/Vilniana_034_04_001_0001.djvu

			:ł 


. t 
f 


SEJM WILENSKI.. 


"'" 


.;' 



 
, 


. 


"
		

/Vilniana_034_04_002_0001.djvu

			I 


..1 


. 



 


" 


l 


ł 


, 


- 


, 


--' 


-
		

/Vilniana_034_04_003_0001.djvu

			- 

 
". . 


i 


:. 


SEJ)',ł WIh'E' S
I 
1922 


PRZEBIEG POSIEDZEŃ WEDŁUG SPRAWOZDAŃ 
STENOGRAFICZNYCH 
W OPRACOWANIU KANCELARJI SEJMOWEJ 


.. 


. 


---- 


WYDAWNICTWO KSIĘGARNI JÓZEFA ZAWADZKIEGO 
WILNO 1922 


" 


- 


I 
...,j
		

/Vilniana_034_04_004_0001.djvu

			.... 


- 
-' 


.. 




\.,tI'lęll-;:- 
.,,"Oi'!'\lCtl. 
. ;.,,\\'io.' 


I, 


7'
 


I
		

/Vilniana_034_04_005_0001.djvu

			w S TĘP. 


Sejm WilciH,ki zwołany na mucy dekrł'tu Prezt't!a Tynu,zasowej Ku- 
llUI'\Jl R.ządzącej z dn. 24 Rtycznia 1922 r. na l lutego 1922 r. dla dania wy, 
razu wołi ludności. jest ostatnim ogniwem w łańcuchu wydarzeń politycz- 
nych, które po wybuchu wojny europejskiej skrzyżowały się llad Ziemią 
W ileńAką. Oparty wobec paiH
tw zachodnich na W ilsonow
kiej zasadzie sta-' 
nowienia o Bobie narodów
 źródła swe czerpał w niezliczonych petycjach. 
.ł.łchwałach i rezolucjach wsi, gmin, miasteczek i miast, które były sponta-. 
nicznym, ale nieskoordynowanym wykładnikiem nastroju ludności Wileil' 
8zczyzny. Potrzeba wypowiedzenia woli ludności 8tała' s-ię aktualną wkrótcp 
po wyzwoleniu Wilna od najazdu bolszewickiego w I!H9 r. Przygotowania 
odnośne poczynione były już w 1920 r. Urzeczywistnieniu ich stan",ła na 
przeszkodzie nadzieja rozwiązania problemu WileńRkiego w inny sposób, 
już to w drodze rokowań bezpoRrec1nich I': Litwą lub wreszcie na forum 
międzynarodowem. Kres temu polożyła inwazja bolBzewicka w 1920 r. Czyn 
gen. 2eligowBkiego z dnia R października 1920 r. czyni ZI:l0wu aktualną kwe- 
:stję zwołani-a Sejmu w Wilnie. Tym razem staje się to jedynem wyjściem 
z sytuacji, wyj8ciem przyjętem przy wyruźlwj luh milczącej aprohacie pańfltw 
za.chodnich
 
W dniu 30 listopada 1
21 r. ukazał się dekret gen. Zcligowskieg u 
wyznaczający wybory na 8 stycznia 1922 r. Dekret zarządza przeprowadze- 
(lic wybor6w na ,termie t. zw. Litwy I:Srodkowej t. j. w Wilnie i powi3Jtach 
Wileń8'kim, Trockim, Oszmiańskim i Swięciańskim. Hównocześnie na tery- 
-torjum powiatów Lidzkiego i BraHławskiego Sejm Rze(
zypospolitej uchwa- 
la analogiczne wybory do Sejmu Wileńskiego na podfjtawie tej samej ordy- 
nacji wyborczej, jaką Tymcza80wa Komi!lja Rządząca y.atwit>rdziła ola Litwy 
Środkowej. Terytorjum wyborcze obejmowało 20,211 km. kw., z czego nil 
Litwę I:Srodkową przypada 13,014 km. kw. oN a wspomnilł:lJ.cm terytorjum było 
ogółem mie8zkańców 735,OH9, w tern w Li,twie I:Srodkowej 499,554. 
W porozumieniu z Rządem Polskim ustanowiony został Generain). 
KomiHarjat Wyborczy z f1iedzihą w Wilnie dla całcgo tcrytol'jum wyborc?ego 
i CHówny Komi8arjat Wyborczy dla I,itwy I:Sl'odkowej w Wilnie. 
Postępowanie wyborcze roz.poczęłn si", dnia 5 
rudnia 1921 r. Równo- 
.cześnie Rząd Kowień
ki najhardziej zainteresowany w niedopuszczeniu do 
wyrażenia woli ludności Wileńszczyzny rozpoczął I\ilne przeciwdziałanie po 
lityczne, korzystając z całkowitej naRzejswobody,pT8sy,zebrań i zgromadzeń. 
Akcję £IWą Rząd Kowień8'ki prowadził wśród lUlłnoBci litewskiej i białoru 
3kiej przy pomocy swoich agent.ów. T.udność żydowska z pobudek politycz, 
Ilych częściowo wstrzymała się od udziału w wybor.ach, zachowując się na 
-ogół biernie. Mimo tą opozycję ludnoś
 polska Wileńszczyzny czuła się tak 
mocną liczebnie, że uie tylko nic widziała żadnego niebezpieczeństwa dla 

dei zwołania Sejmu, ale jak każda rdzenna ludność kraju mogła wystąpić' 
.do a,k('ji wybor("zej zróżn i('zkowanA. na Riln-ie nieraz zwalczające si", obozy.
		

/Vilniana_034_04_006_0001.djvu

			VI - 


lo 


Wybory odbyły si
 zgodnie E zllpowiedzią dnia 1:1 stycznia 1922 r 
Dały one wynik nast
pujący: N a ogólną ilość 387.397 uprawnionych do. 
6Cłos o wania stanęło do urn wyborczych 249.325 osób, co i'ltanowi 64,4 proc. 
.Jeest to procent bardzo wysoki, dorównający udziałowi \V wyborach 
ludności państw zachodnich, a przewyższający wybory dokonane np. w Hul- 
garji. W wyhoraeh, whrt:>w wrogiej akcji poliiycznej, wzięła bardzo liczny 

Id
iał ludność białoruska, oraz cz
ściowo na prowincji ludn08ć żydowska 
I lItewska. Udział ludności żydowskiej.w nif'których miejscowościach (W H- 
:'J
liszk
 pow. Lidzki) dosięgał ::18 proc., ludności litpwskiPj w pow. Świę, 
('lańsklm około 8 proc. 
Wynik wyborow pod względem podziału mandatów nil poszczególne 
ngrupowania w pierwszych dniach obrad Sf'jmowych prze(1..
tawiał się nastę- 
pująco: Zespół. Stronnictw i Ugrupowail Narodowych - - 43 posłów, Rad)' 
r/udowe - 34, Polskie Stronnictwo Ludowe - 13, Rtronnictwo Demokra 
tyczne -'- 4, Odrodzenip:Wyzwolenie - (l, Odrodzt'nil' - 3 i Polska Par:tja. 
:-łocjalistyczna - 3 posłów. 
Ohrady Rt'jmn Wilf'ń!'kie
o rozpo('zęły ,.ił-' duia 1 lut('
o lH2
 l'. 


. 


STRONNICTWA I PARTJE W SEJMIE WILErilSKIM. 


Stronnictwa i part je polityczne w Sejmie Wileńskim odpowiadał, 
mniej więcej dwom zasadniczym kierunkom politycznym: inkorporacyjnemu 
i autonomicznemu. Pierwszy kierunek calkowity swój wykładnik znalazł 
w Zespok Stronniciw i Ugrupowań Naro'dowych powstałym z Polskie
' 
Oentralnego Komitetu 'Vyborczego. Kierunkowi ,autonomicznemu, lub fe-, 
,łeracyjnemu odpowiadały ugrupowania następujące:. Związek Ludowy 
Odrodzenie, Odrodzenie- \V yzwolenie, Stronl1 ictwo Demokratyczne, .PolH-ka.. 
Part ja Socjalistyczna Litwy i Białorusi, orl1z J)olRkie 
tronnictwo Ludowc_ 
Rady Luuowe zaś utworzone przez .,Straż K re
jQwą" hołdowały w taktyce. 
idei inkorpora('yjnej. 
Zespół Stronnictw i Ugrupowań Narodowych,złożony z 43 przedl:'	
			

/Vilniana_034_04_007_0001.djvu

			Ul 
VII 


Stronnictwo Demokratyczne, liezące 4 posłów, stll1llt:ło uu wyborów 
pod hasłem Sejmu z pełnią władzy, pozostawiając program federacyjny, jako. 
zasadniczą wytycznię na przyszłość, uznając go w obecnym czasie ta ni. 
realny.. Oprócz decyzji o przynależności państwowej, stronnictwo oCZł'kiwa- 
lo od Sejmu kontroli nad administracją kraju do czasu objęcia rządów przPY. 
Rzeczpospolitą Polską. Prezesem Klubu był 'poseł Witold Abramowicz. 
Związek Ludowy "Odrodzenie-Wyzwolenie", liczący 5 p08łów, l'cpre- 
zelltował w Sejmie kierunek pełnej autonomji dla kraju, nie wyrzeku.iłł c sił(' 
na przyszłość idf!i federRcyjnej. Społł'cznie udpowi.Rdał pro
rarnowi "Wy- 
7.wolł'nia". . 
Związek Ludowy Odrodzenie, liczący a posłów, stał na stanowiS'ku 
bł'zwzględnej federacji z-Litwą Kowieńską. Społecznie reprezentował kieru, 
\lck zbliżony do "Wyzwoh>nia". Prezesem Klubu Odl'odzf'nia był pORP} Sr.t>- 
fun Mickiewicz. 
Polska Part ja Socjalistyczna Litwy i Białorusi l'cpJ'ezentowallcl 
w 
cjmie pr7.ez 3 posłów jako autonomiczna filja P. P. S. odpowiadała jc.'.i 
f'ałkowicie programem polity'cznym i społecznym. PI't'zesfm Klubu 
P. P. S. I.. i B. był poseł Alekf1ander Zasztowt. 
Grupa Włościańska Rad Ludowych powstała w czasie trwania Sejmn 
jako odłam lewicowy Rad Ludowych i skłoniła się lio P. R L. Grupa Jic.'zył.. 
7 pORłów. PJ'zf'wódcą jej hył poseł AdRm Uzicmhło. 


PREZYDJUM SEJMU WILEI'lSKIEGO. 


Prezydjum l::Iejmu \V ileńskiego ukolli!tytuowało się lUt :l-giem pu;.it'- 
dzeniu Sejmu. Wybrany zOA-tał MarRzałkic.'1II Hl'jmu p. Antoni Lokuciewski. 
klmdydat Rad Ludowych. 
Urodził się dnia 8 sierpnia 1885 ... w gm. Hol::\kiej, powiaf'll Oszmiail 
..kiego. W r. 1904 ukończył 
mnazjum w Wilnie, studja wyż,'1Zł' rozpoezął 
na Uniwersytecie W al'8zawskim, llast
pnie zaś przeniósł się do Mosk wy, - 
gdzie ukOliczył w r. 1911 wydział fizyko-mat.f'mat.yc.'7.DY. otrzymując.' dyplom 
pierwRzpgo st.opnia. 
 '" 
Pracę nauczycielską rozpoczął w Wilnie, został jednak wkrótce IISU- 
nięty ze swego stanowiska przez rosyjs-kie władzp szkolne, jako Polak. Po 
z.wolnieniu z wojiska rosyjRkiego oddał 8i
 zawodowi nauczycielskiemu w Ka- 
rnif'ńskiej Stanicy w obwodzie W ojlfka Dońskiego, tJprawując tam jednocze
 
śnie funkde Prezesa Polskiego Tow. Pomo<,y OfiRl'om,Wojny i nt"ganizujłjl' 
O)c.'hronki i szkółki dla dzipci pol:;kich. , , 
,V l'zeI"wcu 1918 r. wrócił do OjCZYZllY i oBiadł w Oszmianie, poświt:, 
cając się całkowicie pracy oBwiRtowej i społecznej. W r. 1919 wybrąny 
o- 
>,tał PreZł\s('Dl !lady OpiekuilC'zej powia,tu Oszmiańskiego, a w l'ok .pott.UI 
inspektorem szkolnym w tym powiecie. r
 . 
. Pierwszym Wicemarszałkiem Sejmu wybrany został p. Zygmunt Fe- 
dorowicz. należący do Zespołu Stronnictw i Ugrupowań Narodowych. 
Urodził się w Warszawie w r. 1889. Po ukończeniu dwóch- uniwerl:l
'- 
I.etów, w Louvain i w Krakowie, i uzyskaniu doktoratu filozofji, został al'Y' 
"tentem Uniwersytetu Jagiellońskiego przy katedrze anatomji porównaw- 
(,zej. Prace jego z dziedzillY anatomji i flJunistyki zdobyły mu wybitne stH- 
lIowisko w 8wiecie naukowym. Jako Dyrektor GimnazjU'm i b. Wicedyrektor 
J)epartanu
ntu ORwiaty w Wilnie położył dla oBwiaty w Wileńszyczyźllił
 
Ił iemałe z8Hługi. : . . 
Na drugiego Wicemarszałka powołany został Bronisław Krzyianowski 
j('d..n z pn:ywód<'ów P. 8. L.
		

/Vilniana_034_04_008_0001.djvu

			- VIII - 


Urodzony w Ziemi Kowieńskiej w r. 1876, ginUlazjum ukońcql 
" Wilnie, uniwersytet w Moskwie. Pl'RCUjąC jwko adwo,kat od roku 1901, 
był równocześnie członkiem Komitetu Pols,kiego w Wilnie za czasów oku, 
,acji niemieckiej i przewodniczllcym Biura Prac Politycznych, powstałego 
.' Wilnie na początku roku 1921, które istniaJo aż do zebrania się Sejmu. 
. Trze('im W-icemarlłzałkiem wybrooy zOfItał p. Józef Małowłeski z Rad 
I,udowycb. 
Urodzony w Łomżyńskiem, szkoły koilCzył w Siedł<,ach, w Pradze 
Czel'lkiej 2aM Wydział Budowy Maszyn. W Warszawie był członkiem Cen- 
tralnego Komitetu Narodowego. Od r. 19
O był Kierownikiem Straży Kre- 
sowej w Wilnie. dalej. zastępcą Głównego Komisarza Wyhorczego w okr,', 

ie przy
otowuń do pierwl'lzy<,h wyborów. 


S e k r e t a r 7. e. 


. Puseł MieczYKhiw Engiel (Zespół), Marcinkowski Aleksander (Uad, 
Lud.), Hałko Antoni (Odrodzenie-Wyzwolenie), Ostrowski' Janu8z (Uad)' 
. f..ud.), Ks, Awierkow8ki Romuald (Zespół), Przybytko Antoni (Df'mokl"aC'i). 


K O M I S J E S E J M O WE. 


Zgodnie z powzic:tą uchwahł przez Sejm Wileń8ki utworzout' został, 
a88tt,:pnjące Komisjf': 
1) Komisja Regulaminowa. 
2) Komisja Weryfikacyjna. 
3) Komisja Polityczna. 
4) Komil:!ja Interpelacyjna. 
Wybory 00 każof'j Komisji odhywłlły się wf'rlłllg klul'1.H part.VJHI>go. 


Komisja Regulaminowa. 
I) POlo;. KH.. Maciejewicz Stani
łuw Ze!!pól. 
2) .. Lisow8ki Bolesław " 
3) .. Jasiński Zbigniew . '1 
4) ., Brostowski Stan iflław 
!Sy Ks. Moroz Jan " 
6) " Szadurski Wacław ,. 
7) " Kłyszejko Antoni " 
8) Rutkow8ki AgatoD RR.dy ],ud(l"'t'. 
" 
9) .. Uziembło Adam .. 
LO) " Nusbaum Czesław " 
U) " Ostrowski Janus.z " 
12) ., Kuleszo Bronislaw " 
13) Krzyżanowski Bronisłłłw P.S.L. 
1.) Mickiewicz Antoni .... " 
15) " Karnicka Ał£'kaandra Odrod. W yzwol. 
16) Abramowicz Witold Demokraci 
17) Adamowicz .11iD Odrodzenie. 
" Stanisław P.P.R 
IR) .. Bagińlki 
JI
		

/Vilniana_034_04_009_0001.djvu

			. - IX - 


Komisja Weryfikacyjna. 
l) Pos,. Czarnowski W iktol" 

) J' Harniewicz Hipolit 
3) " Falewicz Jan 
4) " Kardis Franciszek . 

) .. Orechwo K88per 
6) ., Siuchta Mabymiljan 
7) 'J Zmitrowicz J 6zef 
8) KR. Grabowski Warław 
9) " Bernacki Antoni 
10) 'J Zalewski Antoni 
11) 'J Mardnkowski A]pkRandPI' 
12) ., Jozanis Alfons 
13) J' Wędziagoiski Bron
sław 
14) J' Przewłocki Michał 
15) J! Helman Stanisław 
16) TrapslEo Antoni 
17) Piłsudski ,Jan 
18) Bagiński Stani
'ław 


Komisja Polityczna. 


1) Pos. Brzostowski 
tallisław 
2) " Jasiński Zbil{niew 
3) " Ks. Maciejewicz Stanisław 
4) J' Ks. Olszański Ignac)' 
5) " Ks. Moroz Jan 
6) " Zwierzyński Alekfl81loel" 
7) 'J Szadurski Wadaw 
8) J' Janikowski Stanisław 
9) " Malowieski Józef 
10) " Mardnkowski AlekAancłPl' 
ll) " Nusbaum Czesław 
12) J! Zalewski Antoni 
13) " Krzyianowski Broni
ław 
14) J' Staniewicz Witold 
15) " Abramowicz Witold 
16) 'J Zasztowt Aleksandt'l" 
17) .. Chomiński I.udwik 
IR) " Mickiewicz 
h'fan 


Komisja Interpelacyjna. 


1) P08. Fedorowicz Zygmullt 
2) " Engiel Mieczysław 

) " Jasiński Zbigniew 
'ł) Harniewicz Hipolit 
:;) ,! Zmitrowicz Józef 
6) J' Brzostowski Stanisław 
7) ., Palewicz J Bn-Marcin 


l.esp61 


" 


" 


J' 


.' 
nudy LUfIOWt,. 


ot 
P.S. L. 


" 
Odrod, W yzwol. 
Odrodzenil'. 
Demokraci 
P.P,H, 


ZCl8PÓI. 


" 


.. 


J' 


,. 


,. 
ł{ady l.udo", t'. 


,. 


" 
P. H. L. 


" 
Dl'ffiokraci. 
P.P.S. 
Odmd.- W yzwoł. 
Odroozpnip. 


Zespól.
		

/Vilniana_034_04_010_0001.djvu

			.J( 
ł X 
8) Po.s. K,.. Grabowski Wadaw '.... Rady LudowI" 
9) 'o Rutkowski Agaton " 
10) Uziembło Adam 
11) Zalewski Antoni 
12) Rożnowski Kajetan .ł' , " 
13) " WędziagoIski Broni
ław P. S. L 
14) Pietkiewicz Piot.r I " 
15) " Piłsudski Jan Demokraci. 
16) Halko Antoni Odrod.- W yzwol 
17) Mickiewicz Antoni Odrodzenif'. 
18) o, Zasztowt Alf'kAaJl()el' P. P.R 


Komisja Główna. 
Utworzenie Komisji Głównej na.stąpilo na 14-tc1l1 posiedzeniu Sejllw- 
wcm t. j. l1fzcd wyjav.dem Delel{acji do Warszawy. l{omiłlja Główna, będąl' 
Iliejako dalRzym ciągiem Komil'ji Interpelacyjnej miała za zadanie w czasie 
odroczenia Sejmu rozpatrywać pozostałe wnioski i interpelacje nie rOZI)Q- 
trzone w Komisjach, oraz otrzymać wyja';nienia od Tymczasowej KOlUi
,l.' 
R1.:ądząccj. SkłAr1 Komi\'1ji Głównej. 1iC7.ącej lR C'złou'ków, był na.Atf?pujący: 


1) 
2) 
3) 
-O 
5) 
6) 
7) 
8) 
H) 
10) 
II) 
12) 
13) 
14) 
15) 
16) 
17) 
18) 


,. 


Skład Komisji Głównej.' 
Fedorowicz Zygmunt 
Engiel Mieczysław 
Jasiński Zbigniew 
Czerwiński Zygmunt 
Brzostowski Htanisław 
Siuchta Maksymiljan 
Palewicz .J an-M an'in 
.0 Rutkowski Aguton . 
.. I Jozanis Alfon!l 
Marcinkowski Alf'kl'łlncler 
W ójcinowicz .T an 
Rożnowski KajetRll 
Wędziagoiski 13roni:<ła\\ 
Pietkiewicz Piotr 
Abramowicz Witold 
Halko Antoni 
Mickiewicz Stefan . 
Bagiński Stanisław 


Zespół. 


POt!. 


,. 


., 


" 


o, 


" 


o, 


" 


" 
Rady I
lIrło'" t' 


o, 


,. 


/0 


'o 
P. KL. 


" 


". 
Demokraci. 
Odrod.- WyzwoL 
Odrodzenif' 
P. P.-K 


SKLAD POSLÓW SEJMU WILEŃSKIEGO 
wedluJ( przynależno.ci do sti'onnictw politycznych. 

11J1.:;zHłf!k S£>jmu: Antoni Lokuciewski (nady Ludowp). 
--łłłO-..' 


Zespól Stronnictw i Ugrupowań Narodowych.. 
II 1'111'1. KH. Bałaban I.udwik 7) p()@. Cza,rnowski Wikt.llr 
:H Bańkowski Witold 8) o, . Czechowicz Izydur 
:H Bergman Hudolf 9) " Czerwiński Zygmunt 
4-) Bobrowski Leon 10) Dubicki Ludwik 
j) Brzosto\Vski Rtani
łflw 11) 'o , Engiel "Mieczysław 
Iii Bukrabo Wiktor 12) " Falewicz .Tan-Marl.ill
		

/Vilniana_034_04_011_0001.djvu

			XI 
.9 " 
13) POf!. Fedorowicz ZygmuJlt, I 29) P
. Kił. Pieściuk ł'rllnciellek 
14) :, Harniewicz Hipolit 30) " Perkowski Leon 
15) " Ks. arcb. Hryniewic:ki Karol 31) -, Rauba Antoni 
16) -, Jasiński ',bigniew 32) -, Raczkowski Feliks 
17) Kardzis 1<'ran("i
zek 1 " 33) .. Siuchta .M:aksymiljaa 
" 
18) " Klejewicz Michał 34) " Solowiej Zygmunt 
19) " Klyszejko Antuni 35) .. Sopoćko Romualrl 
2'0) " Kuleszo Adao :ł6) ,- Surwiłło Edward 
21) " Liepieszo Józef 37) " Swirkowski Romualrł 

2) Lisowski BoleHław 38) .. Szadurski Wadaw 
23) ,- Lowkis Sb.fan 39) Talapin Kazimierz 
24) .. KR. Maciejewicz 
tanisław 40) " Wodejko Kazimicrz 
25) " Mejnartowicz F1'łIID<.iaz£'k 41) -, Zmitrowicz J ózcf 
26) Ks. Moroz Jan 42) Zwierzyński Aleksa.nd£'r 

71 ,. Ks. Olszański 19m1cy 4:1) tyliński A lehandcr 
28) ., OrechwoKa!lppr 


.. 


R a d y L u d o w e. 


l) Poe. Bernacki AntoJl.i 14) Pos. Marcinkowski .\.lek
an{lf'l . 
2) " Chomiczewski WładYł!lłlw 15) ,- Nusbaum Czesław 
3) " Dzierkacz Józef 16) " Ostrowski .J allUS>Z 
4) " Dubicki HtaniHIa,,' 17) " Piotrowski Adam 
5) " Gasparaniec Zygmunt 18) .. Rożnowski Kajetall 
6)" " Ks. Grabowsld Wadaw 19) Rutkowski Agaton 
. 7) " J achniewiu .J ózpf 20) " Sperski I.udwik 
8) ,- Szapiel 21) Staszkiel Aleksander 
9) " Kijewicz Józef 22) " Szwabowicz Antoni 
to) " Kozłowski Kazilllien 23) " Subotowicz Feliks 
Ll) " Kuleszo Bronisław 24) -, Wójcinowicz .Tan 
12) " Lozowski -;,- 6zcf 25) ,. Zakrzewski Michał 
la) ., Małowiesld .T (.zef 26) Zalewski Antoni 


. 
Polskie Stronnictwo Ludowe. 


1) POB. Adamowicz !\laciej 8) Pos. Przewłocki !II iehaJ 
2) " Baranowski Bonifacy 9) .. Staniewicz Witolrl 
3) Haul Walcrjlln 10) - ,- Swiechowski M arjalJ 
4) " Krzyżanowski Bl'Onil'lłl\' 11) " Węi:Jziagolski Rroni!1łR
 
5) " Mickiewicz Antoni 12) " . Wojnicz Adam 
6) Milewicz Kazimierz l:n -, tebrowski Bolesll>w 
7) " Pietwiewicz Piotr 


...Ił 
Odrod7.enie- Wyzwolenie 


1) PO!;. Chomiński Ludwik 

) " Halko Antoni 
:I) " Helman 
tHnisłn". 


4) P08. Karnicka .\lek8ł-\Udł'" 
5) ,. Stefanowicz Edwl\1'I) 
6) Adamowicz Jan
		

/Vilniana_034_04_012_0001.djvu

			XII - 


Odrodzen e. 


.1} Pos. Maszczyk Stanish\w 
2) ., Mickiewicz Stefan 


3) P08. Trabszo Ant.oni 


Stronnictwo Demokratyczne. 


, 


l) Poe. Abramowicz Witold 
2) " Jankowski M:arjan 


3) Poe. Piłsudski Jan 
4) -lO Przybyłko Antoni 


P. P. S. Litwy i Białorusi. 


1) Poe. Bagiński Stanisław I 
2) " Szeptun3w..Jri Rroni!olław . 


;3) Pos: Zaszłowł .'\Iekslłindcl' 


Grupa Wlościańska. 


1) Pos. 
2) 
.3) 
4) 


" 


Achramowicz Ignacy 
Burak Piotr 
Skinder Stanisław 
Jozanis A Hons 


5) Pos. Mackiewicz Józef 
6) ,. Uziembło Adam 
7) " Waszkiewicz Władys,ła.w 


KANCELARJA SEJMOWA. 


Powstanie Kan('elarji Sejmowej odnosiło się do chwili poprzedzającej 
.zwołanie Sejmu. Utworzenie jej na mocy rozporządzenia Prezesa Tymcz.aso- 
wej KOÓ1i.sji Rządzącej zostało powierzone Biuru do Spraw Sejmowych 
przy Prezelolic T. K. Rz., która na organizatora powołało pana Konrada 
Landsberga. .A ... 
Po ukonRtytuowaniu się Sej}1m, stosownie do regulaminu Sejmowego, 
Prezydjum Sejmu mianowało Kierowni,kiem Kancelarji pana Konrada 
Lanrffiberga, zatwierdzając jednocześnie cały personel pomocniczy. 
Rozległy zakres działaln:ości Kancelarji obejmował sprawy organiza- 
cyjno-administracyjne, gospodarcze, oraz ściśle związane z przebiegiem 
,-obrad Sejmowych. 
Kancelarja, będąc samodzielną jednostką.ad.ministracyjną i gos.podar, 
-czą, podlegała wyłącznic Prezydjum Sejmu, obejmowała działy: ogólny, fi 
naoROwo-gospodarczy, stenograficzny i sekretarjat. 
Skład Kancclarji był na.."t.
pujący: 


Sklad Personalny Kancelarji Sejmowej. 


Kierownik Kancelarji 
P_ o. St. Heferenta 
Buchalter 
Ref. Protokulalllt . 
Protokulant 
Sekretarz Kancelarii 
Billratr8ta 


p. Konrad Landsberg. 
p Jan Jankowski 
p. Jan Ustupski. 
. p. Michał Niedek. 
. p. .T an Kozlowski. 
p. Feliks Sikorski. 
p. Stefan Wilewski. 
p. Wiktorja Januszewicz6wna. 
p. StanifłłaWQ Kiabzłowa. 


ł, 
.8tarMza IllMZYllil-ltka 


...Ia;'
		

/Vilniana_034_04_013_0001.djvu

			XIII 


.. 


p Irena Szarejkówna. 
p. Stanisława Wiścicka. 
p. Otylja 2ylińska. 
p. Emma Kernówna. 
1'. Irena Seczykowska. 
p. Wanda Popławska. 
p. M arja Grauzumowa. 
p. Władysław Kamiński. 
p .T ózef Bohdanowicz. 
p. Wiktor Filipowicz. 


M at'zy n il't.k a 


" 


,. 


'0 


" 


" 
Osobisty Sekretarz Marszałka' 
Komendant Straży Marszałkows'kiej 
Intendent Gmachu 


" 


Dział Stenograficzny. 


Kierowniczka 
StenogI afitlh, 


" 


p. Wanda Suchecka 
p. Tadeu
z Zgliński. 
p. Anna Krauzówna. 
p. Pelagja Michalska. 
p. M arja Miniewska. 


BIURO DO SPRAW SEJMOWYCH PRZY PREZESIE T. K. R 


. 


W celu przeprowadzenia prac przygotowawczych do Sejmu Wileit- 
tIkiego z rozporządzenia Prezesa Tymczasowej Komisji Rządzącej utworzone 
mstało Biuro do Spraw Sejmowych przy Prezesie T. K. Rz., które zajęło 8i
 
R.romadzeniem materjału politycznego, ekonomicznego i statystycznego na 
użytek Sejmu. Biuro, będąc jakby łącznikiem pomiędzy Sejmem, a Tymcza
 
tJOwą Komi8ją Rządzącą, miała za zadanie przyjmowanie z Kancelarji Sejmu 
zgłaszanych na Plenum Sejmu wnios.ków i interpelacji wystosowanych do 
Ą'. K. Rz., w celu zebrania odpowiedzi na takowe od odnośnych Departamen- 
tów. N a czele Biura stał p. Marja\). Zbrowski, Referentem Politycznym był 
p. Bolesław W.cieklica, Referent.em Ogólnym p. Otton Kozłowski, na CZ(
łł'.. 
Kancelar'i 8tał p. Władysław Niewodniczański. 


BIURO PRASOWE. 


-_-1..___ 


... 
Pod powYŻ8ZI1 nazwą puy Sejmie Wileiłl'!kim i
tuial Wydział pras1, 
streszczeń i tłómaczeó Biura do Spraw Sejmowych. mający za zad8iI1ie utrzy- 
mywania kontaktu z pr'asą miejscową i zamiej$cową i rozsyłanie do pras)' 
polskiej i zagranicznej djarjuł'izy Sejmowych. Biuro Prasowe rozpoczęło 
IIwoją pracę z dniem l lutego i ukl()iłCzyło l kwietnia lij22 roku. W ciągu 
i8tnienia Biuro Prasowe rozesłało 868 komunikatów, obsługując 64 pisma 
w tern najwybitniej.szą prasę francuską, angielską, niemieckę i państw nad. 
bałtyckich. Prasa wileńska po każdem pooiedzen
u Sejmowem otrzymywała 
natychmi8.8t .streszczony przebieg obrad. Pod opieką Biura Prasowego znaj- 

wała się Czytelni.a poselska, 8tanowiąca część 8ikładową Kancelarji Sejmo-. 
....ej. Czytelni'a zaopatrzona była we wszystkie piRma polskie i najwybitniej- . 
ftze zagraniczne. Kierownikiem Sejmowep;o Biura Prasowego mianowan1 
7J().	
			

/Vilniana_034_04_014_0001.djvu

			- 


'I 


- XIV- 


II J{(.ft'J'l.ut (h
inłll 
tJ'("szczeil Michał Szulecki. III Refercnt działu 
tre8zc
eń 
Jacek Rolicki. Tłómnc.z języków angielskiego i francug.kiego Józef Chrza- 
nowski. .Tłóma('z do j
zyka włookie
o Konstanty Radwąn. Tłómacz lIo ję, 
xyka niemieck.iego red. Władysław Horowicz. Maszyni
tki: Halina Odyń- 
cowa. JadwiJ(a Nitosławska i Stefanja Mekszanka. 
..' 
Q *' 
STRAt MARSZAŁKOWSKA. 
,. '1 
. l- 
W celu l\
rzYlJlywaJlia porządku wewllątrz gmachu, utworzona zoetała 

traż Marszałkow
ka, złożona z 9-ciu osób. N a czcle Straży M8:rszałkows'kicj 
.taliął p. Józef Bohdanowicz. Htraż zlikwidowana y..ostała z dniem l kwi('< 
t.ni" 1922 r, 


.,,,
 'J f
" tI 
LIKWIDACJA SEJMU WILEŃSKIEGO. 
" 
Zgodnie z z'ad:miI'Jll, jakie Sejm \V iJeilski miał do łlpełnil'uia, UdlWM' 
III zltsaduicza z dnóa 20 lutego 1922 r. stllJlowi punkt kulminacyjny w jego 
działalności. Od 20 lutego r. b. rozpoczyna !li
 właściwy okrcs likwidacji. 
Przedmiotem kiJku dalszy('h posiedzeń jel't już realizacja zasadniczej uchwa- 
ły. Wśród klubów poseh'kich zarysowuje się wówczas dość silna rozbieżnose 
<,o do dalsz
ch zadań Sejmu. Gdy Zc!>pół Stronnictw .I Ugrupowań Narodo. 
wych wsparty prze.z Rauly I.udowe prowadzi ku jaknajBzybszej Jikwi'dacji 
Sejmu, ugrupowania lewicowe starają się zachować jego kompetencj
 i pod- 
dAĆ t'legacji, zło7.onej z 20-tu osób, do Warszawy dla wręczenia uchwały Z8' 

I)dniczej z dnia 20 lute
 1922 r. oraz postanawia udać się 118m in ('orpor(' 
w kilka mIia po Delegacji do Wars'Z8wy dla wziQcia udziału w nroczY8to
-'" 
('jach, związanych z aktem przyłączenia Wileń8z
zyzny do Polfo	
			

/Vilniana_034_04_015_0001.djvu

			- '\v 


"'--- 


.Biuro Likwidacyjne p" opracowaniu obs.zerngo matl.'rjalu powstałegu 
7. działalnośoi Sejmu, oraz poszczególnych Komi!lji Sejmowych, zajęło flię 
pl"Zekazan
em llierozpatr.zonych jeszcze przez Sejm Wileński wniosków i in- 
tt
rpelacji Sejmowi Ustawodawczemu. Hównocześnie przystąpiło do tworze- 
uia archiwum w celu przekazania takowego Archiwum Państwowemu 

. Wilnie. PrzystąpilOno również do wydania sprawozdań stenograficznycII 
wszystkich posiedzeń Sejmu Wilejul'kie
o. Prace likwidacyjn(' za.koń('zonł' 
z08tały na 1 Czerwca 1922 roku. 


DEKRETY I ROZPORZĄDZENIA T\'MCZ. KOMISJI RZĄDZĄCEJ 


, 


dotyc ące zwołania oraz rozwiązania Sejmu Wileńskiego. 


. . 


, . 


DEKRET NR. 465 -ł )f ł . 
r 
Prezesa Tymczasowej Komisji Rządzącej Litwy Środkowej z dnia 24 styu- 
- nia 1922 r. 


Przedstawicieli ludnoś(:i Ziemi WileilKkiej, wybranych na mo('y Ve- 
betu Naczelnego Dowódcy Wojsk J
itwy Środkowej Nr, 419 i Dekretu Prt>- 
zeea Tymczasowej Komisji Rządzącej Nr. 421, zwołuję do Wilna na dz. 1-
'1I 
lutego 1922 r. na Sejm, jakó z
romadzenie ola dania wyrazu woli ludnoF<,i. 


(-) A. Meysztowicz 
Pl'CZP!'I Tymcza!lowej Komisji Rządzącej. 


(-) St. Mokrzecki 
Wice-Prez.es Tymczll80wej Komif'ji Rząd.utQ4I'j. 


(-) L. Swirtun 
lJ"l'
ktOl' Departamentu Sprawiecłliwmi('i. 


PISMO NR. 522 


Marszałka Sejmu Wileńskiego. 


l>O PANA PREZESA TYMCZASOWE,f KOMISJI HZĄIJZĄC.EJ 


Komunikuję, że dnia 24 marca 1'. b.. Uli 1JlU('y u(
hwaly 
ejmu Ueta'Wo- 
GM1Vczego Rzeczypospolite j Polskiej, 20 posłów Ziemi Wileńskiej wce2.ł.c 
w skład Sejmu Rzeczypospolitej. Wobec tego, na mocy u('hwały Sł'jmu Wi, 
łeńekiego z dnia 28 lutego, Sejm WileńHki rozwiązuję. 
Załączając obwies:zc2'.enie o rozwiązaniu Sejmu, proszę o zlł	
			

/Vilniana_034_04_016_0001.djvu

			.... 


- XVI- 


OBWIESZCZENIE NR. 523 


Marszałka Sejmu Wileńskiego. 


Dnia 24 marc:iI 1922 r., 20 posłów Sejmu Wilei1!
ki(>
o wer;zło wllkład 
Sejmu Ustawodawczego Rzeczypospolitej Polskiej. 
Wobec tego, zgodnie z uchwałą Sejmu Wilf'ńgkiego :r. du. 2R lutego, 
r. b., ogłaszam Sejm Wileńl-lki za rozwiązany. 
, (-) A. Lokuciewski 
Marazłlłek Sejmu. 


. (-) K. Landsberg 
Kierownik Kancelarji Sejmowej. 


II 


..
		

/Vilniana_034_04_017_0001.djvu

			'Sprawozdanie 


stenograficzne 


z 1 posiedzenia Sejmu Wileńskiego 


" 


z dnia 1 lutego 1922 roku. 
(Redakcja urzcdowa). 


r 


T R E Ś Ć: 


lam 


Przemówienie Prezesa T. K. Rz. . 3 


POwołanie na przewodnicz/icego ks. ar- 
cybiskupa Karola Hryniewickieao 
i na sekretarzy: p.p. Zalewskiego 
i Hałki . ... 7 


Przemńwienie ks. arcyb. Hryniewic:kiego 7 


'8"'11 
Odczytanie tymcunwqo re,ulaminu. Q 
Zasztowt . 19 
Chomiński 19 
Małowieski . 2Q 
. 
Przyjęcie wniosku Małowieskieao 20 
Wyznaczenie następnel{O pesiedzenła . 20 


. r 


, 


. 


--- 
 
 - 
---..,.. _ __..4... . . ....-._ 
W Y D A W N I C T W O I( S ł 
 Q A R N I J ó Z E F A Z A W A a z K I B o O w W I L N Ił!.
		

/Vilniana_034_04_018_0001.djvu

			I 3 


I 
1 p(! siedlcnie z dnia 


-
-- _ ...,.... 


. 



 


o 


I n li 


11 f'tI t 


lu!e.g o 1922 r. 


. 
.. 
ft 
 
 J 


,( 


1 


J 


. 
 &1 
(Początek posiedzenia o. godzinie 12 m. 35). 


Prezes Tymc:t.asowej ł<;omisji Rlą- 
dzącej p. Aleksander Meysztowicz. 
Jeżeli Panowie Przedstawiciele Ąie- . 
mi Wileńskiej w dniu dzisiejszym ze- 
brali się w tej sali, zawdzięczamy to 
bohaterstwu tych, co za Kraj nasz 
walcząc, piersią ga swoją bronili. 
Kiedy na początku roku 1919 bol- 
szewickie zastępy wchodziły do Wilna, 
nie poddała się im dzielna młodzież 
nasza: część jej wstąpiła do Biało- 
rusko-Litewskiej DywiZ;i, na organi- 
zację której wygnańcy li asi składali 
grosz wdowi; częś.ć druga, -wśród. 
śnieżnej zanl!eci
 stanęła odrazu do 
zaciętej partyzanckiej walki, okrywa- 
jąc się sławą i niosąc po kraju pieśń 
o Legjonach. _ 
Od bolszewickiej inwazji jut wcze- 
sną wiosną wybawiły nas wojska pol-. 
skie, z Białorusko-Litewską Dywizją. 
nieliczne. ale mężne i prowadzone 
doświadczoną ręką ;('aczelnika józefa 
Piłsudskie
o, który :t miano oswo- 
bodziciela Wilna za-łużył. pomonik 
wdzięczności w 
 cach naszych 
wzniósł sobie za ycia i którego 
myśl zawsze jest z nami. Cześć mu 
i chwała. 
(Głosy: ..Cześłl" Posłowie wstają. 
Długotrwałe oklaski). 
Po t:-zKtacie litewsko-sowieckim. 
który Kraj na.
z bez udziału jego lu- 
dności. w obce ręce oddał, od obcych 
rządów wybawił nas Generał Żeli go- 
wski na czele wojsk swoich, złożonych 
z synów tej ziemi. 
Generałowi ludność nasza niedawno 
jeszcze 
asłu.tone hołdy złotyła. ,Przy- 
łączmy się do nich! Generałowi 


cześć. (Głosy: Niech żyje! 
wie wstają. Gło
 z prawicy 
żyje Generał Zeljgowski" 
"Niech żyjel Posłowie wstają. 
trwale oklaski). 
Wszystkie te czyny zostaną nie- 
tylko w historji, ale i w sercach ludu, 
! który z pieśnią gminną z pokolenia 
w pokolenie je przekaże. 
Cześć tym, -co za Kraj wałczyli! 
(Glosy: Cześć! Posłowie wstają. 
Długotrwałe oklaski. P. ksiądz Macie- 
jewicz: Białoruska Dywizja niech żyjel) 
Cześ
 i tym, którzy w walkach 
poleg1il Cześć ich matkom i dzieciom! 
Nie zapomni o nich Ojczyzna. Po- 
żegnajmy ich szczerem, serdeczne m 
wspomnieniem i przez powstanie 
uczcijmy ich pamięć. (Posłowie wstają). 
Kiedy od Gen. Żeligowskiego 
władzę przejąłem, obiecałem. że prze. 
p ou..adzę wybory i zwołam Sejm. 
Wybory odbyły si
 bezstronnie. 
W komisjach w}'borczych brali 
udział przedstawiciele wszystkich na- 
rodowości. zamieszkałych w Kraju 
. naszym. którzy bezstronności wybo. 
rów strzegli. 
Władze administracyjne m
ały ja- 
sne i dobitne wskazówki, by nie było 
żadnego nacisku z ich stronx. Zebra- 
niom i prasie zapewf1iłem zupełną 
swobodę. a kto przejrzy prasę wilL'f1- 
ską z ostatnich miesięcy. ten znajdzie 
w niej dowody. jak szeroko ze swo- 
body tej korzystała. 
Ze względów formalnych nareszcie 
nie zaliczono więcej, niż tysiąc gło- 
sów osób, k-t6\-e z bardzo daleka do 
nas przybyfy. ażeby głosy swe oddać. 


Posło- 
"Niech 
Głosy: 
Długo-
		

/Vilniana_034_04_019_0001.djvu

			I S 


1 posiedzenie 
d_n!
..J

ego 1922 ,r. 

 -- -- --- ---- -- 


"'6 

--'"= ,-.... 


) 


Na postępowanie wyborcze są za- 
ledwie dwa zażalenia. które przez 
Sąd Kasacyjny będą rozpatrzone. · 
Wybory odbyły sie spokojnie, przy 
bardzo podniosłym nastroju. Ludność 
stanęł
 tłumnie do wyborów. Głoso.' 
wało więcej niż 64% uprawnionych, 
nie bacząc na śnieżną zimę, na od- 
dalenie, które niektóre wioski od urny 
wyborczej dzie\iłu, na wielki jeszcze 
procent analfabetów w ty'!' Kraju i !la 
propagandę, którą przeciwko udzia- 
łowi w wyborach szerzono. 
Wszystkie te przeszkody przezwy- 
ciężył patrjotyczny nastrój, któ
y jest 
cechą naszej ludności od wieków. 
Przy takiej frekwencji wyborczej każdy 
uznać musi. że Sejm ten bedzie wy" 
razem woli znakomitej większości 
ludności naszej, i sądzę, że uchwały, 
które Sejm jednozgodnie po
eźmie,- 
uznanemi będą przez wszystkie czyn- 
niki, szanujące wole ludności. 
Sejm o wszystkich sprawach sta- 
nowić jest władny. Oświadczam. że 
czekać będ<: na wyraz jego woli i ie 
uchwalom jego całkowicie się poddam. 
Przechodząc do poszczególnych 
narodowości, mam dane na to, że 
Białorusini głosowali tłumnie. że na 
prowincji stanęło do urn wyborczych 
koło 30% ludności żydowskiej i że 
w niektórych okręgach głosowali tak- 
że Litwini. 
Faktem jest jednak, że cZ$Ść nie-- 
Polsklej ludności naszej nie poszła 
świadomie do wył5orów. Jestem pewny, 
że nie zachwieje to dobrych stosun- 
ków pomiędzy narodowościami w 
kraju naszym. Bo ci. co się od wy- 
borów wstrzymali, działali nieraz pod 
Wpływem gróźb, albo Powodowali się 
Względami, nie mającymi nic wspól- 
nego ani zżycieni wewnętrznem 
kraju ani ze stosunkiem' ich do na. 
rOdu polskiego, którego odła
em je
t 
lnaczna większość naszych mleszkan- 
ców. Działały tu względy uboczi1c. , 
Kraj nasz w' ciągu wieków ciężkie 
Poniósł kięski. -.nieślimy półtorawie- 
kową niewolę z prześladowaniem na: 


tl 


e 


e 
I- 
D 


rodowości naszej j. wiary. niewole, 
wybuchami bohaterskich walk przery- 
waną. Ale ze wszystkich okresów 
dziejów naszych najstr
zniejszy.m był 
może okres ostatni. Spr 'WdZlło Sl
 
wszystko, o uchronienie c I 
zego .Iu- 
dność nasza modliła się o.. wieków: 
powietrze, ogień- i wojna. N
- począ!k
 
te f1 0 okresu znaczna cz
sc ludnoscI, 

 . . 
gnana na północ przez wojska r?sYJ: 

'kie, ślady swoje znaczy:a krzyzaml. 
Wr6ciło niewielu. a ci, 1"0 WrflC.li, za- 
stali miasta w gruzach, ,. "L;
.e lasy 
i niwy, porosIe chwastami. 
W 
krcsie tym był
 lednak prze- 
rwa, w czasie pomiędzy dwoma hol- 
szewickimi najazdami, o których nic 
chcę tutaj mówić. aby.ilic jątrzyć r:m 
świeżych. W czasir t
.j . przerwy 
wszyscy do warsztatów :;t .Ih;h! rc;>zbu- 
- dziło się żyde-I'a' nowo I ci lęki .sta- 
raniom Naczelnika Józefa p. I 	
			

/Vilniana_034_04_020_0001.djvu

			...-- 


1/1 
- 
 


l posiedzenie z dnia !J
t
 
9 1?22 r. 


1/8 
,.".. -=:II. 


ie Sejm, który woli ludności da wyraz, 
z dawnych parlamentarnych tradycji 
naszych weźmie to tylko, co w nich 
było jasnego. Witam Panów. Szczęśli- 
wy jestem, że na mnie wypadł ten 
zaszczyt. 
Zanim Sejm Marszałka obierze. 
najst8rszego z panów posłów do prze. 
wodniczenia obradom zapraszam. Jest 
nim J. E. Ks. Arcybiskup Hryniewickl. 
którego wielkie cierpienia dzielił ongi 
kraj cały. Najmłodszych z panów po- 
słów. pp. ZalewskieJ;!1" i Hałkę proszę, 
ateby wzi
1i pióro. 
(Oklaski). 
(Przewodnictwo obejmuje Senjor ks. 
Arcybiskup Hryniewicki.) 
Senjor KslIJdz Arcybiskup Hry- 
niewickl. 
Nie z zasług, lecz z wieku powo- 
łany dziś przewodniczyć naszemu do- 
stojnemu zgromadzeniu, witam was, 
Panowie, staropolskiem pozdrowie- 
niem: Niech b
dzie pochwalony Jezus 
Chrystus. (Olosy: na wieki wieków). 
Niech będzie pochwalone imie 
Tego, co lud swój wywiÓdł z domu 
niewoli, przeprowadził przez Morze 
Czerwone łez i krwi tej strasznej woj- 
ny do obiecanej ziemi Wolności. 
Szcz
ściem dla mnie i łaską niezasłu- 
żoną, żem dożył tej chwili i starem i 
oczyma mojemi oglądać mogę ten 
dzień radości i wesela, który Pan zgo- 
tował wiernemu ludowi swemu. 
Kiedy przed 60 laty jako akade- 
mik młodzieniec udział brałem w pow- 
staniu, kiedy potem patrzyłem na je- 
go upadek, mekeJ prześladowania i 
śmierć tysiąca braci. kiedy jako mąż 
dojrzały, pasterz tej oto djecezji Wi- 
leńskiej, zostałem wydarty swojej ow- 
czarni, za ktÓrą pragnąłem zawsze 
dac dusz
 moją, gdy na daiekiej oh- 
czyż, te spnżywałem gorzki chleb wyg- 
na niCi. gOj nareszcie pod nit:bem 
Palest) ny jako pielgrzym ubogi u 
globu Zbawi. iela Naszego gorące za- 
nosiłem modły za swoj, cierpiąc," 


ukrzyżowaną Ojczyzne.-przez chwil
 
nie przestałem wierzyć wraz z rówieś- 
nym mnie pokoleniem, że wszechmoc 
Boska wi
kszą jest, aniżeli złość wro- 
gów i że nad nami zabłysnąć musi 
jutrznia odk.1lpienia. 
Za to teraz, gdy się spełniają marze- 
nia ojców naszych, staję przed wa- 
mi, przej
ty do głębi znaczeniem tej 
chwili i chciałbym uczucia, które mi 
dziś piersi przepełniają, przelać w du- 
sze wasze. 
Powołani jesteśmy, aby dać świa- 
dectwo wszem wobec, że polską jest 
ta ziemia, w której spoczywają prochy 
dziadów naszych od niepamiętnych 
czasów, że polski jest ten Gród Wi- 
leński, gdzie Przenajświętsza Matka 
Boska, Królowa nasza w Ostrej świe- 
ci Bramie, gdzie żył i umarł śmiercią 
błogosławioną nasz Patron Swi
ty, 
Królewicz Kazimierz. Powołani jesteś- 
my tę dzielnicę wileńską połączyć ze 
wspólną naszą Polską Macierzą, aby 
dodać tę jeszcze cegłę do gmachu 
naszej Ojczyzny, aby powstała w daw- 
nej swej pot
dze i okazałości a to na 
pożytek ludziom -j na cłJwał
 Boga 
Przedwiecznego, Jego Kościoła, któ- 
rego katolicka nasza Polska była 
zawsze ostoją i przedmurzem na tych 
Wschodnich Kresach. Świadom jestem 
trudności, ale ufam pomocy Wszech- 
mogącego, który nas aż dotąd pro- 
wadził drogą nieomylną. I dziś, jako 
ępłan i były djecezji tej pasterz pod- 
· czas mszy świ
tej w Katedrze w unie- 
sieniu serca swego błagałem Boga, aby 
raczył oświecić nas i wesprzeć łaską 
swoją, żebyśmy zgodnie i jednomyślnie 
mogli dokonać wielkiego dzieła. Jak 
dzień dzisiejszy był dniem tryumfu 
wielkiej sprawy i świętem uroczystem. 
kt6rego pamięć przejdzie w najdalsze 
wieki i pokolenia. tak zbaw lud swój 
Panie i błogosław dziedzictwu swojemu. 
Pokój Wam, dostojni wybrańcy. Pokój 
Ziemi Wileńskiej. Pokój światu całemu. 
A dla siebie wraz z Symeonem starcem 
proszę teraz; zostaw, Panie, sługę 
Twego w pokoju, albowiem oczy moje 
oglądały zbawienie ludu Twego. 
Skończyłem.
		

/Vilniana_034_04_021_0001.djvu

			__1/9 . 


, 
I posiedzenie z dnia J lutego 1922 t. 


I/lO 


Przystępujemy do uchwalania tym- 
czasowego regulaminu prac Sejmu i 
komisji. 
Proszę p. Sekretarza o odczytanie 
regulaminu. 


Tym. Sekretarz p. Zalewski (czyta). 
T mc:zasowy Regulamin obrad Sej. 
. mu Wileńlkleao. 
Art. t. 
Obrady Sejmu otwiera najstarszy 
wiekiem poseł, który zaprasza z po- 
między posłów najmłodszych wiekiem 
dwóch sekretarzy. Senjor i tymczaso- 
wi sekretarze urzędują aż do obioru 
Marszałka i pozostałych członków 
Prezydjum Sejmu. 
Art. 2. 
Po przyjęciu tymczasowego regu- 
laminu i ustaleniu swego osobistego 
składu, Sejm przystąpi do wyboru Pre- 
zydjum. 
Art. 3. 
Obradami Sejmu kieruje Marsza- 
łek lub jego zastępca przy pomocy 
najmniej dwóch sekretarzy. Posiedze- 
nia Sejmu są jawne, o ile Sejm sam 
nie uchwali tajności posiedzenia, co 
może uczynić na żądanie Prezydjum, 
albo 10 posłów, decydując o tern bez 
rozpraw po usunięciu publiczności i 
wysłuchaniu motywów żądania. 


Art. 4. 
Posiedzenia odbywają sie w zasa- 
dzie w dni powszednie, w czasie, ozna- 
czonym przez Prezydjum albo osobną 
Uchwałą Sejmu. 
Art. 5. 
Sejm wybiera Marszałka bezwzglę- 
dną większością głosów w tajnem gło- 
sOwaniu. O ile w pierwszem głoso- 
Waniu żaden kandydat nie uzyska 
większości głosów obecnych posłów, 
następuje wybór ściślejszy pomiędzy 
trlema kandydatami, którzy otrzymali 


największą ilość głosów. Jeśli I w dru- 
giem głosowaniu taden kandydat nie 
uzyska większoki, następuje wvbór 
ściślejszy pomięJzy dwoma kandyda- 
tami, którzy osiągną największą ilość 
£łosów. W razie równości głosów roz- 
strzyga los. Białe kartki oddane przy 
wyborach nic liczą się. 
Wybrany natychmiast obejmuje 
czynności swoje. 
Art. 6. 
Trzech zastępc6w Marszałka a na- 
stępnie sześciu sekretarzy wybiera Sejm 
w tajnem ełosowaniu. 
Art. 7. 
Natychmiast po wyborze Prezydium 
Marszałek zawiadomi Prezesa T. K. R. 
o ukonstytuowamu sie Sejmu. 
Art. 8. 
Utrzymanie porządku na sali i w 
gmachu oraz wszystkie czynności biu- 
rowe, związane z działalnością Sej- 
mu, należą do Kancelarjl Sejmowej, 
utworzonej przez Prezesa T. K. R., a 
z chwilą ukonstytuowania się Sejmu 
podlegającej wyłącznie Prezydjum Sej- 
mu, które wyznacza kierownika tej 
Kancelarjl. 
Art. 9. 
Porządek dzienny każdego posie- 
dzenia ustala Marszałek i przedstawia 
Sejmowi do zatwierdzenia, wzelędnie 
zmiany. 
Art. 10. 
Przed wyborem Marszałka mogą być 
dyskutowane i f0 strzygane tylko spra- 
wy, dotyczące formalnej strony obrad 
oraz; składu osobistego Sejmu. 
Art. 11. 
Poza porządkiem dziennym może 
być przez Marszalka udzielany ełos 
l) w sprawie formalnej; 
2) przy końcu posiedzenia lub po 
wyczerpaniu dyskusji dla faktyczneQ(> 
sprostowania; 


.
		

/Vilniana_034_04_022_0001.djvu

			1'11 


, 
.1 p

 d'l 
 nic 1 (
 nia l l uteg
. !.9?2 r. 


1;12 
- ---- 
 


- - - - - -- - 


3) przed porządkiem dziennym do 
. złożenia oświadczenia -osobistego. 


Art. 1 l. 
Do prawomocności uchwał i wy- 
bor6w konieczną jest obecność na sa- 
li posied7eń przynajmniej 00 posłów. 
W razie stwierdzenia przez Marszałka 
7. własnej inicjatywy. albO na żądanie 
przynajmniej jednego posła, braku 
komph:tu. Marszałek posiedzenie za- 
myka, albo odracza na czas, który 
uzna za stosowny. 


Art. 
3. 
Przedmiotem porządku dziennego 
obrad moie być tylko na piśmie zło- 
żony: 
a) wniosek posła. 
b) wniosek Komisji Sejmowej, e- 
wentualnie większości lub mniejszości 
Komisji. 


. 


Alt. 14. 
Wniosek poselski może byc przy- 
jęty do porządku dziennego. gdy jest 
poparty rod pisa mi najmniej 6 posłów. 
Wniosek podpisany przez mniej. ni7 
6 posł6v Marsz:łlek może odczytać 
Sejmowo 'a uzys
 Inii1 mu dc'statecz- 
nego P l ,rdą. 
f) 
Art. 15. 
PosJowjc, WC
(;y r przemawiać do 
wniosku, stojącego. na porządku dzien- 
nym. zapisują sic: u sekretarza. pro- 
watilącego lis tp mówców. 


Art. 16- 
Wszy!!-. . mówcy. zabierający głos 
do pun"'c i-'orządku dziennego, mó.. 
wią . z m6\\ nicy, 7wracając sie do 
Sejmu. 


Ar!. 1 7 ' 
ladnemu mówcy. w 'dyskusji nad 
tym samy'\ wnioskiem, tą samą cze- 

dą wnit.
'/£1 lub poprawką nie wolno 
zabierać głosI] do wniosku wl
cej, niż 
dwa 'razy, , przyc2em Marl!załek może 
o
raniczyc czas trwania drugiego pr1e- 


mówienia tegoż samego mówcy do 5 
: minut. W dyskusji nad poprawką Mar- 
szałek może zapowiedzieć, że dwu- 
krotnie temu samemu mówcy głosu 
nie udzieli. 


. 


Art. 18. 
Jeżeli liczba mówców przekracza 
10, Marszałek r'na prawo po dziesią- 
tej przemowie zarządzić wybór m6w- 
ców jeneralnych za i przeciw, o ile 
Sejm nie uchwali, że pragnie wy:;łu- 
chać dalszych mówców. Gdyby zapi- 
sani mówcy nie mogli wybra
 mów- 
ców jeneralnych - wyznaczy ich Mar- 
szałek z pomi«:dzy zapisanych. 
Art. 19. 
Po wysłuchaniu 10 mówc6w za 
Marszałek może ograniczyć czas trwa- 
nia dalszych przemówień według swe- 
go uznania, zależnie od ważności 
sprawy i stanu dyskusji. nie dalej jed- 
nak, niż do 10 minut, o ile Sejm nie 
uchwali każdorazowo inaczej. 


Art. . 20. 
Przemówienie, trwające dłużej, nil 
godzinę, Marszałek ma prawo ograni- 
czyć do oznaczonego przez siebie ter- 
minu. 


Art. 2 t. 
W czasie rozprawy mogą hyć zgła- 
szane poprawki do wniosku w ten 
sam sposób, jak i wnioski samodziel- 
ne. Marszałek poddaje je pod dysku- 
sję w czasie, który uzna za stosowny; 
poprawki muszą być głosowane przed 
wnioskiem 
V1wnym. Poprawka. do 
której zgłoszono poprawki, jest trak- 
towana. 
ak wniosek gł6wny. 


Ąrt. 2.2. 
Poprawki mogą być jedynie zgła- 
szane w trojakiej formie: I) wykreśle- 
nie, 2) dopisanie, 3) zastąpienie skre- 
ślonych wyrazów. 
Art. 23. 
Po wyczerpaniu listy mówcÓw, 
wzgl
dnie po przemówieniach mów-
		

/Vilniana_034_04_023_0001.djvu

			. 
pos!eQ.z ellie z dnia lute
o i 922- r. 


ców jeneralnych, otaz po ostatnieOl 
słowie sprawozdawcy lub wniosko- 
dawcy -..l Marszałek ozmijmia, że 
przystępuje do glosowanIa. poczem 
juf . nikomu głos do rozpraw nad. 
przedmiotem udzielony być ńie mofe. 
Art. 24. 
O g
os poza porządkiem 
 dZle;l- 
nym zgłaszać się należy na piśmie 'J 
sekretarza, prowadzącego listę mów- 
cOw. wszakże w razie nagłej kOr1iecz- 
. ności. albq dla postawienia w paru 
słowach wniosku formalnego. wolno 
. prosić o głos poza por ządkiem dzien- 
nym i stawić wnio!'ck formaln}'1 \Jstnfc 
i z miejsca. Wolno też poza porząd- 
kiem dziennym z mIejsca przemawiać. 
Mówcy, zabierającemu głos. poza 
porządkiem dziennym. wolno prz('ma- 
wiać najwyżej przez S minut, I 
Art. 25. 
Wnioski formalne mogą być: 
a) .o zamknięcie dyskusji. 
b) O przejśdt: do porządku Jzicn. 
c) O przcrwanie dyskusji. · 
d) O odesłanie do kom isii. 
c) O odroczenie dyskusji. 
f) O głosowanie bez dyskusji. 
g) O glosowanie w całości en bloc 
h) o zmian!; porządku dzienneg o 
i) Do prowa'dzenia obrad. 
k) O przywołanie do'porządku. 


-; 



 , Art. 26. I 
Na żądanm t Marszałka . wnios;k . 
formalny musi być, J
odany na piśmie. 
. -. 
Art. 27. _ 
Wniosek formalny Marszałek może 
POdać Sejmowi do rozstr1ygni
ci8 w 
chwl1l. przez siebie za stosowną uzna- 
nej, mc później wszakże, niż po 
ukończeniu -rozpraw nad wnioskiem. 
b
dącym na porządku dziennym, a 
przed jego głosowaniem. 


1114 


- . '-J' 


Art. 28. 


... 


.. _SeJm rOzstrzyga o postawionyP1 
wniosltl formalnym bez rozpraw po 
wysłuchaniu wnioskodawcy. -- eWen- 
tualnie jednego mówcy przeciw \ oraz 
Jednego za. Wniosek formalny" raz 
.Odrzucony,. nie Q10źe być w ciągu tej 
samej rozpraw¥.. stawiar1y ponowrie. 
u A - t 
O-.i- 
- r..::;" 


I , 


Wniosek 6 "zamknlęciu dyskusji 
poddaje . Marszałe
 . pod głosowanie 
zaraz po ukończćniu przemówienia, 
w ciągu którego został zgłoszony._ 
"1 (". 
ft. 30. 


. 1 ,I S1(! 
Sejm mqie lIchwalić nagłość da- 
liegb wnipsK.u.,a propozycję 12 
posłów., Ządan:.; nagłości winno być 
przedstawione Marszałkowi na pi 
 ie 
wraz z załączeni
m motywóW. 
. . 
l h.j\rt. 
1: . ol, 'I 
 
Sejm decyćłLJje ćJ nagłości po wy- 
czerpaniu porządku dzi"ennego. przed 
uchwaleniem 'porządku dziennego na- 
stepne"go posiedzenia. po wysłuchaniu 
nie wl
cej, niż jednego przemówienia 
za nagłością. i jedne o, prz
i
. I' 
i A t' 
 . i ł łI 

 r..... 
MatsZarek jest iedynym stróżem 
'prawidłowości obrad i jedynym' -upo. 
waznionym do wykładni ninfejśzego 
reg.ulaminu.- W sprawach. dotyczących 
sposOhu prowadzeni
 obrad. niewska- 
zanego wyraźnfe w regulamlnie , Mar- 
"szałek sarn. razstrzyga ostate-cznie. 
";l l : "'1.. ł 
o o ." '''1 "Art. 33. : 
I' 

 un 


 . Sejm może na wniosek, poparty 
prze! 15 posłów. uehwa1ić następuiłł- 
re skr6cenie- postępowania formal- 
ńego
 . 
- , 
a) dopuszczenie . natychmiastowej 
rozprawy bęz odesłania do komisji. 
b) wyznaczenie 'komisjl terminu-łłO 
przedłoienia sprawo7.dnnifl. ł.. 
.
		

/Vilniana_034_04_024_0001.djvu

			1,15 
...... 00;...__ ____
 


1 ,posiedzenie z dnia lute J,( o 1922 r. 


l;t6 


}.. rt. 34. 
. Interpelacje, ;kiercwane dc T. K. 
R., winny być podpisane przynajmniej 
przez 10 posłów. Po .otrzymaniu In- 
terpelacji Mars
ałek kcmunikuje ją 
Prezescwi T. K. R., poczem odsyła do 
właściwej Komi
ii. 
T. K. R. przez swe£o przedstawi. 
ciela .obowiązana jest udzielić wyjaś- 
nień w prz
chl2u dni 14.tu od chwili 
otrzyma":a inter Jelacji, w przeciąau 
z; 
 5 tim obo .viązana jest .określić 
dut( o' 
'ł-J\"!edzi. Odpowiedź na inter- 
pelację .as ..puje na posiedzeniu wła- 
..::iwej .(omisji. Komisja maże przy- 
.:,ać odpowiedź do wiadomości lub jej 
nie przyjąć i ustala dalszy sposób 
oastł;:Jcwania, względnie przenasi spra- 
"e nd plenum. 
. 
Art. 35. 
Głosowanie odbywa się przez pow- 
stanie z miejsc. Jeżeli jeden z człon- 
k6w urzędującego prezydjum pada w 
"ątpliwość wynik głcsowania, to Mar- 
szałek zarządza obliczenie głosów przez 
sekretarzy i .oznajmia wynik głasa- 
wania. Podczas .obliczenie głos6w pc- 
seł, wstrzymujący się od głosowania, 
.opuszcza salę. 
Art. 36. 
Wniaskl o głosowaniu imlennem 
wymagają poparcia przynajmniej przez 
20 pesł6w, wyrażonegc przez powsta- 
nie i winny być zgłaszane przy zam- 
!mleciu dyskusji przed wezwaniem do 
. 
osewania. Imienne głosowanie od, 
t ywa sic: w spos6b następujący: Mar- 
s7.ałek wzywa posłów do zajc:cia miejsc. 
Sekretarze .odbierają .od pesłów kart- 
ki I wrzucają je de urn. Na kartkach 
pisze się nazwisko głosującego posła 
oraz wyrazy: ..tak- lub "nit.. Po ode- 
braniu kartek Marszalek ogłasza glo- 
sowanie za skańczone. Sekretarze 
.obliczają głasy, a Marszałek .obwiesz- 
cza Sejmowi wynik głosowania. Naz- 
wiska głcsujących pasłów .oraz, jak 
głosowali, umieszcza si
 w stenogramie. 
Art. 37, 
Głcs.owanie tajne poza wyborami 
jllt niedopusz'CEalne. 


. 


Art. 38. 
Celem przygetawania przedmiotu 
obrad Sejmawych ustanawia Sejm dla 
pcszczególnych spraw Kemisje. Komi- 
sje mają sic: składać niemniej, nit z 
15 pcsł6w, wybranych według klucza, 
odpcwiadającego sile liczebnej grup 
poselskich. 


Art. 39. 


Komisje wybierają przewodnicz,- 
cego, jego zastępcę, sekretarza .oraz 
sprawozdawc6w, pr.otekułują sweje 
obrady i ewentualnie sprawozdania 
składaj, Sejmowi. 
Art. 40. 


Zebrania Komisji są prawomocne 
w obecno
cI paławy członków I uchwa- 
lają zwykłą większością głesów. Re- 
gulamin Sejmewy abawiązuje .odpo- 
wiednio I Komsję. 
Art. 41. 
Na zebraniach Kamisji mogą być 
obecni bez prawa głosu także posło- 
wie do niej niewybrani. Marszałek lub 
jego zastep
a i przedstawiciele T. K. 
R. magą brać udział w .obradach Ka- 
misji bez prawa głosowania. W razie 
petrzeby Komisja może uchwalić taj- 
ność obrad z wykluczeniem posl6w,. 
niebedących jej cdonkami. 


Art. 42. 


Komisje mają prawa wzywać na 
swoje posiedzenia pasłów .oraz przed- 
stawicieli władz rządowych i rzeczo- 
znawców z gł.osem doradczym. 


Art. 43. 
Posłowie są obowiązani brać 
udział we wszystkich obradach i pra- 
cach Sejmu, a także przyjmawać wy- 
bór de Komisji lub jakiejkclwiek in- 
nej funkcji, przez Sejm im w zakre- 
sie jego prac powierzonej. Poseł ma 
jednak prawe żądać zwolnienia ad 
wyboru, jeżeli już do dw6ch Komisji
		

/Vilniana_034_04_025_0001.djvu

			1/11 

 


-ł _posiedzenie z dnia 1 I l!!.e go -1 92 
 r. 
.. 


I/
 
. 


został wybrany, albo z innych waż- 
nych i uzasadnionych powodów, o 
cz
m Sejm bez rozprawy rozstrzyga. 


Art. 44. 
Urlopu do dni trzech udziela Mar- 
szałek, który' podaje to do wiado. 
mości Sejmu. 
Urlopu na czas dłuższy może 
udzielić Sejm bez rozprawy. 
W razie choroby poseł ma obo- 
wiązek bezzwłocznie usprawiedliwić 
swą nieobecność przed Marszałkiem, 
który podaje to do wiadomości Setmu. 
Art. 45. 
Nieusprawiedliwiona nieobecność 
w Sejmie, trwająca dłużej, niż przez 
2 plenarne posiedzenia z rzędu, po- 
ciąga za sobą utratę diet, przypadają- 
cych na cały czas nieusprawiedliwio. 
nej nieo
ecności. 
Art. 46. 
Posłowie otrzymują djety w wy- 
sokości 17.500 mk. tygodniowo, płat. 
nych z góry. Djety przypadają za cały 
czas trwania sesji, przyczem część t y- 
. godnia uważa się za cały tydzień. 
Posłowie, wybrani z poza Wilna, 
otrzymują ponadto 10,000 mk. jedno- 
razowo tytułem zwrotu kosztów po- 
dróży. 
Marszałek pobiera djety w pod- 
Wójnej wysokości. 
Art. 41. 
Marslałek ma prawo przywołać 
posła do rzeczy, jeżeli zbaczał od 
przedmiotu obrad, lub do porzqdku za 
niewłaściwe wyrażenie się lub zacho' 
Wanie. Przy drugiem upomnieniu 
Marszałek zwraca uwage, za trzeciem 
uPOmnieniem mówca traci głos. 


Art. 48. 
Posła, umyślnie zakłócającego po- 
rządek obrad, mote Marszałek po 


wyczerpaniu środków, wskazanych 
wart. 41, wykluczyć z bieżąceeo po- 
siedzenia Sejmu. Wykluczony musi 
natychmiast opuścić gmach Sejmowy. 
W razie niepodporządkowania się 
zarządzeniom poseł mote być usu- 
nięty z sali obrad na rozkaz Mar- 
szałka. 


Art. 49. 
Marszałek ma prawo wykluczyć 
posła na czas do trzech posiedzeń. 
Na wniosek Marszałka Sejm może 
wykluczyć posła aż do dwóch tY2odni. 
Art. 50. 
W)'kluczony traci prawo do po- 
boru djet, przypadających. na czas 
wykluczenia. 


Art. 5 t. 


Marszałek może zarządzić oprói- 
nienie galerji, o ile publiczność za- 
kłóca porządek. 
Art. 52. 
Prawo wstępu na salę podczas po- 
siedzeń mają tylko posłowie, Prezes 
T. K. R., lub osoba, przez niego upo- 
ważniona i funkcjonarjusze Sejmu. 


. 


Art. 53. 
Władzę policyjną na terytorjum 
Sejmu wykonywa wyłącznie Marsza- 
łek przez funkcjoł:\arjuszów Sejmu 
i komendanta Straży, którego sam 
mianuje. 
Do czasu utworzenia Straży pełni 
służbę bezpieczeństwa oddział wojska, 
oddany do rozporządzenia Marszałka. 
Art. 54. 
Z każdego posiedzenia Sejmu wi- 
nien być sporządzony protokół oraz 
stenogram. 
Teksty wniosków i interpelacji, 
wniesionych zgodnie z regulaminem, 
bądź w całości, bądź z tytułu ogło- 
szonych w Izbie, stają się czdci" 
składową obrad tego posiedzenia, na 
którem zostały zgłoszone.
		

/Vilniana_034_04_026_0001.djvu

			1/19 


1 
iedzenie z dnia 1 lutego 1922 r. 
, = . 


1,'20 

-==. =. 


Senjor Ksiądz Arcybiskup Hry- 
niewicki. 
W sprawie regulaminu głos ma 
p. ZaSZłowt. 
. 


. 


P. Zaszto" t. 
Wysoki Sejmie! W imieniu Klubu 
Poselskiego P. P. S. zgłaszam wnio- 
sek nadania artykułowi 3... Regulami- 
nu brzmienia nastepującego (czyta): 
"Interpelacje, skierowane do Tymcza- 
sowej Komisji Rządzącej, winny być 
podpisane przynajmniej przez 10 
posł6w. 
Po otrzymaniu interpelacji Marsza- 
łek komunikuje je Prezesowi T. J{. Rz. 
z zapytaniem, kiedy T. K. Rz. zechce 
udzielić wyjaśni
ń. Po otrzymaniu od- 
powiedzi, a w każdym bądź razie nie 
później, niż w ciągu dni 14, Marsza- 
łek umieszcza interpelację w porządku 
dziennym. Dyskusja następuje w wy- 
padkach, w których Sejm uzna jej 
potrzebę. Sejm przyjmuje odpowiedl 
do wiadomości lub jej nie przyjmuje." 
(Mówi): Niezależnie od" tego stawiam 
poprawke do Art. 39 w sensie skreś- 
lenia słowa "ewentualnie'" nadając mu 
brzmienie następujące (Czyta): "Ko-' 
misje wybierają przewodniczącego, je- 
go zastępCJ;, sekretarza, oraz sprawo. 
zdawców, protokółują swoje obrady i 
sprawozdania składają Sejmowi". 
Senjor Ks. Arcybiskup Hrynie- 
wkki. 


Głos ma poseł Cho,niński. 
P. Chomiński. 
W imieniu Klubu Odrodzenia po- 


pieram tę poprawkę, stawioną wspól- 
nie z P. P. S. 


Senjor Ks. Aicybiskup Hrynie' l 
wieki. 


Głos ma p. Małowieski. 


P. Małowieski. 


L uwagi na - to, że regulamin, nam 
przed
tawiony, ma obowiązywać tym- 
cza30WO stawiam poprawkę nastę- 
pującą: 
"Regulamin, odczytany przez Se. I 
kretarza, Sejm przyjmuje jako tym- 
czasowy. Załączone poprawki zostaną 
rozpatrzone w Komisji Regulamino-' 
wej, . która ułoży projekt regulaminu 
w ostatecznej formie-. 
Senior Ks. Arcyhlskup Hrynie- 
wiek; 


Poddają wniosek posła Małowies- 
kiego, jako najdalej" idący pod głoso- 
wanie. Proszę posłów, którzy zgadzają 
się na ten wniosek, aby zechcieli 
powstać. Większość. Wniosek przyjęty. 
Porządek dzienny dzisiejszego- po- 
siedzenja jest wyczerpany. Następne 
posiedzenie odbędzie sie w piątek o 
godz. S.tej po poł. I 
Prosiłbym p. p. Posłów, aby wy- 
brali na następne posiedzenie na 
pa;ewodniczącego kogoś młodszego i 
zdrowszego o dem nie. 
Rezygnuję z godności przewodni. 
czącego a za zaszczyt powołania mnic 
na to stanowisko serdecznie dziękuję. 


Zamykam posiedzenie. 


(Koniec posieclzmia o If. l-rj m. 20).
		

/Vilniana_034_04_027_0001.djvu

			Sprawozdanie stenograficzne 
z 2 p o
iedzenia Sejmu Wileńskiego 


... 


I 
Z dnia 3 lutego 1922 roku. 
(Redakcja urzędowa). 


.,. 


. ./ 
T R E S c: 


lam 


Jam 


wicza ..... . . . 


., 


eza i Małowieskiego na wicemar- 
szałkó\\ ........ 
Wybór Komisji Weryfikacyjnej. 
,. Politycznej .. 


5 


Gbjęcie przewodnictwa przez p. Falc, 


GłOSOW8tlie na. marszałka. . 


4 


.. 
 
, 
I} 


WYb6r p. Lokuciewskiego na marszałka 4 


,. 


.. 


Regulaminowej . 


9 


. r 


Wybór p.p. Krzyżanowskiego, Fedorowi- 
. 


Naznaczenie następnego posiedzenia' ,. 111.. 


.... 


, 



 


..ł... 


\VYDAWNICT\ Vn" KS IĘGARNI JÓZ:
FA ZAWADZKIEGO W WI L NI-E.
		

/Vilniana_034_04_028_0001.djvu

			1113 


2 posiedzenie z dnia 3 lutego 1922 r. 


114 


Senjor Ks. Arcybiskup Hrynie- 
wiekI. 
Mam zaszczyt oznajmić dziś Panom, 
że tak zaszczytną godność przewodni. 
cZllcego w tej chwili składam w ręce 
Pana Falewicza. 


(P. Falewicz obejmuje przewodnictwo). 
Senjor p. Falewlcz. 
Na porządku dziennym dzisiejszego 
posiedzenia są sprawy następujące: 
Wybór Marszałka. wybór trzech wice- 
marszałków. wybór sześciu sekretarzy. 
Wybór Komisji Regulaminowej, wybór 
Komisji Weryfkacyjnej. i wybór Ko- 
misji Politycznej. 
Przystępujemy do wyboru Mar- 
szałka. Pan Sekretarz będzie łaskaw 
odczytać odnośny artykuł regulaminu. 
Tymcz.Sekret. p. Zalewskl.	
			

/Vilniana_034_04_029_0001.djvu

			_.!!/5 


. 


11/6 


.

p
si


e
!e _
 d!1 ia 3 lu tc
 o 1922 r. 


Senjor p. Falewicz. 
/ 
Głos ma p. Abramowicz. 


le 
I- 
I- 
u 


I Mnie się zdaje. że wniosek p. 
Przewodniczącego jest mylny, bo w 
artykule regulaminu; odczytanego po- 
przednio, powiedziano jest, iż jeżeli 
przy pierwszem głosowaniu nikt nie 
otrzyma absolutnej większości głosów, 
W
wczas odbywa się głosowanie po- 
między 3 ma kandydatami, którzy 
otrzymali największą ilość głosów. 
Wobec tego trzeba przeprowadzić gło- 
sowanie między trzema kandydatami. 
(Głosy: Słusznie). 


P. Abramowicz. 


.r 
I- 
I- 


Senjor p. Falewicz. 
. A więc głosowanie odbędzie się 
nie pomiędzy dwoma, a pomiędzy 
trzema kandydatami. 
Zarządzam przerwę na 10 minut. 


,- 


1- 


i- 

 - . 


(Przerwa o g. 6 m. 15). 


? 
D 
g 
1- 


(Wznowienie posiedzenia o g. 6. m. 2.5). 
Senjor p. Falewicz. 

rzystępujemy do drugiego głoso- 
wanaa na marszałka pomiędzy p. p. 
ŁOkuciewskim, Bańkowskim i Wędzi a- 
golskim. Pana Sekretarza proszę o 
Odczytanie listy posłów. 
(Tym cz. 
ekretar' p. Halko czyta 

ę. Posłowie oddają głosy. Po ob- 
hczeniu głosów). 
Wynik drugiego głosowania jest 
następujący: p. Bańkowski otrzymał 44 
głosy, p. Łokuciewski otrzymał 34 
g:osy, p. WędziagoIski otrzymał 27 
20sów. Wobec wyniku głosowania 
Według regulaminu musimy głosować 
P k 
 raz trzeci pomiędzy p. p. Bańkow- 
s Im i Łokuciewskim. 
(Głosy: Prosimy O przerwę). 


.f 


I. 


r. 


a 


ł 
li 


, 
. 
ł 


Senjor p. Falewicz. 
Ogłaszam przerwę 5 minutow;a. 
(Głosy: Prosimy o dłuższą przerwę). 


Zarządzam przerwę na 10 minut. 


Przerwa o g. 6 m. .S.5. 


Wznowienie posiedzenia o g. 7 m. 10. 


Senjor p. Falewicz. 
Przystępujemy do trzeciego ełoso- 
wania na marszałka pomiędzy p. Ło- 
kuciewskim i p. Bańkowskim. 
Proszę pana Sekretarza o odczy- 
tanie listy posłów. 
(Tymcz. Sekretarz p. Zalewski od- 
czytuje listę posłów. Posłowie oddaj,. 
głosy). 
(Po obliczeniu głosów). 
Wynik trzeciego głosowania jest 
następujący: p. Łokuciew5ki otrzymał 
58 głosów, p. Bańkowski 45 i dwie 
kartki białe, wobec tego p. Łokuciew- 
ski jest wybrany na Marszałka. (Okla- 
ski na lewej stronie Izby). 
Zapytuję p. Łokuciewskie20, czy 
przyjmuje wybór? 
(P. Łokuciewski: Przyjmuję). 
Proszę p. Marszałka o objecie 
przewodnictwa. 
Przewodnictwo obejmuje Marsza- 
łek p. Łokuciewski. 


Marszałek. 


. Dziękuję za zaufanie, jakiem mnie 
Panowie obdarzyli. Nie wątpie, że ob- 
rady Sejmu będą rzeczowe i że wy- 
nik jego prac niezawodnie odpowie 
woli ludności, a wszystkie. postano- 
wienia jego pńjdą na pożytek Nlrodu
		

/Vilniana_034_04_030_0001.djvu

			II I 


2 posiedzcnie z dnia 3 luteł!.o 1022 r. 

,...::

-_ -::: - 
 -- - - - ..::;:, - - - =:E:..- = - .. - -- - -- =.:::::;:::.- 


11/8 


chwałę naszej wolnej, niepodlcgłcj 
zjednoczonej Ojczyzny. - 


Oswiadczam, że powierzoną mi 

odność będę piastował bezstronnie, 
a nie wątpię też, że Panowie ułatwią 
mi to trudne zadanie, które na mnie 
włożyli. (Oklaski). 


Zarządzam przerwę 20 rTi1łlUtOWą. 


(Przerwa o g. 7 1T.1. 45). 


(Wznowienie posiedzenia o g. Hm. 10). 


Marszałek. 


Wznawiam posiedzenie. Przystę- 
pujemy do następnego punktu po- 
rządku dziennego. Zarządzam wybór 
trzech wicemarszałków. Głosowanie 
odbywa się za pomocą karlek. Prosz£' 
p. Sekretarza o odczytanie listy po- 
słów. 
(Tym cz. Sekretarz p. Zalewski odczy- 
tuje listę posłów. Posłowie oddają 
głosy). 


(Po obli:zeniu). 
Prosze Pana Sekretarza o odczy- 
lanie wyniku głosowania. 


Tymcz. sekretarz p. Halko. (czyta). 
Wynik głosowania następujący: 
p. Krzyżanowski otrzymał 100 gł.i 
p. Fedorowicz-97, .p. Małowieski- 
94, ks. Swierkowski-2, p. Engiel-2, 
ks. Maciejewicz-2, p. Ostrowski-2, 
p. Przybyłko-2, i p. Hałko-2. 
Wobec tego zostali wybrani na 
wicemarszałków: p. p. Krzyżanowski, 
Fedorowicz iMałowieski. 


Marszałek. 


Przystępujemy do wyboru 6 se- 
kretarzy. P. S
kre.tarz zechce bdczytać 
listl; posłć\' 
,. 


(Tymcz. sekretarz p. Zalewski od- 
czytuje listę posłów. Posłowie oddają 
głosy). 


(Po oNieleniu). ' 


Marszałek. 


Proszę p. Sekretarza o odczytanie 
wynikl' głQsowania. 


Tymcz. Sekretarz P. Zaiewski. 
Wynik glosowania jest następujący: 
ks. Swiekowski-94 gł, p. Engiel- 
93 gł., p. Marcinkowski-91 gł., p. 
Ostrowskl-92 gl., p. Hałko-93 gł., 
p. Przybytko-93 gł., pustych kartek 
było 4. 


Marszałek. 


Proszę ks. Swierkow5kiego i p, Przy- 
bytkę o objęcie urzędowania, jako 
sekretarzy. 
(Kś. Swierkowski i Przyhytko obej- 
mują urzędowanie). 
Obecnie przystępujemy do wybo- 
rów komisji POlitycznej, Regulamino- 
wej i Weryfikacyjnej. Do każdej ko- 
misji trzeba w
lbrać 15 kandydatów. 
Proszę o składanie kartek od razu do 
trzech komisji. 
(Sekretarz ks. Swicrkowski odczy- 
tuje listę posłów. Posłowie składają 
głosy). 


Marszałekr · 
. 
Przystępujemy do obliczenia gł 
sów). 


(Po obliczeniu głosów). 


Marszałek: 


I 
.' 
I 


Niniejszem ogłaszam wynik gło- 
sowani
 
Do I(omisji Weryfikacyjnej zostali 
wybrani: P. Czarnowski, p. Harnie- 
wic?, p. Falewicz, p. Kardis, p. Zmit-
		

/Vilniana_034_04_031_0001.djvu

			11/9 
=---' 


, 11/10 


2 posiedzenie z dnia ą luteg o 1922 r. 



 ---- 


rowicz, p. Orechwo J p. Siuchta. p. Za- 
lewski. p. Biernacki. p. Grabowski, 
p. Marcinkowski. p. Jozanis, p. Wę- 
dZi
golski. p. Przewłocki, p. Helman 
P:. Trapszo, p. Piłsuds_ki. p. Ba- 
g!nski. 


. 
Do Komisji Politycznej zostali wy' 
brani: p. Zwierzyński. p. Brzostowski. 
ks. Moroz, p. Jasiński. ks. Olszański. 
ks. Maciejewicz. p. Szadurski, p. Abra- 
mowicz. p. Małowieski. p. Janikow:- 
ski. p. Marcinowski. p. Zalewski. p. 
N
sbaum, .p. Krzyżanowski. p. Stanie- 
('ICZ, p. Chomiński, p. Mickiewicz Ste. 
an, p. Zasztowt. Wszyscy otrzymali 
po 94 gł, z wyjątkiem p. Szadur- 
skiego - 91 głos, p. Janikowskie. 

o - 93 
ł.J ks. Maciejewicz - 93 gł. 


Do Komisji Regulaminowej zo-.. 
stali wybrani: Ks. Maciejewicz. p. Ja- 
siński. p. Lisowski. p. Brzostowski. ks. 
Moroz, p. Szadurski. p. Kłyszejko. p. 
Rutkowski, p. Uzimbło; p. Nusbaum. 
p. Ostrowski, p. Kulesza Bronisław, 
p. Krzyżanowski. p. Mickiewicz Anto- 
ni, p. Karnicka. p. Adamowicz. p. Abra- 
mowicz. p. Bagiński. 
Następne posiedzenie odbędzie sil; 
jutro o godz. S-ej wieczorem. 


. 
Prócz tego o godzinie II-ej rano 
w lokalu Konwentu Seniorów odbę- 
,dzic się posiedzenie Komisji Re
ula- 
minowej. 


... 


" 


Zamykam posiedzenie. 


(/(oniec posiedzenia o godz. 9 1/1. 45 wiecz.). 


. 


, 


I 


.
		

/Vilniana_034_04_032_0001.djvu

			I 


. 


. 


. 


. 
 


.
		

/Vilniana_034_04_033_0001.djvu

			,. 


1 

 ł.) iJ ł -t. 


."su 


t 


E\m 


, 
Sprawozdanie stenograficzne 
z 3 posiedzenia Sejmu Wileńskiego 
z dnia 4 lutego 1922 roku. 
(Redakcja urz
dowa). 


----:.-- 


1f-ła'1N 


T R E Ś Ć: 


... 
UIIt Prelesa T. K. Rz. p. Meysztowiaa 
w sprawie dekretów . . . . .. 3 
Telegramy powitalne . . . ! 
. . . . 3-5 
Wnioski Klubu Zespołu Stronnictw Ugru- 
powan Narodowyc;;Jt w sprawie hoł- 
dów . . . . . . . :. . . . .. 6 
Wniosek Klubu P. S. L. w sprawie hoł- 
du Naczelnikowi Panstwa Piłsud- 
skiemu . . . . . -. .'. .. 7 
Wnfoaek Klubu Demokratów w sprawie 
- hołdu Gen. Żeliiowlikiemu . . . . 'If 


I' I. 


\ ,,, 


.J .. 
I:) 


t, 
.
 
 
Wniosek Zespołu w sprawie włączeniaZie-, ! 
mi Wilenskiej do Rzplitej Polskjęj 8 
Wniosek Rad Ludowych w sprawie Fosu 
Ziemi Wilenskiej . : . . .. . . 
 1b 
Wniosek P. S. L. i Demokratów. . 
 .' 12 
Wniosek P. P. S.
' . 0. . . . . . 14 
Wniosek .Odrodzenia- . . -..: .. .O
 18 
 
Wniosek "Odrodzenia-Wyzwolenia'" . . 15 
Wybory do Komisji InterpelacyjneJ ,rr.. .18 
Depesza powitalna oli NaczelnikaPatlstw 
 
tfY t {)I. :. , 
Q -, "tło . 
n 
 
<# '1 


)t 


- 
.b I 
'U)l1 ! 


'( 


l' - 



i\ 
't t 


IJ 


J 


. 



 


II 


'(lJ l' 4'" i 'a. .41 
 al 
 


... 


lI" 
J 1
' (' 
'}! 't n,,'. 
'"Ib! 


.!J1:{ . 
t.. 


............... _ . J 
WYDAWNIC_TW9 K&JĘG NI JÓZEFA ZAWADZKtEGO w WILNIE. 
a II", vą · ft 
1.1t '. ,"W.. .) rr um. - 


"'--
		

/Vilniana_034_04_034_0001.djvu

			"1/3 


3 posiedzenie z dnia 4 lutego 1022 r. 


111/4 


I 


Marszalek. 
Otwieram posiedzenie. Protokół 
1-ego posiedzenia leży w biurze Sej- 
mowem do przejrzenia. Jako sekre- 
tarze za"iadają dziś p. p. Mardnkowski 
I PrzYIJy'tko. 
Zawiadamiam Wysoki Sejm. te 
Prezes Tymczasowej Komisji Rządzą- 
cej p. Meysztowicz nadesłał do Pre- 
zydjum Sejmu wykaz wszystkich de. 
kretów. wydanych przez generała 
e- 
ligowskiego . i przez niegOJ wraz z 
pismem treści .nastc;pująceJ: (czvta) 
.00 PrHydjum Sejmu Ziemi Wileń- 
skiej: Sejmowi Ziemi Wileńskiej skła- 
dam dekrety Naczelnego Dowódcy 
Wojsk Litwy Środkowej oraz dekrety 
moje - wszystkie ogłoszone w"Dzien- 
niku Urzędowym" T. K. R. od dn. 17 
listopada 1920 r. do dn. 31 stycznia 
1922 r. Dekrety dalsze podpisane 
przezemnie przed dn. 1 lutego 1922 r.. 
a bc;dące jeszcze w druku, zgłoszone 
lostaną w nastc;pstwie". 
Otrzymaliśmy następnie depesze 
powitalne. Proszę p. Sekretarza o 
odczytanie ich. 
Sekretarz p. Marcinkowskl (czyta): 
Wybrańcom Ziemi Wileńskiej o
az 
pow. Brasławskiego i Lidzkiego. prze- 
syłamy serdeczne pozdrowienia. Wyra- 
żamy pragnienie jak najrychlejszej 
współpracy dla wspólnej Matki Oj- 
czyzny. Marszałek Sejmu Ustawodaw- 
czego Trąmpczyński. (Oklaski). 
Panu Przewodniczącemu Sejmu 
Wileńskiego. 
Wysokiemu Sejmowi WileAskiemu. 


powołanemu do powzięcia uchwały o 
historycznem dla Wilna i Wileńszczyz- 
ny znaczeniu. stwierdzenia wobec świa- 
ta istotnej woli ludności, składa wyra- 
zy hołdu Senat Uniwersytetu Stefana 
Batorego. 
Z rektoratu Uniwersytetu Stefana 
Batorego w Wilnie. 
( - ) W. Stanfe1ficz Rektor. (Oklaski). 
Pan Marszałek Sejmu Wilno. 
Sercem i duchem z wami związa- 
ny przesyłam w. dniu rozpoczecla 
obrad Sejmu gorą
e tyczenia. by Wa- 
sze obrady pokierowały losem Wileń- 
szczyzny ku jej dobru, ku pomyślne- 
mu rozwojowi ducha i kultury polskiej. 
ku szczęściu Polski. Michał Siedlecki. 
pierwszy rektor Wszechnicy Wileńskiej. 
(Oklaski). 


Sejm. Wilno. 
Senat Akademji Górniczej w Kra- 
kowie składa hołd Sejmowi I wyraża 
pewność. że zamanifestuje wobec ca- 
łego świata niewątpliwą polskość li- 
twy Środkowej. (Oklaski). 
Di
te Wilno POlogne. 
Loin du pays heureux je presente 
mes hommages a' la Di
te du terrain 
paternel. Colonel Bobicki. (Oklaski). 
Arcybiskup Hryniewicki. Wilno. 
Polskie społeczeństwo Lwowa 
wszystkich partii. zgromadzone na 
odczycie Towarzystwa ..Rozwój- śle 
.,ru)' hołdu i pozdrowienia Sejmowi
		

/Vilniana_034_04_035_0001.djvu

			I 


_111/5 


3 
edlenf. _ a'a 4 I
 .!'2,2-!. __ 


! II 

 


Orzekającemu Ziemi Wileńskiej f tłsk- 
nie a z pełną wiarą oczekuje wcielenia 
Wilna do Polski. Prezydjum "Rozwoju., 
Weyde, KrzysztofQwicz, Pola. (Oklaski). 
WilnQ. Prezydjum Sejmu Wi
ós iego. 
ł 
Magistrat miasta Włodzimierza 
Wołyńskiego w dniu otwarcia Sejmu 
Ziemi Wileńskiej zasyła życzenia, aby 
Ziemia Wileńska, jak również i Ziemia 
Wołyńska, po półtorawiecznem odcie- 
ciu od pnia ojczystego na wieki połą- 
Czone były w jedną całość pod sztan. 
darem Orła Białego. Szczc;:ść ł3aże 
pracy 
zej W tym kierunku. 
Burmistrz Bolądz, wice-burmistrz 
Petlara, ławnicy Szurowski, Morgeo- 
sztejn, Turkowicz. (Oklaski). 
Wilno, Sejm. 
Akademicy, zrzeszeni w .KoJe Wil- 
nian" w Warszawie, witają rodaków. 
zgromadzonych w ognisku woli naro- 
du i ufają, że prace, rozpoczetą pod 
sztandarami Orła Białego, będą mogli 
kontynuować po ukończeniu studjów 
dla dobra ziemi rodzinnej w zespole- 
niu zNajjaśniejszą Rzeczyposplitą 
POlską. (Oklaski). 
Sejm, Wilno. 
, Koło Akademickie Kresowców 
Wschodnich w Warszawie wita gorąco 
w dniu otwarcia Wysoki Sejm jako 
Wyraz woJi narodu polskiego, związa- 
nego duszą i krwią z tą ziemią. (Oklaski). 
Marszalek. 
Panowie posłowie pozwolą, te w 
porozumieniu z Prezydjum odpowiem 
na wszystkie powitania. 
Stawiam ten wniosek na głosowa- 
nie. Prosze p. p. posłów. którzy są za 

IJ) wnioskiem. aby powstali. (Wlf:- 
sZOść). Wniosek przyj
ty. 
Próa tego od S,du Kasacyjnego 
.1 QeneralQe
o Komi
arza wyborczea o 
YiłJłyl).ł, pi.ma wIprawie nadui f 
. " . . 


ł 


I. 


l- 
a 


j- 


:e 
n 


'a 
la 
le 
vi . 


wyborczych w dwóch wypadkach. 
Pisma te skierowuje do Komisji We- 
ryfikacyjnej. 
Następnie wpłynęły wnioski Klu- 
bów Poselskich w sprawie powziecia 
pewnych uchwał przez Sejm. Pierwszy 
wniosek Klubu Zespołu Stronnictw 
i Ugrupowań Narodowych. 
Głos ma p. Zwierzyński. 


P. 
wierzyńlkl. 
Składam wniosek Klubu Zespołu 
Stronnictw i Ugrupowań Narodowych 
hołdów. (Czyta). lO Wysokie Zł!roma- 
dzenie uchwalić raczy.' Sejm Wileń- 
ski, dając wyraz powszechnym uczu- 
ciom ludności Ziemi Wileńskiej, składa 
powinny hołd: 
ofiarnej walce przeszłych pokoleń, 
toczonej w obronie wiary, wolności 
i niepodległości Narodu oraz całości 
Rzeczypospolitej; 
męczeńskim trudom i poświ«:ceniu 
wiernych synów Ojczyzny, którzy po- 
legli w bojach, lub spoc
eli w dale- 
kich ziemiach wygnania; 
zasłudze i wytrwałej pracy tvch 
wszystkich, co oświate, kulture i cnoty 
w Narodzie szerzyli; 
męstwu i poświeceniu współczes- 
nych wojsk pol
kich oraz ich wodzów. 
Naczelnika Państwa Józefa Pił- 
sudskiego. generałów Zeligowskiego, 
Hallera, Szeptyckiego i innych, co 
oręiem wywalczyli i bronili Odrodzoną 
Ojczyzne-. (Oklaski. Posłowie wstają). 
Marszałek. 
S1awiam wniosek pod głosowanie. 
Prosze Posłów. którzy są za wnio- 
skiem, aby wstali. (Wiekszość). Wnio- 
sek przyjęty. Prosz, o otaytanic dru- 
giego wniosku. 
P. Zwlerzyńskl ("
): 
Wysokie Zgromadzenie uchwaUe. 
r
: . Sejmowi U
tawodawaemll
		

/Vilniana_034_04_036_0001.djvu

			_
Un . 


----- 


_ 3 pdSledzenłe . dnia' 4 lotego 1922 r. 


111/8 


.
zeczypospo1itej Polskiej I jego Mar- 
szałkowi za pracę przy budowie i jed- 
noczeniu Państwa Polskiego, za uchwa- 
lenie Konstytucji i utrwalenie bytu 
państwowego oraz za obronę praw 
P01ski do Ziemi Wileńskiej, wyrazy 
hołdu, czci i wdzięczności przesyła 
Sejm Wileński II. (Oklaski). 
l 
Mars
alek. .
 
Stawiam wnios;ek pod głosowanie. 
Proszę Posłów, .którzy są za wnio. 
skiem, aby wstali. (Większość). Wnio- 
'sek priyjęty.Następny wniosek zgło- 
szony został w imieniu Klubu P. S. . 
i -Demokratów.' b 
I mi $ 
Głos ma p. Staniewicz. 
Ib . '. '1' 
 er 
P. Stanlewicz. 
" ] W imieniu klubu P. S. L. i De- 
mOKratów zgłaszam następujący wnio. 
sek (czyta): . Wysoki Sejm uchwalić 
ra:zy: Sejm, jako pełnomocne przed- 
stawicielstwo ludności Ziemi Wileń- 
skiej po długiej i ciężkiej niewoli wy- 
twoionej z pod jarzma obcych na- 
- jazdów, bClhaterskim wysiłkiem naj- 
lepszego Syna tej ziemi - Józefa Pił- 
. sutizkiego (długotrwałe oklaski. Po- 
słowie. wstają) --; za Jego trudy toł- 
nierskie nad oswobodzeniem znęka- 
nej ziemi naszej'- za świetlaną idee 
bratniego współżycia wszystkich na- 
rodów tej ziemi, za umożliwienie 
.złączenia się Wileńszczyzny na wieczne 

asy z Ojczyzną Polską - hołd Mu 
zasłużony i wyrazy niegasnącej wdzię- 
cznbści uchwalą niniejszą składa, 
(Długotrwałe oklaski. Posłowie wstają). 
Marszałek. 


J't. 


Pros
 Posłó\.V, którzy są za tym 
_ wnioskiem, aby powstali. Wniosek je- 
.d,nomyśl
,ie przyjęty. 
"iIlb Proszę o odczytanie 4-go wnios- 
ku. Głos ma p. Abramowicz. 
P. Abramowicz. 
W'rnłeriiu tychże klubów stawiam 
na
tepnjący
wniosek (Czyta): . Wyso- 


ki Sejm uchwalić raczy: Sej"! Wileń- 
ski stwierdza, że czyn gen. Zelieow- 
skiego został przez ludność Ziemi 
Wileńskiej z radością i uznaniem po- 
witany Jako wy'zwoJenie od obcej 
przemocy. Oen. Zeligowski, przekrd- 
lając traktat litewsko-sowiecki, za- 
warty ponad głowami zainteresowanej 
ludności, dał możnoić ludności Ziemi 
Wileńskiej ujawnienia swej istotnej 
woli i zapowiedział w swej pierwszej. 
odezwie zwołani. Sejmu. który stał 
się teral rzeczywistością. Nie danem 
było niestety gen. 2eligowskiemu był 
świadkiem swego dzieła I Sejm WI- 
leński osobiście otworzyć. Sejm skła- 
da gen. 
eligowskiemu wyrazy naj- 
głębszej czci i wdzięczności w imie- 
niu ludności Ziemi Wileńskiej, która 
pragnie i oczekuje rychłego jego po- 
wrotu (Głosy: Niech tyje gen. 
ell. 
gowskil Długotrwałe oklaski. Posło- 
wie wstają). 
- '" 


Marszalek. 
Stawiam ten wniosek pod głoso- 
wanie. Prosz
 posłów, którzy są za 
tym wnioskiem, aby powstali. Wnio- 
sek jednomyślnie został przyj
ty. 
Porządek dzienny dzisiejszego ee- 
brania obejmuje wnioski polityczne, 
zgłoszone do prezydjum. Prosz, o 
odczytanie wniosku od Zespołu Stron- 
nictw I ugrupowań narodowych. Ołol 
ma p. Zwierzyński. 
ł 


P. Zwlerzyńskl (czyta): 
(. .. 
Wniosek Klubu Zespołu Stron- 
nictw i Ugrupowań Narodowych 
w przedmiocie wcielenia Ziemi Wileń- 
skiej do Rzeczypospolitej Polskiej. 
," 
Wysokie Zgromadzeni. .chwalW 
raczy: 
W Imie Boga Wszechmogącego. 
w Trójcy Świętej Jedynego i Królo- 
wej Korony Polskiej, co w O
trej 
świeci Bratnie,. I... ." I 
My, przedstawiciele Złemi Wileń- 
skiej, a mianowicie m. Wilna I po. 
wiatów Wileńskiego, Tro'kieao. Os..
		

/Vilniana_034_04_037_0001.djvu

			_ 111/9 


3 posfedzeme z dnia. I.tego 1922 r. 


01/11 


:1 


miańskiego, Świeciaf!sklego oraz Bra. 
sławskiego i Lidzkiego, powołani wolą 
ludności w dniu 8 stycznia 1922- r. 
do Sejmu Wileńskiego, jako Zgroma- 
dzenia dla orzeczenia o prawno-pań- 
stwowych losach Ziemi Wileńskiej, 
, pomni na wielowiekowe węzły, co 
aktami w Horodle i Lublinie, ukoro- 
iłowanymi w uchwałach Konstytucji 
Majowej z 1791 f., ziemie nasze z 
Polskq na mocy dobrowolnycb um'_ 
1'1 jedno połączyły, ,I r-s. 
. r l 
oraz na krew Ojc6w naszych, ofiar- 
.ie przelaną w walkach narodów o 
wolność po haniebnych Ojczyzny roz. 
bioracb, "' u 
I . 
dają
 wyraz samookresleniu na
o- 
dowemu i dążeniom polityczn
m lud- 
ności, H 
zastrzegając się przeciwko n.da- 
Waniu Ziemi Wileńskiej odrębności 
POlitycznej, lako też z uwagi na moż- 
!iwe zgłoszenie pretensji do terytor- 
Jum przez nas reprezentowanego ze 
strony jakichkolwiek państw ościen- 
nych, ' . ' .\ 
uchwalamy I stanowimy: 
,. 1. Wszelkie węzły prawno.pań- 
atwowe, narzucone nam przez pań- 
stwo Rosyjskie, uważamy za bezpow. 
rotnie zerwane i nleistnlejqce, 
2. Rządowi Kowieńskiemu odm.. 
.Iamy wszelkich praw do ziemi na. 
Siej 
. ' . 
3. Ziemia 'Wileńska stanowi nie- 
ro

zie ną część Rzeczypospolitej Pol- 
skieJ, 
, 
o4. Prawo Zwierzchności państwo- 
.ej nad Ziemią Wileńskq należy do 
.ładz Zwierzchnich Rzplitej Polskiej, 
. . S. Sejm Ustawodawczy Rzplitej 
POlskiej ustali dla Ziemi Wileńskiej 
-zakres samorządu na zasadach ogól- 
n ( ie przyjętyQh w Rzplitej Polskiej. 
Oklaski). 
u (Mówi):. 
.. ł. 
W IWiQZka 31 popf'Jtdnim wmo.- 


:1 
li 
Ij 
'j 
ł 
" 
, 
i- 
I. 
j. 


:- 


a 
,- 


.- 
:. 
.- 


=. 


e, . 
o 
,- 
I. 


11- 
:h 

.. 


14 


o. 
0- 
'ej 


ń- 


o. 
il- 


kiem zgłaszam drugi wniosek. pned. 
miocie wykonania uchwały w spra.. 
wie włączenia Ziemi Wlleńikiej do 
Rzeczypospolitej Polskiej. 
. J.' ., '!
1 
. (C:zyta): " 
. Wysoki. Zeromadzeni. .ch.aIY 
łaay: 1.,1 Ul J , . '4'6" 
-I Prosimy I wlywamy . Sejm i wla. 
dze Rzeczypospolitej Polskiej do 
aiezwlocznego wykonania postano- 
wienia naszego o losach prawno-paA. 
Itwowych Ziemi Wileńskiej w szcze- 
g6lności: do rozpisania wybor6w de 
Sejmu' Rzeczypospolitej Polskiej, do 
rozciągnięcia ustaw i praw Rzeczypo- 
spolitej na naszą ziemię oraz dO' cał- 
kowitej unifikacji urządzeń i organów 
administracji państwowej (Oklaski). 



 


Manzarek. 
Proszę o odczytanie wniosku kl.- 
bu Rad Ludowych. Głos ma p. Za- 
lewski. 


P. Zalewski. 
: '[ t I 
Wniosek Klubu Rad Ludowych 
w sprawie losu ziemi Wileńskiej. 
(Czyta): Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
, 
W imię Boga Wszechmog'lcegp! -l 
Sejm w Wilnie, wolną i powszech- 
ną wolą ludności Ziemi WileńskIej 
powołany, mający wyłączne i nieo. 
graniczone prawo i możność stano- 
wienia o jej losach, zebrany po pół- 
torawiekowej niewoli w warunkach 
ni
zem nieskrę
owanej sw
body" skła- 
daJąc hołd ofiarnym bOjom Narodu, 
toczonym za wolność, całość i niepo- 
dległość Polski, męstwu i poświęceni. 
żołnierza polskiego, genjuszowi Syna 
tej Ziemi - Józefa Piłsudskiego, bo- 
I haterskiemu cz nowi Gen: Zeligow- 
skiego, . I .. d 1! 
b 
na posiedzeniu w dniu 
 
't W imit: prawa narodOw do stane- 
wienia' o sobie, ,t - fJ
" 
W imi, na'jwlętsz1th' naszych tra- 
4y4iji, . - . ' 't. l
		

/Vilniana_034_04_038_0001.djvu

			111/1 t 


3 posiedzenie z dnia 4 lutego 1922 r. 


111/12 


w Imieniu ludności tej Ziemi, jej 
tyjących i przyszłych pokoleń, mając 
na celu zabezpieczenie jej wolności i 
wszechstronnego duchowego i mato.. 
rjalnego rozwoju, uroczyście stwierdza 
i stanowi: 
.\. .... 
'.. Zfrrnia Wileńska jest bez warun- 
ków i zastrzeżeń integralną i niero- 
zerwaln cześci Rzeczypospolej Pol- 
skiej. '. . 
Rzeapospolita Polska posiada o- 
partą na nieprzedawnionych prawach 
i woli, reprezentowanej prze. Sejm 
ludności, bezsprzeczną I wyłączną 
zwierzchnośt nad Ziemią Wileńską. 
Władze Rzeczypospolitej Polskiej 
posiadają jedyne i wyłączne prawo 
stanowienia o prawach i ur ądzeniach 
Ziemi Wileńskiej. 
Roszczenia do Ziemi Wileńskiej. 
zgłaszane przez Rosję i Rosjan, jako 
oparte na gwałcie - rozbiorach Pol. 
ski i długoletnim ucisku - odrzu- 
camy i raz na zawsze uchylamy. 
Wszelkie roszczenia do Ziemi Wi- 
leńskie', zgłaszane przez Utwe Ko- 
wieńską, a szczególnie wypływajlłce z 
traktatu litewsko- bolszewickiego z dnia 
12 lipca 1920 r. jako sprzeczne z wo- 
Iq ludności i prawem narodów do 
stanowienia o sobie, odrzucamy i raz 
na zawsze uchylamy. 
Sejm w Wilnie wzywa Sejm Usta- 
wodawczy i Rząd Rzeczypospolitej 
Polskiej do natychmiastowego przy- 
stąpienia do wykonania praw i obo. 
wiązków, wypływających z tytułu 
zwierzchności Rzeczypospolitej nad 
Ziemią Wileńską. 
W szczególności Sejm wzywa Rząd 
Polski do wyżnaczenia Generalne20 
Komisarza Rzeczypospolitej dla prze- 
jęcia władzy z rąk Tymczasowej Ko- 
misji Rządzącej Litwy Środkowej i 
przepIowadzenia ujednostajnienia praw 
I urządz,eń tego kraju całością Rze- 
cZYPo'łpoJitej. 
Wzywamy Rzlld Polski i 
 
jlD 


Ustawodawczy do natychmiastowego 
wprowadzenia posłów Ziemi Wileńskiej 
do Sejmu Ustawodawczego Rzeczypo- 
spolitej. Stwierdzamy z żalem, że cz
- 
ści Ziemi naszej, pozostające dotąd 
pod obcem jarzmem, nie miały moi- 
ności wybrania przedstawicieli, by ra- 
ze.n z nami o wspólnym naszym lo- 
sie postanowić mogły. 
Stwierdzamy uroczyście, ii nie 
uznamy żadnej decyzji o Josach na- 
szej Ziemi, powziętej przez czynniki 
zewnętrzne i obce bez nas wbrew na- 
szej woli, której bronił 
dzlemy do 
ostatniej kropli krwi. 
Dla zakomunikowania tej uchwa- 
ły Sejmowi Ustawodawczemu i Rzą- 
dowi Rzeczypospolitej PoJskiej. Sejm 
powoła z grona - swego delegację w 
składzie 15 osób. Sejm upoważnia 
delegacje . do wejścia w razie zgody 
Sejmu Ustawodawczego Rzeczypospo- 
litej w jego skład w charakterze po- 
słów Ziemi Wileńskiej. (Oklaski. Po- 
słowie wstają). 


4 


Marszalek. 


Proszę o odczytanie wniosku po- 
słów Klubu P. S. L. Demokratów. 
Głos ma p. Świechowski. 
P. Śwlechowskl (czyta): 
W Imię Boga Wszechmogącego. - 
Sejm w Wilnie, woJną i powszechną 
wolą ludności Ziemi Wileńskiej powe- 
łany, pełnie: prawa do stanowienia o 
losach tej ziemi f)osiadający, zebrany 
po półtorawiekowej niewoli w warun- 
kach niczem nieskrępowanej swobody, 
składając hołd ofiarnym bojem Na- 
rodu, toczonym 
a wolność, całość 
i niepodległość Polski, mestwu i po- 
śwh:ceniu żołnierza polskiego, genju- 
szowi syna tej ziemi, Józefa Piłsud. 
skiego, bohaterskiemu czynowi ge. 
nerała 
eliiowskiego na posiedzI iu 
dnia... 
W imię prawa narodów do stano- 
wi.pi. ,obi .. 
'" .. . 


..
		

/Vilniana_034_04_039_0001.djvu

			_ tn/13 


3 posiedzenie z dnia" lutego 1922 r. 


111/14 


W imię najświętszych naszych tra- 
dycji. 
W imieniu ludności tej ziemi, jej 
tyjących i przyszłych pokoleń, mając 
na celu zabezpieczenie jej wolności 
i wszechstronnego duchowego i ma- 
terjalnego rozwoju, uroczyście posta- 
nawia: 
Panowanie Rosji, narzucone Ziemi 
Wileńskiej przed z górą stu laty zbroj- 
n, przemocą, na gwałcie i sile oparte, 
8 ofiarą i męstwem żołnierza pol- 
skiego obalone, raz na zawsze u..staje. 
Ustają teł wszystkie z tego tytułu 
Płynące pretensje Rosji do tych ziem, 
niezależnie, czy będą zgłaszane przez 
I Rosję Carsk Sowiecką, czy jakąkol. 
wiek inną. ... 
Unieważniają się wszelkie wypły- 
"'a;.ce z faktu dziertenia niegdyś 
Przemocą tych ziem przez Rosje trak- 
_ taty i zobowiązania, w szczególności 
Zaś traktat litewsko-bołszewicki z dnia 
12 lipca 1920 r. jako akt rozporzą- 
dzający się Ziemią Wileńską poza 
wolą i wbrew woli ludności. 
Ziemia Wileńska, przed stu laty 
gwałtem oderwana od Rzeczypospo- 
... !itej Polskiej, a stanowiący ongi jej 
Integralną i nierozerwalną cześć, łączy 
się ponownie na wieczne .czasy z 
Rzeczą.pospolitą Polską pod jedną a- 
c1z.ą suwerenną. 
Sejm w Wilnie wzywa Sejm Usta- 
wOdawczy i Rząd Rzeczypospolitej 
PO.lskiej do przyjęcia władzy suweren- 
neJ nad Ziemią Wileńską. 
Dla wcielenia w życie uchwały ni- 
niejszej, Jako wyrazu niezłomnej woli 
Sejmu Wileńskiego włączenia Ziemi 
Wileńskiej do Polski w sposób praw- 
ny i nie wzbudzający żadnej wątpli- 
wości, Sejm wybiera specjalną dele- 
gację, która po załatwieniu czynności, 

!,iązanych z formalnem zjednocze- 
niem z Rzecząpospolitą, złoży spra- 
wOzdanie przed Sejmem i akt pono- 
wnego trwałego pOłączenia się z Rzeczą- 
. Pospolitą Polską przedstawi Sejmowi 
. Pe zatwierdzenia.. (Oklaski). 


Marszalek. 
Prosze o odczytanie wniosku Klubu 
P. P. S. Litwy i Białorusi. Głos ma 
p. Zasztowt. 


P. Zasztowt (czyta): 
Wniosek Posł6w Klubu PoseJlkiejo 
P. P. S. 
Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
Sejm stwierdza, 
1) że Ziemia Wileńska zrywa wszel-' , 
kie więzy, jakie jił łączyły z państ- 
wem rosyjskiem, a były owoc.em 
gwałtu, dokonanego w epoce rozbio- 
rów dawnej Rzeczypospolitej Polskiej, 
2) te Ziemia Wileńska odrzuca 
wszelkie aneksjonistyczne pretensje do 
niej ze strony REeczypospolitej litew- 
skiej, jako sp e
 z wolą ludności 
miejscowej; 
3) że ludność ta pragnie, by Ziemia 
Wileńska weszła w skład Rzeczypo- 
spolitej Polskiej. 
Wobec powyższego Sejm uchwa
 
i stanowi połączenie Ziemi Wileńskiej 
z Rzecząpospolitą Polską. 
Sejm poleca Komisji Politycznej, 
by przedłożyła mu propozycję co do 
składu osobistego delegacji z pl,- 
tnastu członków Sejmu, która uda się 
do Sejmu I Rządu Rzeczypospolitej 
Polskiej, omówi i ustali warunki 
i sposób wykonania uchwały niniejszej, 
zakres autonomji Ziemi Wileńskiej 
i formy przejściowej organizacji ad- 
ministracyjnej, poczem tekstostateczny 
umowy, rozstrzygającej o sprawach 
wymienionych, przedstawi Sejmowi do 
zatwierdzenia. 


Ij 


Marszałek. 
.Q li 
Proszę O odczytanie wniosku Klu- 
bu Sejmowego Polskiego Związku Lu- 
. dowego . OdrodzenieM . (iłQ$ aa p. 
Stefan Mickiewig:. l' '.: ( ... 2!n 


,
		

/Vilniana_034_04_040_0001.djvu

			JII}15 


3 posiedunie ż dnia .. lutego 1922 r. 


111/16 


I 


P. Mickiewicz Stefan (czyta): 
Wniosek Klubu Sejmowego Pol- 
skiego Związku Ludowego "Odrodze- 
nie- Wysoki Sejm uchwalie raczy: 
Sejm w Wilnie, reprezentujący wo- 
le wiekszości mieszkańców Wileńsz- 
czyzny stwierdza uroczyście, te kraj 
Iłasl został oswobodzony od półtora- 
wiekowego najazdu rosyjskiego. ł 
wszelkie prawa Rosji, osnute na prze- 
mocy militarnej, są obecnie wolą lud- 
Dł>ści przekrdlone. 
"t,.., 
l' O losach dalszych Kraju naszego 
,"ocen jest wyrokować jedynie suwe- 
renny Sejm Wileński, wybrany przel 
powszechne Słosowanie ludności. 
/L 
Na tej podstawie stojąc na straty 
Interesów Kraju i całej jego ludności, 
oraz upatrując groine niebezpieczeń- 
stwo dla przyszłości w utrwaleniu o- 
becnego rozłamu miedzy dwoma jego 
czdciami: Ziemią Kowieńską a Zie- 
mią Wileńską, oraz ubolewając nad 
wrogim stosunkiem, jaki zapanował 
mif:dzy dwoma bratnimi niegdyś. ną- 
rodami: polskim i litewskim, Sejm w 
Wilnie wzywa Sejm Ustawodawczy 
Republiki Litewskiej (śmiech na pra- 
wicy) do porozumienia sie i ułożenia 
wspólnie warunków zgodnego współ- 
iycia miedzy dziećmi jednej ziemi, 
Sejm zaś Ustawodawczy Rzeczypospo- 
. litej Polskiej - do dopomożenia w 
świetem dziele zgody i jedności w 
myśl współczesnych zasad demokra- 
tyczny i najszczytniejszych tradycji 
naszej przeszłości, która połączyła 
Polske i Litwe nierozerwalnemi wie- 
zami wspólnej państwowości w prze- 
szłości i połączyć winna w najblii- 
sJei przyszłości. 

 
ob Marszalek. - 


r';, 


Proszę o odczytanie wniosku Klu- 
bu Polskiego "Odrodzenia - Wyzwo- 
lenia-. Głos ma p. Chomiński. 


. . 
- tl..J P: Ch
miński (czyta): " 
.q Wniosek Klubu Polskieio .Odro- 
ulnie - Wyzwolenie. .IJI 


Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
Sejm Wileński, jako najwyfsza IU- 
werenna władza Ziemi . Wileńskiej, w 
wolnem od wszelkiej obcej przemocy 
I ucisku głosowaniu legalnie wybrana, 
składając hołd ofiarnym bojom i me- 
stwu żołnierza polskiego, genjuszowl 
największego Syna naszej ziemi Józe- 
fa Piłsudskiego oraz bohaterskiemu 
czynowi gen. Zeligowskiego, - w pel- 
nem poczuciu i zrozumieniu dziejo- 
wej odpowiedzialności, jaka na nim 
ciąły, w imie prawa narod6w do sta- 
nowię.nia o sobie, w imię najśwlet.. I 
szych uczuć w spuściźnie nam przez 
ojc6w i dziadów o wolność walcz,- 
cych, przekazanych, w imieniu swojem, 
swoich dzieci i wnuków w najdalsze . 
pokolenia -- uroczyście postanawia I · 
wszem wobec oiwiadcza: . 



 te na wieczne czasy ogłasza haj 
sw6j rodzinny, całą Ziemię Wileńską, 
za wolny i niepodległy od wszelkiej 
pbcej przemocy i tylko wolę. jego - 
mieszkańców dla decy
o\!ąnia o jego 
losach za władze uznaje: '_ '.1 rit 
Jako wyraz tej woli Sejm posta- 
nawia: 1q i" rn 1:\ 
1) znosi się raz na zawsze .obce i 
nienawistne panowanie Rosji, narzu- 
cone zb
ojną przemocą i tylko na 
ei 
podstawie przeszło sto lat mimo pow- 
stań naszych trwające, a męstwem, 
ofiarnością i bohaterstwem tołnierza 
polskiego i krwią synów naszej ziemi 
I ostatecznie obalone - 
a 
2) na mocy tego wszelkie preten- 
sje do ziemi Wileńskiej ze strony Ro- 
sji bez różnicy: carskiej, bolszewickiej, 
czy jakiejkolwiek innej, uznane zosta- 
ją za nieważne po wsze czasy, za 
odrzucone wolą mieszkańców Ziemi 
Wileńskiej, którzy nigdy na jakikol- 
wiek powrót .Iub !"ies
anie sit: Rosji 
do .spraw tego kraju me dopuszczą- 
3) nieważne są wobec tego wszel- 
kie zobowiązania i traktaty, .którymi 
przedtem, obecnie. czy kiedykolwiek 
, Rosja ważyłaby się na losy ziemi Wi- 
leńskiej wpływać - w szczególności
		

/Vilniana_034_04_041_0001.djvu

			_ 111/17 


3 posiedzenie z dnia ł lute
Ci 1.22 r. 


111/ H
 


. 


traci wszelką moc traktat litewsko-bol- 
szewicki z dnia 12-go lipca 1920 ro- 
ku jako nieprawnie rozporządzający 
Ziemią Wileńską bez wiedzy i prze- 
ciw woli jej mieszkańców - 
4) jako wyraz nieskrępowanej wo- 
li ludności ziemi Wileńskiej ustanawia 
się po wieczne czasy. nierozerwalne 
jej połączenie pod jednL) wspólną 
Władzą suwerenną z Rzecząpospolitą 
POlską. od której tylko czasowo prze- 
mocą przed stu laty oderwaną była, 
ą z którą od wieków nierozerwalną 
całość stanowiła i stanowi - 
5) w wyniku tego nie podlegają- 
cego wątpliwości ujawnienia woli lud- 
ności - p
łnia władzy suwercnnej 
nad ziemią Wileńską, powraca do 
Rzeczypospolitej Polskiej. Sejm zaś 
Wileński wzywa niniejszerr. najwyższe 
CZynniki państwowe: Sejm. Rząd 
Naczelnika Państwa do natychmiasto 
Wego wprowadzenia w życie tego 
o.bjęcia naczelnej władzy nad całości t, 
Ziemi Wileńskiej. 
Rozumiejąc, że Polska. obejmując 
pełnię suwerennej władzy nad ziemią 
Wileńską. jako gwarancję jej ducho- 
Wego i materjalnego rozwoju oraz 
rÓ
nouprawnienia wszystkich miesz-- 
kantów bez różnicy języka i wiary- 
zechce jej nadać prawa wewnętrznę- 
go załatwiania spraw miejscowych 
czyli autonomji - Sejm Wileński wy- 
- razą przel	
			

/Vilniana_034_04_042_0001.djvu

			111/19 


3 posiedzenie z dnia 4 lutego 1922 r. 


111/20 


(Sekretarz p. Przybytko czyta lisię 
pOsłów). 
(Po złożeniu głosÓw) 


Marszałek: 
Przystępujemy do obliczenia gło- 
sów. 


(Po obliczeniu głosów). 
Proszę p. Sekretarza o odczytanie 
wyniku wyborów. 


S
kretarz p. Przybytko (czyta): 
Do Komisji Interpelacyjnej zostali 
wybrani: l". p. Wł;:dziagolski, Pietkie- 
wicz. Zasztowt, PIłsudski. ks. Grabow- 
ski. Rutkowski. Uziembło. Zalewski. 
Rożnowski. Mickiewicz Stefan. Hałko, 
Fedorowicz, Engiel. Jasiński. Harnie- 
wicz. Zmitrowicz. Brzostowski, Fa- 
lewicz. 


Posiedzenie Komisji Regulamino- 
Wij odbędzie się w poniedziałek o 


\ 


godz. 11 rano. Posiedzenie Komisji 
P
litycznej odbędzie się jutro, w nie: 
dZielę. o godzinie 4 po południu w 
gmachu Sejmu. O dniu posiedzenia 
plenarnego. będą p.p. Posłowie zawia- 
dOTJ'ieni za pomocą prasy, i za pomocą 
ogłoszenia w gmachu Sejmu. 
W tej chwili otrzymałem depeszę 
od , 
aczelnika Państwa następującej 
trescl (czyta): 
"Do Pana Marszałka Sejmu Wi- 
le
skiego, '!' Wilnie. Po otrzymaniu 
wl
domoscl u ukonstytowaniu się 
Sejmu w Wilnie. śpieszę na ręce Pań- 
ski.e, Panie Marszałku, przesłać moje 
najserdeczniejsze życzenia owocnej 
pracy dla dobra wszystkich mieszkań- 
c?
 reprezentowanego przez Niego 
KraJ.u. który tyle krwi. łez i olbrzymich 
wysiłkÓw kosztował w przeciągu wie. 
kowej wspólnej naszej historji. j. Pił- 
sudski Naczelnik Państwa i Naczelny 
Wódz. (Długotrwałe oklaski. Okrzyki. 
Niech żyje). . 


I 


Zamykam pusiedzenie. 


(Koniec posiedzenia o g. 7 m. 40 w.). 


. 


.. 


\ 


I
		

/Vilniana_034_04_043_0001.djvu

			Sprawozdanie stenograficzne 
z 4 posiedzenia Sejmu 
ileńskiego 
z dnia 11 lutego 1922 roku. 
(Redakcja urz,dowa). 


łam 


T _ R f Ś t: 


Wnioski . . . . . . . . . . . . . .. 3 
Depesza do Papieta Piusa XI. . . .. 4 
POrzIldek dzienny 4 posiedzenia. . .. 4 
Interpelacje. . . . . . . . . . . . .. .. 
Sprawozdanie Komisji Weryfikacyjnej. 
p. Engiel . . . . . . . . . . " 5 
W sprawie formalnej p. Trabszo. . .. 8 
p. Abramowicz . . . . . . . .. 8 


" 
Sprawozdanie Komisji POlitycznej w 
przedmiocie Uchwały Zasadniczej 
p. fJ'edorowicz . . . . . . . . . 10 
p. Chomif1ski. . . . '" . . . . 23 
p. Zasztowt ..... . . . . . 23 
p. Fedorowicz . . . . . . . . . 3J 
p. Mickiewicz Stefan . . . . . . 31 
Wyznaczenie następne20 posiedzenia. . 40 


łam 


- 


WYDAWNICTWO KSIĘGARNI JÓZEFA ZAWADZKIEGO W WILNIE.
		

/Vilniana_034_04_044_0001.djvu

			IV/3 


4 posiedz enie z dnia 1 1 lut 
g.o 1922 r. 


IV/-4- 


(Poczqtek posiedzenia o Eodz. 5 m. 35). 
Wniosek posłów z kJ:.bu Odro- 
dzenie-Wyzwolenie oraz klubu P. P. S. 
w sprawie aresztowań, dokonanych 
w styczniu r. b. wśród Białorusinów 
i Litwinów w Wilnie. 
Powyższe wnioski będą rozważane 
na jednem z najbliższych posiedzeń.. 
Zawiadamiam również Sejm, że 
została wysłana depesza do Rzymu, 
do Papieża Piusa XI, następującej 
treści: 


Marszałek. 


Otwieram 4 posiedzenie.' Sejmu. 
Komunikuję, że protokół I posiedze- 
nia uważam za przyjęty, gdyż nie 
wnies:ono przeciw niemu zarzutów. 
Protokół 2-go i 3-go posiedzenia leży 
w kancelarji Sejmowej do przejrzenia. 
Jako sekretarze zasiadają pp. Engiel 
i Przybytko. 
Zanim przystąpimy do porządku 
dzienne
o, komunikuj
; że wpłynęły 
następujące wnioski (czyta): _ 
Wniosek Klubów P. S. L. Demo- 
kratów i Odrodzenia - Wyzwolenia 
w sprawie wydania upoważnienia Pre- 
zesowi T. K. R. na wydawanie ko- 
niecznych dekretów w porozumieniu 
z Marszałkiem Sejmu. 
Wniosek posłów z Klubu P. S. L. 
i Demokratów w sprawie przedłuże- 
nia działalności dekretu Nr. 253 do 
końca 1922 r. 
Wniosek Klubów poselskich P. P. 
S., Odrodzenia-Wyzwolenia, P. S. L. 
i Demokratów w przedmiocie aktu 
amnestyjnego. 
Wniosek posłów z Klubów P. S. 
lo, Demokratów, Wyzwolenia-Odro- 
dzenia i P. P. S. w sprawie ukon- 
stytuowania się władzy wykonawczej 
w oltresie przejściowym. 
Wniosek Klubu P. P. S. w przed- 
miocie klf:ski bezrobocia. 
Wniosek klubu poselskiego P. Z. 
L. Odrodzenie w sprawie przedłużenia 
terminu wykupu gruntów dzierżaw- 
nych. 


Rzym. Do jego Eminem:ji Sekre- 
tarza Stanu, Kard. Gaspari. 
W imieniu Sejmu WHeńskiego, jako 
wyraziciela woli i pragnień całej lud- 
ności Ziemi Wilęńskiej, proszł: o wy- 
rażenie Jego Swiątobliwości Oj.cll 
Świętemu naj głębszego hołdu i czci 
synowskiej, ora
 żywej radości, iż na 
Stolicy Apostolskiej zasiadł Mąż, który 
podczas swej bytności w Wilnie miał 
możność dobrze poznać wszyS1kie 
troski, potrzeby i pragnienia naszej 
ziemi (OkJasl	
			

/Vilniana_034_04_045_0001.djvu

			.... 


I vIs 
= 


4 p05iedzenił! z ania 11 lutego 1922 r. 
-- -- -- 


IYlŁ 


Rad Ludowych w sprawie Polaków, 
aresztowanych w Kownie w 1919 r. 
Interpelacja p. Ku!eszy w imieniu 
Klubu Związku Rad Ludowych o przed- 
łużeniu dekretu w sprawie wykupu 
przez dzierżawców dlierżawiqnych 
przez .nich gruntów. 
')f Interpełacja p. Roinowskie
o i to- 
warzyszyw imieniu Klubu Związku 
Rad Ludowych w sprawie masowego 
wyr4:bu lasów. ł 
Interpelacja p. Rl'tkowskie
o i to- 
warzyszy w Imieniu Związku Rad Lu- 
dowych w sprawie 
wiadczeń podwo- 
. dowych. 
Interpelacja p. Kuleszy i towarzy- 
szy w imieniu Klubu Związku Rad 
Ludowych w sprawie przedłużenia 
działalności dekretu Nr. 145, powstrzy- 
mującego eksmisję dzierżawców. 
. Interpelacja p. Wędziagolskiego 
I towarzyszy w imieniu Klubu P. S. 
L. i Demokratów w sprawie uwolnie- 
nia z szeregów wojskowych, mających 
prawo do korzystania z odroczenia. 
Interpelacja p. Pietkiewicza i tow. 
w imieniu Klubu P. S. L. i Demokra- 
tów w sprawie zwiększenia podatków 

runtowych od pastwisk. odłogów 
I lasów. 
Interpelacja w imIeniu Klubu Rad 
LUdowych p. Dzierkacza józefa i tow. 
do p. Prezesa Tymczasowej Komisji 
R.ządzącej w sprawie reformy rolnej. 
Interpelacj(w i!r.ieniu Klubu Związ- 
ku Rad Ludowych p. Dzierkacza i tow. 
do p. Prezesa TYITiczasowej Komisji 
Rządzącej w sprawie dzikiej parce- 
lacji. 
Wszystkie interpelacje w myśl re- 
gulaminu przesyłam do Komisji In- 
terpelacyjnej. 
Przechodzimy do następnego pun- 
ktu porządku dziennego: Sprawozda- 
nie Komisji Weryfikacyjnej, które od- 
Czyta p. Engiel. 


\ I 


P. Englel. 
Komisja Weryfikacyjna złożyła 
Sprawozdanie, które będC miał za- 
S ECZY t ołlczytać. (Czyta): 


Do 
Pana Marszałka 
Wysokiego Sejmu Wileńskiego. 
Podaję do wiadomości p. Mat- 
szalka: . 
I. ,że Komisja Weryfikacyjna na 
3.iem posiedzeniu w dniu 9-go lutego 
1922 r. ustaliła 12-tą godzinę w poło 
10.2. 1922 r. jako "termin ostateczny 
składania wniosków na piśmie o za- 
kwestjonowaniu przez pp. posłów pra- 
womocności mand'atów innych posłów 
do Sejmu Wileńskiego.- 
II. że do tego terminu w stosunku 
do 94-ch p. posłów przez nikogo nie- 
zostały złoźone wnioski na piśmie o 
zakwestjonowaniu prawomocności ich 
mandatów, względnie złożone już 
wnioski zostały wycofane przez wnio.- 
skodawców, a mianowicie w stosunku 
do pp. posłów: 1) Achramowicza Igna- 
cego, 2) Abramowicza Witolda, 3) Bu- 
raka Piotra, 4) 'Bańkowskiego Witolda, 
5) Brzostowskiego Stanisława, 6) Bu- 
kraby Wiktora, 7) Bagińskiego Stani- 
sława, 8) Bergmana Rudolfa. 9) Bo- 
browskiego Leona, 10) Ks: Bałobana 
Ludwika, 11) Bernackiego Antoniego, 
12) Czechowicza Izydora, 13) Chomi- 
czewskiego Włodzimierza, 14) Czar- 
nowskiego Wiktora, 15) Czerwiń!;kiego 
Zygmunta, 16) Chomińskiego LudwiJ	
			

/Vilniana_034_04_046_0001.djvu

			I Vj 7 


4 posiedzenie z dnia 11 lutego 1922 r. 


I Vj e 


. 


wskiego Antoniego, 45) Łowkisa Stefa- 
na, 46) Mackiewicza józefa, 47) Mi- 
c
iewicza 
ntoniego, 48) Mejnarto- 
wlcza Franciszka, 49) Małowieskiego 
józefa, 50) Marcinkowskiego Aleksan- 
dra, 51) Mickiewicza Stefana, 52) Ks. 
Moroza jana, 53) Milewicza Kazimie- 
rza,'54) Maszczyka Stanisława, 55) Nu- 
sbauma Czesława, 56) Ks. Olszań- 
skiego Ignacego, 5) Orechwo Kaspra 
58) Ostrowskiego janusza, 59) Piet
 
kiewicza Piotra, 60) Piotrowskiego 
Adama, 6 t) Przewłockiego Michała 
62) Piłsudskiego jana, 63) Perkow
 
skiego Leona, 64) Ks. Pieściuka Fran- 
ciszka, 6S) Przybytki Antoniego 
66) Rutkawskiego Agatona, 67) Roi: 
nowskie
o Kajetana, 68) Raczkow- 
skiego Feliksa, 69) Rauby Antoniego, 
70) Swiechowskiego Mariana, 71) Szwa- 
bowicza Antoniego, 72) Staniewicza 
Witolda, 73) Subotowicza Feliksa 
74) Szadurskiego Wacława, 75) Soło= 
wieja Zygmunta, 76) Siuchty Maksy- 
miljana, 77) Skindera Stanisława 
78) Sopoćki Romualda, 79) Szeptu
 
nowskiego Bronisława, 80) Stefano- 
wicza Edwarda, 81) Swierkowskiego 
Romualda, 82) Staszkiela Aleksandra 
83) Tałapina Kazimierza, 84) Uziembły 

dam
, 85) Wojnicza Adama, 86) Woj- 
cmo
lCza jana, 87) Wędziagolskiego 
Bromsława, 88) Wodejki Kazimierza 
89) Waszkiewicza W.
adysława, 90) Za= 
krzewskiego Michała, 91) Zwierzyń- 
ski ego Aleksandra, 92) Zasztowta 
Aleksandra, 93) Żebrowskiego Bole- 
sława, 94) Źylińskiego Aleksandra; 
.. III: że mandaty trzech pp. posłÓw: 
!	
			

/Vilniana_034_04_047_0001.djvu

			I V/Q 


4 posiedzenie z dnia 11 lutego 1 Q22 r. 


IV/U' 


Sposobem załatwiania sprawy, jak to 
stawia Sejm Wileński. Większością 
głosów był nasz wniosek odrzucony. 
(Głosy: Wiec zupełnie słusznie). Przy 
takiem traktowaniu sprawy, wobec po- 
rozumienia się Zespołu Stronnictw 
Narodowych z Radami ludowemi, 
iadne zakwestjonowania mandatu nie 
mogłyby przejść. 


Marszałek (dzwonf). 


Dziś ta sprawa nie stoi na porząd- 
ku dziennym. 
I 
P. Trabszo. 


Nie moge tej niesprawiedliwości 
ścierpieć 
obec obrazu i krzy ta świę- 
tego. 


Marszałek. 
Głos ma p. Abramowiez. 


I 


P.' Abramowicz. 
Po zreferowaniu prac Komisji We- 
ryfikacyjnej wydaje mi się, że nie jest 
dostatecznem przyjęcie tego referatu 
do wiadomości tylko, bo według re- 
gulaminu, Sejm winien rozważyć waż- 
ność mandatów. Proponuję w sto- 
sunku do mandatów niezakwestjono- 
\\lanych o ich zatwierdzenie, gdyż w 
przeciwnym razie nie mielibyśmy kom- 
pletu Sejmu. Proponuję przyjęcie te- 
go wniosku. 


.. 


Marszałek. 
Poddaję wniosek p. Abramowicza 
pod głosowanie, 'mianowicie chodzi o 
zatwierdzenie przez Sejm mandatów 
niezakwestjonowanych. ,Proszę tych 
posłów, którzy są za tym wnioskiem, 
aby powstali. Większość. Wniosek 
przyjęty. , 
Przystępujemy do 3 p. porządku 
dZiennego. Głosu udzielam referento- 
. wi Komisji Politycznej, p. Fedorowi- 
6:zowi. 


P. F edorowlcz. 
Wysoki Sejmie! Jako referent Ko- 
misji Politycznej, w imieniu większo- 
ści tej Komisji, mam zaszczyt złożyć 
uzgodniony projekt rezolucji w przed- 
miocie włączenia do Rzeczypospolitej 
Polskiej Ziemi Wileńskiej. Zadanie, 
które włożył na Komisję Polityczną 
Wysoki Sejm, nie było zadaniem la- 
twem. W Komisji zostało złożonych 
7 rozmaitych wniosków, które różni- 
ły się międlY sobą, nietylko co do_ 
formy i stylizacji, ale różniły się te! 
w wysokim stopniu zasadniczo, mery- 
torycznie, cod9' przewodnich myśli. 
Wobec tego I«>misja Polityczna, w 
szeregu swoich posiedzeń, musiała do- 
prowadzić do uzgodnienia tych roz- 
maitych punktów widzenia i, aczkol- 
wiek nie zdołała wszystkich 7 projektów 
sprowaJzić do wspólnego mianownika, 
to jednak jestem w możności prze- 
dłożyć dziś Wysokiemu Sejmowi w 
imieniu Komisji projekt, za którym 
opowiedziała się ogromna większość, 
a mianowicie, ugrupowania następu- 
jące: Zespół" Stronnictw Narodowych, 
Rady ludowe, P. S. L., Stronnictwo 
Demokratyczne, Odrodzer;p- W yzwo- 
lenie. jeżeli komunikuję tera,. Wyso- 
kiemu Sejmowi, iż wymienione ugru- 
powania zgadzają się zasadniczo na 
ten projekt, jako substrat do dalszych 
obrad, to jednak muszę tutaj zazna- 
czyć, że każde z wymienionych ugru- 
powań może w stosunku do poszcze- 
gólnych punktów wnosić pewne za- 
strzeżenia. Zastrzeżenia te ujawnią się 
prawdopodobnie przedewszystkiem w 
dyskusji generalnej, następnie zaś w 
szeregu poprawek, które będą zgłoszo- 
ne bądź do części wstępnej, bądź też 
do poszczególnych punktów. Jednak, 
jak powiadam, wszystkie ugrupowania 
\ uważają wniosek kompromisowy, któ- 
ry zaraz odczytam, za podstawę, któ- 
ra może być wszystkimi głosami 
wymienionych stronnictw uchwalona. 
Odrębne stanowisko w Komisji 
Politycznej zajęły dwa ugrupowania, 
mianowicie P. P. S. i stronnictwo 
Odrodzenie. 
P. P. S. zastrzegło sobie zgłosze- 
nie tutaj na plenum odrębnej rezolu- 


.
		

/Vilniana_034_04_048_0001.djvu

			- IV/tt 


. 


4 po .;;ledzenie z d
J
 1 1 lut
 
o 1922 r._ 


IV/12 
--- 


cji, która prawdopodobnie bezwłocz- 
nie po mojem przemówieniu będzie 
przez mówcę stronnictwa socjalistycz- 
nego tutaj złożona. Analogiczne oś- 
wiadczenie w Komisji złożyło również 
stronnictwo Odrodzenia. 
Zanim przejdę do przedłożenia 
Wysok'iemu Sejmowi uzgodnionego 
projektu. m3szt: zastanowić się przed- 
tem, pokrótce przynajmniej. nad prze- 
biegiem tak zwanej sprawy wileńskiej, 
to znaczy. sprawy przyszłości prawno- 
państwowej naszej ziemi. dlatego, że 
tylko na .podstawie takiego historycz- 
nego przedstawienia sprawy. poszcze- 
gólne punkty rezolucji stają się cał- 
kowicie jasne i uzasadnione. 
Początki sprawy' Wileńskiej. jako 
zagadnienia prawnopaństwowej przy- 
szłości naszej ziemi. sięgają początku 
wojny europejskiej. Kiedy jesienią ro- 
KLJ 1915 wojska niemieckie zajęły na- 
przód terytorjum b. Król. Kongreso- 
wego, a następnie terytorjum Ziemi 
Wileńskiej. wówczas już, przy tworze- 
niu administracji na tych. dwóch tere- 
nach. tereny te zostały w pewien spo- 
sób wyróżnione. mianowicie. z terenu 
b. Królestwa Kongresowego zostało 
utworzone Generał - Gubernatorstwo 
Warszawskie, podczas gdy Ziemia Wi- 
leńska. razem z otaczającymi ją tere- 
nami. została zaliczona do t. zw. 
Ober. Ostu. Stosunek okupantów nie- 
mieckich do ludności w Gen.-Guber- 
natorstwie Warszawskiem był inny, 
niż w Ober-Oście. Podczas, gdy w 
Generał- Gubernatorstwie uważano, że 
jest tam decydująca przewaga elemen- 
tu polskiego i traktowano cały ob- 
szar, jako kraj polski. to na terenie 
Ober-Ostu wysuwano sztucznie prze- 
dcwszystkiem elementy niepolskie, a 
mianowicie element żydowsld. biało- 
ruski i I!tewski. W ten sposób stara- 
no sit: na terenie Ober-Ostu stuszo- 
wać ludność polską, starano sit: kra- 
jowi odebrać właściwy mu charakter 
polski, jaki ze względu na przeważa- 
jąC2& ludność. kraj ten posiada. 
Kiedy następnie w listopadzie ro- 
ku 1916 aktami dwóch cesarzów. ce- 
sarza niemiecki
go i cesarza Austrji, 
powołano do życia Radę Regencyjn
 


. 


. 


Królestwa Polskiego. to jednak Wi- 
leńszczyzna do tego obszaru Króle- 
stwa Polsl	
			

/Vilniana_034_04_049_0001.djvu

			_-!Vi13 


4, p osiedzenie z dnia II lutego 1922 r. 


IV/14 


I 


czas państwo Litewskie, które zostało 
stworzone na terytorjum Ziemi Ko- 
wieńskiej i Suwalskiej i które w dal- 
szym ciągu, pod osłoną bagnetów 
niemieckich, organizowało się, zgłosiło 
do terytorjum Wileńszczyzny i miasta 
Wilna pretensje, które do dziś dnia 
na forum międzynarodowem stale są 
wysuwane. Jeżeli idzie o stosunek pań- 
stwa Polskiego do zagadnienia wileń- 
skiego, to przedstawia się on w taki 
sposób, jak to w słynnej swojej ode- 
zwie z 19 kwietnia 1919 roku Naczel- 
nik 
aństwa, Józef Piłsudski, wyraził, 
a mianowicie, że losy Ziemi Wileń- 
skiej oddane zostają w ręce ludności 
i że on zapewnia, że ludność będzie 
miała możność swobodnie się wspra- 
wie swego losu wypowiedzieć. Po 
utworzeniu Zarz. Cyw, Ziem Wschod., 
Sejm Ustawodawczy Rzeczypospolitej 
Polskiej zalecił przeprowadzić na 
terenach Wschodnich wybory, jednak 
z winy niesprawności tego Zarządu 
Cywilnego Ziem Wschodnich i duże- 
g? niedołęstwa tego aparatu, wybory 
nie zostały przeprowadzone ani w 
terminie wskazanym przez Sejm, ani 
w późniejszym, który dodatkowo zo- 
stał wyznaczony. W ten sposób spra- 
wa się przeciągnęła aż do lata 1920 r., 
kiedy na skutek wypadków wojennych, 
Ziemia Wileńska została przez woj- 
ska polskie opuszczona i zaj ęta przez 
wojska bolszewickie. W przeddzień 
wejścia wojsk bolszewickich do Wilna 
zawarty został pomiędzy Litwą a Bol- 
Szewją traktat w dniu 12 lipca 1920 r., 
który bez woli tej ludności, ponad 
głowami jej, przesądzał losy tej zie- 
mi w ten sposób, że oddał ją znowu 
pod władzę Litwy. Jest rzeczą wyso- 
ce prawdopodobną, że wskutek tego, 
iż w owym momencie, traktat ten 
litewsko- bolszewicki częściowo przez 
niektóre mocarstwa zachodnio - euro- 
pejskie półurzędowo został uznany, 
stosunek niektórych mOcarstw za- 
chodnio europejskich do zagadnienia 
Wileńszczyzny był w dalszym ciągu 
niechęt
y i dla nas niekorzystny. 
Ujawniło się to w kilka miesięcy po 
traktacie litewsko-bolszewickim, kiedy 
armjl Itolszewicka, rozbita pet!l War- 


j 


szawą, cofnęła sie i kiedy narzucono 
nam traktat Suwalski, który zatrzymał 
wojska nasze na Iinji Orany - Bastu- 
ny i nie pozwolił im tej linji prze- 
kroczyć na pól noc. 
Tylką bohaterskiemu czynowi Ge- 
nerała Zeligowskiego zawdzięczamy, 
że Iinja ta została przekroczona i że 
zostaliśmy uwolnieni od now
j oku- 
pacji litewskiej i że od dnia 9 paź. 
dziernika 1920 r. mamy możność sta- 
nowienia o sobie, a możność te dał 
nam Generał Zeligowski. (Głosy: Niech 
żyje Generał Zeligowski! Oklaski- 
posłowie wstają). 
Od dnia 9 p3ździernika 1920 r. 
sprawa Wileńska przybiera znowu no- 
wy obrót. Od tej chwili sprawa ma 
dwie strony, strone we\\n
trzną i ze- 
wnętrzną. Strona wewnętrzna przed- 
stawia się w ten sposób, że Generał 
Żeligo\\ski, wchodząc do Wilna, zło- 
żył uroczyste oświadczenie, że w naj- 
bliższej przyszłości zW0ła Sejm Wi- 
leński i cała dalsza działalność jego 
polegała na tem, aby Sejm Wileński 
zwołać i dać mu możność wypowie- 
dzenia się o dalszych losach przez 
ush swoich przedstawicieli. 
Druga strona, to strona zewnętrz- 
na. Z inicjatywy Ministerstwa Spraw 
Zagranicznych Rządu Polskiego spra 
wa została oddana w ręce Ligi Na- 
rodów. Liga Narodów potraktowała 
to zagadnienie, jako spór graniczny 
pomiędzy państwem Polskiem a lit- 
wą i w tej płaszczyźnie zagadnienie 
to starała się rozwiązać, ale wbrew 
zasadom słuszności i szlachetnym in- 
tencjom Wilsona, że każdy naród 
i każda ludność ma prawo stanowić 
o swoim losie, Liga Narodów na tem 
stanowisku nie stanęła, i wyraźnie 
wolę ludności pominąć się starała. 
Zarówno sprawa przeprowadzenia 
plebiscytu, który był proponowany na 
Ziemi Wileńskiej, jak i sprawa Sejmu, 
została przez Ligę Narodów potrak- 
towana negatywnie i odrzucona. Na- 
tomiast Liga Narodów zainicjowała 
rokowania pod przewodnictwem b. 
Ministra Spł'aw Zagranicznych Belgji, 
p. Hymansa, które odbyły się w Bruk- 
seli i Genewie i doprowadziły do
		

/Vilniana_034_04_050_0001.djvu

			IV/15 


4 posiedzenie z dnia l 1 lut
go 1922 r. 


IV/16 


słynnych i znanych wszystkim panom 
projektów Hymansa, mianowicie pro- 
jektu pierwsżego i drugiego. Zarówno 
projekt pierwszy, jak i drugi. nie za- 
dowoliły obu stron i zostały odrzu- 
cone. Wówczas przyszło do przed- 
ostatniego aktu sprawy Wileńskiej. 
miar.owicie do wyborów do Sejmu 
Wileńskiego. Polska, zgadzając się na 
rokowania pod przewodnictwem Hy- 
mansa. z góry się zastrzegła. te wa- 
runkuje. iż gdyby rokowania nie do- 
prowadziły do pożądanych wyników, 
nie będzie mogła czynić żadnych 
przeszkód w tym kierunku. ażeby 
ludność ziemi wileńskiej w swobodny 
sposób o losie swoim się wypowie- 
działa. Otóż, po przekreśleniu oby- 
dwóch projektów Hymansa przystą- 
piono do zrealizowania projektu t. j. 
do zwołania Sejmu Wileńskiego i w- 
reszcie Sejm Wileński wybrano. Rów- 
nocześnie na forum Ligi Narodów 
rozgrywał się ostatni akt tej sprawy. 
W imieniu Ligi Narodów Hym	
			

/Vilniana_034_04_051_0001.djvu

			IV / t7 


	
			

/Vilniana_034_04_052_0001.djvu

			IV/20 


IV/19 
""'- 


- 


4 _po
iedzeni
_ z _ dni
 1 1 lu
el1!o 1922 r. 



 


I 
l.. 
I 


Następne zdania 'Są krótkiem 
wskazaniem przebiegu historycznego 
sprawy -od czasów dawnych. a mia- 
nowic;e od czasu Horodla, dobro- 
wolnej Unji dwóch narodów, Lublina, 
gdzie ten związek dwóch narodów 
został w dużym stopniu zaciśnięty po 
przez'-wspólną uchwałę i zespolenie 
:obojga narodów. gdzie dwa kraje te 
złączone zostały ściśle w jeden pań- 
stwowy organizm, poprzez wiek XIX. 
który zaznaczył się pOWSlan1em, któ- 
ry zaznaczył ,się męką i krwią na- 
szych przodków. ofiarnie na wielu 
polach bitwy wylaną, poprzez ostat- 
nie momenty tej sprawy. mianowicie 
poprzez Józefa Piłsudskiego. Naczel- 
nika Państwa i Naczelnego' Wodza 
.armji Polskiej, którego ziemia Wileń- 

ka wyhodowała. poprzez generała 
.Zeligowskiago, również syna tej zie- 
mi. któremu zawdzięczamy, że w trj 
chwili możemy tutaj w Wilnie obra- 
dować. (Głos; niech żyje gen. Żeli- 
gowski. Długotrwałe oklaski). Powo- 
łując się jeszcze raz na zasady Wil- 
sona. do prawa stanowienia każdego 
narodu o sobie, w imieniu całej lud- 
ności, którą istotnie tutdj reprezentu- 
jemy, a następnie nietylko tych po- 
koleń, które w tej chwili żyją i ist- 
nieją. ale i w imieniu tych przyszłych 
pokoleń, które ziemię naszą zamiesz- 
kiwać będą, mając na celu. jak u- 
chwała mówi, zabezpieczenie istotnej 
wolności. bo wierzymy. że będziemy 
posiadali niczem nieskrępowaną wol- 
ność i że będziemy mieli, jak w u- 
chwale wspomniano, istotną możność 
wszechstronnego duchowego i mater- 
jalnego rozwoju. - mamy zamiar tę 
uchwałę powzhć. Sądzę, że pierwsza 
część po tych wyjaśnieniach, które 
złożyłem, jest dla szanownych pp. po- 
słów dostatecznie jasną. 
Przechodząc do części drugiej, 
mianowicie do tych 7 punktów. za. 
znaczyć muszę, że te punkty nie są 
zupełnie jednorodne. Pierwsze punkty 
mi,łją charakter negatywny, natomiast 
dalsze punkty są etarakteru pozytyw- 
nego. s.wierdzającego. Więc - przede- 
wszY5tkiem punkt \. Z poprzedniego 



 
! 


przedstawienia historycznego sprawy 
widać było, że jednak obecne pań- 
stwo Rosyjskie. mianowicie rosyjska 
republika Sowiecka. dwukrotnie na- 
chodziła . ten obszar, dwukrotnie po 
ten obszar rękę wyciągała. Wiadomem 
jest ró
ni-eż z rozmaitego rodzaju 
not dyplomatycznych, które z racji 
sprawy Wileńskjej 
przez obecnych 
	
			

/Vilniana_034_04_053_0001.djvu

			" 


IV/U 


IV /21 

_ ._..c---________ .
 


4 p osiedzeni e _'!- d_l)i_a lJ Juteg o 1922 r. 


szej ziemi, jedynie ten punkt prawny 
traktatu sowieckiego wymieniali. Trak- 
tat sowiecki nie został uznany przez 
. państwo Polskie, Polska ważności te- 
20 traktatu zaprzeczyła. 
Jednak ponieważ w tym traktacie 
litewsko-sowieckim jest mowa o nas 
specjalnie, o naszem terytorjum, gdzie 
terytorjum to, bez naszej woli, odda- 
ne jest Litwie i los jego w ten spo- 
sób jest przesądzony. Komisja uważała 
za rzecz ważną. aby zapr1eczając wo- 
g61e państwu Litewskiemu wszelkich 
praw do naszego terytorjum. wymie- 
nić te prawa, które rzekomo z trak- 
tatu litewsko-sowieckiego wypływają i 
te prawa Zł szaegóJnem podkreśle- 
niem odrzucić. Z! esztą w punkcie 2 
zaznaczono, - że i wszelkie irme pre- 
tensje, jakieby mogły z innych W:łg
ę- 
d9w wypływać. również odrUlcamy. i 
na zawsze uchylamy. .,. 
Punkt trzeci wymierzony jest prze- 
ciwko pewnym czynikom międzyna
 
rodowym, które niejednokrotnie sta- 
rały się zabrać głos w sprawie losu 
naszej ziemi i swój punkt widzienia 
w decydujący sposób przeprowadzi'=. 
Najważniejszym czynnikiem, który tu 
mamy na myśli. jest może nawet nie 
Liga Narodów, bo Lifla Narodów, jak 
to już zaznaczyłem, w rezolucji swojej 
styczniowej oświadczyła, że postępo- 
wanie w sprawie sporll polsko - H- 
. tewskiego uważa za skończ.Jne. Na- 
tomiast inne czynnild międzynarodowe, 
których tu nie wymieniam, a które 
panom wszystkim są znane, starały 
się właśnie los ten nasz przesądzić. 
wybierając po temu rozmaite drogi. 
albo drogą nacisku politycznego na 
państwo Polskie. zmuszając czynniki 
rządowe. władze ustdwodawcze Rze- 
czypospolitej Polskiej do tego. aby z 
takimi lub innymi projektdmi wobec 
nas wystąpowały. albo starając się 
bezpośrednio, drogą negocjacji czy to 
z Litwinami, czy z innymi czynnikami. 
los ten przesądzić.' Otoż w punkcie 
3, stwierdzamy uroczyście, powołując 
się na zasadę stanowienia o sobie. że 
tych decyzji. które przez czynniki we. 


wn
trzne z pominięciem naszej woli 
byłyby powzięte, nie uznamy. 
Wreszcie przechodzę do strony 
pozytywnej naszych uchwał, miano- 
wicie do punktów: 4, 5, 6, 7, gdzie wy- 
powiadamy pozytywnie, czego chcemy. 
Pod tym względem punkt 4 sformu- 
łowany krótko, ale w sposób dobitny 
że Ziemia Wileńska stanowi bez wa
 
runk6w i zastrzeżeń nierozdielną część 
Rzeczypospolitej Polskiej. jest wolą 
wszystkich nas tu obecnych, jest wolą 
całej ludności (oklaski), którą tu' re- 
prezentujemy i pod tym wzgłędem 
wątpliwości żadnych mieć nie możemy 
i nie mamy. 
.... 
Punkt 5 oddaje władzę suwerenną 
nad naszem terytorjum Rzeczypo9pO- 
litej. Polskiej w formule następującej; 
"Rzeczpospolita Polska posiada wy- 
łączne prawo zwierzehności państwo- 
wej nad Ziemią Wileńską". t 
W punkcie 6, żeby nie było żad- 
nej wątpliwości. co z tych praw su- 
werennych wypływa-ponieważ prawa 
suwerenne możnaby sobie. tłumaczyć 
w sposób najrozmaitszy na podstawie 
różnych przykład6w. zaczerpniętych z 
obecnych stosunków międzynarodo- 
wych - zaznaczamy. że wszystkie u- 
stawy. które mają nas na naszeITI te- 
rytorjum . obowiązywać i wszystkie 
urządzenia, które mogłyby być na 
nasze m terytorjum wprowadzone, leżą 
wyłącznie w kompentencji władz usta- 
wodawczych Rzeczypospolitej Polskiej, 
to znaczy Sejmu Ustawodawczego, a 
w przyszłości Sejmu i Senatu. d 
Wteszcie punkt 7 ma charakter 
raczej wykonawczy. Po uchwaleniu 
tego punktu, że stanowimy część Pol- 
ski. że władze polskie posiadają na- 
czelną władzę prawnopaństwową na 
naszem terytorjum, po uchwaleniu, że 
wszelkie ustawy mogą tylko z Polski 
pochodzić. te czynniki polskie naczelne. 
które są, a mianowicie Sejm Ustawo- 
dawczy i Rząd RzeczypospolitejPolskiej, 
wzywamy do natychmiastowego wy- 
konywania tych praw i do niezwłocz'-
		

/Vilniana_034_04_054_0001.djvu

			IV /
3 


4 p osiedzenie z dnia t l lute g o 1922 r. 


l VI 24 


nego wyciągnięcia konsekwencji. które 
z uchwały naszej wynikają. 
jest to mniej więcej wszystko, co 
chcę Wysokiemu Sejmowi w imieniu 
Komisji w sprawie m:hwały zasadni- 
czej o losach naszej ziemi przedłożyć 
i teraz w imieniu większości tej Ko- 
misji wniosek przedłożony popieram 
i proszę o jego uchwalenie. (Oklaski). 


Marszałek. 
Zanim udzielę głosu p. Zasztow- 
towi, w sprawie sprostowania zebierze 
ałos p. Chomiński. 


P. Chomińskl. 
Referent w swojem sprawozdaniu 
Komisji Politycznej złożył oświadcze- 
nie, te przemawia w imieniu takich a 
takich klubów. miedzy innemi wymie- 
nił takie i klub "Odrodzenia-Wyzwo- 
lenia", który mam zaszczyt reprezen- 
tować. Zaznaczam. że dla sprostowa- 
nia zabieram głos w tej chwili. ażeby 
oświadczyć. że klub mój się także do 
formuły kompromisowej przyłączył. 
ale pod tym warunkiem. że drugi 
wniosek, osobno złożony. będzie rów- 
nież postawiony pod głosowanie. mia- 
nowicie wniostk w spra.wie autonomji 
dla ziemi Wileńskiej. (Smiech). 


Marszałek. 
Udzielam głosu p. Zasztowtowi. 


P. Zasztowt. 
Wysoki Sejmiel W chwili, kiedy 
powołani wolą ludności Ziemi Wileń. 
skiej z całem poczuciem odpowiedzial- 
ności dziejowej stajemy przed tak 
ważną dec)'zją o losac.h ziemi naszej, 
ai nadto dokładnie zdajemy sobie 
sprawe, że obowiązkiem naszym jest 
wyczerpanie wszelkich możności po- 
rozumienia na drodze wynalezienia 
, jakieś wspólnej formuły, jakiegoś 
wspólnego ujęcia uchwały, która ma 
być wyrazem tej woli. Otóż jasną 
jest rzeczą. że szukając wspólnego 


wyrazu: każde z ugrupowań czerpać 
go będzie z różnej ideowej i progra- 
mowej treści. każde wychodzić będzie 
z różnych przesłanek i różnych zało- 
żeń. Pragnąc uniknąć niejasności i 
nieporozumień. uważam za swój obo- 
wiązek podkreślić niedwuznacznie sta- 
nowisko zasadnicze naszej partji i 
naszego klubu i uwypuklić te dążenia 
na których budujemy całą przyszłość 
n
zego kraju. 
W tym celu Wysoki Sejm pozwoli. 
że w imieniu klubu poselskiego P.P.S. 
odczytam deklarację treści następują- 
cej: (czyta). 
W ciągu trzech lat ostatnich sta- 
liśmy wytrwale na gruncie zasady, że 
los Ziemi Wileńskiej zależeć winien 
nie od targów dyplomatycznych, nie 
od kombinacji, pomysłów i zamierzeń 
Ligi Narodów. lecz w pierwszym rz
. 
dzie od woli ludności zainteresowanej. 
Domagaliśmy się nieustannie zwo- 
łania Sejmu z wyborów powszechnych, 
który jedynie w naszem zrozumieniu 
powołany jest władnie o przyszlości 
kraju stanowić. Z uczuciem ulgi posz- 
liśmy w dniu 8 stycznia do urny wy- 
borczej, wierząc. te zbliża się kres 
"tymczasowości" . która tak fatalnie 
nad rozwojem Wileńszczyzny zacią- 
żyła. Część społeczeństwa białoru- 
sj	
			

/Vilniana_034_04_055_0001.djvu

			IV/25 

 


4 p osiedzenie z 
nia 11 lute g o 19
2 r. 


IV /26 


robotniczej, o tryumf pracy. o socja- 
lizm. 
Ufni 
 zwycręstwo ostateczne na- 
szego programu pojednania z ludem 
litewskim. do którego t)'łokrotnie wy- 
ciągaliśmy dłoń zgody, nie wątpimy, 
że dłoń ta niebawem zostanie przyjęta 
serdecznie ponad głowami dzisiejszych 
kierowników pelityki państwowej, na- 
przekór judzeniom nacjonalistów i re- 
akcji. Będziemy głosowali za połącze- 
niem Ziemi Wileńskiej z Rzecząpospo- 
litą Polską. 
Spełnimy w ten sposób wolę tych, 
którzy na nas tutaj wysłali. spełnimy 
obowiązek wobec kraju i zespolimy 
klase pracującą Zicmi Wileńskiej z 
ruchem robotniczym całej Polski, ro- 
zerwiemy łańcuch stosunków miejsco- 
wych. umożliwiających dotąd panowa- 
nie u nas klerykalizmu i zacofania. 
Robotnik i pracownik Ziemi Wileń- 
skiej osiągnie wszystko, zdobyte już 
przez proletarjat Rzeczypospolitej. Wy- 
bije godzina klęski dla naszej rodzi- 
mej reakcji. 
Kraj nasz wejdzie na drogę roz. 
woju przemysłowego i rozbudowy go- 
spodarczej. Byliśmy długo zab.ici de. 
skami od. świata; deski te wreszcie 
spadną bezpowrotnie. _ 
Domagać się- będziemy dla Ziemi 
Wileńskiej z uwagi na jej swoisty cha- 
rakter narodowościowy i specjalne 
. położenie gospodarcze ustroju auto- 
nomicznego, który w niczem zresztą 
nie powinien naruszać związku z Rze- 
cząpospolitą Polską. Domagać się 
będziemy pełnego i istotnego równo- 
uprawnienia wszystkich zamieszkują- 
cych kraj nasz narodowości, ochrony 
ich potrzeb językowych i kulturalnych 
\V szkole, sądzie i urzędzie. 
Oczekujemy
-prędkiej i, energicznej 
pomocy Rządu Polskiego, by zagoić 
rany. zadane krajowi przez. wojnę 
! dokonać jego odbudowy. Oczeku- 
]emy także zakończenia rządów dyle- 
tanckiej administracji przejściowej, 
która coraz częściej ostatnimi czasy 
używa represji 
 po1itycznych i coraz 


wyraźniej ulega wymaganiom klas po- 
siadających, a w szczególności wię- 
kszej własności ziemskiej. 
Głosując tedy za połączeniem 
z Polską, rozpoczynamy już jako je- 
den z oddziałów wielkiej Armji Pol- 
skiej Partji Socjalistycznej całego pań- 
stwa. nowy etap naszej walki o re. 
alizację socjalistycznego progiamu spo- 
łecznego, o prawa robotnicz
, o spra- 
wiedliwą i zgodną z potrzebami mas 
reformę rolną. o znośne warunki by- 
tu dla inteligencji pracującej. Pra- 
gniemy, ażeby uchwała Sejmu przy- 
spieszyła roztrzygnięcie ostateczne i 
pOkojowe nietylko sprawy Wileń- 
skiej, ale i ogólnego zagadnienia 
Wschodu Europy, ażeby jednocześnie 
usunęła jedno przynajmniej zarzewie 
nowej wojny j ułatwiła walkę prole- 
tarjatu międzynarodowego o pokój 
powszech ny. 
Przechodząc do wniosku w spra- 
wie formuły zasadniczej, zaznaczam, 
że została ona skonstruowana pod 
znakiem kompromisu. W obliczu spra- 
wy, zapominając na razie o różni- 
cach, które nas dzielą. szukamy słów 
wspólnych dla tego, co nas łączy. 
pomni. że odpowiedzialność na siebie 
bierzemy przed historją i krajem i że 
formuła nasza wiernem być musi od- 
biciem woli ludności ziemi naszej. To 
też różnice odkładamy na plan drugi, 
do dalszej dyskusji, do debaty na te- 
mat urządzenia życia wewnętrznego 
na tym terenie. do chwili, gdy będzie 
mowa o tern, jak ułożyć i na czem 
oprzeć byt kraju i stosunek jego we- 
wnętrzny do państwa. 
Obecnie przechodzę do zasadni- 
czej podstawy, na której mamy bu- 
dować naszą prawno-państwową przy- 
szłość pod jednym dachem z Polską, 
do owej formuły. podkreślam raz jesz- 
cze, kompromisowej, jaka zdaniem 
naszem powinna za
wolić wszystkie 
stronnictwa j grupy, które dążą zgo- 
dnie do pOłączenia z Polską w jedną 
prawno-państwową całość. Projekt tej 
formuły brzmi w sposób następujący 
(czyta):
		

/Vilniana_034_04_056_0001.djvu

			IVJ27 
=----=:..... 


ł 
 <::>

e 	
			

/Vilniana_034_04_057_0001.djvu

			IV/29 
"'-- - 


4 pos
ędze
ie z dnia 11_-łut
o _
9 
2 r. 


łączą, jako synów jednego narodu, 
dla których są rzeczy wspólne i dro- 
- gie i równie święte, to jednak, jako 
przedstawiciele kraju, jako przedstawi- 
ciele nietylko interesów narodu pol. 
skiego, lecz szeregu. innych narodów 
bratnich, naszą ziemię zamieszkujących, 
nie możemy ich sprawy pominąć, ich 
losów nie brać tutaj w uwagę. To też 
dążąc do połączenia kraju naszego 
z Polską, nietylko względami egoizmu 
narodowego, ale i obowiązkiem oby- 
wateli kraju sic: powodujemy. Uważa- 
my, że połączenie z Polską da wszel- 
kie niezb
dne podstawy gospodarcze 
i kulturalne do szerokiego rozwoju 
kraju i do zbliżenia nas z Zachodem, 
a w bliższej przyslłości da i gwa- 
rancje niezbędne wszystkim obywate- 
lom b
2: różnicy, co do pełnej swo- 
bOdy i ich rozwoju narodowego i kul- 
turalnego i urzeczywistnienia ich ide. 
ałów. 


Jednak. nietylko wzgledy wspom- 
niane decydują o i1aszem ciążeniu do 
Polski, ale również i troska o klasę 
robotniczą. W:zględy łączności z pro- 
letarjatem polskim są główną podsta- 
Wą naszego stanowiska. Polska obec. 
na, pod każdym względem uposażona 
We wszystko niezbedne dla rozwoju 
gospodarczego, Polska, gdzie klasa 
robotnicza jest silna i dobrze zorga- 
nizowana, daje wszystkie podstawy 
i. najdalej idące perspektywy potęgi, 
rozrostu i wpływów klasy robotniczej,. . 
jak również jej dobrobytu. Dlatego, 
wychodząc z założenia interesów pro- 
letarjatu, tej łączuie z całym ludem 
pracującym twórczej podstawy każdego 
narodu i podstawy rozwojowej nasze. 
go państwa, chcemy łączność bezpo. 
średnią nawiązać z państwem Pol. 
,skiem. 


jednak i nietylko te względy prze- 
mawiają za połączeniem ziemi naszej 
z Polską, ale I wzgledy intt'resu mie- 
dzynarodowego zmuszają nas do skie- 
rowania w tym właśnie, a nie w in- 
nym kierunku myśli naszych. Daleko 
odeszlfśmy od tych czasów, kiedy po- 
sUzea61ne narody mOf{ły żyć we wła- 


IVJ !O 


sn
rch podwórkach, własnem zaSCJan- 
kowem życiem. Dzisiaj bytu posz
ze- 
gólnych narodów nie można budować 
na innych podstawach, jak na za3a. 
dzie powszechnego szczęścia, zgody 
i wzajemnego współżycia. Dzisiaj ży- 
cie gospodarcze tak wiąże nierozer- 
walnie wszystkie kraje, że musi być 
wspólnem podłożem do budowy gma- 
chu całego świata. jak losem ziemi 
Wi:eńskiej jest zaintercsowana nietyl- 
ko ludność naszego kraju, nietylko 
Polska, ale i cała Europa, bodaj 
świat cały, jak w sprawach ziemi na- 
szej zabierają głos może nazbyt na- 
trE:tnie i niewłaściwie, ale nie bez pew- 
nych pod-taw i inne mocarstwa, tak 
samo i dla nas nie jest obojętne.n, 
w jakim kierunku pójdzie rozwój ży- 
cia i stosunków polityczno-społecz- 
nych na całym świecie. Rozumicmy 
chyba doskonale, że życie, byt i sto- 
sunki naszego kraju zależne są w pierw- 
szym r-:dzie od szybkicj możliwie od- 
budowy kraju. Odtworzenie tego wszy- 
stkiego, co zostało zniszczone krwawą 
ręką wOjny,. to jest pierwsza podstawa 
przyszlości i szczęścia ziemi naszej. 
jednak o tej odbudowie r.iemożemy 
nawet pomyśleć inaczej, jak w wa. 
runkach powszechnego pokoju. Na 
szachownicy dziejowej są dwa różne 
czynniki: czynniki siły i przemocy 
i czynniki spra
iedliwości i prawa. 


\ 


. 


Otóż POIska, w przeciwstawieniu 
do Niemiec i Rosji, z których pierw- 
sze żyją mirażem odwetu, druga- 
dziś nadzieją zamętu, jutro możliwie 
nadzieją odbudowy swej dawniej po- 
tę
i - Polska posiada wszelkie dane, 
żeby się stać poważnym czynnikiem 
przeciwwagi i obrony powszechnego 
pokoju. Zainteresowana jest bowiem 
bezpośrednio w pokojowe m rozwią- 
zaniu wszelkich konfliktów świata 
w zaraniu swego bytu i odbudowy. 
Dlatego właśni
, lącząc się z Polską, 
wzmacniamy czynnik pokoju, równie 
dobry dla naszegw kraju, jak dla ca- 
łego świata. (Oklaski na lewicy). 
jeszcze jedno: jedną z elementar- 
nych z8.:;ad celowej budowy jest plan
		

/Vilniana_034_04_058_0001.djvu

			. 


I VJ 31 


4 p osiedzenie z dnia t 1 I.te g o 1922 r. 


IV/32 


ogólny, dalszą przewidujący przy- 
szłość. 


Szkoda pracy i wysiłku na rze- 
czy, które wpoprzek idą życia, które 
przekreślić powołana jest przyszłość. 
Upatrując jednak w Polsce przy- 
szłej czynnik nie destrukcyjny, lecz 
twórczy, symbol odradzającego sie ży- 
da, tarczę obronną wyzwalających sie 
na gruzach Rosji narodów, w naszej 
decyzji połączenia Ziemi Wileńskiej 
z Polską, jesteśmy pewni, fe stajemy 
na linji pra\\'idłowego rozwoju, którą 
zakreśla światu samo życie (Oł\laski). 


Marizałek. 


W sprawie formalnego sprostowa- 
nia udzielam głosu p. Fedorowiczowi 


P. Fedorowicz. 


. 


" 
Pan poseł Chomiński w swojem 
przemówieniu zazna:::zył, że klub jego 
przystąpi-ł do formuły więk
zości. prze- 
zemnie referowanej, pod warunkiem, 
że b
dzie do niej zgłoszona formuła 
o ustroju autonomicznym. Otóż jako 
referent stwierdzam, te lIa posiedzeniu 
Komisji Politycznej, na pytanie moje, 
czy klub "Odrodzenie. Wyzwolenie" 
do formułyn aszej przystępuje, otrzyma- 
łem odpowiedź, potwierdzającą bez za- 
strzeżeń i dlatego nie wymieniłem 
tego warunku, natomiast oświadczono, 
że klub "Wyzwolenie. Odrodzenie" bę- 
dzie miał do tej formuły poprawki 
i to w swojem przemówieniu zazna- 
czyłem. 
(Głosy: tak, słusznie). 


Marszalek. 


Głos ma p. Mickiewicz. 


P. 
ickiewicz Stefan. 
Są czynniki. które są koniecznością 
dziejową. Takim czynnikiem, który 
był konieczności
 dziejow
, i kt6ry 


jest i który nie ustał, i prawdopodob- 
nie nie ustanie jeszcze bardzo długie 
lata, jest to czynnik dziejowy, który 
zmusił nas do porozumienia siC; przed 
setkami lat z Wielkiem Księstwem Li- 
tewskiem i który zmusił nas, Polaków, 
zawrzeć unje polsko-litewską. Zwracam 
uwagę Wysokiego Sejmu, te te czyn- 
niki nie przestały działać i dzisiaj, te 
te czynniki nie ustały, że one zmu- 
szają nas. znaleźć drogę, po której mo- 
glibyśmy dojść do tego, co koniecz- 
nOść dziejowa każe. Otóż prosze pa- 
nów, wszyscy tej drogi szukamy. 
Każdy z nas szuka tej drogi w swo- 
jem najlepszem rozumieniu, każdy z 
nas chce znaleść tę drogę, bo rozumie, 
że ten kraj nie może egzystować bez 
porozumienia, bez. łączności z Polską, 
jest to zrozumiałe dla najlepszych 
synów Republiki Litewskiej, którzy dziś 
zogniskowali sie pod rządem kowień- 
skim, ale jest to niezrozumiałem dla 
większości Sejmu Kowieńsktego. Może 
być, że i my niestety tutaj nie roz- 
wiążemy tej kwestji tak, jak rozwią- 
zała ją przed setkami lat szczytna i 
godna dyplomacja polska, która zna- 
lazła ujście swe w Unji. trwającej wie- 
ki. Jeżeli my pójdziemy po tej dro- 
dze szczytnej, prawdopodobnie i my 
znajdziemy odgłos tam. w tym Sej- 
mie, wśród tych, którzy są uprzedze- 
ni do nas i do których ręka nasza 
dotychczas wyciągnię\a nie była. , 


- 
Sprawa ta wymaga zrozumienia i 
szerszego przez nas rozważenia. Nie- 
wiem, czy dyplomacja polska spro- 
stała wszystkim swym zadaniom. 
Mnie sic: zdaje, że dyplomacja polska 
wiele omyłek zrobiła nietylko w spra- 
wie litewskiej, lecz w innych spra- 
wach, nap.rzykład, leżeli weźmiemy 
sprawę 
Iąska Cieszyńskiego, czy 
Śląska Górnego, sprawę traktatu ry- 
skiego, sprawę Łotwy, jeżeli weźmie- 
my zaprzepaszczenie sympatji tych 
narodów, które do nas 19nęły, to po- 
wiemy, że ta dyplomacja polska nie 
stała na wysokoś:i zadania. Stańmy 
więc, Panowie, na tej wysokości i nie 
zapominajmy Q najizł.zytni8jizych hM-
		

/Vilniana_034_04_059_0001.djvu

			. IV/33 


4 p8siedzenie z tlAia p l.ut
o lQ22 r._ 


VI/34 

 


I 


słach humanitarnych, które przYświe. 
cały nam wtedy, kiedyśmy najwie ksze 
uznanie w całym świecie zdobyli. Nie 
bede mówił tak, jak mój przedmów- 
ca, czcigodny poseł Zasztowt, że hi- 
storji wspominać nie będzie. Powiem, 
że historja wiele nas uczy, bardzo 
wiele rzeczy z historji zaczerpnąć mu- 
simy i z tej drogi, którą nam historja 
wskazuje, nie zejdziemy ani na chwi- 
lę. Jeżeli zejdziemy z drogi historji, 
to pomniejszymy Ojczyzne naszą, a na- 
sza Ojczyzna jest tak wielka, jak ser- 
ce każdego z nas. jest rzeczą moż\i-' 
wą, że bylibyśmy ostoją tych drob. 
nych narodów, jeżeli zyskamy sym- 
patje tych, którzy są najbliżej i z któ- 
rymi wieki byliśmy połączeni: wtedy 
do nas przyjdą Łotwa, Esty, i Finy, 
nareszcie przyjdzie odradzająca sie 
Białoruś i tym murem odgrodzimy sie 
od nawały rosyjskiej, stojąc lako 
obrońcy praw tych małych ludów. 
Nam tu kazano odegrać tę wielką 
role, lub ze
ść do roli małej małego 
sejmu paru powiatów, który na dziś, 
uczciwy może i szlachetny w swem 
rozumieniu, ale krótkowidzący, decy- 
duje: wcielić. Oczywiście przyjemniej 
nam będzie być wcielonymi do Pol- 
ski, niż mieć kłopoty, nieporozumie- 
nia i zatargi. Ale czy my patrzymy 
cokolwiek dalej? Mnie się zdaje, że 
trzeba tę sprawę brać nieco szerzej. 
Oczywiście, nie łudzę sie ani na chwi- 
lę, że głos mój będzie głosem przy- 
szłości. Przyszłość przed nami, bo ja 
- wierzę w przyszłość dobrą, w przy- 
szłość humanitarną, w poszanowa- 
nie cudzych praw, praw mniejszości, 
w poszanowanie praw tych ludów, 
które tutaj mieszkają i wierze, że 
przyszłość przyniesie te ideały, które 
w przeszłości były u nas realizowane 
i szanowane. 


jeżeli my dziś przyjmiemy te u- 
chwałę, którą tutaj czytał p. Feduro- 
wicz, to oczywiście będziemy na sze- 
rea lat spokojni, ale nie łudźmy. sie 
ani na chwile, że w ten sposób 
wszystkie kwest je bedą załatwione. 
Pamh:tajmy o jednem, że tworzymy 
irrydent.; Iit.wskll, ....jllc irrydente 


ukraińską i białoruską. Pamietajmy 
o tem, panowie, że my nie robimy 
usługi tej Polsce, do której każdy z 
nas ciąży i dla której chcielibyśmy 
stworzyć jak najlepszą przyszło
ć. 
Przyjmowałem udział w tych dy- 
skusjach, które sie tutaj toczyły. Mó- 
wiono o tych sprawa
h przez pieć 
dni, ale wspomnę panom o historji i 
wskaże, że nie dni, ani tygodnie, ale 
lata uplynęły, nim Unja Lubelska za- 
warta została. Gdy posłowie z Komi- 
sji Politycznej naglili, aby na dżiś ze- 
branie plenarne było naznaczone i co- 
predzej zdecydowane losy tego Kraju, 
byłem za tem, by po gh:bszym namy- 
śle zdecydować, co mamy robić. Fak- 
tycznie przyjąć uchwałę łatwo, ale 
czy sprawa będzie załat\\'iona? Mnie 
sie zdaje, że nie. Sprawa zostanie tak 
samo powikłana, jak była przed roz- 
maitemi konferencjami w Genew1e i 
innych miastach, gdzie Liga Narodów 
rozstrzygała te sam21 sprawę, aby z 
miejsca jej nie poruszyć. Dlaczego? 
Dlatego, że my z nikim, prócz sami 
z sobą, mówić nie chcemy. Uważam, 
że prócz nas, wiernych synów tej zie- 
mi, są inni jeszcze, którzy stanowią 
nie parę procent, ale wielką ilość, z 
którymi mówić można i trzeba i do- 
gadać się można. My żadnego kon- 
kretnego wniosku nie przedstawiamy. 
Wy wyreczacie nas swym konkretnym 
projektem, niestety bardzo nieodpo- 
wiednim, którym nie załatwicie spra- 
wy. To, co ja m6wię, u niektórych 
wywołuje uśmiech na ustach, a u mnie 
łzy w oczach. (Śmiechy). 
Tak, panowie, śmiejecie sie dziś, 
ale po latach może płakać będzie- 
cie, bo pamiętajcie, że sytuacja jest 
groźną, bo do tej Litwy wyciąga- 
ją łapę Niemcy i Rosja, a gdzie się 
dwóch kłóci: tam trzeci korzysta Cie- 
szyłbym się, gdybym był złym r"oro- 
kiem, ale ostrzegam panów, że jedy- 
ny ratunek to jest porozulT'ienie i 
zgoda, a zgoda jest możliwa. Zgode 
te znaleźlibyśmy z pewnością, gdy- 
byśmy choć jednem słowem zwrócili 
się do tych, którzy siedzą w Kownie. 
Gdybyśmy chcieli z nimi mówić, to 
j..tom p.wien, że zPlatezlibyśmy mnilj-
		

/Vilniana_034_04_060_0001.djvu

			IV/35 
- 


4.,p osied?-enie z dni'!, Jl)
 
o 1922 r. 


IV/J6 


szość Litwinów, któraby chciała iść 
do zgody. gdyż greckie przysłowie 
mówi, że mniejszość nieraz ma racjt:. 
Czemuż nie chciecie tam pójść? Czy 
dlatego. że oni uwięzili kilkudziesięciu 
braci naszych, których spis mam w 
kieszeni? Nie dlatego, lecz dlatego, że 
w zacietrzewieniu swego gQrącego pa- 
trjotyzmu szczerego nie chcecie zro- 
zumieć, że jest możność znalezienia 
drogi pojednania. Pomyślcie panowie, 
że jeżeli my do nich jesteśmy zrażeni, 
jak to oni muszą być zrażeni do nas. 
Wszyscy panowie wiecie o aresztach 
Litwinów i Białorusinów, ale nie wiecie, 
co się działo w więzieniu. Czy wie- 
cie, co to jest żyć w więzieniu bez 
wrzątku, gdyż nie dawano im gorącej 
strawy? (Głosy: Kłamstwo. niepraw 
da). jeżeli mówię nieprawdę, to pa- 
nowie to sprostujecie. Ja powiem 
wam panowie. że budzono tych ludzi 
o godz. dru
iej w nocy. (Wrzawa. Gło- 
sy: Do rzeczy).' 


Moiecie ....rzerywt1.ć mi i nie dać 
mówić, moiecie ścią
nąć z trybuny, 
ale powiem wam panowie... 


Marszałek (dzwoni). 
Proszę p. posła przystąpić do 
rzeczy. 


P. Mickiewicz. 


MÓwią, że są z tamtej strony na- 
dużycia, ale i z tej strony są niemniej' 
sze. Na nadużyciach nie można fundo- 
wać przyszłości historycznej, propo- 
nujemy zatem znaleźć droge porozu . 
mienia. Droga porozumienia nie bę- 
dzie prowadziła do innego celu, jak \ 
do tego, do którego wy, Panowie, 
dążycie, to jest do pojednania z Pol- 
ską. Tego tylko ja chcę, cały lud tu- 
tejszy, i jestem przekona!1Y, że gdy- 
byśmy chcieli trafić do ludu litewskie- 
ao, to znaleźlibyśmy drogę. Ale nie 
idziemy tą drogą. na której możemy 
znaleźć rozwiązanie tej kwestji. 
Przystępuję do wniosków, przez 


Was postawio'nych, Panowie, i przez 
tak zwa;:ą lewice. Chce zaznaczyć, że 
to, co robici
, robicie w imie uczci- 
wego, szczerego, ale powiem zbyt jed- 
nostronnego, zbyt krótko-widzącego 
patryotyzmu, bowiem patryotyzmu na 
dzisiaj, ale nie na szerszą mete bra- 
nego. Bo wy wcielicie Kraj, przyłą- 
czycie Wileńszczyznę do Polski, ale 
pamiętajcie, że wrzenie pozostanie na 
za wsze. 


W naszym Klubie była podniesiona 
kw
stja, czy za wami nie głosować 
i były głosy. że ten wniusek wasz jest 
wnioskiem uczciwym, choć niedalekim. 
Co sie tyczy wniosku o autonomji, 
to wniosek ten oczywiście jest nie do 
przyjęcia. jest to wniosek. który ni- 
kogo nie zadowoli, ale wszystkich 
rozjątrzy. Jest wnioskiem kompromi- 
sowym. a kompromis zawsze drażni. 
Proszę panówl Autonomję. której 
SDrawe rozstrzygano na posiedzeniu 
Komisji do Spraw Zagranicznych 
w Sejmie Warszawskim, autonomję, 
o której potem . Rzeczpospolita" dała 
szczegółowe sprawozdanie, chciano 
tutaj podać jako pewną zmiane ustro- 
ju federalistyczne
o i jako pewne za- 
dośćuczynienie potrzebom naszego 
k:-aju. Otóż ..Rzeczpospolita" zako- .. 
munikowała nam. że to będzie nic 
innego, jak tylko samorząd wojewódz- 
ki i to otworzyło OCtY i Europie 
i tym, którzy z nami nie idll. Ta au. 
tonomla, Panowie z lewicy, nikogo. 
nie zadowoli. Nie można fałszywej 
monety dawać nikomu. Trzeba IŚĆ 
uczciwą drogą, trzeba mówić, że da- 
jemy pełną federację z Polską, albo 
mówić tak, jak to panowie z prawicy 
mówią: Idziemy za wcieleniem, bo to 
jest nasiem hasłem. Nikogo nie za. 
dowolimy, nikogo nie przekonamy, 
a wszystkich rozjątrzymy. Wiemy. że 
z pOłowicznego rozstrzygnięcia zawsze 
ktoś jest niezad
wolony. 


Muszę przemawiać nieco dłużej 
gdy! wy, Panowie. jesteście w więk- 
szości, prosz
 wif:c dla siebie o pewną 
pobłatłlwoś
, dla teao, że faktycznie 


-..ł..
		

/Vilniana_034_04_061_0001.djvu

			. 


IV/31 


.. posiedz
n
z, dnia 11 -łut
l!o 1 0 922 r. 


lv/as 


, 
jest stan nadzwyczaj ciężki, z którego 
wyjść musimy. Chciałbym, aby przez 
was. Panowie. przemówiły nietylko 
uczucia partyjne i dochowanie wier- 
ności dla partji. ale chciałbym myśl 
szerszą w was wcielić. abyście zrozu- 
mieli, że my, mieszkaj;łc obok litwi- '\ 
nów. Białorusinów i Żydów, z nimi 
powinniśmy tej drogi wyjścia. szukać. 
Ta droga wyjścia nic jest tak prosta, 
jak jest naszkicowana bardzo ładnymi 
frazesami, ładną polszczyzn
, w tej 
właśnie deklaracji. którą tutaj odczy- 
tano. Panowie. nIe załalwicie tej całej 
sprawy. jeteli pójdziecie tą drogą. 
którą przedstawiono nam w dopiero 
co odczytanej deklaracji w imieniu Ze- 
społu Stronnictw Narodowych przez 
p. Fedorowicza. (Głosy: Imieniem Ko- 
misji). 
Chwila. którą przeżywamy, jest 
chwilą dziejową. Chwila, w której za- 
padnie nasza decyzja. oczywiście nie- 
p
ędko się powtórzy, ale ta decyzja. 
może uchronić nasz kraj od wielu nie- 
potrzebnych wstrząśnień. może uchro- 
nić nasz kraj od wielu niespodzia- 
nek. Natomiast przyjęcie projektowa- 
nej przez wh:kszość decyzji może na- 
razić nasz kraj na duże przykrości 
i może pchnąć do zguby i do nowych 
wojen I kh:sk. których mamy dość. 
Proszę. aby panowie zechcieli tę 
rezolucję. którą tutaj już .przedłoży- 
łem. jeszcze raz wziąć pod uwagę. 
wysłuchać i przyjąć. 
Wskazuję na jedno. Są sprawy, 
które nas wszystkich łączą. ktÓre nas 
wszystkich pospołu jednoczą, to jest 
szczęście i dobro kraj II. Każdy z nas 
szuka tego celu. lecz innemi drogami do 
tego celu dąży. W rezolucjach naszych 
są pewne motywy wspólne. Wszystkie 
wskazują. że cały Sejm jest jedyną 
wolą ludu. który może decydować o 
losach tego kraju. Bezwzględnie tak 
jest. Wspólnem naszem podłożem jest 
dru
i motyw. o ktÓrym obie poprzed- 
nie r
zolucje wz
iankowały, miano- 
wicie zlikwidowanie wszelkich praw 
Rosji do naszello kraju. Nareszcie 


musimy zaznaczyć, że żadne ze stron- 
nictw nie uznaje. ażeby jakieś zwierzch- 
nie prawa miała Kowieńszczyzna. 
.. 


Różnimy sie o
 panów z: prawicy 
i częściowo z lewicy tem, że my szu- 
kamy z l	
			

/Vilniana_034_04_062_0001.djvu

			., 


IV /3' 


..v
- 4_ p
ie
zen!e 
 drJi
 11 h
t
go 1922 r
 


IV /40 



epuhliki Litewskiej do porozumie- 
nia się i ułożenia wspólnie warun- 
ków zlodnego wsp6łiycia miedzy 
dziećmi Jednej ziemi, Sejm zaś Usta. 
wodawczy Rzeczypospolitej Polskiej 
- do dopomoienia w !wietem dziele 
zgody i Jedności w myśl współczes- 
nych zasad demokratycznych i naj. 
szczytniejszych tradycji naszej przy- 
szłości, która połączyła Polsk
 i Li- 
twe n 'erozerwalnemi więzami wspól- 
nej państwowości w przeszłości i po- 
ł,uyt winna w najblitszłj przyszłości. 


Marszałek. 


Dyskusja generaind nad wnioskiem 
Komisji Politycznej odbedzie sie na 
przyszłem posiedzeniu Sejmu. 


Następne posiedzenie odbędzie siC 
w poniedziałek o g. 5. ej po poł. W 
poniedziałek o g. 1 J -tel rano odbe- 
dzle sle posiedzenie Komisji Politycz- 
neJ/ zaś o g. l.ej Konwentu Senjo- 
rów. Zamykam posiedzenie. 


(K.nilC ".sitdzmia fi Rodz. 7 m. 25 witcz.). 


. 


, / 


-' 


\
		

/Vilniana_034_04_063_0001.djvu

			Spra.wozdanie stenograficzne 
z 5 posiedzenia Sejmu WileńskieQo 


.,; 


z dnia 13 lutego 1 g22 roku. 
(Redakcja urztdowll). 


T RE' Ś ć: 


łam 
Przyi
ie porz,dku dzienneio. . . . . 3 
J nterpelacje. . . . . . . . . . . . . . 4 
Wnioski . . . . . . . I . . . . . . . 5 


Dyskusja formalna w sprawie wniosku 
nMiłego: 
p. Mickiewicz Stefan . . . . . . "6 
Wicemarszałek p. Fedorowicz. . 6 
Dyskusja aeneralna nad wnioskami Ko- 
misji Politycznej: 
, 


ł
m 
p. Janikowski . .. , 
p. Jasinski . . . . . . . . . . . 17 
p. Swiecho"ski. . . . . . . . . 21 
p. Racztowski . . . . . . . . . 31 
p. Chominski . . . . . . . . . . 4. 
Przerwa. 
p. Nusbaum .,........ SS 
p. Abramowicz . . . . . . . . . .2 
p. Eniiel . . . . . . . . . . . . 7ł 
Wyznaczenie nast,pnł'8 posl.tlzenia. . 


. 


-4 __. 
 _ td_.:....:..._.
 
WYDAWNICTWO KSIĘOARNl J6ZBFA ZAWADZKl1i8G w WILNII!
		

/Vilniana_034_04_064_0001.djvu

			'II 
V/3 5 p osiedzenie z dnia 13 lute g o 1922 r. V I . 
,.. 
. . 
.. 91 S - 
- 
,- 
. 
 fi . ł C S 
n 11m,. 
. 
.U '" 1'
 
(Początek posiedzenia o godz. S m 35). 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. T I nych i rodzin po poległych, zmar- 
łych i zaginionych żołnierzach, 
Otwieram piąte posiedzenie Sejmu. .. .. . 
jako sekretarze zasiadają pp. Mar. 
) 
mozhwlen
a .lecze
la. protezo. 
cinkowski i Hałko. Na porządku dzicn. l wama J kształcema inwalidów. 
nym są sprawy następujące: 1) ko.: 3) zakładania indywidualnych i ko- 
munikaty Marszałka, 2) interpelacje, lektywnych warsztatów pracy, 
3) wnioski, 4) dyskusja generalna nad 
}Vnioskami Komisji Politycznej. '4) wykonywania opieki społecznej 
nad inwalidami. i pozostałymi. gdy! 
, Czy żąda kto głosu VI sprawie po. 
 nędza, głód i upośledzenie wieloty- 
rządku dziennego? (Nikt). p . cznych mas krwawych ofiar wojnr 
Porządek dzienny u
ażam za przy- doszły już do punktu kulminaC),jnego 
jęty. .. ", . i nie cierpią dalszej zwłoki w zała- 
twieniu. t 
Wilno. dn. 12 J tego 1922 r. 
\ 


Punkt pierwszy: komunikaty Mar. 
szałka. 
 ..,.".. 


Protokuł drugiego i trzeciego po. 
siedzenia uważamy za przyjęte, ponie- 
waż nie wniesiono sprzeciwu. Proto- 
kuł czwartego posiedzenia leży do 
przejrzenia w Kancelarji Sejmowej. 
Punkt drugi: interpelacje. Proszę 
p. Sekretarza o ich odczytanie. 


Sekretarz p. Halko (czyta). 
DO 
WYSOKIEGO SEJMU w WILNIE. 
Z uwagi na to, że najmniejsze 
nawet kraje i narody dotknięte ka- 
taklizmem wojny, uposażały dostatnio 
wszystkie cfiary wojny 
Ogólne zebranie inwalidów i wdów 
wojennych. odbyte w Wilnie w dniu 
12.11 1922 r. domaga się jaknajrych. 
l
szego: .. 
1) upQsażenia inwalidów. wojny , 
światowej oraz wdów. sierót wojen- I 


_ł............. 


Za Prezydjum Ogólnego Zebrania 
Inwalidów i pozostałych, 
( -) podpis nieczytelny 
(-) podpis nieczytelny 
(-) Borkowski. 
WIcemarszalek p. Fedorowlcz. 
W tej samej sprawie została zgło- 
szona interpelacja klubu Zw. Rad Lu- 
dowych przez p. Subotowicza i tow. 
Następnie w tej samej sprawie został 
zgłoszony wniosek klubu Odrodzenie. 
Wyzwolenie. 
Zgodnie z 34-tym art. regulaminu 
tymczasowego przekazuję te sprawy 
Komisji Interpelacyjnej. 
Zostały ponownie zgłoszone inter- 
pelacje następujące: (czyta) 
Interpęlacja posłów z Klubu P. S. L., 
Demokratów i P. P. S. w sprawie po. 


.
		

/Vilniana_034_04_065_0001.djvu

			" 


5. posiedzenie z dni.a 1,
 lutego 1922 r. 


V/6 


V/S 


. 
1I10cy dla ludności pasa przY
l:on- 
towego. , 
Interpelacja posłów z Klubu P!S.L., 
Demokralów i P. P. S. do p. Prezesa 
T. K. Rz. w sprawie sprzedaży lasów 
prywatnych. 
Interpelacja posłów z Klubów P.S.L., 
i Demokratów do p. Prezesa T. I<. Rz. 
. przedmiocie nadzielenia ziemią tol- 
oierzy ochotników
 


Interpelacja posłów 2; Klubów P.S.L. 
i Demokratów do p. Prezesa T. K. Rzo 
. przedmiocie prywatnej parcelacji. 
W:,zystkie interpelacje zostaną prze- 
kazane Komisji Interpelacyjnej. Dalej 
lostały zgłoszone wnioski następują- 
ce: wniosek p. Stefanowicza i tow. z 
Klubu . Odrodzenie - Wyzwolenie- w 
przedmiocie nadawania ziemi zdemo- 
bilizowanym żołnierzom, nie pocho- 
dzącym z terenu Litwy Środkowej 
oraz powiatów Lidzkiego i Brasław- 
skiego na niekorzyść ludności miej- 
scowej bezrol.lej imałorolnej. 
Wniosek p. Chomińskiego i tow. 
z Klubu ..Odrodzenie Wyzwolenie- w 
przedmiocie r rzyspieszenia wykona- 
lIia reformy rolnej. . 
Następnie w tej chwili został zgło- 
szony wniosek nagły posłów P. S. L. 
i Demokratów w sprawie nadania 
liemi żołnierzom, a w pierwszym 
rzędzie gen. Zeligowskiemu. 
.Poniewat regulamin wymaga, aby 
wniosek nagły był podpisany .przez 
12 posłów, a ten jest podpisany tylko 
przez 10. następnie zgodnie z p. 31 
regulaminu. że Sejm .....oże uchwalić 
..agłość danego wniosku 
a propozy- 
CJę 12. posłów, a następme Sejm de- 
cyduje o nagłości wniosków po wy- 
czerpaniu porządku dziel.nego, przed. 
uchwaleniem porządku dziennego na- 
stępnego zgromadzenia. wniosek ten 
zatem będzie. rozpatrywany na na- 
stępnem posIedzeniu. o ile będzie 
U
upe!niony dwoma brakującymi pod- 
Pisami. . 


P. Mickiewl z. H 
( 1 
Proszę o głos w sprawie formalnej. 
Wicemarsnłek p. Fedorowlcz. 
P. Mickiewicz ma glos w sprawie 
formalnej. 
P. Mickiewicz. 
Zgodnie z regulaminem, przyjętym 
na całym świecie, jeżeli wniosek na- 
gły jest podpisany przez niedostatecz- 
ną ilość osób, Marszałek powinien 
zapytać, czy posłowie zgadzają sic: 
uzupełnić 
o potrzebną ilością pod- 
pisów. Otóż proszę, aby p. Marsza- 
łek zechciał zapytać, czy posłowie 
obecni na sali, zechcą nagły wniosek 
uzupełnić dwoma podpisami. (Głos: 
Tego. w naszym regulaminie niema). 
Tak Jest w regulaminie na całym 
świecie. 


Wicemarszałek p. Fedorowlca. 
Proszę p. Sekretarza o odczytanie 
art. 31 regulaminu. 


Sekretarz p. Hałko (czyta): 
Art. 31 regulaminu brzmi: 
. 
Sejm decyduje o nagłości wnio- 
sków po wyczerpaniu porządku dzien- 
ne
o, przed uchwaleniem porządku 
dZiennego. następnego posiedzenia. po 
wysłuchaniu nie więcej, niż jednego 
przen:łówienia - za nagłością i jednego 
przecIw. 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
. Wobec tego wniosek nagły zosta- 
me w myśl art. 31. ktÓry został od- 
. czytany, rozpatrzony na -posiedzeniu " 
następnem. Przechodzimy do następ- 
n
go p

ktu porządku dziennego, a 
. mlanowl
le d	
			

/Vilniana_034_04_066_0001.djvu

			Vj7 


5 p osied 
 le z dnia 13 luteJ!o 1922 r. 


- 


V / f; 


Związku Rad Ludowych, oświadczam, 
że rezolucja, przedłożona do laski 
marszałkowskiej imieniem większości 
stronnictw sejmowych, całkowicie od- 
powiada programowi Klubu Związku 
Rad Ludowych i tym wskazaniom, ja- 
kich nasze władze naczelne udzieliły 
Klubowi Poselskiemu w przeddzień 
otwarcia Sejmu. To też znaczna część 
przemówienia mojego będzie rozwi- 
nięciem i powołaniem się na punkty 
uchwały, ł i ej do laski marszał- 
kowskiej. 
 , , 
W I mię Boga Wszechmogącego 
idziemy do Polski. W słowach tych j
st 
zawarty niemal cały nasz program. Nie 
jest to powoływaniem się na imię Boże 
nadaremnie, bo sprawę naszą uważamy 
za sprawę świętą, w Imie Boga wra- 
camy do ojczyzny naszej. Idziemy z 
własnej woli, powszechną wolą lud- 
ności, powołani do stanowienia o jej 
losach. W pierwszem zaraz zdaniu 
uchwały powołujemy sie na naszą 
pełnię praw do stanowienia o swym 
losie. Jest rzeczą radosną, te po la- 
tach niewoli słowa te w Wilnie mogą 
rozbrzmiewać. W pełni odpowiedzial- 
ności, w poczuciu siły naszej, jako 
przedstawicieli tutejszej ludności, z 
podniesioną głową kroczymy drogą, 
którą wskazuje nam tradycja naszą i 
nasze własne uczucie. I powołujemy 
się w uchwale, iż pomni jesteśmy na 
węzły. które drogą dobrowolnej umo- 
wy ziemię naszą z całością Rzplitej w 
dawnych wiekach zespoliły. W chwili 
dziejowej, w chwili powrotu pod 
skrzydła Orła Białego, raz jeszcze 
zwracamy sic: wstecz, wspominając 
ofiarne boje ojców naszych o wolność, . 
bo bojom tym zawdzięczamy te chwile, 
które obecnie przeżywamy. Równo- 
cześnie składamy hołd męstwu naszej 
armji. wykazanemu w chwilach odradza- 
nia sic: Polski, armji, i Jej Wodzowi, 
Synowi tej ziemi Józefowi Piłsudskiemu. 
(Głosy: Niech żyje. Posłowie wstają). 
józef Piłsudski, syn tej ziemi, jest mę- 
żem, który najbardziej bodaj z pośród 
wszystkich, najwydatoiejszym wysił- 
kiem swoim pomagał Orłu Białemu 
rozpostrzeć swe skrzydła wtedy, kiL 'y 
Ojczyzna nasza z martwych POW
h 


wała. Pomagał, by Orzeł Biały po- 
szybował dalej lotem wskazanym 
przez Jagiellonów, i On, józef Pił. 
sudski, Wódz armji naszej. prowadził 
dawnymi szlakami orlęta nasze, na- 
szą armje. Z wielkich myśli czyny 
poszczególnych mężów j poszczególne 
fragmenty ich złożyły się w wielk, 
całość i zbudowały obecną Rzeczpo- 
spolitą Polską. Jednym z tych czynów 
było uwolnienie Ziemi Wileńskiej' 
przez gen. Żehgowskiego, któremu 
również w uchwale naszej składamy 
cześć. (Okrzyki: Niech żyje. Posło
ie 
wstają). '1 (} 
W projekcie naszej uchwały powo- 
łujemy się dalej na prawo narodów 
stanowienia o sobie. Prawo to, uznane 
przez świat cały. stwierdzone trakta- 
tami i programowemi wystąpieniami 
wielkich meżów stanu świata całego 
z dawnym prezydentem Stanów Zje- 
dnoczonych Wilsonęm na czele, u nas, 
na naszej ziemi, było dotychczas gwał- 
cone. Obcy chcieli narzucić swoją wo- 
le, aż zebrał się Sejm nasz i wreszcie 
w . obliczu świata całego możemy 
stwierdzić, że lud wileński przychodzi 
do głosu . i nikt poza nami wbrew 
nam stanowić o losach naszych nie 
może. Jeżeli zaJ!ranica, jeżeli ktokol- 
wiek obcy chciałby wolc: naszą łamać, 
znajdziemy w sobie dość siły. aby ob- 
cy gwąłt odeprzeć... 
Zasadniczą część uchwały nasIej 
rozpoczynamy od stwierdzenia, że wę- 
zły prr..wno-państwowe pomic:dzy na- 
mi a Rosją raz na zawsze zostały 
zerwane. I nic dziwnego, że w uchwa- 
le wileńskiej ten punkt, a nie inny, na 
pierwszy plan wysunięty został, bo- 
wiem zbyt dobrze pamiętamy jeszcze 
czas niewoli i wysiłki wraże, wysiłki 
moskali, aby wymrodowić nas i za- 
bić w nas ducha Polski. Zbyt świeżo 
przeżywaliśmy jeszcze czasy inwazji 
bolszewickiej i bodaj, że zbyt świeżo 
pamiętamy owo zbratanie się wrogów 
naszych przeciwko nam, aby zd
sić 
tutaj ślady istnienia i imienia Polski. 
Rola Wileńszczyzny w całokształ- 
cie sprawy polskiej, rola, do której
		

/Vilniana_034_04_067_0001.djvu

			_Y/Q 


5 posied z-ł: nie I dnia 13 lute g o 1 2 ?2 r. 


V/lO _ , 


powrócę jeszcze za chwilę, prlede- 
wszystkiem sprowadza się do roli 
owego bastjonu, który rozdziela i roz- 
piera dwie nawały, które na ziemi na- 
szej chciały sobie dłonie podać: ger- 
mańską I moskiewską. My do nie- ' 
dawna żyliśmy pod nawałą rosyjską 
j stwierdzenie faktu. że panowanie ro- 
syjskie. przekreślone ostatecznie przez 
traktat ryski. ustało raz na zawsze. 
jest w tej chwili naszym obowiązkiem. 
Jest obowiązkiem tembardziej. że ze 
strony Rosji Sowieckiej już po trak- 
tacie ryskim były usiłowania ingero-" 
wania w nasze sprawy. Czyczeryn 
wysyłał noty do rządu Dolskiego. sta- 
rał się zapewnić Rosji możność wy- 
powiedzenia swego zdania w ten. czy 
inny sposób, na tych, czy innych pra- 
wach opartą. zdania w sprawie przy- 
szłości ziemi naszej. Kategor)czne 
stwierdzenie, że lud tuteiszy bezwzglę- 
dnie odrzuca wszelkie prawa Rosji do 
wtrącania się do naszej przyszłości- 
jest jedną z integralnych C'zęści naszej 
uchwały I nie zależy nam na tern. 
obojętne jest, czy to będzie Rosja 
czerwona, czy Rosja reakcyjna. Na- 
wała rosyjska odpłynęła, panowanie 
Rosji ustało raz na zawsze. (Oklaski). 
Stwierdzamy to \\obec świata całego 
i mamy nadzieję. że akt nasz nie do- 
puści pod tym względem do żadnej 
dalszej dyskusji. 
Dalej idzie punkt o roszczeniach 
Litwy Kowieńskiej do naszej ziemi. 
Otóf; stwierdzamy,. że obecna Kowień- 
szczyzna, obecnie t. zw. Republika Li- 
tewska, nie ma nic wspólnego z daw- 
nem Wielkiem Księstwem Litewskiem. 
Jest to drobna jego cząstka. która co- 
najwyżej mote odpowiadać dawnemu 
Ksiestwu Żmudzkif>mu, cząstka. która 
nie ma prawa rościć sobie pretensji do 
spadkobrania wielkiej tradycji Jagiel- 
lonów. Jako cząstkę, jako wykwit 
ewolucji narodu litewskiego. musimy 
ją uważać jedynie za terytorjum naro- 
dowo-litewskie, za autonomiczne pań- 
stwo narodu litewskiego bez żadnych 
praw do ziem innych. przez inne na- 
ł'ody, a w pierwszej mierze przez na- 
ród polski zamieszkałych. 
O Ile we wstępie podkreśliliśmy 


nasze prawa do stanowienia przez nas 
samych o losie swoim. o tyle w ue- 
ści zasadniczej stwierdzamy uroczyście. 
że nie uznamy żadnej decyzji, przei . 
czynniki obce wbrew naszej woli po'! 
wziętej zarówno O los
ch ziemi na- 
szej, jak i w sprawie jej wewnętrznycb 
urządzeń. Historję ostatnich lat, osta- 
tnich miesięcy, pamiętamy dobrze. By- 
ły próby ze strony Ligi Narodów roz- 
strzygnięcia sporu polsko-litewskiego. 
Z tej trybuny nie chciałbym poma- 
wiać nikogo o złą wolę. Wychodzimy 
z założenia, że p. Hymans, składając 
. swoje projekty, kierował się szczerą 
chęcią uniknięcia rozlewu krwi, szcze- 
rą chęcią ostatecznego załatwienia 
sporu polsko-litewskiego. Ale w prak- 
tyce projekty te sprowadziły do od- 
dania nas pod obce jarzmo, do za- 
przedania Ziemi Wileńskiej, ziemi pol- 
skiej. obecnej Litwie Kowieńskiej. do 
zaprzepaszczenia naszych praw stano- 
wienia o swoim losie. Mamy nadzie- 
ję, że Sejm Wileński przekona zagra- 
nicę, iż była w błędzie, że wola ludu 
jest sprzeczną ze wszystkiem, co Liga 
Narodów chciała nam narzucić. Chce 
wierzyć, że w dalszym cfągu ingeren. 
cja obca jest wykluczoną. że głos nasz 
będzie dostatecznie mocny. potężny, 
aby świat zrozumiał, że nasza CJecy- 
zja jest decyzją ostateczną. Punkt ten., _ 
wprowadzony do uchwały zasadniczej. 
obejmuje nietylko pOdstawową kwe- 
stję ustalenia naszej przyszłości pań- 
stwowej, a:
 również zastrzega sie 
przed ingerencją do naszych wewnę. 
trznych urządzeń. Wezmy za przykład 
choćby ten traktat dodatkowy do 
wersalskiego, który narzucał Polsce 
gwarancje w stosunku do mniejszości 
narodowych. W uchwale stwierdzamy. 
że żadnej Ingerencji obcej do urzą- 
dzeń wewnętrznych nie chcemy i nie 
dopuścimy. Wierzymy w tolerancję 
Polski, wierzymy, że rządząc sie sami 
pod wspólnym dachem, zdołamy wy- 
tworzyć sobie zgodne wStJółżycie naro- 
dów. że niczem rozwój 'ich nie będzie 
I!wałcony. Ale płynie to z nas 
i z naszej tradycji dziejowej. Obcy nie 
mają tutaj nic do powiedzenia. (Okla- 
ski).
		

/Vilniana_034_04_068_0001.djvu

			V/t1 


5 Eosiedzenie z dnia l 13 lute£!0 1922 r. 


V/l? _ = 


A . teraz przechodzę do punktów 
naj prostszych w naszt"j uchwale zasa. 
dniczej, ale równocześnie najbardziej 
· podstawowych. Pierwszy z nich brzmi: 
Ziemia Wileńska stanowi bez warun- 
ków i zastrzeżeń nierozdzielną część 
Rzeczypospolitej Polskiej. Słowa tak 
proste, tak zrozumiałe, dla każdego 
z nas, tak wypływające z całego splotu 
stosunków, z całości uczuć każdego 
Polaka tej ziemi, iż komentarzy nie 
wymagają. Dlatego naszą najbardziej 
istotną uchwałę mogliśmy ubrać w for- 
mę tak niezłożoną, zawrzeć ją po pro- 
stu w paru słowach, a jednak stanowi 
ona o wszystkiem i dhlsze wnioski, 
są już tylko niejako konsekwencją 
owego punktu pierwszego, bo już 
wnioskiem z tego, że czujemy się 
cząstką Polski, że stwierdzamy naszą 
nierozdzielność z całością Rzeczypo- 
spolitej, jest fakt, że Rzeczpospolita 
Polska posiada prawo zwierzchności 
państwowej nad Ziemią Wileńską. 
Dalszym również wnioskiem z po- 
przedniej uchwały jest fakt, iż władze 
ustawodawcze Rzeczypospolitej Pol- 
skiej posiadają jedynie prawo stano- 
wienia o losie Ziemi Wileńskiej. Są 
to już tylko proste, zupełnie zrozu- 
miałe konsekwencje wypływające z 
faktu, iż jesteśmy częścią Najjaśniej- 
szej Rzeczypospolitej. 
Punkt ostatni projektu uchwały 
wzywa Rząd 
zeczypospolitej do na- 
tychmiastowego wykonania praw i 
Obowiązków, płynących ze zwierzch- 
nictwa Państwa Polskiego nad Ziemią 
Wileńską. Dość mamy już prowizorjum, 
dość wyniszczeni je
teśmy tym stanem, 
jaki trwał niemal od początku wojny 
światowej. Z chwilą, kiedy Sejm wy- 
powie wolę ludności tutejszej, z chwilą, 
kiedy świat cały dowie się, iż nie 
chodzi tu bynajmniej o anel'sję, ale 
o nasz powrót do wspólnej Ojc7yzny, 
z tą chwilą władze polskie nie mają 
potrzeby zwlekać, nie powinny wahać 
się ani chwili. Z chwilą rozwiązania 
Sejmu Wileńskiego oczekujemy na- 
tychmiastowego przejęcia władzy przez 
Rzeczpospolitą. Koniec prowizorjum,_ 
koniec naszej szarpaniny, koniec tego 


stanu niemal bezpańskiego, w jakim 
żyje Ziemia Wileńska, jest jednocześ- 
nie uwieńczeniem dzieła naszego, do 
którego zostaliśmy powołani wol, 
ludności. 


Tyle co do projektu uchwaJy. 
Oczywiście nie wyczerpuje on wszy- 
stkiego. Rozumiem, że jeżeliby za 
uchwałą zasadniczą nie nastąpił na- 
tychmiast czyn, jeżeli byśmy ograniczyli 
się do wyrażenia woli naszej i nie 
wskazali Rządowi P.'lskiemu tych dróg. 
lakiemi według naszego zdania po- 
winno iść zespolenie Ziemi Wileń- 
skiej z Rzecząpospolitą, zadanie nasze 
byłoby wypełnione tylko częściowo. 
I dlatego Klub nasz w dalszym 
ciągu rozpraw zgłosi wnioski praktycz- 
ne, wniosek o wysłanie delegacji Sej- 
mu do Warszawy, celem przedłożenia 
uchwał Sejmu Wileńskiego Sejmowi 
i Rządowi Rzeczypospolitej, wniosek 
o przyjęcie posłów wileńskich do Sej.- 
mu Ustawodawczego: wreszcie wnio- 
sek, zwracający się do Rządu Rze.. 
czypospolitej o mianowanie delegata. 
pełnomocnika swego, celem przy je- 
cia władzy z rąk Tymczasowej Ko- 
misji Rządzącej. 
Uważam, iż Sejm Wileński jest 
powołany nietylko dla wyrażenia woli 
ludności, ale również dla praktyczn
 
go jej wykonania, dla przypilnowania , 
spraw tych i rola nasza będzie skoli.- 
czona dopiero wówczas, gdy Ziemia 
Wileńska stanie się istotnie bez za- 
strzeżęń częścią Rzeczypospolitej Pol- 
skiej, objętą niet)'lko przez jej zwierzch- 
nią władzę, ale przez jej rządy faktyczne. 
. Chciałbym teraz słów kilka po- 
wiedzieć o stosunku uchwały wilei. 
skiej i naszego programu praktycz- 
nego w sprawie przesądzenia losów 
Wileńszczyzny do całokształtu poglą- 
dów naszych w sprawie polityki 
wschodniej. Stwierdzam, iż dążeniem 
naszem j'tst nawiązanie nici do wiel- 
kieJ tradycji dziejowej Unji. Szlakiem 
jagiellońskiej myśli musi dążyć obec- 
na myśl polska. I tak się też stało.
		

/Vilniana_034_04_069_0001.djvu

			V ' t3 
_1 



.J? C!.s iedzenie z dnia t3 luteg o t922 r. 


- 


, 
Ledwie Rzeczpospolita odzyskała nie- 
podległość, stanął przed narodem 
.polskim ogrom zagadnień, które daw- 
na wolna Polska rozwiązywała w cią- 
gu wieków swego istnienia. Nie będę 
mówił o sprawach zachodnich, za- 
trzymam się na kwestji wschodniej. 
Tutaj właśnie. na północy i na wscho- 
dzie. stało się koniecznością nawią- 
zanie do dawnych tradycji Unji. ale 
przy próbach realizowania wystąpiła 
konieczność dostosowania do warun- 
ków życia spółczesnego dawnej naszej 
tradycji. 
Stało się jasnem. że dawne jedno- 
lite zagadnienie' Unji Korony z Litwą 
rozpada się na szereg poszczegól- 
nych za2adnień. Inaczej musimy przy- 
stąpić do zagadnień obecnych, do 
stosunku Polski względem Ukrainy. 
inaczej do sprawy białoruskiej, ina. 
czej do sprawy litewskiej czyli żmudz- 
kiej, inaczej do kwestji przyszłości 
Ziemi Wileńskiej, ziemi nawskroś 
polskiej. 
Zr:óżniczkowanie programu, do. 
stosowanie go do takich. czy innych 
warunków geograficznych i etnogra. 
ficznych, nie jest jeszcze programem 
-rezygnacji. Fakt, iż żołnierz polski w 
czasach wojny polsko - bolszewickiej 
stanął aż nad Dnieprem, że doszedł 
.aż do bram Kijowa, świadczy, że 
prężność myśli państwowej polskiej, 
kierunek tej myśli. kroczy tymi samy- 
mi szlakami. co i za czasów naszego 
niepodleg.ego bytu. Jednak zagadnie- 
nie to jest odrębne. różne od zagad- 
nienia bezpośrednio nas obchodzącego 
i w innych momentach dziejów na- 
szych w inny sposób załatwione być 
musi i powinno przez nas, czy przez 
następne pokolenia. W chwili obecnej 
sprawa ukraińska na mocy traktatu 
ryskiego pozostaje pod wpływami 
Rosji. To samo dotyczy zagadnienia 
białoruskiego. Naród białoruski, jako 
może najmniej wyrobiony pod wzglę- 
dem narodowym i kulturalnym. naj- 
mniej posiadający danych zpośród 
narodów. wchodzących w skład daw- 
hej Rzeczypospolitej do stworzenia 


'lit.. 


całkowitego, odrębnego bytu państ- 
wowego, mógł szukać swego rozwoju, 
danych do swojej ewolucji albo pod 
skrzydłami Polski, co zapewniłoby 
mu swobodny rozwój, albo mógł zo- 
stać w sferze wpływów rosyjskich. co 
'wcześniej lub później grozi mu ru- 
syfikacją. Niestety stało się to drugie. 
Mińsk. nie ze względu na niedosta- 
- teczność zwycięstwa armji naszej, ale 
ze względu na błędy polityki naszej. 
został w sferze wpływĆlw rosyjskich. 
I oto dwa wielkie człony, Ukraina 
i prawosławna Białoruś znalazły sil, 
niemal całkowicie poza orbitą moi- 
ności wpływów polskich. 
Pozostały fragmenty odrębne od 
tamtych spraw: stosunek do Litwy 
etnograficznej i sprawa wileńska. Po 
tem pokruszeniu sił:, po tem zmniej- 
szeniu się naszego programu wschod- 
niego i północnego. po rezultatacb 
wojny polsko bolszewickiej i traktacie 
ryskim, nastąpił okres zmagań sic, 
okres wahań w narodzie polskim, czy 
sprawę wileńską należy od sprawy 
kowieńskiej odgraniczyć, czy też trak- 
tować i załatwiać je łącznie. Jeszcze 
na poprzedniem posiedzeniu z ust 
p. posła Mickiewicza słyszeliśmy zda- 
nie, iż kwest je te są nierozdzielne 
i sprawy te należy łącznie traktował. 
Jesteśmy zdania przeciwnego. Wiemy. 
jak wielkie znaczenie dla Polski ma 
porozumienie się z Litwą. Chcę 
zwrócić uwagę. iż sprawa Litwy właś- 
ciwie nie należy do dziedziny zagad- 
nień naszej polityki wschodniej. jest 
raczej cząstką naszej polityki zachod- 
niej w stosunku do państw nadbał- 
tyckich oraz Bałtyku. Porozumienie 
polsk<1-litewskie pozwoli nam na ob- 
ramowanie tego terenu wypadkowego, 
jakim w stosunku do Polski rozpo- 
rządzają Niemcy. to znaczy Prus 
Wschodnich. Teren ów w razie skon- 
centrowanego ataku Niemiec i Rosji 
może być dla nas najwh:kszem niebez- 
pieczeństwem. gdyż pozwala Niemcom 
łatwo wtargnąć w głąb ziem Rzeczy- 
pospolitej. Osaczenie Prus Wschod- 
nich umożliwiłoby nam zduszenie _ 
ciosu w zarodku. 


. 


Ol
		

/Vilniana_034_04_070_0001.djvu

			.. 


V/JS 


S p
 i 
 enie_ 

n ! ! _ .!ł
 teg
 1912 r. 


V/16 
-...- 


. 


Kwest je te doceniamy, ale uważa- 
my, że droga, na której sprawe po- 
rozumienia polsko litewskiego chcieli- 
byśmy rozstrzygnąć za cenę Wilna, 
byłaby błędną i do celu nie dopro- 
wadzającą. Proszę panówl Gdyby 
Polska z jakichkolwiek względów zgo- 
dziła się na to, ażeby Wilno stało. się 
stolicą państwa litewskiego, to łudzić 
się nie można, że takie posta\Vienie 
kwestji stałoby sie wiecznem zarze- 
wiem walki i nieustannych starć po- 
między nami a Litwą. Litwa, uważa- 
iąc się za czynnik dominujący w tern 
państwie, musiałaby dążyć do zlitwl- 
nizowania stolicy, my bronilibyśmy 
lie i napewno obronilibyśmy się, 
walcząc, ale walka o charakter naro- 
dowy miasta i stolicy stałaby się za- 
rzewiem wiecznych niesnasek, byłaby 
wiecznym wrzodem na organizmie 
naszego państwa. 
To też wierzymy, że wspólne nie- 
bezpieczeństwo niemieckie, które swe- 
go czasu doprowadziło do Unji Pol- 
sko-Litewskiej i obecnie zmusi pre- 
dzej, czy później, Litwę do porozu- 
mienia się z Polską. Wierzymy, że 
prędzej, czy później. naród litewski 
otrzeźwieje i spostrzeże, że prowa- 
dzenie polityki germanofilskiej. której 
hołduje obecny rząd kowieński, do- 
prowadzi naród litewski do zagłady 
narodowej, a w zgodzie z nami i w 
sojuszu z nami, przez bratnie współ- 
tycie, zdołamy wspólnie grozc: flie- 
miecką odeprzeć i nie dopuścić do 
zbliżenia niemiecko-rosyjskiego, któ- 
reby zmiażdżyło, zł!niotło nietylko 
Wileńszczyznę, ale i Żmudź. (Poseł 
Stefan Mickiewicz: czemu nie chcecie 
zgody tejl) Owszem, chcemy, mówiłem 
przed chwilą, że do zgody tej dążymy, 
ale oddanie Wilna Litwie stałoby sie 
walką dalszą, a nie pomostem do 
braterskiego współżycia. Trudno, panie 
kolego, żyć w zgodzie wtedy, gdy 
zgody tej chce jedna strona, naród 
polski. Czekać musimy, aż tam na- 
stąpi otrzeźwienie, aż obecny rząd, 
który jest. ekspozyturą niemiecką, zła- 
mie sic: pod własnym swoim ciężarem, 
kiedy przemówi zdrowy instynkt ludu 


.. 


. 


litewskrego, w który wierze, i ten poda 
dłoń do zgody, nie sięgając po cudze, 
po Wilno. które jest i będzie ziem ił 
polską. (Długotrwałe oklaski). A zre- 
sztą odpowiedzią na. to, że tak, jak 
ja czuję - czują wszyscy - były te 
oklaski prawie z wszystkich ław, a w 
każdym razie ze strony ogromnej 
większości Sejmu. 
A wszak my w Sejmie tym mamy 
prawo i obowiązek przemawiania w 
imieniu całego ludu i wszystkich 
mieszkańców Ziemi Wileńskiej. (Brawa 
i oklaski). 
Nawiązując do wczorajszych prze- 
mówień, chcc: pOdkreślić wysoce oby- 
watelskie stanowisko. jakie zajął sza- 
nowny przedstawiciel P. P. S. Nie ze' 
wszystkiem w tern przemówieniu zgo.. 
dzić sie możemy. My n. p. nie go- 
dzimy sic: na stanowisko, jakie P. P_ s. 
zajmuje w kwestji autonomji. Może 
z tej trybuny jeszcze w czasie trwania 
Sejmu Wileńskiego będziemy mieli 
możność dyskutować na ten temat,- 
stwierdzićbym pragnął jednak z tego 
miejsca. że poza owerni różnicamł 
partyjnemi, koniecznemi w każdem 
życiu parlamentarncm, dekleracja P. 
P. S. była owiand rzeczywiście du- 
chem obywatelskim i stanowi jeszcze 
jeden dowód, że socjalizm polski, 
podkreślając swój charakter klasowy, 
broniąc interesów robotnika polskie- 
go, jest ruchem szczerze pa trjotya- 
nym. 
Proszę Panów; dotychczasowy prze- 
bieg Sejmu Wileńskiego, to. co prze- 
żywaliśmy na Komisji Politycznej I 
początki dyskusji na plenum Sejmu 
Wileńskiego, świadczą, że wszystkie 
nasze stronnictwa ów obywatelski 
duch posiadają. Fakt, że przemożna 
większość zdobyła sic: na wspólny 
projekt uchwały zasadniczej, fakt. że 
wszystkie stronnictwa dążą do pod- 
porządkowania własnych interesów 
wspólnym interesom Polski całej. na- 
pawa mnie nadzieją, że obrady nasze 
do końca potoczą się tak spokojnie 
i na tym poziomie, na jakim sic: roz- 
poczęły.
		

/Vilniana_034_04_071_0001.djvu

			v/ n 


5 posiedzenie z dnia 13 lutego 1922 r. 



/l
=--= 


Jest to największa gwarancja, fe 
rzeczywiście w Polsce sie znajdziemy, 
jest to równocześnie warunek pod- 
stawowy, aby obce siły nie wtrącały 
sie do naszej sprawy. nie przekreś. 
lały tego. co z duszy naszej. z woli 
naszej w Sejmie Wileńskim się zrodzi. 
Musimy sobie, szanowni Panowie. 
uprzytomnić. że w chwili obecnej od- 
wracamy kartę naszej historii. a na 
stronie niezapisanej stawiamy jedno, 
ale wielkie słowo, słowo, które świe- 
ciło nam w duszach, a które obe- 
cnie chcemy przedł(\żyć światu całe- 
mu. Sprowadza się ono do bardzo 
prostej formuły: tu jest i bedzie Polska. 
(Brawa. Ożywione oklaski). 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Głos ma p. Jasiński. 


P. Jasiński. 
W ysoki Sejmie! Szanowni Panowie 
Posłowiel Dyskusja, która się tutaj 
toczyła. jak również te wnioski w 
stosunku. do deklaracji zasadniczej. 
którą Sejm nasz ma powziąć, wyka- 
zały w sposób zupełnie dobitny, że 
są dwa ujecia, dwa stanowiska w sto- 
sunku do kwestji Wileńskiej, które się 
nam wszystkim tutaj w sposób ja- 
skrawy, w sposób dobitny w oczy 
rzucają. Stoją one na tern stanowisku, 
ie Ziemia Wileńska ma sie: stać 
częścią Rzeczypospolitej Polskiej. że 
władza jej suwerenna ma objąć całe 
Rasze terytorjum. ale równocześnie 
jest ogromna różnica w szczegółach. 
mianowicie, podczas gdy obóz, do 
którego należę, stoi na tem stano. 
wisku. że połączenie ma być bez- 
względne i Ziemia Wileńska nie ma 
zachować dla siebie żadnego cienia 
odrębności, to kierunek przeciwny 
atoi na stanowisku. że ta odre:bność 
Dla być w pewnym stopniu podkreś- 
lona, a jako wyraz tej odrębności 
słyszymy słowo .autonomja". 
To są dwa ujęcia sprawy, dwa 
edrębne sposoby myślenia i dlatego, 
popierając to stanowisko, które mają 


moi przyjaciele polityczni. pozwolę 
sobie w kilku słowach zobrazować, 
czem jest obóz autonomiczny. 
Proszę panówl Historja nie zaczęła 
się dzisiaj. Jeżeli będzicmy mówić o 
różnicach ujęcia sprawy litewskiej w 
ostatniej już dobie (a rozumiem tu okres 
po powstaniu państwa polskiego). to 
moglibyśmy powiedzieć, że pierwszy 
raz takiem' zasadniczem dla nas sta- 
nowiskiem. odbiegającem, było przy- 
słanie w swoim czasie przez rząd Mo- 
raczewskiego. jako swego delegata, 
rządcy Ziemi Wileńskiej. kolegi Ste- 
fana Mickiewicza. 2:eby zdać sobie 
sprawę, jaki w danym wypadku ten 
człowiek reprezentował program. jaki 
program rozwinął. jakie były ten- 
dencje, wystarcza ostatnie jego prze- 
mówienie. wystarczą te okrzyki, jaki- 
mi przerywał mowe: p. Janikowskiego. 
Historja idzie dalej i następuje 
dzień tak doniosły. tak dla Wilna 
pamiętny 19 kwietnia 1919 r. kiedy 
wojska polskie naprawdę nowym ok- 
ryły się wawrzynem. kiedy słowo 
"Wilno" jak iskra elektryczna przez 
całą Polskę przechodzi, na wszystkich 
jest ustach. W tej chwili następuje 
nowe posunięcie ze strony Polski, 
następuje nowy okres stosunku Rze- 
czypospolitej do Ziemi Wileńskiej, 
okres nie bez nazwy. okres, który ma 
już dzisiaj miano historyczne .Odezwy 
Wileńskiej. . . 
Nie be:de: mówił o szczegółach. nie 
chodzi mi o autora. chodzi mi tylko 
o myśl, która tej odezwie przyświe- 
cała, a myśl była jasna: my, dzieci 
tej ziemi. którzy po stu przeszło la- 
tach niewoli, przyszliśmy do niej z po. 
wrotem, przyszliśmy zbrojni i mocni, 
w najgłębszem przeświadczeniu o pra- 
wach narodu, my. zamiast tego. by 
polskość tej ziemi podkreślić. stawia- 
my sami nad Ziemią Wileńską znak 
zapytania i losy ziemi przyszłe w nie- 
pewne re:ce plebi
cytu oddajemy. I tu, 
podkreślam, był fakt znowu zwrotny, 
był fakt. któremu zawdzięczamy, być 
może, te: chwilę. te dziś musimy tu 
obradować, miast tego, by przedst
-
		

/Vilniana_034_04_072_0001.djvu

			V / 19 


5 posiedzenie z dnia 13 lute
o 1922 r. 


V/ 20 
. . 


wiciele nasi od dawna w Sejmie War- 
s a 'skim zasiadać mogli. . 
Ale historja .sie toczy. Następują 
rządy Osmołowskiego, potem ta dziw- 
na koncepcja, kt6ra polega na tern, 
że my, synowie teł ziemi, kt6rzy krwią 
własną ją zdobyliśmy, my nie na 
własnem przyrodzonem prawie, ale na 
konferencji haskiej staramy się opie- 
rać. Stale we wszystkich urzędach się 
mówi, że jesteśmy tylko okupantami, 
że konferencja haska określa nasze 
prawa. ł staje się rzecz naprawdę 
dziwna, że na własnej ziemi w cu- 
dzych kodyfikacjach i w cudzych ko. 
deksach praw do tej ziemi szukamy. 
Ale autorowie tej myśli, którzy to ju:! 
bardzo wyraźnie i dobitnie podkreś- 
laii, nie zatrzymują się w pół drogi, 
p.ostępują dalej. Następuje 
zyn gen. 
Zehgowskiego.. a w ślad za mm rzbca. 
my w świat te nazwę, którą naprawdę 
trudno jest nawet wyppwiedzieć, rzu. 
camy nazwe litwy Srodkowej, jak 
gdyby dla podkreślenia, że ten kraj w 
dalszym ciągu nie jest polskim, żeby 
ten znak zapytania, kt6ry ręka polska 
nad nim wypisała, w dalszym ciągu 
trwał nad ziemią Wileńską. 
I dalej, jeżeli weźmiemy pod uwage 
znowu kilka miesięcy, jeżeli zwrócimy 
uwagę na te deklaracje autonomiczne, 
kt6re tu były czytane, to przypuszczam, 
że można znaleźć pewną wspólnotę, 
pewien związek genetyczny pomiędzy 
ludźmi i nazwiskami, który jak nić 
czerwona się przewija. jeżeli zechcemy 
te wS2'ystkie rzeczy zobrazować, jeżeli 
zechcemy znaleźć to wszystko, co, jest 
tutaj wspólnego, to przypuszczam. że 
na to jest jedno tylko określenie, ten 
program można scharakteryzować ja- 
ko odrębność od Polski, odrębność 
pod tym, czy innym płaszczykiem, 
ale przedewszystkiem i zawsze od- 
rębność. Przypuszczam, Panowie, że 
jeżeliby zdarzył się wypadek, wy- 
padek na szczęście nieprawdopodo- 
bny, że Sejm Wileński ten pro- 
gram właśnieby przyjął, to zapytuję, 
jakby zareagowała na to litwa Ko- 
wieńska? Czy nie znaleźliby się ludzie, 
kt6rzyby powiedzieli: patrzcie! Nawet 


ten Sejm Wileński, który pod władzą 
polską był wybrany, swoją odrębnoŚ. 
podkreśla, czy nie byłby to argument 
na korzyść naszych wrogów? Tak. 
lub inaczej, sami łączyć to wszystkO 
musimy i dlatego wszyscy, klórzy nie 
chcą odrębności, muszą projektyauto- 
nomiczne a limine bezwzględnie od- 
uuci
 .
 
A przechodząc do tych program6w. 
dalej muszę podkreślić, że tego ro- 
dzaju ujęcie w programie jest dla spra- 
wy polskiej, a szczególnie dla Wi- 
leńszczyzny, niebezpieczne. Bo dla ko- 
go daje się autonomję? Weźmy za 
przykład chociażby R
slę. . Autono- 
miczną była w Rosji Fmlandla. auto- 
nomiczne były w pewnym okre;;ie.pr.o- 
wincje Bałtyckie, a przed szesdzleslą- 
tym rokiem Królestwp Polskie, sło- 
wem \1:0 wszystko, co od Rosji otł. 
padło. Dalej autonomję otrzymała Ir- 
landja. ale otrzymała ją jedyni
. właśni
 
dlatego, że z pod supremaCJI Ang!p 
starała się wyzwolić i :!e ma SWOJII 
odrębną fizjonomję polityczną. 
Weźmy teraz b. AU5trję. Jeielf 
zwrócimy uwagę na jej upadek, to bQ- 
dzie tak łatwo dojść do przekonania, 
że te państwa, które teraz powstały, 
to są narodowości, które miały auto- 
nomię i dlatego powtarzam, to, co 
tak,lub inaczej z pojęciem Wileńszczya- 
ny się łączy, musimy odrzucić, bo wto 
dzimy w tern niebezpieczeństwo. które 
wrogowie nasi w spos6b bardzo łatwy 
dla siebie będą mogli wyzyskać. I dla- 
tego temu programowi przeciwstawia- 
my program jasny i wyraźny. pro- 
gram wcielenia bez zastrzeżeń do Pol- 
ski. Przypuszczam, że wyrażając te. 
program, wyrażam wolę ludności Zie- 
mi Wileńskiej, a właściwie wszystkie. 
jej mieszkańców, ktorzy po polsku 
czują. dla których ta wieczna szarpa- 
nina, ta niepewność. w jakiej obecnie 
się znajdujemy, stała się nie do znie- 
sienia, i program ten jest bezwzględnie 
wykonaniem testamentu, który na.. 
dzieje ostatnich stuleci zostawiły: 
Trudno przypuścić, by wysiłki, po-
		

/Vilniana_034_04_073_0001.djvu

			V/22 


V/21 
.-- 


5 posiedzenie z dnia 13 lutego 1922 r. 

 - 1 -; --- -ł---!';-
 
 


rlleSlone w latach 31 i 63, za jakąś 
odrębność polityczną w stosunku do 
Polski były poczynione. Bezwzglc: dne 
połączenie z Polską to ukochany ideał 
narodowy, to jest ten testament, który 
nam dzieje zostawiły i testament ten 
chcemy bezwględnie wykonać. Jefe1i 
będziemy poróWl1ywali w dalszym 
ciągu te dwa programy, to mogę po- 
wiedzieć, że to dążenie szczere i ogól- 
ne należenia do Polski, na którem 
wvgrywały absolutnie wszystkie stron- 
nictwa w czasie wyborów do Sejmu, 
jest, jak nurt głebokiej rzeki, który 
pomimo wszystkie trudności i prze- 
szkody przez wszystkich stawiane, 
jednak drogą swoją stale i bezwzględ- 
nie do wspólności z całym Narodtm 
dąży. Takie jest stanowisko mojego 
stronnictwa, dlatego popieramy de- 
klaracje:. 
Wice91arszalek p. Fedorowicz. 
Głos ma p. Świechowski. 
P. Świechowski. 
Prosze Panów! Po rozbiciu na- 
szego . życia państwowego, po la- 
tach niewoli i ucisku, powołani zo- 
staliśmy jako najwyższa władza w 
tym kraju do stanowienia o jego 
losach. Decydowane one były niegdyś 
przez wybrańców narodu przed wie- 
kami w pamiętnych aktach, poczyna- 
jąc od r. 136H poprzez szeregi umów, 
zawieranych VI różnych czasach, po- 
przez Horodło i Lublin na zasadach 
'Woj n ości i równości - na zasadach 
braterstwa i ścisłej łączności przeciw- 
ko wspólnemu wrogo.\li. Cały szereg 
unji zespalał nasz kraj z całą Polską, 
łączył w jedno nierozerwalne ciało 
Rzeczpospolitą z W. Ks. Litewskiem. 
Było to koniecznością dziejową. 
Składały sic: na nią warunki geogra- 
ficzne: rozległe równiny, na których 
rozpostarły się te państwa, pOłączone 
rzekami, przecinającemi je w rozmai- 
tych kierunkach. Państwa te rozgrani- 
czały dwa potężne państwowe orga- 
nizmy, ciążące nad nami: Rosje i Niem- 


CYt To zespo enie s ę dało im moc 
przetrwania w ciągu ilat pół tysiąca. 
To dało możność na rUbieżach 
wschodu rozpalenia ogniska cywili- 
zacyjnego, które przetrwało przez 
pół tysiąca lat i dało możność za- 
shnięcia Europy przed dziczą i bar- 
barzyństwem. 
Po wiekach - stajemy znowu sam i 
z sobą do rozstrzygnięcia swoich lo- 
sów, stajemy jednak w warunkach 
zgoła odmiennych. 
Pewne warunki, jak geograficzne 
i ekonomiczne, pozostają te same. 
Pozostają te same wrogie potc:gi- 
Niemcy i Rosja, które znowu w dą- 
żeniu ku sobie starają się nas zetrzeć. 
Jednakże zmi
niły się warunki we- 
wnętrzne. Stajemy teraz już nie jako 
przedstawiciele potężnego państwa, 
obejmującego w łonie swoiem cały 
szereg ludów, które starają sic: uzy- 
skać warunki jak ndjlepszego i najswo- 
bodniejszego rozwoju. Reprezentuje- 
my tutaj tylko część, wyrwaną ze 
środka tych ziem, część, dość jedno- 
litą narodowościowo, część. polską, 
która jednakże węzłami licznymi 
związana jest i z innemi połaciami 
kraju, z któremi żyliśmy przez cał, 
szereg wieków - życiem wspólnem. 
Inne są również warunki wewnętrzne, 
już ukształtowane cał:,-m przebiegiem 
historji, która na naszem życiu się 
odbiła. Stajemy nie jako przedstawi- 
ciele pokolenia wolnego o szerokich 
horyzontach myślenia, ale jako poko- 
lenie z ciemnicy więziennej, pokole- 
nie, które nie przywykło patrzeć.... 
słońce wolności, słońce prawdy i 
słońce dalekiej przyszłości. W niewo- 
li przywykliśmy zwracać uwagę na te 
nasze doraźne i najbliższe korzyśd, 
nie mając możności rozwinic:cia sze- 
rzej horyzontó'W naszych, - si
2ają- 
cych dalej w przyszłość. 
Mamy teraz do rozstrzygnięcia 
stosunek swój zarówno do Polski 
z którą zrośliśmy się w jedną całość 
duchową i którcj żywem wcieleniem 
jesteśmy na tych ziemiach, i stosu.
		

/Vilniana_034_04_074_0001.djvu

			V/Z3 
-- 


5 posiedzenie z dnia 13 lutego 1922 r. 
__ .. __ _ . __ _ _' _ . __ r 


V / Z4 


)' 


nek do b'ch ludów i ziem, z które- 
mi przez szereg stuleci tworzyliśmy 
Jedno. 
Kiedy przyszliśmy na te ziemie, 
niewiadomo. (Ks. Maciejewicz: owszem, 
wiadomo!). To może ks. poseł do- 
kładnie wyjaśni. Wiemy, że już w 
trzynastym wieku, jak twierdzą kro- 
niki. olbrzymie połacie ziemi naszej 
rozbrzmiewały mową polską. Obo- 
iętnem jest, czy byliśmy potomkami 
jeńców wojennych. czy przyszliśmy 
dobrowolnie. szukając wolnego miej- 
sca na świecie. czy też, będąc auto- 
chtonami tej ziemi, przyjeliśmy kul- 
ture polską. 
Jesteśmy odwiecznymi synami tej 
ziemi. jesteśmy jej gospodarzami i 
mamy prawo zupełne decydowania o 
jej losach. 
 
W katakliźmie dziejowym, który 
ogarnął świat cały, z morza krwi i 
nieszczęść. gdy znę(lana ludność szu- 
kała ostoi. któraby uchroniła świat 
cały od tej pożogi. strasznej w przy- 
szłości - jako hasło rozebrzmiała 
szlachetna dewiza Wilsona - stano- 
wienia narodów o sobie. Hasło, któ- 
re jako meteor zabłysło i zgasło - I 
zostało tylko jako.liczman dla prze- 
prowadzenia celów i zamierzeń moż- 
Iych tego świata. jednakże te hasła, 
jakkolwiek spaczone w czasie wojny, 
realizować się poczęły. Na naszej 
ziemi pierwszym warunkiem do tego 
było zdruzgotanie potęgi rosyjskiej. 
I tutaj właśoie zarówno społeczeń- 
stwo polskie. jak i Litwa, zaczęły two- 
rzyć i zaczdy kształtować te pierwsze 
swoje programy urządzenia losów 
tej ziemi i urządzenia swojej przy- 
szłości. 
Gdy społeczeństwo polskie wiąza- 
lo sic z Polską, dążyło do połączenia 
powrotnego ze swoją macierzą, spo- 
łeczeństwo litewskie dążyło do zorga- 
nizowania sie w samodzielną organi- 
zacje państwową. I tutaj przy rozstrzy- 
ganiu w:;pólnych losów tej ziemi mo- 
&Iibyśmy dojść do jakiegoś uzgodnie- 
.ia naszych wysiłków, do jakiegoś 


l' 


wspólnego ułożenia tych losów, w 
których i nasze aspiracje i ich mogły 
być zaspokojone. Jednakże nie byliś- 
my w stanie tego zrobić. Te pierwsze 
próby były kształtowane pod wpły- 
wem potęgi niemieckiej. która w sto- 
sunki swoje starała sic: wciągnąć LI- 
twę. I pod jej wpływem zaczęły się 
kształtować pierwociny państwowości 
litewskiej. tak, jukby nas. odwiecznych 
synów tej ziemi. nas, pełnoprawnych 
obywateli I współobywateli. nigdy tu- 
taj nie było. Wielka konferencja litew- 
ska z 18 września 1911 r.. która dała 
początek pierwszej Radzie Stanu: Ta- 
rybie. była zwołana tutaj zupełnie bez 
udziału Polaków. Wszystkie narodo- 
wości. zarówno polska. jąk i inne, 
które były pominięte wówczas. przy 
pierwszei próbie tworzenia organu O 
charakterze państwowym. przeciw te- 
mu zaprotestowały. Przy póżniejszych 
próbach organizacji państwowej, przy 
organizacji Ta ryby. również społe- 
czeństwo polskie zostało wyelimino- 
wane, a tych parę miejsc, które pro- 
ponowano Polakom, były naigrawa- 
niem się wobec siły, znaczenia i po- 
wagi, jakie społeczeństwo polskie tu- 
taj zajmuje. Społeczeństwo litewskie, 
organizując się państwowo. starało się 
wszędzie i systematycznie od tej or- 
ganizacji państwowej nas odsunąć, 
wyrzucając nas za nawias życia swego 
państwowego. . 
Przed ostatniem usunięciem się 
 
Wileńszczyzny tej Taryby wobec zbli- 
żenia się bolszewików, Polski Komi- 
tet Narodowy w Wilnie złożył na re- 
ce p. Wiłejszysa, ówczesnego mIni- 
stra w Tarybje, deklarację, w której 
stosunek do zagadnienia państwa li- 
tewskiego ujął w następujący sposób: 
Uznając państwowość litewską w jej , 
etnograficznych granicach, uzależnia- 
my stosunek swój wogóle do granic 
tego terytorjum i ustosunkowanie do 
całej państwowości i kwestji spornych 
od tego. jaki będzie stosunek tej pań- 
stwowości litewskiej do państwowo- 
ści polskiej. Stosunek społeczeństwa 
pol
kiego od tego czasu pozostał nie- ł 
zmienny.
		

/Vilniana_034_04_075_0001.djvu

			Vl 25 


, t,. 
 
S posiedzenie z dnia 13 lutego 1922 r. _ 


_ V/26 


., 
... Witejszys już nie miał czasu zako- 
lIPunikować ego oficjain'". 
Znaleziono tylko kartkę w jego 
pokoju, z zawiadomiem, że pierwszym 
kategorycznym warunkiem wejścia w 
jakiekolwiek pertraktacje z przedsta- 
wicielstwem polskiem i ludnością miej- 
scową będzie uznanie bez zastrzeżeń 
państwowości litewskiej w granicach, 
Dbejmująch Białystok, Suwałki, Grod- 
80, Wołkowysk i inne. Jednocześnie 
protestował p. Wiłejszys przeciwko 
samoobronie polskiej, jaka się wten- 
(zas zorganizowała w Wilnie. Litwini 
więc mogli na tej swojej ziemi orga- 
8izować sie państwowo, mogli orga- 
.izować swoją obronę, mogli organi- 
zować swoje wojsko. Nie wolno tego 
. hyło robić tylko społeczeństwu pol- 
skiemu. Tu przypominam p. Mickie- 
wiczowi tę próbę porozumienia się 
Komitetu Polskiego w Wilnie i odpo- 
wiedź p. Wiłejszysa, jak również i 
późniejsze noty rządu kOwieńskiego, 
protestujące przeciwko samoobronie 
polskiej, która się tworzyła dla obro- 
IY kraju przeciwko nawale bolszewic- 
kiej, protestujące przeciwko tym orga- 
nizacjom, które pomagał tworzyć p. 
Mickiewicz. 
W ten sposób ujmowany był ze 
I!trony pań
wowości litewskiej i or- 
ganizatorów państwa litewskiego sto- 
sunek do społeczeństwa polskiego na 
litwie przez cały ciąg trwania sporu 
polsko-litewskiego. 
Wilnu nie było dane często prze- 
-ławiać, jednakże i wtenczas, kiedy 
jut były tutaj wojska polskie, które 
wyzwoliły kraj od najazdu bolszewic- 
kiego, przez którym tak sromotnie 
wycofały się z Wilna oddziały litew- 
skie. pozostawiając na pastwę prze- 
możnego wroga te nikłe organizacje 
samoobrony polskiej, - już w tam- 
tych czasach Rząd Polski robił nieje- 
dnokrotnie próby w celu oparcia sto- 
sunku polsko-litewskiego na wzajem- 
.em porozumieniu, na współpracy i 
aa postawieniu we współrzednym sto- 
sunku dzieci jednej i tej samej ziemi, 
zarówno ludu polskiego, jat< i litew- 


. er _ 
skiego. Tu przypominam notę z 6 
sierpnia 1920 roku ministra Wasilew- 
skiego, który w imieniu rządu pol- 
skiego proponował Litwinom zorga- 
nizowanie wyborów wspólnych w Ko- 
wieńszczyźnie i Wileńszczyżnie do 
wspólnego Sejmu w Wilnie, aby dwa 
narody wspólnie mogły się porozu- 
mieć i o losach tej ziemi wspólnie- 
postanowić i wspólnie swój stosu- 
nek do Polski ułożyć. Proponowano 
urządzić wybory w ten sposób, aby 
nie pozostawała żadna wątpliwość 
co do możliwości wywierania nacisku 
z tej, czy z drugiej strony. A władze 
ówczesne (Tary ba) przy ohecności 
przedstawicielstwa polskiego z Wileń- 
szczyzny, miały być organizowane 
przez władze miejscowe, pod kontrolą 
i w obecności społeczeństwa pOlskie- 
go. O jakiejkolwiek supremacji lub 
nacisku z tej, czy innej, strony nie 
mogło by być mowy. 
Rząd litewski jednak odmówił ka- 
tegorycznie. 


I później robiono cały szereg prób 
w tym kierunku. Nie będę sie nad 
niemi roz\yodzil, przypomne tylko 
noty gen. Zeligowskiego, które wy. 
stosował, wstępując zaledwie na Zie- 
mie Wileńską, notę z dn. 9 paździer- 
nika i z 25 listopada, które Tymcza- 
sowa Komisja Rządząca wysłała do- 
Howna, proponując rozpoczęcie per- 
traktacji - w celu wspólnego ułożenia 
wzajemnych stosunków. Na te noty 
dotąd nie nadeszła odpowiedź. Dlate- 
go trzeba stwierdzić, że wszelkie wy- 
siłki ze strony polskiej były uczynio- 
ne, zrobione były wszystkie próby 
przez społeczeństwo tutejsze polskie. 
jako wspólnych obywateli Ziemi Wileń- 
skiej, aby móc sie porozumieć, uło- 
żyć wspólnie stosunek do Państwa 
Polskiego, lecz rozbijały sie one ka- 
.tegorycznie o opór rządu litewskiego. 
Rząd litewski stale, z naciskiem zawsze. 
wyodrebniał 'społeczeństwo polskie, 
zawsze je usuwał od współpracy i stale- 
dążył do tego, aby je przygnieść i pod- 
porządkować swojej władzy, bez na- 
szego w tern udziału.
		

/Vilniana_034_04_076_0001.djvu

			V/27 


5 po
 ie 
 e
ie r dnia 13 ! ute
o 1922 r_ 


V / 2
 


i 
,I 
II 
II 


I dlatego teraz. gdy zebraliśmy sic: 
łUt by ułożyć nasz stosunek zarówno 
do tych części ziem Księstwa Litew- 
skiego. z któremi tworzyliśmy kiedyś 
razem wspólną całość. jak i do Pań- 
stwa Polskiego. z które m przez tyle 
wieków łączyły nas więzy wspólne.- 
musimy ten stosunek ułożyć sami, 
nie oglądając się na naród litewski, 
który dotąd nie chciał zupełnie z nami 
mówić i dotąd nas z tej pracy wspól- 
nej starał się wyeliminować. Idziemy 
do Polski sami. Oczywiście. i stosu. 
nek nasz do Polski opieramy dziś na 
innych zasadach. niżbyśmy to czynili 
wtedy. gdybyśmy szli razem z naro- 
dem litewskim, gdybyśmy pod tym 
względem mogli znale
ć wspólny jc:. 
zyk porozumienia. I tu rzecz nie ulega 
najmniejszej wątpliwości. Wszelkie wy- 
padki mają swoją logikę dziejową 
i logiką dziejową jest to, co obecnie 
czynimy i co obecnie uchwalamy. 
Jednakże, gdy przystępujemy do 
łJkształtowania swego stosunku do 
Polski, stosunku. który dla nas jest 
tak prostym i jasnym. jak jasnem wo- 
góle i przejrzystem jest nasze ducho- 
we oblicze polskie, musimy tu zwró- 
cić uwagę również i na te wszystkie 
czynniki, . które się spiętrzają przed 
llami, które budują nam te tamy.- 
abyśmy do Polski powrócić, tak, jak- 
byśmy chcieli. nie mog;i. Zdawałoby 
się, że to rzecz tak prosta, tak łatwa. 
tak nie wymagająca żadnych objaś- 
nień. żadnych zastrzeżeń. jak wciel,:- 
ł1ie, urzeczywistnienie niezaprzeczoneJ, 
l1iekrepowanej niczem woli ludności, 
po tych kataklizmach dziejowych, po 
tych oświadczeniach z trybun naj- 
większych stolic świata o prawie sa- 
mostanowienia narodów. 
Jednakże. jak się okazuje, nie jest 
ta rzecz tak prostą i łatwą. 
I przedewszystkiem tam, w tym 
areopagu państw. któr
 głoszą naj- 
wyższe hasła wolności i prawa sa- 
mostanowienia ludów. kiedy się za- 
wierał pokój wersalski, kiedy się usta- 
lały na długie lata prawa i warunki 
.daJ.szego bytu narodów. wtenczas, 


w tym traktacie wersalskim, fi 87 sta- 
n,:,wił, że ó wschodnich granicach 
Polski. o losach tej ludności będzie 
decydo
ała nie Polska i nie te ludy, 
które się na wschodzie z nią razem 
rozsiadły, że losy tych ludów będą sif: 
decydowały nie na skutek ich wza- 
jemnego porozumienia, ale na skutek 
woli . państw sprzymierzonych i za- 
przyjaźnionych. 
Ten paragraf 87 jest pierwszym 
szkopułem, który przynależność na- 
s
ą do Polski uzależnia od decyzji 
potęg obcych. Mieliśmy następnie u- 
chwałę Rady Najwyższej, która pod- 
ług projektu lorda Curzona zatwier- 
dza linję graniczną Polski, idącą na 
południe od Grodna. pozostawiając 
poza Polską Ziemię Wileńską. Mi6- 
ską, Nowogródzką, i inne. Następo- 
wały później i dalsze akta. A pa- 
nowie. uważający się za przedstawi- 
cieli jedynie prawdziwej myśli naro- 
dowej. którzy może najgłośniej krzy- 
czą i którzy najskorsi są do impu- 
towania wszystkim innym. że nie Sił 
dostatecznie dobrymi patrjotami. właś- 
nie przedstawiciele tych ugrupował 
i stronnictw w Paryżu zgodzili si, 
na te punkty traktatu wersalskiego 
bez żadnego protestu. (Głosy: wstyd, 
a kto ich wysłał?) Panowie POSłOW;ł 
zdaje się, dobrze wiedzą. o tern. 


-, 


Wice - marszalek p. FedorowTc:z 
(dzwoni). 
Prosze nie przerywać. 


I(ft 


P. Śwlechowski. 
I stało się to nietylko wtenczB!. 
gdyż mieliśmy cały szereg aktów 
późniejszych. mieliśmy w tych dniaclI 
klęski, kiedy armja bolszewicka zbli- 
żała sic: pod Warszawę. że małodusa- 
ny poseł Grabski w Spaa wyrzekł się 
znowu Ziemi Wileńskiej. Więc ci 
wszyscy, co najgłośniej krzyczą (gło- 
sy: ale kto go wysłał?)" Toć jest wa- 
szym przedstawicielem. Panowie. to- 
klaski na lewicy i galerji).
		

/Vilniana_034_04_077_0001.djvu

			V/29 


'I 
5 posiedzenie z 13 dnia lutego 1922 r. 


V/30 


. 
,o '=t s 
Wice - marszałek p. Fedorowicz 
(dzwoni). v:) ..l 
Ostrzegam publiczność, że nie 
1I10że wyrażać ani swego uznania, 
ani swego sprzeciwu. Jeżeli nie za- 
stosuje się do tego, bede zmuszony 
opróżnić galerje. 
P. Świechowskf: 


Więc szanowni Panowie w tych 
warunkach, kiedy się mówi tutaj z 
tej trybuny, że Naczelnik Państwa 
był tym, który swoją odezwą podko- 
pał tę podwalinę możności .....łączenia 
Ziemi Wileńskiej do Polski. ci Pano- 
wie, którzy doskonale wiedzą, jak na 
terenie międzynarodowym stała spra- 
wa wileńska. jakie trudności pietrzy- 
ły się i w jaki sposób można było 
za trwgłem z Polską zespoleniem 
obstawać, ci panowie nietylko są w 
błędzie, ale świadomie używają słów, 
w które sami nie wierzą. (Oklaski). 
Po tych aktach, kiedy sprawa prze- 
niosła sie na teren Ligi Narodów, 
kiedy ten najwyższy areopag świata 
miał ułatwić nam to porozumienie i 
dopomódz do rozstrzygnięcia sporu 
polsko - litewskiego, ten areopag 
, świata, nie biorąc pod uwagę lud- 
ności Ziemi Wileńskiej. jej dążeń i 
jej woli. poza nią decydował w ten 
sposób. że Wilno ma należeć do li- 
twy. Uchwała 51 państw. uchwała 
prawie całego świata cywilizowanego 
trzykrotnie i jednogłośnie przysądza- 
ła Wilno Litwie. 
Muszę też Panom przypomnieć 
jeszcze jedną rzecz, na którą w 'ostat- 
nich czasach powoływać się zwykli 
fałszywie ci. co chcą wmówić, że za- 
łatwienie sprawy Wileńskiej jest tak 
łatwe, powołując się na a1chwałę z 
13 stycznia b. r. w której Liga Na- 
rodów stwierdza, że postępowanie w 
iprawie sooru polsko-litewskiego. zoo 
stało ukończone. Otóż to nie znaczy, 
jak głoszą ci panowie, że Liga Na. 
rodów zupełnie umyła ręce od decy- 
dowania w spr
wie Wileńskiej. A 
tWierdzą to dlatego. że Liga Naro- 


rodów orzekła. że nie zgodzi 'iię na 
żadne rozstrzygnięcie sprawy wileń- 
skiej, które będzie sprzeczne z jej. 
postanowieniami, to znaczy - z pro- 
jektami Hymansa. Widzimy zatem, że 
ta sprawa nie jest tak prosta .i, że 
jedynym czynnikiem. który mógłby 
ją przesądzić w innym kierunku (a 
czynnikiem tym nie moźe być Poi- 
ska, bo Polska w oczach Europy jest 
stroną zainteresowaną. ,kt6ra się kłó- 
ci z Li twą, i tą stroną, która wycią- 
ga w sposób imperjalistyczny ręce po 
Wilno), czynnikiem tym. który wbrew 
całemu światu może się opierać o 
moralne prawo decydowania o swych 
losach, jest właśnie Sejm Wileński. 
Sprawa wileńska jest skomplikowana. 
Nietylko świat cały, nietylko Europa 
Zachodnia ma tutaj coś do powie- 
dzenia i jest w rozstrzygnięciu tego 
sporu zainteresowana. Sprawą tą za- 
interesowana jest zarówno Rosja, 
która jednak w traktacie ryskim nie 
zgłosiła swego dessinteressement w 
sprawie wileńskiej, która zostawiła 
sobie furtkę. żeby do tej sprawy się 
mieszać. 


Dlatego, Panowie, przy rozstrzyga- 
niu tej sprawy musimy sif:'liczyć z tru- 
dnościami, z któremi na terenie mię. 
dzynarodowym będziemy się spoty- 
kali. Ządania i chęci nasze są proste, 
ale wykonanie ich może nie będzie 
tak proste i łatwe. jakbyśmy tego 
pragnęli. 
Idzie.rny do Polski. Idziemy do 
Polski w przeświadczeniu, że odegra- 
my w niej tę rolę dziejową, do któ- 
rej powołani jesteśmy, tą rolę dzie- 
jową, którą odegraliśmy w historji 
Polski i dawniej, w wiekach przeszłych, 
pchnęliśmy ją na zupełnie nowe i in- 
ne tory, kiedy właśnie zespolona PoI- 
ska z W. Ks. Litewskiem stworzyła 
nowy typ państwa w Europie. pań- 
stwo, gdzie ludy łączą się w zespół 
zupełnie dobrowolny, państwo. w 
którem te wszystkie ludy miały jedna- 
kowe prawa i zu pełną swobodę du- 
chowego i materjalnego rozwoju. 
Chcemy w Polsce tę role w przyszłości 


, 


. 


.
		

/Vilniana_034_04_078_0001.djvu

			i posiedzenie z dnia 13 lute
o 1922 r. 
. -_.,:-"":.-= ..:=...;
- -7-:O ;)
:':;="-" --;;;-..:c:_.....-..:: .;::;... - 

 ,- 
Wice- marszałe
 p. Fedorowlcz. 
. . 
Prosze mówcy nie przerywał. 


V/31 

-=::r.-. 


. 


", 
odegrać. I wierzymy, że Wilno .nie 
tędzie sprowadzone do roll PIP'- 

ówki, czy jakiegoś innego małego 
miasteczka. Wierzymy, że ono ode- . 
gra tę . rolę dziejową, która będzie. 
polegała na rozwiązaniu problemu 
wschodniego i która Polskę postawi 
w rzędzie państw, odgrywających te ' 
-role przyszłości na wschodzie Euro- 
py i która postawi ją wśród najwię- 
kszych narodów świata. 
Jak sie ułożą nasze stosunki do 
narodu litewskiego, nie wiemy. Nie 
.chce. aby ta nasza uchwała była tam 
rozumiana jako uchwała wroga, i 
skierowana przeciwko niemu. Pomi- 
mo tych wszystkich różnic, które nas . 
dzielą i pomimo wrogich stosunków,' 
które rozpętał rząd kowieński prze. I 
--ciwko ludowi polskiemu, - my chce- 
my znalezć w przyszłości tę droge,' 
po której moglibyśmy wspólnie kro-- 
,czyć. Wierze, że tylko wtenczas, jeże- 
li tę droge wspólnego porozumienia 
znajdziemy, że tylko wtenczas stwo- 
rzymy trwałe podwaliny pokoju w 
Europie i potrafimy zatamową,ć_ 
ekspansję niemiecką i oprzeć się nie- j 
woli rosyjskiej. Z tą wiarą w dobrą 
przyszłość. z wiarą, że pomimo tru- 
dności piętrzących sie zdołamy roz- 
wiązać to zagadnienie w sensie dla 
nas pomyślnym, Klub P. S. L. posta- 
nowił przyjąć za substrakt podstawo- 
wy do dyskusji projekt, przedstawio-, 
ny przez Komisje: Polityczną.-)Ja u* 
iecie niektórych rzeczy w niej sie nie 
godzimy, przedłożymy więc odpo- 
wiednie poprawki: natomiast zastrze- 
gamy sie, że od poprawek, zgłoszo- 
nych z innej strony, i które mo- 
2łyby odwrócić sen
 ducha projektu, 
uzależniamy nasze głosowanie. (O- 
-klaski). 


" 


Wice - marszałek p. Fedorowicz. 
Głos ma p. Raczkowski. 
P. Raczkowskl. 
Szanowni przedstawiciele Ziemi 
Wileńs1dej! (głosy na lewicy: po- 
. słowic) 


V 32 


ł 
Raczkowskl. I .. nr 
Jeżeli po trzech. blizko latach tycł1 
starań i trudów nieustannych, jakie 
podejmowała ludność tego kraju, ab,. 
być wcieloną do Polski, nie można 
było tego dokonać i dopiero trzeba 
było użyć tego ostatniego, tego naj- 
bardziej ważnego argumentu, jakim 
jest odwołanie sie i stwierdzenie wo- 
li ludności w obliczu świata całego. 
jeżdl zatem jesteśmy tutaj zgroma- 
dzeni, ażeby dać woli tej wyraz, to i 
trzeba tu sobie powiedzieć otwar- 
cie, że w znacznej mierze stało sic: 
to z tego powodu, że w społeczeń- 
stwie polskie m istniały i istnieją je- 
szcze dotychczas' dwie orjentacje, . 
nietylko W stosunku do załaavienia 
sprawy wileńskiej, ale w stosunku 
do załatwienia całokształtu naszych 
, spraw wschodnich, ustalenia i utrwa- 
lenia wschodnich granic Rzeczypospo- 
litej. Jeżeli z jednej strony jedni, po. 
, wiedziałbym, ogromna większość spo- 
łeczeństwa polskie
o, narodowo my. 
śląca i czująca, 
ychodzi 
. z
łoże- 
nia,-koniecznoścl budowama silnego 
narodowego i jednolite
opaństw8 
polskiego, stoi na stanowisku, że te 
Polskę trzeba budować w ten spo- 
sób, ażeby w skład jej weszły WS
YSł- 
. kie ziemie w większości zaludmone 
przez Polak6w, albo przez ludnośt. 
ciążącą do Polski, to z drugiej stro- 
ny może nieliczni, ale wpływo
1 po- 
litycy nasi mieli inną koncepCJę, po- 
wiedziałbym negatywną, wychodząc z 
założenia nietyle budowania silnego 
państwa- polskiego, a mając za za- 
danie przedewszystkiem osłabtenie 
naszego wschodniego sąsiada, kt6.ry 
niewątpliwie zagrażać nam. będzie, 
mianowicie Rosje. KoncepCja ta po- 
legała I polega na tern, ażeby miedz)' 
PolskI! :1 Rosją powołać do życia ca- 
ły szereg drobnych organizmów pań- 
stwowych, związanych takimi lub 
innymi węzłami z Polską I. w t
n 
sposób wciągniętych w orbitę pan- 


.
		

/Vilniana_034_04_079_0001.djvu

			\ 


V / 33 


5 
 osi
dze nie z d nia 1 3 ...!!!!

 1922 f. 


V /34 r 


stwa polskiego. I ci nasi politycy nie 
wahali sie dla uskutecznienia swego 
programu pójść tak daleko, ażeby na 
rzecz tych drobnych państewek od- 
dać ziemie bezspornie polskie, do 
3ttórych Polska ma bezwzględne prawo. 
5 
To, co mówie o programie fede- 
.ralistycznym, jest rzeczą ogólnie zna. 
ną. jest to ten federalizm, który 
w obecnych warunkach, jak przyznają 
nasi jego zwolennicy, nie posiada 
iadnej wartości i nie daje sie usku- 
tecznić zarówno na południu, w sto- 
sunku do projektowanej Ukrainy, nad Jeżeli mÓwię, że projekt federacji 
którą nie chce sie zatrzymać, jak i na jest w tej chwili nie do zrealizowa- 
północy, gdzie chodzi o stworzenie nia - to nie idzie za tem, żeby nie- 
Wielkiej Litwy, takimi lub innymi bezpieczeństwo wcielenia w życie my- 
węzłami połączonej z Polską. W szcze- śli federalistycznej na zawsze prze- 
gólności, co sie tyczy Wielkiej Litwy, stało istnieć. Nie, tak nie jest. Jeźeli 
jak to było podniesione przez wielu dzisiaj niema, albo prawie niema 
mówców, projekt ten był niemożJiwy wśród nas federalistów, to dlatego 
do uskutecznienia, gdy! dn
i kontra- tak jest, że w tej chwili ta koncepCja 
bent, Litwa Kowieńska, którą chciano nie da się wcielić w życie i federa- 
połączyć z Polską jakimiś wezłami, " liści, mówiąc językiem strategicz- 
nie chciała pój
ć na najluźniejsze na- . ny"', cofneli się na inną pozycję, 
wet związanie z Polską; Litwa. part ja na pozycje autonomji w organiz- 
.rządząca na Litwie, w swojem zacie-' mie państwa polskiego, na zasade 
trzewieniu nie zgodzila sie przecie
 na tworzenia odrębnego organizmu we- 
drugi projekt Hymansa, który całko- i wnątrz państwa polskiego. Przed chwi- 
wicie na korzyść Litwy rozstrzygał lą słyszeliśmy przemówienie p. Świe- 
Spór polsko-litewski. Wobec tego, że chowskiego, który dziś nie jest fede- 
program federalistyczny stał się n1e- ralistą, który dziś chciałby tylko wy- 
realny, więc i federalistÓw, którzy przy odrębnienia autonomicznego Ziemi , 
nim obstają, można policzyć na pal- Wileńskiej wewnątrz państwa pol- 
ach, i onegdaj słyszeliśmy wlaśnie - skiego, bo sądzę, że mówił o po- 
przemówienie jednego z ostatnich mo- prawkach w tym duchu - kiedy za- 
hikanów tego programu. Nie chcę po. powiadał, że będą zgłoszone popraw- 
lemizować z p. Mickiewiczem, bo wy. ki do projektu uchwały. 
ręczył mnie już koleł!a Janikowski. 
Nie godze się. żeby fed.raliści nasi 
mieli prawo do monopolu w stosun- 
ku do uczuć braterskich względem do 
Litwinów. Zdaje się, że te uczucia żywi 
cały naród polski I w zupełności po- 
pieram te dezyderaty, wypowiedziane 
przez p. Janikowskiego i te nadzieję, 
te naród litewski kiedyś się otrząśnie 
z wpływów niemieckich, z wpływów 
menerów, którzy nim obecnie rządzą, 
będzie musiał rozejrzeć się, na kim ze 
swoich sąsiadów ma się oprzeć, i wy- 
bierze Polskę, a nie państwa zaborcze. 
Twierdzę natomiast,:te złą była droga, 


..... 


którą szli federaliści, kiedy chcieli od- 
stępować ziemie polskie, do którycb 
Polska ma bezwzględne prawo ażeby: 
dojść 
o porozumienia z Litwinami, bo 
pomijając element uczuciowy, o któ- 
rym mówi p. janikowski, że wywo- 
łałby skutki odmienne, ze względów 
czysto politycznych rzecz biorąc, zły 
polityk jest ten, który chce odstępo- 
wać swoje na rzecz sąsiada dlatego, 
ażeby mieć z nim dobre stosunki, 
gdyż w rzeczywisto
ci tylko sąsiada 
wzmocni, a celu nie osiągnie. 


. 


A jędnocześnie całe to prtemó- 
wienie, jeżelibyśmy go słuchali uważ- 
nie, musiało zwrócić uwagę naszą na 
to, że jednak nie wszyscy zupełnie 
jednakowo idą do tej Polski, bo gdy 
jedni starają się wykazać nasze pra- 
wa, wykazać, że do tej Polski idzie- 
my i żadna siła nam w tern przeszko- 
dzić nie potrafi, to inni starają sie 
pietrzyć przed nami trudności i nie 
dla czego innego, jak tylko dlatego, 
aby stwierdzić w rezultacie, że chodzi 
o zachowanie żądanych przez nich 
odrebności.
		

/Vilniana_034_04_080_0001.djvu

			I 


V/35 


( 
S p
s iedzenie z dnia 13 lutef;!o 1922 r. 


V/36 


. 


Nie bede polemizował z p. Świe- 
chowskim w tej części jego przemó- 
wienia, w której przytaczał i powoły- 
wał się na wypadki z niedawnej prze- 
szłości. Sądzę, że jest ogólnie zna- 
nem, że kiedy hordy bolszewickie 
stały pod Warszawą i kiedy minister 
był zmuszony podpisać umqwe dla. 
nas niekorzystną w Spaa, fa
t, że mi- 
nister ten należał do obozu narodo- 
wego - czegoż dowodzi? Dowodzi 
to, że podpisaniem takiej umowy 
stwierdził tylko, iż miał odwage to 
zrobić i nie zrzucać tego na barki 
kogo innego, bo wiadomem jest, że 
działał on na mocy rozporządzenia 
Rady Obrony Państwa, na zasadzie 
kategorycznego żądania Naczelnego 
Dowództwa. Nie rozumiem, dlaczego 
powoływać się i wspominać takie mo- 
menty, jak ten, przykry bardzo w dzie- 
jach naszei historji, kiedy było z na- 
mi źle. Ten układ do niczego nas nie 
obowiązywał, uwarunil.owany był na- 
tychmiastową pomocą państw 
przy- 
mierzJnych, która to pomoc nie zo- 
stała udzielona -nie mamy wiec 
po co się powoływać na ten układ. 
Sądzę, że lepiej byłoby, gdybyśmy, 
mówiąc tu w Sejmie WilEńskim, jak 
i w ogóle w Sejmie Połsk m, raczej 
zastanawiali 
ię nad tymi momentami, 
które każdy Polak z przyjemnością 
i chlubą wspomina, a nie nad tym 
momentem, który został później zma- 
zany, bośmy hordy bolszewickie cał- 
kowicie odparli, i kraj od najazdu 
oswobodzili. 
Jeżeli mówię o niebezpieczeństwie 
koncepcji federalistycznej, to a\1torom 
jej zarzucam nie brak dobrej woli, 
jak to mówił p. Świechowski, że my 
stronnictwa narodowe chcemy mieć 
monopol patrjotyzmLl. Przeciwnie, u- 
znajemy, że tamci panowie z obozu 
federalistycznego mogą być również 
patrjotami tylko są na błędnej drodze, 
która według mego przekonania stale 
przeszkadza załatwieniu sprawy. Otóż 
niebezpieczeństwo istnieje i teraz w 
postaci tej odrebności politycznej, 
którą nam panowie z obozu federa- 
listycznego chcieliby narzucić. A nie- 


b:
pieczeństw
 t
 dlatego i
tnieje, że 
już samo to, że autonomja nie jest 
w danym wYlJadku czem innem, jak 
odstąpieniem federalistów na drug2ł 
pozycję, stwierdza, że mogłaby ona 
być nietylko celem, ale i środkiem 
do tego, by łatwiej było wówczas, 
jeieli sie koniunktura polityczna zmie- 
ni jeżeli możność wznowienia idei fe- 
deralistycznej nastąpi, próbować wcie- 
lić ją w życie. 
Każda odrębność polityczna, choć- 
by najbardziej ograniczona, zawiera 
w sobie to niebezpieczeństwo, że mo- 
że drogą ewolucji naturalnej sie roz- 
szerzyć. Możemy przytoczyć szereg 
przykładów z historji, że tak było. To 
jest droga naturalna, jeżeli ta odreb- 
ność jest oparta na dążeniach i po- 
trzebach danego kraju i ludności, ale 
poza drogą ewolucyjną istnieje nie- 
bezpieczeństwo zewnętrzne. jeżelibyś- 
my mieli do czynienia z krajem, ma- 
jącym odrębność wewnątrz państwa 
polskiego, to nierównie łatwiej było- 
by czynnikom zewnetrznym oddzielić 
w przyszłości ten organizm wyodręb- 
nIony politycznie od państwa polskie- 
go, aniżeli wówczas, gdy będzie z Pol- 
ską 'całkowicie zlany i zjednoczony_ 
Nie . mówię już tylko o Litwie Ko- 
wieńskiej, o której tu wspominano. 
ale mówię tu o Rosji, która może w 
blizkiej przyszłości powrócić do sił 
i może być już dość mocna wtenczas. 
aby próbować rzekomych praw swo- 
ich do kraju naszego się domagać- 
praw oczywiście zdaniem naszem nie-. 
istniejących. 
Niewątpliwie, trudniej bedzię Rosji 
praw tych dochodzić, jeżeli Ziemia 
Wileńska bedzie całkowicie zlana z Pol- 
ską, niż, jeżeli będzie ona stanowiła 
odrebny organizm, luźnie z Polską 
złączony. To niebezpieczeństwo na- , 
rzucenia nam autonomji, jak powia- 
dam, istnieje i z tem musimy się li- 
czyć, ale może niejeden głos sie znaj- 
dzie taki, który powie, że niebezpie- 
czeństwo to jest urojone, . że nietylko 
w Zgromadzeniu naszern, ale i w spo-. 
łeczeństwie całem, ogromna większość
		

/Vilniana_034_04_081_0001.djvu

			V/37 


S posiedzenie z dnia 13 lute
o 1! J2 r. 


. V/3 . 
- 


jest wszelkiej odrębności przeciwna. 
Niewątpliwie jest to prawda. O ile w 
zwykłych warunkach wszelka autono- 
mja powstaje wskutek domagania sie 
od dołu, tu tego ni
bezpieczeństwa 
niewątpliwie niema, bo w naszem 
Zgromadzeniu ogromna wiekszość jest 
wszelkiej odrębności przeciwna, a po- 
wtóre, co sie tyczy opinji ludności 
tego kraju, to kto śledził pilnie prze- 
bieg wyborów, może stwierdzić, że 
ludność tej odrębności nie chce, że 
chce całkowitego wcielenia do Rze- 
czypospolitej, a to dlatego, te ludność 
ta jest głęboko patrjotyczna i pojmu- 
je, ie wszelka odrębność przeszka- 
dzałaby zjednoczeniu sie z Rzeczypo- 
spolitą Polską. A ten gorący patrjo- 
tyzm Ziemi Wileńskiej i pragnienie 
zjednoczenia si
 najściślejszego 2 Rze- 
cząpospolitą pochodzi stąd, że lud- 
ność na Kresach cierpiała najwiecej 
pod panowaniem rosyjskiem, że kraj 
ten cierpiał wiecej, nit inne dzielnice 
Polski, bo myśmy tu przeżywali naj- 
gorszy teror i najcięższe mieliśmy wa- 
runki. Jak ten fakt, że Lwów jest naj- 
bardziej patrjotycznem miastem pol- 
skiem ogólnie jest znany, tak rów.iież 
sądzę, że i patrjotyzm Wilna i Ziemi 
Wileńskiej nie podlega dyskusji. Więc 
Jak już mówiłem, niebezpieczeństwo 
od dołu nie istnieje, istnieje jednak 
niebezpieczeństwo, ie może nam ta 
odrębność być narzucona zg6ry. 
P. Świechowski w swojem prze- 
mówieniu powoływał sie niejedno- 
krotnie na trudności, wynikające na 
arenie światowej, na stanowisko państw 
zachodnio-Europejskich, które doma- 
galy się rzekomo niezłomnie, żeby ta 
ziemia nie była całkowicie wcielona 
do Polski. I uprzednio już, kiedy nam 
chciano narzucić ustrój federacyjny, 
kiedy chciano tu stworzyć odrębną 
państwowość, luźno tylko z Polską 
złączoną, również powoływano się na 
czynniki europejskie. Prawdą jest, że 
opinja Zachodniej Europy domagała 
się tego, ale to dlatego, że ta opinja 
publiczna była źle przez nasze czyn- 
niki informowana. Dziś zaszła wielka 
zmiana po4 tym wzahtdem. 4zlś mo- 


żemy stwierdzić, że opinja publiczna 
na zachodzie jest nierównie lepiej po- 
informowaną o naszych stosunkach 
i widzi, że ta ziemia jest przez Pola- 
ków zamieszkana. czego nie wiedziała 
jeszcze w niedawnej przeszłości. Je- 
żeli jest prawdą jednak, że opinja 
państw europejskich chętnie widziała- 
by raczej, żeby Ziemia Wileńska nie 
była całkowicie wcielona do Polski, 
ale wewnątrz Państwa Polskiego sta- 
nowiła pewną odrębność, to i w tym 
wypadku należy powiedzieć, że trzeba 
przedewszystkiem zastanowić się nad 
tem, czy nie leży tu nasza wina wtem, 
czy te państwa są dokładnie poinfor- 
mowane, jaki jest nastrój ludności. 
Proszę Panów, pytam się jednak, 
jakie jest wogóle nasze zadanie, do 
czego wszystkich nas tutaj powołano? 
Wszak nie do czego innego, jak do 
tego, aby woli ludności Ziemi Wileń- 
skiej dać wyraz. A więc nie myślmy 
o tem, ażeby ferować jakąś uchwał(', 
któraby mniej lub wiecej dogadzała 
naszym sojusznikom zachodnim, ale 
była wiernym odbiciem tego, czego 
ludnośc tego kraju chce. Kiedy stało 
się jasnem, że sprawa Wileńska nie 
da się załatwić inaczej, jak stwier- 
dzeniem woli ludności, to my, Stron- 
nictwa Narodowe, których wyrazicie- 
lem w Sejmie jest Zespół Stronnictw 
i Ugrupowań Narodowych, stanęliśmy 
na tern stanO'wisku, że najlepsz!l for- 
mą jest plebiscyt, formą najbardziej 
demokratyczną i najbardziej odpowia- 
dającą czasom obecnym i pod każ- 
dym wzgledęm najdoskonalszą. Każdy 
kto śledził przebieg wyborów, niewąt- 
pliwie zdaje sobie sprawę z tego, ja- 
kim byłby wynik tego plebiscytu, 
gdyby ludność miała możność wypo- 
wiedzenia sie za Polską, czy nie za 
Polską. Frekwencja byłaby jeszcze 
większą. Nie mielibyśmy wówczas te- 
go rozagitowania I tych walk partyj- 
nych jakich byliśmy świadkami. Po- 
zwolę sobie twierdzić, iż ogromna, 
nie omal cała ludność, większość, jak 
jeden mąż, głosowałaby za Polskll. 
Jednak ze względów, od nas nieza- 
letnych. nie plebiscyt został postano-
		

/Vilniana_034_04_082_0001.djvu

			. V / 39 


5 p osiedzenie 2 dnia 13 lute g o 1922 r. 


V/40 


, 


wiony i wcielony w życie, ale głoso- 
wanie pośrednie, to jest wybory 
przedstawicieli i my właśnie jesteśmy 
w tem położeniu, że mamy dać wy- 
raz woli ludności, musimy więc dać 
jej wyraz w ten sposób, by nie mogła 
być falszywie !rozumianą. Są głosy 
takie, które mówią, te uchwała nasza 
będzie zawieziona do Warszawy, że 
wyślemy delegację, która te uchwały 
przedstawi władzom Rzeczypospolitej, 
t. j. Sejmowi i Rządowi. Więc i gdy- 
by były nawet jakieś niedomówienia. 
to przecież ta delegacja, wiedząc, ja- 
kie jest stanowisko naszego przedsta- 
wicielstwa, całej zresztą naszej ludności, 
będzie mogła te niedomówienia wy- 
jaśnić. To nie byłoby załatwieniem 
sprawy, to byłoby zrzuceniem części 
odpowiedzialności z siebie na tę de- 
lagację, to byłoby drugim błędem, to 
byłyby jakby dwustopniowe wybory, 
któreby jeszcze dalej odbiegały od 
ideału wypowiedzenia się ludności, to 
znaczy od wypowiedzenia się bez- 
pośrednit>go. Nie chcę przesądzać, w 
jaki 
PoS!'
 będzie wprowadzona w 
życie t... .Iasza uchwałaj nie wiem, 
czy, i i
 _.ą delegację wyślemy do 
Warszawy, jednak wyobrażam sobie, 
że rolą jej będzie zawiezienie naszej 
uchwały, a nie jej wyjaśnienie. Rozu- 
miem. że uchwała ta powinna być 
zupełnie wyraźna i nie hudząca żad- 
nych wątpliwości. Jest jeden punkt. 
cytowany przez mówcę poprzedniego, 
który mówi, że Ziemia Wileńska sta- 
nowi bez warunków i bez zastrzeżeń 
nierozdzielną cześć Rzeczypospolitej 
Bolskiej. Właściwie ten jeden punkt 
wystarczyłby, jeżeliby go rozumieć 
dosłownie i w tem znaczeniu, jakie 
każde jego słowo posiada. Wydaje się 
jednak, że pomimo takiego jasnego 
iformułowania, wśród niektórych mo- 
gą być wątpliwości, bo przecież wczo- 
raj słyszeliśmy, jak p. Chomiński 
oświadczył tutaj, że choć stronnictwo. 
które on reprezen:uje. popiera w za- 
sadzie szkielet uchwały kompromiso- 
wej, ale z tern zastrzeżeniem, że poza 
tem wniesie swój własny projekt 
autonomiczny. Jeżeli tak jest, to w tej, 
cz.y innej formie. obowiązkiem naszym 


jest stwierdzić, jaka jest wola lud- 
ności -Ziemi Wileńskiej w stosunku 
do takiej odrębności politycznej. Po- 
winniśmy stwierdzić, że ludność nasza 
tej odrębności nie chce, nie chce ża- 
dnego wyodrębnienia naszego kraju 
od całości Rzeczypospolitej i chce 
jedynie takiego samorządu, jaki po- 
siadać będą inne Województwa w 
Rzeczypospolitej Polskiej. niechce na- 
tomiast żadnej autonomji po lityczneji 
(Oklaski). 


Wice - Marszalek p. .Fedorowlcz. 
Głos ma p. Chomiński. 
II 
P. Chomiński. 
Wysoki Sejmiel 
P. Raczkowski przypomniał moje 
oświadczenie, złożone na poprzed- 
niem posiedzeniu sejmowem, że klub 
mój zgodził się na szkielet zasadniczej 
uchwały. zaproponowanej przez refe- 
renta Komisji Politycznej, tylko pod 
tym warunkiem i z tern zastrzeżeniem, 
że złoży oprócz tego własny projekt, 
mówiący o autonomji Ziemi Wileń- 
skiej. Oświadczenie moje spotkało się 
na ławach prawicy z ironją i śmiechem. 
Panowie widać zapominają, że ten się 
śmieje dobrze, kto się śmieje ostatnI. 
(Głos: to stare przysłowie). Stare ale 
dobre. 
Obecnie mam wyjaśnić dlaczego 
Klub. który mam: zaszczyt reprezen- 
tować. to, nie inne zajmuje stanowisko. 
Kraj nasz w naszem zrozumieniu 
stanowi dostatecznie wyraźną jednostkę 
w znaczeniu geograficznem, historycz- 
nem, kurturalnem i gospodarczem; jest 
to pewna całość. która bez względu na 
los, jaki ją czeka, zawsze tę pewną 
jednostkę administracyjną stanowić bę- 
dzie. Kraj nasz, Ziemia Wileńska. jest 
krajem o przeważającej ludności pol- 
skiej, ale nie wyłącznie polskim. Jest 
krajem o ludności mieszanej, gdyż 
oprócz Polaków mieszkają tutaj w 
zwartej masie i w wielkiej ilości Bia- 
łorusini, po miastach i miasteczkach
		

/Vilniana_034_04_083_0001.djvu

			_ V/41 


5 p osiedze n
 z dnia 13 lutej!o 1022 r. 


V / 4'). 


mamy duto 
yd6w. opr6cz tego w 
dw6ch czdciach kraju, na południu 
i północy, mamy dwa kliny litewskie. 
Uważamy, te przyszło
ć nasza po- 
winna w ten sposób się r07winąć. aby 
wszyscy tego kraju mieszkańcy, bez 
względu na narodowość i wyznanie. 
byli w tym kraju równouprawnionymi 
obywatelami i aby wszyscy mogli się 
czuć prawdziwie i całkowicie u siebie. 
To pewne, że skoro wiekszość kraju 
stanowi żywioł polski. skoro historje 
całego kraju stanowi naród polski. 
rzecz zrozumiała. że z tych względów 
pierwsze skrzypce ten naród polski 
prowadzić będzie, lecz nie w celu od. 
suwania innych narodowości od praw 
do życia, lecz w celu wspólnej pracy 
nad przyszłością wspólnego kraju. 
Będąc Polakami, jak i będqc oby- 
watelami tego kraju, to znaczy tymi, 
którzy rzeczywiście dob:-o jego mają 
na sercu, a b
dąc Polakami. mają na 
sercu dobro całego państwa polskiego. 
uważaliśmy jako najlepszy sposób roz- 
wiązania losu naszego. aby kraj nasz 
cały wileński łącznie z innemi częś- 
ciami dawnej Litwy historycznej. był 
na nowo w przyszłości połączony z 
P«?lską. Chcieliśmy. aby nie tylko Zie- 
mia Wileńska, ale również Mińska 
i Kowieńska w pewien związek z Pol- 
ską weszły. 
Uważaliśmy. że to jest najlepsze 
rozwiązanie. najpewniejsze, dające gwa- 
rancje. że na przyszłość nie zaszłoby 
to, co sie działo w czasie wojny. te 
l1ieprzyjaciele i wrogowie. a przede- 
wszystkiem dwaj sąsiedzi, których ma- 
my na Wschodzie i Zachodzie, Niemcy 
i Rosja. nie mogłyby sobie ponad na- 
szemi głowami rąk podać na naszą 
niekorzyść, ucisk i niewole. Chcieliś- 
my w ten sposób rozwiązania tak zwa- 
nego federalistycznego. o którem tyle 
m6will posłowie z przeciwnego obozu 
politycznego, Uważaliśmy. że cała hi- 
storja. cała teraźniejszość i cała przy- 
szłoŚĆ naldy właśnie do tego rozwią- 
aania. Teao przekonania nie wyrze- 
kliśmy się i wiorzymy , te z alsem 


do tego dojdzie. Wierzymy dlatego. 
że ze wzgl
dów gospodarczych, geo- 
graficznych i również strategicznych, 
a wi
c ze względu obrony granic, ko- 
niecznem jest rozszerzenie tego kory- 
tarza, który stanowi Ziemia Wileńska, 
sama jedna wciśnięta mi
dzy z jednej 
strony Rosje, panującą na Białej Rusi, 
a z drugiej strony Litwę Kowieńską, 
będącą pod wpływami Niemiec.-Gdyby 
ten obszar się rozszerzył na północ, 
mógłby dać oparcie o Łotw
, Estonję, 
Finlandj
, hen po morze Białe, a na 
południu o Ukrainę i Rumunję, w ten 
sposób stanowiąc wał, w promieniu 
którego, mógłby sie ostać i sam miał 
pewność na tej przestrzeni swą wol- 
ność zachować. 
a. Uwaźaliśmy, że nie może być inaczej, 
i nie może sie inaczej ta sprawa po- 
toczyć, jak żeby wszystkie te kraje o 
Polske sie oparły, gdyż naród polski 
od najdawniejszych wieków był ostoją 
wolności. był ostoją demokratyzmu; 
z naszego polskiego narodu wyszły 
te hasła: wolni z wolnymi i: za naszą 
wolność i waszą. Chociaż te hasła są 
oklepane, powtarzane przy lada okazji 
zupełnie bez sensu, to trzeba pamiętać, 
że skoro one zostały postawione, to 
miały swoje znaczenie i w prz
'szłości 
znaczenie mieć będą. Wierzyliśmy, że 
w ten sposÓb da się sprawa rozwiązać. 
Wierzyliśmy, że cały kraj Litwy histo
 
rycznej, W. Ks. Litewskiego, na za- 
sadach sprawiedliwości i równości be
 
dzie można połączyć z Polską. Lecz 
dzieje ostatnich lat zadały kłam naszym 
wierzeniom. Winne temu niefortunne 
występy dyplomacji polskiej w Rydze, 
wyrzekanie si
 Mińska, przepołowienie 
Białej Rusi i-oddanie części Wschod- 
niej na łup bolszewikÓw, a części 
Zachodniej - Polsce, w ten sposób. 
że ośrodek Bialejrusł - Mińsk. do- 
stał się pod wpływy wrogie na"1, bol- 
szewickie i wogóle rosyjskie. ZJe na 
tem wyszła Białoruś, źle na tem wyszła 
Polska. Poszliśmy na ręke planom ro- 
syjskim. Podzieliła Polska Białorusi- 
nów, Litwinów i Ukrainców i w przy- 
szłości zobaczymy, jak ta sprawa mścić 
!tie będzie.
		

/Vilniana_034_04_084_0001.djvu

			Vj43 


5 p osiedzenie z dnia 13 lute g o 1922 r. 


VL
1_ 


Traktat ryski określa pewną Iinję 
graniczną, przyczem Rosja wyrzekła 
się wszystkich ziem. które le1ą na 
zachód od tej linji. Niejednokrotnie 
wyrażaliśmy nadzieję, że bratni nam 
naród litewski podejmie wyciągniętą 
przez nas dłoń do zgody. Wierzymy, 
że działacze i naród litewski otrząsną 
się z pod wpły\\ów partji rządzącej 
i wyciągniętą dłoń przyjmą i zechcą 
przyszłość swoją budować w oparciu. 
o Polskę. Lecz od razu stawiając tę 
sprawę, zaznaczamy, że widząc, jakie 
są apetyty szowinistów litewskich, 
które nie mniejsze są od szowin izmu 
partji prawicowych polskich, uważa- 
liśmy, że dla obrony od tego szowi- 
nizmu i dla obrony przyszłości na- 
sze20 kraju, jak i przyszłego połą- 
czeni!1 z Polską, należy stworzyć dwa 
kantony, ieden w Wilnie, drugi w 
Kownie. Uważaliśmy, że te kantony 
są nie na to potrzebne, ażeby dać 
Wilno Litwie, ale żeby Litwa posia
 
dała razem z nami wspólne państwo. 
. jeżeli mówiliśmy kiedykolwiek o po. 
ł
czeniu naszem z Utw,. i całej Lit- 
W} z Polską, (również I Kowna z 
Polską), to mówiliśmy zawsze na tej 
podstawie, że tutaj zadnego panowa- 
nia litewskiego nie zniesiemy. . 


I dlatego uważam za wyraźną złą 
wolę. czy za niezrozumienie, kiedy 
p. Raczkowsld mówił o tem, że od- 
stępujemy Wilno za cenę zgody z 
Kownem. Odstępować Wilna nie 
mogliśmy, bo mogła być mowa tylko 
o tem, ażeby na wspblnej, równo. 
rzędnej podstawie, równe dać prawa 
dla Kow
a i Wilna, powołać Sejm 
Kowieński i Wileński, osobne rządy 
i dopiero delegacje dwóch Sejmów 
mogłyby omawiać sprawy - wspólne 
pomiędzy sobą, a również z Polską. 
Przytem polityka zagraniczna i spra- 
wy wojskowe byłyby zależne od Pol- 
ski, a więc przez Polskę decydowane. 
Jeżeli teraz zaznaczyłem, że choć na 
dziś tego żądania nie wysuwamy, 
dlatego, że Litwa Kowieńska do dziś 
dnia nie chce wyciągniętej przez nas 
ręki do zgody przyjąć i, . jdeli to 
przypominam dzi', to robi, t dla:. 


tego, żeby zastrzec sie przeciw im- 
putowaniu przez panów z prawicy, 
jnkobyśmy Wilno chcieli kiedykol- 
wiek oddać Kownu. Mówiliśmy tylko 
w tern znaczeniu, że obie części tego 
kraju stanowią ścisłą jedność 
Polską. . 
Chcielibyśmy i na przyszłość 
utrwalić tę łączność. zabezpieczając 
nasze prawa nietylko w obawie złej 
woli. ale z racji szowinistów W Kow- 
nie, tu i w Polsce. (Smiech. Głos: 
powiedział - co wiedział). 


Wice - Marszalek p. Fedorowlcz. 
Proszę Panów nie przeszkadzać 
mówcy. 
P. Chomlńskl. \ 
Uważaliśmy, gdy nastąpiła chwila.. 
że jesteśmy władni sami decydować 
o swoim losie, gdy nastąpiła chwila. 
że zebrani dzisiaj w Sejmie Wileńskim 
mamy zdecydować o ostatecznej przy- 
szłości naszego kraju, w tej chwili, gdy 
po ostatnich próbach. czynnionych wie- 
lokrotnie zarówno przez nas w Wilnie. 
jak i przez całą Polskę w kierunku 
dojścia do porozumienia z Kownem, 
gdy po wszystkich próbach osiągnię- 
cia zgody obu krajów i narad, czy- 
nionych również w Brukseli i Genewie, 
wszędzie jednakowo z jednem się spo- 
tykały wszystkie dążenia, wszystkie za- 
łatwienia sprawy litewskiej, nawet z 
naszego punktu widzenia niesprawie- 
dliwe, musieliśmy obrać inną drogę. 
Jeżeli w jakikolwiekbądź sposób ogra- 
niczono prawa Kowieńszczyzny do na.. 
rzucania swej woli, Kowieńszczyzna 
dążyła do tego, żeby wziąć nas pod 
swoje panowanie. . i I 
.. Zdecydowaliśmy, że musimy czekać 
lepszej chwili, kiedy Kowno zmęczone 
I doprowadzone do upadku przez po- 
litykę swoją i partji rządzącej, S'O- 
strzeże się, że bez zbliżenia z Polsk21 
źle mu będzie. Nie wchodzę w to, dla- 
czego to się dzieje. Uważaliśmy, że " 
musimy na razie czekać, nie możemf' 
cią2 1 e z 'wycią2nifiltą w pustk, r,k"
		

/Vilniana_034_04_085_0001.djvu

			V. / 45 


& p e!iedzeRie z .""a 13 lute
. 1 'U r. 


V/46 


czekać. Idziemy !ami do Polski, tam 
gdzie pragnęliśmy, by szedł cały kraj. 
idziemy sami. Nie znaczy to. ażebyśmy 
się wyrzekali na przyszłość, aby i tamta 
część kraju. położona za Iinją demar- 
kacyjną, nie była przez nas zapro- 
szoną. 
Owszem życzymy sobie, ażeby ra- 
zem z nami również i Litwa Kowień- 
ska wyciągnęła swą dłoń do Polski 
i aby razem z nami we wspólnej przy- 
szłości się połąc
yła (ks. Maciejewicz. 
Czy pan myśli. że oni są tacy naiwni?). 
Doskonaty okrzyk księdza Macieje- 
wicu. Ks. Maciejewicz na posiedzeniu 
Komisji uważał, że w kraju naszym 
niema Białorusinów. są tylko prawo- 
sławni niektórzy. Ks. Maciejewicz i 
kierunek przez niego reprezentowany 
uważa. że wogóle niema Białorusinów, 
tylko prawosławni. Wedle nich ia- 
p'ewne niema tu Litwinów, a co do 
Zydów. uznają chyba. że istnieją. ale 
nie powinni istnieć ich zdaniem na 
naszej ziemi. 
Dla niego i dla tych. którzy tak 
uważają jak on. rzecz pewna. że by- 
łoby naiwnością iść do takiej Polski 
i do takiego kraju. gdzieby rządził 
ks. Maciejewicz i jemu podobni. (Okla- 
ski na lewicy). 


Ks. Maciejewicz. "- 
Nie powtarzaj Pan słów. które nie 
były powiedziane. 
Wicemarszałek p. fedorowlcz
 
Ks. Maciejewicz nie ma głosu. 


P. Chornłńskł. 


.
 .. 
."I 


Owszem. pamiętam dobrze. Uwa- 
żam, że dziś. kiedy Sejm nasz sie ze- 
brał. w którym więcej niż 64 procent 
ludności brało udział. Sejm ten ma 
prawo mówić w imieniu całej lud- 
ności. Jest to zasada ogólna w pań- 
stwach demokratycznych. że prawo 
wic:kszo
d stanowi i dlatego możemy 
decydować e przy!Elołci kraju. 1:a- '. 


łujemy niezmiernie, że niema tu tych' 
którzyby razem z nami poszli do tej 
nowej przyszłej wolnościowej Polski, \ 
do której iść chcemy. Załujemy. te 
niema tu wśród nas Białorusów, lit- 
winów I :£ydów. Uważamy, że popeł- 
nili oni błąd, lecz sądzimy, że ten 
błąd da się z czasem naprawić. gdy 
zrozumieją oni. jakie są nasze 'dąże- 
nia. jaka nasza polityka. jakie są nasze 
czyny polityczne. zrozumieją, że to 
było błędem, że nie poszli i że przy 
następnych wyborach razem z nami 
pójdą i będą lojalnymi obywatelami 
tej naszej wspólnej Ojczyzny. 
Idziemy więc do Polski, lecz tu 
wysuwają nam Panowie koledzy, po- 
słowie z prawicy. że wprawdzie idziemy 
do Polski, ale chcemy jakiejś odręb- 
ności. Proszę panów, jeżeli nie wy- 
starcza zapewnienie, jeżeli nie wystar- 
czają podpisy. jeżeli nie wystarczają 
deklaracje, to nie wiem, co ma wy- 
starczyć? Mówimy wyraźr-ie że idzie- 
my do Polski, chcemy połączenia Zie- 
mi Wileńskiej z Polską, życzymy tego 
sobie, za tem stoimy niemniej mocno 
od Panów. A nam zarzucają. że chcemy 
odrębności! Wyraźnie zastrzegamy się. 
żeby tego rodzaju zarzutów nam nie 
czynić. 
Z chwilą, kiedyśmy powiedzieli 
pierwsze słowo i postawiliśmy pierwszy 
krok, że się łączymy z Polską, 'Z tą 
chwilą nikt nie ma prawa zarzudć 
nam. że się z tą Polską nie łączymy, 
bo to będzie fałsz I kłamstwo. Nato- 
miast wewnątrz tej Polski możemy 
mieć takie lub inne prawa, takie lub 
inne urządzenia. możemy być ciężarem, 
lub pomocą dla Polski. Wy chcecie 
być ciężarem, kulą u nóg dla Polski, 
a my chcemy być pomocą dla niej. 
Wy tu mówicie. że autonomja będzie 
odrębnością, jak się wyraził mój przed- 
mówca. poseł Raczkowski, może być 
wtedy . większa łatwość oddzielenia 
tego kraju", może to "przeszkadzać" 
Polsce. jeżeli tu bc:dzie autonomja. 
Jesteśmy zdania odwrotne20. wr-:cz 
przeciwnego. 
Jest rzeczą ja!ną, że ",oż". TI.-
		

/Vilniana_034_04_086_0001.djvu

			V/47 


5 posiedzenie z 13 dnia lutego 1922 r. 


V/4S 


I 


dzić państwem w różny spos6b. można 
rządzić w ten spos6b. że można całą 
władzę. wszystkie sprawy złączyć w 
jednem reku, można ustanowić jeden 
rząd. można w tym rządzie jeszcze 
lepiej, ustanowić jednego człowieka, 
żeby jedna wola decydowała tylko. 
jedna bieda może wyniknąć z tego, 
że ten jeden rząd. ten jeden człowiek, 
nie b
dzie miał czasu wejrzeć we 
wszystko. a jeżeli bedzie sie posłu- 
giwał pomocnikami. to ci pomocnicy 
nie potrafią kraju dobrze postawić. 
Aby to wyjaśnić. użyję chyba ta- 
kiego przykładu. Jeżeli będziemy mie- 
li jeden dom i zechcemy pod jednym 
dachem zamieszkiwać. to wam nie 
wystarczy. że będziemy mieli kilka po- 
koi. w jednym Śląsk. w drugim Gali- 
cję, w trzecim Wilno. Nie. wam trze- 
ba znieść wszystkie ściany. niech 
wszyscy razem chodzą. jedzą. śpią; 
zrobi się. że użyję tego wyrazu rosyj- 
skiego, "bałagan" najokropniejszy, 
wszyscy sobie wzajemnie przeszkadzać 
będą, a dach będzie coraz słabszy, bo 
bez żadnych ścian i podpór. Jak gdy- 
by nie mógł kaidy mieć oddzielnego 
swego pokoju! (Ks. Maciejewicz: Mo- 
że i Sejm podzielić na pokoje?) 
Wice. Marszałek (dzwoni). 
P. Chomlńskl. 
Tu się m6wi, ie to byłaby odreb- 
ność, a ja powiadam, że mocniejsze 
będzie zjednoczenie Wileńszczyzny z 
Polską. jeżeli będziemy mieli autono- 
mje czyli samorząd, bo autonomja to 
jest samorząd. (Głosy na prawicy: o, 
o, ol). Niechże panowie niel mówią: 
o. o. ol bo panowie to wiedzą, te 
autonomja to jest samorząd: .auto. 
znaczy "samo" i t. d. Tak jest w sło- 
wniku i w innych językach. To pano- 
wie mogą wiedzieć, więc niech pano- 
wie tym krzykiem nie pokrywają bra- 
ku myśli w tej sprawie. 
jest rzeczą jasną. że jeżeli bedzie- 
my mieli samorząd, to mole on być 
szerszy. albo wdszy. 
e bedziemy mIe- 
li samorząd - w to wierze. Panowie 
może chcieliby, aby był samorząd wo- 


jewódzki w Kielcach, w Łodzi, w War- 
szawie, autonomja na Śląsku. może 
we Wschodniej Galicji, ale w Wilnie 
nie. Byłoby to wyodrębnieniem od o. 
g61nego stanowiska ziem polskich, a 
panowie chcą, teby wszędzie było to 
samo. 
Ja wierzę w to, że samorząd bę- 
dzie. bo jest on postawiony w Polsce 
dla wszystkich wojew6dztw, bo lest 
jut postawiony i przyznany w Statu- 
cie dla Śląska, wierzę. że ten samo- 
rząd będzie i tu dla Wileńszczyzny, dla 
Ziemi Wileńskiej. Chodzi o to. czy ma 
być szeroki, czy wązki. jeżeli chodzi 
o słowa, to dobrze. niec,h będzie sze- 
roki samorzlid, a nie wąska autonomia. 
Przywykliśmy słowem .autonomja" na- 
zywać to. co jest dla kraju potrzebne, 
wy chcecie nazywać to samorządem. 
Nie o słowa chodzi. ale o treść. a treśĆ 
jest głębsza. mianowicie. że Panowie 
tu przeciwnicy autonomji. nie życz" 
sobie. aby w Wilnie Istniał Sejm. któ- 
ryby m6gło prawach stanowić i kt6ryby 
mógł kontrolować czynności czynni- 
ków rządowych u nas. Panowie nigdy 
nie chcieliście Sejmu.. Panowie I dziś 
jesteście nie w Sejmie, ale w .Zgroma- 
dzeniu, .. jak pisze . Rzeczpospolita", 
wy nie jesteście posłami ale .przed- 
stawicielami" i wprawdzie macie legity- 
macje. opiewające inaczej, macie de- 
krety. opiewające inaczej, ale motecie 
nazywać się jak chcecie. Nie o nazwie 
mówimy. a o treści. 
Gdyśmy postawili wniosek w spra- 
wie reformy rolnej, w sprawie areszto- 
wanych. wówczas wy, prawica i wie- 
kszość. postanowiliście dzisiaj nie do. 
puścił do rozpatrywania wniosków. 
Wicemarszałek p. Fedorowlcz. 
To nie "aldy do rzeczy. 


I 


P. Chomftłskl. 
Przepraszam. to naleiy do rzeczy. 
Wlcem.r.zalek p. Fedorowfcz. 
ja jestem powołany do }(omento- 
wanil tych spr8w.
		

/Vilniana_034_04_087_0001.djvu

			V /49 


5 p osiedzenie z d J!i a 1 3 lu
e g o 1922 r. 


V/50 


P. Chomlńskl. 
Kiedy te sprawy były postawione 
na porządku dziennym dzisiejszego 
konwentu sen jorów, prawica powie- 
działa, że tych spraw rozpatrywać nie 
można i nie należy. Dlaczego? Dla- 
tego, żeby tu, na miejscu, nic się nie 
decydowało, teby decydowało się w 
Warszawie, a dlaczego? Może ja się 
mylę (każdy człowiek może się mylić, 
Panowie też zresztą nieraz się mylą). 
Jeieli więc się nie mylę, to uważaw, 
że myśl w tern jest glębsza, bo przed 
chwilą mój przedmówca z Zespołu 
Stronnictw i Ugrupowań Narodowych 
mówił, że szkoda, że nie plebiscyt był, 
ale Sejm. Bo prawica chciała zawsze, 
żeby Sejmu nie było. 
Kiedy rok temu miał się Sejm ze- 
brać, co było możliwe i mielibyście 
już i wszelkie wcielenia i uchwały, 
bez żadnych projektów Hymansa i 
uchwał Ligi Narodów, kiedy rok temu 
można było sprawę załatwić, rok temu 
przegłosować sprawę połączenia z Pol- 
ską, kiedy rok cały męczymy się, to 
jest to dzieło Panów, że tego nie było 
(głosy: to nieprawda). Powtarzam i 
podkreślam, nie chcieliście, aby był 
Sejm i dziś, kiedy Sejm się zebrał, 
wy chcecie, żeby .to było tylko Zgro- 
wadzenie Orzekające. 
Muszę przyznać, że w tem jest 
konsekwencja, konsekwencja w tern 
dążeniu, jak mi się zdaje, do złego. 
Bo to, co wy, Panowie, tutaj robicie, 
jest złe, a złe tak dla kraju, jak i dla 
ludności wiejskiej i miejskiej. A prze- 
dewszystkiem dla ludności wiejskiej, 
bo w mieście, gdzie się jest zawsze 
bliżej władzy, jest zawsze lepiej. Na wsi, 
gdzie chłop i robotnik rolny cierpią czę- 
sto bardzo nędzę, a jeszcze częściej cier- 
pią prześladowanie od władzy, tam kwe- 
stja, jak te władze się zachowują, kwe- 
stja kontroli nad tą władzą ma znacze- 
nie. Tam inaczej się zapatrują na tę spra- 
wę, niż Panowie, siedząc tutaj w mieście 
przy biurku lub w kawiarni i dlatego tam 
dla wsi Sejm jest potrzebniejszy. Wiemy 
dobrte, te mamy i w przys7.łości mieć 
b
dziemy cały szere2 dobrych, naj- 


lepszych I pięknie napisanych praw 
ze ws
ystkimi artykułami i ze wszy- 
stkiemi pozycjami i punktami i wszy- 
stkiem, co tylko będzie potrzebne, ale 
nie będziemy mieli urzędników do wy- 
kon-łnia tych praw pięknych i dlatego 
te rzeczy nie będą wykonane. 
Ja mówi!: na podstawie przykładów. 
jeżeli gen. Zeligowski w dniu 6 kwiet- 
nia 1921 r. wydał dekret o reformie 
rolnej i dekret ten przewiduje, jakie 
ziemie mają być wywłaszczone, jakie 
mogą być brane do parcelacji, a jakie 
ziemie mogą do rąk włościańskich 
trafić. Cóż w wyniku widzimy? Widzi- 
my, że tylko te majątki, które na za- 
sadzie uprzywilejowania zostały nabyte 
i częściowo majątki rządowe są par- 
celowane. Zaś majątki prywatne wcale 
nie są ruszane. Dlaczego? Prawo mówi, 
że należy to robić, a dlaczego nie jest 
to wykonywane? (wrzawa). To jest 
oparte na przykładach. Przytoczyłem 
tu przykłady, które potwierdzić mogą 
posłowie włościanie. Reforma rolna 
przeważnie jest t):ko na papierze, ale 
nie wchodzi w życie. (Oklaski na le- 
wicy). A ter37., kiedy Sejm się zbiera, 
to widzimy gorączkową pracę w Cen- 
tralnym Urzędzie Ziemskim. 
Widzimy obawę tych panów, którzy 
tam siedzą (wskazuje na prawicę), że 
obawiają się utraty swoich majątków, 
obawiają się, że Sejm tę sprawę po- 
ruszył Panowie Ziemianiel chcecie, 
żeby Sejm wypowiedział się za Polską 
j żeby się rozwiązał. (Głosy: prawda). 
Ja wiem, czego ja chcę, i wiem, czego 
wy chcecie, i wiecie, że ja mówię prawdę, 
ale mnie chodzi o rzecz inną: żeby te 
prawa były wykonywane, żeby była 
kontrola nad urzędem i urzędnikami 
(Głosy: Kiernik przyjedzie). Przegło- 
sujecie przesłanie tej sprawy do War- 
szawy, a potem niech Sejm Warszaw- 
ski o tem decyduje. 
My wiemy, że reforma jest dawno 
w Polsce uchwalona, ale powolność 
jej wykonania jest główną przyczyną 
narzekania na wsi. Czy to będzie lepiej, 
jeieli do tego całego szeregu spraw, 
których nie można załatwić tam na
		

/Vilniana_034_04_088_0001.djvu

			Yi51 


5 posiedzenie z dnia 13 lutego J922 r. 
- +-

- 


l, 


miejscu z powodu braku ludzi i sił, 
dodamy jeszcze spraw
 wileńską z 
rozmaitymi dekretami? Czy to będzie 
pr«:dzej wykonane? jestem pewien, że 
nie. A coby to szkodziło, gdyby re- 
forma rolna była tu na miejscu wy. 
konana pod kontrolą i okiem przed- 
stawicieU całego ludu w Sejmie? Ni- 
komu nie szkodziłoby, prócz tym, 
którzy obawiają się o swoje majątki. 
Wobec tego uważam, że kwest ja po- 
siadania własnego Sejmu ma w tej 
sprawie duże znaczenie. 
Drugi przykład: Polska Konstytucja 
jest jedną z najbardziej i najlepiej 
opracowanych Konstytucji na świecie, 
przewiduje cały szereg gwarancji. i 
równouprawnienie wszystkich obywa- 
teli. Tymczasem co się dzieje w No- 
wogródku i w Grodnie? Dlaczego 
tam są zamykane szkoły białoruskie i . 
tępione gazety białoruskie? (Wrzawa). 
Prosz
 Panów, czy nie można nic na to 
poradzić? Dlaczego? Dlatego nie moż- 
na. że Warszawa jest za daleko, że 
tutaj rządzą kacyki, bo władze cen. 
tralne nie wiedzą, co kacyki prowin-' 
cjonalne robią. A nas chcą oddać pod 
władz
 kacyków i pod władzę przy- 
słanych nam delegatów... To si
 nie 
tyczy pana delegata, tu siedzącego 
(śmiechy. oklaski), bo ten p. Detegat 
jest w Wilme dopiero od paru dni 
i nie poznaliśmy go ani ze złej, ani 
z dobrej strony. 
Natomiast o poprzednich tego nie 
można powiedzieć; wiemy, że gdy 
p. Raczkiewicz tutaj przyjechał rządzić, 
to zaczął rządzić się, jak prowincjo- 
nalny kacyk, co nie pozwalał wyko- 
nywać istniejących praw, a tworzył 
nowe. Takie miał zresztą instrukcje. 
Otóż boimy się, że w przyszłości 
to samo może się zdarzyć. Wy chcecie, 
aby tutaj na miejscu nie było żadnych 
odruchów i myśli tw6rczych i żadnych 
czynów. Chcecie. aby wszystko było 
przez Centralę decydowane. Przepra- 
szam, że m6wię o osobistych rzeczach: 
jak p. delegat przyjechał i powiedzial 
o pewnych właściwościach kraju, to co 
za hece .Rzeczpospolita" wyprawiła? 


.1 
I 


V / 52 


Dlaczego? Bo dla was będzie tylko 
dobrym ten człowiek, kt6ry będzie 
waszą wole wypełniał, a wasza wola 
jest taka, aby przysłać wojewode, jak 
to dobrze na jednym z posiedzeń "Od- 
rodzenia" powiedziano: wojewodę z 
wojewodziukami, który to wojewoda 
uważa się za nadzwyczajnego czło- 
wieka. za króla udzie.lnego choćby w 
granicach swojego własnego rejonu. 
My na to si
 nie zgadzamy. 

ądamy, aby w całym kraju pal}o- 
wała swoboda i sprawiedliwość. Zą - . 
damy praw dla ludu wiejskiego i dla 
każdego tej ziemi mieszkańca. żądamy 
praw dla wszystkich bez wzgl
du. jakim 
kto językiem mówi. jakiej jest wiary. 
byle był szczerym obywatelem tego 
kraju. szczerym i kochającym tę swo- 
ją Ojczyznę człowiekiem. 
Wiemy, że takie są dążenia i myśli 
rządu polskiego. Widzimy. co sie dzieje 
u nas na miejscu. Tutaj w ostatnich 
dniach dzieje sie znowu źle. Wiemy, 
że po szlachetnych. pięknych. i dale- 
kowidzących rządach gen. Zeligow- 
skiego, któremu stale ręce i nogi wią- 
zano, aby nie mógł czynić tego. co 
chce I co uważa za dobre i pożytecz- 
ne - nastąpił p. Mejsztowicz. Wiemy , 
wszyscy. co czyniono za czas6w 
p. Mej sztowicza , aż do chwilf are3Z- 
towań, o których nam prawica nie chce _ 
dać mówić. Czy to wszystko jest ro- 
bione na korzyść Polski? Nie. Na zgubI: 
Polski. Chcecie. aby ta Ziemia Wileń- 
ska. gdzie zgodnie mieszkają Polacy, 
Białorusini i Litwini, stała sie ogni- 
skiem. Wy chcecie z tej ziemi stworzyć 
zarzewie waśni, walk narodowościo- 
wych. chcecie st\\-orzyć jakieś Bałkany. 
żeby utrzymać rządy .silnej ręki". Mają 
to być silne rządy. tylko od Polski 
zależne. Mówię na podstawie poczy- 
nionych praktyk. tych, których uwa- 
żacie za swoich. To byłoby zgubą dla 
Polski. Uważam, cały nasz klub, jak 
również i cała lewica uwaia, że jeieli 
tutaj będziemy mieli w granicach Pol- 
ski. w ramach wsp61nego państwa 
polskiego. własny Sejm autonomiczny. 
to do teio Sejmu dojdą UłO!)' wszel-
		

/Vilniana_034_04_089_0001.djvu

			V/53 


_ 5 posi
d
e ,!i

. 
!" 
Cl, 13 luteg
 .1922 r.. 


V/54 
..."....- 


., 


kich bolączek i ważnych spraw tego 
kraju. 
Nie będzie wtedy mowy o odkła- 
daniu reformy rolnej i bezkarnych 
aresztach. wywożeniu ludności i ba- 
nicji. Nie będzie mowy o szeregu n
- 
dużyć. które się dz
eją. Ws
yst
o. będzie 
wykryte: i łapówki I naduzycla I wszy- 
stko będzie przez Sejm kontrolowane. 
Sprawy ważne i zasadniczego c
ara- 
kteru. jak polityka zagraniczna. wOJsko, 
finanse, cła i komunikacje. będą za- 
łatwiane przez Polskę. Do tego pre- 
tensji nie mamy. 
Wierzymy, że ta wielka Polska właś- 
nie nam da te prawa, o których mó- 
wiłem to prawo samorządu. czy au- 
tonO
ji, posiadania tutaj własnego 
Sejmu i własnego Rządu, odpowie- 
dzialnego przed tym Sejmem, który 
będzie te sprawy miejscowe załatwiał. 
Wierzymy w to, że Polska... - nie ta 
stara Polska.., bo trzeba wiedzieć. że 
są dwie Polski: jedną reprezentujecie 
wy, Panowie, - to jest Polska ucisku 
i niewoli. to jest Polska, która patrząc 
na Rosję, Niemcy i Austrję. nauczyła 
sie wiary w silną pięść, a nie wierzy 
w szlachetne pierwiastki, w ideały spra- 
wiedliwości. A druga - Polska - to 
Polska przyszłości. wolności, demo- 
kratyzmu. na której c
e
e stoi i które; 
sztandar pOdniósł naJwlekszy syn tej 
ziemi-józef Piłsudski. (Głosy: Niech 
żyjef Oklaski). 
Przechodzę do rezolucji. Rezolucja, 
która została zgłoszona przez wię- 
kszość Komisji Politycznej. jest kom- 
promisową i dość bezbarwną w treści; 
w rzeczywistości jednak wyraża. chociaż 
W formie niezawsze żywej i takiej. o 
jakąby nam chodziło. myślf'zasadniczo 
zgodne z naszemi, mianowicie o zer- 
waniu wszelkich wezłów z Rosją. 
Chyba tyle tutaj O tern mówiono. 
że mówić wiecej nie potrzebuję. że 
najstr8szniejszym wrogiem całego na- 
rodu polskiego jest Rosja. Z Rosją 
zerwaliśmy i zrywamy na przyszłość. 
Nie chcemy z nią mieć do czynienia. 
Nic chełmy niewoli litewskiej. Mia- 


łem zaszczyt powiedzieć to już Wyso- 
kiemu Sejmowi. jeżeli wycią
a
y r
ke 
do zgody. to zastrzegamy Się. ze me- 
woli litewskiej nie chcemy. Nie chcemy, 
i to jest punkt, pominięty w uchwale, 
wszelkiego mieszania się do naszy.ch 
spJ:aw, nie tylko Rosji, ale wogóle mie- 
szania żadnych czynników obcych, iad- 
nych Lig Narodów, 

dnych 
har- 
digny'ch, by żadne Komisje nas nie na: 
jeżdżały; nie chcemy, ażeby decydowah 
ci, którzy nie mają pojęcia o n
szym 
kraju, a jeżeli mają je, to używają go 
ze złą wolą. 
Uważam. że w dwudziestym wieku 
władny jest tylko lud, mieszkający 
na danej ziemi, decydować o swoich 
losach wzglednie jego przedstawiciele. 
A my'jesteśmy przedstawicielami .te
o 
ludu i mamy prawo do stano
lema 
o losach tej ziemi. (P. Ostrowski: To 
jest w trzecim punkcie). Bardzo dzię- 
kuję za przypomnienie. 
Chcemy 
olski, chcemy wolności 
w tej Polsce i wierzymy, że ta Polska 
nam da swobodę. Widzę. że Panowie 
się uśmiechają. ale pomimo Panów, 
pomimo uśmiechów Panów. Polska tę 
wolność da. Wierzymy w Polskę, wie- 
rzymy w jej siłę atrakcyjną. (Ks. Ma- 
ciejewicz: Ameryki Pan nie odkrywa). 
Jak ksiądz skończy, to ja zacznę. .(Gło
: 
kiedy to długo trwa). Jak Pan me 
będzie przeszkadzał, to będzie prędzej. 
Wierzymy w tę Polskę, jako taką, 
wierzymy w jej przyszłość i w jej or: 
ganizację. Wierzymy my. że ?d tej 
Polski otrzymamy tę autonomJę, o 
której mówimy. Chcemy, aby. nasz 
Sejm powziął uchwałę o reformie rol- 
nej i aby przez Sejm w Wilnie była 
ona rozpatrywana. Chcemy, ateby 
kontrola urzedników od najwyższych 
do najniższych była przeprowadzona. 
Chcemy, aby szkoły i oświata w ca- 
łym kraju równe były na koszt Rządu 
dla wszystkich narodowości. a nie 
tylko dla Polaków. Wszystkie te na-: 
rody, tu mieszkające, powinny mieć 
szkolnictwo swoje za pieniądze 'rzą- 
dowe. Chcemy, żeby rząd dał pomoc 
przy odbudowie chat i 20spodarstw.
		

/Vilniana_034_04_090_0001.djvu

			V/ 55 


5 posIcc!z
nie z dnia _1 3 _Iut
 ł!o ..1 
22 r. 


V/56 

- --- 


Chcemy. żeby odbudował pas przy- 
frontowy. 
Chcemy. aby oczywiście reforma 
rolna, o czem już mówiłem. była 
prawdziwą nietylko na papierze 
wprowadzoną w życie, a szczególnie. 
żeby specjalne prawa robotników 
i dzierżawców b}'ły tu uwzgl
dnione, 
żeby nie można było ich rugować. 
Zresztą potrzebne jest specjalne nada- 
nie praw robotnikom, szczególniej 
na wsi. gdyż ta rzecz 
est zaniedbana. 
Wogóle chodzi o to. żeby w przy- 
szłości u nas panowała zasada spra- 
wiedliwości dla każdego mieszkańca 
tego kraju. 
A że wierzymy, iż tę sprawiedli. 
wość potrafi nam dać Polska, wie- 
rzymy. że ta Polska. mając oparcie 
o nas. potem wspólnie z nami będzie 
mogła siłę atrakcyjną, przyciągającą 
wywieraĆ na wszystkie ludy i państwa 
sąsiednie. wierząc, że wtedy i tylko 
wtedy. gdy samorządnie .w granicach 
autonomji będziemy mogli rozporzą- 
dzać. że wtedy tak się stosunki unor- 
mują. że będziemy przykładem dla 
innych dzielnic Polski i przykładem 
dla niejednego kraju w Europie,-że 
Polska. posiadająca taką Ziemię Wi- 
leńską w swoich granicach. stanie się 
czynnikiem przyciągającym dla innych 
obcych ludów. w pierwszym rzędzie 
dla Litwy Kowieńskiej. a potem dla 
innych ludów. polożonych między mo- 
rzem Czarnem imałem- 
wierzymy w przyszłość Polski. 
wierzymy w jej liucha, w jej moc 
i dlatego się z Nią łączymy. 
Wicemarszałek p. fedorowicz. 
Zarządzam przerwę na lS minut. 
(Po przerwie). 
Wicemarszałek p. fedorowicz. 
Wznawiam posiedzenie. Glos ma 
p. Nusbaum. 
P. Nusbaum. 
Wysoki Sejmie! Z 2łębokiem wzru- 


szeniem przystąpiliśmy wszyscy do de- 
cydowania o losach tej Ziemi, my. 
wybrańcy. posłowie Ziemi Wileńskiej. 
posłowie całego terenu wyborczego 
wraz z powiatami Brasławskim i Lidz- 
kim. Zwołani zostaliśmy tutaj po to. 
ażeby dać świadectwo prawdzie- 
ażeby dać świadectwo naszej woli 
narodu wobec historji przeszłości 
i historji jutra i żeby dać świadectwo 
prawdzie w oczach całej Europy. 
Zdaje mi się, że jeżeli idzie o ten 
moment. o moment stosunku Sejmu 
do Narodu Polskiego. jeżeli wszyscy 
jednogłośnie, jednym wielkim okrzy- 
kiem zawołalibyśmy: "idziemy do 
Polski", zawołanie byłoby o tyle 
zbędne, że dosyć daliśmy dowodów 
te
o, że Ziemia ta jest polską i do 
Polski chce należeć. Daliśmy tego do- 
wód w przeszłości swojej, daliśmy 
tego przedewszystkiem dowód w roku 
63, w ostatniem powstaniu Polski, 
ostatnim wysiłku narodu do wyrwa- 
nia się z pęt niewoli, niestety tak tra- 
gicznie zakończonego. Nazwiska Sie- 
rakowskiego, ks. Iszory, nazwiska nie- 
skończonej litanji ofiar, przez rząd 
moskiewski za próbę wyzwolenia sie 
z niewoli, krwawo wypisane w dzie- 
jach narodu, są najlepszym dowodem, 
że Ziemia WIleńska nie zapomniała 
i nie zapomni. że jest. była i bedzie 
polską. jeżeli przejdziemy do momen- 
tu bliższego. do ostatniej straszliwej 
wojny europejskiej, również m:;.my 
jasny i dobitny dowód: wielu ze s\\o. 
ich synów do legjonów józefa Pi;- 
sudskiego, tego pierwszego polskiego 
odruchu ku wolności w czasie wiel- 
kiej wojny, ta Ziemia Wileńska dała. 
Mieliśmy niezliczoną ilość ochotników 
z tych ziem i z całych Kresów Wschod- 
nich. - 


I jakakolwiek była formacja woj- 
ska polskiego, wsz.ędzie spotykaliśmy 
wstępującą, nie pod prz.ymusem, ale 
z własnej i nieprzymuszonej woli, 
niezliuoną ilość ochotników, synów 
tej ziemi. 
Jest to dostatecznie jasnem 
świadectwem, powtarzam, że ziemia 
ta była, jest i b-:dzie polską. Po ka-
		

/Vilniana_034_04_091_0001.djvu

			V/57 


5 posiedze,!1ie z dnia l J lutego 1922 r. 


V/58 


tastlofie, jakąśmy przeszli wskutek 
cofnięcia s.ię chwilowo wojsk naszych, 
kiedy po zwycięstwąch pod- Wronami. 
Radzyminem gen. Zeligowski wszedł 
tutaj na naszą Ziemię Wileńską, w ży- 
wej mamy pami-:ci, ja"- za jego has- 
łem poszli wszyscy synowie tej ziemi. 
aby wy
wolić ją od nieprawnych 
władców. Poszli. walczyli i zwycieiyli, 
a zwyciężyli nie dlatego. że mieli bro- 
ni mnogość. ie byli liczbą potężni. 
zwycidyli przedewszystkiem tym ele- 
mentem prawnym. tym duchem. tą 
wolą wyzwolenia tej ziemi z niewoli. 
Przyszli i zwycięiyli. A cały naród 
bez wyjątku-bo miałem szczęście i 
zaszczyt brać udział w pochodzie 
gen. Zeligowskiego, widziałem. jak. 
cały naród bez wyjątku. podkreś\:;m, 
wszyscy mieszkańcy otwierali szeroko 
ramiona dla żołnierza polskiego. Więc 
jakież sumieniu narodowemu trzeba 
dać jeszcze świadectwo, że chcemy 
wszyscy do Polski należeć? 
Mnie się zdaje. że o wiele waż- 
niejszem dla nas w tej chwili jest mo- 
ment znaczenia Sejmu Wileńskiego w 
stosunkach międzynarodowych. Liga 
Narodów. czy jakiekolwiek mocarstwa 
zainteresowane w takiem lub innem 
ukształtowaniu się wschodniej połaci 
Europy, wypowiedziały nam ustami 
rozmaitych swoich dyplomatów, że 
. Wilno nie jest polskie i Polsce si
 
nie należy. Sejm musi raz na zawsze 
f ostatecznie odpowiedzieć całemu 
światu, wszystkim mocal'stwom i li- 
dze Narodów w pierwszym rzędzie. 
ie Wilno jest, było i będzie polskie. 
Dlatego twierdzę. że punkt czwarty 
naszej rezolucji, który brzmi, że. Zie- 
mia Wileńska stanowi bez warunków 
I zastrzeżeń nierozdzielną część Rze- 
czypospolitej Polskiej-, jest tym za- 
sadniczym punktem, przed którym 
nikomu według mego zdania ustąpić 
nie wolno. Podnoszone były z tej 
trybuny rozmaite głosy i poglądy. 
Jedni mówili, że chcemy iść do Pol- 
ski z zastrzeieniem, że my nie chce- 
my autonomji politycznej. drudzy mó- 
wili. te chcemy iść do Polski, ale 
jednocześnie mieć autonomję poli- 
ty,zną, 


Klub Rad Ludowych postanowił. 
że idzie do Polski bez zastrzeżeń, 
jakakolwiekby ta Polska była, nawet 
gdyby tą Polską rządził ks. Macieje- 
wicz. (Oklaski i śmiechy). Proszę Pa- 
nów! Nam się zdaje, że tylko w Pol- 
sce zjednoczonej ściśle i nierozer- 
walnie, tylko w takiej Polsce my mo- 
żemy nadać takie prawa Ziemi Wi- 
leńskiej, jakie istotnie i przedewszyst- 
kiem Polsce są potrzebne. Ja rozu- 
miem doskonale, proszę Panów. pa- 
tryotyzm lokalny, każdy z nas taki 
patryotyzm posiada. a my kochamy 
nasze Wilno. Jakiemś specjalnem uczu- 
ciem obdarzamy to miasto i t
 zie- 
mię, naokoło tego miasta leżącą. Ten 
patryotyzm lokalny jest zupełnie zro- 
zumiały. Ale w chwili decydującej na- 
leży o tym patryotyźmie na razie za- 
pomnieć, a pamiętać należy o pol- 
skiej racji stanu. o jednym. wapól. 
nym nam wszystkim patryotyźmie. 
Dlatego też my do Polski należeć 
chcemy i sądzę, że się pod tem wszys- 
cy podpiszemy, a w każdym razie 
znakomita większość tego Sejmu pój- 
dzie do Polski bez żadnych zastrzeżeń. 
jeden z szanownych przedmów- 
ców zwrócił uwagę, że Polska nie 
jest jedno1icie rządzoną. Istotnie, zwró- 
cił naszą uwagę na Sląsk, ale, pro- 
szę Panów. gdzie Rzym. gdzie Krym? 
Przecież nie można wszystkich zagad- 
nień administracyjnych mierzyć jed- 
nym strychulcem i dlatego, że Górny 
Sląsk otrzymał autonomję, to ma ją 
też otrzymać i Wilno? To nie jest 
wystarczająca racja, ale nie tu mamy 
prawo i obowiązek sprzeczać się i 
walczyć o to, jaki ustrój państwa jest 
najlepszy, jaki ma być stosunek Zie- 
mi Wileńskiej do Polski. Będziemy 
walczyli o najlepsze rozwiązanie tego 
zagadnienia w Sejmie Warszawskim. 
Tam jest nasze miejsce i tam będzie- 
my budowali w jednym wielkim Sejmie 
jedną wielką demokratyczną Polskę. 
(Brawo, oklaski). 
Proszę Panów! jeden z przedmów- 
ców z żalem poruszył tutaj sprawe, 
że zebraliśmy się tutaj. lecz nie be- 
dziemy poruszali i rozpatrywali na.- 
szych bolączek. a tych bolączek ma-
		

/Vilniana_034_04_092_0001.djvu

			V/59 


5 posiedzenie z dnia 13 lułe
o 1922 r. 

_-:"
-=-=_
 -r-- -- -- 


.... V/60 
- 


my przecież tak wielką ilość. Ziemia 
Wileńska ma tych bolączek tyle, że 
jest ich więcej, nit w jakiejkolwiek 
innej dzielnicy Polski, tamczasowość 
zarządzeń każdemu dokuczyła, wszyst- 
kim kością w gardle stanęła. Ale pro- 
szę Panów! Przecież my dążymy do 
jak najszybszego zlikwidowania tej 
tymczasowości, bo wiemy, że to jest 
naszem nieszczęściem tak gospodar- 
czem, społecznem, jak i politycznem 
i jakiemkolwiek kto chce. I dlatego 
starać się będziemy tę sprawę jak 
najprędzej załatwić dla dobra naszych 
wyborców. Wiemy doskonale, te spra- 
wy agrarne są traktowane po ma- 
coszemu, wiemy doskonale, że bę. 
dziemy musieli reformę rolną prze- 
prowadzić, bo to jest koniecznością 
gospodarczą, i wolą większości tu- 
tejszej ludności. Ale tę sprawę załat- 
wimy, tam, w Warszawie. Nie możemy 
jej inaczej rozwiązać w Wileńszczyź- 
nie, a inaczej gdziekolwiek indziej. 
Musimy miel: poczucie jedności nie- 
tylko politycznej, ale i gospodarczej 
kraju. jednak te wszystkie sprawy, 
powtarzam, będziemy mogli dobrze 
rozstrzygnąć tylko w Sejmie War- 
szawskim. Nie jestem zwolennikiem 
centralizmu I uważam, że przede- 
W!zystkiem dla Polski byłoby to szcze- 
gólnie nieszczęśliwym pomysłem. któ- 
ryby się fatalnie odbił na jej przy- 
szłości, ale od decentralizacji do auto- 
nomji, według mego skromnego po- 
glądu, jest krok olbrzymi. Byłoby to 
niezmiernie cennem, gdybyśmy mogli 
roztoczyć wszystkie niedoskonałości, 
wszystkie bóle gospodarcze i poli- 
tyczne, jakie działalność niektórych 
departamentów Tymczasowej Komi- 
sji Rządzącej stworzyła. Nie będę tu- 
taj przytaczał nazwisk niektórych dy- 
rektorów departamentów, nie bedę 
również krytykował wszystkich depar- 
tamentów, które mają napewno każ- 
dy swoje. ale nie czas jest na to. Go- 
dziny szybko upływają, a my chcemy 
jak najszybciej tę sprawę załatwić. 
Rad byłbym bardzo. gdybym mógł 
tutaj roztoczył poglądy swoje. n. p. 
na "811
ykę Departamentu Przemysłu 


i Handlu, którą uważam :Ea zasadn1czo 
niesłuszną. Ale nie tutaj jest na to 
miejsce. My chcemy, aby ten tymcza- 
sowy Departament. ten lub inny, był 
jak naj prędzej zlikwidowany, bo chcemy 
wszyscy te sprawy, po raz trzeci po- 
wtarzam. załatwić w Warszawie. je- 
żeli istotnie ci panowie robią jakieś 
błędy, a no trudno. jeżeli uda im si;:, 
że nie będą przed Sejmem odpowia- 
dali, to wydaje mi się, że ważniejszą 
rzeczą jest szybkie zlikwidowanie tym- 
czasowości. aniżeli mieć tę satysfakcję, 
moralną, czy inną, że panowie ci będą 
odpowiedzialni przed Sejmem i poda- 
dzą się do dymisji na żądanie Sejmu. 
Otóż tyle o tych sprawach wewnę- 
trznych. tyle o metodzie postępowania 
naszego w stosunku do najszybszego 
zlikwidowania tymczasow ci Litwy 
Środllowej. 
Powracam do założenia, że dwa 
momenty decydują o nasze m postę- 
powaniu. Moment wewnętrzny, nasze 
ustosunkowanie się do naszego sumie- 
nia i moment zewnętrzny. O pierwszym 
mówiłem już, Ten dr1!gi zaś musi być 
wypowiedziany tak jasno i tak bez 
zastrzeżeń, aby Europa nie mogła tu- 
taj przyczepiaG się do naj mniejszego - 
słowa i nie chciała zmusić Rzeczypo- 
spolitej Polskiej do przyjęcia jakiegoś 
delegata międzynarodówki, który nie 
wiem, ale gdyby sam przyjechał bez 
wojsk kolorowych, czy nie musiałby 
nierównie prędzej stąd wyjeżdżać. 
W każdym razie chcianoby Polskę sza- 
chować w ten lub inny sposób, gdyby 
wypowiedzenie się nie było jasne i 
bezwzględne. Ten czwarty punkt jest 
tym punktem, któty mąsimy przyjąć 
stanowczo i bez zastrzeżeń. 
Chciałbym jeszcze w kilku słowach 
poruszyć stosunek Sejmu Wileńskiego, 
stosunek ludności Wileńszczyzny do 
Republiki Litewskiej. jakikolwiek jest 
pogląd na załatwienie sprawy wileń- 
skiej, sądzę, że żaden z mówców nie 
rzucił tutaj słowa nienawiści w sto- 
sunku do Litwy i Litwinów. Przeciwnie, 
my wyciągaliśmy do nich długo dłoń' 
bratnią i chcieliśmy si.,' z nimi po- 
20dzić. Ni.stety, nie było z tamtej
		

/Vilniana_034_04_093_0001.djvu

			=-_Y1
1 


-- 


$

iedzenie z dnia 13 lutego 1922 r.- 


Vj 62 


strony odpowiedzi. Przeciwnie. więzio- 
no peowiaków, maltretowano wszystko 
co jest polskie, a myśmy im odpo- 
wiedzieli naj dalej idącym liberalizmem 
w stosunku do Litwinów. zamieszku- 
jących Wileńszczyznę. 
Proszę Panów, zdaje mi się, że 
nie handlowanie Wilnem, nie dawanie 
kawałka Wilna za cenę porozu . 
mienia jest drogą do rozstrzygnię. 
cia sporu polsko litewskiego. jeżeli 
przypomnę dzieje uniwersytetu lwow- 
skiego za czasów panowania Austrji. 
kiedy uniwersytet lwowski był uni- 
wersytetem utrakwistycznym i były 
tam równouprawnione narody ukra. 
iński i polski. to co się tam działo? 
Krew się lała. Czy mieliśmy dopuścić 
do podziału wpływów pomiędzy Pol- 
ską i Litwą tu w Wilnie. tak nierów- 
nomiernego i na korzyść narodowości 
polskiej przemawiającego? Otóż mam 
nadzieję, kiedy Wilno zostanie wcie- 
lone do Rzeczypospolitej Polskiej. to 
naród litewski zrozumie. że sprawa 
Wilna, jako raz na zawsze przesądzona 
nie może być jabłkiem niezgody po- 
między Polską a Litwą. Wtedy dopiero 
będziemy mogli z Litwinami mówić, 
wtedy dopierO Litwa również ku nam 
dłoń do zgody wyciągnie. 
\. 
Nie chcę zbyt długo przemawiać z 
tej trybuny, gdyż uważam, że sprawy. 
nad któremi tu taj debatujemy i zasta- 
nawiamy się, nie są sprawami tak 
skomplikowanemi. jak sie niektórym 
wydaje. Są one proste dla mnie i nie- 
zmiernie jasne. Mamy obowiązek wy- 
powiedzie
 się o woli całej ludności 
Ziemi Wileńskiej. My, posłowie Ziemi 
Wileńskiej, a przedstawiciele całej bez 
wyjątku ludności Ziemi Wileńskiej, 
kiedy wypowiemy nasze ostatnie słowo 
o losach WileńszczyzDY, będzie to 
słowo całej ludności. Kto myśli. że. 
jeżeli w tej chwili nie mamy tutaj przed- 
stawicieli tej lub innej narodowości, to 
dlatego Sejm nie jest przedstawicie- 
lem całej ludności, ten sic: myli. 
Ktoś mógłby się obawiać, że wobec 
tego. że niema przedstawicieli mniej- 
szości narodowych w tym Sejmie, te 
rnniojiJQicl nargdgwe będą odczuwały 


jakiś przymus. jakiś ucisk. Czemu? 
skąd te wnioski? Historja, tradycja. 
duch nasz tyle jut dał dowodów libe- 
ralizmu. tyle, już dał dowodów, te 
umiemy uszanować mniejszości naro- 
dowe. iż sądzę. że żadna z mniejszości 
narodowych nie może pod tym wzglę- 
dem mieć obaw. że Polska będzie te 
mniejszości narodowe uciskała. Dlatego 
sądzę. że nie jest na miejscu poruszać 
tutaj kwest je narodowościowe, gdyż 
poruszając te kwest je w płaszczyznie 
nieobecności Ich w Sejmie, mam wra- 
. żenie, że zdążamy z jakąś dziwaczną 
nieświadomością do pomniejszenia 
siły i potęgi Sejmu Wileńskiego. Ale 
na:-zekania te nie osłabią siły i potęgi 
Sejmu Wileńskiego, bo wiemy, że bedąc 
wyrazem całej ludności. Idziemy do 
Polski. czekając na tą szczęśliwą chwile, 
kiedy będziemy mogli w tej oto sali 
wywiesić sztandar czerwony z białym 
na nim Olłem. 
Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Głos ma p. Abramowicz. 
P. Abramowicz. 
Wysoki Sejmiel Przemawiam w 
imieniu Polskiego Stronnictwa Demo- 
kratycznego. Budowaliśmy i budujemy 
naszą przyszłość świetlaną i szcze- 
śliwą na dwóch zasadniczych podsta- 
wach. Pierwszą z nich jest łączność 
z Polską, i nie dlatego tylko. że mie- 
liśmy z Polską wspólną historje. żeś.. 
my poprzez Horodle i Lublin i pow- 
stanie. poprzez wszystkie wspólne na- 
sze akty doszli do momentu dzisiej- 
szego, nie dlatego tylko. że mamy 
wspólne z Polską wspomnienia, nie 
dlatego, że nas łączą prochy i groby 
królewskie i buławy hetmańskie i akty 
na pergaminach. Wszystkie te pamiątki 
czcimy, szanujemy. jako świętość uwa- 
żamy. lecz nie z tego źródła czerpie- 
my prawa nasze do Polski. Prawa 
nasze do Polski czerpiemy ze świa- 
domości całej ludności Ziemi Wileń- 
skiej! 
Za dawnych czasów wojny pro- 
wadzone były przez jednostki lub gru- 
py, wQjn, ZarllłdJlłł. prowa6l11ł. pe-
		

/Vilniana_034_04_094_0001.djvu

			V/ b3 


5 posiedzenie z dnia 13 lut
o 
922 r. 


V/64 


kój zawierał król albo szlachta. Dziś 
czasy się zmieniły. Wówczas też w 
życiu politycznem brały udział tylko 
zwierzchnie warstwy narodu polskie. 
go, a masy ludowe, masy pracujące, 
były tylko materjałem lub narzędziem. 
Nikt o ich zdanie nie pytał, nikt się 
z ich wolą nie rachował. Wojna dzi. 
siejsza powszechna powołała do ży- 
cia całą ludność bez wyjątku, wszyscy 
stanęli, jeżeli nie do broni, to w obro- 
nie ziemi ojczystej. Niema dziś ro- 
dziny, któraby w ten, czy inny spo. 
sób nie ucierpiała na wojnie, a naj- 
większe ciężary i klęski wojny spadły 
na barki warstw pracując}'ch. Dlatego 
dziś niema mowy o tem, żeby o lo- 
sach w ten, czy inny sposób, mogły 
decydować poszczególne ugrupowania 
lub warstwy. Wojna wielkim swoim 
pługiem przeorała całą ziemię i po. 
wołała do życia i do głosu uświado- 
mione warstwy ludowe. 
Lud tutejszy, zarówno miejski, jak 
i wiejski, do niedawna, jeszcze przed 
kilku laty, nie czuł się wolnym oby- 
watelem i równouprawnionym człon- 
kiem s połeczenstwa, przywykł tylko 
słuchać rozkazów innych, przywykł 
ulegać, lecz nie był powołany do 
udziału w życiu politycznem. Dziś jest 
zupełnie inaczej. Pamiętamy wszak 
wszyscy, nie tak to dawno jeszcze, że 
przed rokiem albo dwoma-, nasz wieś- 
niak tutejszy z pokorą zginał kark i 
całował rękę pańską. Dziś je')t zu- 
pełnie inaczej. Dziś wieśniak, albo 
też robotnik miejski, jak każdy zresz- 
tą pracownik, czuje się powołanym 
do udziału w życiu politycznem, dla- 
tego, że ponosi równą ofiarę ze wszyst- 
kimi innymi. 
Z uświadomieniem swoich praw 
społecznych, z uświadomieniem przy- 
należności do równości w społeczeń- 
stwie, nastąpiło także i uświadomie- 
nie narodowe. Nie tak jeszcze dawne 
były te czasy, gdy na zapytanie prze- 
ciętnego tutejszego wieśniaka, albo 
nawet i mieszczucha, do jakiej naro- 
dowości należy, dała się słyszeć od- 
powiedź: tutejszy jestem. Co to zna- 


czyła? Znaczyło to, te S8m on nie 
wiedział, kim jest, do jakiej narodo- 
wości nalety. (Ks. Maciejewicz: wcale 
nie). Tak niestety było, teraz się cza- 
sy zmieniły. Na skutek wojny po- 
wszechnej, na skutek szybkiego wzro- 
stu świadomości nastąpiła także i 
świadomość narodowa i dziś rzadki 
jest wypadek, żeby człowiek na to 
pytanie nie odpowiedział. Teraz jest 
już wyraźne, że czuje sie on Pola. 
klem i, Jako Polak, żąda spełnienia 
swoich praw narodowych, a prawem 
narodowem jest łączność z resztą na- 
rodu polskiego. Teraz, kit:dy ludność 
pracująca miejska, czy wiejska, cała, 
poczuwa się do polskości, niema naj- 
mniejszej obawy, że wola ta, jako 
. wola świadoma, zrealizowana być po- 
winna. Dlatego też uważam, że ta 
pierwsza podstawa naszego programu, 
łącznośc 2 Polską, jut teraz może być 
zrealizowana. Drugą pOdstawą nasze- 
go programu jest budowanie przy- 
szłości w porozumieniu ze wszystkie- 
mi narodowościami. 


I nie jest to rzeczą tylko naszego 
sentymentu, leży to przedewszystkiem 
w interesie państwa polskiego. Chce- 
my i pragniemy, aby Poiska była 
mocarstwem silnem, zespolonem, nie- 
narażonem na wewnętrzne zatargi. 
Dla Polski nie jest rzeczą obojętną, 
jakie kraje i jakie ziemie ją otaczajłl, 
a tembardziej w obecności dwóch naj- 
większych wrogów: RosJI I Niemiec, 
którzy niepredko pogodzą się z sa- 
mem zmartwychwstaniem Polski, któ- 
re zawsze będą czyniły usiłowania, 
aby w ten, czy inny sposób Polske 
osłabić i poprzez Polskę podać sobie 
ręce. Wobec tego w interesie Polski 
Idy, by te ziemie, które dzielą prze- 
strzeń między Rosją i Niemcami, były 
do Polski zbliżone a nie wrogie Pol- 
sce, i żeby znajdowały się w orbicie 
wpływów Polski. Już samo bezpie- 
cleństwo wskazuje na to, te Ziemia 
Wileńska powinna być najmocniej ze. 
spolona wewnątrz. Wewnętrzne zaś 
zespolenie rozumiem tylkow tern zna- 
czeniu, że musi panować zgoda i fO. 
kÓj wewnętrzny na tych ziemiach. Dla.
		

/Vilniana_034_04_095_0001.djvu

			V/óS 


S p osiedzenie z dnia 13 lut,e[o 1922 L 


V/M 


tego też. pomijając w tej chwili inte- 
resy wewnętrzne kraju. uważamy, że 
dla samego państwa polskiego jest 
rzeczą niezmiernie ważną, żeby tutaj 
na Litwie. na Litwie Wileńskiej i li- 
twie Kowieńskiej, zgoda między na. 
rodowościami panowała. 


Niemniej wzgh:dy gospodarcze rów- 
nież przemawiają za tym argu- 
mentem. Dla Polski. dla mocarstwo- 
wego stanowiska państwa polskiego, 
jest rzeczą ważnij, ażeby Polska mia. 
ła swobodny dostęp do morza. Po- 
wiedzą mi na to. że mamy już Gdańsk. 
Tak. proszę Panów, ale Gdańsk nie 
jest jeszcze tak bardzo pewnym i moc- 
nym dostępem do morza. bo Gdańsk 
łączy się z Polską tylko cienką ni- 
teczką, która każdej chwili może być 
zerwana. Gdańsk nie zabezpieczy 
wszystkich potrzeb Polski i nie za- 
pewni Polsce mocarstwowego stano- 
wiska. Tak samo, jak dawniej, tak i 
teraz, jest dla Polski rzeczą ważną do- 
stęp do portów bałtyckich. 
A tego nie można osiągnąć ina- 
czej, jak przez ziemie litewskie, któ- 
re dzielą Polskę rdzenną od Bałtyku. \ 
Nie można osiągnąć tego, dopóki nie 
będzie sprawa wschodnia: Wilna i li- 
twy, zupełnie ure
ulo.vana, a uregu- 
lowana może być tylko wówczas, gdy 
\ nastą"i porozumienie między narodo- 
wościami. Również i ze względów we- 
wnętrznych tej sprawy porozumienie 
narodowości jest rzeczą niezmiernie 
ważną. Przez dłuższy czas obce czyn- 
niki pracowały nad tem. ażeby na 
waśniach między narodowościami wy- 
grywać swe własne interesy. Pamięta- 
my dokładnie i bardzo dobrze, jaką 
politykę stosował rząd rosyjski, aże- 
by waśnie podnosić i utrzymać, żeby 
nie dopuścić do zgody między Pola- 
kami, Litwinami- i Białon.sinami. ją- 
trząc jeden naród przeciwko drugiemu 
i wygrywając Jeden przeciwko drugie- 
mu. Tej samej polityki trzymało się 
państwo niemieckie. Takie niedawna 
przeszłość wskazuje, bo już w czasie 
wojny widzieliśmy, jaką politykę rząd 
niemiecki stoiiował. jak pOdnosił zna- 


czenie wpływów litewskich. jak starał 
się przeciwstawiać i obniżać znaczenie 
elementu polskiego. Niestety, polityka 
ta Niemiec i Rosji, (a nie pomylę się. 
jeżeli ją nazwę polityką niemieckIł). 
niestety, wydała swoje owoce. 
Wewnątrz, w usposobieniach, w 
nastrojach ludności, gruntu do tych 
zatargów i waśni zupełnie niema. Ani 
lud polski, ani litewski. ani białoru- 
ski, żadnych animozji nie czuje do 
siebIe. Przez całe stulecia obok siebie 
mieszkały i mieszkają spokojnie i zgo- 
dnie, tylko dzięki zewnętrznym wpły- 
wom, intrygom międzynarodowym 
mamy teraz te skutki bardzo ciężkie 
i bardzo niepomyślne. Na tych niepo- 
rozumieniach. na tem ciągłem prze- 
ciwstawianiu jednej części kraju dru- 
giej. uplanowane zostało przekrojenie 
naszych ziem. Przekrojenie naszych 
ziem powstało już w czasie wojny po- 
między Niemcami a Rosją. Pierwszy 
traktat brzeski. przekreślony później. 
już ten kraj rozdzielił, już przesądził. 
że część ma pozostać w Rosji, a część 
stanowi coś innego. Dalej okupanci 
niemieccy w rozmaity sposób starali 
się zakreślić granicę i podzielić kraj, 
twnrząc poszczególne zarządy litew- 
skie. Zarządy litewskie - to w Wil- 
nie-to w Kownie - to w Białymsto- 
ku, to w ten lub w inny sposób u- 
stalano nasze granice. Traktat ryski 
również bardzo głęboką rysę pozo- 
stawił. Dalsze wypadki wojenne za- 
ważyły w swoim wyniku szkodliwie i 
przesądzały określenie granic. To też 
po najściu bolszewików, kiedy Polska 
po umowie suwalskiej, postawiona 
była w pozycji zatrzymania się na Ii- 
nji Suwałki - Orany - Oszmiana, 
zdawało się, że to jest gran ica. która 
rozdziela kraj na polski i na nie- 
polski. 
Otóż na tej granicy sztucznej opie- 
rają swoje pretensje Litwini, dlatego. 
że WÓWCZaS te granice wydawały się 
dla nich korzystne, a były one dla 
nich korzystne dlatego, że Wilno po- 
zostawało na tamtej stronie. Czyn gen. 
Z.1i20wskieeo przekreślił tę umowc
		

/Vilniana_034_04_096_0001.djvu

			V /6 7 


.. 


5 e osiedzeni
 z dn!a 13 I

_ g.? _ 192 
!. 


_ V/óS 


Suwalsl<ą, przekroczył te: granicę, gdy 
wszedł w Ziemie: Wileńską i zniszczył 
ten sztuc,ny i wrogi pOdział. Ale w 
dalszym ciągu powstała nowa, sztucz. 
na granica 118 skutek interwencji Ligi 
gi Narodów, powstał t. z. pas neu- 
trałny, który rozdzielił te ziemię po- 
między Litwę Kowieńską i Litwę W i- 
leńską i dziś ludność sama już nie 
wie, o jakiej granicy jest mowa I w 
jakich granicach Ziemia Wileńska ma 
się utrzymać. i w jakich .granicach 
ma się połączyć z Polską. Ze ta gra- 
nica jest sztuczna i przygodna, wiedzą 
o tern wszyscy ci. którzy bliżej tego 
pasa neutralnego mieszkają Mnie się 
zdaje. że niema wprost możności roz- 

r8niczenia tak naszego kraju. aby po 
jednej stronie nie zamieszkiwali li- 
twini. a po drugiej stronie Polacy. 
Jedni roszczą sobie pretensje do te- 
go, że są Polakami. a drudzy - że 
są Litwinami. Litwini roszczą sobie 
pretensje do ziemi. aż do Wilna. tym- 
czasem po tamtej stronie pozostała 
niewątpliwie ziemia polska. jak Szyr- 
winty i Giedrojcie. Część powiatów. 
niewątpliwie polskich. pozostanie po 
stronię litewskiej. to samo mamy w 
pow. Swięciańskim. Wszystkie te obja- 
wy 'Są dowodem, gdzie zamieszkuje 
znaczna ilość Litwinów. że sztucznem 
tern rozgraniczeniem żadnego pożą- 
danego rezultatu nie osiągniemy. Re- 
zultatem był tylko ten nieszczęsny i 
smutny objaw, że zawsze, czy to po 
stronie pOlskiej. czy po stronie litew- 
skiej. pozostanie pewna ilość wiosek, 
zamieszkała przez ludność innej na- 
rodowości, która będzie czuła się nie- 
szczęśliwą pod obcem panowaniem. 
Gdy Polacy po Jamtej stronie są prze- 
śladowani i uciskani. i jak wiemy, iż 
kowieńskie więzienie przepełnione jest 
polskimi więźniarr;i. wiemy. że i tutaj 
również Litwini skarżą się na rozmai- 
te prześladowania. Nie chcę w tej 
chwili dotykać tych aresztowań, które 
odbyły się w ostatnich czasach. Nie 
chcę stwierdzać, czy po tej. czy po 
tamtej stronie jest wina. Chcę tylko 
podkreślić fakt bardzo groźny na przy- 
szłość, że przy takiej kombinacji za- 
wsze zostanie. ta irr eden ta i irredenta 


ta będzie zawsze powodem do stałe- 
go wrzenia i rozsadzania wewnętrz- 
nego. W programie naszym było i jest 
dążenie do porozumienia się i dąże- 
nie do zgodnego współżycia wszyst- 
kich tych narodowości. Niestety. jak 
już wspomniałem. pod wpływem wa- 
runków zewnętrznych, a po czcści 
walk nacjonalistycznych. jest to nie- 
możliwe w tej chwili. a niemożliwe jest 
dlatego, że cała państwowość litewska 
zaczęła się tworzyć rękami wrogów 
naszych. Niemców, 
 pominięciem i 
bez udziału innych narodowości. 
Tutaj właśnie, w tym samym gma- 
chu. gdzie Sejm Wileński obraduje, 
tu się odbyła pierwsza konferencja 
litewska w Wilnie i tutaj właśnie, w 
tej sali. zapadła uchwała, że ma być 
stworzona państwowość litewska przez 
przedstawicieli tylko narodu litewskie- 
go. Był wprawdzie zaproponowany 
z łaski udział I innym narodowoś- 
ciom, ale w ilości tak nieznacznel 
i bez jakichkolwiek Draw ogólnych 
wyborów, że oczywiści
, propozycja 
została przez wszystkie narodowości 
odrzucona. W tych warunkach two- 
rzenie państwowości litewskiej nie dało 
nam absolutnie żadnej możności do 
jakiegokolwiek nawiązania porozu- 
mienia i przyjaznych stosunków. Dla- 
tego też musimy z ża!em stwierdzić. 
że w tej części ta druga podstawa 
naszego programu jest w tej chwili nie- 
wykonalna I program nasz jest nie do 
zrealizowania. Nie znaczy to. ażebyś- 
my schodzili z naszego zasadniczego 
stanowiska i rez}gnowali na przysz- 
łość z naszych zasad podstawowych. 
Stanowisko nasze, dążące do po- 
rozumienia z innemi narodowościami. 
wywoływało i wywołuje nieraz i w 
prasie i w przemówieniach wieco- 
wych wielkie napaści i posądzenia 
o brak uczuć polskiego patryotyzmu. 
I dziś jeszcze z tej trybuny słyszeliś- 
my pewne wyrzuty, że mamy zamiar 
w porozumieniu z Litwą odstąpić 
Wilno. Zarzut jest niesłuszny. jak 
niesłuszny był zarzut, który posądzłł 
nas o brak uczuć polskich. i niemal
		

/Vilniana_034_04_097_0001.djvu

			V / 69 


S p osiedzenie z dnia 13 lutego 1922 r. 


.,-- 


V/10 


o zdradę sprawy Polski. Słyszeliśmy 
nieraz zarzut taki, te idziemy na rę- 
kę Litwie i zdradzamy sprawę Pol- 
ski, - że demokraci to są bolsze- 
wicy i że knują coś z bolszewikami. 
(Protesty). 


Wydaje mi się, że nie potrzeba 
się zbył rozwodzić nad tem, aby te 
zarzuty uznać za zupełnie nieuzasad. 
nione. Mogło to być manewrem tak- 
tycznym przy akcji wyborczej, ale nie 
mogło być brane, jako fakt. Wów- 
czas, kiedy bolszewicy tutaj panowali . 
i kiedy pierwsze oddziały wojsk pol- 
skich z Beliną i Rydzem-Smigłym 
przyszły do Wilna, pierwsi stanęli do 
roboty w Wilnie demokraci. Jeżeli 
oni stanęli do roboty. i przyszli ra. 
zem z Legjonami, to jest dostateczny 
dowód, iż posądzanie o bolszewizm 
jest jedynie farsą. To samo w sto; 
sunku do rządu litewskiego. Czytaliś- 
my nieraz na szpaltach gazet i sły- I 
szeliśmy na wiecach głosy z trybuny, 
że demokraci i t. zw. federąliści chcą 
zdradzić sprawę Polski. i oddać Wilno' 
Litwie. Jeżeli z gen. Zeligowskim do 
roboty organizacyjnej i twórczej w 
pierwszym rzędzie staneli demokraci 
i lewica, to jest to dostatecznym do- 
wodem, aby nie pomawiać ich o brak 
Uczuć patrjotycznych i zdradę sprawy 
narodowej. Stanęliśmy do roboty 
pierwsi i o zdradzie narodowej mowy 
. być nie może. 
W dalszym iągu muszę na drugą 
stronę zwrócić uwągę, bo mogą nam 
. postawić zarzut, że jeżeli dążycie do' 
porozumienia z Litwinami, to w jaki 
spos(lb przyszliście z gen. 1;eligow- 
skim, który obalił rząd litewski w 
Wilnie, który przeciwstawił się niele- 
galnemu, nieprawowitemu rządowi. 
W tym wypadku sumienie nasze jest 
czyste. Przeciwstawiliśmy się rządowi 
litewskiemu w WiI I\i e, bo nie był 
oparty na woli ludności, bo chciał 
narzucić jarzmo, chciał narzucić swo- 
je panowanie i nie był oparty bynaj- 
mniej na porozumieniu z elementem 
Polskim. Dlatego nie mamy sobie nic 
do wyrzucenia, żeśmy się rządowi 


kow,ieńskiemu przeciwstawili i razem 
z Zeligowskim do roboty stanęli. 
Mamy nadzieję i wierzymy mocno, 
że wÓwczas, kiedy już ścichnie walka, 
przejdą lata, uspokoją się namiętnoś- 
ci, ci sami demokraci litewscy nie 
postawią nam tego zarzutu i z su. 
mieniem czyste m w oczy im spojrzy- 
my i rękę bratnią do uścisku wycią- 
2 niem y. 
Konstatuję w ten sposÓb, że dru- 
ga część naszego programu nie jest 
w tej chwili realizowana, jest realizo- 
wana cześć pierwsza; jednak wyko- 
nanie pierwszej części naszego pro- 
gramuJ zdaniem naszem, nie powinno 
być prowadzone w ten spos"ob, aby 
uniemożliwić wykonanie w przyszłoś- 
ci części drugiej programu. POłą- 
czenie Ziemi Wileńskiej z Polską nie 
powinno zamykać drogi do możnoś- 
ci porozumienia z innemi narodo- 
wościami. Jęsteśmy szczęśliwi, że w 
tej chwili realizuje się część pierwsza 
programu, że Wilno łączy się z Pol- 
ską i w Polsce pozostanie. Chcemy 
jednak i wierzymy. że połączenie na- 

tąpi w ten sposób, że za tern WII. 
nem nie będzie trzeba bramy za- 
trzasnąć dla innych narodowości, w 
stosunku do Polski. Pójdziemy z Wil- 
nem do Polski, z całem sercem, całą 
duszą, ale jednocześnie z ręką wy- 
ciągniętą w kieruku innych narodo- 
wości. Chcemy też, by Wilno pozo- 
stało tym pomostem, który połączy 
w przyszłości, mam nadzieję, nieda- 
lekiej, Polskę z resztą tego kraju, tak 
nieszczęśliwie przepołowionego i prze- 
dzielonego. (Oklaski na lewicy). 
Wice-marszałek p. Fedorowlcz. 
Głos ma p. Engiel. 


. 


P. Englel. 
Wysoki Sejmiel Przedewszystkiem 
chciałbym pod adresem przedmówcy 
zaznaczyć jedno. Jak to już mówił 
poseł Raczkowski, nigdy swoim prze. 
ciwnikom politycznym złej woli nie. 
zarzucaliśmy i zawsze staraliśmy si,
		

/Vilniana_034_04_098_0001.djvu

			rr 


- 



71 


... 


5 p osiedzenie z dnia 13 lute g o 1922 r. 


V / 72 


ich poglądy traktować z punktu wio 
dzenia tej dobrej woli, którą ró
nid 
chcielibyśmy, aby nasi przeciwnicy 
uzna\! i u .,as, wbrew temu, co p. Cho- 
mińs. i tu 
liś wielokrotnie pokreślał 
uznajo.łc tt: dobrą wol
 z waszej stro- 
ny. Stwierdzam jedno tylko, że na- 
szem zdaniem, byliście w 
lędzie. Bar- 
dzo siC cieszymy. że aczkolwiek póź- 
no, spotykamy się mniej więcej na 
jednej platformie, przy jednym, jak 
powiadacie, substracie uchwały, któ- 
rą, mam nadzieje, jednoglośnie, z ma- 
łymi wyjątkami, tu przeprowadzimy. 
Ale jeżeli załatwiamy porachunki dziś 
co do tego, czyja droga była lepsza, 
to zdaje mi się, że nasza jednak była 
lepsza, 'że myśmy mieli więcej słusz- 
noścf. 


. 


Biorę tu dwa memorjaly: Odro- 
dzenia i Polskiego Stronnictwa De. 
mokratycznego, na tle uchwał po- 
wziętych w Genewie. W memorjale 
..Demokratów. czytam, co następuje: 
.. Wobec ciągłej chwiejności zagranicz- 
nej polityki rządu polskiego. nie mo- 
żemy przewidywać, jakie sposoby zo- 
staną wykorzystane, aby zmodyfiko- 
wać projekt Hymansa w kierunku 
najbardziej dla Polski pomyślnym. 
Niewątpliwem jest jedno: Wilno nie 
będzie oderwane od Litwy, a wcielo. 
ne do Polski. My, jako federaliści, 
uważaliśmy i uważamy koncepcję fe- 
deracyjną za najbardziej pomyślną 
zarówno dla Polski, jak dla Litwy ca. 
łej, a w szczególności dla polskiego 
społeczeństwa w Litwie.. 


Otóż w tych rachubach, w tych 
obliczeniach myśmy się różnili nie od 
dziś, nie od czasu przyjścia wojska 
polskiego w r. 1919, ale różniliśmy 
3ię jeszcze za czasów okupacji nie- 
mieckiej, kiedy nie mogliśmy przypu- 
szczać, że Polska wolna i demokra- 
tyczna powstanie ze swoim Sejmem 
Ustawodawczym i że będziemy mogli 
w tym Sejmie obradować. Różniliśmy 
się wówczas, kiedy w tym gmachu 
Taryba litewska, zwolana za pośred- 
nictwem Kreishauptmannów niemiec- 
kich, zasiadała; wtedy już r6żniliśmy 


się, bo wlaśnie my byliśmy inicjato- 
rami tego ruchu wśród ludności wiej- 
skiej, która ju
 wówczas występowa- 
ła z adresami i petycjami, z decyzja- 
mi, że do Polski chce należeć, która 
pomimo buta krzyżackiego, nas ucis. 
kającego. już dawała wyraz swojej 
woli i swoim pragnieniom. Współ- 
działaliśmy z tem, bo wierzyliśmy w 
polskość Wileńszczyzny. Wierzyliśmy, 
że każdy naród ma prawo być wol- 
nem państwem i jako część państwa 
polskiego, jako cząstka narodu pol- 
skiego, my wtem jednem wolnem 
państwie być chcieliśmy. 
Jeżeli wówczas ta różnica byla 
pomiędzy nami, to nie z tych powo- 
dów, które nam podsuwał p. Cho- 
miński, ale nie chcieliśmy, aby dzie- 
liła nas od Polski jakakolwiek odręb- 
ność polityczna. Wbrew wszystkiemu, 
co p. Chomiński tu mówił, jeżeli zwa- 
żymy tę sprawę. to widzimy, że rÓż- 
ne mogą być formy połączenia pań- 
stwowego... Może być połączenie luź- 
ne i dość ścisłe, mogą być podkre- 
ślone odrębności różnych części jed- 
nego państwa, a może być państwo, 
zwarte jak najściślej. Pomiędzy temi 
dw\.)ma koncepcjami: Polski, zespolo- 
nej jak najściślej, silnej i mocnej, któ- 
ra powstała po obaleniu kordonów, 
wzniesionych przez państwa zaborcze, 
Polski, ktora ma dążenia dośrodko- 
we, Polski. klóra stara się pOłączyć 
na nowo w jeden silny organizm- 
Z jednej strony, z drugiej strony, zaś 
polski słabej, z tą Wileńszczyzną, na 
przyprzążkę jakby doczepioną do tej 
Polski,-zachodzi spór. Istnieją więc 
rÓżne koncepcje i tego, że się tu spo- 
tykamy na wspólnym etapie tej spra- 
wy, tego są różne powody. Przede- 
wszystkiem, tym powodem jest stano. 
wisko drugiej strony, która pomimo 
wielokrotnie wyciąganej z naszej stro- 
ny ręki,-tej rcki nie przyjmowała, 
która to strona bezzasadnie, ale z 
uporem, godnym lepszej sprawy, po- 
wtarzala wciąż, że mówić z wami 
nie będzie, póki jej Wilna nie dacie. 
I przez to ciągłe twierdzenie, przez 
ciii2łe powtarzanie teeo areumentu
		

/Vilniana_034_04_099_0001.djvu

			V/74 
== 


VJ73 

 


5 posiedz
"ie z dnia 13 lutegs 1922 r. 


.. 


wobec publicznej opinjl zagranicznej, 
nieorjentującej się w naszych stosun- 
kach. Litwa potrafiła jednak wzbu- 
dzić w tej opinji pewne wątpliwości, 
czy nie mają Litwini istotnie słusz- 
ności, kiedy tak silnie się tego doma- 
gają, podczas gdy Polacy tak niejed- 
nolicie o tem mówią. 


T o był pierwszy powód, dla któ- 
rego musieliście się, panowie, zgo- 
dzić na nasze stanowisko, z mniej- 
szemi, czy większemi zastrzeżeniami, 
które robili rp. Chomiński, czy Świe- 
chowski. A dalej jest jeszcze inny po- 
wód. Gdy przyszło do wyborów, trze- 
ba było słanąć przed wyborami, trze 
ba było zastanowić się nad temi has- 
łami, na które lud nasz pójdzie. I to 
właśnie uświadomienie społeczeństwa, 
a przedewszystkiem ludu wiejskiego, 
ta świadomość, że to hasło należenia 
do Polski było nieodzownym środ. 
kiem, który mógł lud zjednać, ta oko- 
liczność zmusiła wszystkich, nawet 
zwolenników innej koncepcji politycz- 
nej, żeby z tem właśnie hasłem iść 
do wyborców. A skoroście już z tern 
hasłem do wyborców poszli, nie mo- 
gliście się później cofnąć i teraz tyl- 
ko przy pomocy pewnych zastrzeżeń 
i warunków chcecie te hasła uczynić 
bardziej podatnemi dla waszych pla- 
nów. Bo z tego, co mówili tu pp. 
wie- 
chowski i Chomiński, -p. 
wiechow- 
ski mówił szczerzej-wynika jedno, 
że może kiedykolwiek znajdzie się 
okazja, iż Wileńszczyzna będzie mogła 
stać się kantonem Wileńskim, zgoda, 
jak ; najbardziej samodzielnym, ale 
pomimo to kantonem Państwa li- 
tewskiego. Pomimo wszystkich za- 
warowań Wilno byłoby stolicą tej 
Litwy i mógłbym to dowieść cytatami, 
znajdującymi się w memorjale i uchwa- 
łach, powziętych przeZ" Związek Lu- 
dowy "Odrodzenie". Oczywiście, że 
panowanie litewskie nadałoby miastu 
i całemu krajowi charakter odrębności 
politycznej i zupełnie innego bytu pań- 
stwowego, pod nazwą, pod firmą Li. 
twy Kowieńskiej, a jednak od tej firmy, 
od tego szyldu. jakieby państwo posia- 
dalo, dużoby zależało w życiu we- 


wnętrznem, i w układzie stosunków 
miejscowych, i dlatego my nie chcemy 
za cenę Wilna wchodzić w porozumie- 
nie z Kownem. W tern są wielkie róż- 
nice. Jeżeli dla was ta uchwała byłaby 
postojem na krótko, jeżeli stanowi 
ona minimum waszego programu, to 
dla nas jest spełnieniem naszego pro- 
gramu maksymalnego, tego, czego pra- 
gnęliśmy dla Wilna, zupełnego wciele- 
nia bez zastrzeżeń i warunków, że- 
byśmy z Polską byli mocni, żebyśmy 
z Polską tę przyszłość dla niej i dla 
Ziemi Wileńskiej budowali. (Oklaski). 
Wysuwana była tutaj kwest ja kraju. 
Było wysuwane pojęcie Ziemi Wileń. 
skiej, Ziemi Kowieńskiej, jako dwóch 
części jednej całości i było ono wy. 
suwane z dwóch stron. Było wysu- 
wane przez jednego z posłów, który 
jest jednym z ostatnich mohikanów 
federalizmu, t. j. przez p. Mickiewicza 
i było wysuwane przez ludzi, którzy 
ze )Vzgh:du na stosunki obecne tymi 
federalistami być przestali, przynaj- 
mniej we wniosku, ale nie w moty- 
wach, bo gdy się słucha ich przemó- 
wień, to trudno uprzytomnić sobie, że 
to jest uzasadnienie wniosku, zgłoszo- 
nego przez większość Komisji. Trud- 
no im zejść ze swego dawnego sta- 
nowiska, pragną bowiem swoje dawne 
stanowisko uzasadnić i podkreślić. Te: 
psychikę należy zrozumieć. Zbadajmy 
istotną wartość tej rzeczy, zbadajmy 
merytorycznie, pojęcie naszego "kraju., 
"ziemi" czy też pojęcie Litwy, które 
jest tak często wysuwane. Cóż to za 
kraj, czy ten . kraj", o którym mówi 
p. Mickiewicz, czy też ten "kraj", o któ- 
rym mówi p. Chomińskl, nadając ternu 
pojęciu znaczenie węższe i zaznaczając 
jego różnicę, je20 odrębność od reszty 
Polski? 


Przecież to SIL rzeczy zupełnie 
przypadkowe i nie mające żadnego 
uzasadnienia historycznego, bo ani 
pierwszy .kraj-, ani też dru2i nie jest 
oparty na podstawach histerycznych. 
Przecież to r.:: jest dawne W. Ks. li- 
tewskie, i łll
ba szukać źródła tego 
poj lici a adZ1emdziej. Szukajmy 20
		

/Vilniana_034_04_100_0001.djvu

			V)75 


, 


... 


5 posie
zenie z dnJa 13 lu!ego 1922r. 


V/1 L 


w czasach po powstaniowych. Był "Sie- 
wierno. zapadnyj kraj-, były trzy gu- 
bernie. związane w jedno generał-gu- 
bernatorstwo, trzy gubernje z silnym 
elementem polskim, dla zwalczenia 
którego Rosja stworzyła z nich tę 
specjalną jednostkę administracyjną. 
Podstawą, powodem tej odrębności 
administracyjnej byłej gubernji Wileń- 
skiej, Kowieńskiej i Grodzieńskiej. by- 
ła polskość tego kraju i chęć zwal- 
czenia tej polskości i tego katolicyz- 
mu, który władzy rosyjskiej zawa- 
dzał i która tutaj chciała mieć jedną 
jednostkę administracyjną dla poskro- 
mienia tej polskości. 
Szukajmy dalej genezy "kraju", 
którem to pojęciem tak często szafo. 
wano. które to pojęcie tak czesto tu- 
taj wysuwano. Przyszły władze nie- 
mieckie i rzeczywiście stworzyły odręb- 
ny kraj "Ober-Ostu-. jakie były pod- 
stawy dla wydzielenia tego "Ober- 
Ostu" z reszty okupowanych ziem 
dawnego zaboru rosyjskiego? I ZllÓ- 
wu były to względy. które wskazy- 
wała Niemcom specjalna polityka 
wschodnia. która nakazywała Niem- 
com utworzenie Niemiec Wschodnich, 
nowego Hinterlandu. Niemcy dlatego 
utworzyli tutaj oddzielny aparat. po- 
nieważ wiedzieli, że jest tu silny ele- 
ment polski i chcąc go zwalczać, mu- 
sieli "Oberost- utworzyć. Ale najcie- 
kawszem jest to, co poseł Mickiewicz 
mówi o Ziemi Wileńskiej i Kowień- 
skiej. jako o dwóch częściach jednej 
niepodzielnej całości. Dlaczegoż ta 
Ziemia Wileńska miałaby być od- 
dzielona od Polski jakąkolwiek gra- 
niczną lInją, a dlaczego jest tak nie- 
zrozumiałe dla niektórych, że może 
istnieć linja graniczna między Wileń- 
szczyzną a Kowieńszczyzną? Czy z 
punktu widzenia historycznego. Wiel- 
kiej Litwy historycznej. nie należało- 
by raczej życzyć sobie, aby Wilno 
było tam. gdzie jest wiekszość ziem 
dawnego W. Ks. Litewskiego. które 
po wyrównaniu krzywdy. wyrządzo- 
nej przez zaborcze państwo rosyj- 
skie. wróciły teraz w granice Rzeczy- 
pospolitej i aby ono także w tej Rze- 
czypospolitej sie znajdowało? 


Idziemy na lep tego nieporozu- 
mienia, Idziemy często nieświadomie 
i wy, Panowie, poddajecie się pew- 
nej sugestji CO do pojęć, które są 
pozbawione treści. Bo czem jest dla 
Litwinów ta jednostka. ten kraj, któ- 
ry oni wykroili na podstawie traktatu 
litewsko bolszewickiego? Te granice 
były przeprowadzone zupełnie świa- 
domie. Chodziło o wykrojenie ta- 
kiej jednostki państwowej, która ma- 
jąc zapewnioną większość Litwinów- 
około OO%-mogłaby wynarodowić 
tam element polski. czy też inne na. 
rodowości, któreby się w tem pań- 
stwie Iitewskiem znalazły. jeżeli teraz 
zbieramy się w tej części tego kraju, 
która jest polska i którą to polskość 
sami poświadczamy. I jeżeli nam cho- 
dzi o zaznaczenie naszego stanowiska. 
to czy możemy na chwilę nawet. przy 
motywacji. (nie mówie o wniosku 
p. Mickiewicza. który jest raczej de- 
monstracyjnym) opierać się na tem 
pojeciu "kraju'" które nie ma waloru, 
ani z punktu widzenia terytorjalnego, 
ani z punktu widzenia narodowego 
czy jakiejkolwiekbądź innej koncepcji 
politycznej? jest to pojecie narzucone. 
i my idziemy na tę wedke i mówimy 
o całości, która nigdy taką całością 
nie była, która jest sztucznym two- 
rem państwowym. dokonanym po- 
nad głowami miejscowej ludności. 
Idźmy teraz dalej. Czyniono nam 
tutaj zarzuty. że nie chcemy uznać 
odrębności tego kraju, tej Wileń- 
szczyzny, o której mówił p. Chomiń- 
ski. Mówił, fe to rzekomo my po- 
pełniamy jakąś niewłaściwość. Ze 
zdziwieniem słuchałem jego słów o 
autonomji Wileńszczyzny z własnym 
Sejmem i rządem. odpowiedzialnym 
przed tym Sejmem. jeżeli porównamy 
te słowa z temi, które mówił przed- 
tem. że autOlTomia i samorząd jest 
jedno i to samo, to, gdybym mógł 
na chwilę przypuszczać. że p. Cho- 
miński mówił to zupełnie poważnie, 
nie mógłbym wyjść z podziwu. (P. Cho- 
miński: Mówiłem zupełnie poważnie). 
jeżeli poseł Chomiński to w dalszym 
ciągu potwierdza. muszę załatwić sie 
z nim merytorycznie. Wynika wiec
		

/Vilniana_034_04_101_0001.djvu

			v/n 


5 posiedzenie z dnia 13 h.1teg
__lpU 
. 


V /18 
--- 


z jego słów, że autonomja polityczna 
z własnym Sejmem i z własnym rzą- 
dem, przed tym Sejmem odpowie- 
dzialnym, i samorząd administracyjny, 
jaki ma cała Polska, to jest to samo, 
to my tych jego pojęć nie możemy 
uznać, oczywiście; równoznaczne, rów- 
norzędne stawianie tS'ch pojęć jest 
rzeczą zupełnie niezrozumiałą. Pos. 
Chomiński, chcąc autonomji dla nas, 
chce nam z góry wmówić, że to jest 
to samo. 


Nie, to są rzeczy odrębne. My 
chcemy samorządu wojewódzkiego. 
ja nie wiem, jak moi koledzy o tem 
sądzą. bo z klubem swoim co do tego 
nie porozumiewałem się, ale CQ do 
siebie, to jestem zwolennikiem rządów 
decentralistycznych i o to tam w Pol- 
sce b
dę walczył. Ale autonomja 
z własnym Sejmem i Rządem i samo. 
rząd o bardzo nawet szerokich pełno- 
mocnictwach, w zakresie administra-' 
cyjnym, to są rzeczy nie do porów. 
nania i nie do zmieszania z sobą. 
jakież są powody, że my tutaj auto- 
nomji politycznej nie chcemy? Nie 
chcemy dlatego, że w zrozumieniu 
dzisiejszych zwolenników autonomji, 
którzy zawsze tkwią w swoich kon- 

epcjach federalistycznych, byłby to 
etap do tego, żeby tutaj z autonomji 
Wileńskiej Wielka Litwa się utworzyła, 
a my tego nie chcemy, bo choć prag- 
niemy porozumienia z Litwą, ale nie 
kosztem Wilna. Zwrócono się do nas 
z 'zarzutem szowinizmu. Zostaliśmy 
porównani przez p. Chomiń
kiego 
z szowinistami litewskimi. Doprawdy, 
przykro mi było, że w zapędzie po- 
lemicznym mówca tak daleko się po- 
sunął. że tej kardynalnej różnicy, któ. 
ra jest w stanowisku naszem a litew- 
skiem, nie dostrzegł. Pomiędzy nasze m 
stanowiskiem. a stanowiskiem Litwy 
Kowieńskiej. jest różnica bardzo wi- 
doczna i gdybyśmy chcieli prowadzić 
tu polemikę, zamiast robić politykę 
partyjną, to moglibyśmy te różnice 
Jednomyślnie ustalić. A tą różnicą 
jest. że. Litwa wyciąga ręce po cudze, 
a my Jesteśmy zwolennikami hasła:. 
"cudzego nie chcemy, ale swego nie 


I. damy". Zdaje mi się, że to jest właś- 
nie istotną podstawą całej naszej po- 
lityki. My chcemy zgody z sąsiadami, 
ale nie kosztem rezygnacji ze swego, 
bo to zaprowadziłoby Polskę za da- 
leko. Polska jest otoczona przez 
sąsiadów, którzy przez długie lata nie- 
woli przyzwyczaili się uważać za swo- 
je rozmaite częśd naszego kraju - i po 
nie chciwe łapy wyciągali. Gdybyśmy 
zaczęli postępować w Alyśl tego, co 
mówili pp. Mickiewicz iChomiński, 
którzy dziś stawiali nam takie za. 
rzuty, to w takim razie bylibyśmy wi- 
dzami parcelacji na wIelką skalę tej 
dopiero tworzącej się Polski, bo nie 
naszą winą jest, że mamy sąsiadów, 
z których każdy ma pretensję do nas, 
z których niektórzy zostali już zaspo- 
kojeni wbrew oczywistym interesom 
Polski, mamy takich sąsiadów na 
Wschodzie i na Zachodzie i gdybyśmy 
poszli tą drogą, to nie wiem, czy coś 
więcej zostanie z Polski, ponad ten 
skrawek ziemi. z którego Niemcy 
chcieli stworzyć Polskę podczas oku- 
pacji i której teren coraz bardziej 
ograniczali, wysuwając jednocześnie 
mniejszości narodowe i walki we- 
wnętrzne. Zdaje mi sieI że chcąc 
osiągnąć Polskę mocną i silną, która- 
by nie na ucisku była oparta, a na 
zjednoczeniu wszystkich jei synów, 
możemy sobie z góry powiedzieć, że 
nie jest to droga ani łatwa, ani pręd- 
ka. Budowa takiego państwa właśnie 
jest bardzo trudną i mozolną. 
Wymaga ona porzucenia walk 
partyjnych drugorzędnych i skupienia 
wszystkich wysIłków w jednym kie. 
runku i wymaga tego, abyśmy ten 
cel starali się wspólnemi siłami osią- 
gnąć. Otóż trzeba te Polskę jak naj- 
mocnicj zespolić. Nie dlatego. że o- 
bawiamy się jakiejś kontroli admini- 
stracji, nie dlatego, że obawiamy się 
reformy rolnej, bo wierzymy mocno, 
że Pol
ka jest i będzie demokratycz- 
na i potrafi potrzebne reformy spo- 
1eczne nalcżycie przeprowadzić. Nie 
. czujemy żadnej odrazy do urzędów 
i urzędników Rzeczypospolitej Pol. 
skiej. uo pragniemy. ahy tc urzędy
		

/Vilniana_034_04_102_0001.djvu

			V/79 


S p<>.?iedzen}e z dnia ł 3 lute
o 192 ł r. 


V/so 


i ci urz
dnicy jak najpr
dzej zastąpili 
te tymczasowe urzędy, kt(>re tutaj po- 
siadaliśmy dzięki zbiegowi nieszczę- 
śliwych dla nas warunków. 
Chciałbym zaznaczyć, że jeżeli 
była mowa, iż jesteśmy winni, że 
Sejm nie zebrał się na początku 
przeszłego roku, to Panowie pod 
złym adrcsem skierowali swe zarzuty. 
Nie my byliśmy inspiratorami mini- 
stra Sapiehy i nie my podsunęliśmy 
mu decyzję, aby sprawa była oddana 
do Ligi Narodów. (Głos: A Pan 
Raczkiewicz). Mówię obecnie o Li- 
dze Narodów, a nie o p. Raczkiewi- 
czu. Do Ligi Narodów sprawa trafiła 
pomimo nas. Sądzę, że i wy tej po. 
Iityki nie podzielaliście. Była to rzecz 
niewłaściwa, i jedynie wskutek tego 
zostaliśmy doprowadzeni do tej tym- 
czasowości. Jeżeli tak było, to można 
wyrażać żal, ale nie mówić, że my 
jesteśmy temu winni. Jeżeli później 
sprawa się przeciągała, to i Sejm tu- 
taJ niewieleby pomógł. Bo jeżeli roz- 
ważymy i trzeźwo weźmiemy tę rzecz 
z punktu widzenia politycznego, to 
lepsza jest sytuacja teraz, kiedy Liga 
się zrzekła tej sprawy, lepiej, że te. 
raz Sejm się zbiera, niż w roku prze- 
szłym, boby to nas nie uchroniło od 
prób p. Hymansa, ani od wszystkich 
innych. Więc nie naszą to jest winą 
i wbrew naszej woli to się działo. 
jeżeli spojrzymy - dlaczego potrzeb- 
ny był ten Sejm i dlaczego mieliśmy 
się zebrać, - to oczywiście nie dla 
kontroli administracji i nie dla załat- 
wienia tej, czy innej sprawy lokalnej, 
ale dla załatwienia tej wielkiej spra- 
wy decyzji o przynależności państwo. 
wej, która nie była załatwiona. Ro- 
biono nam tu zarzuty, i chociaż nie 
chciałbym prowadzić dyskusji pole- 
micznej, skoro jednak są nam czy- 
nione zarzuty, trzeba je odeprzeć. 
Przypomnieć musz
, że my byliśmy 
tymi, którzy jeszcze podczas Zarządu 
Cywilnego domagali się wyborów do 
Sejmu Warszawskiego i chcieliśmy, 
aby nad całą administracją kontrola 
była wykonywana i domagaliśmy się 
te20, aby były rozszerzone te wsz)'st- 


kie prawa i reformy, które Sejm War- 
szawski w międzyczasie uchwalił. 
Wbrew nam i uchwałom Sejmu War- 
szawskiego wyborów tych nie prze- 
prowadzono. Nie nasza to wina i nie 
pod właściwym adresem skierowaliś- 
cie, Panowie, swoje zarzuty: Jeżeli 
teraz są pewne nieporządki w Woje- 
wództwie Nowogródzkiem, to dlatego. 
że niema tam Sejmowej kontroli 
i niema przedstawicieli do Sejmu 
Warszawskiego, którzyby mogli wy- 
konywać tę kontrolę. I znowu przy- 
pominam, że odpowiednie uchwały, 
powzięte przez Sejm Ustawodawczy, 
nie zostały przez Rząd wykonane 
i nie będą wykonane przed rozwiąza- 
niell,1 tego Sejmu. T') również nie 
jest nasza wina. 
Rozumiemy znaczenie kontroli 
społecznej i czynnika ustawodawc;zego, 
ale nie chcemy tworzyć tutaj jakie- 
goś ustawodawstwa środkowo-litew. 
skiego, natomiast chcemy jak naj prę- 
dzej jednego wspólnego ustawodaw- 
stwa. I powiem, -jakie to ma znacze- 
nie dla reformy rolnej. Gdy mówiło 
się tutaj o reformie rolnej, to mówiło 
się z obliczeniem na to, że posłowie 
włościańscy tę rzecz najbardziej od- 
czuwają. Możebyśmy stwierdzili i u- 
stalili, CO było największą przeszkodą 
w wykonaniu reformy rolnej? Czy nie 
to, że sprawa poszła przedewszyst- 
kiem w kierunku uchwał zasadniczych 
i bez opracowania projektu i bez 
opracowania' planu finansowego całej 
reformy rolnej? I wskutek tego są 
teraz prywatne banki parcelacyjne, 
które niewłaściwie sprawę tę prowa- 
dzą, niema natomiast państwow e 20 
banku parcelacyjnego, któryby potra- 
fił tę rzecz należycie załatwić. To jest 
główna bolączka na tle reformy rol- 
nej. Ale na to, by taki bank państ- 
wowy stworzyć, trzeba najpierw prze- 
prowadzić sanację naszych finansów 
i trzeba, abyśmy mogli sprawę tę 
wSl)ólnie w Sejmi
 Warszawskim za- 
łatwić. Tego w swojem założeniu 
chcieliśmy, z tem szliśmy do wybor- 
ców i tego będziemy żądać dalej w 
sposób kate20ryczny. Jeżeli ten
		

/Vilniana_034_04_103_0001.djvu

			81 


V/ 82 


S posiedzenie z dnia 13 I
teg o 1
 22 r. 


sposób sprawe: rozpatrzymy. to oczy- 
wiście widzimy. !e o inną rzecz cho- 
dzi. .- że reforma rolna i kwest ja 
kontroli. administracji to są tylko ar- 
gumenty pozorne. chodzi tylko o kon- 
cepcje: polityczną, której nie zarzu- 
cam złej woli. ale której nie mogę 
również przyznać słuszności ani w 
dotychczasowej praktyce, ani w dal. 
szem jej założeniu, dlatego uważam. 
iż słuszną jest rzeczą. że przeciwko 
temu walczymy i walczyć dalej bę- 
dziemy o to, aby tutaj w Sejmie Wi. 
leńskim zebrani, przedewszystkiem te: 
najważniejszą sprawę, - dla której po- 
wołani zostaliśmy. jak naj prędzej 
załatwić. Nie chcemy przeciążać po- 
rządku obrad -innemi sprawami, 
o- 
. póki tej decyzji zasadniczej nie po- 
weźmiemy, gdyż inaczej sprzeniewie-. 
rzylibyśmy si
 naszym wyborcom, 
powiem więcej jeszcze - olbrzymiej 
większości ludności. Tutaj było jesz- 
cze jedno w sprawie formuły zazna- 
czone, a mianowicie. że sprawa tej 
formuły jest tylko sprawą dyskusji 
i że następnie b
dą zgłaszane po- 
prawki. Gdyby tak było, wolelibyśmy 
ująć uchwał
 w form
 lepszą. a w 
każdym razie będziemy mieli również 
ręce rozwiązane co do składania tych 
poprawek i trzeba namyśleć się nad 
tern. bo zadanie nasze wspÓlne, po- 
mimo załatwienia porachunków par- 


tyjnych pomiędzy poszczególnemi u- 
grupowaniami i pomimo tego, że 
wychodzili z tego, czy innego punktu 
widzenia. to jednak jest ta sprawa 
wspólna. aby jak naj prędzej uchwałę 
powziąć. Dlatego też wzywam. aby te 
porachunki partyjne ograniczyć. abyś- 
my starali się dojść do tego wspól- 
nego mianownika. do którego zda- 
wało si
, że d05z;iśmy w Komisji 
Politycznej i żebyśmy przez powzi
cie 
tej uchwały i przez przejęcie władzy 
nad Ziemią Wileńską przez Rzeczpo- 
spolitą Polską osiągnęli cel całego · 
społeczeństwa polskiego. które nas 
wybrało, abyśmy spraw
wykonania 
uchwały jak najprędzej załatwili. tym- 
czasowość skasowali i ażebyśmy 
mogli czuć się wszyscy obywatelami 
Polski, nietylko z serca i uczucia. 
ale z imienia i prawa. 
Wice marszałek p. Fedorowicz. 
Dalszy ciąg dyskusji odłożony jest 
do jutra. Porządek pracy dnia jutrzej- 
szego jest następujący: o godz. II-tej 
rano w sali plenum Komisja Politycz- 
na, o l-szej po poło Komisja Interpe- 
lacyjna w sali posiedzeń klubu na 
drugiem piętrze. o godz. 2-giej m. 15 
Kon.went Seniorów. o godz. S-tej 
plenum. Zamykam posiedzenie. 


(Koniec posiedzenia o eodz. lO-tej minut 5). 


- 


-- 


.
		

/Vilniana_034_04_104_0001.djvu

			. 


\ 


, 


. 


. 


. 


..... 


.
		

/Vilniana_034_04_105_0001.djvu

			. 


Sprawozdanie stenograficzne 
z 6 p osiedzenia Sejmu Wileńskiego 


\'j 


, 


z dnia 14 lutego 1922 roku. 
(Redakcja urzędowa). 


........ 


. 


T R E Ś . ć: 


łum 


łam 


M
morjał deleaacji ludnoSci pasa neu- 
tralnego 3 
Interpelacje. .' ;, 
Dalszy cilg dyskusji nad wnioskiem Ko- 
misji Politycznej . . . . . .. 5 
p. jachiewicz . . . . . . . .. .b 


p. Ragiński . . 
. p. Staniewicz . 
p. Brzostowski 
Przerwa. 


H 


1B 


27 


Ks. Grabowski . . . . . . . . . . . 
Wyznaczenie nastc:pnego' posiedzenia 


49 
58 


. 


.".. 


.. 


WYDAWNICTWO KSIĘGARNI JÓZEFA ZAWADZKIEGO w WILNIE. 
.. 


'$;
		

/Vilniana_034_04_106_0001.djvu

			VI/3 


6 p osiedzenie z dnia 14 lut ego 1922 r. 


V 
4 


.... 


, 


(Początek pósiedzenia o godz. 5 min. 45 p. p.). 


Marszałek.. 


" 


Otwieram 6 posiedzenie Sejmu. 
Protokół 4 posiedzenia uważam za 
przyjęty, gdyż nie podniesiono prze- 
ciw niemu zarzutów. Protokół 5 po. 
iiedzenia leży w kancelarji sejmowej 
do przejrzenia. Jako sekretarze zasia- 
dają pp. Przybytko i Ostrowski. Ko- 
munikuję, że przed paru dniami zgło- 
siła się do mnie delegacja z pasa 
przyfrontowego, która została przy- 
jęta przez całe prezydjum Sejmu i zło- 
żyła memorjał w sprawie dążeń i ży- 
czeń ludności pasa neutralnego. Pro- 
szę p. Sekretarza o odczytanie me- 
morjału. 


Sekretarz p. Ostrowski (czyta). 
Wysc. lei Sejmiel Mieszkańcy wsi, 
zaściankuw i folwarków w liczbie 115, 
pułożonych w pasie neutralnym na 
północ od Wilji, niejednukrotnie zwra- 
caliśmy się do Władz r
lskich o za- 
rządzenie wyborów do Sejmu Wileń. 
skiego i na tym terenie, będącym 
częścią organiczną Ziemi Wileńskiej. 
Mimo jednak próśb naszych, mimo 
wydania dekretu o wyborach przez 
gen. Żeligowskiego, który obejmował 
i te tereny, mimo tego, że ludność 
tamtejsza żyje w nieuregulowany.ch 
stOiunkach i jest przedmiotem bezu- 
stannych nadużyć i gwałtów ze stro- 
ny władz i grasujących tam band 
litewskich, nie znajdując żadnej opie- 
ki, wyborów na tej połaci Ziemi Wi- 
leńskiej nie zarządzono. 
Nie chcąc i nie mogąc znosić da- 
lej tych udręczeń fizycznych i moral- 


nych, czując swoją pod każdym wzglę- 
dem wspólność i nierozerwalność z 
Rzecząpospolitą Polską, ludność tam- 
tejsza na wiadomość o dokonywają- 
cych się wyborach na Ziemi Wileń- 
skiej, przystąpiła samorzutnie do wy- 
borów, nie zważając na żadne trud- 
ności i następstwa, jakie dla niej ze 
strony władz litewskich mogły wy- 
niknąć. 
Wybory odbywały się w jak naj- 
trudniejszych warunkach, albowiem 
musiały być przeprowadzone pokry- 
jomu, z jak największą ostrożnością, 
by się schronić przed okiem czuwa- 
jących władz litewskich. Mimo to lud- 
ność do głosowania stawiła się w 
100%, a nawet uczynili to i nieliczni 
mieszkający tam Litwini, oświadcza- 
jąc się za włączeniem do Polski. Lud- 
ność ta wybrała jednogłośnie podpi. 
sanych, jako s.woich posłów do Sej- 
mu Wileńskiego. zobowiązując ich do, 
przedstawienia jej próśb i życzeń, za- 
stępowania swoich interesów w Sej- 
mie, a przedewszystkiem do żądania, 
by ta częśĆ ziemi została razem z 
Ziemią Wileńską do Polski na zawsze 
włączoną. 
Spełniając to zlecenie, opierając 
się na tej zasadzie, że każdy naród 
ma prawo stanowienia o swoim lo- 
sie, oraz znając dokładnie smutny los 
braci naszych Polaków, mieszkających 
pod rządem kowieńskim, zwracamy 
się do Wysokiego Sejmu z usilną 
prośbą: 
1) O uznanie nas za prawnie wy- 
branych cdonków teio Sejmu;
		

/Vilniana_034_04_107_0001.djvu

			VI/5 


6
si
d
enie z dnia 14 lut
go J922 t. 


VI/6 _ 


2) O dopuszczenie nas do obrad 
w Sejmie; 
3) O zajęcie się losem nieszczę- 
śliwej ludności, mieszkającej na wy- 
żej wymienionym pasie neutralnym, 
t. j. wcielenia jej razem z resztą Zie- 
mi Wileńskiej na zawsze do Rzeczy- 
pospolitej Polskiej. 
Akta wyborcze załącza się. (Na- 
stępują podpisy). (Oklask;). 


Marszałek. 


\. 


Sprawa ta jest rozważana przez 
Komisję Polityczną, która przesłucha 
delegatów i wnioski zakomunikuje 
Wysokiemu Sejmowi. Czy. przeciw 
takiemu załatwieniu sprawy nikt nie 
zgłasza sprzeciwu? (Nikt). Uważam, 
że ta sprawa jest załatwiona. 
Komunikuję, że wplynęły następu- 
jące interpelącje. (Czyta). 
1) Interpelacja posłów z P. S. L. 
i Demokratów w sprawie aresztowań 
działaczy litewskich i białoruskich. 
2) Interpelacja w sprawi.e odbu
owy 
pasa przyfrontowego w powiecie Swię- 
ciańskim i Oszmiańskim, w imie- 
niu Związku Klubu Rad Ludowych. 
3) Interpelacja w sprawie urucho- 
mienia linji kolejowej Wilno-Grod. 
no, zgłoszona w imienlu Związku 
Klubu Rad Ludowych. 
Zgodnie z regulaminem. wszystkie 
interpelacje zostaną przesłane do Ko- 
m isji I nterpe
acyjnej. 
Na porządku dziennym stoi dal- 
szy ciąg dyskusji generalnej nad wnio- 
skami Komisji pOlitycznej. Czy żąda 
kto głosu w sprawie porządku dzien- 
nego? (Głosy: nie). Nikt. Uwatam 
. porządek dzienny za przyjęty. Głos ma 
p. Jachiewicz. 


P. Jachiew!cz. 
Wysoki Sejmiel Po stu kilkudzie- 
sh:ciu latach Wileńszczyzna odetchnę- 
ła duchem wolności, albowiem w prze- 
ciągu p6łtorawiekoweio czasu wró2 


nasz chciał wykorzenić z nas. to 
wszystko. co było i jest drogim sym- 
bolem naszym, przedewszystkiem chcia- 
no wyrwać z nas wiarę. zabraniano 
nam m6wić po polsku, przedewszyst- 
kiem chciano wyrwać z nas to 
wszystko, do czegośmy dążyli w kie- 
runku jakichkolwiek pragnień odnoś- 
nie do połączenia się z Polską. Lecz 
ludność Wileńszczyzny nie łatwo pod- 
dawała się tym wrogim zakusom, 
kieruj ącym się instynktem rządów 
azjatyckich i nienawistnych carów, co 
do narodu polskiego. I otóż chciano 
zdławić to wszystko i dlatego przy- 
syłano do nas wszelkich wyrzutków 
z Rosji, jak pamiętnego kata, .grafa 
Murawjewa, który właśnie chciał stłu- 
mić ostatnie powstanie naszych bo- 
haterów, którzy bronili wolności i 
praw ludu wileńskiego. Spodziewam 
się, że niejeden z obecnych pamięta 
owe czasy. te rusztowania, stojące na 
rynku Łukiskim, gdzie płynęła krew 
naszych najszlachetniejszych obroń- 
ców. I zdawał'o się katom moskiew- 
skim. że takiem postępowaniem zdła- 
wią wszystko. lecz nie stało się tak, 
ponieważ z krwi tej. która płynęła 
z naszych szlachetnych obrońców. 
powstawali coraz to nowi obrońcy. 
W 4 lata po stłumieniu ostatnie- 
go powstania urodził sie Józet Pił- 
sudski w sąsiednim powiecie Swię- 
ciańskim; tam właśnie zaszczepia- 
ła mu matka i wpajała miłość ku 
temu. do zdławienia czego dążyli Ros- 
janie, to jest do tego wszystkiego, co 
zdziałali nasi obrońcy. Ten szlachet- 
ny młodzieniec od pierwszych dni po- 
wziął nienawiść do Rosjan, jak ongiś 
Jan Sobieski 8 a grobie Zółkiewskiego 
do Tatarów. w wódz szlachetny, Jó- 
zef Piłsudski, pracował całe życie nad 
tem, aby w przyszłości odbudować 
Polske. Nie przeląkł się nawet wię- 
\ zień syberyjskich i nadał, gdy wrócił, 
I pracował, aby w jakikolwiek sposób 
módz się przyczynić . do tej odbudo- 
wy. Gdy się rozpocz
ła wojna euro- 
pejska, wówczas podwoił swoją pra- 
cę i z wielkim wysiłkierrl zaczął dą- 
:2yć do celu. Gdy 6 sierpnia 1914 r. 
rozpoczął na czele kilkuset strzelców
		

/Vilniana_034_04_108_0001.djvu

			VI/B 


VII? 
;::a: - 1 


6 posiedzenie z dnia 14 _luteg
922 ,r. ... 
_ -- _ ____ =-c _ - - - 


nową walkę przeciwko zaborcom, ta 
walka naturalnie na razie nie była 
tak owocna, rzucone jednak ziarno 
wzeszło i walka została podjęta. Gdy 
dn. 19-9o kwietnia 1919 r. józef Pił- 
sudski przyszedł do Wilna, ludność 
wileńska witała te zastępy z ogrom- 
nym entuzjazmem. L
te
 
łyska
i
y 
rozbrzmialo w całej WllenszczyznJe 
echo zajęcia przez Polskę Wilna. jó- 
zef Piłsudski przyszędł przedews,i.yst- 
kiem z hasłem, że nie chce kłaśc na. 
cisku na ludność Wileńszczyzny, przy- 
szedł z hasłem, aby ta ludność mog- 
ła się sama wypowiedzieć o swoi!11 
losie. Lecz niestety, niepowodzenia 
1920 r. przeszkodziły temu. Ofensy- 
wa bolszewiska i okupacja litewska 
nie dopuściły do tego, abyśmy zWC!" 
lali Sejm i aby ta ludność mogła Się 
wypowiedzieć o swoim losie. 
Następnie czyn Żeligowskieg09 paź- 
dziernika znowu 
wrócił nam te prawa. 
Generał Żeligowski p

sze
ł znowu z 
temi samemi hasłamI, cO I Naczelny 
Wódz józef Piłsudski, aby ludność 
mogła się wypowiedz
eć o swoim !?sie. 
Dyplomacja nie chCiała dopuśclc do 
tego i postawiona była nas
a sprawa 
na rynku światowym. Chciano sza- 
chrować nią w Lidze Narodów, 
przedstawiono jeden i drugi pro- 
jekt Hymansa, lecz ani jeden ani drugi 
nie doszedł do skutku. Dziś mamy 
Sejm Wileński i lud ma prawC! w swoi
 
ręku i tego prawa nikomu nie po
woh 
wydrzeć, żadnym dyplomato
 am sza- 
cherkom Ligi Narodów. DZIś prz
de- 
wszystkie m mamy to prawo w swolem 
ręku i nikomu nie pozwtrlimy handlo- 
wać sobą, jak towarem. 
Tylko bardzo' ubo}ew8!TI .nad tem, 
że dziś nie cała ludnosć WlIenszczyzny 
może wypowiedzieć się o swoim !o
ie, 
ponieważ około. 200.000 l
dnoscl w 
pasie neutralnym Jest pozbawiona tego 
prawa. Prz
to chce zwr
ci
 uw
gę Wy: 
sokiego SeJmu, aby w )aklkolwlekbądz 
sposób dać mo
ność wypowiedzen
a 
się naszym bracIOm, którzy pozostaJą 
dziś pod obcem panowaniem. 'Pod- 
kreślam to szczeaólnir, gdyż znam 


dobrze, mieszkając o kilkanaście wiorst
 
tamtejsze okolice i wiem, że to są CI 
sami Polacy, jak!m! my dz
ś j

t
ś
y- 
znam ich dążenia J pragmem" I WIem, 
że są takie same, jak nasze, t. j. na- 
leżeć do Polski. (Oklaski). 
W przeciwnym razi
, j
żełi wyobra: 
zimy sobie, że my byhbysmy ":łą
ze", 
do Polski, a oni tego pozbawlem, to 
byłaby wielka rozpacz między nimi. 
Twierdzę, bo wicm i znam i rozma- 
wiałem często z tamtą ludnością, że 
gdyby się stało wbrew ich życzeniom, 
to możnaby się spodziewać krwawych 
rozruchów i gotowi oni z bronią. w 
ręku wystąpić przeciwko temu, p3me- 
waż dążność całej ludnośd pasa przy,:- 
frontowego jest skierowana do PolskI, 
gdyż w przeważnej większo
ci ludł:0
ć 
tam jest polska. Głos Sejmu WJlen- 
skiego, to jest głos ludu. Nie wolno 
iść inną drogą, jak tylko tą, jaką nam 
wytknęła ludność przy wyborach. Nie- 
które stronnictwa chcą autonomji, fe- 
deracji i t. d. My przedewszystkiem, 
nie chcemy żadnych zastrzeżeń wo
ec 
Polski. My wierzymy w Polskę I. Yf 
polski lud, my iadnych zastrzezen 
wobec Polski nie chcemy. Idziemy do 
Polski, bo ona daje wolność, równość, 
prawa wszystkim obywatelom, bez wy- 
jątku wyznania i narodowości. Bo 
Polska niesie nam reformy społeczne, 
burzące stary ustrój państw zaborczych, 
na gwałtach i niesprawiedliwości opar- 
ty. Wiemy, że nie wszystko w Polsce 
jest idealne i duże są braki i między 
prawem a rzeczywistością są duże roz: 
dźwięki, ale my nie idziemy do 
ol
kl 
po podarunki i lekkie życie, ale Idz.le- 
my wzmocnić szeregi ludowe w Ich 
walce przeciw reakcji. Idziemy, żeby 
codziennie twórczo pracować, wyku- 
wać dla ludu lepszą przyszlość i dla- 
tego głosować będzieł:ł
 za projekte!11 
komisji, który całkowIcI c pokrywa SIę- 
z naszemi życzeniami. (Oklaski). . 
Marszałek. 
Głos ma p. Bagiński. 
P. Bagiński. 
Wysoki Sejmie. Przebieg wczoraj-
		

/Vilniana_034_04_109_0001.djvu

			VI/9 


6 posiedzenie z dnia 14 __Jl!te20 .1922 r. , 


VI/tO 


szej dyskusji. przyznać musimy. zrobił 
na nas wrażenie nie zupełnie dodatnie. 
Chwilami - ton. chwilami - kierunek. 
jaki przyjęła dyskusja. wydały się nam 
nieodpowiednie. W przemówieniu 
p. jasińskiego usłyszeliśmy zdanie. że 
nic winniśmy uzewnętrzniać tych od- 
rębności. do jakich pewna część spo- 
łeczeństwa dąży. bo to może zrobić 
ujemne wrażenie na zagranicy. Otóż 
z tego wynika, że inne jest ujęcie na- 
szej roli u przedstawicieli prawicy, 
inne uj
cie u nas. Nam się zdaje. 
żeśmy i weszli i zostali wybrani do 
Sejmu. obdarzeni zaufaniem naszych 
wyborców nie po to, by piękniej, niż 
ktoś inny, wypowiadać tylko życzenia 
i pragnienia ludności. ale żeśmy z dnia 
na dzień pracowali z tym ludem. kształ- 
towali jego sprawy. ważyli wszystkie 
momenty. tak z€wnętrzne jak i we- 
wnętrzne, dotyczące sprawy wileńskiej, 
byśmy tu w Sejmie decydowali z całą 
rozwagą, z całą znajomością rzeczy, 
pełniąc rolę polityków w najściślejszem 
znaczeniu tego słowa. Pełnić rolę po- 
lityków. to znaczy ważyć za i przeciw, 
a nie wyrażać tylko uczucia ludności. 
-Oto, tak rozumiejąc nasze zadania. 
pozwolę sobie dopełnić przemówieJlie 
tow. Zasztowta, który uzasadniał nasz 
wniosek, pozwolę sobie dopełnić jego 
uza
adnienie. 


h 
Y 


Naogół, jeżeli klasa robotnicza wi- 
leńska podchodzi do rozstrzygania 
sprawy losów Wileńszczyzny w dobie 
obecnej, to pomijając czynniki zasa- 
dnicze, stale odgrywające rolę przy 
decydowaniu tej kwestji, w tej chwili 
więcej. niż kiedyindziej, musi się' liczyć 
z dwoma momentami podstawowymi. 


I- 
n 
ę- 


Pierwszy, to - "precz z tymczaso- 

 wością". drugie - pokojowy stosunek 
i pokojowe współżycie z siąsiadami. 
pokojowe warunki odbudowy kraju; 
bo klasa robotnicza, więcej, niż jaka 
inna, c.dczuwając na swojej skórze 
nienormalność stosunków życia obec- 
nego, w pierwszej linji dba o to, aby 
to życie gospodarcze mogło możliwie 
naj normalniej się rozwijać. 


j- 


jeieli rozważamy zagadnienia Wi- 
leńszczyzny. powiadam. rozważamy. a 
nietylko wypowiadamy nasze chęci, 
to bierzmy pod uwagę całoksztalt czyn- 
ników natury wewnętrznej i zewnę- 
trznej. Czynniki natury wewnętrznej 
składają się z kilku momentów. Bez- 
sprzecznie, jednym z najpoważniej- 
szych momentów jest czynnik naro- 
dowościowy. Robotnicy, których my 
tu reprezentujemy, są przeważnie Po- 
lakami; musimy to stwierdzić, że nie 
wyłącznie. Naogół klasa robotnicza u 
nas jest przeważnie polska, prócz ży- 
dowskiej. od której. oczywiście, nic 
jestem upoważniony do przemawiania. 
Ten czynnik narodowościowy. na 
który u robotnika, przy jego ujęciu 
sprawy w nowoczesnych kategorjach, 
składa się kultura i język przede- 
wszystkiem, z góry niejako przesądza 
sprawę. jeżeli robotnik rozważa za- 
gadnienie Wileńszczyzny i swój stc- 
sunek, do tego lub innego kraju są- 
siedniego, jasną jest rzeczą, że kultura, 
co promieniuje na niego z Polski, 
potęgą swoją musi go podbijać i 
musi uwagę jego na sobie skupiać a 
wspólny język w najwyższym st9pniu 
wiązać. Czynnik gospodarczy w tym 
wypadku, trzeba powiedzieć sobie. jeśli 
chodzi o k1asę
robotniczą, wybitnie 
odgrywającym roI ę nie jest. dlatego. 
że życie go
podarcze u nas jest tak 
mało zróżniczkowane, iż wyraźnych 
wskazówek klasa robotnicza nie może 
z przesłanek gospodarczej natury za- 
czerpnąć. 
Natomiast klasa robotnicza waży 
sobie bardzo. rozglądając się na st,ony 
i przyglądając się tym perspeł--
ywom, 
jakie czekają ją w przyszłości, w po- 
łączeniu z tym lub innym krajem. 
Otóż Rosja niezależnie od tych 
wszystkich względów, o których mó- 
wimy w swoim wniosku. Rosja dla 
naszej klasy robotniczej. jeśli nawet 
patrzeć na dalszą metę. jeśli ujmować 
zagadnienie z perspektywy szerszej, 
jest stanowczo do odrzucenia. Bo 
Rosja w zrozumieniu naszego robot- 
nika. jest to kraj, który w przyszłości, - 


, 


. 


"
		

/Vilniana_034_04_110_0001.djvu

			VIII t 


, ó posiedzenie z dnia 1 4 lute
o 1922 r. 
.=.... --- - --- -- - 


VI't2 


... 


przypuszcać zcałą stanowczością neleży, 
będzie znacznie wsteczniejszy nawet od 
kraju naszego, a to ze względu na układ 
stosunków gospodarczych. Klasa robot- 
nicza,zwrócona w tamtą stronę, straciła- 
by na swoim rozmachu rozwojowym i ' 
musiałaby się ciągnąć w ogonie stosun- 
ków rosyjskich! Oczywiśde, ja tu nie 
mówię o uczuciowych momentach, 
jak tcż nie mówię o kulturalnych. 
językowych różnicach, w stosunku do 
Rosji, bo wszyscy mówią o tem i my 
powiedzieliśmy to w swoim wniosku. Ja 
chciałem tu podkreślić te specjalne 
cechy. te specjalne momenty, które u 
klasy robotniczej odgrywają rolę. 
Litwa, jak trafnie w tym względzie 
holszewicy powiedzieli. jestnkułackiem" 
państwem. jest to państwo zamożnego 
włościaństwa i perspektywy rozwojo- 
wej dla robotnika tam niema. Pod. 
tym względem mam śmiałość twierdzić,' 
że nietylko tak patrzy na tę sprawę 
polski robotnik, ale tak patrzy robot- 
nik całej Wileńszczyzny, tak patrzy 
też robotnik żydowski. Powiązanie się 
z Litwą Kowień
ką. bez szerszych 
horyzontów, bez szerszych i dalszych , 
powiązań, to znaczy zatrzymanie 
rozwoju i postępu klasy robotniczej. 
Polska natomiast bardzo wyraź- 
nie i bardzo szczęśliwie układa sto- 
sunki dla klasy robotniczej i ot. 
wiera jasne perspektywy i PoIska- 
kraj w wysokim stopniu uprzemy- 
słowiony. Polska - kraj, który po- 
siada klasę robotniczą bardzo po- 
ważnie zorganizowaną (zorganizowa- 
nych robotników w związkach klaso- 
wych zawodowych okola miljona). 
Organizacje polityczne też są bardzo 
poważne. Nic wiec dziwnego, że ro- 
botnik nasz tam widzi poważną 
ostoję dla siebie i pomyślne warunki 
dla swego rozwoju po drodze do 
zwalczania swoich wrogów klasowych, 
do zrzucenia jarzma kapitalistycznego. 
Bo jeżeli w Polsce w chwili obecnej, 
-- jak się ogólnie mówi w sferach 
lewicowych.-panuje reakcja. to robot- 
nik bardzo dobrze rozumie, że dziś 
historja pracuje dla niego i każdy 


. 


dzień jest wyłomem w tej reakcj i i każdy 
dzień to krok naprzód ku zwycięstwu 
klasy robotniczej. 
Te czynniki natury wewnętrznej, 
które się przełamują w umyśle robot- 
nika, z całą bezwzględnoś( ią skiero- 
wują go w stronę Polski i dlatego my 
powiadamy, że chcemy być składową 
częścią Rzeczypospolitej Polskiej, że 
chcemy się połączyć z Polską. 
Zewnętrzne-międzynarodowe czyn- 
niki były przez niektórych przedstawi. 
cieli prawicy. przemawiających w imie- 
niu Zespołu. niejako lekceważone. 
Mówiono nam: cóż stąd. że istnieją 
jakieś tam przepisy konferencji ha- 
skiej, czy jakiejś innej; my ciągle się 
oglądamy na jakieś traktaty i układy 
międzynarodowe. Nie oglądajmy się 
na te traktaty. na te układy; decydo- 
wać samym należy. i sprawa skoń- 
Clona. 


Takiego stanowiska nie możemy 
przyjąć. 
Klasa robotnicza, która. jak po- 
wiedziałem, ożywiona jest pragme- 
niem za wszelką cenę pokojowego 
rozwiązania losu Wileńszczyzny i u- 
stalenia życia gospodarczego. ta kla. 
sa robotnicza nie może iść tak dale- 
ko i musi się liczyć z konjun- 
kturami. jakie stwarza sytuacja mię- 
dzynarodowa. Nie jest żadnym sek- 
retem, że ta konjuktura dla Wi- 
leńszczyzny nie jest wciąż pomyśl- 
na, jest lepsza, niż była, ale nie 
jest wystarczająco pomyślna. Nie jest 
też żadnym sekretem, że państwa, któ- 
re zabierają w naszej sprawie głos, 
chcą widzieć u nas autonomje w ta- 
kim czy innym zakresie, prz
to my, 
powołani do rozważania wszystkich 
czynników, a więc i natury międzyna- 
rodowej, nie zaś do wypowiedzenia 
li tylko myśli, checi i pragnień naszej 
ludności, musimy to zadanie wypeł- 
nić i zdać sobie sprawę z tego, że, 
jeśli w tym ciężkim momencie stanie- 
my jeszcze wpoprzek tendencjom, któ- 
re są przemożne, to czy w ten spo-
		

/Vilniana_034_04_111_0001.djvu

			V!J't3 
. - 


6 posiedzenie z dnia 1" lute5!o t 922 r. 

--- .- .. - - - - . 


VI / l. 


sób osiągniemy pokój, czy też utrud- 
nimy pokojowe załatwienie sprawy. 
Klub nasz z tem w pewnym stopniu 
chce się liczyć, jakkolwiek zasadniczo 
najmniej mamy cht:ci liczenia się z 
przemożnymi. 
O wzgledach natury wewnętrznej, 
które przemawiają za autonomją Wi- 
leńszczyzny, szczegółowo rozwodzić 
się nie będę, gdyż rozumiem, że ta 
sprawa wejdzie na porządek dzienny 
w dalszym ciągu cysku
ji - przy o- 
mawianiu drugiej części rezolucji za- 
sadniczej. Jednak pokrótce wskażę. że 
jeśli wysunęliśmy autonomję, to nie 
dlatego, jak ktoś powiedział, że odesz- 
liśmy na uprzednio. przygotowaną. P	
			

/Vilniana_034_04_112_0001.djvu

			V 1/15_ 


6 t:>osi
dzenie z dnia 14 lutego 1922 r. 


VI/16 
--= 


.. 
politycznych .'rozwiązań sprawy, która 
ze zmianą warunków też może się 
zmieniać, tak samo dobrze całkowicie 
prysn
ć. Nie jest też tak, jak kolega 
Engiel powiedział, że autonomja, to 
jest etap federalizmu. My tego nie 
wiemy, czy to jest etap, czy nie; przy- 
.szłość to pokaże. Jeżeliśmy ja l w P. I- 
P. S. Litwy i Białorusi stan«:1i na 
gruncie programu federalistyczne- 
go, to z tych względów, o których 
mówiłem na wstt:pie, a wit:c nie prze- 
ważały tutaj czynniki natury gospo- 
spodarczej, narodowej, kulturalnej i jt:-' 
zykowej, lecz ożywiał nas przedew- 
5zystkiem duch pokoju i pragnienie 
tego pokoju po ciężkich latach woj- 
ny, które klasa robotnicza bardzo 
głe boko odczuła; szukaliśmy dróg po- 
kojowego rozwiązania sprawy i zda- 
wało nam się, że" federalistyczne roz- 
wiązanie sprawy najbardziej nas gwa- 
rantuje w tym sensie. 


II 
1 
Obecnie sytuacja się zmieniła. O. I 
becnie uważamy, że najbardziej poko- 
jowem rozwiązaniem sprawy jest po- i 
łączenie sle z Polską dlatego, żeśmy Ir 
 
się przekonali, że inaczej trzeba by- 
łoby długich lat szamotania się, któ- 
 
re niewiadomo, czyby do czego do- 
prowadziło. jeżeli się mówi o fedc- 
ralizmie, to przedewszystkiem trzeba J 
sobie zdać sprawę, jaka ciest podsta- 
wowa przesłanka u czystych federali- l 
stów, jak p. Mickiewicz. Tą przesłan- 
ką jest całość kraju. Zdaje mi się, że 
słusznie zupełnie kolega Engiel wczo- 
raj powiedział, że ta przesłanka kry- ł 
tyki nie wytrzymuje. Istotnie, jeśli 
chodzi o powiązanie Wileńszczyzny z 
Kowieńszczyzną, nie dają podstaw I' 
ku temu ani históryczne, ani narodo- 
 , I 
wościowe wzgledy, ani jezykowe, ani !I 
kulturalne; jest to sztucznie wykrojo- 
ny przez traktat litewsko-rosyjski ka- I I 
wał ziemi z terenu znacznie szersze- t 
go, jakim jest nasz kraj. Muszę' po. " 
wiedzieć p. Mickiewiczowi, który zło- 
żył deklarację bardzo pit:kną - na I 
mnie osobiście zrobiła ona wrażenie, 
 
jakie robi zwykle wrażenie rzecz, któ- 
ra jest ujęta w formę piękną i szla-' 
chetną, - jednak pod wpływem jego 


przemówienia, jego argumentacji. mój 
stosunek do tej deklaracji sie zmienił. 
Nasz klub nie to, żeby się czuł po- 
krzywdzonym słowami p. Mickiewi- 
cza, kiedy ten mówił, że autonomja 
jest kompromisem, który nikogo nie 
zadowoli i że prawica jest szczerą i 
uczciwą, gdyż otwarcie stawia tę kwe- 
stję; z czego wniosek należałoby zro- 
bić, że lewica jest nieuczciwą. Tylko, 
proszę Panów, pod tym wzgledem 
chcę się powołać. na dokument, na 
na
zą uchwałę jeszcze z grudnia 1920 
r., powziętą w parę miesięcy po za- 
jęciu kraju przez generała Żeligowskie. 
go, gdzie stwierdzając, że stoimy na 
gruncie programu federalistycznego, 
wyraźnie powiadamy (czyta): P. P. S. 
Litwy i Białorusi będzie dążyła do po- 
łączenia Ziemi Wileńskiej wraz z Wil- 
nem z Polską" z pewnemi zastrzeże- 
niami. 


Wówczas zastrzeżeń nie precyzo- 
waliśmy. W tej chwili precyzujemy je. 
jeżeliśmy z górą rok temu, w atmos' 
ferze całkowicie Innej, potrafili oświad- 
czyć zupełnie'wyraźnie, nazwać rzecz po 
imieniu, to nie można nam robić za- 
rzutu, że idziemy na kompromis, tem- 
bardziej zarzutu jakiegoś nieuczciwe- 
go kompromisu. 


Jak powiedziałem, rezolucja, za- 
proponowana 
rzez p. Mickiewicza,- 
bardzo ładnie ujęta, ale muszę tu dot- 
knąć demokratyczne sumienie p. Mic- 
kiewicza i powie';zieć, że jego argu. 
mentacja na mnie robi wrażenie argu. 
mentacji, pochodzącej nie od Stron- 
nictwa Ludowego, ale od szlachty. 
Takim językiem szlachta swego .czasu 
przemawiała. Wolnogć, humanizm, 
braterstwo, to są piękne słowa, ale 
treści społecznej nic mają. Nowoczes- 
ne społeczeństwo, jakiem już my jes- 
teśmy, myśli w j,1I1ych kategorjach. 
Przechodzę teraz do zaproponowa- 
nych formuł. 
ie będę się na nich 
zatrzymywał szczegółowiej, bo już 
tow. Zasztowt to zrobił, poza tem przy- 
puszczam, że w tej kwestji zabierze- 
my jeszcze głos. Chcę tu przypom- 
nieć tylko, że nasza formuła składa
		

/Vilniana_034_04_113_0001.djvu

			VI/18 


VUt7 



 y _osie 9ze
li
__


ł! a _1...4 lu t

o t 922 r. 


się z dwóch czc:ści: pierwsza, którą zło. 
żyliśmy już, jako pierwszy wniosek, 
druga wykonawcza. \V tej drugiej czę- 
ści mówimy o tem, że ma być wy- 
_ brana przez Sejm delegacja, która ma 
się udać do Warszawy, tam ma być 
spi:;any układ i zatwierdzony przez 

ejm Wileński. 
Jeżeli tak stawiamy kwestję, to ro- 
bimy to znowuż 
w zrozumieniu gIr:- 
bokiem naszego obowiązku i w zrozu- 
mieniu głębokiem sytuacji ogólnej. 
Chodz
 o drogę i 
posób. Nam się 
zdaje, że nie wystarczy powiedzieć, 
że chcemy do Polski, a tam \':toś za- 
decyduje o tem, jak to l11a być zro- 
bione. Nasza uchwała musi być ujęta . 
w formę aktu prawno. państwowego, 
jako wyrazu dwustronnego. paktu. 
Chodzi nam o to, żeby ten akt stał 
się jednym z aktów międzynarodo- 
wych, bo wszal<, znowuż JJowiadam, 
nie jest rzeczą nieznaną, iż dotych. 
czas Wileńszczyzna traktowana jest, 
jako znajdująca się pod rządami oku- 
pacyjnymi. Tak zachodnia Europa 
myśli. Nasze uczucia to oburza w naj- 
wyższym stopniu, ale ona z tego pun- 
ktu widzenia tę sprawę ujmuje, jest 
to specyficzne ujęcie sprawy, o któ- 
 
rem przyszli historycy prawa między. II 
narodowego bedą dużo myśleli i du- 
żo tonów pisali, ale dziś tak jest. 
Więc nie wystarczy tu powoływanie 
się na historję, bo historyczne ma. 
terjały z punktu. widzenia prawa mię' 
dzynarodowego nie są wi.żkie i ujaw- 
niona wola ludności może też nie 
wystarczyć. 
Chodzi o to, aby stworzyć jeszcze 
fdkt dokonany w postaci dwustron- 
nego aktu prawno-państwowego. A 
jeżełi tak, to musimy być przeciw 
formule, którą proponuje większość: JI 
Pomijając argumentację jej, naszem 
zdaniem, nie trafiającą w sedno rze- 
czy,-formuła ta grzeszy z natury jako 
formuła kompromisowa, niejasnośCią 
i wielomównością. Zupełnie słusznie 
mówił p. Raczkowski, iż wystarczyło- 
by powiedzieć, że Wileńszczyzna wcho- 
dzi w skład Rzeczypospolitej Polskiej 


i kropka. Jednak tu się zaczyna mó- 
wić o całym szeregu rzeczy niepo. 
trzebnych. 
W szczególności meJasny jest 
punkt 7, który wzywa Sejm Ustawo- 
dawczy i rząd Rzeczypospolitej Pol- 
skiej do natychmiastowego wykony- 
wania praw i obowiązków, wypływa- 
jących z tytułu zwierzchności Rzeczy- 
pospolitej nad Ziemią Wileńską. Ze 
stano.Niska naszego jest to niekon- 
sekwencjo, bo konstrukcja nie jest 
zachowana: skoro ma' być zawarty 
układ, to przed jego zawarciem nie 
można wzywać rządu polskiego do 
natychmiastowego wykonywania praw 
i obowiązków u nas. Na dowód te. 
go, jak niejasną jest ta formuła, po- 
wołam się na komentowanie słów: 
"bez warunków i zastrzeżeń" przez ' 
dwa obozy. Zespół powiada: .bez 
warunków i zastrzeżeń", to znaczy 
chcemy włączenia do Polski na ogól- 
nych zasadach, autonomji nie chce- 
m
 Rady Ludowe powiadają: "bez za- 
strzeżeń i warunków.-to znaczy, że 
. my, idąc do Polski, Polsce nie stawia- 
my żadnych warunków, ani zastrze- 
żeń; wniosek. że gdyby PoIska po- 
wiedziała: federujcie s:ę z nami, to 
Rady nicby przeciwko temu nie mia- 
ły. Zwracam uwagę, jak niejasną jest 
ta formuła, by wykazać, że my uwa. 
żarny ją i z tego powodu za niemoż- 
liwą dla nas do przyjęcia. (Oklaski). 
Marszałek. 
Głos ma p. Staniewicz. 


P. Staniewi<:z. 
Wysoki Sejmie! Niedaleka jest 
chwila, gdy Sejm, zapominając o spo- 
rach i waśniach partyjnych, przystąpi 
do wykonania swego zadania i jed- 
nogłośnie oświadczy, że Ziemia Wi- 
leńska jest polska j tylko do Polski 
należeć pragnie. Niedaleka jest chwi- 
la, na którą czekaliśmy tyle la t, chwi- 
la, która będzie niezmiernie dla nas 
radosna. Jeden tylko cień pada na tę 
chwilę, cień, iż uchwałą tą odgradza-
		

/Vilniana_034_04_114_0001.djvu

			VI/19 . 
--- . .- 


ł 


6 p osiedzenie z 14 _ dnia lutef,!o_J 
 22 r. 


my się wałem granicznym od braci 
naszych w Kowieńszczyznie, których 
ćwierć mi1jona pozostaje poza grani- 
cami Państwa Polskiego. Cień pada 
i z tego powodu, że uświadamiamy 
sobie, iż odgradzamy się od narodu 
litewskiego, z którym to narodem oj- 
cowie i dziadowie nasi żyli w zgodzie 
przez kilka wieków. I chcę podkreś- 
lić, iż to odgrodzenie od ludu Ko- 
wieńskiego jest dla nas ciężkie. Za- 
znaczam, że dziś zatraciło się poczu- 
cie, że lud kowieński i sfery kierow. 
nicze, które ludem tym rządzą, to nie 
jest jedno i to samo. Przypominam Pa- 
nom, że nie tak dawno temu lud li- 
tewsk' na dalekiej Żmudzi, wówczas, 
gdy w Polsce chłop całkiem obojętnie 
odnosił się do powstania, gdy w Zie- 
mi Wileńskiej tylko szlachta i mło- 
dzież rzemieślnicza szła do powstań- 
czych partji, tam, w Kowieńszczyźnie, 
ten lud, nie umiejący częstokroć mó- 
wić po polsku, walczył za wolność 
wspólnej Ojc.:zyzny. Chcę teraz wró. 
cić do czasów obecnych, bliższy,h. 
Czy nie uderzyło Panów to, że pomi- 
mo tej strasznej agitacji, którą dzi- 
siaj rząd:kowieński rozta(;za, że po
 
mimo .agitacji wrogich nam Niemiec 
i Moskwy, która mogłaby zatruć du- 
sze ludu litewskiego, jednak lud ten 
nie dał się sprowokować do żadnych 
wrogich czynów w stosunku do swych 
braci Polaków. Twierdzę, że te wszy- 
stkie krzywdy, które się działy lud- 
ności polskiej w Ziemi KO\\!,ieńskiej, 
nie od ludu litewskiego pochodzą, 
lecz sprowokowane są przez wysłano 
ników i najmitów rządu niemieckiego 
i bolszewickiego. (Oklaski). 
Opowiadano mi niedawno, iż przed 
plakatem agitacyjnym, który wzywał 
do rzezi Polaków w Kownie, stało 
kilku włościan Litwinów i po prze- 
czytaniu tej odezwy, każdy splunął 
i poszedł swoją dro2ą. To jest stosu. 
nek ludu litewskiego do Polaków 
i sprawy polskiej. Otóż, jeżeli jednak 
inteligencja litewska, te sfery kierowo' 
nicze, odbiegły tak daleko w swej nie- 
nawiści od ludu litewskiego, to jas- 
nem jest, że dokonał tego nasz wróg, 


VI / 20 


że dokonał tego rząd rosyjski, który, 
gdy zobaczył, że lud litewski idzie 
z ludem polskim, dołożył wszelkich 
starań, aby tę kulturę litewską oder- 
wać od kultury polskiej. W tym celu 
powstały gimnazja w Marjampolu, po. 
wstały stypendja na uniwersytetach 
w Petersburgu i Moskwie, by kształcić 
całe pokolenia, wrogie Polsce. Dzisiaj 
rządzą one w Kownie. 
Idźmy dalej. A wroga idea państwa 
litewskiego, przez kogo stworzona zo- 
stał-a? Czy przez Litwinów? Nie. Dziś 
wiemy dobrze z pamiętników niemiec- 
kiego boga wojny Ludendorfa, jaka 
jest jej geneza. Przypominamy, że 
A w roku 1916 była chwila, gdy Niemcy 
uświadomiły sobie, że, aby wojna 
mogła być przez nich wygrana, po- 
trzeba im kilka nowych dywizji i wów- 
czas, poznawszy bohaterstwo Legjonów 
Polskich, starali się wyzyskać entuzjazm 
Polaków dla swego zwycięstwa, bo 
przy tern zwy<;ięstwie Niemiec, Polska 
nie byłaby dla nich straszna. W tym ' 
celu Niemcy ogłosiły niepodległość 
Polski. Ale tutaj zdrowy instynkt po- 
lityczny Polski oparł się temu: prze- 
ciwko udziałowi legjonów wystąpił 
Naczelnik Państwa - Józef Piłsudski, 
jak również i jego przeciwnicy poli- 
tyczni, którzy się skupili po tamtej 
stronie kordon.u; zaczęli oni dokładać 
wszelkich starań przeciwko tworzeniu 
takiego wojska po:skiego. W ten spo- 
sób rachuby Niemców zawiodły, akt 
jednak 5 go listopada nie mógł być 
przekreślony. Powstała wówczas myśl 
utworzenia Państwa Litewskiego, prze- 
ciwko Polsce skierowanego. To nie 
jest rzeczą przypadku, że w parę mie- 
si
cy potem, kiedy Niemców zawiodły 
nadzieje na pomoc polską, utworzono 
"VerwaItung Litauen", które stało się 
zaczątkiem Państwa Litewskiego. 
Zdaje mi się jednak, że zarówno, 
jak ta wroga dziś inteligencja litew- 
ska, tak i to wrogie Państwo Litew- 
skie, niezasilane zzewnątrz, utraci 
kiedyś swą nienawiść do Polski i po- 
zostanie tylko ten lud litewski, który 
odnajd?:ie wspóln¥ język porozumie-
		

/Vilniana_034_04_115_0001.djvu

			VI/21 


---=- - 


6 posiedzenie z dnia 14 lutejlo 1922 r. 
----- . 
.. - -- 


VI/U 
,
 


nia z naszym ludem polskim. Mówię 
to dlatego, by odpowiedzieć tym Pa- 
nom Posłom z prawicy, którzy twier- 
dzili, że obóz, do którego mam za- 
szczyt należeć, stara się za cenę Wil. 
na znaleźć pojednanie z Kownem. I 
Nie, my Wilna oddać nie chcemy, 
tylko my nie chcemy się tak po- 
śpiesznie odgraniczać od tych, którzy 
jeszcze tak niedawno wolność swoją 
w naszej widzieli wolności. 
Z tej trybuny padły i inne słowa, ' 
że skoro do pojednania nie doszło, 
to wina to naszej dyplomacji. Chciał- 
bym stwierdzić, że jeżeli do porozu." 
mienia nie doszłó, to wina to nie 
naszej dyplomacji i wina nie myśli 
politycznej polskiej, ale wina jest 

dzieindziei. Jednak może naszą winą 
jest to, że myśl polityczna polska 
i dyplomacja polska stale były bar- 
dziej ustępliwe, niż opinja publiczna, 
niż lud pol5ki. (Głosy: Słusz
ie). 
Jeżeli dziś mamy sprawę Wileń- 
ską, to w znacznym stopniu wynika 
to stąd, że dyplomacja polska i myśl 
polityczna polska stale więcej ustępstw 
czyniły, niż potem narpd mógł do- 
trzymać. Czyn generała Zeligowskiego, 
czyż nie jest wybitnym tego dowo- 
dem? Gdyby dyplomacja polska, gdy- 
by Sapieha był mniej ustępliwy, gdy- 
by układ w Suwałkach nie był za- 
warty, a wojska polskie poszły wy- 
zwalać Wilno, to możeby więcej 
mówiono w Europie o impcrjalizmie 
polskim, ale nie ciskanoby nam słów 
oburzenia, że zawieramy układy po 
to, by je nazajutrz deptać. (Głosy: 
Słusznie). Chcę udowodnić fakt że 
myśl polftyczn
 p.olska stale byia w 
stosunku do LItwinów ustępliwa. 
Przypomnę czasy przedwojenlie, 
kiedy ruch litewski powstał, a inteli- 
gencja polska odnosiła się "do niego 
przychylnie. Jeżeli walka się rozpo- 
czynała. to nie była ona zorganizo- 
wana świadomie przez inteligencję 
polską, ale powstawała samorzutnie 
na wsi, po kościołach, gdzie lud bro- 
nił swych zagrożonych praw. Przy- 
pomnę Panom, że kiedy przyjechał 


ksiądz biskup Michalkiewicz i chciał 
zaprowadzić ład w stosunkach ko- 
ścielnych i poszedł w ustępstwach-za 
daleko, to lud polski pierwszy cisnął 
zarzut, że zdradza sprawę polską. 
Idźmy dalej w czasy wojenne: gdy 
woiska rosyjskie ustąpiły, powstał 
w Wilnie Komitet Obywatelski, do' 
którego weszło po trzech przedstawi- 
cieli od każdej narodowości, Polaków. 
Litwinów i Białorusinów. Zdawało 
, się, że było to największem ustęp- 
stwem, na jakie myśl polityczna poI- 
ska mogła się zdobyć. Nie wystarczyło 
to jednak Litwinom; odwołali z Ko- 
mitetu swych przedstawicieli, by zało- 
żyć Litewskie Towarzystwo Pomocy 
dla Ofiar Wojny, które stało się za- 
czątkiem rządu litewskiego. Nastepnie 
dołożyli w
elkich starań wobec władz 
okupacyjnych niemieckich, by wogóle 
cały Komitet Obywatelski rozbić. A 
dalej, f:!dy podczas okupacji niemiec- 
kiej myśl polityczna polska szukała 
punktu wyjścia do porozumienia z na- 
rodem litewskim i kiedy Komitet Pol- 
ski, k
órego przedstawiciele tutaj wśród 
Panów siedzą, uchwalił słynną rezo- 
lucję do Kanclerza Rzeszy Niemiec- 
kiej,w której domaga się wspólnEgo 
pOlsko.litewskiego państwa, na pod- 
stawie samodzielności części składo. 
wych, to czyż nie było to wyciągnię- 
ciem ręki do zgody, do pojednania 
z bratnim narodem litewskim? _Jaką 
odpowiedź na to otrzymaliśmy? Bu- 
dowę narodowego Państwa litew- 
skiego, konwencją połączonego z Pań- 
stwem Niemieckiem, które nie uznawało 
narodowości polskiej, a które Pola- 
ków wileńskich nazywało Litwinami, 
m6wiącymi po polsku. 
Nie chcę mnożyć przykładów: Nie 
. będę mówił o tym momencie, kiedy 
trzeba było w 1918 roku bronić Ziemi 
Wileńskiej od nawały bolszewickiej. 
Wtedy nie znalazł się ani jeden 
 żoł- 
nierz litewski, tylko młodzież polska, 
uzbrojona w karabiny.. zakupione za 
wdowi grosz, stawiła czoło hordom 
bolszewickim. 


Weimy rok 1919. W Wilnie sie.
		

/Vilniana_034_04_116_0001.djvu

			Vlj24 


VI/23 


6 posiedzenic z dnia 14 lute/.!0 1922 r. 
=_.=:
- 
= - -==-

 


dzieli bolszewicy i Litwini nie wysłE:- 
powali przeciwko nim. Bolszewicy 
wzmacniali się i przygotowywali dal. 
sze najście na Europę. Przypomnimy 
sobie sytuację, w jakiej to się działo. 
Na w
chodzie szalał bolszewizm. 
W Budapeszcie panował Bela Kun, 
- w Berlinie-Spartakowcy. na ulicach 
jego lała się krew. Polska była jedyn:J 
ostoją na wschodzie, o którą ude- 
rzały fale rewolucji; gdyby Polska się 
nie ostała, to czerwonI! f
la rosyjska 
połączyłaby się z czerwoną falą uie' 
miecką i kto wie. czy nie poszł..by 
dalej na zachód, nad Ren i czy nie 
byłyby zmarnowane owoce zwycięstw 
na polach Szampanji. Jeżeli to się nie 
stało. zawdzięczamy Naczelnikowi Pań- 
stwa, który potrafił mierzyć sny na 
zamiary. a nie zamiary na siły, rzu- 
cił się na Wilno i uwolnił od nawały 
bolszewickiej nietylko - Wilno, alc 
i I(owno, bo gdyby Wilno nie było 
oswobodzone. to i niepodległość li.. 
tewska stałaby się iluzoryczną i prę- 
dzej. czy później. I(owno podzieliłoby 
losy niewoH. 


Idziemy dalej. Nie będę wchodził 
w to. czy słuszna jest, czy nie. odezwa 
Naczelnika Państwa. W mojem rozu. 
mieniu jest to akt mądrości politycz- 
nej. jednak jest ona stwierdzeniem. 
że zaraz po wyzwoleniu Wilna Rząd 
Polski wycią
nął rękę do zgody z 
litwinami. Czy przyjęto tę rękę? 
Zawsze ją odtrącano. Gdy w jesieni 
1919 r. bandy bermontowskie nisz- 
czyły ziemię litewską ogniem i mie- 
czem. gdy litwini stawiali tym bandom I' 
czoło. cóź było dla Polski łatwiejszego, 
jak pójść wtedy na Kowno. narzucić I 
litwie swe panowanie i urządzić pań- 
stwowość litewską? Widzimy jednak, I 
że w tej przełomowej dla litwy chwili, 
delegat Rządu Polskiego - Skrzyński, 
składa deklarację w imieniu Naczel- 
nika Państwa. w ktf>rej oświadcza. że 
Polska nie skorzysta z nieszczE:ść i 
nie uderzy na LJtwę. 
Cóz Polska otrzymała niespełna 
w rok potem, w lipcu 1920 r.. kiedy 
uzbrojone hordy bolszewicklerluszyły 


na Polskę? Wówczas Litwini łączą 
się z bolszewikami przeciwko nam i 
przepuszczają bolszewików na tyły 
nasze. Nowy' pretel	
			

/Vilniana_034_04_117_0001.djvu

			VI/26 


YI/
 S 


6 posiedzenie z dnia 14 lutego 1922 t. 


, 


i ten projekt, w którym tylko cień 
autonomji pozostuje dla Wileńszczyzny 
w łonie narodowego Państwa Litew- 
skiego, jednak i ten projekt .odrzucili 
w zaślepieniu przywódcy litewscy. 
Tego już za dużo, to otwiera oczy 
Lidze Narodów i dzięki opinji pub- 
licznej wywiera nacisk na jcj czynniki ' 
miarodajne i zmusza ją do wycofania 
się ze sporu polsko .litewskiego. 
Czy po tem wszystkiem poseł Mi- I 
ckiewicz będzie jeslcze twierdził, że 
dyp!omacja polska zawiniła, że spra- 
wiła, że to porozumienie nie doszło 
do skutku? Ja wiem, ie p. Mickiewicz 
mówi, że dzialy się duże nadużycia 
podczas rządu Zarządu Cywilnego Ziem 
Wschodnich, że działy tu rzeczy nie. 
sprawidliwe względem Litwinów. Ja I, 
wiem, że działy i dzieją się różne rzeczy, łl 
nad któremi p. Mickiewicz i ja bole- 
jemy, ale jeżeli porównamy cierpienia 
Litwinów u nas z tern-, co wycierpieli 
!1a
i br
cia w Litwie Kowieńskiej (głosy: 
I cierpią), te losy tych Litwinów wy- 
dają się godnymi pozazdroszczenia. 
Proszę Wy
o
go Sejmu, Klub, I 
w imieniu którego mam zaszczyt prze- 
mawiać, spotkał się z zarzutem, że, 
wystąpił z hasłem wcielenia po to, 
by zjednać masy. Nie, myśmy przy- 
stąpili do realizacji tego programu, 
na którego sztandarze napisane było 
przed paru laty, że skoro do porozu- 
mienia z Litwinami nie dojdziemy, wcie- 
limy co jest polskiego, do Polski. I dla- 
tego, że chcemy należeć do Polski, nie 
chcjel
śmy stawiać żadnych warunków w 
nasz
} d
klaracji i dlatego nic o auto. 
n
m

 me mówiliśmy 1Uówczas, kiedy 
m,ehsmy zaszczyt przed kilku dniami 
odczytać ją Wysokiemu Sejmu. 
Ale dziś, z chwilą, kiedy stajemy się 
nierozerwalną, integralną cześcią Pań- 
stwa Polskiego, możemy zastanowić się 
tutaj w tym gronie wybranców ludu 
i zapytać, czego chcemy, bo ci, którzy 
pojadą do Warszawy i będą" tam re- 
prezentowali wolę ludu Ziemi Wileń- 
skiej, muszą powiedzieć, czego 'ta lu- 
dność pragnie. Tu możemy pl zystąpić 


do omówienia sprawy szerokiego sa- 
morządu, czy, jak panowie chcecie. 
autonomji, bo dla -nas autonomja nie 
jest pozycją, na którą my odchodzimy, 
na której chcemy ratować zbankruto- 
wane hasło federalizmu. Nie, dla nas 
ta autonomja jest szerok.im samorzą- 
dem, który pozwoli, że życie polskie 
takim potężnym płomieniem wybuchnie 
w Wilnie, iż stanie się siłą atrakcyjną 
dla sąsiednich narodów. Nie chcemy 
autonomji politycznej, która jest za- 
przeczeniem połączenia i włączenia 
Ziemi Wileńskiej do Polski, ale chcemy, 
by w zarządzie jej były uwzględnione 
jej odrębne warunki. Panowie tu wczo- 
raj mówili o centralizmie i decentra- 
lizmie. Panowie mówili, że Polska, aby 
być silną,musi być centralistyczną. (Gło- 
sy: Nie, broń Boże!) Pomiędzy bardzo 
szerokim samorządem i autonomją 
niema zasadniczej różnicy. (Głosy: 
jest zasadnicza). Panowie zapominają, 
że przed wojną mieliśmy doskonały 
przykład. że niezawsze centralizm pro- 
wadzi do siły, a decentralizm do sła- 
bości. Przecież Rosja była centrali- 
styczna, przecież jedną wolą rządziło 
się od wschodnich brzegów. aż po 
szare nurty Bałtyku i od morza Bia- 
łego po morze Czarne, i czyż ta Rosja 
była silna? Wystarczyło jednego ude- 
rzenia, jednej zawieruchy dziejowej, by 
ta Rosja się rozpadła, bo stała ona na 
'. glinianych nogach (Głosy: A Austrja?) 
A obok istniało państwo niemieckie, 
które było właściwie związkiem państw, 
które były na .zasadach decentralisty- 
cznych zbudowane, a jednak to pań- 
stwQ w wojnie wykazało taką siłę, 
taką nadzwyczajną spójnię, że potrafiło 
całej koalicji stawić czoło w przeciągu 
kilku lat. To państwo przecież, pomimo 
swej dt.centralizacji, zdobyło się na 
hymn narodu, w którym każde z tych 
państw wołało: Niemcy, Niemcy ponad 
wszystko (Głos: A jaka była właści- 
wość Reichstagu niemieckiego, niech 
Pan powie). Otóż chciałem tylko to 
powiedzieć. że niezawsze centralim pro- 
wadzi do siły, niezawsze decentralizm 
prowadzi do s:abości. (Oklaski na le- 
wicy). 
Ale po co mamy mówić o teraż-
		

/Vilniana_034_04_118_0001.djvu

			VI/27 


_ VłL?_
, _ 


6 posledzel1
e z dni a _ t 4 J
t

o_1
2? !. 


niejszości, sięgnijmy okiem w prze- 
szłość. Kiedy' ta Ziemia Wileńska zdo- 
była się na największą polskość, kiedy 
ta pOlSkOŚĆ święciła największy tryumf, 
czy wtedy, gdy była ona częścią Pol- 
ski, czy też wówczas, gdy skutkiem 
okrutnych losów od Polski oderwana 
została i stała się ośrodkiem życia 
kulturalnego dla ziem litewsko. biało- 
ruskich, a kiedy to, na początku dzie- 
więtnastego wieku. o tej ziemi Wileń- 
skiej, jak mówił Mickiewicz w Dzia- 
dach, w Warszawie wiedziano więcej, 
niż o Chinach. 
Wówczas w tem Wilnie wytworzyła 
sie ta cudowna legenda, która była 
źródłem siły dla całego narodu, która 
pozwoliła mu przetrwać stuletnią nie- 
wolę i doprowadziła do zmartwych- 
wstania Polski. Tego tylko chcemy 
i teraz. Nie chcemy, by Wilno stało 
się jakiemś miastem prowincjonalnem, 
lecz pragniemy, żeby w Wilnie rozpa- . 
lono znowu ten nieśmiertelny znicz 
kultury polskiej, któryby, promienując 
na ościenne narody, Litwę i Łotwę, 
nie drogą gwałtu i podboju, lecz drogą 
atrakcji i przejęcia się kulturą polską, 
wciągnął je w orbitę państwowości 
polskiej, a wówczas Rzeczpospolita 
Polska wskrzesiłaby najdroższv nam, 
nieśmiertelny ideał Jagielloński. 



 


Marszałek. 
Głos ma p. Brzostowski. 
P. Brzostowski. . 
Panowie Przedstawiciele Ziemi Wi- 
leńskiej, (wrzawa na tewicy) zaraz, 
zaraz. Panowie Posłowie i Panowie 
Przedstawiciele Ziemi Wileńskiej! (We- 
sołość). Chciałbym przedewszystkiem 
zaznaczyć jedno: drugi dzień dysku- 
sji, którą tutaj na plenum mamy i 
drugi tydzień posiedzeń komisyjnych, 
które nas zaabsorbowały dla ustale. 
nia podstaw właściwych i warunków, 
na których Ziemia Wileńska może 
być z Polską złączona, nasuwa wnio.. 
sek, że ta dyskusja mogłaby być 
znakomicie uproszczona i mogłaby 
się zakończyć dosyć dawno, w dru- 


gim lub w trzecim dniu zwołania Sej- 
mu, gdyby między stronami była jas- 
na podstawa tej dyskusji dwutygod- 
niowej. Bo powiedźmy sobie otwar- 
cie, że właściwie i my, i Panowie z 
lewicy i z Rad Ludowych, właściwie 
się spieramy nie o rzecz samą, ale 
dookoh tej rzeczy idzie ten spór. 
Otóż zdaje mi się z tego tytułu, że 
niema jasnej podsta\\y dyskusyjnej. 
Na to, by ta dyskusja miała jas- 
ną podsta.wę, powinniśmy przede- 
wszystkiem sami w stosunku do 
siebie wyrażać się absolutnie szcze- 
rze. Szczerość jest niezbędna tam, 
gdzie mówią ze sobą obywatele, to 
znaczy, tam, gdzie nie mówią ze sobą 
strony, ale mówią obywatele o spra- 
wach, ich wspólny kraj obchodzą- 
cych. Otóż, gdybyśmy byli absolutnie 
szczerzy, to mielibyśmy dyskusję ułat- 
wioną. Po drugie muśi być jasny i 
teren, na którym ta dyskusja się od- 
bywa. Bo my właściwie dotychczas 
nie wiemy, gdzie my jesteśmy. Jedni 
są tego zdania, że jesteśmy w Zgro- 
madzeniu Orzekającem, gdy drudzy 
są tego zdania, że jesteśmy w Sejmie 
Ustawodawczym. ;;prawa ta_ jest wi- 
docznie tak bolącą, że kiedy do tej 
sprawy (w stronę lewicy) powiemy 
nPanowie Przedstawiciele", to się .ob- 
rażają, a kiedy do tej strony (w stro- 
nę prawicy) powiemy: . Panowie Po- 
słowie", to i tu się obrażają. (Weso- 
łość). (Głos: ale wszyscy są zadowo- 
leni). Pan Chomiński mówi, że wszyscy 
są zadow
leni. Oczywiście, że jestem 
zadowolony, o ile jako poseł repre- 
zentuję tę ludność Wileńszczyzny, ale 
nie w znaczeniu całości tych kom pen- 
tencji, które iedni z nas dru2im chce- 
my narzucić. Gdybyśmy wogóle mieli 
w tej sprawie jasne podstawy, to za- 
danie byłoby co do dyskusji upro- 
szczone. Starajmy się brać zawsze 
rzecz każdą ze strony bardzo prostej, 
choć to się niezawsze udaje, bo to 
jest wogóle trudno, a w rzeczach 
wielkich jest najtrudniej mówić w spo- 
sób prosty. jednak w sposób prosty 
chciałbym przytoczyć kilka wstępnych 
argumentów i udowodnić, że nie jes- 
teśmy Sejmem Ustawodawczym. Będę 


,
		

/Vilniana_034_04_119_0001.djvu

			Vti21.) 


6 p
siedlenic_
 ",dnia 14
e
Q. 1922 r. 


mowił to nie dlatego, by powtarzać I 
to. co mówili już jedni drugim przez 
dwa tydodnie. ale pomówię o tym I 
Sejmie trochę, a potem przejdę do 1- 
rzeczy samej i nie będę się powo - I 
ływał na argumenty polemiczne, ale I 
na cyfry. Otót czy my jesteśmy 
Zgromadzeniem Orzekającem, czy 
Sejmem Ustawodawczym,
.. to mnie I 
nie tyle obchodzi. jak obchodzi mnie 
to. skąd doszliśmy do tego. że tutaj 
jesteśmy. 
Cofnijmy się trochę wstecz. Mógł- 
bym przytoczyć. począwszy od t 917 r.. I 
cały szereg oświadczeń i aktów na. 
szej dyplomacji, która w dobry, czy 
w zły sposób, ale w pewnym okre- 
ślonym kierunku posuwała naszą spra- 
wę. W r. 1917 został Ba\fourowi 
przedłożony przez nasze zastępstwo 
w Paryżu urzędowy dokument w spra- I 
wie polskiej. Dokument terr złożony 
był w czasie. kiedy zastępstwo nasze 
w Paryżu mówiło głównie o tem. co 
to ma być ta Polska. Wtedy mówio- 
no, że ta Polska. ażeby miała pewną 
racif: istnienia z punktu widzenia rWę- 
dzynarodowego, musi być dostatec
ie 
silną, musi mieć takie granice, aby te 
granice były dostatecznie zagwaran- 
tO\\lane i o tyle silną, aby ta Polska 
mogła prowadzić niezależną i samo- 
dzielną politykę zagraniczną. Z tego 
tytułu wychodząc. autQrowie memor- 
jału z roku 1917 O kwestji naszych 
granic wschodnich powiedzieli prze- 
dewszystkiem jedno: wobec tego. że 
Polska musi odpowiadać tym kwali- 
fikacjom, musi ona mieć ziemie 
wschodnie i oświadczyli wówczas, że 
ziemie wschodnie, które muszą być 
z Polską złączone, obejmować winny 
część Wołynia od południa, część 
Mińszczyzny. po\\-iaty: Grodzieński,- 
Wileński, ziemif: Ko\\ ieńską i skra- 
wek Prus Wschodnich. Ale już wów- 
czas zaznaczyli. że nasz tytuł do tych 
ziem nie może wypływać z argumen- 
tów statystyki etnograficznej. Bo nasi 
zastępcy rozporządzali wówczas fatal- 
ną statystyką rosyjską, która wykazy- 
wała. że tutaj naprzykład w tym na- 
szym kraju ludność poiska wynosi 20, 


YI/
 P 


maximum 35%. Ta zła statystyka by- 
ła tym watnym minusem. który nam 
później psuł całą robotę. Słusznie, 
czy niesłusznie, ale zmuszeni byliśmy. 
wspominając o statystyce, odwołać 
się do statystyki złej. 
Następny memorjał. złożony w 
1918 r. Wilsonowi, już sprawę stawia 
nieco szczegółowiej, gdyż mówi, jak 
chcemy ustalić nasz stosunek do lit- 
wy etnograficznej i że terytorjum z 
większością, mówiącą po litewsku, a 
mianowicie północno zachodni pas 
Ziemi Wileńskiej, Ziemia Kowieńska, 
północ gub. Suwalskiej i część Prus 
Wschodnich stanowić muszą. jako 
kompleks, który etnograficznie jest 
zamieszkały przez ludność litewską, 
kraj odrę
ny. związany autonomicz- 
nie z Polską, że my, jako Polacy, 
chcemy widzieć istnienie tej odręb- 
nej państwowości, ale nie widzimy. 
aby sif: ona mogła samodzielnie utrzy- 
mać z tytułu swoich słabych sił wew- 
nętrznych i gospodarczych, położenia 
geograficznego i t. d. 
Następnie - trzecie oświadczenie 
naszej dyplomacji, mianowicie me- 
morjał. złożony Cambonowi w 1919 r.. 
proponował, aby stosunek nasz do 
etnograficznej Litwy był postanowio- 
ny w granicach unji realnej. szero- 
kiej autonomji. Słowem-coraz bliżej 
określaliśmy nasz stosunek do lit- 
wy, wychodząc w argumentowaniu z . 
tytułu roli. którą Polska z Litwą ma- 
ją w Europie odegrać. Otóż z chwi- 
lą, kiedy przyszedł traktat wersalski. 
- 
wówczas nowych argumentów nie by- 
ło i wówczas traktat wersalski orzekł, 
że Polska nie ma etnograficznych 
argumentów do uzyskania naszych 
ziem wschodnich, że wif:c w każdym 
razie ta sprawa będzie musiała być 
przez mocarstwa stowarzyszone i 
sprzymierzone załatwiona wówczas. 
kiedy stosunki w Rosji powrócą do 
takiego s!anu, że rząd rosyjski be- 
dzie mógł być uznany, i po usta- 
leniu woli naszej ludności. Z te- 
go tytułu sprawa została odłożona, a 
decyzja zastrzetona tym mocarstwom.
		

/Vilniana_034_04_120_0001.djvu

			--
 
! 


6 posiedzenic_ z dnia 14 lutego 1922 r. 
_ _ _ - 
 II::;:::: _ _ -= -.---- 


VI/32 



-- 


Ten moment był dla nas najniebez- 
pieczniejszy i, mojem zdaQiem. poli- 
tyk polski, któryby mógł wówczas 
szczegółowo przewidzieć, jak wypad- 
ki;dalej pójdą, przewidziałby, że albo 
w Wilnie osiądzie nasze Zgrom adze- . I 
nie Orzekające, albo też Wilno bę- 
dzie należało do Litwy lub Rosji, a 
nie do Polski. 


- 


Po orzeczeniu wersalskiem pozo- 
stawało Polsce albo czekać,' aż Rosja 
odnowi się, aż tam przyjdzie nowy 
rząd, albo też nie liczyć się z Trak- 
tatem Wersalskim i działać tak, jak 
nasze aspiracje tego wymagały, albo 
też uwzględnić ten stan rzeczy i sta- 
nąć na gruncie poznania naszej woli. 
Kiedy zajęliśmy Wilno w r. 1919, to 
wówczas tytuł międzynarodowy do 
zajęcia Wilna istotnie nie istniał dla 
nas w stosunku do tych konjunktur 
politycznych i wówczas odezwa Na- 
czelnego Wodza po zajęciu Wilna w 
stosunku do układu międzynarodowe- 
go była pewnem umotywowaniem, 
dlaczego polskie wojska zajęły WiI. 
no. W stosunkach naszych wewnętrz- 
nych mogliśmy dyskutować, czy ta I 
odezwa była dobra, czy nie, ale mó- 
wię o tem, jak to wyglądało w sto- 
sunku do sprawy Wilna na gruncie \ I 
międzynarodowym: było to pożytecz- 
ne i nie było szkodliwe. Panowie z 
lewicy uznaliście zasadę, że ta odez- 
wa jest ważna nietylko w stosunkach 
międzynarodowych, ale jest istotna 
dla układu naszych stosunków wew- 
nątrz. jeżeli staliście na tym gruncie, 
to stwierdzić musimy jedno, że odez- ] 
wa ta nie mówiła, iż ludność ma się l! 
zebrać w konstytuantę, aby stanowić I 
takie, czy inne prawa, odezwa ta mó- I 
wiła tylko, że ludności będzie dane 
prawo orzeczenia o swojej przyna- 
leżności państwowej, więc pytam się: 
czy Panowie widzą tutaj tytuł do na- 
zwania tego naszego Zdromadzenia 
Sejmem Ustawodawczym? Potem Jed- 
nak przyszły stosunki. nowe. Przy- 
szedł czyn generała ZeHgowskiego, 
przyszło oddanie sprawy do Ligi Na- 
rodów, wreszcie Spaa i t. d. Pro!Ze 
Panów, jakby jednem zdaniem streś- 


cić to,- co się po odezwie Naczelnego 
Wodza stało? Przysżły skutki ponad 
nami i wbrew nam-traktatu litewsko- 
sowieckiego. 
Więc, jeżeli Panowie sprawę tę 
będą rozważali teoretycznie, to tu is- 
totnie niewiadomo, czy ludnośt Zie- 
mi Wileńskiej ma dziś konstytuantę, 
czy Zgmmadzenie orzekające, nato- . 
miast, jeżeli Panowie dziś albo jut! o 
stwierdzą, że nie uznają traktatu Ii- 
te\\sko. sowieckiego, to Panowie tra- 
cą tytuł do tego, żeby się nazy"a
 
konstytuantą i muszą zejść do pod- 
staw odezwy Naczelnego Wodza z 
1919 roku. 
To są argumenty, które zupełnie 
objektywnie przytoczyłem. Zdaje mi 
się, że powinniśmy o tych rzeczach 
mniej mówić, bo doprawdy, jeżeli 
dofąd nie przekonaliśmy się, to choć- 
by dyskusjfl trwała nie dwa tygod- 
nie, ale dwa miesiące, to do niczego 
nie dojdziemy. Stwierdźmy, czy chce- 
my z sobą mówić szczerze. Wiem, że 
z p. Mickiewiczem można nówić 
szczerze, bo mówi otwarcie, inna 
r cz, że my się z nim nie zgadzamy. 
Poseł Mickiewicz stoi na stanowisku 
Wielkiej Litwy, złączonej z Polską. 
My nie stoimy na tem 
tanowisku. 
Niech jednak Ranowic. złączeni w biu- 
rze prac politycznych, powiedzą, czy 
mówią o autonomjl, jako o etapie 
do federacji, czy jako o sposobie rz,,- 
dzenia Ziemią Wiłeńską, bo p. Sta- 
niewicz mówił dziś jedno, a wczoraj 
mówiono drugie. Przypuszczam, że 
przedmówcy moi liiczego innego nie 
życzą sobie, jak tylko autonomji i 
wykażę Panom, do czeI!o doszlibyś- 
my, jako Ziemia Wileńska, gdybyś- 
my' w tej chwili nie bronili się prze- 
ciw autonomji...... 
Niek
órzy z nas są za centralistycz
 
nym sposobem rządzenia, niektó- 
rzy, jak ja, za decentralizacją najdalej 
idącą. Mnie się zdaje, że im wytszy 
jest stopień rozwoju społeczeństwu, 
im więcej jest obywatel dojrzały do 
sprawowania takiej, lub innej funkcji 
pai1stwowej, tem więcej nadaje się do 


I
		

/Vilniana_034_04_121_0001.djvu

			'= YI/33 



 


f> posiedzenie z dnia "14 lute g o 1922 r. 
-
-- ---- 
- - -- 


VI/34 


. 
typu państwa decentralistycznego, że 
nigdzie tak się obywatel nie kształci, 
jak w samorządzie. Nigdzie tak oby- 
watel nie jest ciemny, jak w takiem 
państwie. ktÓre jest centralistyczne. 
Wszyscy my, niezależnie od tego, czy 
-chcemy autonomji, czy nie, powinniś. 
my wiedzieć, jaki ustrój dla Rzeczy. 
;pospolitej je5t najlepszy. Natomiast 
:każda rzecz, p. pośle Chomiński, mu. 
si był na swojem miejscu. Jeżeli au. 
tonomję wprowadzimy w momencie 
odpowiednim, to będziemy mieli wy- 
niki dobre. NatolT!iast również wiemy. 
że jeżeli autonomję wprbwadzimy za 
prędko. to pogorszymy stosunki i bę- _ 
dzie nas to drogo kosztowało. Dziś 
mówić o autonomii. zdaje mi się z 
tytułu pewnych cyfr, jest zawcześnie. 


. 
Niech Panowie zwrócą u\\ agę, że 
autonomji dla Ziemi Wileńskiej ani 
tutaj, ani w Wdrszawic nikt nie chce. 
Jeżeli w Warszawie ci i owi mówią o 
autonomji dla Ziemi Wileńskiej, to 
nie znaczy to, żeby to było potrzebą 
Ziemi 
ileńskiej, ale dlatego. 
e dy- 
plomaCJa wprowadziła naszą sprawę 
do takiego ciemnego rogu, że stam- 
tąd bez autonomji nie może orla 
wyjść. I to jest tytuł do mówienia w 
Warszawie o autonomji dla Ziemi 
Wileńskiej. Przypominają sobie Pano- 
wie, że nie było czynnika w Polsce, 
który tyle bied naszej sprawie sprawił, jak 
polska dyplomacja. Przytoczę tu pew. 
ne zdanie, które określa, że jeżeli po. 
szliśmy do Ligi Narodów ze sprawą 
wileńską, to nie było najgorszem 
złem, źe poszliśmy do Ligi Narodów, 
ale to, że sprawa wileńska zachoro- 
wała nie w Brukseli i nie w Genewie. 
ale w Warszawie. i że sami odesłaliś- 
my ją na kurację do Genewy. Wu:c 
w Warszawie autonomji nikt sobie 
istotnIe nie życzy. Niektórzy z nas 
którzy nie chcą czynić rządowi .;, 
Warszawie jakiejkolwiek przykrości, 
wołają: na miły Bóg, jak możemy 
zastrzegać się przeciw autonomji, sko- 
ro tego chce od naszego rządu za- 
iranIca! 
Nalet
 do tych ludzi, którzy niady 


" 


nikomu nie chcą nic złego uczynić, 
nie chcę wi<:c też .robić przykrości 
rządowi Warszawskiemu, ale jeżeli 
mim') to mówię, że nie chcę autono- 
mji, to ni. zwalczam rządu polskie1!o 
warszawskiego, ale zwalczam niedo- 
łęstwo rządu 
 . polskiego, a to jest 
wielka różnica. 


P. Nusbaum podzielił wczoraj Sejm 
nasz na 3 kategorje ludzi: jednych, 
którzy powiadają. że idą do Polski z 
zastrzeżeniami, bo mówią, że nie chcą 
autonomji, drudzy rÓwnież z zastrze- 
żeniami, bo mówią, że ,hcą autono- 
mji, dopiero ten nasz kochany Ben- 
jaminek, te Rady Ludowe (wesołość, 
oklaski), są tym klasycznym przykła- 
dem polskiej racji stanu i patrjotyz- 
mu, bo powiadają: my idziemy do 
Puls ki bez zastrzeżeń, my nie mówi- 
my, że autonomji nie chcemy i nie 
mówimy, że autonomji chcemy. (Oklas- 
ki, wesołość). Mówiąc poważnie, prze- 
cie my wszyscy bez zastrzeżeń, do 
Polski idziemy. Ten wyłączny w Ra- 
dach Ludowych brak zastrzeżeń, to 
może było dość wesoło powiedziane 
przez p. Nusbauma, ale Pan przecież 
nie przypuszcza. aby ktokolwiek z 
nas, z tej, czy tamtej strony, chciał 
Polsce warunki stawiać, że nie pój- 
dziemy do niej, o iie autonomji nie 
będ,lie, lub o ile autonomja be- 
dzie. My wszyscy powiadamy jed- 
no, że idziemy do Polski: "w Im:e 
Boga Wszechmogącego", i - krop- 
ka. To jest tyle, co można powie- 
dzieć o warunkach, które my Pol- 
sce stawiamy, albo Polska nam. Po- 
ważnie mówiąc, żadnych warunków 
nikt nie stawia. 
Jabym nie chciał dysputować z 
tymi kilkunastu mówcami, którzy 
przedemną występowali, ale chciałbym 
tylko powiedzieć: n:e posądzajcie nas, 
Panowie, że zarzucamy Wam złą wo- 
lę. W przpmówieniu p Abramowicza 
widać było tyle szczerego żalu do nas, 
żeśmy go w momencie, kiedy speł- 
niał pewne funkcje reprezentacyj- 
ne w Litwie Środkowej, odsądzili 
od wiary, czci, patrjotyzmu i t. d. 


\
		

/Vilniana_034_04_122_0001.djvu

			. VI / 35 
. --"
 -- 


1"":..- .- 


6 p osi e
ze
j 
_d

 4 lutego 192_
 r. 


V 1/36 


. Tego nip było, tyll	
			

/Vilniana_034_04_123_0001.djvu

			VI/37 


6- posiedzeni
 z "nia J.t lute
o 1922 r. 


VI/J8 


niej będzie się porozumieć z Radami 
Ludowemi, bo one jeszcze nie bardzo 
się w lokalnych stosunkach programo- 
w
ch j
dnej i drug!ej. iiaszej strony 
orJent
ją, ale to moze I u nich predko 
nastąpi. 
Na ten więc wypadek muszę po- 
wiedzieć, jakby te rzeczy wyglądały 
w cyfrach. Zgodzą się Panowie ze mną 
że z tych, czy innych względów, gdy
 
byśmy tu, w t. zw. Litwie Srodkowej 
(chwała Bogu, że dziś można już mó- 
wić .tak zwana", bo i w pierwszym 
okresie Litwy Środkowej za te dwie 
litery .. t. z." grożono karami i t. p.) 
stanęli wobec konieczności, że tę auto: 
nOf!1ję mamy posiadać, pomijam jaką, 
polityczną. czy szeroki samorząd bę- 
dziemy musieli sami ponosić jej ko- 
szty. 
Przechodze więc do budżetów 
Litwy Środkowej (Qłosy: Czy za rok 
1922?). Za wszystkie lata. Więc prze- 
dewszystkiem, jak to wygląda liczbowo, 
te.n k
szt. P
zYI'!I
sowej autonomji dla 
Ziemi Wllensklej? Muszę oświadczyć 
rzecz nieprawdopodobną, że Litwa 
Środkowa ma z górą 7 tysięcy osób 
urzędujących. jeżeli weźmiemy razem 
personel wyższy i niższy.. Jeżeli odli- 
czymy od tego policję. której jest do 
}OOO osób, jeżeli odliczymy od tego 
Jeszcze około 500 osób na takie mo- 
menty przejściowe, które są w danej 
chwili, a potem ich niema, to się okaże, 
że jest około 5500 urzędników na te- 
renie trzech i pół powiatów, t. j. na 
tym terenie. na którym za smutnej 
pamięci rządów moskiewskich dawniej 

o
konale dawała sobie radę pewna 
Ilosć podrzędnych .funkcjoparj uszów 
pod komendą dwóch I pół sprawników 
i 8 prystawów. jest to urzędowa cyfra 
osób urzędujących-mówię o urzędni- . 
kac h wyższych i niższych, dodam. że 
mamy I naszych radców, którzy, cho- 
ciaż nie noszą tytułów radców mini- 
sterialnych, ale są w tejże randze. 
Mamy więc 5500 urzędników, jest to 
cyfra zupełnie pewna, choć niektórzy 
twe rdzą, że ich jest 7500. 
Jeżeli wziąć pod uwa2ę, że sta- 


ros twa nasze są zorganizowane na 
modłę. przyjętą w RzeczYPospolitej, to 
znaczy że tam nadmiaru urzędników nie- 
ma, to ten ogrom biurokratyczny wy- 
nika z tytułu nadbudowy tych trzech 
i pół powiat6w, któremi rządziło 2 1 /'J 
sprawników i 8 prystawów. Ale ze" 
stawmy to podług departamentów. 
Weźmy naprz. Departament Rolnictwa. 
departament naj potrzebniejszy. bo cho- 
ciaż ja siedzę w Zespole Narodowym, 
ale jestem szczerze za reformą agrarną, 
jednak dlatego, że jestem więcej pań- 
stwowcem polskim. niż partyjnikiem,' 
więc siedze tam, gdzie jest mój pro-' 
fZ.ram polityczny, nie społeczny. W re- 
formie rolnictwa. w całym woje:" 
wództwie Nowogródzkiem, które ma 
jedenaście powiatów (Ołos: niezorga- 
nizowanych), wszędzie jesteśmy źle 
zorganizowani (Głos: to znaczy, że 
Pan. chce, aby było jeszcze gorzej zor- 
gamzowane) jest 45 urzędników róż-o 
nego stopnia. W Litwie $rodkowej na 
3 1 /'1. powiatów, gdzie właściwie mówiąc, 
jeszcze nikt re-ormy agrarnej nie roz- 
począł, gdzie jeszcze odbywają sił:: 
targi, czy .na ona być środkowo-li- 
tewska, czy polska, na 3 1 /2 powiatów 
mamy ze względu na stosunki auto:" 
nomiczne 76 urzędników. . Na t ..:-enie- 
tr
y 
azy mniejszym mam
 dW:1 rizy 
wIęcej urzędników, niż tam. . tiezmie'" 
nie. przykro mówić o dep.'''' ,11encie, 
który 

aje się, jest w Wilme. 
ajpo- 
pularmeJszym -o Departamencie Han- 
. dlu i Przemysłu. Ten Departament, o 
k'órym właściwie nikt nie wie, jak 
on sie nazywa, bo nikt nie wie 
czem się chce zajmować (wesołość): 
Departament Handlu i Przemysłu Lit-- 
wy Środkowej uważał, te, jako autono . 
miczny, powinien dbać o całość tego 
kraju. Więc jedni twierdzą, że to jest 
Ministerstwo dla spraw pewnej mniej-, 

zości . n
rodowej. inni twierdzą. że to 
jest. MInisterstwo Przemysłu i Handlu, 
a mektórzy twierdzą absolutnie. że to 
jest Ministerstwo Odbudowy (weso-' 
ł' W województwie Nowogrodz- 
klem, a zatem w województwie kre-' 
sowem,. gdzie te sprawy nie są tak 
proste, Jak w centrum państwa. wszyst
 . 
ko to z całkowitem powodzeniem 


,
		

/Vilniana_034_04_124_0001.djvu

			'. 


VI/

 


6 posiedzenie z dnia 14 lutego 1922 f. 
- - . _.- . ---. --- -" 


VI / 40' 

 


spełnia 6 urzędników, w Wilnie to " 
spełnia 94 urzędników z mniejszem 
powodzeniem, bo o ile tamtych 6 
urzędników doskonale wie, co ma 
robić, to tych 94 urzędników ma pod 
tym względem różne orjentacje. Ale, 
co nas kosztuje, bo przeciei być może, 
że 94 urzędników może nam tyle do- 
bra w życiu gosdodarczem przyczy' 
nić, że się od tego dobrobyt kraju 
zwiększy i powiększy się dochód w na 
szym budżecie. Wydatki referatu Prze- 
mysłu i Handlu wynoszą w Nowo- 
gródzkiern województwie wraz z ko- 
sztami utrzymania l,376,54ł Mk., 
w Wilnie to samo kosztu;e 27,954,676 
Mk, Na to my możemy powiedzieć 
tak: ale jakie są dochody tego Depar- 
tamentu w Wilnie; może to wszystko 
idzie na jakieś inwestycje, jakieś za- 
kłady gospodarcze, jakąś odbudowę? 
Nie, z tej sumy 27 miljonów pobory 
urzędników wynoszą 21,619.881 Mk.- 
A dochody, które dał autonomicznej 
Ziemi Wileńskiej, to znaczy Litwie I 

rodkowej, Departament Przemysłu i 
Handlu w zakresie swojej działalności 
za drugie półrocze 1921 r. wynosiły 
tylko 8 , 974.553 Mk. W tern jednak 
była bardzo ciekawa pozycja. bo de- 
chód ze zdobyczy wojennej, wyno- 
szący 3,094,300 Mk. Kto sobie bierze 
dochód z tej zdobyczy wojennej, czy 
autonomiczna Ziemia Wileńska, czy 
Ministerstwo Skarbu, byłoby może 
wszystko jedno, ale niech przynaj 
mniej autonomiczna Ziemia Wi1eń
 ka 
nie spiera się z Macierzą, z Rzeczą. 
.pospolitą Polską, czyja jest zdobycz 
woje'1na. Dam przykład niezmiernie " 
charakterystyczny dla tych, którzy po. 
ważnie się zastanawiają, czy dobrze 
jest autonomję predwcześnie wprowa. 
dzać, o ile nie dojrzeli odpowiednio 
obywatele i zastrzegać się pizeciw na 
rzuceniu jej nam obecnie z ze" nąb z 
wobec stosunków wewnętrznych kraju. ł 
Mieliśmy swojego czasu swoją armję 
pod ówczesnem dowództwem gen. 
Szeptyckiego, który odpowiednią go- 
spodarkę wojenną urządzał, urucho- H 
miał u nas odpowiednie fabryki, a II 
6wczesny kwatermistrz gen. Neuge- I I 
bauer, który brał te rzeczy po obywa- I, 


telsku - twierdził, że o ile stać tu ma 
nasza armja polska, to on.! powinna' 
w to życie gospodarcze wchodzić i 
swojemi aparatami to życie pobudzać. 
Z tego okre!=u zawdzięczamy temu 
stanowisku dowództwa szereg odpo- 
wiednich fabryk, gdyż tutaj, na tereni
 
tej Ziemi autonomicznej Wileńskiej" 
uruchomiało się r6żne fabryki, naprz.. 
ceramiczl)e lub inne, dość, że otwo-. 
rzono te zakłady i nagromadzono d18
 
nich spory materjał techniczny. Poteml 
wskutek nieszczęsnych wypadków wo.. 
jennych zostawiliśmy to wszystko, 
przyszli bol:;
ewicy, później Litwini, 
wreszcie gen. Zeligowski. Departament 
Handlowo. Przemysłowy autonomicz- 
nej Litwy Środkowej przej muje te fa- 
bryki, te surowce i mówi,. że to jest 
zdobycz wojenna Litwy Srodkowej. 
Kiedy w Warszawie w odpowiednim 
urzędzie, gdzie są te rzeczy szczegó- 
łowo ujęte, właściciele uruchomionych 
przez woj:;ko u nas fabryk pertraktu- 
ją co. do przekazania im tych różnych 
inwestycji, to wówczas autonomic
na 
Ziemia Wileńska twierdzi, że gen. Ze- 
Iigowski zdobył te rzeczy na armji 
polskiej i że jest to zdobyczą wojen- 
ną Litwy Środkowej. Oso
a zaintere- 
sowana, na którą natknąłem się wów- 
czas przypadkiem, mówiła mi, te to 
było przykre widowisko poprostu, że 
oczy w Warszawie otwierano ze zdzi- 
wienia i żałowano tylko, że nie moż- 
na mieć tego rodzaju dokumentów 
na piśmie, aby zachować je dla Mu- 
zeum Narodo\\ego. Tak więc, docho- 
dy Departamentu Przemysłu i Handlu 
wynosiły 8 miljonów, a rozchody 27. 
Proszę Panów, jest jeszcze jedna 
j,!órsza rzecz w autonomicznej Ziemi 
Wileńskiej, w tej przedwcześnie, wbrew 
naszej woli wprowadzonej autonomji. 
Mieliśmy konieczność aprowidowania 
tej naszej ziemi. Panowie wiedzą, że 
urzędy aprowizacyjne ode
rały wybitną 
rolę w Polsce i ponieważ wszystkie te 
urzędy już są zlikwidowane. można już 
mówić o nich zupełn:e bezstronnie, 
tak, jak o jakiemś miłem wspomnie- 
niu, jak o jakiejś najczulszej kochance, 
która już dawno od nas odeszła. Na-z
		

/Vilniana_034_04_125_0001.djvu

			VI/41 6 posiedzenie z dnia 14 lutego 1922 r. VJ H 
 _ _ 
r - --- 
...-.- 
.:.-=:..__.- - .::::------
---- . ------ -------. ---- --.;jiIiifi--;:::- -::::- ._ 


Departament Aprowizacyjny miał 185 
urzędników. i ten Dep. Aprow. przez 
tych 185 urzędników. ludności abso- 
lutnie nic nie dał. Sprawa b}'ła tak 
ciężka i zawiła. iż kiedy wreszcie obecny 
tu p. WędziagoIski objął ten departa- 
ment. to pomimo jego twardej ręki 
nie udało mu się zredukować tej wy- 
górowanej liczby urzędników do na- 
leżytej normy kilku lub kilkanastu ludzi. 
bo my mamyautonomję i cały szereg 
potrzeb autonomicznych. autonomję, 
przeciw której nie mogliśmy się za- 
strzedz. 


Powiem teraz parę słów o odbu- 
dowie, będę się możliwie streszczał. 
W autonomicznej Litwie Środkowej 
było kilka departamentów, które miały 
pretensję zajmować się odbudową. Fakt 
jest. że 132 urzędników łącznie w obu 
departamentach na trzy powiaty nic 
nie odbudowało, podczas kiedy na 1 1 
powiatów w województwie Nowogródz- 
kiem stu urżędników prowadziło roboty 
publiczne i tam sprawa ta idzie w całej 
pełnI. , . 
'. 
Sprawdzimy, jak wygląda w cyfrach 
deficyt autonomicznej Litwy Środko- 
wej. Może ta autonomja nie jest ko- 
sztowna, może ten deficyt nie jest tak 
straszny. Pozwolę sobie na chwilę 
zająć uwagę Panów zestawieniem sum 
preliminarza docho dów i rozchodów 
autonomicznej Litwy Środkowej za o 
kres od l. go stycznia do 30 czerwca 
1922 r.. który udało mi się prywat- 
nie dostać. Autonomja ta kosztuje nas 
za rok 1922, 4 miljardy marek ponad 
pokrycie jej dochodami. Gdyby Panowie 
chcieli w tym roku otrzymać auto- 
nom je. która by sama się utrzymała. 
to musieliby Pan.owie dopłacić te 4 mil- 
jardy marek istotnie, oto, dlaczego 
zastrzegamy się przeciwko autonomji. 
która i ze względu na nasze stosunki 
miedzynarodowe może być Polsce na. 
rzucona, bo możemy dojść do tego, że 
Polska za to płacić będzie 4 miljardy 
mk. rocznie. albo nam każe płacić. Więc 
gdyby mogli autonomję nam narzucić 
i gdybyśmy musieli te 4 miljardy zna- 
leźć, to Polska może nic m6dz nam 


- ich dać. Te 4 mi\jardy wyglądają może 
niewinnie, wydawałoby się komuś, że 
można dochody zwiększyć i wobec 
tego, że nasz preliminarz zestawia 
T. K. R. dla Warszawy. więc jest on 
trochę upiększony, żeby było z czego 
ustąpić. Są jednak takie pozycje, że 
każdy niefachowiec wykaże. że są mi- 
nimalne. a są nieuniknione przy au- 
tonomji. która sama ma się pokrywać. 
Prezydjum Tymczasowej Komisji Rzą- 
dzącej, to znaczy to, czego nie było 
za smutnej pamięci prystawów rządu 
rosyjskiego i czego niema w całej 
Polsce, a co musi być w J	
			

/Vilniana_034_04_126_0001.djvu

			V 1/.4 3 


I 


6 p'Q.
iedzeniez dnia l
t
 1922. r. 


VI/44 


końców, zestawiajac te wszystkie cyf- 
ry (Głos: ile Sejm będzie kosztował? 
Niech Pan przedstawi nam kosztorys), 
zaraz na wszystko odpowiem, - fak- 
tem jest, że deficyt na zasadzie tego 
preliminarza ustalony wynosi według 
tych obliczeń 2.070,748.087 marek 
półrocznie, czyli rocznie okrągło" 
miljardy. Jest ten deficyt o tyle pra. 
wdopodobny, że jeżeli go zestawić z 
dotychczasowym k03ztem Ziemi Wi- 
leńskiej, (deficyt w 1921 r. wynosił' 
1.644.246000 marek) zwi
kszenie ko- 
sztów wogóle, wskutek spadku mar- 
ki - i porównać to z preliminarzem 
budżetowym na 1922 r., to okaże sie, 
że jeleli w ubie
łym roku zrobiliśmy 
1.600.000.000 deficytu, to mamy pra- 
wo zrobić w tym roku 4 miliardy 
deficytu, a jeżeli go nie zrobimy, to 
dlatego, że Skarb Polski nie chce nam 
dać tych pieni
dzy. Nie był tu jeszcze 
uwzględniony deficyt, który daje na. 
sze kolejnictwo. Tak daleko nie za- 
szło, żebyśmy musieli kOleje własne 
budować, nie zbun towała się dyrek- 
cja kolejowa wileńska i wskutek tego' 
jest zależna bezpośrednio od budżetu 
Ministerstwa Kolei w Warszawie. 


Zważmy jednak, co by znaczyła w 
kraju gospodarczo niezrówf1oważo- 
nym, niedojrzałym, autonomja. Defi
 
cyt gospodarczy tego kraju wynosiłby 
więc jeszcze 1 -2 miljarda marek wię- 
cej. Dyrekcja wileńska preliminowała 
za 1921 r. w wydatkach 5 miljardów 
marek, w dochodach przypuszczała, 
że będzie miała 3 miljardy, czyli, że 
określono z góry, iż będzie miała 2 
miljardy marek deficytu (Głos: cho- 
ciaż au tonomji niema). ja też o tem 
nie powiedziałem, dlatego, że toby 
wchodziło w rachubę autonomicznych 
kosztów, ale ilustruję te niedojrzałość 
gospodarczą kraju wogóle. Otóż na- 
sza dyrekcja kolejowa ma 4.000 kilo- 
metrów; jeżeli dyrekcja dała 2 miljardy 
deficytu, to znaczy kilometr dał mniej 
więcej 1/1 m!ljona deficytu. Ponieważ 
na terenie, preliminowanym dla auto. 
nomji Ziemi Wileńskiej, mamy 900 
kilometrów toru kolejoweeo, wł
cza' . 
jąc w to powiaty lIdzki i Brasławski I 


. 


(a Panowie z Lidy i Brasławia, nie 
sądźcie, że jeżeli my się nie potrafimy 
wykręcić z autonomji, to wy się wy. 
kręcicie, my razem tę autonomj
 albo 
będziemy mieli, albo nie będziemy 
mieli), więc wszystko to daje razem 
jeszcze l/s miljarda deficytu kolejo- 
wego dla tego terytorjum gospodar- 
czego. Nie będę mówił o wojsku i rze' 
czach z wojskiem związanych. Faktem 
jest, że gdyby postawić sprawę samo- 
dzielności gospodarczej trgo kraju, to 
albo trzeb a by podatkami ten kraj zruj- 
nować, albo wyrzec się tej samodziel- 
ności. 
jakież są tu możliwe dochody? 
jako podstawę orjentacyjną, weźmy 
preliminarz dochodów Litwy Srodko- 
wej za jedno półrocze 1922 r. Składa 
się z różnych podatków bezpośrednich 
i pośrednich. Więc przedewszystkiem 
podatki bezpośrednie, a w tem poda- 
tek gruntowy 102.000,000, podatek 
przemysłowy 391.500,000, stemplowy 
149.000,000 okrągło, od sprzedaży 
lasów 8.000,000, summa summarum, 
podatków bezpośrednich 657 miljonów 
marek okrągło. Natomiast podatki po- 
średnie, wyłączając podatek od monopo- 
li, grzywny i t. 
. wynoszą 1.0?8,000,OOO, 
czyli ogólem suma dochodów z po- 
datkiem stanowi 1.755.000,000 pół- 
rocznie, łącznie z innymi dochodami 
2.554 miljony. 
jeże:i przy tym stanie dochodo- 
wości tych kilku powiatów mamy de- 
ficyt, który wymaga pokrycia rocznie 
4 mi/jardów, to ja się pytam, coby zrobił 
każdy z nas, przech:tnych obywateli tego 
kraju, gdyby kraj bez pomocy Polski 
musiał opłacić tę autonomję? Bo au. 
tonomja nie polega na tem, że sie ma 
autonomię, a kto inny za to płaci. 
Wtedy jest autonomja autonomją, kie- 
dy ona sama się utrlymuje, to zna- 
czy, \ że obywatel do- autonomii doj-' 
rzał, że jest tak gospodarczo wykształ- 
cony, że potrafi ten kraj prowadzić 
samodzielnie (Brawa na prawicy). 
Wicc jabym obliczył, powołujlic 
siC na urzędową statystyke, lIeby wy- 
padło autonomicznych dopłat do po. 


, , 
I 


,
		

/Vilniana_034_04_127_0001.djvu

			!
 


, 6 p-osiedzenie z dnia 13 lut eg o 1921 r. 
_ _ n_-:_______
 __ __ 


_ '{ij
L 


, 
I 


datku gruntowego od każdej dziesic:- 
dny upraw:1el ziemi na terenie auto- 
nomicznym w takich warunkach, jak 
obecnie, jdeli nam jutro te: autono- 
mję dadzą, i jeżeli wypadnie nam da
 
pieniądze i samym gospodarke: pro. 
wadzić (głosy: a dochody od lasów?), 
wif;C te dopłaty autonomiczne od jed- 
nej dziesięciny, dziś pracującej, były- 
by conajmniej takie, jak Rzeczpospo- 
lita Polska bierze raz jeden w postaci 
jednorocznej daniny z tej pracującej 
dziś u nas, zastrze2am sie:, pracującej 
dziesięciny, t. j. dziś zasianej. 
Jeżeli wziąć pod uwagf;, że staty- 
styka urzędowa wykazuje, że na te- 
renie litwy Środkowej, wskutek róż- 
'nych okoliczności' (bo swoją drogą 
bądźmy bezstronni i stwierdźmy, te 
mało u nas obsiano), mieliśmy w 
r. 1921, uprawnych ziem i łąk w na- 
stępującej ilości: pod oziminą 4rJ.OOO 
dziesięcin, pod zbożem jarem 88.000, 
pod kartoflami-to może są nudne 
rzeczy (2łos: prosimy), 27,000, pod 
lnem 4.800, pod koniczynami 7.204 
dziesięciny, jeżeli poza tern było 
według urzędowej statystyki ponad 
100.000 dz;esięcin łąk czyli razem su- 
ma ogólna około 300.000 dziesięcin 
pracującej w r. 1921 r. gospodarczo 
(Głos: użytków), nie (jest to część '. 
użytków tylko), są to ziemie pracujące 
gospodarczo w r. ]92] (bo są teraz 
i użytki niepracujące), tych 300.000 dzie- 
sięcin są obciążone przecież gospo. 
darczo, biorąc 102 miljonów półrocz- 
nie podati\u gruntowego. Nie można 
faktycznie tej sumy 102 miljony pół- 
rocznie rozdzielić na 300.000 dziesię- 
cin; podatek gruntowy płaci się nie. 
tylko od tej dziesięciny, która rodzi, 
ale i od dziesięciny, która nie rodzi, 
to jest rzecz rolnika, albo ją upra- 
wiać, albo oddać takiemu, co potrafi 
uprawiać. A le ja rzecz bilansuję, ab- 
strahując od jednostek, ale -bilansu- 
je ją funkcjonującymi warsztatami.' 
Z punktu widzenia dochodowości kra- 
ju, jeżeli weźmiemy pod uwage stan 
obecny gospodarki, że się tak wyra- 
tę, ziemi czynnie pracującej, to zna- 
czy Hiianej i Wysokoś
 podatku grun- 


, 


, 


tOWE"go, któr} jest oparty, ab::olutnie 
biorąc, na tej pracującej ziemi, to oka. 
że sil:, że na każdą dziesięcinę pra- 
cującą wypadnie koło 400 marek po- 
datku gruntowego rocznie. Oczywiś- 
c ie, te tyle nie wyjdzie, bo każdy ma 
prócz ziem zasianych, cały szereg nie- 
użytków. Oczywiście, że tych 400 ma- 
rek wypada gospodarzowi, tak. 'że 
przeciętnie w jego gospodarstwie każ- 
da dziecięcina obar';zona jest sumą 
mniejszą, ale jeśli całą sume jego po- 
datku gruntowego z jego całej zagro- 
dy podzielić na ilość dziesięcin w jego 
zagrodzie, które w 1921 roku praco- 
wały, to na każdą taką dziesięcinę 
wypadnie 400 mk. 
faktem jest, że w tej płaszczyźnie 
rzeczy rozpatrując, okaże się, iż w 
litwie Środkowej jest każda dziesię- 
. cina gruntu pracującego w r. 1-921, 
obciążona przeciętnie podatkiem 400 
mk. półrocznie. Jeśli Panowie zechcą 
cały deficyt autonomiczny tego kraju 
rozdzielić na warstwy pracujące kraju, 
to musimy proporcjonalnie sfinanso- 
wać to z wszystkiem, co w kraju pra- 
cuje, t. j. rozdzielić przemysł fabrycz- 
nv, rolnictwo, handel i t. d. Otóż 
jeżeli wziąć pod uwagę, że w kazdym 
razie kraj nasz jest raczej krajem roi. 
niczym, że przemysł nasz fabryczny 
przed wojną był słaby i że obecnie 
się jeszcze dosyć ciężko rozwija, że 
wprawdzie handel i rękodzielnictwo 
w normalnych warunkach mogą być 
silniej opodatkowane. ale są trudniej- 
sze do uchwycenia. jeżeli wziąć dalej 
pod uwagę, że my jesteśmy przede- 
wszystkiem krajem rolników i że po- 
datek przemysłowy wobec stu dwóch 
mi Ijon
w gruntowego podatku w 
Litwie Srodkowej wynosi około 400 
miljonów, to przypuścić należy, że 
przy autonomji śruba podatkowa by- 
łaby nad tą nieszczęśliwą Ziemią Wi-: 
leńską zaciśnięta i te ten nacisk od- 
czułoby przedewszystkiem rolnictwo, 
które jest obecnie słabiej opodatko- 
wane, niż przemysł, dzisiaj już 4 razy 
wiecej opodatkowany od rolnictwa. 
Jeżeli w ten sposób będziemy to ro
 
zumieii, to m02e Panom powie zieć,
		

/Vilniana_034_04_128_0001.djvu

			- 
I 


V/147 


-- 


6 pOsied2:en
 z dnia 14 lutego 1922 r.__ 
 


że wypadłoby około H,OOO.OOO mk. 
krajowego deficytu na dziesięcinę roli 
pracującej. (Głosy: Pan sam nie wie- 
rzy w to. -(O mówi). To są cyfry, 
oparte na urzędowych danych. Oczy- 
wiście nikt z nas w taką autonomję 
nie może wierzyć, bo wogóle nie moż- 
na przypuszczać, by mogła się ona 
utrzymać na terenie Wileńszczyzny: 
te 4 miljardy marek musiałyby jed- 
nak w tej. czy innej formie, wpłynąć. 
Ale pytam się, czy można nie za- 
strzec się przeciw autonomji v.ów- 
czas. kiedy skarb Rzeczypospolitej 
Polskiej. pomijając mis samych, ma 
być narażony na zapłacenie tych 
4 miljardów marek, kiedy zagranica 
Polskę naciśnie, by tę autonomję u 
nas zaprowadzić, bo zresztą. czy to I 
zapłaci skarb Rzeczpospolitej w War- 
szawie, czy my te pieniądze podatka- 
mi wpłacimy, jest to kwest ja, dla okre. 
ślenia możliwości gospoJarczej, obo- 
jętna. My teraz nie zapłacimy. bo tych 
.;. miljardów nie mamy, ale jeżeli rząd 
będzie je płacił. to przecie wieki tych 
czterech miljardów nam nie będzie 
dawał. Wcześniej, czy później, spad- 
nie to na nas i na to musimy być 
przygotowani. 
Nie sądzę. ażeby warto było na 
ten temat długo mówić. 
Chciałbym jeszcze w paru zdaniach 
odpowiedzieć p. Zasztowtowi, a to z 
tego względu, że to, co on powiedział, 
jest dobre i trzeba, aby każdy z nas 
sobie to często przypominał. Przed. 
stawiciele P. P. 5., panowie Zasztowt 
i Bagiński, twierdzili. że P. P. S. Idzie 
do Polski nie po to, żeby wymagać 
tego, czy innego ustosunkowania po 
litycznego, ale dlatego, że widzi w 
Polsce ośrodek, w którym potrzeby 
proletarjatu będą napewno lepiej i 
więcej zabezpieczone, niż przy innej 
konfiguracji Ziemi Wileńskiej. Chciał- 
bym, żebyśmy to ciągle podkreślali, 
że jest najlepszym dowodem, iż je. 
steśmy na dobrej drodze, jako społe- 
czeństwo, jeżeli dla Polskiej Partji So- 
cjalistycznej moment sumienia naro- 
doweio jest momentem jej działania. 


.. 


, V!L4 8 
 


To jest rzecz, którą powinniśmy uwa- 
żać za argument, gdy nam mówią, te 
stoimy na progu bolszewizmu, wobec 
tego, że mamy I 78 dużo socjalistów. 
Ale chciałbym też trochę z nimi po- 
lemizować. Niepotrzebnie sic: panowie 
z P. P. S. od tradJcji Rzeczypospoli- 
tej odżegnywają ze względu na to, że 
są to rzeczy przeszłe, że wystarcza, 
gdy będą mówili o zasadach współ- 
czesńej demokracji. Współczesna de- 
mokracja-, choćby demokracja Wilso- 
na i wszystko, co z tego płynie, jest 
tem, co cechuje historję Polski od 
wieków. Zasady Wilsona są rzeczą 
nową dla narodów innych, ale nie dla 
narodu polskiego. Cała nasza trady- 
cja i historja nie była niczem innem, 
jak jednem długiem pasmem realiza- 
lji tych zasad, o których Wilson te- 
raz dopiero mówił. A o ile zasady 
Wilsona, wystosowane na konferencji 
pokojowej, nie były tam g
ęboko i 
szczerze przyjęte i są tam często czczą 
formą, to u nas za fOl'mą się nie u- 
ganiano, ale od treści zaczynano. I 
kiedy na zachodzie zasady Wilsona są 
często gazem. rozweselającym dla wie- 
lu aneksji i podbojów, to nasza Iinja 
historyczna nigdy w tym kierunku nie 
szła f dlatego prosiłbym. abyśmy tej 
tradycji historycznej nie lekceważyli, 
bo są w niej istotnie rzeczy piękne. 
Nie bójcie się, Panowie. aby kiedy- 
kolwiek jakiekolwiekbądź środowisko 
w Rzeczypospolitej chciało wprowa- 
dzić inne hasła polityczne. zmienić i 
pchnąć życie nasze w Innym kierun- 
ku! To są rzeczy, ° których zaW5=ze 
z chlubą mówić możemy. Wszyscy 
tutaj czujemy, że Hnja historji nie mo- 
że się załamać. To niebezpieczeństwo 
nam nie grozi. Dodałbym, że tak, jak 
każda ofiara, którą składa ludzkość 
Bogu, nie obniża bogactw ziemi, tak 
samo poświęcenie i ofiary, składane 
przez ftaród innemu narodowi. z któ- 
rym współżyje w jednem państwie. nie 
obniżają potęgi tego państwa, alc tylko 
państwo t
 wzmacniają. 


Marszałek. 


... 


ł 
10 


1\1;10 


Zarządzam przerwę 20 minutową. 
,
		

/Vilniana_034_04_129_0001.djvu

			49 


6 posiedzenie z dni
J 1Iu


o 1922.r. 


__YI/50 '7' 


Marszałek. 


Wznawiam poziedzenie. Wobec za- 
kwestjonowania quorum proszę panów 
sekretarzy o obliczenie obecnych po. 
słów. (Po obliczeniu). Quorum jest 
dostateczne. Głos ma ks. Grabowski. 


Ks. Grabowski. 
Wysoki Sejmie' Staję przed wami, 
Szanowni Panowie, jako duchowny, 
który rozumie dobrze, że nie jego 
sprawą jest polityka, któryby nigdy 
nie zmienił powołania duszpasterzo- , 
wania na stanowisko parlamentarzy- 
sty. ale dziś, kiedy się rozstrzygają 
losy nasze, - "być albo nie być".- 
kiedy się waży tak wielka dziejowa 
chwila, uważam za słuszne choć na 
krótko odbiedz od swojej owczarni. 
ażeby wspólnie z całem społeczeń- 
stwem wziąć udział w decydowaniu 
woli naszej ludności, znękanej ciężką 
niewolą, a teraz I długotrwałą wojną. 
Tembardziej uważam za swój obo- 
wiązek tu do was, Szanowni Panowie. 
przemawiać, już i z tego tytułu. że je- 
stem. wysunięty przez swoją owcza 
nię na to stanowisko, że jestem upo- 
ważniony przez lud siermiężny. który 
wskutek warunków politycznych nie 
jest zdolny przemówić publicznie, 
wyrazić swą wolę, a kt6ry mnie wy- 
sunął na kandydata, a następnie jed- 
nomyślnie poparł na to stanowisko. 
abym w jego imieniu przemawiał na 
tym Sejmie Wysokim. wyrażając jego 
niezłomną wolę. Tembardziej uważam 
4 za konieczność przemawiać, bo oto 
dwutygodniowy pobyt w Wilnie w 
Sejmie Wileńskim. rzeczywiście nasu- 
nął mi wątpliwości, tak, iż sam nie 
wiem, gdzie jestem. czy w Sejmie O- 
rzekającym. czy jestem w tem zgro- 
madzeniu. które ma wyrazić wolę lu- 
du. czy przeciwnie, jestem zaangażo- 
wany ustanawiać jakieś prjwa, nisz- 
.. czyć jakieś nadużycia lub przecinać 
te wrzody, których wiele jest wskutek 
naszych nieszczęsnych warunków. Tu 
większość jest inteligentów, którzy 
właśnie, jak uważam, starają się prze- 
prowadzić swoją własną ideolo2ic:, 


. 


swoje myśli, swoje własne poglądy, 
zaczynają rozumować. jak będzie le- 
piej. czy będzie autonomja. czy fede- 
racja, czy będzie samorząd. uy inne 
jakieś porządki. czy warunki. ale za- 
pominają o tem, że w tej chwili my 
tu jesteśmy powołani nie stanowić ja- 
kieś prawa, ale jesteśmy powołani, 
aby dać wyraz niezłomnej woli tych 
mas ludu siermiężnego. który nie mo- 
że tu przyjść. ale który swoją pracą 
krwawą, swojemi ofiarami zdobył nam 
ten Sejm. w którym możemy wyrażać 

ę wole i mówić o potrzebach tego 
ludu. (Okla
ki). Jako duszpasterzowi, 
chociaż wyrwanemu z murów tego 
Wilna i rzuconemu na wieś. sprawy 
Wileńskie lefąmi na sercu jako sprawy 
mojej kolebki. Jeżeli dziś są czynni- 
ki, dla których Wilno jest obce. któ- 
re tylko dzięki okolicznościom dziś 
kierują losami tej ziemi, to tembardziej 
ja mam prawo zabierania tu głosu. ja, 
dla którego każda garstka tej ziemi 
wileńskiej jest świętą relikwią, a szcze- 
gólniej jako ten, który spędza czas co. 
dziennie z tym ludem, którego obowiąz- 
ki duszpasterzo'Qania zmuszają iść pod 
strzechę wieśniaczą, codziennie z tym 
ludem obcować; i w takich okoliczno- 
ściach nietylko na wiecach okolicz- 
nościowych, na jakichś zgromadze- 
niach. alc codziennie mogę słyszeć 
wolę niezłomną tego ludu. Wielu Jest 
przedstawicieli w tym Sejmie. któ- 
rzy. objeidżając tylko Wileńszczyznę, 
jakie mogą mieć pojęcie. czego ten 
I lud chce, skąd mogą wiedzieć o nie. 
j . złomnej woli tego ludu, jeżeli tylko na 
, jakimś wiecu przemawiali albo gdzieś 
I na jakiemś zgromadzeniu konferowa- 
li. Wobec tego, Wysoki Sejmie, poz- 
wól mi. że w imieniu tej braci sier- 
miężnej, w imieniu tego ludu cierpią- 
cego przez tyle lat, a szczególnie dziś, 
w imieniu tego ludu, który tyle zło- 
żył ofiar na ołtarzu Ojczyzny, który 
zdobywał wolność, zwrócę uwage na 
I ten jeden mianowicie szczegół. abyś- 
my zasiadając dziś w tym Sejmie, nie 
I ' kierowali się swoimi osobistymi po- 
glądami. abyśmy dziś nie reprezento- 
wali tu jakichś myśli, czy dążeń pew- 
nych uirupowań politycznych, ale
		

/Vilniana_034_04_130_0001.djvu

			VJ151 
-- - 


6 p osiedzenie z dnia 14 lute g o 1922 r. 
, - 


VI / 52 



 


przedewszystkiem. abyśmy mieli przed 
sobą ten jeden drogowskaz, a miano- 
wicie. niezłomną wolę ludu. 
Powinniśmy pamiętać o tem, że 
kiedy w przeszłości ten lud ciężką i 
straszną ręką był usunięty na stronę 
i nie mial prawa brać udziału ani w 
życiu politycznem, ani spoJecznem, 
że jednak: gdzie sprawa się toczyła 
bez udziału ludu. zwykle się kończyła 
katastrofą, i przeciwnie. gdzie lud 
brał udział i popierał czynem. zwy- 
kle tryumfowała w zwycięstwie. (Ok- 
laski). Tembardziej w dobie obecnei, 
kiedy już zbutwiałe przywileje zostały' 
do pieca wrzucone i kiedy Konstytu- 
cja Rzeczypospolitej Polskiej wszyst- 
kie stany zrównała, w każdym czło- 
wieku widzi obywatela, i kiedy niema 
różnicy między stanami. a tylko jest 
ten szanowany. kto jest prawdziwie. 
uczciwym obywatelem naszej wspól- 
nej Ojczyzny - tembardziej dzi
, kie- 
dy lud się budzi, raczej już się obu- 
dzi
. i wyciąga swe ręce. aby wspól. 
nie ze wszystkimi stanami wykuć 
sobie lepszą. jaśniejszą dolę. to tem- 
bardziej w takiej dobie dziejowej 
musimy bardzo się rachować z po- 
tęgą ludu. Powinniśmy uszanować je- 
go wolę. choćby ona byłą sprzeczna 
z naszemi przekonaniami polityczne- 
mi, choćby była 
orzeczna z poglą- 
dami ugrupowań, do kl6rych my na- 
leżymy. Ale. Panowiel to j
st wola 
ludu i ona dla nas p<1winna być świę- 
ta. Odwróćmy karty historii naszej 
Ojczyzny. Oto, kiedy wymierała dy- 
nastja Jagiellońska. z tą dynastją jed- 
nocześnie znikała potęga i chwała na- 
szej Ojc:r.yzny Polski. Za czasów jana 
Kazimierza tak smutnego panowania, 
jesteśmy świadkami. jak klasy uprzy. 
wilejowane zapominają. o potrzebach 
ojczyzny nieraz. a dogadzają swoim 
własnym ambicjom i nieraz dopuszcza- 
ją się takich:\. strasznych nadużyć. A 
potem, w rol	
			

/Vilniana_034_04_131_0001.djvu

			VI/53 
=====. - 


6 p
si_

z


 

 cI.n i a 14 I U!!l0 !922 r. 


dzie te powstania nie przyniosły na- 
leżytego pożytku naszej Ojczyźnie. 
Dlaczego? Bo ten lud nie umiał do- 
brze się wziąć do tej sprawy. bo ten 
lud skutkiem takich nieszczdliwych 
warunków politycznych, nie był przy- 
gotowany do walki, nie był przygo. I 
towany do pracy społecznej i poli- I 
tycznej. Więc ten lud był niezdolny 
do osiągnięcia ostatecznego zwycię- r I 
stwa. Wkrótce na naszą ziemie spa- ' 
dła straszna niewola. Tu już. jak je. 
den z pierwszych mówców wspom- 
niał. zamiast naszej władzy zasiadł w 
Wilnie okrutny Murawjew. który z 
całym zastępem siepaczy starał się 
wszystko co polskie. co katolickie 
wyniszczyć. Byliśmy świadkami tego, 
CO się działo tu w naszym kraju. 
Nie potrzeba tego powtarzać, to byłoby 
rzeczą zbyteczną. Każdy z nas nale. ł ' , 
życie jest uświadomiony. a rozpacz 
wszystkich ogarnęła. a każdy widział. 
że Ojczyzna nasza została złożona do 
grobu
 każdy rozumiał. że ten kamień 
wiekowej niedoli przytłoczył grób, w 
którym spoczywa Polska. Myśmy je- . I 
czeli w niewoli, myśmy droge lia Sybir 
zaściełali trupami, jednak widzimy. że 
nietylko trupami magnatów, szlachty 
i duchowieństwa. ale między trupami 
znajdują się i trupy tego ludu siermię- 
żnego. Pozostało tylko jedyne wołanie, 
wołanie narodu, wołanie modlitwy, 
wołanie rozpaczy: "Ojczyznę. wolność. 
racz nam wrócić, Panie!" I tu siła 
woli dodawała otuchy całemu naro- " 
dowi i każdy trwał, nie tracąc na- 
dziei, że kiedyś dożyje tej jasnej 
ch wili, że bedzie mógł mówić swo- 
bodnie w swojej ojczyźnie, a my 
Wilnianie, doczekaliśmy tej chwili. że 
możemy o losach swoich stanowić w 
Sejmie Wileńskim. 
- Wybiła dziejowa sprawiedliwość. 
Jak ongi Boska Opatrzność wysłała 
Mojżesza, ażeby on Izraelski lud wy- 
wiódł z niewoli Faraonów, podobnie 
i teraz ta sama Opatrzność Boża. skło- 
niła sie do naszych modłów, wołań 
naszych dziadów, ta Opatrzność Boża 

1itowała się nad narodem polskim 
I wysłała nim wsp6łeEllnlio Moj- 


.TYS4 


żesza, który wyzwolił lud nasz z prze- 
mocy wrażej, a jest nim obecny nasz 
Naczelny Wódz józef Piłsudski. (Okla- 
ski. Posłowie na lewicy powstają). 
Nawiązał on nić z przeszłością, 
z ideologją Kościuszki: i on nie zwrócił 
się do pojedyńczych jednostek ale na- 
woły
ał wszystkie warstwy do ochrony 
Ojczyzny, wszystkich powołał pod broń, 
i dzieki temu, że bez wyjątku wszyscy, 
starzy i młodzi, chłopi i szlachta, ko- 
biety i mężczyźni, wszyscy razem po- 
szli pod jeden sztandar, stał się "cud 
nad Wisłą". Zresztą wiemy, że ten cud 
został wywołany nie jakiemś nadzwy- 
czajnem fatum, ale dlatego, że wów- 
czas zapomniano o różnicach między 
sobą, wszystkie part je połączyły się 
w jedno, wszystkim przyświecało je- 
dynie zwycięstwo nad przemocą bol- 
szewicką. 


Proszę Panów! Nigdy nie zapomnę 
tej chwili, kiedy na wezwanie naszego 
Wodza nietylko miasta się poruszyły, 
nielylko społeczeństwo uświadomione 
staneło pod broń, ale nawet i tego 
wieśniaka, tego człowieka przytłumio- 
nego, tego człowieka w kurnej chacie 
ustawicznie siedzącego, jednak i jego 
przeszyła ta wiara, jednak i do jego 
serca trafiło to wezwanie. I tak w mo- 
jej gminie jednocześnie prawie kilku- 
set synów wkśniaczych porzuciło swój 
dom, swoje rodziny, myśląc: czyż to 
my jesteśmy gorsi od miast, czy mamy 
prowadzić spokojny żyw<.,
. nie iść 
tego kraju bronić, tej zierr.i. czyż ta 
ziemia nie jest dla nas rówl1;e:i droga, 
jak jest droga dla tych, którzy Sq uczeni, 
oświeceni? 


I następnie później. kiedy się zbli- 
żały hordy bolszewickie, kiedy ten 
huragan wszystko gnał przed sobą; 
co żyło tylko, jednak lud ten nie rzu- 
cił swojej ziemi. Lud powiedział, że 
nie ucieczką trzeba bić wroga, alc 
trzeba mu otwarcie czoło 3tawić, trże- 
ba pierś mu nastawić i pokazać mu, 
aby sie raz przekonał. że to ziemia 
polska, że to ziemia nasza, że to zie- 
mia, okupiona krwią naszych braci,
		

/Vilniana_034_04_132_0001.djvu

			VI/55 


6 posiedzenię z df!!a 14 lutego 1922 r. 


że wara wam do naszej ziemi. wara 
wam do naszej wiary. 
Ja sam przeżywałem ze swoim lu- 
dem. ze swoją o\Vczarnią. to najście 
bolszewkkie i budowałem się, widząc. 
jak ten lud umiał bronić swojej wia- 
ry, jak ten h.d umiał bronić swoich 
zasad, umiał bronić s"oich praw. 
Nawet €i okrutni, krwiożercy bolsze- 
wicy. "musieli oddać słuszność temu 
ludowi i powiedzieć mu: szanujemy 
twoją wolę. ty chcesz, ty nam się sprze- 
ciwiasz. niech b
dzie tak. jak chcesz. 
Więc. kiedy znowu, jak moi przed. 
mówcy wspominali, dzięki niezrozu 
miałej dyplomacji polskiej, - nic za- 
mierzam krytykować tu i mówić o 
ugrupowanizch politycznych, bo je- 
stem przedstawicielem największego 
ugrupowania. bo ugrupowania. które 
się nazywa Ludem (brawa) i mówić 
tu nie będę o projektach i planach. 
jakie mi trafiają lub nie trafiają do 
przekonania. ale mam na względzie 
tylko wolę ludu. który mnie tu na " 
ten Sejm Wileński przysłał, - więc 
kiedy Wilno zostało oddane Litwinom. 
to również nasz lud wileński zadoku- 
mentował. że nie chce nic wspólnego 
mieć z Litwą. Stanowisko swoje 
względem Rosji zadokumentował nasz 
Jud swojem postępowaniem. wypędza- 
jąc zaciekle bolszewika. a stosunek 
z Litwą zadokumentował również. kie- 
dy sta\\ ał do urny wyborczej. Na- 
przykład w oszmiańskim powiecie jest 
gmina Dziewieniska. której ludność 
składa się w większości swej z Litwi- 
nów; może jest wiadomem, aJe pewnie 
nie wszystkim. że kiedy trzeba było 
stanąć do urny. to jednak w tej gmi- I 
nie najlepiej i najsolidarniej ludność 
poszła do urny. kiedy w innych gmi- II 
nach większa. lub mniejsza cz
ść gło- ] 
sów padała do urny. to w gminie 
 
Dziewieniskiej padły wszystkie głosy. 
i to na jedną listę wcielenfowego pro. 
gramu. pomimo, że w oszmiańskim 
powiecie było aż 1 list. Dlaczego? Bo 
ten lud wiedział. jak paraliżują jego 
rozwój kulturalny, jak przemocą na- 
rzucają mu język litewski i choć on 
sam Językiem litewskim rozmawia. to 
jednak powiada. że w Polsce będzie 


VI/56 


sprawiedliwość, że Polska nie będzie 
go wynaradawiać. że będzie dla niego 
matką. 
jeżeli weźmiemy nie gminę od- 
dzielną. ale chłość. to wolą ludu całe- 
go jest całkowicie należeć do Polski. 
Dziś. nietylko w czasie wyborów, 
ale jeżeli weźmiemy okres przed wy- 
borami. okres tej wojny. kiedy już 
zabłysnął promyczek jasnej doli. kie- 
dy w serce człowieka zakradł się 
promień słoneczny. który przypomi- 
nał mu, że i jemu kiedyś zaświeci 
lepsza dola,-ten lud. choć sam ciem- 
ny. choć sam nieczytelny. jednak sam 
chętnie zakładał szkoły polskie. Ja 
sam. jeszcze za czasów okupacji nie- 
mieckiej. korzystając z tego. że można 
było rozwinąć pracę szkolnictwa. a nie 
chcąc iść do nich z przemocą. chcąc 
uszanować ich mowę, zapytałem ich: 
jakich chcecie szkół? To jednak 
wszyscy jednomyślnie odpowiedzieli: 
"Kside. cóż to za dziwne pytanie? 
My. choć nit: umiemy dobrze po pol- 
sku. ale nam trzeba polskich szkół. 
bo jesteśmy dzieci Polski". I oto 
w jednej takiej parafji, która liczy 
5000 osób. prawie równocześnie pow- 
stały 22 szkoły polskie. I po dziś 
dzień. na wszystkich zebraniach. wie- 
cach, zgromadzeniach, przy każdej 
sposobności. lu	
			

/Vilniana_034_04_133_0001.djvu

			VJ/57 


6 'posiedzenie z dnia 11 lu te$!
 J9
_2 r. 


VI/58 
- -.- 


.. . 


-j 


wypowiadać swoich przekonań wobec 
ugrupowania. wobec towarzyszów. ale 
dziś każdy prawie jest niezadowolony. 
że Sejm sie tak przewleka. (Brawa na 
prawicy). .. 
Ja. jako duszpasterz. nie moge 
7erwać węzłów i stosunków ze swoim 
ludem. do którego musze na każdą 
niedziele jechać i z nim się porozu- 
miewać. czego on chce. bo on mnie 
tu wysłał.-a są tu tacy, że kiedy się 
skończyły wybory do Sejmu, tracą 
łączność z ludem i czy sie skończy 
Sejm, czy nie skończy. on zmyka na 
wszystkie strony.-ale my musimy iść 
do tego ludu i z nim pracować. Co 
lud mi powie. kiedy. będę tu w Sej- 
mie politykował? Kiedy byłem zeszłej 
niedzieli u siebie. to mnie ludzie oto- 
czyli I pytali: Księże drogi. czy Sejm 
już skończony, czy należymy już do 
Polski? A gdy odpowiedziałem, że 
jestem bardzo zmęczony, że w przy- 
szłą niedzielę powiem im coś kon- 
kretnego. z jakiemże czołem musiał- 
bym jechać w te niedzielę. kiedy mnie 
zapytają znowu: A kiedyż Sejm się 
skończy? (Brawa na prawicy). Po co 
Sejm się zebrał? Czy po to. aby po- 
. słowie brali djety? Lud rozumie. że 
koszta bedą zwalone na je
o barki, 
nie kto inny. tylko lud zapłaci za to. 
(Oklaski na prawicy). 
Wobec tych. powyższych szczegó. 
ł6w, które przytoczyłem i mówiłem 
najszczerzej tutaj, zresztą nietylko jako 
obywatel tego kraju. ale również jako 
ksiądz katolicki. nie jestem pod wpły- 
wem żadnej partji ani żadnego ugru- 
powania, moje Ugrupowanie to są te 
miljony i ten lud. moim programem 
jego wola. w tej chwili. a pOl'lieważ I' 
wolą jest należenie do Polski, a nie poli- 
tykowanie latami całemi, więc w imieniu 
warstw ludowych i dobra tego kraju, 
zwracam sie do was. szanowni przed. 
stawiciele, z tym apelem. aby jak naj- 
predzej zrealizować wolę tego ludu i 
nie zrobić mu zawodu. abyśmy mogli 
powrócić do tego ludu i spojrzeć mu 
śmiało w oczy. Ja ze swojej strony w 


imieniu tego ludu fT1uszę zapewnić, że 
próżne są pańskie gadania i projekty. 
które wy. Panowie. wysuwacie tutaj. 
My, lud. stanowimy. że pójdziemy do 
Polski. Lud obalił bolszewików. lud 
obalił Rosjan i potrafił wypędzić Niem- 
ców i potrafił zrealizować swoją silną. 
niezłomną wolę. Będziemy występo- 
wali na każdem miejscu i bronili tej 
woli i dbali o to, aby była zrealizowa- 
na tylko wola ludu. - I byłbym zdraj- 
- cą. gdybym tego nie uczynił. Jes- 
tem powołany do tego.- abym 
wobec całego świata i wobec wszyst- 
kich ugrupowań i całego narodu po- 
wiedział. że my naród polski i do 
Polski tylko chcemy, do Polski dąży- 
my i do Polski swoje dłonie, jak do 
matki. wyciągamy. W tej chwili mało 
nas obchodzi. co o nas powie Euro- 
pa i nie rachujemy się z tem. czego chcą 
jednostki. Obchodzi nas jedynie wola 
niezłomna ludu, która jest dla nas 
święta. 
I będziemy dążyli wszystkiemi dro- 
gami i będziemy usiłowali tę wolę 
spełnić i nietylko ta większość w 
Sejmie, ale również ugrupowanie, do 
którego należę. Rady Ludowe. wysunę- 
ło to hasło. że Sejm będzie orzekają. 
cy i wypowie się za Polską i my 
pod tym sztandarem zapisaliśmy się i 
pójdziemy do Polski i będziemy zwal- 
c
ali wszystkich przeciwników, ale 
musimy spełnić wolę ludu. który nas 
wezwał i przysłał. Nie damy, aby lud 
długo na to czekał. nie damy znowu 
żeby wróg nad nami panował, bezcześ- 
c!ł nasze świątynie, ale sami zdecydu- 
jemy \V imieniu ludu, tak nam dopo- 
moż Bóg i ta Matka, co w' Ostrej 
świeci Bramie. (Długotrwałe oklaski). 
" 
Marszalek. 
Następne posiedzenie Sejmu od- 
będzie się we czwartek o godzinie 4 
m. 30. Konwent Senjorów zbierze się 
we czw.a
tek o godzinie pierwszej. zaś 
o godzinie 1 t rano we czwartek od- 
będzie się posiedzeni.e Komisji Poli- 
tycznej i Weryfikacyjnej. Zamykam 
posiedzenie. 


. 


(Koniec posiedzenia o g. 9. w.). 


j
		

/Vilniana_034_04_134_0001.djvu

			Sprawozdanie 


stenograficzne 
. 


z 7 posiedzenia Sejmu Wileńskiego 


z dnia 16 lutego 1922 roku. 
(Redakcja urzędowa). 


T R E Ś Ć= 


łam 


Na2ły wniosek P. S. L. i pempkrat6w 
. w sprawie ziemi dla ge'n. Zeligow- 
skiego . . . . . . . 3 
P. Staniewicz. . 4 
P. Zalewski .. 5 
P. Zwierzyfiski . 6 
P. Abramowicz . 6 
P. Stefan Mickiewicz . 8 
Ks. Maciejewicz. . . . 37 
Przerwa. 
Sprawozdanie Komisji Regulaminowej 
(Pos. Krzy tan owaki) ! . . . . . . 68 


lam 


Ks. Maciejewicz . 72 
P. Bagifiski. . . 78 
P. Zasztowt . . . . l' . 81 
P. Nusbaum . . 82 
P. Zwierzynski . . . . . . . . 83 
Głosowanie nad wnioskiem Zespołu o 
skreSlenie 34 art. regulaminu . . 83 
Głosowanie nad poprawką P. P. S. . . 85 
P. Bagiński. . . . . . . . . . . . . . 85 
Wniosek pos. Nusbauma w sprawie gło- 
sowania en bloc . . . . 86 
P. Zwierzyfiski . . . . . . . . . . . . 88 
Głosowanie nad regulaminem . . . . . 88 


, 


WYDA WNICTWO KSIĘGARNI JÓZEFA ZAWADZKIEGO W WILNIE, 


\ 


.
		

/Vilniana_034_04_135_0001.djvu

			V 11 / 3 


- 


7 p osiedzenie_ _z d_ni 
 Ji> lu
 
0_ _
 9
_Z ,r. 


V!lJ4 
=--__ ===:c: 


. 


\ 


\ 


(Początek posiedzenia o godz. 5 mill. 15 p. p.). 
Wicemarszałek p. Fedorowicz. 


Otwieram siódme posiedzenie Sej- 
mu. Protokół 5 posiedzenia uważam 
za przyjęty, gdyż nie wniesiono prze- 
ciw niemu zarzutów. Protokół 6 po. 
siedzenia leży w Kancelarji Sejmowej 
do przejrzenia. Jako sekretarze za- 
siadają dziś ks. Swierkowski i p. Mar- 
cinkpwski. listę mówców prowadzi 
ks. Swierkowski. 
Przed porządkiem dziennym mu- 
simy zdecydować nagłość wniosku 
P. S. L. i Demokratów, zgłoszonego 
na poniedziałkowem posiedzeniu SeJ- 
mu. Proszę p. Sekretarza o czytanie. 


Sekretarz p. Marcinkowski (czyta). 
Wniosek nagły posłów z klubów 
P. S. L. i Demokratów: Staniewicza, 
Abramowicza, Świechowskiego, Krzy- 
żanowskiego i tow. 
Wysoki Sejm uchwalić raczy: Sejm 
wzywa T. K Rz. do natychmiastowe- 
go nadania w myśl istniejących praw 
i rozporządzeń ziemi tym żołnierzom, 
których ofiarnemu trudowi Ziemia 
Wileńska swą wolność i wyzwolenie 
zawdzięcza. 
W pierwszym rzędzie Sejm wżywa 
T. K Rz. do natychmiastowego na- 
dania ziemi Jej Pierwszemu Żołnie- 
rzowi, gen. Żeligowskiemu. 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Zgodnie z art. 31 regulaminu udzie. 
lam głosu Jednemu mówcy za nag- 
\ ""t łości
 wnioaku i jednemu mOwcy 


" 


przeciw. Kto pragnie przemawiać za 
wnioskiem? (P. Staniewicz: Proszę o 
głos). Głos ma p. Staniewicz. 


I 
I 
I 
I 
! ( 


P. Staniewicz. 


Wysoki Sejmiel Kiedy Polska pow- 
stawała, zrozumieliśmy dobrze tutaj w 
Ziemi Wileńskiej, że wolność może- 
my odzyskać tylko wówczas, kiedy 
potrafimy odzyskać ją czynem z\'lroj- 
nym. Pamiętamy wszyscy grudniowe 
dni 18 roku, kiedy na zjeździe pol- 
skim społeczeństwo polskie zobowią- 
zało się do nagrodzenia tych ochot- 
ników, którzy pójdą bronić ziemi oJ- 
czystej. To zobowiązanie społeczeń- 
stwa rząd polski wykonał, wydając 
szereg ustaw i rozporządzeń. jednak 
te rozporządzenia są w takim trybie 
I wykonywane, że największy syn tej 
ziemi, ten, któremu zawdzięczamy na- 
sze tutaj 9bradowanie i naszą swo- 
II bodę, gen. Zeligowski, ni.e został w ten 
sposób uczczony. gen. Zeligowskiemu 
II ' nie została nadana ziemia. Nie cho- 
dzi o to, żeby gen. Żeligowski na- 
ł tychmiast miał otrzymać ziemię z rąk 
i Sejmu, ale chodzi o to. żeby w ten 
sposób Sejm wyraził czynem realnym 
I - swój hołd dia tego wybawiciela, któ- 
ry przyczynił się do tego, że Ziemia 
Wileńska stanie się nierozerwalną 
częścią Państwa Polskiego. 
. 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Kto żąda głosu przeciw na2łości? 


P. Zalewski. 
Prosz, o głos.
		

/Vilniana_034_04_136_0001.djvu

			... 


V1ł/S 
:::::-
 
 



 


7 posiedzenie 
 dnia 10 lutego 1922 r. 
-- - -
-.-------x:::::.._--- - 
\ 


VII/6 
- 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 


. 
Pan Zalewski ma iłos. 


P. Zalewski. 
Wysoki Sejmie! Przemawiam tu 
bedąc w bardzo trudnem położeniu. 
Wniosek zgłoszony jest wnioskiem, za 
którym wszyscy radzibyśmy jak naj- I 
szybciej głosować, ale uwafamy, że 
mamy tu ważniejsze dzieło do załat- 
wienia. Pierwszą rzeczą jest załatwie- 
nie sprawy wileńskiej, kto rej powin- 
niśmy poświecić wszystkie na
ze chwile. 
Mam nadzieję, że gen. Żeligowski 
i wszyscy żołnierze, którzy czynem 
swym i krwią swoją ofiarną ułatwili 
nam dziś przystąpiellie do urzeczywi. 
stnienia aktu prawnego w celu po- 
łączenia ziemi naszej z Rzecząpospolitą 
Polską, nie wezmą nam za złe, że los 
tej ziemi stoi nawet przed aktem wdzie- 
czności za jego bohaterski czyn. O na- 
głości tego wniosku decydować będzie- 
my natychmiast po uchwaleniu orze- 
czenia. (Oklaski). 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Stawiam pod głosowanie nagłość 
wniosku klubów P. S. L. i Demokra- 
tów. Ci p.p. posłowie, którzy są za 

agłością, zechcą wstać. 
Mniejszość. Nagłość w.niosku upada. 
(Głos: Niech żyje gen. Zeligowski). 
Na porządku dziennym dzisiejszego 
posiedzenia są nastepujące sprawy: 
Dyskusja generalna nad uchwałą o 
wcieleniu oraz sprawozdanie Komisji 
Regulaminowej i dyskusja lIad regula- 
minem. Kto zabiera głos w sprawie 
porządku dziennego? 


P. ZWierzyński. 
Prosze o głos. 
Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
P. Zwierzyński ma ałos. 


P. Zwierzyński. 
Wysokie zgromadzenie! (Głosy: Sej- 
mie). Pierwszą naszą sprawą, którą 
musimy załatwić (wrzawa Głosy: Sej- 
mie). 


Wicemarszałek p. Fedorowicz 
(dzwoni). 
Proszę nie przeszkadzać. 


P. Zwierzyńskl. 
Wysokie Zgromadzenie Sejmu przed- 
stawicieli polskich I (Wesołość). Przed 
chwilą uzasadniono potrzebe odrzuce- 
nia nagłości wniosku w sprawie na. 
dania ziemi żołnierzom i Generałowi 
Żeligowskiemu tem, że pierwszą sprawą , 
jaką musimy załatwić bezzwłocznie, 
jest orzeczenie o przynależnoś.ci Ziemi 
Wileńskiej. Uważam, że stawianie obok 
tej dyskusji zasadniczej sprawy regu- 
laminu i to jeszcze regulaminu tym- 
czasowego w tej chwili jest przecią- 
ganiem obrad. Przemawiam przeciwko 
stawianiu na porządku dziennym sprawy 
regulaminu. Regulamin, który został 
ustalony i przeszedł przez Komisje, 
ale wywołał bardzo dużo sporów, 
prawdopodobnie wywoła tu również 
dyskusję, wysuną sie poprawki i trzeba 
będzie go odpowiednio skodyfikować, ' 
wobec cze!!o dyskusja nad regulami- 
nem zabierze nam kilkanaście godzin. 
W dodatku Komisja Regulaminowa po- 
. stanowiła, aby i ten nowy regulamin 
był regulaminem tymczasowym. P.JCÓż 
więc, mając jeden regulamin tymcza- 
sowy, uchwalać teraz drugi, również 
tymczasowy? Wystarczy nam ten, który 
mamy. Nie uważam, żeby trzeba było 
wogćle nowy rozpatrywać, a tembar- 
dziej przed ostatecznem rozstrzy nie- 
ciem sprawy wileńskiej. 


. 


Wicemarszalek p. Fedorowicz. 
Głos ma p. Abramowicz. 


P_ Abramowicz. 
Wysoki Sejmie' Nie stawiam by-
		

/Vilniana_034_04_137_0001.djvu

			VII/7 


7 posiedzenie z dnia 16 lutego.l 922 r. 


. 


najmniej sprawy regulaminu na równi 
ze sprawą orzeczeniową. Doskonale 
wszyscy rozumiemy, że tamta sprawa 
jest na pierwsze m miejscu i najbardziej 
doniosłą, nie przeszkadza to jednak 
bynajmniej temu, by Sejm obradujący, 
obradował nad regulaminem. Mamy 
wprawdzie regulamin tymczasowy, ale 
od razu było powiedziane, że sprawa 
reJ!ulaminu odesłana zostanie do Ko- 
misji Regulaminowej. która musi przed- 
łożyć Sejmowi sp' awozdanie na ple- 
num. Uważam przeto, że ta sprawa po- 
winna prz}jść do t.atwierdzenia Sejmu, 
gdyż Sejm nie może obradować wów- 
czas, bo Sejm nie może obradować 
nad tak ważnemi sprawami, które przed 
nami stoją, bez owego regulaminu. 
zdąży się nawet rozwiązać. a sprawa 
regulaminu nie będzie jeszcze zdecy-' 
dowana. 
Twierdzenie, fe to wpłynie na prze- 
dłużenie naszych o br-4id , niema racji. 
Nie chcemy rozciągać dyskusji na 
całe 
odziny. Sprawa regulaminu nie 
budzi żadnych wątpliwości. Dla uza 
sadniania poprawek można się umówić 
żeby był udzielony głos jednemu alb
 
dwu mówcom. Sprawa uchwalenia re- 
gulaminu jt:st kwes1ją pół godziny. Dla- 
te

 jes!eśmy za tem, by po wyczer- 
paniU .!Isty mówców, zapisanych do 
dyskusJI zasadniczej, żeby nie wpro- 
wadzać zamętu, po przerwie, aby zo- 
stał ustalony reguldmin, aby dalszy 
ciąg tego posiedzenia odbył się już 
na 1J0dstawie przyjętego regulaminu. . 
Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Czy w sprawie porządku dzienne- 
go żąda kto jeszcze głosu? (Nikt). 
Dyskusja więc w sprawie porządku 
dziennego jest wyczerpana. 
Przystępujemy do głosowania nad 
wnioskiem Klubu Zespołu Stronictw 
Na.rodowych, aby zdjąć z porządku 
dZlenne
o sprawe regu
amin
. 
, Prosze tych posłów, którzy są za 
tYm wnioskiem, aby powstali. 
Mniejszość. Wniosek upadł. 


VIJ/8 


Na porządku dziennym dzisiejszego 
posiedzenia są zatem sprawy następu- 
jące: dalszy ciąg dyskusji f:!eneralnej 
nad wnioskami Komisji Politycznej 
i następnie sprawozdanie Komisji 
Regulaminowej. Nie słvszę protestu- 
uważam więC: że porządek dzienny 
jest przyjęty. 
Przystępujemydo pierwszego punktu 
porządku dziennef:!o, mianowicie do 
dalszego ciągu dyskusji generalnej. 
Głos ma p. Stefan MickiewIcz. 


.... 


P. Stefan Mi(kiewicz. 


I 
Wysoki Sejmie! Gdy wstępuję na 
tę trybunę, OCZ} wiście 'muszę podkreślic. 
że sprawa decydowania losów naszego 
kraju me posunęła się ani na krok 
naprzód, że ta sprawa, którą oma- 
wialiśmy od dnia 1 b. m. do 16, nie 
została jeszcze rozstrzygnięta, nie zo- 
stała rozstrzygnięta tak, jak niektórzy 
posłowie przypuszczali. w c'ągu 20 mi- 
nut, nie zostanie prawdopodobnie roz- 
strzygnięta też i dziś, bo i dziś lista 
mówców sie nie wyczerpie i dłutszy 
czas oczywiście nad tą sprawą jeszcze 
radzić będziemy. jestem mocno prze- 
konany, że są jednak pewne punkty 
styczne u nas wszystkich. Pierwszym 
punkiem stycznym. na klórysi
 wszyscy 
go...zimy i który wszystkich nas łączy. 
jest to dobra wola, z którą przyste- 
pujemy i ch
ć wyniesienia stąd uchwały. 
odpowiadającej woli ol!ółu ludności. 
Przy powzięciu takiej uchwały są oczy- 
wiście pewne trudności, ale ostate- 
cznym celem naszym jest, aby ten 
kraj' cały był w łączności z Polską. 
Ten cel mamy wszyscy, lecz są różne 
drogi i sposob)' załatwienia. . 
Jedni z Panów powiadają, że naj- 
lepsze będzie zupełne złączenie i wy- 
d
je im się, że sprawa, tutaj tak zała- 
twiona, nie obudzi potem wątpliwości 
i za rok. dwa czy trzy, nie stanie na no- 
wo na porządku dziennym. . 
Inni znów powiadają, ze sprawa 
może być załatwiona w ten sposób. 
że da sie krajowi samorząd, a inni 
jeszcze, że da się autonomję, my zaś 


....
		

/Vilniana_034_04_138_0001.djvu

			. _
1I 
9 _ _ 


- - - ---- 


7_ e,.
 

e
zenie _z d.nia 16 lutefZo 1922 r. 
-- , - - - 


_ ._VI1D «Ł 


ot> 


powiadamy, że niech kraj ten zosta- 
nie złączony z Polską, ale jako wolny 
i niepodległy, z bratnim naszym na- 
rodem polskim, tak, jak to było przed 
wiekami i przed wieki całe. W ten 
sposób mYi Polacy, tutaj będziemy 
mocniejsi i zawsze'kraj ten będzie sil- 
niejszymi węzłami związany z Polską, 
jeżeli będzie państwem związkowem, 
aniżeli, gdy będzie dana autonomja, 
o której tutaj mówili panowie auto- 
nomiści. O tych rzeczach szerzej po. 
wiem później. 
Teraz chcę zwrócić uwagę Wyso- 
kiego Sejmu na to, że te wątpliwości, 
które 4ziś mamy przy załatwianiu tej 
sprawy, która w sercu każdego z was 
tkwi, że te wątpliwości, dziwnym tra- 
fem, były i u tych przedstawicieli, 
którzy przed kilkuset laty zjeżdżali się 
na wiele sejmów, nietylko na Sejm 
lubelski, ale już i prz.edte-łTl, mieli te 
same wątpliwości, obawiali się, jak my 
dziś. (P. Engiel: Tylko warunki były 
inne). Może b}ć, P. Pośle, że warunki 
były inne, ale musz
 zaznaczyć, ie oko- 
liczności są takie same i. ci sami są 
wrogowie i jest tO'samo prawodawstwo. 
Niech p. Engiel pamięta o tem, że u nas 
obyczaje są inne, że nawet i innych pa- 
tronów ma tu ludność. Zwrócę uwagc 
Pan6w, te gdy przyłączony zostal Bia- 
łystok, skąd posłuje ks. Maciejewicz, 
(Ks. Maciejewicz: Nie, Panie, nie z Bia- 
łegostoku), wi
c z Bielska: o ile wiem, 
i w Bielsku 
ą te same kwest je na tle 
religijnem, jak i w Białymstoku. N. p.. 
dzień 4 marca, będzie kwest ją jeszcze 
postanowienia, czy w Białymstoku mB 
być święcony jako dzień św. Kazi- 
mierza, tak samo i dzień św. Stani. 
sława. Biorę jeden rys tylko, proszę 
Panów, że jest tu nawet religijna pew. 
na odrębność, inne. obrzedy mamy, 
innych patronów, inne zwyczaje, oby- 
czaje i prawa. Gdybyśmy przyszli 
z waszym, Panowie, wnioskiem, to- 
byśmy musieli zunifikować prawa, a 
trzeba Panom wiedzieć, że unifikacja 
praw nie została urzeczywistniona ani 
w Sejmie Lubelskim, ani p6iniejszem 
ustawodawstwem polskiem, a za cza- 
sów ostatnich stu lat praw naszych, 
nie m6gł też ich zunifikować rząd ro. 


syjski, ani później rząd niemiecki, 
chociaż, jak p. Engiel twierdzi, są inne 
warunb.i i dlatego właśnie, że jest to 
odrebny kraj. Rosja go nazywała 
.Siewierozapadnym Krajem", Niemcy 
zaś .Ober-Ostem". Podstawą do tego 
była inna ludność, inne zwyczaje. 
(Głos: Dlatego, że trzeba było nas 
odpolszczać). To zaś było przyczyną 
wyjątkowych ustaw dla nas w tym 
kraju. 
I Panowie chcą u nas, którzy mamy 
inne zwyczaje, skasować te zwyczaje, 
skasować te prawa, skasować wszystko 
to, co jest odrębne. To się łatwo nie da 
zrobić i nad tern do porządku przejŚĆ nie 
można, bo niema dziedziny życia, 
w kt6rejby nie b)'ło pewnej odręb- 
ności. Te odrębności nie są szkodliwe; 
wrócę do tej sprawy, kiedy będe mó- 
wił o federacji. o autonomji, o samo- 
rządzie. 
Chce odczytać bardzo ciekawe 
rzeczy, mianowicie nieco o tych wąt- 
pliwościach, które miała Unja Lubel- 
ska, a które nie w 20 minut były de- 
cydowane, gdyż Sejm Polski i Wiel- 
kiego Ks. Litewskiego, trwał i deba- 
tował nie 20 minut, ani 16 dni, ale 
trwał 6 lat, sześć lat ciężkich obrad, 
ciężkich targów, wielkich wątpliwości! 
Ta chwila jest bardzo poważna i nasz 
nieogledny jeden krok dzisiaj moie 
ten kraj pchnąć do zguby i to, co 
może być wygrane, zaprzepaścić; wy 
możecie przez lekkomyślne odwróce- 
nie karty, pozbawił nas tej łączności. 
której pragniemy. 
Ja bedę precyzował potem, w jaki 
sposób mamy być połączeni z Polską, 
nie bede nie domawiał, postaram sle 
być bardzo ścisły. Zwracam uwagc, 
ie idziemy z serdecznością do Polski. 
z całem sercem i z całą wiarą po- 
godną, z jak, sz1i nasi przodkowie, 
którzy mieli najwit.:ksze wątpliwości, 
mianowicie szli przedstawiciele i twier- 
dzili, te idziemy nie z musu, nie z tern, 
żeby nam odebrali prawa nasze, zwy- 
czaje, teby przyszli obcy urzędnicy 
i nami rządzili (czyta). "My idziemy 
i bratamy sie E pnny Polaki" . Poza 
wspólnością monarchy oraz przymie- 


-ł..
		

/Vilniana_034_04_139_0001.djvu

			VII/11 


7 posiedzenie z dnia ló lutego 1922 r. VII/12 
_ _-=- 00==::::.-= _
 _--=--_--=...,;:-=--__ ---===----- __ .... ...---
- - 
-= 
 


.rzy i wojen instrukcja dopuszczała 
tylko jedną instytucję wspólną: wspól- 
tle Sejmy. Miały one si
 odbywać. 
"wedle nauki starych przywilejów". Ta- 
kie jednak wspólne sejmy miały się 
zbierać tylko, ,.jeśli wielka a ważna 
potrzeba przytrafi się sp61na obojemu 
państwu". Wtedy zjezdżają się oba 
sejmy. polski i litewski, na jedno 
miejsce, ..w statuciech i przywilejach 
pisane. abo gdzieby sie J. Kr. Mości 
widziało" . 


.. 


Zaś dla potocznych spraw i sądów 
.będą "iejmy oddzielne w Polsce i Litwie. 
Co do wszystkich innych kwestji 
senat przyjął żądanie Litwy, że unja 
"nic szkodzić. ubliżać. albo ujmowat 
nie ma prawom. przywilejom, wolnoś- 
ciom, zwyczajom i ustawom Wielkie- 
go Księstwa Litewskiego i owszem, 
te wsp61ną radą będą ich sobie zaw. 
idy z obu stron przyczyniać i po- 
mnażać; także też o dostojeństwach i o 
urzędach jakichkolwiek wielkiego Księ- 
stwa Litewskiego rozumieć się ma". 
'Projekt tłumaczy swoje stanowisko 
tern. iż. to .nie zawadzi nic spólnej 
Rzeczypospolitej ani to ma być rozu. 
mia:1o rozdwojenie żadne. choć każda 
.ziemia. dla ozdoby większej i dla po- 
rządku większego i lepsze urzędniki 
swe mieć będzie." 


- 


Pozostawiają więc Litwie odreb- 
ność przywilej6w, całej administracji 
kraju, wraz z zarządem centralnym 
()sobnym. osobnego prawa sądowego. 
Dodano też ustęp o zgodności mo- 
nety w obu państwach, oraz, że eg- 
Zekucja dóbr -nie ma do litwy żadne- 
go zastosowania. Zresztą zachodzi 
zgoda miedzy projektami Izby posel- 
skiej 8 senatu, więc i co do mniej 
ważnych kwestji, jak I co do zasad- 
niczej, że litwa pozostać m 1 przy 
swoich odrebnych przywileipf''' pra- 
wach-i przy urzednch, .:0 lJznaczało 
utrzymanie odrebnoścl ca:ej admini- 
stracji wraz ? zarządem naczelnym. 
Godzi sie Litwa na jednaką mo- 
I:
tę Qdzi się, by PoJacy mogli na- 


bywać ziemię na Litwie, jednak usu- 
nięci mają być od piastowania wszel- 
kich godności i urzędów. Wyraźnie 
zastrzegali, szeroko i długo, że nigdy 
egzekucja dóbr nie może przyjść do 
skutku na Litwie, określali rozstrzy- 
ganie sporów granicznych, przez wła. 
dze, złożone z odpowiednich władz 
koronnych i litewskich. Godzą się na 
wzajemną obronę, a - niezbyt wy. 
raźnie zresztą - i na wspólne przy- 
mierza; zastrzegali, że do obecnych 
stron jako posłowie mają być wysła- 
ni społem: Litwin i Polak. Oczywiś- 
cie - co do tego już nie było ze 
strony polskiej opozycjj - pozosta" 
wać miały nadal w mocy przywileje 
i prawa litewskie. jak i cały odrębny 
zarząd Wielkiego Księstwa. 
Litwa zmieniła swoją taktykę grun- 
townie, nie chciała słyszeć o historji, 
o tern, co było i jak było. Przeszłość- 
to tabula rasa: na nowo ma się to- 
czyć sprawa o wszystkie kwest je. któ- 
re trzeba rozstrzygnąć dla uregulowa. 
nia stosunku Litwy do Korony. ..Oni 
do żadnych przywilejów starych nie 
chcą, ani wedle nich o niej stanowić 
chcą z pany Polaki, ale serdeczną 
m.iłością unję wn'ełnić\ czy jak innym 
razem m6wią, .nie chcą unji wedle 
przywilęjów, ale od miłości serdecznej, 
od szczerej miłości a serca". Powia- 
dają dalej, że onj uważają, że sejmy 
powinny być od
zielne. Sejm jeden 
winien być dla Wielkiego Księstwa 
Litewskiego. drugi dla Pol
ki. My mó. 
wimy to samo i my chcemy dwóch 
SejmóW:- a sprawy główne chcemy, 
żeby były wspólnie układane, wspólnie 
połączone i mówimy to samo: my 
chcemy sejmów oddzielnych, sąd6w 
f wolności celnej. 
ja nie chce zabierać Sejmowi du- 
żo czasu I całej treści umowy i wąt- 
pliwości Unji lubelskiej tu wif;:cej czy- 
tać nie bedę. przeczytałem tylko .to, 
co jest pOdwaliną tej Unji, co jest 
podwaliną dzisiejszego 
 naszego sta- 
nowiska, co było świetem prawem 
tego kraju. nienaruszonem przez Po- 
laków. 


.. 


....
		

/Vilniana_034_04_140_0001.djvu

			Vllj13 

- 


7 posiedze
ie,
. 

ia J 6 fu tego 1922 r. 
. _ :::::z:: _ _ _ _ ______ - --
- -- 


\ VII/14 
- -'" 


. 


Gdy jestem w królestwie, w War- 
szawie, (dzIś już chwała Bogu niema 
Królestwa), zawsze spotykam większe 
uznanie i zrozumienie tej sprawy i nie 
spotykam tej pretensji, tej zachłan- 
ności, pod którą możemy dziś rozu- 
mieć wmosek Szanownych Panów. 
Powiadam, każda .ziemia mieć 
będzie swoje urzędy, pozostawienie 
więc litwie odrebnych przywileJów, 
całej administracji kraju wraz z za. 
Iządem centralnym osobno. osobnych 
praw sądowych, Oiobf1ego Senatu. 
Nie może być egzekucji dóbr, która 
niema dla Lilwy żadnego zastosowa- 
nia". (Głos: Trzeba było przygotować 
materjały uprzednio). Zapytam pana 
o radę, jak pan bedzie korepetytorem. 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Prosze: nie przeszkadzać mówcy. 


, 


P. Mickiewi :z. 
, Godzi się litwa, by mieć wspólną 
monetę. godzI się, by Polacy I1.lOgli 
nabywać ziemię, ale żąt!la, by wszyscy 
Polacy bvli usunięci z urzędów. Te 
są zastrzeżenia, te są wątpliwości, 
które oni mieli, te same zastrzeżenia, 
te same wątpliwości, są dziś. Oczy- 
wiście muszę zastrzec, że w dalszym 
ciągu umowa Unji, przyjęta na S jmie, 
upoważnia do przyjmowania obywa 
telstwa polskiego i obywatelstwa li- 
tewskiego i ten, kto przyjmie obywa. 
telstwo t
go lub innego kraj
 ma pra" 
wo zajmować urzędy i otrzymywać 
odpowiednie stanowiska. 


Ja powołam sie na rzecz nadzwy
 
czajnie poważną, która ma analogję 
z naszym krajem, na Irlandję. Nasz 
Sejm przypomina mi Sejm Irlandji, 
który był zwołany w 1801 r. Ale po- 
wiem PalJom, że gdy Sejm Irlandji 
był zwołany w 1801 roku
 miał taklł 
samą straż krajową, jak i u nas, ich 
miejsce zajmuje niet'oprawny, t. z. 
Benjaminek-Rady Ludowe, taka sa- 
ma grupa osób w 1801 roku niefor- 
tunnie zadecydowała losy Irlandji, tak 


.... 


samo grupa rządowa zadecydowała te- 
losy i ta Irlandja, która mści się te- 
raz, w przeciągu stu lat była wrzodem.. 
była zarzewiem walk, była nieszczęś- 
ciem Anglji. Nareszcie dziś widzimy 
wskrzeszony Sejm takiej Irlandii. jaki 
był w 1799 r., gdzie ludzie przema- 
wiali w ten sposób, jak przemawiamy 
dziś my z Odrodzenia. 
Powiadam Panom, że: w 1799 r. 
był Sejm Irlandji - Panowie mogą 
do historji zajrzeć i przekoilają sie, , 
że w 1799 r. Sejm Irlandji był roz- 
pedzony, połowa ludzi uwięziona. \ 
Wspomnę jeszcze inną rzecz, którą - 
być może Panowie zbadają, - dziś, .. 
gdy się mówi o analogji, niema żad- 
nych zdaje się powodów do śmiechu.. 
bo są rzeczy nadzwyczaj poważne. 
Nas historja uczy i gdyhy była 
cała historja spalona, może dziś nie 
mielibyśmy tych przykładów (śmiech). 
które jednak, byłoby wskazane, żeby 
Panowie przyjeli pod uwagę. jeżeli 
nie chcieli rozważać wpierw, nim tu 
zasiedli na tych ławach, nie dla śmie- 
chu, ale dla pracy, dla rozmyś!ań 
(Głos: Pan nie jest profes(Jrem. P. En- 
giel: Trleba umieć przykłady histo- 
ryczne stosować). 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Prosze nie przeszkadzać m6wcyo 


P. Mickiewicz. 
Jestem posłem, nie jestem profe- 
sorem, ale jestem obrońcą spraw ludu. 
Jestem wyrazicielem woli ludności. 
która głodowała, wyrazicielem tej ide- 
.ologji; którą Odrodzenie postawiło. 
jako swój sztandar, a którą Panowie 
zwalczaliście, oskarżając nas o litew- 
skość; prawie, że o sprzedajność Lit. 
wie. prawie, że o odszczepieństwo od 
Polski. Nie udało się wam jednakże 
i 25 tysięcy głosów pudło na Odro- 
dzenie, takie, jakie było i jakie ja dziś' 
reprezentuję. To Odrodzenie jest za 
federscją i no
i swój sztandar dumnie 
i odwainie, bo wiemy, ie my jesteś- 


-....ł...
		

/Vilniana_034_04_141_0001.djvu

			VII/15 
"-'- 


7. po
i,
dzenie z dnia 16 lutego 1922 r. 


Vll j 16 


\ 


my ludźmi, których idea zwycieży- 
i predzej, niż się wam wydaje. 
Chcę wrócić do historji i powie- 
dzieć Panom, że jeżeli wziąć Irlandję, 
to po przymusowem połączeniu przez 
.Rady Ludowe-. Irlandja stała się 
tern, że w przeciągu całego czasu 
zwalczała ich, nareszcie wyzbyła się 
ich. wykurzyła ich ze swego kraju 
i losy jej zdecydowali prawdziwi oby- 
watele kraju, którzy nie przyjechali z 
Anglji, ale byli oborygenami kraju i, 
jako tacy, decydowali o wolności tej 
Irlandji. która doszła dziś prawie do 
tego, czego my chcemy My jesteśmy 
tu Ulsterem i powiem, iż to jest naj 
więcej trafny przykład, ale pamiętaj- 
ci e, że Ulster już zmienił swoje sta- 
nowisko, że zastanowił si.; tak. jakbym 
ja.chdał, aby Sejm się zastanowił, że 
ta droga, która została przez Was 
wytkni-ęta, nie jest słuszna. 
Historja nas uczy, że nie wolno 
robić tych błędów, jak ie robią Pano- 
wie, bo gdy się wejdzie na te drogę, 
można spowodować takie nieszczęś. 
cie dla kraju, jakie spowodowała de- 
cvzja Sejmu Irlandzkiego w roku 
1801. Pamiętajcie, że w Irlan";ji nie 
było' ani jednego dnia spokojnego, 
cały czas były mordy, pożogi i t. d. 
i ta sprawa dopiero wtedy została 
zlikwidowana, kiedy zaspokojono, przy- 
najmniej częściowo, dążność kraju do 
samodzielnej państwowości. 
- Takie są ideały kraju naszego, 
który ja mam honor reprezentować 
tu w imieniu ludu polskiego. 
Mam nadziej.; że kiedyś te ideały, 
może nie dziś, nie w tym Sejmie. ale 
kiedyś, w przyszłych Sejmach - Pa- 
nowie może zrobicie, że będ repre- 
zentanci nasi w Warszawie, -to jestem 
przekonany, że w Sejmie Warszaw- 
skim, w Polsce, IUY znajdziemy taką 
ilość ludzi, którzy podtrzymają te 
słuszne prawa całe
o kraju. (Głosy: 
Wyrzekną sie Wileń
zczyzny). 
Tyle o tych przesłankach his to- 
ry.cznych, które dla pamięci Panom 



 


poświęcam, a po kilku latach, może 
wcześniej, wspomnicie Panowie kie- 
dyś, że miałem racię, i że wy, Pano- 
wie, którzy jesteście innego zdania, 
byliście w błędzie. 
Chciałbym powi
dzieć kilka słów 
o autonomji, samorządzie i federacji. 
Stale na porządku dziennym, proszę 
Wysokiego Sejmu, jest ta kwest ja i 
niema mówcy, któryby nie mówił o 
samorządzie, autonomji i federacji. 
jest to kwest ja tak splątana, tak każ- 
dy komentuje ją po sw.ojemu, że 
chciałbym dorzucić słów kilka, żeby 
ją nieco wyjaśnić. P. Englowi chce 
jednak powiedzieć, że w jego 'rze- 
mówieniu były słuszne określenia 
wbrew temu, co powiedział p. Cho- 
miński. Oczywiście ujęcie sprawy by- 
ło nadzwyczaj trafne i motywy były 
bardzo trafne i prawnie postawivne 
przez p. Abramowicza, jednak tam 
była mowa tylko o jednem z tych 
zagadnień. Tu muszę określić, co to 
jest samorz,,:d. Samorząd jest tylko 
decentralizacją administracyjną, niczem 
innem, jak podziałem administra- 
cji na pewne odrębne części kraju i 
ten samorząd ma prawo stanowić i 
rozpatrywać tylko sprawy gospodar- 
cze, mianowicie takiej. natury, jak 
oświata, szkolnictwo i tym podobne 
drobne rz&zy. (Głosy: To nie są 
drobne rzeczy). Nam .chodzi O to, by 
tutaj rozpatrywane były przez nas 
nietylko sprawy gospodarcze, nam 
chodzi o coś więcej. Nieco więcej 
daje autonomja. Jednak autononja. 
jak i samorząd, źródło praw pObiera 
nie . z siebie. nie z; ziemi rodzimej, 
ale z centrali. Jeżeli my będziemy 
przyłączeni do Polski, to od rządu 
polskiego, od Sejmu, będą zupełnie 
słusznie pobrane prawa. Wiec tu źró- 
dło nie będzie pochodziło od miej- 
scowych grup. od Sejmików autono- 
micznych, ale źródło praw będzie po- 
chodziło z Polski, tego centrum usta. 
wodawstwa. (P. Engiel: Gdzie i my 
będziemy reprezentowani). Tak, ale 
będziemy daleko, nieliczni i zawsze 
będziemy zajęci sprawami całości ł{ze- 
czypospolitej i będziemy w tej sytu- 


J
		

/Vilniana_034_04_142_0001.djvu

			_ 
II/17 


_1.... _ 1. pos,i e dzenie _ z dn}a 16 l'!t 
l!o I 
2
 
. 


Vłlll 
 


. 


acji,. w jakiej dziś są Polacy z Bra- 
sławskiego powiatu, bowiem. gdzie 
jest tak daleki kraj i tak odrębny. jak 
tutaj, ta reprezentacja jest mała. Nie 
będę już odpowiadał na te zaczepki 
p. Engla i tylko w dalszym ciągu bę- 
dę mówił O autonomji. 
Autonomja ma prawo wydawać 
ustawy. lecz tylko natury miejscowej. 
Dam Panom najwyraźniejszy przykład 
Sejmu Finlandzkiego. z czem się sty- 
kał bardzo czesto p. Raczkowski. 
autonomja tamtejsza miała prawo de- 
cydować o sprawach lokalnych, miej- 
scowych. _ ale ustawodawstwa poli- 
tycznego wydawać nie mogłd. 
Zupełnie inaczej i odrebnie stoi 
sprawa federacji. Federacja, to jest 
. związ
k państw. gdzie źródło praw i 
rządów idzie nie od kogo innego. 
lecz od tego Sejmu miejscowego. 
Według naszego zd
nia tu powi- 
nien być taki Sejm, który dla naszego 
kraju byłby źródłem praw, kontrolą 
rządu i źródłem. powtarzam, praw, 
które ten kraj powinny wiecej uszcze- 
śliwić. niż uszczdliwi nas daleki. Sejm 
Warszawski. Chce zaznaczyć. jakie ma 
znaczenie dla nas autonomja. O sa- 
morządzie mówić nie będę, bo samo- 
rząd jest rzeczą, o którą tutaj nild 
bardzo, że tak powiem. J	
			

/Vilniana_034_04_143_0001.djvu

			VII/t9 
. _.--- 


7 posiedze nie z 16 dnia lutego 1922 
-=-- -== Y-ł![2Q_ 


kiego i potrzebne są porty, do któ- 
rych nie możemy dotrzet inaczej. nii 
przez Litwe. Przypominam. że Połą- 
ga jest więcej polską. niż Gdańsk i 
wybrzeża te są wiecej polskie i mają 
więcej życzliwości dla Polski. niż 
Gdańsk. W Gdańsku, mam nadzieję. 
że z biegiem czasu element polski sie 
zwiększy, trzeba jednak pamiętać zaw- 
sze. że tam przeciwnik jest bardzo 
silny kulturalnie, bardzo wyrobiony i 
czy my ten Gdańsk zjednamy. nim 
Niemcy się obudzą i niedźwiedzią łapę 
swoją wyciągną? Trzeba się zastano- 
wić nad tą kw
stją. Federacia Litwy z 
Polską leży w interesie obu stron. ze 
względu na wymianę potrzebnych dla 
obu krajów bogactw: Polska ma sól, 
ielazo i węgiel, potrzebne Litwie, PoI- 
ska zaś potrzebuje niektórych surow- 
ców, znajdujących się na Litwie. jak 
len, drzewo, a także lboże. Politycz- 
ne konjunktury zmuszają nas rów- 
nież do porozumienia z Litwinami. 
Nie będę dłużej mówił o względach 
ekonomicznych, ale zwrócę uwagę na 
stan etnograficzny tego kraju, na te 
różnorodność jego pod tym wzglę- 
pem i na geograficzne położ
ie, któ- 
re da nam możność stworzenia od- 
dzielnego państwa, sfederowanego mo- 
cno i silnie. Węzłów tych nie.-zdołały 
2:erwać ani intrygi szwedzkie za daw- 
nych czasów, ani moskiewskie, ani 
ukraińskie bunty, ani Tatarzy, ani 
Niemcy,' bo opierały się one na wspól- 
nym interesie. Mimo separatystycznych 
dążeń poszczególnych jednostek, jak 
Radziwiłłów, przetrwał ten związek w 
ciągu 400 lat, gdyż, jak mówię, była 
korzyść z tej łączności obustronna. 
Jestem prze:.onany, że ta łączność 
będzie mocna, o ile będzie federacyjna; 
jeżeli'zaś będzie wcieleniowa, to przetrwa 
krótki czas i dlatego, że wszystko to, co 
jest złego dzisiaj w Polsce, nieprędko 
da się usunąć. I w tej Polsce, w któ- 
_ rej się śliczne prawa uchwala dla lu- 
du, dla robotnika, reformę rolną. 
ośmiogodzinny dzień pracy, to jednak 
lI1ało co wchodzi w życie. Jak Nie- 
mojewski pisze, dziś inwalidzi giną z 
2łodu i chłodu. siedzą w drewnianych 
SZopach i na 600 ludzi wydają 30 


sztuk ubrania. O tern nie będę mó- 
wił, gdyż te rzeczy za daleko nas za- 
prowadzą. 
Panowie:: myślą, że wszystko w 
Polsce jest tak dobre, że jak będzie- 
my wcieleni, to pozbędziemy się wszy- 
stkich kłopotów. Nie będzie dobrze, 
nie będzie załatwione wszystko od 
razu. (Głosy: Na wiec!) Przyłączenie 
do Polski w obecnej chwili wyjdzie 
na nasz minus. na zniechęcenie lud- 
ności do polskości. Niech Panowie 
pojadą do Nowogródzkiego, gdzie sie- 
dzi kwalifikowany przez p. Brzostow- 
skiego na dzielnego administratora p. 
Raczkowski i zobaczą, co się dzieje. 
Dzieją się straszne rzeczy. P. 
acz- 
kowski mówi: cudowny kraj, tam pa- 
nuje porządek, ład, odbudowa się po- 
suwa. Daleko już niejedżmy, zajrzyjmy 
tylko do Brasławskiego powiatu, a zo- 
baczą Panowie, co się dzieje, czy jest 
choć jedna chata postawiona, czy choć 
jeden most naprawiony. czy słupy te- 
legraficzne wzniesiono, czy poczta dzia- 
ła. czy listy dochodzą? Kraj ten robi 
wrażenie Turcji. (Wesołość). Tak je5t. 
to nie śmieszne, Panowie. 
Przechodzę do tego momentu, że 
głównem naszem zadaniem jest urzą- 
dzić ten kraj tak, żeby on był szczę- 
śliwy, ż
by bezpieczeństwo nasze i 
Polski _ było zagwarantowane. Jeżeli 
urządzimy tu autonomję, to ona wy- 
woła konflikty pomiędzy temi dwoma 
państwami. Jeżeli urządzimy federację, 
to każdy kraj twórcą szczęścia swego 
będzie. Odpowiedzialności za rządy 
tutaj Polska wziąć na siebie nie mo- 
że, bo Polska siedzi w długach, bo 
nie ma dobrej administracji, wiec za 
nią odpowiadfłć nie moie. Wiemy do- 
skonale, kogo nam przysyła i co ro- 
bili tu - o tych panach, zresztą. dłu- 
żej mówić nie będę. (Głos: Chwała 
Bogu). Pod adresem p. Chomińskiego 
chcę nadmienić, streszczając się zu- 
pełnie, że pod pojęcie autonomji by- 
ło wprowadzone pojęcie niazależnego 
Sejmu. pojęcie federacji. W tem był 
błąd p. Chomińskiego, który niesłusz- 
nie w tym wzgłędzie przemawiał 
(śmiech) niewłaściwie tę rzecz komen- 
tował. . 


,
		

/Vilniana_034_04_144_0001.djvu

			. 


VII/ZZ 


VII/21 


7 pos.iedzenie z dnia 16 lu
ego 19 22 r. 


Ponieważ wystąpił przeciwko mnie 
także p. Bagiński, mus ę mu kilka 
słów poświęcić. P. Bagiń:;ki zarzucił 
mi, że ja pochodzę ze szlachty. ja z 
tego ani się szczycę. ani tego się 
wstydzę. Zaznaczam, że program mój 
wypływa z tych samych ideowych po- 
budek. które ma 1). Bag,ński i p. Zasz- 
towt i ktoŚ trzeci, p. Szeptunowski. 
pochodzący również ze szlachty, ale 
muszę podkreślić. że między mną a 
nimi jest ta różnica, że oni tu pra- 
cują, na tym terenie, aż 8 lat wśród so- 
cjalistów. jednak sami zasiedli na tych 
krzesłach. nie zasiadł obok nich ża- 
den robotnik. jak nie zasiadają obok 
nich robotnicy w tych instvlLlcjach. do 
których są wybrani, zaś Ja różnię się 
od nich tem, że obok mnie siedzi 
trzech chłopów, którzy razem ze mną 
tu weszli. My jesteśmy tak samo ideo- 
wi, ale stawianie komuś zarzutu, że 
jest szlachcic. czy nie szlachcic. paso- 
wałoby raczej komuś z panów z pra- 
wicy. ale nie pasuje uznanie. czy nie. 
uznanie szlachetczyzny w ustach so- 
cjalisty. (Wesołość). To nie jest współ- 
mierne dla debaty tutejszej. I wśród 
szlachty znajdowały się jednostki, któ- 
re ofiarni
 pracowały dla kraju; takim 
był kiedyś Zamojski, takim był kie- 
dyś Rej. Zwątpiono w owe czasy, czy 
można ich starostami naznaczyć. bo 
uważano ich wprost za bol..zewików. 
Zamojskiego. który był kanclerzem 
ostatecznie i najwybitniejszym mężem 
stanu owych czasów, nie chciano naz- 
naczyć starostą i dopiero po wielkich 
walkach ten tytuł mu dano. A co zro- 
bila szlachta z Chłapowskim, który 
pierwszy w 1820 r. zniqsł pańszczyzne 
u siebie? Wiemy, te ta szlachta chcia- 
ła go rozszarpać. że odebrała mu ma- 
jątek. który zwrócił potem jakiś Wil- 
helm. I dopiero potem stał się Chła- 
powski wielkim generałem w czas;e 
powstania w 31-ym r., a jego imię 
jest dziś na ustach każdego z nas. 
Więc nieprzypuszczam, aby ktośz tytułu 
swego szlachectwa. nie miał pra\\oa 
siedzieć wśród tych ideowych grup. 

tóre reprezentuje p. Ba
iński lub ja. 


. 


. 


Nie będę tu odpowiadał przedsta- 


""-- 


wicie10m Rad Ludowych. Ich stan")- 
w:sko jest nadzwyczajnie określone. 
Wysłuchaliśmy tu, że ci panowie idą 
do Polski bez żadnych zastrzeżeń. tak 
dalece bez żadnych zastrzeżeń, że gdy- 
by nawet ks Maciejewlcz Dył tam pre- 
zydentem, to ich nic nie obchodzi. Ale, 
Panowie z Rad LuEłowych
 sądzę. że 
powinno was obchodzić coś więcej. 
Jeżeli my idziemy do PoIsld. to dla- 
tego, żeby była wolność w tym kra- 
ju, żeby chłop nie znosił poniewier- 
ki. żeby żołnierz, chłop i robotnik 
miał ziemię, gdy połączy się z Pol- 
ską. My bez zastrzeżeń nie pójdziemy 
do Polski, bez zastrzeżeń nie wejdzie- 
my, będziemy tam pracowali dla re- 
formy rolnej. (
łos: I my tak samo). 
Co wy tam robić będziecie, nie wiem, 
może to, co i tu (Wesołość). My 
idziemy z tem hasłem, z którem wy- 
stępujemy śmiało tu, choć wy tu nie 
dajecie nam mówić, bo naprzykład. 
dziś, gdy wystąpiliśmy z n .głym wnio- 
skiem, .żeby nadać ziemię żołnierzom 
i J!en. Zeligowskiemu, to wy, Pano- 
wie z Rad. głosowaliście przeciwko 
niemu i obaliliście wniosek. (We
 
sołość). Obiecujecie to zrobić później 
w Sejmie Warszawskim, a ja wam po- 
wiem: "Obiecanka cacanka, a głupie- 
mu radość". (Wesołość). 


WItemarszałek p. fedorowlcz. 
Przywołuję Pana do porządku, to 
wyrażenie jest nieparlamentarne. 


- 


P. Mickiewicz. 
Cofam I (Wesołość). O Radach wię- 
cej mówić nie będę, bo p. Marszałek 
gniewa się. (Wesołość). 
Muszę tylko pare słów poświęcić 
ks. Grabowskiemu. jego wystąpienie 
było istną sielanką, która nas prze- 
niosła do 
adnego kościołka w Grau- 
żyszkach. Wysłuchaliśmy ładnego ka- 
zania o tern, że idziemy do Polski 
bez zastrzeżeń. Odpowiadać trudno. 
Kazania były na miejscu, ale byłoby 
bardziej na miejscu w Graużyszkach. / 
Tylko tyle. 


, 


--
		

/Vilniana_034_04_145_0001.djvu

			VII/23 
C!'
--
 - - 


7 .,p o
.edzenie z dni"! 16 lutego 1922 r. 


VI 1/24 


Muszę podnieść tu społeczne spra- 
wy, żeby lud cały, wszystkich tych, 
którzy się sprawą naszą interesują, 
uświadomić należycie, żeby na przy- 
szłość tych błędów me popełniali, któ- 
re robią dziś, idąc do Polski bez za- 
strzeżeń, gdzie jednak panuje reakcja. 
gdzie reforma rolna, choć została na 
papierze przeprowadzona, ale w czyn 
nie wprowadzona. Sam Witos, który 
tu przemawiał z trybuny. niedawno 
powiedział, że choć reforma przepro- 
wadzona, a'e nie- jest na czasie. jest 
fu szereg świadków, którzy byli, kie- 
dy Witos przemawiał na inauguracyj- 
nem posiedzeniu stronnictwa ludowe- 
go. Musimy być obwarowani, musimy 
iść ż pewnością, że będziemy walczy- 
li o prdwa ludu, które tu są podepta- 
ne szkarddnie przez <>Am rozmaitych 
rządów, me mówię o Moskalach, 
Niemcach i bol
zewikach, ale i nasze 
rządy chluby nam nie przyniosły, bo, 
to, co się tu działo, każe nam o krzy- 
wdy nasze upominać się stale i strzec 
się, by Polacy, którzy mają tu rządzIć, 
nie zniechęcili ludności. tak, jak znie- 
chęciły ludność rządy p. Osmołow- 
skiego. (Głos: Słusznie). Dziękuję za 
uzndllie. 


. 


" 


Teraz muszę tu odpowiedzieć p. 
Brzostowskiemu. P Brzostowski mó- 
wił,. że tu j
st źle, a tam jest dobrze 
j nawet chciał nam tego dowieść cy- 
frami (t)łos: I dowiódł) - mnie nie. 
Na to muszę odpowiedzieć, te nie jest 
tak pięknie tam, jak to p. Brzostow- 
ski powiedział. Wywody o finansach 
polskich nie są słuszne z tego wzglę. 
du, że i tam jest takie samo marno. 
traw...two grosza publicznego, jak i tu. 
P. Brzostowski stwierdził, że w Pol- 
sce jest 29 mi\jonów ludności. Tutaj, 
w litwie Środkowej, mamy 700.000, 
zaokrąglając q frę ogółem -'- Polska 
posiada około 30 miljonów ludności 
Cały deficyt państwa wynosi 105 mi- 
Ijardów. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, 
te stanowimy 45 część ogółu ludności 
Polski, to proporcjonalnie do tego, 
deficyt nasz wynosićby powinien 2 
miljardy 600 miljonów mk. P. Brzo- 
!towski nam zakomunikował, że w 


Litwie strasznie źle się dzieje, że jest 
nadmiar urzędników i że liczba ich 
wynosi aż 7000 czy 5000; zgodzę się 
na to, że, gdyby ich było 5 tysięcy, 
to i tak byłoby ich stanowczO za du- 
żo. Referat p. BrzostolJ'skiego był 
bardzo ciekawy i w tych qfrach wy. 
kazywał całe szkaradztwo, całe ohydz- 
two, jakie tu jest, gdzie ludzie przy- 
czepili się do tego pierogu rządowego. 


Wicemarszałe'k p. Fedorowicz 
(dzwoni). 
Przywołuję P. Posła do porządku, 
pod adresem Rządu nie wo:no się 
tak wyrażać. 


P. S. Mickiewicz. 
Uważam, że urzędników stanowczo 
jest na dmiar i pod tym względem 
.... miał p. Brzostowski bezwarunkowo 
, rację. A teraz. niech Panowie przyjmą 
pod uwagę, źe podług ogólnych nbl i- 
czeń, deficyt nasz, gdybyśmy byli czę- 
ścią Polski, wynosiłby na 700.000 
ludności 2 miljardy 600 miljonów, 
zaś podług twierdzenia Brzostowskie- 
go wynosi 2 miljardy 650 miljonów 
(Głosy: Tutaj za pół roku, a tam 
ogólny dług państwowy). 
Wicemarszałek p. Fedorowlcz. 
Proszę nie przeszkadzać mówcy. 


, 


P. S. Mickiewicz. 
P. Brzostowski krytykował to, co 
się tu dzieje, zachwycając się porząd- 
kami w Polsce. Z)!odzę się, że tu jest 
źle; przytoczę jednak Panom parę 
przykładów nadużyć, które się dzie. 
ją tam w Polsce i na które nie trze- 
ba zamykać oczu. Zrozumiałem jest, 
że po stu kilkudziesic:ciu latach nie. 
woli w państwie niezorganizowanem 
dzieje się źle, a niedomagania te nie 
są tak groźne,' gdyż i ludzie się wy- 
. szkolą. Chodzi mi jednak o to, że 
różnice w obu krajach, podkreślane 
przez p. Brzostowskiego, nie są tak 
znaczne. Prędzej ład wprowadzimy. 
,
		

/Vilniana_034_04_146_0001.djvu

			VII/25 
--'='" , 


,1 p osiedze
i
 
 dnia 16Iu 
ef!0 !9 2
 .r. 


V 11/26 
-o:- 


.... 


gdy będziemy gospodarowali tu sami, 
aniżeli wtedy. gdy nami będą rządzi- 
li. Wskażę na powiat Brasławski. Nie 
mogę powstrzymać sie od tego, aby 
nie wspomnieć o tem, co się działo 
w Brasławskim powiecie. Obecny tu- 
taj p. Helman mote powiedzieć Pa- 
nom. jako przedstawiciel powiatu 
Lidzkiego. co się tam dzieje, rrzy- 
puszczam. że powinien wiedzieć. jakie 
tam są porządki; a ja powiem tylko 
o powiecie Brasławskim i przedsta. 
wię historyczny dokument. który Pol- 
sce zaszczytu nie przynosi. gdyż tam 
były i są rządy polskie. Nie winię 
posła i starosty p. Szadurskiego, 
gdyż przyjechał on tam dosyć późno 
i znalazł już ten piękny porządek 
i te urządzenia, które i nadal trwają. 
Przeczytam Panom ten okrutny 
dokument. W tej sali dwa lata temu 
odbywał się jeden znajwspanialszych 
kongresów ludowych polskich. Zje-' 
chało się 7000 ludzi. obradowai1o 
nie tylko w tej sali. ale i w drugiej 
tu obok sali. jak również i naokoło 
całego gmachu. Na kongresie tym by- 
ły powzięte uchwały łączności z Pol. 
ską. podnoszono imię Naczelnika 
Państwa, pieszczono ideały polskie i 
zbliżano lud do polskości. Przema- 
wiali z tej trybuny posłowie polscy. 
Ale proszę Panów, gdy pojechał je- 
den z tych uczestników. p. Marecki. 
który ze łzami w 
oczach mówił o 
brataniu się Polaków z nami, posa- 
dzono go do więzienia. skuto i wy- 
wieziono do Krakowa. Kilkadziesiąt 
delegacji jeździło do tych. wszystkich 
możnych. którzy rządzą losami i gdy 
ich się pytano, dlaczego p. Marecki 
jest uwięziony, odpowiadali, że zupeł- 
nie nie wiedzą za co. gdzie i po co sie- 
dzi i dopiero. gdy udaliśmy się do 
p. Witosa i i	
			

/Vilniana_034_04_147_0001.djvu

			_
-ł !28 _. 


=-- V I! L
1 . 


1 ,e
sie 

 

ie__
 dnia..!6 J,u
eg9
 ?2l..!;.. 


-- 


dochodzi do tego n. p., że posłowi 
Trebszy wypowiedziano dzierżawę. A 
policja w tych sprawach bierze czyn- 
ny udział. To są rzeczy szkaradn
. 
to jest nastrój,. który. twor
y mgławl- 
€ę. Tego rodzaju pol.tyka I. postc:p
. 
wanie jak z panem Marecklm, będzie 
odstręczała ludność,. tak s8:
o, jak 
ją odstręczały rozmaite komisje t"zą- 
dzące. Miał p. ęrzo
tows
i kompletn
 
rację. (podpisuJę Się obiema rękami 
swojemi), gdy krytykował rządzące 
sfery. Nikt sie nie nacierpiał tyle, co 
lnY. Musieliśmy zdobywać te prawa 
dla ludu; jeżeli my te prawa obywa. 
telswa w imieniu chłopów zdobyliśmy, 
to w imieniu ich musimy występo- 
wać. Mam tutaj listę aresztowanych 
przez rząd, nietylko, jak mówił p. Cho- 
miński. przez rząd Meysztow!c
a;.. nie 
wiem również. czy byłoby lepieJ. zeby 
zamiast Myesztowicza był p. Aleksan- 
der Chomiński, nie wiem czy byłoby , 
lepiej, aby jeden Aleksander zamienił 
drugiego, ale i przez, rządy poprzed- 
nie. Rządy te były stra

ne. Przypom- 
nę Panom i p. Chommsklemu, któ-' 
rego ręką mam tu memorjał podpi- 
sany, o tych krzywdach względem lu- 
du i o tych aresztowaniach. (Głos: to 
niema nic wspólnego z u

wałą), rów- 
nież za rządów Mukrzecklego. Tych 
krzywd lud zapomnieć nie może i 
władze wiedziały o tem, że lud dłu- 
tej nie ścierpi tych rzeczy. Wiemy o 
tych sądach, które wdrożono prze- 
ciwko nam za odezwę przedwyborczą, 
cierpieliśmy głód i zmęczenie. Takie 
rzeczy nie mo
ą się dziać.w rawo-o 
rządnem państwie, w swobodnej P
 
sce, tam, gdzie swobody obywateli 
powinny być szanowane. wolność sło- 
wa zagwarantowana. Nie bedę o tych 
rzeczach się rozwodził, powiem tylko 
krótko: działy się rzeczy fatalne, fa- 
woryzowano jednych, teroryzowano 
drugich. Teroryzowano lud, a fawo- 
ryzowano Straż Kresową. Przeczytam 
Panom okólnik. który został wtedy 
rozesłany. 
Wicemarszalek p. Fedorowlcz. 
To niema nic wsp61negl) ze spraw". 


I 


. 


P. Mickiewicz. 
To ma związek ze sprawą, gdyż. 
m6wie właśnie tu o rządach, które 
są nieodpowiednie. uważam to za 
swój obowiązek. Wszy
tko to z
ś. 
dzieje sie dlatego, że mema tu SeJ- 
mu. któryby sprawował kont
olę. 
Uważam, że nie może być takiego 
marnowania pieniędzy, jakie było, na 
Straż Kresową, .na rozmaite Z. B. K. 
i inne organizacje tym podobne. 
Chce jednak, ażeby Panowie parę 
chwil uważnie posłuchali w celu d?- 
wiedzenia się. jaki piekny okólmk 
był wydany. 
Wicemarszałek p. Fedorowic7.. 
Okólnik nie należy do rzeczy. 


P. S. Mick;ewicz. 
P. Marszałek nie pozwala, abym 
przeczytał okólnik, opowi
m 
o Sw?- 
jemi słowami. (Wesołośc). Okólmk 
był wydany przez p. Osmołowskiego 
(czyta) okólnik poufny. po Pa.nów 
Komisarzy Okręgowych I Po.wlat?- 
wych. W sprawie.. wspó!dzlał
ma 
ze "Strażą Kresową. ZawIadamiam 
pp. Komisarzy Okręgowych i Powia- 
towych, że za zezwoleniem i w poro- 
zumieniu z Komisarjatem Generalnym 
na terenie powiatów, podległych Ko- 
misarjatowi Generaln
mu, działa or- 
ganizacja społeczna .St
aż Kr
sowa., 
mająca na celu orgamzo
ame lud- 
ności na ziemiach wschodmch w du- 
chu państwowości polskiej; należy 
wspomagać we wszystkiem .Str
ż 
Kresową. , dać poparcie, bo będzIe 
agitowała za państwowością polską. 
Wicemarszarek p. Fedorowicz. 
Okólnik p. Osmołowskiego nie 
należy do rzeczy. 
P. Mickiewicz. 
I 
T
kich okólników wydawać nie 
można, ale nie można dyskutować 
nad rzeczą, która nie została odczy- 
tana.
		

/Vilniana_034_04_148_0001.djvu

			VIJ / 29 


7 p osiedzeni
_ z 
ni
16_ I,ut

 o 1922 r. 


Powiem Pa'nom. co sic dzieje- da- 
lej w naszym kraju i co się wypisuje 
teraz. jest tu starostwo powiatowe. 
Do starostwa piszą. że Z. B. K, czy 
p. X. Y. Z. może być przyjt:ty do 
Z. B. K. Pyta się wit:c Z. B. K. o 
prawomyślność; przeczytam Panom, 
jaka była odp0wiedź. 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
z. B. K. nie jest na porządku 
dziennym. dyskutujemy nad uchwałą 
zasadniczą. 


P. Mickiewicz. 
Tu jest mowa o nadużyciach wła- 
dzy, a nad nadużyciami władzy mu- 
simy przeprowadlić dyskusjt:. Uwa- 
. żam, że to jest w związku z tem, dla- 
- tego, że władze są bez kontroli na- 
szej i wiecznie tak będzie, jeżeli nie 
będzie kontroli, jeżeli będziemy rZIl- 
dzeni przez urzędników takich, jak 
p. Wojczulanis, który pisze. że nIe 
wolno prz\ jąć tych ludzi. bo jeden 
należy do "Odrodzenia". a drugiego 
ojciec sympatyzuje z "Odrodzeniem". 
Powiem, kto je3t p. Wojczulanis. 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Będę zmuszony Panu odebrać v.łos, 
n iech Pan będzie łaskaw przejść do 
porządku dziennego. 
P. Mickiewicz. 
Wnoszę protest przeciwko temu, 
że p. Marszałek nie daje mi się wypo- 
wiedzieć i charakteryzować sto:;unków, 
jakie' tu panują. (Głos: niech Pan 
wniesie interpelację). Interpelację Pa- 
nowie odrzucicie. (Głos: Kto to był 
pan Wojczulanis?) Kw jest p. Woj- 
czulanis - nie pozwala mi się o tem 
m ówić, niech się Panowie zapytają 
panów z P. S. L. albowiem p. Woiczu- 
lanis należy do P. S. L. (Wesołość). 
Powiem jeszcze kilka słów i będę 
już kończył, bo zanadto zmęczyłem 
Panów. Chcę poruszyć kwest je niez- 
miernie ważną, o którą potrącano tu 


... 



1I/30 


już' nieraz, kwestit: możności i nie- 
możności porozumienia się z Litwą. 
Zastanowimy sie przez chwilę, czy u:;i- 
łowania ze strony naszej faktycznie 
były wyczerpane. czy nie. Może być, 
że Panowie tutaj powiedzą, iż te usi- 
łowania zostały kompletnie wyczerpa- 
ne, że wszystko możliwe w tym kie- 
runku było zrobione. Będę kompletnie 
bezstronny i powiem. że usiłowania 
porozumienia się z Litwinami zaczęły 
się od luźnych grup, które prowadziły 
z nimi pertraktacje, najpierw za cza- 
sów Ta ry by. Usiłowania te, czyni01e 
w obecnoki Niemców i wobec innych 
różnych faktów spełzły na niczem. 
Zważywszy na to. te społeczeństwo 
polskie było zdezorganizowane-kolo- 
salna ilość ludzi znajdowała się na 
emigracji.- Polacy nie doszli do żad- 
nych wniosków i nie weszli do Tary- 
by. Chociaż z drugiej strony musze 
zaznaczyć, że rz
d niemiecki stwo- 
rzył taką samą Tarybę u nas, stwo- 
rzona została z nominacji niemieckiej 
Rada Regencyjna, której konieczność 
- zmu:;zeni byliśmy uznać. bo to był 
pierwszy zarodek rządu naszego. W 
1918 roku prowadzi liśmy pertraktację, 
ja razem z innymi ludźmi, którzy, 
należeli do Komisji Rządzącej,. pro- 
wadziliśmy pertraktacje z litwina- 
mi i co się okazało? My sami byliś- 
my tak słabi, że po 4 dniach musieliś- 
my opuścić Wilno i ja sam piechotą 
. musiałem wyjść z Wilna razem z Dą- 
browskim. Wtedy i te pertraktacje n;e 
nosiły charakteru reprezentacji całe
o 
kraju,. ale nosiły charakter prywatny 
ugrupowań. Przeszedł rok i my, de- 
mokraci i socjaliści, zdecydowaliś'my 
się pojechać do Kowna, aby Jla miej- 
scu zbadać tę sprawę i dogadać się. 
Omówiliśmy cały szereg zastrzeżeń, 
wynieśliśmy szereg decyzji. i droga do 
porozumienia nie była beznadliejna. 
Dalej te pertraktacje były prowadzone, 
gdy oni tu przyjechali i w rezultacie 
podpisali bardzo ciekawy memorjał. 
gdzie cały szereg uzgodnień dla wspól- 
nego współżycia był zawarty. Chciał- 
bym to Panom przeczytać; (Głosy: 
Prosimy), nie wiem tylko, czy Pan 
Marszałek pozwoli. 


- 


. 


\ 
-.....łI
		

/Vilniana_034_04_149_0001.djvu

			VII!31 


1 _posied
enie z dnia 16 l
tel!o 1922 
. 


VI.1I 3 2 _ 


Wicemarszałek p. Fedorowicz: 
P. Mickiewicz mówi przeszło go. 
dzine; czy Sejm zgad'7.8 sie słuchać go 
dalej? (Głosy: Zgadzamy się, tylko 
prosimy pośpieszyć się). 


P. Mickiewicz. 


- 


Rozumiem, że czas jest drogi. szcze- 
gólniej Panom. którzy chcą w 20 mi- 
nut rzecz całą załat\\ić. 
. To. się odbył
 w 1921 roku. kiedy- 
smy SIę doczekah przyjazdu, rewizyty 
litewskich :;ocjalist6w, kiedy mieliśmy 
rewiz)tę ludowców i Związku -.vłoś- 
ciańskJego. Wysunięty był przez nas 
projekt urządzel1ia kraju dwukantonal- 
nego, którego gorliwym obrońcą był 
p. Chomiński i którego podpis tu fi- 
guruje. O tych dwóch kantonach 
kwestia miała się rozstrzygnać, kiedy 
pojedziemy do Kowna. Losy się tak 
złożyły, żeśmy do Kowna jechać nie 
mogli i nie mogliśmy zawiązać nici 
porozumienia. która tu była zadzier- 
żgnięta. Wtedy postanowiono stwh r- 
dzić to podpisami Litwinów i naszy- 
mi, tych. którzy od nas odeszli i 
którzy siedzą dziś w" Wyzwoleniu- 
Odrodzeniu.. mianowicie figurują tu 
P: Chomiński, p. Karnicka i ci. którzy 
sIedzą w stronnictwie ludowem - p. 
Antoni Mickiewicz i zdaje się p. Pit:t- 
kiewicz. Zdecydowano wtedy zaprzes- 
tanie działań wojennych pomiędzy 
Polską i Litwą i ahy takie działan'a 
nigdy. na wie"i wieczne, nie zostały 
wznowione, domagać się ustalenia 
kom.unik
cji pomic:dzy kralami w celu 
nawląz
ma s

sunków (czyta:) Wspól- 
ne posledzeme delegacji litewskiej lu- 
dowo . demokratyczno - socjalistycznej 
parlji związku Włościańskiego oraz 
Polskiego Związku Ludowego "Odro- 
dzenie" uchwala: 
l) Dążyć do ostatecznego zaprzes- 
tania działań wOjennych mif:dzy Litwą 
a Polską. aby takowe działania I Y 
nie zostały wznowione. ..... 
2) Domagać się wznowienia komu- 
nikacji między obu krajami w celu 


ułatwienia nawiązania stosunków spo- 
łeczno politycznych pomiędzy grupa- 
mi społecznemi oraz w celu infor- 
macji prasowej. którą uważa za pod- 
walinę trwałego porozumienia. 
3) Domagać się umożliwienia bez 
wszelkich zastrzeżeń powrotu obywa- 
teli Kowieńszczyzny i Wileńszczyzny 
do swych stałych miejsc zamieszkania. 
4) Domagać się natychmiastowej 
obustronnej amnestji dla politycznych 
przestępców. 
5) Postanowiono. iż obrady trwają 
dalej, a przy pierwszej sposobności 
przedstawiciele "Odrodzenia. przyjadą 
do Kowna. 


T. Bortkewiłienie, jan Adamowicz, 
Stefan Mickie\\icz, Makowskas. Rał- 
kauskas, leon Pietkiewicz, P. Niewia- 
domski, Leonard Zarębo, Stanisław 
Maszczyk. Marcin Pietrusewicz, Kazi- 
mierz Szczęsnowicz, Bartoszewic'Z. Si- 
łuch, J. Napoleon Czarnocki, jan Bor- 
kowski, Al. Korzeniecki. Wacław Bar- 
tnszewicz, Antoni Mickiewicz, Al. Kar- 
- nicl	
			

/Vilniana_034_04_150_0001.djvu

			VI 113.3 


-v-
_posiedz
nie 
_.j.!1 i
_ 16 lutego 1", !2
" r. _ . 


rencja Litwinów skła4ała się, - o ile 
pamietam, następujących osób: był 
Janulajtis, ks. kal"Niński Szepetis, do- 
ittor Nagiewicz, jeden z największych 
przyjaciół. jakich mamy wśród Litwi- 
nów. Naczelnik Piłsudski zapytał: co 
Panowie chcecie dla z20dnego współ- 
iycia? Litwini odpowiedzieli: dla zgod- 
nego współżycia, nim ten kraj osta- 
tecznie losy swe zdecyduje, chcemy 
dwóch rzeczy: l) nie rugować naszych 
urzędników, 2) uznać język litewski. 
jako krajowy. Naczelnik Państwa od- 
powiedział zupełnie słusznie, że nigdy 
nie spodziewał się tak słusznych wy- 
magań i prosił, aby Litwini napisali 
memorjał o tem, aby to w drodze 
prawodawczej wyszło. Okazało sie, 
te memorjał był napisany i oddany 
p. Osmołowskiemu. P. Osmołowski 
przesłał go Naczelnikowi Piłsudskiemu.. 
Wówczas był prezesem ministrów p. Pa- 
. derewski i memorjał trafił do p. Pa- 
darewskiego, a później trafi' do pani 
Paderewskiej i wiecie, co pani Pade- 
rewska zrobiła? Zgubiła go. (Głosy: 
Kury Paderewskiej zjadły memorjał 
litewski). Taka była dyplomacja polska 
wtedy, kiedy był najlepszy moment, 
'bo -kraj cały był zniechecony do bol- 
szewików i wojska polskie były wtedy 
uważane, jako zbawcze. Nie było jeszcze 
rządów p. Osmołowskiego, które zli- 
kwidowały na długie lata w wielu 
miejscach sympatje dla Polski. Ten 
moment był i ten moment zginął dla 
-pertraktacji. Lecz nie może zrozumieć 
.p. Osmołowski, co sie dzieje, nie mogą 
zrozumieć Litwini, dlaczego nie mają 
odpowiedzi, którą im obiecano. Prze- 
chodzą długie miesiące, przechodzą 
lata. Zwraca sie p. Osmołowski, co 
sie stało z memorjałem. .Zgubionylh 
To jest dyplomacja polska. Te rzeczy 
pachną uedniowieczem, pachną stra- 
sznym chaosem, który rzeczywiście 
wtedy panował... To był wielki mo- 
ment dla naszego porozumienia sie. 


Przychodzi fatalny 1920 rok, ł 4 lip- 
ca i co sie robi? Zaczynają się per- 
traktacje z Litwinami, pewna chęć do- 
gadania sie z nimi, porozumienia. Idzie 
to bardzo zle, bo sytuacja nasza o2ro- 


..... 


VII/34 

-.-=- 


mnie sie pogorszyła, bo byliśmy zwal- 
czeni przez wroga i zdawało sie, że J 
naród polski ostygł. Oczywiście ci, do 
których sie zwrócono, innym tonem 
zaczeli mówić. Ale karta sie zmienia, . 
walka pod Warszawą przynosi nową 
chwałe dla oręża polskiego. Wyjeżdża 
delegacja do Suwałk, złożona z zacnych 
ludzi: jedzie p. Łukasiewicz, który 
obecnie jest sekretarzem poselstwa 
polskiego w Paryżu i nie wie, nie jest 
uprzedzony, że nie można traktatu 
Suwalskiego podpisać, bo tu sie d,.i.eje 
inna rzecz, bo tu przychodzi gen. Ze- 
ligow
ki. Na dwa dni przed wejściem 
gen. Zeligowskiego zostaje podpisana 
umowa pomiędzy Litwinami i przed- 
stawicielem ministerjum spraw zagra- 
nic
mych p. Łukasiewiczem i bodaj, że 
pułk. Mackiewiczem - nazwiska nie 
pamiętam (Głosy: Tak, tak). 
Zostaje podpisany traktat, kt()ry 
rzucił na nas cały cały szereg klesk 
dyplomatycznych, cały szereg najstrasz- 
niejszych oszczerstw, rzucił na Pola-' 
laków cały szereg fatalnych oskarżeń, 
zarzutów. A czyż nie można było 
zrobić tak, aby tego traktatu nie pod- 
pisywać, jeżeli zaś był podpisany, trzeba 
było go dochować. Takich traktatów 
nie można podpisywać; państwo po- 
waine, nie może prowadzić do tego, 
aby można było komentować, słusznie, 
czy niesłusznie - o tern teraz nie za- 
bieram głosu-jak działał dypl cja 
polska. 
Dalej, CO sie dzieje. Robi sie cały 
szereg rzeczy, za co jednak częściowo 
dyplomacja polska musi odpowiadał 
względem Litwinów. Rozumiem poli- 
tyke zaborczą, albo pOlityke porozu- 
mienia. W pierwszym wypadku trzeba 
było iść do Kowna, zająć cały Kraj, 
zrobić wybory całego kraju i w ten 
sposób zdecydować losy kraju, zgod- 
nie z wolą ludności._ Jestem przeko- 
nany, że jeśliby tak rzeczy sic: działy, 
b,i by mniejsza niecheć do Polaków, 
n erwanie umowy Suwalskiej. Jestem 
przekonany, że przy takiem rozwi
 
zaniu rzeczy, nie byłoby takiej niE'- 
checi, Jaka jest przy knowaniach r
- 


' --4
		

/Vilniana_034_04_151_0001.djvu

			V 11/35 
-r- .- 


7 posiedzenie z dnia 16 lutego 1922 r. 
- . 
 - -- - -
 


VII/J6 

 -- 


owiackich w Kowieńszczyznie. Wiemy 
doskonale, że ten naród, który buduje 
swoją państwowość, ma oczywiście 
szowinizm rozwinięty i z zazdrością 
dba o losy swej ojczyzny, niemniej, 
oiż my. Przypuszczam, iż nikt nie 
może na nas się gniewać, że o losy 
tego kraju drżymy, że o nie dbamy. 
Nie możemy sie obrażać na litwinów, 
że o losy swego kraju dbają, że drżą 
· -na myśl jakiejś zdrady knowań. 
Cały szereg moich przyjaciół i krew- 
nych siedzi w więzieniach litewskich, 
jest to dla mnie bardzo bolesne, ale 
gdy stanę na stanowisku państwowem 
litewskiem, myślę, że gdyby w Polsce 
jakaś organizacja urządziła jakiś spi- 
lek (Głos: Co to ma do rzeczy?) 
To ma do rzeczy, że spiski te wywo- 
łały podrażnienie dyplomacji litewskiej 
i zaostrzenie stosunków. (Głos: Żad- 
ł1ych spisków nie było). Dokumenty, 
skradzione z II oddziału i opubliko- 
wane we wszystkich gazetach tutej- 
szych i tamecznych, dowodzą, że te 
spiski były. Stała sic: rzecz przykra. 
Pozostaje drugi sposób rozwiąza- 
.ia: droga porozumienia. Jeżeliśmy 
nie mogli, czy nie uwatali za stosow- 
ne, żeby ten kraj siłą oręża wziąć, 
nie można było tam robił przewro. 
tów peowiackich. 
Uwaiam to za błedne wysoce i 
jedynem słusznem wyjściem jest zna- 
lezienie drogi w porozumieniu się i ta 
droga dziś nam pierwszy raz sit: na. 
stręcza, bo pierwszy raz jesteśmy tu ze- 
brani legalnie, jako przedstawiciele lud- 
ności. Kto dotąd nie mÓwił o Litwie? 
Lord Curzon, różni panowie w lidze 
Na

dó.." Japończycy, bez mała, że 
Chmczycy nie przYJeżdzali sądzić nas, 
ale my, Panowie. o porozumieniu sic: 
l1igdy nie mÓwiliśmy, mając pewne i 
.,prawne mandaty. My mandat ten ma- 
my i trzeba go wykorzystał. Może 
'nie dojdziemy do porozumienia, może 
być, że to jest marzenie, ale nie jest 
tet słusznem, jeieli nie wykorzystamy 
.tego mandatu. 
Wicem&r. ałek p. Fe"
' 'f)win. 
Jest wni(}
ek formalny, at J " O 


niczyć przemówienie p. Mickiewicza 
do 5 minut. 


P. Mickiewicz. 
" 
Maksymum będę mówił 10 minut. 
To są p'rzesłanki. Nie bedzemy mÓ- 
wili o tych rzeczach, które są robio- 
ne ze strony Litwinów, te rzeczy są 
niewyjasnione, powinny być zbadane. 
Uważam, że te rzeczy znajdą odpo- 
wiednie osądzenie i skrytykowanie 
przez społeczeństwo polskie. Areszt 
kilkudziesięciu Litwinów i Białorusi- 
nÓw, nie wiem, z czyjej inicjatywy, był 
.. dokonany, lecz wskutek tego aresztu 
zostały potargane nasze stosunk
 I.i- 
tewsko-polskie; ale ten. czyn znajdzie 
swoje osądzenie. Przypuszczam, że 
Sejm ten będzie miał pole do popisu, 
edy te sprawe przyjdzie likwidować, 
dlatego, że ta sprawa była przede- 
wszystkiem nie na czasie i ta sprawa 
zawikłała nasze stosunki kolosalnie. 
Nie staje w obronie LitwinÓw; jeieli 
była wina ich, to nie można było ich 
wywoził, a jeżeli nie 
ył? 
inr: to 
nie trzeba ich było sądzIć I WlęZIC bez 
dochodzenia. Wywieziono do Kowna 
bez badania inż. Szulca, Au
iewicza 
d ra i Augustajtisa, dora filozofji. Nie 
wiem, jak to rozumieć i jak to tłuma- 
czyć, czy mamy uważać to za łaskt:, 
czy za amnestjc:. Jeżeli to miała być 
amnestja, to powinna być w inny 
sposób zastosowana. 
Ody sie bierze te wszystkie prze- 
słanki. o których mowa wyżej, gdy 
.sie bierze pod uwage całą przyszłość 
kraju, trudności w najbliższej przysz- 
łości ukonstytuowania sie naszego, 
sąd ze, że \\ pierw, zanim poweźmiemy 
uchwałe, trzeba dobrze sie zastanowić. 
Chcę zali..o!iczyć (Głosy: Chwała 
Bogu) sło
mi \'\ickiewicza, który 
powiedział w Tr". ,ie Ludów - bo 
moje 
ł()W2 PaIJuw nie wzruszą-Mic- 
ltiewicz mówi: 
e my możemy tylko 
do tej Polski iść i mu -imy iść-i my 
mówimy, ie mU:limy iść, i pÓjdziemy 
do niej. ale do Polski ludowej, która 
na sztC!ndarze swoim wystawi brater-
		

/Vilniana_034_04_152_0001.djvu

			VII!37 7 posiedzenie z dnia 16 lutel!o 1922 r. 
-- --- - --- , 
 _ - -
-- -
- -- __R: 


siwo ludów i do Polski, która prawa 
tego ludu głęboko zastrzeże: .przez 
lud do narodu polskiego. przez naród 
polski do ludzkości". (Głos: Niech 
żyje Mickiewicz. Oklaski). 


Wicemarszałek p. Fedor
wicz. 
Głos ma ks. Maciejewicz. 


Ks. Maciejewic:z. 
Wysokie Zgromadzenie' Dostojni 
Panowie I Stary Heraklit kiedyś po- 
wiedział. że spór jest ojcem prawdy 
i sprawiedliwości. Mając na względzie 
te 
tarą prawdę. chcę do sporu, który 
się tutaj toczy, kilka myśli dorzucić, 
a te, sądzę, nieco rozjaśnią zgęszczo- 
ne u nas powietrze. Panowie. którzy 
przemawiali z tej trybuny, opierali się 
na rozmaitych przesłankach. Byli tacy, 
którzy mówili, że tylko lud i wola 
tego ludu decydować O wszy
tkiem 
musi. Jakkolwiek jestem wyznawcą 
ludu, to jednak chciałbym. aby ta wola 
ludu b}ła nie kaprysem tego ludu, 
nie entuzjazmem. chwilowem poru-o 
szeniem serca, ale, aby ta wola była 
na czemś oparta. Dlatego nie mogę 
się też' zgodz!ć z p. Zasztowtem 
na to, że li tylko wola ludu i pręż- 
ność jej mogą o wszystkiem decydo- 
wać. Ja prz} jmuje odmienną zasadę: 
jest inny czynnik, n
d którym Pano- 
wie przeszli do porządku, a który się 
nazywa: historja; jest inny czynnik, 
który nazywa się prawem, i ten, który 
sit; zowie rewolucją, jest też czyn' ik 
gwałtu, jest wreszcie czynnik, który 
nazywam rozumną wolą ludu. Bo nie 
rozumiem, ażeby lud o wszy..tkiem 
i zawsze m(,gł i musiał decydować. 
ażeby lud, który jest jeszcze w za- 
czątku uspołecznienra. tak dokładnie 
rozumiał i docenia' znal;zenie wszyst- 
kich dyplomat} cznych pbsunieć. jakie 
tylko można poczynić, ażeby ten lud 
miał odwagę brać na siebie odpowie- 
dzialność za cały naród i dlatego też, 
jakkolwiek lud w naszym czasie zna- 
cznie sie rozwinął. w ten sposób jed- 
nak o sobie sam nie mó\\oi, zaś tu 
u nas powtarza, że jest częścią naro- 


VI 1/38 


du tylko i z całym narodem chce 
decydować o tem. co jest dobre dla 
jego przyszłości i całego narodu. 
Wspomnę też starą maksymę: "histo- 
ria est magistra vitae", jest nauczy- 
cielką życia. Stąd chcę nieco się n:::d 
nią zatrzymać i nad jej wskazaniami 
zastanowić. a te wskazania, przedew- 
szystkiem nam mówią, co to jest ten 
lud, osiadły w Wilnie. albo w Wileń- 
szczyźnie. Dziś powiadamy, że jest on 
polski, ale w jaki sposób odpowiemy. 
kit:dy przeciwnicy oświadczają. że był 
i jest to lud litewski. I dlatego zapy- 
tuje, co o tern mówi historyczna nd- 
uka. Historja powiada. że w tardzo 
dawnych dziejach, tysiąc prawie lat 
temu, na tej ziemi były tylko plemio- 
na. I< tóre zwano lechirkiemi. Nie będę 
powoły" ał się. na historyków tylko. 
polskich. na historyka zamówionego 
przez Tymczasową Komisję Rządzącą, 
przypomnę tych, którzy :>ą pod tym 
względem bardziej bezstronhi. Powo- 
łam się na Szafarzyka. słynnego hi- 
storyka czeskiego. który powiada, że 
na naszych ziemiach w II-gim wieku 
po Chrystu
ie (a idzie on w ślad za 
Ptolomeuszem), mie!'zkało lechickie 
plemie Wilków. Aczkolwiek pod na- 
ciskiem innych ludów część ich po- 
wędrowała na zachód. to reszta po- 
została i do dziś dnia przechowały 
się ślady nietylko w Wilnie, ale i da- 
lej w kraju, miejscow<'Śei, których na 
zwy pochodzą od słowa .wilk" i w Pol- 
sce mamy aż 194 nazw od sło. 
wa wilk; zaś na ziemi Wileńskiej 
I Mińskiej 134. Nazwy te świadczą o 
tern, ze kiedyś tutaj siedzieli Słowia- 
nie, Wilki. LUlyki lechickiego plemienia. 
Jeżeli przypomne dalej !Iady. które 
pozostały w bliższych dla nas czasach.. 
jeżeli przej de do naszych hIstoryków, 
jak naprzykład do Długosza. to znaj- 
dę ślady liczne, bo trzydzieści kilka 
dowodów. jako dzikie plemiona. sie. 
dzące nad brzegami Niemna i Wlljl, 
zagony swoje wysuwały co jesieni 
i co wiosny na ziemie mazurskie, za- 
pędzając sic: aż pod Płock, nieraz 
Lublin i Sandomierz, i stamtąd liczne 
bardzo zastępy jeńców uprowadzając 
na Litwę, dlateio. że p02anie litewscy 


. 


'II
		

/Vilniana_034_04_153_0001.djvu

			Vllj39 
- --- - .
 -- - - 


7
 o.s ledz
nie. z df1-ł a_t6JE_t 
go 1 92? 
'_ 
 


VII/40 _ 


.1 


-zajmowali się przewa!nie łowiectwem 
i wojną, a potrzebując chleba, uwa- 
żali za wielki nabytek pojmanie na- 
szego rolnika, który nawykł do pługa 
i pracy około roli, a który umiał u- 
prawiać jut rolę i hodować bydło, a 
w ten sposób szczepić nową kulture. 
Dlatego też nie wyobrażajmy sobie, 
że chrystjanizm powstał na naszej ziemi 
dopiero za czasów Jagiełły, mamy 
liczne dowody, że chrystjanizm przy- 
szedł do nas o wiele wcześniej. Wiemy 
z Długosza, że na ziemiach litewskich 
przebywali liczni jeńcy polscy, że byli 
tam również misjonarze. co razem 
z ludem przychodzili jako jego ka. 
pIani. A widocznie uważano, że ka- 
płanów tych było za mało. bo W. Ks. 
Litewski Giedymin, wielki polityk 
i wielki działacz z owych czasów, pi- 
Sze na zachód. zapraszając kupców 
i rzemieślników do swego kraju, pro- 
si również. aby mu przysłano kapła- 
nów-zakonników, Franciszkanów lub: 
Dominikanów. Przytem zastrzega, aby 
ci kapłani znali szczególnie język pol- 
ski, a stawia to żądanie na pierwszem 
miejscu. Stąd wyprowadzam wniosek. 
te jeżeli W. Książe prosi. ażeby ka- 
płani znali język polski, widocznie 

yły wielkie zasłępy ludzi. którzy tego 
Jezyka używali. A więc troszcząc sie 
o to, ażeby ci chrześcijanie Polacy nie 
uciekali z kraju, ale przeciwnie na- 
jeżdżali doń i tam osiadali, potrzebo-. 
wał poganin dla licznych chrześcijan 
polskich kapłanów polskich. Jeżeli . 
. historyk Długosz nalicza do 30 na-. 
p
d
w. Litwy w tej epoce na Polskę 

 !ezeh z kaidego napadu spora ilość 
Jenców była uprowadzana na Litwę 
to jakaż poważna musiała być ilośĆ 
Polaków na owe c
asy na Litwie? 
Ja wnioskuję, Panowie, te przynaj- 
mniej połowa mieszkańców Litwy pod 

i1nem była z Polski. Widzimy więc, 
z
 ludność polska już w XIII i XIV w. 
ZJ
w
ła się bardzo licznie na terenie 
. WJ\
nszczyzny. Uznają te rzeczy nawet 
I n aSI dzisiejsi historycy litewscy, w tej 
iezble i znany pisarz, który zamie- 
rzył odtworzyć hislorię ruchu religij- 
nego na 
ilwie, ks. dr, Viicont. On 


.... 


przyznaje, te książę litewski Oiedymin 
sprowadzał dla licznych polskich jeń- 
ców polskich kapłanów. 
A już to samo, że córka Oiedy- 
I mina Aldona, wychodząc za mąż do 
Polski za Kazimierza, jako przyszła 
jego żona i królowa Polski, wprowa- 
dziła w wianie aż 20 tysięcy jeńców 
Polaków, w ten sposób manifestując 
uczucia dla Polski, świadczy, te wi- 
docznie była ogromna ilość tych lu- 
dzi w kraju jej ojca, jeżeli można bylo 
naraz dać tak ogromny orszak. A kie- 
dy sie przypomni, że później, po ja- 
gielle, wojsko polskie, co broniło Wil- 
na, co tu sie osiedlało, rzemieślnicy 
z Krakowa. co budowali magnackie 
domy I różne inne budynki. iak ko- 
ścioły, pałace, kramy, jeżeli przy- 
pomnimy sobie całe zastępy rozmai- 
tych znawców-robotników i majstrów, 
kupców, sprowadzanych do Wilna 
i krain litewskich, to zgodzicie się Pa- 
nowie, że z każdym rokiem w coraz 
większych gromadach napływający z 
Polski przybysze, jeńcy, rzemieślnicy, 
dzierżawcy królewszczyzn, kupcy i ci, 
którzy dobrowolnie z rodami litew- 
skimi się łączyli węzłami rodzinnymi, 
czynili całość narodu coraz liczniejszą. 
Przyszliśmy więc tu nie przez gwałt 
i wojnę, ale przyszliśmy wezwani, 
wzmacniając w ten sposób stare Wil- 
ków plemię, byliśmy zaproszeni, ow- 
szemy gwałtem sprowadzani, a stąd 
mam, prawo powi'edzieć. że my, wszy- 
scy Polacy, zamieszkali tutaj, jesteś- 
my prawdziwymi Polakami. Co do 
Wilna. musimy zaznaczyć. że nietylko 
nasi starzy historycy polscy, powia- 
dają, że książęta Warlagów z Po- 
łocka założyli to miasto, a, jeżeli do- 
dam, że znany litewski uczony Kur.. 
szat, układając mape językową litew- 
ską, przeprowadził linię graniczną od 
Dźwiny aż do Niemna. pomijając Wil- 
no i przesuwając granice tę dalej na 
zachód - to przyjdziemy do przeko- 
nania. te Wilno, jego okolice i Zie- 
mia Wileńska, w znacznej wi4:kszości 
są nietylko przez kulturę współczesną, 
ale w larodku jut 
woim pols
ie. 


\
		

/Vilniana_034_04_154_0001.djvu

			VII/41 I 


'- 


7 p osiedzenie z dnia 16 lute g o 1922 r. 


V 11/42 
--. .-r- 


ł 
1 


Opieram 'si
 tu przedewszystkiem na 
tradycji, na starych kronikach, na dzie- 
łach obcych pisarzy. wogóle na tych 
wszystkich daJ:
'ch, które do nas doszły. 
. r ,i. r,1 
:Pr
ypomnę między' innemi taką 
notatkę kronikarza, w której jest po- 
_wiedziane, . że:':.. Wielkopolska była 
najgęstszem rojowiskiem ludności) w! 
dawnej Słowiańszczyźnie..... Nestora 
niektóre kroniki mówią" że wszyscy. 
mieszkańcy Rusi i Nowogrodu wyszli 
z I nad Wisły. Karamzin zaś utrzymuje.: 
że
 trzy plemiona lechickie (Polanie. 
Radymicze i Wiatycze) przyszły od 
Wł
łynad Dniepr (dolina Wisły we- 
d
ug . niego ojczyzną jest wszystkich 
Rusinów). 
,. 
Kronikarze polscy powiadają, że 
za czasów walk z Czechami i najaz 
dów cZf'skich na Wielkopolskę. po 
śmierci Mieczysława Gnuśnego, .inni. 
sprzykrz
'wszy sobie ustawiczne w 
kra:u grJbieże i wojny. wynosili się 
z dZIećmi i dobytkiem swoim do kra- 
jów za Wisłę, ku Rusi-i Litwie po. 
łożonych. rozumiejąc, te przebywszy 
rzek
, ujdą niebezpieczeństwa.. Do- 
dajmy, że w roku 1038 Jarosław, 
KnIaź Ruski. widząc Polskę, wojnami 
znękaną. zapędzał się ze znacznem 
wojskiem dwiema drogami. lądem i 
wodą, w głąb kraju, najeżdżając Ma- 
zowsze, zagarniając wielką liczbę lu- 
dzi obojej płci niewole na Ruś 
uprowadzał. że w roku 1135 książe 
ruski jaropełk zagony swoje zapędza 
również głęboko, bo najeżdża Wiślice 
<-- i wraca na Ruś z mnogim plonem 
dostatków i zabranych ze sobą jeń. 
ców. jeżeli to wszystko razem zwa-' 
żymy. to przyjdziemy do przekona- 
nia, że ludność polska na Litwie była 
liczbowo liczną \ i jest to nieporozu- 
mienie pomiędzy nami, a naszymi 
przeciwnikami, którzy twierdzą, żeśmy 
jakoby przez naszą silniejszą kulturę 
zdobyli litewski lud, a w. ten sposób 
ten lud spolonizowali. Musimy też 
przyznać, że te pierwsze rody, które 
się osiedliły na Wschód od rdzennej 
Polski i siedziały na tej ziemi od XII 
i ,Xlłl w., a potem się rozrosły. to 


były plemiona rdzennie polskie. Po- '... 
twierdza to też ten szereg na Litwie 
nazwisk czysto polskich. Weźmy cho- 
ciaż spis naszych posłów, a zobaczy- 
my. że nie są one obce, ale są na- 
I zwiska te same. które spotykamy w 
Galicji, w Królestwie. w Wielkopolsce, 
a które odzwierciadlają nam to tylko. 
że z zachodu praojcowie nasi przy- 
szli tutaj. A gdy tak jest, gdy historja 
stwierdza, że dzisiejsza wola ludu nie 
jest tylko kaprysem ludu. lecz opiera 
się ona Da woli ojców i dziadów na- 
szych. którzy prawnie wzmocnili po- 
tem swoje stanowiska i swoje pano- 
wanie, od hlstorji tedy przejdźmy do 
tych wielkich aktów, które s;ę zaczę- 
ły w Krewie w r. 1385, a skończyły. 
jeżeli mówić o Sejmach-w r. 1791. 
A jeżeli po upadku Sejmów przypom- 
nimy konfederatów i powstańców na- 
szych, którzy wysoko nosili sztandar 
starodawnej Unji. to przyjdziemy do 
przekonania. że wola ludu naszego 
i wola narodu polskiego, nie był to 
entuzjazm tylko chwilowy dla złącze- 
czenia krajów naszych w jedną całość, 
ale była to rozumna i świadoma wo- 
la, która dążyła do tego, ażeby z tych 
dwóch ludów, podających sobie ręce 
wzajemnie od pół tysiąca lat. stwo- 
rzyć jedną wielką prawną i kulturalną 
całQść. 


Jeżeli zaś zarzucają nam, że jest 
tu u nas wielki procent spolonizowa- 
nych Białorusinów, czy Litwinów. to 
na to musimy odpowiedzieć. że stało 
sie to wskutek ich własnej i nieprzy- 
muszonej woli. Bo nikt nam nie za- e 
rzuci I nie wykaże, ażeby jakikolwiek 
Sejm polski, jakiekolwiek ustawodaw- 
stwo polskie narzucało gwałtem wole 
ludu polskiego ludowi litewskiemu 
czy ruskiemu; wszystko to, co się 
działo. działo się dobrowolnie i dla- 
tego chciał już w Krakowie ja2iełło 
i bracia jego przemawiać po rusku 
nie po litewsku. co łatwiejszem było 
dla zrozumienia Polakom. a dobro- _ 
wolnie potem łącząc się z narodem 
polskim, zac1t:1i od Polski Litwini do- 
browolnie przyjmować język i wszyst- 

 ko, co polskie dla siebie i Litwy... 


0#
		

/Vilniana_034_04_155_0001.djvu

			VII/43 7 posiedzenie z dnia t 6 lutego t 922 r. 


- -=- ---
-----_.- - - . - - ----
------_.---_.- - 


. 


Stc&d też, przeglądając historj
 roz- 
woju tego wszystkiego, co sie działo 
u nas, zobaczymy, że jut pierwsze 
słowa, jakie wyszły z ust króla pol- 
skiego, a W. Księcia Litewskiego, Ja. 
giełły, świadczą wyraźnie o tern, że 
tam nie było mowy o federacji, ani 
o autonomji, W. Ks. Litewski, ów- 
czesny władca samodzielny, który w 
imieniu ludu swego i swoich boja- 
rów, miał prawo przemawiać, nietyl. 
ko w imieniu własnem, lecz i jego 
bra
i-ksiąłąt, którzy siedzieli na roz-, 
maltych osobnych miastach i zie-' 
miach, podpisał akt krewski, że 
wszystkie swoje ziemie Litewskie i 
Ruskie przyłącza do Polski. Po łaci- 
nie to brzmi JJcoronae regni Polo- 
niae in perpetuum applicare", Historycy 
to zdanie tłomaczą, jako wcielenie 
(przerywa p. Abramowicz), zechce 
Pan porozumieć si
 z p. Konecznym, 
który jest sumiennym historykiem, a 
który potwierdzi, że to właśnie ozna- 
cza wcielenie. Potem, przyznaje Pa- 
nom, przyszły pewne wypadki, świad- 
czące o tem, że były próby ze stro- 
ny litewskiej, ażeby to wcielenie prze- 
kształcić na jakiś inny sposób załat- 
wienia sprawy wspólności narodów.. 
Panowie jednak zobaczą, że ci sami 
ludzie z Litwy, którzy szukali odręb. 
n ości, ci sami ludzie z Litwy przyj. 
mujc& od Polski wszystko to, cze20 i 
my dziś wszyscy pragniemy. Chcieli 
oni zastrzedz tylko swój separatyzm 
własny; dodać jednak należy, że nig- 
dy tego nie podzielał lud i mIeszczań- 
stwo wileńskie, które od początku 
stało przy Jagielle i przy jego na- 
S!ęPcach i. śmiało broniło sic: prze- 
ciwko krzyzakom i przeciwko Witol- 
dowi, który zdradziecko napadł na 
Wilno. Mieszczaństwo i lud, który w 
owe czasy nie miał wielkiego głosu, 
protestowali jednak i za czasów Unji 
Lubelskiej i potem przec.iwko tym 
magnatom, którzy chcieli separatyzmu 
dzielnicowego. 
Posuwając się od 1401 r. przez 
14
9 i 1501 do Unji Lubelskiej, znaj- 
dUJemy to samo w kołach pewnych 
magnatów litewskich, co dziś w ko- 
łach t. z. demokracji $rodkowej Litwy. 


VII/44 


. A jakkolwiek sic: mówiło w owe 
czasy, że są dwa narody, jakkolwiek 
si
 mówiło o dwóch rządach, to jed- 
\' nak w treści tego, co nasi ojcowie 
stanowili, było wyraźne, do czego 
dąłyli. Naprzykład w 14 J J roku w 
Horodle wyraźnie powiadają: .Ziemie 
litewskie, które od przodków naszych 
pełnem prawem posiadamy, 16.. Kró. 
lestwo Polskie wcielamy, w1fdrza- 
my. (incorporamus. invisceramus), co 
znaczy więcej, niż wcielić, bo włożyć 
do wnetrzności, dalej nłączymy, jedno- 
czymy, sprzymierzamy i na zawsze zwią- 
zujemy, aby takowe na wieczne czasy 
nierozerwalnie i nieodwołalnie były 
z Królestwem Polskiem złączone". T o 
są słowa Unji Horodelskiej. A jeżeli 
przejdziemy do Unji Lubelskiej, to 
znajdziemy również dobitne słowa: 
"Korona Polska i W. Ks. Litewskie 
jest jedno nierozdzielne ciało i jedna 
wspólna Rzeczpospolita, która się z 
dwóch państw i narodów w jeden 
lud spoiła.. . Temu obojemu narodo- 
wi ma jedna głowa, jeden Pan, jeden 
Król wspólny rozkazywać, wspólnymi 
głosy obrany" . 
nSejmy mają być wspólne. Sena- 
torowie i posłowie litewscy (ostatni- 
wybrani na Sejmikach, jak w Polsce) 
zasiadają pomiędzy senatorami i po- 
słami polskimi" i t. d. 
A to są rzeczy mniejsze', co my- 
ląc się zresztą bardzo opowiadał nam 
p. Mickiewicz, aczkolwiek starał si
 
bardzo nas ubawić tem, co sie działo 
w Lublinie. Dowodził on, że w Lub- 
linie były protesty i kłótnie. Tak jest, 
w Lublinie były protesty i kłótnie, 
ale w ostatecznej swej rezolucji Lub- 
lin wyniósł jednogłośną uchwałę. By- 
ły chwile, kiedy sic: tam kłócono, 
były chwile, kiedy Litwini uciekali ze 
Zjazdu wspólnego, ale ku sławie tej 
podlaskiej ziemi, którą w Warszawie 
dziś reprezentuję, musze przyznać, że 
Podlasianie pierwsi przystąpili do pod- 
pisania Unji. To samo zrobili potem 
Wołynianie, wojewoda zaś wileński 
Radziwiłł, który uciekł po cichu z 
Sejmu, wrócił, jak niepyszny, gdy 
spostrzegł, że i bez niego sie obej- 
dzie, przeprosił Króla i Senat, wizfSc'l 


... 


f
		

/Vilniana_034_04_156_0001.djvu

			VII / 45 . 



sied

nie 2 dnia 1ó tut

o 1921 r. 


VII / 46 


. 


się popłakali i wszyscy wreszcie pod 
pisali ten akt wiekopomny. I ci, któ- 
rzy się kłócili, nie chcieli przecież 
rozłamu z Polską, nie chcieli osob- 
nego państwa, chcieli tylko przywile- 
jów i bronili przywilejów i tylko dla 
tej przyczyny nie mogli się zgodzić, 
aby było już jedno tylko państwo, 
jeden 
ról, jedno prawodawstwo i 
jedna 
sp6lna władza. 
Właśnie sam bie2 wypadków, sam 
prąd ludu szlacheckiego, który tam 
był, sprawił, że lud ów szaracz- 
kOw'y, który najwic:cej tego pragnął, 
nawoływał swoich magnatów, c-.by 
prędzej podpisali Unję. Duch czasu 
dokonał tego; lud szlachecki, który 
miał głos, zmusił magnatów szlachec- 
kich do tego, że oni Unję podpisali i 
stworzyli to jedno państwo na przy- 
szłość. 
A potem, kiedy nasi ojcowie zje. 
chali się w Warszawie w ciężkich 
chwilach i próbach narodu w roku 
1791, kiedy to obradował Sejm Czte- ' 
roletni - wtedy nie było już mowy o 
dwóch narodach i nie było żadnych 
protestów; wszyscy jak jeden naród 
i jedno państwo, bez względu, czy 
pc chodzą "! nad Dniepru, czy z nad 
D7....iny, Pomorza, czy Małopolski, 
W
lYSCY dllmagali się, ażeby prędzej 
konstytucję uchwalić i żeby z tych 
dawnych resztek niezupełnie jeszcze 
zlanych - stał się jeden rząd i wojsko 
wspólne, a skarby w jeden nierozłączny 
skarb narodowy połączone. I dlatego 
też ten entuzjazm, który panował w 
Warszawie, odezwał sie echem wiel- 
kiem w Wilnie. 2:adnych protestów 
Wilno w roku 1791 już nie zgłaszało. 
Wtedy był jeden naród, jeden wróg, a . 
jeden cel wspólny w sercach wszyst- 
kich t\{wił. 
Ale nie na tem sie jeszcze kończą 
nasze ideały narodowo - państwowe. 
Pójdźmy dalej. Może ktoś zarzuci, że 
póki byliśmy państwem. Państwo Pol.. 
skie staro. szlacheckie jako imperjali- 
styczne, chciało zagarnąć cudze ziemie. 
Przyszła jednak dalej męczeńska 
Golgota. którą tak wymownie zobra- 

ował przedstawiciel Rad ludowych I 
ł 


nic się nie zmieniło. Przecież ten nasz 
wielki Naczelnik Kościuszko nie dla 
autonomji i federacji z Litwą życie 
swoje poświc:cał i nie przyjął żadnych 
warunków od Pawła i Aleksandra, 
kiedy był więziony w Petersburgu i 
myślał on i szczerze chciał znów po- 
łączyć Litwę z Koroną w jedno pań- 
stwo. Historja daje nam i potem jedj!n 
po drugim tych dążności dowody. Ow 
rok 1812, kiedy oddziały Napoleona 
przyszły i zdobyły Wilno, a kiedy 
młodzież nasza szła masowo do 
wojska, o czem świadczy. jeżeli 
nie o tem, że był jeden duch, jeden 
wspólny zapał przy obronie Ojczyzny, 
stara jedna idea jednego państwa i 
jednego narodu. I ażeby to nie było 
1!ołosłowne, przypomne one piękne 
słowa, które historja nam przechowała.' . 
W 12-ym roku konfederaci, złą- 
czeni w jedną całość, m6wili: "łącząc 
wszystkie żądze, usiłowania i sposoby 
do oSiągnienia tak świętego i upra- 
gnionego celu,... aby rozerwane Kró- 
lestwa Polskiego i W. Księstwa litew- 
skiego kraje połączyły się na nowo 
w jedno polityczne ciało i wróciły do 
dawnej swej Ojczyzny" i zostali po- 
parci przez .kraj cały. A projekt Ale- 
ksandra l-go, który zawdzięczamy Czar- 
toryskiemu, przyjacielowi cara, czyż 
nie miał na celu, aby połączyć rozer- 
wane dzielnice' Polski, włączając w to 
Ruś i Litwę? Tylko poglądy Karamzina 
i intrygi sprawiły, że Aleksander 
ię 
cofnął przed tym zamiarem. Potem, w 
r., 1831. czy nie odezwało się to 
samo echo na Litwie, jakie zagrzmiało 
w Warszawie, czyż nie został ślad 
tego w historji, który świadczy o tem, 
jak wszystko skupiło się na li- 
twie. Podolu i Wołyniu? Reprezentacl 
tych ziem pisali do rządu rewolucyj- 
nego: " litwa, Wołyń, Podole i Ukrai- 
na zawsze były jednym z wami naro. 
dem. jedną Polską. Trzydzieści sześć 
lat niewoli i ucisku od ostatniego roz- 
bioru nie potłumiły w sercach naszych , 
miłości wspólnej ojczyzny i dążenia 
ku zlaniu się w jedną narodową ca- 
łość.. A jeszcze bliżej czasów naszych, 
nietylko w Wilnie, o czem dziadowie 
nam jut opowiadali, ale nawet na da- 



 
..
		

/Vilniana_034_04_157_0001.djvu

			VQ/47 


, 


'/ _R 	
			

/Vilniana_034_04_158_0001.djvu

			\111/49 


... 


t 



IJ /
Q__ 


7 p osied 

f!ie z 
i:ł 1 6 l ut 
o !p
 _
. 


- 


czasów Białorusią nazywały się woje- 
wództwa: Witebskie. Połockie. Mści. 
sławskie i wschodnia część tak zwanej 
Ziemi Mińskiej. Nigdy tej ziemi, którą 
dziś reprezentujemy, nie nazywano 
Białorusią. jeżeli Pan używa tej ter- 
minologji. to nie jest ona, P. Chomiń- 
ski. polska, ale jest wzięta z rosyjskiej 
tradycji. z tych ulotnych świstków. 
które były wśród nas rozrzucane w ce- . 
lach agitacyjnych. Nie przypuszczam, 
ażeby Pan to czynił świadomie,-ulega 
Pan bezwiednie temu naciskowi i wpły- 
wowi ze wschodu, który nam narzucił 
Murawjew i Katarzyna II, która te 
pro\\incje nazwała Białorusią. (P. Cho. 

 miński przerywa). Niech Pan. szanowny 
Redaktorze. nie mówi z miejsca, bo 
Pana błazenek, który siedzi w dz:en- 
nikarskiej loży, napisze na marginesie 
aazety taki dowcip na Pana, te pan 
się będzie \\stydził. (Głos: Naśladuję 
przykład). Niech Pan nie naśladuje 
przykładu złego. ma Pan własny rozum, 
po co naśladować zły przykład ::udzy 
(Głos: idę za duchownym). 
Wracając do historii i do tego. co 
ona twierdzi mGwiąc o Rusinach. dowie- 
my się, że za Nowogródkiem do lidy 
i Grodna była ziemia. zwana Czar- 
norusią. tymczasem wy ją dziś igno- 
rujecie, a każecie mieszkającym tam 
ludziom być Białorusinami. wbrew ich 
tradycji. Byli oni Rusinami na tak zwa- 
nej Czarnorusi. Państwa Białoruskiego 
Czarna Ruś i Ziemia Wileńska nigdy 
nie stanowiły; w grę też dzisiaj sprawa 
białoruska wchodzić nie może. 
Ustalamy i przyznajemy, że dziś 
lud nasz mówi w wielu miejscach po 
rusińSku, ale 10 jest dalekie od tego. 
aby ten lud był jeszcze rusiński. Tu 
przypomnę to, co mówił p. Mickiewicz. 
tylko bedzie to wyglądało odwrotnie: 
Irlandja cała z małymi wyjątkami mówi 
po angielsku. a jednak proszę po- 
wiedzieć Irlandczykowi, że on jest An. 
aJikiem, a nie Irlandczykiem. Otóż. 
jeieli lud nasz dawny polski mówi po 
białorusku. nie po polsku, jeżeli mówi 
.po prostemu.. jak. on sarn twierdzi. 
to dlatego, te od pół wieku on szkoły 
nie miar. te nacisk rusyfikacyjny był 
tak silny, te poplątał dźwięki mowy 


....., 


własnej. zostały jednak u niego dźwięki. 
których w językach innych słowiań- 
ski.:h niema t. j. ć. ź. ś.. i miękkie 
końcówki, które są w polszczyźnie 
tylko. 
Dodam jeszcze jeden silny argu- 
ment. który zdziwi Panów. tak jak 
i mnie zdziwił, a będzie mi przyjem- 
nie. że po raz pierwszy usłyszą go 
i historycy nasi i Panowie Posłowie. 
Znalazłem przed pół rokiem t	
			

/Vilniana_034_04_159_0001.djvu

			VIJ/51 

 


7 posiedzen
e_ z d'!1ia 16 lu
egąJ922 r. 


VII/52 
- - ':;: - - 
-- - 


, 


cytat, to mu zacytuję Olkieniki. Ej- 
szyszki, Horodno - Osowo. Rożankę, 
Kamionkę, Łąck, Oszmianę, Wojtuny. 
Soły, Niemenczyn. Szemietowszczyznę. 
Co wszystko dowodzi, że nasz lud 
ruski nie jest, bo i w owych czasach 
przed dwustu laty. jedna część. mó- 
wiła po li tewsku, a druga po polsku, 
n. p. w Raduniu - jedna część- 
lud mówił po litewsku, a szlachta 
mówiła po polsku. w Oszmianie mó- 
wili po polsku. a naprzykład w Gie- 
drojciach. które zostały po tamtej 
stronie, mówili i tak i tak. Powiada- 
ją, że w Wołkowysku są Białorusini, 
tymczasem rbwnież w notach misji 
czytamy, że w Wołpie pod Wołko- 
wyskiem wszyscy mówią po polsku. 
gdzież więc tedy byli Rusini?! Jeżeli 
zaś czytamy u misjonarza. że w Na. 
czy, Ejszyszkach, Malatach. Raduniu 
czdć ludności mówi po litewsku. a 
inni wszyscy w roku 1692 są rzym- 
skiego obrządku i mówią po polsku, 
. wniosek z tego, że i po polsku i po 
litewsku, to samo dziś tam spotyka- 
my, jest to najlepszem świadectwem. 
że ani władze rządowe, ani ducho 
wieńsłwo nie wynaradawiały litwi- 
nów, ogromna większość paraf jan 
mówiła po polsku i dziś chce mówić 
w języku swoich własnych dziadów 
i I?
ad
iadów. Ze smutkiem dla p. Cho- 
mmsklego muszę powiedzieć Panom 
że wśród stu siedemdziesięciu kilk
 
wykaza nych w owej kronice parafji, 
znalazło się jedno jedyne miejsce, 
gdzie kronikarz notuje: "tu rozma- 
wiają po rusku". To są Koziany - 
znane Panu, bo Pan zdaje się z tam- 
tych str0!1 z pod Święcian pochodzi. 
ł co dZiwne, że' nie na wschodzie 
Wil
ńszczyzny. ale na zachodzie są 
Kozlany. I tylko te jedne Koziany 
notuje kronika zakonna mówiąc że 
tam rozmawiają po rusku. SWia'dC:zy 
to O tym jednym pewniku. że lud- 
ność wszędzie rozmawiała po polsku. 
że ta ludność była owymi starymi 
osadnikami, sprowadzonymi przez 
G.iedymina i potem przez rząd w Wil, 
Ole przed i po Unji Lubelskiej. Lud- 

ość. ta zamieszkuje aż po Dźwinę 
I to Jest prawdą, co twierdzimy wraz 


ł 


z nią, że jest polska. bo była polska. 
Ale Pan powie. że na tym terenie są 
bezsprzecznie i prawosławni. Tak jest. 
ale niech się Pan dowie o tych pra- 
wosławnych ciekawych wiadomości. 
Trafił mi do rąk starodawny kalen- 
darz kościelny. który świadczy dobit- 
o - nie o tern. czem przed rozbiorami 
i . Polski była ta nasza ziemia pod 
I względem wyznaniowym. W rubryceli 
z roku 1790 statystyka zaznacza, że 
I na ogromnym obszarze djecezji Wi- 
leńskiej t. j. na tym obszarze. l	
			

/Vilniana_034_04_160_0001.djvu

			VII/53 


7 posi
dzenie _ z d
!i( 16._luteJ.!0 1_?22 .r. 
, 


YJI/54 


I 


on ją traktuje, jako ludność biało. starcza, 
 b
dzie Pan nadal płakał tak, 
ruską, żydowską albo litewską. jeżeli jak wczoraj, nad tem, że Białoruś zo- 
Panowie weźmiecie statystykę p. Za. stanie rozczłonkowaną, powłem tedy 
bierzowskiego. który jest przeciwni- Panu, że kłania si
 Panu pański 
kiem endecji, a którego jednak uwa- krewniak pOlityczny pan Perl, bo 
łam za bezstronnego i przyjaciela kiedy zawarto traktat pokojowy w Ry- 
(p. Chomiński: l ja też). to w tej sta. dze i potwierdzano to w Sejmie. 
tystyce znajdziecie. że na terenie za. p. Perl wyszedł na trybunę i ani sło- 
kwestjonowanym zamieszkuje 800 do wem si
 nie zająknął, że po tamtej 
900 tysięcy mieszkańców, a w tem stronie zostanie tyle naszego ludu. 
liczba Polaków wynosi 680 tysi
cy, płakał jednak nad tem. że Białoruś 
iyd6w 80 tysięcy, prawosławnych została rozdartą. Nic dziwnego: p. 
70.tysięcy I Litwinów dziewi
ćdzie- Perl jest żydem i socjalistą-nie chciał- 
siąt parę. Jeteli dodamy te wszystkie bym ubliżać Kolegom naszym socja- 
drobne narodowości razem. to otrzy-. listom-(wrzawa), lecz to mówi pan 
mamy dwieście kilkadziesiąt tysi
cy Chomiński, syn szanownego {jca i 
wszystkich innych, a nas Polaków polski obywatel, szlachcic-choć nie- 
około 700 tysi
cy. A jeżeli- zestawimy bardzo chce się do tego przyznać,- 
teraz te obce elementy. te dwieście poseł nadto polski płacze nad tem, 
kilkanaście tysięcy z nami, t. j. pra- że Białorusini zostaną w części tylko 
wie z 700 tysiącami Polaków, to chy- tutai. a nie nad tem, że tam braci 
ba na całym świecie. przy najbardziej naszych targają, męczą, mordują. I w 
demokratycznym ustroju, idąc do naj- . Kownie są też nasi męczennicy, a co 
nowszych wyników badań prawni- Pan na to, panie Chomiński? Tu dro- 
czych. większość tak znaczna ma pra- gi nasze si
 rozchodzą. A mote 
wo decydować o losach tego kraju i " Wyzwolenie - Odrodzenie" pańskie 
mówił: .my. Polacy, tutaj rozstrzy- tak Pana odrodziło, że Pan się od- 
aamy, a nie kto inny". ' grodził od tej wielkiej. sławnej trady- 
I niech pan Chomiński nie zarzu- cji. która mówi. że nikogo nie prze- 
ca mnie i moim towarzyszom, że my I śladu jemy. ale nie pozwalamy tego 
chcemy zeżreć tych ludzi obcych nam. ludu. tak bałamuconego, odcią- 
bo pan ten wie, że tak nie jest. Naj- Il gać od na!. Chcemy być, jak równy 
lepszym dowodem choci'by ostatnia I z równym. z plemionami, co są nam 
kampanja, która się toczy przeciwko pokrewne i chcą sie z nami złączyć, 
p. Landsbergowi. Nie my zarzuca1iś- lecz twardzi i nieust
p1iwi dla tych,. 
my. że on przyjmuje na linję prawo- oj co są wrogami naszymi i szkodzą 
sławnych, że chce zrusyfikować kole- 
 naszej jedności narodowej. 
je, choć niestety może dzieje się to If" Panowie sami dobrze wiedzą. kto 
z krzywdą idei Państwa Polskiego. tworzy Białoruś: pani księżna Radzi- 
Liberalne prawodawstwo polskIe po. wilłowa, p. Skirmunt, p. Szafnagel, I 
wiada: jeżeli ktoś jest urodzony w który sie zresztą nawrócił. p. Łastow. 
Polsce. skoro ktoś uznaje siebie za ski. Oto kompanja. która tworzy Bia- 
obywatela polskiego i ,hce szanować 'oruŚ. Mamy więc prawo twierdzić. 
i uznawać prawa polskie, ma prawo że ludność polska jest u nas w więk- 
do tego, aby miał spokojny kawałek szości i ci, których dziś nazywacie 
chleba w Polsce. A któż kampanję Białorusinami p
zez nieporozumienie, 
przeciw temu prowadził? Kto wyta- - kiedy oświata do nich sięgnie, przy- 
czał zarzuty i winy? (wrzawa). Z te-, pomną sobie język i wiare dziadów i 
ao punktu widzenia wychodząc, my pradziadów. Mocno w to wierzymy. 
wszyscy w Zespole Narodowym be. A czy znany jest p. Chomińskiemu 
dziemy bardziej postępowi i bardziej ten wypadek.-Adwokaci wileńscy t. z. 
liberalni, lecz jak słusznie powiedział Białorusini w' czasie krótkiego pobytu 
,. Ęnaieł: "swego nie damy, cudzego w Wilnie Litwin6w złożyli podanie 
nie chcemy.. A jeśli i tego nie wy- do władz kowieRskich. ażeby im wolno 
J
		

/Vilniana_034_04_161_0001.djvu

			VII/55 


7 posiedzenie z dnia 16 luteJlo 19t2 r. 
- . . - - -
 - - 


VIlL56 


było w sądach przemawiać po rosyj- 
sku, bo nie posiadają białoruskiego. 
To są obywatele Białej Rusi. Bez ko- 
mentarzy. - 
Przejdźmy dalej do. tego, co za- 
powiedziałem przedtem, są inne jesz- 
cze więzy. które nas łączą z tą zie- 
mią. są więzy głębsze. które nas złą- 
czyły. a mianowicie czynnik rewolu- 
cyjny. Te wszystkie rewolucje. o któ- 
rych wspominałem, _ r. 1794, 1812. 
1831, 1848. 1863. o czem świadczą, 
jdeli nie o tem, że ludność nie chcia- 
_ ła słyszeć o niczem inne01. tylko o 
Polsce. Zrozumiałe jest i to. że kie- ! 
dy przyszło do wyborów i kiedy agi- 
towaliśmy przeciwko sobie. to nasze 
właśnie hasło narodowe było popu- 
larne, co również i Panowie przyje- 
liście. choć z rozmaitemi zastrzeżenia- 
mi. Wszyscy wyborcy stali pod tem 
hasłem. że jesteśmy Polakami i że 
mamy prawo być z Polską i w Pol- 
sce. Właśnie dlatego nie rozumiem 
zupełnie p. Mickiewicza. który mówił. 
że mogą istnieć dwie Polski obok 
siebie. jedna bf:dzie warszawska. dru- 
ga wileńska. lecz poj
cie to p. Mic- 
kiewicz traktuje w ten sposób. że mo- 
że mniejszość wileńska i kowieńska 
ze sobą się dogadać i że powstanie 
jedno wielkie państwo, lekko związa' 
ne z Polską. Lecz nie nakreślił nam 
p. Mickiewicz. choć dużo rzeczy cie- 
kawych opowiadał, jak będzie wyglą- 
dała ta zgoda i przyjaźń. jak Litwini 
ł Polacy bf:dą dwoma bratankami. w 
jednej całości. Nie możemy, nie po- 
winniśmy wygłaszać takich życzeń i 
pragnień są one dla Polski szkodliwe. 
Nie dziw.ię się jednak p. Świechow- "- 
skiemu I p. .Mickiewiczowi. którzy 
pochodzą ze Zmudzi. że ich te ma- I 
rzenia bawią.- Chcą oni, ażeby tę Żmudź 
w. jakikolwiek sposó
 przyciągnąć. bo 
nie przypuszczam. ze są wysłańcami 
Kowna i mówią w ten sposób. aby 
Kownu wygodzić, może myślą o inte- 
resie własnym, jednak nie mogę się 
zgodzić z tern. co mówił p. Mickie- 
wicz o Brasławskim powiecie. bo 
aczkolwiek nie jestem powołany do 
reprezentowania Brasławia, to jednak 
mam dokument o Brasławiu. który 


świadczy, że jest tam trochę inaczej. 
niż mówił p. Mickiewicz. W Peter- 
sburgu. gdzie byłem podczas ostat- 
niego wygnania. trafił mi do rąk do- 
kument, który jest nie polski, lecz 
urz
dowy-rosyjski i wiarygodny. Jest 
to pi
mo biskupa kowieńskiego, ra- 
czej żmudzkiego. który, pisząc do mi- 
nisterjum i prosząc, aby ministerjum 
nie nagliło na wprowadzanie gwałtem 
języka rosyjskiego do szkół. powiada 
w ten sposób: .. Da BÓJ! powrócić do 
Kowna, wtedy będzie lepiej, bo z pra- 
łatem Dombrowskim postanowiliśmy 

upić drukarnię dla stowarzyszenia 
Sw. Kazimierza. gdzie będziemy dru- 
kowali książki treści religijnej w języ- 
ku litewskim i białoruskim nietylko 
łacińskiemi czcionkami. ale i rosyj- 
skiemi. Nowe pokolenie duchowień- 
stwa z całem poświęceniem będzie 
obcowało z Białorusinami w ich oj- 
czystym języku. a szerząc wśród nich 
książki białoruskie, doprowadzi ich 
do tego. że laczną nazywać siebie 
Białorusinami, należącymi do wielkiej 
rosyjskiej rodziny" . Obecnie. niech 
p. Mickiewicz uważa: ..Zaś obecnie ci 
Białorusini mają się za Polaków i 
pełni są nadziei. że poczynione im 
obietnice się spełnią i Polska pow- 
stanie". (27 lutego 1915 r. List J. R. 
Karewicza z Poniewieża). A pisane 
to było w 1915 roku, kiedyśmy się 
jeszcze kłócili, czy mamy się trzymać 
orjentacji niemieckiej. czy francuskiej; 
kiedyśmy się kłócili, czy mamy mieć 
Polskę od morza do morza. czy ta- 
ką, która się zmieści na Saskiej Ke. 
piet Lud brasławski wtedy już sercem 
odczuwał. że jest polski i wbrew ten- 
dencjom rosyjskim twierdził, że jest 
polski i w ten sposób się odzywał, 
jak cytowałem według słów biskupa 
Litwina. (Głos Mickiewicza). Ja nie 
służyłem w rosyjskich urzędach, a Pan 
w ros}'jskich urzędach przysięgę skła- 
dał, że prawosławia będzie bronił. 
niech Pan to sobie przypomni (ok- 
laski i wrzawa), a jeżeli Panu tego 
jeszcze mało, nie chcę Pana obciążać. 
bo widzę. jak pan Nusbaum już śpie- 
szy się do domu, tylko jeszcze przy- 
pomm: panu Zamysłowskiego, sądzę. 


,
		

/Vilniana_034_04_162_0001.djvu

			YII/S7 


7 posi
d
n!
_dnilł _1
_lute
0 1_92
 r. 


, 


że Pan zna te rzeczy, a jeżeli nie. to 
p. Studnicki zawsze chętnie Panu 
wszelkich informacji w tym względzie 
udzieli. 
Poseł do Dumy Rosyjskiej Zamy- 
słowski w swym memorjale do Niem- 
ców okupantów pisze wyraźnie, jaka 
odbywała się walka o dzieci w szko- 
łach w 1905 r., jaki to dziwny strajk 
urządzili kapłani katecheci, wycho- 
wawcy młodzieży; zastrajkowali i nie 
poszli do szkół. Wyobraźcie sobie 
Panowie, jak Rosjanie byli tem zgor- 
szeni, księża jednak wywalczyli to, że 
rząd musiał pozwolić na wykład reli- 
gii po polsku. Wtedy wydane były 
przepisy, że rodzice mają decydować 
o tern, jakiej narodowości są dzieci, 
jakiego chcą języka. A kiedy wszyst- 
kie dzieci stwierdziły. że są Polakami, 
wówczas Minister Oświaty wydał dziw- 
ny cyrkularz, że nie rodzice i nie dzie- 
ci, ale nauczyciel w szkole będzie 
decydował, jaki to lud jest i w jakiej 
mowie ma się uczyć. Naturainie zna- 
leziono wśród tego ludu Białorusi- 
nów wielkie zastępy: dzieci, szczegól- 
nie w szkołach ludowych, zmuszano 
do nauki religii w języku rosyjskim. 
W taki sposób stworzono Biało- 
ruś, a my, Polacy, patrzyliśmy na to 
bezradnie. wreszcie przyzwyczailiśmy 
się i sami zaczę\jśmy stosować tę ter- 
minologię do Ziemi Wileńskiej, gdzie 
ludność polska przeważa. 
A teraz chcę przypomnieć raporty 
i memorjały, które składali guberna ., 
torowie do Petersburga, że ten lud 
musi być białoruski, że go polszczą 
księża, nauczycielki w tajnych szko- 
łach, dwory i pisma różne ludowe, 
i że sam on zresztą chce być pol- 
ski. Czyż to nie jest wystarczający, 
negatywny dowód, że lud nasz nie 
jest białoruski, czy rosyjski, lud, któ- 
remu musiano ciągle powtarzać i wma- 
wiać tę obcą mu nazwę. Czy rząd ro- 
syjski troszczył się o to, ażeby do- 
wieść. że gubernja Smoleńska i Ka- 
łuska są rosyjskie, a nie polskie?! 
Tymczasem, - o ile chodziło o nas, 
wszędzie i ciągle powtarza, że Wilno 
jest to miasto rosyjskie i lud tu bia- 
łoruski. Czy to nie znaczy to samo.,_ 


VII,58 


co narzucanie tutaj nie pragnącym 
tego, orjentacji i poglądów swokh? 
Weźmy _ wreszcie prawa wyjątkowe. 
Począwszy od prawa kupowania zie- 
mi, prawa służby w żandarmerji, po- 
licji, szkole. sądach, urzędach, traga- 
rze nawet na stacji musieli być Ros- 
janami, lub przyznawać się do rosyj- 
skości. Cóż znaczą te wszystkie pra- 
wa wyjątkowe? Czy Rosjanie wyda- 
wali je przeciwko żydom. Litwinom? 
W roku 1905, skoro tylko zaświtała 
słaba jeszcze t. z. "swoboda", wnet 
znaleziono w Litwie sojusznika. Wte- 
dy to pozwolono drukować litewskie 
pisma, pozwolono Litwinom ząjmo- 
wać rządowe posady, tworzyć własne 
szkoły. my zaś powoli byliśmy tego 
wszystkiego z roku na rok pozba- 
wiani, bo, bądź co bądź, im dalej 
szliśmy z wolnością rosyjską, tern 
gorzej było i doszło do tego. że 
wróciliśmy prawie do daw'1ych przed- 
rewolucyjnych warunków. Stosowan.o 
przedewszystkiem do nas ogranicze- 
nia i to też stanowczo świadczy o tem, 
że ludność tutaj w olbrzymiej więk- 
szości była polska. 
Zróbmy jeszcze krok dalej. Przed 
nami leży memorjał litewski. złożony 
w Brukseli. Nie chodzi mi o to, 
ażeby zwalczać Litwinów; stoję na 
tem stanowisku wraz z całym Zespo- 
łem kolegów. że uznajemy ich pań- 
stwowość kowieńską. ale nie może- 
my uznać ich państwowości wileń- 
skiej. Tymczasem w ich pismach, 
książkach, memorjałach, w całej ich' 
a
itacji, wszędzie przebija jedno tylko 
kłamstwo, naprz.: w Wilnie Polaków . 
niema, Wilno budowali nie Polacy. 
A któż byli owi jeńcy, którzy zakła- 
dali fortecę Gieuymina? Osada wileń- 
ska dotąd była drewniana i potem 
kilka pożarów zniszczyło całkowicie 
to, co powstało w XIV wieku.. 
W XVI i XVII wieku zaczęła się od- 
budowa już murowanego Wilna. kiedy 
to Zygmunt August, który bardzo ko- 
chał Wilno, zatroszczył się o jego 
świetność. - Nie było wówczas jeszcze 
orjentacji litewskiej i separatystów 
kowieńskich i dążono wtedy do tego, 
ateby Wilno wraz Polską stanowiło
		

/Vilniana_034_04_163_0001.djvu

			VII/59 


1 p osiedzen
 
}nia 1ó lutego 1922 r. 


VII/óO 


jedną całość. nawet z wyglądu ze- 
wnętrznego. 
Są teZ i inne kłamstwa. jakoby 
przez napływ Polaków Wilno zostało 
w czdei tylko polskiem. że my nie 
umiemy mówić po polsku, że jesteś- 
my dziećmi starych. dawnych litwi- 
nów, że lud pod Wilnem jest litewski 
i t. d. Są to kłamstwa świadome. a 
wymierzone przeciwko nam i popeł- 
niane dlatego. że jesteśmy tu silni. 
a tem samem wrogom niebezpieczni. 
jeszcze bo nigdy nie słyszeliśm
, aby 
strategik dobry walczył uporczywie 
z przeciwnikiem słabym. przec;wnie. 
walczy on wytrwale zawsze z kimś. 
kto jest silniejszy. Więc jeżeli nas tu 
negowano kłamstwem. prawdopodob- 
nie chodziło o to. abyśmy nie istnieli 
tam przed tern obcem forum, aby 
panom Chardygny'emu. Hymansowi 
i innym na zachodzie. a nawet w 
Rzymie, wbić w mózgi.' że tu w Wil- 
nie jest ludność litewska. białoruska 
i t. d. i że nas tu niema. że my nie 
mamy tutaj nic do roboty. jako chwi- 
lowa, nikła mniejszość. 
Wobec takich złośliwych insynuacji 
powołani jesteśmy do tego. nie ażeby 
teraz szukać i wykazywać słabości 
własne i braki admini3tracji naszej. 
Zgorszyło mnie też ogromnie to. co 
mówił p. Mickiewicz; nie zarzucam mu, 
te ch cia am świadomie zaszkodzić 
ale mimo oli ciśnie się przypuszczenie: 
czy p. Mickiewicz nie jest uproszony 
o to w Kownie. Wymyślał własnej 
dyplomacji, miejscowym władzom, wy- 
myślał wszystkim. zapominając o tem. 
że jeśli on uważa oddalenie Warszawy 
od Wilna za podstawę do federacji, to 
na tej zasadzie, mam wrażenie, Woły- 
nianie, Pomorzanie i Kaszubi mają 
większe prawo żądać autonomii. bo 
poza przestrzenią do stolicy. mają i 
język odmienny; n. p. gdy rozmawia- 
łem z Kaszubami. zupełnie ich nie ro- 
zumiałem (p. Mickiewicz: "Ja o auto. 
nomie nie walczyłem-). Pan nie chce 
autonomji, ale Pan chce zupełnego 
oderwania, f jakiejś dziwnej federacji. 
na którą Pan idzie. ale Kowno pań- 
skie nie idzie (wesołość)' i czy nie b
. 
dzie tak. że po tych dwóch latach 


próby. którą nam Pan łaskawie daje. 
gdy zwrócimy do nich dłonie. powie- 
dzą nam: weźcie nas pod swoją opiekę. 
bo choć u Was jest źle. ale u nas 
jeszcze gorzej. Nasza orjentacja na tem 
polega, że skoro nie chcą oni od razu 
przyjść do nas. niech nie idą, lecz gdy 
zobaczą naszą siłę i znaczenie w Eu- 
ropie. to napewno po krótszym lub 
- dłuższym czasie zwrócą się do nas. 
I nie my teraz odłączyliśmy się od 
nich. ale oni, przyjaciele pańscy, uciekli 
z Wilna. jak I Pan uciekłeś pierwszy. 
chociaż kazałeś innym przysięgać. że 
zostaną. a sam pobiegłeś pierwszy 
przed Dąbrowskim. (P. Mickiewicz: 
"To ksiądz Maciejewicz uciekał pierw- 
szy"). Nie, Panie, ja zostałem, choć 
tej przysięgi nie składałem. Przypom- 
nij Pan tego KlIngera. czy jak tam. 
który z Panem przyjechał (głos: ra. 
zem z Księdzem przyjechaliśmy). Nie 
ja przyjechałem .z Rosji i przysięgi 
nie składałem. jednak zostałem, a Pan 
uciekłeś. 
Dalej przypatrzymy się wszystkim 
prześradowaniom i sztuczkom niemiec- 
kim. Dowodzą one, w jaki sposób 
Niemcy chcieli rozdmuchać Białoruś i 
Litewszczyznę. Statystyka nawet ich 
świadczy. że jesteśmy gospodarzami 
tej ziemi, że liczebnie jesteśmy tu sil- 
ni i mamy prawo decydować o losach 
kraju. A jeżeli ktoś z Panów płakał 
nad tem, że niema tu. w Sejmie Biało- 
rusinów, Litwinów i Zydów. to nie my 
jesteśmy temu \\ inni. Jeżeli świado- 
mie ludzie powiadają, że nie chcą 
korzystać z praw. mają swą rację; ja 
podejrzewam. że to dlatego, żeby nie 
wykazać swojej słabej liczebności. lit- 
wini mówili. że my jesteśmy fałszerza- 
mi w statystyce. ale swojej statystyki 
nigdy nam nie wykazali, bo nigdy 
własnej statystyki nie mieli i gdyby sic: 
chcieli wykazać statystyką. spotkało- 
by ich to, co było przy wyborach do 
IV Dumy kiedy na mnie padło do 
Dumy Petersburskiej 5500 głosów. a 
na jakiegoś pana Kajruktisa 50 głosów. 
Od tego czasu Litwini zmienili front. 
powiedzieli. że do Rady Miejskiej nie 
wybierają. (naturalnie, bo nie moeli -li- 
czyć na powodzenie) mówią więc' i
		

/Vilniana_034_04_164_0001.djvu

			V 11/6 1 


7 _p
_
i
d

niez,_ dn.ia 16 lutego 1922 r. 
. -. - '" 


VII/62 
--
 


dziś, że nie wybierają, . bo im się to 
nie podoba, a właściwie chcą ukryć 
swą nikłą liczebność w kraju. 
Sądzę, że daleko więcej wygrywa 
ten polityk, który oblicza realne fakty, 
niż ten, który od razu składa broń. 
bo tern się przyznaje do swojej sła- 
bości. To sarno jest z Białorusinami, 
Litwinami i Zydami. Nie jestem wro- 
giem Litwy. życzę jej powodzenia. ale 
tem bardziej życzę powodzenia pań- 
stwowości polskiej. Chcę, żebyśmy, 
jako Polacy, byli tem, czem byliśmy 
tutaj przez wieki całe. 
Myśmy tu kulturę zasiewali. cywi: 
Ifzację wnieśli, chrześcijaństwo zaszcze- 
pili. uniwersytety. uczdnie zakładali. I 
krew naszą w obronie tej ziemi prze- 
lewali. Nie Żydzi i litwini poszli na 
pomoc wojsk w obronie zicmi naszej, 
ale nasz mieszczanin, nasz prosty lud 
rolny. !{ażdy z nas rzucił swoje za- 
jęcie i poszedł walczyć, lud polski 
biegł na pomoc. lud polski niósł swój 
chleb, mięso i masło żołnierzowi 
choremu. żeby tylko tę Polskę rato- 
wać i z grobu podnieść. Któż teraz 
ma prawo do tej Polski. kto o losie 
naszej ziemi decydować może i powi. 
nien? ? ! ! 
A mÓwię to dlatego. abyście Pa- 
nowie nie płakali nad tymi kilku dzie. 
siątkami tysięcy żydów, że oni nie 
chcieli z. nami przed wyborami roz- 
mawiać, że tworzą frondę. To nic. 
Oni są kupcy, widzą. że los nasz 
jeszcze niezdecydowany, lecz k:edy 
silną nogą staniemy tu, oni pierwsi 
naszymi przyjacielami będą. bo wie- 
dzą, że z Polakami dobry interes 
można zrobić. A gdy nie damy ob- 
cym pieniędzy na szkodliwą agitację 
niestety przeciwko nam, wtedy i Bia. 
łoruś skurczy się bardzo i okaże się 
niejeden z tych Białorusinów. tutej. 
szym. t. j. potomkiem dawnych na- 
szych jeńców i późniejszych osiedleń- 
ców z Mazowsza. 
Jedynymi. którzy mają prawo za- 
bierać głos. z nami rozmawiać o lo- 
sach tej ziemi. to są Litwini i przyznaję, 
że na zachodnich skrawach Ziemi Wi- 
leńskiej siedzą Litwini. lecI i pośród 


nich są liczni Polacy i tacy Litwini. co 
sie garną do nas i chcą mówić z nami, 
wbrew temu, co mówi Kowno. Nie 
chcę jednak idealizować, jak to robił 
p. Staniewicz. stosunków wiejskich na 
Litwie. Wczorajsza delegacja. co prze. 
mawiała do nas, świadczy. że nie rząd. 
i intelegencjs tylko, ale i żołnierz li- 
tewski, który pochodzi z ludu, prze. 
śladuje naszych braci i trzyma ich w 
więzieniach. Charakterystyczną jest i to 
rzeczą, że kiedy nieliczne nasze przed. 
!, stawłcielstwo. trzech posłów. skopano 
nogami i zbito w Kowieńskim Sejmie 
Ustawodawczym, czy widzieli ciż pa- 
nowie jakieś protesty ze strony ludu? 
P. Birżyszko. który każdy błąd, każdą 
plotkę, stara sie w litewskich pismach 
wileńskich rozdmuchać przeciwko nam, 
ani słówkiem o tem się nie zająknął. 
A stała sie wszak horrendalnie stra- 
szna zbrodnia światowa. kiedy w pier- 
wszym sejmie ustawodawczym, w pierw- 
szym sejmie kowieńskim rzucono się 
na trzech naszych p:>słów, pobito ich ( 
pokaleczono. Wobec tego czyż możliwą 
jest rzeczą, jak się to zdaje p. Mickie- 
I wiczowi, wyjechać do Kowna z ofertą, 
-czyż tam wnet otworzą się bramy 

 Kowna i z Wilnem staniemy VI Qbję- 
, ciach litwy przyjaznych, staniemy się 
przez to jednem z nimi państwem sfe- 
deralizowanem?1 
A czy znana jest p. Mic)	
			

/Vilniana_034_04_165_0001.djvu

			'" V 1I,-()3 


7 posied2en
e z dnia 16 lu te J! o 1922 r. 


dykałem, że ma prawo sądzić rząd, 
dekrety jego, które nie do nich się 
stosują. Ja nie zachwycam się tymi 
panami i te m, co oni czynią, lecz 
wiem, że mają dobrą wolę. Oni się 
kształcą, uczą dopiero, oni byli zie. _ I 
mianami a nie administratorami, jak 
starzy rosyjscy gubernatorowie, którzy 
od dzieci dla tej karjery się kształcili. 
Przypuszczam i twierdlę, - że dziś jest. 
W administracji lepiej już, niż było 
przed rokiem. Przed rokipm było go- 
rzej. Chcę powiedzieć, że łatwo jest 
spalił wieś i dwór, ale w ciągu jed- 
nej nocy tego nikt nie odbuduje. PoI- 
ska powstaje z gruzów i odbudowuje 
się, trzeba być cierpliwym. Częstokroć 
zdarzało mi su: bywać na wiecach; 
zapytywałem, kiedy było lepiej: dziś, 
czy przed dwoma laty? Odpowiadano 
mi, że dziś, chociaż jest ciężko, ale 
jest lepiej. ja też mam nadzieję, że 
będziemy mieli czasy coraz lepsze. 
Dziś mamy olbrzymie potrzeby, skąd 
wziąć pieniądze i w jaki sposób wy- 
cisnąć je z nas, łc.iedy tak niechętni 
wszyscy jesteśmy daninie, nie chcemy 
większych ofiar ponosić, większych po- 
datków płacić, ale chcielibyśmy, by rząd 
był jak ta krowa, której się nie karmi, ale 

hce się, by mleko dawała. Niełatwo 
Jest rządzić, ale łatwo na rz
d napa' 
dać. Znałem takich posłów, którzy 
bardzo na rząd napadali, a kiedy si-: 
wzięli do rządzenia, to gorzej rządzili 
od rządu poprzedniego. Boję się więc" 
że jeżeli stworzymy tu federalizm, je- 
żeli stworzymy swój własny rząd i 
zaczniemy szukać ludzi do rządzenia, 
prezesów do Rady Rejencyjnej i wo- 
jewodów, to sądzę, że amatorów bę- 
dzie dużo, ale gdy przyjdzie do wy- 
boru, to trzeba będzie się namyślić, 
czy my się do tego nadajemy i pew- 1 
nie niejeden nie będzie miał odwagi 
wziąć na siebie tej odpowiedzialności. 
I dlatego też Zespół nasz jest bardzo 

l11iarkOwany w krytykowaniu rządu, 
o wie doskonale, co to znaczy wziąć 
k na siebie odpowiedzialność i nie wy- 
onat. To samo oświadczył i p. Abl a- I 
m.owicz i każdy zresztą z Panów po- 
Wiedział chyba sobie, że przyszliśmy , 


. 


V 11/64 


tutaj, nie aby rząd krytykować, lecz 
dla innych celów. 
Przyszliśmy po to, aby wyrazić 
wolę ludu, popartą krwią przelaną 
I naszemi tradycjami, naszym entuzja- 
zmem uczuć, z któremi spotykaliśmy 
ułanów polskich na ulicach miasta. 
T o wszystko świadczy o tem, po co 
jesteśmy tu zwołani. 


Wicemarszałek p. Fedorowlcz. 
Zwracam uwagę Posłów, że ks. p. 
Maciejewicz przemawia blizko godzine. 
Czy Panowie Posłowie zgadzają się, 
żeby przemawiał dłużej? (Głosy: Pro- 
simy). 
P. ks. Maciejewlcz. 
Zaraz kończę. Pozostaje mi jeszcze 
krótkie bolesnewspomnienie. Entuzjazm 
wielki, pragnienia nasze były pewne i ja- 
sne, nie ulegało to wątpliwości, ale były 
jednak jakieś dziwne przeszkody. A kie- 
dy dziś mówimy, że Europa prze- 
szkadza, że musimy liczyć się z tem 
jej stanowiskiem, zapytajmy siebie, 
czy dopiero dziś te trudności powsta- 
ły. Byliśmy w Wilnie wtedy, kiedy 
Europa do tego nie zachęcała, ani 
broniła. Wtedy, kiedy ułani wpadli, 
jak lwy, do miasta i wypędzili wroga, 
cieszyli się wszyscy i ja, patrząc na 
ich męstwo, gdy przy mej bramie 
wa1cz}li, cieszyłem się, jednak mu- 
sieliśmy prędko z tego zachwytu ochło- 
nąć, bo przyszli za ułanami ludzie, 
którzy nas nie poznali. Przytoczę je- 
dno tylko na dowód: odezwę Beliny- ., 
Prażmowskiego. Przemawiał on jedno- 
cześnie we wszystkich językach. Ode- 
zwa głosiła: "Niesiemy wam wielką 
myśl demokracji zachodniej, niesiemy 
wam nie ucisk ł nie nową niewolę.... 
Ani słowa o tradycjach naszych, mó- 
wi nam się tylko o demokracji za- 
chodniej - a dalej: "obronimy wasze 
państwa, wasze ziemie, waszą mowę, 
waszą wiarę, nie narzucimy nikomu 
ani wiary, ani cudzej mowy, sami o 
sobie całkowicie będziecie stanowili-. 
Pytałem wtedy, czy jesteśmy w Łot- 
wie, w Rydze, czy Ubawie, czy nie 


l.
		

/Vilniana_034_04_166_0001.djvu

			VIIL65 
-= 


7 posiedzenie z dnia 16 lut
o 1922 r. 


VII / M 


- 


jesteśmy na własnej polskiej ziemi. 

dzie żołnierz tak dzielnie walczy za 
Polskę, a szary obywatel biegnie ku 
niemu pod kulami wrażemi? A jedno 
cześnie tem wydają nam odezwy' 
w imieniu demokracji zachodniej. a 
nie w imie tradycji ojców naszych. 
A przed rokiem. czy dwoma przed 
tem. była rozklejona na ulicach miasta 
inna odezwa; oto ona! .Niemieckie 
siły zbrojne wygnały wojsko rosyjskie 
z obwodu polskiego miasta Wilna 
i wkroczyły do tego sławnego, peł- 
nego tradycji grodu. Był on zawsze 
perłą w sławnem Królestwie Pol- 
skiem". Otóż jak odmiennie psycho- 
logicznie pojmował sytuacje naszą 
tutaj wróg nasz. a jak bracia nasi nas 
nie rozumieli. Smutne to, lecz praw- 
dziwe. 
I to był początek tych odmiennych 
naszych orjentacji, tego nieszcześcia, 
że do dziś rzucamy sie w prawo i w 
lewo. Zaraz po tych odt:zwach przy- 
szło tu pismo .Nasz Kraj" sławnych 
peowiaków, czy jak ich nazywa, bo 
ja nie wiem. 
Ci panowie zaczeli nas cenzuro- I 
wać. zaczęli zabraniać nam przema- 
wiać i myśleć o Polsce w Wilnie, za- 
częli tworzyć wielką Litwę. Miedzy 
wielu innemi rzeczami taką dziwną 
przytoczę historję, nieco wprawdzie 
bolesną. lecz podobną do tej, którą 
nam opowiadał wczoraj p. Brzosto. 
wski. Na Rok Nowy 1920, ja i kilku' 
moich znajomych ogłosiliśmy, krótki 
list. omawiający predkie wcielenie Wi- 
leńszczyzny do Polski, nawołując do 
,. składek na rzecz komitetu Zjednocze- 
nia Kresów Wschodnich z Polską. 
Odezwa ta skreślona została przez 
sławny Oddział drugi i p. Sławka. 
Musiałem pójś
 do generała Szeptyc- 
kiego i użyć całej powagi poselskiej. 
aby przy mnie niebieskim ołówkiem 
napisał .wydrukować". To jest świa-' 
dectwo, kto u nas robił federację i auto. 
nomję (hańba). Kto wymagał tego. 
abyśmy byli zupełnie odseparowani 
i oddzieleni od tych, którzy przyszli 
walczyć nie o autonomię. ale o nasze 
włączenie do Polski. 
A może Panowie znacie i tę ro- 


botę, pismo napół litewskie, tak zwa- 
ną "Zjednoczoną Litwe". które to pi- 
smo było wydawane przez jakiegoś 
przybłędę z Kłajpedy. Kiedy przysze- 
dłem do redakcji, pod drzwiami usły- 
szałem niemiecką rozmowę: "bitte, 
Nerr, bitte". Kiedy wszedłem tam, wy' 
szedł do mnie jakiś pan. który nie 
umiał mówić po polsku, aż przyszedł 
drugi, który tłómaczył, czego Ja chce. 
I ta .Litwa- była wydawana, wiado. 
mo. za czyje pieniądze. Nie wiem tylko 
w jakim celu przez to pismo utwo- 
rzony był jakiś związek, jakaś Liga 

 (głos: po co Pan rząd krytykuje). Ja 
nie rząd krytykuję, ale pewne obce 
nam jednostki. które chciały rządzić 
nami. To wielka różnica: rząd, a ci, 
co chcą za niego rządzić. To pismo 
nawoływało do jakiegoś wielkiego 
związku, zrzeszenia. a najgłośniej wo. 
łało: "Niech żyje wielka niepodległa ' 
Litwa ze stolicą w Wilnie". 
Oto. proszę Panów, gdzie jest źró. 
dło federalizmu, z którego czerpał swe - 
argumenty p. Mickiewicz. Jego wy- 
wody świadczą, że widocznie są jakieś 
wezły. które łączą go z tamtymi. Te fakty 
świadczą te! o tem, że ktoś stoi nam 
na przeszkodzie i ktoś rzeczywiście 
nam przeszkadza. Zapytuję tedy Pa- 
nów, czy mieli prawo owi pojedynczy 
panowie nam swe pomysły narzucać? 
jacyś napływowi oficerkowie i jacyś 
"strata'}. losem naszym kierowali; nie 
ci. którzy siedzą tu u nas. ale owi inni?1 
Inaczej sie oni orjentowali i pisali 
w Warszawie. a inaczej tutaj. Po nich 
przychodzili jeszcze inni i jeszcze inni, 
. i ci wszyscy narzucali nam swoją fede- 
racje. Zapytuje: czy mieli prawo. Na 
tem kończę. Dodam jedno: mam przed 
sobą rzecz, która jest oficjalną i nie' 
bedzie krytyką rządu polskiego, mia- 
nowicie deklaracje polską, ułożoną na 
posiedzeniu z litewską delegacją w War- 
szawie w grudniu 1920, gdzie wyraź. 
nie delegacja nasza oświadczyła i za- 
znaczyła. że musi stać na tem stano- 
wisku, iż Wilno samo się określi i po- 
wie, kim jest. Wtedy p. Mickiewicz nie 
protestował i myśmy wszyscy nie 
protestowali. A kiedy toczyła si
 walka 
20rąca w Sejmie o to, 'Żeby dać Litwie 



: 


.
		

/Vilniana_034_04_167_0001.djvu

			= _VII
67 


, 


I 
\ VII 68 . 
- 
 -- - 


7 posiedzenie z dnia 16 lutego 1
22 r. 
- - ---- ='=2::= - _ 


Środkowej do głosowania - powiaty 
Lidzki i Brasławski, z którego Pan, 
Panie Mickiewicz, posłujesz, było po- 
siedzenie u Marszałka, na którem prze- 
mawiał Naczelnik Państwa w ten spo. 
sób oficjalny: "Naczelnik Paf1.stwa o- 
świadczył. że prosi o niemieszanie 
do tej sprawy ani jakichkolwiek dy- 
skusji w zakresie t. zw. federacji, ani 
też rozważania pytań: anekSja, czy ple- 
biscyt. jako zasada rozstrzygania kwestji 
Spornych w świe:ie. Naczelnik Państwa 
bowiem, chcąc oddać rozstrzygnięcie 
Sporu samym mieszkańcom Ziemi Wi- 
leńskiej. nie szuka w niczem sposobu 
krępowania jej woli i żadnego pro- 
2ramu jej nie chce narzucić, natomiast 
w kwestji aneksja, czy plebiscyt, nie 
sądzi, aby w obecnej dZiejowej chwili 
można było stosować nieoględnie we 
wszystkich wypa	
			

/Vilniana_034_04_168_0001.djvu

			_ VII/
O 7 posiedzenie z dnia 

-- -:'
--- - - 
I 
regulaminu, mianowie, że Komisja przy- 

zła do wniosku że w dziedzinie wszy- 
stkich artykułów za wyjątkiem 34 nic- 
ma ani większości, ani mniejszości; 
jednem słow.em, te rzeczy, że tak po- 
wiem, są uporządkowane. Natomiast 
, art. 34 budzi duże wątpliwości, kilka- 
krotnie ulegał głosowaniu i poprawia- 
niu i przeszedł w brzmieniu, które na- 
tychmiast odczytam. Komisja nie wnosi 
żadnych poprawek do pierwszych 13 
artykułów; w artykule 14 ustaliła, że 
liczba 6 ma być zastąpiona przez 5. 
Mianowicie art. 14 powinien brzmieć: 
"Wniosek pQSelski może być przy- 
jęty do porządku dziennego, gdy 
jest poparty podpisami najmniej 5 po- 
słów. Wniosek, podpisany przez mniej, 
niż S posłów, Marszałek może odczy- 
tać Sejmowi dla pozyskania mu dosta- 
tecznego poparcia". 
Następnie Komisja ustaliła brzmie- 
nie art. 1 7 w sposób następujący: 
"Żadnemu mówcy w dyskusji nad tym 
samym wnioskiem, nad tą samą częścią 
wniosku lub poprawką nie wolno za- 
bierać głosu więcej, niż dwa razy, przy- 
czem Marszałek może ograniczyć trwa- 
nie drugiego przemówienia tego sa- 
mego mówcy do 20 minut.. Resztę 
artykuły komisja skreśliła. 
Art. 18 Komisja ustaliła w ten sposób: 
..Jeżeli liczba mówców przekracza 10, 
marszałek ma prawo po lO-ej przemo- 
wie zarządzić wybór mówców jene- 
ralnych, 2 za i 2 przeciw, o ile Sejm 
nie uchwalił, że pragnie wysłuchać 
dalszych mówców. Gdyby zapisani 
mówcy nie mogli wybrać jeneralnych 
mówców, wyznaczy ich Marszałek 
z pomiędzy zapisanych". · 
Art. 1 9 ma brzmieć w sposób na- 
stępujący: "Po wysłuchaniu 10 mów- 
ców Marszałek może ograniczyć czas 
trwania dalszych przemówień według 
swego uznania, nie dalej jednak, niż 
do 1 O minut, o ile Sejm nie uchwali 
każdorazowo inaczej.. 
Art. 21 ma brzmienie: ..Wczasie 
rozprawy mogą być zgłaszane po- 
prawki do wniosku w ten sam spo- 
só.b, jak i wnioski samodzielne. Mar- 


16 lutego 1922 r. 
- 


VtI/70 
:c.
_ 


szalek poddaje je pod dyskusję w cza- 
sie, który uzna za stosowny. Poprawki 
muszą być głosowane przed wnioskiem 
głównym. Poprawka, do której zgło- 
szono poprawki, jest traktowana, jako 
wniosek główny.. 
Art. 23: ..Po wyczerpaniu listy 
mówców, względnie po przemówie- 
niach mówców jeneralnych, oraz po 
ostatniem słowie sprawozdawców lub 
wnioskodawcy, Marszałek oznajmia, 
że przystępuje do głosowania, poczem 
już nikomu głos do rozpraw nad przed- 
miotem udzielony być nie może". 
Art. 30. "Sejm może uchwalić na- 
głość dla danego wniosku na propo- 
zycję 10 posłów. Żądanie nagłości 
winno być przedstawiane Marszałko- 
wi na piśmie wraz z załączeniem mo- 
tywów" . 
Art. 3 t. "Sejm decyduje o n
gło- 
ści po wyczerpaniu porządku dzienr.ego, 
przed uchwaleniem porządku dzienne- 
go następnego posiedzenia, po wy- 
słuchaniu nie więcej, niż dwóch prze- 
mówień za nagłością i dwóch prze- 
ciw" . 
Art. 34 tymczasem pomijam. 
Przechodze do art. 36. 
Wnioski o głosowuniu imiennem 
wymagają poparcia przez 15 posłów, 
wyrażonego przez wstawania i winny 
być zgłaszane przy zamknięciu dy- 
skusji przed wezwaniem do głosowa- 
nia. Imienne głosowanie dbywa się 
w sposób następujący: Marszałek 
wzywa posłów do zajęcia miejsc. Se- 
kretarze odbierają od posłów kartki i 
wrzucają je do urny. Na kartkach pi- 
sze się nazwisko głosującego posła 
oraz wyrazy "tak- lub "nic". Po 0- 
--ł-:Iebraniu kartek .Marszałek ogłasza 
głosowanie za skończone. Sekretarze, 
względnie zaproszeni przez Marszałka 
posłowie, oblicz..'ją głosy. Marszałek 
obwieszcza Sejmowi wynik glosowa- 
nia. Nazwiska głosujących posłów, 
oraz jak głosowali, umieszcza się w I 
stenogramie. 
Art. 39. .Komisie wybierają prze- 
wodniczącego, jego zastępcę, sekreta- 
rza oraz sprawozdawc6w du paszcze-
		

/Vilniana_034_04_169_0001.djvu

			, 


_ VII.'7! 

 
:....-- 


7_ 
 osie 
zenie 
 
,
,ia _)2=,tut
go
 19.
? r. 
 



. .
 -
 


VH/t
 


gólnych spraw, protokółują swoje o- 
brady i ewentualnie sprawozdanie 
składają Sejmowi". 
Ar!. 41. "Na zebraniach Komisji 
mogą być obecni bez prawa głosu- 
także pOsłowie do niej niewybrani. 
Marszałek i jego zastępcy oraz przed- 
stawiciele T. K. R. mogą brać udział 
w obradach Komisji bez prawa g.lo- 
sowania. W faZie potrzeby Komisja 
może uchwalić tajność obrad". 
Art. 45. "Nieusprawiedliwiona nie- 
obecność w Sejmie. trwająca dłużej, 
niż na dwóch plenarnych posiedzeniach 
z rzędu. pociąga za sobą utratę djet. 
przypadających na czas nieusprawied- 
liwionej nieobecności-. - 
Art. 48. "Posła. umyślnie zakłó- 
cają..:ego porządek obrad. może Mar. " 
szałek po wyczerpaniu środków, wska- 
zanych wart. 47. wykluczyć z bieżą- 
cego posiedzenia Sejmu. Wy.J	
			

/Vilniana_034_04_170_0001.djvu

			VIt/74 


- Ył-!l }
 


7 _posied
 ęni
 d

 1 
 _ luteg.o J 
21}. _ 


. 


do Sejmu. wszystkim swoim wybor- 
com obiecywał. że trwanie tego Sej. 
mu ma być ograniczone tylko do naj- 
główniejszego zadania. to jest do prze- 
prowadzenia uchwały. która ma oz- 
najmić całej Polsce i całemu światu. 
że jesteśmy Polakami, te żadna siła 
nas od Polski oderwać nie może, że 
chcemy wrócić do fiaszych starych, 
dawnych praw. które sobie wzajemnie 
zaprzysięgliśmy. To było nasze zada- 
nie, pod tern hasłem szliśmy do wy. 
borów i pod tern hasłem przyszliśmy 
do Sejmu. 
Dlatego też gnciziliśmy się li tyl- 
ko na tymczasowy regulamin, który 
miał chwilowo wystarczyć na nasze 
krótkie jJctrzeby sejmowe. 
jedndł' dziś przychodzi pod obrady 
regulamilo, który również ma się na. 
zywać tymczasowym. a nazwa ta wska- 
zuje na to, że będziemy musieli jesz- 
cze raz jakiś inny regulamin uchwalić. 
Nie możemy się z tern zgodzić. abyś- 
my jako Zgromadzenie Orzekające, 
powołane do wypowiedzenia jedynej, 
głównej myśli, do wypowiedzenia jed. 
nej naszej woli, zajmowali się jakimiś 
innemi postronnemi sprawami. Rozu- 
miem naszych towarzyszów broni, rozu- 
miem tych panów, którzy szli do wy- 
borców z obietnicami, że dadzą ludo- 
wi ziemię. że zreformują administrację, 
zrobią autonomję, dadzą federację. jak 
to z dyskusji widzieć można. 
Na to nie możemy się zgodzić, 
ażeby te hasła wyborcze stały się 
rzeczywistością w Sejmie, abyśmy 
przyjęli na siebie rolę Sejmu całko- 
witego suwerennego, Sejmu, któryby 
miał decydować o wewnętrznych urzą- 
dzenia
h tej ziemi. 
Dlatego też nie godzimy się sta- 
nowczo na ten 34 artykuł. który I 
mówi o wnoszeniu interpelacji. Gdy- 
byśmy Istotnie weszli do Sejmu usta- 
wodawczego, gdybyśmy mieli na celu 
urządzenie Ziemi Wileńskiej, oder- 
wawszy ją od Polski wtedy rozumie- 
libyśmy zupełnie uchwalenie regula- 
minu dla Sejmu, który będzie trwał 

ł 3, 5 lat. Wszyscy, rrzychodz
c na 


I 


krótki czas, zgodziliśmy się na to, że 
motemy główną robotę zrobić, ma- 
jąc tymczasowy, uzgodniony w Klu- 
bach. regulamin naszych obrad Sejmo- 
wych. Przyjmując ten tymczasowy re- 
gulamin, nie obawialiśmy się go i nie. 
przypuszczaliśmy, że będziemy załat- 
wiali inne sprawy. jesteśmy tego zda- 
nia, że skoro idziemy do Polski bez 
zastrzeżeń, to powinniśmy tej Polsce 
bez zastrzeżeń przekazać wszystkie 
nasze bóle i choroby, wszystkic po- 
ciechy i radości, stąd też nie rozu- 
miemy, dlaczego większość komisji 
wprowadziła ten punkt, który ma roz- 
wałkować - nasze sprawy wileńsk:e. 
Nie chcemy nadal być widzami na- 
przykład tego, czego byliśmy dziś 
świadkami, kiedy posłowie poszcze- 
gólnych p'owiatów, które nie należą 
do Litwy Srodkowej, ziem. za które 
nie jest odpowiedzialny rząd tutejszy. 
tu swoje_ skargi i żale wywodzili. Nie 
możemy zrozumieć, dlaczego mamy 
rozciągać pracę naszą na czas nie- 
skończony. sięgać dalekich horyzon- 
tów. Chcemy załatwienia sprawy pręd- 
ko, a jeżeli wniesiemy kilkanaście 
interpelacji. to nie będziemy mogli 
nawet rozważyć tych interpelacji, jak 
przewiduje art. 34, w ciągu kilku po- 
siedzeń. 
jedna interpelacja może nam za- 
jąć cały dzień, a jeżeli będziemy ich 
mieli 30, to wtedy nawet. kiedy co- 
dziennie bedziemy obradowali, mote 
to nam zająć ze 30 dni. Co do nas 
nie jesteśmy zwolennikami demago- 
gji, nie chcemy wnosić interpelacji 
tylko dlatego, ażeby bałamucić na- 
szych wyborców, powiadając im: 
patrzcie, wnieśliśmy interpelację, głoś- 
no wołamy o te lub inne sprawy wa- 
sze. Robią się takie rzeczy w innych 
Sejmach, ale tam z konieczności mu- 
simy się z tem godzić, bo tam są Sej- 
my trwałe. kontrolujące czynność 
władz. W Sejmie Warszawski"m nasi 
kochani "towarzysze" wnieśli kiedyś 
Interpelację, dlaczego Wilno nie jest 
dostatecznie aprowidowane i niema 
dość chleba. interpelacja ta dotych- 
czas leży bez rezultatu. Taki los mo. 
te spotkać również i nasze interpela-
		

/Vilniana_034_04_171_0001.djvu

			VII/75 

 ._-- ---- 


- 7 )?osiedze ni
z dnia 16 lutei!o 1022 r. 


- VII/76 
- ' 


l 


cje po zamknił:ciu naszych obrad 
w ciągu tygodnia. 
Albo bądźmy szczerzy wobec na- 
szych wyborców i powiedzmy. żeśmy 
przyszli tylko dla jednej głównej ro-. 
boty. albo również bądźmy szczerzy I 
i powiedzmy. że będziemy tu siedzieli I 
lata całe i będziemy się szarpali i tar- I 
gowali z Tymczasową Komisją Rzą- 
dzącą. Na takie postawienie kwestji 
my zgodzić się nie mo?emy i dlatego 
stawiam kategoryczne wymaganie. aby 
ten punkt był skreślony i aby o żad- 
nych sprawach naszych wewnętrznych 
mowy być nie mogło w formie inter- 
pelacji i wniosków. . 
Weźmy dla przykładu kwestję Bra- 
sławia. którą się irytuje bardzo p. Mic- 
kiewicz. Nie nam mandat z Brasławia 
powierzono. jeżeli p. Mickiewicz bę- 
dzie wnosił interpelacje do nas. to 
będzie w próżnię strzelał. bo będzie 
wnosił interpelacje w imieniu powiatu 
Brasławskiego, a Komisja Rządząca 
prawa nie ma odpowiadać za czyn- 
ności urzędów brasławskich. Przecież 
powiat ten należy do Rzeczypospoli- 
tej, tam odpowiedzialny jest rząd 
Polski. tam odpowiedzialne jest wo- 
jewództwo Nowogródzkie i władze w 
Warszawie, nie może wił:c wnosić 
interpelacji do Sejmu Wileńskiego po- 
seł z powiatu, nie należącego do lit- 
wy Środkowej, a gdyby chciał on po- 
ciągać do odpowiedzialności Rząd 
Litwy Środkowej za cudze czyny. to- 
by się sam chyba ośmieszył i nas 
na stratę czasu naraził. 
Ale Panowie powiedzą, że są, inne 
powiaty, które należą do litwy Srod- 
kowej; na to odpowiem. że nawet 
interp.elacje, zgłoszone do władz lit- 
wy Srodkowej, nie mogą osiągnąć 
swego celu, do którego wnoszący 
interpelację dążą. musimy bowiem pa. 
miętać. że te władze nasze. nie są 
całkowicie suwerenne. Nie jest suwe- 
renna władza naczelna nasza, jest ona 
Zależna od innych czynników. a z 
drugiej strony władze tutejsze m02ły- 
by si-: nie poddać naszym wyrokom, 
b? przynajmniej my w Zespole na to 
SIę godzimy, że Sejm nasz nie jest 
suwerenny. 


e 
s 


,- 


ji 


,. 


I: 


i- 


1- 
h 
I- 
i- 
;ć 
si 
'Ś 
st 
la 
1- 
). 
:.- 


Nas nie wybierano w tym celu, 
ażebyśmy przebudowali rząd - wileń- 
ski. nas wybierano, ażebyśmy określili 
stanowisko nasze do Polski. Dlatego 
przypuszczam. byłoby prawomocne 
stanowisko Komisji Rządzącej. gdyby 
powiedziała. że nie dajt: żadnych od- 
powiedzi na to. o co my w interpe- 
pelacji pytamy. bo jesteśmy wybrani 
w jednym celu, na zasadzie odezwy. 
jak to kolega Brzostowski słusznie 
zaznaczył. Naczelnika Państwa. która 
wyrainie powiada. że wola ludności 
będzie uszanowana i ludność wileń- 
ska zadecyduje o swoich losach. Ko- 
misja Rządząca z tego może wniosko- 
wać. że nie było nigdzie powiedziane, 
że będziemy gospodarowali tu tak 
długo. jak długo zechcemy i sami 
zdecydujemy. 
jeszcze jedna obawa budzi się w 
mojem pojęciu. a mianowicie. że. te- 
żeli. zgłaszając nasz akces do Polski, 
uchwalimy całkowite przyłączenie do 
Polski, nie przesądzając. jak prędko 
skończymy nasze obrady i 
alej sa- 
modzielne ustawodawstwo będziemy 
przeprowadzali, postawimy Polskę w 
badzo przykrej i smutnej sytuacji. 
Mieliśmy już próbkę tego. jak chcia- 
no prawodawstwo nasze dnia pewne- \ 
go załatwić, większość jednak spo- 
strzegła się i cofnęła ten wniosek. 
Szanujemy, wysok9 cenimy i wdzięcz. 
ni jesteśmy gen. Zeligowskiemu, go- 
towi jesteśmy podzielić się z nim 
ostatnim groszem własnym, a nie- 
. tylko ze szkatuły skarbowej. nie chce.- 
my jednak tej wileńskiej demonstra- 
cji. w której powinien cały naród 
wziąć udział przez wdzięczność dla 
jego wielkiego czynu dla Ojc 7 .yrny. 
Nie wypada dowodów t'.j wdzie...z- 
ności składać tylko w jednej czą
 tce 
Ojczyzny, w Ziemi Wileńskiej. B(
dąc 
zaś tymi pierwszymi. którzy \V zasa- 
dzie chcą uczcić gen. Zeligowskiego. 
protestowaliśmy przeciwko wniosko- 
wi. bo pchał nas on na drogę pra- 
wodawczą. A i wszystkie inne inter- 
pelacje mogą nas doprowadzić do te., 
go, że staniemy na stanowisku prs- 
wodawczem. które może nas pokłó- 
cić z prawodaw5h\ em Ojczyzny na- 


,
		

/Vilniana_034_04_172_0001.djvu

			Vlli77 


1 posiedzenie z dnia 16 lutego 1922 r. 
-- - -== -- 
 
-- -=--=- -=- = 


VII '78 


szej i konstytucji polskiej. Mając te 
wszystłUe niebezpieczeństwa na wido' 
ku, nie możemy pogodzić się z tem. 
ażeby ten artykuł 34 stał w naszym 
regulaminie tymczasowym. Ze
pół ma 
wśród siebie kilkunastu posłów. któ- 
rzy przybyli. dopomódz nam do uś- 
wietnienia naszej uroczystości wciele- 
nia do Polski. którzy chcą zaświad- 
czyć mimo prawne trudności. że rów- 
nież myślą tak, jak i my, jednak za 
żadne skarby nie pozwolą na to. że- 
by ktoś nadużywał władzy suweren. 
ncj Rzeczypospolitej Polskiej. W ja- 
kiej sytuacji postawimy kolegów z 
Brasławskiego i Lidzkiego. jeżeli ka- 
żemy im głosować nad interpelaciami, 
które nie mają nic wspólnego z ich 
życiem wewnętrznem. z Ich polskiem 
pra\\odawstwem, które rozciągni«:to 
na ich powiaty. 
Jeżeli Panowie powiecie, że oni 
mogą się powstrzymać od głosowania. 
wtedy Sejm nie będzie w komplecie. 
Korzystając z tego, że nie będzie 
wszystkich głosów, jedna część bę- . 
d!ie mogła narzucać drugiej uchwały, 
których Sejm cały nie chciałby głG- 
sować. To wszystko zmusza nas pro- 
sić Wysokie Zebranie Poselskie: Niech 
się zastanowi, porozumie we własnych 
Klubach i przypomni wolę ludu. któ- 
rą reprezentuje i która nas posłała 
dla jednego celu, bo musimy wszak 
jak najprędzej zlikwidować nasze czyn- 
ności. Nie róbmy sobie wzajemnie 
trudności. Proszę wobec tego w imie- 
niu Zespołu, ażeby ten artykuł był 
skreślony całkowicie. 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
P. jan Piłsudski zgłasza poprawkę 
do artykułu 34 regulaminu. Ponieważ 
zgłoszona poprawka jest zaopatrzona 
tylko w jeden podpis a w myśl regu- 
laminu powino być 6 podpisów. prze- 
to zapytuję. czy są posłowie. którzy 
tę poprawkę popierają. Proszę posłów. 
którzy popierają tę poprawkę, aby wstali. 
Stwierdzam, że poprawki nikt nie po- 
piera, wobec fego poprawka upada. 
Głos ma poseł Bagiński. 


P. Bagiński. 


Kiedy sluchaliśmy przemówienia 
ks. posła Maciejewicza. to zdawało się, 
że na porządku dziennym jest kwest ja 
nie artykułu 34 regulaminu, ale kwest ja, 
czy Sejm nasz jest suwerenny, czy 
nie jest suwerenny? jeżeli się układa 
tymczasowy regulamin, jeżeli się ukła- 
da przepisy. według których Sejm ma 
obradować, to te przepisy muszą być 
takie, by zgóry nie przes
dzać treści 
obrad sejmowych. I niesłusznie ko- 
mentuje ks. Maciejewicz kompetcncje, 
jakie zostały nadane Sejmowi naszemu 
przez dekret, j.akoby został powołany 
dla określenia losów Wileńszczyzny. 
Dckret brzmi w sposób. następujący: ' 
"Sejm, czyli przedstawiciele Ziemi Wi- 
leńskiej, mają dać wyraz woli ludności". 
to nie znaczy w sensic określenia jcj 
losów tylko, bo wola ludności i wy- 
rażenie jej zależą od samych posłów. 
Teoretycznie rzeczy biorąc, mogłaby 
ona pójść daleko i nawet ogłosić pań- 
stwo niezależne, skoro dekret nie- 
nakłada żadnych ram. Regulamin jest 
tego rodzaju ustawą wewnętrzną, która 
się układa na początku pracy i która 
w zasadzie nie powinna zawierać żad- 
nych klauzul, kneblujących usta po- 
słom; inna rzecz, co życie pokaże. 
o czem posłowie sami mówić zechcą, 
czy zechcą mówić o swoich bolączkach 
wewnętrznych. czy interpelować rząd, 
ale z góry zamykanie ust jest rzecz. 
niepoważną i niedopuszczalną. 
Wniosek. któryśmy zgłosili. niczem 
nie różni się od tekstu odpowiedniego 
artykułu regulaminu Sejmu Warszaw- 
skiego i jest dosłownie przepisany 
z tegoż regulaminu. Na to nam powia- 
dają, że Sejm Warszawski jest Sejmem 
t ustawodawczym. Prawdą jest, że Sejm 
" nasz w dekrecie nie nazywa się usta- 
wodawczym, kto jednak interesuje się 
życiem, nietylko może, ale winien 
w czasie chociażby naj krótszego istnic- 
nia Sejmu wnosić sprawy, które lud- 
ność obchodzą, stawiając je na porządk u 
dziennym dopóty, dopóki da się to 
zrobić. 
Powiadają nam. że stoi przed nami 
przedewszyskiem sprawa powzięcia de.
		

/Vilniana_034_04_173_0001.djvu

			VII/79 


7 .I?osiedzenie z dnia 1() lutego 1
2 r. 


- 


VI 1/80_ 


cyzji o losach naszego kraju. Zupełnie 
słusznie, co do tego niema żadnych 
wątpliwości, my to samo powiadamy, 
ale nie przesądzajmyż z góry porządku 
rzeczy przez nakładanie kagańca na 
usta od samego początku. 
Chcę zwrócić uwagę na treść naszej 
poprawki i na artykuł 45 regulaminu 
warszawskiego, mianowicie, że zgła- 
szanie interpelacji to nie znaczy jeszcze 
rozstrząsanie spraw na plenum sej- 
mowem, które są z interpelacją zwią- 
zane; poza tem rząd może dać nawet 
odpowiedź nie ustną, ale na piśmie, 
czyli,że nie byłoby żadnej demonstracji, 
której Panowie nie chcecie; poza tem 
Sejm może bez dyskusji zdecydować, 
czy ma być dyskusja nad odpowiedzią 
rządu, czy nie. 
Nie bójcie się więc Panowie, jeżeli 
większość Sejmu nie zechce, aby coś- 
kolwiek wyszło na światło dzienne, to 
macie możność przegłosować (Głos: 
o zasadę chodzi). Panom o zasadę 
chodzi, ale Panowie chcą przesądzać 
tę zasadę na samym wstępie. Nie 
z powodu więc regulaminu, ale kiedy 
będziemy 'mówili, czy ten Sejm jest 
suwerenny, wtedy to nie siedm ale 
może 27 godzin będziemy mówili o 
tej zasadzie. Więc mówmy o 34 arty- 
kule; jeszcze raz powtarzam, że jeżeli 
Sejm nie zechce podnieść kwestji po- 
ruszonych w interpelacjach, to ich 
nie podniesie. 
Zwrócić jeszcze chcę uwagę na 
pewną niekonsekwencję, popełnioną 
przez Zespół w tym względzie: Wszak 
już regulamin kompromisowy został 
przyjęty na Konwencie Senjorów i 
przez Sejm, jako tymczasowy, poza- 
tern wybieraliśmy Komisję I nterpela- 
cyjną (głos: to nie jest' argument). To 
jest nic konsekwencja jeśliśmy wybrali 
Komisję Interpelacyjną i Zespół brał I 
udział w tych wyborach, a obecnie 
zmienił swoje stanowisko i chce prze- 
kreślić fakt, do którego sie sam przy- 
Czynił, nie tłómacząc, dlaczego to czy- 
ni. Ks. Maciejewicz powołuje się tu- 
!aj na to, jak on wyjdzie wobec swo- 
Ich wyborców. 
. Co nas może obchodzić, jak wyj- 
dZIe Zespół i co on obiecywał swoim 


wyborcom: ci, co są za przyjęciem 3.. 
artykułu, mówili swoim wyborcom co 
innego. Naogół to nie jest argument do 
przytaczania, co mówią poszczególne 
stronnictwa podczas akcji wyborczej 
swoim wyborcom. Poza tem chcę się 
jeszcze powołać na jeden argument 
nie prawny, ale zwracam siC do pra- 
wicy, argument moralny (Czyta): 
Konst}tucja 17 marca 21 r., art. 33; 
- "posłowie mają prawo zwracać. 
się z interpelacjami do Rządu bądź do 
poszczególnych ministrów w sposób 
regulaminem przepisany". Jest takie sa- 
mo przez się rozumiejące się prawo 
każdego posła, każdego przedstawi- 
ciela ludności (Głosy: To w Warsza- 
wie), że musiało być zagwarantowane 
w konstytucji. Nietylko Sejm, tak, jak 
my 
o rozumiemy, ale wszelkie zgro- 
madzenie, wszelkie przedstawicielstwo 
ludności, o ile nie ma wyraźnie zakreś- 
lonych przez przepisy ramek, nie ma 
z góry zamkniętych ust. (weźmy na
 
wet samorząd miejski lub gminny), 
nie może być postawiony w warun- 
kach, by członkowie jego nie mogli 
składać interpelacji do swojej władzy 
wykonawczej. Wobec tych wszystkich 
argumentów popieram wniosek, który 
został przez nas zgłoszony jeszcze w 
dniu otwarcia Sejmu. Parę słów chcia- 
łem powiedzieć o wniosku, zgłoszo- 
nym przez większość Komisji Regu- 
laminowej. 
W Komisji Regulaminowej prze- 
szedT wniosek kompromisowy; kom- 
promis polega na tem, że interpelacja 
może być złożona, lecz po złożeniu, 
przechodzi do Komisji Interpelacyj- 
nej i odpowiedź Rządu komunikuje 
się nie plenum Sejmu, lecz tej " 
Komisji, a Komisj:ł dopiero po otrzy- 
maniu odpowiedzi Rządu może spra- 
wę zdecydować ostatecznie, może też 
Sejmowi odpowiedź tylko przedłożyć, 
o ile zechce. Jeżeli interpelacja ma to 
ogólne publiczne zaznaczenie, jako 
zapytanie, skierowane do rządu w ce- 
lu otrzymania odpowiedzi w sprawach 
krzywdy społecznej, na które społe- 
czeństwo reaguje, jeżeli interpelacja 
wychodzi z Sejmu, to też i odpowiedź 
musi być zakomunikowana Sejmowi
		

/Vilniana_034_04_174_0001.djvu

			VII/81 
-=.-- 

 


7 p osi
dz en,i
_

nia 1
 lut eg o 1,?22_r:
___ .Y 
-
- 


i staje się njckonsekwentne to załat- 
wienie, jakie przyjęła większość -Ko- 
misji, bo sprawa, co wypłynęła z 
Sejmu, może ugrzęznąć w Komisji 
i Sejm nie dowie się nawet. jak się 
ta sprawa zakończy la. Wobec te- 
go b«:dziemy później zgłaszali popraw- 
ki do wniosku większości Komisji. o 
i1eby ten przeszedł. _ 
Na zakończenic powiem, że nie 
chciałbym, aby w historji naszego Sej- 
mu pozostał dokument. z którego 
będzie można wnioskować, iż zebrany 
Sejm w Wilnie z góry powiedział, że 
nie chce wglądać w życie społeczeń- 
stwa, w braki tego życia. (Oklaski). 
Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Głos ma p. Zasztowt. 
P. Zasztowt. 
Szanowni Panowie. Jednem z ele- 
mentarnych praw, przysługującem 
wszystkim posłom, we wszystkich 
istniejących parlamentach. zgodnie ze 
wszystkimi regulaminami. obowiązu- 
jącymi wszystkie sejmy i parlamenty, 
tak samo zgodnie z regulaminem Sej- 
mu Warszawskiego. jest prawo inter- 
palacji, czyli prawo żądania wyjaśnień 
na zapytania od oficjalnych czynni. 
ków rządowych bezpośrednio na 
posiedzeniu plenarnem Sejmu. Skre- 
ślenie punktu. który omawia prawo 
interpelowania. jest zamachem na ele. 
mentarne prawa posła. jest zamknię- 
ciem ust w takich sprawach, w 
tó- 
Tych on przemówić nie jest w stanie. 
Ks. Maciejewicz powiada. że nasze 
żądanie utrzymania interpelacji. jest 
jakoby chęcią nadania naszemu Sej- 
mowi praw jakichś ustawodawczych. 
Nic podobnego. Interpelacja a ustawo- 
dawstwo, są to dwie rzeczy całkowicie 
różne. Zachodzić może obawa. że my. 
wnosząc żądanie utrzymania interpela- 
cji, może chcemy zahamować bieg rze. 
czy pierwszorzędnej wagi. Nic, podob- 
nego. Na posiedzeniu komisji. gdzie była 
omawiana sprawa interpelacji. nasi 
przedstawiciele zagwarantowali.' że 
wszelkie sprawy. mające związek z in. 
terpelacjami. nie będą wnoszone przed 
rozstrzY2ni,ciem 2łównej sprawy. t. j. 


zasadniczej formuły. Daliśmy tem do- 
wód dobrej woli, że nie chcemy ha- 
mować biegu sprawy. rozumiemy, że 
pierwszym obowiązkiem jest załatwie- 
nie zasadniczej formuły; która okre- 
śla naszą przynależność .prawnopań- 
stwową. Niema obawy o to, żeby ar- 
tykuł o interpelacjach dał podstawę 
do hamowania przebiegu sprawy. 
Chodzi nam o to. żeby głosy przed- 
stawicieli naszego kraju. którzy przy- 
jeżdżają z najbardziej odległych zakąt- 
ków. mogły znaleźć miejsce. W tych 
wypadkach. gdzie chodzi o nadużycia. 
o krzywdy, o takie sprawy, które mu- 
szą być ujawnione wobec całego Sej- 
mu. amputowanie artykułu, który 
omawia prawo interpelacji. jest zama- 
chem zasadnic2.ym na elementarne 
prawa posła i żaden poseł nie może 
zrzec się tego prawa dobrowolnie. 
Dlatego lewica i P. P. S. gorąco ob- 
staje przy utrzymaniu art. 34 w całej 
rozciągłości. jak przewiduje regulamin 
Sejmu Warszawskiego. 


P. Nusbaum. 
Proszę o głos w sprawie for- . 
maInej. 


Wicemarszałek p. Fcdorowicz: 
W sprawie formalnej głos ma p. 
Nusbaum. 


P. Nusbaum. 
Wobec tego. że do tej dyskusji za- 
pisanych jest 8-9 posłów (Wicemar- 
szałek: 13), a stwierdzam, że ta kwe- 
stja nie wymaga tak obszernego oma- 
wiania. więc proponuję zamknięcie 
listy naturalnie po wypowiedzeniu się 
tych mówców, którzy są zapissni. 


P. Zwierzyński. 
Proszę o glos. 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
r. Zwierzyński ma głos. 


.
		

/Vilniana_034_04_175_0001.djvu

			,VI!L8
 


l 



1I!84 


7 posiedzenie z dnia 16 luteg,o 192 2 r._ 

 ,....,... --- --..-
 

- -- --.- --- 
.... 


P_ Zwierzyński. 
Sądzę, że gdyby nas tak jeszcze 
trzynastu mówiło po pół godziny, to- 
byśmy do jutra nie wyszli z tej sali. 
Proponuję zupełnie przerwanie dysku- 
sji, że tak powiem, zeilotynowanie 
mówców. 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Zostały zgłoszone dwa wnioski: I) o 
zamknięciu listy mówców i 2) o przer- 
waniu zupełnem dyskusji. Drugi wnio. 
sek, jako dalej idący, stawiam pod gło- 
sowanie, t j. wniosek o przerwaniu dy- 
skusji. Kto jest za tym wnioskiem, 
proszę, żeby wstał. - Większość. Dy- 
skusja przerwana. 
. 


P. Nusbaum. 
Pros'Zę o głos w kwestji nagłej w 
sprawie wniosku. 


Wicemarszalek p. Fed?rowicz. 
Nie mogę udzielić głosu. Za wnio. . 
skiem Jest większość, dyskusja przer- 
wana. (Lewica opuszcza salę). 


P. Nusbaum. 
Proszę ;prawdzić quorum. (Głos 
na prawicy: To już zupełnie jak w 
parlamencie!). (Po chwili posłowie 
z . lewicy wracają na salę). 


Wicemarszalek p. Fedorowicz. 
Został zgłoszony wniosek, podpi- 
sany przez p. Bagińskiego, treści na- 
stępującej: Do art. 34 regulaminu 
"Interpelacje, skierowane do Tymcza- 
sowej Komisji Rządzącej, winny być 
podpisane przynajmniej przez 10 po- 
słów. Po otrzymaniu interpelacji mar- 
szałek komunikuje ją prezesowi 
T. K. R.. poczem odsyła do właści- 
wej komisji. T. K. R. przez swego 
przedstawiciela obowiązana jest udzie- 
lić wyjaśnień, w przeciągu zaś 5 dni 
O
owiilzana jest określić datę odpo- 
wiedzi. Odpowiedź na interpelację na- 


stępuje na posiedzeniu właściwej ko- 
misji. Komisja może przyjąć odpo-. 
wiedź lub jej nie przyjąć i ustala dal- 
szy sposÓb postępowania, względnie 
przenosi sprawę na plenum". 
Ponieważ poprawka ta nosi tylko 
jeden podpis. a zgodnie z regulami. 
nem wymagane są dwa podpisy, za- 
pytuję, czy Sil posłowie, którzy tę po- 
prawkę popierają. (Stwierdza, że są 
posłowie popierający). 
Dyskusja w sprawie regulaminu 
jest 'zamknięta. Są więc zgloszone 2 
poprawki do art. 34, -mianowicie po- 
prawka Zespołu, b
zmiąca, jak nas tę. 
puje: ..skreślić cały art. 34" i po- 
prawka posła Bagińskiego, którą przed 
chwilą odczytałem. Poza tem popra- 
wek niema. Przystępujemy do głoso- 
wania. Zgodnie z regulaminem, bę. 
dziemy głosowali naprzód nad po- 
i prawkami, potem nad artykułem. Jako 
I, dalej idącą stawiam naprzód popraw- 
kę Zespołu, potem będzie poprawka 
p. Bagińskiego, a następnie pozostaje 
projekt większości komisji. który róż- 
ni się tylko tem od pierwotnego. że 
zamiast 10 posłów interpelacje winny 
być podpisywane przez 5 posłów. 
Czy w sprawie porzildku gło
owa- 
nia nikt głosu nie żąda? (Nikt). Po- 
rządek głosowania jest przyjęty. 
Przystępujemy do poprawki, wnie- 
sionej przez Ze
pół. Kto z Panów po- 
słów jest za skreśleniem całkowitem 
artykułu 34, proszę wstać. Mniejszość. 
Wniosek upada. Przystępujemy do 
głosowania nad wnioskiem p. Bagiń- 
skiego. Czy wniosek ten jest Panom 
znany? . Czy odczytać go jeszcze raz? 
(Głosy: Znany). Kto z Panów posłów 
jest za poprawką p. Bagińskiego, b-:- 
dzie łaskaw wstać. Mniejszość. Wnio- 
sek upada. Stwierdzam, ze obydwie 
poprawki upadają. Pozostaje więc 
art. 34 w redakcji większości Komi- 
sji. Czy Panowie życzą sobie głoso- 
wać nad poszczególnemi artykułami, 
czy nad całością? 


-..... 


------- 


P. Bagiński. 
Proszę o głos; chcę mówić w kwe- 
stii motywów ełosowania nad całoścl'ł, 


,
		

/Vilniana_034_04_176_0001.djvu

			VP/
_!; 


\ 


7_ p_o_sLe,d
_eni
 z dn!a_ 16 luJeł!o 1
22 
'_ 
- ---- --- - -- - - 
 - -- 


\I!! /ęó 
 


Wicemarszałek p. Fedorowfcz. 
P. Bagiński ma głos. 
P. Bagiński. 
Proponuj
 skreślenie poprawki na- . 
stępującej wart. 34... 
Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
To nie jest w sprawie porządku 
głosowania. Poprawek teraz stawiać 
już nie można. 


- 
P. Bagiński. 
Ja poprawki nie mogłem zgłaszać 
do tego wniosku. Mojem zdaniem by- , 
ły trzy zasadnicze wnioski: skreślenie i ' , 1 
całego artykpłu, poprawka w sensie 
brzmienia regulaminu warszawskiego 
i wniosek większości Komisji. Ponie- 
waż teraz przechodzimy do wniosku 
większości Komisji, do tego brzmie. } 
nia, jakie ma 34 artykuł, zgłaszam 
więc poprawkę. 
1 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
Zgodnie z regulaminem dotych- 
czas obowiązującym, poprawki po- If 
winny być zgłaszane na piśmie i pod- I 
pisane przez 5 posłów. Stwierdzam, 
iż poprawki p. Bagińskiego_ nie otrzy. 
małem, więc nie moie być głosowa- , 
na, bo byłoby to 
przeczne z regula- 
minem. 


P. Baglńskl. 
Cała poprawka polega na skreśle- 
niu jednego słowa. 
Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
W tej chwili jest w trakcie głoso- 
wanie i żadnych poprawek zgłaszać nie 
można. (Głos: Dla mnie jest nierozu- 
miałe brzmienie art. 34). Proszę p.:Re- 
ferenta o odczytanie artykułu 34 w 
brzmieniu redakcj(większości Komisji. 


\. 


P. Krzyżanowski (czyta). 
Interpelacje, skierowane do T. K. R. 
winny być podpisane przynajmniej 
I 


I 


przez 5 posłów. Po otrzymaniu inter- 
pelacji Marszałek komunikuje ją pre- " 
resowi T. K. R., poczem odsyła do 
właściwej komisji. T. K. R. przez 
swego przedstawiciela obowiązana jest 
udzielić wyjaśnień w przeciągu dni 
14 tu do chwili otrzymania interpela
 
cji, w przeciągu 5 dni obowiązana 
jest określić datę odpowiedzi. Odpo- 
wiedź na interpelację następuje na po- 
siedzeniu właściwej komisji. Komisja 
może przyjąć odpowiedź. lub jej nie 
przyjąć i ustala dalszy sposób postę- 
powania, względnie przenosi sprawę 
na plenum. 


Wicemarszałek p. Fedorowlcz. 
Brzmienie artykułu jest jasne. Kto 
z Panów posłów zechce zabrać głos ,- 
w sprawie porządku głosowania? Głos 
ma p. Nusbaum. 


P. Nusbaum. 


Proponuję Wysokiemu Sejmowi 
głosowanie nad wnioskiem. złoionym 
przez Komisję Regulaminową, en bloc, 
a nie według paragrafów. · 


Wicemarszałek p. Fedorowicz. 
W sprawie porządku. głosowania 
jest propozycja, aby głosować nie nad 
poszczególnymi paragrafami, ale w 
całości. Czy Panowie zgadzają sic: na to? 
Głos ma p. Chomiński. 


P. Chomiński. 
Proponuję, by głosowanie odbyło 
się w ten sposób: z początku zgłoszo- 
ne.poprawki przez P.P.S. i przeze mnie. 


Wicemarszałek p. Fedorowlcz. 
Poprawek już niema. 


P. Chomiński. 
Czy można było zgłaszać poprawki? 
Poprawki były zgłaszane do pierwot- 
nego art, 34. Obecnie, skoro maln1
		

/Vilniana_034_04_177_0001.djvu

			11/87 "'--==-= 7 _ PQ
iedzel}
e 
--o d
icl! 16 lut
o 1922 r_ 


inne brzmienie art. 34. moiemy zgła- 
szać poprawki na nowo. (Głosy: 
Słusznie, słusznie). 
Wicemarszałek p. Fedorowlcz. 
Komentowanie p. Posła jest sprze- 
czne z obowiązującym regulaminem. 
Nie jestem w możności tej poprawki 
poddać pod głosowanie w tej chwili. 
bo jest nieregulaminowo zgłoszona. 
jest podpisana tylko przez jednego 
posła. (Głosy: dwa). O poprawkach 
artykuł 23 mówi wyrażnie. że po 
ukończonej dyskusji, kiedy przewod- 
niczący ogłasza, te przystępuje do 
głosowania, już nikomu głos do roz- 
praw nad przedmiotem udzielony 
być nie może. Ponieważ s
 jed':łak 
pewne wątpliwości, zapytuję Sejm, 
czy zgadza się, aby teraz stawiać po. 
prawki. Proszę Posłów, którzy są za 
tem, aby wstali. Mniejszość. 
A więc przystępujemy do dwóch 
wniosków o sposobie głosowania. 
Stawiam pod głosowanic pierwszy 
wniosek, jako dalej idący, p. Nusbau- 
ma. aby głosować en bloc nad ca-_ 
łym regulaminem. Kto z posłów jest 


VII /B 8 


za wnioskiem, proszę wstać. Większość. 
Będziemy głosowali en bloc. W spra- 
wie motywów ełosowania ma 2łos p. 
ZWierzyński. 


P. Zwlerzyński. 
W myśl tego, co m
wiliśmy co do 
motywów głosowania przy poprawkach 
1(lub nasz wstrzymuje się od głoso- 
wania nad całością IJrojektu i wobec 
tego w myśl art. 35 regulaminu tym- 
czasowego posłowie nasi wyjdą. 
(Prawica opuszcza salc:). 


Wicemarszałek p. F edorowIcz. 
Proszę Panów się uspDkoić, gdyż 
nie mogę prowadzić zebrania. Stawiam 
pod głosowanie regulamin w redakcji 
większości Komisji. Kto z Panów jest 
za regulaminem. proszę wstać. Wic:- 
kszość. Regulamin uważam za przyjęty 
(OkJaski). . 
Ogłaszam porządek prac dnia jut- 
szejszego: o g. 1 -ej - posiedzenie 
Konwentu Senjorów, o g. 5 popołud. 
- plenum. Zamykam posiedzenie. 


(Konitc posiedrmia o Ilodz. 9 m. 35 wiecz.). 


.
		

/Vilniana_034_04_178_0001.djvu

			. \ 
F 
r 
ł 
ł 
ł 
ł 
f 
. 
ł 
ł 
ł 
ł 
ł 


.. 


{ 



 


,
		

/Vilniana_034_04_179_0001.djvu

			Sprawozdanie 


stenograficzne 


z 8 p osiedzenia Sejmu Wileńskiego 


z ania 17 luteflo 1922 roku. 
(Redakcja urzędowa). 


TRE ŚĆ: 



m 
n 


Wniosek o Oiraniczeniu przemówieil do 
20 minut. . . . . . . . . 3 
P. Chomiński. . . . . . . . . . . 3 
P. Małowieski . . . . . . . 4 
P. Brzostowski . . . 5 
P. Mickiewicz Antoni 5 
P. Raczkowski . . . 6 
P. Krzyianowski . . 6 
p. Mickiewicz Stefan 6 
1(15. Maciejewicz. . . 7 
p. Uziembło . . . . 8 
p. Harniewicz .. . 14 
P. Mickiewicz Antoni 21 
p. Dubicki . . . . . 28 
P. Helman . . . . . 31 


Wnioski o przerwanie lub skr6cenie dy- 
skusji ieneralnej . . . . . . . . 42 
P. Brzostowski . . . 43 
P. Krzyianowski _. . 43 
P. Nusbaum . . . . 44 
P. Stefan Mickiewicz 45 
Przerwa 
P. Różnowski . 46 
P. Siuchta . 52 
P. Piłsudski .. S9 
P. Szadurski . 62 
Przerwa. 
P. Małowieski . 66 
P. Lisowsld .. 69 



 .. 
WYDAWNICTWO KSI
OARNI JÓZEFA ZAWADZKIEGO W WILNIE.
		

/Vilniana_034_04_180_0001.djvu

			\I 


_Yllti4 


V 111/3 


8 posiedzenie z dnia 17 !!'_t.eJ!o-1 
2_2
 
'_ 


t 


Marszalek. 


(Początek posiedzenia o godz. S m. 30). 


Otwieram B.me posiedzenie Sej. 
mu. Protokół 6 posiedzenia uważam 
za przyjęty. gdyż nie wniesiono prze- 
ciw niemu zarzutów. Protokół 7 po- 
siedzenia będzie jutro w kancelarji do 
przejrzenia. Jako sekretarze zasiadają 
pp. Ostrowski i Przybytko. Na po. 
rządku dziennym jest dalszy ciąg dys- 
kusji generalnej nad wnioskami Ko- 
misji Politycznej. Czy w sprawie po- 
rządku dziennego kto pragnie zabrać 
głos? (:'!ikt). Porządek dzienny uwa- 
tam za pr'.yjęty. Dla przyśpieszenia 
obrad orJ1. zachowania porządku pod- 
czas dysk...,ii upraszam pp. posłów, 
ażeby swoje przemówienia skierowy- 
wali do Sejmu. a nie do poszczegól- 
nych posłów. jak również proszę 
posłów z miejsca nie pr;-erywać mów- 
cy, aby dać możność spokojnego 
i rzeczowego prowad..
nia obrad. 
Prócz tego wpłynął wniosek następu- 
jący: Proponujemy ograniczenie prze- 
mówień w dyskusji generalnej nad 
wnioskami Komisji Politycznej do 
20 minut. Kto w sprawie wniosku 
żąda głosu? 


P. Chomiński. 
Proszę o głos. 
Marszałek. 
Głos ma p. Chomiński. 
P. Chomińskl. 
Uważam. . że kwest ja pr2:yszłości 


politycznej naszego kraju jest tak po- 
! \ ważna. że nie może być mowy o tem, 
ażeby ograniczać możność wypowia- 
dania się poszczególnych posłów. Do- 
tychczas przemawiało dopiero po 
jednym pośle z każdego klubu, a jest 
wielu, którzy chcą wypowiedzieć się 
zasadniczo w tej sprawie. Uważam, 
że ogra.niczenie takie jest nie na 
miejscu. Można ogólnie wezwać i pro- 
sić. by mówcy si<; streszczali. nie po- 
wtarzali się i by specjalnych docin- 
ków i osobistych wystąpień nie ro- 
bili. ale ograniczać czasu mówców 
nie należy. Uważam, że można było- 
by w najlepszym razie w ten sposób 
zrobić, aby po 20 minutach Marsza- 
łek zwracał uwagę posłów. że już 
20 minut przeszło i żeby skracali 
swoje przemówienia. W każdym razie 
wypowiadam się przeciwko ograni- 
czaniu czasu. 


Marszałek. 
Głos ma p. Małowieski. 


P. Malowieski. 
Proszę Panówl Całkowicie popie- 
ram ten wniosek. ażeby ograniczyć 
przemówienia do 20 minut. Mieliśmy 
bardzo smutne doświadczenie wczo- 
raj. kiedy całe posiedzenie zajęło nam 
przemówienie 2 posłów, p. Mickiewi- 
cza i ks. Maciejewicza. Odniosło si
 
wrażenie. że mówcy ci ze względów 
obstrukcyjnych. dlatego, aby prze: 
ciągać obrady sejmowe, przedłużali 
swoje 'przemówienia. (Protesty). Nikt 
tu nie mówi. jak powiedział p. Cho- 


-tli
		

/Vilniana_034_04_181_0001.djvu

			.
j5 


_]_ po
i

z
ł:1ie z dn_ia 17 ,I
tego 1922 r 


- 


miński. o ograniczeniach przemó- 
wień, niema wniosku. ażeby ograni- 
czyć ilość mówców. jest mowa li tyl- 
ko o tem, aby czas przemówień ogra- 
niczyć do 20 minut. aby mieli moż- 
ność wszyscy się wypowiedzieć. Dla- 
tego całkowicie jestem za wnioskiem, 
aby czas każdego przemówienia zo- 
stał ograniczony do 20 minut. (Głos: 
Po co pan przyjechał). 


P. Brzostowski. 
Proszę o głos. 


I, 


D 
.t 
ę 
I, 
a 
I- 
I- 
I- 
)- 
W 
)- 
b 
t- 
IŻ 
Iii 
ie 
i- 


Marszałek. 
P. Brzostowski ma głos. 


P. rzostowskl. 
Wobec oświadczenia przedmówcy, 
że Zespół wpływa jakoby na prze- 
dłużenie o
rad nad tą sprawą zasad- 
niczą, potwierdzam, że nietylko je- 
steśmy za wnioskiem przedmówcy, 
ale nawet zgłaszamy wniosek, ażeby 
dyskusję całkowicie przerwać i przy- 
stąpić do głosowania nad rezolucją. 
(Oklaski na prawicy. Głos na lewicy: 
Boją się odpowiedzi). 


Marszałek. 
Kto jeszcze pragnie głosu w spra- 
wie wniosku? 


P. Antoni Mickiewicz. 
Proszę o głos. 


e- 
yć 
I1Y 
o. 
m 
vi. 
;i
 
>w 
:e- 
aU 
ikt 
,o. 


Marszałek. 
Głos ma p. Antoni Mickiewicz. 


P. Antoni Mickiewicz. 
Proszę Panów, uważając, że tylko 
cZł;:ść stronnictw i posłów wypowie- 
działa się, a będąc za wnioskiem, by 
dyskusja trwała nie dłużej, jak 20 mi- 
nut, chciałbym jednak, by każdy z 
PC?słów mógł się swobodnie wypo- 
WIedzieć i dlatego popieram wniosek 


VIII!6 


o ograniczenie przemówień do 20 
minut. 


Marszałek. 
Wniosek ograniczenia dyskusji do 
20 minut pOddaję pod głosowanie. 
Proszę Panów, którzy są za tym 
wnioskiem, by wstali. Za wnioskiem 
jest ogromna większość. Wniosek 
uważam za przyjęty. Głos ma p. Racz- 
kowski. 


P. Raczkowski. 
Proszę Panów. Mnie się wydaje, 
że głosowanie zostało przeprowadzo- 
ne w sposób niezupełnie prawidło- 
wy (Głos: już przegłosowano). Po- 
zwolę 
obie stwierdzić, że naprzód 
powinien być pod głosowanie poddany 
wniosek najdalej idący, jak w tym wy- 
padku wniosek o zupełne przerwanie 
dyskusji, a potem dopiero wniosek o 
ograniczenie przemówień do 20 mi- 
nut. Ponieważ przystąpiliśmy do gło- 
-- sowania najpierw nad tym drugim 
wnioskiem, musieliśmy za nim głosy na- 
sze oddać, bo w przeciwnym razie wnio- 
sek o ograniczeniu przemówień mógł- 
by zapaść. Uważam. że taki sposób 
głosowania jest błędny. (Głosy: Słusz- 
nie" słusznie). 


Marszałek. 
Głos ma p. Krzyżanowski. 
P. Krzyżanowski. 
P. Raczkowski miałby słuszność 
w tym wypadku. gdyby wniosek taki o 
przerwanie dyskusji był złożony. Jed- 
nakże wniosku takiego nie było. 
Wniosek teraz dopiero wpłynął. 


Marszałek. 


W sprawie sprostowania ma głos 
p. Mickiewicz. 


P. Stefan Mickiewicz. 
Zabieram głos w sprawie sprosto-
		

/Vilniana_034_04_182_0001.djvu

			V!!!I7 


, 

 p_os!e
z
 nie z _ 
f!.i!ł)] I

!

 19 22 r. 


wania, w sprawie poniekąd osobistej, 
w odpowiedzi na wczoraj tu po 
stawione i tak nieścisłe zarzuty ks. 
Maciejewicza. Chcę zakomunikować. 
że ja nigdy w życiu urzędnikiem ro. 
syjskim nie byłem i na wierność pra. 
wosławiu nigdy nie przysięgałem, ani 
po!,om, ani rządowi rosyjskiemu. Na- 
tomiast dwa lata siedziałem w więzie- 
niu, trzy lata byłem na wygnaniu za 
sprawy polityczne. więc nawet, gdy- 
bym chciał. nie miałbym możności 
być urzędnikiem. Ks. Maciejewicz do- 
skonale wiedział o tem. gdyż spotykał 
sic ze mną w ciągu całego tego cza- 
su. a jeżeli tak mówił. to świadomie 
powiedział nieprawdę tylko dlatego, 
by poderwać mój autorytet. Natomiast 
komunikuję Panom. że Ks. Macieje- 
wicz za to był wiernym :po
łem do 
Dumy rosyjskiej, a kiedy 2000 naszych 
rodaków aresztowanych wywieziono 
w r. 1915. to ks. Maciejewicz właśnie 
odmówił podpisania interpelacji, był 
rusofilem, jeździł do Carskiego Sioła. 
peowiaków niechciał bronić. natomiast 
bronili ich Rodiczcw i ŻuJ<,ow. a zpoś- 
ród Polaków Dymsza i Swięcicki. 
Panowie z Koła Polskiego nie 
chcieliście wtedy bronić. Nie myśmy 
przysięgali na wierność Rosji. wyście, 
ks. Maciejewicz, byli wiernymi obroń. 
cami Rosji i intrygowali we wszyst- 
kich tych sprawach. Ja te rzeczy ko- I 
munikuję. odpierając niesłuszny zarzut. 
jaki mi uczyniono. bo ja nigdy ro- 
syjskiej przysięgi n ie składałem. prócz 
przysięgi na uczciwe prowadzenie 
spraw adwokackich. (Oklaski na le- 
wicy.) 
Marszałek. 
W sprawie osobistej głos ma ks. 
Maciejewicz. 


Ks. Maciejewlcz. 
Jest przysłowie nietylko polsl{ie. 
lecz zdaje mi się, znane na całym 
świecie. że ten, kto się gniewa, ni
ma 
facji. Widzieliście Panowie. jak siC p. 
Mickiewicz gniewał: stąd wnoszę, że 
nie mi racji. a tych panów, kt6rzy 


VI. II,

 _ 


go oklaskiwali, proszę. aby zechcieli 
przeczytać wczorajszy stenogram. a zo' 
baczą, iż nie zarzucałem p. Mickie- 
wiczowi. że był na urzędzie rosyjskim. 
a mówiłem tylko. że jako adwokat 
składał sądowe zobowiązanie. ale w 
tem zobowiązaniu mówi się, że 
kła- 
da się przysięg
 między innemi na o- 
bronę cerkwi i praw prawosławja. 
Proszc zapytać adwokatów. :a dowie- 
dzą się Panowie, że taka a nie inna 
była fota przysięgi w Rosji. Nie 
chcę poza tern przeciągać obrad przez 
wycieczki osobiste jak to tu p. Mic- 
kiewicz względem mnie zrobił. Stwier- 
dzę tylko jedno. że nieprawdą jest to, 
co mówił p. Mickiewicz o dwóch po- 
słach zmarłych: o p. Dymszy i Świę' 
cickim. Nie mogą oni przyjść tu taj, aże- 
by oponować albo potwierdzić to, co 
mówił p. Mickiewicz. Natomiast za- 
znaczam. że jeżeli kto z chlu bą bronił 
naszych Polaków. to poseł Hara- 
sewicz. Nie byliśmy sługami carskimi, 
bo Koło Polskie (w tej liczbie i ja) 
do Carskiego Sioła nie jeździło. ci zaś 
panowie. o któryćh p. Mickiewicz mó- 
wił. właśnie domagali się, abyśmy 
podtrzymywali stosunki z Carskiem 
Siołem. Nie wiem. kto znał lepiej sto. 
sunki polityczne w Dumic J ja, czy p. 
Mickiewicz? 


Marszałek. 
Przechodzimy do porządku dzien- 
nego. Głos ma p. Uziembło. 


P. Uziembło. 


Wysoki Sejmie. nie bez wzrusze- 
nia staje się na tej trybunie. Trudno. 
człowiek urodzony w niewoli, <>kuty 
w powiciu, za zaszczyt sobie uważał, 
jeżeli w konspiraq jnej robocie przy- 
czyniał się w czemkolwiekbądi do bu- 
dowy niepodległej Ojczyzny i nie ma- 
rzył nawet o zaszczycie zasiadania 
w Kole Poselskiem. które będzie de- 
cydowało o granicach kraju, które 
będzie rozstrzygało niejako ten osta- 
teczny akt naszej walki o całość Oj- 
czyzny. Ale im większe jest wzrusze' 
nie, z jakiem przychodziło się do tej
		

/Vilniana_034_04_183_0001.djvu

			VIII 9 



 JJosiedzenif: z 
nia !2 _!!Itego 1 '? 2 r. 


ł 


sali. tern cięższe jest rozczarowanie. I 
jakie mimowoli ogarnia słuchacza dy- 
skusji. 
Słyszeliśmy różne rzeczy. Słysze- 
liśmy więc serenady pi
kne do ko- 
chanki Litwy, która niestety stosuje 
do nas t
 metodę, co obraz do dzia- 
da. Przesunął si
 przed nami' cień 
dawnego federalizmu skostniałego. 
mocno wychudzonego długim postem 
i deklamujący coś w rodzaju hamle- 
towskiego monologu: "być albo nie 
być". Potem Zespół Stronnictw Naro- 
dowych dał nam znakomite przedsta- 
wienie, w jaki sposób należy odby- 
wać dyskusję generalną nad działal- 
nością rządu. Słyszeliśmy przecudow- 
ną krytykę Naczelnego Dowództwa 
i jego poszczególnych agend. Słysze- 
liśmy przepyszną charakterystykę na. 
szej polityki zagranicznej. a wreszcie 
już p. Brzostowski ukoronował te 
rzeczy nadzwyczaj ciekawą i piękną 
mową budżetową. która, zdawałoby 
się. ma tylko jedno na celu: udowod- 
nić. że polityka T. K. R., a zwłasz- 
cza nieszcz
snego Departamentu Han- 
dlu i Przemysłu, jest tak skandaliczna. 
 
że absolutnie i niezbędnie potrzebna II 
jest kontrola Sejmu nad tem wszy- 
stkiem (Wesołość). II 
P. Mickiewicz na drugi dzień zu - ' 
pełnie konsekwentnie szedł śladami 
p. Brzostowskiego. tylko p. Brzostow- 
ski krytykował to. co się dzieje u góry, II 
p. Mickiewicz zaś dotknął tego. co się 1 
dzieje u dołu. 
I tak poruszywszy wszystkie krań- 
ce tej sali i narobiwszy już sobie pew- I 
ną ilość wrogów. pozwolę sobie przy- 
stąpić do szukania przyjaciół. Bo mam 
zaszczyt należeć do Rad ludowych, 
do waszego "Benjaminka" , jak nazywa- 
 
cie, kochanego. (oczywiście w cudzy- 
sło\ł..ie), Postawiliśmy sobie za zada- 
 
nie od samego początku wyszukać tę 

ajprostszą Iinję polityczną, uzgodnia- 
]ącą stanowisko poszczególnych stron- 
nictw i tworzyć ten czyn orzeczenia 
naszego w ten sposób, ażebyśmy do 
POlski szli nie wh:kszością drobną. 
lecz ławą całą. I oto znajduje jednak 
pewne momenty, które bezwzględnie 
Wszystkich na tej sali ł
czą. Takim 


. 
I 
Ś 


{ 
1 


'. 
y 
t, 


a 


e 



 j 


VIII/lO 


momentem jest stwierdzenie faktu, że 
my dziś stanowimy ostateczny Naj- 
wyższy Trybunał dla rozstrzygnięcia 
los6w Ziemi naszej. A drugim takim 
pewnikiem bezwzględnym-to zastrze- 
żenie przeciwko temu, ażeby cokol- 
wiek tu powiedziano, służyło za ar- 
gument do wygrywania tutejszych 
spraw przeciwko Polsce. 
I trzecią wreszcie rzeczą, wspólną 
wszystkim, jest że wszyscy bez wyjątku 
chcemy iść do Polski. jakkolwiek pod 
różnemi hasłami. 
Chcemy wybrnąć z tej tymczaso- 
wości, którą nam narzucają. chcemy 
porzucić tę tymczasowość. która ruj- 
nuje nasz kraj, która go niszczy. Zda- 
jemy sobie dokładnie sprawę z tego, 
że te czynniki. które nam tę tymcza- 
sowośc narzucały. te czynniki na ca. 
Iym świecie nie działają w imieniu 
Litwy. Za wiele mamy szacunku dla 
rozumu. dla wykształcenia mężów 
stanu Europy, żebyśmy na chwilę 
mogli przypuszczać. by nie wiedzieli 
oni. że tu Litwini stanowią zupełnie 
nikły procent. Wszystko, co się dzieje. 
wszystko, dlaczego nad nami pragną 
zawiesić tę tymczasowość, ten znak 
zapytania. dzieje się w imię czego in- 
nego, dzieje się w imię tego chaosu, 
który zaczyna się tuż za wschodniemi 
rubieżami Polski. chaosu, któremu na 
imie jest Rosja. , 
Pretensje rosyjskie do ziem tutej- 
szych są dawne, sięgają one wielkich 
książąt moskiewskich i wiją się nicią 
przez całe dzieje walk Polski z Ro. 
sją, przez cały ten czas. kiedyśmy 
tym pretensjJm mogli przeciwstawiać 
orężnie swoje rycerstwo. A potem. 
kiedy tego rycerstwa zabrakło, prze- 
ciwstawialiśmy powstańcze 
odJlia"', 
a potem przeciwstawiaHśmy krl.t( 
protestu, a potem protest wnosiły a 
nas szubienice. Aż przysL
Jł czas. 
kiedy tych szubienic zabraklo i wtedy 
zostało coś. co było trwaniem naro- 
du. który musiał istnieć. Cała polity- 
ka rosyjska, całe jej dzieje na na- 
szych ziemiach, to jedna wielka wal- 
ka z polskością. Czy weźmiemy dzie- 
je unji, owe męczeństwa, owe prze- 
śladowania religijne, o których nie
		

/Vilniana_034_04_184_0001.djvu

			VIII / l 1 


e posedzenie z dnia_JjJ utego 1922 r. 


chciał wiedzieć świat, który ciągle ma 
na ustach stosy inkwizycyjne; czy we- 
źmiemy wynaradawianie syst
maty. 
czne ludności , które się odbywało w 
sposób poprostu niesłychany, bo z je- 
dnej strony prowadzone było przez 
wydziedziczanie z ziemi własnej, wy- 
dziedziczanie w sposób masowy, tak 
masowy, że po powstaniu w 31 roku 
przecież za 83 miljony rubli skon- 
fiskowano majątków, wydziedziczanie, 
które się odbywało przez tak niesły- 
chanie barbarzyńskie środki, jak wy- 
siedlanie całych tysięcy rodzin z na- 
szego kraju gdzieś w głąb Rosji. Ru- 
syfikacja odbywała się w sposób bez- 
myślny, przez niszczenie wszystkiego, 
co tu było polskie, przez niszczenie 
polskiego szkolnictwa w sposób wprost 
zastraszający. I czy myślicie, Panowie, 
że Rosja dawała coś na to miejsce? 
Nic nie dawała, bo nie była w stanie 
dać. Krótkie cyfry, proszę Panów. W 
33 roku, t. j. jeszcze wtedy. kiedy 
szkolnictwo jest pod zarządem pol- 
skim, mamy 47 zakładów naukowych 
i przeszło 7 tysięcy uczącej się mło- 
dzieży. a dalej już w roku 1861 ma- 
my 26 zakładów naukowych, w roku 
1868 liczba zakładów naukowych spa- 
da do 11, a liczba uczącej sie mło. 
dzieży do dwóch i pół tysiąca. Oto 
jest praca rosyjska na naszej ziemi. 
Oto jest to. co Rosjanie na ziemię 
naszą przynieśli. Ale dla Europy mo- 
że byłyby ciekawe fakty, do czego do- 
prowadziła ta gospodarka rosyjska, 
co ona dała pod względem gospodar- 
czym. bo dziś ma się zebrać konfe- 
rencja w Genui, która obradować bę- 
dzie nad odbudową Europy. Możeby 
na konferencji Genueńskiej. która. jak 
niosą wieści, ma również rozpatrywać 
nasze prawo do tej ziemi, przypom- 
nieli sobie. że pod gospodarką rosyj- 
ską te ziemie stopniowo zostały ze- 
pchnięte do ziem deficytowych. zostały 
zepchnięte do tego, że sama gub. Wi. 
leńska w roku 1906 przynosiła prze- 
szło 20 miljonów deficytu. a w roku 
1914 deficyt wynosił już 40 miljonów 
rubli. To są cyfry, które mówią, jak 
gospodarowała Rosja i do czego ona 
doprowadziła, A myśmy prześladowa- 
I 


Vlllj12 


ni, gnębieni, zrujnowani gospodarczo, 
trwali i kiedy przyszedł czas głoso- 
wania, to jednak sześćdziesiąt kilka 
procent ludności stanęło do urn wy. 
borczych. by okazać swoją wolę. Bo 
tego, co myśmy tu zrobili, tego, co 
. spełnili tu Polacy, tego, co zrobiły 
tutaj rządy polskie. tego się wykorze- 
nić nie da. 
Jest na ziemiach naszych jeden 
kościół. Kiedy wejdziecie w jego mu- 
ry, to zobaczycie na ścianach napisy 
w najrozmaitszych językach: w pol. 
skim, potem w jezyku łacińskim, po- 
tem w cerkiewno.słowiańskim, a po- 
tem jest tekst grecki, turecki, hebraj- 
ski. Co to jest za pamiątka? Otóż, 
kiedy za dawnych czasów, za czasów 
Rzeczypospolitej, stawiano dom Boży. 
kiedy poświęcano kościół. na' uro- 
czystość te gromadzili się przedstawi- 
ciele wszystkich narodowości i wszy- 
stkich wyznań i niepomni ró:Łnic, ja- 
kie pomiędzy nimi zachodzą, niepom- 
ni różnic narodowych i religijnych. 
stawiali się na tę uroczystą chwilę, by 
wspólnie święcić wielki dzień pomno- . 
żenia chwały Bożej. To się działo 
wtedy, gdy Europe rozdzierały waśnie 
religijne, to sie działo wtedy, gdy 
w Europie o to. czy w ten, czy inny 
sposób Boga chwalić. wszczynano 
wojny. Kościół ten jest niejako sym- 
bolem władzy polskiej na tutejszej 
ziemi. I pod tchnieniem tej toleran. 
cyjności. i pod tym wielkim duchem 
powszechn:..go porozumienia. rozwija 
się przepyszna polska kultura. której 
zabytki wszł:dzie widzimy. Idą do nas 
z Polski uniwersytety. oświata. sztuka, 
idzie kultura. jeżeli nie chce kto wie- 
rzyć kartom kronik. jeżeli ktoś nie 
chce wierzyć w księgi, w których moż. 
na wszystko napisać. bo papier jest 
cierpliwy. to niechaj się rozejrzy po 
ziemi naszej. niech zajrzy do kościo- 
łów w Berezweczku, Budsławlu, Lidzie. 
i t. d.. znajdzie wszędzie pomniki tej 
kultury wielkiej i ogromnej, która wy- 
buchła w 18-tym wieku poprostu jak 
odrodzenie sztuki, odrodzenie tak 
wielkie I wspaniałe. że naprawdę nie 
mamy czego się wstydzić przed Euro- 
pą. bo, kto wie. CIY pod wzilędem
		

/Vilniana_034_04_185_0001.djvu

			VIII/H 


VIII/13 
"'" ' - 


8 posiedzenie z dnia 17 lutego t 92 2 r. 
-- - - -- -- - l -- 


f 


budownictwa i sztuki dekoracyjnej nie l ' , 
kroczyliśmy wtedy na czele. I nic 
dziwnego, że na takiem podłożu tej 
wielkiej kultury powstał taki kwiat, 
jak uniwersytet wileński i Jego ucznio- 
wie, na chlubę narodu polskiego- 
Mickiewicz i Słowacki. - Częstokroć 
powołujemy się na to wszystko, cZę' 
stokroć wspominamy te nasze zasługi 
na tych ziemiach, częstokroć wspomi- 
mamy, jak to byliśmy kulturalni i 
tolerancyjni. - Mówią nam, że to 
było dawniej, ale co teraz jest? - 
Szedł żołnierz polski zdobywać na 
bolszewikach te ziemie, szedł za 
tym żołnierzem urzędnik polski- 
niezawsze wprawny, niezawsze na- 
wet uczciwy, niezawsze wyrobiony. 
Narobiono wiele 
łupstw, bardzo wiele 
rzecy takich, których się obecnie wsty- 
dzić musimy i od których się rękami i 
nogami odżegnywamy, ale jaka jest 
treść tego pochodu? Czy kto zagrani- 
cą pomyślał o tem, że ten żołnierz, 
który szedł o głodzie i chłodzie, ten 
żołnierz, który był nieraz zmuszony 
zabierać ostatnią krowę włościanino- 
wi, zabierać mu nieraz ostatni kawa- 
łek chleba, że ten żołnierz, jak tylko 
stawał gdziekolwiek na postoju, w tej 
chwili zaczynał się krzątać koło założenia 
szkółki, jakiegoś wykładnika oświaty, 
jakichś odczytów, przedstawień dla 
podniesienia naszej kultury. Czy nie 
znana jest ta olbrzymia praca oświa- 
towa, jaką wojsko właśnie na terenie, 
zajętym przez siebie, dokonało? 



 
, 
) 


1 
ił 
J 
; 


Marszałek. 
20 minut mineło. Czy panowie ze- 
chcą, by p. Uziembło mówił dalej? 
(Głosy: Prosimy mówić dalej). 
P. Uzicmblo. 
Otóż za wielką pracę kulturalną, 
za tę pracę codzienną, której oddali 
się na tych ziemiach swieżo zajętych, 
jeszcze ociekających krwią, naszym 
żołnierzom i oficerom hołd się należv. 
Było to jedyne woj:łko, jedyna armja, 
która jednocześnie nosiła miecz i książ- 
kę. Ten moment niezmiernie wainy, 



 


t 
) 


" 
:j 
k 

 
e 


1 


który uzupełniają takie czyny, jak zało- 
żenie uniwersytetu w Wilnie, jak za- 
łożenie całej sieci szkół, jak uwzglę- 
dnienie przytem szkolnictwa białoru' 
skiego i litewskiego, może w niedo- 
statecznej jeszcze mierze, (ale w każdym 
razie uwzględnienie), to wszystko na 
samym początku istnienia państwa, 
przy pierwszych jego wysiłkach mó- 
wi, że myśmy z dawną tradycją, 
z tradycją tego kościółka, o którym 
wspomnieć miałem honor, nie zerwa- 
li, ż
 w tym kierunku właśnie 
idziemy. I to właśnie hasło kultury 
polskiej daje wytyczną drogę, daje nam 
prawo śpiewania w naszej pieśni, ..iż 
duch bedzie nam hetmanił", ten duch 
nasz, ten duch polski, Polska kultura 
daje nam tę moc i niespożytą siłę, 
która sprawia, że jeżeli dziś pójdziecie, 
- Panowie, do najbiedniejszej wsi. znaj- 
dziecie tam chłopa, któremu wojsko 
odebrało krowę, któremu tabory ostat- 
niego konia wyprowadziły, któremu 
żołnierz maruder wydarł ostatni kęs 
chleba, któremu tyfus wybił dzieci, któ' 
rego nie ominęła żadna krzywda, nie- 
sprawiedliwość i nieszczęście - a je- 
żeli go zapytacie, gdzie on chce na- 
leżeć, to powie, że on chce iść do Pol- 
ski. (Oklaski). 


Marszałek. 
Głos ma P. Harniewicz. 


P. Harniewłcz. 
Wysokie Zgromadzenie! Spór o 
Wilno i Ziemie Wileńską ma znacze- 
nie międzynarodowe, ma znaczenic 
lokalne i ma ogólne polskie w naj- 
szerszym zakresie tego pojęcia. 
Ziemia Wileńska, ongi Litwa Gie- 
dyminowa, była prześlicznym krajem. 
ale pod względem kultury, rozwoju, 
była zupełnie jałowa. To też trzy pań- 
stwa ościenne musiały tutaj zapełnić 
tę pustkę. 
Najpierw z Polski promień wiary 
chrześcijańskiej przedarł siC przez pusz- 
cze litewskie i rozjaśnił horyzonty ku 
zachodowi. Zaraz za chrztem z!icz;ęła
		

/Vilniana_034_04_186_0001.djvu

			YI-'V!5
 


__
,PQsLed
enie z dnia 17 IUie
o 1922 r. 

 -- - -- --===------ 
 -- -.--- - 


. VIIIj16 


sięgać do Wilna i Ziemi Wileńskiej 
kultura polska, a poprzez Polske kul- 
tura wioska. a było to lojalne prze- 
nikanie kultury w myśl zasady, że twór- 
czość nie jest właściwością narodu lecz 
własnością ludzkości. W ten sposób 
Polska zapoczątkowała europeizację. 
Wilna, w ten sposób zbudowała naj- 
większą placówkę kultury zachodnio- 
europejskiej. zarazem polskiej. na 
wschodzie. 
Dru
e mocarstwo. zabiegające o 
władzę nad Ziemią Wileńską, to Krzy- 
żacy. Na szczęście mieszkańcy Wilna 
poznali sie na intencjach Krzyżaków, 
że w jednej ręce niosą krzyż. a w dru- 
I!iej miecz. Chrztu nie przyjęli z rąk 
braciszków zakonu krzyżowego. A hi. 
storja notuje ku wiecznej hańbie fakt 
mordowania przez Krzyżaków pierw- 
szych chrześcjan za to że przyjęli 
chrzest od Polski. 
Jako symbol pojednania narodu 
polskiego i litewskiego - ślub Jagiełły 
z królową Polski Jadwigą rozpoczął 
chlubną kartę dziejów potęgi Pol:iki. 
W l	
			

/Vilniana_034_04_187_0001.djvu

			VIII/18 



 posiedze

 _ z
d
ia __17 _ 1
t_
 J!.o l
 
tr. 


VI 

t.! 
 


że pozwolili panom ze Straży Kreso- 
wej i innym robić chaos i konspirację 
(Brawo). Ja nie będę dziś robił pora- 
chunk6w, tylko odparowuje tu niesłu- 
szne zarzuty. Trzeba wyjść z te
o 
chaosu, trzeba z chaosem skończyć, 
tego wymaga nasze życie wewnętrzne, 
tego wYl118ga nasz stosunek wobec 
zagranicy. Niech ta zagranica przeko- 
na się, że zrywamy z konspiracją, ;że 
polityka trzech lat nie była oparta o 
wolę ludności i jej dążenia. Niech 
zagranica przekona się, że w Wileń- 
szczyźnie i w Wilnie nurtuje myśl na- 
rodowa, szczerze polska, która będzie 
popierała politykę, zamierzającą nie 
do rozproszkowania się narodu, ale 
do jego gromadzenia. Wtenczas nie bę- 
dzie nam Zachód kwestjonował przy- 
nalcżności Wileńszczyzny, bo Wilno 
przestanie być ropieniem, kt6rego 
gr6źba udzielić się może i zarazić 
całą Polskę, ale w Wilnie nastąpi od- 
rodzenie polityki i wszystkich dążeń 
narodu. . 
Przechodząc do stosunków lokal- 
nych polsko litewskich, muszę zazna. 
czyć, żeśmy niesłusznie aksjomat pol- 

,kości Wileńszczyzny sami nazwali 

łośną nl!zwą sporu. Przezacny ks. Ma- 
ciejewicz wczoraj z dokumentami w 
rł;:ku stY. ierdził polskość Wileńszczyz- 
ny, ja przeto nie potrzebuję i nie mam 
nic do dodania, chcę zestawić tylko 
fakty, które scharakteryzują stosunek 
Polaków i Litwinów do Wilna. Otóż, 
kiedy nacjonalizm rosyjski dał się 
nam najbardziej we znaki w Wilnie, 
kiedy ten nacjonalizm po zdruzgota- 
niu naszej niepodległości politycznej 
chciał wyrugować nasz język, chciał 
zabić ducha narodu, co się robiło 
tam, gdzie dziś nauka w Uniwersyte-- 
cie Wileńs'kim wznowiła swoje trady- 
cje, kiedy tam nas jako małe dzieci 
torturowano, tośmy ściskali pięści, bo 
żywa w nas była tradycja Mickiewi. 
eza i powiedzieliśmy, że tego nie da- 
my. Gdzie byli wtenczas Litwini? Byli 
po stronie moskiewskiej. jeżeli Wilno 
dziś jest polskie i jeżeli Wilno dziś 
przytula wszystkie obce narodowości 
I 
i
 podziela losu gubernji smo:eń- 
sk:'J czy też mohylewskiej, to za- 


wdzięcza ono tylko Polakowi. Tole- 
rancyjna natura polska zapomina 
wszystkich krzywd, jakie spotykały 
naród polski ze strony Litwy. Kiedy 
na zegarze dziejowym wybiła godzina 
sprawiedliwości i Polska powstała, a 
na gruncie jej Wileńskim jako pol- 
skim zaczęło rosnąć drzewo polskie. 
oczekiwaliśmy, że ze wspólnego ko- 
rzenia wyrośnie drugie drzewo. lecz 
nadzieje nasze były płonne. Zamiast 
drzewa ze wspólnego korzenia, wyra. 
stały wilczki. Władze nasze miejscowe 
tolerowały te wilczki, co więcej, po- 
pierały je, godziły się na to, by Kow- 
no, w myśl projektu -Hymansa, urzą- 
dziło tę Ziemię Wileńską i przepro- 
wadziło granice gzieś tam koło Grod- 
na. Ale to Litwinów nie zadowoliło 
i historja dziejów narodu litewskiego 
będzie notowała ten fakt jako strasz- 
ny dla Litwinów. Bo gdyby Litwa wy- 
chodziła z założenia budowania pań- 
stwa na zasadach narodowości, przy- 
jęłaby z radością projekt Hymansa, 
Litwa jednak odrzuciła go, bo nie litew- 
ski rozum tam dyldował. nie litewska 
racja stanu, lecz pruski barbarzyńca. 
Spoglądaliśmy z trwogą na tę poli- 
tykę. Lecz dziś mamy dosyć tego. 
Mamy dosyć tego ruchu litewskiego, 
za którym idzie Scheidemann i lu- 
dendorff, mamy dosyć takiego ruchu 
Iitewskie
o, za którym idą lenin i 
Trocki. Dziś musimy stanąć na innem 
stanowisku, musimy zerwać z tem 
ślamazarstwem. Dosyć ślamazarności. 
Niechaj przemówi nasz rozum i PoI- 
ska racja stanu. Powinniśmy posta- 
wić granice mocne i silne i siebie na 
pewien czas mocno i kompletnie od- 
seperować od Litwy. Kiedy ekspansja 
niemiecka, która sięga poprzez lit- 
wę, napotka mocną ścianę, ustanie 
braterstwo niemiecko- litewskie i lit- 
wa stanie przed ewentualnością: albo 
być sprusaczoną, albo jak Polska, 
mocną i silną. litwa wtedy sama 
zechce przyjść do nas i wznowić 
unję. 
W ten sposób musi być zrozu- 
miana polityka narodu polskiego w 
Wilnie i koło Wilna. Wilno i Lwów 
stanowią dwa mocne, I,!ranitowe słu-
		

/Vilniana_034_04_188_0001.djvu

			VIII j 19 
"- 


8 posiedzenie z d
_i8 17 --łutego 1922 r. 


VI I 1/20 


py, o które rozbija się i o które po- 
winien się zawsze rozbijać chaos 
wschodni. Te dwa słupy są złączone 
magistralą kolejową Wilno - Równe 
i to jest na przyszłość fortecą pol. 
skości. Nie będę odwoływał się do 
rozumu politycznego czy dyploma- 
tycznego, odwołam się tylko do ro- 
zumu gospodarczego. Każdy gospo- 
darz wie, że budynek wtenczas jest 
mocny i trwały, jefeli mocno jest 
związany we wszystkich więzach. To 
nas powinno zainteresować, bo o ile 
my dziś to wiązanie budynku naro- 
dowego w Wilnie osłabimy przez nur- 
tujące wciąż chcci nadawania autono- 
mji i innych prowizorj6w, budynek 
zapadnie się. Polityką separatystyczną 
czy autonomiczną zadajemy lwowu 
cios w plecy. lwów obronił polskość 
w roku 1918 i 1919, i żadna siła 
Polsce lwowa nie wyrwie. Ale poli- 
tyka nasza tutaj, gdzie polskość jest 
najsilniejsza, przez niezdecydowanie 
nasze wpłynąć może na terenie mię- 
dzynarodowym ujemnie przy rozwią- 
zywaniu sprawy lwowa. 
- Granica Polski musi być oparta 
o te dwa słupy, to jest nasz postulat 
i do tegu dążyć powinniśmy. Strace- 
nie tej gran icy postawi nas ncd Bu- 
giem i Polska wtenczas przestanie 
być mocarstwem. Słyszało s:ę dużo 
ubolewań z tego powodu, że nie ma- 
my Mińska, że jest podzielona Biało- 
ruś i Ruś. Rzeczywiście ciężko jest 
Polakom pomyśleć, że tam nasi brat 
cia w dużej ilości są maltretowani i 
że zabytki nasze kulturalne są nisz- 
czone przez bolszewików. 


Marszałek. 


Zwracam uwage mówcy, że czas 
już upłynął. Czy posłowie z
adzają 
się, żeby mówca dokończył swego 
przem6wienia? (Głosy: Zgadzamy się). 


P. Harniewicz. 
Ci panowie którzy wylewają łzy 
nad podziałem Białejrusi i Rusi, nie- 
stety, tam na t. zw. Białej. usi naszej 
i Rusi, a nawet bliżej Polski, w Bia- 


łostockiem i gdzieindziej, a
itują za 
tem, żeby ludność się organizowała i 
zaznaczala swoje separatystyczne dą- 
Żi1Ości. Nie wiem, czyje to łzy, ale 
mam pewność, że nie są to łzy pol- 
skie. jest więc twierdzą ta nasza hi. 
storyczna przeszłość, kiedyśmy prze. 
chodzili noce i dnie długie niewoli, 
nic wiem, gdzie polskość mocniej 
nurtowała, jak nie na kresach wscho- 
dnich, - myśmy mieli Mickiewicza, 
wieszcza, który wyszedł z dworku 
Nowogródzkiego i tę wiarę naszą 
krzepił w najstraszniejszych momen- 
tach i ta wiara była przechowywana 
w naszych dworkach i plebanjach. 
Stamtąd promieniowała na chaty na. 
sze, tam spełniło się życzenie nasze- 
J!:o wieszcza. że tomiki jego dzieł tra- 
fią pod strzechę. Cześć dworkom i 
plebanjom naszym, które polskość 
uratowały! Dziś jesteśmy silni, żadne 
siły nas nie zmogą, bo lud czuje po 
polsku, chłop i robotnik czuje po 
oolsku. Panowie, cześć patrjotyzmowi 
chłopa i robotnika polskiego. Będąc 
zniszczeni przez wojnę, w strasznej 
biedzie, o której' mówił p. Uziembło, 
jednak rozumieli i wyczuli instynktem, 
że można budować życie państwowe 
wówczas, kiedy jezt równowaga dwóch 
pierwiastków: politycznego i społecz- 
nego. Nie dał się chłop opanować 
ideologji bolszewickiej, a przeto hołd 
chłopu polskiemu na kresach. Pols- 
kość mocno jest ugruntowana, lecz 
niestety sami tę polskość niszczymy 
tutaj, mieliśmy straszną krytykę władz, 
a ja więcej jeszcze dodam do tej kry- 
tyki. Mieliśmy jakoby rząd polski, tak 
osławioną Osmołowszczyznę, a choć 
był Rząd Polski, zestawiał fakty tak, 
żeby polskOŚć kompromitować, żeby 
dać możność siania wiatr6w i zbiera- 
nia burz. Chłop władzy nienawidził, 
agitatorowie chodzili i wyzyskiwali 
to, mówiąc: Chłopie, tyś oszukany, 
pokrzywdzony, damy ci ziemię, damy 
wszystko, a ty daj. nam swój mandat 
(oklaski) i kończyli: a my damy wam 
po cichu autonomję. Muszę wyrazić 
szacunek panu Chomińskiemu, który 
z tej trybuny szczerze powiedział, że 
"poprzez wasze 2łowy, za plccami
		

/Vilniana_034_04_189_0001.djvu

			Vłl 
/2l_ __ __
 _R
!

 

.!:Ii
z d 
J
_ l1 J1Jtego l()2
J' __' = VIIIL22 ; 


waszemi, będziemy mieli to, co chce- 
my, t. j. autonomje" . Tragedja nasze- 
go narodu kryje się w tym momen- 
cie, w tym chaosie, w konspiracji i to 
jest straszny moment i dzisiaj nasu- 
wają mi sie słowa wieszcza naszego: 
"Niczem Sybir, niczem knuty, ni stra- 
szliwych tortur król, lecz narodu duch 
zatruty, to jest bólów ból". I ta tru- 
cizna, która ducha rozkłada, wciska 
się wszędzie właśnie przez konspira- 
cję, przez to, że woła ludności nie 
została dotychczas uszanowana, lud 
wyczuł to 8 'Stycznia, kiedy mówił: 
dość mamy agitacji, dość mamy par- 
tyjności, nie chcę ani prawicy, ani le- 
wicy, ja chce iść do Polski. 
Oto jest protest przeciwko temu, 
co się tu dzieje. ja uwazam, że Sejm 
Wileński spełni swoje zadanie tylko 
wtenczas, jeżeli powie: precz z chao' 
sem, precz z nieszczerością, precz z 
kon3piracją. precz z fałszywymi przed, 
stawicjelami ludu, niech oni coprę' 
dzej odejdą (głQsy: precz, precz). Niech 
obserwują wielki, tryumfalny akt po- 
chodu tego ludu z całem społeczeń- 
stwem poprzez tamy, jakieście przed 
chwilą po drodze do Polski stawiali. 
A tam się złączymy z narodem i doj- 
dziemy do prawdziwego demokraty- . 
zmu, takiego, który nam zostawił, ja- 
ko testament, nasz wielki wódz Tade- 
usz Kościszko. (Oklaski). 


Marszałek. 


Głos ma p. Mickiewicz Antoni. 


P Mickiewicz Antoni. 
Wysoki Sejmiel Przeszło już parę 
tygodni, jak toczy się dyskusja. Każdy 
z mówców tak pięknie mówi, opo- 
wiada historję kościelną, historję sta- 
rożytną, jednakże nie widać, żeby te 
przemówIenia zbliżały nas do celu, do 
którego jesteśmy powołani. 
Każdy z przedmówców mówi w 
imieniu całej ludności, nieraz jednak- 
że przyswaja sobie -zupełnie niesłusz- 
nie prawo przemawiania w imieniu 
ludności, która nie dała mu upoważ- 


nienia. Każdy jednak mówi, że ma 
słuszną rację i ma słuszne prawo, że 
on chce do PoisRi, jest najlepszym 
Polakiem i jego jest najlepsza droe;a, 
która tylko prowadzi do Polski i ie 
droga jego jest zupełnie wyraźna. Na- 
stępnie występuje ktoś drugi i mówi: 
ja również chcę do Polski i również 
jestem szczerym Polakiem, ale ja chce 
należeć do Polski prawnie i słusznie, 
żeby nie być przyfastrygowany. do 
Polski, ale zupełnie przyszyty, żeby 
prawnie należeć, żeby nikt nie zakwe- 
stjonował, żeby raz na zawsze ta tym- 
czasowoŚć się skończyła. 
Panowie mówią s
usznie; p. Brzo- 
stowski n. p. tak pięknie zaczął swo- 
ją matematykę od razu od miliar- 
dów. Trudno. może być tO dobre dla 
tych panów, którzy umieją te miljar- 
dy przeliczyć. nie wiem, czy dla wszyst- 
kich te rzeczy są zupełnie zrozumiałe. 
Jako rzeczoznawca i jako matema- 
tyk dobrze to powiedział, tak 
łusz- 
nie. tak dobrze wytłomaczył budżet 
T. K. R., tak dokładnie, tak dobrze 
krytykował, widocznie, że zna te rze- 
czy dobrze, zapomniał jednak rzeczy 
bardzo ważnej. mianowicie zapomniał 
powiedzieć o lasach. o odłogach. któ- 
re są dotychczas największą bolączką 
mas włościańskicb. Nie chcę mówić z 
trybuny, ale gdyby p. Brzostowski so- 
bie życzył, chętniebym mu służył. bo 
pracowałem w samorządzie i mógł- 
bym. może nie tak dobrze wytłoma- 
czyć, ale co wiedziałbym, to powie- 
działbym. 
Ludność chce do Po'ski, to rzecz 
'zupełnie zrozumiała. Przecież nie po- 
trzebujemy tu przytaczać historji, fak- 
tów historycznych. książek, jak ks. 
Maciejewicz zaznaczał, że nikt ich nie 
czytał, tylko ks. Maciejewicz. (Weso- 
łość). To wszystko znane, ale prze- 
cież powiedziano, że wola ludności 
musi być uszanowana, więc musimy 
się opierać na woli ludności. jed- 
nakie wiemy z faktów, z doświad- 
czenia. że ta ludność zupełnie nie 
potrzebowała się uciekać do hi- 
storji, żeby dać wyraz swojej woli. 
Pierwszy raz w życiu, kiedy były jej
		

/Vilniana_034_04_190_0001.djvu

			=- 

 
 



osiedzeni
__
 .
nia 1J lu! egQ _1921 _. r. 


dane prawa obywatelskie, nie wie. fi 
działa ludność. co to znaczy obywa- 
telstwo. Powiem wam kilka słów o 
ludności wiejskiej. prostej, która roz- 
mawia po naszemu i jak się mówi: 
.pan", to odpowiada: "jakoj ja pan. 
ja kij pan nikoli nie był". Jednakże 
ta ludność poczuła się do obowiązku 
i katdy. czy biedny. czy bogatszy. po. 
mimo agitacji wrogiej nam Iitewsko- 
bolszewicko. białoruskiej, głosował za 
Polską, jednakże ta ludność w 64% 
głosowała zupełnie świadomie, że te 
głosy tylko są dla Polski i tylko za 
Polską. (Głosy: Słusznie). 
Uważam, że to jest najlepszy do- . 
wód i fakty te stwierdzają lepiej, niż 
te historyczne książki, których nikt 
nie czytał tylko jeden szanowny po. 
seł ks. Maciejewicz. Cytował jeszcze 
poseł ks. Maciejewicz starą historję 
kościoła, która mówi. iż ktoś objeż- 
dżał kraj i będąc w Świrze, przeko- 
nał sie, że ludność jest tylko polska. 
Chcę na chwilę zastanowić się nad tern 
i powiedzieć. co to znaczy. Nie wiem, 
jak to było w starych czasach, nic 
mam pojęcia i nie mam prawa O tem 
mówić. ponieważ tej książki nie czy- 
tałem, ale powiem, co nasza ludność 
mówi. jeżeliby ktokolwiek przyjechal 
z urzędników lub panów i przyciągnął 
chłopa za rekę lub łf>kieć, to odrzekł- 
by, że jest Polakiem i chce do Polski. 
Ale na to, by znać tę ludnoŚć, trzeba 
przyjechać do wsi jednej i drugiej. po- 
mówić z nimi .po prostemu" i po na- 
szemu. Wówczas dopiero można rzecz 
osądzić. Nie powiem. by ta ludność 
mówiła wyraźnie. że jest polska. Ona 
tak mówi: jeżeli nasz język jest 
prosty, to jednak uważamy, że ję- 
zyk litewski i naród litewski jesz- 
cze jest gorszy i my nie chcemy do 
Litwy należeć, ale::do Polski. Tak mó- 
wi ta ludność, która używa języka pro- 
stego, białoruskiego. Ludność ta jed- 
nak chce, aby, gdy przyjdzie do urzę- 
du i rozmawia w swoim rodzinnym i 
prostym języku. by ten urzędnik go 
rozumiał. Ta ludność chce należeć do 
I Polski, ale do Polski ludowej. (Gło- 
sy: Racja. Oklaski). Wiemy dobrze, 
jak pi,knie mówili Panowie. jak prze- 


VIII / 2.. 


mawiali do ludności wiejskiej, którą 
obecnie reprezentują, i teraz mówicie; 
my przemawiamy; w imieniu tej wiej- 
skiej ludności. która dziś pyta: dlaczego 
nie roztrzygnęliście dotychczas losów 
kraju, dlaczego nie powiecie "do Polski" 
i nie rozjeżdżacie się. Właśnie dziś 
przyjechała delegacja do mnie i po- 
wiedziała zupełnie po prostemu: w ga- 
zetach czytamy i tak i tak, róbcie, jak 
lepiej, ale żeby raz zrobić dobrze 
i mocno, to znaczy, by raz na zawsze 
postanowić. raz na zawsze zdecydować, 
by te losy naszego kraju były już roz- 
trzygnięte; by nie było to tak, jak mówi ą 
sami panowie t. j. przyjechali. powie- 
dzieli .do Polski- i pOjechali do domu 
Toć w takim razie moglibyśmy nie przy- 
jeżdżać do Wilna, tylko przyjechać do 
Wilejki i przez telefon powiedzieć "do 
Polski" i koniec. (Wesołość, oklaski). 
Xiestety tak nie jest. sytuacja jest inna. 
My wiemy dobrze, że kiedyś w tej 
sali na zjeździe samorządów. zebrani 
tutaj również mówili ubez zastrzeżeń 
i ograniczeń do Polski i tylko do 
Polski". 
l cóż się stało? Przedstawiciele po- 
jechali na tydzień do domu i spotkali 
sic: z pytaniami: .Cóż to znaczy: nie 
n'ależymy jeszcze do Polski, chociaż 
mówiliście, że chcemy do Polski?" Nie 
mogli więc nic innego odpowiedzieć, 
jak tyle tylko: "Nie wiemy. Tam są pa- 
nowie mądrzejsi od nas, to powiedzą". 
Teraz my w te rzeczy nie wierzy- 
my. a na wypadki. chccmy patrzeć 
realnie. Skoro się mówi, że chcemy 
do Polski należeć, trzeba tego ściśle 
dopilnować i wykonać, słowem: przy- 
łączyć prawnie Ziemie Wileńską do 
Polski. Oto jest nasze zadanie. Nie 
wiem, kto ma rację; trudno jest w te 
rzeczy wchodzić. bo jedni z Panów, 
którzy tu występowali, powiedzieli. że 
tylko ta droga prowadzi do Polski, 
drudzy-ż(: tylko ta, a jeszcze Inni, 
że ta jest najlepsza droga do Polski. 
jednakże. jak widać z tego wszyst- 
kiego-przepraszam Panów-nie po- 
wiem. są wśród nas i dyplomaci i 
historycy, ale tylko bajki mówili z tej 
trybuny, a nie mówili nic konkretne- 


.
		

/Vilniana_034_04_191_0001.djvu

			_P2 
e
z
ni
 z dni
 1
 1

gQJ
? i r:_ 


VllljU, 


= V ą!ES 


go. nie mówili zupełnie, o co nam 
właściwie chodzi i pocośmy tu przy- 
jechali. Jedni mówili tylko o mate. 
matyce. inni znów o historji, a 
wszystko to było mówione dlatego. 
żeby przeprowadzić agitację, żeby 
przekonać. Uważam, że to jest zu- 
pełnie zbyteczne, gdyż zawsze każdy 
pozostanie przy swoich przekonaniach; 
widzimy. że lewica swoje utrzymuje. 
a prawica swoie i każdy ciągnie na 
swoją stronę. jednakże my musimy 
dziś tutaj przejść do konkretnych i 
wyraźnych rzeczy. Wiemy dobrze, że 
uchwała zasadnicza. którą, zdaje sie, 
prawie wszyscy przyjęli, jest zgodna 
z wolą ludności i z wolą najszer- 
szych warstw ludu i z wolą miesz- 
czaństwa. Powiem jednak. że Pano- 
wie mylą się. jeżeli powiadają, iż prze- 
mawiają w imieniu woli całej lud- 
ności. jeżeli ktokolwiek z Panów 
przemawia. to należałóby zupełnie 
wyraźnie zaznaczyć. że przemawia w 
imieniu mieszczaństwa. czy też w imie- 
niu włościaństwa, szerokich tych 
warstw. Może on przemawiać wtedy. 
o ile ma do tego prawo, o ile rozu- 
mie te masy i życie w tych masach. 
Zarzut posła Stdana Mickiewicza. 
(który nie jest moim krewnym) mu- 
szę powiedzieć, nie był zupełnie słusz- 
ny. Poseł Mickiewicz przeczytał tu 
akt, pod którym jest podpisane i mo- 
je nazwisko i powiedział tak: poda- 
liśmy Litwie dłoń do porozumienia. 
Słusznie, chcieliśmy tego, ale nie zna- 
czy to. że jeżeli my podaliśmy dłoń, 
a oni nie chcą j ej przyjąć. to my po 
raz wtóry będziemy rękę wyciągać. 
Jeteli zechcą oni Wilna i abyśmy 
w ciągu 24 godzin języka litewskiego 
się nauczyli i z nimi rozmawiali. ja 
bardzo przepraszam, ale na to go- 
dzić się nie możemy. (Oklaski). 
. Należę do stronnictwa, ale muszę 

ierować się poglądami tych, których 
Jestem przedstawicielem. bo jak. wró- 
cę do swoich, musze zasięgnąć li nich 
rady, porozmawiać z nimi. muszę się 
liczyć z tymi ludźmi i nie mogę im 
n
rzucać swoich ambicji. że ja właś- 
me tak chcę. a nie inaczej. Muszę 


natomiast zasięgnąć opinji u tych lu- 
dzi. muszę wiedzieć. co oni myślą i 
czego chcą, bo przecież po tych uchwa- 
łach, które tutaj poweźmiemy.. ja do 
nich wróce. muszę im złożyć spra- 
wozdanie. Ja tutaj nietylko kiero- 
wałem się osobistymi względami. ale 
kierowałem sie poglądami. wogóle 
uczuciem tej ludności. do czego ta 
ludność dąży i co ta ludność myśli. 
Tyle chciałem odpowiedzieć p. Stefa- 
nowi Mickiewiczowi. 


Marszałek. 
Pozo
tały jeszcze cztery minuty. 
P. Antoni Mickiewicz. 
Stronnictwa ludowe głosiły przed 
wyborami pewne hasła i na nich wy- 
grywały. hasła reformy rolnej, dobra 
ludu i t. d. Byłoby pożądane. żeby te 
hasła nie pozostały martwą literą. że- 
by te hasła były wprowadzone w czyn, 
w ten. czy w inny sposób. Powiem 
Panom otwarcie: znam doskonale tę 
wieś. tych ludzi. z którymi mieszkam, 
w przeciągu roku objeżdżałem całe 
okolice. Udało się pociągnąć niepew- 
ne elementy. szersze masy do wybo- 
rów. Nie powiem. żeby ta ludność 
była wrogo usposobiona do Polski. 
ona chce do Polski. Przez przeciąg 
długiego czasu ta ludność była zu- 
pełnie zapomniania, siedzi w oko- 
pach i w ziemiankach. Jeżeli przy- 
jeżdżają jacyś komisarze. to oni nie 
docierają do okopów. a tylko do 
miasteczek. gdzie można dojechać 
końmi lub samochodem. Za mało sie 
myśli o pozyskaniu przychylności lu- 
du. Lud ten oświadcza się za Polską. 
ale nie jest on tak pewny. żeby szedł 
sam do Polski. trzeba go do niej po- 
ciągnąć, trzeba. żeby Polska była dla 
tego ludu prawdziwą matką, prawdzi- 
wą opiekunką. 
Odpowiem kilka słów szanowne- 
mu ks. Grabowskiemu. który tak mó, 
wił: ludność, która go wybrała. kaza- 
la mu oświadczyć się za i wracać do 
domu. Nic noweeo nie powiedział 
sz. ks. Pro
oszcz. (Ks. Grabowski: 


"
		

/Vilniana_034_04_192_0001.djvu

			VIlł/
7 8 posiedzenie z dnia 17 luteł!o 1922 r. 
-=-=- -. = -
 ,- - - - = 
 =r:== '- -- - = 


jak i Pan).' Bo i na wiecach ludność 
setki razy mówiła: do Polski chcemy. 
Uważam, że ludność, która chce na- 1/ 
leżeć do Polski, te słowa: "do Pol- 
ski" , tak wyraźne, tak powszechne, 
sama wypowiedziała, ale uważała, że II 
sz. ks. Proboszcz mądrżejszy od nich 
i przyłączy Ziemię Wileńską do Pol- 
ski prawnie i raz na zawsze, a nie to, 
żeby przyjechać i p.owiedzie.:: do Pol- 
ski i do widzenia. Nie wiem, czy to 
ludność zadowoli. Ks. Proboszcz 'po- 
jedzie do domu i powie, że żądał 
przyłączenia do P01ski, ale po tygod- 
niu przyjdą gazety i okaże się, że my . 
jeszcze nie należymy do Polski. Po. 
wiedzą: ksiądz dobry człowiek i trze- 
ba mu wierzyć, ale trzeba b
dzie wy- 
brać na drugi raz innego Tomasza, 
który to lepiej przeprowadzi, żeby 
prawnic należeć do Polski i wtcdy 
można śmiało każdemu powiedzieć: 
tak, wybraliście mnie, wierzyliście, 
głosowaliście na mnie i ja wolę wa- 
szą spełniłem. Chcecie do Polski, już 
należycie do Polski, już ta cz
ść Zie- 
mi Wileńskiej łączy się z Rzecząpos 
politą Polską raz na zawsze. (Oklaski). 
Marszałek. 
20minut przeszło. (Głosy: Prosimy). 
P. A. Mickiewicz. 
Ja długo nie będę mówił, bo ja 
absolutnie, jak Panowie widzicie, ani 
historji, ani matematyki nie poruszam. 
(Wesołość). Chcę tylko ieszcze pan: 
słów powiedzieć co do ks. Macieje- 
wicza. Ks. Maciejewicz zaznaczył, że 
nigdy silny na słabego nie napada. 
Słusznie. jednakże tak nie jest, bo jak 
widać, ks. Maciejewicz i jego koledzy 
ze stronnictw narodowych napadają na 
Odrodzenie i na mego szanownego 
imiennika p. Mickiewicza, (wesołość), 
chociaż nie jest on moim krewnym. 
Powiem jeszcze parę słów, że je- 
żeli na naszą listę, na listę ludową, 
która zupełnie inny program stawiała, 
jednakże częściowo Białorusini i inne 
narodowości głosowały, to nie dlate- 
20, żebyśmy tylko powiedzieli; .do 
Polski- w Wilejce czy w Wilnie i po- 


VHI/28 
- 


jechali do domu, ale dla tego, żebyś- 
my ogłosili ich wolę, a wolą tej lud- 
ności jest, by prawa mniejszości były 
uszallo"'ane. Oto jest wola tej lud- 
ności. W tej miejscowości, gdzie miesz- 
kam, przeważa ludność językowo bar- 
dzo niewyraźna, mówi poprostu, po 
naszemu. Najlepszy jest dowÓd, jaka 
ta ludność, że kiedy ja sam zapropo. 
nowałem im wyraźnie: a może chce- 
cie szkoły białoruskiej, odpowiedziała: 
"na co nam to, my starzy, jakkolwiek 
dożyjemy, ale chcemy, aby nasze "ditkl" 
po polsku mówiły" (oklaski). Oto jest 
dbwód. Ale chce się, żeby tej ludności, 
która tak chętnie, tak przychylnie do 
tej Polski się odnosi, żeby tej lud. 
ności, nie gnębili niewyrozumiali uw:- 
dnicy polscy. 
Opowiem fakt, może bardzo przy- 
kry. Przyjeżdża ojciec, l	
			

/Vilniana_034_04_193_0001.djvu

			Vlllj29 
--
.:- 


8 posiedzenie z dnia 17 lute,!o 1922 r. 
-=.:-.-----==..-;: .=--=-==:c:=:=....-;---;:--=- = --- 


V l
@
__ _ 


3-ch głosów, za zgromadzeniem _orze- 
kającem, za przyłączeniem do Polski 
bez żadnych ograniczeń. Kiedy przyszły 
"'ybory w dniu 8 go stycznia. to w tych 
wszystkich zakątkach nazjeżdżało sie 
dużo ludzi pod różnemi hdslami, jak: 
Polski Centralny Komitet Wyborczy, 
panowie z Rad Ludowych, Odrodzenia 
i jedno tylko hasło przez wszystkich 
było podawane: "Do Polski-. Wszyscy 
do jednego dążyli. ale tu było trochę 
chytrości. Do was szczególnie. bl acia. 
Zwracam się ja włościanin, z pod jed- 
nej strzechy. Kiedy p zyjechało ł-ilku 
chłopów tutaj, by się dowiedzieć. jak 
ta sprawa stoi i spotkali się ze mną. 
to mówili: czy na to przyjechaliście, by 
tak długo siedzieć? dlaczego nie przy- 
łączacit 
ię do Polski? czy może po- 
dobesją się wam te djety. które tutaj 
pobieracie? to lepiej nie pokazujcie się 
u nas, bo nie wiecie, czy po drodze 
nie będzie brzózki dla was przygoto- 
wanej. Nie przyjeidzajcie do siebiej 
jeżtli m) ślicie autonomję uchwalić. 
My czytamy gazety i wiemy, co robicie. 
Jeżeli wy chcecie urządzić nam auto- 
aomję, czy federację, to wiedzcie, że 
wam dana wola ludności wyraźna i 
jasna: Idźcie do Polski bez zastrzeżeń 
i bez żadrych politycznych odrębności. 
Więc wszyscy, czy z pod słomianej 
strzechy, my, siermi
żnikl, czy wy, Pa. 
nOwie, będąc w tym, czy innym ze- 
spole. czy klubie. powiniśmy mieć 
jedną myśl. gdyż i serce jest jedno 
i nikt nas nie może zmusić do tego, 
byśmy się rozdzielili. Zwracam uwagę. 
abyśmy nie szli na pasku tego. czy 
innego stronnictwa, ale dążyli do tego, 
by połączyć się z Polską bez żadnych 
zastrzeżeń i żadnych politycznych od- 
rębności, której nasza ludność nie chce. 
My tu jesteśmy d\' aj wybrani z je- 
dnej parafji. Obiecaliśmy sobie. że 

hoćbyśmy zasiedli w różnych klubach. 
Jeżeli nasze stronnictwa pójdą w stro- 
nę federalistów, to wyjdziemy z nich, 
bo już nad grobem stojący, więcej. niż 
POł wieku przeżyłem. głowę siwizną 
ltJam przyprószoną. nie będę zdradzał 
s-"oich ludzi. nie pójdę zdradliwą dro. 
tą, ale pójde w jedną &tronę. 
Co dnia przyjeżdżają 2 rom ady 


włościan i dopytują sie, kiedy to wcie- 
lenie będzie. Zwracam się do was · 
wszystkich, Panowie, i do Was z Ze- 
społu i Rad Ludowych i innych klu- 
bów. abyśmy twardo stanęli na tern 
stanowisku. że my bez żadnych zastrze- 
żeń i żadnej politycznej odrębności, 
ale wprost idziemy do Polski. P. Mi- 
ckiewicz nam mówił o wszystkiem. ale 
nie podkreślił, z czem idzie do Polski. 
z jakiem hasłem. M usimy iść równą 
i prostą drogą i stanowczo stwierdzić. 
że idziemy do Polski bez żadnych o- 
graniczeń i zastrzeżeń. Jest to wy- 
raźną naszą wol1. Niechaj zagranica 
posłyszy, że my jedną wolę mamy i 
tę wolę wykonamy my, siermiężnicy, 
włościr.nie. robotnicy. Socjaliści mO- 
wią, że idą w imieniu robotników. w 
imieniu tych, którzy się mozolą. Po- 
każcie mi 
woje mozoły, Panowie. 
My, Panowie, my, włościanie, pracuje- 
my, my żywimy ludność. my dostar- 
czamy chleba dla niej. I pamiętam, jak . I 
ta ludność miejska przychodziła do 
nas. włościan, wte::!y, kiedy Niemiec 
był w kraju i nie d Jwał chleba. Przy- 
nosiła ona nietylko swoje ostatnie 
sukienki, przynosiła nieraz biedna żo- 
na swoją złotą obrączkę ślubną, któ- 
ra jest pamiątką. że ślubowała mdo- 
wi swemu. Nie brałem ja tych rzeczy, 
sumienie nie pozwala na to. Nie chce 
już wspominać o tych nieszczęśliwych 
ofiarach. które umierały z głodu. 
Więc idźmy do Polski bez żadnych 
ograniczeń i bez żadnych zastrzeżeń. 
z sercem WZJ uszonem. 
Wkrótce potem. kiedy bolszewicy 
nam Litwinów przysłali. zaczęły się 
prześladowania chłopów W mojej 
wsi skatowano jeJną z kobiet w o- 
kropny sposób, sam dawałem pomoc 
tej biednej. nieszcz
śliwej ofierze, sko- 
panej przez żołdaków. Nie wstydzę 
sie braci Litwinów, bo to przecież 
nasi bracia, ale całe nieszczęście, że 
ci Litwini poszli z tymi Hindenburga- 
mi i innymi bisurmanami niemieckimi 
(oklaski). Do was właśnie. bracia z 
pod strzech. wołam tym głosem: "Pro- 
stujcie drogi Pańskie. proste czyńcie 
ścieżki Jego.. Pragniemy. aby przer- 
wać tę dyskusje jak naj prędzej i daj-
		

/Vilniana_034_04_194_0001.djvu

			_ YIHLJ I 


8 posiedzenie z dnia 17 lutego 1922 r. 
.--- -- ,- --" _--=_' = ,=-= =1= 


_ V III/ 32",, _ 


my. Panowie. przerywając tę dyskusję. 
· potwierdzenie. że idziemy do Polski. 


Marszałek. 
Głos ma p. Helman. 


'. 


P. Helman. 
Wysoki Sejmiel Już wiele dni 
upłynęło. jak trwają te obrady. Sły- 
szeliśmy istotnie ciągle jedno i to 
samo słowo: do Polski, ale to słowo 
nie od dziś dźwięczy w ustach i ser- 
cach naszych. bo wiadomą jest rze- 
czą, że Wilno, ten kraj nasz cały, to 
jest reduta polskości, Ten kraj wy- 
chował najlepszych synów Polski. 
i w chwili najbardziej krytycznej sy- 
nowie naszej ziemi 
 nieśli Polsce nie- 
tylko pokrzepienie. lecz i wzmagali 
potęgę Rzeczypospolitej. I któż nie 
pamięta tych świetlanych, jasnych 
chwil, kiedy Litwa zbratała sią z Ko- 
I . roną, kto nie pamięta nareszcie tych 
smutnych chwil, o których nasi ko- 
ledzy z prawicy mówią. że my parce- 
lujemy Polskę? 
Dziś nie przyszliśmy po to. aby 
jeden przed drugim wykazywał swoją 
wielką miłość do Polski. bo ta mi- 
łość wielka 'Została wykazana tem ze- 
spoleniem bohaterów. tych orląt na- 
szych, bo nietylko te orleta powsta- 
ły w zaborze austryackim, ale i na 
całej ziemi, nietylko polskiej, ale i na 
litewskiej i białoruskiej, powstały pa- 
choęta. aby rwać peta przemocy 
i despotyzmu carskiego. 
I tu musze zwrócić sie do obec- 
nego tutaj posła ks. Maciejewicza. 
który siedzi na dwóch stołkach, war- 
szawskim i wileńskim, a który może 
podwójne diety pobiera (ks. Macieje- 
wicz: ale miodu nie liże) i chce przy- 
pomnieć, że ks. Maciejewicz z bisku- 
pem Roppem zakładał chrześcijańskie 
stronnictwo w 1905 roku w czasie 
rewolucji. Wszedzie na wiecach wy- 
suwał się jako krasomówca i zasła- 
niał innych. Wiemy, że o ile biskup 
Ropp był skazany na banicję, bo is- 
totnie szerzył myśl polską, o tyle ks. 


Maciejewicz pojechał do Dumy car- 
skiej i słuchał wykładów sławnych 
Markowa i Puryszkicwicza, którzy 
szczepili jad w duszach i teraz szcze- 
pionki tego jadu zaszczepione już mo- 
że w Sejmie warszawskim, chce kul- 
tywować w naszym Sejmie. 
Mamy męczenników. którzy orzekli 
już sprawę ziemi naszej, bo oni ser- 
deczną krwią ją spławili i tę naszą 
młodzież. która po trzykroć szła do 
ataku, kiedy nawała dzikich hord na- . 
stępo\\ała ze wschodu, by ledz. bro- 
niąc serca Polski. Warszawy, jak ci 
synowie z Krakowa, ze Lwowa i z 
Warszawy. którzy łegli na ziemi wi- 
leńskiej, bo bromli naszej sprawy. 
I oto zostało zawarte wieczne przy- 
mierze, istotne przymierze; cóż zna- 
czą wobec tego nasze hałaśliwe wy- 
stępyl 
My zebraliśmy sie po to. ażeby 
ostatecznie zastanowić się i zadecy- 
dować o naszych losach. Powiedział 
wczoraj ks. Maciejewicz, że czytał 
"Nasz Krar; tak. to jest nasz kraj 
istotnie, kraj. który kochamy, kocha- 
my tak. jak kochał Mickiewicz: "lit- 
wo, Ojczyzno moja. ty jesteś, jak 
zdrowie'" Istotnie. to jest nasze zdro- 
wie, stąd czerpiemy siły. Ten kraj dał 
wielkich ludli. jak Kościuszkę. który 
w chwilach krytycznych bronił tej Pol- 
ski i powołał ten lud siermiężny. aby 
zasłonił piersią swoją Rzeczpospolitą 
i nie dał jej uledz przemocy despo- 
tów moskiewskich. Niestety za waszą 
polityką, Panowie. poszli praojcowie 
wasi, bo kiedy chciał Kościuszko u. 
właszczyć chłopów, to mu kamienie 
rzucali pod nogi. zdradzili świętą spra- 
wę, bo stracili swoje ideały i Polska 
poszła na zagładę. A potem później- 
sze powstania, walki tytaniczne, ale 
słabe liczebnością, uległy wielkiej prze- 
mocy w 63 roku. Cóż widzimy dalej? 
Widzimy wielkiego ducha, ofiarność w 
całym kraju i rękę Murawjewa -Wie- 
szatiela. która dławi wszystko w na- 
szym kraju. a szubienice piętrzy na 
ulicy. l oto męczenicy bohaterów ro. 
dzą, którzy idą na poniewierkę. na taj- 
gi Sybirskie. A inni 2'nowu poszli Ii-
		

/Vilniana_034_04_195_0001.djvu

			VII!L33.-=- 
. 


VIII/34 


8 posiedzenie z dnia 17 lute
o 1922 r. 

-= :;...:,.--_" - - "-=-.: -==--...-=r.:: - - --;--=..--..:::...:::....::.=.=-.= - _ _ 


( 
1 
.1 
.j 


zać łapy carskie, łapy pruskiego żoł- 
daka. I cóz widzimy? że te same ła- 
ny wyciągają się teraz, ażeby ster i 
rządy wziąć w swoje ręce, aby zno- 
wu nie mieć wolności prawdziwej dla 
całego ludu, lecz dawny swój pro- 
gram wcielać w życie i doprowadzić 
do takiego punktu wrzenia. by kocioł 
pękł i rozniósł naszą młodą, odra- 
dzającą si
 Rzeczpospolitą. 
. Sądzę. że niejednemu. który brał 
udział w walce naszej wyzwoleńczej, 
serce się zakrwawiło, kiedy wystepo- 
wano tutaj z ironją przeciwko Peo- 
wiakom. W imieniu Poewiaków mam 
prawo protestować. bo ci nie słowa- 
mi. nie hasłem, nie' krasomówstwem. 
ale czynami stworzyli Polskę. Ten 
wielki czyn z 63 roku, wydał tego bo. 
haterskiego syna Ziemi Wileńskiej, 
"który zrodził się w Święciańskim po- 
wiecie i który nie idzie, jak ks. Ma- 
ciejewicz, do carskiej Dumy. ale idzie 
na wygnanie, na poniewierkę i krzepi 
ducha wśród robotniczej młodzieży i 
staje si
 budowniczym Polski w tym 
okresie wyzwolenia. kiedy inni poszli 
do Petersburga i delektowali się na- 
dzieją otrzymania autonomji. I cho- 
ciaż ks. Maciejewicz zapewniał, że nie 
lizał miodu, to jednak zapewne rów- 
nież delektował się miodem autono- 
mii moskiewskiej. którą Mikołaj Mi- 
kOłajewicz raczył udzielić Polsce. ale 
pamiętajcie. że ten miód bedzie dla was 
goryczą wielką. zatruje was, bo ja wiem. 
gdzie wy kierujecie swój jad i niena- 
wiść. Wy Iderujecie swój jad w stronę 
Belwederu, w stronę tych wielkich lu- 
dzi. gdyż nię dorosliście, jesteście kar. 
łami wobec tych olbrzymów (oklaski 
na lewicy). Tu odczytano odezwę, ale 
nie odczytano całej. wyjątki tylko 
odezwy. wydanej po wkroczeniu woj- 
ska polskie/;!0 pod dowództwem Be- 
liny. Ks. Maciejewicz krytykował tę 
odezwę, ale nie chciał całej czytać. 
do końca. a mianowicie (czyta): .My. 
zołnierle młodej. odrodzonej Polski lu- 
dowej przychodzimy do was z sercem 
zywem i nieskalanem, z hasłem: wol- 
n
 z wolnym, równy z równym, za 
naszą i waszą wolność", a chwalił ode- 
zWę niemiec
ą, gdzie jest napisane, 


k 


Ił 
Y 
1- 
Y 
II 
,- 


ą 
e 
l- 
e 
l- 
a 
j- 
e 



- 
j? 
w 


:. 


1- 
la 
). 
J- 
i- 


że my jesteśmy w przyjaźni z Pola- 
kami. jesteśmy w przyjaźni z Króle- 
stwem Polskiem. Tak, istotnie. może 
chcecie Polski z Radą Regencyjną, 
którą może chcecie mieć ukoronowa- 
ną i synekury na dworach, by wy- 
ciągać soki z ludu pracującego i to- 
czyć krew i życie samo'? Nie. Pano- 
wie, lud pracujący żrozumiał swoją 
żywotną siłę, zdał egzamin dojrzało- 
ści politycznej, zrozumiał, że nietyl- 
ko, że potrafi swoim logicznym ro- 
zumem rozwiązać ten węzeł gordyjski. 
Wyście tu, Panowie, ze swoim Pa- 
derewskim i innemi koniunkturami 
politycznemi doprowadzili spr; wę Wi- 
leńską do Genewy, oddaliście ją w ręce 
Japończyków i innych narodowości, 
a sami nie umieliście jej rozwiązać 
i teraz swojem s'anowiskiem doprowa. 
dzacie nas do rozpaczy. Wczoraj ks. 
Maciejewic
 opowiadał nam hbtorję 
od króla Cwieczka, opowiadał, że ja- 
kieś rubrycele na strychu znalazł, ja- 
kieś książki, które on .jeden przeczy- 
tał. Istotnie. ks. Maciejewiczu-znamy 
się nie od dziś. znamy się od dzie- 
cinnych lat. Od pierwszej chwili zro- 
zumiałem Twoją nielogiczną robotę, 
O ktprej kiedyś je
zcze mówiłem na 
sali miej::kiej -, ksiądz o tem dosko- 
nale wie-nie przemocą, nie gwałtem, 
nie obłudą, mamy rozwiązywać ten 
węzeł. Ale wiemy dobrze. że ten gen- 
jusz, który tworzył Rzeczpospolitą 
Polską, kiedy przyszło zwątpienie 
i gorycz, on jeden krzesał wiarę, da- 
wał jeden rękojmie pojmowania. two- 
rzenia nowej historji narodu polskie- 
go. Ta nowa historja narodu polskie- 
go istotnie doprowadzi ten naród pol. 
ski do takiej chwały. jakiej jest go- 
dzien. bo w narodzie polskIm jest 
rdzeń szlachetny, jest przelew miłości 
bratniej, jest zadatek, który powinien 
mieć naród wielki, godny i potężny. 
I Rzeczpospolita Polska taką będzie. 
Nic nie pomoże, że chcecie rzucić 
głazy wielkim mężom op	
			

/Vilniana_034_04_196_0001.djvu

			VIII / 3a 


8 posiedzenie z dnia 17 lutet;!o 1922 r. 


V 111/36 


'- 


która mężnieje, krzepnie, wychodzi 
z niewoli i coraz wyraźniej zaryso- 
wuje się jądro, ciało, a pleśń, a sko- 
rupa z nie20 opada. Tak spotęguje 
się Rzeczpospolita Polska, bo dzięki 
temu, że ma genjuszów, Polska poszła 
szlakiem naturalnym. Dziś wielu z po- 
śród mówców krytykowało tych gen- 
juszów, którzy zdali egzamin dojrza- 
łości politycznej, wewnętrznej mocy 
i pott:gi, których świat cały uznał, 
a dziś śmieją na nich bryzgać błotem, 
że oni zabagnili sprawę polską. Nie, 
oni posunęli sprawę polską daleko 
naprzód, oni chcieli, aby wszystkie 
ludy poczuły, że tylko w śdsłem zbra- 
taniu się z Polską żyć i rozwijać się 
pomyślnie będą. 
Chcę się zastanowić nad rozumo- 
waniem niektórych, jak ks. Macieje 
wicza, który wczoraj tu tłómacz)'ł, że 
w tym kraju Pola
y od dawna :la-! 
mieszkali, jakieś Wilki, a Bialorusinów 
tu niema. Tu my tej sprawy roZWIą- 
zywać nie bedziemy. ale chcę wam 
przypomnieć, Panowie, że ruch biało- 
ruski datuje się od r. 1905 i w ciągu 
15 lat się wzmaga, dzięki garści inte- 
ligencji tu powstał. Czy mamy tO po- 
chwalić, czy nie, że on powstał. to 
inna rzelZ, ale musimy się liczyć z 
faktem dokonanym, że ruch białoru- 
ski jest, że dalej trwa, że się konse- 
kwentnie rozwija. Mogę przytoczyć da- 
ne statystyczne, że ruch białoruski 
jest dość poważny, jeżeli wojewoda 
Raczk lewicz z pułk. Tupalskim mogli 
popierać p. Aleksiuka i tworzyć no- 
wy ruch białoruski, wydając duże su- 
my pieniędzy. bankiety i t. d. Ale to 
była fałszywa aroga. Zabagniło się 
moc pleniedzy, które mogły być uży- 
te na inny cel. Oto, panie Brzostow- 
ski, deficyt nie autonomji, jak mówi- 
cie. ale z waszego powodu, w kon- 
sekwencji tego, żeście chcieli sprepa- 
rowanej przez was Komisji Rządzącej. 
Bo wy, którzyście tu przyjechali, z 
posłem ks. Lutosławskim. chCieliście 
tego (Głos na prawicy: Co pan opo- 
wiada?). To jest prawda, bo sam by- 
łem obecny, a teraz wyście spreparo- 
wali nowy ruch, kontr - białoruski, 


skoncentrowany koło Pietruszewicza i 
zwolenników carskich. Wam Się tęskni 
do car
kich czasów. bo istotnie, one 
były dla was dobre. Bo tęsknicie do 
silnej pięści, chcecie nie, żeby silna, 
żywotna Polska poszła na wschód. 
aby czerpać skarby i potęgę dla sie- 
bie, ale starym zwyczalem, chcecie 
mieć kmiotka zbiedzonego i z niego 
czerpać soki dla siebie. To wam się 
nie uda, bo cały pracujący roboczy 
lud zrozumiał nareszcie, że nastał 
czas, aby przystąpić do budownictwa 
Polski, założyć fundament trwały, gra- 
nitowy, aby nigdy już ten gmach nie 
został zburzony i on na tych szacher- 
kach politycznych aż nadto dobrze sie 
poznaje. P. Brzostowski w swoich 
wywodach tłumaczył, i miał rację, że 
istotnie, były duźe deficyty w Rządzą- 
cej Komisji. ale nie pamiętał, czy nie 
chciał pamiętać, że, jeżeli się kształ- 
tuje nowe życie, jeżeli się buduje 
Rzeczpospolita Polska, to bez pienie- 
dzy nie założyłby jej i p. Brzostow- 
ski. 170 miljardów ma obecOle defi- 
cytu Rzeczpospolita Polska, ten defi- 
cyt przewidziany jednak nas bynaj- 
mniej nie zastrasza. bo Polska posia- 
da świetną armię, posiada kolejnictwo, 
kopalnie, skarby i taka drobnostka 
Polski nie zastraszy. Wczytaicie się 
dobrze w banknoty, któ.re zostały wy- 
dane. Tam jest wyraźnie powiedziane. 
że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej o- 
kreśla kurs marki. Wiec to jest tylko 
matematycLOP złudzenie, rzeczYWIs- 
tość zaś wskazuje, że Polska nie jest 
bankrutem i tutaj tego bankructwa nie 
widzimy, jak wy mówiliście (Głos na 
prawicy: Kto to mówił? To fałszl). 
Owszem. Panowie. mówiliście .(Głos 
na prawky: Myśmy mówili, te Pol- 
"ska jest bankrutem? To kłamstwo. 
wstyd.) Wstydzić się będziecie wdszych 
niecnych wystąpień i tego, co 'mó- 
wicie i że przeszkadzacie mówcom; 
wam lewica nigdy nie przeszkadza. 
Pamiętajcie, że wyście na fałszu wje- 
chali do Sejmu i na fałszu wyjedzie- 
cie z Sejmu. (Głosy: jaki to Helrftao 
służył l\.iemcom? To samo robił pap 
razem z p. Abramowiczem i innymi). 
ł 


: 
.j
		

/Vilniana_034_04_197_0001.djvu

			VII V37 


8 P9
ie

enie 
,

}a 
 '! 

g o 1922 r 
 


V 111/38 
="'='= -= 



 


Marszalek (dzwoni). 
Czas już upłynął. 


'. 
I
 


P. Hetman. 
Czy mogę mówić dalej? 
(Głosy na prawicy: dosyć, na le- 
wicy: prosimy). 



 
) 
e 
II 
Ił 
Ił 


P. Helman. 
Nie będę się rozwodził dalej, że 
.istotnie my idziemy do Polski. Śmie- 
szną to jest rzeczą powiedzieć, do 
Polski; jakto, nowa \\ędrówka naro- 
dów? Cóż to, bierzemy kij i idzie- 
my? My jesteśmy w naszym wła- 
snym kraju, a kraj !lasz to reduta 
polskości, gdzie praw pol- kich będzie- 
my bronili nielylko w Wileńszczyź- 
nie, ale i tych 200 tysięcy Polaków. 
którzy są W Kowieńszczyznie. Pamię- 
tajcie, Panowie, że byli tu przedstawi- 
ciele pasa neutralnego, wyciągali ręKę 
do Wilna i chcieli iść z Wilnem ra- 
zem do Polski. Pamiętajcie, Panowie, 
że trzeba ukształtować stosunki w ten 
sposób. żeby wszystkie ludy, tutaj za- 
mieszkałe, zrozumiały wielkie korzyś- 
ci z połączenia się z Polską. Słusznie 
zaznaczył jeden z moich prżedmów- 
cOw, że skoro wszyscy mówią te sło- 
wa: do Polski, to mogliśmy powie- 
dzieć bodaj przez telefon i pojechać
 
Jeździła delegacja do Wilsona, do Ra- 
dy Czterech, żeby Wilno należało do 
Polski, dlaczego jednak. nie przyłą- 
czyli nas do _ Polski? Wiemy, że od- 
bywały się wiece i wnoszono petycje 
pod hasłem "do Polski". Pra
 a nasze 
są nteprzedawnione i przed całym 
światem musimy śmiało powiedzieć, 
te ten kraj przez wieki był związany 

 Polską i przy Pol:;ce zostanie, jak 
1 poIska kultura, która teraz się od 
radza i która wżarła się głęboko 
!' serca nietylko Polaków, ale nawet 
I Białorusinów, którzy chcą należeć 
do Polski. Musimy utrwalić polskość 

 t.ym kraju, musimy stanąć na ru- 
blezach tej Polsld, abyśmy w Chwili 
krytycznej mogli mocno i silnie bro- 


,- 


e 


'- 


e 
h 
e 


,- 


e 
t- 
.e 


,- 
I 


,- 
i- 
i- 
i- 
ł- 
>, 
:a 
ie 
,- 
e. 
)- 
o 
,- 
,t 
ie 
18 
I). 
)S 
11- 
o. 
:h 
['). 


n; 
a. 
e- 
e- 
10 
II' 
O. 


nić jej granic i żeby Polska swobod- 
nie mogła oddychać. trafiając aż do 
wybrzeży Bałtyku. Wy chcecie ampu- 
tować tę Polskę. Czego wy tak oba- 
wiacie się tej autonomji? Czy wy są- 
dzicie. że ta autonomia to jest odse- 
perowanie się od Polski? Takie oba- 
wy są śmieszne. Tak rozumować mo- 
że tylko sztubak i czwartej kla
y, ale 
nie człowiek, który zasiada na ławie 
poselskiej. A przedewszystkiem taki, 
który siedzi na dwóch stołkach, na 
warszawskim i na wileńskim. 
\V tej chwili zdaliśmy egzamin z 
polskości, daliśmy najlepszych synów 
. do wojska, stworzyliśmy armję ocho- 
tniczą. Nie pod przymusem, ale chę- 
tnie i bez tłumaczt:ń robatnik rzucał 
młot. rolnik pług, kowal obcęgi, W'f.zy- 
scy brali karabiny i szli bronić swo- 
jej ziemi, I teraz tworzy się Związek 
Bezpieczeństwa granic wschodnich. 
Któż bierze karabin, jeżeli nie ten rol- 
nik i ten robotnik? A wy, Panowie, 
w kry.ycznej chwili braliście za wat.zki 
i na Pomorze. 
Autonomja to nie jest stan trwały, 
to jest stan przejściowy. Auto- 
nomja to znaczy przykrócenie au- 
tokratycznych rządów, przykrócenie 
rządów tych kacyków, którzy tu przy- 
jechali i samowolnie, nie pytając siC 
nas o zdanie, narzucają nam swoje 
inicjatywy, którzy szkodę przynoszą 
nietylko nam, ale całej Polsce. My 
nie wiemy, naprzykład. jak użyto po- 
datki, na nas nakładane. Chcecie nam 
usta zakneblować, nie chcecie dopu- 
ścić do tego, abyśmy mówili o re- 
formie, o naszych wielkich boi ącz- 
kach, które nabrzmiały, jak wrzód. I 
powtarzam: oby nie p
kł ten koci6ł 
i nie wynikła z tego rzecz wprost 
straszna dla Rzeczypospolitej. 
Zebraliśmy się po to, aby rozstrzy- 
gnąć ten węzeł gordyjski i powiedzieć 
sobie, co jest praktyczniejsze i lepsze: 
czy przeprowadzenie federacji, czy też 
całkowitego wcielenia Ziemi Wileń- 
skiej. W tym drugim wypadku będzie- 
my zależni od rządów centralnych i 
i wyczekiwać będziemy, jak niewinne 
owieczki, aby panowie z Zespołu przy-
		

/Vilniana_034_04_198_0001.djvu

			V 111/39 


8 posi edzenie z dnia 17 luteJ!o 1922 r. 
--- ----- 
;=; 


V 111/40 


. 


słali nam urzędników - może przyjdą 
"Galileusze"- aby ci urzędnicy mogli 
tu nabroić. a potem musieli wyjechać. 
jak to fakty wykazują. Nie, chcemy 
stanowić sami o sobie i chcemy być 
istotnie tym narodem polskim, mie- 
szkającym na granicach, na rubieży. 
który rozu mie ustrój i społeczność i 
narodowość, z którą pragniemy być 
w z
odzie i który chce zabezpieczyć 
Polskę od nowych powikłań i wojen. 
My chcemy, aby praca t'" órcza. praca 
prbktyczna, mogła się. należycie roz- 
wijać. My chcemy. aby rolnicy otrzy- 
mali ziemię, swój walsztat pracy, aby 
tego parobka, który przetrzymał inwa- 
zję bolszewicką,. gdy jego pan z wa- 
lizką w ręku uciekał na Pomorze, a 
teraz, po powrocie. wyrzuca go za 
kark, ażeby tego parobka policjant 
nie bił kolbą w riersi i nie mówił 
mu: ty, chamiel (Głosy: tego niema). 
My nie dlatego to mówimy. abyśmy 
nie uzn"wali władzy, ale przeciwnie. 
wiemy, że jeżeli stać bedziemy na stra- 
ży naszych urzędów. to tem samem 
ratować będziemy honor Polski. Wszel- 
kie nietaktowne postepowanie,ze strony 
jednostek, które się tak kulturą mos- 
kiewską przejeły, jak ks. poseł Ma- 
ciejewicz. przynoszą tylko szkodę. Wie- 
my, że kultlora rosyjka przyniosła nam 
tylko nieszczeście. My widzimy do!;ko- 
nale. że lud sercem związany jest z 
Polską. Panowie piszecie w swoich 
programach i na pierwsze m miejscu_ 
stawiacie słowo: wcielenie Wileńszczy- 
zny, ale w ślad za tem mówicie: auto. 
nomja dla Poznania. a tam będziecie 
szachrowali. Wiemy, że kiedy nastały 
krytyczne chwile i kiedy bolszewik 
stał pod Warszawą, drapnęliście do 
Poznania, stworzyliście nowy rząd, 
chcieliście nawet, by oddać Warszawę, 
aby później obalić rząd dawny. a 
stworzyć nowy (Wrzawa. Głosy: kłam- 
stwo. dosyć. \.Iosyć). Panie Marszałku, 
czy mogę jeszcze mówić? 
Marszałek. 
Ma Pan jeszcze 5 minut czasu. 
(Głosy na prawicy: Dosyć. Już 20 
minut przeszło). 


P. Helman. 
jedna jest wielka sprawa. nad któ- 
rą trzeba się zastanowić istotnie (Gło- 
sy: 20 minut już upłynęło, kończyćf 
Wrzawa). Proszę Panów, sprawy wi- 
leńskiej inaczej się nie rozwiąże, je- 
żeli jej nie' weźmiemy w swoje rece 
i nie dopomożemy Rzeczypospolitej 
do utrwalenia po)skClścina rubieżach_ 
(Głosy: Dosyć już, dosyć. 20 minut 
upłynęło).. Jężeli to Panom 
ię nie 
podoba. to mogą Panowie wyjść. 


Marszałek. 


Odbieram mówcy głos. (Głosy na 
lewicy: Prosimy postawić pod głoso- 
wanie, czy Izba się zgadza. aby mówca 
dalej przemawiał). Proszę tych posłów, 
którzy zgadzają się na to. aby p. Hel- 
man przemawiał jeszcze, żeby pow- 
stali. 
toi większość. P. Helman może 
dłużej przemawiać. 


P. Helman. 


Muszę powiedzieć, że w pamięt- 
nym dniu, kiedy rozpoczął się ruch 
ludowy w tym kraju i kiedy mogli- 
śmy dzięki genjalnemu Wodzowi Na- 
czelnemu Józefowi Piłsudskiemu, któ- 
ry niech żyje (Głosy na lewicy: 
Niećh żyje! Oklaski) moglibyśmy na- 
reszcie rozpocząć pracę celową, zadać 
kłam innym naS2.ym wrogom, którzy 
mówią, że w tym kraju ludu pOlskie- 
go niema. - a tylko jest szlachta poi- 
ska. my właśnie zadecydowaliśmy o 
losach tej ziemi, bo pokazaliśmy, że 
na kongresie, na kt(>ry zjechało 6 ty- 
sięcy delegatów, których ten gmach 
pomieścić nie mógł, - jak jednem 
echem rozległo się z piersi całego 
ludu: do Polski chcemy i z Polską 
prdgniemy żyć. Wiemy doskonale; że 
ten sam lud wysłał delegacje do War- 
szawy, która przedłożyła Naczelniokwi 
Państwa memorjał następujący. "Miesz. 
kańcy tej ziemi litewskiej i białorus- 
kiej. wybrani na kongres w dniu 13 
lutego jako delegaci, zwracają sił: do 
Ciebie, Wodzu. ażebyś wyzwolił naS
		

/Vilniana_034_04_199_0001.djvu

			V 111/42 


V 111/4 1 


8 p osiedzenie 
 dni 
 17 lut ego_l.922 r. 
- - -- - - - - - -- 


1- 


z tych ciężkich warunków życia, w ja- 
kich się znajdujemy". 
Nie będę odczytywał całego me- 
morjału, abv nie zajmować Panom 
czasu, ale powiem jedno, że z tym 
ludem, który był za Polską, postępo- 
wało się tak, że zohydzało mu się tę 
polskość. . 
Lud zrozumiał doniosłość tej chwili 
i zaczął się organizować, rozumiat że 
trzeba deC} dować o losach tego kraju, 
ale w sposób praktyczny i rozumny. 
Słusznie' powiedziano, że nie można 
w 24 ł!odziny :załatwić tej sprawy, je- 
żeli uciemiężanie i trzymanie naszego 
kraju pod nahajką trwało aż 125 lat. 
Musimy się raz na zawsze pozbyć 
tych wszystkich, że tak powiem, swo- 
ich partyjnych niedomówień, musimy 
. jasno określić, jak mamy urządzić tę 
dzielnicę Rzeczypospolitej Polskiej, 
aby ta dzielnica mogła ogarnąć inne 
ludy i zes-poliwszy się z Rzecząpospo- 
litą Polską, stworzyć wielki wał ochron- 
ny, rozgradzający potężnych naszych 
wrogów-Niemców i Moskali. Ci dwaj 
odwieczni wrogowie będą pałali od- 
wetem i będą zazdrościli odradzającej 
się Polsce i będą się starali wszelkimi 
sposobami ją zgnębi.ć. 
Wiemy, co robi Sowdepja i wtedy, 
kiedy nasz rząd aresztuje i wys
ła 
działaczy białoruskich, to w So\\depji 
na ruch białoruski szło moc pienię. 
dzy. To samo dzieje się w Łotwie. 
Zakładane są tam szkoły dla Białoru. 
sin ów, a również i w Pradze Czeskiej 
na uniwersytecie dano 50 stypendjów 
na Białorusinów. To jest broń, wy- 
mierzona przeciwko Polsce. Jeżeli 
będziemy 
nębić ten ruch, to tem so- 
bie sami wkładamy pęt
 na nogi. Mu. 
simy iść z wyciągniętą dłonią, jak 
przystoi na Polaków, wiernych trady- 
cji i hasłu: wolni z wolnymi, równi 
z równymi. Jeżeli my zaprzęgniemy 
do wspólnej pracy inne narodowości, 
to może w niedalekiej przyszłości i 
Litwa Kowieńska, która nie ma pra- 
wa decydować o tym kraju, bo my 
jesteśmy w większości, do nas się 
przyłączy i Litwa Kowieńska, która dziś 
poniekąd wpadła w objecia Niemiec. 
My idziemy w objęcia PolSki, chce- 


1- 
:1 
i- 


e 

j 
l- 
It 
e 


a 

 - 
a 
'. 
1- 
r- 
:e 


t- 
h 
i- 
i- 
)- 
V: 
ł- 
IĆ 
:y 



- 


l- 
o 
:e 
,- 
:h 
n 
,o 
:ą 
:e 
r- 
vi 
p;- 
)- 
3 
o 
iS 


my, ażeby objęcia Polski były jak 
objęcia troskliwej matki, nie macochy, 
żeby nas ukoiły i dały rozwiązanie 
nowego życia. A uważam, że rozwią- 
zanie nowego życia może tylko na- 
stąpić, jeżeli autonomja będzie dana 
temu krajowi. Będziemy prosili przez 
wybraną delegację Sejm Rzeczypospo- 
spolitej i Rządu, żeby ta autonomja 
dla naszego kraju została dana, a 
przez autonomję zawiążą się więzy 
istotne i mocne i nawiążą się tak, że 
zespolą wszystkie ludy wyzwolone i 
my będziemy przedmurzem przed na- 
wałą dzikich hord, które dwukrotnie 
kraj nasz zalewały. Apeluje nie do 
waszych serc, bo uważam, że wasze 
serca doskonale rozumieją i czują, iż 
musi nastąpić ta chwila 'zb
tania się, 
a Polska, jak gwiazda jaśmejąca, pro- 
mienna, odtąd będzie świeciła wszyst- 
kim ludom. Precz z wojną, precz z 
nienawiścią. Niech żyje wolność, rów- 
ność i braterstwo (Głosy: precz z au- 
tonomją, precz z germanem.) 
Ma. szatek. 
Podczas dyskusji wpłynęły dwa 
wnioski: jeden z Zespołu Stronnictw 
Narodowych: "Dyskusję generalną nad 
zasadniczą uchwałą przerwać i przy- 
stąpić do głosowania". 
Drugi wniosek, Rad Ludowych: 
.. Wysoki Sejm zamyka dyskusję Ge- 
neralną w sobotę." Wobec tel1.o, że 
dalej idący jest wniosek zespołu Stron- 
nictw Narodowych, na mocy art. 28 
regulamjnu stawiam ten wniosek pod 
głosowanie po wysłuchaniu jednego 
mówcy za i jednego przeciw. Kto 
chce przemawiać w sprawie wnios- 
ku Zespołu Stronnictw Narodowych: 
"Dyskusję Generalną nad rezolucją 
zasadniczą przerywa się i Sejm przy- 
stępuje do głosowania"? \ 


P. Brzostowski. 
Proszę o głos. 
. 


" 


Marszałek. 
Głos ma p. Brzostowski. 


--
		

/Vilniana_034_04_200_0001.djvu

			VIIJ/43 


8 posiedzenie z dnia 17 lutego 1922 r. 
- -. _ -"=::;--=0:-. _.-.
 
 
 -- 


P. Brzostowskl. 
Wysoki Sejmie! Zgłosiliśmy wnio- 
sek, aby przerwać dyskusję J!eneral- 
ną nad wnioskiem, który został zgło- 
szony przez referenta Komisji Poli- 
tycznej. Motywujemy te sprawe w spo- 
sób następujący. Uważam, że wo
óle 
wszystko to. co dałoby się powiedzieć 
z jakiegokolwiekbądź punktu widzenia 
dla uzasadnienia tej, czy innej orjen- 
tacji. zostało dostatecznie wyświetlo- 
ne, mówcy zaczynaJą się już pow ta - 
rzać i o ilebyśmy tej dyskusji nie 
przerwali, to ta dyskusja mogłaby trwać 
jeszcze kilka dni, aż w meskończoność 
i sprawa nie byłaby jaśnieIsza. po dru- 
gie oświadczamy, że dalsza dYSkus ł 'a 
o tyle jest zbedna, że zgłoszono ca y 
szereg p
rawek i przy poszcze
ól- 
nych poprawkach będą również zabie- 
rali głos mówcy i bę.Ją uzasadmali ta. 
kie lub inne swoje stanowisko. Dyskusja 
będzie więcej sprecyzowana i rzeczo- 
wa i ten, kto zechce złożyć dodatkowe 
oświadczenia, całkowicie bedzie miał 
możność z tej trybuny to uczynić. 
W ten sposób motywuje ten wniosek, 
prosimy o jego przyjęcie. (Oklaski). 


Mar
zarek. 
Głos przeciw ma p. Krzyżanowski. 


P. Krzyżanowski. 
Wysoki Sejmie! Mnie się zdaje, że 
głosować za przerwaniem dyskusji w 
chwili obecnej niema żadnrj możności. 
Zupełnie jest :>łuszne, że dyskusja na- 
sza weszła na kiepskie tory, to praw- 
da, że dyskusja do dziś dnia była pro- 
wadzona niemożliwie i była przecią- 
żuna szczegółowe mi wiadomościami, 
bardzo mi!ło maji1cemi związku z te. 
matem. To wszystko jest prawdą. 
Więcej jeszcze trzeba podkreślić, że 
dyskusja była skierowana bardzo czę- 
sto do poszczególn}ch osób, a wiec 
była nie na miejscu. Z tego trzeba 
wyciągnąć jeden wniq,c;ek, że dyskusja 
powinna być krótka i rzeczowa, nie 
powinna wchodzić na tory obce, nie 
powinna wychodzić za linje, a tą Hnją 


V 111/44 


jest oświadczenie naszej decyzji. Ale 
żeby wyprowadzić wniosek, że wogóle ' 
wcale nie należy mówić, jest to rzecz 
niemożliwa; przecież Z micjatywy tych 
stronnictw, które rozumiały, że nale- 
ży iść drogą krótką, jest złożony wnio. 
sek, żeby ograniczyć dyskusje do 20 
minut. Wie- jest rzeczą naszą. posłów 
i Prezydjum, aby pilnować, iżby wnio- 
sek nasz w życie był wcielony, żeby 
dłużej tu nie przemawiano 
Do tEgO redukowałaby się kwe- 
stja. Niemożliwą jest rzeczą zupełnie 
dyskusję przerwać; trzeba uwzględnić, . 
że jest dużo posłów ze wsi, którzy 
jeszcze nie wypowiedzieli swych bo- 
Jów, swego zdania. a przecież powin- 
ni oni wypowiedzieć sie chociaż w 
któtkich słowach. Oświadczam się 
przeciw temu wnioskowi i proponu- 
je głosować przeciw. 
Marszałek. 
Prosze p. Sl kretarza o odczytanie 
wniosku. 


Sekretarz p. Ostrowski. (Czyta). 
Wniosek Ze;;p()łu: "Dyskusję nad 
rezolucją zasadnic;:zą przerwać i przy- 
stąpić do głosowania.. Podpisał SI. ' 
Brzostowski. 


Marszałek. 
Proszę posłów, którzy są za tym 
wnioskiem, ażeby powstali. Mniej- 
szość. Wniosek upadł. Drugi wniósek 
w sprawie zamkniecia dyskusji gt'ne- 
ralnej w sobote dnia 18 lutego, Rad 
Ludowych. (Czyta). II Wy;;oki Sejm za- 
myka dyskusje generalną w sobote 
dn. 18 lutego 1922 r." Następuje 10 
podpisów. Głos ma p. Nusbaum. 


P. Nusbaum. 
Wysoki Seimiel Dziś na Konwen- 
cie Senjorów miałem zaszczyt zapro- 
ponować przedstawicielom wszystkich 
stronnictw, by dyskusje generalną nad 
uchwałą zasadniczą zamknąć w dniu 
jutrzejszym; proponowałem, by po- 
siedzenie dzisiejsze trwało do późna -
		

/Vilniana_034_04_201_0001.djvu

			__ '{JJ If45 _ 


__ 8 I? 
si

zenie 
 dni
 =-ł-2-!ut
go 1922 r. 


W nocy, a jutrzejsze żeby trwało przez 
cały dzień. W ten sposób w niedzielę 
mogłoby nastąpić oficjalne i uroczy- 
ste ogłoszenie rezolucji. Niestety, spot- 
kaliśmy się ze sprzeciwem przede- 
wszystkiem ze strony Zespołu. (Pro- 
testy na ławach Zespołu. Głos: Prze- 
ciwko czemu protestowaliśmy?) Prze- 
ciwko temu, by posiedzenie trwało . 
jutro cały dzień, a w konsekwencji 
by w niedzielę zakończyć rozprawę; 
(Głos: To są konsekwencje pańskie). 
Panowie, mogą zilbrać głos i wyjaś- 
nić. Stwierdzam w imieniu Rad Lu- 
dowych, że dyskusja, którą dotąd mie- 
liśmy nad uchwałą zasadniczą, w istot- 
ny h swoich cechach została wyczer- 
pana nigdy jednak nie zgodzilibyśmy 
się na to, ażeby przerwać dyskusję, 
jak proponuje Zespół Stronnictw Na- 
rodowych, chociażby dlatego, iż ci 
najbard
iej zainteresowani w losach 
tego kraju przedstawiciele włościań. 
stwa jeszcze głosu tu nie zabierali. 
Dlatego żądamy, aby dyskusja trwdła 
jeszcze jeden dzień, a będąc przeciw- 
nikami przedłużenia tej sprawy, zgła- 
szamy ten wniosek, który p. Sekre- 
tarz Ostrowski odczytał. 


Marszałek. 
P. Stefan Mickiewicz ma głos. 


P. Stefan Mick;ewicz. 
Przemawiam przeciwko wnio
kowi 
p. Nusbauma i jego przyjaciół poli- 
tycznych i t\\ ierdzę następującą rzecz, 
że p. Nusbaum jest niekonsekwentny. 
Odyby on szczerze razem ze swymi 
przyjaciółmi chciał udzielić głosu po- 
słom włościanom, nie wnosiłby tego 
wniosku. Jutro mamy od piąlej po- 
sit'dzenie Sejmu; możemylh:zyć naj- 
wyżej od 5 do 11. Tej wsi, która ma 
tyle trosk i krzywd, która. jak to mó- 
wił muj imiennik p. Mickie\\icz, może 
bliżej jest od rdzenia sprawy, niż my, 
wy tej wsi chcecie zamknąć usta. 
Każdy dZień obrad Selmu wnosi 
dużo, aczkolwiek mówi się wiele rze- 
czy, może nie potrzebnych, ale poru- 

za sie sedno sprawy i wy chcecie kneb- 


V\I1/46 


lować usta ludowi i głosu ludu nie 
chcecie wysłuchać, nie chcecie, aby 
głos ten usłyszał cały świat. 
OgrEln:czyliście dyskusję do 20 mi- 
nut, przez co stała się krzywda ludo- 
wi, którego przedstawicieli tu na 
ostatnich miejscach zapisujecie. Uwa- 
żam. że muszą mieć prawa równe 
przedstawiciele ludu i zabierać głos i 
żadnych ograniczeń, nawet na jutro, nie 
można nie przyjmować. To będzie 
konsekwentne dla tych, którzy głoso. 
wali przeciwko wnioskowi praw cYt 
jeżeli uważaliście, że nie można 
dziś przerwać dyskusji, to zupełnie 
słuszme, że i jutro nie moż'la jej 
przerwać. Pamiętajcie, że jest zapisa- 
nych kilkunastu włościan, którzy Jesz- 
cze się nie wypowiedzieli. Jeżeli ma być 
jutro dy
kusja zakończona o wnios- 
ku Komisji Politycznej, to stanie się 
krzywda przedstawicielom włościań- 
skim, dlatego proponuję głosować 
przeciwko wnioskowi p. Nusbauma. 
(Głosy: Prosimy o przerwę). 
Marszałek. 
Zarządzam przerwę na 20 minut. 
(Po prlerwie). 
(Przewodnictwo obejmuje wice. 
marszałek p. h rzyżanowski). 


Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Wznawiam posiedzenie. Wobec te- 
łZo, że wniosek, z
łoszony przez p. Roż- 
nowskiego, Marcinkowskiego i Joza- 
- nisa, nie jes{ zgoJny z art. 25 re
u- 
laminu, na zasadzie art 22 tego re- 
gulaminu zdejmuję z porządku dzien- 
nego. Dyskusia w dalszym ciągu trwa. 
Głos ma p. Rożnowski. 


P. Rożnowski. 
Wysoki Sejmie! Oto z tej mówni- 
cy nie wiem. jak mam przemawiać: 
czy jako aktor, czy jako profesor, 
czy jako matematyk, czy jako kry- 
tyk. Poprzedni mówcy na ten t
mat 
przeważnie się rozwodzili. Uważam 
jednak, że będąc posłem, muszę mó- 
wić jako poseł, a nie jako krytyk,
		

/Vilniana_034_04_202_0001.djvu

			Vllli47 


8 posie dzenie z"

 ia tl!ułego 1922 _ r. 


VIII/48 


matematyk i t. d Dlatego też posta- 
ram się mówić wyłącznie o sprawach 
rzeczowych. 
W ostatnich dwóch notach Rządu 
Kow
eńskiego do Rządu Polskiego 
widzimy szereg zarzutów. Mianowi- 
cie Rząd Kowieński ubolewa nad tem. 
że pomimo jego pojednawczego uspo- 
sobienia i pomimo tego. że on dał 
tyle dowodów dobrej chęci co do 
rozstrzygnięcia losów Ziemi Wileń- 
skiej na korzyść Polski. . nie- przyszło 
jednak do porozumienia. DaltJ ten 
rząd ubolewa, że Liga Narodów w 
dniu 13 stycznia r. b. zrezyg'1owała 
z pośrednictwa w tej sprawie i w dal- 
szym ciągu również usprawiedliwia 
się, czyniąc odpowiedzialnym Rząd 
Polski. Zbyteczną rzeczą byłoby zbi- 
jać te niesłuszne zarzuty, ,:!dyż zbyt 
dobrze znana jest ustępliwość Rządu 
POlsl	
			

/Vilniana_034_04_203_0001.djvu

			V"1/49 
- ---- 


8 posiedze nie z dnia J7 .Iutego 1922 r. 


VIII/Są. 


Polskiemu. ale nam, Polakom. za
 
mieszkałym tu, na Wileńszczyźnie. A 
zarzuty te są tego rodzaju. Nazywają 
nas przybyszami. a raczej, jak często 
daje się słyszeć, przybłędami. Czyż 
tego rodzaju zarzut jest słuszny? Nie' 
Wczoraj wyraźnie ks. Macieiewicz w 
swoich wywodach udowodnił, że nie 
jesteśmy przybyszami ostatniego stu- 
-lecia. a że jesteśmy rdzenną ludnoś- 
cią tego kraju. niemal od 1000 lat tutaj 
zamieszkałą (Głosy: Słusznie). jabym 
chciał jeszcze dodać, że gdybyśmy 
byli przybyszami ostatniego stulecia, 
to napewllo nie krw<1wilibyśmy się i 
nie broOllibyśmy tego k1'aju od kilku 
wieków. Za dowód mogą posłużyć 
nasze walki z Moskwą.. czyhającą na 
Wileńszczyznę. Stoczyliśmy z nią ni 
mniej, ni więcej, tyikCl 33 wojny do 
rozbiorów Polski. A dakj może po. 
służyć za fakt to, że po rozbiorach 
Pobki równiei walczyliśm) o wol- 
ność tego kraju w roku 63 -skąd tysiące 
ofIar. -tajgi Sybiru i Murawjew- Wie- 
szatiel. Dalej straszne prześladowanie. 
któreśmy cierpliwie znosili, nie opu- 
SZCZiJjąc kraju ani na chwilę. 
jeszcze mogę przytoczyć przykła- 
dy ostatniej daty historycznei. woj- 
ny, bo oto w roku 1915, kiedy Ros. 
janie. jako element napływowy, w pa- 
nicznej ucicczce opuszczają ten kraj, 
my. jako rdzenna ludność, pozosta- 
liśmy na miejscu i przetrwaliśmy 
straszną okupację riiemiecką. Dalej w 
1919 roku. kiedy ludy poczę
y się 
W) zwalać z jarzma niewoli, my po- 
nownie pierwsi porwaliśmy za oręż 
i w trzech letniej, nie
ównej, krwawej 
walce zmagaliśmy się z Moskwą, nim 
odzyskaliśmy wolność. Zapytajmy. 
gdzie Rząd Kowieński był w owym 
czasie? (Głosy: Słusznie). Gdzie byli 
wówczas szowiniści litewscy? Dlacze- 

o nie bronili tej Ziemi Wileńskiej, 
do której podnoszą dziś pretensje? 
Dlaczego, odwrotnie. sprzymierzyli 
się oni z największym i wrogami tej 
ziemi: Niemcami i bolszewikami. a co 
gorsza, jeszcze w dwudziestym roku 
przypatrywali się biernie, jak hordy 
bolszewickie naszą bezbronną ludność 
tutaj mordowali? (Głosy: Zaprosili ich 


jeszcze). Wyraźnie to świadczy, iż nie 
chodzi Litwinom o dobro tego kraju 
i o obronę ludności, lecz tylko o bru- 
talną zaborczość. Czyż oni mo
ą swo- 
je prawa na tcm opierać, że Wił no. 
on
iś do LilWy należało? Toć byłoby 
to i z naszej strDny również dziką 
pretensją. gdyby dziś żądać od narodu 
litewskiego, by ten naród Iile"
ki. 
któremu chrześcijaństwo dała Polska, 
stał się na nowo pogański, dlatego, 
że był pogań
ki. P,zecie:Ł byłoby to 
śmieszne z naszej- strony. A więc re- 
asumując te bezpodstawne zarzuty Rzą- 
du Kowieńskiego, i pretensje do Zie- 
mi Wileńskiej, tudzież nie
.łuszne zarzu- 
ty co do wyborów, jak również opie- 
rając nasze słuszne, nie przedawnione 
prawa, na dziejach. i na wall{ach ob- 
ronnych tego kraju oraz i na woli 
ludu tego kraju naleienia do Polski, 
. jak również biorąc jeszcze za dowód 
przebieg głosowania z dnia 8.go stycz- 
nia bieżącego roku, kiedy wszyscy, 
jak jeden mąż, stanęli d"o urn wybor- . 
czych i wołali jednym wielkim głosem: 
do Polski, do Polski, to my posło- 
wie tutaj w tym Sejmie. n.niemy śmia- 
ło nie obawiając się zagrdnicy. speł- 
nić wolę naszych wyborców r naszej 
 
ludności. (Głosy: Słusznie). 
Lecz niestety. zaraz od pierwszych 
dni obrad, oto z tej mównicy rozpo- 
częło się, zamiast przemówień rzeczo- 
wych, wzajemne zwalczanie się. Po- 
częli posłowie. zamiast przemawiać, 
jak przedstawiciele tego kraju, kopać 
jeden poddru
im dołKi, i tak 
dalej i tak dalej. jeden chciałby speł- 
nić swoje posłannictwo szczerze i su- 
miennie, inni chcieliby je spełnić po- 
łowicznie. a tymi połowicznikami. są. 
autonomiści. (Oklaski). 
Powiadają, że chcą należeć do 
Polski, ale jednocześnie chcą. ażeby 
w tej Polsce były dwa rządy. Tylko 
zapominamy o tem, że li,dzie dużo 
rządów, tam mało porządku, zapo- 
minamy jeszcze i Q tem. że gdzie jest 
jedność, tam jest siła i potęga. WięC 
zaznaczam, iż my, ażeby spełnić wolę, 
ludności tego kraju należenia do Pol- 
ski, poczęliśmy w tym Sejmie. 
zwalczać się. Wobec tego ze stra-
		

/Vilniana_034_04_204_0001.djvu

			VI\I
5 1 


ę posied
e!1ie z dni
 17 lutego 1_922 r. 


VIII/52 
- - -- 


chem, nasuwa się myśl. żebyśmy broń 
Boże nie ściągnęli na siebie jakiego 
nieszczęścia. Bo jeżeli zajrzymy w 
dzieje narodu polskiego, to spostrzeże- 
my. że największe klęski i nieszcze- 
ścia kraj nasz poniósł z powodu nie- 
zgody i niejednolitego kierownictwa. 
Dlatego my, jako posłowie. po- 
winniśmy rozpocząć pracę owocną. 
zdążając do celu, a nie do prowadzp- 
nia polemiki pomiędzy sobą i do 
zwalczania się wzajemnego. Powin- 
niśmy spełnić te wolę narodu nasze- 
go. który, wybierając nas do tego 
Sejmu. wyraźnie powiedział, że chcę 
należeć do Pelski, ale do Polski sil. 
nel, jednoprawnej i jednolitej. 
My z tego stanowiska zejść nie 
możemy i ja, jako maiący szczęście 
reprezentować klub Rad Ludowych, 
. muszę podkreślić, że my z tego sta- 
nowiska nie zejdziemy. Czynione za- . 
rZJlly z prawicy. jak również i ze stro- 
ny autonomIstów, te Klub Rad Lu- 
dowych nie l'I1a wyraźnego kierunku, 
są zupełnie niesłuszne i Oleprawdziwe. 
My mamy wyraźnie określony kieru- 
nek. l ym n.aszym kierunkiem jest, po 
pierwsze, wcielenie Ziemi Wileńskiej 
do Polski bez zastrzeżeń, a następnie 
budowa państwa polskiego ze wszyst- 
kiemi dzielnicami Rzeczypospolitej 
Polskiej. złączonemi w jedną całość 
(oklaski). Poza tem budowa państwa 
polskiego winna się opierać na sile 
ludu roboczego i pracu;ącego (okla- 
skO. bo ten lud roboczy jest naj- 
lepszą podstawą życiową pań
twa i 
jego obrony. 
Ponieważ mamy ogranh..zony czas 
przemówień. nie mogę rozwijać szer- 
szej dyskusji, muszę jednak zazna- 
czyć, że mógłbym dużo odpowiedzieć 
i prawicy i autonomistom; zaniecham 
tego. licząc się z tem, że ta trybuna 
nie do tegu jest przeznaczona, że nie 
przyszliśmy tu po to. aby wzajemnie 
się zwalczać, ale żeby spełnić wolę 
naszego . ludu. Dlatego też mam na- 
dzieję, .że następni mówcy nie będą 
pOlemizować i zwalczać się wzajem- 
nie. lecz obiorą drogę tę, po której 
będziemy mogli dojść do 
elu wytknię- 
tego. a cel mamy wyraźnie wytknięty: 


mamy iść do Polski. W Sejmie tym' 
zamiast zwalczać się v'zajemnie, po- 
winniśmy przystąpić do rzeczowych 
obrad. Dlatego proszę posłów, aby 
mieli w pamięci te nasze historyczne 
błędy, niezgodę i waśnie. które spro- 
wadziły największe (l ieszczęści a i 
Idęski kraju. By nie wejść na drogę 
błędną, powinniśmy obrać jedną dro- 
gę i jeden kierunek i dążyć tam, 
gdzie ludność nam nakazała, a lud- 
ność nakazała iść do Polski, tej, która 
będzie silna i potężna (Oklaski). 
Niektórzy tutaj z mówców poruszyli. 
że w tej Polsce dziej:! s e krzywdy. 
Chciałbym powiedzieć. że Polska w 
obecnej chwili jest budująfym się do- 
mem, a przecież nie widzieliśmy nigdy, 
aby podczas budowania domu nie by- 
ło śmieci. słomy i piasku. Nic w ęc 
dziwnego, że kiedy Polska się buduje. 
dzieją się rozmaite niedorzeczności i 
inne tym podobne rzeczy, ale mam 
nadzieję, te kiedy hędzie zbudowany 
ten dom. to wywieziemy słomę, śmie- 
cie i piasek i w tej Polsce. jak w do- 
mu nowo zbudowanym, ładnym i wspa- 
niałym, będziemy żyć dobrze i szczę- 
śliwie. Dlatego też nie krytykujmy,_ 
bo krytykować jest łatwo, ale tr' dno 
coś zrobić, więc zamiast krytykować 
i zwalczać się, pracujmy szczerze dla 
tej naszej Polski. dla tej Polski lu- 
dowej, silnej i potężnej, bo siłą 
narodu polskiego i siłą państwa 
polskiego jest lud roboczy wło- 
ściański i na tym ludzie po- 
winniśmy budować ten wspaniały 
gmach naszej Rzeczypospolitej Pol- 
skiej. (Burza oklasków). 
Wicemarszalek p. KrzyżanowskI. 
Głos ma p. Siuchta. 
P. . Siuchta. 
, 
Wysokie Zgromadzeniel (Głosy: 
Wysoki Sejmie). Jak Panowie wolicie, 
to mogę powiedzieć: Szanowni przed- 
stawiciele i posłowie tej Ziemi Wiłeń- 
skiej. Nie dla polemiki tu wchodzę , 
. i nie dla krYlyki. Chciałbym tylko kilka 
słów powiedzie	
			

/Vilniana_034_04_205_0001.djvu

			III/53 


,_
g
si ed z
l
 
_ dn ia t 7 lut_eg o__ 
 9.22 r. 


-. Y
\lL
4 


których ja reprezentuje. I może dzi-. 
wicie sie cokolwiek. szanowni Panowie, 
ze my kolejarze - robotnicy, którzy 
okazali tyle taktu i tyle patrjotyzmu. 
że myśmy Się wszyscy znaleźli tak. 
jakby na zmowę. na prawicy. Tak, 
jakby kolejarz z Lidy i kolejarz z Wilna 
stał jla tej stronie (W5kazuje na pra- 
WiCę) Nie dlatego, że my może mamy 
swój jakiś program, jaki piastuje nasza 
prawica. Nie, me zeszliśmy sie tutaj 
dlatego, żeby nasze społeczne spory, 
tarcia programowe rozstrzygać i uzga- 
dniać. Przyszliśmy dlatego, ażeby 
spełnić wolę ludu który, nas tu wy- 
siał. My również, może być wiecej. 
mamy bolów i krzywd podczas naszej 
ciężkiej, trudnej pracy, jaka Jest w ko- 
lejnictwie. Ale uważam, ze nie tutaj 
miejsce wytaczania tych krzywd i nie 
tutaj je należy roztrząsać i wywlekać 
na forum i może szukać zaradzenia, 
szukać lekarstw skutecznych. Nie na 
to będzie Sejm Rrzeczypospolitej Pol- 
skieJ tam, w Warszawie (Brawa). Tam, 
skąd promienuJe to śWIatło i potęga 
naszego calego państwa, tam, w sa- 
mem centrum, może tylko być sku- 
teczne lekarstwo. I jeszcze kolejarze 
w obecnej chwili stoją pod cipżkiem 
zapytaniem. dlaczego? bo w ciężkich 
warunkach, powiedziałbym nawet pro- 
wokuJących nas, bo zrobIono nam nie- 
wiadomo z jakiej łaski stołeczne do- 
datki, jak w Warszawie zrobiono tutaj 
drugą stolicę, a jedna tylko może być 
stolica. Dano nam dodatki stołeczne 
takie. jak w Warszawie kolejarzom. 
(Głos: możecie nie brać) Nie wchodze 
w krytykę, prosze mi nie przeszkadzać. 
. Mogę na to wskazać, że pochlebiilją 
właśnie kolejarzom, którzy są w Wil- 
nie, dlatego. że mają dodatki stołeczne, 
chociaż me wypłaca się im kresowych. 
które sie im słusznie należą, które 
były wypłacane do Nowego Roku, a 
. teraz przerwane. 
Jeżeli mamy na kresach dodatki, to 
'Wileńszczyzna, najbardziej oddalona 
strażnica, również ma te same prawa. 
A jeżeli my weźmiemy tych kolejarzy, 
którzy są 10 wiorst pod miastem, 
w Nowej Wilejce, to oni nie otrzymują 
dodatków stołecznych. \\' jakich wa- 


runkach znajdują sie oni i jaka się im. 
dzieje krzywda! My tych 
rzywd nie 
wyciągamy, nie dochodzimy. i głoso- 
waliśmy za tem. ażeby te interpelacje 
były odrzucone. dlatego. żeby prędzej 
skończyć. nareszcie to przyłączenie, to 
wcielenie nas do jedne] nierozdzielnej 
całości, do Rzeczypospolitej Polskiej. 
Tam, w Sejmie Warszawskim. przez 
swoich przedstawicieli rozstrzygniemy 
ten spór. czy prawnie postępowali, 
kiedy nam oderwali to, co 
ię nam 
słusznie należało, czy nieprawnie. Tam 
możemy wytoczyć sprawę i otwarcie 
I szczerze tę kwest je postawić i zapy- 
tać, kiedy już bedziemy należeli. kiedy 
bedziemy złączeni, zlani w jedno. 
Tu byłem świadkiem, jak i wszyscy 
Panowie, rozmaitych mów ślicznych,. 
takich, że nie wiem, jak to powiedzieć, 
ale mektóre mowy były takie. że mia- 
łem wrażenie, iż jestem na płatnem 
miejscu gdzieś w cyrku. Dlaczego po- 
seł ma mó\\ ić, jt'Żeli piastuje man Jat 
poselski, tak, aby się publiczność z nie- 
go śmiała? Czy dlate
o go wybrano, 
iłby mówił dla śmIechu? To poniża 
godność posdską. Lud posłał go nie 
dla śmiechu. jeżeli tu przeciągamy 
w najrozmaitszy sposób, czy to nagły- 
mi wnioskami. czy interpelacjami. ob- 
rady nad uchwałą, to jakby świado- 
mie przeciąga sie te debaty, zamiast 
je skrócić. 
Ja nie jestem politykiem, mam 
twardą. mozołami nabitą rękę. ale 
w motej głowie nie mieści się to, mój 
rozum nie może tego ogarnąć. Pa- 
miętam dzień 18 kwietnia 1919 r.t 
kiedy wchodzili tu ułani polscy, rzu- 
ciliśmy się jak lwy, jestem dumny 
z tego. że na mojej piersi ta pamiątka 
została, że będę mógł ją przekazać 
memu pokoleniu, a jeżeli nie dzieciom 
moim. to ojcom, braciom oddam 
w spuściźnie, jako dowód mojej za- 
sługi. 
Ale my tu schodzimy si e, targuje- 
my się, mówimy, że do Polski bez 
zastrzeżeń, ale zaraz potem zostawia- 
my sobie maleńką furteczke. żeby 
można było sie przemknąć i przemy- 
cić. Zostawiamy furtke w rozmaity 
sposób, tak się boimy słowa powie- 


.
		

/Vilniana_034_04_206_0001.djvu

			_ eS p
si
ctzen!ł: 
 
 nia 17 .luteJ! 	
			

/Vilniana_034_04_207_0001.djvu

			VIII/57 


8 po
iedzenie z dnia 17 lut
go .lP22 r. 

-- - -- 
 


= _, Vl lI/
8 


sy walki się rozległy przeciwko Niem- 
com, wyzwalające Warszawian i całą 
Rzeczpospolitą Polską od jarzma Niem- 
ców, to myśmy zapoczątkowali ten 
ruch w trzy dni pó,niej, 18 listopada 
1918 r., i nie winą naszą było, żeśmy 
ulegli przemocy. Kiedy nam zagrodzo- 
no drogę na ulicy Świętojerskiej koło 
kościoła Katedralnego, Niemcy zabili 
przedstawicielki, które przyjechały z 
Warszawy, w biało-amarantowych ko- 
stjumach, pOlała sic: krew studentów, 
których wnieśliśmy do Katedry, ule- 
gliśmy przemocy, ale pOłączenie z 
Rzecząpospolitą było i jest naszym 
dogmatem, w którego imieniu wystę- 
pujemy. 
I dziwnem mi się wydaje, że po- 
mięqzy nami są jeszcze tacy. którzy 
rzeczywiście chcieliby od razu dwu 
rzeczom, czy dwu panom służyć. Z 
jednej strony mówimy, ż
 jesteśmy tym 
ludem, idziemy w imieniu nakazu lu- 
du do Rzeczypospolitej Polskiej, tam, 
pod te prawa Konstytucji uchwalonej, 
ale z drugiej strony mówimy, że my- 
śmy się tu na to zebrali, żeby tu ga- 
dać, dogadać się, interpelacje wnosić, 
8 tę uchwałę zasadniczą odsunąć, a 
potem coś ",stawić tak, aby te ra- 
meczki rozszerzyć lub' zwęzić, jak się 
to będzie podobało. Nie, Panowie, 
musimy raz stanowczo z tem .zerwać. 
(Przerywania). Ja nie przeszkadzam 
nikomu, proszę i mnie nie przerywać. 
Panie Marszałku, czy mogę jeszcze 
JI1ówić? . 


Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Ma Pan jeszcze 3 minuty. 


P. Siuchta. 
Dziękuję. jest przysłowie polskie, 
które mówi: Jak rzucisz kamieniem i 
uderzysz w płot, to odezwie ci się 
najsłabszy słup, który jest nadpróch- 
niały. ja wolę, Panowie, nawet tego 
przeciwnika, który śmiało, z otwar.- 
tem obliczem, stawia swój program, 
choćby zupełnie inny. niż mój, cho- 
ciaż jest zły. Nam chodzi o skonsta- 
towanie faktu, pod jakiem hasłem na- 


ród szedł do wyborów. Czy to się 
nie rzucało w oczy, że Wilno, ośrO- 
dek kultury, centralne środowisko ru- 
chu robotniczego, środowisko naj- 
większe uspołecznienia i wykształce- 
nia fachowego, jakie robotnik i wszyst- 
kie warstwy narodu otrzymują. i w 
tem środowisku, tu, w Wilnie, pomi- 
mo te
o, że kilka programów było i 
mówców z Warszawy, którzy tak 
ślicznie przemawiali i tak swoje pro- 
gramy roztaczali, ale nie domawiali 
wszystkiego, jednak całe WIlno go- 
pziło się z tem hasłem. nie. patrząc 
na to, kto stanął na czele tego pro- 
gramu. ale patrząc tylko na to, w ja- 
kim kierunku mają iść. Przecież z 
Wilna mamy aż 15 posłów, a tylko 
3 jest z innej partji i to tylko dlatego, 
że ludzie dali SIę obałamucić jakie- 
miś niedomówieniami. To jest fakt i 
to właśnie wchodzi na teren zasad- 
niczej sprawy, że musimy się zasta- 
nowić, czego naród chce. Naród chce 
tego, aby iść tam, dokąd swoją wy- 
raźną wolą wskazał, dał większość 
mandatów tym grupom, które mu po- 
wiedziały, że my idziemy do Polski. 
Tak przedstawiciele Rad Ludowych 
mówili: idziemy do Polski, aby złą- 
czyć się w jedno nierozerwalne ciało, 
zlać się w jedną całość. To hasło 
najważniejsze najwięcej odpowiadało 
i na to hasło poszedł cały naród. 
Ale, że w obecnej chwili pozwalają 
sobie szukać furtek i bram, to jest 
naszem nieszczęściem. Niewiadomo 
jeszcze jak... 
P. Krzyżanowski (dzwoni). (Gło- 
sy: Dosyć, dosyć). W tej chwili skoń- 
czę. Powiem tylko jedną rzecz. że 
Palfowie muszą przypomnieć sobie 
tę wolę ludu, kiedy nag wybierano i 
tę wolę uczciwie wypełnić, ażeby się 
złączyć w jedno ciało i zlać w jedną 
całość z Rzecząpospolitą, bo to jest 
nakazem historji, która kroczyła wIel- 
kimi krokami w tvm kierunku. To 
jest wola serdeczna i głos całej na- 
szej ludności. , 


Wicemarszałek p. Krzytanowski. 
, Głos ma p. Piłsudski.
		

/Vilniana_034_04_208_0001.djvu

			VIII/59 8 posiedzenie z dnia 11 luteJ!o 1922 r. 
- .. _- 

- -- -- ---- --- 


V 111/60 


P. Piłsudski. 
Szanowni Panowie' Od kilku dni 
toczy się tutaj dyskusja nad wnios- 
kiem, który opracowała Komisja Po- 
lityczna. Wniosek ten zmierza do tego, 
aby ostatecznie skryslalizować wolę 
ludności, która ma zdecydować o lo- 
sach naszego kraju. jeżeli Panowie 
przypominają sobie przemówienia 
tych dwudziestu kilku osób, które tu 
przemawiał}', to odniosą wrażenie, że 
znaczna większość ich odbiegała od 
tematu, a prawie wszyscy mówcy nię 
mówili na łt'mat dlate
o, że na ten 
temat niewiele mieh do powiedzenia. 
jeżeli ten fakt konkretny stwierdzam 
i przypominam, to nie dlatego, aby 
postawić swoim poprzednikom zarzut, 
że na temat nie umieją przemawiać, 
lecz dlatego, iż to jest mojem :zda- 
niem skutkiem innego zjawiska. Pa- 
nowie ci nie mają już tematu do mó- 
wienia, bo gdyby mówili na temat, 
to możnaby całe przemówienie skró- 
cić do kilku słów, że wszyscy idzie- 
my do Poiski. I na to się wszyscy 
goc:zimy, ale my różnimy się tylko w 
szczegółach, o których pomówimy 
późmej. jeżeli powiemy tych kilka słów: 
"że my idziemy do Polski" i jak 
p. Brzostowski powiedział: i kropka, 
to rzeczywiście tematu do dalszego 
przemówienia brak, jednak my uwa- 
łamy, że musimy coś więcej powie- 
dzieć i dlatego w dyskusji odbiegamy 
od tego tematu i mówi się o wszyst- 
kiem, ale nie na temat. Podkreślam 
jednak jeszcze raz, że to nie jest zja- 
wiskiem niewyrobienia politycznego. 
Uważam, że po tem wszystkiem, co 
tutaj było mówione nie na temat i 
mnie będzie wolno w imię sprawie- 
dliwości powiedzieć parę słów nie na 
temat w tym sensie, w jakim o tem 
mówi sie w regulaminie Sejmu. 
Otóż między innemi często z tej 
mównicy słyszeliśmy i o autonomji; 
sprawa ta została wysunięta nie przez 
nas, bo uważaliśmy, iż ona powinna 
być tematem naszych rozpraw, kiedy 
będzie rzeczowa dyskusja o autonO- 
mji; i nie uchylimy się od niej i przyj- 
miemy ją, lecz w swoim czasie. jed- 


nak wobec wysunięcia tej sprawy na 
porządek dzienny, chciałbym i ja kil- 
ka słów powiedzieć o niej. 
Mam wrażenie, że kiedy sie powie 
tu słowo autonomja, niektórzy nada- 
ją mu specyficzne pojęcie, które przy- 
pomina mi wyrażenie komedjopisarza 
rosyjskiego Ostrowskiego, w jednej 
z komedji; on tam opisuje jedną za- 
moskworecką kupczychę, dla której 
najstraszniejszem słowem było słowo 
"metal". Ona do tego stopnia bała 
się tego słowa, że jeżeli ktoś przy 
niej wymawiał je, żegnała się, bo 
myślała, że .metal" jest straszniejszy 
od djabła. Tak samo i w tej dysku- 
sji, która tu się odbywa. widać, ił 
panuje takie pojęcie, że autonomia jest 
straszniejsza od djabła i dlatej!o na- 
leży się jej bać. 
My, zwolennicy autonomji, 
 
danej chwili rzeczowej dyskusji na 
ten temat nie podtrzymujemy, jed- 
nakże chciałbym powiedzieć słów pa- 
rę, szczególnie z powodu przemówie- 
nia p. Brzostowsk i ego. P. Brzostow- 
ski określił autonomję nie w ten spo- 
sób, jak ten termin należy określić. 
ale wytłumaczył to pojęcie przez po- 
równanie, wsk
zując na przykład, że 
Litwa Środkowa jest krajem autono- 
micznym. jeżeli to było poważnie po- 
I wiedziane, to można powinszować 
p. Brzostowskiemu. jeżeli na tym 
przykładzie p. Brzostowski oprze swo- 
ją teorję i o autonomji napisze bro- 
szurę, to może otrzyma od jakiego- 
kolwiek uniwersytetu tytuł doktora 
praw honoris causa. Wydaje mi się, 
że nie jest ścisłem określenie, iż Lit. 
wa Środkowa stanowi autonomiczną 
jednostkę, więc, że jest częścią skła- 
dową innego państwa. (P. Brzostów- 
'ski: Miałem tu na myśli stosunki 
autonomiczne finansów na Litwie). 
I to też właśnie wskutek błędnej te- 
orji Pana-autonomji. Czy weźmiemy 
pod uwagę stosunki finansO\ye, czy 
jakiekolwiek inne na Litwie Srodko- 
wej, to nie będą one autonomiczne. 
Litwa Środkowa tworzy samodzielny 
twór państwowy, zależny od innego 
państwa, jako taka nie stanowi innei 
jednostki w państwie polskiem. jeżeli 


( 
( 
ł 
, 
I 
! 
, 


r 
c 
.. 


r 
J 
II 
( 
ł1 
\I 
F 
s 
c 
k 


n 
s 
r. 
n 
I
 
c, 
r: 
p 
CI 
P 
P 
sI 
P 
d 
I) 
\\ 
C
		

/Vilniana_034_04_209_0001.djvu

			JIIII/61 8 posiedzenie z dnia 17 lutego 1922 r. 
---=--";:"'
-=-
-'_.
.:. 
 _ . - - - . 


chodzi o tymczasowe samodzielne 
bytowanie, to nigdy nie uważaliśmy, 
że samodzielne bytowanie jest szcze- 
ścief!l dla tak małego terenu, jak lit- 
Wa Srodkowa; przeciwnie, uważaliśmy 
zawsze, te taki stan jest ciężarem dla 
państwa, od którego zależy. Je!elj 
zaś Pan, Panie Brzostowski, chciał 
swoje m przemówieniem przestraszyć 
ludzi słowem .autonomja", tak, aże- 
by sie go bali, tak samo, jak ta za- 
moskworeckaja kupczycha bała się 
słowa .metal", to Pan nie dał do- 
kładnego obrazu. Zatrzymał się Pan 
na cyfrach i mówił, że za czasów rot 
syjskich na terenach dzisiejszej Litwy 
Środkowej rządziło 8 urzędników, pod- 
czas gdy u nas dziś jest ich 5500. 
(P. Brzostowski: Mówiłem, że pod 
komendą 8 prystawów). Dlaczego 
więc nie powiedzieć wprost, że pod 
komendą jednego człowieka \;(enerała- 
gubernatora rządziło się wówczas. 
Tak samo możemy powiedzieć, że 
rządy dziś są sprawowane nie przez 
5500 urzedników, ale tylko przez jed- 
nego człowieka, Prezesa T. K. R., a 
ponieważ wtedy było 8 urzędników, 
to znaczy, że teraz jest 8 razy lepiej. 
Cyfry podane przez Pana są niewspół- 
mierne dlatego, że są one sztucznie 
wybrane. W cyfrze urzędników, którą 
Pan podaje na 5500, znajdują się 
szkoły z nauczycielami, sądownictwo 
całe, kasy skarbowe, urzędy rolne i 
kasa centralna, powiatowa i t. d. 
Tymczasem w porównaniu z ni. 
niejszym okresem nie bierze Pan ani 
sądów rosyjskich, ani komisji urzedów 
rolnych ros. ani innych urzedów ani 
nawet sekretarzy, którzy pracowali u 
tych 8 prystawów. Wskutek tego i 
cyfry, które Pan podaje, są nierówno- 
rzędne. Co się tyczy deficytu, o którym 
Pan wspomniał, to nie chciałbym wy- 
ciągać zbyt pochopnie wniosków, chce 
przypomnieć tylko, że Rzeczpospolita 
POIska też ma deficyt. (P. Brzostow- 
Ski: Ale inwestycje są czynione). 
Prancja ani Anglja nawet nie żyją bez 
deficytu, bo w dzisiejszych anormal- 
"ych czasach po wojnie nie tak łat- 
Wo finanse doprowadzić do porządku. 
Co się tyczy ścisłości cyfr. to nie 


VIII/62 
-==- 


mogę nic" powiedzieć, gdyż nie mam w 
ręku odpowiednich materjałów. 
Nie będe mówił dalej o historji, 
arytmetyce ani innych rzeczach tu po. 
ruszonych; zaznaczając, ż e do tematu 
rzeczowej dyskusji o autonomji my 
wrócimy jeszcze, uważam, że na temat 
rzeczowy dosyć mówiono. 


Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Głos ma p. Szadurski. 


P. Szadurikf. 
Salus Reipublicae suprema lex. 
Dobro Rzeczypospolitej jest naj- 
wyższe m prawem. Na tych podsta- 
wach przodkowie nasi budowali w 
dniach chwały Najjaśniejszą Rzeczpo- 
spolitą Polską, składaj,\c niejednokrot- 
nie na ołtarzu ofiarnym Ojczyzny 
całe mienie i fycie swoje. Budowali ją 
w sercach swoich ci, którzy w, dniach 
niewoli szli na wygnanie, znacząc bez- 
brzeżne przestrzenie syberyjskie swe- 
mi kośćmi, dlatego, żeby nam prze- 
kazać ideały swoje. Ta maksyma dziś 
widnieje w Sejmie Warszawskim. Wy- 
daje mi się, żeśmy tutaj zebrani wstą- 
pili już na pierwszy szczebel ku tym 
wyżynom, na szczytach których wid- 
nieje, jednakowo droga dla nas wszy- 
stkich od prawicy do lewicy i od le- 
wicy do prawicy postać, a imię jej 
Polska. 
I oto pięć stronnictw uzgodniło 
swOj projekt. Pieć oprócz dwóch. 
Lecz wydaje mi sie, że Polska Part ja 
Socjalfstyczna przypomni być może 
sobie, że przedtem, nim się stała 
part ją, przedtem, nim się stała socja- 
listyczną, była, jest, i bedzie polską 
i może ta myśl każe jej pójść tą sa- 
mą drogą, po której my idziemy. 
Pozostaje jeszcze jedna grupa, gru- 
pa Odrodzenia z p. Mickiewiczem na 
czele. Zdaje mi się że p. Mickiewicz, 
który tak usilnie krytykował admini- 

trację, politykę i Rząd Polski, bezwied- 
f1ie chce kroczyć w przysz
ości po 
tej samej niepr8widłowej drodze, któ- 
rą krytykuje, a po której kroczą ko- 
lejno następujące po sobie rządy pol..
		

/Vilniana_034_04_210_0001.djvu

			Vllli63 
- --.- 


8 P OS
4z!!_l!i
 _t:. 
ni_a 1 7 I
 .= 
g
 1 

2 ,_
. 


vii l/M 
=-- 


skie. Są rzeczy, które na rynku mie- 
dzynarodowym dziś są nie do pomyś- 
lenia. Polityka polska pod wzgledem 
niektórych zagadnień kroczyła w nie- 
dalekiej bardzo przeszłości po drodze 
altruizmu, po drodze tej, która jest 
zupełnie niezrozumiała w .pierwszym 
szeregu dla Anglika. Bo cót to jest 
w polityce altruizm? Czyż motna mÓ- 
wić w polityce o tem, że zrobimy coś 
Iwmuś dobrego i bedziemy oczekiwali, 
że on się nam kiedyś odwdzh:czy? Dla 
Anglika taka polityka jest niezrozu- 
miała. I jeżeli dziś na rynku miedzy- 
narodowym nie mamy w Anglji przy- 
jaciół, to dlatego, że Anglja takiej 
polityki nie rozumie. Nie znaczy to, 
że Anglja jest nam wroga, lecz sto- 
kroć gorzej, bo Polska jest dla Anglji: 
"une quantite negligeable". To są 
podstawy, to są teorje po których dą- 
żyła pOlityka nasza i takie są rezul- 
taty tej polityki na rynku miedzyna- 
rodowym. 
Rządy nasze nigdy nie mogły 
uprzytOl
nić sobie, że jeżeli najwyż- 
szym pnr.vem dla obywatela jest do- 
bro Rzeczypospolitej Polskiej, to naj- 
wyższym obowiązkiem rządów Rze- 
czypospolitej Polskiej jest dobro każ- 
dego obywatela i że obywatel polski, 
gdzieby on nie był, powinien mieć 
podtrzymanie i opieke Rrądu Polskie- 
go. Nie dlatego to mówie, żebym. 
chciał polemizować z p. Mickiewiczem, 
ale chciałbym przypomnieć o tych 
wypadl	
			

/Vilniana_034_04_211_0001.djvu

			V 1\\/65 

 - 


8 posiedzenie z dnia 17 lutego 1912 r. 
- - - - . -- - - - - -. - - 


VII1 1 M 


" 


czność narodu łotewskiego? jaką oka- 
zała się ta wdzięczność? 
Nastąpił czwarty etap tych dziejów, 
a 
v pierwszym szeregu wydalenie z Dy- 
nebur
a kilkuset urzędników kolejo- 
. wych Polaków. daJej zamykanie szkół 
polskich. Za czasów bolszewic
ich było 
SO szkół polskich, obecnie prosperują 
bOdaj 3 goniące ostatkami sił. Dalej. 
sprawa reformy rolnej. Nikt nie za- 
przeczy, że reforma rolna jest wszę- 
dzie konieczna, lecz w jaki sposób 
zostanie ona zastosowana na Łotwie? 
Wolę bolszewizm, bo przynajmniej 
jest szczery i mówi prawdę: włas- 
ności prywatnej niema i wszystko na- 
leży do ludu, więc ziemię trzeba ode., l , 
brać i dać ludowi. A Łotwa powiada, 
że prawo własności jest. I cóż robi I I 
dalej? Najpierw uzyskuje podatki. 
Wziąwszy je, odbiera właścicielom 
przed końcem roku ziemię i oddaie ' 
tę ziemię nie ludności małorolnej na 
własność, lecz wydzierżawia. a rentę 
dzierżawną chowa do kieszeni. 
To jest taki cynizm,. do którego 
i bolszewizm nie doszedł. Takie są 
rezultaty tej polityki. opartej na przy- 
szłej wdzięczności narodu łotewskiego. 
Taką politykę chce zastosować do 
Litwy p. Mickiewicz. lecz polityka taka 
nigdy nie zjedna nam zwolenników 
na rynku Europy. Chciałbym, aby ko- 
lejno następujące po sobie rządy pol. 
skie, o ile stoją na stanowisku. że I 
najwyższe m prawem dla obywatela 
jest dobro RzeczYPospolitej. jednocześ- 
nie doszły do przeświadczenia, że do- 
bro każdego obywatela jest najwyższym 
obowiązkiem wszelkich rządów Rze- 
czypospolitej Polskiej. 
(Głosy: Słusznie. Oklaski). 


) 


'I 


U 
I- 


z 
a 
y 
i, 
y 
:a 
o 



- 


la 
,d 
j- 


,y 


; - 


:0 
f- 


1- 
ją 
n. 
)- 
i- 
)- 
fą 
Ik 
:y 
z 
)- 
'i- 
ez 
li- 
ta 
tU 
-=- 


Marszałek: 


Zarządzam przerwę na 20 minut. 
o (Po przerwie). 


Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 


Wznawiam posiedzenie. 
Głos ma p. Małowieski. 


P. Małowieski. 


Wysoki Sejmie! Cel, dla któregoś- 
my się zebrali, to jest pOłożenie kre- 
su tej tymczasowości i niepewności, 
jaka na ziemi naszej dotychczas pano- ' 
wała. Cel ten to jest niezwłoczne 
wcielenie Ziemi Wileńskiej do Polski. 
Nie będę przeto nadawał swemu prze- 
mówieniu tonu polemicznego. nic 
będę dyskutował z mówcami poprzed- 
nimi. Muszę jednakże określić stano- 
wisko grupy naszej w stosunku do 
zagadnienia, które zostało niejedno- 
krotnie w poprzednich przemówieniach 
podniesione. a:które. zdaniem naszem, 
nie należy do zadań i rozważań na- 
szego Sejmu. 
Zagadnieniem tem jest sprawa na- 
dania autonomii Ziemi Wileńskiej. Jes- 
teśmy zwolennikami ustroju państwa 
w znaczeniu decentralistycznem, uwa- 
żarny. że przymus państwowy ogra- 
niczony winien być do minimum i 
tylko i.nicjatywa społeczna może za- 
vewnić tak z jednej strony maksymum 
wydajności narodu, jak z drugiej stro- 
ny może zapewnić wzmocnienie pań- 
stwa. jako takiego. 
Uważamy również, że stosunki 
narodowościowe na terenie całej Rze- 
czypospolitej winny byt. normowane 
w ten sposób, że każda grupa naro- 
dowościowa winna mieć całkowicie 
zaspokojone swoje potr7' by. R07U- 
mierny. że w skład Rzec7.YPosPO;) tej 
wchodzą mniejszości narodowościowe: 
na południu Ukraińcy. na północy 
prawosławni Białorusini. 
Uważamy, że Rzeczpospolita winna 
zapewnić tym narodowościom całko- 
witą i normalną możność zaspokoje- 
nia takich potrzeb. Jednakowoż uwa- 
żamy, że ramowa- ustawa konstytucyj- 
na Rzeczypospolitej jest w stanie po- 
trzeby te całkowicie zaspokoić. a co 
za tem idzie. jesteśmy przeciwni po. 
działowi Polski na szereg krajów au- 
tonomicznych. I tutaj będziemy się 
tak dobrze przeciwstawiali partykularyz- 
mowi Poznańskiego, jak przeciwstawia- 
liśmy się specyficznej krajowości Wi- 
leńszczyzny. Uważamy. że sprawa ta- 
kiego. czy innego ustroju Wileńszczy-
		

/Vilniana_034_04_212_0001.djvu

			VIII/ó7 


8 posiedzenie z dnia 17 luteJ!o 1922 r. VIII/óS 
.-- - - --.....-..... - -- - --------- . -- 


zny, po zdecydowaniu sprawy ziemi 
naszej w Sejmie Wileńskim, należeć 
będzie do spraw wewnetrznych Polski 
i jako taka może być traktowana. 
jednakowoż z tych przyczyn, o 
których : wspomniałem na początku, 
jestem zmuszony do określenia swe- 
go stanowiska i stosunku do tych 
urządzeń, jakie mają być zaprowa- 
dzone na Ziemi Wileńskiej. Jeżeli 
jest mowa czy to o federacji, czy 
o żądaniu autonomji dla Ziemi Wi. 
leńskiej, to muszę stwierdzić, że ani 
stosunki narodowościowe, ani stosun- 
ki- gospodarcze nie są tak różne od 
stosunków, panujących w reszcie Pol- 
ski, ażeby wymagały zaprowadzenia 
tutaj specjalnej odrębności o znacze- 
niu autonomicznem, słowe!r.. zaprowa. 
dzenia na Ziemi Wileńskiej autonomji. 
Nie odpowiadam naturalnie tym 
grupom, któreby chciały autonomję 
traktować jako odrębność, które mia. 
łyby nawrócić w przyszłości do fe- 
deralistycznego rozwiązania sprawy 
Ziemi Wileńskiej. Mówię do tych. któ- 
rzyby chcieli we wprowadzeniu auto- 
nomii na Ziemi Wileńskiej widzieć de- 
centralizację ustroju państwowego w 
Polsce. Otóż twierdzę, że zwolennicy 
decentralizacji państwa polskiego, nie 
są bynajmniej zmuszeni ani naszymi 
stosunkami narodowościowymi, ani 
stojunkami gospodarczymi, do stawia- 
nia sprawy autonomii Ziemi Wileń- 
5kiej na porządku czy to w Sejmie 
Wileńskim, czy to póżni.ej, w przysz- 
łości, w Sejmie Ustawodawszym Rze- 
czypospolitej Polskiej. 
Z tych względów mogę oświadczyć, 
ie będziemy głosowali przeciwko au. 
tonomji dla Ziemi Wileńskiej (Głosy: 

łusznie). Jednakowoż muszę zazna- 
czyć, że wniosek antyautonomiczny 
nie może być traktowany, jako chęć, 
sprowadzenia urządzeń w Rzeczypo- 
spolitej Polskiej pod jeden strychulec. 
Są pewne odrębności i różnice, które 
uszanowane być winny, twierdze jed' 
nak, że te odrębności dadzą się w zu- 
pełności pogodzić i wymaganiom w 
zupełności zadośćuczyni jedna ogól-. 
na konstytucja państwa polskiego. 
Idziemy do Polski bez zastrzeżeń. 


Posłowie nasi razem z posłami całej 
Rzeczypospolitej w Sejmie Ustawodaw- 
czym w Warszawie będą mogli o na- 
szych sprawach wewnętrznych stano- 
wić. I aczkolwiek my, Rady Ludowe, 
jesteśmy przeciwni wprowadzeniu au- 
tonomji na Wileńszczyźnie, to ci pa- 
nowie. którzyby chcieli autonomję 
traktować jako decentralizację ustroju 
państwowego, będą mieli możność pod- 
niesienia tej sprawy tam, gdzie ona 
jedynie może być podniesiona i za- 
łatwiona. t. j. w Sejmie USHłwodaw- 
czym Rzeczypospolitej Polskiej. 
Sprawa takiego, czy innego urzą- 
dzenia, takiej, czy innej administracji 
Ziemi Wileńskiej. nie powinna nas tu 
zajmować. Uważam, że sprawy te nie 
posuwają ani na krok załatwienia, 
dla któregó jedynie tu się zebraliśmy, 
to znaczy dla załatwienia, dla zdecy- 
dowania losu Ziemi Wileńskiej. A je- 
żeliby byli zwolennicy stoczenia dys- 
kusji o to, jaki być winien ustrój 
Ziemi Wileńskiej, tu w Sejmie, to są- 
dzę, że sprawy tej zaniechałby winni. 
Mamy powziąćluchwałę, mamy po- 
stanowić akt, który los Ziemi Wileń- 
skiej ma pr.:esądzić i sądzę, że dąże- 
niem niemal wszystkich nas tutaj ze- 
branych jest, aby Zicmia Wileńska 
znalazła się w Polsce. I dlatego są- 
dzę, że sprawy, różniące nas, które z 
natury i według samego charakteru 
Sejmu Wileńskiego, nie powinny być 
poruszane, że te sprawy należy odła- 
tyć do tego czasu, kiedy nie bt:dzic 
żadnej wątpliwości, że kwest ja losów 
ziemi naszej jest ostatecznie i nieod- 
wołalnie załatwiona. 
Chcę zwrócić jeszcze na jedną okoli. 
czność uwagę, że w naszem rozumie- 
niu mamy nic tylko uchwalić włączenie 
Ziemi Wileńskiej do Polski, ale mamy 
Ziemie Wileńską włączyć do Polsld 
(Brawo). I z tą chwilą, kiedy przyj- 
mujemy uchwałę, że Ziemia Wikńska 
jest nierozdzielną częścią Rzeczypo- 
spolitej Polskiej, z tą chwilą jesteśmy 
w . Polsce (Brawo). 
KonsekwentneITI stanowh:ikiem, ja 
kie z tego wypływa, będzie domaga 
nie sie. aby Rzeczpospolita Polska na 
tychmiast obj
ła władzę nad Ziemi
		

/Vilniana_034_04_213_0001.djvu

			_ YI!!l69 


_ 8 _po_si


 
,!!
, 
_ d nia _1 7_ll

gą_!2.
 r. : 


VIII/70 
-.....:
.- - --- - 


Wileńską, aby był zlikwidowany ten 
okres przejściowy, jaki trwał przeszło 
rok, aby były zlikwidowane władze 
tymczasowe, aby nazwa Litwy Srod- 
kowej była raz na zawsze przekreślo- 
na (Głosy: Słusznie). 
I jeszcze b
dziemy się domagali, 
ażeby posłowie ziemi naszej natych- 
miast zasiedli w Sejmie Rzeczypospo- 
litej Polskiej (Głosy: Słusznie. O tem 
pogadamy). A będziemy się domagali 
dlatego, że to, z jednej strony, będzie 
właśnie nieodwołalne i ostateczne włą. 
czenie Ziemi Wileńskiej do Polski, a z 
drugiej strony zapobiegnie tym wszy- 
stkim 
owolnościom, jakie w traktowa- 
niu ziemi naszej mogą w przyszłości 
nam grozić. Jełeli chcemy wyjść z tego 
stanu tymczasowości, a zaprowadzić 
stosunki praworządne na naszej ziemi, 
to nieodwołalnym warunkiem tego 
jest, by przedstawIciele nasi, posłowie 
nasi, zasiedli w Sejmie Ustawodaw- 
czym Rzeczyposyolitej Polskief (Okla- 
ski). 


Wicemarstałek p. Krzyżanowski. 
Udzielam głosu p. Lisowskiemu. 


P. Lisowski. 


Wysoki Sejmie! Z uznaniem na 
wstępie chcę podnieść przemówienie 
posła Rożnowskiego, który - napiętno- 
wał charakter dyskusji, jaki wtem 
zgromadzeniu został przyjęty. Szcze- 
gÓlnie chciałbym napiętnować prze- 
mówienia p. Hetmana. Jego mowa 
była stekiem insynuacji pod adresem 
Zespołu, w którym mam zaszczyt za. 
siadać. P. Helman ośmielił się powie- 
dzieć, że ci panowie, co siedzą na 
prawicy, wówczas, kit>dy toczyła się 
walka o ten kraj, uciekali na Pomo- 
rze. Nie, panie Helman, nie wszyscy 
uciekali i jeżeli kto, to pan nie ma 
prawa w ten sposób do nas przema- 
Wiać. 
Kiedy w 1919 roku rzucono hasło 
walki, kiedy zaczęły się tworzyć od. 
działy samoobrony wileńskiej (potem 
złąc!one oddziały całej Ziemi Wileń. 
Skiej pod dow6dzlwcm rotmistrza Dą- 


browskiego), kiedy walczono pod ha- 
słem: "Nie damy zielT'i, skąd nasz 
ród" - pana Helmana nie było, nie 
widziałem go (p. Helman: To szkoda, 
to ,źle). Byłem dowódcą pierwszego 
szwadronu i niestety w oddziale go 
nie widziałem (p. Helman: W szwadro- 
nie. nie byłem). Dużo zachorowało 
zaraz na drugi dzień naszych walk. 
Może w tej liczbie był i pan Helman 
(Wesołość. Głos: Nie było go). 
Przechodzę teraz do sprawy me- 
rytorycznej. Tu mówi siC o Litwie 
Środkowej, o naszym stosunku do 
Litwy Kowieńskiej. Chcę zwrócić u- 
wagę Panów Poslów, że nie tak da- 
wno, bo jeszcze w r. 1914, nie wsty- 
dziliśmy się mówić, że jesteśmy Lit. 
winami, w Warszawie nazywano nas 
wszystkich Litwinani, a myśmy si!: też 
w ten sposób nazywalI. Ale oto Zmu. 
dzini przyjmują tę nazw
 w uzurpa- 
torski sposób. Rozumiem ich cel. 
Chcą zachłannie i na nas swoje pra- 
wa przelać dlatego, że nazy.vając się 
Litwinami, do całej Litwy pretensj
 
będą mieli prawo zgłosić. Otóż cie- 
kawa rzecz, że od tej chwili wstydzi- 
IJIY się nazywać Litwinami, bo i oni, 
Zmudzini, tE: nazwę sobie przywła- 
szczyli, przez co pomieszali pojęcia. 
Otóż nie jesteśmy Litwinami w tej 
chwili i nie będziemy, mam radzieje, 
już nigdy. 
A teraz co do sprawy białoruskiej. 
B)'łem jednym 'z tych, o których. 
wspominał p. Helman, jednym z tej 
młodzieży entuzjastycznej, która ideę 
białon:ską szerzyła w roku 1903, 1904, 
1905 i 1906. Otóż wówczas, przypo- 
minacie sobie Panowie, była sroga 
rosyjska niewola. Wówczas lud nasz, 
tutaj narodowo nieuświadomiony, był 
świetnym n1aterjałem dla rusyfikacji 
i widzieliśmy na własne oczy, jak w 
przeciągu kilkunastu łat ta rusyfikacja 
szybko postępowała. jeszcze starsi 
włościanie dobrze po polsku mówili. 
ale młodzież włościańska mówi już: 
"dd, zdrastwujtie", już zapomina o 
starym sposobie witania się, "Niech 
hędzie pochwalony" po rosyjsku mó- 
wi i rosyjskie piosenki wyśpiewuje. 
Powstała myśl wówczas, że powin-'
		

/Vilniana_034_04_214_0001.djvu

			VIJlj71 
- 


8 po
ie4ze
lie z dnia 17 lutef;!o 1922 r. 


VUljYl 


niśmy przeciwdziałać temu, powiedzie- 
liśmy, niechaj powstanie Białoruś, czy 
co kto chce, byle to nie była Rosja. 
I dlatego. proszę Panów. przyzna- - 
ję, że kiedy przychodziłem de, tego 
chłopa z wierszami białoruskimi. z 
mową białoruską, to wstydził się 
on tej mowy. mówił uważając. że 
to jest skoszlawiona mowa polska. 
że on chce mówić po polsku albo 
po rosyjsku. Zrozumieliśmy, że ab- 
surdem jest nasza myśl i zaniecha 
Iiśmy tej pracy. Tembardziej powin- 
niśmy jej zaniechać dzisiaj. kiedy właś- 
nie tę pracę podjęli wrogowie nasi, 
Rosjanie. Oni dzisiaj, ci właśnie, któ- 
rzy nas rusyfikowali, którzy w tych 
szkołach rosyjskich pracowali: Ostro- 
umowo Anoszkin i t. d., dziś stali się 
Białorusinami i ci tę robotę białorus 
ską prowadzą, bo wolą, żeby ten chłop 
był Białorusinem, niż Polakiem. Nie- 
stety, Rząd Polski w tem się nie zor- 
jentował, szczególnie p. Osmołowski 
przyczynił się do tego. że rządowe 
pieniądze polskie szły na wrogą pol. 
skości agitację. jesteśmy świadkami 
tego, że Niemcy, kiedy tu przyszli, 
powiedzieli chłopom naszym, że są 
Polakami. Kiedy wróciłem z pierw. 
szego korpusu do domu, włościanie 
wszyscy z dumą mówili o sobie, że 
są Polakami. Wszyscy chętnie szli do 
oddziałów samoobrony, tak że zapisy- 
wało sic;: po 40 ochotników dziennie. 
dziś z tego miejsca mogę stwierdzić. 
że w Lldzki m powiecie z górą 5000 
zarejestrowano ochotników do woj- 
ska polskiego. jest to ogromny pro. 
cent. 
Przyjeżdżam na urlop z nad Be- 
rezyny i po roku rządów Osmołow- 
skiego słyszę zapytanie chłopów: Cóż 
to jest, panie? Dziś przyszli do nas 
Polacy urzędnicy i nas Polaków Bia- 
łorusinami nazywają, a Niemcy, gdy 
przyszli, to nas nazywali Polakami. 
Cóż to się dzieje? To jakieś oszukań- 
stwo. Co rząd robi? W Lidzkim po- 
wiecie pierwsze dwie szkoły otworzo- 
ne były białoruskie. ł cóż się okaza- 
ło? Nauczycielki tych szkół prowadzi- 
ły wykłady w rosyjskim języku i były 
boJszewickiemi aaitatorkami. W bia- 


łoruskiem wojsku, tworzonem nieste- 
ty za polskie pieniądze, jako oficer 
polski byłem w towarzystwie oficerów 
białoruskich i kiedy ci byli w dobrych 
humorach, kiedy im się języki roz- 
wiązały. to przekonałem się, jak wro- 
go myśleli o Polsce, jakimi są wroga. 
mi Po!ski. I dziwne, że Polska, gdy 
powstała, zamiast pod macierzyńskie 
skrzydła przYJ!:arnąć wszystkie ziemie, 
które dążą do niej z wyciągniętemi 
dłońmi, jakby je odpycha. Co dziw- 
niejsze, że kiedy ja z Antonim Bro- 
chockim, jako delegaci powiatu Lidz- 
kiego, pojechaliśmy do Warszawy, by 
w imier.iu powiatu złożyć hołd Na- 
czelnikowi Państwa i oświadczyć, że 
chcemy należeć do Polski, że czeka- 
my z upragnieniem wojska polskiego, 
to nas nawet nie dopuszczono do 
Naczelnika Państwa. Nie podobało sie 
komuś widać. że Lidzki powiat dąży 
do wcielenia się do Polski. 
I wreszcie przychodzą te wybory 
do Zgromadzenia. Szczególnie w ory- 
ginaJnem położeniu my, wysłańcy 
lidzkiego i brasła wskiego jesteśmy 
tutaj, w tem Zgromadzeniu. I dlatego 
też w Zespole i tutaj tak kategorycz- 
nie przeciwstawiamy się wszelkim dąż- 
nościom do ustawodawstwa, gdzie bo- 
daj cień tego zachodzi, dlatego, iż 
uważamy, że nie miejsce nasze na 
tych ławach, kiedy będzie o interpe- 
lacjach mowa; powinniśmy wyjść 
wtenczas na spacer, ho te sprawy nic 
nas nie obchodzą i nie mogą obcho- 
dzić: nie mamy na to mandatów. Je- 
dyną wolą wyborców naszych w Iidz- 
kim powiecie. (przypuszczam, że to 
samo było w innych powiatach), by- 
ło tylko za Polską się opowiedzieć 
bez żadnych zastrzeżeń, żadnej auto- 
nomji, żadnej federacji. Kiedy który 
mówca zająknął się czasem o auto. 
nomji, z samego początku, kiedy jako 
przybysz nie orjentował się, czego chce 
ten lud, wówczas ściągano go z mów- 
nicy, a on myślał, że to endecy go 
ściągają. Nie. proszę Panów, to lud 
nie chce żadnej autonomji, bo on do- 
brze wie, co to jest autonomja. Te 
cyfry, które przytoczył pan Brzostow- 
ski, nie są cyframi nic nie znaczące-
		

/Vilniana_034_04_215_0001.djvu

			VIII/H 
=---_ l. ___ 


8 posiedzenie z dnia 17 lute g o 1922 r. 
- ----- - 
 -- --- 


VIII/ił 


mi i nic nie mówiącemi. Co kosztuje 
autonomja, . to chłop rozumie i wie, 
że to bije w jego kieszeń i dlatego 
się przeciwko temu wypowiada. 
Otóż wolą ludu jest do Polski na- 
leżeć bez żadnej autonomji i bez żad- 
nej federacji' I wszędzie, gdzie bc:dzie 
dążność do o;prowadzenia naszych lo- 
sów na manowce. do przeszachrowa- 
nia woli ludu, tam spotkacie się, Pa- 
nowie, z silnym głosem naszego sprze- 
ciwu. Skończyłem. 


Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
( 
Oznajmiam. że wysłuchaliśmy dzi- 
siaj na plenarnem posiedzeniu Sejmu 
11 przemówień posłów. 
Następne posiedzenie plenarne od
 
b
dzie się jutro o godzinie 5 po po- 
łudniu. O l-ej odbędzie sic: Konwent 
Senjor6w, zaś o godzinie 11 -posIe- 
dzenie Komisji Politycznej. 
Zamykam posiedzenie. 


(Koniec posit'dzflIia l} i!odz. 10 ttj mim,t 55). 


........
		

/Vilniana_034_04_216_0001.djvu

			( 
f 
I 
F 
J! 
p 
p 
p 
p 
p 
p 
p 
" 
PI 
PI 
W 
PI 
PI 
Pc 
CI 
Pc 
p( 
.. JI( 
\VI 


w
		

/Vilniana_034_04_217_0001.djvu

			Sprawozdanie 


stenograficzne 


z g posiedzenia Sejmu Wileńskiego 


z dnia 18 lutego 1922 roku. 
(Redakcja urzedowa). 


. 


--- 


.. 


TREŚĆ= 


łam 
raterperacja W sprawie pn:ewrekajllcego. 
sil: procesu ks. Piotrowskiego.. :\ 
Dalszy cillg dyskusji generalnej . .. 3 
P. Helman . . . . . . . . . . . .'. 3 
Marszałek . . ... _. 4 
p. Vziembło . ,. 4 
P. Zasztowt 4 
P. Lepiesz:a . 9 
P. Dzierkacz . . . . . 9 
P. Wojnicz . . . . . . J4 
P. ZWlerzvński . . . .. J5 
P. Adamowicz . . . . . 20 
P. Rutkowski . . . . . . . . 23 
Przerwa 
Wniosek Zespołu o przej
ie do dyskuJji 
nad . pO{lrawkami do formuły za- 
sadmczeJ . . . . . . . . . . . . 25 
Przyjt:cie wniosku i koniec dyskusji ge- 
neralnej . . . . . . . . . . 26 
Poprawki do formuły zasadniczej. 26 
Wniosek p. Chomińskiego. . . . . 26 
Poprawka Zespołu do inwokacji ,:. 26 
Poprawka Zespołu do p. 5 . . . .. 26 
Poprawka Zespołu do p. 7 . . _ .. 17 
Cruga poprawka Zespołu do p. 7 .,. ?:l 
Poprawki Rad Ludowych . . . . . . . 27 
POprawki Demokratów i P. S. ł- do ty- 
P tułu formuły zasadniczej . . , . Z7 
oprawka P. S. L. i Dem. do p. 4. . . 27 
Wniosek P. S. L i Dem. o skrdlenie p. 
5, p. 6 i p. 7 . . . . . . . . . . ?:l 


,.,., 
Wniosek Rad Ludowych o skreSlenie w 
tytule uchwały nazw powiatów. . 28 
P. Chomiftski. . . . . . . . . . . . . 28 
Poczlltek dyskusji szczegółowej nad zgło- 
szonemi poprawkami . . . . . . 33 
P. Jankowski. . 33 
P. Szadurski . . 34 
P. Zalewski . 35 
P. Krzytanowski 36 
P. Brzostowski 36 
P. Nusbaum . 38 
P. Fedorowicz 38 
Głosowanie. . 39 
P. Piłsudski . 40 
P. Jasiński . . 44 
P. Abramowicz 45 
P. Zwierzyftski . 47 
P. Krzytanowski . 47 
P. Fedorowicz . . - :r: 49 
Głosowanie. . .' . .0;0 
Przerwa. 
Poprawki do p. 6 . . . . .. 50 
Dyskusja. . . . . . . . . . . . 50 
Głosowanie nad poprawką Rad Ludow. 56 
Poprawki do p. 5. . . . . . . . . . . 56 
Głosowanie ............. 56 
Poprawki do p. 7 . 57 
Głosowanie ... 57 
P. Rutkowskł. . . 58 
P. Harniewicz . . 59 
P. Brzostowski . . . . . 60 
Zamknięcie posiedzenia . 62 


I\!YD A WNICTWO KSIĘGARNI JÓZEFA ZAWADZKIEGO.. WILNIE.
		

/Vilniana_034_04_218_0001.djvu

			IX/3 


, 9 posiedzen ie z dn ia 18 luteJ!o 1922 r. 
_
.____ 
 _ _ -;;II _ 
 -- - 


IX/4 


(Poczqtek posiedzenia o godz. 5 m. 35). 


Marszałek. 


Otwieram 9 te posiedzenie Sejmu. 
Protokół 7-go posiedzenia uważam 
za przyj
ty, gdyż nie wniesiono prze- 
ciw niemu . zarzutów. Protokół 8-go 
posiedzenia bł:dzie od jutra w Kance- 
I 'ł ' larji Sejmowej do przejrzenia. jako', 
sekretarze zasiadają: p. Hałko i p. En- 
giel. Na moje ręce wpłynęła interpe- 
lacja p.p.: Hałki, Chomińskiego, Hel- 
mana i tow. z klubu poselskiego "Od- 
. rodzenie - Wyzwolenie" do Prezesa 

" Tymczasowej Komisji Rządzącej w 
ł I -' sprawie aresztu i przewlekającego si
 
procesu sądowego ks. Michała Pio- 
trowskiego, proboszcza z Borun. 
Zgodnie z regulaminem odeśl
 
'
"J interpelacj
 do Komisji Interpelacyjnej. 
',1 ł'. Na porządku dziennym dalszy ciąg 
dyskusji nad formułą orzeczeniową. 
Czy w sprawie porządku dzienne- 
2 0 żąda kto głosu? (Nikt). Porządek 
dzienny uważam za przyjł:ty.. . · 'i ,; . 
W sprawie osobistej głos ma 
p. Helman. . " 
P. Helman. 


... .G1"\ 


l. 
W czasie mego wczorajszego prze- 
mówienia padły ze strony prawicy' 
\1właczające mi słowa, jakobym był 
policjantem niemieckim. Oświadczam, 
że nigdy nim nie byłem. Kiedy wkra- 
czali Niemcy, należałem do Straży 
Obywatelskiej, którą organizował obec- 
ny tu p. Witold Abramowicz, do któ- 
rej należeli p.p.: Engiel, Jasiński, jak 
j wielu innych. Wreszcie brałem udział 
'Ii ruchu zbrojnym, jak m02ą zaświad- 
ł- 1.l. - . 


_1 

 r 


. ., .( 
. I 
r I: 


. 


(N 
01 l 'wc 


'. 
 
I 


czy t pułkownik Zaruski i gen. Rydz- 
Śmigły. . ,. 


. 
Marszałek. 
. Wobec zapadłej uchwały ograni- 
czenia przemówień do 20 minut, 0-- 
świadczam, że ściśle b
de przestrzegał 
, tej uchwały i przemówien,ie po 20 mi.... 
nutach bł:dł: przerywał. ., 
Wobec tego, że polemika w. spra- . 
wach osobistych wprowadza niepożą- 
dany czynnik w dyskusji, zwracam 
sie do Panów mówców z prośbą 0- 
unikanie w przemówieniach osobistych 
wycieczek. W sprawie osobistej głos 
." ma p. Uziembło. 
jq " 
P. Uzlembło. Ir
 
Musz
 sprostować pewną mesci- 
słość, której się dopuścił wczoraj 
p. Harniewicz, robiąc z mojego wspom-' 
nienia o konspiracji, konspirację, któ- 
rą jakoby uprawiała Straż Kresowa. 
Otóf: 'oświadczam, że mówiłem jedy- 
nie i wyłącznie o kon
piracji tej, któ- 
ra przed odzyskaniem niepodległości 
dla odzyskania tej niepodleł!łoścl pra- 
cowała, a nad zarzutem pósła Harniewi- 
cza, który miał być pomstą za to. że 
go wydalono ze Straty v. Kr
sowej, 
przechodzę do porządku.' : 
'. I 
lO,... 
 



 


I 
I 
I 
I 
! 
.f 
J: 
łJ 
S 
IJ 
11 
n 
t 
n 
n 
\JJ 
". 
st 
111 
Sł 
ni 
ja 
je 
Sz 
d2 
tE 
d( 
Q. 
Ce 
O 


Marszalek. 


on
, "'\LV, 


Do głosu jest zapisa.
y p.' Zaszlowl. 
P. Zasztowt. 


" 


1... J ł 
.t. -...: J .1-:: 


Wysoki Sejmiel 
1 .. 


Przed' paru tygo' 
. - ..) ł ł ." 
,." . 6 ,- 
IT t
		

/Vilniana_034_04_219_0001.djvu

			_ _
X!5. r < 
- ...... - 


9 p osied

 nie z d nia _18 lute
o 1922 r. 


IX/6 


,j 


-dniami w pełni praw stanowienia o cje, nie szachować siebie nawzajem, 
losach kraju weszliśmy na widownie nie wytrącać atutów politycznych PoJ- 
jako Sejm Wileński. W znak rozu. sce, a zwartym, mocnym frontcm sta- 
mienia naszej roli dziejowej. w imię nąć nazewnątrz. Tu stwierdzić wypada, 
spełnienia naszego wysokiego zadania że Sejm Wileński, jako nowy czynnik. 

ądzę, że w żadnym razie nie może- powołany i mocen jest odegrać po- 
my nadać Sejmowi charakteru li tylko ważną rolę dziejową, jeżeli stanąć po- 
'manifestacji, czy też .płytki Rramofo- trafi na współczesnych zasadach obro- 
nowej, jak te
o chce ks. Grabowski. ny i budownictwa naszej przyszłości. 
Naszem zdaniem Sejm powinien sie Nie na '-'powieściach o czemś dale- 
stał poważnym, pierwszorzędnym czyn- kiem, ił' zmiennem, a na mocnym, 
nikiem politycznym, wyrazem nietyl- granitowym fundamencie niezłomnej 
ko uczuć i nastrojów ludności. ale, woli ludności zechce oprzeć budowe. 
rozumnej i przemyślanej dt.cyzji. Mu : Zanim jednak spór toczyć o zasady 
simy go uzbroić we wszystkie 
tuty. przyszłej budowy państwa i kraju, pa- 
polityczne, we wszystkie atrybuty mo- miętr..ć należy, że przedtem zdobyć 
raJnej powagi i nie zejść z placu, aż- należy pOdstawę terytorjalną, sam 
doprowadzimy sprawę do końca. Te. grunt pod budowe. 
go, śmiem twierdzić, a nie śpiesznego' I tu - znaczenie formuły zasadniczej 
pakowania manatków, wymaga od I d 
flas i histor J 'a i ludność, która nie , '
 . możliwie wspó nej, a uzgo nionej - 
jest olbrzymie. Tu musimy wykazać 
Słów oczekuje od nas, a z
kończonego . __ maximum rozumu politycznego i do- 
czynu. b . I . 
Sprawa Wileńska nie jest naszą reJ. wo I. 
lokalną sprawą, ewentualnie naszą i Taką formułą - formuła kompro- 
Po)ski, komplikowaną tylko pretensja- misowa 'Zespołu i Centrum, naszem 
mi ze strony litwy. Przez kraj nasz zdaniem, nie jest. Pomijając faktyczne 
przebiegają Iinje interesów najrozmait- usterki w redakcji tej fOimuły, pomija- 
szych państw I narodów, tu się krzy- jąc jej przeładowanie całym szeregiem 
tują najrozmaitsze plany i koncepcje punktów, które są zwykłą tautologją. 
pOlityczne mocarstw Zachodu. - Nie są tam faktycznie rzeczy nie do przy- 
mofemy zamykać oczu na fakt bez. jęcia ogólne
o_ Stwierdzam, że for- 
Sprzeczny, że sprawa Wileńska jest w mułą, któraby mogła zadowolić cały 
pełltem tego słowa znaczeniu sprawą Sejm, .formułą, na której śmiało 010- 
międzynarodową, związCtną zzagad';' - glibyśmy budować przyszłość naszego 
nieniem całego Wschodu Europy. Je. - kraju, i której pod względem prawno- 
teli dodamy do tego, że sprawa zie- ścl i redakc;i ni
zarzucić nie można, 
rni naszej weszła. na porządek dzien- jest formuła Polskiej Partji Socjali- 
ny w dobie ogólnego. napięcia i .po' styczne;. Formułę tę na prośbę lewi- 
9Jikłań stosunków międzynarodowych, cy i wobec blizkiego głosowania po- 
w dobie przełomu dziejowego i zao- zwolę' sobie tutaj raz jeszcze odczy- 
strzenia konfliktów społecznych, 
rozu- tał: (czyta). 
tniemy całą powagę sprawy wileń- Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
Skiej, zrozumiemy, że .załatwienie jej' '.. . 

ie jest rzeczą tak prostą i tak łatwą, . Suwerenny Sejm w WJl
le, na pod- 

ak ni
którym 'siC wydaje, zwłaszcza. '" ł stawac
 demo
ratycznych I. w warun- 
Jeśli chodzi 'o załatwienie jej na dal- I kach mczem 
le
rępowaneJ _s


od
 
Sl
 .mete. Jasne, że z szac
wlema o sobie, uchwala I sta- 
dOWych. Tak, czy inaczej, .są one jed- 
OWI: . 

a
 powołane odegrać tu pewn4 role. -.. 1) Ziemia Wileńska zrywa wszel- 
6z nam należy wobec tego uczynić? kie więzy prawno-państwowe, narzu- 
Oto pozostaje wzmocnić nasze pozy_o cone jej przemocą przez państwo Ro- 


I. 


'. 


1- 
:1 
I- 
i- 
;e 
:j, 


'ł. 


O'
		

/Vilniana_034_04_220_0001.djvu

			iJ 


9 posiedzenie z dnia 18 lutego 1922 r. ., 
__ 

_ __ __ --=..::;.
 
-:,-:s:=-:.:-.. - -----

 


- 
. 


syjskie i odrzuca wszelkie prawa Ro- 
sji do ingerowania w sprawy Ziemi 
Wileńskiej. 
2) Ziemia Wileńska odrzuca wszel- 
kie roszczenia zaborcze ze strony Re- 
publiki Litewskiej, a w szczególności 
o traktat litewsko-rosyjski z dnia 12 
lipca 1920 r. oparte. 
3) Ziemia Wileńska łączy się z 
Rzecząpospopolitą Polską w jedną 
prawno-państwową całość. 
Dając tern wyraz niezłomnej woli 
ludności Ziemi Wileńskiej, Sejm z ca- 
łą stanowczością oświadcza, że żadnej 
decyzji, przez czynniki obce i wrew 
niniejslej uchwale Ziemi Wileńskiej 
narzucanej, ani Sejm, ani luność ni. 
gdy nie uzna. 
Oto lest redakcja P. P. S. formuły za- 
sadnrczej. Ponieważ jednak sprawa we- 
szła na tory dalsze, na tory wewnętrzne- 
go budownictwa naszej przyszłości, wy- 
pada z kolei powiedzieć parę słów na 
ten dalszy temat. Przedewszystkiem 
należy sobie uprzytomnić, że nie do- 
syt jest sprawę Wileńską wygrać - 
na krótki moment, ale najważniejszą 
jest rzecą, aby rezultaty tej wygranej 
zabezpieczyć na stałe, podkuć sprawę 
na czte.ry nogi, teby sie zaasekuro- 
wać na przyszłość przeciwko ewen- 
tualnie i nowym czynnikom, .które 
mogą wejść w grę i zaważyć na szali 
dziejów naszych. I tutaj stwi"rdzam,- 
że rzeczą pierwszorzędnego znaczenia 
jest nadać prawidłowe zapoczątkowa- 
nie tej budowie n8jzej przyszłości. 
Idąc do Polski, tę Polskę i kraj ten 
w Polsce budować musimy razem na 
zasadach przemyślanej współpracy, a 
nie bierności z naszej strony. Nie 
moiemy iŚĆ z zawiązanemi oczyma, 
jak niemowlęta, ale wyraźnie, z całą 
świadomością celu i zadań, jako czyo- 
nik wsp6łrzędny i twórczy. Musimy 
budować przyszłe życie nie na zbut- 
wiałych podstawach, nie w imię 
krzywd, nie w imię przemocy i ucis- 
ku, ale w imie haseł: wyzwolenia kla- 
sy robotniczej, wyzwolenia ludu pracu- 
jącego, wyzwolenia narodów bratnich. 
Dątąc do pokoju nazewnątrz, mu- 
simy zrozumieć, iż w pierwszym rze;' 
dzie musimy ziarno tego pokoju za- 


IX/8 


siewać wewnątrz, na zgodzie wewnc:- 
trznej i spokojnej współpracy ohywa- 
teli opierać nasze plany, na twórczej 
pracy i rozpalaniu, a nie tłumieniu 
życia, na szcrokich podstawach inte. 
resów klasy robotniczej i ludu pracu- 
jącego zakładać fundamenta naszej 
przyszłości,-
iałać tak, aby budowc: 
państwa związać z interesami masy 
robotniczej i ludu, którego szerokie 
, podłoże bedzie granitową podstawą. 
naszej przyszłości. Nie na biurokra-' 
tyzmie i samowoli administracyjnej, 
ale na usamodzielnieniu społeczeń . 
stwa ehcemy budować życie. Oto są 
nasze założenia. 
Przechodząc do konkretnego uie- 
cia sprawy, do naszej koncepcji po- 
litycznej, stwierdzić muszę, te jest ona 
prostą konsekwencją naszych ideałów 
społecznych. Państwo i formy poli- 
tyczne nie są dla nas celem same w 
sobie, są one tylko środkiem do celu, 
a tym cdem jest możliwa, pełna i 
współczesna rozbudowa życia. . 
Formy polityczne nie powinny 
wiązać życia, ale je rozszerzać. For. 
my powinny odpowiadać treści same- 
go życia i dlatego, kiedy chodziło o 
terytorjum, w skład którego wcho- 
dziła Litwa Kowieńska, myśmy byli 
za federacją. Chcieliśmy dać forme, 
kt6raby mogła zadowolić nietyl- 
ko Polske, nasz kraj, ale i Litwc: 
Kowieńską, którą pragniemy wciągnąć 
pod jeden dach wspólnego państwa.' 
Dziś na innych podstawach terytor- 
jalnych budujemy prz
 szłość najblii- 
szą, to też jesteśmy za autonomją. 
I to nie jest fortel, nie jest figiel po- 
lityczny, nie jest bankructwo polity- 
czne. Idziemy krok w krok z życiem.. 
a życie nie zna bankructwa. Ujmując 
rzeczy ściślej, stwierdzam, że P. P. S. 
nie jest ani centralistyczna, ani decen- 
tralistyczna, stara się godzić centralizm 
z decentralizmem. Centralizm uznaje- 
my o tyte, o ile jest niezbedną pod- 
stawą dla rozwoju życia gospodarcze. 
go, kulturalnego, siły i odporności 
państwa, Konkretnie państwu chcemy 
dać silne instytucje centralne, jednolitlł 
obrone zewnętrzną, jednolitą politykę 
zagraniczną, jednolite ustawodawatwo-
		

/Vilniana_034_04_221_0001.djvu

			IX/9 
1;... -.::t:. 


Q posiedzenie z dnia 18 lutego 1922 r. 
-- - -=-- --. -
.- - 
 .- --=....=- --- .... - 


IX/tO 
-- - - ------ 


l- 
t: 


w zakresie najistotniejszych dziedzin 
-tycia, wspólne komunikacje. pocztę, 
telegraf i t. d. Krajowi zaś, co ze 
względu na jego odrębndści i w inte- 
resach jego rozwoju bez szkody pań- 
stwa dać można i należy.-więc spra- 
wy językowe, kulturalne, samorządo- 
we, administracji lokalnej, sprawę wy- 
konania reformy rolnej, wreszcie pra- 
wodawstwo krajowe w ramach Kon- 
stytucji ogólnej. Oto, co my chcemy 
dać krajowi, na zasadzie uzgodnienia 
interesów kraju i państwa. Chcemy 
budować przyszłe węzły między kra. 
jem a Polską, nie na sile i przemocy, 
nie na rządach silnej a obcej ludowi 
reki, nie na papierowych uchwałach 
i rezolucjach, ale na żywych więzach 
powszechnego zadowolenia, szczęścia 
i dobrobytu. -- 
Do takiej przyszłości, łącznie z 
klasą robotniczą kraju naszego i Pol- 
ski. w imię ideałów sprawiedliwości,. 
prawdy i braterstwa narodów, idzie 
Pol. Par. Soc., pewna, że przyszłość, 
te jutro do klasy robotniceł i ludu 
pracującego należeć będzie. 
Marszałek. 
Ołos ma p. Lepiesza. 
P. Lepiesza. 
Wysoki Sejmie. Nie chcę zabierać 
długo czasu swojem przemówieniem. 
a -tem samem. aby przyśpieszyć właś' 
nie zrealizowanie woli ludu, która to 
wola zawiera się w tem. ażeby jak naj- 
prędzej należeć do Polski. 
Otóż hasłem naszem, Pano\\ ie 
Posłowie, musi b) ć to, że Wilno i Wi- 
leńszczyzna i ta ludność była, jest i 
będzie i musi być polską (Brawa). 
Marszalek. . 
Głos ma p. Dzierkacz. 
P. Dzierkacz. 
Wysoki Sejmie! Spór. czyli zagad- 
łJienie Ziemi Wileńskiej, jest nie tyl- 
ko lokalny, ale nawet może jesz- 
qe więcej międzynarodowy. Widzi- 
lIIy, 
e traktat wersalski i mocar- 
Stwa zachodnie zostawiły sobie 


'. 


, 


i 
Y 
Ił 
o 
'), 


furtkę. przez którą mogłyby wywie- 
rać wpływ często decydujący prze- 
ważnie na wschodzie Polski, zosta- 
wiły sobie furtkę, przez którą mogły- 
by oddziaływać na teręny sporne 
w ten sposób. żeby, oświadczając się 
jeden raz za jednem państwem, inny 
raz za innem, w każdym bądź razie 
z tego wyciągnąć dla siebie jakiekol- 
wiek korzyści. I dziwić się ternu nie 
należy. Leży to w ich interesie oso- 
bistym, ale w każdym razie nie w in- 
teresie naszym. Wierny, że Anglja sta- 
rała się, żeby spór o Ziemię Wileń. 
ską był rozstrzygnięty przy pomocy 
Ligi Narodów, przy pomocy różnych 
innych svosobów wciągnięcia tej 
sprawy na rynek międzynarodowy. 
I w Genewie i w Brukseli, wszędzie 
tej 
prawy było pełno, starano się 
różn'ymi środkami, aby z tej sprawy 
całkowicie skorzystać. Czasy jednak, 
które przeżywamy, to już nie .czasy 
średniowieczne; teraz losy kraju i zie- 
mi zależą nie od żadnych klas panu- 
jących, ale od woli mieszkańców 
i woli ludu i dlatego sprawa ta obe- 
szła świat cały w kółko, musiała jed- 
nak przyjść na to miejsce i musi być 
rozstrzYl2nięta tu, gdyż ostateczny wy- 
rok musi wydać lud, muszą wydać 
mieszkańcy tej ziemi. Sprawa Ziemi 
Wileńskiej musi być ostatecznie roz- 
strzygnięta z tej trybuny, w tym Sej- 
mie. Wiemy, że faz na zawsze roz- 
strzygniemy ją tutaj i tak, a nieina- 
czej, jak my chcemy, być musi i bę- 
dzie. 
Zresztą. że narody decydu;ą o so- 
bie, świadczy wiele faktów, cały sze- 
reg plebiscytów, choćby już wziąć 
czasy ostatnie, czy to plebiscyt na 
Mazurach, czy na Górnym Śląsku. 
Tylko tam te plebiscyty odbywały sie 
w innych warunkach, tam pytano lud- 
ności. czy do tego, czy do innego 
państwa chce należeć, tu natomiast 
nikt się nie pyta i nie jest to posta- 
wione wyraźnie, do kogo ludność chce 
należeć. natomiast mamy szersze kom- 
petencje i mamy wolną rękę, jaką 
wybrać przed sobą drogę i wypowie- 
dzieć się ostatecznie, do kogo ziemia 
nasza należeć musi. 


. 


..
		

/Vilniana_034_04_222_0001.djvu

			,. 


IX/t! 

- . - 

 


lXII l 


9 posledzc:nLe_z. dnia 1.8 lute
o 1922 r. 
7"'-r---
----_._----- -- -_.. 
 
:1 


,II 


Z całego szeregu przemówień wi- 
dać, że ziemia nasza jest ziemią pol- 
ską. Wszystko, co tylko było tkni
te 
ręką lub rozumem ludzkim. świadczy 
o tem, jak również wiele argumen- 
tów i faktów przytoczonych tu po- 
twierdza to. że od wieków tu istniało 
życie polskie i wszystko tu oddycha 
duchem polskim i wszystko nawskróś 
jest polskie. Wobec tego droga jest 
jasna i wyraźna. Nie możemy prze- 
cid, będąc Polakami, mieszkającymi 
na ziemiach polskich. wybierać Kow- 
na. czy Moskwy, wiedząc. te wszy- 
stko, co mamy i co uważamy za 
dobre dla nas, za pożyteczne, każdy 
czyn. który zmierzał do polepszenia 
bytu, wszystko to dał nam i uczynił 
sąsiedni bratni nasz naród polski. 
Wielkich nieszczęść, bied i klęsk 
doznawaliśmy od różnych narodów, 
natomiast żaden naród, ani litewski, 
ani rosyjski, nie może poszczycić siC 
najmniejszą wobec nas zasługą i od- 
wrotnie, nie widzimy żadnych krzywd,-_ 
wyrządzonych nam przez Polskę, a 
widzimy tylko wielkie zasługi, przele- 
wanie krwi i wielkie ofiary w obro- 
nie naszego istnienia, ponoszone 
przez naród i państwo polskie. 
Każdy z mówców powtarzał to 
samo, że ziemia ta należeć musi do 
Polski, tylko że każdy z nich wybie- 
rał inną drogę. Może nawet pewne 
stronnictwa nie różniły si
 w tych 
poglądach, tylko, że każda pojedyn- 
cza grupa i osoba uważały, że tylko 
ich sposób jest naj pożyteczniejszy dla 
rozwiązania tej spraWy. jedni są za 
wcieleniem, inni za autonomją. 
ja powiem, jako przedstawiciel 
Rad Ludowych, że. taki wynalazek, 
jak autonomja, że tąki wynalazek, jak 
federacja, może jest gdzieś dobry, ale 
naszych. interesów bynajmniej nie za- 
spokaja, sprawy Ziemi Wileńskiej nie 
zółatwia. Przez autonomję do fede. 
racji, przez federacje do niepodległo- 
ści, przez niepodległość rozrywa sie 
ziemie polskie. naród polski. Auto. 
nomja j federacja ćwiartują te siły, 
lozdrabniają ten naród, który po tylu 
ratach ucisku, po tylu latach niewoli. 


dąży do zjednoczenia się, do utwo- 
rzenia silnego i potężnego państwa.. 
silnego I potężnego narodu. 
Wrogowie nasi to wiedzą. szerzą, 
wszedzie różne hasła, różną pro pa . 
gande, w ten, czy inny sposób. byle_ 
nie dopóścić do zjednoczenia tych 
ziem w jedną nierozdzielną całość 
(Głosy: Słus
nie. Brawo). Natomiast 
my wiemy, że jeżeli jesteśmy Pola- 
kami, jeżeli uważamy, że ziemia na. 
sza jest polska, to sprawa musi być 
załatwiona tylko w ten sposób, żeby 
. było włączenie tej ziemi. żeby było 
wcielenie jej bez żadnych warunków. 
'bez żadnych zastrzeżeń, bezwzględnie 
do jednej całości. do Rzeczypospoli- 
tej Polskiej. Tylko takie rozwiązanie 

 daje nam możność myśleć, że. my 
niegdyś, może nic za dzień, nie za 
tydzień. może za rok, za dwa, otrzy- 
mamy to. czego pragniemy. że po- 
lep5zymy nasz byt. nasze życie, pod 
- każdym względem. Obok tego chce- 
zaznaczyć. że nietylko pobudki na- 
rodowOŚciowe. nietylko pobudki pa- 
trjotyczne nas jakby zniewalają do 
włączenia Ziemi Wi leńskiej do Polski. 
M:amy do tego powody bardzo słusz-. 
ne z innych względów. ze względów _ 
społeczny,'h. materjalnych i moral- 
nych. które w każdymbądż razie «:zło- 
wieka tak. czy inaczej obchodzą i z I 
którymi w każdym bądź razie liczyć 
się musimy. , 
Wiemy, że kiedy konieczność dzie- 
'jowa wymagała reform społecznych, 
reform niezbędn}'ch, to i na Zacho- 
dzie i na Wschodzie krew się lała. 
żeby reformy potrzebne, reformy ko- 
nieczne, reformy niezbędne. przepro- , 
wadzić. Tymczasem widzimy, że w 
. Polsce, w j
dynym kraju. w jedynem 
". państwie, ludzie wynaleźli droge za- 
łatwiKnia tej sprawy w sposób ewo-' 
, . lucyjny, w sposób pokojowy. Widzi- 
my. że. Polska te reformy, które S2ł 
niezb
dne i konieczne. których ży- 
cie wymaga. przeprowadza i przepro- 
wadzi, bo przeprowadzić musi. Widzi- 
my zresztą. że wszystkie te niedokład- 
ności. te błędy i grzechy. które były 
niegdyś popełnione przez klasy pa. 
nujące, zostały przez dzieci, przez
		

/Vilniana_034_04_223_0001.djvu

			IX/H 
-.....
 - 
. : \,: .I 


II 


IX/t3 9 pO$.iedzenie z dnia 18 lu
o 1922 r. 

 _
 ____... _ - - - - 

 =z: -- _ - --- -- . - - - 



 I- 


wnuków. przez lud pracujący, przez 
lud wiejski. przez czyny, 'przez ofiary, 
przez przelaną krew, zmyte. Widzimy, 
ie naprawdę dziś trafnie żabierają się 
do budowy państwa, do budowy Pol- 
ski, ci, którzy całe lata pracowali nad 
jej wskrzeszeniem. Widzimy, że dziś. 
stany są naprawde zrównane, że w 
Polsce każdego człowieka uważają za 
człowieka, że każdy ma :prawa równe, 
że w Polsce takie sprawy, jak refor- 
ma agrarna, nad któremi świat się 
biedzi, nie to, że dziesiątkami, ale set- 
kami lat, będą rozstrzygnh:te w myśl 
uchwały, w myśl Konstytucji, zrealizo- 
wane zgodnie z tem, jak sobie tego 
lud, pracujący na roli, życzył. 
Przykro jest naprawdę, kiedy tu- 
co zresztą było nie przez jednego z 
mówców powiedziane, ale i ja też 
nie mogę nie powiedzieć, - przykro, 
kiedy · tu w chwili tak decy_jącej, 
kiedy trzeba sic: zastanawiać nad, 
sprawą. która jest dla nas najważ- 
niejsza i naj pIlniejsza, by rozstrzyg- 
nąć sprawę zgodni
 i jednomyślnie. 
kiedy tu stronnictwa na stronnictwa 
wymyślają, kiedy tu wszędzie panuje 
nieufność, kiedy tu w
.zędzie rzucają 
jedni drugim podejrzenia, wątpliwości, 
których nawet niema. Wszak tu na- 
prawdę nie miejsce dla targów par- 
tyjnych, tu miejsce dla załatwienia 
sprawy, która wszystkich obchodzi. 
Przedewszystkiem chcę zaznaczyć. że 
. daleko odbiegają od rzeczywistości te 
zarzuty, które padają na nas, posłów, 
z Rad Ludowych. My wiemy i zawsze 
mówiliśmy i twierdziliśmy, że nasza 
ziemia jest polska i do Polski nale- 
żeć musi bezwzględnie i o żadnej fe- 
deracji i autonomji nikt z nas nie 
myślał i nie marzył i nigdy nie po- 
zwolimy, żeby do tego doszło (Oklaski). 
Natomiast znowu trudno, bo wszy- 
scy ludzie mają swoje przekonania i 
:l tego powodu nasze stronnictwo Rad 
Ludowych zupełnie szczerze, zupełnie 
otwarcie i niedwuznacznie mówi, Ż
 
. :liemia nasza musi do Polski 'należeć. 
Jednak rozumiemy, że Polska dzisiej- 
sza jest ludowa, Polska demokra. 
tyczna i wiemy, ie tylkO taki ustrój 
odpowiada naprawdc: chwili i czasom, 



 


,\' 


w jakich żyjemy i wiem, że Polska 
i w przyszłOści może być tylko 
wtedy silna i potężna, kiedy na- 
prawdę będzie ludowa, kiedy napraw- 
dę będzie demokratyczna i kiedy fun- 
damentem, podstawą i obroną tej Pol- 
ski będzie lud polski, ten lud pracu-' 
jący, ten lud w najliczniejszych swoich 
masach. Lud ten, który najwięcej 
w sobie zawiera siły, który najwięcej 
naprawdę dla naszej przyszłości może 
zdziałać i dlatego też chcemy, aby 
ziemia nasza była wcielona bez żad- 
nych zastrzeżeń do Polski. Ale chce- 
my, aby ta P01ska była istotnie lu- 
dową i demokratyczną. 
Chcę tutaj jeszcze dodać,' 'że my 
najzupełniej zgadzamy się z wnioskiem 
kompromis,)wym, złożonym przez Ko- 
misję Polityczną, żadnych poprawek 
tam wnosić nie chcemy i nie chcemy 
" bynajmniej, by sprawa tą była prze- 
wlekana. I jeżeli ta sprawa się prze- 
wleka, to bynajmniej nie z winy stron- 
nictwa Rad Ludowych, bo my dzii 
możemy bez żadnych zastrzeżeń i po- 
prawek ten wniosek przyjąć. 


Marszałek. 
Głos ma p. Wojnicz. 


P. WojnIcz. 
Od paru 'tygodni toczą sie debaty 
nad wcieleniem Ziemi Wileńskiej do 
Polski i każda part ja stara się prze- 
konać wszystkich, że ona jedynie ma 
prawo do stanowienia o losach tej 
ziemi. Każdy mówca z poszczególnej 
partji to samo twierdzi, a ja musze 
zaznaczyć, że nie wszyscy mają do 
tego prawo i nie wszyscy są do tego 
. jednakowo upoważnieni. (Śmiech). Bo 
dużo tutaj z tych ludzi, wybranych do 
Sejmu, nie pochodzi z większości. t. j. 
rolników; niektórych wybrano tylko 
. z tego powodu, że rzucali pewne ha- 
sła, jak naprzykład: wcielenie do Pol- 
ski, reforma rolna i t. p. Nie będę tu 
mówił w imieniu partji jakiejkolkiek 
i od tej partji, do której należę, ale 
powiem tylko to, czego żąda ludność, .. 
która mnie wybrała. I oto ta ludność
		

/Vilniana_034_04_224_0001.djvu

			lX/l
= _ _

 y 
sie
 eni
 z_dnia 18 lu
 g
 J9
 
-=-r. _ 


żąda natychmiastowego wcielenia Zie. 
mi Wileńskiej do Polski. żąda, aby ta 
Polska rządziła nal)1i fakt jak jej sie 
będzie podobało. (Smiech). I idziemy 
do tej Polski bez żadnych zastrzeżeń. 
Lecz to mówią wszyscy. Gdy wyjeż- 
dżałem do Sejmu ze swojej wsi. otrzy- 
małem nakaz: nie gadać dużo. lecz 
bronić naszych praw i interesów. 
(Głosy: Słusznie). Bronić. by te lasy 
i pola. by te grunta nie były roz- 
sprzedawane tak. jak to dotychczas 
się robi. bo cóż z tego. że przyjdzie- I 
my do Polski. ale biedni. na co be- 
dziemy Polsce potrzebni, jeżeli ta PoI- 
ska będzie musiała opłacać te wy- 
datki, o których wspominał p. Brzo- 
stowski. Ludność żąda tego, aby zjed- 
noczyć się z Polską, jak naj prędzej, 
ale zjednoczyć się z Polską prawdzi- 
wie ludową. Ludność tutejsza w Wi- 
leńszczyźnie jest w większości biało- 
ruska. są żydzi i Litwini i Polacy, ale 
Białorusini ci nie przyznają się jed- 
nak do tej białoruskości i chcą nale- 

et do Polski. 
Oni mówią, te są tak samo Pola- 
kami i dążą do tej Polski, do tej Pol- 
ski demokratycznej, Polski ludowej. 


Marszałek. 
Głos ma p. Adamowicz jan (Nie- 
obecny). 
. Głos ma p. Rutkowski (Nieobe- 
c'ny). 
Głos ma p. Zwierzyński. 


P. Zwierzyński. 
Szanowni Panowie. Klub-Zespołu, do 
którego mam zaszczyt należeć. (Głosy: 
głośniej) uważa, że właściwie dyskusja 
dobiega końca i należałoby przystą- 
pić do rzeczowego rozważania tego. 
w jaki sposób mamy głosować nad 
ostateczną I uchwałą. względnie nad 
tern. iakie mamy wprowadzić popra- 
wki. W paru słowach pozwolę sobie 
streścić to. co przedstawiciele Zespołu 
z tej mównicy z rozmaitych stron 
oświetlali, jako nasz program. Zespół 


IX/16 

-
 


Str. Nar. stanowi grupe str.onnictw, 
które od kilku lat w Wileńszczyźnie 
dążą do tego, ażeby nasz kraj po 
wsze czasy ponownie be?; żadnych 
zastrzeżeń, bez żadnych warunków. 
j
k dziś wszyscy powtarzają, włączyć 
do Polski. 
Program ten nasz. jak się dziś o- 
kazało. jest jedynie realny. bo już 
wybory wykazały, że został on wziety 
jako program niemal wszystkich grup 
politycznych i partji, działających na 
terenie Wileńszczyzny, takkh grup, 
które uprzednio głosiły. że należy 
wysunąć program pewnych odrębno- 
- ści politycznych, mimo ści
łych wę. 
złów kulturalnych, 
ospodarczych, a 
przedewszystkiem narodowych, i któ- 
re twierdziły. że należy podkreślić 
pewnego rodzaju niezależność Wlleń. 
szczyzny od Polski. Myśmy byli za- 
wsze zw. wcieleniowcami. do tego 
dążyliśmy i dziś faktycznie my wy- 
grywamy. Nie szczycimy się tem spe. 
cjalnie. przeciwnie, cieszymy sie, że z 
ust tych ludzi, kiedyś nazywanych fe- _ 
deralistami. którzy dziś myślą o au- 
tonomji, padają te same hasła. co 
nasze. 
Ostatnio. przyznać Panowie m
- 
szą. że i z ław lewicy. tej lewicy, któ- 
ra była wybhnie federalistyczna, dziś 
słyszymy to samo pragnienie wciele- 
nia Wileńszczyzny do Polski. 
Program swój oparliśmy na pro- 
cesie historycznym. jaki tu się odby- 
wał od wieków. Uważaliśmy, że tego 
rodzaju akta. jak Horodło. Lublin, 
Uchwała Sejmu Czteroletniego. są to 
świadectwa pewnego rodzaju procesu 
historycznego, zupełnie niezależnego 
od polityki, zupełnie niezależnego od 
dyplomacji ówczesnej. ewentualnie od 
względów dynastycznych. Widzimy, że 
Poiska szla tutaj od wieków nie po- 
lityką, nie mieczem, tylko kulturą. re- 
ligją i ten proces dziejowy uważaliś- 
my za bezwzględnie jeden z najważ- 
niejszych czynników. który nas upo- 
ważniał do dyskontowania naszego 
programu. 
Obok tego sądziliśmy, że odbudo- 
wa państwa Polskiego w granicach
		

/Vilniana_034_04_225_0001.djvu

			lx/n 


9 _p osiedzeni e
 d
il!.. 18
utego_:..!..9?
 r. 
- - --- -- 


- 


!X/18 


dawnych wymaga, ażeby w państwie 
tern można było zamJmąć te wszy- 
stkie terytorja. na których żywioł pol- 
ski czy to liczebnością swoją. czy 
kulturą, czy wreszcie dążeniem do 
polskości. stale tam przeważał. To był 
drugi czynnik budowy państwa naro- 
dowego, państwa mocnego, opartego 
o mocną, bo naturalną granicę, licze- 
bnością ludności i przywiązania jej 
do państwa polskiego. I ten drugi 
czynnik jest równie ważny, jak i 
pierwszy. 
Trzeci czynnik, który zmusza nas 
do stawiania programu wcieleniowego 
- to wola ludu, wola ludności tego 
kraju. którą tutaj w tej chwiłi repre- 
zentujemy. 
Ze strony klubów lewicowych pa- 
dły słowa, że winniśmy dziś być po- 
litykami i nie powinniśmy zwracać 
uwagi na czynnik uczuciowy, który 
może porui>zyć tłum, masy, ale my, 
przedstawiciele, posłowie, reprezen- 
tanci, powinniśmy ważyć tylko interesy 
polityczne na szali i powinniśmy do 
pewnego stopnia zapoznawać to, co 
dyktują masom uczucia. Nam się 
wydawało i nam się szczególnie dziś 
wydaje, że tej woli ludności, płynącej 
z uczuć do Polski, zapoznawać nie 
wolno, bez względu na to. czy si
 
uważamy za polityków, czy za przed- 
stawicieli ludności, czy za cokolwiek 
innego. Wola ludu wyraz:ła się w ten 
sposób. że właściwie, gdybym chciał 
obrazowo te rzeczy przedstawić, to 
mógłbym powiedzieć. że kiedy lud- 
ność naszego kraju szła 8 stycznia 
do wyborów. to nie kartJd wyborcze 
niosła do urny, ale serca swoje i te 
serca składała w ofierze Polsce. Tego 
laktu. cho(byśmy się uznali za polity- 
ków, zapoznać nie wolno. Wola ludu 
mówi, że chce, by Ziemia Wileńska 
bezwzględnłt należała do Polski i chce, 
by była traktowana tak, jak każda 
inna dzielnica i jak serce Poli>ki. 
Dlatego, pragnąc jak najprędzej 

akoń{zyć dyskusję. nie będę więcej 
mówił; chcę tylko jeszcze zgłosić po- 
prawki w imieniu Zespołu. Poprawki 
nasze zmierzają nie do tego. aby 
rozbić osiągnięte do pewnego stopnia 


'-' 


porozutmeme. Kiedy wnosiliśmy z 
Komisji Politycznej naszą uchwałę 
przed forum całego Sejmu. to zast, ze- 
ga1iśmy się, że będziemx składiJli pe. "- 
wne uzupełnienia i zmiany, które 
według naszego zdania powinny uwy- 
puklić dążenia ludności. Przedłożę 
zaraz Wysokiemu Sejmowi poprawki, 
o których przyjęcie będę prosił. Mam 
wrażenie, że przez przyjęcie ich zy- 
skamy zarówno pod wZl.!lędem uwy- 
pukltnia, jak i wyrazistości tego, cze20 
ludność naszego kraju pragnie. 
I oto proponujemy w inwokacji. 
po słowach: .. W imię Boga Wszech- 
mogącego". jak było w pierwotnym 
proJekcie, przez nas przedłożonym 
Wysokiemu Sejmowi, dodać: ..w Trójcy 
Swiętej Jedynego i I	
			

/Vilniana_034_04_226_0001.djvu

			19 


:. 


9 posiedzenie z dnia 18 _luteJ!o_ 1922 r. _ . 
- - 
. -- -- --- 
 . - -- - 


IX/lO 


przez nas poprawkę, a mianowicie: 
"Ustawodawstwo, wymiar sprawedli- 
woŚ'ci i władza wykonawcza należą 
do odpowiednich władz Rzeczypospo- 
litej Polskiej4. 
Gdyby poprawka nasza została 
przez Wysokie Zgromadzenie przyjęta, 
oczywiście prosimy wówczas o skre- 
sIenie punktu 6. 
Sądzimy, że ta poprawka zastąpi 
w sposób bardziej logici ny i bardziej 
wyraźny to, co początkowo wniosko- 
dawcy chcieli powiedzieć w punkcie 6. 
Jak wiemy z rozmów i porozumie- 
wania się z przedstawicielami Rad 
Ludowych, mają oni złożyć do punktu 
6 poprawkę tej samej treści. 
. Ponadto proponujemy przed punk- 
tem 7 wstawić punkt następującej treści: 
"Ziemia Wileńska PWlgnie korzystać z 
tych jedynie swobód samorządowych, 
jakie przyznane bedą jednostkom ad- 
ministracyjnym Rzeczopospolitej Pol- 
skiej na mocy Konstytucji". (Głos: 
czy to jest w myśl uzgodnienia?). Nie, 
nie w myśl uzgodnienia, lecz w myśl 
zastrzeżeń, któreśmy złożyli, że bę- 
dziemy składali poprawki do zasad. 
niczej uchwały. 
Mówiono tu niejednokrotnie, że 
nie chcemy stawiać w uchwale zasad- 
niczej żadnych zastrzeżeń i żadnych I 
warunków, któreby uniemożliwiały . 
Sejmowi Polskiemu przyjecie całej 
 I 
naszej uchwały. Sądzimy, że ten punkt 
w naszej redakcji nie jest bynajmniej 
zastrzeżeniem, jest tylko wyrażeniem 
pragnienia w imieniu ludności Ziemi 
Wileńskiej, aby Ziemia Wileńska nie, 
posiadała nic innego, nie korzystała 
z Innych przywilejów i praw. jak tyl- 
ko z takich, 7. jakich cała ludność 
Rzeczypospolitej Polskiej korzysta. Jest 
to może zbyt słabo powiedziane w 
uchwale. ale właśnie myśl uZJ!odnienia, 
aby całe Zgromadzenie mogło głoso- 
wać za naszą poprawką, skłoniła nas 
do tego, że mówimy w forrme dość' 
ogólnikowej. jeden z mówców lewicy, 
mówiąc o samorządzie i autonomji, 
powiedział tu, że samorząd i auto- 
nomja jest to jedno i to samo. Przy- 
puszczam, że tak nie jest. Autonomja, 
a zwłaszcza autonomja polityczna, 


jest dla ludności Ziemi Wileńskiej - 
przynajmniej tak sąd ze z woli ludu, 
wyrażonej przy wyborach w dniu 8 
stycznia b. r., - wprost nie do przy- 
jęcia. , 
Nie dlatego, by to lub owo stron- 
nictwo chciałD zastrzeżeń dla Polski, 
ale dlatego, że nam mówią te mo- 
carstwa zachodnie, a zwłaszcza te, 
które występują wrogo wobec Polski 
i te właśnie mocarstwa chcą tę auto- 
nomję nam narzucić. Wiemy równid. 
że są usito\\-ania czynione na gruncie 
warszawskim przez niektóre czynniki. 
aby dziś jut postawić sprawę w ten 
sposób, by uchwała Sejmu Wileńskie- 
skiego była ułatwieniem i tylko uła- 
twieniem rządowi pOlskiemu zakon- 
czenia sprawy wileńskiej. My mamy 
wrażenie, iż nie jesteśmy obowiązani 
.nikomu niczego ułatwiać. Naszym 
obowiązkiem jest Ziemię Wileńską 
włączyć tak. jak chce tego ludność, do 
Polski. Nie mamy żadnego obowiązku 
ułatwiać błędów politykom Polski. 
którzy popełniali już te błędy, zwłasz- 
cza w sprawie wileńskiej i dlatego 
pragnęlibyśmy. aby ludność w uchwale 
zasadniczej miała możność wypowie- 
dzenia tego, co mówi w tej sprawie 
nasza poprawka. 
(Marszałek dzwoni). 
Proszę jeszcze o kilka chwil. 
Ponadto w punkcie 7 -mym pro- 
ponujemy słowa: "z tytułu zwierzch- 
ności 'Rzeczypospolitej nad Ziemi" 
Wileńską" zastąpić słowami: "Z tytułu 
przynależności Ziemi Wileńskiej do 
Rzeczypospolitej." Mam wrażenie, że 
ta rzecz nie budzi wątpliwości i dla- 
tego uzasadniać jej nie będę. ' j 
Marszalek. 
Głos ma p. Adamowic.. 
P. Adamowicz. 
Wysoki Sejmie' Bawimy tu od pa- 
ru tygodni, w sprawie naszej Ojczyzny, 
do której wszyscy należeć chcemy, 
gdyż szczerze ją kochamy. Niema ani 
jednego człowieka w tym kraju t y- 
wego, by jej nie kochał i wspólnie
		

/Vilniana_034_04_227_0001.djvu

			_ =:lX /21
 
 ,:_=iJ)
!_e d_z
!l ie
_z=d
 

 18 lu 

g?=.!22
-=-
_ 
. '! 


z nią żyć nie chciał. Czekaliśmy przez 
długie . lata tej wolności, straconej 
przez naszych przodków i chwała Bo- 
gu doczekaliśmy się, ale jeszcze nie' 
umiemy jej szanować,' jak naldy. 
Mówimy tutaj cały czas o różnych 
sprawach. jak historja, autonomja, 
federacja i unja. a ani razu nie wspo- 
minamy o jednej rzeczy, która by była 
najlepszem dla tej Polski wyjściem. 
Boć już nie warto przypominać cza- 
sów. - przeszłych, które i tak już nie 
powrócą, ale warto pomyśleć o cza- 
sach nowych. 
Dlaczego Stany Zjednoczone w 
Ameryce stały się szczęśliwe? Dlatego, 
iż każdy stan ma swój włdsny parla- 
ment, t. j. swój-własny Sejm Ustawo- 
dawczy, a Sejm najważniejszy t. j. 
parlament. w 'Naszyngtonie. który tam 
całym krajem rządzi. A nie mówimy. 
że to jest złe. dlaczego? Kiedy gen. 
Żeligowski przyszedł na. naszą z:emie 
ze swoją armją i zdobył ten kraj od 
bolszewików i Litwinów, wtedy tak 
powiedział: ma być Sejm Ustawodaw- 
czy. Sejm Ustawodawqy nie przyczy- 
nia się do odrębności od Rzeczypos- 
politej. Rzeczpospolita ogłosiła, że jest 
republiką, a wszystkie republiki całego 
świata muszą mieć swój Sejm. jak np. 
Szwajcarja i Ameryką, tak samo i 
polski kraj. ITI usi się tern pos}ugiwać. 
bo to będzie najlepsze dla jego przy- 
szłego życia i rozwoju. Sejm Ustawo- 
dawczy, to będzie fo"'t
ca.' która nas 
będzie od wszystkich nieprzyjaciół 
broniła. Sarna Liga i Ententa dosko- 
. nal
 wiedzą. że tęn.. nasz parlament 
nie je.t wiecem ortekającym, bo wie- 
ców mieliśmy już dużo, ale jest Sej- 
\ mem i Zgromadzeniem Ustawodaw- 
,zem i pewnie więcęj liczą się z tym 
Sejmem. jak z jakieini zgrom
dzenia- 
mi ,i wiecami. Wiele pieniędzy straco. 
no na ten Sejm, a teraz wołają. że' 
to jest z
romadzenie orzekające. 
Pan Brzostowski zaznaczył wswo- - 
jem przemówieniu i zrobił obliczenie, 
jak dużo pienh:dzy kosztowała auto- 
nomja bez unji, której jeszcze dotych- 
czas nie było. Generał Żeligowski 
jeżeli wszedł, to spełniał gorące przy- 
rzeczenie całej Polski.i Warszawy. 


IX/2Z 

 


(Protesty). A jeżeli tracił pieniądze. to 
z Warszawy pożyczał. Warszawa da. 
wala. on swoich nie miał. (Wrzawa). 
(Głos: co pan o zaborczości mówi?). 
Zaborczości żadnej niema. może ksiądz 
jest zaborczy. ja nie. Ja mam na to 
dowody. syna swego w ofierze dałem. 
jeździłem do Paryża w sprawie Pol- 
ski i mówiłem, że chcemy do Polski 
należeć. jak cały ten kraj. (Głos: Do, 
rzeczy.) Do jakiej r.teczy? niech mi 
pan powie? Do tej. której pan chce?' 
(Głos: Do prawej!) Mówie do rzeczy. 
do prawej. lecz nie do prawicy. a nie 
do lewej..lecz do lewicy. (Wesołość). 
. Generał Zeligowski jak wszedł, to wy- 
dał rozkaz, który tutaj odczytam 
(czyta). 
ROZKAZ I. 

ołnierze i ludności Litwy Środkowejl 
Ziemie Grodzieńskie i Lidzkie, po 
tylu trudach i ofiarach oswobodzone 
od dzikich hord bolszewickich i Wilno 
-- przed którem sprzymierzona ż Pol- 
ską '.Ententa wstrzymała polskie sze- 
regi-układem bolszewicko-litewskim. 
bez udziału obywateli tego kraju - 
pod panowanie rządu litewskiego zos- 
tały oddane. 
Komisja Ententy tam gdzieś w Su- 
wałkach o ich losie, lecz bez głosu 
naszego, również chce decydować. 
Na to się zgodzić nie możemy. 
Z bronią W ręku prawo nasze 
stanowienia o sobie obronimy! 
Ohejmując Naczelne Dowództwo 
nad Wami. w imię prawa i honoru 
naszego - wspólnie z Wami uwolnię 
ziemie nasze od najeźdzcy, ażeby Sejm 'I 
Ustawodawszy tych ziem w Wilnie 
zwołać, który jedynie o ich losach 
'decydować bedzie. 
Dla tymqasowego zarządu tych 
. . ziem, Litwę Srodkową stanowiących, 
. - powołam _ obywateli tego kraju.. 
ażeby ład,. spokój i porządek zabez- 
pieczyć. 
W imię tego naprzódl " 
Matka Boska Ostrobramska nasze 
czyste pobudki niech błogosławi! 
(-) teli
owski. 
Oenerał i Naczelny Dowódca 
Wojsk Litwy Środkowej. 


ł' 


..
		

/Vilniana_034_04_228_0001.djvu

			. 
l3 ""-= 


,?_ posied!-
ie _ z dnia 1
 l
teJ!o 19?1__ r 
 _I, 


Dlaczego on tę odezwę wydał? 
Czy nie miał prawa, czy był zbunto. 
wany, czy występował przec!w Polsce? 
Czy nie zawiadomił gen. Zeligowski 
j Polski i całego sztabu, że idzie 
uwolnić nas. (Glosy: Pleciesz Pan). 
Pewnie miał prawo to napisać i ma 
to prawo i tutaj też załatwiać wszel- 
kie. wewnętrzne i zewnętrzne stosunki. 
My chcemy tam wejść nie z racji 
autonomji i federacji, ale tak: nasz 
Sejm Ustawodawczy w łączności z 
Polską tylko Polskę wskrzesi. 
Mówiono, że rządy tu, jakie były 
przedtem, były okropne, dużo pie- 
niędzy traciły, a któż je stworzył, jak 
nie PoIska? Było tak, dlateJ!o, że nie- 
ma żadnej kontroli. Jeżeli byłby 
ejm, 
to ł:yłaby kontrola i nie pozwolonoby 
na nadużycia, a dotąd były władze 
bez wyboru, byli powołani protego- 
wani i ci tak robili. Dlaczego Pano- 
wie sprzecIwiacie się temu Sejmowi, 
ie zasiadają tu na tych ławach war- 
stwy i klasy, począwszy od ziemian, 
a skończywszy na robotnikach? Tu 
fał
zów i naduiyć być nie może. Mo- 
gą być tylko tam, gdzie będzie woje- 
wództwo, bo tam prędzej kontroli 
niema. Mówią: Warszawa, ale czy 
Warszawa zawsze dojedzie, nie kon- 
trolowano Osmołowskiego, a on był 
tu prawdziwym carem w naszym 
Kraju, był tu i z ramienia Polski i 
robił tak. jak mu się podobało. Dok- 
tor Harniewicz przypomniał jego 
smutne panowanie i d.der chcecie, że- 
by byli tacy rządcy, jak Osmołowscy, 
przecież wszyscy takich rZ4dów, jak 
OsmołowskieJ!o, nie chcemy. A Pano. 
wic chcą. (Głos na prawicy: Bre- 
dzisz Pan). My tu mamy przedstawi- 
cieli Sejmu Ustawodawczel!o, dlacze
o 
Panowie nie chcą? Dlacze
o popiera. 
cie ideał Osmołowskiego? Chcecie 
drugą Osm<-łowszczyznę wprowadzić 
tutaj. (Wesołość). . 
Wice-marszałek p. Małowleski. 
Glos ma p. Rutkowski. 
P. Rutkowski. 
Wysoki Sejmic! Mam zaszczyt być 
przedstawicielem Rad Ludowych. Na- 


IX124 


sze stanowisko polityczne, nasz pro- 
gram polityczny, od samego początku 
były i pozostają zupełnie jasne. Zie- 
mia Wileńska jest nierozdzielną czę- 
ścią Rzeczypospolitej i Ziemia Wileń- 
ska musi być tylko Polską. My to 
mówimy zupełnie szczerze, to też do 
nas1.ych słów nie stawiamy żadnych 
zastrzeżeń. My mówimy szczerze, po- 
nieważ jesteśmy ludem, ponieważ przy- 
jechaliśmy z pod tych strzech, pokrytych 
słomą i najlepiej znamy wol
 naszych 
wyborców. Lud tutejszy nigdy nie za- 
pominał swojej polskości, poniewai 
tę polskość stwierdzał na swojej włas- 
nej skórze. Nieznana mu była zagra- 
nica w chwili, kiedy tu była niewola 
moskiewska, nIeznane mu było Po- 
morze, kiedy tu była inwazja bolsze- 
wicka. Lud tutejszy nie zapominał też 
nigdy, że jest zbratany z narodem 
litewskim i dziś. chcąc zachować jak 
najlepsze uczucie do narodu litew- 
skiego i nie chcąc z nim kłótni i 
wojny, postanowił - może to będzie 
narazie paradoksalnie wyglądało-od- 
grodzić się od Litwinów murem gra- 
nicznym. Bratni nam naród litewski 
był dotychczas w uśpieniu. Ze snu 
swojego niedawno się obudził, przy- 
stąpił do tworzenia swojej kultury i 
państwowości. jemu się zdaje, że my, 
Polacy, stoimy mu na zawadzie. Gdy- 
byśmy puścili Litwinów do Wilna. to 
przyszłoby do nieporozumień i zatar- 
gów i Wilno stałoby się terenem naj- 
ohydniejszych walk narodowościo- 
wych, zwalczalibyśmy się wzajemnie, 
potęgując w sobi, antagonizmy naro- 
dowościowe. W tcłkim razie nigdy nie 
moglibyśmy dojść do zgody. Dziś 
tworzymy mur graniczny, mówimy 
im: "do widzenia", ale nie znaczy to, 
że iegnamy się z nimi na zawsze. 
Przejdą lata, i życie, które dziś kipi 
i burzy się w Litwie Kowieńskiej, z 
biegiem czasu uspokoi się i dojdzie 
do równowagi. Zorjentuje się wtedy 
Litwin, że Polak od niego nic nie po- 
trzebuje, że Polak nie spolszczy jego 
wsi i że on również od Polaka nic 
nie odbierze i Polaka nie zlitwinizuje, 
bo Polak jest twardy. Wtedy nadej- 
dzie czas, że Litwin wyciągnie rękę
		

/Vilniana_034_04_229_0001.djvu

			IX/25 


9 posiedzenie z dnia 18 lute
o t9l2 r. 
_-:::=..- 
 - ---:-- 


. _txL?6 


do zgody i my wspólnie z nim zni- 
szczymy te mury. które d
iś bud.u
e- 
my i rzucimy się do brat.mego U

IS- 
ku. Wtedy możemy z mm mówlc o 
wspólnej państwowości i o innych 
rzeczach. które podnoszono z tej try- 
buny. . 
Po włączeniu %iemi m
szeJ do Pol- 
ski pozostanie jedno zadanie: ustale- 
nie naszej ,graflicy z litwą. Dyploma- 
cja nasza: musi stoczyć 
ojnę, a
y 
te gminy powiatów TrockIego. ŚWlę- 
ciańskiego, Wileńskiego. kt6re p
 
tamtej stronie kordonu pozostały I 
które czują. myślą i mówią po pol- 
sku tak samo. jak i my tutaj i chcą 
nal
żeć do Polski. aby ich życzeniom 
stało się zadość. - 
Chcę jeszcze w paru słowach od- 
powiedzieć na zarzuty, czynione nam 
ze strony "pani pra\\icy" z powodu, 
iż dążymy do uzdrowienia naszy
h 
bolączek. Zarzucała, te, k
go me 
boli, ten nie płacze. WczoraJ. byłe
 
świadkiem. jak p. SzadurskI z tej 
trybuny krytykował altruizm polityki 
polskiej, krytykował polską dyplom
- 
cj«:. Czekałem, do czego to 
dąza 
szanowny kolega poseł. N
reszcle 'ł!y- 
jaśniło się. że broni swoich ma!ąt- 
k6w skonfiskowanych przez Łotwę. 
Być' nloże, że koledze Szadurskicł'!1u 
stała się faktyczna krzywda. w takIm 
razie wyrażam mu moje wsp6łczucie, 
ale jeżeli wolno p. Szadurskiemu bro- 
nić z trybuny swoich majątków, to 
niech nam wolno b«:dzie w Komisjach 
bronić praw ludu pracującego. (Ok- 
laski na lewicy). 
Wicemarszałek p. Ma'owieski. 
Komunikuje, Iż wpłynął wniosek 
formalny, podpisany przez p. Racz- 
kowskiego i tow. Wniosek brzmi w 
ten sposób: "Proponujemy przerwać 
dyskusj«: generalną i przejść do oma. 
wiania wniesionych do uchwały po- 
prawek-. Kto chce za
rać głos w tej 
sprawie? (Głosy: prosimy o przerw
, 
prosimy o głosowanie). Prosz«: O za- 
Jecie miejsc. Panowie godzą sl
 na 
zarządzenie przerwy. Zarządzam przer- 
wę półgodzinn

 


i! 


(Po przerwie). 
Wicemarszałek p. Ma'owieskl. 
Wznawiam posiedzenie. Jest zgło- 
szony wniosek formalny, który p. Sek- 
retarz zechce odczytać. 


.. 


Sekretarz p. Engiel. 
. Poseł Raczkowski i 5 innych zgło- 
sili wniosek formalny treści następu- 
jącej: .. Proponujemy przerwać dyskusję 
generalną i przejść do dyskusji nad 
poprawkami do projektu uchwały, opra- 
cowanej przez Komisię Polityczną:-. 
Wicemarszałek p. Małowieski. 
Kto żąda głosu w sprawie tego. 
w
iosku? (Nikt>. Kto cbce przema- 
wiać pr2eciwko wnioskowi? (Nikt). 
Kto jest za tym wnioskiem, zechce 
powstać. (Większość). Wniosek uwa- 
żam za przyjęty. Dyskusję generalną 
'" ten sposób uważam za zakończo- 
ną. Przechodzimy do dyskusji szcze- 
2ółowej nad 
łoszone
i popraw
a- 
mi. P. Sekretarz zechce Je odczytac.. 


Sekretarz p. Engiel (czyta). 
"Wniosek p. Chomińskiego i 6 in- 
nych: ..Skreśiić p. 6 projektu uchwały' 
zasadniczej" . 
Poprawka Zespołu do uchwały w 
przedmiocie włąc
el!ia. 
o Rzec
ypo- 
spolitej Ziemi WI
enskleJ, podpisana 
w pierwszym rzęJzle przez ks. Moroza. 
"W inwokacji po słowach o,W 
imię Boga Wszechmogącego" dodać. 
"w Tr6jcy Świętej Jedyn
go .i 
rólo- 
wej Polski, co w Ostrej ŚWieCI Bra-. 
. .. 
mle. . 
Następnie Zespół do punktu 5 pro- 
ponuje poprawke: ..Ustawodawstwo. 
wymiar sprawiedliwości i władza wy- 
konawcza należą całkowi :ie do władz 
Rzeczypospolitej Polskiej". 
Poprawka tego Zespołu propon
- 
le. ażeby przed punktem. 7 ws
aw
ć 
punkt n&stępującej treścI: "Ziemia 
Wileńska pragnie korzystać z tych. 
praw samorządowych, jakie bedą mis-
		

/Vilniana_034_04_230_0001.djvu

			I 
/2..-ł-. .-..-= _ 


9 posiedzenie z dni2!.. !!lutego. 192.
. r. 
-ł=;....;._


 - - ==-:::::- _ _ ___ __ __::ac:::== _ -=-::r- 


IX/Z8 
'

_.-::.r.aE" _ 


ły województwa polskie w myśl Kon- 
stytucj i" . 
Następnie poprawka Zespołu, rów- 
nież do punktu "} treści następującej: 
Zamiast słów: "z tytułu zwierzchności 
Rzeczypospolitej Polskiej nad Ziemią 
. Wileńską" wstawić: ..
 tytułu przyna- 
leżności Ziemi Wileńskiej do Rzeczy- . 
pospolitej Polskiej". 
W imieniu klubu Związku Rad 
.1.udowych są zgłoszone poprawki na- 
stepujące: Przed punktami szczegóło- 
wymi zamiast słowa "uchwalamy" 
i _postanawiamy" wstawić słowo "sta- 
nowimy" . 
Ten sam klub proponuje,abypunk- 
łowi trzeciemu nadać brzmienie na- 
stępujące: "Stwierdzamy uroczyście, że 
'nie uznamy żadnej decyzji, zarówłto 
o losach naszej ziemi, jak i w sprawie 
jej wewnętrznych urządzeń, powziętej 
przez czynniki obce wbrew naszej 
woli". 
Tenże klub w piątym artykule po Poprawka, zgłoszona przez nas, 
słowie "posiada" a przed słowem jest b. krótka. 
..wyłączne" proponuje wstawić "peł- Proponujemy usunąć p.' 6.'Punkt 6, 
De i". - . b 

 jest naszem zdaniem mepotrze ny, 
Tenże klub w punkcie 6-ym pro- wtedy, kiedy już istnieje:p. 5., który 
ponuje słowo "ustawodawcze" zamie- mówi to samo. Przypommamy Kole- 
nić słowem "odpowiednie", i następnie gom, że p. 5 powiada: "Rzeczp?spO- 
po słowach "Ziemi Wileńskiej" wstawić lita Polska posiada wyłączne prawo 
"zgodnie z Konstytucją Rzeczypospo- zwierzchuości państwowej nad Ziemią 
litej Polskiej z dnia, 17 marca 1921 r.... Wileńską". Punk 6 zaś dodaje: .. Wła- 
Posłowie z klubu Demokratów 'dzc ustawodawcze Rzeczypospolitej 
i P. S. L. składają poprawkę nastę- Polskiej posiadają jedynie i wy
ącznie 
pującą: Proponujemy uchwale nadać prawostanowi
nia ? !1st


ch I Uflą- 
tytuł następujący; "UcJlwała w przed- dzeniach Ziemi Wllen
kleJ' Jest to 
miocie przynależności państwowej Zie
 powtórzenie jednego i. tego samego, 
mi Wileńskiej", resztę zaś tytułu skre
 gdyż, jeśli Rzeczpospolita Polska po- 
ślić. .. siada wyłączne prawo zwierzchności 
Poprawka Z" klubu posłów P
 S. L. państwowej nad Ziemią Wileńską, to. 
i Demokratów do punktu 4-go jest na: . , p. 6 jest już przez' p. 5 objęty. Jeżeli 
stępująca: Po słowach "Złemia Wi.' zaś urilieścić p. 6, to w sformułowa- 
leńska" zamieścić: "łączy się bez ża- . niu tem należałoby dodać,. o czem 
dnych warunków i zastrzeżeń na wie- była mowa w Komisji .politycznej, że 
czne czasy z RzecząpO'ipolitą PolSką, i władze wykonawcze ,Rzeczypo- 
jako jej nierozerwalna część składowa, spolitej POlskiej posiadają jedynie 
pod jedną władzą suwerenną i przyj- i wyłącznie prawo stanowienia o usta. 
mie wszelkie ustawy, jakie jej Rzecz- wach i urządzeniach Ziemi Wileńskiej. 
pospolita nada". . 
 'o To Samo się tyczy władz sądowych, 
I . Do punktu S-go 'wnioskodawcy pra
{t mianowama przez Polsl<ę Uł'zę:, 
z tychże klubów proponują, poprawkę '. ., dnil<6w i t. d. Wszystko to osła
1 
Itła I. ri
stępująq: punkt piąty 
reślić';i , ,'" 
r


nie uchwały zasadniczej. gdzie 
. I, .'-ł "ł U ,:UII' l 1.10 ' , j 
i .. 


..H' _ 


Do punktu 6-go poprawka tychże 
wnioskodawców: punkt 6-ty propo- 
nujemy skreślić. 
Do punktu 7-go poprawka tychże 
wnioskodawców: punkt 7-my skreślić. 
Na tem sic wyczerpują poprawki 
posłów z klubu P. S. L. i Demokratów. 
Została jeszcze zgłoszona poprawka 
imieniem klubu Rad LUdowych do 
uchwały zasadniczej: Sejm skreślić ra- 
czy z tytułu uchwały nazwy wszystkich 
powiatów. 


Wicemarszałek p. Małowieski. 


Zgodnie z porozumieniem ze wszy- 
stkimi stronnictwami, do dyskusji nad 
poprawkami udzielam głosu posłowi 
Chomińskiemu. 


P. Chomłńskl. 


. I 


'- 



.
		

/Vilniana_034_04_231_0001.djvu

			.... 


I Xi29 . 9 posiedzenie z dn ia 18 lu tej!o 1922 r. ,I X/30 


_
__.-.:_ __ 0_- __ _ _ __ 

___ -. -- ---- 


'I 


jasno i wyraźnie jest powiedziane, 
Vi punkcie 4 tym, ie Ziemia Wileń- 
ska stanowi część Rzeczypospolitej 
Polskiej, a w p. 5, że ma nad nią pra- 
wo zwierzchności państwowej. Wobec 
takiego postawienia kwestji, wz
lędnie, .', 
,. jeżeli Sejm przyjmie poprawki po- 
stawione już przez jeden z klubów, 
aby określił w ten sposób, że Polska 
obejmuje zwierzchnią władzł: nad Zie- 
mią Wileńską, to w takim razie cały 
. I cbecny p. 6 jest tu niepotrzebny. 
Dlaczego zaś nie chcemy, aby było 
to umieszczone? już w dyskusji gene- 
ralnej była mowa . o stanowisku po- 
szczególnych klubów, frakcji, stron- 
nictw i ugrupowań, co do tego, jak 
się zapatrują na przyszłe losy Ziemi 
Wileńskiej. W dyskusji generalnej mie- 
1iśmy zaszczyt wypowiedzieć sie rów- 
nież co do naszego stanowiska, jed- 
Bak mówcy, posiadający liczniejsze 
kluby i mogący szerzej i więcej od 
nas się wypowiedzięć, wyrazili się co 
do naszego stanowiska w.sposób, który 
mógłby sił: wydawać prawdziwym, 
gdyby z ich punktu, z ich oświetlenia 
. ..8 to sił: zapatrywać. ... '-- 
W rzeczywistości rzeC7 sie ma ina- 
.  



..
: 


kontrolowania urzędników, będzie mo- 
gła Ziemia Wileńska normalnie i na- "- 
. leżycie się rozwijać. 
To, co mówił p. Brzostowski, nie 
jest wcale dowodem, gdyż wykazał 011 
jak obecne stosunki dotychczas pa- 
nujące, które nie były wcale kontro. 
lowane, ani przez Wilno, ani przez 
War
zawę. jak one nie odpowiadają 
rzeczywistości. Przytem przytoczył 
cyfry, na -podstawie których okazało 
sie, że obecna Litwa Środkowa wy- 
kazuje 4 miljardy deficytu. 
Mam tu dan
 urzędow
 z podpi- 
sem naczelnika wydziału rachuby. 
więc zupełnie urzędowe, z których o- 
kazuje si
, że preliminarz budżetowy 
w Litwie Środkowej na obecne półrocze 
roku l Q22 wykazuje deficyt w ilości 
2.162.000.000, lecz nadwyżka przewi- 
duje sie w sumie 1.802.000.000 czyli 
deficyt za sadniczy stanowi 360 miljo- 
nów, co wzięte na cały rok, w 2-ch 
_ częściach, będzie stanowić sumę 732 
miljonów, nie zaś cztery, czy dwa i 
pół miljarda, jak !O wspominał p. 
Brzostowski. jest to różnica dość po- 
_ ważna, jednak p. Brzostowski nie 
: chciał o tern wspominać, mówił, ie 
ma dane urzedowe. Chciałbym je bli- 
żej obejrzeć. Cyfry, które przedstawi- 
łem, mam od władz urzędowych, bo 
sam oficjalnie się zwróciłem i oficjal- 
nie fe otrzymałem. jeżeli weźmiemy 
inne dane p. Brzostowskiego, to wi- 
dzimy, że w liczbie urzędników, któ- 
rą on podał, dwa i pół tysiąca sta- . 
nowi policja państwowa. Nie sądzimy, 
żeby p. Brzostowski uważał, że poli- 
cja państwowa nie jest potrzebna. 
Według naszego zdania policja często 
wkracza niepotrzebnie i uważamy, ie 
nie stoi ona obecnie na wysokości 
zadania, jednak dotychczas słyszeliś-" 
my zawsze ze strony Klubu. który re- c. 
prezentuje p. Brzostowski, że policje 
naszą należy wzmocnić, co zresztą . 
jest zrozumiałe z punktu widzenia 
'stronnictwa, które pragnie rządu sil... I l.. 
. nej rf:ki. Widzimy, że ten punkt W" 
wyka
ie urzędowym, który mam w ,,f 
reku. podaje. że mamy, 1433 policjan- .t . 
" tów na arenie Litwy Srodkowej. 
, \. 


I.J. ' 

 ł'(¥
		

/Vilniana_034_04_232_0001.djvu

			IX/31 9 posiedzenie z dnia 18 lutego '1922 r. 
- - - =--= ==,=', -r--- _'__ 


jeżeli zaś weźmiemy inne rubryki 
według Departamentów, to zobaczy- 
my, że wszystkie te rzeczy, które do- 
tychczas były tu mówione, wcale nie 
wykazują lego, co mówił p. Brzo- 
stowski. Gdyż, jeżeli jest jaka różnica 
pomiędzy ustrojem autonomicznym, 
a nieautonomicznym, to tylko w pew- 
nych właściwościach, które dany organ 
państwowy posiada, to znaczy w pe- 
wnych uprawnieniach Sejmu, który 
ma prawo kontrolować urzędników, 
lub nie. Poza tem ilość urzędników 
z wyjątkiem nieznacznej różnicy po- 
zostaje ta sama. Czy się dany urzęd' 
nik będzie nazywał dyrektorem, czy 
naczelnikiem wydziału, czy szefem 
Sekcji Administracyjnej, zawsze pozo- 
stanie to samo. Może się on nazy- 
wać dyrektorem Departamentu Spraw 
Wewnętrznych, czy Szefem Sekcji Ad- 
ministracyjnej, każdy z nich bedzie 
zajmował się tą samą sprawą, różni- 
ca będzie tylko w tytule, osoby zaś 
pozostaną te same. Śmiesznem jest 
l!1ówić, że przy autonomji będzie 
większa ilość urzędników, nit przy 
organizacji województw. Stwierdzić tu 
należy, że nie można tem słowem 
straszyć tak, jak się to dotychczas 
czyniło. Stwierdzić też należy, te je- 
teli były atakowane moje słowa z po- 
przedniego przemówienia, jakobym 
mówił, że niema różnicy pomiędzy 
samorządem a autonomją, to tyczyło 
się to nie tego, co tu przeciwnicy 
mówili, ale może podstawiono pod 
te słowa inne znaczenia i twierdze- 
nie, że słowo autonomja I samorząd 
jest jedno i to samo. Natomiast 
p. B rzostowsk i, jak i p. Engiel, bar- 
dzo długo uzasadniali różnicę pomię. 
dzy samorządem administracyjnym a 
autonomją polityczną. Stanowczo mGi 
przeciwnicy mają racje, gdyż jest 
wielka różnica pomiedzy samorządem 
gospodarczym a autonomją politycz- 
ną. Ale gdyby powiedzieli, iż chodzi 
o autonomję administracyjną lub o 
szeroki samorząd polityczny w spra. 
wie Wilna, to dążylibyśmy do odmien- 
nych wniosków. Zakres samorządu 
może być wiekszy, niż zak s auto- 


1x./3
 


nomji, lecz w każdym razie bedzie to 
walka z wiatrakami, jeżeli Panowie 
chcą przy.pisywać temu jednemIJ sło- 
wu różne znaczenia. Zaznaczam, te 
jeżeli uważaw.y, iż autonomja jest 
nam potrzebna, to dlatego, aby roz- 
wój kraju odbywał sie przy najmniej- 
szej ilości tarć, chodzi o to, aby su- 
ma tego niezadowolenia, na
roma- 
dzonego często przez nieodpowiednie 
działanie. administracji, była od razu 
usunięta, by te urzędy stały sie lep- 
szymi przy kontroli Sejmowej. Było- 
by niemożliwe usunięcie szeregu na- 
dużyć, szeregu rzeczy, które nie po- 
winny były być, bo będzie to prze- 
dewszystkiem z krzywdą ludności. a 
szczególnie ludności wiejskiej, której 
trudno jest dojść zarówno do pew- 
· nych urzędów centralnych nietylko tu 
w Wilnie, a tembardziej w państwie 
polskiem. I dlatego, jeżeli przedsta- 
wiciele nasi bedą mieli prawo kont. 
roli i ustanawiania praw miejskich. 
wówczas dopJero mieszkańcy, którzy 
są w tym kraju, będą mogli zupełnie 
swobodnie cieszyć się rozwojem swych. 
właściwości. 


. 


Chodzi nam o to, aby nikt krzyw- 
dy nie cierpiał bez względu na to, ja- 
kiego języka używa, czy jaką wiare 
wyznaje. Nie stosujemy nienawiści. 
ale stosujemy zasadę sprawiedliwości. 
Nie chcemy, aby nasz kraj kogokol- 
wiek mógł uciskać i aby połączenie II- 
Polską miało się zaznaczyć czemś innem, 
niż rozszerzeniem praw wszystkich 
mieszkańców kraju. Nie chcemy, aby 
stosunki w kraju naszym mogły być 
porównane do' stosunków, istniejących 
w Kowieńszczyźnie, gdzie 300,000 lud- 
ności naszej dziś żyje bez praw jej 
należnych (Głos: Generalna dyskusja 
zamknięta), a skąd tyle, bo aż 7()()() 
przyszło do naszego wojska, tworzo- 
nego w Wilnie, wojska polskiego. Nie- 
,hcemy, aby takie stosunki choćby w 
przybliżeniu mogły być u nas. Chce. 
my, aby tutaj panowała zasada spra- 
wiedliwości, a nie nienawiści. Chce- 
my, aby Białorusini, Litwini, czy Ży- 
dzi, czuli sie tego kraju własnymi o. 
bywatelami. I dlatego uważam, że
		

/Vilniana_034_04_233_0001.djvu

			1:x/ 33 
- 


9 posiedzenie z dnia 18 luteS!o_ 1922 r. 
- = . - - = :=.- ==z - 


, 
X/34 _o 
 


tym względzie bardziej b;:dziemy bUz- 
ey urzeczywistnienia hasła, którego 
wyznawcami, nauczycielami i naśla- 
dowcami, to znaczy tego, co mówi 
ewangielja, powinni być przedewszyst- 
kiem kapłani. Niestety, przykro nam 
jest, że pierwsze i jedyne słowo nie- 
nawiści w stosunku do innych naro- 
dowości zostało wypowiedziane tutaj 
przez Kapłana katolickiego, ks. Macie. 
jewicza, który zaP9mniał widocznie 
tych słów z Pisma Swi.
tego, że nale- 
ty miłować nieprzyjacioły swoje i tych 
słów, które mówił święty Paweł do 
Jra- 
sławski nie łączą się na mocy tej 
uchwały z Rzecząpospolitą Polską. 
Dlatego popieramy i podtrzymujemy 
poprawkę Rad Ludowych skreślenia 
wyszczególnienia wszystkich powiatów 
w tytule i zastąpieoia tytułu brzmie. 
niem następujące m: "Uchwała w przed- 
miocie włączenia do Rzeczypospolitej 
Ziemi Wil
ńskiej". 


Wicemarszałek p. Małowieski. 
Głos ma p. Szadurski. 


P. Szadurski. 


, 
W imieniu Zespołu Stronnictw I 
Ugrupowań Narodowych mam zasz- 
czyt wyjaśnić, że wypowiadamy siO 
przeciwko tej poprawce na mocy na- 
stępujących naszych przedstawień. 
JeżeJibyśmy wyłączyli z tej uchwa- 
ły słowa, oznaczające, z czego się 
składa Ziemia Wileńska, to chcę przed- 
stawić, jak toby wyglądało za granicą. 
A przecież musimy liczyć się z tern. 
że nie tyle uchwała ta ma znaczenia 
dla Polski, dla nas wewnątrz, bo przy- 
puszczam, że i bez uchwały możemy 
włączyć Ziemię Wileńską do Polski, 
ale ta uchwała ma wielkie znaczenie 
nazewnątrz. Polityk francuski naprzy. 


"
		

/Vilniana_034_04_234_0001.djvu

			IX/3D 


9' posiedzenie z dnia 18 lutee;o 1922 r. 


IXi36 


kład, który dowie się z tej uchwały, 
te tyczy się ona Ziemi Wileńskiej, 
.ie b
dzie mógł sobie zupełnie wy- 
obrazić, co zacz przedstawia z siebie 
Ziemia Wileńska. Z tego względu uwa- 
lam, te to określenie jest niezb
dne 
podobnej uchwale. Poza tern zwracam 
. uwagę Wysokiego Sejmu na to, że 
powiat Brasławski nigdy nie stanowił 
Ziemi Wileńskiej, a stanowił Ziemię 
Kowieńską. z tego względu zdaje mi 
sie, że właśnie na zachodzie ten skró- 
cony tytuł mógłby być w inny spo- 
sób tłumaczony. Z tych względów 
Zespół Stronnictw i Ugrupowań Na- 
rodowych wypowiada sie przeciw 
zgłoszonej poprawce. 


r' Wicemarszałek p. Małowieski. 
Głos ma p. Zalewski. 


P. Zalewski. 


Prosze Panów, będę przemawiał 
J.8 skreśleniem wyliczenia nazw wszyst- 
!tkich powiatów, a to z dwoja- 
kiego punktu widzenia, bo uważam, 
te jeżeli chcemy przez ten tytuł bli- 
tej określić Ziemie Wileńską, to mo. 
iemy mówić albo O terenie wybor- 
czym. albo o szeregu powiatów Zie- 
mi Wileńskiej. Jeżeli mówimy o tere- 
nie wyborczym, to nie możemy wy' 
liczać wszystkich powiatów, należą- 
cycb do terenu wyborczego, bo za- 
j-:łm>y to dużo miejsca i nie byłoby 
korzystne. jeżeli się mówi o Ziemi 
Wileńskiej z wyliczeniem powiatów, 
to jest niesłuszne włączać powiaty 
brasławski i lidzki, które należą do 
Polski. 


Włączanie powiatów lidzkiego i bra- 
sławskiego, które jut tam należą, jak 
to wynika z treści tytułu. jest nielo. 
liczne. Dlatego wycofuję poprawkę 
ftad Ludowych. a pOdtrzymuje po- 
prawkę P. S. L. i Demokratów. któ- 
ra brzmi: "Uchwała w przedmiocie 
przynależności panstwowef Ziemi Wi- 
łeńskiej-. Uważam. że to będzie naj- 
Jepsze i naj::;łuszniejsze określenie. 


Wicemarszałek p. MaJowieski. .I 
:ł 


Głos ma p. Helman. 


" 


P. Hetman. 


'J 


I ;:
 


Zrzekam sie. 


rt 
'b 
Wicemarszałek p. Matowiesid. . 
, 


Czy nikt więcej do głosu sie nie 
zapisuje? 
. 


)ł 


P. Krzytanowskl. 
Prosze o głos. 


'1 


Wicemarszałek p. Matowiesid. 
t 
Głos ma p. Krzyżanowski. 


P. Krzyżanowski. 


Mnie sie zdaje, że nie można do-, 
puścić do tego. żeby od razu w na
 
główku naszej uchwały był logiczny 
nonsens. Wszak wyraźnie jest powie- 
dziane, że to jest uchwała w przed- 
miocie włączenia należących do Pol- 
ski powiatów, więc jeżeli powiaty te 
należą do Polski i jeżeli w nagłówku 
powiedziane jest, że należą do Polski, 
jakże można włąclYć to. 
o do Polski 
należy? Jest to przyznanie się do non- 
sensu. Mnie się zdaje, że takiej rzeczy 
nie można dopuścić, bo to bedzie 
kompromitujące, nielogiczne i zupeł- 
'nie pozbawione sensu. 


Wicemarszałek p. Malowieski. 
Głos ma p. Brzostowski. 


. 


P. Brzostowski. 


Proszę Panów, ja tę poprBwke po- 
pieram w całej rozciągłości, a właści- 
wie chce tylko trochę uzupełnić te 
argumenty, które tu były przytoczone, 
bo nowych argumentów dodać trudno. .
		

/Vilniana_034_04_235_0001.djvu

			...,., IX/31 


9 "osiedzenf
 z 
d nia 18 łuteJ!o 1922 r. 


łX/38 


Była tu mowa, że jeżeli w tym tytule 
Iłedą dodane powiaty Iidzki i brasław- 
ski. jako już należące do Polski, to 
jest pewna nielogiczność. Zwróciłbym 
uwage p.p. prawników, którzy dopatru- 
ją s'e tu nielogiczności, że jej tu niema! 
Powiaty lidzki i brasławski istotnie 
lIaleią- do Polski, ale na.zasadzie pol- 
skiego prawa administracyjnego, ale 
lJie są włączone do Polski na zasadzie 
prawa politycznego. My z naszego 
punktu widzenia mamy te powiaty, 
ale tytuł do obecności posłów z lidz- 
kiego ł brasławskiego wypływa nie 
z politycznego prawa, dlatego tu pod. 
kreślamy, że te powiaty do Polski 
Dależą, umocniamy ich stanowisko w 
Rzeczypospolitej, ale nie jest to logicz- 
łJym npnsensem. Gdybyśmy poprzestali 
118 tym tytule, jak tu było proponowane, 
.aby mówić tylko o Ziemi Wileńskiej i 
więcej nic. to byłoby dużo niepo- 
rozumien, Ziemia Wileńska to nie 
są tylko te powiaty, są tu powiaty dzi- 
jnieński, duniłowicki itd., wi«:c gdzież 
tu jest ślad, że te, a nie inne Ziemie 
brały udział w wyborach? (Głos: 
Trzeba było inną formułe podać). 
Następnie naj ważniejsza rzecz, któ- 
Tej Panowie nie wzięli pod uwagę, 
to to, co m6wif P. Szadurski, miano- 
wicie, że powiat br3sławski ni£dy nie 
należał do Ziemi Wileńskiej. (Głosy: 
- Należał). Za 'Czasów rQsyjskich bras- 
ławski powiat był częścią ziemi Ko- 
wieńskiej t. zw. pow. aleksandrowski, 
dawniej jeziorański, nigdy nie stano- 
wiąc administracyjnie cz«:ści składowej 
Ziemi Wileńskiej. (Protesty). To niech 
Panowie napiszą o óI
mi Nowogrodz- 
kiej. jeżeli Pan chce, ale niech Pano- 
_ie nie mówią, że to należało do 
Ziemi Wileńskiej. 


Wicemarszałek p. Małowłeskl. 
Ołos ma p. Nusbaum. 


P. Nusbaum. 
W najkrótszych słowach, Wysoki 
Sejmie, postaram sie odpowiedzieć 
Szanownemu Przedmówcy, p. Brzo- 


stowskiemu, który istotnie z wysiłkiem 
nadzwyczajnym i godniejszym lepszej 
sprawy popierał tych wszystkich, któ
zy 
chcą oderwać od Rzeczypospolitej 
Polskiej powiaty brasławski i lidzkl.. 
Ja. jako u-ybrany z tamtych powiatów, 
przeciwko temu stanowisku najgore- 
cei protestuję. Uważam, że rzeczywiś- 
cie można stanąć na stanowisku p. 
Brzcstowskiego, rozumiem, że ze 
względów wewnętrznych można sta- 
wiać te zarzuty, które stawiał p. Brzo- 
sto wsk i, ale ze względów zasadniczych 
i politycznych te zarzuty nie powinny 
być podnoszone. Uważam, że po- 
prawka, wniesiona przez stronnictwo 
Demokratyczne i poparta przez Rady 
Ludowe, całkowicie odpowiada tym 
intencjom, którym my służymy i któ- 
re chcemy przeprowadzić i dlatego 
stronnictwo Rad ludowych bedzie 
całkowicie tę poprawkę stronnictwa 
Demokratycznego popierało. (Głos: 
Ale jakie argumenty Pan daje?). 
Wicemarszałek p. Małowieski. 
Głosu nikt więcej nie żąda. 
Głos ma referent Komisji p. . Fe- 
dorowicz. (Głosy; Dlaczego?). 


. 


P. Fedorowłcz. 
Musze stwierdzić, że jako Referent 
Komisji Politycznej, wybrany przez 
wiekszość Komisji do referowania 
projektu ustawy, z obowiązku zawsze 
po dyskusji powinienem zabrać głos. 
Uważam się za upowainionego do 
bronienia tej redakcji, jaka przez wic:- 
kszość Komisji została ustąlona. 
Stwierdzam, że pojęcie Ziemi Wileń- 
skiej nie jest pojęciem, któreby było 
dla wszystkich jasne i zrozumiałe. 
zwłaszcza, jeteli chodzi O czynniki za- 
graniczne, to one tego pojęcia nie 
zrozumieją. Dla zagranicy można mó- 
wić tylko o terytorjum spornem, jak 
siC mówi w pismach zagranicznych i 
w Jok.umentach dyplomatycznych. Wy- 
szczególnienie, czem jest Ziemia Wi- 
łeńska, jest rzeczą potrzebną i ko.; 
nieczną. 


\
		

/Vilniana_034_04_236_0001.djvu

			IX/3 9 .
 __ __ 9 posiedz e
i
_ z dnia 18 łutego 9Z2 r. ____ IX/40 _, 

 ----
--,...- 
Byt może. it mówcy, zgłaszający (Po obliczeniu). 
poprawki. m
ją cześciowo słuszność. 
gdy mówią. że w redakcji istnieje Wynik głosowania jest następują- 
pewna sprzeczność i dlatego popraw- cy: za poprawką głosowało 55.ciu p<>- 
ka w redakcji Klubów Demok,atów i słów. przt>ciwko 40-tu. Trzech po- 
P. S. L. jest poprawką. kt6ra mówi słów powstrzymało sic: od głosowa- 
nam nie o włączeniu. ale o przyna- nia. Poprawka upadła. 
Idności i która charakterY7,;uje tego Przystępujemy do następnej po- 
ducha, który kierował nami przy u- prawki. zgłoszonej imieniem klubu 
chwalaniu tego tytułu. Nadmieniam jed- Rad Ludowych. Zamiast słowa: "po- 
nak, :te sprawa ta nie jest tak waż- stanawiamy" wstawić słowo: ..stano- 
na. ażeby jej tyle przemówień po- \ . wimy.. Czy żąda kto głosu w spra- 
święcać. W uchwale mamy daleko wie tej poprawki? (NikO. Poddaję po- 
wiecej poważniejszych spraw, fi iż ten prawkę pod głosowanie. Proszę po- 
tytuł. Z tytułu jednak referenta uwa- \ słów, kt6rzy są za poprawką, aby 
ism za swój obo
iązek bronić tego wstali. Poprawka została przyjęta jed- 
tytułu, jaki został uchwalony przez l nomyślnie. 
większość Komisji. Dlatego proponu- Przystępujemy do następnej po- 
ie przYlą ć tylko poprawkę w sensie prawki zg.łoszonej imieniem klubu 
przynaletności państ'\,owej Ziemi Wi- \ ' Rad Ludowyc.:h. (Czyta): "Punktowi 
leńsłdej. a natomiast resztę w red ak- ' trzeciemu nadać brzmienie: stwierdza- 
cji większości Komisji. I my u

czyście, że nie uznamy żadnei 
decyzJI. zarówno o losach naszej zie- 
j mi. jak i w sprawie jej wewnetrznych 
I urządzeń, powziętej przez czynniki 
obce, wbrew naszej woli - . 
(M6wi): Czy tąda kto I!łosu w 
sprawie tej poprawki? (Nikt). Przy- 
stępujemy do głosowania. Kto jest za 
przyjęciem tej poprawki, zechce wstać. 
Cztery głosy przeciw. reszta-za. Po.' 
prawka przyjęta. 
Przystępujemy do poprawki po-- 
słów z klubów P. S. L. i Demokra- 
tów. (Czyta): ..Proponujemy w punk- 
cie czwartym po słowach: Ziemia 
Wileńska. zamieścić: łączy się be
 
żadnych warunków i zastrzeżeń na 
wieczne czasy z Rzecząpospolitą Pol- 
ską, jako jej nierozerwalna cześć 
składowa. pod jedną władzą suwe- 
renną i przyjmie wszelkie ustawy, ja- 
kie jej Rzeczpospolita nada-. 
(Mówi): Kto w sprawiej tej po- 
prawki prosi o głos? 
(P. Piłsudski: Proszę o głos). 


, 


Wicemarszałek p. MaJowieski. 


Poprawka posłów z Klubów De- 
mokratów i P. S. L. brzmi jak na- 
stępuje: ..Uchwała w przedmiocie 
przy.należności państwowej Ziemi Wi- 
leńskiej". Poprawkę tę poddaje pod 
głosowanie Pp. posłowie, którzy są 
za tą poprawką. zechcą wstać pp. po- 
słowie, którzy wstrzYl)1ują się od gło' 
sowania, zechcą opuścić salę. (Sekre- 
tarze obliczają głosy). Wynik głoso. 
wania jest następulący: za poprawką 
jest 57 głosów. przeciwko poprawce 
42 głosy. Wobec tego uważam po- 
prawkę za przyjętą. 
Otwieram dyskusję nad poprawką 
Zespołu Stronnictw i Ugrupowań Na- 
rodowych. która brzmi: "W inwoka- 
cji po słowach: ..W Imię Boga Wszech- 
mogącego" dodać: ..w Trójcy Świę- 
tej jedynego i Królowej Korony Pol- 
s
iej, co w Ostrej świeci Bramie". 
. Czy kto w sprawie tej poprawki 
żąda głosu? (NiJct). Ponieważ nikt 
głosu nie żąda, stawiam tę poprawkę 
pod głosowanie. Kto jest za przyję- 
ciem tej poprawki, zechce wstać. 
Proszę pp. Sekretarzy o obliczenie 
głosów, 


P. Piłsudski. 
Wysoki Sejmie! Przechodzimy do 
decyzji najważniejszej części projektu 
naszej uchwały. Punkt czw'arty słano-
		

/Vilniana_034_04_237_0001.djvu

			IX;41 


9 posiedzenie z dnia 18 lutego 1922 r. 

 - - - ._---- 


IX/42 


wi właściwie to, dlaczegośmy sic: ze- 
brali. On ma zdecydować o losie 
fiaszego kraju i dlatego, przechodząc 
do sprecyzowania tej uchwały. musi- 
-my poważnie nad nią się zastanowić. 
Wszystko to, co .zoslało lfprzednio 
j}owiedziane i co potem, stanowi 
tylko dodatek, jako wst
p lub kon- 
kluzja. 
Otóż przedtem, nim napiszemy pro- 
jekt uchwały i uchwalimy go, uważam, 
że powinniśmy się zastanowić, dla 
kogo ta uchwała jest przeznaczona. 
Stwierdzam, i wszyscy się zapewne 
zgodzą, że układaliśmy ją nie dla forum 
wewnętrznego, nie dla siebie i nie dla 
Rzeczypospolitej, ale tę rzecz uchwa- 
lamy dla Europy; i dlatego przyjmując 
uchwałę musimy pamiętać, że czytać 
ją i krytykować będziemy nie my jedni, 
ale i nasi przyjaciele i nasi nieprzyja- 
c:iele. Tę okoliczność mając na widoku, 
nasze oba stronnictwa, P. S. L. i Pol. 
Stron. Dem. uważają, że formuła, po. 
dana jako wniosek większości Ko- 
misji Polit., nie jest formulą dobrą. 
Tam powiedziano, że Ziemia Wileńska 

tanowi bez warunków i zastrzeżeń 
nierozdzielną część Rzeczypospolitej 
Polskiej. Występujemy przeciwko uży- 
temu w tej formule terminowi wstanowl", 
gdyż słowo to określa. pewien stan 
I nie określa żadnej woli; stwierdza 
pewien fakt spokoju, fakt trwania, 
fakt bezruchu, pewien fakt realny. Tym- 
c:zilsem głównem zadaniem nasze m nie 
jest stwierdzenie faktu, lecz wyrażenie 
naszej woli. Wiadomem jest, że myśmy 
stanowili pewną część państwa rosyj- 
skiego, ale nie chcieliśmy tego, a mamy 
zamiar stanowić pewną część -państwa 
polskiego i tego -chcemy. Bawarja 
dzisiaj stanowi składową część Nie- 
miec i jest z' tego zadowolona. Ar. 
menja stanowiła do niejawna składową 
część Turcji i nie była z tego zado- 
wolona. Z gołego faktu, stwierdza- 
Jącego stan, niewidoczna jest wola, o 
co głównie chodzić powinno. 
Pośrednio wola ludności może być 
wywnioskowana z tekstu propono- 
wanej uchwał):, a może i nie być wy- 
wnioskowana przez tego, kto tego nie 


zechce. jeżeli my zatrzymamy się nad 
tern, że nietylko przyjaciele bedą te 
nasze uchwały komentowali na forum 
międzynarodowem, gdzie sprawa wi- 
leńska będzie rozstrzyg<:na, to nie mo. 
żemy oczekiwać, by wnioski były wy- 
prowadzone z uchwały tylko takle, 
jakie my chcemy. jeżeli zwrócić sie 
do .tych materjałów, które mogą słu- 
żyć:za podstawę do komentowania 
uchwały, t. j. do stenogramów naszych 
przemówień, to można się przekonać. 
że tylko parę osób w ciągu swego 
przemówienia użyło wyrazu ..stanowi". 
Znaczna większość jednak używała 
terminu, oznaczającego ruch zmiany 
bytu; - mówiono zawsze: idziemy do 
Polski, chcemy do Polski, dążymy do 
Polski. Nigdy nikt nie mówił, że sta- 
nowimy pewną nierozdzielną część 
Rzeczypospolitej. Tak nap. przywódca 
poważnej grupy w tern Wysoki m 
Zgromadzeniu, z grupy, która jednak 
obstaje przy użyciu słowa .stanowi w , 
p. poseł janikowski, w przemówieniu 
swem programowem oświadczył: je. 
żel.byśmy ograniczyli się do wyraże- 
nia woli naszej i nie wskazali Rządowi 
Polskiemu tych dróg. jakiemi według 
nasze
o zdania powinno iść zespo- 
leme Ziemi Wileńskiej z Rzecząpo. 
spolitą, to zdanie nasze byłoby wy- 
pełnione tylko częściowo". 
On przewidywał, że po zasadniczej 
uchwale są jeszcze pewne drogi, które 
należy przebyć, ażeby nastąpiło to ze- 
spolenie de facto, więc jakże można 
powiedzieć. że z chwi lą powzięcia uchwa- 
ły, wskutek której ma nastąpić tylko 
przejście z jednego stanu do drul!iego, 
ze stanu nienależenia do Rzeczypo- 
spolitej Polskiej w stan należenia do 
niei, że już fakt przejścia nastąpił i że 
już stanowimy część Rzeczypospolitej 
Polskiej. 
Więc nawet opierając się na tych 
przemówieniach, które z tej mównrcy 
były" ygłoszone, nie można wyciągnąć 
wniosku, że autorowie tego projektu 
wychodzą z tego założenia, ie jest to 
tylko figuralne wyrażenie, retoryczny 
zwrot, który w momencie, kiedy uchwa- 
ła się przyjmuje większością głosów,
		

/Vilniana_034_04_238_0001.djvu

			IX/43 



, posiedzenie__ z dnili l ą lutego t?2.? r. 


-- 


ł X/
4 


ma oznaczać przejście z jednego stanu 
do drugiego, - podczas gdy sam tekst 
przemówień o tem nie mówi. Dlatego 
uważam, że po tych uzasadnieniach, 
jakie słyszeliśmy z ust zwolenników 
tego terminu słowo .slanowi" nie było. 
by na miejscu w tej uchwale. Nako- 
niec uważam, że użycie tego terminu 
byłoby niedogodne jeszcze z jednego 
względu. Uważając, że ta uchwała 
będzie rozpatrywana nietylko przez na- 
szy(h przyjaciół, ale, jak powie- 
działem już, i przez nieprzyjaciół, mu- 
simy się liczyć z tem, że nieprzyja- 
ciele nasi posiadają wykwalifikowanych 
dyplomatów i polityków, a cechą cha- 
rakterystyczną polityków jest to, że 
najczęściej oni umieją nie widzieć cze- 
goś, choćby to był słoń, 
dy jest to 
dla' nich niedogodne, i rozdmuchać 
słomkę do wielkości słonia, jeżeli jest 
to dla nich dogodne. Otóż la redakcja 
jest taka. że może mieć dla nas nie- 
pożądane konsekwencje, bo słowo 
.stanowi. może być przez osoby nie- 
pożądane rozmaicie tłomaczone. Jeżeli 
Ziemia Wiltńska stanowi część Rze- 
czypospolitej Polskiej, to rodzi się py- 
tanie, czy od chwili głosowania, czy 
jeżeli nie, 10 od kiedy. jeżeli od 
chwili głosowania, to ona nie zgadza 
się z tekstami przemówień, w których 
ciągle się powtarzało: .idziemy do Pol- 
ski., co oznacza pewien ruch, przejś- 
cie z jednego stanu do drugiego. A je- 
żeli nie od chwili głosowania, to można 
dojść do wniosku, że nietylko w chwili 
debaty, ale i znacznie wcześniej Ziemia 
Wileńska była już częścią Polski. !:>o- 
chodzi wówc
as do zapytania, jakie 
moralne znaczenie może mieć ta u- 
chwała, kiedy w chwili przyjęcia u- 
chwały Ziemia Wileńska była już 
w Polsce. 
Otóż ponieważ to słowo "stano- 
wi. może pociągnąć za sobą konsek- 
wencje dla nas niepożądane, klub 
Demokratów i P. S. L. proponuje 
zamienić to słowo innem wyrażeniem. 
Słowa: .My chcemy, my dążymy, my 
chcem¥ iść do Polski. zawsze-okre- 
ślają pewien ruch, pewną zmianę sy- 
tuacji. czy to będzie zlanie się, czy 
zjednoczenie. czy związanie, czy jakie- 


kolwiekbądi inne słowo. określające 
pojęcie zmiany, ruchu. W imienita 
więc tych klubów proponuje:: zamiast 
tekstu, proponowanego dla punkta 
czwarteg,o, przyjąć tekst następujący: 
Do p. .f po słowach: .Ziemia Wileó- 
ska" zamieścić: .łączy się bez iacl-- 
nych warunków i zastrzeżeń na wiecz
 
ne czasy z Rzecząpospolitą Polsk, 
jako jej nierozerwalna część składo- 
wa pod jedną władzą suwerenną i 
przyjmie wszclkie ustawy, jakie jej 
Rzeczpospolita nada". 
A następnie będziemy wnosiłi po.. 
prawki o skreślenie następnych art'J- 
kułów aż do końca. 


Wicemarszałek p. Małowleski
 . 
Oł05 ma p. Jasiński. 
P. JasińskI. 
Szanowni Panowie! Ja przypusz- 
czam. że jEśliby rozwijać tę myśl. 
którą mój wielce szanowny przed- 
mówca tu rozwijał, trzebaby dojść do 
następującego wniosku, że poniewał 
ogromna ilość mówców mówiła O 
tern, że idziE'my do Polski, byłoby 
najbardziej logiczne, żeby p. 4 w na- 
stępującej fotmie wyrazić: "Ziemia 
Wileńska Idzie do Polski.. To byłoby 
jedyn'e logiczne, nie wiem jednak. 
czy byłoby jedynie fortunne załatwie- 
nie sprawy. 
Mam wrażenie, że w słowach wiel- 
ce szanownego kolegi Piłsudskiego 
kryje się coś więcej, niż tylko chęć 
stylistycznej poprawki, która miała 
być do tekstu zgłoszona. Bo przecie! 
nie wszyscy, którzyśmy tu, na grun- 
cie wileńskim, czas okupacji niemiec- 
kiej przebyli, wiemy, że były tu cale 
spory o to, czy mówić .zjednocze- 
nie z Polską., czy "wcielenie do Pol- 
ski., czy .połączenie". Ucho obce 
nie może tych rzeczy prawie odróż- 
nit, a jednak dla nas jest pewnikiem 
jedno. że ze słowem .połączenie-, z 
formułą .łączymy się., przemyca sił 
nietylko poprawkę stylistycznego zna- 
czenia, ale o wiele więcej, bo prze..;
		

/Vilniana_034_04_239_0001.djvu

			IX/45 9 posiedzenie z dnia 18 luteJ!o 1922 r. 
_ ....:.a:::; -- _._-_ .
 _-::.
_ - ....:=.-=--=-=:= .=.=

=-.-::...':.- _-::...-.";;... ::.:=..- 


myca sic: pewien tryb myśli politycz- 
nych. ten właśnie tryb, kl6ry stał na 
stanowisku odrębności Wileńszczyzny. 
Jeżeli przypomnimy sobie dysku- 
sje na ten temat i w Komitecie Pol- 
likim i w prasie, to dojdziemy do 
przekonania. że właśnie tutaj ujawnia 
ale ta chęć pewnej odrebności w po- 
prawce, którą Panowie stawiają. Mó- 
wił p. Piłsudski jeszcze o tern, że be- 
dzie sic to czytało niezawsze tak, jak siC 
powinno i że chodzi o opinję Euro. 
DY. Otóż specjalnie, jeżeli o opinie 
Europy chodzi, to musimy podkreślić, 
ie Poiska nie dokonywa tutaj żadne- 
go podboju, chociaiby pOdbój ten 
był oparty na dobrej woli jakiejkol- 
wiekbądź strony. Polska wyciąga rekc 
po to, co było i jest polskie. I dla- 
tego podkreślenie tego slowa .stano- 
wi", stałe podkreślanie tego. że zie- 
mia ta była, jest i będzie polską, pod- 
kreślenie właśnie w wyrazie tym "sta- 
nowi", znajdzie całkowity wyraz i jest 
rzeczą bezwzględnie potrzebną i jasną 
i dla Europy wprost konieczną. A je- 
ieli chodzi jeszcze o jedno, o to, że 
rzekomo potrzebna jest ta formułka, 
która zaprzeczałaby temu pojęciu, że 
dziś .stanowi" ze względów praw- 
nych. to o ile zwrócimy sic: do jakie- 
iokolwiekbądt kodeksu, o ile zwr6- 
cimy siC dQ tych dekretów, w kt6- 
rych się o nas pisze, to ta formułka, 
która jest najczęściej w prawie używa- 
ną, jest trybem teraźniejszym. Jeżeli 
poprosimy o wyjaśnienie tych różnic 
któregokolwiek nauczyciela stylisty- 
ki, którą, o ile pamiętam, wykłada 
się w czwartej klasie, to on nam po- 
wie, że czas teraźniejszy używa siC 
zamiast czasu przyszłego w tych 
wszystkich wypadkCich, gdy mówca- 
chce specjalną wagę jakiej rzeczy na- 
dać. To jest formuła tak zwana "prae- 
sens pro futuro". Dlatego uważam, 
że wniosek większości Komisji musi 
być utrzymany. 
Marszalek. 
Głos ma p. Abramowicz. 
P. Abramowicz. 
Mój przedmówca zrobił zarzut, 
kt6ry tutaj należy rozpatrzyć, że je- 


IX/46 


Ol 


żeli stosować się do mówców po- 
przednich, gdzie była mowa, iż wszys
 
cy chcą iść do Polski i że cała lud-t 
ność idzie do Polski, to i tu należa- 
łoby użyć wyrażenia "idzie.. Mnie siC 
zdaje, że to jest niefortunne wyrate
 
nie i nie możemy powiedzieć: Ziemia 
Wileńska "idzie". A tera:l co do czał 
su. Dużo było argumentów i dowo- 
dzeń gramatycznych, że czas ter8Ź" 
niejszy zamiast przyszłego używa Się 
wtedy, gdy chce się jakiś wyraz spe- 
cjalnie zaakcentować. Uważam, że ta- 
kie argumentowanie nie jest pod wła- 
ściwym adresem. "Łączy sięw, to nie 
jest czas przyszły.. a teraźniejszy. Je
 
żeli mówiliśmy o tern, że wyraz "sta- 
nowi" jest nieodpowiedni, to nie ze 
względu ani na czas, ani na tryb, ale 
ze względu na to, że wyraz "stano- 
wi" określa, Żł: fakt ten jest dokona- 
ny, że Ziemia Wileńska stanowi część 
Polski; tymczasem wiemy dobrze, że 
I ,cała sprawa Ziemi Wileńskiej przed- 
stawia sic: w ten sposób, że ludność 
wypowiedziała swoją wolę, mianowi- 
cie, że chce połączenia l Polską, czy 
wcielenia, t. j. wszystko jedno, nie o 
to idzie, ale cała sprawa mysi byt 
przez Pol:.kę załatwiona. Kiedy można 
będzie powiedzieć, że Ziemia Wileńska 
stanowi czdć Polski? Nie wtedy, kie- 
dy to uchwalimy, ale wówczas, kiedy 
Polska tę uchwałę przyjmie; ale te- 
raz, kiedy my uchwalamy i stanowi- 
my, ona nie stanowi jeszcze cześci 
Polski. 
Następnie chcę zaznaczyć, że my 
proponujemy te poprawkę w związku 
z następnym artykułem. Uważamy, że 
cała uchwała składa się % czterech 
części: pierwszy punkt mówi o sto. 
sunku do Rosji, następnie jest mowa 
o stosunku do Litwy - jest to punkt 
drugi, o stosunku do wszystkich in- 
nych potęg światowych mówi punki 
trzeci, nareszcie mówi się o rzeczy 
najważniejszej, o stosunku do Polski, 
i jest to punkt 4, Dlatego ujęliśmy w 
art. 4 cały stosunek do Polski, i jeżeli to 
jest upatrywanie i posądzani
 o ch-:ć 
nadania jakiegoś specjalnego odcienia 
tym wyrazom, to jest to zupełnie nie- 
słuszne, bo trudno byłoby dopatrzyć 


...
		

/Vilniana_034_04_240_0001.djvu

			_ IX/4 7 


9 posiedzenie z dnia. 18 lutego 1922 r. 
=--:;:...:;.. -:
 


sie w tem sformułowaniu chęci odre- 
bności albo oderwania od Polski. je- 
teli powiadamy, że Ziemia Wileńska 
',czyćsię bedzie beztadnych warunków 
i zastrzeżeń z Rzecząpospolitą Polską, 
jako integralna jej część składowa, że 
władze ustawodawcze Rzeczypospolitej 
Polskiej posiadają jedynie i wyłącznie 
prawo stanowienia o ustawach i urzą- 
dzeniach Ziemi Wileńskiej - jeżeli 
przyjmujemy wszystkie ustawy, które 
Rzeczpospolita nada, jeżeli z tego wy- 
ciągacie, Panowie, wniosek, że to jest 
chęć i, łe tu jest mowa o jakiejś od- 
rębności, to rzeczywiście domyślność 
Panów nie ma granic. .. 


Wicemarszałek p. Małowieski. . 
Głos ma p. Zwierzyński. 
I 


, 


P. Zwierzyński. 
Właściwie nie o tę domyślność nam 
chodzi, ale o istotne brzmienie tej po- 
prawki, jaką zgłosili Panowie Demo": 
kraci. Nie chcemy należeć do Polski 
tak, jak Australja do państwa Brytyj- 
skiego, albo tak, jak Kanada. Wolą lu- 
dności było, jak to słyszeliśmy na po. 
przednich posiedzeniach, aby Ziemia 
Wileńska była istotnie inkorporowana, 
wcielona, jak tutaj ktoi się powoły- 
wał na akt wHorodle, "wwnętrzona- 
do Polski. To, co Panowie tu poru- 
szyli, to nie jest kwestIa tego wyra
u, 
czy "stanowi" czy "łączy sit:", ale 
kwest ja, że łączy się pod jedną wła- 
dzą suwerenną i przyjmuje ustawy ta- 
kie, które nada Rzeczpospolita Polska. 
Rzeczpospolita Polska mołe nadać ta. 
ką ustawę, że będziemy posiadali au- 
tonomję bardzo daleko idącą. My na 
to nie idziemy, to, co powiedział przed 
chwilą p. Abramowicz, właściwie uwal- 
nia mnie od dalszej w tej kwestji dy- 
skusji. 
Wicemarszalek p. Malowleski. 
Głos ma p. Krzyżanowski. 


P. KrzyżanowskI. f 
jest to przykre, że znowu dysku- 
sja wchodzi na 'tego rodzaju tory, na 


JX/48 


których była podczas dyskusji gene- 
ralnej. Znowu jest chęć dokuczania 
jedni drugim. Chodzi nam o to, aby 
Panowie zrozumieli tę istotną rzecz. 
My rozumiemy dobrze, że wsród na. 
szych przeciwników są tacy, których 
nigdy przekonać nie można, nie do 
nich więc mówię, idzie nam tylko o 
to, że ten punkt uważamy za naj wat- 
niejszy w całej ndszej deklaracji, dla- 
tego, że z powodu tego punktu może 
ta cała deklaracja spalić na panewce. 
Nie wiem, czy tak będzie, ale bardzo 
się tego obawiamy, Twierdzę, że lu- 
dność nasza niejednokrotnie, stokro- 
tnie. tysiąckrotnie tę wolę wyraziła. 
jeźeli Sejm się zebrał, to nie po to, 
ażeby powiedzieć, że należymy do 
Polski, ale po to, aby powiedzieć to 
w sposób prawny i mocny. Prosze, 
aby Pa nowie zwrócili uwagę i szcze- 
gółowo rozpatrzylf tę sprawę, aby nie 
posądzali nas, że my chcemy coś za- 
strzedz, coś przemycić. My nic nie 
chcemy przemycić, ale mówią Pano- 
wie, że Polska może da autonomię, a 
my w tym punkcie, o żadną auto no- 
mję nie upominamy się i tylko chce- 
my wyrazić to, do czego dąży nasz 
lud, a mianowicie, aby kraj ten był 
z Polską. Wydaje mi się. że Panowie 
swoją formułą nie wyrażacie tego i 
obawiam się, że jeżeli .przejdzie ta 
formuła, to najważniejsza robota, dla 
której przyszliśmy tutaj. może nie byf 
wykonana. Powtarzam jeszcze raz, że 
tego bardzo się obawiamy i prosimy 
Panów zastanowić się nad tem, po- 
myśleć, czy formuła ta jest odpowie- 
dnia. ja twierdzę, że nie jest odpo- 
wiednia dlatego, że nie od nas ta 
sprawa zależy i nie od Polski jednej, 
bo ta sprawa na forum międzynaro. 
dowem, na forum publicznem będzie 
rozpatrywana i może być odrzucona. 
.. jakkolwiek wszyscy tu oświadczaliśmy, 
że chcemy wejść w skład Polski, to 
takie oświadczenie jeszcze me wy- 
starcza. 
Niech Panowie wierzą, że o nic 
innego nam nie idzie, lak tylko chce. 
my tego, czego lud nasz chce. jeżeli 
Panowie mówią, ie Polska może dać 
au tonomję, to niech bedzie tak, jak 


I 
.1
		

/Vilniana_034_04_241_0001.djvu

			IX/4_9 


9 posie'!zen!e 
!'_ '8_J ute 

 1922 
. 


ta Polska chce. Jeszcze raz powtarzam, 
'te my jedno mówimy, że nie chcemy 
iadnych zastrzeżeń i prosimy, aby Pa- 
110wie r6wnież przyjeli te formułe, 
która daje dokladnie wyraz woli lu- I 
4ności. 
Tu tej woli niema, uważam za naj- 
większą potrzebę w tym momencie 
te rzecz podkreślit i największy na- 
cisk położyć. Zwracam uwagę na to, 
co m6wił tutaj ksiądz Grabowski. Bio- ' 
re specjalnie ten przykład, żeby zilustro.. 
wat rzecz wobec Panów, którzy przy- 
jechali ze. wsi. Ks Grabowski oświad- 
czył wyraźnie, że lud chce do Polski. 
Chcę tu użyć przykładu. Weimy taki 
akt, jak ś:ub. Akt ślubny to jest akt, 
który czyni małżeństwo mocnem. Je- 
leli te
o ślubu niema, jeżeli niema 
pewnej formuły, niema tych sakramen- 
talnych słów, niema aktu, to wszystko 
jest, ale ślubu niema, niema małżeń- 
stwa. Analogja ta może nie jest ścisła, 
ale chce. żeby posłowie ludowi zrozu- 
mieli, że może być wola, ale jeżeli 
bedzie źle wyrażona, to nic z tego 
wyjść nie może. 


Wicemarszalek p. Małowieski. 
I 
Głos ma referent Komisji p. Fe- 
łlorowicz. 


, P. F edorowlcz. 
Przedewszystkiem chce stwierdzić, 
że poprawka Klubu Demokralów i 
P. S. L. jest właśnie nawrotem do 
sytuacji, która była w chwili, kiedy 
składaliśmy deklarację w imieniu po- 
szczeRólnych grup. To samo 
rzmie- 
l1ie malT!y powtarzane obecnie. To 
jest właściwie przekreślenie całej ro- 
boty Komisji Politycznej. Komisja po 
długiej dyskusji uzgodniła uchwałę i 
stronnictwa się z
odziły, a obecnie, 
wbrew Komisji, Panowie chcecie po- 
wróci:: do dawnej, poprzedniej formuły. 
Mam wrażenie. że te czynniki, które 
działały w Komisji Politycznej w tym 
kierunku, ażeby tej formuły nie przyjąć, 
. trwają w dalszym ciągu na tem stano- 
wisku. Mam nadzieję, że większość Sej- 
łI'IU nie podzieli stanowiska Klubu De- 
" 


I X/50 


mokrat6w I P. S. L. i przychyli sie do 
stanowiska wiekszości Komisji, dlate- 
go, że te formuły r6żnią się nietylko 
stylistycznie, ale posiadają głebszą 
różnice w treści. Stanowisko jest jas- 
ne i nie potrzebuje go wyjaśniać. Ze 
stanowiska Klubu Demokrat6w i P.S.L. 
jest to rzecz konsekwentna, zwłaszcza. 
że zmierzają one do przekreślenia 
wszystkich następnych punktów. Prag- 
niemy stwierdzić, że idziemy bez za- 
strzeżeń, że wszyscy dążymy do Pol. 
ski właśnie w takiej formie. jak ona 
jest wyrażona przez większość Komisji. 


Wicemarszałek P. Małowieski. 
Podaje poprawke pod głosowanie. 
Kto jest za poprawką P.S. L. i Klubu 
Demokratów, zechce powstać. (Po ob. 
liczeniu). Wynik głosowania następu- 
jący: Za poprawką 17 głosów, 3 wstrzy- 
mujących się, przeciwko 78, poprawka 
upadła. 
Zarządtam przerwę 20 minutową. 
(Po przerwie). 
Wlcemars
ałek p. Malowleskl. 
Wznawiam posiedzenie. Dalszy ciąg 
dyskusji nad poprawkami. Do punktu 
6 zostały zgłoszone 4 poprawki, z tych 
dwie jednobrzmiące. 
P. Abramowicz. 
Prosze o głos w sprawie spr'osto- 
wanla. 


Wicemarszałek p. MałowieskI. 
Głos ma p. Abramowicz. 
P. Abramowicz. 
Przy obliczeniu głosów była omył- 
ka, choć niewiele może znacząca. Pa- 
nowie' sekretarze ustalili, że głosów 
było 17. Natomiast Kluby 1J0szcze- 
g.:lne ustaliły, że z P. S. L.. było 
głos6w II, z Klubu Demokratów 4, 
z Wyzwolenia 4 i Odrodzenia 4, razem 
23. - Chodzi mi tylko o stwierdzenie 
tego faktu. 
. 


,
		

/Vilniana_034_04_242_0001.djvu

			. IX
 
I. 


8 posiedzenie z dnia 17 lutego 1922 r. 
___ oc:=:=.
 -.__
 . - ....--- - - - '-- ---- .- - 


IX/52 
- . 


Wicemarszałek p. MaIowieski. 
". W'j 
U¥'ażam za niemożliwe powtórze. 
nie głosowania, gdyż w danej chwili 
może być inna liczba obecnych. 


P. Mickiewicz St. 


, 


Proszę o głos w sprawie formalnej. 


, 


Wicemarszałek p. MałowieskI. 
Głos ma p. Mickiewicz. 


P. Mickiewicz St. 
Proponuję, ażeby Kluby ustaliły i 
złotyły oświadczenia, jak głosowały 
nad poprawką, o której mowa. (Pro- 
testy). 


P. Abramowicz. 
Prosze o głos. 


'- 


Wicemarszałek p. Małowleski. 
Głos ma p. Abramowicz. 
P. Abramowicz. 
Nie chodzi nam o powtórzenie 
głosowania, chodzi tylko o sp.osto- 
wanie faktyczne. Więc następujące 
kluby oświadczają, że za tą formułą 
dały głosy: P. S. L.-11 głosów, bo 
jeden był nieobecny na sali, a drugi 
wogóle nieobecny w Wilnie, Klub 
Demokratów-4 głosy, Klub Wyzwo- 
lenia 4 i Klub Odrodzenia 4 głosy. 
Chodziło tylko o to sprostowanie, bo 
głosy były myJnie obliczone. 
Wicemarszałek p. Małowleski. 
Ołos ma ks. Maciejewicz. 


Ks. Maclejewlcz. 
Prosze Panów, wynik głosowania 
jest jasny. z jednej strony była zna- 
czna większość, z drugiej strony by
a 
znaczna mniejszość. Gdyby była po. 
trzeba sprawdzenia jednego, lub dwu 


) 


głosów. rozumiałbym protesty, jeiełi 
jednak będziemy w ten sposób wra
 
cali do przegłosowania powtórnego. 
to możemy się narazić na podobne 
zjawisko. że w jednym wypadku mo., 
że nie być kilku posłów na sali, a 
kiedy oni wrócą. można się domagać 
drugiego głosowania. To nie było 
przecież imienne głosowanie. MusimJ 
przyjąć na wiarę, że tacy posłowie 
byli, lub nie byli. Gdyby była wątpli- 
wość co do jednego lub 2 głosów. 
w tej chwili należało zaprotestować, 
jednak już po przerwie,' pe kilkuna- 
stu minutach i więcej, teraz zgłasza6 
pretensje do powtórzenia głosowani
 
(które da tylko małą zm ianę do pro- 
tokółu, że było tyle głosów. ale sa. 
mej istoty nie zmieni, gdyż różnica 
jest nie o kilka. lecz o kilkanaście 
głosów), uważamy za nie do przyje- 
cia (p. Abramowicz: My tego nie pro
 
ponujemy). Regulamin takich rzecZ)' 
nie przewiduje i w' imieniu na5zego 
stronnictwa protestuję przeciwko pa- 
wtórnemu głosowaniu. 



 
W
cemarszalek p. Malowieski. 
, 
Ponieważ wniosku formalnego o 
powtórzenie głosowania nikt nie zgła- 
szał, uważam, że wobec oświadcze- 
nia p. Abramowicza możemy tę spra- 
wę zakończyć i przejść do dyskusji 
nad poprawkami. Wznawiam dyskusje 
nad poprawkami do punktu 6. Do 
p. 6 zgłoszone są 4 poprawki, z któ- 
rych dwie są jednoznaczne i sprowa- 
dzają sie do skreślenia tego punktu. 
Proszę pana sekretarza o odczytanie. 


Sekretarz p. Engiel (czyta). 
Poprawka P. S. L. i Demokratów: 
.Punkt 6.ty proponujemy skreślić.. 
Poprawka p. Chomińskiego i tow.: 
"Skreślić punkt 6-ty-. _ _' 
Imieniem Klubu Związku Rad L..
 
dowych proponuje sie w punkcie 
6-tym słowo .ustawodawcze" zastą- 
pić słowem .odpowiednie-. I druga. 
poprawka Klubu Związku Rad Lud
 
wych, aby po słowach:. "Ziemie Wł. 
,.,
		

/Vilniana_034_04_243_0001.djvu

			, 


'IX/53 


9 posiedzenie z dnia 18 lu!
g!>= 1
2Z
r
_=_ IX/S
 


leńską" wstawić: '--..zgodnie z Konstv- 
tucją Rzeczypospolitej z dnie 11 mar- 
al
I
. 
 
r11 


. WIcemarszalek p. Malowleski. 
.t , 
Gło
 ma p. Zwierzyński. 
. 
P. Zwierzyńskl. " 
Jak zrozumieliśmy, p. Marszałek 
proponuje, aby w tej chwili głosować 
poprawki do p. O. Zapytujemy, dla- 
cze&!o tak jest i dlaczego pomija- 
my p. S? 
Wicemarszałek p. Malowieski. 
 
Na mocy oświadczenia, jakie otrzy- 
małem od poszczególnych klubów, na 
podstawie uzgodnienia miedzy nimi, 
postawiłem poprawki naprzód do p. O. 
(Głos: Uzgodnienia_ takiego nie było). 


P. Nusbaum. 
Proszę o głos. 


Wicemarsza'ek p. MaIowieski. 
Głos ma p. Nusbaum. 


P. Nusbaum. 
Oświadczam, że w sprawie po- 
rządku obrad nad poprawkami było 
uzgodnienie, które miało miejsce przed 
kwadransem w tej sali. Mówiliśmy z 
przedstawicielami wszystkich ugrupo- 
wań. Wszyscy zgodzili się, aby za- 
cząć głosowanie od punktu O go. 


Wicemarszalek p. Ma'owleskl.. 
Głos ma p. Raczkowski. 


P. Raczkowskl. 
. Stwierdzam, te p. Nusbaum nie 
zrozumiał widać tej rozmowy, któ. 
rąśmy prowadzili. Mówiliśmy o uzgod- 
nieniu całej naszej rezolucji, a nie co 
do postawienia p. 6.go przed p. S.tym. 


Wicemarszałek p_ Małowleski. 
Głos ma p. Zalewski. 
u 
. 
P. Zalewski.- 
Ponieważ. jak widać, zaszło nie-- 
porozumienie, z tego powodu, aby 
sprawę formalnie wyjaśnić, sta'Yia
 
wniosek formalny o przystąpleme 
do głosowania nad po.prawkami do- 
p. O go, a następnie dopiero do 
p. 5 go. 
Wicemarszałek p. MałowieskI. 


. 
Zan:ądzam głosowanie nad wnios.- 
kiem formalnym p. Zalewskiego, aże- 
by najpierw przystąpić da p.O.go, Ił 
potem dopiero do p. S-go. 
r
zę 
pp. posłów, którzy są za przyjęciem 
tego' wniosku, by powstali. Większość. 
Wniosek uważam za przyjęty, zatem 
przechodzimy do punktu o-go. Pro- 
szę p. Sekretarza o odczytanie po- 
prawek. 
Sekretarz p. Englel. (Czyta). 
Poprawka Klubu Polskiego Stron- 
nictwa Ludowego i Demokratów: 
. Punkt O-ty proponujemy skreślić.. 
Poprawka p. Chomińskiego i to- 
warz}'szy brzmi: .Skreślić punkt O-ty.. 
Poprawka Klubu Związku Rad Lu- 
dowych brzmi: .w punkcie O tym: 
proponujemy słowo .ustawodawcze-' 
zamienić słowem .odpowiednie-. Na- 
stępnie zaś w p. O:ty.ft1 po słowach 
Ziemia Wileńska- dodać "zgodnie 
; Konstytucją RzeczYPospolitej z dnia 
11-go marca 1921 r.... 
Wicemarszałek p. Małowleski. 
Głos.ma p. Zalewski. 


P. ZalewskI.. 
W imieniu Klubu Związku Rad Lu- 
dowych opowiadam się przeciwko 
skreśleniu art. O naszej uchwały. Uwa- 
żamy, że Sejm Wileński, reprezentu- 
jący pełnię władzy ludu Wileńskieio, 
, 


,
		

/Vilniana_034_04_244_0001.djvu

			IX/55 


9 PQsiedzeni 
_ z dEi
 l
_l ute 
o 1 Y1J ' 




...... 


_IX/
_ 


nad naszą ziemią, posiada jednocześ- 
nie wszystkie artybuty tej władzy su- 
werennej, zwierzchniej i ustawodaw- 
czej. Aby uchwała nasza była pełna 
i ażeby Rzeczpospolita przyjęła całą 
władze nad Ziemią Wileńską i aby 
wszelkie źródło praw, jakiemi sie be- 
dzie rządziła ta Ziemia Wileńska, było 
w Warszawie, a nie w Wilnie, propo- 
nujemy punkt 6, który mówi o tern, 
że wladza Rzeczypospolitej posiada 
pełnię prawa stanowienia o wszystkich 
prawach - i urządzeniach Ziemi Wileń- 
skiej. Jednocześnie, aby nie było nie- 
porozumienia i nieścisłości, proponu- 
jemy zamienić wyraz "ustawodawcze" 
na .odpowiednie" i ażeby rzecz była 
-wyraźna, że nie robimy żadnych wy- 
jątków, dla zupełnej jasności dodaje- 
my słowa na końcu: "zgodnie z kon- 
stytucją 17 marca 1921 r. 


J 


Wicemarszałek p. Małowieski. 
Poprawki o skreślenie art. 6-go 
zostały wycofane, jak jedna, tak i druga. 
Zostały tylko poprawki Klubu Rad 
Ludowych do tego artykułu. Kto chce 
zabrać głos w sprawie tych poprawek? 
(P. Fedorowicz: prosze o głos). Głos 
ma p. referent Fedorowicz. 


. 


P. Fedorowlcz. 
Jako referent Komisji miałbym 
przeciwko poprawkom, które zostały 
zgłoszone przez Rady Ludowe, jedno 
tylko zastrzeżenie, mianowicie pO'Nie- 
dzenie "władz&. odpowiednie Rzeczy- 
pospolitej Polskiej", jakie jest propo. 
nowane, jest trochę niezrozumiałe; co 
to ma znaczyć .. Władze ustawodaw- 
cze" to jest rzecz jasna. tak samo 
.. władze sądowe" jest ja5-ne, jak rów- 
nież ..władze wykonawcze", natomiast 
kategorji "władz odpowiednit:h" przy- 
znam się, że nie znam. Gdyby w tym 
samym punkcie było wspomniane, że 
te trzy rodzaje władz i następ- 
nie było wspomniane, że władze 
odpowiednie Rzeczypospolitej Pol- 
skiej posiadają -jedynie i wyłączllie 
prawe i t. d., to rozumiałbym, że ten 
wyraz odnosi sie do tamtych władz. 


, 


Jako referent zrobiłem zastrzeżenie sty- 
listyczne. (Głos: Jaki jest wniosek?). 
Bronię treści artykułu w redakcji Ko- 
misji. . 
. 
WicemarszaJek p. Małowieski. 
Przystepujemy do głosowania nad 
tą poprawką. 
Pierwsza poprawka: ażeby słowo 
"ustawodawcze" zostało zmienione 
słowem "odpowiednie". Kto jest za tą 
poprawką, zechce powstać. Poprawka 
została przyjęta jednomyślnie. (Głos: 
z wyjątkiem referenta). 
Stawiam pod głosowanie następną 
poprawkę do p. 6. ażeby po słowach 
"Ziemia Wileńska" dodać. "Zgodnie 
z Konstytucją Rzeczypospolitej z dn. 
17 marca 1921 r.- 
Kto jest za poprawką, zechce wstać. 
Poprawka została -przyjęta przy 
trzech głosach wstrzymujących sie. 
Przystępujemy do dyskusji nad po- 
prawkami, zgłoszonemi do p. 5. P. 
Sekretarz zechce odczytać. 


Sekretarz p. Engiel. 
Do p. 5 zostały zgłoszone nastę- 
pujące poprawki. Przedewszystkiem 
poprawka Klubu P. S. L. i Demo- 
kratów. .Punkt 5 proponujemy skreś- 
lić". Następnie poprawka, zgłoszona 
imieniem Klubu Związku Rad Ludo- 
wych, proponuje w p. 5 po słowach 
"posiada" a przed słowem: "wyłącz- 
nie" wstawić ..pełne i". Więc brzmia- 
łoby: "pełne i wyłączne". 
Wreszcie poprawka ze strony Ze- 
społu Stronnictw i Ugrupowań Naro- 
dowych. "Do p. 5. pr0ponujemy do- 
dać: Ustawodawstwo, wymiar sprawie- 
dliwości i władze wykonawcze należą 
całkowicie do odpowiednich władz 
Rzeczypospolitej. " 
Wicemarsżałe
 p. MaIowieskI. 
Poprawka Klubu P. S. L. o skreś- 
lenie jest cofnięta. Poprawka ze stro- 
ny Zespołu Stronnictw i Ugrupowań 
Narodowych również została cofnieta. - 
Pozostaje poprawka Klubu Związku
		

/Vilniana_034_04_245_0001.djvu

			9 posiedzenie z dnia 18 lute(!o 1922 r. 
- - - - --- - -
 


IX/58 
- -- --=== 


IX/51 
--- 


Rad Ludowych, ażeby po słowie "po- 
siada" a przed słowem ..wyłączne- 
wstawić "pełne i". Kto żąda 
łosu? 
Kto jest za tą poprawką. zechce pow.. 
stat. Poprawka została przyjęta 
P, zystępujemy do dyskusji nad po- 
prawką Zesppłu Stronnictw i Ugrupo- 
wań narodowych. Przed artykułem 1 
wstawić: "Ziemia Wileńska pragnie 
korzystać z tych jedynie swobód sa-' 
morządowych, jakie będą przyznane 
jednostkom administracyjnym Rzeczy- 
pospolitej na mocy Konstytucji". Głos 
ma p_ Z:!lewski. , t 
j . oj 
P. Zalewski. · 
Wysoki Sejmie! Akt, który two- 
rzymy, ma charakter niejako aktu 
wieczystego, sporządzonego nie dla 
nas, nie dla dzisiejszego Rządu, nie 
dla dzisiejszego Ministerstwa ipr8w 
Zagranicznych, ale jest aktem wieczy- 
stym, za nas i za żyjące i przyszłe po- 
kolenia. jest to akt wieczysty, akt 
prawny, stanowi on prawo dla nas, 
stanowi podstawę dla prawnego wła- 
dania naszą Ziemią, przez Rzeczpo- 
spolitą, i w akcie tym nie powinno 
być pomieszczone, co ma charakter 
aktu czasowego, coby było wprowa- 
dzone wskutek chwilowych konjunk- 
tur. t>oprawka Zespołu jest może 
ważną dla ch" iIi bieżącej, ale nie- 
mniej jest poprawką. skierowaną swo- 
jem ostrzem przeciwko ujawniającym 
się dzisiaj tylko tendencjom. Następ- 
nie nie ma charakteru aktu prawnego, 
tylko ma charakter życzenia i uważa- 
my, że miejsca na wyrażenie decyde- 
ratów w uchwale zasadniczej niema. 
Dlatego, aczkolwiek będziemy głoso- 
w
1i z o
hotą . za osobnit -uchwałą o 
te) samej treśCI, natomiastleraz sprze- 
ciwiamy się kategorycznie umieszcze- 
UłU tego punktu w naszej uchwale. 
Wicemarszałek p. Małowieski. 
Głos ma p. Raczkowski. 
P. Raczkowski. 
Szanowni Panowie' Ponieważ cho- 
dzi nam o to, ażeby tego rodzaju 
uchwała była powzięta, a raczej nie 
uchwała, ale wypowiedzenie tego prag- 


nienia woli ludności, a bynajmniej nie 
idzie nam o to. czy będzie ona wy- 
rażona w uchwale zasadniczej, czy tei- 
w osobistej uchwale, więc po usłysze- 
niu tutaj kategorycznego oświadczenia 
przedstawiciela Rad Ludowych, że 
Klub jego będzie głosował i to chęt- 
nie za naszą uchwałą w innem miej- 
scu, skoro postawimy ją jako osobną 
uchwałę, to gotów jestem się do tego 
przych} lić i cofnąć te poprawkę z 
uchwały zasadniczej. 
Wicemarszałek p. Małowieski. 
Wobec cofnięcia poprawki Zespołu 
Stronnictw i Ugrupowań Narodowych 
przechodzimy do dyskusii nad po- 
prawkami do punktu 7. Mamy zgło- 
szone dwie poprawki. Poprawka Klubu 
P.S.L. i Demokratów. "Punkt 7 pro- 
ponujemy skreślić. 
Poprawka Zespołu Stronnictw i 
Ugrupowań Narod')wych: "w punkcie 
1. proponujemy słowa: "z tytułu 
zwierzchności Rzeczypospolitej nad 
Ziemią Wileńską" zastąpić słowami: 
"z tytułu przynależności Ziemi Wileń- 
skiej do Rzeczypospolitej". Głos ma 
p. Stmiewicz. 
P. Staniewicz. 
Zrzekam sie. 


, 
Wicrmarszałek p. MałowieskI. 
Poprawka o ;,kreślenie p. 7 został.& 
wycofana. Kto w sprawie poprawki 
Zespołu Stronnictw i Ugrupowań Na- 
rodowych pragnie zabrać głos? (Nikt) 
Poprawkę poddaję pod głosowanie. 
Kto jest za poprawką, proszf: wstać. 
(Większość) Poprawka została przy- 
jęta przy 9 głosujących przeciw. 
Dyskusja nad zgłoszonemi popraw- 
kami została zakończona. Obecnie 
w sprawie sprostowania ma głos 
p. Rutkowski. 
P. Rutkowski. " l 
Proszę Panów! Wobec tego, że 

iektóre punkty mego przemówie- 
nia były interpretowane niewłaściwie . 
. przez moich kolegów, teraz mam za- 


.
		

/Vilniana_034_04_246_0001.djvu

			IX/59 


9 posi_e_
zenie z dnia 18 lutei!o 1922 !: XI/60 
-- ---"
 - 
 -- --. BZ:;:- 


szczyt stwierdzić, że w przemówieniu 
wcale nie miałem na myśli obrażać 
5%. kole2i p. Szadurskiego. ani nie 
miałem na myśli obniżać powagi 
słusznych kwestji nasrzych rodaków na 
Łotwie. 


Wicemarszałek p. Małowleski. 
W sprawie sprostowania ma głos 
'1'. Harniewicz. ' 


P. Harniewicz. 



1fI 


Wysoka Izbol Przed dzisiejszym 
dziennym porządkiem p. Uziembło 
z Rad Ludowych oświadczył, że ja 
we wczorajszem swe m przemówieniu, 
na tern właśnie miejscu. w klórem 
podkreśliłem. że przyczyną tak długiej 
naszej tymczasowości i przyczyną za- 
gmatwania spraw politycznych na Za- 
chodzie była. jak powiedziałem. kon- 
spiracyjna praca Straży Kresowej. 
p. Uziembło oświadczył, że powie- 
działem to, będąc w gniewie i na 
skutek tego. że zostałem wydalony ze 
Straży Kresowej (Głosy na lewicy: 
Tak było) Zaraz się Panowie dowiedzą, 
jak to było (Wrzawa na lewicy). Więc 
w Straży Kresowej byłem (Głos na 
lewicy: Osobiste porachunki) dotych 
czas, aż się dowiedziałem o programie 
politycznym federacyjnym (Głosy na 
lewicy: Szalona okazja). Byłem. do- 
póki się nie dowiedziałem od naczel- 
nych dyrektorów. że trzeba ten pro- 
gram fe{Jeracyjny przeprowadzić w spo- 
sób bardzo oględny. przygotowując 
grunt. (Wrzawa na lewicy): Byłem 
w Straty Kresowej jako prezes dele. 
2acji Ziemi Wileńskiej, reprezentowa- 
łem wolę ludności o wcieleniu Ziemi 
Wileńskiej do Polski, aż odczułem 
presję, by nie precyzować sprawy 
wileńskiej, a jeżeli trzeba będzie mó- 
-wić, to nie mówić o wcieleniu. ale o 
przyłącze n iu. (Wrzawa). 


Wicemarszałek p. MalowieskI. 
To n:e jest sprostowanie tego, co 
- Pan mówił. 


P. Harnlewłcz. 


t tu 
... 04 r 
Kiedy jako sprawozdawca z deo: 
legacji. 9 go listopada l e) 19 roku, 
radziłem, że trzeb
 podtrzymać na- 
strój polski Ziemi Wileńskiej. posły- 
szałem też od jednego z Dyrektorów 
Straży Kresowej, że pastrój Ziemi 
Wileńskiej trzeba studzić, bo ten na. 
strój może zaszkodzić naszym umo- 
wom z (ownem. (Wrzawa na lewi- 
cy Głosy: Kłamstwo). Otóż to jest 
przyczyną mojego wycofania sie ze 
Straży. Więc ze Straży Kresowej nie 
byłem wydalony. (Wrzawa). 
Ił q 
Wicemarszałek p. Malowłeskl. 
Drugi raz przywołuję posła Har- 
niewicza do porządku i proszę, by 
mówili do rzeczy. (Wrzawa. Głosy: 
Ma rację. Głosy na lewicy: Precz). 
 


. 


P. Harniewlcz. 


.. 


'I 
Proszę poprosić kolegów, żeby 
nie przeszkadzali. Więc ze Straży Kre- 
sowej nie byłem wydalony. lecz wy- 
szedłem sam z tej organizacji (wrza- 
wa na lewicy) i nie z powodu gnie- 
wu. jak powiedziano, ale będąc świa- 
domym obowiązku narodowego. bę- 
dąc świadomym i konieczności bro- 
nienia tej prostej woli ludności i dziś 
podkreślam. że naszą sprawę gubi 
konspiracja I gwałt nad ludnością. 
(Wrzawa na lewicy. oklaski na pra- 
wicy). 


Wicemarszałek p. Małowieski. 
Proszę Pin6w O spokój. W spra- 
wie sprostoWania ma głos p. Brzo- 
stowski. 
(P. Ostrowski: Robicie bałagan z 
Sejmu). 


P. Brzostowski. 
jest mi doprawdy ogromnie przy- 
kro wchodzić na te trybunę wtedy, 
kiedy tu na sali odbywają się różne . 
porachunki z minionych lat, w dniu. 
kiedy mamy powziąć najważmejszą
		

/Vilniana_034_04_247_0001.djvu

			IX/ĆI 9 posiedzenie z dnia 18 lutego 1922 r. ł
/62 
= =.=-.:--


-- - -..:. -. ---- ----- -- -- - -- - - - . --- 


uch:wałe: (Brawo), jednak sądziłbym, 
te byłoby właści wszem , aby ta rzecz 
edbyła sie: na innem posiedzeniu, 
abyśmy tu zachowali inny nastrój i 
.. innym nastroju się rozeszli. (Głos: 
Do kogo Pan ma pretensje). Preten- 
sje mógłbym mieł właściwie do obu 

lron. (Wrzawa). 


4. 


Wicemarszałek p. - Malowieski. 
Proszę Panów nie przeszkadzać. 


P. Brzostowskl. 


. 


Niech się Panowie nie denerwują. 
Mnie nie chodzi w tej chwili ani o 
p. Harniewicza, ani o Straż Kresc wą. 
ale mówie: o tern, że zapominać o 
zasadniczej sprawie i kłócić się o to, 
co kto mówił w roku 1919. jest może 
już troch e: spóźnione. jednak i ja 
przemawiam w chęci sprostowania, 
wychodzę jednak z innego założenia. 
Chcę sprostować pewne momenty z 
przemówienia p. Chomińskiego, gdyż 
szczerze wierze:. że niektórych mo- 
lI1entów z mojego wczorajszego prze- 
, .6wienia nie zrozumiał. 
Prostuje tylko jedną rzecz. a mia- 
.owicie: p. Chomiński twierdził, że ja. 
wychodząc z preliminarza Litwy Środ. 
kowej. doszedłem do deficytu w su. 
mie 4 miljardów wówczas. kiedy de- 
ficyt wynosi 300 miljon6w półrocz- 
nie, to znaczy 720 miljonów rocznie. 
I ja mam rację i p. Chomiński ma 
racje (P. Krzyżanowski: To już kiep- 
sko) tylko, że ja chciałem wykazać, 
lakby wyglądała autonomja Ziemi Wi- 
leńskiej. oparta na dzisiejszych sto- 


sunkach i dlatego wziąłem pod roz- 
wage nie preliminarz, obcie:ty przez 
p. ministra Michalskiego. który pie- 
niedzy nie daje i mówi: róbcie sobie, 
co chcecie, wiem, że są wam po- 
trzebne, ale ja mogę dać tylko 350 
miljonów, nie wyszedłem z tego ob. 
cic
tego budżetu, ale z preliminarza 
T. K. Rz., który mam przed sobą i 
który istotnie po zestawieniu wyka- 
zuje półrocznych niedoborów z górą 
2 miljardy. Więc p. Chomiński mówi 
o budżecie obciętym. a ja, biorąc pod 
uwage potrzeby gospodarcze, wzią- 
łem preliminarz, który przygotowała 
T. K. Rz. i przedłożyła Ministrowi 
Skarbu. 


Wicemarszałek p. Malowleski. 
Nastepne posiedzenie odbedzie sie 
w poniedziałek o godzinie 4-tej po 
południu. 
(P. Nusbaum: Prosze o głos w 
sprawie sprostowania). 
Posiedzenie Komisji POlit}'cznej od- 
bedzie sie w poniedziałek o godz. 11 
po południu (P. Nusbaum: Prosze o 
głos., Wrzawa. Posłowie zaczynają wy- 
chodził). a posiedzenie Konwentu Sen- 
jorów o godzinie 1- szej po południu. 
(P. Nusbaum: Posze o głos. P. ks. 
Maciejewicz: Niech Pan przeczyta re- 
gulamin). 
Prosze: o zajecie miejsc. (Posło- 
wie wracają). 
Posiedzenie- zamykam. 
(P. Nusbaum: Przeciw temu pro- 
testuje. Wrzawa. Protesty na ławach 
Klubu Związku Rad ludowych). 


(Koni« pDsUdMnia II 10th. 10 m. 4$ Jliuz.). 


.
		

/Vilniana_034_04_248_0001.djvu

			} 


.' 


- 


.. 


.. 


, 


.
 


"f) J\) 


...41"-- 



 


\ 


f I 


...... 


\V 


,.
		

/Vilniana_034_04_249_0001.djvu

			Sprawozdanie 


- 



 


stenograficzne 


z 10 posiedzenia Sejmu \ł\lileńskiego 


z dnia 20 lutego 1922 roku. 
(Redakcja . urzędowa). 


T R E Ś Ć: 


łam 
Porz,dek dzienny 
 . 3 
Głosowanie nad formułą. orzeczeniową. : 
Formuła "Odrodzenia" ... 4 
P. Abramowicz. . . . . . . 4 
P. Staniewicz. . . . . . . . 5 
! Odrzucenie formuły "Odrodzenia" . 5 
Formuła P. P. s. .. . 5 
P. Abramowicz . 6 
P. Staniewicz .. 7 
P. Chomifiski. . . . . 7 
Odrzucenie formuły P. P. S. . . 8 
Formuła Komisji Polityc:znej. 8 
P. Mickiewicz St. . . . . -. 9 
P. Engiel . " 11 
Odrzucenie wniosku p. Mickiewicza 13 
Przyjęcie wniosku p. Engla . . . . 13 
Przyjęcie wstępu . . . . . . 1.1 


.. 


łam 


Przyjęcie l punktu 
2 
3 
4 
5 


13 
13 
14 
lS 
15 


Deklaracja do p. 6 i 7: 
P. Chomifiskiego 15 
P. Abramowicza 16 
Przyjęc:c 6 punktu 16 
.. 7.. . . . . . . . lCJ 
Przyjęcie wniosku p. Zalewskiego o imien- 
ne głosowanie . . . . . . . . . 17 
Deklaracja p. Chomińskiego ..... 17 
Lista posłów głosując.ych "za" ... . 18 
Przyjęcie formuły komisji. . . . . . . 19 
Memorjał delegacji ludności z pasa neu
 
tralnego . . . . . 20 
Przem6wienie Marszałka 21 


--- 
\V Y D A W N I C T W O K S I Ę G A R N I J 6 Z E F A Z A W A D Z KlE G O w W I L N I E.
		

/Vilniana_034_04_250_0001.djvu

			.- 
X/3 


10 posiedzenie 7. dnia 20 lute$!o 1922 r. 


X,4 


(Początek posiedzenia o godzinie S m. 15). 


(Przewodnictwo obejmuje Wicemarsza- 
łek p. Krzyżanowski). 


Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Otwieram lO-te posiedzenie Sejmu. 
Protokuł B-go posiedzenia uważam za 
przyjęty, gdyż nie wniesiono przeciw 
niemu zarzutów. Protokuł 9-go po- 
siedzenia leży w Kancelarji Sejmowej 
do przejrzenia. jako sekretarze zasia- 
dają pp. Ostruwski i Przybytko. 
Nd porządku dziennym jest głoso- 
wanie nad formułą orzeczeniową. Czy 
w sprawie porządku dziennego żąda 
kto głosu? (Nikt). Porządek dzienny 
uważam za przyjęty. . 
Proponuję taki porządek przy gło- 
sowaniu: najpierw proponuję głoso-' 
wać pad formułą "Odrodzenia" jako 
najdalej idącą. jeżeliby ta formuła 
przepadła, proponuję głosować nad 
formułą P. P. S. Jeżeliby i ta formu- 
ła przepadła, przystąpimy do głoso- 
wania nad wnioskiem wiekszości Ko- 
misjt Czy w sprawie porządku gło- 
sowania żąda kto głosu'? (Nikt). Po- 
rtądek głosowania uważam za przy- 
jęty. 
Proszę p. Sekretarza o odczytanie 
formuły "Odrodzenia". 


Sekretarz p. Ostrowski (czyta): 
.. Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
Sejm w Wilnie, reprezen!ujący 
wolę wiekszości mieszkańców WIleń- 
szczyzny, stwierdza uroczyście, że kraj 
naiz został oswobodzony od półtora- 


wiekowego najazdu rosyjskiego i wszel. 
kie prawa Rosji. osnute na przemocy 
militarnej, są obecnie wolą ludności 
przekreślone. 
O losach dalszych kraju naszego 
mocen jest wyrokować jedynie suwe- 
renny Sejm Wileński, wybrany przez 
powszechne głosowanie ludności 
Na tej podstawie, stojąc na straży 
interesów kraju i całej jego ludności 
.' . 
oraz upatrując 
rozne niebezpieczeń- 
stwo dla przyszłości w utrwaleniu .o- 
becnego rozłamu między dwoma jego 
częściami: Ziemią Kowieńską a Zie- 
mią Wileńską, oraz ubolewając nad 
wrogim stosunkiem, jaki zapanował 
między dwoma bratnimi ongiś naro- 
dan i: polskim i litewskim, Sejm w 
Wilnie wzywa S
jm Ustawodawczy Re- 
publiki litewskiej do porozumienia się 
. i ułożenia wspólnie wdrunków zgod- 
nego współżycia między dZI ećmi jed- 
nej ziemi, Sejm zaś Ustawodawczy 
Rzeczypospolitej Polskiej do dopo- 
możenia w świętem dziele zgody i je- 
dności, w myśl współczesnych zasad 
demo

atycznych i najszczytniejszych 
tradYCJI naszej przeszłości. która po- 
łą
zyła Polskę i litwę nierozerwalny- 
mI węzłami wspólnej państwowoś:i 
w przeszłości i winna połąc.zyć w naj- 
bliższej przyszłości". 


P. Abramowicz. (Demokraci). 
Proszę o głos do motywów gło- 
sowania. . 
Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Do motywów 2łosowania ełos ma 
p. Abramowi
z,
		

/Vilniana_034_04_251_0001.djvu

			X/S 



 10 posiedzenie z dnia 20 luteJ!o 1922 r. 


X/b 


P. Abramowicz. 
Składam następujace oświadczenie: 
Klub Stronnictwa Demokratycznego 
będzie głosował przeciwko tej formule 
z tych względów, że postawiony jest 
wniosek zwrócenia się do Sejmu Ko- 
wieńskiego. Klub nasz uważa, że sto. 
sunki są tego rodzaju, że wszelkie 
zwracanie się w danej chwili Sejmu 
Wileńskiego do Sejmu Ko ieńskiego 
jest mewskazane i niemożliwe. Z tych 
względów będziemy głosowali prze- 
ciwko tej formule. 


P. Stanlewicz. (P. S. L.). 
Proszę' o głos do motywów gło- 
sowania. 


WIcemarszalek p. Krzyżanowski. I 
Głos ma p. Staniewicz. 


P. Staniewicz. 
W imieniu Poiskie
o Stronnictwa 
Ludowego mam zaszczyt ('świadczył, 
co następuje: Kluh P. S. L. będzie 
głoso",ał przeciw tej formule ze wzglę- 
dów następujących: wyborcy nakazali 
nam przedewszystkitm w Uchwale 
Sejmu wyrazić chęć należenia do Pol- 
ski. Następnie uważamy, jak i Klub 
Demokratów, że w chwili obecnej 
zwracanie się do Kowna z propozycją 
pojednania jest bezcelowe i dlatego 
będziemy głosowali przeciw tej for- 
mule. 


Wf ;:emarszałek p. Krzyżanowski. 
Stawiam pod głosowanie formułę 
"Odrodzenia". Proszę tych posłów, 
którzy są za tą formułą, ażeby pow- 
stali. . Wstało 3-ech posłów. Formula 
przepada. 
Przechodzimy do formuły P. P. S. 
Proszę p. Sekretarza o odczytanie 
formuły orzeczeniowej P. P. S. 


Sekretarz p. Ostrowski (czyta). 
.Uchwała w przedmiocie przyna-' 
le:łnoścl państwowej Ziemi Wileńskiej: 


Suwerenny Sejm w Wilnie, na pod- 
stawach demokratycznych i warunkach 
niczem nieskrępowanej swobody po- 
wołany w imieniu ludności Ziemi Wi- 
leńskiej w myśl prawa ludów do sta- 
nowienia o sobie, uchwala I stanowi: 
, . 
1). Ziemia Wileńska zrywa wszelkie 
więzy prawno-państwowe, narzucone 
jej prze nocą przez państwo rosyjjkie 
i odrzuca wszelkie prawa Rosji do in- 
gerowania w sprawach Ziemi Wileń. 
skiej. 
2). Ziemia Wileńska odrzuca wszel- 
kie roszczenia zaborcze ze strony Re- 
publiki Litewskiej, a w szczególności 
o traktat litewsko-rosyjski z dn. 12 
lipca 1920 r. oparte. 
3). Ziemia Wileńska łączy się z Rze- 
cząpospolitą Polską w jedną prawno- 
państwową całość. 
Dając tem wyraz niezłomnej woli 
ludnoścj Ziemi Wileńskiej, Sejm z całą 
stanowczością oświadcza, że żadnej 
decyzji, przez czynniki obce i wbrew 
niniejszej uchwale Ziemi Wiieńskiej, 
narzuconej, ani Seim, ani ludność 
nigdy nie uzna. 


P. Abramowicz. 
Prosze o głos w sprawie motywów 
. głosowania. . 


Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
W sprawie motywów głosowania 
głos ma p. Abramowicz. 


P. Abramowicz. 
Odczytana formuła nie sprzeciwia 
sięs'anowisku Klubu Stronnictwa De- 
mokratycznego. I dlate
o głosować 
przeciw tej formule nie będziemy. 
Jednak z tych wz
lęd6w, aby uzyskać 
jak największą ilość głosów dla ogól- 
nej formuły orzeczeniowej, Klub nasz 
przyłączył się i opracował kompromi- 
sową formułę i dlatego przy głoso- 
waniu nad odczytaną formułą od gło- 
sowania się wstrzyma.
		

/Vilniana_034_04_252_0001.djvu

			X/7 


10 posiedz
nie 
..dnia__2,(). lute.
o 19?2 r. 
--- - 
- - 


X/8 


P. Staniewicz. 
Proszę o głos w sprawie motywów 
głosowania. 


Wicemarszałek p. Krzvżanowski. 
W sprawie motywów głosowania 
głos ma p. Staniewicz: . 
P. Staniewicz. 
Formuła P. P. S. nie sprzecIwia 
się stanowisku Polskiego Stronnictwa 
Ludowego. jednakowoż uważamy, że 
uchwał.a o połączeniu Ziemi Wileń- 
skiej z Polską powinna być przyjęta 
przez ogromną większość Sejmu: wo- 
bec tego wzięliśmy udział w pracach 
!	
			

/Vilniana_034_04_253_0001.djvu

			X/9 
- 


o(" 
10 posiedzenie z dnia 20 lutego 1922 r. X/tO 
-- 
 
 - -- - -= ---------.:::::= 
-- 


na posiedzeniu dnia 20 lutego 
1922 r.. uchwalamy i stanowimy: 
1. Wszelkie węzły prawno-państ. 
wowe, narzucone nam przemocą przez 
Państwo Rosyjskie. uważamy za bez- 
. powrotnie zerwane i nieistniejące, jak 
również odmawiamy Rosji prawa do 
in
erowania w sprawy Ziemi Wileńskiej 
2. Roszczenia prawno - państwowe 
do Ziemi Wileńskiej, zgłaszane przez 
Republikę Litewską, które znalazły 
swój wyraz w traktacie litewsko-so- 
wieckim z dn. 12 lipca 1920 r., jako- 
też i wszelkie inne. odrzucamy i na- 
zawsze uchylamy. 
3) Stwierdzamy uroczyście. że nie 
uznamy żadnej decyzji zarówno o lo- 
sach naszej Ziemi. jak i w sprawie 
jej wewnętrznych urządzeń, powziętej 
przez czynniki obce wbrew naszcj woli. 
4. Ziemia Wileńska sta
owi bez 
warunków i zastrzeżeń nierozd!ielną 
część Rzeczypospolitej Polskiej. 
5. Rzeczpospolita folska posiada 
pełne i, wyłączne prawo zwierzchności 
państwowej nad Ziemią Wileńską. 
6. Właściwe władze Rzeczypospo- 
litej Polskiej posiadają jedynie i wy- 
łącznie prawo stanowienia o ustawach 
i urządzeniach Ziemi Wileńskiej zgod- 
Jłie z Konstytucją Rzeczypospolitej z 
dn. 17 marca 1921 r. 
7. Wzywamy Sejm Ustawodawczy 
i Rząd Rzeczypospolitej Polskiej do 
natychmiastowego wykonywania praw 
i obowiązków. wyp.Jywających z ty- 
tułu przynależności Ziemi Wileńskiej 
do RzeczYPospolitej Polskiej. 
P. Mickiewicz Stefan. (Odrodzenie). 
Proszę o głos do motywów gło. 
sowania. 


Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Głos ma p. Mickiewicz. 
P. MIckiewicz Stefan. 
Chce zaproponować następującą 
rzecz. Pierws7.e trzy punkty ogólnej 
uchwały. są te, za którymi będzie 


....... 


głosować, o ile wiem, cały Sejm. Te 
trzy punkty są treści następującej: 
pierwszy punkt mówi o tem, że 
wszelkie prawa Rosji są tu zlikwido- 
wane. Tego nikt w Sejmie nie kwe- 
stjonuje, ta rzecz jest nadzwyczajnie 
ważną. i chodzi o to, aby przeszła 
i była przyjęta pr.zez cały Sejm. 
Drugi wniosek jest o roszczeniu 
praw specjalnych przez Litwę Ko- 
wieńską do Wileńszczyzny. Te prawa 
są zakwestjowane. Specjalnych praw. 
ani Wileńszczyzna nad Kowieńszczyz- 
ną, ani Kowieńszczyzna nad Wi- 
leńszczyzną nie ma. Natomiast są 
pewne dążeni'a, wyrazicielami których 
my jesteśmy, że powinna być pewna 
łączność. Jednak my tych praw 
zwierzchnich Republiki Litewskiej nie 
uznajcmy z tego powodu, że ona nie 
ma żadnych praw suwerennych, a my 
do praw suwerennych nad Ko- 
wieńszczyzną nie mamy żadnej pre- 
tensji. 
Punkt trzeci stwierdza. że nie uzna- 
jemy żadnych decyzji cudzych czyn- 
nikó»,. 
Te wszystkie trzy punkty są takie, 
które nie budzą żadnej wątpliwości. 
Reszta punktów budzi wątpliwości. to 
te punkty, które są zrozumiane przez 
resztę Sejmu odrębnie od Polskiego 
Związku Ludowego Litwy i Białorusi. 
"Odrodzenie" mianowicie stoi na tem 
stanowisku, jak Panowie wiedzą, na 
stanowisku federacyjnem. . 
Większość stoi na stanowisku no- 
wem, na stanowisku wcielenia i my dla- 
tego g.fośować nie możemy. Pozatem 
chodzi o to. ażeby raz na zawszc te 
trzy punkty, które są zgodne bez żadnej 
kwestji, wobec całego świata były 
potwierdzone przez ogół. My będziemy 
bezwzględnie za tymi punktami gło- 

owali. Gdy jednak będą postawione 
pod głosowanie następne punkty, to 
jest 4, 5. 6 i 7. to wledy. bĘdzie zło- 
żona przez nas specjalna deklaracja. 
Chodzi nam o to. ażeby cały wnio- 
sek. opracowany przez większość 
Sejmu, a opracowany również przez 
nas. bośmy się nie uchylali ani na 
chwilę od pracy Sejmowej. był roz-
		

/Vilniana_034_04_254_0001.djvu

			X/II . 


10 P2,siedzenie z dnia 20 lutego 1922 r. 
-------: - - --- =- 


X 12 


członkowany na dwie części; pierwszą, 
która się b
dzie składała z pierwf-ych 
trzech punktów i drugą - złożoną z 
reszty. - 
Zwracam się do całego Sejmu, za- 
znaczając, że jeżeli nie będzie tego 
rozczłonkowama, .t. j. jeż
Jj będzie 
postawiony pod hłosowanie cały 
wniosek en bloc,)o _ my nie będziemy 
mogli głosową,ć. Swiat cały, z którym 
my się liczyć "'usimy, nie b
dzle wie. 
dział o tem, że cały Sejm ,;łosował 
za likwidacją praw Rosji, gdyż nie 
będzie znał historji tego głosowania, 
a chodzi przecież o to, by przy przy- 
jęciu wniosków było po\\iedziane, że 
cały Sejm głosowdł za-.t m. Jeżeli 
zaś będzlemy..głosowali oddzielnie nad 
dwiema cześcismi formuły, 10 będzIe 
Zd'znaczone nasze odbrębne stano- 
wisko, bo nad pierwsze mi trzema 
punktami uchwały głosować będziemy. 
Dodam jeszcze, że tutaj ani ambicje 
partyjne, ani ambicje, ani stanowisko 
tych, którzy stanowią większość Sejmu, 
nie będą narażone na szwank, o ile 
ten podziah.,gal5tąpi, ho ważnem jest 
w prawno-państwowych stosunkach 
międzynarodowych, aby trzy pierwsze 
punkty były przyjęte. pJzez cały Sejm. 
Dlatego proponuję,-.laby mój wnio- 
se\t.: przyjąć. To nie zaszkodzi zupełnie 
ani całości ani.' że tak powiem, ze- 
wnętrznej formie uchwały, gdyż żad- 
nej zmiany ten podział nie wnosi. 
Będzie tu tylko stwierdzeniem, że za 
pIerwszymi trzema punktdmi są wszys- 
cy bez pewnej .ilości głosów. To jest 
nasze stanowisko, broniliśmy tu go w 
Sejmie, mam nadzieję, że i. w przy- 
szłości bronić go będziemy i zwycię- 
żymy. . 
Wicemarszałek p. KrzyżanowskI. 
Wniosek p. Mickiewicza na 'mocy 
artykułu 37 regu1aminu będzie posta- "- 
nowiony pod głosowanie tylko wtedy,' 
jeżeli będzie złożony na piśmie. 
Do motywów głosowania głos ma 
p. Engiel. . 
P. EngieI. (Zespół). 
Imieniem Klubu Zespołu Stron- 
nictw i Ugrupowań Narodowych mam 


I 
zaszczyt zgłosić nJstępującą propo- 
zycjG w sprawie porządku głosowa- 
nia. Wchodząc w te intencje. I	
			

/Vilniana_034_04_255_0001.djvu

			)(/13 
---- ==- 


J.Q po
 nie z d n 
a 20 l!1tel{o J92
_r:. 
- -- ------- -- 


Xt4 


zwolenników tego wniosku proszę o 
powstanie. Większość. Wniosek przy- 
jęty. GłQ50wanie odbędzie się w myśl 
tego wniosku, pl zed chwilą przyję' 
tego. 
Przechodzimy. do pierwszej części 
wstępu, który ,si
 kończy słowami 
..uchwalamy i stanowimy". - Ponieważ 
cala formuła była odczyt'1na, sądzę, 
że niema potrzeby czytania jej po raz 
drugi. Wszystkich ł-'	
			

/Vilniana_034_04_256_0001.djvu

			5=_ -,----'" 10 po ;iec! zenie z dnia 20 lutel!o 1922 r. 


. 
X / 16 


dzielenie z:emią tutejszej ludności; 
2) odwlecze i zawikła na długi czas 
. porozumienie się ludów. zamieszku- 
jących nasz kraj. a przez to nie za- 
gwarantuje upragnionego pokoju; 3) 
uważając, iż tylko związanie całego 
kraju z Polską na zasadach tradycyj- 
nych. jak "wolni z wolnymi, równi 
z równymi" da prawdziwą gwarancję 
wolności. pokoju i sprawiedliwości- 
od głosowaQi
 nad tymi artykułami 
uchyla się. 
Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Proszę p. Sekretarza o powtórne 
odczytanie punktu czwartego. ( 
Sekretarz p. Ostrowski (czyta). 
"Ziemia Wileńska stanowi bez wa- 
runków I zastrzeżeń nierozdzlelną 
część Rleczypospolitej Polskiej". 
Wicemarszałel{ p. Krzyżanowski. 
I Proszę tych panów posłów. któ- 
rzy się wypowiadają za tym wnios- 
kiem. ażeby powstali. Stwierdzam, iż 
punkt ten zostnł przyjęty jednomysi- 
nie przy 6-ciu głosach wstrzymują. 
cyc h się. (9ługotrwałe oklaski. Posło- 
wie wstają). 
Proszę p. Sekretarza o odczytanIe l 
następnego punktn. 
Sekretarz p. Ostrowski (czyta): 
..Rzeczpospolita Polska posiada 
pełne i wyłączne prawo zwierzchności 
państwowej nad Ziemią Wileńską". 
Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Wszystki,h zwolenników tego punktu 
proszę o powstanie. Punkt ten jest 
przyjęty przy 6-ciu wstrzymujących 
śię od głosowania. (Długotrwałe o- 
. klaski. Posłowie powstają). 
Proszę p. Sekretarza o odczytanie 
punktu 6-go. 
Sekretai'z p. Ostrowski (czyta): 
.. Właściwe władze Rzeczypospoli- 
tej Polskiej posiadają jedynie i wy- 


łącznie prawo stanowienia o usta- 
wach i urządzeniach Ziemi Wileńskiej 
zgodnie z Konstytucją z dn. 17 mar- 
ca 1921 r." 


P. Chomiński. 
Proszę o głos w sprawie motywów 
głosowania. 
Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
W sprawie motywów głosowania 
głos ma p. Chomiński. 
P. Chomiński. 


Klub "Odrodzenie Wyzwolenie". 
uważają::. że w punktach 4, i 5. przy- 
należność państwowa Ziemi Wileńskiej 
do Polski jest dostatecznie wyrażona. 
uważa za niepotrzebne powtarzanie 
tego samego w punktach 6. i 7. i dla- 
tego przy: głosowaniu tych punktów 
wstrzymuje się od głosowania. 
. Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
W sprawie motywów głosowania 
głos ma p. Abramowicz. 
P. Abramowicz. 
W swoim czasie zgłaszaliśmy po- 
prawki, w których proponowaliśmy 
skreślenie punktów 6, i 7. uważając, 
że nie jest rzeczą Sejmu Wileńskiego 
wskazywać i ustalać, w jaki sposób 
władze Rzeczypospolitej Polskiej mają 
urządzić Ziemię Wileńską. W dalszym 
ciągu pozostajemy przy tem mniema- 
niu. że artykuły te są niepotrzebne i 
dlatego w głosowaniu nie będziemy 
brali udziału. 


, 


Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Wszystkich zwolenników artykułu 
6-go proszę o r;owstanie. Proszę p. 
Sekretarza o stwierdzenie, ilu posłów 
wstrzymało się od głosowania. (Po ob- 
litzeniu). Wniosek przeszedł jedno- 
myślnie przy 18 głosach. wstrzymu- 
jących się od głosowania. . 
Proszę p. Seka;etarza o odczytanie 
punktu 7.
		

/Vilniana_034_04_257_0001.djvu

			_'&. 17. 


lo posiedlenie z 
nia 20 lutego 1922 r. 


X/1
 


Sekretarz p. Ostrowski (czyta). 
.. Wzywamy Sejm Ustawodawczy i 
RZ1d Rzeczypospolitej Polskiej do 
natychmiastowego wykonania praw i 
ohowiązków, wpł
lwających z tytułu 
przynależności Ziemi Wileńskiej do 
Rzeczypospolitej Polskiej. . 
Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Proszę wszystkich 'zwolenników 
punktu 7. o powstanie. Proszę p. p. 
Sekretarzy o stwierd/enie wstrzymują- 
cych się od ł1;łosowania. {Po oblicze- 
niu}. Wniosek przeszedł przy lH tu 
głosach wstrzymujących się od głoso- 
wania. 
Proszę Wysokiego Sejmu, prze- 
chodzimy do 
łosowania en bloc. 


P. Zalewski (Rady Ludowe). 
Proszę o głos w sprawie głoso- 
wania. 
Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Głos ma p. Zalewski. 
P. ZalewskI. 
Ze względu na ważność uchw
ły, 
którą za chwilę weźmiemy, wnoszę 
w imieniu Rad Ludowych, ażeby 
ło- 
sowanie odbyło się imiennie. 


Wicemarszałek p. Krzyżanowski. 
Głos ma p. Chomiński. 
P. Chomiński (Odrodz.-Wyzwol.). 
W imieniu Klubu .Odrodzenie- 
Wyzwolenie" mam zaszczyt oświad- 
czyć, że chociaż pewne punkty, mia- 
nowicie 6, i 7, w tej uchwale nie cał- 
kowicie odpowiadają temu, cobyśmy 
chcieli w uchwale o przynależności 
Ziemi Wileńskiej znaleźć, chociaż uwa- 
żamy za lepsze sformułowanie uchwa. 
ły Polskiej Partji Socjalistycznej, za 
którą 
łosowaliśmy, jednak wobec te. 
go, iż formuła Polskiej PartJj Socjali- 
stycznej upadła, zaś punkty 6, i 7, 
zostały przyjęte, dając wyraz pow- 
szechny dążnościom ,alej ludno'ci 


\ 
Ziemi Wileńskiej a. przedewszystkiem 
ludności rolnej, wiejskiej, którą repre- 
zentujemy, do połączenia sie z Pol- 
ską, bo wbrew temu, co było powie- 
dziane, właśnie będzie się to przyczy- 
niać do przeprowadzenia reformy rol- 
nej u nas i praw dla ludu (gdyż wie- 
rzymy, że Polska da tę autonomję i 
da własny Sej m) w tej sprawie skła- 
damy specjalny wniosek, który będzie 
rozpatrywany i wobec tego wszystkiego 
wierząc w to, że tamten wniosek bę- 
dzie przez Wysoki Sejm uchwalony,- 
będziemy głosowali za formułą en 
bloc, jak jest przyjęta przy szczeg6- 
łowem głosowaniu. (Brawo). 
Wicemarszałek p. Krzyżanowski,. 
Wpłynął wniosek p. Zalewskiego' 
o imicnne głosowanie. Artykuł 36, re- 
gulaminu wymaga, żeby taki wniosek 
był poparty przez 15 posłów. (Qlos: 
jest podpisany przez 15 posłów). 
Wobec tego przystępujemy do głoso. 
wania en bloc. Będziemy głosowali 
nad całością formuły większości ko- 
misji. Głosowanie odbędzie się imienne. 


Pos. Engiel. 
Prosimy wyjaśnić, jak sj
 odbywa 
głoso":anie imienne. 
(Wszystkich zwolenników formuły 
większości komisji proszę o napisanie 
przy swojem nazwisku słowa "tak"; 
Wszystkich przeciwników-słowa. nie" 
(Qłos: A wstrzymujących sil:?) Odda- 
ją kartki puste. 
(Podczas glosowania przewodnictwo 
obejmllje Marszałek). 


, 


(Po głosnwaniu). 
Marszałek. 
Proszę panów Sekretarzów o ob- 
liczenie głosów. 
(Po obliczeniu). 
Stwierdzam, że uchwała o prawno. 
patstwowej przynaldności Ziemi Wi- 
leńskiej prlY 102 obecnych zOitała
		

/Vilniana_034_04_258_0001.djvu

			.Xj19 


10 posiedzenie z dnia 20 lutego 1922 r. 


X/lO 
- - - 


przyjęta 96 głosami "za" przy 6 wstrzy- 
mujących sie od głosowania. PrQszę 
pana sekretarza o odczytanie listy 
posłów. którzy głosowali "za.. 
Sekretarz p. Ostrowski (czyta): 
..Za" 
łosowali: Abr'lłmowicz Wi- 
told. Ąbramowicz jan. Burak Piotr. 
Baranowski Bonifacy, Bańkowski Wi- 
told, Brzostowski Stanisław. Bukrabo 
Wiktor, Bergman Rudolf. Bobrowski 
Leon, Ks. Bałaban Ludwik. Be:-nacki 
Antoni. Czechowi cz. Izydor, Chomi- 
czewski Włodzimierz. Czarnowski Wik- 
tor, Czerwiński Zygmunt. Chomiński 
Ludwik. [izierkacz józef. Dubicki Sta- 
nisław. Dubicki Ludwik. Engiel Mie- 
czysław, Palewicz jan Marcin, Fedo- 
rowicz Zygmunt. Ks. Grabowski Wac- 
ław, Oasparaniec Zygmunt, Hałko 
Antoni. Haul Wale'jan. Ks. Arcybis- 
kup Hryniewicki Karol, Helman 
ta- 
nisław. Harniewicz Hipolit, jachiewicz 
józef. Jasiński ZbiJ!raiew, Jankowski 
Marjan, jozallis Alfons, Karnicka 
Aleksandra. Krzyżanowski Bronisław, 
Klejewski Michał, Kardis Franciszek, 
Kulesza Bronisław. Kozłowski Kazi- 
mierz. Ks. Kuleszo Adam. Kłyszejko 
Antoni, Litpiesza Józef. Lisowski Bo. 
lesław, Łozowski józef. Łokuciewski 
Antoni. Łowkis Stefdn. Mickiewicz 
Antoni, Mejndrtowicz Franciszek. Ma- 
łowieski józef, Marcinkowski Aleksan- 
der. Ks. Moroz jan. Milewicz Kazi. 
mierz, Ks. Maciejewicz Stanisław, Nus- 
baum Cze
ław. Ks. Olszański Ignacy. 
Orechwo Kacper. Ostrowski janusz, 
Pietkiewicz Piotr. Piotrowski Adam. 
Prze
 łocki Michał. Piłsudski jan. Per- 
kowski Leon. Ks. Pieściuk Franciszek, 
Przybytko Antoni. Rutkowski Agaton. 
Rożnowski Kajetan. Raczkowski Fe- 
liks, Rauba AnIoni. Świechowski Mar- 
jan, Skinder Stanisław. Szwabowicz 
Antoni. Staniewicz Witold. Sperski 
Ludwik, Subotowicz Feliks. Surwiłło 
Edward, Solowiej Zygmunt. Siuchta 
Maksymi;jan, SOpoćko ROf!1uald. Ste- 
fanowicz Edward, Ks. Swirkowski 
Romuald. Szadurski Wacław, Staszkiel 
Aleksander. Tałapin Kazimierz. Uziem- 
błe Ad
m, Wojnicz Adam, Wojc;ino- 


wicz jan, WędziaJ!olski Bronisław. 
Wodejko Kazimierz, Waszkiewicz Wła- 
dysław, Zalewski Antoni. Zakrzewski 
Michał, Zwierzyń
ki Aleksander. Zmi. 
trowicz józef, Zebrowski BOlesław, 
1:yliński Aleksander. 
Wstrzymało się 6: Bagiński Sta- 
nisław, Mickiewicz Stefan. Ma'\zczyk 
Stanisław, Szeptunowski Bronisław, 
Trabszo Antoni, Zaszlowt Aleksander. 
Nieobecni: Achramowicz Ignacy, 
janikowski Stanisław. Kijewicz Józef, 
i Mackiewicz józef. 


Marszałek. 
. Ziemia. Wileńska od tej chwili sta. 
nowi jedną i nierozdzielną całość Rze- 
czypospolitej Polskiej (burzliwe i dłu- 
gotrwałe oklaski. Posłowie powstają. 
Okrzyki: Niech żyję Rzeczpospolita 
Polska. burzliwe i długotrwałe o- 
klaski. Posłowie stojąc $piewają: ..Nie 
rtucim ziemi, skąd nasz ród". Pod- 
czas $piewu straż marszałkowska 
wnosi i ustawia sztandar Państwa 
Polskief!o. Qłos: Rzeczpospolita niech 
żyjel Długotrwale i burzlIwe. oklas
i. 
Qłos: Niech żyje Piłsudski I NIech tYle 
Generał Żeligowski! f)ługotrwałe i bu- 
rzliwe oklaski). \ 
Marszałek. 
Oświadczam, że delegacJa ludności 
z pasa neutralnego. delegacja ludności 
polskiej z Litwy Kowieńskiej. siedząca 
obok w loży. złożyła na piśmie swoją 
deklarację. w której wyraża pragnienie 
jak i my. należenia do Polski. Proszę 
p. Sekretarza o odczytanie deklaracji. 
Sekretarz p. Ostrowski (czyta). 
Do Wysokiego Sejmu w Wilnie. 
Delegacja z pasa neutralneeo oraz . 
zza linji demarkacyjnej z dnia 14 lipca, 
1920 r. w osobach z gminy LanJ!ow
 
skiej i Piaszuńskiej: Paszkiewicza Win- 
centego .oraz gminy Butrymańskiej: 
Romualda Maliszewskiego. dalej Win- 
centego Ludernowicza i Stanisława 
jureie1ewicza z eminy Nowo Dworskiej.
		

/Vilniana_034_04_259_0001.djvu

			X,.21 

 


10 p osiedzenie z dma 20 lute go 1922 r. 


)<.1'22 


o D E Z W A! 


Od chwili odejścia Wojsk Pol- 
skich z granicy 14 lipca 1'J20 roku 
rząd litewski niemiłosiernie zaczął 
prześladować Polaków. Aresztowaniom 
i biciom nie było rachunku, a świadczy 
o tem fakt p(zeszło 500 osób are- 
sztowanych i dostawionych do Kowna, 
więzionych w więzieniu. Nie jesteśmy 
mocni
 chcemy zgodnego współżycia 
z braćmi Litwinami, fecz te urągowiska, 
te zabójstwa, te znęcania się nad lud- - 
nością polską, zjawiska ciągłe i nie- 
mal codzienne, a dalej śmierć mę- 
czeńska b. posła do pierwszej dumy 
Państwowej ś. p. Konstantego Aleksan- 
drowicza, włościanina z Olity, w wię- 
zieniu Kuruńskim, narzuca myśl, czy 
egzystuje ten rząd, który nas pocią- 
gnąłdo zajęć, który nas przyjął na 
służbę do wojska, i czy egzystuje na- 
ród polski, któryby się ujął za swych 
niewinnych braci. ' 
Wierzymy w to my, jak wierzą ci, 
którzy pełnomocnictwa nam dali, iż 
nastąpiła jutrzenka wolności w roku 
1919 i musi nastąpić chwila zbav'ienia 
dla ludności, zamieszkałej w wię- 
kszości reprezentowanych przez nas 
gmin. Błagamy o danie możności wy- 
powiedzenia się woli ludności zaję- 
tych terenów do dnia 14 lipca 1920 r., 
- a tą wolą jest być przy drogim nam 
Wilnie i Polsce. 
Błagając o wstawienictwo wasze 
pp. Posłowie, nie zapominajcie, że 
i w nas polska krew płynie, nie ścią- 
gajcie przekleństwa matek tych synów, 
którzy za służbę w Wojsku Polskim 
tułając sią u progów swoich domostw, 
nie mogą wrócić .do domów. 
Pamletajciel 


Podpisy. 


Do 
Pana Marszałka Sejmu Wileńskiego. 
My, niżej podpisani przedstawicie. 
le ludności pasa neutralnego, którym 
w imię zasady stanowienia o swym 
losie nie była dana możność zadecy- 
dowania o swej prawno-państwowej 


przynależności, pragnąc spelnić wolę 
ludności, która nas pomimo litewskie- 

o ucisku i gwałtów wybrała i przy- 
słała do Sejmu Wileńskiego, by tylko 
o sprawiedliwość prosić, oświadcza- 
my, te tylko w łączności z Polską 
widzimy naszą przyszłość, gdyż syna- 
mi Polski jesteśmy. 
Niniejszem przyłączamy si
 do 
wniosku, - który zadecydował o przy. 
należności Ziemi Wileńskiej. Przyjętą 
I formułę w imieniu naszej ludności 
przyjmujemy jako swoją i kładziemy 
dlatego pod nią i nasze podpisy. 
(Następują podpisy). 
(Qłosy: Niech żyją! Długotrwale 
oklaski. Posłowie wstają). 


Marszałek. 
W dniu tak uroczystym i podnio' 
słym, kiedy wreszcie nam, przed- 
stawicielom ludności tej ziemi, wy- 
padło spełnić to zaszczytne dzieło, 
nad którego realizowaniem pracowa- 
ły szeregi pOkolt:ń, Sejm Wileń- 
ski przez aktdlisiejszy orzekł, że Zie- 
mia Wileńska ma stanowić jeden or. 
ganizm i jedno ciało z Rzecząpospo- 
litą Polską. Orzeczenie nasze mogliś- 
my uskutecznić dzięki temu, że woli 
ludności bronił i broni szary tołnierz, 
który wyszedł z naszego zagonu. Zie- 
mia Wileńska, położona na rubieży 
dwóch odmiennych światów cywiliza- 
cji zachodniej i wschodniej, była tere- 
nem, na który m rozgrywała się cały. 
mi wiekami walka pomiędzy tymi dwo- 
ma światami. Łączność nasza z Pol- 
ską przechyliła szalę zwycięstwa na 
stronę cywilizacji zachodniej i z bie- 
giem czasu stawała się coraz ściśiejszą 
i była tak potężną, że mogliśmy sie 
skutecznie bronić od krzytaków i od 
nawały turecko-tatarskiej. Ongiś, przed 
laty, przodkowie nasi widzieli jedyny 
ratunek przed groźnym ówczesnym 
Wschodem w zlaniu się w jedną ca- 
łość Rzeczpospolitą Polską. Dzisiaj 
wsz}stkie pragnienia, uczucia, serce lu- 
du naszego, nadzieja na lepsze jutro 
i przyszłość, wiara moc ducha narodu
		

/Vilniana_034_04_260_0001.djvu

			'X / 23 


I
iedzenie z dnia 20 luteł!o 1922 r. 


X,l 24 
- 


naszego. Miłość Ojczyzny . i wierność 
dla Niej, zachowane w ciągu 150 lat 
niewoli - dobrowolnie skłoniły Sejm 
'do wyratenia woli ludności w uchwa- 
le zapadłej. Czujemy sil: synami wol- 
nej i zjednoczonej Rzeczypospolitej 
Polskiej. Niech ścichną spory. waśnie 
i różnice narodowościowe. Po rozbio- 
Tach Ojczyzny wrogowie nasi przez 
ucisk. prześladowanie wiary, kultury. 
narodowości, rwali węzły łączności i 
wytworzyli separatystyczne dążności. 
Jednak ufajmy. Przyjdzie czas i brat- 
ni naród litewski zrozumie nasze pra- 
gnienia i uczucia i wówczas nastąpi 
pojednanie. 
Niegodnym synem bl:dzie ten. kto 
tej woli ludności naszej nie uszanuje. 
U
zanuje tl: wolI: i prawo mil:dzyna. 
rodowe, albowiem niema tej mocy, 


która mogłaby obalić dzieło. zrodzo- 
ne z miłości Ojczyzny. 
W gorących sercach synów naszych 
niech żyje wolna, zjednoczona Rzecz- 
pospolita Polska! (Glosy: Niech żyjel 
Posłowie wstają. Burzliwe. długotrwa- 
. łe oklaski). Niech żyje wybawca Zie- 
mi Wileńskiej, Naczelnik Państwa. Jó- 
zef Piłsudskil Głosy: (Niech żyje! Po. 
słowie wstają. Burzliwe i długotrwałe 
oklaski). Niech żyje obrońcą praw i 
woli ludności naszej, Generał Zeligow- 
ski! (Głosy: Niech żyjel Posłowie wsta. 
ją. Długotrwałe oklaski). 
Po skończonem posiedzieniu cały 
Sejm udaje się do Katedry na uro- 
czyste.. Te Deum-. 
Następne posiedzienie odbędzie sili: 
w czwartek o gOdz. 5 po pol. 


(Koniec posiedzenia. g. 6 m. 40 wiecz.). 


DRUK "ŻAlBAS" , WIL.NO. WlfLKA łZ'
		

/Vilniana_034_04_261_0001.djvu

			Sprawozdanie 


I 


. . 
stenografIczne 


z 11 posiedzenia Sejmu Wileńskiego 


z dnia 23 lutego 1922 roku. 
(Redakcja urz,dowa). 


--- 


TReść: 


łam 
Komunikaty Marszałka . . . . . . o' 3 
Poulidek dzienny. . . . . . . . . .. 3 
Sprawa częSci Ziemi Wilenskiej pod oku- 
pacjli litewską 
 . . . . . . .. 4 
P. Staniewicz. . . . . . . . . : . " .. 
Przybycie na salę obrad ien. Żeligow- 
sk iego . . . . .. . .. . 10 
Przemówienie Marszałka 10 
P. Swiechowski . . . 10 
P. Sperski . . . . . . . . 13 
Ks. Maciejewicz .... 17 
P. Zasztowt . . . . . . 22 
P. Abramowicz. . . . . 24 
P. Różnowski ...... 25 
Zamknięcie listy mówc6w . 28 
P. Chominski. . . . . . . . 28 


łam 


. . 


31 



. Engel . . . . . . . 
Przerwa 
Referent p. Staniewicz. . . . . . . . . 33 
Odesłanie sprawy z powrotem do Ko- 
misji . . . . . . . . . . . . . . 35 
Sprawa więzienia r olaków w Kownie . 35 
P. Świechowski. . . . . . . . . . . . 35 
Uczczenie pamięci zmarłych w więzieniu 
kowieflskiem Polaków. ._. . . . 37 
Wnioski . . . . . . . . . . . . . . . 38 
Przesłanie sprawy do Komisji. . . . . 39 
Wnioski wykonawcze do uchwały orze- 
czemowej ........... 39 
Koniec posiedzenia. . . . . . . . . . 42 


. 


_ 'bo 1 
WYDAWNICTWO KSIĘGARNI JÓZEFA ZAWADZKIEGO w WILN 18,
		

/Vilniana_034_04_262_0001.djvu

			_ XI/
 -= == _i 1 p 

iedJ:eni
 z dn i a. 2 3 _ 
t
go 1 c)2 2_!. o .!__ =- Xl l
 
- ' 


S "16 


1 


l 


,I ł ,-' 


. 


o 


Marszałek. 


(Początek posiedzenia o godz. .5 nl. 45). 


\ 


. 


Otwieram 11 posiedzenie Sejmu. 
Protokół 9-go posiedzenia uważam za 
p....zyjęty, gdyż nie wniesiono przeciw 
niemu zarzutów. Protokół tO-go po. 
siedzenia leży w I(ancelarji Sejmowej, 
do przejrzenia. jako sekretarze zasia- 
dają pp. Ostrowski i Przybytko. 
Podaję 
 do w.iadomości, że Rada 
Miejska m. Warsza
y nadesłała de. 
peszę gratulacyjną z powodu uchwały 
poniodzia
owej. Proszę p. Sekretarza 
(). odczytanie. 


Sekretarz p. Ostrowski (czyta). 
"Od Rady Miejskiej stolicy Polski,. 
która od swego powstania w 1916 r., 
zasiada pod znakiem Orła i Pogoni, 
Sejmowi Wileńskiemu, co swym decy. 
dującym głosem orzekł nierozdziel- 
ność Ziemi Wileńskiej z Polską, za- 
twierdzając dzieło miłości i wolności 
całego szeregu pokoleń, ślemy wy. 
razy czci i radości. 
Cześć wspólnym naszym przodkom. 
Cześć dla żyjących, kroczących ich 
śladem. Prezes Rady Miejskiej m. sto- 
łecznego Warszawy Ignacy Baliński. 
(Brawa). 
Komunikuję, że p. Stanisław Ja- 
nikowski z dniem 13 lutego złożył 
mandat. 
Komunikuję, że wpłynęła interpe- 
lacja posłów z klubu P. P. S. Litwy 
i Białorusi i Odrodzenia-Wyzwolenia, 
w sprawie niedomagań w zakresie 
szkolnictwa. Zgodnie z reaulaminem ' 


interpelację tę odeślę do Komisji In- 
: 1 terpelacyjnej. 
Następnie komunikuję, że klub 
Rad Ludowych złożył następujące 
II wnioski: 1) w sprawie ochr.ony mniej- 
szości narodowej w Kowieńszczyźnie, 
" 2) wniosek w sprawie terenów, pozo- 
stających pod władzą Rzqdu litew- 
skiego. Wreszcie trzeci i ostatni wniosek 
w przedmiocie stosunku do narodu 
litewskiego. 
Wnioski prześlę do ł(omisji Po- 
litycznej. 
Na porządku dziennym mamy spra. 
wy następujące: sprawę losów Ziemi 
Wileńskiej pod okupacją kowieńską; 
sprawę uwięzionych 'polaków w Ko- 
więszczyźnie, i wnioski wykonawcze, 
związane z formułą orzeczeniową. 
Czy w sprawie porządku dziennego 
żąda kto głosu? (Nikt). Porządek dzien- 
ny uważam za przyjt:ty. 
Przystępujemy do punktu t p.o- 
rządku dziennego: sprawy losów ZIe- 
mi Wileńskiej pod okupacją kowień- 
ską. Głos m. p. Staniewicz. 


P. Staniewicz. 
Wysoki Sejmie! W imieniu Komisji 
Politycznej mam zaszczyt prosić o 
. uchwalenie następującego wniosku: 
Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
Sejm stwierdza, że część Ziemi Wi- 
leńskiej znajdU\e się dotychczas pod 
władzą Iitewsl<ą: 
Ludnośt tych obszarów w zflako- 
mitej większości niewątpliwie polska, 
co km ią swych synów w walkach o
		

/Vilniana_034_04_263_0001.djvu

			)(1/5 


t t_!,
siceąz
'li
_ 
_
ni
 2_ą clu
o i922 r. 


niepodległość i wolność Polski nIe- 
jednokrotnie stwierdziła, że pragnie 
naldeć do Rzeczypospolitej Polskiej. 
Sejm w Wilnie prosi i wzywa Sejm 
Ustawodawczy i Rząd Rzeczypospoli- 
tej Polskiej do poczynienia kroków 
celem włączenia tych obszarów do 
Polski. 
Wysoki Sejmie! Pf2'ed paru dniami 
spełniliśmy nasze główne zadanie i 
orzekliśmy o losach prawno.państwo- 
wych Ziemi Wilellskiej. Z dniem 20 lu- 

go r. b. Ziemia Wileńska stała sic: 
częścią integralną Państwa Polskiego. 
Niestety. nie mogliśmy przemawiać 
w imieniu całej Ziemi Wileńskiej. gdyż 
czc;ść jej znajduje się dotąd pod obcą 
władzą. 
.. 
A jednak część tej ziemi zamie- 
szkała jest przez ludność niewątpliwie 
polską. co niejednokrotnie stwierdzone 
zostało. Przypominam Panom, że pol- . 
skość tych powiatów Ziemi Wileńskiej 
została stwierdzona już dawno przed 
wojną, kiedy nie mogło być mowy o 
jakichkolwiek plebiscytach. czy wyra- 
żeniu woli ludności o przynależności 
państwowej. Kiedy' przed dziesięciu 
blizko laty rozpoczęły się pierwsze 
spory w kościele. to rozporządzeniem 
jego Ekscelencji Infułata Michalkie- 
wicza został przez władze kościelne 
zarządzony 
pis ludności parafjalnej. 
Okazało się. że w większości parafji 
powiatu wileńskiego. które dziś znaj- 
dują się po za Iinją demarkacyjną pol- 
sko-litewską. jak również w większości 
parafji powiatu trockiego. ludność 
polska stanowiła nicwątpliwą Avięk- 
szość. Następuje wojna. Przypominam 
Panom. że właśnie w tych parafjach 
i w tych częściach powiatów wileń. 
skiego i trockiego ludność. samorzut- 
nie działając. or
anizuie szkoły pol- 
skie i powstaje ich około czterdziestu 
kilku w okręgu szyrwinckim i tyleż 
w wysokodworskim. 
jednak n'ie tylko takie mamy do- 
wody polskości tych ziem. Władze 
niemieckie okupacyjne przeprowadziły 
w r. 1916 spis ludności i ten spis, 
jakkolwiek był przeprowadzony w wa- 


X 1/6 


runkach dla nas niesłychanie niepo- 
myślnych. jakkolwiek na każdym kroku 
Niemcy starali się przekonać ludność. 
że jest białoruska lub litewska, to je. 
dnak w tych wszystkich parafjach oka- 
zało się po dokonanym spisie. ie 
.mieszka tam ludność niewątpliwie 
polska. 
Następnie przyszedł rok 1918. kiedy 
wojska niemieckie zmuszone 
yly.cofać 
się na zachód, w ślad za niemi po- 
stępowały hordy bolszewickie; wów- 
czas młodzież polska w Wilnie chwyta 
za broń. aby stawić czoło choć przez 
dni kilka hordom najeźdźczym. Wieś 
nie pozostała w tyle za miastem i ze 
wszystkich powiatów ciągną zastępy. 
a największe zastępy ochotników na- 
pływają właśnie z tych ziem, które 
niestety nie są dziś pod władzą pol- 
ską. z okręgów szyrwinckiego, wy- 
sokodworskiego i innych. To, że lud. 
ność ta w chwili najcięższej, kiedy byt 
Państwa Polskiego nie był ugrunto- 
wany. wysyła synów swych, by walczyli 
pod polskim sztandarem, p
zwala nam 
twierdzić. że ludność ta Jest polska 
i pragnie należeć do Państwa Pol- 
skiego. 
Przyszedł szczęśliwy dla Ziemi Wi- 
leńskiej r. 1919, kiedy to dnia 19-9o 
kwietnia wojska polskie pod dowódz- 
stwem syna tej ziemi. Naczelnika Pań- 
twa józefa Pi.łsudskiego, przyniosły 
Ziemi Wileńskiej wyzwolenie. Wobec 
tego. że wówczas Grodno zlJjęte 
było przez władze niemieckie. ruch 
wojska polskiego odbywał się drogą 
okrężną na Lid
 - Wilno w ten spo- 
sób że wówczas. kiedy wojsko pol- 
. . 
ski e było pod Wiłkomierzem, to wOJ- 
ska bo:szewickie były jeszcze około 
Olkienik i Landwarowa. Wojska bol- 
szewickie musiały w popłochu. wyco- 
fać sle na północny-zachód. a na j,h 
miejsce wkroczyły słabe (' 
1ziałki 
wojska polskiego. 
Nastąpiła druga ofensywa ł"....lsze- 
wieka na Wilno I te słabe odCll!ałki 
musiały spieszyć na pomoc Wilnu. 
Nastąpiła chwila krytyczna. Skorzys- 
tali z tego Litwini i zajęli opróżnione 
przez Polaków t
rytorja. Nie trwało 


.... 


.
		

/Vilniana_034_04_264_0001.djvu

			XI/7 
==-, 


-

 - -- 


11 EQ sie dz
ni_e _zu
!!Ja _2
lu!
g9_J


_ _

___ ?<1/8 
_ ::z::: ___ _ __ ___ ___ __ __ ___ _
____ ____ __ 


to jednak długo. Ofensywa bolszewic- 
ka została zlikwidowana i wojska pol- 
skie znowu zajęły terytorjum. odpowia- 
dające mniej więcej IInji polsko litew- 
skiej z r. 1920. jednak część terytor- 
jum pow. trockiego i wileńskiego. 
wyzwolona od bolszewików przez. 
wOjsko polskie, pozostała pod władzą 
litewską. Została utworzona w owej 
kampanji t. zw. Iinja Marszałka Pił- 
sudskiego. która mniej więcej odpo- 
wiada granicom etnograficznym pol- 
sko-litewskim, tylko w jednem miej- 
scu, na pOłudniu powiatu trockiego. 
w gminach mereckiej. olkienickiej i 
orańskiej. dzie:ki temu. że tam prze- 
chodzi linja kolejowa. wchodzą tery- 
torja zamieszkałe przez Litwinów. 
Natomiast we wszystkich innych gmi- 
nach' zajętych wówczas przez wojsko 
polskie, przeważała większość polska. 
Mamy tego zupełnie wyrażny dowód. 
Na wiosnę 1920 roku Zarząd Cywil. 
Ziem Wschodnich przeprowadził spis 
ludności. którego wynik umieszczony 
w pracy Romera mam przed sobą. Tu 
widzimy następujące cyfry.- . 
\V pow. wileńskim gminy 
Giedrojcie 1/, pol. 76,8 '/, Iitw. 17,3 
Oiełwany " .. 91.5 Ol " 1.6 
janiszki .. " 93,7 .. " 1,1 
MaI aty .... 42,5 .. " 44.9 
Mejszagoła " .. 95,2 .. .. 
Owanta . ". 97.8 .. .. 1.9 
Szyrwinty.. " 68.7 .. . 21,5 
W pow. trockim % pol. '/, litwo 
Butkpiszki <łO,5 42.7 
Hanuszyszki - 45,1 53,6 
jewje 92,4 0.3 
Rudziszki 94,6 1.1 
Si m iliszki 65.1 31.9 
Wysoki Dw. 62,5 31.8 
Więc Panowie widzicie, iż niema 
żadl1ej wątpliwości. że te okręgi, które 
dziś pozostają pod władzą litewską 
albo w pasie neut!"alnym. zamieszkałe 
są przez ludność przeważnie polską. 
Widzimy zaś, - że w tych gminach 
okre:gu trockiego znajduje sie niemal 
wsze:dzie większość polska, która Wów- 
CElS, kildy był Zarz/łd Cywilny Ziem 



"If:: 
 


Wschodnich, przy spisie, dokonanym 
z nadzwyczajną bezstronnością, opo. 
wiedziała się za Polską. 
To nie jest jeszcze jedyny dowód 
polskości tych ziem. Gdy przyszły 
krytyczne dni 1920 r.. gdy trzeba by. 
ło zadokumentować czynem. to oka- 
zało się właśnie, że naj tłumniej szli 
ochotnicy z tych właśnie zachodnich 
gmin. Twierdze. że całe kompanje, . 
całe bataljony powstały z ochotników 
tych gmin. 
Po cudzie nad Wisłą. po pocho- .. 
dzie wojsk polskich na północ. po" 
zdobyciu Grodna. został zawarty nie- 
szczęsny traktat suwalski.. Dywizja 
. Litewsko-Białoruska i gen. Zeligowski 
przekreślili ten traktat. Gen Żeligo'j. 
ski przyniosł Wilnu wyzwolenie, i za- 
mierzał wyzwolić całą Ziemię Wileńską 
aż do Iinji demarkacyjnej; jednak na 
skutek interwencji Ligi Narodów. po- 
· partej przez Warszawę, został zawarty 
nieszczęsny rozejm broni, który nam 
gwarantował przypadkową Iinję, na 
jakiej się znajdowały wojska polskie 
i 'litewskie w listopadzie 1920 r. 
Rozejm zawarty był w momencie 
najmniej dla nas pomyślnym. gdy 
wojska nasze przygotowywały się do 
ofensywy na Kowno i kawalerja nasza 
opierała sic: na tyłach litewskich nawet 
pod Poniewieżem. Te: chwilę wyzys- 
kała Liga Narodów, która. narzuciła 
linję. której Polska i gen. Zeligowski 
nigdy I)ie uznali jako linii granicznej. 
Gen. Zeligowski zastrzegł sobie pra. 
wo. ż
 rząd polski upomni się o te 
ziemie, które sic: znajdują na zachód 
od liflji rozejmowej aż do Iinji Piłsud. 
skiego z r. 1920. jednak widzimy. IŻ 
niestety rząd polski nie potrafił z na- 
letytą energją bronić tego :oświadcze- 
nia gen. Zeligowskiego i nie potrafił 
odzyskać tych ziem. 
Widzimy, że w projekcie Hyman- 
sa zjawia sic: ta rozejmowa linja przy- 
padkowa, już jako stała Iinja granicz- . 
na między kantonem kowieńskim i 
wileńskim. Jednakowoż rząd pols l 	
			

/Vilniana_034_04_265_0001.djvu

			_____!! 
 p

!d

 ni 
!, d

 }} _1 
t
 .9 1

?_!. 
____
JlJQ_ 


że z praw swych do tych ziem nie 
rezygnuje. Wreszcie przyszedł Sejm w 
Wilnie, zostały ros pisane 'wybory w 
okręgu szyrwinckim i wysokodwor- 
skim, niestety został jednak popełnio- 
ny błąd i wybory nie zostały zarzą- 
dzone na tym terenie. Wobec tego, 
jakkolwiek ludnośc w pasie neutral- 
nym odbyła samorzutnie wybory, jed- 
nak ze względów formalnych nie mo. 
gła tu być w charakterze posłów przy- 
jęta i razem z nami zasiąść w tym 
Wysokim Sejmie, by zadecydować o 
losach tych ziem. Ludność ta jednak . 
przysłała pomimo największego nie- 
bezpieczeństwa swych przedstawicieli, 
którzy onegdaj. w dniu uroczystym, 
stawili się przed nami i oświadczyli, 
że pragną podzielać losy całej Ziemi 
Wileńskiej i pragną należeć za wszel- 
ką cenę do państwa polskiego. Ale 
nietylko zj awili się delegaci z tego 
pasa. neutralnego, zjawili się również 
delegaci z tej części ziemi pow. troc- 
kiego, która leży poza pasem neu. 
tralnym i która w roku 1919 była pod 
władzą administracji polskiej. Ci rów- 
nież błagali ze łzami w oczach, aby 
ziemia ich została wyzwolona, i mo- 
gła ujawnić swą wolę należenia do 
Polski. Wobec tego, że mieliśmy cały 
szereg statystyk i żywych dowodów, 
iż ludność nie godzi się na władze , 
litewskie i dopomina się o to, aby 
przyłączyć ją do Rzeczypospolitej Pol- 
skiej, myśmy postanowili przedłożyć 
wniosek, który uprzednio odczytałem, 
o uchwalenie którego proszę Wysoką 
Izbę w imieniu Komisji Politycznej. 
Proszę Wysokiego Sejmu! My nie 
możemy zostawić tych ziem poza 
obrębem Ziemi Wileńskiej i Państwa 
Poiskiego. Ludność tamtych ziem nie 
pogodzi się nigdy z obcą władzą, a 
pozostawienie jej stworzyłoby pew- 
nego rodzaju irredentę, która może 
być groźnem zarzewiem walk nietyl- 
ko w Ziemi Wileńskiej, ale i w całej 
Europie Wschodniej. 
W myśl powyższegq należy włączyć 
te ziemie do Polski. Ządamy, ażeby 
tej ludności dana była możność wy- 
powiedzenia swej woli w sp.s6b pra- 


wny, albo też, żeby był przeprowa- 
dzony plebiscyt, którego wyniki po- 
służyłyby do wytyczenia granicy pol- 
sko-litewskiej i ustalenia dobrych sto- 
sunków pomiędzy bratnimi naroda- 
mi: polskim i litewskim. (Oklaski). 
Marszałek. 
Podaję do wiadomości pp. Pos- 
łów, że przybył do Sejmu generał 
Żeligowski. (Posłowie wstają. Długo- 
trwałe oklaski, okrzyki: Vivat, niech 
żyje gen. Żeligowski). Panie Generalei 
Gdy w październiku 1920 roku na 
czele żołnierza naszego wkroczyłeś do 
Wilna, czyn ten był zrozumieniem 
prawd1.iwych dążeń i woli ludności 
naszej. Szedłeś, jako wódz zwycię- 
skich zastępów, jednak nie opuściłeś 
sposobności, żeby zawrzeć zawiesze- 
nie broni i. pierwszy wyciągnąłeś rękę 
do pojednania. Rządy Twoje w kraju 
pozostawiły wśród, ludności, bez róż- 
njcy wiary i narodowości, wrażenie 
. rządów najbardziej humanitarnych, a 
gdy względy i czynniki międzynaro- 
we domagały się Twego usunięcia, 
miłość Ojczyzny skłoniła Cię do opu- 
szczenia stanowiska, pomimo to, że 
byłeś obdarzany zaufaniem ludności 
tej ziemi. · 
Za to, że byłeś wyrazicielem uczuć 
i dążeń polskiej ludności. za to, że 
niezmordowanie walczyłeś o nasze 
prawa i dałeś możność wypowiedze- 
nia woli naszej w Sejmie,- hołd Ci 
. Generale składamy. Niech żyje Ge- 
nerał Żeligowskil (Posłowie wstają. 
Długotrwałę oklaski. Okrzyki: Niech 
żyje Gen. Zeligowski! Niech żyje nasz 
bohater!). 
Głos ma p. Świechowski. 
P. Świechowski. 
Zgadzając się zupełnie pod wzglC- 
dem merytorycznym na wniosek, 
przedstawiony przez kolegę Staniewi- ' 
cza, chciałbym wskazać tylko na jed- 
no. Wniosek przedłożony powinien 
być niejako uzupełnieniem naszego 
wniosku zasad n iczeio , który mówi o
		

/Vilniana_034_04_266_0001.djvu

			I 


l) posie
ze"ie z d!1iCl 2 3 I
tel!o 1922 !".. 


,XI /_
2 


, 


włączeniu Ziemi Wileńskiej do Polski. 
Mówiliśmy tam ogólnikowo o Ziemi 
Wileńskiej i można było przypuszczać, 
te mówim v tylko o obszarach, na 
których mogliśmy przeprowadzić wy- 
bory. jednakże obszar ten, na którym 
wybor} zostały przeprowadzone, nie 
obejmuje całego terytorjum Litwy 
Środkowej, w którego imieniu mamy 
prawo przemawiać. Część tego tery- 
torjun-. pozostaje pod okupacją litew- 
ską, nie' została zwolniona i te ob- 
szar: wchodzą do pasa neutralnego. 
t.
 .. 'IY prawo przemawiać również 
w II. .,iu całego tego terytorjum, al- 
bowiem wybory tam były rozpisane 
ł nie mogły być przeprowadzone dla- 
tego, że były tam obce siły, które się 
temu przeciwstawiły. Dlatego uważam, 
że tego terenu nie można traktować 
w ten sposób, jak gdyby był nam ob- 
cy, co do którego możemy wypowia- 
dać tylko chęci i pobożne życzenia, 
a w którego imieniu nie możemy de- 
cydować. Wniosek w tej postaci, w ja- 
kiej został odczytany, może być zgło- 
szony również i w stosunku do ziem, 
leżących dalej, poza linją demarka- 
cyjną. Wniosek mówi o pewnej ko- 
rektywie naszych granic, o włączeniu 
do naszych obszarów tych ziem. któ- 
re się znajdują dotąd pod władzą rzą- 
dów litewskich, tych obszarów, któ- 
rym ta władza rządów litewskich by- 
ła narzucona z góry, poza wolą i 
wbrew woli ludności. 
We wniosku tym nie jest podkre 
ślony nasz stosunek do tego teryto- 
rjum państwowego, do terytorjum, na 
którem już raz była administracja 
polska, do terytorjum, które jest prze- 
dłużeniem naszych ziem i które tylko 
przypadkowo nie zostało pod naszą 
władzą, dzięki temu, te wmięszała się' 
liga Narodów. Dzięki narzuconemu 
równie! rozejmowi broni nie mogliś 
my dojść do tych granic, jakie .zakre- 
ślił swoim dekretem Generał Zeligo. 
wsk!, opierając się na tej linji, która 
b}ła objęta dawną administracją pol- 
ską. Powtarzam raz jeszcze, w imię 
tego wszystkiego mamy prawo i mu- 
simy zupełnie inaczej przemawiać. 
Dlatego właśnie chct: z
łosić tutaj 


wniosek inny, który sprawę tę ujmuje 
w ten sposób i kładzie nacisk na to, 
że jest on właściwie przedłużeniem 
na
zei uchwały zasadniczej, wniosek, 
stwierdzający, że mamy prawo w imie- 
niu tych ziem przemawiać i że nie- 
tylko wzywamy Rząd Polski, aby uła- 
twił tym ziemiom wejście w skład 
Rzeczypospolitej Polskiej po przeprowa- 
. dzeniu plebiscytu, - ale te my, z ty- 
tułu swojej władzy na całem teryto- 
rjum, przekazujemy Rządowi Polskie- 
mu rewindykację tych ziem do Rze- 
czypospolitej Polskiej jako składowej 
części naszego terytorjum, w imieniu 
którego przemawiamy. 
Wniosek ten proponujemy uchwa- 
lić w brzmieniu następującem: (czyta) 
Wniosek posła'" Świechowskiego i 
tow. w sprawie części Ziemi Wileń- 
skiej pod okupacją litewską. 
Sejm stwierdza, że czc;ść Ziemi 
Wileńikiej po Iinję demarkacyjną z r. 
1920, stanowiącą integralną część te- 
ryterjum Litwy Środkowej, mocą ro- 
zejmu. z d. 29 listopada narzuconego 
gen. Zeligowskiemu przez Ligę Naro- 
dów, pozostaje dotąd pod okupacją 
litewską, co przeszkodziło pl zeprowa- 
dzeniu w sposób formalny rozpisa- I 
nych tam wyborów do Sejmu w Wil- 
nie. (Okręg wyb. 1 i 6). 
Ludność tych obszarów jest nie- 
wątpliwie polska i chce należeć do 
Rzeczypospolitej Polskiej co niejedno- 
krotnie krwią swych synów w wal- 
kach o niepodległość i wolność Oj- 
czyzny Polskiej, a ostatnio z naraże- 
niem ż} cia wyborami, Iccz nieformal- 
nymi, do Sejmu w Wilnie stwierdziła. 
Sejm przekazuje sprawę rewindykacji 
tych Ziem Rządowi Rzeczypospolitej 
Polskiej i wzywa Rząd do przedsię- 
wzięcia, wszelkich kroków, zmierzają- 
cych do uwolnienia ich z pod oku- 
pacji litewskiej. 
Nam chodzi tylko o to, aby oni 
byli uwolnieni z pod okupacji litew. 
skiej i że fakt, iż należą do naszego 
terytorjum, jest przesądzony. 
Gdyby nam ktoś zechciał zarzu-
		

/Vilniana_034_04_267_0001.djvu

			. 


Xljl3 
"= 


11 posiedzenie z dnia 23 lute
o 1922 r. 
_=-=:a::::::=
 =-::-T -=-- - -------- - 



 


cić, że my tutaj do pewnego stopnia 
ograniczamy to terytorjum w naszych 
pretensjach, to odpowiem na to, że 
wniosek o zgłoszenie pewnych na- 
szych pretensji, wniosek o możności 
wypowiedzenia się ludności, będącej 
pod władzą f/ądu kowieńskiego, a 
znajdującej się poza naszem państwo. 
wem terytorjum, prawdopodobnie bę. 
dzie zgłoszony osobno. kiedy będzie- 
my wogóle omawiali sprawy kowień- 
skie. Dlatego prosiłbym bardzo Pa- 
nów o wzięcie tego wszystkiego pod 
uwagę i uchwalenie tego wniosku, 
który tutaj odczytałem. 


Marszałek. 
Głos ma p. Sperski. 


P. Sperski. 
Wysoki Sejmie! Mam zaszczyt 
przemówić kilka słów opasie neu- 
tralnym i o prześladowaniach lud- 
ności, będącej przedtem pod okupa- 
cją' n iemiecką, gdzie kiedyś nasze woj. 
ska były, a która miała być bronio- 
na przez ligę Narodów. Ludność 
tamtejsza znajduje się w opłakanym 
stanie. Mogę śmiało powiedzieć, bf> 
wiem, gdyż mieszkałem tam przez 
długie lata i znam ludność litewską, 
że tej ludności litewskiej nie można 
ubliżyć, bo to są bracia nasi i że 
można byłoby z nimi wszystko zro- 
bić. Skoro zaś niemożliwe było 
dojść z nią do porozumienia, to je- 
dynie dlatego, że tam rząd litewski 
jest przeważnie w rękach niemieckich 
i nazywanie kraju tego republiką li- 
tewską jest niewłaściwe, bo to jest 
republika bolszewicko - niemiecka. 
Przez cały czas, kiedy Taryba znaj. 
dowała się za okupilcji niemieckiej, 
kiedy rząd ustanowiono, to nie moż- 
na było ani słowa powiedzieć. I kie- 
dy wówczas odezwałem- się, że ,co to 
będzie, że Niemcy narzucają nam 
władzę i gdy powiedziałem, że to jest 
niemożliwe, żeby był rząd niemiecki 
i że trzeba wybrać jakąś komisje, to 
mnie w tej chwili aresztowano, na- 
wet podłoii i sufity przy rewizji po' 


XI/I., 


zrywano 'i trzymano mnie w areszcie 
wiecej, niż tydzień. Nie moina czy- 
nić odpowiedzialnym ludu litewsk'le
o. 
Lud litewski jest ciemny; Chociaż 
jest smutno powiedzieć, widząc tu 
przed sobą duchowieństwo, że naj- 
więcej księża litewscy do tego się 
przyczynili. Wsżyscy znają dobrze 
księdza Nowickiego i jego wikarjusza 
Smolarskiego, to są tylko dwaj litwi- 
ni w parafji, poza nimi wszyscy Po- 
lacy, i wszyscy dłonie wyciągają 
i pragną i chcą należeć do Polski. "- 
Widzieli Panowie te osoby, które wraz 
ze mną były w delegacji w Sejmie; 
niektórzy z nich jeździli do Paryża. 
Sześć razy delegacja jeździła i niema 
ani jednego człowieka we wsi, któ- 
ryby nie podpisał włas ną reką dekla- 
racji, że chce tylko do Polski. Teraz 
nawet, kiedy odezwać się nie można 
było podczas wyborów, ludność przy- 
chodzi do wyborów i nie chce żad- 
nej federacji, żadnej autonomji, tylko 
pod skrzydła Macierzy Polskiej. Mam 
teraz przy sobie 5 deklaracji od 5 
gmin: muśnickiej, giełwańskiej. szyr- 
winckiej, giedrojckiej imalackiej 
i mam prawo w ich imieniu mówić, 
że chcą należeć tylko do Polski. Dla- 
czego więc tak jest, że w Komisji Po- 
litycznej i w Sejmie, chociaż wszyscy 
chcą, z wyjątkiem kilku osób, przy- 
łączenia tych gmin, to są jednak tak 
tchórzliwi i boją się zagranicy; Ligi 
Narodów? Nie rozumicm tego. Skoro 
przedtem nie patrzyliśmy na żadną 
Ligę Narodów, kiedy przeprowadza- 
liśmy wybory, przecież Liga Naro- 
dów nie pozwoliła nam na, zwołanie 
Sejmu. przecież w roku zeszłym mia- 
ła być konsultacja, a nie doszło do 
tego, skoro Liga r-."arodów wycofała 
się ze sprawy wileńskiej, po co my - 
mamy się obawiać, śmiało powinniś- 
my powiedzieć, jak się .(I}a sprawa. 
Godzę się na wniosek, oprac9wany 
przez Komisję Polityczną, tylko trze- 
ba trochę dołożyć, żeby się nie lękać, 
śmiało powinniśmy postawić się, ina- 
czej wszyscy zginiemy. 
Czego mamy sie bać, je cli ta lud- 
ność sama woła tylko do Polski? 
Czy trzeba dosadniejszych faktów, jak 
. 


, 


.
		

/Vilniana_034_04_268_0001.djvu

			. 


11 posiedzenie z doi a 23 Iu.te
o 1922 r. 
- - 


XI/16 


XI/tS 
"== 


, 


wypedzenie Komendantury Litewskiej 
z Szyrwint? Kiedy na chwilę wojska 
polsftieo wycofały się stąd, przybył tu 
litewski oddział, złożony z 10 ciu ofi- 
cer6w pod dow6dztwem oficera, kie- 
dy zaś potem przyszedł znowu z na- 
szemi wojskami por. Dworzak, po- 
wstały jednocześnie dwie komendy 
w Szyrwintach. Co było robić? Poje- 
chaliśmy z delegacją do Generała 
Rydza-Śmigłego i pytamy sie, co ma- 
my robić, - a no cóż, powiada, nie 
możemy nic zrobić. Wtedy pytam sie: 
a jeżeli my, lud cywilny, uczynimy to 
sami? To zurełnie co innego; tak 
bedzie można zrobić, spr6b
jcie. Wiec 
ludność cywilna w parafji zebrała się 
i kiedy było sześćdziesieciu kilku Lit- 
win6w z oficerem na czele, ta lud- 
ność cywilna rozbroiła ich i wypę- 
dziła. Mogą to obecni tu Panowie 
potwierdzić. Jest to chyba wystarcza- 
jący fakt, że ludność chce należeć do 
Polski. 
Nie będę dużo mówił, bo jeszcze 
inni mówcy chcą w tej sprawie prze- 
mawiać, chce tylko parę faktów opo" 
wiedzieć z pasa neutralnego i z ziemi, 
leżącej po tamtej stronie Iinji granicz- 
nej. Otóż jest niedaleko Kowna ma- 
jątek, gdzie stała nasza mała placów- 
ka, licząca koło 12-tu żołnierzy, lit- 
winów zaś stało stu kilku z oficerem 
na czele. Nasz oddział znajdował się 
pod dow6dztwem por. Nowickiego, 
który tam zginął, a którego Panowie 
napewno pamiętają. Otóż Litwini na- 
padli na ten majątek, wszystkich żoł 
nierzy wymordowali, pozostało tylko 
dwóch żywych. Wtedy przyjechali lit- 
wini "karami", t. j. wozami do wy- 
woże l1 .a, za przeproszeniem, nawo- 
zu, zabrali tych t O ciu zabitych do 
Wiłkomierza i rzucili ich tam, gdzie- 
krowy stoją. Wszyscy to widzieli, że 
tych ludzi zabitych, naszych żołnierzy, 
kt6rY'=h opłakiwały matki, siostry i 
żony, w ten sposób sponiewieram>. 
Poprosił nie miałem prawa i ba- 
łem się, gdyż wiedziałem dobrze, że 
mnie znają. Wtedy poprosiłem znajo. 
mil kobietę, by poszła do ks. pro- 
boszcza do kościoła w Wiłkomierzu 



 


i poprosiła o jakąś trumne, by moż- 
na było pochować, to w tej chwili tę 
kobiete aresztowano i może ona już 
nie żyje. W piątek włożyli wszystkich 
na wózki, wozili po wszystkich uli- 
cach Wiłkomierza, a żołnierze nai- 
grawali się i pokazywali ich rany. 
Prosiłem ksi
dza, ażeby można ich 
było pochować tam, gdzie są mogiły 
inne; nie pozwolił, ale pochowano 
ich za mogiłami i do dnia dzisiejsze- 
go krzyża tam niema, bo postawić 
nie pozwolili. Niech który z Panów 
pojedzie tam i sprawdzi i powie nam 
później o tern, co tam było. W pa- 
sie neutralnym zjawiło się dwóch żoł. 
nierzy, którzy szli do swoich rodzi- 
ców. Tych zamordowali i znęcali się 
nad nimi do tego stopnia, że wbijali' 
za paznogcie szpilki, potem jeszcze 
dw6ch przez jakieś parę tygodni mę- 
czyli w ten sam sposób. ja nie ro- 
zumiem tego: bo kiedy zabito trzech 
Litwinów, to pochowali ich Polacy 
jak najpiekniej i postawili im krzyże. 
Powtarzam raz jeszcze, że to nie lud 
litewski jest temu winien, ale rząd 
litewski, a najwięcej nadużyć popeł- 
nia duchowieństwo, popełniają księ- 
ża. (Głosy: Hańba). 

 
W tym samym pasie neutralnym 
byłem w Szyrwintach i wówczas prze- 
jeżdżała tam Komisja Kontrolująca 
Ligi Narodów. Zatrzymaliśmy te Ko- 
misje Kontrolującą. która jechała sa- 
mochodem i prosiliśmy, żeby znalazła 
spos6b wyjścia, więc jeden Anglik, 
który tam jechał, powiedział, że niech 
sie cała ludnośł z pasa neutralnego 
zbierze, wówczas 011 przyjeuzie i zro- 
bi się porządek przy pomocy miej - 
scowej policji. 
Komisji nie było. tylko litwini 
okrążyli i potłukli w najohydniejszy 
sposób mieszkańców Szyrwint. Kiedy 
nastały wybory, byłem delegowany na 
pas neutralny i ta ludność przycho- 
dziła i prosiła: pamiętajcie. nie zosta- 
wiajcie nas nietylko z samego pasa 
neutralnego, ale i poza nim, z gmin 
Szyrwint, Giedrojć, Muśnik, Giełwan. 
Tam niema prawie Litwinów, nie 
chcą sly.zet O ładnych porządkach
		

/Vilniana_034_04_269_0001.djvu

			_Xf1t7 


t I posled
enie z dnla 2_3 
ute
ą J 922 r_. 


xI /te __ 



 


litewskich. Prosiłbym, żeby we wnio- 
sku było wyraźnie powiedziane, żehy 
usilnie. prosić rząd. by ratować tę 
ludność. gdyż wszyscy są tam Polacy 
i do Polski chcą .należeć. (Oklaski). 
Marszałek, 
Głos ma ks. Maciejewicz. 
P. Ks. Maciejewicz. 
Dostojni Panowie. Wniosek Ko- 
misji Politycznej opiewa, że część 
Ziemi Wileńskiej pozostaje dotychczas 
pod władzą litewską. Wszyscy o tem 
wiemy. że ta cZęść ziemi dotychczas 
zostaje pod władzą litewską. zachodzi 
tylko pytanie. czy ta władza litewska 
ma prawo panowania na tej ziemi 
i skąd powstało tam to źródło pano- 
wania i władzy. Gdy zarzucają nam 
okupację Wi Ina i nazywają nasze rządy 
okupacyjnymi.-mamy prawo ze swo- 
jej strony zapytać. jakie są rządy 
Kowna w tej części Ziemi Wileńskiej. 
A to dlatego, że kiedy po naszej 
stronie. jak widzimy to z odbicia, 
jakie daje Sejm i te liczne delegacje. 
które do nas przychodzą. ludność w 
znakomitej większości należy do na- 
rodu polskiego i świadomie pragnie 
z tym narodem polskim się połączyć, 
odwrotnie nie możemy tego powie- 
dzieć, aby rząd \!tewski mógł opierać 
swe prawa do terytorjum Ziemi Wi- 
leńskiej na woli ludności tamecznej. 
bo ludność ta do nas się zwraca, nie 
do Kowna. 
Kowno, jak uprzytomniliśmy spbie 
w naszych rozprawach, korzystając 
z kłopotów naszych na wschodniej 
granicy. korzystając z tego. źe boha- 
terskie wojska nasze odpierały bol- 
szewików w ciągu prawie trzech lat- I 
budował
 sP I 	
			

/Vilniana_034_04_270_0001.djvu

			XI'19 


1 I posiedzenie z dnia 23 luteJ!o 1922 r. 

 - 
 - - ---==- =---=- 
 ---=--=-- - ----=-=-::-- 


XI/20 
-==-=====----- - 


tych państw. które mają pretensję do 
rządzeJ1.ia naszymi' losami, że źle się 
dzieje tam braciom naszym, że tam nas 
prześladują i nie pozwalają Polakom 
zabrać głosu w tak ważnej dla nich 
sprawie. Powstają jednak obecnie 
wątpliwości w zbyt delikatnych sumie. 
niach naszych. czy rzeczy takie rze- 
czywiście się dzieją i czy istotnie lud- 
ność tego pasa neutralnego można 
uważać za polską. Nam wystarczy to, 
co powiedziała delegacja z poza linji 
demarkacyjnej. która tu była i która 
reprezentu;e tamtejszych włościan, 
tamtejsze gminy i paraf je. Ale dla ob- ' 
cych te argumenty mogą się wyda- 
wać jako zbyt małe. dlatego przyto- 
czę tu Panom opinję nie polską. lecz 
rdzennie litewską, która wyraźnie wy. 
świetli, jakie są tam stosunki naro. 
dowościowe, czyli innemi słowy, jak 
ludność ocenia swe wJasne pochodze- 
nie i jakie wypowiada pragnienia. O- 
to mam przed sobą raport, pisany 
jeszcze przed wojną przez jednego 
z proboszczów miejscowych, Litwina 
z pochodzenia i przekonań. ks. Na- 
ruszycza, który jako hpłan bezstronny 
i bogobojny mówił o tern. co się 
przed jego oczami rozwijało. Pisał 
on dnia 22 lutego 1912 r. do dzie- 
kana trockiego ks. MaJukiewicza, że 
w swej parafji ma cztery tysiące 
sześćset osiemdziesiąt dusz. wtem 
3800 Polaków i 880 Litwinów. 
I dalej w ten sposób ilustruje po- 
glądy paraf jan. - ..Umiejących. mówić 
po litewsku więcej. niż jedna trucia 
parafji, lecz ci ostatni rzadko i mało 
u siebie w domu używają języka li- 
tewskiego. Dzieci bezwarunkowo uczą 
i przyzwyczajają do języka polski ego, 
bo język litewski w wielkiej jest u 
nich poniewierce i pogardzie... Dzieci 
litewskie przygotowują się do pier- 
wszej spowiedzi w domu po polsku i 
za nic nie można zmusić do uczenia 
się prawd widry i modlitw po litew- 
sku, uchylają się od :tego obowiązku 
wszelkimi sposobami i prowadzą dzie- 
ci swoje do pierwszej spowiedzi do 
obcych parafji (gdzie nic od nich nic 
wymagają), uciekaią się nieraz do 
kłamstwa i 05zustwa, udając. że nie 


posiadają języka litewskiego. Rodzi- 
com też się bardziej podoba, gdy ich 
dzieci mówią. chociaż i bardzo nie- 
dźwięcznie, lecz językiem, jak twierdzą, 
polskim". 
Ten raport. pisany przez kapłana 
litewskiego. nie jest chyba intrygą 
polską, jak on znakomicie charakte- 
ryzuje. jaka jest ludność w pasie neu- 
tralnym. Może \\' 
zęści pochodzi ona 
od swych praC?jców litewskich, lecz 
dzisiaj dokładnie uświadamia sobie. 
że jest w jej interesie, ażeby dzieci 
kształcić po polsku i na Polaków, a- 
żeby język pojski panował w domu. 
w życiu rodzinnem i społecznem. Je- 
żeli tak jest, jeżeli ludność tak się sa- 
ma określa i decyduje, to tembardziej. 
naszym obowiązkiem jest uważać ich 
za Polaków, a jako Polaków bronić 
za wszelką cenę. Nie może nam być 
obojętne, że ta ludność. która tak 
pragnie być z nami, jest wystawiana 
na próby coraz to innych "szaulisów". 
tembardziej, kiedy ci panowie szauli . 
sy hulają i do zbytku pozwalają sobie 
na tym terenie pasa neutralnego. Tem 
bardziej, że z naszej strony, wiemy 
to dobrze, nasze oddziały na podob- 
ne praktyki nie pozwalają sobie i nie 
słyszeliśmy żadnych w tym względzie 
narzekań. aczkolwiek dosyć troskliwie 
wypytywaliśmy delegację, która tu 
przybyła, czy !ą jakiekolwiek skargi 
lub zażalenia na żołnierzy, stojących 
na pograniczu. Jeżeli znów ze swej 
strony Liga Narodów nie spełniła 
swych obietnic, wypływa naglący obo- 
wiązek władz polskich wzięcia pod 
opiekę i obronę tej ludności. Liga Na- 
rodów dalej obiecała dać nam moż- 
ność uruchomienia kolei Wilno-Gro- 
dno, postawienia mostu na Mereczan- 
ce i oddanie stacji Olkieniki. Pomimo 
to wszystko panowie ci obiecują 
wszystko, wjeżdżając do Wilna: mają 
oni czas na wizyty kondolencyjne. na 
słuchanie rozmaitych skarg litewskich. 
na czynienie nam zarzutów. a gdy 
chodzi o interesy nasze w pasie neu- 
tralnym, to się usuwają i milczą. Dla- 
tego oddawna słuszną jest r
eczą, a- 
- żeby Sejm Wileński, to nasze Wy- 
sokie Zgromadzenie, które orzeka o
		

/Vilniana_034_04_271_0001.djvu

			,XI/21 


1 I J? f'ls i,e dz enie z,_
nia 23 J.u!eJ
 o 1922 r. 
- .- - - - 
 - - -..------------ - 


sobie w imieniu ludności, kim jest i 
czego chce, ażeby to Zgromadzenie 
mocnym i wielkim głosem zawołało 
na cały świat, do wszystkich tronów 
i wszystkich władców, co jakiemikol- 
wiek państwami i narodami rządzą, 
że źle się dzieje na pograniczu Iite- 
wskiem, że mamy prawo żądać, ażeby 
były przywrt>cone normalne stosunki, 
żeby ta ludność, która uważa i uzna- 
je się za polSką, do Poski. wróciła. 
Dziwny też zgrzyt przechodzi przez 
duszę i serce, jeżeli się rozejrzymy w 
stosunkach ludności na tej ziemi na. 
szej. W t. zw. pasie neutralnym v. 
okręgu centralnym jest 15.419 Pola- 
ków i 296 Litwinów. w okręgu po- 
łudniowym Polaków 4421 i Litwinów 
2514. w okręgu pod okupacją litew- 
ską w gminach: Janiszki, Giedrojcie. 
Szyrwinty, Muśniki, Giełwany, Malaty 
- i Owanty 29.358 Polaków i 12.560. 
Litwinów. Cyfry te podają dobitnie i 
wyraźnie, gdzie i jaka jest większość. 
A skoro większość jest polska. mamy 
prawo mówić, że to jest nasze i stąd I . 
też głos tej ludności przez Sejm \Vi 
leński został wysłuchany. Twierdząc 
teraz, że mamy prawo do tej ludno- - 
ści i że ona ma takież prawo do nas, 
przypominam z bólem serca, dziwnie 
powtarzające się zjawisko historyczne, 
. które stwierdza. że my dotychczas je- 
steśmy nicpoprawnymi romantykami. 
Lat 500 z górą ternu ludność istotnie 
i rzeczywiście litewska, hańbiona przez 
Krzyżaków. wołała: "Słuchajcie wy, 
co lubicie przwdę, chociaż zaiste w 
tej naszej niedoli przystojniej nam 
tylko płakać i jęczeć, niż mówić. Mo- 
żnowładców naszych powiązanych 
ciągną do pruskiej niewoli. innych ra- 
zem z żonami palą na stosach, gdy 
ci nie dają dzieci zabierać, gwałtem 
chwytają nasze siostry i córki i jaw- 
nie sromocą. Słuchajcie, chrześcijań- 
scy książęta! Zlitujcie się nad nami. 
bo my o chrzest prosimy. Lecz racz- 
cie pamiętać, źe jesjeśmy ludimi, a 
nie bydlętami bezbroimemi. któJe wol. 
no rozdawać. lub kupować i 
przedawać 
- jesteśmy 
o wolności stworzeni i w · 
niej wiecznie pozostać pragniemy... 
Błagamy przeto Ojca SWiętęgo, by za . 


. 


XI/U 
---
 


pośrednictwelJl polskich biskupów 
przyjął nas na łono Kościoła, albo- 
wiem pragniemy być ochrzczeni wodą 
łaski, a nie krwią zniszczenia". 
Ta ludność z biegiem wieków za- 
wdzięcza po chrzcie 
wój dorobek, 
kulturę i .wszystkie swoje piękne tra- 
dycje polskiemu kościołowi i nauce 
polskiej. To też ta ludność, dziś umę- 
czona przez braci krzyżaków nowych. 
tak. jak wówczas praojcowie poganie, 
tak i teraz woła: Zlituj się nad nami 
Sejmie Wileński, podnieś wielki głos, 
stań jako obrońca w naszej sprawie. 
zawołaj do całego świata. do Ligi Na- 
rodów. a przedewszystkiem do oj- 
czystego rządu swojego: brońcie i nie 
dajcie nas na pożarcie. (Oklaski). 


, 


Marszalek. 
Głos ma p. Zasztowt. 


P. Zasztowt. 
Szanowni Panowie! Sprawa uregu- 
lowania granic naszego kraju z Litwą 
Kowieńską posiada oczywiście pierw- 
szorzędne znaczenie. zwłaszcza, jeżeli 
chodzi o sprawę pasa neutralnego, 
tembardziej w związku z tak anormal- 
ną rzeczą. jak obezwładnienie dotąd 
tak ważnej arterji komunikacyjnej, jaką 
jest kolej Wilno-Grodno. którą prze- 
cięto i unieruchomiono z jawną szko- 
dą dla naszego kraju i bez pożytku 
dla Litwy Kowieńskiej. jakkolwiek ta 
sprawa jest niezmiernie poważna i 
musi wejść na porządek dzienny. to 
właśnie- dlatego. że jest tak ważna. 
musi być postawiona w zapoczątko- 
waniu w odpowiedniej płaszczyźnie. 
jasną jest rzeczą, że nie może być 
ona przez nas inaczej traktowana, jak 
na podstawie takiej, któraby była zro- 
zumiała współczesnemu światu. to 
znaczy w żadnym razie nie na pod- 
stawie pretensji do reprezentowania 
tych ziem, które nas nie wybrały i do 
niczego nie upoważniły. 
Ze stanowisk elementarnych zasad 
demokratycznych możemy też uwatać 
za posłów i przedstawicieli tego lyll(O
		

/Vilniana_034_04_272_0001.djvu

			X112 
 


1 1 p
!edle 
ie ,
 dnia 23 lute o t
21 r. 


terytorjum, z którego w zesp01e zos- 
taliśmy powołani. 
To też żadnego legalnego prawa I 
przemawiać w imieniu ziemi,' która 
nas nie wybierała, nie mamy. Jedynym 
ar
umentem uzasadnionym, jedyną 
podstawą, na której możemy budować 
przyszłe uregulowanie granicy polsko- 
litewskiej, jest wola ludności i na tem 
powinniśmy oprzeć sprawę ustalenia 
naszych praw. Ponieważ jednak, jak 
tu twierdzono, sprawa ta jest nader 
drażliwa, a my, ja
o Sejm Wileński, 
stawiamy na widowni politycznej na- 
sze pierwsze kroki, więc liczyć się 
musimy bardzo, aby w swoich posu- 
nięciach nie popełnić jakiego błędu. 
Sprawa ta mllsi być wysunięta, ale czy 
właśnie w danym momencie, kiedy 
naogół los naszel!o kraju nie jest 
jeszcze zafiksowany, kiedy cały szereg 
trudności koło naszej sprawy się 
piętrzy? Nie wszyscy, niestety, zwra- 
camy na to uwagę, ale liczyć się z 
tem musimy niezaprzeczenie. Sprawa 
uregulowania granicy jest bardzo waż- . 
na i pilna, a jednak trzeba ją odsunąć na 
plan drugi, a zrealizować to, co uchwali- 
liśmy, a do czego wszyscy wyciągamy 
ręce, dokonać połączenia naszego 
kraju z Polską, a potem, z kolei, w 
drugim momencie załatwić sprawę 
uregulowania 
ranic między Polską a 
Litwą na podstawie dania możności 
ludnośd z pasa neutralnego wypowie- 
dzenia swej woli. Innego wyjścia my 
nie widzimy. Sądzimy, że zestawienie. 
tej sprawy spornej. a niewątpliwie 
drażliwej, z momentem ustalenia na- 
szych losów. wysuwanie takich argu. 
mentów. na jakie się powoływał nies- 
tety poseł z lewicy, p. Swiechowski, że 
my możemy, rzekomo. reprezentować 
ludność, która nas nie wybierała, 
może tylko szkodę wyrządzić nam 
samym. 
Przechodząc do redakcji samego 
wniosku stwierdzam, że ujęcie tery- 
torjum spornego w słowach: "część 
Ziemi Wileńskiej. która dotąd jest 
pod panowaniem władz litewskich"- 
jest bardzo mgliste, rozciągłe i nie- 
określone. - może budzić podejrze- 
nie nas o zaborczość na tle zwłaszcza ' 


XI / Z.. 


przemówień, które się słys
ało. a 
które nielada zdradzają impet w kie- 
runku sięgania po to, co się uważa 
za swoje bez stwierdzenia praw włas- 
nych. obawiam się naogół, że krok 
ten nasz może być traktowanym. jako 
wyraz młodzieńcze
o naszego impe- 
rjalizmu. co sympatji nam nie przy- 
sporzy i zadania nie ułatwi. Z nasze- 
go stanowiska sprawę całą należy od- 
sunąć do drugiego momentu i pozo- 
stawić ją do załatwienia Rzeczypospo" 
litej Polskiej. 
Marszałek. 
Głos ma p. Abramowicz. 
P. Abramowicz. 
Wysoki Sejmie! Wniosek większoś- 
ci Komisji Politycznej mówi o tej 
części Ziemi Wileńskiej, która się znaj- 
duje pod władzą litewską. Wniosek p. 
Świechowskiego dotyka tej części Zie- 
mi Wileńskięj, która zQstała objęta 
przez dekret Generała Zeligowskiego 
o
dynacją wyborczą. Wydaje mi się, 
że ani jeden, ani drugi wniosek w 
tej formie, w jakiej został zgłoszony, 
nie nadaje się do przyjęcia. Jeżeli 
przyjmiemy pierwszy wniosek, to zna- 
czy, że wtedy mówimy o tej części 
Ziemi Wileńskiej, która jeslpod wła- 
dzą litewską, nie wspominając o tej J 
części Ziemi Wileńskiej, która leży obec- 
- nie pomiędzy Ziemią Wileńską naszą i tą 
,granicą litewską, a mianowicie w pa- 
sie neutralnym. Nie możemy przeska- 
kiwać i nic nie wspominać o tym pa- 
sie neutralnym. 
Z przemówień poprzednich widocz- 
ne jest, że to należy tłómaczyć 
wprost jako redakcyjną omyłkę, bo 
wszyscy mówcy w swojem przemówie- 
niu wspominali o tej ludności polskiej, 
która jest narażona na prześladowanie 
ze strony organów władz litewskich, 
grasujących tam w tym pasie neu- 
tralnym. Pominąć go nie można. 
Co się tyczy"\vniosku p. Świechow- 
skiego, to podzielam zdanie p. Zasz- 
towta, że nie możemy stanąć na grun. 
cie, że decydujemy i przemawiamy w 
imieniu tej części kraju, z której nie 


.
		

/Vilniana_034_04_273_0001.djvu

			_, :'{ 1/25 · 
. .--. - 


11 posiedzenie z dnia 23 lutego 1922 r. XI/2	
			

/Vilniana_034_04_274_0001.djvu

			XI/27 


t 1 posiedzenie ż dnia 23 luteJ!o 1922 r. 


_=- 
XłL2e 


. , 


wyższym stopniu szowinistyczne, żad- 
nej wzmianki o tern nie zrobiły. 
Natomiast widzimy, że ludność te- 
go pasa neutralnego. jak również te- 
renu, znajdującego się po stronie li- 
tewskiej. jako rdzenna ludność polska. 
jako chcąca należeć do Rzeczypospo- 
litej Polskiej, przysłała swoich dele- 
gatów do Sejmu i myśmy tę "delega- 
cję przyjmowalI. To też co do tere. 
nów, znajdujących się po naszej stro- 
nie, w myśl zasad nowoczesnych i dzię- 
ki dekretowi Generała Żeligowskiego. 
mogliśmy zadecydować o losach na- 
szego kraju. Spełniliśmy w dniu 20 
lutego r. b. tę wolę, którą sama lu- 
dność tego kroju nakazała. Nasi bra- 
cia, znajdujący się w pasie neutralnym, 
jak również po tamtej stronie, uczy- 
nić tego nie mogli. Aczkolwiek praw- 
nie my, jako przedstawiciele, wybrani 
z terenu wyborczego, nie możemy de- 
cydować o losach tamtych terenów, 
jednak nie powinniśmy traktować na. 
szych braci. znajdujących się po tam- 
tej stronie. po macoszemu. Aczkol- 
wiek oni chcieliby z nami tutaj zasia- 
dać w tym Sejmie. lecz dla dobra na- 
szego kraju i dla dobra tamtych te- 
renów my z bólem serca nie mogliś- 
my ich przyjąć tutaj. ale uważamy. te 
powinniśmy dziś upomnieć się o tam- 
te tereny, tak o pas neutralny. jak rów 
nież i o tereny. znajdujące się 
o
 
okupacją J:tewską. To też dlatego, ja.- 
ko przedstawiciele i jako bracia. nie 
powinniśmy zapominać o tych. co tak 
samo kochają Ojczyznę Polskę, a bo. 
daj może więcej jeszcze od nas ko- 
chają i chcą należeć do Polski. To 
też słuszne jest dziś nie zapominać 
o tem, - bo ten kraj przemocą zo- 
stał od nas oderwany i zabrany. Dla- 
teao też my, jako przedstawiciele 
w tym Sejmie, aczkolwiek nie może- 
my decydować o losie tamtych tere. 
nów. to jednak powinniśmy upom. 
nieć się, bo przecież my cudzego nie 
, chcemy, a swojego nie damy. 


. 
Marszałek. _ 
W sprawie fermalnej 2łos ma 
p. Abramowicz. 


P. Abramowicz". 


Uważam. że sprawa ta jest nao- 
gół wyjaśniona i wątpliwości żadnych 
nie budzi. Wobec tego proponuję zam- 
knięcie listy mówców. \ 
Marszałek. 
Wniosek o zamknięcie listy mów- 
ców stawiam pod głosowanie. Posłów, 
którzy są przeciwni temu wnioskowi, 
proszę,. aby zechcieli wstać, a wstrzy- 
mująqch się od głosowania proszę, 
aby wyszli, (Mniejszość). Uważam 
wniosek za przyjęty. Głos ma p. Cho- 
miński. . 


P. Chomiński. 
już moi przedmówcy dostatecznie 
uzasadnili sprawę pasa neutralnego 
i tych ziem, które dziś się znajdują 
pod okupacją litewską, - uzasadnili 
ich polskość, ich dążenia rzeczywiście 
szczere i wyraźne do Wilna i do Pol- 
ski. Jednak mam wrażenie, że zarówno 
wśród kolegów posłów, jak i wśród 
opinji całego naszego kraju. która ma 
być poruszona przez ten wniosek, 
może niedostatecznie uwidoczJ,1iła się 
sprawa, jakim sposobem ta tak blizka 
nam część Ziemi Wileńskiej w tej 
chwili nie znajduje się łącznie z nami, 
dlaczego nie mamy przedstawicieli tej 
części ziemi w naszym Sejmie. Otóż, 
jeżeli sobie przypo.mnimy, co się 
działo, kiedy gen. Zeligowski przy- 
chodził do Wilna, to zobaczymy, że 
\Y tym czasie właśnie, kiedy gen. 
Zeligowski zajął Wilno, w momencie 
pierw
zcgo określania granic tego two- 
ru. który nazywano wówczas Litwą Środ- 
kową' było tam w tych granicach po- 
wiedzi
e, że należymy w północnej 
i zachódniej stronie Iinji demarkacyj- 
nej pOlsko-litewskiej z f. 1920. 
. To są granice, po które nasza 
Ziemia Wileńska w tem rozumieniu, 
w jakiem następnie była uważana 
przez nas, się rozciąga. Ale podczas 
oswobodzenia naszej ziemi od woj- 
ska litewskiego zjawiła się niepro!\zo- 
na Liga Naredów i zjawił »ię, jak 


.
		

/Vilniana_034_04_275_0001.djvu

			1 
I 


Xł,'29 


t 1 posiedzeni
 z dnia _23 łute
o t 922 r. 
- - - - - _ _.__ _ .::::a:::::: 


XI/30 


deus ex machina, przedstawiciel mi- 
nisterstwa spraw zagranicznyc
 p. Kos- 
sakowski i narzucili gen. Zeligow- 
skiemu rozejm, na którego podstawie 
tę ziemię pOdzielono i część miała 
stanowić pas neutralny, przyczem za- 
znaczono wogóle, że ten rozejr:n, że 
ten układ nie ma wpływu na decyzję 
co do przyszłej przynależności tych 
terenów, i rzeczywiście n
iwność na- 
szych dyplomatów dała się na to 
wziąć i uwierzyła, że tak ma być. 
W rzeczywistości jednak widzimy, że 
inaczej zaczęto tę sprawę traktować, 
przyczem samej ludności zaintereso- 
wanej, która najwięcej na tem cier. 
piała, przestano mówić o pasie neu. 
tralnym, jako O ziemi, która ciąży do 
Wilna, a zaczęto mówić o pasie neu- 
tranym' że należy go zlikwidować, 
dzieląc na połowę. T o jest rzecz nie- 
dopuszczalna. Widzimy, że szersza 
opinja polska nie orjentuje się w tych 
sprawach; trudno wymagać, żeby w 
Warszawie szeroka opinja publiczna 
miała pojęcie o tej ziemi, widzimy 
nawet, że ci ludzie, specjalnie wyde- 
legowani do wypełnienia tych praw, 
jak sławetna Komisja Kontrolująca 
Ligi Narodów, z pułk. Chardigny, 
traktowała ,tę sprawę, jeżeli nie można 
powiedzieć po macoszemu, to w każ- 
dym razie z wyraźną złą wolą. Ta 
rzecz musi być podkreślona, że to, co 
, robiła Komisja Kontrolująca Ligi Na- 
rodów w danej sprawie, nie jest wy- 
pełnianiem przyjętych na siebie obo- 
wiązków zarówno wobec Polski, jak 
i Litwy, jak i mandatjarusze Ligi Na. 
rodów, którzy byli wysłani, a wyraź- 
nie ze złą wolą postępowali na nie- 
kortyść Polski. Mieliśmy rok temu na 
wiosnę sposobność z niektórymi tu 
obecnymi posłami być w Warszawie 
. i rozmawiać z pułk. Chardigny, który 
wówczas pokazał nam mapę i plan, 
na którym rysował to, co dawniej 
wydawało się spornem między Polską 
i Litwą i między innemi nie było tam 
ani całej Lit}Vy Środkowej, jak okre- 
ślił ją gen. Zeligowski, nie było Iinji 
rozejmowej i pasa neutralnego, ale 
fantastyczna linja, w głowie dyploma- 
tów wykreślona, na podstawie której 


pewne zupełnie polskie i do Polski 
i Wilna ciążąże miasteczka, paraf je 
i 
miny, były uznane jako litewskie, 
inne, które stosunkowo mniej dotych- 
czas zaznaczyły swój udział w chęci 
zlączenia się z Wilnem, były pomi. 
nięte. Ta linja spotkała się z jedno- 
głośnym sprzeciwem tych z nas, któ- 
rzy byli u pułkownika Chardigny 
i którym ta sprawa była przedstawio. 
na. Pułkownik Chardigny i jego to- 
warzysze zachowali się w sposób, 
który bym nazwał grzecznie - zawsze 
to przedstawiciele obcych mocarstw- 
prowokujący, w sposób, który dawał 
do zrozumienia: wy tam sobie mów- 
cie i wiedzcie swoje, ale my wiemy o 
wiele lepiej, mamy cele wyraźne i do 
nich chcemy sprawą prowadzić. 
Chcę, aby ta rzecz była zaznaczo- 
na, że nigdy nik t z nas, żaden z przed- 
stawici.eli Ziemi Wilerlskiej, ani ci, 
którzy reprezentowali Ziemię. Wileń- 
ską poprzednio, więc i gen. Zeligow- 
ski, nie upoważnialiśmy Ligi Narodów 
_ d.o żadnej czynności, związanej z pa- 
sem neutralnym. Jeżeli Liga Narodów 
przyszła do nas i zaczęła wtrącać się 
do tych spraw niepotrzebnie, to za- 
wdzięcza się to tylko błędnej dyplo- 
macji, niestety polskiej, alc nie Ziemi 
Wileńskiej, która wcale sobie tego nie 
życzyła, nie życzy i na to nie po- 
zwoli. . 
Wracam teraz do kwestji wnios- 
ków. Otóż wniosków mamy trzy i 
każdy z tych wniosków ma dobre 
i złe strony. Uważam, że wszystkie 
trzy, a przynajmniej dwa z nich, nie 
są odpowiednio przygotową,ne i na. 
leżałoby robić przerwę dla uzgodnie- 
nia tych wniosków. Może być, że po 
przerwie nad tern będziemy dalej ob- 
radowali. 


Marszałek: 


Podczas swego przemówienia 
p. Chomiński użył niewłaściwych wy- 
rażeń w stosunku do Ligi Narodów, 
przywołuję go za to do porządku, 
Głos ma p. Eneiel.
		

/Vilniana_034_04_276_0001.djvu

			11 posiedzenie z dnia 2ł--łl!t 
0 J9
Łr. _ 
...,: -----:- -. 
- 
:__. = - _ _ _ __ ______ _;,c;;;;=
 


XI/3 t 


2_U 3 J 


P. Engiel. 


( 


Wysoki Sejmięl Przy omawianiu 
sprawy tej części Wileńszczyzny, któ- 
ra niestety znajduje się na terenie 
pasa neutralnego, albo pod władzą 
okupacji litewskiej, wyłoniła się spra- 
wa, poruszona tutaj przez przedsta- 
wicieli P. P. S., iż właściwie nie mo- 
żemy się wprost domagać, ażeby 
Rząd Polski, idąc za naszcm wezwa- 
niem, poczynił kroki w celu włącze- 
nia tej części Wileńszczyzny do Rze- 
czypospolitej, ale że należałoby raczej 
umożliwić tylko tej ziemi wypowie- 
dzenie swej woli. Następnie została 
zgłoszona poprawka przez p. Abra. 
mowicza, ażeby do wniosku więk- 
szości Komisji Politycznej przed sło- 
wami "władzy litewskiej" dodać sło. 
wa: nW pasie neutralnym", przez co 
zostałby objęty cały ten obszar, który 
nie przysłał tutaj upełnomocnionych 
i wybranych przedstawicieli do nasze- 
go Sejmu. Zdaje mi się, że ta sprawa 
mogłaby być załatwiona jeszcze ina- 
czej i możemy tutaj z pewnym kon. 
krt:tnym wnioskiem wysł1łpić. Miano- 
wicie uważam, te aczkolwiek dla nas 
jest rzeczą niewątpliwą zarówno pol- 
skość pasa neutralnego, jak i obszaru, 
znajdującego się pod okupacją litew- 
ską, to jednak pas neutralny wybory 
już przeprowadził .i w ten sposób 
miał już możność wyrażenia swojej 
woli. To musimy specjalnie podkreślić 
i dlatego uważam, że w sprawie t. zw. 
pasa neutralnego musimy powziąć 
w związku z dzisiejszą dyskusją osob- 
ną uchwałę następującą: 
, 
Sejm Wileński stwierdza: 
1) Że granice pomiędzy Ziemią Wi._ 
leńską, a Republiką Litewską nie są 
i nie były uregulowane, ani też usta- 
lone na podstawie woli ludności; 
2) że pod władzą litewską znajduje 
się obecnie część Ziem.i Wileńskiej, 
której ludność swoją łączność z Wil- 
nem i Polską, krwią żołnierza w sze- 
regach wojsk polskich, stwierdziła I na 
skutek narzuconego przez Ligę Na- 
rodów rozejmu została pozbawiona 


możności formalnego ujawnienia swej 
woli w Sejmie Wileńskim, 
3) że utworzony przez Ligę Naro- 
dów tak zwany pas neutralny, stano- 
wiący nierozdzie:ną część Ziemi Wi- 
leńskiej, a przez ludność polską za- 
mieszkały, pomimo wyraźnej woli I
d- 
ności należenia do Polski, wypowie- 
dzianej w Sejmie Wileńskim, przez 
delegację, powstałą drogą s
mor
ut- 
nych wyborów, w których udział wZięła 
prawie cała ludność miejscowa, po- 
mimo niezmiernie trudnych warunków 
nie wyłączając niebezpieczeńst.wa oso- 
- bistego, dotychczas pozostaje poz
 
granicami Ziemi Wileńskiej bez żadnej 
opieki państwowej. 
. 
Wobec powyższego Sejm Wileński 
przekazuje Sejmowi Usta
o
awcze

 
i Rządowi Rzeczypospoht.eJ .Pol
k!
J 
sprawę przyłączenia do Ziemi Wllen- 
skiej tych jej części, które dotąd poza 
granicami wbrew woli ludności po- 
zostają. 
W ten sposób podkreślimy to, cz.e- 
go się od nas domagała delegaCJa, 
wybrana przez ludność pasa neutral- 
nego. Nie mogliśmy jej przyjąć w skład 
Sejmu naszego, chcąc zachow
ć praw- 
ny i formalny jego charakter, Jak rów- 
nież i naszych mandatów. Ale skoro 
ta ludność samorzutnie wyborów do- 
konała, musimy ją poprzeć. Myśmy 
tu obiecali, że w mian: sił będziemy 
ich dążenia popierali wobec rządu 
i władz Rzeczypospolitej Polskiej i 
... musimy teraz przez przyjęcie tego 
wniosku obietnicę wypełnić. 
C1> się tyczy sprawy tej części 
Ziemi Wileńskiej, która znalazła się 
pod okupacją kowieńską, na sk
tek 
nif'powodzeń oręża polskiego w lipcu 
r. 1920, a poprzednio była pod wła- 
dzą polską i będąc jeszcze pod oku- 
pacją niemiecką wielo.krotnie 
gł
sza!a 
swój akces do Polski, OCZywIście 
le 
mamy na razie takiego argumentu, Jak 
samorzutne wybory w pasie neutral- 
nym, bo okupacja litewska uniemo- 
żliwiła uzewnętrznienie wszelkich le- 
galnych dążeń i pragnień. Poniewa
 
jednak wiadomy jest skład tej ludnołc.,
		

/Vilniana_034_04_277_0001.djvu

			.. 
1/33 _'"')___ 11 pos.iedzenie 
 d.
i_
_ 

 . lute g o _1 922 r. 


XI/M 
- -- 


znane są rezolucje i uchwały. całego 
szeregu wieców i zebrań, słusznem 
wiec jest, a!ebyśmy się o tę ludność 
upomnieli. Aczkolwiek pierwsza cześć 
wniosku Komisji mogłaby być zmie- 
niona w, myśl redakcji, zgłoszonej 
przez p. Swiechowskiego. Sądze jednak, 
że ten końcowy passus 'tej uchwały, 
która głosi, że: wzywa sie Sejm Usta- 
wodawczy i Rząd Rzeczypospolitej 
Polskiej do poczynienia kroków ce- 
lem włączenia tych obszarów do Pol- 
ski", nie jest sprzeczny I wolą tej 
ludności, bo oczywiście jesteśmy wy- 
r8J.icielami tej woli ludności i zgodnie 
z. wolą jej chcielibyśmy, ażetJy i reszta 
Wileńszczyzny, która obecnie sie znaj- 
duje pod wrogą okupa'ją, w Polsce 
sie znalazła. Ale na to, aby się ona 
znalazła w Polsce, powinny być po. 
czynione przez Rząd Polski pewne 
kroki, i my, jako przedstawiciele ca- 
. łej Ziemi Wileńskiej, jesteśmy upraw- 
nieni do upomnienia sie o . te czdć . 
Ziemi Wileńskiej, która niezależnie od 
nas znalazła sie pod wrogą okupacją. 
Sądze, że te dwa wnioski. całko- 
.. wicie godzą sie ze sobą, uwzględniając 
'cokolwiek inną, lepszą sytuacje lud- 
ności pasa neutralnego i uwzględniając 
sprawe tej części Wileńszczyzny, po. 
zostałej pod okupacją litewską. 
Proszę przeto o uchwalenie tego 
wniosku, który bedzie godną odpo- 
wiedzią na ten akces, jaki delegacja 
z pasa neutralnego w dniu 20 lutego 
złożyła. 
Marszałek. 
Zarządzam przerwe na dwadzieś- 
cia minut. 


(Po pnerwle). 
Marszałek. 
. Wznawiam posiedzenie. Głos ma 
rełereQt p. Stanlewicz. 
P. Staniewlcz. 
Wysoki Sejmie' Problem, który 
jest dzisiaj rozpatrywany, jest niesły- 


... 


chanie skomplikowany, czego dowo- 
dem jest dzisiejsza dyskusja. W komisji 
politycznej zagadnienie to było przed. 
miotem kilku posiedzeń
 i doszliśmy 
do pewnego uzgodnienia. Widocznie 
. plenum nie potrafiło sie zorjentować 
i dla tego posłowie złożyli dziś liczne 
poprawki. z czego wynika, iż widocz . 
nie ta sprawa jest niedojrzała. 
Postaram sie zreferować, jak sie 
ona przedstawia. 
Są tutaj trzy odrębne zagadnienia. 
Pierwsze zagadnienie pasa neutrał- 
n"go. Pas neutralny znajduje sle po- 
miedzy linjami, że tak powiem, zaj- 
II _ f!1
wa
emi. przez pla
ówki polskie, a >- 
II linIami, zaJmowaneml przez placówki 
litewskie. Ten pas neutralny dotych- 
1 \ . czas był pod władzą Komisji Kontro- 
I_ lującej Ligi Narodów, która zostala 
zhkwldowana, a przynajmniej już się 
likwiduje, i tamta ludność, właściwie 
mówiąc, pozostaje bez żadnej opieki. 
-jedyną władzą miarodajną jest sama 
ludność. Otóż ta ludność wypowie. 
działa sie, że pragnie należeć do Pol- 
ski. Ta ludnoś
 pomimo niesłychanie 
ciężkich warunków, pomimo tego, że 

iąglejest napadana p
ez bandy ..SZBU' 
lisów, przeprowadziła samorzutnie 
wybory, przysłała delegacje, która o- 
świadczyła, że cała ludność pragnie 
podzielić losy Ziemi Wileńskiej, prag- 
nie należeć do Polski. To jest jedno 
zagadnienie i tutaj jest złoi:ony wnio- 
, sek przez< p. Engla, żeb-yśmy wezwali 
rząd polski, by objął, on w myśl woli 
ludności pas neutralny i włączył do 
Rzeczypospolitej Polskiej. 
Dalej jest zagadnienie drugie. Po- 
między Iinjami placówek litewskich, a 
linją, zajmowaną przez wojska polskie 
w 1920 roku, ,które na skutek kIeski 
I militarnej cołneły sie, znajduje się pas, 
dosyć !Uroki, zajety przez wojska li- 
tewskie, pas" zamieszkały w (;Zęści 
północne. ł środkowej przez łudność 
w znaanet większości polską. Ludność 
. ta pragnie należeć do Polski, czego 
dowodem jest ta druga delegacja, 
'J przyjeta przez nas w dniu 20 lutego. 
Wobec tego, że ludność, znajduje sie 
ł pod okupaaj, litewską I nie mogła 
przł:,prowldzić w)'borOwj z druiiej 


. 


..
		

/Vilniana_034_04_278_0001.djvu

			XI/35 
=- 


11. posiedzeni

 dnia 23lu
ego 1922 r. 


... 


XI/36 
--
 


. 


strony ten pas ziemi wchodzi w skład 
Litwy Środkowej, bo były tam rozpi- 
sane wybory i nie mogły się odbyć. 
Należy więc wezwać rząd polski, aby 
wszc!ął kroki, któreby umożliwiły tej 
ludności wypowiedzenie swojej woli ,. 
w sposób prawny i włączenie tych 
ziem do Rzeczypospolitej PoisIdej. 
Tu zgłoszony został, cały szereg 
poprawek, bo nie wszyscy zgodzili się 
na tę formę przedstawioną. jedni chcą, 
aby były te ziemie wprost włączone 
do Polski, inni znów pragną, aby da- 
na była ludności motność .wypow
e- 
dzenia $wej woli, inni jesz(ze, jak 
Stronnictwo P.P.S. uważają, li obecny 
moment jest niewłaścłwy, aby wysu- 
wac tego rodzaju lagadnienie. Wobec 
tylu zgłoszonych 'poprawek, sprawy 
tej dziś decydować nie można i na- 
leży usiłować .je uzgodnić. Wreszcie 
pozostaje zagadnienie. trzecie, a mia- 
nowicie ziem. r:amieszkałych przez lud- 
ność polską, które weszły w skład Re- 
publiki Litewskiej. ,Będzie ono rozpa- 
trzone na jednem z. najbliższych posie- 
dzeń, gdy mianowicie wejdzie pod ob- 
rady sprawa mniejszości narodowej 
polskiej w republice litewskiej. 
To są trzy tematy, do' których 
zgłoszono całą moc poprawek. Wobec 
tego, że Ich fest tak dużo i że dziś 
uzgodnić się kil nie da, jako referent 
Komisji Polity
nej wnoszę, aby dziś 
sprawy tej dalej nie rozpatrywać, lecz 
odesłać ją do Komisji, celem uzgod- 
nienia tych poprawek i dopiero po 
uzgodnieniu postawić tę sprawę na 
następnem posiedzeniu. 



. 


o 


. .. Marszałek. . J f' ł 
A , . tli 
Referent KomiSji Politycznej, p. 
. Staniewicz, zgłosił wniosek o przeka- 
zanie całej tej sprawy Komisji Pali. 
tycznej. Stawiam wniosek pod głoso- . 
wanie. Prosze posłów, którzy są prze- 
ciwni takiemu załatwieniu sprawy, aby 
powstali. (Mniejszość). Wniosek przy- 
jęty. I. t I I 00 
· Przystępujemy do drugiego punktu 
porządku dziennego, a mianowicie do 
sprawy więzienia Polhków w Kowień- 
szc
yinie. Głos ma p. Swiech owsl\i. t 
. . 


o i Marszalek. , 1 , 2f1 
. e} 1 · 61 
." Głos ma p. Świechowski. ! 
1 i A 
P. Świechowski. 
;S.f 11 
· Mam Panom zakomunikować 
. wstrząsają£ą wiadomość, którą otrzy- 
małem niedawno z Kowna. Panowie 
znają . sprawę Polskiej Organizacji 
Wojskowej,. która w swoim czasie 
wstrząsnęła całe m . społeczeństwem. 
W końcu września 1919 r. nastąpiły 
masowe areszty w Kownie, a w 
ru- 
dniu 1920 r. nastąpił sąd i 48 osób 
zostało zasądzonyc-h łącznie na 400 
lat ciężkiego więzienia. .leżeli zważy- 
my te okoliczności, które towarzyszyły 
temu i dążenia, które kierowały tymi 
ludźmi, to, rzeczywiście wyrok ten b
- 
. f dzię dla nas wprost potworny. Zostali 

kazani ludzie, którlY w czasie, kiedy 
,- władze" państwowe w Litwie Kowień- 
I' skiej nie były ukonstytuowane, kiedy 
. zmagały się w łonie samej Litwy prą- 
dy, w jakim kierunku ma pójść pań- 
stwowość litewska, czy ma sie połą- 
. czyć z Polską, czy też zostać przy 
Niemcach - grupka ludzi, która prze- 
ciwstawiała się z całą energją opano- 
· .waniu Litwy przez Niemców, która 
I dążyła do nawiązania wspólnoty pol- 
I sko-litewskiej, do nawiązania dawnych 
. tradycji Unji. a nie przeciwstawiała 
( się wcale powstaniu i zorganizowaniu 
I ł pań
twowości litewskiej i nie przeciw- 
I stawiała się wcale idei państwa litew- 
skiego. - ta grupa, zwyciężona przez 
te czynniki, które wtenczas wzieły gó- 
rę, które uzyskały poparcie u Niem- 
ców i które rozszerzyły panowanie 
Niemców na całą litwę, ta grupa zo- 
stała skazana łącznie na 400 lat cięż- 
kiego wiezienia. I wtenczas, kiedyśmy 
swoich więźniów stanu zwykle wypu- 
szczali na wolność, uw
żając, że lu- 
dzie, którzy realizują swe ideały we- 
dług swego. własnego rozumienia, nie 
mogą właściwie ciężko odpowiadać. 
uważając, iż spór nasz jest rzeczą we- 
wnętrzną, która w ten lub inny spo- 
sób zostanie załatwiona, to wtenczas, 
. ż tamtej strony, tych ludzi nietylko 
. nie zwolniono, ale poddano n.jstra- 


, 
1"
		

/Vilniana_034_04_279_0001.djvu

			XI/31 
- . 


- 


II p,?siedzel.I,i
 _ 
_ d 
 ia. ?L! 
 !.:.!ą- 1?2Z r. 


szniejszym katuszom. Obecnie docho- 
dzą takie wiadomości, że krew ścina 
sic: w żyłach, wiadomości, które świad- 
czą, że wszelkie uczucia humanitarne 
są wśród oprawców, postawionych 
przez rząd litewski, wykluczone. Wię- 
źniowie znajdują się w położeniu, u. 
. rągającem wszelkim zasadom, prakty- 
kowanym w krajach cywilizowanych, 
wszelkim zasadom hygjeny, nawet 
więcej, trzeba powiedzieć, te właściwIe 
celowo są trzymani tak, aby w spo-'-- 
sób najstraszniejszy bez lekarza po- 
marli. Można więcej powiedzieć, te 
morzy się ich tyfusem. Cele, w któ- 
rych umiera więzień, nie są dezyfeko- 
wane i ci, którzy się tam znajdują, 
wiedzą, że mogą się zarazić, że czeka 
ich taka sa!na śmierć, 'jaka spotkała 
Bukrabę, Zelnię; Aleksandrowicza i 
Hopena. Panie Marszałku, zwracam 
się do Pana i proszę, by Pan zapro- 
ponował uczczenię zamęczonych na- 
szych bohaterów, zarówno tych, któ- 
rych nazwiska tu wymieniłem, jak i 
tych, których nazwiska nie są. znane. 


- Marszałek. 


n . 


Proponuję uczczenie przez powsta- 
nie męczeńskiej śmierci tych, którzy 1 
zmarli za wolność w więzie i ch w 
Kownie. (Posłowie wstają). J 


P. Świechowski. 


ł !-I., 


i Proszę Panów, wiemy, że kiedy 
do będącego już w wngonie Niekra- 
sza chciano wezwać lekarza, to lit- 
wini odpowiedzieli: niech zdycha i 
niech zdychają tak wszyscy inni, jemu 
podobni. (Głosy: Hańbal) Wiemy, że 
trup jednego z więzionych był wyrzu- 
cony przez okno i przez kilka dni 
walał się na podwórzu więziennem, 
(Głosy: Hańba!) Chorzy są: Kawalec" 
Kasperowicz, Szwabowicz. Wszystkich, 
czeka los taki sam, Tych rzeczy nie 
można zostawić bezkarnie, musimy 
si
 o te rzeczy upomnieć. I tak już 
doŚĆ długo społeczeństwo polskie po- 
7.?stawiało tych ludzi bez żadnej opie- 
kł. Wtenczas kiedy o każdego uwięzio- 
ncgO Litwina dopominała się Komisja 
\ 


x 1/3.8 


- 
Ligi Narodów na skutek interwencji 
rządu kowieńskiego, my zostawiliśmy 
bez żadnej opieki i pomocy tych lu- 
dzi. Lecz z tem skończyć trzeba. Dla- 
tego proponuję, aby Sejm przekazał 
sprawę polskich wieźniów stanu Korni. 
sji Politycznej, któraby opracowała 
wniosek, w jaki sposób O tych ludzi 
mamy się upominać i w jaki sposób 
przeciwko tym strasznym gwałtom i 
niesprawiedliwości zaprotestować. 
(Głosy: Słusznie). 


l.., 


Marszałek. 
ł j 
W sprawie tej wpłym:ły dwa wnie- 
ski. Proszę pana Sekretarza o odczy- 
tanie. 


Sekretarz p. Ostrowski (czyta): 
"- 
Wniosek, zgłoszony w imieniu Klubu 
Rad Ludowych przez posłów Ostrow- 
skiego i tow. ł 
Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
Stwierdzając, . że w więzieniach li- 
tewskich do dziś dnia odsiadują karę 
długoletniego, przeważnie dożywotnie- 
go więzienia członkowie Polskiej Orga- 
nizacji Wojskowej, że ludzie ci przeby- 
wają w najsłraszniejszych warunkach 
sanitarnych i podlegają bezustannie 
udrękom fizycznym i moralnym ze_ 
strony władz litewskich, że jedyną 
ich winą była "zbrodnia" patryotyzmu 
polskiego, że oskarżonych o knowania 
przeciwpaństwowe Litwinów i Białoru- 
sinów, aresztowan'ych w "Wilnie, zwol- 
niono i odstawiono do posterunków 
litewśkich, o 
Sejm w Wilnie zwraca się do 
władz Rzeczypospolitej Polskiej, by 
energicznie zajęły się losem nieszczę- 
śliwych więŻniów i I?oc
yniła wszelkie 
kroki dla Ich uwolnlema. 
ł 
. Wniosek Posłów Klubu P. S. Li 
Staniewicza i tow. ib! 
- Wysoki Sejm uchwalić raczy. 
'. Sejm Wileński wzywa Sejm Usta- 
wodawczy i Rząd Rzeczypospo1Hej 
Polskiej do wszczł:cia kroków w celu 


. 


.
		

/Vilniana_034_04_280_0001.djvu

			-.c: 


XI/39. 
::z:.... _-_
-:.. 


- 
!!. posiedzeni
.-!..._dnia 23 _lut
llo __ 1 922 r...- 


XI/4() _ ' 


- 
zwolni
ni8. ewentualnie ulienla doli 
wiezniów politycznych Polaków w 
w Kownie. skazanych za proces P,O.W. 
i Strzelców Nadniemeńskich, którzy 
w chwili obecnej znajdują !li
 w nie- 
słychanie ciężkich warunkach więzien- 
nych, przyczem dziesiątkuje ich tyfus.' 
tak. że w przeciągu ostatnich paru ,,- 
godni zmarło 5 osób."\ 


-- 


Marszałek. 
Wpłynął wniosek o przekazanie 
tej sprawy do Komisji POlitycznej w' 
celu znalezienia sposobu załatwienia 
tej sprawy. Stawiam wniosek ten pod 
głosowanie. Proszę posłów, którzy' są 
za tym wnioskiem. aby powstali. Stoi 
większość. Wniosek uważam za przyjęty. 
Przystępujemy do trzeciego punktu 
porządku dziennego, mian	
			

/Vilniana_034_04_281_0001.djvu

			t 1 posiedzenie z dnia 23 lute
o 1922 r. ", 

 - --- -- -- J - -.
 - 
 -- 
 - -:- - ... 
s
ie20 i Pre
esa Tymczasowej Komi- 11 Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
SJI Rządzącej. a złożone Sejmowi ' . . . 
w Wilnie wszystkie zaś interpelacje Dla przedłozema uchwał Sejmu 
które 
taly zgłoszone do laski mar: t w Wil
ie. Sejmo
i. i Rządowi Rzeczy- 
szałkowskiej. przekaie bądź wyzna- 
 pospoliteJ PolskieJ.. or
z dokonania 
czonemu pełnomocnikowi Rządu Pol- !or!11alnych czynnoścI, zWIązanych z ob- 
skiego. bądź też delegatowi Rządu Jęcle.m. władzy 'prz
z Rz
d . Rzeczyp.o- 
Polskiego w Wilnie. spol
teJ nad Zremlą Wllenską, Sejm 
Niezwłocznie po załatwieniu tych wybierze dele.gat
w w składzie 15 osób 
spraw Marszałek rbzwiąże Sejm oraz równą J10śc zastępców. 
w Wilnie. .... Sejm 
powaźnia delegację w razie 
zgody Sejmu Ustawodawczego Rze- 
czypospolitej Polskiej do wstąpienia 
w jego skład w charakterze posłów 
Ziemi Wileńskiej do czasu przeprowa- 
dzenia na tym terenie wyborów do 
Sejmu Rzeczypospolitej. 


XI/41 


Wniosek Zespołu Stronnictwa i u- 
grupowań Narodowych i Związku Rad I 
Ludowych. 
Wysoki Selm uchwalić raczy: 
Sejm w Witnie zwraca się do rządu 
Rzeczypospolitej Polskiej o natych- 
miastowe wyznaczenie pełnomocnika 
dla przyjęcia zarządu kraju od Tym- 
czasowej Komisji Rządzącej. 
Sejm w Wilnie stwierdza. że lud- 
ność Ziemi Wileńskiej pragnie korzy. 
stać z takiego jedynie ustroju samo- 
rządowego i administracyjnego, Jaki 
będzie dany innym jednostkom admi- 
nistracyjnym w ramach ogólnej Ustawy 
Konstytucyjnej RzeczypospoliteJ Pol- 
skiej. 
Wniosek, zgłoszony imieniem Klubu 
Związku Rad Ludowych przez posłów 
Małowieskiego Józefa i tow. 


- 


.' 


XIj42 


, 


Marszałek. 
Wnioski powyższe w myśl poro- 
zumienia się na Konwencie Senjorów 
przesyłam do Komisji Politycznej. 
Porządek dnia został wyczerpany. 
- 
astępne posiedzen'ie Sejmu odbędzie 
Się w sobotę o godz. S po południu. 
jutro, w piątek, posiedzenie Komisji 
Interpelacyjnej o godz. 5 po południu 
Komisji Politycznej o godz. 11 -tej-rano 
j Komisji Werefikacyjnej o gOdE. II-tej 
rano. \ 
Zamykam posiedzenie. " 


, 


(Koniec posiedzenia. tsdz. 8-tej minut 3(1). . 


..... 


, 


(
		

/Vilniana_034_04_282_0001.djvu

			-- 
- 
n.1 . ')1. n 
,Ss 1;- I)f 

, I 
:):lr- . ,.,..... 
. , 'IQ 

 
I ..., I II "
o't') 
..) t rl1 
o 
.. I' \ If 
.. 
b - 
. , 
ł .t 
.
 .. 


, Ił W 
,,. 
ocr 
'J . t 
.J U- P tą 
, 
\' Jb 
I 
oQ 
,..... i . 
, 
-- 
".:' ... nu - 
.,.. Ul ,,, 
1 d, Jł !\ 
..... ., I 
\ 
-.. 
łł'\ 


... 


.-. 


...4...
		

/Vilniana_034_04_283_0001.djvu

			.- 


Sprawozdanie 


v
 )Q 


ł 


stenograficzn8 


z 12 posiedzenia Sejmu WileńskieQo. 


\ 


z dnia 25 lutego 1922 roku, 
(Rtdakcja urzędowa). " 


,,, 


I 
łsb, 
lIł v 

 


i , 
T, R 


oq 1ft 


o 
, 


'f 
'->ł:!l 'In hu ) 
_ l 


"J 


...ft1 . 't 
q 


tq 


łam 


Komunikaty Marszałka . 3 
Pou'i dek dzienny. . . . . . . . . . . 6 
Wniosek P.S.L. J Demokrat6w wsprawie 
upełnomocnien dla T. K. R.. '. 6 
p, Raczkowski .. . . . 7 
P. Zasztowt .. .... . 7 
P. Abramowicz . 8 
p. Chominski. . . . . . 9 
Głosowanie. . . . . . . . -. . . . . . 10 
Wniosek Komisji f'olitycznej w sprawie 
I
tt pasa neutralnego i cZf:Sci Ziemi 
Wilenskiej pod okupacją litewsk'i . 10 
P.- Staniewicz. . . . :. . . . . . . . 10 
Wniosek P.P.S. w sprawie granic z Li- 
tWli Kowiensk/ł . .. 
.. . 14 
P. Zasztowt . . . . .'. :-. . . . . . 15 
Głosowanie nad wnioskiem P.P.S'. . . 16 
Głosowanie nad wnioskiem Komisji Po- 
litycznej .. ......... 16 
Wniosek Komisji Politycznej w sprawie 

 polskiej mniejszoSci w Republice Li. 
tewskiej. . . . . . . . . . . . .; 17 
P. Staniewicz. . . . . . . . 17 
P. Szeptunowski . J. .' : 21 
P. Krzytanowski . 22 
Głosówanie . .t. . . . 23 
m łJ"- 
r 


ł'ł 


nX i 


u 
'", . 
'ł- W r} u 
- 
n- 
Il! ) 


. 


.a 


. 
E Ś 


:-- 
ć: 


'ł Ł 


talii 



81 Ił 
Wniosek Kómisji Politycznej w sprawie 
wię1niów Polaków w więzieniu ko- 
wiefiskiem . . . 23 
P. Abramowicz . . 24 
p, Baginski. . . . 26 
P. Hałko. . . . . . 28 
Głosowanie. . . . . . . . . 30 
Wniosek Komisji Politycznej w sprawie 
Polaków, mieszkaj,\cych w części 
b. powiatu kowienskiego włącznie 
z doliną Niewia:ty, części pow. wił- 
komierskiego, poniewiesk,ego i je- 
ziorowskiego . . '. .' .31 
P. Ostrowski . . . . . . . 31 
P. Mickiewicz Stefan ,39 
Ks. Maciejewicz . >t . 42 
P. Zasztowt . . . . .45 
P. Mickiewicz Antoni . 47 
Przerwa. I 
Odesłanie wniosku do Komisji ... . 50 
Wnioski wykonawcze do uchwały zasad- 
niczej . . .. ..... . 50 
P. ZwierzyfIski.. . . . . '0 '_' . . .50 
P. Piłsudski ...... . 54 
P. Chominski. . . . . . . 60 
Zamknięcie posi {lzenia . 76 


\ . 



 
" 



 

 
r J 1T 
WYDA WNICTWO KSIĘGARNI JÓZEFA ZA W ADZKIEOO 



O'" W 


ł 



i' 1 



 


1 


- 


\ 


- 
 


u'ł 


':I'" 


I' 


"( 
!j , "( 11 


''II. 


w WILN IE. 


-
		

/Vilniana_034_04_284_0001.djvu

			, 


XIł/3 


12 posiedzenie z dnia 2 5 lute g o 1922 r. ' 
- -
 
 


XIII. 


(Poczqtek poJiedztn;a O' godz. S. min. 3S p. p.). 
Odpowiedzi na powyższe depesze 
zostały wysłane. 
Oprócz tego nadeszły depesze w 
. dniu dzisiejszym, o odczytanie któ- 
. rych prosze p. Sekretarza. 


. 


f" 


on 


. fł i>t l1
h 


trtt o 


. 


Marszałek. 


Otwieram 12 posiedzenie Sejmu. 
Protokół 10 posiedzenia uwaiam za 
przyjęty, gdyż nie wniesiono przeciw 
niemu zarzutów. Protokół 11 posie- 
dzenia leiy w Kancelarji Sejmowej do 
przejrzenia. jako sekretarze zasiadają: 
ks. p. Świerkowski i p. Marcin - . 
kowski. 


PoJaję do wiadomości p.p. Pos- 
łów, że zostały nadesłane depesze z 
wyrazami hołdu i czci dla Sejmu z 
powodu powzięcia uchwały o zjedno- 
czeniu z Polską bd: Zjazdu Powiato- 
wego Sejmiku Swięciańskiego, Powia- 
towego Sejmiku w. Krasnymstawie, 
Rady Powiatowej w Prużanach, Zjed- " 
noczenia Polskich Stowarzyszeń Rze- 
czypospolitej w Warszawie, mieszkań- ; 
ców powiatu i miasta Oszmiany, Ra.-, 
dy Miejskiej w Łęczycy, Kresowego i 
Związku Ziemian w Warszawie, So- , 
kolstwa Poznańskiego, Zwiqzku Zie- 
mian pow. Słonimskiego, T wa Le- 
karskiego we Lwowie, Lwowskiej Czy- 
telni Akademickiej, Prezydjum Tygod- 
nia Wileńskiego w Warszawie, od p. 
Świegockiego, b. komendanta Zachod- 
niej Straży obywatelskiej w Poznaniu, 
p. Rozbkkiego-burmistrza m. Dubna, 
od Zarządu Zjednoczenia Mieszczań- 
skiego w Warszawie, Zw. Ludowo-Na- 
rodowego w Inowrocławiu, Sejmiku 
powiatowego w janowie Podlaskim, 
Ogniska Nauczycielskiego w Oszmia- 
nie, Komitetu Obrony Kresów Wschod- 
nich w Warszawie. Rady Pedagogicz- 
nej państwowego Seminarjum Zeń- 
skiego w Toruniu i Koła Polek w Au- 
iuslowie. 


i - bs' 
 


.. 


fn s.b 


o ..
 


. Sekretarz p. Marclnkowskl (czyta). 
Mb 
Poznań 24/2. ., 
Pan Marszałek Sejmu, Wilno. 
Przejeci głCboką radością z powo- 
du uchwały Sejmu w dniu 20 lutego, 
I przesyłamy wam życzenia jaknajpo- 
myślniejszego rozwoju pod opiekuń- 
czerni skrzydłami RzecEypospolitej 
" Polskiej - Rada Miejska miasta Poz- 
nania. 
Warszawa 23/11. 

 Prezydjum Sejmu Orzekającego, Wilno. 
Del.egacja i Zarząd ogólny Zjedno- 
czenia .Mieszczańskiego w imieniu 
zorganizowanego mieszaaństwa całej 
Połski . wyraża radość, że nareszcie 
. najdrotsza całemu społeczeństwu Zie- 
mia Wileńska prawnie i bezpowrotnie 
,złączona została ze swą Maciel"2ą. 
Składamy równocześnie Wysokiemu 
Sejmowi serdeczne tyczenia z powodu 
'. tak owocnej pracy. 
Przanowski. Baryiski, .Rosset. 
Warszawa 23/11. 
Do Wysokiego Sejmu Wileńskiego. 
na ręce Pana Marszałka. Wilno. 
Dostojni mężowie. wybrani przez 
Ludność Ziemi Wileńskiej, powzid i 
wiekopomną uchwałe. dając wyraz 
, niezłomnej woli tej ludności. aby Zie- 
mia Wileńska, krwią bohaterów wi
. 



 
( 



 


\ 
, 

 
ł 
, 
r 


J 
r 
I 
I 
r 
, 
ł 


- 


-..4..
		

/Vilniana_034_04_285_0001.djvu

			XII 5 


. 


12 posiedzenie z dnia 25 lutego 1922 r. 

";"
- . 


XIf/6 


lokrotnie zalana, pod jarzmem prze- 
mocy przez wieki jęcząca i orężem 
synów swych z niewoli wybawiona, 
stanowiła na wieczne czasy niepodziel- 
ną CZęść Rzeczypospolitej Polskiej. 
Głęboko przejęci i wzruszeni tym wa- 
szym aktem rozumu politycznego i 
niezachwianego patriotyzmu, ślemy 
Sejmowi Ziemi Wileńskiej wyrazy wy- 
sokiego uznania i hołdu. 
Prezes Komitetu Obrony Kresów 
Wschodnich Wasilewski. 
Do Sejmu Ziemi Wileńskiej, na ręce 
j. W. Pana Marszałka Łokuciewskiego 
w Wilnie. 
Jaśnie \Vielmożny Panie' Marszałku! 
Młodzież Polska z uczuciem pod- 
niosłej radości wita fakt uroczystego 
ogłoszenia woli prawowitych przed- 
stawicieli i pełnomocników Wileń- 
szczyzny, wskrzesający świetne tradycje 
Unji Horodelskiej, Lubelskiej i Kon- 
stytucji 3 maja. 
Unje z przed wieków, zawierane 
pod hasłem: "wolni z wolnymi, równi 
z równymi" wznawiane i umacniane 
obfitym krwi przelewem w walce na- 
. rodu o wolność aż' do ostatnich cza- 
sów, gdy słusznej sprawy Wileńszczy- 
zny bronili: syn tej ziemi-Józef Pił- 
sudski oraz bohaterski generał Żeli- 
gowski, wyJały plon obfity... 
Dzisiaj w radosnym dla nas dniu, 
w chwili, gdy Ziemia W i1eńska stano- 
wi nierozerwalną całość z Rzecząpo- 
spolitą Polską, młodzież poIska składa 
hołd j. W. P. Marszałkowi. oraz tym 
wszystkim Panom Posłom, którzy, kie. 
rUjąc się gorącym patrjotyzmem i ro- 
lumem politycznym, doprowadzili 
wielkie dzieło Zjednoczenia Rzeczy- , 
Pospolitej do skutku. 
Racz przyjąć, j. W. Panie Marszał- 
ku, wyrazy głębokiego uznania za 
łt1ądre i patrjotyczne pokierowanie 
losami Wileńszczyzny od młodzieży 
POlskiej, reprezentowanej przez Zjed- 
n
czenie Młodzieiy Narodowej imie- 
IUa Adama Mickiewicza, - ogólno- 
krajową organizację młodzieży wszyst- 


- 


kich warstw i zawodów, noszącą imie 
największego wieszcza polskiego, syna 
ziemi od dziś z nami na wieki złączo- 
nej. W imieniu kół społecznych i pro- 
wincjonalnych 
Rada Naczelna Zjedn. Młodz. Nar. 
. im. Mickiewicza 
(-) Witold Nałęcz-Korzeniewski. 
prezes Rady Naczelnej Zjednoczenia 
i oficer rezerwy Wojsk Polskich. 


# 


Marszałek. 
Na porządku dziennym dzisiejsze. 
go posiedzenia są następujące spra- 
wy: 1) Wniosek w sprawie upoważ- 
nienia T. K. R do sprawowania za- 
rządu krajem i działalności w okresie 
przejściowym, 2) wnioski większości 
Komisji Politycznej w sprawie pasa 
neutralnego i części Ziemi Wileńskiej 
pod okupacją litewską; w sprawie więź- 
nióW Polaków, wiezionych w Kownie 
i w sprawie praw polskiej mniejszo. 
ści narodowej w republice litewskiej; 
3) wnioski wykonawcze do uchwa- 
ły zasadniczej. 
Czy w sprawie porządku dzienne- 
go żąda kto głosu? (Nikt). Porządek 
dzienny uważam za przyjęty. 
Przystępujemy do pierwszego punk- 
tu porządku dziennego. Do tego punk- 
tu został zgłoszony wniosek posłów 
Klubu P. S. L. i Derr.okratów. Pro- 
sze p. Sekretarza o odczytanie tego 
wniosku
 . 


" 


Sekretarz p. Marcinkowski (czyta): 
Wniosek posłów Klubu PSL i De- 
mokratów. 
Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
1) Sejm Wileński upowainia T. K. R. 
do sprawowania zarządu Krajem w gra- 
nicach dotychczasowych uprawnień do 
chwili objęcia władzy przez Rzeczpo- 
spolitą Polską. 
2) Sejm Wileński upoważnia T:K. R. 
do wydawania zapadłych w nich 
uchwał z tem, że uchwały te przed 
ich ogłoszeniem winny być do Sejmu 
złożone. "- 
'" 


-
		

/Vilniana_034_04_286_0001.djvu

			, 


XII/S 
- --_.._-
 


XlI tI 


12 osie dzenie z dnia 25 luteg o 1922 r. 



--'" 


, 


Marszałek. 
Kto w sprawie tego wniosku żąda 
ałos u ? 
P. Raczkowski. 
Proszę o głos. 
Marszalek. , 
Głos ma p. Raczkowski. 
P. Raczkowski. 
" 
Wysoki Sejmiel Klub Zespołu Stron- 
nictw.i Ugrupowań Na.rodowych wstrzy- 
ma Się od głosowama nad tym wnio-- 
skiem w myśl konsekwentnie zajmo- 
wanego przez nas stanowiska przez 

ały czas. t
w
nia Sejmu Wileńskiego, 
lak rówmez I w okresie przewybor- 
czym. My uważamy, że Sejm Wileń- 
ski powinien być wyłącznie Zgroma- 
dzeniem Orzekającem, które ma jedno 
tylko zadanie, t. j. wcielenie Ziemi 
Wileńskiej do Polski. Uważamy, że 
nie powinniśmy przekraczać tego, co 
poza ramki tego zadania wychodzi, nie 
chcemy być Sejmem suwerennym, któ- 
ryby uważał T. K. R. za swój organ 
wykonawczy; z tego powodu nie uwa- 
żarny, abyśmy byli powołani do tego, 
aby tej T. K. R. dawać jakiekolwiek- 
bądź pełnomocnictwa. 
Z drugiej strony uważamy za rzecz 
zupełnie zrozumiałą, a nawet koniecz- 
ną, ażeby Tymczaso.va Komisja Rzą- 
dząca spełniała swoje funkcje w tym 
okresie przejściowym, który - mam 
nadzieję, że będzie niedługi - do cza- 
su, aż władze Rzeczypospolitej obej. 
mą kraj i zaczną funkcjonować. Ro- 
zuwiemy więc, że to jest sprawa ko. 
nleczna i przesądzona i dlatego nie 
możemy głosować przeciwko wniosko- 
wi, bo wywołałoby to wrażenie, że 
jesteśmy wogóle temu przeciwni. Z te- 
go więc powodu, jak powiadam, 
wstrzymamy się od głosowania. 
Marszałek. 
Głos ma p. Zasztowt. 
P. Zasztowt. 
Szanowni Panowie! W imieniu Klu- 


bu P. P. S. oświadczam, że będziemy 
głos
w
1i za wn
oskiem z tego powo- 


, IZ hcz
my SIę z okresem przej- 
sClowym I z potrzebą przekazania 
władzy w czyjeś ręce. Uważamy je- 
d
ak two
zeni.e nowych organów za 
meodpowledme, a na zostawienie wła- 
dzy w rękach Tymczasowej Komisji 
Rządzącej zgadzamy się tylko w tern 
mniemaniu, że, jak słyszeliśmy, p. Mey- 
sztowicz ma się podać do dymisji. 
G
yby jed!1ak miał wypłynąć po- 
no
me na widownię, to w każdym 
razIe zastrze.gamy sobie prawo po- 
wr	
			

/Vilniana_034_04_287_0001.djvu

			XII,9' 12 posiedzenie z dnia 25 lutee;o 1922 r. Xllito 
-
....-::_=__- _ -=s:;::...
 - --=-=-=;..-====-===-----.== .


 - . 



 


'3kładamy i mamy nadzieję. że Sejm l, 
go zaakceptuje i w ten sposób da I !I 
.możność przywrócenia Ziemi Wileń. 
skiej normalnego życia do czasów 
objecia jej przez władze Rzeczypo- 
SpOlitej Polskiej. i 
'I 


a 


a 


ił 
n 


Marszałek: 


'- 


Oł05 ma p. Chomiński. 


1- 
11 


P. ChoR1iński. 
Potrzeba uchwalenia .złożonego 
wniosku jest jasna. jest koniecznością, 
.aby zycie nie było zatamowane i za- 
trzymane i dlatego wf\losek ten po- 
winien być uchwalony. W imieniu 
klubu Odrodzenia-Wyzwolenia mam 
.zaszczyt złożyć oświadczenie. że za 
tym wnioskiem byliśmy od początku 
j będziemy w danym raz\e za nim 
ałosowali. pod tym warunkiem. że na 
skutek wiadomości, posiadanych przez 
nas, p. Meysztowicz podaje si
 do dy- 
misji_ 
I r 
Zastrzegamy sobie przytem prawo 
 
specjalnej krytyki i opozycji przeciwko I 
temu wnioskowi, o ile miałby do. 
tyczyć w jakikolwiek sposób osoby I 
p. Meysztowicza
 którego rządy uwa. 
żarny za fatalne dla kraju, zarówno 
w polityce wewnętrznej. jak i w sto- 
sunku do zagadnień, których odblask 
m
 charakter międzynarodowy. Wie- 
dząc o tem, te kwest ja dymisji p. Mey- 
sztowicza jest kwest ją godzin. będziemy 
'W daAym razie głosowali za tym wnio- 
skiem, w tern rozumieniu, że on sie 
p. Meysztowicza nie tyczy. Na wypa- 
dek. gdyby p. Meysztowicz nie podał 
sic do dymisji, jak o tern nas za- 
pewniano. zastrzegamy sobie prawo 
zgłoszenia na następnem posiedzeniu 
Sejmu wniosku nagłego co do osoby 
p_ Meysztowicza. 


I- 


n 
1- 


)" 
IY 

j- 
r:e 
It. 
:>- 
D- 
d- 
le. 
ą. 
a- 
a- 
z- 
t 
eJc 
o. 
'a- 
IZ- 


y- 
ó- 
vy 
y(. 


tli 
'a' 
li' 
ad 
o' 
:Y' 
eJ'! 


Marszałek. 
Kto żąda głosu? (Nikt> Prosz<: o 
odczytanie wniosku. (posłowie z Le- 
społu Stronnictw i Ugrupowań NaJ 0- 
eIowych opuszczają salę). 


Sekretarz p. Marcinkowksi (czyta). 
. 


Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
1) Sejm Wileński upoważnia T. K. R. 
do sprawowania zarządu Krajem w 
granicach dotychczasowych uprawnień 
do chwili objęcia władzy przez Rzecz- 
pospolitą Polską. 
2) Sejm Wileński upoważnia T. K. R. 
do wydawania zapadłych w nich u. 
chwał z tem, że uchwały te przed ich 
ogłoszeniem winny być do Sejmu zło- 
żone. 


Marszałek. 
Wniosek ten stawiam pod głoso': 
'wanie. . Kto jest za przyjęciem tego 
wniosku. zechce wstał: (większość). 
Wniosek przyjęto. Pierwszy punkt po- 
rządku dziennego wyczerpany. 
Przystępujemy do 2 punktu po. 
rządku dziennego. Do tego punktu 
został zgłoszony wniosek większości 
Komisji Politycznej w sprawie pa
a 
neutralnego i części Ziemi Wileńskiej 
pod okupacją litewską i wniosek 
P. P. S. w przedmiocie granic Litwy. 
Głos ma p. Staniewicz. 


P. Staniewicz. 
Wysoki Seimiel Uchwałą z dnia 
20 lutego 19l1. roku został zapocząt- 
kowany nowy okres polityki polskiej 
w sprawie litewskiej. Istniały przedtem 
dwa główne kierunki myśa politycz- 
nej polskiej w sprawie polsko-lite,,- 
skicj: kierunek federacyjny, który 
w myśl tradycji i zgodnie z polską 
racją stanu pragnie wskrzesić unje 
dziejową polsko- litewską i kierunek 
wcieleniowy. 'Wobec tego, że odpo- 
wiedzialni kierownicy polityki Iitew 
skicj o żadne m zrozumieniu słyszeć 
nie chcieli, w chwili obecnej program 
federacyjny musiał być zaniechany 
i 20 lutego święcił swój tryumf pro- 
gram wcieleniowy. Tutaj należałoby 
stwierdzić, że jeżeli do porozumienia 
nie doszło, to wina spada na polity. 
t	
			

/Vilniana_034_04_288_0001.djvu

			XII 11 


12 posiedzenie z dnia 25 lute
o 1922 r: 


XII/12 


Powzięta przez nas uchwała wcie. 
leniowa pociągnęła za sobą pewne 
konsekwencje, któremi zajmowała się 
Komisja Polityczna i których wynik 
mam tutaj zaszczyt referować. Za parę 
dni uda się do Warszawy delegacja na- 
sza, która zawiezie tę uchwałę i uzyska 
w najszybszym czasie jej zrealizowanie. 
Ale uchwała ta pociąga za sobą dalsze 
kroKi w polityce polskiej. Trzeba 
będzie dążyć, aby pomiędzy' Polską a 
Litwą została przeciągnięta granica. 
Dotąd jeszcze niema żadnych stałych 
granic. Dzisiejsze granice są przypad- 
kowe, utworzone przez wojska polskie 
i nie odpowiadają absolutnie apsiracjom 
ani jednej, ani drogiej strony. 
Pierwszem zadaniem, które wynika 
z naszej uchwały, jest przeprowadze. 
nie rozgraniczenia państwa polskiego 
od państwa litewskiego. Oczywiście 
Sejm Wileński nie będzie tego roz- 
graniczenia przeprowadzał, ale jako 
wyraziciel woli ludności Ziemi Wi- 
leńskiej powinien wyjawić swoją opinję 
i powinien dać pewną dyrektywę, 
która posłuży za materjał przy roz- 
 
graniczaniu tych państw. 
Otóż z tą sprawą rozgraniczenia 
wiąże się sprawa pasa neutralne
o 
i sprawa tego terytorjum, które było 
wyzwolone w r. 1919 przez wOjsko 
polskie, a które w r. 1920 zostało 
zajęte przez wojska litewskie i kt6re 
dotąd nie jest zwolnione, skutkiem 
czego nie mogło ono ujawnić swej 
woli i przeprowadzić wyborów. Co 
się tyczy pasa neutralne
o, to sprawa 
przedstowia się jasno. Do ostatnich 
dni rządziła w pasie neutralnym Ko-. 
misja Kontrolna Ligi Narodów, która 
miała pieczę nad tym pasem. Komisja 
jednak wyjechała i pozostawiła tę lud- 
ność bez opieki. ludność ta w całym 
pasie neutralnym jest niemal wyłącz- 
nie polska i wprawdzie nie mogła 
dokonać formalnych wyborów do 
Sejmu, ale przysłała delegatów, którzy 
jednogłośnie oświadczyli, że pragną 
do Polski należeć i chcą podzieli ć 
losy ludności Ziemi Wileńskiej. Tylko 
część północna pasa neutralnego jest 
zamieszkała przez ludność litewską. 


. 


Otóż tutaj wniosek jest zupełnie wy- 
raźny. i skoro ludność pragnie n.- 
leżeć do Polski, to my oczywiście mu- 
simy to dążenie ludności podtrzymać 
i odezwać się do Rządu polskiego 
z prośbą i wołaniem, by Rząd polski 
jaknajprędzej włączył ten pas neutral- 
ny do Rze(zypospohtej. 
Oczywiście nie chcę precyzować. 
wskazywać dróg, jakiemi ma kroczyć. 
Czy on ten obszar przyłączy od razu, 
czy zarządzi . plebiscyt, to rzeczą jest 
Rządu Rzeczypospolitej Polskiej. 
Ale ten problem pasa neutralnego 
ńie rozstrzyga jeszcze sprawy rozgra- 
niczenia polsko. litewskiego. Pozosta-. 
je szeroki pas między dawną.. lini, 
demarkacyjną z 19 rok u, a obecną. 
jak już miałem zaszczyt na zeszłem 
posiedzeniu wyjaśnić. Cały pas z wy- 
i jątkiem południowej części jest za- 
mieszkały prze?: ludność polską, któ. . 
ra pragnie do Polski należeć, czemu 
dała wyraz w deklaracjach. czemu da- 
ła wyraz w wojsku polskiem, broniąc' 
niepodległości polskiej. 
f 
Nietylkg te wzgledy woli ludności 
przemawiają za tern, ażeby ten pliS 
został włączony do Rzeczypospolitej 
Polskiej. Poza względami etnograficz- 
nymi, poza w2:ględami woli ludności, 
. przemawiają jeszcze względy komuni- 
kacyjne. Panowie wiedzą, że kolej 
. Bieniakonie-\Vilno-Grodno i Wilno 
- Dyneburg potrzebuję zapewnienia 
pewne
o terytorjum, któreby broniło 
tej kolei od pewnych niespodzianek. 
Kolej ta nietylko jest potrzebna dla 
Polski. dla Zicmi Wileńskiej, ale wo- 
góle jest niezbędnie potrzebna dla ca- 
łej wschodniej Europy. W najbliższych 
tygodniach zbierze się konferencja w 
Genui. Pra.wdopodobnie wynikiem jej 
bedzie rozstrzygnięcie sp. awy odbu- 
dowy Ro!\ji i prawdopodobnie bojkot. 
który stosowała milcząco Europa do 
Rosji, będzie zaniechany. Wskutek te- 
go Polska b
dzie miejscem tranzytu i 
główną arterją. przez którą pójdą to- 
towary do Rosji. Ta kolej Grodno- 
Wilno - Dynebulg musi być urucho- 
miona; w przeciwnym razie stanie się 
krzywda nietylko Polsce, ale i Euro- 


I
		

/Vilniana_034_04_289_0001.djvu

			....... 


Xlljl3 12 posiedzenie z dnia 25 lut ego 1922 r. 
- - -==-- ---=-:==- =-- - --::- --- -:=::I - -_-:::
- _ 


XlIl
4 


piet byłoby to zakłóceniem normal- I 
lIych warunków gospodarczych. Po- 
trzeba wic:c dla zabezpieczenia tej ko- 
lei, ażeby ziemie przylegające były w . 
reku polskiem. 
Przemawiają dalej względy strate- 
giczne. Panowie wiedzą, że obecnie 
granice przechodzą o kilkanaście kilo- 
, metrów od Wilna. a linje obronne za- 
czynają sic: prawie na przedmieściach 
Wilna; to stanu bezpieczeństwa gwa- 
rantować nie może i na rozwój wpły- 
wać nie może. Ta granica musi być 
odsu:-!ięta dalej, żeby spokój i bezpie- 
czeństwo Wilna były zapewnione. 
Wreszcie wymagają tego potrzeby 
-gospodarcze. Rozumieją Panc.wie. że 
Wilno. jako wielkie miasto. które po- 
siada olbrzymią przyszłość, Wilno,. i 
które sianie się punktem, gdzie będą 
sie krzyżowały drogi handlowe wscho. 
du i zachodu. Wilno to będzie po- 
trzebowało wielkiego rozwoju. Każ
e I I 
mia
to musi mieć pewne przodpole .I 
gospodarcze, z któregoby mogło czer- :\ 
pat dopływ środków żywnościowych. 
Również dlatego powinno być Wilno 
odsunięte na zachód, aby ten dopływ 
mógł sie z szerszego terytorjum od- 
bywać. Koło samego Wilna znajdują 
sie zniszczone pola. nieurodzajne 
.odłogi, a dalej ciągnie się pas żyzny, 
który sztucznie odgrodzony został od 
Wilna i który dziś sztucznie przyłą- 
czony zo
tał do Kowna, co jest 
sprzeczne ze sprawą gospodarczą i co 
jest zabójcze dla sprawy równowagi 
rozwoju Wilna. 
Wszystkie te wzglc:dy zmusiły Ko- 
misje do postawienia wniosku, który 
mam zaszczyt w tej chwili zgłosić' 
(c:cyta): 
Wniosek większości Komisji Poli- 
tycznej w sprawie pasa neutralnego i 
cześci Ziemi Wileńskiej pod okupacją 
litewską. 
Sejm Wileński stwierdza: 
l) że granice pomiędzy Ziemią 
Wileńską a Republiką Litewską nie 
SIł i nie były uregulowane, ani też u- 
stalone na podstawie woli ludności; 


2) że pod okupacją litewską po- 
zostaje obecnie część Ziemi Wileń- 
skiej. której ludność swoją łączność 
. z Wilnem, chęć należenia do Polski, 
krwią żołnierza w szeregach wojsk 
polskich stwierdziła i na skutek na- 
rzuconego przez Ligę Narodów rozej- 
mu została pozbawiona możności for- 
malnego ujawnienia swej woli w Sej- 
mie Wileńskim; 
3) że utworzony prz
z Ligę Naro- 
dów tak zwany pas neutralny, stano- 
wiący nierozdzielną część Zjemi Wi- 
leńskiej, a przez ludność polską w 
większości zamieszkały, pomimo wy- 
raźnej woli ludności należenia do Pol- 
ski, wypowiedzianej w Sejmie Wileń- 
skim przez delegacie, powstałą drQgą 
samorzutnych wyborów, w których u- 
dział wzięła prawie cała ludność miej- 
scowa, pomimo niezmierni
 trudnych 
warunków, nie wyłączając niebezpie. 
czeństwa osobistego, dotychczas po- 
z,.staje poza granicami Ziemi Wileń- 
skiej bez żadnej opieki państwowej. 
Wobec powyższego Sejm Wileń- 
ski przekazuje Sejmowi Ustawodaw- 
czemu i Rządowi Rzeczypospolitej 
Polskiej sprawę przyłączenia do Pol- 
ski tej części Ziemi Wileńskiej. która 
dotychczas wbrew woli ludności po. 
zostaje pod okupacją litewską, oraz 
w tak zwanym pasie neutralnym. 
(Mówi). Ale o ile nawet ta granica 
polsko-litewska W myśl naszych słusz- 
nych aspiracji będzie przeprowadzona 
i o ile istotnie przyjdzie do linji równo- 
wagi narodowościowei. która odpo- 
wiada linji demarkacyjnej 1919 r.. to 
sprawa polsko-litewska rozstrzygnic:ta 
przez to nie zostanie. 
Pozostaje pań5two litewskie. w któ- 
rem znajduje sit: około ćwierć miljo- 
na Polaków, w którem znajduje się 
bardzo poważna mniejszość narodo- 
wa polska. Musimy dalej zająć siC 
losem tych naszych rodaków, którzy 
pozostali w Litwie Kowieńskie1. 


Marszałek (dzwoni). 
Proponuję skończyć naprzód z 
pierwszym wnioskiem w sprawie pa- 
sa neutralnego. Prócz wniosku wiek-
		

/Vilniana_034_04_290_0001.djvu

			XII/tS 


12 posi
 dzeni
 z dni
 24 lute
o 1 9Z1 r. 


/. 


szości zgłosony został wniosek mniej- 
szości klubu P. P S. Głos ma p. 
Zasztowt. 


P. Zasztowt. 
Potrzeba uregulowania sprawy gra- 
nic pomh:dzy naszą Ziemią Wileńską 
a Republiką Litewską jest at nadto przez 
nas wszystkich rozumiana. jest to po- 
trzeba niewątpliwa, zwłaszcza, jeżeli 
chodzi o pas neutralny, który znajdu- 
je się w. warunkach rozpaczliwych, 
pozbawionych elementarnych wzglę- 
dów bezpieczeństwa i wszelkiej wła- 
dzy. Przemawia za tem cały szereg 
względów natury ekonomicznej. jak 
chociażby uruchomienie kolei Wilno 
-Grodno, względów natury politycz- 
nej, jak zapoczątkowanie sprawy usta- 
lenia stosunków pomiędzy Polską a 
Republiką Litewską. Z drugiej strony 
w obecnej chwili, kiedy istnieje cały 
szereg czynników, komplikujących stan 
pokoju w Europie, kiedy większość 
ludów jest spragniona tego pokoju, 
który jest podstawą naszego istnienia 
i rozwoju - w interesach kraju my 
musimy wystąpić na widownię nie- 
dwuznacznie, jako czynnik pokoju, a 
nie nowego zamętu i zatargów w Eu- 
ropie. To też każde nasze wystąpIe- 
nie winno być nacechdwane rozwagą 
i ogromną oględnością. W myśl po- 
wyższeJ!o my do redakcji tego wnio- 
sku przywiązujemy olbrzymią wagę. 
Nam zależy na tem. by nasze wystą- 
pienia nie budziły żadnych wątpliwo 
ści co do ich charakteru, że praw 
swoich chcemy dochodzić nie drogą 
siły, przemocy i judzenia stosunków 
międzynarodowych. ale szukając wyj- 
ścia w płaszczyźnie uregulowania wza- 
jemnych interesów jednej i drugiej 
strony na podstawie uznanego prawa 
samostanowienia ludów. Wystąpienia 
nasze nie mogą budzić żadnych wąt- 
pliwości, że dążymy do życzliwe£o 
i sąsiedzkiego ułożenia naszych sto- 
sunków i zlikwidowania pokojowego 
spraw spornych. W myśl wspomnia- 
nych założeń nie możemy się zgodzić 
na redakcję Zespołu i Rad Ludowych, 
a proponujemy redakcję inną, nie 


XIł/16 T 


zmieniając bynajmniej sensu i intencji 
samego wniosku. 
Wniosek Klubu Poselskiego P.P.S. 
brzmi w sposób następujący: 
'Vysoki Sejm uchwalić raczy: 
Sejm Wileński stwierdza, 1) że 
granice pomiędzy Ziemią Wileńską a 
Republiką Litewską, które ustalone 
być winny na podstawie woli ludności 
zainteresowanej. dotąd uregulowane- 
nie były i nie są; 
2) że utworzony przez Ligę Na- 
rodów t. z. .pas neutralny. pozostaje 
dotąd w rozpaczliwych warunkach zu- 
pełnej dezorganizacji. braku elemen- 
tarnych gwarancji bezpieczeństwa. i po- 
zbawienia wszelkiej opieki państwowej; 
3) że skutkiem dotychczasowego 
nieuregulowania granic tak ważna dla 
życia kraju arterja komunikacyjna. jak 
linja kolejowa Wilno-Grodno. po- 
zostaje dotąd nieczynna. - 
. W celu uporządkowania rzeczy 
I w myśl p"raw ludów do stanowienia 
o losach własnych - Sejm Wileński 
wzywa Władze Rzeczypospolitej Pol- 
skiej do poczynienia kroków dyplo- 
matycznych celem umożliwienia lud- 
ności terenów wspomnianych wypo- 
wiedzenia swej woli w sprawie ich pan- 
stwowej przynależności, a w pIerwszym 
rzędzie do możliwie bezzwłocznego zli- I 
kwidowania t. zw. .pasa neutralnego._ 


Marszałek. 
Kto żąda głosu w sprawie wnio- 
sku o pasie neutralnym? (Nikt). Pro- 
szę o odczytanie wniosku mniejszo- 
ści. (Głos: Przed chwilą był odczyta- 
ny, pamiętamy). Przystępujemy zatem 
do głosowania nad wnioskiem P.P.S. 
Kto jest za przyjęciem tego wniosku. 
proszę powstać. (Mniejszość). Wniosek 
upada. 
Przystępujemy do głosowania 
wniosku większości Komisji POlitycz- 
nej. Kto jest za tym wnioskiem, pro- 
szę powstać. (Większość). Stwierdzam. 
:te wniosek został przyjęty. 
Prosze p. Sekretarza o odczytanie 
wniosku. większości Komisji POlity-
		

/Vilniana_034_04_291_0001.djvu

			XII/18 


XII!l1 


12 posiedzenie z dnia 25 lu
ę- 
o 1922 r. 


cznej w sprawie polskiej mniejszości 
narodowej w republice litewskiej. 


Sekretarz p. Marcinkowski (czyta). 
Wysoki Sejm uchwalić raczy: 
Zważywszy, iż niezbędne jest usta- 
lenie dobrych sąsiedzkich stosunk6w 
z bratnim nam narodem litewskim. 
z którym łączy nas tylowiekowa tra- 
dycja wspólna i uważając. iż bedzie 
to możliwe jedynie przy uszanowaniu 
wzajemnem praw mniejszości narodo- 
wych. Sejm Wileński stwierdza: 
1) iż na terenie Republiki litewskiej 
pozostaje poważny odsetek ludności 
polskiej, 
2) iż rząd litewski, wbrew przyję- 
tym przez siebie zobowiązaniom o 
ochronie mniejszości narodowej, w 
spos6b niesłychany uciska ludność 
polską, pozbawiając ją wszelkich praw 
zar6wno w dziedzinie moralnej, jak i 
materjalnej. 
Wobec powyższego Sejm Wileński 
wzywa Sejm Ustawodawczy i rząd 
Rzeczypospolitej Polskiej do natych- 
miastowego poczynienia krokóW ce- 
lem zapewnienia mniejszości narodo- 
wej Polskiej należnych jej praw w Re- 
publice litewskiej. 


Marszałek. 
Głos ma p. Staniewicz. 


P. Staniewlcz. 
Wysoki Sejmiel Z odczytanego 
przed chwilą wniosku widzimy, że gdy- 
byśmy nawet przeprowadzili gra- 
nice między Polską a litwą, to jed- 
nak pozostałby pod panowaniem lite. 
wskiem poważny odsetek Polaków. 
Chciałbym stwierdzić, że nawet naj- 
pomyślniejsze włączenie Ziemi Wileń- 
skiej do Polski nie rozstrzygnie cało- 
ści sprawy zatargu polsko-litewskiego. 
Spójrzmy na północną granicę Polski, 
to zobaczymy wówczas, że p6łnocna 
granica Polski, począwszy od Kaszu- 
b6w, ciągnie się wązkim pasem 70- 
kilometrowym nad Bałtykiem, nastę- 


pnie przechodzi Prusy Wschodnie i 
litwę, gdzie się łączy z Łotwą i Ro- 
sją. Polska, aby otrzymać Bałtyk i aby. 
mieć dostęp do morza. jest bardzo 
zaintere50wana w pomyślnem roz- 
strzygnięciu sporu polsko-litewskiego. 
Wobec tego. że myśmy odrzucili 
rozwiązanie federacyjne i wobec tego, 
że postaraliśmy się rozgraniczyć te- 
rytorjum polsko. litewskie. to teraz 
głównem zadaniem naszej polityki 
polskiej jest dążenie do przywrócenia 
dobrych stosunków sąsiedzkich z na- 
rodem i państwem litewskiem. Twier. 
dzę, że to dążenie do zgody z państwem 
litewskiem jest jednem z najważniej- 
szych zagadnień polityki pOlskiej. Li- 
twa dziś stała się tym punktem, na 
kt6rem krzyżują się wpływy Rosji i 
Niemiec. wpływy dwóch potęg nam 
wrogich, które na tereni
 litewskim 
starały się znaleźć punkt zaczepienia. 
któryby pozwoliłby potem ścisnąć 
państwo polskie i zdławić Litwę. 
Musimy dziś, kiedy ustalamy gra- 
nicę między Polską i Litwą, z całą 
bezinteresownością i z całą szczerością 
stać się przyjaciółmi państwa litew- 
skiego i postarać się dopomóc pań- 
stwu litewskIemu wydźwignąć się z 
pod supremacji rosyjskiej, czy niemie- 
ckiej. To nie jest tylko nasz interes. 
To szczere uznanie państwowości li- 
tewskiej ze strony polskiej spotka się 
z interesem państwa litewskiego. Być 
może, że dziś w sporze z Polską o 
Wilno Litwa musiała si
 nieco oglą- 
dać na Rosję i Niemcy. Być może. że 
w chwili obecnej Litwa żywi nadzieję, 
te przy pomocy sowietów uda się jej 
wywalczyć Wilno. Ale wydaje :mi się, 
że energiczna postawa, jaką zajął 
Sejm Wileński. podtrzymywana przez 
państwo polskie, sprawi, że wi0sna 
bidąca przyniesie rozstrzygnięcie i 
świadomość narodu litewskiego, ił: 
niema tej siły, kt6raby potrafiła po- 
:zbawić naród polski Wilna i żeby li- 
twa Wilno wbrew woli ludności mo- 
gła utrzymać. A skoro naród litewski 
uświadomi to sobie, to przekona si
, 
te wrogiem jego jest nie nar6d pol- 
s.ki. ale wrogami są Niemcy i Rosja, 
które w dalszym ciągu będą sie sta-
		

/Vilniana_034_04_292_0001.djvu

			XI_!L19 _ 
--.-- _ c::_ 


= 


11 posie dzel1i
..
_ d
h
, ?
-'l1!ego t 9
2 r. 


X 11/20 
==-= - _ ł-=- - - = 


rały stworzyć ten pomost miedzy 
sobą. 
Dziś Niemcy pobite, Rosja targa. 
na anarch ją, nie śmieją nawet głośno 
powiedzieć tego, co powinno być ich 
racją stanu, mianowicie ani Rosja, 
ani Niemcy nie mają odwagi głośno 
powiedzieć, że dążyć powinny do 
wspólnej niemiecko-rosyjskiej granicy. 
Otóż ta granica z chwilą, kiedy WiI. 
no zostało włączope do państwa pol. 
skiego, może być tylko na terytorjum 
litewskiem ceną pOl!rzełfania państwo- 
wości litewskiej. W imie dążenia do 
utr zymania pań stwowości li tewskiej- 
polityka litewska spotyka sie z poli- 
tyką polską, w };tórej interesie bedzie I 
pOdtrzymanie tej państwowości litew- 
skiej i nie dopuści do wspólnego nie- 
bezpieczeństwa dla państwa polskiego, 
granicy rosyjsko - niemieckiej. To też, 
jak powiadam, głównem dążeniem be- 
dzie naprawa dobrych stosunków są- 
siedzkich. Ale, by dobre stosunki są- 
siedzkie mogły być uzyskane, by po- 
m'if,:dzy Polską .,fi Litwą mogła nastą- 
pić przyjażń, musi być to wszystko 
usunięte, co te stosunki w chwili obe- 
cnej mąci. A mąci te stosunki w tej 
chwili stosunek obu państw do mniej- 
szości narocfowych. Wiem, że i po 
stronie polskiej działy się rzeczy, któ- 'I 
re mnie niewymownie smucą i któ- 
rych chcielibyśmy uniknąć. Porówny. 
wając stosunek obu państw do mniej- 
szości narodowych, przyznać musimy, 
ie ten stosunek jest jednakże różny. 
Naoczny przykład mamy w ostatnich 
aresztowaniach. Podczas kiedy tutaj 
grono patrjotów białoruskich i litew- 
skich przygotowywało pewien zamach 
stanu, który w ich mniemaniu miał 
ratować Wilno od połączenia z Pol- 
ską, i kiedy oni zostali przez władze 
polskie aresztowani, to przecież wy- 
starczało pewnej próby pOjednania, 
pewnych not, które kursowały pomie- 
dzy Polską a Litwą, ażeby rząd pol- 
ski w Warszaw!e, nie chcąc odbywać 
pertraktacji w warunkach nieprzyjaz- 
nych, zwolnił ich i odesłał do Kowna. 
Jednocześnie widzimy, że skalaAJ nasi 
widniowie polityczni przechodzą naj- 
wieksle katusze, że szerzy się tyfus, 


którego rozmyślnie sie nie zwalcza, 
skutkiem czego jeden za drugim po- 
woli wymierają 
To jest przykład, że jednak na- 
ród polski inaczej sie odnosi do mniej- 
szości narodowej litewskiej. niź naród 
litewski odnosi się do mniejszości na- 
rodowej polskiej. Nie będę w dalszym 
ciągu mnożył przykładów, chcę stwier- 
dzić, że mniejszości narodowe polskie 
znajdują się w państwie kowieńskiem 
w warunkach niesłychanie opłakanych. 
Pomijam te wszystkie prawa i to ca- 
łe prawodawstwo litewskie, które zmie- 
rza w tym kierunku. ażeby tępić ży' 
wioł polski. Przypominamy, że cały 
ustrój, panujący w państwie litewskiem, 
jest tego rodzaju, afeby Polaków wy. 
jąć z pod prawa. ażeby ich drogą róż- 
nych szykan administracyjnych tępić 
i eksterminować. Nie będę mówił. że 
już przy budowie państwa litewskie- 
go ordynacja wyborcza była w ten 
sposób sztucznie skonstruowana. że Po- 
1acy' którzy stanowią 10%, dostali . 
3 mandaty. Nic będę mówił o tern, 
że kiedy Polacy bronili swych praw 
w sejmie litewskim. to zostali przez 
ten sejm znieważeni. pobici tak. że 
musieli się wycofaC. Nie bcdę mówił 
o reformie rolnej, dlatego, że nie chc
 
wtrącać się w sprawy wewnętrzne pań- 
stwa Iitewskie20. Alc podkreślić mu- 
szę. że w tej reformie rolnej są punk- 
ty, które dotyczą nas, bo jest powie- 
dziane. że ci wszyscy, co walczyli 
w legjonach polskich, w wojsku pol- 
skiem. są wywłaszczeni bez względu 
na to. czy mają tysiące, czy kiJka dzie- 
sięcin. Ten punkt reformy rolnej nie 
jest rzeczą wewnętrzną państwa litew- 
skiego, to jest rzecz. która stosuje się 
. do naszych rodaków. do tych, którzy 
obywat
lami państwa litewskiego nie 
są, a którzy zamieszkują sporne tere- 
ny i którzy przez długi czas byli pod 
władzą polską i mogli mniemać, że 
Rzeczpospolita Polska jest ich OjczyZ- 
ną. mieli więc prawa jej bronić. Nie 
chcę, żeby moje przemówienie miało 
charakter drażniący. Chcę POdkreślić 
i chcę zwrócić uwagę narodu litew- 
skiego, że, by mogło dojść do przy
 
jaznych stosunków, musimy wzajem- 


l
		

/Vilniana_034_04_293_0001.djvu

			XII/21 


12 posiedzenie z 
nia 2
 !!!t 
o .t..? 2

__ ,_ 


XII/l.! 


nie uszanować prawa naszych mniej- 
szości narodowych i usunąć to wszy- 
stko. co drażni. I 
W imieniu Komisji Politycznej mam I 
zaszczyt zgłosić jej wniosek, który i \ ' 
został dopiero co odczytany i o któ- I 
Tego przyjęcie proszę. 


Marszałek. 


II 
jl 
P. Szeptunowski. II 
Wysoki Sejmiel Po raz pierwszy I 
mam zaszczyt przemawiać z tej wy- 
sokiej trybuny w imieuiu klubu PPS. I 
Wniosek przed chwilą odczytany i tak I 
obszernie umotywany przez p. Refe- 
renta. zadowala nas w zasadzie. Be- 
 
dziemy głosowali za nim dlatego, że il 
ten wniosek zawiera w sobie ten pier- U 
wiastek, w obronie którego part ja na- 
sza zawsze stoi i stać będzie, a mia- II 
nowicie w obronie praw mniejszości ,I 
narodowej. Bedziemy głosowali za tym 
wnioskiem' i dlatego, że w tym wnio. 
sku wyraźnie powiedziano o wza- 
jem nem poszanowaniu praw mniej- 
szości narodowej u nas na Ziemi Wi- 
leńskiej i na Litwie. 
.,. W imieniu klubu zgłaszam popraw- 
''ki do. tego wniosku. Proponuję za- 
stąpić słowo: "niesłychany" , słowem 
.;cidki", miast 
łowa ..wszell