
69 


tralllwajowej. 1 stycznia 1897 r. elektrownia bydgoska została przejęta przez Allgemeine 
Lokal und Strassenbahn w BerlinieP Z roku na rok przybywało odbiorców energii elek- 
trycznej, dzięki czemu elektrownia sprzedawała coraz więcej prądu. Z powodu trudno
ci 
związanych z przesyłaniem prądu stałego na duże odległo
ci, klientami zakładu energetycz- 
nego byli głównie mieszkańcy Śródmie
cia. 
W 1898 r. elektrownia sprzedała 602,86 kW energii, w 1900 r. - 1050,37 kW, by w 1904 r. 
osiągnąć pułap 1299,69 kW. Tak rosnąca sprzedaż energii pociągała za sobą konieczno
ć 
rozbudowy elektrowni. W 1901 r. zainstalowano nowoczesną baterię akumulatorową z roz- 
dzielnią, w 1903 r. moc generatorów zwiększono do 220 kW. Uruchomiony w 1905 r. szósty 
zespół prądotwórczy umożliwił produkcję i sprzedaż energii w 1906 r. na poziomie 1836 
kW. Sieć elektryczną rozbudowano do 78,5 km. Jeszcze w 1906 r. uruchomiono siódmy 
zespół prądotwórczy, a miejską sieć elektryczną rozbudowano do 86 km. Dzięki pracy pięciu 
kotłów parowych o ogólnej mocy ogrzewalnej 778 m
 i baterii akumułatorów o pojemno
ci 
1005 Ah ogólna moc elektrowni w 1906 r. wynosiła 1.410 kW. 13 
W czasie I wojny 
wiatowej w bydgoskim zakładzie energetycznym (o mocy zainstalo- 
wanej 2,1 MW) wzrosła produkcja energii elektrycznej. Do dnia dzisiejszego nie zachowały 
się informacje dotyczące rozbudowy zakładu w latach 1907-1918. Wieluy jedynie, 
że w 1918 r. dziewięć prądnic prądu stałego o napięciu 2x 11 O V napędzało osiem pionowych 
maszyn parowych. 14 


3. Elektroenergetyka w B)'dgoszczy (1920-1928). 
W momencie odzyskania przez Polskę niepodległo
ci bydgoska elektrownia i tramwaje 
miejskie zostały objęte zarządem przymusowym na podstawie ustawy z 15 lipca 1920 r. o 
likwidacji majątków prywatnych. Na mocy uchwały Komitetu Likwidacyjnego w Poznaniu 
z dnia 30 października 1928 r. "Tramwaje i Elektrownia Bydgoszcz" przekazano na wła- 
sność państwa, przyjmując jako kwotę odszkodowania 2.364.365,90 zł oraz nakładając na 
mii.l,lo Bydgoszcz obowiązek utrzymania elektrowni w ruchU. 15 Powodem takiego rozstrzy- 
gnięcia były wieloletnie zabiegi o przejęcie elektrowni toczone pomiędzy byłym niemiec- 
kim wła
cicielem, belgijskim Sobiete d'entraprieses e'lectriques en Pologne a władzami 
polskimi. 16 Na przełomie 1926/27 r. wstrzymano nawet postępowanie likwidacyjne i upo- 
ważniono Komitet do pertraktacji z niemiecką spółką, która skłonna była oddać miastu poło- 
wę udziałów w zamian za możliwość kierowania zakładem energetycznym. 17 W lipcu 1927 r. 
Magistrat podpisał umowę z Allgemeine Lokal und Strassenbalm z Berlina, która jednak nie 
została zatwierdzona przez władze polskie. Miasto Bydgoszcz z tytułu zerwania umowy 
musiało wypłacić spółce niemieckiej odszkodowanie w wysoko
ci 40.000 zł. 18 
Przedłużająca się niepewna sytuacja własno
ciowa elektrowni była ze wszystkich miar nie- 
korzystna dla rozwoju miasta. W pielwszych latach po wojnie znacznie wzrosło zapotrzebo- 
wanie na energię elektryczną, której nie była w stanie wytworzyć elektrownia prądu stałego. 
Dlatego też dyrekcja "Tramwai i Elektrowni Bydgoszcz" w okresach zimowych między godzi- 
ną 16.00 a 19.00 wprowadziła czasowe ograniczenia zużycia prądu dla odbiorców indywidual- 
nych, zakaz o
wietlania reklam 
wietlnych (za wyjątkiem reklam okien 
wietlnych ze wzglę- 
dów bezpieczellstwa).'9 Dla rozbudowy istniejącej elektrowni i sieci elektrycznej niezbędne 
były ogromne nakłady finansowe, których nie posiadała żadna z zainteresowanych stron. 


5a KroIlika B)"dgoska...
>>>
70 


Tabela 1. Roz}\.-'ój elektroenergetyki w Bydgos:.czy w łataclz 1920-1928. 


Rok Moc elektrowni Energia Liczba Potrzeby I 
elektryczna własne 
instalowana osiągalna sprzedana odbiorców elektrowni 
(kW) (kW) (MWh) MWh 
1920 2686 2133 5290 515 
1922 2686 3020 5839 662 
1926 2676 3961 6710 1221 
1927 2676 4820 7034 1326 
1928 2450 2450 6092 1153 


Źródło: A. Misterek, Zarys I
O-lecia bydgoskiej elektroenergetyki, Bydgoszcz 1996, s. 20. 


Dzięki pracy czterech kotłów parowych wodnorurkowych o ogólnej powierzchni ogrze- 
walnej 960 m 2 , pięciu zespołów prądotwórczych o mocy zainstalowanej 2.686 kW i osiągal- 
nej około 2.450 kW, baterii akumulatorów o mocy 186 kW i rozdzielnicy prądu stałego na 
napięcie 220 V i 550 V, w 1920 r. elektrownia wyprodukowała 2.133 MWh energii dla 5.290 
odbiorców. 2o W latach międzywojennych elektrownia przy ul. Warmińskiego upowszech- 
niała używanie energii elektrycznej w życiu codziennym oraz na życzenie klientów otworzy- 
ła w 1924 r. punkt sprzedaży żarówek. 21 
Biorąc pod uwagę stale rosnącą liczbę mieszkallców miasta oraz rozwój bydgoskich za- 
kładów przemysłowych produkcja energii elektrycznej była na niezadawalającym poziomie, 
mimo iż wzrosła z 2.648 MWh w 1920 r. do 7.245 MWh w 1928 r. W 1928 r. nastąpiło 
największe obciążenie elektrowni prądu stałego osiągające w szczycie 2.380 kW przy mocy 
zainstalowanej w zespołach prądotwórczych 2.450 kW. Liczba odbiorców w omawianym 
okresie wzrosła z 5.290 do 7.034 przy 115.964 mieszkallcach zasilanego obszaru. 22 Dodat- 
kowym utrudnieniem był brak możliwości przesyłania prądu stałego na większe odległości. 
Władze Bydgoszczy zostały postawione przed koniecznością rozbudowy starej elektrowni 
lub budowy nowej. 


4. Elektroenergetyka w Bydgoszczy (1928-1939). 
Władze Magistratu zdecydowały, że korzystniejszym będzie dla miasta wybudowanie 
nowej elektrowni prądu trójfazowego o napięciu 6 kV oraz wykupienie starej. Podstawą 
takiej decyzji były ograniczenia przestrzenne rozbudowy istniejącej elektrowni, brak możli- 
wości budowy bocznicy kolejowej do ul. WarmiIIskiego. Z drugiej strony wspomniana elek- 
trownia dzięki swemu centralnemu położeniu oraz połączeniu z odbiorcanli siecią energe- 
tyczną wychodzącą z zakładu posiadała nieoceniol1.l wartość. Ponadto postanowiono, że 
znajdujące się w starej elektrowni maszyny prądu stałego będą stanowić rezerwę dla prze- 
twornic zasilających sieć oświetleniową i prostowników zasilających trakcję tramwajową. 
Istniejące budynki w części przeznaczono na potrzeby administracji elektrowni oraz biuro 
obsługi klienta. 23
>>>
71 


A. Budowa nowej elektrowni na Jachcieach. 
Korzystając z pomocy warszawskich rzeczoznawców inż. KobylilIskiego (dyrektora elek- 
trowni) oraz in
. Kuhna (dyrektora tramwajów) wybrano teren pod budowę nowej elektrow- 
ni przy ulicy Zeglarskiej. Lokalizacja elektrowni na terenie należącym do miasta została 
zaakceptowana 14 marca 1928 r. przez komisję ministerialną. Atrakcyjno
ć położenia prze- 
jawiała się głównie w tym, iż dojazd możliwy był drogą: kolejową (bocznica kolejowa 
w budowie), kołową (miasto wybrukowało drogę dojazdową) oraz wodną. Dodatkowymi 
atmami była możliwość pobierania wody dla chłodzenia turbin z przepływającej w pobliżu 
Brdy oraz dogodna możliwo
ć dalszej rozbudowy.24 
ZakOlkzenie budowy żelbetonowego gmachu elektrowni oraz uruchomienie pracy turbin 
i kotłów parowych zaplanowano na koniec 1928 r. Ze względu na lepsze możliwo
ci przesy- 
łania prądu trójfazowego na duże odległo
ci uchwalono, że nowa elektrownia będzie wytwa- 
rzała prąd zmienny trójfazowy przesyłany do odbiorców kablami podziemnymi zasilanymi 
napięciem 6,3 kV, połączonych w różnych punktach miasta transfonnatorami zmniejszają- 
cymi napięcie do 380 V i 220 V. Zakładano, że do kOlka 1928 r. zostanie ułożona większa 
ilo
ć sieci wysokiego napięcia lączącego także trzy przedmie
cia: Wilczak, Szwederowo, 
lachcice. Czas całkowitej wymiany sieci prądu stałego na trójfazowy przewidywano zakoń- 
czyć w ciągu pięciu do siedmiu lat. 25 
Pracami zmierzającymi do umchomienia nowej elektrowni kierowala powołana przez wła- 
dze miejskie Deputacja Budowlana (Budowy) Elektrowni, w skład której wchodzili człon- 
kowie Magistratu, radni oraz inżynierowie oddelegowani przez Stowarzyszenie Elektryków 
Polskich. W wyniku rozpisanego konkursu dyrektorem bydgoskiej elektrowni został p. Mar- 
kowicz. 26 
Na pokrycie kosztów związanych z budową miasto otrzymało długoterminowe pożyczki 
z Banku Gospodarstwa Krajowego oraz Banku Polsko-Ameryka6skiego na łączną kwotę 5, l 
mln złotych. 27 
Kontrowersyjną sprawą związaną z budową elektrowni na lachcicach było zamówienie tur- 
bin. W związku z ogłoszeniem przetargu na wykonanie turbin dla bydgoskiej elektrowni wpły- 
nęło trzyna
cie ofert, z których Magistrat wybierał między propozycjami Zakładów Skoda z 
Pilzna a finną Erste Bmner z Bema. 28 Na posiedzeniu Deputacji Budowlanej z 31 października 
1927 r. podjęto uchwałę o zakupie turbiny finny Skoda. 29 Tę decyzję podważyła zarówno prasa 
bydgoska,30 przedstawiciele finny Erste Bruner3 1 oraz dyrektor Markowicz. 32 
Ze względu na rozbieżno
ć zdalI postanowiono do chwili nadej
cia opinii dr. Chrzanow- 
skiego i dr. Borowicza, wstrzymać się z realizacją zamówienia. Wbrew ich stanowisku na 
posiedzeniu Magistratu 14 listopada 1927 r. postanowiono ponownie zakupić turbiny Sko- 
dy. Zarówno dr Chrzanowski i dr Borowicz byli zdania, że korzystniejszym dla miasta 
i elektrowni będzie zakup turbin firmy niemieckiej Y Podobną opinię wyrażały władze mi a- 
sta,34 Komisja Elektryczna 35 a także przewodniczący Komisji Szacunkowej Urzędu Likwi- 
dacyjnego. 36 Nawet wojewoda poznański nakazał prezydentowi Bydgoszczy odrzucić nie- 
korzystne dla miasta zamówienie Y Ostatecznie zamówiono dla miasta turbinę Pierwszej 
Be111eńskiej Fabryki Turbin o mocy 3.500 kW oraz firn1Y Skoda o mocy 3.000 kW. 
Budowę nowej elektrowni na lachcicach zaczęto w kwietniu 1928 r. W pierwszej połowie 
1928 r. uruchomiono agregat prądotwórczy dieslowski o mocy 450 kW (inni podają 500 
kW) wytwarzający prąd dla warsztatów kolejowych,38 generator prądu trójfazowego 6 kV
>>>
72 


i rozdzielnię wnętrzową 6 kV, z której wyprowadzono linię do starej elektrowni. 
21 grudnia 1929 r. w obecno
ci ministra J. Moraczewskiego odbyło się uroczyste oddanie 
do użytku nowej elektrowni. W uruchomionej elektrowni zainstalowano kotły parowe finny 
Zieleniewski o powierzchni ogrzewalnej po 380 m 2 , agregat prądotwórczy o mocy 450 kW, 
turbozespoły o mocy 6,5 MW, wytwarzające 7.000 kW energii. 39 W prace związane z uru- 
chomieniem elektrowni były zaangażowane bydgoskie zakłady, spo
ród których należy wy- 
mienić Bydgoską Fabrykę Maszyn H. Lohnerta (konstrukcja nawęglania, suwnica o no
no- 

ci 25 tys.kg) oraz Tri (prace budowlane).4o 


Tabela 2. Rozwój elektlvellergetyki w Bydgoszczy w latach 1929-1939. 


Rok Moc zainstalowana Maks. Własna Wymiana energii z inną Rozporzą- 
obciążenie wytwćr- elektrownią dzona 
szczytowe czość energia 
kVA kW (kWh) otrzymana wysłana (kWh) 
1929 S 2,686 
N 6,950 7,469 
1930 S 1,910 2,266 2,960 
N 6,950 1,650 5,644 
1931 S 1,910 1,721 1,256 
N 6,950 2,350 7,584 
1932 S 2,230 1,910 1,882 33 4,380 - 4,413 
N 8,750 * 7,050 2,410 8,377 - 4,380 3,997 
S 2,230 1,910 27 5,150 - 5,177 
1933 
N 8,750 * 7,050 2,530 9,569 - 5,150 14,419 
S 2,230 1,910 33 5,218 - 5,218 
1934 
N 8,750 * 7,050 2,580 10,273 - 5,218 5,055 
S 2,230 1,910 29 5,159 - 5,188 
1935 
N 8,750 7,050 2,820 11 ,361 - 5,159 6,202 
S 2,230 1,910 9 5,182 - 5,191 
1936 
N 8,750 7,050 2,790 12,237 - 5,182 7,055 
S 2,230 1,910 131 5,494 - 5,625 
1937 
N 8,750 7,050 3,600 14,795 - 5,494 9,301 
1938 S 1,910 
N 6,950 19,224 
1939 S 1,910 1,250 
N 6,500 4,800 19,480
>>>
73 


Objaśnienia: 
S stara elektrmvnia 
N nowa elektrownia 
* wg A. Misterka 6.950 kW 
Źródło: Roczny obrót energii elektl)'cZllej. Elektlvu'llie o mocy zaillstalov,,
anej pOllad 5.000 
kW Iw:) Przegląd Elektrotechniczny 1933, llr 4, s. 88; 1934, nr 4, s. 77; 1935, nr 4, s. 84; 
1936, llr 4, s. 103; 1937, nr 3, s. 303; 1938, nr 4, s. 105; 1939, llr 4, s. 99. 


B. Stara elektrownia (1929-1939). 
Równolegle z pracami zmierzającymi do uruchomienia nowej elektrowni prowadzono 
rozmowy zmierzające do przejęcia na własno
ć miasta "Tramwajów i Elektrowni Bydgoszcz". 
Na spotkaniu z przedstawicielami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Głównego Urzędu 
Likwidacyjnego oraz Banku Gospodarstwa Krajowego postanowiono, że elektrownię przej- 
mie lniasto. 41 Przekreśliło to tym samym plany przekazania jej spółkom zagranicznym. Po- 
mimo iż miasto administrowało starą elektrownią od kwietnia 1929 r.,42 dopiero 27 grudnia 
1933 r. podpisano umowę kupna - sprzedaży między Zarządem Miasta Bydgoszczy a Komi- 
tetem Likwidacyjnym w Poznaniu. Miasto kupiło za sumę 2.364.365,90 zł wszystkie budyn- 
ki, surowce, maszyny i urządzenia oraz zobowiązywało się pokryć wszystkie zobowiązania 
zakładu energetycznego. Sumę tę miasto przekazało już 6 marca 1929 r. 43 Czę
ć potrzebnych 
na wykup funduszy miasto otrzymało w postaci długoterminowego kredytu z Banku Gospo- 
darstwa Krajowego. 44 
Zgodnie z założeniami za pomocą sieci elektrycznej wychodzącej ze starej elektrowni 
przekazywano odbiorcom energię wytworzoną w nowym zakładzie. Dlatego też w kolej- 
nych latach stara elektrownia była uruchamiana dorywczo, produkując niewielkie ilo
ci energii 
np. w 1932 r. i 1934 r. - 33 kWh, 1937 r. - 13 kWh. 45 Pozwoliło to na odstawienie do rezerwy 
w 1931 r. urządzell prądotwórczych, których obciążenie przejęły przetwornice jednotwoflli- 
kowe i prostowniki rtęciowe. 46 Na terenie elektrowni przy ul. Wannińskiego 8 w łatach 1936- 
1938 przebudowano i dobudowano gmach administracyjny.47 


c. Rozbudowa sieci elektroenergetycznej (1928-1939). 
Wytworzony prąd trójfazowy postanowiono przesyłać odbiorcom bezpo
rednio (np. War- 
sztaty Sygnałów Kolejowych) oraz za pomocą sieci elektrycznej wychodzącej z elektrowni 
przy ul. Warmińskiego. Z tego powodu położono dwie linie kabli łączące rozdzielnię wnę- 
trzową 6 k V - zainstalowaną w nowej elektrowni, z prostownikami jednotwornikowymi 
oraz z uruchomionymi póiniej prostownikami rtęciowymi starej elektrowni. Do przesyłania 
prądu zmiennego służyły linie sieci elektrycznej 15 kV i 6 kV wybudowane w 1929 r. 
o łącznej długo
ci 21,7 km, w tym 16,9 km linii 6 kV, którą w kolejnych latach rozbudowano 
do 54 km. 48 
Konieczno
ć przetwarzania napięcia 6 kV na 15 kV za po
rednictwem dwóch transfonna- 
torów przy ul. Gdańskiej i Berwiliskiego oraz trudno
ci w przesyłaniu energii elektrycznej 
o wysokim napięciu wytwarzanymi wówczas kablami było powodem rozbudowy linii 15 kV 
do 1938 r. tylko o 3,6 km. Przesyłany prąd wysokiego napięcia był przetwarzany w prąd 
niskiego napięcia 380/220 V ustawionymi w 1929 r. siedlnioma transformatorami zmniej- 
szającymi. Stacja transformatorowa firmy Brown - Boveri Polska przy Al. Ossolillskich
>>>
74 


przetwarzała prąd dla wschodniej czę
ci miasta oraz większych zakładów pracy m.in. Kabla 
Polskiego S.A. - dostawcy kabli i przewodów dla budowanej elektrowni i sieci elektroener- 
getycznej w Bydgoszczy. Transformatory ustawione przy Teatrze Miejskim, Hotelu pod 
Orłem, Gazowni Miejskiej i Ekspedycji Towarowej - odpowiednio dla odbiorców zlokali- 
zowanych przy ul. Gdańskiej, w okolicy Gazowni i Ekspedycji Towarowej. Rozpoczęto tak- 
że elektryfikację dwóch przedmie
ć Bydgoszczy Szwederowa i Okola, gdzie ustawino trans- 
fonnatory firmy 
T.E.49 
Gwałtowna rozbudowa sieci elektrycznej wysokiego napięcia wiązała się z rozpoczęciem 
działalno
ci utworzonej przez Urząd Miejski w Bydgoszczy l patdziemika 1937 r. Powiato- 
wej Centrali Elektrycznej, która otrzymała uprawnienia na elektryfikację powiatu bydgoskie- 
go. Wybudowano linię 15 kV do Koronowa i Fordonu z przedłużeniem jej do Solca Kujaw- 
skiego. Do 1938 r. ustawiono w Bydgoszczy 49 nowych transfonllatorów 6 kV i 15 kV, w tym 
w okresie 1937-1938 aż 22 a ich moc wzrosła z 300 kVA do 6.540 kVA. W 1939 r. ukOl1czono 
prace związane z ustawianiem linii napowietrznej 60 kV do Fordonu, będącej odgałęzieniem 
linii 60 kV Gródek - TOrUll. Rozpoczęto budowę rozdzielni napowietrznej 60 kV służącej do 
nawiązania współpracy z Gródkiem na napięciu 60 kV. Inwestycje te były podejmowane ze 
względu na zabezpieczenie nieprzerwalnego zasilania bydgoskich odbiorców. 
Dzięki prowadzonym pracom elektryfikacyjnym w Bydgoszczy i okolicy wzrosła liczba 
dokonanych przyłączy nowych odbiorców. W okresie międzywojennym przyłączono 15.885 
odbiorców, co było możliwe także dzięki budowie i rozbudowie sieci elektrycznej 380/220 V. 
W 1929 r. wynosiła ona zaledwie 15 km, rozrastając się w 1938 r. do długo
ci 129,6 km. Sieć 
elektryczną prądu stałego w latach 1920-1939 rozbudowano zaledwie o 4 km. Łączna dłu- 
go
ć sieci elektrycznej niskiego napięcia 380/220 V i 220 V wynosiła w 1938 r. 248,6 km. 5o 


Tabela 3. ROZH'Ój sieci elektroe1lergetycznej no Bydgoszczy w la ta clz l 920-l938. 


Wyszczególnienie JM Rok 
1920 1929 1936 1938 
Długość sieci: 
elektrycznej 15 kV km - 4,8 6,5 8,4 
elektrycznej 6 kV km - 16,9 40,8 54 
elektrycznej 380/220 V km - 15 113,7 129,6 
elektrycznej prądu stałego km 114 119 119 119 
Ilość przyłączy instalacji szt. 5,290 6,831 17,547 21,175 


Źródło: A. Misterek. lll1YS lOO-lecia.... s. 23. 


II. Przenlysl sygnalizacyjny (produkcja urządzeń do zabezpieczania ruchu kolejowe- 
go) w Bydgoszczy w latach 1864-1939. 


1. Fabryki urządzeń do zabezpieczenia ruchu kolejowego w Polsce do 1939 r. 
Wraz z rozwojem sieci kolejowej konieczno
cią stało się należyte zabezpieczanie ruchu 
pociągów. W miarę za
 zwiększania zadałi przewozowych zaistniała potrzeba wprowadze- 
nia postępu technicznego w dziedzinie zabezpieczenia rudlU kolejowego (zrk).
>>>
75 


. 


Po odzyskaniu niepodległo
ci Polska odziedziczyła różnorodne systenlY zrk na różnym 
poziomie technicznym. Należało je w jak naj krótszym czasie ujednolicić, by zapewnić sprawną 
komunikację między poszczególnymi dzielnicami kraju. Dużą rolę w tej dziedzinie odegrały 
dwie fabryki produkujące i l
ontujące urządzenia zrk na podstawie niemieckich licencji: 
Fabryka Sygnałów dla Kolei Zelaznych C. Fiebrandt oraz Wytwórnia Sygnałów i Urządzeń 
Kolejowych S.A. w Krakowie.. 
Z czasem na podstawie dokumentacji powyższych fabryk ujednolicono system centrali- 
zacji mechanicznej oraz bloków elektromechanicznych. Współpracę z PKP podjęło także 
szereg prywatnych firm, w
ród których należy wymienić: Warszawskie Zakłady Przemysło- 
wo-Handlowe Władysława PaschaIskiego, Spółkę Akcyjną Wielkich Pieców i Ostrowiec- 
kich z Warszawy, PASE Ericsson, czy Polska Wytwórnia Sygnałów ROGAG z Szopienic. 
Poza wymienionymi, urządzenia mechaniczne dostarczały też Zjednoczone Fabryki Maszyn, 
Kotłów i Wagonów Zieleniewski i Fitzer, Śląska Wytwónlia Sygnałów Kolejowych, czy 
Zakłady Przemysłowe Bielany. Ponadto PKP posiadały własne Warsztaty Sygnałów Kolejo- 
wych, do których zadań należało dbanie o należyty stan techniczny urządzeli zrk. 2 
Do współpracy z PKP w drugiej połowie lat 3D-tych przystąpiły także dwie firmy zagra- 
niczne: L.M. Ericsson oraz angielska The Westinghouse Brake and Sarby Signal Co Ltd. 
Zakłady te były jednak na rynku polskim nastawione na produkcję i montaże pomocnicze. 
Ważną sprawą związaną z unowocze
nieniem trakcji kolejowej było zachowanie w ta- 
jemnicy schematów układu torów, czy tablic zależno
ci między stacjami. Dlatego też każde- 
go oferenta, który przystępował do publicznych przetargów na wykonanie zamówieI1 dla 
PK
 dokładnie sprawdzał Samodzielny Referat Informacyjny Ministerstwa Komunikacji. 3 
Pomimo szerokiego kręgu producentów zrk, zakres wprowadzenia postępu technicznego 
na PKP był nieznaczny. Pracami i elektryfikacją zrk kierował Wydział Zabezpieczenia Ru- 
dlU i Łączno
ci w Departamencie Utrzymania i Budowy Ministerstwa Komunikacji. 


2. Fabryka Sygnałów Kolejowych C. Fiebrandta w B:ydgoszczy (1864-1939). 
A. Powstanie i rozwój Fab."yki C. Fiebrandta do 1920 r. 
Zachowały się nieliczne materiały dotyczące dzialalno
ci i produkcji Fabryki C. Fiebrandta. 
Z tego powodu przedstawię jedynie ogólną charakterystykę tego przedsiębiorstwa. 
W 1864 r. (inni: 1868 r.) bydgoski 
lusarz Carl Fiebrandt założył w Bydgoszczy przy ul. 
Dworcowej 11 malutki warsztat zajmujący się naprawą, a z czasem i produkcją, prostych 
maszyn rolniczych. W budowie bydgoskiego węzła kolejowego C. Fiebrandt zauważył moż- 
liwo
ci rozwoju swojego warsztatu, wpisanego do rejestru handlowego pod numerem 13 
w dziale B. Około 1875 r. zakupił parcelę na Okolu (ul. Grunwaldzka 3), gdzie wybudował 
halę warsztatową. \V tym okresie podejmował się produkcji sygnałów, przetok i różnego 
rodzaju zabezpieczeli ruchu pociągów. Godnym podkreślenia jest fakt, iż większo
ć z tych 
urządzeń była produkowana na podstawie własnych projektów wła
ciciela fabryki. 4 
W 1900 r. finna przeszła na własno
ć spółki, której udziałowcmui byli Sienlens, Strabel 
i Judeł z Berlina. 5 


B. Rozwój Fabryki C. .""iebrandta do 1939 r. 
W chwili odzyskania przez Polskę niepodległości firma C. Fiebrandt była największą 
tego typu w Polsce. Wyposażona w najnowocze
niejszy sprzęt, mogła produkować wszelkie
>>>
76 


. 


urządzenia do zabezpieczenia ruchu pociągów. W swojej produkcji opierano się w dużej 
nlierze na licencjach dwóch firm: Siemensa oraz Vereinigte Eisenbahn-Signalwerke z Berli- 
na. Firma Signalwerke przekazała prawo wyłączno
ci bydgoskiej fabryce do wytwarzania 
urządzell blokowych na podstawie dostarczonej dokumentacji. 6 Dzięki temu Fabryka C. Fie- 
brandta mogła wytwarzać kompletne mechaniczne urządzenia nastawcze oraz blokady kole- 
Jowe. 
Od 11 stycznia 1924 r. wyroby firmy można było oglądać na Stałym Pokazie Wzorów 
i Wynalazków przy Izbie Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy.7 Największe zaintereso- 
wanie wzbudziły wzorowo wykonane sygnały kolejowe oraz zwrotnice. 8 W tym czasie firma 
produkowała także lampy kolejowe wykonywane na zamówienie PKP. Na początku 1924 r. 
za po
rednictwem Głównego Urządu Likwidacyjnego wszystkie udziały Fabryki C. Fie- 
brandta przeszły na rzecz Polskich Zakładów Siemens w Warszawie. 9 Poza kapitałem nie- 
luieckim, który był zaangażowany w bydgoską fabrykę, na przeszkodzie dobrej współpracy 
z PKP stanęły malwersacje finansowe na szkodę Skarbu Państwa wykryte w czerwcu 1924 r. 
Władze pallstwowe przejęły wówczas księgi handlowe, po zbadaniu których miało doj
ć do 
procesu osób odpowiedzialnych za te manipulacje. Ponieważ główny dyrektor Feliks Wer- 
ner zdołał zbiec do Berlina, postępowanie umorzono. 10 Pomimo tej sytuacji Departament 
Zasobów Ministerstwa Komunikacji był zmuszony kontynuować współpracę z bydgoską 
fabryką, wykonującą w tym czasie osiemdziesiąt procent czę
ci składowych urządzeń elek- 
trycznych w kraju. Z Niemiec- pomimo zakazu, fabryka sprowadzała m.in. przekatniki, sil- 
niki do napędów zwrotnicowych, czy soczewki do semaforów. Ze względu na wysoką ja- 
ko
ć swoich wyrobów oraz terminowo
ć dostaw Fabryka Sygnałów znalazła się na wykazie 
firm godnych polecenia. 11 Także na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu urządze- 
nia bydgoskiego zakładu były wysoko ocenione przez specjalistów i zwiedzających. 12 
Lata kryzysu gospodarczego odczuto w Fabryce C. Fiebrandta już w drugiej połowie 
1929 r., kiedy z powodu minimalnych ilo
ci produktów wykonywanych na zamówienie PKP 
zwolniono 222 pracowników. Ograniczono w ten sposób moce produkcyjne o sze
ćdziesiąt 
procent. Godnym podkre
lenia jest fakt wykonania w okresie kryzysu gospodarczego na- 
stawni elektrycznych. l3 
W okresie 1930-1935 r. PKP zaostrzyło kryteria doboru swoich dostawców. Z kręgu współ- 
pracowników wykluczono firmy z kapitałem zagranicznym. \V ten sposób na tajnym Wyka- 
zie Finn i Dostawców wykluczonych od dostaw i robót dla PKP 3 grudnia 1932 r. znalazła 
się finl1a C. Fiebrandta. 14 Ta decyzja zmusiła ponownie wła
cicieli do redukcji zatrudnienia 
w przeciągu 1933 r. Na stanowiskach pracy pozostawiono jedynie główne siły techniczne 
gotowe w każdej chwili do wznowienia produkcji. 15 Mogłoby się wydawać, że masowe zwol- 
nienia w Fabryce Sygnałów spowodują gwałtowny wzrost bezrobocia w Bydgoszczy. Stało 
się jednak inaczej, gdyż pracownicy C. Fiebrandta należeli do najlepiej wykwalifikowanych, 
o których ubiegały się takie finny jak: Ericsson, Zakłady Ostrowieckie, PaschaIski oraz fir- 
ma KrzymielI i Paszke. 16 
Z dniem 1 stycznia 1935 r. nastąpiło całkowite unieruchomienie fabryki na mocy decyzji 
prezesa Rady Nadzorczej Pawła Mackiewicza. Jednak już 13 lipca 1935 r. P. Mackiewicz 
oficjalnie rozpoczął zabiegi w Ministerstwie Komunikacji o zezwolenie na uruchomienie 
fabryki oraz wznowienie dostaw dla PKP. 17 Władze zwlekały z wydaniem zezwolenia, gdyż 
obawiały się luk kadrowych w zakładach pracujących na rzecz PK
 które zatrudniły zwol-
>>>
77 


nionych pracowników C. Fiebrandta. Ponadto flfffiY te stopniowo przygotowywały się do 
produkcji urządzeń wytwarzanych jedynie w bydgoskiej fabryce. Z tego powodu władze 
rządowe nieoficjalnie zgodziły się do chwili całkowitego pokrycia potrzeb rynku na urzą- 
dzenia zrk przez finny o polskim kapitale, na korzystanie z wyrobów Fabryki Sygnałów 
z Bydgoszczy jako poddostawcy wytwórni krakowskiej. tS 
Uruchomiona w trzydziestu procentach firma krakowska zleciła w listopadzie 1935 f. 
frrmie C. Fiebrandt wykonanie e
ektrycznych urządzeń bezpieczeństwa na stacjach Gdynia 
i Pruszków na sumę około 500 tys. zł. Ponieważ niemiecka finna Signalwerke nieugięcie 
stała na stanowisku, że jedynym jej polskim łicencjonobiorcąjest bydgoska Fabryka Sygna- 
łów. 30 grudnia 1935 r. przeprowadzono kontrolę w zakładzie. 
W trakcie wspomnianej kontroli wyceniono warto
ć zabudowań zakładu na 500-600 tys. 
a majątek ogólny na kilka milionów złotych. W rapocie podkreślono tenninowo
ć i bezpro- 
blemowo
ć wywiązywania się wobec dostawców, z drugiej za
 strony nie pominięto kry- 
tycznych słów wobec finny i dyrektora Jerzego Henniga (były prokurent fabryki. członek 
Zarządu) cichego sympatyka Deutche Vereinigung. t9 
Należycie wyposażona w najnowszy sprzęt i urządzenia bydgoska fabryka kończyła 
realizację zamówienia dla krakowskiej Wytwórni Sygnałów, gdy 29 stycznia 1936 r. Biu- 
ro Wojskowe Ministerstwa Komunikacji wszczęło postępowanie wyja
niające w sprawie 
tajnej dokumentacji stacji Gdynia i Pruszków będącej w posiadaniu finny. Na podstawie 
dokonanych ogłędzin nie stwierdzono żadnych nieprawidłowo
ci związanych z przecho- 
wywaniem tajnych rysunków technicznych. Zalecono jedynie przekazanie tej dokumenta- 
cji po zakończeniu prac wła
ciwej DOKP. W raporcie podkre
lono. że fabryka odpowied- 
nio przygotowana do produkcji urządzeń zrk elektrycznych i mechanicznych wykorzystu- 
je zaledwie dziesiątą czę
ć swych mocy produkcyjnych. 20 Dopiero 30 kwietnia 1937 r. 
całkowicie odsunięto Fabrykę Sygnałów Kolejowych C. Fiebrandta od dostaw tak bezpo- 

rednich jak i po
rednich. gdyż zapotrzebowanie PKP na urządzenia zrk całkowicie po- 
krywały fabryki o polskim kapitale. W uzasadnieniu swej decyzji minister Piasecki podał 
jako przyczynę decyzji antypolski charakter firmy. Zapewniono zarazem pełnomocnika 
C. Fiebrandta adwokata M. Bernsteina o możliwo
ci podjęcia współpracy dopiero po ca- 
łkowitym przejęciu finny przez polski kapitał. zatrudnieniu wyłącznie lojałnych obywate- 
li, zwolnieniu J. Henniga oraz zerwaniu wszelkich kontaktów z zagranicą za wyjątkiem 
korzystania z licencji. 21 
Na kilka miesięcy przed wybuchem wojny przemianowano Fabrykę Sygnałów Kole- 
jowych C. Fiebrandt na Bydgoskie Zakłady Przemysłowe (BZP) S.A. Czterdzie
ci dzie- 
więć procent udziałów BZP zostało przejęte przez szwedzką firmę AGA. dostarczającą 
PKP m.in. samoczynną sygnalizację przejazdową w poziomie szyn. Pozostałe udziały 
znalazły się w posiadaniu firmy Elektro, której z kolei głównym udziałowcem była tak- 
że firma AGA. W ten sposób Bydgoskie Zakłady Przemysłowe zostały przejęte przez 
kapitał szwedzki. Nowi wła
ciciele zobowiązali się do budowy urządzeń sygnalizacyj- 
nych według patentów firmy Siemens. Po zwolnieniu 22 czerwca 1939 r. Jerzego Henni- 
ga, Ministerstwo Komunikacji wydało decyzję o dopuszczeniu BZP do dostaw i robót na 
PKP. 22 Wybuch wojny przerwał realizację zamówień złożonych przez PKP oraz elek- 
trownię warszawską.
>>>
78 


3. Warsztaty Sygnałów Kolejowych I klasy w Bydgoszczy (1920-1939). 


PKP posiadały własne Warsztaty Sygnałów w Warszawie, Radomiu, Brze
ciu, Poznaniu, 
Krakowie, Lwowie, Stanisławowie i Bydgoszczy. Warsztaty te podejmowały się prac zwią- 
zanych z utrzymywaniem, wymianą urządzeń zrk oraz sprzętem telegraficznym. Prowadzo- 
no także montaż niektórych urządzeń przy robotach inwestycyjnych. Ze względu na ubogą 
bazę źr6dłową nie jestem w stanie odtworzyć, ani działalno
ci produkcyjnej, ani stanu za- 
trudnienia w Warsztatach Sygnał6w Kolejowych I klasy w Bydgoszczy. 
Dla Bydgoskich Warsztat6w utworzonych w 1920 r. dużą konkurencję stanowiła Fabryka 
Sygnałów Kolejowych C. Fiebrandta z Bydgoszczy. Organizacyjnie podlegały one DOKP w 
Gdańsku a od 1933 r. DOKP w Toruniu. 23 Na podstawie przeprowadzonej kontroli w grud- 
niu 1933 r. stwierdzono, że nie należy likwid.ować Warsztat6w Kolejowych, gdyż posiadają 
one wyszkoloną kadrę a wykonywane naprawy są tanie i solidne. 24 Dzięki budowie magi- 
strali kolejowej No
e Herby-Gdynia, Warsztaty znalazły szeroki zbyt na swoje wyroby.2s 
W dniu 1 listopada 1928 r. Warsztaty zatrudniały og6łem 135 pracownik6w
 w tym 25 
umysłowych. W pięć lat p6źniej pracowało już tylko 59, w tym 10 umysłowych. W większo- 

ci byli to pracownicy posiadający wysokie kwalifikacje w następujących zawodach: me- 
chanik, ślusarz, blacharz, zegannistrz i elektromonter. 26 


III. Przemysł kablowy w Bydgoszczy w latach 1920-1939. 


l. Przemysł kablowy na ziemiach polskich do 1939 r. 


Jednym z poważniejszych dział6w przemysłu elektrotechnicznego w okresie między- 
wojennym był przemysł kablowy, obejmujący całokształt produkcji przewod6w elektrycz- 
nych. W okresie zabor6w rynek polski był całkowicie opanowany przez niemiecki prze- 
mysł elektrotechniczny. W Kr6lestwie Polskim próbowano powołać do życia rodzime 
wytw6rnie przewod6w elektrycznych, jednak ich produkcja była hamowana przez import 
artykuł6w elektrotechnicznych państw zaborczych. Do pionier6w w tym zakresie należy 
zaliczyć trzy finny uruchomione około 1890 r.: Walcownię i Fabrykę Wyrob6w Metalo- 
wych Norbin, Bracia Buch i T. Werner oraz Fabrykę Przewod6w Elektrotechnicznych Vi- 
runit z Warszawy i Fabrykę Deichsla i S-ki z Sosnowca.) 
Tworzenie się polskiego przemysłu kablowego datuje się dopiero od chwili uzyskania 
niepodległości politycznej. W6wczas to w 1920 r. utworzono dwa niezależne przedsię- 
biorstwa, których celem było uruchomienie nowoczesnego przemysłu kablowego. Towa- 
rzystwo Przemysłowe Kabel S.A. z Warszawy podjęło w maju 1920 r. produkcję kabli 
i drut6w gołych oraz izolowanych. Natomiast bydgoski Kabel Polski S.A. został pierwszą 
w Polsce fabryką kabli ziemnych. 2 
Wzrastające stale w Polsce zapotrzebownie na kable ziemne, związane z postępującą 
elektryfikacją kraju, zdecydowało o utworzeniu dalszych kablowni, których produkcja 
mogła pokryć krajowe zapotrzebowanie. Powstają kolejno: Fabryka Kabli S.A. w Krako- 
wie (1927 r.), Fabryka Kabli i Drutu w Będzimie (1927 r.), Fabryka Kabli Zahm, Stach 
i S-ka w Czechowicach-Dziedzicach (1928 r.), Polska Fabryka Kabli i Walcownia Miedzi 
S.A. w Ożarowie pod Warszawą (1931 r.). W Polsce uruchomiły swoje przedstawicielstwa
>>>
79 


także zagraniczne firmy Siemens w 1924 r. w Rudzie Pabianickiej oraz Skoda w 1929 r. 
w Warszawie. 3 
Szybkiemu rozwojowi przemysłu kablowego stanęły jednak na przeszkodzie: wojna go- 
spodarcza z Niemcami oraz lata kryzysu 1930-1934. 4 Dopiero w 1937 r. produkcja kabli 
i przewodów osiągnęła poziom sprzed 1929 r. 5 


2. Powstanie i rozwój Kabla Polskiego S.A. w Bydgoszczy (1920-1939). 


21 wrze
nia 1920 r. na spotkaniu założycielskim w Banku Spółek Zarobkowych w Pozna- 
niu postanowiono utworzyć pierwszą w Polsce fabrykę kabli. Została ona wpisana do reje- 
stru handlowego w Poznaniu pod numerem 3754. 6 Na lniejsce budowy fabryki kabli ziem- 
nych wybrano na zebraniu grupy założycielskiej w Poznaniu 12 patdziernika 1920 r. posesję 
przy ul. Fordońskiej 112 w Bydgoszczy anie jak początkowo planowano Solec Kujawski. 
W my
l statutu Spółki Akcyjnej Kabel Polski pracami zakładu miał kierować Zarząd 
składający się z jednego lub dwóch dyrektorów wybieranych przez Radę Nadzorczą. Pierw- 
szym dyrektorem naczełnym i jedynym członkiem Zarządu został 21 października 1920 r. 
inż. Stanisław Rolbiewski - jeden z założycieli zakładu. 
Rada Nadzorcza miała składać się z minimum pięciu członków w większo
ci obywateli 
polskich. W skład pierwszej Rady Nadzorczej weszło dziesięć osób, w
ród których znalazł 
się m.in. prezydent Bydgoszczy Jan Maciaszek. Z grona Rady Nadzorczej miało być wybie- 
ranych dwóch przedstawicieli wchodzących w skład Komitetu Wykonawczego, któremu 
powierzono zadania organu doradczego i opiniującego działania Zarządu. 7 
W kolejnych latach w skład - wymienianej co trzy lata Rady Nadzorczej, wchodziły zna- 
ne osobisto
ci z życia politycznego i gospodarczego. Należy przede wszystkim wymienić 
Augusta Zalewskiego (ministra, prezesa Banku Handlowego S.A. w Warszawie), Tadeusza 
Sułowskiego (prezesa Siły i Światła w Warszawie), inż. Andrzeja Wierzbickiego (naczelne- 
go dyrektora Centralnego Związku Przemysłu Polski), czy Mieczysława Hofmana (dyrekto- 
ra Banku Handlowego S.A. w Warszawie). Od 1928 r. członkami Zarządu byli także przed- 
stawiciele tzw. grupy zagranicznej: dr Paul Cahn-Speyer, Reinhold Wicar, Leo Peterka. 8 
Budowę zakładu rozpoczęto w patdzierniku 1920 r. od uroczystego wbudowania i po- 

więcenia kamienia węgielnego. 9 Prace budowlane prowadziła finna budowlana Kuklińskiego 
pod bacznym nadzorem miejskiego radcy budowlanego Koppena. lO 
Termin oddania do użytku fabryki budowanej na wzór przedwojennych kablowni nie- 
mieckich parokrotnie odraczano z powodów zInian w planach budowlanych oraz infrastruk- 
tury gospodarczej. Ostatecznie prace zakończono w maju 1922 r., lecz o pozwolenie na otwar- 
cie fabryki zabiegano w Miejskim Urzędzie Policyjnym w Bydgoszczy jeszcze przez ponad 
rok. 11 
Uroczystemu otwarciu fabryki w dniu 4 czerwca 1923 r. (uruchomionej już 1 maja 1922 r.) 
przewodził dyrektor naczelny inż. Teofil Wdziękowski oraz dyrektor techniczny inż. Gu- 
staw Bednarczek. 
Dzięki zakupionym maszynom, w czę
ci od nieczynnych niemieckich kablowni, oddano 
do użytku gumownię, oddzial telefoniczny z opalarkami i skręcarkami, prasy, suszarnie oraz 
dzialy pomocnicze (kuźnię, warsztat elektryczny, stolarski i mechaniczny). Jedynie drobne 
maszyny i urządzenia wykonano we własnych warsztatach. Fabrykę zasilano energią elek-
>>>
80 


tryczną wytwarzną w zakładowej elektrowni, w której zainstalowano trzy kotły oraz maszy- 
nę parową o mocy 300 KM z prądnicą prądu stałego oraz od 1929 r. energią elektrowni 
bydgoskiej.12 
Przełomową dla rozwoju Kabla była noc z 22/23 lutego 1927 r. Wówczas to jeden z 
pracowników magazynier Dzięgielewski, wzniecił pożar, który prawie całkowicie znisz- 
czył fabrykę. Ocalała jedynie zakładowa elektrownia, kotłownia i warsztaty reparacyjne. l3 
Ponieważ na przeszkodzie dalszego rozwoju produkcji stała infrastruktura a zakład był 
ubezpieczony na kwotę 371.200 $ (J. Chamot podaje 271.200 $) w Towarzystwie Ubez- 
pieczeń Poznańsko-Warszawskiego Banku Akcyjnego, podejrzenie o podłożenie ognia 
spadło na głównych akcjonariuszy. Według J. ChalTIota Kabel uzyskał zawyżone ubezpie- 
czenie w wysokości 1.520.000 zł, dzięki ukryciu niezniszczonych przez pożar cennych 
urządzeI1, pozostawieniu na terenie fabryki wyrobów gotowych oraz przychylnoś'ci nie- 
mieckiego eksperta. 14 Uważa on także, że ubezpieczenie pokryło w całoś'ci koszty urucho- 
mienia fabryki, gdy natomiast, nie licząc kosztów uzupełnienia parku maszynowego oraz 
zakupu surowców i półfabrykatów, odbudowa fabryki miała według sporządzonych kosz- 
torysów pochłonąć ponad milion zł. 15 
Rada Nadzorcza podjęła decyzję o natychmiastowej odbudowie zakładu. Został on po- 
nownie uruchomiony w kOł1cu 1928 r. Halę główną o konstrukcji stalowej odkupiono od 
bydgoskiej Fabryki Maszyn i Kotłów Parowych F. Eberhardta. Wszechstronną halę przygo- 
towano do rozpoczęcia produkcji przewodów o izolacji i oponie gumowej, kabli telefonicz- 
nych i energetycznych. Wydzielono także pomieszczenia przeznaczone na laboratorium prą- 
dów słabych i silnych. W budynkach bezpoś'rednio połączonych z halą główną umieszczono 
ciągarnię drutu, w której rozpoczęto produkcję drutów nawojowych, sznurów i przewodów 
płaszczowych. 
Pożar stał się też doskonałą okazją do rozbudowy zakładu. W 1926 r. rozpoczęto starania 
wokół budowy bocznicy kolejowej na terenie zakładu, gdyż wagony z dworca na Kapuś'ci- 
skach Malych były sprowadzane za pośrednictwem bocznicy Lloyda Bydgoskiego. Przewi- 
dywano, że prace budowlane rozpoczęte w grudniu 1929 r. pochłoną 132.210 zł i zostaną 
zakOł1czone w przeciągu roku. Jednak wbrew nakazom DOKP w GdaI1sku termin oddania do 
użytku bocznicy kilkakrotnie przekladano. 16 
W 1930 r. bydgoska firma "Rika" rozpoczęła budowę budynku administracyjnego oraz 
willi dyrektorskiej i domów dla inżynierów na terenie wykupionym od firmy Lloyd Bydgo- 
ski. W 1931 t. oddano do użytku napalarnię a rok póiniej rozpoczęto przebudowę i unowo- 
cześnienie laboratorium wysokiego napięcia, które nie spełniało wymogów bezpieczeństwa 
i higieny pracy. W 1936 r. uzyskano pozwolenie na budowę zbiorników służących do nasy- 
cania smołą juty i innych materiałów włóknistych oraz domu sportowego przy ul. Fordoń- 
ski ej 106. Ponieważ istniejące warsztaty naprawcze nie były w stanie sprostać wymaganiom 
technologicznym w 1937 r. przystąpiono do budowy nowych pomieszczeń (kuini, stolarni, 
ślusarni). 17 
Przez cały okres międzywojenny władze spółki poszerzały park maszynowy. Do 1927 r. 
(z wyjątkiem 1926 r.) na inwestycje związane z zakupem maszyn, urządzeI1 oraz ruchomoś'ci 
ś'rednio rocznie wydawano około 1,4 mln zł, Dzięki tym nakładom zakupiono m.in. cynow- 
nię, skręcarki do kabli polowych, nawijarki do bawełny oraz drutu (1922 r.), nowoczesną 
ciągarnię drutu miedzianego (1927-28 r.).18
>>>
81 


Pożar oraz lata kryzysu gospodarczego odbiły się także na wielko
ci 
rodków przezna- 
czonych na rozwój zakładowej infrastruktury gospodarczej. W 1932 r. przeznaczono na za- 
kup narzędzi i urządzeń tylko 387,36 zł. Wraz z napływem nowych zamówień, na inwestycje 
przeznaczano coraz większe kwoty, które nie osiągnęły już poziomu sprzed 1928 r. Do naj- 
poważniejszych zakupów maszyn należy zaliczyć: opalarkę (1931 r.), urządzenia do susze- 
nia kabli średnich napięć systemu Pintscha (1934 r.) oraz nowoczesną prasę do ołowiu. 19 
Ważną pozycję wliczaną w inwestycje były fundusze przeznaczone na zakup licencji. Na 
mocy podpisanych z firmami Felten oraz Krizik Kabel w zamian za korzystanie z pomocy 
technicznej, licencji i patentów był zobowiązany przez okres dziesięcioletni uiszczać opłatę 
licencyjną - początkowo w wys. 10 % obrotu, którą obniżono z czasem do 7,5 % oraz ogra- 
niczono do wybranych asortymentów produkcji (np. w 1936 r. zapłacono z tytułu licencji 
558.420 zł),20 2 kwietnia 1928 r. Kabel podpisał także umowę z firmą Siemens und Halske 
z Berlina o przekazaniu praw licencyjnych na produkcję kabli międzymiastowych, lokal- 
nych, telefonicznych i telegraficznych pupinowskich. Początkowo z tego tytułu opłacano 
7% od obrotu na rzecz licencjonodawcy, a w 1935 r. obniżono do 2% od warto
ci sprzedaży 
netto kabli pupinowskich. Od l stycznia 1935 r. obowiązywała na wyrób i sprzedaż kabli 
pupinowskich umowa łicencyjna podpisana z nowojorskim International Stanford Electric 
Corporation, któremu ostatecznie płacono 6% od wartości sprzedaży.21 


A. Dostawcy. 
Ponieważ poza zestawieniami Izby Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy nie zacho- 
wały się listy dostawców Kabla, dlatego mogę podać tylko ogólne informacje. 
Czę
ć surowców niezbędnych do produkcji przewodów i kabli władze Kabla Polskiego 
były zmuszone sprowadzać z zagranicy. Niedostępną na polskim rynku miedi surową 
w okresie międzywojennym sprowadzano głównie ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Chi- 
le, czy Bełgii. W cynę zaopatrywano się w Holandii, jedwab naturałny-we Francji, sznur 
azbestowy- w Anglii. 22 Dopiero od 1933 r. zaniechano importu specjalnego oleju kablowego 
używanego do nasycania kabli silnoprądowych wysokich napięć. 
Ponieważ krajowi przedsiębiorcy nie byli w stanie pokryć zapotrzebowania na ołów- pod- 
stawowy surowiec przy produkcji kabli ziemnych, był nabywany głównie na terenie Nie- 
miec. 23 Z Niemiec-pomimo toczonej wojny gospodarczej, sprowadzano również przędzę 
azbestową, kredę mieloną, czę
ci oraz maszyny i urządzenia (np. tablicę rozdzielczą ze zmon- 
towaną aparaturą, przymiary wstęgowe). Sznur i ta
my papierowe preferowano zamawiać 
u producentów niemieckich ze względu na wysoką jakość oraz spełnianie wysokich norm 
technicznych tych półproduktów. 24 Zezwolenie na przywóz załatwiano za pośrednictwem 
Izby Przemysłowo-Handlowej w Gdynii ekspozytury w Bydgoszczy lub Wydziału Handlu 
Zagranicznego Ministerstwa Przemysłu i Handlu. 25 
U następujących krajowych dostawców zaopatrywano się w miedi elektrolityczn
: Huta 
Królewska, Huta Laura, Huta Pokój, czy Sosnowieckie Towarzystwo Fabryk Rur i Zelaza. 


B. Asortynlent produkcji oraz rynek zbytu. 
W pierwszych latach produkcja Kabla Polskiego nie była oparta o zagraniczne licencje 
i do
wiadczenia, dlatego też do wyników dochodzono dzięki żmudnYITI pracom i badaniom 
przeprowadzanym w zakładowym labolatorium prób i badań gotowych kabli. 


6 Kronika Bydgoska...
>>>
82 


Jako pierwsza fabryka w Polsce i siódma ila 
wiecie w 1923 r. rozpoczęła wytwarzanie 
kabli ziemnych. 26 Początkowo produkowano przewody nieobołowione i izolowane, kable 
telefoniczne. Do chwili zakupienia ciągarek drutu produkowano wyłącznie kable i przewody 
obołowione i gołe z gotowych drutów o różnym przekroju. Ponieważ bydgoska kablownia 
otrzymała od Ministerstwa Spraw Wojskowych zamówienie na wykonanie przewodów, wła- 
dze spółki zabiegały o jak naj szybsze otrzymanie pozwolenia na uruchomienie fabryki. 27 
Jeszcze bez stosownego zezwolenia wyprodukowano i sprzedano około 200 km przewodów 
dla Min. Spraw Wojskowych i około 30 km dla prywatnych sprzedawców. 
W ostatnim kwartale 1924 r. asortyment produkcji poszerzono o kable i przewodniki obo- 
łowione wykonywane m.in. dla Poznarlskiego Towarzystwa Telefonów. Stałym odbiorcą 
kabli tełefonicznych i telegraficznych była od 1924 r. Polska Akcyjna Spółka Telefoniczna 
w Warszawie, PKP, Ministerstwo Poczt i Telegrafów oraz podlegające mu Dyrekcje Poczt 
i Telegrafów z całej Polski. 28 Ostatnie z wymienionych zamawiały także kable typy "M" 
(kable morskie) na potrzeby remontowe naszej skromnej floty.29 W 1926 r. Kabel otrzymał 
zlecenie od marynarki wojennej na kable okrętowe dła budowanych w stoczniach brytyj- 
skich okrętów Wicher i Burza. Kable okrętowe wykonane w Bydgoszczy zainstalowano 
także na statkach Batory i Piłsudski. 30 
Na przełomie 1925/26 r. krajowe zapotrzebowanie na kable obołowiowe pokrywała cał- 
kowicie produkcja Kabla Polskiego a popyt na przewodniki elektryczne regulowała wytwór- 
czość kablowni bydgoskiej i warszawskiej.31 
Po pożarze w 1927 r. rozszerzono asortyment produkcji. Na podstawie dokumentacji fir- 
my Fałten Guillesume z Wiednia wyprodukowano dalekosiężne kable telefoniczne do ko- 
munikacji międzynarodowej zakładowej m.in. na linii Warszawa-Łódź. 32 W kolejnych latach 
kable te były kładzione na linii Warszawa-Cieszyn (1929 r.), Łódź - Mysłowice - Cieszyn 
(1930 r.), Warszawa - Milanówek oraz Łowicz - Kro
niewice (1930 r.) i stąd dalej do Sosnow- 
ca (1936 r.).33 
Na podstawie zachowanych danych 
 mogę stwierdzić, że kolejnym sta.łym odbiorcą róż- 
nego rodzaju przewodów była Bydgoska Fabryka Sygnałów dła Kolei Zelaznych C. Fie- 
brandta. Kable dostarczano także do budowanej w Bydgoszczy elektrowni a także pmlstwo- 
wych zakładów elektrycznych z Ostrowa Mazowieckiego, Wąbrzeina, Torunia czy Poznania. 
Warunkiem odbioru przez rządowych kontrahentów produktów nie tylko bydgoskiej ka- 
blowni, było wytwarzanie ich całkowicie z surowców, półfabrykatów polskich oraz przez 
polski personel. Warunek ten nie mógł być spełniony przy produkcji dalekosiężnych kabli 
telefonicznych, do wytwarzania których niezbędne były cewki pupinowskie i wzmacniaki 
katodowe sprowadzane z zagranicy. 35 
W 1929 r. uruchomiono w fabryce walcownię drutów miedzianych, dzięki czemu można 
było wzbogacić ofertę towarową. W cztery lata później wykonywano w Bydgoszczy rów- 
nież kable sygnalizacyjne m.in. dla 10ndYllskiej spółki The Westinghouse Brake and Sarby 
Signal Co Ltd. 36 
W 1935 r. wyprodukowano 9-kiłometrowy odcinek kabla na napięcie 35 kV zużytego 
przy elektryfikacji węzła warszawskiego. Dużym sukcesem kablowni bydgoskiej było sa- 
modziełne skonstruowanie i wykonanie maszyny do skręcania nitek antenkowych (1933 r.) 
oraz opatentowanie szeregu przewodów m.in. 3 czerwca 1937 r. kabla niskopojemnościowe- 
go nadającego się do doprowadzania anten odbiorczych. 37
>>>
83 


Do przełomu 1930/31 r. firma Kabel spnedawała swoje wyroby za poś'rednictwem lokal- 
nych pnedstawicieli z całej Polski (Katowice, Warszawa, Łodź. Sosnowiec, Łuck, Gdańsk).38 
Ze względu na kryzys gospodarczy, utrudniony został zbyt towarów kablowych i przewo- 
dowych. Rozpoczęto tworzyć kartele, by wyeliminować zaniżanie cen oraz równomiernie 
rozłożyć pomiędzy istniejące kablownie zamówienia rządowe. W latach 1930-34 istniało 
pięć kablowych porozumielI kartelowych. 6 listopada 1930 r. siedem kablowni polskich po- 
wierzyło kon1isową sprzedaż swoich wyrobów Centralnemu Biuru Centroprzewód z War- 
szawy. W myśl umowy fabryki kabli były zobowiązane dostarczyć wyroby kontyngentowe 
swoim odbiorcom wyłącznie na podstawie zleceń otrzymanych za poś'rednictwem Centro- 
przewodu. Na liście kontyngentowej znalazły się m.in. przewodniki ogumowane, w powło- 
ce wlóknistej, papierowej, sznury pokojowe, skręcane, płaskie i okrętowe, kable polowe i 
telegraficzne. 39 O ile umowa z Centroprzewodem miała głównie na celu równomienIe przy- 
dzielanie zamówień, o tyle celem założonego w 1931 r. Biura Ewidencyjnego Polskich Fa- 
bryk Kabli Ziemnych była wymiana doświadczell, propaganda ełektryfikacji, standaryzacja 
techniczna a także przygotowanie umów handlowych pod względem technicznym i praw- 
nym. 40 
Kablownia bydgoska zawarła w 1933 r. konwencję sprzedaży przewodników o przekroju 
ponad 120 mm 2 i przewodników ogumowanych. Z kablownią krakowską podpisano nato- 
miast umowę o sprzedaży przewodów gumowych w oplocie metalowym i kabli obołowio- 
nych w oplocie włóknistym lub metalowym. Fabryki produkujące przewody i sznury telefo- 
niczne (Dziedzice, Bydgoszcz, Będzim) w 1934 r. podpisały również konwencję sprzedaży. 
Czynniki rządowe doprowadziły jednak do rozwiązania tych porozumień, co doprowa- 
dziło do obniżenia cen przez Centroprzewód i Biuro Ewidencyjne. 41 
Za poś'rednictwem warszawskiego Towarzystwa dla Eksp0l1U Kabli i Przewodów, finna 
Kabel Polski uzyskała w 1938 r. zamówienie na wykonanie kabli telefonicznych i telegra- 
ficznych dla jugoslowimlskiego Ministerstwa Poczty Telegrafów i Telefonów oraz kopalni 
węgla w Pansku (Bułgaria), któryclI realizacja została przerwana wybuchem wojny.42 
29 grudnia 1938 r. bydgoski Kabel wraz z czterema kablowniami podpisał umowę o jed- 
nolitym ujęciu sprzedaży niektórych wyrobów m.in. kabłi obołowionych w izolacji papiero- 
wej i gumowej, kabli dla prądów słabych. 
Kablownie polskie podpisały z zagranicznymi fabrykami kilkanaście umów dwustron- 
nych o wzajemnej ochronie rynków kabli silno- i słaboprądowych. Polskie kablownie posia- 
dały także swoich przedstawicieli w Międzynarodowym Kartelu Kablowym w Londynie. 
Od 1930 r. był nim inż. Tadeusz Gayczak a w 1936 r. zastąpił go inż. Felicjan Karśnicki. 43 


c. Promocja firmy. 
Dużą promocją firmy oraz okazją do nawiązywania nowych kontraktów handlowych był 
udział w organizowanych targach i wystawach 
Po raz pierwszy bydgoska fabryka kabli wystawila swoje wyroby jeszcze przed uzyska- 
niem zezwolenia na uruchomienie produkcji. w maju 1923 r. na III Targach w Poznaniu. 44 
Od lutego 1924 r. przewody elektryczne. kable morskie, czy druty izolowane produkowane 
w Kablu można było oglądać podczas Stałego Pokazu Wzorów i Wynalazków Przemysło- 
wych zorganizowanego przez bydgoską Izbę Przemysłowo-Handlową.45 Na I Międzynaro- 
dowych Targach Poznańskich w maju 1925 r. firnla zaprezentowała przewodniki i kable
>>>
84 


elektryczne, przewodniki w izołacji gumowej oraz kable w pancerzu ołowianym i żelaznym. 46 
W czerwcu 1928 I: zorganizowano w Toruniu Wystawę Elektryczną, której celem była po- 
pularyzacja używania energii elektrycznej oraz przegląd stanu polskiego przemysłu. Naj- 
większą uwagę zwiedzających wzbudziła specjalnie skonstruowana kabina, w której Kabel 
przedstawił cykl produkcyjny kabla elektrycznegoY Dużym zainteresowaniem cieszyło się 
także stoisko bydgoskiej fabryki na I Pólnocnych Targach w Wilnie w sierpniu 1928 r. Wów- 
czas to ułożono bardzo efektowną piramidę z wszelkiego rodzaju przewodników i kabli, 
zaczynając od najmniejszych a kończąc na wielożyłowych kablach telefonicznych wysokie- 
go napięcia 15 ky' 4 8 Na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu we wrześniu 1928 r. 
Kabel zaprezentował swoje wyroby także w dziale prądów słabych jak i silnych. Uwagę 
zwrócił ziemny kabelobołowiony i opancerzony (w przekroju 3x95 llUU 2 ) dla napięcia robo- 
czego 30 kV oraz wzór kabla telefonicznego produkowanego na zamówienie Ministerstwa 
Poczt i Telegrafów. W ciekawy sposób zaprezentowano zastosowanie różnego rodzaju muf 
kablowych. 49 Mniejszym zainteresowaniem cieszyło się stoisko Kabla na Wystawie Elektro- 
technicznej w Warszawie w czerwcu 1933 r. zorganizowanej przez Stowarzyszenie Elektry- 
ków Polskich. Wówczas - poza wcześniej prezentowanymi, Kabel wystawił kable oponowe 
do wrębówek w kopalniach węgla oraz sznury w półokrągłym pancerzu żelaznym. Zade- 
monstrowano rakże specjalny rodzaj kabli grzejnikowych do ogrzewania miejsc w ławkach 
kościelnych. Godnym uwagi potencjalnych kontrahentów była maszyna do skręcania nitek 
antenowych zaprojektowana i całkowicie wykonana w bydgoskiej kablowni. 50 Na Pokazie 
Krajowej Wytwórczmki Elektrotechnicznej w 1934 r. wystawcy z Kabla główną uwagę po- 
święciłi na prezentację inspektu ogrodniczego oświetlonego przy pomocy kabli ziemnych. 
Dodatkowym atutem stoiska były ogniotrwałe druty nawojowe oraz przewody w oponie 
gumowej, w wężu metalowym. 51 Małym zainteresowaniem cieszyło się stoisko bydgoskiej 
fabryki na wystawie zorganizowanej z okazji VIII Zjazdu SEP w Bydgoszczy w 1935 r. 52 Do 
gustu zwiedzających nie przypadły stoiska zaprezentowane przez kablownie polskie na 
Wystawie Przemysłu Metalowego i Elektrotechnicznego w Warszawie w sierpniu 1936 r. 
Do najciekawszych eksponatów zaliczono wówczas jedynie złącza i mufy kablowe. 53 
Wyroby bydgoskiej kablowni były nagradzane medalami za wysoką jakość m.in. w 1927 r. 
na Wystawie Wodnej w Bydgoszczy - złoty medal, w 1928 r. na Targach Północnych w 
Wilnie - złoty medal. W 1929 r. na P. W.K. Kabel Połski został odznaczony rządowym meda- 
lem złotym oraz wielkim medalem złotym ufundowanym przez Komitet P. W.K. 54 


D. Sytuacja finansowa i maj
łtkowa. 
Najpoważniejszym źródłem finansowania Spółki Akcyjnej Kabel Polski był kapitał za- 
kładowy (założycielski) w wysokości jednego miliona marek polskich (po przewalutowaniu 
6.119,09 zł) oraz rezerwa wynosząca na dziell 31 grudnia 1923 r. 5.398.837,15 marek pol- 
skich (po przewałutowaniu 33.032,59 zł) w kolejnych latach obrotowych wykazująca ten- 
dencję wzrostową. Podstawowym źródłem gospodarowania działalności spółki był kapitał 
akcyjny. Składało się na niego początkowo 40.000 akcji o wartości każdej po 25 zł w więk- 
szmki należące do trzech banków finansujących budowę fabryki. Obok Banku Spółek Za- 
robkowych, Banku Zjednoczenia Ziem Polskich oraz Banku Związku Towarzystw Spółdziel- 
czych akcje wykupiło około 200 drobnych podmiotów gospodarczych i osób fizycznych. 55 
W lutym 1923 r. Warszawska Spółka "Siła i Światło" nabyła akcje Kabla Polskiego o warto-
>>>
85 


ści dziesięciu milionów od Banku Związku Spółek Zarobkowych. W maju 1924 r. w posia- 
daniu "Siły i Światła" był już pakiet kontrolny akcji w wysokości 296 mln, z tego 8 mln akcji 
uprzywilejowanych. 56 Kabel Polski został w ten sposób bydgoskim zakładem elektrotech- 
nicznym, w który został zaangażowany zagraniczny kapitał (belgijski). W 1927 r. kapitał 
akcyjny w wysokości dwóch milionów złotych w dziewięćdziesięciu procentach był w po- 
siadaniu poznaI1skiego Banku Związku Spółek Zarobkowych oraz "Siły i Światła". 20 wrze- 
śnia 1927 r. kapitał akcyjny podwyższono o jeden milion oraz zamieniono akcje ilnienne na 
okazi ciela. 57 
Rada Nadzorcza w 1927 r. rozpoczęła poszukiwania zagranicznych inwestorów wśród finn 
kablowych. W rok później część akcji znalazła się w posiadaniu grupy zagranicznych finn 
FeIten i Gmillesume A.G. z Wiednia i Budapesztu oraz Ceskomoravskie Elektrotechnicke Za- 
vody Krizik A.G. z Pragi. 58 Podwyższono również kapitał akcyjny do pięciu milionów. 
Na przełomie 1938/39 r. dziewięćdziesiąt pięć procent akcji znajdujących się za granicą 
wykupiła Spółka "Siła i Światło".59 
Z okresu międzywojennego zachowała się sprawozdawczość finansowa w postaci bilan- 
sów, rachunków zysków i strat oraz dodatkowych załączników do bilansu. 60 
Pomimo dużych nakładów finansowych poniesionych na uruchomienie produkcji, zakup 
maszyn i urządzeI1 w pierwszych dwóch latach działałności firma uzyskała zysk netto w 
wysokości 1.795,53 zł w 1923 r. oraz 2.598,68 zł w 1924 r. (według rachunku zysków i strat 
1.882,01 zł). Pomimo spadku produkcji oraz redukcji zatrudnienia na wysokim poziomie 
utrzymywała się wielkość zamówietl.. Nie zmniejszono kosztów związanych z rozwojem 
infrastruktury gospodarczej, co z kolei spowodowało wypracowanie straty netto na dziel1 31 
grudnia 1925 r. w wysokości 28.687,66 zł. W 1926 r. dzięki dużym oszczędnościom koszto- 
wym przedsiębiorstwo osiągnęło zysk 46.297,19 zł. W kolejnych latach przychody ze sprze- 
daży nie pokryły wydatków, co spowodowało wypracowanie straty w wysokości 80.624,72 
zł (według bilansu L32.767,12 zł, J. Chamot podaje stratę rzędu 179 tys.). 
1929 r. zaznaczył się wzrostem ilości zamówiel1, których poziom w ciągu roku jednak się 
zmniejszył. Władze spółki upatrywały przyczyn tej sytuacji w sezonowym zastoju produkcji 
oraz uruchomieniu fabryki kabli w Warszawie. 61 Przychód ze sprzedaży w wysokości 
13.858.508,59 zł ze względu na wysokie koszty związane z produkcją, sprzedażą i admini- 
stracją przyniósł zysk netto L54.060,77 zł. 
W łatach 1930-1931 zysk brutto utrzymywał się na poziomie około 1,8 mln zł. Dopiero w 
kolejnych latach dało się odczuć w Kabłu skutki krachl;1,gospodarczego 1929 r. Wówczas to 
sprzedaż towarów osiągnęła naj niższą wartość 2.428.166,31 zł, co przy kosztach rzędu 
533.530,57 zł wypracowało największą stratę netto w okresie międzywojennym - 
1.342.919,79 zł. Ostatnim rokiem obrotowym o zysku ujemnym był 1936 r. Wraz ze wzro- 
stem sprzedaży otrzymywano stale rosnący dodatni wynik finansowy. Świadczy to m.in. 
o ustabilizowaniu sytuacji finansowej oraz o rentowności przedsiębiorstwa. Można przy- 
puszczać, że gdyby nie wybuch wojny Kabel byłby najlepiej rozwijającą się firmą produk- 
. .. 
cYJną w reglOl1le. 


E. Zatrudnienie. 
Próbę analizy zatrudnienia w Kablu Polskim oparłam w głównej mierze o dane podane 
przez J. Chamota, który w tym zakresie podaje niestety sprzeczne informacje. Uzupełni e- 


6a KrrJllika Bydgoska...
>>>
86 


Tabela 4. WYllikfillallsowy Kabla Polskiego S.A. w Bydgoszczy w latach 1923-1939. 


Rok Zysk netto w zł Strata netto w zł Sprzedaż w zł Inwestycje w zł 
1923 1.795,53 17.926.409,00 
1924 * 1.882,01 1.287.261,91 
2.598,68 
1925 28.687,65 1.534.564,49 
1926 46.297,19 
1927 * 80.624,72 1.754.973,33 
132.767,12 
1928 79.692,89 7.120.515,07 1.250.524,72 
1929 154.060,77 13.858.508,59 936.643,06 
1930 56.003,25 7.693.153,17 450.753,53 
1931 240.951,34 7.703.935,21 167.953,76 
1932 298.874,14 3.069.652,58 387,36 
1933 533.530,57 2.428.166,31 134.732,80 
1934 1.188.340,30 3.239.394,29 35.353,03 
1935 1.342.919,79 4.013.859,30 43.990,60 
1936 1.230.874,38 59.618,90 
1937 358.052,37 6.925.791,56 499.243,15 
1938 1.326.226,42 8.085.565,96 291.868,05 
l-VIII 1939 1.226.563,51 4.921.551,51 


* dane umieszczone w rachunku zysk6w i strat; pozostałe dane podaję IW podstawie bilansu 
na dzieli 31 grudnia. 


Źr6dło: APB, zesp. 645.
>>>
87 


niem są drukowane w Przeglądzie Teletechnicznym dane dotyczące 
redniego zatrudnienia 
w bydgoskiej fabryce. 
Odbiciem sytuacji ekonomicznej bydgoskiej kablowni był stan zatrudnienia. Początkowo 
przewidywano zatrudnić około dwustu osób, lecz w pierwszych dwóch latach działalo
ci 
zakładu zatrudnienie znalazło jedynie dziewięćdziesiąt osób. Wraz ze wzrostem ilości zamó- 
wielI przyjmowano do pracy nowych pracowników. Zdaniem J. Chamota większo
ć z nich 
to reemigranci z terenu Niemiec, których uważano za najlepszych i dobrze wyszkolonych. 
Istotnym czynnikiem przyjęcia do pracy był stopielI religijno
ci.62 
Patrząc na dane zamieszczone w tabeli 5 można zauważyć. że fluktuacja pr£.lcowników 
w latach 1923-38 była bardzo wysoka. 


Tabela 5. Przecięt1le zatrudnienie w Kablu Polskim S.A. n,. Bydgoszcz)' w latach 1923-1938. 


Rok 1923 1924 1925 1926 1927 1928 1929 1930 1931 1932 1938 
Średnie 90 180 320 290 250 390 496 307 263 175 350 
zatrudnienie 


Źródło: P. Modrak, Przemysł teletecll1l;cV1Y w Polsce oraz przemysły pomocnicze 1:1 Prze- 
gląd teletechnicZIlY 1935, Ilr 3, s. 79. 


Związana ona była - podobnie jak w przypadku innych firm produkujących na zamówie- 
nie, z poziomem otrzymywanych zlecelI produkcyjnych. Dużej redukcji zatrudnienia doko- 
nano w 1929 r., kiedy to z 580 pracowników zatrudnionych w styczniu, zwolnionych z pracy 
zostało do grudnia 260 osób. W latach 1930-32 władze Kabla prosiły o możliwość urlopo- 
wania pracowników w okresie zimowym z powodu sezonowo
ci produkcji, co obniżało koszty 
związane z postojowym. 63 Najniższy średni poziom zatrudnienia od chwili uruchomienia 
produkcji datuje się na 1932 r. 
J. Chamot podaje, że zarobki w Kablu Polskim były wyższe od średnich na terenie Byd- 
goszczy. Na podstawie danych bilansowych można wywnioskować, że poziom średniego 
miesięcznego wynagrodzenia pracowników Kabla nie różnił się od pensji wypłacanych np. 
w firmie Krzymień i Paszke. 
Tym co wyróżniało firmę Kabel od innych przedsiębiorstw, było fundowanie stypendiów 
dla dzieci swych ubogich pracowników. Dwa stypendia zostały ustanowione 28 czerwca 
1930 r. dla zdolnych i niezamożnych dzieci, by umożliwić im uczęszczanie do bydgoskich 
szkół 
rednich w Bydgoszczy. Kandydatów miał wybierać Wydział Szkołny Magistratu miasta 
Bydgoszczy, a zatwierdzać Rada Nadzorcza Kabla. Roczne stypendium w wysokości 100 zł 
w latach szkolnych 1930/31-1936/37 otrzymywali corocznie Leonard Witucki-uczeń Pań- 
stwowego Gimnazjum im. J. Piłsudskiego oraz Józef Schneider-uczeń Gimnazjum Humani- 
stycznego. Od roku szkolnego 1937/38 stypendium w wysoko
ci 200 zł rocznie otrzymywa- 
ła Eugenia Orzechówna-uczennica Gimnazjum im. M. Skłodowskiej.64 
W1a
ciciele Kabla doceniali i nagradzali dobrą pracę i zaangażowanie. Może tego dowo- 
dzić lista kandydatów do odznaczenia wojskowego z 27 stycznia 1938 r. przedstawiona Związ- 
kowi Fabrykantów. Z osiemnastu zaproponowanych, nagrodę otrzymało siedemna
cie osób. 
Wszyscy dostali także okoliczno
ciowe premie. 65
>>>
88 


IV. Produkcja elektrycznego sprzętu instalacyjnego w Bydgoszczy w latach 1923-1939. 


l. Produkcja elektrycznego sprzętu instalacyjnego w Polsce do 1939 r. 
Produkcja sprzętu instalacyjnego na ziemiach polskich została zapoczątkowana na 
przełomie XIX i XX wieku. Wyroby jednak pod względem jako
ci, ilości i asortymentu 
były na niskim poziomie. Po części powodem tej sytuacji była świadoma polityka paI1stw 
zaborczych, głównie zaś dążenia niemieckiego przemysłu elektrotechnicznego do opa- 
nowania europejskiego rynku zbytu. Niechętnie też producenci niemieccy udzielali ze- 
zwoleIl na korzystanie ze swojej dokumentacji technicznej. To przyczyniło się z kolei do 
produkcji wzorowanej jedynie na gotowych produktach elektrotechnicznych. Bez zna- 
jomości technołogii i zachowania koniecznej precyzji wyroby "krajowe" były w więk- 
szości niskiej jakości, choć z czasem wypracowano własne technologie. l 
W zakresie rurek instalacyjnych oraz drobnego sprzętu instałacyjnego walkę z nie- 
miecką konkurencją podjął inż. Stanisław Reichman, który założył w Warszawie Firmę 
Stanrej. Również w 1907 r. trzej bracia Borkowscy utworzyli firmę zajmującą się po- 
czątkowo handlem sprzętem elektrotechnicznym sprowadzanym z zagranicy.2 Z począt- 
kiem 1914 r. rozpoczęro własną produkcję sprzętu instalacyjnego, piorunochronów 
i żyrandoli. Jako pierwsi w Polsce podjęli się tuż przed wybuchem wojny produkcji 
chłodni elektrycznych. W okresie międzywojennym Zakłady Elektrotechniczne Bracia 
Borkowscy S.A. stały się jedną z większych firm sprzętu instalacyjnego.] Wraz ze Spó- 
łką Akcyjną Przemysłu Elektrotechnicznego Czechowice w Czechowicach, Fabryką Ste- 
fana Ciszewskiego z Bydgoszczy oraz Firmą Lukrec z Warszawy były w stanie zaspoko- 
ić potrzeby rynku krajowego oraz około połowę swojej produkcji eksportować za granicę.4 
W kraju wyrabiano w okresie międzywojennym przede wszystkim: bezpieczniki, 
gniazda wtyczkowe i wtyczki, rozetki, rurki izolacyjne, sprzęt okapturzony i opraw- 
kowy. W 1930 r. utworzono nawet kartel Centrorur mający za zadanie sprzedaż rurek 
izolacyjnych, które stanowily główny asortyment eksportowy polskiego przemysłu in- 
stalacyjnego. s 
Poważną przeszkodą rozwoju elektrycznego przemysłu instalacyjnego w Polsce był 
brak dobrego gatunkowo materialu izołacyjnego. Jedynie Fabryka Ćmielów produko- 
wała dobrej jakości porcelanę instałacyjną i montażową. Od 1935 r. rozpoczęto produk- 
cję bakelitu - wysokiej jakości i najlepszych parametrów materiału izolacyjnego. 


2. Powstanie i rozwój Fabryki Artykułów Elektrotechnicznych inż. S. Ciszewskiego 
(1923-1939). 
Inż. Stefan Ciszewski 1 marca 1923 r. założył w Bydgoszczy firmę, która została wpisana 
do rejestru handlowego 25 października 1923 r. pod numerem 1626. Zaszeregowano ją do 
V kategorii przemysłowej.6 
Pierwszą siedzibą firmy był jednopiętrowy budynek w oficynie przy ul. Świętej Trójcy 
3. Ze względu na wzrost produkcji oraz zwiększenie stanu zatrudnienia zaistniała koniecz- 
ność rozbudowy zakładu. W 1924 r. Ciszewski wykupił od Magistratu plac przy ul. Sobie- 
skiego 1. Na wykończenie nowych pomieszczeIl produkcyjnych oraz rozbudowę parku 
maszynowego potrzebne były dodatkowe środki pieniężne. Dlatego też z dniem 1 stycznia 
1926 r. przyjęty na wspólnika został Mieczysław Kutnicki, który wniósł do spółki kapitał
>>>
89 


w wysoko
ci dwudziestu tysięcy. Z tą też chwilą rozpoczyna działalność Fabryka Artyku- 
łów Elektrotechnicznych Inż. S. Ciszewski i Spółka. 7 
W 1931 r. kapitał zakładowy podwyższono do 105 tys. W dwa lata później M. Kutnicki 
wystąpił ze spółki. Na początku 1937 r. przekształcono dotychczasową spółkę z 0.0. w spół- 
kę akcyjną o kapitale akcyjnym 270 tys. Założyciełami spółki akcyjnej byli Stanisław i Wła- 
dysława Ciszewscy oraz ich córka Hanna Galuba, w których posiadaniu znalazło się 230 
akcji o warto
ci nominałnej po 1.000 zł. Pozostałe akcje znalazły się w posiadaniu dalszej 
rodziny: 20 akcji zakupił zięć Henryk Galuba, 17 - Irena Masłowska, 1 - Wiktor Jacobs. Po 
jednej akcji posiadali także Marian Pałicki oraz Felicjan Kar
nicki.8 
Na mocy statutu władze spółki stanowił Zarząd, Rada Nadzorcza, Walne Zgromadzenie 
Wspólników. Przewidywano możliwość rozwiązania fabryki w wypadkach przewidzianych 
ustawą o spółkach akcyjnych na podstawie uchwały Walnego Zgromadzenia Wspólników. 9 
Po śmierci inż. Stefana Ciszewskiego (15 listopada 1938 r.) fabryką do 31 marca 1939 r. 
kierował W. Gwiazdowski. Z dniem l kwietnia 1939 r. obowiązki dyrektora zarządzającego 
przejął inż. Janusz Zambrzuski - zgodnie z umową podpisaną w marcu tego roku z głównym 
akcjonariuszem Władysławą Ciszewską.1O 
W pierwszym warsztacie, na powierzchni ok. 25 m 2 początkowo pracowały cztery osoby, 
które do produkcji skromnych rozmiarów wykorzystywały tokarnię, tłoczanlię, bęben do 
czyszczenia, wałcarnię do gwintów, dwie prasy ręczne, trzy wiertarki stołowe oraz cztery 
imadła. Myszyny na podstawie dokumentacji W. Gwiazdowskiego wykonywała m.in. Gru- 
dziądzka fabryka Maszyn Herzfeld i Victorius. Na zwiększenie tempa produkcji wpłynęło 
sprowadzenie ze Szwajcarii pierwszego automatu tokarskiego. Od niemieckiej firmy Gotz 
zakupiono natomiast czten1aście pras bakelitowych, co pozwoliło znacznie obniżyć koszty 
produkcji części wyrobów. W sprzęt mierniczy zaopatrywano się w firmie K. Szpotańskie- 
go (byłego wspólnika S. Ciszewskiego z łat 1920-1923). Część maszyn, narzędzi tłoczonych 
oraz wyposażenia wykonywano we własnych warsztatach pod bacznym okiem W. Gwiaz- 
dowskiego. Do sporządzenia spisu inwentaryzacyjnego w 1937 r. zakupiono znaczną ilość 
maszyn i urządzeń. Fabryka posiadała m.in. dwanaście silników elektrycznych o łącznej 
mocy 32 KM, obrabiarki do wyrobu przedmiotów bakelitowych. urządzenia do wyrobu kar- 
tonów i opakowań. Na stanie były także urządzenia i maszyny niezbędne w wykm1czalni, 
montowni, czy niklowni. II 
Powierzchnia zakładu w 1939 r. - po sześciu fazach rozbudowy, wynosiła 3.700 m 2 . Dal- 
szą rozbudowę planował)o rozpocząć na wiosnę 1940 r. w Zamo
ciu, gdzie chciano prze- 
nieść dwa działy: automatów tokarskich i przeróbki tworzyw termoutwardzalnych. W Byd- 
goszczy przewidywano montaż części dostarczonych z oddziału w Zamościu. Zamierzenia 
nie zostały zrealizowane wskutek wybuchu wojny.l:! 


A. Asortynlent produkcji. Rynek zbytu. 
Większość wyrobów powstających w Fabryce Artykułów Elektrotechnicznych S. Ciszew- 
skiego było wykonywane na podstawie własnych rozwiązań konstrukcyjnych i technolo- 
gicznych. Po sporządzeniu modelu (prototypu) wykonywano we własnym warsztacie (na- 
rzędziowni) odpowiednie urządzenia, po czym w krótkim czasie przystępowano do produk- 
cji seryjnej. Często jednak fabryka uruchamiała produkcję bez specjalnej dokumentacji, uzu- 
pełniając ją dopiero z czasem. Wiele z produktów zostało opatentowane w warszawskim
>>>
90 


Biurze Patentowym inż. Janusza Wyganowskiego. 13 Pomysłodawcą wielu nowych wyrob6w 
był właściciel firmy S. Ciszewski. 
Dużym atutem fabryki w dobie rządowych planów rozwoju polskiej myśli technicznej, 
było niewykorzystywanie zagranicznych licencji oraz doświadczell specjalistów. Wysoką 
jakość wyrobów uzyskiwano dzięki śledzeniu osiągnięć nauki i techniki w dziedzinie sprzę- 
tu instalacyjnego oraz ulepszaniu już wytwarzanych wyrobów zgodnie z życzeniami i uwa- 
gami swoich klientów. Przykład mogą stanowić rozetki żeliwne, do których produkcji roz- 
poczęto z czasem używać specjalne wewnętrzne zaciski uziemiające oraz boczną wkładkę 
izolacyjną.14 Ponieważ firma słynęła z wysokiej jakości swych produktów i wydawała sta- 
rannie opracowane oraz bogato ilstrowane Katalog; 1ł}'lvb6w, często zdarzały się wypadki 
kopiowania rozwiązalI konstrukcyjnych przez firmy konkurencyjne. 15 
Do nabywania produktów firmy S. Ciszewski zachęcała ich wysoka jakość i staranność 
wykonania. Proponowano także klientom korzystne warunki gwarancji na zakupione towa- 
ry. Dzięki temu fabryka posiadała odbiorców wśród znanych i cenionych firIn elektrotech- 
nicznych. W poczet klientów zaliczały się także przedstawicielstwa zagranicznych finn t.j. 
Siemens, AEG, czy Brovn - Boveri. 16 Należy podkreślić, że produkcja firmy S. Ciszewskie- 
go pokrywała osiemdziesiąt procent krajowego zapotrzebowania na artykuły sprzętu instala- 
cyjnego a także chętnie była nabywana za granicą. Fabryka swoje wyroby sprzedawała także 
za pośrednictwem sieci krajowych przedstawicieli handlowych. 17 
Pierwszymi wyrobami wyprodukowanymi w bydgoskiej fabryce były wieszaki do lamp 
oraz wtyczki porcelanowe. W 1925 r. oferowano gniazda wtykowe pod tynk, porcelanowe 
wtyczki dwustronne, gniazda bezpiecznikowe a także sufitowe rozetki odgałęźne. Od 1930 r. 
najważniejszy asortyment stanowiły wyłączniki ścienne, tablicowe, pakietowe oraz prze- 
łączniki i wyłączniki samoczynne. W 1932 r. asortyment produkcji wzbogacono m.in. 
o sprzęt dla rurki pancernej, kabelka i antygronu, które były nagminnie kopiowane przez 
inne firmy elektrotechniczne. 18 Przełomowym okresem w dziejach fabryki był 1933 r., kiedy 
to rozpoczęto wytwarzanie narzędzi potrzebnych do produkcji mas termoutwardzalnych. 
W trzy lata później w sprzedaży były układy pod- i natynkowe, mufy kablowe, sprzęt napo- 
wietrzny i kablowy. Przed wybuchem wojny produkcja obejmowała ponad 1.200 artykułów 
sprzętu instalacyjnego dla niskiego i częściowo wysokiego napięcia. 19 
Wraz z rozwojem zakresu produkcji zreorganizowano ilość oraz zadania poszczególnych 
działów (dział automatów i fabrykatów, żeliwa, sztanc, montażu oraz konserwacji narzędzi). 
Firma chętnie wystawiała swoje wyroby na organizowanych targach i wystawach, choć 
często w doniesieniach prasowych stoiska firm instalacyjnych opisywano zdawkowo. Finna 
za wysoką jakość oraz staranność wykonania otrzymała szereg nagród i medali. Na Ogólno- 
polskiej Wystawie Budowlanej we Lwowie w 1926 r. oraz Rolno - Przemysłowej w Wilnie 
w 1928 r. firma otrzymała złote medale. Dwa najważniejsze odznaczenia właściciele fabryki 
przywieźli z warszawskiej Wystawy Przemysłu Metalowego i Elektrotechnicznego w 1936 r. 
przyznane przez Ministerstwo Przemysłu i Handlu oraz Komitet Wystawy.20 
Kolejnym czynnikiem wyróżniającym Fabrykę Ciszewskiego spośród innych bydgoskich 
finn elektrotechnicznych było wypracowanie przez spółkę przez cały okres międzywojenny 
zysku netto. Stale do 1931 r. firma osiągała degresywny poziom zysku netto, pOlni mo du- 
żych kwot przeznaczanych na rozbudowę fabryki oraz parku maszynowego. Lata kryzysu 
gospodarczego nieznacznie odczuto w 1932 r., kiedy wypracowano zysk netto w wysokości
>>>
91 


3.845 zł (!) - była to najmniej sza "strata" w porównaniu ze stratami netto wykazywanymi 
przez inne firmy. Szybko jednak przezwyciężono trudno
ci i już w 1934 r. osiągnięto po- 
ziom zysku i zatrudnienia sprzed okresu załamania produkcji. Rok przed wybuchem wojny 
firma wypracowała największy zysk netto w historii fabryki w wysoko
ci 377.056 zł. 21 


B. Zatrudnienie. 
W chwili otwarcia warsztatu wraz z S. Ciszewskim pracowały jeszcze cztery osoby: 
Władysław Gwiazdowski (wsp6łpracownik z Charkowa oraz kierownik warszawskiej fir- 
my SzpotaIlski i Ciszewski), Teofil Lewandowski oraz żona Władysława Ciszewska, kt6ra 
wraz ze swym ojcem Wiktorem Jacobsem prowadziła biuro. S. Ciszewski kierował fabry- 
ką, zajmował się produkcją, finansami i kadrami. W początkowym okresie szukał odbior- 
ców chodząc po sklepach ze sprzętem elektrotechnicznym i oferując własne wyroby.22 
Sprawami konstrukcyjnymi i technologicznymi kierował przy pomocy swych długolet- 
nich wsp6łpracownik6w W. Gwiazdowskiego oraz T. Lewandowskiego. Do grona zaufa- 
nych od 1935 r. należał jedyny technik w fabryce Zygfryd Majka. W sprawach dotyczą- 
cych produkcji opierał się na radach swych najlepszych narzędziowców: J. Lewandow- 
skiego czy E. Moraczewskiego. 23 
Z roku na rok przybywało nowych pracowników. Duży odsetek zatrudnionych stanowiły 
kobiety, pracujące głównie \V dziale obróbki mechanicznej oraz montażu. 24 Gdy z powodu 
spadku produkcji \Vła
ciciele zostali zmuszeni do zwolniell, zakład opuszczali pracownicy 
będący na utrzymaniu innych członków rodziny. Najbardziej potrzebującym natomiast sta- 
rano się zapewnić pracę przynajmniej trzy dni w tygodniu. 2s 
W latach kryzysu gospodarczego firma S. Ciszewskiego należała do nielicznych, w kt6- 
rych redukcja zatrudnienia była niższa niż dziesięć procent. 
Tym co wyróżnia fabrykę Ciszewskiego była także wyjątkowa dbało
ć o pracowników. 
Wła
ciciele zabiegali nie tyłko o wysokie bezpiecze6stwo pracy, zapewniali także odpo- 
wiednie warunki sanitarne i socjalne. Pracownicy mogli czas wolny spędzać m.in. w utwo- 
rzonym w 1932 r. Klubie Spartan - Ciszewski. Najprężniej działa sekcja piłki nożnej, kt6ra 


Tabela 6. Poziom zatrudnienia; zysków netto w Fabl)'ce Artykuł6w Elektmteclm;cZllych S. Ciszewskie- 
go w Bydgos
cz)' UJ larach 1928-1938. 


Rok 1928 1929 1930 1931 1932 1933 
Ilość pracowników 139 168 159 184 172 170 
Zysk netto w zł 21.608 13.755 21 .379 39.731 3.845 18.294 


Rok 1934 1935 1936 1937 1938 1939 
Ilość pracowników 209 233 304 247 468 526 
Zysk netto w zł 38.160 53.189 85.439 228.975 377.036 


Źródło: 50 lat Zakładów Radiowych "Elu.a" w Bydgoszcz)
 pod red. J. Sztumskiego, Byd- 
goszcz 1973, s. 10-12.
>>>
92 


zdobyła w 1937 r. wicemistrzostwo okręgu oraz koszykówki - mistrzowie okręgu w sezonie 
1936/37 także laureaci szóstego miejsca w mistrzostwach Polski. Kroku nie ustępowała im 
żeńska lekkoatletyka. Zygfryd Majka był jednym z organizatorów zakładowych wycieczek 
pieszych i kolejowych. 26 
Na podstawie infonnacji zebranych przez autorów monografii Eltry można stwierdzić,27 
że poziom płac w Fabryce Artykułów Elektrotechnicznych był wyższy od wynagrodzełl 
wypłacanych w innych bydgoskich fabrykach. 
11 listopada 1936 r. inż. S. Ciszewski na wniosek Ministerstwa Skarbu otrzymał Srebn1Y 
Krzyż Zasługi za sumienne wykonywanie obowiązków. Uhonorowano w ten sposób wielo- 
letniego wiceprezesa Związku Fabrykantów, radcę Izby Przemysłowo - Handlowej w Byd- 
goszczy, doradcę w Komitecie Dyskontowym Banku Polskiego, Ubezpieczalni Społecznej, 
Funduszu Pracy, Sądu Handlowego. Pierwszym pracownikiem, który otrzymał państwową 
nagrodę był Władysław Gwiazdowski. Na wniosek wła
cicieli fabryki, Prezydium Rady 
Ministrów przyznało jemu Srebn1Y Krzyż Zasługi. 28 Inni wyróżniający się pracownicy otrzy- 
mali nagrody zakładowe. 


Przypisy 


l. Historia elektryki polskiej. 1.2. Elektroenergetyka, Warszawa 1977, s. 24; M. Pożaryski, Edison- Lampa żaro- 
wa [w:] Przegląd Elektrotechniczny (dalej PE) 1929, nr21, s.600; tenże, Rzut oka na rozwój elektrotechniki w 
ubieglym 60-leciu [w:] PE 1934, s. 773. 
2. Historia elektryki, s. 26. 
3. tamże, s. 33; E. Czajkowski w artyl--ułe Bydgoskie pożegnania. Elektrownia "Wannińskiego" [w:] Kalendarz 
Bydgoski (dalej KalByd) 1987, s. 37 mylnie podaje, że pierwsza elektrownia na ziemiach polskich powstala w 
Bydgoszczy. 
4. I. Kostowicka, Z. Landau, J. Tomaszewski, Historia gospodarcza Polski XIX i XX wieku, Warszawa 1966, s. 
258-263. 
5. Historia elektryki, s. 7-8. 
6. J. Silberstein, Przemysł elektrotechniczny na P.W.K. [w:] Przegląd Techniczny (dalej PTech) 1929, nr 40-41, 
s.90. 
7. tamże, s. 73-174, Sprawy bieżące. Siła i Światło Tow. Akc. w Warszawie [w:] PE 1919, nr l, s. 15. 
8. Czlonkiem Komisji Rewizyjnej Związku Elektrowni Polskich byl m.in. delegat Bydgoszczy Leon Radwański. 
9. F. KarS'nicki, Polskie organizacje elektrotechniczne [w:] PE 1932, nr 12, s. 336; Stowarzyszenia i organizacje 
[w:] PE 1921. nr 10, s. 125; WiadomoS'ci bieżące [w:] PE 1919, nr l, s. 16. 
11. E. Czajkowski, Bydgoskie pożegnania [w:] KalByd 1987, s. 36. 
12. A. Misterek, Zarys l(O-lecia bydgoskiej elektroenergetyki 1896-1996, Bydgoszcz 1996, s. 1-2. 
13. tamże, s. 2. 
14. Historia elektryki, s. 248; A. Misterek, Zarys historyczny rozwoju elektrowni cieplnych na terenie wojewódz- 
twa bydgoskiego [w:] Księga jubileuszowa 50-lecia Oddzialu bydgoskiego Stowarzyszenia Elektryków Pol- 
skich, pod red. G. Łuniewskiego, b.m.wyd. 1971, s. 31. 
15. Uchwała Komitetu Likwidacyjnego w Poznaniu z 30 X 1928 r.w przedmiocie likwidacji ,,Elektrowni i Tram- 
wajów w Bydgoszczy" [w:] Monitor polski. Dziennik Urzędowy Rzeczpospolitej Polskiej (dalej MP) 1929, nr 
83, poz. 187. 
16. Przemysł i handel. Bydgoszcz.[w:] PE 1926, nr 18, s. 324. 
17. Kronika bieżąca. Bydgoszcz [w:] PE 1926, nr 22, s. 403.
>>>
93 


18. Elektrownia w Bydgoszczy. Glos Stowarzyszenia Techników [w:] Gazeta Bydgoska (dalej GB) 1927, nr 7, s. 
5; Umiastowienie elektrowni. Pomysly spólki miasta z Lokalbahnem upadly [w:] GB 1927, nr 52, s. 1. 
19. Archiwum Pal1stwowe w Bydgoszczy (lIalej APB): Akta Magistratu miasta Bydgoszczy, sygn.3595; Budowa 
elektrowni bydgoskiej [w:] GB 1927, nr 81, s. 4; Kronika bieżąca. Bydgoszcz [w:] PE 1928, nr 20, s. 479. 
20. A. Misterek, Zal)'s l()()-Iecia. s. 2. 
21. Ogłoszenie. Elektrownia Bydgoszcz [w:] GB 1924. nr 13.s. 6. 
22. A. Misterek, dz.cyt, s. 3, 
23. APB, Akta Magistratu, sygn. 3595. 
24. Kronika bieżąca. Bydgoszcz [w:] PE 1928, nr 9, s. 214; Przemysł i handel. Bydgoszcz [w:] PE 1927, nr 8, s. 
172. 
25. Kronika bieżąca. Bydgoszcz [w:] PE 1928, nr9, s. 2J4: A. Misterek, dz.cyt, s. 4. 
26. APB, Akta Magistratu, sygn. 3593; Budowa elektrowni bydgoskiej [w:] GB 1927, nr 81, s. 4. 
27. Przemy si i handel. Bydgoszcz [w:] PE 1930, nr 2,s. 46; Sprawa elektrowni [w:] GB 1927, nr 82, s. 2. 
28. APB, Akta Magistratu, sygn. 3593. 
29. tamże; Dookola budowy elektrowni miejskiej [w:] GB 1927. nr 27] , s. 2: Kronika bieżąca. Bydgoszcz [w:] PE 
1928. nr l. s. 24. 
30. Jeszcze elektrownia [w:J GB 1927, nr 293, s. 1. 
31. APB, Akta Magistratu, sygn. 3593. 
32. tamże. 
33. tamże. 
34. tamże. 
35. tamże. 
36. tamże. 
37. tamżc. sygn. 3594. 
38. A. Misterek, dz,cyt, s, 4; Przemysi i handel. Bydgoszcz [w:] PE 1930, nr 2, s. 46. 
17. tamże, s. 47. 
39. Budowa elektrowni bydgoskiej [w:] GB 1927, nr 81, s. 4; 1927, nr 266, s. 3. 
40. Umiastowiene elektrowni, s. 5. 
41. APB. Akta :\lagistratu, sygn. 3595. 
42. tanue. 
43. Przemysi i hanllel. Bydgoszcz. [w:] PE 1927, nr 7, s. 147; Sprawa elektrowni [w:] GB 1927. nr 82, s. 2. 
44. Miesięczny obrót energii elektrycznej. Elektrownie o mocy zainstalowanej ponad 5.000 kW (ok. 83 % wy- 
twórczości) [w:] PE 1934, nr 2, s. 32-33; nr4, s. 75-76; nr 6. s. 125-126: nr 8, s. 167-168; nr 10, s. 355-356; nr 
12, s. 422-423; nr 14, s.463-464; nr 16, s. 500-501, nr 18, s.545-546; nr 20, s. 582-583, nr 22, s. 622-623, nr 24, 
s. 787-788; 1935, nr 2, s. 39-40; nr4. s. 82-83. 
45. A. Misterek, dz.cyt, s. 5. 
46. APB, Akta Magistratu, sygn. 3595. 
47. Zalącznik nr 2 [w:] A. Misterek, dz. cyt. 
48. Miesięczny obrót energii elektrycznej. Elektrownie o mocy zainstalowanej ponad 5.000 kW (ok. 83 % wy- 
twórczości) [w:] PE 1934, nr2. s. 32-33; nr4, s. 75-76; nr6, s. 125-126; nr8, s.167-168; nr 10, s. 355-356; nr 
12, s. 422-423; nr 14, s. 463-464; nr 16, s. 500-501. nr 18, s.545-546; nr 20, s. 582-583, nr 22, s. 622-623, nr 24, 
s. 787-788; 1935, nr. 2. s. 39-40: nr 4, s. 82-83. 
49. Przemysi i handel. Kronika. Bydgoszcz [w:] PE 1930, nr 2, s. 47. 
50. A. Misterek, dz. cyt.
>>>
94 


Przypisy do rozdz. II. Pr
elll)'sł sygllalizaC)j")' (produkcja urządzcll 
abezpiecZe1lia ruch" pociągów) w Bydgoszcz)' 
w latac/11920-1939. 
l. Historia elektryki polskiej. t. 3. Elektronika i telekomunikacja, Warszawa 1973, s. 197
198. 
2. Archiwum Akt Nowych w Warszawie (dalej AAN), Ministerstwo Komunikacji z lat(1922) 1926-1936, sygn. 
571. 
3. tamże. sygn. 566. 
4. K. Baciarelli, Pomnożenie prawie cudowne. czyli jak oJ czterech milionów dojść do miliarda [w:] KaIBydg 
1971, s. 103. 
5. AAN, Ministersl\\'o Komunikacji, sygn. 567. 
6. K. Baciarelli, dz. cyt, s. 103. 
7. AAN, Ministerstwo Komunikacji, sygn. 567. 
8. tamże. 
9. Uroczyste otwarcie Stałego Pokazu Wzorów i Wynalazków [w:] GB 1924, nr 10, s. 1. 
10. K. Bobak, Stały pokaz wzorów przemysłowych III [w:] GB 1924, nr 36, s. 3. 
11. AAN. Ministerstwo Komunikacji, sygn. 567; PrzemysI i handel. Polskie Zakłady Siemens [w:] PE 1924, nr 4, 
s.76. 


12. AAN, Ministerstwo Komunikacji, sygn. 567. 
13. Wyroby firm krajowych godnych polecenia [w:] Wiadomości gospodarcze (dalej WG) 1926, nr4, s.8. 
14. Z. Godlewski, Urządzenia zabezpieczenia ruch pociągów na P.W.K. [w:] PE 1929. nr 24, s. 687-688; J. Juch- 
nowicz, Dzial prądów słabych na P.W.K. w Poznaniu [w:] PE, nr 24, s. 701; J. Silberstein, Przemysł elektro- 
techniczny na P.W.K. [w:] PTech 1929, nr 40-41, s. 902. 
15. AAN, Ministerstwo Komunikacji, sygn. 537. 
16. tamże, sygn. 561. 
17. tamże, sygn. 563. 
18. tamże, sygn. 572; APB, zesp. 642, sygn. 7. 
19. AAN, Ministerstwo Komunikacji. sygn. 563, 3416. 
20. tamże. sygn. 567. 
21. tamże, sygn. 558, 557. 
22. tamże, sygn. 560, 563. 
23. tamże. sygn. 1844,314; 60-lecie Kolejowych Zakladów Łączności [w:] KalByd 1981, s. 31. 
24. AAN, Ministerstwo Komunikacji, sygn. 1844. 
25. M. SkowrOllski, Zakłady i Warsztaty Kolejowe w Bydgoszczy w okresie międzywojennym (1920-1939) [w:] 
Kronika Bydgoska (dalej KrByd) 1976-1979, Bydgoszcz 1986. s. 260. 
26. AAN, Ministerstwo Komunikacji, sygn. 1814,3453. 


Prz)'pisy do rozdzialu III. Przemysł kablowy w Bydgoszczy \\' latach 1920-1939. 
l. Przemysł przewodowy w Polsce [w:] PE 1936, nr 19, s. 655. 
2. Przemysł i handel. Towarzystwo przemysłowe "Kabel" SA w Warszawie [w:] PE 1924, nr 9, s. 156; Przemysł 
kablowy w Polsce [w:] PE 1936, nr 19, s. 625 - 653; Przemysł kablowy w Polsce [w:] Przegląd Teletechniczny 
(dalej PTele) 1938, nr H, s. 358-359; T. Rubinstein, Zarys rozwoju przemysIu kablowego w Polsce w latach 
1918-1929 [w:] PE 1930, nr 8, s. 196. 
3. Polski przemysI elektrotechniczny w roku 1927 [w:] PTele 1928, nr 5, s.1 05; Polski przemysł elektrotechnicz- 
ny w świetle liczb [w:] PE 1926, nr 22, s.401; Przemysł elektrotechniczny w Polsce [w:] PE 1921, nr lO, s. 120; 
Przemysł teletechniczny w Polsce oraz przemysly pomocnicze [w:] PTele 1933, nr 3, s. 76-84; Wytwórnia 
kabli, izolatorów i fabryki drutu [w:] PTele 1933, nr 11, s. 390-393.
>>>
95 


4. APB, Akta Izby Przemyslowo-Handlowej w Bydgoszczy za lala 1920-1939, sygn. 200; Przemysi kablowy w 
Polsce [w:] PTele 1938, nr II, s. 358. 
5. T. Gayczak, Prumysi kabelovy v Polsku [w:] Elektrotechnika v Polsk"U k XV Sjesdu esc ve Varsave, Praha 
1933, s. 54-55; Przemysł i handel. Produkcja kabłowa w Polsce na tle ogólnym przemysłu elektrotechnicznego 
[w:] PE 1935, nr4, s. 94-96. 
6. APB, Rejestr Sądowy Bydgoszczy za lata 1920-1939, sygn. 789. 
7. tamże. 
8. APB, zesp. 645 Kabel Polski S.A. w Bydgoszczy z lat 1920-1945, sygn. 1-2; Rejestr Sądowy, sygn. 789. 
9. J. Chamot, Bydgoska Fabryka Kabłi 1923-1971. Zarys historyczno-socjologiczny, Bydgoszcz 1973, s. 40. 
10. APB, Akta nadzoru budowlanego. sygn. 1417 III. 
11. tamże. 
12. Kabel Polski [w:] GB 1923, nr 130, s. 4; J. Chamot, dz.cyt, s. 43; P. Modrak, Przemysi teletechniczny w 
Polsce. s. 78. 
13. Pożar w Kablu [w:] GB ]927, nr 44, s. I; Szczególy pożaru w Kablu [w:] GB 1927, nr 47, s. 5. 
14. J. Chamot. dz. cyt, s. 31. 
15. APB, zesp.645, sygn. 21. 
16. tamże. sygn.lO. 
17. APB, Akta nadzoru, sygn. 1417 IlI-VI. 
18. APB, zesp. 645, sygn. 49-62. 
19. tamże. sygn. 49-62; Rejestr Sądowy. sygn. 789. 
20. APB, zesp.645, sygn. 2. 
21. tamże, sygn. 44. 
22. APB, Akta Izby, sygn. 46. 
23. tamże, sygn. 46; Przemysł kablowy w Polsce [w:] PE 1936. nr 19. s. 654, 
24. tamże, s. 654, 
25. APB, Akta Izba, sygn. 46. 
26. W. Siwiecki, Przemysł przewodowy w Polsce [w:] PE ]936, nr 19. s. 656. 
27. APB, Akta nadzoru, sygn. ł417 III. 
28. APB, zesp. 645, sygn. 28. 
4. tamże, sygn. 42. 
29. J. Derenda, Tak trzymać, czyli Kabel na fali [w:] KalByd] 994, s. 74. 
30. Przemysi i handel. Polski przemysł elektrotechniczny w ś'wietle liczb [w:] PE 1926, nr 22, s. 401. 
31. Z. Grabowski, Dział Kabli i przewodników na P.W.K. [w:] PE ]929, nr 24, s. 684, 702; T. Rubinstain. Zarys 
rozwoju przemysłu kablowego w Polsce 1918-1929 [w:] PE 1930, nr 8, s. 196. 
32. APB, zesp. 645, sygn. 29, 31, 38, 41. 
33. tamże, sygn. 28, 30. 
34. tamże, sygn. 42; J. Juchnowicz, Dzial prądów słabych na, s. 701. 
35. tamże, sygn. 35. 
36. tamże, sygn. 33. 
37. tamże, sygn. 27, 55, 56. 
38. tamże, sygn. 32, 40. 
39. tamże, sygn. 34. 
40. Nowiny Teletechniczne. Km1ele w przcmyś'le teletechnicznym [w:] PTele 1936, nr l, s. 30.
>>>
96 


41. APB, zesp. 645. sygn 46. 
42. Nowiny Teletechniczne, s. 30. 
43. J. Chamot, dz. cyt. s. 31. 
44 Życie gospodarcze. Przemysł w Bydgoszczy [w:] GB 1923. nr 98, s. 9. 
45. K. Bobak, Stały pokaz wyrobów przemysłowych [w:] GB 1924, nr 44, s. 4. 
46. J. Chamot, dz. cyt s. 67. 
47. Z życia organizacji. Wystawa elektryczna w Toruniu [w:] PE 1928, nr 14. s. 330. 
48. Różne. Przemysi elektrotechniczny na Targach Pólnocnych [w:] PE 1928, nr 18, s. 432. 
49. Z. Grabowski, Dzial kabli i przewodów [\\I:] PE 1929, nr 24. s.684; J. Juchnowicz, Dział prądów słabych [w:] 
PE 1929, nr 24, s.701; J. Silberstein. Przemysi elektrotechniczny [w:] PTechn 1929, nr 40-41, s. 901. 
50. tenże, Wystawa Elektrotechniczna (Warszawa-Politechnika, 11-19.VI.1933) [w:] PTech1933, nr 13, s. 34; 
Wystawa elektrotechniczna [w:] PTele 1933, nr 6, s. 187. 
51. Pokaz krajowej wytwórczości, s. 400. 
52. J. Chamot, dz. cyt, s, 67. 
53. J. Silberstein. Elektrotechnika i radiotechnika na WMEI [w:] PTech 1936, nr 20, s. 587-588. 
54. P. Modrak, Przemysł teletechniczny [w:] PTele 1933, nr 3, s. 78-79. 
55. APB, zesp. 645, sygn. 49.83; APB, Rejestr Sądowy, sygn. 789; Kabel Polski [w:] GB 1923, nr 130, s.; Ob- 
wieszczenie [w:] Dziennik Bydgoski (dalej DzByd) 1921, nr 246, Obwieszczenie [w:] MP 1921, nr 96. 
56. APB, Rejestr Sądowy, sygn. 987; Przemysi i handel. Działalność spółek akcyjnych [w:] PE 1928, nr 24, s. 573. 
57. Obwieszczenie [w:] MP 1928, nr 92. 
58. APB, Rejestr Sądowy, sygn. 789. 
59. J. Chamot, dz.cyt, s. 72. 
60. APB, zesp. 645. sygn. 49-64. 
61. APB, Akta Izby, sygn. 200. 
62. J. Chamot, dz.cyt., s. 77-81. 
63. APB, Akta Izby, sygn.200. 
64. APB, Akta Magistratu, sygn. 3783. 
65. APB, Akta Izby, sygn. 200. 


PrZ}pijY do rozdzialu IV. Produkcja elektrycZllego sprzętu instalacyjnego w Polsce do 1939 r. 
L Historia elektryki polskiej, t. 4. Przemysł i instalacje elektryczne, Warszawa 1972, s. 137-138. 
2. T. Ruśkiewicz, Przemysł elektrotechniczny w Polsce [w:] PE 1920, nr 2, s. 11. 
3. Historia elektryki, s. 443-446. 
4. tamże, s. 138; C. Wierusz-Kowalski, Polski przemysł elektrotecłmiczny w świetle liczb [w:] PE 1922, nr 16, s. 
401. 
5. Historia elektryki, s. 139; Kobosko E, Rozwój przemysiu instalacyjnego w Polsce [w:] PE 1936, nr 19, s. 649- 
652. 
6. APB, Rejestr Sądowy, sygn. 419. 
7. APB, Depozyt pana Gwiazdowskiego- Ciszewski i Spólka; Akta Izby, sygn. 199. 
8. 50 lat Zakładów Radiowych ,,Ehra" w Bydgoszczy, pod red. J. Sztumskiego, Bydgoszcz 1973, s. II. 
9. APB, Akta Izby, sygn. 199. 
10. 50-lat Zakładów, s. 13. 
11. tamże, s. 8-9, 14.
>>>
97 


12. tamże, s. 12. 
13. IPB, Depozyt pana Gwiazdowskiego; Akta Izby, sygn. 199; zesp. 645, sygn. 33. 
14. Katalog wyrobów Fabryki Art. Elektrotechnicznych inż. Stefana Ciszewskiego i S-ka, b.m.wyd. 1934/5. 
15. tamże. 
16. 50 lat Zakładów, s. 12. 
17. tamże, s. 10. 
18. K. Brakowski, Od przełącznika do układów scalonych [w:] KalByd 1972, s. 87; Histońa elektryki, s. 453. 
19. APB, Akta Izby. sygn. 199. 
20. K.Bobak. Stały pokaz wzorów przemysiowych [w:] GB 1924. nr47, s. 4; W. Gunter, Elektrotechniczny mate- 
ńał instalacyjny na P.W.K. w Poznaniu [w:] PE 1929, nr 24, s. 685; Pokaz krajowej wytwórczości, s. 401; J. 
Siblerstain, ElekU"otechnika i radiotechnika. s. 587: K. SzpotaiIski, Przemysł budowy przyborów ełektrycz
 
nych dla prądów silnych [w:] PE ł932, nr 12, s. 314; Z życia organizacji. Wystawa elektryczna, s. 330. 
21. 50 lat Zakładów, s. 12. 
22. Apb, Akta Izby, sygn. 199; S. Gwiazdowski, O inż. Stefanie Ciszewskim, jego fabryce i jej kierowniku Włady- 
sławie Gwiazdowskim [w:] KalByd 1985, s. 104. 
23. 50 lat Zakładów, s. 12. 
24. tamże. 
25. S. Gwiazdowski, O inż. Stefanie Ciszewskim, s. 106. 
26. 50 lat Zakładów, s. 15-16. 
27. tamże. s. 14-15. 
28. APB, Akta Izby, sygn. 199. 


7 Kronika B)"dgos/co...
>>>
98 


KaI11ila Maciaczyk 


SPOŁECZNY RUCH NAUKOWY W BYDGOSZCZY 
W OKRESIE MIĘDZYWOJENNYM. 


1. "Przcgląd Bydgoski". Naukowe czasopismo regionalnc. 
Powołanie do życia naukowego kwartalnika regionalnego "Przegląd Bydgoski" wiąże się 
z osobą Zygmunta Malewskiego. 
fyśl założenia czasopisma naukowego. które zamieszcza- 
łoby prace o nieznanych dziejach miasta trafiła na podatny grunt. W kołach intelektualnych 
Bydgoszczy myślano już wówczas o potrzebie założenia tego typu wydawnictwa. Były to 
jednak projekty bliżej nie skonkretyzowane, nie poparte żadnymi czynnymi posunięciami. 
Z pierwszą inicjatywą wystąpił Zygmunt Malewski. Skupił wokół siebie grono osób 
z miejscowej inteligencji. Znalazł się wśród nich ówczesny dyrektor Biblioteki Miejskiej, dr 
Witold Bełza, radcy miejscy: inż. Tadeusz Janicki, ks. Jan KonopczYllski, inż. architekt Bog- 
dan Raczkowski, pedagodzy bydgoskich szkół średnich: dr Stanisław Peli6ski, Franciszek 
Stopa, Franciszek Staruszkiewicz, Stanisław Labendziński, Jan Straszewski, Mieczysław 
Psuja, Józef Wenda i kpt. Andrzej Kulwieć, doktorzy medycyny: Marian Maryński, Czesław 
Wiecki, Stefan Świątecki, asesor sądowy Roman Rolbieski, ks. Ignacy Geppert i innP. 
Z początkiem 1932 r. starania o utworzenie czasopisma skierowane zostały na drogę urzę- 
dową. Datą 15 lutego tegoż roku opatrzone jest pismo dra Witolda Hełzy, pełniącego równo- 
cześnie funkcję naczelnika Wydziału Oświaty i Kultury przy Zarządzie Miejskim, do wice- 
prezydenta miasta dra T. Chmielarskiego. uzasadniające potrzebę wydawania w Bydgoszczy 
kwartalnika regionalnego. Chodziło głównie o sprostowanie w oparciu o zasoby archiwalne 
- tendencyjnych i :zafałszowanych opinii uczonych niemieckich zamieszczanych w "Histori- 
che Jahrbucher", dotyczących dziejów historyczno-kulturalnych miasta. W piśmie nadmie- 
nia się również, że dotychczas nie wyjaśniono początków bydgoskich kościołów i ich sto- 
sunku prawnego do miasta, rozwoju samego miasta, jego jurysdykcji, majątków, praw, in- 
stytucji i zubożenia w czasach kamery pruskiej. Na poznanie zasługiwał też początek miej- 
skiego szkolnictwa i reform)' przeprowadzone z kOlkem XV [II wieku. Zbadania wymagał 
rozwój dawnych sztuk pięknych, jak też kultura słowiańska i archeologia. Nie opracowane 
były dotychczas cechy i rozwój tutejszego rzemiosła, przemysłu i handlu z żeglugą, stan 
materialny i kulturalny społeczellstwa i jego skład narodowościowy. Zagadnienia dotyczące 
teraźniejszości miały obejmować fachowe opisy okolicy pod względem fizjograficznym, 
przyrodniczym, hydrograficznym oraz krzewienie zamiłowaIl regionalnych. zbieractwa za- 
bytków rodzimej sztuki i zdobnictwa dla miejscowego muzeum. Dział regionalny zamiesz- 
czać miał kronikę regionalną, sprawozdania i recenzje z wystaw i przedstawie6 teatralnych. 
Projektowany kwartalnik służyć miał ponadto Bibłiotece Miejskiej, Muzeum Miejskiemu 
i Archiwum. Kierownictwo spoczywać miało w rękach specjalnego Komitetu Redakcyjne- 
go, do którego zaproszono by również uczonych zamiejscowych. 
W odpowiedzi na pismo Rada Miejska przyrzekła poparcie finansowe, uchwalając 1000 
złotych na wydanie dwu pierwszych numerów pisma. Uchwałę swą uzasadniała Rada tym, 


* Niniejszy aJ1ykuł stanowi fragment pracy magistcrskiej napisancj w Instytucie Historii Wyższej Szkoly Pedago- 
gicznej w Bydgoszczy pod kierunkiem prof. dr. hab. Włodzimicrza Jaslrz
bskiego.
>>>
99 


że "byłoby ze wszecllllliar wskazane, aby w Bydgoszczy egzystowało Ilaukowe wydawnictwo 
o charakterze histOl)'cZllo-regiollalIlY111, które by szerzyło wśród miejscowego społeczelistwa 
umiłowanie przeszłości i tradycji l1liasta"1. 
Dalsze starania prowadził Tymczasowy Komitet Redakcyjny pod przewodnictwem inż. 
T. Janickiego. Zebrania Komitetu, do którego weszli Z. Malewski, dr F. Staruszkiewicz, kpt. 
A. Kulwieć, dr S. PelilIski, dr F. Stopa i dr W. Bełza. odbywały się w PaIlsLwowym Gimna- 
zjum Humanistycznym. 
Ustalono ostatecznie charakter i program czasopisma. Wyłoniono Komitet Redakcyjny 
i Wydawniczy. Do Komitetu Redakcyjnego wszedł Z. Malewski, pełniący funkcję sekreta- 
rza, ks. I. Geppert, kpl. A. Kulwieć, S. Peliłlski. F. Stopa i F. Staruszkiewicz. Komitet Wy- 
dawniczy składał się z radców miejskich - ks. J. Konopczyńskiego, T. Janickiego, B. Racz- 
kowskiego oraz M. Maryńskiego. S. Świąteckiego i Cz. \Vieckiego. Oba te Komitety prze- 
trwały z małymi zmianami osobowymi do kOlka wydawnictwa]. 
Program nowego czasopisma sformułowano krótko i zwięźle i umieszczono w pierw- 
szym zeszycie "Przeglądu" jako "Słowo od Redakcji". Program podawał w wątpliwość obiek- 
tywizm ustalell pruskonacjonalistycznej historiografii bydgoskiej okresu zaborów, podkre- 
ślał wyraźnie jej tendencyjność. Zwrócono uwagę na związki historii lokalnej z dziejami 
narodowymi. na rozwój cywilizacji i postępu, traktowanych w kategoriach historycznych-ł. 
Prace przygotowawcze obejmowały także sprawy drukarsko-wydawnicze. Spośród ofert 
drukarni: "Dziennika Bydgoskiego", Zakładów Graficznych. "Gazety Bydgoskiej", Szkoły 
Przemysłowej oraz Drukarni Kupieckiej Fiszera - wybrano ofertę Fiszera ze względów 
oszczędnościowych. Ukazanie się czasopisma poprzedziły ogłoszenia specjalnie utworzonej 
komisji propagandowej, zamieszczone w miejscowej prasie oraz prospekty i ulotki 5 . 
Kwartalnik "Przegląd Bydgoski" wychodził na przestrzeni sześciu lat. Pierwszy numer uka- 
zał się z pocz,ttkiem 1933 r. Ogółem wydano 18 zeszytów i jeden nadzwyczajny z 1937 r. 
z okazji walnego zgromadzenia Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Mikołaja Koper- 
nika. jakie odbyło się w Bydgoszczy 21 lutego tegoż roku. Pod koniec 1938 r. redakcja 
przygotowywała do druku 19 numer czasopisma, który już się nie ukazał. Numer ten miał 
zawierać jedną tyłko pracę - Mariana Gml1owskiego o dziejach mennicy bydgoskiej. Arty- 
kuł M. Gumowskiego pl. "Mennica bydgoska" - dokOl1czony i uzupełniony ukazał się 
w druku po wojnie, w 1955 r. w Rocznikach Towarzystwa Naukowego w Toruniu. Częstotli- 
wość ukazywania się "Przeghtdu" była różna, zależnie od dotacji finansowych, które były 
przedmiotem ciągłych usilnych zabiegów redakcji. W roczniku pierwszym (1933 r.) ukazały 
się 4 zeszyty pojedyncze, w 1934 r. 2 zeszyty podwójne (pod względem numeracji, nie obję- 
tości), w 1935 r. l zeszyt podwójny, w 1936 r. 2 zeszyty podwójne, w następnym roku 
2 zeszyty pojedyncze i l nadzwyczajny, nie objęty ogólną numeracją, w 1938 r. - dwa zeszy- 
ty pojedyncze. Praktycznie więc "Przegląd Bydgoski" był kwartalnikiem tylko z nazwy. 
Poza rocznikiem pierwszym nie obejmował żadnych regularnych odcinków czasowych. 
Nakład "Przegłądu" - poza dwoma pierwszymi numerami - wynosił 300 egzemplarzy. 
Numer l i 2 wydano w nakładzie obejmujelcym przypuszczalnie 500 egzemplarzy, których 
w znacznej części nie sprzedano i można je bylo nabyć jeszcze po wojnie. 
"Przegląd" znalazł na terenie Bydgoszczy znacznie mniej nabywców, niż się spodziewa- 
no; np. spis nabywców miejscowych z 1938 r. obejmuje 104 pozycje. Obok nabywców indy- 
widualnych, wśród których figuruje} nazwiska bydgoskich lekarzy, pracowników, duchow-
>>>
100 


nych, pedagogów, przemysłowców i kupców, znaleźć można szereg instytucji miejskich, jak 
Dyrekcję Okręgu Poczt i Telegrafów, Bank Gospodarstwa Krajowego, firmę "Vistula", Pań- 
stwowe Liceum Rolnicze, gimnazja i szkoły powszechne, liczne prywatne firmy kupieckie 
i handlowe, fabryki i warsztaty wytwórcze. 
Czasopismo wzbudziło też pewne zainteresowanie poza Bydgoszczą, np. Biblioteka Szkoły 
Głównej Handlowej w Warszawie zwracała się do Zarządu Miasta Bydgoszczy z prośbą 
o wpisanie na listę stałych bezpłatnych odbiorców, Studium Turyzmu Uniwersytetu Jagiel- 
lońskiego poczęło kompletować "Przegląd" od numeru 18-go i prosiło o przekazanie dal- 
szych, jeśli się ukażą. W poczet stałych odbiorców wpisała się też Biblioteka Polskiej Aka- 
demii Umiejętności w Krakowie. Pallstwowy Instytut Naukowy Gospodarstwa Wiejskiego 
w Puławach zakupił 15 egzemplarzy numeru 16 ze wspomnieniem pośmiertnym o Stanisła- 
wie HołYłlskim, kierowniku Działu Chemii Rolnej PINGW w Bydgoszczy. W 1937 r. pi- 
smem zainteresowała się Biblioteka Akademii Nauk Socjalistycznej Republiki Ukraińskiej 
w Kijowie i prosiła o przysyłanie kolejno ukazujących się numerów. 
Redakcja prowadziła też wymianę, uzyskując za "Przegląd" cenne wydawnictwa. Archi- 
wum Miejskie w Toruniu przekazało w zamian pracę Mariana MagdaIlskiego o organizacji 
handlu i kupiectwa toruńskiego do 1403 r., Heleny Piskorskiej "Zbiory kartograficzne mia- 
sta Torunia" i inne. PaIlstwowe Muzemll Archeologiczne w Warszawie wymieniło z bydgo- 
skim muzeum "Przegląd Bydgoski" na "Wiadomości Archeologiczne". Dyrekcja Archiwum 
Akt Dawnych w Krakowie przekazała Bibliotece Miejskiej pracę Mariana Friedberga "Herb 
miasta Krakowa" tytułem wymiany za zeszyt numizmatyczny "Przeglądu"6. 
Komitet Redakcyjny starał się skupić wokół pisma i zaangażować do współpracy osoby 
znane i cenione w nauce. Przywiązywał wielką wagę do doboru odpowiedniego grona współ- 
pracowników. W krótkim czasie udało się skupić wokół pisma szereg znakomitych autorów, 
dzięki którym "Przegląd" stał się czasopismem poważanym i publikował jedyne wówczas na- 
ukowe rozprawy o Bydgoszczy i okolicy. co podnosilo jego wartość regionalną. Wykorzysta- 
no bliskość Uniwersytetu Poznańskiego, pozyskano do współpracy profesora prehistorii tejże 
uczelni, znakomitego archeologa, Józefa Kostrzewskiego. Z "Przeglądem" współpracował też 
prof. Ignacy Zakrzewski, chemik i numizmatyk, któłY zamieścił w czasopiśmie cenne pozycje 
o pradziejach Ziemi Bydgoskiej. PoznaIlskie środowisko naukowe reprezentował też znakomi- 
ty badacz nazw geograficznych ksiądz kanonik doc. dr Stanisław Kozierowski. Jego prace 
publikowane były w ,,slavia Occidentalis" i świadczyły o poważnym dorobku naukowym. 
Artykuł ks. S. Kozierowskiego "Nazwy geograficzne i osadnicy Ziemi Bydgoskiej", to jedna 
z naj cenniej szych prac w "Przeglądzie". Czasopismo zamieściło też artykuł studenta archeolo- 
gii Uniwersytetu PoznaIlskiego - Tadeusza Wieczorowskiego. Wspomnieć tu należy także 
o Kazimierzu Kierskim, prezesie Oddziału Prokuratury Generalnej w Poznaniu, zbieraczu do- 
kumentów historycznych. Na przestrzeni 30 lat zebra1 on 2662 rękopisy i dokumenty związane 
z dziejami Bydgoszczy, Kujaw i Pomorza, a następnie przekazał je w darze bydgoskiej Biblio- 
tece Miejskiej. Zbiór swój Kazimierz Kierski opisał w"Przeglądzie".7 
Historię literatury polskiej reprezentował w piśmie prof. dr Stanisław Kolbuszewski, au- 
tor studiów o Wyspiańskim. W "Przeglądzie" poruszał problemy związane ze Stanisławem 
Przybyszewskim. 
Ciekawego materia1u o stosunkach między bydgoskimi mincarzami w XVI wieku dostarczył 
dr Marian Gumowski, numizmatyk i historyk, były kierownik Muzeum Czapskich
>>>
101 


w Krakowie i redaktor "Wiadomości Numizmatyczno-Archeologicznych". Dla "Przeglądu" prze- 
znaczona była też jego praca "Mennica Bydgoska", która nie zdążyła już ukazać się drukiem. 
Warszawskie środowisko naukowe reprezentował w piśmie dr Adam Solecki, który opra- 
cował ciekawyartykulo bonach bydgoskich. 
Szukaj
łc współpracowników redakcja sięgała do archiwów i innych płacówek nauko- 
wych, których pracownicy, obcujący z materiałan1i źródłowymi, mogli dostarczyć "Przeglą- 
dowi" ciekawych artykułów. Takim właśnie współpracownikiem była Helena Piskorska, 
kustosz Archiwum Miejskiego w Toruniu, która napisała pracę o listach cechowych byd- 
goszczan. Współpracowało także z ..Przeglądem" szereg osób rozmiłowanych w historii re- 
gionu, mieszkających w Bydgoszczy i najbliższej okolicy (np. ks. Kamil Kantak - prace 
o bernardynach bydgoskich czy ks. Ignacy Geppert- materiały do dziejów Nakła). Poważny 
udział we współredagowaniu czasopisma mieli pracownicy Biblioteki Miejskiej. Dyrektor 
biblioteki dr Witold Bełza opracowywał dla pisma kronikę teatralnq. W "Przeglądzie" za- 
mieścił też szereg drobnych prac kustosz biblioteki, redaktor i sekretarz pisma, dr filozofii 
Teodor Brandowski s . 
Wyj
łtkowe miejsce pod względem aktywności pisarskiej zajmuje na łamach "Przeglądu" 
archiwista i historyk Zygmunt Malewski. Pisał artykuły o szerokim zasięgu tematycznym, 
oparte na materialach źródłowych. Malewski swymi pracami w "Przeglądzie" nadawał pi- 
smu kierunek regionalny (proces o zabójstwo przeciw mincerzom bydgoskim, kronika leka- 
rzy bydgoskich, muza panegiryczna i jej czciciele w Bydgoszczy, nieznane dzieło sztuki 
złotniczej i szereg innych). Pisała też aktywnie żona Malewskiego, Zofia Baranowska-Ma- 
lewska. Poruszała przede wszystkim zagadnienia etnograficzno-regionalne 9 . 
Literaturę piękn
1 na łamach pisma reprezentowali: członek Kon1itetu Redakcyjnego Sta- 
nisław Peli6ski, Kazimierz Kalinowski. l.W. Stor i inni. Z "Przeglądem" współpracowali 
również znani dziennikarze bydgoscy - Hipolit Kończak ("Dziennik Bydgoski"), Konrad 
Fiedler ("Kurier Łódzki"), Stanisław Nowakowski ("Dziennik Bydgoski"), Henryk Kumi- 
nek ("Dziennik Bydgoski"). Na lamach pisma zamieszczali publikacje pracownicy Państwo- 
wego Instytutu Naukowego Gospodarstwa Wiejskiego: dr. W. Kulmatycki, SL Hołyński, 
Karol Michalski (prace z zakresu fizjografii, ornitofauny i dendrołogii Bydgoszczy i okoli- 
cy). Kpt. Andrzej K111wieć (wykładowca Szkoly Podchorążych) poruszał zagadnienia woj- 
skowo-historyczne, muzyk Alfons Roezler notował najważniejsze wydarzenia z życia mu- 
zycznego Bydgoszczy, Kazimierz Borucki, kustosz Muzeum Miejskiego omawiał sprawy 
muzealnictwa, Stanisław Dąbrowski, główny reżyser i artysta dramatyczny Teatru Miejskie- 
go - problemy teatralneJO. 
Mimo dość szerokiego grona autorów wspomnianych wyżej, zdobywanie materialu do 
każdego numeru "Przeghtdl1" bylo dla redakcji sprawą uciążliwą. Składało się na to szereg 
przyczyn. Przede wszystkim brak systematycznych dotacji finansowych na utrzymanie pi- 
sma, co hamowało utrzymanie regularnej wspólpracy z autorami. Znalezienie uczonych spe- 
cjalistów - znawców problematyki regionalnej, poza Uniwersytetem Poznal1skim, co zresztą 
wykorzystano, nasllwało także szereg trudności. Bydgoszcz wówczas nie była też środowi- 
skiem pisarskim, co sprawiało, że zabiegi o materialy. odpowiadające założeniom progra- 
mowym i poziomowi "Przeglądu", nie zawsze kończyły się pomyślnym rezultatem. Mimo 
to udało się zrealizować jeden z głównych celów czasopisma, opublikować szereg prac o 
Ziemi Bydgoskiej z dziedzin dotychczas nieznanych. 


7£1 KroIlika B-"dgoSk,,1...
>>>
102 


Tabela J. Zm,'artość ..Przeglqdu Bydgoskiego" za lora 1933-1938 ze względu /la autor6\ł-: 


Autor 1933 1934 1935 1936 1937 1938 Razem 
1. Zygmunt Malewski 5 5 2 4 2 - 18 
2. Zofia Baranowska-Malewska 3 2 - - - 1 6 
3. Andrzej Kulwieć 1 2 1 - 1 1 6 
4. Witold Bełza - 2 - - 1 1 4 
5. Teodor Brandowski - - - - 3 - 3 
6. Zofia Kulwieciowa - - - - - 3 3 
7. Leon Różdżyński - - - 1 1 1 3 
8. Ignacy Geppert 1 - - - - 1 2 
9. Stanisław Hołyński - 1 - - 1 - 2 
10. Kazimierz Kalinowski 2 - - - - - 2 
11. Stanisław Kolbuszewski 2 - - - - - 2 
12. Kamil Kontak 1 - - 1 - - 2 
13. Józef Kostrzewski 1 - - - 1 - 2 
14. Helena Piskorska - - - - - 2 2 
15. Mikołaj Rudnicki - - - - 2 - 2 
16. Janusz Staszewski - 1 1 - - - 2 
17. J. W. Stor - 2 - - - - 2 
18. Inni. 12 6 1 3 10 7 39 
RAZEM 28 21 5 9 22 17 102 


* /nni - to autorzy, którzy w "Przeglqdzie Bydgoskim" zamie.fcili po l artykule (nie licząc 
recenzji i lI/z,m;allek jprQł,vozdawczych).
>>>
103 


Tabeli' 2. Zawartmfć ..Przeglqdu Bydgoskiego" za lora 1933-/938 ze 'względu na dyscypliny Ilaukowe. 


Dziedzina Ilość art. Autorzy 
1. Archeologia 4 Józef Kostrzewski, Tadeusz Wieczorowski 
a) Bydgoszcz 3 Z. Zakrzewski 
b) okolice 1 
2. Historia 51 Zygmunt Malewski, Andrzej Kulwieć, Ignacy Geppert, 
a) Bydgoszcz 40 Kamil Kontak, Teodor Brandowski, Helena Piskorska, 
b) okolice 11 Michał Rudnicki, Janusz Staszewski, Marian Gumowski, 
Stanisław Kozierowski, Adam Solecki, Ludwik Sztembor, 
Alfons Szyperski, Kazimierz Kierski, Adam Munnich, Hi- 
polit Kończak, Stanisław Dąbrowski. A. Fr. Myk. Tadeusz 
Janicki, Zofia Kulwieciowa , Konrad Fiedler, Józef WOlf, 
Tadeusz Piotrowski, Jan Antoni Wider. Alfons Kuncer 
3. Numizmatyka 9 Leon Różdżyński. Teodor Brandowski 
4. Literatura 11 Stanisław Kolbuszewski, J. W. Stor, Kazimierz Kalinow- 
ski, Franciszek Stopa, Stanisław Nowakowski, Stani- 
sław Peliński, Ksawery Urbański, Jerzy Rodenbach, 
Zofia Kulwieciowa 
5. Etnografia 4 Zofia Baranowska-Malewska 
6. Biologia 4 Stanisław Hołyński, Karol Michalski, W. Skuratowicz, 
Sergiusz Zoli 
7. Geografia 1 Rajmund Galon 
8. Przemysł 3 J. Lisiewski 
9. Sprawy bieżące 
a) muzeum 7 Zofia Baranowska-Malewska. Kazimierz Borucki. Bro- 
nisław Nagel 
b) teatr 5 Witold Bełza. J. Piechocki 
c) muzyka 3 Alfons Roezler 
d) wspomnienia 8 Józef Pieniążek, Wiesława Cichowicz, Zofia Baranow- 
ska-Malewska. Tadeusz Seweryn. Andrzej Kulwieć, 
Stanisław Hołyński 
e) inne Włodzimierz Kulmatycki, Zofia Kulwieciowa, Henryk 
Kuminek, Stanisław Brzęczkowski, Władysław Zawi- 
stowski 
10. Teksty źródłowe 6 
11. Recenzje 22 
a) czasopisma 7 
b) książki 15
>>>
104 


2. Towarzystwa naukowe w Bydgoszczy. 
W międzywojennej Bydgoszczy rozwijało się wiele instytucji kulLuralnych i naukowych, 
mających charakter towarzystw statl1lowych, bądź też stowarzyszell, zorganizowanych według 
zasad regulaminowych. Do towarzystw prowadzących wówczas dzialalność naukow
lmożna 
zaliczyć: Towarzystwo Historyczne, Towarzystwo Numizmatyczne, Bydgoskie Towarzystwo 
Lekarskie, Towarzystwo Muzyczne, Stowarzyszenie Techników Polskich oraz Bydgoski Od- 
dział Polskiego Towarzystwa Przyrodllików im. Kopemika. W Archiwum Pmlstwowym w 
Bydgoszczy nie zachowały się żadne dokumenty dotyczące dzialalności tych organizacji. Na- 
tomiast w prasie lokalnej, m.in. w ,.Dzienniku Bydgoskim" i "Przegłądzie Bydgoskim" znaj- 
dują się informacje o pracy niektórych towarzystw. Często są to jedyne wiadomości o tych 
organizacjach, jakie udało mi się zebrać. 


A. Bydgoskie TOłl'ar:ysnvo Lekarskie. 
Najstarszym zrzeszeniem naukowo-lekarskim na terenie Pomorza było Towarzystwo Leka- 
rzy Nadnoteckich, zorganizowane na początku XX wieku przez lekarza i społecznika doktora 
Emila Wanni6skiego. Skupiało ono lekarzy polskich i stanowiło formę samoobrony przed 
akcj
1 germanizacyjną. Towarzystwo miało charakter zakonspirowany i prowadziło działalność 
naukowo-społeczną do chwili wybuchu pierwszej wojny światowej II . 
Tradycję Towarzystwa Lekarzy Nadnoteckich w warunkach niepodległościowych wskrze- 
siła grupa lekarzy-społeczników, którzy na pierwszym swoim zebraniu. odbytym w dniu 18 
marca 1921 r. powołali do życia bydgoski Zwiclzek Lekarzy. W jego składzie osobowym zna- 
leźli się także lekarze niemieccy, którzy stanowili liczebną większość. zarówno w masie człon- 
kowskiej, jak również w zarządzie zwić.tzku. Lecz już na orugim walnym zebraniu członków 
związku (1922 r.) dokonano zmian personalnych w składzie z
u.ządu. Obowiązki prezesa po- 
wierzono bydgoszczaninowi doktorowi Janowi Kontakowi. W tej fazie tJziałalności bydgoski 
Związek Lekarzy reprezentował głównie interesy zawodowe miejscowych lekarzy, nie anga- 
żował się natomiast w sferę działalności naukowej i oświatowejl2. 
W kwietniu 1923 r. grupa bydgoskich lekarzy, między innymi dr Jan Biziel, dr Zygmunt 
Dziembowski, dr Jerzy GlillSki. dr Jan Kontak, dr Pawel Kociubski. dr Wladysław Piórek. 
dr Stefan Świątecki i dr Jan Szymatlski, postanowiła zmienić kształt działalności istniejącego 
dotąd zwi
lZku i nadać mu charakter towarzystwa o aspiracjach naukowo-badawczych. Odtąd 
w kręgu zaiIllereSOWałl związku mieściła się również troska o doskonalenie kwalitikacji zawo- 
dowej bydgoskiej służby zdrowia, a także weryfikacja specjalizacji lekarskich. 
W tym zakresie nawi
lzano do tradycji Towarzystwa Lekarzy Nadnoteckich, dokonano zmiany 
nazwy związku na Naukowe Bydgoskie Towarzystwo Lekarskie na Obwód Nadnotecki. 
W tym kształcie organizacyjnym przetrwało ono do sierpnia 1939 r. 
W 1938 r. liczyło 37 członków. Nowo wybrany zarząd towarzystwa stanowili: dr Jan Biziel 
(prezes), dr Zygmunt Dziembowski, dr Stefan Świątecki, dr Małia Czapowska, dr Jan SzymaIl- 
ski (wiceprezes), dr Edward SoboczYllski, dr Jerzy Glillski, dr Edward Kawczyński, dr Witold 
Sągajłło, dr Stefan GaszYI1ski i dr Józef Wróblewski lJ . 
Od początku istnienia towarzystwa gromadzono własny księgozbiór. Biblioteka zawierała 
książki z dziedziny medycyny, nauk pokrewnych, czasopisma fachowe, a także dział literatury 
pięknej. Dzieła pochodziły z zakupów własnych, darów i zapisów. W 1938 r. liczyła ona około 
3000 tomów. Był to wówczas największy księgozbiór specjalistyczny w mieście i regionie.
>>>
105 


Członkowie stowarzyszenia spotykali się comiesięcznie na zebraniach naukowo-lekar- 
skich, na których wygłaszano referaty i odczyty o treściach specjalistycznych. Ich autorami 
byli członkowie towarzystwa lub zaproszeni lekarze-goście, często wybitni specjaliści z róż- 
nych dziedzin medycyny z Poznania, Warszawy, Lwowa czy Krakowa. Prelekcje i odczyty 
iłustrowano demonstracjami szczególnych przypadków chorobowych. Cenniejszy materiał 
naukowy drukowano w postaci rozpraw na łamach pism fachowych, artykuły populanIe 
umieszczano w prasie codziennej, m.in. w "Dzienniku Bydgoskim"I-t. 
Naukowe Bydgoskie Towarzystwo Lekarskie utrzymywało kontakty z innymi stowarzy- 
szeniami naukowymi i oświatowymi. Ścisła współpraca łączyła bydgoską placówkę me- 
dyczn'1 z Lekarskim Towarzystwem Naukowym w Toruniu, z Towarzystwem Przyrodników 
im. J\ł1ikolaja Kopernika w Bydgoszczy, a także z bydgoskim Stowarzyszeniem Techników 
Polskich. 
Członkowie Towarzystwa brali czynny udział w zjazdach towarzyskich i sympozjach na- 
ukowych, organizowanych przez pokrewne towarzystwa krajowe, wygłaszali prelekcje na- 
ukowe w innych ośrodkach naukowych (dr J. Szymallski, dr J. Konlak, dr S. Świątecki), 
prezentowali odczyty z zakresu higieny przeznaczone dla szerokiej publiczności. Poza dzia- 
łalnością naukową Bydgoskie Towarzystwo Lekarskie organizowało doraźne imprezy o cha- 
rakterze utylitarnym - różnego rodzaju akcje na rzecz higieny szkolnej, tygodnie przeciw- 
gruźliczne czy tygodnie zdrowia dziecka'5. 
Druga wojna światowa przerwała działalność Towarzystwa, czyniąc ogromne spustosze- 
nie wśród jego czlonków: wielu lekarzy zostało rozstrzelanych przez okupantów lub zginęło 
w obozach koncentracyjnych. kilku stracilo życie podczas działa6 wojennych. Okupant znisz- 
czył wszyslkie akta i dokumenty, a także caly księgozbiór. 
Po wyzwoleniu, w kOłlcU 1945 r.. z inicjatywy dra Stefana Świąteckiego zwołaao zebra- 
nie organizacyjne lekarzy, na którym reaktywowano Bydgoskie Towarzystwo Lekarskie, 
wybrano nowe władze i uchwalono nowy statut związku'6. 


B. Bydgoskie Towarzystwo NumiZ11latycZ1le. 
Pocz
1tki ruch kolekcjonerskiego w Bydgoszczy sięgają drugiej połowy XIX wieku. Ist- 
niała wówczas w mieście grupa zbieraczy eksponatów wykopaliskowych - antycznych urn, 
zbroi z epoki rzymskiej oraz wieków średnich. przedmiotów codziennego użytku, medali, 
przede wszystkim jednak monet - szczególnie bydgoskich, pochodzących z działającej 
w XVI wieku mennicy. Numizmatycy stanowili - na tle innych grup kolekcjonerskich - 
zespół zbieraczy najbardziej aktywnych, pr6buj
lcych swoje zbiory katalogować i w sposób 
naukowy dokumentować'7. 
Okoliczności
l, która spowodowała zinstytucjonalizowanie ruchu kolekcjonerów numi- 
zmatyków było otwarcie w listopadzie 1935 r. wystawy medali belgijskich zlokalizowanej 
w budynku bydgoskiego Muzemll Miejskiego. 22 listopada tego roku odbyło się pierwsze 
walne zebranie konstytucyjne bydgoskich numizmatyków. W zebraniu wzięło udział dzie- 
sięciu zbieraczy monet, którzy wybrali trzyosobowy skład zarządu powołanego wówczas 
Towarzystwa. Zarząd stanowili: Roman Stobiecki - prezes, Leon RóżdżYI1ski - sekretarz, 
Stanislaw Niewitecki - skarbnik. Sw
t funkcję Zarząd sprawował do chwili wybuchu II woj- 
ny światowej. Członkami Towarzystwa byłi: Kazimierz Borucki (kustosz Muzeum Miej- 
skiego), Władysław Dreas, prof. Karol Grams, Jan Grześkowiak, dr Kazimierz Lewillski,
>>>
106 


Zygmunt Sawilski i Witold Zbychowski. Zadaniem Towarzystwa było zrzeszanie osób inte- 
resuj"lcych się numizmatyką, medalografią, banknotami, bonami, sfragistyką polską i obcą, 
posiadających zbiory oraz pracujcIcych naukowo i literacko w tym zakresie. 
Na siedzibę Towarzystwa wybrano budynek bydgoskiego Muzeum Miejskiego. Zebrania 
odbywały się z reguły co miesiąc, (np. w 1936 r. odbylo się ich 11) omawiano na nich zagad- 
nienia administracyjne, wygłaszano naukowe referaty z zakresu numizmatyki i kolekcjoner- 
stwa monet oraz dokonywano wymiany numizmatów. 
W 1936 r. przygotowano i odczytano na zebraniach sześć referatów: S. Niewitecki "Lite- 
ratura Numizmatyczna", K. Grams, "Dzieje Numizmatyki Polskiej". L. Różdżyński .,Trojaki 
czyli dutki bydgoskie od 1594-160] r." i .,Działalność braci Tympfów w mennicy bydgo- 
skiej i złotówki w Polsce" oraz dwa odczyty z zakresu konserwacji monet lS . 
Bydgoskie Towarzystwo Numizmatyczne rozwijało działalność naukowi} i organizacyj- 
ną. Z inicjatywy Zarz'-lduutworzono w 1937 r. dostępny dła wszystkich członków, kandyda- 
tów i sympatyków księgozbiór o tematyce numizmatycznej. Biblioteka zawierała kilkadzie- 
siąt tomów krajowej i obcej literatury - podręczników i opracowa6 z dziedziny zbieractwa 
monet. Biblioteka przechowywana przez S. Niewiteckiego przetrwała w całości okres oku- 
pacji l9 . 
W okresie działalności Towarzystwa, istnialo w Bydgoszczy dziesięć okazałych kolekcji 
numizmatycznych: dziewięć stanowiło własność prywatną, jeden zbiór był własnością miej- 
scowego Muzeum Miejskiego. 
lonety pochodziły głównie z wykopalisk i znalezisk naj- 
bliższych okolic. Większą część zbiorów stanowiły monety polskie, nie brakowało też rzym- 
skich, arabskich, pruskich, niemieckich. 
Najokazalej prezentowała się kolekcja Stanisława Niewiteckiego - około 5000 monet 
paIlstw całego świata, w tym sporo pochodzenia wykopaliskowego. W zbiorze było m.in. 
1000 srebrnych talarów i dwutalarówek, monety szwajcarskie wszystkich kantonów, wśród 
nich monety z XVI i XVII stulecia, a także komplet monet bolszewickich. Kolekcja zawiera- 
ła około 250 monet z X VII stulecia znalezionych w okolicy Świecia nad Wisłą oraz monety 
wykopane w okolicy Kruszwicy (szóstaki, orty i złotówki Jana Kazimierza i Jana III Sobie- 
skiego). Na drugim miejscu Towarzystwo sklasyfikowało zbiór Romana Stobieckiego, ko- 
lekcjonera dawnych i współczesnych monet złotych. Trzecie miejsce zajmowała kolekcja 
Leona RóżdżYllskiego, zbieracza monet rzymskich. monet bitych w mennicy bydgoskiej 
Oraz nielegalnej mennicy Ks. Krotowskich w Łobżenicy. Komplet monet pruskich Kazimie- 
rza Lewiculskiego sklasyfikowano na miejscu czwartym, a w dalszej kolejności znalazły się 
zbiory Karola Gramsa (medałe, monety pamiątkowe z postaciami historycznymi, religijny- 
mi, widokami miast, okazami fauny i flory oraz innych symboli), Władysława Dreasa (mo- 
nety rzymskie i greckie), Zygmunta Sawilskiego (komplet banknotów kościuszkowskich 
i Księstwa Warszawskiego oraz 1000 banknotów paIlstw obcych) oraz Józefa Grześkowiaka 
i Witolda Zbychowskiego (monety i banknoty polskie i niemieckie). Natomiast Muzeum 
Miejskie posiadało bogaty zbiór monet krajowych i obcych z różnych epok. Oprócz wiodą- 
cych kolekcji numizmatycznych, członkowie Towarzystwa gromadzili inne akcesoria muze- 
alne, jak: UlllY, topory kamienne, ceramikę, zbroje, broIl, antyki 20 . 
Od pierwszych chwil swego istnienia bydgoska placówka numizmatyczna rozwijała oży- 
wioną dzialalność naukową. Przyczynki i szkice, których autorami byli członkowie Towa- 
rzystwa, ogłć:lszano drukiem na łamach pism lokalnych. W 1937 r. wydano zeszyt "Przeglądu
>>>
107 


Bydgoskiego" poświęcony numizmatyce regionu. Ukazały się wówczas m.in. artykuły: 
Mariana Gumowskiego "Herman Rudiger naczelny mincerz bydgoski w końcu XVI w.", 
Leona RóżdżYI1skiego ,,0 zbieraniu i zbieraczach numizmatów oraz o zbiorach numizma- 
tycznych w Bydgoszczy", Adama Soleckiego "Bony Bydgoskie", Teodora Brandowskiego 
,,0 zwadzie malierów i mincarzyków bydgoskich", Kazimierza Kierskiego "Autografy i pie- 
częcie polskie"' ponadto wydrukowano przysłowia i powiedzenia pieniężne, notatkę o św. 
Eligiuszu - patronie złotników i mincerzy, sprawozdanie z działalności Towarzystwa Numi- 
zmatycznego i inne. 
Także w "Dzienniku 
ydgoskim" opublikowano kilka pozycji Leona Różdżyńskiego, jak: 
"Skarb znaleziony pod Zninem" ("Dziennik Bydgoski" z 9 stycznia 1938 r.), "Skarby w ru- 
inach mennicy bydgoskiej" ("Dziennik Bydgoski" 1939, nr47 i 48), "Działalność braci Tymp- 
fonów w mennicy bydgoskiej i złotówki w Polsce" ("Dziennik Bydgoski" ] 937, nr 36)21. 
Towarzystwo Numizmatyczne nawiązało współpracę z innymi ośrodkam.i w kraju. W 1936 r. 
bydgoska placówka nawiązała ścisłe kontakty z Kasą Mianowskiego w Warszawie w spra- 
wie spopularyzowania dorobku kolekcjonerów bydgoskich i przedruku ich prac w tamtej- 
szym wydawnictwie numizmatycznym, a w 1937 r. z MuzeUJll Mennicy Pałistwowej w War- 
szawie i z Palistwowym Konserwatorium Zabytków Przedhistorycznych w Poznaniu w spra- 
wie bydgoskiego wykopaliska denarów z 1936 r. Towarzystwo zakupiło także z własnych 
funduszy monety bite w mennicy bydgoskiej z okresu panowania Zygmunta HI, Jana Kazi- 
mierza i Jana J II Sobieskiego. W 1938 r. zbiory Towarzystwa powiększyły się o kilkadziesiąt 
monet otrzymanych w darze od pro£. Z. Zakrzewskiego z Poznania, z którym członkowie 
Towarzystwa utrzymywali stałe kontakty. Gromadząc zbiory i opracowując je bydgoska pla- 
cówka numizmatyczna służyła pomocą instytucjom i naukowcom zajmującym się badania- 
mi kultury materialnej w kraju i na świecie. W ] 939 r. liczba członków z 9 (założycieli) 
wzrosła do 40 22 . 
W okresie okupacji zbiory bydgoskich numizmatyków ulegly rozproszeniu, część została 
rozgrabiona przez okupanta, nieliczne udało się ocałić, m.in. L. Różdży{iskiego, którego 
kolekcja zostalcl "powierzona ziemi" oraz W. Dreasa. Ocalała też bibJioteka numizmatyczna 
przechowywana przez S. Niewiteckiego n . 
Bydgoscy kolekcjonerzy zorganizowaJi się po wojnie w nowym kształcie: w 1945 r. zało- 
żyli przy Oddziale Polskiego Towarzystwa Archeologicznego w Bydgoszczy Koło Numi- 
zmatyków, kOI1Lynuujclce częściowo dawne tradycje Bydgoskiego Towarzystwa Numizma- 
tyczneg0 2 -1. 


C. TOłvarzystu'o Muzyczne. 
Pierwsza wzmianka o istniejącym już Towarzystwie Muzycznym w Bydgoszczy znajduje 
się w "Dzienniku Bydgoskim" z dnia 4 czerwca 1922 r., z której dowiadujemy się, że w dniu 
30 maja 1922 r. powstało TowarzysLwo Muzyczne w Bydgoszczy i że został wybrany pierw- 
szy tymczasowy zarząd. Swoją działalność al1ystyczną zainaugurowalo Towarzystwo kon- 
cetlem, który odbył się 5 grudnia ] 922 r. w wykonaniu miejscowych muzyków-amatorów 
i gościnnie występującego pro£. Rothschuha. W programie znalazły się utwory ZyglllUnta 
Noskowskiego. Giuseppe Tartiniego, Johannesa Brahmsa i Fryderyka Chopina 25 . 
Towarzystwo Muzyczne było pierwszą instytucją polski} usiłującą objąć całokształt życia 
muzycznego w Bydgoszczy. Postawiło sobie za cel wyrównanie zaniedbał} na polu kultury
>>>
108 


muzycznej przeciwstawiając się dominującemu nurtowi niemieckiemu. Zamierzenia swoje 
postanowiło zrealizować działajclc na wzór innych istniejełcych już towarzystw muzycznych, 
których głównym cełem było wspólne muzykowanie. W obrębie Towarzystwa powołano 
pięć sekcji: chóralną, kameralną, orkiestralną, muzykologiczną j agencję koncertową. 
Organizatorem i kierownikiem sekcji chóralnej został Mikołaj Karaśkiewicz. Pierwsze 
zebranie odbylo się 28 sierpnia 1922 r. w gmachu Teatru Miejskiego. Po raz pierwszy chór 
wystąpił na koncercie inauguracyj nym 5 grudnia 1922 r. Ambicje sekcji chóralnej były wów- 
czas duże. Planowano przygotowanie i wystawienie jednej z oper Stanisława Moniuszki 
i innych poważnych dzieł chóralnych. Z zachowanych materiałów nie wynika jednak, aby te 
zamierzenia zostały zrealizowane. W sezonie 1923/1924 w działalności sekcji chóralnej na- 
stąpił zastój. Chór występowal tylko kilka razy w wieczorach na cele dobroczynne. 
10 kwietnia 1925 r. Towarzystwo zorganizowało Wielki Koncert religijny, na którym 
wykonano "Ave Maria" J.N. Skarupa oraz "Requiem" W. A. Mozarta. Utworem Mozarta 
dyrygował Wilhelm Winterfeld - dyrektor Miejscowego Konserwatorium Muzycznego. Do 
przygotowania tego koncertu pomocy udzieliło Konserwatorium Bydgoskie, udostępniające 
do prób swoje sale. instrumenty muzyczne oraz materiał nutowy, a jego dyrektor (Winter- 
feld) zająl się przygotowaniem chóru. Pod koniec 1925 r. ponownie wykonano "Requiem" 
Mozarta - i jak podała miejscowa prasa - na znacznie wyższym poziomie. W 1926 roku chór 
wyst£lpił tylko cztery razy z niezbyt wysokiej klasy programem. Ostatni występ chóru, 
o którym wiadomość podal a miejscowa prasa, odbył się 19 grudnia J 926 r. na tzw. "Wieczo- 
rze kolędowym". Od tej pory brak jakichkolwiek wzmianek o dzialalności sekcji chóralnej. 
W ciągu czteroletniej działalności chór wystąpił co najmniej piętnaście razy. W jego re- 
pertuarze znalazły się niektóre arcydzieła muzyki wokalnej, jak np. ..Requiem" W. A. Mo- 
zarta, "Stabat Mater" Gioacchino Rossiniego czy "Motety" J. S. Bacha, co świadczy o du- 
żych możliwościach chóru 26 . 
Organizatorem i kierownikiem sekcji kameralnej był L.udwik Regamey. Sekcję tę powołano 
w celu uprawiania mllzyki kameralnej, przeznaczonej dla wąskiego kręgu odbiorców. Ograni- 
czała się ona w zasadzie do grona samych muzyków i ich rodzin. Repertuar był ambitny. Wy- 
konywano utwory Ludwiga van Beethovena, Johannesa Brahmsa, Felixa Mendelssohna i na- 
turalnie Stanisława Moniuszki. Zorganizowano też ponad dziesięć koncertów publicznych 27 . 
Dzialalność sekcji orkiestrowej natrafiła na poważne trudności. \V ciągu kilku lat istnie- 
nia Towarzystwa nie udało się utworzyć własnej orkiestry. Podejmowano usilne próby stwo- 
rzenia orkiestry i to nie tylko z muzyków amatorów, lecz również z muzyków zawodowych, 
przeznaczając na ten cel pewne środki finansowe. Jednak działania prowadzone w tym kie- 
runku, nie doprowadziły do żadnego rezultatu. Dlatego praca sekcji opierała się na zespołach 
wojskowych i kawiarnianych:!8. 
Sekcja muzykologiczna zajmowała się glównie wyglaszaniem prelekcji przed konce11a- 
mi. Organizatorem i kierownikiem został dr S. Bauman. Swoją działalność sekcja zainaugu- 
rowała odczytem dr. S. BaUll1amla pl. "Istota i granice muzyki", wygloszonym 17 grudnia 
1922 r. W 1923 r. przygotowano odczyty na temat Stanisława Moniuszki, Ryszarda Wagne- 
ra, Zygmunta Noskowskiego i Jana Sebastiana Bacha. Prelekcje były ilustrowane muzyką. 
W następnych latach sekcja muzykologiczna prawdopodobnie nie prowadziła działalności. 
W 1926 r. na walnym zebraniu Towarzystwa Muzycznego w Bydgoszczy ogłoszono, 
że sekcja ta nie funkcjolluje 29 .
>>>
109 


Najpoważniejszymi osiągnięciami w zakresie popularyzacji muzyki poszczycić się mogła 
agedna koncertowa. Jej zasługą było zorganizowanie co najmniej dwudziestu koncertów 
z udziałem wybitnych solistów polskich i zagranicznych, m.in. konce11y z udziałem F. N 0- 
wowiejskiego, L Dubiskiej, K. Skarżyńskiego. Stanisława Niedzielskiego, Stanisława Nie- 
wiadomskiego, Ignacego Paderewskiego czy C. Arrau z Chile 30 . 
W latach 1930-1938 Towarzystwo Muzyczne zginęło z areny kulturałnej miasta i regio- 
nu. Reaktywowanie jego działalności nastąpiło dopiero w 1938 r. Wówczas też pojawiły się 
nowe elementy zapowiadające ukształtowanie się w Bydgoszczy prężnego ośrodka muzycz- 
nego. W tym roku Alfons Roezler zorganizował orkiestrę symfoniczną. Cechą szczególną tej 
orkiestry był profesjonalizm. Skladala się ona głównie z muzyków zawodowych. Mogła 
więc realizować ambitniejszy program repertuarowy i w szerszym zakresie upowszechniać 
muzykę w środowisku poprzez organizowanie koncertów popularnych. Celom popularyza- 
torskim służyła również powołana do życia w 1938 r. Orkiestra Salonowa, która koncerto- 
wała głównie w Rozgłośni Pomorskiej Polskiego Radia w Toruniu. 
Druga wojna światowa przerwała pracę Towarzystwa Muzycznego, które po odzyskaniu 
niepodłegłości przez Polskę reaktywowalo swą dzialalność w maju 1946 r. 31 . 


D. To\t'ar
ystH'o Hist01Tczne. 
W 1933 r. utworzono w Bydgoszczy oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego. Sie- 
dziba Towarzystwa mieściła się w PaIlstwowym Gimnazjum Humanistycznym w pracowni 
historycznej. Towarzystwo powołało trzy sekcje: regionalną, odczytową i propagandową. 
Jego zarzqd stanowili: Tadeusz Esman-prezes (delegat Archiwum Państwowego), kpl. An- 
drzej Kulwieć. Zygmunt Malewski oraz nauczyciele bydgoskich liceów: Franciszek St
uusz- 
kiewicz i Jan Staszewski - jako członkowie 31 . 
Towarzystwo nawiązało współpracę z ..Kwartalnikiem Historycznym" i "Przeglądem 
Bydgoskim", na lamach którego ogłaszano artykuły i szkice członków Towarzystwa. 


E. Stmvarzyszellie Techników Polskich w Bydgoszczy. 
Powstanie Stowarzyszenia Techników Połskich w Bydgoszczy wypłynęło z konieczności 
zespolenia czynnych zawodowo inżynierów i techników pomorskich w zakresie wspólnej 
pracy nad rozwojem i upowszechnianiem wiedzy naukowo-technicznej. 
Stowarzyszenie powstalo w marcu 1921 r. z inicjatywy inżynierów: Eustachego Oziem- 
bły, Jakuba Raciniewskiego, Adama Piotrowskiego i Kazimierza Ulatowskiego. W pierw- 
szej fazie swego istnienia, nowo powstała bydgoska organizacja techniczna ograniczała swoją 
działalność do pielęgnowania życia towarzyskiego. Początkowo nie dysponowała własną 
siedzibą, a zebrania odbywały się w prywatnych mieszkaniach członków 33 . 
W 1928 r. Stowarzyszenie otrzymało własny lokal przy ul. Gimnazjalnej 2. Mieścił się 
tam Zarząd Główny Stowarzyszenia, który wypracował własny program działania. W dru- 
giej fazie pracy Stowarzyszenie pełniło funkcję animatora działalności powołanych w latach 
trzydziestych trzech organizacji specjalistycznych: Stowarzyszenia Inżynierów Elektryków 
Polskich - Oddział w Bydgoszczy, Związku Inżynierów Chemików - Pod okręg Bydgoski 
oraz Związku Polskich Inżynierów Kolejowych - Koło Kolei Śl;,1sk-Bałtyk. Stowarzyszenie 
Elektryków Polskich - Oddział w Bydgoszczy zostało założone w styczniu 1928 r. Począt- 
kowo liczyło ono 11 członków, dziesięć lat później liczba wzrosła do 30. Funkcję prezesa do
>>>
110 


1939 r. pełnił inż. Jan Kędziora, wiceprezesa - Ireneusz Pietrzonka. sekretarza - Sylwester 
Jankowski, członkami zarządu byli: Florian Malenda i Zygmunt Śledzif)ski. 
Związek Inżynierów Chemików - Podokręg Bydgoski powołano do życia 5 listopada 
1937 r. z inicjatywy Zarządu Okręgu Poznańsko-Pomorskiego. W 1938 r. Związek liczył 16 
członków, a Zarząd Podokręgu stanowili m.in.: Jan Wyżnikiewicz - prezes oraz Lech. Sła- 
whlski, pełniący jednocześnie funkcje sekretarza i skarbnika. 
Związek Polskich Inżynierów Kolejowych - Koło Kolei Śląsk-Bałtyk powstał w 1931 r. 
z inicjatywy inżynierów służby kolejowej, należących do Stowarzyszenia Techników Pol- 
skich w Bydgoszczy. Obowiązki prezesa koła bydgoskiego pełnił do 1939 r. inż. Stanisław 
Podworski, wiceprezesa - Daniel Cybulski. sekretarza - Marian MuszYllski. skarbnika - 
Zbigniew Kowa1czewskiJ.l. 
W 1938 r. bydgoskie Stowarzyszenie Techników Polskich liczyło 83 członków rzeczywi- 
stych, 2 honorowych oraz 12 sympatyków. Grupowało głównie inżynierów, techników, prze- 
mysłowców z miasta i najbliższej okolicy, szczególnie z Nakła. 
W latach 1922-1932 pracami Stowarzyszenia kierowało prezydium w składzie: Franci- 
szek Siemiradzki (dyrektor Szkoły Przemysłowej w Bydgoszczy), inż. Edmund DutczYlIski, 
Teofil WdziękOllski (w latach 1923-29 dyrektor Kabla Polskiego w Bydgoszczy oraz prezes 
Izby Przemysłowej), Stanisław Lechowski, I.udwik Regamey, Jan Wyżnikiewicz, Edward 
Tubielewicz. Ostatni zarząd (l93g r.) stanowili: Stanisław Lechowski - prezes, Gustaw Ber- 
naczek - wiceprezes. Antoni Hernlel - sekretarz. Ignacy Ranaszek - skarbnik. Marian Pi- 
skorski, Stanisław Bladowski i Jan Wyżnikiewicz - członkowie. Prezydium powołało do dzia- 
łalności komisje: odczytową, biblioteczl1C!. klubowł, imprezową oraz sekcję gospodarcząJ5. 
Stowarzyszenie dysponowało własną bibliotek'ł i czytelnią czasopism. Księgozbiór gro- 
madził teksty naukowe, popularnonaukowe i beletrystyczne. Biblioteka mieściła się w sie- 
dzibie Stowarzyszenia. Biblioteka prenumerowała pisma, takie jak: "Przeghld Techniczny", 
"Przegląd Chemiczny", "Przegląd Mechaniczny", "Przeglcld Organizacji", "Technika Ciepl- 
na", "Życie Techniczne"', "Młody Technik", "Światowid", "Przemysł Chemiczny". \V 1938 r. 
katalogowano comiesięczni e 26 tytułów fachowych i ogólnokulturalnych J6 . 
Stowarzyszenie skoncentrowalo swoje zainteresowania badawcze głównie na regionie 
pomorskim. Inspirowano badania nad rozwojem komunikacji (szlaki wodne, komunikacja 
kolejowa), rozbudowcł portów rzecznych. rozwi'łzaniem problemów urbanistycznych Byd- 
goszczy. Początkowo wyniki badalI publikowano na łamach przygodnych pism lokalnych 
i ogólnopolskich. natomiast od lutego do listopada 1938 r. - na łamach własnego pisma pl. 
"Pomorskie Wiadomości Techniczne". Pismo zamieszczało artykuły i szkice poświęcone 
wszystkim gałęziom techniki, ze szczególnym uwzglęnieniem tych zagadnień, które wiązały 
się z terenem Bydgoszczy, Pomorza, Wielkopolski. W skład Komitetu Redakcyjnego pisma 
wchodzili: Stefan Ciszewski, Jan Czajkowski, Zygmunt Dziembowski, Ignacy Banaszek, 
Gustaw Bernaczek, Antoni Hennel. Roman Liniewicz, Piotr Lisiecki, Kazimierz Orlicz, 
Marian Piskorski, Edward Tubielewicz, Stanisław Tychoniewicz, Jan Tymowski, Jan Wy- 
żnikiewicz i Stanisław Zawadzki. 
\V celu spopularyzowania tematyki badawczej Stowarzyszenie sporządzało odbitki bar- 
dziej wartościowych artykułów i rozprowadzało je w miejscowych księgarniach technicz- 
nych. Corocznie też nagradzano celniejsze rozprawki, szkice i artykuły m.in. Czesława Sa- 
dowskiego "Urządzenia elektryczne w lotnictwie" - 1938 r., Stanisława Tychoniewicza "Rys
>>>
111 


historyczny dróg wodnych węzła bydgoskiego" - 1938 r., Stanisława Lechowskiego .,Przy- 
bliżone obliczenia elektryczne krótkich linii przemysłowych" - 1938 r. 
Inżynierowie i technicy bydgoscy prezentowali swój dorobek nie tylko w postaci publika- 
cji, ale również na comiesięcznych zebraniach członkowskich, w fonuie odczytów (m.in. 
Władysław Cywiński "Rozwój kolejnictwa polskiego w latach 1918-1938", Kazimierz Dija- 
kiewicz "Naukowa organizacja pracy i administracji na Polskich Kołejach Państwowych"). 
W kręgu zainteresowania członków Stowarzyszenia mieściły się problemy specjalistycz- 
ne w zakresie odkrywczej myśli technicznej i życia gospodarczego regionu 37 . 


ł
 Bydgoski Oddział Polskiego TowlIrzyslH'a Przyrodników illl. Kopernika. 
Bydgoski Oddział Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika założono w 1923 r. 
Przyrodnicy z Bydgoszczy przyłączyli się wówczas do istniejącego od 1875 r. we Lwowie 
Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopernika. Myśl założenia Oddziału wyszła od 
prof. Kazimierza Bassalika, dyrektora Instytutu Rolniczego. Pomysł zrodził wiele obaw wśród 
członków Polskiego Towarzystwa Przyrodników. gdyż dotychczas nie zakładano odrębnych 
oddziałów w miastach nieuniwersyteckich. Za datę powstania Oddziału przyrodnicy bydgo- 
scy uznali dziell 19 lutego 1923 r., jednak dopiero 23 czerwca Zarząd Glówny we Lwowie 
zatwierdził uchwałę o utworzeniu Oddziału w Bydgoszczy, na czele którego stamlł pro£. 
K. Bassalik -jako prezes, a w latach następnych: prof. L Garbowski, prof. S. HołYllski, prof. 
A. Maurizio. 26 m

ja 1923 r. przyrodnicy zorganizowali pierwsze posiedzenie naukowe. 
Pierwszymi prelegentami byli: prut". Ludwik Garbowski i dr Irena Lipska. 
W chwili powstania w 1923 r. Oddział Bydgoski liczył 58 członków. w 1926 r. - 50, 
w 1930 r. - 89, w 1933 r. - 56 (ale tyłko 36 miejscowych)38. 
W ciągu pierwszych dziesięciu lat przyrodnicy odbyli 62 posiedzenia naukowe, na któ- 
rych 35 referentów wygłosiło 93 referaty z zakresu przyrody ogólnej, botaniki. zoologii, 
fizyki, chemii, rolnictwa, leśnictwa i rybactwa. W zakresie pracy naukowej podkreślić nale- 
ży fakt, iż trzy czwarte referatów przedstawionych na posiedzeniach naukowych było opar- 
tych na wynikach własnych badaJl członków Bydgoskiego Oddziału. 
W okresie lat 1923-1933 przyrodnicy ogłosili w różnych polskich i zagranicznych czaso- 
pismach naukowych około 300 rozpraw, publikacji i przyczynków naukowych. Przyrodnicy 
w swoich pracach sięgali do wszystkich dziedzin przyrodoznawstwa. \Vśród wygłoszonych 
referatów 22 były z zakresu chemii, 16 z zakresu Hauk rolniczych, 14 z zoologii, 14 tematów 
ogólnoprzyrodniczych, 8 z botaniki. 7 z nauk weterynaryjnych, 4 referaty z zakresu medycy- 
ny, po 3 tematy z zakresu fizyki i rybactwa oraz 2 z nauk leśnych. 
W posiedzeniach naukowych brali także udział naukowcy z innych ośrodków nauko- 
wych, m.in. dr Alfred Lityński z \Vigierskiej Stacji Hydrobiologicznej w Suwałkach, pro£. 
Bronisław Niklewski z Uniwersytetu PoznaIlskiego, inż. Karol Różycki z Wilna, prof. Michał 
Siedlecki z \Vszechnicy JagiellOllskiej i prof. \Vitold Kulesza z Uniwersytetu Pozmuiskieg0 39 . 
W 1929 r. Muzeum Miejskie przekazalo przyrodnikom bydgoskim część zabytków przy- 
rodniczych, które złożono w Gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczym im. Kopernika. Od 
tego czasu Zarząd Oddziału podjął starania o utworzenie oddzielnego Muzeum Przyrodni- 
czego dla Bydgoszczy. Projekty te, niestety z braku funduszy nie zostały zrealizowane. 
W latach trzydziestych z powodu przesunięć personalnych i redukcji o charakterze oszczęd- 
nościowym na terenie Pmislwowego Instylutu Naukowego Gospodarstwa Wiejskiego, Byd-
>>>
112 


goszcz opuścił zastęp aktywnych członków Towarzystwa. Fakt ten odbił się niekorzystnie 
na pracy naukowej Oddzialu 4u . 


Przypisy 


l J. Makowski, Prasa polska w Bydgoszczy, [w:] Bydgoszcz. Historia Kultury. Życie Gospodarcze, Gdynia 
1959, s. 384; B. Podraza, "Przegląd Bydgoski". Naukowo-literackie czasopismo regionalne, Kronika Bydgo- 
ska V, Bydgoszcz 1980, s. 97. 
2 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej cyt. APB), Akta miasta Bydgoszczy. Komitct Wydawniczy ,,Prze- 
glądu Bydgoskiego", sygn. 947; B. Podraza, op. cit., s. 98. 
3 J. Makowski, op. cit.: B. PoJraza, op. cit., s. 98-99; "Przegląd Bydgoski" 1933-1938. 
4 R. Kabaciński, Historia i nauki pokrewne, [w:] Nauka i szkolnictwo wyższc w Bydgoszczy, BydgoszcL 1979, 
s. 131; "Slowo od Redakcji", ,,Przegląd Bydgoski" 1933, z. 1. 
5 B. Podraza, op. cit. 
6 Ibidem, s. 100-103; "Przegląd Bydgoski" 1933-1938. 
7 R. Kabaciński, op. cit.. s. 138. 
8 T. Brandowski, PI-Lcdwojenna litenttura i prasa bydgoska, maszynopis (brak roku), s. II-III: B. Podraza. op. 
cit., s. 105-106; "Przegląd Bydgoski" 1933-1938. 
9 T. Brandowski, op. cit., s. III: J. Kulta. Malewski Zygmunt SIanisław, [w:] Bydgoski Slownik Biograficzny, 
Bydgoszcz 1994, t. I, s. 75, 76-78. 
10 J. Makowski, op. cit., s. 384: B. Podraza. op. cit., s. 106-107; J. Kutia, HolYl1ski Slanislaw, [w:] BSB..., t. I, s. 
60-61; J. KUU.l, Kuhnalycki Wlodzimierz Julian, BSB. Bydgoszcz 1995, t. II, s. 88-90. 
l J Z. Mrozek, Z dziejów towarzystw kulturalno-oświmowych, m1ystycznych i naukowych Bydgoszczy w okresie 
luiędzywojennym, Kronika Bydgoskil VI, Bydgoszcz 1982, s. 141. 
12 Z. Mrozek. Bydgoskie TowarLystwo Lekarskie (1921-1939), Kalendarz Bydgoski R: 16, 1983, s. 105. 
13 Ibidem. s. 105-106; W. Staszewski, Bydgoskie Towarzystwo Lekarskie, [w:] Bydgoszcz. Hisloria..., s. 262. 
14 Z. Mrozek, Bydgoskie..., s. 106; M. Wróblewska, 70 lat Bydgoskiego Towarzystwa Lekarskiego, "Gazeta 
Pomorska" 1991, nr 90, s. J2. 
15 Z. Mrozek, Bydgoskie..., s. 106-107. 
16 W. Staszewski, op. cit., s. 263. 
17 W. Kobaj, Jubileusz bydgoskich numizmatyków, "Dziennik Wieczorny" 1975. nr 254, s. 4; Z. Mrozek, Towa- 
rzystwo Numiznwtyczne w Bydgoszczy (1935-1939), Kalendarz Bydgoski R: 14, 1981, s. 80. 
18 T. Brandowski, Początki i rozwój Bydgoskiego Towarlystwa Numizmatycznego, "PrLegląd Bydgoski" 1937, 
z. 2, s. 72; T. Dzięciol, Bydgoscy numizmatycy, Kalendarz Bydgoski R: 30, 1997, s. 268; Statut Towarzystwa 
Numizmatycznego w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1935. 
19 T. Brandowski, Poczltki...; Bydgoskie wiadomości numizmatyczne. XXXV-lecie dzialalności numizmatyków 
bydgoskich, Bydgoszcz 1971, s. 6; Z. Mrozek, Towarzystwo..., s. 80. 
20 L. Różdżyński, O zbieraniu i zbieraczach numizmatów oraz o zbiorach numizmatycznych w Bydgoszczy, 
"Przegląd Bydgoski" 1937, z. 2, s. 23
27. 
21 Przegląd Bydgoski 1937. z. 2. 
22 T. Brandowski, ,,Przegląd"..., s. 72-73; T. Dzięcioł. op. cit. 268; Z. Mrozek, Towarzystwo..., s. 81-82. 
23 Bydgoskie.... s. 7. 
24 Z. Mrozek. TOw31-LyStwO.... s. 82. 
25 ,,Dziennik Bydgoski" 1922. nf 120. s. 8. 
26 A. Denisiuk. Zarys dzialalno
ci Towarzystwa Muzycznego w Bydgoszczy w zakresie upowszechniania muzy
 
ki w latach 1922-30. Prace Komisji Sztuki BTN, 1975, nr 3, s. 31-32; ,,Dziennik Bydgoski" 1922, nr 143, s. 4;
>>>
113 


"Dziennik Bydgoski" 1922. nr 192. s. 4; ..Dziennik Bydgoski" 1925. nr 93. s. 6; ..Dziennik Bydgoski" 1925. nr 
256. s. 6; "Dziennik Bydgoski" 1926. nr 292. s.lI. 
27 A. Denisiuk. Z dzialalności Towarzystwa Muzycznego w Bydgoszczy w latach 1922-1970. Kronika Bydgoska 
X. Bydgoszcz 1990. s. 206-207. 
28 A. Denisiuk, Zarys.... s. 42; "Dziennik Bydgoski" 1923. nr 23, s. 226. 
29 A Denisiuk. Z dzialalności..., s. 43-44; .,Dziennik Bydgoski" 1923. nr 27, s. 7; ..Dziennik: Bydgoski" 1923, nr 
238. s. 4. 
30 A. Oenisiuk. Z dzialalności.... s. 45; "Dziennik Bydgoski" 1923. nr 33, s. 5. 
31 A. Denisiuk. Z działalności.... s. 207. 
32 Z. Mrozek. Z dziejów..., s. 137; Pod skrzydlami historii. "Dziennik Bydgoski" 1933. nr 269, s. 10. 
33 Z Mrozek. Z dziejów..., s. 142. 
34 Pomorskie Wiadomości Techniczne 1938, nr I. s, 13-14. 
35 Z. Mrozek. StowarLyszenie Tcchników Polskich w Bydgoszczy. Kalendarz Bydgoski R: 15. 1982. s. 101-102. 
36 Z. Mrozek. Z dziejów.... s. 143. 
37 Z. Mrozek, Stowarzyszenie.... s. 102-103: Pomorskie.... nr l. 2. 3. 9-10. 
38 W. Kulnwtycki. Sprawozdanie Bydgoskiego Oddzialu Polskiego Towarzystwa Przyrodników im. Kopemika z 
dzialalności w latach 1923-1933. ..Przegląd Bydgoski.' 1933, z. 4. s. 39-43. 
39 Ibidem. s. 46-47. 
40 Ibidem. s. 44-45. 


8 Kroniko Bydgosko...
>>>
114 


Zbigniew Dyrda 


TENIS BYDGOSKI W II I{ZECZYPOSPOLITEJ* 


1. POcz
ltki tcnisa w Bydgoszczy. 
Przed wybuchem I wojny światowej sport tenisowy nie należał jeszcze do zbyt popular- 
nych, chociaż za datę pierwszego na świecie turnieju tenisowego przyjmuje się 9 lipca 1874 f. 
Jego miejscem był \Vimbledon" \V Bydgoszczy do 1920 r. tenis w olbrzymiej większości 
uprawiali Niemcy. Wiadomo, że istniał klub Tennis-GmbH (Gesellschaft mit beschdinkter 
Haftung). Działalność tego klubu była możliwa tylko dzięki dużej solidamości kół niemiec- 
kich w Bydgoszczy, które interesowały się tematem, i właścicieli majątków szlacheckich w tej 
okolicy. Najbardziej zasłużonymi osobami dla tego klubu byli OUo, Carl i Paul PfefferkOlll, 
właściciel majątku szlacheckiego Hugo Hinrichsen i pani Charlotte Hinrichsen z domu Twar- 
dowska, doktor Hans Bellling, rodzina doktora Arthura Goldbanha, Sophie ThOl, rodzina Han- 
sa Hega, mistrz jazdy konnej Walter Otto Klarhein, właściciel majltku szlacheckiego Enlst 
Biiuner, Max Hensel, Josey Pietzek, rodzina Alfreda Hiibschmanna, Alois GraB i pani Erna 
GraB z domu Jalu, wlaściciel maj'ltku szlacheckiego hrabia Ludol[ von Alvensleben, Enlst 
Nordmann. Działał również TelUlisclub Blau-WeiB.2 Wiadomo, że istniał w Bydgoszczy od 
1917 r. nienliecki klub robotniczy Arbeiter Tum u!ld Sp0l1- Verein "Frei- Heil". Skupiał on 
oprócz robotników nienueckich również Polaków i Zydów. Niestety, nie wiadomo, czy posia- 
dał on sekcję tenisow'ł lub korty.3 


2. Baza luaterialna. 
Po odzyskaniu niepodległości, głównym problemem stało się znalezienie odpowiednich 
placów do gry w tenisa czyli kortów. Jak podaje K. Mrozikjedyne korty po odzyskaniu niepod- 
ległości istniały na \Vilczaku. 4 Pierwsza prasowa wzmianka o kortach w Bydgoszczy pochodzi 
z 18 czerwca 1921 r. i mówi o k0l1ach przy V śluzie w Bydgoszczy.5 Wiadomo również, że 
obok kortów znajdowała się restauracja, która mogła stanowić zaplecze techniczne. 6 Rok 1923 
przyniósł infonuację o istnieniu kortów "Elisium" przy ul. Gdańskiej 134. 7 Działały również 
k0l1Y należące do klubu "Palestra" mieszczące się na rogu ul. Kamiennej (SteinsstraBe) i ul. 
Schillera (obecnie w tym miejscu stoi gmach filharmonii Pomorskiej). Nie były one specjalnie 
urządzone i wymagały powiększenia. 8 W 1925 r. korty przy V śluzie zwanej Kwiatową, były 
już eksploatowane przez Bydgoski Klub Sportowy.9 W 1927 f. Bydgoski Klub Sportowy zbu- 
dował cztery nowe k0l1Y przy Placu Kochanowskiego. Korty zostały urządzone na wydzierża- 
wionym terenie, a możliwe to było dzięki pożyczce zaci'1gniętej w Powszechnej Kasie Oszczęd- 
ności. 1O Wydarzeniem 1927 f. było rozpczęcie budowy hali sportowej przy Papiemi Wielko- 
polskiej na Czyżkówku. Inicjatorem budowy obiektu był dyr Sioda. 1l Otwarcia hali dokonano 
6 lutego 1929 r. rozgrywając turniej z udziałem czolowych rakiet Bydgoszczy. 12 Kolejnym 
klubem niemieckim posiadającym km1y był Deutscher Te rl11 i s Club, którego k0l1y mieściły się 
przy uL Zamojskiego 16-17.ł3 
W 1929 ł-. Bydgoszcz posiadała 28 kortów. Byly to: 5 k0l1ów BKS, 4 niemieckie przy 


* Niniejszy anykul sianowi fragmenl pracy l1lagis(erski
j napisanej w Instyrucie I lislOl'ii Wyżs7ej Szkoly Pedago- 
gicznej w Bydgoszczy pod kierunkiem pruf. dr. hab. Wlouzimierza Jas1rzębskiego.
>>>
115 


Zamojskiego, 2 niemieckie przy ul. Gdańskiej, 1 kort przy Gazowni Miejskiej, 2 k0l1y Szkoly 
Oficerskiej, 2 korty 61 p.p., l k0l162 p.p., 10 kortów przy ul. Nakielskiej, 2 k0l1y kryte - jeden 
w hali 62 p.p., a drugi w hali Papierni Wielkopolskiej. Dla porównania Poznań wówczas posia- 
dał 19 kortów i ani jednego krytego.l
 Tak więc stan zaplecza w Bydgoszczy przedstawiał się 
dosyć okazale na tle choćby bardziej rozwiniętego ośrodka miejskiego, jakim był niewątpliwie 
w owym czasie Poznań. 
W 1930 r. Bydgoski Klub Sportowy odremontował swoje 5 kortów znajdujących się przy 
Pl. Kochanowskiego. t5 W 1931 r. rozpoczęto budowę kortów przy Stadionie Miejskim. Przy 
pracach zatrudnionych było 180 pracowników. \V 1933 r. zbudowano 2 korty, a rok później 
ukOllczono budowę pawilonu przy k0l1ach. 16 W 1934 r. Bydgoski Klub Tenisowy zarządzał 10 
kortami mieszczącymi się przy ul. Nakielskiej, jednak nie wykorzystując ich wszystkich wy- 
najmował obiekt istniejącym sekcjom tenisowym za obniżoną opłalę.17 
W 1936 r. liczba kortów w Polsce wzrosła z 283 do 350, w czym swój duży wkład mia
a 
Bydgoszcz z ponad 30 kortami. 1s Korzystanie z k0l1ów odbywało się odpłatnie. na przykład w 
1933 r. młodzież korzystająca z kortów BKS płaciła składkę miesięczm} wynoszącą 1 zł oraz 
ryczałt 4 zł za używanie kortów przez cały miesi.tc od godz. 8.00 do 16.00. Osoby nie mogące 
zapłacić ryczałtu wpłacały składkę 1 zł i opłacały każdorazowe korzystanie z kortu w wysoko- 
ści 25 groszy za godzinę gry.19 
Ciekawostk'Liest ró\vnież to, że korty w Bydgoszczy międzywqjennej nliały różmtllawierzch- 
nię. Pierwsze korty Bydgoskiego Klubu Sportowego posiadały nawierzchnię żwirową. a korty 
Szkoły Oficerskiej nawierzchnię betonową.2o 
Na bazę materialmł oprócz kortów składa się również sprzęt sportowy, a więc rakiety, piłki, 
siatki, strój sportowy. Już w 1924 r. Bydgoska Fabryka Pojazdów Ryszard R. Schmidka Byd- 
goszcz - Szretery wytwarzała przyrz'łdy i przybory wchodzące w zakres ćwiczell. cielesnych, w 
tym również rakiety tenisowe. 21 Nie wiadomo niestety nic o jakości produkowanych w Byd- 
goszczy rakiet. S'ł natomiast informacje, że w 1925 r. rakiety niemieckie kosztowały od 35 zł 
do 40 zł, a w 1926 r. ich cena wynosiła już ponad 70 zł. 22 \V 1928 r. wybór w rakietach teniso- 
wych był znacznie większy. Największą światow.t klasę reprezentowały rakiety francuskiej 
finny KRATZER, a najlepszym typem była rakieta ERRES-TURNOL. Nadzwyczajną wy- 
trzymałości.} odznaczały się rakiety szwajcarskiej firmy STAUBA. Rakiety polskie charakte- 
ryzowały się bardzo efektownym wyglądem, ale była lo ich jedyna zaleta. Produkowała je 
[inna "Polski Przemysł Sportowy". Wadi} polskich rakiet było słabe naciągnięcie strun. Za 
najlepsze rakiety tej firmy uważano modele REGENT i HARCERZ. Niestety, były one wystar- 
Cząj
lce lylko dla początkujących. 23 Łatwo natomiast można było nabyć lub naprawić rakietę, 
lub inny sprzęt tenisowy w Bydgoszczy. Zi
jmowała się tym firma Sport-Błoch, mieszcząca się 
przy ul. Śniadeckich 40. Regenerowała ona rakiety, naciągała struny. Można było również 
kupić tam rakiety polskie, francuskie, angielskie, szwajcarskie oraz piłki tenisowe Slazengera, 
siateczki do piłek, siatki tenisowe, odpowiedni ubiór. 24 W 1929 r. rakiety polskie można było 
kupić w cenach 29,00; 32,00; 39,00; 48,80; 52,60; 59",00; 65,00 zł. Angielskie rakiety Davisa 
kosztowały odpowiednio 48,00; 53,00; 62,50 zł. Angielskie rakiety "ALias" mialy następujące 
ceny: 57,00; 65.00; 88,00 zł. Szwajcarskie STAUBA 50,00; 52,00; 70,00 zł. Francuskie Vos- 
siona 29,00; 32,00; 37,00; 70,00 zł. Za piłki tenisowe trzeba było zapłacić odpowiednio: 2,80; 
3,70; 4,50; 5,00 zł. Prasy do rakiet kosztowały 4,00 zł. Caly ten sprzęt można było nabyć w 
składnicy sp0l10wej przy ul. Śniadeckich. 15 Najpopularniejszymi, a zarazem najlepszymi były
>>>
116 


piłki firmy "DunIop". Nimi rozgrywano np. turniej organizowany przez DemscherTennis Club 
w czerwcu 1930 r. 26 Ciekawostką jest to, że w czasie jednego turnieju zużywano parę setek 
piłek tego typu. I tak w trakcie mistrzostw Bydgoszczy w 1933 r. zużyto 35 tuzinów piłek, to 
jest 420 sztukY 
Bulwersujące kibiców białego sportu zdarzenie miało miejsce na turnieju o mistrzostwo 
Bydgoszczy w 1934 r. Panie po raz pierwszy w Bydgoszczy wystąpiły na korcie w krótkich 
strojach. Niestety, ówczesna prasa skrytykowała ową nowinkę stwierdzając, że numo walorów 
natury higienicznej, strojów owych powinno się zaniechać ze względu na siłę tradycji i czynni- 
ki natury wychowawczej.28 
Podsumowując należy stwierdzić, iż miłośnicy tenisa w Bydgoszczy dysponujący odpo- 
wiednim zapleczem finansowym nie mieli problemów ze zdobyciem sprzętu ani z wynajęciem 
kortu do gry. 


3. Kluby tenisowe. 
Pierwsza wzmianka o polskim klubie tenisowym w Bydgoszczy pochodzi z 1925 f. i doty- 
czy Bydgoskiego Klubu SpOltowego. Sekcja Tenisowa BKS liczyła wówczas 40 osób, wywo- 
dzących się przeważnie ze sfer urzędniczych i bankowych oraz wolnych zawodów. Sekcja 
tenisowa SKS przypominała ówczesne kluby sportowe amerykaJlskie, gdzie łudzie poważni i 
zamożni z zamiłowaniem oddawaLi się sportowi. Do klubu naLeżeli m.in. E. Sokołowski, inż. 
S. Odżywolskj, dr por. Jeszke. 29 
- W 1925 f. W turnieju o mistrzostwo Bydgoszczy BKS reprezentowali panowie: E. Sokołow- 
ski, Odżywolski, Chojecki, Kruszkiewcz, SkwierczYJlski, Szpakowski, Gliilski i K. Sokołow- 
ski, a wśród pali Erdelowa i Hemplerowa. 30 Nie byli to wszyscy reprezentanci BKS w tym 
turnieju, bowiem klub wystawił do zawodów 20 członków ze swojej 40-osobowej sekcji. J1 
W 1926 r. w skład nowej komisji tenisowej SKS weszli: E. Sokołowski - szef sekcji, St. 
Odżywolski, SI. Matuszewski, A. Tobiaszówna - komisja techniczna. Oplata sekcyjna w BKS 
wynosiła 50 zł i była płatna w trzech ratachY W 1930 r. zarząd BKS tworzyJi: dyr Bauer - 
prezes, mecenas dr Nieduszyński - wiceprezes, E. Sokołowski - sekretarz, Eryk Kraut - skarb- 
nik, inż. Pietkiewicz - kierownik sportowy, dr Gliniewicz i inż. S. OdżywolskiY W 1933 r. 
pierwszą rakietą w BKS wśród panów był Cieśla, a wśród pall Rudawska.J.j Bydgoski Klub 
Sportowy cały czas próbował wzmacniać swoje szeregi i w 1938 r. przejął członków silnej 
sekcji tenisowej KS "Leo".3S Za datę założenia BKS przyjmuje się 1924 r. Nie wiadomo, nie- 
stety, czy klub ten działał do 1939 r. Przez cały czas swojego istnienia BKS utrzymywał kon- 
takty z klubami tenisowymi innych miast. Rozgrywano mecze towarzyskie m.in. ze "SteJlą" 
Gniezno, KS Grudziądz. Ciekawostką jest, że w czasie sezonu zimowego członkowie sekcji 
tenisowej BKS uprawiali łyżwiarstwo. 36 
Kolejnym polskim klubem tenisowym był Bydgoski Klub Tenisowy. Pielwsza wzmianka 
prasowa o BKT pojawiła się w 1929 r. Nie był to jednak pierwszy krok działalności klubu, jako że 
w 1929 r. ustępował wcześniej działający zarząd klubu. Świadczy to o tym, że BKT powstał 
jeszcze przed 1929 r. W skład nowego zarządu RKT weszli: J. Grześkowiak - prezes, Bejgerow- 
ski - sekretarz, A. Brzeski - skarbnik. Do komisji rewizyjnej należeli: p. Winklówna i Zipplówna. 
Funkcję trenera peJnił K. Zieliński, który był czołowym graczem klubu. Wśród pań najlepszą 
zawodniczką była H. Kornacka. 37 W 1932 r. wybrano nowy zarząd BKT Prezesem został 
A. Brzeski, wiceprezesem Bejgerowski, sekretarzem J. Grześkowiak. skarbnikiem p. Bejgerow-
>>>
117 


ska, przewodniczącym komitetu rewizyjnego Krupa, CI scldu koleiel1skiego Czyiak. Kapitanem 
sp0l1owym był K. Zieliński. J8 W 1937 r. gdy prezesem BKT był Schneiderowski, klub zgłosił 
swój akces do Polskiego Zwi;łzku Lawn Tenisowego. W AKT istniała sekcja juniorów. J9 
Dnia lO stycznia 1926 r. został założony przez B. Tomczyka KS "Sport-Tenis". Prezesem 
klubu został F. WidYllski. Początkowo klub liczył 16 członków, ludzi młodych: m Pierwsze 
konstytucyjne zebranie odbyło się 14 marca 1926 r. Sekretarzem klubu był F. Bejgerowski. 
Klub używał kOltów przy V śluzie. Pierwszy swój mecz towarzyski KS "Sport-Tenis" rozegra! 
z KS "Polonia".-II Był to równiei pierwszy mecz KS "Polonia". Książka wydana z okazji 50- 
lecia BKS "Polonia" nie podaje nic o istnieniu przed 1939 r. sekcji tenisowej w owym klubie. 
Nie wiadomo więc, kiedy sport ten zaczęto tam uprawiać, ani kto był jego inicjatorem. Są 
informacje, że KS "Polonia" posiadała też oddział młodzieżowy, który mieścił się w Szkole 
Wydziałowej przy ul. Konarskiego. oI ;! 
Sekcje tenisowe miały ró\vniei kluby wojskowe. Dowodem na to jest rozegrany w 1929 r. 
I
lecz pomiędzy KS Szkoły Podchorążych a 61 p.p. Do klubów tych należeli tacy gracze jak: por. 
Slęzak, kpI. Polinkiewicz, kpI. Aoehm. kpI. Trojanowski, por. Bm1Yllski. Co ciekawe, kluby te 
zrzeszały również panie, jak: Biedennanowa, Bielawska, Gclsiorkowa.oIj Kluby te działały praw- 
dopodobnie do 1933 r. W ł934 r. Ministerstwo Spraw Wojskowych wydało rozkaz likwidacji 
i powołania w każdym większym garnizonie jednego wojskowego klubu sp0l10wego. 0I01 
Wiadomo również, że sekcję tenisowe! posiadał Kolejowy Klub Sp0l10WY "Sparta".oIS Nie- 
stety, nie ustalono od kiedy sekcja ta działała. ani kto był jej członkiem. 
Kolejnym polskim klubem sportowym posiadającym sekcję tenisową był KS "Kabel Pol- 
ski". Klub ten powstal w 1930 r.. a w ł 936 r. we wszystkich sekcjach zrzeszał 220 osób. Preze- 
sem był M. Jęczmyk, a wiceprezesem L. Brejt. 0I6 Nie wiaoomo z jakich k0l1ÓW korzystał ten 
klub. K. Mrozik pisze. że 1936 r. w czasie rozbudowy swoich urządzel1 Kabel Polski wybudo- 
wał jeden kort.0I7 
Sekcja tenisowa istniała równiei przy KS Pracowników Wielkopolskiej Papierni. Klub ten 
działał dzięki staraniom dyrektora papierni L. Siody. Dysponował hah} sportową.oIS Niestety, 
i w tym przypadku nie są znani gracze KS Pracowników \Vielkopolskiej Papierni. 
. Sport tenisowy był obecny również wśród mieszkających w Bydgoszczy Niemców. Jednym 
z klubów posiadających największe tradycje był KS "Sp0l1briider", który działał w Bydgosz- 
czy od 1914 r. 0I9 Klub ten korzystał z k0l1ów przy V śluzie. Co roku wybierano nowego prezesa. 
Do zarządu należeli m.in.: G. Bauer, PukI, Paschke, Kneitling, Scherle, Jahr i Dobbennan. 
Spośród najlepszych graczy wymienić należy: Albrechta, Guhla, Draheima i Kneidinga, a wśród 
paIl: Emmę Kock, Edith Kock, Erichę Kock. Tychowską i Wiśniewską.5o W klubie tym grali 
zarówno Niemcy, jak i Polacy. 
Kolejnym niemieckim klubem tenisowym w Bydgoszczy był KS "Palestra". Klub ten ko- 
rzystał z kortów mieszczclcych się w pobliżu Parku Kochanowskiego (dawniej ul. Kamienna). 
Do pierwszych członków klubu naleieli: aptekarz K. Wodtke, dr Goldbal1.h, Otto i Karl Pfef- 
ferkOlll, Otto Burcl1ardi. właściciel majątku szlacheckiego Hinrichsen, Joeckel i Butler. W miarę 
rozrastania się klubu kort przy ul. Kamiennej nie starczał i zawodnicy KS "Palestra" zaczęli 
korzystać z kortu w ogrodzie Elysium. Statut klubu powstał w 1923 r. sl Do czołowych graczy 
należeli wśród panów: Burchardi, Hinrichsen, Seidler, Meyer, a wśród pal1: Knabe, Hinrich- 
sen, Hega, Beluing i Thol. s2 Nie wiadomo nic o jakichś znaczących sukcesach zawodników 
tego klubu. 


S" Krollik" D}"l/goska...
>>>
118 


Silnym niemieckim klubem tenisowym był Delltscher Tennis Club. Jego prezesem był do 
1932 r. H. Behring. Po śmierci Bellringa prezesem został H. Hinrichsen, a po nim M. Hepke, 
redaktor "Deutsche Rundschau im Polen" w Bydgoszczy. DTC należał do organizacji Tenni- 
smeisterschaften der Deutscher im Polen ("Mistrzostwa Tenisowe Niemców w Polsce"). Czo- 
łowymi zawodnikami byli: B. Draheim, H. Ostwaldt, Pfefferkom, H. Hinrichsen, A. Strose, 
A. Knuzner, hr. L. von Alvensleben
 a wśr6d palI: E. Grab, U. Kitzki, Ilse i Ani Wiese. Restec- 
ka, Mohr, E. Kock i E. Oraheim. Oeutscher Tennis Club korzystał z kOltU 'przy ul. Zamojskie- 
go. Klub ten rozgrywał wiele meczów towarzyskich, m.in. w GdallSkll, Sopocie, Wrzeszczu, 
Katowicach, Lodzi. Najściślej DTC współpracował z sopockim i grudzi
ldzkiI11 klubem teniso- 
wym, a w Bydgoszczy rozgrywał mecze towarzyskie z BKS. Opiekunem sportowym drużyny 
DTC hyl B. Oraheil11. Zawodnicy OTC odnosili liczne sukcesy. Mistrzynią kobiet miasta Byd- 
goszczy w latach 1921-23 była Hil1lichsen. \V DTC dużą rolę odgrywało również życie towa- 
rzyskie. Po turniejach urządzano hankiety w hudynkach domu klubowego. Występowali tam 
liczni altyści: \Verena von Jerim, Christianc K1Il1ze, Kurt Wenhoff.S3 


4. Szkolenie. 
Kolejną istotn
ł kwesti
t. która miała wpływ na rozwój tenisa było szkolenie. W latach 20- 
tych i 30-tych nie prowadzono treningów w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Wówczas 
ćwiczyło się uderzenia poprzez grę i mecze. Zdarzało się, że błędy były korygowane przez 
trenera. Pierwsza wzmianka o szkoleniu pochodzi z 1930 r. W owym roku przebywał w Byd- 
goszczy trener Erlich. prawdopodobnie Niemiec, u którego trenowi taktyk
 m
jzdolniejszy 
bydgoski tenisista międzywojenny - Ignacy Tlocz)'llski. 5 -ł 
W 19
4 r. Zwi'lzek Tenisowy przysiał do Bydgoszczy na miesi
lc trenera zagranicznego po 
to, aby miejscowi gracze mogli zasięgmjć u niego porad. 55 Ciekawa informacja została za- 
mieszczona w ,.Tygodniku Sportowym" \V 1936 r., LI jej autorem był B. Dudzillski. Stwierdzil 
on, że kluby tcnisowe powinny zorganizować dla swoich graczy przygotowanie gimnastyczne 
i lekkoatletyczne w okresie zimy. Dowodził też. że konsekwencjel braku zimowej zaprawy 
ogólnorozwojowej jest to, że Bydgoszcz nie posiada godnego reprezentanta na poważne tur- 
nieje kn
jowe.56 Zwrócono pierwszy raz uwagę na to, że tenisiści powinni przygotowywać się 
do sezonu letniego przcz całe} zim
 i że nic wystarcza do tego tylko jazda na łyżwach, którą 
stosowano do tej pory. Szkolenie sportowe mialo miejsce również w wojsku. Spośród oficerów 
i podoficerów wielu występowało obowi
łZkowo lub dobrowolnie jako organizatorzy i instruk- 
torzy Zwić-}zku Wychwania Fizyczncgo i Przysposobienia Wojskowego. POCz
ltkowo przy każ- 
dej powiatowej komendzie uzupelniellustanowiono funkcję oficera insLrukcyjnego pomagają- 
cego stowarzyszeniom WFiP\V. Do 1926 r. ustanowione zosLały w całym kraju powiaLowe 
komitety WFiPW. ł tam usytuowany byl odpowiedni instruktor. Inspirował on poszczególne 
środowiska do uprawiania sportu. Posiaoał przy tym środki na organizowanie zawodów, 
a nawet na budowę boisk i obiekt6w sporlowych. Można przypuszczać, że Lego typu instrukto- 
rzy działali J"()wnież w Bydgoszczy, za czym przemawia.i
ł silne drużyny tenisowe, kLóre dzia- 
łały w Szkole Podchor
lżych, w 61 p.p. i 62 p.p.57 


5. Praca z młodzieżą. 
Ze szkoleniem nieodłłcznie kojarzy się młodzież. POCz
łtkowo w tenisa grywali przeważnie 
dorośli. W 1923 r. mistrzem Bydgoszczy został maturzysta gimnazjum - Oziatlik. 5S \V latach
>>>
119 


20-tych właśnie Miejskie Gimnazjum im. Kopernika było "centl.um" tenisowym młodzieży 
Bydgoszczy. W 1926 r. władze szkolne zorganizowały ogólny klub Spol10wy dla młodzieży 
szkolnej. Wśród sekcji była również tenisowa. 59 Praca z młodzieżą dawała efekty. Wzrastała 
liczba młodych tenisistów biorących udział w nustrzostwach Bydgoszczy.60 W 1928 r. istniał 
już oddział młodzieżowy sekcji tenisowej KS ..Polonia", który mieścił się w Szkole Wydziało- 
wej przy ul. Konarskiego. 61 W 1929 r. w ramach tumieju o mistrzostwo miasta Bydgoszczy 
wprowadzono osobne gry nowicjuszy, którzy nie brali wcześniej udziału w turniejach. Do tego 
systemu rozgrywek zgłosiła się duża liczba uczniów bydgoskich szkół średnich. 62 \V 1929 r. 
zorganizowano tumiej tenisowy młodzieży szkół bydgoskich w konkurencji gry pojedynczej 
pań i panów oraz gry podwójnej palI i panów. Każda szkoła musiała przeprowadzić wcześniej- 
sze elinunacje wśród uczniów i zglosić do turnieju po dwóch najlepszych. Wpisowe do rozgry- 
wek wynosiło l zł od osoby.63 Do turnieju owego stanęli przedstawiciele Państwowego Gim- 
nazjum Humanistycznego, Państwowego Gimnazjum Klasycznego, Miejskiego Gimnazjum 
Matematyczno-Przyrodniczego im. Kopemika. \Vśród panów pierwsze miejsce zajął Rojew- 
ski (Kopernik), drugie 
horewski (Human.), trzecie Lisiecki i Glillski (Kopernik). Gry po- 
dwójne panów wygrali Zółtowski i Matecki (Gi1l1. Klas.), drugie miejsce zajęli Rojewski, Lo- 
ziński (Kopernik), a trzecie - Chorewski, Lisiecki (Human.).64 
Podsumowując 1929 r. "Sp0l1 Pomorski" napisał, że Bydgoszcz nie ma cały czas wybitnych 
tenisistów, ponieważ uczniowie szkół średnich, którzy prezentuje} niezły poziom, po maturze 
wyjeżdżają na studia do innych miast, np. Poznania, który dysponuje dużym wyborem tenisi- 
stów wśród mlodzieży uniwersyteckiej.65 
Szkoły bydgoskie rozgrywały również wewnątrzszkolne turnieje. W 1930 r. miał miejsce 
turniej o mistrzostwo Gimnazjum im. Kopemika w Bydgoszczy. \V finale spotkali się ŁoziI1ski 
z Kwiatkowskim 6:4, 6:3, 6:3. W grze podwójnej zwyciężyła para Zwolanowski-Dobrowolski 
pokonując parę Loziński-Ponikowski w stosunku 6:2, 6:4. 66 Turniej o mistrzostwo szkół śred- 
nich w Bydgoszczy w 1930 r. przyniósł sukces uczniom Gimnazjum Klasycznego. Zwyciężył 
Łoziński, a w deblu wygrala para Gimnazjum Klasycznego. 67 Szkoły bydgoskie rozgrywały 
również mecze towarzyskie z bydgoskimi klubami tenisowymi. l tak w 1931 r. doszło do spo- 
tkania między BKT a sekcją tenisową Gimnazjum im. Kopernika. Mecz zakończył się remisem 
3:3, a barw Gimnazjum im. Kopernika bronili wówczas: Dźwikowski, Dobrowolski, Kośnliń- 
ski, Zwolanowski, LoziI1ski. 6s W tym samym roku doszło do meczu pomiędzy BKS a sekcją 
tenisową Gimnazjum im. Kopernika. Niestety ten pojedynek zakończył się klęską uczniów, 
którzy ulegli BKS-owi w stosunku 6:0, przegrywając wszystkie pojedynki. 69 Również kluby 
bydgoskie były zainteresowane opieką nad młodymi graczanu. Tworzyły w ten sposób zaple- 
cze dla swoich drużyn. Bydgoski Klub Sportowy w 1932 r. umożliwił młodzieży korzystanie 
z własnych kortów na dogodnych warunkach. Uczniowie ci nie byli wciągani na listę człon- 
ków BKS-u, lecz występowali jako członkowie kół sportowych swoich szkół. EKS prowadził 
w porozumieniu z wychowawcami fizycznymi szkół listę uczniów zasługujących na korzysta- 
nie z ulgowych opłat za kort. Opłata za kort wynosiła 30 gr, a inicjatywa BKS - jak podaje 
"Tygodnik Sportowy"70 - spotkała się z dużym zainteresowniem miejscowych wychowawców. 
Również w 1932 r. odbył się turniej wychowanków szkół bydgoskich. W grze pojedynczej 
panów Kośmillski zwyciężył Zwolanowskiego 5:7, 6:4, 6:4, a w grze podwójnej zwyciężyła 
para Matecki-Zwolillski pokonując Kośmi6skiego i Zwolanowskiego 8:6, 6:4.7 1 
Dzięki prośbie wychowaWców Miejskiego Gimnazjum im. Kopernika i życzliwości prezesa
>>>
120 


BKS dra NieduszyIiskiego młodzież mogła korzystać z kortów BKS na dogodnych warun- 
kach. Juniorzy płaciłi miesięczną składkę w wysokości l zł oraz 4 zł ryczałtu za używanie 
kortu przez cały miesiąc. Ten kto nie m6gł zapłacić ryczałtu 4 zł. wpłacał składkę l zł 
i O p łacał kort 25 0r za IJodzin ę or y .72 
'='" :;, 
Turnieje o mistrzostwo szkół bydgoskich stały się już tradycją. Również w 1933 r. taki 
turniej miał miejsce. Wówczas do rywalizacji stanęły również dziewczęta. Wystartowało 36 
tenisistów i ] 7 tenisistek. Gimnazjum Hum
nistyczne zgłosiło 15 graczy, Gimnazjum im. 
Kopernika 13 graczy, Miejskie Gimnazjum Zellskie ł2 graczy. Gimnazjum T.N.S.W. 5 gra- 
czy, Gimnazjum Klasyczne 3 graczy. Seminarium Nauczycielskie 2 graczy, Szkoła Przemy- 
słowa 2 graczy. Ogółem szkoły prywatne wystawiły 27 graczy, a paI1stwowe 25. Wśród 
panów zwyciężył KośmiIlski (Kopernik) pokonuj
łc w finale Maćkowskiego (Human.) 6:8, 
6: ł, 6:2. Wśród pm
 wygrała Siodówna (Gimnazjum T.N.S.W.) pokonując Chęcillską (Miej- 
skie Gimnazjum Zellskie) 6:2, 6:2. Organizatorem turnieju był Zbigniew KamiI1ski. 73 
W 1934 r. rozegrano pierwszy w ramach mistrzostw Bydgoszczy turniej juniorów. W finale 
Biechowski pokonał Stęszewskiego 6:2. 2:6, 6:2. 7 -1 
Z roku na rok tumiej o mistrzostwo Bydgoszczy szkół średnich zwiększał swoj

 renomę 
i wielkość. W 1934 r. wystaI1owało już 40 zawodników. którzy reprezentowali PGH, Sen,jna- 
dum PaJlstwowe, Kopemika. Liceum Handlowe. Miejskie Gimnazjum Zellskie. T.N.S.W. W 
finale zmierzyli się Maćkowski i PołOllski 6:2. 6:3 i Siodówna z Sudnick
l 6:2, 6:(). \V deblu 
zwyciężyla para Maćkowski-Biechowski pokonuj
lc PołOllskiego i Stęszewskiego 0:6.6:2, 7:5. 
Na zakOIlezenie odbyła się gra pokazowa mistrzów - jeden set Maćkowski-Siodówna 6:2. Kie- 
rownikiem technicznym turnieju był E. Sokołowski z ramienia BKS-u. a z upoważnienia szkół 
prof. Wojciechowski. 75 
W Jatach 30-tych przyjmowało się wiekjuniorski do 20-tego roku życia. 76 Pierwsza wzmianka 
o grach juniorskich w ramach meczów ligowych pochodzi z 1938 r. W meczu o mistrzostwo 
okręgowe PomOl-za pomiędzy BKS-em a I3KT miał miejsce mecz juniorów H. Sioda BKS - 
Mencel BKT 6:2.6:0,77 W 1935 r. juniorka bydgoska Z. Siodówna zdobyła tytuł mistrzyni Polski 
juniorek. 78 BylLO m
większy sukces juniorski bydgoskiego tenisa w okresie międzywqjennym. 
Od lat 30-tych można było zauważyć wzrost liczby tumiejów młcxlzieżowych i zainteresowanie 
nimi. co zaprocentowało w 1935 r. w postaci sukceslI Z. Siodówny. 


6. Mish.zoslwa Bydgoszczy. . 
Najważniejszą imprez
ł rozgrywaną corocznie były mistrzostwa miasta Bydgoszczy. Pierw- 
szy turniej o mistrzostwo Bydgoszczy mial miejsce w dniach 23-26 czerwca 1921 r. na kortach 
przy V śluzie. Rozegrano wtedy następujące konkurencje: gry p
jedyncze paI1 i panów, gry 
podwójne pmI i panów i gry mieszane. 79 Niestety, nie wiadomo kto został zwycięzcą pierw- 
szych mistrzostw Bydgoszczy. Od 1923 r. mistrzostwa Bydgoszczy zaczęto rozgrywać na kor- 
tach "Elisium" przy uJ. Gdańskiej. Wówczas to zgłosiło się do tlll11iejll 27 graczy. Mistrzostwo 
Bydgoszczy uzyskał Dziatłik, który za zwycięstwo otrzymał srebrną plakietę.so W 1924 r. mi- 
strzem Bydgoszczy został Guhl. ktÓry cały 1923 r. spędził w Anglii grając w "The Dlive Club".81 
W owym roku cena zgłoszenia do gier () mistrzostwo Bydgoszczy wynosiła 4 zł. a do innych 
gier 3 zł. 82 Rok później przy zgloszeniu do gier singlowych o mistrzostwo Bydgoszczy trzeba 
było wplacić 10 zł, a w grze podw6jnej 5 zł. 83 Każdy turniej o mistrzostwo miasta Bydgoszczy 
posiadał komitet turniejowy. W komitetach tych współpracowali zarówno Polacy jak i Niel11-
>>>
121 


cy. w 1926 r. w skład komitetu turniejowego wchodzili: por. Matuszewski z K. W.F., dyr Bauer 
z BKS - przewodniczlcy komitetu, Pfefferkonl z LTK "Palestra". Guhl z "SpoI1briider", Ma- 
tuszczak z KS "Polonia".8-ł W 1926 r. na mocy regulaminu PZLT zredukowano wpisowe do 
6 zł za gry pojedyncze i 3 zł za gry podwójne. Karta wstępu dła kibiców kosztowała 4 zł, 
a każdorazowy bilet l zł, a na finał 2 zf.85 W 1927 r. w mistrzostwach wystartowało 30 graczy. 
Stał1u odmówili gracze niemieckiego klubu KS "Palestra" z powodów "technicznych". Od 
1927 r. zauważa się wzrost zaintcresownia młodzieży mistrzostwami Bydgoszczy.86 W tymże 
roku wprowadzono do regulaminu mistrzostw Bydgoszczy małą poprawkę. Do tego czasu w 
rozgrywkach mogli brać udział tylko obywatełe Bydgoszczy stowarzyszeni,jak i niestowarzy- 
szeni. Od 1929 r. pozwolono startować graczom pozamiejscowym stowarzyszonym w bydgo- 
skich klubach sportowych. 87 W 1930 I: liczba graczy zgłoszonych do tumieju uległa zwiększe- 
niu. Wystartowało 40 zawodników z miejscowych klubów. 88 W 1930 r. turniej zdominowałi 
gracze Oeutscher Telmis Club. którzy zajęli wszystkie pierwsze miejsca. Było to wynikiem 
umożliwienia przez DTC swoim juniorom częstszych treningów. 89 W 1932 r. nastąpiła rady- 
kalna zmiana w regulaminie turnieju o mistrzostwo miasta Bydgoszczy. Turniej został otwarty 
dla zawodników z innych miast i zagranicy. \V turnieju wzięli udział zawodnicy z Bydgoszczy, 
Poznania, Królewca, Paryża, Torunia, Sopotu, Gniezna, Grudzieldza, Warszawy, Herlina, Ko- 
brynia. 90 Również turniej w 1933 r. zgromadził na starcie wielu znakomitych graczy, m.in. 
z Królewca - Schwarz, Stalz. z Malborka Krampe. z Gdańska i Sopotu: Kuttenkeuler, Bauer, 
Neiss, z Polski wystąpili: J. Jędrzejowska z Krakowa, Lilpopówna i Neumanówna z Warsza- 
wy, Stolarow i Majewski z Warszawy. Mistrzem został Popławski (Kraków) pokonując po 
2 godzinach i 55 minutach walki Neissa 3:6, 8:6, 10:8. 6:0. 91 W 1934 r. wystąpiła jeszcze 
większa różnorodność graczy startujących w mistrzostwach Bydgoszczy. Reprezentowali oni 
Sopot, Królewiec, Wiedell, Limę w Peru, Grecję. Szwajcarię, Ostromecko. Grudziądz, Poznał}, 
Katowice, Chojnice. [nowrocław. Również tego roku panie pierwszy raz stattowały w krótkich 
strojach tenisowych. Mistrzem Bydgoszczy na 1934 r. został Grek Stalios pokonując w finale 
Bratka 6:3, 6:4, 8:6. Bydgoszcz zaprezentowała Rudowska ulegając w finaJe Jędrzejowskiej 
1:6, 0:6. 92 W 1935 r. miał miejsce X jubileuszowy turniej o mistrzostwo miasta Bydgoszczy. 
Mimo, że pierwszy turniej odbył się w 1921 r.. ten z 1935 r. uznano za dziesiąty, jako że liczono 
mistrzostwa oficjalnie od 1926, tj. od przejęcia patronatu nad imprezą przez Bydgoski Klub 
Sportowy. W ten sposób również BKS obchodził w 1935 r. lO-lecie istnienia. Z okazji jubile- 
uszowego turnieju zorganizowano specjalne rozgrywki dla seniorów powyżej 40 lat. 93 Mi- 
su'zynią Bydgoszczy została Jędrzejowska pokonując w finale Głowacką z Bydgoszczy, a wśród 
panów zwyciężył Majewski. Uczestników turnieju na herbatce gościli pmlstwo prezydento- 
stwo Barciszewscy.9-ł XI międzynarodowe mistrzostwa Bydgoszczy miały miejsce dopiero 
w 1938 r., jako że w 1936 i 1937 r. Bydgoszcz była gospodarzem mistrzostw Polski i w tych 
latach nie rozgrywano turnieju o mistrzostwo miasta. W ł 938 r. w skład komitetu turniejowego 
wchodziłi: Bargiel. dyr Baut.ski. M. Hepke, Kamill"ki, J. Kołodziejczyk, dyr l\1aciejewski, 
dr NieduszYllski, Pawłowski, L. Sioda, Smyczyński. dyr E. Sokołowski, dyr K. Sokołowski, 
Stasiak, Szni
drowski. kpI. Sypniewski. Zippel. Kar1a wstępu dla widzów kosztowała 6 zł dla 
dorosłych i 2,5 zł dła młodzieży.95 Obsada sportowa nie była już tak mocna jak w poprzednich 
latach. Wystąpiło 4 graczy z Królewca i 2 z Sopotu, resztę stanowili zawodnicy krąjowi. Mi- 
sULem wśród panów został Spychała pokonując \V finałe Gotschalka 4:6, 8:6, 6:4, 2:6, 6:2, 
a wśród pa6 Luniewska zwyciężając Gajdziankę 6:0,6:1. 96 Były to ostatnie nlistrzostwa Byd-
>>>
122 


goszczyw okresie międzywojennym. W 1939 r. nie zdążono już rozegrać mistrzostw planowa- 
nych na początek września. 
Podsumowując należy stwierdzić, że mistrzostwa Bydgoszczy były bardzo istotną imprezą 
dla I11iejscowych graczy. Zyskały one jeszcze na znaczeniu po 1932 f. gdy dopuszczono do gry 
zawodników z innych miast. W ten sposób zawodnicy bydgoscy mieli możliwość sprawdzić 
się ze znanymi tenisistami, a bydgoska publiczność mogla podziwiać uznane rakiety. 


7. Sukcesy bydgoszczan na arenie ogólnopolskiej. 
Warto również zwrócić uwagę na sukcesy graczy bydgoskich, jakie osiągnęli na arenie 
ogółnopołskiej. Nie było może tych wielkich chwil zbyt wiele, lecz stanowiły one dowód 
intensywnej pracy bydgoskich zawodników. Pierwszym reprezentantem Bydgoszczy, który 
znalazł się w czołówce krajowych graczy był Ignacy TłoczYIlski. W 1930 r. Tłoczyński zo- 
stał zakwałifikowany do reprezentacji Polski na mecz w pucharze Davisa z Rumunią. Zwy- 
cięstwo TłoczYlIskiego nad Misku 6:3, 7:9, 7:5,4:6,6:0 zdecydowało o sukcesie Polski nad 
Rumunią 3:2. 97 Niestety później TłoczYlIski opuścił Bydgoszcz reprezentując barwy AZS-u 
Poznań, a później "Legii" Warszawa. Również wśród palI mieliśmy czołową tenisistkę kra- 
jową. W ] 931 r. Rudowska została sklasyfikowana jako piąta zawodniczka w Polsce. 98 Dru- 
żynowo największy sukces święcił BKS w 1936 r. W rozgrywkach o drużynowe mistrzo- 
stwo Polski BKS znalazł się w grupie poznallsko-pomorskiej razem z "Cegielskim" Poznań, 
"Olimpią" Grudzildz, torUlIskim KLT. Bydgoskim Klubem Tenisowym i Tenisowym Klu- 
bem33 Pozmui 99 W pierwszym meczu BKS zwyciężył Tenisowy Klub 33 PoznaJ} w stosun- 
ku 5:2. 100 W finale strefy poznańsko-pomorskiej BKS pokonał TorUlIski Klub Lawn Teniso- 
wy 4:3. Kolejnym przeciwnikiem BKS miał być mistrz Śląska. 101 W półfinałowam spotkaniu 
o drużynowe mistrzostwo Polski EKS zmierzył się z Katowickim Klubem Tenisowym. Nie- 
stety, BKS uległ KKT w stosunku 5:2. Na pocieszenie należy dodać, iż najlepszym graczem 
uznano Laszkiewicza, który zdobył obydwa punkty dla BKS-u. I02 Rok 1935 był owocny 
w sukcesy dla bydgoszczan. Zofia Siodówna została mistrzynią Polski juniorek, a Leon Sio- 
da zdobył tytuł mistrza Polski wśród seniorów. 103 W 1936 r. Bydgoszcz miała zaszczyt go- 
ścić najlepszych tenisistów w ramach mistrzostw Polski, które rozegrano na k0l1ach BKS-u. 
Bydgoszczanie nie osiągnęli zbyt wielkich sukcesów sportowych, ale mistrzostwa były suk- 
cesem organizacyjnym. Mecz finałowy oglądało około tysiąca widzów. Z Bydgoszczy najle- 
piej zaprezentowały się Siodówna i Putzówna oraz para Siodówna-Bełdowski. I04 W 1937 r. 
Bydgoszcz ponownie były organizatorem Międzynarodowych Mistrzostw Polski. Udało się 
organizatorom zebrać czołowych graczy Europy. Do Bydgoszczy przybyli: z Austrii Herbst 
i Redl, z Jugosławii Kovacs, z Niemiec Hendewerk i Falk, z Węgier Szigeui i Oallos.10 5 
Niestety bydgoszczanie nie odnieśli sukcesów sportowych na tych mistrzostwach. Między- 
narodowym mistrzem Polski został Kovacs z Jugosławii. 106 
Ciekawostką był wyjazd w 1938 r. Zofii Siodówny na Riwierę. W jednym z turniejów 
w parze ze Spychałą graJa przeciwko królowi szwedzkiemu Gustawowi. 107 Była Siodówna praw- 
dopodobnie jedyną bydgoską tenisistką, która miaJa okazję spotkać się na korcie z koronowaną 
głową. Ostatni sukces ogólnopołski zanotował bydgoski tenis w 1938 r. W finale tumieju o Pu- 
char Młodych w Warszawie bydgoszczanin Sioda pokonał 01szweskiego 2:6, 9:7, 6:2. 108 
Bydgoski tenis w okresie II RP dopiero rozwijał się. Mimo 
o Bydgoszcz posiadała w swo- 
ich szeregach mistrzów Polski. Również drużyna BKS-u, była na tyle silną, że mogła zagrozić
>>>
123 


każdemu zespołowi. Przez cały czas problemem byla emigracja uzdoJnionych tenisistów do in- 
nych ośrodków, czego najlepszym przykładem był I. TłoczYllski. Bydgoszcz dysponowała spo- 
rym zapleczem materialnym. Znajdowało się w mieście ponad 30 k0l1ów, również były dwa 
kOlty kryte. Niektóre ośrodki większe od Bydgoszczy nie mogły się pochwalić tak dużą liczbą 
boisk. Również dobre efekty dawała wspólpraca w Bydgoszczy klubów polskich i niemieckich. 
Miala ona na pewno wpływ na utrzymanie tenisa bydgoskiego na przyzwoitym poziomie. 


Zestawicnia mistrzów Bydgoszczy i Pomorza 
Tabela]. IvI;slr:,ou';e Bydgoszc:.y H'[mac" 1920-1939 


Lata Mężczyźni Kobiety Debel pan6w Debel pań Gra mieszana 
1920 - - - - - 
1921 - - - - - 
1922 - - - - - 
1923 Oziatlik Hinrichsen bracia Guhl Hempler - Erdal Erdal - Guhl 
1924 Guhll Jahr Dziatlik-Chojecki Jahr - Kock Knabe - Gross 
1925 S1. Chojecki Krabe Guhl-Kneiding Gross - Knock Erdelowa- 
Sokołowski 
1926 O. Guhl ? A. Guhl - Behring - Gross Knock III - Guhl 
Weynerowski 
1927 B. Sierzpowski M. Rudowska E. Sokołowski- Kock I - Kock II Kock - Draheim 
Kamiliski 
1928 ? ? ? ? ? 
1929 ? ? ? ? ? 
1930 Oraheim Behringowa ? ? ? 
1931 ? ? ? ? ? 
1932 Reinhold Scllwarc ? ? ? 
--.--- -- - .----- -- ---------- 
1933 Popławski J. Jędrzejowska Stolarow- J. Jędrzejowska- Lilpop6wna- 
Popławski Bielawska Popławski 
lub Bratek- 
Herber6wna 
------- ---,--- ----- 
1934 Stalios (Grecja) J. Jędrzejowska Popławski- J. Jędrzejowska- J. Jędrzejowska- 
Laszkiewicz Bielawska Szyszko 
1935 Majewski J. Jędrzejowska ? ? ? 
1936 ? ? ? ? ? 
1937 ? ? ? ? ? 
1938 Spychała luniewska Spychała- ? Siod6wna- 
Biechowski Spychała 
1939 mistrzostwa odwołane
>>>
124 


Przypisy 


1. Z. Dutkowski T - jak tenis, Warszawa 1979, s. 16. 
2. Aus Brombcrgs Vergangenheit Ein I lei mai buch njr den Stadt 
 lIud Lankreis, ZlIsml1mengestelh von dr Gun- 
,her Meinhard" 1973, s. 435-439. 
3. K. Mrozik: Stowarzyszenia i kluby sportowe międzywojennej Bydgoszczy [w:] Kalendarz Bydgoski, R XV, 
1993, s. 149. 
4. Ilem: 100-lecie sp0l1u w rcgionie o Bydgoskie obiekty i ich twórcy [w:] Ilustrowany Kurier Polski. nr 159. 
1983, s..3. 
5. Dziennik Bydgoski. 18 VI ł 921. nr 137. R XIV. s. 4. 
6. Dziennik Bydgoski, 3 ł VUl1922, nr 191, R XV, s. 4. 
7. Dziennik Bydgoski, 15 IX 1923. nr 21 L R XVI, s. 4. 
8. Aus Brombergs Vergangenheit, s. 435. 
9. Sp0l1 Pomorski, 20 V III 1925, nr 20, R l. s. 2. 
10. Sp0l1 Pomorski, 6 X 1927, nr 40, R HI, s. 3. 
11. K. Mrozik. Jak budowano bydgoski stadion miejski i boisko im. Świtały [w:J Kalendarz Bydgoski, R XIX, 
1986. s. 71. 
12. Sport Pomorski, 7 II 1929, nr 6, R V, s. 2,. 
13. SpOlt Pomorski, 8 VlII 1929, nr 32, R V, 5. 2. 
14. SportPomorski.IOX ł929,nr4ł,R V,s. L 
15. Tygodnik SpOl1owy, 20 III 1930. nr 12, R VI. s. l. 
16. K. Mwzik: Jak budowano, s. 68. 
17. Tygodnik Sportowy. 24 [V 1934. R X. s. 2. 
18. Tygodnik Sportowy, 26 11937, R XII. s. 2. 
19. Tygodnik Sportowy, 19 IV,1933, R IX, s. 2. 
20. SpOl1 Pomorski, 7 VIII 1926, nr 38, R II, s. 2. 
21. Dziennik Bydgoski. 16 Ul J 924. nr 64. R XVłII. s. 8. 
22. SpOI1 Pomorski. 20 V 1926, nr 20, R. II, s. l. 
23. Spott Pomorski, II III 1928, nr 1 L R IV, s. 1-2. 
24. Sp0l1 Pomorski, 5 IV 1928, nr 14, R IV, s. 2. 
25. SpOtt Pomorski, 9 V 1929, nr 19, R V. s. 4. 
26. Sport Pomorski, 19 VI 1930, nr 25, R VI. s. 3. 
27. Tygodnik Sportowy, 29 VIII 1933, nr 36, R IX, s. 1. 
28. Tygodnik Sportowy. 7 VIII 1934, nr 32. R X, s. 2. 
29. Sport Pomorski, 20 VIII 1925, nr 20, R l, s. 2. 
30. SpOlt Pomorski, 3 IX 1925, nr 22, R l, s. 5. 
31, Sport Pomorski, 19 XI 1925, nr 33, R I, s. 3. 
32. Sp0l1 Pomorski, 29 IV ł 926. nr ł 7, R II, s. 2. 
33. Tygodnik Sportowy, 7 V 1930, nr 19, R VI, s. 2. 
34. Tygodnik Sportowy, 18 XI 193 ł, nr 42, R VII, s. L 
35 Tygodnik Sportowy, 3 V 1938, nr 18, R XlII, s. 2. 
36. K. Mrozik: Osiągnięcia bydgoskiego sportu w czasach II RP [w:] Kronika Bydgoska X[V, Bydgoszcz 1993, s. 
252
253
>>>
125 


37. Sport Pomorski. 28 II 1929. nr 9. R V. s. 2. 
38. Tygodnik SpOltowy. 161111932, nr 11. R vnr, s.2. 
39. Tygodnik Sponowy. 22 VI 1937. nr 25. R XH. s. 2. 
40. K.Mrozik: Osiągnięcia bydgoskiego, s. 252-253. 
41. Sport Pomorski, 7 Vlłl1926, nr 38, R II, s.2. 
42. Spon Pomorski, 5 V 1928, nr 14. R IV, s. 2. 
43. SpOlt Pomorski, 24 X 1929. nr .B. R V, s.2.. 
44. K Mrozik: Osiągnięcia bydgoskiego, s. 151. 
45. Sport Pomorski. I
 III 1929, nr 11, R V. s. 2. 
46. Tygodnik SpOrlowy, 28 VII 1936. nr 11. R V. s. 2. 
47. K. Mrozik: Osiągnięcia bydgoskiego. s. 252-253. 
48. SpOlt Pomorski. 7 ([ 1929. nr 6, R V, s. 2. 
49. K.Mrozik: Osiągnięcia bydgoskiego. s. 252-253. 
50. AllS Brombcrgs Vcrgangenheit. s.435. 
51. Ibidem, s. 435-436. 
52. Sp0l1 Pomorski. 3 IX 1925, nr 22. R I. s. 5. 
53. AllS Brombcrgs Vergangenheit. s. 437. 
54. Tygodnik Sportowy. 20 III 1930. nr 12. R VI. s. I. 
55. Tygodnik Sponowy. 13 II 1934. nr 7. R X. s. 2. 
56. Tygodnik Sportowy. 5 V 1936. nr 18, R XI. s. 2. 
57. K. Mrozik: Osiągnięcia bydgoskiego. s. 15ł. 
58. Dziennik Bydgoski. 30 IX 1923, nr 224. R XVI, s. 6. 
59. Sport Pomorski. 28 I 1926. nr 4. R [I. s. I. 
60. SpOlt Pomorski. 6 X 1927. nr --lO. R III. s. 3. 
61. Sport Pomorski. 5 IV 1928. nr 14. R IV. s. 2, 
62. Spon Pomorski, 30 VIII 1928, nr 35, R IV, s. 2. 
63. Spon Pomorski. 5 IX 1929, nr 36. R V, s. I. 
64. SpOl1 Pomorski. 26 IX 1929. lir 39. R V. s. 2. 
65. Spon Pomorski. 17 X 1929. nr 42. R V. s. J. 
66. Tygodnik Sponowy, II IX 1930, nr 37, R VI. s. J. 
67. Tygodnik Sportowy, l X 1930, nr 40, R VI. s. l. 
68. Tygodnik Sportowy. 17 VI 1931, nr 2--1. R VII. s. 2. 
69. Tygodnik SpOrlowy, 24 VI 1931, nr 25. R VII, s. 2. 
70. Tygodnik Sportowy, 5 V 1932. nr 18. R VIII. s. 2. 
71. Tygodnik Sportowy. 1
 IX 1932, nr 37. R VlII, s. 2. 
71. Tygodnik Sponow)', I lIV 1933, nr 15, R. IX, s. 2. 
73. Tygodnik Sportowy, 12 IX 1933, nr 38, R. IX, s..1. 
74. Tygodnik Sportowy, 7 vm 1934. nr 32. R X. s. 2. 
75. Tygodnik SPOltOWY, 4lX 1934. nr 36, R X, s. 2. 
76. Tygodnik SpOIrowy. 31 VIII 1937, nr 35, R XII. s. I. 
77. Tygodnik Sportowy, 3 I V 1938. nr 22, R. XIII. s. I. 
78. K. Mrozik: Osii(gni;cia bydgoskiego. s. 252
253.
>>>
126 


79. Dziennik Bydgoski. 18 VI 1921. nr 137, R XIV. s. 4. 
80. Dziennik Bydgoski, 30 IX 1923, nr 224, R XVL s. 6. 
81. Dziennik Bydgoski. 24 VIII 1924, nr 196. R XVII. !.W. 
82. Dzicnnik Bydgoski, 31 VIll1924. nr 202. R XVII, s. 10. 
83. Sport Pomorski. 27 VIII 1915. nr 21, R I, s. 5-6. 
84. SpOlt Pomorski, 29 VII 1926, nr 31, R II. s. 1-2. 
85. Sp0l1 Pomorski. 7 VIII 1926, nr 38. R II. s. 2. 
86. Spol1 Pomorski. 6 X 1927, nr 40. R lU, s. 3. 
87. Sport Pomorski, 8 VIU 1929, nr 32. R V, s. 2. 
88. Tygodnik SporlO\vy, 14 VIII 1930, nr 33, R VI, s. I. 
89. Tygodnik Sponowy. 21 VIII 1930. nr 34. R VI. s. 1. 
90. Tygoc.:lnik Sporlowy. 14 VIII 1932. nr 34. R VIII. s. l. 
91. Tygodnik Sportowy, 22 VU11933. nr 35. R IX, s. 2. 
92. Tygodnik Sporlowy. 7 VIII 1934, nr 32. R X, s. 2. 
93. Tygodnik Spono\\'-y, 27 V1JI1935. nr 35. R XI. s. 2. 
94. Tygodnik SpOrlowy, .3 IX 1935. nr 36. R XI. s. I. 
95. Tygodnik Sportowy, 30 VIIl 1938, nr 35, R XIII, s. 1. 
96. Tygodnik Sportowy, 6 IX 1938. nr 36. R XHI, s. 1. 
97. Tygodnik Sportowy, 7 V 1930, nr 19. R VI. s. 1. 
98. Tygodnik Sp0l1owy, 30 XII 1931, nr 52, R Vll, s. 2. 
99. Tygodnik Sportowy, 30 IV 1935, nr 18, R X. s. 2. 
100. Tygodnik SpOIlOWY. 25 VI 1935, nr 26, R X, s. l. 
101. Tygodnik SporlOWY, 16 VlI.1935. nr 29, R X. s. 2. 
102. Tygodnik Sportowy. 17 IX 1935, nr 38, R X, s..1. 
103. Tygodnik Sportowy, 3 IX 1935. nf 36, R X. s. 2. 
1O-ł. Tygodnik Sporlowy. 25 VIU 1936, nr 33, J{ XI. s. J. 
105. Tygodnik Sporto\vy, lo V 1lI 1937. nr 32. R XII, s. 2. 
106. Tygodnik Sportowy, 31 VIlI1937. nr 35, R XII. s. 1. 
107. Tygodnik Sporlowy. 8 III 1938, nr 10. R XlII. s. l. 
108. Tygodnik SportO\vy. 30 VIII 1938, nr 35, R XIII, s. l.
>>>
127 


Elżbieta Nowikiewicz 


BYDGOSKIE NIEMIECKOJJ1
ZYCZNE 
PISMA PERIODYCZNE \V LAlACH 1815-1900 


Celem bad.lIl było przedstawienie dziejów niemieckojęzycznych pism periodycznych 
w dziewiętnastowiecznej Bydgoszczy. Z uwagi na różnorodność produkcji dziennikarskiej 
wyodrębnione zostały lrzy zasadnicze grupy pism: 
l. prasa urzędowa i polityczno-ogólnoinformacyjna 
2. organy zwiLlzkowe 
3. dodatki naukowe, beletrystyczno-rozrywkowe i kalendarze. 
Zakres chronologiczny obejmuje lata 1815-1900. PoczątkoWe} datę wyznacza rok wyda- 
nia w Bydgoszczy pierwszego niemieckiego tytułu. Datą kOllcoWLl pracy jest schyłek ubie- 
głego swlecia. 
W przeprowadzonych badaniach nad dziejami prasy we wskazanym okresie największe 
znaczenie źródłowe majLl zachowane do dziś, m.in. w Bibliotece Miejskiej \V Bydgoszczy 
roczniki poszczególnych tywlów. 1 Z uwagi na niekompletność niektórych z nich, brak pierw- 
szych numerów i wydaJI jubileuszowych, które zawierają istotne dane dotyczące historii 
tytułu, trudno jest niekiedy odtworzyć pewne fakty z przeszłości danego pisma. Przy braku 
materiałów drukowanych redakcyjnie i źródeł pozaredakcyjnych niełatwo było wyjaśnić 
szereg spraw zwiLtzanych z redagowaniem i wydawaniem gazeL W zwi'lzku z tym należało 
oprzeć się również na istniejących opracowaniach. Mimo że badania nad prasą niemiecką 
wschodnich prowincji pruskich podjęto już w ubiegłym wieku. to jednak dotychczas czaso- 
piśmiennictwo tego okresu dotyczLIce regencji bydgoskiej nie doczekało się szczegółowej 
monografii. PozostajLl więc obszerne prace, które \\'yczerpuj
lco traktuj
l m.in. o czasopiśmien- 
nictwie w Poznaniu, i stLld mogLI tylko wymieniać bydgoską prasę niemieckojęzyczną.2 
Kolejnym poważnym utrudnieniem \\' badaniach nad tematem jest przede wszystkim roz- 
proszenie materiałów w licznych archiwach i bibliotekach. Imeresujących danych o poszcze- 
gólnych organach prasowych dostarczyły bibliografie i katalogi, np. Henryka Baranowskie- 
go], Josepha Kiirschnera-ł oraz spisy ukazujących się na terenie Rzeszy gazet, czasopism 
i dzienników urzędowych 5 . We wspomnianych pracach wymienia się naj liczniej dorobek 
prasowy miasta po 1841 r. Wcześniej bowiem postanowienia zawarte w Karlsbadzie w paź- 
dzierniku 1819 r. (KarJsbader Beschliisse) wprowadziły w całych Niemczech zaostrzoną cen- 
zurę, krępując tym samym rozwój czasopiśmiennictwa w Poznałiskiem. Swobodnie mogły 
rozwijać się pisma urzęuowe. gdyż prasa polityczno-ogółnoinformacyjna paraliżowana była 
ograniczeniami cenzorów, ktÓrzy nie udzielali odpowiednich zezwolel1. Te pisma, które uj- 
rzały światło dzienne charakteryzuje krótka żywotność, tak znamienna dla tytułów wycho- 
dzących w Bydgoszczy, całej regencji, jak i w samym Poznaniu. \Vśród nich były też takie, 
które już przed ukazaniem się pierwszego nllmeru skazane były na niepowodzenie głównie 
z powodu nikłego zainteresowania literatunł periodyczną, wynikającego m.in. z niedosta- 
tecznej znajomości języka niemieckiego wśród mieszkmków miasta pierwszej polowy XIX 
wieku, jak również z powodu braku popularności prasy w ogóle. Dotyczy to nie tyle prasy 
politycznej, co raczej tytułów fachowych. Trudno też rozważać, czy czasopisma redagowane
>>>
128 


w języku polskim czy niemieckim cieszyły się większą popułarnością i powodzeniem wśród 
czytelników. Sytuację, choć na krótko, poprawił 1848 r.. przynosząc wolność prasy. Aby ją 
jednak szybko ograniczyć zaprowadzono obowiązek ubiegania się o koncesje. Dopiero w 
okresie od 1870 r. do 1914 r. można mówić o "złotych latach" prasy niemieckiej, przy CZYU1 
prasa wschodnioniemiecka wykorzystała ten okres bardzo dobrze i nie ustępowała podob- 
nym organom w innych regionach Rzeszy ani pod względem objętości, ani treści. 6 W Byd- 
goszczy mogły ukazywać się od 1889 r. równolegle aż trzy duże dzienniki (od] 894 r. nawet 
cztery)7, co z jednej strony bezsprzecznie świadczy o rosnącym popycie na aktualne infor- 
macje, wskazującym na zainteresowanie czytelnika przeobrażeniami politycznymi i społecz- 
nymi w głębi Rzeszy, z drugiej zaś prasa niemiecka spełniała funkcję filaru propagującego 
niemieckie wartości kulturalne na wschodzie. 
Badania wykazują, że w czasopiśmiennictwie bydgoskim w sprecyzowanym dla artykułu 
okresie wybijają się ilościowo na pierwsze miejsce organy ogólnoinformacyjne, w których 
niewątpliwie od początku zarysowały się tendencje polityczne. Gazety deklarowały sympa- 
tie dła ugrupOWalI konserwatywnych (nacjonalistyczna "Blvmberger deu/se/le Zei/Ullg" (Byd- 
goska Gazeta Niemiecka), "Bromberger Volksblatt" (Bydgoskie Pismo dla Ludu), "Brom- 
berger Tageblatt" (Dzienllik Bydgoski), JJ Ostdell1scl,e Rlllldschall" (Pr:.eglqd 
VscllOdnionie- 
miecki)), liberalnych i narodowo-liberalnych ("Bromberger \Vochellblalt" (Tygodnik Byd- 
goski), "Ostdelltsche Presse "l Prasa \VscllOdniolliemieckaj), postępowych (krótkotrwała 
"Neue Bromberger Zeitll1lg "[Nowa Gazeta Bydgoska)) oraz niezależnych (" Ostdeutscher 
Lokal-Allzeiger" I WScllOdlliolliem;(
cki Lokal"y DOllosiciel)). Wyrazem stanowiska redakto- 
ra i politycznej orientacji tytulu stawał się artykuł wstępny (Leitartikel), który oprócz pro- 
grcUl1owości politycznej cechowała anonimowość i ścisła aktualność. Publicystyka politycz- 
na odżywała ponadto na łamach pism w związku z wojnami, np. w 1848 r., 1870 r., bitwami 
(np. bitwa n,arodów pod Lipskiem. pod Sedanem) i powstaniami połskimi (J 848 r., 1863 r.), 
po czym milkła ustępując miejsca treściom o innym charakterze. Agitacja przedwyborcza 
zajmowała także spore fragmenty na stronach w całej prasie politycznej. Również w ramach 
serwisu wydarzell zagranicznych oraz aktualności z Rzeszy dominowała raczej polityka, 
choć artykuły te dotyczyły też treści innej natury, tj. zagadniel} społecznych, gospodarczych, 
obyczajowych i kulturalnych. Treści polityczne były jednak zamieszczane najczęściej, naj- 
liczniejsze były przy tym mowy deputowanych w parlamencie, komentarze do decyzji rzą- 
dowych i sprawy szczebla międzynarodowego. 
W pozostałych artykułach publicystycznych analizowano aktualne zagadnienia społecz- 
ne, obyczajowo-wychowawcze, gospodarcze, bądź artystyczne (głównie JJ Ostdeutscher Lo- 
kal-Allzeiger", "Ostdeutsche Presse", JJ Bromberger Tageblatt JJ). Były też rozprawy popu- 
laryzujące różne narody i kraje. 
Artykuły poleuliczne w formie listów do redakcji, listów otwartych, artykułów dysku- 
syjnych, sprostowail zamieszczały np. JJBromberger deutsche Zeitlll1g JJ i JJBromberger Wo- 
chellblatt ". 
Teksty naukowe były rozproszone pojedynczo prawie we wszystkich dziennikach, a te- 
matyka przyrodnicza podejmowana w ramach rozpraw praktyczno-pouczających zalecana 
była właścicielom ziemskim. Z reguły były to drobniejsze artykuły. Oprócz tego w pismach 
wyró
niano już takie działy, jak "Lalldw;rtschaftliches" (rolnictwo) i rozmaite wiadomości 
gospodarcze. 
,
>>>
129 


Z uwagi na mnogość i zajmowaną przestrzeń w kolumnach wysuwa się na plan główny 
w omawianej prasie prowincjonalnej aktualna kronika lokalna, którą redagowano ze szcze- 
gólną pieczołowitością głównie w dużych gazetach:" Ostdeutscher Lokal-Allzeiger", "Brom- 
berger Tageblatt", "Ostdeutsche Presse ", "Bromberger Zeit1l11g "[Gazeta Bydgoska]. N a jej 
treść składały się infornlacje o wydarzeniach z terenu miasta i okolic, w ramach których 
opisywano przebieg lokalnych uroczystości, szczególnie jeśli były z udziałem królewskiej 
bądź cesarskiej rodziny, obrad władz miejskich, kół i stowarzyszeń, rozwój placówek oświa- 
towych i jubileusze szkół. Chętnie donoszono o planowanych inwestycjach w ramach roz- 
woju urbanistycznego Bydgoszczy, budowie ważniejszych obiektów i gmachów. Otwarcia 
pierwszych łinii kolejowych i tramwajowych były wydarzeniami odnotowanymi obszernie 
przez gazety. 
Rażąco słabiej przedstawiała się pocz£}tkowo kronika kulturalna. Dotyczy to głównie "Brolll- 
bergerdeutsche Zeitllllg ", "Neue Bromberger Zeitllllg ", a nawet w pierwszym okresie "BIVIIl- 
berger Wochellblatt". Obok zapowiedzi imprez artystycznych i teatralnych oraz omówień no- 
wości wydawniczych, często w fODnie krótszych lub obszerniejszych notatek o książce, czytel- 
nik pism o życiu kulturalnym niewiele więcej się dowiadywał. Z czasem dopiero wiadomości 
kulturalne stały się obfitsze i bardziej urozmaicone. Dotyczy to głównie dużych organów, ta- 
kich jak. "Ostdelllsche Presse ", "Ostdelltscller Lokal-AIl:eiger" czy" Blvmberger Tageblatt", 
w których odnotowywano zorganizowanie wystaw, koncertów i innych imprez artystycznych. 
Donosiły o nich też zapowiedzi w ramach części ogłoszeniowych. 
Kronika kulturalna wspomagana była recenzjami oraz innymi formami krytyki teatralnej 
i literackiej. Praktyki recenzyjne obejmowały omówienia koncertów i dzieł literackich, arty- 
stycznych przeważnie w połączeniu z oceną samej gry aktorskiej. Krytykowano niedbale 
przeróbki sztuk zagranicznych, nienaturalną grę aktorską, niedoskonałą inscenizację, nie- 
dbałość o kostiumy i rekwizyty. Z drugiej strony nie szczędzono w recenzjach słów uznania 
dla gry niektórych aktorek, chętnie przy tym podkreślając nienaganny wygląd i strój, szcze- 
gólnie jeśli ocena dotyczyła repertuaru klasycznego i romantycznego. Przy okazji repe11uaru 
operowego zwracano uwagę na walory głosowe artystów. Od komedii oczekiwano by do- 
brze bawiła, a wyznacznikiem tego czy została dobrze zagrana były, zdaniem autorów recen- 
zji, żywe i szczere reakcje publiczności np. wybuchy śmiechu podczas spektaklu. Dbano 
o podkreślenie co się bydgo
kiej publiczności podobało, a co nie. Nie omieszkano przy tym 
wspomnieć. czy widownia była zapełniona, czy przeciwnie świeciła pustkami. W recenzjach 
wytaczano niejednokrotnie oskarżenia przeciw kuJturze widzów i ich gustom. Bydgoszcza- 
nie, zdaniem recenzentów, przedkładali lekkie farsy i komedie nad ambitną ofertę operową 
przy jednoczesnej gorącej sympatii dła repertuaru kłasycznego. 
W bydgoskiej prasie codziennej, również w czasopismach. było zarezerwowane stałe 
ll1iejsce na felieton. na publikacje produkcji literackiej we wszelkiej formie i na różnym 
poziomie; na prozę, czasem poezję, w całości, we fragmentach i w przekładach z oryginałów 
obcojęzycznych. Najczęściej były to, jak wykazały przytoczone już przykłady, opowiada- 
nia, nowełe lub powieści, rzadko utwory historyczne i poezja. Tę ostatnią (np. wiersze, pie- 
śni) drukowano najczęściej w połączeniu z jubileuszami i świętami, początkiem wiosny itp. 
Stąd często zamieszczano wiersze okolicznościowe hołdujące pamięci znanych Niemców; 
na cześć Bismarcka, cesarza, króla, w rocznice ich urodzin łub śmierci. Najczęściej były 
anOnil110We a te podpisane były autorstwa mało lub w ogóle nie znanych osób. Zanueszcza- 


9 Kroniko 8Jdgoskil...
>>>
130 


no ponadto rozprawy popularyzujące poznanie różnych narodów i krajów oraz reportaże 
podróżników. 
Również historia poczęła coraz czę
ciej opanowywać szpalty pism. Pojawiały się artyku- 
ły historyczne, wyjaśni

ące kwestie politycze, ustrojowe, piśmiennictwa, kultury i obycza- 
jów. Gazety i czasopisma przedstawiały ponadto szereg sylwetek pisarzy (obok klasyków 
wYlnienić można np. G. Kellera, E.M. A111dta, T. Stofma), kompozytorów i polityków, także 
cudzoziemców. W dniu obchodów rocznicy śmierci publikowano biografię zmarłego. Bio- 
grafie osób żyjących ustępowały miejsca biografiom historycznym. 
Na satyrę było mniej miejsca w dziennikach wypełnionych raczej tre
cią polityczną. Dow- 
cipne teksty można znaleźć w "Ostdeutscher Lokal-Anzeiger" oraz w większo
ci dodatków. 
Czasem humor pojawiał się w "Brolllbel

er Tageblatt". 
Wiadomości sensacyjne o włamaniach, wypadkach, pożarach itp. drukowano w ramach 
serwisu aktualno
ci z regionu. Niektóre pisma utworzyły w tym celu nawet odrębne rubryki 
typu "Verbrechen wId Ungliicksfiille" (Zbrodnie i wypadki) np. w "Ostdeutsche Presse" 
i "Bromberger ZeitWIg". Niewątpliwie było to wyjście naprzeciw publiczno
ci czytelniczej, 
której gusty niekoniecznie musiały odpowiadać wymaganiom etyki i estetyki. Reguła wol- 
nej konkurencji, czyli dostarczanie możliwie interesujących tre
ci swoim abonentom spo- 
wodowała, że idealistyczne dążenia gazet zostały zdeterminowane przez ich materialny inte- 
res. Choć poważne pisma powinny unikać niezdrowej sensacji trzeba z przykrością stwier- 
dzić, że wiele dzienników uległo presji swych odbiorców. Z my
lą o czytelniku wła
nie 
mnożyły się informacje o rozbojach, wypadkach i samobójstwach. Sensacja wyrażała się 
ponadto w obszernych relacjach z rozpraw sądowych zamieszczanych pod trafnymi sformu- 
łowaniami "Kleine Gerichtszeitztllg" (Mała gazeta sądowa) w "Ostdelltscher Lokal-Anzei- 
. ger" czy "GerichtssaaJ" ( Z sali s
ldowej) w "Bromberger Zeitwzg" i" Ostdeutsche Presse ". 
Innym razem rubryka ta stanowiła niemalże poradnik prawny. 
Pisma bydgoskie miały również niemałe znaczenie w zakresie aktualnych wiadomo
ci 
w ramach czę
ci handlowo-ogłoszeniowej. Notowania giełd zbożowych i pieniężnych sta- 
wały się coraz dokładniejsze. Wyszczególniano ceny produktów w okręgu i za granicą. 
W ramach ogłosze6 i reklam dokonały się istotne przeobrażenia, głównie je
li chodzi o ich 
uporządkowanie na stronie, formę i zamieszczane ilustracje. Systematycznie zwiększano 
przeznaczaną na nie przestrzelI. 
W omawianych periodykach raczej nie podawano źródeł informacji, jeśli źródłami nie 
były inne pozycje prasowe lub przedruki korespondencji z innych gazet. 
Bydgoskie tytuły znamionowało regulame ukazywanie się i tendencja do stałej częstotliwo- 
ści. Większość tytułów należała do peIiodyków codziennych, a tylko "Ostdeutsche Presse", 
na pewnym etapie docierała do czytelnika częściej, tzn. dwa razy dziennie, rano i wieczorem. 
Pisma urzędowe wychodziły rzadziej, np. raz, dwa, maksymalnie trzy razy na tydzień. Dwa do 
czterech razy w miesiącu wydawano organy związkowe np. "Schulzeitwlg der Provinz Posen" 
[Gazeta Szkolna dla Prowincji Poznalźskiejj. Zmianę częstotliwo
ci odnotował w swej historii 
jeszcze tylko "Bromberger Wochellblatt" F. Fischera, który najpierw z dwóch, potem 
z trzech numerów tygodniowo przerodził się w codzienną "B1V11lberger Zeitzmg". 
Do wszystkich pism poza urzędowymi odnosi się zagadnienie układu tekstu w powtarza- 
jące się rubryki. Cechuje je uporządkowanie, okre
lony charakter tre
ci, często stała lokali- 
zacja na stronie, a nawet w kolumnie oraz przedzielenie mniejszymi podtytułami. Ułatwiał
>>>
131 


to format periodyków oraz znacznie uboższa od dzisiejszej tre
ć. Przeważnie stosowano 
formaty zbliżone do 2° i 4°. 
Ponieważ przedmiotem badaJl są tylko pisma niemieckojęzyczne, osiągnięcia wydawni- 
cze Polaków uwzględnione zostały wyłącznie w odniesieniu do ewentualnych dwujęzycz- 
nych czasopism. 


1. Prasa urzędowa i polityczno-ogólnoinformacyjna. 
Wraz z dniem l sierpnia 1815 r. rozpoczęto w Bydgoszczy wydawanie tytułu"Alllts-Blatt 
der KijJliglich Brombergiscllell Regierllllg[Dzie111zik Urzędawy Królewskiej Regencji Byd- 
goskiej]. Nie było to jednak pierwsze pismo urzędowe w ogóle. Czasy Księstwa Warszaw- 
skiego (1807-1815) były howiem okresem, kiedy po raz pierwszy pojawiła się znaczna licz- 
ba czasopism urzędowych. Rozpowszechniono wówczas dzienniki departamentowe. Gdy 
w 1807 r. doszło do utworzenia tlepartameI1lu bydgoskiego, staraniem prefekta Antoniego 
GliszczYll.skiego 1 maja 1808 r. powołano w Bydgoszczy tlo życia pierwsze polskie czasopi- 
smo pod nazwą "Dziellllik DOIliesie" RządowycII i Prywatllycll Departamentu Bydgoskie- 
go", ogłaszające przede wszystkim akty prawne, obok których drukowano także różne "do 
użytecznej wiadomości służące rzeczy".8 Dziennik ogłaszał obok doniesień "rządowych" 
także "prywatne". Choć było to polskie czasopismo urzędowe, niektóre akty prawne i czę
ć 
ogłoszell drukowano w języku niemieckim. 9 Druku "Dziennika DOIliesieli Departamentu 
Bydgoskiego ,. zaniechano pod koniec 1809 r. z powodu nikłego zainteresowania ze strony 
czytelników. 
Podobny los spotkał" Gazetę Torllliskq "10. Prefekt bydgoski A. GliszczYI1ski postanowił 
zastąpić obydwa tytuły nowym tlwujęzycznym, pod nazwą "Gl1zeta Bydgoska" [Bromber- 
ger Zeitullg]. Przyczyn faktu, że pismo nie zdołało się dłużej utrzymać, należy dopatrywać 
się zarówno w trudnościach finansowych, jak też być może we wrogiej postawie Prusaków 
wobec ludno
ci polskiej w pamiętnej dobie Napoleona. 
Rok 181] przyniósł ponowny druk polskiego czasopisma urzędowego pod zmienionym 
tytułem "Dzienllik Tygodlliowy Departlllllelltu Bydgoskiego". Przetrwało ono do 1815 r., 
który zapoczątkował nowy porządek w Europie po klęsce Napoleona. W myśl postanowiell. 
kongresu wiedeńskiego Księstwo Warszawskie zostało podzielone między trzy paJistwa za- 
borcze. Bydgoszcz przypadła ponownie Prusom. Z departamentów poznmiskiego i bydgo- 
skiego utworzono Wielkie Księstwo Poznmiskie, które z kolei składało się z dwóch obwo- 
dów regencyjnych: poznallskiego i bydgoskiego. 11 
W tym też roku (] .08.1815 r.) powstał wspomniany już "Amts-Blatt der Koniglich Brom- 
bergischell Regienmg ", który był pismem dwujęzycznym, a zatem pierwszym organem urzę- 
dowym w języku niemieckim w regencji bydgoskiej. Obok tekstu niemieckiego (lewa szpal- 
ta) znajdowało się polskie tłumaczenie. \V trakcie ukazywania się dziennika zachodziły zmiany 
w jego tytule. W okresie od 1815 r. do 1817 r. nagłówek "Amts-Blatt der KOlliglichen Brom- 
berg;schen Regier1l11g" drukowano wyłącznie w języku niemieckim. W 1817 r. obok zmie- 
nionego niemieckiego tytułu "Amts-Blatt der Koniglichell PreujJischen Regienmg :.u Br0111- 
berg" pojawił się jego polski odpowiednik "Dziennik Urzędowy Królewsko-Pruskiej Regen- 
cji w Bydgoszczy". Rok 1822 przyniósł kolejmt zmianę nagłówka. Brzmiał on teraz krótko 
"A11ltsblatt" [Dziennik Urzędowy]. 
Wydawanie Dzienników Urzędowych leżało w gestii poszczególnych regencji departa-
>>>
132 


mentowych. 12 Poszczególne numery wypełniały zarządzenia władz lokalnych, tzn. rządu, 
sądu rejonowego i innych oficjalnych, publicznych władz prowincjonalnych oraz akty mini- 
strów. Drukowane akty prawne miały być opatrzone tytułem, datą i numerem ustawy zgod- 
nym z tym opublikowanym w ogólnym zbiorze praw (Gesetzsanun1ung).13 W dalszej części 
numeru ogłaszano "nauki w interesach publicznych"14 i ogólne pouczenia o charakterze nie- 
urzędowym, które należało podać do powszechnej wiadomości. Prywatne ogłoszenia płatne 
o sprzedaży, dzierżawie gruntów i sprzętu ukazywały się w dodatku do Dziennika Urzędo- 
wego - "Offelltlicller Allzeiger"[Publiczny Donosiciel]. Trzon dodatku stanowiły jednak 
urzędowe obwieszczenia, listy gończe, ogłoszenia o zgubach, licytacjach i inne. Pierwsze 
wydanie dodatku" Offentlicher Anzeiger" pojawiło się wraz z pierwszym numerem Dzien- 
nika Urzędowego. Jego objętość rosła systematycznie i niekiedy przekraczała objętość orga- 
nu głównego. Treść poszczególnych numerów była uporządkowana według głównych zasad 
administracji wewnętrznej. Tytuł ukazywał się raz w tygodniu, w piątki 15 w cenie niewyższej 
niż 7 zł półrocznie. 16 Abonenci spoza Bydgoszczy otrzymywali pismo bez dodatkowych 
opłat pocztowych. Zgodnie z zarządzeniem ogłoszonym w zbiorze praw (Gesetzsammlung) 
Dziennik Departamentowy drukowano w Bydgoszczy. Druk zlecono drukarni Gruenauera. 17 
Do utrzymywania Dziennika Urzędowego "są naprzód ci zobowiązani, którzy zbiór praw 
utrzymywać muszą".18 Wszystkie niższe urzędy administracji oraz duchowni otrzymywali 
periodyk bezpłatnie z zastrzeżeniem, że podejmą się rozgłaszania opublikowanych aktów 
prawnych. 19 Roczny nakład pisma wyniósł w 1828 r. 2647 egzemplarzy, a w 1831 powięk- 
szył się do 3134,20 
Podobny charakter wykazywały powstające w Prusach Kreisbliilter, należące również do 
grupy pism urzędowych. Ich istnienie było konieczne z uwagi na częste zmiany ustaw i 
organizacji władz. Nie dawały w zasadzie przekazu aktualnej informacji, lecz publikowały 
coraz to nowe rozporządzenia, rozkazy i obwieszczenia. 
"Brol1lberger Kreisblatt"[Orędownik na Powiat Bydgoski] był pismem wydawanym przez 
Konigliches Landraths-Amt od 1852 r. do 1920 r. Najpierw ukazywał się dwa razy w tygo- 
dniu, a od 1857 r. już trzy razy pod tytułem "Bromberger Kreis-Blatt llnd Allgemeiner Anze- 
iger". W 1869 r. powrócono do pierwotnej częstotliwości jego wydawania oraz zmieniono 
tytuł na "Bromberger Kreisblatt". Był do nabycia we wszystkich urzędach pocztowych. 
natomiast ogłoszenia przyjmowały księgarnia E.S. Mittler'sche Buchhandlung i Ekspedycja 
Drukarni Gruenauera. 
Większość czterostronicowego pisma o formacie 4° zajmowały obwieszczenia oraz teksty 
różnorodnych komunikatów, aktów prawnych oraz inne materiały urzędowe. Tylko ostatnia 
strona służyła do zamieszczania prywatnych, drobnych ogłoszeń dowolnej treści. 
Podobnym periodykiem był wydawany ponad trzydzieści lat później od 1884 r. środowo- 
sobotni "Brol1lberger Stadt-Allzeiger" [Orędownik Miejski dla Bydgoszczy] - czterostroni- 
cowy organ prezentujący w części urzędowej wszelkie obwieszczenia lllagistratu. policji 
i miejskich placówek oświatowych. Zamieszczano w nim wiadomości policyjne, protokoły 
z posiedzell radnych miejskich, jak też wpisy do rejestrów w urzędzie stanu cywilnego. Poza 
tym informowano, jak kształtowały się ceny podstawowych produktów spożywczych. Ogło- 
szenia o charakterze prywatnym drukowano po uiszczeniu opłaty w wysokości 5 Pf za wers, 
przy czym abonenci zwolnieni byli z opłat za zamieszczanie ogłoszeń o wynajnue mieszkań 
oraz dotyczących poszukiwania bądź oferowania pracy.
>>>
133 


{rene Berger wskazuje w swojej książce o historii administracji pruskiej w regencji byd- 
goskiej na planowaną, nieudaną próbę wydawania od stycznia 1817 r. "Preussische Chro- 
Ilik" [Kronika Pruska}.21 Tygodnik miał zamieszczać relacje z ważnych wydarzeń w Pru- 
sach Wschodnich i Zachodnich, z Litwy i Departamentu Bydgoskiego. 
Kolejnym nie zrealizowanym zamiarem był druk tytułu " Bromberger Allzeiger" [Bydgo- 
ski Donosiciel]. Ziszczenie wysiłku księgarza H. L. Miillera udaremniły bowiem wydarzenia 
1830/31 r. Jednak już rok później narodził się "Solllltagsblattfiir Stadt luzd Lalld" nebst 
"Bromberger A llgem eill er Allzeiger" [Niedziel1le pismo dla miasta i wsi 1vraz Z powszech- 
nym orędownikiem dla Bydgoszczy]. Na stanowisko redaktora zdołano pozyskać profesora 
gimnazjum i sławnego dramaturga dr. Rotschera. 22 Pismo utrzymano zaledwie do 1835 r., 
a przyczyną jego upadku był brak czytelników. 23 [rene Berger odnotowuje ponadto istnienie 
w latach 1840-42 czasopisma redagowanego częściowo w języku polskim przez zecera 0law- 
skiego. 24 
Do nielicznej grupy powstałych pism należał również apolityczny, rozrywkowy tygodnik 
"Der Herold" [Herold] samodzielnie redagowany przez żydowskiego uczonego Albu. 25 Uka- 
zywał się tylko od lipca 1839 r. do 1840 ł"., a powstawał w drukarni książek Lohdesche 
Buchdruckerei. W miejsce ..Herolda" pojawił się w tym samym roku tygodnik ,,}allus" 
[Janus], który nie przetrwał nawet roku. 26 Przypuszczalnie na skutek wewnętrznych niepo- 
kojów w latach czterdziestych (1847 r.) nie ukazał się (mimo wysiłków zarzeldu Towarzy- 
stwa Ekonomicznego w Bydgoszczy i pomimo udzielenia przez Oberprasidenta odpowied- 
niego zezwolenia) kW311alnik "Lalldw;rtsc/wftliclle Mitteilullgell der Vereille zu Brom- 
berg ulld Wirsitz" [Doniesienia Rolnicze T01l'ar:ysthl Z Bydgoszczy i 
\.-))rzyska] pod redakcją 
sekretarza towarzystwa A. Adlera. 27 
W Bydgoszczy nie poprzestano jednak na tych nieudanych próbach. W 1844 r. tutejszy 
księgarz Friedrich Fischer poczynił starania o uzxskanie zezwolenia na wydawanie nowego 
tytułu. Władze miasta przychyliły się do prośby, widząc w tym skuteczną drogę szerzenia i 
popularyzacji języka i kultury niemieckiej w Bydgoszczy i początkowo udzieliły (1844 r.) 
próbnej koncesji, aby ją trzy lata później, 6 stycznia] 847 r., bezterminowo przedłużyć. 28 
Prasa była bowiem ważnym medium służącym pruskim wysiłkom integracyjnym w nowych 
prowincjach. Toteż l kwietnia 1845 r. F. Fischer podjął ryzykowną próbę i wydał pierwszy 
numer "Bromberger Wochellblatt". Przedsięwzięty wysiłek zaowocował z czasem wielo- 
letnim istnieniem tytułu, który był lokalnym organem prasowym liberalnego stronnictwa w 
Bydgoszcży i uchodził za gazetę patriotyczną. drukującą też artykuły skierowane przeciw 
rządowi 29 , z zasady niewiele miejsca poświęcającą sprawom narodowościowym. Podobnie 
artykuły traktujące o stosunkach polsko-niemieckich niezwykle rzadko wypełniały czołów- 
ki pisma. Mimo to, jak czytamy w " Bromberger Woclzenblatt", Niegolewski - poseł z PIes z- 
na - miał stwierdzić, że zarówno "Posener Zeitwlg" (Gazeta PO:'1lallska), jak i "Bromber- 
ger Wochenblatt" propagowały i szerzyły nieprzyjazną postawę Niemców w stosunku do 
Polaków. 30 N a powyższy atak polskiego posła redakcja gazety zareagowała jednoznacznie, 
wyjaśniając czytelnikom w krótkim artykule "Zur Abwehr"31 (W obronie) swoje stanowisko 
na temat stosunków polsko-niemieckich. Czytamy w nim m.in.. że gazeta w sprawach pol- 
skich ograniczała się do koniecznego minimum, a opracowanie treściowe wiadomości pozo- 
stawiała niemal wylącznie swoim poznańskim korespondentom, którzy z kolei polegali na 
wyjątkach z gazet polskich. Pismo Imalo też unikać druku licznie nadsyłanych do redakcji 


9a Kronika Bydgoska...
>>>
134 


listów pisanych przez zaniepokojonych polską agitacją Niemców. Nie sięgano po nie, jak 
czytamy w artykule, lecz przeciwnie, unikano wszystkiego, co mogłoby sprawiać wrażenie 
celowej prowokacji. W tek
cie podkre
la się dalej, że o antypolskiej orientacji tytułu nie 
może być mowy również z powodu wielokrotnego wskazywania na jego łamach na koniecz- 
no
ć zgodnego współistnienia obu narodowo
ci.Jl 
Na początku istnienia "Bromberger Wochellblatt" docierał do czytelnika dwa razy w ty- 
godniu, a od 1856 r. trzy razy. Dnia l stycznia 1862 r. zmieniono tytuł na "Bromberger 
Zeiwl1g" i zaczął on wychodzić codziennie z wyjątkiem dni po
wiątecznych. "Bromberger 
Wocl,ellblatt" był przede wszystkim magazynem informacyjnym. 
W 1852 r. dokonano podziału strony tytułowej na dwie czę
ci. U góry znalazły miejsce 
artykuły wstępne traktujące o polityce i życiu publicznym po zagadnienia historyczne, 
u dołu za
 publikowano powie
ci, opowiadania lub nowele w odcinkach, dzieła autorów 
obcojęzycznych w tłumaczeniu oraz obszerne relacje podróżników. Niekiedy po
więcano to 
miejsce rozmaito
ciomliterackim ("Literarisclles") wraz z omówieniami naj nowszych pro- 
pozycji na cynku wydawniczym. Drukowano też cytaty, wiersze bądź pieśni. Około 1860 r. 
zrezygnowano z tej mbryki, w zamian za co pojawiły się publikacje o charakterze nieliterac- 
kim. Były to refleksje polityczne i historyczne dotyczące głównie przeszło
ci Niemiec. 
Kolejna strona to nowo
ci ze 
wiata oraz "Loca/es 1I1ld Pmvill;.ielles" (Wiadomo
ci lokal- 
ne i prowincjonalne). W
ród wiadomości z Bydgoszczy wiele miejsca ząjmowały bardzo 
dokładne relacje z rozpraw sądowych. z posiedzell radnych miejskich, obszerne recenzje 
wystawionych sztuk i oper w Teatrze Miejskim. komentowano odbyte koncerty, donoszono 
o naukowych wykładach organizowanych w ramach działalności istniejelcych stowarzyszeIl.. 
Nie pomijano relacji o katastrofach, wypadkach i pożarach. Podstawą do publikowania aktu- 
alno
ci rolniczych były zebrania Towarzystwa Rolniczego ("Lalldu'irtschaftlicher Vereill"). 
Rubryka" Versclziedelles" (Rozmaitości) zamieszczana nieregularnie, zawierala zgodnie 
z nazwą wiadomości różne, tzn. z zakresu polityki, gospodarki i kultury. Były nimi również 
sprawozdania z odbytych wykładów, zebrałl czy działalności stowarzyszell, wszelkiego ro- 
dzaju porady i inne informacje. 
Przewidziano również rozrywkę. a z okazji wszelkich rocznic i świąt drukowano wiersze 
okoliczno
ciowe m.in. lokalnych autorów, wśród których najczę
ciej powtarzały się nazwi- 
ska: Carl Minat'ski (Polak, nauczyciel muzyki, organista), Emil George i Peter Squenz. 
Ostatnia, czwarta strona, czasem już trzecia zawierała ogłoszenia drobne, reklamy i urzę- 
dowe obwieszczenia. Lektura części ogłoszeniowej pisma pozwala zapoznać się z obrazem 
kulturalnym miasta. Zamieszczano bowiem zapowiedzi planowanych imprez kulturalnych, 
takich jak koncerty, repertuar Teatru Miejskiego w Bydgoszczy, program przedstawień sce- 
ny letniej i inne. Poza tym reklamowano książki. informowano o festynach, kursach talka 
czy wspomnianych już wykładach. 
Podczas gdy "Bro11lberger Wochellblatt" był na pocz'ltku pismem kół liberalnych, to od 
1862 r. gazeta zaczęła reprezentować lewicowe skrzydło liberałów. Wtedy też zmieniono 
nazwę na "Bromberger Zeitullg". Pierwszy numer z nowym nagłówkiem ukazał się z po- 
czątkiem nowego roku, tj. 1 stycznia 1862 r. W kilka miesięcy po zmianie tytułu (nr 256/ 
1862 r.) stanowisko redaktora po F. Fischerze objął na dwadzie
cia jeden lat G. Krausch. 
Wydawanie gazety napotykało jednak na poważne trudności finansowe, stąd też w lutym 
1883 r. "Bromberger Zeif1l11g " została przejęta przez założoną w 1877 r. narodowo-liberalną
>>>
135 


"Ostdeutsclle Presse", a "Bromberger Zeitllllg" stała się jej mutacją. Zarówno wydawnic- 
two, jak i drukarnię" Blvmberger Zeitlmg" połączono z firmą qruenauer' sche Buchdrucke- 
rei G. B6hlke, wydającą "Ostdeutsche Presse". Wprawdzie nadal ukazywały się dwie gaze- 
ty, lecz pod różnymi nagłówkami kryła się taka sama tre
ć. 
"Blvmberger Ze itll119 " należała do najbardziej rozpowszechnionych tytułów Prowincji 
Poznańskiej i części Prus Zachodnich. Informacje przekazywano na objęto
ci czterech stron 
w sposób uporządkowany i przejrzysty, a ułatwiał to niezmienny przez wiele lat podział 
pisma na trzy działy: urzędowy, nieurzędowy i ogłoszenia. Wiadomo
ci z działu pierwszego 
zamieszczano na stronie tytułowej. Stanowiły je krótkie urzędowe obwieszczenia, wyczer- 
pujące wiadomo
ci polityczne z Berlina i całych Niemiec. 
Miejsce u dołu strony zarezerwowano ponownie dla felietonu, w ramach którego druko- 
wano powie
ci i opowiadania w odcinkach, relacje i wspomnienia podróżników z różnych 
krajów, szkice historyczne czy tzw. ,.Bromberger Plaudereien" (Pogaduszki bydgoskie). 
Po czę
ci urzędowej i felietonie następowały stałe rubryki: "Deutschland" (Niemcy) 
i "Al1sland" (Zagranica). Dalej w kolejno
ci znajdowały się dość rozbudowane działy 
o tytułach "Brol1lbel
ęer Nacllrichtell" (Wiadomości bydgoskie) i "P,vvinzielles" (Z prowin- 
cji), które później przemianowano, podobnie jak to miało miejsce przed zmianą tytułu na 
"Loco/es Złud Pro";llzJelles". Stanowiły je różnorakie aktualności o tre
ci politycznej, go- 
spodarczej i kulLuralnej wraz z relacjami o wypadkach pociągów, pożarach, epidemiach, 
napadach. Prezentowano też relacje z rozpraw sądowych. Regularnie można było zoriento- 
wać się w planowanych posiedzeniach i zebraniach organizowanych przez licznie działające 
towarzystwa i związki. 
Osobny dział stanowiła nowa rubryka "Landtag", w ramach której ukazywały się niekie- 
dy bardzo rozbudowane relacje z posieozeJl. deputowanych w parlamencie. 
Na łamach "Blvmbel
ęer Zeitullg ,. prowadzono od czasu do czasu otwartą dyskusję 
z bydgoskimi korespondentami innych, szczególnie poznaIiskich, gazet i czasopism, którzy, 
jak podaje "Blvmbe1Rer Zeitllllg" nieoostatecznie precyzyjnie donosili o tutejszych spra- 
wach. Niekiedy pojawiały się potem przeprosiny i sprostowania. 
Nadal istniała rubryka" Verm;schtes" ("Rozmaitości"). ale mimo zróżnicowania była dru- 
gorzędnej tre
ci. Czytelnik mógł np. zapoznać się z infonnacjami o tragediach rodzinnych, 
katastrofach, następstwach niepogody, zwyczajach i planach podróży rodzin królewskich 
z innych państw, względnie rodziny cesarskiej w Niemczech. Niekiedy donoszono także 
o sprawach związanych z rolnictwem ("Landu'irtschaftliclles"). 
Jako nowość zapoczątkowano redagowanie tzw. kącika literackiego ("Literarisches"). 
Bywał dość rozbudowany i wówczas umieszczano go w miejscu felietonu. Zawierał bowiem 
obszerną krytykę jednej lub kilku pozycji książkowych lub stanowił dłuższą info1111ację 
o książce. 
Na podstawie czę
ci handlowej - ,,Handelsnocllrichten" - można się było dowiedzieć, 
jak kształtowały się ceny innych produktów. Gazeta infonnowała też o przewidywalnych 
temperaturach powietrza na nadchodzący dzień i podawała aktualny stan pogody. 
Czę
ć ogłoszeniowa zajmowała z niewielkim i wyjątkami sporą część każdego numeru, 
przynajmniej całą jedną stronę, najczęściej ostatnią (czwartą). Rozmieszczenie oraz fonnat 
ogłoszeń i reklam były dowolne. Stosowano już ramki, zamieszczano rysunki. 
Złagodzenie cenzury przez Fryderyka IV zaowocowało ponadto powstaniem w kwietniu
>>>
136 


1848 r. jeszcze innej gazety "Brolllberger delltsclze Zeitullg", która w pierwszych miesią- 
cach istnienia ukazywała się dwa razy w tygodniu, a począwszy od 16 maja 1848 r. trzy razy. 
Nie zmieniono przy tym ceny, która za kwartalną prenumeratę wynosiła dla bydgoszczan 20 
gr., a dla abonentów spoza miasta 22,5 gr. 33 Kolegium redakcyjne, stanowił je "Verein deut- 
scher Manner", motywowało konieczno
ć zwiększenia częstotliwo
ci wydm! tym, że napły- 
wające ze "wszystkich stron" materiały mogły być dotąd wykorzystywane tylko w niewiel- 
kim stopniu i konieczne było ograniczanie się do publikowania tych najistotniejszych. Każ- 
dy numer tego konserwatywnego i nacjonalistycznego pisma drukowanego 
w drukan1i Gruenauera obejmował cztery strony o formacie 4°. Czasami dołączano dodatki 
dwu-lub jednostronnicowe. Zwykle zawierały one tylko ogłoszenia, na które prawdopodob- 
nie nie było już miejsca w numerze wła
ciwym. 
Głównym zadaniem gazety miało być dawanie 
wiadectwa o życiu Niemców na kraikach 
wschodnich i popieranie tam niemczyznyY Stąd w większo
ci dostępnych nU1nerów publi- 
kacje z pierwszych stron redagowane były w duchu narodowym i konserwatywnym. Ponad- 
to wiele zamieszczanych artykułów traktuje o stosunkach polsko-niemieckich, przedstawia- 
nych na tle różnych spraw i ważkich problemów. Należy w tym miejscu wspomnieć o pole- 
micznym tek
cie "Was sagt man von uns jetzt im hmern von Deutschland"35 (1 ak mówi się o 
nas w sercu Niem.iec), w którym autor bierze niejako w obronę Niemców mieszkających na 
polskich terenach wcielonych do Prus. Byli oni bowiem, jak pisze się w tym artykule, bardzo 
niedoceniani przez swoich rodaków, których większa czę
ć mylnie sądziła, że w Wielkopol- 
sce żyje tylko niewielka liczba kolonistów i przesiedleI1ców, a nie 600.000, jak podaje cyto- 
wana w przytoczonym artykule "Augsburger allgemeine ZeitWlg". Autor konkludował, że 
niewiedza ta ma swoje źródła w fakcie, że jeszcze do niedawna "byli
my pasywni", po czyn1 
dodał, "kto nie ro
ci sobie prawa do istnienia, tego się lekceważy i o nim zapomina".36 Wska- 
zywał na burzliwe wydarzenia ostatnich miesięcy 1848 r. i walkę przeciw Polakom. One 
sprawiły bowiem, że w Niemczech "zwrócono na nas uwagę", a wiele gazet, które dotąd 
traktowały mieszkających tu Niemców jak mało aktywną mniejszość narodową w
ród Pola- 
ków, zaczęło pisać w tonie dalece odbiegającym od pierwotnego. Toteż obowiązkiem Niem- 
ca z Kresów Wschodnich, jak agitowano, miało być dotarcie do rodaków mieszkających w 
głębi kraju poprzez pisanie do tamtejszych czasopism. W podobnym tonie redagowane były 
też inne artykuły, a w nich nawoływanie: Uczestniczc;ie i bądźcie aktywni poprzez słowo 
pisane i mowę, nie popadajcie ponownie w senną ciszę, niech nie spoczną Wasze pióra w 
imię rozkwitu naszej niemieckiej gaztey.37 Wypowiedzi o podobnej tre
ci, pobudzające Niem- 
ców, nie tylko bydgoskich, do aktywno
ci można znaleźć wielokrotnie w zachowanych nu- 
merach 38 , nie stroniono przy tym od krytykowania Polaków. 
W dobie wiosny ludów na terenie Bydgoszczy w ramach akcji nacjonalistycznej, w której 
uczestniczyły różne organizacje i towarzystwa niemieckie, gazeta również podsycała nastro- 
je antypolskie. Czynił to także demokratyczny "Bro11lberger Wochenblatt". W licznych tek- 
stach wiele uwagi po
więca się pokrzepieniu 
wiadomo
ci narodowej tutejszych Niemców, 
gdyż to wła
nie oni, zdanielu gazety, mieli do odegrania ważną rolę w Bydgoszczy. 
Poza artykułem wiodącym układ numeru "Bromberger deutsche Zeitung" obejmował 
"Wiadomo
ci z prowincji" ("Nachrichten aus der Provinz") oraz informacje z innych gazet 
("Zeitungsnachrichten"). Niekiedy zamieszczano też rubrykę "Wiadomości różne" ("Vermi- 
schtes").
>>>
137 


Pojawiały się także wiersze: "Ehre1l1Ilii1l11er" (Ludzie honoru), "Die deutsche Flotte" 
(Flota niemiecka), "Toast des Herzogs Johanll von Osterreich" (Toast księcia Austrii Johan- 
na) Heim-icha Grahla. Dwukrotnie po
więcono też uwagę niemieckiemu publicy
cie i poecie 
Ernstowi Moritzowi Arndtowi, którego pie
li " Des Deutschen Vaterland" (Ojczyzna Niem- 
ca) wraz z obszernym artykułem gazeta wydrukowała w numerze 26/1848 r. Ponadto 
w dodatku do wydania z 10 czerwca 1848 r. znajduje się patriotyczny wiersz Carla Minar- 
skiego "Delltsche BundesJeier zu Bro11lberg am21. Mai 1848" (Niemieckie 
więto związko- 
we w Bydgoszczy 21 maja 1848), który zajmuje całą jego stronę. 
W " Bromberger deutsche Zeitung" dział ogłoszell nie był początkowo mocno rozbudo- 
wany. W pierwszych numerach było zalewie kilka anonsów na ostatniej, czwartej stronie. 
Układ tej strony pozostawał taki sam jak pozostałych, tzn. tekst drukowano w dwóch kolum- 
nach. Nieregularnie informowano też o nowo
ciach wydawniczych. Warto też zwrócić uwa- 
gę na ogłoszenia o organizowanych koncellach i zabawach, wieczorach i zebraniach, na 
które zapraszały swoich członków zarządy działających wówczas towarzystw i związków. 
Gazeta występowała też w roli łącznika władz z mieszkaI1cami miasta. Rada miasta podawa- 
ła w ten sposób do wiadomo
ci różnego rodzaju zarządzenia, m.in. policji (Polizei- Verord- 
nung), drukowano też obwieszczenia. Pojawiły się też listy osób, które wspomogły swoilni 
datkami niemiecką flotę bądź przekazały pieniądze na leczenie rannych żołnierzy. Czasami 
u dołu strony pod ogłoszeniami publikowano sprostowania błędów aktualnego numeru ze 
wskazaniem na konkretne wersy, w których pojawiły się nieścisłości gramatyczne lub orto- 
graficzne. Były też wyja
nienia i uzupeJnienia, jak również informacja następującej treści: 
"Teksty, które nie odpowiadają tendencji pisma, jak również odpowiedzi na zarzuty będą 
przyjmowane tylko za ustawowo określoną opłatą". 39 
Konserwatywną orientację polityczną reprezentował również ukazujący się trzy razy 
w tygodniu "Bromberger Volksblatt" z 1849 r. pod redakcją C. Sasse. Nie udało się jednak 
ustalić do kiedy pismo wychodziło. 
Konkurencji z "Bromberger Zeitwlg" nie wytrzymała "Patriotisclle Zeitullg Jur Posell 
ulld WestpreujJell" [Patriotyczna Gazeta dla Poznania i Prus Zachodnich}. Był to już drugi 
dziennik bydgoski, który istniał jednak tylko od 1863 r. do 1866 r., a redagował go E. Gros- 
se. Nagłówek zdobił orzeł w koronie z rozpostartymi skrzydłami. Poniżej na trzyszpaltowej 
stronie tłustym drukim wyszczególniano wiadomości telegraficzne z miast niemieckich i 
europejskich oraz rubrykę urzędową. Po nich następowały obszerne relacje w przeważającej 
nuerze o charakterze politycznym. Na wiadomo
ci lokalne zarezerwowano dwie rubryki: 
,,Nac/zrichten aus den Provinzen Posen und PreujJen" (Wiadomo
ci z Prowincji Poznańskiej 
i Prus) oraz "Bromberger Nachrichten" (Wiadomo
ci bydgoskie). Na stronie czwartej, ostat- 
niej zarazem, czytelnik znajdował porady dla rolników ("Lan{l\virtschaJtliches") i rubrykę 
"Vernlischtes" (Rozl11aito
ci). Resztę przestrzeni zajmowały nieliczne anonse i reklamy oraz 
notowania giełdowe i wykazy cen rynkowych. 4o 
Według informacji opublikowanej w "Deutselle RUlldselzall''-41 [Przegląd Niemiecki} 
z 1941 roku "Patriotische Zeitw1gfiir die P,vvinz Posen und WestpreujJen" nuala być kon- 
tynuacją istniejącego od 1861 r. utworzonego przez Kornera konserwatywnego "Bromber- 
ger Woclzellblatt"
2, który, jak podaje przytoczone źródło, wychodził trzy razy VI tygodniu. 
.Krótkim żywotem charakteryzowała się również "Neue Bromberger Zeitullg". Łącznie 
ukazało się 314 numerów dziennika, z czego 237 przypadło na drugi, trzeci i czwarry kwartał
>>>
138 


1867 r., a reszta 77 wydm) dotyczy pierwszych miesięcy 1868 r. 31 marca gazetę wydruko- 
wano po raz ostatni. Redakcja, druk i wydawanie skupione były w rękach W. R6the. Swoje 
stanowisko polityczne tytuł deklarował kilkakrotnie słowami: jeste
my za zasadmi repre- 
zentowanymi przez partię postępową ("Wir halten fest an den Grundsatzen der Fortschritt- 
spartei")-I]. "Neue Brombel-ger Zeitllllg" jako organ partii deomkratycznej stała, jak deklaro- 
wano, na straży praw konstytucyjnych obywateli 4 -ł. krytykując "Militarverfassung" (konsty- 
tucję militarną) Związku Północnoniemieckiego.-I5"Neue Bromberger Zeitllllg" opowiadała 
się za zjednoczeniem Niemiec, wobec czego dziennik miał publikować redagowane w takim 
wła
nie duchu artykuły. 
Wyjątkowo dużo przestrzeni zajmowały wiadomo
ci o charakterze politycznym, poru- 
szające kwestie od wojny przeciw Napoleonowi w 1806/07 r. po problemy współczesne. 
Objęto
ciowo mało imponująca była rubryka po
więcona wiadomo
ciom lokalnym, w któ- 
rej z reguły znajdowaly się wzmianki o teatrze. Rozbudowana w porównaniu z" Patr;otische 
Zeitlll1g fiir Posell 1I1ld 
Vestprellj3ell" byla czę
ć ogłoszeniowo-handlowa, która kOl1czyła 
każdy numer. 
Trudno jest jednoznacznie sprecyzować przyczynę upadku pisma, ale wymowne są pierwsze 
zdania artykułu ,,ZumAbschied" (Na pożegnanie), zamieszczonego w ostatnim numerze .,Neue 
Bromberger Ze;tlłllg ", w którym czytamy m.in., że z dniem 31 marca partia demokratyczna 
traci we wschodnich prowincjach obydwa organy, które konsekwentnie i zdecydowanie pro- 
pagowały ideę wolno
ci. 46 
Bydgoskie ugrupowania konserwatywne reprezentował ponadto dobrze redagowany 
"Bromberger Tageblatt", który pOCZ
twszy od l października 1876 roku docierał, jak poda- 
wano, do czytelnika w Prowincji Poznallskiej i na Pomorzu codziennie z wyjątkiem niedziel 
i 
wiąt. Publikował m.in. artykuły niechętne Polakom i przepojone nacjonalistyczną tre
cią. 
Potęga narodowa, reforma społeczna i niemiecka kultura to hasła wyborcze pisma, które 
stało na straży idei monarchistycznych i ówczesnego porządku społeczno-gospodarczego 
w Niemczech. Wspólnie z partiami o orientacji propaństwowej walczono na łamach gazety 
przeciwko destabilizującym wpływom międzynarodowym oraz o umocnienie rolnictwa 
i rzemiosła oraz drobnych wy twórców Y Łącznie ukazało się aż 68 roczników dziennika. 
Ostatni, już pod innymi tytułem "Delltsche Rlludschall" (Przegląd Niemiecki), pochodził 
z 1944 r. 
Tę, bez wątpienia, jedną z największych gazet w dziejach dziewiętnastowiecznych miasta 
założył Carl Dombrowski, ale dwa lata później, z początkiem listopada, wydawanie pisma 
przejął August Dittmann i w tej kwestii przez długie lata nic się nie zmieniło. Dotyczy to 
również przeobrażeń ostatniego dziesięciolecia XIX wieku, kiedy to l lipca 1894 r. powola- 
no do życia nowy narodowo-konserwatywny tytuł "Ostdelltsclle RlllldscJzall"48, który w 
krótkim czasie przerósł wielko
cią i znaczeniem swój organ macierzysty. Na kilka dni przed 
powrotem Bydgoszczy do paIlstwa polskiego (1 stycznia 1920 r.) dokonano połączenia obu 
dzienników, przy czym komendant miasta nakazał zmianę nagłówka z "Ostdeutsche RUl1d- 
sclwu" na "Delltsche RUlldschau ;11 Polell" (Przegląd Niemiecki w Polsce). Pod nowym 
tytułem, lecz nadal w języku niemieckim pismo - organ mniejszo
ci niemieckiej w Polsce - 
dotrwało niemal do końca drugiej wojny 
wiatowej (1944 r.). Jeszcze w 1939 r. ukazywało 
się w 17000 egzemplarzy.49 
W swych długich dziejach "Bromberger Tageblatt" był pod opieką wielu redaktorów,
>>>
139 


których zasługą był przejrzysty układ numerów. Zamieszczano w nim: 
1. artykuły redakcyjne (wstępne), w których poruszano ważkie problemy dotyczące wszel- 
kich dziedzin życia publicznego, również polityki; 
2. aktualno
ci polityczne z Rzeszy ("Deutsches Reich") i z zagranicy; 
3. powieści łub opowiadania w odcinkach (fełieton); 
4. wydarzenia lokalne (,,Lokal-Nachrichten") - zajmowały regulanlie stosunkowo dużą część 
numeru, 
rednio całą jego stronę; były to relacje z dzialalno
ci wszelkich stowarzyszeń, in- 
formacje o konferencjach i wykładach publicznych, koncertach, repe11uarze teatralnym oraz 
o sprawach gospodarczych, jak np. budowa kolei czy linii tramwajowej w Bydgoszczy, 
5. wiadomości o sztuce, nauce i literaturze ("Kllllst, 
V;ssellschaft. Literatur") - pojawiały się 
w każdym numerze i traktowały zasadniczo o nowościach książkowych, jakie pojawiły się 
na rynku wydawniczym; 
6. prognozę pogody, doniesienia o stanie wody w rzekach, notowania giełdowe, depesze 
telegraficzne ("Telegraphische Depeschell") i wiadomości ko
cielne ("K;rcllliche Naclzr;ch- 
ten"), które to kOlkzyły wraz z licznymi płatnymi ogłoszeniami i reklamami układ każdego 
wydania. 
Popularną, choć ukazującą się nieregularnie była rubryka "Sprechsaal" (Rozmównica), 
w ramach której redakcja umożliwiała swoim czytelnikom zabieranie głosu i wygłaszanie 
własnych opinii na tematy dotycz'lce życia publicznego w mieście. 
"Bromberger Tageblal1" konkurował z "Blvmberger Zeilll1lg" i z ukazującą się równole- 
gle dwa razy dziennie.. Ostdeutse/lc Presse ". Zdaniem autora monografii o Bydgoszczy "Aus 
Bro111bergs Vergallgellheil"50 charakterystyczny dla miasta miał być jednak fakt, że mimo 
równoległego istnienia kilku poważnych tytułów nie stanowiły one dla siebie poważnego 
zagrożenia i nie musiały się wzajemnie zwalczać. Specyfikę sytuacji tłumaczyły wg autora 
dwa czynniki: wszystkie trzy dzienniki były ponadregionalne i reprezetnowały okre
loną 
opcję polityczną (konserwatywną i liberalną). Posiadały zatem w
ród publiczności czytelni- 
czej własny krąg zwolenników. Lecz do rzadko
ci nie należała jednak sytuacja, co zaznacza 
się w książce, że zaangażowani połitycznie obywatele abonowali również prasę swych poli- 
tycznych przeciwników. 
Narodowo-liberalna "Ostdelltsclle Presse". której numer inauguracyjny ukazał się 
15 września 1877 r., była jedyną gazetą w dziejach dziewiętnastowiecznych miasta, która 
publikowała wydania poranne (Morgen-Ausgabe) i wieczorne (Abend-Ausgabe). MOl"gen- 
Ausgabe bylo znacznie skromniejsze, niż Abend-Ausgabe i zawierało na objętości dwóch 
stron (czasem czterech) zasadniczo tylko doniesienia z Berlina ("Nelleste Mit1eilllllgen") 
i telegramy ze świata oraz część handlową. \Viadomości prowincjonalne ograniczano do 
informacji bardzo skrótowych. 
Popołudniówka n
iała natomiast formę gazety ogólnoifnormacyjnej, zawierającej w ra- 
mach części politycznej rzeczowe artykuły wstępne, rozbudowane korespondencje z kraju 
(,,Delltsches Reie/z") i z zagranicy, relacje z posiedzeń niemieckiego Reichstagu i pruskiego 
Landtagu, jak też obszerne doniesienia z pól bitew całego 
wiata. Podkre
lano przy tym 
bezpartyjno
ć gazety ("Unser Journal ist keine Parreipresse..." nr 427/1878), która zastrze- 
gała sobie prawo do nieskrępowanych, otwartych wypowiedzi na tematy polityczne. Umiar- 
kowany, rozważny i obiektywny ton, \V jakim zapewniano redagować artykuły, miał zado- 
walać również czytelników prezentujących odmienne poglądy polityczne (nr 427/1878).
>>>
140 


W związku ze szczególnymi wydarzeniami (np. powstanie styczniowe, niepokoje w Azji 
i Afryce, ważne bitwy) drukowano dodatkowo relacje o ich przebiegu. Po latach wracano do 
tych tematów w formie wspomnielI. 
Wiadomości lokalne i prowincjonalne ("Lokale und Provinzielle Nachrichten") opatrzone 
były śródtytułami. Stałe miejsce zajmowaly informacje m.in. o dzialalności Teatru Miejskiego 
oraz o organizowaniu koncertów, dużo informowano o przedsięwzięciach bydgoskich towa- 
rzystw szczególnie Towarzystwa Rzemieślniczego (Handwerkerverein) i szkolnictwa. 
W kolumnie felietonowej drukowano, podobnie jak w innych pismach, specyficzne dla 
dzienników i czasopism gatunki literackie, opowiadania, nowele i powieści w odcinkach. 
W jednym z numerów (nr 145/1878) redakcja poinformowała wytłuszczonym drukiem 
o pozyskanych do publikacji tekstach takich znanych autorów jak: John v. Dewall, W. Wid- 
dern, Wilkie Collins, Marie v. Roskowska (bydgoska pisarka żyjąca w latach 1828-1889), 
E. Vely czy Dr. Lortzing. 
W piśmie zamieszczano obok produkcji literackiej również artykuły naukowe i eseje głów- 
nie z zakresu muzyki, kultury, etnografii i historii. Dzięki osobistym kontaktom redaktora 
(pierwszą osobą na tym stanowisku był Ernst Otto Hopp) z uznanymi literatami zapewniano 
dostarczać rzetelną i gruntownie opracowaną lekturęY Tzw. mały felieton - "Kleines F euil- 
leton" oferował krótsze nowości oraz notatki o sztuce. Rubryka "Literatur" informowała 
o aktualnościach naukowych i literackich na rynku książkowym. 
"Ostdeutsche Presse" w historii istnienia tytulu wprowadziła kijka istotnych zmian. 
2 marca 1879 r. zrezygnowano z wydaIl porannych i gazeta przekształciła się w dziennik 
wychodzący siedem razy w tygodniu (pótniej 6 razy), przy czym wydania niedzielne były 
objętościowo skrollmiejsze i obejmowały przeważnie dwie strony. W ciągu 1881 r. dokonały 
się kolejne zmiany. Od numeru 293 powiększono format. Jednocześnie zmieniono w ciągu 
czwartego kwartału tytuły niektórych rubryk. Jedną z nowych była "Politische Tagesschau" 
(Codzienny przegląd polityczny), orientująca czytelnika w najnowszych wydarzeniach. Obok 
pojawiły sią krótkie wiadomości urzędowe - ,,Amtliches" i wiadOlllości z dworu - "Hofna- 
chricJzten". Po nich następowały jak zawsze wiadomości z Rzeszy (,,Deutsches ReicJz"), wia- 
domości z zagranicy i obszenla kolumna lokalna. Z czasem pojawiła się rubryka "SprecJzsa- 
al", w ramach której zapraszano czytelników do wygłaszania swoich opinii i sądów nawet w 
tonie odbiegającym od sympatii reprezentowanych przez pismo. Redakcja zastrzegła sobie 
przy tym prawo do niebrania odpowiedzialności za treść tej kolumny. Kolejną nowością, 
jaką wprowadziło pismo był podział obowiązków w redakcji. Redaktor naczelny podzielił 
się nimi ze swoimi współpracownikami. Za część polityczną odpowiedzialnym pozostał re- 
dal(tor naczelny - L. Gollasch. Za serwis wiadomości lokalnych i prowincjonalnych, kolum- 
nę felietonu i za pozostałe leżące w gestii redakcji nowiny odpowiadał K. Bendisch. Strony 
ogłoszeniowo-handlowe wraz z reklamami, stanowiące połowę objętości pojedynczego nu- 
meru objął L. Jarchow. 52 
Meldunki dostarczali gazecie jej korespondenci najczęściej za pośrednictwem biur tele- 
graficznych, m.in. w Berlinie, Wiedniu, Poznaniu, Toruniu i Pile. O wielkości, popularności 
i znaczeniu pisma w Bydgoszczy i prowincjach, do których docierał, świadczy najlepiej 
długoletnia historia jego istnienia, niemożliwa bez dobrej kondycji finansowej wydawnic- 
twa. Niezależność finansowa "Ostdeutsche Presse", określanej jako jedno z największych 
pism na niemieckim wschodzie, umożliwiła przejęcie w 1883 r. upadającej "Bromberger
>>>
141 


Zeitung" i w 190 l r. periodyku" Ostdeutscher Lokal-Allzeiger". Obydwa organy stały się jej 
mutacją. 
W wykazie niemieckich czasopism z 1885 r. "Die delllsche Presse"53 odnotowano istnie- 
nie w Bydgoszczy od 1879 r. jeszcze tytułu "jildischer Calltor"54, który jak podaje cytowa- 
ne źródło, ukazywał się raz w tygodniu pod redakcją: Cal1tor A. Blaustein (jednocześnie 
wydawca), a drukowany był w drukarni Gruenauera. 
To samo źródło wymienia ponadto miesięcznik "Rulldsc1wu,Jjj [Przegląd], pismo dy- 
daktyczno-rozrywkowe dla niewidomych z 1883 r. Wydawaniem i redagowaniem zajął się 
inspektor pozna6.skiego prowincjonalnego ośrodka dla niewidomych (Inspektor d. Posen- 
schen Provinziellen Blinden-Anstalt) Anton Witting. 
Na gruncie bydgoskim zaistniał w 1887 r. ,,/Jromberger 1lltelligellzblatt"56 [Bydgoskie 
Pismo Inteligenckie). Zachowany 66 numer z 5 lipca wskazuje na ogólnoinformacyjny 
charakter tytułu, choć na podstawie nazwy "Intelligenzblau" należałoby szukać analogii 
do tzw. inteligenckich bądź ogłoszeniowych periodyków (Intelligenz- und Anzeigeblat- 
ter). Dzieje tego rodzaju czasopism sięgają pierwszej połowy XVII wieku, kiedy to 
w Paryżu w specjalnych biurach przyjmowano płatne prywatne anonsy i umieszczano je 
na listach, po czym listy te udostępniano zainteresowanym za określoną opłatą. Z czasem 
rozpoczęto ich druk i rozpowszechnianie, tworząc tym samym pierwsze "IntelligenzbIat-. 
ter".57 Celem ich był komercyjny przepływ wiadomości ściśle związany z życiem gospo- r 
darczym miast. Szybko też zaczęły być wykorzystywane do publikowania ogłosze6. urzę:- 
dowych. 
 
"Bromberger /lltelligellzb/att" nie wykazywał podobielistwa do pierwowzoru. Zamierzał 
jedynie w skrótowej formie ilifonnować o naj nowszych faktach z zakresu polityki, handlu, 
rzemiosła i działalności stowarzyszeli, nieco szerzej uwzględniając tematykę lokalną. W ra- 
nlach felietonu planowano zamieszczać m.in. krótkie opowiadania. 
Wśród gazet prowincjonalnych na uwagę zasługuje równieżjuż wymieniony"Ostdeut- 
scher Lokal-Allzeiger", który zdobył sobie uznanie czytelników i należał do najbardziej 
rozpowszechnionych tytułów w mieście i całej Prowincji Poznańskiej, docierał również 
do Prus Zachodnich i Wschodnich, na Pomorze, a nawet na Śląsk. 58 Zgodnie ze stanem z 
18 grudnia 1894 r. podanym w " Kalellder des «Bromberger Ullparte;;sclzell» fiir 1895" w 
saulej Bydgoszczy i miejscowościach przyległych gazeta miała 3525 abonentów (5825 - 
wszyscy abonenci gazety łącznie). Statystycznie rzecz ujmując na 17,36 osób przypadał 
jeden egzenlplarz. 59 Wynik taki był, jak skomentowano dalej w Kalendarzu, zadowalają- 
cy, zważywszy na fakt, że w Bydgoszczy i innych wschodnioniemieckich miastach nie w 
każdym gospodarstwie domowym znajdowano w ogóle jakąkolwiek gazetę. Dla porówna- 
nia podano, że w zachodnich miastach stosunek ten przedstawiał się już inaczej. W Opolu 
np. "Der Breslauer Gelleral-Anzeiger" abonowało 1000 czytelników, tzn. na ośmioro 
mieszkallców (tj. na jedną rodzinę) przypadała jedna gazeta. Odnotowany wynik uważany 
był za symptom wysokiego poziomu kulturalnego w tym mieście. 60 
Redaktorem "Os1deutsclzer Lokal-Anzeiger" - gazety powstałej w 1889 r. został Benl- 
hard Grothus (1890 r.), a wydawcą omawianego porannego dziennika, jednocześnie odpo- 
wiedzialnym za druk, był początkowo Otto KannengieBer (1890 r.). Nie trwało to długo, 
gdyż już od 24 sierpnia 1890 r. wyłącznym właścicielem wydawnictwa został Theoder Si- 
mons. Wówczas też dokonano niewielkich zmian w nagłówku; dodano podtytuł" Unparteii-
>>>
142 


sche Zeitwlg" (od nr 239/1890 r.) i pismo stało się popołudni6wką nadal wychodzącą tylko 
w dni powszednie. Redakcja stała zawsze na straży apolityczności tytułu. 
W początkowym okresie pismo odnosiło sukcesy, które jednak nie trwały długo. Przewle- 
kłe, poważne trudności finansowe sprawiły, że po ponad dziesięciu latach (1901 r.) całe 
przedsiębiorstwo wykupiła Gruenauer' sche Druckerei, a "Ostdeutscller Lokal-AJlzeiger" 
spotkał ten sam los, co przed laty " Bro11lberger Zeitllllg" - został połączony z "Ostdeutsche 
Presse ". Wychodził nadal z podtytułem "Der Bromberger Unparteiische", hołdował jednak 
odtąd poglądom narodowych liberałów. 61 Fakt wspomnianych komplikacji wystąpił, jak się 
może wydawać. dość niespodziewanie, ponieważ jeszcze 10 marca 1890 r. w nmnerze 58 
redakcja powodowana popularnością pisma zdecydowała się na rozszerzenie objętości nie- 
dzielnych 62 wyda6. z 6 do 8 stron przy jednoczesnym zachowaniu starej ceny. Rozbudowano 
tym samym felieton, drukując dodatkowe opowiadania, powieści w odcinkach, wiersze, afo- 
ryzmy i sentencje. W istocie beletrystyka, wiadomości literackie i artykuł publicystyczny 
stanowiły w niedzielnych wydaniach czwarlq część numeru. Stosunkowo dużo miejsca po- 
święcono rubryce "Humoristisches Echo" (Humorystyczne echo), zawierającej, ku niewąt- 
pliwemu zadowoleniu amatorów lekkiej rozrywki, żarty i zabawne historyjki pod wspólnym 
tytułem "Aus den lustigen BHittern" (Z pism rozrywkowych) oraz zagadki i łamigłówki 
w ramach "Ratselecke" (Kącik zagadek). W numerze 76/1890 r. zapoczątkowano regulanle 
cotygodniowe informowanie o ważnych rocznicach przypadających na aktualny tydzie6 ("Ge- 
denktage der laufenden Woche" lub "Gedenktage der nachsten Woche"). 
"Osldelltscher Lokal-Allzeiger" był dziennikiem o bardzo urozmaiconej i różnorodnej 
treści, w którym wiele miejsca poświęcano polityce, czy to w ramach drukowanych artyku- 
łów wstępnych czy jako publikowanie doniesie6 z posiedze6 parlamentu pruskiego ("Preu.- 
jJisclzer La1ldtag"). Po nich następowała część informacyjna (',Allgemeille Uebersicht") 
z regularną kroniką wydarzeń o zasięgu światowym. Dalej zamieszczano wiadomości z dworu 
cesarskiego (,,Hofiwcllrichrell"), serwis informacji z Rzeszy (',AllS dem Reic!ze") oraz z za- 
granicy (,,Auslalld"). 
Ówczesnych bydgoszczan najbardziej interesował przypuszczalnie senvis lokalnych wia- 
domości, które zamieszczano opatrzone nagłówkiem "Ostdeutsche Lokal-Nacluichten". Na 
ich treść składały się informacje o teatrze, relacje z zebrmi stowarzyszeti, zapowiedzi koncer- 
tów, jak również artykuły traktuj}ce o Polakach i dotyczące spraw polskich opatrzone po- 
czątkowo podtytułem "POblisclles". Wydawcy gazety prawdopodobnie wychodzili z założe- 
nia, że jeśli" Ostdelltscher Lokal-Allzeiger" obejmuje swoim zasięgiem oprócz Bydgoszczy 
i całej Prowincji Poznmiskiej także sąsiednie regiony zamieszkałe przez ludność mieszaną 
niemiecką i polską, to uzasadnione staje się zamieszczanie tekstów adresowanych do Niem- 
ców zainteresowanych problemami slowialiskich współmieszka6c6w, jak również do części 
polskiego społeczeństwa, która znała język niemiecki. Byt pisma zależał bowiem w pewnym 
stopniu od specyficznego rynku jego odbiorców. W publikacjach nie szkicowano ani historii 
państwa polskiego, ani biografii znaczących Polaków (wyj. A. Mickiewicz, któremu po- 
święcono sporo publikacji). Zamieszczano natomiast doniesienia aktualnej treści, obrazują- 
ce rodzaj i specyfikę zagadnieli polsko-niemieckich. Był to splot spraw, ludzi, którzy tu żyli, 
ich dylematy, działalność. Rzecz przedstawiała się w bardzo różnorodny sposób, wobec cze- 
go było o czym pisać. Poruszane kwestie ujmowano rozmaicie, lecz dla tematu nie jest w tej 
chwili istotne czyimi oczyma i na ile obiektywnie widziano naświetlaną probleluatykę. Na-
>>>
143 


leży bezspornie odnotować ten fakt. Poruszono np. zagadnienie obecności języka polskiego 
w szkołach (nr 115/1890 r.), omówiono korespondencję z "Dziellnika Poznallskiego" zaty- 
tułowaną "Die Polen unterden Demschen" ("Polacy wśród Niemców", nr 108/1890 r.), zaję- 
to się działalno
cią polskich bibliotek ludowych i zamiarem powołania do życia kolejnego 
polskiego towarzystwa na rzecz wspierania uczącej się młodzieży (nr 116/1890 r.) wzorem 
podobnego założonego w 1851 r. w Poznaniu przez doktora Karola Marcinkowskiego. Czę
ć 
infonnacji opierała się na informajach zaczerpniętych z "Dziennika POZIlQ11skiego" lub 
z "GOłka Wielkopolskiego". w innych z kolei nie podaje się ich tródła pochodzenia. 
Stosunkowo sporo miejsca przeznaczano na wiadomości o morderstwach, włamaniach, 
wypadkach, pożarach itp. Ponadto sensacja wyrażała się w obszenlych relacjach z rozpraw 
sądowych, w omawianym lU tytule zamieszczonych pod trafnym sformułowaniem: "Kleine 
Gerichtszeitung" (Mała gazeta sądowa). 
W ramach rubryki ,.Theater, Kunst und Wissenschaft" publikowano aktualności ze świata 
teatru, sztuki i nauki. Czytelnik mógł zorientować się w poczynianiach i działaniach animato- 
rów życia kulturalnego na szczeblu lokalnym. Zapowiadano początek kolejnych sezonów te- 
atralnych i operowych, omawiano przygotowany program artystyczny na najbliższe miesiące, 
informowano o poczynaniach kulturalnych w ramach działalności związków śpiewaczych 
i dramatycznych. Autorem publikowanych recenzji sztuk teatralnych wystawianych m.in. 
u Patzera przez różne zespoły anystów goszczących w Bydgoszczy był redaktor pisma Benl- 
hard Grothus. 63 W każdym wydaniu pisma znajdował się fragment opowiadania lub powieści. 
Niezmiennie na trzeciej stronie czytelnik znajdował część handlową z kursami giełdowymi, 
cenami zbóż, papierów wartościowych i kruszców. Czwarta strona i część szóstej przeznaczo- 
na była na ogłoszenia, reklamy, obwieszczenia, nekrologii i inne zawiadomienia. 
Prowincjonalna Bydgoszcz kOlka XIX wieku mogła poszczycić się istnieniem od przeło- 
mu 1896/1897 r. do 1919/1920 r. pisma adresowanego do widzów teatralnych - "BI'ombel'- 
ger Theater-Ze;tllllg" [Bydgoska Gazeta Teatralna). Narodziny periodyku, ukazującego się 
codziennie z wyjątkiem środy, poprzedziła odbudowa doszczętnie spalonego sze
ć lat wcze- 
śniej budynku Teatm Miejskiego. Mimo że nowy, zapoczątkowany u schyłku wieku, kieru- 
nek polityki antypolskiej władz pmskich polegał na podnoszeniu kultury niemieckiej w mia- 
stach zaboru (władze pruskie nie były zainteresowane przez długie lata rozwojem bazy kul- 
turalnej i naukowej miasta, w którym ścierały się przeciwieństwa narodowo
ciowe, w oba- 
wie przed wykorzystaniem ich do zintegrowania społeczeństwa polskiego), to decyzja o od- 
budowie nie zapadła jednogłośnie lecz była wynikiem licznych dyskusji. Zwolennicy przed- 
sięwzięcia mieli ponadto do pokonania poważne bariery finansowe związane z budową. 
Lokalna prasa na bieżąco informowała opinię publiczną o toczących się dyskusjach. Na krótko 
po pożarze pojawiło się w mediach szereg artykułów, w których przekonywano o konieczno- 

ci wzniesienia nowego gmachu na gruzach poprzedniego. W jednym z nich, "Die Bromber- 
ger Theaterfrage"64, podkreśla się pustkę kulturalną, jaka zaistniała w Bydgoszczy pozba- 
wionej stałej sceny teatralnej. Poza teatrem władze nie miały bowiem na tym polu wiele do 
zaoferowania czterdziestotysięcznemu miastu. Polityka 
wiadomego niedoinwestowania 
kultury doprowadziła w swych skutkach do sytuacji, w której lepiej wykształcone osoby, 
urzędnicy i oficerowie niemieccy służbowo oddelegowani z Niemiec na stanowiska w Byd- 
goszczy traktowali przeniesienie tu jako porażkę na gruncie zawodowym. Swój pobyt 
w prowincjonalnym mieście, pisze autor artykułu, traktowały tylko jako stan przejściowy,
>>>
144 


szukając jednocześnie sposobu, by móc możliwie szybko powrócić do zachodnich ośrodków 
111iej skich Rzeszy. 
Władze pruskie świadome jednak znaczenia roli sceny niemieckiej w Bydgoszczy dopro- 
wadziły w 1896 roku do sfinalizowania budowy okazałego budynku na Placu Teatralnym 
(Theaterplatz). Publiczności zaproponowano dodatkowo wydawanie drukowanej przez 
A. Diumanna H Bromberger Theater-Zeitll1zg", którą to redagował G. Abicht Buch- und Kun- 
sthandlung Bromberg. 
Pierwsza strona periodyku z zamieszczoną u góry ryciną gmachu teatru zbliżona była 
w swym układzie do afisza teatralnego i informowała o aktualnym repertuarze. W kolejno
ci 
podawano nazwisko dyrektora sezonu, datę, tytuł, autora i rodzaj wystawianego utworu sce- 
nicznego, połączone z ewentualną informacją o benefisie aktora czy innej szczególnej oka- 
zji, dla której wybrano tę, a nie inną sztukę. Poniżej wyszczególniano ceny biletów oraz 
informowano jakie sztuki są już w przygotowani
. 
Na następnej stronie wyszczególniano obsadę ról w proponowanej komedii, tragedii, ope- 
rze czy operetce i program muzyczny wieczoru. Pozostałą część stron drugiej i trzeciej sta- 
nowiły ogłoszenia i reklamy o bardzo zróżnicowanej treści i charakterze, najczęściej opa- 
trzone ramkami, spośród których wiele było jeszcze dodatkowo ilustrowanych. Ostatnia, 
czwarta strona poświęcona była również ogłoszeniom. Tylko u dołu miejsce było zarezerwo- 
wane dla stałej rubryki "NoT;zen aus dem TheaTerbureau" (Notatki z biura teatralnego), za 
redakcję której odpowiedzialni byli Alexander Elwitz lub Anton PratI. Notatka przybliżała 
zaitneresowanym działalność Teatru Miejskiego. Charakteryzowano przygotowania przed 
otwarciem nowego sezonu, pisano o dekoracjach i kostiumach na kolejną premierę, zapo- 
wiadano cykle przedstawień z repertuaru klasycznego np. z okazji 150 urodzin Goethego, 
zamieszczano krótką informację o występującym zespole teatralnym, wymieniano nazwiska 
grających aktorów, przedstawiano krótko sylwetki popularnych w danym okresie autorów 
utworów scenicznych, których sztuki gościły na deskach bydgoskiego teatru w danyn1 sezo- 
nie (np. Max Dreyer). Uwagę poświęcano też występującym gościnnie artystom. Przedruko- 
wywano też krótko notatki z innych gazet niemieckich, zawierające echa sukcesów jakie 
niektóre wystawiane teraz w Bydgoszczy sztuki odniosły w przeszłości na innych scenach 
teatralnych Rzeszy. Cytując fragmenty z gazet np. berlillskich, kol06skich, lipskich czy ham- 
burskich o wyśmienitej grze aktorskiej, wzorcowej scenografii, niepowtarzalnych kostiu- 
mach, zdobytym serdecznym aplauzie i nie kOlkzących się owacjach przy pełnej widowni, 
zachęcano lokalną publiczność, by przyszła na przedstawienie i przeżyła to samo, co było 
już udziałem widzów w innym mieście. Treść rubryki "Notizen aus dem Theaterbureau" 
często powtarzano w dwóch, czasem trzech kolejnych numerach. Salę teatru udostępniano 
też na wieczory recytatorskie oraz organizowano w niej koncerty z udziałem znanych indy- 
widualności (dyrygent Pietro Mascagni). 


2. Organy związkowe. 
Osobną grupę wśród periodyków wydawanych w Bydgoszczy stanowiły organy związ- 
kowe, należące z pewnością do tych nurtów czasopiśmiennictwa, które staly się szczególnie 
populan1e w ostatnim ćwierćwieczu XIX wieku. Rolą prasy bowiem nie było jedynie zaspo- 
kajanie potrzeby informacji i kształtowanie opinii publicznej, lecz również organizowanie 
ludzi o zbliżonych poglądach i zainteresowaniach. St
ld też triumf organów prasowych nie-
>>>
145 


których ugrupowań i stowarzyszeń. Były one ściśle związane i uzależnione od rozwoju dzia- 
łalności centralnych towarzystw. Z założenia nie musiały być, w odróżnieniu od gazet poli- 
tycznych, dochodowym przedsięwzięciem, lecz przeciwnie stanowiły jedynie ogniwo łączą- 
ce zorganizowanych w danym związku członków. Mając niewielki zasięg, w ograniczonym 
stopniu docierały do czytelnika - przedstawiciela innej grupy zawodowej lub innego, ni- 
gdzie nie zrzeszonego odbiorcy. Pisma powstawały często we własnym wydawnictwie to- 
warzystwa i udostępniane były zaitneresowanym nieodpłatnie lub odpłatnie w zależności od 
kondycji finansowej stowarzyszenia. 
POlnimo że nie wszystkie stowarzyszenia posiadały swój organ prasowy, to i tak potrafiły 
docierać do swoich członków, organizując przynajmniej raz w roku generalne zebrania. In- 
fonnacje o planowanych spotkaniach zamieszczały na łamach lokalnej prasy politycznej 
oraz publikowały relacje z odbytych już posiedzień. Stwierdzić jednak należy, że ten sposób 
przepływu wiadomości nie był idealnym rozwiązaniem. Rola pośrednika nie odpowiadała 
redakcjom dzienników lokalnych w całych Niemczech. Wiele spośród nich zamierzało na- 
wet zrezygnować, a przynajmniej poważnie ograniczyć zamieszczanie sprawozdań z działal- 
ności towarzystw. W efekcie zaniechano naj prawdopodobniej wysyłania reporterów na ze- 
brania, a w zamian przyjmowano nadsyłane gotowe raporty czy komunikaty. Wśród przy- 
czyn takiej reformy redakcje wymieniały m.in. niewspółmien1ie duży nakład czasu i pienię- 
dzy z ich strony w porównaniu z wynikiem - nieefektowną notatką, na którą trzeba było 
znaleźć miejsce w numerze. Właśnie ten niezdrowy stosunek między nakładem pracy? osią- 
gniętym publicystycznym rezultatem leżał u podłoża gruntownej zmiany stanu rzeczy istnie- 
jącego u schyłku XIX wieku. Zanim jednak innowacje weszły gdzieniegdzie w życie, czytel- 
nicy regularnie mogli znaleźć na łamach codziennych gazet nowinki z działalności wszel- 
kich związków, a ponieważ działało ich w samej Bydgoszczy kilkadziesiąt, w każdym nu- 
merze wszystkich bydgoskich dzienników publikowano wzmianki lub dłuższe doniesienia 
o funkcjonowaniu i pracy dowolnego towarzystwa. ..Bromberger Zeitllllg" z 1863 r. druko- 
wała np. bardzo obszerne relacje, a późniejszy "Ostdelltscller Lokal-Anzeiger" (1890 r.) 
poważnie je przestrzennie ograniczył. Na podstawie prasowych notatek można by pokusić 
się nawet o odtworzenie historii działalności wielu spośród nich. Stosunkowo często bo- 
wiem relacjonowano poczynania najbardziej popularnych związków np: Handwerker- Vere- 
in (Towarzystwo Rzemieślnicze), Verein Junger Kaullute (Towarzystwo Młodych Kupców), 
Verschonerungs- Verein (Towarzystwo Upiększania Miasta), Pestalozzi - Verein czy Padago- 
gischer - Verein (Towarzystwo Pedagogiczne). Wspominano ich historię, poważniejsze osią- 
gnięcia. Liczne publikacje na ten temat zamieszczały m.in." B1V111berger 
Vochellblatt", "B,v11l- 
berger ZeitwIg", "B,vmberger Tageblatt" i nieco mniej "Blvmberger Lokal-Allzeiger". 
Powstałe w 1863 r. stowarzyszenie Pestalozzi- Verein naj prawdopodobniej zapoczątko- 
wało historię powstawania w Bydgoszczy związkowych organów prasowych. Z roku na rok, 
jak czytaIuy w numerze próbnym organu z 29 listopada 1878 r., coraz bardziej narastała 
konieczność powołania do życia związkowego periodyku. W tym celu na walnym zebraniu 
członków podjęto odpowiednie kroki w kierunku ostatecznego zrealizowania zamierzenia. 
W samej Bydgoszczy i okolicach zjednano wśród nauczycieli ponad 100 zwolenników po- 
mysłu, którzy nie tylko zobowiązali się nabyć abonament, lecz również zgromadzili środki 
na początkowe utrzymanie tytułu. Z przychylnością władz zdecydowano się wydać prowin- 
cjonalną gazetę szkolną "Sclllllzeitllllg i/er ProvillZ Posell". Pierwszy jej numer ukazał się 


10 Kronika Bydgoskn...
>>>
146 


z początkiem nowego roku tj. 3 stycznia 1879 r. Pismo ukazywało się najpierw raz na dwa 
tygodnie, a po krótkim czasie (od nr 14/1879 r.) zwiększono częstotliwość do czterech nu- 
merów miesięcznie. 
Zgodnie z deklaracją w numerze inauguracyjnym każde wydanie zawierało: 
l. urzędowe wiadomości o szkole; 
2. krótkie rozprawy naukowe z przeznaczeniem dla nauczycieli szkół ludowych, dzięki któ- 
rym mieli oni mieć zapewnione ustawiczne dokształcanie się z odpowiednich przedlnio- 
tów; 
3. doniesienia o funkcjonowaniu Pestalozzi- Verein; 
4. wiadomości z regionu wraz z doniesieniami o organizowanych seminariach w Prowincji; 
5. omówienie, względnie zareklamowanie nowości wydawniczych; 
6. listę wolnych ofert pracy; 
7. ogłoszenia. 65 
Z uwagi na to, że sam związek deklarowal respektowanie wolności sumienia, przynależności 
narodowej i orientacji politycznej swoich członków, unikano na łamach pisma jakiejkolwiek 
polemiki o charakterze wyznaniowym czy narodowym. W numerze próbnym zwrócono się po- 
nadto do wszystkich zrzeszonych z gorącym apelem o regulame nadsyłanie artykułów w celu ich 
opublikowania. Początkowo jednak redakcja nie mogła zadośćuczynić ich autorom w fonnie 
nawet niewielkiego honorarium. Na łamach periodyku ukazały się referaty i prace m.in. samego 
redaktora R. Brauna, dalej Samuela Schmidta (Bromberg), nauczyciela Menge, Gustava Weilan- 
da (dyr. szkoły w Triest), pastora i lokalnego inspektora Kruska, okręgowego inspektora z Ino- 
wrocławia - Bieńkowskiego i Juliusa Lehmanna - rektora z Poznania. Z organem współpraco- 
wali ponadto m.in.: dyrektorTh. Hoffmann-Hamburg, C. Cassau-Liinenburg, 
 Schrammi Gart- 
ner-Miinchen oraz Ferdinand Schnell-Berlin. 66 
Również Towarzystwo Techniczne (Technischer Verein) zdołało doprowadzić do utwo- 
rzenia własnego organu, który to dostarczano stowarzyszonym nieodpłatnie. Decyzja o po- 
wołaniu czasopisma nastąpiła 25 kwietnia 1898 r., a kilka miesięcy później, w połowie listo- 
pada ukazal się pierwszy numer nowego miesięcznika "Tecllllisc/le Bmtter fur dell Deut- 
schell Ostell. Zeitschrift des Tec/lIlischell Vereills zu IJromberg" (" Czasopismo Techniczne 
dla Wschodnich Niemiec. Organ Towarzystwa Technicznego w Bydgoszczy"). Objętość pe- 
riodyku (8-12 stron o fonuacie 4°) umożliwiała zamieszczanie, poza drukiem wykładów 
i odczytów wygłoszonych w ramach działalności towarzystwa, również rozpraw naukowych 
oraz krótszych doniesiel!. Pismo zawierało materiały z takich dziedzin jak budownictwo, 
elektrotechnika, technika rolnicza oraz pokrewnych. Adresowano je do przedsiębiorców, 
rzemieślników, inżynierów i mistrzów budowlanych, którym ta lektura oferowała możli- 
wość dokształcania się, przy czym treść miała być utrzymana na ogólnie zrozumiałym po- 
ziOlnie. Za całość z wyjątkiem części ogłoszeniowej Franza Zbilskiego odpowiadał inżynier 
Heinschke. Wydawanie i druk przejął: "Bromberger Ullparteiischer" - Theoder Simons. 
W związku z organizacją w Bydgoszczy Prowincjonalnego Festiwalu Śpiewaczego (Pro- 
vinzial-Sangerfest) wydano w dniach 3,4 i 5 lipca 1886 r. okazjonalną "Bromberger Sall- 
gerfest-Zeitullg" (" Gazeta Bydgoskiego Festił1'alu Śpiewaczego "). Nie był to wprawdzie 
organ związkowy, lecz pismo poświęcone aktualnej imprezie i niemieckim tradycjOlu śpie- 
waczym. Pojawiła się tym samym dogodna okazja do zaprezentowania działalności bydgo- 
skich towarzystw pieśniarskich. 67
>>>
147 


3. Dodatki naukowe, beletrystyczno-rozrywkowe i kalendarze. 
Mimo aktywnoś'ci społecze{istwa bydgoskiego na forum licznych związków i organizacji, 
wielu Niemców ubolewało i narzekało na brak zinstytucjonalizowanego życia kulturalnego 
w lnieście. O ile w pierwszej połowie XIX wieku fakt ten nie dawał się dotkliwie we znaki, 
o tyle po 1860 r., gdy Bydgoszcz stała się dużym skupiskiem ludnoś'ci, ważnym oś'rodkiem 
komunikacyjnym, handlowym i gospodarczym, te poważne zaniedbania nie sprzyjały osie- 
dlaniu się w grodzie nad Brdą lepiej wykształconej częś'ci nieinieckiego społeczeństwa. Poza 
teatrem miejskim, scenami letnimi i zorganizowaną siecią działających stowarzyszeń i kół 
śpiewaczych urządzających koncerty, Bydgoszcz niewiele miała do zaoferowania. ós Dopiero 
na przełomie wieku władze pruskie nieco rozbudowały placówki kulturalne. W klimacie 
hojnego wspierania aktywnoś'ci kulturalnej w mieście wyrósł naukowy dodatek jednego 
z dzienników o tytule: "Ostdelltsche Bliitter fur Litteratur uud Kllllst. Wissellsclraftliche 
Beilage ZUIll 

Brolllberger Vllparteiischell» (Ostd. Lok.-Allz.) lllld 

Croller Courier»" 
(" Wschodlliolliemieckie Czasopismo Literacko-Artystyczne. Naukowy dodatek do «Bro111- 
berger Unparteiischen» [Ostd. Lok.-Allz.] i «C1Vller Courien") pod redakcją FIiedricha 
Adolfa Geisslera. Było to, jak okreś'la się w peIiodyku. "ryzyko", jakie podjęto ze ś'wiado- 
moś'cią istniejącego zapotrzebowania na informacje o aktualnoś'ciach kulturalnych i z na- 
dzieją na skuteczną pomoc ze strony wykształconych czytelników. 69 Pismo miało wypełniać 
lukę w recepcji literatury na niemieckim wschodzie i winno trafić do każdej rodziny, w 
której jest miejsce na odrobinę piękna. 70 W numerze inaugurującym .lrugi rocznik redakcja 
zwróciła się z podobnym apelem również do nauczycieli małych miasteczek i wsi, do któ- 
rych m.in. periodyk był adresowany. 
Tygodnik zawierał w kolejności: 
1. artykuły o problematyce kulturalnej; były to sylwetki twórców, pisarzy, kompozytorów 
uznanych w świecie sztuki; 
2. rubrykę "Kunstumschau" (Przegląd sztuki), gdzie zamieszczano aktualności o wydarze- 
niach artystycznych w wielu krajach; pisano też o mistrzach, którzy zabiegali o uznanie 
lokalnych widzów czy melomanów; 
3. rubrykę "Buchkritik" (Krytyka książki); stanowiły ją recenzje pozycji książkowych i in- 
formacje o nowościach rynku wydawniczego; 
4. kącik poetycki "Dichtrermappe" otwarty na dzieła młodych, płodnych, nieznanych, choć 
ambitnych talentów pisarskich. mających często zamkniętą drogę do publiczności czytel- 
niczej.71 
Notatki o książkach zawierały recenzje literatury niemieckiej i obcojęzycznej. Materiał 
recenzyjny wykazywał duże zróżnicowanie ideowo-artystyczne. Nie można mówić o fawo- 
ryzowaniu określonego autora czy rodzaju książek, gdyż można tu znaleźć opisy książek o 
tematyce historycznej, jak też literaturę piękną. Obok klasyków literatury europejskiej (Lew 
Tołstoj) oceniano również twórczość pisarzy trzeciorzędnych (Otto Erich Hartleben). Omó- 
wienia krytyczne były na ogół anonimowe. 
Poza popularyzowaniem aktualnych nowości wydawniczych, a także kształtowanien1 
gustów odbiorców redakcja publikowała we wspomnianym kąciku "Dichtermappe" orygi- 
nalne teksty literackie -.wiersze i pieśni. Na łamy pisma wprowadzono po kilka utworów 
Dietricha Eckl1arta i Friedricha Seligera. Wśród pozostałych autorów widnieją: Walter Her- 
mann, Gustaw Manz i Robert Richter. 72
>>>
148 


U progu nowego roku redakcja zakomunikowała, że nakład wynosi 600 egzemplarzy13 
i uznano to za niebagatelny sukces jak na tak młody periodyk. Niestety 1896 r. był ostatnim 
rokiem istnienia tytułu. 
Do periodyków polityczno-ogólnoinformacyjnych dołączano z kolei dodatki służące roz- 
rywce intelektualnej. Przedmiotem analizy nie jest w tym miejscu treść materiałów o charak- 
terze beletrystyczno-rozrywkowym publikowanych w ówczesnych dodatkach lecz tylko od- 
notowanie ich istnienia i krótka charakterystyka. Powołując się na badania przeprowadzone 
przez Edytę PołczYl1sk ą 74 można przenieść jej konkluzje dotyczące zawartości dodatków do 
pism poznańskich na grunt bydgoski. Bydgoskie dodatki wykazywały podobie11stwą do po- 
znańskich, a ilustrowane" Gule Geister. Eill SOlllltagsblatt litr dos delltsche Haus" (doda- 
tek" Ostdeutsche Presse" drukowany w Berlinie) miały w obu miastach bardzo podobną 
szatę graficzną. 
Pod względem obranego celu dążyły do tego samego, do czego zmierzała popularna, 
wydawana przez Emsta Keila " Gartelllaube", która chciała być pismem dla domu i rodziny, 
książką zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci. 75 Na pewne podobieństwo do gatunku "Gar- 
tenlaube" wskazywały tytuły, pod jakimi ukazywały się omawiane dodatki:"Sol1lltags-Be- 
ilage" [Dodatek Niedzielny], " Ullter!wltullgsblatt" [Pismo Rozryu'kmve], ilustrowany" Gute 
Geistel: £in S01ll1tagsblatt fiir das deutsche Haus" [Dobre Duszki. NiedzielIle Pismo dla 
Niemieckiego Domu], "lllustriertes Ullter!wlt1l11gs-Blatt" [IlllstrmValle Pismo Roz1) l wkowe], 
"Illustriertes S01l11tagsbla1tfiir das delltsche Ha liS " [Niedzielne Ilustrowane Pismo dla Nie- 
mieckiego DomuF 6 , "AlIS dem Miirchelllallde" [2 kraju baś/li], "Bromberger Ills1ige Bliit- 
ter" [Wesołe Pismo Bydgoskie], "Der Hall
freulld" [Przyjaciel Domu],.,Jllustriertes Unter- 
haltungsblatt" [Ilustrolt'alle Pismo Roz1)'1vkowe], "Illllstriel1e Weltschau" [Ilustrowany Prze- 
glqd Światowy] czy "Juge/ld im Volk" [Młodzież w NarodzieP7. 
We wszystkich spośród nich część literacka, choć na różnym poziomie, była centralna, fa- 
woryzowano w niej opowiadania, nowele, krótkie historie, powieści w odcinkach, legendy 
oraz przekłady z literatury obcej. Zamieszczano też humoreski, anegdoty, aforyzmy, sentencje, 
żarty i zagadki. Także wspomnienia z podróży i reportaże zajmowały często n1iejsce w tych 
pismach. Utwory liryczne publikowano m.in. w związku z obchodami rocznic i jubileuszy. 
Drukowano portrety historyczne i biografie. Pojedynczo uwzględniane były rozprawy popu- 
larnonaukowe. Wiadomości z dziedziny medycyny i techniki przyjmowały często fonnę porad 
i wskazówek. Infonnowano też o osiągnięciach technicznych, poruszano problemy wycho- 
wawcze. Zamieszczano również ilustracje spełniające początkowo samodzielną funkcję roz- 
rywkową, ponieważ nie były związane z treścią żadnego z opublikowanych tekstów. 
Najwięcej dodatków wydawała "Ostdeulsche Presse". Pierwszy nosił tytuł "SOlllltagS- 
Beilage" (od 1883 r.) i dołączano go do obszemiejszych niż w zwykłe dni sobotnich wydań 
gazety. Prezetnowano w nim artykuły o treści historycznej, przyrodniczej i krajoznawczej 
dotyczące Prowincji Poznańskiej i Prus Zachodnich, legendy i wspomnienia z regionu oraz 
felietony i artykuły o różnorodnej tematyce. 
Kolejny własny dodatek to ośmiostronicowe beletrystyczne pismo" Ullterhaltllllgsblatt" 
o charakterze dydaktyczno-rozrywkowym (prawdopodobnie od I 890 roku) zamieszczające 
specyficzne dla prasy fonny literackie: nowele, opowiadania, powieści w odcinkach. Przy- 
bliżano ponadto sylwetki artystów, pisarzy, drukowano wspomnienia. Stałym zakończeniem 
każdego wydania były zagadki, łamigłówki i rebusy.
>>>
149 


Szatą graficzną wyróżniał się spośród pozostałych bogato ilustrowany, berliński " Gute 
Geister. £i11 SOl1lltagsblattfiir das deutsche Halls". Sam nagłówek dekorowały postacie anio- 
łów, kwiaty, liście winorośli, a tytuł drukowano ozdobną czcionką. Charakterystyczne były 
ilustracje z widokami miast, reprodukcje obrazów malarzy i portrety zamieszczane niezależ- 
nie od publikowanej treści. Regularnie pod naglówkiem czytelnik znajdował wiersz okolicz- 
nościowy lub okazjonalną sentencją. Wydawcą dodatku była Neue Berliner Velags-Anstalt 
Augusta Krebsa. 
Zbliżony formą i szatą graficzną do., Gute Geister" był "lllllstriertes SOlllltagsblatt fur 
das deutsche Halls". 
Także "Bromberger Tageblatt" wydawał kilka własnych dodatków. Wymienić należy 
m.in. nieodpłatny "lllllstr;ertes Ullterhaltllllgsblatt" oraz dostarczane za symboliczną sumę 
50 Pf kwartalnie "Bromberger lllstige IJliitter" - pismo zamieszczające liczne oryginalne 
ilustracje i pełną humoru, żartobliwą lekturę.78 
Pozostałe dodatki redagowane były dla innego kręgu odbiorców. Czwartkowy "Des Lall- 
Sl1lallllS Feierabelld" [Wolny 
Vieczór Rolnika} adresowano do rolników, a otrzymywali go 
bezpłatnie tylko ci czytelnicy spoza Bydgoszczy, którzy wykupili abonament na dany kwar- 
tał. Po raz pierwszy tytuł wyszedł l lipca 1894 r. 
W numerze 304 "Blvmberger Tageblatt" z ] 894 r. zaanonsowano utworzenie "Parla- 
melltsbeilage" [Dodatek Parlamentanzyj, który to miał ukazać się po raz pierwszy podczas 
najbliższej sesji niemieckiego Reichstagu i zamieszczać relacje z posiedzell tej izby.79 
Kolejny wychodzący w Bydgoszczy dodatek to periodyk ogłoszeniowy "llromberger 
Verkehrs-Zeitullg" [Bydgoska Gazeta KOl11lt1zikac)jllll], dołączany co tydzie6, od 1894 r., 
do " Ostde u tsclze Presse" i jej mutacji. Był ważny dla życia handlowego, przemysłowego, 
a także towarzyskiego i kulturalnego. W swej formie i charakterze dalece innym od wyżej 
opisanych (zawierał głównie bogato ilustrowane okazałe reklamy lokalnych wytwórców, 
ozdobne anonse), pismo stanowiło doskonałą reklamę dla rodzimych przedsiębiorców. Roz- 
dawano je bowiem codziennie podróżnym udającym się pociągami z Nakła, Inowrocławia, 
Chehnży, Torunia, Sołca Kujawskiego, Piły, Koronowa czy Terespola do Bydgoszczy. Oprócz 
tego wykładano go na dworcach, w hotelach. restauracjach, kawiarniach i na targowiskach 
wielu miast i miasteczek leżących od stolicy regencji w promieniu nie większym niż 70 
kilometrów. 8o Redakcja, druk i wydawnictwo należało do Gruenauersche Buchdruckerei 
G. B6hlke w Bydgoszczy (od nr 88/1895 r. Gruenauersche Buchdruckerei Otto Grunwald). 
W każdym z czterech ukazujących się miesięcznie numerów ogłaszali się właściciele skle- 
pów, składów i magazynów wszelkich branż, oferujący do sprzedaży swe towary. Różnorod- 
ność bogato ilustrowanych anonsów, często o dużym formacie świadczy niewątpliwie o po- 
stępie gospodarczym, jaki dokonał się w mieście w ostatnim półwieczu XIX wieku. Podczas 
gdy jeszcze w 1816 r. działało tylko parę niewielkich zakładów przemysłowych o charakte- 
rze manufakturowym, głównie \V branży spożywczejSI. to w początkowym okresie istnienia 
gazety Bydgoszcz znajdowała się na nowym jakościowo etapie rozwoju gospodarczego 
i ekonomicznego. Charakteryzował się on rozkwitem nowoczesnego przemysłu maszyno- 
wego i fabryk. Polepszał się poziom bydgoskiego przemysłu spożywczego, który produko- 
wał zarówno na potrzeby lokalne, jak i na szerszy rynek zbytu. 82 Poza tym Bydgoszcz była 
miastem położonym na ważnym szlaku wodnym i kolejowym. Rywalizacja producentów 
i kupców o odbiorców i klientów dokonywała się w pewnym stopniu właśnie na łamach 


lOa Kro"ik" Bydgoska...
>>>
150 


"Bromberger Verkelzrs-Zei111llg", a postęp ekonomiczny uwidaczniały zamieszczane okaza- 
łe reklamy i ogłoszenia. 
Gazeta była też informatorem kulturalnym dla przyjezdnych. W co dnlgim nmnerze zna- 
leźć można było krótkie zestawienie najważniejszych pomników i osobliwości Bydgoszczy 
("Denkllliiler wid Selzells\-viirdigkei1ell Brombergs") polecanych do obejrzenia wszystkim 
odwiedzającym miasto. Wymieniano np. odsłonięty w 1893 r. pomnik cesarza Wilhelma I, 
zachęcano do pójścia na Plac Friedricha (obecnie Stary Rynek), gdzie znajdował się pomnik 
króla, którego imieniem nazwano ten centralny plac miasta. Wśród ciekawostek miasta znalazła 
się również tablica upamiętniająca Theodora Gottlieba von Hippela - osiadłego w 1837 r. 
w Bydgoszczy i tu zmarłego animatora życia kulturalnego, a także autora odezwy ,,00 mego 
ludu" ("An mein Vołk"). Wspomniano też o Muzeum Historycznym, wystawie malowideł 
profesora BransweUera w auli Gimnazjum Królewskiego i innych. Treści tej rubryki nie 
znnemano. 
Inne stałe rubryki to: "Kirchen Brombergs" (Kościoły Bydgoszczy) - spis kościołów ewan- 
gelickich, katołickich i żydowskich w mieście z adresami oraz "Oeffentliche Gebaude" (Gma- 
chy publiczne). Drukowano je przynajmniej raz w miesii.tcu, czasem częściej. Ich treść była 
również powtarzana. Co jakiś czas publikowano rycinę z krótką charakterystyką wybranego 
obiektu miasta. 
Nie zabrakło też miejsca na humor. W każdym numerze zamieszczano dość dużo żartów 
i satyrycznych historii. Poza tym zamieszczano krótkie anegdoty, artykuły o różnorodnej, 
ale najczęściej rozrywkowej treści. Z czasem jednak (od 1897 r.) treści te ograniczano, prze- 
znaczając coraz więcej miejsca na ogłoszenia i reklamy. Drukowano też tygodniowy reper- 
tuar Teatru Elysiul11 (Elysium-Theater) i teatru letniego Patzera (Patzer's Sommertheater) 
oraz Teatru Miejskiego (Staduheater). 
Większość niemieckich gazet bydgoskich drukowała pod koniec roku ozdobne anonse 
wydawców i księgarzy, którzy oferowali do sprzedaży nowy produkt - kalendarz. Wydawa- 
nie kalendarzy jest, w porównaniu z prasą, dużo trudniej zrekonstruować. Jedynym, który 
udało się odnaleźć jest "KalelIder des «Bromberger Ullparteiiscllell» fiir..." [Kalendarz 
Bydgoskiego Bezpartyjllego lIa...J83. Wydawano go z myślą, że jako "Lokalpatriot"84 trafi do 
domowych bibliotek bydgoszczan. Już w tytule zawarta jest infonl1acja, że był przewidziany 
głównie dla nich. W centrum zainteresowania znałazła się właśnie Bydgoszcz, choć z biegiem 
czasu w kolejnych wydaniach planowano ująć inne wschodnioniemieckie miejscowości. 
Rzeczą charakterystyczną w układzie kalendarza jest dwuczłonowość treści. Część pierw- 
sza ma charakter informacyjny, a część druga rozrywkowo-kształcący. 
W części informacyjnej zamieszczano m.in.: 
1. kalendarz na dany rok z miejscem na notatki 
2. dane statystyczne z Bydgoszczy i okolic 
3. informacje dotyczące burmistrzów, administracji miejskiej, urzędów, fundacji, gmachów 
publicznych, kościołów i osobłiwości Bydgoszczy 
4. zestawienie różnych taryf i opłat oraz tenniny jarmarków 
5. porady i wskazówki dla gospodarzy, rolników i hodowców z uwzględnieniem pór roku 
i w połączeniu z przysłowiami ludowymi oraz informacje o tenl1inach zaćmiell słOIka 
i księżyca, daty początku kolejnych pór roku i świąt ruchomych 
6. genealogię rodziny cesarskiej.
>>>
151 


Czę
ć druga zawierała m.in.: opowiadania, historie, nowele, wiersze, pie
ni, reportaże 
z podróży, legendy, wyjątki z historii, portrety pisarzy i artystów oraz anegdoty. 
Czę
ć pierwsza bazowała głównie na aktualno
ci. Lektura cZę
ci drugiej dostarczała nie 
tylko odpoczynku i rozrywki, ale także wiedzy. Obie za
 służyły czytelnikom chcącynl le- 
piej poznać przeszłość i teraźniejszość Bydgoszczy. 
W Archiwum Pa6stwowym w Bydgoszczy przechowywany jest ponadto prospekt rekla- 
mowy nowego tygodnika o charakterze wyznaniowym"Evellgclisches Kircl,ell-lllld Schul- 
BIatt fiir Posell lllld WestprclIjJell" l EWllllgelickie Pismo Kolcie/no-Szkolne dla Po:.nania 
i Prus Zachodnich). Wydanie pierwszego numeru przewidziano l stycznia 1864 r. 85 
Nie można z całą pewno
cią stwierdzić, że lista uwzględnionych w pracy tytułów w sprecy- 
zowanym we wstępie okresie jest ostateczna i kompletna. Jednak mimo trudności w badaniach, 
rozproszenia źródeł udało się usystematyzować wiele faktów dotyczących historii poszczegól- 
nych tytułów i uzupełnić, choć w niewielkim stopniu, już istniejące spisy bibliograficzne. 


Załącznik 


Niemieckie CZc.1sopisnm bydgoskie w latach 1815-1900 
- zestawienie i krótka chm"akter)'st)'ka 
DZIENNIK DONIESIEŃ RZĄDO\VYCH I PRYWATNYCH DEPARTAMENTU 
BYDGOSKIEGO 
Bydgoszcz; O] .07.18m'UO] .05.1808 ('?) - 27.12.1809; wyd. prefektura bydgoska; 
red. Antoni GliszczYł1ski - Prefekt Departamentu Bydgoskiego; Drukarnia Byd- 
goska Fryderyka Griinauera; 1 x w tyg. lub niereg.; obj. poj. nr 4 - 24 str.; format 
8°; urzędowo-ogólnoinf.; j. pol. (poj. ogłoszenia w j. niem. lub fr.); por.: Dz. Tyg. 
Dep. Bydg. 
Źródła: Jerzy Łojek: B;bliogrt
fi{[ prasy polskiej, W-wa 1965; Henryk Baranow- 
ski: Bibliografia C:.asopislll Pomorskich TOrL1l11960; Marian Kallas: Ga:.eta Byd- 
goska Z roku 18/0, PKH 1970, nr 7, str. 103-118; Hanna Cyrk]aff: Poczqtki IVZ- 
H'OjU czasopiJm;el1llichra 1\' Bydgos:.c:.y H' okresie KsięsTwa \ll1rszmvskiego, w: 
Kronika Bydgoska, nr XVI. 


*DZIENNIK TYGODNIOWY DEPARTAMENTU BYDGOSKIEGO 
Bydgoszcz; 02.04.1811-31.03.1812/1815 (?); wyd. prefektura bydgoska; red. 
A. GliszczYJlski, Zawadzki, ks. Jan Bochel1ski; Drukarnia Bydgoska Fryderyka 
Griinauera; l x w tyg.; obj. poj. nr 4-24 s.; format 8°; urzędowo-ogólnoinf.; j. pol. 
por.: Dz. Don. RZcld. i Pryw. Dep. Bydg. 
Źródła: Jerzy Łojek: Bibl. prasy pol., \V-wa 1965; Marian Kallas: Gazeta Bydgo- 
ska; Hanna Cyrkla[[: Poc
qtki m:.woju cZl1sopi.'fm;ennictwa. 


*GAZETA BYDGOSKA 
Bydgoszcz: 04.01.1810-?; wyd. prefektura bydgoska, Drukarnia Bydgoska; 2 x 
w tyg.; obj. poj. nr 8 str.; format 4°; urzędowa i ogó]noinfonnacyjna; dwujęzyczna 
(j. pol. i niem.); 
ŹI'ódła: Marian Kallas: GazeTa Bydgoska; Henryk Baranowski: Bibliografia Cza- 
sopism Pomorskiclz; Jerzy Łojek: Bibliografia prasy polskiej; Hanna Cyrklaff: 
Początki lVZ\ł'Ojll cza.mpi.\
l11ienl1iC1łra.
>>>
152 


* AMTS-BLATT DER KONIGLICHEN BROMBERGISCHEN REGIERUNG 
Bromberg; O 1.08.1815-1919; Drukarnia Gruenauera; 1 x w tyg. format 8°; urzę- 
dowy; dwujęzyczyny,j. niem. i pol. do 1876 r.; roczny nakład w depo bydg. wyno- 
sił w 1828 r. - 2647 egz., a w 1831 r. - 3] 34 egz. (por. M. Laubert: Presse wld 
Zellsllr ill der ProvillZ Posell il1 lleltprel
fJischer Zeit 1815-1847, Lissa u. Posen 
1908, s. 21); 1815-1817 tyt. tylko w j. niem.: AlIlts-Blatt der Koniglichell Bro1ll- 
bergiscl1el1 Regierlll1g, 1817 zmiana tytułu naAlIlts-Blatt der KOlliglicl1ell Prel
fJi- 
scllell Regienl1lg zu Brol1lbe/

, tyt. w j. niem. i pol., od 1822 poszczególne zeszyty 
mają tytuł skrócony Amtsbla11 z polskim odpowiednikiem Dzienllik Urzędowy, 
tylko karta tyt. ma pełny tytuł: dod.: 6.ffelltlicller Allzeigel: 


*BROMBERGER DEUTSCHE ZEITUNG 
Bromberg; kwiecieI11848-?; wyd. F. Fischer; redagowana przez Verein deutscher 
M
inner; Grllenauer'sche Buchdruckerei; 2 x w tyg. od numeru 12/1848 3 x 
w tyg.; obj. poj. numeru 4 str.; format 4°, ogólnoinf., konserw.; j. niem. 


*BROMBERGER INTELLIGENZBLATT. Unparteiische Zeitung. 
Bromberg; 1887 (?) -?; red. i wyd. von Hugo Gierach; 2 x w tyg.; obj. poj. nume- 
ru 4 str.: format 2°, ogÓlnoinf.; j. niem. 


*BROMBERGER KREIS-BLATI 
Bromberg; 1852-1920; Hrsg. vom Koniglichen Landraths Amte; 2 x w tyg., od 
1857 do ?; 3 x w tyg., od 1869 ponownie 2 x w tyg.; obj. poj. numeru 4 str.; format 
4°, od 1873 format 8°: pismo urzędowo-ogłoszeniowe; j. niem.; nakład 650 egz. 
(por. Die delttse/le Presse, Verzeicllllis der im Delltscllell Reiche crscheil1ellden 
Zeitul1gelllll1d Zeitscllr({tel1. Erster Bd.: Amts-. Lokal- llIuJ Al1zeigebl., politische 
Zeitllllgel1. 1893, s. 101), 450 egz. (por. J. Ki.irschner: Hal1dbucll der Presse fiir 
Schr(ftstellel; Redaktionell, Verleger iiberJwllptfiir A Ile, die Illit der Presse ill Bez- 
iellllllg stehel1. Berlin, Eisenach, Leipzig J 902); od J 857 ty£.: .,Brolllberger Kreis- 
B/att ltlld Allgemeil1er Al1zeiger", od 1869 tyt.: "Blvmberger Kreis-Bla11 ". 
Od 1920 nr 7 " Orędownik Ila powiat Bydgoski". 


BROMBERGER LUSTIGE ELA TrER [Dod. do "Bromberger 'lageblatf"] 
Brombero. 18 9 4-1 9 06. t y o 
o' , o. 
Ź.'ódla: Henryk Baranowski: Bibliografia Czasopism Pomorskich. 


*BROMBERGER SANGERFEST-ZEITUNG 
Bromberg; 3, 4, i 5 lipca 1886; wyd. przez Redaktions- lInd Drucksachenaus- 
schuss fi.ir das XI. ProvinziaJ-S
ingerbl1ndesfest; red. odp.: Gustav Spiethoff in 
Bromberg; BlIchdruckcrei von A. Dittmann in Bromberg; wydanie jednorazowe; 
format 2", poś'więcona Prowincjonalnemu Festiwalowi Śpiewaczemu; j. niem.
>>>
153 


*BROMBERGER STADT-ANZEIGER. Verordnungen und Bekanntmachungen des Magi- 
strats und der Polizeiverwaltung zu Bromberg 
Bromberg; 1884/85-1919; druk i wyd. der A. Will'schen Buchdruckerei; 2 x 
w tyg.; obj. poj. numeru 4 str.; fonnat 4°. 
Od 1921 "Orędownik miejski dla Bydgoszczy". 


*BROMBERGER TAGEBLATI 
Bromberg; 01.10.1876-1944; od Ilistop. 1878 wyd. August Dittmann; red. Hein- 
rich Contzen (dalej patrz Henryk Baranowski: Bibl. Czasop. Pom.); Dittmann'sche 
Druckerei; 6 x w tyg.; format 2°, ogólnoinf. konserw.; j. niem.; 7500 egz./1885 r., 
6950 egz.l 1893 r. (por. Die deutsche Presse, 1893, s. 101), ponad 10000 egz. 
(por. J. Ktirschner), jako "Dt. Rundschau in Polen" 17000 egz.l 1939 r. (por. 
"Blvmberg", 1976, nr 51, s. 2); l stycznia 1920 połączony z" OstdeulscJze Rund- 
scJzau" i zmiana tytułu 15.06.1920 na Deulsche Rll1wschau in Polenfruher OSI- 
deutsche Rundschau, Bmmberger Tageblatt. Dod.: "Bromberger lustige Blatter", 
"Der Hausfreund", "lllustriertes Unterhaltungsblatt", "Des Landmanns Feiera- 
bend", "Parlaments-Beilage"i inne. 
Zob.: "Ostdeutsche Rundschau". 


*BROMBERGER THEATER-ZEITUNG 
Bromberg; 1896/97 - 1919/20; Verlag Ul1d Eigentum von G. Abicht, Buch-und Ktin- 
sthandlung Bromberg
 druk: A. Dittmatm; codziennie z wyj. śród; fonnat 4°; progra- 
my, afisze, ogłoszenia; j. niem. od 1906/07 tyt.: Stadttheater Bromberg fonnat 8° 
Por. Henryk Baranowski: Bibliografia Czasopism Pomorskich. 


*BROMBERGER VERKEHRSZEITUNG. Billigstes und wirksamstes Anzeigeblatf fUr die 
Regierungsbezirke Brombeł1] und Marienwerdeł: 
Bromberg; Marz 1894-1919?; red. druk i wyd. Gruenauer'sche Buchdruckerei G. 
Bohlke, od nr 88/1895 Gruenauersche Buchdruckerei Otto Grunwald in Brom- 
berg; 4 x w miesiącu; obj. poj. numeru 4 str.; fonnat 2°; gazeta ogłoszeniowo-inf.; 
j. niem.; 12000-15000 egz.; od nr 316/1900 tyr.: Ungemeill Wirksames Anzeige- 
blatt des deutschen Ostens., od 1908 tyt.: Bromberger Verkehrszeitung und Hotel 
A n zeigel: 


*BROMBERGER VOLKSBLATT 
Bromberg; 1849; red. C. Sasse; 3 x w tyg.; fonnat 4°, ogólnoinf. konserw. 


*BROMBERGER WOCHENBLATI 
Bromberg; 01.04.1845-1920; wyd. i red. F. Fischer, od nr 256/1862 red. G. Krausch; 
2 x w tyg., od 18563 x w tyg.; od 1850 fonnat 4°, od 1852 fonnat 2°; ogólno inf. 
organ prasowy liberalnego stronnictwa; j. niem.; w 1862 zmiana tytułu na "Brom- 
berger Zeitung",od 1883 Separatabdruck (mutacja) der "Ostdelltschen Presse"; 
por. "Brobmerger Zeitung" i "Ostdeutsche Presse ".
>>>
154 


BROMBERGER WOCHENBLA'rr 
Bromberg; 1861-1863; wyd. KonIer; 3 x w tyg.; od 1863 zm. tyt. na: "Patrioti- 
sche Zeitll1lg Iiir Poselllllld WeslpreujJen"; por. "Patriolische Zeitullg [iir Posen 
wid WeslprelljJell" 
Źródła: Die ersten Zeitungen in der Brahestadt, w: Deutsche Rundschau, 1841, 
nr 145, s. 9 


*BROMBERGER ZEITUNG 
Bromberg; 1862-1920 wcześniej jako "Bl'olllberger 
Vochenblatt "; Red. F. Fi- 
scher, od nr 256/1862 G. Kl"ausch, VerL und Druck Gruenauer'sche Buchdrucke- 
rei; 6 x w tyg.; format 2°; repr. lewicowe skrzydło liberałów: j. niem.; od 1883 
Separatabdruck (mutacja) der.. Ostdeulschell Presse"; dodatki: "Solllllags-Beila- 
ge"; Por. "Blvmberger Wochenblall" i "Osldelllsche Presse". 


EISENBAHNZEITUNG FUR DEN KÓNlGL: EISENBAHN-DIRECTIONSBEZIRK 
BROMBERG 
Bromberg; tyg. 
Ź."ódła: Die dell1sche Presse. Verzeie/lIlis der im deulschell Reie/le erscheillelldell 
Zeitllllgell ulld Zeilscllr
ftell. Firbach Verlag v. Robert Hupfer 1885, Im Nachtrag: 
s. 151. 


EVANGELISCHES KIRCHEN- UND SCHUL-BLAlT FUR POSEN UNO WESTPREU- 
BEN 
Bromberg?; l stycznia l864?; wyd. Wenzel (Pastor w Polno Crone) und Reinhard 
(Pastor w Rojewie-Kaczkowerdorf); tyg. o char. wyznaniowym; j. niem. 
Źródła: informacja na podstawie zachowanego prospektu reklamowego; APB 
Regencja w Bydgoszczy, Reg. Prezydialna, sygn. 1/1468 (Zułassung von Probe- 
bHittenI und Ankiindigungen zur unentgeltlichen Versendung und Vertheilung d. 
in Postanstalten). 


DER HAUSFREUNO Tagliche Unterhaltungsbeilage zum ,j3rolllberger Tageblau" [i "Ost- 
deutsche Rlllldschau"] 
Bromberg; 1894-1939; red. odp. Em. Ginschel; dziennik; format 8°. 
Źródła: Henryk Baranowski: /Jibliografill Czasopism Pomorskich. 


DER HEROLD 
Bromberg; 1839-1840; red. Albu; wyd. Lohdesche Buchdruckerei; tyg. 
Źródła: M. Laubert: Presse wul ZellSllr in der ProvillZ Posen ill NellpreujJischer 
Zeir 1815-47, s. 54.
>>>
155 


JUDISCHER CANTOR 
Bromberg; 1879-?; red. i wyd. Cll1ltor A. Blausteill, druk Grunauer'sche Buch- 
druckerei (G. Bohłke); tyg. 
Ź.'ódła: Die deutsche Presse. Verz.eiclmis der im Deutscllen Reiche erscheillen- 
den ZeitwIgell wid Zeitschriftel1. Zweiter Band: Zeitschriften, Forbach Verlag v. 
Robert Hupfer 1885, s. 27. 


*KALENDER DES BROMBERGER UNPARTEIISCHEN FUR... Unentgeltliche Beilage 
zum "Bromberger Unparteiischen" (Ostdeutscher Lokal-Anzeiger) 
Bromberg; 1895-1898 lub dłużej; Hrsg. unter Mitwirkung d. Bromberger Brief- 
kastenonkels; rocznik; format 8°; dodatek w formie kalendarza. 


DES LANDMANNS FElERABENO. Allgemeine Zeitung fUr Land- und Gartenbau. Dod. 
do "Bromberger Tageblatt" [oraz "Ostdeutsche Rundschau"] 
Bromberg; 1894-1901; Red. Bodo Grundmann; tyg.; format 4°. 
Ź.'ódla: Henryk Baranowski: Bibliografia Czasopism Pomorskich. 


*NEUE BROMBERGER ZEITUNG 
Bromberg; 1867-31.03.1868; red., druk i wyd. W. Rothe; dziennik; obj. poj. nu- 
meru 4 str.; format 2°, ogólnoinf.; j. niem. 


NEUES BROMBERGER \VOCHENBLATT 
Bromberg; 1848; wyd. Fischer; druk Korner, 3x w tyg. 
Tytułu nie udało się odnaleźć. 
Źródła: M. Laubert: Presse wId Zellsw:.., s. 54. 


*ÓFFENTLICHER ANZEIGER Beilage des Amts-Blatts... der Koniglich. Bromberg. Re- 
glerung. 
Bromberg; 1816-1919; druk Gruenauer'sche Buchdruckerei; Niereg.; format 8°; 
1820-1839 drugi tyt.: "Dodatek Publiczny", 1840-1849 drugi tyt.: "Publiczny Do- 
nosiciel"; urzęd.; j. polski i niem. 
Por. Amts-Blau. 


DES ONKELS SONNTAGSGRUSS. Sonntags-Blau des Unparteiischen und des Croner 
Couriers. 


Bromberg; 1892-1900; red. Paul Petras; tyg.; format 4°. 
Ź.'ódla: Henryk Baranowski: Bibliografia Czasopism Pomorskich. 


*OSTDEUTSCHE BLATTER FOR LITTERATUR UNO KUN ST. Wissenschaftliche Be- 
ilage zum "Bromberger Unparteiischen" ("Ostdeutscher Lokal-Anzeiger") und "Croner Co- 
urier" . . 
Bromberg; 20.06.1895-1896; druk i wyd. Theodor Simons; red. odp. Friedrich 
Adolf Geissler; tyg.; obj. poj. numeru 4 str.; format 8°; dodatek naukowy 
w j. niem.; 600 egz.; Por.: Ostdeutscher Lokal-Anzeiger.
>>>
156 


*OSTDEUTSCHEPRESSE 
Bromberg; 15.09.1877-1921; druk i wyd. Gruenauer' sche B uchdruckerei Gustaw 
Bohlke; red. odp. ErnSl Duo Hopp, od 1881 red. odp. Paul Horner, od 1886 B. E. 
Melzer, od 1888 P.H. Stelkens, od 1890 L. Gollasch; 2 x dziennie, od 2 111arCa 
1879 dziennik; obj. poj. numeru 8-10 slr.; format 2°; ogólnoinf. narod.-lib.,j. niem.; 
nakład 7000 (por. J. Kiirschner: Halldbllc/Z der Presse...); od 1920 nr 125 tyt.: 
Blvmberger Presse friiher Ostdelltsche Presse; 
Dodatki: Blvmberger Modellblatt, Bromberger Verkellrszeitung, Gllte Geistel: Ein 
S01l11tagsblatt fiir das delltsche Halls (Berlin), lllustriertes S01l11tags-Blatt fiir das 
delllSc/le HallS (Berlin), lllllstriertes Unterhaltwlgsblatt, Illustriertes Somltags- 
blatt, Praktische Mitteilllllgellfiirdie Ost-Mark, Sonlltags-Be;lage, Unter/1l1Itungs- 
Blalt. 
Mutacje: od 1883-Blvmberger Ze;tllllg; od 1901- Ostdelltscher Lokal-Anzeigeł: 


OSTDEUTSCHERUNDSCHAU 
Bromberg; 1894-1944; druk i wyd. A. Diumann; Red. odp. Em. Ginschel; 
6 x w tyg.
 format 2 0 ; ogólnoinf.; kons.; j. niem.; nakład 15000 egz.
 1 stycznia 
1920 połączona z Brolllherger Tageblatt; zmiana tytułu na Delltsche RUlldsc/Wll 
ill Polell friiher Ostdelltsc/le RUlldsclzau, Brombel

er Tageblatt. 
Ź.'ódła: Delltsche Rudllschau ill Polell, 1926, nr 225 (l października 1926); 
J. Kurschner: Halldbllcll der Presse... 


*OSTDEUTSCHER LOKAL-ANZEIGER 
Bromberg; 1889-1921; druk i wyd. Otto KannengieBer;od nr 222/1890 Theodor 
Simons; Red. odp. Bernhard Grothus, od 1892 red. odp. Paul Pelras; 6 x w tyg.; 
obj. poj. numeru 4-6 str.; format 2°; ogólnoinf., bezparl.; j. niem.; nakład 7270 
(por. Die delltsche Presse, 1893, s. 101), od nr 239/1890 podtyl. Unparteiische 
Ze;tll1lg, od nr 20/1893 podtyt. Der Blvmberger Ullparte;;sche, od 1894 podtyl. 
Verbe;teste Zeitllllg der Prov;IlZ Posell lllld deren Nachbargebiete, od 1897 pod- 
tyl. Ullabhiillgige Ze;tllllg fiir dell Delltschell Osten; 
Dodalki: Jllgelldlllst fiir des Ollkels N;chtell lIIld Neffell, Kalender des Bromber- 
ger Ullparteiisc/lenJiir 1895 (fiir 1896,1897, 1898...), Des Ollkels S01l11tagsgruss, 
Ostdelltsclle Bliitterfiir Literatur wul Kllllst. 
Od 1901 jako SOllderahdrllck (mutacja) der Ostdelltscl,ell Presse. 


PARLAMENTSBEILAGE Zll ur... Des Bromberger Tagesblatles 
Bromberg; 1895-1896; fonnat 8 0 . 
Źródła: Henryk Baranowski: Bibliog1"l
fia C:asopis11l Pomorskich 


*PATRIOTISCHE ZEITUNG FUR POSEN UNO WESTPREU13EN 
Bromberg; 1863-1866; druk i wyd. der Gruenauer'schen Buchdruckerei (Kor- 
ner); Red. odp. Ed. Grosse; dziennik; obj. poj. numeru 4 str.; format 2°; Przedtenl 
por. Bromberger WocJlellbllllt (Red. Korner). 
Podstawą opisu był rocznik 1866.
>>>
157 


RUDNSCHAU 
Bromberg; 1883-?; red. i wyd. Amon Witling, Insp. d. Posenschen Prov.-Blinden- 
Anstalt; druk Posensche Prov.-Blinden-Anstalt; miesięcznik; pismo pouczająco- 
rozrywkowe dla niewidomych. 
"Die "Rulldschau ", alleinige Zeitschrift fUr die Blinden Deutschlands und der 
deutsch redenden NachbarUinder, bringt ihren Lesern Aufsatze aus allen Gebieten 
des Wissens, der Kunst und der Industrie, sowie Biographien bedeutender Man- 
ner und hervorragender Blinder. Erzahlungen. Gedichte, Arbeiten von Blinden 
etc., wie alich eine fortlaufende Anleitung zur Musikschrift und ab und zu Musik- 
piecen." 
Źródła: Die deutsche Presse. Verzeicll1lis der im Delltschen Reiche erscheinen- 
den ZeitwIgelllllld Zeitscl1riften. Zweiler Band: Zitschriften, 1885, s. 1I9f. 


*SCHULZEITUNG DER PROVINZ POSEN. Organ des Pes1alozzi- Vereills. Herausgege- 
ben zum Besten des Pestalozzi- Vereins der Provinz Posen. 
Bromberg; Numer próbny 29.11.1878, Nr l: 03.01.1879-1881?; wyd. Commis- 
sionsverlag der Mittłer'schen Buchh. (H. Heyfelder) in Bromberg; red. R. Braun; 
od 1881 wyd. R. Fischer, red. C. Arndt, R. Fischer; druk: A. Dittmann'sche Buch- 
druckerei; co 14 dni w piątki, od nr 13/1879 l x tyg. w piątki; obj. poj. numeru 8 
str.; format 4°; organ stowarzyszenia; j. niem.; od 1880 zm. podtył.: Organ des 
Pestalozzi- Vereins und des Provinzial-Lehrervereins der Provinz Posen. 


*SONNTAGS BEILAGE [Dod. tyg. do "Ostdeutsche Presse". 
Bromberg; 1881-1888; Red. odp. Paul Hoerner, od 1886 E. Melzer, w 1888 L. 
Gollaser; format 4°. 


S ONNTAGSBLATT FUR STADT UND LAND NEBST BROMBERGER ALLGEMEINER 
ANZEIGER 
Bromberg; 1832-1835; Verl. Muller; nakład 900 egz. 
Źródła: M. Laubert Presse wid Zellsw:.., s. 50; Leipziger Zeitwzgs-Katalog fiir 
1841, Leipzig 1841, s. 23. 


*TECHNISCHE BLATIER FUR DEN DEUTSCHEN OSTEN. Zeitscluift des Technischen 
Vereins zu Bromberg 
Bromberg: lislopad 1898-1903; druk i wyd.: Kommanditgesellschaft, Druckerei 
u. Verlag "Bromberger UllfJarteiischer" Theodor Simons; red. odp. Ing. Heinsch- 
ke; miesięcznik; obj. poj. numeru 8-12 str.; format 4°; organ stowarzyszenia; j. 
niem.; przedtem: Gesal1l11ielte Vortriige 1ecllll. Vel: zu Bromberg. Od 1899 zm. 
podtył.: Organ des 1ecl1llischen Vereills zu Bromberg. Od nr 6 zm. podtyt.: Ver- 
kiindigungsblatt fiir den Bromberger Architektell u. /ngeniellr- Verein, den Tec/z- 
ll;schen Vere;1l und d;e Bromberger Heizerscllllle.
>>>
158 


UNTERHALTUNGS-BLATT. Beilage der "Ostdeutscllen Presse", der "Bromberger Ze- 
itung" und des "Bro111berger Unparteiiscllell". 
Bromberg; 1888-1919; red. odp. Theodor Gollasch, od 1892 A. Brunner, od 1894 
Karl Bendisch, od 1896 H. Singer; tyg.; format 4°; od 1913 zm. tyt. na Tiigliches 
U,lt erhaltwlgsblatt. 
Źródła: Henryk Baranowski: Bibliografia Czasopism Pomorskich. 


W spisie zostały uwzględnione wszelkie periodyki o charakterze czasopism z częstotliwością rocznika, wyda- 
wane w Bydgoszczy w języku niemieckim oraz pierwsze redagowane w języku polskim. 
W trakcie przygotowywania bibliografii zachowane czasopisma zostały sprawdzone z autopsji w bibliotekach 
bydgoskich, torU11skich poznmlskich i berlillskich. Oznaczono je gwiazdką (*). Przy czasopismach niedostępnych 
dla opisu z autopsji podane jest źródlo, skąd zaczerpnięto dane. Źródła zamieszczono też pod niektórymi tytuła- 
mi. mimo że poddano je uprzednio oględzinom. Z uwagi jednak na brak pierwszych roczników lub wydań jubi- 
leuszowych należalo uzupelnić dane o nich na podstawie już istniejących bibliografii. 
W spisie nie pominięto nie posiadającego charakteru czasopisma a wydawanego periodycznie kalendarza. 
Pominięto natomiast sprawozdania magistratu, szkÓł, towarzystw itp. 
Opis oparty jest o kolejne elementy: miejsce wydania, okres ukzaywania się, wydawnictwo, druk, redakcja, 
częstOlliwość ukazywania się, objętość pojedynczego numeru. format. charakter, język oraz w przypadkach gdy 
było to możliwe - nakład. 
Dodatki do dzienników ujęte zostały tylko wyrywkowo z uwagi na trudności z ustaleniem ponad wszelką 
wątpliwość ich ilości, częstotliwości i okresu ukazywllnia się. Większość z nich nie jest też znalla z autopsji. 
Tytuły zamieszczone są w kolejności alfabetycznej. 


Przypisy 


1 Por. Zalącznik. 
2 Edyta PolczYllska: Im polnischen Wind. Beitr
ige zum deutschen Zeitungswesen, Theaterleben und zur deut- 
schen Literatur im GroBherzogtum Posen 1815-1918. Pozna61988; Manfred Laube11: Presse und Zensur der 
Provinz Posen in neupreuBischer Zeit (1815-1847). Lissa 1908. 
3 Bibliografia czasopism pomorskich. Województwo bydgoskie. Praca zbiorowa pod red. H. Baranowskiego, 
TorU111960. 
4 Joseph Ktirschner: l-landbuch der Presse Hir Schriftsteller, Redaktionen, Verleger iiberhaupt fUr Alle, die mit 
der Presse in Beziehung stehen. Berlin, Eisenach, Leipzig 1902. 
5 Np. Leipziger Zeitungs- Katalog f tir 1841. Wissenschaft1ich geordnetes Verzeichnis der in Deutschland ersche- 
inenden periodischen Schriften mit Einschluss der politischen und LokalbHitter. Leipzig 1841; Die deutsche 
Presse. Verzeichnis der im Deutschen Reiche erscheinenden Zeitungen und Zeitschriften 1885, 1893 (5 wyd.) 
6 Hans Jessen: Die Presse in Ostdeutschland. w: Leistung und Schicksal, 1967, s. 295. 
7 "Bromberger Tageblau" od 1876, "Ostdeutsche Presse" od 1877 (od 1883 r. wraz z mutacją "Bromberger 
Zeitung"), "Ostdeutscher Lokal-Anzeiger" od ł 889 i "Ostdeutsche Rundschau" od 1894 r. 
8 "Dziennik Depal1amentu Bydgoskiego", ł 808. nr 3. 
9 Por. Marian Kallas: "Gazeta Bydgoska" z roku 1810, w: Prace Komisji Historii BTN, 1970, t. 7, s. 107. 
10 Por. Marian Kallas: "Gazeta Bydgoska" z roku 1810, w: Prace Komisji Historii BTN, 1970, t. 7, s. 116. 
11 Por. Marian Biskup (red.): Historia Bydgoszczy, Warszawa-Poznań 1991, s. 465f. 
12 Rozporządzenie z dnia 28 marca 18łl r. Por. Amtsdblau, 1815, s. 7. 
13 Por. Amtsbłatt, 18 ł 5, s. 7 lub Gesetzsanunlung. 
14 Por. Amtsbłau, ł 815, s. 8. 
15 Por. Amtsblatt. 1815. s. 37. 
16 Por. Amtsbłatt, 1815, s. 3.
>>>
159 


17 Allltsblatt, 1815, s. 37. 
18 Amtsblau, 1815. s. 3. 
19 Por. Allltsblatt, 1815. s. 3f. 
20 Manfred Laubert: Presse und Zensur der Provinz Posen in neupreuBischer Zeit (1815-1847). Lissa 1908, s. 2ł. 
21 [rene Berger: Die preuBische Verwaltung des Rcgierungsbezirks Bromberg 1815-1847. KOłn, Berlin 1966, s. 
192 i Allltsblatt. 1870. Anzeiger. s. 54. 
22 Aus Brombergs Vergangenheil, Hg. von Gunler Meinhardt, Wilhelmshaven 1973, s. 250. 
23 Irene Berger: s. 192 i Historia Bydgoszczy: s. 503. 
24 {rene Berger: s. 192. 
25 Irene Berger: s. 192 i Manfred Laubel1: s. 54. 
26 Manfred Lauberl: s. 54. 
27 Manfred Laubert: s. 91 i [rene Berger: s. 192. 
28 Manfred Laubert: s. 86. 
29 Historia Bydgoszczy: s. 542. 
30 Por. "Bromberger Wochenblatt", 1861. nr 67. 
31 "Bromberger Wochenblau", 1861, nr 67. 
32 Por. "Bromberger Wochenblatt", 1861, nr 67. 
33 Podwyżka ceny począwszy od nr 30 z 29 czerwca 1849 r. Dla czytelników miejscowych prenumerata kWaJ.1al
 
na podrożala do 25 gr.. a dla abonentów zamiejscowych do I. [al. 5 gr. 
34 Por. "Bromberger deu[schc Zeilung", 1848, nr 12. 
35 ..Bromberger deutsche Zeitung". 1848, nr 12, s. 61 f. 
36 ,,\Ver sich nichl selbs[ geltend macht, den verachlet man, den vergiBt man". W: "Bromberger deutsche Zei- 
tung", 1848. nr 12. s. 62. 
37 "Belheiligt Euch durch Werk und SChlift ulld Redc. fallet nicht zmiick in SchlatTIleit. l1lhet nicht mit der Feder 
fUr das Gedeihen unserer deutschen Zeitung". W: "Bromberger deutsche Zeitung". 1848, nr 44, art. pt. "Allge- 
Illeines deutsches Interesse". 
38 Opis gazety przeprowadzony na podstawie dostępnych w Bib!. Miejskiej w Bydg. numerów (11-21, 23-28, 30- 
36,38-45) z 1848 r. 
39 "Bromberger deutsche Zeitung", 1848, nr 21. 
40 Podstawą opisu byly numery 116 i 117 z 1866 r. 
41 "Die ersten Zeitungen in der Brahestad[" w: ..Deutsche Rundschau", 1941, nr 145, s. 9. 
42 Ty tulu nie odnaleziono. Nie należy lączyć z "Brombergcr Wochenblatt" E Fischera. Por. Zalącznik. 
43 "Neue Bromberger Zeitung". 1867, nr 74, s. l. 
44 "Neue Bromberger Zeitung", 1867, nr 74. 
45 "Neue Bromberger Zeitung", 1868. nr 314. 
46 "Neue Bromberger Zeitullg", 1868, nr 314. 
47 "Bromberger Tageblatt", 1888, nr 301; 1894, nr 229. 
48 Ty tulu nie odnaleziono. Nie posiada go ani Miejska Biblioteka Publiczna w Bydgoszczy ani biblioteki po- 
znańskie. 
49 "Bromberg", 1976, nr 51, s. 2. 
50 Aus Brombergs Vergangenheit, Wilhelmshaven 1973. 
51 "Ostdcutsche Pressc", 1877, nr l. 
52 "Ostdeutsche Presse", 1894, nr 216. 
53 Die deutsche Presse. Verzeichnis der im Deutschen Reiche erscheinenden Zeitungen und Zetscluiften. Zwe- 
iter Band: Zeitschriften, 1885.
>>>
160 


54 Die deutsche Presse. Verzeichnis der im Deutschen Reiche erscheinenden Zeitungen und Zeitschriften. Zwei- 
ter Band: Zeitschriften, 1885, s. 27 (tytuł umieszczono w podrozdziale II Judenthum). 
55 Die deutsche Presse. Verzeichnis der im Deutschen Reiche erscheinenden Zeitungen und Zeitschriften. Zwei- 
ter Band. 1885. s. 119 f. 
56 Nie udało się ustałić do kiedy tytuł wychodził. 
57 R. Prutz: Geschichte des deutschen Joumałismus, Hannover 1845. 
58 Oie deulsche Presse. Verzeichnis der im Oeutschen Reiche erscheinenden Zeitungen und Zeitschriften. Erster 
Band: Amts-Lokal-und Anzeige-BHitter, Politische Zeitungen. 1893. s. 100. 
59 "Kałemłer des «Bromberger Unpaneiischen» fUr 1895." (Unentgełtliche Beilage Zl1lll ,,Bromberger Unpaneii- 
schen" /OstdeUlscher Lokał-Anzeigcr/. s. VIII. 
60 "Kalender des «Bromberger Unpaneiischen» fUr J 895". s. VIII. 
61 Historia Bydgoszczy: s, 559. 
62 Od IU". 130/1890 r. zaniechano wydawania pisma w niedziele i dni świąteczne. Rozbudowane do ośmiu stron 
wydania ukazywały się odtąd w soboty. 
63 "Osldeutscher Lokal-Anzeiger". 1890, nr 145. s. 2. 
64 "Ostdeutsche Presse". 1890, nr 141. 
65 "Schulzeitung der Provinz Posen". Numer próbny z 29 listopada 1878. s. 1. 
66 "SchulzeitulIg der Provinz Posen", nr 26. 1879. 
67 W imprezie wzięły udział następujące. dzialające ówcześnie w Bydgoszczy towarzystwa śpiewacze: Liederta- 
fel, Gesangverein "Sine cura". Gesmlgverein "Gutcuberg"', Werkstatten-Gesangverein der Koniglichen Ost- 
bahn. Bealllten-Gesangverein. Handwerker-Siillgerbulld uud Landwehr-Sangerbund. 
68 Historia Bydgoszczy: s. 59::!. 
69 "Ostdeutsche BłaHer flir Liueralur und Kuns.... 1896, nr l. 
70 "Ostdeutsche Blancr tUr LilIeratlIr und KunsI". 1896. nr l. 
71 "Ostdeutsche Blauer fur Litteralur und Kunst". ł 895. nr l. 
72 Podstawą wyboru nazwisk autorów były następujące numery: R. l. 1895. nr 1-28 i R.2. 1896. nr 1-26. "Ost- 
delllsche Bl
tter fUr LiUeratllr uud KlInsI". 1 896. nr L 
73 "Ostdeutsche Blatter fUr Litteratnr und KlInst", 1895, nr ł. 
74 Edyta PołczYllska: Im polnischen Wind. Poznań 1988. 
75 Edyta PołczYllska: Im polnischcn Wind S. 113. 
76 Wszystkie powyżej wymienione były bezpłatnymi dodatkami do "Ostdeutsche Pressc" i jej mutacji. 
77 Dodatki do "Bromberger Tageblau" 
78 Dodatku nic odnaleziono. Opis na podstawie zapowiedzi: "An unsere Leser". w: "Bromberger Tageblau", 
1894. nr 147. 


79 Dodatku nic odnaleziono. Opis na podstawie zapowiedzi "Anunserc Leser", w: "BrombergerTagebłau". 1894, 
nr 304. 
80 .,Bromberger Vcrkehrs-Zeimng... np. 1894, maj. 
81 Historia Bydgoszczy: s. 471. 
82 Historia Bydgoszczy: S. 53::!-534. 
83 Kalendarz wydano na lata 1895-1898. Kołejnych nie udało się odnaleić. Nie wiadomo też czy w ogóle były 
wydane. 
84 "Kałendar des «Bromberger Unparteiischen» fOr 1895. s. III (Vorw011). 
85 Nie udało się odnaleić żadnego egzemplarz.1 ani potwierdzić istnienia tytulu. Itil. na podstawie: APB, Regen- 
cja w Bydgoszczy. Reg. Prezydialna. sygn. J/1468 (ZlIlassllng von ProbebHitlem und Ankundigungen zurunellt- 
gcltłichcn Versendung und Vel1heilung d. in Post3nstalteu).
>>>
161 


Zbigniew Zyglewski 


BYDGOSKIE PRZYSIĘGI OKRESU PRZEDROZBIOROWEGO 


W Bydgoszczy doby przedrozbiorowej ustrój oparty był na wprowadzonYIl1 w średnio- 
wieczu prawie niemieckim zwanym magdeburskim. Obowiązujące w mieście prawo wpro- 
wadzono przywilejem króla Kazimierza Wielkiego w 1346 r. Pozwoliło to na tworzenie 
miejskich władz samorządowych, które z biegiem czasu ulegały modyfikacji, podobnie jak 
w innych miastach polskich. 
Najwcześniej powołano urząd wójta, urzędnika królewskiego o szerokich kOIllpetencjach. 
Również wcześnie, z chwilą pojawienia się większej grupy mieszkmlców utworzono radę 
miejską, złożoną z rajców miejskich ną czele z burmistrzem. Oprócz tego powołano sąd 
zwany ławą, z ławnikami jego członkami. Już w latach trzydziestych XV wieku rola wójta 
ograniczyła się do przewodniczenia lawie sądowniczej, a pełnia władzy w mieście spoczęła 
w rękach rajców.. Jednak zawsze wpływ na obsadę rady miejskiej posiadał król, poprzez 
swego urzędnika starostę. Dekretem królewskim z 4 września 1570 r. wprowadzono zasady 
wyboru władz stosowane do rozbiorów. Mieszczanie mieli corocznie w dniu 3 lutego wybie- 
rać 16 kandydatów, spośród których starosta mianował burmistrza i pięciu rajców. Tenże 

am przywilej z owej listy 16 kandydatów nakazywał starym i nowym rajcom wybór 8 ław- 
ników, zwanych również przysiężnikami. W kOłku XV wieku pojawila się nowa instytucja 
- urząd szafarski, który czuwał nad sposobem wydatkowania pieniędzy miejskich. Człon- 
ków tego urzędu w liczbie czterech mieszczanie wybierali razem z radą. Ostatnim wybieral- 
nym urzędem była instytucja dwunas!u mężów. Powstała w 1568 r. jako organ doradczy 
rady miejskiej i zarazelll kontrolny w stosunku do niej2. 
Władze miejskie miały do pomocy szereg urzędników. Bodaj najważniejszym z nich był 
pisarz rady i pisarz sądowy. Zbieraniem podatków zajmowali się specjalni poborcy. Na przed- 
lllieściach ich funkcje pełnili dziesiętnicy. Podatek na rzecz wojska zwany hiberną, wprowa- 
dzony w roku 1652 zbierali osobni urzędnicy - deputaci hibemy3. W 2 połowie XVII wieku 
grono deputatów stanowiło 13 osób: dwóch rajców, trzech ławników, sześciu spośród dwuna- 
stu mężów oraz dwóch starszych cechów"'. Do miasta należała również troska o utrzYlllanie 
kościołów i szpitali, co do których przysługiwało miastu prawo patronatu. Nadzór nad tymi 
sprawami łeżał w gestii ekonomów kościelnych wybieranych na zebraniach pospólstwa 5 . Oprócz 
tego do szeroko rozumianych spraw porządkowych w mieście powoływano sługi miejskie. 
Rzemieślnicy grupowali się w cechy, które posiadały własną hierarchię. Na czele każdego 
stali starsi cechu jako ich przełożeni, wybierani zgodnie z odpowiednimi statutami 6 . Jedno- 
cześnie byli członkami kolegium miejskiego podobnie jak w innych miastach 7 . 
Wszyscy wyżej wymienieni z chwilą zatwierdzenia po wyborach składali uroczyste przy- 
sięgi, chociaż nie wiadomo jak owa ceremonia przebiegała. W pobliskim Fordonie podno- 
szono ręke z dwoma palcmui do góry i recytowano przysi ęgę 8. 
Bydgoskie roty przysiąg zebrane są w Księdze przywilejów miasta Bydgoszczy przedlO- 
wywanej w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. Wpisanych jest tam 16 rot, a jeszcze 
jedną, deputatów hiberny odnotowano w bydgoskiej księdze radzieckiej. Znaczna część 
z nich została udostępniona drukiem, chociHż nie zawsze w całości. 


11 Krol/ika 8ydgo5ka...
>>>
162 


Najwcześniej opublikowano przysięgę starszych cechów, starszych cechu stenlicldego 
oraz przysięgę tragarzy9. Wraz z wydaniem jedynej zachowanej bydgoskiej księgi radziec- 
kiej przybliżono przysięgę deputatów hib en1y lO. Przy okazji publikacji tej księgi wydano 
z Księgi przywilejów roty przysiąg szafarza, dwunastu mężów. Ponownie rotę szafarską oraz 
częściowo przysięgę rajców odnotowano w szkicach z dziejów BydgoszczylI, ale tam mają 
charakter ilustracyjny. Rotę dwunastu mężów ponownie zamieszczono w najnowszym opra- 
cowaniu dziejów Bydgoszczy12. Oprócz tych rot nieznane pozostają przysięgi: egzekutorów 
podatków, wójtowska, ławników zwanych przysiężnikami, pisarska, prokuratorska (obrOłl- 
cy sądowego), nowego mieszczanina, ekonomów kościelnych, sług miejskich. sług rady 
miejskiej i sądu ławniczego oraz włodarska. 
Tmdno cokolwiek powiedzieć o czasie powstania rot a także o czasie ich wpisania do księgi. 
Zdaniem badaczy Księga przywilejów powstawała już w XVI wiek u l3. Są to twierdzenia 
bez uzasadnienia. Zachowana księga wyraźnie dzieli się na dwie, zresztą nierówne części. 
Pierwsza, do karty 181 v obejmuje przywiłeje i dokumenty związane z miastem. Część dru- 
ga, k. 183-190v, jest zbiorem przysiąg, form ul pisarskich niezbędnych do wystawiania pism, 
słowem prowadzenia kancelarii miejskiej. Na ostatniej karcie części pierwszej znajduje się 
data 1827 informująca o znalezieniu jeszcze jednego dokumentu. Natomiast na pierwszej 
karcie części kolejnej (k. 182) wpisano tytuł charakteryzujący jej zawartość. Tytuł Ad finem 
seqzl1ltur aringa, sell modus scribe1llli et iuramellta .Hlscipielldi, sądząc po piśmie 
z karty poprzedniej, został nadany na początku XIX wieku. 
Część druga została dołączona do pierwszej, chyba podczas porządkowania miejskich 
archiwaliów na początku XIX wieku, o czym świadczy data 1827 i tytuł części drugiej. 
Wskazuje na to szereg okoliczności, m. in. owe zapisy. Część druga zachowała się w znacz- 
nie gorszym stanie niż pierwsza. W części drugiej brzegi i rogi kart są bardzo zniszczone, jest 
bardzo wiele ubytków. Poza tym część ta posiada bardzo rozległe plamy po zalaniach wodą. 
Karty z tej części były bardzo mocno eksploatowane. Część pierwsza, która zachowała się w 
bardzo dobrym stanie, powyższe defekty ma znacznie mniejsze. O pierwotnym rozdzieleniu 
obu części księgi informuje pierwotna paginacja. Do karty 102 numerowano na środku 
a później w prawym górnym rogu karty. Ostatni pierwotny numer został zapisany jako 346, 
tak jak wcześniejsze, brązowym atramentem, prawdopodobnie w XVIII wieku. W części 
drugiej w prawym rogu jest dalsza numeracja ale pisana już inną ręką i innym. czarnym 
atramentem, prawdopodobnie na początku XIX wieku. Ostatnia strona części zawierającej 
przywileje ma numer 346 a kolejna nr 360. już z części zawierającej noty kancelaryjne. Tak 
więc brakuje kilku kart. 
Jednak w części pierwszej i dmgiej użyto tego samego papieru. Prawdopodobnie pocho- 
dził on z papierni bydgoskiej, gdyż na karcie 31 (pierwotna k. 61) widnieje filigran przedsta- 
wiający najprawdopodobniej herb Bydgoszczy. Jednak ślady złożenia tej karty wskazują, iż 
była to os?bna karta, która została dołączona do Księgi przywilejów w momencie jej tworze- 
nia, gdyż również ją obejmuje pierwotna numeracja. W części pierwszej i drugiej księgi 
przewija się filigran wyobrażający glowę wołu z pionowym palem wychodzącym z głowy 
a na nim opleciony wąż. Koniec pala wieilczy krzyż grecki. Filigrany z głową wołu o róż- 
nych odmianach były bardzo rozpowszechnione w papiemiach polskich i europejskich już 
od XVI wieku, ale ten z księgi bydgoskiej nigdzie nie jest odnotowanyl4. Utrudnia to okre- 
ślenie czasu założenia Księgi prZYHlilejó\!'. Pewną pomocą mogą służyć noty kancelaryjne
>>>
163 


z części drugiej. Odnotowano tam tytulaturę starostów bydgoskich z XVII wieku: pod 1639 r. 
Jerzego Ossolillskiego, starosty z lat 1635- ł 650, Jana Zielęckiego, wymienionego w latach 
1657-1665 (k. 190v). Oprócz tego znaleźć można dokumenty służące jako fonnularz a dato- 
wane w latach 1637-1638 (k. 189v-L90). Na tej podstawie można przyjąć, iż papier z wyżej 
opisanym znakiem pochodził z tego okresu, prawdopodobnie z papierni bydgoskiej. W świetle 
powyższych uwag zachowana Księga pł-zywilejó\\,' mogła powstać przy okazji spisywania 
zachowanej z tego okresu kroniki miejskiej. Ustalenia dotyczące papieru a co za tym idzie 
także Księgi przywilejów należy traktować jako wstępne, wymagające dalszych, szczegóło- 
wych badań. 
Dzieje bydgoskiej papienli są słabo rozpoznane ale Z. Guldon i R. Kabacillski opierając 
się na źródłach są zdania, iż papiernia w Bydgoszczy mogła działać w połowie XVII wieku. 
Są to, jak twierdzą sami badacze, jeszcze słabo udokumentowane ślady. Są też opinie negu- 
jące istnienie papierni w Bydgoszczy w tym okresie. Natomiast z całą pewnością dobrze 
udokumentowane dzieje papierni bydgoskiej pochodzą z połowy XVIII stulecia l5 . 
Przysięgi z Ksifgi przywilejółv nie są zgrupowane w jednym miejscu lecz rozrzucone na 
różnych kartach. Przysięgę I i II pisała jedna ręka. Po tychże inna. późniejsza ręka wpisała 
przysięgi od III do IX. Kolejna grupa rot znalazła się trochę dalej i została zapisana kolejną 
ręką. Są to przysięgi od X do XILI. Kolejna rota - XIV, chociaż umieszczona jest bezpo- 
średnio po XIII to wpisała j'l inna ręka, innym jaśniejszym atramentem. Ostatnie dwie z tej 
księgi, przysięga XV i XVI znalazły się na ostatniej karcie księgi i zostały zapisane przez 
tego samego aUlora. Na podstawie porównania duktu pisma z pozostałymi notami kancela- 
ryjnymi można uznać, iż pierwsze roty przysiąg wpisano w połowie XV II wieku a pozostałe 
później. Późniejsze są wpisywane w wolnych miejscach i mają charakter uzupełnień z poło- 
wy XVIII stulecia. Być może podczas łączenia części pierwszej i drugiej wpisano szereg 
przysiąg. 
Czas powstania przysiąg jest trudny do określenia. Jedynie w stosunku do roty deputatów 
hiberny można bliżej określić czas sformułowania. Nastąpiło to między połową XVII wieku, 
gdyż wtedy wprowadzono ten podatek a 1674 r., kiedy to przysięgę odnotowano w pełnym 
brzmieniu. Pozostałe przysięgi są zbliżone do tej, jednak nie może to oznaczać, iż wszystkie 
powstały w tym czasie. Być może rotę deputatów hiberny wzorowano na przysięgach już 
istniejących. Niewątpliwie czas powstania niektórych określa moment powołania instytucji: 
dwunastu mężów. Przypuszczać też można, iż generalne zmiany w funkcjonowaniu władz 
miejskich w latach 1568-1570 mogly sprzyjać ukształtowaniu obecnie znanych przysiąg. 
Wszystkie bydgoskie roty sądowe są zapisane w języku polskim. Trudno określić kiedy w 
Bydgoszczy polszczyzna weszła w powszechne stosowanie. Do lat osiemdziesiątych XV 
stulecia władze nriejskie używały języka niemieckiego, później łaci ny l6. W połowie XVI 
wieku widać używanie języka polskiego ale nie wiadomo na ile było to powszchne, wymaga 
to szczegółowych badali Zachowane poznaIlskie przysięgi różnych urzędników 17 zapisano 
po polsku, łacinie i niemiecku. W tym ostatnim języku zarejestrowano w XVIII wieku przy- 
sięgę ławników z XIV wieku. Po łacinie składali przysięgi wójtowie i ławnicy (1519 r.), 
instygatorzy (XVI wiek), pisarze miejscy (1565 r.), obrońcy sądowi (1548-1599). Po polsku 
nowo wybrane władze przysięgały staroście generalnemu Wielkopolski (1552 r.), składali 
też starsi cechów (1507-1525), pospólstwo przed przystąpieniem do wyboru władz (1552 r.), 
ławnicy we wsiach miejskich (1556 r.), oraz niżsi urzędnicy miejscy (lata 1507-1525. 1599 r.)
>>>
164 


oraz ci którzy uzyskali obywatelstwo miejskie (1575 r.). W Poznaniu roty w języku polskiln 
funkcjonowały już na początku XVI stulecia. Wygłaszali je tylko ci, którzy nie znali lub też 
nie nmsieli używać języka łaciliskiego. Osoby związane z wymiarem sprawiedliwości skła- 
dały przysięgę po łacinie. Trudno jest odnieść jakieś bliższe analogie między Bydgoszczą 
a Poznaniem. 
Wydając bydgoskie roty sądowe pozostawiono kolejność wpisów z księgi miejskiej 
(I-XVI) a jako ostatnią (XVII) podano przysięgę deputatów hiberny z bydgoskiej księgi 
radzieckiej. Każda przysięga posiada oryginalny tytuł. W przypadku roty szafarskiej tytułjej 
znajduje się na innej karcie niż sama przysięga. Rota deputatów hiberny nie ma oryginalnego 
nagłówka a publikowany pochodzi od wydawcy, co oddano kursywą. Treść przysiąg jest 
czytelna i nie wymaga specjalnego komentarza. Jedynie należy zwrócić uwagę na częste 
odwoływanie się do "rzeczpospolitej". Nie chodzi tutaj o władze pmlstwowe lecz wszystkie 
władze miejskie - rzeczpospolitą miejsk ą l8. 
Przy przygotowaniu niniejszych rot przysiąg opierano się na obowiązujących zasadach 
dla wydawania źródeł nowożytnych l9 . Publikowane roty przygotowano do druku w trans- 
krypcji, to jest w zmodernizowanej pod względem pisowni z zastosowaniem dzisiejszej or- 
tografii, lecz z zachowaniem możliwie najwiemiejszej właściwości języka staropolskiego. 
Litery w rękopisie "y" transkrybowano jako "y" w tych wyrazach, gdzie dzisiaj występuje 
"y", zaś przez "i" oraz "j" tam, gdzie współcześnie występuje "i", "j". Podobnie postąpiono 
z literą "i" zapisując jąjako "j" lub "y". Zmodernizowano brak zmiękczell: "o" na "ó", "z" na 
"ż" lub "ź", "e" na "ę" oraz "a" na "ą". Interpunkcję oraz łączną i rozdzielną pisownię wyra- 
zów przystosowano do współczenej ortografii. W przypisach podano uwagi dotyczące od- 
mian i poprawek rękopiśmiennego tekstu a także inne odczyty z dotychczasowych wydań. 
Paginację podano w trzech wersjach tak jak w rękopisie. Jako pierwszą przytoczono pagina- 
cję dokonaną ołówkiem współcześnie przez archiwistów a umieszczoną w prawych górnych 
rogach kart. Numeracja ta jest dzisiaj stosowana. W nawiasach kwadratowych podano pagi- 
nację wcześniejszą, prawdopodobnie z początku XIX wieku. Zapisano ją również w pra- 
wych gÓ111ych narożnikach karty ale czarnym atramentem. W nawiasach ostrych zapisano 
paginację znajdującą się na dole kart. Zapisano ją czarnym atramentem ale trudno określić 
kiedy to miało miejsce. 


Wykaz skrótów używanych w przypisach. 


(W l) Statuty i przywileje cechów bydgoskich z lat 1434-1770, wyd. T. Esman, Z. Guldon, 
Bydgoszcz 1963. 
(W2) Acta consularia civitatis bidgostiensis. Księga bydgoskiej rady miejskiej 1671-1675, 
cz. 2, wyd. Z. Guldon, R. Kabcillski, Bydgoszcz 1969. 
(W3) Z. Guldon, R. Kabaciński, Szkice z dziejów dawnej Bydgoszczy. XVI-XVIII, Byd- 
goszcz 1975. 
(W4) Z. Guldon, Samorząd i gospodarka finansowa miasta w latach 1466-1772, (w:] Histo- 
ria Bydgoszczy, T. I, do roku 1920. pod red. M. Biskupa, Warszawa-PoznaIl1991.
>>>
165 


I 


k. 184v, [k. 364], k. 187v 
Przysięga starszych cechu sternickiego 
My N. N. przysięgamy Panu Bogu wszechmogącemu w Trójc[y]3 świętyj jedynemu, b-Panu 
Naszemu- b Naj[j]aszniejszemu C , panom rajcom i wszytkiemu pospó[l]stwu C miasta tego, iż d 
cech nasz wiernie a sprawiedliwie rządzić chcemy i wier[n]ie C panom sluż[yć]a, u jednego 
p[anaY wziąwszy zmowę albo zadatek drugiemu się nie 0[bie]cować 3 i niezawodnie wstęp- 
nych a nieposłusznych karar ć]a, rozterkOlu( zabiegać i innych wszelkich występków a zbyt- 
k[ÓW]3 zabraniać. Panom rajcom posłusznym być g h-we dnie i w no[cyJha we wszytkich po- 
trzebach, które się ściągają ku pożytkui miejskiemu, nieposłuszne a nie ukaranei im opowia- 
dać k a co na[m]3 strony. rzeczypospolitejI będzie poruczono, o tymm piJno radzi[ć]3 i na to D 
pozwalać, co starsze głowy uradząo. Tak nam Panie Boże P dopomóż c . 


a litery zaklejone białym paskiem papieru biegnącym wzdłóż wewnętrznej krawędzi karty 
papIeru. 
b- -b panom rajcom, poprawiono, rkps. 
c brak litery, rkps. 
d isz, rkps. 
e litera "p", rkps. 
f ostatnie litery "ów" poprawiono na "om", rkps. 
g bydz, rkps. 
h \yednie y wnocy, rkps. 
l pożytkowi, (WI, s. 87). 
J nieukaranie, rkps. 
k opowiedac, rkps. 
l [z] strony, (WI, s. 87). 
ł rzeczy pospolitey
 rkps. 
In otym, rkps. 
n nato, rkps. 
o "uchwalą" poprawiono na "uradzą", rkps; uchwalą, (WI, s. 87). 
p brak wyrazu, (W 1, s. 87). 
r dopomosz, rkps. 


II 


k. I84v, [k. 364], k. I87v 
Przysięga exactorów 3-podatkowych- 3 
Ja N. przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu etc., że exaktorem będąc obranyb w wybie- 
raniu podatku będę pilny i sprawiedliwy, nikomu nie folgując ani też C na nikogo nad słusz- 
ność nie następując ale tak jako mi od zwierzchności podano i nakazano będzie, do której 
referować powinien będę a cokolwiek zbierę to sprawiedliwie w perceptę pisać i notować a 
tego d nie chcę opuścić dla przyjaini, miłości, bojaini albo jakiej inszej pr[z]yczyni e rachunek 
czasu naznaczonego z percepty( i expenty oddając jako mi Panie Boże dopomóż g . 


a dopisano innym, czarnym atramentem. 
b trzy pierwsze litery poprawiono, rkps. 


lla Kroniko Bydgosko...
>>>
166 


c tesz, rkps. 
d alego, dwie pierwsze litery poprawiono, rkps. 
e brak litery, rkps. 
f zpercepty, rkps. 
g dopomosz, rkps. 


III 


k. 185, [k. 365], k. 188 


Przysięga radziecka 
a-Ja A. B. C. D. przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu i najjaśniejszemu panu naszemu 
krółowi polskiemu i też wszytkiemu pospółstwu miasta tego-a być b wiernym i sprawiedli- 
wość równie wszytkim, tak bogatym jako ubogim, sąsiadom c i gościom czynić i mnożyć, a 
niesprawiedliwość tępić i niszczyć; praw, przywilejów poczesności i też pospolitego pożyt- 
ku miasta strzec d i nmożyć jako najlepiej będę umiał i mógł. Tajemnic miejskich nik9mu nie 
zjawiać, słowem albo uczynkiem rozterków w mieście nie dopuszczać. Sierot j wdów podług 
swej możności bronić. a-A tego nie chcęc opuścić dla przyjaźni, merziączki, bojaźni, darów 
albo innej rzeczy. Tak mi Panie Boże pomagaj:a 


a- -a brak (W3, s. 76). 
b bydz, rkps. 
c sąn1siadom. rkps. 
d strzedz, rkps. 
e niechcę, rkps. 


IV 


k. 185, [k. 365], k. 188 


Przysięga wójtowska 
Ja N. przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu najjaśniejszemu panu naszemu królowi pol- 
skiemu i temu miaslu, iż chcę wierzen bye na sądzie moim i sądzić jednakim obyczajem, tak 
bogatego jako ubogiego, tak sąsiada, jako gościa, sierot i wdów, klóre pożądają, sprawiedli- 
wości bronić chcę jako ja z swego b'najwyższegho zmysłu- b mogę baczyć i rozumieć. A tego 
opuścić nie chcęc dla miłości, gniewu, b[o]jaźni d , przyjacielstwa, nieprzyjacielstwa, łaski, 
przyjaźni, złej woli c , darów, pożytków. Tak mi Panie Boże pomóż, który też w dzień f sądny 
nU1ie i wszy tek świat sądzić będziesz. 


a bydz, rkps. 
b najwyszego smysłu, rkps. 
c niechcę, rkps. 
d brak litery, rkps. 
e woliej, rkps. 
f wdzie6, rkps. 


v 


k. 185/185v, [k. 365/366], k. 188/I88v 
Przysięga przysiężni ków 
Ja N. przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu, iż w sądzie na który jestem wysadzon sę- 
dziemu miasta tego i wszytkich ludziom, tak bogatym jako ubogieIn, tak gościom jako
>>>
167 


mieszczanom chcę prawy a sprawiedliwy ortyl najdować i wydawać według nalepszej bacz- 
ności i rozumu mojego i stolca przysiężniczego podług prawa majdeburskiego i przywile- 
jów i wilkierzów miejskich. A tego nie chcę\ opuścić dla miłości, bojaini, gniewu i in- 
szych rzeczy. Tak mi Panie Boże pomagaj, który też mnie w dzielI sądny i wszy tek świat 
sądzić będziesz. 


aniechcę, rkps. 


VI 


k. I85v, [k. 366], k. I88v 


Przysięga pisarska 
Ja N. przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu, panom rajcom i wszytkiemu pospólstwu 
miasta tego w urzędzie moim pisarskim. na który jestem wybran wi[e]rnym 3 być b i tajem- 
nych rad miejskich, które poznam a[lJbo a których mi się zwierzy, nikomu nie objawiać. 
Rzeczy te które się przy sądzie dzieją wiernie według mego najwyszego rozumu chcę 
napisać i czytać tak ubogiemu jako i bogatemu. A tego nie chcęc opuścić dla miłości, bo- 
jaini, nienawiści, gniewu, przyjaini, darów i innych rzeczy. Tak mi Panie Boże pomagaj. 


a brak litery, rkps. 
b bydz, rkps. 
c niechcę. rkps. 


VII 


k. I85vl186 [k.366/367], k. 188v/189 
Przysięga prokuratorska 
Ja N. przysięgam P[anu]a Bogu wszechmogącemu, iż sądowi chcę być posłuszen w tych 
rzeczach, w który ch[c]em b wedle prawa powinien. A iże urząd mój prokuratorski s[z]cze- 
rze b , wiernie, pilnie. zupełnie, bez obelżenie c umysłem rozmnożenia rosterków sprawować 
chcę. R[z]ecz b tak od powodnej strony jako odpornej przyjętą wedle dowcipu mojego, 
wedle sumnienia i wedle najlepszej rady bronić będę. A pozwan by, radę jednej strony, 
drugiej tego nieobjawię, ani się ku niej skłonię, ale przy pierwszej do skończenia prawa 
stać chcę. Listownych dowodów od pryncypała mego mnie podanych i porady i rozmów w 
sprawie mnie zwierzonej żadnemu nie objawię, a zwłaszcza stronie przeciwnej, ani proku- 
ratorowi jej, ani pomocnikom, słowem, pismem, ukazaniem, ani przez się, ani przez inne- 
go, a ku szkodzie pryncypała mojego nie dopuszczę się dobrowolnie przezwyciężyć. Insze 
wszytkie rzeczy chować chcę, które na dobrego, wiernego prokuratora i obrońcę przynale- 
żą. A tego nie chcę opuścić dla miłości, przyjaini, darów, zysku ałbo jakiej innej rzeczy. 
Tak mi Panie Boże pomagaj. 


a brak liter, rkps. 
b brak litery, rkps. 
c obelszenie, rkps. Obelżenie - pofolgowanie, popuszczenie, S. Reczek, Podręczny słow- 
nik dawnej polszczyzny, Wrocław 1968, s. 280.
>>>
168 


VIII 


k. 186, (k. 367], k. 189 


Przysięga starszych z:! cechów 
My N. N. przysięgamy Bogu wszechmogącemu i pallU naszemu b-królowi JM-b polskiemu 
luiłościwemu, panom rajcom i wszytkiemu pospólstwu miasta tego, iż cech nasz wiernie 
C-a sprawiedliwie rządzić chcemy. Rzemiesła nasze sprawnie robić i innych mistrzów cechu 
naszego w robotach pilnie a wiernie- c doglądać, aby wszytkim pospolicie jako bogatemu 
tako ubogiemu jednako a pobożnie robiono i przedawano. Zadną nową ustawą nikogo nie- 
uciążając d . Cudzołóstwo karać: rozterkom e zabiegać i innych wszelakich występków a zbyt- 
ków zabraniać. Panom rajcom posłusznymi być zawżdy f-we dnie i w nocy-r, we wszytkich 
potrzebach, które byg się ku pożytkowi miejskiemu ściągały, nieposłuszne a nie ukarane im 
opowiadać. A co nam z strony rzeczypospolitej będzie poruczono h , pilnie o tymi radzien na 
td przyzwalać, co wyższe k głowy uchwalą. Tak nam Panie Boże pomagaj. 


a brak, (Wl, s. 87). 
b- -b KJMci, (WI, s. 87). 
c- -c brak, (WI, s. 87). 
d nieuciążając, rkps. 
erosterkom, rkps. 
f- -f wednie y wnocy, rkps. 
g któreby, rkps. 
h poruczone, (WI, s. 87). 
l otym, rkps. 
j nato, rkps. 
k wysze, rkps. 


IX 


k. 186, lk. 367], k. 189 
Przysięga nowego mieszczanina gdy przyjmuje miejskie prawo 
Ja N. przysiegam Panu Bogu wszechmogącemu, iż chcę być wierny i posłuszny radzie tego 
miasta na ten czas:! i na poty m będący we dnie i w nocyb. Tajemnic pospolitych, a na[j]więcet 
które są miastu pożyteczne, nikomu nie zjawiać. A kto by się przeciwieł panom rajcOll1 
i pospolitemu dobru i sprawiedliwości, takiemu nie chcęd pomagać, ale go poniżyć, i tego nie 
taie, i to wszytko czynić i pełnić, co należy ku pożytku i rozmnożeniu miasta. A jeśliby kto 
co niesprawiedliwego o sądzie mówieł, to mu według możności mojej chcę się sprzeciwić, 
a gdzie bym się nie mógł sprzeciwić i obronić, tedy oświadczywszy obiecuję to im powie- 
dzieć. Tak mi Panie Boże pomagaj. 


a naten czas, rkps. 
b wnocy, rkps. 
c brak litery, rkps. 
dniechcę, rkps. 
e nietaić, rkps.
>>>
169 


x 


k. ł90v, {k. 376], k. 193 


Przysięga szafarska 


k. 187, Ck. 369], ,k. 190 
Ja N. przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu w Trójcy świętel jedynemu, że na tym urzę- 
dzie szafarstwa mego będę się wiernie i sprawiedliwie zachowywał, p[r]owentów b miejskich 
doglądając, z niech pożytki jako największe będę mógł i umiał zbierając; pieniędzy zebra- 
nych nie na swój pożytek, ale na rzeczpospolitą i potrzeby jej obracać będę i owszem gdy- 
bym w czym postrzegł, żeby albo w gruntach miasta należących, albo też e i w intracie z nich 
jaka ujma by się rzeczypospolitej dziać miała, powinienem się przy tym oponować, a jeżeli- 
bym sam nie mógł d , to wszystko radzie i pospólstwu opowiedzieć będę i C powinien. Rachu- 
nek percepty i expensyf sprawiedliwie spisować g , z tego czasu naznaczonego liczbę corocz- 
niąh oddawając. i-A tego nie powinienentl opuścić dla miłości przyjacielskiej, nienawiści 
i mierziączki ludzki albo też e jaki bojaźni wykonywając to moje włodowanie tak jako mię 
też e Bóg mój słuchać z wlodowania go na oslanim sądzie żywota mego rachunku ze spraw 
nl0ich będzie. Tak mi Panie Boże dopomóż k i męka syna jego niewinna-i. 


a św., (W2, s. 18, p. 19) 
b brak litery, rkps. 
c tesz, rkps. 
dniemógł, rkps. 
e brak, (W2, s. 19, p. 19), (W3, s. 78). 
f ekspensy, (W2, s. 19, p. 19), (W3, s. 78). 
g szafować, (W2, s. 19, p. 19), (W3, s. 73). 
h co rocznią, rkps; corocznie, (W3, s. 78). 
i - -i brak, (W3, s. 78). 
j niepowinienem, rkps. 
k dopomosz, rkps. 


XI 


k. 187, [k. 369], k. 190 


Przysięga dwunastu 3 mężów 
Ja N. przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu w Trójcyb jedynemu, że na tYlne urzędzie, na 
który jestem wysadzony, około radzenia rz[ecz]yp[ospo]litejd całości i potrzebach jej wier- 
nym i sprawiedliwym być C chcę i pożytków miejskich przestrzegać f , sekretów, które naten- 
czas przy radzie obwieszczone będą, nikomu zjawiać nie będęg chciał i to co się będzie ścią- 
gało ku pożytkowi i całości rzeczypospolitej, na to h skłaniać będę ani [...]i dla jakiego ranko- 
nI, nienawiści, bojaźni i miłości j przeczyć nie bę[dęr'. I-Tak mi Panie Boże pomósz l i męka 
syna jego niewinna: 1 


a 12, (W2, s. 19, p. 21). 
b Trójcy św., (W2, s. 19, p. 21), (W4, s. 207, p. 24). 
cnatym, rkps. 
d Rzyplity, rkps. 
e bydz, rkps.
>>>
170 


f nadpisane nad wyrazem zamazanym. 
gniebędę, rkps. 
h nato, rkps. 
l wyraz nieczytelny, rkps; [temu], (W2, s. 19, p. 21). 
J miełości, rkps. 
k niebę, reszta wyrazu oddarta, rkps. 
1- -l brak, (W4, s. 207, p. 24). 
ł pomosz, rkps. 


XII 


k. 187, [k. 369], k. 190 


Przysięga ekonomów kościelnych 
Ja N. przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu w Tr6jcy świętej jedynemu, iż w doglądaniu i 
zbieraniu dochodów kościelnych i szpitalnych wienlym będę, sprawiedliwie na kościelne po- 
trzeby i inne przyległości pi[e]niędzya [...]b będę z lego rachunek czasu naznaczonego przez 
duchowielIstwo i [...Y oddając, co czynić powinien będę dla miłości Pana Boga wszechmogą- 
cego także naj straszny sąd i ostatni rachunek spraw moich. Tak mi d'Pa[nie Boże po]m6sz,d. 


a brak litery. rkps. 
b wyraz nieczytelny, rkps. 
c wyraz nieczytelny. być może powinno być "radę", rkps. 
d- -d oddany fragment papieru, końcowy fragment ostatniego wyrazu "mosz", uzupełnie- 
nie na podstawie innych przysiąg. 


XIII 


k. 187v, [k. 370], k. 190v 


Przysięga sług miejskich 
Ja N. przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu, iże panom n
jcom miasta tego chcę być:! 
wierzen i posłuszen w służbie mojej, na kt6rą jestem przy jęt, to wszytko pilnie sprawować 
i opanować co mi od ich N. rozkazono b będzie. A jeślibym się jakiech tajemnic miejskich 
dowiedział tych żadnemu nie obiawię ale co bym rozumiał przynależeć ku pożytkowi n1iej- 
ski emu kto maC się zawżdy staraniem moim ile będę m6gł przykłonić chcę, d-a tego nie prze- 
stanę'd czynić dla miłości, nienawiści, przyjail1i albo darów. Tak mi Panie Boże pomagaj. 


a bydz, rkps. 
b roskazano, rkps. 
c ktom a, rkps. 
d- -d atego nieprzestanę, rkps. 


XIV 


k. 187, [k. 370], k. 190v 


Przysięga sług obojgu urzędu 
Ja N. przysięgam P[anu]a Bogu wszechmogącemu, panom rajcom miasta tego, wójtowi 
i przysiężnikom, iż chcę być wierny i posłuszny w służbie mojej, na którąjestell1 przyjęty i to
>>>
171 


wszystko pilnie sprawować i opatrować co mi od ich miłości rozkazano będzie ajeślibYln się 
jakich tajemnic miejskich dowiedział, tych żadnemu nie objawię, ale co bym rozmniał przy- 
należeć ku pożytkowi miejskiemu b'k[u] temu,b się zawdy staraniem moim ile będę mogł 
przykłonić chcę. Sprawiedliwie wszystkiemu pospólstwu C miasta tego tak bogatemu jak ubo- 
giemu, tak nueszczanom jako j gościom aresztować, pilnie pozywać, prawdziwie pozwy 
zeznawać, uc[z]ciwości d sądu przestrzegać, i w innych posługach memu urzędowi przystoj- 
nych wierny być, a tego nie przestanę czynić dla miłości, nienawiści, albo darów. Tak lnie 
Boże dopomagaj. 


a brak liter, rkps. 
b- -b ktemu, rkps. 
c pospulstwu, rkps. 
d brak litery, rkps. 
e rakmi, rkps. 


xv 


k. 190v, [k. 376], k. 193v 


Przysięga tragarzów 3 
Ja N. przysięgam P[anu]b Bogu wszechmogącemu, że panom rajcom miasta [te]goC w robo- 
cie mojej chcę być d wiernym i przy zawołaniu do jakiejkolwiek potrzeby [m]iasta C tego chcę 
być d posłuszny i to wszytko wykonywać i sprawować, co mi od urzędu będzie rozkazano, 
straży nocne bez oszukania j zdrady jakiejkolwiek miasta zawsze tego odprawując i wyko- 
nywując, i gdy mi cokolwiek od urzędu będzie zlecono i objawiono, tego nikomu objawiać 
nie powinienem e . Ale to podług rozkazania urzędowego wykonywać, inaczy czynić nie po- 
winienem e dla miłości, nienawiści, przyjaźni ani też darów. Tak mi Panie Boże dopomóż 
i męka Syna Twego niewinna. 


a tragarzy, (W 1, s. 87). 
b brak liter, rkps. 
c ubytki papieru z lewej strony karty. 
d bydz, rkps. 
e niepowinienem, rkps. 


XVI 


k. 190v, [k. 376], k. 193v 


Przysięga włodarska 
Przysięgam etc., że na tym urzędzie włodarstwa mego będę wierny i sprawiedliwy, księgi 
czaszu naznaczonego każdemu podlug szłuszności, zaciężnikom 1 opowiedając i naznacza- 
jąc, nikomu onych nie opus[z]czając 3 nieposłusznych i rozkazaniu mię panów b szafarzów 
wiernie odnosząc i to co mi będzie od pan6w b szafarzów zlecone sprawidIiwie wykonywa- 
jąc. A nie powinienem tego opuścić dla miłości, nienawiści, przyjaźni, darów. Tak mi P[a- 
nie]C Boże dopomóż. ' 


a brak litery, rkps. 
b PP, rkps.
>>>
172 


c brak liter, rkps. 
1 chodzi o ławników miejskich zawanych również przysiężnikami. 


XVII 


k. 209v 


Przysięga deputatów hiberny 
Ja N. przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu w Trójcy 
więtej Jedynemu, iż a w tej func- 
kejb, na którą jestem wysadzony do ustanowinia taxyc na wypłacenie zimowego chleba, wiernie 
i sprawiedliwie sprawować się będę i tę taxęd bez wszelakiego osób i namiętno
ci moich 
respektu, nie uwodząc się miłością, nienawi
cią, bojaźnią, prośbą, podarunkieln, ani inuemi 
jakiemikolwiek respektami, ale tylko Pana Boga i słuszność mając przed oczyma, podług 
najwyższego e mego baczenia i rozsądku f , jako mi rozum naj słuszniej pokaże, stanowić chcę 
i będę stanowił. Tak mi Panie Boże dopomóż g i Syna jego niewinna męka. 


a isz,- rkps. 
b funkcyj ej, (W2, nr 288). 
c taksy, (W2, nr 288). 
d taksę, (W2, nr 288). 
e najwyszskiego, rkps 
f rossądku, rkps. 
g dopomósz, rkps. 


Przypisy 


l Z. Zyglewski. Organizacja wladz miejskich i strukwra narodowościowa Bydgoszczy w pierwszym stuleciu 
istnienia miasta, [w:] Bydgoszcz. 650 lat praw miejskich, pod red. M. Grzegorza, Z. Biegańskiego, Bydgoszcz 
1996, s. 59-64. 
2 Z. Guldon, R. Kabacil'iski, Szkice z dziejów dawnej Bydgoszczy. XVI-XVIII w., Bydgoszcz 1975, s. 70-80; Z. 
i
Guldon, Samorząd i gospodarka finansowa miasta w larach 1466-1772, [w:] I-1istolia Bydgoszczy, T. I, do roku 
1920, pod red. M. Biskupa, Warszawa-Poznań 1991, s. 201-209. 
3 Acta consularia civitatis bidgostiensis. Księga bydgoskiej rady miejskiej 1671-1675, cz. l, wyd. Z. Guldon, R. 
Kabacil1ski, Bydgoszcz 1967, s. IX. 
4 Ibidem, cz. 2, Bydgoszcz 1969, nr 288. 
5 Ibidem, cz. l, s. X. 
6 F. Mincer, Dzieje Bydgoszczy do roku 1806, Zielona Góra 1992, s. 98, 108. 
7 Zob. W. Maisel, Sądownictwo Ihiasta Poznania do końca XVI wieku, Poznań 1961, s. 197-199; K. Kamińska, 
Sądownictwo miasta Torunia do polowy XVII wieku na tle ustroju sądów niektórych miast Niemiec i Polski, . 
Warszawa-Poznań-Toruń 1980, s. 141. 
8 Z. Zyglewski, Fordon przedrozbiorowy. [w:] Dzieje Fordonu i okolic, pod red. Z. Biegańskiego, Bydgoszcz 
1997, s. 31. 
9 Statuty i przywileje cechów bydgoskich z lat 1434-1770, wyd. T. Esman, Z. Guldon, Bydgoszcz 1963, s. 87- 
88. 
10 Acta consularia..., cz. 2, s. 145-146. 
11 Z. Guldon, R. Kabaciński, op. cit., s. 76, 78. 
12 Z. Guldon, Samorząd..., s. 207, przypis 24.
>>>
173 


13 Z. Guldon przegląd źródeł do dziejów Bydgoszczy w okresie przedrozbiorowym (1346-1771), Bydgoskie 
Towarzystwo Naukowe, Prace Wydzialu Nauk Humanistycznych, SeIia C, Nr 3, Prace Komisji HistoIii, [T.] 2, 
1964, s. 57. 
14 Filigrany papie mi położonych na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej od początku XVI do połowy XVIII wie- 
ku, opr. J. Siniarska-Czaplicka, Wroclaw 1969; Katalog filigranów czerpalni Rzeczypospolitej zebrany z pa- 
pieru druków tłoczonych w latach 1500-1800, opr. J. Siniarska-Czaplicka, Łódź 1983, o fIligranie, "głowa 
wołu", s. 29. 
15 Z. Guldon, R. Kabaciński, op. cit., s. 59-66; przeciw opowiedział się F. Mincer, op. cit., s. 141. 
16 Z. Zygłewski. Organizacja.... s. 66. 
17 W. Maiseł, op. cit., s. 404-413. 
18 Ibidem, s. 404, 33a, przypis l. 
19 Instrukcja wydawnicza dla źródel historycznych od XVI w. do połowy XIX wieku, Wrocław 1953; Zasady 
wydawania tekstów staropolskich. Projekt, Wrocław 1955.
>>>
174 


TOlnasz Nowicki 


PRZYCZYNEK DO BADAŃ NAD SZLACHTĄ 
POWIATU BYDGOSKIEGO 
(NA PODSTAWIE REGESTRU POBOROWEGO Z 1583 R.) 


Ciekawym źródłem do badań nad szlachtą polską są regestry poborowe. Przede wszyst- 
kim dostarczają one informacji o systemie gospodarczym i wielkości areału uprawnego nale- 
żącego do szlachty. Jednym z takich regestrów jest przechowywany obecnie w Archiwum 
Głównym Akt Dawnych w Warszawie regestr podatków zebranych w województwie ino- 
wrocławskim w 1583 r. Była to podstawa niniejszego krótkiego artykułu.. 
Ówczesne województwo inowrocławskie składało się z dwóch powiatów, mianowicie 
inowrocławskiego i bydgoskiego. Interesowała nas zatem ta szlachta, która w tym drugim 
powiecie posiadała dobra ziemskie dziedziczne odnotowane w regestrze z 1583 r. Pomocni- 
czo sięgaliśmy również do regestrów wcześniejszych z lat 1563 2 r. 15733 r. i 1581"' r. 
Analizowane źródło wymienia trzy typy łanów różnorako opodatkowanych. Chodzi przede 
wszystkim o łany osiadłe, należące do szlachty, lecz uprawiane przez przypisanego do ziemi 
kmiecia. Podatek wynosił LU 30 groszy za łan (we wcześniejszych regestrach 20). Biedniej- 
sza szlachta nie posiadająca kmieci i uprawiaj lca posiadaną ziemię sama płaciła 15 groszy za 
łan (lany określone w źródle jako "propria cullllra" lub "praedialibus"). Czasem źródło 
wspominało o łanach opuszczonych (podatek 10 groszowy) i spalonych zwolnionych od 
podatku. Brak całkowicie informacji o łanach folwarcznych stanowiących osobiste gospo- 
darstwo właściciela, obrabianych przez odpracowujących paliszczyznę kmieci i stale pracu- 
jących zagrodników. Ziemia ta nie byla objęta spisem i nie pobierano z niej podatku. Czasem 
tylko egzekutorzy informowali o znajdujlcym się we wsi folwarku. Istnienie tak zwanych 
zagrodników (od których podatek wynosił 4 grosze), przy braku innych typów łanów w 
danej osadzie, może też czasem świadczyć o istnieniu osobistego maj1tku szlacheckiego. 
Nie wgłębiając się w szczegółowe wyjaśnienia zaznaczamy, że zaistniały pewne różnice 
w liczbie poszczególnych typów łanów obliczonej przez nas i podanej w wykazie umiesz- 
czonym w regestrze. Rażąca niezgodność dotyczyła przede wszystkim łanów osiadłych. 
Różnica ta wyniosła tu 30. Przyczyn tych dysproporcji należałoby chyba szukać w złym 
podliczeniu łanów przez pobierającego podatek lub też zaliczeniu przez niego do ogólnej 
sumy jakiejś osady nie wymienionej w regestrze. Poborcy jednak w tej liczbie zawarli też 
łany nie należące do szlachty, lecz przez nią dzierżawione 5 . Stąd w tabeli poniżej jeszcze 
jedna rubryka informująca o łanach należących do szlachty wymienionej w źródle. Dokład- 
nie różnice te obrazuje Tabela 1. 
Przejdźmy teraz do szczegółowego omówienia liczby i typów łanów należących do po- 
szczególnych rodów i reprezentujących ich właścicieli ziemskich. 
Na terenie powiatu bydgoskiego spotkaliśmy w 1583 r. 58 rodzin posiadających tu dobra 
dziedziczne. Majątki te znajdowały się w 62 osadach. Jak to jest niżej zaznaczone do szlach- 
ty tej należalo łącznie 431 łanów. Była to w przeważającej części szlachta kmieca. Ponad 
65% rodzin było posesorami tylko łanów osiadłych. Jedynie 28% tych rodzin to właściciele 
ziemscy nie posiadający w swych dobrach kmieci. Cztery rodziny miały przedstawicieli,
>>>
175 


którzy posiadali i łany laniece i bezkmiece. Zestawienie to będzie ciekawsze, kiedy okaże 
się, że w
ród ogólnej liczby branych przez nas pod uwagę łanów, bezlaniece stanowiły tylko 
7%. Wynika z tego, że własność szlachty, która sama uprawiała swe pola, była znacznie 
mniejsza niż posesorów mających ziemię kmiecą. 


Tabela l. Rodzaje /alló\-v odllotowallych w regestrze Z 1583 rokll wed/lig sposobu obliczellia danych. 


Podstawa Liczba łanów 
obliczenia kmiecych bezkmiecych pustych innych razem 
wg wykazu w 
źródle 6 611,0. 39,0 10,5 - 660,5 
po dodaniu 
danych z regestru 581 ,O. 39,0 10,0 3,0 633,0 
po dodaniu łanów 
należących do 
znanej szlachty 379,5 38,S 10,0 3,0 431,0 


* - w liczbie tej zawarte są również łany nie należące do szlachty. 


lltbelll 2. Szlachta kmieca, bezkmieca i lIlies:'ll1l11 - /ic:.ba i odsetek mdzill, ich pr:.edstllwicieli i łallów 
do lliej należących wg regestru Z 1583 l: 


Szlachta Liczba % 
rodzin właścicieli łanów rodzin właścicieli łanów 
kmieca 37 48 383,5 63,8 56,S 89,0 
bezkmieca 17 29 30,0 29,3 34,1 7,0 
mieszana 4 8 17,5 6,9 9,4 4,0 
ogółem 58 85 431,0 100,0 100,0 100,0 


Powyższa tabela obrazuje jeszcze je(hu! istotną prawidłowość. Otóż liczba łanów przypa- 
dających tak na jedną rodzinę, jak i na jednego przedstawiciela jest znacznie wyższa wśród 
szlachty posiadającej łany osiadłe. Jakby ogniwo pośrednie stanowią tu te rodziny szlachec- 
kie, których przedstawiciele posiadali tak łany kmiece. jak i bezkmiece. Wyniki tych porów- 
naII obrazuje Tabela 3. 
Porównując te dane z podobnymi dotyczącymi sąsiedniego powiatu świeckiego, ale znaj- 
dującego się już w Prusach Królewskich, zauważamy znaczne dysproporcje na korzyść szlach- 
ty dziedziczącej w powiecie świeckim. Na tamtym terenie w
ród szlachty km.iecej na jedne- 
go przedstawiciela przypadało około 14 łanow, a więc o sześć więcej niż w powiecie bydgo- 
skin}. W podobnej skali zaznaczyła się różnica wśród posesorów łanów bezklniecych. 
W Świeckiem posiadali oni średnio 7 łanów. Przypomnijmy, że w analizowanym powieci
 
tylko l łan. Także gdyby brać pod uwagę średni
\ przypadającą najedl1ą rodzinę, wówczas te
>>>
176 


z południowej części województwa pomorskiego posiadały średnio niemal 18 łanów, gdy 
szlachta bydgoska tylko 7,4 łana 7 . Powiat świecki różni się zatem wyraźnie od leżącego już 
na Kujawach powiatu bydgoskiego. Można zatem zasugerować, że właściciele w okolicach 
Świecia nad Wisłą byli bogatsi niż ci, którzy dziedziczyli na terenie nas interesującym. Cie- 
kawszym byłoby zapewne zestawienie dotyczące całego województwa inowrocławskiego 
i pomorskiego. Dopiero wówczas można by wyciągać szersze wnioski i porównywać szlach- 
tę z różnych, choć sąsiadujących obszarów Korony. 


Tabela 3. Liczba łanów nG jedną rodzinę i jednego przedstawiciela wśród szlacht)' kmiecej, bezkmiecej 
i mieszanej w powiecie bydgoskim. 


Liczba łanów 
Szlachta 
na 1 rodzinę na 1 właściciela 
kmieca 10,4 8,0 
bezkmieca 1,8 1,0 
mieszana 4,4 2,2 
ogółem 7,4 5,1 


Osobny problem stanowi zagadnienie folwarków. Regestry bowiem bardzo rzadko infor- 
mowałyo wielkości majątku folwarcznego. Czasami nawet pomijaly w ogółe wiadomości 
o istnieniu folwarku 8 . 
Same informacje o predium w powiecie bydgoskim w regestrze z 1583 roku odnosiły się 
bezpośrednio tylko do jednej osady. Mianowicie we wsi królewskiej Bartodzieje w parafii 
Bydgoszcz część należała do Witosławskiego, Staręskiego i KaczYliskiego, którzy nie płacili 
podatku, bo "pro praedijs collwltur"9. Zważywszy, że dzisiejsza dzielnica Bydgoszczy była 
własnością królewską, trudno nie podejrzewać, że była to dzierżawa. Niemniej wydaje się 
pewne, że w powiecie bydgoskim szlachta posiadała więcej łanów folwarcznych. Z pomocą 
przyszły tu wcześniejsze regestry z 1563 r., 1573 r. i 1581 r. Porównując informacje w nich 
zawarte z danymi z 1583 r. doszliśmy do wniosku, że jeszcze co najmniej w sześciu osadach 
z pewnością istniał folwarkIO, a w dwóch było to prawdopodobnelI. 
Znacznie większe problemy stwarza próba ustalenia wielkości folwarku, gdyż regestry 
powiatu bydgoskiego w ogóle nie notowały tych danych. Porównując jednak infonnacje 
dOlyczące wielkości wsi z wymienionych regestrów, można pokusić się o próbę określenia 
wielkości osobistego majątku szlacheckiego w b
danym powiecie. 
Dla przykładu w Gądeczu Jakub Gądecki miał z pewnością folwark (zobacz przypis 10). 
Chcąc ustalić jego wielkość przeanalizujmy wszystkle dostępne nam regestry. Okazuje się, 
że źródło z 1563 r. podaje areał uprawny należący do tej wsi i wynoszący 24 ł any 12. Dziesięć 
lat później wieś ta ma łącznie 23 łany, z czego dziewięć kmiecych należało do rzeczonego 
Jakuba, z dziesiątego zaś pustego nie płacił podatku. 3 . Kolejny regestr z 1581 informuje już 
o siedmiu łanach kmiecych należących do Jakuba i o jednym pustym "pro predio collitur'14. 
W 1583 r. tenże Gądecki płaci podatek już tylko od siedmiu łanów, czterech zagrodników,
>>>
177 


dwóch komorników i jednego rybaka. Brak już tu informacji o folwarku l5 . Porównując te 
dane możemy sądzić, że folwark, który niewątpliwie istniał w Gądeczu obejmował około 
3-4 łany. 
Stosując podobną metodę ustaliliśmy hipotetyczne wielkości folwarków będących wła- 
snością innych posesorów. I tak folwark Stanisława Lataiskiego w Mamlicach obejmowałby 
około 1,5 łana l6 , Polanowskiego [Andrzeja?]17 w Jordanowie około 2 J any l8, zaś folwark 
Mikołaja Trzebieńskiego w Myślęcinku okolo 4 ł any l9. W przypadku folwarków w Trzebie- 
niu (własność Mikołaja Trzebiellskiego) oraz Zółwinie (własność Andrzeja Witosławskie- 
go) nie sposób określić wielkość ziemi folwarcznej, gdyż źródła podają tylko liczby zagrod- 
ników, nie informując wcale o wielkości tych osad. Podobnie rzecz się ma w przypadku 
Miedźna (wJasność Wojciecha Gądeckiego). W Smogoszewie, gdyby rzeczywiście był tam 
w 1583 r. folwark miałby on wielkość około 8 Janów (zobacz przypis 11). 
Przedstawione wyżej propozycje nie są zapewne ostateczne. Wydaje się też, że liczby te 
mogą być zaniżone. NadmielImy jednak, że bardziej szczegółowe badania (oparte jednak na 
nieco szerszej bazie źródJowej) dotyczące kwestii istnienia i wielkości folwarków w powie- 
cie bydgoskim w drugiej połowie X V l wieku, mogłyby sprecyzować wymienione wyżej 
cyfry. Z uwagi zatem na duż'l hipotetyczność uzyskanych wyników pominęliśmy łany fol- 
warczne w ogólnej analizie areału uprawnego szlacht)' powiatu bydgoskiego i ograniczyli- 
śmy się tylko do uchwytnych w regestrach łanów kmiecych, bezkmiecych. w mniejszej czę- 
ści łanów pustych czy spalonych. , 
Kryterium określające najbogatszych właścicieli ziemskich powiatu bydgoskiego może 
być dwojakiego rodzaju. Po pierwsze jaka I iczba łanów należała do danego szlachcica, po 
drugie jaka ilość osad czy ich części była jego własnością (tli bierzemy pod uwagę również 
dane dOlycz'lce powiatu inowrocławskiego). 
Wprowadzając to pierwsze kryterium, za najbogatszego właściciela ziemskiego musimy 
uznać Mikołaja Trzebiellskiego (35 łanów w powiecie bydgoskim i 6 w inowrocławskim). 
O dwanaście łanów mniej miał Jakub Niemojewski, zaś o czternaście Stanisław Latalski 
i nieznana z imienia Krotowska. 
Największą zamożność tej czwórki potwierdza też drugie kryterium. Najwięcej osad po- 
siadał Lataiski - pięć (wszystkie w powiecie bydgoskim). Być może nie jest to wykaz pełny, 
a w przypadku liczby łanów należących do niego należałoby dodać jeszcze nieuchwytne 
jednak w regestrze łany folwarczne. O jego pozycji może też świadczyć samo źródło, które 
nazywa go "comilis in uzbiszill"20. Trzebiellski z kolei zajmuje tu drugie miejsce będąc wła- 
ścicielem czterech całych wsi i jednego działu (trzy osady i dział w Bydgoskiem oraz jedna 
osada wlnowrocławskiem). Niemojewski zaś miał trzy osady i trzy części wsi (w tym dwie 
wsie w powiecie inowrocławskim). Krotowska była właścicielk'l trzech miejscowości i jed- 
nego działu (wszystko w powiecie bydgoskim). 
W porównaniu jednak z danymi dla powiatu świeckiego nie było to wiele. Najbogatsi 
bowiem posiadacze ziemscy w tym powiecie mieli ponad 60 łanów 21 , a parę osób przekra- 
czało granicę 30 22 . Co więcej nie liczyliśmy tu ich ewentualnych majątków w innych powia- 
tach pruskich. Zatem porównanie dwóch sąsiadujących powiatów, lecz z różnych województw 
i zarazem prowincji jest niekorzystne i to wyraźnie dla badanego przez nas terenu. Szlachta, 
nawet najbogatsza, posiadała tu generalnie mniej ziemi uprawnej, niż w powiecie świeckim. 
Podsumowując należy stwierdzić, że powiat bydgoski zamieszkiwała w przeważającej 


J 1 KrOllikll Bydgoskll...
>>>
178 


części szlachta kmieca. Najczęściej posiadała ona, w przypadku naj bogatszych właścicieli, 
kilka osad i udziałów. W przypadku zaś najmniej zamożnych jedną lub więcej części wsi. 
Patrząc generalnie na tę grupę można powiedzieć, że była to szlachta kilkułanowa, rzadziej 
zaś posiadająca kilkanaście czy kilkadziesiąt łanów. Kilku posesorów posiadało też dobra w 
powiecie inowrocławskim Jeżącym w tym samym województwie. Zaznaczmy jednak, że 
z uwagi na zakres zebranego materiału nie ustaliliśmy liczby łanów należących do omawia- 
nej szlachty, które mogla posiadać w sąsiednich powiatach, leżących już w innych terytorial- 
nie jednostkach administracyjnych (np. województwie kaliskim, pomorskim czy poznań- 
skim). Podkreślmy także, że szlachta ta nie byla tak zasobna w ziemię, jak ta zamieszkująca 
sąsiadujący od północy powiat świecki znajdujący się już w województwie pomorskim. 
Poza tym obraz społeczellstwa szlacheckiego powiatu bydgoskiego uzupełniała mniej liczna 
drobna szlachta bezkmieca, nie stanowiącą jednak zbyt wielkiego odsetka wśród badanych 
posesjonatów szlacheckich, a posiadająca najczęściej gospodarstwa nie przekraczające licz- 
by dwóch łanów. 
Inny problem stanowiła kwestia folwarków szlacheckich. Propozycja rozwiązania tego 
zagadnienia w tym artykule nie jest zapewne wystarczająca. Co więcej, dalsze i bardziej 
szczegółowe badania mogą uściślić nie tylko liczbę łanów folwarcznych, ale też poszerzyć i 
częściowo zweryfikować dane dotyczące przede wszystkim wielkości areału uprawnego 
najbogatszej szlachty powiatu bydgoskiego w drugiej połowie XVI wieku. 


Przypisy 


l l3-egestrum Exactionis publicae Anni Domini Millcsuni Quingentesimi OCluagcsimi Tertij: per me Simonem 
Zegockij Exactorem Pallatinatus Juniwladislavicnsis fide liter conscliptum. ASK (Archiwum Skarbu Koron- 
nego) dz. I, Księgi poborowe, sygn. 50. (Dalej: Regestr 1583). 
2 Regeslrum Palatiuatus luniwladislavicnsis 1563. ASK, dz. I, sygn. 92. (Dalej: Regesu. 1563). 
3 Regestra Contlibucionulll publicanun primUlIl in Convocatione qUl1i Varhaviensis sub imelTegno A.D. 1573 
(...) per Nicolaus Rozinski (...) fideliter collecta et conscripta. ASK, dz. I, sygn. 92. (Dalej: Regestr 1573). 
4 Regestrum Exactionis publicae A.D. MilIesimi Quingcntcsimi Octuagesimi Primi per mc Simonem Zegocki 
Exactorem Pallatinatus luniwladislaviensis tideliter conscripta. ASK, dz. I, Księgi poborowe, sygn. 50. (Da- 
lej: Regestr 1581). 
5 Spotykamy chociażby w analizowanym źródle infonnacje o areale uprawnym we wsi Nowa Wieś należącej do 
króla (Regestr 1583, s. 601), czy też o calym kluczu wsi będących wlasnością cystersów z Koronowa (Regestr 
1583, s. 602-603). 
6 Regestr 1583, s. 620. 
7 Wszelkie obliczenia dotyczące powiatu świeckiego sporLądziliśmy na poostawie wydanego regestru poboro- 
wego województwa pomorskiego z 1570 r. zamieszczonego w wydawnictwie, Polska pod wzgl
delll geogra- 
ficzno-statystycznym, L XII - Prusy Królewskie, w: Źródla dziejowe, LXXIII, Warszawa 1911, s. 179-198. 
Pomocniczo korzystaliśmy też z wykazów znajdujących się na końcu a11ykułu M. Biskupa i A. Tomczaka, 
Mapy województwa pomorskiego w drugiej połowie XVI wieku, "Roczniki Towarzystwa Naukowego w To- 
runiu" 58(1953), z. l, s. 106-109. 
8 O problemach związanych z lym zagadnieniem i sposobach obliczania wielko
ci fol warków w Prusach Kró- 
lewskich pisze M. Biskup. Dla województwa pomorskiego zobacz M. Biskup, A. Tomczak, dz. cyt., s. 49 
i nast.; dla województwa chełmińskiego i malborskiego zobacz M. Biskup, Rozmieszczenie własno
ci ziem- 
skiej województwa chełmiliskiego i malborskiego w drugiej polowie XVI wieku, "Roczniki Towarzystwa 
Naukowego w Toruniu" 60(1955), z. 2, s. 23, 30. 
9 Regestr 1583, s. 601.
>>>
179 


10 Folwarki byly w następujących wsiach: 
- w Gądeczu należcIcy do Jakuba Gądeckiego. W 1583 (Regestr 1583, s. 604) jest tylko informacja o 71anach 
kmiecych, lecz w regestrze z 1581 (s. 678) poborca pisze o folwarku; 
- w Mamlicach należący do Stanislawa Latalskiego.lnfonnują o nim regestry z 1563 (s. 31) i z 1573 (s. 761); 
- w Jordanowie - Polanowskiego [Andrzeja?], o którym to mówi regestr z 1581 roku (s. 683); 
- w Zólwillie - wlasność Stanislawa Witoslawskiego. W 1581 jest tu informacja o folwarku (Regestr 1581, s. 
684). zaś w 1583 źródło informuje jedynie o podatku płaconym od 2 zagrodników (Regestr 1583, s. 611); 
- w My
ęcinku należący do Mikołaja Trzebiecińskiego. Wiadomo
ci o nim zawiera regestr z 1573 roku (s. 
757), a w 1583 jest tylko infomlacja o 3 zagrodnikach (Rcgestr 1583. s. 605); 
- w Trzebieniu będący własnością również Mikołaja Trzebińskiego. Wspomina go regestr z 1563 roku (s. 25). 
W 1583 był lU odprowadzany podatek od 5 zagrodników (Regestr 1583, s. 604). 
11 O prawdopodobiellstwie istnienia folwarku można mówić we wsi Smogoszewo (wlasIlo
ć Stanislawa Latał- 
skiego). Wprawdzie źródla wprost nie informują tu o gospodarstwie szlacheckim, lecz obserwując źródla za- 
uważamy wyraźne różnice w łiczbie lanów. Otóż regestr z 1563 r. mówi o 30 kmieciach mających po pół łana. 
Daje to razem 15 łanów. Kolejne zaś regestry wspominają tylko o 7 (Regesu' 1573, s. 760) lub 6,5 łana (Regestr 
1583, s. 608). Być może zatem, że między 1563 r.. a 1573 r. utworzono tu folwark na brakujących w tym 
drugim regestrze 8 łanach. 
Nieco inaczej rzecZ się ma w przypadku osady w Miedźnie w parafii Fordon. Wojciech Gądecki płacil tu w 
1583 r. podatek od 3 zagrodników. Źródło nie podalo jednak żctdnych danych dotyczących wielko
ci areału 
uprawnego (Regestr 1583. s. 606). Podobnie w 158J r.{Regestr 1581, s. 680). W regestrze z 1573 r. mamy 
informację o 2 zagrodnikach (s. 756). Być może zatcm i tu byl folwark szlachecki. 
12 Regestr 1563, s. 24. 
13 Regestr 1573, s. 756. 
14 Regestr 1581, s. 678. 
15 Regestr 1583. s. 60..L 
16 Z pewnością byJo ich więcej, ale stosowana metoda nie pozwala wysuwać dalej idących wniosków. Wielko
ć 
ustalono na podstawie następujących regestrów: Regestr 1563, s. 31; Regestr 1573. s. 761; Regesu' 1583, s. 
610. 


17 Regestr mówi w tym miejscu o Polanowskim (Regestr ł581. s. 683), nie podając jego imienia. W tej samej 
parafii Dźwierzno jest osada Leszcze, w której jeden łan kmiecy miał Andrzej Polal1owski (Regestr 1583, s. 
609). Innego szlachcica o tym nazwisku nie spotkaliśmy już w źródle, a zatem przyjęliśmy, że w Jordanowie 
właścicielem był również Andrzej. 
18 Regestr 1563, s. 29; Regestr 1573. s. 760: Regestr 1581, s. 683: Regestr 1583. s. 609. 
19 Regestr 1563. s. 26; Regestr 1573. s. 757; Regestr 1583, s. 605. 
20 Regestr 1583. s. 608. 
21 Najwięcej miał Michał Żelisławski, bo aż 95 łanów. Niceo mniej posiadali Michał Wulkowski (62 lany) i Jan 
Niemojewski (60 łanów). 
22 Od wymienionych wyżej trzech posesjonatów odstawali niceo Adam Walewski (34 łany), Maciej Kos (32 
lany), Anna Kostka (31,5 lana) i Anna Dulska (30 la nów).
>>>
180 


Lech Łbik 


, . 
DZIEDZICZNE WOJTOSTWO. W AZNY EPIZOD 
, , 
Z DZIEJOW SI {E DNI OWI ECZN EJ BYDGOSZCZY 


Odbiorcanu dokumentu lokacyjnego nuasta Bydgoszczy, wystawionego 19 kwietnia 1346 r. 
przez króla Kazinuerza Wielkiego, byli Jan Kiesselhut i jego towarzysz inueniem Konrad l. Im to 
- jako zasadicom - zlecono faktyczną organizację ustanowionej nad Brdą, samorządnej gminy 
miejskiej, rządzącej się prawem saskiego Magdeburga. Im też - jako członkom tejże gminy 
i zarazem funkcjonariuszom królewskim z tytułem wójta - przypaść miała następnie po- 
dwójna rola, już to reprezentantów wspólnoty miejskiej wobec panującego władcy, już to 
przedstawicieli monarchy w stosunku do ogółu mieszczan 2. 
W zamian za zobowiązanie zaprojekLOwania, załudnienia i zagospodarowania naszego luia- 
sta, jak również trud działalności publicznej, Jan Kiesselhut i Konrad otrzymali z rąk Kazimie- 
rza Wielkiego szereg rozległych przywilejów naLLł1-y prawnej i majątkowej 3. Ich pieczy powie- 
rzono miejski wymiar sprawiedliwości, opm"ty na normach i zwyczajach prawnych saskiej 
metropolii, obowiązujących każdego, kto wkroczył na terytorium miasta, bez względu na po- 
chodzenie, przynałeżność stanową czy piastowany urząd. Komunalny sąd - złożony z wójtów 
i dobranych przez nich sędziów przysięgłych, zwanych ławnikami - ferować miał orzeczenia i 
wyroki we wszelkich sprawach cywilnych i karnych, takich nawet, jak zabójstwo, podpalenie 
i rozbój na drodze publicznej. Miejskie przepisy połicyjno-porządkowe, zwane wilkierzami, 
mogli wójtowie uchwalać corocznie wespół z organem mieszczaI}skiego samorządu w postaci 
obieralnej rady z burmistrzem na czele. Wspólnie z rajcami, wszelako za zgodą plebana, mieli 
też mianować bydgoskich nauczycieli i dzwonnika projektowanej, nowej świątyni parafialnej, 
czyli późniejszej Fary. Oni wreszcie zostali poborcami czynszów, opłacanych corocznie przez 
nueszczan na rzecz królewskiego skarbu z racji posiadania parcel budowlanych, gruntów rol- 
nych, urządzell handlowych, warsztatów rzemieślniczych i łaźni. 
Wójtom wszakże, jako przewodniczącym miejskiego sądu ławniczego, współtwórcom 
porządkowych wilkierzy i poborcom czynszów, przypaść miała w udziale trzecia część wszyst- 
kich, pochodzących z tychże tytułów wpływów pieniężnych (resztę zasądzonych opłat i kar 
pieniężnych pobierał król, który ponadto czynszami i grzywnami nakładanymi za nieprze- 
strzeganie wilkierza dzielił się po połowie z radą miejską). Wójtowie otrzymali też wyłączne 
prawo do budowy młynów w mieście i poza miastem, przy czym dwie trzecie zysków z 
eksploatacji tych zakładów spływać miało do ich prywatnej kieszeni, a trzecią część zagar- 
niał monarcha. Zgoła fantastycznie w bydgoskich realiach brzmi zapis o wspólnej budowie 
i użytkowaniu przez króla, wójtów i rajców kopalI} rud metali, zwłaszcza zaś złota lub sre- 
bra, jeśliby takie rudy czy kruszce odkryLO w granicach miasta. Konradowi i Janowi Kiessel- 
hut przydano dwa z dwudziestu zwolnionych z czynszu mieszczańskich łanów ziemi na przed- 
mieściu (1 łan = około 17 hektarów), jak również dwie nieoczynszowane parcele w samym 
mieście. Do tego Kazimierz Wielki dorzucił im co dziesiąty łan w granicach niezwykle roz- 
ległych posiadłości miejskich, sięgających z północy na południe od Myślęcinka po brzeg 
jeziora Jezuickiego w dzisiejszych Chmielnikach, tudzież majątek w Bielicach, z taką ilością 
wolnych od czynszu łanów, jaką zdołają wykarczować i spożytkować na własny użytek.
>>>
181 


Gdyby nie ustawali w karczunkach i uzyskali tą drogą 100, 200 lub jeszcze więcej łanów, 
mogli pu
cić je w dzierżawę, zobowiązując jednak dzierżawców do uiszczania corocznego 
czynszu rolnego na rzecz monarchii. Lektura odno
nego tekstu monarszego dokumentu pod- 
suwa naszej wyobraini obraz 18 łanów wspólnoty mieszczaIlskiej otoczonych przez setki 
lanów wójtowskich. Na szczę
cie dła pozostałych mieszczan łatwiej było szastać łanami roli 
na pergaminie niż z siekierą i łopatą trzebić podbydgoskie lasy i osuszać wszędobylskie 
bagna. Niemniej przewaga ekonomiczna wójtów nad rzeszą szeregowych obywateli Byd- 
goszczy była doprawdy ogromna. 
Przywileje zobowiązują, toteż prócz zadań publicznych ciążyły na wójtach obowiązki 
wojskowe. W przypadku wezwania na wyprawę wojenną, musieli na własny koszt wyekwi- 
pować i wysłać dwóch konnych żołnierzy: ciężko- i lekkozbrojnego, każdego na dobrym 
wałachu. Co najważniejsze jednak, piastowanie urzędu wójtowskiego i posiadanie przywią- 
zanego doń uposażenia miało mieć charakter wieczysty, przechodząc drogą dziedziczenia po 
obu wójtach na ich męskich i żeI1skich potomków z prawego, małżeńskiego łoża. Do utraty 
wójtostwa mogło doj
ć w następstwie bezpotomnej śmierci, dobrowolnej rezygnacji lub sprze- 
daży tego urzędu. 
Duże przedsięwzięcie, jakim było bezsprzecznie wytyczenie, zaludnienie i zagospodaro- 
wanie miasta, wymagało nie tylko energii, ale także dużych zasobów żywej gotówki. Za- 
pewnienie odpowiednich 
rodków na sfinansowanie takiego przedsięwzięcia spadało wszakże 
na barki wójta,zasadicy, zaangażowanego w tym cełu przez właściciela danej miejscowości. 
Przyznane mu w dokumencie lokacyjnym dochody pieniężne. nadania ziemskie i uprawnie- 
nia gospodarcze mógł wyegzekwować dopiero po szczęśliwym przeprowadzeniu procesu 
lokacji nowej gminy. Zysk zasadicy był zatem odłożony w czasie. Poważnie ryzykował, bo 
w razie niepowodzenia tracił wszystko. Ludzi rzutkich, zamożnych, obdarzonych do tego 
żyłką hazardzisty, nigdy nie było zbyt wielu, toteż poszukiwano ich z przysłowiową 
wiecą. 
W rachubę wchodziłi dobrze sytuowani rycerze oraz wzbogaceni mieszczanie, zaznajomieni 
z technikami urbanistycznymi w toku osobistego doświadczenia. Na Kujawach, wielkopol- 
skiej Krajnie, w ziemi dobrzyńskiej - oprócz miejscowych rycerzy i mieszczan (zwłaszcza 
z Brze
cia Kujawskiego i Inowrocławia) - zakładaniem wsi i miast na prawie niemieckim 
trudnili się również przybysze z krajów niemieckich, przede wszystkim z pobliskich Prus 
Krzyżackich. Dużą aktywno
ć na tym polu wykazywali obywatele Torunia, Chełmży, Gdatl- 
ska, Tucholi i Chełmna. Z ich usług korzystali różni wła
ciciele ziemscy: biskupi, klasztory, 
władcy, nie wyłączając Kazimierza Wielkiego -I. 
Imię jednego bydgoskiego wójta, a nazwisko-przezwisko drugiego wskazuje jednoznacz- 
nie, że byli Niemcami. Wyrazem "kessełhout" oznaczano w dialekcie środkowo-górnonie- 
mieckim żelazny hełm bojowy za spiczastym dzwonem 5, natomiast wzajemne relacje obu 
wójtów, okre
lone w dokumencie lokacyjnym łacińskim terminem "socius" 6, da się określić 
w kategoriach koleże6stwa, współdziałania w interesach, powinowactwa albo pokrewień- 
stwa 7. Wynika z tego, że upatrywać w nich można - bo jedno nie wyklucza drugiego - 
zarówno wspólników, przystępujCi}cych we dwójkę do realizacji monarszego zlecenia, jak 
i krewniaków, na przykład stryja lub wuja, występującego razem z bratankiem czy siostrzelI- 
cem. Wywodzili się ze 
rodowiska miejskiego, o czym 
wiadczy retoryczny zwrot "przezor- 
ni mężowie" ("providi viri") 8, jakim opatrzył ich pisarz analizowanego dokumemu, stoso- 
wany zwykle w kancelarii królewskiej na okre
lenie ludzi kondycji mieszczaIlskiej 9. 


120 KroIlika Bydgoska...
>>>
182 


Urobione od przydomka względnie przezwiska nazwisko Kiesselhut, notowane na kilka 
sposobów (Kesselhut, Kessilhut, Kessylhuet), powtarza się na zniemczonym Śląsku i w pobli- 
skich względem Bydgoszczy Prusach zakonnych co najmniej od XIV wieku. Na Śląsku reje- 
strujemy z tym nazwiskiem mieszczanina z Ziębic, Heinmanna (1321 r.); przeora cystersów z 
Henrykowa, Jana (1344 r.); ławnika ze Środy Śląskiej imieniem Piotr (1348 r.); w Prusach- 
podskarbiego i wielkiego komtura krzyżackiego, Konrada (1327-1334 r.); brata-rycerza z kon- 
wentu krzyżackiego w Człuchowie, Uhicha (1344 r.); chłopa ze wsi Suchy Dąb na Żuławach 
Gdallskich, Mikołaja (1416 r.); dwóch rycerzy, zapewne krewniaków, z Laskowic koło Świe- 
cia, Dietlicha i Bel101da (1408 r.) 10. Nie koniec na tym. Zml1ożną, patrycjuszowską rodzinę 
Kiesselhut spotykamy w Chełmnie, gdzie jej przedstawiciele wzmiankowani są od 1384 r. Co 
osobliwe, występują wyłącznie z imionami Konrad i Jan, przekazywanymi z ojca na syna we- 
dle utrwalonej wśród nich tradycji 11. W końcu XIV wieku ufundowali w farze chełmińskiej 
ołtarz pod wezwaniem świętej Jadwigi, patronki Śląska, co może wskazywać na ich śląskie 
korzenie 12. W XV stuleciu gałąź tej rodziny osiadła w Toruniu 13. Wiemy, że KiesseIlmtowie z 
Torunia bywali w Środzie Śląskiej, gdzie prowadzili operacje finansowe 14. 
Dwaj wybitni historycy bydgoscy, Erich Schmidt j Jacek Maciejewski, wywiedli Jana 
Kiesselhuta z Prus Krzyżackich. O ile jednak Schmidt twierdził stanowczo. że Jan pochodził 
z Chełmna, to Maciejewski - osłabiając z jednej strony kategoryczność domysłu Schmidta - 
z drugiej poszedł znacznie dalej, wiążąc naszego wójta z kręgiem rodzinnym wielkiego kom- 
tura Konrada Kesselhuta 15. Zdaniem Maciejewskiego o pruskim, jeśli nie wprost chełmill- 
skim pochodzeniu Jana i Konrada rozstrzyga dopuszczone w dokumencie łokacyjnym dzie- 
dziczenie urzędu wójtowskiego przez ich łegalnych potomków obojga płci. Sposób dziedzi- 
czenia w liniach męskiej i żellskiej różnił zaś pruskie prawo chełmińskie od "klasycznego" 
prawa magdeburskiego, przyznającego prawa spadkowe jedynie mężczyznom 16. Przeoczył 
przy tym fakt, że równe z mężczyznami prawa spadkowe gwarantowało kobietom nie tylko 
prawo chełmillskie, ale także śląskie prawo średzkie 11. Okoliczność ta, jak również dostrze- 
żone ślady związków chełmińskich Kiesselhutów ze Śląskiem, pozwalają z dużym prawdo- 
podobiellstwem przypuszczać, że do krzyżackiego miasta przybyli wraz z innymi mieszcza- 
nami śląskimi, licznie napływającymi tu w XIII i XIV stuleciu 18. Mieszczanie ci zdążali do 
Prus przez Wielkopolskę i Kujawy. Zdarzało się, że w miastach polskich, które wyznaczały 
etapy ich wędrówki, zatrzymywali się na dłużej, czasem zaś nawet na stałe 19. Nie wykluczo- 
ne więc, iż Jan i Konrad, zanim dotarli do Chełmna, niejako po drodze zbudowali nasze 
miasto. Czyniąc zaś użytek z przysługujących im uprawnieIi, urząd swój bez wątpienia po 
jakimś czasie sprzedali, być może Hemplowi ("Hemplo"), który z tytułem bydgoskiego wój- 
tą pojawił się na widowni dziejowej 25 sierpnia 1364 r. 20 . 
Kolejnego wójta o imieniu Jan spotykamy jedenaście lat póiniej (28 maja 1375 r.) 21. 
Możliwe, że Hempel i Jan tworzyli wzajemnie parę wójtów względnie dzielili się wójto- 
stwem z nieznanymi nam wspólnikami, bo na przełomie XIV i XV wieku - po raz ostatni 
przed 29 września 1403 r. - urząd wójtowski ponownie znajdował się w rękach dwojga osób: 
Mikołaja Sansata oraz niejakiego Filipa 22. Z uwagi na nazwisko Sansat nie sposób uznać ich 
wszystkich za potomków Jana Kiesselhuta i Konrada. Z powodu braku wyraźnych przesła- 
nek iródłowych nie sposób też kusić się o snucie racjonalnych rozważalI na temat pochodze- 
nia wymienionych wójtów, choć niemiecka narodowość Hempla i Sansata nie powinna bu- 
dzić wątpliwości.
>>>
183 


Jak pamiętaIuy, do najcenniejszych przywilejów wójtowskich zaliczało się prawo do bu- 
dowy i eksploatacji młynów w granicach miasta, a nawet poza tymi granicami. Wójtom 
przeto, zgodnie z głosem późniejszej tradycji 23, przypisać należy budowę najstarszych mły- 
nów w Bydgoszczy, wzmiankowanych 18 września 1408 r. na wschodniej z trzech wysp 
zakola Brdy, scalonych w następnych stuleciach w jednolitą Wyspę MłYllską. Wtedy jednak 
młynami rozporządzał ówczesny starosta bydgoski, Tomasz z Węgleszyna 24, co ponad wszelką 
wątpliwość oznacza, że w latach 1403-1408 dziedziczne wójtostwo bydgoskie zostało wy- 
kupione przez króla Władysława Jagiełłę i wcielone do majątku miejscowego starostwa. 
Skąd pewność, że zostało nabyte, nie zaś przejęte w następstwie bezpotomnej śmierci Filipa 
i Mikołaja Sansata? Otóż jeszcze w 1430 r. na dworze kasztelana śremskiego, Wojciecha 
z Pakości, w charakterze domownika i notariusza występował kleryk diecezji włocławskiej, 
Grzegorz z Bydgoszczy, syn wspomnianego powyżej wójta Fiłipa 25. Filip miał więc potom- 
stwo, a bogato uposażone wójtostwa król Jagiełło wykupywał także,,:, innych ośrodkach 26. 
Niektóre wspólnoty miejskie, jak choćby spoleczność pałuckiego Znina, zdołały przejąć 
kompetencje i nabyć majątki dziedzicznych wójtów na swą wyłączną własność, wskutek 
czego dochody z wójtowskich posiadłości ziemskich. młynów, jatek i kramów handlowych, 
udziałów w opłatach sądowych i czynszach wydatnie zasiliły budżety tamtych miast 27. Byd- 
goszcz jednak wójtostwa nie zakupiła, zapewne dlatego, że na początku XV stulecia była 
jeszcze zbyt biedna, by sobie na taki luksus pozwolić. Utraciła z tego powodu niepowtarzal- 
ną okazję zbudowania solidnych podstaw materialnych dalszej egzystencji, o wiele silniej- 
szych niż to miało miejsce w czasach staropolskich. W roku 1600 roczne dochody związane- 
go z urzędem starościllskim wójtostwa oszacowano na ponad sześć tysięcy złotych polskich, 
przy czym źródłem największych wpływów były opiaty dzierżawne z czterech młynów 
i tartaku w mieście, trzech młynów poza miastem oraz sumy uzyskiwane ze sprzedaży ło- 
wionych przy jazach młyńskich łososi 28. Nawet dobrze zagospodarowane królewskie staro- 
stwa w Wielkopolsce i na Kujawach nie dawały w owych czasach tak dużych profitów 29. Nie 
zamyka to katalogu strat. Gdy władzę dawnych wójtów przejął zamkowy starosta, sesjom 
miejskiego sądu ławniczego przewodniczył mianowany przez niego urzędnik, tytułowany 
wicewójtem, podwójtem lub landwójtem 30. Sytuacja ta doprowadziła do poważnego ograni- 
czenia suwerenności bydgoskiego samorządu 31. 


Przypisy 


l J. Wolf, U progu dziejów miasta Bydgoszczy, "Przegląd Bydgoski", t. 6: 1938, z. 2, s. 11-12 
2 O prawnych, społecznych, przestrzennych i budowlanych aspektach lokacji miast na prawie niemieckim, w 
tym o roli i uprawnieniach wójtÓw. piszą szeroko A. Berdecka. Lokacje i zagospodarownie miast królewskich 
w Małopolsce za Kazimierza Wielkiego (1333-1370), Wrocław 1982, s. 44 nn.; K. Kamińska. Lokacje miast 
na prawie magdeburskim na ziemiach polskich do 1370 r., Toruń 1990, s. 116 nn.; M. Bogucka, H. Samsono- 
wicz, Dzieje miast i mieszczallstwa w Polsce przedrozbiorowej, Wrocław 1986, s. 45 nn.; A. Gąsiorowski, 
Wójt i starosta. Ramię monarsze w polskim mie
cie średniowiecznym, [w:] Ars Historica. Prace z dziejów 
powszechnych i Polski, Poznań 1976, s. 437 nn. 
3 J. Wolf, dz. cyt.. s. 12-17 
4 H. Wuttlcc, Stad teb uch des Landes Posen, Leipzig 1864, nr 18; Kodeks dyplomatyczny Wielkopołski (dalej 
cytuję KDW), t.III, wyd. I. Zakrzewski, Poznal1 1879. nr 1398; t. VI. wyd. A. Gąsiorowski i H. Kowalewicz, 
Warszawa-Poznań 1982, nr 138. 184; Handfesten der Komturei Schlochau, wyd. P. Panske, Danzig 1921, nr 
92; J. Masłowski, Kolonizacja wiejska na prawie niemieckim w województwach sieradzkim, łęczyckim, na
>>>
184 


Kujawach i w ziemi dobrzYllskiej do roku 1370, "Roczniki Historyczne", t. 13: 1937, z. 2, s. 234-235; R. 
Kozlowski, rozwój uposażenia klasLtoru cysterskiego w Byszewie (Koronowie) do kOlka XIV wieku, Warsza- 
wa
PoznaJ11972, s. 163-164; J. Warężak, Rozwój uposażenia arcybiskupstwa gnieinieńskiego w 
redlliowie- 
czu, Lwów 1929, s. 98,99; J. Bieniak. Recepcja prawa chehllillskicgo na Kujawach i ziemi dobrzyńskiej w 

redniowieczu, [w:] Studia Culmensia Historico
JUlidica, t. I, pod red. Z. Zdrójkowskiego, 1'0111111990, s. 193 
nn. 


5 M. Lexers, Mittelhochdeutsches Taschellworterbuch, wyd. 34, Leipzig 1974, s. 107. 
6 J. Wolf, dz. cyt., s. 12. 
7 Ou Cange, Glossarium mediae et infiiuae latinitatis, t. VII, Paris 1938, s. 507; S. Czerski, Słownik lacińsko- 
polski, t. II, Wilno 1825, s. 1297. 
8 J. Wolf, dz. cyt., s. II. 
9 S. Kura
, Przywileje prawa niemieckiego miast i wsi malopolskich XIV-XV wieku, Wroclaw ł971. s. 10-12. 
10 Regesten zur schlesischen Geschichtc. 1316-1326 (Codex diplomaticus Silesiae. t. 18). wyd. C. Gliinhagen. K. 
Wuuke. Breslau 1898, nr 4169; Regesty śląskie. pod red. W. K0I1Y. t. I. Wroclaw 1975. nr 209. 707; J. Voigt. 
Namen-Codex der Oeutschclł Ordcns
Beamten. Konigsberg 1843, s. 6.14; Handfesten..., nr 15; Księga kom- 
turstwa gdmJskiego. wyd. K. Ciesielska, I. Jalłosz-Biskupowa. Warszawa - Poznań - Toruń 1985 ("Fontes 
Towarzystwa Naukowego w Tonmiu" (dalej cytuję "Fontes TNT'). t. 70). nr 191; Das Marienburger Tressler- 
buch der Jahre 1399-1409, wyd. E. Joachim. Konigsberg 1896. s. 463, 499. 
11 Urkundenbuch des Bisthums Culm. wyd. C. P. Woelky, cz. I. Danzig 1885. nr 366,423.475; Księga czynsz6w 
fary chełmińskiej (1435-1496). wyd. Z. H. Nowak. J, Tandecki, Toru 11 1994 ("Fontes TNT', t. 78), nr 19, 256, 
297; Liber scabinorum Veteris Civitatis Thonmensis 1363-1428, wyd. K. Kaczmarczyk, Toruń 1936 ("Fontes 
TNT'. t.29). nr 1401.1561. 
12 Urkundenbuch..., cz. l. nr 423. Oltarz św. Jadwigi przetlwal w farze chehnhlskiej do polowy XIX w. (J. Nie- 
rzwicki, 700 lat parafii chełmińskiej, Grudziądz 1933. s. 20). 
13 Liber scabinorum.... nr 1561; Księga lawnicza Nowego Miasta Tonmia (1387 -1450), wyd. K. Ciesielska. War- 
szawa - Poznań 1973 ("Fontes TNT". t. 63), wedlug indeksu. 
14 Księga lawnicza..., nr 1391. 
15 E. Schmidt, Geschichte des Oeutschtums im Lande Posen unter polnischer IlelTschaft. Bromberg 1904, s. 157; 
J. Maciejewski. Lokacja miasta Bydguszczy. [w:] l3ydgoszcz. 650 lat praw miejskich, pod red. M. Grzegorza 
i Z. Biegańskiego, Bydgoszcz 1996, s. 25-27. 
16 J. Maciejewski, dz. cyt., s. 26-27. 
17 Z. Zdr6jkowski, Prawo średzkie (1223-1511). Jego geneza, treść i rozprzestrzenienie, [w:] Z dziej6w Środy 
Śląskiej, Środa Śląska 1985, s. 37. 
18 Dzieje Chełmna. Zarys monograficzny. pod red. M. Biskupa, wyd. 2. Warszawa - Poznań - Toruń 1987. s. 69. 
79 (Z. H. Nowak). 
19 Por. Th. Penners, Umersuchungen iibcr die Hcrkunft der Stadtbewohner im Oeutsch-Ordensland Preussen bis 
in die Zeit um 1400, Leipzig 1942. s. 154
155. 
20 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej cytuję APB), Klasztor Cystersów w Koronowie. sygn. A 100. 
21 Tamże, sygn. A 113. 
22 HandclsrechnulIgen des Deutschen Ordens. wyd. C. Sattler. Leipzig 1887. s. 194; J. Maciejewski. Z. Zyglew- 
ski, Kilka uwag o dziejach Bydgoszczy, ..Kronika Bydgoska". t. 13: 1991. Bydgoszcz 1993. s. 157. 
23 W. Łochowski, Chronicon civitatis Bidgostiensis, Biblioteka Czal10ryskich w Krakowie, rękopis 1337, s. 8. 
24 Kodeks dyplomatyczny Polski. t. II, cz. 2. wyd. L. Rzyszczewski i A. Muczkowski. Warszawa 1852. nr 560. W 
cytowanym dokumencie wymieniono "wielki młyn". polożony naprzeciw ko
cioła famego. zatem w rejonie 
dzisiejszego mlyna kaszowego. Nazwa "wielki"przylgnąć doń mogla jedynie przez porównanie z co najmniej 
jednym. pobliskim młynem, rzecz jasna mniejszym. 
25 KDW, t. IX. wyd. A. Gąsiorowski i T. JasiJlski. Warszawa - Poznań 1990. nr 1232. 
26 Zob. np. Kodeks dyplomatyczny Malopolski, t. I
 wyd. F. Piekosiński. Kraków 1905. nr 1247 (wykup w6jto-
>>>
185 


stwa w Nowym Sączu przez lagiellę w J427 r.). 
27 KDW, t. VI, nr 385: M. Bogucka, J I. Samsonowicz, dz. cyt., s. 58
59, 454; K. Kamiiiska, dz. cyt., s. 139-140. 
28 APB, Akta miasta Bydgoszczy. sygn. l. k. 40v.-49. 
29 Lustracja województw wielkopolskich i kujawskich 1564-1565. wyd. A. Tomczak. Cz. Oluyzko-Wlodarska, 
l. Wlodarczyk, cz. I-II, Bydgoszcz 1961-1963, passim. 
30 E. Schmidt, Das Hospital zum Heiligen Geist in Bromberg, ..1ahrbuch der Historischen Gesellschaft fUr den 
Netzedistrikt zu Bromberg". Brombcrg J 89'2, s. 98; Histolia Bydgoszczy, t. I. pod red. M. Biskupa. Warszawa 
- Poznań 1991, s. 201, 210 (Z. Guldon). 
31 Por. His(0I1a Bydgoszczy, t. I, s. 209-210 (Z. Guldon); M. Bogucka. H. Samsonowicz, dz. cyt.. s. 454.
>>>

>>>
MATERIAŁY
>>>

>>>
189 


Witold Stankowski 


W ĄTEK BYDGOSKI 
W ŻYCIU NIEMIECKIEJ RODZINY VON ROSENÓW* 


Związek niemieckiej rodziny von Rosenów z Bydgoszczą miał charakter krótkotrwały, 
aczkolwiek korzenie tego rodu mieszkającego na pograniczu pomorsko-wielkopolskim się- 
gają znacznie dalej w historię tych ziem. Ostanim z rodziny, który opuścił Polskę w 1945 
roku był właściel Grocholina - zamku i majątku ziemskiego Hans Freiherr von Rosen. Obec- 
nie Grocholin to wieś położona na Pojezierzu Gnieźniellskim, 4 km od Kcyni. 
Von Rosenowie, jak również ich poprzednicy, spokrewnieni z nimi von Treskowowie, 
którzy jako pierwsi nabyli Grocholin od polskiej rodziny, pozostawili trwały ślad w stosun- 
kach polsko-niemieckich. Obie rodziny uchodziły w okolicy za dobrych gospodarzy. Utrzy- 
mywały kontakt wskutek zamieszkania w pobłiżu i przez zrządzenie losu z większynl 
w okolicy miastem Bydgoszczą, w którym do roku 1920 społeczność niemiecka stanowiła 
większość. Rosenowie to także mieszana polsko-nienliecka rodzina. 
Hans Freiherr von Rosen jest autorem książki pL "Grocholin. Geschichte eines deutschen 
Gutes in Posen" (Grocholin. Historia niemieckiej posiadłości - majątku w Wielkopolsce), 
która ukazała się w Republice Federalnej Niemiec w 1985 rokul. Ma ona charakter wspom- 
nieniowy. Grocholin po raz pierwszy wymienia się w dokumencie z 1397 roku. Właściciela- 
mi tej posiadłości była rodzina Grocholskich, herbu Sulima, następnie Baranowskich, herbu 
Korwin. Przedstawiciele tych dwóch polskich rodzin piastowali wysokie funkcje w pal1stwie 
polskim. Kolejnym posiadaczem dóbr grocholillskich była rodzina Skórzewskich. Fryderyk 
Skórzewski przeszedł do historii jako "pan na Lubostroniu"2. Grocholin, wraz z majątkieln 
w Sipiorach został sprzedany w roku 1836 Carlowi von Treskowowi. Ten zawodowy żoł- 
nierz, absolwent Akademii Wojskowej (Jazdy) w Brandenburgu dbał o nabyte posiadłości. 
W XIX wieku dobra grocholi{iskie liczyły 8017 morgów 3 . W imieniu Treskowów admini- 
stratorami byli pochodzący z Hannoveru Hoyer i Hoppe. Znając się na gospodarowaniu po- 
mnażali dochody maj'itku. 
Hans Freiherr von Rosen, adoptowany przez rodzinę Treskowów urodził się we Frankfur- 
cie nad Menem. Pobierając edukację w szkołach w Meiningen, Altonie i Wrocławiu, trafił 
w 1924 roku do Poznania. Tam w uczelni poznallskiej studiował kierunek rolnictwo. 
W wieku 23 lat po raz pierwszy usłyszał język polski. 
XIX -wieczna Bydgoszcz była miastem garnizonowym. Dziadek Hansa Freiherra von 
Rosena Julius Freiherr von Rosen był zawodowym wojskowym. Stacjonowal w Halnbur- 
gu - Altonie (obecnie Niemcy) do roku 1887. W stopniu generała brygady (generała-ma- 
jora - Generalmajor) znalazł się w Bydgoszczy z początkiem 1888 roku. 8 sierpnia 1888 
roku został mianowany inspektorem 2 jednostki obrony krajowej w Poczdamie z siedzibą 
w Bydgoszczy (Inspekteur der 2. Landwehr - Inspektion Potsdam in Bromberg). Obrona 
krajowa obejmowala swoim zasięgiem Prusy Zachodnie (Pomorze Gdallskie), część na 
zachód od Wisły i północną część Wielkopolski. 23 paidziernika otrzyulał awans do stop- 
nia generała dywizji (generał - lejtnant - Generalleutnant).
>>>
"
' 


..;:.'........: .-....,.'

.
. 
 
""""':.
 7' 


.... 


,
 


't...... 
 .. 4f', ...." 

..
 .-- 
,,
 .... .,
;, 


;- 


,. 

 


.4 


',::. 


"- 
... 


- 
. 




 .
. 
o:. 
 . .

", c:' 
. '......',..._ ':ł;c:: ,,.. , 

 .. - 

!:'- .
 


'., 
" /-...", 



 


, 


-- 


+ 
I . 4;
 

 .
/',', 
. 


Al 


'lo' 


\ . 
I 
- 

 
'" "'r ,- 
... 
.
.. ...- -- .... ......
w...;.'1
-............. 
": " # 
..... " ,...., 
, .. 
. 
, 
.. 

 t 
ł 
f1 



" 
r. 


, 


,
 



 


tr 
..I


il 


% 
* 


- -- 


Ił 
.. 


ł 
,. 
f 


.. 


" 


. 


J 
, 


,. 


f;' 


. 
o. 


'.. 


.t - 
,t. 
).. 
" 


"I. 




: 


'A:'-
 .'. 
. '. .......
 f"
 
__ ' ,z.«"':'_ 


." 
'.(...1: . 
'?'
" + 


t 

 ' 
....


  
 
;'; 
.
 , "..." 
.". .... 
", "f.' 
.' " .:-?
 
'
 
 " 
"
 - At 
.
:;.t, 
'. "'"
;t
 

,-\:---...4i_ 
..........:2:'- u," 
-';;'';-
 
. 
:-
 
...- 
. . 
rw- 
, '..... 
. 

 
. 


.

 
.: "'ło...;l.ł.:. 
..
..! 

. 

 

"m 
.

 
....


. 
... 
,
 
; ,,J-; 
..., 

 
" ;...
. 
,
:: :,;:

 
'" ,.

....: 
. t 
"'
". :- 

 ,.

 .o

 

 'ń

. 
(:. ń :
 
 


.. 
'-. 


,l 


...... 


'. 



* ,J:i.. .:.:; 
¥, . ,,,
" . 
:
:
' . 
, 


\\;' 
łt- 


Julius Freiherr von Aosen w mundurze generalskim w czasie stacjonowania 
w Altonie. Zdjęcie z roku 1887. Źródło: Z archiwum rodziny von Aosenów.
>>>
191 


Dwuletniego pobytu w Bydgoszczy nie traktował Julius Freiherr von Rosen jako wyróż- 
nienia. W rodzinnym archiwum von Rosenów jest na ten temat wzmianka. W zapiskach 
wątek bydgoski został potraktowany jedynie jako krótkotrwałe przejście ("kurzfristigen Uber- 
gang"). Pomimo to starał się wprowadzać różne zmiany w nowym miejscu, m.in. w kasynie, 
które miały ulepszyć życie kadrze oficerskiej. 
Generał dywi:l'ji lulius Freiherr von Rosen zaliczał się do starej, doświadczonej kadry 
wojskowych. Jego przełożonym był generał von Lewiilski. Rosen, LewiI'iski, jak i wielu 
innych oficerów bądź generałów znajdowało się w opozycji do cesarza Wilhelma II i jego 
kamaryli dworskiej. 
W Bydgoszczy generał von Rosen był do 24 maja 1889 roku. Towarzyszyła mu małżonka 
Benedikte. Ich rodzina skladała się ponadto z córki Adi i syna Fabiana, późniejszego ojca 
autora wspomnianej książki o Grocholinie. Córka Adi wyszła za mąż w marcu 1890 roku. 
Ordynacja von Rosenów znajdowała się w Inflantach. Jest to miejsce pochodzenia tego 
rodu, którego początki sięgają roku 1230. Do tej starej tradycji często nawiązywał Julius 
Freiherr w toaście słowami: "Niech żyją stare Inflanty po wsze czasy". Rosenowie lnają 
w swojej historii rodu ważny pierwiastek polski. Są spokrewnieni z Ignacym Paderewskim, 
znanym polskim pianistą, kompozytorem, politykiem. Fakt ten do momentu wydrukowania 
tego artykułu nie był w ogóle znany. 
Ostatni właściciel Grocholina Hans Freiherr von Rosen, w odróżnieniu od swojego dziad- 
ka, czuje się bardziej związany z Bydgoszczą. W mieście tym 26 września 1930 roku 
w kościele pod wezwaniem św. Pawła miał miejsce ślub Evy z domu KrUger z Hansem 
Freiherrem von Rosenem. Rodzina KrUgerów ma korzenie bydgoskie. 
Rodzina von Rosenów w opinii Polaków, mieszkańców Grocholina i okolicy uchodziła 
za bezkonfliktowych, starających się ułożyć dobre stosunki w relacji pOll1iędzy dwoma na- 
cjami. Obecnie 96-letni Hans Freiherr von Rosen mieszka w Republice Federalnej Niemiec. 


Przypisy 


* Autor at1ykułu dziękuje p. Hansowi Freiherrowi von Rosenowi,jego żonie i pozostałym członkom rodziny za 
wyszukanie i udostępnienie istotnych materiałów z rodzinnego archiwum. Artykuł ten jest wstępem do szer- 
szej pubłikacji o życiu tej rodziny na tle stosunkÓw polsko-niemieckich. 
1 Obszerna recenzja tej książki W. Stankowski (rec.), H. F. von Rosen, Grocholiu, Geschichte eines deutschen 
Gutes in Posen, ..Żnińskie Zeszyty Historyczne". ł996. nr 19, s. 49-55. 
2 H. Chmiełuik. Zabytkowy zespół pałacowo-parkowy w Lubostroniu. Żnin 1996. 
3 P. Pmsak, E. Raczyńska, Grocholin. Dzieje zamku i jego właścicieli, Bydgoszcz 1991, bp.
>>>
192 


Maria Lindenau-Langner 


HISI'ORIA KOLEKCJI SrrARYCH DRUKÓW 
BIBLIOTEKI GłJÓWNEJ 
WYŻSZEJ SZKOŁY PEDAGOGICZNEJ W BYDGOSZCZY* 


I. Informacyjne dane o powstaniu zbioru i jego rozn1iarach. 
Sekcja zbiorów specjalnych Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Byd- 
goszczy posiada obszerną kolekcję starych druków. Stanowią one 1772 pozycje katalogowe, 
a jednocześnie 2298 jednostek inwentarzowych. I 
Kolekcja Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy nie jest zbio- 
rem rodowym. Trzonem zbioru są pozostałości po dawnej bibliotece Wyższej Szkoły Na- 
uczycielskiej w Bydgoszczy. W zbiorach Wyższej Szkoły Nauczycielskiej gromadzono sta- 
re druki od 1969 r. Do tej spuścizny dołączono w pierwszych latach istnienia kolekcji Biblio- 
teki Głównej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy szereg innych starodruków. Stare 
druki uzyskiwano przeważnie w pojedynczych egzemplarzach. Kupowano je wantykwaria- 
tach, na aukcjach, otrzymywano z darów. 
W 1973 r. otwarto na WSPkierunek bibliotekoznawstwo. W związku z tym zbiór starych 
druków zaczął się szybko i systematycznie powiększać. Napływ nowych pozycji nie był 
więc przypadkowy. Przy zakupie kierowano się myślą o studentach bibliotekoznawstwa. 
Stare druki jako warsztat ćwicze6 miały służyć studentom w poznawaniu historii książki, 
dziejów edytorstwa europejskiego, ale przede wszystkim polskiego. 
Polityka gromadzenia zbiorów nastawiona jest nie na ilość, lecz przede wszystkim na 
jakość i reprezentatywność konkretnych pozycji dla poszczególnych oficyn drukarskich. 
W kolekcji reprezenLOwane są prawie wszystkie liczące się w Europie, od XV do XVIII 
wieku, ośrodki drukarskie. Początkowo Biblioteka nie posiadała osobnego działu zbiorów 
specjalnych. Do 1973 r. nie istniał oddzielny inwentarz, ani katalog starych druków. Pierw- 
szy zakup dokonany przez Bibliotekę Główną Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgosz- 
czy to druk niemiecki. Wpisany został do księgi inwemarzowej 25 lutego 1971 r. pod nume- 
rem 42 420. Był to druk z 1555 r. wydany w Strassburgu u Samuela Emme "Historien der 
Heiligen..." Oprawny w skórę z epoki, z klamrami i radełkiem. Od tego momenLu można już 
mówić o pierwszych zalążkach obecnego zbioru starych druków Biblioteki Głównej Wyż- 
szej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy. 
Jeszcze w 1971 r. zakupiono dalszych 17 starych druków. W następnym roku zbiory po- 
większyły się o 7 nowych nabytków starej sztuki drukarskiej. W tym o pierwszy inkunabuł 
pod nr inw. 52 747 - Pelrus Lombardus SententiarUll1. Libri IV. Niirnberg 2 III 1491 r. 
Pewną zmianę przyniósł 1973 r. Od dnia 22 grudnia 1973 r. zbiór został zinwentaryzowa- 
ny. Posiada odrębny inwentarz i katalog. Zaprowadzenie osobnego inwentarza i katalogu dla 
starych druków związane było z powiększeniem się kolekcji. Pierwsza wpisana w nowym 
inwentarzu książka to ,,0110graphie de Bruxelles" z 1784 r. W inwentarzu znajdują się stare 
druki zakupione po 1973 r. Dodatkowo są one sygnowane przy numerze inwentarzowym 


* analiza obejmuje okres do 1992 r.
>>>
193 


znakiem "S". Wszystkie stare druki zakupione przed tym rokiem znajdują się oddzielnie 
w ogólnej księdze inwentarzowej druków zWaI1ych pod kolejnym numerem inwentarzowym. 
Katalog starych druków Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgosz- 
czy obejmuje wszystkie stare druki ułożone w obrębie wieku (od XV do XVIII) alfabetycz- 
nie. Zbiór nie został podzielony na działy, ponieważ podział taki sprawdza się tylko wobrę- 
bie dużego zbioru. Do inwentarza i katalogu starych druków wpisywane są w zasadzie tylko 
dzieła drukowane, powstałe na przestrzeni XV-XVIII wieku. Oznacza to, że są to książki 
wydrukowane od 1450 r. do 1800 r. 
Można zauważyć jednak, że przekroczono w kiłku wypadkach umowną datę 1800 r., po- 
nieważ w katalogu znajdują się też pozycje wydane po tej dacie. Krok taki mnotywowany 
jest tym, że przyjęto zasadę brania pod uwagę daty rozpoczęcia edycji, a w dziełach wieloto- 
mowych czas druku trwał nieraz kilkanaście lat. Ma to na przyklad miejsce w dziele Buffona 
"Histoire naturelle..." zakupionym w 1975 r. Tomy od J6 do 2] tego dzieła zostały wydane 
w Paryżu od 1799 r. do 1804 r. 


Tabela 1. Przyrost ilościowy zbiorów Ila przestr:.elli lat /969 -1992
. 


Rok Ilość zakupionych egzemplarzy Uwagi 
1969/72 27 
1973 86 założono inwentarz 
1974 93 s.d. BG WSP w Bydgoszczy 
1975 148 
1976 324 
1977 211 
1978 213 
1979 274 
1980 130 
1981 68 
1982 56 
1983 177 
1984 176 
1985 70 
1986 136 
1987 55 
1 988/89 16 
1990 19 
1991 18 
1992 1 
2298 


Z powyższego zestawienia statystycznego wynika. że kolekcja byla systematycznie po- 
większana. Rok 1973 był niewątpliwie rokiem przełomowym w gromadzeniu starych dru- 
ków. W następnych latach: 1974. 1975. 1976 roczny zakup przekroczył ilość wszystkich 
razelll zakupionych starych druków do 1973 r. 


/3 KroIlika Byt/goska...
>>>
194 


Bardzo dobry pod względem jakościowym był zakup w 1975 r.
 bo chociaż w tym roku 
zakupiono 148 starych druków. co w porównaniu z 1976 r. nie wydaje się być liczbą ogrom- 
ną, to jednak było w tym aż 7 inkunabułów (wpisanych pod numerami inw. SI24-S129, 
S215; są to druki wydane na przestrzeni lat 1479-1498). 
W latach 1976-1979 nast'lpil poważny przyrost ilościowy kolekcji. Rok 1976 jest szczy- 
towym osiągnięciem, jeżeli chodzi o zakupy starych druków. Zakupiono wówczas rekordo- 
wą dla Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy ilość starych dru- 
ków - 324. 
Gwałtowny wzrost ilości druków związany był z sytuacją gospodarczą kraju. W latach 
siedemdziesiątych na rynku występuje wzrost podaży starych druków, pojawiło się ich wów- 
czas sporo. Jednak zainteresowanie bibliotekarzy było znikome. Biblioteka Wyższej Szkoły 
Pedagogicznej w Bydgoszczy była jedną z nielicznych zainteresowanych. Charakterystycz- 
nym zjawiskiem tego okresu były aukcje, na których licytowano wiele cennych starodruków 
po dość przystępnych cenach. 
Od 1975 r. zaczęły powstawać w nowych województwach biblioteki wojewódzkie. Otrzy- 
mywały one na wyposażenie znaczne fundusze. Spowodowało to wzrost popytu i podaży 
starych druków. 
Biblioteki wojewódzkie szybko stały się konkurencje! dla Biblioteki Głównej Wyższej Szkoły 
Pedagogicznej w Bydgoszczy. Na aukcjach kupowały dużo i dysponowały odpowiednimi fun- 
duszami. Tendencja zwyżkowa zakupów 13iblioteki Głównej Wyższej Szkoly Pedagogicznej 
w Bydgoszczy utrzymała się jeszcze do 1986 r., a następnie spadała. Bardzo ważna stała się 
kwestia finansowa. Zaczęto zastanawiać się, czy Bibliotekę stać na zakup, czy nie. 
Od 1986 r. Biblioteka borykała się z kłopotami finansowymi spowodowanymi zmianą 
sytuacji społeczno-gospodarczej kraju. Z tego tytułu fundusze na zakup książek zostały ogra- 
niczone. Stare druki są bardzo drogie i nieosi'lgalne: w 1991 r. zakupiono 8 sztuk za łączną 
kwotę 6 032 000 złotych; ostatni zakup z tego roku: "Eneida" Wergiliusza (1794 r.) koszto- 
wała 800000 złotych. 
Kolekcja była ciclgłe uzupełniana o nowe nabytki, które bądź są dopełnieniem i rozszerze- 
niem stanu istniej'lcego, bądź też wnosz'l zupełnie nowe elementy dotyczące historii książki 
i drukarstwa. 
Od 1992 r. zbiór nie uległ właściwie powiększeniu. Nie stanowi jeszcze jednak zespołu 
zabytkowego zamkniętego. Najwięcej druków, bo aż 1059 pochodzi z XVIII wieku. Naj- 
mniej z XV wieku - tylko 17. Z XVI wieku zakupiono 225 starodruków, a z XVII w. 
_ 481. 3 
Na wysoki poziom kolekcji wskazuje posiadanie druków rzadkich." Do druków unikato- 
wych posiadanych przez Bibliotekę Główną Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy 
zaliczono: 
- 17 inkunabułów (najstarszy druk w kolekcji to "Biblia" łacińska z 1485 r.); 
- 35-tomową wielką francuską .,Encyklopedię" Oiderota 5 ; 
- "Statuty" Laskiego z 1506 r. wydane w Krakowie u Hallera (z pierwszym tekstem w 
języku polskim "Bogurodzicą" oraz figuralnymi ilustracjami drzeworytowymi); 
- dzieło Pufendorfa o czynach Karola Guslawa (XVII w.) zawierające między innymi 
najdłuższy miedzioryt (420 cm), przedslawi,
jący pogrzeb króla; znajduje się tam również 
112 tab. miedziorytowych;
>>>
195 


- liczqcym się starodrukiem jest "Zielnik" Fuchsa z ręcznie kolorowanymi ilustracjami 
z XVI wieku; 
- Bibłioteka może poszczycić się także dość pokaźnym zbiorem XVII-wiecznych elzewi- 
rów z Lejdy. 
Wśród starych druków zna.iduj
 się cenne, a dla Polaków szczególnie ważne polonica. 
Kolekcja zawiera wszelkie rodzaje starych druków. Nie tylko zwarte, ale również ulotne 
i okolicznościowe. Występują również czasopisma. nuty i kartografia. Atlasy oraz pojedyn- 
cze mapy. rejestrowane są w odrębnym inwentarzu. 
Zaznaczyć należy również. że Biblioteka Główna Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Byd- 
goszczy ma obowiązek wysyłania opracowanych kart katologow)'ch starych druków do Cen- 
tralnego Katalogu Biblioteki Narodowej. \V ten sposób Biblioteka Narodowa informowana 
jest o posiadanym przez Bibliotekę Główm
 Wyższej Szkoly Pedagogicznej w Bydgoszczy 
zasobie. 


II. Zawartość językowa i treściowa zbioru starodruk6w Biblioteki Głównej Wyższej 
Szkoły Pedagogicznej w B)'dguszczy. 
Pod względem językowym wśród 171'2 slarych drukÓw kołekcji wybitnie dominuje język 
łaciIlski. Około 515 dzieł wydrukowanych jest w języku polskim. Druków w tych dwu języ- 
kach jest 1189 i one dominuj'l przy sporej jednak także ilości druków w języku niemieckim 
i francuskim. \V kolekcji znajduj
 się również druki w języku włoskim, angielskim i rosyj- 
skim. Po jednym egzemplarzu reprezentowane s
 uroki w języku hiszpallskim i węgierskim. 


rabela 2. Produhjll wydawllicza posiadallego zbioru wg kl)"reriul11ję::.ykowexo. 


Wiek j. łac. j. pol. j. niem. j. fr. j. wL J. ang. Inne ogółem 
XV 17 17 
XVI 204 9 4 2 6 225 
XVII 302 117 34 19 6 2 7 481 
XVIII 151 389 285 188 16 23 7 1059 
674 515 423 209 28 25 14 1772 


Pod względem treści w XV wieku dominowały głównie druki o tematyce kościelnej, zaś 
w XVI wieku () tematyce humanistycznej i matematycznej. W wieku XVII i XVIII jest nieco 
większe zróżnicowanie w tematyce. Do repertuaru dotychczasowego dochodzą jeszcze dzie- 
ła naukowe, literatura piękna oraz beletrystyka. \V kolekcji wyraźnie widoczna jest przewa- 
ga literatury pięknej. Związane to jest.z kierunkiem bibliotekoznawstwa o profilu humani- 
stycznym. 


Artykuł opracowano na podstawie Inwentarza i Katalogu Starych Druków Biblioteki Głów- 
nej Wyższej Szkoly Pedagogicznej \V Bydgoszczy. \Vymienione w opracowaniu stare druki 
. 
poznano z autopsji.
>>>
196 


Przypisy 


1. Stan księgozbioru slarych druków na dzieJ} 8 maja 1992 r. wg Inweł1larza i Kalalogu Slarych Druków Biblio- 
teki Glównej Wyższej Szkoly Pedagogicznej w Bydgoszczy. 
2. InwenlarL Slal)'ch Dl1lków BG WSP w Bydgoszczy. 
3. Ibidem. 
4. Rzadkie pojedyncze egzemplarze slal)'ch dl1lków posiadają lylko Biblioleka Narodowa i Jagiellonka. 
5. Posiada także Zamek Królewski w Warszawie.
>>>
197 


Zenon Jarkiewicz 


KOŚCIOŁY BYDGOSKIE PO WYZWOLENIU MIASTA 
Z PRUSKIEJ NIEWOLI W 1920 R. 
W ŚWIETLE PUBLIKACJI DZIENNIKA BYDGOSKIEGO 


Jako wstęp do lematu można przytoczyć fragmenl pubłikacji Slanisława Nowakowskiego 
pl. "Nieznany Pamiętnik", a w niej: "...Kościołów posiadała Bydgoszcz jeszcze za pamięci 
naszego pamiętnikarza osiem: 
1) Farę 
2) Pojezuicki przy Slarym Rynku 
3) Św. Ducha przy szosie Berlińskiej 
4) Św. Barbary na przedmieściu PoznaIlskim 
5) Św. Idziego za pałacem Czapskich 
6) PobernardYliski 
7) Karmelitów 
8) Klarysek. 
W dawniejszym klaszlorze Jezuickim mieściło się gimnazjum, później zamienione na 
ratusz. Kościół św. Ducha był już tylko ruini.l (w tem miejscu wznosi się nowa świi.ltynia pod 
wezwaniem św. Trójcy). Kościółek św. Uarbary, przy którym znajdował się szpilal św. Krzy- 
ża, zamieniono na dom mieszkalny. Kościółek św. Idziego był wynajęlY slolarzowi Lobsowi 
na skład mebli. Kościół PobernardYliski (obecnie garnizonowy) Niemcy oddali apostacie 
Czerskiemu, a w zabudowaniach klaszloru urządzili ewangełickie seminarium nauczyciel- 
skie. Z kościoła Karmelilów zrobiono Teatr Miejski, a w budynku zakonnic, obok kościoła 
Klarysek, umieszczono lazarel."l 
Tyle i takie kościoły zapamiętał p. Trelewski (ur. w 1828 r.) jeden z naj starszych miesz- 
kańców Bydgoszczy. Z jego pamiętnika pochodzącego z czasów pruskich korzystał bydgo- 
ski dziennikarz. 
A jak było w pierwszych dniach, tygodniach, miesiącach po wyzwoleniu Bydgoszczy 
z pęt prawie półtorawiekowej niewoli pruskiej? Tego dokładnie nie wiemy, nie zachował się 
bowiem z POCZi.ltków 1920 r. żaden dokument obrazuji.}cy syluację w tej tak bardzo ważnej 
dziedzinie życia naszego miasta. Jedynym więc źródłem informacji o bydgoskich kościołach 
i ich odradzającym się życiu w wolnej już Bydgoszczy, może być wychodzący tu od 1908 r. 
"Dziennik Bydgoski" (szkoda tylko, że rocznik 1920 r. w Czytelni Regionalnej jest niekom- 
pletny). 
Oto co działo się po wkroczeniu wojsk polskich do Bydgoszczy i przybyciu tu naczelnego 
dowódcy powstania wielkopolskiego, gen. Józefa Dowbór-Muśnickiego Dzie1lnik Bydgoski 
z 24 stycznia 1920 r.: 
"u. Na Rynku chwiał się prawdziwy las szlandarów i proporców wszystkich polskich 
organizacyj z Bydgoszczy i okolicy, a ustawiony w pobliżu ołtarz, który znajdował się na 
wzniesieniu, przy wejściu do kościoła pojezuickiego, niezatarte sprawia! wrażenie. 
Po dokonaniu przeglądu wojska. jenerał z cahl świti.} ustawił się przed ołtarzem, a po 
bokach przedstawiciele władz i towarzystw. Mszę św. polową w oloczeniu licznych księży 


Ha Kronika /JJdgvska...
>>>
198 


miejscowych i zamiejscowych odprawił ks. dziekan Tyrakowski z Mąkowarska. Wrażenie 
niezatarte sprawi) widok wojska, prezentującego brOll podczas podniesienia, przyczem or- 
kiestra odegrała hejnal..." 
W dniu 4 lutego 1920 r. rozpoczęła się nauka w szkołach polskich. Rozpoczęła się od 
wspólnej mszy św. w kościele Św. Trójcy. 
W kOlku marca przed wojskowym sądem okręgowym w Bydgoszczy odbył się proces 
przeciwko świętokradcom. 
Dziennik Bydgoski z 2 kwietnia 1920 r.: 
"... Machaliński (18-letni żołnierz)... powziął myśl popełnienia świętokradztwa. W tym 
celu dał się zamknąć w kościele, otworzył tabernakulum, hostye z kielichów wyrzucił (kol. 
Prillowi opowiedziaL że je pożarł), a następnie przystawił sobie drabinę do okna i tędy koś- 
ciół opuścił. Przed magistratem czekał na niego Prill. Skradzione kielichy rozśrubował 
i ukrył je pod krzakiem na Szwederowie. Później pociął je na kawałki i próbował sprzedać... 
Sąd wydał wyrok skazujący: Machalillski skazany zostaje na 5 lat i 3 miesiące ciężkiego 
więzienia, następnie 5 lat dozoru policyjnego, przeniesienie do 2 klasy stanu żołnierskiego i 
10 lat utraty praw honorowych... Pozostali oskarżeni sądzeni będą przez sądy cywilne..." 
D:ie1l11ik Bydgoski z 24 kwietnia 1920 r. 
,,\V kościele Serca Jezusowego odbyło się \V niedzielę po raz pierwszy nabożeI1stwo pol- 
skie. Do zgromadzonych bardzo licznie zebranych narodowości polskiej wygłosił podniosłą 
naukę ks. adm. Putz, który w kazaniu swem podniósł znaczenie tego dnia i widome drogi 
Opatrzności, która po wiekowej niewoli obdarzyła nas cennym skarbem wolności, na który 
jednak zasłużyć sobie musimy... Przypominamy, że kościół Serca Jezusowego wybudował 
przed laty rząd pruski dla Niemców-katolików. Przyczynić on się miał do szerzenia gennani- 
zacyi - dziś będzie bodaj przeciwnie". 
Dziennik Bydgoski z 26 maja 1920 r.: 
"Przyjęcie dzieci do pierwszej komunij św. w kościele św. Trójcy odbyło się w pierwsze 
święto z niezwyklą uroczystością. O godz. 8 rano okolo 400 dzieci zgromadzonych na dzie- 
dzillcU szkoły przy ul. Św. Trójcy wyruszyło w pochodzie do kościoła przy dźwiękach orkie- 
stry grającej poważne kościelne hymny. Mszę św. odprawił ks. prebendarz Płotka, który 
również wygłosi) podniosłą. wzruszającą do łez przemowę. Głębokie na obecnych wrażenie 
wywarła chwila, gdy dzieci na zapytanie księdza składały uroczyste wyznanie wiary i za- 
pewnienie, że w tej wierze chccl wytrwać do śmierci. 
Kościól był pięknie w zieleI1 i kwiaty przystrojony... 
Pierwszy to raz we wolnej Polsce przystąpiły dzieci polskie do Stołu Pańskiego." 
Dzienllik Bydgoski z 3 czerwca 1920 r.: 
"Boże Ciało jest świętem urzędowem. Gdy dawniejszymi laty ukrywać prawie musieli- 
śmy się w dniu tej uroczysrości, należących do największych w kościełe karolickill1, gdy 
wtedy naokół wrzała praca - obecnie uroczystość Bożego Ciała nosi charakter święta, w 
którym ustaje wszelka praca. Ludność polska w dniu tym będzie mogła publicznie okazać, 
niczem nie skrępowana, jak gonIco jest przywiązana do kościoła, w którym w czasach uci- 
sku pomocy i otuchy szukała. Nie wątpimy, że jutro stanie caly ogól Polski ku wyznaniu 
przywiązania do wiary ojców i zaświadczenia żeśmy wszyscy równi w obliczu majestatu 
boskiego, że tu nic nas nie dzieli, a łączy wielka potęga wiary..." 
D::.ielll1ik Bydgoski z 6 czerwca 1920 r.:
>>>
199 


"Uroczystość tegoroczna w Boże Ciało miała przebieg nadzwyczaj podniosły. Po raz pierw- 
szy od półtora wieku asystowałi w Bydgoszczy przedstawiciele władz i wojska i korzyli się 
przed Panem nad Pany. 
Po sumie w kościele famym ks. prob. Becker prowadził procesję do pierwszego ołtarza 
przy kościele pojezuickim. Asystowali mu p. prezydent Maciaszek i p. kapitan Skrzydlew- 
ski, komendant miasta. Do drugiego ołtarza przy teatrze miejskim prowadził ks. adm. Ko- 
nopczYI1ski, a asystowali mu: pp. prez. Frydrychowicz i członek dozoru kościelnego Zawi- 
taj. Do trzeciego ołtarza up. Cymsa w ul. Gdmlskiej ks. wik. Gruchała w asystencji pp. A. 
Czarneckiego i Fr. Hoffmanna, prezesa kolejowców. Nareszcie do czwartego ołtarza przy 
kościele Serca Jezusowego prowadził ks. wik. Jachecki. 
Sztandarów bylo około 40. Zjednoczone towarzystwa śpiewackie, liczące około 300 człon- 
ków, wykonały pod batutą p. Eichstaedta przy każdym ołtarzu piękne pienia. Orkiestrą puł- 
ku artylerji ciężkiej dyrygował p. Tomaszewski. W procesji brały udział towarzystwa i brac- 
twa, a także dzieci szkolne, skauci i wojsko. Stawiła się również pokaźna liczba oficerów, 
m.in. także Francuzi. 200 dzieci sypało kwiatki. Gdy ksiądz wychodził z kościoła, 10 żołnie- 
rzy z najeżonemi bagnetami stanęło obok bładachimu, toworząc straż honorową. Na ulicach 
wojsko tworzyło szpaler i oddawało honory Panu nad Pany. prezentując broń. Na zakończe- 
nie odbyło się błogosławielistwo na cztery strony świata..." 
Dziennik Bydgoski z 8 czerwca 1920 r.: 
"Wczorajsza procesja od kościoła Serca Jezusowego do św. Trójcy była nowością w Byd- 
goszczy. Za czasów pruskich wolno było publiczne procesje tylko po Starym Rynku urzą- 
dzać i w najbliższych przy farze ulicach - ze względu na prawo zwyczajowe. 
Dziś stosunki się zmieniły, z czego czynniki kościelne słusznie wnioski swoje wyciągnę- 
ły. Odtąd procesje tak się maj

 odbywać, aby w ciągu dekady Bożego Ciała obeszły miasto 
cale i to wychodząc z fary i na farze kOllcZąC. W tym łańcuchu wczorajsza procesja była 
drugim ogniwem... 
Do pierwszego ołtarza przy ul. Królowej Jadwigi (przy rest. Goplanka) prowadził ją ks. 
wik. Bleske, do następnego przy tejże ulicy ks. kapelan Weynert, do trzeciego przy narożni- 
ku Garbar i Polnej ks. dyr. Filipiak, a następnie do ołtarza przy ul. św. Trójcy ks. pro£. Zielili- 
ski, poczem ks. adm. Putz, który na krzyżówce ulic Kordeckiego i św. Trójcy błogosławił na 
cztery strony świata. 
Przebieg uroczystej procesji był nader podniosły. Ogromne tłumy wiernych wzięły udział, 
również towarzystwa, cechy i bractwa z sztandarami oraz szkoły..." 
Dziennik Bydgoski z 10 czerwca 1920 f.: 
"Wiadomości parafjalne. Procesja w czwartek dnia 10 bm. odbędzie się w następującym 
porządku: O godz. 6 wyruszy procesja z kościoła św. Trójcy i posuwać się będzie ul. św. 
Trójcy, Kordeckiego, przez Plac Poznariski (1 ołtarz) ul. Poznmiską (2 ołtarz), Wełniany 
Rynek, Nowy Rynek (3 ołtarz), ul. Jana Kazimierza, na Stary Rynek (4 ołtarz). Po błogosła- 
wieństwie na 4 strony świata, wstąpi pochód do fary i tam się SkOl1cZY." 
Dziennik Bydgoski z 23 czerwca 1920 r.: 
"Starożytny kościół Klarysek przy narożniku Gdańskiej i Jagiellońskiej, stanowiący je- 
den z najpiękniejszych zabytków architektury na ziemiach naszych, uchwalił magistrat na 
swem ostatniem posiedzeniu oddać do dyspozycji władzy duchownej. 
Z dawniejszych czasów miała tam siedzibę straż pożarna, w ostatnich latach muzeum."
>>>
200 


Dziennik Bydgoski 27 sierpnia 1920 r.: 
"Obraz Serca Jezusowego w Bydgoszczy. 
Zdaje się, że to po raz drugi dopiero podjęto się u nas w Poznallskiem stworzenia orygi- 
nalnego obrazu Serca Jezusowego... Obecny ks. Putz, proboszcz nowo utworzonej parafji 
Serca Jezusowego w Bydgoszczy, sprawił dla wielkiego ołtarza swego kościoła także obraz 
ze skladek paraf jan. Autorem poważnej pracy at1ystycznej jest p. Bolesław Lewatlski, profe- 
sor bydgoskiej szkoły przemysłu artyslyczego, Wielkopolanin. 
Myśl przewodnia malowidła: "Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy obciążeni jesteście" 
ujęta w sposób prosty, a przytem... przyobleczona w szatę rdzennie polską: u stóp potężnej 
postaci Zbawiciela klęczą szlachcic i chłopek polski, klęczy naród. Chrystus obu obejmuje 
szerokim gestem ramion rozłożonych i wzrokiem miłosnym, poważnym, bez zwykłego 
w takich kreacjach sentymentalizmu. Typ samego Zbawiciela to nie ten czułostkowy, owa 
smutna pozostałość z czasów nazarenizmu i romantyzmu niemieckiego zeszłego wieku, 
a z głębi duszy artysty stworzony; trzeba się do niego poniekąd przyzwyczaić, trzeba zdać 
sobie sprawę, że ten Zbawiciel taki nasz, jak ci dwaj, co klęczą u stóp jego. Rysy twarzy 
Chrystusa lekko tylko zarysowane. Naumyślnie, by lem silniej uwydatniał się motyw głów- 
ny. Serce Jezusowe, otoczone żarem, symbolem gorącego umiłowania. 
Ta sama prostota i jasność w kompozycji. Wszystkie trzy postacie silnie zwarte ze sobą 
w trójkącie grupy. Pozatem całość zastosowana ze zrozumieniem do obramienia bezpośred- 
niego i dalszego. Tak np. aureola około głowy Chrustusa odpowiada wygięciu ramy baroko- 
wej w tern miejscu, a klęczący u stóp Zbawiciela, tworzą jakby nowy trójkąt z posągami 
plastycznemi św. Piotra i Pawła po bokach obrazu w architekturze ołtarza ustawionemi. 
Barwnie z natury rzeczy występuje na plan pierwszy postać Chrystusa, okryta płaszczem 
o barwie silnie niebieskiej, łamiącej się ku wyciągniętym rękom. Postacie klęczące w kolo- 
rach szat białym! zielonym stosowane są przejrzystemi refleksami niebieskiemi gęsto roz- 
rzuconemi odpowiednio do tonu przewodniego płaszcza Chrystusowego. Tak więc i ten ton 
dominujący łączy grupę w jedną całość kolorową. Nawet aureola o podstawowym tonie 
blado-niebieskim do tej barwy przewodniej dostrojona. Tło zaś obrazu powoli ku ramOlU 
zlewa się z brunatnym tonem barwnej architektury ołtarzowej. 
Nie ulega zatem wątpliwości, że kreacja p. Lewatlskiego należy do prób ze wszech luiar 
poważnych, zmierzających do tego, by zerwać nareszcie z tandetą pochodzenia obcego, by 
stworzyć coś swojskiego. 
W kościele Serca Jezusowego w Bydgoszczy nastrój ten swojski tem więcej jest pożąda- 
ny, że w dość wystawnej jego architekturze wieje zimno roboty kompilacyjnej, nie odczutej, 
a sztywno, po prusku pojętej, w której nadto bezmyślność architekta święci także tryumfy, 
jak np. rozmieszczenie w nawie głównej kilku wielkich świeczników wieloramiennych, za- 
słaniających wchodzącemu do świcltyni widok na cały nielnal ołatrz wielki, a cóż dopiero na 
obraz w nim umieszczony. Kto pragnie szczerze, ażeby znowu sztuka chrześcijańska wy- 
zwoliła się nareszcie z pęt oklepanych formułek z artYZ1l1enl nie luających nic wspólnego, 
z niewoli kopji robionych ze starych obrazów a stwierdzających tylko, że sztuka kościelna 
nie zdołała podążyć za rozwojem sztuki świeckiej, że jej po prostu nie ma - ten z calego serca 
przyklaśnie każdej poważnej, prawdziwie artystycznej próbie stworzenia dzieła kościelne- 
go, które nosi na sobie cechę salnoistości i swojskości. RozsądźlUYŻ sanu, co do uczucia 
naszego i nabożności serdecznej przemówi w bydgoskim kościele na Placu Piastowskim:
>>>
201 


czy "kopja" murillowskiego Wniebowzięcia z ołtarza bocznego, przypominająca żywo fa- 
talne czasy ołeodruku, na której widok zawołałby Murillo: "Tegom - naprawdę chciał!" - 
czy też ten utwór naszego malarza polskiego, w głębi duszy artystycznej poczęty, przeżyty 
dziś, gdy Ojczyzna o byt swój walczy, gdy pod plagami bicza Bożego u stóp Zbawiciela 
znów głośniej o ratunek woła. . 
Nie taję, że są drobne usterki w pracy prof. LewaJlskiego, jak np. nie dość silny koloryt w 
porównaniu z bardzo barwnem otoczeniem architektury ołtarza, lecz winno temu przede 
wszystkiem zbyt intensywne światło, padające przez dwa wielkie okna prezbiterium. W każ- 
dym jednak razie pierwszą tę próbę artysty, by stworzyć poważne swojskie dzieło monu- 
luentalne malarstwa kościelnego za udane uważać można... Ks. prof. dr. Dettloff' 
Dziellllik Bydgoski z 2 września 1920 r.: 
"Liga Katolicka na parafję św. Trójcy w Bydgoszczy założona została wczoraj na wiecu, 
który odbył się w sali Patzera. Zagaił go ks. adm. Płotka, wyjaśniając cele i zadania Ligi... Po 
krótkiej dyskusji uchwalono jednogłośnie rezolucję uznającą potrzebę założenia Ligi dla 
parafji św. Trójcy. Przystąpiono potem do zapisywania członków, których zgłosiła się liczba 
bardzo duża, a następnie członkowie wybrali następujący zarząd:... Pieśnią "Boże coś Pol- 
skę" zakOllczono wiec, poczem wiecownicy udali się do kościoła św. Trójcy, gdzie odbywa- 
ło się nabożellstwo za pomyślność oręża polskiego." 
Dzienllik Bydgoski z 10 października 1920 r.: 
"Dostojni goście. Wczoraj w południe zawitał do Bydgoszczy Najdostojniejszy ks. Kar- 
dynał Dalbor i zabawi tutaj do jutrzejszej niedzieli, celem poświęcenia Wielkopolskiej Szko- 
ły Podchorążych. 
Konferencja Prezesów, będąca wyrazicielką uczuć calego społeczeństwa tutejszego, gdyż 
reprezentuje wszystkie polskie organizacje tutejsze, postanowiła wczoraj w imieniu całej 
ludności polskiej w Bydgoszczy złożyć Najdostojniejszemu ks. Prymasowi należny hołd i 
zapewnić go o gorącem przywiązaniu do kościoła i zwierzchników duchownych gdy nad 
światem szaleją burze przewrotu, gdy nawet w wiernej zawsze Polsce złowrogie odzywają 
się pomruki, my tutaj na północnych kresach Wielkopolski zaświadczyć pragniemy, że tak 
jak ojcowie nasi gotowiśmy zawsze stać niezachwianie w obronie dwóch naj przedniej szych 
klejnotów, jakiemi są wiara święta i narodowość... 
Dziś wizytuje Najdostojniejszy ks. Kardynal kościoły i niektóre szkoły. Również raczył 
Arcypasterz odwiedzić Szwederowo." 
Dziellnik Bydgoski z 11 października 1920 r.: 
"Uroczystość poświęcenia Szkoły Podchorążych miała przebieg programowy i nadzwy- 
czaj podniosły. Rano o 8 i pół odprawił ks. Kardynał Dalbor przy ołtarzu polowym, ustawio- 
nym na dziedzillcu szkoły - mszę uroczystą w asystencji duchownych wojskowych. Podczas 
mszy śpiewał chór podchorążych, a w czasie podniesienia zgromadzone w czworoboku woj- 
sko prezeritowało brOIł, a muzyka grała hymn "Boże coś Polskę"... 
Po mszy św. wstąpił ks. Kardynał na przygotowaną mównicę i wygłosił jędrne, wojskowe 
kazanie, zastosowane do chwili uroczystej. 
"Poświęcenie Wielkopolskiej Szkoły Podchorążych przypada na dzielI rocznicy bitwy 
chocimskiej hetmana Żółkiewskiego - przed blisko 400 laty. W dniu tym kościół polski 
corocznie osobne odprawia modły. Pod Chocimem zwyciężył wielki duch Karola Chodkie- 
wicza - bohater sam nie dożył wielkiej chwili. Ale duch jego natchnął wojsko, dał lńu siłę,
>>>
202 


ożywił je gorącą miłością Ojczyzny, wlał w nie męstwo, odwagę i ufność w Opatrzność 
Boską. - Na grobowcu Chodkiewicza wiednieją słowa: Był zwycięzcą - nawet po śmierci! 
Czy może być chlubniejsze za.tanie żołnierza polskiego? Żyć i służyć Ojczyźnie, albo 
umrzeć za jej całość! 
Młodzieży polska! Zapamiętaj złote słowa z owego nagrobka. Zastosuj je do siebie! Na- 
szemu pokoleniu Pan Bóg dał łaskę, że może się kształcić i służyć Ojczyźnie i w razie potrze- 
by nieść życie w ofierze. Pragnąć zasłużyć się - to szczytne zadanie obywatela - żołnierza. 
Niech ono przyświeca tej szkole. Niech młodzież, która z niej wyjdzie - pracuje na równi 
z innemi stananti i łączy się. Ale na tem zadanie nie wyczerpane. Oficer polski powinien być 
prawym charakterem na podstawie religijnej opartym..." 
Dziennik Bydgoski z 21 paździemika 1920 r.: 
"Kościół po Klaryskach, czyli z niemiecka tzw. Nonnenkirche, przy zbiegu ulic GdaIl- 
skiej i JagiellOllskiej, różne w dziejach miasta naszego przechodził koleje. Ostatnio służył za 
pomieszczenie dla straży pożarnej, a chór i wieża mieściły muzeum starożytności. 
Teraz gmina, do której gmach ów zaniedbany należał, podarowała go ks. Kardynalowi 
Dalborowi - no i kościół z powrotem będzie katolicki, gdy się go po renowacji odda do 
użytku wiernych." 
Dziennik Bydgoski z 23 października 1920 r.: 
"Konferencja PałI św. Wincentego cI Paulo w parafji Serca Jezusowego, za staraniem ks. 
prob. Putza została założona 6 października. 
Korzystając z pobytu Jego Eminencji ks. kardynala Dalbora w Bydgoszczy podczas audjen- 
cji udzielonej delegacjom, ks. kardynal stowarzyszeniu nowemu udzielił błogosławielIstwa. 
Na zapytanie Jego En1inencji, czy towarzystwo fundusz posiada, ks. prob. Putz na zasile- 
nie tegoż dnia 17 mb. zezwolił na kwestę przed kościołem parafjalnym. Wplynęło z niej 
1509,45 mk. Na ręce prezydentki Tyrankiewiczowej złożyły pozatem..." 
Dziennik Bydgoski z 27 października 1920 r.: 
"Siostry dobrego Pasterza z Poznania (Winim.y) założyły w Bydgoszczy swoją filię na 
Bielawkach." 
Dziennik Bydgoski z 17 listopada 1920 r.: 
,,00 kościoła św. Trójcy został jako wikarjusz od 15 listopada powołany ksiądz Czesław 
Gmerek z Kościelca. " 
Dziennik Bydgoski z 19 listopada 1920 r.: 
"Hojny dar. Pa6stwo Franciszkowie Sieilscy z Bydgoszczy złożyli w redakcji dwa świecz- 
niki trzyran1ienne z brązu i 500 mk. na świece dla kościoła garnizonowego. Do hojnych tych 
darów dołączono liścik: 
"Zamieszkując od kilku miesięcy w Bydgoszczy, zwiedzając m.in. kościół ganlizonowy 
(Pobernardyński), głęboko odczuliśmy jego opłakany stan, przygnębiający pustką. Podobno 
NienIcy tak go opustoszyli... Nie wiedząc. gdzie złożyć choć tak skromny dar, składmny dla 
tego kościoła dwa świeczniki i 500 marek na świece. Również za pośrednictwem "Dziennika 
Bydgoskiego" składamy dziesięć tysięcy na plebiscyt..." 
Dziennik Bydgoski z 20 listopada 1920 r.: 
"Podziękowanie. Wielce Szant Prezydentowi Miasta p. Maciaszkowi i Radzie Miejskiej 
na tej drodze składam serdeczne podziękowanie za przekazaną na ręce moje kwotę 50 tys. 
marek na urządzenie kaplicy w Szkole Podchorążych.
>>>
203 


Nie mniej dziękując kwituję sllmę 3 tys. marek przez p. mecenasa Wierzbickiego na ten 
sam cel ofiarowaną. Ks. Major Morkowski" 
Dziennik Bydgoski z 20 stycznia 1921 r.: 
"Na dzieil oswobodzenia Bydgoszczy 
Na pamiątkę rocznicy dnia, który przyniósł naszemu miastu wyzwoliny, zostały wybite 
obrazki pamiątkowe, przedstawiające Matkę Boską Częstochowską w otoczeniu św. Patro- 
nów polskich - a u stóp orła białego obrazek otoczony jest piękną winietą i napisami głów- 
nych miast polskich i dedykacją dla obrOl1ców polskiej ziemi w rocznicę oswobodzenia Byd- 
goszczy. 
Dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na budowę Ołtarza Matki Boskiej Częstochow- 
skiej w kościele św. Trójcy. Kościół św. Trójcy dźwignięty w czasie naj sroższego ucisku 
ofiarnym groszem ludu polskiego w Bydgoszczy, a będący dziś chlubą tutejszego społeczeń- 
stwa, nie posiada niestety ołtarza tej, którą nasz naród tak czci i której potężnemu orędow- 
nictwu swą wolność zawdzięcza. 
Uczcijmy tedy ten dzieł1 ofiarą na rak wzniosły cel a lem okażemy wdzięczność Królowej 
Korony Polskiej, zapewnimy sobie Jej dalszą opiekę i dopełnimy dzieła chlubnego tj. dmuy 
kościołowi zbudowanemu przez tutejsze spoleczeł1stwo. to czego mu istotnie brakuje. 
Kto złoży za obrazek większą ofiarę np. lOO mk., za tego po wieczne czasy odprawiać się 
będą przed ołtarzem Matki Boskiej Częstochowskiej msze św. Obrazki można nabywać... 
Ks. prob. Płotka" 
Dziennik Bydgoski z 25 stycznia 1921 r.: 
"Uroczystości niedzielne na Starym Rynku 
Od wczesnego ranka miasto nasze udekorowane chorągwiami i emblematami narodowe- 
mi szykowało się do mc
ących się odbyć uroczystości w cełu upamiętnienia wielkiej roczni- 
cy wyzwolenia z niewoli pruskiej. 
Na Starym Rynku ustawiły się w czworoboku 2 pułki piechoty i 2 pułki ał1ylelji, których 
przeglądu dopełnił dowódca okręgu gen. Raszewski Na rynku znajdowali się Jego Eminencja 
ks. Kardynal w otocleniu licznego duchowielistwa oraz przedstawicieli wladz miejskich. Rady 
Miejskiej z p. dr. Bizielem na czele i delegacji wszystkich stowarzyszel1 ze sztandarami. 
Przed ołtarzem ustawionym pod kościołem pojezuickim odprawił mszę polową ks. major 
Morkowski... 
Po ukOllczeniu mszy św., na przygotowaną mównicę wszedł Jego Eminencja Kardynał 
Dalbor i w pięknem przemówieniu zwrócił się do zgromadzonego wojska, witając je ser- 
decznie i chwaląc jego dzielne czyny, które w obronie Ojczyzny dopełnił w czasie ubiegłej 
kampanji, broniąc własną piersią ziemi polskiej..." 
Dziennik Bydgoski z 29 stycznia ł 921 r.: 
"Z Rady Miejskiej 
... Ku kOlkowi zebrania radny p. Milchert w imieniu swojem i kolegów frakcyjnych sta- 
wił wniosek o podarowanie kościoła Klarysek wraz z ogrodem i budynkami poklasztornem 
i tutejszej katolickiej gminie kościelnej (Farze) na czasy wieczyste. 
Miasto zawarowało sobie przytem pewne prawa. Przede wszystkiem nie wolno zmieniać 
architektonicznego wyglądu kościoła, który jest zabytkiem sztuki z X IV stulecia O). 
Wszyscy radni temu przyklasnęli. Kościół po Klaryskach... zostanie odrestaurowany 
i oddany swemu przeznaczeniu."
>>>
204 


. Dziennik Bydgoski z 4 lutego 1921 r.: 
"Dziś (czwartek) w rocznicę otwarcia szkół polskich w naszem mieście odbyło się o godz. 
10 nabożeństwo uroczyste w kościele św. Trójcy, które odprawił ks. dyr. Filipialc Kazanie 
okolicznościowe wygłosił ks. prob. Płotka. Kościół był zapełniony dziećmi w liczbie prze- 
szło 8 tysięcy, z nauczycielami, inspektorami, radcą Kukuckim na czele." 
Dziennik Bydgoski z 19 marca 1921 r.: 
"Z okazji imienin Naczelnika Parlstwa wczoraj wieczorem odbył się capstrzyk. Dziś 
o godz. 10 min. 30 odprawiona została msza polowa na placu ćwiczell za Szkołą Podchorą- 
żych." 
Dziennik Bydgoski z 19 marca 1921 r.: 
"Modły na intencję pomyślnego plebiscytu na Górnym Śląsku odbyły się dziś w kościo- 
łach o 9 rano dla młodzieży szkolnej. Po odprawieniu mszy św. zaintonowano "Boże coś 
Polskę", poczem zmówiono wspólną modlitwę. 
Dziennik Bydgoski z 18 marca 1921 r.: 
"Nowy proboszcz w Bydgoszczy 
Powitanie 
Z dniem l bm. spełniły się życzenia społeczeIlstwa katolickiego miasta Bydgoszczy. Ks. 
prob. Becker. kapłan gorliwy i pracowity w służbie Bożej, z przekonania jednakże Niemiec, 
nie mógł z natury rzeczy przykuć do siebie serc paraf jan polskich i postanowieniem swem 
zrzeczenia się obowiązków proboszcza w zmienionych warunkach politycznych pod koniec 
ub. roku wobec władzy duchownej stosowny dał wyraz prosząc o zwolnienie z obowiązków 
proboszcza w Bydgoszczy. 
W myśl życzenia ks. Kardynała Dr. Dalbora magistrat miasta Bydgoszczy, korzystając 
z prawa patronatu swego, udzielił prezenty na probostwo parafji bydgoskiej jednogłośnie 
x. Dziekanowi i Radcy 
1alczewskieml1 zWitkowa. X. Radca Malczewski objął obowiązki 
z dniem 1 bm. Społeczellstwo tutejsze powitać w nim może gorliwego i zasłużonego już 
kapłana, a niemniej gorącego palljotę i działacza spolecznego. Przez cały szereg lat pracując 
jako duszpasterz w Witkowie, X. Radca Malczewski dokonał wszystkiego, czem paraf ja 
dzisiaj szczycić się może... 
Wybór wladzy duchownej nie hez powodu padł na X. Radcę Malczewskiego jako pro- 
boszcza tutejszego. Wiełe i wielkich zadarl czeka go tutaj. Odrestaurowanie kościoła farnego 
i podniesienie go do dawnej świetności wiele w dzisiejszych warunkach nastręczać będzie 
trudności. Administracja parafii tak wielkiej, przygotowanie jej podziału, uregulowanie fi- 
nansów kościelnych, przytem sprostanie obowiązkom duszpasterskim i obywatelskin1, nie 
mówiąc już o nowych planach X. Radcy - oto niektóre z najbliższych zadań Radcy. 
X. Radcy Malczewskiemu, który przychodzi do Bydgoszczy pełen nadziei, że sprosta 
swym zadaniom, życzyć należy, by znalazł li społecze6stwa tutejszego zrozumienie i szczere 
uznanie dla swej pracy i swoich zamiarów. Ad multos annos! 
Ks. Major Morkowski, proboszcz garnizonowy" 
Dziennik Bydgoski z 18 marca 1921 r.: 
"Do życzeń powyżej wyrażonych redakcja pisma naszego całem sercem się przyłącza. 
Staliśmy i stoimy na tem stanowisku, że proboszczem famym w Bydgoszczy n10że być tylko 
Polak i jedynie z tego względu zwalczaliśmy X. prob. Beckera, który był Niemcell1 z przeko- 
nania, ale jako duszpasterz był bez zarzutu. Jeśłi dziś spełniły się życzenia nasze, to w pierw-
>>>
205 


szym rzędzie dziękujemy za to ,władzy duchownej,. że sprawą odpowiednio pokierowala, 
a po wtóre i za to, że przysłała nam kapłana - obywatela, który jeżeli gdzie to tutaj właśnie 
ma wdzięczne pole do pracy nie tylko duszpasterskiej. ale i obywatelskiej." 
Coś w rodzaju remanentu po długich latach niewoli pruskiej w zakresie budownictwa 
sakralnego - jako pierwszy po wyzwoleniu Bydgoszczy, opublikował dr Stanisław Łaben- 
dzillski w swoim przewodniku po Bydgoszczy, wydanym w pierwszej połowie l 921 r. Czy- 
tamy tam: 
"... Tak pozostały do dziś cudem niemał trzy przede wszystkiem budowle staropolskie, 
zawdzięczające kościelnemu swemu charakterowi przetrwanie czasów tępienia co polskie. 
Są to: 
1) fara, gotyk z początków 15 wieku 
2) kościół Klarysek, renesans polski z 16 wieku 
3) kościół pobernardYllski (póiniej garnizonowy), barok z 17 wieku. 
Z czasów polskich zachowane są przede wszystkiem wspomniane już kościoły, z któ- 
rych najstarszym zabytkiem jest w sąsiedztwie Starego Rynku (nad samą Brdą) stojąca 
fara, gotyk datujący z początków 15 w. w obecnym zaś stanie z drugiej połowy tegoż 
stulecia. Uderza stromy dach, z pięknie dostosowaną późniejszą (barokową) sygnaturką 
oraz piękne wnętrze, wprawiające widza nabożnego w niezmiernie uroczysty nastrój. Godna 
tu widzenia starożytna chrzcielnica mosiężna, statua Chrystusa na krzyżu oraz przepiękny 
wielki ołtarz. 
Najpiękniejszym bezsprzecznie zabytkiem architektury polskiej jest kościółek Klarysek, 
stojący na narożniku ulic Gdałlskiej i JagiellOllskiej (z tej strony z przepiękną atyką), dopg- 
minający się gwałtownie odnowienia i powrócenia właściwemu przeznaczeniu (Niemcy bo- 
wiem używali go po skasowaniu zakonu kolejno na szopę dla straży). 
Trzeci kościół, również jak tamte świadek 15 wieku, jest barokowy, garnizonowy (zbudo- 
wany dla zakonu Bernardynów) przy ul. Pawła z Łęczycy (Klasztonlej) z grobowcem zasłu- 
żonego dla Bydgoszczy starosty z rodziny Kościeleckich. 
Czwartym i ostatnim dobrze zachowanym, a monumentalnym świadkiem dawnej Polski 
jest kościół jezuicki przy Starym Rynku (pozostawiony dziś dla Niemców-katolików) po- 
chodzący z połowy 17 wieku. 
Z czasów niemieckich pochodzą wszystkie zbory ewangelickie nie przedstawiające pod 
żadnym względem nic godnego uwagi (a jest ich tu nie mniej jak 13). 
Z katolickich okazale przedstawiajcl się nowe kościoły św. Trójcy (wystawiony w r. 1910/12 
ze składek ludności polskiej) oraz kościół pod wezw. Serca Jezusowego (na środku Placu 
Piastowskiego), zbudowany przez rząd pruski w r. 1913 dla Niemców-katolików (dziś prze- 
jęty przez Polaków) jako ostatni wyraz techniki budownictwa kościelnego (z przepięknemi 
organami i obrazem we wielkim ołtarzu, wykonanym w r. 1920 przez miejscowego artystę- 
malarza pro£. LewaIlskiego."2 
Dziennik Bydgoski z 5 maja 1921 r.: 
"Bydgoszcz urządziła w dniu 3 Maja uroczystość imponując(l... Rozpoczęła się uroczy- 
stość od mszy św. polowej na Starym Rynku. Ołtarz urządzono na podwyższeniu kościoła 
pojezuickiego. Celebrował ks. dziekan Malczewski..." 
Dziennik Bydgoski z 22 maja 1921 r.: 
"Wiec z powodu 31 rocznicy ogłoszenia encykliki "Rerum Novarum" przyciągnął tak
>>>
206 


łiczną rzeszę ludu pracującego, że obszerna sala w Strzelnicy była zapełniona do ostatniego 
. . " 
1I1leJsca... 
Dzien1lik Bydgoski z 28 maja 1921 r.: 
"Wczorajsza tradycyjna procesja Bożego Ciała szła wokoło Starego Rynku. Prowadził ją 
ks. dziekan Malczewski w towarzystwie kleru miejscowego. Za baldachimellI postępował 
przykładnie cały korpus oficerski z gen. Jungiem na czele, dalej starszyzna Policji Państwo- 
wej, drużyna skautów, a za nią różne bractwa różar1cowe i towarzystwa kościelne ze swojemi 
chorągwiami. Dziewczęta sypały kwiaty, a oddział Szkoły Podchorążych oddawał salwę 
przy każdym ołtarzu. 
Ołtarze pięknie przystrojone. zbudowane prz)' wejściu do kościoła Pojezuickiego. przed 
składem pp. Siuchnillskiego i Stobieckiego, Chudzillskiego i Maciejewskiego oraz p. Poro- 
żYllskiego. Udzial wiernych bardzo liczny (najbardziej dopisała dziełnica szwederowska)." 
Dzien1lik Bydgoski z 16 lipca 1921 r.: 
"Na restaurację kościoła Klarysek wpłynęły w dalszym ciągu następujące składki... 
Fundusz całkowity na cel powyższy zebrany wynosi mk. 291 350i jest on wskutek obec- 
nej drożyzny niestety dotąd nie wystarczający. aby prace celem gruntownego wyremonto- 
wania jednego z najpiękniejszych zabytków sztuki podj(IĆ! Dlatego dziękując dotychczaso- 
wym ofiarodawcom, proszę i innych o pomoc. X. Malczewski" 
Dz.iellllik Bydgoski z 21 lipca 1921 r.: 
"Dar dla kościoła. W księgarni p. Posłusznego na Placu Teatralnym wystawiony jest 
w oknie obraz Serca Jezusowego, oryginał. Wykonał go wikary Dziadzia z Szwederowa, 
Górnoślązak i ofiarował kościolowi na Szwederowie dla ołtarza Serca Jezusowego." 
D:.iell1lik Bydgoski z 12 sierpnia 1921 r.: 
"Według spisu ludności z dnia L06.1921 r. było: 
- w Bydgoszczy-miasto 37 761 katolików, czyli 69, 28% 
- na przedmieściach 23 582 katolików, czyli 66,12% 
- razem w Bydgoszczy 6] 343 katolików, czyli 68,02% 
Dziennik Bydgoski z 17 sierpnia ł921 r.: 
,,11 Zjazd Katolicki 
Liga Katolicka na diecezję gnieźnietlsko-poznarlską, która zorganizowała Zjazd w Byd- 
goszczy, może się czuć dumną z wyniku swojej pracy. Wszystko szło sprawnie i bez zaha- 
czell, zarówno obrady plenarne, jak i w komisjach odbyły się podług z góry ułożonego pro- 
gramu i wyznaczonym czasie, przy niezwykle licznym udziale uczestników, dość powie- 
dzieć, iż wielka sala Strzelnicy, mogi(Ca pomieścić około] 500 osób, okazała się za ciasna, 
tak iż znaczna część słuchaczów stać musiała podczas zebrań plenarnych w salach ubocz- 
nych i na korytarzach. 
Dobór referatów był bardzo dobrze obmyślony, referaty te bowiem służyły za pokład do 
ostatecznych rezolucji Zjazdu. We wszystkich referatach poruszono najbardziej żywotne 
zagadnienia, życia religijno-narodowego, a opracowane one były źródłowo, z głęboką zna- 
jomością poruszanych tematów, a jednocześnie podane w formie popularnej. 
Jego Eminencja ks. Kardynał i Prymas dr. Edmund Dalbor, protektor Zjazdu, przybył na 
otwarcie Zjazdu do Strzelnicy punktualnie o godz. 4 po pol. Pojazd Jego Enlinencji zaprzę- 
żony w 6 karych koni, poprzedzał oddział ułanów z chorągiewkami na lancach, za pojazdem 
pod'łżał drugi oddział ułanów. Ks. Kardynał przybył w towarzystwie ks. ks. biskupów: Prze-
>>>
207 


ździeckiego biskupa podlaskiego i Łukowskiego - biskupa sufragana poznańskiego. Przed 
Strzelnicą i na sali obrad powitały dostojników entuzjastyczne okrzyki na ich cześć. 
Entuzjazm również wzbudziło wejście na salę (...) uwielbianego twórcy armji polskiej na 
obczyźnie, wodza Annji Ochotniczej - gen. Hallera, któremu w roku ubiegłym przypadło 
w udziale obejmowanie grodu naszego i Pomorza we władanie Polski. 
Cele i zadania Zjadu określił dobitnie Najdostojniejszy protektor - ks. Kardynał Dal- 
bor. Podkreslił on, że umyślnie urządzono Zjazd w rocznicę zwycięstwa pod Warszawą 
- w rocznicę tego świętego czynu oręża polskiego, który obronił nie tylko Polskę, ale 
i cały świat kulturalny przed najazdem dziczy wschodniej. Zjazd więc ma być pracą dla 
dobra idei religijno-narodowej, a jednocześnie objawem dziękczynienia Panu za Jego 
łaskę, za pomoc okazaną w najcięższych dla Rzeczypospolitej chwilach. Mówi się, że 
zwycięstwo spowodował jedynie wysiłek narodu. ale gdy się spojrzy wstecz i rozważy, 
w jakich warunkach odniesiono zwycięstwo, przyznać każdy musi iż pomoc Boża była 
tu niezaprzeczoną. Bez niej, bez tej pomocy Bożej nie do pomyślenia byłby duch, który 
się nagle w społeczeJlstwie i annji obudził, bez niej musielibyśmy ulec przewadze hord 
bolszewickich. 
Bóg wspomaga jedynie pracę i wysiłek twórczy, a nie łenistwo. Toteż gdy za natchnie- 
niem niebios Polska wykazała zdolność odporu, Pan zastępów poparł ją - stał się "cud Wi- 
sły", w której to nazwie już o niej przyznajemy wszyscy - i Polacy i narody Zachodu - 
istnienie łaski Bożej. 
Hasło kościoła katolickiego brzmi: ,.Módl się i pracuj!". Nie zbudujemy nic samą modli- 
tW'ł, jeżeli pracy zbożnej, wytężonej. wytrwałej nie będzie. 
Pod tem również hasłem odbywa się i ten Zjazd, który ma być pracą, pracą i pracą dla 
przyszłości w imię Boga i Ojczyzny. 
Otwarcie Zjazdu 
Dr. Gantkowski z Poznania, prezes Ligi Katolickiej diecezjalnej zaczyna przemawiać: 
Gdyśmy po pierwszym Zjeździe (w Poznaniu) się rozjeżdżali, stawiano horoskopy pomyśl- 
ne. Zdawało się, że pra\\!ość weźmie górę w narodzie, że potrafimy naprawdę dobrze budo- 
wać nasz gmach społeczny. Zdawało się. że wstanie nowa Polska. że wstaną nowi Polacy. 
Zdawało się, że ująwszy w ręce złoty róg posiadamy siłę do zbożnej, najbardziej wytężonej 
pracy przy odbudowie państwowości... 
Rzeczywistość pokazała coś innego. Chocho!, jak w "Weselu" Wyspiańskiego, jako sym- 
bol zła zawładnął naszem życiem narodowem. Zycie gospodarcze słabnie, ponad nami prze- 
szły międzynarodowe hasła, zachwiał się w swych podstawach Naród Polski. 
Gdzie są źródła zła? Trzeba szukać. Trzeba koniecznie wrócić do tradycji - do tej naszej 
starej polskiej wiary... 
Mówca kończy cytatem z Krasiliskiego: "Polska niech będzie wieków całych Jutrzenką 
i narodów wzorem" i pod tym hasłem otwiera drugi Zjazd katolicki na byłych ziemiach 
pruskich... 
Następuje z kolei przemówienie Jego Eminencji ks. Kardynała Dalbora. Najdostojniejszy 
gość udzielając Zjazdowi swego blogosławieJlstwa wyraża życzenie, aby Narodowi Polskie- 
mu przyświecało hasło: Módl się i pracuj! 
Imieniem miasta Bydgoszczy składał pozdrowienia powitalne p. dr. Biziel. Bydgoszcz, ta 
rzekoma warownia ewangielicka, widnieje dziś w polskiej katolickiej szacie. W czasach naj-
>>>
208 


gorszego ucisku ostoja polskości była w kościele. Lud miał swych duchownych prawdzi- 
wych przewodników. Mówca widzi w Zjeździe zapowiedź moralnego odrodzenia Narodu, 
a nie żadn
ł CZCZ
t manifestację i lustrację sil... 
Po p. dr. Bizielu wita uczestników Zjazdu imieniem kleru i paraf jan ks. radca Malczew- 
ski, skreślajćlc interesująco historję kościoła katolickiego w Bydgoszczy. Za dawnych cza- 
sów kościołów i kaplic było tu dziesięć. Pod Prusakiem zaczęły kościoły upadać, nie mo- 
gąc własnym kosztem się utrzymać. Z czasem 5 kościołów rozpadło sie w gruzy. Rząd 
zaczlł kasować klasztory... Kościołów pozostało się - dwa. Fara dla Polaków i Pojezuicki 
dla katolików-Niemców. Gdy liczba dusz dosięgła 30 tysięcy, śp. ks. arcybiskup FIOljan 
Stablewski wespół z ks. prob. rvlarquardem i ks. JagieIskim wytężali siły, aby dla Pola- 
ków-katolików stworzyć drug'ł świątynię. Stamłł ostatecznie układ, że wolno nam pobu- 
dować kościół św. Trójcy, ale własnym kosztem, jednak równocześnie na rachunek rządu 
pruskiego zaczęto budować drugi kościół na Placu Piastowskim - dla Niemców-katoli- 
ków. A razem z murami tych świątYl! - rosły mury protestanckich zborów, których dziś 
jeszcze mamy w Bydgoszczy - dziesięć..." 
Dziennik Bydgoski z 19 sierpnia 1921 r.: 
"W czasie trwania Zjazdu, na zebraniach plenarnych wygłoszono 5 następujących refe- 
ratów: 
- prof. Jędrzejewski z Płocka - O metodach pracy społecznej 
- dr. A. Korpalska - Katolik w życiu pallstwowem 
- ks. pro£. Taczek - Prawidła w ukszlaltowaniu stosunku kościoła do paristwa 
- dr. Salkowski - Kwest ja ogł.szcnia dogmatu wniebowzięcia Najświętszej Panny Maryji 
- ojciec Jacek Woroniecki - Zycie religijne współczesnej inteligencji polskiej, jego braki 
i środki zaradzenia im. 
Nabożeństwa, wiec i pochód 
Do najuroczystszych chwil w czasie Zjazdu należały niewątpliwie niedzielne nabożeń- 
stwo pontyfikalne w Farze. celebrowane przez Jego Eminencję ks. Kardynała Dalbora, 
z podniosłem kazaniem, które wygłosił penitencjarz katedralny ks. Ci.tżYllski, tudzież na- 
bożeństwo odprawione w poniedziałek na Starym Rynku przez J. Eksc. Biskupa Podla- 
skiego ks. Henryka Przeździeckiego, w czasie którego przemówił do zebranych tysięcz- 
nych rzesz ks. infułat Laubitz, wreszcie odbyty po zakończeniu Zjazdu olbrzymi pochód 
przez miasto od Strzelnicy do Placu Piastowskiego. 
Pochód poprzedził wiec w ogrodzie Strzelnicy, który zgromadził siedem do ośmiu ty- 
sięcy słuchaczów. Programowe przemówienie wygłosił dr. Rydlewski z Poznania na temat 
"Katolik w służbie kościoła i Palistwa". omawiaj'łc w niem zasadnicze postulaty pracy 
każdego Polaka i katolika, dowodząc, iż tylko w idei narodowo-religijnej narodu tkwią 
widoki naprawy istniejących dziś a zatrważajłcych stosunków. Po gorącem przemówieniu 
agitacyjnym pro£. Pohlmana z Wejherowa i błogosławieństwie ks. Kardynała - wiec został 
zamknięty przez prezesa Ligi Katolickiej, pro£. dra Gantkowskiego, poczem rozpoczęło 
się formowanie pochodu pod nadzorem p. Sentkowskiego. 
Około godz. 5 1/4 rusyzł pochód, wyci
lgajlc się w olbrzymi sznur liczący kilkanaście 
tysięcy osób. Szły liczne stowarzyszenia społeczne, zawodowe i kościelne ze wszystkich 
stron dzielnicy naszej (nie brakowalo również delegacyj z poza dawnego kordonu), szedł 
zespół księży i komitetu Zjazdu, szli robotnicy i rzemieślnicy, kupcy i ziemiaństwo, różne
>>>
209 


zrzeszenia kobiece (...), szedł lud miejski i młodzież obojga plci, harcerki i harcerze, zde- 
mobilizowani żołnierze, cechy itd. itd. 
Imponującej tej defiladzie przyglądał się z balkonu hotelu pod Orłem ks. Kardynał 
Dalbor w asystencji ks. Biskupa Przezdzieckiego oraz kanclerza archidiecezjalnego i ks. 
dziekana Malczewskiego. Z ust przesuwających się ul. Gdmlską delegacyj wyrywały się 
raz po raz okrzyki "Niech żyje!" I tak snuł się pochód ten przez trzy kwadranse bez 
mała, upszczony ogromną ilościcl sztandarów i transparentów. Po przybyciu na Plac Pia- 
stowski delegacje rozstawiły się we wskazanych im miejscach, chorążowie zaś ze sztan- 
darami i chorągwiami stanęli tuż przed ołtarzem urządzonym od wschodniej strony ko- 
ścioła Serca Jezusowego.... 
Ze świątyni wyszła procesja uroczysta z Przenajświętszym Sakramentem, który niósł 
pod baldachimem ks. Biskup Podlaski, podtrzymywany z dwu stron przez wicemarsza- 
łków Zjazdu pp. Chłapowskiego i Cywirłskiego. Za baldachimem kroczył Jego Eminen- 
cja ks. Prymas. Po dojściu do ołtarza ks. Biskup Przeidziecki rozpoczął nabożellstwo 
dziękczynne z okazji rocznicy zwycięstwa pod Warszawą. W czasie nabożeństwa, na 
zakOllczenie którego udzielone zostalo błogosławieństwo uroczyste wszystkim zebra- 
nym, wygłosił podniosłe i wysoce patrjotyczne kazanie ks. Kardynał Dalbor... 
Takie było ze wszech miar wspaniałe i podnosz'łce na ducłm zakollczenie trzydniowego 
Zjazdu Katolickiego w Bydgoszczy. 
Dziell1lik Bydgoski z 21 sierpnia 1921 r.: 
Zjazd Katolicki 
Niedziela poza uroczystościami i zajęciami, ściśle związanemi ze Zjazdem, miała 
i szczególne atrakcje dla uczestników, a mianowicie: dwie wycieczki statkiem do ujścia 
Brdy oraz akademję uroczystą z okazji sześćsetlecia zgonu Dantego. 
Wycieczki były urozmaiceniem nielada - rozrywką i nauką dla przyjezdnych z naj- 
rozmaitszych stron Polski. Poznali oni bowiem - dzięki objaśnieniom organizatora tych 
wycieczek, red. Nowakowskiego oraz red. Fiedlera - polożenie geograficzne Bydgosz- 
czy, jej dzieje, przemysł i warunki rozwoju, poznali urządzenia tutejszej komunikacji 
wodnej i jej olbrzymie dla przyszłości gospodarczej Polski znaczenie. przekonali się 
wreszcie naocznie Q konieczności uregulowania Wisły..." 
Dziennik Bydgoski z 30 sierpnia 1921 r.: 
"Osobiste. Jako nowy wikmjusz przy kościele Serca Jezusowego, wyznaczony został 
przez ks. Kardynała dotychczasowy duszpasterz na Śląsku ks. Franciszek Pawletta, Gór- 
noślązak, który musiał uchodzić przed Niemcami z kraju rodzinnego - z Dębu pow. kato- 
wickiego." 
Dziennik Bydgoski z l listopada 1921 r.: . 
"W sprawozdaniu z posiedzenia Rady Miejskiej nasz sprawozdawca pominął wiele waż- 
nych spraw, które niniejszym podajemy: 
... dalej uchwałono darowiznę gruntów przy PI. Kochanowskiego pod budowę kościoła 
katolickiego. lecz pod warunkiem. że kościół w ciągu 20 lat będzie pobudowany..." 
Dziennik Bydgoski z 6 listopada 1921 r.: 
"W sprawozdaniu z poświęcenia lokalu Banku Bydgoskiego pominięto ważny fakt, 
iż instytucja ta zobowiązała się ufundować jedno okno dla naszej Fary prastarej. 
Kto ufunduje następne? 


14 Kro1lika Bydgoska...
>>>
210 


D:iell11ik Bydgoski z 18 listopada 1921 r.: 
"Mieszkalicy Szwederowa przeżyli wczoraj, w niedzielę 16 mb. znowu jedną z chwil 
uroczystych, krzepiących ducha na znojne} walkę życiową. Poświęcono sztandar towarzy- 
stwa śpiewu "Lira", założonego dzięki inicjatywie ks. Konopczyńskiego w styczniu roku 
bież., a rozwijającego się pomyślnie..." 
Dziennik Bydgoski z J grudnia J 921 r.: 
"Pod koniec listopada 192J r. przybył do Bydgoszc7Y prezes Rady Ministrów Antoni 
Ponikowski i wziął udział w uroczystym posiedzeniu Rady Miejskiej. Po :zagajeniu, prezes 
Rady, dr. Biziel udzialił głosu Wincentemu Lukowskiemu, prezydentowi miasta Bydgosz- 
czy, który zgłosił pod adresem rządu wieje ważnych i pilnych postulatów. 
Mowa prezydenta Łukowskiego 
Bydgoszcz po raz pierwszy gości w swoich murach Polskiego Prezydenta Rady Ministrów. 
Dzięki Ci, Panie, żeś przybył do nas, poznać nas i zapoznać się z naszemi potrzebami... 
... Ostoją polskości w tej dzielnicy jest kościół. Tu w Bydgoszczy, specjalnie jeśli chodzi- 
ło o wybudowanie nowego kościoła, napotykano na nieprzezwyciężone wprost trudności. 
Dzięki niecodziennemu wysiłkowi naszego ludu powstał jeszcze za czasów niemieckich 
kościół pod wezw. św. Trójcy, po\vstal cały ze składek groszowych Bydgoskiej Polonji. 
Brak dlatego środków na odnowienie naszej czcigodnej staruszki Fary. Dziś musimy ją 
odnowić, ażeby wewnętr7nym swoim wyglldem odpowiadała tej zmianie, jaka zaszla w 
ostatnich czasach w Bydgoszczy na korzyść polskości. 
Mając 76 procent łudności polskiej. (I'tylko 24 proc. llldno..ści niemieckiej. mamy w Byd- 
goszczy zaledwie 3 kościoły katolicko-polskie i jeden niemiecki, a la zborów ewangielic- 
kich. Nie dziw, że w naszych kościołach brak miejsca dla młodzieży, toteż Magistrat i Rada 
Miejska, chcąc w tym kierunku przyjść z pomocą, oddały Zarządowi Parat}alnemu śliczny 
zabytek naszego budownictwa, dawny kościół Klarysek, przerobiony w czasach niemiec- 
kich na magazyn straży ogniowej. Niestety środków na odnowienie nie mamy i młodzież 
nasza, jeśli naJll Rząd nie pomoże, dlllgo jeszcze będzie musiała czekać zanim będzie mogła 
modlić się we własnym kościele. 
Największe naS7e przedmieście Szwederowo, gd:zie mieszka lud roboczy, także jest bez 
kościoła, jest tam zbór ewangielicki, do którego uczęszcza zaledwie kilkunastu paraf jan - 
gdyby nam Rząd przyszedł z pomocą. moglibyśmy może wykupić zbór, by dać możność 
naszej klasie roboczej uczęszczać do własnego kościola. 
Przy załatwianiu tych naszych próśb pamiętaj. Panie Prezydencie, że w Bydgoszczy kwe- 
stja polskości łączy się ściśle z kwest ją kościoła. Jeśli chcesz polskość tu na kresacl] pomno- 
żyć i utrwalić, to pomóż nam w budowie nowych kościołów..." 
Dziennik Bydgoski z 6 grudnia 1921 r.: 
"W sprawie dawnego kościoła Klarysek 
otrzymaliśmy od jednego z Czytelników naszego pisma list treści nastepującej: 
BarbarzYllskie instynkta "kulturtraegerów" niemieckich, którzy kulturę swą świecić chcieli 
całej ludzkości, dość we znaki tej ostatniej się dając, wszystkiemi środkami odpowiadające- 
mi ich podłej naturze, przez dlugie lata pracowaly mozolnie i w pocie czoła nad zniszcze- 
niem, zgermanizowaniem wszystkiego, co duchem obce im było. Barbarzyńcy ci w środ- 
kaci} nie przebierali i wszystko. co dla nas najwięks7em było - zbeszcześcili z szataI'iskim 
uśmiechem. Kościołom naszym nawet spokoju nie dali.
>>>
211 


A lud cierpieć musiał, gorzkie łzy połykając przez długie, długie lata!... 
Pan Prezydent poruszył w swej mowie do prezesa Ministrów sprawę dawnego kościoła 
Klarysek, sprawę tę aktualną czyniąc. Czy fakt, że Niemcy ten Dom Boży przerobili na 
magazyny Straży Ogniowej, nie napełnia nas grozą, czyż nie jest obowiązkiem każdego, kto 
Polakiem się zwie, ofiarować datek choćby niewielki, by kościół ten jak najrychlej odnowić, 
ażeby w tym naprawdę pięknym, a świętym zabytku dawnego budownictwa polskiego - po 
tylu latach - młodzież nasza znów modlić się mogła! 
Pisząc tych słów kilka, proszę Redakcję o utworzenie w piśmie specjalnego działu ofiar 
od czytelników na odbudowę kościoła Klarysek. Jako jeden zaś z nich składam 30 000 ma- 
rek na ten ceL Czytelnik 
Głos ten umieszczamy z caltł skwapliwością. Zaznaczamy jednak, że składki i ofiary na 
odbudowę kościoła Klarysek przyjmuje ks. dziekan Malczewski i tam je kierować należy. 
(Przyp. Red.)" 
Dziennik Bydgoski z 4 grudnia L 921 r.: 
"Ziemski Bank Kredytowy, tow. akc. we Lwowie, oddział w Bydgoszczy, z okazji po- 
święcenia lokalu swego na ręce moje 50 000 marek dla domu dla podrzutków i 20 000 mk. 
na odnowienie Fary, z czego dziękując, kwituję." X. Malczewski 
Dzienllik Bydgoski z 7 grudnia 192] r.: 
"Witraże dla kościoła farnego. W oknie księgarni p. Posłusznego przy Placu Teatralnym 
wystawiono dwa witraże - projektu artysty-malarza Jackowskiego, przeznaczone na okna 
do pięknego gmachu gotyckiego naszej Fary prastarej. 
Jeden z nich przedstawia Matkę Boską, jako Królowę korony polskiej i u Jej stóp trzy poko- 
lenia obrońców Ojczyzny: husarza, kosynjera i wreszcie żołnierza polskiego, który wywalczał 
wolność dla dzielnic zachodnich. Witraż ten będzie darem p. radcy Wierzbickiego. 
Drugi dar p. Leona Figla wyobraża św. Antoniego a u stóp jego aniołów, zbierających 
kwiaty na łące. 
Oba witraże, w nastroju ogólnym najzupełniej polskie mają piękny ornament kwiatowy 
dookoła i będą zrobione ze szkła silnie przezroczystego, tak iż przepuszczać będą do ciemne- 
go wnętrza świątyni o wiele więcej światla niż dotychczasowe okna ze szkła białego, ałe 
" 
matowego. 
Dziennik Bydgoski z 28 gntdnia 1921 r.: 
"Wiadomości kościelne. Jego EminencjJ ks. Kardynał Dr. Dalbor udzielił ks. Putzowi w 
Bydgoszczy tytułu proboszcza. 
Na wikatjat powołano ks. Dziadzię ze Szwederowa." 
Dziennik Bydgoski z 22 stycznia 1922 r.: 
"O dzwony dla Fary 
Jak wiadomo Fara bydgoska, najstarszy i najpiękniejszy zabytek sztuki została przez rząd 
pruski ogołocona z dzwonów. Ażeby je nasza Fara z powrotem otrzymała, obowiązkiem jest 
każdego P.olaka na ten cel złożyć odpowiednią ofiarę. Składki te przyjmuje... 
Dotychczas na ten cel złożyli:..." 
Dziennik Bydgoski z 31 stycznia 1922 r.: 
"Na dzwony do kościoła farnego. Aby naj rychlej sprawić dzwony dla kościoła farnego, 
wywiezione w czasie wojny przez Niemców, urządza komitet w ctni
1 l lutego w sali Patzera 
b " 
za awę taneczną...
>>>
212 


Dziellllik Bydgoski z 17 lutego 1922 r. 
"Przykre położenie parafji bydgoskiej. 
Paraf ja bydgoska jest najliczniejszą w naszej diecezji, bo liczy około 80 tysięcy dusz. 
Podzielona została wprawdzie tymczasowo na cztery paraf je: farną, św. Trójcy, Serca Jezu- 
sowego i szwederowską - podział ten atoli nie jest jeszcze ostatecznie przeprowadzony, bo 
nastręczają się w tym względzie wielkie trudności. Brak przede wszystkiem majątku, który- 
by poszczególnym parafjom przydzieLić można na utrzymanie kościołów, księży, służby 
kościelnej, biur. 
{)posażenie parafji bydgoskiej jest tak nędzne dzięki - zrównaniu marki polskiej z nie- 
miecką. Była przed wojną bowiem w posiadaniu około 200 tysięcy marek kapitału, który 
z chwilą okupacji (?) zamienił się w tyleż tysięcy marek polskich i przynosi dziś razem około 
10 tys. marek polskich procentu. Nietrudno chyba wyobrazić sobie, co z taką sumą w warun- 
kach obecnych począć można. Gdy zaś przed wojml paraf ja liczyła 28 tysięcy dusz, dziś 
wzrosła do 80 tysięcy i w odpowiednim stopniu wzrosły wydatki. Dochody o tyle tylko o ile 
chodzi o akcydensa czyli opłaty za czynności kościelne przy ślubach itd. Te zaś z natury 
rzeczy w takich warunkach muszą być dość wysokie, a jednak nie wystarczają na pokrycie 
wydatków, gdy nie ma uregulowanych dochodów ni wydatnej pomocy skądinąd. 
Dawniej stałym źródłem dochodu były podatki kościelne ściągane razem z komunalnemi. 
Dziś źródło to zaschło, gdyż nie ma jeszcze regularnego wymiaru podatku. Stałych docho- 
dów brak zupełnie a wydatki rosną z dnia na dzień. Ażeby Czytelnicy nasi przekonać się 
mogli, w jakiej opresji znajduje się zarząd para(ji bydgoskiej, stanowiącej obecnie osobny 
dekanat z ks. dziekanem Malczewskim na czele, podajemy poniżej zestawienia najważniej- 
szych pozycji rozchodu: 
W miesiącu styczniu wynosiły pensje 12 księży parafialnych 336 000 mk., stałe pensje 
służby kościelnej prócz akcydensów 242 000 mk., oświetlenia kościołów 60 000 mk. 
Prócz tego inne wydatki podług zesta\vienia kasy kościelnej wynosiły w r. 1921: wino 
mszalne 190000 mk., najniezbędniejsze reperacje kościołów 450 000 mk., opał do sal i biur 
parafjalnych 320 000 mk., pranie bielizny kościelnej 310 000. 
Kolosalne te stosunkowo sumy dajel pojęcie o ogromie trudności, z jakiemi ks. dziekan 
Malczewski i dozór walczyć muszą nie dysponując stalemi dochodami, każdy nieprzewi- 
dziany wydatek obaLa wszelkie kombinacje, a już wcale o tem myśleć nie można, żeby za- 
brać się do rzeczy poważniejszych. 
Tak np. na urągowisko wprost zakrawa, że kościół Klarysek, najpiękniejszy na miejscu 
zabytek budownictwa kościelnego, do dziś stoi jako rudera w tym stanie, w jakim go Niemcy 
zostawili, którzy go kiedyś używali jako remizy straży pożarnej. Zabrał się wprawdzie ks. 
dziekan Malczewski do zbierania składek, ale zanim potrzebne miłjony zbierze, lata upłynąć 
mogą, a tu na gwałt potrzebny jest kościół dla młodzieży szkół wyższych (średnich), kościół 
na Szwederowie mieści się w zwyczajnej sali, a o budowie nowego myśleć nie można, bo 
brak fundamentów. W stronie Bielawek i Szreterów brak choćby kaplic. I z tem liczyć się 
trzeba, że do parafji należy kilka siół i wiosek oddalonych często o 12 kilometrów, jak np. 
Przyłęki, które pod wzgLędem duszpasterstwa są prawie własnemu losowi pozostawione 
z powodu braku księży. 
Jest to wprost rozpaczliwy obraz stosunków kościelnych. Tem smutniejszy, jeżeli się zważy, 
jak troskliwą opieką otaczał rząd pruski wszystko, co jakąkolwiek wspólność miało z ko-
>>>
213 


ściolem. Wiedział on doskonale, jak poważnym czynnikiem moralnym i narodowym jest 
kościÓł i dlatego uważał go jako twierd7ę. której obrona leży w interesie państwa. Nie może- 
my niestety tego powiedzieć o rządzie polskim, który mimo obietnic swych przedstawicieli 
dotychczas niczego nie uczynił, aby przyjść parafji naszej z pomocą. 
Rząd skrzywdził parafję obniżając niesłychanie przez zrównanie marki wartość jej fundu- 
szów, a niemniej przez nieumiejętność zorganizowania poboru podatków. Ma więc święty 
obowiązek przyjść tu z pomoCel tem więcej, że mnogość zborów ewangelickich wobec zmniej- 
szonej ogromnie liczby ludności ewangelickiej. unłgać wprost się zdaje wszelkiej sprawie- 
dliwości. Jeżeli są pieniądze na cele naj rozmaitsze, nie zawsze konieczne i pożyteczne, to 
tem więcej znaleić się muszą tam, gdzie chodzi o interes tak potężnej liczby obywateli wy- 
znania katolickiego." 
Dzie1lnik Bydgoski z 17 marca 1922 r.: 
"Zapowiedziany na 14 bm. wiec eucharystyczny odbył się przy bardzo licznym udziale 
publiczności o godz. 7 i pół w sali p. JabłOllskiej przy ul. Marcinkowskiego. Wiec, który od 
początku do końca miał charakter podniosłej manifestacji religijnej na cześć Chrystusa Pana, 
utajonego w Najświętszym Sakramencie. zagaił ks. dziekan Kupski z Gniezna..." 
Dziennik Bydgoski z 4 kwietnia 1922 r.: 
.,Uroczystości kościelne z okazji przyłączenia Wilna 
DzieJ1 wczorajszy był w Bydgoszczy dniem dziękczynienia Panu la nowe zrządzenie 
Opatrzności - połączenie Ziemi Wilellskiej z Rzeczpospolitę. \-Vszystkie świątynie nasze 
wypełnione zostały wielllymi tak szczelnie. że spóźnieni musieli pozostać u wejścia do ko- 
ściołów, ścisk najwięcej dał się odczuć w naszym prastarym kościele farnym." 
Dzie1lnik Bydgoski z 15 kwietnia 1922 r.: 
"Wielki Tydziell w tutejszych kościołach Bydgoszczy. Pokryto ołtarze i krzyże tradycyjną 
barwą fioletową. Od Wielkiego Czwm1ku zamilkły po kościołach wszystkie dzwony, aby ra- 
dośnie i triumfująco odezwać się dopiero podczas Rezurekcji. W Wielki Piątek rozpocznie się 
tradycyjne zwiedzanie Grobów Chrystusa po kościołach przez nabożną ludność katolicką..." 


Przypisy: 


1. Stanisław Nowakowski - Nieznany pamiętnik. Przegl'ld Bydgoski. J 933. 
2. Stanisław Łabendziński - Ilustrowany przewodnik po Bydgoszczy, 1921. 
3. Dziennik Bydgoski. 1920- J 922. 


140 Kro1liko Bydgoskn...
>>>
214 


Aldona Chlewicka 


PREZYDENCI BYDGOSZCZY OKRESU MIĘDZYWOJENNEGO 
DARCZYŃCAMI BIHLIOTEKI MIEJSKIEJ W HYDGOSZCZY 


Biblioteka Miejska w Bydgoszczy w chwili przejęcia przez polskie kierownictwo w 1920 f. 
posiadała zaledwie ok. 300 książek w języku ojczystym, resztę stanowiły prawie wyłącznie 
dzieła w języku niemieckim. \ Aby zmienić ten stan rzeczy nowo mianowany dyrektor Książ- 
nicy dr Witold Bełza wystąpił z apelem do społeczellstwa miasta o nadsyłanie do biblioteki 
dziel polskich. Hasło to spotkało się z szerokim odzewem wśród mieszka6,ców Bydgoszczy. 
Od tego momentu rozpoczął się stały napływ darów, który trwał nieprzerwanie do wybuchu 
II wojny światowej. W latach 1920-1939 darowizny stanowiły ok. 63% nabytków. 2 
Wśród ofiarodawców znaleźli się znani i poważani obywatele miasta m.in. Adam Grzy- 
mała-Siedlecki z żoną Marią, starosta Julian Suski, prof. Zygmunt Malewski, Włodzimierz 
Kulmatycki, inż. Michał Łempicki, kpt. Andrzej Kulwieć, red. Konrad Fiedler i wielu in- 
nych. Dary książkowe przekazywały także instytucje państwowe, biblioteki, wydawnictwa 
i osoby prywatne spoza Bydgoszczy.3 Piękny zbiór 2500 woluminów ofiarowała Bibliotece 
Miejskiej księżna Maria Ogitiska z Potulic-ł, a także Kazimierz Kierski z Poznania, który 
przekazał bardzo cenną kolekcję dokumentów i .autografów królewskich. Ten ostatni, fakt 
obdarowania biblioteki w Bydgoszczy uzasadniał tymi słowy: "Wiadomo, że Niemcy nie 
robią sobie żadnych ceremonii z prawdą historyczną, jeśli chodzi o uzasadnienie tendencji 
zaborczych. Zagarniając Ziemie zachodnie silili się na udowodnienie swych praw. W tym 
stanie rzeczy chciałbym aby zbiór mój, zawierający m.in. tyle zabytków pomorskich właśnie 
tutaj w Bydgoszczy, świadczył przed swoimi i obcymi nie tylko o minionej chwale, ale 
i odwiecznej przynależności Ziemi Pomorskiej do Polski"'. Podobne intencje mogły przy- 
świecać także innym ofiarodawcom. 
Wśród darczYllcóW książnicy znaleźli się także prezydenci Miasta. Pierwszym po odzy- 
skaniu niepodległości komisarycznym prezydentem Bydgoszczy został w dniu 14 stycznia 
1920 r.Jan Maciaszek, który pełnił tę funkcję do 4 lipca 1921 r. 6 Urodził się 3 maja 1876 r. 
w Ostrowcu Wielkopolskim. Studia z zakresu prawa i wiedzy o państwie ukończył w Berli- 
nie i po odbyciu służby wojskowej rozpoczął praktykę adwokacką. W czasie I wojny świato- 
wej był zastępcą niemieckiego prezydenta policji, a później także pierwszym prokuratorem 
wojskowym w Łodzi. W październiku] 919 r. został pełnomocnikiem polskim przy niemiec- 
kim Magistracie w Bydgoszczy, a wkrótce potel1lmianowano go komisarycznym prezyden- 
tem miasta. Zajął się wówczas polonizacją administracji miejskiej, a także sprawami gospo- 
darczymi, kulturalnymi i oświatą. Po zajściach w czerwcu 192] r. 7 zrezygnował ze swego 
stanowiska i zajął się głównie pracą adwokacką i notarialną. Zmarł 10 stycznia 1932 f. 
Jan Maciaszek posiadał piękny i pokaźny księgozbiór. Jednakże za życia przekazał Bi- 
bliotece Miejskiej w Bydgoszczy tylko dwie książki: oznaczony sygnaturą 1429.1930 tomik 
poezji Józefiny Grosz-Walewskiej i dzieło Józefa Piłsudskiego pl. "Psychologia więźnia" 
(Warszawa 1931, sygn. 178.1931).8 Natomiast po śmierci Jana Maciaszkajego żona Łucja 
Anastazja z Grenczyńskich przekazała Bibliotece w latach 1933-1937 9 cenny zbiór druków 
pochodzących z księgozbioru należącego do zmarłego męża. Ofiarowane książki posiadają
>>>
215 


na wyklejce infonnację o przekazaniu daru przez: "Maciaszkową Łucję, żonę śp. prezydenta 
Bydgoszczy Jana Maciaszka", a także notę rękopiśmienną .,z Biblioteki męża". Ogółem do 
Książnicy nliejskiej trafiło 231 dzieł w 265 woluminach. 
Najprawdopodobniej przekazanie ksićlżek nastapiło zgodnie z wolą Jana Maciaszka, któ- 
ry życzył sobie, aby przekazano je Bibliotece Miejskiej w Bydogoszczy. Jest też możliwe że 
żona byłego prezydenta chciała w ten sposób utrwalić pamięć o mężu. Nie zachowały się 
niestety dokumenty mogące uzasadnić którąś z hipotez. 
Najcenniejszą grupę stanowią oczywiście starodruki, w sumie 56 tytułów w 87 tomach. 
Przeważają dzieła w języku niemieckim. Jest ich razem 28, co stanowi blisko 50% druków 
wydanych przed 1801 r. Dalej znajdujemy: książki w języku polskim - 14, francuskim- 11, 
łacillskim - 6. Pod względem chronologicznym naj liczniejsza jest grupa dzieł XVIII-wiecz- 
nych. Z tego okresu pochodzą 54 tytuły, z wieku XVII - 3. Do najstarszych należą dwa 
kodeksy prawnicze, jeden wydany w Rzymie w 1598 r. i drugi, dzieło Bartłomieja Grożkie- 
go "Porządek sądowy Praw Mieyskich", wydrukowany w Krakowie w Oficynie Łazarzowej 
w 1587 r. Spośród 14 druków polskich, cztery pochodzą z warszawskiej oficyny Michała 
Gralla, dwa z dnłkanli Kornów we Wrocławiu i po jednym z Wilna, Gdańska, Krakowa, 
Poznania, Lwowa i Lublina. Z obcych ośrodków dominują niemieckie, głównie Lipsk - 15 
dziel, Berlin - 4 dzieła, Drezno - 2 dzieła i francuskie (S druków z Paryża). Pojedyncze 
dzieła reprezentują oficyny w: Mannheim, Neuchatel, Kolonii, Frankfurcie, Kopenhadze, 
Rzymie, Brukseli, a po dwa drukarnie w Amsterdamie i Rydze. 


Tabela 1. Zawartość treścim,,'a księgozbioru - daru Maciaszk6w dla Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy. 


Dział Liczba dzieł 
literatura piękna, źródła i opracowania 17 
Historia 14 
Prawo 7 
Teologia 7 
Filozofia 5 
Geografia 3 
Biografie 2 
Matematyka 1 
Nauki społeczne 1 
Varia 1 
. 
Czasopisma 1 
Razem 59 


Najobszerniejszy dział stanowi literatura piękna wraz z opracowaniami, Reprezentują go 
utwory autorów starożytnych np. "Mowy" Cycerona, "Księgi historyczne" Tytusa Liwiusza 
i "Bajki" Ezopa. Znaleić tu można także dzieła populanrych autorów nowożytnych, m.in. 
Henryego Fieldinga "Podrzutek czyli Historya TOlll-Dżona" (wyd. GralI, Warszawa 1793); 
Jeana de La Fontaine'a "FabIes" (Paris 1787), Alaine'a Rene Lesage'a powieść "Gil-Blas" 
w dwóch wydaniach: amsterdamskim z 1747 r. i grollowskim z 1769 r.); Benlarda de Fonte- 
nelle "Listy" z 1715 r.; znakomitego niemieckiego satyryka Gottlieba Wilhelma Rabnera
>>>
216 


lipskie wydanie dzieł z 1777 r.; Friedricha Goulieba KlopslOcka, autora m.in. religijnego 
poematu epickiego pl. "Mesjasz", wydanie zbiorowe dzieł z 1790 r., a także utwory poety 
niemieckiego Johanna Gotza (Mannheim L 785). Literaturę w języku polskim reprezentuje 
jedynie przeróbka utWOl.U Lukiana dokonana przez Jana Andrzeja Morsztyna. 
Warto zwrócić uwagę na obecność w zbiorze kilku utworów Johanna Gottfrieda von Her- 
dera, poety i filozofa niemieckiego. Znaleźć tu można jego listy "Bliefe zur Beforderung der 
Humanitat" (Riga 1793), w ktÓrych rozwija ideę humanizmu; traktat o zadaniach mowy 
(Riga 1794) i dzieło pl. "Eine Metakritik" (Lipsk 1799). Nie zabrakło również w księgozbio- 
rze Jana Maciaszka zbiorowego wydania dzieł Gottholda Ephraima Lessinga, najwybitniej- 
szego niemieckiego pisarza doby Oświecenia. Z pierwszego berlillskiego wydania liczącego 
30 tomów zachowało się 27 woluminów. 
Obszernie reprezentowanym dziełem jest historia, w którym znajdują się: opracowania 
ogólne, np. "Zarys historii greckiej" (GrolI 1775), dzieła poświęcone histOlii Polski autor- 
stwa m.in. Lengnicha (Gdallsk 1722 i Lipsk 1740), Jouberta (Leipzig 1777), Benjamina Vau- 
ghana "Briefe iiber das Fiinster BUndnis zur theilung Polen und Frankreich" (ColIn 1793), 
jak i utwory dotyczące historii dyplomacji, dziejów miast, np. Christiana Hackelna "Be- 
schreibung der Stadt Bischoffswerde" (Dresden 17] 3). 
Nie mogły nie znaleźć się także w zbiorach Jana Maciaszka dzieła z zakresu prawa. Mamy 
tu m.in. Trębickiego ,.Prawo polityczne i cywilne Korony Polskiej" (Warszawa 1789-1791); 
"Inwentarz praw, statutów, konstytucji koronnych" zebranych przez M. Ładowskiego i An- 
drzeja J. Załuskiego (Warszawa 1782); "Prawo saskie y magdeburskie" (PoznalI 1610). 
Wśród dzieł z zakresu teologii zwraca uwagę traktat kardynała Richelieu pl. "Traite de la 
perfection du Chretien" (Paris 1646) i "Rozmowy o Najświętszym Sakramencie" (Lwów 
1780, w przekl. Franciszka Leśniewskiego) Jeana Cra
seta. Pozostałe dziedziny wiedzy są 
słabiej reprezentowane. Spotkać tli można dzieło z zakresu matematyki, przepisy robienia 
wina, przewodniki po Anglii, Hiszpanii i Paryżu,a także biografie cara Piotra Wielkiego 
i króla Fryderyka II. 
Książki zachowały się w dobrym stanie, tylko niektóre noszą ślady mechanicznych uszko- 
dzeIl, w kilku dziełach brakuje kartlYlułowych. Większość egzemplarzy posiada oryginalne 
oprawy. 
Pozostała część księgozbioru Jana Maciaszka jest także interesujqca. Literaturę piękną 
reprezentują utwory: Gabierli Zapolskiej - ..Sybir"; ELizy Orzeszkowej - "List 
ło kobiet 
niemieckich"; Adolfa Dygasillskiego - "Margiela i Margielka"; Adolfa NowaczyI'iskiego- 
"Skotopalski Sowizdrzalski"; Stanisława Wyspiańskiego ..Warszawianka z 1831 roku"; 
Maksyma Gorkiego - "Na dnie"; Edgara Wallace'a "Ben Hur"; Szekspira - "Makbet". Mamy 
tu też kilka dzieł zwi'łzanych z postacią Piotra Skargi. Sa dwa jego utwory: "Synod Brzeski" 
i "Wezwanie do pokuty" oraz kilka książek poświęconych życiu i twórczości tego kaZll0- 
dziei. 
Wśród wydawnictw XIX i XX-wiecznych, tak jak i pośród starodruków, znaleźć można 
wiele dzieł hislOrycznych. Na pierwszym miejscu należałoby wymienić kroniki: Galla Ano- 
nima, Wincentego Kadłubka i 13oguchwala. Z pozostałych dzieł uwagę zwracają: Ludwika 
Mierosławskiego "Powstanie poznaIiskie w 1848 L" (Paryż 1852); Adama Naruszewicza 
"Historia narodu polskiego" (Wyd. KJ. Turowskiego, Kraków 1859-18): Joachima Lelewe- 
la "Stracone obywatelstwo stanu kmiecego w Polsce" (Bruksela 1848) i "Wykład dziejów
>>>
217 


powszechnych" (Wrocław 1850); Józefa Szujskiego "Dzieje Polski"; Wacława Tokarza "Le- 
giony w polu walki. Działania I Pułku Legionów w 1914 r." (Piotrków 1916). Proweniencję 
księgozbioru Jana Maciaszka posiada reż "Kodeks Napoleona" (\-Varszawa 1808) i utwór 
Lwa Tołstoja "Niewolnictwo naszych czasów". a także dzieło Adolfa Thiersa "O własności" 
(Berlin 1858). . 
O zamiłowaniach właściciela księgozbioru do podróży może świadczyć obecność w zbio- 
rze wielu przewodników m.in. po Wybrzeżu i po Krakowie, a także dzieł autorstwa znako- 
mitego polskiego krajoznawcy Mieczyslawa Orlowicza ("Przewodnik po Warszawie" i "Kar- 
paty Wschodnie"). Wśród ksilżek o rematyce geograficznej spotykamy rakże "Geographi- 
sche Handbuch zu Andreas Handatlas" (1894). 
Księgozbiór przekazany przez Lucję Maciaszkową zalicza się do interesujących. Szcze- 
gólnie cenny jest w nim zbiór starodruków, a i wśród pozostałych dzieł XIX i XX-wiecznych 
nie brak pozycji rzadkich i ciekawych. [ch obecność jak i dobry stan zachowania książek 
świadczy o trosce z jaką wlaściciel otaczal swoją bibliotekę. 
Oprócz druków przekazanych przez Lucję Maciaszkową w zbiorach Wojewódzkiej i Miej- 
skiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy znajdują się także rękopiśmienne akta ofiarowane 
przez nią już po śmierci męża w dniu 12 maja 1932 r. 1O Dokumenty te pochodzą z okresu, 
gdy Jan Maciaszek był adwokatem \V Lesznie i w larach 1909-19 łO zajmował się głośną 
sprawą tzw. "RydzYIl.ską", która bardzo wzhurzyła społeczeństwo polskie. Rzecz dotyczyła 
ordynacji utworzonej w l783 r. przez księcia Augusta Sułkowskiego. Zgodnie z jego wolą 
po wygaśnięciu rodu uprawnionego do sukcesji ordynacja rydzYllska miała przejść pod wła- 
dzę. w dzierżawę i na użytek Komisji Edukacji Narodowej 11. Jednak w 1909 r., kiedy to 
toczył się proces KEN już dawno nie istniała. a jej prawowilym następcą mienił się rząd 
pruski, jako że ordynacja leżała w granicach zaboru pruskiego. Cała sprawa bulwersowała 
Polaków tym bardziej, że mocą jednego z artykułów dotyczącego utworzenia ordynacji, do- 
chody z niej miały być przekazane na "narodowe wychowanie mlodzieży szlacheckiego po- 
chodzenia", a o tym, pod rządami pruskimi, nie mogło być mowyY 
Ostatecznie jednak w procesie zawarto ugodę między ostatnim z rodu księciem Sułkow- 
skim i osobami klóre wyznaczył on swoimi spadkobiercami tj. hr. Potockim i hr. Wodzic- 
kim, a rządem pruskim. który ostatecznie przejął ordynację. 
W kancelarii Jana Maciąszka zachowaly się trzy poszyty (159 jednostek) akt tej sprawy. 
Zawierają one korespondencję Jana Maciaszka z adwokatem krajowym we Lwowie \-Vikto- 
rem Ungerem, tablice genealogiczne Sułkowskich, wycinki prasowe dotyczące procesu 
i inne dokumenty. W teczce oznaczonej sygnaturą 233 widnieje na pierwszej stronie nota 
dedykacyjna: "Akra sprawy rydzyńskiej ofiarowuje Bibliotece Miejskiej w Bydgoszczy Jan 
Maciaszek." 
W porównaniu z bogatą biblioteką poprzednika dar kolejnego prezydenta Bydgoszczy 
Bernarda Śliwillskiego prezentuje się bardziej niż skromnie. W Księdze Darów odnotowano 
dwukrotne przekazanie niewielkiej ilości książek. 10 stycznia 1923 r. wpłynęły do Bibliote- 
ki Miejskiej 3 dzieła, jednak nie zostały zanotowane ich sygnatury. Tego samego dnia prezy- 
dent Śliwllski przekazał 11 dzieł w 14 tomach do Biblioteli Ludowej. jednak do dziś nie 
zachowały się informacje, co to były za książki. Kolejny dar wpłynął tuż przed Wigilią 1929 r. 
Było to cenne wydanie .,Żywotów świętych" Piotra Skargi. Niestety, w Księdze Daróv... zna- 
leźć można sporo nieścisłości, szczególnie porównując dane z zapisami w inwentarzu.
>>>
218 


W magazynie bowiem odnalazło się jeszcze jedno dzieło, autorstwa prof. Kostrzewskiego 
(Poznań 1930), z informacją na wyklejce, że książkę tę ofiarował Bibliotece Miejskiej w 
Bydgoszczy Bernard Śliwiłlski (wg Ks;rgi Darów Tadeusz Chmielarski). Pomimo to dary 
drugiego prezydenta Bydgoszczy okresu międzywojennego wydają się być skromne, choć 
przecież udzielał się on społecznie, byl m.in. pierwszym prezesem Towarzystwa Miłośni- 
ków Miasta Bydgoszczy i członkiem Komitetu Sienkiewiczowskiego. 
Kolejny z darczyńców Tadeusz Chmielarski był wiceprezydentem miasta od 25 paździer- 
nika 1920 f. do 31 maja 1933 r., kiedy to przeszedł na emeryturę. Pochodził z Krakowa i był 
synem maszynisty kolejowego. W czasie I wojny światowej służył warmii austro-węgier- 
skiej, a w 1918 r. zgłosił się do Wojska Polskiego. Pełnił różne funkcje w Departamencie 
Gospodarczym Ministerstwa Spraw Wojskowych. W 1920 r. władze Bydgoszczy zapropo- 
nowały mu stanowisko wiceprezydenta miasta. 'N latach 1930-1932, po zawieszeniu w czyn- 
nościach Bernarda Śliwillskiego, Chmielarski Tadeusz sprawował faktyczną funkcję prezy- 
denta. Należał do kilku stowarzysze6 parawojskowych. lecz po przejściu na emeryturę nie 
brał udziału w społecznym życiu miasta. Wraz z wybuchem II wojny światowej wyjechał 
z Bydgoszczy i wrócił dopiero we wrześniu 1945 r. W kilka dni po powrocie, zmarł i został 
pochowany na cmentarzu Nowofarnym. 14 
Nazwisko Tadeusza Chmielarskiego jako ofiarodawcy powtarza się w Księdze Darów 
Biblioteki Miejskiej wielokrotnie. Najwcześniejszy zapis pochodzi z 1925 r. Wtedy to do 
biblioteki trafił 41-tomowy zbiór, oznaczony sygnaturami 940.1925-980.1925. 15 Kolejne 
zapisy pojawiają się w latach 1929-] 934 i 1938 r. W sumie jest ich ponad 30. Według tych 
danych Tadeusz Chmielarski obdarował bibliotekę ok. 400 woluminami. 16 Oprócz infonna- 
cji na wyklejkach w niektórych dziełach pojawia się ponadto odręczny podpis "Dr Chmielar- 
ski" kreślony czamym atramenrem na karcie tyrułowej. Zapiski proweniencyjne spotkać można 
głównie w książkach o tematyce prawniczej, m.in. w dziełach: "O sądach gminnych i polu- 
bownych" (Warszawa 1903); "Ustawa z dnia l sierpnia 1895 r. o wykonywaniu sądownic- 
twa i właściwości sądów zwyczajnych w sprawach cywilnych" (Lwów] 895); pracach: Zyg- 
munta Cybichowskiego "Międzynarodowe prawo wojenne" (Lwów 1913); Franciszka von 
Liszta "System prawa międzynarodowego" (Kraków] 907)11 i in. 
Oprócz noty proweniencyjnej na wyklejkach kilku dzieł znaleźć można odcisk pieczętny 
z informacją: "Egzemplarz obowiązkowy, nakład 2000 egz. Prezydent Miasta Bydgoszczy". 
Książki te więc musiały trafić drogą służbową do dr. Chmielarskiego, który później przeka- 
zał je Bibliotece Miejskiej. Do tych dzieł należy m.in. "Les Chemins de Fer des I'Etat P010- 
nais 19] 8-1928" (Varsovie 1929) i "Ośrodki dyspozycji gospodarczej w Polsce" (Warszawa 
1929). Kilka książek ofiarowanych zostało Tadeuszowi Chmielarskiemu przez autorów 
i zawierają dedykacje. Częstym takim darczyńcą był dr Wincenty Wróblewski, który przeka- 
zywał odbitki swoich artykułów na temat mikrobiologii, z prośbą o łaskawe przyjęcie. 
Spośród książek darowanych Bibliotece w L 925 r. najbardziej charakterystyczny jest zbiór 
ustaw, z których naj starsza "Powszechna księga ustaw cywilnych dla wszystkich krajów 
dziedzicznych niemieckich monarchii austriackiej" pochodzi z 1811 r. z Drukami Nadwor- 
nej i Rządowej w Wiedniu. Oprócz wymienionych już ustaw z proweniencją dr. Cluuielar- 
skiego znaleźć tu można: Powszechną ustawę wekslową (Kraków 1876), Ustawę wodną 
(Kraków 1904), Ustawę przemysłową (Kraków 1907), Zbiór ustaw i rozporządzeń w spra- 
wach wojskowych z odnośnymi orzeczeniami trybunału Administracyjnego, przepisy o po-
>>>
219 


spolitym ruszeniu i jego ewidencji (Lwów 1897), Ustawę lasową i ustawy dotyczące polo- 
wali (Kraków l880), Nowe ustawy wyborcze do rady p
Histwa z objaśnieniami (Lwów 1907) 
i in. W dziale prawa spotkać można też pouczenia o prowadzeniu metryk, statuty różnych 
stowarzyszeń, np. Kasyna Państwowych Urzędników, Towarzystwa Prawniczego we Lwo- 
wie, spółek handlowych. Nie brak tu także różnego rodzaju sprawozdań z działalności, np. 
Krajowego Stowarzyszenia Czerwonego Krzyża (19] 2), czy Wydziału Koła Literacko-Ar- 
tystycznego we Lwowie (1881). Podręczniki prawa reprezentują dzieła: W. Gawańskiego 
"Polityczno-administracyjne prawo karne", S. Adamskiego "Reorganizacja bankowości 
w Polsce", J. Buzka "Administracja gospodarstwa społecznego". W dziale tym znajduje się 
też książka Tadeusza Chmielarskiego pl. "Statut krajowy i sejmowa ordynacja wyborcza 
z 14 lutego 1914 r." (Lwów 1914). 
Dużć1 grupę ksi'lżek stanowi'l dzieła z zakresu wojskowości. Jest tu też praca Tadeusza 
Chmielarskiego na temat wojennych norm prawnych (Lwów 1913), a także niemiecki ko- 
deks karny wojskowy z dn. 20 czerwca 1872 r., regulamin ramowy Legii Mocarstwowej, 
przepisy dyscyplinarne dla wojska, tymczasowy wojskowy regulamin więzienny, oraz wy- 
kłady wojskowego kursu intendenckiego, statut korpusu strzelców i wykazy oficerów. Więk- 
szość tych ksicłżek pochodzi z okresu, gdy Tadeusz Chmielarski był komisarzem wojennym 
IV Armii austriackiej i kierownikiem frontowego ruchomego magazynu prowiantowego 
w Karpatach w Galicji w czasie I wojny światowej. I dlatego też nie może dziwić obecność 
w tym dziale także \vielu dzieł w języku niemieckim, np. "Der Kreis tv1iechov in Pole n 1916", 
"Das Militar-Streif gesetz Ubererbrachen und Vergehen von 1855" (1905), "Auszug alls den 
Verordnungen des Annee Ober-Kol11mendanten und das Milit
irgeneral gouvernement in 
Polen zum Gebrauche fUr die k.u.k. Gendarmerie in Polen" (1916). Pozostałe książki w 
języku niemieckim dotycZ
ł głJ\vnie ustawoda\vstwa np. "Das allgcmeine I3erggesetz" i "Das 
allgemeine Strafgesetz" (1876) a także historii, m.in. znaleźć tUll10żna dzieło znakomitego 
historyka prawa i wydawcy źrÓdeł, Oswalda Balzera, poświęcone problemom pisanej histo- 
rii Polski - "Aus Problem der verfassungsgeschichte Polens" (Krakau 1916). 
Obszernie reprezentowanym działem jest literatura piękna gdzie można znaleźć utwory: 
Juliana Niemcewicza - poemat ..Pulawy", Gustawa Zielillskiego opowiadania pl. "MaI1U- 
ela", Elizy Orzeszkowej "Melancholicy", Antoniego SygietYllskiego "Drobiazgi", Klemen- 
tyny Hoffmanowej ,,\Vybór dzier'. Zofii Rogoszówny "Pisklęta'., a także Fryderyka Schille- 
ra "Pieśn o dzwonie", ALfonsa Daudeta "Tartarin de Tarascon", Colette ,.Claudia" i in. Utwo- 
ry Sygietyńskiego i Rogoszówny posiadają proweniencję bibliotek \\' I3rzeżanach: Towarzy- 
stwa Gimnastycznego "Sokół" i Publicznej Czytelni i pochodz
1 z okresu, gdy Chmielarski 
był warmii austriackiej we \Vschodniej Galicji. W jednym z dzieł znaleziony zostallist do 
starosty w Podhajcach, niedaleko Brzeżan. List dotyczy bezprawnego wycięcia starodrzewu. 
nie jest podpisany i zawieruszył się \\1 książce prawdopodobnie przypadkiem. 
Ciekawą grupę książek, dość licznie reprezentowan
ł, stanowi'i prace na temat uzdrowisk, 
m.in. Buska, Rymanowa, Zdroju, Żegiestowa nad Popradem, Miłowód, a także ,.Informator 
leczniczy na rok 1927-1928" i "Przewodnik po miejscowościach leczniczo-klimatycznych 
Rzeczypospolitej Polskiej". Są tli także inne przewodniki, np. po Brnie i Pradze, po Tyrolu 
i Salzburgu, po Tatrach, 'Warszawie i okolicach, Abbazij we \Vłoszech i Atenach. 
Wśród ofiarowanych ksi.}żek znalazly się także materiały dotyczące pobytu członków 
Sokolstwa Polskiego z Ameryki w Bydgoszczy w dniach 17-19 sierpnia 1929 r., m.in. pro-
>>>
220 


gram zawodów sportowych i imprez towarzyszących. Członkami Komitetu Honorowego 
witającego gości byli m.in. ks. prałat K. Malczewski, gen. W. Thol11mee, prezes Rady Miej- 
skiej K. Beyer i wiceprezydent Tadeusz Chmielarski. 
Wraz z książkami do Biblioteki Miejskiej trafiło również kilka tytułów czasopism, m.in. 
Biuletyn Urzędowy Organu Związku Stowarzyszell Urzędników Polskich z lat 1929-1932, 
Przegląd Morski. Miesięcznik Marynarki Wojennej (wydawany w Toruniu, z lat 1929-1938), 
Głos Oficera Rezelwy (z lat 1924-1926), Piechota. Szkoła walki. (kilka numerów). 
Księgozbiór przekazany do biblioteki jest więc bardzo zróżnicowany. Nie ma w nim szcze- 
gólnie cennych pozycji. Tadeusz Chmielarski nie był bibliofilem. Książki, które przestały 
być mu potrzebne ofiarowywał bibliotece. Był więc czlowiekiem praktycznym. Gromadził 
jedynie to co go interesowało i bylo mu przydatne, np. kodeksy prawnicze, ustawy, dzieła 
z zakresu wojskowości. Warto jednak o nim wspomnieć jako o wiernym i na swój sposób 
hojnym ofiarodawcą. 
Apel dyr W. Bełzy, który rozległ się na początku lat dwudziestych, dotarł jak widać także 
do władz miejskich. Wśród darczYI1ców Biblioteki znaleźli się: starosta Julian Suski, radni 
i prezydenci. Spośród tych ostatnich, dwóch przekazało Bibliotece Miejskiej prawdopodob- 
nie całe swoje księgozbiory. Szczególnie cenny był dar Jana Maciaszka, natomiast Tadeusz 
Chmielarski należał do grona wiernych i permanentnych ofiarodawców. Bernard Śliwi6ski 
obdarował przede wszystkim Bibliotekę Ludowc.}. Jedynie ostatni z przedwojennych prezy- 
dentów Bydgoszczy, Leon Barciszewski nie zapisał się w Księdze Dnrón', być może jego 
zamierzenia przerwał wybuch II wojny światowej. Jednak postawa prezydentów miała duże 
znaczenie, gdyż w ślad za swoimi przedstawicielami, biorąc z nich przykład, podążali 
z ksiclżkami do Miejskiej Biblioteki inni mieszktłl1cY Bydgoszczy. 


Przypisy: 


1. T. Szmm1da. Początki i rozwój dzialalnoŚ-ci, W: W życia i pracy bydgoskiej książnicy. Księga pamiątkowa 
biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy J903-1963. Bydgoszcz 1965, s. 29. 
2 Ibidem, s. 21. 
3 K. Michalkiewicz, Ofiarodawcy i ich dary, W: Z życia i pracy..., op. cit., s. 107. 
4 Zob. A. Chlewicka, Starodruki księżnej Malii Ogiilskiej w zbiorach Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Pu- 
bliczncj w Bydgoszczy. Kronika ByJgoska. T. XVI: 1994, Bydgoszcz 1995. s. 137-148. 
5 Bibliofilskie kruki rodaka z zagranicy dla byd!;oskiej biblioteki, Dziennik Wieczorny 1971, nr 290, s. 4. 
6 J. Kulta, Prezydenci miasta Bydgoszczy 1920-1939. Byugoszcz 1991, s. 9-27. 
7 Ibidem. 
8 Zapisy z dnia 12 listopada 1930 r i II lutego 193J r. Księga Darów Biblioteki Miejskiej w Bydgoszczy. 
9 sygn. 1492.1933-1667.1933 i 1559.1937-1960 oraz sygn. 1562.1937-1608.1937. 
10 Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna wBydgoszczy, Księga Darów, 1932 r., poz. 190; wśród akt znala- 
'dy się także wlączonc teksty drukowane: "Dozwolenie Zrobienia Ordynacyi Wielmożnemu y Urodzonym 
Xiążętom Sulkowskim", "Refleksje nad rcflexyami przez Xsiążęcia Franciszka Sulkowskiego nad Ordynacją 
Sułkowskich" i mowa pogrzebowa na śmierć Augusta Sulkowskiego (Breslau 1786, druk. Komów; tekst ten 
jest rzadkością, wg Estreichera (T. XXIV, 478) znajduje się tylko w Bibliotece JagiełIOIlskiej). 
11 W. i M.RP. w Bydgoszczy. rkps. 233/1II. Dozwolenie Zrobienia Ordynacyi Wielmożnemu y Urodzonemu 
Xiążętom Sułkowskim. Ustawa Ordynacji Sulkowskiej. m1ykul JH; Zob. Dziennik PoznalIski, z 4, 6, 8, 10 
grudnia 1920 r.
>>>
221 


12 Ibiuem. 
13 J. Kutia, op. cit. s. 43-54. 
14 Zob. J. Kutia. Chmielarski Tadeusz Walery. W: Bydgoski Słownik Biograficzny. T.3. pod red. J. Kutty. Byd- 
goszcz 1996, s. 49-50. 
15 Księga Darów. zapis z dnia 10 maja 1925 r. 
16 Ibidem, zapis z dnia 21 lutego 1933 r. Prezydent Chmielarski ofiarowal wtedy 60 dzieł w 212 tomach.
>>>
222 


Anna Perlińska 


STOWARZYSZENIE TECIINIKÓW POLSKICH 
W BYDGOSZCZY (1921-1939) 


Wybuch I wojny światowej i późniejsza klęska państw centralnych zrodziły w kręgach pol- 
skiego społeczeństwa nadzieję odzyskania niepodległości. Wśród tych, którzy whlczyli się w 
przygotowanie zrębów przyszłego państwa polskiego nie zabrakło inżynierów i techników. 
Po ogłoszeniu słynnego orędzia prezydenta Woodrowa Wilsona w styczniu 1918 r., Sto- 
warzyszenie Techników, działające w Warszawie od 1898 l na posiedzeniu 11 paidzienlika 
1918 r. w przyjętej uchwale stwierdziło: 
"Koledzy, nasz naród wstąpić ma w okres nowego życia - życia jakie utraciliśmy przeszło 
100 lat temu. Ogrom pracy leży przed nami. Kraj i ustrój państwowy w zaniedbaniu. musimy 
wszystko tworzyć od podstaw. Budować, odbudowywać, powołać do życia. We wszystkich 
tych pracach niepoślednią rolę spełniać będzie technik polski... Organizujmy się więc już 
teraz koledzy, aby w odpowiednim momencie, każdy mógł objąć Lę robotę, jaka mu przypad- 
nie w udziale. Czas nagli bo chwila wielka się zbliża".2 
Na apel Warszawskiego Stowarzyszenia Techników odpowiedzieli polscy inżynierowie 
zaboru pruskiego, mimo że ziemie Le jeszcze nie były wyzwolone. W marcu 1919 r. utworzo- 
no w Toruniu SLowarzyszenie Techników na były zabór Prus Królewskich i postanowiono 
odbyć zjazd delegatów aby wybrać zarząd i uchwalić Lzw. "Ustawy Stowarzyszenia".3 
Planowany zjazd odbył się 19 października 1919 r. w Toruniu w sali "Dworu ArtlIsa" . 
Uchwalono "Zasady Stowarzyszenia" i wybrano pierwszy zarząd.-ł W "Zasadach Stowarzy- 
szenia", które podpisali prezes Stowarzyszenia Techników na b. Zabór Prus Królewskich, 
inż. Alfons Hoffmann i prezes IOrullskiego Koła Techników inż. Rogalla. czytamy: 
,,1. zdobycie dla Stowarzyszenia Techników w nowej Polsce jak najszerszej samodzielności 
poliLycznej, kulLuralnej i gospodarczej - 
2 wszechstronna ochrona i obrona inLeresów przemysłu i sZLuki - 
3 powołanie wszystkich warstw społecznych do skutecznej pracy w dziedzinie przemysłu 
polskiego - 
4 rozszerzenie działalności i zdobywanie środków celem wychowania i wykształcenia lep- 
szego naszej młodzieży technicznej - 
5 stać na straży godności i eLyki stanu technicznego w Polsce - 
6 domagać się otwarcia banków handlowo-przemysłowych w miastach b. zaboru Pnls Kró- 
lewskich"5 
Zjazd torUllski był nie tylko manifestacją polskiej kadry technicznej Pomorza dla odbudo- 
wy niepodległego państwa polskiego, ale i nakreślał wizję rozwoju społeczno-gospodarcze- 
go przyszłej Polski i rolę w niej środowiska technicznego. 
Kolejny zjazd, kLóry odbył się również w Toruniu 2 lisIOpada 1919 r. powołał do życia 
nowe Stowarzyszenie Techników na Województwo Pomorskie i Gdańsk. Przyjęło ono "s ta- 
tuta oparte na ustawach Stowarzyszenia Techników w Poznaniu". W skład nowo wybranego 
zarządu weszli następujący inżynierowie: Alfons Hoffmann-prezes 6 , Rogalla - zastępca pre- 
zesa, Leon Kwiatkowski - sekretarz i Spychalski - skarbnik. 7
>>>
223 


W tym czasie nieco inaczej przedstawiala się sytuacja polityczna Bydgoszczy. Stacjo- 
nował tu największy w skali całego obwodu nadnoteckiego garnizon niemiecki. Zołnie- 
rze spod znaku Grenzschutz dopuszczali się działał] terrorystycznych wobec ludności 
polskiej. Zdemolowano w dniu 17 sierpnia 1919 r. Dom Polski w Bydgoszczy. Dokona- 
no szereg aresztowali Polaków za noszenie konfederatek i za używanie języka polskiego 
w miejscach publicznych. 8 Trudna sytuacja polityczna i gospodarcza miasta. spowodo- 
wała, że polscy inżynierowie Bydgoszczy utworzyli organizację zawodową dopiero po 
odzyskaniu niepodległości. 
Bydgoszcz stała się wolna 20 stycznia 1920 r. 
W rok później 16 stycznia 1921 r., na spotkaniu bydgoskich inżynierów postanowio- 
no powołać Stowarzyszenie Techników Polskich w Bydgoszczy.9 Zamierzenia zrealizo- 
wano 23 stycznia 1921 r., co potwierdza zapis w "Dzienniku Bydgoskim":lo "Stowarzy- 
szenie Techników w dniu 23.0 I. J 92] zawiązane zostało w Bydgoszczy. Stowarzyszenie 
Techników, które rozpoczyna już swoją działalność, a że owocna działalność zależna 
jest oczywiście w dużej mierze od kierowników, tegoż więc wybór władz stowarzysze- 
nia odłożono do następnego zebrania, aby dać możność szerszemu gronu inżynierów 
i techników wzięcia czynnego udziału w wyborach. Zebranie wyborcze odbędzie się dn. 
30 bm. tj w niedzielę o godzinie trzeciej i pół w sali Izby Handlowej (Nowy Rynek)." 
Czy 30 stycznia J 92] r. wybrano zarząd nie informują zachowane materiały. Może 
ten tennin ponownie przesunięto na ] 2 lutego 1921 r., stąd w "Wspomnieniach z życia 
przedstawicieli świata techników w Bydgoszczy w czasach przedwojennych", napisa- 
nych w 1961 r. przez inżynierów: M. Czerskiego. G. Przybielskiego i J. Raciniewskiego 
taką się datę podaje "zalożenia Stowarzyszenia Techników w Bydgoszczy".ll Tę datę 
powtarzają autorzy kilkul11onograficznych publikacji wydanych z okazji jubileuszu byd- 
goskich stowarzyszel] naukowo-technicznych. 12 
Z braku dokumentacji aktowej Stowarzyszenia, która prawie w komplecie uległa znisz- 
czeniu w cZ3sie drugiej wojny światowej przyjąć należy datę jego powstania podaną 
w "Dzienniku Bydgoskim", to jest 23 stycznia 192 I r. 
Stowarzyszenie Techników Polskich (STP) w Bydgoszczy istniało od 1921 r. i było 
kolejnym, które działało na ziemiach b. zaboru pruskiego. po Towarzystwie Techników 
Polskich w Poznaniu założonym w 1908 r. i Stowarzyszeniu Techników w Toruniu. u 
Podobnie jak stowarzyszenia poznańskie i tofllllskie, STP w Bydgoszczy przynależa- 
lo do Związku Polskich Zrzeszeń Technicznych w Warszawie, organizacji będącej wspól- 
nym przedstawicielstwem stowarzyszell technicznych w Polsce.l
 Bydgoskie STP utrzy- 
mywało, w początkowym okresie swego istnienia bliższe kontakty z Stowarzyszeniem 
Techników w Toruniu. \\7 kwietniu 1921 r. bydgoscy inżynierowie uczestniczyli w wal- 
nym zebraniu Stowarzyszenia Techników w Toruniu. 15 
Powołane do życia STP w Bydgoszczy przyjęło nazwę Stowarzyszenie Techników 
Polskich. Strukturę organizacyjnel oraz określenie celów i zadań oparto na statucie Sto- 
warzyszenia Techników Polskich w \Varszawie zatwierdzonym przez ,Ministerstwo Spraw 
Wewnętrznych 20 sierpnia 1920 r. 16 Prace nad własnym statutem trwały parę lat i zostały 
uwiellczone sukcesem. 19 grudnia 1929 r. statut Stowarzyszenia Techników Polskich w 
Bydgoszczy został zatwierdzony i zarejestrowany przez miejscowy Sąd Powiatowy.'7
>>>
224 


Zadania Stowarzyszenia sformułowane zostały następująco: 
"a Zespolenie techników polskich dla wspólnej pracy w celu rozwoju i szerzenia wiedzy 
technicznej. 
b Zbliżenie techników polskich i utrzymywanie między nimi zawodowej towarzyskiej łącz- 
ności. 
e Organizowanie i niesienie pomocy kolegom." 
Sformułowanie zad al] przyjęto z starego warszawskiego statutu nie uwzględniając inno- 
wacji występujących w nowym z 1929 r. W nowym statucie zadania te były znacznie uszcze- 
gółowione ze zwróceniem uwagi na obronę interesów zawodowych i pozycji społecznej 
inżynierów. 18 
Wyszczególnione w statucie zadania zamierzano realizować poprzez urządzanie zebrań, 
zjazdów, opiniowanie spraw związanych z techniką i przemysłem, wydawanie czasopism, 
książek, organizowanie wystaw, stworzenie biblioteki aby pomóc członkom w samokształ- 
ceniu oraz poprzez utrzymywanie kontaktów z pokrewnymi stowarzyszeniami w kraju 
. . 
l zagramcą. 
Zgodnie ze statutem członkowie dzielili się na rzeczywistych i honorowych. Członkiem 
rzeczywistym mógł być każdy Polak "posiadający wyższe lub średnie wykształcenie tech- 
niczne lub pracujący zawodowo na polu technicznym, ale posiadający wykształcenie ogólne 
co najmniej średnie"19. Członkostwo honorowe mogła otrzymać osoba na mocy uchwały 
Walnego Zebrania, która położyła szczególne zasługi dla społeczeństwa, kraju, nauki, tech- 
niki, przemysłu lub Stowarzyszenia. \V lutym 1930 r. przyznano członkostwo honorowe inż. 
Karolowi Tomczyckiemu, za to że w okresie sprawowania funkcji prezesa przyczynił się do 
wzrostu liczebnego STP z 50 do ł20 członków. Był on jednym z dwóch członków honoro- 
wych S towarzyszenia. lO 
Największy rozwój liczebny STP w Bydgoszczy przypada na okres lat 1929-1930, kiedy 
to stowarzyszenie łiczyło 120 członków. Z początkiem lat dwudziestych zrzeszało ono tylko 
od kilkunastu do 50 inżynierów i techników. Po 1932 r. podobnie jak w całej Polsce. nastąpil 
spadek członków aż do 86 w 1938 r. Przyczyn spadku należy szukać w reorganizacji tech- 
nicznego rudlU stowarzyszeniowego i powstawaniu specjalistycznych stowarzyszel1 tech- 
nicznych takich jak Związek Polskich Inżynierów Kolejowych (1931 r.), Związek Polskich 
Inżynierów Budowlanych (1934 r.), czy Zwiqzek Inżynierów Chemików RP (1937 r.). 
Najwyższą władzą Stowarzyszenia Techników Polskich w Bydgoszczy było Walne Ze- 
branie członków zwoływane przez Zarząd. Raz w roku Zarząd miał obowiązek złożenia na 
Walnym Zebraniu sprawozdania z działalności stowarzyszenia i przedstawienia bilansów za 
ubiegły rok. Walne Zebranie mogło mieć charakter nadzwyczajny o ile było zwołane na 
życzenie Komisji Rewizyjnej lub na żądanie 1/5 członków. Uchwaly na Walnym Zebraniu 
zapadały większością głosów, przy czym uchwały o przyjęciu w poczet czlonków honoro- 
wych wymagały 2/3 a w sprawie zmiany statutu lub likwidacji stowarzyszenia 3/4 głosów 
obecnych członków. Do prerogatyw Walnego Zebrania należało: zatwierdzanie sprawozdaI1 
zarządu, bilansów i preliminarzy budżetowych, wybór członków Zarządu i Komisji Rewi- 
zyjnej, mianowanie członków honorowych, zatwierdzanie zmian w statucie, rozwiązanie 
Stowarzyszenia i jego likwidacja, zatwierdzanie projektów nabycia lub sprzedaży llienlcho- 
mości oraz zaciąganie pożyczek, "decydowanie ostateczne w wszelkich sprawach stowarzy- 
szenia".21
>>>
225 


Władzą wykonawczą i reprezentacyjną STP w Bydgoszczy był Zarząd, który składał się 
z prezesa, wiceprezesa, gospodarza, skarbnika, sekretarza oraz dwóch zastępców rok rocznie 
wybieranych przez Walne Zebranie. Zarząd posiadał następujące obowiązki i prawa: repre- 
zentowanie stowarzyszenia na zewn
ttrz, wykonywanie uchwał Walnych Zebrałl, zarządza- 
nie majątkiem stowarzyszenia i przyjmowanie wszelkich wpływów, zapisów, ofiar i daro- 
wizn, nabywanie i sprzedawanie nieruchomości i zaciąganie pożyczek, zwoływanie Wal- 
nych Zebrall, przedstawianie sprawozdall z działalności, bilansów, preliminarzy budżeto- 
wych i wniosków. 22 
Kontrolę działalności władz stowarzyszenia prowadziła Komisja Rewizyjna wybierana 
przez Walne Zebranie w liczbie 3 osób nie wchodzLldych do organów kierowniczych Stowa- 
rzyszenia. W strukturze władz STP funkcjonowała Techniczna Rada Naukowa w oparciu 
o regulamin zatwierdzony przez Walne Zebranie. Jej zadaniem było wydawanie opinii 
w sprawach naukowo-technicznych. Wieloletnim członkiem Rady był inż. Karol T01l1czyc- 
ki. Wszyscy członkowie STP podlegali S'łdowi Koleżellskiell1l1. który działał w oparciu 
o instrukcję zatwierdzoną przez \Valne Zebranie. 
Fundusze Stowarzyszenia tworzyły wpływy z wpisowego, składek członkowskich, do- 
chody z nieruchomości, zapisy i dary. Nie zachowały się materiały informujące o wysokości 
składek. Przypuszczać można, że podobnie jak w STP w Warszawie w latach trzydziestych, 
członkowie płacili roczną składkę w wysokości do 42 zU 3 
Siedziba STP mieściła się w Bydgoszczy. Pocz'łtkowo Stowarzyszenie zrzeszając przed- 
stawicieli różnych branż technicznych miało raczej charakter towarzyski. Z braku własnego 
lokalu, zebrania odbywały się najczęściej \V prywatnych mieszkaniach członków Zarządu 
Stowarzyszenia. W 1921 r. siedziba STP mieściła się przy ul. Gdallskiej 159. W 1923 r. 
zebrania odbywały się w mieszkaniu prywatnym inż. Adama Piotrowskiego przy ul. Ciesz- 
kowskiego 16. później w Klubie Polskim przy ul. Śniadeckich l. następnie w mieszkaniu 
długoletniego sekretarza Stowarzyszenia. inż. Ryszarda Juszkiewicza przy ul. Chodkiewicza 
44 II p, w kOłku w Pałlstwowej Szkole Przemysłowej przy ul. Św. Trójcy. 
Rozwój działalności zobligował STP do czynienia starań o uzyskanie własnego lokalu. 
Rozpisano obligacje wśród członków na 50. 100 i 200 zł oraz powołano Komisję w składzie 
inż. Lisiecki, Przybielski i Urbarlski "do urz'ldzenia własnego lokalu".
-ł 
W 1930 r. Stowarzyszenie posiadało własne pomieszczenie przy Nowym Rynku 11, 
w lutym 1932 r. przeniesiono się na Chocimsk'15 mI. w październiku 1933 r. na Cieszkow- 
skiego 4. 25 W 1938 r. po raz kolejny zmieniono lokal na większy i przeniesiono się do willi 
dr. Jana Króla przy ul. Gimnazjalnej gdzie Stowarzyszenie działało do wybuchu II wojny 
światowej.26 
STP w Bydgoszczy kierowali prezesi, którzy rekrutowali się z elity sfer gospodarczych 
miasta. Już w grupie inicjatywnej, która utworzyła Stowarzyszenie byli tacy inżynierowie 
jak: Eustachy Oziębło, Adam Piotrowski. Jakub Raciniewski i Kazimierz Ulatowski. inż. 
architekt, dyrektor Pałlstwowej Szkoły Przemysłu Artystycznego w Bydgoszczy.27 
Pierwszym prezesem zostal inż. Eustachy Oziębło, radny miejski. zastępca sekretarza Rady 
Miejskiej i członek Komisji Rachunkowej.28 W latach 1922-1923 funkcję tę piastował inż. 
Adam Piotrowski, a po nim w okresie 1924-1916 dyrektor Pa6stwowej Szkoły Przemysło- 
wej, inż. Franciszek Siemiradzki. Kolejnym prezesem (1927-1928) był inż. Teofil Wdzię- 
koński, dyrektor Tow. Akc. .,Kabel Polski" w Bydgoszczy, a po nim 1929-1930 inż. Karol 


J 5 K,v,lika 8Jdgo:skll...
>>>
226 


Tomczycki. dyrektor "Lloyda Bydgoskiego". W czasie 1930-1931 STP kierował dr inż. 
Konrad Kasperowicz, dyrektor Fabryki Sygnałów Kolejowych C. Fiebrandt i Ska w Byd- 
goszczy. Stanowisko prezesa w latach 1932-1934 piastował inż. dyplomowany Ludwik Re- 
gamey, długoletni radny i budowniczy miejski. Ostatnim prezesem do września 1939 był 
inż. Stanisław Lechowski 29 (zał. nr l). Przez wiele lat funkcję sekretarza pełnił inż. Ryszard 
Juszkiewicz. 
Prezesi ściśle współpracowali z pozostałymi władzami Stowarzyszenia. W oparciu o za- 
chowane materiały udało się ustalić obsadę personalną struktury Stowarzyszenia z lat 1929/ 
1930 i 1930/1931. Przedstawiała się ona następująco: 30 
prezes - inż. K. T01l1czycki 
sekretarz - inż. R. Juszkiewicz 
skarbnik - inż. P. Lisiecki 
gospodarz - inż. U rballski 
bibliotekarz - inż. J. Raciniewski 
1930/1931 
prezes - dr inż. K. Kasperowicz 
wiceprezes - inż. Odrzywolski 
sekretarz - inż. R. J uszkiewicz 
skarbnik - inż. P. Lisiecki 
gospodarz - inż. Urbmiski 
bibliotekarz - inż. J. Raciniewski 
Komisja Rewizyjna inżynierowie: Krieger, StefaIlski, SiwczYliski 
Sąd Koleżeński inżynierowie: Siemiradzki, Tubielewicz, Klimczak, Krieger i dyrektor Wi- 
gura. 
Analiza powyższej obsady personalnej wykazuje, że STP w Bydgoszczy dążyło w kierun- 
ku zrzeszania jedynie inżynierów z akademickim wykształceniem. Cel ten osiągnięto w 1935 
r. po powołaniu do życia Naczelnej Organizacji Inżynierów Rzeczypospolitej Polskiej.31 Tech- 
nicy utworzyli w 1936 r. Naczelną Organizację Stowarzyszell Techników Rzeczypospolitej 
Polskiej uznając ją za reprezentantkę swoich interesów zawodowych. W Bydgoszczy po- 
wstał w 1936 r. Związek Techników Polskich R
 którego prezesem został J. StaszakY Ostatni 
Zarząd STP w Bydgoszczy (1938-1939) stanowili wyłącznie inżynierowie: Stanisław Le- 
chowski (prezes), Gustaw Bernaczek (wiceprezes), Antoni Hennel, Stanisław Bladowski, 
Jan Wyżnikiewicz - członkowie. 33 
Przy Zarządzie działały komisje: odczytowa, biblioteczna, klubowa. imprezowa i sekcja 
gospodarcza. Miały one określony zakres czynności. STP w Bydgoszczy od zarania swego 
powstania aktywnie włączało się w nurt życia miasta i w jego problemy gospodarcze i spo- 
łeczne. Uważano w środowisku inżynierskim, że postęp techniczny jest czynnikiem wzrostu 
wydajności i unowocześnienia organizacji pracy a zwłaszcza w przemyśle, ale zależy też od 
permanentnego, specjalistycznego kształcenia inżynierów i średniego personelu techniczne- 
go. Ponadto dopływ do Bydgoszczy znacznej liczby inżynierów z innych dzielnic Polski, 
przy braku w pełni wykwalifikowanej kadry techników stwarzal im trudności w realizacji 
działalności zawodowej. 
Z inicjatywy STP już w 1921 r. organizowano dwa razy w miesiącu tzw. wykłady zawo- 
dowe. trzymiesięczne kursy dla techników w zakresie matematyki, fizyki. chemii i rysunku
>>>
227 


technicznego i wieczorowe kursy dokształcające. Odbywały się one w Państwowej Szkole 
Rolniczej przy ul. BernardYllskiej, a wykładowcami byli profesorowie z Pallstwowej Szkoły 
Przemysłowej w Bydgoszczy. 
Pragnąc zapoznać społeczellstwo z osiągnięciami wiedzy technicznej i problemami byd- 
goskiego przemysłu STP wykorzystywało doświadczenia przedstawicieli innych zawodów, 
współpracowano z lekarzami, prawnikami, przyrodnikami i humanistami. Wymieniano pre- 
legentów i urządzano wspólne zebrania z odczytami. 34 
STP w Bydgoszczy rok rocznie organizowało około 12 zebrań z odczytami. Prelegentami 
byli znani bydgoscy inżynierowie jak: S. Lechowski, F. Tyn10wski, J. Dziembowski, S. Ber- 
naczek, K. Orlicz i inni. Zaznajamiano inżynierów i techników z najnowszymi osiągnięcia- 
mi techniki, a krąg oddziaływania wzrastał wskutek publikowania tekstów niektórych wy- 
kładów w miejscowej prasie. Np. odczyty inż. Kazimierza Zagrodzkiego nt. "Przemysł 
w Bydgoszczy" czy "Średni i drobny przemysł w Polsce" zostały opublikowane w "Dzienni- 
ku Bydgoskim".35 W tematyce odczytów przeważały różnorodne zagadnienia z dziedziny 
techniki, ale były i inne problemy. Popularny bydgoski dziennikarz K. Fiedler mówił o Wys- 
piaJlskim (WyspiaJlski jako malarz i poeta) i o Sienkiewiczu, a polonista dr Michał Wagner 
o S. Przybyszewskim. Dużą frekwencją cieszyły się odczyty poświęcone wrażeniom z pod- 
róży po świecie. Np. w 1932 r. inż. Kanclerz opowiedział o "Wrażeniach z podróży przez 
Syberię" a Konrad Fiedler o wycieczce do polskich i czeskich Tatr. Częstym tematem odczy- 
tów były zagadnienia związane z problematyką społeczną i gospodarczą Bydgoszczy. 
W 1930 r. inż. Ł.)cki przedstawił "Środki hamujące bezrobocie w mieście", a w I kw. 1934 r. 
wygłoszono cały cykl odczytów nL "Stan obecny przemysłu w Bydgoszczy i najbliższej 
okolicy, jego potrzeby, niedomagania oraz widoki na przyszłość", omawiając poszczególne 
branże, jak przemysł: spożywczy, metalowy, elektryczny, budowlany i drzewny. Na tych 
otwartych, dyskusyjnych spotkaniach, przy udziale przedstawicieli 'miejscowych .władz 
i znaczących organizacji gospodarczych postulowano stworzyć z Bydgoszczy centrum prze- 
mysłowe Polski Północnej.36 Odczyty stały się zatem jednym z największych osiągnięć STP 
w zakresie popularyzacji wiedzy technicznej i akcji kulturalno-oświatowej. 
STP w Bydgoszczy dysponowało własną biblioteką i czytelni'l czasopism. Książki w więk- 
szym stopniu pochodziły z darów, a czasopisma z zakupów. Wśród darczYI1cóW znajdowały 
się różne instytucje i poważna grupa inżynierów. Czytelnia posiadała najważniejsze polskie 
czasopisma techniczne. W 1938 r. dysponowała 26 tytułami. m.in.: Przegląd Techniczny, 
Przegląd ChemicZIlY, Przegląd Mechaniczny. Przegląd Organizacji, Technika Cieplna, Tech- 
nika Lotnicza, Zycie Techniczne, Spawanie; Cięcie Metali, WołY'1skie Wiadomości Tech- 
niczne, Pomorskie 
Vi(ldo11lOści Techniczne, Cement i Beton, Młodv Technik, Pr:emvs! Che- 
J _ 
11liczllY, Rwvciqgi w MieścieY 
[nżynierowie i technicy mogli zatem w oparciu o zgromadzone w bibliotece opracowania 
naukowe, podręczniki i czasopisma uzupełniać na bież'lco swoją wiedzę i poznawać naj- 
nowsze osiągnięcia techniki. 
Od 1938 r. Stowarzyszenie wydawało własny organ o nazwie "Pomorskie Wiadomości 
Techniczne". Był to miesięcznik, który ukazywał się od stycznia do listopada 1938 f. Opu- 
blikowano 10 numerów. Czasopismo poświęcone było sprawom technicznym i gospodar- 
czym Pomorza. Do komitetu redakcyjnego wchodzili wyłącznie inżynierowie: przewodni- 
czący - S. Lechowski, członkowie: inż. inż. SL Ciszewski, dr J. Czajkowski, J. Dziembow-
>>>
228 


ski, I. Banaszek, S. Bernaczek, A. Hennel, W. Horoszkiewicz, B. Klimczak, S. Lechowski, 
R. Liniewicz, P. Lisiecki. T. Muszyński, K. Orlicz, Slo Ostrowski, M. Piskorski, W. Podwor- 
ski, E. Tubielewicz, Slo Tychoniewicz, J. Tymowski, J. Wyżnikiewicz i SL Zawadzki. Re- 
daktorem czasopisma był Józef Mieczysław Zielillski. J8 W Gdyni zamierzano utworzyć Pod- 
komitet Redakcyjny. Z zachowanych materiałów nie wynika czy plan ten zrealizowano. 
W czasopiśmie tym ogłaszano problemowe artykuły z zakresu techniki, podawano kronikę 
z życia stowarzyszell technicznych Pomorza, umieszczano przegląd treści innych czasopism 
oraz informowano o ważnych zagadnieniach gospodarczych regionu. W czasopiśmie znala- 
zła się i tematyka bydgoska. Inż. E. Tubielewicz pisał nlo: "Nowa stacja pomp wodociągo- 
wych w Bydgoszczy", i "Potrzeby drogowe Bydgoszczy na tle programu drogowego Byd- 
goszczy". Inż. SL Tychoniewicz nakreślił "Rys historyczny dróg wodnych węzła bydgoskie- 
go i rzut oka na ich utrzymanie od 1920 r."39 Publikowanie własnego organu przyczyniało się 
do pogłębienia popularyzacji wiedzy i postępu technicznego oraz świadczyło o prężnej dzia- 
łalności STP w Bydgoszczy. 
STP w Bydgoszczy pielęgnowało życie towarzyskie wśród swoich członków. Ten obo- 
wiązek wynikał ze statutu Stowarzyszenia. Organizowano wspólne "pogawędki" i spotkania 
towarzyskie dla rodzin, wieczorki taneczne i (zw. "herbatki" oraz wycieczki techniczno- 
krajoznawcze. Często imprezy urozmaicano występami muzycznymi i śpiewem zaprasza- 
nych artystów. W okresie karnawału dużą popularnością cieszyły się bale "Młodych Techni- 
ków" niekiedy kostiumowo-maskowe. Wszystkie te imprezy przyczyniały się do konsolida- 
cji środowiska technicznego Bydgoszczy. Sekcja Klubowa w gestii której leżała opieka nad 
życiem towarzyskim członków, wykorzystywała i Walne Zebrania, aby po ich zakOl1czeniu 
prosić kolegów na tzw. "kolacje koleżeńskie", urozmaicane różnymi ciekawymi imprezami 
kulturalnymi. 
Na szczególne podkreślenie zasługują zjazdy techników polskich będące wyrazem po- 
trzeb zawodowych środowiska technicznego. Jeden z takich zjazdów - "Czwarty Wszech- 
polski Zjazd Delegatów Związku Polskich Zrzeszeń Technicznych" odbył się w Bydgoszczy 
w dniach 25-27 września 1926 r. Zjazd zorganizowało STP w Bydgoszczy przy pomocy 
finansowej ze strony Izby Przemysłowo- Handlowej, Rady Zrzeszeń Gospodarczych i in- 
nych związków i stowarzyszeń gospodarczych. Obrady toczyły się w lokalu Izby Przemy- 
słowo-Handlowej. Na Zjazd przybyli: prezes Związku Polskich Zrzeszeń Technicznych, pro£. 
Stanisław Rybicki, rektor Politechniki Warszawskiej pro£. Ignacy Radziszewski, dyrektor 
Państwowej Szkoły Budowy Maszyn w Poznaniu inż. Wiktor Maćkowiak, przedstawiciele 
STP z 20 miast, między innymi: Warszawy, Lwowa, Poznania, Krakowa, Katowic, Sosnow- 
ca, Wilna, RadOluia, Grudziądza, Włocławka, Bydgoszczy. Zebranych powitał prezes STP w 
Bydgoszczy inż. Franciszek Siemiradzki, podkreślając w swoim wystąpieniu znaczącą rolę 
miasta w polskim przemyśle. Obrady otworzył pro£. SL Rybicki przypominając, że celem 
spotkania polskich inżynierów i techników jest znalezienie metod i sposobów potanienia 
produkcji przemysłowej i przeorganizowanie jej "dla potrzeb pokojowych kraju".40 Po przed- 
stawieniu sprawozdania z działalności Zarządu i informacji ze zjazdu organizacyjnego Fede- 
racji Inżynierów SłowiaIlskich, rozwinęła się obszerna i długotrwała dyskusja zakończona 
podjęciem szeregu uchwał. Między innymi postanowiono, że następny Zjazd odbędzie się w 
maju 1927 we Lwowie pod hasłem "Pracy gospodarczej" i połączony zostanie z obchodami 
50-lecia dzialalności Polskiego Towarzystwa Politechnicznego. Na tynl Zjeździe po dysku-
>>>
229 


sji zatwierdzony został przygotowany projekt statutu Jednolitego Polskiego Towarzystwa 
Technicznego. Także Zarząd poczynił starania, aby w skład Związku Polskich ZrzeszeJl przyjąć 
polskich inżynierów i techników z Ameryki. Uczestnicy Zjazdu zwiedzili ważniejsze zakła- 
dy przemysłowe Bydgoszczy, między innymi Rzeźnię Miejską oraz elektrownię wodną 
w Gródku Pomorskim. 41 
Zjazd będąc niebywałym wydarzeniem w życiu miasta, przyczynił się do ugruntowania 
poważnej pozycji STP w sferach gospodarczych i społecznych Bydgoszczy. Prezes STP każ- 
dorazowo był zapraszany na plenarne zebrania Izby Przemysłowo-Handlowej z głosem do- 
radczym oraz na Zjazdy Związku Izb Przemysłowo-Handlowych i na różne konferencje, 
które odbywały się w mieście z udziałem przedstawicieli najwyższych władz PaJlstwowych 
i gospodarczych. 42 
Włączyło się STP w nurt życia społeczno-politycznego. Między innymi członkowie STP 
aktywnie działali w Komitecie Budowy Pomnika Henryka Sienkiewicza w Bydgoszczy, jak 
i w Komitecie ufundowania sztandaru dla Pomorskiego Baonu Pancernego, który to sztan- 
dar miał być zakupiony wyłącznie "ze składek techniki i życia gospodarczego Pomorza."43 
W dniu 8 czelwca 1938 r. odbyła się w Bydgoszczy doniosła uroczystość przekazania sztan"': 
daru 8 Batalionowi Pancernemu. Generał brygady Stanisław Grzmot-Skotnicki odebrał od 
żołnierzy przysięgę a dowódca Batalionu, pułkownik GliI1ski wręczył dyplomy honorowe nada- 
nia odznak pamiątkowych staroście bydgoskiemu J. Suskiemu oraz przedstawicielom miast 
i organizacji, które ufundowały sztandar. Odznakę taką otrzymało STP w Bydgoszczy.44 
STP współpracowało z miejscowymi stowarzyszeniami technicznymi jak: Stow. Elektry- 
ków Polskich, z Kołem Związku Inżynierów Chemików, z Kołem Związku Inż. Kolejowych 
i Komitetem Rozbudowy Miasta. Niejednokrotnie wspólnie organizowano zebrania, na któ- 
rych członkowie STP wygłaszali prelekcje. Udostępniano lokal stowarzyszeniom, zachęca- 
no do korzystania z biblioreki i czytelni. Zdarzały się urządzane łączne wycieczki, jak np. 
w 1937 r. do cukrowni Nakło. W wycieczce uczestniczyli członkowie STP i Koła Związku 
Inż. Chemików. 45 
STP w Bydgoszczy miało ambicje aby skupić wokół siebie inżynierów i techników repre- 
zentujących różne specjalności techniczne. Nie udało się tego zrealizować w formie struktu- 
ry organizacyjnej. Rola STP w środowisku technicznym sprowadzała się do staraI1 o konso- 
lidowanie i inspirowanie twórczego ruchu pomorskiej myśli techniczno-naukowej. Odczyty, 
które były podstawowcl fonml działalności STP, spełniały niebagatelną rolę popularyzator- 
ską zwłaszcza w zakresie najnowszych osiągnięć ówczesnej nauki i techniki. 
W 'okresie II wojny światowej STP przerwało działalność i już nie powróciło do dawnej 
formy organizacyjnej. 
Po zawierusze wojennej, w pierwszych miesiącach 1945 r. inżynierowie i technicy czynili 
próby reaktywowania Stowarzyszenia. W dniu 12 stycznia 1945 r. odbył się I Walny Zjazd 
na którym powołano do życia organizację nową pod nazwą Stowarzyszenie Techników 
w Bydgoszczy. Niedługa była jego żywotność. Pod naciskiem Naczelnej Organizacji Tech- 
nicznej w Warszawie, postanowiono utworzyć w Bydgoszczy, Pomorską Organizację Tech- 
nicZ11ą jako Oddział NQT na województwo pomorskie. Dnia 5 października 1946 r. na zjeź- 
dzie przewodniczących branżowych stowarzyszell, których w tym okresie było 5 46 , w lokalu 
Stow. Techników w Bydgoszczy, wybrano władze Pomorskiej Organizacji Technicznej (POT) 
w osobach inż. inż.: przewodniczący - L. Tylbor, wiceprzewodniczący - J. Bijasiewicz. 


15a KroIlika Bydgoslw...
>>>
230 


sekretarz - Wl. Wasilewski, skarbnik - W. Miller, przewodniczący Komisji Rewizyjnej - 
J. Niedźwiedzki, członkowie Zarządu: B. Galicki, Grudziński, T. Korzeninowski, S. Macie- 
jowski, Szumowski, Z. Świderski i J. Wyżnikiewicz. 
Na zebraniu Zarządu POT w dniu 18 grudnia 1946 r. podjęto uchwałę o łikwidacji Stowa- 
rzyszenia Techników w Bydgoszczy.-ł7 Rozpoczął się nowy okres w działalności stowarzy- 
szeniowej polskich inżynierów i techników. 


Zal. nr 1 


Prezesi Stowarzyszenia Techników Polskich w Bydgoszczy 
Adan1 Piotr Piotrowski inż. elektrotechnik 
Urodził .się 7 grudnia 1879 r. w Gołal1czy b. powiat Wągrowiec jako syn Romualda 
i Kazimiery z d. Graff. Ojciec jego był lekarzem w Gołal1czy. Do gimnazjum zaczął uczęsz- 
czać w Gnieźnie, skąd przeniósł się do Charlottenburga i tam w pruskiej szkole uzyskał 
świadectwo dojrzałości. Studiował na Politechnice w Charlottenburgu gdzie otrzymał dy- 
plom inżyniera eletrotechnika. Po ukOl1czeniu studiów pracował w różnych fabrykach na 
terenie Berlina. Brał udział w I wojnie światowej. W 1915 r. ciężko ranny został zwolniony 
z niemieckiego wojska. Wrócił do rodzinnego miasta, gdzie jako ochotnik walczył w po- 
wstaniu wielkopolskim. 
W sierpniu 1919 r. wraz z rodzin.! zamieszkał w Bydgoszczy. Tu założył, jak pisze w życio- 
rysie, "warsztat mechaniczny, fabrykę maszyn do pisania i biuro inżynierskie". Był także za- 
przysiężonym taksatorem krajowego ubezpieczenia od ognia. Udzielał się w pracy spoleczno- 
politycznej. Działał \V Chrześcijallskiej Demokracji. Z ramienia tego Stronnictwa, w latach 
1929-1931 pełnił funkcję niepłalnego racicy miejskiego. W okresie 1921/22-1923 był preze- 
sem Stowarzyszenia Techników Polskich w Bydgoszczy. Zoną jego była Helena Bronisława 
z d. Nellling ur 3.1.1884 w Raciborzu. Miał trzy córki: 
1mię, Annę i Katarzynę. 
APB. Kartoteka mieszkmk6w: 
tamże, Akta miasta Bydgoszczy, akta personalne sygn. 1181 Ksi
ga adresowa miasta Bydgoszczy, 1923 s. 36. 


Franciszek Siemiradzki dyplomowany inż. mechanik 
Urodził się 12 stycznia 1870 r. w Nowogródku z ojca Franciszka i Zofii z d. Szalewicz. Po 
ukończeniu gimnazjum w Siedlcach, zaczął studiować na Uniwersytecie w Moskwie, skąd 
przeniósł się do Cesarskiej Wyższej Szkoły Technicznej w Moskwie. W tej uczelni, 31 maja 
1897 r. otrzymał dyplom inżyniera mechanika. Pracę zawodową rozpoczął w kwietniu 1898 r. 
w Zarządzie Kolei Mikołajewskiej w Petersburgu skąd w 1902 r. przeniesiony został do 
Głównego Zarządu Kolei przy Ministerstwie Dróg i Komunikacji. Tu pracował do kOlka 
sierpnia 1917 r., zdobywając szereg awansów iwyróżniell. 
W 1908 r. został zaliczony do specjalistów w zakresie kierownictwa robót i doradztwa 
technicznego budownictwa dróg kolejowych: W 1912 był mianowany inżynierem państo- 
wowym VI rangi a w 1914 r. otrzymał tytuł radcy dworu. Z dniem l IX 1917 r. objął stano- 
wisko dyrektora Szlisselburskich Fabryk Prochu i Materiałów Wybuchowych. Fabryką kie- 
rował do 31 paździemika 1921 r. Po powrocie do kraju początkowo zatrzymał się w rodzin- 
nym nueście a następnie przeniósł do Warszawy. Tu zatrudniony został jako nauczyciel w 
Pal1stowej Szkole Budowy Maszyn im. H. Wawelberga i S. Rotwanda od lipca 1922 r. prze- 
luesiony do Ministerstwa WRiOP pełnił funkcję wizytatora szkół zawodowych.
>>>
231 


Z Bydgoszczą związał się od stycznia 1924 r. przyjmując stanowisko dyrektora Państwo- 
wej Szkoły Przemysłowej, której był faktycznym organizatorem. Pod jego kierownictwem 
Państwowa Szkoła Przemysłowa była znana z dobrej organizacji pracy dydaktyczno-wycho- 
wawczej i wzorowego wyposażenia technicznego. Jako jedna z nielicznych posiadała wła- 
sną i nowoczesną drukarnię. Był znaną postacią cieszącą się dużym amorytetem w środowi- 
sku bydgoskim. 
W latach 1924-1926 był prezesem Srowarzyszenia Techników Polskich w Bydgoszczy. 
Szkoła przez niego kierowana była miejscem spotkaI1, i zebralI członków STP. Był współor- 
ganizatorem ogólnopolskiego IV Zjazdu Delegatów Związku Polskich Zrzeszeń Technicz- 
nych, który obradował w Bydgoszczy w dniach 25-27 września 1926 r. Przez 12 lat był 
radnym miejskim, reprezentując Narodowy Blok Gospodarczy, a przez 5 lat radcą Izby Prze- 
mysłowo-Handlowej w Bydgoszczy. Z jego inicjatywy powstała w Bydgoszczy Szkoła Me- 
chaników Lotniczych. Był jednym ze współorganizatorów bydgoskiego muzeum szkolnego. 
Działał w Zarządzie Towarzystwa Handlu Morskiego i Techniki Portowej w Gdyni. Poważ- 
ny był jego udział w zorganizowaniu Szkoły Handlu Morskiego i Techniki Portowej w Gdyni. 
W paidzierniku 1939 r. został wysiedlony przez okupanta do Generalnej Guberni. Za- 
mieszkał u swoich przyjaciół w maje:ltku Brdów pod Kołem. W kwietniu 1945 r. wrócił do 
B ydgoszczy. Przystąpił do reaktywowania szkoły obejmując stanowisko dyrektora. Zmarł 
22 stycznia 1948 r. i pochowany został na cmentarzu starofarnym przy ul. Grunwaldzkiej. 
Mogiłą opiekuje się młodzież Zespołu Szkół Mechanicznych Nr 1 w Bydgoszczy, tej szkoły 
która kontynuuje tradycje F. Siemiradzkiego i którego imię nadano jej 24 stycznia 1989 r. 
N a budynku szkolnym wmurowano tablicę pamiątkową ku czci inż. dyplomowanego 
Fr. Siemiradzkiego. 
APB, Zbiory materiałów dol. znanych POlllorzan - w tym własnoręcznie napisany cuniculum vitae; APB, Kurato- 
rium Okręgu Szkolnego Pomorskiego KOSP/sygn. 810 i 8ll; ..Ziemia Pomorska" z 24 stycznia 1948 f. i "Gazeta 
Pomorska" z 10 grudnia 1987 r.; Yerba Yelitalis - wydanie specjalne Kola Mlodych Dziennikarzy Bydgoszcz, sty- 
czerł 1989 r.; M. Romaniuk, Siemiradzki Franciszek Sylwester Jerzy (1870-1948) dyrektor Państwowej Szkoly 
Przemysiowej w Bydgoszczy, w: Bydgoski Slownik Biograllczny, tom II Bydgoszcz 1995, s. 134-135. 


Teofil Wdziękoński, inż. mechanik (1870-1954) 
Urodził się 20 grudnia 1870 roku w Kaliszu jako syn Edmunda i Leonii z d. Rogala- 
Zawadzkiej . 
W 1889 r. ukończył gimnazjum klasyczne w Kaliszu. Studiował na Polilechnice w Rydze 
uzyskując w 1899 r. dyplom inżyniera mechanika. Praktykę odbywał w Boltyckiej Fabryce 
Wagonów i w Dnieprowskiej Hucie Metalurgicznej. 
W 1902 r. został dyrektorem DekaIlskich Zakładów Wyrobów Ogniotrwałych M.A. Ko- 
walewskiego. Nie zrezygnował z pracy w poprzednim zakładzie. Oba te stanowiska piasto- 
wał do 1919 r. W roku tym, tak jak wielu Polaków opuścił Rosję i wrócił do kraju. Zan1iesz- 
kal w Warszawie skąd w 1922 r. przybył do Bydgoszczy powolany na członka Zarządu Tow. 
Akcyjnego "Kabel Polski". Po odejściu z Zarządu inż. Stanisława Rolbieskiego, przejął funkcję 
dyrektora fabryki kabli. Stanowisko to piastował do 30 grudnia 1929 r. W latach trzydzie- 
stych był dyrektorem "ZAP" - Zakładów Przemysłowych SA w Bydgoszczy i współwłaści- 
cielem Wielkopolskiego Tow. Elektrycznego Sp. z 0.0. 
W 1936 r. nabył część rozparcelowanego majątku rolnego w Rokocinie pow. Starogard, 
gdzie mieszkał z żoną od 1937 r. do wybuchu II wojny światowej. W okresie okupacji hitle-
>>>
232 


rowskiej przebywał w Generalnej Guberni. W czerwcu 1945 r. wrócił do Bydgoszczy. Ów- 
czesne władze nie pozwoliły mu zamieszkać w willi, którą wybudował w latach 1927-1928 
przy ul. Wyspiańskiego 12. 
Zaliczał się do grona najaklywniejszych działaczy gospodarczych i społecznych przedwo- 
jellllej Bydgoszczy. Należał do organizatorów Związku Fabrykantów, a w latach 1923-1928 
był jego prezesem. Podobnie w Bydgoskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej pełnił fmlkcję pre- 
zesa (1929), przewodniczącego Komisji Statutowo-Regulaminowej i Komisji Handlu Zagra- 
nicznego. Był szefem Rady Opiekm1czej przy Pallslwowej Szkole Przemysłowej i przewodni- 
czaącym Kuratorium Liceum Handlowego w Bydgoszczy. W 1925 r. z listy Komitetu Kultu- 
ralno-Gospodarczego wybrany został radnym miejskim. Pracował w komisji budowlanej i de- 
putacji Straży Pożanlej i Gazowni Miejskiej. W 1930 r. sprawowal funkcję sędziego handlo- 
wego przy Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. Aktywnie działał w Stowarzyszeniu Techni- 
k6w Polskich w Bydgoszczy będąc jego prezesem w okresie 1927-1928. Odznaczony był Krzy- 
żem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1929). Zmarł w Bydgoszczy 15 sierpnia 1954 r. 
S. Blażejewski. Wdziękoński Teofil (1870-1954), w: Bydgoski Slownik Biograficzny, t III Bydgoszcz 1996, 150- 
151; APB, IPHB. sygn. 301, 306, 392, 200. 404. 712; tamże Kal1o[eka 111. Bydgoszczy; Księga jubileuszowa SEP, 
His[OIia Stowarzyszenia Elekh)'k6w Polskich 1919-1959, W-wa 1959; J., Chamo[, Bydgoska Fabl)'ka Kabli, Byd- 
goszcz 1973; A.. Perliliska, Związek Fabl)'kamów w Bydgoszczy, w: Kronika Bydgoska XV, Bydgoszcz 1994, s. 
61-72. 


Karol TOIl1CZycki, inż. technolog (1879-1937) 
Urodził się 27 listopada 1879 r. w Warszawie jako syn Antoniego i Wandy z Aquilin6w. 
UkOl1czył szkołę realną w Warszawie. Studiowal w Instytucie Technologicznym w Peters- 
burgu uzyskując dyplom inżyniera technologa. Po ukOl1czeniu studiów pracował na kolei 
warszawsko-wiedeńskiej, skąd \V 1915 r. ewakuowany został do l\10skwy. W 1917 r. dał się 
poznać jako aktywny współorganizator i wiceprezes ZwiłZku Kolejarzy Polaków, a w 1918 r. 
jako pełnomocnik (VS reemigracji w Moskwie. Po powrocie do kraju zamieszkał w Warszawie. 
Do Bydgoszczy przybył w 1925 r. Na mocy uchwały bydgoskiego Lloyda, z dniem 
31 stycznia 1925 r. przejął stanowisko szefa przetbiębiorstwa po odwołanym z tej funkcji 
Erneście Muller. Dyrektorem Lloyda Bydgoskiego Tow. Akc. - Przedsiębiorstwa Zeglugo- 
wego, Cegielni, Tartaku i Fabryki Maszyn, był do 18 marca 1930 r. W tym okresie sprawo- 
wał szereg ważnych funkcji społeczno-gospodarczych. Był przewodniczącym Komisji Sta- 
tutowo-Regulaminowej i Komisji Handlu Izby Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy. 
W latach 1929-1930, jako prezes kierował Z wi qzkiem Fabrykantów. Był wiceprezesem Związ- 
ku Właścicieli Tartaków i członkiem Zarządu Komitetu Obywatelskiego do spraw Bezrobo- 
cia w Bydgoszczy. Przez kilka lat działał w Radzie Technicznej przy STP i był prezesem tego 
stowarzyszenia w okresie 1929-1930. W 1930 r. otrzymał godno
ć honorowego członka 
STP w By.dgoszczy. Był też wiceprezesem Rady Gospodarczej Okręgu Bydgoskiego, człon- 
kiem Zarządu Okręgowego Zw. Pracodawców Ziem Zachodnich i Zarządu Zw. Cegielń 
w Obwodzie Dolnej Wisły. W Warszawie z którą nigdy się nie rozstał, pełnił funkcję wice- 
prezesa Związku Przedsiębiorstw Zeglugowych i członka Zw. Drzewnych. Odznaczony był 
Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł w Warszawie 5 paździenlika 1937 r. 
ARB, Rejestr sądowy Bydgoszcz, sygn. 657 i 658; 13mże, fzba Przemyslowo-Handlowa Bydgoszcz, sygn. 712; 
..Pomorskie Wiadomości Techniczne" nr 9-10/38; SI. Loza, Czy wiesz klojest?, Warszawa 1938; "Dziennik Bydgo- 
ski" nr 49 z 1930 r.
>>>
233 


Konrad Kaspcrowicz inż. elektrotechnik, dr nauk fizyko-matematycznych 
Urodził się 2 grudnia 1879 r. w majątku Brzegi, b. powiat Jędrzejów. Posiadał wykształ- 
cenie wyższe i dyplom inż. elektrotechnika oraz inż. dr. nauk fizyko-matematycznych. 
W latach międzywojennych pełnił funkcję dyrektora Fabryki Sygnałów Kolejowych C. Fie- 
brandt i Ska. Sp. z 0.0. w Bydgoszczy. Bardzo mu na tym stanowisku zależało, gdyż w 1935 r., 
wybrany członkiem Zarządu Tow. Zakłady Kauczukowe Piastów Sp. Akc. zrezygnował z tej 
honorowej godności w obawie utraty pracy. W latach 1931-1936 był prezesem Związku 
Fabrykantów w Bydgoszczy. W 1935 r. wybrany został wiceprezesem Izby Przemysłowo- 
Handlowej w Gdyni i przewodniczącym Komisji Rewizyjnej Ubezpieczalni Społecznej 
w Bydgoszczy. W latach 1930-1931, jako prezes kierował Stowarzyszeniem Techników Pol- 
skich w Bydgoszczy. Należał też do Pomorskiego Automobilklubu. Podczas I wojny świato- 
wej odznaczony został "Krzyżem Zelaznym Korony Rml1U11skiej" i francuskiIll orderem "Legii 
Honorowej". Za udział w wojnie bolszewicko-polskiej 1920 r., otrzymał "Krzyż za Walecz- 
ność". Pracował naukowo, ogłaszając artykuły w "Przeglądzie Technicznym". 
APB. Izba Przemyslowo-Handlowa Bydgoszcz. sygn. 712. 715. 716; A.. Perlińska. Związek Fabrykantów w Byd- 
goszczy. w: Kronika Bydgoska XV. Bydgoszcz 1994, s. 61 -72. 


Ludwik Stanisław Rcgame)' inż. dyplomowany 
Urodził się 20 maja 1877 r. w Kijowie jako syn Rudolfa i Marianny z d. Zeleney. Zoną 
jego była Maria z d. Strowska ur. 29 czerwca I g92 r. w Tuluzie, córka profesora Sor-bony. 
Mieli tylko jedną córkę Marię Janinę ur. 23 marca ł921 r. w Szwajcarii. Posiadał wyższe 
wykształcenie techniczne i tytuł inżyniera dyplomowanego. Wraz z rodziną zamieszkał w 
Bydgoszczy na przełomie lat 1920/ł92J. przybywszy ze Lwowa. Od 15 grudnia 1920 r. do 
31 marca 1934 r. pracował \V Zarządzie Miejskim Ill. Bydgoszczy na stanowisku płatnego 
radcy i budowniczego miejskiego. W 1934 r. przeszedł na emeryturę. Z dniem l lipca 1934 r. 
otrzymywał zaopatrzenie emerytalne w kwocie 600 zł z kasy miejskiej. W zamian miał spra- 
wować opiekę nad polonią francuską i do Magistratu przesyłać sprawozdania z tej działalno- 
ści. Z rodziną 2 lipca J 934 r. wyjechał do Paryża. W tym charakterze otrzymał zezwolenie na 
pobyt we Francji do 16 czerwca 1937 r., następnie przedłużone do 30 czerwca 1941 r. Cały 
plik sprawozdalI, które przesłał do Magistratu, zachował się w jego aktach personalnych. 
Ostatnie sprawozdanie z tej działalności dotyczy okresu czerwiec 1938 r.do czerwca 1939 r. 
Przebywając jeszcze w Bydgoszczy prowadził ożywioną działalność społeczną przewodni- 
cząc w Komitecie Dni Chopinowskich i sprawując w latach 1932-1933 funkcję prezesa STP. 
Na obczyźnie kontynuował aktywną działalność społeczno-polityczną wśród polonii fran- 
cuskiej liczącej wówczas 175 000 Polaków. Piastował szereg eksponowanych stanowisk. 
Był wiceprezesem Zarządu Głównego Zw. Polaków we Francji, prezesem Paryskiego Okrę- 
gu Zw. Polaków, prezesem Domu Polskiego w Paryżu, stałym dełegatem towarzystwa Les 
amis de la Pologne oraz przewodniczącym Sądu Honorowego w Towarzystwie b. Wojsko- 
wych i Rezerwistów Koła Paryż i Argenteuil. Prowadził szeroką propagandę ojczystego kra- 
ju. wygłaszając odczyty na różne tematy o problematyce połskiej i pisząc artykuły o Polsce 
na łamach różnorodnych czasopism tak polskich jak i francuskich. 
APB, Kartoteka micszkmlców m. Bydgoszczy: tamże, Akla lU Bydgoszczy - akta personalne sygn. 3190; Księgi 
adresowe m Bydgoszczy 1922- 1 933.
>>>
-- 
-- 


234 


Stanislaw Lechowski, inż. elektryk 
Urodził się l maja 1888 r. w miejscowości Zmeryńce na Ukrainie, jako syn Józefa i Kazi- 
mięry z Ossowskich. Posiadał wyższe wykształcenie techniczne i tytuł inżyniera elektryka. 
W 1922 r. przybył z Włocławka do Bydgoszczy i mieszkał w tym mieście do paidziernika 
1939 r. Przymusowo wysiedlony przez okupanta hitlerowskiego do Generalnego Guberna- 
torstwa przebywał tam przez okres n wojny światowej. Do Bydgoszczy wrócił w maju 1945 r. 
W okresie międzywojennym prowadził przedstawicielstwo Tow. Akc. Kabel Połski i Pol- 
skiego Tow. Elektrycznego SA w zakresie wykonywania urządzeń wysokiego napięcia. Kie- 
rował też własnym biurem technicznym. Był aktywistą stowarzyszeniowym działając w 
Oddziale Bydgoskim Stow. Elektryków Polskich i w STP Bydgoszcz. 
Wybrany został 20 stycznia 1928 r. skarbnikiem SEP a w 1933 r. jego prezesem. Na zebra- 
niach SEP wygłaszał referaty z dziedziny elektryfikacji i gospodarki elektrycznej. W 1932 r. 
jego odczyt na temat "Projektu elektryfIkacji okręgu bydgoskiego w oparciu o elektrownię 
bydgoską" był tak interesujący i innowilcyjny, że zainteresował przedstawicieli miasta i oko- 
licznych gmin. W latach 1934-1939 był prezesem STP w Bydgoszczy. Podczas jego długolet- 
niej kadencji niebywale ożywiła się działalność popularyzatorska i kulturalna STP. Sam ak- 
tywnie uczestniczył w wieczorach odczytowych wygłaszając prelekcje np. na temat "Przy- 
szłość elektryfikacji PoznaIlskiego i Pomorza" czy "Rentowność elektryfikacji rolnictwa". 
Wchodził w skład Komitetu Redakcyjnego "Pomorskich Wiadomości Technicznych". 
Zmarł w Bydgoszczy 22 czerwca 1946 r. i pochowany został na cmentarzu na Sielawkach. 
APB, Karlmeka mieszkańców; Księgi adresowe miasta Bydgoszczy 1922-1937; "Pomorskie Wiadolllo
ci Technicz- 
ne" nr l, 2, 9-10/38; Księga jubileuszowa 50-lecia Oddzialu Bydgoskiego Stowarzyszenia Eleku)'ków Polskich, 
Bydgoszcz 1971; "Ilustrowany Kurier Polski" z 24 czerwca 1946 r. 


Przypisy 


l J. Piłatowicz, Stowarzyszenie Techników Polskich w Warszawie 1898-1939, czę
ć I 1898-1918, Warszawa 
1993. 


2 J. PiłaLOwicz, Stowarzyszenie Techników Polskich w Warszawie część II. Dwudziestolecie międzywojenne, 
Warszawa 1993 
3 ,,Dziennik Bydgoski" z 15 X 1919. 
4 Ibidem z 19 X 1919. 
5 Ibidem. 
6 Archiwum NOT w Bydgoszczy (ANOTB), akta własne sygn. 369; K. Strze
niewski, Człowiek kiłku epok, w: 
,,Przegląd Techniczny" 25/1996. 
7 ,,Dziennik Bydgoski" z 2 listopada 1919 r. 
8 Bydgoszcz w dobie Powstania Wielkopolskiego, Praca zbiorowa pod redakcją Zdzisława Grota, Bydgoszcz, 
BTN 1970, s. 77 i 10. 
9 "Dziennik Bydgoski" z 15 i 21 stycznia 1921 r. 
10 Ibidem z 28 stycznia 1921 r. 
11 ANOTB, akta własne, sygn. 129. 
12 Ibidem sygn. 21/87 i 17/9. 
13 A. Zieliński, A. Paszkiewicz, Początki przemyslu, "Przegląd Techniczny" 37/1995. 
14 A. Zieliński, A. Paszkiewicz, Utworzenie Związku, w: "Przegląd Techniczny" 38/1995. 
15 ,,Dziennik Bydgoski" z 17 kwietnia 1921 r.
>>>
235 


16 J. Pilatowicz, op. cit. s. 12-13. 
17 ANOTB, Statut Stowarzyszenia Techników Polskich w Bydgoszczy z 1929 r. 
18 J. Piłatowicz, op. cit. s. 14-15. 
19 Statut STP op. cit. 
 ł 5. 
20 "Dziennik Bydgoski" z 28 lutego 1930 r. 
21 Statut op. cit. 
 27. 
22 Ibidem 
 21. 
23 J. Pilatowicz, op. cit., s. 27. 
24 ANOTB, Wspomnienia inż. Grzegorza Przybiclskiego. 
25 Archiwum Państwowe Bydgoszczy (APB), Izba Przemyslowo-Handlowa Bydgoszcz (IPHB), sygn. 408. 
26 G. Przybielski, op. cu. 
27 Z. Mrozek, Z dziejów towarzystw kulturalno-oświatowych, artystycznych i naukowych Bydgoszczy w okresie 
międzywojennym. w: Kronika Bydgoska VI. Bydgoszcz 1982, s. 133-144. 
28 Relacja inż. E. Matuszewskiego, dlugoletniego sekretarza NOT w Bydgoszczy. Tenże infOlmację taką otrzy- 
mai od nieżyjącego inż. architekta Alfonsa Licznerskiego. 
29 Księgi adresowe miasta Bydgoszczy z lat 1922-1936/37. 
30 "Dziennik Bydgoski" nr 49 z 1930 r. 
31 A. Paszkiewicz, A. Zieliński. Historia zrzeszania się polskich inżynierów i techników, Warszawa 1995, s. 6. 
32 Księga adresowa miasta Bydgoszczy 1936/37. 
33 Z. Mrozek, op. cit. 
34 APB, lPHB. sygn. 408. 
35 "Dziennik Bydgoski" z 9 kwietnia. 2 i 3 czerwca 1921 r. 
36 APB, IPGB, sy'gn. 408 i "Dzieunik Bydgoski" z lat 1921-1938. 
37 "Pomorskie Wiadomości Techniczne", Bydgoszcz 1938. s. 75 i ll3. 
38 Ibidem, nr 1-10. 
39 Ibidem, nr l, 2, 4. 
40 "Gazeta Bydgoska" z 28 września 1926 r. 
41 "Gazeta Bydgoska" z 28 wrz
nia i 22 paździemika 1926 r., "Dziennik Bydgoski" z 28 września 1926 r. APB, 
IPHB, sygn. 408. 
42 APB, IPHB, sygn. 735 - spotkania z naczelnym dyrektorem Banku Polskiego dr. Mieczkowskim, z ministrem 
Ministerstwa Komunikacji inż. PawIem Romockim. 
43 "Pomorskie Wiadomości Techniczne" nr 1/1938 s. 14-15. 
44 Ibidem. 
45 "Pomorskie Wiadomości Techniczne" nr 6/1938. 
46 ANOTB, akta wlasne sygn. 129 i 130 - Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Budownictwa, Stow. Elektry- 
ków Polskich, Stow. Mechaników Polskich, Stow. Cukrowników, Polskie Zrzeszenie Gazowników i Wodo- 
ciągowców. 
47 ANOTB, akta własne sygn. 129 i 130.
>>>
236 


Zdzisław Biega6ski 


POWIATOWA KSIĘGA NARODOWOŚCIOWA, CZ. V 
- DOKUMENT DOTYCZĄCY MNIEJSZOŚCI ŻYDOWSKIEJ 
W BYDGOSZCZY (1937 ROK) 


W ostatnich kilku latach obserwujemy znaczny wzrost zainteresowań historyków zagad- 
nieniem żydowskim w Polsce międzywojennej. Pojawiły się publikacje ukazujące dzieje 
ludności żydowskiej w poszczególnych regionach i miejscowościach. Powstały także pierw- 
sze opracowania dotyczące regionu wielkopolsko-pomorskiego, w którym probleln żydow- 
ski miał charakte
 dosyć specyficzny, a decydowały o tym takie uwarunkowania, jak np.: 
nie
ielka liczba Zydów, koncentracja ludności żydowskiej w większych miastach, podział 
na Zydów miejscowych, zasiedziałych - tzw. "pruskich" i napływowych - "rosyjskich", 
antysemityzm znacznej części lokalnego społeczeństwa polskiego na tle ekonomicznym 
i religijnym, jednak bez występowania cech rasistowskich. Dużą aktywność, przejawiało 
zwłaszcza środowisko historyków toruńskich, którzy opracowali działalność większości gmin 
żydowskich na obszarze województwa pomorskiego w okresie międzywojennym, a także 
wiele dalszych k
estii szczegółowychI. W nieco mniejszym stopniu zaawansowane są bada- 
nia nad dziejami Zydów wielkopolskich w okresie międzywojennym. Wydana została wpraw- 
dzie bardzo dobra monografia społeczności żydowskiej w Kaliszu 2 , ale miasto to należało do 
województwa poznaIl,skiego dopiero w kOlkowym okresie II Rzeczypospolitej, po zrealizo- 
waniu reformy administracyjnej - od l kwietnia 1938 roku. Ogólny obraz życia ludności 
żydowskiej w Poznaniu ukazał Z. DwernickP, natomiast dzieje Zy
ów w Wielkopolsce, 
także w formie zarysu problematyki, opracował L Kowalski-ł. Dzieje Zydów w Bydgoszczy 
zostały opracowane jak dotąd jedynie w bardzo skromnym zakresie, pomimo że miasto to 
stanowiło w latach międzywojennych obok Poznania największe skupisko tej grupy narodo- 
wościowej w województwie poznaliskim. Jedyną pozycją na ten temat pozostaje książk
 E. 
Alabrudzillskiej, której jeden z rozdziałów dotyczy działalności Gminy Wyznaniowej Zy- 
dowskiej w Bydgoszczy5. W druku znajduje się obszenle opracowanie dziejów mniejszości 
żydowskiej w Bydgoszczy w łatach 1920-1939, będące częścią drugiego tomu Historii Byd- 
goszczy pod red. M. Biskupa, autorstwa niżej podpisaneg0 6 . 
Do odtworzenia dziejów ludności żydowskiej w Bydgoszczy zachowało się niewi
le ma- 
teliałów archiwalnych. Podstawowe znaczenie posiadają akta Gminy Wyznaniowej Zydow- 
skiej w Bydgoszczy, w których dominuje dokumentacja dotycząca spraw finansowych, pon- 
nadto wiele cennych infonnacji zawierają sprawozdania tygodniowe sytuacyjne wojewody 
poznańskiego, znajdujące się w zespole Urzędu \Vojewódzkiego Poznańskiego (przecho- 
wywane w Archiwum Państwowym w Poznaniu, także w postaci mikrofilmów w Archiwum 
Akt Nowych w Warszawie). Nie zachowały się, niestety, akta Starostwa i Wydziału Powia- 
'towego w Bydgoszczy. Nieco danych, chociaż jednostronnych, dostarcza staranna kwerenda 
ówczesnej prasy bydgoskiej oraz sprawozdania lokalnej Policji Państwowej. Ze względu na 
niedostatek mateIiałów archiwalnych celowe wydaje się udostępnienie szerokien1u gronu 
badaczy i czytelników fragmentu "Powiatowej Księgi Narodowościowej" z kOlka 1937 roku. 
Na użytek władz administracyjnych zamieszczono w niej krótką charakterystykę mniejszo-
>>>
237 


ści żydowskiej w Bydgoszczy, a przede wszystkim podano podstawowe dane dotyczące ży- 
cia organizacyjnego, gospodarczego oraz zaprezentowano sylwetki ważniejszych przedsta- 
wicieli społeczności żydowskiej. Dokument jest publikowany w fonnie oryginalnej; popra- 
wione zostały jedynie oczywiste błędy ję
ykowe i uzupełnione skróty i zmodernizowano też 
pisownię, np. w całym tekscie wyraz "Zyd" pisany jest małą literą. Całość zaopatrzono 
w przypisy, zawierające dodatkowe informacje i niezbędne sprostowania. 


*** 


Og
lna charakterystyka luniejszości żydowskiej. 
Zydzi po mniejszości niemieckiej stanowią drugą dość liczną i skonsolidowaną mniej- 
szość na terenie Ill. Bydgoszczy. Na 137 146 mieszkańców m. Bydgoszczy Zydzi liczą 2 058 
osób (1,5%). 
Mieszkają zwarto w okolicy ulicy Długiej, a tylko nieliczne jednostki mają swoje zakłady 
na innych ulicach. 
Zydzi stanowią element dobrze zorganizowany politycznie, zawodowo a nawet samopo- 
mocowo. Polityczne organizacje są na ogół mało żywotne, co jednak nie przeszkadza utrzy- 
maniu ścisłego kontaktu z innymi ośrodkami o większych skupieniach Żydów 7 . W rozwoju 
przeszkadzają im organizacje antysemickie urządzające sporadyczne bojkoty i pikietowa- 
nia 8 . Zwłaszcza niektóre pisma miejscowe prowadzą ostrą kampanię przeciwżydowsk ą 9. Stan 
posiadania Żydów, jak i liczba ich jednak się nie zmienialo. 
Mimo stosunkowo małej ilości Zydów, trzeba podkreślić wcale dużą ilość organizacji 
(17)11, których lojalność do Państwa jest względna i działalność, szczególnie jeśli chodzi 
o organizacje zawodowe i niektóre młodzieżowe, zbacza mocno na lewo, wykazując radyka- 
lizację członków oraz czasami tendencje komUl.listyczne I2 . Akcja jednak prowadzona jest z 
niezwy,kłą ostrożnością. Sytuacja gospodarcza Zydów przedstawia się dobrze i mimo walki 
prowadzonej przez ugrupowania polityczne - utrzymują swą niezależność i mocną pozycję 
finansową. 


Dane c)frowe ludności żydO\-vskiej. 


Gmina Ogólna liczba Liczba Żydów % Żydów 
mieszkańców 
Bydgoszcz miasto 137.146 2.058 1.5 


Przedsiębiorstlva żydO\-vskie. 
l) Przedsiębiorstwa przemysłowe. 


Nazwa przeds. Rodzaj Liczba pracowników 
Gmina i właściciela produkcji Polaków Żydów 
- opinia polityczna 
"Filet" Fabryka 50 26 
Bydgoszcz miasto Szajnik Michał firan 
- syjonista i sieci
>>>
238 


2) PrzedsiębiorsTwa handlowe 
)'dowskie. 


Gmina Liczba przedsię- Ogólna liczba personelu 
biorstw handlowych Uwagi 
Polacy Zydzi 
Bydgoszcz miasto 90 200 70 


3) Przedsiębiorstwa rzemieślnicze żydawskie. 


Gmina Liczba przedsiębiorstw Ogólna liczba personelu Uwagi 
rzemieślniczych Polacy Zydzi 
Bydgoszcz miasto 50 12 59 


4) Banki. 


Miejscowość Nazwa banku Dyrektor Charakterystyka 
wzgl. kierownik działalności 
Stowarzyszenie Zyd. Inż. Klotz Jakób Byd- Udzielanie bezprocen- 
Bydgoszcz Kasy Bezprocentowej goszcz współwłaśc. towych pożycz
k 
"Gemiłus" Chesed"'3 fabryki kleju Bydgoszcz, niezamożnym Zydom. 
ul. Gdańska 134. 


Parafie żydowskie i dalle w)'ZIlGllim've. 


Siedziba Narodo- Imię i nazwisko Liczba Liczba 
Gmina parafii wość rabina rabina parafian parafian innej Uwagi 
i obyw. Żydów narodowości 
Bydgoszcz Bydgoszcz Narod. Dr Sonnenschein 2042 
miasto Wały żydowska Efraim 
Jagiellońskie obyw. 
nr 7 polskie
>>>
239 


Zydowskie organizacje. 


1) PolitycZIle. 


Nazwa i Posia- 
Lp. Nazwa Organizacji miejscowość Ilość Czy należą Nazwisko dany 
opisywanej członków Polacy i ilu? i imię prezesa mają- 
jednostki tek 
1. Organizacja Syjonistyczna Bydgoszcz 100 nie Barciński - 
w Polsce, Odłam "Al Ha- oddział Jakób 
miszmar" - inaczej Syjoni- 
ści B"14 
" 
2. Organizacja Ogólna Syjo- Bydgoszcz 80 nie Lewin - 
nistów w Polsce 15 oddział Harry 
3. Organizacja Syjonistów Bydgoszcz 68 nie Gelbfisch - 
Rewizjonistów "Brith-Hazo- oddział Paweł 
har"16 


2) Społeczne. 


Nazwa i Posia- 
Lp. Nazwa organizacji miejscowoŚć Ilość Czy należą Nazwisko dany 
opisywanej członków Polacy i ilu? i imię prezesa mają- 
jednostki tek 
1 2 3 4 5 6 7 
1. Stow. Dobroczynne Stow. 140 me Klotz - 
"Gmiłus - Chesed" zarej. Jakób 
Bydgoszcz 
2. Stow. Popierania Biednych Stow. 130 nie Bandler - 
Żydów "Tomchaj Anyim" zwykłe Jakób 
3. Stow. Wzajemno Pomocy Stow. 80 nie Rybojad - 
na wypadek śmierci za rej . Natan 
4. W.I.Z.0. Zrzeszenie Ko- Stow. 50 nie Brodzka - 
biet Żydowskich 17 zareJ. Estera 
5. Związek Żydów Uczestni- Stow. 54 nie Hermann - 
ków Walk o Niepodległość zarej. Bronisław 
Polskj18
>>>
240 


1 2 3 4 5 6 7 
6. Uga Pomocy Pracującym Stow. 20 me Lewi Znaj- 
w Palestynie 19 zarej. Lajb duje 
sięw 
stanie 
organ. 
7. "Tarbut" żydowskie stow. Stow. 230 me Barciński - 
kult. oświat. w Polsce zarej. Jakób 
8. Związek Młodzieży Żydow- Stow. 65 nie Schmidt - 
skiej20 zwykłe Abram 
9. "Hanoar Haiwry Akiba" - Stow. 45 me Lipszyc - 
żydowska organ. skautow- zwykłe Józef 
ska 
10. Organizacja "Hechaluc Stow. - nie Symcha - 
Pionier" w Polsce zwykłe Berman 
11. 
towarzyszenie młodzieży Stow. 58 nie Zylberberg - 
Zydowskiej im. Trumpeldo- zwykłe Jucz 
ra (Brith Trumpeldor) 


3) Spurrmre. 


Nazwa i Posia- 
Lp. Nazwa organizacji miejscowoŚć Ilość Czy należą Nazwisko dany 
opisywanej członków Polacy i ilu? i imię prezesa mają- 
jednostki tek 
1 2 3 4 5 6 7 
1. Zydowski Klub Sportowy 80 me Chaim - 
"Szomryja - Warta" Zygmunt 


4) Zowuduwe. 


Nazwa i Posia- 
Lp. Nazwa organizacji miejscowoŚć Ilość Czy należą Nazwisko dany 
opisywanej członków Polacy i ilu? i imię prezesa mają- 
jednostki tek 
1 2 3 4 5 6 7 
1. Związek Kupców (Żydów)21 - 85 nie Lewin Harry - 
2. Centralny Związek Rze- Beer 
mieślników Żydów w Pol- - 51 nie Symcha - 
sce. oddział Bydgoszcz 22
>>>
241 


Wybitniejsi działacze żydowscy na polu politycznym. społecznym. sportowym. gospodarczym. 
zawodowym. wyznaniowym. 


Przynależność Charakterystyka działalności 
L.p. Imię i nazwisko Adres do organizacji i stopień wpływów 
żydowskich w społeczeństwie żydowskim 
1 2 3 4 5 
1. Barciński Jakub Gdańska Wybitny działacz Jest prezesem obok wym. organi- 
95/8 pol. na polu organi- zacji i posiada znaczne wpływy a 
zacji Ogólnej Syjo- ponadto jest on dobrym mówcą 
nistów odłam "B" oraz na polu oświatowym" Tarbu- 
tu" 
2. lewin Harry Mickiewi- Wybitny działacz na Jest obu organizacji wym. preze- 
cza 4 polu organizacji sem i posiada znaczne wpływy. 
ogóln. syjonistycz- bowiem jest on nastawienia coraz 
nej odłam "A" radyk. więcej wrogiego w stosunku do 
i na terenie zawo- polskości w związku z wzmożoną 
dowym Związku akcją antysemicką 
Kupców Żydów 
3. Beer Symcha Wełniany Wybitny działacz na Jest prezesem obok wymienionej 
Rynek 9 polu Zw. Rzemieśl- organizacji. wybitny działacz na 
ników Żydów orga- polu związkowym i posiada znacz- 
nizacja zawodowa ne wpływy 
lewicowa 
4. Miedziński Toruńska Wybitny działacz na Były długol
tni prezes Zw. Rze- 
Dawid 26 terenie Zw. Rze- mieślników Zydów obecnie jest on 
mieśł. Żyd. o poglą- członkiem w zarządzie kasy bez- 
dach skrajnie lewi- procentowej żyd. z ramienia w.w. 
cowych oraz na te- organizacji 
renie kasy bezpro- 
centowej członek 
zarządu 
5. Klotz Jakub Petersona Prezes Żyd. Kasy Długoletni prezes Żyd. Kasy Bez- 
8 bezprocentowej proc. oraz wybitny organizacji 
"Gemilus Chesed" i Zjedn. Gmin Wyzn. Żyd. woj. po- 
ogólny działacz na znańskiego i pomorskiego i posia- 
terenie org. żyd. da duże wpływy wśród społeczeń- 
umiarkowanych stwa żydowskiego 
6. Bandler Jakub 20 stycznia Prezes Towarzy- Wybitny działacz na polu organi- 
10 stwa Popierania zacji społecznych zwłaszcza w 
ubogich "Tom-Chej- obok wymienionym 
Anyim" 


16 Kronika Bydgoska...
>>>
242 


1 2 3 4 5 
7. Schl'!lidt Amugon Ossoliń- Prezes Zw. Mło- Wybitny działacz na terenie związ- 
skich 9 dzieży Zydowskiej kowym ewtl. oświatowym, ewtl. 
politycznym w kierunku lewic., bo- 
wiem sam jest silnym zwolenni- 
kiem Poalej- Syjon-Prawica i czło- 
nek zarz. tymc:z. Komit. na ogól. 
Polsk. Kongr. Zyd. z ramienia Po- 
alej Syjon-Praw. 
8. Rabin Dr. Son- Ig. Pad e- Wybitny działacz na Wymieniony jako rabin posiada 
nenschein Efra- rewskiego polu wszystkich or- szerokie wpływy we wszystkich or- 
im 3 ganiz. spoI. i ewtl. ganizacjach spoI., oświatowych i 
oświat. oraz relig. jeden z wybitnych organizat. Zrze- 
oraz organ. Zrze- szenia Gmin Zyd. wyznaniowych 
szenia Gmin Ży- 
dowsk. woj. po- 
znańskiego i po- 
morsko 
9. Dr. Kerz Abra- Dworcowa Na terenie Byd- Wym. jako lekarz posiada szero- 
ham 12 goszczy organizat. kie wpływy wśród spoI. żyd., or- 
i opiekun "Hechonie gan. i opiekun Instytutu Młodzie- 
Pionier" oraz ki e- ży Żyd. "Hechanie Pionier" oraz 
rownik opieki spał. kierownik opieki spał. przy gminie 
przy gminie żydow- żydowskiej 
skiej 
10. Hesmen Ks. Mar- Prez. Zw. Zyd. Wybitny działacz na terenie związ- 
Bronisław kwarta 20 Uczestn. Walk o Nie- ku, osoba dość papuI. i posiada 
podległość Polski wśród organ. wpływy. 
11. Lewi Lajb Długa 42 Prezes Ligi Pomocy Wybitny działacz na terenie organ. 
Pracującym w Pale- i posiada duże wpływy. 
stynie 
12. Kartowski Pomorska Czl. zarz. Zyd. Klu- Wybitny działacz na terenie spor- 
Zygmunt 55 bu Sportowego towym i posiada duże wpływy 
"Szomryja - Warta" wśród młodzieży, jak i starszych 
Żydów. 
13. Brodzka Jasna 2 Prez. Zrzeszenia Wybitna działaczka na terenie or- 
Estera Kobiet Zydowskich ganizacji i posiada znaczne wpły- 
"W.I.Z.O." wy wśród kobiet żydowskich 
14. Gelbfish Dworcowa Prez. Organ. Syjo- Wybitny działacz na terenie orga- 
Paweł 17 nist-Rewizyj. ..Brith nizacji i posiada znaczne wpływy 
Hazohar" wśród organizacji
>>>
243 


1 2 3 4 5 
15. Rybojad Natan Chrobrego Prez. Stow. Wza- Wybitny działacz na terenie or- 
22 jemnej Pomocy na gan., oraz posiada filie żyd. cza- 
wypadek śmierci sopism, które następnie kolportu- 
je wśród czytelników, posiada 
dość duże wpływy wśród wym. 
organizacji 
16. Zylberg Dworcowa Prez. S1. Młodz. Ży- Organizator i wybitny kierownik na 
Juer 76 dowkiej im. "Trum- terenie organizacji, posiada 
peldora" w Polsce - znaczne wpływy 
oddz. w Bydgosz- 
czy 


Przypisy 


l Ukazały się m.in. następujące prace: Mniejszości narodowe i wyznaniowe w województwie pomorskim 
'\V okresie międzywojennym (1920-1939). pod red. M. Wojciechowskiego. Torm} 1991 (zwłaszcza al1yk.llły 
J. Szilinga i Z.H. Nowaka); Emancypacja - asymilacja - antysemityzm. Żydzi na Pomorzu w XIX i XX wieku. 
Zbiór studiów pod red. Z. Nowaka. TlIruń 1992 (ZWhlszcza 3l1ykuł Z.H. Nowaka); Mniejszości narodowe 
i wyznaniowe w TOll!niu w XIX i XX wieku. Zbiór studiów pod red. M. Wojciechowskiego. Toruń 1993; 
Gnliny \Vyznaniowe Zydowskic w województwie pomorskim w okresie międzywojennym (1920-1939). Zbiór 
studiów pod red. J. Szilinga. Ton1111995: Z. Karpus, Z. Waszkiewicz. "Zagadnienie żydowskie na Pomorzu". 
Nieznane opracowanie Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego w Toruniu z grudnia 1935 roku. w: żydowskie 
gminy wyznaniowe. Studia z dziejów kultury żydowskiej w Polsce, LI, Wrocław 1995. s. 191-203. 
2 A. Pakentreger, Zydzi w Kaliszu w lalach 191
-1939. Warszawa 1988. 
3 Z. Dworecki. Ludność żydowska w Poznaniu w latach 1918-1939. w: Zydzi w Wielkopolsce na przestrzeni 
dziejów, praca zbiorowa pod red. J. Topolskiego i K. Modelskiego. POZI1CUl 1995. 
4 I. Kowalski. Dzieje ludności żydowskiej w województwie poznańskim w latach 19 J 9-1939. Kronika Wielko- 
polski. 1995, nr4. 
5 E. Alabrudzińska. Mniejszości wyznaniowe w Bydgoszczy w latach 1920- J 939. Tomń 1995. 
6 Z. Biegański. Zydzi w Bydgoszczy w lalach 1920-1939 (praca w dl1lku). 
7 Zydzi bydgoscy byli bardzo zróżnicowani plld względem pl-Lynależności partyjnej. przy czym zdecydowanie 
przeważały wśród nich wplywy organizacji syjonistycznych. ostro zreszt;l rywalizujących pomiędzy sobą. 
Spory polityczne wiedli wewmltrz wlasnej społeczności, na zewnątrz zaś występowali jako gmpa narodowo- 
ściowa dobrze skonsolidowana. Nie angażowali się ani w miejscowych partiach niemieckich. ani polskich. 
Jest charakterystyczne. że nie utrzymywali szerszych kontaktów z gminami żydowskimi istniającymi \V Wiel- 
kopolsce i na Pomorzu. natomiast wspólpracowali glównie z organizacjami żydowskimi w Łodzi (,....ięzy eko- 
nomiczne) i Warszawie (kontakty w sprawach politycznych i ogólnożydowskich). 
8 Dokument powstał o okresie największego nasilenia różnorodnych działaJI antyżydowskich, podejmowanych 
w latach 1936-1938 przez lokalnych radykalów związanych z obozem narodowym. Regularnie. zwłaszcza w 
okresach wzmożonych zakupów przedświątecznych. prowadzona była akcja bojkotu i pikietowania sklepów 
należących. do Żydów. sporadycznie dochodziło do wypadków pobicia i innych ekscesów. Do ograniczenia 
wplywów Zydów nawoływali niektórzy lokalni politycy i działacze (np. Antoni Bolesław Lewandowski - 
posel poprzednich kadencji sejmu, Edward SoboczYllski - radny miejski. w przeszlości prezes regionalnej 
organizacji "Roz
\'ój" i inni). a także prasa. W kOllcU 1937 r. bojkot gospodarczy prowadzony był pod hasłem 
"Bydgoszcz bez Zydów". 
9 Zdecydowanie niechętne Żydom m1ykuly i infonnacje publikowaly najbardziej licz{lce się dzienniki bydgo- 
skie. - "Dziennik Bydgoski" i .,Gazeta Bydgoska". od 1933 r. "Kmier Bydgoski". Neutralne było jedynie 
oblicze "Dnia Bydgoskiego" -lokałnej mutacji sanacyjnego "Dnia Pomorskiego". Jest charaktel)'styczne. że
>>>
244 


wlaśnie w Bydgoszczy ukazywało si
 z przerwami od 1914 r. jedno z najbardziej antyżydowskich pism w 
Polsce, jakim był "Szabes-Kurier" redagowany przez Michala Kulika. Siedziba redakcji znajdowała się przy 
ul. Podołskiej, nakład sięgał 5 tysięcy egzemplarzy. .,Sz
lbes-Kurier". cieszący się poparciem miejscowych 
organizacji kupieckich polskich, wspierany obficie płatnymi ogloszeniami. poslugiwal się metodami wyszy- 
dzania kultury i obyczajów Żydów, szennowal plotką i pomówieniami. Ostro pięhJOwał tzw. "szabesgojów", 
tzn. osoby narodowości połskiej utrzymujące z Żydami jakickolwiek kontakty. Publikował też zdjęcia osób 
uczęszczających do sklepów żydowskich z odpowiednimi, obrailiwymi komcntarzanu. 
10 Liczba Zydów - mieszkańców Bydgoszczy w okresic międzywojennym zmieniala się. Bezpośrednio po I 

ojnie światowej i decyzjach Traktatu Wersalskiego, włączających Bydgoszcz do państwa polskiego, wielu 
Zydów - w znacznym stopniu związanych z kulturą nicmiecką - opuścilo miasto i przeniosło się do Rzeszy. W 
1921 r.liczba osób wyznania mojżeszowego w Bydgoszczy, jak wynika z danych Wydzialu Ewidencji Ludno- 
ści m. Bydgoszczy, spadła do najniższego. w dwudziestoleciu międzywojennym, poziomu; odnotowano załe- 
dwie 681 takich osób. z których nic wszyscy przyznawali się do narodowości żydowskiej. Już od 1922 r. 
pomimo trwającego exodusu "nienueckich" Żydów, ich liczba w mieście zaczęła systematycznie rosnąć. Do 
Bydgoszczy przybywali. głównie z okolic Włocławka. Kałisza i Lodzi. żydowscy kupcy i handlarze z rodzina- 
mi, tworząc w okolicach ulicy Dlugiej kolonię żydowską, tak iż prasa zaczęła alarmować o powstaniu "Bydgo- 
skich Nalewek". Wyd.łje się. że udsetek Żydów - tubylców, tzn. będących mieszk3J1cami miasta w latach 
pUJOwania pruskiego. w wyniku emigracji ludności niepolskiej był jednak w Bydgoszczy nieco wyższy niż w 
Poznaniu, gdzie wedlug szacunków Z. Dworeckiego wynosił zaledwie 15%. W 1934 r. liczba Żydów w Byd- 
goszczy wynosiła około 2(x)() (1,5 procent ludności miasta) i aż do września 1939 r. nie zmieniła się w istotny 
sposób - zob. APB, Zarząd Miejski w Bydgoszczy (akta niezcwidencjonowane). Ruch ludności m. Bydgosz- 
czy za lata 1900-1944. 
11 Już po powstaniu niniejszego sprawozdania pojawily się kolejne organizacje żydO\\'skie, m.in. Żydowski Kłub 
Towarzyski (1938 r.. prezesem był inż. Zygmunt Klotz) i oddziały: żydowskiej partii socjalistycznej Bund oraz 
socjalistyczno-syjonistycznej Poalej-Syjon. W wykazie brak też zdominowanej przez Żydów bydgoskich or- 
ganizacji masońskiej Loży im. Emanuela Schweitzera polączoncj \V ł937 r. z zanikajlcą Odd Fellows, mającej 
siedzibę przy LibeIta 8. W skład zarządu w 1938,r. wchodzili: mistrz - Jakub K]otz (kupiec), skarbnik - 
Salomon Sochaczewski (dentysta) i sekretarz - Mojżesz Rauch (kupiec). Wladze administracyjne starały się 
przeciwdzi.ałać zjawisku zakladania nowych organizacji żydowskich. \V 1938 r. odmówiły na przykład zareje- 
strowania Zydowskiego Towarzystwa Ginlllastyczno-Spol1owego "Makabi". uzasadniając podjętą decyzję fak- 
tem istnienia innych organizacji żydowskich realizujących podobne zadania programowe - zob. APB, UWP- 
T, sygn. 30 122, k. 12. Towarzystwa J1la
uliskie \la Pomurzu: sygn. 5556, k. 1-21, Organizacje mniejszościowe 
na Pomorzu. 


12 Radykalizm społeczny czy wręcz "tendencje komunistyczne" w dzialalności przypisywano zwłaszcza filii 
bydgoskiej Centralnego Związku Rzemieśłników Żydów \V Polsce. której dlugoletnim prezesem był Dawid 
Miedziński. W sprawozdaniach policyjnych nie zdołano natrafić na informacje potwierdzające kontakty przed
 
stawicieli lokalnych środowisk żydowskich z mchem komunistycznym. Natomiast istniała na przełomie lal 
dwudziestych i trzydziestych ograniczona wspólpraca wspomnianego Związku Rzemieślników Zydów z Nie- 
zależną Socjalistyczną Pm1ią Pracy, której program w wielu punktach był zbliżony do komunistycznego. W 
ostatnich latach przed wybuchem II wojny światowej część Zydów bydgoskich nawiązala współpracę z PPS, 
która pozostawała wówczas jedyną licLlcą się polską pat1ią sprzeciwiającą się narastającemu antysemityzmo- 
WI. 
13 Gemiłus Chesed stanowil fonnę pomocy dla naj biedniej szych Żydów kupców i rzemieślników. Kasa, której 
podstawę dzialalności stanowiły skromnc środki pieniężnc pochodzące z dotacji od osób prywatnych oraz 
kredyty fundacji żydowskich, udzielała niewielkich pożyczek. Wla
ciwy bank żydowski w Bydgoszczy został 
zalożony w 1927 r. Był to bank spóldzielczy, który początkowo prosperował nieile, jednak już pierwsze łata 
ogólnego kryzysu gospodarczego prlyniosły mu znaczne straty. Bilans dokonany w marcu 1931 r. przez kon- 
trolera zarządu centrałnego spóldzielni żydowskich wykazał straty sięgające 126 tysięcy złotych, do czego 
przyczyniły się uchybienia \\I działalności jego kierownictwa, a zapewne i nadużycia. 19 kwietlua 1931 r. bank 
zostal złikwidowany - zob. APP, UW - Poznmi, sygn. 5648, k.20, sprawozdanie syt. kwm1. z życia mn. naro- 
dowych IV-VI 1931 r. 
14 Al Hamiszmar (Na straży) skupiała radykałnych syjonistów, stanowczo domagających się od władz mandato- 
wych przyśpieszenia osadnictwa żydowskiego w Palestynie. Organizacja zabiegala o kolonizację tego regionu 
przez odpowiednio przygolOwanych. produkcyjnych chałuców - robotników.
>>>
245 


15 Organizacja Ogólnych Syjonistów powslala jako slronnictwo polityczne jeszcze w czasie I wojny S'wiatowej, 
po ogłoszeniu Deklaracji Balfoura przez rząd Wielkiej Brytanii w kwestii utworzenia w Palestynie żydowskiej 
siedziby narodowej. SpoS'ród istniejących w Bydgoszczy żydowskich partii syjonistycznych rozpoczęła dzia- 
lalnoS'ć najwcześniej. Posiadala wpływ na organizację młodzieżowo-harcerską Hanoar Haiwli ..Akiba" (Mlo- 
dzież hebrajska) oraz koedukacyjną, skauIO\""ą Haszumer Hacair (Młoda Straż), która w Bydgoszczy istniała 
od marca 1929 r. 
16 Organizacja Syjonistów-Rewizjonistów (Związek Syjonistów-Rewizjonistów) usamodzielnila się w 1931 r. 
W czerwcu 1935 r. Syjoniści-Rewizjoniści wystąpiłi z Wszechświatowej Organizacji Syjonistycznej i założyli 
własną organizację międzynarodow... zmieniając także nazwę partii na Nowa Organizacja Syjonistyczna. Od 
pozostałych ugrupowań syjonistycznych różnil ich radykałizm w d'lżeniu do utworzenia państwa żydowskiego 
w Palestynie, przejawiający się w popieraniu hasel walki zbrojnej i szkolenia wojskowego. Odlam syjonist6w- 
rewizjonistów pojawił się w Bydgoszczy na początku lat trzydziestych, pod jego wplywami znajdowała się 
organizacja mlodzieżowo-skautowa Slowarzyszenie Mlodzieży Żydowskiej im. Józefa Trumpeldora, potocz- 
nie zwane Bejtar, przygotowująca do pracy w Palestynie poprzez rozwijanie sprawności fizycznej i kształcenie 
umysłowe. 
17 WIZO - Women Intemational ZiOllist Organization (Międzynarodowa Organizacja Kobiet Żydowskich). Dzia- 
lała na rzecz syjonizmu. 
18 Związek był jedyną organizacją kombatancką. Jego członkowie opowiadali się na ogół za asymilacją Żydów, 
uznając Polskę za jedyną ojczyznę. Uczestniczyli w bydgoskich obchodach rocznicy niepodległości Polski, 
uroczystościach dla uczczenia marsi'alka Józefa Pilsudskiego, rocznicach śmierci Berka JoseIewicza. aktyw- 
nie włączyli się do akcji gromadzenia funduszy na cele FON. Ich siedzibą był lokal przy ul. Mostowej 9. 
19 Liga Pomocy Pracuj;lcym w Palestynie iSlniała w Bydgoszczy od polowy łat trzydziestych. Głównym celem 
tego stowarzyszenia, skupiającego lwolenników różnych odlamów syjonistycznych. było urządzanie imprez 
kulturalnych i oświatowych. z których dochód przeznaczano na finansowanie osadników żydowskich w Pałe- 
stynie. 
20 Związek Młodzieży Zydowskiej był odnotowywany w źródlach już od 1921 r.. chociaż fonnalnie działal od 
1925 r. Zgodnie ze stallIlem zajmował się pogłębianiem religijności judaistycznej. szerzeniem oświaty, dzia- 
łalnością kulturalno-turystyczną i Sp0l10Wą. Przy Zwi;łzku działało kólko teatralne, a za pieniądze pochodzące 
ze sprzedaży biletów zakupiono bibliotekę. W 1933 r. Związek wydał 4 numery pisma "Glos Młodzieży", 
jednak nie dopełnił obowiązku podania nazwiska redaktora i aJresu wydawcy, co sprowadzilo nań kary finan- 
sowe, zniechęcając do kontynuowania dzialalności - zob. Z. Raszewski, Pamiętnik gapia. Bydgoszcz, jaka 
pamiętam z lat 1930-1945, Bydgoszcz 1994. s. 427. 
21 Związek Kupców Żydów byl najstarsz! żydowską organizacj! zawodową. Zostal założony w 1923 r. gdy do 
miasta zaczęli napływać kupcy żydowscy z byłego zaboru rosyjskiego. Pierwszym prezesem byl Maks Wasse- 
rzug. 
22 Filię Centralnego Związku Rzemieślników Żydów utworzono w Bydgoszczy w polowie lat dwudziestych. 
Dlugoletnim prezesem był DawiJ Miedziliski. któremu władze administracyjne przypisywaly "skrajnie lewico- 
we" poglądy. Współpracowal on z Klasowym Związkiem Robotników Przemysiu Skórnego NSPP. W 1936 r. 
doszlo do ostrego konfliktu wewnątrz Związku, następnie zmiany jego władz. Związek pośredniczył w kon- 
taktach z wydzialami Magislratu (Zarządu Miejskiego), udziela} pożyczek, zapewnialopiekę prawną. Agendą 
Związku był Komitet do Spraw Rzemiosla Żydowskiego w Bydgoszczy. Istnialo także Stowarzyszenie Ży- 
dowskich Handlarzy Domokrążnych i Drobnych Kupców. 


160 Kronika Bydgoska...
>>>
246 


Olgierd Buchwald 


BYDGOSKIE KLUBY I SEKCJE BOKSERSKIE 
W LATACH MIĘDZYWOJENNYCH (1920-1939)* 


Bydgoski Klub Bokserski "Heros" 
Klub utworzony został 21 listopada 1923 r. przez entuzjastów pięściarstwa skupionych 
w szkółce bokserskiej Hassego. Jej powstanie zainicjował Hasse w 1922 r., wywieszając 
na drzwiach sklepu tytoniowego przy ul. Mostowej ogłoszenie, mniej więcej następującej 
treści: "Bydgoszczanin Hasse, mistrz Berlina, udziela lekcji boksu młodym i chętnym miesz- 
.kańcom Bydgoszczy. Tych, którzy chcą poznać walkę pięściarską zaprasza do sali restau- 
ratora, uJ. TorUllska lp.". Pierwszym uczniem szkółki był Bolesław Rutkowski. Wkrótce 
napłynęło do niej wielu chętnych, chcących poznać boks. Na każdym treningu bywało 
ponad 20 uczniów. Hasse pobierał od adeptów opłatę za każdy trening. Dysponował przy 
tym małą duszną salką przy ul. TOfUłlskiej, należącą do restauratora oraz kilKoma zaledwie 
parami dobrze zniszczonych rękawic. Trening polegał na tym, że nauczyciel nakładał rę- 
kawice, demonstrował postawę pięściarską i pokazywał sposób zadawania ciosów. Ucznio- 
wie natomiast musieli po kilka razy demonstrowane ciosy powtarzać. Działo się tak przez 
wiele lekcji. 2 
Już po miesiącu pracy szkółki, na jedną z lekcji zgłosił 
ię Tadeusz Zółkiewicz, znany 
jako "Teddy", wówczas kilkunastoletni młodzieniec. Reemigrował on wraz z rodziną 
z Ameryki. Będąc tam, miał okazję zapoznać się z boksem zawodowym. Ponieważ w szkół- 
ce jedynie Hasse miał pojęcie o tym sporcie, a nie dysponował podręcznikami traktującymi 
o pięściarstwie, znalazło się miejsce dla Zółkiewicza. "Teddy" został pomocnikiem i swego 
rodzaju konsultantem Hassego. Będąc dobrze sytuowanym finansowo, gdyż jego ojciec po- 
siadał kilka domów w mieście, mógł udzielać pomocy zapaleńcom pięściarstwa. 3 
W szkółce znaleźli się również: Nowak, Janicki, Wawrzon, Płaskiewicz i OpiI1ski. W 
dniu 1 września 1923 r. pcrdczas popisów atletycznych, zorganizowanych przez KSA "Siła" 
z Bydgoszczy, pokazali się szerszemu gronu bydgoszczan. Program przewidywał dźwiga- 
nie ciężarów, boks, piramidy, zapasy i akrobatykę. Uczniowie szkółki stanęli do walk pię- 
ściarskich przeciwko inowrocławianom z KS "Zbyszko"; mając za sobą według opinii 
Hassego, jedynie czterotygodniowy kurs. Stoczono trzy walki, w pierwszej Janicki uległ 
nokautowi w I rundzie ze strony przyszłego mistrza Polski Jana Gotowały. W drugiej wal- 
ce T. Żółkiewicz zremisował z Kazimierzem Świtkiem, również przyszłym mistrzem Pol- 
ski. Należy to uznać za znakomitą rekomendację dla "Teddyego". Trzecia walka Opińskie- 
go z CywiI1skim (KS "Zbyszko") została przerwana przez sędziującego Hassego. 4 
Niedługo po owym spotkaniu wśród uczniów szkółki zakiełkowała n
yśl utworzenia klu- 
bu bokserskiego. Inicjatorem był B. Rutkowski, a współzałożycielami: Zółkiewicz, Nowak, 
Janicki, Opiński, Wawrzon, Płaskiewicz oraz uczący Hasse. Klub utworzono 21 listopada 
1923 r, a nazwę "Heros" zaczerpnięto z pism zagranicznych. Początkowo zamierzano pozy- 
skać na prezesa Wojciecha Albrychta, profesora gimnastyki w GimnazjUlll MiejskinI Mate- 


* Niniejszy aI1ykuł stanowi fragment pracy magisterskiej napisany w Instytucie Historii Wyższej Szkoły Pedago- 
gicznej w Bydgoszczy pod kierunkiem prof. dr hab. Włodzimierza Jastrzębskiego
>>>
247 


matyczno-Przyrodniczym im. M. Kopemika i Liceum Męskim. Ten jednakże odmówił przyję- 
cia stanowiska, ale pozostał przyjacielem i doradcą "Herosa". W tej sytuacji pierwszym 
prezesem został Hasse, będący równocześnie kierownikiem sekcji bokserskiej KSA "Siła". 
Był nilu aż do czasu swej rezygnacji. Funkcję prezesa objął wówczas A. Opillski. Na wal- 
nym zebraniu w 1926 r. nowo wybrany zarząd przedstawiał się następująco: prezes 
A. Opiński, 
ekretarz B. Rutkowski (funkcję tę pełnił przez cały czas istnienia klubu), 
skarbnik T. Zółkiewicz, trenerem został Pietryga. W "Sporcie Pomorskim" znalazła się 
wprawdzie wzmianka z grudnia 1925 r., o tym, iż prezesem "Herosa" jest Rudnicki. Stoi to 
jednak w sprzeczności z dosyć szczegółowym opisem działalności klubu w pracy pl. "His- 
toria boksu na Pomorzu". W latach 1923-1925 konsultantem sekcji był Witold Junosza- 
Dąbrowski, przyjeżdżający co pewien czas do Bydgoszczy z Inowrocławia. Zatrzymywał 
się u Żółkiewicza, w którego restauracji przy ul. Śniadeckich spotykał się zarząd. 5 
Od momentu utworzenia klubu treningi odbywały się we wtorki i piątki w sali JabłOllskie- 
go, przy ul. Marcinkowskiego, w sobotę natomiast w sali gimnastycznej szkoły powszechnej 
przy ul. Kordeckiego. Zawodnicy też mogli korzystać z sali gimnastycznej Miejskiego Gim- 
nazjum, nieodpłatnie dwa razy w tygodniu. W uzyskaniu tej ostatniej pomocny był W. Al- 
brycht oraz sympatyk sportu dyrektor gimnazjum Łabendzillski. 6 
W 1926 r. klub posiadał 25 członków ćwiczących, zaznaczyć przy tym należy, że człon- 
kowie zarządu również czynnie trenowali i występowali w zawodach. Początkowo wzoro- 
wano się na przepisach zawartych w sprowadzonej przez Rutkowskiego niemieckiej książce 
dotyczącej boksu zawodowego. Z czasem jednak wdrożono regulamin amatorski przewidu- 
jący trzyrundowe spotkania. Kluh dzięki składkom członków, prawdopodobnie w 1925 r., 
zakupił ring. 7 
Zawodnicy "Herosa" spotkali się z propozycjami ze strony KSA ..Siła", by połączyć oba 
kluby w jeden wielosekcyjny. Doszło nawet do wyznaczenia spotkania obu zarządów, jed- 
nak nie przyniosło ono rezultatów. Długie rozmowy nie odniosły skutku, zwłaQcza dlatego, 
że członkowie "Herosa" odmawiali przyłączenia do "Siły".8 
Pierwszy mecz BKB rozegrał w 1924 r. z KKB Inowrocław. Spotkanie to wygrali inowro- 
cławianie, aczkolwiek walki miały być wyrównane. Kolejny mecz, 13 grudnia 1925 r., miał 
charakter zawodów bokserskich z udziałem pozostałych bydgoskich klubów, KSA. "Siła" 
i KS "Amator" oraz pięściarzy 61 pp. Swoje walki wygrali: Dobrzyński, Adamski, Zółkie- 
wicz i Opiński. W 1926 r. bokserzy "Herosa" wzięli udział w zawodach w Grudziądzu, na 
które stawili się również zawodnicy Grudzićldza i Warszawy. Bydgoszczanie nie przegrali 
żadnej walki, dwa razy zwyciężając i raz remisując. 9 
Bokserzy "Herosa" reprezentowali Bydgoszcz w meczu z Toruniem w dniu 14 luarca 
1926 r., mając za przeciwnika KS "Zuch". Dwa razy spotkano się z KS "Olimpia". W Gru- 
dziądzu 3 lipca 1926 r. na pięć walk wygrano dwie. Rok później 3 grudnia w Bydgoszczy, na 
trzy walki stoczone z grudziądzanami, jedml wygrano i jedną zremisowano. 10 
W 1927 r. z działalności w klubie wycofał się B. Rutkowski. W tym samym roku 
T. Żółkiewicz wyjechał ponownie do Ameryki. Jak się miało okazać pozbawiło to klub sil- 
nego kierownictwa. Pozostali członkowie zarzqdu nie zdołali utrzymać działalności "Hero- 
sa". Klub uległ rozwiązaniu gdzieś na przestrzeni 3 grudnia 1927 - 17 marca 1928 r., tj. od 
ostatniego spotkania przedstawionego \V prasie, do mistrzostw miasta Bydgoszczy, w któ- 
rych to Adamski, Pietryga i Opiński startowali już w barwach BKS "Polonia"}'
>>>
248 


Szczytowy okres rozwoju klubu przypadł, wg autora artykułu zamieszczonego w "Tygo- 
dniku Sportowym", na lata 1925-1926. Warto nadmienić, iż według "Historii boksu na Po- 
morzu" "Heros" był klubem wiełosekcyjnym, w którym boks wprowadzono dodatkowo, 
z uwagi na wstąpienie do klubu Pietrygi; byłego mistrza okręgu Essen. Sekcja pięściarska 
miała nie cieszyć się uznaniem w oczach zarządu klubu. Stoi to w sprzeczności z pozostały- 
mi informacjami zamieszczonymi w tej pracy. jak również nie koresponduje z zebranym 
materiałem źródłowym. 12 
Poza dotychczas wymienionymi członkami BKB "Heros", jego barw bronili: Zółkiewicz 
II, OpiIlski II, Wy żga i Poniatowski. 


Klub Sportowo-Atletyczny "Sila" 
O klubie tym zachowało się bardzo niewiele informacji i to niemal wyłącznie w aItyku- 
łach z przedwojennej prasy. Powołany został do życia 1 października 1921 r. z inicjatywy 
J. Pisarskiego, J. i F. KOPCZYllSkich, Sierockiego, Jackowskiego, TykwiI1skiego, Kaczmarka 
i Kurkowskiego. Z samego założenia miał on zajmować się ciężką atletyką, tzn. zapasami 
i podnoszeniem ciężarów. Ponieważ w początku lat dwudziestych boks traktowano jako dys- 
cyplinę pokrewną ciężkiej atletyce, w późniejszym czasie w klubie znalazło się miejsce i dla 
pięściarzy. 13 
Dnia 7 października 1923 r. w "Dzienniku Bydgoskim" ukazała się notatka informująca 
o utworzeniu w KSA "Siła" sekcji bokserskiej, której kierownikiem został Hasse. Chętnym 
informacji udzielał Feret, przy ul. Długiej 54. Hasse z czasem stal się stałym trenerem boksu 
w sekcji. 1-1 
Treningi bokserskie odbywały się w sali przy ul. Kordeckiego, a od lipca 1928 r. ciężko- 
atleci, prawdopodobnie wraz z pięściarzami, trenowali w sali Blocha przy ul. TorUllskiej, 
w poniedziałki i czwartki. 15 W kOłku 1926 r. klub liczył ogółem 43 zawodników, w tym 
36 czynnych. Zebrania odbywały się w Harmonii przy ul. Marcinkowskiego. 
Bokserzy "Siły" zaprezentowali się po raz pierwszy w trakcie popisów zorganizowanych 
przez klub w sali JabłOllskiego 2 grudnia 1923 r. Do walki pokazowej stanęli Remlinger 
i Hade. Walkę wygrał ten ostatni przez K.O. w III rundzie. Podobne atrakcje klub urządził 
6 kwietnia 1924 r. w Strzelnicy. 16 Nie zabrakło reprezentantów "Siły" 13 grudnia 1925 r. 
w Bydgoszczy na zawodach bokserskich z udziałem miejscowych drużyn "Amatora", "He- 
rosa" i 61 pp. W piórkowej Kubalewski pokonał Nowaka z "Herosa", w lekkiej Królikowski 
zrem..isował z Grabowskim ("Heros").17 
W 1928 r. w klubie prz
prowadzono wewnętrzne zawody. Zwycięzców wytypowano w 
trzech wagach: w muszej Zabikowskiego, w koguciej WierciIlskiego, w piórkowej Dojasa 
i na drugim miejscu w tej wadze Januszkiewicza. Zawodnicy "Siły" odnosili .też sukcesy 
w mistrzostwach miasta Bydgoszczy. W 1929 r. mistrzem wagi koguciej został Zabikowski. 
W 1931 r. tytuł w piórkowej zdobył Kubalewski" s W okresie już po utworzeniu sekcji bok- 
serskiej, zarząd klubu podejmował rozmowy z BKB "Heros" na temat połączenia obu klu- 
bów. Spełzły one na niczym. Z ilości notatek prasowych wynika, że klub wraz z sekcją 
działał dosyć sprawnie do 1926 r. Później wystąpił wyraźny regres, a udział w mistrzostwach 
Bydgoszczy w 1931 r. jest ostatnią wzmiankil o pięściarzach tego kJubu. 19
>>>
249 


Robotniczy Klub Sportowy "Amator" 
W 1917 r. powstał w Bydgoszczy "Arbeiter Turn - und Sport - Verein «Frei Heil»". 
Skupił on robotników niemieckich, jak również polskich oraz żydowskich. Utrzymywał się 
w całości ze składek członkowskich. Prezesami kolejno byli: Stehsel, Rehse, Krotochwil, 
Fiszer i KolasiIlski. Wybrany w 1925 r. prezesem Władysław Grzonek wraz z zarządem 
doprowadził do zmiany nazwy na KS "Amator". Klub zachował przy tym swój robotniczy 
charakter. Ostatecznej zmiany nazwy na RKS "Amator" dokonano w 1933 r. 20 
Sekcję bokserską utworzono w 1923 r., jej kierownikiem został Leonard Baganz. Trenin- 
gi odbywały się w Domu Robotniczym ul. Dolina 3. Trenerem był Bronisław Kugacz. 21 
Nie ma żadnej informacji, aby doszło do zawodów pomiędzy "Amatorem", a którymś 
z miejscowych klubów. Jedynie w mistrzostwach miasta bokserzy "Amatora" spotykali się' 
z zawodnikami pozostalych bydgoskich sekcji pięściarskich. W 1928 r. mistrzostwo miasta 
w wadze lekkiej zdobył Kugacz. W 1929 r. mistrzami Bydgoszczy zostali: w muszej Boro- 
wicz, a w półśredniej Witkowski. Według "Tygodnika Sportowego" mistrzem w wadze lek- 
kiej w 193 J r. został B. Kugacz. Z zebranego materiału źródlowego wynika, że od 1930 r. był 
zawodnikiem ( gniazda bydgoskiego "Sokoła". Poza tym bokserom "Amatora" pozostało 
przeprowadzać zawody wewnątrzklubowe. 22 
"Amator" próbował namówić KSA "Siła" do polączenia, zawodnicy tego klubu odu1ówili 
jednak. Decyzja wypływała z tego, iż ,.Amator" byl klubem wyraźnie lewicowym (socjali- 
stycznym), co zniechęcało ludzi posiadających inne poglądy poJityczneY Sekcja bokserska 
istniała do 1931 r., kiedy to klub przeżywał ogólne trudności i rozwiązał ją z przyczyn finan- 
sowych i organizacyjnych. Wielu zawodników występowało z klubu obawiając się utraty 
pracy lub kłopotów przy jej poszukiwaniu, z uwagi na lewicowy charakter "Amatora". Wie- 
lu przeniosło się do "Sokoła" [ Bydgoszcz.2
 
W barwach "Amatora" poza wyżej wymienionymi boksowali: Jankowski, Ciszyński. 
Mądrowski, bracia Kubiccy, Wiśniewski, Skrzypczak, Sokołowski, SkowrOllski, B. Gac- 
kowski, Stok, Łoboda, Nowak, Schippke i Wyrzykowski. 


Bydgoski Klub SPOI'towy "Polonia"' 
Klub założony został 29 września 1920 r. Od początku posiadał kilka sekcji, przy czym 
największy nacisk kładziono na piłkę nożną. Sekcję bokserską utworzono najprawdopodob- 
niej w 1926 r. W tym też roku zorganizowano pierwsze zawody w dniu 4 września w Resur- 
sie Kupieckiej. Przybyli na nie zawodnicy poznańskiej "Unii" i "Warty". Debiut ten z ruty:- 
nowanymi przeciwnikami nie przyniósł zwycięstwa ani remisu w żadnej z pięciu walk. 
W początku 1927 r. sekcja liczyła 3 zawodników. Klub wówczas należal do Poznmlskiego 
OZB, który opuścił w 1933 r., przechodząc do Pomorskiego OZB. 2 5 
Kierownikiem sekcji w 1928 r. był Kwasek. W 1929 r. funkcję tę pełnił W. Strzałkowski. 
W końcu tego roku sekcja poszła w rozsypkę. Wynikało to po części z odejścia z klubu 
dotychczasowego prezesa Zygmunta Kochatlskiego, który starał się wspierać sekcję bokser- 
ską moralnie i finansowo. Sekcja ponownie stanęła na nogi w roku 1932. Na walnym zebra- 
niu klubu w łutym 1933 r., funkcję kierownika sekcji objął Kazimierz Joachimowski. Był on 
uprzednio kierownikiem sekcji bokserskiej w "Astorii". Podczas walnego zebrania w listo- 
padzie 1934 r. doszło do zmian w kierownictwie sekcji. Ze stanowiska kierownika ustcUJił 
Joachimowski, ajego miejsce zajął Z. Kochallski, uprzedni prezes "Polonii". Pełnił on rów-
>>>
250 


nież funkcję prezesa Pomorskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej. Wkrótce nastąpił 
w sekcji regres. Na walnym zebraniu w marcu 1935 r., z uwagi na brak odpowiedniego 
trenera i niezdrowe stosunki wśród zawodników, postanowiono wstrzymać działalność sek- 
cji. Zastrzeżono przy tym, że jeśli czynione starania o pozyskanie trenera i fachowe kierow- 
nictwo zostaną uwieńczone sukcesem, sekcja zostanie zachowana. W grudniu tego roku bok- 
serzy już znów pracowałi pełną parą, po raz kolejny pod kierownictwem K. Joachimowskie- 
go. W grudniu 1936 r. na walnym zebraniu wybrano go na kolejną kadencję.26. 
Kto był pierwszym trenerem polonistów, nie udało się ustalić. Wiadomo natOlniast, 
że odtworzoną w 1932 r. sekcję trenował Waliszewski. W kOl1cu 1934 r. na stanowisku tym 
nastąpił vacat. Wprawdzie prezes klubu Woda zapowiadał pozyskanie trenera z Poznania, 
jednak działania te nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Fakt ten był jedną z przyczyn 
wstrzymania działalności sekcji w 1935 r. Przez wszystkie lata pięściarze trenowali w sali 
gimnastycznej przy ul. Konarskiego, przeważnie dwa razy w tygodniu. Pomocy w szkoleniu 
udziełiła "Astoria", organizując z kOl1cem 1935 r. dwumiesięczny kurs bokserski dla zawod- 
ników "Polonii" pod kierownictwem Stępniaka, byłego mistrza Polski. 27 
Do osiągnięć bokserów Polonii niewątpliwie zaliczyć należy udział w indywidualnych 
mistrzostwach Polski w 1927 r., gdzie Józef Pietryga uplasował się na II pozycji w swojej 
wadze. Sukcesem było zdobycie przez Edwarda Rinke mistrzostwa Pomorza w wadze mu- 
szej na 1936 f. 28 
Poloniści spotykali się z wieloma drużynami o wyrobionych markach, a także uczestni- 
czyli w mistrzostwach miasta, które w latach 1928-1930 organizował ich klub. W 1928 r. 
mistrzami Bydgoszczy zostali: w wadze koguciej Zawadzki, w piórkowej Kubalewski, 
w półśredniej Adamski. w średniej Pietryga i w półciężkiej OpilIski. W roku kolejnym tytuły 
zdobyli: w lekkiej Edmund Dojas, w średniej Pietryga, w półciężkiej OpilIski i w ciężkiej 
St. Rzepka. W 1931 r. zwycięstwo przypadło w koguciej Zawadzkiemu, w półśredniej Adam- 
skiemu, w średniej Pietrydze i w półciężkiej OpilIskiemu. W 1932 r. triumfowali: w koguciej 
Marski, w lekkiej Ziółkowski, w półśredniej Waliszewski, w średniej Serówka i w półcięż- 
kiej OpilIski. W 1933 r. mistrzami miasta zostali: Tykwillski w koguciej, Borowicz w piór- 
kowej, Waliszewski w półśredniej i Wiśniewski w średniej. 
Zwycięzcą w wadze papierowej na 1934 r. został Rinke. Rok później ponownie zdobył 
tytuł w wadze muszej i obronił go w 1936 r. Wówczas laur zwycięstwa przypadł również 
Kaszubiakowi w wadze papierowej. Ostatni tytuł w mistrzostwach Bydgoszczy dla zawod- 
ników "Polonii" przypadł w 1937 r. KicilIskiemu w wadze półciężkiej.29 
W 1928 r. "Polonia" rozegrała towarzyskie spotkanie z poznańskel "Wartą". W następnym 
roku spotkała się z miejscową Szkołą Lotniczą, mecz zakończył się remisem 6:6. W grudniu 
tego roku klub zorganizował spotkanie Bydgoszcz-Gdmlsk, nie znamy jednak wyniku tych 
zawodów. 30 
W 1930 r. pięściarze BKS-u wzięli udział w spotkaniu z zawodnikami Grudziądza i Łodzi, 
zorganizowanym w Grudziądzu. Z okazji X-lecia klubu odbyły się zawody z udzialeln pozmul- 
skiej "Wm1y". Drużynę "Polonii" wsparli zawodnicy bydgoskiego "Sokoła" i Grudziądza. 31 
Kolejne spotkanie rozegrano dopiero w 1932 r. W początku stycznia BKS reprezentował 
Bydgoszcz w zawodach z Grudziądzem, przegrywając 3: 11. "Polonia" rozegrała mecz z WKS 
"Gryf', remisując 17 stycznia 7:7. Rewanż w lutym zakończył się wynikiem 1: 13. 13 marca 
bokserzy BKS przegrali mecz z KS "Gedania", w stosunku 1:13 lub 1:11. 32
>>>
251 


W końcówce sezonu pięściarskiego] 932/1933 drużyna "Polonii" spotkała się 13 marca 
1933 r. ze "Stellą" Gniezno, wygrywając 10:6. Tydziell łJÓźniej bydgoszczanie nieznacznie 
przegrali z "Sokołem" I Grudziądz 7:9. 33 
Pięściarski sezon 1933/1934 uatrakcyjniły mecze "Polonii" rozegrane w październiku 1933 r. 
z grudziądzkim GKS ,,1925" (7:9) i listopadzie z TS "Olimpią" Grudziądz (8:8). W dniu 
11 luarca 1934 r. "Polonia" poniosła słoną porażkę w spotkaniu z gnieźnieńską "Stellą", 
2: 14. Jedyne punkty dla Bydgoszczy zdobył Dojas, będący zawodnikiem "Astorii". Wywo- 
łało to ostrą krytykę na łamach "Tygodnika Sportowego", w której padły zarzuty komprOlui- 
tacji tak kłubu jak i miasta. 34 
Najobfitszy w spotkania był dla "Polonii" sezon 1934/1935. W meczu z WKS "Gryf', 
1 grudnia odniesiono porażkę 5:9. Jednakjuż 7 grudnia bokserzy "Polonii" świętowali zwy- 
cięstwo nad poznaI1skim HCP w stosunku 10:6 lub 8:6. Kolejne spotkanie już w roku 1935, 
rozegrane zostało 17 stycznia z drużyną KS ZS Tczew i zakOl1czyło się zwycięstwem 13:3. 
Następne spotkanie z miejscową "Astorią" 26 stycznia, okazało się porażką (3: 13), acz nie 
do kOlka zawinioną, na co uwagę zwrócił redaktor "Tygodnika Sportowego". 24 marca w 
spotkaniu towarzyskim z drużynowym mistrzem Polski "Wartą" PoznalI, "Polonia" zdobyła 
4 punkty, tracąc 12. BKS zremisował 21 kwietnia z KS KPW Bydgoszcz 7:7. Ostatni mecz 
tego sezonu jest zarazem ostatnim, o jakim wiadomo. \V czerwcu "Polonia" przegrała 
w stosunku 3:13 z "Astorią". przy czym walki były przeważnie na niskim poziomie. 35 
Najlepszym bokserem, jaki się znalazł w "Polonii" był bez wątpienia Edward Rinke. Jesz- 
cze przed zdobyciem w marcu 1936 r. tytułu mistrza Pomorza w wadze muszej, wytypowany 
został do eliminacji o zakwalifikowanie do reprezentacji Pomorza na międzynarodowy mecz 
z Prusami Wschodnimi 14 stycznia 1936 r. Wprawdzie E. Rinke ostatecznie nie stanął na 
ringu w tym spotkaniu, jednak już w kwietniu tego roku reprezentował Pomorze w zawo- 
dach międzyokręgowych Pomorze-Lódź. Dalsze sukcesy święcił już jako zawodnik niesto- 
warzyszony, a następnie jako członek "Sokoła" I Bydgoszcz. 36 
Na przełomie 1936/1937 r. sekcja bokserska ,.Polonii" zaczęła się rozpadać. Poza klubem 
znaleźli się tacy zawodnicy. jak Rinke i Nowicki. Działalność zaczęła zamierać. Sekcja ule- 
gła rozwiązaniu na przestrzeni 1937 r., gdyż do tego roku figurowala w rejestrze PomOZB.37 
BKS "Polonia" wychował wielu pięściarzy, poza dotychczas wymienionymi byli to m.in.: 
Adaszkiewicz, Walkowski, Lewandowski. Królikowski, Kozłowski, Kowalski, Flaum, Pu- 
cykiewicz, Konrad Labenc, Zawadzki, Grabowski, Wyżga, Górzycki, Ruszczykowski, Pie- 
tryga II, Lupertowicz, Kazimierczak. Sobecki, Szajkowski, OsiI1ski, Kempski, Miller, Fi- 
szer, Dmorgowski, Nawrocki, Baranowski, Tyszka, Faltyński, bracia Stubble, Nieruszewicz, 
Gal, Janusz, Kokot, Helak, Łuczak, Koronka, Szybke, KoleżYlIski, Polakowski, Januszew- 
ski, Bogacki, Działowski, Dum, Nowakowski, Szwankowski, bracia Wiśniewscy, Loch, Kie- 
ruj, Pankow, Mudrzejewski, bracia f...assowie, Laszkiewicz, Nessel, Zachurski, Pakorski, Fal- 
tYIlski II i Gienio. 


Towarzystwo Gilnnastycznc "Sokół" I Bydgoszcz 
W I gnieździe bydgoskiego "Sokoła" sekcja boks
rska powstawała dwukrotnie. Po raz 
pierwszy w 1929 r. 6 listopada tegoż roku u Tadeusza Zółkiewicza, który powrócił z Amery- 
ki, zebrali się byli zawodnicy BKB "Heros". Zebrani zgodnie stwierdzili, iż należy powołać 
klub bokserski, ewentualnie przystąpić do już istniejącego klubu tworząc sekcję. W dyskusji
>>>
252 


nad tymi założeniami głos zabrali m.in. Zółkiewicz, Wyżga, Dojas i Kalka. Ostatecznie po- 
stanowiono przystąpić do I gniazda "Sokoła". Na tym założycielskim zebraniu, w którYln 
udział wzięło 18 osób, protektorem sekcji wybrano dyr. Wołodkiewicza. Trenereln uczynio- 
no Zółkiewiczajuniora, a na miejsce treningów wybrano salę gimnastyczną przy ul. Kordec- 
kiego, gdzie ćwiczyć miano we wtorki i piątki. 38 
Sekcja szybko stanęła na nogi i już l grudnia 1929 r. zorganizowała mecz z udziałem 
KSA "Siła", BKS "Polonia" i zawodników Inowrocławia. Spotkanie to miało na celu propa- 
gowanie sportu pięściarskiego. Do drugiego meczu "Sokół" I Bydgoszcz stanął w Grudzią- 
dzu, mając za przeciwnika tamtejszego "Sokoła". Spotkanie zakończyło się wynikiem 8:6. 
W niecały miesiąc później (2 marca) bydgoscy Sokoli gościli w Inowrocławiu. Rozegrany 
tam mecz z KS "GopIania" zakOllczył się remisem 6:6. 39 
"Sokół" I Bydgoszcz wziął także udział w mistrzostwach pięściarskich Dzielnicy Pomor- 
skiej TG "Sokół", zorganizowanych 29 marca 1930 r. w Grudziądzu. Tytuły mistrzowskie 
zdobyli: w wadze koguciej Borowicz pokonując w finale Biesa ("Sokół" III Grudziądz), 
Zółkiewicz w średniej nokautując w finałowej walce Winiarskiego ("Sokół" Chełmża). Nie 
powiodło się Kugaczowi, który przegrał finałową walkę w wadze lekkiej z Wroszem ("So- 
kół" 1 Grudziądz).40 
Sport piyściarski w "Sokole" I zaczął się jednak kończyć, przypieczętował to ponowny 
wyjazd T. Zółkiewicza, wówczas kierownika sekcji, do Ameryki w dniu 27 maja 1930 f. W 
latach 1929-1930 w I gnieździe boksowali: Walkowski, Borowicz, Góralski, Nowak, Ciesill- 
ski, Borzycki, Walent, Kugacz, Serówka i Żółkiewicz. 41 
Po raz drugi boks odrodził się w "Sokole" I Bydgoszcz w 1936 r. Edward Rinke ćwiczący 
na przyrządach gimnastycznych w gnieździe, jednocześnie uprawiał boks w EKS "Polonia". 
Kiedy sekcja tego klubu zaczęła podupadać, wystąpił z propozycją utworzenia sekcji bok- 
serskiej przy gnieździe. Poparli go w tym Wacław Kocon - również interesujący się pięściar- 
stwem oraz naczelnik gniazda Stefan Majtkowski. W nowo utworzonej sekcji kierownikiem 
został Kocon i pełnił tę funkcję aż do wybuchu wojny. Udało mu się przy tym pozyskać do 
współpracy Kazimierza Joachimowskiego, uprzednio będącego kierownikiem sekcji bok- 
serskich "Polonii" i "Astorii". Objął on funkcję technicznego zastępcy kierownika. Sekreta- 
rzem sekcji został Edmund Dąbrowski, uprawiający do tej pory lekkoatletykę. Wszyscy oni 
pracowali honorowo z dużym zapałem i sumiennie. 42 
Poza E. Rinke do sekcji "Sokoła" przeszli z EKS "Polonia": Wiktor Kiciński i Mieczy- 
sław Wierzbanowski. Pozostali pięściarze rekrutowali się już z młodego narybku. 
Początkowo treningi prowadził Leon Dojas. Jednak już po kilku miesiącach pozyskano 
na to stanowisko Władysława Stępniaka. Funkcję tę pełnił przez cały czas istnienia sekcji. 
Treningi odbywały się w salkach Sokolni przy ul. TorUllskiej 30, dwa razy w tygodniu. 
Sekcja posiadała własny sprzęt w obfitej ilości, nie posiadała jednak własnego ringu, poży- 
czając go każdorazowo z "Astorii".43 
"Sokół" I Bydgoszcz należał do PomOZB z całą pewnością od 1938 r., być może zgłosze- 
nie klubu miało miejsce wcześniej. Z uwagi na przynależność do Związku Bokserskiego 
i Towarzystwa Gimnastycznego, Sokoli startowali w zawodach organizowanych przez obie 
orgamzacje. 
Nowo utworzona sekcja zainaugurowała działalność udziałem w mistrzostwach bokser- 
skich Dzielnicy Pomorskiej TG "Sokół" w 1937 r. Druhowie, Sowiński w wadze Il1USzej
>>>
253 


i Czerniak w piórkowej zdobyli tYlUly wicemistrzowskie. Dało to "Sokołowi" bydgoskiemu 
ogółem 2 pkt. i IV miejsce w zawodach. Rok później w mistrzostwach Dzielnicy bydgosz- 
czanie zdobyli aż trzy tytuły mistrzowskie: w muszej Sowillski, w lekkiej Rinke i w półcięż- 
kiej KicilIski. Wicemistrzami zostali: w papierowej Jóźwiak i w piórkowej Wierzbanowski. 
Tym samym gniazdo zdobyło puchar przechodni przewodnictwa Dzielnicy. W dwa tygodnie 
po tym wydarzeniu 22 marca 1938 r. w spotkaniu Dzielnicy Pomorskiej z Dzielnicą Poznml- 
ską, nie zabrakło Sowir1skiego i Rinkego:

 
W mistrzostwach miasta, które stanowiły przegląd możliwości miejscowych drużyn, starto- 
wali również Sokoli. W 1937 r. zwycięstwo odnieśli: Rinke w piórkowej i Nowicki 
w półśredniej, aczkolwiek obaj figurują w artykułach prasowych jako nie stowarzyszeni. Przy- 
najmniej w przypadku pierwszego można uznać, iż należał on już do [ gniazda. W 1938 r. 
mistrzami Bydgoszczy zostali: w papierowej Jóźwiak, w muszej Sowiński, w piórkowej 
Wierzbanowski i w lekkiej Rinke. \V ostatnich mistrzostwach miasta przeprowadzonych 
przed wojną, Sokołom przypadł tylko jeden tytuł. Zdobył go Kici6ski w wadze półciężkiej, 
dawny zawodnik BKS "Polonia". 
5 
Pierwszy mecz bokserów "Sokoła" zasilonych przez KS KPW Bydgoszcz, mial miejsce 
9 stycznia 1938 r. z zawodnikami KSZS "Astoria". Przyniósł on zwycięstwo SU"lelcom 6: 10. 
Kolejnym przeciwnikiem w tym sezonie były drużyny KS KP\V Tarnowskie Góry i KS KPW 
Bydgoszcz. Mecz rozegrany z pierwsz13 kwietnia przyniósł zwycięstwo bydgoszczanom 12:4. 
Z drugą stoczono wyrównany pojedynek 8 maja, zakOllczony nieznaczną przegraną 7:9.
6 
Sezon pięściarski L93S/1939 obfitował w wiele spotka6. przede wszystkim w ramach 
mistrzostw klasy B Pomorza, do klórych "Sokół" [Bydgoszcz został zakwalifikowany. Pierw- 
szy mecz miał charakter towarzyski, 16 października "Sokół" zremisował z KPW Bydgoszcz 
8:8. Kolejne spotkanie, już w rozgrywkach B-klasy, miało miejsce 23 października z dnlgilll 
garniturem KS "Gopiania". Mecz wygrali bydgoszczanie 10:6. W spotkaniu 18 grudnia So- 
koli zwyciężyli miejscowe KPW, uzyskując wynik 10:6. 15 stycznia gniazdo stanęło do 
meczu z KS KPW "Pomorzanin" Torllll, odnosząc porażkę 7:9. Rewanżowy mecz z bydgo- 
skim KPW, rozegrany 29 stycznia, zakOl1czył się walkowerem (O: 16) I
a korzyść klubu kole- 
jowego. Kolejne spotkanie przyniosło walkower dla drużyny bydgoskiego "Sokoła". Punkty 
oddali bokserzy "Sokola" Chełmża. W spotkaniu towarzyskim wygrali bydgoszczanie 13:3. 
Rewanż z KPW "Pomorzanin", 12 lutego przyniósł zwycięstwo Sokołom 9:7. W ten sposób 
zespół "Sokoła" I Bydgoszcz uplasował się na pierwszym miejscu grupy A w B-klasowych 
rozgrywkach o mistrzostwo Pomorza. Gniazdo znalazło się w finałach tych rozgrywek wraz 
z KPW Bydgoszcz, KS "Siła" Wejherowo i WKS "Flota" [1. W spotkaniu z wejherowską 
"Siłą", w marcu 1939 r., bydgoski "Sokół" odniósł sukces zwyciężając 12:4. Mecz z KPW 
Bydgoszcz w dniu 19 marca drużyna "Sokoła" wygrala walkowerem, w walkach towarzy- 
skich odniosła zwycięstwo 10:6. W rozegranym 2 kwietnia rewanżu z KPW, gniazdo I zwy- 
ciężyło ponownie 10:6. 30 kwietnia w spotkaniu z drugą drużyną "Floty", "Sokół" I Byd- 
goszcz odniósł zwycięstwo walkowerem, z powodu stawienia się przeciwników w składzie 
pierwszej drużyny. Towarzysko wygrała "Flota" 10:6. Ostatecznie sezon uwieńczony został 
sporym sukcesem, zdobyciem przez zespół "Sokoła" I drużynowego mistrzostwa Pomorza 
klasy B. Gniazdo I jako jedyne z B-klasy znalazło się w A-kłasie okręguY 
Sezon 1939/1940 rozpoczęto wyjątkowo wcześnie. Już 24 sierpnia w ramach drużyno- 
wych mistrzostw A-klasy, spotkały się drużyny "Sokoła" bydgoskiego i gdYr1skiej "Floty".
>>>
254 


Zwycięstwo odnieśli marynarze 6:10. Treningi bokserskie w gnieździe rozpoczęły się wpraw- 
dzie w kOłku lipca, lecz jak zauważył dziennikarz "Słowa Pomorskiego" zawodnicy byli 
jeszcze nie przygotowani do sezonu. 48 
Poza dotychczas wymienionymi pięściarzami, w latach 1936-1939 w "Sokole" I Byd- 
goszcz boks uprawiali: Domachowski, Walkowski, Różnowski, A. Wolowski, Sosnowski. 
lózefiak, Sternicki, Nowakowski, Dutkiewicz, Wojciechowski, Kuligowski, Kałużny, Le- 
wandowski, Szliper, Pentlewski, Manthay, Ceglarski, Ewert i Wąsikowski. 


Klub Sportowy Związku Strzeleckiego "Astoria" 
Klub założono w 1924 r. pod nazwą KS "Astoria". Zmiany nazwy na KSZS "Astoria" 
dokonano w 1934 r. 49 Sekcję bokserską założono naj prawdopodobniej w lY30 r. z inicjaty- 
wy Kazimierza Joachimowskiego, przy wydatnej pomocy Bronisława Kugacza. Pierwszym 
kierownikiem sekcji został 10achimowski. Na walnym zebraniu 18 stycznia 1934 r. stanowi- 
sko to powierzono Stefanowi Kawałkowi. Zajmował je stosunkowo krótko, gdyż wyjeżdża- 
jąc na mecz do Gdańska 14 grudnia 1935 r., drużyna "Astorii" posiadała już nowego kierow- 
nika w osobie Rozmarynowskiego. Został on również wybrany na to stanowisko rok póź- 
niej, na walnym zebraniu w grudniu 1936 r. 50 
Pierwszym trenerem sekcji bokserskiej był Bronisław Kugacz. Gdy "Astoria" zdobyła 
mistrzostwo Pomorza w boksie w ] 935 1"., na trenera zaangażowano Stępniaka, który rozpo- 
czął pracę od października tego roku. Jak długo trenował Strzelców trudno orzec, na pewno 
pracę z bokserami kontynuował rozpoczynając sezon pięściarski 1937/1938. W ostatnich 
dniach 1938 r. "Astoria" zorganizowała kurs dla początkujących, prowadzony przez trenera 
Kaliniaka. Nie wiadomo jednak, czy był on stałym trenerem klubu, czy kurs prowadził oka- 
zjonalnie. Treningi odbywały się w sali gimnastycznej Gimnazjum Humanistycznego przy 
ul. Grodzkiej 18. Zebrania klubu i sekcji odbywały się w Domu Strzelca przy ul. Marszałka 
Focha 39. Klub był na tyle dobrze zaopatrzony w sprzęt, iż posiadał przynajmniej od poło- 
wy lat trzydziestych własny ring. Sekcja bokserska była liczna. Do zawodów o mistrzostwo 
Bydgoszczy w 1933 r. wystawiła 36 zawodników. W 1935 r. liczyła 40 pięściarzy.51 
Z uwagi na przynależność do Związku Strzeleckiego, zawodnicy "Astorii" brali udział 
w mistrzostwach bokserskich tej organizacji. W mistrzostwach Pomorza ZS, zorganizowa- 
nych w 1934 r. w Bydgoszczy, tytuły mistrzowskie dla KSZS "Astoria" wywalczyli: Ama- 
cher, Lada, Borowicz i Lukowski. Poziom był niewysoki, udział wzięły zaledwie trzy druży- 
ny. W 1935 r. "Astoria" ponownie święciła triumfy w mistrzostwach okręgu ZS, zdobywając 
ogółem 30 pkt. i pierwszą lokatę spośród startujących drużyn. Indywidualnie tytuły przypa- 
dły: Radomskiemu w koguciej. Dorszowi w lekkiej i BorożYllskiemu w półciężkiej. Prze- 
prowadzone jeszcze w tym roku pięściarskie mistrzostwa Polski ZS, zorganizowane zostały 
przez bydgoską "Astorię". Wprawdzie POlllorzanie święcili triumfy lecz wśród mistrzów 
Polski "Strzelca" nie znałazł się żaden zawodnik "Astorii".52 
Do osiągnięć klubu w ramach rozgrywek PZB (do PomOZB przeszedł w 1933 c.) należy 
zaliczyć sukcesy w drużynowych mistrzostwach. W 1935 r. KSZS "Astoria" wywalczył ty- 
tuł drużynowego mistrza Pomorza. Niestety, w mistrzostwach Polski sezonu 1935/1936 od- 
padł w eliminacjach, przegrywając 6: 10 z IKB Świętochłowice. Tych sukcesów nie udało się 
już powtórzyć, aczkolwiek klub utrzymywał wysoką pozycję na Pomorzu, wchodząc do 
utworzonej w 1938 r. A-klasy okręgU. 53
>>>
255 


W mistrzostwach indywidualnych Pomorza pięściarze "Astorii" triumfowali czterokrot- 
nie. W 1935 r. mistrzem w wadze lekkiej został Borowicz. W 1936 r. Dorsz w lekkiej 
i Boroży{iski w półciężkiej. Zawody mistrzowskie w 1937 r. organizował w Bydgoszczy KS 
"Astoria". Jedyny tytuł mistrza dla klubu zdobył w wadze średniej Urbaniak, natomiast Dorsz 
upłasował się na II miejscu w wadze lekkiej.54 
W samej Bydgoszczy bokserzy KS "Astoria" wywalczyli sobie silną pozycję. Klub wyróż- 
niony został przez MKWF i PW, który wyznaczył "Astorię" na organizatora mistrzostw bok- 
serskich Bydgoszczy, m.in. w 1933 r. i 1936 r. Jest wysoce prawdopodobne, z uwagi na dużą 
ruchliwość klubu i wyniki, że organizował mistrzostwa również w innych latach. Bodajże po 
raz pierwszy pięściarze "Astorii" wystartowali o mistrzostwo miasta w 1932 r. Nie zdobyli 
jednak żadnego tytułu. Udało się to dopiero w 1933 r., kiedy Górzycki wywalczył mistrzostwo 
w wadze lekkiej. Rok później mistrzami Bydgoszczy zostali: Lada w wadze muszej, Walkow- 
ski w koguciej, Borowicz w lekkiej, Karasek w półśredniej, Lukowskj w półciężkiej i Sień 
w ciężkiej. Sukces odniesiono powtórnie w 1935 r., mistrzem wagi papierowej został Gender- 
ka, koguciej Wojtkowiak, piórkowej Borowicz, lekkiej Dorsz, półśredniej Karasek, średniej 
Sobek i ciężkiej Łukowski. W 1936 f. klub wystawił słabszą grupę zawodników, osłabiony 
odejściem Borowicza i Karaska. Ogółem bokserzy "Astorii" zdobyli wówczas cztery tytuły: 
w wadze koguciej Radomski, w lekkiej Dorsz, w średniej Sobek i w półciężkiej Łukowski. 
Gdy w mieście powstały nowe silne kluby, jak KS KPW i "Sokół" [, zawodnikom Związku 
Strzeleckiego było cora'z trudniej sięgać po trofea w mistrzostwach miasta. W 1937 r. tytuły 
mistrzów zdobyli: Wandzlewicz w wadze muszej i Urbaniak w średniej. Rok kolejny przyniósł 
zaledwie o jeden tytuł mistrzowski więcej. Zwycięzc} w wadze średniej był Sobek, w półcięż- 
kiej Kołacz, a w ciężkiej Lukowski. W ostatnich przeprowadzonych przed wojną mistrzo- 
stwach Bydgoszczy w 1939 r., zwycięzcami zostali: w wadze papierowej Jaruszewski II, 
w piórkowej Wandzlewicz, w średniej Urbaniak j w ciężkiej Lukowski. 55 
Młodzi wychowankowie KS "Astoria" weryfikowali swoje umiejętności w zawodach 
pierwszego kroku bokserskiego. Dla wszystkich chętnych klub zorganizował w ] 937 r. kur- 
sy przygotowawcze do tych zawodów. Powierzono mu też zaszczytne zadanie, zorganizo- 
wania mistrzostw młodzików Pomorza w dniach 1-2 lutego 1938 r. Spośród młodych za- 
wodników "Astorii", w ramach pierwszego kroku w Bydgoszczy, triumfowałi w 1935 r.: 
Genderka w wadze muszej, Wypijewski w koguciej, Woj czak w piórkowej, Wawrzyniak 
w półśredniej i Matuszak w półciężkiej. W 1937 r. Kunowski w papierowej, Tobolski 
w koguciej i Krzemkowski w średniej. W przeprowadzonych 1938 r. zawodach, zwycięzcą 
został Strzałkowski w wadze piórkowej.56 
Pierwsze udokumentowane spotkania bokserskie KS "Astoria" rozegrał w 1932 r. 
W kwietniu zremisował 8:8 z "Sokole m" Grudziądz. W maju klub zorganizował mecz z 
'udziałem zawodników BKS "Polonia", "Sokoła" Pozna6, miast Grudziądza i Torunia, z któ- 
rego dochód przeznaczono na fundusz 0limpijski. 57 
Pozostałe spotkania przypadły już na sezon 1932/1933. Rozegrano ich tyle. iż przytoczę 
tylko przeciwników bydgoskiej drużyny oraz wyniki. 23 października z TS "Olimpia" 6:10. 
W listopadzie w grudziądzkim GKS 5: 11. 18 grudnia ze "Stellą" Gniezno 14:4. 19 lutego z 
WKS "Gryf" 6:8 lub 4:8. Następnie z "Olimpią" Grudziądz 3: 13 i "Blękitnymi" PoznaI1 
5:11. Jeszcze w lutym z miejscowe} Szkolą Pilotów 7:7. 13 marca z KSZS Toruń 10:6.23 
kwietnia z gdańską "Gedanią" 8:8 i 14 maja z EKS "Połonia" 9:5. 58
>>>
256 


W sezonie pięściarskim 1933/1934 rozegrano spotkania: 3 grudnia z torUlIskim "Gryfem" 
7:7. W styczniu rewanżowe z "Sokołem" Inowrocław 8:6. 25 lutego z GKS Grudziądz 8:8. 
11 marca drugi garnitur "Astorii" z reprezentacją Gniezna 2: 14. Na drugi dzień pierwsza 
drużyna z KS "Warta" 8:8. 59 
Sezon bokserski 1934/1935 przyniósł mecze "Astorii" m.in. z GKS Grudziądz w paź- 
dzierniku o drużynowe mistrzostwo Pomorza, zakOllczony wynikielu 7:9. W tym samym 
miesiącu rozegrano spotkanie rewanżowe, uwieńczone zwycięstwem 9:7. W dniu 3 listopa- 
da w meczu ze "Schlesien" Wrocław, Strzelcy ponieśli porażkę 5: 11. W styczniu wygrali 
11:3 z KSZS Grudziądz. 3 lutego z KS "GopIania" 11 :3. W lutym ulegli "Gedanii" 4: 12. 
Ostatnie spotkanie przypadło w maju z WKS Grudziądz. wynik 6: 10. 60 
Na sezon pięściarski 1935/1936 przypadły mecze z wieloma silnymi i uznanymi drużyna- 
lni. 22 września z "Sokołem" Poznml, 9:7. Tydziell później z KSZS Grudziądz o drużynowe 
mistrzostwo okręgu 10:6. W dniu 6 października z grudziądzkim GKS, również w rozgryw- 
kach drużynowych, 8:8. Tydziell póiniej rewanż z GKS 11 :5. 17 listopada z "Polizei-Sport- 
Verein" Gdarlsk, 9:7. Następnie z I KJ3 Świętochłowice, w ramach eliminacji drużynowych 
mistrzostw Polski. 6: 10. W grudniu z "Gedanią" 6: 10. 5 stycznia z KS "Cuiavia" 6: l O. Trzy 
tygodnie później z BKS "Polonia" 13:3. W lutym z KS "GopIania" 11 :5. 15 marca z war- 
szawską "Legią" 9:7. Dwa tygodnie później ze "Stellą" Gniezno w ramach zawodów o pu- 
char dr. Lauterera. W czerwcu z \VKS "Gryf' 8:8 j z BKS "Polonia" 13:3. 61 
Sezon 1936/1937 zaowocował spotkaniami: z WKS Grudziądz (20 września) 9:7, 4 paź- 
dziernika z grudziądzkim GKS-em o drużynowe mistrzostwo okręgu 13:3. W tydzień póź- 
niej rewanż z GKS 10:6. 18 października w ramach tych samych mistrzostw z KS "Gedania" 
8:8. Rewanż jeszcze w tym samym miesiącu 5: 11. W ostatnim dniu października z PRKS 
"Bałtyk" 10:6. W pełni listopada o drużynowy prymat w okręgu z KSZS Grudziądz 12:4. 20 
listopada druga drużyna "Astorii" z bydgoskim KPW ] 0:6. W grudniu pierwsza drużyna 
z "Sokołem" Chelmża 9:7.20 tegoż miesiąca z KS "Goplania" 7:9. W styczniu z "Sokołem" 
Poznań 8:8. \V lutym z WKS "Gryf" zwycięstwo nie określonym stosunkiem punktów. 
W dniu 28 lutego mecz ze .,Stellą" Gniezno o puchar dr. Lauterera. 4 kwietnia spotkanie 
z "Krusch Ender" Łódź, uwiel1czone remisem 8:8. 6 :! 
Sezon bokserski 1937/1938 był dła "Astorii" równie pracowity jak poprzedni. Już 
14 sierpnia drużyna pięściarska spotkała się z zespołem lKP Łódź. ulegając mu stosunkiem 
punktów 5: 11. Po dwóch tygodniach Strzelcy podejmowali poznculską "Wartę", ponownie 
ułegając, tym razem 6: 10. Zwycięstwo bydgoscy bokserzy odnieśli 5 września nad PRKS 
"Bałtyk" 9:7, w ramach drużynowych mistrzostw okręgu. W tych samych mistrzostwach 
stoczyli walki z "Sokołem" Tczew (10 października), uwieńczone wynikiem 9:7 oraz z KSZS 
Gdynia (24 października) wygrane 10:6. 7 listopada "Astoria" przegrała z "Punsching" Mag- 
deburg 7:9. Towarzysko stoczony mecz z KS "GopIania" w listopadzie zakOllczył się wyni- 
kiem 5: 11. Goszczący w Bydgoszczy 5 grudnia włoski klub "Treviso" pokonał nieznacznie 
"Astorię" 9:7. W towarzyskim spotkaniu z "Sokołem" Grudziądz, "Astoria" zremisowała 
8:8. W rozegranym 19 grudnia meczu o drużynowe mistrzostwo Pomorza z WKS "Gryf', 
bydgoszczanie ulegli 6: 10. Podobnie pierwsze dni 1938 r. przyniosły "Astorii" porażkę 
z KSZS Gdynia, 3: 13. Z okazji dnia PomOZB, 9 stycznia zawodnicy "Astorii" stanęli na 
przeciw pozostałych bokserów Bydgoszczy, z "Sokoła" ( i KS KPW. Strzelcy cztery walki 
wygrali, a dwie zremisowali, ostateczny wynik 10:6. Nie powiodło się im w towarzyskim
>>>
257 


meczu z inowrocławsk
l "Goplanie!", który przegrali 7:9. Rozegrany w kwietniu mecz z WKS 
"Flota", przyniósł zwycięstwo tej ostatniej 6: 10, przy czym na skutek zdekompletowania 
i nadwagi padło pięć walkowerów. 63 
"AstOlia" w sezonie 1938/1939 zakwalifikowana została do A-klasy Pomorza. W ramach 
jej mistrzostw klub strzelecki spotkał się 4 września z KS "GopIania", remisując 8:8. Następ- 
nie z WKS "Flota", zwyciężając 18 września 9:7. W lydzie6 później "Astoria" uległa "Go- 
pIani i" 5: 11. Kolejne mecze rozegrali Strzelcy w Berlinie (3 i 4 paździen1ika) oraz Lipsku 
(6 października) z miejscowymi drużynami. Po powrocie bokserzy "Astorii" kontynuowali 
walkę o drużynowe mistrzostwo Pomorza, wygrywając z PRKS "Bałtyk" 10:6 oraz ulegając 
30 października WKS "Gryf' 4: 12. Zapowiedziany na 6 listopada mecz rewanżowy z "Bał- 
tykiem" nie doszedł do skutku w wyniku nie przybycia gdYllskiej drużyny, w tej sytuacji 
"Astorii" przyznano walkower. Towarzyskie spotkanie w dniu 27 listopada z gda6.ską "Ge- 
danią" przyniosło wynik remisowy 8:8. Podobnie 8:8 zakOl1czyło się spotkanie z HCP Po- 
znal} w dniu 4 grudnia. Ostatni mecz o drużynowe mistrzostwo okręgu w tym sezonie "Asto- 
ria" stoczyła z WKS "Gryf', przegrywając 6:10. Towarzyskie spotkanie już w 1939 r. 
z WKS "Flota", uwiel1czone zostało remisem 7:7. Kolejny mecz był sprawdzianem dla byd- 
goskiego klubu, gościł on bokserów PZL Warszawa, drużynowego mistrza okręgu warszaw- 
skiego. W dniu 19 lutego po pasjonujących i stojących na wysokim poziomie walkach "Asto- 
ria" wygrała 9:7. Ponownie silną drużynę gościli Strzelcy w marcu, przegrali wówczas z 
poznal1skim "Sokołem" 6: 10. Jednak wszelkie przewidywania przekroczyło zainteresowa- 
nie meczem "Astoria" - "Warta" Poznań. Spotkanie z mistrzem Polski zakOllczyło się prze- 
graną bydgoszczan 4: 12. 64 
Wśród wielu bokserów, którzy przewinęli się przez salę treningową "Astorii", przede 
wszystkim wymienić należy tych, którzy reprezentowali okręg w meczach międzyokręgo- 
wych. Do nich należy Urbaniak, reprezentant Pomorza w spotkaniach ze Śląskiem w 1936 r., 
z okręgiem poznaIlskim i okręgiem warszawskim w 1937 r., okręgiem poznańskim w 1938 r. 
oraz w meczu z Rygą 15 listopada 1938 r. Dorsz slarlujć1cy w eliminacjach do meczu okręgu 
z Prusami Wschodnimi w grudniu 1935 r., spotkaniu ze Śląskiem w 1936 r. i okręgiem 
poznm}skim w 1938 r. Wojtkowiak biorący udział w meczu z Prusami Wschodnimi w 1934 r. 
i w eliminacjach do kolejnego spotkania z reprezentacją Prus w 1935 r. Bronił także barw 
Pomorza w meczu ze Ślelskiem w 1936 r. i w meczu z okręgiem warszawskim w 1937 r. 
Łukowski reprezentuj1cy Pomorze w spotkaniu z okręgiem warszawskim w 1937 r. Boro- 
żyński biorący udział w meczu Pomorze - okręg łódzki w kwietniu 1936 r. Borowicz i Sobek 
broniący barw Pomorza w meczu z Prusami Wschodnimi w 1934 r. Poza nimi jeszcze wielu 
zawodników wystąpiło w barwach "AstOlii" w spotkaniach międzyklubowych. 65 


Klub Sportowy "Kabel Polski" 
Brak informacji na temat utworzenia tego przyfabrycznego klubu jak i sekcji bokserskiej. 
Pięściarze tego klubu dali o sobie znać po raz pierwszy podczas zawodów o mistrzostwo 
Bydgoszczy w 1935 r., w których zawodnik klubu - BorożYliski nie natrafiwszy na przeciw- 
nika został faworytem w wadze p6łciężkiej. Sekcja w 1936 r. trenowała pod okiem Borowi- 
cza. Trwało to raczej krótko, gdyż wkrótce znalazł się on w KS KPW Bydgoszcz. Drużyna 
"Kabla" zadebiutowała w meczu ze "Stellą" Gniezno 6 grudnia 1936 r., odnosząc przy tym 
zwycięstwo 9:7. Po tym wydarzeniu sekcja bokserska tego klubu usunęła się w cie6., nie 


17 Krollikn Bydgoskn...
>>>
258 


dając o sobie znać. Podobnie jak i w przypadku powstania, tak i w przypadku ewentualnego 
rozwiązania sekcji, brak o tym informacji. 66 
W KS "Kabel Polski" boksowali: Zgórski, BorożYllski, Luczak, Borowicz, Richter, Su- 
rZYIlski, KaczYIlski, Helak, Hoffmann, Helewski, Niestatek, Malczewski i Morozillski. 


Klub Sportowy "Leo" 
Klub ten powstał przy fabryce obuwia "Leo" najprawdopodobniej w początku lat trzy- 
dziestych. Sekcja bokserska działalajuż w listopadzie 1933 r., pod kierownictwem Stanisła- 
wa KościeIskiego, który funkcję tę pelnił do końca jej udokumentowanej działalności, tj. 
1935 r. Miejscem treningów była świetlica klubowa przy ul. Kościuslki 26, gdzie pod okiem 
B. Kugacza trenowano dwa razy w tygodniu.67 
W mistrzostwach miasta rozegranych w 1935 r. do finałowej walki w wadze średniej 
stanął Roszczyn lecz uległ Sobkowi z KS "Astoria". Początkujący zawodnicy klubowi 
w tym samym roku zdobyli tytuly mistrzów pierwszego kroku bokserskiego w Bydgoszczy: 
w wadze papierowej Baranowski i w średniej Chodzicki. Klub vI/krótce zniknął z bydgoskie- 
go życia pięściarskiego. 68 


Klub Sportowy Kolejowego I:»rz)'sposohienia Wojskowego 
Brak informacji o powstaniu klubu i sekcji bokserskiej. Ta ostatnia w pierwszych dniach 
grudnia 1935 r. trenowała w sali Gimnazjum Klasycznego i jest to pierwsza wzmianka o niej, 
jaką udało się odnaleźć. Kierownikiem sekcji przez cały czas istnienia klubu był B. Kugacz. 69 
Kolejarze trenowali Vi ramach organizowanych kursów. pod okiem Stępniaka, Kaliniaka 
i Maksymiliana Sobeckiego. Stałyrn lokalem treningowym była sala gimnastyczna Gimna- 
zjum Klasycznego przy ul. KrasilIskiego, u zbiegu z ulicą Libelta 70 . 
Pierwszy mecz rozegrali bokserzy KPW z KSZS Grudziądz w lutym 1936 r., remisując 
8:8. Kolejny rozegrany tydziell później był bardzo słahy i zakOlkzył się porażką z "Soko- 
łem" Gniezno 5: II. \V następnym meczu. z BKS .,Polonia", drużyna KP\V zaprezentowała 
wyższy poziom, remisując przy tym 7:7. 71 
Sezon pięściarski 1936/1937 przebiegł skromnie. Bokserzy KPW tylko czterokrotnie zna- 
leźli się na łamach prasy. 20 listopada w spotkaniu 1 drugą drużyną KSZS .,Astoria" ponieśli 
porażkę 6: 10. Wkrótce drużyna KPW wyjechała do \Vilna, by tam stoczyć pojedynek z miej- 
scowym AZS. Ostatni w tym rokll mecz rozegrała w kOllcU grudnia z "Sokołem" Września. 
Wynik tego wyjazdowego meczu brzmial 8:8. Zwycięstwo przyniosło spotkanie z "Soko- 
łem" Gniezno 31 stycznia. w stosunku punktowym 9:7. 7!. 
W sezonie 1937/1938 KS KPW był już znacznie bardziej aktywny. Klub wziął udział 
\V drużynowych mistrzostwach Pomorza. Spotkaniem z tego cyklu był mecz z KSZS Gdy- 
nia, w pierwszych dniach października, zakOl1czony remisem 8:8. Następny w tych rozgryw- 
kach z przodujć1cym zespołem W KS "Flota" zakOl1czył się niepowodzeniem 4: 12. Spotkanie 
24 października z PRKS "Bałtyk" również przyniosło porażkę 7:9. Walkowerem zakoI1czył 
się mecz w ramach tychże mistrzostw Pomorza w dniu 31 patdziernika z WKS "Gryf'. 
Bydgoszczanie dostarczyli zbyt ciężkie rękawice i w tej sytuacji 16 pkt. otrzymali torunia- 
nie. W towarzyskim spotkaniu wygrał KS KPW 9:7. 7 listopada rozegrano mecz z WKS 
Grudziądz, w którym zwyciężyli grudziądzanie 7:9. Następnie klub gościł 5 grudnia w Choj- 
nicach, gdzie pokonał miejscowy R KS "Chojniczanka" 16:0. Wkrótce pięściarze KPW wy-
>>>
259 


jechali do Wilna, gdzie ] 8 grudnia pokonali tamtejszy WKS "Śmigły" 10:4, a 19 grudnia 
zremisowali z wileliskim "Elektritem" 8:8. Klub wziął udział w zawodach Astoria - Byd- 
goszcz z okazji dnia PomOZB, 2 kwietnia KS KPW Bydgoszcz spotkał się towarzysko 
z KPW Tarnowskie Góry, wygrywajć1c spotkanie 10:6. Sześć dni później bydgoszczanie zmie- 
rzyli się z KS KPW "Poll1orzanin" TorUJi, remisując 8:8. KOI1cZąC sezon bokserzy kolejowe- 
go klubu spotkali się z "Sokołem" I Bydgoszcz w dniu 8 maja. Odnieśli wówczas nieznaczne 
zwycięstwo 9:7. 73 
KS KPW Bydgoszcz w sezonie pięściarskim 1938/1939 zakwalifikowany został do pomor- 
skiej B-klasy. Pierwsze spotkanie, naj prawdopodobniej już w ramach rozgrywek B-klasy, mia- 
lo miejsce 16 października z bydgoskim "Sokołem" i zakOl1czyło się wynikiem 8:8. Przepro- 
wadzony w kOl1culistopada mecz z KS KPW "Polllorzanin" o drużynowe mistrzostwo zakoń- 
czył się ren'lisem 8:8. Następny mecz w grudniu z KS "GopIania" II przyniósł zwycięstwo 
bydgoskim bokserom 13:3. 11 grudnia w spotkaniu rewanżowym z "Pomorzaninem" ponow- 
nie padł remis. W meczu z "Sokołem" I Bydgoszcz, nadal w ramach mistrzostw B-klasy, 
18 grudnia bokserzy KPW ponieśli porażkę, przegrywając 6: 10. W rewanżowym spotkaniu 29 
stycznia "Sokół" przegrał walkowerem. 12 lutego KS KPW stoczył walkę z "Sokołem" 
Chełmża w ramach mistrzostw B-klasy, wygrywajclc 12:4. W towarzyskim spotkaniu 
19 lutego z "Sokołem" Chojnice, bydgoski KPW poniósł porażkę 4:12. KS KPW zakwali- 
fikował się do finałów B-klasy Pomorza i \V ich ramach spotkał się 18 marca z bydgoskim 
"Sokołem" oddając mecz walkowerem O: 16. Towarzysko wygrali Sokoli 10:6. Z końcem 
tego miesiąca bokserzy KPW spotkali się z przedstawicielem grupy B B-klasy, KS "Siła" 
Wejherowo, odnosząc nieznaczne zwycięstwo 9:7. Rewanż z bydgoskim "Sokołem" przy- 
niósł porażkę 6: 10. Kolejne spotkanie w finałach z "Siłą" zakończyło się remisem 8:8. 74 
Poza osi::mnięciami grupowymi pięściarze KS KPW odnieśli wiele sukcesów indywidual- 
nie. W mistrzostwach Pomorza przeprowadzonych w 1936 r., mistrzem wagi papierowej 
został Janicki. W 1937 r. w tychże mistrzostwach tytuł zdobył \V koguciej Borowicz. Mi- 
strzami Bydgoszczy w tym samym roku zostali: w papierowej W. Karpiliski. w koguciej 
Borowicz i w lekkiej Dorsz. W kategorii młodzików mistrzami miasta zostali: w muszej 
Zagórski, w lekkiej Richter i w półśredniej KujaczYllski. W 1938 r. bokserom KPW przypa- 
dły dwa tytuły mistrzów Bydgoszczy. wywalczyli je: Borowicz w koguciej i Jabłonka 
w półśredniej. Mistrzami pierwszego kroku zostali: Paprocki w lekkiej i Gordon w półśred- 
niej. W ostatnich przed woj net mistrzostwach miasta w 1939 r. tytuły zdobyli: Karpiński 
w muszej, Borowicz w koguciej, Richter II w lekkiej, Alfons Richter w półśredniej.75 
N a liście najlepszych bokserów Pomorza zaprezentowanej przez "Tygodnik Sportowy" 
w 1939 r. w wadze muszej na IV miejscu znalazł się Karpir1ski, w koguciej na II Borowicz, 
w lekkiej na III Richter II i w półśredniej na miejscu IV Richter 1. 76 
Przez cały czas działalności sekcji przewinęli się przez nią, poza dotychczas wymieniony- 
mi: Nowak, Jędrzejewski, Stygnecki, Łuczak, Jaworski, Gabrych. Kuligowski. Garstka, Po- 
korski, Czaplewski, Łądkowski, Pucharski, Jędrzejewski, Sygnarski, Witkowski, Drążkow- 
ski, Faltyński, Appel, Paszek, Helak, KoleżYliski. Ivlarek, Kolanowski, SzuszyIiski, Pietras, 
Prętkiewicz, Koczwara, SOll1merfeld i DOllh
ewski.
>>>
260 


Podsunl0wanie 
Bydgoszcz w latach II Rzeczypospolitej była miastem, w którym boks rozwijał się umiar- 
kowanie. W 1925 r. w mieście istniały trzy kluby, w których zajmowano się pięściarstwem: 
KSA "Siła", KS "Amator" i BKS "Heros". Ogółem czynnie tę dyscyplinę uprawiało 43 za- 
wodników. Swoiste piętno w bydgoskim pięściarstwie odcisnął 1927 r. Upadek "Herosa" 
i brak ożywienia ze strony ,.Siły" nie zrekompensowała BKS "Polonia" licząca zaledwie 
kilku bokserów. Jak oceniał dziennikarz "Sportu Pomorskiego" w Bydgoszczy "boks przy- 
cichł". W 1928 r. zarządy klubów i zawodnicy stanęli na nogi. Zorganizowano pierwsze 
mistrzostwa miasta, w których udzial wzięły: BKS "Polonia", KS "Amator", "Sokół" VIII 
Bydgoszcz i Klub Wioślarski "Brda". W mieście istniało więcej sekcji, lecz nie przystąpiły 
do zawodów. Dziwić może udział Klubu Wioślarskiego, niemniej jednak wśród jego człon- 
ków boks wzbudzić musiał przynajmniej ciekawość. Jeden z zawodników "Brdy" - Wiche- 
rek, został dwukrotnie mistrzem Bydgoszczy w wadze muszej, w 1928 r. i w 1931 r. VIII 
gniazdo "Sokoła" w mistrzostwach miasta w 1928 r. reprezentował R. Jezierny, poprzednio 
zawodnik "Herosa". Na temat boksu w tym gnieździe wiadomo jedynie, że istniała przy nim 
sekcja pięściarska o nazwie "Heros". Brak jakichkolwiek źródeł pozwala przypuszczać, 
że sekcja, jak i gniazdo, uległa likwidacji po 1928 r. W latach dwudziestych na krótko poja- 
wiła się jeszcze jedna sekcja, mianowicie KS "Naprzód". W 1929 r. w mistrzostwach miasta 
Wf. Zawadzki zdobył tYlUł mistrza wagi piórkowej. Jest lO jednak jedyna informacja o bok- 
sie w tym klubie. 77 
W latach trzydziestych pięściarstwo w Bydgoszczy przechodziło ci'-lgłą metamorfozę. Jedne 
sekcje ulegały likwidacji (KSA "Siła", RKS .,Amator"), inne pojawiały się na krótko ("So- 
kół" I, KS "Leo", KS "Kabel Polski"), jeszcze inne przeżywały okres stagnacji (BKS "Polo- 
nia"). Powstała w 1930 r. sekcja przy KS "Astoria" stała się jedmt z tych, które zajęły silną 
pozycję w pomorskim boksie w drugiej połowie lat trzydziestych. Podobnym torem podąża- 
ły sekcje KS KPW i nowa "Sokola". W 1935 r. według MKWF i PW w Bydgoszczy zareje- 
strowanych było 291 bokserów, co świadczy o niew(itpliwym wzroście zainteresowania tą 
dyscypliną. 


PrZYI)isy 


l S1owo Pomorskie, 1938, nr 20, z 261., s.8. S1owo Pomorskie, 1939, nr 31, z 8.11., s.7. 
2 Historia boksu na Pomorzu. Zarys historyczny za okres 1926-1976. oprac. Z. B"ńkowski, Z. Smoliński, 
J. Stroiliski. Z. Urb"lIyi. Bydgoszcz 1976. s. J3-14 i 187. 
Dziennik Bydgoski. 1923, nr 279, z S.lII, s.4. Sport Pomorski, 1926, nr 3, z 2U, s.4. 
3 Ibidem, s.13. 
4 Ibidem, s.13. Dziennik Bydgoski, 1923, nr 207, z 9.IX. sS 
5 Ibidem, s. 14- J 5. Ibidem, 1923, nr 279, z S XII s. 4. Sport Pomorski, 1926, III' 3, z 21.1, s.4. Dziennik Bydgo- 
ski, 1923, nr 230, z 7.X. s.5. Dziennik ByJgoski. 1924, nr 214, z 14.IX, s.9. Dziennik Bydgoski, 1923, nr 279, 
z S.XlI, s.4. Sp0l1 Pomorski, 1926, nr 3, z 2U, s.4. Wg W. Jastrzębski, Sport na Pomorzu i Kujawach w latach 
II Rzeczypospolitej. [w:] Sto I"t sportu na Kujawach i Pomorzll. pod red. W. J"strzębski. Bydgoszcz 1993, 
s.49. Klub zalożono w 1921 r. 
6 Ibidem, s. 14. Dziennik Bydgoski. 1923, nr 279. z S.XII, s.4. 
7 Ibidem, s. J5 i 187. Sport Pomorski, 1926. nr 3, z 21.1. sA. 
g Ibidem, s. 14.
>>>
261 


9 Ibidem, s. 14-15. Sport Pomorski, 1925, nr 37, z 17.XII, s. 7-8. Sport Pomorski, 1926, nr II, z 18.111, s. 3 
10 Ibidem, s.l5, SpOlt Pomorski, 1926, nr II, z 18.III, s. 3. SpOlt Pomorski, 1926, nr 157, zB.VII. s.7. SpOlt 
Pomorski. 1927, nr49, z 8.XII, s.3. 
11 Sport Pomorski, 1928, nr 11, z 15.1lI, s. 2-3. 
12 Ibidem, 1926, nr 11, z 18.IlI, s.3. Historia boksu..., s.5, 9 i 14. Tygodnik SpOltowy, 1929, nr 46, z 14.XI, s.2. 
13 Ibidem, 1926, nr 54, z 30.XlI. s.4. Dzicnnik Bydgoski, 1923, nr 165, z 22.VII, sA. 
14 Dziennik Bydgoski, 1923, nr 230, z 7.X, s.5. Ibidem, 1924, nr 214. z 14.IX, s.9. 
15 Sp0l1 Pomorski, 1926. nr 54, z 30.XII, s.4. Sporr Pomorski, 1928, nr 29. z 19. VII, s.3. Historia boksu..., s.14. 
16 Ibidem, 1926. nr 54, z 30.XII, s.4. Dzicnnik Bydgoski. 1924. nr40, z 17.11. s. 7. Dziennik Bydgoski, 1924, nr 
214, z 14.V. s.9. Dziennik Bydgoski, 1923. nr 282. z 8.XlI, s.5. 
17 Ibidem, 1925, nr 37, z J7.XlI, s. 7-8. 
18 Ibidem, 1928, nr 15, z 12.IV, s.3. Tygodnik Sportowy, 1929, nr 17, z 25.1V, s.l. Tygodnik Sportowy, 1931, nr 
l, z 7.1, s.2. 
19 Historia boksu..., s. 14. 
20 J. Burbelka, Robotniczy Klub Sp0l10WY .,Amator" w Bydgoszczy, [w:] Sport robotniczy, t. II, Opracowania, 
dokumenty, materialy. pod red. A. Wohl. Warszawa 1964, s. 137-138. 
21 Ibidem, s. 138. Histolia boksu.... s. J 74. Spor1 Pomorski, 1926, nr 54, z 30.xll, s.4. 
22 SpOlt Pomorski, 1928. nr 12. z 22.UL s.4. Tygodnik Sportowy, 1928, nr 12, z 22.llI, sA. Tygodnik SpOltowy, 
1929, nr 17. z 25.rV, s.1. TygoJnik Sportowy, 1930. nr 16. z 17.1V, s.2. Tygodnik SpOltowy, 1930, nr 10, z 
6.III, s.2. 


23 Rehlcja W. Kocona, w zbiorach autora. 
24 J. Burbelka, op. cit.. s. J38. 140. Historia boksu.... s. 174. 
25 50 lat Bydgoskiego Klubu Sp0l1owcgo Polonia, pod red. H. Kiełbasillski, Bydgoszcz 1974. Sport Pomorski. 
1925, nr 39. z 3J.XII, s.1. Spol1 Pomorski, 1926, nr 38, s. 3. SpOlt Pomorski, 1927, nr 3, s.l. SpOlt Pomorski, 
1927, nr 5, z 20.11, s.4. 
26 K. Joachimowski, Sport pięś'ciarski i jego dzieje w bydgoskim terenie, Tygodnik Sportowy, 1934, nr 46, z 
20.XI, s.2. Sport Pomorski, 1928. nr4, z 27.II, s.4. Tygodnik SpOltowy, 1929, nr 50, z 12.x1l, s.2. Tygodnik 
Sportowy, 1933, nr 8, z 21.11, s.2. Tygodnik SPOl1owy, 1934, nr 47, z 20.XI, s.1. Tygodnik SpOltOWY, 1935, nr 
10, z 5.111, s.2. Tygodnik SpOl1owy. 1936, nr 56, z 22.XlI. s.2. 
27 Tygodnik Sportowy, 1932, nr 38, z 21 .IX, s.2. Tygodnik Sportowy, 1934, nr47, z 20.XI, s.l. Tygodnik Sporto- 
wy, 1927, nr 5, z 5.II, s. 9. Tygodnik SpOl1owy, 1932, nr 11, z 9.IlI, s.2. Tygodnik Sportowy, 1939, nr41, z 3.X, 
s.2. Tygodnik SpOl1owy, 1935, nr 50, z IO.XII, s.2. 
28 K. Joachimowski. op. cit.. s. 2. Tygodnik Sportowy, 1936. nr 10, z 1O.III, s.I. 
29 Sport Pomorski, 1928, nr 11, z 15.1lI. s. 2-3. Tygodnik Sp0l10WY, 1929, nr 20, z 16.V, s.l. Tygodnik Sportowy, 
1931, nr I, z 7.1, s.2. Tygodnik SpOl1owy, 1931. nr l, z 7.1, s.2. Tygodnik SpOl1owy, 1932, nr 12, z 23.111, s.l. 
Tygodnik Sportowy, 1933, nr 15. z l I.IV. s.2. Tygodnik SpOl1owy, 1934, nr 10, z 6.III, s.2. Tygodnik Sporto- 
wy, 1935, nr 11, z 12.IlI, s.1. Tygodnik Sportowy, 1936, nr 9, z 3.111, s.1. Tygodnik SpOltowy, 1937, nr 8, z 
23.11, s.2. 
30 Ibidem, 1929, nr 9/10, z 8.111, s.7. SpOI1 Pomorski, 1929, nr 11, z 14.III, s.1. Tygodnik SpOltowy, 1929, nr 50, 
z 12.XII, s. 2. 
31 Tygodnik Sportowy, 1930, nr 1,6, z 17.1V, s. 2. Tygodnik SpOl1owy, 1930, nr 43, z 22.X, s.1. 
32 Ibidem, 1932, nr 2, z 13.1. s.2. Ibidem, 1932, nr 3, z 20.1, s.2. Tygodnik Sportowy, 1932, nr 11, z 16.111, s.1. 
33 Ibidem, 1932, nr 11, z 14.111, s.2. Ibidem, 1932, nr 12, z 12.lII, s.2. 
34 Ibidem, 1933, nr 44, z 24.X, s.2. Ibidem, 1933, nr 46, z 7.XI, s.2. Tygodnik SpOltowy, 1934, nr 11, z 13.111, s.2. 
35 Ibidem, 1935, nr 50, zW.XII, s.I. Ibidem, 1936, nr 3, z 21.1, s. l. Slowo Pomorskie, 1935, nr 279, z 3.XII, s.3. 
Tygodnik Sportowy, 1936, nr 4, z 28.1, s.2. Tygodnik Sportowy, 1936, nr 12, z 24.111, s.l. Tygodnik SpOltowy, 
1936, nr 16, z 21. IV, s.I. Tygodnik SpOl1owy, 1936, nr 23, z 16. VI, s.2. 


170 Kronika Bydgosko...
>>>
262 


36 Ibidem, 1936, nr 2, z 14.1, s. l. Slowo Pomorskie, 1935, nr 291, z 17.XII, s.3. Slowo Pomorskie, 1936, nr 96, z 
24.IV, s.9. 
37 Ibidem, 1937, nr 8, z 23.11, s.2. Historia boksu..., s. 189. 
38 Ibidem, 1929, nr 46, z 14.XI, s.2. 
39 Ibidem, 1929, nr 49, z 5.XlI, s.l. Tygodnik Sportowy, 1930, nr 7, z 13.11, s.l. Tygodnik Sp0l10WY, 1930, nr 10, 
z 6.11I, s.2. 
40 Ibidem, 1930, nr 14, z 3.1V, s.l. 
41 Ibidem, 1930, nr 21, z 22.V, s.L 
42 W. Kocon, Kanki z historii SpOł1u bydgoskiego Sokolstwa, Bydgoszcz 1993, s.49. 
43 Ibidem, s. 49. Tygodnik Sp0l10WY. 1937. nr 39, z 28.1X. s.l. Tygodnik Sportowy. 1938. nr 41, z 11.X., s.2. 
Tygodnik Sp0l10WY. 1938, nr 48. z 29.XI, s.2. Tygodnik SpOl1owy, 1939, nr 31, z LVIII, s.2. Relacja W. 
Kocona. 
44 Slowo Pomorskie, 1937, nr 84, z 13.1V. s.3. Slowo Pomorskic, 1938. nr 54. z 8.IlI, s.9. Slowo Pomorskie, 
1938, nr 66, z 22.1Il, s.3. 
45 Tygodnik Sp0l10WY, 1937, nr 7, z 16.11, s. l. Tygodnik SpOl10\vy, 1938, nr 4, z 25.1, s.2. Tygodnik Sp0l10WY, 
1937, nr 8, Z 23.11, s.2 Tygodnik Sp0l10WY, 1938, nr 7, z 15.11. s.l. Tygodnik Sportowy, 1939, nr 9, z 28.11, s.l. 
46 Ibidem, 1938. nr 2. z 11.1, s.1.lbidem. 1938, nr 14. z 5.IV, s.L Ibidem. 1938. nr 19. z IO.V, s.2. 
47 Ibidem, 1938, nr 42. z 18.X, s. I. Ibidcm. 1938. nr 43, z 25.X. s.2. Ibidem, 1938, nr 51. z 20.XII, s.2. Tygodnik 
Sportowy, 1939, nr 3. z 17.1. s.l. Tygodnik Sportowy. 1939. nr 5, z 3J.J. s.J. Słowo Pomorskie, 1939, nr 36, z 
14.11. s.9. Tygodnik Sportowy. 1939. nr 8. z 21.11, s.2. Slowo Pomorskic. 1939. nr 57, z IO.III, s. 5. Tygodnik 
Spol1owy. 1939. nr 11. z l-UlI. s.2. Tygodnik Sportowy, 1939, nr 12. z 21.111, s.1. Tygodnik Sportowy, 1939, 
nr 14, z 4.1V, s.2. Tygodnik Sportowy. 1939, nr 18. z 2. V. s.1. Slowo Pomorskie. 1939, nr 117, z 23.V, s.3. 
48 Ibidem, 1939, nr 31, Z l.VIII. s.2. Slowo Pomorskie, 1939, nr 194. z 25.VIJI. s.9. 
49 Ibidem, 1934. nr 45. z 6.XI. s. l. Sport Pomorski. 1925. nr 33. z 19.XI. s.4. 
50 Ibidem, 1934. nr 6, z 6.11, s.2 Tygodnik Sportowy, 1935, nr 50. z IO.XII, s.2. Tygodnik Sportowy, 1936, nr 51, 
z 29.XII, s.l. K. Joachimowski. op.cit.. s.2. 
51 Ibidem, 1935, nr 50, zW.XII, s.2. Ibidem, 1939, nr 10, z 7.111, s.2. K. Joachimowski, op. cit., s.2. Tygodnik 
Sp0l10WY, 1935, nr44, z 29.X, s.1. Tygodnik SpOł1owy, 1937, nr 37, z 14.IX, s.2. Tygodnik Sportowy, 1938, nr 
41, z 1J.X, s.2. Tygodnik Sportowy, 1936, nr 14, z 8.1V. s.2. Tygodnik Sportowy, 1933, nr 16, z 19.1V, s.l. 
Tygodnik Sportowy. 1935. nr 51. z 29,XII, s.1. Relacja W. Kocona. 
52 Ibidem, 1934, nr 12, z 20.II1. s.2. Ibidem. 1935. nr 14. z 2.lV, 5..1. Tygodnik Sportowy, 1935, nr 16, z 16.1V, s.1. 
53 Ibidem. 1935, nr 44, z 29.X, s. 1. Ibidem, 1935, nr 49, z 3.Xł1. S.l. W. Gorczyca, 60 łal polskiego boksu 1923- 
1983, Warszawa 1983. s.66. 
54 Ibidem, 1935, nr 12, z 19.1II, s.l. Ibidem. 1936, nr 10. z 10.111, s.1. TygodnikSp0l10wy, 1937, nr 10, z 9.IlI, s.1. 
55 Ibidem, 1933, nr 14, z 4.IV, s.2. Ibidem, 1932, nr 12, z 23.UI, s.2. Tygodnik Sportowy, 1933, nr 15, z 1 l.IV, s.2. 
Tygodnik Sportowy, 1934, nr 10, z 6.IIl, s.2. Tygodnik Sportowy. 1935. nr 11. z 12.III, s.l. Tygodnik Sporto- 
wy, 1936. nr 9, z 3.l11, s.2. Tygodnik Sportowy. 1937. nr 8. z 23.JJ. s.2. Tygodnik Sportowy. 1938, nr 7, z 15.11, 
S.l. Slowo Pomorskie, 1939. nr 51. L 3.1JI. s.7. 
56 Ibidem, 1937, nr 34, z 24.VIlI, s.2. Ibidem, 1938, nr 5, z I.JI, s.2. Ibidem, 1935, nr 6, z 5.1I, s.2. Tygodnik 
Sportowy, 1937, nr 7, z 16.n, s.1. Tygodnik Sponowy. 1938, nr 4, z 25.1. s.2. 
57 Ibidem, 1932, nr 16, z 20.lV, s.2. Słowo Pomorskie. 1932, nr 117, z 24.V, sA. 
58 Ibidem, 1932, nr 43, z 26.X, s.2. Tygodnik Sp0l10WY, 1932, nr 48, z 31.XI, s.2. Tygodnik Sp0l10WY, 1932, nr 
51, z 2I.XII, s.2. Tygodnik SpOl1owy, 1933, nr 3, z 18.1, s.2. Slowo Pomorskie, 1933, nr 42, z 21.11, s.4. 
Tygodnik SpOl1owy, 1933, nr 11, z 14.m, s.2. Tygodnik Sp0l10WY. 1933, nr 16, z 18.IV, s.2. Tygodnik SpOlto- 
wy, 1933, nr 17, z 25.lV, s.2. Tygodnik Sp0l10wy, 1933, nr 20, z 16.V, s.2. 
59 Slowo Pomorskie, 1933, nr 280, z S.XII, s.4. Slowo Pomorskie, 1934, nr 17, z 23.1. s.4. Tygodnik Sp0l10wy, 
1934, nr9. z 27.11. s.2. Slowo Pomorskie. 1934, nr61. z 16.111, s.7. Tygodnik SpOl1owy. 1934, nr 11, z 13.111, s.2. 
60 Tygodnik Sportowy, 1934, nf 41, z 9.X, s.2. Tygodnik SpOł10WY, 1934, nr43. z 23.X, s.l. Tygodnik SpOl1owy,
>>>
263 


1934, nr 44, z 30.X, s.2. Tygodnik Sportowy, J 934. nr 45, z 6.XI. s.l. Tygodnik Sportowy, 1935, nr 4, z 22.1, 
s.1. Tygodnik Sp0l1owy, 1935, nr 6, z 5.11, s.1. Tygodnik SpOl1owy, 1935, nr 9, z 26.11, s.l. Tygodnik Sporto- 
wy, 1935, nr 20, z 14.V, s.2. 
61 Ibidem, 1935, nr 39, z 24.1X, s.l. Ibidem, 1935, nr 40, z I.X, s.2. Ibidem, 1935, nr 41, z 8.X, s.l. Tygodnik 
Sp0l1owy, 1935, nr42, z 15.X, s.2. Tygodnik Sportowy, J935. nr47, z 19.XI, s.l. TygodnikSp0l10WY, 1935, nr 
49, z 3.XII, s.l. Tygodnik Sportowy. 1935, nr 51. z 17.XH, S.1. Tygodnik Sportowy, 1936, nr l, z 8.1, s.I. 
Tygodnik Sportowy, 1936, nr 4. z 28.1. s.2. Słowo Pomorskie. 1936. nr 40. z 18.11, s.3. Tygodnik Sp0l1owy, 
1936, nr lI, z 17 . III. s. L Tygodnik Sportowy. 1936. nr 13. z 31.111. s.1. Tygodnik Sp0l10WY, 1936, nr 22, z 
9.VI. s.2. Tygodnik SpOl10WY, 1936. nr 23, z 16.VI. s.2. 
62 Ibidem, 1936, nr 37, z 22.1X, s.1. Ibidem. 1936, nr 39. z 6.X. s.2. Ibidem. J 936, nr 40, z l3.X, s. L Tygodnik 
SpOl1owy. 1936. nr41. z 20.X. s.l. Tygodnik Sportowy. 1936, nr43, z 3.XI. s.l. Tygodnik Sportowy, 1936, nr 
45, z 17.XI. s.l. Tygodnik Sportowy. J 936, nr 46, z 24.XI. s.2. Słowo Pomorskie, 1936, nr 293, z 17.XII, s.9. 
Tygodnik SpOl1owy, 1936. nr 50, z 22.XII. s.l. Slowo Pomorskie, 1937, nr 27. z 4.11, s.3. Tygodnik Sportowy, 
1937, nr4, z 26.1. s.1. Tygodnik Sportowy, 1937. nr 9. z 2.1JI. s.1. Tygodnik Sp0l10WY, 1937, nr 14, Z 6.1V, s.2. 
63 Ibidem, J937, nr 33, z 17.VII, s.2.lbidem, 1937, nf 35, z 31.VI1I, s.2. Ibidem, 1937, nr 36, z 7.lX, s.2. Tygo- 
dnik SpOł1owy, 1937. nr 41. z 12.X. s.2. Tygodnik SpOł10WY, 1937, nr 43, z 26.X, s.2. Tygodnik Sp0l10WY, 
1937, nr 45. z 3.Xl, s.l. TygoJnik Sportowy, 1937, nr 48, z 30.XI, s.2. Tygodnik Sp0l10wy, 1938, nr l, z 4.1, 
s.l. TygoJnik Sp0l10WY, 1937. nr 49. z 7.XJI. s.l. Slowo Pomorskie, 1937, nr 286, z 14.XII, s.5. Tygodnik 
Sportowy, 1937. nr 51, z 21.XII, s.l. Tygodnik Sportowy. 1938. nr 2. z 11.1. s.l. Tygodnik Sportowy, 1938. nr 
10, z 8.I1I, s.l. Tygodnik SpOl1owy. 1938. nr 15, z 13.1V. s.2. 
64 Ibidem. 1938, nr 16, z 20.lV, s.2. Ibidem, 1938, nf 36, z 6.1X, s.2. Ibidem, 1938, nr 38, z 20.IX, s.2. Tygodnik 
Sportowy. J 938. nr 39. z 27.1X. s. I. Tygodnik Sportowy, 1938, nr 40, z 4.X, s.2. Slowo Pomorskie, 1938, nr 
241, z 20.X. s.5. TygoJnik Sp0l10WY. 1938, nr 44. z LXI, s.l. Tygodnik Sportowy, 1938, nr 45, z 8Xl, s.2. 
Tygodnik Sportowy, 1938, nr 48, z 29.XIl. s.2. TygoJnik Sportowy, 1938, nr 49, z 6. XII, s.l. Tygodnik 
SpOl1owy, 1938. nr 50, z l3.XII, s.2. Tygodnik Sportowy, 1939. nr 5, z 31.1. s.1. Tygodnik SpOl1owy, 1939, nr 
8, z 21,11, s.2. Tygodnik Sportowy, 1939, nr 12, z 21.III. s.L Tygodnik Sportowy, 1939, nr 20, z 16.V, s.2. 
65 Ibidem, 1934, nr 49, z 4.XII, s.1. Ibidem. 1936. nr 48. z 8.XII, s.2. Ibidem, 1937, nr 15, z l3.1V, s. L Slowo 
Pomorskie. 1935, nr 291, z 17.XII. s.3. Slowo Pomorskie. 1936.nr96, z 24.1V, s.9. Slowo Pomorskie. 1937, nr 
283. z 1O.XJT. s.7. Tygodnik Sportowy, 1938. nr 3. z 18.1, S.l. Slowo Pomorskie, 1938, nr 283, z 17.XI, s.6. 
66 Ibidem, 1935, nr 11. z 12.m. s.l. Ibidem, 1936, nr 29, z 28.Vll. s.2. Slowo Pomorskie, 1936. nr 286, z 8Xn. s.3. 
67 Ibidem, 1933. nr 46, z 7.xI, s.2. Ibidem, 1923. nr 48. z 27.XI. s.l. 
68 Ibidem, 1935, nr 11, z 12.111. s.l. Ibidem, 1935, nr 6. z 5.11. s.2. 
69 Ibidem, 1935, nr 49, z 3.XII, s.2. Ibidem, 1936, nr 34, z 1.IX, s.2. 
70 Ibidem, 1937. nr 15, z 13.IV, s.2. Ibidem, 1938. nr 40. z 4.X. s.2. Tygodnik Sportowy, 1938, nr47. z 22XI, s.2. 
71 Ibidem, 1938, nr 15, z l3.1V, s.2. Ibidem. 1936. nr 34. z I.IX, s.2. Ibidem. 1936. nr 6. z 11.1. s.2. Tygodnik 
Sportowy. 1936. nr 7, z 18.11, s.2. Tygodnik Sportowy, 1936, .nr 16. z 21.lV, s.1. 
72 Ibidem, 1936, nr46, z 24.XI, s.2. Ibidem, 1936, nr48, z 8.XII, s.2. Ibidem 1936, nr 51, z 29.XJJ, s.l. Tygodnik 
Sportowy. 1937. nr 5, z 2.11, s.1. 
73 Ibidem, 1937, nr 40, z 5.X, s.2. Ibidem. 1937. nr 42, z 19.X, s.2. Ibidem, 1937. nr 43. z 26.X. s.2. Tygodnik 
SpOl1owy, 1937, nr 44, z 3.XI, s.2. Tygodnik Sportowy, 1937, nr 45. z 9.XI. s.2. Tygodnik Sportowy, 1937, nr 
49, z 7.XII, s.l. Tygodnik Sportowy, 1937, nr 52. z 28.XII, s.2. TygoJnik SpOl1owy. 1938. nr 2, z 11.1. s.l. 
Tygodnik SpOl1owy, nr 14, z 5. tv, s.l. Slowo Pomorskie, 1938, nr 84, z 12.1V, s.3. Tygodnik Sp0l10WY, 1938, 
nr 19, z 1O.V, s.2. 
74 Ibidem, 1938, nr 42, z 18.X. s.l. Ibidem, 1938, nr 48, z 29.XI. s.2. Ibidem, 1938, nr 49, z 6.XII, s.1. Słowo 
Pomorskie, 1938, nr 297, z 29.XlI, s.4. Tygodnik Sportowy, 1938, nr 51, z 20.XII, s.2. Tygod,nik Sportowy, 
1939, nr 5, z 31.1, s.l. Tygodnik Sportowy, 1939, nr 7, z 14.11, s.2. Słowo Pomorskie, 1939, nr 44, z 23.11, s.6. 
Tygodnik Sportowy, 1939, nr 12, z 21.111, s.I. Słowo Pomorskie, 1939, nr 76, z LIV, sA. Tygodnik Sportowy, 
1939, nr 14, z 4.1V, s.2. Tygodnik Sportowy, 1939, nr 16, z 18.IV, s.2. 
75 Ibidem, 1936, nr 10, z 1O.1II, s.1. Ibidem, 1937, nr 10, z 9.111, s.1. Ibidem, 1937, nr 8, z 23.II, s.2. Tygodnik 
Sp0l10wy, 1937, nr 7, z 16.11, s.l. Tygodnik Sp0l10WY. 1938, nr 7, z 15.II, s.l. Tygodnik Sportowy, 1938, nr 4, 
z 25.1, s.2. Slowo Pomorskie, 1939, nr 51, z 3.1II, s.7.
>>>
264 


76 Ibidem, 1939, nr 11. z 14.llI, s.l. 
77 SpOI1 Pomorski, 1925, nr 39, z 31.x1l, s.l. SpOlt Pomorski, 1927, nr 36, s.2. Tygodnik SpOltowy, 1931, nr 1, z 
7.1, s.2. Andrzej Bogucki. Zarys historii Towarzystwa Gimnastycznego "Sokól" w Bydgoszczy w latach 1886- 
1939, cz. II, Kronika Bydgoska, nr ll. 1989. s. 137-138. Podaje się, że Jeziemy zdobył w 1928 f. tytuł mistrza 
Bydgoszczy w wadze koguciej. Przeczy temu 3I1ykul w Sporcie Pomorskim. 1928, nr 11, z 22JII. s.4.
>>>
SYLWE'I'KI, BIOGRAMY, WSPOMNIENIA
>>>

>>>
267 


Mieczysław Bielski 


GEN. BlłYG. ALBIN MARIAN JASIŃSKI (1880-1940) 
- DOWÓDCA 15 DYWIZJI PIECHOTY* 


gen. bryg. Albin Marian Jasiński 


Zawodowy oficer armii 
carskiej, pułkownik piecho- 
ty, uczestnik wojny rosyj- 
sko-japOllskiej i I wojny 
światowej, po zwycięstwie 
rewolucji lutowej i obaleniu 
caratu, w okresie tworzenia 
się polskich fOł-lnacji woj- 
skowych w Rosji, stał się 
postacią znaną w kręgach 
wojskowych Polaków słu- 
żących w rosyjskiej armii. 
Był członkiem Naczelnego 
Polskiego Komitetu Woj- 
skowego (Naczpol). Polo- 
żył niemałe zasługi na polu 
tworzenia polskich korpu- 
sów wojskowych w Rosji. 
W 1 K0l1Jusie Polskim gen. 
Józefa Dowbór- M uśnickie- 
go dowodził pulkiem pie- 
choty. \V okresie tworzenia 
się niepodległego państwa 
polskiego wykorzystano 
jego doświadczenie przy 
formowaniu w ]919r. woj- 
ska polskiego na terenie 
\Vielkopolski. Pierwszy do- 
wódca 15 Dywizji Piecho- 
ty, prowadził ją do boju w 
okresie wojny polsko-so- 
wieckiej.1 W wieku 49 lat 
został przeniesiony w stan spoczynku i stosunkowo szybko zapomniany. Jego nazwisko rzad- 
ko pojawia się w opracowaniach naukowych
. Nie ulega jednak wątpliwości, że zasłużył sobie 
na to, aby i jego ślad"... na polskich drogach ocalić od zapomnienia". 


;.a.-:,,- 


, 'ł.."" 


. . 
1x ." 


, t:;-' 
.'

:':'.. 


."." ....
. '"i 


\' 
.t, 


. .
 


.:-;;.:

. 


....,-;-; 
..j
- 


..:-:", 
 


'
.::.;-.-.:,.':,I' 


.::": }hi':.'- 
 



 



, . 


,.I.... 


'\ 


ł eJ.. 
:m 


-f'" ';.': 


::,. -'.. 


',',,
 


,, { ' 
" :". 

. 
,-,',+ , 
.. m:\ . 
Ui"
 :\ ' " 
" . ..-.... "' 
",#' '. 
:. -'
.. ".- 
.' ..- 
... ".;. 



. 
ł 


. 'JJI 
.
 
*{ 


r" 
, t 


.M-::" 
O?::' . 


.' 


-t: .. 


.
 


'\ 


.'.
 


-
 


-{ 


,,- 


, 



. . 


u . , 

t:tł. 


 .- 


" \,-,- ',' 


" !". 


« 


,.-' 


'." .:ł 


..,..... 


,;jł;,,- 



... 



. 
 . 



 --
 


, "':",)\ 
" t"JJłf 
ł6'ił
 
'M\A' 


;.-
. 
-,"-,. 


'
 


......., . 'f:''':?(-: 


* Zamiarem Redakcji "Kroniki Bydguskiej'" jest opublikowanie biogramów wszystkich dowódców 15 Dywizji 
Piechoty, która w okresie mitrdzywojennym miała swoją siedziby w Bydgoszczy. Gen. A.M. Jasillski stanowisko 
to pełnił w okresie od 25 czerwca 19ł9 f. Jo 30 kwietnia 1920 f.
>>>
268 



 « ............-.. .
 -
.... ";?""". 
..... .
 ;, 
. 
, "".
 , .'. " . OJ: ,; , ' _ - , ;... 
 
 


""'h
,"Sk ... '" 
.., .
 '"
ł4 ----....-
 ...

*
,
 

 ..$ 
 
... 'j,;; '...

 " L 
 Jo 
 .. *.
 _:Z:A, 
 "'- - 
 
 ...

..: .. 
,,
 .,,__ -I _-
._, ....:-......, t" "t-. , rt

 ' '. n'" 'M'i't.;., , " '" J 
'9 t' 
 ł 
 . .... 
........r.. ;Oł.." 
--:.. ..t:" "t:''''ę
:.::4 ;JS. ,-,. .at_t'..: 
:, J.'ło
 ... ":'
 
': 
4 ': 1.- .".... 'ł.I 
 
 
')o..
"'.:. J
 t
* -:1t.,.(61 

_,I4("«
,:' 
"
-4)..:
J ,'o 
 
.
... 
,,
( .
:łif:.r,; 
¥

¥ .
,
..:"' ,

, 
"ł..t 
 '" .'1'V')-
 
'
-\-:f,:'-..
 '".
 ¥'.
 '6
' j- . 
" .... d-
\i-
-:-' . -;,-. "
;:::i" 1 
 _.:
 j '
1'. -:1\ 
 ,
.
.... 
-,.: - 'i · ,,

 .,.;,(1; ł..: ! 
\  :", 
. 
i'Ó!I " ' :
 
 . ;';1" ..... f'lI :, ..
" a ' n
 : " 
 ,. -: 
 ". 
Ji'
 
.. '

I:' --ł' 
 _ '..' .. -.' . 'L' . 
 . 
\. «o) --ś..,.

 " 
 .'. '1- .... 
 ,. 
 "' 1 : ,"
 
 .,;.., 'fle«n ",,,,:.' 
'ft'- ,'... ; 
...., ..,.... ';J- 
. "...... 
 .


1 '''ł' l

' 
 !" ,.
' 
" ,..""-' 
'(""'?"
" -, "

,,' ..  'ĘY" f ,.!,."
.. 
 ..
 ,
.
""" 
. .
.' '" ::w;' :-":.' "., ,'. ,:.'''' ..\'If" '.' 

 .' "'
 
 '
." 
 ',,"C''''' ", t ' '
" 
, .,' .
 '
'C -; . 
 \' 
.. .w" ...... '...... '" 
 ...
,' " ,..'" 
. J 
:f'::
':}
. t ",

::'.f\i
 :', .
':
:, '
.'

::
' .!t ': ,
\;.,:
';


i:;
:::
'\'
'


if
 :,
f
,"" . }

 
'... 
P""" ". , . ..' d.
 
(';i;t;_ 
..... ..::-.
,...:..::-.. .
.
, .. 
 : '

"""_

"_ " :' .'
..:'. ...'C'::.. c:; 
"":'.:

.i ." .', ..;-:.
'- -. - - . 
. 
 
 
:. ;}
 _,u,':.... _.' 
." _ 
 , 
:  ' . ' . ..
' . ' . ' . '.. :u
«, .... 


)
':"'...'
'''''' .f'.".. .- 
". ., 
 ' '. ."f 
.' ':f, .,'. u ,. 
.:.... 


,.. 
'........ 


." ." ;
:,," .: :':iJ
:.t!: 
'. 
: .;'.f.',,,:" . .. .« 
" .' ""'
""" .',"
. 
. "r 


:'.' 


.
.:. . 


.
 



 


, ""1 
 ....:.::f";}'\o 


'--:.....:;:..... 
. ,'
':" 


;..
. 


".. 


'\,. 


;
. 

...::!,' 


:...::" rf. 
-:-c/' "."..:" 


ł.. 


.
 



 


""i' ,': 
 .Fu . "j{ 


Oficerowie 3 Dywizji Strzelców Polskich 
Osoby: siedzą od lewej: płk Ostrowski, płk Jasiński, płk Kuczewski, gen. Iwaszkiewicz, 
ks. Niewiarowski, płk Kopytyński, płk Wencel, dr płk Żołądkowski; 
stoją od lewej: choro Piotrowski, x, ppor. Fiweger, ppor. Brodziński, por. Rapacki, 
x, por. Strzelczyk- "ysocki, o! gosp. Idzikowski, x, ppor. Lewandowski 


Albin Mmian lasillski urodził się 1 marca 1880 r. w Sandomierzu, w rodzinie urzędnika - 
Marcina lasillskiego i Katarzyny de domo Gołębiowskiej. Sandomierz w owym czasie był 
miasteczkiem powiatowym położonym na terenie guberni radomskiej. Liczył około 6 tysięcy 
mieszkańców i składał się z rynku i 15 brukowanych ulic. Mieściła się tu rezydencja biskupia 
oraz liczne urzędy powiatowe, jak: urząd miejski, komisja włościańska, urząd celny, urząd 
pocztowo telegraficzny, żandarmerii powiatowej, regulacji Wisły i Smm, oddział hipoteczny... 
Stała też tu rosyjska Brygada Straży Granicznej. Mialy swoją siedzibę szkoły elementarne: 
męska i żell.ska, Progimnazjum Męskie, Seminarium Duchowne i ochotnicza straż ogniowa. 
Miały też swoji siedzibę: szpital św. Ducha. więzienie, Hotel Polski, cukienlia MisimIego, 
księganlia Chodkowskiej, zakład fotograficzny Kasiewicza oraz teatr. 3 W jednym z urzędów 
powiatowych. niestety. jak dotychczas nie udało się ustalić w jakim, pracował Marcin Jasiński. 
W rodzinie Jasillskich żywe były tradycje patriotyczne. Kultywowano tu legendę powstania 
styczniowego jako że ojciec Albina Mariana był jego uczestnikiem. 4 
Przyszły generał wojska polskiego lala młodziel1cze spędził w Sandomierzu, tu ukOllcZył 
szkołę elementarną, a w 1898 r. Męskie ProginU1azju111 Klasyczne. Była to szkoła sięgająca 
tradycjmui szkoły jezuickiej, założonej przy kościele św. Piotra w XVII wieku. W latach kiedy 
chodził do niej Albin Marian Jasiński reprezentowała wysoki poziom. Nauka w niej trwała 
4 lata a uczyło się tu około 200 llczniów. s Albin Marian po ukończeniu progimnazjum zdecy- 
dował się na wybór kariery wojskowej warmii carskiej i w dniu 20 lipca 1898 r. wstąpił na 
ochotnika do 26 pułku piechoty stacjonującego w Radomiu. 6 Trudno jest dociec co skłoniło go 
do tego kroku, który w polskim społeczeństwie uchodził raczej za przejaw zdrady. Być lTIOŻe 
powstańcze opowiadania ojca i widok mundurów wojskowych na ulicach miasta dały tak nie-
>>>
269 


oczekiwany skutek? Nie wiemy też jaka była pozycja majątkowa rodziny Jasillskich. Można 
tylko przypuszczać, że nie było jej stać na opłacanie dalszego kształcenia syna. 7 
Albin Marian Jasiliski po przejściu odpowiedniego przeszkolenia w macierzystym 26 pułku 
piechoty, 28 sierpnia 1899 r., wstąpił do szkoły oficerskiej w Odessie. Odessa była wówczas 
miastem o odrębnym zarządzie (goradonaczalnik), a liczyła około 430 tysięcy mieszkal1ców, 
w tym 25-tysięczm
 mniejszość polską. Uchudziła za miasto bynajmniej nie prowincjonalne. 
Posiadała "... ulice dobrze brukowane granitem, starannie zadrzewione i wszystkie przecina- 
jące się pod kątem prostym".8 Nie wiemy czy młody kadet szkoły oficerskiej szukał kontaktu 
z miejscową Polonią. Faktem jest, że była to grupa etniczna dość liczebna i znacząca 
w Odessie oraz mająca wpływ na jej rozwój. Nauka w szkole oficerskiej trwała trzy lata. 
A.M. Jasillski ukOllcZył ją 12 sierpnia 190] r. uzyskując jednocześnie awans na stopień pod- 
chorążego. W szkole oficerskiej "...dopełnił" wykształcenie cywilne do sześcioletniego gim- 
nazjum. 9 Po jej ukOllczeniu otrzymał przydział do 58 pułku piechoty w Nikołajewie (Miko- 
lajew), nad dolnym Bugiem, pułożonym na terenie chersOliskiej guberni. Było to miasteczko 
większe od gubernialnego Chersonia i liczyło 108 tysięcy mieszka6ców. Polonia była tam 
niewielka, licząca zaledwie 6 tysięcy osób. Za to na terenie chersOllskiej guberni znajdowały 
się dwie osady zamieszkałe przez polską szlachtę, przesiedloną tu po wydarzeniach 1846 r. 
z Podola i Litwy: Kisielówka i Carewodar6wka. 1O W 58 pułku piechoty służył do 191] r. 
awansując do stopnia kapitana. II Często zmieniając pododdziały pełnił różne funkcje, prze- 
ważnie oficera młodszego, lub dowódcy kampanii. 
W 1902 r. otrzymał awans na podporucznika. Zbiegło się to w czasie z szybko zmieniają- 
cą się sytuacją społeczno-polityczną w Rosji. \Vyraźnie nastąpiło zaostrzenie stosunków ro- 
syjsko-japOllskich na Dalekim Wschodzie. Wzrost ekspansji rosyjskiej. głównie w rejonie 
Mandżurii, prowadził nieuchronnie do otwartego konfliktu, tym bardziej. że Rosja zdecydo- 
wała się na prowadzenie polityki metod.! faktów dokonanych. W 1904 r. na front rosyjsko- 
japOlIski wyruszył 58 pułk piechoty z Nikołajewa. W tą egzotyczną ekspansję na Daleki 
Wschód zabrał się ppor. A.M. Jasillski. Podróż puciągiem kolei transsyberyjskiej trwała po- 
nad trzy tygodnie i prowadziła przez niziny nadwołżallskie, UraL stepy i tajgi zachodniej 
i środkowej Syberii. góry Sajenu, Ałt{
i. Bajkał (gdzie przeprawiano się parostatkiem lub na 
saniach) aż do granic Mandżurii. Pokonanie trasy, na odległość prawie 10 tysięcy kilome- 
trów, jednotorową lini
1 kolejową, z rozjazdami co 25 km, było prawdziwym i niezapomnia- 
nym przeżyciem. 12 Pułk ppor. A.M. Jasiliskiego dotarł na Daleki Wschód w czasie kiedy 
toczyły się już działania wojenne. Niebawem został skierowany do ciężkich walk w rejonie 
Półwyspu Liaotuńskiego. Ppor. Jasillski puczątkowo dowodził na froncie mniejszymi pod- 
oddziałami, jako oficer kompanijny, a ostatnie dziewięć miesięcy jako dowódca kompanii. 
Walki w wyjątkowo ciężkich warunkach pozwoliły na zdobycie, już nie drogą teoretyczną, 
dużej wiedzy wojskowej i niemałego doświadczenia bojowego. Jego odwaga i konsekwen- 
cja w działaniu pozwoliły na zdobycie uznania wśród zwierzchników i autorytetu wśród 
podkomendnych. Po zakOllczeniu działali wojennych powrócił wraz z pułkiem do Nikołaje- 
wa, gdzie 29 marca 1906 r. otrzymał awans na porucznika, a w cztery lata później na podka- 
pitana. 13 
Przeżycia z okresu wojny rosyjsko-japOIlskiej, urok Dalekiego Wschodu, a i zapewne 
chęć przyspieszenia awansów sprawiły, że w 1911 r. wystąpił do władz zwierzchnich o prze- 
niesienie do wojsk pogranicznych, na teren Zaamurskiego Okręgu Wojskowego. Szybko
>>>
270 


otrzymał zgodę i już w 1911 r. objął dowództwo kompanii wojsk pogranicznych 4 Zaamur- 
skiego Pulku Piechoty stacjonujclcego na terenie Mandżurii. Tu 29 marca 1914 r. dosłużył się 
awansu na pełnego kapitana.l-I Wraz z wybuchem I wojny światowej postawiono w stan goto- 
wości bojowej cały Zaamurski Okręg Wojskowy. Część jednostek wchodzących w jego skład, 
już w 1914 r., wkrótce po rozpoczęciu działall wojennych, wyruszyła do europejskiej części 
Rosji na front walki z Niemcami lub Austro-Węgrami. Kpt. A.M. Jasitlski, wraz z 4 Zaamur- 
skim Pułkiem Piechoty, jako dowódca kompanii wyruszył na front w lutym 1915 r. Pułk wcho- 
dził w skład Zaamurskiej Dywizji Piechoty, która została skierowana na front galicyjski. Pod- 
czas walk kpt. A.M. Jasitlski był dwukrotnie ranny. Niestety, nie udało się ustalić bliższych 
szczegółów tych zdarzel'i. 15 Przez cały czas przebywał na froncie dowodząc różnyn1i. kompa- 
niami 4 Zaamurskiego Pułku Piechoty, później batalionem i w,,:.. różnych odstępach czasu 
pułkiem" .16 Za zasługi poniesione na polu walki, w dniu 27 kwietnia 1916 r., otrzymał awans 
na podpułkownika z przesunięciem starszelistwa na dzietl19listopada 1915 r. 
Rok 1917 przyniósł jednak przełomowe zmiany w Rosji. W lutym wybuchła rewolucja, 
która o
aliła carat a nowo powstała Piotrogradzka Rada Delegatów Robotniczych Chłop- 
skich i Zołnierskich wydała 29 marca 1917 r. odezwę "Do Narodu Polskiego", potwierdzoną 
wkrótce przez Rząd Tymczasowy o uznaniu praw narodu polskiego do utworzenia niepodle- 
głego państwa. Jak zapisze, w swej fundamentalnej pracy o wojsku polskim na Wschodzie, 
uczestnik ówczesnych wydarzeń, Henryk Bagillski "u. wśród ogółu wojskowych Polaków, 
zarówno oficerów jak i szeregowców, powstal żywiołowy pęd do wyłączenia się z armii 
rosyjskiej i do formowania odrębnych polskich oddziałów".11 Według danych rosyjskiego 
sztabu generalnego, w armii rosyjskiej, na dzień l kwietnia 1917 r. służyło około 800 tysięcy 
Polaków, w tym: 119 generałów, 20 tysięcy oficerów i około 700 tysięcy szeregowców. 1S 
Była to znakomita baza do tworzenia polskich fonnacji wojskowych w Rosji. Wkrótce więc 
rozpoczął się proces formowania Związków Wojskowych Polaków w poszczególnych jed- 
nostkach armii rosyjskiej. Były to organizacje skupiające zarówno oficerów i żołnierzy, któ- 
re prowadzily wśród swoich członków"... akcję propagandową w duchu narodowym mającą 
na celu przetrwanie do chwili możności zbiorowego powrotu do kraju".19 Taka filia Związku 
Wojskowych Polaków powstała również \V 4 Zaamurskim Pułku Piechoty a ppłk A.M. Ja- 
siliski był inicjatorem jej powstania i rzeczywistym twórcą. Wkrótce powołał takie filie w 
innych pułkach Zaamurskiej Dywizji Piechoty oraz w innych oddziałach wchodzących w 
skład 33 Korpusu. Jego działalność przyniosła mu niezwykłą wręcz popularność. Stał się 
postacią znaną w całym 33 Korpusie. lubianą przez kolegów oficerów i poważaną przez 
żołnierzy. Tak więc kiedy przyszło wybierać delegatów na Ogólny Zjazd Związku Wojsko- 
wych Polaków, który w czerwcu 1917 r. miał odbyć się w Piotrogradzie, w 33 Korpusie nie 
miano wątpliwości. że delegatem powinien zostać ppłk A.M. Jasillski. 
W obradach wzięło udział 384 delegatów, którzy przybyli z różnych jednostek rozsianych 
po całej Rosji, aby wyłonić swoje przedstawicielstwo do rozmów z Rządem Tymczasowym, 
zadecydować o sprawie formowania wojska polskiego i opracować zasady funkcjonowania 
Związku Wojskowych Polaków. Zjazd trwał od 7 do 22 czerwca 1917 r., a poprzedzony 
został "u. uroczystym nabożeństwem w kościele św. Katarzyny, które celebrował ks. biskup 
Cieplak w asyście biskupa Roppa i licznego duchowieIlstwa" .20 Zjazd dokonał wyboru pre- 
zydium i honorowego prezesa, którym został komendant Józef Pilsudski. Prezesem zjazdu 
jednogłośnie wybrano chorążego Władysława Raczkiewicza, adwokata z Mińska i prze-
>>>
271 


wodniczącego Związku Wojskowych Polaków Frontu Zachodniego. Atmosfera zjazdu była 
wręcz wyjątkowa. Jeszcze raz oddajmy głos jego uczestnikowi Józefowi Godlewskiemu, 
która tak wspomina moment jego rozpoczęcia: ".u Tak na nabożeństwo jak i na zjazd zostali 
zaproszeni alianccy i neutralni dyplomaci oraz różni notable. (u.) Niezpomniane to było 
nabożeństwo. W czasie kazania ludzie płakali ze wzruszenia. Nie tylko kościół był wypeł- 
niony po brzegi, ale i na ulicy przed kościołem, aż na Newskim Prospekcie stały tłumy 
Polaków, Rosjan i cudzoziemców. \V historii PoLski i Rosji był to pierwszy wypadek, aby 
Polacy w mundurach brali udział w stolicy Rosji w uroczystych modłach. Trudno jest opisać 
radość i emuzjazm Polaków. (u.) Zjazd otworzył najstarszy wiekiem wojskowy... (...) Ks. 
biskup Cieplak wygłosił piękną inwokację. Atmosfera zjazdu była nadzwyczaj podniosła. 
Po powitaniu delegatów i gości rządów alianckich (.u) obrady potoczyły się raźnie i rzeczo- 
WO".21 \V trakcie obrad wyłoniono Naczelny Polski Komitet \Vojskowy (Naczpol) jako 
zwierzchni organ kiero\vniczy powołany dla formowania wojsk polskich na całym obszarze 
Rosji. Prezesem Naczpolu wybrano \V. Raczkiewicza. 
Ppłk A.M. Jasiński został wybrany wiceprezesem Zarządu Centralnego Związku Wojsko- 
wych Polaków, a z chwilą powstania Naczpolu wszedł w jego skład w charakterze członka 
zwyczajnego. n Teraz rzucił się w wir pracy organizacyjnej wykorzystując znakomicie wro- 
dzoną sobie energię na rzecz formowania polskich korpusów wojskowych w Rosji. Władze 
zwierzchnie Illllsiały wysoko cenić jego działalność skoro 7 lipca l 9 l 7 r. otrzymał awans na 
pułkownika z przesunięciem s(arSzellstwa na dziell I maja 1917 rY Uczestniczył też w zjaz- 
dach Związku Wojskowych Polakó\v \V Kijowie i \V Moskwie. Zaangażowanie się w pracach 
Związku Wojskowych Polaków zakOllczyło służbę płk. Jasińskiego warmii rosyjskiej. Formal- 
nie pozostawał na etacie rosyjskiego 4 Zaamurskiego Pułku Piechoty do 16 grudnia 1917 r. 
kiedy to przeszedł do slużby w l Korpusie Polskim gen. Józefa Dowbór-Muśnickiego. 
Z armii rosyjskiej wynosił nie tylko stopiell pułkownika, ale i szereg wysokich odznaczeń: 
brązowy Krzyż św. Jerzego, Krzyż św. Anny z mieczami 2 i 3 stopnia, św. Stanisława 2 i 3 
stopnia, św. Włod:zimierza 4 stopnia. pokojowy Krzyż św. Anny drugiego stopnia i order św. 
Anny 4 stopnia.2
 \V karcie ewidencyjnej opracowanej w ] 921 r. zapisał w rubryce: znajo- 
mość języków obcych" ... rosyjski w mowie i piśmie - poprawnie; francuski w mowie 
i piśmie - względnie."25 \V kolejnej rubryce - znajomość krajów i okolic podawał: "u.Rosja 
w granicach przedwojennych. Rzeczypospolita Polska - w teraźniejszych jej granicach, Tur- 
cja - okolice Konstantynopola, Smyrnę. Grecję - okolice Aten i wyspa Kreta."26 Całkiem 
niemało jak na oficera zawodowego, który sporo lat spędził na slużbie na Dalekim Wscho- 
dzie i na frontach różnych wojen. 
Wkrótce po zakOllczeniu zjazdu pio(rogradzkiego zaczęły powstawać Polskie Korpusy 
Wojskowe na czele których stanęli generałowie: Józef Dowbór-Muśnicki. Eugeniusz Hen- 
ning-Michaelis i Jan Stankiewicz..'!7 Utworzono też sieć Zwilzku \Vojskowych Polaków 
w całej Rosji, a do polskich korpusów zaczęły napływać niezliczone rzesze ochotników, 
którzy czasami przybywali indywidualnie, a nierzadko całymi oddziałami. Formalną zgodę 
na fonuowanie [ Korpusu Polskiego wydał naczelny wódz armij rosyjskiej gen. Lawrentij 
Korniłow 8 sierpnia 1917 r. mianując jednocześnie jego dowódcą gen. Józefa Dowbór-Mu- 
śnickiego. Przewidywano, że będzie to fonnacja wojskowa przeznaczona do ewentualnych 
walk na froncie przeciwko Niemcom i Austro- \Vęgrolll. Jej etat określono na 67 790 żołnie- 
rzy.28 Korpus był lworzony według rosyjskich przepisów organizacyjnych, miał podlegać
>>>
272 


rozkazom rosyjskiego dowództwa i zachować neutralność wobec toczących się w Rosji walk 
wewnętrznych. 
Gen. Ł. Kornilow wiązał z nim swoje nadzieje. Przypuszczał, że w razie potrzeby będzie 
można go wykorzystać do walki ze zrewoltowaną Rosj
ł. Gen. Dowbór-Muśnicki miał rów- 
nież swoje plany. Dążył do stworzenia apolitycznego wojska, które całkowicie podlegało by 
jego rozkazom. W związku z tym dużą wagę przywiązywał do właściwego sk01upletowania 
kadry dowódczej, dążąc do obsadzenia stanowisk oficerami, co do których mógł być pewny 
ich lojalności. Tylko nielicznym oficerom rekomendowanym przez Naczpol udało się zna- 
leźć miejsce w I Korpusie Polskim. Wśród tych wyjątków znalazł się, właśnie rekomendo- 
wany przez Naczpol, płk A.M. Jasillski, który w grudniu 1917 r. objął komendę 9 pułku 
strzelców, w nowo formowanej, w rejonie Jelni, 3 Dywizji Strzelców gen. Wacława Iwasz- 
kiewicz - Rudoszańskiego. 
3 Dywizja Strzelców składała się wówczas ze sztabu. 9, la. 11 i 12 pułków strzelców, 
kompanii inżynieryjnej, l i 2 szpitala dywizyjnego, taborów oraz oddziału opatrunkowego. 
Łącznie liczyła 1996 oficerów i żołnierzy.29 9 pułk strzelców liczył 490 żołnierzy. Płk Jasill- 
ski szybko dał się poznać jako znakomity dowódca, niezrównany organizator, oficer o ogrom- 
nej inwencji cieszący się zarówno uznaniem przełożonych jak i mirem u podwładnych. 
H. Bagiński zapisze wręcz, że był oficerem"... uwielbianym przez całą dywizję".3o Szybko 
doprowadził swój pułk do wzorowego 'stanu, zarówno pod względem wyszkolenia, jak 
i dyscypliny, co w owym czasie nie było bynajmniej łatwym przedsięwzięciem. 
Wzrastające zagrożenie ze strony władz radzieckich skloniło gen. Dowbór-Muśnickiego do 
skoncentrowania wszystkich podległych IUU wojsk w rejonie Bobrujska, aby w oparciu 
o starą twierdzę stworzyć im bezpieczną osłonę. Rozkaz o przejściu z Jelni do rejonu Bobruj- 
ska dowódca 3 Dywizji Strzelców otrzymal 2 lutego 1918 r. z zastrzeżeniem, że powinien w 
rejonie Dorohobuża zaczekać na Rezerwowć\ Brygadę Piechoty gen. Pawłowskiego. Okazało 
się, że z powodu braku odpowiedniego taboru kolejowego 3 Dywizja Strzelców musi do rejo- 
nu Bobrujska przejść pieszo. W straży przedniej maszerował 9 pułk strzelców pIk. JasiIiskiego, 
a kolumnę zamykała straż tylna l] pułku strzelców płk. Drabika. Przemarsz na odległość po- 
nad 400 kIn odbywał się w trudnych warunkach atmosferycznych, przy ponad 20-stopniowym 
mrozie, wśród nieustannych potyczek z wojskami bolszewickimi i zrewoltowanym chłop- 
stwem. 31 Obfitował w najrozmaitsze dramatyczne sytuacje, a do największego boju doszło pod 
Pobolowem, gdzie 3 Dywizja Strzelców"... sprawiła należyt
 lanie bolszewikom"Y Przejście 
pododdziałów 3 Dywizji Strzelców z Jelni do miejscowości Złobin w rejonie Bobrujska trwał 
od 11 lutego do 2 marca 1918 r. i przeszedł do histOlii ,jako czyn heroiczny dla Polski".33 
Cytowany już tu kilkakrotnie H. Bagillski zapisał: "... Dzieje odbytej drogi przez 3 Dywizję 
Strzelców, licziłce ponad 400 wiorst, przejdą do histOlii Wojska Polskiego, jako jedna z naj- 
większych kart dziejów I-go KOllJUSU Polskiego. Zawdzięczać to należy wielkiemu hm10wi 
i odwadze naszych piechurów, na czele których stał gen. Iwaszkiewicz. C...) 3 Dywizja Strzel- 
ców (...) organizacyjnie stała najwyżej ze wszystkich oddziałów piechoty korpusu. Kierowana 
silną i muiejętną ręką gen. Iwaszkiewicza przetrwała ciężkie chwile, urobiła się wewnętrznie 
w spoistą jednostkę bojową, a działając w całości uratowała przede wszystkim pułki piechoty, 
w których ilość bagnetów była wyższa aniżeli w innych dywizjach".34 Wal10 może jednak, dla 
historycznej ścisłośi odnotować, że według stanów z la maja 1918 r. liczba żołnierzy 3 Dywi- 
zji Strzelców spadła do stanu 1130, a 9 pułku strzelców do 260. 35
>>>
273 


J...uja marsza 
j!lIJ:nł'/z)i s
elc,jw p'oIskidt 
, zje/ni du rr/tJnu ./Jobrty.s/Ja. . 


. ,. ..." ł- ....... 


- -.. tUJ/" "".rn fi 
HwJ--ln,..u-śl._.., 11ł"'p-i
łI 


W tym niewątpliwym sukcesie 3 Dywizji Strzelców była niemała zasługa płk. JasiIl.skie- 
go, którego trzeźwość oceny sytuacji, konsekwencja w działaniu i niezwykła wręcz popular- 
ność wśród żolnierzy ratowaly dywizję z niejednej opresji. Za ten czyn płk lasillski został 
przez byłego dowódcę 3 Dywizji StrzelcÓw gen. Iwaszkiewicza-RudoszaIlskiego 20 paź- 
dziernika 1920 r. przedstawiony do odznaczenia orderem Virtuti Militmi V klasy. W szcze- 
gółowym opisie czynu odnotował: "...Na kilka dni przed wymarszem 3 Dywizji Strzelców z 
lelni, bolszewicy, chcąc nie dopuścić do połclczenia się polskich sił zbrojnych, zgrupowaw- 
szy swoją piechotę i artylerię w pobJiżu stacji Nieżoda, zaatakowali lejnię. Ponieważ nie- 
przyjaciel posiadał siły wyborowe i przeważające liczebnie oraz artylelię, której nasza dywi- 
zja nie posiadała, należało postawić na czele sił operujących pod Nieżodą dowódcę ze wszech 
BIiar odpowiedniego, gdyż chodziło o konieczność wygranej dla podniesienia ducha wśród 
żołnierzy, przed tak ważnym przedsięwzięciem, jakim był przemarsz z lelni do Bobrujska. 
Toteż dowództwo nad oddziałami operuj'lcymi pod Nieżodą powierzone zostało pułkowni- 
kowi Jasińskiemu Albinowi, dowódcy 9 pułku strzelców. Dzięki niezmordowanej czujności 
w ciągu 2 dób pułku Jasiiiskiego na pozycjach dzięki niezwykle umiejętnemu manewrowa- 
niu naszymi drobnYlui oddziałami, oraz dzięki temu, że pułkownika lasillskiego widziano 
zawsze na miejscach najwięcej zagrożonych, jak zachęcał i porywał żołnierzy - wszelkie 
próby przedarcia się do lelni, jakie czynił nieprzyjaciel, zostały udaremnione. Pobity pod 
Nieżodą nieprzyjaciel, po ściągnięciu nowych pułków ze SmolelIska, przegrodził drogę dy- 


18 K rlmil", Bydgosko...
>>>
274 


MAPKA 
8.0/(tJPAC.// I PH.1l0IłPQSV. 


., 


,JI(.'. 


111ft_. 


.. " ,. , . 
......... ItDł
J r/..,.".,.wa - 
'...' 
_ .. /w'."__...
 1'''''. 
:"7:, 
_ .
.II ---, t11HU ., ao l9, 


wizji pod miejscowością Baltutino. IdC:1cy w awangardzie dywizji pułkownik Jasiński zaata- 
kował z marszu nieprzyjaciela, wyrzucc
jqC go z Bałtutino. Dzięki temu nagłemu i zdecydo- 
wanemu atakowi nieprzyjaciel zmuszony został do wycofania swych baterii, które ostrzeli- 
wując szosę w kilku miejscach czyniły zamieszanie wśród maszeruj'1 c ych długim sznurem 
taborów. Wszystkie ataki nieprzyjaciela na Bałtutino, dzięki umiejętnemu manewrowaniu 
pułkownika Jasillskiego, zostały odparte. Operacje powyższe, przeprowadzone przez puł- 
kownika Jasillskiego na początku marca z tak niezwykl q brawuł-t i umiejętnością. rozbudziły 
wśród żołnierzy bezgraniczne zaufanie do dowództwa, podniosły nastrój i pewność pomyśl- 
nego dokonania przedsięwzięcia. Zaznaczyć należy, że pułkownik Jasillski, zdając sobie spra- 
wę z ogromnego moralnego znaczenia tych momentów nie szczędził ani sił, ani życia, aby 
z zadania wywiązać się znakomicie".36 Wniosek dowódcy poparli naoczni świadkowie: pod- 
kapitan Bednarczyk i ppłk Zubknowski. . 
Po historycznym przemarszu 3 Dywizja Strzelców stanęła w rejonie Złobina i Rohacze- 
wa. Otrzymała zadanie obrony linii rozcicmającej się od ujścia rzeki Berezyny do pniepru 
i dalej Dnieprem aż do strumienia Mytnicki Lag oraz obrony węzła kolejowego w Złobinie 
i linii kolejowych prowadz'lcych ze Złobina do Rohaczewa, Bobrujska i MormaI. 9 pułk 
strzelców płk. Jasillskiego wraz z lO 'pułkiem strzelców płk. Sielickiego oraz 4 baterią 
3 Brygady Artylerii Polowej stanęły w Złobinie. Tu znajdowało się też miejsce postoju szta- 
bu 3 Dywizji Strzelców. 
Przebicie się 3 Dywizji Strzelców do Bobrujska zbiegło się w czasie z ofensywą nieluiec- 
ką na Wschodzie oraz podjęciem rozmów przez dowództwo I Korpusu Polskiego z dow6dz-
>>>
275 


twem nienlieckim i istniejącą w Warszawie Radą Regencyjną. Uznanie zwierzchnictwa Rady 
Regencyjnej przez dowództwo I Korpusu Polskiego nie uratowało go jednak przed demobi- 
lizacją. Zgodnie z podpisaną umową trwała ona od maja do sierpnia 1918 r. Płk Jasillski 
dowodził 9 pułkiem strzelców do momentu jego demobilizacji, która nastąpiła w czerwcu 
1918 r. Wkrótce wraz z częścią zdemobilizowanych żołnierzy własnego pułku udał się do 
Warszawy. Za cały okres działalnoś'ci w Rosji, na rzecz tworzenia polskich fonnacji wojsko- 
wych został, po raz kolejny, przedstawiony do odznaczenia orderem Virtuti Militari. Tym 
razem jednak do IV klasy. Wniosek przedstawił w dniu 8 września 1921 r. były przewodni- 
czący Naczpolu - W. Raczkiewicz. \V uzasadnieniu wniosku tak pisał o zasługach płk. Jasill- 
skiego: "o.. Po wybuchu rewolucji w Rosji jako oficer 4-go pułku zaamurskiej piechoty ze- 
brał z własnej inicjatywy i skupił koło siebie wszystkich wojskowych Polaków, wyżej WSPOll1- 
niaIlego pułku i zrzeszył ich w związek. Następnie rozszerzył działalność swoją w tym kie- 
runku spowodowawszy takież związki w innych pułkach dywizji, poczem zapoczątkował 
Związek \Vojskowych Polaków dywizji. Obrany na delegata na Zjazd Związku Wojskowych 
Polaków 33-go Korpusu, został przez czlonków tego zjazdu wydelegowany na zjazd w Kijo- 
wie, Moskwie i Piotrogradzie. Na zjeździe Piotrograc1zkim został wybrany na członka Na- 
czelnego KOluitetu (Centrali związków). Przy podziale pracy w centrali związków wziął na 
siebie obowiązek organizatora i kierownika Związku Wojskowych Polaków na całym tere- 
nie Rosji, wkluczajclc w to i front - będc}c jednocześnie wiceprezesem centrali. Praca na tym 
stanowisku była bardzo skomplikowana i wymagała dużego wysiłku, wielkiej energii i zmy- 
słu organizacyjnego. Aby wyciągnąć żołnierzy Polaków z szeregów armii rosyjskiej, zrze- 
szywszy je początkowo w związki, trzeba było użyć wszelkich zabiegów zwalczając niechęć 
rosyjskich wladz wojskowych robiclcych na każdym kroku trudności oraz walcząc z różnymi 
wywrotowcami pochodzenia polskiego i żydowskiego, działającymi w kierunku rozbicia 
wszelkich zamiarÓw w sprawie wydzielenia Polaków z armii rosyjskiej w bojowe polskie 
jednostki. 
Trudności powiększyły się bardzo dzięki dającemu się odczuć brakowi środków pienięż- 
nych. W olbrzymiej jednak większości zostaly pokonane dzięki nieustannej, sumiennej, 
wydajnej pracy płk. Jasil1skiego, który organizujLlc nowe i wzmacniając istniejące już pol- 
skie placówki - bądź to z pomocą wydelegowanych przez niego rodaków, bądź to wyjeżdża- 
jąc osobiście na placówki, wymagające ze względu na ich powagę. lub stan zagrożenia ze 
strony zajadłych przeciwników szczególniejszej energii, zabiegów i zmyslu organizacyjne- 
go. Będąc stale narażonym na niebezpieczel1stwo zamordowania, niezmordowaną działalno- 
ścią płk Jasillski Albin w ogromnej mierze przyczynił się do skutecznego przeprowadzenia 
akcji tworzenia sił zbrojnych na terenie byłej Rosji"Y Z całą pewnością była to wysoka 
ocena jego pracy. I za tę działalność został w późniejszym okresie odznaczony Krzyżem 
Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski 3 klasy. 
Po przyjeździe do Warszawy nawiązał kontakt z Radą Regencyjną, która 31 paździenlika 
1918 r. powierzyła mu dowództwo VIII Okręgu Wojskowego z siedzibą w Łodzi. Od 
17 listopada otrzymalon nazwę Okręg Generalny "Łódź" i był jednym z pięciu, w owym 
czasie, powołanych okręgów generalnych. 38 Płk Jasillski otrzymał wówczas nominację na 
czasowego dowódcę Okręgu Generalnego w Łodzi. Podstawowym jego zadaniem było zor- 
ganizowanie ,dowództwa Okręgu Generalnego, tworzenie nowych jednostek wojskowych 
oraz utrzymanie porządku na terenie podległym jego jurysdykcji tzn. powiatów: łódzkiego,
>>>
276 


brzeskiego i łaskiego. Podlegał bezpośrednio ministrowi spraw wojskowych a odpowiadał 
głównie, w tym przejściowym okresie, za ład, porządek i dyscyplinę. Jednocześnie był zobo- 
wiązany do inspekcjonowania"... broni głównych. nadzoru kontrwywiadowczego oraz po- 
boru żołnierzy i mobilizacji jednostek z podległego obszaru".39 Wkrótce po przybyciu do 
Łodzi płk Jasiński dał się poznać jako znakomity organizator. Jego to zasługą było sfonno- 
wanie ochotniczego pułku piechoty, który w trudnym okresie narastania wrzenia rewolucyj- 
nego, zapoczątkowanego rewolucją w Rosji i Niemczech, wplywal uspokajająco na nastroje, 
dość zróżnicowanej, miejscowej ludności. 
Sytuacja w Łodzi wyraźnie uległa zaostrzeniu w dniach 10-111istopada 1918 r. kiedy to 
dotarły wiadomości o powolaniu w Lublinie Tymczasowego Rządu Republiki Polskiej 
i wybuchu rewolucji w Niemczech. Na widownię wystąpiły siły polityczne już jawnie dążą- 
ce do niepodległości, ale także i te, jak: PPS-Lewica, SDKPiL i żydowski .,Bund", które 
domagały się wywołania akcji rewolucyjnej i wprowadzenia dyktatury proletmiatu. Docho- 
dziło do spontanicznych demonstracji, prób rozbrajania oddziałów niemieckich, organizo- 
wania Rad Delegatów Robotniczych Chłopskich i Żołnierskich. Sprawa spontanicznego 
wystąpienia przeciwko Niemcom nabierała realnego kształtu. Polska Organizacja Wojsko- 
wa w Łodzi ogłosiła powszechną mobilizację swoich członków. W tych dramatycznych dniach 
działania płk. Jasi6skiego, w dużym stopniu, przyczyniły się do uspokojenia rozhuśtanych 
nastrojów. Szybko i sprawnie udało mu się przejąć komendę nad organizacjami paramili- 
tarnymi i zmobilizowanymi oddziałami Polskiej Organizacji Wojskowej. Podjął też per- 
traktacje z Niemcami w sprawach rozbrojenia, a do mieszkallców Lodzi w dniu 121istopa- 
da 1918 r. skierować, utrzymaną w dość uspokajającym tonie odezwę. Pisał w niej: 
"Do wszystkich obywateli miasta Łodzi! 
Dzięki spokojnej postawie całego spoJeczdistwa m. Lodzi warunki życia nie uległy żad- 
. . . 
neJ znllame. 
Na ulicach panuje lad i porządek, bezpieczeństwo życia i mienia waszego jest zapewnio- 
ne. Wszystkie wojskowe organizacje pohlczyły się dzisiaj w jedną całość, nad którą objąłem 
dowództwo. 


Obywatele! 
Zaufajcie wojsku swojemu. ono będzie czuwać nad waszym bezpieczeństwem i zapewni 
miastu ten potrzebny, w tej chwili obecnej, spokój. Nie skupiajcie się na ulicach miasta, 
zajmujcie się codziennymi obowiązkami swoimi. tylko wtedy możemy Wam zapewnić nor- 
malne funkcjonowanie wszystkich potrzebnych miastu instytucji, kiedy każdy z Was, tak jak 
dotychczas, obowiązki swoje i nadal pełnić będzie".40 
Śmiało więc możemy postawić tezę, że działalność płk. Jasińskiego w dużynl stopniu 
przyczyniła się do uspokojenia nastrojów i pokojowego włączenia Łodzi do powstającego 
państwa polskiego. 
Płk JasiI1ski swoją funkcję, tymczasowego dowódcy Okręgu Generalnego "Łódź", pełnił 
do 2 grudnia 1918 r., aby ją przekazać następnie faktycznemu dowódcy gen. Aleksandrowi 
Osińskiemu. Pozostal w Łodzi jeszcze do maja 1919 r. pełniąc w sztabie Dowództwa Okręgu 
Generalnego różne funkcje. W dniu l maja l 9J 9 r. został skierowany do wojsk wielkopol- 
skich gen. Dowbór-Muśnickiego. Objął stanowisko zastępcy dowódcy 2 Dywizji Strzelców, 
którą wówczas dowodził gen. Tadeusz Kazimierz Grudeiski. Dywizja stacjonowała w rejo- 
nie Wągrowca, wchodziła w sklad Frontu Wielkopolskiego i jej zadaniem bylo zabezpiecze-
>>>
277 


- 
(....-._._
) 
'\ 
. --ł..., 
r'-'-'I" 
I 
)- 
\ 
.-..-..J 
o 


HAlCtO o · l 

 BydgoaCl....., 
,,,, " " 
Ą:.II'" 
 
"\ 
.........ł!!!!' 
 '- . O./S '\ 
. . .'ł 
 ". D fi 
 \ 
III" ...
 .....
 WĄ6AOWłEC -- :::ł.
. 4,.. 
.' ..... .--.. "'....... I 
 ' 
 
III..........:. - łt. ...\ aL J. .3AP iii" l-f- ".. 
&..ł2. --.' III. ra,u 

:

 
"*' ( I 
. ... l. ...... lU dl W . .......... 
..... f1 l . w. :. , W. al . fin\. .111 "'tV 
J. .ł'ł _ . .......
 I I 
, !.. _ (" !!!!\ · f-.J 
a/2 . o.G.
 .Poz
:
L fi.! ...ł 1lEll!l1 ,,/'-.... 
I. t." - \ .' \..#"'
.. :..........

 
. 
..... ./ ....
. i'" 
, J II ł-117 
.. r' _"... ,..7 
{ ,. .e l MOOZI5I ..... idISi. .... ) 
ł 6 ." , . " 
. , . \\ ,. 

} \

 .1If._ ... \ ".!. ;
 
 . 1 \ 
'-., ".... · t MIl ...., · 
 
\ 6 I'" .
 
2 '\.. . ilH ...;r t '
 
)..... ,,__ ł 
'"\. 
 
 ..
łł,'''-' .. I "! lI\e 
 I 
Z LI5ZIIi '"\ ..
j. łtJ t t. łut. . ) 
._, 
 ó .. ó 
 litr- 
'\ r ,-.
.,,' t - l.. im '"w .
 
sz 
.-."" 
 U* & & H ł - . estIW '-. 
:) :- - 

.-- 
. ... 
. I:. .......III 
'-łv
7-/ 
,
 11 lf1ii 
, t
 
 
ł ł
 

UI. -. {'o 1111.- 
t2 f 
ł.
 
i 
\ \j-.-.-. 
'. .,. 
'- . 


RUOH ro::N4A-8łłDIUSkO 


. ł-.tra. 
 :.Ut...... 


1--- 
.. Lł. 
III.... 
..... 
.... 


L-M 
.. u.'.t,AP 
Sp"'''''' 
lł:SI:J ....,IAP 
II8It.."2.' 


e.". 
.... 
ceł, 
.;, 


"........ 


DYSLOKACJA WOJSK WELKUPOLSKICH 
_ 
.. 11 Vt1919 r. 
. . 


.
. -.-.- .... . -Ił'" .'łJ....n.ftJt!... .. ......_..................
. . 
I.............. '..!I ....LJi
 ....... 1'!.,......,. : dMfttwe ...... 
" t - JlaM ....... 


str.277 


18a KroniK/ BJtf8o
'ka_..
>>>
278 


nie północnych rejonów Wielkopolski. Kiedy w czerwcu gen. Grudelski został zastępcą do- 
wódcy Okręgu Generalnego "Poznań" płk Jasiński otrzymał w dniu 25 czerwca 1919 r. ko- 
mendę 2 Dywizji Strzleców Wielkopolskich. Dywizja wkrótce zmieniła nazwę na 15 Dywi- 
zję Strzelców, a następnie na 15 Dywizję Piechoty:H Jeszcze jako dowódca 2 Dywizji Strzel- 
ców został dekretem Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu w dniu 6 listopada 1919 r. zatwier- 
dzony w stopniu pułkownika Wojska Polskiego, ze starszellstwem od l czerwca 1919 r. 42 
Stopień ten potwierdzono dekretem Naczelnego Wodza w dniu 9 kwietnia 1921 r. 43 
Po objęciu dowództwa 2 Dywizji Strzelców szybko doprowadził wchodzące w jej sklad 
5, 6, 7, i 8 pułki strzelców do pełnej gotowości bojowej. W momencie zmiany nazwy na 15 
Dywizję Piechoty otrzymały one numerację 59, 60, 61 i 62 pułki strzelców Wielkopolskich. 
2 Dywizja Strzelców (15 Dywizja Piechoty) wzięła udział w operacji pomorskiej (17 styczell 
- 2 luty 1920 r.), której celem było włączenie Pomorza do Polski. Zadanie rewindykacji 
Pomorza powierzono Frontowi Pomorskiemu dowodzonemu przez gen. Józefa Hallera. Front 
Pomorski powstał z połączenia wojsk Frontu Mazowieckiego z częścią wojsk Frontu Wiel- 
kopolskiego - Grupą Operacyjnet gen. Dowbór-Muśnickiego. \Vłaśnie Grupa Operacyjna 
gen. Dowbór-Muśnickiego otrzymała zadanie wyzwolenia zachodnich regionów Pomorza. 
Trzon tych wojsk tworzyły 11 Dywizja Piechoty gen. Jakuba Włostowica-Gąsieckiego i 15 
Dywizja Piechoty płk. A.M. Jasillskiego. Dywizji płk. Jasillskiego przypadło zadanie opano- 
wania rejonu nadnoteckiego wraz z Bydgoszczą oraz obszaru Borów Tucholskich, aż po 
Laskowice Pomorskie. 4 '! \V drugim rzucie znajdowały się siły przeznaczone do realizacji 
drugiego etapu operacji pomorskiej] l Dywizja Piechoty oraz kawaleria płk. Stefana Su- 
sZYllskiego. Podczas zajmowania terenów pólnocnej Wielkopolski i Kociewia nie doszło do 
żadnych incydentów. \V dniu 20 stycznia 1920 r. wojska te zajęły Bydgoszcz. Do miasta 
wkroczył 6 (późniejszy 60) pułk piechoty ppłk. Bernarda Śliwillskiego, który wkrótce został 
wybrany prezydentem miasta Bydgoszczy.4s Pułk ten wchodził w skład dywizji płk. Jasiń- 
skiego. Obszar nadnotecki zajęto 22 stycznia, a Laskowice Pomorskie i Sępólno - 23 stycz- 
nia 1920 r. 46 Zgodzić się wypada z autorami "Zarysu historii Pomorskiego Okręgu Wojsko- 
wego 1919-1994", że w "u. celu zajęcia Pomorza skoncentrowano znaczne siły zbrojne, 
niewątpliwie przewyższające potrzeby realne pokojowej realizacji operacji":ł7 Niewątpliwie 
było to podyktowane względami politycznymi i propagandowymi. 
Wkrótce po zakończeniu operacji pomorskiej rozwiązano Dowództwo Frontu Wielko- 
polskiego (20 marca 1920 r.) i Frontu Pomorskiego (marzec] 920 r.) a oddziały wchodzące 
w ich skład były stopniowo kierowane na wschód przeciwko wojskom sowieckim. Najszyb- 
ciej na front wschodni wyruszyła 15 Dywizja Piechoty płk. Jasińskiego. Już w ostatnich 
dniach stycznia 1920 r. opuściła ona Pomorze i została przetransportowana koleją na WołYll 
i Podole, gdzie weszła w skład 2 Armii gen. Antoniego Listowskiego. \V skład tej armii 
wchodziła również 13 Dywizja Piechoty gen. Franciszka Paulika. 13 i 15 Dywizje Piechoty 
zajęły pozycje wyjściowe do uderzenia znad linii rzeki Słucz w pobliżu linii kolejowej Sze- 
pietówka-Berdyczów. 2 Armia z Grupą Operacyjną gen. Edwarda Śmigłego-Rydza miały 
podjąć dzialania ofensywne na Berdyczów i Koziatyń. 15 Dywizja Piechoty miała na swoi]n 
prawym skrzydle ugrupowaną 13 Dywizję Piechoty z własnej armii, na lewynl Dywizję 
Jazdy - gen. Jana Romera i jedną z brygad piechoty, wchodzącą w skład 7 Dywizji Piechoty 
gen. Eugeniusza Pogorzelskiego. Przeciwko 2 Armii stały rozwinięte jednostki 12 Armii 
rosyjskiej dowodzone przez komandanna Siergieja Aleksandrowicza Mieżaninowa.
>>>
279 


Gr, ukraińska 


Gr. PotesłU $ I ! 
7 SKaw. )
£ 1\ 
'-'\ X
runki , \ 
\ 
 ..: \ 
\ 
ł{ 
\ ... ,I 
\;f"---'
 

y_': 
J 
o JI/:.- \' 
XII ARMIA M..hn j: . '\ 
1:- KJJOW , 
- - - _ :l o" 3 ARMIA \ I 

 -.. 
 :. I\-,,-
 
..... \ 0./ - \ ,lG,.c 
...... ..... Żytoł;;ierz : (h
astcN 
\ 
". o \ '.: 
, : 

 
Cl
\ : o J 
1, . : o B;at.! C@rkiew 
, Sk
ira I 
o . 
Kozaatyn / 
---. : " 
.: fil"'" 
 
.. "" 
. ", 
____ ... WinnICa : lipOWI!!( / 

O. o 
: I 

.. erynł(a .: I 
JIIt Q .- 
.... 
 , 

 .: 6 ARMIA oJ 
I
'ARMIA / 
J' 
 .: I.w"",,,,... 
On- """,.. .
 ..I 
M U N I.. 
 JatugI 


t 
, 
I 
I 
CXe,"sk 
(o 
40P 
"
 


3 ARMIA 


\ 
\ 
\ - 
"-- ) - 

Br 70P - 
Gr. gen. ] 8K.,. - 
Śmigtego ZwHlhel . 0,",'_ 
1 OP leg. li 
01\.... t- 
ar 70P )} 
_._.
 . 
S
 
° 15 OP 


----- 


'thmielnik 


KMlltnlec 
PocIoISi(1 o 


JJIrosIIl'Óo/ 
o 


6 ARMIA 


HaJsyn 
o 


Humań 
o 


R U 


DZIAł:ANIE ZACZEPNE WP NA UKRAINIE 1920 R 


. .. U9
łnie 
Kjove oddział"Ó'ot potskiCh. .. głó,"M kitrunkl dziaran
 pechoty 
słoeJ 
_ _ ... gt'ówne kitlvlki mar__ jazdy polskiej. ........ lin
 frontu 28 IV. 
_ _ _ linia końcowa C!ziafafl . . . . .. oddzi.ły sowieckie. 


r s, G. Pilwtak
>>>
280 


Polska ofensywa ruszyła 25 kwietnia 1920 r. pod osobistym dowództwem Naczelnego 
Wodza Józefa Piłsudskiego. Związki taktyczne 2 Armii ruszyły z Lubaru w kierunku na 
Berdyczów szybko odnosząc sukcesy. Kawaleria polska weszła w lukę rosyjskiego ugrupo- 
wania i bez przeszkód posuwała się na Koziatyń. W ogólnym kierunku na KoziatYlI prowa- 
dziła swoje działania 15 Dywizja Piechoty płk. Jasińskiego w trakcie tych działań doszło do 
taktycznego współdziałania 15 Dywizji Piechoty i Dywizji Jazdy. Naczelne Dowództwo 
obiecało gen. Romerowi pomoc na dzielI 27 kwietnia w postaci jednego z pułków piechoty 
wchodzących w skład 15 Dywizji Piechoty. Między gen. Romerem a płk. Jasińskim doszło 
jednak do kontrowersji na tle użycia piechoty. Płk Jasiński początkowo odmówił wysłania, 
na wsparcie oddziałów kawalerii, dwóch batalionów piechoty, co znacznie opóźniło dalszy 
postęp w działaniach Dywizji Jazdy. Sprawa ta znalazła swoje rozwiązanie w trakcie wizyty 
Piłsudskiego w Koziatynie 28 kwietnia 1920 r. Po odebraniu meldunku od gen. Romera 
Naczelny Wódz zdecydował się na odwołanie ze stanowiska płk. JasiI1skiego. Na wniosek 
dowódcy 2 Anlui gen. Listowskiego komendę 15 Dywizji Piechoty przejął gen. Władysław 
Jung. Dywizja niebawem weszła w skład 3 Armii gen. Śmigłego-Rydza i została skierowana 
do walk o KijóW. 48 


Ij [!] 
t y'" fi 

 
 27"1t
 
ł 18ul;ji 
.. 
(.) 


I 
1.5 . !4.__J;l 16 
 11._. Jiil 18 . 
 C,.GłIIł.S E - + /6!J. 
f'2'
.' r,t-.
 {f2-t.fOj (t,..
 I'z-.
 łach.wi . -'-,,-1/ (.-0-11 
6e,Uun$ - Gen 7i.......łi-Pł..n ,'łado. - Pł. .;.);,w,; - G.., K. -ł,,- Gen.& _....Mjr 

i 
 
 

i 

j 

j 
1 
., O
 O 0&10 O't6D D
O, D!D
,.3
LDsP 
CYO 06
O O
lD Otł{J [JTIT";rr 
P.łco.......lIWwieliWłi. 
,,:1. ;81. 
18.lIJ 
+llarjJ 


4 arm i a..-E D-ca:gen.ppor.skierski 
(SS-24 r JT) 
 SzefszŁ.:ptk .szt.gen.ftybak 


D 
D 


.4.. 


,.1 


161 


I. (iJ 
,/111 S 


[!] 
yt6.1jJ 


11 .GJ 
1/11.1i1 


IS#J !dr'VCłl:ie/Olt.' 


Schemat organizacyjny 4 Armii
>>>
281 


Płk. JasiIl,skiego oddano do dyspozycji Dowództwa Wojska Polskiego. Kiedy jednak sy- 
tuacja na froncie polsko-sowieckim przybrala wyraźnie przebieg niekorzystny dla Polski, 
w lipcu 1920 r. powierzono mu dowództwo inspektoratu okręgu lubelskiego Armii Ochotni- 
czej, którą dowodził, znany mu już osobiście gen. Haller. Jednocześnie zanuerzano powie- 
rzyć płk. JasiIl,skiemu dowództwo 4 Dywizji Piechoty../9 Skierowano go nawet w rejon Góry 
Kalwarii, w połowie sierpnia 1920 r., gdzie nadzorowaljej przeprawę przez Wislę. Dywizja 
ta weszła w skład Grupy Operacyjnej Naczelnego Wodza, której zadaniem było wykonanie 
uderzenia w lewe skrzydło wojsk komfronta Michaiła Tuchaczewskiego. Jak się wkrótce 
okazało miało ono przesądzić o losach wojny polsko-sowieckiej. 
Do objęcia dowództwa 4 Dywizji Piechoty przez płk. JasiI1skiego nie doszło, za to w dIUU 
21 sierpnia 1920 r. powierzono mu komendę, po płk. Bolesławie JaźwiI1skim, 1] Dywizji 
Piechoty. Znajdowala się ona wówczas w rejonie Łomży.5o W dniu 26 sierpnia została skie- 
rowana do rejonu Brześcia, jako odwód Naczelnego Wodza i weszła w skład 4 Armii gen. 
Leonarda Skierskiego. 51 4 Armia obejmowała odcinek frontu od Hajnówki na północy, po 
Włodawę na południu. Już 8 września 1920 r. 11 Dywizja Piechoty zorganizowała udany 
wypad na Małorytę, uwiellczony "u. poważnym sukcesem - wzięciem 1500 jelków, 2 pocią- 
gów pancernych i 9 aut opancerzonych".52 
Naczelny Wódz siłami 2 i 4 Armii zamierzał wyprzedzić ofensywę nieprzyjaciela, dopro- 
wadzić do walnej bitwy nad N ielllnem, rozbić jego siły odrzucając niedobitków na północ 
bądź na południe. Podczas przygotowali do bitwy niemeliskiej 11 Dywizja Piechoty otrzy- 
mała rozkaz skoncentrowania swoich sił głównych w r
jonie Łuszczyki-Muchowłoki, odda- 
jąc 46 pułk piechoty jako rezerwę armii. Zarówno 46 pułk piechoty jak i sztab 11 Dywizji 
Piechoty ulokowały się w Kobryniu. 11 Dywizja Piechoty, \V ramach dzialali ofensywnych, 
miała wykonać uderzenie w kierunku na Berezę Kartllską-Chomsk. Na swoim prawym skrzy- 
dle miała ugrupowaną 16 Dywizję Piechoty płk. Kazimierza Ladusia; na lewyni 14 Dywizję 
Piechoty gen. Daniela Konarzewskiego, obie z własnej armii. Działania bojowe 11 Dywizji 
Piechoty, w ramach operacji niemeńskiej, doprowadziły do zdobycia Berezy Kartuskiej, Kos- 
sowa i Słucka. Przy zdobywaniu tych miejscowości doszło do ciężkich walk, również ulicz- 
nych. Rokowania pokojowe zastały pododdzialy 11 Dywizji Piechoty nad górną Szczarą, na 
linii dawnych okopów niemieckich z okresu I wojny światowej. Udział w operacji niemeli- 
skiej to wspaniała karta w wojennym życiorysie płk. Jasillskiego. Przełożeni wysoko ocenia- 
li jego dowodzenie, a bezpośredni przełożony gen. Skierski, po raz kolejny wnioskował o 
odznaczenie go orderem Virtuti Militari. W uzasadnieniu tak charakteryzował zasługi płk. 
Jasińskiego. "u. objął dowództwo 11 DP (u.), krótko przed rozpoczęciem drugiej fazy ofen- 
sywy przeciw Bolszewikom (u.) nie znając dokładnie żadnego z podległych mu dowódców 
brygad i pułków ani też wartości bojowej oddziałów a o których to oficjalnie głoszono jak 
najgorsze opinie. Stanął wobec tego przed niezwykłe trudnym zadaniem, a mianowicie: prze- 
rwać bardzo silnie i przez doborowe oddzialy nieprzyjacieła (żelazna 17 Dyw. Piech.) obsa- 
dzony oraz technicznie wzmocniony front nad. rz. Muchawiec pod Kobryniem, celem szyb- 
kiego opanowania przeprawy pod Kartuską Berez
l i zepchnięcia sił nieprzyjaciela w cypel 
Pill,ski. 
Kierując się powyżej wspomnianymi względami płk Jasiński zdecydował ugrupować, 
nieposu'zeżenie dła nieprzyjaciela, w ci'lgu nocy (u.) 21 września całą piechotę i artylerię 
dywizji na stosunkowo bardzo wąskim odcinku (co 6-7 km) wzdłuż (?) (wyraz nieczytełny -
>>>
282 


WYJŚCIOWE POŁOŻENIE WOJSK 


, 


wOjska polskie 
wojska radzieckie 
przedstaWIono grantal I 1922 roltu 
O 20 "O 60 80 100 km 


hłt'."... 


j /{UL".. 

 


" 


."
>>>
283 


MB) szosy KobrYI1.-Kartuska Bereza, tworząc w ten sposób bardzo silny kułak, który uderza- 
jąc gwałtownie nad ranem dnia 22 września na nieprzyjaciela doprowadził do sforsowania 
rz. Muchawca, dając przez to możliwość przeprawienia się całej artyłetii na lewy brzeg rze- 
ki, a dnia następnego, niezwykle silnego i przez skuteczny, gwałtowny ogiell. artylerii popar- 
tego natarcia, które przebijając głęboko front nieprzyjaciela zmusiło go do odwrotu w przez 
Dowództwo Armii zamierzonym kierunku tj. cypel Piński. W ten sposób płk Jasil1.ski nie 
tytlko, że znakomicie wywi
lzał się z powierzonego mu zadania, łecz osiągnąwszy tak pięk- 
ny sukces wzbudził u szeregowców i oficerów zamarłego ducha żołnierskiego, zaufanie 
i wiarę we własne siły oraz zaufanie piechoty do artylerii i Dowództwa Dywizji, w zwycię- 
skim jej pochodzie aż do zakończenia bojów pod Słuckiem" .53 W innej opinii, która podsu- 
mowywała udział płk. Jasill.skiego w operacji niemeńskiej gen. Skierski pisał m.in.: "u. do- 
wódca 11 DP podczas akcji ofensywnej dywizji w czasie od l IX do 9 X 1920 r. był stale 
przy oddziałach, będących w walce wśród trudnych warunków, kierował osobiście akcjami 
pod ogniem nieprzyjaciela, wpływając przez to w wysokim stopniu na moralność i odwagę 
oficerów i żołnierzy, konstatując sprawność dowódców i przebieg operacji".54 
Po zakończeniu działań wojennych 11 Dywizja Piechoty przeszła na swoje pokojowe 
miejsce postoju do Stanisławowa. Płk Jasillski dowodził tą dywizją do lutego 1925 r. W tym 
okresie otrzymał awans na generała brygady (15 sierpnia 1924 r.). Dużą wagę przywiązywał 
do wyszkolenia wchodzących w skład dywizji pododdziałów. Nie zaniedbywał i własnego 
doskonalenia. W 1923 r. z wyróżnieniem ukończył I Kurs Centrum Wyższych Studiów 
Wojskowych. Nadal cieszył się znakomitymi opiniami przełożonych. Z tego okresu zacho- 
wała się znakomita wręcz opinia gen. Skierskiego, który charakteryzował ówczesnego płk. 
Jasil1skiego zarówno pod względem wartości bojowych, jak i uzdolniell administracyjno- 
gospodarczych, nie zapominajLtc o walorach moralnych. W "Tymczasowej liście kwalifika- 
cyjnej dla oficerów" opracowanej w Poznaniu 25 maja 1921 r. pozostawił taką charaktery- 
stykę: 
,,1) Pod względen) bojowyn). 
a) Orienwje się bardzo dobrze, potrafi należycie oceniać sytuację i myśl przeprowadzenia 
operacji ująć w zwięzłą ijasną formę. Operacje przeprowadza ze zrozumieniem, konsekwentnie 
dążąc do ogólnego celu. W tej dziedzinie służby posiada wybitne zdolności i chętnie wchła- 
nia w siebie zdobycze wiedzy wojennej, co bez wątpienia może zapełnić luki w wyższym 
wykształceniu wojskowym, którego mu brakuje, szczególnie pod względem znajomości re- 
gionalnego użycia artyletii. 
b) W boju bardzo wytrawny, energiczny i stanowczy. Osobiście odważny, zupełnie spo- 
kojny i zrównoważony. Zupełnie panuje nad swoimi nerwami podczas zmiennych perypetii 
walki; w bitwie pod Słuckiem w 12-14 października 1920 r. przekonałem się osobiście jak 
spokojna i niewzruszona postawa jego korzystnie oddziałała na psychikę oddziałów 11 DP 
zdenerwowanych lokalnym niepowodzeniem i jak ta okoliczność pociągnęła za sobą popra- 
wę momentalną sytuacji. 
2) Pod względem moralnym. 
a) Wśród żołnierzy jest popularny i chętnie bardzo zawsze widziany; umie z niemi prze- 
stawać i gawędzić. 
b) Stosunek do oficerów zupełnie poprawny. Jest poważny i lubiany za równy charakter, 
sprawiedliwość i gotowość ujęcia się za nimi.
>>>
284 


c) W ujęciu kwestii społeczno-politycznej i korporaty'wnej jest dość arbitralny - stąd pew- 
ne zacietrzewienie. Zaleta zaś - to stałość i niewzruszalność przekonaJ"; z powodu tej arbi- 
tralności traci dużo na swej wartości. 
d) Zupełnie nie zniechęcony wojną, która go zahartowała. 
3) Uzdolnienie pod względem adminish"acyjno-gospodarczym. 
Posiada zdołności te i umie się rZ'ldzić. Jest bardzo uczciwy i sumienny. Nie lubi jednak 
wgłębiać się w pracę podwładnych w tej dziedzinie. 
W ogóle bardzo dobry dowódca dywizji. pożądany bardzo na Wojnie."55 
Tak znakomite opinie przełożonych i wnioski odznaczeniowe nie mogły pozostać bez 
echa. Wkrótce też został odznaczony: Orderem Virtuti Militari V klasy, Orderem Odrodze- 
nia Polski 3 klasy, dwukrotnie Krzyżem Walecznych, Medalem za Wojnę 1918-1921, a po 
latach z okazji rocznicy - Medalem l O-lecia Niepodległości oraz innymi odznaczeniaJlli. Po 
ukOllczeniu zaś Kursu Centrum \Vyższych Studiów Wojskowych otrzymał upragniony awans 
na generała brygady. 
W lutym] 925 r. przeniesiono gen. Jasillskiego na stanowisko dowódcy 25 Dywizji Pie- 
choty w Kaliszu. Dywizja powstała w części z jednostek wchodzących niegdyś w skład 15 
Dywizji Piechoty. W okresie kiedy dowodził nią gen. Jasillski składała się z 29 pułku strzel- 
ców kaniowskich, 55 pułku piechoty wielkopolskiej i 60 pułku piechoty wielkopolskiej. 
W jej skład wchodził również, powstały w kwietniu 1921 r. 25 pułk artylerii polowej. 
Z niezwykłą, charakterystyczm} dla siebie, starannością zabiegał o należyte wyszkolenie 
i wyposażenie wchodz(lcych w skład jego dywizji pododdziałów. Stał się postacią znaną 
w Kaliszu i cieszącą się dużym autorytetem. Podczas przewrotu majowego 1926 r. zdecydo- 
wanie opowiedział się po stronie wojsk rządowych, co jak można przypuszczać miało wpływ 
na przebieg dalszej jego zawodowej kariery.56 ZakOllczyła się ona w sposób niespodziewany 
wysłaniem rzutkiego generała z dniem I czerwca 1929 r. na przedwczesną emeryturę.51 Miał 
wówczas 49 lat i ciężko przeżył rozstanie z wojskiem, które było pasją jego. życia. 
Zdecydował się przenieść na KJ"esy Wschodnie do osady wojskowej w Zerebkowicach, 
położonej na terenie gminy Lachowicze w rejonie Baranowicz. Było to gospodarstwo rolne 
o powierzchni ł 8 hektarów, które niestety nie przynosiło zbyt dużych dochodów. Pisał 
o nim. w osobiście wypełnionym kwestionariuszu, że "... w obecnych czasach przy nieusta- 
lonych cenach na ziemię, trudno określić wartość (tego majątku - MB). W czasach przedkry- 
zysowych dochodu nie dawał ze względu na to, że działka wymagała zagospodarowania, 
trzeba było do niej dopłacać, a w obecnym czasie kryzysowym utrzymani
 się wyłącznie 
z tej działki byłoby dla mnie z rodzim} niemożliwe".58 Mimo to pozostał w Zerebkowicach 
wraz z rodziną aż do wybuchu n wojny światowej, utrzymując się z renty generalskiej 
i skromnych dochodów z gospodarstwa. Rodzina składała się z żony - Marii z Moraczew- 
skich i dwóch córek: naturalnej - ""andy Katarzyny, urodzonej 12 lipca 1912 r., i przybranej 
Heleny. Uchodził za troskliwego męża i ojca. Z czułością opiekował się chorą na chorobę 
Heinego-Mediny córką Wandą Katarzyną. W kwestionariuszu wypełnionym osobiście 
29 maja 1933 r., w rubryce nr 22 "Ewentualne uwagi i prośby kawalera orderu Virtuti Mili- 
tari" napisał: "u. Córka moja w piątym roku życia zapadła na chorobę, która obecnie nosi 
nazwę "Heine-Medina". Dzięki dotychczasowym długoletnim zabiegom lekarskim, jakilll 
córka była poddawana dla poratowania zdrowia, dało się opanować chorobę o tyle, że po- 
czątkowy paraliż całego ciała umiejscowił się niestety w stopie lewej nogi. Ponieważ i nadal
>>>
285 


nie mogę dziecka pozostawić bez opieki lekarskiej, tembardziej że choroba wycieńczyła 
organizm wywolując w nim różne komplikacje, więc to w moim budżecie powoduje częste 
przykre trudności. O ile by to było możliwe prosiłbym aby kapituła orderu Virtuti Militmi 
wyjednała u władz odpowiednie prawo, mocą którego córka moja mogłaby korzystać 
w wypadkach koniecznej potrzeby z fachowej pomocy lekarzy garnizonowych, oraz miała- 
by prawo do korzystania z ulg w razie kuracji w państwowych zakładach łeczniczych i uzdro- 
wiskach".59 Jakiż to wspaniały dowód ojcowskiej troski. 
W pierwszych dniach września 1939 r. pozostał w swojej osadzie, po czym zgłosił się do, 
tworzącego się w miejscowości Leśna pod Baranowiclami, Legionu Czeskiego płk. Ludwi- 
ka Svobody. Tu zastała go wiadomość o wkroczeniu wojsk Annii Czerwonej w granice 
Rzeczypospolitej. Według relacji córki. na którą powołuje się Zdzisław Nic1l1an, 111iał w dniu 
17 września 1939 r. "... wyjechać rowerem do Baranowicz i tam wszelki ślad po nim zagi- 
nął."60 Na próbę pierwszej rekonstrukcji dalszych losów gen. Jasillskiego przyszło czekać 
ponad pół wieku. Przedstawił je w swoim artykule Z. Nicman. 61 Udało mu się ustalić, że gen. 
Jasiński dotarł do Baranowicz 17 września 1939 r., gdzie dowiedział się iż wojska sowieckie 
zbliżają się do miasta. To pododdziały 4 Armii sowieckiej gen. \Vasilija Iwanowicza Czujko- 
wa około godz. 17.00 17 września 1939 f. dotarły do przedmieść Baranowicz. Zarówno 
Baranowicki Rejon Umocniony, jak i same Baranowicze nie były bronione przez wojska 
polskie. dlatego też wraz z grup..} uchodźców gen. Jasillski opuścił miasto i udał się do Dro- 
hiczyna Poleskiego, gdzie miało znajdować się zgrupowanie "Drohiczyn", złożone z wojsk 
garnizonu Słonim i Baranowicze, dowodzone przez ppłk. Kazimierza Gorzkowskiego. Zgru- 
powanie to wchodziło w skład Grupy Operacyjnej gen. Kleeberga i otrzymało zadanie zor- 
ganizowania obrony rejonu Drohiczyna. 62 Gen. Jasil1ski zajął się w Drohiczynie Poleski nI 
sformowaniem straży obywatelskiej, aby uchronić miasteczko przed szerz
cą się anarchią 
i utrzymać ład i porządek. Z chwił.} zajęcia Drohiczyna przez Armię Czerwoną gen. Jasiński 
został aresztowany i osadzony w miejscowym więzieniu. 
O dalszych jego losach dowieuzieliśmy się dopiero po 46 latach. W 1985 r., na łamach 
10ndYliskiego "Dziennika Polskiego" ukazała się relacja J. Bazyłewicza, który był współwięź- 
niem generała w Drohiczynie Poleskim i w Mińsku. Pisze on, że grupę więźniów z Drohiczyna 
Polskiego 14 kwietnia 1940 r. przewieziono do cieszącego się wyjątkowo zh1 sławą, więzienia 
w MilIsku. Było to niewątpliwie zwi..
zane ze słynną już decyzją Komitetu Centralnego Komu- 
nistycznej Partii Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich z dnia 5 marca 1940 r., która 
nakazywała rozstrzelać 14700 polskich "oficerów, urzędników, ziemian, połicjantów, pracow- 
ników wywiadu, żandannów, osadników i więźniów"63 oraz 11 000 aresztowanych Polaków 
na terenie Ukrainy i Białorusi. tH Ta decyzja przesądziła również los gen. Jasińskiego. Przetrzy- 
mywany w okropnych warunkach w więzieniu w Drohiczynie Poleskim, po ciężkim śledztwie, 
w złym stanie zdrowia. został wraz z grup} więźniów przewieziony do więzienia w MiIlsku. Tu 
odłączono go od reszty więźniów i osadzono w pojedynczej celi, znajdującej się w wieży basz- 
towej więzienia. 65 W trakcie dalszego śledztwa zmarł z wyciel1czenia, lub, co wydaje się naj- 
bardziej prawdopodobne, został zamordowany. Nie udało się, jak dotychczas, ustalić ani do- 
kładnej daty śmierci gen. Jasińskiego, ani miejsca gdzie pochowano jego zwłoki. Jest jeszcze 
jedną ofiarą zbrodni sowieckich popełnionych na narodzie połskim. 66 
Tragiczny los spotkał również rodzinę generała. W lutym 1940 r. żona i córki zostały 
wywiezione na Sybir. Żona generała - Maria Jasińska nie powróciła już nigdy do kraju,
>>>
286 


.
" ",
) , 
,
-"Vj1l"':ł:rrą
..

':!
"+:
_'¥K{:-:\!"
L'
;::'.:=':
v",,'1ł:''-';;
 ""':

!
'
''''


:
4

.'' .'
;:;:" ".) 
T J m [ln'll a lISI i 'ł, a finta nID&' .'1 . II [. r. f'


! "
 
 t
1 
. .... 
 
. "(';00,, '." ...' -:..,.. .
. ;
 
:..;,: L- łf--." 


';'
:"__;" " '.':',. '!ł'
t.i' 
';1. .. 

:

;t ;"
 - ,

., ,i:'
: "
: . 
"'... 
) .
-'" 
.. :ł::- o , 
 ,:0;." _..J. 


:.,.
 ... "'
 _"" 
¥ .:-"0)0 ; 
,. ..... 6 ,- 
 v , ..',
' 1 Vi" y i ' ... "; . 
.
 
;;;..
 
..; 
.,.-.: 

:.! . .f»:,
 . "" '

"':łX »


'...a.. 
-;;'.: -(&
 
_. ,'. 
'r
, 
 ,::
';. 
 .' ..' :'


;
, . . .... 

 
 
 
1/ :.;" 
. ,.......". 
L."";,v s. :-.

. "'
., ...."" 
łjł _-"o ....%;__.
 
'
_:

'.oC' 
«
 '?_ '" ... 
 
::
,,-

:;-:;,..,;;?2
"
j: l'''' . ,:'
J:
:-s..,"

j:.
 ,,
; P_Y' 



 
1. Imię I nazwisk!" stopień: 


'C
;:

 


2. Przydział I funkcja! '" ( 


'- 
3. Data' urodzenlrłr 


:..

.
 

, 


4. Sh.dja cyW'llne:- ,'.t
 



4)?:'
:'-: 



. Studia Wof!l
().wes 
, 
.A\ 



f'- 


...t-..... 


.., 


\ n... 
. 
"';:. i; 
:aor,,:-:-'':! 


,.j 


f
'-
', 
6. Prtebieg słułby wojskowej przed 
1 Listopada 1918 r. ', . 
.,.
"ol
."" ?_
,. 


" 



J 


do 



'.-l
 


7. Przebieg słułby wojskowej 'po 
. ' , \. 
1 Llstppade 1018 r.. .';"'
 

:' . )
;;

;:, 
 '" , 
s;. -



::
. 
. 


. 
'" 



.;., 
.' . 


. 
8. Od:macz:eniar 

 


"'.ir"'-;.......... 
..
 
',:\ 
'Jo'

 ... 


· 9. Znajbmość Języków 
 
.J 


'" 


10. Znajomość kraj6w:. 


,.
; .:.,:,;

 


.}.:t
 


t 


?::,. 

 " 


J 

, 
'
 


i 



 .. 


u wall" 


f 


',. 
, . 



;.
;
;-. 
. . -. 
. 


Ci). 
 . 'l: '
: 7'.n
 . .... .' i u /) ':;,. u
,;. 


:5.

b.łił

. 


' 
u,, 
" " 



.li' ((,LJw-#
'" '.\:,
;
 #
 
" . '., r ' , . . ", - ;,,, 
{J!,
¥':f, 
1:' 
': 1 ,1t 
$ ;;1',,'0'\ (:;:,.;, .. 
- 
.
. ". 




 
., 


'ł{" 
.
,. 

..
.
::.....; . 


'J..; 


(}{

 'f -



.:

. 
.:'/:
 

 
:'
':"''': 
" 




.. 


t'-.i ,
.; 
"-":'(: 



;.... t" 

 


.
 

u,k/
17" 
: 
 

 _:«'"., 



 

. -

.
. ..: :.: 

.
. ". 

: 


."" 
 
(." 


',--ł. 



... 


,'ł.,
 


-', 


tJ.. 


'u . " 
ł.h
,t"-;' W
"'ltif.-ł'r l7
 ' " oL, '. ', 

H 
hi'.£J
,

,-:-
(;Ng) 
-. -. . ,."." "'_: 
t/rI.;/I.9./. 
;y ?
. 
.f4n:/ "'" 

 
.1,1/'M


 Vm'"1' 


t.

 1
.
 '/
 
:(J/?
t:.c,
W /:Ń:#
,
,t' . ': :. ' 
.,;,,:,"::\; 'f! -:.' ';,


 
', 3
'':,
' , .' 
 ...:..:. f ' I '1: 
tJq/ " 
 fJi 
'&y//J' 
r!
#4ł! 

..,... 
- 'T 

,
.I. .',' 
 i

., ,. ,-' 

T ". .:....
. 
.. . N
 


.... 


li .ł;. 


.. 
;1' 

 ....-'ł';;t...
_ 

, 


('
_:I..., 


'. 


I. 
u. 


. " 


.,' 
! ;.'!:" 



:-:" :$' 



 
.,
Itt 



/k
. 
/' .łr-q 



tt4; 
tJ
M-

/j

 2
:;;'
/
H::'
.u 2 

}O'" 
"", . .Yif:/J/.l
 '.!%;-,'
2
, 
-"'
 
łr
: $ 
';; ;:/.ł IJ"



 ;.
- 

.
;, /1.t:
:t/ 
/ł::!f' ,,
 " .t. 
 . . 
.u;, 2 % " 
 
..
.. _
'"" // .h. '
'. m oA . ' . ' ..... ': 
-ł?'// _-łK' ,/.'" .' ,,'f- 
,-..... ".. ".. 
 :,,
' .'
' 
,[ 
« irf-":'
łi _ ....1,;;." 

 . /
., . ,"..; .. ',r' 
 ,,,., :
",' "....::, ': 
'" __ ( ".. o,i;: 
'

__., 
 

.-\.. ':.

 
" ".' u "u,.' 
 ' -- , ",,i 



 
,,
;, 


Jr4,
'1F!i6

 ;..I.A1H



4 
1'
. . 
. 't.,.., u 
 ' bd »ilJ;;!J-
l'VrMł'. 
#' 7.-.: . :;'«"%)-_"

" 
 ..@" x.....,. 

 -,:...... -::
. 

 ;;
:;r
4
 


 6


{j;
:L...'
 



.:""", .'f"
 ::',1-u' '}ti:k.i
.l 

 .._

). ;:.;;

 
.. J" ",.k,'J_
 
.:



2j
.. ..,,
,,)o. 


._
k"
: 
.. 
-...... 



..,i, 


..
:;. 
. 


""
 


_J:-
_.rois"t. 


._"
:!...:;;}---, 


-' J'
 , __ ,,-, 


"" .. - 
." 



't;
*;t(
..., 
,},; " 


;:'t .
 



..

.,.t..... :00.....:1 


'J:..,.; . 


. 
" 


,"..C
:, y
 


...
.:' 
)..
'" 



J

:" 

\' 



 



,,
- ..... 


"
>>>
287 


l ,.: ..' i ..",..'-.--. .;
.:. '.. 
,I

 l . ':;'
,' 
; Oddział: frł' .Ik
 J&7"''-:.i.
 
 fl
'
,j'l iti'  

 
,
 1/!1 t 8?J · '\ r
, 
_ 
 t, 
.f {. 
 \ " V ł \  

 ł \ 
,\'
. ," 
J. \ \ 
. , 
 

 \. '\' J \;. . 
, , 


WNIOSEK 


na odznaczenie orderem "Virtuti Militari" w myśl Uchwały 
Kapituły Tymczasowej z dn. 23. I. 20 r. 


I StopielI jJ-u-r

'i 
! hllit; i Nazwisko 

.-?f'J
' 
(\\'\-r:tllJi.. pi\IICał. 
- 
1:01\\ irrdzellit' 1I;IZWI
kll 
,

 jb'j--f. O 
:1 pot1plst'in ,IQw';dcy J 2 . 
'" 
- 
ł "al;' wstiwif'lIia do W, P. 
- 


'- 



"/
 


. d. br
:u.,,"I( '9'l/r. 


ł 



e 
(Pft"ri' dn""f\d\' '
"';
Iąc"r}" .
 


, 


I 
\ 
\ 
\ 
) 


,. 


-'Ii!Q ii i fi 10 F:A"E 
;-E 
 iL'U j 
, A' 
 I l i
i.lt(. ....
cl':
--. ł 
. ,. 
,
'l!.L: /-¥J
:r: -t!
 i 
VI l\nclO d.., //. -/7... 1fł
b.k. 
, 192 r.k8 
lA. ,o .1n.-,
- 
Z..
..--,.-.,-'- 


- 
 


.\t J247_ 2U'_
"ł. !,
(1f1,.1.".łecly n,..I.-ID!f' M. !Ii. Wn)lt" .. fl'M!tZn'If'. 
" 


_ !ił' 


" ,
>>>
288 


zluarła z wycieńczenia na zesłaniu. Córki przeżyły i po wojnie wróciły do Polski. Osiedliły się 
na ziemiach odzyskanych. W larach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych Wanda Katarzyna 
Jasi6ska mieszkala w Sulęcinie koło Gorzowa Wielkopolskiego. Kiedy jednak w 1997 r. wy- 
słałem list na jej adres, powrócił z adnotacją, że adresatka nie żyje. 67 


Przypisy 


l. W okresie wojny polsko-sowieckiej oraz w dwudziestoleciu międzywojennym 15 Dywizją Piechoty dowodzili: 


L.p. Nazwisko i imię stopień poch. społ. studia czas 
wojskowe pełnienia funkcji 
1. Jasiński gen. brygady urzędnicze - 25 VI 1919 - 
Albin Marian 28 IV 1920 
2. Jung gen. dywizji urzędnicze + 28 IV 1920- 
Władysław Jan IV 1924 
3. Gałecki gen. brygady inteligenckie - czasowy dow. 
Tadeusz w 1921 r. 
4. Thommee gen. brygady urzędnicze + 15 VIII 1924 - 
Wiktor XI 1934 
5. Kłoczkowski kontradmirał + 17 III - 30 IX 
Wacław 1927 
6. Chmurowicz gen. brygady rzemieślniczo- + XI 1934 - 
Jan Władysław kupieckie VIII 1937 
7. Przyjałkowski gen. brygady + 3 VIII 1937 - 
Zdzisław IX 1939 


Wykaz obejmuje Iylko dowódców 15 Dywizji Piecholy w randze generalskiej. CZlerech dowódców bylo oficerami 
piechoty (A. Jasiliski, T. Galecki, W. Thomce i Z. Przyjalkowski); dwóch 3l1yłerzystami (W. Jung i J. Chmu- 
rowicz); jeden reprezel1lowalmarynarkę wojelll);ł (W. KJoczkowski). Dwóch zostalo zamordowanych lub zmarło 
z wyciellczenia w Rosji (A. Jasi6ski i W. Jung); jeden zmarł w okresie okupacji w Niemczech (T. Gałecki)(?); 
w Warszawie zmarli: W. Kloczkowski i W. Thomce; w Krakowie - J. Chmurowicz a w Sztokholmie - Z. 
przyjalkowski. Z byłej armii rosyjskiej pochodzi lo czterech dowódców 15 DP (A. Jasillski, T. Galecki, W. 
Kłoczkowski i W. Thomee); z armii austri3ckiej - W. Jung; z Legionów Połskich - J. Chmurowicz i Z. Przyjal- 
kowski. Patrz: M. Bielski, Generalowie Odrodzonej Rzeczypospolitej, t. I i II. Ton.lll1995
 1996; Z. Machaliń- 
ski, Admiralowie Polscy 1919-1950, Warszawa 1993; P. Stawecki, Slownik Biograt1czny Generalów Wojska 
Polskiego 1918-1939, Warszawa 1994. 
2. Cemralne Archiwum Wojskowe (CAW), akta personalne (ap) gen. bryg. Albina Marcina Jasillskiego, nr 
4853+Vi111Ui Militari (VM) 89/8476+ViI111Ii Mililali (VM) 511]; Informacje o gen. Jasińskim patrz m.in.: H. 
Bagiński, Wojsko Polskie na Wschodzie 1914-1920, Warszawa 1990, J. Dowbór- Muśnicki, Moje wspomnie- 
nia, Warszawa 1935; T. Kryska- Karski i S. Żurakowski, Generałowie Polski Niepodleglej, Warszawa 1991; Z. 
Nicman, Gen. bryg. Albin Jasi6ski, "Polska Zbrojna" nr 58 z 23 1lI 1992 r.; B. Polak, Dowódcy Wojska 
Wielkopolskiego 1919, t. II, Koszalin 1989; M. Porwit, Spojrzenie poprzez moje życie, Warszawa 1986; Po
 
wstanie Wielkopolskie 1918/19]9. Al1ykllły i przyczynki. Pod red. B. Polaka, Kości"n 1975; J. Romer, Pa- 
miętniki, Lwów 1938. R. Fr. Rysznowicki, Generałowie Połski Niepodleglej w Niewoli i Więzieniach Oku-
>>>
289 


pantów. Wrocław 1991; P. Stawecki. Słownik Biogmficzny Gcnerałów Wojska Polskiego 1918-1939. Warsza- 
wa 1994; Listopad 1918 we wspomnieniach i relacjlch. Wybór. opracowanie i wstęp - P. Łossowski i P. Sta- 
wecki. Warszawa 1988; Polska w latach wojny światowej w kraju i na obczyźnie. Pamiątkowy zbiór fotografii 
i dokumentów. Zebrał i ułożył M. Wieliczko. Warszawa 1930; M. Wrzosek. Polskie KOIPUSY WOjskowe w 
Rosji w Imach 1917-1918. W.lrszawa 1969; M. Wrzosek. Wojny o granice Polski Odrodzonej 1918-1921, 
Warszawa 1992. Roczniki oficerskie (Warszawa): 1923. 1924. 1928.1934 (rez.). 
3. A. Janowski, Wycieczki po kraju, Warszawa 1900, s. 89-151; Przcwodnik po Europie, Lwów 1909. s. 19. 
4. Z. Nicm3n. op. cif. 
5. A. Janowski, op. cit., s. 110; ks. M. Buliński. Monografi.1 miasta Sandomicrza. Warszawa 1879. s. 396-409. 
6. CAW. ap gcn. A. Jasillskiego nr 4852. 
7. Wal10 w tym miejscu zaznaczyć, że AM. Jasiilski nic był w tym względzie wyjątkiem. Wielu młouych łudzi. 
wywodzących się głównie ze spaupayzowanej szlachty. chociaż nic tylko. kiedy nie wystarczało środków 
finansowych na studia cywiłnc. decydowała się na szkoły wojskowe. w klórych nauka była bezpłatna a ich 
ukOllczenie zapewnialo stosunkowo doslatnie źródło utrzymania. Były też i inne wzgłędy, dła których Połacy 
pouejmowali służbę w armiach zaborców: lrauycjc rodzinne, względy llIć.lłcrialnc. chęć zdobycia wicdzy i 
doświadczenia aby w przyszłości być użytecznym walczącej o nicpodleg1ość ojczyźnie. Sądzić wypada, że w 
przypadku A.M. Jasiiiskiego w gn; wchodziły z;lrówno względy matcrialnc, jak i chęć zuobycia odpowicdnie- 
go doświauczenia. Patrz: T. Radziwonowicz. Polacy warmii rosyjskiej 1874-1914. Studia i Matcriały do Hi- 
stoIii Wojskowości. r. 1988. I. XXX. s. 215; P. Sławccki. Rodowóu i slruktura spoleczna kOl]JUSU oficerskiego 
Drugiej Rzeczypuspolitej. ..Studia i Malerialy uo Histlllii Wojskowości", r. 1991, t. XXIII. 
8. Przewodnik po Europie. op. cil.. s. 65-66. 
9. CAW. ap gen. A Jasińskiego nr 4852. op. cit. 
10. Przewodnik po Europie. op. cif.. s. 65. 
11. CAW, ap gen. A. M. Jasi'lskicgu nr 4852; Kalla Ewidencyjna. 010 cClły przcbieg służby i Clwanst1w watmii 
rosyjskiej: 
- ocholnik w 26 pulku piechoty - \\TLesicll 1898 
- szkola wojskowa w Odessie - sierpic.) 1899 
- podchorąży piecholy - sierpie,) 1901 
- podporucznik - 29 l1larcCl 1902 
- porucznik - 29 marca 1906 
- podkapital1 - 29 lllarCI 1910 
- kapitan - 29 marca 1914 
- podpulkownik - 27 kwietnia 1916 (ze slarsze'lst\\'cm ou 191islopada 1915 r.) 
- pułkownik - 7 sierpnia 1917 (ze slarszcnsl wcm od l maja 1917). 
12. O warunkach Iransp0l1u na Daleki WschÓd palrz: L. Bcrhccki. Pami.;tniki gcnerała broni Leona Berbeckiego. 
Katowice 1959, s. 43-53. 
13. CAW. ap gen. A Jasillskiego nr 4853. op. cit. 
14. Tamże. 
15. CAW. VM 5łlI. Kwcstiol131iusz gCłI. A. Jasiiiskicgo. Znajdujc się tu król ki zapis: ..... ranny był 2 razy. ałe nie 
warmii polskiej - tylko warmii rosyjskiej pouczas wojny świalowej'.. 
16. CAW. ap gen. A. Jasillskiego nr 4852. op. cił. 
17. H. Bagiński, op. ci!., s. 103: P. Baucr. Generał Józcf Dowbór-Muśnicki 1867-1937, Poznań 1988, s. 47. 
18. Palrz: ł-L Bagiński. op. cit.. s. 118; P. Bauer. op. cit.. s. 48. 
19. T. Holówko, Przez uwa fronty. Ze wspolllnic'l emisariusza polityczncgo z 1918 roku. Z Warszawy do Kijowa. 
Warszawa 1931. s. 115-116. 
20. J. Godlewski. Na przełomie epok. Warszawa 1990. s. 105. 
21. Tamże. 


19 Kro/lika Bydgoska,..
>>>
290 


22. Naczelny Polski Komitet Wojskowy (Naczpol) zostal powolany przez Og61ny Zjazd Wojskowych Polak6w, 
kt6ry obradowal w Piotrogradzie od 7 do 22 czerwca 1917 r. Byl najwyższą reprezentacją polskich wojskowych 
slużc:}cych warmii rosyjskiej. Podczas obrad wylonil instytucje ccntralne: Polski Wojskowy KOlnitet Wykonaw- 
czy (PWKW) i Zarząd Centralny Zwilzku Wojskowych Polaków (ZCZWP). Og61ne zgromadzenie czlonków 
tych instytucji tworzylo organ zwierzchni - Naczpol. Przejąl w swe ręce sprawę fonnowania Polskich Korpusów 
Wojskowych w Rosji. Byl wrogo ustosunkowany do sil rewolucyjnych (glównie bolszewik6w) oraz zdecydowa- 
nie przeciwdziałal szerzeniu propagandy rewolucyjnej wśród wojskowych Polak6w. PWKW wyłonil 6-osobową 
Komisję Wojskową, której zldaniem bylo sfonl1owlllie wojsku polskiego w Rosji, spośród tych Polaków, którLY 
dobrowolnie przejdą z annii rosyjskiej. Naczpol ukonstytuował si.; W lipca 1917 r. W jego skład weszli: chorąży 
Władysia w Raczkiewicz (prezes). Mlciej Jmnonll. pik. Roman JasielIski, kpt Wadaw Przeidziecki, gen. Jan 
Jacyna. gen. Konstanty Dowbór-Muśnicki. pik Lucjan Zeligowski. ppor. Stanislaw JC:lkowicki, chor. Kazimierz 
Bisping. kpt Jaźwiński, pplk Albin Jasillski, chor. Jerzy Wroncki. W dniu 4 lutego 1918 r. rozwiązano NPKW 
i powoi ano Radę Naczeh)
1 Polskiej .Sily Zbrojnej. Tworzyli ją: chor. Wladyslaw Raczkiewicz (prezes). gen. 
Eugeniusz de I lening-Michaelis, płk Zdigowski. pik Tupalski, ppor. Jamontt. ppOl: Jakowicki. Rada zdecydowa- 
ła się powierzyć dow&.lztwo Polskicj Sily Zbrojnej gen. Konstantemu Dowborowi-Muśnickiemu. J. Holcer, 
J. Molenda, Polska w pielwszej wojnie światowej, WarSZ3\va 1967, s. 462. Trochę inny skład PWKW podaje 
1-1. Bagiliski, op. cit., s. 117. Oprócz wyżej wymienionych podaje jeszcze: chor. Stefana Soltyka. chor. Witolda 
SuszYlIskiego. szer. Stanislawa Brachowskiego. szef. Wladysława Maliszewskiego. chor. Wladyslawa Kiedrzyń- 
skiego, chor. Stefana Bieniewskiego i lekC:lrza Kazimierza Łubieńskiego. Wsklad 15-usobowego Zarządu Cen- 
tralnego Związku Polaków Wojskowych wszedł również pplk Albin J
łsiłlski. 
23. CAW. ap gcn. A Jasińskiego nr 4852, op. cit. 
24. Tamże. 
25. Tamże. 
26. Tamże. 
27. Powolano trzy korpusy wojskowe: I Korpus Pulski - pod komendą J6zefa Dowbór
Muśnickiego powstal na 
terenie Bialorusi. II KOIVus Polski z wojskowych PolC:lków frontu rumUlIskiego. III Korpus Polski z żołnierzy 
frontu galicyjskiego. Patrz: M. Wrzosek. Polskie Korpusy... op. cit.. s. 72-98.146-161,161-170. 
28. I KOIVus Pulski rozpoczęto twurzyć w sierpniu 1917 r. zgodnie z uchwahl Ogólnego Zjazdu Wojskowych 
Polaków oraz decyzją naczelnego wodza armii rosyjskiej - gen. La\'vTcntija Komilowa. Jego dowódcą został 
gen. Józef Dowbór-Muśnicki. Brat gen. Konstantego Dowb6r-Muśnickiego. W grudniu 19 17 r. I KOIpus skła- 
dal się z: trzech dywizji strzelców. brygady zapasO\\ej strzelców. al1ylcrii, pulk-u ułanów krechowieckich, 
wojsk inżynieryjnych. \V dniu ł 5 stycznia ł 9 ł 8 r. liczyl okolo 29 tysięcy wojska. Po zajęciu Bialorusi przez 
wojska niemieckie podporządkowal się ich dowództ wu, które w okresie lipca- sierpnia 1918 r. przeprowadzilo 
jego demobilizację. II Korpus Pojski został rozbrojony 12 maja 1918 I:, a III KOIVus Polski - w czerwcu 1918 r. 
przez Austriaków. Patrz: J. Holcer. J Molenda. op. CiL s. 452-454; H. Bagiński. op. cit., s. ł71-173, M. 
Wrzosek, Polskie Korpusy... op. cit.. s. 132. 
29. H. Bagiński. op. cit., s. 171-172. 
30. Tamże, s. 247. 
31. Tamże, s. 243-257. 
32. CAW. ap gen. A. Jasińskiego. VM 89/8476: H. Bagillski. op. cil.. s. 255. 
33. H. Bagiński. op. cit.. s. 256. 
34. Tamże. 
35. Tamże, s. 298. 
36. CAW, ap gen. A. Jasińskiego, VM 89/8476, op. ciL W innym dokumencie znajdującym się w teczce akt 
personalnych w opinii gen. Dowbór-Muśnickiego czytamy, że działania pulku płk. Jasińskiego przyczyniły się 
w dużym stopniu do przebicia się 3 Dywizji Strzelców przez kordon wojsk bolszewickich. "PIk. Jasillski 
porywając swoim męstwem i o.lwagą wlasnych zolnierzy, zmusil bolszewików do ucieczki, przez co dal moż- 
ność wymarszu w porządku 3 Dywizji z Jelui do Bobrujska. (...). Już w czasie przemarszu idący w straży tylnej 
płk Jasiński stoczyi 3 -godzinny b6j z przeważającymi silami bolszewik6w, zmuszając ich do cofnięcia się 
otwierając tym samym wolną drogę dla dywizji" Por. CAW, op. gen. A. Jasińskiego nr 4853, op. cit,; B. Polak, 
Dowódcy... op. cit., s. 62
63.
>>>
291 


37. CAW, ap gen. A. Jasillskiego, VM 51 I I, op. cit. 
38. M. Bielski, Gcneralowic Odrodzonej Rzeczypospolitej. t. I. Torull 1995, s. 44, Powolano w6wczas pięć okrę- 
g6w w: Kielcach, Kr..kowie. Lublinic - Łodzi i W..rszawie. 51.110 się to na mocy rozkazu Naczelnego Wodza z 
I 7 listop
lda 1918 r. 
39. Zarys HistOl'ii Pomorskicgo Okr
gu Wojskowego 19 I 9- 1994. D. Mierzejewski, S. Sadowski, Bydgoszcz 1994, 
s.33. 


40. Relacja Eugeniusza Ajnellkiela o akcji rozbrajania Nicmców w Łodzi (w) Listopad 1918 we wspomnieniach i 
relacjach..., op. cit., s. 158. 
41. CAW, ap gen. A. Jasińskiego nr 4853, op. cit.: Z. Nicman. op. cit.: B. Polak. Dow6dcy... op. cit., s. 62-63: M. 
Wrzosek, wojny o granice... op. cit.. s. I I 8. 
42. Archiwum Państwuwe w Poznaniu, Akta Naczelnej Rady Ludowej. Dekret Komisariatu NRL, dok, nf 132, 
poz. 63 z 24.VLI9I9 r.: B. Polak, Do\\'óodcy... op. cit., s. 63. 
43. CAW, ap gen. A. Jasińskiego, nr 4853. op. cit. 
44. M. Wojciechowski, Powrót Pomorza llo Polski 1918- 1920. Warszawa-Poznaii-Toruii 1981. s. 197-205: Zarys 
HistOlii Pomorskiego Okręgu Wujskowego... op. cit., s. 27-30; P. B.luer. Gencrał Józef Dowb6r-Muśnicki.__ 
op. cit., s. 200. Cz. Skawka. Śhldami gencrała Hallera. Gdmlsk 1995, s. 26-27 i 58. 
45. P. Bauer. Generał... op. cit., s. 200: l. PodgórecZllY, Grób Nicznanego Powst.lI1ca Wielkopolskiego w Bydgosz- 
czy, "Wojskowy Przeghld Historyczny" nr 4/1985. s. 358. 
46. M. Wojciechowski, op. cit., s. 198-199: Zarys Historii... op. cit.. s. 27-28. 
47. Zarys Hislorii... op. cit., s. 28- 
48, J. Romer, Pamiętniki... up. cit.. s. '227: M. Bielski. Gen. dyw. Wladyslaw Jan Jung (Yung) (1870-1940). Szkic 
biogrlticzny. (w) Kronika Bydgoska. nr XV. Bydgoszcz 1994, s. 233 i 242. 
49. CAW. ap gen. A. J..sillskiego. nr 4853. up. cit..: M. Porwit. Spojrzeni..... op. cit., s. 260: Zarys dziejów 4 
Dywizji Piechoty (...) 1808- I 994. Warszawa 199.). s. 79. 
50. CAW, ap gen. A. Jasillskiego, nr ..853. op. cit.: M. Wrzusek. Wojny o granice... op. cit.. s. 116 11 Dywizja 
Piechoty powslilla na mocy roZk;1Zł1 ministra spraw wojskowych 16 kwiewia 1919 r. Byl to kolejny etap rozbu- 
dowy Wojska Polskiego. Powslawala z dawncj 2 Dywizji Strzclców i oprÓcz 4, 5. 6 pulku strzleców (które 
później nosily numerację 46. .)7 i -t8 pulki strzelców Kresowych). otrzymala 7 pulk strzdców z 3 Dywizji 
Strzdców (p6źniej .)9 pulk strzdców kresowych). Dowodzili ni:1 kulej no: gen. Guslaw Ostapowicz. gen. Sta- 
nislaw Ś\Vi.1Cki. gen. J..kub Wlustowic-Gąsiccki. pik Boleshm; J.lźwi.lski i pik Alhin J-łsiński. Por. Księga 
chwaly piechoty. Warszawa 1937-1939. s. 214. 
51. T. Kutrzeba, Bitwa naJ NicIlInem (wrzesiell-paździcrnik 1920), Warszawa 1926. s. 31-30; L. Wyszczelski. 
Niemen 1920, Warszawa 1991. s. 8-25. 
52. T. Kutrzeb.., Bitw.ł... op. cit., s. 32-33. 
53. CA W, ap gen. A. Jasillskicgo, nr 4853. op. cit. 
54. Tamże. W opinii z 20 października 1920 r.. byly przełożony - gen. WacIaw Iwaszkicwicz-Rudoszmiski pisal 
lakonicZllie: ..... Energiczny oficer. zasluguje na ordcr Virtuti Militari 5 klasy". Wniosek poparł gen. L. Skier- 
ski (30.1.192 I r.) oraz gcn. Taucusz Rozwauowski (13.lłl.l921 r.). Konsekwencjrl tych wniosków bylo odzna- 
czcnie pIk. Jasińskicgo Krzyżem Virtuti Militari 5 klasy. (nr 4679) 
55. CA W, ap. gen. A. Jasińskiego, nr 4853. op. cit. Podkreśknie slów ,.baruzo uubry" i "pożądany we wojnie" 
nad..ją tej opinii szczeg61ny walur. 
56. Z. Nicman, op. eit. 
57. CAW, ap gcn. A. Jasińskiego.. nr 4853. op. cit. 
58. Tamże. 
59. Tamże. 
60. Z. Nicman, op. cit. 
61. Tamże.
>>>
292 


62. Cz. Grzelak. Dziennik sowieckiej agrcsji. WrzesiclI 1939, Warszawa 1994, s. 92; Napaść sowiecka i okupacja 
polskich ziem w'schodnich (wrzesieI11939). Praca pod red. J. Jasnowskiego i E. Szczepanika, Londyn 1987, s. 
57; R. Szawlowski (Karol Liszewski). Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1996, t. II, s. 37-38 i 375. 
63. Pismo KomitelU Centralncgo Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Komitet do spraw archiw6w przy 
rządzie Rosyjskiej Fcderacji. Decyzja z 5.111.1940 r. Kscrokopia w zbiorach autora; 
64. Tamże. 
65. Z. Nicman. op. ci.. 
66. R. Fr. Rysznowicki. Gencrałowie... op. cit., s. 58-59; Z. Nicman, tym, kt6rzy zginęli na Wschodzie, "Polska 
Zbrojna", z 28.II-UII 1992 r. Na dlugiej liście gcneral6w Wojska Polskiego zamordowanych i zmarłych z 
wyciellczenia na Wschodzie na "nieludzkiej ziemi" naliczyl13 general6w dywizji i 28 generalów brygady. 
67. List autora do Wandy Katarzyny Jasillskicj 25.I1I.1997 r. (w zbiorach autora).
>>>
293 


Aleksander Marcin TrzecieliiJ.ski, Feliks Wladyszewski 


WSPOMNIENIA O MANIł'ESTACjI HAIłCEIłSKIEj 
3 MAJA 1946 R. W BYDGOSZCZY 
(DO DRUKU PRZYGOTOWAŁ: MARIAN PAWLAK) 


3 maja 1946 r. młodzież studencka i gimnazjalna w wielu polskich miastach brała udział 
w manifestacjach protestujących przeciw podporządkowywaniu Polski ZSRR i zmianom 
ustrojowym wprowadzanym w naszym kraju przez współpracującą 2. ZSRR Polską Partię 
Robotniczą. Demonstracje miały też miejsce we wszystkich większych miastach ówczesne- 
go województwa bydgoskiego: Bydgoszczy, Golubiu, Grudziądzu, Inowrocławiu, Lipnie, 
Świeciu, Toruniu i Włocławku. Przeciwko aresztowaniu około trzydziestu uczestników wło- 
cławskiej manifestacji zaprotestowali uczniowie tamtejszych szkół organizuj
lc w dniach 
4-6 maja Lr. strajk. 
W dotychczasowej literaturze naukuwej brakuje prac poświęconych odbytym manifesta- 
cjom, 3 maja 1946 r. i represjom jakim byli poddani ich organizatorzy i uczestnicy. Najob- 
szerniej zanalizował te wydarzenia \Vojciech Mazowiecki w rozprawie "Wydarzenia 3 Maja 
1946" wydC:Ulej w Paryżu w 1989 r. 1 Autor napisał wspomnianą ksi
łŻkę w ostatnich latach 
ismienia PRL co uniemożliwiało mu dotarcie do wielu zespołów źródeł przechowywanych 
w archiwach Ministerstwa Spraw 'Wewnętrznych. organów PZPR itp. W. Mazowiecki zapo- 
wiada wydanie uzupełnionej i poszerzonej wersji tej rozprawy2. Bardzo skronula jest też 
literatura omawiająca manifestacje i inne protesty w naszym regionie; niewielki artykuł Maria- 
na Pawlaka o strajku szkolnym we Włocławku. kilka wspomnień zamieszczonych po 1989 r. 
na łamach lokalnych gazet. nieliczne wzmianki w monografiach miejscowości itp.] 
Z inicjatywy PPR cenzura już 4 maja 1946 r. zakazała prasie relacjonowanie przebiegu 
manifestacji 3 Majowych. Ograniczała też dyskusje na ich temat na posiedzeniach Komite- 
tów Miejskich i \Vojewódzkich PPR. komisji porozumiewawczych PPS i PPR itp.-ł Ten brak 
źródeł urzędowych mogą wypełnić relacje organizatorów i uczestników pochodów 3 Majo- 
wych. Z tych względów publikujemy na naszych łamach wspomnienia Aleksandra Marcina 
Trzecielillskiego i Feliksa \Vładyszewskiego o udziale harcerzy i młodzieży gimnazjalnej 
w manifestacji 3 Maja 1946 r. w Bydgoszczy. 


Aleksander Maciej Trzecie1iński 


Prowokacja 3 maja 1946 r. 
W roku 1945 obchodzono w Bydgoszczy uroczyście l i 3 maja. Były manifestacje i prze- 
marsze. Podobnie miało być w roku 1946. Wydrukowane zostały przez Komitet Obchodowy 
duże afisze na których podano program na dzień l i 3 maja 1946 r. DzieI1 1 maja odbył się 
zgodnie z programem. W dniu 3 maja miała być msza polowa na placu za DOW przy ul. 
Aleja l Maja, następnie przemarsz - trybuna stanąć miała na tle wejścia do DOW przy ul. 
Aleja l Maja. Po południu miały się odbyć pokaz)' harcerskie na stadionie Polonii. W dniu 
2 maja 1946 r. około godz. 13.30 telefonowano do Komendy Chorągwi z Wojewódzkiego 
Urzędu Bezpieczellstwa i zawiadomiono 'nas, że po mszy 3 maja nie będzie przemarszu. 


19a Kro/lika Bydgoska...
>>>
294 


o tym miałem zawiadomić wszystkie Komendy Hufców w województwie. Odpowiedzia- 
łem, że to się o tej porze nie da zrobić. bo do wszystkich się nie dodzwonię, gdyż kOluendaci 
hufców są nieetatowymi pracownikami ZHP i nie wszędzie są telefony. Tam gdzie się dało 
połączyć z hufcami, to przekazałem tą wiadomość. 
W dniu 3 maja 1946 r. nie chciałem iść na przedpołudniowe uroczystości ale pomyślałem, 
że instruktorzy z miasta Bydgoszczy pomyśhl, że stchórzyłem. Ubrałem się w mundur har- 
cerski i poszedłem na uroczystości. Na ul. Aleja l Maja przed bramą wejściową do DOW 
zauważyłem większe podium. Na samym placu były różne organizacje, orkiestra i władze 
wojewódzkie, powiatowe i miejskie. Rozpoczęła się msza polowa. Siedziałem między woje- 
wodą pomorskim ob. Wojciechem Wojewodą a prezydentem miasta Bydgoszczy. W czasie 
mszy podszedł do mnie hm Eugeniusz Szulc - szef Komendy Chorągwi Harcerzy i zapytał 
mnie, czy będzie defilada. Na to wojewoda powiedział, że będzie przemarsz koło DOW, 
a prezydent miasta powiedział, że takiego przemarszu nie będzie. Wówczas powiedziałem 
dhowi Szulcowi, że ma się w tej sprawie zwrócić do komendanta placu, który go poinformu- 
je o dalszych uroczystościach. Po mszy dowiedziałem się, że defilada jest odwołana. Z uwa- 
gi na to, że w Hufcu Bydgoszczy były dwa sztandary prawdziwe, a reszta drużyn ma za 
sztandary flagi państwowe i z uwagi na to, że jeden z tych sztandarów defilował w Berlinie 
na zakOllczenie wojny - trzeba było tę uroczystoŚć oficjalnie zakończyć. Postanowiłem 
z zastępcą Komendy Chorągwi Harcerek hm Maciejewską odebrać raport od harcerstwa 
bydgoskiego. Uważałem, że należy pożegnać sztandary harcerskie, odśpiewać hymn harcer- 
ski i rozwiązać zbiórkę harcerską. Gdy byl już uformowany czworobok. nadjechał na rowe- 
rze sierżant i odezwał się: "Dlaczego harcerze nie maszerują" i dodał do mnie "Dlaczego pan 
nie jest na trybunie przy ul. Aleja l Maja". Słyszeliśmy z daleka orkiestrę grającą marsza. 
Czworobok stał w lasku i po krótkiej naradzie zadecydowałem, że idziemy na pochód. Or- 
kiestra stale grała. \V czasie przemarszu do głównej ulicy sumienie mi mówiło, że nie ma 
defilady. Dla upewnienia się wysłałem phm Władyszewskiego, który miał sprawdzić czy 
jest defilada. Gdy już dochodziliśmy do ul. Aleja l Maja nadbiegł dh phm Władyszewski 
i powiedział, że defilady nie ma. \Vobec takiej sytuacji skręciliśmy z ul. Aleja 1 Maja w 
prawo na ul. Północną i postanowilem z dhml hm Maciejewską odebrać defiladę od Hufców 
Bydgoskich. Naprzeciw wejścia do koszar stanęliśmy na chodniku i rozpoczęła się defilada 
harcerska. Całość prowadził łun Szulc. Najpierw szły harcerki a potem harcerze. Hm Szulc 
mial w lasku przy cmentarzach w marszu rozwiązywać pochód, a harcerki i harcerze mieli 
spokojnie wracać do domów a popołudniu przyjść na pokazy harcerskie na stadion. 
Pocz
ltkowo. gdy rozpoczęła się defilada harcerska na ul. Północnej nie było ludzi. Po 
jakimś czasie na drugiej stronie przyglądało się dwóch oficerów, a w oddaleniu hm Gordon 
i hm Oślicki w cywilu. Pod koniec defilady nadeszło kilkanaście osób. Gdy już przenlasze- 

owali harcerze zauważyłem, że na kOtku maszerujących robi się jakiś ruch. To 16 Drużyna 
Zeglarska uformowała defiladową kotwicę zajmując całąjezdnię. Za nimi na koniach n1ilicja 
rozpędzała defilujących. Ale żeglarze byli zdyscyplinowani i milicja musiała ustąpić. 
Pod koniec defilady podeszli do nas dwaj cywile (urzędnicy Urzędu Bezpieczeństwa) 
i powiedzieli, że jesteśmy aresztowani. Gdy się skOllczyła defilada harcerska powiedziałem 
im, że jestem komendantem chon[gwi i odbierałem defiladę od harcerstwa bydgoskiego. Do 
tej rozmowy włączyło się dwóch sLOj
[cych oficerów, wyjęli broń i nie pozwolili nas areszto- 
wać. Uspokajałem oficerów i prosiłem ich aby nie robić na ulicy awantury i zbiegowiska.
>>>
295 


W dali odchodzili już hm Gordon i hm Oślicki i do nich krzyknąłem, że mają iść do pana 
wojewody i powiedzieć mu, że jesteśmy aresztowani. Ci dwaj, którzy nas aresztowali zatrzy- 
mywali samochody aby nas zawieść do Komendy UB. Wszystkie samochody mijały nas. 
Wówczas wprowadzono nas na plac przy wejściu do koszar. Tam na placu zamiatali otocze- 
nie wartowni w cywilu rekruci pod nadzorem starszego sierżanta, który odezwał się mniej 
więcej: "Krew się leje" i dodał "Gdy nie pozwoli się mlodzieży wyżyć". W tym czasie jeden 
z aresztujących pobiegł do telefonu. Ci dwaj ubowcy widząc, że robi się nieprzyjemna sytu- 
acja na placu koszarowym wyprowadzili nas na ulicę. W międzyczasie nadjechał samochód 
i zawiózł nas do Powiatowej Komendy UB przy ul. Aleja l Maja (Słowianka). Tam nas 
rozdzielono. Mnie zabrano do małego pokoju i tam zostałem zaskoczony. Osoba ta rzuciła 
się na mnie i zaczęła mnie bić gdzie popadło. Na ręce miał kastet i tym zadawał mi bolesne 
ciosy, przy tym kopał gdzie się dało. Zrobiłem krzyk i zwrócilem uwagę, że niech się opa- 
mięta i co on robi. Uderzony zostałem w lewy okular, który rozbil się i poleciała krew po 
odznaczeniach. Widząc, że nie ma wyjścia zaskoczylem za biurko, chwyciłem za kałamarz 
i rzuciłem go w napastnika. Ten oblany, zostal zaskoczony i wówczas chwyciłem słuchawkę 
telefoniczną, wykręciłem numer telefonu pana wojewody i powiedziałem mu, gdzie się znaj- 
duję. Otrzymałem odpowiedź. że LI pana wojewody są dwaj instruktorzy i on już rozmawiał 
w tej sprawie z komendantem wojewódzkim UB. Po tych zajściach przyszedł drugi pracow- 
nik UB i ten na mój widok kazal pójść do łazienki, gdzie zmyłem krew z munduru. Teraz 
nastąpiło protokółowane przesłuchanie. W czasie przesłuchania zauważyłem, że moje odpo- 
wiedzi są poprzekręcane i tak zapisywane (obciążająco moją osobę). Zwróciłem uwagę, 
że należy tak pisać, jak na pytania odpowiadam. W międzyczasie przyjechał szef Wojewódz- 
kiego UB, który w innej dużej sali rozpoczął rozmowę. W tej sali było jeszcze trzech ubow- 
ców. Na wstępie kazał podać obiad oficerski, którego nie konsumowałem i powiedziałem, że 
obiad mam w moim domu, gdzie czeka na mnie żona z małym dzieckiem. Rozmowa trwała 
około jednej godziny. Te trzy osoby zasnęly. Szef w swoich wywodach uświadamiał mnie 
politycznie, a gdy się zdenerwowalem powiedziałem mu, że jeslem po przeszkoleniu poli- 
tycznym i wiem jak mam postępować. Nasza rozmowa została kilka razy przerwana, bo szef 
był wzywany do telefonu. Po tej rozmowie nastąpiło drugie protokółowane przesłuchanie. 
Ten pracownik pisał tak jak na zadawane pytania odpowiadałem. Protokól miał trzy strony 
zapisane, a czwarta strona była wolna. Pod czwartcł stroną kazał mi się podpisać. Poprosiłem 
o protokół i przeczytałem go w całości, podkreśliłem blędy ortograficzne, które zostały po- 
prawione i następnie podpisałem każdą stronę, a czwarte} stronę skreśliłem i podpisałem. 
Wówczas protokolant powiedział: ,.Ale z was cwaniak". Następnie podał mi do podpisania 
pierwszy protokół. Powiedzialem, że tego protokołu nie podpiszę. bo to nie są moje wypo- 
wiedzi na zadawane pytania. Po }Jam minutach przyszedł szef powiatowego UH jodczytał 
mi oświadczenie treści: - to co widziałem i na jakie tematy rozmawiałem w urzędzie bezpie- 
czeństwa nie będę rozpowiadał. Tego oświadczenia nie podpisałem. Wówczas powiedziano 
mi, że nie zostanę wypuszczony. Po paru minutach przyszedł ponownie z oświadczeniem 
i zmuszał mnie do podpisania. Powiedziałem, że stanowczo odmawiam podpisu. Wówczas 
zapytał, dlaczego ppłk Alster (sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PPR) robi starania aby 
mnie wypuścić. Powiedziałem, bo siedzę tu niepotrzebnie i może jest w tym jakiś cel. Po 
krótkiej rozmowie - szef UB powiedział, że zostanę zwolniony, gdy podpiszę oświadczenie. 
Wówczas powiedziałem, że proszę zwolnić wszystkich harcerzy, którzy zostali w między-
>>>
296 


czasie aresztowani. Był zdziwiony sk
ld wiem, że harcerze są aresztowani i znajdują się 
w tym gmachu. Zakpiłem - pokazałem okna, gdzie na drutach siedziały ptaszki i powiedzia- 
lem, że te ptaszki mi wszystko donosz
l. Około godz. 17 zostałem zwolniony. Zaraz po wyj- 
ściu na ulicę zostałem zatrzymany przez nieznaml mi o
obę, która zapytała się o godzinę. A 
gdy powiedziałem która jest godzina lO osoba ta powiedziała: "Co się panu stało, że jest pan 
tak podrapany, czy miał pan wypadek". Nie odpowiedziałem i poszedłem w kierunku domu. 
Na drodze zostałem jeszcze trzy razy zatrzymywany przez nieznane mi osoby i tak samo zapy- 
tywany jak w pielwszym przypadku. Ostatnim dwom osobom dałem bardzo brzydką odpo- 
wiedź. Gdy doszedłem do domu, to w moim mieszkaniu byli druhowie hm Gordon 
i phm Kosi6ski, którzy szukali biletu bezplatnej jazdy PK
 Jeden z nich chciał jechać w mojej 
sprawie do Głównej Kwatery ZHP do Warszawy. Nie .zgodziłem się z tak
l propozycją. 
Na drugi dzielI bardzo obolaly leżałem w lóżku. Zona poszła po lekarza. gdyż chciałem 
mieć usprawiedliwienie. że nie jestem w pracy. Lekarz przyszeJI, zbadał mnie i wystawił 
świadectwo lekarskie. Nie chcial żadnego honorarium. Na moj
l prośbę wystawił rachunek, 
a że tyle pieniędzy nie miałem. moja żona poszła do Ka-De-Ha i zaciągnęła pożyczkę 
i pieniądze zostały doręczone lekarzowi. Okolo godz. 11 zjawił się hm Szulc i gdy mu poka- 
załem zaświadczenie lekarskie - wypożyczył ten dokument i z tym poszedł do pana wojewo- 
dy. Ten po przeczytaniu tego pisma zrobił wielkcl awanturę. 
Po trzech dniach poszedłem do pracy do Komendy Chorągwi i tam po naradzie napisałem 
do wojewódzkiego urzędu bezpieczelIstwa, że zostałem w dniu 3 maja 1946 r. aresztowany 
i pobity. Prosiłem o przeprowadzenie w tej sprawie dochodzenia i ukarania winnych. Do 
tego pisma dołączyłem odpis świadectwa lekarskiego i rachunek za wizytę. Dokumenty te 
zostały wysłane listem poleconym. Odpisy do wiadomości wysłane zostały do pana wojewo
 
dy i naczelnika harcerzy. Po tygodniu zwrócono mi pienicldze, które 4 maja 1946 r. Olrzymał 
lekarz. W wielkiej tajemnicy byłem obserwowany, stale chodził za mną człowiek, nawet pod 
domem gdzie mieszkałem stał człowiek. Kilkakrotnie chciano moje świadectwo lekarskie 
(orginal). Stosowano różne formy. aby je zdobyć. Pięć tygodni po moim piśmie, przyszedł 
do Komendy Chorągwi jakiś pan z \Voj. UB i tlumłczył się, że otrzymal takie pismo dwa dni 
temu i chce w tej sprawie przeprowadzić rozmowę. W tej rozmowie do niczego nie doszli- 
śmy. Po tej wizycie komenda woje\.-\'ódzka MO telefonowała do Komendy Chorągwi, żeby 
się zaraz o godz. 12 zgłosić u zastępcy wojewódzkiego komendanta. Powiedziałem. że jest 
godz. 12.30 a zegara cofnąć nie umiem, więc kazano przyjść dhowi Szulcowi i mnie na godz. 
13. Tam pierwszy przesłuchany został dh Szulc, a następnie przeprowadzono godzi11l1
1 roz- 
mowę ze mną. W czasie rozmowy kilkakrotnie telefonował prawdopodobnie szef Woje- 
wódzkiego UB. Zastępca komendanta Woj. MO odpowiadał. że już się dogadujemy. Z uwa- 
gi na to, że nie zostałem przekonany o zajściu 3-majowym, rozmowa została przerwana. 
Dodać należy, że rozmowa w MO byla przeprowadzona ze starszą osobą i odbyła się w miłej 
atmosferze: 
Na tym zakOłlczyła się prowokacja 3 maja 1946 r. w Bydgoszczy. Ile to kosztowało ner- 
wów i upokorzeń itd. nie jest to do opisania. Podobne wypadki 3 majowe w L 946 r. były 
w innych miastach. Np. w Inowrocławiu hufcowy hm Marcin Matuszewski prowadził harce- 
rzy na pochód i do niego podeszło dwóch ubowców i chciano go aresztować, ale nie wiedzie- 
Li o tym, że dh Matuszewski był byłym mistrzem Połski w zapasach, chwycił obu UB za 
kołnierz i rzucił na chodnik. Gorzej było we Włocławku, gdzie podczas przemarszu harcerzy
>>>
297 


został aresztowany hufcowy phm Tomaszewski. Odbyla się rozprawa sądowa i dh Toma- 
szewski posiedział pół roku 5 . 
Mimo tych prowokacji, harcerstwo na Pomorzu szybko się rozwijało. Instruktorzy stali 
się mocno zahartowani i dużo czasu poświęcali bezplatnie harcerstwu. 
Choć miałem wielkie zrozumienie i poparcie dla pracy w harcerstwie w niektórych par- 
tiach politycznych, jak: PPS, SD i SLo w organizacjach młodzieżowych: OMTUR, Wici, 
Młodzież Demokratyczna, we władzach parlstwowych: Wojewódzkiej Radzie Narodowej, 
Urzędzie Wojewódzkim - w szczególności poparcie u wojewody pomorskiego ob. Wojcie- 
cha \Vojewody, w Kuratorium Pomorskiego Okręgu Szkolnego w Toruniu w osobach kura- 
tora ob. dr. Skopowskiego, wizytatora do spraw harcerzy hm Krzemillskiego czy też naczel- 
nika Opieki nad Dziećmi, w Wojewódzkiej Radzie WF i PW - gdzie powierzono mi stano- 
wisko społecznego sekretarza tej rady, pomoc ze strony Związków Zawodowych a zwłasz- 
cza Związku Nauczycielstwa Polskiego, to jednak odczuwalo się pewne niezadowolenie 
w stosunku do mojej osoby - reprezentanta ZHP na Pomorzu - od niektórych czynników 
i osób reprezentujących te czynniki. Mimo, że zostałem na zjeździe instruktorów Chorągwi 
Pomorskiej wybrany w tajnym głosowaniu w dniu li października 1946 r. Komendantem 
Chorągwi Harcerzy (99%) głosów - LO niektóre osoby robiły swoje. Jesienią 1946 r. na od- 
prawie Komendantów Chorągwi zostałem poproszony na rozmowę z dh Kosillskim- wizy- 
tator Ministerstwa Oświaty delegowany do ZHP - i tam powiedziano mi, że mam wykoń- 
czyć hm Szulca - usunąć go z Komendy Chorągwi. Kategorycznie odmówi lem, gdyż hm Szulc 
był znawcą i poświęcał dużo czasu dla pracy w ZHP. Z uwagi, że tej sprawy nie załatwiłem, to 
wiosną 1947 r. dobrano się do mojej osoby. Wspomniany dh Kosióski przeprowadził ze mną 
kilka rozmów i prosił o złożenie rezygnacji z funkcji komendanta chorągwi. O tej sprawie 
poinformowałem ob. \Vojewodę. który był przewodniczcłcym Wojewódzkiej Rady Przyjaciół 
Harcerstwa i ten nie mógł się pogodzić, że mam złożyć rezygnację. W połowie miesiąca lipca 
19-ł-7 r. przyjechał do Bydgoszczy sam prze\\'odnicz
lcy ZHP hm \Vierusz-Kowalski, który 
przeprowadzil ze mml rozmowę a następnie poszedl do ob. Wojewody. Po pół godzinie zosta- 
łem wezwany do Urzędu Wojewódzkiego i tam zostałem zapytany przez przewodniczącego 
ZH
 czy rezygnuję z funkcji komendanta cl10nIgwi harcerzy, wtedy powiedziałem "Tak", na 
co wojewoda odezwał się. że jestem tchórzem. Na koniec miesiąca lipca 1947 r. złożyłem 
rezygnację do Głównej Kwatery Harcerskiej w Warszawie, podc
(IC, że jestem chory. 
Mimo dużych przykrości w pracy, z ZHP nie zerwałem - pełnilem dalsze funkcje w Choj- 
nicach, Sępólnie Kr. i w Więcborku. 


Feliks Władyszewski 


Relacja o udziale hm"cerzy w obchodach Świ
ta 3 l\laja 1946 r. w Bydgoszczy 
Jak trudno przychodzi przypomnieć sobie w szczególach zdarzenia sprzed 50-ciu laty. 
Zacierają się fakty i nakladają na siebie poszczególne wydarzenia. Czy była to "prowokacja" 
- zdarzenia z dnia 3 maja 1946 r. Jak sobie przypominam, ustalenia odnośnie obchodów tego 
święta przez harcerstwo bydgoskie był udział młodzieży we mszy polowej w lesie na obec- 
nym Osiedlu Leśnym koło "Leśniczówki" za Dowództwem PO\V, a następnie defilada na 
Al. l Maja (obecnie ul. Gdallska) przed trybuną ustawioną na wysokości wejściowej bramy 
Pomorskiego Okręgu \Vojskowego. We mszy uczestniczyło harcerstwo żeńskie i męskie
>>>
298 


Bydgoskich Ośrodków ZHP w pełnej gali ze sztandarami. Po mszy w tlakcie przegrupowa- 
nia do defilady zwrócił się do mnie z rozkazem Komendant Chorągwi hm Aleksander Trze- 
cielillski bym zorientował się czy defilada się odbędzie gdyż poszła wiadomość, że jest od- 
wołana. Po sprawdzeniu, że trybuna jest pusta i obstawiona przez osoby cywilne i MO, 
a dojście zablokowane przez samochody, przekazałem tą wiadomość druhowi Trzecieliń- 
skiemu w o
ecności druhów Eugeniusza Szulca, hm Wincentego Gordona i hm Edmunda 
Oślickiego. Zeby ratować sytuację i nie dopuścić do samowolnej defilady przez Al. 1 Maja 
postanowiliśmy defiladę skierować na ul. Północną i na końcu tej ulicy rozwiązać defiladę. 
Razem z hm Aleksandrem TrzecieliI1skim, łU11 Teodorą Maciejewską, komendantką Żell- 
skiego Ośrodka ZHP stanąłem na wysokości bramy wjazdowej do koszar Pułku Samocho- 
dowego na ul. Pólnocnej (obecnie PowstaI1cÓW Warszawy), by odebrać defilujące szeregi 
harcerstwa. Defiladę prowadził hm Eugeniusz Szulc. Na chodniku zebrał się tłum przechod- 
niów i uczestników mszy. Po rozpoczęciu defilady za nami stało kilka osób cywilnych i ci 
zwrócili się do nas z pytaniem "kto zezwolił na defiladę?" Doszło do wymiany zdaI1 
i w rezultacie po defiladzie poprowadzono nas na teren koszar oświadczając nam, że jeste- 
śmy aresztowani. Z terenu koszar wywieziono nas samochodem do Powiatowego Urzędu 
Bezpieczeństwa na Al. l Maja (Słowianka), gdzie bez żadnych wyjaśnieI1 z miejsca zwol- 
niono Teodorę Maciejewską, co wydaje się bardzo dziwne i daje wiele do myślenia, ale to 
jej sprawa, a nas z druhem Trzecielillskim rozdzielono. Rezultat wiadomy wszystkim 
i lakoniczne sprawozdanie szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczellstwa Publicznego Jur- 
kowskiego: ,,\V Bydgoszczy dokonano aresztu Komendanta Chorągwi ZHP Trzecieliń- 
skiego i IU11 \Vladyszewskiego. Obu pobito i po podpisaniu zobowiązania do zachowania 
milczenia wypuszczono"6. 
Zwolnienie nasze nastąpiło na skutek illlerwencji hm Wincentego Gordona i hm Edmun- 
da Oślickiego u \Vojewody Pomorskiego Wojciecha Wojewody i Przewodniczącego Woje- 
wódzkiej Rady Narodowej \Vojciecha Wrochny. 
Dzisiaj po 50-ciu latach i przeżyciach tego okresu z całą świadomością stwierdzam, 
że była celowa prowokacja ze strony władz bezpieczeństwa. Odczułem to na własnej skórze 
przez okres aż do 1970 roku, mając stałego opiekuna w postaci "anioła stróża". 
Hm Fełiks WładyszewskF 
K-dl Ośrodka ZHP Bydgoszcz w lalach 1946-1947 


Bydgoszcz, dnia 3 maja 1997 r. 


Przypisy 


l. W. Mazowiecki, Wydarzenia 3 Maja J 946 r., Libella, Paryż 1989. 
2. W rozmowie z M. Pawlakiem i F. Władyszewskim w marcu J 997 r. 
3. M. Pawlak. Drugi Wlocławski Strajk Szkolny w dniach 3-6 maja 1946 r. (w:) Księga Pamiątkowa Gimnazjwn 
i Liceum Ziemi Kujawskiej we Wlocławku wydana z okazji Jubileuszu 90-lecia, Włocławek 1992, s. 66-69; 
J. Ja
owiak, 3 maja 1946 r. UB-owcy rozbili harcerską manifestację, Dziennik Wieczomy z 2-5.Y.J991 tegoż 
autora wywiady z uczestnikami manifestacji: z F. Włauyszcwskim w nr n 17-19.Y.J991, lun Teodorą Macie- 
jewską-Janke i dh. Zbigniewem Bigońskim, tamże, z A.M. Trzecielińskim w nr z 24-26.Y.1991, z dr. Tade- 
uszem Lisikiem w lU: z 19-2 I.VI1.J 99 1. 
4. A.P. Bydgoszcz, Archiwum KW PPR Bydgoszcz, akta Konferencji Sprawozdawczo-Wyborczej KW PPR 
w dniach 5-6 maja 1946 r. syg. lnl2 - wypowiedź mjr. Józefa Jurkowskiego, Komendanta Wojewódzkiego UB
>>>
299 


o wystąpieniach mlodzieży w czasie uroczystości 3-majowych w Bydgoszczy, Gmdziądzu, Golubiu, Lipnie, 
Świeciu, Tonl11iu i Wloclawku. W dyskusji zabierał i też glos Marian Adamowicz, Janicki, Malewicz, dr Woj- 
ciech Wiecho - dyskutanci wskazywali na złą organizację obchodów tego święta, braki w pracy wychowaw- 
czej w szkołach, na nieprzemyślane dzialania UB i MO. Centralne Archiwum MSW, W-wa. Zbiór MBP syg. 
71/3 k311a 31 - Uwagi o zajściach 3-cio Majowych sporządzone w Warszawie dn. 13.V.46 r. 
5. M. Pawlak, Drugi Włocławski Strajk Szkołny..., s. 66-69, Wc Włocławku funkcjonariusze UB aresztowali w 
nocy z 3/4 maja ł 946 r. 5 osób a w naslępnych dniach dałsze 24 osoby. Po przeprowadzonYlll śledztwie aresz- 
towanych zwolniono z wyjrłtkicm phm. Wacława Tomaszewskiego. komcndanta włocławskiej chorągwi, Kon- 
rada Jerzego Krzysztofika, sekretarza tejże chorągwi i Andrzcja Kozlowskiego, sekretarza Komendy Miej
 
skiej MO, którYIll zarzucono zorganizowanie i kierowanie manifestacją WZIłOSZąCą wrogie Polsce Ludowej i 
ZSRR okrzyki. 30.IX.1946 r. Wojskowy Srłd Rejonowy w Bydgoszczy skazal: A. Kozłowskiego na 2 lata 
więzienia i 3 lata utraty praw publicznych. K. Krzysztotlka i W. Tomaszewskiego na l rok więzienia i 2 lata 
pozbawienia praw ubywatelskich. Na podstawie amnestii z 22.11. ł947 r. zostali zwolnieni z pobytu w więzie- 
niach w marcu 1947 r. UB sprawowało nad nimi doz6r do paździemika 1956 r. 
6. Centralne Archiwum MSW W-wa. Zbi6r MSB syg. akt 7 ł/3. km1a 3 ł. 
7. Biogram Feliksa Władyszewskiego opublikowalo czasopismo ..Nasze Szwederowo" nr 8 (39) z 30 stycznia 
1997 r. s. 11.
>>>
300 


Jerzy Libiszewski 


. 
ZYCIE CODZIENNE W OKUPOWANEJ BYDGOSZCZY 
, , , , 
(1939-1945) W SWIETLE ZEZNA N SWIADKOW 


Na temat okupacyjnych dziejów Bydgoszczy ukazało się po 1945 r. szereg prac. Więk- 
szość z nich dotyczyła zagadnień związanych z terrorem okupanta i eksterminacją bydgosz- 
czan. Wymienić tu można liczne publikacje Włodzimierza Jastrzębskiego, Jana Szilinga, 
Edmunda Pyszczy6skiego i wielu innych historyków. I Podobnie problematyka sądownictwa 
w Bydgoszczy została opracowana wnikliwie przez Edmunda Zarzyckiego i Tadeusza Ja- 
szowskiego. 2 
Duże zainteresowanie historyków wzbudził temat dywersji niemieckiej w Bydgoszczy 
w dniu 3 września 1939 r. Pisali o niej między innymi tacy autorzy jak: K.M. PospieszaIski, 
S. Datner, M. Wojciechowski i wielu innych. 3 Wydana w 1981 r. książka Edwarda SerwalI- 
skiego pl. "Dywersja niemiecka i zbrodnie hitlerowskie w Bydgoszczy na tle wydarzeń 
w dniu 3.IX.1939" bardzo szybko zniknęła z półek księgarskich. Zgromadzone w niej przez 
autora relacje ponad stu świadków wydarze6 znalazły szerokie grono czytelników. Można 
zaryzykować twierdzenie, iż podobną poczytnością cieszyłaby się publikacja z relacjami 
dotyczącymi życia codziennego w okupowanej Bydgoszczy. Wydaje się bowiem, iż proble- 
n1atyka ta była dotąd przez regionalnych historyków pomijana. Niewiele też zeznal} świad- 
ków zgromadzonych w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Bydgoszczy 
dotyczyło życia codziennego w Bydgoszczy w latach 1939-1945. 
Z przekazanej przez Tadeusza Piziewicza na krótko przed jego śmiercią w 1996 r. spuści- 
zny znalazłem zeznania trzech świadków z 1947 r. zasługujące na publikację. W zeznaniach 
lekarki Ireny Umbreit-Baurskiej i jej siostry, farmaceutki Marii Raszeji znaleźć można wiele 
cennych informacji dotyczących lecznictwa w okupowanej Bydgoszczy i stanu zdrowotne- 
go jej mieszkaI1ców. Natomiast przesłuchany w 1947 r. nieżyjący już znany bydgoski adwo- 
kat Bronisław Koch na przykładzie procesu kapitana Jana Orzewieckiego naświetlił okolicz- 
ności związane z prowadzonym dochodzeniem w tej sprawie i procesem sądowym. N a mar- 
ginesie warto zauważyć, iż pozytywna ocena adwokata niemieckiego !vlarcina Hoeppe, 
u którego Bronisław Koch pracował jako sekretarz adwokacki zbieżna jest z opinią Edmun- 
da Zarzyckiego.
 


Zeznanie Ireny Umbreit-Baurskiej (ur. 3 lipca 1903 r.) 
\Vykonywałam zawód lekarski jako doktor medycyny - specjalność choroby dziecięce 
i wewnętrzne od 1930 r. w Bydgoszczy, ul. Grunwaldzka 37. Byłam zarazem łekarzem Ubez- 
pieczalni Spolecznej. Na skutek wojny polsko-niemieckiej otrzymalam polecenie z Ubez- 
pieczalni Spolecznej, aby pozostać na miejscu i wykonywać swój zawód, a zarazem zastępo- 
wać lekarzy Ubezpieczalni Społecznej Szwederowo, Wilczak, Jachcice i Czyżkówko, którzy 
11msieli wyjechać z Bydgoszczy, czy to na skutek ewakuacji ich przez władze polskie, czy też 
. później do wojska. Polecenie wykonałam i zostałam na miejscu. Prowadziłam swoją prakty- 
kę aż do wkroczenia Niemców do Bydgoszczy na tym samym miejscu, co przed wojną. Po 
zajęciu Bydgoszczy przez Niemców zaraz nalepiono na drzwiach gabinetu lekarskiego pa-
>>>
301 


pier z którego wynikalo, że gabinet jest zajęty. Uważając, że to zajęcie odnosi się tylko do 
mienia mojego ruchomego, nic sobie z tego nie robiłam i dalej leczyłam Polaków, stojąc na 
stanowisku, że dopóki oficjalnie nie pozbawią mnie Niemcy wykonywania mojego zawodu, 
dotąd mogę go wykonywać. Toteż Polacy przychodzili do mnie, ja zapisywałam im lekar- 
stwa na receptach, jak przed wojną. Ałe Niemcy pozbawili Polaków-aptekarzy ich aptek 
w Bydgoszczy po wkroczeniu do miasta. Pacjenci żalili się, że apteki nie honorują moich 
recept z Ubezpieczalni i żądają zapłaty Za łekarstwa i że w ogółe z trudnością można nabyć 
lekarstwa w aptekach. Po wkroczeniu Niemców do Bydgoszczy Polacy przechodzili gehen- 
nę... Mieszkania Polakom zabierali bez odszkodowania, a na ich miejsce wsadzali Niemców. 
Innym Polakom pozostawiono mieszkania - zwłaszcza tym, którzy mieli tylko 1 pokój 
i kuchnię, ale do ich mieszkall przeprowadzili tych Polaków, których wyrzucili z ich wła- 
snych mieszkali tak, że w jednym pokoju znajdowały się 2 i 3 rodziny. Na tym oczywiście 
cierpiały w pierwszym rzędzie dzieci. Z centrum miasta przywożono Polaków wyrzuconych 
z ich mieszkaJl i umieszczono ich na Okołu, po dwie i trzy rodziny w pokoju. Tak w dzie{ijak 
w nocy jeździli Niemcy dużymi samochodami ciężarowymi krytymi, zabierałi Polaków i ich 
dzieci i gdzieś ich wywożono. Zapanowała u Połaków niepewność dnia i godziny, kiedy i ich 
los spotka tak, jak i innych już wymienionych Połaków. 
Wracając do mojej praktyki. Wykonywałam ją na swoim starym miejcu przez około 2 
tygodnie od wkroczenia Niemców do Bydgoszczy. Pewnego dnia zjawił się u mnie aptekarz 
Niemiec - Kubiak, a raczej chemik. W domu, w którym wykonywałam swoją praktykę, mój 
ojciec miał aptekę. On (Kubiak) zabrał ojcu tę aptekę, przyszedł do prywatnego mieszkania 
mojego ojca i oświadczył, że zabiera wszystko do swojej dyspozycji. Ja mieszkałam również 
z rodzicami w tym mieszkaniu od wkroczenia Niemców do Bydgoszczy, bo moje przedwo- 
jenne mieszkanie przy ul. JagieJlOllskiej 8 Niemcy mi kompletnie zabrali wyrzucając mnie 
z niego jak stałam. Ojcu mojenlll ten Kubiak na wielką naszą prośbę zostawił 3 pokoje, 
z uwagi na to, że mieliśmy dużq rodzinę. Resztę mieszkania oddano Niemcom, którzy nas 
denuncjowali, że mówimy po polsku. Do mnie zaś powiedział ten Kubiak, że dziwi się, iż ja 
jeszcze zajmuję gabinet łekarski, chociaż wladze niemieckie zajęły go, że radzi mi natych- 
miast go opuścić. Wobec groźby z jego strony, przeniosłam się do pokoju parterowego 
w tym samym domu znajdującego się. Był to mały pokoik nie nadający się do mieszkania 
z grzybem i wilgocią. Tu postanowiłam nieść pomoc ludności polskiej, mimo szykan ze 
strony władz niemieckich, nie honorowaniem moich recept i gróźb ze strony rozmaitych 
Niemców, którzy mi mówili, że o ile nie zaprzestanę praktyki lekarskiej, to będę aresztowa- 
na. Oczywiście poczekał ni nie miałam. Polacy - kłienci musieli w ogonku na ulicy stać i 
czekać na kolejkę swoją. Dla chorych ciężko chodziłam do ich mieszkaJl. bo nie wolno mi 
było jeździć, a auto mi odebrano zaraz w pierwszych dniach wkroczenia do Bydgoszczy. 
W tym czasie byłam w ciąży. Idąc do pacjenta na Szwederowo upadłam na ułicy, co spowo- 
dowało poronienie. Znałazłam się w klinice doktora Chełkowskiego przy ul. Gimnazjalnej 
11. Było to w czasie od około 10 do 13 października 1939 r. W trzeci dzień po operacji 
mojej, zjawił się Niemiec lekarz Erbsle, szwagier Forstera z całym sztabem swoich niemiec- 
kich pielęgniarek. Pielęgniarki Polki z miejsca wyrzucił. One opowiadały mi, o brutalnym 
pobiciu doktora Słowika asystenta doktora Chełkowskiego i wyrzuceniu go tak jak stał na 
ulicę. Żonę doktora Chełkowskiego, która mieszkała nad szpitalem w brutalny sposób wy- 
rzucono z 2 nieletnich dzieci na ulicę, nie pozwalając jej nic zabrać. Skoro zjawił się
>>>
302 


w pokoju, w którym leżałam doktor Erbsle. prosiłam go aby mial wzgląd na żonę lekarza 
kolegi, który tę kłinikę ufundowal wlasną pracą i aby jej pozwolił zabrać przynajmniej 
ciepłą odzież i łóżeczko dla dzieci. Odpowiedział mi, że nie mam podstaw do wtrącania się 
w te sprawy i dziwi się, że ja jeszcze leżę. bo u nich Niemki po takim zabiegu po trzech 
dniach już tańczą. Widząc z kim mam do czynienia i bojąc się. że ze lUną mogą postąpić 
w podobny brutalny sposób, jak z Chełkowską wróciłam do domu. Na skutek przedwczesne- 
go wstania z łóżka dostałam po paru dniach skrzepu w płucach, co zagrażało mojemu życiu 
i spowodowało ciężką, dług,} chorobę. Niosłam pomoc Polakom do 21 grudnia 1939 r. 
W dniu tym pismem urzędowym zakazano mi wykonywania praktyki pod groźbą areszto- 
wania. Odtąd dorywczo i potajemnie niosłam pomoc Polakom. Na skutek mojego podania, 
aby mi zezwołono wyjechać do Generalnego Gubernatorstwa. zmuszono mnie do przymu- 
sowych zastępstw lekarzy niemieckich jako tzw. "lekarz Polaków" (Polenbehandler). Na 
tym nowym stanowisku miałam możność przekonać się o leczeniu przez Niemców Pola- 
ków, które zmierzało do oszczędności na korzyść niemieckich pacjentów z prawem pierw- 
szelistwa tychże przed Polakami na każdym kroku. Niemowlętom polskim dawano niepe- 
łnowartościowe ćwierć litra mleka dziennie, a niemieckim pełnowartościowe pół do trzy 
czwarte litra dziennie. Połkom w ciąży nie dawano nic w szczególności, ani odzieży, ani 
koniecznego w tym czasie dożywienia. Niemki natomiast mialy specjalne udogodnienie 
i karty macierzYllstwa z przydziałami, które im ułatwiły zakupy bez czekania w ogonku 
i zakupywania od rana świeżego towaru, podczas gdy Polki mogły iść po godzinie ID-tej, 
stać w ogonku godzinami stłoczone przez brutalnego "Szupo". Niemieccy lekarze zapisy- 
wał i Połakom mniej wartościowe lekarstwa z ograniczeniami specjałnie w zakresie środ- 
ków żywnościowych dietetycznych, które Niemcom na podstawie złeceIllekarskich udo- 
stępniono. 
Co do chorób wenerycznych nie stykałam się z tym. Wiadomo mi, że lekarze musieli 
chorego na takie choroby zgłaszać do poradni wenerycznej przy czym zmierzało to do ochrony 
Niemców przed zarazą. MacierzYI1stwo Niemek otaczali specjalną ochroną i przerwanie cią- 
ży mogło się odbyć wylclcznie w szpitalu. a Polakom utrudniano przeważnie korzystanie ze 
szpitala. Małżellstwa Polakom utrudniano \V ten sposób, że nie dawano ślubu cywilnego 
o ile nie przedłożono. że są wpisani na listę niemiecką. Skutkiem tego Polacy żyli w tzw. 
"dzikich małżeństwach". 
Na tym stanowisku byłam do listopada 1941 r. W tym czasie otrzymalam zezwolenie na 
wyjazd do tzw. Generalnej Guberni bez prawa zabrania jakichkolwiek rzeczy. Odtąd praco- 
wałam w Warszawie. (...) 


Zeznanie l\tlal'ii Raszejowej z d. U 111 b rei t (ur. 2 grudnia 1911 r.) 
Z ucieczki przed Niemcami wróciłam do Rydgoszczy do rodziców w październiku 1939 r. 
W lipcu 1940 r. zaczęłam pracować w charakterze aptekarki w aptece Piastowskiej, którą 
zarządzał po Polaku, Niemiec. Nawet najdrobniejszych rzeczy z apteki nie wolno było 
wydać Polakom bez recepty z tym. że Niemcom wydawano recepty na wszystko, a Pola- 
kom utrudniano względnie nie dawano recept. Dzięki temu, że Polacy pracowali w apte- 
kach, a byli jako fachowcy w pracowni, zdobyli przez to zaufanie u Niemców-aptekarzy, 
przez co ci nie kontrolowali ich i dlatego potajemnie wydawało się Polakom wszystkie 
lekarstwa bez recept. Oczywiście narażali się ci pracownicy w takich wypadkach.
>>>
303 


Polacy przeważnie byłi źle odżywiani. Recept na preparaty odżywcze nie wołno było 
wydawać Polakom, tylko Niemcom. Tylko potajemnie wydawałam Polakom takie prepa- 
raty. Wiadomo mi, że inni Polacy pracujący w aptekach niemieckich, tak samo robili. 
Tylko dzięki temll Polacy mogłi z trudem przetrwać czas okupacji. Zaznaczam, że Polacy 
musieli pracować ciężko, a mimo to nie otrzymałi na równi z Niemcami recept na prepara- 
ty odżywcze i na niektóre lekarstwa, które były wyraźnie zastrzeżone tylko Niemcom. 
O ile zachodziła potrzeba takich lekarstw dla Polaków, to wydawano lekarstwa zastępcze, 
mniej wartościowe. W takich wypadkach Polacy pracujący w aptekach pomagali swym 
rodakom w ten sposób - jak wyżej zaznaczyłam. że potajemnie wydawano potrzebne im 
lekarstwa. Wiadomo mi, że Niemcy utrudniali przyjmowanie Polaków do szpitala np. Po- 
lka Antonina Dworakowska zamieszkała w Bydgoszczy ul. Zamojskiego 9 miała S-letnie- 
go chłopca. Zachorował on na szkarlatynę łub dyfterię. Przekazano go do szpitała, ałe tu 
go nie przyjęto rzekomo z braku miejsca. Pozostawiono to dziecko na korytarzu. Ono 
zmarło z braku należytej opieki. C..) 


Zeznanie lłornislawó:1 Kocha (ur. ] 913 r.) 
W chwili wybuchu wojny byłem aplikantem adwokackim w Bydgoszczy. Od lutego 1940 r. 
mieszkałem w dalszym ciągu w Bydgoszczy. W marcu 1941 r. otrzymałem posadę sekreta- 
rza adwokackiego u miejscowego adwokata Marcina Hoeppe. Był on adwokatem polskim 
przed wojną, przyznającym się do narodowości niemieckiej. Z uwagi na żonę Polkę i antyhi- 
tlerowskie nastawienie dopuszczono go do wykonywania praktyki adwokackiej w okresie 
okupacji, mimo uzyskania przez niego wykazu niemieckiego - dopiero z początkiem roku 
194]. Nastawienie jego do reżimu hitlerowskiego bylo wybitnie wrogie. W praktyce swojej 
bronil Polaków i starał się im na każdym kroku pomagać. W związku z tym pracując u niego, 
miałem dostęp do akt jak również możność bezpośredniego zapoznawania się za jego po- 
średnictwem z pogłądami prawników niemieckich. z działalnością sądów niemieckich itp. 
W biurze jego pracowalem do kOlka czerwca 1942 r., kiedy to zostałem zwołniony na pole- 
cenie Prezesa Sądu. 
W czasie mojej pracy w tymże biurze adwokackim miałem możność zetknięcia się z pracą 
sądów niemieckich. w szczególności sądu specjalnego (Sondergericht) i przekonania się 
o stronniczym względnie niezwykle surowym traktowaniu spraw polskich. Przypominam 
sobie, iż zdarzało się. że wnioski o przerwę wykonania kary lub temu podobne oddalał Sąd 
względnie Prokurator z tym krótkim uzasadnieniem, że petent jest Polakiem. Szczególnie 
wrogo do Polaków odnosili się z terenu niemieckiej prokuratury względnie sądu Kling 
i Dr Beutelstahl. Te nazwiska pozostały mi specjalnie w pamięci. 
O sposobie oskarżania. prowadzenia rozpraw i wydawania wyroków dowiadywałem się, 
tak od klientów kancelarii, jak i z ust adwokata Hoeppego, który wracał z sądu i opowiadał 
swoje wrażenia. Opinia jego jak też i innych prawników niemieckich o nasta
ieniu niehitle- 
rowskim, była odnośnie działalności niemieckich sądów karnych, jak równIeż prokuratury, 
zdecydowanie negatywna. Wiem, iż w szczególności obydwaj wyżej wymienieni z nazwiska 
sędziowie stali na stanowisku jak najbezwzględniejszego traktowania i skazywania Pola- 
ków. Już w toku rozpraw zwracali się do Polaków oskarżonych, nie próbując nawet ukryć 
swojej nienawiści. Wyrażali się, iż należy wszystkich rozstrzelać, skazać itp. Adwokaci- 
Nielncy broniący Polaków w sposób rzeczowy - jak Hoeppe - narażeni byli na poważne
>>>
304 


nieprzyjemności. Prezes sądu wzywał np. od czasu do czasu adwokata Hoeppego do siebie, 
wytykał mu zbyt gorliwą obronę, groził odwołaniem z adwokatury itp. 
W roku 1941 rozpoczęła się seria wielkich, pokazowych procesów w sprawach dotyczą- 
cych rzekomego gnębienia i zabijania Niemców w czasie kampanii wrześniowej 1939 r. 
\V procesach tych zasiadala przeważnie większa liczba oskarżonych Polaków, uczestników 
danego oddziału eskortującego internowanych Niemców. O ile pamiętam, pierwszym z tej 
serii procesów był proces trwający kilka tygodni, odbyty w Poznaniu. Zakończył się on 
wyrokiem śmierci dla większości oskarżonych, przy czym był on opisywany szeroko w ga- 
zetach niemieckich i służył niewątpliwie celom propagandowym oła wykazania rzekomych 
krzywd doznanych przez Niemców w Polsce. 
Jednym z serii tych procesów była sprawa Drzewieckiego i towarzyszy osądzona przez 
Sondergericht w Bydgoszczy w marcu 1942 r. O przygotowaniu tej sprawy słyszałem od poło- 
wy roku 1941. Dochodzenia rozpoczęły się prawdopodobnie z początkiem roku 1940, prowa- 
dzone były pr7ez różne placówki Gestapo, które stopniowo złączyły je w jedną sprawę. 
Przedmiotem tego procesu był następujący stan faktyczny: Jan Drzewiecki, redaktor jedne- 
go z dzienników wychodzących w Toruniu oraz kapitan rezerwy wojsk polskich, został 
w związku z wojną 1939 r. zmobilizowany i postawiono go na czele oddziału czlonków Przy- 
sposobienia Wojskowego (PW) z Torunia. W skład tego oddziału wchodzili oczywiście mło- 
dzi chłopcy. Drzewieckiemu polecono przy pomocy swojego oddziału eskortować internowa- 
nych w Toruniu oraz w okolicy Niemców, których w związku z odwrotem armii polskiej mia- 
no odprowadzić do Polski Centralnej. Niemcy zarzucali Drzewieckiemu i członkom jego od- 
działu, iż mordowali oni i maltretowali esk0l1owanych przez siebie. Drzewieckijako oficer był 
w obozie jeńców. Poważne trudności nastręczała kwestia właściwości niemieckich sądów po- 
wszechnych, a w szczególności Sondergerichtu wobec Drzewieckiego jako oficera i jeńca 
wojennego. Wiem, iż na ten temat toczyła się korespondencja prokuratury Sondergerichtu 
z władzami wojskowymi, aż wreszcie uzyskano wydanie Drzewieckiego przez Oflag. 
Dochodzenia toczyły się pierwotnie - jak podałem - w innych miastach. W końcowej 
jednak fazie przewieziono wszystkich oskarżonych do więzienia w Bydgoszczy, gdzie do- 
chodzenia te kończono. Akt oskarżenia przygotowała prokuratura w Bydgoszczy do Sonder- 
gerichtu. O iłe wiem, sprawę tę opracowywał prokurator Kling. .leszcze przed przywiezie- 
niem oskarżonych do Bydgoszczy, przyjeżdżali członkowie ich rodzin - przeważnie rodzice 
- do adwokatów w Bydgoszczy, z prośbe:} o zajęcie się sprawą. W zasadzie jednak w tych 
sprawach była tylko obrona z urzędu. Niemniej już wówczas z opowiadań tych członków 
rodzin - nazwisk niestety nie pamiętam - dowiadywaliśmy się, iż aresztowanych traktuje się 
w Gestapo w straszny sposób, że zeznania ich scł wymuszone itp. 
Z chwilą przywiezienia oskarżonych do Bydgoszczy - daty dokładnej nie pamiętam - mo- 
gło to być jednak na przełomie roku 1941/1942 - miałem możność bezpośrednio przekonać się 
o sposobie prowadzenia dochodzell. Jako sekretarz adwokacki wchodziłem czasami do więzie- 
nia dla oddania pełnomocnictw 00 podpisu, ich odebrania względnie sprawdzenia z polecenia 
szefa, czy dani klienci kancelarii znajdują się w więzieniu. Biura zarządu więzienia w Byd- 
goszczy znajdowały się w budynku położonym po drugiej stronie podwórza więziennego. 
Wchodząc do nich musiałem, wszedłszy przez fm1ę więzienną, przejść przez podwórze. 
Przesłuchiwania oskarżonych Polaków w sprawie Drzewieckiego odbywaly się w tym 
czasie mimo zimna na podwórzu więziennym. Wyghldało to tak, iż wszystkich oskarżonych
>>>
305 


w liczbie trzydziestu kilku ustawiano w szachownicę po calym podwórzu w pewnych odle- 
głościach od siebie, dla uniemożliwienia porozumienia się. Funkcjonariusz Gestapo, praw- 
dopodobnie także prokurator, wołali poszczegółoych oskarżonych do siebie, względnie pod- 
chodzili od jednego do drugiego od razu konfrontując zeznania, porównując je ze sobą itp. 
Jedynie ze słyszenia wiem, iż takie badania trwały przeważnie cały dziell. Chłopców usta- 
wiano na podwórzu z rana i stali tam bez przerwy do zmroku. Obrazek ten widziałem kilka- 
krotnie osobiście, przechodząc \V różnych porach dnia przez podwórze. Oczywiście nie mo- 
głem zatrzymywać się, przyghldać itp. Zdołałem jednak zaobserwować, iż twarze chłopców 
były blade, pomęczone i zmarznięte. Zdarzyło się, iż przez podwórze przechodziłem w go- 
dzinach wczesnopopołudniowych i wtedy widziałem, że kilku z nich leżalo. Prawdopodob- 
nie zasłabli. 
Sposób prowadzenia dochodzell mial dla sprawy niewątpliwe znaczenie. W toku docho- 
dzell protokóły wykazywały przyznawanie się względnie częściej wzajemne obciążanie się 
oskarżonych. Twierdzenia jednych od drugich pozornie obciążające, były jednak niejedno- 
krotnie zupełnie sprzeczne ze sobą. Prawdopodobnie należy to położyć na karb sposobu 
prowadzenia dochodzell. Sam proces odbywał się - o ile pamiętam - przez cały miesiąc 
marzec 1942 r. W tym czasie nie było prawie żadnych innych rozpraw, gdyż wszyscy czterej 
adwokaci z Bydgoszczy zostali powołani na obrOlków z urzędu. 
Relacje z przewodu sądowego miałem tylko od adwokata Hoeppego, który wracając 
z rozpraw był przygnębiony, mówił o naciclganiu faktów, przesadzaniu i sprzecznościach po 
stronie oskarżenia itp. Z jego opowiadania wnosiłem, że on oraz inni Niemcy nie podzielali 
pogłądów prokuratury oraz ustalell Scldu w tej sprawie. 
W kOlkowej fazie procesu, zdaje się z kOlkem przewodu sądowego, wybuchł w więzie- 
niu tyfus. Władze więzienne zarządziły zupelną izolację. Więiniów nie można było więcej 
doprowadzać do rozpraw. W zwiclZku z tym powstała dyskusja w gronie sądowników nie- 
mieckich, czy można kOllczyć rozpoczęty proces. Pamiętam, i:ż np. adwokat Hoeppe zwracał 
uwagę, iż proces przejdzie niew'-ltpliwie do historii - choćby z punktu widzenia niemieckie- 
go - i nale
y być bardzo ostrożnym przy jego prowadzeniu, CI w szczególności nie naruszać 
zasady bezpośredniości. 
Mimo to Sondergericht zdecydował. iż proces należy doprowadzić do kOlka i urządzono 
to technicznie w ten sposób, iż zainstalowano w sali sc:ldowej mikrofon, zaś na podwórzu 
więziennym głośniki. Oskarżonych umieszczono na podwórzu i ci w ten sposób mieli słu- 
chać przemówiell stron i ogłoszenia wyroku. Mam wrażenie, że nie było instalacji odwrotnej 
i o ile się orientuję, oskarżeni zostali praktycznie pozbawieni prawa ostatniego głosu. Zazna- 
czam, iż tego faktu dokładnie nie znam, lecz sądzę, iż pracownicy sądowi z tego okresu - 
obecnie jeszcze w tutejszym Sądzie zatrudnieni - mogliby to wyjaśnić. 
Wyrokiem Sądu zostało, o ile vamiętam, 21 oskarżonych skazanych na śmierć. Orzeczo- 
no jakąś karę więzienia, a kilkunastu zostalo uniewinnionych. 
Wyroki Sondergerichtu były ostateczne. Niemniej odnośnie skazanych wniesiono prośby 
o ułaskawienie. Uniewinnieni nie zostałi wypuszczeni, lecz oddano ich do dyspozycji Gesta- 
po. W pewnych sprawach Gestapo zaznaczało z góry, iż oskarżonych w razie ich uniewin- 
nienia nie należy wypuszczać na wolność, lecz przekazywać do dyspozycji tej instytucji. 
Zaznaczano to przeważnie przez złożenie do akt odpowiedniej zakładki. Tego rodzaju dys- 
pozycja byla dla wladz sądowych i prokuratorskich wiążąca. Stąd też, gdy było to z góry 


20 Kroni"" Byc/goska...
>>>
306 


wiadome, obrona oskarżonych usiłowała przeważnie doprowadzić do wyroku skazującego 
na pozbawienie wolności, aby uniknąć wydania do rąk Gestapo. 
W wypadku Drzewieckiego jeszcze przed wykonaniem wyroku śmierci na skazanych, 
Gestapo w Bydgoszczy powiesiło publicznie na stadionie miejskim lO-ciu Polaków. Na eg- 
zekucję tę spędzono przymusowo internowaną w większości wypadków dnia poprzedniego 
ludność polską. W gronie lO-ciu powieszonych przez Gestapo było 5-ciu chłopców z proce- 
su Drzewieckiego, uniewinnionych przez SondergerichL Pamiętam, iż fakt ten wywarł kolo- 
salne wrażenie, a nawet w sądzie niemieckim panowało oburzenie na Gestapo, iż właśnie 
tych uniewinnionych jeszcze przed wykonaniem wyroku śmierci na skazanych powieszono. 
Procesowi Drzewieckiego towarzyszyła oczywiście odpowiednia kampania prasowa. (u.) 


Przypisy 


1. W. Jastrzębski, TelTOr i zbrodnia. Eksterminacja ludności polskiej i żydowskiej w rejencji bydgoskiej w latach 
1939-1945, Warszawa 1974; W. Jastrzębski, J. Sziling, Okupacja hitlerowska na Pomorzu Gdańskim w latach 
1939-1945, Gdatlsk 1979; E. pyszczYliski ..Akcja Tallllenberg" w Bydgoszczy w okresie od 5.IX do 20.xU9391: 
(w:) Z okupacyjnych dziejów Bydgoszczy, Warszawa-Poznań 1977. 
2. E. Zarzycki, Dzialalność hitlerowskiego Sądu Specjalnego w Bydgoszczy w sprawach o wypadki z wrze
nia 
1939 r., Bydgoszcz 1976; T. Jaszowski. Hillerowskie prawo kamc na Pomorzu 1939-1945, Warszawa 1989. 
3. K.M. Pospiesza Iski, Sprawa 58000., Volksdeulschów.'. SproslOw1nie hillcrowskich oszczerSl w w sprawie stral 
niemieckiej mniejszości w Polsce \\' oslalnich miesiącach przed wybuchcm wojny i w toku kampanii wrze- 
śniowej (w:) Documenla Occupalionis. L VlI, Poznali 1959; S. Dalner, Z dziejów dywersji niemieckiej 
w czasie kampanii wrze
niowej, KOlllrakcja pul ska w Bydgoszczy 3.IX.l939 r. (w:) .,Wojskowy Przegląd 
Historyczny", 1959, z. 4; M. Wojciechowski, Geneza dywcrsji hillerowskiej w Byligoszczy w 
wicrle histOllo- 
grafii i pubłicYSlyki polskiej (w:) "Prace Komisji HislOl'jj BTN", L4, 1967. 
4. E. Zarzycki, Polscy żołnierze przcli hillerowskim sądem specjalnym w Bydgoszczy (w:) Z okupacyjnych... op. 
cit., s. 28-29.
>>>
PRZEGLĄDY, OMÓWIENIA, RECENZJE
>>>

>>>
309 


Zenon Jackiewicz 


NOWE I PRZEMIANOWANE ULICE 
W ROKU JUBILEUSZO\VYM BYDGOSZCZY - 1996 


Dawno, dawno temu KIVllika Bydgoska także zamieszczała aktualne informacje o no- 
wych ulicach w Bydgoszczy i o zmianach nazw ulic, wraz z dat,} i numerem odnośnej uchwały 
Miejskiej Rady Narodowej w Bydgoszczy. I tak: 
- w Kronice 11- poinformowano o nowych ulicach, nazwanych w latach 1964-1965, 
- wKrollice 111- wymieniono ulice nowe i przemianowane w latach 1966-1967, 
- w Kronice IV - wykazano ulice nowe i przemianowane oraz ronda, mosty i skwer, nazwane 
w latach 1969-1970. 
Niestety, ta wielce pożyteczna i cenna dla czytelników akcja informacyjna KroIliki Byd- 
goskiej na tym się skOl1czyła. I wielka szkoda! Wszak KIVllika to nie jednodniowa gazetka, 
dlatego tego rodzaju infonnacje właśnie w Kmllice mają swoją szczególną wartość. 
Nie zamierzam upominać się o odrobienie w KIVllice zaległości z minionych lat w tym 
zakresie (a wiemy jaki ruch w nazewnictwie ulic j placów panował w naszym mieście na 
początku lat dziewięćdziesiątych) i udostępnienie czytelnikom informacji o ulicach nowych 
i przemianowanych w łatach 1971-1996, ałe proszę o rozważenie możliwości wznowienia 
cyklu informacji o ulicach nowych i przemianowanych. 
Na dziś proponuję przynajmniej omówienie uchwal Rady Miejskiej Bydgoszczy, które 
podjęte zostały w roku jubileuszowym naszego miasta, tj. w 1996 r. 
Były trzy uchwały: 
- dwie dotyczące nadania nazw nowo powstałym ulicom, 
- jedna dotycząca zmian nazw ulic i placu, a mianowicie: 
Uchwałą Nr XXX/432/96 z dnia 11 września 1996 r. Rada Miejska nadała następuj'lce 
nazwy nowo powstałym ulicOlll (lU w układzie alfabetycznym): 
_ Bernarda Chełchowskiego, Michała Hoppego, Jana Montowskiego i Edwarda SoboczYIl- 
skiego - na osiedlu Smukała-Opławiec, 
- Siodłowa i Strzemienna - na osiedlu Myśłęcinek. 
Uchwałą Nr XXXII457/96 z dnia 6 łistopada 1996 r. Rada Miejska Bydgoszczy nadała 
następujące nazwy nowo powstałym ulicom (w układzie alfabetycznym): 
- Golubska, Lidzbarska i Żuromińska - na osiedłu Glinki oraz 
_ Alabastrowa Rudzikowa i Zimorodkowa - na osiedlu Osowa Góra. 
, 
W dol'lczonych du powyższych uchwał uzasadnieniach podano, kim byli wymienieni pa- 
troni nowych ulic i jakie były wzgłędy nadania nowym ulicom określonych nazw, dodając, iż 
te wszystkie nazwy zostały zaproponowane przez Zespół ds. Nazewnictwa Miejskiego. 
Wydaje się, że można tu zgłosić następuj'1cą uwagę: w przypadku każdej nowej ulicy 
powinno być wskazane względnie dokładne jej położenie, jak np. od ulicy X do ulicy Y, 
równoległa do ulicy Z itp. To znacznie ułatwiłoby odnalezienie każdej nowej ulicy, bo sama 
nazwa osiedla, na którym ulica się znajduje, to jest zbyt mało. 
Naj ciekawsza jest bez wątpienia ta trzecia uchwała Rady Miejskiej Bydgoszczy - uchwała 
Nr XXXl433/96 z dnia 11 września 1996 f. W sprawie zmian nazw ulic i placu. 


200 Kroniktl Bydgo5ka...
>>>
310 


Uchwała ta zawiera ogółem 4 pozycje, z których trzy dotYCZł naprawienia starych błę- 
dów, które były niewltpliwie do uniknięcia. gdyby odpowiednie slużby miejskie pracowały 
bardziej uważnie i z większą trosk'ł o ścislc.} informację. 
Czwarta pozycja posiada odmienny charakter i także wymaga szerszego omówienia. 
Do cytowanej uchwały lakże dohłczono .,Uzasadnienie dotyczące zmian nazw ulic Byd- 
goszczy". Podkreśla ona konieczność dokonania określonych poprawek dawniejszych błęd- 
nych zapisów w uchwałach podjętych przez nasz miejski parlament. Ale nie wyjaśnia nie- 
których wątpliwości, jakie powstają podczas czytania tego uzasadnienia. Co gorsza - uzsad- 
nienie zawiera również pewne nieścisłości, a nawet sprzeczności, wynikające - jak się 
zdaje - z niedostatecznej znajomości przedmiotu sprawy i z niewystarczającej wnikliwości 
oraz niezrozumiałej beztroski o prawdę i jakość opracowywanych dokumentów. 
Zaczyna się to uzasadnienie od błędnego zapisu: 
"Pozycje 1,2,3 i 5 dotyczą uporządkowania istniejących nazw apozycje 2 i 6 zmian nazw 
ulic" . 
Jak już wiemy, uchwała Nr XXX/433/96 obejmuje ogółem 4 pozycje, skąd więc w uza- 
sadnieniu pozycje 5, 67, dlaczego dwukrotnie wymieniono pozycję 2? i dlaczego brakuje tu 
pozycji 4? 
l. "Istniejąca na osiedlu Bocianowo ulica o nazwie Stefana Zółkiewskiego - hermana zawie- 
ra omyłkowo imię Stefan. Hetman wielki koronny żyjący w latach 1550-1620 nosił imię 
Stanisław i stąd nazwa ulicy wymaga zmiany..." 
To prawda. brakuje lu jednak wyjaśnienia: kto, kiedy i na jakiej podslawie nadał helma- 
nowi Zółkiewskiemu obce imię? 
Zacznijmy więc rzecz całą od początku. 
Oto w pozycji 73 Rozporządzenia policyjnego z dnia 20 grudnia 1926 r. unueszczony 
został następujący zapis urzędowy: 
"Dalszy ci.!g ul. Rycerskiej, obecnie bez nazwy. dawniej .,VerHingerle Rillerslrasse", olrzy- 
l11Uje nazwę ul. Zółkie\-vskiego". Tylko lyle: nowa nazwa ulicy z palronem bez imienia 
i rangi wojskowej. 
I taka niepełna nazwa tej ulicy znalazła się w "Skorowidzu ulic miasla Bydgoszczy wedle 
stanu z dnia l maja 1927 r. i przetrwała bez zmian i uzupełniell aż do września 1939 r., a po 
wyzwoleniu już od pierwszego spisu ulic \V 1945 r. do spisu ulic z 1971 r. nazwa tej ulicy 
brzmiała nieodmiennie: Zółkiewskiego. 
Jak można sądzić, dopiero w spisie ulic wydrukowanym na odwrocie planumiasla Bydgosz- 
czy na 1975 r. wydanym przez Pailstwowe Przedsiębiorstwo Wydawnict
 Kartograficznych 
w Warszawie pojawila się pełniejsza, ale blędna nazwa lejże ulicy: Slefana Zółkiewskiego. 
I taką błędną nazwę nosiła la ulica przez 11 łat i nikt z czynników za t? odpowiedzialnych 
nie doprowadził do usunięcia oczywistego błędu i nadania hetmanowi Zółkiewskiemu wła- 
ściwego imienia. 
Dopiero pismem z dnia 9 sierpnia 1986 r. Wydział Gospodarki Komunalnej i Mieszkanio- 
wej U.M. powiadomil Wydział Geodezji i Gospodarki Gruntami tegoż U.M. w Bydgoszczy, 
że podczas pełnionego dyżuru przez radnego Wł. Gizińskiego mieszkalky zgłosili różne 
zastrzeżenia dotyczące nazw ulic:... 
"Hetmanowi Żółkiewskiemu zmieniono imię ze Slanisława na Stefana a W ogóle to ład- 
niej brzmiałaby nazwa ul. Hetmana Zólkiewskiego!"
>>>
311 


W odpowiedzi z dnia 15 sierpnia 1986 r. Geodeta Miejski poinformował Wydział Gospo- 
darki Komunalnej i Mieszkaniowej U.M. że w następnej edycji płanu miasta ulica ta będzie 
prawidłowo nazwana, tj. Hetmana Stanisława Żółkiewskiego. 
I pismem z dnia 2 lipca 1987 r., zaadresowanym: Przeds. Wydawnictw Kartograficznych 
ul. Solec 18, 00-140 Warszawa", zaznaczono: "Wydział Geodezji i Gospodarki Gruntami 
Urzędu Miejskiego w Bydgoszczy przesyla materiały do wydania nowego planu miasta Byd- 
goszczy". W pozycji 12 tych materiałów umieszczony został następujący zapis: "Prawidło- 
we nazwy... - ul. Hetmana Stanisława Żólkiewskiego". 
Niestety, wydany przez PaJlstw. Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych plan 
miasta Bydgoszczy na 1988 r. posiadał poprzedni, błędny zapis: Stefana Żółkiewskiego, 
a wydany następnie przez Centralny Ośrodek Informacji Turystycznej Oddział w Bydgosz- 
czy, plan miasta Bydgoszczy na 1991 r. zawiera nazwę ulicy Żółkiewskiego (bez imienia), 

 w spisie ulic na odwrocie tego planu miasta - figurował także stary, błędny zapis: Stefana 
Zółkiewskiego. 
2. "Istniejąca w dzielnicy Nowy Fordon na osiedłu Przylesie ulica o nazwie Jana Prejsa - 
publicysty, ojca dziennikarstwa pomorskiego zawiera omyłkowo imię Jan. Działacz ten... 
nosił imię Julian i stcld nazwa ulicy wymaga zmiany..." 
Trzeba tu podkreślić, że ten bhld nie powinien się zdarzyć, a zdarzył się z oczywistej winy 
osób przygOlowujclcych projekt uchwaly i do niej uzasadnienie, bowiem w uzasadnieniu do 
tej uchwały figuruje właściwe imię Prejsa - Julian, a tylko w samej uchwale Nr XV/49/81 
Miejskiej Rady Narodowej z dnia 12 lutego 198 I r., wpisano imię obce patronowi tej ułicy - 
Jan. 
I z takim błędnym zapisem w projekcie uchwały oraz sprzecznym z zapisem w uzasadnie- 
niu do tej uchwaly - uchwała ta została podjęta - bez uwag i zastrzeżel], Czyżby ani jeden 
radny nie słyszał o Julianie Prejsie i nie przeczytał projektu uchwały i uzasadnienia do tej 
uchwały?... 
3. "Istniejąca w dzielnicy Nowy Fordon na obrzeżu osiedla Tatrzańskiego ulica o nazwie 
Anonima Gallajest omyłkowym zapisem .,nazwiska" kronikarza. Gall Anonim żyj c l C Y w XIi 
XII w., autor naj starszej kroniki polskiej był zakonnikiem o nieznanej narodowości. Ponie- 
waż w piśmiennictwie historycznym oraz encyklopedycznym przyjęta jest kolejność zapisu: 
Gall Anonim, nazwa tej ulicy wymaga zmiany..:' 
W uchwale Rady Miejskiej Bydgoszczy Nr X1/1l3/91 z dnia 30 stycznia 1991 r., wyraź- 
nie zaznaczono: "Na wniosek Zespołu d/s Nazewnictwa Miejskiego", a w tym zespole aż 
roiło się od doktorów, językoznawców, historyków i innych "speców". 1 ten wlaśnie zespół 
_ podobno po gorącej dyskusji zadecydowal, że prawidłowy zapis nazwy tej ulicy, jest wła- 

nie: Anonima Galla... 
Należy tu dodać, iż zapowiadając nadanie nazw nowym ulicom, a m.in. nazwy Anonima 
Galla, w jednym z bydgoskich dzienników trafnie podkreślono: ,,(tak w propozycji, choć 
niezgodnie z zasadami gramatyki polskiej)")... 
I taki błędny zapis nazwy ulicy: Anonima Galla, zamiast Galla Anonima - Miejska Rada 
w swojej uchwale Nr XI/U 3/91 z dnia 30 stycznia J991 r... zatwierdziła: 
4. Sprawa ujęta w tej pozycji, ma charakter odmienny i... wyjątkowy. 
"Istniejący na osiedlu Stary Fordon plac Zwycięstwa został tak nazwany po włączeniu 
Fordoml w 1973 r. \V granice miasta Bydgoszczy. Nazwa ta zastąpiła poprzedni Rynek..."
>>>
312 


Przytoczony w uzasadnieniu tekst jest bardzo krótki, ale tym się wyróżnia wśród in- 
nych, że... nie ma w nim prawdy. Rzeczywistość przedstawiała się całkowicie odmiennie, 
a mianowicie: 
Nie jest prawdą, że plac Zwycięstwa został tak nazwany po włączeniu Fordonu w 1973 r. 
w granice miasta Bydgoszczy. Nazwa plac Zwycięstwa została nadana nie w 1973 f. i nie 
przez Miejską Radę Narodową w Bydgoszczy, lecz w 1959 r. i przez Miejską Radę Narodo- 
wą w Fordonie. W uchwale z dnia 29 października 1959 r. czytamy: 
"Miejska Rada Narodowa... postanawia w związku z przebudową nawierzchni placu Ryn- 
ku i pobudowaniem na nim pomnika dla uczczenia pamięci poległych i pomordowanych 
nueszkańców miasta ofiar wojny w XX rocznicę ich śmierci przemianować Rynek na Plac 
Zwycięstwa" . 
Nie jest również prawdą, że "Nazwa ta za
tąpiła poprzedni Rynek", bowiem ów fordoński 
Rynek przestał być Rynkiem w końcu października 1945 r., kiedy urzędowo został przemia- 
nowany na Plac Poległych. 
O tym Zespół dIs Nazewnictwa Miejskiego mógł nie wiedzieć, chociaż wiedzieć powi- 
niell. Wszak nie wiedzieli o tym sami radni miasta Fordonu, o czym wyraźnie świadczy treść 
uchwały z 29 października 1959 r. 
Jedno tylko wydaje się tu niewcltpliwe, że "Nazwa (plac Zwycięstwa)... praktycznie nie 
była niczym umotywowana". 
W uzasadnieniu w p-kcie 4 czytamy dałej: 
"... W listopadzie 1995 r. i styczniu 1996 f. Rada Osiedla Stary Fordon wystąpiła o zmianę 
nazwy tego placu na plac Wacława Wawrzyniaka - burmistrza Fordonu od 1921 r. do 1939 r. 
Wacław Wawrzyniak, żyjący w latach 1894-1939 był gorącym patriotą, "kompetentnynI" 
ojcem miasta, któremu Fordon wiele zawdzięcza. Zginął od kuł hitlerowskich najeźdźców za 
Ojczyznę. 
Zespół d/s Nazewnictwa Miejskiego po zapoznaniu się z wnioskiem rady osiedla i histo- 
rycznymi materiałami z Archiwum Pallstwowego, uważa zmianę nazwy placu za w pełni 
uzasadnioną, wnioskując o jej dokonanie". 
Jak należało rozumieć końcowe zdanie uzasadnienia do uchwały? Wydawało się to ta- 
kie proste: Rada Osiedla Stary Fordon dwukrotnie wystąpiła o zmianę nazwy tego placu 
na plac Wacława Wawrzyniaka, który był gorącym patriotą i kompetentnym ojcem miasta 
i któremu Fordon wiele zawdzięcza, więc Zespół "po zapoznaniu się z wnioskiem rady 
osiedla i historycznymi materiałami... uważa zmianę nazwy placu za w pełni uzasadnioną, 
wnioskując o jej dokonanie"... 
I co się ostatecznie stało? W p-kcie 4 Uchwały Nr XXXl433/96 Rady Miejskiej Bydgosz- 
czy z dnia 11 września 1996 r. napisano wyraźnie: 
"Zmienić nazwę na osiedlu Stary Fordon placu Zwycięstwa na Rynek". 2 
Przecież, jak należało rozumieć treść uzasadnienia, Zespół dIs Nazewnictwa Miej- 
skiego wnioskował o nazwanie dotychczasowego placu Zwycięstwa p1aceln Wacława 
Wawrzyniaka... 
I tu wielka zagadka: czy Rada Miejska Bydgoszczy nie uwzględniła wniosków Rady Osie- 
dla i Zespołu dIs Nazewnictwa Miejskiego i postanowiła inaczej (z jakich przyczyn?), czy 
może w uzasadnieniu to co napisano, miało znaczyć zupełnie coś innego? 
I stało się bardzo źle!
>>>
313 


Trudno uznać decyzję Rady Miejskiej Bydgoszczy, wyrażoną w p-kcie 4 uchwały Nr 
XXXl433/96 za słuszną i prawidłową. Poprawiając błędy innych, tu popełniono błąd wielki 
i bez najmniejszego uzasadnienia. 
Czy Rada Osiedla Stary Fordon i wielu slarych mieszkańców dawnego miasta Fordonu, 
muszą czekać, aż w Bydgoszczy wybrana zoslanie nowa Rada Miejska, która okaże więcej 
zrozUluienia i naprawi krzywdę wyrządzoną i Wacławowi Wawrzyniakowi i jego rodzinie, 
Radzie Osiedla i mieszkm1com Slarego Fordonu?.. 


Przypisy 


1. "Dziennik Wieczomy" z dnia 24 stycznia 1991 r. 
2. Akta miasta Fordonu w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy. 


Uchwała Nr XXx/433/96 
Rady Miejskiej Bydgoszczy z dnia 11 września 1996 r. 


w sprawie zmian nazw ulic i placu 


Na podstawie art. 18 ust. 2 pkt 13 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie 
terytorialnym (Oz.U. z 1996 r. Nr 13, poz. 74 z późno zm.) 


Rada Miejska Bydgoszczy 
uchwala, co następuje: 



1 
1. Zmienić nazwę na osiedlu Bocianowo ulicy Stefana Żółkiewskiego na Stanisława 
Żółkiewskiego. 
2. Zmienić nazwę na osiedlu Nowy Fordon ulicy Jana Prejsa na Juliana Prejsa. 
3. Zmienić nazwę na osiedlu Nowy Fordon ulicy Anonima Galla na Galla Anonima. 
4. Zmienić nazwę na osiedlu Stary Fordon placu Zwycięstwa na Rynek. 


9 2 
Wykonanie uchwały zlecić Zarządowi Miasta. 



3 
Uchwała wchodzi w życie z dniem 1 października 1996 r. 


Przewodniczący Rady Miejskiej 
Krzysztof Chmara
>>>
314 


Jacek Knopek 


SPRAWOZDANIE Z KONI
"ERENCJI NAUKOWEJ: 
"BYDGOSKI PAŹDZIERNIK 1956" 


Kończący się 1996 r. był okazjq 00 uroczystego obchodzenia kiłku imprez rocznicowych; 
po części były one związane z histOlią Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, gdyż upłynęła 
właśnie czterdziesta rocznica \Vydarzell Poznallskich i Polskiego Października 1956 roku. 
Tematykę tę podjął również Instytut Historii Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy, 
którego dyrektorem od nowego roku akademickiego 1996 jest ponownie prof. zw. dr hab. 
Włodzimierz Jastrzębski. Temat podjęty 00 realizacji przez historyków bydgoskich wiązał 
się z wydarzeniami regionalnymi, a związanymi z przemianami zachodzącymi w państwie 
polskim w momencie objęcia władzy przez Władysława Gomułkę. Z niewielkim odchyle- 
niem w czasie sesja naukowa odbyła się na początku listopada, gdyż rozpoczynający się rok 
akademicki oraz przeniesienie siedziby Instytutu Historii bydgoskiej WSP do nowego, oka- 
zalego gmachu wymagało aklimatyzacji i przede wszystkim czasu. 
Konferencja naukowa poświęcona wydarzeniom bydgoskim odbyła się w ciągu jednego 
dnia, a materialy zaprezemowalo pięć osób zajmujących się badaniem tej problematyki. Wśród 
nich byli historycy Bydgoszczy, Torunia i \Varszawy. 
\V tok obrad sesji wprowadził słuchaczy dyrektor Instytutu Historii Wyższej Szkoły Pe- 
dagogicznej w Bydgoszczy - prof. zw. dr hab. Włodzimierz Jastrzębski, który serdecznie 
przywitał prelegentów i słuchaczy, dziękując jednym i drugim za przybycie. Po tym powita- 
niu przewodnictwo sesji przej
lł kierownik Zakładu Dydaktyki Instytutu Historii bydgoskiej 
WSP - prof. dr hab. Janusz Rulka. 
Z referatów jako pierwszy materiał pl. ,,\Vyoarzenia 1956 roku w PoJsce" zaprezentował 
pro f. zw. dr hab. Ryszard Kozłowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Był to 
jeden z najbardziej żywiołowych referatów. a szczególnie młoozi sluchacze przerywali wy- 
stąpienie Prelegellla bldi to gromkim śmiechem, bądź oklaskami. Na wstępie swego refera- 
tu prof. R. Kozłowski podzielił odczyt na trzy części uwzględniając przy fakcie tym repre- 
syjność władz w stosunku do obywateli pal1stwa polskiego. \Vskazał na przykład, iż w 1951 
r. skazano \V Polsce 5 szpiegów politycznych; w 1953 r. było już tych osób 292; w 1955 r. 
123 osoby, które pociągnięto do odpowiedzialności. Wskazywało to zdaniem Referującego 
na rozwój represyjności względem własnego 
połeczellstwa. Prof. R. Kozłowski wskazał 
przy tym, iż Polska Zjednoczona Partia Robotnicza nie była partią komunistyczną, dlatego 
też fakt ten umożliwil jej póiniejszą demokratyzację i liberalizację. Jako przykład wskazał 
na fakt, iż w 1957 r. wśród swych członków PZPR miała ok. 90% ludzi wierzących oraz 
praktykujących; prawdziwi komuniści natomiast z Kościołem nie mieli nic wspólnego, byli 
ateistami. Referujący określił ludzi sprawujących w 1956 r. czołowe urzędy w paIlstwie jako 
"klan władzy" i stwierdził, że łudzie ci byli zaillleresowani przede wszystkim władzą. Istot- 
ny czynnik w tej sprawie odgrywaj Józef Stalin, ałe tego w 1956 r. zabrakło, dlatego też 
śmierć J. Stalina jest początkiem nowej epoki, która przybierze hasło destalinizacji. Walka 
o władzę na Kremlu, czemu też służyło zamordowanie Berii, musiała odbić się również 
i w innych krajach. skupionych wokół Zwi
łZku Radzieckiego. 1953 r. to również zaburzenia
>>>
315 


w Czechosłowacji i Niemieckiej Republice Demokratycznej. Na skutek reformy walutowej, 
która miała miejsce w Czechosłowacji w kOłku maja doszło do strajków w większych mia- 
stach tego pculstwa; w Pilznie padło wówczas od kul sił porządkowych 9 manifestalllów. Nie 
wytrzymując obciążell reparacjami wojennymi na ulice Berlina \Vschodniego wyszli robot- 
nicy niemieccy, gdzie również doszło do brutalnego spacyfikowania miasta. Na skutek tych 
wydarzell plenum KC PZPR podjęło decyzję o przesunięciu niektórych środków finanso- 
wych w okresie planu 5-letniego z przemysłu ciężkiego na rolnictwo i usługi. Pomimo tego 
ustępstwa partia nie mogła oderwać się od wzorca radzieckiego, a jedynym postępem było 
wówczas rozłączenie funkcji l sekretarza z premierem, którym został Józef Cyrankiewicz. 
Proces przemian był jednak bardzo wolny i nie wyczuwalny przez społeczeństwo. Do po- 
ważnego wzburzenia doszło w społeczel1stwie polskim po audycjach Józefa Światły kom- 
promitujących ówczesny aparat władzy. Po tych relacjach nastąpiło przesunięcie na stanowi- 
skach w Służbie Bezpieczell.stwa; dotychczasowy szefresorlU Władysław Radkiewicz został 
przesunięty do ministerstwa Palhtwowych Gospodarstw Rolnych. przy czym należy pod- 
kreślić, iż do tej pory nie krytykowano publicznie poczynal] SB. Referent podawał szczegól- 
nie liczne przykłady na podstawie Włocławka, gdyż archiwalia te zostały przez niego grun- 
townie przestudiowane. Istotnym elemelllem wywierającym poważne przeobrażenia w apa- 
racie władzy miał referat Chruszczowa wygłoszony na plenum KPZR w Moskwie. Referat 
ten został następnie opubłikowany w wielu dziennikach rZ
łdowych, m.in. w "Trybunie Ludu". 
Chruszczow nie wspominał w nim praktycznie nic o Stalinie, potępi I tylko kult jednostki 
i bandę Berii. Powszechną krytykę wyg.łosił dopiero w ostatnim dniu zjazdu w tzw. tajnym 
referacie. Wywołało to powszechny szok II uczestników zjazdu. Prelegent wyraził przekona- 
nie, iż Bolesław Bierut zmarł w I'vloskwie na zawał serca pod wpływem informacji jakie 
llslyszał na XX zjeździe KPZR oraz na bieżąco docierające do niego wiadomości z \Varsza- 
wy. Liberalne skrzydło PZPR ponadto upowszechniło tajny referat Chruszczowa; według 
szacunków Autora do poszczególnych ośrodków partyjnych trafiło go ok. 15-16 tysięcy 
egzemplarzy. \Vówczas przypomniano sobie \Vładyslawa Gomulkę. który w polowie 1956 r. 
przebywał w sanatorium \V Ciechocinku. \V trakcie jego kuracji odwiedzały go całe "piel- 
grzymki" poszczególnych przedstawicieli partyjnych. Wyraźnym szokiem dla społeczeń- 
stwa polskiego były \Vydarzenia POlnallskie 1956 r., gdyż władza ukazała do czego jest 
zdolna w obliczu II u:a t y kontroli nad społeczel]stwem. Od tego czasu szukano osoby, która 
nie byłaby związana z bezpośrednimi wydarzeniami w Wielkopolsce i chociaż poszczególne 
czynniki partyjne twierdziły, że W. GOIlUllka był "uparty jak muł" to mimo tego, nie było 
z kogo wybierać. W październiku 1956 r. wojska radzieckie opuściły swoje miejsca stacjo- 
nowania z Legnicy i Bornego-Sulinowa i udały się w kierunku Warszawy; wśród wojska 
było kilka tysięcy czołgów (Autor określal pobyt wojsk radzieckich w Polsce jako miejsca 
stacjonowania, gdyż bazy posiadają pal1stwa imperialistyczne, a ZSRR deklarowała się być 
pall.stwem demokratycznym). W momencie tym była to już niemal otwarta interwencja 
w wewnętrzne sprawy Polski, ale głównie dzięki \V. Gomułce nie doszło do wielu ofiar, 
za co następnie zapłaciJi Węgrzy, jeszcze w tym samym miesiącu. Referat prof. R. Kozłow- 
skiego wzbudził na sali ogromne poruszenie. 
Jako kolejny wystąpił mgr Włodzimierz Janowski z Archiwum Akt Nowych w Warsza- 
wie z materiałem "Nastroje społeczne w województwie bydgoskim w 1956 roku". Na wstę- 
pie Prelegent stwierdził, że referat powstał głównie na bazie materiałów dostępnych w war-
>>>
316 


szawskim Archiwum Akt Nowych. Ogólnie nastroje społeczne w województwie bydgoskim 
opierały się na trzech grupach poglądów, które to grupy Autor podzielił następująco: 
_ aparat partyjny, Służba Bezpieczeństwa, wojsko, Milicja Obywatelska, która to grupd na- 
wiązując do tajnego referatu Chruszczowa twierdziła, że informacje w nim zawarte są kłam- 
liwe i dążą do beszczeszczenia kultu Stalina. jako zacnego człowieka i czołowego dogmaty- 
ka ustroju, 
_ grupa składająca się z różnych przedstawicieli, różnych grup społecznych, wśród której 
dominowała dość powszechna krytyka kultu jednostki, 
- dość wąska grupa składająca się z części inteligencji, która negowała cały system politycz- 
ny i społeczny w Polsce. 
Po zakończeniu XX zjazdu KPZR w Moskwie rozpoczęła się ożywiona dyskusja również 
wśród nauczycieli, gdyż oni najczęściej pytali co dalej z wartościami uczniów, którym przez 
cały czas naświetlano J. Stalina jako wzór do naśladowania. Jako powszechny bunt uważano 
występowanie również ze spółdzielni produkcyjnych, nieregularnie dostarczane dostawy 
zbożowe dla paJlstwa. Krytykowano w województwie bydgoskim głównie sytuację gospo- 
darczą oraz pytano czy bydgoski aparat władzy w ogóle zdolny jest do demokratyzacji. 
Jako ostatni w pierwszym toku obrad wystąpił pro£. zw. dr hab. \Vłodzimierz Jastrzębski 
z referatem "Bydgoski Październik 1956 roku jako przejaw oporu społecznego przeciwko 
totalitarnej władzy". W konkluzji stwierdzil, że pomimo przemian dokonujących się w kraju 
ówczesna elita władzy trzymała się dość mocno. W samych Służbach Bezpieczellstwa pra- 
cowało ok. 33 tysięcy ludzi, którzy prowadzili ok. 5 milionów kartotek Polaków, co do 
których były odpowiednie informacje. Ówczesna władza przez cały czas utrzymywała klu- 
czowe stanowiska oraz charakteryzowała się doktryną .,Iudzie mierni, ale wienli". W woje- 
wództwie bydgoskim przede wszystkim dwa środowiska wpłynęły na przejawy oportuni- 
zmu ze strony spoleczeństwa. Przede wszystkim było to dziennikarstwo bydgoskie oraz ośro- 
dek akademicki w Toruniu. "Gazeta Pomorska" jako ówczesny organ wydawniczy Komitetu 
Wojewódzkiego i partii wbrew woli swych pracodawców wydrukowała artykuł o zbliżają- 
cych się przemianach, za co ówczesny redaktor naczelny tego dziennika - Stanisław Cukier 
został pozbawiony stanowiska. Podobne wystąpienia miały miejsce na Uniwersytecie Miko- 
łaja Kopernika w Toruniu, gdzie na spotkania środowisk studenckich z I sekretarzem K\V 
w Bydgoszczy Stanisławem Kruczkiem wzięto w obronę rołnictwo pytając dlaczego są jesz- 
cze obowiązkowe dostawy dla rolników oraz dlaczego panujł tak fatalne warunki w więzie- 
niach. Główne punkty oporu społeczellstwa bydgoskiego przypadajl zaś na październik 
i listopad 1956 r. Sam S. Kruczek był zwolennikiem frakcji .,Natolil1czyków" opartej na 
twardej pozycji partii, stalinizmu. za co byl w regionie ostro krytykowany. Był on ponadto 
zwolennikiem obsadzenia większych zakładów przemysIowych w regionie przez służby po- 
rządkowe, aby utrzymać w nich porządek. Mimo to w zakładach tych powstało ok. 50 rad 
robotniczych, które prowadziły pertraktacje z władzami. 19 paździemika na UMK miał miejsce 
wiec studentów, na którym domagano się ostatecznego odwołania lokalnego aktywu pm1yj- 
nego; fakt ten z kolei często pomija się w literaturze przedmiotu. 22 października mialo 
miejsce spotkanie rad robotniczych i studentów z władzami, które prowadził Stanisław Men- 
deI ski , szef rozgłośni Polskiego Radia w Bydgoszczy; wyraźnie wskazywano wówczas 
i oczekiwano ustąpienia wladz lokalnych. Po serii krytyki do głosu doszedł także i lokalny 
aparat władzy, który domagał się złożenia przez S. Kruczka samokrytyki na plenum KW
>>>
317 


25 października. W dniu tym podał się on do dymisji, a sekretarzem został mianowany jesz- 
cze przez S. Kruczka - Jan Ptasiński, sam zresztą pozostając wicesekretarzem. Po Bydgosz- 
czy krążyło wówczas powiedzenie "Ptak Krukowi oka nie wykole". W następstwie tych 
wydarzeI1, temat podjęła regionalna prasa zmuszając jednocześnie obu sekretarzy do dymisji. 
6 łistopada I sekretarzem został Leon Wiśniewski z Włocławka i doszło do pewnej liberali- 
zacji i stabilizacji
 powolano m.in. komisję do zbadania sprawy krzywd popełnionych na 
PPS po 1944 r.; w Toruniu ukonstytuowal się Komitet Pomocy Węgrom. Kulminacyjnym 
momentem wzburzenia społeczelistwa był 18 listopad, kiedy doszło w Bydgoszczy do za- 
mieszek, co prasa lokalna skomentowała jako wybryki pij31iskie i chuligatlskie. Nastąpiła 
też kolejna zmiana na stanowisku I sekretarza w regionie. którym mianowano odgórnie Fe- 
liksa Baranowskiego. Władza w tej sytuacji przeszła do kontrofensywy politycznej; rozpo- 
częło się wyszukiwanie winnycll. Glównymi ofiarami wydarzeli bydgoskich byli: 
- Jan Karwacki - został zawieszony w czynnościach dziennikarskich i w związku z tym 
rozpoczął pracę w kopalni, gdzie zginął w wypadku, 
- Stanisław Mendelski - popelnił w styczniu 1957 r. samobójstwo, gdyż nie wytrzymał presji 
ze strony władz, 
- Edward Barbarowicz - pozbawiony prawa wykonywania zawodu dziennikarza przez co 
przeniósł się do Wrocławia. 
Po wydarzeniach Bydgoskiego Października S. Kruczek został mianowany I sekretarzem 
w Rzeszowie i dlatego powstało drugie przysłowie w regionie "Niech Kruki wracają do 
swych gniazd", gdyż wywodził się on z Polski południowo-wschodniej. 
Referat prof. W. Jastrzębskiego zakol1czył pierwszą odsłonę tej ciekawej prezentacji 
i nastąpiła półgodzinna przerwa. Po czasie tym do głosu doszedł mgr Stefan Pastuszewski 
z Bydgoszczy, który zreferował "Rekonstrukcję wydarzeli ulicznych w Bydgoszczy z dnia 
18 XI 1956 roku". 18 listopad (niedziela) to przede wszystkim triumfalny powrót dełegacji 
Wladysława Gomułki z Moskwy. W wydarzeniach bydgoskich zaś udział wzięło ok. LO 
tysięcy osób. Przed sądem postawiono ł 6 wyselekcjonowanych inspiratorów zamieszek. 
Pierwsze zamieszki rozpoczęły się 18 listopada przed kinem "Bałtyk" o ] 7.55, gdzie miano 
odtworzyć film produkcji Koreaałskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej pL ,.Zwiadow- 
cy". W wydarzeniach tych po raz pierwszy do użytku wewnętrznego weszły milicyjne palki, 
co wywołało małe zamieszanie wśród osób, które przybyły na projekcję filmu. Spod kina 
"Bałtyk" tłum ludzi, który urósł do 1000 osób ruszyl na siedzibę Milicji Obywatelskiej, 
która lnieściła się wówczas przy ul. Chodkiewicza 30, gdzie obecnie znajdują się główne 
gmachy Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Skandowano ogólne hasła: "precz z pałkarzami", 
"precz z blacharzami", "niech żyje Poznali", "niech żyją Węgry". Ok. 18.25 tysiącosobowa 
grupa ludzi pojawiła się przed dyżurką milicji, do szturmu gmachu jednak nie doszło, gdyż 
z tłulllU padały hasła "wiara idziemy na zagłuszarkę" (według Autora byłi to przedstawiciele 
Służby Bezpieczei1stwa). W następstwie tego ludzie udali się na miejsce stacji zagłuszającej 
audycje zagraniczne, która znajdowała się na \Vzgórzu Dąbrowskiego; przy okazji w tram- 
wajach bydgoskich wybito kilka szyb i obrzucono Komitet Miejski PZPR kamieniami. Za- 
głuszarkę bydgoską przewrócono tak, aby nie spadła na okołiczne domostwa, a na trawanik, 
po czymją podpałono; akcja Straży Pożarnej trwała do 22.00. Na tym wydarzenia bydgoskie 
SkOl1.cZyły się, dopiero po czterech godzinach od ich rozpoczęcia przybyły na miejsce zda- 
rzenia siły porządkowe.
>>>
318 


Bezpośrednio po Prelegencie wystąpił inż. Włodzimierz Manicki, który w 1956 r. praco- 
wał w radiostacji, która zagłuszała audycje zachodnie w Bydgoszczy. Podzielił się on swymi 
wspomnieniami i refleksjami z minionego okresu. 
Ostatnim Referującym był mgr Krzysztof Sidorkiewicz, który przedstawił materiał "Oce- 
na śledztwa i procesu sądowego uczestników zajść ulicznych w Bydgoszczy w dniu 18 XI 
1956 roku". K. Sidorkiewicz oprócz zainteresował} historycznych pracuje zawodowo jako 
sędzia w miejscowej Prokuraturze, dłatego mógł on fachowo i precyzyjnie scharakteryzo- 
wać działania zmierzające do przeprowadzenia procesu sądowego na winnych zajść ulicz- 
nych z kOlka 1956 r. Prelegent stwierdził, że bezpośrednie zajścia rozpoczęły się od zwykłej 
bójki pod kinem "Bałtyk", kiedy przybyło zaś na miejsce kilku funkcjonariuszy MO to roz- 
poczęła się prawdziwa wrzawa. Wówczas dopiero przeniosła się ona na zewnątrz kina, gdzie 
wywołała zainteresowanie ciekawskich, którzy wysiadali z samochodów, tramwajów, jak 
też i wracali z kościoła. Później dopiero pojawiły się hasła polityczne, być może rozpoczęte 
zostały przez agitatorów. Tłum zatem z 18.XI.1956, który sparaliżował miasto na cztery 
godziny był dość przypadkowy; przypadkowi byli też i jego przywódcy. Z niewyjaśnionych 
dotąd przyczyn również nie zażądzono od razu alarmu w MO, która z natury reagowała 
szybko i zdecydowanie. Śledztwo nad wydarzeniami 18 listopada w Bydgoszczy rozpoczęto 
już następnego dnia; wówczas rozpoczęły się aresztowania, które trwały do 5 grudnia. Ogó- 
łem aresztowano i oskarżono 16 osób, a sam proces rozpoczął się 2 stycznia 1957 r., 
w którym początkowo uczestniczyli dziennikarze brytyjscy i francuscy; kiedy jednak zoba- 
czyli oni osoby oskarżone, które były zupełnie przypadkowe zrezygnowali i wyjechali 
z miasta. Oskarżenia w stosunku do winnych wysuwano następuj

ce: 
- 6 oskarżonych - o zniszczenie zagłuszarki 
- 2-3 osoby o zawłaszczenie lamp radiowych. 
Wyrok w stosunku do osób tych zapadł 11 I 1957 r. i brzmiał nastepująco: 
- 3 osoby uniewinnione 
- l wyrok podano w zawieszeniu 
- pozostali otrzymali od 6 miesięcy do 6 lat więzienia; największy wyrok otrzymał rzekomy 
przywódca, mający 22 lata Tadeusz Gucz. 
Po odwołaniu się poszczególnych adwokatów wyroki jeszcze zmniejszono, a tylko 
T. Gucz odsiedział w więzieniu do 1962 r. 
W dyskusji podsumowuj£
cej wzięły jeszcze udział osoby związane z ośrodkami dydak- 
tyczno-naukowymi oraz osoby, które w wydarzeniach ] 956 r. w Bydgoszczy brały udział 
lub widziały je bezpośrednio. Sesja ta jakby zainscenizowała działalność nowego budynku 
Wydziału Humanistycznego bydgoskiej WSP przy ul. Przemysłowej 34; poza Instytuteln 
Historii znajdują się tam jeszcze: Instytut Nauk Społecznych i Połitologii oraz Katedra Ad- 
lninistracji Publicznej. Prowadzący sesję oraz organizatorzy zapowiedzieli szybkie ukazanie 
się materiałów z sesji drukiem. * 


P.S. * Materialy z sesji ukazaly się w rekordowym tempie i zostaly udostępnione zainteresowanym ową problema- 
tykąjuż kilka tygodni po zakończeniu sesji. Por. Rok 1956 w Bydgoskiem. Materialy z konferencji naukowej 
na temat: "Bydgoski paździemik 1956 f." pod redakcją Wlodzimierza Jastrzębskiego, Bydgoszcz 1996, nakła- 
dem Instytutu Histolii Wyższej Szkoly Pedagogicznej w Bydgoszczy oraz Okręgowej Komisji Badania Zbrodni 
przeciwko Narodowi Polskiemu - Instytutu Pamięci Narodowej w Bydgoszczy.
>>>
319 


Jacek Woźny 


POPIELNICE TWARZOWE 
ZE ZBIORÓW MUZEUM OKRĘGOWEGO W BYDGOSZCZY 
(O KATALOGU PRZYGOTOWANYM PRZEZ W. KUCZKOWSKlEGO) 


W dobie postępującej destrukcji śladów osadnictwa pradziejowego, główne zadania pla- 
cówek muzealnych o profilu archeologicznym sprowadzają się do ochrony oraz właściwe- 
go przechowywania zabytków. Często na dalszy plan odsuwane są zagadnienia szerokie- 
go, również naukowego, udostępnienia posiadanych zbiorów. A przecież ta właśnie funk- 
cja - wprowadzania nowych źródeł do obiegu informacji naukowej - wielokrotnie spel- 
niała rolę stymulującą rozwój archeologii. Należy zatem doceniać każdą próbę upowszech- 
nienia zabytków, dostępnych zwykle wąskiej grupie pracowników muzealnych bądź nie- 
wielu specjalistom spoza ich kręgu. Do tego rodzaju przedsięwzięć wydawniczych zali- 
czamy katalog W. Kuczkowskiego, obejmujący wybrane popielnice twarzowe ze zbiorów 
Muzeum Okręgowego im. L. Wyczółkowskiego w Bydgoszczy}. 
Omawianą publikację włclczyć można w zakres tradycji, związanej z monografiami wy- 
staw Działu Archeologicznego bydgoskiego muzeum. Poczesne miejsce wśród nich zaj- 
n1uje praca C. Potemskiego z 1956 r., ukazująca stan zbiorów po zakOIlczeniu działań 
wojennych, w odrodzonej ze zniSZCZel1- Bydgoszczy2. Blisko 30 lat póiniej ukazał się na- 
kładem muzealnym kolejny interesujący katalog, przygotowany przez J. Zegarlil1skiego. 
Zawierał on głównie wiadomości o zabytkach rodzinnych. obrazujących historię terenów 
miasta od schyłku epoki lodowcowej po okres wczesnośredniowieczny-\. Publikacja 
W. Kuczkowskiego odbiega swym charakterem od wymienionych opracowali Dokumen- 
tuje wprawdzie źródła z rozległego regionu środkowego i wschodniego Pomorza, lecz 
ogranicza ich zakres rzeczowy. Pierwszym kryterium selekcji materiałów jest przynależ- 
ność do "kultury pomorskiej", rozwijaj.lcej się na tych terenach we wczesnej epoce żelaza 
i początkach okresu lateńskiego (700-200 lat p.n.e.). Zasadniczy wybór dotyczy archeolo- 
gicznych pozostałości obrzqdku pogrzebowego, w tym specyficznych form popielnic 
z wymodelowanym zarysem ludzkiej twarz)'. 
Unikatowy charakter wydawnictwa nie tylko wynika z podejmowanej tematyki, lecz 
również sposobu jej prezelllacji. \Vstępna część katalogu zawiera trzy punkty omawiające 
historię kołekcji bydgoskich popielnic twarzowych, umieszczane na nich przedstawienia 
antropomorficzne oraz pozostałą ikonografię, zarówno zoomorficzną, abstrakcyjną jak 
i domniemanie realistyczną (ozdoby, narzędzia, wozy etc.). Druga część katalogu, stano- 
wiąca o jego wyjątkowości, obejmuje 39 .,portretów" urn ciałopalnych. Występują wśród 
nich obiekty fotografowane oraz rysowane ręcznie. Godnym podkreślenia jest fakt, iż do- 
kumentację rysunkową wykonano przy udziale nakładów Komitetu Badań Naukowych 
w Warszawie. Naturalistyczne ilustracje są częścią obszerniejszego dzieła, przygotowy- 
wanego przez M. Kwapil1skiego w gdat1skim Muzeum Archeologicznym. Obejmuje ono 
całość znanych i zaginionych popielnic twarzowych z ziem polskich, będąc unikalnym, 
syntetycznym opracowaniem tego zagadnienia"'.
>>>
320 


Przegląd kilkudziesięciu doskonale zachowanych naczYI1, pokrytych bogatą oDlamenty- 
ką, zawierającą często zbliżone mOlowy zdobnicze, wywołuje nieodpane wrażenie jedno- 
rodnego zbioru. Pogłębiona refleksja nad nim wykracza poza ścisłe ramy tematyczne katalo- 
gu W. Kuczkowskiego. Mamy do czynienia z "kolekcją" (s.3) zabytków, pochodzących głów- 
nie z Wysoczyzny Krajeńskiej. Zwrotu tego nie używa AULOr przenośnie, ale w sposób do- 
słowny, gdy wywodzi początki "kolekcji" z badal} Towarzystwa Historycznego Nadnotecia 
oraz indywidualnych darowizn na przełomie XIXlXX wieku. 
Ciągłość intencji pozyskiwania popielnic twarzowych jest zbyt daleko idącym przypusz- 
czeniem, jak też ujmowanie ich w kategorii "kolekcjonerstwa". Będąc wyrazem szlachetnej 
pasji, nie zawiera ona w sobie pejoratywnego znaczenia, lecz w dziejach llluzealnictwa, szcze- 
gólnie archeologicznego, stanowi dawno przebrzmialy etap romantycznej fascynacji "staro- 
żytnościami" i "osobliwościami" kultury prehistorycznej'. Z drugiej strony, jeżeli mówić 
współcześnie możemy o kolekcji malowidel, porcelany etc., to nieuprawnione jest podobne 
traktowanie naczYli grobowych. Scl one reliktem pradziejowej eschatologii. Pozbawiając je 
tego kontekstu, sprowadzamy popielnice do poziomu dzieła sztuki, ocenianego kategoriami 
naszej percepcji estetycznej. Autor katalogu przybliża kolejne fazy rozbudowy bydgoskiej 
"kolekcji", wspominając o naj starszych badaniach G. Ossowskiego, E. Blumego i E. Schmidta 
w XIX w., J. Kostrzewskiego i Z. Zakrzewskiego w latach 1918-1939 a także współczesnych 
pracach C. Potemskiego, G. Wilke, J. Łosia i W. Kuczkowskiego. 
Paradygmat "wyjątkowości" naczYI1 grobowych wywoływał złe skutki, czytelne w publi- 
kacjacIlmateriałów z cmentarzysk. Skupianie uwagi na popielnicach, eliminowało szczegó- 
łową analizę szczątków ciałopalenia (problemy tzw. układu anatomicznego kości w naczy- 
niach, pochówków zbiorowych etc.) oraz opisy relacji pomiędzy obiektami w grobie i dokła- 
dane rekonstruowanie położenia samych urn (np. rytów i wizerunków na nich wobec otocze- 
nia lub stron świata). Badania dostarczały kolejnych kamiennych grobów skrzynkowych, 
niszcząc bezpowrotnie wspomniane zasoby informacyjne. Bogata ornamentyka stymulowa- 
ła rozwój zaimeresowall ikonografi.ł popielnic. W. KlIczkowski ze względu na opisowy cha- 
rakter publikacji nie podejmuje ich syntezy. Omawia on natomiast dominujące wzory inter- 
pretacji na przykladach naczYI} z bydgoskiego muzeum. Wśród nich główną pozycję zajmu- 
ją egzemplarze z Toninka, gm. Sośno, Koziej Góry, gm. Mrocza, Dąbrówki Nowej, gm. 
Sicienko oraz Mroczy. Amor skłania się klltezie o południowym, etruskim pochodzeniu UDl 
twarzowych. Pamiętać jednak należy o istnieniu odmiennych pogh1dów, wywodzących owe 
wizerunki z kręgu nordyjsko-północnoeuropejskiego. 6 Symbolika pozostałych zaś wyobra- 
żeI1 jest bezdenną nieomal skarbnicą interpretacji. Dla przykładull10tywy jodełkowe, łączo- 
ne przez Autora katalogu z kultem świerków (s. 5), inni badacze traktują jako ryty antropo- 
morficzne tzn. przedstawienia stylizowanych postaci ludzkich 7 . 
Nie wnikając głębiej w ten obszar wieloznaczności, podkreślamy powrótnie, iż usunięcie 
naczYI1 grobowych z kontekstu eschatologii "kultury pomorskiej" i analizowanie ich jako 
obiektów samodzielnych, sprzyjać będzie zawsze dysonansom interpretacyjnym. Analogiczną 
funkcję pełnią wnioskowania opane na metodzie porównawczej. Wspomnieliśmy o etru- 
skiej genezie popielnic twarzowych na Pomorzu, akceptowanej nie tylko przez W. Kucz- 
kowskiego 8 . Daleko głębsze, aczkol wiek bardziej spekulatywne teorie, wywodzą świat wy- 
obrażeń i miLOlogię "kultury pomorskiej" ze strefy południowoeuropejskiej. Autor nawiązu- 
je l1l.in. do greckiego kultu Artemidy, przy omawianiu fragmentarycznych pochówków jele-
>>>
321 


ni (Ostaszkowo k. Torunia) oraz sylwetek tych zwierząt na niektórych urnach z Toninka, gm. 
Sośno (s.6). Podobne hipotezy innych badaczy w równym stopniu zaniedbują fakt istnienia 
w starożytności lokalnych organizacji religijnych, zwanych amfiktoniami. Zasięg oddziały- 
wania bóstw greckich zróżnicowany był w zależności od kultywujących je związków ple- 
mielmych na SaIllym Peloponezie, \V Italii i Azji Mniejszej (np. amfiktonie: Delficka, On che- 
styjska, Delijska etc.)9. Tymczasem bezkrytycznie przenosi się na ziemie polskie bóstwa 
klasycznego antyku, bez zastanowienia nad tym, czy i u nas mogły one koncentrować wokół 
siebie związki plemion, jak miało to miejsce w Grecji. 
Refleksje na temat katalogu doprowadzają nas do pytania o sens zawany w popielnicach 
twarzowych "kultury pomorskiej". Sugestie istnienia w muzeum bydgoskim "kolekcji" owych 
naczyń a także rozpatrywanie ich z perspektywy ikonograficznej, wskazują wyraźnie na prze- 
wagę dostrzegania w nich sztuki pradziejowej, przetworzonej przez pryzmat myślenia ma- 
gicznego. Zgodnie jednak ze współczesnymi teoriami etnologicznymi, świat kultur przedpi- 
śmiennych całkowicie pogrążony jest w magiczno-religijnej symbolice, włącznie z zacho- 
waniami techniczno-gospodarczymi 10. Przystępując do lektury omawianej publikacji winni- 
śmy być świadomi, że popielnice powstawały w efekcie uprzedmiotawiania myśli magicznej 
za pomocą środków plastycznych, nie zaś jako "dzieło artysty" (s.6). W. Kuczkowski przy- 
gotował niewąlpliwie wysokiej rangi katalog muzealny, obarczony problemami interpreta- 
cyjnyjmi, jakich archeolodzy bywają nieświadomi. Publikacja zbioru popielnic ułatwi dal- 
sze analizy "kultury pomorskiej", lecz nie zastąpi własnej refleksji badawczej nad wielo- 
znacznością reliktów dawnych spolecze6slw. Muzealną "kolekcję" winniśmy traktować jak 
elementy minionej tradycji, składające się na spójną i 10giczIHl wizję przeszłości w oczach 
archeologów. 


lrzypisy 


1 \V. Kuczkowski, Popielnice twarzowe ze zbiorÓw Muzcum Okn:gowego im. Leona Wyczółkowskiego w Byu- 
goszczy. Bydgoszcz ł 997. 
2 C. POłcmski. Prze\\uunik po wystawie dzialu archcologicznego. Bydgoszcz 1956. 
3 J. Zegarlillski. Bydgoszcz w świctk haui.ul arc-hcologicLllych. Byu!;oszCZ 1985. 
4 Inf. Muzeum Archcologiczncgu w Gdańsku. 
5 J. Gąssowski. Z dziejów polskiej archcolugii. Warszawa J 970. s. 33 
6 T. Malinowski. Kultura pomorska wraz z tzw. kultur.} grobó\\' podkloszowych [w:] Prauziejc zicm polskich. 
Warszawa - Łódź ł988. s. 577. 
7 D. Gediga, Motywy figuralne \\' sztucc ludności kultury lużyckiej, Wrocław - Wars7awa - Kraków 1970. 
8 J. Gąssowski, Kultura pradziejowa na ziemiach polskich. Warszawa ł985. s. 188-189. 
9 K. Banek. Amfiktonie starożytne, Kraków ł993. 
10 M. Buchowski, Magia i rytual. Warszawa 1993, s. 29-32. 


21 KrOII;"" Bydgoska...
>>>
322 


BOgUIUił Rogalski 


PRZYWILEJ LOKACYJNY l\tIIASTA BYDGOSZCZY 
19 KWIETNIA 1346 R. 
(O PRACY R. KABACIŃSKlEGO) 


Staraniem Komitetu Obchodów 650-1ecia Miasta Bydgoszczy, jak wynika z podtytułu, 
a ściślej dzięki sfinansowaniu przez budżet władz miejskich, ukazał się dl-ukiem tekst przy- 
wileju lokacyjnego dwujęzyczny: łaciński i w tłumaczeniu polskim. W zamierzeniu fundato- 
rów mialo to być "bibliofilskie ""'Jdallie"l. Dlatego rezencent starał się nieco bliżej przyjrzeć 
wydrukowanej broszurze. 
Ponieważ zabrakło miejsca i daty wydania broszury, istnieje konieczność uzupełnienia: 
Bydgoszcz 1996 r. Niejasna jest ponadto rola wydawcy R. Kabacillskiego, gdy się przyjmie 
według "Słownika języka polskiego", że jest to tylko: "osoba prawna lub .fizyczna upraw- 
niona do wydawallia książek, czasopism... drukiem, 'właściel wydau,."ic111 l a;"2. Tak można 
domniemywać na podstawie podpisanej przez Wydawcę "Noty edytorskiej". Tymczasem 
tylko w wąskim, miejscowym środowisku historycznym wiadomo. że autorem odczytu tek- 
stu z rękopisu łacińskiego oraz jego tlumaczenia był R. Kabacillski, a recenzentem prof. dr 
Kazimierz Jasiński z Torunia - tu rewers strony tytułowej (s. 2). 
Innym niedopowiedzeniem jest już sam tytuł pozycji wydawniczej: "przywilej lokacyj- 
ny... 1346", gdzie zabrakło podtytulu: "odpis transumptu z 1484 r." - jak jedynie można się 
domyślać. Ten ostatni mógł być wykonany ze starszego z 1425 r., przechowywanego zapew- 
ne w archiwum kancelarii Królestwa]. Istniało ono w XV w., o czym wspomina Jan Dłu- 
gosz". Jaki był stan archiwalii z XIV w., oraz czy wtenczas powszechną praktyką było spo- 
rządzanie odpisów oryginałów przywilejów lokacyjnych - nie wiadomo. Także nic nie 1110Ż- 
na powiedzieć pewnego na podstawie czego (kopii, pamięci zainteresowanych) w średnio- 
wieczu odtwarzano dokumenty w fonnie tzw. dzisiaj tranSlll}1ptów, gdy oryginały w mia- 
stach uległy zniszczeniu. W bydgoskim przypadku mię.dzy datą wystawienia dokumentu 
lokacyjnego w 1346 r., a pierwszego transumptu w 1425 r. minęło sporo czasu. Jest wielce 
prawdopodobne, że miejski oryginał spalił się wraz z miastem zdobytym w 1409 r. przez 
Krzyżaków, lub potem okolicznościowo w 1425 r. 5 
ZubożeniellI wydawnictwa lokacyjnego jest brak wzmianki o jakby "inwokacji", będą- 
cej w manuskrypcie historycznym wprowadzeniem, wspominającym wcześniejsze transumpty. 
Załączona w broszurze reprodukcja kopii rękopiśmiennej "Poczqtkowego Iragmelllll przy- 
wileju lokacyjnego \-\: bydgoskiej Księdze Przywilejów" (s. 4 broszury) jest jakby dalszyul 
ciągiem części dokumentu, 
o bez wstępu (ark. 1 rękopisu). 
Osobnym zagadnieniem pozostaje strona merytoryczna i plastyczna grafiki wydawniczej. 
Projekt jej opracował Andrzej Tkaczyk, lecz autorem zastosowania i poszczególnych ele- 
mentów był zapewne Wydawca i Tłumacz w jednej osobie. Na rewersie informacyjnYln 
karty tytułowej znalazlo się tylko wyjaśnienie: .,Zdjęcie na okładce: ze zbiorów MuzeUlll 
Narodowego we Wrocławiu". Wypada więc dodać, że na okładce znalazł się portret Kazi- 
mierza III Wielkiego, wystawcy immunitetu miejskiego Bydgoszczy, pędzla Jana Matejki, 
z pocztu królów i książąt polskich, publikowany wielokrotnie.
>>>
323 



: -ł'e 
. 


"' \T " . Q ' 
 
;';'''' \( ' 
', ' M ';' ,;:;o



;
;
7L
-:;':'

:'
""
'i

. .,. 
'
";i' ".: '. ::j: '. .. .'" :':, :tt
r". 

:.
. -r; ;,.-- ", 
'... ": . · [d':" . .... ,}
:..  


{
;rl 
,:
t., ';
 , \ 
"0 .
ń.. II 
 '
':;
f "JJ
 
 . , " 
'/ #£'1iąJJ
gKótlLm 3 :;'; 
:. Cillitcltis'
,0
ł£ ?Allis

'i.:\
 
l)'l4gofh-
:. ..
.;
 
.1';-:,. 
;. 


. f 



 
CU;Ć7l/t:4. 5jlJ
iliIlJ;:ł I . i 

\ 
 
'.  łI . a;I/Jt.
w-  ff
I'a..
.dlkrf
. X;;.K.:D 
 

2;
o! 
.' 
 ': 
:9-,.

1 .

, 

,.. 
1'f
".cl.K;;""'.:i O-ł.1t
 ,
l 
. C
 
t /.p C.h

 
 u,